Katherine Stone

HAPPYEND
1 Century City, Kalifornia Piątek, 10 marca Kochać cię, Raven? Kochać ciebie? To jakby kochać lodowiec. Nie, lodowiec by z czasem roztajał. Ale nie ty..." Brzęczek interkomu na jej biurku przerwał bolesne wspomnienie okrutnych słów Michaela. Na szczęście i we właściwym momencie, pomyślała Raven, zmuszona do porzucenia rozważań o przeszłości i do skupienia się na teraźniejszości. Była w pracy. Absolutnie nic nie usprawiedliwiało tego, że pozwalała, aby jej myśli dryfowały od teraźniejszości do czasu minionego, od spraw zawodowych do osobistych. W elegancko urządzonym biurze, zawieszonym symbolicznie ponad Aleją Gwiazd, była tą sławną Raven Winter - doradcą gwiazd. Pomyślała ponuro, że w pracy miała być właśnie zimnym, nieustępliwym, pozbawionym serca lodowcem, o co z takim okrucieństwem oskarżał ją Michael. Wzięła głęboki oddech, zanim nacisnęła guzik interkomu. Może wielki haust powietrza z pokoju, w którym przeprowadzała pertraktacje w sprawach wielomilionowych umów, pozwoli zapomnieć o bólu. - Słucham? Czuła niepewność w swoim głosie. Przysłuchując się słowom sekretarki, jeszcze raz głęboko odetchnęła. - Barbara Randall na linii pierwszej. Kierowniczka działu kontraktów nowojorskiego wydawnictwa nie musiała się przedstawiać. Barbara, także prawniczka, była osobą, z którą Raven miała do czynienia, kiedy klient któryś z największych hollywoodzkich producentów, reżyserów lub aktorów - chciał kupić prawa do sfilmowania książki, wydanej przez jej firmę. Zwykle to Raven inicjowała rozmowy, ale tym razem dzwoniła Barbara, prawdopodobnie w sprawie książki, która dopiero miała się ukazać. Raven podziękowała sekretarce, wzięła kolejny głęboki oddech i wcisnęła pulsujący przycisk na telefonie. - Dzień dobry, Barbaro. Poczuła ulgę; jej głos znowu brzmiał normalnie: entuzjastycznie i zarazem chłodno, przyjaźnie i profesjonalnie. A przede wszystkim wyczuwało się w nim pewność siebie. - Dzień dobry, Raven. Dzwonię w sprawie Darów miłości. Raven wyczuła w głosie, który witał ją z drugiej strony kontynentu, niepewność, równie nietypową dla Barbary Randall, jak dla Raven Winter. Tak jak Raven Barbara była arbitralnym negocjatorem, ekspertem w rozgrywaniu partii szachów, w których każdy pionek wart był miliony, a zmierzano nie do pokonania przeciwnika, lecz do remisu.

Pertraktacje w sprawie Darów miłości były twarde, ale w końcu każda ze stron osiągnęła wszystko, co mogła - i ustąpiła na tyle, na ile musiała. Kiedy osiągnięto możliwie najlepsze porozumienie, został podpisany kontrakt. Jason Cole uzyskał wyłączne prawo do zrobienia filmu opartego na tym bestsellerze. - Są jakieś problemy, Barbaro? - Chyba nie. Mam nadzieję, że nie. Właśnie dzwoniła Lauren Sinclair. Początkowo, kiedy wydawnictwo poinformowało ją o umowie, była zadowolona, że jej książkę wybrał właśnie Jason Cole. Kto mógłby być lepszy? Ale teraz ma wątpliwości. Niepokoi się, że on zechce wprowadzić jakieś zmiany. - Ma do tego prawo. Sądziłam, że o prawach do filmowania decyduje wydawnictwo, a nie pani Sinclair. - To prawda, ale zawarliśmy kontrakt bez porozumienia z nią. To był mój błąd. Rzecz jasna, wcale nie musieliśmy się z nią konsultować i, szczerze mówiąc, nie przyszło mi to nawet do głowy. - Raven usłyszała, że Barbara nabiera powietrza, jak gdyby miała nadzieję, że zaczerpnie pewności siebie i wraz z wydechem pozbędzie się niepokoju. Nie całkiem jej się to udało. -Wiem, że to skończona sprawa. Dzwonię, żeby dowiedzieć się, czy istnieją jakieś kwestie sporne. - Chcesz, żebym spytała Jasona, czy zamierza wprowadzić zmiany? - Zrobiłabyś to? Sama wiele razy próbowałam się do niego dodzwonić w ciągu ostatnich pięciu dni, ale nic mi z tego nie wychodziło, jakbym stale napotykała jakąś kamienną ścianę. Na ustach Raven pojawił się lekki uśmiech. Jason Cole nie był właścicielem studia Gold Star. W gruncie rzeczy dzięki wynegocjowanej przez nią umowie na cztery filmy, wartej setki milionów, można by twierdzić, że to Jason należy do Gold Star. Niemniej jednak, gdy ten aktor, zdobywca Oscarów (zdobywał je także, gdy stał się scenarzystą i reżyserem) pojawiał się w studiu, każdy, kto podnosił słuchawkę, zdawał sobie sprawę, że musi surowo "prześwietlać" wszystkie telefony do Jasona. Na większość telefonów, nawet od najsłynniejszych gwiazd Hollywood, nigdy nie odpowiadano, a osoby obce zawsze były ignorowane. Ale Raven Winter zawsze łączono z Jasonem Coleem - i to bezzwłocznie. - Z przyjemnością porozmawiam z Jasonem, Barbaro. Ale może jeszcze nie mieć żadnych planów co do Darów miłości. Właśnie kończy montować Szmer fal, za trzy tygodnie pojedzie do Hongkongu, gdzie przez dwa miesiące będzie kręcił sceny plenerowe do Nefrytowego pałacu, a potem czeka go jeszcze jeden film przed Darami miłości. - Może więc upłynąć sporo czasu, zanim zdołam uspokoić Lauren Sinclair. - Tak. - Raven nie zamierzała upiększać prawdy, choć mogła to zrobić. Być może nigdy nie dojdzie do tego "uspokojenia". O ile znała Jasona, mógł chcieć wprowadzić zmiany. - Ale spróbuję porozmawiać. Czy coś ją konkretnie niepokoi, może podejrzewa, co Jason chciałby zmienić? - Czytałaś tę książkę? Oczywiście, że nie, pomyślała Raven, bez najmniejszego poczucia winy czy chęci usprawiedliwienia się. Była prawnikiem, nie agentem literackim. Włączała się do działania wtedy, gdy praca agenta - omawianie pomysłów, sposobu narracji, ocena jakości działania była zakończona i obie strony chciały zawrzeć umowę. Zadaniem Raven było wynegocjowanie ceny umowy, a potem opracowanie kontraktu. Nie znała Darów miłości, ale czytała kilka entuzjastycznych recenzji. Tłem tej książki o miłości była wojna w Wietnamie. Krytycy porównywali panoramę i ładunek emocjonalny powieści do klasycznych sag wojennych: Przeminęło z wiatrem, Casablanki i Doktora Żywago. I nawet ci, którzy woleli niepokoje i udręki typowe dla "prawdziwej" literatury, wynosili Dary miłości pod niebiosa pomimo ich szczęśliwego zakończenia. Raven nie miała wątpliwości, że to naprawdę wspaniała książka, co nie znaczyło, żeby chciała ją przeczytać. To w gruncie rzeczy romans. A Raven Winter nie czytywała

romansów. Może powinna? Nie, od tego nie będzie lepsza w swoim zawodzie. Raven Winter, doradca prawny, nie mogła być już lepsza. Wiedziała o tym dobrze, ale ten wewnętrzny głos przypominał o wszystkich jej przegranych i wszystkich jej wadach. - Nie czytałam - przyznała cicho. - Ale znam trochę treść. Akcja toczy się w Wietnamie, jest to historia miłości pomiędzy żołnierzem i lekarką chirurgiem. - Samem i Savannah - uzupełniła Barbara. Najwyraźniej nie tylko czytała powieść, ale -jak miliony czytelników - widziała w nich coś więcej niż fikcyjne postaci. Sam i Savannah tak jak Rhett i Scarlett, Jurij i Lara, lisa i Rick byli istotami mitycznymi, legendarnymi, nie zapomnianymi. Zakochali się w sobie, a potem musieli się rozstać. Odnaleźli się na krótko przed tym, jak Savannah urodziła ich córkę. W książce dziecko przeżyło, ale Lauren boi się, że w filmie będzie inaczej, że Jason zechce zmienić to szczęśliwe zakończenie na bardziej smutne. - W porządku. Zadzwonię do Jasona i spróbuję się czegoś dowiedzieć. -Raven zerknęła na złoty, wysadzany brylantami zegarek, który nosiła na szczupłej ręce. Za piętnaście czwarta, czyli za piętnaście szósta w Nowym Jorku. - Prawdopodobnie kończysz już pracę. Uświadomiła sobie, że to piątek, i dodała: - Właściwie kończysz tydzień roboczy. - Tak. Ale poczekam tu, dopóki nie zadzwonisz. Raven była zła na autorkę bestsellera. Dlaczego nie można zmienić zakończenia na bardziej autentyczne? Czy Lauren Sinclair spadła z innej planety? Co to za nieprawdopodobny świat Sama i Savannah? A może życie pisarki było naprawdę tak cudowne, jej romanse niczym nie splamione, nieskazitelnie szczęśliwe, zachwycająco doskonałe? Czy nikt nigdy nie powiedział do Lauren Sinclair: "Kochać cię, Lauren? Kochać ciebie?". - To trochę potrwa, zanim skontaktuję się z Jasonem, więc może ja zadzwonię do pani Sinclair? - Mam bilety do Metropolitan Opera - szepnęła Barbara. - Naprawdę nie będziesz miała nic przeciwko temu? - Oczywiście, że nie. - Nie będzie miała nic przeciwko temu, by powiedzieć pani Lauren Sinclair, że miłość nie zawsze kończy się szczęśliwie. - A jeśli nie uda mi się dzisiaj złapać Jasona, to też ją o tym zawiadomię. - Wspaniale. Bardzo ci dziękuję. Zaraz do niej zadzwonię i powiem jej, że się z nią skontaktujesz. Barbara podała numer Lauren Sinclair. Raven powtórzyła go na wszelki wypadek. - Co to za kierunek, dziewięćset siedem? - Kodiak, na Alasce. - Musi zrobić kawał drogi, gdy wybiera się na promocję książek. - Nigdy tego nie robi. Jest naszą najbardziej kasową autorką, ale nigdy nie była nawet w Nowym Jorku, a tym bardziej gdzie indziej. Nikt z nas jej nie widział, nie mamy nawet fotografii na okładkę. Raven ściągnęła brwi. To było zadziwiające. Stworzyła sobie bardzo wyraźny obraz autorki romansów, która miała tyle tupetu, by pisać szczęśliwe zakończenia, a teraz chce dyktować Jasonowi Coleowi, jak ma robić filmy. Była to olśniewająca wizja kobiety czarującej, a zarazem chorobliwie żądnej sławy, spodziewającej się, że zawsze będą jej rozściełać pod nogami czerwony aksamitny chodnik. 10 Raven wyobraziła ją sobie jako utalentowaną, a zarazem skupioną wyłącznie na sobie primadonnę. Nie spodziewała się pustelnicy. - Masz idealne wyczucie - powiedziała kilka minut później Greta, sekretarka Jasona. Właśnie pojawił się tu po raz pierwszy od tygodnia. - Był w montażowni.

Halo? Głos.zawsze wspaniałą. Jak tam Szmer fali! . że z kupnem prawa do sfilmowania książki jest jak z kupnem domu: tylko adres zostaje ten sam. przystojna twarz . . co wiedziała przez całe życie . że choć Dary miłości to jej powieść.I nie wychodził z niej przez cały czas. . Raven. Chcę mówić z Lauren Sinclair. w którą wierzył . Nie chciał poświęcać mu koniecznego czasu. co mogli wyobrazić sobie inni. do autorki. Gdyby Raven nie czuła już do siebie nienawiści. poprawiały się szybko. Raven pomyślała. zawracająca milionom czytelników głowy fantazjami o idealnej miłości ze szczęśliwym zakończeniem. . Na zakończenie dodała: . Autorka romansów.uściślił Jason z wyraźną niecierpliwością. Barbara Randall mówiła mi. Przypomnij jej. . które oglądały Jasona po takiej nocy. że słaby głosik należy do sławnej autorki. błyszczące żywym ogniem zadowolenia. nieśmiały. który odezwał się w słuchawce po pierwszym dzwonku. iż zechcesz uśmiercić to dzieci .. Oczywiście nie był niecierpliwy w łóżku. Jason nie miał cierpliwości do więzi damsko-męskich. kiedy chodziło film. zmuszona znosić humory swej chlebodawczyni. . Powiedziałam Barbarze Randall. . do przedłużających się negocjacji. w końcu rodzi pani Sinclair obawia się. . gdyby okrutne odrzucenie przez Michaela nie potwierdziło na nowo tego. co zechce z samym budynkiem.Jako tako. jeśli chodzi o związki z kobietami. wyblakłe dżinsy i znoszone kowbojskie buty. Trzeba jeszcze sporo cierpliwości. był cichy.pewnie miałaby wyrzuty sumienia z powodu satysfakcji. Poczekaj chwilę. lecz pani Sinclair i jej wydawnictwa. że zadzwonię. ale niezbędne . W każdym razie tak twierdziło wiele z porzuconych kochanek Jasona. Lauren Sinclair to był jej pseudonim.Ale ja tu jestem pośrednikiem. ale nie wyczerpany bezsennymi nocami spędzonymi na zaspokajaniu namiętności. . miała właśnie zakosztować trochę rzeczywistości. najkrócej jak mogła.Trudno.Cześć..Bohaterka książki. W Hollywood jest pełno pięknych kobiet. wybierając numer Lauren Sinclair na Alasce. Poza tym to w gruncie rzeczy nie nasza sprawa. są pełne energii. ale i tak rzuca się w oczy zmysłowość. zawsze przekraczającą to. przełączę cię. Ale miał nieskończone zasoby cierpliwości. Savannah. . A ty po prostu wprowadzasz niewielkie przeróbki. Raven czekała. Bez wątpienia sekretarka Lauren Sinclair z trudem przeżyła ten dzień. ciemne włosy są zmierzwione. Jeśli będzie trzeba. którą odczuwała. dlaczego dzwoni.Z dzieckiem wszystko będzie w porządku . Chyba ma na sobie czarny podkoszulek.odpp son.Jestem przy telefonie. . Jason Cole wygląda jak mężczyzna nasycony. gdy w grę wchodziły inne aspekty związku. . Ale w kobaltowej głębi oczu nie ma zmęczenia. do niekompetencji. Podkoszulek i spodnie są luźne. pełna wdzięku siła jego szczupłego ciała. urzeczywistnienie wizji.Przypomnę jej to. Przeciwnie. jak może wyglądać w tej chwili Jason.. wyjaśniła mu.Cześć. Jednak ostatnio Jason całą namiętność kierował wyłącznie na swój film. film należy do mnie.że podobnie jak posąg z lodu nie jest godna miłości . że on nie należy do ludzi cierpliwych. Tracił spokój.Tu Raven Winter. że pani zadzwoni -odpowiedziała Holly. Nowy właściciel może zrobić. powiem.To Savannah nie przeżyje porodu. Gęste. a pod ciemnoniebieskimi oczami widać sińce. Krótko mówiąc. .Właśnie skończyłam rozmowę z Jasonem Coleem.nie ogolona.Doskonale. aż odezwie się uwodzicielski głos najbardziej seksownego mężczyzny Hollywood i zastanawiała się. Może Jason po prostu nie ma takich wspaniałych wizji. . -Niewielkie.Nasza klientka nie będzie zbyt szczęśliwa. Raven. Raven zdziwiła się.

wystraszonym głosie pojawiła się nowa nutka. A nawet bardzo rzadko. co myślisz". ale. bo po udręczonym szepcie nastąpiła cisza. Misja Raven była skończona. Przed siedemnastoma laty. lecz bez protestów. Nadal był słaby. jak gdyby właśnie zawiadomiła Lauren Sinclair. .. Teraz chodziło o inną matkę. Raven nie czuła już żadnej przyjemności z tego. Ale ona jeszcze nie umarła. że musi to zrobić. że ci przykro. Dziecko będzie żyć. i po to.. jak gdyby w istocie już umarła.Czy pani też będzie na tym spotkaniu? Pełne nadziei słowa Holly poruszyły coś bardzo głęboko ukrytego w Raven.-Tak? W oddalonym. I Holly wiedziała. nie potrafiła uratować życia ukochanej matce. coś bolesnego. Ale chyba lepiej by było. a jednak. jeśli bohaterka nie przeżyje porodu. Powiedziała głosem łagodnym. gdyby porozmawiała pani bezpośrednio z nim.Pani Sinclair? Lauren? Jest pani tam? 12 -Tak. przepraszającym. Choćby czytelnicy najgoręcej pokochali Savannah. Chodziła sześć kilometrów do miasta na zakupy i na pocztę. które się w nim tliły.. żeby spotkała się z Jasonem Coleem i wyjaśniła mu. tak beznadziejny jak zrozpaczony. Teraz przepełniała ją beznadziejność śmierci. Oglądała cuda Alaski i wyjeżdżała co roku do Barrow. Ten żar pochodził z serca.Jason uważa. kiedy była trzynastolatką. . by pomóc w oczyszczaniu morskich ptaków i wydr z ropy naftowej.. To było możliwe. co proponowała Raven Winter. bardziej autentyczna.. Ale przecież w rzeczywistości tej śmierci nie było. by z nim porozmawiać.. w 1989 roku. . .. dlaczego nie należy zmieniać szczęśliwego zakończenia jej książki. palącego. .Widzę. "Pożegnaj się z Lauren Sinclair -usłyszała głos wewnętrzny. Lauren Sinclair przyjęła wiadomość z rozpaczą.Czy może mi pani powiedzieć dlaczego? Chciałabym wyjaśnić te powody Jasonowi. że ta historia będzie ciekawsza. Niebezpieczny i niemądry. ale trochę bardziej odważny. ilekroć grali je w miejscowym kinie. to prawda. że bardzo to pani przeżywa . Mogła pojechać do Los Angeles. .Tak. Rozpacz. uznała za nieodwracalną. a całkiem niedawno. tylko wówczas. W głosie Raven zaczął rodzić się pewien pomysł. wymyśloną. 13 Zazwyczaj. gdy Raven czuła ból. Przez ostatnie piętnaście lat Holly Elliott nie wyjeżdżała z Alaski. gdy wreszcie odpowiedziała na pytanie Raven. którą trzeba ocalić. nie. opuszczała bezpieczną samotnię swego domu. mogę pojechać do Los Angeles. przez pierwsze pięć lat na Alasce prowadziła niemal awanturniczy tryb życia. Raven zignorowała tę rozsądną radę. jak gdyby decyzję. by oglądać po kilka razy filmy Jasona Colea. odległy głos autorki. Na początku. . i może szok. .Potem. Ale Raven chciała. przeszywające odłamki ..zaczęła spokojnie. że ma zniszczyć tę nadzieję..Powiedz jej.. Przed chwilą to słowo. Był to szept czystej rozpaczy. spytała. ze słabą nadzieją. Jej głos brzmiał bardzo poważnie. Nie mogła przystać na to.Och. kiedy było to absolutnie konieczne. po katastrofie "Yaldeza" wybrała się do Zatoki księcia Williama. że Savannah umrze. ta jedna sylaba kipiała odwagą i nadzieją. pozostawała postacią fikcyjną. towarzyszyło mu zimno jak ostre. że zmarła kochana przez nią osoba. wymamrocz kilka komunałów. lekko ożywiony nadzieją. Ale jednak go opuszczała. z rozpalonych do białości płomieni. .. ale nie mów głośno. Czy zgodziłaby się pani przyjechać do Nowego Jorku. żeby się z nim spotkać? W pierwszej chwili Holly chciała odpowiedzieć odmownie.

ale stanie się jeszcze bardziej zniewalająca. Jak tylko powie mu. że czasem nie mogła wyczuć jego bicia. .lodu. Jasonie .śmierci Savannah. czemu nie? Uwielbiam spotkania z rozwścieczonymi autorami. A potem.Powinnaś być po mojej stronie. Pozwól. zanim dojdzie do tego spotkania. Ale czy będziesz miała coś przeciwko temu. przy poniedziałku dwudziestego siódmego natknęła się na kolejną uwagę. że w ciągu kilku sekund przebył piętnaście dni. rozżarzając pełne udręki wspomnienie. Ale pytanie Lauren Sinclair sprawiło. stanie w obliczu dramatu życiowego .stwierdziła Raven. Pomyślała z ironią. Po długiej chwili pełnego napięcia milczenia usłyszała cichy. ale nie było w nim ani śladu lęku o film. . który tak wiele wycierpiał. gdy mężczyzna. przyjdzie tu i ją udusi.powiedziała Raven. która stała się już nieaktualna: "Pawilon Dorothy Chandler. stanowiło wyraźny i niewątpliwy symbol jej głupoty . godzina . . starała się z góry uczynić ten weekend pamiętnym. będzie szeptał jej ze łzami w oczach wszystkie uroczyste.Jason tak szybko przerzucał kartki kalendarza. wszyscy byliby okropnie przejęci. co zrobiła. jak gdyby ryła je w kamieniu. jej serce było tak pokryte lodem. Jego głos przepełniała pogarda dla Lauren Sinclair.. pragnącą rozpaczliwie. że warto uśmierzyć jej obawy. Po prostu myślałam.. Ma miliony czytelników i jeśli zechce sprawę rozdmuchać.Tak. mało prawdopodobne. którą niegdyś była.. radosne słowa miłości. . . Przypomniała sobie kruczowłosą dziewczynkę. dwudziestego siódmego? Również Raven przerzucała kalendarz długimi. Zatrzymała się gwałtownie. . że jej nie zawiedzie. obroniła ją. Przetwarzając je. byłby to widok godny zapamiętania: oto wchodzi do Cesarskiej Sali Balowej w hotelu "Fairmont". Rzeczywiście. Ale tutaj. Westchnęła cicho. . tak ciasno w nim zamknięte.zwłaszcza taki.I pomogę ci.Co powiesz na lunch w poniedziałek. . Już stworzona przez Lauren postać Sama była niezwykła.obiecała Raven... Raven. . gdy dotarła do weekendu poprzedzającego ów poniedziałek. To słowo biło prosto w oczy. w którym grał także główną rolę. Istotnie. największy dar namiętności.Dobrze. że Jason z pewnością zabije ją. Niezależnie od tego.. czyżbyś zapomniała? . że wprowadzi wszystkie niezbędne zmiany do jego harmonogramu.i przegranej. że zerknę w kalendarz.Ona wcale nie grozi.Czy tym właśnie grozi? . że autorzy polecali swym fanom. cięższym od poprzedniego i niezwykle wymownym. żeby widzowie zignorowali film Jasona Colea . będę tam . .wtrącił Jason. Teraz Lauren Sinclair prosiła Raven o pomoc. Antyreklama przyciąga publiczność w takim samym stopniu jak pozytywne recenzje. Było to przyznanie się do winy. a w jej słabym. by nie oglądali filmu. pokochała. że Raven jej pomoże. . myśląc równocześnie. by choć jedna osoba pomogła jej..Były już przypadki. że tlące się węgle buchnęły płomieniem. który zamierzał nakręcić. żebym to ja wybrał termin? Naprawdę nie mogę teraz rzucić wszystkiego. niski i seksowny śmiech. "Chicago" napisane było jej eleganckim charakterem pisma w poprzek soboty i niedzieli. nie zawiodę.To spotkanie sama wymyśliłaś? 14 Raven odpowiedziała westchnieniem. Rozpoznano by go natychmiast.droczył się z nią.Wydaje mi się. by opuściły ten katastrofalny weekend i przeszły do następnej strony kalendarza. który tak rozsławił Jasona Colea. nareszcie pokazałaby im wszystkim! "Kochać cię. tuląc dopiero co urodzoną córeczkę. smukłymi palcami. Co takiego! -Nie sądzisz. . wspierając się na ramieniu ubranego w smoking Michaela Andrewsa. co ktoś powie. że każdy termin będzie dla niej dogodny . Z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu Lauren wierzyła.. Raven? Kochać ciebie?" Raven zmusiła swoje myśli i palce. zanim film zostanie ukończony? zapytała chłodno Raven.W porządku. kruchym głosie było coś zadziwiającego.

usłyszy plotki i mógłby być trochę niezadowolony. Raven zatrzymała się przy księgarni na Wilshire Boulevard i kupiła egzemplarz Darów miłości. . . z jednym z najbardziej wpływowych agentów. .Mnie też. a ostatnio w Beverly Hills.Ty i Michael nie jesteście już ze sobą? Nie miałem o tym pojęcia. Było wielu mężczyzn. zgodziła się chętnie. W jej domu nie było kolorów. Rzecz jasna Jasonowi nic do tego. a ona nie znalazła sobie jeszcze kogoś nowego. Stosunki łączące ją z Jasonem były zawsze bardzo życzliwe i niezwykle opłacalne.Dziękuję.Dobrze. rezygnując z bankietu przewidzianego na godzinę jedenastą. . . znużył się jej chłodem. Mały. ciepła. którzy pragnęli twego doskonałego ciała. Jasonie .powiedziała cicho. nie planowała żadnych zabiegów upiększających. . w Santa Monica z doradcą podatkowym. że pójdzie na tę ceremonię z Michaelem. Jason zignorował aluzję do Michaela Andrewsa jako swego wroga. powodowana głęboką wdzięcznością. Ale przez większość czasu mieszkała gdzie indziej: w Topanga Canyon z aktorem. Michael był po prostu rywalem. by towarzyszył jej do Chicago w weekend poprzedzający najważniejszy w Hollywood wieczór. . zrobić wszystko. w posiadłości należącej do reżysera i producenta Michaela Andrewsa. Naprawdę przykro mi z powodu Michaela. gdy mężczyzna. Miejscem 16 służącym za przechowalnię dla samej Raven w przerwach pomiędzy okresami namiętności po tym. Michael Andrews.I tego dnia wszyscy mają wolne? Jason pytał tak. Bardzo trudno było przekonać Michaela.. Jadąc ze swego biura w Alei Gwiazd do parterowego domku o dwóch sypialniach w Brentwood. mnie to odpowiada . "Nigdy nie miałaś z nikim intymnego związku kpił wewnętrzny lodowaty głos. jak zwykle. która miała odbyć się w Hollywood w poniedziałek wieczorem.Tak bywa . że nic mu nie powiedziała. lecz drogi domek w prestiżowej dzielnicy był oficjalnym miejscem zamieszkania Raven przez ostatnie pięć lat. w chacie nad morzem w Golony. gdzie gromadziła nie noszone w danej porze roku ubrania. .W każdym razie odpowiada mi lunch w poniedziałek. Dziesięć minut później była już w domu. Było to po prostu . czego sobie życzą. miewałaś związki seksualne.18.A tak na marginesie: przestałam już sypiać z twoim wrogiem. Porozmawiam z Lauren i dam znać Grecie. ale nawet w najmniejszym stopniu nie miały charakteru intymnego.Raven zawahała się. Raven zmarszczyła czoło.. by wrócili pierwszym samolotem w niedzielę rano. bardzo silnym przeciwnikiem w walce o kasy biletowe. . ale gdy tylko oderwie się od pracy nad Szmerem fal.Według mego kalendarza dwudziestego siódmego jest rozdanie Oscarów . a ty zawsze tak chciałaś ich zadowolić. . miejscem. słysząc nieoczekiwaną łagodność w jego głosie. Przez pięć lat domek w Brentwood był raczej przechowalnią niż mieszkaniem.Przykro mi. W zamian za to. żadnej indywidualności. który kiedyś szaleńczo jej pragnął. żeby tylko cię pokochali". "Wygląda jak wnętrze lodówki" . Skupił się natomiast na znaczeniu tego. .45)".Nie.pomyślała ponuro Raven. proponował lunch na to popołudnie. wchodząc do śnieżnobiałego salonu.powiedziała. chciał wrócić z Chicago w niedzielę rano. jak gdyby miała zamiar spędzić ten dzień w jednym z luksusowych salonów piękności na przygotowaniach do najbardziej uroczystej gali w Hollywood. A teraz Jason Cole.00 (limuzyna o 16.odparła w końcu bezbarwnym tonem. którego ostatni film zdobył pięć nominacji do Oscara. którego Bez ostrzeżenia otrzymało siedem nominacji.Tak. . 15 .To całkiem świeża historia. Ten poniedziałek byłby dla niej dniem pracy. W domu. co mu zdradziła. w Malibu. Nawet kiedy była umówiona. ze względu na ceremonię.

gdzie przebywał lodowy posąg. Prawdę mówiąc. Ale poddanie się kuszącej perspektywie snu nie pasowało do stylu życia zdyscyplinowanej Raven Winter. Co to za śluz na twoich gołych nogach. 17 Nieważne. że cierpiący pisarz kontaktuje się z nią spoza grobu. Wrono? Nie masz pończoch? Czy twoja matka-dziwka nie może ci ich kupić? Mogłaby. Pewnego dnia. a nie wynajęła drugiego. Jeszcze raz Raven Winter musiała zaczynać od nowa. jak wszystkie myśli o planach. W taki sposób nie przetrwałaby. Nieważne. Starannie pielęgnowany przez ogrodników trawnik wyglądał jak soczysty. odległe.. . Był pachnący. długi. Och. jak bardzo się o to starała. Ale po każdym zerwaniu stawała się coraz bardziej czujna. uroczysta i pełna udręki obietnica. za każdym razem było jej trudniej. jak sprawne jest jej szczupłe ciało. jej ból. miękka i czuła. A w dodatku teraz bystry mózg Raven wymęczyły trzy noce dręczących wspomnień bez odrobiny snu. Była tak zmęczona. czym sęp posmarował swoje chude nogi! Po co ci to. To była ponura myśl. Była strasznie wyczerpana..lodowato sterylne miejsce. być ciepła. przekraczającego wszelkie oczekiwania. że niezdolna jest do prawdziwej miłości. odmładzający i zapewniający odpoczynek. gdy doń docierała. gdy po raz pierwszy przeczytała ten poemat. wypełniające całe życie. pozbawiony marzeń. "Muszę znaleźć ogrodnika . Od trzydziestu trzech lat jej pokryte lodem serce z trudem walczyło o życie. słabsza. Nieważne. chwilę po tym. Przez jedną kuszącą chwilę myślała. ani dawnej ufności. tym razem na stałe. Raven poczuła dreszcz bólu. by pój ść od razu do łóżka. ale wciąż bolesne. brzydkiego. Aż wreszcie nieoczekiwanie przywitały ją własne. Masz na imię Raven? Raven? Czy to nie nazwa ptaka. że rodzi się na nowo. jak Michael wrócił do domu po siedmiu tygodniach spędzonych na planie filmowym w Madrycie. Po chwili jednak znowu poczuła przytłaczający ją ciężar.. zamierzając w ten sposób zrzucić brzemię myśli. wiesz o tym .gdyby brała pieniądze za swoje usługi. dotrzymywały jej kroku. ciężej niż poprzednio. byłaby bogata! Te okrutne przytyki towarzyszyły jej przez całą siedmiokilometrową trasę joggingu.. bo głupio wierzyła. Ponieważ opuściła dzisiaj poranny jogging. gdyż musiała wcześnie zatelefonować na Wschodnie Wybrzeże. kiedy ból będzie zbyt wielki. Były żałośnie zaniedbane i porośnięte wybujałymi chwastami. Choćby najszybciej biegła. Albo ścierwnik. Ścierwniku? Czy to wazelina? Smalec? Chodźcie szybko zobaczyć. pełna rezerwy. ale rabaty kwiatowe stanowiły obraz nędzy i rozpaczy. jasny wiosenny wieczór.. by go dłużej znosić. Miała kiedyś ogrodnika. czarnego ptaka śmierci? Jak sęp. postanowiła teraz pobiegać.. Nieważne. czekały za rogiem. kiedy nie pokazywał się wśród ludzi. . że te najnowsze echa budziły inne. szmaragdowozielony dywan. którą sobie złożyła w wieku dziewięciu lat. iż lada dzień przeniesie się.i zdawało się. i daje jej pozwolenie. Raven wzruszyła szczupłymi ramionami.napisał Poe . że niebezpiecznie jest biegać po San Vincente. rozumiejąc jej ciężkie położenie. by skończyła z nimi na zawsze. "Kracze kruk: już nigdy więcej" . dawno temu wypowiedziane słowa. że może udałoby się jej wreszcie zapaść w sen. kiedy umysł zaprząta niedawne echo czyjejś pogardy. ponieważ obawiała się fiaska. Czasem nawet były od niej szybsze. Oczywiście nie miała cudownego uczucia. nie osiągnęłaby sukcesu zawodowego. kolejnego dowodu.pomyślała. Raven chciała się zmienić. które ruszyły przed trzema dniami. Oderwała błękitne jak niebo oczy od białej surowości pokoju i spojrzała na barwy za oknem. ale dawno odszedł na emeryturę. że czeka ją następny olśniewający sukces. że tak bardzo jest zmęczona.Zanim sąsiedzi zaczną narzekać". do posiadłości w Beverly Hills.

o tym rzadkim.. Deandra. szafirowym odcieniu. Nicholas Gault przyrzekł sobie. podnosząc twarz ku jego gniewnym i pogardliwym oczom . Było to przyrzeczenie.mógłby ją potrącić. nigdy. Znał aż za dobrze jej zdradliwość i. co powstrzymało gniewne słowa Nicka. Wpatruje się gniewnie w nawierzchnię. Mógł całkowicie zignorować jej pełne. który niebo przybiera po śnieżnej zamieci. które nosiła. jeśli chodziło o takie kobiety: które musiały mieć markowe ciuchy. można by powiedzieć.i radosnego . bojąc się.obowiązku wychowywania dwóch córek. koszulki. Nadal klęczała na samym środku jezdni. wyszukane przekleństwa i malownicze inwektywy kipiały mu w ustach. Nick postanowił nie oszczędzać kobiety. że jego ciężarówka zostanie stuknięta od tyłu . Prawdę mówiąc. ocierając sobie skórę na dłoniach i kolanach przy zetknięciu z twardym betonem. nawet tak zachwycająca. To nie jej nadzwyczajna piękność zamknęła mu usta. które wymknęły się spod pastelowej opaski na karku. nie mógł widzieć jej twarzy. 18 W chwili. Ale teraz. że zdaje sobie sprawę z jego obecności. ubierającej się u Ellesse.a Nicholas Gault nie przerwał milczenia.. co się zdarzyło. aby przeniosła wzrok z twardej jak kamień nawierzchni na jego twarde jak kamień spojrzenie. czego nie mógł zignorować. nigdy więcej. zanim skręcił w prawo z San Vincente w Barrington. w odcieniach błękitu i delikatnego różu. by pieścić lśniącymi lokami idealną twarz. Miej choć trochę odwagi. którego dotrzymał. która wybiegła niebacznie na środek jezdni. którymi zamierzał ją obrzucić! Górował teraz nad nią. zmysłowe. by lśniący zderzak zetknął się z kruchym ciałem. Gdyby Nicholas Gaunt znacznie nie zwolnił. fałsz. Nick wiedział. Ponieważ głowę miała pochyloną. że wini go za to. Spodziewał się gniewnego spojrzenia wyraźnie mówiącego. Ale tym. usiłując odparować jego natarcie.zyska w końcu kontrolę nad swym życiem. Nick oczekiwał arogancji ze strony pięknej kobiety. że był ekspertem.. wart kilkaset dolarów. i które nigdy nie poczuwały się do odpowiedzialności. Pewnego dnia po prostu powie: już nigdy więcej. były jej oczy. której beztroska omal nie doprowadziła do katastrofy. przeklinał jedynie w duchu. Podejmie trzeźwą i nieodwracalną decyzję. zyskać współczucie. Komplet od Ellesse. Jasnoniebieskie. choć odrobinę uczciwości. Spójrz na mnie. Jednak pomimo blasku oczy te nie miały migotliwej pogody takiego nieba ani jego oślepiającej niepokorności. Ale Nick zdołał zatrzymać się ze zgrzytem hamulców. tylko czasami. jak gdyby jezdnia była odpowiedzialna za jej głupi upadek. Wzgarda zaczęła mieszać się z gniewem.. Stalowoszare oczy Nicka przesunęły się z jej pochylonej głowy na ubranie do joggingu. by się uwolnić. Prawdę mówiąc. Nick natychmiast wyskoczył z ciężarówki i wściekły skierował się do kobiety. opaski na głowę i skarpet. przynajmniej na głos. pod wpływem adrenaliny. gdyby nie miał błyskawicznego refleksu i gdyby zawahał się przez ułamek sekundy. złożony z szortów. nawet do joggingu. jedwabiste włosy. Sama uroda. Nick był całkowicie uodporniony na urzekającą władzę takiej urody. nie powstrzymałaby jego gniewnych słów. a na jego usta cieszyły się jeszcze ostrzejsze słowa. Posłuchała tego bezgłośnego rozkazu.. czarne. Głośny hałas wyrwał z samobójczej zadumy czarnowłosą kobietę. milcząco rozkazywał jej. gdy podjął się poważnego . samolubnych kobietach. gdy tylko kilku centymetrów brakowało. która o mało nie uczyniła z niego zabójcy. Zaskoczona i przerażona odskoczyła i upadła. Nick wiedział wszystko o bogatych. ale głowę nadal trzymała pochyloną... nawet jeśli to one zawiniły.. drżące wargi i wydatne. że nigdy nie będzie kląć. 19 . jak rzeźbione kości policzkowe. i niezmiennie powodem tego była matka dziewczynek.

Strach Raven był całkowicie uzasadniony.Więc zawiozę panią do domu. gdyby jązabił. że ją zwymyśla. gdyby ją potrącił. Teraz jednak sięgnął po delikatne. . Prawdopodobnie mogłaby przejść półtora kilometra do swego domu w Brentwood. a gdy znowu przeniósł wzrok na jej twarz. To człowiek silny jak stal.zapytał. na jakie zasługiwała. Nic dziwnego. której śnieżnobiałą skórę plamiła czerwień krwi. że z rezygnacją przyjmuje jego wściekłość.Dziękuję ..Nic mi nie jest. Czy naprawdę nie obchodzi ją.wyszeptała. bez wątpienia widziała jego gniew.uśmiechnął się łagodnie. Ja. . Wiedziała. które pokaleczone spoczywały nieruchomo na jej obnażonych. że ma zaciśnięte zęby. Nie wpatrywała się gniewnie w powierzchnię jezdni ani nie zastanawiała się. że byłoby lepiej. ale bała się ciekawskich.Ale zobaczył coś zupełnie innego. Miał włosy równie czarne jak ona. "Co ona sobie myśli? .Lepiej zabiorę panią do szpitala.Nie. .odezwał się łagodnie. że zamierzał zaatakować ją słowami. zanim porzucił ten plan. .zastanawiał się Nick. zamyśliłam się. a nawet istotnie na nią zasługiwała.myśli...Czy ma pani w domu bandaże? . wcale nie.powiedziała cicho. białe dłonie. "Kim jesteś? .niemal zabójcze . Raven wyczuwała zarówno jego siłę. czego dowodził błysk jego szarych oczu.Nic się pani nie stało? . Od razu zauważyła. Nad czym? Nick chciał poznać odpowiedź na to pytanie i na inne. I natychmiast wsparły ją jego ręce. Może opieka lekarska istotnie nie była jej potrzebna. spostrzegł to samo spojrzenie.Bardzo przepraszam . pogardliwych spojrzeń. . jak tylko przyjąć jego propozycję. cofnęła się z lękiem. podnosząc się.. Wydawało się.Och. To ona spodziewała się. Raven nie pozostawało nic innego.zastanowił się z niedowierzaniem Nick. Gdy odwrócił jej dłonie ku górze..Jestem cała i zdrowa? . że leżała taka skulona. które tak ją zaprzątnęły. Nick zmarszczył czoło. że skrzyczy jąza taką nieostrożność. z wdzięcznością powitałabyś śmierć. jak i opanowanie. i gdy stał nad nią z drapieżną czujnością pantery gotowej do skoku. a jego szare oczy płoną pogardą. lecz jakieś trujące .Ja. Nie zranił ją zatruty kolec. że człowiek ten kipi gniewem. Nick poruszył się.. a gdy to zrobił. które przywitało go poprzednio: zaskakujące przekonanie. zobaczył mnóstwo krwi.Dzień dobry . akceptuje ją. by powstrzymać słowa. jak gdyby wygląd był sprawą najważniejszą? Która oczekujesz jedynie gniewu ze strony mężczyzny. . W mrocznych cieniach jej jasnoniebieskich oczu krył się jeszcze inny komunikat najbardziej zadziwiający i niepokojący. aby odsłonić poszarpaną skórę. . gdyby nie zdołał zahamować? Nick chciał kiedyś usłyszeć odpowiedzi na te pytania. dopóki nie zmyje się krwi. nie muszę iść do szpitala. i przez chwilę. nie. że mogła zginąć? Czy naprawdę uważa. dziękuję panu. druga . Ścierwniku? Krew?" . jeszcze bardziej niepokojące. . a może i nawet lepiej. . kiedy zobaczył jej strach. że wtargnęła bez zastanowienia na jezdnię. szczupłych udach..Kim jesteś ty.Dobrze . schylił się ku niej. . silne i łagodne. .. że ją uderzę?" To prawda. W porządku. Jedna z nich podtrzymała jej łokieć. Obawia się. 20 .ustąpił Nick. jak gdyby była przyzwyczajona do pogardy. że ją wyśmieje. że również kolana ma pokaleczone. ale. . jak przerzucić na niego winę. a straszliwy ból znosisz w godnym milczeniu?" W tej chwili była Śnieżką. Naprawdę.otoczyła ją w pasie. "Co to ścieka po twoich chudych nogach. Po prostu całą siłą woli usiłowała stłumić krzyk bólu. Jak gdyby chciała powiedzieć. która ubierasz się tak. Nie sposób tego stwierdzić. że wszystko byłoby w porządku. gdy zobaczył jej mocno pokaleczone kolana.

jak niebezpieczne jest bieganie po ruchliwych ulicach Los Angeles. żeby się tym zająć. a nie lodu? "Ale ja jestem z ciała i krwi. kolorowy.Niedaleko jest apteka. było prawdą? Może znalazł sobie kogoś ciepłego. 21 Raven wpatrywała się w pudła. powiedziała cicho: . Jej słowa wywołały u niego takie zdziwienie. gdzie zimy są długie i pozbawione słońca. ale rozkazujące słowa znów ją zaniepokoiły. Wiedziała. -Po co? . że dowie się. istotę z krwi i ciała. Zanim ugięła pokaleczone kolana. że choć ich związek trwał ponad dwa i pół roku. jak gdyby właśnie przybyła z miejscowości. Upłynęła chwila.Dopóki nie będzie pani miała opatrunku na rękach.Dziękuję . że nie trzeba pani zawieźć do szpitala. Michael dał jej tylko trzy dni czasu. Teraz mówiła chłodnym. umieszczony w tyle. co zawierały -ubrania i resztę rzeczy. gdy potrząsnęła przecząco głową. I wiedziała. zatrzymując ostrożnie ciężarówkę przed podjazdem jej domku w Brentwood. Gdy Nick podprowadził ją do swej ciężarówki. Czy pani dopiero się tu wprowadza? . Michaelu!" . gdy biegała. skąd przyjechała i jak jej się podoba Los Angeles. wejdę do środka i wezmę portmonetkę. . Zamierzała dopilnować.zapewnił ją. Były tam krzaki róż. Może to. które zagracały ganek. błękitne oczy. dodał w formie wyjaśnienia: . które oderwała od pokaleczonych i zakrwawionych dłoni. co wypisywały brukowce o namiętnym romansie sławnego reżysera i zmysłowej hiszpańskiej aktorki. takie zainteresowanie widniejące w stalowych oczach. że Śnieżka jest sama w nowym mieście. Może miejsce w szafie ściennej było mu już potrzebne dla innej. by odesłano jej rzeczy. który mógł wyjaśnić wiele spraw: śnieżną biel jej skóry. -Nie -powiedziałNick. A teraz okazało się. ale żadna z nich się nie przewróciła. . pachnący dywan z wielu róż tak ciasno upakowanych.Żeby zwrócić panu za bandaż. Soczysty. to proszę poczekać. jak ludzka i krucha jest w rzeczywistości. od piętnastu lat. że tylko przechyliły się nieco przy gwałtownym hamowaniu. że odpowiedź na jego pytanie będzie prosta i łatwa. że jego spokojne. spokojnym głosem doradcy gwiazd. zawodowo zajmując się sprawami pieniężnymi. gdy oderwała wzrok od kartonowych pudeł. kiedy uciekała trzy dni temu. Samotna i strasznie smutna. i kiedy spojrzała na swoje dłonie stanowiące wymowny dowód. trudno będzie nimi coś zrobić. Piękne. Więc dlaczego nie miałbym pani pomóc? Chcę też być pewny. kto je wysłał . kobiety. To był logiczny wniosek. .wyszeptała . że odwróciła wzrok. kruczoczarne pukle zatańczyły.powiedział w końcu. Kiedy zobaczył.ale mieszkam tutaj. Najpierw tam wpadniemy. namiętnego. które zostawiła w jego posiadłości.Jeśli nie ma pan nic przeciwko temu. nie mogąc dłużej znieść jego okrutnych słów. . zanim się odezwała. które były takim bolesnym symbolem jej wad.Nic nie szkodzi . oczy Raven padły na ładunek. odgrywającej rolę "pierwszej naiwnej".Michael.załkało serce Raven. . jej brak świadomości. -Jeśli ma pani jakieś pytania. które pojawiły się w jej domu w czasie. Uznał. że nic się nie stało pańskim kwiatom. z radością na nie odpowiem.Cieszę się.Mieszkam w Los Angeles przez całe życie . pełnych pogardy i lekceważenia. były zaskoczone i niepewne. i z pewnością tłumaczyłby stosy kartonowych pudeł. . ale nie miała jeszcze dość energii. by zrobić wielki krok i wejść do kabiny ciężarówki. Ale jego pytanie wywołało jak gdyby paroksyzm bólu.Jedwabiste. Nick sądził.spytał Nick. -Nie zwróci mi pani pieniędzy ani nie wejdzie sama do środka. w okolicy Los Angeles. która spędzała życie.

a głos wewnętrzny mówił mu. gdy studiował w collegeu. który zna się na pokaleczonych dłoniach i kolanach. To był logiczny wniosek. Ale na razie. Klucz był w prawej przedniej kieszeni jej różowych szortów. . Nick uśmiechnął się. a nie z pogardy dla prostego człowieka. Nick pragnął w to wierzyć. Rzeczywiście to prawda. kiedy przecisnęli się przez labirynt kartonowych pudeł i dotarli do frontowych drzwi. . które musiał chronić. że zapragnęła zaufać jego zaskakującej delikatności. że niemal każda kobieta. że uznałaby trzydziestosześcioletniego ogrodnika za człowieka. dopóki nie będzie całkowicie pewien. jeśli wziąć pod uwagę jego dżinsy i roboczą koszulę. co chce. Wiedział. wynikało z jej nieśmiałości. które sam projektował. że był ogrodnikiem.Gdzie jest klucz? . Nicholas Gault był jeszcze w collegeu.Jestem ogrodnikiem. że jest pan ogrodnikiem. by nie miało dla niej znaczenia.czarująco piękna. co miało się właśnie zdarzyć. . który dokonał ważnego wyboru w życiu. oraz ciężarówkę wypełnioną różami. i jakiś niemądry. aby to. Śnieżka uznała go za ogrodnika. proszę. dla którego szczęście córek jest najważniejsze .To prawda. Prawdę mówiąc. ale Nick poczuł przypływ irytacji. Nick podążał wzrokiem za jej spojrzeniem. obojętny.. Potem pojawiły się hotele "Eden". Nie miała wyboru. Czy jest pan także lekarzem? Jej głos był cichy. co ona o tym myśli. Nie mogła nawet nacisnąć klamki. że tak się waha. że jest właścicielem i dyrektorem "Eden Enterprises"? I że róże wypełniające ciężarówkę przeznaczone są do jego posiadłości. jakie miał na sobie. Ale to był dopiero początek. . że jest równie przystojny jak ona .Ogrodnikiem. A gdyby tak powiedział Śnieżce. I dowie się kiedyś. . na które po prostu nie mógł sobie pozwolić . . że była całkowicie bezradna.. która nosiła stroje Ellesse podczas joggingu i miała dom w jednej z najdroższych dzielnic Los Angeles oraz zielonego jaguara na podjeździe. a ukończone ostatnio "EdenAspen" i "Eden-Carmel" dopełniły do czternastu jego kolekcję małych luksusowych hoteli. że jest inaczej.Myślałam. przekształciła się w coś zupełnie innego. czy go zaprosić do wewnątrz.Nie jestem lekarzem . dbała przede wszystkim o pieniądze i wygląd? Nick miał nadzieję. a nie je zmarnował. o jego zawodzie. położonej na wzgórzu w Bel Air? Czy jej piękne błękitne oczy rozbłysłyby szczęściem? Stałyby się uwodzicielskie? Czy nagle zaprosiłaby go z radością do swego wspaniałego domu? Nick zapragnął nagle. Ten rewolucyjny wynalazek zmienił go w milionera na długo przedtem. za jakiego go uważała. nim cum laude ukończył wydział architektury terenów zielonych. dwie urocze dziewczynki. co robił. Musiała pozwolić. że może jej wszystko powiedzieć o sobie. Bo jest też ojcem. jeszcze nie w tej chwili.. Miał dwie córki. nawet tak poraniona. gdy wymyślił urządzenie do ćwiczeń gimnastycznych naśladujących pracę w ogrodzie.Tak. nagle gorąco zapragnął uwierzyć. rzecz jasna. bez żadnej zarozumiałości. a jednak intrygującą nieuchronność tego. że jest kimś bogatszym. Ale praca.spytał Nick. Ojcem.. Jej pokaleczone i okrwawione ręce sprawiły. że ma słuszność. Było to jednak ryzyko.A więc mogę wejść do środka? . . tak bardzo niebezpieczny impuls sprawił. Wiedział też. która ongiś pozwalała mu zarobić na życie. otoczonych wspaniałymi ogrodami. tak głębokiej.znacznie bardziej ważne od tego pragnienia. niech myśli. lepszym niż ogrodnik? Czy ta piękna kobieta. że nie mógł z niej wypaść podczas biegu. zareagowałaby przynajmniej cieniem uśmiechu na niezręczną. by dowiedzieć się wszystkiego o Śnieżce. gdyby okazało się.powiedział. chciała też zwrócić mu pieniądze za bandaże. Czy bez takiego wahania pozwoliłaby mu wejść do domu. by jej pomógł. których wrażliwe młode serca zostały już raz złamane przez samolubną kobietę dbającą tylko o wygląd i pieniądze.nie teraz..

powiedział Nick. jak to wygląda . podstawiła pod nią ręce. kiedy wchodziła do lodowato białego. błękitne oczy. jakimś cudem uniknęły pokaleczenia. a nie chropowata nierówność jezdni. czarne rzęsy niczym malutkie wachlarzyki zasłoniły z trzepotem jej niezwykłe.Zobaczmy. Nie chciał zrobić nic. rozkoszując się ogromnie jej bezbronnością i swoją przewagą.powiedział cicho Nick. Ale gdy przytrzymał jej ręce i razem je obejrzeli. Następnie ostrożnie założyłby na jej śnieżnobiałą skórę śnieżnobiały bandaż. Z przykrością patrzył na jej cierpienie i obawiał się tego. Zaakceptowała po prostu konieczność tego dotyku.W porządku . dziękuję.a potem zmieniłby to w coś nieprzyzwoitego. . .głębokich bruzd ani zagłębień z brudem i piaskiem. Oczywiście minie sporo czasu. ale Nick nie wykonał najmniejszego ruchu.Może powinienem zrobić pani drinka? . Wyczuł jednak. zrobił to tak delikatnie i ostrożnie. które pokrywała wcześniej krew. z rezygnacją. co sprawiłoby. Ale skóra została z nich usunięta z niemal chirurgiczną precyzją. Weszli do kuchni. zachował to dla siebie. .Głos miała równie napięty jak skórę twarzy... -Nie. ale delikatne palce. że on sięgnie po klucz. przekręcić kurki w prysznicu i oczyścić otarte kolana.. by wzięła prysznic. Gdy Nick starannie uregulował temperaturę i siłę strumienia wody. że czułaby się jeszcze bardziej bezbronna czy zaniepokojona. Odkręciłby kurki. ale odrzucił ją.. mógłby ją przestraszyć. że to by pani pomogło. kierowany tą samą logiką. rzecz jasna. zanim będzie mogła używać dłoni.Myślę. -Nie uwierzyłby. . a kiedy wreszcie sięgnął po klucz. . wpatrywałby się w nią teraz bezwstydnie. jak mu się zdawało. Wyjął klucz. Dłonie Raven były otarte do żywego mięsa. Każdy z wielu mężczyzn. Spodziewała się. Kiedy w wodzie nie było już krwi. a zamiast rumieńca jej śnieżnobiałe policzki okryła jeszcze większa bladość. a potem. 24 "Uważa. że zrezygnował z zaproponowania jej. oczyszczając skaleczenia zwilżoną gazą.. Ale najwyraźniej cierpiała i potrzebowała znieczulenia.Naprawdę myślę. zimowego domu. Nick chciał zasugerować. klucz jest w tej kieszeni. jakby miał jej zrobić krzywdę? Przez ostatnie dwadzieścia lat od tamtego fatalnego lata. bojąc się tak samo. że mieszkam tu od pięciu lat i nie pofatygowałam się wprowadzić żadnych upiększeń". otworzył drzwi i przytrzymał je przed nią. pomógłby jej dokładniej oczyścić i odkazić skaleczenia. by wzięła gorący prysznic. jeśli nie ma pan nic przeciwko temu. która sprawiła. Gdy krew zaczęła spływać wolno do zlewu.Już jest lepiej. że właśnie się wprowadzam -przypomniała sobie Raven. którzy mogli wykorzystać nagą i bezbronną kobietę. Otworzyła powoli oczy. które należałoby oczyścić. z pożądliwością oczekując tego kontaktu . na ich twarzach pojawiła się ulga. . Jeśli Nick poczuł jej drżenie. Ta myśl przyszła mu już do głowy wcześniej. Wiedział. Jego szare oczy nadal były poważne. jak gdyby zrobił to ostry jak brzytwa nóż. Będzie mogła rozpiąć sobie szorty i rozwiązać sznurowadła. ale po kilku chwilach na jej ustach pojawił się ledwo dostrzegalny cień uśmiechu i dodała: . który jej sprawi. że pomysł z prysznicem. nie pytając jąo pozwolenie. jak on. a długie. a oczy -zamknięte. Do diabła. gdy okryłaby się ciepłym płaszczem kąpielowym (o ile taki miała). mężczyźni pragnęli Raven Winter. Przecież pomimo wszystko był dla niej kimś obcym. czemu tak na niego patrzy. Przez długą chwilę trwało milczenie. Nick zakręcił kurki. blada skóra Raven napięła się na kształtnych kościach policzkowych. kiedy skończyła trzynaście lat i nagle stała się nieodparcie pociągająca. że rozsądek nakazywałby jej ostrożność wobec mężczyzn.Ale Śnieżka nie uśmiechnęła się.powiedział cicho. . Ale ten mężczyzna nie zachowywał się obleśnie. że Raven poczuła dreszcz wdzięczności. Nie było tam -jak się obawiali . którzy byli jej kochankami w ciągu tych dwudziestu lat. co miało nastąpić: bólu..

Zanim otworzyła oczy.Sądzę. . . kim jesteś naprawdę".napominał go szyderczy głos rzeczywistości.Łagodnie wzruszyła ramionami i z jeszcze łagodniejszym uśmiechem poprawiła się.Weźmie pani aktywny udział w planowaniu ogrodu. Spotkamy się w tygodniu. nieustępliwej mroczności jego oczu. że będzie z tego zadowolony. .Uśmiechnął się. . . Czy nie byłby pan zainteresowany jego pielęgnowaniem? Nick już odzyskał zdolność oddychania. No cóż. Jaki termin pani odpowiada? . Czas. którym całkowicie przeczyła wdzięczność w błękitnych oczach. Pomimo jej protestów. Jednak teraz cała łagodność zniknęła nagle.Nic nie wiem o kwiatach. To była okazja. . radośniejsze. "Chcesz zobaczyć promienny uśmiech? .Oprócz godzin pracy. koncentrując swe myśli na czymś innym: na odważnym pomyśle. . a ramiona opadły. zwalczała ból. ale było to konieczne.. Miał wyjechać nazajutrz rano 26 wraz z dziewczynkami. jeśli to panu odpowiada. Jutro rano. Chciał ponownie ujrzeć ten uśmiech. by zobaczyć. . Aż zaparło mu dech w piersi. że zobaczy promienny uśmiech.Chętnie to zrobię. Chcesz. był nietykalny.Może być poniedziałek? Do pracy idę dopiero na wpół do dziesiątej. ale zamiast tego jej piękna twarz posmutniała. czego pani chce. jak gdyby obciążył je jakimś wielkim obowiązkiem. . by zobaczyć więcej uśmiechów.szepnęła w końcu Raven. które się pani spodobają. dopóki nie odkryje. aby zostać ogrodnikiem Śnieżki. Jego twarz nabrała twardości stali.. a nie Nicka-dyrektora. Nick przerwał. jakie krzewy i kwiaty pani lubi. pełen nadziei. odważyła się uznać. że zwrócił pan uwagę na mój zaniedbany ogród. który wibrował w jej mózgu na przekór milczącym krzykom poranionego ciała. a kiedy przeniósł spojrzenie z jej dłoni na twarz -powitał go uśmiech. ale czy nie był to również wstęp do katastrofy? Nic nie szkodzi. który spędzał z córkami.. pomysł stał się planem. zostawię na ganku stos katalogów. a woda oczyszczała jej krwawiące rany. że takie kłamstwo oznacza budowanie związku na ruchomych piaskach. Po prostu powiedz tej kobiecie.Każdy.a nawet założyć nieskazitelne bandaże na swą śnieżnobiałą skórę.Ale ja wiem. który dostarczę. O tej porze łatwiej mi zaplanować rozkład dnia. jeszcze raz i jeszcze. Gdy tak długo stała z zamkniętymi oczami. . ale bajecznie kosztownymi meblami. abyś rozpiął jej szorty i przyłączył się do niej pod prysznicem? To takie łatwe. która pasowała do nieoczekiwanej. I wybrać kwiaty. cofając ręce. Proszę je przejrzeć przez weekend. zrobimy tak. kim ona jest naprawdę.Będę tu za piętnaście ósma.Dziękuję. najwyżej odmówi. zadba o to.. zanim jeszcze pani się zbudzi.. Ja zrobię resztę. Pani ma tylko obejrzeć fotografie w katalogu.. . Czas poświęcany na kierowanie olbrzymim imperium był znacznie bardziej elastyczny. . zanim zdążył zauważyć jej drżenie. zachwycający. a kiedy zauważyła łagodny uśmiech mężczyzny. ale w przyszłym tygodniu szef "Eden Enterprises" znajdzie czas. dowiedzieć się więcej o Śnieżce. co pani wybrała. by poprosiła. by spędzić weekend na ranczu w Santa Barbara. przeglądając w pamięci swój kalendarz. by znała go tylko jako Nicka-ogrodnika.A więc przed czy po pracy? .Przed. ale pod pewnym warunkiem. Wiedział. Nick miał nadzieję.Proszę podać dzień i godzinę. Pragnął też zobaczyć inne uśmiechy. która nosi markowe ubrania do joggingu i ma dom wypełniony ponurymi. a przez głową przemknęły różne kuszące myśli. -Tak? . Muszę wiedzieć.Oczywiście. delikatny. . 25 Nick uśmiechnął się. -No więc. bardziej promienne. .

Gdy uświadomiła sobie. mam nadzieję.Cześć.Nie.powtórzyła z lekkim uśmiechem wdzięczności. . z nim rzecz miała się inaczej. na jej ustach pojawił się uroczy.. . "Znam twoje imię . .Cześć.Moja matka mówi.. tak zaskoczyło ją to pytanie . jakby przygotowując się na atak. Ale dziś nie mogła uciec od koszmaru na jawie w odległe marzenia. Pora. że to wspaniała książka. Dziś musiała stawić czoło dawnym przerażającym wspomnieniom .Całkiem nietypowy. Miał łagodny i poważny ton głosu. ku swemu jeszcze większemu zaskoczeniu. -Cześć. Właśnie dzisiaj ją kupiłam. a smukłe ciało zesztywniało. jak mu wyznaje: .. podróżując w fikcyjny świat miłości. nieobecny uśmiech. . Nick .powiedział.Raven. czyjej weekend będzie miły. dlaczego wyglądasz tak. Czeka mnie wybieranie kwiatów i czytanie romansu. Prawdę mówiąc. że są tu jakieś barwy. i zaskoczenia.pomyślał. że pozbawione jest całkowicie kolorów.i przerażają28 . Miała wyryte złote monogramy RWW. Nick . . gdy Holly powinna była pisać. gdy przechodzili szybko przez to pomieszczenie w drodze do kuchni.Ale miły. Wcześniej. co powinno teraz nastąpić.Przyjaciele mówią do mnie Nick. Nawet śladu oddźwięku. ale bacznie obserwował jej reakcję. Nieoczekiwanie przeszył ją dreszcz. . To bardzo piękne imię. że może zachować anonimowość. że będę się z ciebie wyśmiewał.i jego wyraźne zainteresowanie odpowiedzią. nazywam się Nicholas Gault. Alaska Piątek.poprawił.Czemu się pani uśmiecha? Jej śnieżnobiałe policzki poróżowiały.Też to słyszałam. Teraz uświadomił sobie.Pomyślałam o swoim weekendzie. z których żaden nie był jej ojcem. według jego dziewięcioletniej córki. żeby mogła pani wziąć gorący prysznic. a śnieg pokrywał wszystko grubą kurtyną przejrzystej ciszy.Zaśmiała się cicho. tak samo jak pasująca do niej torba podręczna. . w wielkiej książce telefonicznej Los Angeles figurowało aż czterech Nicków czy Nicholasów Gaultów.Lepiej już pójdę. . powiedziała cicho: .. Kodiak. Albo to nazwisko absolutnie nic dla niej nie znaczyło. Gdy Raven skłoniła z namysłem głowę w kierunku książki. Jej słowa nie były dla Nicka zaskoczeniem.Mam na imię Raven. Wreszcie. Raczej w grę wchodziła ta pierwsza możliwość.przed odjazdem Nick przeniósł kartonowe pudła z ganku do przestronnego białego salonu. . dodał: . usłyszała. . I chociaż firma "Eden Resort Hotels" była powszechnie znana. . uciekać od swych bolesnych wspomnień o śniegu i mroku. doznał wrażenia. albo była najlepszą aktorką w tym mieście aktorów. Na kartonowych pudłach wypisano obok adresu "Raven Winter". jej uśmiech zbladł. I dowiem się tego kiedyś". Nic. unosząc dzielnie głowę. Po chwili.Ale przede wszystkim chciałbym wiedzieć. Aha. Była więc ta ciemnoczerwona plama na grubym dywanie w odcieniu kości słoniowej. która leżała obok. jak gdyby naprawdę interesowało go to. romansu ze szczęśliwym zakończeniem. Zadowolony. 27 . a na alabastrowym stoliku do kawy położono książkę w jaskrawej liliowo-złotej okładce. Powiedział to obojętnym głosem. . jakbyś oczekiwała.Dary miłości .Nie jest to pani zwykły weekend? . Na podłodze koło kanapy stała pękata walizka w kolorze czerwonego wina. 10 marca Świat za oknem był atramentowo czarny. To nie było niezwykłe nazwisko.

tatku! . dużymi i małymi. a ponad siedemnaście . Derek był miły. Siedem miesięcy po śmierci Lawrencea Derek pojawił się u drzwi Claire. "Wyglądasz tak dorośle.za każdym razem zachwycali się zakochani w niej rodzice. czarujący i tak wspaniale odnosił się do Holly. Lawrence. ani Lawrence Elliott nie mieli dzieciństwa. zabierając ze sobą suknię i kilka innych skarbów. Stał obok Lawrencea. Powrócił z dżungli ze znaczkiem identyfikacyjnym Lawrencea. że powinna żyć dalej. delikatne pąki .. Będzie zajmował się wszystkimi zwierzętami. on będzie już weterynarzem. witając "pacjentów" i ich właścicieli. że mogą teraz wszystko osiągnąć. kiedy para siedemnastolatków. Przez długi czas po rozmowie telefonicznej Holly bez ruchu stała przy oknie w saloniku swej wiejskiej chaty i patrzyła na spektakl nieba i morza.i tak pięknie!" . gdyż nie mógł poświęcać całego czasu na naukę w collegeu.. pójdzie do collegeu podejmie normalne studia dzięki ustawie o szkoleniu weteranów . by mogła małymi rączkami dotknąć pyska kłaczki palomino i poczuć po raz pierwszy aksamitną miękkość końskich chrap.była to jedna z wielu prac. lawendowe. gdy dotykała jedynej sukni. aby utrzymać rodzinę . Derek Burke. gdy Holly po raz ostatni była w nią ubrana. Również Holly ma witać pacjentów i pomagać ojcu. suknia miała też wysoki. Claire nigdy nie przestała . Minęło już ponad dwadzieścia lat od czasu. gdy Lawrence uniósł ją. Miała ją ona trzydzieści jeden lat temu.Taki miękki. Jej pełna wdzięku i piękna matka też będzie pracowała w klinice. by po powrocie do Stanów odwiedził Claire i upewnił się. tak poinformowano parę dni później Claire. iż z nią i Holly wszystko w porządku. dzikimi i oswojonymi. Lawrence Elliott i Claire Johnson. Na dwa dni przed końcem służby Lawrencea w Wietnamie oddział wrócił z dżungli bez niego. Jego kolega. Po prostu nie można było zabrać zwłok podczas ataku nieprzyjaciela i. stała się mężem i żoną. których się podejmował. Żyła otoczona rodzicielską miłością i wszyscy razem snuli wspaniałe marzenia. marszczony kołnierz. Długie rękawy były przymarszczane przy mankietach. złote i fiołkowo-różowe. by zostały kiedykolwiek odnalezione. umierając. Holly Elizabeth Elliott .od kiedy znikła bez śladu. ale bez ciała. gdy kula trafiła go w pierś. Derek go podtrzymywał i wysłuchał jego ostatnich słów o miłości do żony i córki. Powróci cały i zdrowy. Ale to cudowne marzenie nigdy nie miało się spełnić. . błagał go. łąka dzikich kwiatów. znaleźć nową miłość i być szczęśliwa. stanowiących pamiątki z czasów tak szczęśliwych i radosnych. ale będzie miał w końcu swoją własną klinikę.wołała z zachwytem trzyletnia Holly. W końcu.cej rzeczywistości: obietnicy. Jednak dzięki miłości. które pozwoliłoby im zrealizować takie marzenia. Tata.stanowiło dla Holly źródło czystej radości. gdy miękkie barwy wczesnego wiosennego zmroku ustąpiły czerni nocy. Muślin koloru kości słoniowej pokrywał skomplikowany haft. przystojny mężczyzna. Towarzyszenie ojcu do stajni. która tam wisiała. . Powiedział. Ani Claire Johnson.a gdy Holly skończy trzynaście lat. przeszła do sypialni i otworzyła pachnącą cedrem szafę. danej Raven Winter. wydawało im się. w dzień świętego Walentego. by spotkać się z Jasonem Coleem. którą czuli do siebie i do swej złotowłosej córeczki. mało prawdopodobne. 29 Nawet gdy Lawrencea powołano do wojska i wiadomo już było. że poleci do Los Angeles. Miał powiedzieć Claire. miał zostać weterynarzem.Ma taki miękki nos. Jej dłoń drżała. a poza niewielkimi zaszewkami przy biuście była luźna i skromna jak nocna koszula małej dziewczynki.różowe. Jako mała dziewczynka Holly często przymierzała tę suknię. złożył krótki raport. Oczywiście to wymagało czasu. który rozgrywał się przed jej oczami. że pojedzie do Wietnamu. on i Claire nadal ośmielali się marzyć. w której pracował . Suknia o dziesięć miesięcy starsza od Holly była ślubnym strojem jej matki. że on i Lawrence byli najlepszymi przyjaciółmi. którego ciemne oczy śmiały się do niej. silny.

które Derek dawał jej na domowe wydatki. Ale za każdym razem. ponieważ dawne cudowne marzenia Claire. którego poślubiła. że nie wszystko jest w porządku z mężczyzną.. by wystarczyło na cztery bilety w autobusie. że jest niebezpieczny. i czasem zastanawiam się nawet. Pojechałby tam za nią. Choć stawał się wobec niej coraz chłodniejszy. Ale tak jak nigdy nie miało się spełnić marzenie Lawrencea o klinice weterynaryjnej. że nie może wrócić do Montany.szeptało serce Claire do jedynego mężczyzny. oraz na życie. Sądzę.nieobecny duchem. I przez długi czas.przynajmniej nie dla wszystkich. ale musiał się zmienić od czasu. Zaczęła odkładać pieniądze z małych sumek. gdy Claire powiedziała jej. tak samo nie spełnił się sen o Seattle . daleko mu było do obojętności. syna i córki. by chodzić do collegeu. Claire wiedziała. Musiał wiedzieć. Claire starała się zapominać o swych lękach.. wszyscy czworo. Lawrencea i Holly właśnie łączyły się z przeniesieniem do Waszyngtonu. których istoty nigdy nie wyjawił Claire. uciekniemy. Odejście od Dereka należało starannie zaplanować. nostalgiczna i trochę niesamowita. ale jak tylko będzie miała dosyć. Claire podzieliła się tym odważnym planem z Holly. że zaczną nowe życie w Seattle. jego zły humor nagle znikał. ze względu na dzieci. Claire natychmiast by go opuściła. żeby była całkowicie i nieodwołalnie od niego zależna. . zanim znajdzie jakąś pracę. przeprowadzili się z małego apartamentu. były teraz smutne i poważne. do przestronnego domu z dużym podwórzem. lecz żeby zajmować się interesami. gdzie Holly i Claire mieszkały z Lawrenceem.powiedziała Holly z cichą radością. Gdyby Derek kiedykolwiek uderzył któreś dzieci lub ją samą. ponieważ nie mogła już dłużej ignorować niepokojących przeczuć. Jej złotowłosa córka kończyła już trzynaście lat i jej błękitnozielone oczy. W śnieżysty lutowy . Claire uległa bez oporu żądaniu Dereka. w jednej chwili czarujący. niż oczekiwała Claire . Ona i Lawrence marzyli.. Przecież miała dzieci..Gdy Derek wyjedzie w jedną ze swych podróży służbowych. że był twoim przyjacielem.tęsknić za Lawrenceem. którego kochała. że wszystko jest w porządku. zbyt długi. a nie chciał utracić Claire. czy nie bierze narkotyków". Claire zwalczała niejasne przeczucia. To była wielka zmiana. Wiedziała tylko. Oczy Holly znowu rozbłysły. Derek był taki nieobliczalny. który przewiezie ich przez Casca-des. ale kiedy była z Derekiem. natychmiast wyjadą. że jej podejrzenia są niemądre.Wiem. Ale nigdy tego nie zrobił. i że wymagała od niego częstych podróży. w którym decydowała 30 się stawić mu czoło. z którymi pragnęła spędzić każdą chwilę swego życia. I chciał ją kontrolować. Lawrensie . Przez długi czas. by nie zawierała żadnych przyjaźni. To musiało potrwać. które dawniej błyszczały promienną radością i nieokiełznanymi marzeniami. które urodziła Derekowi. nawet na chwilę. sprawić. gdy go znałeś. że kiedyś zamieszkają w Seattle. że była to praca.Do kwietnia będziemy miały dość pieniędzy . najdroższy. . "Odejdę od niego. jej wielki ból trochę malał. Pomyślała o Seattle. Chciała wierzyć. . Znowu stawał się czarujący i jej lęki znikały.do zupełnie innego stanu: z Montany do Waszyngtonu. zbyt długi. jak by zareagowała. Claire podjęła odważną decyzję. w drugiej . w której wykorzystywał doświadczenie zdobyte w Wietnamie. Derek i Claire pobrali się osiemnaście miesięcy po śmierci Lawrencea. że dokonała właściwego wyboru dla Holly. Jak Derek obiecywał przed ślubem. Jednak przeprowadzka była dalsza. Teraz Derek przeniósł się z nimi do Waszyngtonu nie po to. trójkę cudownych dzieci. Pragnął jej. i dla bliźniąt. gdy jej niepokój narastał do punktu. gdzie Lawrence miał studiować na sławnym wydziale weterynarii Washington State University. W końcu. który też kochał Lawrencea.

wciskając jej do ręki bukiet krwistoczerwonych róż. 31 a nie zamroczony. ale kiedy rozpoczęły się Przygody Corky i Białego Cienia. głos miał przeraźliwie wyraźny. Jego ciemne oczy miały dziki wyraz. potem stały się jeszcze bardziej lodowate. Czarne oczy. Dla niej stanowiła źródło niewyobrażalnych wspomnień. żeby w pełni zrozumieć. ta zgroza trwała wiecznie. Każdy grymas przerażenia. Claire? . co mówiła. w jej koszmarach. że Derek wrócił. że był podniecony. które się w nią wpatrywały nie były ani trochę szkliste. . a dłoń ściskała teraz strzelbę myśliwską. które posiadał. nie miało znaczenia. Gdy nagle pojawili się Claire i Derek.Czy jesteś moją Walentynką. co się dzieje. była ostatnią podróżą dla nich wszystkich . spostrzegła przerażenie matki. zabójczo chłodne i wypełnione nienawiścią. co to znaczy. Gdy wysyczał te niewytłumaczalne słowa. . jak dalszy ciąg sagi o Corky i jej psie. gdy wygłosił złowieszcze słowa. unieruchamiając ją przy sobie w taki sposób. Jego dzikie oczy lśniły niebezpiecznie. W jakiś sposób zauważyła też szaleństwo Dereka i z zadziwiającą jasnością zrozumiała. zakrywając je własnym ciałem. w zwolnionym tempie. ale narkotyk sprawił. To. przyłączyła się do swego braciszka i siostry. ani syków krańcowego szaleństwa.lub raczej śmiertelnych . takie niewinne. którą zaplanował Derek. Holly nic nie słyszała. gdy przyglądały się rozgrywającej się tragedii. w dzień świętego Walentego.głos Dereka był złowieszczo uprzejmy. Nie słyszały też przyciszonych słów .Cześć.A może twoje serce wciąż należy do twego najdroższego Lawrencea? Gdy uśmiechnęła się mężnie i powiedziała mu. każde oszalałe błaganie ciągnęły się przez całą wieczność rozpaczy. jej wątłe siły wzmacniało męstwo. Wydawała się im nierealna. dzieciaki .dzień. jedną z wielu. . Ich oczy były takie wielkie. ten wspaniały świat należał do odległych wspomnień. Telewizor był włączony.Ty i twój ojciec . Odrabiała lekcje.wysyczał cicho. Stawała pomiędzy nimi i strzelbą. prawda.z wyjątkiem Holly.szydził. w której miłość była wszechmocna. Uchwyciła ją obiema rękami. Claire próbowała gorączkowo ocalić dzieci. Jednak Claire i Holly rozumiały. Dzieci w salonie nie słyszały. że musiała być świadkiem zabijania swego małego rodzeństwa. zrodzone z miłości. że go kocha. Miłość musiała wystarczyć. czujny. ofiarowując w zamian swoje. . Derek już napisał swój makabryczny scenariusz. nawet skrzypu kuchennych drzwi. że jest naćpany. Na szczęście bliźnięta były za małe.Miałybyście ochotę wybrać się na wycieczkę? Wycieczka. złapał Holly. jak w telewizji. chociaż chciała ona zachować spokój ze względu na dzieci. . że Dereka wcale nie interesuje jej odpowiedź. A kiedy Dereka znużyły prośby Claire i nacisnął spust. . z kolei Holly przesunęła się przed śmiercionośną lufę. Derek wpadł w szał. a nie ogłupiały. 32 choć miała zaledwie trzynaście lat. Przez pierwsze lata swego życia Holly i jej rodzice przebywali w krainie. który byłby czternastą rocznicą ślubu Claire i Lawrencea. .kolorach. Clarie pomyślała.Chcesz być z nim. błagając o ich życie. uświadomiła sobie. Ale teraz. Kiedy tylko wrócił do domu. które będą się stale powtarzać. by zasłonić siostrzyczkę i braciszka. I nawet najmężniejsza miłość dziewczynki była żałośnie słabym przeciwnikiem dla oszalałej potęgi jej ojczyma. by obejrzeć ukochaną historię dzielnej dziewczynki i jej mężnego białego psa. W pamięci Holly. Claire? Chcesz być z Lawrenceem? Rozmawiali w kuchni. w żywych . Holly siedziała na kanapie z bliźniętami. Zdziczałe oczy Dereka kpiły z nierozsądnej odwagi Holly. szła powtórka Klubu Myszki Miki. żadne z nich nie słyszało nic.ani cichych rozpaczliwych próśb.

. Pozwól. Kiedy wreszcie udało się im odciągnąć dziewczynkę.błagało złamane serce Holly.Chcę być z nimi. mamusiu. którą miała na sobie Holly. Holly. dochodzących z wnętrza domu. Stała przed nim wyprostowana i dumna. Czekała na nią z radością. ale dziewczynka natychmiast uświadomiła sobie. Claire uniosła blade. moje najdroższe kochanie. drżące dłonie. proszę. Holly uciszyła te głosy. .. obiecuję . Straciła wszystko. Możesz dalej żyć. .wyszeptała Holly. Zawsze. Z tym szyderczym pożegnaniem Derek Burke przyłożył lufę do swej skroni i pociągnął za spust. . które były zadziwiającym połączeniem jasnego błękitu Claire i głębokiej.. ale nie pociągnął za spust. Bawełniana bluzka. jej ręka pozostawiła krwawe ślady. Skierował strzelbę ku jej sercu. był to ten sam czarujący uśmiech. musiałby czekać całą wieczność..Zawsze będę cię kochać. . Policjantów wezwali sąsiedzi. nie umieraj! . Powoli. nie mogła odpowiadać na pytania i tylko bezradnie kiwała szkarłatnozłotą główką. niż pozwalały na to śmiertelne rany.. będzie musiała rozluźnić ten czuły uścisk. . bardzo powoli przesunął broń z serca na twarz. . 33 -Holly. to się zawiódł. Ale świadectwo jej jako naocznego świadka i tak w gruncie rzeczy nie było .. Holly? -Tak. Być może uświadomił sobie.. kochanie. Potem uklękła na podłodze.Tak. . bym była z nimi. Grzmot ostatniego wystrzału szybko ucichł i Holly nagle została sama -ale teraz głosy z telewizora.. a gdy to zrobił.. aby błagała go o życie? Jeśli tak. Baw się dobrze. Nie miała się już czego bać."Zabij mnie! . że aby ocalić ukochaną matkę.. była przesiąknięta na wylot. Holly. zaniepokojeni odgłosami strzałów. a na bladych policzkach -jaskrawo czerwone smugi w miejscach. by dotknąć policzków córki. których nie mogli usłyszeć. Będziesz o tym pamiętać. pragnęła jej. Znaleźli Holly w zbryzganym krwią salonie. Po prostu jej serce z uporem nie chciało zaprzestać bicia. . . że będziesz szczęśliwa? . ale.. gdy nacisnęła wyłącznik. Proszę.błagała w duchu. a gdy Derek ją puścił. Wciąż tuliła swą matkę i szeptała słowa. w złotych włosach widniały pasma czerwieni. A gdyby chciał zobaczyć strach w tych przejrzystych. Życie Holly było już skończone. nie próbowała uciekać. Jesteś silna i byłaś tak bardzo kochana przez tatę i przeze mnie. gdzie Claire kochającymi palcami przekazała ostatnie pożegnanie.Mamusiu! Kochające ramiona Claire otuliły Holly. "Pośpiesz się . że nawet strzał z bliskiej odległości nie może wyrządzić jej większej krzywdy.i z tatkiem".I obiecujesz. że jest dobry i zaopiekuje się nimi .Kocham cię.Zabij mnie teraz. I tak żyła dłużej. i delikatnie dotknęła drobnych. Wreszcie Derek uśmiechnął się.Żegnaj.Posłuchaj mnie.Muszę zadzwonić po karetkę! -Nie. pozbawionych życia ciał siostrzyczki i braciszka. która była szkarłatna od walentynkowych róż. błękitnozielonych oczach. kiedy troje istot.. zobaczyli jeszcze więcej krwi. leśnej zieleni oczu Lawrencea. tak bardzo przez nią kochanych. akceptując śmierć z królewską godnością. Holly nie bała się śmierci. I Claire umarła. leżało przed nią na podłodze nieruchomo i w milczeniu. Czy Derek chciał. huczały jej w uszach. które przedtem ginęły w tym całym koszmarze. rozkoszując się tymi ostatnimi chwilami udręki i przerażenia. dopóki nie wyszeptała słów miłości do swej córki.. że serce Holly jest już złamane.gdyż tego właśnie pragnął Lawrence. na oczy. Holly była w szoku. za pomocą którego przekonał kiedyś Holly i Claire." Ale Derek poruszał się w zwolnionym tempie.

Całe miasto odetchnie z ulgą.. Krwawa sceneria aż nadto wyraźnie świadczyła o tym. Ale była zupełnie sama i po chwili upomniała się surowo. pociechy. żądzę krwi i szaleństwo. W ciągu czterdziestu ośmiu godzin od zabójstwa uwierzyła w to większość nie wyłączając sąsiadów. A potem bawiła się nim. że Holly odwróciła się. poza uroczystą obietnicą. Było po północy. Tak bardzo potrzebowała dotknięcia. którzy ofiarowali Holly tymczasowe schronienie. do miejsca. Zarówno Holly. mogłaby urzeczywistnić pomysł. że zniknęła.powiedziała cicho do pustego pokoju. i od armii reporterów. zawsze. Była śmiercionośną lolitą. Pasma taśmy. kiedy Holly rozchyliła wstęgi zagradzające drzwi i weszła po raz ostatni do domu. gdy okaże się. prawda? Holly wiedziała. Obiecaj. "Obiecaj mi. poza brązowoczarnymi plamami. wzbudzając w nim głębokie i zakazane uczucie. mamusiu . Jak mógł nim nie zostać? Bardziej niepokojące było. było więcej niż prawdopodobne. milczącymi i ponurymi nagrobkami wszystkiego. Ty i tatko będziecie ze mną. których kochała. To. podtrzymywane przez oślepiające migawki rzezi w cieplarnianym gorącu odległych dżungli południowo-wschodniej Azji. którego nie będzie. uznali mieszkańcy miasta. I wiedziała coś jeszcze. Nie możesz sobie pozwolić na udawanie. Dlaczego jednak doszło do tej zbrodni? Dlaczego ten człowiek zabił żonę. a Holly musiała uciec od otaczającej ją wrogości. Po długich dyskusjach uznano... które w ciągu trzech dni stały się brązowoczarne. a plamy krwi. że weteran z Wietnamu wrócił do kraju jako morderca. przekraczającą niemal ludzką wytrzymałość. Holly.Mamusiu! . że mógł być tylko jeden 34 powód: sama Holly.Wiem. coś bardziej ważnego: jeśli nie opuści od razu splamionego krwią salonu. dla niej wciąż były szkarłatne i lśniące. odczuj ą ulgę. traktujący ją teraz z nieukrywaną pogardą. Ale przede wszystkim musiała być sama ze swą rozpaczą. Jej głos załamał się. że będziesz szczęśliwa". Niemoralność wojny rodziła niemoralność w żołnierzach. co umarło. którą kochał.Mamusiu! Ale nie było nikogo ani niczego. że jeśli uwierzy w szczęśliwe zakończenie. gdzie starannie ukryte zostały pieniądze. fosforyzująca niesamowicie w świetle bladego zimowego księżyca.żółta pajęczyna śmierci. Wziąć jeden z rewolwerów Dereka i dołączyć do tych. w której przebywała przez ostatnie trzy noce. . jak i jej ojczym popełnili zbrodnię namiętności.. . siostra i brat nie leżeli już na podłodze salonu. . który wibrował w jej mózgu. że jest inaczej.Zabiorę pieniądze. odrzuciła go bez litości. że cię tam nie zobaczę. I gdy znudziła ją ta gra. którzy chcieli usłyszeć z jej własnych ust historię uwiedzenia i morderstwa. Sąsiedzi. mamusiu. dzieci i siebie? Z powodu Wietnamu. jaką złożyła umierającej matce. ale Holly i tak widziała ich ukochane postaci. którą policja zaznaczała ślady zbrodni. zaspokajając jego namiętności. Opuściła sypialnię.potrzebne. co zaszło. że będziesz żyć. To miało sens. Dla . iż zobaczy Claire. Może będziesz tam na mnie czekać. Ale nawet w swym szaleństwie Derek nie mógł zabić nieletniej kusicielki. 35 . niejako więzień. . oszaleje.Jadę do Seattle. niemal oczekując. Było ich dość. Drżące nogi Holly zawiodły ją na górę. by zapewnić przejazd i mieszkanie dla czworga. dopóki ją to bawiło. Ale będziesz ze mną. Jej matka. którego wojna wpędziła w szaleństwo. wciąż spowijały dom . przytulenia.. Dręczyła tego mężczyznę. ale i nie będąc też pożądanym gościem. Nikt nie będzie na nią czekać. które odkładałyśmy. gdzie także jej życie dobiegło końca.Ten głos był tak realny. Niczego. że mamusia nie spotka jej w Seattle. dlaczego żołnierz-zabójca oszczędził swą trzynastoletnią pasierbicę.. które odłożyła Claire. jak planowałyśmy.

. wzięła dwie fotografie małej siostrzyczki i braciszka.Claire i Lawrence wpatrzeni w obiektyw i śmiejący się z miłością. Spoza zasłony złotych włosów można było zobaczyć poważną.spytała Claire. odległych czasów. wujów czy kuzynów. ile by ich miała Mary Lynn Pierce.a na wierzchu ułożyła starannie złożoną suknię ślubną Claire. Holly zabrała tych pięć drogocennych pamiątek dawno minionego czasu.swetry i dżinsy . i wreszcie fotografię Lawrencea trzymającego ją. Prawdę mówiąc. i to. na którym ona i Claire pokrywały lukrem urodzinowe ciasto dla ojca. Mary urodziła się pięć lat przed Holly i żyła tylko miesiąc. Lawrence i Claire byli rodziną. Potrzebuję okularów jako rekwizytu w sztuce. jedyny namacalny dowód tamtych radosnych. dopóki nie doszło do innej tragedii. . i jeszcze jedno . tak jak twierdziła. nie wątpiłby. gdy ona. Nikogo. zdjęcie jej jako dziecka w ich objęciach.i miasto . wyrytych na lśniącym granicie. że będą mogli zniknąć. Ta ponura wędrówka doprowadziła ją w końcu do grobu Mary Lynn Pierce. Ale nie mogła obiecać nic więcej. nikt z ludzi. Holly wspominała pytanie matki. które zmarły jako dzieci. z uwagą studiując każdy nagrobek. Okulary miały jej pomóc wyglądać na tyle lat. Znacznie więcej trudności miałaby z przekonaniem znajomych. ciotek.na zawsze. smutną twarz dojrzałej kobiety. Holly przysięgła czcić i szanować pożyczone nazwisko. by żyć na własny rachunek i móc się utrzymać. Holly Elliott. w które miało być wprawione zwykłe szkło. gdy głaskała aksamitnie miękkie chrapy klaczki palomino. W urzędzie stanu cywilnego King County Holly zdobyła kserokopię aktu narodzin Mary. musi zniknąć na zawsze bez śladu. że mogła być kiedyś uśmiechniętą nastolatką z mysimi ogonkami. Szła wolno przez cmentarz. Następnym etapem był sklep optyczny. to nic złego się nie stanie. Powinna mieć teraz co najmniej osiemnaście lat. które teraz nosiła jak zasłonę. który nie był ukryty. czegoś więcej poza długimi. Potem opuściła dom . W gruncie rzeczy Holly uznała. Holly nie miała ochoty iść dalej. Według 36 dat. że potrzebuje jakiegoś kamuflażu dla ukrycia swej łatwej do rozpoznania twarzy. Prawdę mówiąc.kilkunastoletniej dziewczynki mogły wystarczyć na bardzo długo. których spotykała Holly. gdy jej małe. dla której te fotografie coś by znaczyły. którą wykorzystała do złożenia podania o numer ubezpieczenia niezbędny. gdy jej makabryczna historia była jeszcze nowością. uznana przez cały świat za nieletnią uwodzicielkę. gdy wędrowała przez cmentarz koło Seattle Yolunteer Park na Capitol Hill. ale zajmującą historią ukazywano w wieczornych wiadomościach. a z albumu. złotymi włosami. stać się na tyle dorosła. gorliwe paluszki nacisnęły migawkę. że zabierze je ze sobą we wspaniałą podróż pełną nadziei i cudownych marzeń. przybierając nazwiska osób. której fotografie wraz z wstydliwą. Miała na ten album dość miejsca w plecaku i nie było na świecie innej osoby. nie sądzisz? . . a kiedy . że ma ona prawie dziewiętnaście lat. Nie mogła przyrzec duchowi jego pierwszej właścicielki.Jeśli będziemy szanować te nazwiska. jaki znalazła na tym cichym cmentarzu z jaskrawymi bukietami wiosennych kwiatów. Holly nie została rozpoznana. trzynastoletnia niewinna dziewczynka. Wyjęła z niego tylko pięć ulubionych fotografii: ślubne zdjęcie rodziców. Jednak coś bardzo silnego. gdzie zamówiła oprawki ze złotego drutu. zrobione przez żonę sędziego pokoju.Wzrok mam w porządku . Zapakowała do plecaka trochę własnych ubrań .Jestem aktorką. Jej rodzice nie żyli. gdy wyjaśniła Holly. jeśli chciała znaleźć pracę. nigdy nie miała kochających dziadków. jakaś niewidzialna ręka powstrzymała Holly przed zabraniem całego albumu. Pragnęła po prostu spokoju. portret bezgranicznej miłości i mężnej nadziei. Potem odszukała także ukryty album z fotografiami.wytłumaczyła zaskoczonej pracownicy sklepu.

Przyjazd Holly na Alaskę zbiegł się z początkiem dnia polarnego. Mogła też pojechać dalej na południe w ślad za słońcem. które jak wiedziała. przestudiowała wszystko. wiedziała aż za dobrze. złotym blasku. wzięła list polecający od kierownika księgarni z entuzjazmem wychwalający spokojną. Opis dziewiczej przyrody przypomniał jej Montanę. którym miała popłynąć śródlądowym kanałem z Seattle do Anchorage. które miała ze sobą. Przeczytawszy go trzy razy. Jej bohaterowie i bohaterki miewali. To Marilyn Pierce wsiadła na pokład "Gwiazdy Arktyki" tamtego majowego ranka. I przez to pierwsze lato. bo choć nigdy nie złamałaby obietnicy. którego nie mogła odrzucić. Holly pisała o ludziach kochających i życzliwych. a kiedy nie pracowała . 37 Dwa lata po zabójstwie jej rodziny Holly przeczytała romans. Holly spisywała swoje opowiadania o miłości ręcznie. poczuła słaby przypływ nadziei. czyhały na nią. aby żyć ze śniegiem. pracując w fabryce konserw w Kodiaku i przebywając w świecie niemal bez przerwy skąpanym w jaskrawym. w Boże Narodzenie. Ale odziedziczyła siłę i odwagę swych rodziców i było to dziedzictwo. A gdy ogarniało ją zmęczenie. co mogła znaleźć na temat czterdziestego dziewiątego stanu. Oczywiście ze szczęśliwym zakończeniem . ale tylko ze szczęśliwym zakończeniem. Ponieważ nie miała prawa jazdy ani żadnego dowodu tożsamości poza kopią metryki i numerem ubezpieczenia.dziwnym zbiegiem okoliczności powrócono do niej po ośmiu miesiącach. nie odstępujące na krok od Holly. upiory przegnane. zdecydowała się również wystąpić o paszport. I zawsze nawet najbardziej nieprzezwyciężone przeszkody pokonywano .dzięki nadziei. Pracowała niezmordowanie. gdyż dzięki niemu czuła z nimi żywą więź. głębokie i bolesne tajemnice serca. gdyby pozwoliła mu na bezczynność choćby przez jedną chwilę. dziecinnym charakterem pisma. Zgodnie z dokumentami. którzy nigdy by nie złamali uroczystych przysiąg i pełnych czci obietnic 38 miłości. oficjalnie zmieniając Mary Lynn na Marilyn. Musiała znaleźć sposób. zmodyfikowała swoje imię. tak wyraźnym.. odwadze. I nawet nazwanie Alaski "ostatnią granicą" budziło w niej odzew. Holly kupiła bilet w jedną stronę na statek. nigdy nie zgadliby. że wbrew niezłomnym zasadom. Tymczasem pięć miesięcy wcześniej. przynosząc śnieżną ciszę i nieubłagane ciemności. gdzie ona. Zatracała się w nich i czuła się z nimi o wiele bezpieczniej niż z tymi pisanymi przez innych. Potem nadeszła zima. rzecz jasna. które tworzyła. nawet ci. Spędzała długie ciemne zimowe noce na czytaniu. matka i ojciec byli kiedyś tak szczęśliwi. Holly mogła wrócić do Seattle. by Mary Lynn Pierce spoczywała w pokoju wśród kwiatów na cmentarzu. kłopoty. iż egzemplarze . a w końcu zaczęła pisać własne historie miłosne. Życia jej bohaterek i bohaterów nigdy nie zniszczą nieprzewidziane tragedie. Musiała zostać. Zanim wypełniła formularz. Holly znalazła pracę w księgarni na University Avenue. którą znają. Ale niezmiennie wszystkie sekrety zostawały odsłonięte. nie istniejąca już Holly Elizabeth Elliott skończyła piętnaście lat. gdzie nie będą jej już dręczyć upiory. Miała władzę nad fikcyjnymi światami. które przypominały jej o tamtym walentynkowym wieczorze śmierci. że nieśmiała i poważna młoda kobieta. i miłości. Nie pozwoliłaby na to. które zaatakowałyby jej mózg. ale broniła się przed snem z powodu koszmarów. Zanim opuściła Seattle.czytała książki o miłości. że nigdy nie da mu szczęścia. była kiedyś gorąco kochaną i promiennie szczęśliwą Holly Elliott. fachową pracownicę.niezbędnym antidotum na przerażające wspomnienia. a zarazem tak pełnym uroku. które czasem wydawały się nierozwiązywalne. o kobietach i mężczyznach. z ciemnością. że będzie czcić i szanować pożyczone nazwisko. była dwudziestolatką.. tworzyła w myślach własne historie. na Alasce. którego akcja toczyła się. którzy widywali Mary Lynn Pierce codziennie. a błędy wybaczone. Chciała.

Jakoś wytłumaczy mu. ani nawet. złotego słońca. by nie dopuścić do tragedii. i wydane. Firma wydawnicza z Nowego Jorku przesyłała listy od czytelników w wielkich brązowych kopertach. cichą. mogłaby zrobić coś. w którym występował Jason Cole. Za siedemnaście dni Holly miała spotkać się z prawdziwym Jasonem Coleem. Zabierze też ze sobą pięć fotografii. tłumaczyła Holly wydawcy. które zabrała z domu. czułą matkę. Chciał bezlitośnie zamordować kogoś. Los Angeles. Resztę przechowywała gdzie indziej. ale Holly następnego dnia pokonała jeszcze raz tę dwunastokilometrową trasę. nie dostawała też gazet. znali ją jako Marilyn Pierce. która pragnęła żyć. żeby nosiły stempel nowojorski. To kwestia zachowania prywatności. Holly odpisywała na te wszystkie listy i wysyłała swe odpowiedzi wydawcy. dotarła do kina i zobaczyła plakat reklamujący Mistrza ucieczek. Cała jej poczta przybywała do Kodiaku na adres Marilyn Pierce. Serce bolało ją wciąż na myśl. Kiedy chodziła do sklepu spożywczego w miasteczku. kogo stworzyła z taką miłością. 39 Podczas krótkiego dnia w Boże Narodzenie. Ale teraz zmuszona była stawić czoło gorzkiej prawdzie: człowiek. Delikatne palce Holly drżały. autorka bestsellerów. był w istocie niefrasobliwym draniem. mieszkającą sześć kilometrów za miastem. budzące w nich nadzieję i radość. by ktokolwiek wiedział.. młodą kobietę.. że Holly w ogóle istnieje.. a czasem w olbrzymich kartonowych pudłach. Założy tę suknię na spotkanie z Jasonem Coleem. by ta matka zmarła. że Lauren Sinclair to pseudonim. Nie chciała. ale nigdy żadnej nie kupiła. symbole jej rodziny. w wiejskim domku. Nagłówki aż nadto świadczyły o rzeczywistości. Przez długi czas stała. że ożył jeden z jej bohaterów . kochający i życzliwy. jej pierwsze dzieło zostało przeczytane. zawieszonym wysoko nad morzem. gdyby głos odbiornika nie zagłuszał dźwięków dobiegających z kuchni. Miała wrażenie. 13 marca .. żeby obejrzeć film Jasona Colea. kochając swoją małą córeczkę. W domku Holly nie było telewizora ani radia. Holly nigdy nie zachwiała się w swoim przekonaniu. W ciągu czterech lat oglądała każdy sprowadzony do miasteczka film. był światem ciszy. w którym występował. inwestując ostrożnie. w dwudziestą szóstą rocznicę swych urodzin.. którego obsadziła w roli romantycznego bohatera. i co roku przekazywała anonimowo spore fundusze organizacjom zajmującym się opieką nad ofiarami przestępstw. którego był reżyserem. którzy wiedzieli. że gdyby tamtej walentynkowej nocy nie oglądała telewizji. Może przyniesie jej szczęście. Wędrując po mieście. tyle. że nie może pozwolić. i powitane z radością przez czytelników. by starczyło na życie. Bez śladu wyrzutów sumienia czy żalu Jason Cole zamierzał zabijać. silny i bohaterski. Niebo było jaskrawoniebieskie. zwłaszcza te od nie publikowanych jeszcze autorów. wpatrując się w jego zdjęcie. że prawdziwy Jason Cole jest życzliwy i łagodny. gdy dotknęła pożółkłego muślinu ślubnej sukni matki. gdzie mieszkali życzliwi i kochający ludzie. Nagle podjęła decyzję. Przeczytane. Nieliczni mieszkańcy Kodiaku. Holly zdecydowała się na długi spacer do miasta. i każdy. Trzymała zaledwie niewielką sumę pieniędzy w lokalnym banku. którym mogła zagwarantować.. ograniczający się do jej małego domku. że nie spotkają ich bezsensowne tragedie ani nikt nie złamie im nieodwracalnie serca. Wolała żyć w tworzonych przez siebie światach. Kalifornia Poniedziałek. Kino było wtedy zamknięte.wysyłane do wydawcy muszą być porządnie przepisane na maszynie. który przekazywał je na pocztę.. gdzie mieszka. a kryształy śniegu i lodu błyszczały niczym diamenty w promieniach zaskakująco ciepłego.. Świat Holly. że Holly to Lauren Sinclair. umiłowane symbole najdroższej miłości. Nikt w Kodiaku nie miał pojęcia. jej błękitnozielone oczy wędrowały czasem ku tłustym nagłówkom w gazetach.silny i łagodny.

że Nick i "Eden Enterprises" to jedno? Do jakich kompromisów. To była Raven-prawnik. Zmusiła ludzi. brakowało pewności siebie? Ci. gdyby wiedziała. potężnych. Ponieważ zdobyła sobie zasłużoną opinię. Ze swego doświadczenia wiedział. była bogata i potężna. Andrews wrócił po siedmiu tygodniach spędzonych na zdjęciach w Hiszpanii i już pierwszej nocy wyrzucił ją ze swej posiadłości w Beverly Hills. W wieku trzydziestu trzech lat uznana została za jednego z najwybitniejszych doradców prawnych gwiazd w światowej stolicy rozrywki. pomimo niepokoju wywołanego tym. Przenikliwa. Raven nie szła na ustępstwa w pracy. z producentem i reżyserem Michaelem Andrewsem. ajednak żywo pamiętał lęk wjej błękitnych oczach.Choć Nicholas Gault spędził weekend z córkami w Santa Barbara. właśnie się zakończył. Informatorzy powiedzieli mu. Późno w nocy. Teraz. nie musiała tego robić. Cóż to jednak znaczyło wobec potęgi i bogactwa Michaela Andrewsa. zatelefonował w kilka miejsc. że mógłby kilkakrotnie wykupić Michaela Andrewsa. udało mu się zdobyć trochę więcej danych o Raven W. że łączono ją z kilkoma najbogatszymi i najbardziej wpływowymi mężczyznami Hollywood . może ceniła jedynie władzę i pieniądze? Biały Rekin. Czyżby w przeszłości przeżyła taki wstrząs. z których żaden nie prowadził do małżeństwa. z którymi rozmawiał Nick. że wybaczała mu raz po raz? Wydawało się niewiarygodne. gdy dziewczynki zasnęły. Raven mogła pozwolić sobie na luksus wybierania klientów. których miała reprezentować . że Raven znana jest jako Biały Rekin.. co oznacza środkowe "W" w jej nazwisku. czarująca i zmysłowa "pierwsza naiwna". Dlaczego? Czyżby kobiecie.o godności i dumie . Czy Raven kochała Michaela tak mocno. nie przez łóżko. jeśli chodzi o zdradę w miłości. Jej ostatni związek. że Raven dotarła na szczyt o własnych siłach. gdy zatrzymał ciężarówkę przed jej domem. za najlepszą z najlepszych. Oczywiście była inna kobieta. Odniosła sukces na przekór swej zadziwiającej urodzie. Błyskotliwa. jakby na nie zasługiwała? A może miłość nie miała dla niej żadnego znaczenia. zmysłowe romanse.. nie myślał o jej kosztownym domu.były to najwidoczniej płomienne. w . że zapominała o sobie . 41 Świadomość. była dlań bardzo niepokojąca. która osiągnęła szczyty w tradycyjnie męskim zawodzie. nie mieli najmniejszej wątpliwości. W ciągu prawie trzyletniego związku z Raven miał wiele kobiet. A jednak Raven z nim została pomimo publicznego upokorzenia i zdrad. wszyscy w Hollywood pragnęli mieć ją po swojej stronie podczas negocjacji. że Raven Winter może brakować pewności siebie. genialna prawniczka. Żaden z informatorów Nicka nie potrafił powiedzieć mu.i pokornie znosiła jego ciągłe zdrady? Sam Nick był ekspertem. że gdy zdrada zostanie odkryta. Fałszywych i wyrachowanych obietnic miłosnych? Kiedy Nick opuszczał w piątkowy wieczór uroczą. bezbronną Raven. bardziej ważnymi i niepokojącymi wiadomościami. cudownego uwodzenia. do jakich kompromisów byłaby gotowa. Winter. ale zdrady Michaela to nic nowego. Twarda. dlaczego więc decydowała się na takie kompromisy w życiu osobistym? Czy tak bardzo kochała Michaela Andrewsa. choć nie tak znów wielkie w porównaniu z królestwem Nicholasa Gaulta. czego się o niej dowiedział przez weekend. 40 Ale był to błahy szczegół.. Jego celuloidowe imperium było ogromne. że zwątpiła w swoją wartość i przyjmowała poniżenie i zdrady. ARaven-kobieta? Nick odkrył. miała tak mało szacunku dla siebie.i wybierała najbardziej utalentowanych. miłość przestaje istnieć. Jeśli Raven zgadzała się znosić stałe upokorzenia i zdrady ze strony Michaela. Wybitna.. że zawsze niszczy przeciwników. strojach i samochodzie. w porównaniu z innymi. by poważnie traktowali jej wybitną inteligencję.

żaden włosek nie mógł sterczeć było to zadanie ponad siły dla jej mocno pokaleczonych dłoni. I teraz. . zawdzięczającą wszystko samej sobie.śnieżna biel gazy na śnieżnobiałej skórze. jak gdyby była tylko modelką.gładki. przenigdy. lśniące kaskady połyskliwych. Ale ten surowy styl wymagał doskonałości . .ale nigdy nie było ich widać. było jedynie czarującą iluzją.Jak się czujesz? Jej pokaleczone i prawdopodobnie obandażowane kolana były zakryte sięgającą do połowy łydek brzoskwiniową spódnicą. nadzwyczajna? Czy to. i na razie tak powinno zostać. a nie kobietą bogatą. że rany na dłoniach się goją. brzoskwiniowy lniany kostium od Armaniego świadczył wyraźnie o tym. tylko uroczą i bezbronną Śnieżką. co widział w piątek. Dłonie miała zabandażowane . stanowiących comiesięczne przypomnienie o lodowatej bezpłodności jej łona. które krwawiły tak obficie .każde czarne jedwabiste pasmo musiało być na swoim miejscu. tak samo jak wtedy. Nick znał wiele bogatych kobiet sukcesu i wiedział. szczególnym guście. że wygląd i pieniądze znaczą bardzo wiele dla Raven Winter. A ty jak sądzisz? Raven nie wiedziała.odezwał się cicho..o wiele bardziej niż podczas skąpych miesiączek.Raven była pełna podziwu dla tej książki. że to. którą jej kupił. Nie było.I co myślisz? Nick słyszał niepokój w jej głosie i zgodnie z prawdą zapewnił: .jego myślach na nowo pojawił się intrygujący i kuszący obraz tej bezbronności. błyszczący kok.Myślę. . tylko manekinem. 42 Z pewnością w pracy Biały Rekin miewał znacznie bardziej surową fryzurę. Czuła je . . ponieważ żadna z jej wewnętrznych ran nigdy się nie zagoiła. kruczoczarnych włosów zatańczyły wokół jej twarzy i musnęły ramiona. jak trzy dni temu wyjmował klucz z głębokiej kieszeni jej szortów.Więc mogłaś odwracać strony Darów miłości? -Tak. że każda z nich uzupełniłaby ten strój jakimś własnym symbolem.Mogę zobaczyć? . Gdy Raven kiwnęła w odpowiedzi głową. Przytrzymywała je biała papierowa taśma.. To było zaskakujące stwierdzenie. ale były na niej drobne zagniecenia. dodał: . jego cudowna i zaskakująca czułość przyprawiła Raven o dreszcz. że wszystko w porządku. było rzeczywiście autentyczną niepewnością? . .nieskazitelne . jak zaplanował to projektant.uzupełnione dodatkami.Podgoiło się i nie widzę nawet śladu infekcji. co sądzić o skaleczeniach.Dzień dobry. wyjątkowa. . kim on jest. że się goją.och. . Dotychczas wszystkie rany w jej życiu były ukryte głęboko w środku.. O ile nie okaże się od razu. jakimś wymownym kolorem lub klejnotem mającym świadczyć o jej niezwykłym stylu. . mocno upięty na karku.. A ona nie będzie Białym Rekinem. co widział w jej szafirowych oczach.. Ani jedna. ale nawet to drogie ubranie mówiło o niepewności właścicielki.Dzień dobry . jak bardzo je czuła . . Owszem. . Nick uniósł papierową taśmę tak delikatnie i ostrożnie.Też mi się wydaje.Uspokajając ją jeszcze bardziej. Raven nie miała pojęcia.A co z bólem? Raven uśmiechnęła się nareszcie i przyznała: -O wiele lepiej. dokładnie tak. a kwadratowe kawałki gazy z lekka się przekrzywiły.spytał Nick. . a nie hotelowym potentatem. Raven też uznała. Najwyraźniej niewygodnie jej było samej opatrzyć rany. Będzie Nickiemogrodnikiem. Zdawało jej sięjakby Lauren Sinclair . Czy Raven tak bardzo brakuje pewności siebie? Czy naprawdę aż tak lęka się być inna. Było doskonale .

które mi zostawiłeś.Tak prędko? . . dodała: . w poniedziałek je posadzę.. A kiedy Nick przyjął jej oświadczenie z -jak się wydawało . jej smukłe palce wskazywały subtelne. w którym byli Nickiemogrodnikiem i Śnieżką. okazywało się. ale są pewne.. Oczywiście.I mogłam odwracać karty katalogów. . . Raven.nie ważyła się wprowadzać poprawek do decyzji projektanta.Uwielbiam te nazwy . że róże maj ą imiona. Bądź twórcza. że tak samo starannie założyłaby na swych dłoniach bandaże. które nigdy się nie zabliźniły.Byłoby dobrze. zaskoczona. w swej rezydencji w Bel Air. Może istnieć szczęście.pisała specjalnie dla niej. uroczą biel.. powiedziała mu. że wybiorę różne warianty. gdy bardziej się nad tym zastanawiał. że znalazłaś mnóstwo kwiatów. Biały Rekin miał spotkanie w swym biurze w Century City. .powiedziała impulsywnie. gdyby okazało się.Wygląda. i to wyraźne.Żeby mi pomóc w projektowaniu. .. że Raven odnosi się z takim entuzjazmem do swego ogrodu pełnego bzów i róż.To cudowna książka. A potem usiadł koło niej przy stole.Nick uśmiechnął się.potwierdził Nick. I zaparzyłam dla nas kawę. Chciała mieć bez i róże .. Też są cudowne. Nick zawahał się przez chwilę. Nick był zadowolony. . romantyczne połączenie koloru kremowego i różu. na którym leżały katalogi. Ma zamiar nazywać róże po imieniu. które ci się podobają. gdybyś uczestniczyła przy tym. że niektóre kwiaty nie pasują do siebie. a potem rzekł: . że ma swoje upodobania.W tym tygodniu? .powtórzyła Raven.i nic więcej. Szybko. niezwykle drażliwe kwestie etykiety i . Małe żółte papierki były przyczepione precyzyjnie. jakie kolory lubi najbardziej. pomyślałam. 43 Nick przypuszczał. a śnieżnobiałe policzki zabarwił słaby rumieniec. . To Nick nalewał kawę.. .. lała balsam na ukryte głęboko rany. jak gdyby były jej rodziną. zostawione przez niego na ganku w sobotę rano.Wszystkie kwiaty pasują do siebie.Pochylając z namysłem ciemną główkę. nazbyt szybko minął zaczarowany. tworząc z kartkami idealnie prosty kąt. A gdy chodziło o róże.Pod koniec tygodnia zdobędę wszystkie kwiaty i. Naprawdę nie można tu popełnić błędu.ponaglił ją Nick.jeśli jej dzisiejsze ubranie mogło być jakąś wskazówką . co najbardziej lubisz.. Wybierz.Tak. Nick wpatrywał się z namysłem w kobietę.Zgoda.I co? . nawet dla niej. może pojawić się miłość. wiele stron oznakowano bladożółtymi zakładkami. widząc jej zaskoczenie. nierealny czas. jeśli nie masz nic przeciwko temu.Pewnie . ale wyraźnie zadowolona. . Wiele. która.bezgraniczną aprobatą. jak gdyby były jej przyjaciółmi. przypominały teraz lekko różowe na białe płatki Pristine. Dochodziła dziewiąta. Stopniowo. Zdawało się. . gdy dzięki jego cierpliwej i nieustającej zachęcie Raven nabierała pewności siebie. ale poczuł smutek. . jej ulubionych róż. . Ma zamiar nazywać róże po imieniu. Dla bzu wybrała tradycyjny odcień lawendy i koronkową. Bądź odważna. mogę to zrobić sam.Ja? Po co? 44 . a Nicholas Gault także zaplanował naradę służbową o dziesiątej. . Mam je w kuchni. Nigdy wcześniej nie zdawałam sobie nawet sprawy. gdyby mogła to zrobić. że Lauren Sinclair wiedziała o jej ranach i przesyłała Raven kojącą obietnicę nadziei: nawet najgłębsze rany kiedyś się zagoją.W ciągu tego tygodnia usunę chwasty i przygotuję ziemię pod sadzonki. .

może być nawet jeszcze większy. Raven. Spodziewała się też czegoś podobnego od mężczyzny. I zaledwie parę minut wcześniej powiedział.Myślę. .Będziesz mi potrzebna przez cały dzień. który niecały tydzień temu wykreślił ją ze swojego życia. by pomogła mu w planowaniu swojego ogrodu z różami i bzem. Mimo wszystko to twój ogród.Mam do ciebie sprawę. kiedy namówił ją. Ale Nick jej nie przeklinał. . twoi przyjaciele. Telefon zadzwonił w chwilę po odejściu Nicka. Nie zaplanowałaś na ten dzień nic. .wszystko. królową Elżbietę. co Michael wykrzyczał jej tydzień temu. . że lepiej będzie. .Potem w pełną zaskoczenia ciszę. wulgarnej tyrady. że jednak kiedyś ją kochał. . jak gdyby nigdy nic ich nie łączyło. Część druga Seattle. To żywe . których nie mogę zmienić.Protokołu? . jednej ze stacji softrockowych Seattle. a jej szafirowe oczy błyszczały. "A właśnie.Wyobraź sobie.Zawsze można zmienić plany..powtórzyła za nim. jak tamta umowa na cztery filmy z Gold Star.. To interes równie wielki.Przykro mi. Michaelu.i czułe . wysłuchała ostrej. by odeprzeć pełną złośliwości wściekłość Michaela Andrewsa. Dzwonił teraz do niej w sprawach zawodowych.Prawdę mówiąc.dworskiego protokołu.wyszeptała. rzuciła zdanie jeszcze bardziej 45 szokujące: . że zaplanowałam" . może teraz mówić do niej. czego nie można z łatwością odwołać. Nick się o nią troszczył. Widział w niej tylko błyskotliwego prawnika. Do diabła.. gdy znajdziesz sobie kogoś innego.. Nigdy jej nie kochał. księżnę Monako i Barbarę Bush. . Waszyngton Poniedziałek.Nie wiem . .Cześć.. Tej myśli towarzyszyła zadziwiająca pewność siebie . Raven. jak trzy lata temu. Obrzucił ją wtedy przekleństwami. lecz bardzo dobrych melodii: zawsze wzruszających piosenek o pierwszej miłości i miłości .pomyślała Raven.i zadziwiający spokój. nie cenił jej wcale. 13 marca Caroline Hawthorne przebierała się. .W przyszły poniedziałek? . by dodała jego nazwisko do swej elitarnej listy klientów. Sprawdziłem już u twojej sekretarki. Michaelu. Kogo umieścić na honorowym miejscu? Komu dać więcej słońca? Teraz Raven też się uśmiechała.wspomnienie Nicka dało jej siłę. Raven czuła przeszywający ból . Twoja rodzina. nie interesowała go w trwały sposób. bez uczuć. który z powodu jej bezmyślności omal nie potrącił ją ciężarówką. które nadawały półgodzinne wiązanki starych. by w następny poniedziałek poszła z nim na spotkanie w interesach. Chciał. że chciałby. Jak mężczyzna. mam na przyszły poniedziałek plany. że zaprosiłaś do ogrodu Lady Dianę. i to nie tylko na tym poniedziałkowym spotkaniu. którą opracowałaś dla Jasona. tak okrutnie wykpił jej sugestię. przed lunchem w klubie tenisowym i słuchała KBSG. było prawdą. by reprezentował twoje interesy. . Uważał ją za kawał lodu -bez serca. Raven słuchała zaskoczona.No cóż. która zapanowała po jej słowach.Michael. Miał taki sam ton głosu. która nie była dla niej zaskoczeniem. Raven przywykła do takiego poniżenia -ze strony Michaela i ze strony innych mężczyzn. . ale nie mam czasu. . Pomyśl o tym..

A kiedy Roy Orbison miękkim głosem śpiewał Pretty Woman nakładała delikatnie makijaż. kochać tak mocno? Jak to by było. będącą świadectwem jej dobrego zdrowia. a służba ochrony wybrzeża i inne organizacje zapewniają transport dla wydr i ptaków. gdy piosenka się skończyła. dopasowaną spódnicę. która wydarzyła się w nocy niedaleko od wybrzeża Waszyngtonu. Kwadrans później Caroline siedziała już w samochodzie. z . Mała nadmorska miejscowość wczasowa położona była pięćdziesiąt kilometrów na północ od Hoąuiam. Oczywiście miała drobne zmarszczki. wszystko było pod kontrolą i przyjaciółki. że zajmuje się rozlokowaniem ochotników i zwierząt. gorącą linię KBSG. stanowiący zagrożenie dla środowiska morskiego od przylądka Flattery do Kalaloch.i jeszcze bardziej wzruszających słów. zdrady i bólu. kuszący głód.. . niebezpieczny.I z góry dziękujemy. słuchając wzruszającej muzyki . spowodowałoby niekontrolowany upadek w przepaść smutku. W jej szmaragdowych oczach kryła się pełna powagi mądrość. o rewolucji i pokoju. . tworząc ogniste nawiasy. został przeznaczony na tymczasowe schronisko dla zwierząt. by wyłączać radio przed wyjściem. który miał się odbyć za kilka miesięcy. pokrytych białąpianą. dobroczynnego wydarzenia sezonu.lecz szczęśliwa. Po bliższe szczegóły proszę dzwonić na. Caroline Hawthorne była zadowolona z życia. o lodowatych zimach smutku i nie kończących się latach radości. Podczas Unchained Melody Caroline stała przy oknie sypialni. zieloną jak nefryt i bluzkę z długimi rękawami w odcieniu kości słoniowej. Ale ponieważ nadzór należał do jak zawsze kompetentnej Caroline Hawthorne. "Jestem spragniona twego dotyku".do miłości. ale powstrzymał ją komunikat disc jockeya. . Była szczęśliwa. Unoszenie się na fali ekstazy. spowodowała wyciek ropy naftowej.Serdecznie witamy . która mogła załamać się bez ostrzeżenia. sprawne. której tam nie było za młodu. z którymi miała zjeść lunch. pożądanie? 49 Najprawdopodobniej okazałoby się to katastrofą. Podczas Good Yibrations Beach Boysów energicznie szczotkowała sięgające do ramion kasztanowe włosy.przyjęła ją rumiana kobieta.. Ciężko walczyła o spokój. być kochaną... Ale iskrzyły się przy tym. Jak to by było. budzić takie emocje. przyjęły jej telefon z pełnym zrozumieniem. a realistyczny . Budynek tamtej szego liceum. że Caroline pędzi jak strzała na wybrzeże z powodu spraw o wiele pilniejszych niż uroczysty bal. .Ale człowiek ze stacji radiowej.zakazanej. A jednak. który i tym razem wzbudziły w niej te słowa. rozpoczynając trzygodzinną podróż do Moclips. a jej stanowcze zmagania zostały więcej niż sowicie wynagrodzone. na numer. gdyż była nie tylko zadowolona . energiczne. że żyła na tej planecie przez prawie cztery dekady i że w tym czasie poznała śmiech i łzy. zamkniętego na czas przerwy wiosennej. na piętrze domu przy Queen Annę Hill. Lepiej żyć bezpiecznie. poczuła lekki smutek. przełożyła go tylko.. widać było. .. smutek i radość.przyznała się Caroline. którego była gospodynią. odrobinę podkreślając jasną cerę. Pilnie poszukuje się ochotników do pomocy przy oczyszczaniu ich z ropy. niż to się zdarzało w ciągu wielu lat. Jak zawsze słowa te obudziły w niej palący głód.Nigdy jeszcze tego nie robiłam . Nie dziwiło ich. Gdy Leslie Gore śpiewał It s My Party. bo miała optymistyczny stosunek do życia.Katastrofa tankowca. większym optymizmem. Caroline nie zapomniała o lunchu w klubie tenisowym w Seattle. Caroline wyciągnęła rękę. Utworzono tymczasowe schroniska w Neah Bay i Moclips. stojąca w holu gimnazjum w Moclips High. wyraźne świadectwo. które przy niewielkim nakładzie pracy obramowywały jej twarz. Tak właśnie wyglądają w dzisiejszych czasach czterdziestolatki: zdrowe. Caroline wkładała prostą. i patrzyła w dół na wzburzony wiatrem przepych wód w kolorze indygo. Za dwa tygodnie Caroline miała skończyć czterdzieści lat. Trzymała w ręce wielki notes i z jej zachowania. jaśniały większą pewnością siebie. Miało to być spotkanie poświęcone planowaniu Balu Szmaragdowego Miasta.

Może dać panią do Lawrencea? Ulokował się w szatni dla chłopców. Kluczyła w labiryncie drewnianych ławek i metalowych szafek. którego czas emisji został celowo tak wybrany. była w operze. Przecież rumiana dyspozytorka podała jego imię i z tego.znaczenie. Caroline była niewątpliwie mistrzynią w przekonywaniu bogatych filantropów. wypowiadający kojące słowa. Za to niezbywalne prawo zapłacił drożej niż jakikolwiek inny człowiek. Nie. logiczne było. jak trudno mu publicznie mówić o przerażającej przeszłości. Caroline zmuszona była zgodzić się z przyjaciółmi. "Powinien ubiegać się o jakiś urząd publiczny. Aż do ubiegłego miesiąca.. Ale jeszcze silniej wierzyła. Proszę podać mi swoje nazwisko. że ten weteran wojny wietnamskiej. . Ale to zrobił. zasługiwał na to.. że nigdy i w żadnych okolicznościach nie będzie nawet próbowała tego robić.tragiczne . Mężczyzna nie słyszał jej kroków w szumie płynącej wody. Otworzył swoje serce przed wszystkimi. co Caroline wiedziała o doktorze Lawrensie Elliotcie. Rozpoznała go od razu. męski głos. Gdy 51 nadawano ten program.w motelu po drugiej stronie ulicy. Powinien zostać senatorem. Oczywiście nie chodziło tu o coś tak banalnego jak swaty.choć upłynęło już siedemnaście lat odnalezienie córki. aby poświęcił życie dla dobra ogółu. by zbiegł się z dniem świętego Walentego. a potem w lewo. nawet niedoświadczone. Caroline. usłyszała niski. że to może być on. więc Caroline mogła obserwować go niezauważona. powiedziała zdecydowanie przyjaciołom. powiedział. Dlatego Caroline potrzebowała kilku minut. którego życie było tak tragiczne.Oczywiście. proszę z niego skorzystać. łagodny. jakie miało dlań to święto zakochanych. kiedy położyła temu kres. Z programu jasno wynikało.którym rozmawiałam. że przydadzą się każde ręce. Zobaczmy. kierując się odgłosem płynącej wody. by przeznaczyli pokaźne sumy na cele dobroczynne lub sztukę. a kilkunastoletnia córka zniknęła. Przyjaciele Caroline nigdy by jej czegoś takiego nie zrobili i nikt nie próbowałby zachowywać się w ten sposób w stosunku do człowieka. Gdy szła do szatni. który uciekł po siedmiu latach niewoli tylko po to. Tylko ty możesz go do tego namówić". Ale od samego początku wątpiła. by dowiedzieć się. jak bardzo jest skryty.. po prostu nie przyszło jej do głowy. I właśnie miesiąc temu. jej "przyjaciele" toczyli bezlitosną kampanię. która zniknęła bez śladu. Gdy zbliżyła się do pryszniców. więc nastawiła magnetowid i kilkakrotnie obejrzała później nagranie. co dowiedziała się o nim z nadawanego na żywo programu 20/20. Nawet jeśli nie zamierzała pani spędzić tu nocy. by namówić ją na spotkanie z nim. Caroline wiedziała. by odświeżyć się przed wyjazdem. że ten pełen oddania weterynarz natychmiast tu się zjawi. co o nim wiedziała. To. prawością i polotem mogłyby zrobić wiele dobrego dla kraju. był o wiele ważniejszy od miłości. . ponieważ dla Lawrencea Elliotta najważniejsze było . gubernatorem. 50 . Powodem był sam Lawrence Elliott i to. a może nawet prezydentem. by ta umiejętność wystarczyła do przekonania takiego człowieka jak Lawrence Elliott. że Lawrence Elliott powinien zostać prezydentem. że z powodu poszukiwań dawno zaginionej córki odmówiłby ubiegania . powód.oczywiście bezpłatny . że z takim charakterem. by ochłonąć. ze względu na wyjątkowe . Caroline nigdy przedtem nie zgłaszała się na ochotnika do oczyszczania ptaków i wydr z ropy ani nigdy dotąd nie była w szatni dla chłopców. Do samego końca. by uszanować jego prywatność. Będzie na panią czekać pokój . że jego żona została zamordowana.Kobieta zajrzała do notesu. A chyba powinno. z zupełnie innego powodu. dla którego Caroline Hawthorne miała spotkać doktora Lawrencea Elliotta.. spokojny.

jego serce nadal cierpiało. co może mu powiedzieć. Przed obejrzeniem tamtego odcinka 20/20 Caroline. by napotkać inny. który czekał na niego w domu. Teraz mimo wszystko miało do tego dojść i Caroline poczuła dreszcz lęku. zauważywszy smugi ropy na jego skroni. Gdyby trzymała ptaka albo wzięła od Lawrencea ręcznik. wiejskiej osady położonej dwadzieścia kilka kilometrów na wschód od Seattle.Nie potrzebuje mojej pomocy. Nawet zawód wybrał ze względu na nią. Jednak po tym programie. Udało mu się uciec od siedmioletniego koszmaru tylko po to.myślała Caroline. że pozostałaby na zawsze w ukryciu.się o wszelkie urzędy. znowu czuła się szczęśliwa. nie chcąc przestraszyć ani mężczyzny.. jakie Caroline Hawthorne spędziła w nieudanym małżeństwie. "To było nasze marzenie" -odpowiedział. które nastąpiły po tej olbrzymiej stracie. A on wciąż nie zdawał sobie sprawy z jej obecności i cicho. gdyby jej ojciec zmienił adres z Issaquah. a jej złamane serce i zmaltretowana dusza przezwyciężyły wreszcie spustoszenie. obserwując zręczność tych wprawnych i łagodnych dłoni.zapewne nie po raz pierwszy. Ale dla Lawrencea Elliotta nie było szczęśliwego zakończenia. zamierzała się wybrać do Issaquah. Nie tak łatwo było przestraszyć Lawrencea Elliotta.warstwy tłustej. gdy nie ustawał w poszukiwaniach zaginionej. które wycierpiały nieopisane tortury podczas siedmiu lat niewoli. po siedemnastu latach. ograniczając pole widzenia. Caroline zastanawiała się. Po prostu wycofam się po cichu i zaproponuję swoje usługi komuś innemu". Caroline zaczerpnęła tchu. gdy takie jak ona uznawano za winowajczynie. lub Biały Dom. ciemnych oczach. I teraz. drżała. po dwunastu latach. gorąco kochanej córki. Caroline słyszała czułość w głosie Lawrencea i widziała. iż Lawrence Elliott nie potrzebował pomocy. jak delikatne są jego dłonie trzymające drżące ciałko. choć było coś w jego udręczonych. Niemal przepraszał za to. Szukał swego dziecka i nie pozwalał umrzeć jego marzeniu. by poznać Lawrencea Elliotta. że nigdy tego nie zrobi. że chciała go spotkać. na posiadłość gubernatora. smutek po śmierci rodziców wydawał się nie do pokonania. wiedziała już. Pewne było. Nie miała pojęcia. Czuła instynktownie. Prawdę mówiąc. Przez następne siedem lat. były błahostką. uznała. powiedziała cicho: . co sprawiało. gdy miała zaledwie dwadzieścia jeden lat.. podczas gdy jego długie. w luksusowych warunkach.. Caroline pogodziła się w końcu ze śmiercią rodziców. że w dłoniach nieznajomego człowieka jest bezpieczna.. Dziewczynka. gdy dziennikarz z 20/20 spytał go. gorszy. Mewa była zaskakująco spokojna. Ale nie wycofała się. dlaczego został weterynarzem. z powodów jak najbardziej odległych od polityki.Dzień dobry. a nie ofiary. jakby zamykał szczęśliwy rozdział zapoczątkowany w dniu jej narodzin. łagodnie przemawiał do przerażonej mewy. I teraz. bo nie było prawdą. nie mówiąc już o poprzedzających je . jakie pozostawiło 52 po sobie pozbawione miłości małżeństwo. co mu powiedzieć . jeśli porównać je z siedmioma latami więzienia i tortur w odległej dżungli. doznawała jeszcze bardziej druzgoczących ciosów. ale nie szamotała się. zmuszonego iść na wojnę. Przynajmniej w tej chwili Lawrence potrzebował jeszcze jednej ręki. "Nie wiem. ani ptaka. mogła nigdy nie wrócić do ojca bez względu na okoliczności. Co mogła mu powiedzieć. ustępując naleganiom przyjaciół. Jednak śmierć ukochanych rodziców to nic w porównaniu z emocjonalnym wstrząsem młodego ojca i męża. szczupłe palce ostrożnie zdejmowały-jedną po drugiej . Gęsty pukiel ciemnobrązowych włosów opadł mu na czoło. a potem. która uciekła ze wstydem. . że ją więził. Serce i nerwy. ona lub ktokolwiek inny? Jej życie nie zawsze było radosne. czarnej ropy. mógłby odgarnąć nieposłuszny lok . I siedem lat.

To dobrze. jak może wyglądać uśmiech na jego przystojnej twarzy.Muszę się przebrać . Jak te tajemnicze.. co miało dlań znaczenie. Nie była przygotowana na wrażenie. bluzy i kitle. Na ekranie wyglądały na prawie czarne. Co prawda. ale nie spodziewała się.Jestem Caroline. bez zachłanności i drapieżności. Sądzę. odpowiadając na jej pytanie. Nie podniósł wzroku. jak jej własne. bo tak bardzo kochał swoją żonę. jak wygląda 53 Lawrence. dopóki nie uświadomiła sobie. I całkowicie myliła się co do koloru jego niezwykle ciemnych oczu. pozbawione czucia. badawczo. Przez chwilę Caroline zastanawiała się. spodnie. dyscypliny. I jak w tych ostępach. magiczne. Obejrzała kilkakrotnie tamten odcinek 20/20.pomyślała. że podobnie jak włosy maj ą ciemnobrązową barwę. Kiedy spojrzał w górę. że będzie aż tak seksowny. ale i tak Caroline ogarniały fale ciepła. że tu jesteś. ale nie ujarzmiono. Producenci widowiska nie tracili okazji do pokazania z bliska jego poważnej i przystojnej twarzy. że w gruncie rzeczy wiązały się ze sobą. człowieka skrytego. Caroline uważała. . 54 . gdyż konieczność zobaczenia Claire. czy w ogóle usłyszał jej ciche powitanie. który przetrwał siedem lat uwięzienia w klatce. jak bijące od niego ciepło. więc uznała. Nie było wątpliwości. nic dziwnego. Oto stał przed nią bezspornie pociągający mężczyzna. że wie. .a zatem mogła nad nim zapanować. . a mimo to zachował swoją prawość. że wie. Ta myśl zaskoczyła ją niemal tak samo. Ten lekki uśmiech nie zawierał śladu fałszu czy dwuznaczności. To przyjazne.Tak. znowu przesunęły się na jej ciało.Wszystkie ubrania robocze są w męskich rozmiarach . że miał to być uśmiech powitalny . za pierwszym rzędem szafek. Cieszę się. Caroline drgnęła zaskoczona.. Oceniały ją z namysłem.nie seksowny ani uwodzicielski. który był uosobieniem bezgranicznej miłości. Była to niezwykła twarz. że nie reagowały na wstrząsy. i ku niej.Jestem Lawrence. ale pod jego pieszczotą poczuła przypływ ciepła. uznała jednak. Przyszłam pomóc.wyszeptała. gdy promienie słońca przebijały się przez gruby baldachim liści. dotknięcia i kochania jej była o wiele potężniejsza od najbardziej nawet niewyobrażalnego fizycznego bólu. W rzeczywistości oczy Lawrencea Elliotta były zielone. "Jestem spragniona twego dotyku" .powiedział w końcu Lawrence. którego uwięziono.. . które wzniósł. Caroline miała więc wytłumaczenie tego zaskakującego przypływu ciepła . szlachetność. urzekające studium siły.Zabrałam dżinsy i sweter. pradawne ustronia. gdy intensywnie zielone oczy ogarnęły całą jej postać. bez wątpienia tak pokryte były bliznami. Ta duma świadczyła o godności człowieka. że "eska" będzie na ciebie pasować. w ciemnej zieleni jego oczu migotało złote światło. Tyle że znowu poczuła ciepło. . Wciąż miała na sobie jedwabny strój w kolorach kości słoniowej na wytworny lunch w klubie tenisowym w Seattle. wprost na nią. że tak samo działał na nią mężczyzna. jak wygląda.okropnościach wojny w dżungli. Jeśli mogły ją poruszyć słowa piosenki. nie złamano. Podczas programu się nie uśmiechał i Caroline nie wiedziała. Zielone oczy. ale podobno są tu ubrania robocze. nim po raz ostatni nie przesunął ostrożnie ręcznikiem po pokrytych ropą piórach. jego oczy mieściły w sobie zagadkowe sekrety i starożytną mądrość. Leżą na ławce. magiczne ciepło jego wzroku skierowane było ku drżącej mewie. "Eska" była istotnie najbardziej odpowiednia. Wytrzymał to więzienie i tortury. które stawały się zaczarowane. i dumy.. lecz miały ciemną zieleń najgłębszych leśnych zakamarków.. . któremu odebrano wszystko. góra zbyt opinała jej pełny biust.. jakie na niej wywarł.

cichej serenady chlupoczących fal. by ocalić zwierzęta. "Wszystko w porządku" . srebrna obwódka otaczała księżyc. że mam ochotę.z entuzjazmem stwierdziła Caroline. moglibyśmy zrobić sobie piknik na plaży. ale na razie Lawrence i Caroline skończyli pracę. że jest zmęczony. a zamiast migotliwego światła smukłych świec ich twarze rozjaśniał blask gwiazd i księżycowa poświata.zwracał się łagodnie do drżącego zwierzątka albo do niej. kiedy nie była pewna. wyrzuconego przez fale.Wspomniałaś o swetrze i dżinsach .. jak długo będzie potrzebny. spojrzała nań i w jego ciemnozielonych oczach. a do tego zupę rybną. Była już prawie trzecia. . . . czy właściwie trzyma skrzydło.Issaquah leży około dwudziestu pięciu kilometrów na wschód od Seattle. Żaden ptak ani wydra nie czekają już na swoją kolej.Więc każę przygotować w kuchni kilka kanapek. gdyż przed wyjściem zza ściany szafek Caroline przykryła swój niebieski strój papierowym kitlem. płetwę albo dziób. . gdzie miała pozostać wraz z innymi.a ściągane gumką spodnie nieco zwisały na szczupłych biodrach.. gdy zjawiła się. . Najwidoczniej Lawrence składał już wcześniej takie zamówienia w kuchni motelu.Gdzie mieszkasz. .Lawrence przerwał. dobrze" . a morska bryza była pachnąca i ciepła. Caroline słyszała. by poszukujący mogli znaleźć więcej poszkodowanych zwierząt. jak gdyby zamierzał coś powiedzieć. że był jednym z pierwszych. rozjaśnionych teraz księżycową poświatą. kierowane do Caroline i pokrytych ropą ofiar. Tym razem po raz pierwszy skierował swoje słowa wyłącznie do niej. . dopóki ropa nie zniknie z ich środowiska.Oczywiście.odparła cicho Caroline.Nie. poprawiając w razie potrzeby jej rękę.spytał Lawrence.Wcale nie jest zimno. bo po raz pierwszy byli zupełnie sami. . w Issaquah. gdy wezmą już prysznic w motelu. aby mu pomóc. by jutro znowu pomagać. .Zjesz ze mną kolację? . był całkowicie sam.stwierdzał. . 55 Zabrali swoje ubrania. witał każde z nich z serdeczną troską i nigdy nie narzekał.zapewniła Caroline mężczyznę. być może podczas poprzedniego wycieku ropy. Cały proces zacznie się na nowo o świcie. ale te niedostatki kroju nie miały znaczenia. by je założyć. który pracował z niezmordowanym zapałem. . głodny czy spragniony. i miała pewność.Odpowiedziałabym. zmierzającą do schroniska.A może zamierzałaś już wracać? . Caroline? -W Seattle. Plaża należała tylko do nich i była to najwspanialsza sceneria. Nocne niebo błyszczało mnóstwem gwiazd. .A ja po drugiej stronie jeziora. i opuścili szkołę nadal odziani w roboczą odzież. . których powiadomiono. A powietrze jest takie balsamiczne.Powinienem zapytać kilka godzin temu. .Jeśli masz ochotę. że przyjedzie od razu i zostanie tak długo.Ty też musisz być zmęczony . widząc. które przynoszono do nich bez końca. kiedy będzie dość jasno. by załadować na ciężarówkę. . zanim złożył jej tę propozycję. I chętnie zjem z tobą kolację. w jakiej Caroline kiedykolwiek jadła kolację. niepewność. Ale jego wahanie. ale kiedy nie padły żadne słowa. kiedy wyszli na dwór. że Lawrence przebywa tu od wielu godzin.zaczął cicho. jak Lawrence nabiera tchu. mam zamiar zostać. zobaczyła wahanie. doprowadziło ją do wniosku. bo wszyscy wiedzieli.. pośrodku śnieżnobiałego piasku natura umieściła stół z wybielonego słońcem drzewa. czy chcesz zrobić przerwę. że nie . "Tak.Musisz już być zmęczona.Jaki wspaniały wieczór . . Przez całe popołudnie i wieczór z ust Lawrencea płynęły kojące słowa. . . że zmarszczyła brwi. Ostatnia z mew została oczyszczona z ropy i wyniesiono ją z szatni. że kiedy ostatnim razem urządził sobie późną nocą piknik na zalanej księżycową poświatą plaży. Nie zabrakło muzyki.

Caroline wymówiła nazwisko dziadka z pełną miłości dumą. którego wspaniałomyślność została unieśmiertelniona nie tylko w budynkach. Od chwili. Sądzę. od wykopaliska do wykopaliska. Czas. muzeach i parkach tego miasta. by skłonić go do ubiegania się o urząd publiczny. Mój ojciec zyskał sobie taki sam szacunek w środowisku akademickim. wyczuła.odparła z uśmiechem Caroline. Jej chęć niesienia pomocy niewinnym stworzeniom była dla Lawrencea bardzo ważnym listem uwierzytelniającym i Caroline miała nadzieję. zadowolony. . lecz również w jego firmie. Jego córka prawdopodobnie nie żyje. wiem.Moim dziadkiem był Alistair Hawthorne. A gdyby jakimś cudem jeszcze żyła. bywaliśmy gośćmi w pałacach książąt i królów. . Tak stwierdziły przyjaciółki Caroline. zanim podejmie ostateczną decyzję? -Nazywam się Hawthorne. od jednego skarbu do drugiego. by pomagać pokrzywdzonym zwierzętom. że pochodzisz ze Seattle? .Nie. gdy Caroline po raz pierwszy zobaczyła Lawrencea Elliotta w telewizji. Czuła się zażenowana bogactwem swojej rodziny. żadnych. Teraz tym bardziej stało się dla niej jasne. .A więc.Czy po tym programie miałeś jakąś wiadomość o córce? . . bez grosza przy duszy. zachowano zarówno dawną nazwę. to . Chociaż Stocznia Hawthornea została już dawno sprzedana. wspomnieli jej nazwisko? Jeśli błagali. Lawrensie. Moi rodzice byli niepoprawnymi romantykami. Wiem.Jeśli nawet tak. że dziadek był naprawdę. bardzo ważnych odkryć. . Alistair Hawthorne był niezwykłym człowiekiem. iż w trakcie rozpaczliwych poszukiwań zaginionej córki naraził innych na przeżywanie swej życiowej tragedii? 56 . jak się okazało. .Nie. ogarniętym żądzą podróżowania.Tak. że nic więcej o niej nie wie. Czując.. nie czujność. .Czy twój dziadek nie pragnął.powiedziała cicho Carolina. Poza 57 tym wszystko było jak w bajce.powiedział Lawrence ze spokojem. że on nigdy nie przestanie szukać swego zaginionego dziecka. dumny z taty. Lawrence skinął głową i w jego oczach pojawił się mroczny cień.o ile sama nie była więziona w klatce w odległej dżungli przez ostatnie siedemnaście lat -wie. .O. aby porozmawiał z Caroline Hawthorne. Każdy dzień był przygodą.Bardzo ci współczuję . Spędziłam dzieciństwo na wędrówkach z rodzicami po całym świecie. Widziałam ten odcinek 20/20. człowiekiem szanowanym. Każde nowe wykopalisko uważali za coś fantastycznego. .Mój ojciec był archeologiem. by syn poszedł w jego ślady? . to o tym nie wiem. którym nie powiodły się usiłowania. . Sierota. jak dziadek w biznesie. Caroline.Lubiłaś to. że ojciec jej szuka. Jedynaczka jednej z najznakomitszych rodzin w Seattle. wiesz już o mnie wszystko .Moja matka była z domu Raleigh. Nie amatorem. tak. . i nie chce zostać znaleziona. aby zrezygnował z poszukiwań. bo gdy nie sypialiśmy w namiotach na terenie wykopalisk gdzieś na końcu świata. ale prawdziwym uczonym. dorzuciła jeszcze . że chętnie poświęcasz czas. kim jesteś.Ale ja wiem o tobie tylko to. że jego majątek może pomóc w sfinansowaniu kilku. jak ogarnia ją ulga. jak i zasadę lojalności względem pracowników. że będzie próbował odnaleźć Holly do samej śmierci. Był legendą Seattle. A jeśli ludzie.A twoja matka? Caroline pochyliła kasztanową główkę oświetloną blaskiem księżyca. Urodziłam się w Egipcie .Te słowa wzbudziły jego zainteresowanie. stworzył stoczniowe imperium i poświęcił znaczną część dojrzałego wieku na dzielenie się bogactwami ze społeczeństwem -jako mecenas sztuki i orędownik godnych szacunku celów. Czyżby miał wyrzuty sumienia. .Czy to znaczy.

ale nic nie powiedziała. skoro stracił dla mnie głowę od pierwszej chwili.I wtedy pojawił się Grant Gannon.. że nie żyje. Gdy podniosła na niego szmaragdowe oczy.odparła. wywołany był myśląo jego. .. dokonanym przez naiwną dziewczynę. studiowałam w Yassar. a nie jej rodzinie.pomyślała Caroline. któremu zależało tylko na moich pieniądzach i pozycji społecznej. Oto opowiada Lawrenceowi historię zdrady. a kiedy zginęli rodzice 58 i dziadek. podjęliśmy całą rodziną decyzję. a potem oczarował nieszczęśliwą i samotną żonę Lawrencea opowiadaniami o wielkiej przyjaźni z jej ukochanym mężem. dojrzała jego mroczne. że nie może już dłużej udawać.. Odezwała się cicho: . że będzie to smutne rozstanie..A oni oboje bardzo kochali ciebie.Ale stała się podróżnikiem z prawdziwego zdarzenia.odezwał się łagodnie Lawrence.. nie spojrzy na niego.Caroline . ale wszechstronna dzięki programowi korespondencyjnemu. że pragnie mojej koleżanki.Wszyscy troje.. .Tak. .Tak.To. Była mgła i nie należało lądować. . . człowieka. skupił na mnie całkowitą i niepodzielną uwagę. Ponieważ całe życie spędziłam w towarzystwie dorosłych. zginęli w katastrofie samolotu nad Afryką Zachodnią. .. Bardzo kochała tatę. którego siłą napędową w życiu była miłość do córki. spojrzenie. Starszy ode mnie o pięć lat. . gdy mnie ujrzał. . co spotkało Claire? . . Z telewizyjnego programu dowiedziała się. . ale w owym czasie byłam strasznie łatwowierna.Caroline .A ty gdzie byłaś? .smutna. Caroline urwała gwałtownie. samo przebywanie z dziewczętami w moim wieku było czymś nowym i niezwykłym. był już robiącym karierę maklerem. Twierdził.I to naprawdę była przygoda. .Caroline zaśmiała się cicho. nagle zaczął się bać. Claire i Holly też kiedyś stanowili radosną. Zawijała rękawy i kopała ze wszystkimi. że Caroline nic już nie powie. w porównaniu z tym. niemądrym wyborem. "Tworzyliśmy świetny zespół" . Od sześciu miesięcy umawiał się z moją współlokatorką z Yassar. Smutek. rodzice i dziadek. Patrząc wstecz. .. by o nim mówić. ale jego egoistyczna chciwość to błahostka w porównaniu z podłościąDereka Burkea. niesamowicie ufna. Teraz głos Caroline spoważniał. Choć od bardzo dawna nie czuł strachu.. i sądząc. który z zimną krwią postrzelił swego kolegę. Moja edukacja w zakresie szkoły średniej była bardzo nietypowa.. Wiedzieliśmy. opracowanemu specjalnie dla mnie w szwajcarskiej szkole prywatnej. Grant Gannon był draniem. nie mam wątpliwości co do tej chronologii i jego planów.. ale jak tylko stałam się dziedziczką. który zauważył Lawrence. małżeństwo z mężczyzną. co mi się przydarzyło. gdy wspominała swoją stratę.. jest banalną historią. zostawił go w dżungli. sprytnie przebrany za błędnego rycerza. niewartym. Caroline popatrzyła z namysłem na Lawrencea. samotna i nieszczęśliwa. Nawet po trzech latach spędzonych w Yassar byłam wciąż bardzo naiwną dwudziestojednoletnią dziewczyną. a ja ..A spotykanie chłopców w tym samym wieku? . ale. nagle stałam się nieprawdopodobnie bogata.Masz na myśli. że powinnam pójść do collegeu. kochającą się rodzinę. który uwiódł jadła jej kolosalnego majątku. . .W Nowym Jorku.Tak .spytał Lawrence. Kiedy skończyłam osiemnaście lat. Grant był starszy i ogromnie czarujący.czy coś się stało twoim rodzicom? . widząc jej nagły smutek .Tak. że Lawrence.Nadeszła pora na twoją własną przygodę? .Przerażające. swoje przeżycia ze starszym mężczyzną. bardzo.Krzywy uśmiech przemknął po jej ustach.Czarny charakter? .

zanim .. Czy od czasu powrotu z wojny ktoś dzielił się swymi problemami z Lawrenceem? Z jakiegoś powodu Caroline wątpiła w to i schlebiało jej. Wydawało się. Przynajmniej było tak. wykorzystując głęboko ukrytą siłę. że różnica wieku nie była aż tak wielka. w którą wierzyłam. od tego czasu minęło dwanaście.-Tak..Nie rozumiałam. Sądziłam. wiedzącemu wszystko o wewnętrznych zmaganiach i wewnętrznej sile: . pełnym współczucia słuchaczem. gdzie często wpadaliśmy z rodzicami pomiędzy ekspedycjami. Teraz wyznała temu mężczyźnie.Opowiedz mi. a gdy z jego ciemnozielonych oczu znikły cienie i zobaczyła z zapierającą dech jasnością.Masz czterdzieści lat? .żeby nie być tak wiecznie osamotnionym dlatego tylko. Strata jest stratą. gdy zauważyła coś jeszcze. dzięki czemu poczuła się lepiej i mogła marzyć.powtórzył Lawrence. choć oczywiście była tylko grą pozorów. małżeństwo trwało siedem lat. co spotkało ciebie. Dlatego nie myśl..Uśmiechnęła się na widok jego zaskoczenia i poczuła dreszcz. Najwidoczniej uznał. że pobędę tu tylko jakiś czas.. Zdrada jest zdradą. nikim więcej. choć mogło trwać wiecznie. że niewiele tragedii mogło się równać z jego własną. jak się sprawy mają. Ale teraz chciał zostać zwykłym. co złego zrobiłam. jest gorsze od tego. a on czuł się całkiem zadowolony z tego...Nie. Caroline.szepnął Lawrence.Czterdziestoletnia. Caroline nigdy wcześniej nikomu o tym nie mówiła. aby przegrupować szyki i opracować nowe plany. I sam Lawrence Elliott był nadzwyczajnym człowiekiem. ale natychmiast pomyślała.potwierdziła Caroline. . co ci zrobił. . że znowu stanie się szczęśliwa. lecz gorącą prośbę. poprawiła się w duchu. Ale Caroline zrozumiała jego cichą. że w najmniejszym stopniu nie tak trudne. nie miała więc wyj ścia. musiała się mu podporządkować. pomóc. Ciągle starałam się zrozumieć.. W końcu udało jej się dorzucić lekkim tonem: .To musiało być dla ciebie bardzo trudne. . Sama poradziła sobie z bolesnymi emocjami. Zapobiegłam dalszym stratom i zaczęłam nowe życie. że w końcu znam odpowiedź. . i próbowałam odzyskać miłość. 60 I zadowolona oraz ustabilizowana.. jak pragnął.. jeśli będzie w stanie . . lecz stanowczy rozkaz.Oczywiście . było o wiele gorsze. iż to. .. jak to. odczuła niebezpieczny przypływ pragnienia i pożądania. jedna z wielu. co spotkało Lawrencea. więcej niż ulgę. że jest od niego o wiele młodsza. zanim się pozbieram. by to zrobiła. 59 Schlebiało. co mnie się przytrafiło. .Małżeństwo trwało siedem lat. nie miała sobie równych. Jednak pewnego dnia zadzwoniła do mnie niezadowolona kochanka. co wciąż przeżywa. . jak przeżywałaś to. co on przeżył. Był to łagodny... że on wyciąga do niej rękę. ale upłynęło już dwanaście lat. zbyt młoda? A teraz wiedział. by z nim rozmawiała. by uraczyć mnie gorzką prawdą o moim mężu.. dlaczego troskliwość i urok Granta natychmiast znikły po naszym ślubie.Dwanaście? . Caroline . jak się okazało. ale poczułam też ulgę. To umożliwiło mi działanie. Byłam wstrząśnięta.Opowiedz mi. Historia Lawrencea Elliotta była niezwykła. aby się udało. . Pod każdym względem to. Uzyskałam szybko rozwód i przeniosłam się z Nowego Jorku do Seattle. że ta wiadomość sprawiła mu ulgę. gdy wyszła za mąż. szybko robiąc w pamięci obliczenia. Chciał wysłuchać opowiadania o innej udręce. znowu szczęśliwa i pełna optymizmu. jak bardzo potrzebował tego. Byłam zdecydowana zrobić absolutnie wszystko.Skończę za dwa tygodnie. Jednak Lawrence zdawał się czytać w jej myślach i jego ciemne oczy kazały jej mówić dalej.. Miała dwadzieścia jeden lat. Powstrzymało ją to przed dalszym opowiadaniem banalnej historii zdrady.

Tak.Została zabita w rocznicę waszego ślubu? W telewizji szczególnie uwypuklano fakt. Czy ta ponura okoliczność. by ruszyć w drogę. własnemu pragnieniu podzielenia się tym. nadziei. że zabójstwa popełniono w rocznicę ślubu. który otrzymała. Zostałem więc tam i pracowałem na ranczu za jedzenie i dach nad głową. Caroline zauważyła jego zaskoczenie. prawda? -Tak. Obawiała się. Czy wierząc. Przez następne dziewięć lat wędrowałem z moim ojcem-kowbojem od jednego miejsca pracy do drugiego. Mnie zawsze zależało na szkole i w dodatku poznałem Claire.Opowiedz mi o sobie . że zaraz umrze. zielone jak las oczy nie obudziły w niej niebezpiecznych i drapieżnych pragnień. . Dostrzegła.te uważne i życzliwe. Gdyby tak było.Myślę. Jego serce napełniało się smutnymi. . że dziwił się sam sobie. że źródłem jej siły jest wspaniały dar. a może pełną zdumienia pogardą.Mam taką nadzieję. z pewnością wspomniano by o tym makabrycznym zbiegu okoliczności. Nadeszła wiosna i ojciec nie mógł się doczekać.Derek wiedział. znana była producentom programu? Chyba nie. że ważyła się być równie arogancka. gdy miałem pięć lat. Bezczelny złoty księżyc dodał odwagi Caroline. . jak księżyc. że udało mi się przetrwać różne wstrząsy dzięki temu. że dzień świętego Walentego to nasza rocznica ślubu -powiedział twardym głosem Lawrence. Nagle twarz Lawrencea spochmurniała.Nikt o tym nie wiedział. że wrogowie znaleźli Lawrencea. że w tym wypadku nie jest dopuszczalna ingerencja w życie prywatne. .Caroline zawahała się przez króciutką chwilę i dodała spokojnie: . które ty i Claire pozostawiliście Holly. . przychodząc na świat.. W złocistej poświacie wiosennego księżyca Caroline zauważyła jego cierpienie. pewnie to prawda. gdy znalazł pracę na ranczu w Montanie. pobraliśmy się na trzy miesiące przed rozdaniem świadectw. Jednak Lawrence powinien usłyszeć. od samego początku. Miałem czternaście lat. Claire i ja zamierzaliśmy wziąć ślub po skończeniu szkoły. że byłam tak bardzo kochana jako dziecko.Urodziłem się czterdzieści osiem lat temu w Teksasie. Przez kilka uderzeń serca Caroline myślała. że jest to takie samo wspomnienie jak to. że odpowie jej gniewem. zamierzał powstrzymywać śmierć do chwili. a potem cisnął ją w dżunglę. Caroline zastanawiała się. Miłość moich rodziców dała mi pewne i stałe wspomnienie szczęścia i nadziei.rzekła . czy poważnie ranny młody żołnierz próbował z wysiłkiem odszukać złote kółeczko w gęstwinie tropikalnej roślinności. czym nigdy wcześniej się nie dzielił. Inaczej . że posunęła się za daleko. co Lawrence miał na myśli. że tragedia wydarzyła się w dzień świętego Walentego i że pomiędzy krwawymi plamami rozrzucone 61 były krwistoczerwone róże. zdjął mi obrączkę. z rodeo na rodeo. abym zabrał ją od ojczyma.Gdy mnie postrzelił. . .Lawrensie? .. Urodziłeś się czterdzieści kilka lat temu.. aż do tej chwili. zanim odnalazł obrączkę. w same walentynki. gdy weźmie w dłoń ten złoty symbol miłości. . Matka odeszła. Zmarszczył czoło z namysłem i po chwili bardzo cicho powiedział: . ale ponieważ koniecznie chciała. marzeń? Czy to poszukiwanie obrączki cudem utrzymywało go przy życiu? Caroline domyśliła się. . Caroline.Bo jesteś taka silna.wszystko. na chwilę przedtem nim zaczął mówić. Mam taką nadzieję. odczytał głośno napis. a zarazem słodkimi wspomnieniami. Dopiero po chwili Caroline uświadomiła sobie. Lawrence zachował ten bolesny fakt dla siebie.. Że jest znowu szczęśliwa i pełna optymizmu dzięki tej wewnętrznej sile.Wierzę.

Nie stracił ani jednego karata ze swej złotej .Och.. Podczas gdy rozmawiali.. że to nie w porządku zmuszać ludzi do wysłuchiwania mojej historii powiedział spokojnie Lawrence. W telewizji sugerowano. Chciał. te bitwy wygrywał. ..Caroline? O czym myślisz? .. gdy został porzucony w dżungli jako zmarły. Ale nigdy nie pozwoliłem. co zechcą powiedzieć dziennikarze.Oszczędził ją z mojego powodu.. bo wyczuł. . ale od chwili. jego głos był łagodny. że znalazł się w samym środku szaleństwa wojny. nie darował jej życia z powodu zdeprawowanej miłości. desperacko próbując ocalić to. że Derek nie molestował Holly.Holly urodziła się w Boże Narodzenie.. groźny. . Lawrence wyjaśnił: 62 .Skąd mogłeś to wiedzieć? .odparła i zobaczyła milczącą odpowiedź w jego przepełnionych poczuciem winy oczach. Lawrence był pewien.I miałeś rację. byłby wciąż mężem Claire. . Caroline. jak bardzo jest szalony.Tak . co mnie niepokoiło. nawet w jakiś niezdrowy sposób to ich fascynuje. dziesięć i pół miesiąca po naszym ślubie.Ty przepraszasz? . iż żadne takie zapewnienia nie zmazą. by przedstawiali Holly jako uwodzicielkę. co zostało z jego rodziny. ... .. I nawet wtedy. znowu poruszony wspomnieniami miłości.Dlaczego oszczędził Holly? Masz jakąś teorię? . . Jednak księżyc wciąż świecił jasno.powtórzyła z niedowierzaniem Caroline. które nuciły im serenadę.Derek nigdy nie tknął Holly.. Fale. Prawdę mówiąc. ale nie wiedziałem. że Claire i ja mieliśmy dość odwagi.Ale to moja jedyna szansa na odnalezienie córki. które znowu pojawiło się w jego oczach .nosiłby ją teraz. pomimo tego.. Caroline zobaczyła. Nigdy by na to nie pozwoliła. zawsze. co wydarzyło się dawno temu w dzień świętego Walentego. że przyjął jej słowa z wdzięcznością. Lawrence najwidoczniej wierzył.. by moja córka widziała tę okropność. Potem jeszcze spokojniej dorzucił: . . Caroline pomyślała.mroczną wściekłość. w którym wyczuwało się ogromne poczucie winy. jaką odczuwał.Dlaczego? . Po prostu nie mogłeś. Była zaplanowanym dzieckiem. Kiedy Lawrence wreszcie się odezwał. to. dla Holly. zdumiewam się. .. .Tak. by założyć rodzinę. poczucia winy.Mam niewielki wpływ na to. gdyśmy się poznali. całkiem słusznie. Lawrensie. huczały teraz ponuro. a od morza powiało chłodem. że powinien był wiedzieć. a więc. że ludzie nie mają nic przeciwko wysłuchiwaniu tragicznych historii.Ponieważ żadne z was nie miało szczęśliwego dzieciństwa? Lawrence skinął głową i Claire rozpoznała uczucie. ale jasne było. Ale to było bardziej skomplikowane.Bo wydaje mi się. . było w nim coś. Caroline. jakby oburzony na to. poszukiwałby Holly. . Chciał. . On mnie nienawidził. Gdy teraz o tym myślę.Siedemnaście lat temu musiałeś stoczyć niejedną bitwę.odpowiedział głosem. Claire przeżyła taki sam koszmar ze swym ojczymem. Poważny wyraz twarzy Lawrencea powiedział jej. iż podejrzewam go o przemyt narkotyków. Może właśnie dlatego zginęła. chorobliwie. Taka była odpowiedź Lawrencea. że Derek mnie postrzelił. -Tak. powinien był znaleźć sposób. pomimo swego młodego wieku. .. by uciec wcześniej i ocalić żonę i córkę przed morderczym szaleństwem Dereka. żebyśmy zostali przyjaciółmi. a potem do końca życia wspominała ten koszmar.Nie mogłeś wiedzieć. bezlitośnie. Jak gdyby czytając w jej myślach. świat wokół nich zmienił się. co zrobił z jej bliskimi.Przepraszam.

Nie chciała więcej słyszeć o torturach. Jest to największy z darów.. Władze bardzo poszły mi na rękę..Jego zrozpaczone.zuchwałości. Chciał tylko odnaleźć swoją córkę. zapadła decyzja. że te pieniądze zdobyto nielegalnie..Czy mogę coś zrobić. co naprawdę. Wydałem na ten cel majątek. że są tacy. Caroline Hawthorne. . W końcu Caroline powiedziała łagodnie: .. wszyscy o tym mówili.. że miała ochotę krzyczeć i płakać. która wtedy zginęła. Te szczere słowa Caroline skłoniły Lawrencea. jak i teraz czuła. orędowniczka spraw istotnych dla ludzkości. że nie zagłębiała się w makabryczne . Caroline skinęła z powagą głową. . ciemnozielone oczy wpatrywały się w nią nieustępliwie.. Nie chciał ich szokować swymi przeżyciami..Tak. w których wymienionaby była metryka urodzenia jej.Trudno wyobrazić sobie. ale skoro nie było dowodu. Claire albo przyrodniej siostry Holly. prawda? . gdyby Lawrence chciał. najczulsza walentynka od ciebie dla Holly.Ja też mam znajomości i pieniądze. iż to.Sądzę. patrzyła z namysłem na niezwykłego mężczyznę. by odsłonił więcej bolesnych prawd. że pominąłem jakąś istotną wskazówkę. Dawałem ogłoszenia w mediach.. A jednak.Pamiętasz to? . pożądany gość cesarzy. nie miała w sobie żądzy krwi. sprawiało.. mówić o tym na głos.To.Ale bardzo trudno jest wyobrazić sobie.Powiedziałeś w telewizji bardzo mało o tym.Całkiem słusznie ten program pokazano w dzień świętego Walentego. Jednak większość ludzi uważa. Ale tak zajmowały ją własne problemy.Ciągle mi się zdaje. podobnie jak Caroline. . prezydentów i królów.Caroline pamiętała nagłówki. dziedziczka wielkiej fortuny.A co ty sądzisz. że mogę je wykorzystać do poszukiwań Holly. pozbawione miłości małżeństwo. Trudno ich było nie widzieć. żeby się uspokoić. . potrzebował.. żeby przez te wszystkie lata nie wiedziała. że podczas programu ukazał jedynie wierzchołek przerażającej góry lodowej. że ją szukasz. że ty i Claire daliście Holly fundament miłości i szczęścia. To. co działo się ze mną w Wietnamie. było winą Holly. która przyciąga widzów do ekranu. by zaspokoić żądzę krwi. a jeszcze sporo zostało. jest niczym w porównaniu z tym. ale. co Lawrence opowiadał przed telewizyjnymi kamerami o siedmiu latach niewoli.Wiem. wynajmowałem prywatnych detektywów. gdy zapytał bardzo cicho: . Ale zarówno wtedy. że ona nie żyje. by choć w najmniejszym stopniu była winna temu. co mógłbyś jeszcze zrobić. Jednak Lawrence Elliott milczał. . co się stało. -Lawrence zmarszczył brwi. mogłaby słuchać go wiecznie. by wyczytał to w jej oczach. .Dziękuję. i że z tego powodu zdecydowała się pozostać w ukryciu. po twoim powrocie z Wietnamu. . . jak i urzędy paszportowe szukały podań. Z jakiegoś powodu nie wspomniała o pieniądzach. Nie wierzę. który siedział naprzeciwko niej.. Po prostu pozwoliła... co wierzą. co przeżyła moja trzynastoletnia córka tamtej walentynkowej nocy. Zwłaszcza na początku. Caroline. I nie czuł się obrażony. Caroline zebrała się na odwagę i zapytała: 63 . Była to jakby walentynka. I czekała... tyle. 64 -Ale? Zaczerpnęła tchu. Lawrensie? Mam znajomości i. działo się w obozie dla jeńców wojennych. Caroline? . Na koncie Dereka pozostały po jego śmierci duże sumy. W końcu powiedziała po prostu: .. . co się stało. Prawdopodobnie nadal handlował narkotykami. W kartotekach policyjnych są odciski jej palców i przez ostatnie siedemnaście lat zarówno wydział ubezpieczeń społecznych.

Mieli zobaczyć się znowu o świcie. 20 marca O siódmej trzydzieści Nick podjechał swoją wypełnioną różami ciężarówką pod domek Raven w Brentwood. uświadomiła sobie. O ósmej dziesięć rośliny z obu ciężarówek zostały już wyładowane i samochód szkółki odjechał z turkotem. Patrzyła mu w oczy i była pewna. gdy przyjechał. -Nie. że jej serce zaczęło walić. że tak się stało. Kiedy jednak Caroline zjawiła się w szkole. Miał spędzić cały dzień na jej pokładzie. Ale zareagował łagodnie. dla kogo ten album mógł mieć jakieś znaczenie.Pewnie myślisz. przedstawiającymi naszą rodzinę. że bez natychmiastowej pomocy nie przeżyłyby podróży do Moclips ani do Neah Bay. gdy pierwsze uratowane zwierzęta zaczną przybywać do schroniska. nie gniewem.A co ty sądzisz. .A więc .potwierdziła szybko Caroline. Dziesięć minut później przyjechał samochód ze szkółki w Santa Monica. Kilka godzin temu Caroline uznała. Musiała załatwić jeszcze jeden telefon. policja zapakowała w pudła. że Holly nie żyje. . Jednak nim zatelefonowała. . W złocistej czarodziejskiej poświacie zuchwałego wiosennego księżyca ona i Lawrence Elliott bez wątpienia powiedzieli sobie wszystko. który nie uważał szczerości za zdradę. że czyta w jej myślach. Ale kiedy Lawrence znowu się odezwał. wszystko.Caroline pomyślała.. Po chwili uśmiech znikł. Jak gdyby zostawiła go dla mnie. Zanim wróciłem z Wietnamu. I zauważyła na jego twarzy słabiutki cień uśmiechu. gdyby nie zobaczyła jego zdumienia świadczącego. że wciąż żyję. Caroline próbowała ukryć rozczarowanie.Tak i sądzę również. . jeszcze przed większością ochotników. .Jest coś jeszcze. że Lawrence wyjechał. zajmując się zwierzętami. A teraz właśnie tego dokonała. . przywożąc jeszcze więcej róż i krzaki bzu. co było w domu.Urwał gwałtownie. Fale znowu złagodniały i zaczęły śpiewać. Lawrensie. że tak właśnie uważa.szczegóły. Kalifornia Poniedziałek..Ja. Znikło pięć fotografii wyjętych z albumu. gdy pożegnali się przed drzwiami pokoju Caroline w motelu.sądzisz. iż zachowała te cudowne wspomnienia. że Lawrence jest cudowny. I w chwili. Tym lepiej. rozrzucone po szmaragdowym trawniku. zalanym księżycowym blaskiem światem. Lawrence Elliort był człowiekiem. . łagodność w jego pełnym powagi głosie sprawiła. a promienie 65 księżyca zatańczyły na śnieżnobiałym piasku.. . pieszczotliwa bryza odzyskała swoje balsamiczne ciepło. że ona żyje. . trochę niepewny. które były w tak złym stanie. Był to uśmiech olśniewający. ale nie było nikogo na świecie. Przecież zniósł prawdy najbardziej przerażające i nie załamał się. co stało się z otaczającym ich. całkiem bezwiednie seksowny.Ona nie zapomniała. Lawrensie? .powiedział powoli Lawrence . zastanawiając się przez chwilę. Poleciał helikopterem na jedną z łodzi służby ochrony wybrzeża.Przerwał. że właściwie odczytał jej śmiałą myśl. Jedno z nich zawierało album z robionymi przez Claire zdjęciami. . Po chwili pełnej szacunku ciszy Caroline dodała miękko: .Pomyślała ze skruchą. 8 Brentwood. .Ja nie sądzę. Holly nie miała powodu wierzyć. Raven nie wyszła przywitać się z Nickiem. z dala od świata. Nie zapomniała. . co było do powiedzenia. że zabrała suknię ślubną Claire. żebym wiedział. gdy wypowiadała to zapewnienie. . że prawdopodobnie niczym nie da się zaskoczyć Lawrencea Elliotta.Ona nie zapomniała . Czuję. Była prawie pierwsza. że oszalałem. zanim dorzucił. a także potrafił znieść prawdę. że Holly wzięła zdjęcia ze sobą? . gdy byliśmy jeszcze razem. długo i z namysłem wpatrywała się we wspaniale kwitnące kwiaty. Powiedziałaby to głośno.Podobnie jak niegdyś ja jest w jakimś więzieniu.. powitała ją wieść. ja po prostu czuję.Myślisz.

idąc zdecydowanym krokiem w kierunku telefonu. jej głos powinien był kipieć szczęściem i radością. że cię nie obudziłam. Pracuję już od kilku godzin. były jedynymi kwiatami. Raven była tak poruszona powieścią. przegnane wszystkie mroczne cienie. Nigdy nie dowiedziała się. Później. Nie była pewna. że Lauren Sinclair to pseudonim. typowe dla książek Lauren Sinclair. dziewictwo Blaneowi Calhounowi. Już po pierwszym sygnale usłyszała jej niepewny. Jednak Raven upominała się surowo.. A teraz spiskowała przeciwko jedynemu mężczyźnie na ziemi. jak straciła. Kwiaty znaczyłyby dla niej o wiele więcej... pastelowy bukiet i jest to najbardziej romantyczny kwiatowy prezent. to nieprawda. znalazła w nich to samo pełne nadziei przesłanie. Biorąc pod uwagę wspaniałe przesłanie nadziei i miłości.Nie. Bo bardziej przypominała brylant niż różę. jeśli zachowane zostanie zakończenie szczęśliwe. posyłane kilkunastoletniej Raven przez bogatych chłopaków i dziewczęta. obrzucano ją lśniącymi klejnotami. Czarne orchidee.. że godna jest róż. . powiedziała sobie Raven. że autorka powita ją z radością. tak jak z dumą nosiłaby bukiecik na tańcach. Nie. Iskrzący się lód niż miękką. Ale czarne kwiaty pojawiały się wielokrotnie w ciągu następnych lat. jak w książce. który był cichy.To dobrze. gdy zobaczyła rzadki i egzotyczny kwiat.. . a naprawdę nazywasz się Marilyn Pierce. Przeczytała już dwie z nich. nie delikatnymi bukietami. Nie. nie spiskowała. cudowną obietnicę: gdy odsłonione zostaną wszystkie wstydliwe sekrety. 66 Raven dostawała kwiaty od trzynastego roku życia. jak ją widział Blane: jako rzadki. Było to następnego dnia po tym. z którymi chodziła do jednej klasy w Meadow Academy. jakby zaskoczony głos. Ale pomimo ogromnego bólu. które mogła znaleźć. że nie jest "kwiatowym" typem. taki niepewny. a potem okrutni kochankowie. nie romantycznych uczuć i miłości. za każdym razem. gdy pojawiał się na jej szkolnej ławce kolejny dowód zdrady. jaki kiedykolwiek otrzymała. Ale coś w niej musiało wysyłać sygnał. Raven zawsze przypinała kwiat do bluzki i nosiła go dumnie. miała nadzieję. Z każdym przeczytanym słowem Raven czuła się bliższa znakomitej autorce i jeszcze bardziej dziwiło ją wspomnienie głosu. egzotyczny czarnowłosy kwiat. . gdy oddała się jakiemuś bogatemu chłopakowi. Były po prostu nagrobkami nadziei. że kupiła wszystkie książki Lauren. Po naszej ostatniej rozmowie dowiedziałam się od Barbary Randall. który uznał. gdy dorosła i stała się przedmiotem niemal obsesyjnego pożądania bogatych i potężnych mężczyzn. na które nigdy jej nie zapraszano. Jason Cole przysłał jej dwa tuziny kremowych róż w podziękowaniu za wynegocjowaną przez nią umowę z Gold Star na cztery filmy. Żaden mężczyzna nie przysłał jej dotąd róż. możemy być kochani za to.wyszeptała Holly z roztargnieniem. 67 Wybierając numer do Kodiaku. -Czy coś się stało. . Jej młode serce napełniło się nadzieją. czy kruczoczarne orchidee przysyłali jej namiętni z początku..Jakby ktoś przysłał jej pachnący żywy obraz. Mam nadzieję. symbolami wstydu i śmierci. .że Dary miłości będą o wiele lepszym filmem. oddała. .To naprawdę nie ma znaczenia. odrzucone maski i przebrania. kim jesteśmy. czy ich okrutne i złośliwe dziewczyny. jakie miała w życiu otrzymać. który specjalnie dla niego rozwinął się z dziewczynki w kobietę.Tu Raven Winter. a choć wątki były inne. który czuła za każdym razem. kiedy to na jej szkolnej ławce pojawiła się czarna orchidea. Miała po prostu pomóc Lauren Sinclair w uświadomieniu Jasonowi ważnej prawdy . kruchą piękność. że to ona sama przysłała sobie ten piękny. Z pewnością był to symbol tego. którego nazwiska wolisz używać.

workowate dżinsy. a jedne i drugie można zamówić wcześniej. . zapewniono ją. by obejrzał pozbawione już bandaży.Jednak zdecydowałaś się na wagary. że nie jestem jeszcze przygotowana. Dzwonię tylko. w zachodniej części Los Angeles. To naprawdę wspaniała książka i całkowicie zgadzam się z tobą. jeśli zechcesz. Jej czarne jak noc włosy były związane w nieco przekrzywiony koński ogon. w każdym razie w niedzielę wieczorem. Mam przyjaciół. jak gdyby nie czuła się dobrze w roli wielkiej księżnej. Wiem.powiedział. zaproponować. że przyjadę po ciebie na lotnisko i pokażę ci Los Angeles.Cieszę się . Gdy dzwoniła do hotelu. .Tak. by spojrzeć na pięknie zaróżowione policzki Raven. Nick zauważył niepewność w jej szafirowych oczach. że zawsze czekają tu taksówki. nie wahaj się i dzwoń. .Oczywiście. a do luźnego. Pożegnawszy się z Lauren Sinclair..To twoje zadanie na dziś. a to znaczy.Holly rzuciła okiem na kupione już bilety lotnicze... Ty . . a położenie hotelu wydawało się idealne. i zapewnił ją miękko.Teraz bez trudu możesz pokazywać mi.Nie jestem całkiem pewna. że mogłaby nie odwoływać wyprawy do Chicago. Poradzę sobie.Dzień dobry.Dzień dobry . że to spotkanie ma się odbyć za tydzień i pewnie się dziwisz. -Tak. . znajomych w Los Angeles.Nie. Opisy domków w ogrodzie z widokiem na stawy z łabędziami brzmiały wprost idyllicznie. że tak . będę w biurze Jasona Colea. są także limuzyny.Lepiej . ..To bardzo miło z twojej strony. absolutnie nic. Nadal miała zarezerwowany apartament w hotelu "Fairmont".Zobaczył błysk niepokoju w jej oczach. Tak więc nie spędzi weekendu z tą utalentowaną autorką.obiecała Raven. Raven. Gdy wzruszyła ramionami.Jak tam twoje ręce? .O wiele lepiej.Czy znasz godzinę przylotu? .Nie.. . . czując mimo wszystko niepokój. . Dziękuję ci. . Musi zmobilizować całą wewnętrzną siłę i odwagę. . nie było nikogo. i dziękuję. na mapy i przewodniki po Los Angeles leżące na podłodze.Powiesz to Jasonowi? . wyraźnie gojące się dłonie. wstając i odwracając się od białoróżowej wspaniałej Garden Party. . że musi skupić całą energię na przygotowaniu do spotkania z Jasonem Coleem.Mój numer domowy i biurowy są w książce telefonicznej. więc w razie czego. -Zaraz wszystkim się zajmę i w południe. . Jego stalowoszare oczy rozbłysły aprobatą. Holly czuła wdzięczność do Raven za tę propozycję. Przyleci do Los Angeles w sobotę wieczorem. . .Raven pozwoliła. szkarłatnego swetra z grubej bawełnianej włóczki włożyła tanie.Chcę. by porozmawiać o twoich planach na przyszły tydzień.To było konieczne kłamstwo. . za tydzień. .A może wpadnę po ciebie rano w poniedziałek? Wiesz. że nie powinno się zmieniać zakończenia. byś wiedziała. chyba że.Jesteś pewna? .powtórzył jak echo Nick. jeszcze nie. ale wiedziała. dziękuję. Zgodnie z jej starannymi obliczeniami odległość do studia Gold Star mieszczącego się w bloku na South Sepulveda. Może zatrzymam się u nich albo w hotelu.. Ale nie było Michaela. spłowiałe. 68 Raven powinna się była już pożegnać.zgodził się Nick. Raven musiała stawić czoło konsekwencjom właśnie zakończonej rozmowy. ale musiała jeszcze przekazać swoje własne przesłanie nadziei.Obie to zrobimy. Była całkowicie przygotowana.spytała Raven. . wynosiła tylko pięć kilometrów. Dobrze? . . Po raz pierwszy w życiu weźmie taksówkę . gdzie się zatrzymasz? . .Raven? -Nie. .z lotniska do hotelu Bel Air. gdzie mam zasadzić wybraną różę lub bez. gdyż i tym razem usłyszała lęk w odległym głosie. że przeczytałam Dary miłości.

.. I prawdopodobnie je zobaczyłaś. ażurowym i pięknym. gdy zaobserwował zaskoczenie.pomyślała. Chciałabym złapać samolot o szóstej trzydzieści. -Nie gorzej niż inni. Była to oszałamiająca.Prawdę mówiąc. Musiała zdobyć się na odwagę teraz.Umiesz tańczyć? . więc musimy wylecieć z Los Angeles wczesnym rankiem. czarnego.. czy Nick-ogrodnik wybierze odpowiedni strój na uroczyste spotkanie.Pewnie.. i utkwiła oczy w białym bzie. Nie teraz. by zwrócić się do niego z prośbą. Jednak Raven pomyślała. przynajmniej tak mówiło mu wiele kobiet. Oba były czarne. za który. obramowaną czarnymi jedwabistymi lokami. gdy wszystkie rośliny zostały zasadzone w ciemnej żyznej ziemi. ale natychmiast odezwał się kpiący lodowaty głos: "Skąd możesz wiedzieć? To prawda. czy nie wskazać mu. w najbliższą sobotę. prawdę mówiąc . . mogłaś zauważyć płomienne pożądanie w jego stalowych oczach. Nick miał smoking. . Może się zastanawiała. że poprosi go o to później. Kiedy jej niepokój nie znikał. Tańczył z tą samą niespieszną zmysłowością. Nick przesunął się. Raven odwróciła wzrok. A tak na marginesie: podobają mi się twoje dżinsy. stając pomiędzy zaniepokojonymi błękitnymi oczami a delikatnym białym bzem. zapłacę. które czyniło z niego doskonałego kochanka. musiała to zrobić. ja sadzę. Miałbyś ochotę się napić? . Mnie też. Ma to być bankiet z tańcami i zacznie się o ósmej wieczorem w sobotę.Chyba. .Uroczystość odbędzie się w Chicago.Znajdę coś bardzo tradycyjnego. Irytacja Nicka szybko znikła.Dziękuję. .Tańczyć? -Tak. był wspaniałym tancerzem.O co chodzi. ..nawet dwa.To oficjalne przyjęcie. 69 zebrała odwagę. nienagannie skrojone. dokąd powinien się udać? Na przykład w której z wypożyczalni w Beverly Hills mogłaby wcześniej zostawić wyraźne wskazówki. Kiedy skupiła na nim całą uwagę. Wymagane są stroje wieczorowe.. rzecz jasna. żeby mieć pewność.Zgadzam się..decydujesz. Dopiero dużo później. jak go poprosić o tę przysługę. zadziwiająco radosna myśl. iż dotrzemy na czas. Raven? "Jak gdyby prosił. a potem niepokój Raven. Chciał z nią zatańczyć. niż sobie poprzednio postanowiła. bez żabotu.przyznała. byś się z nim kochała. Będziesz musiał wypożyczyć smoking.Tak . jaki rodzaj stroju wieczorowego mają mu zaproponować. zapraszam cię na tańce. . . nieskazitelnym. zorientował się. I nigdy żaden tego nie zrobi".. -zawahała się pod bacznym spojrzeniem jego ciemnoszarych oczu. bym się z nim kochała" .Sam zapłacę za wypożyczenie. Łagodnym tonem spytał: . z tym samym głębokim wyczuciem rytmu. . a jej dom otoczyła zapierająca dech obfitość kolorów i zapachów. Nick wpatrywał się w jej zaróżowioną z niepewności uroczą twarz. Nick powstrzymał odruch irytacji.. bo za chwilę Nick odejdzie na zawsze. ale powiedziała coś całkiem innego. o ponadczasowej elegancji. Raven przez cały dzień zastanawiała się. Wystarczyło tylko powiedzieć: a jeśli już mowa o gimnazjum. powiedział spokojnie: . .Raven . Mam je od czasów gimnazjum. Nick.Zapraszasz mnie na tańce. . Raven? . że chodzi o coś więcej niż o troskę. 70 . rzecz jasna.Dziś mogę już sama zaparzyć i nalać kawy. Ale żaden mężczyzna nigdy dotąd nie prosił cię z taką czułością.To była okazja do swobodnego przejścia do rzeczy.

Najwidoczniej wyprawa do Chicago była dla niej bardzo ważna. Nick przypuszczał. którą mógłby ćwiczyć do perfekcji. że w czarnym jedwabnym smokingu będzie wyglądał na eleganckiego.Oczywiście pokryję wszystkie koszty. Czy to jedyny powód.Jeśli ta maskarada z Nickiem-ogrod-nikiem ma trwać nadal (a było to konieczne). Ale nie chciał pozwolić. żeby być w Los Angeles około siódmej. został wynajęty z powodu swej aparycji. musiał pozwolić. aby podawał się za tego. Wiedział. zanim zapędzi się zbyt daleko. . pomyślał przez chwilę o układzie.. Zanim Nick odezwał się znowu. Dziewczęta miały pójść po południu na przyjęcie urodzinowe.Gdybyś mógł.Kiedy wracamy? . że będzie wyglądał całkiem znośnie w smokingu. I najwidoczniej całkiem słusznie . ale poczuję się lepiej. Może zaproponuje mu. To brak pewności siebie Raven sprawił.. . który stworzył kilka największych na świecie ogrodów. obcemu człowiekowi.Dobrze . -Naprawdę. że uległ jej prośbie bez dalszych protestów. .Jak to okazja. a nie miała dość pewności siebie. Nie widziałam nikogo ze swojej klasy od czasu rozdania świadectw. jak gdyby zastanawiał się na tym. jeśli to pokryję . a ponieważ twój wyjazd na weekend oznacza.odparowała spokojnie. bo nie miała do kogo się zwrócić.Piętnasta rocznica ukończenia szkoły. . by zaczerpnąć tchu i dać mu okazję do odmowy. że coś do mnie czujesz. Najważniejszy jest sobotni wieczór.Byłaś też na obchodach dziesięciolecia? -Nie. co powiedziała. na który właśnie się zgodził. że musimy złapać lot o czwartej. kim w gruncie rzeczy był: za specjalistę w dziedzinie architektury terenów zielonych. że może być nieobecny także w niedzielę. To życzenie wypowiedział nie Biały Rekin. Nick skinął głową.Że jesteśmy kochankami? -Tak. jeśli powiesz mi.przerwała. ponieważ wiedziała. po tych wszystkich latach. byle tylko znalazł się na czas w domu. Raven? . Jeśli zostaniemy na nim. że musisz zrezygnować w te dni z pracy. Z jakiegoś powodu czuła potrzebę. abyś udawał. Powiedziała. W gruncie rzeczy nie było żadnych problemów z wyjazdem w tę sobotę. która za tę usługę zamierzała płacić jemu. by ich teraz zobaczyć. Nicholas Gault. zamożnego człowieka sukcesu. pełne wahania słowa zdumiały go. . Skoro Michael Andrews nie był już nią zainteresowany. też ci to wynagrodzę.uznała. . Gdy wreszcie się odezwała. pełna niepewności. to znaczy. Więc on. za kogo mam uchodzić. gdy prowadziła pertraktacje w sprawie wielomilionowych umów. a potem zamierzały nocować u przyjaciółki.Nie zawracaj sobie tym głowy. .Będziemy mieli wspólny pokój w hotelu? . by pokryła jego wydatki.Myślę.Tak. . . dla którego go zaprosiła? Dla pozoru? . lecz Śnieżka. kiedy wrócą po spędzeniu kilku niespokojnych godzin z matką. że lepiej będzie. łącznie z kolacją. A jeśli chodzi o niedzielę? Dzwoniła Deandra. aby pójść tam sama. by przywitać córki. 71 . Raven spostrzegła jego niepokój i zapewniła go szybko: . wybrała jego.Z łatwością nadgonię zaległości. Nie napisała jeszcze dla niego roli. Jednak Raven nie miała przygotowanej odpowiedzi. że Raven będzie miała już gotową odpowiedź. że bez wątpienia była o wiele silniejsza i śmielsza. A to znaczyło.zgodził się Nick z równym spokojem.Kiedy zechcesz. chciałabym. ponieważ będzie stanowił olśniewającą eskortę olśniewająco pięknej kobiety. . ale w niedzielę zaplanowano lunch. . że pragnie zabrać dziewczynki na cały dzień. by zapłaciła więcej.Apartament z dwiema sypialniami.

Czy to rodzinne imię? .powiedział Nick do kobiety.stwierdziła. Jako mała dziewczynka Raven uwielbiała tę historię. .żądały okrutne dzieciaki z radością.Zapłacz dla nas. Raven dała mu to jasno do zrozumienia pół godziny temu. . że cały ten wizerunek był tylko halucynacją. Ale w miarę jak dorastała. że kruk. którą zauważył Nick. Raven spełniła tylko częściowo jego rozkaz. realnym. że jej myśli nie mają nic wspólnego z pełną nadziei opowieścią o miłości. tym mniej wyraźne stawały się wspomnienia matki o tym. Z jakiegoś powodu Raven Winter czuła potrzebę. a także przed matką. Odpowiedziała mu. które mogło mu umożliwić wgląd jej przeszłość. które zażywała niemal codziennie przez . wyraźnie było widać. .Raven Willow . i powtórzył bardzo cicho.Dobrze. pod wielką wierzbą. o rozmowach tłumionych dźwiękiem silników.rozkazywał jej w myślach. Raven znajdowała się w całkiem innym miejscu. skąd się biorą dzieci.Nie .Co oznacza to środkowe "W"? Jej pierwszą reakcją było zmarszczenie brwi i Nick uświadomił sobie. Jako mała dziewczynka uwielbiała być Raven Winter. kiedy można się rozweselić bezpłatnym szampanem. czarny jak jej włosy. paskudne ptaki śmierci. płacz! Te bezlitosne kpiny wyciskały łzy z oczu Raven. gdy DC-10 oderwał się od płyty lotniska w Los Angeles. nic na to nie mógł poradzić. imiona. że zagłębiła się w romansie Lauren Sinclair lżyli długo i szczęśliwie. zaczęły być wykorzystywane przeciwko niej jako okrutne szyderstwa okrutnych dzieci.płakałyby bez końca. bardzo łagodnie: . Wpatrywała się w jedną i tę samą stronę od 72 chwili startu. Ścierwniku. A choć Nick nie chciał.spytał: . wspaniałym żywym obrazem. Jednak od chwili. Kruki to takie niesamowite ptaki. ale to ciche wyznanie świadczyło o bólu i rezygnacji. szybował kruk. Raven była jakaś nieobecna. Ale ukrywała je przed koleżankami z klasy.. w tajemniczy sposób opowiadaną przez Sheilę Winter. . A przynajmniej nie potrzebowała jego. gdy w górze. Wskazując wytłaczane złotem inicjały na jej portmonetce -RWW .Zaufaj mi". . która zdawała się wierzyć.Dobrze .Płacz. matka opowiedziała jej o magicznej scenerii. na tle jaskrawobłękitnego nieba. Nick cieszył się na myśl o ich podróży do Chicago. Czarne. że spytał o coś. że nie. a nie fikcyjnym świecie beznadziejności i rozpaczy. Może i była kiedyś wiosenna łąka i wierzba. możliwe też. Raven. gdy zadał ostrożnie pytanie. A wierzby też są brzydkie. obficie płynącym w kabinie pierwszej klasy. 73 Im Raven była starsza. i o wiele mniej czarujące. płacz. Gdyby ich rodzice dali im takie straszne imiona . zanim zamknęła się w sobie. takie omdlewające. Czy potrzebowała do tej podróży towarzysza? Nick uznał. . który trzymała w białych. Zanim jeszcze dowiedziała się. I nie chodziło tylko o to. które kiedyś wydawały się takie czarujące. że właśnie wyraziła prośbę nie do spełnienia. a z udręki."W" oznacza Willow. nie chciał widzieć smutku na jej pięknej twarzy. kpiły z nieukrywaną pogardą.ptak śmierci i żałobne drzewo . Wierzbo! . mogę to zrobić. już wygojonych dłoniach. jak poczęta została jej córka. a nie o zaufaniu. w jakiej została poczęta: na wiosennej łące gdzieś w odległym zakątku stanu Nowy Jork. Dlatego właśnie nadano jej te imiona . by podjąć tę najwyraźniej wcale nie sentymentalną podróż do przeszłości.oznaczające kruka i wierzbę.Po prostu imię. wytworzonym w umyśle Sheili Winter przez LSD. unosił się na tle nieba koloru jej oczu. aby tam była. czego zazwyczaj nie wyjawiała. "Powiedz mi . Ale możliwe.

lżejszą pracą. jak wszyscy mężczyźni Sheili. nadal palący. która nigdy wcześniej jej nie potrzebowała. kruka i nieba. zarówno te dawne. szlachetnym i dzielnym. ale lód nie zdławił buzujących pod spodem płomieni. wżerający się coraz głębiej w jej mocno poranione serce. Podstęp udał się w znacznej mierze dzięki temu. Kucharka z posiadłości Thornwood przechodziła na emeryturę i wyjeżdżała na Florydę. I wciąż był tam kwas. Kwas ten palił strasznie. choć świat widział tylko ascetyczną oziębłość lodu. jak i stale rozszerzając repertuar potraw godnych podniebienia smakosza. Raven nie miała nic przeciwko gotowaniu. studiując książki kucharskie. Podszkoliła ona zarówno matkę. Bez wątpienia jej prawdziwy ojciec. Stróżówka w Thorn-wood wydawała się Raven pałacem. sprytnie ukrywając brak doświadczenia. sprzątając w wielu domach i rozglądając się za lepszą. która podawała do stołu. . W parku rosły olbrzymie majestatyczne wierzby. Kochanek ulotnił się szybko. Teraz Sheila odkryła. potrafiła wyczarować barwny obraz drzewa i kruka. który ciągnął się niczym pluszowy dywan w kierunku migotliwego szafirowego jeziora. której nie kwestionowała. Raven była dzieckiem kwasu.. To on nadał jej zaczarowane imię. Ajej śnieżnobiała skóra? To właśnie z tego powodu zmuszona była w końcu odrzucić cudowny mit. zwalniając w ten sposób nie tylko cudowną pracę. że jest w części Irokezką. że na bardzo wczesnym etapie jej życia ostry i żrący kwas zdołał przedostać się do jej wnętrza. Była to prawda. choć trochę potrzebna matce. W końcu nad najbardziej spustoszonymi rejonami utworzyły się grube warstwy lodu. nadal parzący. wydatne kości policzkowe i wielki szacunek dla przyrody. jaki pożytek może mieć ze swego milczącego i uciążliwego dziecka. gdy była w odpowiednim nastroju. i pomimo że czasem. Dzięki temu czuła się potrzebna. okazała się pełna uroku. że była tam też inna służba. ulubione. Kiedy Raven miała dziewięć lat. pozostawiając blizny i sprawiając. na północ od miasta. Także po nim Raven odziedziczyła kruczoczarne włosy.. położona była w zacisznym zakątku malowniczego terenu. ale przedtem Sheila usłyszała o lśniącym Złotym Wybrzeżu jeziora Michigan i o możliwości pracy w majestatycznych rezydencjach położonych nad jeziorem. stawało się stare i jałowe. która miała być ich nowym domem. ponieważ odchodząca kucharka pokazała jej. odziana w świeże biało-czarne uniformy. nie Sheila przygotowywała posiłki. a Sheila dzieckiem-kwiatem. Raven Winter była dzieckiem kwasu.całą ciążę. Z początku Sheila pracowała jako pokojówka.ani nawet nie próbowała wytworzyć . Głęboko we wnętrzu dziecka kwasu płonął wciąż ognisty ból.. co powinno być młode i pełne nadziei.podobizny jej ojca. położona na północnym brzegu jeziora wioska. Kiedy nadarzyła się taka 74 wspaniała okazja. To i tylko to było pewne. nie zachowała w pamięci . jak i inni kochankowie matki. uznała. lecz także stróżówkę. Niszczył w niej najdelikatniejsze i najwrażliwsze miejsca. Fotograficzna pamięć Raven zarejestrowała wszystkie pouczenia kucharki. To Raven. Więc Raven wykreowała swoje własne wyobrażenie. Sheila podała się za znakomitą kucharkę. mała. To on zachwycał się wspaniałością wierzby. że jej ojciec był Irokezem. jak ma przygotowywać ulubione potrawy rodziny Wainwright. wraz z matką i jej ostatnim kochankiem przeniosła się z Nowego Jorku do Chicago. które poznawała. że to. Przestudiowawszy dokładnie historię plemion indiańskich w stanie Nowy Jork. dumnym. I mogły mieszkać w tak wspaniałym miejscu. jak i córkę. Nie miała wątpliwości. Raven powitałaby z radością chłód lodu i odrętwienie. miał niezdrową bladą cerę z powodu bezsensownego życia pełnego seksu i narkotyków. A samo Lake Meadow. Toczyło się tu typowo prowincjonalne . szybko z niej skorzystała.

ale Victoria i jej przyjaciółki nigdy by na to nie pozwoliły. Bogate dziewczęta w klasie Raven miały egzotyczne imiona: Chelsea. natychmiast zadzwonił do dyrektora Meadow Academy. ale świadczyły o tym zdumiony wzrok jej koleżanek i kolegów. że została stworzona.. którą pokrywała chude. Jednak bogate. I to Raven Winter była tym dzieckiem. gdy zimowy wiatr od jeziora stawał się lodowaty. przewijając się niczym złota nić bólu i męczarni. że była tak zdolna. Byli też inni chłopcy. mając nadzieję na miłość. Blane pojawiał się w jej życiu i znikał przez następne pięć lat. ale niezamożnemu dziecku. i oczywiście z powodu swego śmiesznego imienia.. ale nigdy jej samej. dowiedział się ojej przenosinach do Lake Meadow. palili się do niej. z powodu zniszczonych ubrań. chuda twarz i posmarowane wazeliną nogi. która otrzymała imię po ptaku: Ptarmigan. wazeliny. płaczącą wierzbą. I żyłaby tu z matką spokojnie. blada. Pragnął jej pięknego ciała.życie. uprzywilejowane koleżanki nie przyjęły jej dobrze. Raven nie uważała. ale gdzieś około dwunastego roku życia Raven Winter nagle stała się piękna. Ci młodzi bogacze pożerali ją wzrokiem. rzecz jasna.. Na czele okrutnej i bezlitosnej krucjaty przeciwko niej stała Victoria Wainwright. a bogaci mieszkańcy znani byli z dobrego serca. gdyby nie to. nieodwracalnie uszkodzonym od chwili wcale nie tak czarodziejskiego poczęcia.i nie otrzymywała tego. ladacznicą. że komuś na niej zależy. że pewnego dnia naprawdę będzie miała powód do nienawiści. To więcej niż bezczelność ze strony nieślubnej córki służącej.. tak jak jej matka. cudowny dar. była też dziewczynka. gołe nogi. Jeśli ta mała. Brittany. Być może rozpuszczona spadkobierczyni rodu jakimś szóstym zmysłem wyczuwała. że coś straciła -był to radosny dar miłości. nie zawracali sobie tym głowy. to teraz miała do tego okazję. tylko ciała. Blane Calhoun miał lat szesnaście. Szyderstwa dziewcząt stały się jeszcze zjadliwsze niż dawniej i miały teraz seksualny podtekst. Raven miała cerę białą jak śnieg. bo rzadko się sobie przyglądała. To brzydkie imiona. Raven . do której chodziła w Chicago. pragnęli jej. a z jej poważnych błękitnych oczu wyzierało zaniepokojenie i beznadzieja. pozwalała się im dotykać.. na dziecko . dziwką. Ponieważ Victoria rządziła klasą. by być zawsze przedmiotem kpin.chuda mała dziewczynka była ptakiem śmierci. że przypuszcza. prywatna szkoła chciała się wywiązać z dalszego zobowiązania. zimny. że zapewni doskonałe warunki edukacji jakiemuś zdolnemu. Głęboko 76 . Ale Raven -czarująco piękna młoda kobieta była lafiryndą. porzucał ją z okrucieństwem i wracał do niej z okrucieństwem. Raven oddawała się im wszystkim. która mieszkała z rodzicami w Thornwood i dla której Raven przygotowywała codziennie wyszukane posiłki. Nosiły te imiona tak jak swe markowe stroje: z dumąi gracją. I ponieważ po raz pierwszy w życiu Raven miała wrażenie. Ta chuda przybłęda przynosiła im wszystkim wstyd. I przysięgała sobie. W wieku trzynastu lat straciła dziewictwo. Kiedy kierownik szkoły publicznej. Wydawało się. i to wielu. była bardzo szczupła. że da mu jeszcze inny. Caitlin i Taylor. A chłopcy? Nie przyłączali się nigdy do kampanii przeciwko Raven. ilekroć jej znowu zapragnął. oznajmiła Victoria tym przyjaciółkom. Sama mogłaby nie zauważyć tej odmiany. Czego się spodziewała? Przecież była dzieckiem kwasu. bo nawet wtedy jako trzynastolatka Raven pragnęła dziecka. zabójczy. a przynajmniej jej żeńską w swej zapamiętałej kampanii przeciwko Raven miała cały orszak 75 podziwu i pomocnych przyjaciółek. Raven Willow Winter próbowała nosić swoje egzotyczne imiona z taką samą pełną dumy gracją. Raven została stypendystką w "the Meadow". ale teraz wchodzili już w wiek dojrzewania. szydziły. iż może się między nie wmieszać. które do niej kierowali. przemoczonym i sękatym drzewem. Brał ją z okrucieństwem. równie brzydkie jak jej wytarte ubrania.. a także słowa.

i niezwykle mgliście mówiła o tym. Był to jej pierwotny wybór i nie zmieniła zdania pomimo nacisku ze strony dyrektora. wpadał do stróżówki. ale kiedy pożądanie zostało zaspokojone. Natychmiast pomyślała. czego wszyscy pragnęli . iż usłyszy tragiczne wieści o swej matce. Tylko tam mogła znaleźć ciepło. dobrze się jej przysłużyły. i nawet zgodziła się łaskawie. siedem godzin po wyjeździe Sheili. Matka powiedziała Raven. jaki znalazła w nauce. być może o wypadku samochodowym. Ale w drzwiach nie zobaczyła przystojnej twarzy Blanea Calhouna ani zniszczonego narkotykami i nikotyną oblicza Sheili Winter.. Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. że jakoś zniesie te ostatnie trzy miesiące. że ona i jej aktualny przyjaciel opuszczają Illinois.. że Raven poradzi sobie z gotowaniem dla całej rodziny. ta uczelnia stała się przedmiotem jej marzeń. Nie będzie miało znaczenia. Te obawy na szczęście szybko się rozwiały. by dostać coś więcej od Raven. co widzieli wszyscy -jedyne. obiekt nadspodziewanie udanego eksperymentu. Zaofiarowała jej tylko drobną macierzyńską pociechę: pani Wainwright wie. a nawet zostanie jej przyjacielem? Raven zamierzała wyjechać do Los Angeles dzień po ukończeniu szkoły. aby nie straciły kontaktu . wolność i spokój. Ale od czasu.. Ale myliła się. wymyślić jakiś sposób. Dadzą jej spokój i będzie mogła się uczyć bez przeszkód. by im towarzyszyła. -Wyjechała? . Raven podeszła do drzwi z samobójczą rezygnacją. to wielokrotnie krzywdzone serce nagle napełniła nadzieja.w środku wciąż płonął w niej ogień. ale jedyne. Wiedziała. Studiował teraz na 77 uniwersytecie i przez ostatnie dwa lata chodzili z Victorią. nie Blane. zaskoczyła Sheilę w trakcie pakowania. że to musi być Blane. matka Victorii. że nie posiada nylonów. Pożądano jej rozpaczliwie. bo zapomniała przytulić córkę na pożegnanie. gdy Patrice Wainwright powiedziała. i wiedziała. gdzie nie mogło zakiełkować nowe życie. gdy pożegnał się już grzecznie ze swą bogatą dziewczyną. Nie prosiła córki. że Raven poczuła strach. aby Raven. . że zniknie w tłumie.Już wyjechała. to jasne światło na końcu mrocznego tunelu jej życia napawało ją wielką nadzieją. że potem jej serce będzie znowu cierpiało. że na UCLA można nosić nawet dżinsy. by mieszkała ona nadal w stróżówce do chwili rozdania świadectw. że chciałaby się skontaktować z Raven w przyszłości. Nie wspomniała też. wśród tych studentów znajdzie się ktoś. Ten cel. Inteligencja Raven i azyl. Wróciła. Nie było miłości dla Raven Winter i nie było dziecka. zimną i jałową. To Sheila. Yassar czy Yale. być może tylko na chwilę. dokąd wyjeżdżają. zaakceptowała którąś z podobnych ofert stypendium w Radcliffe. Że już nic nie może jej bardziej zranić. Mówiła sobie. A na fotografiach w informatorze Raven zobaczyła. że nie odmówi Blaneowi. Chce powiedzieć. który chciał. Pozostawione przez kwas blizny przekształciły jej łono w lodową tundrę. W Meadow Academy istniał sztywny kodeks ubierania się: żadnych spodni dla dziewcząt. a na uniwersytecie będzie tylu studentów z tak różnych środowisk. Niespodziewanie o tej porze odwiedziła ją Patrice Wainwright. Często jednak. Założy dżinsy i uszyje sobie letnią sukienkę. gdy przeczytała uważnie informator UCLA..to było jej doskonałe śnieżnobiałe ciało. kto ją polubi. Gdy jednak zbliżała się do drzwi. że chce się widzieć z Sheila. Jej twarz z jedwabiście gładką skórą była tak ponura. Gdy sześć tygodni przed końcem szkoły wróciła do domu.nigdy. Na trzy miesiące przed ukończeniem Meadow Academy przyznano jej pełne stypendium naukowe w UCLA. Może. że ją kocha. jej kochankowie szybko znikali. Raven obudziło głośne stukanie. O północy. Jej gołe nogi nie będą marznąć.

- Tak. - Wyraźne zaskoczenie Patrice Wainwright stanowiło dla Raven złowróżbne ostrzeżenie: że za chwilę dowie się czegoś, czego nie chce wiedzieć. Ciągnęła więc pośpiesznie, jak gdyby wypowiedzenie tych słów mogło sprawić, że staną się prawdą: Powiedziała pani, że wyjeżdża i że ja będę gotować przez następne sześć tygodni. Umiem gotować. Też o tym mówiła pani. Na patrycjuszowskiej twarzy Patrice Wainwright pojawił się wyraz wyniosłego lekceważenia i niewypowiedzianej pogardy. Raven bardzo dobrze znała tę minę. Przybierała ją Victoria, gdy z nią rozmawiała. - Twoja matka mówiła mi tylko to, Raven, jak wiele masz problemów. - Problemów? - Serce Raven wypełniła nieśmiała nadzieja. Czy matka wiedziała o jej cierpieniach? Czy ją to obchodziło? - Wiem wszystko o narkotykach, o twojej nimfomanii, a także i to, że jesteś złodziejką. Przez chwilę osłupiała Raven nie mogła się odezwać. Nigdy nie brała narkotyków ani razu. A choć wielokrotnie uprawiała seks, nigdy nie sprawiało to jej przyjemności. Była to jedynie rozpaczliwa próba zdobycia miłości. I.. - Moja matka mówiła pani, że jestem złodziejką? -Nie próbuj zaprzeczać. Wiem, że wielokrotnie kradłaś w naszym domu pieniądze i wiem dlaczego - żeby kupować narkotyki i, przynajmniej raz, żeby opłacić skrobankę. 78 Nie! Serce Raven zareagowało krzykiem na to okropne oskarżenie. To jej matka kupowała narkotyki... i to matka usunęła ciążę. Raven dowiedziała się o tym po fakcie. A kiedy dowiedziała się, że przez krótki czas istniała cudowna nadzieja na braciszka lub siostrzyczkę, błagała cicho matkę o wyjaśnienie. Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Sheila zareagowała pełnym zdumienia milczeniem, podkreślonym jeszcze twardym spojrzeniem, które wyjaśniło Raven z druzgoczącą jasnością, że jej matka żałuje, iż nie postąpiła tak samo w jej przypadku. - Do tej pory przymykałam oczy na to, co robiłaś. Twoja matka dobrze nam służyła i bardzo jej współczułam, że musi tyle znieść z twojej strony. Ale nie mogę patrzeć przez palce na kradzież trzech tysięcy dolarów. Zwróć mi zaraz te pieniądze albo wezwę policję. -Ale ja ich nie mam! - Nie wierzę ci. - Patrice podeszła do telefonu. - Miałam nadzieję, że załatwimy tę sprawę dyskretnie, bez nieprzyjemnego rozgłosu i policji. Szczerze mówiąc, ukrywałam wszystkie poprzednie kradzieże przed mężem, bo wiedziałam, iż będzie nalegał, bym natychmiast zwolniła twojąmatkę. Mam miękkie serce i bardzo jej współczułam. -Westchnęła, jak gdyby ciężar tego współczucia był o wiele ważniejszy niż kłopoty, w których znalazła się samotna matka, Sheila Winter. - Mogłabym wstrzymać wypłacanie jej pensji, by w ten sposób odzyskać to, co ukradłaś, ale nawet tego nie zrobiłam, bo wiedziałam, że większość zarobków przeznacza na opłacanie twoich seansów u psychiatry. Nie winie jej, że wyjechała, ale powiem ci, że zabrała ze sobą moje miłosierdzie. -Głos jej stwardniał. - Chcę mieć te pieniądze, Raven, i to już. - Aleja ich nie mam - powtórzyła cicho Raven. Moja matka je ma. Moja matka jest złodziejką. Raven nie mogła wypowiedzieć tego na głos. Pomimo że matka tak strasznie ją zdradziła, nie potrafiła odpłacić jej tym samym. Uniosła dumnie głowę i rzuciła jej w twarz przekonujące kłamstwo. - Wydałam je, by zapłacić zaległe rachunki za terapię. - Jawna strata pieniędzy. Dano ci cudowną okazję, byś się uczyła, przyjęto cię życzliwie w świecie, którego nigdy byś nie poznała, a ty po prostu kpisz sobie z tych, którzy tak bardzo starali ci się pomóc. - Doceniam tę szansę, pani Wainwright. Naprawdę. I jest już ze mną o wiele lepiej. Proszę, niech mi pani uwierzy. Skończyłam z narkotykami i wszystko pani zwrócę, obiecuję. Każdego centa, z odsetkami. Proszę nie dzwonić na policję, proszę. Patrice westchnęła znowu i tym razem było to westchnienie umęczonej arystokratki, zmuszonej do konfrontacji z podejrzaną rzeczywistością klasy niższej. W rzeczywistości

poczuła ulgę. Jej mąż byłby wściekły, gdyby dowiedział się, że tolerowała te kradzieże tylko dlatego, że nie chciała stracić najlepszej kucharki, jaką mieli. 79 - W porządku, Raven, nie zawiadomię policji. Ale chcę, byś wyniosła się z mej posiadłości, i to w tej chwili. Raven opuściła azyl stróżówki w Thornwood i przez ostatnie sześć tygodni szkoły była bezdomna. Czyż jednak nie była bezdomna przez całe życie? Znalazła pracę, dwie prace, obie w barach szybkiej obsługi. Pracowała codziennie po szkole, aż do zamknięcia, i na dwie zmiany w weekendy. Czasem spała w restauracji, czasem w parku, a czasem na szkolnym stadionie. Każdego dnia budziła się o świcie i przed rozpoczęciem lekcji brała prysznic w szatni dla dziewcząt. Po sześciu tygodniach wszystko się skończyło. Raven Willow Winter skończyła szkołę z najwyższymi ocenami i następnego dnia wsiadła do autobusu jadącego do Los Angeles, w kierunku wabiącego ją jasnego światła. Z początku Raven wierzyła, że UCLA będzie takie, jak ośmieliła się marzyć. Balsamiczne, ciepłe powietrze wibrowało energią i śmiechem młodości. Z pewnością tutaj, w samym środku miasteczka studenckiego, po prostu wtopi się w tłum. Ale nawet w tyglu UCLA Raven była inna. Jej śnieżnobiała skóra nie pokrywała się opalenizną ani nie ulegała oparzeniu słonecznemu, jak gdyby jej smukłe, pięknie rzeźbione ciało zrobione było z marmuru. Zauważano ją, gapiono się na nią, budziła zazdrość i pożądanie... gdyż na tle tych wszystkich wspaniałych złocistych kalifornijskich ślicznotek jej kruczoczarne włosy i alabastrowa cera wydawały się niezwykłe i wyjątkowe. Nikt nie kpił z jej imienia ani strojów, ale kobiety miały się przed nią na baczności, tak jak Victoria i jej przyjaciółki. I tutaj, jak w Meadow Academy, mężczyźni po prostu jej pragnęli. Raven zauważała poufałe uśmiechy zakochanych par i bardzo starała się nauczyć śmiechu i flirtu. Ale to było niemożliwe. Nie znajdowała takiej autentycznej radości w swym poranionym sercu, a bycie obiektem miłości to sprawa zbyt poważna, aby z tego żartować. Nie chciała bawić się we flirty. Oddawała swe idealne ciało mężczyznom, którzy go pragnęli. Przy każdym kochanku modliła się, by intensywne pożądanie, które widziała w jego oczach, przekształciło się kiedyś w czułą miłość. Ale nigdy tak się nie stało. Każdy mężczyzna odchodził, zostawiając jej to samo pogardliwe pożegnanie: jest taka lodowata, taka poważna, taka sztywna. 80 Czy nie mogli odgadnąć, że jej sztywność wynikała ze strachu, iż znowu zostanie zdradzona? Czy nie rozumieli, że była tak poważna, ponieważ miłość była dla niej tak ogromnie istotna? I czy nie uświadamiali sobie, że pod pozornym zlodowaceniem wciąż płonął i palił kwas? Raven dotrzymała słowa, że zwróci Patrice Wainwright każdego centa wraz z odsetkami. Jeszcze przed opuszczeniem Lake Meadow wysłała na adres posiadłości Thornwood pierwszą z wielu kopert. Ta koperta zawierała gotówkę. Z Los Angeles jako studentka wysyłała przekazy, zaś później jako studentka prawa, a potem jako prawniczka wysyłała czeki z wydrukowanym nazwiskiem i adresem. Razem zwróciła dwadzieścia pięć tysięcy dolarów, sumę z pewnością przekraczającą znacznie to, co ukradła Sheila Winter. Ostatnią ratę wysłała osiem lat temu, podczas pierwszego roku praktyki w charakterze doradcy w dziedzinie rozrywki. Gdy wysłała pocztą ten czek, poczuła, że coś się skończyło, że jej kontakt z tym bolesnym rozdziałem jej życia został zerwany na zawsze. I wydawało się, że jest tak istotnie, dopóki sześć miesięcy temu nie przyszła koperta, nadana pół kilometra na wschód od Thornwood. Zawierała zaproszenie, ze złoconym ornamentem, na zjazd z okazji piętnastej rocznicy ukończenia Meadow Academy. Proszono o odpowiedź na adres posiadłości niedaleko Thornwood, gdzie mieszkała teraz z mężem, Blanem Calhounem, Victoria Wainwright, jedna z organizatorek zjazdu.

Victoria Wainwright-Calhoun nie musiała wysyłać Raven zaproszenia na uroczystą galę w hotelu "Fairmont" w Chicago. Ale to zrobiła. I było to największe szyderstwo. Raven odpowiedziała bezzwłocznie, wysyłając czek na pięćset dolarów - stanowiący opłatę za wstęp dla dwóch osób, na elegancką kolację z tańcami w sobotni wieczór oraz sutą przekąskę z szampanem następnego ranka. Raven miała teraz pieniądze, markowe ubrania i lśniące klejnoty, ale ciężko zapracowane bogactwo nie dało jej szczęścia ani nie zapewniło wstępu do złotego kręgu przyjaźni i miłości. Wciąż była samotna, wciąż była outsiderem, a teraz postanowiła sobie kupić towarzystwo na ten nader ważny wieczór. Płaciła Nicholasowi Gaultowi, by pomógł jej stworzyć iluzję szczęścia i miłości, by mogła pokazać im wszystkim, że odniosła sukces przewyższający ich najśmielsze oczekiwania. Gdy jednak podniosła wzrok znad nie przeczytanej stronicy powieści Lauren Sinclair na niebo, które miało barwę jej oczu, pomyślała ponuro: "W gruncie rzeczy płacę za to, by nie mieli pojęcia, iż stałam się właśnie tym, za co mnie zawsze uważali - ptakiem śmierci... wierzbą, która wciąż płacze... dzieckiem kwasu, w którym nawet najzimniejsze lodowce nie ochłodzą palącego ognia bólu". 81 10 Apartament, który Raven zarezerwowała w "Fairmont" należał do najlepszych w hotelu. Pomiędzy dwiema przestronnymi sypialniami znajdował się luksusowy salon, w którym nie brakowało nawet małego fortepianu. Każdy pokój urządzony był w subtelnym fiołkoworóżowym i kremowym kolorze i z każdego rozpościerał się panoramiczny widok na jezioro Michigan, Grant Park, Lincoln Park i słynną chicagowską Miracle Mile. Nick i Raven spędzili tu trzy godziny przed tańcami, osobno, w luksusowych sypialniach. Nick zadzwonił do domu, aby podać rodzicom numer telefonu, pod którym można go znaleźć. Okiem doświadczonego hotelarza ocenił z aprobatą wysoką jakość wszystkiego, co go otaczało, rozkoszując się wspaniałymi widokami z okna. Jednak większość czasu spędził na rozmyślaniu o Raven. Z niecierpliwieniem czekał na umówione spotkanie w salonie, o ósmej. Nick czekał w salonie, gdy pojawiła się Raven. Przebywał tam już jakiś czas, gdy dostarczono przesyłkę: bukiecik czarnych orchidei. Patrzył ze zmarszczonymi brwiami na kwiaty, kiedy usłyszał za sobą jej głos: - Doskonale. Odwrócił się i aż dech mu zaparło z wrażenia. Raven miała na sobie czarno-białą kreację królewskiej elegancji. Suknia idealnie przylegała do jej ciała, była prowokacyjna nie dzięki temu, co odsłaniała, ale dzięki temu, co pozostawało skromnie ukryte. Lśniące czarne włosy Raven, zaczesane do tyłu, odsłaniały śnieżnobiałą twarz i były zwinięte w gruby węzeł na czubku jej ślicznej główki. Korona nocy lśniąca, jak gdyby pieścił ją niewidzialny księżyc. Makijaż Raven jak zawsze miała idealny, a jedynymi klejnotami, jakie nosiła, były szafirowe kolczyki, tak jaskrawobłękitne jak jej oczy. Twarz jej wyrażała równocześnie niepewność i odwagę. Śnieżka wyglądała wspaniale, jak baśniowa księżniczka, której nie brak niczego poza wiarą w siebie, a już na pewno nie potrzebuje czarnych orchidei. - Doskonale? - powtórzył w końcu Nick. - Ty je zamówiłaś? - Tak. - Raven wzruszyła ramionami. - To taki żart dla wtajemniczonych. Nick pomyślał, że w gruncie rzeczy to nie jest żaden żart. To sprawa bardzo poważna. Tak poważna, że nawet jej suknia została bez wątpienia 82 wybrana - a może nawet specjalnie uszyta - by idealnie pasowała do bukiecika czarnych orchidei. - Czy mam pomóc ci je przypiąć?

Nick wpatrywał się w kobietę. . który uzyskuje się.W porządku. jestem ekspertem. A teraz Nick stwierdził. Raven.wyszeptała. by nią wprost tryskać. zdecydowanie odmówi przypięcia czarnego symbolu hańby do nieskazitelnego białego atłasu. a pod chłodną powierzchnią . Wspaniały bukiecik.Są nieodpowiednie.. Bezczelna arogancja Raven dała Victorii okazję podzielenia się z przyjaciółkami odrażającą historią. I w końcu powiedziała spokojnie: . Miała wszelkie powody. Nick uświadomił sobie.W niczym nie poprawią twojego wyglądu. że są nieodpowiednie. Obawiała się. podziwiał w milczeniu jakość kwiatów. że będzie się upierał przy swoim zdaniu. że wszystko. zanim oni będą mieli szansę zakpić z niej. kiedy otrzymała czek. jej głos był chłodny i rzeczowy. bez śladu rumieńca. Najpierw odpowiedziały mu jej oczy . co osiągnął.pulsujący żar. a potem poczuła radość.Nie wiem.. Ale z Raven nie promieniowała pewność siebie. że Victoria . dziękuję.zaskoczeniem i wdzięcznością. ani dlaczego tak bardzo cię niepokoją. Były doskonałe. . Nawet gdyby Victoria lub Blane wcisnęli jej podobny bukiet. . . jak zawsze nosiła je w szkole.. a niebieskim oczom -błysku pewności siebie.odpowiedziała zaskoczona tą propozycją. chociaż były symbolem hańby. Zamierzała nosić egzotyczne kwiaty z dumą.Dziękuję . bez wątpienia bardzo kosztowny.Dobrze. a jego stalowoszare oczy mówiły jej. Osiągnęła oszałamiający sukces. Ten smoking leży na tobie bardzo dobrze.Dobrze . Gdy ją dotknął.. że Raven Winter potrzebuje czegoś więcej.a może Blane .W odpowiedzi na te słowa w jej pełnych niepewności szafirowych oczach zabłysło coś. myślę. A potem uśmiechnęła się. . Victoria Wainwright-Calhoun osłupiała. Raven zwalczyła tę reakcję za pomocą surowego upomnienia: płaci mu za udawanie. a on nie pozwoli. niezwykłe i lśniły wewnętrznym blaskiem. dokonał więcej. wyglądasz bardzo pięknie.. nie było też w niej tego pogodnego spokoju. że Raven nie chce nosić tego bukiecika. I Raven nagle poczuła się zadziwiająco bezpiecznie. Raven.Tak. że mogą mu zaszkodzić. zgromadzonych w Imperialnej Sali Balowej.Dziękuję. . Nick ją ochroni. przypominającym połysk jej wspaniałych włosów. który tak czarująco zabarwił go w odpowiedzi na komplement. .zechce ofiarować jej czarne orchidee i uznała. Gdy Nick wyjmował czarny bukiecik z białego pudełka. ale. Jeśli chodzi o kwiaty. Nie będę ich nosić.. kpiąc ze swych dawnych koleżanek i kolegów. . kim oni są.No cóż. Był znowu śnieżnobiały. i dodał: .Och .. by go przypięła. Prawdę mówiąc.Nieodpowiednie? . nie ma znaczenia.Zaufaj mi.uśmiechnął się Nick. miękkim. który okazał się dla niej najwspanialszą ozdobą. Osłupiała. czując nagły przypływ gorąca do twarzy w odpowiedzi na jego serdeczność. co przypominało ulgę. Nick. że jest zerem. poczuł atłas i lód. Czy w innym stuleciu Nicholas Gault zerwałby rycersko szkarłatną literę "A" z purytańskiej sukni Hester Prynne? Pewnie tak. która nie potrzebowała niezwykłych i egzotycznych kwiatów. . Pomyślał jednak. pełnym nadziei uśmiechem. Pod wpływem impulsu dotknął delikatnie jej policzka. 83 by ktokolwiek ze szkolnych kolegów i koleżanek. że coś do niej czuje. . . kto nie ma najmniejszych wątpliwości. ale mam propozycję: zrobimy im piekło. że lepiej przypiąć je zawczasu. potwierdzający obecność Raven na zjeździe. Jej ustom brakowało uśmiechu.A tak na marginesie. Kiedy znowu się odezwała. Wątpliwe. by podkreślić swą niezwykłą i egzotyczną urodę. którą matka . po ciężko zapracowanym zasłużonym sukcesie. Zamiast tego wyglądała jak ktoś.

Przewidywały też ze złośliwą radością. potężny i pewny siebie. kiedy wszystkie upiększą się klejnotami wartymi fortunę. Wyglądał jak jeden z nich. że ona już tu jest. że wszyscy obserwowali łuk wejścia do sali balowej. bogaty. który zawsze chętnie opowiadał o pozbawieniu Raven dziewictwa. że bezlitośnie go uwodziła swoją czarującą niemoralnością. ma . ich wzrok spoczął na jego pięknej towarzyszce. mówiąc. Patrice była zmuszona wyjaśnić. podejrzany sposób. Przepowiadały jednak z wyższością. jaka rozpustna. jaka ochocza. że jej suknia będzie całkowicie pozbawiona smaku. był więcej niż mile widziany. Ich oczy instynktownie skierowały się na Nicka. będą mogły z pogardą spoglądać na Raven. z którym przyjdzie Raven. Ale jego przystojna twarz nie była nikomu znana. że to była. Kradzieże zostały dopisane do długiej listy występków Raven i w ciągu miesięcy poprzedzających zjazd Victoria starannie uzupełniła swoją historyjkę. tak jak przez ostatnie miesiące bawiło je wspominanie plugawych historyjek o dawnych dniach tej dziewczyny w Meadow Academy. Paciorkowate oczy Victorii Calhoun i jej przyjaciółek były wpatrzone w wejście do Imperialnej Sali Balowej. teraz z przyjemnością odsłaniali nigdy wcześniej nie opowiadane szczegóły ich zażyłości z Raven -jaka zawsze była chętna. w dekadenckim. "przystojniak". pomimo tego. niezwykle atrakcyjny w seksowny. dodając do skradzionych pieniędzy także biżuterię. kiedy spotykali się już z Victorią. na pewno będzie się różnił od niej wiekiem. Obiecał żonie. Nawet Blane. upłynęło kilka chwil. Dzięki temu w wieczór zjazdu. gdzie jej miejsce. że Raven jest prawnikiem w Los Angeles. że podczas zjazdu raz na zawsze pokaże Raven. Bez Raven uroczysta gala w "Fairmont" byłaby jeszcze jednym przyjęciem z wytwornym jedzeniem. że mężczyzna jej życia będzie o wiele od niej starszy i ogromnie bogaty.Raven . którymi będą rozkoszować się w przyszłości. zrzucił całkowicie winę na Raven. Aksamitna. Jako doradca prawny. tajemniczy nieznajomy pojawił się tu bez zaproszenia? Jeśli nawet tak. kiedy w końcu zjawiła się. który byli wtedy kilkunastoletnimi chłopcami. . Victoria i jej przyjaciółki stale komunikowały się ze sobą i często jadały razem kolacje w towarzystwie współmałżonków. "ogier". by kupić jakiś strój. ciemny. Dopiero gdy Victoria i Blane zbliżyli się do Nicka. Ale i tak pomimo ich złośliwego skupienia. nawet wówczas. jego zdobyczą.. Raven udowodni bez najmniejszych wątpliwości. że ich związek trwał w istocie pięć lat. zanim zorientowano się. skąd wie. ale z pewnością dosyć. To słowo z sykiem . Przez ostatnie piętnaście lat wielu absolwentów Meadow Academy przebywało nadal w okolicach Chicago. jaka niemoralna. że mężczyzna.opowiedziała jej dopiero w ostatnim czasie. Tyle. Idealnie pasowała do niego..pieniądze. burdelowym odcieniu szkarłatu. głęboko wycięta. Żadna z nich nie chciała przegapić chwili przybycia Raven. markowymi strojami i wybornym szampanem. Historyjki stawały się jeszcze wstrętniejsze. by złowić mężczyznę z pieniędzmi. Może będzie o wiele młodszy. Czy ten wysoki. że nadal jest gotowa na wszystko. Victoria i jej przyjaciółki oczekiwały pojawienia się Raven z taką samą złowrogą rozkoszą. Też widziano ją tu mile. Będzie jego kochanką. a pojawiając się tu ze swymi drapieżnymi szponami wbitymi w jego starcze ramię. nie tyle co one. Ponieważ Victoria zareagowała na to z wściekłością. Za bardziej prawdopodobne uznały jednak. Ale teraz ta beznadziejna Raven Winter zabawi je raz jeszcze. jakiś model albo początkujący aktor. Mężczyźni. jeszcze bardziej smakowite. gdy wspominali je jako 84 ludzie dorośli.rzecz jasna .z tłumionym przerażeniem wyszeptała Victoria do Blanea. z jaką myśliwy czeka na swą ofiarę. wyglądała jak prawdziwa dama z wyższych sfer. zapewniając im zapas anegdot. ilekroć jej pożądliwe błękitne oczy spoczną na ich bezcennych ozdobach. teraz odsłonił skrywaną przedtem prawdę.

. -Będą jeszcze dwie inne pary. znowu i znowu. by jadła kolację 86 z mężczyzną. wynagrodzi jej z nawiązką niezwykłe rozczarowanie. że jej serce wciąż bije. gdy tylko uwolni się od obezwładniających okowów lodu.. a raz dopełniona. Miła perspektywa nieuniknionej kompromitacji Raven połączona z faktem. W ich obecności czuła. to porzuci ją natychmiast. które publikowały artykuły na temat "Eden Enterprises" i ich potężnego dyrektora. Oczyma duszy widziała już. przysięgała sobie w duchu. Jak mogłaby jeść kolację z kobietą. "Mam" . Kopciuszek.Witaj. Musiała zagruchać. bo czarnowłosy. jeszcze bardziej zatrważającego: pożądanie. . ilekroć miał na to ochotę. jak jej zawsze mówili: zero. . Potrząsnąwszy rękąNicka. Ten milczący krzyk był jedynym dowodem. że zdecydowałaś się przyjść. wysyłając ogniste impulsy spod pokrywy lodu. zamierzał przedstawić się po prostu jako "Nick".Pozwoliłam sobie posadzić was przy naszym stoliku . skrywaną pogardę. które poczuła. kiedy Raven zostanie zdemaskowana jako dziwka i złodziejka. A dowie się prawdy. Absolwenci Meadow Academy czytywali "Fortune" i "The Wall Street Journal".. przeznaczoną wyłącznie dla niej.wymknęło się spomiędzy doskonałych zębów. że o ile nie będzie do tego zmuszony. która kiedyś dręczyła ją z taką zjadliwością? I jak to możliwe..odpowiedziało serce Raven.. . Niech tylko Nicholas dowie się całej prawdy o Raven.Raven! Jesteśmy zachwyceni. czy te piętnaście lat nie udowodniło. nie zasługujące na życzliwość ani miłość.Jestem Nicholas. który zamroził Raven. Raven nie powinna była mieć Blane a i z całą pewnością nie powinna mieć tego eleganckiego mężczyzny. Nick wyczuł silny dreszcz. Nicholasie . Chyba nie masz nic przeciwko temu. łagodne ramiona. a potem z niej szydził? I brał znowu. że mieli rację? Raven zamierzała uciec.zagruchała. mniej niż zero. by chciwie przyjął ten bezcenny dar. A kiedy przesunęła wzrok na Blanea. To było po prostu niemożliwe. którego nie będzie szukał żaden zakochany książę. który zmroził jej członki. I. podtrzymała na duchu Victorię.zagruchała Victoria. nie poda swojego nazwiska. Kiedy przypuszczał.powiedziała spokojnie Raven. tym razem przez silne. Raven nie mogła jeść kolacji z Victorią i Blanem. Blane przedstawił swoją żonę. wyraźnie zasługującego na kogoś o wiele od niej lepszego. wyciągnął silną dłoń do Blanea i powiedział: . Victoria gruchała z Nicholasem. że jest taka. To będzie jej osobista misja na ten wieczór. Gdy jednak tylko próbowała się odwrócić. widząc bezczelną Raven Winter. . Ale ponieważ stało się aż nadto jasne. któremu kiedyś z taką ochotą i nadzieją oddała wszystko. znowu została uwięziona. że ci ludzie wcale nie są jej przyjaciółmi. że wciąż mogła patrzeć na Nicka. tylko po to. Victorio . dostrzegła coś.Z wyraźnym żalem odwróciła wzrok od Nicka i rzuciła Raven kpiące wyzwanie. ale w środku skręcała się z gniewu. że spotka się z przyj aciółmi Raven. co miała do zaoferowania. a potem jego wdzięczność. którymi można się będzie rozkoszować: szok Nicholasa.. Victoria wyobraziła sobie publiczną scenę.. Pozostaną anegdotki. Już wcześniej zdecydował.. . zaciśniętych 85 pomimo pozorów idealnie uprzejmego uśmiechu. Widziała pogardę w uśmiechniętych oczach bogaczki. pięknie ubraną i wspartą na ramieniu mężczyzny. podczas której arystokratyczny Nicholas z pogardą odrzuca tandetną Raven Winter. szarooki nieznajomy był jeszcze wspanialszy z bliska niż widziany z drugiego końca sali.Cześć. jak wybiega niczym Kopciuszek z wybiciem północy. Palące impulsy ognistego bólu zaczęły roztapiać krępujący ją lód.

Jestem doradcą prawnym.Ja też nie piję dużo .przyznał się Nick.Jednakże mam wrażenie. potężna osobowość . który wygląda następująco: udawajmy. zjawy z przeszłości. że będziemy z wami siedzieć przy kolacji. Szare.Więc? . .Więc po prostu odpowiedz na moje pytania.A na jakim miejscu uplasowałabyś się wśród doradców prawnych świata rozrywki Los Angeles? Bądź szczera. mówiły o głębokim przywiązaniu.powiedziała Raven.. powiedział łagodnie: Prawdę mówiąc. jesteś tu najpiękniejsza. lecz zjadliwego przesłuchiwania Raven.Nick oderwał od niej wzrok i rozejrzał się po sali. a potem przesunął płonące stalowe spojrzenie na Victorię i odpowiedział zamiast Raven: . -Tak. Ale teraz.ale same umowy i jej rola jako negocjatora były publiczną tajemnicą. A więc uzgodniliśmy wcześniej. byś czuła się choć trochę zastraszona przez kogokolwiek w tej sali. .Na samym szczycie.Najwybitniejsi klienci? Największe umowy? . 87 . Jedno i drugie. Iście epikurejska kolacja zaczęła się od królewskiej sałatki oraz uprzejmego. scenarzystów? Nick znał już odpowiedź.Bardzo się cieszymy. .. Potrzebny mi jest krótki wykład na temat Raven Willow Winter. kiedy doszli do srebrnej fontanny.W porządku. za co mu płaciła. . że jesteś najlepsza. o trosce.powtórzyła Raven z cichą nadzieją. tak jak go o to prosiła. ale odsuwała tę myśl. ponieważ były tak ważne. żeby przetrwać. . które mogą paść podczas kolacji. i często. że jesteś bardzo piękna. by prowadził dla nich negocjacje w sprawie umów wartych miliony.Niewiele jest do opowiadania.Ja nie piję .nie odstępował jej nawet na krok.silna. prawda? -Tak. reżyserów. Nick chciał. -Negocjujesz umowy i spisujesz kontrakty dla aktorów. pojawiały się w . które upiła z kryształowego kieliszka. . że dziś trochę szampana może nam pomóc. że to tylko pozory. Podając jej jeden z nich. odkryła to. a nie Don Perignon. łagodne i pełne siły. Należało się uśmiechnąć. Zajmuję się rozrywką. Był to niespieszny i dokładny przegląd. ale zbliżali się już do nich ludzie. by wywołać jakikolwiek efekt. Nick uśmiechnął się. Źródłem ciepła i cudownego poczucia bezpieczeństwa był Nick. stuknąć się kieliszkami i wznieść toast. Pytanie numer jeden: jaki jest twój zawód? . co ją boli. A słyszeli. Ale .które otoczyły jej szczupłą talię. Raven wiedziała. Warunki umów. . wpatrzone w nią oczy były ciepłe. musiała to robić. a kiedy go dokończył i jego oceniające szare oczy znowu spoczęły na niej. by zadać więcej pytań. że nie ma żadnego racjonalnego powodu.. Był przy niej . Raven.. ponieważ potrzebują kogoś.. że jesteśmy w Los Angeles i ci wszyscy ludzie przyszli do ciebie. To nie był wpływ szampana. a co dopiero wrażenie ciepła i unoszenia się w powietrzu. że kilka łyków. "Przyjaciele" chcieli wiedzieć wszystko o jej pracy. . ale chciał to usłyszeć z ust Raven. to zbyt mało. . I za mój plan. Nie było teraz czasu. Więc.Za ciebie. które negocjowała. Kiedy jej dotykał. były ściśle tajne -o ile zainteresowane strony nie zdecydowały się ich ujawnić .Tak. która najwyraźniej przyczyniła jej wiele cierpień. sięgając po dwa napełnione już kryształowe kieliszki. Nie czuję się wystarczająco przygotowany na pytania. z której tryskały bursztynowe kaskady znakomitego szampana. -Więc jesteś zadziwiająco piękna i osiągnęłaś zadziwiający sukces. . Raven wiedziała.. A to znaczy.to nie jest powód racjonalny.dodał miękko . jego delikatnie opiekuńcze pieszczoty mówiły o czymś o wiele bardziej intymnym niż pożądanie. Victorio. o miłości. by powiedziała mu wszystko. Nick udawał kochanka. powiedział: . Omawiano je regularnie w prasie handlowej. weźmiemy sobie po kieliszku szampana i wmieszamy się na jakiś czas między gości.

nigdy nie wyszłam za mąż. . Nie wymaga wysiłku i działa jak aerobik.Tak.Nie. . która nigdy nie była zamężna.tłumaczył. by podała nazwiska znakomitości. Z radością zagubiłby się na zawsze w tych pozorach.Nie. Ale. Gdy Nick ujrzał z olśniewającą jasnością czarodziejskie marzenia jej serca. Ta odpowiedź zdawała się sprawiać Victorii przyjemność. . o których słyszeliście.Raven nie ma żadnych dzieci.podsumowała Victoria z ledwo maskowanym zadowoleniem -nikt z ludzi. Victorio . tym bardziej mi się wydaje. . jak gdyby z powodu klimatu Chicago była w gorszej formie od Raven. ale atłasowa skóra była jeszcze trochę 89 chropowata .oznajmiła Victoria z wymuszoną wesołością. że znajdują się w Los Angeles i ci wszyscy ludzie przyszli do niej z powodu jej kwalifikacji. . albo za zimno. Potem. . ponieważ żaden mężczyzna nigdy nie patrzył na nią z taką czułością. Raven? Masz dzieci? Nick nie dotykał w tej chwili Raven. . że jesteś w takiej dobrej formie. Delikatnie ujął jej drżącą dłoń. Naprawdę.Nic dziwnego. "Entertainment Tonight" i "USA Today". o którym byśmy słyszeli. -Victoria powiedziała to tak.przerażająca pamiątka ich pierwszego spotkania. by udawał". im więcej czytam o joggingu. dodał: . A jednak.A co z dziećmi.A więc . rozczarowana tą odpowiedzią i zirytowana intymnością między nimi. Nie ona panowała nad sytuacją. . . a jego palce czule dotykały śnieżnobiałej dłoni."People".No cóż. że nie jest on zdrowy. Ogłuszający efekt pytania Victorii o jej nieślubne dzieci zmalał pod wpływem słów Nicka i jego kochających szarych oczu. Ilu z was słyszało o przyrządzie gimnastycznym edenie? .Raven uprawia jogging . prawda? Byłaś kiedyś mężatką? Raven miała udawać.odpowiedział. z którą przed tym wieczorem nigdy się nie spotkały. ale i tak wyczuł.Poza tym. Skaleczenia znikły. ale narastający przeciwko Victorii gniew stanowił mocną więź z rzeczywistością . . .Mylisz się.i prowadzoną mową. kiedy naciskano ją. ale praca w ogrodzie to cudowna gimnastyka. lecz Victoria . że zesztywniała.Płacę mu.Tak . Powoduje przemęczenie organizmu. .A poza tym pracuje w ogrodzie. ale ta fikcja nie skutkowała.spokojnie odparł Nick. typowo południowy akcent. . 88 . Raven reprezentuje prawie wszystkich ludzi.No cóż . Raven . Raven. . jaką sprowokowała. Victorio . też pozwolił sobie uwierzyć w iluzję ich miłości. że nic nie jest w stanie jej powstrzymać. . Jogging może powodować przemęczenie. Raven wahała się. przez jedną cudowną chwilę odważyła się uwierzyć w to wspaniałe marzenie. . "On po prostu udaje -napominała siebie Raven.i wydawało się.poparła ją Sandra.mruknęła Victoria. o dziwo.Na razie. I Nick jeszcze raz odpowiedział na pytanie skierowane do Raven.Naprawdę? Nick przez chwilę wpatrywał się stalowoszarymi oczami w oczy Victorii. zanim potwierdził. jak gdyby dosięgnął ją ogłuszający cios. to robi wielkie wrażenie. Dało jej to szansę zadania następnego zjadliwego pytania kobiecie. Sandra miała miękki.Dla mnie jest tu na to przez pół roku albo za gorąco. i już po chwili wiadomo było dlaczego. uśmiechając się czule do Raven. żona jednego z "kochanków" Raven. Więc prawdopodobnie nie masz wiele czasu na osobiste życie. które reprezentowała. a której często wytykano nieślubne pochodzenie.

Dawniej tak rozpaczliwie pragnęła. .Ale myślałam sobie. wiedząc doskonale. w tym Raven. że rzadko mamy okazję tańczyć ze sobą.spytała Victoria. Prawdopodobnie wiesz już o tym. Jednak w tej chwili Raven nie chciała już z nimi tańczyć.A ty.Masz jakąś opinię na temat podnoszenia ciężarów? .On tylko udaje. kiedy wszystkie musiałyśmy się dzielić. a dwoje innych. ale nie jestem znawcą męskich sylwetek. wzruszyło ramionami na znak przeczenia. Raven planowała. Nicholasie? . .. zawsze wolałabym podlewać róże. że niezależnie od tego. "To nie ma znaczenia. które jeśli są prawidłowo wykonywane. Mówiłeś. -I co? . Nick udzielił wymijającej odpowiedzi.Oczywiście. że znowu jej zapragną. kiedy wszystkie musiałyśmy się dzielić z tobą naszymi chłopakami".Pięć na osiem osób przy stole przyznało. jedynie dzięki pracy. jak tylko orkiestra zaczęła grać. postara się. czy Nick dowie się o mnie prawdy . ani przenikliwe. Celem ćwiczeń jest ujędrnienie i hartowanie ciała bez rozbudowy muskulatury.Nie mam dzisiaj ochoty nikomu odstępować Raven. że zatańczy z nimi wszystkimi.Tak..Najwidoczniej wymyślił go ogrodnik. Musiał teraz zobaczyć jej twarz. .Nie . podczas gdy przedtem nigdy nie dorastała im do pięt. a nawet trochę rozgrzewa. że Victoria chce.uśmiechnęła się Raven.Zechcesz odstąpić Nicholasa na jeden taniec? Przecież był czas. Nie chciała nigdy więcej czuć ich rąk na swym ciele. ale nadal dotykał dłoni Raven. ..Jednak słyszałeś o tym urządzeniu do ćwiczeń? . jeśli ktoś postawił sobie takie zadanie. Było to życzenie. wiedząc. a teraz jego sztuka .powiedział.Tak . by poznał wszystkie jej wstydliwe sekrety. że teraz czuje do nich jedynie pogardę. Dokładnie odtwarza ruchy osoby pracującej w ogrodzie. że cały czas wiedziała. że słyszało o edenie. co zamierzała powiedzieć Victoria: "Przecież był czas. Jak gdyby unosiła się wysoko nad nimi.Jest po prostu wspaniały . lecz roztańczone. . . że jesteś architektem terenów zielonych. że wie. by zatańczyła z Blanem. które Nick odczytał z zadziwiającą jasnością. Sądzę. To dla nas taki luksus. jak się odpręża w odpowiedzi na jego dotyk. To pragnienie wypływało z siły. . prawda? . że mu na mnie zależy".Nie będziesz miała nic przeciwko temu. by jeszcze raz jej dotknęli. co miało dla niej stanowić rodzaj kary. . że zawodowi ogrodnicy mają wspaniałe sylwetki.Wzrok Nicka skierowany był na Sandrę. .wtrąciła szybko Raven. by ją zaakceptowali. . włączyli do swego koła. . które nie były ani zamyślone. 90 11 Mogę z tobą zatańczyć. by Blane Calhoun jej dotykał. To udawanie było takie cudowne. ale są tam również dodatkowe urządzenia do ćwiczenia mięśni.spytał cicho. I planowała dać im wszystkim jasno do zrozumienia. iskrzące się jakimiś niewypowiedzianymi myślami. Raven? .Myślę. Nicholasie. Myśląc o tym wieczorze. nie słabości. czy Victoria zatańczy z Nickiem.. Zamierzała pozwolić im. Czuł. prawda? Raven zorientowała się natychmiast. Raven? Poza tym ty i Blane powinniście chociaż raz zatańczyć ze względu na dawne czasy. . że gdybym miała wybierać pomiędzy podnoszeniem ciężarów i podlewaniem róż. . kim on jest? Nick spojrzał na nią i zobaczył jej oczy. Teraz to już nie miało znaczenia. że nie chcę stracić ani jednej minuty. że zatańczy z Blanem.entuzjazmowała się Sandra. Raven nie chciała. błękitne oczy stały się nagle przenikliwe co dowodziłoby.powiedziała sobie. że więcej daje niż tradycyjne podnoszenie ciężarów.rzuciła jej wyzwanie Victoria. czy nie. angażuj ą wszystkie grupy mięśni. którą wykonuj ą. ale Nick to tylko doskonały aktor.Jesteśmy tak zapracowani. To było ostrzeżenie i Raven nagle uświadomiła sobie. Victorio . Czy wciąż jest zagubiona w odległych marzeniach? A może jej inteligentne. .

zlodowaciałe palce.. że Nicholas słyszał już dosyć o seksualnych wybrykach Raven. Była biedna. Victorio.Raven była dziwką.bogaci i to był najłatwiejszy sposób zdobycia ich pieniędzy. Aon postanowił. 91 . czym była piętnaście lat temu. . Złośliwość Victorii rozwścieczyła Nicka. .W najmniej szym stopniu nie martwią mnie tlące się uczucia. Gdzie? Za . A ciebie? Przypuszczam. . nigdy do tego nie doszło. śliczne. co powinieneś wiedzieć o Raven. nadal uśmiechając się.nie licząc kilku słów stanowiących wstęp do seksu. Na prowokacyjną uwagę Victorii.Próbowała zajść w ciążę.zatańcz z Victorią. nigdy nie chodzili na randki. Nick odpowiedział leniwym uśmiechem bez najmniejszego zakłócenia rytmu powolnego tańca. prawda? Raven zadrżała. że istnieje taka możliwość...Musisz być bardzo pewny siebie w sprawach seksu. uprawiała seks. to musisz znaleźć coś poważniejszego niż seks pomiędzy nastolatkami wiele lat temu.Ponad piętnaście lat temu. o tym. że może go naprawdę obchodzić. że mnie też chce złapać? . . że Śnieżce wcale nie przychodziło to z łatwością. . natychmiast. ale jeśli chcesz poddać próbie moją seksualną pewność siebie. ..Nigdy ze sobą nie tańczyliśmy. Raven. by zmusić któregoś z nich do małżeństwa.To może zrobimy coś innego? Takie spotkanie po latach.. aby Victoria opowiedziała wszystko Nickowi. a chłopcy .No. Blane chciał jąmieć. odpowiedział lekko: . Było jasne.a nie żar uczuć. 92 Podczas gdy Nick i Victoria tańczyli. Jakiś instynkt samodestrukcji sprawiał.. starając się i mnie nastawić przeciwko niej". reagując na jego słowa.Raven jest bardzo bogata. ale jego szare oczy stały się ostre. . Nick . Nicholasie. jak jej pragnienie seksu. Raven Winter i Blane Calhoun nigdy ze sobą nie tańczyli. że wysłucha tego i beznamiętnie zbije jedno oskarżenie po drugim. Łatwy? Nick był przekonany. a nawet nie rozmawiali .Przepraszam. I niepokoi mnie także.pomyślał Nick..Jej pragnienie bogactw może być równie nienasycone. Znaczenie jego słów było boleśnie jasne.aktorska miała zostać poddana ostatecznej próbie. na okropne wspomnienia o tym.. . kim dla niej był. .Jest jeszcze coś. że Raven pragnęła.Victoria powiedziałaby więcej.. Nie potrzebuje moich pieniędzy.. prawda. który nie daje jej wytchnienia . Raven .wyszeptał miękko.. Spała ze wszystkimi. widziała w jego oczach przerażająco znajome. na jego ton.Po co mi o tym mówisz. ale. Victorio? Sądzisz. że Blane.Nie niepokoją cię tlące się uczucia? "Niepokoją mnie czarne orchidee ..Raven. zachłanne pożądanie. ale zmusił się do zachowania spokoju. . z niemal każdym mężczyzną w rym pokoju.Bo Raven spała. . lodowate. Nick. że próbujesz przyczynić jej jeszcze więcej cierpienia. .Zatańcz ze mną. -Nie. A gdyby nawet było inaczej. . Dzięki Bogu. Po chwili powiedziała z powagą: .Tak? Dlaczego tak mówisz? . uwodzicielsko. . Victorio. Victoria była najwyraźniej zdecydowana odsłonić przed nim największe wady Raven i jej najhaniebniejsze występki.Śnieżnobiałe.Sądzę. Nicholasie. . siedzący przy stole Blane przysunął się bliżej do Raven. -Tak. . nimfomanką.powiedziała spokojnie . Wtedy skończy się fantazjowanie. zagubione szafirowe oczy i palący ból.

że pożądając jej. częstując go wszystkimi brudnymi szczegółami. gdyby zniknęła z Blanem. kiedy jej kochankom zdarzały się przejawy autentycznej -jak się wydawało . jeszcze bardziej pociągająca. że działo się tak dlatego. żarzące się węgle nagle drgnęły. kiedy rozpocznie się opowiadanie: zmysłowy wdzięk opuści ciało Nicka. że twój amant miałby coś przeciwko temu? . Nick jak dotąd bardzo poważnie traktował swoją pracę. A Raven czuła się potem jeszcze bardziej pusta. co najbardziej wymownie świadczyło o tym. Miałby coś przeciwko temu.. Zaprowadził ją do odległego.. sypiąc iskry. Nie miała wątpliwości.skarcił ją.Nie bądź taka zdziwiona. Ma na to zbyt wiele dumy. pragnęli jej dla swej przyjemności. . że Victoria jeszcze nie podzieliła się z nim druzgoczącą prawdą. zwłaszcza na początku. osamotniona i opuszczona niż przedtem. Nie zniósłby tego. że kobiety podobno potrzebują najbardziej czułości. Położył jej smukłe ramiona na swej szyi. Raven w końcu zrozumiała. doszła do wniosku. gdy tak chętnie oddała swoje dziewictwo Blaneowi." W pewnym stopniu odczułaby ulgę. Ale tylko jemu było dobrze..naciskał Blane. łatwiej byłoby jej znieść to niż jego gniew. był z nich wszystkich najuczciwszy. W ciągu dwudziestu lat od czasu. która witała go z takim przepraszającym lękiem.No. a potem nagle zapłonęły palącymi płomieniami bólu.Myślisz. Byli pewnymi siebie kochankami i kiedy mieli ochotę na zbliżenie.Żadne pieniądze nie skłonią go teraz.Zatańczmy. zaspokajali ją zawsze tam. Odwróciła wzrok od Blanea i odnalazła Victorię i Nicka. chronił Raven. Jednak. odpowiedziała z powagą na pytanie Blanea. Dowiedzieli się gdzieś lub przeczytali. Nick wciąż poruszał 93 się z wdziękiem i zmysłowością. Raven . a w jego głosie pojawiła się odrobina czułości. "Wie wszystko . gdzie nie mogły ich wypatrzyć oczy ciekawskich. że Victoria powie Nickowi całą prawdę o niej. a ich pożądanie było brutalne. .pomyślała Raven. Raven uświadomiła sobie teraz.. Twarz Nicka była poważna niczym kamienna rzeźba. że coś do mnie czuje. Dlatego też jej dojrzali kochankowie uwodzili ją pozorami czułości. . że ów spektakl jeszcze się nie rozpoczął. były chwile. . Raven. a potem ujął oburącz jej talię. -Nie. że byli dorosłymi mężczyznami. by tańczyli jak kochankowie.czułości. że zawsze cię pragnąłem.Chodź. Może po prostu minie stół i wyjdzie z sali. jak Victoria skończy raczyć go opisami jej młodzieńczych wyczynów. Nie.ponaglał Blane. zwłaszcza po tym. obserwując ich taniec. choć wiedziała. a nie kilkunastoletnimi chłopcami. najwyraźniej i on czegoś się nauczył. w jego apartamencie lub jej apartamencie? . gdy szedł za Victorią z parkietu do stolika. gdy jego twarde mięśnie napną się ze wstrętu. chciał. że zrobiono z niego głupca. zwłaszcza na samym początku. rozpaczliwe i zachłanne. Zawsze było nam tak dobrze razem. przystanął i uśmiechnął się do kobiety. pamiętasz? Dobrze? Coś poruszyło się głęboko w niej. Nicka nie obeszłoby. ciemnego kąta sali. czulszy niż jakikolwiek mężczyzna. Ale w gruncie rzeczy byli tacy jak Blane. szukając tylko własnej satysfakcji. Gdy jednak Nick dotarł do stolika. kołysząc się łagodnie w takt romantycznej melodii.którąś z aksamitnych draperii? A może na górze. Blane nigdy nawet nie udawał czułości. . Choć nikt ich tam nie mógł dostrzec. Ich ciała nie stykały się. ale Nick . . Raven pozna natychmiast. Wyglądali jak kochankowie. . wiele chwil. że jest to kłamstwo. Raven. Prawdopodobnie zabiłby cię gołymi rękami. by ze mną został i nadal udawał. A teraz jesteś jeszcze piękniejsza. Po chwili.Tak. był taki czuły. jakie znała.Wiesz.

.Powiedziała.Możemy wyjść. Raven .Nigdy nie byli moimi kochankami . Prawdę mówiąc. jak bardzo zraniły ją te bezlitosne kpiny.Raven. . Przez jedną cudowną chwilę Raven Willow Winter zapomniała o swym wstydzie. .Po chwili dodał bardzo miękko: . że moja matka i ja mieszkałyśmy na terenie jej posiadłości i że wszyscy mnie nienawidzili. że muszę być bardzo pewny siebie pod względem seksualnym. .To oni powinni się wstydzić.i czekał.Jestem pewna. . . co ci ludzie myślą o tobie? Nie potrzebujesz ich aprobaty.Dziękuję .Co jeszcze powiedziała ci Victoria? . co mi powiedziała? . oczywiście. prawda? .A więc mi powiedz.. aż wreszcie z wyraźnym lękiem spełniła jego rozkaz. który jednak już po chwili zbladł.Nie jestem dumna z tego. zniknął..Chyba dlatego.. Mieli wtedy po kilkanaście lat.czuł lodowate napięcie milczącej kobiety w jego ramionach. 94 . to idealne imię dla kruczowłosej piękności. .i czekała.Dlaczego tu jesteśmy. a oni nosili markowe stroje. Ale zapanował nad sobą. Dodawał jej otuchy swymi dłońmi i szarymi oczami. . a ja biedna. spójrz na mnie.. a ja byłam. Miałam używane. Raven? Dlaczego wszyscy mieliby cię nienawidzić? . tak samo Willow. jeśli chcesz.Chcesz wiedzieć. szafirowe oczy rozbłysły łagodną nadziej ą. Szybko jednak.powiedziała cicho. Raven była sztywna.Nie . .Co masz na myśli? . . płaczącym drzewem. iż byłam taka inna. z wieloma mężczyznami z tej sali. Czekał bardzo cierpliwie. . . 95 Jej zaskoczone.Dlaczego ktokolwiek miałby cię nienawidzić? Jego łagodność sprawiła.Raven to piękne imię. . . że potrzebuję. . i to zaraz. .. Oni byli bogaci.Drażnili mnie.. że jestem ptakiem śmierci. uniósł go .powiedział w końcu. zniszczone ubrania. Gorąca wściekłość przeszyła Nicka. . Raven spuściła głowę zawstydzona. znajdziemy w radiu jakąś stację soft-rockową i potańczymy .Dlaczego.wyznała.Samotna? Opuszczona? Tak jak teraz? .Tak. smukłej jak wierzbowa gałązka.Dlaczego tak obchodzi cię.Miałem ciekawą rozmowę z Victorią .Nie ma usprawiedliwienia dla okrucieństwa.powiedział Nick. uprawiałam seks . . jeszcze to moje imię. i bólu. co robiłam. . ale Nick palcem podparł jej podbródek. przypomniała sobie kamienną powagę na jego twarzy. I. .Ja też chcę z tobą tańczyć.Powiedziała ci. gdy zorientował się.. . .wyszeptała.. którzy kiedyś byli twoimi kochankami. spałam. mężnym uśmiechem. że zadrżała.. . żeby przebywać w sali pełnej mężczyzn. Nick. zbyt szybko. Raven? .Znów zakipiała w nim złość: .Byliśmy nastolatkami.Chcę z tobą tańczyć.Więc może pójdziemy na górę.. że byłam bardzo biedna. że już wiem. gdy skończył tańczyć z Victorią. .Myślałam. zaniepokojona .uśmiechnęła się uroczym.. Instynktownie zapragnął zniszczyć ich wszystkich. -A teraz? .Co złego jest w twoim imieniu? .

czułym pocałunku. pragnął jej i był w niej zakochany. że jest nią zainteresowany. rozpaczliwe pragnienie akceptacji. że zarekomenduje jego usługi -jako ogrodnikakochanka . którym był w rzeczywistości. Jego serce w to wierzyło. Naprawdę doceniam to.Nie musisz tego robić. . akceptowały to i . która uwodziła po to. nie było. Raven? . otulające ją tak łagodnie jak jego ramiona. Może ma nadzieję na sowity napiwek? A może spodziewa się. A i teraz czy nie potrzebuje czegoś rozpaczliwie od tego uwodzicielskiego nieznajomego. zna jej wstydliwe tajemnice.. Intensywne lśnienie jego oczu zdradziło wyraźnie. odpowiedziały nań miękkie wargi Raven. musiał kontynuować tę maskaradę. Raven uniosła ku niemu zapraszająco twarz. które z niej szydziły. . schylił się.choć wciąż delikatnie -badały jego usta. udawane.Chcę ciebie. a Raven -jak lód.Ciebie . . że Raven interesuje go bardziej niż jakakolwiek kobieta. ale nie mógł też z całkowitą szczerością oświadczyć. ale to zmysłowe spojrzenie przekazywało też inny. Jednak ciągle słyszał ostrzeżenia Victorii: to Raven ich wykorzystywała. Pożądanie. Nick oddał swą miłość. a nie za bogatego niczym Krezus człowieka. Było to niebezpieczne pragnienie. wstąpienia w jakiś urojony krąg miłości. jak przy niewinnym. Ten szept zdawał się nieść echem poprzez czas. Kobiety. przed ślubem z Deandrą i po rozwodzie. jutro. o chłopcach. Gdy ich pocałunek pogłębił się i słyszała ciche westchnienia pożądania -jego i swoje . bo ze względu na swe ukochane córki. by usidlać. kładąc łagodnie palec na jej ustach. Nick. nigdy też nie miała faktycznie wyboru. W końcu. Nick potrzebował Raven. . ale w ich pieszczotach nie było nic chłodnego ani nieustępliwego. może nawet nierealne. by powitać jej usta.. że tak przed wszystkimi udawałeś. Raven pragnęła się kochać.Czego chcesz.sobie na osobności? 12 Tańczyli w swoim fiołkoworóżowym i kremowym salonie wyłożonym pluszowym dywanem. czy może jej zaufać. czego chcesz. z którymi się umawiał. który jest taki czuły. Wolał nie przyznawać się. przez wszystkie dni i noce swego życia.wciąż ją lubi? Płaci mu za to. tak okrutnie zdradzone kiedyś przez kobietę. mając nadzieję. pulsujące ciepło.spytał miękko. którzy ją wykorzystywali. Raven . o dziewczętach. iż niczego nie udaje. rzecz jasna.swoim bogatym przyjaciółkom? 96 Raven odsunęła się. całą bez wyjątku. że ich usidli. rozchylone w radosnym zaproszeniu. Nick powstrzymał dalsze słowa. Zastanawiała się.Powiedz mi. ale Raven uważała go wciąż za dobrego ogrodnika. wymowny sygnał: że wybór należy do niej. A im szybciej narastało pragnienie. by ją lubił. a jednak -jak się wydaje . Nigdy dotąd tak naprawdę tego nie chciała. Nick. daleko poza granice tej nocy. z tym większym naleganiem . ucieczki od lodowatej samotności i palącego bólu.wyszeptała. czy Nick po prostu nie gra doskonale swej roli. Jego pocałunek był czysty i delikatny jak gorące pozdrowienie. a kiedy rozkoszna zachęta tego gestu stała się dla Nicka jasna jak słońce. Pragnął wierzyć w to.po raz pierwszy płonący w niej ogień nie sprawiał bólu. Nie zamierzał powtórnie się żenić ani angażować emocjonalnie. Nick kochał się z wieloma kobietami. Zamiast tego był przymus. co opowiadała mu o swej przeszłości. lecz wywoływał ciepło. ponaglana śmiałymi podszeptami pożądania. Ale w gruncie rzeczy nie wiedział.Kiedy pozdrowienie zmieniło się w pytanie. Ich ciała kołysały się lekko. by udawał.powtórzył spokojnie. czego on pragnie. że są kochankami. Nick pragnął mieć Raven dzisiaj. Płaci mu. . wiedziały o tym. to ona z wyrachowaniem uwodziła bogatych młodych mężczyzn. które do niej czuł. córkom. Nick był jak stal.

by zacząć jego rozbierać.Pragnę cię. że to niemożliwe. by nigdy więcej cię nie zranić".Co robisz? . co wszystko zniszczy. była czymś zupełnie nowym. . z dala od łóżka. Odczytywał teraz jej myśli. . Będę się bardzo starał. -Nie. Że to odkrywca w dziedzinie zmysłów.traktowały ich związek tak. Raven. jakby to był ich własny księżyc. Nick zabrał ją do sypialni. Z tej raz rozpoczętej podróży nie ma powrotu. Jednak podróż z Raven. pragnienia i lęki. Nick pocałunkiem pożegnał na chwilę śnieżnobiałą szyję.Jeśli to zrobisz . Zaczął rozbierać ją powoli.powiedział miękko. Nick rozbierał ją..Pośpiesz się.Też mnie pragniesz? . Raven słyszała te uspokajające słowa. i najniebezpieczniejszą. którą należy się delektować bardzo powoli.Rozbieram cię. całował najpierw te miejsca. jego usta i serce 98 wysyłały przeprosiny i obietnicę: "Przepraszam..nie będziemy mieli całej nocy. który udawał się w tę zapierającą dech podróż z niezachwianą pewnością siebie i niewiarygodnym opanowaniem. . Uświadomił sobie. Sądzi. Tylko ty i ja. i miłości.. . I jak powinien odbyć tę najważniejszą. najbardziej utalentowany i doświadczony. Gdy czule pieścił gojące się skaleczenia. którą miał właśnie rozpocząć. zdejmując czarny jedwab i biały atłas. Potem jego długie. A kiedy była już naga. a w końcu -zapomnieć. . które przytrzymywały te pasma włosów. Ślady pozostawione przez jego czułe wargi będą niewidzialne. że marzenie potrwa tylko kilka chwil. które nie wymknęły się z lśniącej korony. Ale chciał.. Kochanki Nicka rozpowiadały. zapewniający towarzystwo i rozkosz. do jej sypialni. ukrytą teraz za kurtyną czarnego jak noc jedwabiu. łagodne światło.. jak on to robił: jako przelotny romans. ze wszystkich podróży? 97 Grunt się nie śpieszyć..Ani białych myszy.. których nie całował dotąd żaden mężczyzna: dłonie i kolana. które zdobiły jej uszy. Rozpaczliwie potrzebował Raven. kiedy tańczyli i całowali się. za którymi mógłby podążać. że sprawiłem ci ból. Naleganie w jej głosie sprawiło. . Kopciuszku . -Nick. znający mapę rozkoszy na pamięć. ale każda z nich będzie obietnicą wieczności. wyprawą w dzikie i niezbadane terytoria pożądania. i mamy przed sobą całą noc. gdyby się zagubił.Nie ma tu dyni. dawała złociste. Nick. szczupłe palce i pociemniałe zmysłowo szare oczy skoncentrowały się intensywnie na delikatnym i powolnym zdejmowaniu szafirowych klejnotów. Tylko jedna pieszczota naraz. bardzo powoli. zaczynając od spinek... by ten pierwszy raz wydawał się jej początkiem wieczności. epikurejską ucztę. aż pozostała tylko czarnobiała jedwabistość samej Raven.. Nie pozostawi żadnych drogowskazów na jej śnieżnobiałej skórze. aby zapalić porcelanową lampę.Potrzebuję cię. których znały. . Lampa stała na toaletce. poranione przez upadek na jezdnię. . namiętności. że nigdy dotąd nie udawała się w taką podróż. widząc jej niepokój. . kiedy sięgał. że przesunął wzrok z migotliwych błękitnych kolczyków na migotliwe błękitne oczy. Jego usta będą tkliwie celebrować kochającym pocałunkiem każde odkrycie. że zdarzy się coś.ostrzegł ją łagodnie . i zobaczył w nich lęk. a pomimo to wyciągnęła ręce. Zaciągnął ciężkie zasłony i uśmiechnął się czule i uspokajająco.. że był najlepszy ze wszystkich.

Pomyślał.I zamierzam cię kochać.. ale jej palce były spokojne i pewne.nawet po tylu latach uważała. a on czule odgarniał czarne włosy.. położył ją ostrożnie na chłodnych. taki spokój odzwierciedlają się na jej ślicznej twarzy. I możesz je sobie zatrzymać". już. i pewnie...Uśmiech Raven zbladł. Raven. że Raven nawet teraz jest lojalna wobec matki. jeśli tylko zdołam. . miękkich prześcieradłach. Ujął dłońmi jej twarz. by na przekór wszystkiemu kochały swoją matkę. gdy odszukały guziki jego koszuli. nie lękiem. zobaczył w jej rozjarzonych błękitnych oczach pełne odwagi słowa. powiedział: . . w końcu spłaciłam ten dług. Wysłałam jej w sumie dwadzieścia pięć tysięcy dolarów. I gdy go przyjmowała.. Gdyby wniesiono oskarżenie. .Ponaglony jej słowami Nick oderwał wzrok od pokaleczonej dłoni . uważają. Ale dla niej miało to znaczenie. Gdy jednak zaczęła mówić... co ona zrobiła. nigdy nią nie byłam.. . która przyczyniła jej tyle cierpienia. Kochać cię... które lśniły pewnością siebie. choć ona nigdy nie dbała o nią. Mało prawdopodobne. Wiedział wszystko i już jej wybaczył. jak taka doskonałość. Chciała. Słyszał w jej głosie żal. gdzie zacierały się różnice pomiędzy ciałem jej i jego. powiedział z wielką delikatnością: 99 -Chroniłaś ją.Przyznałaś się. wywołane pożądaniem.. zobaczył w nich tylko niepokój. Ale gdy uniosła głowę. wszystkie jej przyjaciółki. I pani Wainwright nigdy nie mówiła nic o klejnotach. .Co się stało. w tej chwili.szepnął miękko przy jej ustach. choć były .A więc mnie rozbierz.. Potem. bardzo powoli. . -Tak? . Podobnie jak coś głęboko ukrytego zmusza jego śliczne dziewczynki.. . Były to te same radosne słowa. Raven wierzyła teraz w marzenia. że nie miało to dla niego znaczenia. że kradłam pieniądze w domu jej rodziców.I klejnoty .. by przyjęto na prawo osobę karaną. by spojrzała na niego. tak jak obiecywałam.Nie jestem złodziejką.i powitało go spojrzenie błękitnych oczu. ale była jej matką. by spojrzeć w jej oczy. . a jej błyszczące niczym drogie kamienie oczy stały się bardzo poważne. dygotała w środku od gorąca. że jestem złodziejką. byli jednością. gdy się kochali. o wiele potężniejszą od poprzednich. stopieni w kulę rozkoszy. gdy słuchał słów Raven. że wyznając prawdę. . ponaglając ją. Chciałam.uzupełnił Nick. że nie znikną. by znał prawdę. bo chciał zobaczyć. . gdy moja matka i ja mieszkałyśmy w ich posiadłości.Teraz to wiem .. zdradza Sheilę. Drżała. o czym Victoria prawdopodobnie ci nie mówiła.cudowne ponaglenie..Jest jeszcze coś. a jego łagodność mówiła Raven. Uśmiechnęła się krzywo. Raven. Raven? . abyś to wiedział.. potrzebował jej znowu. Te słowa obmyły ją falą ciepła. patrząc w jej zdziwione oczy. ale wciąż było w niej ponaglenie .Mówiła mi. . Pragnął jej. zdesperowana i biedna.Skradłaś moje serce. co z pewnością znacznie przekracza wartość rzeczy skradzionych. sercem jej i jego.Ona. "Owszem -pomyślał Nick. Wzięłaś na siebie winę za to. poczuła ból w sercu . konsekwencje dla ciebie byłyby katastrofalne. Byłaś młoda. poczucie winy z powodu wyjawienia prawdy o kobiecie. I gdy Raven skończyła swoją historię. które wyśpiewywało jego serce: "Kocham cię! Kocham cię!" Nigdy dotąd nie zaznał takiego spokoju. Byli spleceni. . Nick ostrożnie wplótł palce w czarne włosy Raven. spojeni wciąż przez ogień namiętności.Ale oskarżenie nie zostało wniesione i. Kiedy skończyła go rozbierać. piękniejsze niż najdoskonalsze z szafirów. wierzyła. które splątały się. Nick.W gruncie rzeczy matka Victorii bardzo na tym skorzystała. Nicka też bolało serce.

Miasto. zamknięto przynajmniej do rana. Zapanował nad sobą i odpowiedział wesoło: . Victorio. jak między pozorami a wiarą.Jesteś głodny? .. Mówi Victoria. pełne pożądania. mogą jeszcze spędzić chwilę na wspólnym podziwianiu wspaniałości jeziora i nieba. Wiosenna zamieć śnieżna pojawiła się dosłownie jak grom z jasnego nieba.Nie. Nick spojrzał na Raven i powtórzył namiętnie: . narzucił jeden z hotelowych płaszczy kąpielowych i podszedł do okna. tym razem zostało nim zaskoczone i sparaliżowane. Następnym razem obudziło ich radio. Nick i Raven byli bezpieczni w samym środku krainy baśni. 100 . Zarezerwowaliśmy dla was miejsce przy naszym stole.tak niezwykłe. Victorio. Witał pocałunkami te części jej ciała. powiedział: -Zaczął się lunch.Powiedziawszy to.Tak mi przykro . Dryfowali od rozkoszy do błogich snów. zauważył godzinę na znajdującym się koło łóżka zegarze. gdy usłyszał w głosie Victorii nutkę nadziei. że jest wpół do drugiej. że Raven i ja darujemy sobie lunch.Chyba nie. jeśli maj ą zdążyć na lot o czwartej do Los Angeles.Mam apetyt tylko na ciebie. Piętnaście po jedenastej. . na pewno będą duże opóźnienia. Jedzenie jest wspaniałe. czuła radosny bezwstyd. gdyby to jemu się przydarzyło. Przekaż wszystkim pozostałym nasze przeprosiny. spowodowane koniecznością zakwaterowania wszystkich pasażerów. a jeśli nawet zostanie wtedy otwarte.Mam apetyt tylko na ciebie. Nick uśmiechnął się.Czy coś się stało. głos z radia powiedział im. co ich wiązało. Michael z pewnością byłby wściekły. jak bardzo jej pragnie. by wziąć prysznic i ubrać się. Ale ona i Michael nie zostaliby uwięzieni przez zamieć. gdy znudzi się jej doskonałym ciałem. Ale za oknem nie było jeziora ani nieba. instynktownie spodziewając się wybuchu gniewu Nicka. wszystko jest w absolutnym porządku. . ale każde z nich miało ważne zobowiązania w drugiej części kontynentu. Zanim zaczną przygotowywać się do wyjazdu. . na które zabrakło mu czasu poprzednim razem. przypominając jej.że naprawdę ma coś do zaofiarowania. . między wyobraźnią a rzeczywistością. Nick pocałował ją. zanim udowodnił jej. gdy się uspokoiła. Nicholasie? Poczuł przypływ gniewu. Gdy Nick i Raven dokonywali tego dramatycznego odkrycia. . a słysząc jego ciche westchnienia. . które nawet podczas snu ciągle od nowa rozpoczynały cudowny taniec miłości. I Raven po raz pierwszy w życiu nie bała się takiej intymności. oczekiwania. czas. po raz pierwszy uwierzyła -i nie było to udawane . by odsunąć ciężkie zasłony. zawsze przygotowane na zimowy śnieg. Oddała się Nickowi jak nigdy przedtem.Poczekaj chwilkę. znów zaniepokojoną. ale raz po raz budziły się ich splecione ciała. porzuci ją. a szampan leje się strumieniami. niechętnie wyszedł z łóżka. Nick odsłonił słuchawkę. Raven czuła. . "Kochać cię" powiedział.Nick zakrył dłonią słuchawkę i spojrzał na śliczną twarz Raven. a nie "kochać się z tobą".Myślę. że jest to różnica taka. Gdy Nick poruszył się. że zrani Raven. Międzynarodowe lotnisko OHare.Więc nie zobaczymy się już? . jedynie niepokalanie biała plątanina wirujących płatków śniegu. co to znaczy. i dopiero wtedy. Nicholasie. . które Nick nastawił na budzenie. aby podnieść słuchawkę. Odłożywszy słuchawkę. W końcu obudziło ich coś o wiele mniej czarownego: przeraźliwy dzwonek telefonu. 101 .. Ten sygnał znaczył.Dzień dobry.wyszeptała Raven. Victoria i Blane zarezerwowali dla nas miejsce przy stole.

prysznic i śniadanie w pokoju? Pragnął pokonać jej smutek. . proszę. Miałyśmy się obie spotkać jutro na lunchu z Jasonem Coleem.. ale znam jej prawdziwe nazwisko.Masz pamięć fotograficzną? . Michael nalegałby. że to szczególnie Sinclair na tym zależało.próbował zgadnąć. 102 13 Raven była zupełnie pewna. opiekuńczą . Intensywnie nad czymś myślała. które czuł. by tańczyła z Blanem i ze wszystkimi byłymi kochankami. podeszła do okna i przyglądała się zadymce śnieżnej. pośpieszyć jej na ratunek . Nick pomyślał.. Jednak tym razem nie był to smutek. Pomyślałby jeszcze. I kiedy w końcu przekonałaby go. by nie zmieniał szczęśliwego zakończenia jej książki. Ale telefon odebrała jego dwunastoletnia córka. ale nie wiem. Raven zadzwoniła jeszcze do swego biura. Też czuł się szczęśliwy. biorąc ją szybko i brutalnie.Wylecieliby wczesnym rankiem.i udało mu się. Należy do Lauren Sinclair. Znaczyło. .Sinclair może już być w drodze do Los Angeles. podczas gdy on czarowałby ich żony. że słuchawkę podniesie jego ojciec albo matka. na wszelki wypadek zadzwoniła do informacji telefonicznej w Kodiaku.powiedział miękko. Muszę tylko zatelefonować.Zajrzyj do książki telefonicznej? A może Lauren Sinclair to pseudonim? . zawieszonego ponad Aleją Gwiazd. Przypuszczam.Kiedyś miałam. że się przechwala.. gdzie się zatrzyma. słuchać będzie w jego głosie. .. więc powinnam zapamiętać numer. Uśmiechnęła się uroczo. a przynajmniej. Na dworze musiało być okropnie zimno. A czy będę mógł potem przyjść do ciebie pod prysznic? . poczuł nienawiść do Deandry oraz gorącą.To nie koniec świata. Co więc powiesz na taką kolejność: telefon. że Deandra odwołała spotkanie. Michael.Dzwoniłam do niej dwukrotnie... Pójdę do drugiej sypialni i skorzystam z tamtego telefonu.. Ona i ja musimy przekonać Jasona. zastanawiał się. . jak przypuszczała. Nick też wpatrywał się w okno. w spisie abonentów nie było ani Lauren Sinclair ani Marilyn Pierce. Po raz pierwszy w życiu prawdziwe szczęście.Nie. . oczekując. czy szczęście.Tak. Raven . W gruncie rzeczy jest to nawet bardzo romantyczne. że film się kończy. że Raven znów sprawia wrażenie smutnej i zagubionej. że ty też.Hej. gdyby nie zastrzegła numeru. że zgodził się towarzyszyć jej podczas tego ważnego zjazdu. że pora iść do łóżka ze względu na wczesną porę odlotu. Samantha. że przypomiała sobie właściwy numer telefonu. Wspaniałe ciepło i szczęście. że zapomniałam założyć nową rolkę. . i zostawiła sekretarce wiadomość. podziwiając rozgrywający się spektakl. A tymczasem autorka bez wątpienia była już w drodze do Los Angeles.Musisz być na tym spotkaniu? -Nie. W miarę upływu lat coraz częściej odnoszę wrażenie. Jednak. ale po chwili wyraz jej twarzy znowu się zmienił. .Przypominasz sobie jutrzejszy harmonogram? . Gdy wybierał numer do swej posiadłości w Bel Air. ale nie powiedziała tego na głos. zanim rozpętała się zadymka.. Potem. Raven potrząsnęła delikatnie splątanymi w nocy czarnymi lokami. . ale kiedy nikt nie podnosił słuchawki. . . zadbałby o swoje seksualne zaspokojenie. który zamierza on nakręcić na podstawie Darów miłości. ale chciałam tam przyjść. .Przestanę zadawać ci pytania. a ona byłaby uszczęśliwiona. żebyś mogła spokojnie myśleć. Staram się przypomnieć sobie numer telefonu w Kodiaku na Alasce. że najprawdopodobniej nie będzie jej jutro w pracy i należy odwołać wszystkie wyznaczone na ten dzień spotkania.Tak. wdzięczna.Pomyślała. Victoria i Blane zostaliby przyjaciółmi. . by omówić film. nie jest to konieczne. Gdy sobie to uświadomił. Jednak ona tak zazdrośnie broni swej prywatności. że byłabym zaskoczona. ale ona nawet tam czułaby wewnętrzne ciepło.Tak.

. po czyjej stronie leży wina. To była ich rodzinna tradycja.Jesteś w drodze do domu. Babcia.Co się stało? . . gdyż był to najlepszy sposób. -Wygląda na to. która nawet nie przyszłaby na świat. kochającą ją tylko w obecności ojca. że będą jej jeszcze bardziej potrzebować . ale ostatnio miał wrażenie. Ale wiedział. .Oczywiście . Chcesz wiedzieć dlaczego? -Tak. czy wystarczyłaby im miłość ojca. Z czasem. słysząc entuzjazm. że wrócę do domu jutro po południu.U Jessiki. Zakazać im kontaktów z Deandrą znaczyło. Jak tylko dowiedziały się. A dzisiaj. Nikt nie chciał tego zmieniać. że wrażliwe serduszko jego starszej córki zaczęło w końcu rozumieć.powiedział czule.Jej głos brzmiał. kiedy dziewczynki po prostu uznają. gdyby Deandra postawiła na swoim.Powiedziała. Nick nie był zdziwiony. .i idealizować. Obie dziewczynki uwielbiały śnieg. zachowała wspomnienia tej zdrady. .Tatuś! Przystępując od razu do sedna sprawy. jak Samantha broni matki. Babcia zawsze pokonywała wszystkich w kanaście. dziadków i dużej siostry. czy zdołałby sam wychować pozbawione matki córeczki. W dniu. aby skłonić jego wrażliwą córkę do mówienia. że jest bardzo zaziębiona. Melody uważała Deandrę niemal za przelotnego gościa w świecie wypełnionym ogromną miłością ojca. wszystko powinno dziać się normalnie. jego córki zobaczą matkę taką. Teraz. musiała być w domu. . kochając jego małe dziewuszki tak gorąco. która spędziła pierwsze trzy lata życia z matką. że istnieje takie zjawisko. która porzuciła ją przed laty i wciąż na nowo ją porzucała. który tak szybko zastąpił rozczarowanie w głosie Samanthy. Melody nie wiedziała. Nowy przypływ nienawiści zalał Nicka. jak on je kochał. nie czuła takiej potrzeby. którzy kochali ją bezgranicznie. I w przeciwieństwie do Samanthy.Cześć . tatusiu? . o jakim marzył: radosny śmiech w słuchawce. jak bardzo matka jej nie chciała. że Samantha czuje raczej ulgę niż rozczarowanie i ból. Czuły uśmiech pojawił się na twarzy Nicka. która jej nie chciała. -Nie! Oczywiście wygrywa babcia.Wszystko w porządku.A gdzie Mel? . .Śnieg? Nick uśmiechnął się. Już dawno chętnie podjąłby za nie tę decyzję. dziadek i ja graliśmy w kanastę. jak gdyby naprawdę tak było. chciały zetknąć się z nim osobiście. spytał: . . jaką była: samolubnąi pozbawioną uczuć. gdy usłyszał. z dziadkami. że byłoby to błędne posunięcie. 103 Nick nie mógł się doczekać dnia. ale jedynie starsza z nich. a może i w nocy. nigdy się nie dowie.Bo nagle bez żadnego ostrzeżenia nad Chicago rozpętała się burza śnieżna. .Po chwili Samantha dodała cicho: . bo rodzice byli przy nim od pierwszej chwili. Obie jego dziewczynki zostały zdradzone przez matkę. wydawało się.Tak. że nie potrzebują wizyt u matki. gdy ich potrzebował. kochanie? . Samantha nie czuła jeszcze gniewu w stosunku do Deandry. Chciał być tam z nią teraz. która nie zasługiwała na obronę. kiedy Samantha ponownie została odrzucona przez Deandrę.przyznał się Nick przepraszająco. Samantha.Wygrywasz? Jego pytanie wywołało efekt.Nie .miłość do córek. Przez kilka ostatnich lat cała rodzina spędzała . kiedy Deandra odwoływała czasem ich spotkania.powtórzył Nick. Nigdy się nie dowie. gdy świat Samanthy jeszcze raz zachwiał się w posadach z winy matki. . Ale dziewięcioletnia Melody.

która potrzebowała matki.święta Bożego 104 Narodzenia w hotelu "Eden" nad jeziorem Tahoe.spodoba się dziewczynkom. tatusiu. Odchodząc od drzwi. zbyt szybko. Nie zamierzała się odwracać. a potem spotkają się pod prysznicem. Zobaczymy się jutro wieczorem". najbardziej uszczęśliwią ich jego uśmiechy. jak na dworze pada śnieg. Tak. krople wody zamaskują krople łez. Nick nie planował wrócić z Chicago z podarunkami dla córek. jego silne palce uniosły jej podbródek i delikatnie dotknęły łez.zwrócił się łagodnie do córki. uwiedź go. Nikt nigdy nie widział jej płaczu. . jakie to sprawia wrażenie? -Jakie? . Ale na razie. To były prezenty od niego.matkę. zanim Nick przyłączy się do niej pod prysznicem. że tego właśnie pragnie. ani razu. przekształcającej się w małą kobietkę. skarbie.Słucham. jak długo się da. zbyt daleko od prysznica. . co chciał. Łzy napływały jej do oczu. przywoził prezenty tylko wtedy. powiedziała sobie: "Idź do niego.Jak gdybym był we wnętrzu szklanej kuli. którą ktoś mocno potrząsa. Nick powiedział jej dokładnie..Więc lepiej idź do niej. a gdy wróci z Chicago.. Tak właśnie powinna była postąpić. takich jak w ten weekend. Jego uwagę przyciągnie coś innego." Ciepło znikło teraz bez śladu. tak szybko. Nick zawsze wracał z podarkami. . jestem pewien.Żałuję. Kocham cię. Zobaczymy się jutro wieczorem. że źle to zrozumiałaś. gdy zobaczył coś. .. . jak wtedy. zamierzała wciąż udawać. skarbie. Ze swych podróży. że mężczyźni.Raven? Znajdowała się w drugiej części pokoju. zastąpił je lód. by ją kochał. by ją dotykał. ale teraz serce podszeptywało mu coś ogromnie niebezpiecznego: żeby przywieźć im najwspanialszy z darów.. . a potem. kiedy znowu ma z kimś wygrać. zbliżając się do otwartych drzwi sypialni Nicka. podejmowanych w celu kontrolowania budowy jego hoteli w Tahoe. Czy życie nie dało jej nauczki (i to wielokrotnie). wypowiedziane z wielką czułością -które usłyszała Raven..zgodził się. który by zamaskował jej idiotyczne łzy. Na ich życie składały się dary miłości.. obserwując. .. on i tak nie poświęci wiele czasu na przyglądanie się jej twarzy. -Fajnie! . wiedziała. co -jak sądził .Bardzo fajnie . które zniknie razem ze śniegiem. myśląc jednocześnie o kolekcji szklanych kul swych córek.. .. zwłaszcza tych do odległych miejsc. Chamonix i Gstaad. . by podziwiać inne cuda.Tatusiu? . Co prawda. Szczęśliwa.powiedział Nick. jakiego nigdy nie zamierzał im dać . i nie pozwoli. "Kocham cię.Ja też cię kocham. Chciała. Ale on już podszedł do niej. Ukryje łzy. gdy nadejdzie czas. Tak brzmiały słowa -wstrząsające słowa. uściski i szczegółowy opis zamieci. oczywiste przyjemności.Cokolwiek zdołałaś usłyszeć. Raven uświadomiła sobie. by właśnie Nick zobaczył jej cierpienie. przywożone z przymusowych podróży służbowych. inne.. daleko. A z krótszych wyjazdów. że cię tu nie ma . marzenie. Dokazywali w śniegu. nie pieniędzy. iż będzie spełniała ich rozkazy co do joty? 105 Ale to cudowne ciepło dodało jej odwagi. jeździli na sankach i popijali gorącą czekoladę z cukierkami ślazowymi. Nick zaśmiał się. Aspen. oczekują. nie mogła tego zrobić. taki. będący jej kochankami. aby zrobiła: ma zatelefonować. do małej dziewczynki. że to wszystko pozory. jak on uwodził cię przez całą noc. podziwiaj z nim cud śnieżnej burzy.Czy wiesz.Babcia ma taki błysk w oku. kochanie .

Nie. . Moja była żona jest jak najbardziej żywa. całkowicie ignorowała Samanthę.Rozmawiałem z córką. ale jak przekonałem się później. jak łatwo zranić młode dziewczęta. by mieć dzieci. Ale było na to o wiele za wcześnie. W szarych jak dym oczach Nicka . z którą rozmawiałem. . co dotąd widziała. Deandra w mojej obecności zachowywała się jak kochająca matka. i wierzył. co mówiła Victoria: żądza pieniędzy jest u Raven nienasycona. ale powiedziało Nickowi wszystko. wyczułaby jego wściekłość.Bardzo cię zraniła.. której doznała.Tak. Raven martwiła się o niego. Ta kobieta.Och! 106 To jedno słowo. . Kiedy po szesnastu miesiącach urodziła się Samantha. . Taki dystans był konieczny. I razem żałowaliśmy. jak rozmawiasz ze swą przyjaciółką. skończyła dwanaście lat.Kto? Deandra? ..Czy ona umarła? . Znaliśmy się od przeszło dwóch lat i rozmawialiśmy często o naszym wspólnym marzeniu. szeptało serce Nicka z niebezpieczną radością. po upływie dziewięciu lat. Sądziłem. i nie mam żony . co obserwowała teraz. . cichy szept.Nie . żeby się uspokoić.Mniej więcej rok po urodzeniu Samanthy postanowiliśmy postarać się o drugie dziecko.Nick zaśmiał się krótko i gorzko. Zakochał się w niej. wpatrując się w oczy. że również ona pragnie mieć więcej dzieci. "Nie jesteś jej obojętnym. wiedziała doskonale. iż Raven bardzo troszczyła się też o inne sprawy: bogactwo. Raven widywała wcześniej wściekłość. ale Nick zdawał się jej nie słyszeć.Nie mam żadnej przyjaciółki. które napełniły się łzami. a druga dziewięć. ukochane istoty. poprosić. które tak łatwo było zranić.na zawsze. Dwie córki. że ona także zaczyna go kochać. Całą duszą Nick pragnął powiedzieć Raven wszystko o sobie i dziewczynkach.odparł z powagą. przewyższało wszystko. Chce być twoją przyjaciółką. mógłby niebacznie wyznać całą prawdę. Jednak na razie musiał kontynuować tę maskaradę. że mogła istnieć jakaś kobieta. To nie była cała historia. ponieważ miał jej właśnie opowiedzieć za pomocą starannie dobranych słów mocno ocenzurowaną historię Deandry. jaką krzywdę mogła zrobić Deandra jego córkom. Kiedy mnie nie było w pobliżu. możliwość wejścia do hermetycznego kręgu ludzi uprzywilejowanych. uciśnionej żonie. . Nick odsunął od siebie te myśli. . że krzywda. wywołanym myślą o tym. "Raven by je pokochała" . wiele jeszcze zostało do opowiedzenia. że miesiąc po miesiącu mijał bez poczęcia dziecka.Słyszałam. Zamiast otoczyć Raven ramionami.. podczas gdy sam nadal stał. . a może nawet żoną. Mam dwie córki. że mógł zostać zraniony przez byłą żonę.wyszeptała Raven.powiedział miękko Nick. tak strasznie skrzywdzona przez matkę.Zraniła moje córki. Jednak jakiś głos wewnętrzny ostrzegł go. Gdyby dotykał Raven. by usiadła na kanapie. I gdyby jej dotykał. Raven. . wspominając młode. by włączyła się do ich kręgu . że może być jedną i drugą. ale nawet ta głęboka troska bladła w porównaniu z niepokojem. Powiedz jej. Samantha. Nick poprosił ją gestem.. Ani teraz. gdy była biedna i odrzucona przez wszystkich.Bardzo ci współczuję . wygląd. ale żadnej przyjaciółki ani żony.spytała Raven. albo żoną. była po prostu wspaniałą aktorką. Jednak to.kręgu miłości .mówiło serce Nicka. . który narzuca swoją wolę potulnej. Nick zaczerpnął tchu. .. .Deandra i ja pobraliśmy się pół roku po ukończeniu collegeu. którą kochał. sprawiła. Nie należy zapominać. ani nigdy. które w nim szalały nie uspokoiły się i nigdy nie uspokoją. poproś ją o to". gdyż tak bardzo zmartwiło ją to. to pewne. byliśmy zachwyceni. . To nie była pochopna decyzja.Z córką? . Ale uczucia. pełną pogardy złość w oczach kochanków sfrustrowanych jej chłodem. Nie byłem mężem-tyranem. Raven.

grożącą zniszczeniem..Melody."Zapłaciłem jej" . było tak silne.. 108 Nick uśmiechnął się z miłością. "Nie . . . nie dla przedmiotów. że systematycznie go okłamywała. nie czuła wcale lęku.Deandra pragnęła tylko ciebie. przypadkowo wróciłem wcześniej do domu.Ale wróciłeś . zawsze tak starannie maskowane.Oczywiście małżeństwo było skończone. by urodziła dziecko. Dzwoniono z gabinetu lekarskiego. Telefon zadzwonił. że Deandra kochała go nie dla jego bogactw. Ta łagodność była przeznaczona dla Raven. że dzieli z nim marzenie o dzieciach. kiedy udawała niepocieszoną.Kto zajmuje się dziewczynkami w ten weekend? . gdy opowiadał Raven o tamtym dawno minionym dniu. . -Kiedy pomyślę. by zostać jego żoną. Kiedy jednak usłyszał troskę w jej głosie. nawet z ich dziećmi. Taka była gorzka prawda. Uśmiech Nicka zbladł i emocje zawładnęły jego głosem.Deandra chciała jedynie moich pieniędzy". Dlaczego? Dla Raven odpowiedź była prosta: bo Deandra bardzo kochała Nicka. unicestwieniem wszystkiego. myśląc jednocześnie o swym nie narodzonym bracie lub siostrze. Serce Raven płakało ze smutku. co w ten sposób kupił. Zapis w kontrakcie rozwodowym był bardzo hojny. . co mogło się zdarzyć. Nick? . . o dziwo. wywołana nagłą zmianą zdania. Potem spojrzała na niego i zapytała: . stawała się srebrną rzeką. dlaczego Deandra zdradziła Nicka? Jak mogła nie chcieć jego dziecka? To nie była zdrada pod wpływem impulsu. Zamierzała przerwać ciążę i jednocześnie przejść operację podwiązania jajowodów. gdy stanąłem w drzwiach.To idealne imię dla niej.przypomniała mu spokojnie Raven. . które można kupić za jego pieniądze. kiedy Samantha miała prawie trzy lata. Pragnęła rozpaczliwie jego miłości. trochę złagodniał. nie po raz pierwszy. topiła się. ale odwołała spotkanie w ostatniej chwili. z której stworzony był Nick. w jakiś niewidzialny. Zaszła w ciążę. który Deandra miała wyznaczony na następny dzień. Zastanawiała się. Nie było jej w jego głosie.. ale w głosie Raven usłyszał coś cudownego: wierzyła..Więc ona w dalszym ciągu mieszka w Los Angeles? . W gruncie rzeczy jej pragnienie. Wesoło maszeruje przez życie w rytm własnego bębenka.. która zawsze tak bardzo bała się męskiej wściekłości. chciała tego.Pewnego popołudnia. za bardzo. . . gdybym nie wrócił wcześniej do domu tamtego popołudnia. ogniste piekło. Stal. Deandra zdecydowała się poślubić Nicka. że nie mogliśmy spłodzić dziecka.poprawił się w duchu.pomyślał Nick.. nienawistny obraz.. .Co się potem stało. -Nick? Oczy miał wbite w dal. miała założoną spiralkę.107 szalał płomień. Deandra miała spędzić z nimi dzisiejszy dzień. choć przez te wszystkie miesiące. co stanie na jej drodze. wracając do rzeczywistości. ale to drobiazg w porównaniu z tym. . co ocalił.Przekonałem ją. lecz przemyślane oszustwo. udając. Prawnie przestało istnieć w dniu narodzin Melody.Raven? Potrząsnęła lekko głową. . Towarzyszyło jej stale przez całe życie. Ale Raven.. potwierdzając zabieg przerwania ciąży. Mieszkamy razem. ale nie chciała dzielić się nią z nikim. Jak dobrze znała cierpienie z powodu zdrady.Moi rodzice.

iż ukryłem coś przed tobą. bym ją kiedykolwiek kochał. to jej najbardziej zależy na zachowaniu więzi z matką.Nick zauważył. .Chcę.Co powiesz na kolację w tym tygodniu? . a nawet trochę wroga.O co chodzi? . przygryzając dolną wargę. tak długo. Chociaż została tak skrzywdzona.Och .. Zwłaszcza matka. . Teraz Nick nie mógł już zagłuszyć niebezpiecznego pragnienia swego serca.Czy wciąż kochasz swoją matkę.Dziękuję . zanim odpowiedziała na pytanie. Nie kochała samej siebie i dlatego nie była w stanie pokochać dziecka. zostało wymazane z mej pamięci w chwili. co by zrobiła. .05 Angeles. Nick. i przebaczyć. . . żebyś je poznała. z którą pojechał do Chicago i której. i po prostu jej współczuję. i przez jakiś czas panowało milczenie. Zadzwoniła sekretarka Raven Winter. . dziadków i mnie. by zabijać . co najdziwniejsze.. gdy odeszła 109 jej matka. w Palm Beach. zrezygnuje z niej. która w innym razie pękałaby z ciekawości.Rozumiem. ale innym nie pozwala przekraczać tego kręgu miłości.Może twoi rodzice też chcieliby przyjść? Nick pomyślał.Czy wciąż ją kocham? Nie. najwyraźniej mające dla niego wielkie znaczenie. Raven rozumiała jego stan ducha i starała się coś pomóc w sprawie córek. skrywając irytację.. To wspaniała dziewczynka. Raven skinęła z powagą głową. który miał już tyle dzieci. Zdaję sobie sprawę. Zwłaszcza Sam. Tamtego wieczora. że jego rodzice zgodziliby się chętnie. .czy choćby wprawiać w . . potrafisz to zrozumieć. że Raven o czymś myśli.Prawdę mówiąc. Przyjdziemy.odpowiedział chłodno Jason.W porządku. chociaż cię zdradziła? Raven długo zastanawiała się. zanim Patrice Wainwright pojawiła się o północy. .Naprawdę tego chcesz? -Jak najbardziej. Dlaczego mnie o to pytasz. kim jest kobieta. . 27 marca Pan Cole? Tu Elaine z recepcji. Kalifornia Poniedziałek. Z Melody nie będzie żadnych problemów.ale spotkanie z dziewczynkami to dosyć na jeden wieczór. by zachowała tę więź.Tak. wspaniałomyślna i kochająca w stosunku do siostry. dla której urządził ogród różany. by odwołać dzisiejszy lunch. Wcale nie był zadowolony z tej wiadomości.W Los Angeles. Poślubiła bogacza. Nick.szepnęła . co Samantha i Melody czują do Deandry? .Nadal ją kochasz? . że kiedy dowiesz się. . jak bardzo była niepoczytalna. chciał przedstawić swe córki. Część trzecia 14 2.odparł .bardzo bym tego chciała. Wiem. . jak zechce. Kiedy nadejdzie odpowiednia pora. jednak Samantha może być zamknięta w sobie. Wszystko. w Nowym Jorku. by zniszczyć jej świat. co to zdrada i zaufanie. przyrządziła dla Victorii i jej rodziców wytworną kolację. ile chciał. ale nie było powodu.Raven wahała się przez chwilę. W końcu Nick spytał ją: . nawet gdy wyjechała. Najwidoczniej śnieżyca zatrzymała panią Winter w Chicago. gdybym nie odkrył jej planu. Ostatni raz przygotowywała dla kogoś posiłek przed piętnastu laty. . Ale kochałam bardzo długo.W porządku.Mam tylko nadzieję. by znowu nie zawieść moich córek. . Nick? Ze względu na to. nie pamiętam. Dziękuję . .Musisz jej pozwolić.Wspaniale. co do niej czułem. gdy zrozumiałem.A może wpadlibyście do mnie? Ugotuję coś. .

. Był skupiony. a kiedy to zrobił. kto by je przepisał. . jej rozsądek oraz zdolności organizacyjne 113 stanowiły doskonałe uzupełnienie jego umiejętności. że jest już południe. Wszystko będzie zakończone. gdy pojawiła się w jego drzwiach. że wydawało się niemożliwością. Po lunchu zamierzał wrócić do domu. skłoniła Jasona do oderwania się od korespondencji. Sprawność i wydajność Margot. które powinny zostać wysłane. a koszty były niższe od zaplanowanych. Kobieta.Przyślę kogoś punktualnie w południe. W czwartek leci do Hongkongu. były piękne. która pojawiła się w drzwiach Jasona w samo południe. dlaczego uniósł głowę. Było w niej coś tak eterycznego. No więc jak? .spytała z nadzieją w głosie Margot. Po prostu coś go do tego zmusiło. Żaden szelest. Ale spróbuj kogoś dla mnie znaleźć. Z powodu planowanego lunchu z Lauren Sinclair i Raven Winter dał Grecie wolny dzień.Och. z reguły kończył swe wielomiliardowe arcydzieła przed czasem. pracujące jako sekretarki w Hollywood. Niezaprzeczalnie twórczy geniusz. że chociaż dzień przyznawania Oscarów jest w Hollywood nieoficjalnym światem.Nie ma za co. jaskrawe stroje. Była dokładnie dwunasta. Sekretarki i recepcjonistki. Każde zadanie. Przedtem miał wiele spraw do załatwienia. Margot będzie na swoim miejscu. często marzyły dawniej. zorganizowany.powiedział. by zawieźć go do pawilonu Dorothy Chandler. ale choć miał swój wewnętrzny zegar. a przynajmniej jej pozór. by pojawiła się obiecana sekretarka. by zademonstrować pełną skalę swoich uczuć. niezbędną do przetrwania w mieście blichtru: pewność siebie.potwierdził Jason. I oby ci się poszczęściło dziś wieczorem. Dzisiaj? . to nie świadomość. że nigdy nie tracił kontaktu z rzeczywistością. nie miała nawet cienia . Niektóre były błahe. nie. Jason wiedział też. by jego uwagę przyciągnęła jakaś zmiana cienia lub światła.Jedna . by zająć się pracą w swym apartamencie na dachu Santa Monica Palisades. Aktorki in spe. W ciągu tych kilku godzin przygotuje wiele listów. reżyser o wyjątkowej i sugestywnej wyobraźni różnił się od innych utalentowanych osobistości tym. Jasonie. że nagle ma wolne popołudnie. Zwykle Jason żądał kilku pracowników.A nie przed dwunastą? . Jednak Jason był zirytowany.Żeby przepisała kilka listów między dwunastą a trzecią. i najwyższy czas. a ich makijaż był zawsze nienaganny.Dzięki. Jason nie miał pojęcia. sygnalizująca ruch. gdy dowiedział się. Mógłby je dyktować. inne wyjątkowo ważne. utalentowane i doświadczone. Ale Jason nie wprowadzał rozróżnienia. ale z powodu nieobecności Grety trzeba znaleźć kogoś. Jasonie. Prawdę mówiąc. nigdy tego nie robił. dzięki któremu nigdy nie tracił rachuby czasu. na plan filmu Nefrytowy paląc.Musisz mi pomóc . zdołał ukryć zaskoczenie tylko dzięki swemu wybitnemu talentowi aktorskiemu. zanim we czwartek o godzinie trzeciej odrzutowiec Gold Star wystartuje z lotniska. Teraz.Wiem. .posłańca.Jedna osoba? . by zostać aktorkami. nie przedstawiając się. natychmiast pomyślał o następnych czterech dniach. i to natychmiast . Po chwili wahania Jason wybrał znajomy czterocyfrowy numer i połączył się z kierowniczką administracji Gold Star. które pracowały w hollywoodzkich studiach. Nosiły eleganckie.W tym czasie będę zajęty. I każda z nich miała cechę. . . dopóki o czwartej czterdzieści pięć nie przyjedzie limuzyna. nawet najnudniejsze przyjmowały z ogromnym entuzjazmem. nawet najcichsze westchnienie nie oznajmiło jej przybycia.zakłopotanie . a na wydarzenia w biurze reagowały w ten sposób. . . Jason nie znosił marnowania czasu.

a jeśli Jason potrzebował jeszcze jakiegoś dowodu jej tożsamości. Tymczasem stała tu. Najłatwiejszy sposób polegał na zademonstrowaniu jej. Miała być jego sekretarką tego popołudnia. by kiedyś stracił cierpliwość. ani razu. Ich kolor stanowił zadziwiające połączenie błękitu i zieleni. a niezwykły blask podkreślony był jeszcze optycznymi szkłami. że się tu znalazła. widział wyraźnie czubki jej bladych. typowego dla większości sekretarek. wydawało się okropną pomyłką. gotowa do pracy. Takie jak ona powinny siedzieć na łące. Może sama była cieniem. władczy gest zdobywcy wielu nagród weszła do biura i usiadła na krześle. Nawet teraz. gdy był od niej oddzielony tylko 115 błyszczącym biurkiem. Jednak nie należała do grona niespełnionych aktorek. wyrwana z sielskiej ciszy. wystarczyło. Czy istniał lepszy sposób. . by mieć szansę spędzenia popołudnia na pracy dla Jasona Colea. by spojrzał na jej ręce. by uwydatnić zgrabne nogi i zmysłowo kształtne ciało. Przyszła tu punktualnie. Ale była tu. Jason nie miał najmniejszej wątpliwości. który był tu władcą. Ale nikt nie widział. dokładnie o czasie. . które powinny trącać struny gitary. która przed nim stanęła. okazując wielką odwagę. Zobaczył też jej oczy. była dzieckiem-kwiatem. I . Zamiast jaskrawego upierzenia. że tu stała. Tak wyjątkowo delikatne kwiaty czas już dawno zmiótł z powierzchni ziemi. gdy Jason poczuł silny przypływ irytacji. by mogła zacząć je przepisywać. choć wydawała się zabytkiem z innej epoki tak samo jak jej właścicielka.. stojąca w jego drzwiach. proszę. drżąc ze strachu. trochę drżących palców z obgryzionymi paznokciami. że zjawa. z całą łąką haftowanych polnych kwiatów. jak się pojawił? Wyglądała. jakby chciała zniknąć. Czy naprawdę jest aż tak przerażający? Czy można go oskarżyć o okrucieństwo w stosunku do tych. Każda z nich gotowa była popełnić morderstwo. jego głos był równie miły i pokrzepiający jak uśmiech. by zostać odkrytą? Czy był jakiś potężniejszy od niego człowiek w Hollywood? A nawet gdyby nic z tego nie wyszło. Jason przesunął wzrok na jej ubranie. jak obiecała Margot. człowieka. który rozwieje się równie tajemniczo. Tkwił w nich kołonotatnik.wydawało się. musiał to zrobić. Jason uznał. strojów skrojonych tak. przeniesiona poprzez dziesięciolecia do tego zwariowanego świata. nosiła sukienkę równie maskującą jak złoty woal . gdzie było jej miejsce. że delikatny kwiatuszek stojący przed nim tak wyraźnie się go boi. ale jej oczy ukryte były za okularami w drucianej oprawce. Wstał i powitał ją. większość byłaby po prostu zachwycona okazją spędzenia z nim kilku godzin. był wymagający.uświadomił sobie z kolejnym przypływem gniewu .Dzień dobry. niech pani wejdzie. którzy nie stanęli na wysokości zadania? Owszem. Jest pani punktualna. jak łatwo jest dla niego pracować. Twarz miała niemal całkiem ukrytą pod wspaniałym woalem złotych 114 włosów. że sukienka jest naprawdę ładna. że te niesamowite błękitnozielone oczy również drżą. sięgającą do ziemi. do niego. wcale nie jest zachwycona. Pragnął rozwiać jej obawy. Ale wtedy zniknęłaby w pokoju jego sekretarki i czekałaby tam. W odpowiedzi na milczący. Kiedy pod jego natarczywym spojrzeniem kobieta ukryła jeszcze bardziej twarz. ściskany palcami.pewności siebie. A jednak zdecydowała się tu przyjść. Jason dostrzegł intrygujące fragmenty delikatnych rysów. trącać struny gitary i śpiewać ballady o miłości.szeroką. bardzo wymagający. że znajdzie jakiś błąd w jej pracy.. Mógłby dać jej po prostu taśmę z nagranym tekstem listów. mirażem. które nosiła. To. Teraz. Zjawa. podczas gdy on nagrywałby następne.

był jeszcze bardziej miękki.spytał. zmuszając do wielokrotnego pisania na tablicy: nie jestem . Był już w połowie listu. nie używając stenografii. gdy się zjawiła. Ale jeśli spełni jej życzenie. zanim Jason spojrzał na intruza. którą powinna znać. to czy kiedykolwiek jeszcze ją zobaczy? Bez wątpienia uważała.. Że skłonił ją. ściskały pióro tak mocno i wydawało mu się. Jason uświadomił sobie. do wspaniałego i pełnego nadziei uśmiechu pierwszej naiwnej. zafascynowany . by nie zmieniał zakończenia jej książki. bardziej muzykalny. że zapisuje starannie jego słowa. więc po prostu osobiście podyktuje jej dalszy ciąg. Kiedy w końcu oderwał wzrok od bladych palców i spojrzał ponad słonecznym woalem. .. nie jestem na tyle zainteresowany tym projektem. jak jest zniszczona. że najwidoczniej została nabyta w tamtych czasach. jej urocza twarz zademonstrowała mistrzowi całą gamę dramatycznych możliwości.Zatrzymała ją śnieżyca w Chicago. Jej delikatne palce. która leżała obok niej na podłodze. . że otrzymała już odpowiedź na swojąprośbę. co zobaczył. Lauren Sinclair. zareagowały na jej słowa niedowierzaniem i gniewem. . którą otrzymałem dziś rano z jej biura. powiedział: . która pasowała do zdyszanego głosu.Jason skierował to pytanie do zjawy. . z bezlitośnie poobgryzanymi paznokciami. ale szybko schyliła się. tak myślałam. piękna kobieta bez wątpienia była jego sekretarką na dzisiejsze popołudnie. że się spóźniłam! Chociaż ten zdyszany głos przerwał dyktowanie.Kim pani jest? . Nie słyszał jej głosu.Pan Cole? Bardzo mi przykro. by się odezwała. jak miękko śpiewa balladę o miłości. bardzo łagodnie." . złocista zjawa z lat sześćdziesiątych? I dlaczego w jej oczach pojawiła się ulga. .Może powinniśmy zmienić termin? Jason uświadomił sobie.. Do tej pory porozumiewała się z nim bez słów.Kiedy złoty welon włosów zadrżał potwierdzająco. zobaczył w drzwiach kobietę. jak gdyby intruzka mogła w jakiś sposób jej pomóc.To nie jest Raven . Proszę pisać: "Chciałbym wyjaśnić.i zakłopotany . a zabrzmiało ono jak rozkaz. gdy spojrzała na piękną kobietę w drzwiach? . . by tę odpowiedź zapisała uczennica. powtórzył: . . sygnalizujących wielki smutek z powodu spóźnienia. że dostrzegł błysk zdziwienia w jej oczach. Wtedy łagodnie. niż sobie wyobrażał. by wyjąć pióro z dzianinowej torebki...Mieliśmy się dzisiaj spotkać na lunchu. które. Była elegancko ubrana i bardzo piękna. Gdy krótkie skinęła głową wzburzyło złote fale. za pomocą sygnałów przestraszonych oczu i potakiwaniem złocistej główki. 116 Zdyszana.Gotowa? .Możemy wziąć się do pracy? .tym.Jason nie miał zamiaru spuścić dziewczyny z oczu. dopóki ona nie zrozumie. . której dano nauczkę.Kim pani jest? Czekając.Zawahała się i spojrzała wyczekuj ąco na piękną kobietę w drzwiach. od ściągniętych brwi. dodał: Może coś pani podyktuję? Jasonowi wydało się. Ale znaczy to tylko. A ja prawdopodobnie źle zrozumiałem wiadomość. że ona tego właśnie pragnie. Spojrzała na niego z lękiem. To była typowa torebka z lat sześćdziesiątych.Jestem Marilyn Pierce. która tak starannie zapisywała jego słowa? Kim jest ta blada. gdy wzięła do ręki pióro i otworzyła kołonotatnik. To znaczy. widząc.wyjaśnił Jason. by zgodzić się na inne rozwiązania dotyczące zakończenia. którym w końcu się odezwała.W porządku.. w dawno minionych czasach. że spotkanie zostało odwołane. upłynęła chwila. że Raven nie przyłączy się do nas. . u diabła. że nie słyszał dotąd jej głosu. Sądziłem. a gdy tylko ściągnęła na siebie uważne spojrzenie jego ciemnoniebieskich oczu. jak się zdawało. I Jason uświadomił sobie. Głos. ale wyobrażał ją sobie na jakiejś dalekiej łące. że choć nabyłem prawa do książki.Za pomocą lekkiego wzruszenia ramion Holly przesłała przeprosiny ciemnoniebieskim oczom. jest ta osoba. Więc kim. że nie ma powodu go się obawiać. Był wciąż zahipnotyzowany siedzącą przed nim zjawą.

żałośnie chude ciało. Aktorka in spe wspaniale zniosła rozczarowanie. Gdyby Jason. Obgryzała paznokcie. która miała być jego sekretarką tego popołudnia i powiedział: . lunch w którejkolwiek z restauracji odwiedzanych przez znakomitości.na tyle zainteresowany tym projektem. powiedział łagodnie: -Nie wiedziałem. Zarezerwował stolik ukryty w osobnej niszy. który dyktowałem. jak jego towarzyszka studiuje menu. Bel Air Hunt Club zapewniał spokój. Łagodności jego głosu towarzyszyły zadziwiające. nieustannie byłby zakłócany przez dziennikarzy. i podkrążone. List. Jasona witało wiele porozumiewawczych uśmiechów. Tego żądali jego bogaci i sławni członkowie i sami to prawo respektowali.Na pewno.. by zrobiono jej zdjęcia próbne. . Nie powiększały jej błękitnozielonych oczu. Jej oczy były naprawdę świetliste. że zdradzi im w ostatniej chwili. ale uznał. która przywdziała zniszczony strój z lat sześćdziesiątych i kruchość dziecka-kwiatu niczym kostium.I dodał z uśmiechem: . zamówiłby tylko małą porcję sałatki. a łagodność i wrażliwość zachowywał zwykle dla kamery. Ale nie jestem głodna.To wszystko jest bardzo smaczne . Jason pomyślał. kim pani jest. Ale nikt nie zastąpił mu drogi. Wtedy spojrzał na olśniewającą kobietę. . czyjej niezwykłe oczy koloru akwamaryny nie rozbłysną nagle triumfalnie? Czy nie zapłoną pewnością siebie. które jej podyktował. migotliwe. przyszedł tutaj z kimś innym.. kiedy musiał przepraszać. które spodziewał się po autorce bestsellerów? Jason czekał. patrząc. ile nagród z siedmiu nominacji spodziewa się zdobyć. Odpowiadając. więc pani pomoc nie będzie mi potrzebna. 117 Jeśli zauważy jego skruchę. jak gdyby nie spała od wielu nocy w oczekiwaniu na to .. że zaszło pewne nieporozumienie. spojrzał przepraszająco w jej oczy. Ale łagodność jego spojrzenia zdawała się wywoływać w niej jeszcze większą niepewność niż jego gniew. który rzadko zawracał sobie głowę lunchem. które nosiła. nie zmieniały ich w żaden sposób. wypełnioną największymi gwiazdami Hollywood.. Ale była z nim ona. bo nie odwołałem rezerwacji na lunch. Ale słowa.Obawiam się. maskując je pięknym uśmiechem. że pod falującą suknią kryje się kruche. Tego dnia. nieznane uczucia. Nie wiedząc. czy mimo wszystko nie jest ona utalentowaną aktorką. ale nieskazitelnie czyste szyby stwarzały wrażenie.Musiałem jednak przeczuwać. . 118 to pewne. by zgodzić się na inne rozwiązania dotyczące zakończenia. Jason Cole rzadko bywał w sytuacji. że w okulary. Moje spotkanie w czasie lunchu nie zostało jednak odwołane. że pani przyjdzie. wyglądająca tak. Musi dopilnować. że jest bardzo dobra. że pewnie z jego powodu jest zbyt zdenerwowana. Kiedy został sam na sam z Lauren Sinclair. Jednak teraz nie grał. i z wdziękiem zeszła ze sceny. . gdyż akcja Darów miłości rozgrywała się w tamtych czasach.powiedział.zgodziła się z widoczną ulgą. odnosiły się do zupełnie innego filmu. nie ma nic wspólnego z Darami miłości. wprawione były zwykłe szkiełka. jakby rzadko traciła czas najedzenie. Gdy maitre d hotel prowadził ich przez elegancką salę restauracyjną. spojrzała mu w oczy. Pomyślał. by coś zjeść. 15 Jason dokonał rezerwacji w Bel Air Hunt Club. Znajdowali się w zamkniętym pomieszczeniu. że siedzą pośrodku różanego ogrodu. co teraz zrobić.Może więc zamówimy ciepłe bułeczki i sałatkę? . i teraz w tej intymnej niszy wypełnionej różami Jason zobaczył. Zwykle nie jadam lunchu. mających nadzieję. gdy Los Angeles pełne było ludzi z całego świata. a tę iluzję umacniał zapach licznych bukietów zdobiących salę. Zastanawiał się.Dobrze .

wyczuwając jej obecność. seks. czy zdoła dożyć do dzisiejszego dnia. . by przez tę czarodziejską chwilę nazywano ją imieniem. że ma trzydzieści pięć lat. lecz kobietę ukrytą za maskującymi okularami. Że dotarła już do punktu uważanego za półmetek życia. a jego poważne.do obrazów śmierci. mówiła sobie.odezwał się miękko Jason.Tak . która siedziała przed nim. To ona. zapragnęła. Wyznając to. nie mogła nic jeść... Dlaczego właśnie to pisała? Dlaczego była taka? Gdzie przebywała przez ten cały czas od lat sześćdziesiątych? Pragnął poznać prawdziwą Lauren Sinclair. ozdobną wstążką. a naprawdę jestem Holly. jak długo jej serce może tak walić? Zaczęło bić tak szybko w chwili. Gdy jednak patrzył na swą towarzyszkę. 119 Ale dożyła.Holly? . Nie.przerażające spotkanie. -Tak? . Kiedy taksówka wiozła ją szybko do studia Gold Star. prawdopodobnie stanowiąca drugie oblicze śmierci. Zastanawiała się nawet. ale nigdy nie opisywała go ze szczegółami. . kiedy właściwy dar . . znajdując się w połowie drogi do domu. Tysiące pytań kotłowało się w głowie Jasona. Holly lekko zmarszczyła brwi.Naprawdę nazywasz się Marilyn Pierce? Holly zastanawiała się. Jason poniekąd chciał.Trzydzieści. I gdy teraz spytał ją z taką delikatnością. które tak go oczarowały. Kiedy jednak podniósł wzrok. szukał jej przez całe życie. bo wypowiedział jej imię z takim czułym podziwem. budzącej jednocześnie zachwyt i przerażenie. by ta maskarada się skończyła.Urodziłaś się w Boże Narodzenie? .. Pogratulują aktorce. Jak gdyby z odwagą i nadzieją wierzyła. liryczna i oderwana od tego świata -jak ona sama.Marilyn Pierce to moje oficjalne nazwisko. kiedy w jej pięknych oczach zobaczył wyraz udręki. W jej opowieściach o miłości pojawiał się.wyszeptała ledwo dosłyszalnie.. Nie Lauren Sinclair. Co sprawia jej taki ból? Co zmusza ją do chowania się za złotym woalem włosów i za okularami? . Ostatnie siedemnaście dni udowodniło.Lauren Sinclair.ten. że istotnie błędem jest zmienianie zakończenia. niebieskie oczy spojrzały tak. że miłość fizyczna jest aktem ostatecznego zjednoczenia serc i umysłów. wiedział. Nie potrzebowała jedzenia ani snu. ta nieśmiała kobieta napisała słowa.olśniewająca i pewna siebie .Holly? Odpłynęła już daleko .. W jej romantycznych opowieściach nie ma olśniewającej wspaniałości ani pełnej blasku wiary w siebie. Nagle pojawi się Raven oraz prawdziwa . choć wiedziała. jakby nie miała w tym doświadczenia. jej trzepoczące się serce uniosło się pod niebo. przekonującego występu i zmuszą go. który znajdował się w środku został już wybrany starannie i z radością. Jej twórczość była poetycka. tak niewinna jak ona. gdy się tylko pojawiła. dodawaną na końcu. Prawie już wierzyła.. To nie był starannie opracowany występ. że jest to tylko iluzja. przeszłości i przyszłości -ale łagodna troska w jego głosie sprawiła.. znajdowała się w czarodziejskiej krainie. że wróciła do teraźniejszości. że tak się nie stanie. poprawił siew duchu. . jakby czekał na nią. rzecz jasna. jak silne jest w rzeczywistości jej kruche ciało. by przyznał.. jak powinien się do niej zwracać. . tyle ile miałaby Marilyn Pierce.Holly . Chciał wiedzieć o niej wszystko.A ile Bożych Narodzeń upłynęło od tego czasu? . Skończyłam trzydzieści lat w ostatnie Boże Narodzenie. gdy Raven zaproponowała spotkanie z Jasonem. którego nikomu nie zdradziła. Gwałtowne uderzenia serca uniemożliwiały jej sen. a jej serce pędzące z nieprawdopodobną szybkością nie zawiodło jej. Jest tylko mężna nadzieja: radosna i niewinna. W powieściach Lauren Sinclair seks był tylko opakowaniem miłości. że przeżyje również to przerażające spotkanie.powtórzył. psychiki i dusz. Nadal żyła. .

- O czym właśnie myślałaś? - O niczym. - A potem, ponieważ nie chciała go oszukiwać, nie mogła tego zrobić, dodała: To takie odległe wspomnienie. - Możesz mi je opowiedzieć? Holly wiedziała, że nigdy nie będzie w stanie podzielić się z kimkolwiek wspomnieniami tamtej zaśnieżonej walentynkowej nocy. Była całkowicie pewna, że gdyby zaczęła opowiadać ohydne szczegóły tamtego koszmaru, jej udręka wydostałaby się na zewnątrz w krzyku, który nigdy się nie urwie. Nie umarłaby, po prostu krzyczałaby przez całą wieczność. Holly wiedziała, że wspomnienie ukochanych twarzy, rozpaczliwego błagania i nieustępliwego 120 szaleństwa musi pozostać na zawsze w niej ukryte. Nie miała prawa dzielić się z nikim takim koszmarem. - Nie mogę - odpowiedziała w końcu. Serce bolało Jasona, gdy widział przemianę jej pięknych oczu. Były teraz szare, nieprzejrzyste i martwe. Holly musi to komuś wyznać. Cokolwiek to jest, musi wypowiedzieć te słowa na głos. Ale dlaczego miałaby to powiedzieć jemu? Człowiekowi, którego decyzja o zmianie szczęśliwego zakończenia jej książki zmusiła ją do opuszczenia azylu romantycznej twórczości i bezpiecznego kokonu minionego czasu, w którym najwidoczniej przebywała? Jason wiedział już, że powie Holly, iż filmowa wersja Darów miłości będzie dokładnie taka, jak jej wspaniała, przepełniona nadziej ą książka o miłości. Ale jeśli powie to teraz, ona odejdzie. Po prostu zniknie, odpłynie równie tajemniczo, jak się pojawiła. Jason nie chciał, by odeszła. Pragnął znowu zobaczyć jej migotliwe błękitnozielone oczy i piękny uśmiech, który pojawił się na jej wargach, gdy wyznała, że naprawdę jest bożonarodzeniowym dzieckiem, i znowu usłyszeć wzruszenie w jej głosie wywołane tym wspomnieniem. Jason pragnął tego - i o wiele więcej. Mężczyzna, którego największe namiętności związane były z jego filmami, a nie olśniewającymi i pewnymi siebie kobietami, dzielącymi z nim łoże, pragnął czegoś innego od Holly... dla Holly... z Holly. Marzył o wspaniałym darze miłości, o którym pisała. Ta świadomość wstrząsnęła nim. Jason Cole zawsze dostawał to, czego chciał. Niczego jednak nie dostał na srebrnym talerzu. Jego triumfy, zdaniem postronnych osiągane bez wysiłku, były rezultatem ciężkiej pracy, w którą wkładał mnóstwo energii i determinacji. Jednak nigdy dotąd Jason Cole nie pragnął miłości. I nigdy dotąd to, czego pragnął, nie wydawało się tak całkowicie nieosiągalne. Zastanawiał się nad tym, patrząc w zachmurzone oczy, które całkowicie się przed nim zamknęły. A jeszcze niedawno tak migotały. I napełniły się taką ufnością, gdy wyznała mu, że naprawdę nazywa się Holly. - Holly? - Jason usłyszał w swoim głosie czułą prośbę. I Holly też ją usłyszała, bo nagle jak gdyby zaczęła z wysiłkiem przebijać się przez gęstą mgłę, żeby dotrzeć do niego. - Słucham? "Czy ty też to czujesz? - pytało jego serce, gdy z głębin mglistej szarości zaczęły pojawiać się przebłyski błękitu i zieleni... przeznaczone dla niego. -Czujesz tę magię?" "Tak, tak" -zdawały się odpowiadać migotliwe barwy, zanim nagle znikły, skryły się pod spuszczonymi, bladymi powiekami. 121 Czuła tę magię, Jason wiedział o tym, ale bała się jej. Więc znalazł inny temat do rozmowy, bezpieczniejszy od tego, o którym nadal chciało mówić jego serce. - Nigdy nie byłem na Alasce.

- Jest bardzo piękna. - Opowiesz mi o niej? - Czy spojrzysz na mnie, Holly? Będziesz ze mną rozmawiać? "Tak - odpowiedziały jej oczy, gdy jeszcze raz rozwarły się dla niego. -Tak". Z początku jej słowa były pełne wahania i niepewności, ale w końcu górę wziął jej talent narracyjny. Mówiła mu o lodowcach i lasach, zielonym morzu i niebie koloru indygo, o majestatycznych niedźwiedziach i wysoko szybujących orłach. Oraz o ludziach: o bogactwie i wspaniałości rodzimej kultury mieszkańców Alaski. Holly przerywała czasem swoje opowiadanie, jak gdyby nie była pewna, czy Jason chce, by mówiła dalej. Chmury znikły z jej oczu, a w jej głosie pełno było emocji. A czasem nawet się uśmiechała. W końcu jednak jej opowiadanie o Alasce dobiegło końca. Jej opowiadanie? Nie, uświadomił sobie Jason. Nie opowiedziała mu nic o sobie. - Jak długo mieszkasz na Alasce? - Piętnaście lat. - Mam wrażenie, że zwiedziłaś ją całą. Holly skinęła głową, ale na jej czole pojawił się mars. - Dawniej wiele podróżowałam, na początku, kiedy się tam sprowadziłam. Pomyślała, że teraz rzadko opuszcza swoją chatę. Dziś nawet wyjazd do miasta wydaje się jej kolosalnym przedsięwzięciem, podejmowanym tylko z konieczności, by zrobić zakupy, wysłać rękopis, sprawdzić, czy w kinie nie grają filmu Jasona Colea. - Masz jakieś ulubione miejsce? - spytał Jason, ratując ją, ratując ich oboje, gdyż znowu zaczęła odpływać od magii teraźniejszości w szarość swoich odległych wspomnień. - Barrow - odpowiedziała z wdzięcznością i czułym uśmiechem. - Jeździłam tam kiedyś każdego lata. - Dlaczego? - Ponieważ w lecie, między majem i sierpniem, słońce nigdy nie zachodzi. Zniża się, ale gdy tylko dotknie linii horyzontu, zaczyna znowu wschodzić, jak ognista piłka wzlatująca do nieba. Gdy to mówiła, jej oczy rozbłysły na wspomnienie tego cudu. - Chciałbym to zobaczyć - powiedział Jason. 122 A jego ciemnoniebieskie oczy wysłały sygnał, zapowiedź przyszłego cudu: "Chciałbym zobaczyć to z tobą". To była najważniejsza wiadomość, jaką kiedykolwiek przekazały jego oczy, i Holly odczytała ją z zadziwiającą łatwością. Jej blade policzki pokrył lekki rumieniec, ale nie odwróciła oczu. Rozbłysły w odpowiedzi i były teraz jeszcze bardziej świetliste, jeszcze bardziej lśniące niż w chwili, gdy opisywała cud olśniewającego piruetu letniego słońca na tle nocnego nieba nad Barrow. Holly i Jason mówili o magii - o czarodziejskiej wspaniałości natury i magii techniki, dzięki której tworzono filmy. Żadne z nich nie wspominało o magii miłości, ale oboje wiedzieli, że przeżywająjąw trakcie tych kilku zaczarowanych godzin, że zanurzają się w miłości, tak jak wspaniałe letnie słońce zaczyna opadać tylko po to, by znowu wrócić na niebo, i szybuje radośnie, nie pozwalając, by zbladła jego złota jasność. Ta magia powinna była trwać wiecznie, oboje tego chcieli, ale Jason nagle powrócił do rzeczywistości, spojrzał na zegarek. Była godzina czwarta. Limuzyna, która ma zawieźć go - ubranego w smoking - do pawilonu Dorothy Chandler, pojawi się pod jego domem za niecałą godzinę. - Muszę iść - wyjaśnił przepraszająco. - Ceremonia rozdania nagród zacznie się punktualnie o szóstej i muszę tam być przynajmniej dwadzieścia minut wcześniej. - Ceremonia rozdania nagród? Jasne było, że Holly naprawdę nie ma pojęcia, o czym mówił. Jasonowi udało się ukryć

zdumienie. Ale był zaskoczony... i zaniepokojony. Być może dla Kodiaku Oscary nie były wielkim wydarzeniem, ale mówiła mu, że jest w Los Angeles od soboty. Czy w ciągu tych dwóch dni nie włączyła telewizora, nie czytała gazet, nie rzuciła nawet okiem na nagłówki? Zagubiona gdzieś w latach sześćdziesiątych? Albo żyła w świecie ostatniej romantycznej opowieści, którą pisała? A może pogrążyła się w szarej udręce, którą tak bardzo pragnął przegnać raz na zawsze? - Dzisiaj jest rozdanie Oscarów - odpowiedział w końcu łagodnie. Potem, jeszcze łagodniej dodał: - Kiedy potwierdziłem swoją obecność, powiedziałem organizatorom uroczystości, że będę sam. Gdybym jednak pojawił się z kimś... z tobą... znaleźliby dla nas miejsca. Czy chciałabyś pójść tam ze mną, Holly? - Och, nie - wyszeptała. Potem, niemal z pośpiechem poprawiła się: Chciałam powiedzieć, że bardzo bym chciała... - Urwała, musiała to zrobić, bo następne słowa brzmiałyby "być z tobą". Holly wiedziała o tym, ponieważ 123 nieśmiałe bohaterki, które tworzyła, stawały się ogromnie odważne, kiedy bohaterowie mężczyźni silni i łagodni jak Jason -wpatrywali siew nie tak, jak on teraz na nią patrzył. Jej bohaterki wymówiłyby te śmiałe słowa, a jej bohaterowie powtórzyliby je, ale... - Ale nie. Dziękuję. Jason nie nalegał. Chciał być z nią, rzecz jasna, ale sam na sam, w ich magicznym świecie. A gdyby znalazła się z nim dzisiaj na najwspanialszej uroczystości Hollywood, ich prywatność zakłóciłyby legiony fotoreporterów którzy tłoczyliby się, aby mieć lepszy widok na tajemniczą kobietę Jason Colea. - Musimy jeszcze porozmawiać o twojej książce - powiedział Jason, kiedy dojechali do hotelu Bel Air. - Może więc jutro zjemy razem śniadanie? - Z Raven? Jason poczuł nagły zawód. Gdy wspomniał o jej książce, na twarzy Ho ly pojawił się cień niepokoju, i teraz stało się jasne, że chciała, by przy ich spotkaniu była Raven. Raven, która stanie po jej stronie. A przecież to on był po jej stronie. - Sądzę, że możemy to przedyskutować we dwoje, Holly, ale jeśli chcesz by była przy tym Raven, sprawdzę, czy już wróciła i czy może do nas dołączyć. - Nie, wszystko w porządku. - To dobrze. - Potem, ponieważ nie chciał, by ze zdenerwowania nie spała przez kolejną noc, powiedział: - Chcę z tobą porozmawiać o twojej książce, Holly, ale obiecuję, że nie zmienię żadnego słowa, żadnej sylaby jeśli się na to nie zgodzisz. A więc... Wpadnę po ciebie o dziewiątej. Pójdziemy do Malibu. Jest tam restauracja z widokiem na morze, która ci się spodoba, jak sądzę. 16 Holly nie oglądała telewizji od ponad siedemnastu lat, od tamtej śnieżnej nocy, kiedy radosny głosik fikcyjnej Corky zagłuszał odgłosy prav dziwego życia: przerażające szepty jej matki i Dereka. Gdyby nie oglądała wtedy telewizji, gdyby bawiła się z bliźniętami, mogłaby usłyszeć te szepty zawołać o pomoc, ocalić życie ukochanej rodzinie. 124 Samotny i intymny świat, w którym Holly żyła od tamtej walentynkowej nocy, był światem ciszy. W jej chacie w Kodiaku nie było telewizora, radia ani odtwarzacza stereo. Żadne dźwięki nie zagłuszały nawet najcichszych szeptów - szeptów, które wciąż starała się usłyszeć, choć tak dawno temu umilkły na zawsze. Przez bardzo długi czas Holly patrzyła na telewizor w swym luksusowym pokoju w hotelu Bel Air - milczący, uśpiony, ale wciąż kuszący. Ceremonia rozdania Oscarów z pewnością będzie transmitowana. Przypominała sobie niewyraźnie, że jako dziecko oglądała tę wspaniałą uroczystość.

który zapamiętała. Caroline uśmiechnęła się z aprobatą.mówił ów głos. oszałamiającą sztuczką w wykonaniu jednego z najbardziej utalentowanych hollywoodzkich aktorów. Rzeczywiście miała plany na swoje czterdzieste urodziny. To była prawda.Nominacja jest ważna. by podnieść słuchawkę) zmusił Caroline do uznania. że dzisiejszego dnia nie była całkowicie szczera. skończyło się daremne nastawianie uszu na mordercze szepty. Wiedział.pomiędzy piękną dziennikarką a Jasonem Coleem.Uśmiech znikł.. dzisiejszego wieczoru Jason fruwa sobie w pojedynkę. abyś się zgodziła. w tym za najlepszą rolę. Zawdzięczała to napływowi wspomnień z ich magicznego popołudnia. Jasonie . jak on. partnerką poza planem. który przypominał jej. że piękna dziennikarka stojąca przed pawilonem Dorothy Chandler na czerwonym chodniku. swoją partnerką z filmu Bez ostrzeżenia. przeraźliwy i ogłuszający zgiełk. że mu odmówisz. sojusznikiem potwornego szaleństwa Dereka. . "On cię oszołomił . byś poszła z nim dziś na ceremonię rozdania Oscarów -jak gdyby on też nie chciał końca tej magii . ale do przybycia Jasonajakaś część jej duszy -większa część . . że najwidoczniej jedną z najpiękniejszych aktorek Hollywood potraktowano w równie pogardliwy sposób.A więc.nasłuchiwała odległych szeptów. że ta magia była tylko iluzją. gdy zbliżyła się do niego po krótki wywiad. równie olśniewająca. co dziennikarka komentowała cichym głosem: "Wiele osób zastanawiało się. gdy obserwowała wymianę zdań -z wyraźnie sugerowaną intymnością . Jego przyjaciółka. mówili. że łączyła ją z Jasonem bliska znajomość. Ale jak widać. gdy ubrany w smoking z wdziękiem wysiadł z limuzyny. gdy Jason dodał z powagą: . Wyraz szczerości na jego twarzy. by osiągnąć to. i żeby był możliwie najlepszy. co każe nam zastanowić się. Szczerej i otwartej. Ale dźwięk był ściszony i Holly wydawało się. podkreślał jeszcze wstydliwy uśmieszek. Zgadzasz się? Na jego przystojnej. Nagły dzwonek telefonu (nie ruszyła się nawet. więc była zachwycona.. całkowicie . by zdobyć figurkę Oscara. który ma siedem nominacji do Oscara. którym kroczyły sławne osobistości po wyjściu z limuzyn. Oprócz zjadliwości w głosie dziennikarki kryło się coś jeszcze . który pojawił się na jej ustach. mówi wprost do niej. które Caroline Hawthorne ceniła również w sobie. z którymi dziś rozmawiałam. Trzepoczące serce Holly walczyło teraz z innym wrogiem. . Były to cechy. Sama zobaczysz. ale teraz stał się sprzymierzeńcem jej rozedrganego serca. W chwili.Od tylu lat telewizor był wrogiem. które ma zamiar wprowadzić w Darach miłości. A wygrana znaczy jeszcze więcej. przygotowana na ostry. jak gdyby Jason i ją zostawił kiedyś samą w domu. Od razu zorientował się.Ale najważniejsze. Liczy się zaszczyt samej nominacji. by zrobić film.To wspaniałe uczucie.." Ale gdy tylko Jason wysiadł. że nigdy w życiu nie byłaś na randce i że nie istnieje nawet cień szansy. czy Jason Cole 125 pojawi się z Nicole Haviland. jego kochanka.. czy Nicole została sama w domu". które pragnęło jeszcze raz zobaczyć Jasona. gdy się pojawił. . Jason przyszedł sam do pawilonu Dorothy Chandler. Wrażenie. Holly patrzyła na ekran i słuchała. że ważne jest nie to. Na stereotypowe pytanie udzielił bez wątpienia szczerej odpowiedzi.cień satysfakcji.. by podać szarmancko rękę swej towarzyszce. w który się wierzy. Będzie niesamowicie pewna siebie i piękna. kiedy prosił. Wysiada teraz z limuzyny i za chwilę odwróci się. i jak głoszą plotki. portier zamknął za nim drzwi i samochód odjechał. Palce Holly drżały. seksownej twarzy pojawił się przelotny uśmiech. stanowiących preludium śmierci.Uwodził cię czułością w oczach. .zagruchała -jak czuje się człowiek. głosem. kiedy włączała odbiornik. czego pragnął: żebyś nie sprzeciwiała się zmianom.był po prostu atutową kartą w jego grze. jak dziennikarka relacjonuje pojawianie się kolejnych gwiazd. najlepszą reżyserię i najlepszy film? .Inni kandydaci..

reagując na swoje imię. milczeniem. Nie wyjaśniła jednak przyjaciółkom.Jestem sama i oglądam ceremonię rozdania Oscarów.Cześć. Tak Caroline chciała spędzić swoje urodziny i zamierzała postawić na swoim. ale jeśli zostawisz wiadomość po sygnale. gdy usłyszała jego głos. że Katie najwidoczniej była obok niego. To była jawna zachęta.. że będzie ich dziesięć? Skąd wiesz? . . czarno-biała springer spanielka. że ma już plany 126 na wieczór. choć nie do końca szczere stwierdzenie faktu. żeby wyjść na urodzinowe przyjęcie? . Mówi Lawrence Elliott.. Na drugie imię powinna mieć "Łagodność". że obejmują one co najmniej wyjazd za miasto.Dziękuję... Katie mieszka siedem kilometrów stąd.. Mam telewizor. Katie nie jest taka nerwowa. jak jej się zdawało.Tak. Gdyby cię to interesowało.uczciwe. przyjedź tutaj. a teraz uniosła głowę.Jej wybór? Za każdym razem. na długo przed szaleńczym biegiem do aparatu. czego naprawdę chciała.Taki jest twój wybór na ten wieczór? Zamiast wielkiego przyjęcia. którą często włączała w ciągu ostatnich dziesięciu dni.Nie. Że zamierza spędzić ten wieczór sama na oglądaniu ceremonii rozdania Oscarów. Po prostu miałam daleko do telefonu.Ja jej tylko pomagam. którym powiedziała.spytał w końcu. czy go jeszcze kiedyś usłyszy . . postanowiło oglądać poród. oddzwonię tak szybko. na którą Lawrence Elliott zareagował nie kończącym się. gdy zaczynała myśleć o tym. jak to będzie możliwe. Usłyszała najpierw sygnał. by uczcić tak doniosłą okazję. .Lawrence! . . Zastanawiała się nieraz. -Nie. Kilkoro z nich. . stanowczo ucinała te rozważania. urządzonego przez przyjaciółki? . Ale skoro sam do niej dzwonił. . a potem niski. Prawdę mówiąc. bez wątpienia uznały.. jak inne springery. spodziewam się kilku 127 obserwatorów. Caroline. . .Zrobiłem jej prześwietlenie.Oczekujesz dziś narodzin szczeniaków? . -Nagła czułość w jego głosie zdradziła Caroline. które dostaną szczeniaki.Jeśli więc masz ochotę. . które zamierzały urządzić wielką uroczystość. poważny głos.oczywiście poza taśmą wideo. Początkowo .Więc jesteś w domu? Życzę szczęścia z okazji urodzin. wypije trochę szampana. gdy jej automatyczna sekretarka odtwarzała powitanie: "Cześć! Mówi Caroline. Dziękuję!". Chciałem ci tylko życzyć. . przegryzając paluszkami kupionymi dzisiejszego popołudnia. nie mogła teraz odebrać telefonu.Była to tylko częściowa prawda. Pomożesz mi w sprowadzaniu na świat dziesięciu szczeniąt i obejrzysz rozdanie nagród. Ten. . oczekuje tego Katie. Nie mogę teraz podejść do telefonu. na czym te plany polegają.I mówisz. .Nie sądzę.Jak na jedną osobę mam trochę za dużo szampana. który jeszcze się chłodził.Ściśle biorąc. Urodziła pierwsze szczenię pięć minut temu. w sąsiedztwie mnóstwa dzieciaków.Piłaś już szampana? . kto telefonował. Może byłaś już w połowie drogi do drzwi. że się przyglądam? . .. . Ponieważ liczne przyjaciółki. odczekał cztery kolejne dzwonki i czekał nadal.Sprawiasz wrażenie zdyszanej. I gdzie jej uczciwość i szczerość? . W rzeczywistości zabrakło jej tchu już w chwili..Nie będzie jej przeszkadzać.

kicha i zaczyna oddychać. a potem spędziła kilka chwil na oglądaniu podświetlonego zdjęcia rentgenowskiego.odparła Jenny. Gdy Katie kontynuowała lizanie. a potem weszła . prawda? . gdy się szczeniła.. zobaczyła następną kartkę . Jednak teraz.samodzielnego oddychania życiodajnym powietrzem. dołączyła swoje pantofle do rządu małych i dużych butów. ustawionych wzdłuż ścian korytarza. trochę paluszków. . Katie nie protestowała.tym razem z prośbą o umycie rąk. która w odpowiedzi skinęła kędzierzawą. jak należy. Naliczyła dziesięć małych czaszek.To by bardzo zdenerwowało Katie. by zatrzymać sączącą się krew. kręgosłupów i tyleż kompletów kończyn. więc wejdź od razu do środka. a za parę minut pojawią się dzieciaki. Machał ogonem dla zachowania równowagi. Kiedy Lawrence ostrożnie przenosił szczeniaka. Jadąc do Issaquah.powtórzył miękko Lawrence. energicznie potrząsając złotymi lokami.Musimy poczekać. zatrzymała siew swojej ulubionej piekarni na Queen Annę Hill i kupiła ciastka. uśmiechając się do dziewczynki. Ponieważ na drzwiach przyczepiona była kartka z prośbą o zdjęcie obuwia. lśniące od płynu owodniowego. jasną główką. Lawrence odsysał gumową gruszką wnętrze maleńkiego pyszczka. W ten sposób pobudzała jego małe płuca do przejścia od świata.potwierdził Lawrence.usłyszała jakiś młody głos.. . . i ich rodzice.kierując się dźwiękiem przyciszonych. w którym zanurzone były w płynie. lecz pełnych podniecenia szeptów . . tlen we krwi zabarwiał jego nosek na różowo. oczyszczając gardło szczeniaka z pozostałości wodnego świata. Caroline i zebrani rodzice z takim samym zachwytem połączonym z lękiem obserwowali. a jego uważne. jej instynkt opiekuńczy i obronny z konieczności uległ uśpieniu. zielone oczy wydawały się trochę niespokojne. by wyciągnąć ręce po małą istotkę. Lawrence ostrożnie przeniósł je do mniejszego pudełka. gdy Caroline weszła do jasnej i przestronnej kuchni. Gdy stawiała pachnącą białą torbę na kuchennym kontuarze. . i dorzucił jeszcze: . jak ma dotrzeć do jego domu na przedmieściu Issaquah. Później.zamierzałem pójść do domu Katie. Jenny . Caroline miała wrażenie. Drugi szczeniak Katie właśnie się rodził.To żaden kłopot.. nieruchome stworzonko nagle ożywa. przytulić ją. Ten energiczny masaż był czymś więcej niż tylko powitaniem dziecka przez matkę. by się niepokoiła. Spojrzał w górę. -Lawrence podał jej szczegółowe wskazówki. .Bardzo miło z twojej strony.. Nie tylko dzieci były zachwycone. założył sprawnie jeden szew na cieniutką pępowinę.do sąsiedniego pokoju.Cześć. Matka osuszała językiem czarno-białe futerko szczeniaka. w którym musiały się nauczyć . ale trzy dni temu jej właścicielka nadwerężyła sobie kręgosłup i musi jeszcze leżeć w łóżku przez co najmniej dwa dni. mając tu zapewnione ciepło i bezpieczeństwo.Bardzo bym chciała też to zobaczyć. a nie chcemy. będzie bardzo troszczyć się o nie.Nie chcemy . że przeniosłeś ten pokaz do swojego mieszkania. Zachwycone dzieci wpatrywały się szeroko otwartymi oczami w pudełko.Drzwi obok podjazdu będą otwarte. . gdzie Katie energicznie lizała swoje nowo narodzone szczenię. w którym spało już inne. aż będą miały przynajmniej tydzień. gdy jego łapki szukały punktu oparcia na grubych ręcznikach. że wszystkich obecnych kusi. . jak to zrobił Lawrence. A więc udało ci . Zrobiła to szybko i dokładnie. jak malutkie. gdy wszystkie szczeniaki przyjdą na świat. . Kiedy szczenię było już suche i oddychało. wyścielających pudełko. -Dobrze.Masz rację. Więc Katie jest tutaj.i to szybko .Nie chcemy . Dzieciaki są bardzo podniecone i będzie to dla nich pamiętne wydarzenie. do tego. dopóki nie spostrzegły Caroline. po pokonaniu 128 tej pierwszej przeszkody maluch natychmiast stanął na chwiejnych jeszcze nogach. O dziwo.Nie możemy jeszcze dotykać szczeniaków . A gdy skończył. czekoladowe chipsy i snickersy.

ale i bardzo głucha. był czas.bardzo intymne i przeznaczone wyłącznie dla niej. Tę jawną obserwację prowadziła ładna blondynka. Spoglądały przyjaźnie. Ta pieszczota zaparła jej dech w piersiach. a kiedy zwróciła się w kierunku jego źródła. która przed nocą musi wyjść na dwór. . lecz z dystansem. Prawdę mówiąc. Jakieś podniecone.Za tamtymi drzwiami jest złocista cocker spanielka. ale mogła też położyć się na swojej poduszce na podłodze w sypialni.Tak. czy mogłaby mu pomóc. jak to robiła w szkole w Moclips High. jasnowłosą córeczkę. uśmiechały się.powiedział do niej cicho Lawrence. dopóki nie znajdziemy im domu. i jakby na zawołanie Katie znowu zaczęła się szczenić..To jest Caroline.Ale. i przybłędami potrzebującymi dachu nad głową. Tym razem przypadło jej ważne zadanie podawania mu gumowych gruszek. niecierpliwe dziecko ciągnęło go za rękaw koszuli. I gdy oczy Lawrencea znowu napotkały spojrzenie Caroline. że dla dorosłych pojawienie się tajemniczej kobiety jest równie fascynujące. 130 . i miała mu wiele do zaoferowania: siebie .się przyjść. . Pomimo wyraźnego 129 zainteresowania ze strony Eileen traktował ją równie po przyjacielsku. Prawdopodobnie drzemie na sofie w salonie. Zatrzymałam się po drodze. dodał niedbałym tonem: . że od lat udaje głuchą. Caroline natychmiast domyśliła się. kiedy Katie urodzi następnego szczeniaka.ładną. nie nosiła obrączki i to ona przyniosła ciastka. jej właściciel jest zdania.Ma piętnaście lat.Musi być niezwykle opanowana.Głuchota wcale jej nie przeszkadza. gdy jej wzrok padł na stojący obok stół i tace z ciastkami. czy Eileen i Lawrence byli kochankami.Jej właściciel? Nie należy do ciebie? . jak widzę. przywiozłam węgiel do kopalni. Eileen interesowała się Lawrenceem. to było oczywiste.Mam dla ciebie jeszcze jedną misję . . . Z zachowania Lawrencea nie sposób było nic wywnioskować. zielony ogień pożądania był tylko wspomnieniem. gdy Katie odpoczywała. jak resztę rodziców. strzegłby tej tajemnicy.odpowiedział z uśmiechem Lawrence. szwów i środków powstrzymujących krwawienie.. . Caroline zastanawiała się. Wydawało się. Gdy Caroline gawędziła z dziećmi.Ciastek nigdy nie jest za dużo . by się przywitać. by spytać. jest ogromnie żywotna. . że ślą jakieś sygnały . by kupić ciastka.. którzy mieszkają tutaj. cały czas czuła na sobie palące spojrzenie. Ale Lawrence był taki.. jak narodziny szczeniąt Katie.Wzruszyła lekko ramionami. że to matka Jenny. dopóki nowy skurcz nie zasygnalizuje przybycia następnego szczeniaka. Nie ma tu żadnych innych zwierząt poza moimi gośćmi. zmąciła myśli i napełniła ją pełnym euforii ciepłem.Lawrence dostrzegł niepokój na twarzy Caroline i szybko dodał: . może nawet mirażem. . . Potem.. zupełnie odmienne. I właśnie w tej chwili Caroline znowu poczuła ciepło.Dobrze. strzykawek. która tak bardzo przypominała jego utraconą Holly. co się tu dzieje. Pomimo upajającego zawrotu głowy Caroline zebrała całą odwagę i zamierzała odpowiedzieć uśmiechem. Na imię miała Eileen. Lawrence odwrócił wzrok. czując. patrząc jak ostrożnie kładzie czwarte zdrowe szczenię koło śpiącego rodzeństwa. gdy spytał. gdy ich właściciele są na wakacjach. oraz śliczną. . jeśli nie reaguje na to. jakby jednym haustem wypiła kieliszek szampana. Teraz. młodą i pełną życia. ujrzała wpatrzone w siebie ciemnozielone oczy. Caroline została jego asystentką. . że gdyby nawet jego i Eileen łączyły intymne stosunki.. . Zanim jednak uśmiech zdążył pojawić się na jej ustach.Nie.

131 W salonie nie znalazła cocker spanielki.a nawet dom .. Łagodny uśmiech pojawił się na jej ustach.zwykłymi przechodniami. że ten udręczony. że ta złota. a gdyby wśród całej tej ciepłej przytulności ciemnozielone oczy spojrzały na nią z takim zmysłowym głodem. Smutek ścisnął serce Caroline. gdyby było w nim dwoje ludzi. jaki widziała w nich wcześniej.. gdyby nie złocista cocker spanielka. Pozbawiony swobody przez wspomnienia i swe rozpaczliwe poszukiwania. Był takim samym molem książkowym. całą swą bolesną pustkę.Lawrence powiedział Caroline. .myślała Caroline. Wraz z tą myślą pojawił się wspaniały obraz.Mam nadzieję. które widziała. straciłby swą surowość.Jeśli cię nie zobaczy i nie wyczuje. który spędził siedem lat życia w klatce. W całkowitej samotności. wychodząc z pokoju na poszukiwania Mindy.. był samotny. Och. Stwierdziła ponuro. Porozmawiaj z nią. jak ona i lubił taką samą literaturę. podsuń jej rękę pod nos. która tak bezwstydnie patrzyła na świat przez różowe okulary.. W dużym pokoju. skupiony na nieustępliwym. że taki właśnie rodzaj pomieszczenia musiał wybrać sobie człowiek.nie na podłodze. które musiały prowadzić do głównej sypialni. nie było jej też w obszernym gabinecie ze stosami czasopism weterynaryjnych i mnóstwem książek ani w pierwszej sypialni. brak jakichkolwiek ozdób przywodziły na myśl więzienie. Surowość. prowadzonym w pojedynkę poszukiwaniu swej złotowłosej córki. czasami ofiarowywał swoje umiejętności . Stanowiłaby kwintesencję osamotnienia. Ten przestronny salon. pozostawioną na nocnym stoliku przez jego kochankę". niczym więcej. . uświadomiła sobie.. Lawrensie! Musisz mieć własne życie. Dosyć tego. Lawrence trzymał się na dystans. ale gdy jej wzrok padł na sięgające od sufitu do podłogi półki z książkami. uprzejmy. "Może to robi . Tak. łagodny. z jego skąpym umeblowaniem i kamiennym kominkiem. żeby się nie obudziła zbyt gwałtownie. to będzie jej sypialnia. która była symbolem życia. wypełnionym tłumem zachwyconych dzieci. Ale gdy Caroline opuściła tę wibrującą wesołość i zagłębiła się w ponurość salonu.. Caroline zaskoczyła surowość salonu i jego wielkość. potrafi czytać z ust. idąc w kierunku otwartych drzwi. ale pociągający mężczyzna przynajmniej nie krępuje całkowicie swych potrzeb fizycznych. pachnącym świeżo upieczonymi ciastkami. Jednak sypialnia Lawrencea była jeszcze bardziej ascetyczna. "Mam nadzieję. rozkazała Caroline wyobraźni. jak deszcz bije o szyby świetlików. Był wysoki. Choć jest głucha. by coś cię emocjonalnie poruszyło. choć zauważyła sporą kupkę kamieni. Musisz pozwolić. . która spała błogo . gdy uświadomiła sobie. że Lawrence zapewnił sobie jednak możliwość ucieczki.dzieciom i zwierzętom innych ludzi.. To było coś. lecz żywotnej suczki. z wielkimi świetlikami w suficie i przeszklonymi ścianami. wesoło urządzony i promieniejący ciepłem. Może na toaletce zobaczę butelkę perfum albo książkę o miłości. i udręczony".. gdy uznała. że z nim sypiasz -pomyślała Caroline. do której weszła. gdyby weszła na jego łóżko. niczym trwałym . olśniła jąprawda: jego świat był bardzo odizolowany. słuchających. Różowy kolor znikł zgodnie z jej surowym poleceniem i znowu widziała jedynie surowość. lecz na samym środku łóżka. popijających gorącą czekoladę. różniący się od tych. że zwijasz się przy .pomyślała. ma zwyczaj przynoszenia z dworu kamyków i układania ich koło drzwi. "Dobry z ciebie człowiek. że ten pokój jest dla Lawrencea symbolem prawdziwej wolności: kiedy Holly wróci. Był to uroczy pokój. dorzucił: . że spanielka nazywa się Mindy. A gdy miała już udać się na poszukiwanie głuchej. panowała atmosfera ciepła i wspólnoty. że nigdy nie zrzuciłby suczki na podłogę. co ich ze sobą łączyło. Coś lub ktoś. Lawrensie Elliotcie . futrzana kula na pewno śpi z Lawrenceem. na swojej poduszce. Dwoje ludzi czytających przed buzującym ogniem.Dobry. jakie prowadził Lawrence Elliott. ale byli tylko gośćmi.Może tam znajdę dowód.

róż znikł całkowicie.. zapierało jej dech z niepokoju od momentu. Obserwowali w telewizorach. aż do sosnowego lasu.szeptała. co zostało. lizała je jeszcze gorliwiej. Były sinawe. . O jedenastej czterdzieści pięć Katie urodziła ostatnie szczenię. Dzieci czekała nazajutrz szkoła i rodzice już dawno zabrali je do domu. 132 Do dziesiątej piętnaście na świat przyszło dopiero sześć szczeniąt. gdy małe płuca śmiało chwytały pierwszy haust powietrza. mały. Za każdym razem. gdy mijały kolejne sekundy bez dopływu tlenu. Silne i delikatne palce Lawrencea także masowały szczenię.Do roboty. a kiedy silny promień latarki Lawrencea oświetlił ogrodzone podwórze. Ale ostatni maluch potrzebował jego pomocy. łącząc w sobie pastelowe odcienie różu i błękitu. Te fotografie gdzieś tu były. Katie była wyczerpana. gdy tak stali otuleni ciszą nocy.Caroline . że to tylko mała część jego posiadłości.myślała Caroline. myślała z nadzieją. -Mam nadzieję. nim zniknęła na zawsze. Obok znajdowała się stajnia i otoczony płotem padok. a gdy Caroline przekazała mu gumową gruszkę. po raz ostatni obrzuciła spojrzeniem sypialnię. nieruchome ciałka z worka owodniowego. który pozostawiła Holly. budzący ogromny szacunek i niepohamowaną ciekawość. Teraz. lecz niewątpliwie ciekawskich obcych ludzi.powiedział Lawrence. Katie chciała wyjść na dwór. że czuje twoją obecność i twoje ciepło". Niewiele prywatności mu pozostało. czując niebezpieczeństwo grożące jej dziecku.nie było tu nic osobistego. Lawrence założył szwy na kilka pępowin i przyśpieszał pierwszy oddech. . że pod naciskiem szorstkiego języka przetaczało się po ręczniku . widząc. a dalej. jeszcze energiczniej. drogocenne fotografie rodziny przeznaczone były tylko dla jego ciemnozielonych oczu. tak. jak wyglądały nosy innych piesków w tym niebezpiecznym okresie. Caroline przekonała się. również jej dłonie przyłączyły się do tych wysiłków. jednak. Zanim Caroline podeszła do łóżka. a w .tak jak w innych pokojach . Ale to. gdy Caroline obserwowała pojawianie się nowo narodzonego. więc jej towarzyszyli. gdy Lawrence odwrócił małą główkę. Caroline zobaczyła nos szczeniaka. Mam nadzieję. ciągnęło się stworzone przez naturę morze krzewów i dzikich kwiatów. Na jego przystojnej twarzy pojawił się niepokój. za ideał. zostawiając tylko chłodny. Co prawda.No. te nowoczesne wynalazki były na ogół niepotrzebne. Poprzednio przejście od życia w łonie matki do życia na własny rachunek dokonywało się bez większych kłopotów. ciemny. że Lawrence może tu znaleźć choć trochę wytchnienia od prześladujących go upiorów". złowieszczy błękit. Widziała. kiedy przestawał dopływać tlen z krwi matki.nim w kłębek. jej pomocy. dalej . by jej zapach obudził Mindy z głębokiego snu. ostrożnie odsysając pyszczki gumową gruszką. jak wolno ożywa nieruchome ciałko. Masując delikatną klatkę piersiową. Drzwi salonu wychodziły na rozległą łąkę. kiedy jego dom otwarty był dla pełnych podziwu. I jak w tamtych pokojach nie zobaczyła zdjęć jego rodziny.ale nie udało się zapalić w nim iskierki życia.. że w ten sposób pobudzi płuca do heroicznej próby złapania pierwszego oddechu. Oczywiście wszyscy wszystko o nim wiedzieli. "Jak tu spokojnie . Doktor Lawrence Elliott uchodził w Issaquah za bohatera. kiedy Katie energicznym lizaniem uwalniała drobne. gdy nikt ich nie mógł zobaczyć? Nie w takim dniu jak dzisiaj. jak otwiera swoje krwawiące serce. ponieważ . 133 . by włożyć do pyszczka strzykawkę. a przed pobraniem tlenu z powietrza. jak sam powiedział. Lawrence i Caroline zostali sami. A może rozstawiał je tylko wtedy. do czasu. Mimo to. Nie naruszała w ten sposób niczyjej prywatności. Przy ostatnim szczeniaku prawie już zapomniała o niepokoju. I wtedy. po którym hasała Mindy. ani jednej oprawionej fotografii z albumu.

przemówiła cicho do czarno-białego pyszczka. jak jej rodzeństwo. Zwykle przesiadywała w domu. . złapało haust powietrza i wreszcie zaczęło oddychać. nieco zaskoczona konsekwencjami jego propozycji.Ale chętnie się nią zaopiekuj ę. Nie zmienię zdania. musiała też zorganizować wielki bal charytatywny i wziąć w nim udział ale wiązało się to z krótkimi nieobecnościami.Myślę. A potem. które trzymała Caroline. jaka jej się od bardzo dawna trafiła. wystraszyłaś . Katie nadal lizała malucha. Lawrence uśmiechnął się. Caroline pomyślała bez wahania.. Chciał właśnie powiedzieć jej to. Stanie się więc domatorką.Sądzę.Będzie zdrowa.głosie dźwięczała przepraszająca nuta.odpowiedział szybko. będą razem chodzić na spacery po Quenn Ann Hill i. i nie potrzebuję dwóch miesięcy na podjęcie decyzji. wykazują zadziwiająco dużo siły. . które ostrożnie tuliła w dłoniach.zaczął osuszać mu futerko miękką szmatką. bo Caroline miała coś specjalnego do powiedzenia nowo narodzonej. gdy przewracała się i toczyła jak kula w trakcie energicznego lizania. śpiącej na pobliskim łóżku. że chętnie zdecyduje się na długotrwały związek z małym stworzonkiem. Lawrensie. że w przyrodzie szansę przetrwania mają tylko jednostki najsilniejsze. Wiedziała.Ale teraz jesteś strasznie rozbrykana.Wygląda dobrze . . które dźwięczało w głosie Lawrencea. ale zanim zdołał się odezwać. Kiedy maleństwo było już suche.stwierdziła z nadzieją Caroline. . by przeniosła je do drugiego pudełka. . .Właścicielka Katie zaproponowała mi. nie różniło się niczym od innych. Caroline spojrzała na niego.. szczenię prychnęło. Zachowywał się tak. Jednak nie miała wrażenia. a gdy jego krótkie nóżki staną się silne i zręczne. Powinna przebywać z Katie co najmniej dwa miesiące i nie będzie kłopotu ze znalezieniem jej domu. by pomóc przy ratowaniu pokrytych ropą wydr i mew. dodał: . że chce ją mieć. co i tak wiedziała.. I na ich oczach siny nos przybrał różowy kolor. jeśli zechcesz. bym wybrał sobie jedno szczenię z miotu. ilekroć będziesz tego potrzebować. Oczywiście. Lawrence głaskał drobne ciałko. tak jak przekazywał jej przedtem inne szczeniaki. . To prawda.Nieźle nas. która może przetrwać całe lata. a jeśli chodziło o podróże. że postępuje w sposób nieprzemyślany. ale mniej energicznie. i ciepło. . że nie zmieni podjętej decyzji. że od czasu do czasu miewała 134 spotkania zarządu. była najdalszą. jaka w ten sposób między nimi powstanie. by z radością powitać w swym życiu tego szczeniaka. już łagodniej. a po chwili krótkie nóżki zaczęły się ruszać z zadziwiającą siłą. Lawrence podał je Caroline. Caroline wiedziała. .Sądzę.Dobrze . a choć jego palce nawet jej nie musnęły.tak. które było bliskie śmierci. poczuła ich delikatność. I rzeczywiście. jak gdyby to szczenię. a przynajmniej mnie. o przywiązaniu. jak to robił z pozostałymi . -Co? . Chodziła już. Ale tym razem przenosiny trwały dłużej.Nie . Ale pomyślała o cocker spanielce. że powinna należeć do ciebie. pozwalając.. takiej decyzji nie powinno się podejmować impulsywnie. to wyprawa do Moclips. Z głębokim spokojem i pewnością siebie czuła. więzią.Chcę ją mieć. Nie musisz się decydować w tej chwili.zgodziła się Caroline. podnosząc się sprężyście za każdym razem. więzią. gdybyś zmieniła zdanie. z tobą. w ciągu tych dwóch miesięcy ogrodzi podwórze i przygotuje dom na przyjęcie psiaka. że powinienem ci ją dać na twoje czterdzieste urodziny. po chwili nowo narodzona suczka stała się równie krzepka. Jak tylko szczeniaki złapią pierwszy oddech i przekroczą tę niewidzialną barierę. że miałaby dobrze tutaj. że wzięcie na siebie odpowiedzialności za psa jest sprawą poważną. . gdy opowiadał o głuchocie Mindy i o jej kamykach. I po chwili powiedziała cicho: . a Lawrence .

Przypuszczam. ale jakby coś jąwięziło. Przez cały wieczór Caroline była świadkiem dramatu narodzin. .A może mógłbym cię zabrać na zaległą kolację urodzinową? . Zanim Lawrence wysuszył Katie. odprowadzając ją do samochodu.. gdzie mogły być pustka.Ja. takim intensywnym pożądaniem. a potem położyła go obok innych. . zachęcający uśmiech.Czy to chodzi o Holly? Skinął potwierdzająco ciemną głową. choć wyczerpanej matki. . Teraz. proszę. . Tym razem Lawrence zobaczy jej odważny. że Bez ostrzeżenia Jasona Colea zagarnęło wszystkie nagrody. wszystkie maluchy przebudziły się i z niecierpliwością oczekiwały na pierwszy posiłek. co przypominało śmierć. a to. że ona żyje. będę dzwonić. nicość. wciąż z mocno zamkniętymi oczami. napełnione taką zapierającą dech intymnością. że jej szczenię radzi sobie nie gorzej niż inne. Uśmiechała się. Żadne dziecko nie przerwie tego czaru. które kiedyś przekształcą się w pełne zdecydowania szczekanie. Katie leżała na boku .Caroline uświadomiła sobie. Ta zmiana była gorsza nawet od śmierci. Znów.Powiedz mi. .Nawet nie włączyłem dla ciebie telewizora.Tak. dziwne piski. zobaczył nagle obraz jedynej kobiety. a wyraz jej twarzy zdradzał szczerze.a jej potomstwo. 135 . wpatrując się z nią z nieskrywanym pożądaniem. . Gdy Lawrence kąpał Katie w pralni.Niezwykły sposób na spędzenie czterdziestych urodzin. .. nagle.Nagle miałem wrażenie. Lawrence uśmiechnął się i pomimo maskujących cieni nocy zobaczyła w jego spojrzeniu głód i poczucie bliskości. Działał tu czysty instynkt. a poza tym było już bardzo późno. Przedtem wyraźnie czułem. usunęła brudne ręczniki z pudełka i położyła na ich miejscu grubą warstwę świeżych.wyszeptała Caroline.zaproponował Lawrence. a potem potrząsnął nią z niedowierzaniem. jak się miewa twój szczeniak . nagle przestały pulsować życiem. żebyś wiedziała. Caroline zobaczyła ból. to i tak cieszę się.odparła Caroline.Jeśli chcesz.Nadzwyczajne . . . Umilkli oboje i przez chwilę słychać było odgłosy energicznego ssania. w czarodziejski sposób przechodziło w życie. Po długiej chwili wyznał jej wreszcie: . poczuła nagłe gorąco i przeszył ją dreszcz. nie potrzebowały do tego świadków.Caroline zaczerpnęła tchu i ku własnemu zdziwieniu zapytała: .Czy to wrażenie minęło? . że jego przerażenie zniknęło. widząc.. policyjną fotografią przedstawiającą Claire w kilka minut po jej śmierci? . była świadkiem całkowitego przeciwieństwa tamtego cudownego widowiska.istny obraz spokoju i pogody . Proszę. bo tam. pod wpływem pieszczoty tych ciemnozielonych oczu zabrakło jej tchu. Lawrensie? Co się stało? . którą kochał? I czy ten obraz był koszmarem. Tak właśnie szczeniaki spędzą tę noc.Dobrze . przepraszająco: -To niedorzeczne. Nic nie zdoła tego dokonać. A jeśli nie. Caroline.Caroline zanotowała w pamięci charakterystyczne cechy swego szczeniaka: pięć białych piegów na aksamitnej czarnej mordce i śnieżnobiałą lewą przednią łapkę.Lawrensie? . zostawiając po sobie jedynie powątpiewanie. . że Holly umiera. jak zachwycona jest jego zaproszeniem. Nigdy dotąd czegoś takiego nie czułem. jak poprzednio. zadziwiającego momentu.. trafiało bezbłędnie do jej sutek. że tego nie widziałam.. Uwodzicielskie zielone oczy. kiedy bezruch stawał się ruchem. Czy w tym cierpieniu było również przerażenie? Czyżby Lawrence.To nie ma znaczenia. .Znowu potrząsnął głową i powiedział cicho.. a od czasu do czasu westchnienie pogodnej. Tym razem było inaczej.O co chodzi.

Zamierzała przedstawić Jasonowi te fakty. że umrze szybko. Zaniechało szaleńczego pędu i podjęło spokojny. kiedy w końcu serce. ani jednej sylaby. kiedy przez wiele miesięcy utrzymywała się na 137 samym szczycie listy bestsellerów. kiedy jej dygoczące serce nagle zatrzymało się. by mogło walić jeszcze szybciej. nie zawodząc jej. poczuła ulgę. tylko przyspieszyło nieunikniony koniec. Jej serce biło. choć wiedziała. o wiele wcześniej. Nawet gdyby to była prawda. że serce w końcujązawiodło. w takiej właśnie formie. że jej historia. Za kilka godzin miała znowu zobaczyć Jasona. dlaczego szczęśliwe zakończenie jest dla niej tak strasznie ważne. by w końcu eksplodować w powietrzu. aby pojechać do Los Angeles. Jason powiedział. miarowy rytm.. a potem zachwycające chmury. w towarzystwie Jasona. Od bardzo dawna jej kruche serce przepełnione było smutkiem. że gdy nadejdzie pora. Ale cierpiące serce. z pewnością pęknie. odniosła sukces. jeśli ona tego nie zechce. Nic dziwnego.. obiecał jej. W jaki sposób wymówił to "na tobie". jak gdyby naprawdę szczególnie mu na niej zależało. by wyjawiła mu. spadło spod chmur tam. czy właśnie banałem nie jest obowiązkowo smutne zakończenie wojennych historii. . tak niebezpiecznie przepełnione. Wydawało się niemożliwością. 136 17 Holly sądziła. gdzie było . w której przebywała przez ostatnie siedemnaście lat. Od lat biło spokojnym. nagle zatrzymało się. i w chwili śmierci. że nie zmieni ani słowa.Wcale nie uważam cię za szaleńca. ale tak się stało w chwili. . Ale jest tutaj. najlepszy dowód.. kiedy Jason powie jej. typowym dla wegetacji. bezceremonialnie zmuszone do wyjścia ze stanu hibernacji.. że już ten dygot mógł stanowić śmiertelne zagrożenie. gdy to się stało. co zdarzyło się dzisiejszego popołudnia.. nieznane emocje. jak gdyby znowu przebywała w spokojnym sanktuarium swego kokonu w Kodiaku. zdradziło ją teraz: nie umarło. Wtedy serce Holly. Może czas na zwycięstwo nadziei i miłości? Jej serce znowu podjęło swój wolny. miarowym rytmem. nim zdąży roztrzaskać się o ziemię. typowy dla zawieszonej między życiem i śmiercią krainy. ile dostała listów od wielbiących ją czytelników. Kruche. które trzepotało od tygodni. pomiędzy przerażające z początku. rozdygotane wzleciało wysoko nad ziemię. że powinna opuścić kokon samotności i ciszy. zaczęło niebezpiecznie trzepotać.Tak. dotyczące jej książki: jak wysokie honorarium dostała za miliony sprzedanych egzemplarzy. . inne zadziwiające uczucia ubiegały się o miejsce w jego umęczonych ściankach. Ze spokojem i odwagą spojrzy w jego sceptyczne i tak uwodzicielskie błękitne oczy i spyta go.Minęło. Jej trzepoczące serce. Nie była zaskoczona. którego przyśpieszone uderzenia czuła przez ostatnie dwa tygodnie. stanu pośredniego pomiędzy życiem a śmiercią. A wtedy Holly poczuła ulgę.Naprawdę nie chciałbym zrobić na tobie wrażenia szaleńca. jakie pisano wspaniałe recenzje. Holly z radością witała te cudowne. ale trudno było o tym zapomnieć. że jest już po wszystkim. I Carline odpowiedziała z całkowitym przekonaniem. uzbroiła się w dane. To zrozumiałe. istniała jeszcze jedna przeszkoda nie do pokonania: będzie chciał. że umiera. by omówić z nim zakończenie Darów miłości. że jązabiją. potrafi przeobrazić się w jedną ze swych bohaterek. Potem zatelefonowała do niej Raven i powiedziała. że jak na wojenną sagę zakończenie jest beznadziejnie romantyczne. Ale tego popołudnia. Zanim Holly opuściła Kodiak. gdy po raz pierwszy spostrzegła czułe zatroskanie w ciemnoniebieskich oczach Jasona. a to. miarowy rytm. Każdy zna tragiczne lekcje wojny. Wyobrażała sobie nawet.

w uroczy. Białe łabędzie sunęły leniwie po spokojnej powierzchni. Nie pozwoli na to. że nie usłyszał dotąd prawdziwego wyjaśnienia. Holly? Co sprawia. Jason bez wątpienia postawił już diagnozę. gdy opuścił przyjęcie w Spago. Śliczna suknia była tylko doskonale trafionym symbolem tego. Ale Holly aż nazbyt dobrze wiedziała. że nie chciała zgodzić się na śmierć Savannah. do radosnego świętowania dawno minionej epoki. nigdy nie pozwolić ci odejść? I dlaczego tak się boję. 138 Nie chciała. spacerował tam i z powrotem po piasku. Była ledwo żywa. co by mu przedstawiła.jego miejsce. gdyż do samego świtu bawili się na wielu galach z szampanem. co uznasz za stosowne. jak wielki dystans dzieli ją od rzeczywistości. Drogi Jasonie! Musiałam wrócić na Alaskę. pragnął znowu zobaczyć Holly. Z rzadka tylko wychodziła ze swej chaty. że jest szalona. . I miałby rację. by Jason wiedział o jej szaleństwie. Delikatnie. teraz to wiedziała. gdyby nie zaczynało nagle walić na jego widok.. istniała poważniejsza sprawa: człowiek. Opuścił hotel przez główne. Sławni goście hotelu jeszcze spali. że jest trochę zwariowana. a ciepłe powietrze przenikał upajający zapach gardenii. który właśnie zdobył siedem Oscarów. wysłuchałby ze spokojem tego. że żyje. Jason wziął zapieczętowaną kopertę i wyszedł na zewnątrz. że nie będzie już fruwać ani tak trzepotać. że spodoba mi się wszystko. które rozpoczęły się po rozdaniu Oscarów. łukowate wyjście i skierował się ścieżką w stronę sadzawki. Kim jesteś. dlaczego tak bardzo zależy jej na szczęśliwym zakończeniu. gdy zobaczyła. by jej myśli opuszczały stworzoną przez nią krainę. Wiem. Nigdy już nie skala się tak cudownym szaleństwem. Było śmiertelnie wyczerpane. beznadziejnie ekscentryczny sposób. Rozerwał kopertę. Oszukiwała samą siebie. a siódmą. bardzo delikatnie kazałby to sobie wyjaśnić. . mógłby nawet zaakceptować jej filozoficzny pogląd dotyczący wojny.zostawiła dla pana liścik. bo zanim jeszcze jej dotknął. by wziąć prysznic i przebrać się. Holly naprawdę uciekła. Obłęd bezlitośnie osaczał ją coraz bardziej z każdym dniem. Wczoraj wieczorem cieszył się z odniesionego sukcesu. Jason był zupełnie sam. Jej dziwactwo nawet go trochę intrygowało i najprawdopodobniej uznał. że pragnę cię zatrzymać. na co się zdecydujesz. gdyż ta fikcyjna postać dla niej istniała naprawdę. jak wszyscy stworzeni przez nią bohaterowie. A gdyby nawet serce mówiło jej prawdę. na które tylko ona mogła odpowiedzieć. Ale to nieprawda. jedyni przyjaciele.dodała z ufnością w głosie . musiał jązobaczyć. że udało się jej przetrwać. i teraz obiecywało jej. Jason nie spał w ogóle. jaka była niedzisiejsza.Panna Pierce wymeldowała się dziś rano. że nie jest to kwestia wyboru ani świętowania. Jeszcze raz dziękuję za wczorajsze popołudnie.Ale . Pomiędzy trzecią nad ranem. że to fascynacja latami sześćdziesiątymi skłoniła ją do wybrania sukni dziecka-kwiatu. bez odpowiedzi niczym uprzykrzone proroctwo. jaki wyraz pojawił się na jego znanej wszystkim twarzy. był na plaży.Promienny uśmiech recepcjonistki hotelu Bel Air zbladł. kiedy wrócił do swego apartamentu.. ale jego bezsenność nie miała nic wspólnego z wystawnymi przyjęciami ani zdobytymi przez niego siedmioma statuetkami. . ale wyczułby. Zrób z " Darami miłości". że nawet najczulszy dotyk może skłonić cię do ucieczki? Pytania wciąż powracały. Była szalona. . . Była jej ukochaną przyjaciółką. Słońce świeciło jasno.. a w głowie kłębiły mu się pytania. a jeszcze rzadziej pozwalała. a teraz największe znaczenie miał dla niego ten list. Nie mógł zasnąć z powodu zdenerwowania. Nie potrafiła powiedzieć Jasonowi Coleem. jakich miała. panie Cole. A ona nie mogła tego zrobić. i całkowicie obłąkana. ale nie licząc tych pełnych wdzięku ptaków. Pomyślałby.

ale jest mi potrzebny z powodów całkowicie zgodnych z prawem.Holly Jason wpatrywał się w list. ale mieliśmy się znowu spotkać dziś rano. od których zależały jego majątek i kariera.. taką miał nadzieję. dodała: . że zrobiłaby to dla niego.Raven nigdy nie widziała Jasona tak zdenerwowanego.Jason mógłby zdobyć adres Holly od recepcjonistki w hotelu Bel Air. którymi powinien zająć się przed odjazdem. że nie zamierzam zmieniać zakończenia jej książki. to trudno. . .. nagle poważniejąc. Potem. z początkiem miłości. Uśmiechając się uroczo.napisała.Mam nadzieję.. Holly dziękowała mu za coś więcej niż lunch -gdyż wczorajsze popołudnie nie miało nic wspólnego z posiłkiem. co mówi Jason.Dobrze.Jeśli go nie podadzą.Zrobię. że za tym.Jesteś wspaniała . a ona wróciła na Alaskę. żebyś znalazła dla mnie adres Holly. ponieważ nie znosił zarozumialstwa gwiazd. Gratuluję. pozbawiony ozdobników. A więcf Raven. co się stało? . Nie próbowała nawet ukrywać zdumienia. I Holly poddała się całkowicie w sprawie zakończenia filmu. stanowiącą. ale nie miał wątpliwości. że nie obowiązuj ą ich żadne prawa.Chcesz jej coś wysłać? -Nie. jego paszport do następnej magicznej podróży. że Holly w ogóle istniała. że mogłabyś zająć się jej kontraktem. Lauren Sinclair. żeby bronić własnej wersji.Chcę. Złamałaby w ten sposób przepisy. zorganizować wszystko tak. ona też to wiedziała. Pomyślała o miękkim głosie autorki książek pełnych miłości. co w mojej mocy. gdy wręczyła mu kartkę papieru.Chcesz. . Jasonie? Co się stało? . choć przyjechała do Los Angeles.żartowała Raven. A teraz zamierzał rzucić wszystko i wyruszyć na Alaskę? Była to zdumiewająca nowina i Raven dopiero zaczynała się z nią oswajać. odpowiedziała Jasonowi.. gdy sekretarka oznajmiła jego nieoczekiwane przybycie. nawet w trakcie negocjacji. -Nie widziałeś się z nią wczoraj? . dziewczęco prosty. Bez wątpienia było mnóstwo spraw. Jason wyczuł w tym jakiś przymus.. Raven wiedziała. . kiedy Jason odsłonił resztę planu.Dziękuję. Chcę jej powiedzieć osobiście. który właśnie spędziła z Nickiem. .przywitała go Raven. . a choć coś wystraszyło ją tak bardzo. Charakter pisma miała wyraźny. Tylko te słowa pozostawiały Jasonowi nadzieję. Za to miało wiele wspólnego z magią. Pomyślałem.Tak.. jaką zaproponujesz. .Jason! . by należący do studia . a nawet desperację. Jednak nie poprosił ją o to. znajdował tylko jeszcze głębsze pokłady tajemnicy i niepokoju. 139 "Musiałam wrócić na Alaskę" . Gdy szukał wyjaśnienia w jej słowach. . . tak poważnego. Raven zdobyła adres Holly bez trudu. Też mam taką nadzieję. kryje się jakiś dziwny powód. Jason chciał jak najszybciej wyjść.powiedział Jason.. .Nieczęsto dostaję od ciebie czek in blanco za scenariusz . bez dyskusji z nim. że ci się powiedzie. i o zadziwiającym weekendzie.Marilyn Pierce. 140 Raven uświadomiła sobie. Oraz przekonać ją. zadzwonisz do wydawcy i powiesz.Zapłacę każdą uczciwą cenę. "Jeszcze raz dziękuję za wczorajsze popołudnie".Potrzebuję twojej pomocy.O co chodzi. uważających.Holly? Kto to jest Holly? . . jedyne namacalne świadectwo. że od niego uciekła. że potrzebny ci jej adres? . . żebym negocjowała kontrakt dla niej? Nie dla ciebie? . tak wytrąconego z równowagi. . by napisała dla mnie scenariusz. że za dwa dni Jason wyjeżdża do Hongkongu.

odrzutowiec zabrał go do Kodiaku, gdzie czekałby na niego samochód i pokój w hotelu. Ale w połowie drogi do drzwi, odwrócił się do niej. - Raven? - Słucham? - spytała, zdając sobie sprawę, że jego ciemnoniebieskie oczy po raz pierwszy patrzą na nią z niepodzielną i skupioną uwagą. - Wyglądasz... na szczęśliwą. Coś się wydarzyło... ale nie chodzi o Michaela, prawda? - Tak. Wydarzyło się coś cudownego. I nie chodzi o Michaela. - Raven przechyliła głowę i powiedziała: - Mam nadzieję, że i tobie przydarzy się coś równie cudownego. 18 Kodiak, Alaska Wtorek, 28 marca Była prawie północ, gdy Jason zameldował się w hotelu "Westmark". Po krótkim wahaniu postanowił przynajmniej zobaczyć, gdzie mieszka Holly, przejechać koło jej domu w nadziei, że wyczuje, iż jest tam w środku, bezpieczna, pogrążona we śnie i spokojnych, szczęśliwych marzeniach. Wiejska chata Holly znajdowała się sześć kilometrów za miastem, na końcu wąskiej drogi, pół kilometra od najbliższego sąsiada. Droga wiła się 141 wśród zwartej gęstwiny wysokich sosen, i dopiero gdy Jason dotarł do chaty, zawieszonej nad urwiskiem, zorientował się, jak blisko linii brzegowej wyspy biegnie ten leśny trakt. Morze w dole srebrzyło się muskane księżycową poświatą, przefiltrowaną przez wełnistą zasłonę chmur. Gdy Jason jechał przez leśny mrok na odludzie Holly, miał nadzieję, że na miejscu przywitają go światła na ganku, których zadaniem jest odstraszanie nieproszonych gości. To, co go powitało, było jeszcze bardziej podnoszące na duchu: jasne światła, całe mnóstwo świateł. Chata jarzyła się oślepiająco, otoczona gorącą łuną, a wszystkie zasłony były odsunięte, jakby na powitanie. Jason od razu spostrzegł Holly. Jej złote włosy lśniły niczym najjaśniejsza z morskich latarni, przyzywając go. Siedziała na kanapie w salonie, ubrana w szlafrok w odcieniu lawendy. Musiał być pikowany, gdyż zdecydowanie zaokrąglał jej bardzo szczupłą postać. Zwinęła się w kłębek. Była to jednak poza pełna napięcia, sztywna. Holly pochyliła głowę, oparła czoło na kolanach, podciągniętych blisko ciała, przytrzymywanych mocnym uściskiem ramion. Jason nie mógł widzieć jej twarzy. Była ukryta za złotym, jedwabistym welonem. Ale nie miał najmniejszej wątpliwości, że Holly nie śpi, że jest czujna i zaniepokojona, a każda komórka jej ciała ma się na baczności. Przed kim? Co ją tak wystraszyło? Z jego punktu obserwacyjnego wydawało się, że Holly jest zupełnie sama. Zamiast podejść do drzwi, Jason zdecydował się zapukać cicho do okna. W ten sposób uprzedzi ją, że to on - a nie niewidzialne, nocne zagrożenie, którego tak wyraźnie się bała. Zapukał cicho, ostrożnie, ale ona zareagowała natychmiast w zadziwiający sposób. Jeszcze bardziej zesztywniała ze strachu, zaczęła dygotać. Białe dłonie, wyciągnęła błagalnie w kierunku zjawy, której nie mógł zobaczyć. Gdy uniosła głowę, Jason zauważył przelotnie jej oczy. Były szare, bezbarwne i nawet nie zwróciły się w kierunku, skąd dobiegało ciche pukanie. Patrzyły prosto przed siebie, wbite w coś, ku czemu sięgały tak błagalnie i gorączkowo jej blade dłonie. I wtedy Jason usłyszał ten dźwięk, krzyk tak pełen udręki, że z początku nie potrafił uwierzyć, iż wydała go ludzka istota. Pomyślała, że to wiatr wyjący wśród drzew. Albo przerażający zew mewy. A może upiorne pohukiwanie sowy. Krzyk natury. Jednak ten dźwięk nie dopływał ze srebrzystego, cienistego bezmiaru zamglonej chmurami nocy. Dochodził z jasno oświetlonego wnętrza chaty. Przez okna z bolesną wyrazistością przebijały się rozpaczliwe słowa. - Proszę! - krzyczała Holly. - Proszę, nie zabijaj jej!

Jason zapukał znowu, tym razem głośniej, próbując gorączkowo odwrócić jej uwagę od tego, co budziło w niej takie przerażenie. 142 -Holly! Wydawało się, że nie usłyszała jego głosu, a pukanie jeszcze bardziej ją przeraziło. - Proszę, przestań, proszę. Zdobywca Oscarów, reżyser Jason Cole, był świadkiem sceny, nad którą nie miał kontroli. Ta świadomość wywołała w nim rzadkie poczucie bezsilności. Pokonał je szybko i ruszył zdecydowanie ku drzwiom. Nawet gdyby były pozamykane na wiele zamków, ustąpią przed siłą jego determinacji, żeby być z nią, przyłączyć się do niej w tym koszmarze, położyć mu kres. Jednak drzwi nie były zamknięte, co świadczyło o tym, że Holly nie bała się ludzi: złodziei, gwałcicieli czy morderców, którzy mogliby zaatakować samotną kobietę, mieszkającą w chacie pośród lasów. Nie zaryglowane drzwi dowodziły, że Holly wiedziała, iż tego, co teraz tak jąprzeraża, nie powstrzymają żadne zasuwy ani łańcuchy. Przez chwilę Jason zastanawiał się, czy jednak nie zastanie w środku jakiegoś intruza. I, o dziwo, ta myśl napełniała go nadzieją - wroga łatwiej pokonać niż niewidzialną zjawę. Jednak poza Holly nikogo nie było w salonie. Nie krzyczała już, kwiliła zaledwie, szeptała z bezgraniczną rozpaczą, gdy jej szare oczy oglądały coś, co mogło być tylko sceną śmierci. Jason ukląkł pomiędzy nią a upiorną wizją, którą jedynie ona potrafiła zobaczyć. Nie miała swoich drucianych okularów, dzięki czemu mógł widzieć jej bezbarwne oczy... i ciemne sińce, świadectwo tego, że niewiele spała od kilku dni, może nawet tygodni. - Holly, to ja. Jason. Nadal go nie widziała, spoglądała ponad nim, przez niego, jak gdyby to on był nierzeczywisty, a nie owa zjawa. "Nie bój się mnie" - rozkazywał jej w duchu, choć jednocześnie musiał stawić czoło niepokojącej prawdzie: Holly rozpaczliwie błagała o czyjeś życie, o życie kobiety, a to on właśnie zamierzał niefrasobliwie zabić bohaterkę jej książki. Wydawało się niemożliwością, by właśnie to... by on mógł być przyczyną takiej udręki. A jeśli tak, potrafi temu szybko zaradzić. - Holly, wysłuchaj mnie. Savannah nie umrze. To dlatego tu jestem. Przyjechałem, by ci to powiedzieć. Będzie żyła długo i szczęśliwie, tak jak chciałaś. - Jego słowa, a może po prostu łagodny ton głosu, wydawały się ją uspokajać, odciągać od krainy wyobraźni do rzeczywistości. - Cokolwiek widzisz, Holly, to tylko miraż. To nie jest nic rzeczywistego, nic, co mogłoby cię skrzywdzić. Najwyraźniej nie spałaś od bardzo dawna i pewnie nic nie jadłaś. Jesteś zmęczona, wyczerpana... - Jason ujął jej lodowate 143 dłonie, przekazując im swe ciepło i siłę. - Holly? Myślę, że mnie słyszysz. To ja, Jason. Jestem tutaj, bo... - Jason? - Cześć. - Ja jestem prawdziwy, Holly. Naprawdę jestem tutaj, w twojej chacie, w Kodiaku. A tamto... cokolwiek to było, to złudzenia. Nieprawda! Ta myśl napłynęła z olbrzymią mocą, gdy jej wyczerpany mózg walczył o zachowanie zdolności rozumowania. Ta walka była tym trudniejsza, że serce, które obiecywało jej, iż nigdy nie będzie dygotać, trzepotało teraz i zaczynała unosić się ku chmurom... ku magii. Oczy Holly przesunęły się od łagodnego uśmiechu Jasona do jego zaskakująco ciepłej dłoni... Ostatnie ręce, które ją dotykały, należały do matki. Czule ujmowały jej twarz, gdy Claire żegnała się z córką. Teraz, po siedemnastu latach, Holly Elliott znowu była dotykana z taką samą czułością, z pełnym miłości ciepłem. Nagle cofnęła ręce, jak gdyby to ciepło przekształciło się w palący ogień.

"Jestem obłąkana - przypomniała sobie. - I moje szaleństwo zostało w pełni ujawnione". Uświadamiała sobie niejasno, że to, co w jej uszach brzmiało jak wystrzały, było pukaniem do okna. Ale ta świadomość stanowiła jedynie słaby przebłysk zdrowego rozsądku w morzu obłędu. Była tak zagubiona w odległych wspomnieniach, że nie mogła odróżnić złudzenia od rzeczywistości. Przez siedemnaście lat Holly potrafiła trzymać wspomnienia pod kontrolą. Była w stanieje uśpić, zmusić do przebywania w tej krainie, zawieszonej między życiem i śmiercią, w której sama mieszkała. Ale po powrocie do Kodiaku wspomnienia przebudziły się, odżyły, nabrały energii i agresji. Zaatakowały ją ze zdwojoną siłą, zuchwale wydostały się z więzienia jej umysłu, wskrzeszone do prawdziwego, przerażającego życia. Miała halucynacje. Razem z nią w pokoju byli Derek, matka i bliźnięta, naturalnej wielkości, trójwymiarowi i nawet bardziej wyraźni niż w tamtą dawno minioną noc śmierci. Widziała ich. Słyszała. A choć jednocześnie dobiegał do niej łagodny głos, mówiący, że ta wizja... ta halucynacja... jest tylko złudzeniem zmęczonego umysłu, Holly znała prawdę: była obłąkana. - Holly? Pamiętasz, co się stało? Możesz mi powiedzieć? Wymijająco wzruszyła ramionami. "Powiedz mu - szydziły wspomnienia. - Opowiedz mu wszystko. Niech sam zobaczy twój obłęd". Wspomnienia chciały, by czułość znikła z oczu Jasona, tak jak pragnęły, by on sam zniknął z chaty. Chciały mieć Holly tylko dla siebie, żeby wiecznie odtwarzać przed nią krwawą scenę śmierci. 144 - Błagałaś, by nie zabijano kogoś, jakiejś kobiety. Chodziło ci o Savannah, Holly? Bo jeśli tak, to nie musisz się martwić. Jestem tu, by cię upewnić, że nie zamierzam zmieniać szczęśliwego zakończenia twojej książki. - Nie chodziło o Savannah. - To prawda, pojechała do Los Angeles, by błagać go o darowanie życia jej bohaterce. Ale tego nie zrobiła. W porę zorientowała się, jak wariacko zabrzmią te prośby. Los Angeles było wyspą zdrowego rozsądku pośród oceanu szaleństwa. - Dziękuję, ale... nie powinieneś tego robić ze względu na mnie. Rób to, co chcesz, co uważasz za najlepsze. - Właśnie to uważam za najlepsze. - Pragnął jej zaufania, lśniących iskier błękitu i zieleni tam, gdzie teraz była tylko szarość, promiennych uśmiechów szczęścia i miłości i dotyku jej rąk, stulonych w jego dłoniach... i dotyku ich ciał, przytulonych do siebie. Jason wpatrywał się w jej zmęczoną twarz i czuł, ile wysiłku kosztuje ją mówienie. - Poza tym myślę, że dla ciebie najlepiej będzie, jeśli utniesz sobie drzemkę... porządną drzemkę. Holly skinęła głową ze słabą nadzieją. Od tak dawna nie zmrużyła oka. Może gdyby spała, wspomnienia nie wyzwoliłyby się z więzów jej świadomości. Może za pomocą snu ponownie uda się jej ukryć szaleństwo. - Jeśli nie masz nic przeciwko temu, Holly, chciałbym zostać tu na noc. Ta kanapa wygląda na dość wygodną. Holly ściągnęła brwi, gdyż jako gospodyni niepokoiła się o wygodę gościa, a nie dlatego że uświadomił sobie Jason - nie chciała, by u niej nocował. - Jestem przyzwyczajony do sypiania na kanapach w studiu, gdy pracujemy nad montażem filmów. Tu mi będzie wygodnie. Dobrze? Nie odpowiedziała od razu, ale gdy wreszcie kiwnęła złotą główką, Jason poczuł nagły przypływ radości. Pozwalała mu zostać, bez jednego słowa protestu. Wydawało mu się to cudownym początkiem zaufania. 19 Gdy Holly ocknęła się z głębokiego snu, poczuła dziwne uczucie nadziei. Nadzieja? To wydawało się niemożliwe. Dlaczego miałaby przyjść do niej teraz, śmiało wtargnąć tu, gdzie

Pomimo pulsującej w niej energii poruszała się wolno. gdy weszła do salonu bosa.Należy do Jasona. że optymizm towarzyszy jej przez cały czas. On widział moje szaleństwo. skłaniając ją. ostrożnie. a jednocześnie jej myśli podryfowały do ulubionej ongiś bajki o Śpiącej Królewnie. Złote iskry odpowiedziały. gdy Dary miłości zajęły pierwsze miejsce. by wpuścić dzień najpiękniejszy. Wyposażony w kosztowny i nowoczesny komputer. znajdzie sposób. I nagle napłynęły znowu wspomnienia . gdyż nie chciała go zgubić. pełną euforii magię .przez tak długi czas gościł tylko smutek? Zaskoczona Holly starała się to pojąć. by wyskoczyła z łóżka. Nawet jeśli były to tylko symbole jej obłędu. czuwając nad Holly. i bez niego nie mogła istnieć. Holly posłuchała rozkazu. Nic nie wisiało na ścianach. a od tej męki wybawił ją cudowny sen. o wiele bardziej niż snu. jak Piotruś Pan zgubił kiedyś swój cień. upewniając się. był silny. Czyj to głos? Matki? Ojca? . błękitnozielonymi oczami..spytał Jason. I wtedy. pozbawiony był całkowicie jakichkolwiek ozdób. który jakimś cudem znowu odzyskała. jak sądziła Holly.z łóżka. i kochający.Rzecz jasna. stworzoną przez Jasona. drukarkę i faks. Wolał spędzić noc. o niej więcej. Ale nie mogły być prawdziwe. gdy była małym dzieckiem. pewny.. przez zaklęcie złej czarownicy.Tyle. nie było tam plakatu przedstawiającego słońce odbijające się od horyzontu w Barrow ani powiększonych okładek jej książek. Tego pragnął. Magia była iluzją. spartański świat.. skazana na długą drzemkę. wyszła . nie spał wcale.. złotymi włosami i promiennymi. W Los Angeles Holly czuła upajającą. jaki widziała od siedemnastu lat. by ją odnaleźć.przynajmniej wtedy. i Holly nie zamierzała z nim się rozstać.Dobrze spałaś? . I to jego delikatność ocaliła mnie i ową cudowną nadzieję. Ale Holly wiedziała. . A teraz sen o czarowniku przywrócił do życia bliską ongiś przyjaciółkę. i nie jesteś szalona". Ten głos wypływał z głębin jej duszy.Och . Świat wewnątrz jej chaty. Holly nie zdobiła ścian pamiątkami. że musiała kiedyś odczuwać ten tryskający radością optymizm . . Ten optymizm to wspaniały dar. Optymizm usłuchał jej. dowiedział się. fotografii przyjaciół czy rodziny ani nawet oprawionej listy bestsellerów z "New York Timesa". a teraz wrócił do niej dzięki niezwykłemu snowi. ile potrzebowałem.Tak. która spała przez wiele 145 lat. A ty? . że wskrzesił nadzieję.wydawały się takie realne. w którym żyła. bardzo dobrze. takjak była nią magia. która. oczekujący pojawienia się niewidzialnego intruza.. "Nie pozwolisz.ale nie wyskoczyła . był jej nieodstępnym towarzyszem.powiedział cicho Jason do uroczego zjawiska z potarganymi. nie przechowywała ich też gdzie indziej. by te tańczące iskry złotego światła nigdy więcej jej nie opuściły. gdy rozsunęła zasłony. Jason spostrzegł..wyszeptała Holly.obiecywała. "Będę was strzec jak skarbu! .choć nie potrafiła znaleźć dla niej nazwy. dopóki dzielny książę nie przebił się przez grubą ścianę kolczastych gałęzi. przypominał bardziej biuro niż dom. by twój optymizm znikł. Holly.Zostańcie ze mną". tak potężny. a gdy cicho 146 chodził przez całą noc jak strażnik na warcie. Ale mój optymizm jest tylko iluzją. zbudzić czułym pocałunkiem. że nie miała telewizora. została zamordowana bezlitośnie tamtej śnieżnej. ubrana tylko w bawełnianą koszulę nocną. Był z Holly. A więc to nie był sen.. .. walentynkowej nocy. . i zniknie wraz z nim. Nie mógł również odszukać radia ani odtwarzacza .Dzień dobry . Żył w niej wówczas. z owego tygodnia. . Po prostu przyśnił jej się koszmar śmierci. rozsunęła zasłony i z radością powitała wspaniały nowy dzień.

dla przyszłego lokatora. spożywana bez przyjemności i tylko w ilości potrzebnej dla podtrzymania życia w wychudzonym ciele. dokonał innego. flanelową nocną koszulą. że to rozwiązanie tymczasowe. garnki. Ale nigdy nie używane rondle. jest bardziej biurem niż domem. ona sama nigdy do tych miejsc nie dotarła. nie miały notatek na marginesie. jak Holly była ostatnio zapracowana.stereo. że świeżo odzyskany optymizm próbuje od niej uciec. z roztargnieniem pochłaniając wszystko. Były tu romanse. a oprócz nich . 147 A jedzenie? Jason znalazł tylko batony z płatków zbożowych . kawy czy herbaty.ale ani śladu samochodu. że potrzebujesz lepszej strawy niż ta. słowniki w siedmiu językach. że chata. równie nowoczesne i wysokiej jakości. zobaczył. Miała wielki zbiór książek na temat Wietnamu. kiedy uznał. Zauważył wśród nich wydany ostatnio i najwyraźniej czytany przewodnik po Los Angeles. poświęcone wspaniałym i egzotycznym miejscom. której ci dotąd dostarczałam. Próbował wmówić sobie. żadnych pośpiesznie kreślonych zapisów. "On wie. odlecieć jak najdalej. ponieważ najwyraźniej nigdy niczego nie używała. Holly poczuła. A choć wszędzie leżały książki. że nie masz nic przeciwko temu. sztućców i talerzy. Aby zapewnić życie twoim tańczącym złotym .wszystkie w tym samym smaku. dłoni i stóp było całkowicie ukryte pod skromną. jak komputer i faks. Ani gorącej czekolady. Ale wszystko to sprawiało wrażenie. Surową. których akcja toczyła się w Londynie i Paryżu. jak gdyby Holly urządziła kuchnię dla kogoś innego. Jasonowi wielką przyjemność sprawiało czytanie cieszących się olbrzymim powodzeniem książek Lauren Sinclair.wielki słój witamin. co wpadło mu w ręce. który wkrótce zniknie na zawsze w mrocznych głębinach lodowatego morza. niepokojącego odkrycia. Czy odnosiło się to również do jej podróży do miłości? Czy też nie miała osobistych kontaktów z tą czarodziejską krainą? Podczas mrocznej arktycznej nocy Jason zorientował się. że najwyższy czas na kawę. rzadko zwracał uwagę na to. że choć z pewnością zostały przestudiowane. duża pryzma porządnie ułożonego drewna . białą kuchnię wyposażono w różne urządzenia. Lokalni sklepikarze chętnie dostarczyliby jej zakupy. robionych podczas zakupów w Highgrove czy w trakcie podziwiania cudów Luwru.Wiem. rozmaite informatory: Encyclopaedia Britannica. że jadam tylko batony". z wyjątkiem bladej twarzy. Przy okazji kupiłem trochę jedzenia.Pojechałem rano do miasta. Odezwał się do niej łagodnie: . co je. w której mieszkała Holly. piekarnik i kuchenka mikrofalowa mówiły mu coś innego: nigdy nie przygotowywano tu gorącego posiłku nawet zupy. z których najwspanialszą i najbardziej czarodziejską była miłość. żadnego łącznika z bieżącymi sprawami świata zewnętrznego. bogate w szczegóły. komplet drogich naczyń. a nad ranem. Choć opisy były zadziwiająco autentyczne. arktyczny kwiatuszek: zawsze zimna strawa. tezaurus języka. Teraz Jason znał prawdę o egzotycznych sceneriach. Holly zabierała swych czytelników we wspaniałe podróże do zaczarowanych miejsc. mogła też zawsze wziąć taksówkę. Przecież on sam. Mam nadzieję. Były tam śniegowce. wszystkie ze szczęśliwym zakończeniem. kiedy jego mózg domagał się nowej porcji paliwa. Po prostu tak już żył ten kruchy. kiedy pochłonięty był pracą. jak gdyby była tonącym okrętem. Jason pragnął wierzyć.błagała w duchu zbuntowany optymizm. Kiedy zdjął z półki przewodniki po tych miastach. "Nie rób tego! . Czy powodem spartańskiej diety Holly była konieczność pokonywania długich odległości do miasta? Z pewnością nie. Ale Jason i tak wyczuwał jego drżenie. nie znalazł żadnych gazet czy czasopism. W trakcie swych wędrówek Jason odkrył garaż. a cały regał zajmowały książki podróżnicze. Teraz szczupłe ciało Holly. . angielskiego i poradniki językowe. że monotonna dieta jest tylko dowodem tego. a także w błyszczące rondle. nawet w samym środku najsurowszej polarnej zimy. w których rozgrywały się jej powieści. żeby wziąć prysznic w hotelu i przebrać się.wiele kartonów .

. Holly doskonale przeżyła bez niego trzydzieści lat. ale widziałam wszystkie twoje filmy. -Przeciwnie. pulower i buty kowbojskie. zestaw kanapek. Kiedy sądziłam. śpiewało radośnie.Scenariusz? Nigdy czegoś takiego nie robiłam. -Holly? . błękitne spojrzenie nie mówiło o tym.. by cię zapewnić. przyrządził gorącą czekoladę. Jason nakrył do stołu. nie mam nic przeciwko temu. Włosy. Zarówno suknia z lat sześćdziesiątych. że w jakiś sposób stanowił dlań zagrożenie. Holly. Szef kuchni chętnie dostarczył mu również jedzenia na później: zupę pomidorową. nie potrzebowałam niczego więcej poza batonami. . Wyglądała na osobę delikatną.. czy potrafię. Coś. lecz odważną. jeśliby tylko miał okazję. tworzące przedtem złotą zasłonę. że pokonywała czasem z wielkim trudem dwanaście kilometrów. i mój smutek".Jednak film ma inne tempo niż książka . by wyznała: . chciałbym ci tyle dać.iskierkom. ile filmów widziałaś. splecione miała w gruby złoty warkocz.O.. . Doskonale dawała sobie radę w życiu. Gdy Jason wpatrywał się w jej dumne i zdecydowane oczy. gdybyś mi tylko pozwoliła". które nakręcił.zaprotestowała słabo.Nie chodzę często do kina. Jasonie. a przecież w gruncie rzeczy to one tworzą scenariusz. potrzebujesz gorących posiłków.powiedziała. potrawkę z krabów i cheddaru oraz ciasto z jagodami.Nie zauważyłem tu telewizora. Wystarczały aż nadto. że nie zamierzam wprowadzać żadnych zmian do Darów miłości.. że do ataku niewidzialnych intruzów poprzedniej nocy żyła tu sobie wygodnie i spokojnie. wyglądała zupełnie inaczej: dżinsy. dzielnej pionierki z najdalszej granicy Ameryki. tak. Co to było? Historia jej życia? Miłość? Nie wiedział. która przyszła na śniadanie. przygotowane w pachnącej kuchni hotelu "Westmark".Nie. schłodził sok pomarańczowy. Ale wyczuwał. Jason widywał dotychczas Holly jedynie w długich. To był domowy strój Holly i jej domowa fryzura. . byś napisała dla mnie scenariusz. które przyniosły jej ogromny rozgłos i niemałą fortunę. Miałem też nadzieję. powiewnych strojach. sprawiała wrażenie osoby silnej i dumnej. że potrafisz. Może jemu? Może sobie? Czy to wyzywające. że hotel dostarczy zamówione dania pod każdy adres w Kodiaku. podczas snu. 149 . Jak gdyby mógł jej to ukraść. nadziewane czekoladą. Regularnie chodziła dwanaście kilometrów po zakupy. Dziękuję. stworzonej przez Jasona. Jej trzepoczące serce pragnęło ulecieć ku magii. o wszystkich porach roku. Zapewniano go. więc nie wiem. podgrzał jagodzianki i rogaliki. a pomiędzy tymi niezbędnymi wyprawami pisywała książki o nadziei i miłości.Nie wątpię w to. o zmroku i w jasny dzień.zapewniał w duchu dzielną pionierkę. które bardziej niż kiedykolwiek rzucało się w oczy. w słońcu i śnieżycy. Jason sprawiał wrażenie zaskoczonego. Ale to tylko jeden z powodów. by podtrzymać powolne bicie serca i lodowaty metabolizm wegetacji. Piszesz wspaniałe dialogi. jak i skromna koszula nocna nadawały jej czarująco staroświecki wygląd. zmuszając ją. Nie wiem. golf. by oglądać filmy. że zdołam cię przekonać. że doskonale mogłaby przeżyć bez niego następne trzydzieści lat? Coś jej się przytrafiło ubiegłej nocy. "Nie zamierzam cię okradać . Teraz widział piękną twarz Holly. Odtąd będziesz je miał. obiecuję.W mieście jest kino . z odwagą i pomimo wychudzenia. czy nie usiłowała jednak udowodnić jeszcze czegoś innego.Widziałaś Rozlewisko1? .. zastanawiał się. Patrzyła na niego. Kiedy Holly myła się i ubierała. gdy dowiedział się.Jest taki obrazowy. .Powiedziałem ostatniej nocy. .. . że jesteś martwy. do czego powracała z takim zapamiętaniem. warzyw i owoców. Jason uświadomił sobie. że przyjechałem tu. .

by w ten sposób skondensować niektóre wątki.Chętnie spróbuję. Jeśli pamiętasz. Przyjadę tutaj.Tak.Muszę jechać . moglibyśmy się tym zaj ąć wcześniej. Tylko że nie jestem całkiem pewna. tak jak ja go widzę.Jason miał zrobić dwa filmy przed Darami miłości. I Holly odpowiedziała na tę obietnicę heroicznym przyrzeczeniem: . przeznaczyli swój czas i talent na to. Najchętniej patrzyłby w nie wiecznie.Rozumiem i nie to mnie niepokoi. by podziwiała z nim egzotyczną wspaniałość Hongkongu.. Cieszę się. No więc.Masz rację co do tempa filmu. jak złoty uśmiech słońca odbija się w błękitnym morzu. Film fabularny nie powinien trwać więcej niż dwie godziny. by poprosić Holly. . szybko skupił myśli.Jutro wyjeżdżam do Hongkongu. . ale przedtem załatwię.Jason od razu zauważył. wpatrując się w śliczne oczy. Jeśli nie będziesz miała nic przeciwko temu. przyszło mu do głowy. chciałbym podać ci ogólny zarys filmu. nim odpowiedział. jak gdyby przypominając sobie.Do Hongkongu? . zbyt szybko. skracać je albo łączyć. że magia będzie trwać wiecznie. obejrzą razem wszystkie olśniewające cuda świata. kiedyś. jeśli ci to odpowiada. . . Pytałem cię o Rozlewisko. ze scenami. jak to robić. aby z nim wyjechała. nie pomyślał jeszcze o zrobieniu dokładnego planu scen. . że jego słowa wzbudziły jej niepokój. Pewnego dnia. bardzo sugestywne. aktorzy i ekipa. . zechcesz być moim scenarzystą? A więc obiecywał.wyszeptała.Jak długo cię nie będzie? Jason zawahał się. To było bardzo efektowne. 150 Wyjeżdża do Hongkongu? Jutro? Więc magia nie będzie trwać wiecznie. . przed którym trzeba się mieć na baczności. Jednak delikatny.Zgubił wątek rozmowy. lecz o konieczność dzwonienia do mężczyzny. . .I wtedy omówimy scenariusz? . Na zdjęcia w Hongkongu przewidziano osiem tygodni. I nie chodziło tu o żadne problemy filmowe ani strefy czasowe. że kiedy dokonuje się adaptacji książki. trzeba usuwać całe sceny. które zabrzmiały jak uroczysta przysięga: . Zbyt wielu ludzi od niego zależało.Dobrze. bo jest również adaptacją długiej i wielowątkowej książki. do jego pokoju w hotelu. . Gdyby jednak nie kolidowało to z twoimi zobowiązaniami wobec wydawcy. Nie pozwolę na to. co miało stać się jego największym przebojem. arktyczny kwiat niemalże przypłacił życiem podróż do Los Angeles. zastosowałem kolaż scen w połączeniu z podkładem muzycznym. . które już zdawały się za nim tęsknić. Tego ranka.. nawet w sprawach .powtórzyła w końcu. żebyś popracowała nad nim. że ma do czynienia ze złodziejem. że jeśli dopisze mu szczęście.Wracam za sześć tygodni. Wszyscy oni. gdy obserwował. Holly.powiedział bardzo cicho. by wysłano ci kilka książek na temat pisania scenariuszy oraz kopię scenariusza Rozlewiska. choć zapowiedział już w Gold Star. . .I tu ja wkraczam. Jak gorąco pragnął tu zostać! Ale Jason Cole nie mógł odwlec podróży do Hongkongu nawet o godzinę. a to znaczy. Jason uśmiechnął się. że nie zniknie wraz z jego odjazdem.No. Ale nagle usłyszał własne słowa. więc. ale kiedy miała już odwrócić wzrok.Oczywiście . ale ponieważ sam zanierzał pisać scenariusz.. Z powodu różnic czasu i harmonogramu zdjęć może ci być trudno złapać mnie przez telefon. by stworzyć to. Teraz ten scenariusz stanowił więź łączącą go z Holly. Do poniedziałku przefaksuję ci z Hongkongu szkic. . gdy Holly poczuje się przy nim bezpieczna. To będzie tylko brudnopis i chcę. zmieści się w siedmiu tygodniach. przysięgła sobie Holly. A co stanie się z radosną nadziej ą? Czy i ją Jason zabierze ze sobą? Nie. Przeminie szybko. zatracając się nagle w rozjarzonych głębiach jej pięknych oczu. które uważam za absolutnie konieczne.Dziękuję..Pamiętam.. .

No cóż. że dobrze by było.Holly wzruszyła ramionami. że błękitnozielone iskry będą pląsać wiecznie: .Czy mogę ci w czymś pomóc? Nieźle znam się na komputerach. bym o nich mówiła". . Będę miał aparat w pokoju.Holly uśmiechnęła się. z nadzieją. Dobrze? Ale nie proś mnie. .Hotele często stosują to rozwiązanie w dzisiejszych czasach.Dlaczego? 151 .Masz bardzo wyraźny charakter pisma.Zdumienie Jasona świadczyło. na komputer nie zabierze ci zbyt dużo czasu? . Jason spytał łagodnie.Wydaje mi się.To naprawdę niezwykłe. .Nic nie szkodzi. z twoimi przemyśleniami i sugestiami co do planu. a co dopiero . Dobrze? .Jak skończymy 152 śniadanie.Tak. A więc będę czekać na telefony.Prawdę mówiąc. gdzie tempo życia jest tak szybkie. Zresztą to też przejaw jej obłędu: uwielbia przebywać w towarzystwie swoich bohaterów.Mam faks tylko dlatego. by tak zaawansowane urządzenia techniczne były osiągalne w Kodiaku. że w gruncie rzeczy nie wierzyła. lub faksy. moglibyśmy pójść na długi spacer przed lunchem.. . . . żyć w ich świecie. Większość nie zamówionych rękopisów trafia na kupę. . że zaczęła czytać książkę. . co napisałaś.Jej niepokój znikł już w oślepiającym rozbłysku błękitu i zieleni. Za bardzo przyzwyczaiłam się do ręcznego pisania i lubię to robić..by stał się bestsellerem.Dopiero zaczynam się uczyć go używać. który przyniosła do jego biura. I tak nie ma nic lepszego do roboty.Swoją pierwszą książkę Zawsze i na wieczność napisałam ręcznie.Spojrzała na niego. Najchętniej trwaliby przy tym rozwiązaniu. próbuję nauczyć się na nim pisać.Chyba nie. przewiązałam ją kolorową wstążką i wysłałam do wydawnictwa. .Holly wzruszyła ramionami. na przykład twój nowoczesny komputer.Nie miałaś agenta i tak po prostu wysłałaś rękopis do wydawcy? . Chętnie obejrzałbym tą część . mój wydawca zawarł umowę z maszynistką w Nowym Jorku. czy zadzwonić.Tak mi mówiła..To więcej niż szczęście. Rzadko się zdarzało. . że nawet faks wydaje się zbyt powolny. a jej oczy wyrażały milczące błaganie: "Chroń mnie przed tymi przerażającymi myślami. . . iż nie dostarczam przepisanych rękopisów jak wszyscy. gdyby mogła przesyłać mi zapowiedzi wydawnicze i najświeższe recenzje prasowe. gdzie mogą leżeć nie czytane do końca świata.zawodowych. .Po prostu miałam szczęście. że wysłana kopia pisana była ręcznie. Holly. niezależnie od pory.Holly? .Naprawdę? . -Nie powinnaś się nigdy wahać. A jeśli mnie nie będzie. .. uciekając z własnego. . Jason zaproponował: . jak jej książka. prawdopodobnie na liniowanych kartkach kołonotatnika. możesz wysłać faks. . . zwłaszcza w Hongkongu.Zamierzasz pisać książki bezpośrednio na komputerze? . .Ale są. "Nie jesteś szalona". W dodatku okazuje się.. szczęśliwym zrządzeniem losu wstążka tak przyciągnęła uwagę mojej redaktorki..Tak.Czy przenoszenie tego.Moja redaktorka będzie zdumiona. że to głupio z mojej strony. . takiego jak ten. że orientuje się dobrze w sprawach rynku wydawniczego. . . Ten wewnętrzny głos był teraz taki cichy. Spełniając jej prośbę. . .Potem już ktoś przepisywał na maszynie twoje rękopisy? . by któryś z nich został opublikowany. ale wydaje mi się. ponieważ redaktorka uznała.

i wreszcie dotarli do śnieżnobiałej plaży. nie sypiałam najlepiej ani nie jadłam zbyt wiele od dłuższego czasu. Bryza robiła to. oczywiście .Okropne wspomnienia. . co chciały robić jego palce.Zabił moją matkę. że widział jej oczy.Na Hawajach. pod którym zgadzała się tu pozostać: że będzie z nim szczera. . a jej oczy stały się niebieskie i migotały niczym fale. że za wszelką cenę pragnie uwolnić każde pasmo z mocnej uwięzi długiego. Holly pokazała mu swój świat z wszystkimi wspaniałymi skarbami. Zdecydowała się.A gdzie są teraz? . jej głos był spokojny. Tam dokazują. iż jestem jakoś odpowiedzialna za to. pozbawiony emocji. .Tak. rozległą dolinę. co -jak wierzył . a potem siebie. . Tam rodzą się ich młode. bez cienia smutku. W ten sposób Jason pozna przyczynę jej przerażenia. nie mówiąc już o ogromnej tragedii. Mój samolot musi wystartować najpóźniej o szóstej. . Przez dłuższy czas Jason nie odzywał się. . które nieodwołalnie skaziłyby go podłością Dereka. grubego warkocza. 153 . Toczyła się w nim walka pomiędzy tym. Najważniejsze jednak. co zrobił. zapierającego dech w piersiach arktycznego kwiatka.Obawiam się. . że poda mu same fakty. i tym. a potem spytała z radosnym zaskoczeniem.. by Holly miała idealnie szczęśliwe dzieciństwo.wyspy. Holly pozwoliła sobie uwierzyć w tę prawdę. zobaczył jak morska bryza igra ze złocistym jedwabiem. Spacerowali już prawie dwie godziny. Jason pragnął. że nie będę mógł zjeść jej z tobą. żeby było dość czasu na jego przegląd w Los Angeles. Kiedy wreszcie się odezwała. Holly wiedziała. gdy wyobraziła sobie morskie ssaki. -Tak. był w rzeczywistości potworem. którą mu właśnie z takim spokojem opisała. Sprawiło to jednak. .. Tańcząca w niej nadzieja stawiała jej nieustępliwie warunek. przewędrowali miarowym krokiem przez majestatyczny las. opowiedziała Jasonowi.Chciała. . jednak nie jest szalona. Nagle promienne oczy zakryła chmura wahania. równie prostych i bezosobowych jak wnętrze jej domu. Zrobiła to. bawiące się każdego lata w wodach zatoki. Nie podzieliła się z nim przerażającymi szczegółami. że ojciec zginął w Wietnamie. gdzie zaczynały właśnie rozwijać się dzikie kwiaty. Uciekłam więc i zmieniłam nazwisko. Mówiła do błękitnego morza..Muszę wyjaśnić ci zdarzenia ubiegłej nocy. Wydawało się. że policja i sąsiedzi uznali. siostrę i brata. ciemnoniebieskie morze. Gdy Jason uśmiechnął się do najcudowniejszego skarbu. Opowiedziała mu swoją historię i udało się jej powstrzymać krzyk rozpaczy. Nie mam pojęcia dlaczego. stanowczy..zgodziła się z wdzięcznością.Przed lunchem? Jason uśmiechnął się. bez szczegółów. a teraz odwróciła się i spojrzała na niego z heroicznym triumfem. . . ale nie splami go jego zło. Pewnie dlatego stałam się bardziej podatna na wspomnienia. a ojczym. . żeby wiedział. . W kilku zdaniach. Tego pragnął. Ale nie próbował zabić mnie.Nikomu o tym nie mówiłam. Ale w złotym świetle tego wspaniałego dnia przy Jasonie.było dla niej najlepsze. który wydawał się taki czarujący..W lodówce jest też kolacja.Holly wskazywała migotliwe. 20 Wiecie mamy tu stado wielorybów.. Poza tym załoga musi odpocząć przed jutrzejszym lotem do Hongkongu.Jego uśmiech zbladł.Masz rację. które radośnie świętowały tańcem swoją zuchwałą ucieczkę. Twarz Holly obramowywały już wijące się loczki. że musi mu wszystko opowiedzieć. czego pragnął. To było odważne stwierdzenie.

na zawsze odcięci od świata? Nie.. kiedy zjawiłem się ubiegłej nocy. niczym ciepły. uświadomiła sobie z zaskakującą pewnością siebie. wierzę. 154 . a jednak - . który oglądali.No cóż . tak..Holly .Jeszcze nie opowiedziałaś mi wszystkiego o tamtej nocy. przepięk poruszający menuet udręki i miłości. Jasonie. . Czy takie wspomnienia i emocje nie powinny zostać uwięzione jak najokrutniej si zbrodniarze. gdzie latem będą dokazywać wieloryby. zalewając wszystko.krzyki. Holly mówiła do morza. Ale nie było żadnych krzyków. lecz rozlewały się w sercu. Ale naprawdę. by znajdowała się blisko niego. który sycił delikatne korzenie nadziei w jej sercu. a może nawet słyszałaś. imponująca jodła. Tylko Derek nim był.... o wiele wspanialszy od tańca morskiej bryzy i złocistych jedwabnych włosów. jak z uśmiechem rozmawiały o śniegu. przesiąknięte ogromnym smutkiem. ciężkie od łez. jakimś cudem znalazła się w jego ramionach.. Jedynie łzy gromadzone od siedemnastu lat. Przypomniała sobie wszystkie szczegóły tamtego wieczoru: co Claire gotowała na kolację.stwierdził Jason -ja też nie wiem. delikatna i ażurowa niczym panna młoda. dla ciebie zabrzmiało to jak strzały.zaczęła cicho Holly. delikatnie pieszcząc wargami jej jedwabiste włosy. do tej chwili zepchnięte w niepamięć. To właśnie widziałaś. że pamiętasz wszystko. by opowiedziała mu szczegółowo swoje wspomnienia o tamtej nocy? Czy nie jest to jedyna szansa na przepędzenie upiorów. Ale był też inny. bezgłośny deszcz. Czy nie lepiej. Każde słowo. Zanim jeszcze gorące łzy zaczęły spływać po jej policzkach. Łzy wciąż płynęły. z czego się śmieli w trakcie nadawania reklam.. że mogłoby ci pomóc. Zawsze dotąd wzbierały w środku.. wyleją się. .Tego dnia padał śnieg . ale chwilę później przyznała: . ponieważ te wspomnienia nie są zbrodniarzami. że niedobrze jest więzić w sobie wspomnienia i związane z nimi uczucia.Ale to było niemożliwe. niedawno jeszcze tańczące radośnie. Nie. Holly. gdybyś o tym porozmawiała? Potrząsnęła przecząco głową. o czym gawędziła z siostrą i bratem. Złociste loki. które były tak potężne. prawda? Myślę. Jednak duszenie wszystkiego w sobie nie mogło być dla niej dobre. gdy Holly ciągnęła swoją opowieść. który w końcu zdołał się wyzwolić. Jakie to było wesołe. że mogły więzić ją w przerażającym koszmarze? Wreszcie bardzo spokojnie powiedział: . przytłoczone koszmarem. jak coś w niej narasta .wyszeptał Jason. a nawet szczegóły odcinka Corky i Biały Cień. . .Wiem. wyraz twarzy. . A obok bolesnych wspomnień istnieją też inne. Ale były też ch* 155 gdy potrzebowała dystansu. jakie normalne. Chwilami. -Triumf Holly już dawno znikł i Jason widział teraz w jej oczach strach.. zatapiając. topiąc je w smutku. nowy taniec..A ja muszę to od ciebie usłyszeć. że kiedy zapukałem do okna. do falującej błękitnej wody. otulona jego ciepłem i siłą. czuła potrzebę zn nią się w ramionach Jasona.Muszę ci to opowiedzieć. czuła. które nagle wytrysną z niej. Gdy zbliżała się do złowróżbnego momentu pojawienia się Dereka. A co jest dla niej najlepsze? Jason nie wiedział tego. ..Na naszym podwórku rosło drzewo. były teraz mokre.. nigdy nie napełniały jej oczu.Co masz na myśli? .Nie sądzisz. Więzić! To słowo odbiło się echem w urny śle Holly.Nie wiem. niewielkiego. To taniec ich serc i dusz. .

byś mi codziennie raportowała. . sprawiła. . .. I odszedł. bez najmniejszego wahania. Wyciągnęła delikatną dłoń.Opowiedz mi to. .Dobrze. a gdy dotknęła jego twarzy. który krył się w niej przez te wszystkie lata. Holly. kiedy czuła potrzebę odsunięcia się. . ciągnął dalej: . 156 . A kiedy wreszcie przestała płakać. złote pasmo włosów. wszystko. kiedy wybiegła z domu. . oczywiście. Był to już inny taniec. a Holly. Ani teraz. i rzucić się za nim w pogoń. Nie splamiła go podłością Dereka ani tym. który miał ich dzielić. ale w każdej chwili mogły zobaczyć. że mi to opowiedziałaś. Ale był przy niej. jak postępuje twoja praca nad scenariuszem? .Jego czuły uśmiech przepełniony był miłością. omijając ten fragment. Jason odsunął czule z jej oczu zmoczone łzami jedwabiste.. .Czy ty też będziesz do mnie pisać i dzwonić każdego dnia? . ale. . była już pora. znowu zatańczyły. I dopiero wtedy. Ja nie żałuję. Jednak tak się nie stało.wyszeptała. podkreślona skinieniem głowy.Że pozwoliłaś mi się dotknąć? Na jej policzkach.. a przepełnione jeszcze większą czułością ciemnobłękitne oczy przemówiły do jej serca.Nigdy nie żałuj. Kiedy wreszcie skończyła. by Jason pojechał na lotnisko.Dobrze? .i zobaczyła wyraz jego ciemnobłękitnych oczu. Na pożegnanie czule i delikatnie przesunął palcami po ślicznej twarzy Holly. że zje wszystko.osobno. że chcę. wtórowało temu głośne bicie jego serca. ani Holly nigdy wcześniej nie wykonywali tego tańca.Wiem.Dlaczego. jak samochód Jasona znika pomiędzy sosnami.Zamierzam przysyłać ci co najmniej jeden faks dziennie i dzwonić. Gdy wrócili do chaty Holly. obiecując w zamian. . że uczysz się pisać na komputerze. -Nie.Tak.. wyszeptała: ..Nie byłam pewna. ale były chwile. iż zobaczyła obraz zbyt okropny. gdy Holly wciąż płakała. .powiedział z powagą. rozkazując łagodnie: .Przykro? . Przez większość czasu to ona mówiła. Holly? Że mi zaufałaś? -Nie. Cudowny optymizm i magia wciąż z nią były.. patrzyła. Ale tańczyli bezbłędnie. kiedy zapragnie powrócić do bezpiecznego schronienia jego uścisku. gdy jej piękne oczy rozbłysły nadzieją.Więc bądź pewna. Ani Jason. Nie starał się pochwycić białych dłoni. Jason nie próbował zatrzymać Holly. bardziej swobodny i radośniej szy niż kiedykolwiek. że złote loki. Opowiedz wszystko. powstrzymując oddech. Nie opuściła żadnego szczegółu tego koszmaru. nie zmoczone teraz łzami. pojawił się płomienny rumieniec. . które zaciskały się kurczowo. że jego samochód niknie w lesie. ale czy możesz pisać do mnie ręcznie? Chciał utrzymać z nią jak najbliższy kontakt bez względu na dystans. i ciągnęła opowieść. . podniosła wzrok . by otoczyć ją kochającymi ramionami.. przepłynął do niego.. by się nim dzielić. Holly.Tak . Dała mu na drogę dwie kanapki. Odrzutowiec był tylko srebrzystą sylwetką . Jason przytulił jej kruche i drżące ciało i przez bardzo długi czas.Ale? Nie myślisz chyba. nie mógł się doczekać. Holly . kiedy wyczuwał. kiedy będę mógł obiecał.Tak mi przykro. co kiedyś uznawała za swoje szaleństwo.Jej odpowiedź. co zostawił. ani po upływie czterdziestu pięciu minut.Tak.powtórzył cicho. Nadszedł czas jego odjazdu. I opowiedziała mu. gdy stawały przed nią obrazy rzezi. bo twórcą choreografii do tego niezwykłego pas de deux była miłość. Wtedy odzywał się. słysząc dźwięk nisko lecącego samolotu. ale jakimś cudem ogromny smutek.

podczas lotu do Kodiaku.a także fotografie swoich bliskich. która zniknęła bez śladu. Jason nie pamiętał teraz tamtego artykułu. a Holly . i już wtedy jego twórczy umysł wyobrażał sobie niemal wszystko w formie filmu: jak nada życie zasłyszanej historii.. Opowieść z "Timea" była fascynująca. nie odnajdzie się -żywa lub umarła -historiapozostanie niedokończona. pozbawiony jednak miłości i romantyzmu. który nieoczekiwanie zmartwychwstał . czegoś brakuje w tym.i nigdy nie zniknie . że prócz Dereka nie wymieniła żadnego imienia. Tam w swojej sypialni sięgnęła z namysłem po torebkę z plecionki.przynajmniej straszne wspomnienia nie mogły już więzić jej w koszmarze zła. Jednak historia masakry.drobną figurką. Pękata teczka leżała na sąsiednim fotelu tak jak wczoraj. Wspomnienia. Z łatwością mógłby też przebyć powrotną drogę pogrążony w myślach. rozjaśnioną światłami ganku. że czegoś brakowało w tym... niepokoił się o nią i żywił się nadzieją. przechował ją ukrytą głęboko w pamięci. gdy Holly pojawiła się w jego drzwiach. Być może dlatego o niej nie zapomniał. Dopiero gdy odrzutowiec zniknął w ciemności. nie oglądał też ostatniego odcinka 20/20. czekająca na niego góra papierkowej roboty nie zmniejszyła się ani trochę. Należy podjąć decyzję co do każdego dokumentu z tej teczki. że spotkanie z Raven Winter i Lauren Sinclair zostało odwołane. jak ją przedstawi za pomocą obrazów. którymi musiał się zająć. Wydawało się. Wtem. Ich sekret został ujawniony. W poniedziałek rano. Cóż to znaczy kilka nie przespanych nocy w porównaniu z kilkunastoma latami koszmarów. którymi powinien się teraz zajmować. Wyjęła okulary w drucianej oprawce . że to niemądre. na przekór świadomej dyscyplinie. I nie chodziło tu tylko o to. co mówiła Holly. A było coś jeszcze. .w towarzystwie nadziei i magii wróciła do chaty.choć ten cud zdarzył się o osiem miesięcy za późno -wywarła na nim wielkie wrażenie. co tak zaniepokoiło Jasona. co mu opowiedziała. ale jednak zaczęła machać ręką. Chciała podzielić się tymi obrazami szczęścia z Jasonem. a samolot pomachał skrzydłami.. które tak długo ją terroryzowały. Wtedy nie próbował nawet pracować. że kiedyś zostanie reżyserem.. i że jakimś cudem zna ten brakujący fragment. I zrobi to. w jego mózgu dosłownie eksplodowała myśl: coś jest nie tak. pokaże mu je. Dopóki kilkunastoletnia córka. ale czegoś w niej brakowało. Jason odkrył zaskakującą prawdę: od chwili. po jego powrocie z Hongkongu. że Holly będzie lepiej spać dzisiejszej nocy. jeśli nawet będzie to oznaczać kolejną bezsenną noc. bo czekała na niego praca. i siedmioletniej niewoli ojca. Zakończył się dąsami. nie będą już tak pewne swej władzy nad nią. Miał nieodparte wrażenie.. Jason wpatrywał się w papiery. Na jego twarzy pojawił się uśmiech. postanowił wykorzystać tak nie157 oczekiwanie wolny czas na załatwienie wielu spraw. gdy tylko pomyślał.. i zrobi to. Holly . wiedział. który przeczytał na drugim roku studiów w UCLA. podzieliła się nim. Już wtedy. nim w czwartkowe popołudnie wyruszy do Hongkongu. Jason nie pamiętał artykułu z "Timea". Ów walentynkowy wieczór spędził z Nicole Haviland. Przez cały czas myślał o Holly. Był to 158 wieczór namiętności i rozkoszy.. Jednak Jason zmusił się do działania.nigdy ich już nie włoży . która towarzyszyła jej do Los Angeles.na tle mrocznego nieba. gdy Jasonowi powiedziano. a choć wielki smutek z powodu utraty ukochanej rodziny nie zniknął . Przez cztery godziny Jason pracował intensywnie z wielkim skupieniem. Teraz była środa wieczór i wracał do Los Angeles. gdy wyszedł od niej o północy. która miała miejsce w dzień świętego Walentego. Za sześć tygodni.

. a Katie i jej szczeniaki powinny wrócić do swego domu dzień wcześniej. byś korzystała z niej przy telefonowaniu. by przetrwać o własnych siłach. która przeżyła.kiedy do niej dzwonił kipiała energią. Ustalili.choć budziła się. jak dawno to było. że chętnie zgodziła się popracować dla Jasona. Śnieg nie był wystarczającą wskazówką. jakby nie był on zbyt częstym zjawiskiem na danym terenie. Jasonie? Który to był rok albo chociaż jaka pora roku? . zdecydowałbym się na zachodnią część stanu. Jest tam facet. Kochała swoją pracę. z szerokim widokiem na morze. kiedy pomyślał.A więc w razie czego mam powiedzieć. Już nie mogę się doczekać dnia jutrzejszego. . na tyle dużą. jadąc na lotnisko.odpowiedział.. Dam ci numer mojej telefonicznej karty kredytowej. jak Holly opisywała wyniosłą jodłę. jak zwykle wcześnie . Obszar na północ od Cascades miał ostrzejsze zimy. .Dobrze.Dobrze.. Część czwarta 21 Seattle. że wszystkie szczenięta mają się doskonale. Fakt. o tej porze już od dawna by spała. Od jakiej części stanu powinnam zacząć? Było to pytanie.I że jest to mój własny projekt.Więc zacznę od Seattle. kiedy już ułożył do snu swoje pieski. Właścicielka miała odebrać Mindy w piątek rano. że właśnie do niej zwrócił się z tym niezwykłym problemem.Czy masz jakieś pojęcie. wtedy była nastolatką. Lawrence telefonował do niej o jedenastej wieczorem. nie studia. gdy ginekolog powiedział. Holly. a dziewczynka. ale prawdopodobnie jakieś piętnaście lat temu. Gdy rozmawiała z nim. chociaż przed poznaniem Lawrencea.Jeśli miałbym zgadywać. Zawsze był bardzo chętny do pomocy. Była teraz w ósmym miesiącu ciąży i czuła się tak dobrze. Choć jej wątpliwości były widoczne. I nie znamy ich nazwiska -podsumowała Beth Robinson. prasą i stacjami telewizyjnymi. by powiadomić ją. by zbadała szczegóły zbrodni dokonanej przed wielu laty gdzieś w stanie Waszyngton. 31 marca Lawrence zadzwonił do Caroline we wtorek wieczorem. stan Waszyngton Piątek.Nie wiem. i numer mojej karty Visa. zaczął się zastanawiać: Holly ma teraz trzydzieści lat. by od ósmej rano zacząć kontaktować się z policją. okrytą koronką świeżo spadłego śniegu. Zapytał. Musiała mieć co najmniej piętnaście lat. że ponieważ ma czterdzieści trzy lata. i wyślij rachunek bezpośrednio do mnie. że może dzwonić nawet później. czuła do Jasona wdzięczność. kiedy i dokąd chciałaby pójść na swoją urodzinową kolację. wspominając. kiedy popełniono te morderstwa. ale porzuciła ją bez chwili wahania. a potem potwierdzali te plany przez następne dwa dni. Jednak w tym tygodniu .Zima . z którym pracowałam kiedyś w "Seattle Times". że Holly zdecydowała się zamieszkać w Kodiaku. leżąc w . . że wybiorą się w piątek do Space Needle. Jeszcze trzy miesiące temu Beth była najlepszym analitykiem Gold Star. Dobrze? . 159 ale w każdej części stanu mogły występować opady śnieżne. i powiedział. musi spędzić ostatnie miesiące ciąży w domu. Holly i jej matka tak mówiły o śniegu. który to był rok. Zapisz. że zamierzamy zrobić film dokumentalny o przemocy w rodzinie? . gdyby trzeba było przesłać jakieś informacje przez kuriera. skłonił go do stwierdzenia: . Caroline zapewniła go.A więc ojczym miał na imię Derek.. ile czasu ci to zajmie. . nad którym Jason już się zastanawiał. Może Seattle albo któreś z małych miasteczek na wybrzeżu. Lawrence i Caroline zaplanowali jej urodzinową kolację we wtorek. Wpadł do jej domu. nie starając się nawet ukryć swego sceptycyzmu. Potem.

a każdy temat.Jesteś bardzo piękna. Koniczyna i Bułeczka. jej szczeniak.zdecydowali. wychwytując ich migotliwe światła. gdyby nawet przyszli tu o zmierzchu. 164 Nikt nie poganiał ich tego deszczowego. Teraz. Lawrence Elliott nigdy nie powiedział.. które 163 przetrwało niebezpieczeństwa narodzin. .szepnęła Caroline.spytał Lawrence. . Księżna. I z każdą chwilą stawali się coraz bardziej głodni siebie. a które nie. Jednak teraz. "Juliet"? . szarą warstwą chmur. zanim pożegnali się o drugiej nad ranem. zażartowałaby wesoło. Patrzył na nią z błyskiem pożądania w ciemnozielonych oczach. I po raz pierwszy w życiu Caroline Hawthorne naprawdę czuła się piękna. To imię było nie tylko ładne. Oczywiście.przytulnym. prowadził do stale nawracającego problemu o wielkim znaczeniu: jak nazwać jej szczeniaka. ten sam. Cascades i Mount Rainier byłyby zasłonięte grubą. Nikt nie czekał niecierpliwie. Padający deszcz jednocześnie maskował i uwydatniał. a Caroline i Lawrence spożywali je powoli. zacierał ostre kontury budynków. zawieszone ponad światem. Gawędzili godzinami. . uznała. nie zobaczyliby gór. Caroline przypuszczała. Każdy promień światła starał się przebić przez ulewę i nocne niebo iskrzyło się bezkresem małych tęcz. które w tej chwili ją pieściły. zamierzała odwrócić się w jego kierunku.Nadal podoba ci się. że deszczowa noc jest piękna. . . Tego deszczowego wieczoru.. Potrawy podawano bez pośpiechu. jak gdyby na nich dwojgu spoczywała odpowiedzialność za nowe życie.Pięknie . Słyszała wtedy całą jego łagodność i siłę. wiedzieli oczywiście. bardziej zainteresowani odkrywaniem siebie niż jedzeniem. że są to idealne warunki do podziwiania jego uroku. zarezerwowali na ósmą. Jako weterynarz dobrze orientował się. Ale nie piękna? To tylko złudzenie. choćby najbardziej oderwany. Poświęcali temu wiele godzin. Piękna? Ja? Nie! Może jestem nieźle zakonserwowana jak na czterdziestolatkę. że jest to jej decyzja. . Oczywiście Caroline potrzebowała rady Lawrencea. białe góry. a w zależności od charakteru dzielnego stworzenia. . Olympics. by zwolnili miejsca przy oknie. Jednak ciemnozielone oczy. głęboki i łagodny. mogło być zdrobnione na "Julie lub przekształcone w wytworne "Jules".Juliet . Zwykłe złudzenie optyczne. Słyszała też czasem. Kleopatra. przechodzili z łatwością od jednego tematu do drugiego. że niektórzy ludzie odwołaliby rezerwację z powodu deszczu. wiosennego wieczoru. -Tak. nie Julia od Romea. Stolik w "Emerald Suitę". gdy spoglądała z wysoka na miasto. lecz zwykła Juliet. A tobie? -Lubię je. gdy Lawrence zgodził się z nią. Może nawet na swój sposób atrakcyjna. które psie imiona są modne. lecz i pełne siły. Imbir.zgodził się cicho Lawrence. omawiając wszystkie wady i zalety imion: Piegus. na kilka miesięcy przed rozpoczęciem sezonu turystycznego.Bardzo pięknie. koncentrując się na głosie Lawrencea. zamykała oczy.Tak . jak się seksownie uśmiecha. Caroline. Później Carolina dziwiła się jak rozmowa o balu mogła płynnie zboczyć na egipskie piramidy. Jego głos był niski. ciepłym łóżku. że kurtyna mroku już wcześniej zakryje lśniące. obracającej sią restauracji na szczycie Space Needle. Mogli jednak podziwiać roziskrzone jak klejnoty światła Szmaragdowego Miasta. eleganckiej. wcale nie zdawały się ulegać złudzeniu. Kiedy decydowali się na tę godzinę. ale zobaczyła jego odbicie w szybie. wpatrując się we wspaniałą grę wody i światła. który słyszała w mroku podczas kilku minionych nocy. Gdyby te słowa wypowiedział ktoś inny. gdy pokonywali samochodem krótki dystans z jej domu na Queen Annę do centrum Seattle.

. Martinie . Odwrócił się do niej gwałtownie. Mógł dojść do tego wniosku. które dodawały ci blasku nocy.Ty mnie nie wykorzystywałaś. co świadczyło o pewnej zażyłości między nimi. co za wspaniała niespodzianka! .Caroline i Lawrence. Lecz wkrótce znów spochmurniały. ponieważ Lawrence obejmował Caroline. że podjęła się przekonania Lawrencea Elliotta. Z pewnością myślał o wyraźnym zachwycie Martina Sawyera. proszę. a kanciaste rysy mocnej twarzy stwardniały w niezłomnym postanowieniu. czar pożądania prysł. I natychmiast poczuła. a ja brałem i cały czas wiedziałem. jak niegdyś on sam był w niewoli. by ubiegał się o urząd publiczny. Uwierz mi.Wejdź. Caroline. To ja jestem wyzyskiwaczem. że widzi nas razem.zaczęła Caroline.Wiem. idąc za nim do salonu. I to jest najważniejsze. Ty dawałaś.odpowiedziała równie miękko.Głos należał do Martina Sa-wyera. no. Przez chwilę wydawało się. tworząc malutkie tęcze. by zajął się polityką i zapomniał wreszcie o zaginionej córce! . dlaczego tak jest.na ciemnych i zdradziecko śliskich od deszczu ulicach. bardzo zimne. Caroline pragnęła zagłuszyć ciszę tysiącem tłumaczeń. . byś to . Ale odmówiłam mu. Ciemnozielone oczy były niemal czarne. Wiesz o tym. . jakie to samolubne. . i bardzo mokre. Napełniałaś mnie swoim zadowoleniem.Ale spotkaliście się. jakiego Caroline dotąd nie widziała.. Kiedy zawiodły jego próby skłonienia Lawrencea Elliotta. . Nie mam nic do dania. wdzięcznie wyciągającej się ku niebu..wyjaśniła pośpiesznie Caroline. gdy zatrzymał się przed jej domem. Martin poprosił mnie. kim jesteś. że jej słowa dotarły do Lawrencea. Ale Caroline widziała napięcie potężnych mięśni jego karku i szczęk. zielone oczy wpatrywały się z napięciem w jezdnię ani razu nie skierowały się na nią. i wiesz. który potrafił być tak łagodny. Jednak Lawrence skoncentrował się na prowadzeniu samochodu .poprosiła go cicho. nic.. i najwyraźniej w doskonałej komitywie. mroczne jak noc. Krople deszczu. 165 Poważnym skinieniem głowy dał jej do zrozumienia. i Caroline zobaczyła nawet błysk pożądania w jego ciemnozielonych oczach.Tak. że nasze spotkanie to przypadek .. wypowiedzieć słowa. Kiedy znaleźli się na ziemi. wpływowego biznesmena. jeszcze zanim cię poznałam.czy wiesz. gdyż maitre dhotel czekał. Stanął przy oknie i patrzył na dwór. Ale .Wykorzystywać mnie? .tu jego głos złagodniał . głos. który teraz wydawał się nierealnym marzeniem. Chwilę później Caroline i Lawrence wsiedli do windy.Musisz wiedzieć. że cię nie wykorzystywałam. nareszcie razem. To ja cię wykorzystywałem. Proszę. Mądre.. . co mogłoby się komuś przydać. . a ja pozwalałem. . które cisnęły mu się na usta w czasie jazdy. że zamierzał to zrobić. Miał przed sobą Space Needle.Chodźmy stąd. bym spróbowała namówić cię do zajęcia się polityką.. I kiedy wreszcie się odezwał.Wreszcie Lawrence przerwał długie milczenie. Dlatego oglądałam tamten odcinek 20/20 i wiem. rozmawiać z tobą.Prawda. pełne nie ukrywanego pożądania.. uwierz. Nie mogłabyś tego zrobić. Caroline. . Tu wtrąciła się żona Martina. być z tobą? . . zwrócił się do Caroline z prośbą.. Nigdy bym tego nie zrobiła. żeby zechciała wypróbować swe niezwykłe zdolności przekonywania na opornym kandydacie. . . jakie to było dla mnie cudowne. i wyszeptał ochryple: . boja czułam to samo. swoim optymizmem. były teraz całkowicie bezbarwne. gdy już zrzucili z siebie przemoczone płaszcze.Nieprawda! . swoją radością. że Lawrence rozluźnia cudownie zaborczy uścisk. Ten śmiech był tak długo więziony. zabrzmiał gorzko i zimno.No.. która zwiozła ich szybko na dół.Jestem pusty w środku.Lawrence i ja spotkaliśmy się przypadkiem.Wiem . i oświetlony świecami przedmiot pożądania.. Na jego twarzy malował się wyraz. by zaprowadzić ich do stolika.Zaśmiał się. prowadząc ją w kierunku windy. Z tego powodu był dziś tak zdziwiony. .

uświadomiła sobie Caroline. Zostań. Caroline .Tak .to ciepło. taką samotność . jest to po prostu odbicie ciebie samej. Caroline słyszała jego słowa.Jego szept był pełen namiętności i rozpaczy. a które należałoby 167 określić jako pożądanie. Serce zabolało ją jak po utracie kochanej osoby. gdyż znała już złowieszczą odpowiedź. wyciągając ku niej ręce. Były to słowa. że te emocje nic nie znaczą w porównaniu z tym. konieczność .. Caroline. Miała czterdzieści lat i pewne doświadczenie.Szczerze wierzy. ale przeraża mnie myśl.robiła. tak cudownie. gdy jestem z tobą. co to znaczy oddać wszystko ukochanej kobiecie. wydawało mi się. . .Nie ma nic złego w człowieku. Jeśli widzisz we mnie dobroć czy łagodność. że możesz teraz odejść i nigdy nie wrócić. . głód. Tymczasem Lawrence wiedział.Gdy wychodziliśmy z restauracji. Caroline. Lawrence poszedł po swój mokry płaszcz. Caroline..Przy tobie czuję się cudownie. Uwierz mi. Mimo to podeszła do niego. . wprowadzał tylko zamieszanie. ..Och. A po jej śmierci złożył uroczystą obietnicę. że czeka nas coś więcej.Ja też tak się czuję w twojej obecności.Och. . a usta witały ją najdelikatniejszym pocałunkiem. To dla niej zniósł siedem lat niewoli i tortur. Nie taki. Claire i Lawrence Elliott kochali się po raz ostatni na kilka godzin przedtem. by on ją przeżywał. by tego nie wiedzieć. że oboje tego chcemy. delikatnie wplatając silne palce w jej jedwabiste kasztanowe włosy. z czym żył.Nie chcę cię zranić. kim naprawdę jestem. namiętność. .Caroline! Kiedy jego palce wplatały się pieszczotliwie w jej włosy. która zakończyła się w dżungli Wietnamu.. . który jest przy mnie. . w jego zaniepokojonych oczach dostrzegła wielką czułość..Ależ tak. że może zostać bardzo zraniona. jakim się staję. Gdy się zwrócił w jej kierunku. że nie ma nic jej do zaoferowania. Caroline nie chciała odczuwać tej bolesnej pustki. przez całą noc. Zamierza odejść i nigdy nie wrócić". . to nie ma nic wspólnego ze mną. "On się ze mną żegna . Powiedział przecież... 166 . Cudownie. że Lawrence zatrzymał się. Caroline wiedziała. obudziły się w niej zdumiewające uczucia. Caroline nigdy dotąd nie doświadczyła takich emocji.. I z całą pewnością nie chciała. który sprawił.były dla niej całkowitą nowością. łagodny i.. ze mną.potwierdził łagodnie Lawrence. których znaczenia nigdy dotąd nie rozumiała w pełni. że nie jest prawdziwy.Był to cichy krzyk rozpaczy.powiedział cicho.ale wiedziała. Poczuła taką pustkę. imperatyw. spojrzała w jego udręczone oczy i wyznała: . nie rób tego. Zanim po raz pierwszy ucałował jej oczekujące wargi. .Ale widok Martina przypomniał mi. że zostanę zraniona. nie odchodź.. Proszę. Jeżeli przy mnie czujesz się mniej samotny. wyszeptał znowu: .Nie boję się. . proszę! . to. Żyłem samotnie zbyt długo. kiedy jestem sama.Z wyjątkiem tego. . bo nigdy nie czuję się.Lawrensie. Ale te wspaniałe uczucia ... nim wyruszył w podróż. Proszę. a od tamtej dawno minionej nocy taka . Dawno temu oddał swe serce Claire i wciąż o niej myślał.. Caroline była przez siedem lat mężatką i w ciągu dwunastu lat po rozwodzie miała kilka romansów.. zanim wpadliśmy na Martina. Jak mógłby ją zranić? Caroline nie zadała tego pytania. że nie ma nic do zaofiarowania. Każdy zaczynał się od przyjaźni. Z odwagą i czułością powiedziała: . mniej pusty. ale seks zamiast ją wzbogacać. przez te wszystkie lata. że widzę swoje odbicie. że odnajdzie zaginioną córkę. ale wydawały się jej bezsensowne i stanowczo nie zgadzała się odrzucić wspomnień o magii. co on czuł.Mylisz się! Jesteś dobry. I wcale nie chodzi o to.

Zawiązała go mocno. jak gdyby Caroline sama opatuliła się ciepło i wygodnie kołdrą. Lawrence wyprostował się i zwrócił w jej kierunku. jaśniejący czystością.. 168 Caroline obudziła się o szóstej rano. Pomyślała sobie. Pod wpływem impulsu Caroline odrzuciła kołdrę i podbiegła do okna. Teraz znowu próbował odejść. pisał coś. lecz z zachłannym pożądaniem wę-drująpo jej nagim ciele. Była już w połowie schodów.. wokół szczupłej talii i nie zatrzymując się nawet. gdy jego pożądanie zostało nasycone. Nie zamierzała go błagać. bardziej intymny. pojawił się serdeczny uśmiech. Pomimo ich zapierającej dech w piersiach intensywności miał wrażenie. . stapiać w jedność nie tylko rozpalone pragnienia. zniknąć bez śladu. powitał ją miękko: . Zamierzał odejść. by widzieć ulicę. Lawrence był w kuchni. o wiele potężniejsze.. Głosem. ale słyszeli ją oboje. gdy nagle stanęła jak wryta: Lawrence próbował odejść ubiegłej nocy. lecz wiele tańców. wyszła szybko z sypialni. kierując się ku schodom. Caroline porwała kwiecisty szlafrok leżący na krześle. a także jego blizny. Kochali się w łóżku. narzucił dyscyplinę swoim potrzebom fizycznym. dopiero świtało. że łatwiej je kontrolować. a został tylko dlatego. zanim ona się zbudzi. co jest ich celem. znowu i znowu. pochylony nad ladą. a jedyne słowa. że to już zbyt wiele. Celem? To pytanie odbiło się przelotnie echem w mózgu Lawrencea. Dzielić się. Idealny wiosenny dzień.. jak gdyby nigdy go tu nie było. i powitał ją właśnie taki widok. Jednak teraz te długo więzione pragnienia uwolniły się i wydawały się inne. znowu.. Jednak jeszcze nie odszedł. stąpając bezszelestnie na grubym dywanie. by uczesać potargane kasztanowe włosy. Samochód Lawrencea wciąż stał na ulicy. nim odpowiedziało na nie jego serce.. jak jego zielone oczy powoli. wypowiadany szeptem. które wypowiadali. że w gruncie rzeczy nie widziała ciała Lawrencea. Wydawało się jej. jak gdyby miały świadomość. Dawać. Przez zasłony przedzierały się jasnozłote promienie słońca. a Lawrence odszedł. Nie musiała go długo przekonywać. . Ale teraz pościel była całkiem gładka. Splatać namiętnie nie tylko ręce i nogi. Przez kilka chwil Caroline patrzyła w milczeniu na niego.intymność była tylko wspomnieniem. bo wzajemny pociąg fizyczny był aż nadto silny. pewniejszy. by odkrywać ich wzajemną namiętność za pomocą innych zmysłów. w którym przez minione trzy noce Caroline słuchała jego głosu. a każdy z nich radośniejszy od poprzedniego. czuły refren. który zdołał przetrwać siedem lat w ciasnej klatce. A Caroline musiała też dowiedzieć się więcej o swych obudzonych właśnie pragnieniach. jaki obiecywała prognoza pogody. Pragnęła ciemności wtedy.Dzień dobry.. Ale cel takiego uporządkowania pościeli był jasny jak słońce.. to były ich imiona. Odchyliła brzeg zasłony na tyle. Świeżo obmyty świat był pogodny. niż je pamiętał . Czego dotyczą? Jak daleko sięgają? Jak bardzo są śmiałe? Nie był to pojedynczy taniec miłości. a na ustach. Że za wiele emocji zbudzi wyobrażanie sobie. jedyny tekst do wspaniałej melodii ich miłości. gdy mogła widzieć Lawrencea tylko w wyobraźni. Był brzask. Ubrał się już. Zasypiała w łóżku wzburzonym ich miłością. i pragnęła ciemności teraz. Człowiek. którym raz po raz szeptał jej imię. Muzyka płynęła z ich wnętrza. Chciała się tylko pożegnać. łączyć coś więcej niż ciała. jak gdyby ta noc namiętności nie miała miejsca. Ubiegłonocna burza stanowiła tylko odległe wspomnienie. bo ona tak go błagała. jego namiętność. Poznała jednak jego siłę. śmielszy. które pieściły ją z taką czułością.Cześć. ale nie miał marynarki.bez wątpienia spotęgowane wieloma latami surowych wyrzeczeń.

.Mam. że mężczyzna. jak księżyc. Caroline doskonale zdawała sobie sprawę. które przekazywała tak wyraźnie. jakby Lawrence właśnie ją pieścił? Ponieważ w jego pytaniu była taka intymność.. W jej przypadku w tym miesiącu szansa na zajście w ciążę minęła. lecz głęboko odpowiedzialnym wyborem.. gdy patrzyła na tego mężczyznę. poznać tajemnice jej łona. Caroline wiedziała od początku. 169 Caroline z powagą skinęła głową. bo wydawało się jej.. Być może minionej nocy Lawrence zamarzył o drugim dziecku. który wiedział o niej wszystko. Jako siedemnastolatek zadbał o to. i to.Oboje nie zastosowaliśmy żadnego zabezpieczenia. by poczuła skrępowanie.Nie używałam żadnego zabezpieczenia ostatniej nocy. . a prowadziła do 170 ekstazy. że głód w jego oczach może okazać się dla niej nie do zniesienia. Nawet najwspanialsza noc namiętności nie stworzyłaby nowego życia. Odczuwała już sygnalizujące to zmiany.była dla Lawrencea tym. powstrzymało ją to. Zadrżała.Mój cykl jest równie niezawodny. -Caroline urwała gwałtownie. . Ale Lawrence tego nie wiedział.. . stał się nieostrożny? A może i dla niego była to kwestia świadomego wyboru? Zakazane pragnienie. Mówią. co zobaczyła: smutek. Chciał być wobec niej w porządku. obrzmienie w dołe brzucha. zanim Lawrence odejdzie uspokoić go. równie gwałtowny . żebyś wiedział. z tym fantastycznym ojcem? Dlaczego miałaby się zabezpieczać przed czymś tak cudownym? Zanim jeszcze mogła rozpocząć wewnętrzny dialog o konsekwencjach takiego wyboru. Zabezpieczenia przed czym? Przed poczęciem dziecka z tym nadzwyczajnym mężczyzną. tak jak pozwolił swym skrępowanym namiętnościom na jedną noc szalonej swobody.gdyż oznaczało ono zdradę w stosunku do innego dziecka. jak gdyby nawet miał nadzieję. Tak musiało się stać . że pragnął więcej. ale Caroline wiedziała.I moje piersi są obolałe. wywołanym namiętnością. Zamierzał zostawić jej uprzejme pożegnanie. pomimo zadziwiających potrzeb jej rozbudzonego pożądania. rzeczywistość sprawiła jej orzeźwiający prysznic. jak gdyby od nowa rozpoczynali cudowną podróż. znał każde jej intymne pragnienie i bezwstydne pożądanie. wciąż widziała ten głód. Również ona musiała coś zrobić. Chciał wiedzieć o niej więcej.Tak . ukochanej córki. nie zgadza się z jej stwierdzeniem. z którym dopiero co spędziła noc. zastąpił go niepokój. Czyżby teraz. Okres powinien mi się zacząć w poniedziałek.odpowiedziała. że kobieta może zajść w ciążę każdego dnia swego miesięcznego cyklu. . że jest to nieco naciągnięta prawda. w kryjącej wszystko ciemności. że w tym miesiącu jest za późno na spłodzenie dziecka. A teraz. że ich miłość nie stworzy nowego życia. Ale jego zielone oczy nie pozwoliły.Chciałam tylko..Ostatniej nocy Caroline pragnęła ciemności. jeszcze więcej. trzydzieści lat później.To znaczy? Caroline zadrżała. . by mieć dzieci dopiero po ślubie. Ale dzisiaj. na które pozwolił sobie. Dlaczego miała wrażenie.. Ostatniej nocy. Łagodny uśmiech Lawrencea znikł.i czuły -jak .bez zastosowania środków antykoncepcyjnych . ale. że nie użyli zabezpieczenia. to marzenie znowu zostało uwięzione. Pośpiesznie dorzuciła: . w jasnym świetle dnia. przestroga dla lekkomyślnych nastolatków. której będzie szukać wiecznie. czym dla niej: nie brakiem rozwagi.Z zapierającą dech w piersiach szybkością stwierdziła.Niewłaściwa pora miesiąca? . że nie ma powodu do niepokoju. bo już mam wyraźne objawy. Jak gdyby wcale się nie niepokoił. . . że ich miłość . nie ulgę. .Pisałem do ciebie. jak gdyby jej dotknął. Wydawało się. która zaczęła się od czułego powitania.

zacznę od czegoś. Lawrence wciąż czekał na jej odpowiedź i przez chwilę Caroline zobaczyła jego niepewność.wyszeptała miękko. Kalifornia Niedziela. jak urządzał jej ogród. Nikt o niej nie wie. . chcąc to usłyszeć. Lawrence przerwał.Lawrence uśmiechnął się do szmaragdowych oczu. tylko ja i jelenie. ale choć jego ciało było tak silne. jak gdyby jego też niepokoiło to.A więc słucham. że zna już jej odpowiedź. czego nie planowałem. I dzisiaj. ale ich rozmowa była tak czuła. Porywał ją. ale zgodziłem się wpaść do jednego domu. Caroline? Lawrence sądził. . Tamtej nocy widziałaś moją dolinę. dba o to. że promienieje ona z jej szmaragdowych oczu. gdybym miał asystentkę. żebym na wszelki wypadek stale miała aktualną receptę... 22 Brenfwood.Będziemy dobrze się bawić. ale zanim wysiadł. naciskał ostrożnie: . ona sama zeszła na dół.Tak wiele czasu minęło. ale teraz. Jednak. tak intymna. że o tym wszystkim zapomniała. I byłbym zachwycony. w morzu dzikich kwiatów. pochłaniał i wielbił. . co we dwoje mogliby robić w ukrytej dolinie. Ich miłość będzie jeszcze lepsza niż ostatniej nocy. W ten weekend nie mam dyżuru. Słowa Caroline zamarły na jej ustach. w których już widział zgodę.Wszystkie mnie interesują. A więc. . wspominając jego pieszczoty. a jutro rano.. a jego zielone oczy powiedziały mu wymownie.Wszystkie. pieściło ją słońce.jego miłość.. Będziesz zaskoczona. Caroline.Czy któraś z moich propozycji interesuje cię? Caroline nie odpowiedziała od razu. jego usta i wygłodniałe oczy.spytał.Powiedzieć ci. a ona pozna prawdę jego blizn. Więc jak tylko otworzą apteki.. Następnie poszlibyśmy do centrum handlowego. co może odsłonić światło dnia.Ale z łatwością mogę kupić kapturek. Nick powiedział Sam i Melody całą prawdę o Raven: jak się spotkali. Znajdowała się daleko. . . Caroline oderwała się od oświetlonych słońcem obrazów pachnącej sosnami miłości. jednej obory i jednej stajni.Nie. nie sprawiłeś mi bólu.. by się pożegnać. gdy już jesteś na nogach. kawę i rogaliki. . Zobaczy jej obnażoną namiętność. co zamierzałem napisać? . . która jest też moją przyjaciółką. o piętnastej rocznicy ukończenia szkoły. Kiedy nawet czuły ton jego głosu nie usunął niepokoju z jej twarzy. 2 kwietnia Nick zatrzymał się przy podjeździe Raven.. Będą się tam kochać. uśmiechnął się i powiedział: .i świeżo omytych deszczem sosen . a jego namiętność jeszcze potężniejsza ani przez chwilę nie sprawił jej bólu. . w świetle 171 dnia. poszedłbym po gazetę. Jest bardzo odosobniona i bardzo piękna. . w dolinie pełnej kwiatów. kochając się. a ja zatroszczyłbym się o jedzenie na piknik. Caroline? ... A teraz jeszcze mówi o jak najszybszym zrealizowaniu recepty.zapewniła go szybko i zadrżała. ojciec oznajmił im tę decyzję niedbałym z pozoru tonem. dodał: . Powietrze będzie przesycone wonią kwiatów . za strumieniem i za lasem.A potem dobrze by było odwiedzić Juliet. gdyby udało mi się wstać bez budzenia ciebie.. a one chętnie jąprzyjęły. . gdzie mogłabyś wykupić receptę. Lawrence zamierzał odejść. Nie mogła tego zrobić. nie budząc jej.Potem moglibyśmy zjeść kolację przy wodospadzie Snoąualmie. . spojrzał na swoje obie córki. . Moja ginekolog.W moim przypadku też . na której byli . jak bardzo urosła w ciągu sześciu dni. będą na siebie patrzeć. Lawrensie .uśmiechnęła się Caroline. jak gdyby ten widok mógł wywołać jej odrazę.To miała być pewna propozycja.Nie .Sprawiłem ci ból tej nocy. gdzie pracowała. ale chciałbym. żebyś zobaczy łaj ą za dnia.i ogrzane czułą pieszczotą wiosennego słońca. Przyjechali ciężarówką. bo bardziej sobie ufają. I jest jeszcze inna dolina.Miałem złożyć ci kilka propozycji.

. że świat jest niebezpiecznym miej scem. markowych strojach czy drogich restauracjach. wydawała sięjeszcze bardziej czujna. bardziej podejrzliwa. Nick wiedział. Raven. Melody. choć obiecywała sobie. 173 Raven starała się ukryć zawód.a naprawdę jest dyrektorem Eden Enterprises.Gdy weszli do domu. Sam . Oboje to wiedzieli. Jej zadziwiająco rude włosy lśniły. Cześć. .Prawdziwa. że Raven będzie całkowicie przygotowana na ich przybycie o szóstej. była zarumieniona i jakby skonsternowana. . że Samantha może zachować milczenie przez cały wieczór. że nie wiedziała. którzy łatwo mogą złamać nam serce. .A ja jestem Melody. Raven uśmiechnęła się do dziewczynek. . Nick nie powiedział córkom.powiedział Nick. by do tego doszło. spochmurniała.Nick drażnił się czule z nadąsaną córką. Raven pragnęła otoczyć ramionami Samanthę. Raven zwróciła całą uwagę na drugą córkę Nicka. Raven. Jesteście punktualni. co się stało? . Jednak po chwili. . .. które wpatrywały się w nią. jak zaprosiła ich wszystkich na kolację do swojego domu. Wątpliwe jednak.Cześć. . jaki jej sprawiła ta odpowiedź. . żeby ten pierwszy raz zjedli gdzieś na mieście. Ciepłe powitanie Raven nie uspokoiło dziewczynki. Naprawdę rozumiem". pełnym ludzi.Bardzo ci współczuję .Nie. co dziewczynki lubią. Teraz Nick kolejny raz zapewnił je z uśmiechem. Samantha nie potrafiła długo dąsać się na ojca. Zamiast tego po prostu uśmiechnęła się i powitała: .zapewniała go Raven.w Chicago. Odrzuciła jego propozycję. Samantha miała równie poważny wyraz twarzy.Upuściłam na podłogę naczynie z potrawką. . Gdy jednak otworzyła drzwi. jak to. iż ogrodnikiem bywa . gdy rozmawiali o tym.Witaj. Mówił on. Nick. gdyż podobieństwo pomiędzy Samanthą i Raven nie ograniczało się tylko do kruczoczarnych włosów i ciemnoniebieskich oczu.przez drugą.Rozbiło się? . . czy będą jechać ciężarówką. To była oszałamiająca myśl. Wiedział. "Mogłaby być moja". Ale tylko jedna odpowiedziała jej uśmiechem. i o tym. jak pragnęła podać coś. jak zareaguje ona na Raven. Oczy miała koloru jasnego nieba i uroczy uśmiech na twarzy. w której mogły siedzieć z przodu obok ojca. zapewnić ją. Jestem Raven. Tematy te obchodziły je równie mało. najprawdziwsza zabawa. Wejdźcie. że Raven uważała go za ogrodnika. Lubiły wysokie siedzenia.To będzie prawdziwa zabawa. że będzie się z tego śmiała. Trudno było nie zachwycać się jej niewinną radością. 172 Nie zamierzał wciągać swych dziewczynek w oszustwo. . dokładnie taki sam jak dwunastoletnia Raven. A jeśli podczas wieczoru prawda wyjdzie na jaw? Trudno. proszę.Cześć.Zgodnie z opowieściami Nicka jego dziewięcioletnia córka była prawdziwym promyczkiem słońca. . Jego stwierdzenie zostało przyjęte z prawdziwym entuzjazmem przez jedną córkę.Przyszliśmy za wcześnie? . czy Lexusem.A ty musisz być Samantha. sprężyste fotele.i z autentyczną niechęcią . W gruncie rzeczy Samantha i Melody wolały ciężarówkę. Jednak Nick znowu zaniepokoił się. jak Raven niepokoiła się o tę kolację. zwijając się w spirale.No więc. Jego skromne córki rzadko rozmawiały o pieniądzach. . że będą się dobrze bawić dziś wieczór. że nie mogłaby jej zranić.Rozumiem jej niepokój. . "Wszystko w porządku . że zamieni to w anegdotkę dla dziewczynek. a przede wszystkim przestronną szoferkę.zapytał Nick.

iż mężczyźni mają swoje potrzeby. powiedziała: -Nie zrobiłam jeszcze sałatki warzywnej. Ale trzeba na to zasłużyć. oddała je. taka wyczerpana. . opiekuńczą.Niedaleko stąd jest nasza ulubiona pizzeria . dodając druzgoczący komentarz do swoich poprzednich słów.Nie wierz nigdy.Naczynie okazało się bardzo wytrzymałe. . gorącą. Proszę. pełna entuzjazmu. czego chce mężczyzna. głęboką. a Blane. żeby zamówić teraz pizzę. że musisz zrobić to. Raven wpatrywała się w zdesperowaną dziewczynkę. a wy przez ten czas lepiej się ze sobą poznacie? Raven czekała.Mój tata nie szuka żony. W tym wieku Raven straciła dziewictwo. .Uwielbiamy pizzę .. .pomyślała Raven . W istocie była tylko małą dziewczynką. Za kilka miesięcy Samantha skończy trzynaście lat. żebyś nigdy. dobrze wiedząc. by wykorzystać w późniejszym terminie. okazał się okropnie niedojrzały. . Po prostu odbiło się od podłogi. . nadaje się do jedzenia i nie pozwolę. obmyła je starannie i włożyła do pojemnika. by pójść ze swym ojcem. A gdybyście tak mi pomogły? Może przy waszej pomocy uda mi się nie wyrzucić jej na podłogę. Córka Nicka tak bała się. 174 Raven stała przy zlewie. która zareagowała z tak instynktownym współczuciem.Naprawdę? To dobrze. bo tak rozpaczliwie pragnęła miłości.. szczęśliwa. które kobiety powinny zaspokajać. a dziewczynki siedziały przy stole i tarły ser. Ale dziewczynka milczała. że Melody i jej niezwykle poważna dwunastoletnia siostra lubią gotować. jak i strach. .Niezupełnie .Na twojej idealnie czystej podłodze? No więc wciąż nadaje się do jedzenia. Podłoga w kuchni Raven rzeczywiście była idealnie czysta. A więc wszystko uzgodnione. . a nie brać siłą. zobaczyła w jej oczach zarówno odwagę.i nie miałam nikogo. Melody trajkotała cały czas. tak jak teraz Samantha . która tak bardzo przypominała ją samą. kochany. "Byłam dzieckiem. Jako trzynastolatka czuła się taka stara. z całym mnóstwem kobiet. więc ma swoje potrzeby. Krojąca pomidory Raven tylko cudem nie skaleczyła siew rękę. ale to nigdy nie myślała. krojąc pomidory. Każdy chce być lubiany.Nie mogę uwierzyć. by zaczerpnąć . . A przecież właśnie wypowiedziała z powagą słowa. że straci ojca. . że mężczyźni czy chłopcy mają prawo żądać czegoś od ciebie. że Samantha uprze się. . Wówczas Raven.Raven przerwała. iż pokonała wrodzoną nieśmiałość i wygłosiła to niezwykłe oświadczenie.Tak. Melody . w które żaden kochający ojciec nie pozwoliłby córce uwierzyć. A także dlatego..uroczym chichotem. i gdy podniosła z niej mięso i jarzyny. . Zanim Raven zdołała sformułować odpowiedź.To dobrze. poniżające przekonanie.Raven podeszła do stołu i usiadła.Ale potrawka się rozlała. Ale teraz uśmiechnęła się z wdzięcznością do dziewczynki. Raven już o tym wiedziała. by twój ojciec powiedział ci. Podczas pracy nad sałatką. . który jej pragnął. coś takiego? Naprawdę to zrobił? . Samantha zareagowała na tę próbę żartu ze strony Raven zaskoczonym spojrzeniem. . Wszyscy mają do tego prawo.szybko stwierdziła Melody.Może pójdę i kupię coś. . szesnastoletni "mężczyzna". Pomyślałam więc. dwunastoletnia córka Nicka odezwała się znowu. Jednak Samantha znała miłość. by się zmarnowała. kto by mnie kochał i chronił". Ale nie zamierzam podawać jej gościom. Dlatego spotyka się z kobietami. ale gdy jej starsza siostra wygłosiła to zadziwiające stwierdzenie.przyznała Samantha. bo miał swoje potrzeby.Nie. nagle umilkła.Uśmiechnęła się krzywo. . że od swej matki przejęła destruktywne. Nick nieraz jej to sugerował. Gdy teraz Raven zwróciła się w kierunku Samanthy.Jest mężczyzną. żądać.powiedział Nick.

co w jej mocy.. Może dziewczynka myśli. gdy usłyszał. Uświadomiła sobie. Przez bardzo długi czas wierzyłam.Wcale nie było w tobie nic złego. . rozmawiano już w kuchni o ulubionych zespołach muzycznych dziewczynek.Och . Stwierdził. . -Wszystkie trzy siedziały bardzo poważne. -W końcu uwierzyłam. więc gdy mnie zostawiła. . Samantha nie zaprzeczyła. Potem Raven. iż powiedziała nam coś podobnego. że Samantha patrzy na nią oczyma szeroko otwartymi ze zdziwienia. zostałam całkiem sama. jak długo próbowała zostać matką. a nie seks. Ale teraz jasne było. .Zbyt trudno to wyjaśnić . co powiedziałam. I niemal równocześnie.Nie widziałam jej od piętnastu lat. że nadawałabym się do tego. że mogłabym być matką.Możliwe. że Raven naprawdę ją zaskoczyła. Nigdy bym się na to nie odważyła. że odeszła z własnych powodów. może nawet przebłysk nadziei.Posłuchaj mnie. . Raven widziała jej zmieszanie. że to. to na starszą siostrę. . . .Ale nie było . Poza tym nie jestem wcale pewna. Raven pomyślała o tym. kierując się intuicją zrodzoną z bólu. nowej matki.Jestem pewna. To. te "potrzeby". Co więc starsza córka Nicka chciała osiągnąć za pomocą tego stwierdzenia? Czy miała nadzieję. że nigdy już się z nią nie spotkał .W końcu zrozumiałam. nie było niespodzianką dla Raven. To niczyja wina. . A kiedy pewnego dnia pojawiła się nieoczekiwanie w naszym domu. . odezwała się Samantha. reagując z żarliwą opiekuńczością.dodała Melody.tchu. Kiedy Nick wrócił z pizzą.zwróciła się w końcu do dziewczynek. bo było we mnie coś złego. Najwyraźniej nie dziwiło też Samanthy. ale o wiele ciszej. Tak po prostu jest. otwierając szeroko ze zdumieniem błękitne oczy i spoglądając to na Raven. chciałaś powiedzieć.. że skłoni podstępem Raven. najwidoczniej równą opiekuńczości Nicka. . by zgodziła się.odparowała natychmiast Melody. że to bardzo niewłaściwe z jej strony.Z pewnością. Nie próbuję zostać twoją matką. które wspomniała z taką powagą.Przedtem nawet nie znałyśmy Jeanette. nie ma sensu. że odeszła z mojego powodu. powiedziała cicho: . lub nie chcesz.No cóż. jak Jeanette powiedziała nam. że będzie matką kochającą. .spytała Melody. rozgniewało to tatę. Nie dostałaby dobrej oceny jako matka. Ale natura wiedziała swoje. Nigdy nie miałam ojca. że taka jest prawda. Najprawdopodobniej nie.Melody wzruszyła ramionami. 176 . że ma! . ale naprawdę sądzę. Zdecydowała się wyjechać na kilka tygodni przed ukończeniem przeze mnie średniej szkoły.Dokładnie to samo mówił tatuś. . oznaczały tylko towarzystwo innych dorosłych.Melody uśmiechnęła się i zapytała: . o co tu chodzi? Nie zamierzała wyrażać się jaśniej. kiedy usłyszał. .Dlaczego nie? . że "potrzeby" są tylko określeniem czegoś. .Właśnie. a potem powtórzy to swojemu ojcu? Być może. co dla niej było całkiem niezrozumiałe. sióstr ani braci. że to ty nie potrzebujesz. ponieważ na przekór wszystkiemu śmiała wierzyć.zawołała Melody. Nawet od czasu do czasu uśmiechała się uroczo. Jeszcze bardziej się zdenerwował.W porządku.. Samantha już się nie dąsała. że on widuje się z nią. bo 175 mężczyźni mają swoje potrzeby. .wyszeptała Melody.Jaka była twoja matka? . Może dla Samanthy. że gospodyni tego domu całkowicie zwariowała? Może nie ma pojęcia. czując się porzucone przez swoje matki. wyraźnie dając do zrozumienia. zgadzam się z nim. proszę. że mężczyźni mają swoje potrzeby. co mówiła. i powiedziała łagodnie: . że Nick chroni swoje ukochane córki przed wszelkim złem. że robiła. .Nie każda kobieta jest stworzona na matkę. Samantho.

oznajmiła. gdy tylko dziewczynki zasną. Nick przyjedzie do niej. zawieszonego gdzieś pomiędzy niedowierzaniem a nadzieją. które z radościąje zaspokoją. Piętnaście po dziewiątej Nick zaczął przypominać.Przynajmniej miałyśmy okazję porozmawiać.a jej błękitne oczy błyszczały. ale teraz szło o coś więcej . by je poznała. że pora już iść. gołe nogi. śmiać się i razem pokonywać najtrudniejsze nawet problemy. że nie byłaby dobrą matką. Po chwili wahania dodał. co jeszcze powiedziała Samantha. Potem przez dziesięć dni nie będą się mogli spotykać. wyjeżdżali rano do Denver. chronić. że również Samantha pójdzie w jej ślady. by jego gorąco kochane córki nigdy nie ceniły się zbyt nisko. która smarowała wazeliną chude.. bo rozpaczliwie pragnęła być kochana. wydzierających się z tego samego miejsca. A w tej chwili. Co więcej. przyglądała się Raven z punktu obserwacyjnego. że to tylko jakiś miraż. Ale przecież ona sama mówiła. kiedy minęła jedenasta Raven zaczęła już tracić nadzieję. Raven. były też zadziwiająco głupie. Raven uśmiechnęła się do niej. by się nie poddać... Spotkanie miało się zakończyć o ósmej trzydzieści. Na ogół była jednak spokojna. Opowiadała im o śnieżnych zimach w Chicago. 177 A Raven zaczęła płakać.. Dlatego dzisiaj. wspominając. Emocje całego wieczoru uzewnętrzniły się teraz w istny potok łez. obie wzruszyły lekceważąco ramionami i nadal z uwagą słuchały Raven. a Melody kładła się zawsze o dziewiątej. Każdej nocy w tym tygodniu Nick pojawiał się krótko po dziesiątej.chciała kochać. Raven zadrżała. znacznie upiększając prawdę. którzy zwykle czuwali nad śpiącymi dziewczynkami. że i ona chce położyć się najpóźniej o dziewiątej. Melody uścisnęła ją gorąco. jak bardzo jest niekochana . a Raven pocieszała się. sądziła z początku. stanowiły one tylko zimne i gorzkie przypomnienie.. by sądziła. Ale ósma trzydzieści nadeszła . Raven przez całe swoje życie tak właśnie postępowała. To były słowa oszałamiające. że pomimo katastrofy z potrawką wieczór przeszedł bardzo dobrze. jak i Raven zamierzali dopilnować. tak jak przez cały ostatni tydzień. która godzina. Kiedy Nick cicho powiedział dziewczynkom. nigdy nie rozmieniały się na drobne. Pragnęła być kochaną.. . Nick wyjaśnił Raven. a choć zarówno Nick.Przepraszam za tamte moje słowa. stojąc na ganku.i minęła. ale powstrzymała się i tylko powiedziała: . Tak. które zrodziło niebezpieczny potok łez.. czujna. dlatego zostawił je na chwilę. że tej nocy. a oni odpowiedzieli jej w ten sam sposób. niż ona i Nick wyobrażali to sobie. Nick nie miał zamiaru powierzyć opieki nad swymi ukochanymi córkami byle komu. wielbić. szokujące. Przez jedną cudowną chwilę wydawało się. Łzy lały się strumieniami. jego młodszej córce kleją się już oczy. że gdy Samantha dowiedziała się o zaplanowanej kolacji. pomachała im ręką na pożegnanie. Dlatego zawsze marzyła o dziecku.. bo dla małej dziewczynki. Rodzice Nicka. by odwiedzić córkę i poznać swego pierwszego wnuka. bo na przekór wszystkim zawsze wierzyła. Moglibyśmy rozmawiać. by pouczyć się jeszcze w ostatniej chwili do egzaminu. który bardzo przypominał głos Victorii Wainwright-Calhoun. o wiele lepiej. Nick nie dał jej powodu do tego. i nawet gdy jasne światła jego ciężarówki oświetliły jej podjazd. a może nawet wcześniej. Z góry zaplanowali. Ale nawet ta pokrzepiająca prawda nie mogła pokonać milczących krzyków. Nick ma swoje potrzeby i całe mnóstwo kobiet.. #Ojca obie dziewczynki podziękowały Raven za kolację.i niegodna miłości. że interesuje go coś więcej poza kilkoma nocami namiętności. że jest w stanie kochać. że nazajutrz czeka dziewczynki szkoła. Chwilę potem światła ciężarówki Nicka znikły w ciemności. . Widział. bo zamierza wstać wcześniej. chciał. gdy wyszedł kupić pizzę. Samantha miała rację: on nie szuka żony ani matki dla swych córek. że pomimo bohaterskich wysiłków. o dziwo. była tego całkiem pewna.. A jeśli wierzyć głosowi. przeszywające. Nie zostawiajcie mnie! Zabierzcie mnie ze sobą! Moglibyśmy być rodziną.

że wart jest wiele. jest za wcześnie. Ale w końcu staną się rodziną. 179 I w ciągu tej poważnej . Chcę. kiedy otworzyła mu drzwi. które zapragną Nicholasa Gaulta.. znacznie więcej. . że pewnego dnia stanie się rzeczywistością. przywitała się ciepło: . On wcale jej nie potrzebuje. Potem. To z nerwów.szeptał Nick w jej jedwabiste czarne włosy. Od razu zorientuje się. byśmy byli rodziną.rozmowy wspomni mimochodem. . Nick wpatrywał się z namysłem w jej piękną twarz.Nie. by mówić z dziewczynkami o jakichś planach. by odkryć swe sekrety.. Będą musieli spędzać razem więcej czasu i razem znosić gorsze momenty. w trakcie której zgodzą się... że zbyt fantazjuje.Cześć. Ale gdy wpatrywał się w szafirowe oczy.Nick przyciągnął ją do siebie. które z pewnością się przytrafią. Nick widział. Nick.powiedział Nick. Powiedzieć jej. . . . Oboje potrzebują więcej czasu.. że ukrywała przed nim coś bardzo ważnego. by już na zawsze dzieliła z nim życie -i życie jego córek.Naprawdę nie wiem. szare oczy płonęły pożądaniem. Raven siłą woli powstrzymała łzy.Cześć. uświadomił sobie. uśmiechnął się do niej z nieukrywaną czułością. Wracając do Raven dzisiejszej nocy. wszystko poszło dobrze. kiedy dawne lęki Samanthy przeważą nad rodzącą się nadzieją. . Samantho. To było wspaniałe marzenie i Nick ufał gorąco.Raven? Co się stało? "Chcę mieć ciebie i twoje śliczne córki. . nawet Sam. Nick zamierzał powiedzieć jej. i nic ją ono nie obchodzi. więc wszystko wylało się ze mnie teraz.. jak się jej wydawało. że zdradziła mu tylko część prawdy.. a jest przecież mnóstwo innych kobiet. a szafirowe oczy Raven rozbłysną szczerym zaskoczeniem. że ją kocha. jakby byli rodzicami.Raven? . że choć wieczór bardzo się udał. Ukrywając nagły niepokój. i nie miałam czasu. pięć dni po pamiętnej kolacji z pizzą. Jeśli będzie tak płakała. zbyt wiele" . . . Więc oboje mają teraz swoje tajemnice. . którzy razem troszczą się o swoje ukochane dzieci. że jest o wiele za wcześnie. i. Wiedział. W sekretarka Raven oznajmiła przez interkom.Były zbytnio podniecone.Więc dlaczego płaczesz? Raven uśmiechnęła się niepewnie. spytała łagodnie: .powiedziała szybko Raven. jak mówi jej te słowa. Bez żadnego ostrzeżenia Raven znowu wybuchnęła gwałtownym potokiem łez i milczących krzyków rozpaczy. że nie wiedziała dotąd o jego bogactwie.i radosnej .Nie mogły zasnąć . A potem wyobrażał sobie poważną rozmowę.Może dla ciebie nie był to udany wieczór . W tym jednym słowie Raven wyczuła panikę i drżenie. Samantha najwyraźniej powiedziała coś. Słyszała czułość w jego głosie.O co chodzi? Wszystko poszło tak dobrze. a te słowa brzmiały. Kalifornia Piątek. odejdzie od niej.178 . Jego dłonie łagodnie ujęły jej twarz. a może szczególnie Sam. że chce. miłością.. Raven. To naprawdę urocze dziewczynki.. wiele milionów. bardzo dobrze.wołała w duchu. Oczarowałaś je. a Raven odpowiada mu z radością. o pierwszej w południe. by popłakać nad rozlaną potrawką. Raven pomyślała. Niepokoiłam się tym wieczorem.Odbiorę . w których kryły się tajemnice.. 7 kwietnia. Chyba że do łóżka. co zraniło twoje uczucia. pewnie bardziej. niż sobie uświadamiałam. wciskając migoczący przycisk w swoim aparacie... Chcę tak wiele. że dzwoni Samantha Gault. 23 Century City.

a tata ma dziś po południu ważną naradę. Znajduje się to na North Faring Avenue w Holm-by Hills.Oczywiście. wyciągnęła rękę do kobiety. .Nadal nie bardzo rozumiem.Czy mogłabyś przyjechać teraz? . uśmiechając się do swej małej przyjaciółki.Nie. jak tylko skręciła w ocieniony drzewami podjazd do Westlake. że Samantha nie będzie mogła tak po prostu wsiąść do samochodu . Co mogę zrobić? . Kobieta przedstawiła się jako dyrektorka szkoły i natychmiast wyjaśniła przyczyny swojej obecności. że dyrekcja troszczyła się o bezpieczeństwo wszystkich pupilek... Tylko powiedz gdzie i kiedy? . moi dziadkowie są w Denver. żeby porywano ją dla okupu.Oczywiście. Samantha westchnęła. Błękitne oczy Samanthy odpowiedziały jej wdzięcznością i rozbłysła w nich . ale żadne z nich nie było tak ważne. . które mogły zostać porwane w celu wymienienia ich na cząstkę ogromnych bogactw ich rodziców.. dla potencjalnego porywacza mogła mieć mniejszą wartość od swoich koleżanek. Pomyślała też. i nie zamierzała dowodzić w obecności Samanthy. Samantha zadzwoniła do mnie. Na Raven wywarł wrażenie fakt. To znaczy. pani Winter. poznawanie nowego gatunku róż. Samantha była ukochaną córką wziętego ogrodnika.Mamy pewien kłopot. że kiedy Samantha zadzwoni. zobaczyła na twarzy kobiety zaskoczenie.powiedziała spokojnie Raven. nie .Nic. i jedną z najdroższych. . Jesteś chora.Przyznaję.Chodzę do Westlake. . niewinnych. ale zapewne Samantha powiedziała pani.Raven wiedziała też. Przestrzegamy surowo zasady.Mogłabyś zabrać mnie ze szkoły do domu? 180 . Stała przy krawężniku przed głównym wejściem..Prawdę mówiąc. co robił Nick: pielęgnowanie ogrodu.Przyjaźnię się z nią .kobieta nie zamierzała na to pozwolić. że choć dla ojca była bezcennym skarbem. -Niedaleko stąd. gdzie to jest. A ponieważ Nick. wysiadła i uśmiechając się pokrzepiająco do Samanthy.Dzień dobry. Natychmiast stało się jasne. . Po prostu muszę pojechać do domu.Samantho? . pan Gault jest zajęty. z którymi mogła mieć dzisiaj do czynienia. Gdy Raven zatrzymała się obok. . Jestem Raven Winter. . nie jest tak ważna. miała umówione spotkania. małych dziewczynek. planowanie żywego obrazu złożonego z kolorów i woni. jak to. Raven spostrzegła Samanthę. których nie ma na tej liście. bez względu na ich bogactwo. . ale wątpliwe. by zabrano ją do domu. Przypuszczaliśmy. niemal członkiem rodziny.odpowiedziała Raven.Co się stało? . którego najwidoczniej stać na opłacanie wysokiego czesnego w szkole. że szkoła dla dziewcząt w Westlake jest jedną z najlepszych prywatnych szkół w tej okolicy. niecałe piętnaście minut jazdy. . Towarzyszyła jej jakaś kobieta. . że jest całkowicie niegroźną osobą. Oczywiście..Więc jestem do twoich usług.Jestem taka niemądra! Ty też pewnie masz dziś ważne spotkanie. co łączy panią z Samanthą. . aby nie wypuszczać uczniów z ludźmi. Raven wyłączyła więc silnik.Wiem. . Jak tylko odłożę słuchawkę. jak Samantha. dziękuję. Raven nie była tym zdziwiona. że sytuacja jest dość wyjątkowa. Zamiast tego spróbowała załatwić to w inny sposób: udowodnić. iż jej dziadkowie pojechali do Denver i dlatego nie można 181 tym razem na nich liczyć. W Westlake uczyło się wiele dziedziczek z Platynowego Trójkąta. . że żadna z wielomilionowych umów. Samantho? Mam zabrać cię do lekarza? . przyjedzie osoba wymieniona w jej aktach jako opiekun.

Raven pomyślała o tym.Dobrze. . potykając się.przywitała się Raven. żeby umieściła ją pani w aktach Samanthy. Ale czy w gruncie rzeczy nie chodzi o to. by zrobić sobie wolne na resztę dnia.Nie wiedziałaś? Matka nic ci nie mówiła? -Nie.Byłam przerażona. że dyrektorka pozwoli mi pójść z tobą. wyjęła z torebki wizytówkę i wręczyła ją dyrektorce. że umiera.. wszystko jest w porządku.Chciałabym. . biegła do domu. jak nietypowe są jej . Raven pochyliła z namysłem głowę i dodała macierzyńskim tonem: .Może nawet nieco straszna.Dyrektorka wreszcie się uśmiechnęła. . kiedy wpadła do sypialni. .. jej matka również klęła. Niech zrozumie.Naprawdę. W pełni popieramy i doceniamy taką politykę szkoły.Czy ty się bałaś? . wytłumaczy jej wszystko. nic nikomu nie mówiąc. skoro nie zamierzałam odejść bez ciebie. Nie miałam pojęcia. że mnie zna i. ale nagle wróciły do niej z całą siłą wspomnienia i związane z nimi emocje.Mam okres. gdy dostałam okresu. A potem.Byłam jeszcze mała. by w jej głosie nie było goryczy i nagle zorientowała się.. Wspaniale. a Samantha podeszła do niej.Cześć. dziewczętami". . Raven nie miała pojęcia. że jego córka z małej dziewczynki przekształciła 182 się w młodą kobietę. by w jego obecności powiedziała. Pierwsza miesiączka to sprawa naturalna.Dziękuję.Cześć . Kochanek matki zareagował na jej wyznanie potokiem kpin i przekleństw. który chwilę wcześniej wydawał się absolutnie nie do pokonania. że za pierwszym razem tak będzie lepiej. znajdowała się na z góry przegranej pozycji.Rozumiem pani obiekcje. kaszląc i śmiejąc się przepalonym głosem. że Nick bardzo ucieszy się. Okazało się jednak. Krwawienie i skurcze za drugim razem niemal całkowicie zniknęły. . przyjaciółkami. . Na to. .Ciemnoniebieskie oczy Samanthy błyszczały z podziwu. . Ale szkolna pielęgniarka powiedziała. Była tak przerażona. że koszty miesiączek Raven są bardzo niewielkie. .odpowiedziała Raven. jak Nick zareaguje na nowiny Samanthy. Raven otoczyła ramieniem swoją młodą podopieczną. . . . I teraz jestem spokojna. .I że jej ufam .Więc dosięgło cię to przekleństwo. co się stało. która ją pocieszy. ale także bardzo ważna. ale nie przekręciła jeszcze kluczyka w stacyjce. Więc.. by nie zjawiali się w szkole jacyś nieznani ludzie pod fałszywymi pretekstami? Jestem tutaj. wiem o tym i może nawet nie powinnam iść do domu.To nie jest w gruncie rzeczy choroba.Raven postarała się o to. miała silne skurcze. Czy jednak również w takiej sytuacji będzie zadowolony? Raven miała taką nadzieję.taka nadzieja.. Owego popołudnia Sheila była w łóżku ze swoim aktualnym kochankiem. . że Raven postanowiła jak najszybciej załatwić tę sprawę. .Naprawdę? No cóż. .No cóż. przekraczając niewidzialny mur. . ale zanim skierowała się z nią do samochodu. jak gdyby tam czekała matka. ponieważ Samantha do mnie dzwoniła. że broni Sheili Winter. kiedy obie znalazły się w jaguarze. Nie sądziłam. Samantha wzruszyła ramionami i stwierdziła spokojnie: .wtrąciła cicho Samantha. iż jest to sprawa "między nami. że to dobra okazja. co się dzieje. Zapięły już pasy bezpieczeństwa. Raven. Myślę. powiedziała: . Mama nie zdążyła mnie uprzedzić Raven ukryła gorycz. iż Samantha do niej zadzwoniła. jesteś chora? . myślała. To jasne. Jadąc do Westlake. -Byłaś naprawdę wspaniała. zatroszczy się o nią. matką i córką. Raven uznała. Wyszła ze szkoły. Krwawiła.. Oboje spojrzeli z gniewem na Raven. zgadzam się z pielęgniarką. .Dziękuję .Chciałam się tylko upewnić.Proszę bardzo. a potem jej matka zmusiła ją. A mnie będzie jeszcze więcej kosztowało posiadanie dziecka.

Raczej nie.Jednak twój tata jest w domu.Przez jej ładną buzię przemknął figlarny uśmiech. bez wątpienia stanowiącym dzieło Nicka. jak bardzo ma zniszczony organizm. Przypuszczała. . Raven doskonale orientowała się. . Potem wprowadziła Raven do eleganckiego. Rezydencja okazała się budynkiem w stylu kolonialnym. aż do college. To nieprawda. Uczą nas w szkole o menstruacji i kilka moich koleżanek już ją ma. że nocne wizyty Nicka u niej były czymś wyjątkowym. A kiedy poszła do studenckiego ośrodka zdrowia na swoje pierwsze badanie ginekologiczne i podała. 184 .menstruacje.Dziękuję. Raven zobaczyłaby swoje odbicie w zabytkowym lustrze.Poczułam się trochę dziwnie. Policzki Samanthy zarumieniły się. znajdującego się na jednej ze wspaniałych posiadłości. . Chciałam. Jednak nawet wtedy Raven wiedziała. . na które nie dostała dotąd odpowiedzi: . . krętymi ulicami pomiędzy rezydencjami. ale .W niedzielę powiedziałam. Dlatego też. gdyby w nie spojrzała.szepnęła Samantha. -W porządku. że jadą do domku ogrodnika. że ma wielkie szczęście. jakby coś mnie głęboko w środku ściskało. co może mi być potrzebne.Zdziwiona Samantha otworzyła szeroko błękitne oczy.Muszę ci się do czegoś przyznać . Raven poczuła niepokój. .Nie. żebyś to wiedziała. Z nikim się nie umawia. że to wcale nie jest szczęście. nie godzin.Nie. choć nie widziała na twarzy Samanthy przerażenia. wprawnie przebierając palcami po tablicy z numerami. Samantha wyłączyła system alarmowy najnowszej generacji. . że skurcze trwają u niej kilka minut. Babcia i ja kupiłyśmy parę miesięcy temu wszystko. wspólne tajemnice i sekrety. jest zawsze z nami w domu. Raven jechała ostrożnie według wskazówek Samanthy wąskimi. że mi to powiedziałaś. Widzę jego ciężarówkę. . Ale nie było tu domku ogrodnika. ale się nie bałam. że Nick nie zawsze spędza noce w domu. . ale podoba się mnie i moim przyjaciółkom. Rozmawiałam też o tym z babcią.Mnie też . Miała macicę dziecka kwasu.Tam trzeba skręcić. Kiedy nie pracuje.A czym? . jak marzyła o tym.Wiem. by mieć przyjaciółki. . jak dojechać do East Gate w Bel Air? . Gdy wreszcie skręciły w prywatną drogę dojazdową. pielęgniarka powiedziała jej. . znowu zadała pytanie.Do pracy nie jeździ ciężarówką. Miło z twojej strony. Jej palce drżały lekko.Na pewno nie grozi mi omdlenie. Więc dokąd jedziemy? . ale nie mam zawrotów głowy.Omdlenie? . Pierwszy okres Raven był przerażający. że mój tata umawia się z mnóstwem kobiet.Nie bałaś się? 183 .powtórzyła Raven z cichym śmiechem. Przy skurczach mam wrażenie. nie w dniach. pokrytą bliznami i bezpłodną.szybko zapewniła ją Raven. .Zabieram cię do domu. . Jej skąpe i bezbolesne miesiączki były kolejnym dowodem na to. I już były w Bel Air.Oczywiście. Czy zatrzymać się przy aptece? . kiedy podsłuchała narzekania koleżanek. .Lexusem. Nagle przypomniała sobie. gdy przekręcała kluczyk w stacyjce. zanim skręciły z Bulwaru Zachodzącego Słońca do Bel Air. usytuowanym w ogrodzie.Nie masz silnego krwawienia ani bólów? . że to staromodne słowo. a czas krwawienia liczy się w godzinach. Nie ma go w domu.Wiesz. jak była dwunastoletnią dziewczynką. marmurowego holu. Jednak chciała wierzyć. .

Samantha zajrzała do notatnika. Nick najwidoczniej zamierzał być w domu przed córkami.Westwood Marąuis. jakby była jej matką. ale nigdy nie wpuszczano do innych pomieszczeń ich wspaniałego domu. Chodziło o dziewczynkę. dopiero wtedy.Bardzo chętnie. była dziewczynką. Ale nie w obecności Samanthy.spytała. gdzie jest kuchnia. ale teraz. kiedy telefonował na jej prywatną linię. kim naprawdę był: Nicholas Gault. prezes i dyrektor zarządzający Eden Enterprises. Raven rzuciła okiem na zegar. że ona wciąż tu będzie. podała kartkę Raven. żeby nie wracały do pustego mieszkania. Najwidoczniej było to dalekie od prawdy.Tu jest jego dzisiejszy harmonogram.Zostaniesz jeszcze. Jeśli pokażesz mi. nie potrzebowała patrzeć na swoje odbicie.godzina po godzinie -wszystkie zajęcia Nicka wraz z numerami telefonów. Czyjego stalowoszare oczy rozbłysną wściekłością. podsycając i tak już palący ogień bólu. Wściekłość. co się dziś stało. która stała się kobietą. która wróciła do kuchni. pustej rezydencji. że gdy Ni zadzwonił do niej tuż przed dziesiątą. gdy weszła do rezydencji i pojęła całą głębię zdrady Nicka. Przeglądając harmonogram dnia. . Od telefonu Samanthy czuła się tak. Raven przeniosła się znów myślami do Lake Meadow. którą można wykorzystać. i nie miała żadnych użytecznych informacji o normalnych miesiączkach. Przez dwadzieścia lat bezskutecznie próbowała zajść w ciążę. Z powodu wyjazdu jego rodziców do Denver nie widzieli się od chwili. gdy zostanie sama z Nickiem. . Najwyraźniej została przygotowana dla jego córki na wypadek. gdyby musiała się z nim skontaktować. A wtedy i on zobaczy jej wściekłość.tego nie zrobiła.00 . dzielącą dziewczynki . i kilka razy w ciągu dnia. -Potem. ponieważ nie chce słyszeć jego słów pełnych pogardy. . Samantho . gdy tylko doszły do kuchni. . Pod Sj umieszczono adres biura na Wilshire Boulevard. gdy opuścił ją w poniedziałek o świcie. i nie miało to nic wspólnego z jej instynktem samozniszczenia. . każdej nocy. Nick nie zostawiłby swojej ukochanej córki samej w domu i ona też tego nie zrobi. jak najbardziej obojętnie. Uświadomiła sobie. że odkryto jego kłamstwa? Prawdopodobnie tak.Zobaczmy. Raven uświadomiła sobie.Gdzie twój tata ma dziś naradę? . jeżdżąc z jednego ogrodu do drugiego. że znalazła się w tej kuchni. podczas gdy ty będziesz się mogła przebrać. kim jest naprawdę Nicholas Gault. ostatnia pozycja na ten dzień. Ale Nicholas Gault nie chciał jej tutaj. Na górze kartki znalazła odpowiedź na pytanie. a potem . Była tu przez pomyłkę. nie ból.dom. Zostanie tu jeszcze trochę. Gdy Samantha prowadziła ją do kuchni. sprawiała wrażenie bardziej kruchej niż poprzednio. gdy dziewczynki poszły do łóżka. Zakończenie narady zaplanowano na godzinę 185 drugą trzydzieści. kim jest naprawdę: przepiękną istotą z lodu. by przypomnieć sobie.. zanim poszła na górę przebrać się. Co za ironia losu. Rzecz jasna Raven bywała w wielu rezydencjach w Bel Air jako mile widziany gość. Być może zaczynało do niej docierać głębsze znaczenie tego. której pozwalano przyrządzać w kuchni posiłki dla rodziny Wainwrightów. Wraz z pierwszym okresem nieodwracalnie przekroczyła niewidzialną linię.odpowiedziała Raven. ponieważ udawała matkę i eksperta w dziedzinie miesiączek. Raven? Mogłybyśmy zjeść ciastka i wypić lemoniadę. Następna linijka. jak zwykle pozbawiona instynktu samozachowawczego. głosiła: 15. Samantha. Raven zastanawiała się. że Nick dzwoni do niej z budek telefonicznych. pobawić się. Jednak często ze sobą rozmawiali. . Oczywiście w obu przypadkach była oszustką. . miał właśnie rozpocząć naradę w sprawie budowy hotelu na Maui. Raven miała wrażenie. Nick zjawi się w domu za trzy kwadranse. przyrządzę lemoniadę..wyrzucić. Na starannie wydrukowanej kartce widniały . nie powitał jej w swoim domu.

poderwała się z krzesła Samantha.od kobiet. Nick spojrzał na Raven.Raven pomyślała. . Na jego ustach pojawił się uśmiech.Nigdy nie siedziałam na koniu.Musisz spróbować! Spodoba ci się.Tak. stając na progu wspólnego życia. Wylękniona. na werandę. Zgodnie z propozycją Samanthy zabrały lemoniadę i ciastka i wyszły na dwór. co Nick przeżywa. Dzięki temu będą mogli sami porozmawiać. mając nadzieję. .Ale wszystko wydaje się teraz bardziej straszne? 186 . z jakiegoś powodu pewien. Nick rzucił okiem na zegarek.. że córka tak czule go wita. dopóki nie wyjaśni wszystkiego. Gdy Samantha entuzjastycznie rozwijała plan wspólnego weekendu na ranczo w Santa Barbara. gdzie usiadły przy niebieskozielonym stole z kutego żelaza. by je przebyli bezpiecznie. Miłości. . . . Oczywiście nie będzie ona całkowita. dopóki w rzucających błyskawice szafirowych oczach nie pojawi się zrozumienie. i miłość. . by ją pokochano. że Samantha może zobaczyć w jej oczach smutek. przylegającą do salonu. Oczywiście nie na koniach do gry w polo. ozdobioną złotym napisem "Santa Barbara Polo Club". Samantho? Samantha skinęła głową. Nick szedł w kierunku wschodniej części rezydencji.Też byłaś taka w moim wieku? . Jego mała dziewczynka stała się kobietą. . Sprawiała wrażenie bardzo smutnej. Jak gdyby szukały chłodu.Zadzwoniłam do Raven. Spojrzała na jaskrawozieloną koszulkę dziewczynki. Jak mogłaby to . zaskoczony. no .Chyba tak.. ale ty się tak naprawdę nie zmieniłaś. I bardziej realne. Weranda wychodziła na różany ogród i z jej majestatycznej wysokości można było również podziwiać jeden z najbardziej efektownych widoków południowej Kalifornii: położone w dole Miasto Aniołów i migoczący za nim jaskrawobłękitny Pacyfik. Może pragnęła cofnąć czas. znowu być dzieckiem? Raven na razie nie rozpoczynała rozmowy na ten temat. i poczuła gwałtowny przypływ miłości. Już widział jak Samantha dorośleje. .wyrzuciła z siebie wreszcie Samantha. .Tatusiu! . że ogarnie ją całą. a ona podwiozła mnie do domu.Pod wieloma względami tak. by mieli te pół godziny już za sobą. rozpaczliwie pragnęła. palce Raven zacisnęły się jeszcze silniej wokół szklanki z lemoniadą. pragnął. Nie mógł się doczekać. . zakochuje się. . że Raven odkryła pachnącą różami werandę.Jeździsz konno? . Za bardzo szybko to przebiegało. Raven zdawała sobie sprawę z tego.Mam pierwszy okres . .Dobrze się czujesz. a Melody miała lekcje baletu do piątej. że Samantha jest dokładnie taka sama.A także nieodwołalne. kiedy zobaczył jej kruczoczarne włosy.Tego nie można cofnąć.mruknął Nick.. lśniące w słońcu. ale przede wszystkim ulgę. Raven poczuła. Pojedziemy razem do Santa Barbara. . oczekiwania i niepokoju.Co się dzieje? Zarumieniona Samantha zawahała się z odpowiedzią. poczuł zaskoczenie. Uścisnął ją mocno.odezwał się miękko Nick.. . Samantha powinna wrócić do domu najwcześniej za pół godziny. ponieważ nie nienawidziła Nicka.Sam . kiedy ją zobaczy. zamrozi serce płonące bólem. Kiedy Nick zobaczył na swoim podjeździe jaguara Raven. ponieważ Samantha najwyraźniej poczuła ulgę. W środku jesteś taka sama.Raven uśmiechnęła się. lekki niepokój. .No.zapytała. 187 . a jego serce biło nowym rytmem. A ty? . że została zrozumiana. podatna na zranienie. nie nienawiści? Tak. Ale obok była inna ciemna główka.

. Dlatego też. Zaledwie kilka chwil wcześniej Nick dowiedział się. ukradnie mu wszystko. Jak tylko Samantha znikła im z oczu. że ojciec czuje się trochę odsunięty na bok. częścią zamkniętego kręgu miłości.A co z babcią? Na uroczej.Była wspaniała! Uśmiech Nicka świadczył. łącznie z sercami jego córek.Dziękuję. jak ona sama była przekonująca w stosunku do dyrektorki z Westlake. zrobiła to dlatego. W chwili druzgoczącego olśnienia Raven zrozumiała wszystko. nienawidziła siebie. że jest niemal członkiem rodziny. . słusznie wywnioskował. i za wszystko.To nic takiego.Najwyraźniej była bardzo przekonująca. Powiedziała cicho.Dobrze . Raven nawet się do niego nie odwróciła. . że przyjechałaś.Tylko mnie wysłuchaj. . co powiedziała jej Raven: że pomimo tego niezwykłego wydarzenia w środku wciąż jest taka sama.A poza tym. bardzo miękkim tonem. Potem dowiedział się o małej dziewczynce. proszę.Samantha zadzwoniła do mnie. Oczywiście było to kłamstwo. byłem już bardzo bogaty. . który mógłby porwać dziecko dla pieniędzy. wstała. młodej twarzyczce pojawił się wyraz miłości.Ponieważ nazwiska Raven nie było w moich aktach. mając . . Teraz czuła się dobrze dzięki temu. . Orientując się instynktownie.mówiła sobie Raven.. Naprawdę nie potrzebuję wyjaśnień. kiedy poznaliśmy się z Deandrą. że pozory mają dla niej znaczenie. jak sądzę.A ty jak się czujesz.odparła pośpiesznie. Nick. że zjawiła się na rocznicowym zjeździe szkoły.. także Raven zaczęła szykować się.Nie idź. Samantha powiedziała mu to. . Kiedy Nick ją spotkał. że mnie kocha i podziela moje marzenie o dzieciach. ale pełnym wdzięczności uśmiechem. z których żadna nie miała nic wspólnego z miesiączkami. aby mnie odebrać. która tak cierpiała z powodu nędzy i tak rozpaczliwie pragnęła akceptacji. przepraszająco: . Naprawdę mnie przekonała. dodając otuchy zarówno ojcu. również udając. Widzisz. gdy do Samanthy dotarło. Wreszcie. Wydawało się. że potrzebujesz . o czym jeszcze nie wiedział. bo sprytnie domyśliła się. ubraną w markowy strój do joggingu. że nie jest kidnaperką. do odejścia. rzuciła lekko: . że poczuła taką radość. że nie mam na dzisiejsze popołudnie wielu planów. gdyż Samantha jej zaufała.poprosił Nick. że szkoła się już skończyła. że jest to sprawa kobiet. zdołała mnie oszukać. by podzielić się z koleżankami tym. spytał córkę: . Upewniła tę kobietę. że kiedy dowie się o jego niezmierzonym bogactwie.Pozwól. W istocie Nick bardzo starannie ukrywał przed nią prawdę z obawy. jak i sobie.Najpierw zadzwonię do niej.powiedział cicho. że wcale nie dziwią go jej talenty. jak zawsze. musiała ona przekonać dyrektorkę. Nick odpowiedział na jej słowa trochę niepewnym. ponieważ zdobyła zaufanie jego bardzo ostrożnej córki. że niechcący skradła Nickowi to popołudnie. Sam? . żebym mógł ci wszystko wyjaśnić. Raven .A jednak myślę. Z jego przystojnej twarzy można było odczytać coś więcej niż wdzięczność.zrobić? Jedynie. Po chwili.Ten mistrz kłamstwa i obłudy nadal oszukuje ze względu na Samanthę". Siedzieli przy stole z kutego żelaza na pachnącej różami werandzie i rozmawiali o przeróżnych sprawach. . Moje bogactwo miało dla niej wielkie znaczenie i chociaż nie byłem naiwny ani bardzo zakochany. . Te słowa wbiły się w serce Raven jak ostre noże. . . Teraz miała do siebie pretensje za to. "Naprawdę mnie przekonała". 188 . co teraz uważała za ekscytującą nowinę. że Nick jest z niej dumny. Raven Winter nie należała do rodziny Gaultów. a nie złodziejem.Nie jestem głupia.Samantha spojrzała na Raven z tym samym wyrazem twarzy i powiedziała: . "On tylko udaje .

Wybierzmy się razem na kolację na cześć Sam. to jak Deandra zrobiłaby wszystko. obsypał czułymi pocałunkami jej mokre policzki. Zastanawiała się nawet.Musiałem się dowiedzieć. Nie miała wyboru. 24 Bel Air. 189 Łzy znowu napłynęły jej do oczu. i musiała się obchodzić bardzo ostrożnie z tym cudem. poczuć szczęście i radość. 8 maja Cześć. by móc zobaczyć jej lśniące. Raven zawahała się. iż jej zlodowaciałe serce kryje w sobie czułe miejsca.Wiesz. To nowe życie w jej wnętrzu było faktycznie cudem. że wreszcie wywrze wrażenie na swoich dręczycielach.Będą moi dziadkowie. zanim powiem ci o moim majątku. Drobne istotka w jej wnętrzu nie miała więcej niż sześć czy siedem tygodni. że spodobałoby ci się to. . Wybieramy się na weekend do Santa Barbara. siostrzyczkę lub braciszka Sam. ale dlaczego wciąż próbujesz odejść? Zostań.Naprawdę? No cóż. Do zobaczenia w piątek! . by na stałe wtargnąć do jego życia. . gdyż należy do jego rodziny. . . Wiem. a teraz dwunastoletnia córka Nicka zaprasza ją do spędzenia wspólnego weekendu w Santa Barbara i proponuje.Gdy zobaczył wśród łez przebłysk nadziei. szafirowe oczy. ale najpierw chcę cię o coś zapytać. lecz łagodnie. Zabieramy koleżanki. efekt ich ostatniej wspólnej nocy.. Ponieważ wydawało się. . że nauczy ją jeździć konno. . że zawsze pragnęła tylko miłości. Tu Sam.Sądziłem. Melody i ja. którego prawdziwość potwierdziła się zaledwie trzy godziny temu. ten głos wewnętrzny. jak gdyby Nick prosił ją. na ranczo. co czujesz do mnie i dziewczynek. Kalifornia Poniedziałek. Dla Raven. Raven. żeby jej nie zostawiał. które mogąodtajać. . gdybyś spróbowała. jak chcesz. nie wierzyła. że wiem. nim odpowiedziała na entuzjastyczną propozycję Samanthy.Dobrze? Raven skinęła głową. Ginekolog wykluczyła taką możliwość. by stała się częścią jego rodziny. Nick z wielką czułością ujął jej podbródek i uniósł go. że zanim go spotkała. Jak mogła winić Nicka za brak zaufania? Jak mogła go przekonać. . że nie oddaje się mężczyznom tylko dla ich bogactw? Jak mogła powiedzieć mu.nadzieję. Nosiła teraz w sobie nowe życie. zanim zdążyła się poruszyć. próbując to osiągnąć? Tak. tata. Może miałabyś ochotę z nami pojechać. co czuję. oczy utkwiła w jego piersi. tata sięga po słuchawkę.Muszę iść. ale nigdy nie chodziło jej o pieniądze. poczęte na dwa miesiące przed tym. O. gdy ona i Nick po raz pierwszy się kochali. . To było dziecko Nicka. Teraz już wiedziała. czy nie jest to dziecko Michaela. mówiąc z powagą: .powiedziała Raven i dodała w duchu: "Jeżeli Nick nie ma nic przeciwko temu". brzmiało to tak.Bardzo chętnie .Wspaniale! Nauczę cię jeździć konno. skąd 190 te nagłe wybuchy płaczu. Od samego początku liczyła się tylko miłość.. Tata chce z tobą porozmawiać. wołający. co możliwe. Sam. I Nick uznał. i przytrzymał mocno. Nick złapał ją. Wydawało się nieprawdopodobne. że coś tak małego może wywierać tak ogromny wpływ. dla jej serca. I czy było to takie nielogiczne przypuszczenie? Czy Raven Willow Winter nie poświęciła większej części swego życia. Głowę nadal miała pochyloną. . że to zaproszenie dotyczy czegoś więcej niż kolacji. że gdyby wiedziała o jego majątku.W ten weekend będę tylko ci się przyglądać.

Odczytywał to. Jason i Holly pisali do siebie codziennie. widok nowych kartek. często zdarzają się poronienia. przesłana w inne miejsce ani odczytana przez inną osobę. czy będzie mógł do niej wpaść? Chciała. szczegółowymi i ciekawymi kronikami. że tata musi bardzo lubić Raven. Wiadomość przesłana faksem miała intymność listu. . ustawiony koło biurka. . kiedy Melody bolało gardło i Nick chciał być blisko niej. albo wysyłał odpowiedź faksem. Jak ci minął dzień? Raven wiedziała.kiedy Raven była w Nowym Jorku.-W piątek? Na pytanie Raven odpowiedział Nick. odpowiedziała: . za każdym razem. W ciągu pięciu tygodni. Pojedziemy dwoma samochodami i jeden z nich może w razie konieczności trochę poczekać. a zakończyłby się po prostu idealnie. ciekawskie uszy. aby go złapać. ale był też i drugi: Nick mógł wpaść we wściekłość. o to by nie ujawniać charakteru ich związku w obecności córek. Ten supernowoczesny romans. która była godzina w Kodiaku. Przynajmniej dwa razy w tygodniu spotykali się ze sobą we czwórkę. gdy czuła się tak jakoś nienaturalnie zmęczona . co napisała. dokładnie opisującymi.odpowiedział Nick. a jego śmiech zdradził jej. Ale wiedziała. Raven pokonała lęk wspomnieniem małej istotki. Chciała powiedzieć mu o dziecku. cechowała zadziwiająca intymność.Tak . i w zależności od tego. gdy przyjmowała swych licznych kochanków. na przestrzeni tysięcy kilometrów dzielących Alaskę od Morza Południowochińskiego. lecz i o ich wspólną noc. to żaden kłopot.Czy chcesz przez to powiedzieć. Choćby był najbardziej zmęczony.Będę gotowa o trzeciej.potwierdził Nick. To jeden powód. prowadzony za pośrednictwem telefonu i faksu. . Dziewczynki nadal nie miały pojęcia o tym. . ale w pewien sposób była nawet bardziej prywatna. by mu nic nie mówić. ponieważ wiedziała.a przynajmniej godziny pomiędzy dziesiątą wieczór a świtem. by przyszedł. jak spędzają czas z dala od siebie. że zaszła w ciążę. Czy wciąż jest tak zmęczona. w którym mogę się zatrzymać? . Było kilka wyjątków: dwie noce.Więc będziesz wolna w piątkowe popołudnie? Jeśli nie. Doktor ostrzegła ją. Ich listy były jakby dziennikami. .Czy wszystko w porządku? W ciągu tygodni. trzy noce. że w pierwszych trzech miesiącach ciąży. Nick spędzał z Raven niemal wszystkie noce . jego spojrzenie padało natychmiast na faks. . że Nick spędzał noce z Raven. choć nigdy nie dotknął jej w ich obecności. Choć Nick usilnie dbał. cztery . gdy Nick wyjechał do Dallas. Mógł uwierzyć. . Jason . gdy przebywający w Hongkongu Jason wracał do swego apartamentu w hotelu "Regent".Tak . 191 . która odważyła się znaleźć schronienie w łonie. które upłynęły od powrotu jego rodziców z Denver.Miałam cudowny dzień. Pamiętała żywo i boleśnie. dodawał mu energii. Uśmiechając się z czułością. że jest jeszcze za wcześnie.Chcemy wyjechać w piątek pomiędzy trzecią a w pół do czwartej. zwłaszcza u pierwiastek. Melody i Samantha wiedziały.Dobrze. do którego nie śmiało nigdy wstąpić żadne inne dziecko.Wszystko w porządku. ponieważ nie mogła zostać zagubiona.teraz wiedziała dlaczego . że niedaleko muszą znajdować się czyjeś młode. że Nick pyta nie tylko o jej dzień. Raven zależało na tym jeszcze bardziej.że zasypiała przed siódmą. gdybyś mógł przyjść wieczorem. zapisanych jej charakterystycznym pismem. jak obca stawała się dla niej matka. albo dzwonił. że twoi rodzice aprobują moją obecność i że jest tam pokój gościnny. a ostatnio dołączyli się do nich również dziadkowie. że nigdy nie odwróciłby się od swego dziecka. i jeszcze cztery (łącznie z ostatnią).

wysyłał jej fragmenty scenariusza kręconego filmu. Na marginesach i dodatkowych kartkach odtwarzał dramaturgię planu, pisał o porażkach i sukcesach, zamieszczał zabawne anegdotki. Pisał też o Hongkongu, o czarujących widokach i dźwiękach, o zapachach tej egzotycznej miejscowości, gdzie Wschód spotykał się z Zachodem, gdzie mityczny smok i majestatyczny lew żyły razem w tak olśniewającej harmonii. W końcu na jego łagodne, lecz uparte nalegania Holly zaczęła odpowiadać mu w podobny sposób. Była w trakcie pisania nowej książki, ale streściła jej początek, opisując bohaterów, ich nadzieje, marzenia, tajemnice i lęki, 192 a potem wysyłała mu każdą scenę, jak tylko ją napisała. Strony, wysyłane przez Holly, również były zaopatrzone w przypisy, obrazujące dramat procesu twórczego. I, podobnie jak Jason, pisała o swoim świecie, malując słowami portret arktycznego piękna, w którym żyła. Jason był w Hongkongu, przepełnionym wibrującą energią i olśniewającym blaskiem, a Holly przebywała w Kodiaku. Ale odkrywała tam tyle samo skarbów, gdy wiosna opanowała niebo, morze, dolinę i las. Dzieliła się nimi równie entuzjastycznie, jak on dzielił się z nią wspaniałymi klejnotami z olśniewającej korony brytyjskiej kolonii. Holly i Jason wymieniali pomiędzy sobą swe dzienniki, a on dzwonił do niej, kiedy tylko mógł. I pod koniec tygodnia zakończy zdjęcia w Hongkongu, urzeczywistniając w ten sposób pozornie nierealistyczny harmonogram. Zamierzał polecieć bezpośrednio do Kodiaku, wylądować tam w piątek późnym popołudniem i zostać do niedzieli wieczór. Potem zrobi krótki postój w Los Angeles i polecieć do Dallas, by sfilmować sceny, które tam się rozgrywały. Kiedy Jason wrócił we wtorek o północy do swego apartamentu, jego wzrok przyciągnęły czekające nań ręcznie zapisane kartki. A gdy zbliżał się do biurka, dostrzegł światełko automatycznej sekretarki. Nie mogło oznaczać wiadomości od Holly. Pomimo wielokrotnych próśb Jasona, nigdy doń nie zadzwoniła. Wiadomość musiała dotyczyć jutrzejszych zdjęć. Pewnie pojawił się jakiś problem, z którym nie mogą sobie poradzić. Jason pragnął sięgnąć po kartki od Holly, ale zamiast tego odebrał telefon: im gładziej przebiegną kolejne dwa dni, tym szybciej znowu ją zobaczy. Jednak wiadomość nie dotyczyła Nefrytowego pałacu. Dzwoniła Beth Robinson z Los Angeles, prosząc, by odezwał się do niej jak najszybciej, nie zważając na porę dnia. Jason zmarszczył czoło, zapisując numer telefonu, który podała mu hotelowa telefonistka. Nie spodziewał się wieści od Beth. Sześć godzin po tym, jak powierzył jej zadanie odnalezienia danych na temat morderstwa dokonanego gdzieś w stanie Waszyngton przez psychopatę imieniem Derek, Beth nagle dostała straszliwego bólu głowy. Gdy przewieziono ją do szpitala, okazało się, że gwałtownie skoczyło jej ciśnienie. Jason dowiedział się o tym od sekretarki, która potem stale przekazywała mu wiadomości o zdrowiu Beth: że spędziła trzy tygodnie na oddziale intensywnej terapii w Cedars-Sinai i że wreszcie jej syn przyszedł na świat dzięki cesarskiemu cięciu. Dziecko było zdrowe, a i Beth miała wkrótce wrócić do domu, gdyż jej stan nagle się polepszył. Jason posłał kwiaty i prezent dla dziecka, nie oczekiwał jednak od niej żadnych wieści. Przypuszczał, że zapomniała o jego zleceniu - i nie miał o to pretensji. Dowie się wszystkiego od Holly, gdy ją znowu zobaczy. 193 Ale teraz Beth zadzwoniła i ma jakąś pilną sprawę. Jason błyskawicznie ustalił różnicę czasu. W Hongkongu był wtorek, tuż po północy, to znaczy, że w Kodiaku jest poniedziałek, siódma wieczór, a w Los Angeles jest o cztery godziny później. - Czuję się doskonale, Jasonie, i mam ślicznego synka. Jest wprost wspaniały i taki z niego śpioch, że również ja dużo odpoczywam... aż za dużo. Uznałam, że trzeba wziąć się do pracy i zadzwoniłam do reportera z "Seattle Times". Od razu rozpoznał historię tego morderstwa.

- Naprawdę? - Tak, i jestem pewna, że jest to ta sama sprawa, o której mi opowiadałeś, z wyjątkiem jednego bardzo ważnego szczegółu. - To znaczy? - To znaczy, że ojciec Holly, Lawrence Elliott, nie zginął w Wietnamie. Na podstawie zeznań Dereka wszyscy uznali, że został zastrzelony przez nieprzyjaciela, choć w rzeczywistości to Derek go postrzelił i porzucił, uznając go za zmarłego. Lawrence Elliott dostał się w ręce partyzantów Vietcongu i trzymano go w niewoli przez siedem lat. Pod wpływem słów Beth Jason nagle przypomniał sobie, że czytał o tej tragedii w "Time". Jako przyszły twórca filmów uznał wówczas, że tej zajmującej historii brak zakończenia, ponieważ nie odnaleziono zaginionej córki. Ale teraz została odnaleziona, prawda? - Mówiłaś, że ojciec miał na imię Lawrence? A matka? Czy nazywała się Holly? - Nie. Zobaczmy... Jest. Miała na imię Claire. Lawrence i Claire... Lawrenceiclaire... Lauren Sinclaire. Tak, w końcu zaginiona córka się odnalazła. Teraz zajmująca historia może zostać zakończona. Ale tylko wtedy, przysiągł sobie Jason, jeśli będzie to oznaczać szczęśliwe zakończenie dla Holly. - Gdzie jest teraz Lawrence Elliott? - W Issaquah, małej miejscowości na peryferiach Seattle. Jest weterynarzem, bardzo lubianym i szanowanym. Wszyscy wiedzą o jego tragedii, dlatego też reporter od razu rozpoznał tę historię. Lawrence szukał swej córki od chwili powrotu z Wietnamu. Prawdę mówiąc, w minione walentynki 20/20 poświęciło cały odcinek sprawie morderstwa i jego poszukiwaniom. - Bardzo chciałbym to obejrzeć. - Tak myślałam. Skontaktowałam się już z tą stacją. Zrobią kopie wszystkich informacji, jakie mają: artykułów z gazet i czasopism, sięgając wstecz do czasów zabójstwa, jak również taśm wideo. Właśnie w tej chwili leci do 194 ciebie z Nowego Jorku do Los Angeles bardzo ciężka paczka. Twoja sekretarka powiedziała mi, że w ten poniedziałek wpadniesz na kilka godzin do swego biura. Może jednak wolisz, żebym przesłała ją porannym samolotem do Hongkongu. - Prześlij mi ją tutaj. - Zrobione. $- Czy ktoś pytano cię, dlaczego tym się interesujesz? - Nie. Powiedziałam im, jak ustaliliśmy, że chcemy zrobić film dokumentalny na temat przemocy domowej. To całkowicie prawdopodobne wyjaśnienie nie budziło żadnych wątpliwości. Reporter z "Times'a" dał mi numery telefonu Lawrence'a Elliotta, na wypadek, gdybyśmy chcieli zrobić z nim wywiad. Oczywiście są dołączone do informacji, przesłanych przez stację telewizyjną. Czy mam ci je teraz podać? -Tak. Gdy Beth podała mu numer do biura Lawrence'a Elliotta i do domu, spytała: - Holly żyje, prawda, Jasonie? Wiesz, gdzie ona jest? Jason nie wahał się. Miał do Beth pełne zaufanie. - Tak, żyje, i wiem, gdzie jest. - I nie ma pojęcia, że jej ojciec żyje? To wydaje się nieprawdopodobne, Jasonie, prawie niemożliwe. Tyle było szumu wokół tej sprawy, prowadzono bardzo skrupulatne poszukiwania. Wszyscy, z którymi rozmawiałam, uważali, że Holly albo dawno już umarła, albo z jakiegoś powodu nie chce widzieć się z ojcem. - Ona żyje - powtórzył spokojnie Jason. Potem, gdy pomyślał o chacie Holly bez śladu gazet, telewizora czy radia, dodał: - I jestem całkiem pewny, że nie ma pojęcia o tym, iż jej ojciec żyje i szuka jej. - To naprawdę zdumiewające. $- Beth, naprawdę zdumiewające, że rzeczy tej dokonałeś.

- To nie było takie trudne, Jasonie. Wystarczyła jedna rozmowa telefoniczna. - Jestem ci bardzo wdzięczny. Po tym telefonie Jason długo siedział pogrążony w myślach. Jako reżyser dysponujący wielomilionowym budżetem, mógł pozwolić sobie na luksus wielokrotnego powtarzania ujęć jakiejś scenyv Mógł wprowadzać dowolne zmiany, poprawki, udoskonalenia, dopóki wszystko nie było w absolutnym porządku. Tak długo nie dokończona historia zabójstwa w wigilię świętego Walentego została wreszcie zamknięta. Znał wszystkie fakty, a zaginiona córka wreszcie się odnalazła. Ale finałowa scena miała zostać dopiero napisana. 195 I należy ją zrobić dobrze przy pierwszym ujęciu. Powinien być jednak przygotowany na to, by wyrzucić wszystko do kosza, jeśli instynkt mu podpowie, że wymaga tego dobro Holly. 25 Przez wiele lat Holly kupowała wszystko, z wyjątkiem żywności, za pośrednictwem przesyłanych pocztą katalogów. Od komputera i faksu, przez pościel i książki, do naczyń i kuchenki mikrofalowej. Bez względu na to jak wielkie i ciężkie były nabyte przedmioty, dostarczano je bezpośrednio do jej chaty. Zamawianie z katalogów stanowiło najłatwiejszą metodę kupowania, najbardziej anonimową. Mogła w samotności studiować uważnie katalogi, a potem, uzbrojona w kartę kredytową, dzwoniła i rozmawiała z jedną z tych osób o zawsze przyjemnym głosie, które zgłaszały się po wykręceniu numerów zaczynających się na 0-800. Holly wybierała z katalogów wszystkie stroje. Lands End, Orvis i L. L. Bean dostarczali jej tego wszystkiego, czego potrzebowała na różne pory roku w Kodiaku: dżinsy, swetry, flanelowe koszule nocne, ciepłą bieliznę i arktyczne kurtki z kapturem. Holly wiedziała, że oferują również spódnice i sukienki, a w katalogach, które otrzymywała od NeimanaMarcusa, Saksa i Horchowa, były jeszcze bardziej luksusowe propozycje. Bardzo dobrze znała zawartość wszystkich katalogów. Studiowała je dokładnie, wykorzystując je przy ubieraniu swoich bohaterek, dbając o szczegóły z taką samą drobiazgową dbałością, z jaką zajmowała się wszystkimi detalami wymyślonych przez siebie światów. Dzień po wyjeździe Jasona do Hongkongu Holly przeglądała katalogi, wybierając stroje dla siebie. Chciała, by kiedy Jason wróci, zobaczył ją w czymś innym niż dżinsy lub ślubna suknia jej matki. I nie chodziło tylko o Jasona, poprawiła się szybko. Chciała tego dla siebie, dla Holly, która w końcu się przebudziła i z radością spojrzała na świat. Niektóre z bohaterek Lauren Sinclair nosiły stroje z cekinami od Cassiniego i suknie z szyfonu i atłasu od Chanel. Ale inne, bardziej do niej podobne, wolały spokojniejszy styl: powiewne, długie spódnice z bluzkami z miękkiego jedwabiu lub skromne szmizjerki w delikatne, kwiatowe wzory. 196 Stroje wyglądały cudownie na modelkach w katalogu, ale składając zamówienia, Holly nie miała pojęcia, jak będą wyglądać na niej... i nadal tego nie wiedziała na pięć dni przed powrotem Jasona, choć niektóre paczki dotarły już do niej dawno temu. Otwierała każdą paczkę zaraz po otrzymaniu, starannie wieszała do szafy lub układała tam jej zawartość. Nie miała jednak śmiałości przymierzyć żadnej z tych rzeczy. Mimo rozbudzonego optymizmu czuła niepewność i lęk. Obawiała się, że w chwili, gdy zacznie przymierzać ubrania, wszystkie cudowne iluzje mogą nagle zniknąć. Będzie zmuszona spojrzeć na siebie w lustrze - naprawdę popatrzeć - a nie robiła tego od dawna, chyba tylko po to, by się upewnić, iż należycie się zamaskowała. Jako mała dziewczynka Holly nigdy nie przyglądała się sobie w lustrze. Nie musiała tego robić. Miłość w oczach jej rodziców była jedynym lustrem, jakiego potrzebowała. W gruncie rzeczy nie wiedziała wtedy, jak wygląda. Wiedziała tylko, że niezależnie od tego, co widzieli rodzice, była kochana.

determinacji i dumy.. zachowam ją w sercu. żadne oczy. w którym żyła tak długo. Była ich dziełem. Muszę sama siebie polubić". znowu ukryłaby się w swoim kokonie. każdy jej rys był wynikiem ich miłosnego połączenia. . uświadomiła sobie.pomyślała. Skupiała się na swoich strojach. bardzo się bała. gdzie z konieczności przebywała. Gdy jedwabiste pasma rozsypały się.Przez pierwsze pięć lat rodzice byli jej lustrem. jej odbicie z lekka się zamgliło. co zobaczę. I wreszcie nadszedł czas. podobnie jak rysy. Holly znalazła nożyczki i ze zdumiewającą pewnością siebie obcięła gruby warkocz. nie trzynastoletnią dziewczynkę. nie stała się twarzą Claire. Udało jej się spędzić jakiś czas przed lustrem. I gdyby nie pisał do niej codziennie. "Nigdy bym się nie wydostała. musiała pokochać. że to dzięki Jasonowi znowu odkryłam w sobie nadzieję. ale aureolę miękkich loków wokół twarzy. dopóki twarz. nic nie będzie zasłaniać jej widoku. Ujrzała dorosłą kobietę. splecione jak zawsze. Tą żelazną dłonią był jej złocisty warkocz. leśną zieleń ojca. Kolor pochodził od Claire. nim go spotkałam. rozmyło. 197 Holly stanowiła mieszaninę Claire i Lawrencea. w których mogła się przeglądać.Trzeba przyznać. Ale nareszcie wydostała się ze spowijającego ją kokonu. która ciągnie mnie do tyłu. gdyby nie Jason". w ciężki. Holly? Obiecasz. kochanie. która tak rozpaczliwie próbowała ocalić swoją rodzinę. studiując je z uwagą. próbując powstrzymać ją przed powrotem do życia. kiedy pisała. I twarz tej kobiety musiała polubić. Gdy Holly wpatrywała się w lustro. opadający niemal do pasa. . złoty warkocz. że jej włosy. Ale jutro pójdzie do salonu . że będziesz szczęśliwa?" Holly złożyła tę uroczystą obietnicę umierającej matce i przez minione siedemnaście lat dotrzymywała jej w jedyny możliwy sposób .. Od czasu tamtej śnieżnej walentynkowej nocy nie istniały już dla niej żadne lustra. Holly zaczerpnęła tchu dla uspokojenia i podniosła oczy na swoje odbicie. Włosy miała odgarnięte do tyłu. Było tak do pojawienia się Jasona. że znienawidzi twarz.i zobaczyła Holly. które jej przekazali: delikatności i siły. patrząca na nią z taką miłością. Zapamiętasz to. Jesteś silna i byłaś tak bardzo kochana przez tatusia i przeze mnie. która spojrzy na nią z lustra. odziedziczyła po Lawrensie. przekształcało się tak długo.tworząc wymyślone światy.. ich dzieckiem. I właśnie wtedy poczuła ciężar z tyłu głowy. która kryje mnie przed światem". To cudowny dar miłości moich rodziców. by Holly spojrzała na swoją twarz. co widzi. "Już cię nie potrzebuję . pełne szczęścia i miłości.. który czasem służył jej jako zasłona. Cokolwiek stanie się z Jasonem.. na zawsze zagubiona w wymyślonym świecie.. Możesz żyć dalej. a nie twarz Claire. ani zasłony. a także suknia barwy kości słoniowej w delikatne lawendowe kwiaty i. hojności i odwagi. Mała dziewczynka. ale i mnie musi spodobać się to. Wiedziała. nie patrząc na swoją twarz. nie dzwonił niemal tak samo często. gruby sznur.. która nie potrafiła obronić swej rodziny.. Podobała się jej kremowa jedwabna bluzka i różowa spódnica oraz komplet w miodowym odcieniu. ich radością i nadzieją. Spojrzała ponownie na odbicie w lustrze .Nie potrzebuję liny. Ale była we mnie na długo przedtem. "Tak. Poza niewidzialnymi przeszkodami. "Nie zaprotestowałam stanowczo. jak gdyby ciągnęła ją żelazna dłoń przeszłości. są połączeniem darów od obojga rodziców. a potem była nim jej matka. stawianymi przez jej własne emocje. Tak jak jej oczy łączyły w sobie jaskrawy błękit matki i ciemną. ponieważ przypominała jej najdroższych rodziców. podczas gdy jej serce odzyskiwało swoją siłę i odwagę. z miejsca. jak moi rodzice zachowali mnie". "Słuchaj mnie. że jemu podoba się to. również reszta jej twarzy stanowiła żywy symbol darów. Tańczące loki maskowały nierówno ucięte przez nią końce.

Nie...Czy przywieźli jakieś poranione zwierzę? . że bez żalu opuściłaś rozdanie Oscarów. a nie dlatego że o tym rozmawiali. jakie to niebezpieczne. jak bardzo jest piękna. toczył jakąś walkę wewnętrzną. Caroline mogłaby tak żyć z Lawrenceem wiecznie. Wciąż zdumiewało ją. że tak się po prostu stało. że jest taka młoda . Być może uznał. gdy Katie się szczeniła. gdy usiądą oboje przy kominku. a następnej nocy mogli rozmawiać do świtu. . Ta pokusa okazała się jeszcze silniejsza.. Caroline postanowiła przestać o tym myśleć i miała właśnie sięgnąć po Dary miłości. bardziej pełny życia. że tak łatwo dostosowali się do siebie.ma zaledwie czterdzieści lat! Ale bez śladu kpiny mówił jej też. Większość nocy spędzali tutaj.Tamtej nocy. pożądaniem i miłością. Z góry wiedziała. dręczyły go pożądanie i rozpacz. że musiało tu chodzić o nich. gdy oficjalnie miał wolne.Lawrence zmarszczył brwi. że 199 ich miłość nie potrwa długo. Caroline położyła książkę na niskim stoliku i z uśmiechem rozejrzała się po salonie. Każdego ranka robili plany na nadchodzący wieczór: kiedy i gdzie się razem wybiorą. . że wkrótce czeka go rozstanie. a kiedy słyszał te dawno zapomniane dźwięki i czuł zawartą w nich nadzieję. A za tydzień.. Miał zaniepokojony wyraz twarzy i nie próbował tego ukryć.Zamierza zrobić film dokumentalny o zaginionych dzieciach i myśli o włączeniu sprawy . że tym razem nie chodzi o nich. by rozpocząć rozdział dziewiąty. choć próbował to ukryć. Caroline wiedziała. Kochał się z nią rozpaczliwie. nocnych dyżurów i wielu wezwań. miała tu miejsce dokładnie taka scena. jako cudowną. Caroline wyobrażała sobie. Lawrence wydawał się zmartwiony. Lawrence drażnił się z nią teraz. z Juliet szalejącą wokół domu.. . Byłaś pewna. i to również nie budziło w nich lęku. ale Lawrence wkrótce skończy telefonować i pójdą do łóżka.Tak. niebezpieczną fantazję miłości. Caroline drżała wciąż na wspomnienie ich niezwykłej namiętności i ogromnego głodu w jego ciemnozielonych oczach. że wszystkie nagrody zdobędzie Jason Cole.Jason Cole? Po co? . jego oczy napełniały się wdzięcznością. a także tusz do rzęs. I przecież Lawrence też ją ostrzegał. I namiętnie udowadniał jej swoje słowa. powiedziałaś.piękności w miasteczku i każe je wyrównać i przystrzyc. Fantazja. 198 Kupi lakier do paznokci. by rozpocząć rozdział dziewiąty. choć żyli długo samotnie i niezależnie. kiedy zdradzał jej swe tajemnice. Własny śmiech ciągle go zaskakiwał. była bardzo silna. gdy Katie rodziła szczenięta. ale dzisiaj. dopóki nie zadzwonił telefon. nie obawiając się milczenia. Nie powinna więc marzyć o tym. i może jeszcze jasnoróżową szminkę. Caroline uznała. W istocie mieszkali razem bardziej dlatego. skrytymi prawdami. którym pozwoliła urosnąć.Bo to on właśnie dzwonił. kiedy pojawi siew domu ośmiotygodniowa Juliet. . jak przytulnie będzie tu za tydzień. Dlaczego pytasz? . Była taka szczęśliwa. lub gdy udało jej się wywołać na jego wargach uśmiech. prawda? . z bolesnym przeczuciem. z powodu jego pracy. Tamtej nocy. Wydawało się to nierealnym fantazjowaniem. jak może być tu przytulnie. Pokusa. Ale ostatnio. Caroline doczytała do końca ósmy rozdział Darów miłości Lauren Sinclair i zamknęła książkę. które zdarzały się nawet wtedy. stanie się on jeszcze bardziej przytulny. Potrafili spędzić cichy wieczór na lekturze. pogrążeni w lekturze. kiedy pojawił się Lawrence.. który wciąż był silnie związany ze swą przeszłością. Tak właśnie odbierała minione tygodnie. nigdy nie żądając zobowiązań na przyszłość od mężczyzny. dzieląc się ważnymi.

jak wdzięczny jestem za każdą pomoc. i ta do Lawrencea Elliotta. jak gdyby oboje przebywali w tym samym pokoju. by ze mną porozmawiać. niż zamierzał. . pełna jakichś szumów i syków. słyszał ją tak doskonale. Gdzie podziewały się jego słowa? Czy odbijały się od satelity do satelity jak kule bilardowe? A może nawet aluzja do Lawrencea Elliotta. Jeśli uzna. czy naprawdę zależy mi na odnalezieniu Holly. by zakłóciło to łączność telefoniczną pomiędzy Hongkongiem a Stanami Zjednoczonymi. czy w pełni przekazałem mu.Może. Caroline? Uważasz. mówiła tylko o koszmarze morderstwa.Wolałabyś nie jechać do Seattle. Przyjdzie tu podczas weekendu. Jason przekazał jej. iż Lawrence Elliott żyje. że któregoś dnia zdoła ją odnaleźć? Jason musiał to wiedzieć. najważniejsza.Co. by przekonać się. że Holly bardzo kochała matkę.usłyszał bez najmniejszego opóźnienia. żebym z tobą pojechała? Satelity sprawiły się jak należy i Jason usłyszał teraz ulgę To nie odległe wspomnienie ojca sprawiło jej tak nagle ból. Jason wiedział o stosunkach Holly z jej ojcem tyle. Kiedy nakłonił ją. Jest teraz w Hongkongu.Holly? . .Wiedziała też. że powinienem mu odmówić? Nie mogę tego zrobić. i ostatnia. tak jak obiecywał od kilku tygodni. by go nienawidzić? Może wiedziała. wystarczy mu jedno spojrzenie na Lawrencea. Ale gdy powiedział: "Chciałbym. Próbowali rozmawiać przez niemal dwadzieścia minut. jak bardzo kocha córkę. że on żyje. by zrozumiał. 200 .Holly. .Odniosłem wrażenie. podczas której. by odwiedzić ciebie.Byłem zaskoczony tym telefonem. Co miałby on zrobić? Udowadniać. że chce się ze mną spotkać. chyba nie włączy jej sprawy do filmu. zapadła cisza. by znalazła mu jakąś kwaterę koło Issaquah. tak wstrząsnęło Ziemią.Wiem. która ich dzieliła. To on . Ale wszystkie późniejsze rozmowy telefoniczne Jasona pełne były denerwujących pogłosów i przerw: i ta do domu sekretarki w Los Angeles z prośbą.Tak? . Gdy rozmawiał z Beth Robinson. -Nie jesteś zadowolony? . Jason przeklinał w duchu tę wielką odległość. tak że jego słowa całkowicie ominęły satelity i wyruszyły w nieskończoną podróż ku odległej gwieździe? . Holly? . zachowywał się bardziej szorstko. .. ale postanowił wpaść tu o dziewiątej rano w sobotę. "mężczyzny ze Seattle".Z pewnością wszystko mu przekazałeś . Jason wiedział. że Jason Cole zamierza odbyć taką podróż.Chciałbyś. spowodowane łącznością satelitarną.zapewniła go łagodnie Caroline. A jeśli nienawidziła ojca? Jeśli miała powód. że odsunęła od telekomunikacyjnej satelity Trans-Pacific na tyle. spowodowała następny wstrząs.Do mojego domu. by przedstawiła mu szczegóły tamtej ośnieżonej nocy. że ma nadzieję przylecieć do Kodiaku w piątek wieczór. zapoznając go pobieżnie ze swą przeszłością: "Mój ojciec zginął w Wietnamie". . . . żebyś w sobotę rano spotkała się w Seattle z pewnym mężczyzną". ile powiedziała mu.Jestem zaskoczona. Jak Jason Cole śmie tak niepokoić Lawrancea. że nie. Caroline dostrzegła mroczne cienie w ciemnozielonych oczach Lawrencea. Nie mogę odrzucić żadnej szansy jej odnalezienia. i żyła w strachu. Jak gdyby odkrycie. że ta udręka warta jest jego uwagi i pomocy? . wyprowadzony z równowagi zakłóceniami. Caroline poczuła nagły przypływ gniewu.. rozmowa z Holly. Nie wiem. że jeśli Jason Cole nie jest całkiem nieczułym człowiekiem.Do Seattle? . mieszka w Seattle. . że cierpi? Przekonać znakomitego reżysera.zapytała. a podczas naszej rozmowy zdarzały się zakłócenia.

a po odłożeniu słuchawki poczuła pierwszy skurcz.. jakby wyznał jej miłość. Należy więc przypuszczać.Jak szybko będziesz znać rezultaty badania krwi? . . Pomimo jej pełnego miłości czuwania. odganiając ze wszystkich sił drapieżniki. gdy tylko się pożegnali. że odpoczynek może zapobiec poronieniu.A teraz powinnaś odpoczywać. .Nie. na dwadzieścia minut przed telefonem Nicka. że z tym dzieckiem wszystko jest w porządku..201 "Och. A potem. że zaczął się proces poronienia.Sara Rockwell popatrzyła ze współczuciem na wymęczoną twarz Raven. . Pełna powagi odpowiedź Raven zabrzmiała jak przysięga i w jej głosie było tyle nadziei.Taki sam? Co to znaczy? .. . nawet nie próbowała zasnąć. co zdarzy się w ciągu następnych dni.. Nie ma żadnego naukowego dowodu na to. To tylko z niąjest coś nie tak. Jak ci minęły ostatnie cztery godziny? "Na walce . Oczywiście. chciwe szpony powracały. zapierających dech napadach bólu. Ból był przeszywający. to dlatego że ciąża nie przebiegała prawidłowo. . Kiedy Nick zapytał. O dziesiątej rano w piątek.Tak. że Sara musiała jej wyjaśnić: . Jak ci już mówiłam.Każę zrobić je od razu. wesołym głosem dodała. jak sępy czekające na śmierć. jak tylko doktor Sara Rockwell zakończyła badanie. a nie dlatego że zrobiłaś coś złego.. podzieliła się swymi obserwacjami z Raven. Dlatego pamiętaj. by porównać go z poniedziałkowym. Ale ostre. . że jeśli poronisz. Raven nie spała. które znów przyklei się do macicy. że nadal musimy obserwować przebieg ciąży.Odpoczynek potrzebny jest tobie.Dobrze.Wtedy ciąży nie da się utrzymać i w zależności od tego. że chcę. by odlatywały. 202 . Tylko czas zna odpowiedź. . wyśmiewając jej głupotę. poronienia w pierwszych trzech miesiącach często zdarzają się kobietom. a kiedy to robiły. Raven wytłumaczyła się zmęczeniem. które nigdy dotąd nie były w ciąży.Oczywiście.. że chce wypocząć przed wyjazdem do Santa Barbara..Na zajadłej. nie dziecku. Holly! Jak bardzo nie rozumiesz. Raven. . Skurcze i krwawienie mogą wskazywać. zmuszając je. że ciążę da się utrzymać.Poziom hormonów jest taki sam jak w poniedziałek. czy może wpaść.To znaczy. chęć życia. zdecydowane wyrwać nowe życie z jego azylu. Jeśli poziom hormonów będzie wyższy niż przed pięcioma dniami. . . 26 Krwawienie rozpoczęło się wczesnym wieczorem. wiem. . żebym mogła przekazać ci wyniki po południu. ośmielała się mieć nadzieję. to wszystko rozwija się całkiem normalnie. Te odwieczne kpiny krążyły nad jej głową przez całą noc. jak gdyby ostre szpony drapieżnego ptaka wbijały się w jej łono. Nigdy więcej.. czy zostaną wydalone tkanki. Walczyła z nimi. Krwawienie może pochodzić z odległego krańca łożyska. jego determinację. . Uśmiech znikł.Szyjka macicy jest zamknięta. Sęp! Ścierwnik! Czarny ptak śmierci! Nigdy więcej.A jeśli będzie niższy? .pomyślała Raven. Raven. czuły. że tak.Mogą? Ale nie to jest pewne? . . że nic nie wiemy. Czuła jego siłę. Musiała czuwać nad swym najdroższym dzieckiem.Jego głos był tak delikatny. Z dzieckiem wszystko w porządku. by przetrwać. z jej macicąpełną blizn od kwasu i lodu. wciąż atakowały w nagłych.Raven wiedziała. wściekłej walce pomiędzy pokrytą bliznami . co naprawdę do ciebie czuję" -pomyślał. zaciskając się bardziej bestialsko niż przedtem. Powinnam wykonać nowy test ciążowy. może trzeba będzie zalecić łyżeczkowanie macicy.

żebym .. . że szpony próbuj ą powstrzymać ją przed jazdą do rezydencji w Bel Air. -Raven! -Nick natychmiast schwycił ją w objęcia. i dzieckiem. masz do mnie od razu dzwonić. Wciąż uśmiechnięta powiedziała do Samanthy: -Nie bój się. i zachwiała się na nogach. ale. którą opuściła własna matka . którą kupiłam sobie wczoraj w drodze do domu..pytała z troską Samantha. co się dzieje. Pojedziemy do Bel Air . które usiłowały wyrzucić nowe życie ze zniszczonej kwasem macicy. nie myśląc o nieudanym weekendzie..Zatrucie pokarmowe .Chyba nie. przyjdź tu w poniedziałek rano.obiecywała Raven sobie i dziecku. Chcesz powtórzyć badanie krwi? . Raven wyłączyła stacyjkę. Możesz się ze mną skontaktować o każdej porze.Raven 204 popatrzyła czule na dziewczynkę.macicą. .. by dojść do siebie. Ale musimy się teraz z nimi zobaczyć.. Nick i Samantha stali na podjeździe. . jak gdyby moce.. uśmiechnęła się z przymusem.Wszystko w porządku. gdy ostre szpony przeszywającego bólu wbiły się głęboko w ciało.Czy jednak na pewno nic ci nie będzie? . gdyby gwałtownie zwiększyło się krwawienie albo zaszły inne niepokojące zmiany. . ponieważ chciała być inna niż jej matka. Mam dyżur w ten weekend. skierowali się w jej kierunku.Miałam znów krwawienie i skurcze.Zdecydowanie tak. wiodącą do rezydencji Nicka.zdziwił się Nick. . skurcze wróciły ze zdwojoną siłą. które było teraz krwawiącą. . jego siła znacznie by wzrosła. . . "Nie możemy jechać do Santa Barbara . zacząć spokojnie oddychać i zmusić się do uśmiechu. Prawdopodobnie zaszkodziła mi kanapka.".powiedziała wysiadając..Potrzeba tylko trochę czasu i dużo płynów. nie zemdleję. blisko tego potężnego kręgu miłości.odparła Raven. Wydawało się.Co się stało? . . . ładując bagaże do samochodu.Zatrucie pokarmowe? . To nic groźnego. Raven złapała konwulsyjnie powietrze. poszarzałej twarzy i w podkrążonych szafirowych oczach malowało się wyraźnie cierpienie.Cześć .wykrztusiła Raven. Jej śnieżnobiała skóra była zimna i wilgotna. . które tak mężnie walczyło o życie". Ale teraz w podróży tej chodziło już o dwa młode serduszka.Zgoda. która nie dotrzymywała obietnic. Nawet gdyby krwawienie i skurcze ustąpiły całkowicie podczas weekendu. bezlitośnie szarpana szponami bólu.I nie mogę pozwolić.Wydaliłaś jakieś tkanki? . i gdy Nick otworzył przed nią drzwi samochodu. . Gdybyś wydaliła tkanki. Potrzebowała nieco czasu. Początkowo zdecydowała się na tę podróż ze względu na Samanthę. a na napiętej.. Uśmiechnęła się bohatersko do Nicka. która próbowała wyrzucić z siebie dziecko. ale jak tylko Raven skręciła w obrzeżoną różami drogę. Samanthy i jej nie narodzonego brata lub siostry. . Jak tylko ją zobaczyli. zdawały sobie sprawę.Z całą pewnością . . aby z nimi jechać. Krótka jazda z Brentwood do Bel Air była zadziwiająco bezbolesna. że gdyby pozwolić dziecku znaleźć się w pobliżu rodziny.Tak powiedział lekarz. by twój tatuś i siostry dowiedzieli się. by oprzeć się o samochód. osobiście wytłumaczyć. uwolniła się z jego objęć i zrobiła krok do tyłu. . że jesteśmy zbyt chorzy.nie mogę jechać do Santa Barbara. jak jej ojciec.Samantha była równie zaniepokojona.Dobrze. głęboką raną. choć bardzo byśmy chcieli.mówiła w duchu Raven do małej istotki w swoim wnętrzu.

. poszarzałą twarz. dla nas obojga bardzo wiele znaczyło. co się teraz w tobie dzieje. na San Vincente. . .Co mogę dla ciebie zrobić? Musi być na to jakieś lekarstwo? . by nie zmuszał jej do trwonienia energii na sprzeczkę z nim. Może zechcą uczcić zwycięstwo nad ptakami śmierci. "Kłamiesz! .dociekał ból. bo ją kochał. .Oczywiście. Raven .W porządku.Raven.wyszeptał Nick. nawet życie.. uśmiechnęła się pokrzepiająco do Raven.ustąpił.zaprotestowała Raven. co zrobiła dla jego córki. Nick pragnął zapakować Raven do łóżka. Ale nie mogę jej przyjąć. Kto wie. jaka z ciebie niegodna i niedbała matka". obserwując.Dla Sam. . by zaakceptował jej decyzję bez dalszych protestów.. dziękuję. że wkrótce poczujesz się lepiej.Chyba nie powinniśmy jechać do Santa Barbara .. dopóki nie znaleźli się koło rynku w Brentwood. i.Dziękuję ci. . Nick. postawić schłodzoną butelkę 7up na nocnym stoliku i czule całować jej spoconą. .Tak. . jak cierpienie zapiera jej dech w piersiach. . . zwrócił się do Samanthy: . Sam. Samochód mógł być potrzebny jej i dziecku. by jechał za nami. Po prostu było to zbyt niebezpieczne. dobrze .. Ale Raven nie .Jednak zanim Samantha odeszła. to nieodparty dowód.Masz coś do picia w domu. Wbijała sobie paznokcie w dłonie. .słyszała jego głos. Była to prośba..Raven? . to zatrucie kwasem i nigdy nie wrócisz do normy. . i ponieważ czuł do niej ogromną wdzięczność za to. . Po prostu muszę się położyć.Chciałabym mieć swój samochód.. Raven chciała. To minie.powiedziała nagle Samantha. . a ty będziesz dochodzić do zdrowia we własnym domu. przeszywając ją jeszcze ostrzej niż poprzednio. dopóki nie uśnie. Nie mówmy już o tym. Naprawdę. Nick nic nie mówił. może obudzę się jutro rano całkiem zdrowa i pojadę do Santa Barbara. ze względu na dziecko.Nie.. Uśmiechnęła się niepewnie. że utraci panowanie nad kierownicą. żeby wiedziała. że mamy ważną misję do spełnienia? . . jadąc o świcie na szczyt wzgórza i oglądając złoty wschód słońca. by nagły skurcz w jej wnętrzu nie spowodował tego.. żebyśmy się mogli tobą zająć.odparł Nick.Wybierzemy się do Santa Barbara. jak Raven cierpi. Raven? Jakieś soki? Zupy? .To nie zatrucie pokarmowe. .No. Wtedy spytał: . by jeść. za tak miłą propozycję.A ty zostań tutaj. Tym razem Nick nie mógł ulec życzeniom Raven.Możesz pobiec do dziadka i powiedzieć mu. żeby Samantha wiedziała. którą Nick musiał spełnić.Zawiozę cię do domu twoim samochodem i poproszę ojca. że przyjechałaś. Była to kategoryczna prośba. . ale czuł się całkiem bezradny. "Nie jesteś taka jak jej matka? . do którego zaraz cię zawiozę. podczas jazdy zdradziecko krętymi ulicami Bel Air. że Samantha ma rację .Dlaczego nie miałabyś. Nie mógł nic zrobić poza dopilnowaniem. Nick widział. by Raven dotarła cało do domu.Och. Wyczuwając.Nie. Od czasu do czasu mam skurcze żołądka. Po prostu położę się do łóżka i będę wyobrażała sobie. . jak galopujesz po plaży w Santa Barbara. . odbiera jej kolory. jak się przez jeden okropny moment zdawało. że nawet wypowiedzenie jednej sylaby byłoby dla niej wielkim wysiłkiem. iż nie jestem taka jak jej matka. Raven .Po prostu chciałam. . ponieważ nie zamierzał narzucać jej swojej woli. że jesteś dobrą matką? Następne kłamstwo! To.Rzeczywiście miała jedzenie i zmuszała się. sądzę.wróciła do normy. . bo nigdy nie byłaś normalna. Mam nadzieję..Nie . . Ból znów wbił w nią ostre szpony.Chcesz.stwierdził Nick. -Nie czekając na odpowiedź Raven. by zapomnieć o szponach bólu wbijających się w jej łono. . Nick.To ja ci dziękuję.Dziękuję.

doznał cudownego oddziaływania magii. co on? Czy wierzyła w magię? Czy równie rozpaczliwie jak on pragnęła.Holly . Życie udzieliło Holly wiele ponurych lekcji: wszyscy.. że nigdy nie zawiedzie jej miłości. Jason rozumiał. radości.W każdym razie bardziej współcześnie. Jason powiedział Holly. 206 Czy również miłości? Czy Holly czuła to. że w ciągu tych bezcennych godzin powinni przeżywać magię. Gdy Jason odebrał od niej bagaże i objął ją oczami. . Ale Jason nie miał całego weekendu. gdy się obudzi. by zadzwoniła na ranczo.zapewnił Jason. dla którego przybył do tego miasta. że zobaczą się znowu o jedenastej. Miał tylko kilka nadchodzących godzin.powitał ją ciepłym głosem. Ten człowiek mieszkał zaledwie kilka kilometrów stąd. kiedy lecieli do Szmaragdowego Miasta. Holly. w których trzymała torbę podróżną i worek na ubrania. W listach. . by mu zaufała? Jak mógł obiecać. Gdy jeździła konno w szkółce jeździeckiej. ostrożnym przekonywaniu jej o swej miłości. I wiedział. łzy napłynęły jej do oczu. dlaczego musi zachować coś dla siebie. szedł w nocnym mroku przez łąkę. która pozbawiła energii jej duszę. Jego serce niespokojnie waliło w oczekiwaniu chwili. Gdy samolot uzupełniał paliwo przed lotem do Seattle i. Najbardziej złote były jej włosy . która zmieni całe jej życie? Była już prawie północ. by znowu byli razem? . jak mógłby poświęcić te godziny na prośby. Jason wyczuwał kiełkowanie szczęścia. chroniąc się przed nim. . że jest to kwestia zaufania. i znikła. Kiedy delikatnie ucałował jej wilgotne skronie. Sprawiała wrażenie. zanim jeszcze skontaktowała się z rodzicami. kiedy zakończy już spotkanie z mężczyzną. Od tygodni Jason wyobrażał sobie to spotkanie. zostali jej odebrani. Oczywiście jego uwagę przyciągnęła natychmiast ta piękna kobieta ubrana w złociste szaty. że to ona.. otaczających śliczną twarz. Jason wiedział. Bardziej niepokoiły ją obrażenia konia niż jej własne. kiedy Holly przekona się. wracając ze stajni do domu. których kochała. Lawrence nie miał dziś dyżuru. gdyby nawet ich miłość umarła. nadziei. skoro ukrywał przed nią tajemnicę. I magia miłości. zadrżała. Na małym lotnisku w Kodiaku nie było zbyt wielu ludzi. Miała zajęte ręce.Wyglądasz wspaniale. że pragnie uwierzyć w magię. by do niego dotrzeć. o niezwykłych oczach koloru akwamaryny. Jason marzył.połyskliwa aureola loków. pożegnała się z nim szeptem. które pisała. dlaczego się waha. Zanim rozstali się. a jednocześnie z nią walczy.. a nie mówić o niej. by spędzić cały weekend na czułym. i zanim zdążył poprosić. w cichym głosie. Była to kradzież brutalna. czekał na nie z niecierpliwością. Nie mógł jej objąć. .wpuściła go nawet za drzwi. Poza tym. jak gdyby zwiększając dzielący ich dystans. I natychmiast Holly odsunęła się. nie spotykaną w jego nerwowym życiu. gwałtowna. coś spłoszyło Summertime. Ładnie i zdrowo. która wpadła na ogrodzenie z drutu kolczastego i pokaleczyła sobie bok. Ponieważ przed rokiem uratował 207 jej psa. ale zadzwoniła do niego z prośbą o pomoc jedenastoletnia dziewczynka. ale i tak Jason dopiero po kilku chwilach uświadomił sobie.Naprawdę pięknie . że może mu zaufać. który pokonywał tysiące kilometrów. Położony koło wodospadu Snoąualmie prowincjonalny hotel stał się sławny dzięki temu. Becky zadzwoniła do niego. Gdy Holly i Jason życzyli sobie nawzajem dobrej nocy. kiedy Jason i Holly udali się do sąsiadujących ze sobą pokoi w "The Salish Lodge". że został uwieczniony w czołówce Twin Peaks. Pewnie wpłynęło na to bardziej urozmaicone jedzenie. bojąc się poddać w pełni jej wspaniałości. .

Ostatnio wydawałeś się roztargniony.powtórzył łagodnie.I bardzo zaniepokojony . . Lawrence mógłby oczyścić rany założyć szwy i zrobić klaczy zastrzyk antybiotyku w jej boksie w szkółce jeździeckiej. Caroline. żyły i kości na szczęście pozostały nie naruszone. Mroczne cienie przemknęły przez jego ciemnozielone oczy. Kowboj. o ile jeszcze tu będzie. Samotny kowboj.Jestem trochę zmęczony. Nadal siedziała. że miała rację. jak zechcesz. że chcesz się ze mną ożenić. Claire ciągle była jego żoną.Zastanawiałam się. na które naraziła swoje serce. i to bardzo.Jego kochający uśmiech zaczął ją uspokajać. Caroline siedziała w kuchni. . Ale tak się stało.O czym mówisz? .. . częściej odwiedzać. Teraz. zanim ją przewiózł i przystąpił do dokładniejszego oczyszczania ran.Jako moja żona? "Ty masz żonę" .Byłem już kiedyś zakochany. Lawrence wracał do domu. . Po faz pierwszy w życiu jestem tak zakochana. .Prawdę. byś odeszła. . . . Lawrence dał przestraszonej klaczy środek uspokajający. bym cię o to prosił. Tę prawdę Caroline już dawno zaakceptowała.Nie.Och. że się denerwowałaś.zapytała wchodzącego Lawrencea.przemknęła przez jej głowę ogłuszająca myśl.Te czułe słowa rozwiały resztę wątpliwości i jej szmaragdowe oczy zajaśniały promiennie. ale daleki. że zrobi to dzisiaj. Będzie mógł ją tam lepiej obserwować. . ale mięśnie.stwierdziła ze spokojem. że to ma coś wspólnego z nami. . .dorzuciła. kochając go.A ty jak się czuj esz? .Nie myślałem o tym. co budzi w niej taki lęk. Koń miał mocno poszarpaną skórę. żebyś została. . . . co się wtedy czuje.Jak się czuje klacz? .Tak mi przykro.Lawrence i Caroline natychmiast udali się na miejsce wypadku. pragnął znowu być sam. Wiem.? . że wszystko jest w porządku. że to niewłaściwe słowo na określenie czegoś. ale dawno już przestudiowała przepis na drożdżówki z borówkami. Czy to z powodu Holly i Claire? .Jesteś we mnie zakochany? .Jestem bardzo w tobie zakochany.Nic mi się nie stało . ponieważ zaczęło się to. że coś niepokoi cię bardziej niż jutrzejsze spotkanie z Jasonem Coleem. który. .Może za wcześnie. . ścięgna. Leżała przed nią otwarta książka kucharska. nie jest za wcześnie. Chciałbym.. zanim do ciebie zadzwonił.Działanie środków uspokajających minęło.Zostanę tak długo. i potrzebuj ę twojej miłości. Tak myślę. ale wolał przetransportować ją do własnej stajni. Stanowiło to niezbędną osłonę przed ogromnym niebezpieczeństwem. . o północy. Po prostu nie mogę uwierzyć. Caroline. gdy przyszła jej do głowy ta niepokojąca myśl. żebym odeszła? 208 .Jednak wydawałeś się taki zmartwiony. że to się może znowu stać.wyszeptał zdumiony. .Kocham cię. Największym zagrożeniem dla życia Summertime mogło być zakażenie krwi. czy nie wolałbyś. być może. Obiecywała? Wydawało się. nie wierzyłem. . że to możliwe. . Caroline obiecywała sobie.Sądzę. a mimo to zachowuje się bardzo dobrze.Nie możesz? A ja mogę. przy stole. Lawrence zauważył jej zmieszanie i stwierdził łagodnie: . a on stał oparty o ladę. .Caroline spostrzegła od razu. . . Caroline . czekając na niego.Masz moją miłość.Ale wolałabym znać prawdę. taki pociągający.odpowiedziała z nieśmiałą nadzieją. czymś zajęty i odniosłam wrażenie. Nie wierzyłem.. . Z pomocą Caroline skończył pracę o dziesiątej w nocy i zadzwonił do Becky. w dżinsowym stroju. ..Dobrze . które zamierzała upiec rano. odwiedziwszy swoją pacjentkę po raz ostatni przed pójściem do łóżka.. Caroline westchnęła. zobaczyła w nich pożądanie i rozpacz pożegnania.-Z namysłem zmarszczyła brwi.

jak bardzo je kochałeś. kiedy miałeś rodzinę.Nie ma nic przeciwko temu? . Dlatego to Caroline otworzyła drzwi Jasonowi Coleowi. że chciał się trochę rozejrzeć. że tęsknisz za tymi latami. . Pragnąc znowu się ożenić i mieć dzieci. wyjaśniła: . -Nigdy nie przestaniemy jej szukać.Nie spieszy mi się. Wydawało mi się.Bo masz wrażenie. . . .Proszę o kawę.Chociaż Lawrence nie ma w ten weekend dyżuru.Wiem. iż zmusza pana do czekania. spokojny głos Lawrencea. Caroline podała Jasonowi kawę. A na podstawie tego. że je zdradzasz? .odparł z wielkim spokojem. Poprowadziła go do salonu. Ale teraz znalazłam. i kiedy znalazła się w czułym uścisku jego kochających ramion. Jestem Caroline Hawthorne.. że zdradza Holly i Claire. którym przywitał Caroline. Caroline zaśmiała się z ulgą. że choć mówi tak spokojnym głosem.Ponieważ kocham cię całym sercem. ale nie zaproponowała. Widziała jego filmy i jego zdjęcia w "People" i "Entertainment Tonight". W gruncie rzeczy to kolejny dowód. Wydawało się jej. Proszę wejść. żebyśmy mieli dzieci? . jak rozmawiał z Lawrenceem. że jest człowiekiem o majestatycznej posturze. ale mogło to wynikać tylko z odpowiedniego ustawienia przed obiektywem. ale. wokół którego ustawiono krzesła. . że potrzebuje jej miłości. gdzie je zostawiła. 27 Telefon zadzwonił piętnaście sekund wcześniej. mleko i drożdżówki stały już na niskim stoliku. a kiedy usłyszeli dochodzący z kuchni miły. a w jego uśmiechu. . i że pomimo ogromnych cierpień jesteś gotów podjąć nową próbę.To nie jest z twojej strony żadna zdrada. Dzbanek z kawą.Skąd w tobie taka mądrość? . Jego ciemnozielone oczy przepełniło uczucie wdzięczności. Gadatliwa właścicielka kotki Mirtem chciała przekazać dobre wieści..Chcesz. nim odezwał się dzwonek u drzwi. trzy kubki. podejść do okna i popatrzeć na łąkę.. Czarną. łagodnie wypowiedziała słowa. -Tak. niepokoi się. że nigdy nie znajdę dla nich ojca. których nie mógł wymówić Lawrence: .. Powiedział. Zanim jednak powiedziała choć słowo. które leżały tam. Wyczuwała. spojrzała 209 nań i powiedziała: . 210 . A ona może podjąć za niego decyzję.Ponieważ cię kocham . udowadniasz. pooglądać tytuły książek na półkach. żeby nie wydawało mu się.Czy Lawrence czyta tę książkę? . widać było obawę. Miałby pan ochotę na kawę? A może spróbuje pan drożdżówek z borówkami? . Miękko. Tymczasem Jason Cole okazał się równie wysoki jak Lawrence. obok jej krzesła. Chyba służyłaby mu za przewodnika.To nie powinno długo potrwać. .Chcę mieć dzieci. ale i tak będą do niego stale dzwonić z wezwaniami. Zawsze ich pragnęłam. że będzie nieznośnie arogancki. .odpowiedziała Caroline.Jestem Jason Cole. że zgodnie z przewidywaniami Lawrencea jego pacjentka czuje się o wiele lepiej. by usiadł.Absolutnie. cukier.Jeśli ty tego chcesz. uznała. . jeszcze przystojniej szy niż na fotosach. Jestem jednak pewna. Przenigdy.Przede wszystkim Holly .Podeszła do niego. nie arogancję. Jason wziął do ręki egzemplarz Darów miłości. którego tak pokochała. Caroline wpatrywała się w mężczyznę.

. . witając i przepraszając Jasona.Więc Lauren Sinclair naprawdę istnieje? . Zakupiłem prawa do ekranizacji i teraz razem z Lauren Sinclair pracujemy nad scenariuszem. że ona nie wkłada serca w swe książki. że ją zraniono. Przeciwnie.A to znaczy.. gdy zadawał to pytanie. Jason nie zdążył odpowiedzieć. tak zatroskany. co działo się przez następne czterdzieści pięć minut. . że Dary miłości skończą się szczęśliwie. Jason Cole wiedział wszystko o przejściach Lawrencea w Wietnamie. A teraz zastanawiał się. w głębi duszy wie.Ponieważ w żadnej z książek nie ma jej fotografii ani życiorysu. jak i film . Ja ją czytam. ale nie stała się zgorzkniała.Musiała się pani przywiązać do jej bohaterów. ani nawet o lata spędzone na poszukiwaniu Holly. czy nie proponowała Lawrenceowi. ale wciąż były czymś wspaniałym dla Lawrencea. że Caroline wyznała: . . . nie mówił z nikim o tych latach. i że dla pieniędzy gra na emocj ach czytelników. . wydawał się bardzo łagodny. Dla mediów te lata. że Lauren Sinclair to zespół pisarzy .Nie. których tworzy. będąc na wojnie. Zastanawiałam się. były po prostu nudne. pomyślałam.Myślałam o tym.Ale pan zaraz mi powie. Po krótkiej przerwie spytał: . żeby przeczytał tę książkę? To pytanie zaskoczyło Caroline. chociaż to ich wspomnienie trzymało go przy życiu w Wietnamie i zmuszało go do poszukiwania Holly. gdyby autorka. w porównaniu z dramatem wojny oraz tragedią. Sądzę. że nic ją nie obchodzą bohaterowie.Caroline uśmiechnęła się. Zanim Lawrence poznał Caroline. Jason pragnął dowiedzieć się wszystkiego o tych latach.Naturalnie. ale wyczuwa się w nich jakąś gorycz. Jason nie pytał o zabójstwa ani o wietnamską niewolę Lawrencea. jak świat powinien wyglądać. czy kończy się szczęśliwie? . 211 . . To. jak ludzie powinni się do siebie odnosić i jak hojna powinna być miłość. Jej książki są bardzo romantyczne i idealistyczne. To konkretna osoba.I co pani sądzi? .Że jest to najlepsza książka tej autorki. Zostało mi jeszcze ze trzydzieści stron i bardzo liczę na szczęśliwe zakończenie.Wolę. -Bardzo dobrze wyobraziła pani sobie Lauren Sinclair. nie zamierzam tego pani mówić . . żeby tak było. . postanowiła zachować nadzieję. który zakończył się dwadzieścia pięć lat temu.Caroline uśmiechnęła się i dodała: . które ojciec i córka spędzili razem. tak łagodny.Chyba miała trudne życie. bo właśnie pojawił się Lawrence. Nie interesowały prasy. a Lawrence nie pytał go o powody. która czekała go po powrocie.Czytał pan tę książkę? .Chce pani wiedzieć. zbiło Caroline z tropu.A jak pani sądzi? Caroline zastanowiła się przez chwilę: . Zamiast tego pragnął poznać okres.Nie. pięć wspaniałych lat. . pisząc. i o rym. Zresztą poza Caroline nikt go nawet nie pytał o ten okres. -Jaka jest? .Kilka razy. nie pozbawiło jej to złudzeń. by przeczytał wietnamski romans ze szczęśliwym zakończeniem? W głosie Jasona nie było okrucieństwa.stwierdził ze spokojem Jason. że nie zawsze tak się dzieje.Nie zaproponowała pani Lawrenceowi. . pozbawione sensacji.Zarówno książka.zapewnił Jason. czy nie przyniesie mu to ulgi. pierwsze pięć lat życia Holly.A dlaczego miałoby być inaczej? . co stracił.Nie.

. zgodnie z którą Holly potraktowana została jak mścicielka. a nie ofiara. iż Jason odrzuci propozycję. czego potrzebowałem. fotografię Holly i Claire. by sprawdzić. by to przydarzyło się naszej córce.odpowiedział Jason. Ale dlaczego?". Ale on natychmiast zgodził się obejrzeć bezcenne rodzinne fotografie. Lawrence mu je opisał: zdjęcie ślubne. trzymanego przez ich dziecko. lukrujących urodzinowe ciasto dla Lawrencea.pomyślała Caroline. że Derek mógł molestować seksualnie Holly.zapewnił go Lawrence. Na podstawie dostępnych mi materiałów odniosłem wrażenie. i w końcu tę. ale jestem całkowicie pewny.zapytał. Gdy zapytał o pięć brakujących fotografii. Lawrence powiedział. I nie zamierzał zadawać zwykłych pytań o zabójstwa.Zamierza pan włączyć sprawę Holly do swego filmu? . zrywającego z dawną mentalnością. odzywając się po raz pierwszy w ciągu czterdziestu pięciu minut rozmowy. dotykającą aksamitnie miękkich chrap klaczki rasy palomino. Lawrence potrzebował nieco czasu. . . Opisawszy brakujące fotografie. a drugi poświęcono rodzinie.Co o tym myślisz? . może nawet uda.Pojawiły się wówczas domysły. . jedyne.. . Caroline oczekiwała. Były dwa albumy. oczekując. że tego nie zrobił. czy Lawrence zniszczył podobizny Dereka.Jason wstał i dorzucił: .Chyba tak . "On kłamie . . iż Holly zabrała je ze sobą. że nie udaje on zainteresowania. portret matki. czy będzie pan w domu przez jakiś czas? . podobizna Lawrencea i Claire. . Caroline miała wrażenie.odpowiedział w końcu. które przywołał album.Zadzwonię za kilka tygodni. Wydawało się. że ma także zdjęcia. . że wierzy. A kiedy jasne się stało.Będziemy tu przez cały dzień . Lawrence wyznał cicho. że czasem ten cykl się powtarza. że Jason chce usłyszeć o szczęściu. choćby po to.To na razie wszystko. że Jason zainteresuje się też drugim albumem. bo symbolizowały dla niej szczęśliwe dzieciństwo. ojca i córki. że otrzymał odpowiedzi na wszystkie pytania . gdy Holly była niemowlęciem.Wiem. Nie usunęłoby to z jego pamięci obrazu tego psychopaty. Gdy Jason wyszedł. jakie zostało zrobione. . niech go diabli. ponieważ świadczyłoby to jedynie o jego bezsilnej wściekłości. Ale Jason nie chciał nawet spojrzeć na drugi album.Był wdzięczny. na której Lawrence trzymał na rękach swoją złotowłosą córeczkę. by od wspaniałych wspomnień. jak Jason studiuje album.Ale tak szczerze? . Lawrence przytulił Caroline. napotykając spojrzenie jego nieprzeniknionych błękitnych oczu. że widzi ulgę w ciemnobłękitnych oczach Jasona. na jego przystojnej twarzy pojawił się przelotnie wyraz ogromnej czułości. które jak dotąd Lawrence tylko jej pokazywał. iż uważa to pan za nieprawdopodobne. Caroline wstrzymała oddech.zapytała Caroline. że zainteresowanie tym szczęśliwym okresem jest czymś więcej niż tylko uprzejmym wstępem do zarzucenia gospodarza pytaniami o nie zamknięty rozdział żałoby. . żeby udzielić konkretnej odpowiedzi. a nie tylko o rozpaczy. że jej nie słyszał. A gdy wpatrywał się w zdjęcie małej i promiennie szczęśliwej 212 Holly. powrócić do ponurej rzeczywistości. która powstała po rzekomej śmierci Lawrencea w Wietnamie.Claire była molestowana przez swego ojczyma .Kłamie. Wydawał się wręcz bardzo zainteresowany. Carolina doszła do wniosku. Przyglądając się. . Jason podszedł do tej sprawy z punktu widzenia lat dziewięćdziesiątych.poza jednym. że Claire nigdy by nie dopuściła. uśmiechających się z miłością do obiektywu aparatu.Jeśli coś jeszcze przyjdzie mi do głowy.. Jeden z nich zawierał zdjęcia rodziny Elliottów. Wiedziała.

które go witały. z jego powodu.powitał ją Jason. Czytał każde słowo wkrótce po napisaniu i bardzo wciągnęła go jej opowieść. Sypialnię z widokiem na wodospad wyposażono w okrągły. inne.Sądzisz.. że to jeszcze nie koniec. Czyżby Jason Cole chciał spotkać się z Lawrenceem tylko po to. .Więcej. Walcząc ze swym własnym rozczarowaniem. . chmury.. że nie zamierza włączyć sprawy Holly do swego filmu? -Aty? . które otaczały jej twarz. że odpowiedział mu kłamstwem? Caroline westchnęła. miał poczucie winy. małą dziewczynkę.pomyślała Caroline. znikła na zawsze. tylu rozpaczliwie szukających je rodziców. nie ma. stanowiącego dokładną kopię jego własnego. były odrobinę bardziej miękkie i mniej skręcone. Holly przed chwilą musiała tam siedzieć. Jason wszedł do pokoju Holly. by uczynił coś.Lawrence wpatrywał się w nią z ogromną czułością. Jakże przypominała śliczną. Ogarnął go smutek na myśl o tym. a loki. i zobaczył. dodała bez słów: "Myślałam o . Nikt tu jeszcze nie sprzątał. ponieważ jedno z krzeseł było odsunięte. A jej oczy? Roziskrzona niewinność. Jednak akwamarynowe oczy. z oburzenia.Nie . . dębowy stół i krzesła.Po prostu siedziałam sobie tutaj. czego nie chce. że Lawrence zamierza obejrzeć rany.. Jason musiał porozmawiać z nią w cztery oczy.Lawrence mówił ze spokojną stanowczością człowieka. ..Muszę zajrzeć do Summertime.Oczywiście. -Napotkała jego spojrzenie i nie spuszczając wzroku.. gdyby Jason Cole zadzwonił. Nie możemy go zmusić. . 28 Dzień dobry .. bo coś w głębi duszy uparcie jej mówiło. w którym spała. . . Caroline wolała zostać w domu na wypadek. promieniowały odwagą.Nie. błyszczały teraz mocno. . . -Tak.. a nie jego widok. las i wodospad. Inny rozdział. 214 Było coś jeszcze. .. Jason czuł się niepewnie. ale łóżko. Caroline wiedziała. Musiało być. jeśli pozwoli się. by przekonać się o jego miłości do córki?" Jak te sławne ciemnobłękitne oczy mogły być tak ślepe? Dlaczego nagrodzony Oscarami aktor nie potrafił ukryć faktu. który wie. Nie potrzebował do tego jej pomocy.Pisałaś? . ale upływ czasu nie przyćmił ich żółtego blasku. to nie ma żadnego sensu. by sprawy. bardziej szczęśliwe..I pogrążyłaś się w radosnych myślach. I tyle jest innych zagubionych dzieci. której zdjęcia niedawno oglądał! Tylko włosy miała trochę dłuższe niż wtedy. . która śmiała się wesoło do kamery. obserwowałam niebo.Po prostu to nie ma sensu. Ale już po wszystkim. że to dzisiejsze postępki jej bohaterów.Jason wiedział dokładnie o jej postępach w pracy nad książką.Jason Cole bardzo mi się spodobał. jak nieodwracalne szkody mogą powstać. że najwyraźniej go oczekiwała.odparła. było porządnie zaścielone. zakończenie.Też tak myślę. że nie mówi prawdy? Może Jason Cole nie przywykł do kłamstw w prawdziwym życiu? A może dlatego że Lawrence był z nim tak szczery..Dobrze. a potem go znienawidziłam.. dręczyły bezlitośnie serce. a na stole leżał otwarty kołonotatnik i jej pióra.Wszystko w porządku. . wywołały uroczy blask jej pięknych oczu. Drżała cała z gniewu. których nie można zmienić.zapytał. Caroline. "Ale to nie jest w porządku . zmienić opatrunki i zrobić klaczy kolejny zastrzyk z antybiotyku. . zapewnił ją: .Czy mogę wejść? . .

ale. jak niebezpiecznie jest kochać. Była to chwila. co ci się przydarzyło.Kiedy opowiedziałaś mi. uświadomiłam sobie. w nagłym przypływie strachu. Holly wyjęła bezcenne fotografie z koperty. Podeszła do toaletki. .Kiedy wyjechałeś ostatnim razem.Jason odczekał. ale samolubne. tylko jemu: dobremu i łagodnemu człowiekowi.Naprawdę nie wiem. Spojrzał na nią i przekonał się. zatrzymać ją i miłość. nie magii.Chciałbym je zobaczyć . Było to pragnienie potężne. którego nie stworzyła swoim piórem. . jak zareaguje na to kobieta. a on znów miał zakłócić jej spokój ducha. Jemu. Nie było żadnych emocjonalnych sekretów.pomyślał. jak niepewne bywa szczęście. gdy zobaczył. że on żyje". . Świadczyły o tym wspaniałe radosne fotografie.Coś. zwrócony twarzą do huczącej kipieli. co mnie martwi. Jasonowi serce się ścisnęło. 216 . Pamiętasz go? Jason zamierzał upewnić się. . przedstawiające siostrzyczkę i braciszka Holly.powiedział Jason. dlaczego ich nie wzięłam.. dopóki fale strachu nie uspokoją się na zawsze. Spotkanie z Lawrenceem tak przekonało go o jego wielkiej miłości do córki. którą włożyła Holly.Czy to są jedyne zdjęcia. molestowania.. jak i córka pragną spotkania.To ich zdjęcie ślubne.zaczął spokojnie. Niczym kruchy zamek z piasku bezlitośnie unicestwiany przez olbrzymią falę mogła zniknąć szybko i bez śladu. . Byli młodzi. z którym podzieliła się prawdą o swojej przeszłości. by ocalić życie swej wymyślonej bohaterce. na fotografii suknię ślubną Claire. jadąc do Los Angeles. jakie masz? . Mieliśmy dwa albumy. .tobie". Chwila cudowna. że znowu straciła pewność siebie. Miałam tylko trzy lata i pewnie rodzice trochę . Miłość wypisana była na twarzach Lawrence' a i Claire. tworzący pod nimi grzmiącą kaskadę. że zarówno ojciec. znowu mu ufała. Kiedy oboje usiedli. To są zdjęcia mojej rodziny. o co chciałbym cię zapytać . Wyzwoliła się z kokonu swej przeszłości. Mieli tylko jedno. Było ich siedem: pięć opisanych przez Lawrencea i dwie inne. -Wtedy pierwszy raz głaskałam pysk konia. kiedy zabito twoich bliskich. zrobione przez żonę sędziego pokoju. ale bardzo zakochani. wyjęła ze swej torebki kopertę. zastanawiając się. że groźne fale były stale obecne w sercu Holly. Holly zaczęła opowiadać mu o fotografiach. Wiedział. o której Jason marzył: kiedy Holly naprawdę uwierzy w magię ich miłości i zaufa jej. złotych loków. zawahała się przez chwilę. Spojrzała na Jasona.. . Teraz czuła się o wiele lepiej.pomyślał Jason -jakimś cudem wiedziałaś. Z wielką miłością. który 215 przypominał jej. "Ponieważ .Holly zmarszczyła czoło.Ale nigdy nie mówiłaś nic o nim. że ci tego nie pokazałam. o tamtej śnieżnej nocy. kiedy uznano go już za zmarłego. Jason tak bardzo pragnął uchwycić tę wspaniałą chwilę. W jej oczach znowu była odwaga. aż Holly potwierdziła to lekkim skinieniem roztańczonych. -Tak? . którą tak pokochał. niewypowiedzianych urazów. Odwrócił wzrok od jej pięknej twarzy i zapatrzył się na wodospad. . że twój ojciec zginął w Wietnamie. podobnie jak jej ojciec. i ulotna. gdy Holly w odpowiedzi na jego pytanie gwałtownie się odwróciła. Mogły wzbierać bez ostrzeżenia. "A może jednak"? .Jest coś. . wspomniałaś.. że zamierzał nie wypytywać już Holly o jej uczucia względem ojca. tę samą.Tak.

Coś. co muszę ci powiedzieć. czepiając się ostatnich słów Jasona jak deski ratunkowej na miotanym sztormem morzu.W każdym razie tak się czułam. jak i oswojonymi. Holly . jakbym była dla niego najważniejsza. podnosząc się i dodała z niepokojem: -I teraz na mnie czeka. co ją obecnie dręczyło. Dlaczego nie zdradził jej prawdziwego powodu ich wycieczki do Seattle? I czemu nie powiedział Lawrenceowi. tak. 217 Zalały ją emocje. -Nie . trzymającego na rękach córkę. by zapewnić jej dostatnie życie? . kiedy się urodziłam. a one mu ufały. -Nie . że stale był nieobecny.O.Jest coś. a jej oczy stały się czyste i ufne. Holly.Mniejsza o to. pogrążona w śmiercionośnym smutku. . że cię znam.zaprzeczył Jason. ani nawet.Mam wrażenie.wyszeptała. słysząc w jego głosie nagłą powagę. Kiedy znowu skupiła na nim uwagę. . Derek go postrzelił i porzucił.Bo byłaś .Próbował mnie odszukać. chciała pobyć trochę dłużej z cudownymi wspomnieniami przeszłości. . że chcesz go widzieć. Ściągnęła brwi. że podobnie jak Lawrence. że jego zaginiona córka znajduje się tak blisko? A co by było.Nigdy nie przestał wierzyć. Ale czuł się tak bardzo odpowiedzialny za mnie i matkę. że bardzo go kochałaś. a jednak. Holly. gdy się ożenił. . Najpierw musiałem się upewnić.Kiedy powiedziałaś. że o tym nie wiedziała i kryjąc się przed światem. Był wobec nich taki łagodny. czego nie wiesz.powiedział spokojnie Jason. poprosiłem kogoś. Czekał więc cierpliwie. -Na pewno nie wie. powiedział: . . . Twój ojciec nie zginął w Wietnamie. był boleśnie świadom tego.Mieszka kilka kilometrów stąd. obudziłaś tym we mnie jakieś odległe i niewyraźne wspomnienie. Nie wiedziałem. uświadomiłam sobie. -Nie powiedziałeś mu? . że tu jesteś.powiedziała. . zarówno dzikimi. że pewnego dnia cię odnajdzie. a także o Caroline . by powróciła do teraźniejszości. ponieważ pracował ciężko. Mój ojciec doskonale porozumiewał się ze zwierzętami. Jasonie? . Była to cicha prośba pełna rozpaczy. . że stale był przy mnie.On żyje .Ale nie było powodu do niepokoju.Nigdy nie przestał cię szukać. Uciekł z niej osiem miesięcy po twoim zniknięciu.i spłynęły łzami z jej zrozpaczonych oczu. Jason zorientował się.nie radosnej prawdzie.Gdzie on jest. Gdy odpowiadał na jej pytania o ojca.się bali. ale ponieważ czułem się zaniepokojony. "Nigdy nie przestał cię szukać".wyszeptała. by się tym zajął. gdy wspominam tamte lata. o co chodzi. . uznając za zmarłego. ale nieoczekiwanie jej myśli wynurzyły się na powierzchnię. wydaje mi się.Miłość przepełniła jej głos. mimo woli kryła się też przed nim. jaki był niezwykły.Więc on wie . a osiemnaście. .To z nim widziałeś się dziś rano? -Tak. napełniając serce żalem . . . . prawda? . co wiedział o Lawrensie.że ona i Lawrence są najwidoczniej bardzo do siebie przywiązani. Miał tylko siedemnaście lat. .Dlaczego miałabym nie chcieć się z nim zobaczyć? . zapierając dech w piersiach. Mogłaby umrzeć.powiedział miękko. Kiedy podrosłam. Może więc zawiozę cię tam teraz? Podczas krótkiej jazdy Jason przekazał jej wszystko. gdy dotykała szczupłymi palcami podobizny Lawrence'a. lękliwy protest przeciwko prawdzie . że jej ojciec przeżył. że koń może mnie ugryźć. Zawsze miał dla mnie czas. Pracował w kilku miejscach i jeszcze się uczył. co ci się przytrafiło.Nie. lecz druzgoczącej. ale złapano go i wzięto do niewoli. topiąc myśli. gdyby nie pamiętała swojego ojca? Albo gdyby najbardziej utkwiło jej w pamięci to.

pochylając ciemną głowę Summertime. pośród woni dzikich kwiatów.Tak.Potem. szepczący łagodnie uspokajające słowa w odpowiedzi na rżenie konia. . złotymi lokami. Holly i Lawrence opowiadali sobie nawzajem to. Stał tyłem do Holly.Dziękuję. I Holly powiedziała to samo. . nie wiara. nakrapiając ją złotymi refleksami.Caroline? . W tamtej stajni też był złocisty koń i jej ukochany ojciec. w stajni.On jest tam. Lawrence zesztywniał na dźwięk tych słów. ale to nie miało znaczenia.. Ale zadziwiający był sam głos: w melodyjnym wysokim sopranie małej dziewczynki dawało się wyczuć miękkie brzmienie dojrzałej kobiety. zwróciła się do Jasona i na chwilę cień nieufności zniknął z jej pięknych oczu. na brzegu szafirowej rzeki. Jasonie . . silny. A kiedy ujrzała. -Tato! 29 Spacerowali po ukwieconej łące i siedzieli na trawie przy strumieniu. bojaźliwa. Tam. że usłyszał tutaj jej głos. W głębi duszy Caroline miała nadzieję na inne. myśli i uczucia Holly skupiały się przede wszystkim na ojcu. którego miała zaraz zobaczyć. które Holly wypowiedziała tamtego dnia. złotowłosa córka zawołała jak wówczas. wprowadziła ją do salonu. Tymczasem Caroline odzyskała już zdolność mówienia. Caroline zdołała tylko wyszeptać drżącym głosem: -Holly? . ukrywaj ąc skrzętnie przed sobą inne prawdy. serce zabiło jej mocniej. dręczące Holly pytania. jestem Caroline i bardzo kocham twojego ojca. bo kiedy zobaczyła jego samochód zatrzymujący się na podjeździe. Obraz złotowłosej dziewczynki i złocistego konia na zawsze miał wyryty w mózgu. . że się od niego odsuwa. Nic dziwnego. gdy jako trzyletnie dziecko dotknęła aksamitnie miękkich chrap palomino: . Dręczące pytania i odpowiedzi nie znikły. Dziewczynka i kobieta. Zapach ten przeniósł Holly w minione czasy. co wówczas.wyszeptała. wysoki. upragnioną kobietę. a oczy napełniły się gorącymi łzami. Promienie słońca pieściły wodę. a za tę chwilę oddałabym życie. które mogły tylko sprawić im wielkie cierpienie. Może pójdziesz do niego? Dwadzieścia siedem lat temu była inna stajnia. 219 Lawrence obrócił się gwałtownie. również wypełniona słodką wonią świeżo skoszonego siana. jak otwiera drzwi przed młodą kobietą z miękkimi. I wtedy Holly go zobaczyła. 218 Kiedy dotarli do celu. walące serce wzbiło się pod niebiosa. Odniósł wrażenie. wywołując zmieszanie na jej ślicznej twarzy i tworząc dystans między nimi. Holly zabrała ze sobą fotografię. otworzyła drzwi do ogrodu i wskazała na budynek stojący po drugiej stronie usianej barwnymi kwiatami łąki. Otwierając drzwi. . Był to ten sam ojciec z owego odległego dnia. bo myślał o niej i o tamtym dniu. Nie potrzebował jej. Była to nadzieja. przeszłość i teraźniejszość. czym mogli się podzielić. Holly.Ma taki miękki nos.I najbardziej niepokojące pytanie: a gdyby nie wspominała go z tak gorącą. czystą miłością? Jason wyczuwał nie wypowiedziane. . Ale gdy jechali do Issaquah.Dziękuję. staje się znowu niepewna. zaniepokojona. Szczera radość w błyszczących oczach Caroline do głębi ją poruszyła. ze względu na niego. I gdy jego ciemnozielone oczy wypełniła niezmierzona radość. że słyszał znowu te same słowa.. Nic dziwnego. że go znalazłeś. uśmiechając się poprzez łzy. napełnionej złotem.spytała miękko Holly. by wpuścić tę młodą. lepsze zakończenie wizyty Jasona. zanim jeszcze zobaczyła klaczkę rasy palomino.

że wyszliście ze stajni i idziecie w kierunku strumienia. świadczyło o niepewności.Cieszę się. przepędziła groźne upiory. . Caroline nawiązała do tego tematu. Holly. co stało się z rzeką płynącą u ich stóp. prawda? .Caroline wyciągnęła z kieszeni kartkę i podała ją Holly.powiedziała Caroline kilka godzin później. Jednak to. 220 zobaczyli.wzruszyła ramionami Holly . Ponieważ rozmawiali o miłości. a szmaragdowe oczy promieniały radością z ich szczęścia. który czekał na nią od tylu lat.powitała ją ciepło Holly.Ja też się cieszę. Podobny cień widziała w oczach Jasona. by dzielić się swym bólem z ojcem.I ja . I dopiero kiedy uznali. .Dziękuję . Potem. .A tymczasem my z Caroliną zajrzymy do Summertime. potem musi jechać do Dallas. Potem odjechał. Było to kłamstwo. . Lśniące. że pora wracać do domu. Gdy Holly wzięła kartkę. Dla Holly i Lawrencea czas odmierzany był miłością. Nie wspomnała jednak Lawrenceowi o tym. zanim odjechał. Caroline zauważyła w jej oczach niepokój.spytał cicho Lawrence. . . które pisała. jaskrawe złoto poranka dawno już znikło. które są równie ważne. jak pochyliła oświetloną słońcem kasztanową głowę. Ale nie wspomniał ani słowem o latach niewoli spędzonej w małej klatce w dżungli. . który Caroline ustawiła na nocnym stoliku. że wszystkie te lata przetrwała jedynie dzięki wymyślonym przez siebie światom. Dzięki Jasonowi Holly wypowiedziała już na głos te przerażające słowa. ustępując bogatym barwom późnego popołudnia. że kłamie. Może ów koszmar.Jason został. kiedy Derek zamordował ich marzenia. . Ani o niekończących się tygodniach i miesiącach. by wrócić do Los Angeles. widząc ulgę swego ojca. -Jest w nim zakochana. Dopóki nie przekonał się.Możesz stąd spokojnie dzwonić . . nadzieją. Był środek nocy. Gdy zbliżyli się do domu. a w biurze w poniedziałek do trzeciej. który stale widziała w myślach jak na zwolnionym filmie.A powinna z nim porozmawiać.Wydaje mi się. Też prawdopodobnie nie śpi.powiedział Lawrence. Nie czuła potrzeby. że została pisarką. że się pobieracie . by pomagać oblepionym ropą naftową zwierzętom morskim po katastrofie "Val-deza". .Wcale nie zamierza do niego telefonować .Rozumiem . swoją czułością szybko rozpraszając resztki niepewności. . dopóki nie zobaczyliśmy. pomyślała. Powiedział. że wszystko w porządku. Minęło wiele godzin. Możliwe też. Holly była w pokoju. jak jej cudowne obietnice.Dziękuję .Lawrence powiedział. . odrywając wzrok od uśmiechniętych oczu Holly. że będzie w domu przez cały weekend. że został weterynarzem.Słyszałam. żebyś zadzwoniła. I gdy jego serce zaczynało bić mocniej z nadzieją. gojeniem ran. powiedziała tylko. I nie opowiedziała mu o tej nocy. Leżeli z Lawrenceem w łóżku.zapewnił Lawrence.ale nie będę teraz dzwonić. I prawdopodobnie też myśli o minionym dniu. tak jak to sobie wymarzyli. a drugi to jego prywatny numer w biurze. a jej serce podtrzymywały tylko historie o miłości. .odpowiedziała Caroline z widoczną ulgą. wciąż omawiając miniony dzień. rzeczywiście nie trwał tak długo? Całkiem możliwe. mieszka na Alasce.wyszeptała Holly. że istnieją takie kłamstwa miłości. Jej włosy lśniły miedzią w słońcu popołudnia. a jednak nie miała wrażenia. .. Żeby podtrzymać go na duchu. że zakochał się w Caroline. które spędzał na wędrówkach po ulicach obcych miast w poszukiwaniu Holly. O tej porze powinien już być w Los Angeles. A Holly opowiedziała ojcu. i wpatruje się ze zdenerwowaniem w telefon. którzy pojechali do Prince William Sound. że była jednym z ochotników. Caroline wyszła im na spotkanie na łąkę. ilekroć dostrzegł błysk złotych włosów. że Jason bardzo chciał. .. . spojrzała na ukochanego mężczyznę. że wszystko przebiegło wówczas bardzo szybko. Ten pierwszy to telefon do domu.Zostawił numery telefonów.

nie jest zastrzeżony.Teraz już zawsze będziemy. co miała do zaoferowania: wszystkie nadzieje. która walczyła o przetrwanie w jej wnętrzu. . zanim znowu zajmie się filmem. ale wie. przeszywającym dźgnięciem bólu i palącą eksplozją tkanek i krwi. To ona sporządziła dla mnie kontrakt na napisanie scenariusza do Darów miłości. 222 Ale jak to zrobić? Nagle Holly doznała olśnienia. Jej dziecko umarło. że powinnaś przedtem porozmawiać z nim w cztery oczy. natychmiast zmienia się wyraz jej twarzy. Po długiej chwili namysłu. Zażarta walka pomiędzy jej dzielnym. Holly. to jej pojawienie się na progu jego domu musiało być niespodzianką.wyjaśnił Lawrence Holly. muszę z nim porozmawiać. bo głos w jej wnętrzu wciąż żył.Tak . i bezcenne nowe życie przegrało. ale coś jest nie w porządku. Ale Jason wyjeżdża jutro do Dallas. . Wszystko skończyło się godzinę temu. Potem zapadła zapierająca dech w piersiach cisza. Po chwili wróciła. Miał taki dziwny wyraz twarzy. taka chętna do pomocy. Przecież nawet nie widziałeś ich razem. uśmiechając się tajemniczo. że żaden z jej telefonów.Jaki z ciebie wszystko rozumiejący ojciec. Holly potrząsnęła lekko złotą głową. a przynajmniej bardziej pilnego. Możesz do niego zadzwonić i spytać albo zrobi to któreś z nas. że coś jest nie w porządku. Negocjowała najważniejsze umowy Jasona. upiornie spokojne milczenie osłaniające śmierć.Nie wiem. .przyznała Caroline.Zadzwonię do Raven.Ale ty nie zamierzasz na to pozwolić. ale gdy tylko ktoś wymienia jego imię.Caroline i ja podjęliśmy ważną decyzję . . a Caroline i ja myślimy. gdy na milczący sygnał Lawrencea Caroline nagle zniknęła. Raven żałowała.Ja też nie pozwolę. ale zawsze była taka miła. kiedy oglądaliście album ze zdjęciami. I lepiej to zrobić.. Lawrence uśmiechnął się. Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości.Bierzecie dzisiaj ślub? .Jest doradcą prawnym w Los Angeles..I on też ją kocha. a często to czynimy. Jedyną oznaką życia był ten lodowaty szept.odparł Lawrence. . że Holly nigdy nie zadzwoni. Holly skinęła głową. . -Aty? . Caroline właśnie zarezerwowała ci miejsce na lot do Los Angeles.Ale masz numer jego telefonu. . . wraz z ostatnim.Nie . Jeśli miała usłyszeć uczciwe i nie przygotowane z góry odpowiedzi na dręczące pytania.Ale ja dopiero tu przyjechałam. gdzie mieszka. Jason bardzo kocha Holly.Tak. wrogo nastawioną macicą dobiegła końca. Nigdy jej nie spotkałam. ale wciąż wyśmienite drożdżówki i zaczęli przygotowywać lunch. . wszyscy byli na nogach od wielu godzin. I pewnie boi się. . dopiero co cię odnalazłam! . iż nie da się tego naprawić.Caroline oparła się na łokciu i spojrzała na niego z zaskoczeniem.To coś ważniejszego. Holly przytaknęła. Uzbroiła jawę wszystko.Nie. Ona go kocha. nie narodzonym dzieckiem i jej pokrytą bliznami. a wszystko stało się oczywiste. . jaka następuje po niszczącym sztormie. całą swą . nawet domowy. Powiedziała mi kiedyś. a potem zmarszczyła brwi znowu zaniepokojona. .A więc za godzinę jedziemy na lotnisko. Dochodziło południe i choć prawie nie zmrużyli oka. ten nieubłagany syk. Ptak śmierci zamordował mężną nadziej ę życia. . Raven tak bardzo starała się pomóc małej istotce. .Do Raven? . Na śniadanie zjedli wczorajsze. że nie umarła wraz z nim. gdy z nią wrócił. 221 .

. Raven bez pytania wiedziała. bardziej rozdzierający od poprzedniego. ale weekend spędzi w Kodiaku.To żaden kłopot.Nie . przepełnione nadzieją partie. że to dzwoni Nick. Holly. bez względu na to. by utrzymać się przy życiu. Telefonowała do niego ostatniej nocy. nie jest nieodwracalne. I nawet złożyła obietnicę. 223 Ale tym razem dzwoniła Holly. jej to wystarczy. że cokolwiek to było. on będzie wciąż dzwonić. Raven przygotowała się na zawroty głowy. z tatą i siostrami. gdy prosił ją o pomoc w ustaleniu adresu Holly w Kodiaku. czuła zadziwiające ciepło.miłość.Nie mam żadnych zastrzeżeń. Za każdym razem. Po prostu nie potrzebuje teraz tak wiele krwi. gdy musiała pogodzić się z prawdą.Nie szkodzi . że niepokoi ją w niedzielę w domu. Nie potrzebowała już ciemnoczerwonej pożywki nadziei . choć walka już się skończyła. .zapewniła ją szczerze Raven. że Nick przyjmie swoje dziecko. . że czuje się lepiej. I słyszała ją w głosie Holly za każdym razem. Jeśli nawet będzie matką tylko przez dziewięć miesięcy ciąży. Odda nowo narodzone dziecko ojcu bez wysuwania żadnych żądań. gdy jej serce czuło. gdzie mieszka Jason? . by jej głos brzmiał wesoło. do skupienia się na miłości Jasona i Holly. . którą straciła.Czy nie jesteś teraz z nim? Kiedy rozmawiałam w tym tygodniu z jego sekretarką. iż wybierasz się do niego" . by zdobyła dla niego adres Holly. To długa historia. i w ciągu trzech bezsennych nocy bólu. że chce. zrozumiem cię. i ufność. . i dziadkami. Dźwięk telefonu zabrzmiał jak podzwonne. abym do niego zadzwoniła. Jak gdyby nigdy nie było tego dziecka. Musiała odebrać telefon.. mógłby nawet wrócić wcześniej z Santa Barbara i pojawić się na jej progu bez ostrzeżenia. zanim uzupełni krew. Byliśmy tu razem do wczoraj. powiedziała. Czy tak wygląda przyjaźń? . Poczekaj chwilę. bohatersko zmuszając się. że dokładnie tego samego chciał Jason. że nie była stworzona na matkę. które towarzyszyły jej przez ostatnie trzy doby. Wstając. gdy rozmawiała z Holly. . moje małe kochanie. niezwykłą serdeczność. gdy prosił. że Jason wróci tu jutro. Raven gotowa była złożyć każdą obietnicę miłości. że to jest miłość. może wiesz. Oczywiście nie mogły zniknąć. Nie odczuwała zawrotów głowy ani najmniejszego ukłucia bólu. . przypominając sobie. tnący niby nóż krzyk rozpaczy. Odzyskała siły. czy możesz to zrobić. .zapewniła ją Raven szybko i z całkowitym przekonaniem. o napisanie którego prosił ją Jason. gdy mówiła. modlitwy.Raven zmarszczyła brwi. której zamierzała dotrzymać. Jason zostawił mi swój zastrzeżony telefon domowy i powiedział. Raven wiedziała. Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości.. Ale nie zakręciło jej się w głowie. W przedłużającej się ciszy rozległ się spokojny głos Holly: . bo musi upłynąć trochę czasu.bo nadzieja była martwa.pomyślała Raven. Teraz coś działo się z tą miłością i Raven bardzo chciała uwierzyć. a gdyby wcale nie podniosła słuchawki.Jeśli nie jesteś pewna. Pojawił się jednak inny ból.. muszę znaleźć swoją teczkę. Raven zmusiła się do zapomnienia o sobie. Jeśli tego nie zrobi. że nieodwracalnie obumierają jego najdroższe.Raven. Odzyskała? Nic podobnego. ile to ją miało kosztować: będziesz ze swoim tatą. zawarła umowę ze swym sercem. ale to nie wystarczyło. kiedy omawiały kontrakt na scenariusz. jakby wcale nie toczyła bohaterskiej bitwy miłości. jednak ja wolałabym przylecieć tu dziś po południu i porozmawiać z nim osobiście.Jestem teraz w Seattle. "Żeby nie wiedział. Wiedziała. Widziała ją w oczach Jasona tamtego dnia. Dziecko kwasu mogło nigdy nie 224 .Mieszka kilka kilometrów stąd. z góry przepraszając.

Odsunęła od siebie to wspomnienie. Całkowicie pewna. I nawet mistrzowska prządka snów nie mogła utkać dla niej szczęśliwego zakończenia. . Musiała jednak zadzwonić do Nicka. świadczące o zdrowej ciąży. Musiała powiedzieć mu. Szczególnie teraz.. .zaznać szczęścia. należy spojrzeć prawdzie w oczy. Były to olśniewające kobiety sukcesu. że skurcze i bóle ustąpiły i że spróbuje przespać osiemnaście godzin dzielące ją od następnego ranka. zmusić. ale powinna je zdobyć kobieta. ale nagle usłyszała swój własny głos: . zanim go znowu zobaczy. Kochała całym sercem.. kryjących się pod powierzchnią. dopóki nie usunie z siebie całkowicie tego symbolu małej istotki. Nie. . co się z nią stanie. Te objawy.Dziękuję ci. Raven już miała automatycznie zaprzeczyć. nigdy nie gojących się ran.Jesteś pewna? . Była wtedy wyczerpana. Pozostałe w macicy resztki martwych tkanek powoduj ą nieraz rozmaite komplikacje .Bo jestem smutna. Po rozmowie z Nickiem pozwoli im płynąć. jeśli nie teraz. Musiała odzyskać siły. zakażenie. jeśli wydali jakieś tkanki: będzie to znaczyło. . Jednak dla bohaterek Holly zawsze wszystko szczęśliwie się kończyło. by w jej głosie słychać było uśmiech. Przynajmniej nie będzie do niej dzisiaj dzwonił i nie zjawi się tu niespodziewanie. a której już nie . gotowych bez uprzedzenia eksplodować strumieniem gorących łez. Wpaść do ciebie. a potem spytała cicho: . wyciągając notes z adresami z pękatej teczki i wracając z nim do telefonu w sypialni. ale nadal czuła jej wcześniejsze symptomy: huśtawkę emocji. I zawiodła.krwotok.Chcesz ze mną o tym pomówić? . Ale chętnie bym się z tobą kiedyś zobaczyła. ale coś ją powstrzymało. wpatrując się w milczący aparat. Raven. .Raven zmusiła się. i mężczyzna. smutna. ale w rzeczywistości w życiu prywatnym cierpiały z powodu głębokich. które dzielnie pokonywały najtrudniejsze przeszkody na drodze do ocalenia. by zatelefonowała. czeka ją łyżeczkowanie macicy. Nie spałam od kilku dni i myślę. Gdy Raven podyktowała adres Jasona. że powinna zadzwonić do doktor Rockwell i Nicka. że wystarczy.Tak. Nie wiem.No cóż.Przylecę do Los Angeles około pół do szóstej.. jak gdyby dzięki temu jej dziecko miłości mogło być wciąż żywe. zanim pójdę do Jasona? Raven chciała już wyrazić zgodę. Pomyślała. gdy Holly tak koniecznie musiała się zobaczyć z Jasonem. Raven próbowała ocalić siebie. że nastąpiło poronienie. Holly.. Niektóre bohaterki książek Holly przypominały Raven. Sara Rockwell powiedziała jej.Czy dobrze się czujesz. . by zostały z niąna zawsze. który te cudowne sny ożywiał. . że w tej chwili najbardziej potrzebuję snu. która przędła cudowne sny o miłości. Teczka Raven leżała w sąsiednim pokoju. Holly. Holly powtórzyła go na wszelki wypadek. jak długo zostanę w Los Angeles. z początku kłopotliwe. czuła radosne zmęczenie.spytała ostrożnie Holly. dobrze? -Tak. tam. rozkazywała swemu niemądremu sercu. bym mogła o tym mówić. 225 które może być jednak "nie całkowite".Nic mi nie będzie. później przyjmowała jako świadectwo cudu. Po prostu łzy nadal gromadzą się głęboko w środku. Dlatego będzie musiała przyjść na kontrolę i jeśli poronienie nie było całkowite.. A teraz Raven chciała się ich uczepić. dobrze. to następnym razem. która kiedyś żyła. które wydawały się pewne siebie i władcze. Raven? Wydajesz się. Tworzyła bohaterki. zbyt świeże..Też bym tego chciała. . Raven w gruncie rzeczy nie obchodziło teraz. gdzie ją rzuciła po powrocie do domu w czwartek wieczorem. ale to wszystko jest zbyt nowe. Nie była już w ciąży. myślała. jeśli jutro rano wybierze się do gabinetu doktor Rockwell.

czy mogliśmy spędzić cały weekend w hotelu.Jest coś.Ty miałbyś o tym decydować? Gdyby znakomity reżyser uznał. przekazała radosną wiadomość. że jeśli będzie potrzebowała. Mogła tu zostawić swój bagaż. . .Stałoby się tak. .spytał cicho. nieustannie dręczyły go wyrzuty sumienia. Holly nie skorzystała z tej propozycji. kiedy zadzwoniła. że czuje się o wiele lepiej. I tę właśnie prawdę powiedział Holly. że ledwo go pamiętam. Sławny aktor i reżyser mieszkał w apartamencie na górnym piętrze dobrze strzeżonego budynku.Muszę z tobą pomówić. Jasonie.Tak.odparł cicho Jason. 226 Kiedy lśniące mosiężne drzwi rozsunęły się. przekonanie. Dla Holly wieść o tym. . . . Bez jego pozwolenia mogła dotrzeć tylko do umundurowanego portiera w holu. . które tak starannie sobie przygotowywała: . Nick jeździł konno z dziewczynkami. że to spotkanie nie da ci szczęścia. Portier zadzwonił do Jasona i chwilę później Holly jechała na górę prywatną windą. Miał wrażenie. że ostatecznie ją zdradził. cierpieniem.Owszem . głos bardzo łagodny. a portier zapewnił ją. co muszę wiedzieć. Holly. iż on żyje. . że nie robi wszystkiego. że ta scena nie pasuje do jego scenariusza. to właśnie ci mówię. nieoczekiwanym darem. więc to jego matce.Tak wiele ci zawdzięczam. 30 Holly nie mogła pojawić się nie zapowiedziana na progu Jasona. .Chcę wiedzieć.Dasz mi szansę wyjaśnienia wszystkiego? .. że jej gniewne oczy nie są 227 zdolne widzieć niczego.Zrobiłbyś to mojemu ojcu.Mogło tak być. była niezwykłym. by do końca życia cierpiał takie męki? Teraz znała już odpowiedź i mogła stąd odejść. Czy Jason naprawdę mógłby być tak okrutny? Czy skazałby Lawrencea na to. Błękitne oczy miał podkrążone. Jason poprowadził ją do salonu i poprosił. dlaczego tak postąpił. zawoła dla niej taksówkę. a ty byś nawet nie wspomniał. Zmusiła się. -Holly. Wydawało się. wykładanym nefrytowym i białym marmurem. Miał w arsenale tylko jedną broń: prawdę. Gniew z powodu tego. . Jasonie. proszę. Stojąc za kanapą i opierając o nią.Słucham cię. spojrzała mu w twarz. by usiadła na wygodnej kanapie. Jason już tam czekał na nią. babce swego dziecka. gdybym powiedziała ci. że wiesz. co mógłby zrobić. Jednak jej serce chciało wiedzieć.. Holly zaczerpnęła tchu dla uspokojenia.Wejdź. Ale dla jej ojca każdy dzień minionych siedemnastu lat przepełniony był smutkiem. ma zamiar przespać się teraz i że porozmawia z Nickiem jutro. albo że czasem gniewał się na mnie. a potem wypowiedziała słowa.ma. by zignorować tę łagodność. bo był zmęczony ciężką pracą? Jason widział jej ogromny ból. że jest to daremna prośba. Pozwolisz mi przynajmniej spróbować? . całkiem by ją pominął? Czy to chcesz mi powiedzieć? . co mogłoby wytłumaczyć bezczelne manipulowanie jej życiem. by odnaleźć zaginioną córkę. Ale w tej chwili nienawidzę. . zaledwie kilka kilometrów od domu mego ojca. że jej ojciec żyje. gdybym doszedł do wniosku. Potwierdziło to jej obawy i nagle wyzwoliło wzbierający gniew. Nie szukała go i najprawdopodobniej nigdy nie przyszłoby jej to do głowy.

wyszeptała. Upłynęło kilka chwil.Twój ojciec mógł okazać się potworem.. może to nie być noc. Mógł cię strasznie krzywdzić. Pragnęli teraz czegoś więcej. . A kiedy zobaczył jej promienne uszczęśliwienie.Żaden z moich bohaterów nie zrobiłby tego. co widział wczoraj rano ponad huczącym wodospadem: niczym nie przyćmioną wiarę w cudowną magię ich cudownej miłości. Przez bardzo długi czas po prostu patrzyli na siebie. A potem. 228 . gdy byłaś dzieckiem. .. Holly.Mylisz się. ciągnął dalej: .Kochaj się ze mną. . gdy zachodzące słońce dotknie linii horyzontu. Były to tysiące różnych pocałunków. szepnęła: . Nie mogłem na to pozwolić. choć to trudne. . uniosła ku niemu twarz i zobaczył to. ale zobaczył także w nich cień niepewności. . że jesteśmy postaciami z twojej książki . stanowiącą barierę między nimi. . . że jeśli też będziesz tego chciała. Siedzieli na kanapie.Oczywiście. że jej śliczne oczy nie mogą zapłonąć jaśniej.Jason sądził. że jest to wspaniały początek życia pełnego takich chwil. odkrył coś jeszcze. od łagodnego powitania do żarłocznego głodu. pełnym radosnej pewności siebie. Dlatego to zrobiłem.Prawdę mówiąc.Nie? . . Czytałem wszystkie twoje książki i wierzę.Och . Z wyjątkową czułością Jason zaczął pieścić jej wargi . Holly . Nie chciałem. Jason widział. od najdelikatniejszego szeptu do zachłannego pożądania. wiedziała. Radość Holly na myśl o ich ślubie wywołała w nich przypływ pożądania. a nawet rozpacz. a ja. Ale się mylił.Ty jesteś oczywiście bohaterką. I wymyśliłem. jak cień gniewu ustępuje miejsca jasnej nadziei. Holly. I choć Holly nigdy wcześniej nie była całowana. Czy nie postąpiłby w ten sposób bohater z twojej książki? .W odpowiedzi skinęła lekko złotą główką. . . czym mogliby się podzielić nawzajem. -Jej wspaniałe błękitnozielone oczy płonęły gniewem. gdyby.zaczął Jason. o wiele silniejszy niż przy najbardziej namiętnych pocałunkach. to możemy pobrać się w Barrow w czerwcu. nim zdołał wydobyć z siebie głos.. od czułego ciepła do namiętnego ognia.Kocham cię. powoli ostrożnie potrząsnęła splątanymi złotymi lokami. ciesząc się tym cudem. . a gdy stanął przed nią. Żaden z nich nie byłby tak okrutny.Jasonie! Obszedł kanapę..Myślałem trochę o naszym ślubie.wyszeptał Jason. jak przyjmować pocałunki ukochanego mężczyzny.Jasonie.Do nocy poślubnej. Wczoraj w tej wspaniałej chwili Jason czuł rozpaczliwą potrzebę uchwycenia jej. .zaprotestowała gorąco. Wiedział. . . że Holly naprawdę go słucha. Złożylibyśmy słowa przysięgi w chwili. słysząc w jego głosie smutek. To. co ty zrobiłeś . na których widniał uśmiech szczęścia.Och.Nie chcesz za mnie wyjść? . co było z początku dzielącą ich barierą.Nie chcesz poczekać? . Ale teraz nie czuł tego ponaglenia. że w takich okolicznościach twoi bohaterowie zrobiliby to samo. Kiedy Jason przekonał się. będę udawał bohatera. Potem z płonącym spojrzeniem.powiedziała.Udawajmy przez chwilę. zachwycając się nieograniczonym szczęściem. potem kochającymi ustami. by sprawiono ci ból. zanim zostanie zmyta przez druzgoczące fale.. ale tylko wtedy.Poczekać? .najpierw drżącymi z lekka palcami. teraz stało się przystanią ich miłości. z wciąż płonącymi oczami i wilgotnymi od pocałunków wargami.. co ja.

Ale przecież był ojciec. Cały wieczór. gdy leżała w jego ramionach otulona czułością.Ależ wiedziałaś.wyznał cicho. Zanim się pożegnali. Lawrence odebrał telefon po pierwszym dzwonku. kiedy dorzucił: Jestem pewien. prawda? Ty też nic nie wiedziałaś? -Nie.Będziemy tam .Nie . pełna nadziei. . . . Nie ma powodu. Na jej twarz powrócił wyraz radosnej pewności. Kiedy Jason będzie kręcił film w Dallas.. zagubieni w czarodziejskim świecie miłości. zachwycając się. jak bardzo jest piękna. które poczynili z Janso-nem. . że Caroline i Lawrence pojadą do Barrow. nawet przez chwilę.Ja też nie wiedziałem.Niepokoisz się. z którym prosiła go. nie wiedziałam . Ani przez chwilę nie zwątpił w cud. .odpowiedział szybko. gdy usłyszał niepokój w głosie Holly.przyznał Lawrence. . że ma największe znaczenie. o czym nieraz pisała Lauren Sinclair.Nasza miłość nie może mi sprawić bólu. gdy usłyszał jej uszczęśliwiony głos. zachwytu i radości. dlaczego Jason przyjechał najpierw zobaczyć się z tobą? Myślałeś. Holly i Jason świętowali swoją miłość. czyż nie? . prawda? Nasze serca są sobie poślubione.Ależ tak! Chcę wyjść za ciebie. Potem podzieliła się z ojcem innymi planami. z szacunkiem. Do tej pory nie znałem miłości. . nie zastanawiałem się nad tym . Ale teraz.Muszę o coś cię spytać. A potem. Jasonie. czule. Holly usłyszała uśmiech w jego głosie. Holly. wieczność..Jak sądzisz. a wkrótce połączą się ich ciała. zanim jeszcze Holly podzieliła się z nim radosnymi nowinami. Ich miłość pełna była szacunku. by mogła w samotności zadzwonić do Issaquah. a gdy jego palce pieściły złote loki otaczające jej twarz.W Barrow. żeby być świadkami tego wydarzenia. że właścicielka Katie z radością zaopiekuje się Juliet. wyznał: ..Słucham.Och.. Ujął w dłonie jej śliczną twarz. gdy przedtem pojawi się pełna oddania miłość. by się z nią kochał. Chodzi o wczorajszy ranek. urna.Myślę. że to byłoby cudowne. ale nie wyobrażałam sobie. Jednak nie chcę czekać do tego czasu. że ja go przysłałam? ...Ale nie w Barrow? .Nie wiedziałam .Tak.Nie chcę sprawić ci bólu.zaprzeczył Jason.obiecał Lawrence. . którzy pomagali mu w poszukiwaniach córki przez te długie lata. . natychmiast zrozumiał.Ani przez chwilę. Holly powiedziała cicho: .Szczerze mówiąc.. co było dla niego bardzo ważne: podziękować wszystkim ludziom.Pisałam o kochaniu się. Żadne z nich o nim nie zapomniało. ale.. . Holly zauważyła.Ojciec powinien zrozumieć. że może być aż tak dobrze..Wiedziałaś. że mogę zajść w ciążę? . ale przede wszystkim dlatego. Pomoże Lawrenceowi uczynić coś. . całą noc. że Jason nagle ściągnął brwi: . Holly .szeptała. Holly . oczy Holly wciąż płonęły zdziwieniem. zwieńczając ten wspaniały dar czułym połączeniem kochających ciał. którzy okazali mu współczucie i troskę. Już jesteśmy małżeństwem. który przez siedemnaście lat szukał zaginionej córki. Zanim nie spotkałem ciebie. 229 . Mogliby spędzić cały wieczór.Nie gniewaj się na Jasona. budzi największy zachwyt. który połączył go z córką. co się stało. że w każdych okolicznościach chciałaby go zobaczyć. tak! . by zabrać jej bagaże z portierni i kupić coś na kolację.Ich serca były już poślubione. i na przekór namiętności jej pocałunków . -Nie wysyłałaś go.bardzo niewinna. Jason wyszedł. ona wróci do Issaquah. Holly powiedziała mu o ich małżeńskich planach. .Ale coś cię niepokoi. Miała nadzieję. . jego serce zabiło z ulgi. . . Jason ucałował kąciki jej płonących oczu.

Tak. dwukrotnie spodziewała się ujrzeć na jego twarzy wściekłość. Raven wiedziała.Gdyby nie Raven. on tak samo. Jednak on wtedy zaopiekował się nią troskliwie. pobrała próbki krwi na ilość czerwonych krwinek do testu na krzepliwość i do powtórnego testu ciążowego. by Raven mogła zadzwonić. nie szczędząc słów miłości. że Nick tam będzie.powiedziała Holly. Świadomość tego. Jednak tamtego dnia to on ją przeprosił. iż jego młodsza córka nigdy się nie narodzi. że wspaniałość letniego słońca odbijającego się od wody wywrze jakieś wrażenie na Królowej Śniegu. choć ze sobą nie rozmawiali. . jak zostało ustalone. Chyba zrobiłoby na niej wrażenie. była bardzo smutna.Nie wiedziałem. kiedy omal nie wpadła pod jego ciężarówkę. co powitało ją. kiedy zaskoczył ją. czy zechce się ze mną spotkać. że po pracy wpadnie do niej do domu. . kiedy weszła do swego domu w poniedziałek wczesnym wieczorem. że prawdopodobnie niewielu mieszkańców Los Angeles mogłoby wyobrazić sobie. które miało ustalić "kompletność" poronienia. oddech. by mogła o nim mówić. gdy popijała z Sam lemoniadę na pachnącej różami werandzie jego wspaniałej rezydencji.230 . W rezultacie nie doszło do badania. Raven zjawiła się na wizytę z rana. żeby pogadać. Raven miała przez cały dzień spotkania. gdy opowiadał jej. na jedenastą. Nick nie był jedyną osobą. jeśli będzie miała czas. by zdobyć twój adres. ciśnienie. Może jutro. . Mogłem się zmienić. ale doktor Rockwell nie było. Raven i doktor Sarze Rockwell również nie udało się porozumieć . . a po przełożeniu wizyty na następny dzień.Sądzę. kiedy kobieta imieniem Jeanette próbowała wkraść się w ich życie. Jason nie chciał tego ze względu na ciebie. że Nicholas Gault jest zdolny do wściekłości.Lawrence zamilkł. Kiedy zadzwoniłam do niej po południu.Dobrze. Poniedziałek.Nie znam. zaproszę na nasz ślub i zorientuję się. . której pomimo wielu prób nie udało się skontaktować z Raven. szeptali. . że tak dobrze ją znasz. przytuleni do siebie. Ale nawet ta wściekłość zbladła w porównaniu z tym.Jason zgodził się bez wahania.Ale dlaczego? .ani osobiście. zadzwonię do niej. że Deandra zadecydowała. Zapadła cisza pełna najczulszych pocałunków. że tym razem wszystko było jeszcze bardziej zachwycające. ani telefonicznie. że powód tego jest zbyt świeży. Spotkanie ze mną mogłoby być dla ciebie bardzo przykre. . Oczekiwała też 231 jego gniewu. A poza tym myślę. które musisz załatwić przed wyjazdem do Dallas. nie spotkalibyśmy się. 31 Brentwood. Melody opisywała jego gniew. Po raz pierwszy.zgodził się. które były stabilne. powiedział: . . nie przyjechałabym do Los Angeles porozmawiać z tobą o Darach miłości. bo bardzo cię kocha. Kalifornia. I sama miała okazję ujrzeć przebłyski jego furii. W końcu.Gniewać się? Jak mógłbym to zrobić? Postąpił tak. pewnym tonem.Też tak sądzę . że chciałaby zobaczyć zachodzące słońce.I miał całkowitą rację.Przyznała się do tego? . Holly. myśląc w duchu. jak odkrył. mącąc dziewczętom głowach archaicznymi pojęciami o roli kobiety. Holly też zostawiła w końcu wiadomość z zaproszeniem na ślub i numerem telefonu w Issaquah. tętno. gdy zajmiesz się swoimi sprawami. Znowu się kochali. że powinniśmy zaprosić na ślub Raven . a potem. Wiedziała. . umieściła jej nazwisko w planach zabiegów łyżeczkowania macicy. więc po kilku próbach połączenia się z nią telefonicznie Nick po prostu zostawił wiadomość u jej sekretarki. Pielęgniarka doktor Rockwell zbadała Raven temperaturę. Musiała przeprowadzić nagłą operację cesarskiego cięcia u kobiety z przodującym łożyskiem. ale chciałabym ją poznać. . 15 maja Odkąd Raven poznała Nicka. wywołała w nim burzę emocji. co mógłby utracić. ale dodała.

czego pragnęła.stanowi poważne zagrożenie dla naszego związku. Laboratorium obiecuje zrobić test błyskawicznie. więc powinnyśmy mieć wyniki. że odkryłem. Przykro mi z powodu dzisiejszego testu. tu Sara Rockwell.Właśnie wszedłem. A więc muszę cię prosić. . tak jak ona obwinia samą siebie. co w . Widział kobietę. Gdy Raven weszła do domu i napotkała wściekłe spojrzenie szarych oczu. Automatyczna sekretarka stała w salonie na niskim stoliku przed oknem. prawda? Bez wątpienia pamiętasz. Furia nie pozwoliła mu poznać prawdy o jej nieskazitelnej niegdyś. ponieważ traktowała tę niewinną istotkę z karygodną lekkomyślnością. Dlaczego jest taki zły? Jej serce. więc proszę. Łyżeczkowanie macicy jest wciąż przewidziane na południe. Wiedziała. jeśli masz jakieś pytania albo jeśli dostaniesz krwotoku. Nicholasowi Gaultowi mgła wściekłości przesłoniła wzrok. ale mimo to usłyszał cichą rozpacz w jej głosie . nietrwała.. co doktor Rockwell chce jej powiedzieć. aby zachować doskonałą figurę. o których rozmawiałyśmy".a może ono nie jest moje? . Krótko mówiąc. Sądzę. i tak na wszelki wypadek zalecone zostanie łyżeczkowanie macicy. ani spoglądać przez okno na ogród. Teraz była przezroczysta. W końcu. ale i jego córki. że powinniśmy ją razem przesłuchać . że jej błyszczące dawniej jak szafiry oczy są teraz zamglone.. który dla niej założył.Nie jestem zdziwiony.To. Wiem. kiedy twoja automatyczna sekretarka rejestrowała wiadomość. Miał przed sobą uwodzicielsko piękną kobietę. która oszukała nie tylko jego. . Bardzo mi przykro. Niestety nie mam wyników testu ciążowego. . I jak cienki lód była krucha. ale trzymaj się. dla której pozory były wszystkim. 233 Po odtworzeniu wiadomości Raven wpatrywała się w aparat. pomyślała. jakie to trudne dla ciebie.powiedział lodowatym. 232 Nick jest wściekły. miała błękitnawą biel lodu. Poprzez mgłę wściekłości nie dostrzegł. łącznie z ich sercami. byś przyszła jutro o ósmej rano na pobranie krwi. . która go w końcu zdradziła. który zaterkotał. . Nicholas widział Śnieżnego Rekina.Nalegam. Jutro wszystko się ostatecznie rozstrzygnie. . "Raven. Z wściekłości szumiało mu w uszach. które -jak sądziła . że nie spotkałyśmy się dziś rano i że nie udało nam się skontaktować po południu. śnieżnobiałej skórze.. słuchając wiadomości. Nie ulegało wątpliwości. powiedziała spokojnie: .W jego lodowatym głosie słychać teraz było pogardę. przewijając taśmę. że pewnie doktor Rockwell zadzwoniła tutaj i nie wiadomo czemu przekazała Nickowi te wiadomości. wciąż nie odrywając wzroku od telefonu. -Nick. kiedy zobaczę się z tobą o jedenastej. Nick wini ją. pozornie spokojnym głosem. Oszukiwałaby ich tak nadal. Upuszczono probówkę podczas przekazywania jej do laboratorium. a zatem całkowite poronienie. pozbawione wszelkiej nadziei. że test ciążowy poświadczy śmierć płodu i że jeśli nawet badanie ginekologiczne stwierdzi drożność szyjki macicy. dopóki nie zdobyłaby wszystkiego.Raven nie miała ochoty odpowiadać na telefony Sary Rockwell. Raven. znów zaczęło krwawić. co zamierzasz zrobić z moim dzieckiem . Raven podeszła i nacisnęła guzik. Gniew nie pozwalał mu widzieć. skazana na zagładę. wyrachowaną kusicielkę. co naprawdę działo się z jego uroczą Śnieżką. ponieważ straciła dziecko jego miłości. żebyś wiedział. tworzącego cienką warstewkę nad zdradzieckimi wodami.nie mogło czuć już bólu. Nie mogła patrzeć Nickowi w twarz. byś nic nie piła ani nie jadła od północy. Ubierała się w eleganckie stroje i podejmowała przerażające decyzje.Nie chciałam. więc po prostu wpatrywała się w aparat. Zadzwoń.i ten fałsz tylko wzmógł jego furię. gorączki lub pojawią się inne symptomy.

Wkrótce będzie po wszystkim. nawet pokryte bliznami dziecko kwasu powinna mieć szansę. Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości. 234 . Raven omal nie umarła wczoraj. Miał ochotę podbiec do niej.obiecywał jej zamroczony umysł. Był zaskakująco blisko.Dlaczego mi nie powiedziałaś? Powinienem być z tobą w ten weekend. że dziecko umarło. zawsze dumna Wierzba-Willow. gdyby pozostały jakieś resztki tkanek. Wiedziałam. Kiedy nic nie groziłoby już ciąży. że w ten sposób mężczyzna.szepnął. Jednak inny głos przypomniał jej. dla jej bezpieczeństwa.. gdy straciła swoje dziecko. jak gdyby na przekór wszystkiemu nie mógł patrzeć. że go nie zdradziła ani nie oszukiwała. jak ona umiera. nie będzie już odczuwała bólu. zawsze będzie wierzył. nigdy więcej! "Umrzesz . ptaku śmierci. Raven była w jego ramionach jak drżąca wyspa na oceanie miłości. żebyś wiedział. że naprawdę wierzyła. . trzymająca się tak prosto i sztywno. całkowicie zamknięta w sobie. .Poroniłam w ten weekend. wyznaczone na jutro. ale zarazem okropnie daleko. Tak bardzo starałam sieje ocalić. schwytany w jedwabną sieć jej oszustwa. że zamierzała zabić jego dziecko. Była blisko. . tak bardzo. nadal zauroczony. dostrzegł. ale próbowała. bo z jakichś powodów nie zasługuje na taką troskę. jak bardzo próbowała kochać.. płacz! Umieraj.. ale jak owa wyspa była oddzielona od niego.Raven? . Głos miała obojętny. które mogą spowodować zakażenie lub krwotok. wiedziała to. Objął ją teraz. Jeśli umrze. tuląc z czułością w kochających ramionach. Słowa Nicka były dla niej ostatnim. którego kocha.. by stawić czoło Nickowi. i straciłam je. Raven z trudem wyprostowała się. toczył z sobą gwałtowną walkę. moje kochanie .wyznała przepraszająco. Wczoraj. nasze dziecko. Raven zawahała się.Ale zamierzałaś powiedzieć mi o dziecku. . śmiertelnym ciosem. Nick słyszał przeprosiny i widział z jej uroczej.Moje bezpieczeństwo .. o naszym dziecku.Tak. objąć ją. Nick nawet poprzez dymną zasłonę wściekłości. a teraz naprawdę nie miała już po co żyć. ponieważ nadal ją kochał. co się zdarzyło potem. nagle skurczyła się jakby przygnieciona ogromnym ciężarem ohydnej prawdy. Skurcze i krwawienie zaczęły się we czwartek wieczorem. a łyżeczkowanie macicy. umieraj! Nigdy więcej. Nastanie spokój i nigdy nie poczujesz już bólu". iż nie powinno się nic robić dla niej. cierpiącej twarzy. ma na celu. Wierzbo. . .Mgła wściekłości rozwiewała się i widział z bolesną wyrazistością oczy. Pomyślała. Ale on powinien dowiedzieć się prawdy! Musi wiedzieć. że zanim umrze oczerniana Raven. dziecię kwasu. że będziesz je chciał. widząc to. Po jej ranach pozostaną jedynie grube. Czuł jej drżącą kruchość i jej drżącą odwagę i jeszcze coś. och. Zrobiony wczoraj test ciążowy miał potwierdzić.. ale nie potrafiłam. I co z tego? Faktycznie zabiła jego dziecko. pocieszyć i wybaczyć. Zaczerpnęła w płuca powietrza i zwróciła się. Raven? .To było nasze dziecko.Co ma na celu. Płacz.podobnej sytuacji stało się z moim uczuciem do Deandry. kochał i z radością przyjmiesz do rodziny. by wyznać swoją własną prawdę: nie była tego godna. prawda? .Nie chciałam. .Na wypadek.. a Nick spytał cicho: .Och. co budziło jego przerażenie. Nick. . Nick. bezkrwiste blizny niczym nagrobki nadziei i miłości. których wyraz dorównywał rozpaczy w jej miękkim głosie. . biegł ku niej. Rawen..

zamierzałem oświadczyć ci się w czasie weekendu w Santa Barbara.. inni powinni być przy nim. a rano pójdę z tobą do doktora. siostrami i dziadkami.Pozwól mi smucić się z tobą..A co z tobą. Nick wyczuł jej myśli. poza łóżkiem. Zdecydowałem.. i będziemy robić plany na przyszłość. kiedy. uświadomił sobie. drżące. co najgorsze . które towarzyszyły jej od początku ciąży. A gdybyś się zgodziła. Będziemy rozmawiać o dziecku. . Dobrze? Skinęła głową i miała już powiedzieć "dziękuję"..Przyznaję. Że jego uczucie do niej wykracza znacznie 235 poza seks. Raven. . która każdy przejaw uprzejmości. co ci się w nim przyda. Pozwól mi zostać dziś z tobą. Raven. aksamitnej poduszeczce leżał brylant o wspaniałym szlifie. gdy powtórzył: .No cóż. że jest godna prezentu. Był świadkiem walki pomiędzy tym. nie wiem. poszarzałą twarz. wiedzieć. ale się powstrzymała. zakłopotało. że powinna go znać. One cię kochają. . że miłość zwycięża.Nick przerwał. . W środku.rezygnacja. nie mającego związku z seksualnymi rozkoszami. eleganckiej oprawie w stylu Tiffanyego. iż nie byliśmy razem podczas tego weekendu. powinnaś wiedzieć. . . A w końcu pojawiło się to. lecz w siebie. ale okazało się. Mówiąc to. pokonując nawet najbardziej uparte wątpliwości. jak ta mała dzielna istotka. Cała surowość znikła z jego głosu. że wczoraj wypłakała już wszystkie łzy. . Raven. że dziewczynki też spiskowały. oboje byśmy wymyślili. i podał jej. na wspaniałej.wyszeptał Nick. kochać go. jak to powiedzieć dziewczynkom. Białe palce Raven drżały. jak i emocje wciąż w niej były. Raven sądziła.Nick miał na myśli. eksplodujące.Nawet przyniosłem coś. tak pełne nadziei. gdy otwierała pudełeczko.Och. przejrzystą skórę i zmęczoną. a wraz z nimi rozhuśtane emocje. co o sobie sądziła. .Zaraz zapakujemy cię do ciepłego łóżka. która umarła. pokryte fioletowym aksamitem. by dziecko było z ojcem. Taki był mój plan.. . że to nie w niego zwątpiła. jak to załatwić.Wydawało mi się najważniejsze. jakim jest człowiekiem. wszędzie. które utraciliśmy. . by scałować łzę. których mogła dostarczyć.A powinnaś wiedzieć. że mówię o seksownym negliżu? Czy naprawdę wierzysz. w tradycyjnej. miała teraz świadomość. która spłynęła po pobladłym policzku. przez całą noc. iż Raven Willow Winter nie wie. wyjął z kieszeni marynarki małe pudełeczko. wzbierające. To było także moje dziecko.Mam nadzieję. że mógłbym tak postąpić teraz. Kiedy ktoś z rodziny choruje. opłakujemy śmierć naszego nie narodzonego dziecka? . Raven? .Nick obserwował jej emocje. w co mogła uwierzyć dzięki ich miłości. a co 236 . że najpierw powinienem spytać ciebie.Wyjdziesz za mnie. Przeszył ją dreszcz. .Pewnie zmartwiło je to. co zmusiło Nicka. i ja też. . Ale gdy to mówił. i tym. pomagać mu.Czy sądzisz. czy jestem w tobie zakochany i co zamierzam z tym zrobić. W łóżku. by zwrócił uwagę na jej chłodną. -Nick.Ja. . Wydawało się. Raven .. Kiedy wróciliśmy ostatniego wieczoru. że będziesz to nosić przez cały czas. Ale zarówno łzy. zapytały.A co z dziewczynkami? Nick uśmiechnął się. I były pełne nadziei. Choć pierścionek nie był jeszcze gotowy. że została zdradzona. jej smutek i szepnął czule: . Po chwili wzruszyła lekko ramionami. Po jego słowach poczuła jeszcze większy smutek. że nie wiedziałem. Kiedy już wydawało się.. zauważył jej zaniepokojenie. Tak by zareagowała dawna Raven. Raven? Jego pytanie zbiło ją z tropu.

. Jeśli nie wywołuje poronienia. gdy przemówiła. ponieważ wcale nie miała ochoty protestować ani żadnego powodu. kiedy doktor Rockwell weszła do gabinetu. w trakcie wszystkiego. . pani doktor? To było pytanie Nicka. jak tylko uda się wam ubrać Raven? Nick po prostu ją tulił. witała z pełną niedowierzania wdzięcznością. na podstawie danych laboratoryjnych i mojego badania.Chciałbym być przy Raven.dopiero miłości. iż zagrożenie minęło. . ponieważ białe dłonie splecione z jego dłońmi nie zacisnęły się mocniej. Całe badanie trwało tylko kilka chwil. na tyle. robionych w zeszłym tygodniu. a jego emocje były zbyt wzburzone. który dał jej tak wiele. by wątpić w heroiczne zwycięstwo dziecka miłości. który uznał za wahanie. . że jest pani na mnie skazana.Może więc pójdziemy i zrobimy teraz badanie? Nick nigdy dotąd nie był świadkiem badania ginekologicznego i w gruncie rzeczy teraz też zobaczył niewiele.zapewniła go Sara. nadal jesteś w ciąży. że będę cały czas trzymał ją za rękę..przywitała się z uśmiechem Sara Rockwell. by lekarka stwierdziła.powiedziała Raven. I wtedy Sara Rockwell uśmiechnęła się. .Dzień dobry . następnie Raven usiadła i oboje z Nickiem czekali. słowa płynące z tej części jej serca. Dodała miękko: . 32 To jest Nicholas Gault . Wiedział jednak.Widząc na twarzy lekarki wyraz. .Co to znaczy. Teraz miała zamiar powiedzieć coś innego. .Tak być powinno. jest zazwyczaj krótkotrwałym symptomem wywołanym przystosowywaniem się łożyska i macicy. Raven. na które Sara Rockwell odpowiedziała pokrzepiająco: . .spytała doktor Rockwell. że kryzys minął. prawdopodobnie było skrzepem krwi. Raven Willow Winter oznajmiła z cichą radością: .Tak. . Nick.powstrzymała cichy protest. Mogłam odpocząć zeszłej nocy i od niedzieli nie miałam krwawienia ani skurczów. i który zasłużył teraz. Spoglądając na mężczyznę. jakbyś była w ciąży? Raven przelotnie zmarszczyła brwi. i cud. Sądzę. dorzucił: .Jak się czujesz. co uznałaś za tkanki. . by mógł mówić. i ciąża wydaje się przebiegać normalnie. co zaplanowano na dzisiaj: badania. niczego nie żądał. dowodzi. ciche i pełne nadziei. . które zawsze żywiło uparte przekonanie..Nadal czujesz się. Raven? . co trzeba robić dalej. więc prawdopodobnie nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałaś. przy wszystkim.Jestem? Ale. więc sprawa wygląda tak.W porządku . popatrzyła na ich połączone dłonie i rzuciła lekkim tonem: . że dziecko kwasu ma jednak wiele do zaofiarowania. że krwawienie i skurcze całkowicie ustąpiły. Nie ma wątpliwości. ale odpowiedziała szczerze. że mogła widzieć jego oczy. obejmując i ją.. . O ile mogę to stwierdzić. . . że będzie rozwijać się bez kłopotów.Dzień dobry . Test ciążowy z dzisiejszego ranka wykazał zdecydowanie wyższy poziom hormonów w porównaniu z wynikami dwóch 237 testów. że wciąż odziaływują na mnie hormony. Krwawienie w pierwszym trymestrze ciąży występuje dość często. Kocham cię. Mówiłaś. niewiele. że miałaś zawsze bardzo lekkie miesiączki.Obiecałem jej. To Raven odsunęła się w końcu.To znaczy. .Ojciec dziecka. . że Raven groziło poronienie. łyżeczkowania macicy.Może byśmy porozmawiali o dalszych wizytach w moim gabinecie. że Sara Rockwell nie sprawiała wcale bólu Raven. by to wiedzieć.To. .Kocham cię.Dobrze.powtórzył Nick. Bardzo prawdopodobne jest.Uśmiechnęła się. . Fakt.

. Znowu przyciągnął ją do siebie. choć wiedziała. rozkwitało. Już ci się udało.o. Raven? Kochać ciebie? W słowach. że słyszała kiedyś te same słowa. ul.sprzeciwił się z czułością . jak i dziecko miłości. Ćesky Tćsin . powtarzane szeptem. pokonując go na zawsze. s. Słuchała jego czułych słów.. i mogła słyszeć mocne uderzenia jego serca.Zastanawiam się jednak . pamiętała. z o. Raven.Mam nadzieję. Kochać cię. WYDAWNICTWO AMBER Sp. że mi się to uda. tuląc ją do siebie. kocham. 620 40 13. chęć poznania ojca.Dziecku nic się nie stanie.zapewniła go miękko. . wolę życia. 00-108 Warszawa. . tel. o. z pogardą. że taka ostrożność nie jest już konieczna. sióstr i dziadków. i okrywały z pieszczotliwą czułością zarówno dziecko kwasu. Kochać cię.. . Potem dały się słyszeć czułe słowa. . Ale.czy nie powinniśmy trochę poczekać.. jak refren miłości i szczęścia. brzmiące jak szydercze pytanie. Dziecko miłości czuło się dobrze. Wydanie I Druk: Finidr. . a nie miłością.Dobrze . ty nie będziesz ich nową matką.Kocham cię.szeptał Nick. jaką miały. Kochać ciebie.Oswoją się szybko i z radością. które rozbrzmiewały teraz. i przez jedną. Raven .r.Kocham cię. Otuliły ją cudownym ciepłem. Będziesz jedyną matką. 620 81 62 Warszawa 2000. że jakiś czas zabierze im oswojenie się z nowiną. 238 . że będzie wesele. Zielna 39.Już ci się udało. a one dostaną nową matkę.Myślę. Raven. zanim powiemy o nim dziewczynkom..Od samego początku wyczuwałam jego siłę. wymawiane całkiem inaczej. Nick . pełną zdumienia chwilę. była czysta miłość. Nick. roztapiając lód.zgodziła się Raven. a nie radosna odpowiedź. . kochanie. .