Katherine Stone

HAPPYEND
1 Century City, Kalifornia Piątek, 10 marca Kochać cię, Raven? Kochać ciebie? To jakby kochać lodowiec. Nie, lodowiec by z czasem roztajał. Ale nie ty..." Brzęczek interkomu na jej biurku przerwał bolesne wspomnienie okrutnych słów Michaela. Na szczęście i we właściwym momencie, pomyślała Raven, zmuszona do porzucenia rozważań o przeszłości i do skupienia się na teraźniejszości. Była w pracy. Absolutnie nic nie usprawiedliwiało tego, że pozwalała, aby jej myśli dryfowały od teraźniejszości do czasu minionego, od spraw zawodowych do osobistych. W elegancko urządzonym biurze, zawieszonym symbolicznie ponad Aleją Gwiazd, była tą sławną Raven Winter - doradcą gwiazd. Pomyślała ponuro, że w pracy miała być właśnie zimnym, nieustępliwym, pozbawionym serca lodowcem, o co z takim okrucieństwem oskarżał ją Michael. Wzięła głęboki oddech, zanim nacisnęła guzik interkomu. Może wielki haust powietrza z pokoju, w którym przeprowadzała pertraktacje w sprawach wielomilionowych umów, pozwoli zapomnieć o bólu. - Słucham? Czuła niepewność w swoim głosie. Przysłuchując się słowom sekretarki, jeszcze raz głęboko odetchnęła. - Barbara Randall na linii pierwszej. Kierowniczka działu kontraktów nowojorskiego wydawnictwa nie musiała się przedstawiać. Barbara, także prawniczka, była osobą, z którą Raven miała do czynienia, kiedy klient któryś z największych hollywoodzkich producentów, reżyserów lub aktorów - chciał kupić prawa do sfilmowania książki, wydanej przez jej firmę. Zwykle to Raven inicjowała rozmowy, ale tym razem dzwoniła Barbara, prawdopodobnie w sprawie książki, która dopiero miała się ukazać. Raven podziękowała sekretarce, wzięła kolejny głęboki oddech i wcisnęła pulsujący przycisk na telefonie. - Dzień dobry, Barbaro. Poczuła ulgę; jej głos znowu brzmiał normalnie: entuzjastycznie i zarazem chłodno, przyjaźnie i profesjonalnie. A przede wszystkim wyczuwało się w nim pewność siebie. - Dzień dobry, Raven. Dzwonię w sprawie Darów miłości. Raven wyczuła w głosie, który witał ją z drugiej strony kontynentu, niepewność, równie nietypową dla Barbary Randall, jak dla Raven Winter. Tak jak Raven Barbara była arbitralnym negocjatorem, ekspertem w rozgrywaniu partii szachów, w których każdy pionek wart był miliony, a zmierzano nie do pokonania przeciwnika, lecz do remisu.

Pertraktacje w sprawie Darów miłości były twarde, ale w końcu każda ze stron osiągnęła wszystko, co mogła - i ustąpiła na tyle, na ile musiała. Kiedy osiągnięto możliwie najlepsze porozumienie, został podpisany kontrakt. Jason Cole uzyskał wyłączne prawo do zrobienia filmu opartego na tym bestsellerze. - Są jakieś problemy, Barbaro? - Chyba nie. Mam nadzieję, że nie. Właśnie dzwoniła Lauren Sinclair. Początkowo, kiedy wydawnictwo poinformowało ją o umowie, była zadowolona, że jej książkę wybrał właśnie Jason Cole. Kto mógłby być lepszy? Ale teraz ma wątpliwości. Niepokoi się, że on zechce wprowadzić jakieś zmiany. - Ma do tego prawo. Sądziłam, że o prawach do filmowania decyduje wydawnictwo, a nie pani Sinclair. - To prawda, ale zawarliśmy kontrakt bez porozumienia z nią. To był mój błąd. Rzecz jasna, wcale nie musieliśmy się z nią konsultować i, szczerze mówiąc, nie przyszło mi to nawet do głowy. - Raven usłyszała, że Barbara nabiera powietrza, jak gdyby miała nadzieję, że zaczerpnie pewności siebie i wraz z wydechem pozbędzie się niepokoju. Nie całkiem jej się to udało. -Wiem, że to skończona sprawa. Dzwonię, żeby dowiedzieć się, czy istnieją jakieś kwestie sporne. - Chcesz, żebym spytała Jasona, czy zamierza wprowadzić zmiany? - Zrobiłabyś to? Sama wiele razy próbowałam się do niego dodzwonić w ciągu ostatnich pięciu dni, ale nic mi z tego nie wychodziło, jakbym stale napotykała jakąś kamienną ścianę. Na ustach Raven pojawił się lekki uśmiech. Jason Cole nie był właścicielem studia Gold Star. W gruncie rzeczy dzięki wynegocjowanej przez nią umowie na cztery filmy, wartej setki milionów, można by twierdzić, że to Jason należy do Gold Star. Niemniej jednak, gdy ten aktor, zdobywca Oscarów (zdobywał je także, gdy stał się scenarzystą i reżyserem) pojawiał się w studiu, każdy, kto podnosił słuchawkę, zdawał sobie sprawę, że musi surowo "prześwietlać" wszystkie telefony do Jasona. Na większość telefonów, nawet od najsłynniejszych gwiazd Hollywood, nigdy nie odpowiadano, a osoby obce zawsze były ignorowane. Ale Raven Winter zawsze łączono z Jasonem Coleem - i to bezzwłocznie. - Z przyjemnością porozmawiam z Jasonem, Barbaro. Ale może jeszcze nie mieć żadnych planów co do Darów miłości. Właśnie kończy montować Szmer fal, za trzy tygodnie pojedzie do Hongkongu, gdzie przez dwa miesiące będzie kręcił sceny plenerowe do Nefrytowego pałacu, a potem czeka go jeszcze jeden film przed Darami miłości. - Może więc upłynąć sporo czasu, zanim zdołam uspokoić Lauren Sinclair. - Tak. - Raven nie zamierzała upiększać prawdy, choć mogła to zrobić. Być może nigdy nie dojdzie do tego "uspokojenia". O ile znała Jasona, mógł chcieć wprowadzić zmiany. - Ale spróbuję porozmawiać. Czy coś ją konkretnie niepokoi, może podejrzewa, co Jason chciałby zmienić? - Czytałaś tę książkę? Oczywiście, że nie, pomyślała Raven, bez najmniejszego poczucia winy czy chęci usprawiedliwienia się. Była prawnikiem, nie agentem literackim. Włączała się do działania wtedy, gdy praca agenta - omawianie pomysłów, sposobu narracji, ocena jakości działania była zakończona i obie strony chciały zawrzeć umowę. Zadaniem Raven było wynegocjowanie ceny umowy, a potem opracowanie kontraktu. Nie znała Darów miłości, ale czytała kilka entuzjastycznych recenzji. Tłem tej książki o miłości była wojna w Wietnamie. Krytycy porównywali panoramę i ładunek emocjonalny powieści do klasycznych sag wojennych: Przeminęło z wiatrem, Casablanki i Doktora Żywago. I nawet ci, którzy woleli niepokoje i udręki typowe dla "prawdziwej" literatury, wynosili Dary miłości pod niebiosa pomimo ich szczęśliwego zakończenia. Raven nie miała wątpliwości, że to naprawdę wspaniała książka, co nie znaczyło, żeby chciała ją przeczytać. To w gruncie rzeczy romans. A Raven Winter nie czytywała

romansów. Może powinna? Nie, od tego nie będzie lepsza w swoim zawodzie. Raven Winter, doradca prawny, nie mogła być już lepsza. Wiedziała o tym dobrze, ale ten wewnętrzny głos przypominał o wszystkich jej przegranych i wszystkich jej wadach. - Nie czytałam - przyznała cicho. - Ale znam trochę treść. Akcja toczy się w Wietnamie, jest to historia miłości pomiędzy żołnierzem i lekarką chirurgiem. - Samem i Savannah - uzupełniła Barbara. Najwyraźniej nie tylko czytała powieść, ale -jak miliony czytelników - widziała w nich coś więcej niż fikcyjne postaci. Sam i Savannah tak jak Rhett i Scarlett, Jurij i Lara, lisa i Rick byli istotami mitycznymi, legendarnymi, nie zapomnianymi. Zakochali się w sobie, a potem musieli się rozstać. Odnaleźli się na krótko przed tym, jak Savannah urodziła ich córkę. W książce dziecko przeżyło, ale Lauren boi się, że w filmie będzie inaczej, że Jason zechce zmienić to szczęśliwe zakończenie na bardziej smutne. - W porządku. Zadzwonię do Jasona i spróbuję się czegoś dowiedzieć. -Raven zerknęła na złoty, wysadzany brylantami zegarek, który nosiła na szczupłej ręce. Za piętnaście czwarta, czyli za piętnaście szósta w Nowym Jorku. - Prawdopodobnie kończysz już pracę. Uświadomiła sobie, że to piątek, i dodała: - Właściwie kończysz tydzień roboczy. - Tak. Ale poczekam tu, dopóki nie zadzwonisz. Raven była zła na autorkę bestsellera. Dlaczego nie można zmienić zakończenia na bardziej autentyczne? Czy Lauren Sinclair spadła z innej planety? Co to za nieprawdopodobny świat Sama i Savannah? A może życie pisarki było naprawdę tak cudowne, jej romanse niczym nie splamione, nieskazitelnie szczęśliwe, zachwycająco doskonałe? Czy nikt nigdy nie powiedział do Lauren Sinclair: "Kochać cię, Lauren? Kochać ciebie?". - To trochę potrwa, zanim skontaktuję się z Jasonem, więc może ja zadzwonię do pani Sinclair? - Mam bilety do Metropolitan Opera - szepnęła Barbara. - Naprawdę nie będziesz miała nic przeciwko temu? - Oczywiście, że nie. - Nie będzie miała nic przeciwko temu, by powiedzieć pani Lauren Sinclair, że miłość nie zawsze kończy się szczęśliwie. - A jeśli nie uda mi się dzisiaj złapać Jasona, to też ją o tym zawiadomię. - Wspaniale. Bardzo ci dziękuję. Zaraz do niej zadzwonię i powiem jej, że się z nią skontaktujesz. Barbara podała numer Lauren Sinclair. Raven powtórzyła go na wszelki wypadek. - Co to za kierunek, dziewięćset siedem? - Kodiak, na Alasce. - Musi zrobić kawał drogi, gdy wybiera się na promocję książek. - Nigdy tego nie robi. Jest naszą najbardziej kasową autorką, ale nigdy nie była nawet w Nowym Jorku, a tym bardziej gdzie indziej. Nikt z nas jej nie widział, nie mamy nawet fotografii na okładkę. Raven ściągnęła brwi. To było zadziwiające. Stworzyła sobie bardzo wyraźny obraz autorki romansów, która miała tyle tupetu, by pisać szczęśliwe zakończenia, a teraz chce dyktować Jasonowi Coleowi, jak ma robić filmy. Była to olśniewająca wizja kobiety czarującej, a zarazem chorobliwie żądnej sławy, spodziewającej się, że zawsze będą jej rozściełać pod nogami czerwony aksamitny chodnik. 10 Raven wyobraziła ją sobie jako utalentowaną, a zarazem skupioną wyłącznie na sobie primadonnę. Nie spodziewała się pustelnicy. - Masz idealne wyczucie - powiedziała kilka minut później Greta, sekretarka Jasona. Właśnie pojawił się tu po raz pierwszy od tygodnia. - Był w montażowni.

ale nie wyczerpany bezsennymi nocami spędzonymi na zaspokajaniu namiętności. zmuszona znosić humory swej chlebodawczyni.. Gdyby Raven nie czuła już do siebie nienawiści. A ty po prostu wprowadzasz niewielkie przeróbki. lecz pani Sinclair i jej wydawnictwa. Poczekaj chwilę. co wiedziała przez całe życie . dlaczego dzwoni. . gdy w grę wchodziły inne aspekty związku.I nie wychodził z niej przez cały czas. miała właśnie zakosztować trochę rzeczywistości. Powiedziałam Barbarze Randall. że choć Dary miłości to jej powieść. .zawsze wspaniałą. które oglądały Jasona po takiej nocy. . gdyby okrutne odrzucenie przez Michaela nie potwierdziło na nowo tego. Bez wątpienia sekretarka Lauren Sinclair z trudem przeżyła ten dzień. który odezwał się w słuchawce po pierwszym dzwonku.Ale ja tu jestem pośrednikiem. Na zakończenie dodała: . do autorki. Gęste. Autorka romansów. kiedy chodziło film. Podkoszulek i spodnie są luźne. że pani zadzwoni -odpowiedziała Holly. Ale w kobaltowej głębi oczu nie ma zmęczenia. w końcu rodzi pani Sinclair obawia się. ciemne włosy są zmierzwione. do niekompetencji. pełna wdzięku siła jego szczupłego ciała. wybierając numer Lauren Sinclair na Alasce.pewnie miałaby wyrzuty sumienia z powodu satysfakcji. Przeciwnie. . jeśli chodzi o związki z kobietami. Jednak ostatnio Jason całą namiętność kierował wyłącznie na swój film. co zechce z samym budynkiem. Przypomnij jej. Chyba ma na sobie czarny podkoszulek. Jak tam Szmer fali! . Oczywiście nie był niecierpliwy w łóżku. poprawiały się szybko. wyblakłe dżinsy i znoszone kowbojskie buty. .Tu Raven Winter. Raven pomyślała. . w którą wierzył . Savannah. jak może wyglądać w tej chwili Jason. przełączę cię. do przedłużających się negocjacji.Cześć. najkrócej jak mogła. Lauren Sinclair to był jej pseudonim. że on nie należy do ludzi cierpliwych.To Savannah nie przeżyje porodu. są pełne energii. ale i tak rzuca się w oczy zmysłowość. nieśmiały. . powiem. Może Jason po prostu nie ma takich wspaniałych wizji. Tracił spokój. Ale miał nieskończone zasoby cierpliwości.Przypomnę jej to. że słaby głosik należy do sławnej autorki.Bohaterka książki. wyjaśniła mu. którą odczuwała.Właśnie skończyłam rozmowę z Jasonem Coleem. zawsze przekraczającą to. co mogli wyobrazić sobie inni. Poza tym to w gruncie rzeczy nie nasza sprawa. przystojna twarz . urzeczywistnienie wizji.Nasza klientka nie będzie zbyt szczęśliwa. Raven. . .nie ogolona. Jason Cole wygląda jak mężczyzna nasycony.Trudno. Raven zdziwiła się.uściślił Jason z wyraźną niecierpliwością. Nowy właściciel może zrobić. Krótko mówiąc. Raven czekała. . Jeśli będzie trzeba. iż zechcesz uśmiercić to dzieci . był cichy.Cześć.Jako tako. Trzeba jeszcze sporo cierpliwości.Doskonale. W każdym razie tak twierdziło wiele z porzuconych kochanek Jasona. ale niezbędne . film należy do mnie. aż odezwie się uwodzicielski głos najbardziej seksownego mężczyzny Hollywood i zastanawiała się.Z dzieckiem wszystko będzie w porządku . że z kupnem prawa do sfilmowania książki jest jak z kupnem domu: tylko adres zostaje ten sam. błyszczące żywym ogniem zadowolenia. . W Hollywood jest pełno pięknych kobiet. Nie chciał poświęcać mu koniecznego czasu. .Halo? Głos. ..że podobnie jak posąg z lodu nie jest godna miłości .. Chcę mówić z Lauren Sinclair. Barbara Randall mówiła mi. Raven. Jason nie miał cierpliwości do więzi damsko-męskich.odpp son.Jestem przy telefonie. zawracająca milionom czytelników głowy fantazjami o idealnej miłości ze szczęśliwym zakończeniem. -Niewielkie. że zadzwonię. a pod ciemnoniebieskimi oczami widać sińce.

kiedy była trzynastolatką. a jednak.. bardziej autentyczna. spytała. Oglądała cuda Alaski i wyjeżdżała co roku do Barrow. gdyby porozmawiała pani bezpośrednio z nim. W głosie Raven zaczął rodzić się pewien pomysł. żeby spotkała się z Jasonem Coleem i wyjaśniła mu. z rozpalonych do białości płomieni. że ma zniszczyć tę nadzieję.Potem. Nie mogła przystać na to. że musi to zrobić.. Ale przecież w rzeczywistości tej śmierci nie było. że zmarła kochana przez nią osoba. . Teraz chodziło o inną matkę. To było możliwe. .. nie potrafiła uratować życia ukochanej matce. co proponowała Raven Winter.-Tak? W oddalonym. uznała za nieodwracalną. A nawet bardzo rzadko. by pomóc w oczyszczaniu morskich ptaków i wydr z ropy naftowej.Czy pani też będzie na tym spotkaniu? Pełne nadziei słowa Holly poruszyły coś bardzo głęboko ukrytego w Raven. .Pani Sinclair? Lauren? Jest pani tam? 12 -Tak. 13 Zazwyczaj. ale nie mów głośno. nie. Misja Raven była skończona. ale trochę bardziej odważny. Raven zignorowała tę rozsądną radę.Czy może mi pani powiedzieć dlaczego? Chciałabym wyjaśnić te powody Jasonowi. . Czy zgodziłaby się pani przyjechać do Nowego Jorku. przepraszającym. to prawda. dlaczego nie należy zmieniać szczęśliwego zakończenia jej książki. wymamrocz kilka komunałów. Przed siedemnastoma laty. którą trzeba ocalić. Lauren Sinclair przyjęła wiadomość z rozpaczą. bo po udręczonym szepcie nastąpiła cisza. "Pożegnaj się z Lauren Sinclair -usłyszała głos wewnętrzny. jak gdyby w istocie już umarła. Niebezpieczny i niemądry. które się w nim tliły. żeby się z nim spotkać? W pierwszej chwili Holly chciała odpowiedzieć odmownie.Jason uważa.. wystraszonym głosie pojawiła się nowa nutka. .. Przed chwilą to słowo. że Savannah umrze.Powiedz jej. i po to. by oglądać po kilka razy filmy Jasona Colea. Mogła pojechać do Los Angeles. Ale jednak go opuszczała. że ci przykro. tak beznadziejny jak zrozpaczony. Przez ostatnie piętnaście lat Holly Elliott nie wyjeżdżała z Alaski. Choćby czytelnicy najgoręcej pokochali Savannah. I Holly wiedziała.. co myślisz"..Widzę.. wymyśloną. kiedy było to absolutnie konieczne. ta jedna sylaba kipiała odwagą i nadzieją.. tylko wówczas. odległy głos autorki. coś bolesnego. . jeśli bohaterka nie przeżyje porodu.Tak. mogę pojechać do Los Angeles. Był to szept czystej rozpaczy. Na początku. Ale chyba lepiej by było. lekko ożywiony nadzieją. ilekroć grali je w miejscowym kinie. że ta historia będzie ciekawsza.. w 1989 roku. palącego. opuszczała bezpieczną samotnię swego domu.. Dziecko będzie żyć. jak gdyby decyzję.zaczęła spokojnie. Ale ona jeszcze nie umarła. . by z nim porozmawiać. przez pierwsze pięć lat na Alasce prowadziła niemal awanturniczy tryb życia. Nadal był słaby. Powiedziała głosem łagodnym. gdy wreszcie odpowiedziała na pytanie Raven. a całkiem niedawno. . lecz bez protestów. Chodziła sześć kilometrów do miasta na zakupy i na pocztę.Och. ale. Raven nie czuła już żadnej przyjemności z tego. Jej głos brzmiał bardzo poważnie. Ale Raven chciała. gdy Raven czuła ból. po katastrofie "Yaldeza" wybrała się do Zatoki księcia Williama. Ten żar pochodził z serca. jak gdyby właśnie zawiadomiła Lauren Sinclair. Rozpacz. przeszywające odłamki . towarzyszyło mu zimno jak ostre. ze słabą nadzieją. że bardzo to pani przeżywa . Teraz przepełniała ją beznadziejność śmierci. pozostawała postacią fikcyjną. . i może szok.

gdy dotarła do weekendu poprzedzającego ów poniedziałek. A potem. która stała się już nieaktualna: "Pawilon Dorothy Chandler. pragnącą rozpaczliwie. Ale czy będziesz miała coś przeciwko temu. Po długiej chwili pełnego napięcia milczenia usłyszała cichy. by opuściły ten katastrofalny weekend i przeszły do następnej strony kalendarza. ale stanie się jeszcze bardziej zniewalająca. Rzeczywiście. myśląc równocześnie. stanowiło wyraźny i niewątpliwy symbol jej głupoty . będę tam .powiedziała Raven.śmierci Savannah.Ona wcale nie grozi. Jak tylko powie mu. wszyscy byliby okropnie przejęci. przy poniedziałku dwudziestego siódmego natknęła się na kolejną uwagę. . Istotnie.wtrącił Jason. radosne słowa miłości. stanie w obliczu dramatu życiowego ..Były już przypadki. tuląc dopiero co urodzoną córeczkę. . Po prostu myślałam.. żeby widzowie zignorowali film Jasona Colea . jej serce było tak pokryte lodem.stwierdziła Raven. Pomyślała z ironią. starała się z góry uczynić ten weekend pamiętnym.droczył się z nią.. że każdy termin będzie dla niej dogodny . mało prawdopodobne.i przegranej.. że jej nie zawiedzie.I pomogę ci. Ale pytanie Lauren Sinclair sprawiło. że Raven jej pomoże. jak gdyby ryła je w kamieniu. niski i seksowny śmiech. godzina . Westchnęła cicho. a w jej słabym. że czasem nie mogła wyczuć jego bicia. rozżarzając pełne udręki wspomnienie. który tak rozsławił Jasona Colea.. że w ciągu kilku sekund przebył piętnaście dni.Jason tak szybko przerzucał kartki kalendarza. . że zerknę w kalendarz. Raven. Ale tutaj. To słowo biło prosto w oczy. . Jego głos przepełniała pogarda dla Lauren Sinclair. "Chicago" napisane było jej eleganckim charakterem pisma w poprzek soboty i niedzieli. . który tak wiele wycierpiał. którą niegdyś była. obroniła ją. nie zawiodę. nareszcie pokazałaby im wszystkim! "Kochać cię. zanim dojdzie do tego spotkania. który zamierzał nakręcić. .Wydaje mi się. by choć jedna osoba pomogła jej. czemu nie? Uwielbiam spotkania z rozwścieczonymi autorami. Ma miliony czytelników i jeśli zechce sprawę rozdmuchać.. Przetwarzając je. w którym grał także główną rolę. że tlące się węgle buchnęły płomieniem. Już stworzona przez Lauren postać Sama była niezwykła. czyżbyś zapomniała? . dwudziestego siódmego? Również Raven przerzucała kalendarz długimi. Niezależnie od tego. Było to przyznanie się do winy. że wprowadzi wszystkie niezbędne zmiany do jego harmonogramu.Dobrze. cięższym od poprzedniego i niezwykle wymownym. gdy mężczyzna. zanim film zostanie ukończony? zapytała chłodno Raven.. Rozpoznano by go natychmiast. największy dar namiętności. .Czy tym właśnie grozi? . że autorzy polecali swym fanom. Teraz Lauren Sinclair prosiła Raven o pomoc.Co powiesz na lunch w poniedziałek.To spotkanie sama wymyśliłaś? 14 Raven odpowiedziała westchnieniem. kruchym głosie było coś zadziwiającego. . . Jasonie . byłby to widok godny zapamiętania: oto wchodzi do Cesarskiej Sali Balowej w hotelu "Fairmont".W porządku. ale nie było w nim ani śladu lęku o film. Co takiego! -Nie sądzisz. . Zatrzymała się gwałtownie.. Raven? Kochać ciebie?" Raven zmusiła swoje myśli i palce. . żebym to ja wybrał termin? Naprawdę nie mogę teraz rzucić wszystkiego.lodu.Powinnaś być po mojej stronie. Z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu Lauren wierzyła. że warto uśmierzyć jej obawy. Przypomniała sobie kruczowłosą dziewczynkę. by nie oglądali filmu. co zrobiła. Pozwól.zwłaszcza taki. przyjdzie tu i ją udusi. wspierając się na ramieniu ubranego w smoking Michaela Andrewsa. że Jason z pewnością zabije ją.Tak. będzie szeptał jej ze łzami w oczach wszystkie uroczyste. co ktoś powie. pokochała. . smukłymi palcami. Antyreklama przyciąga publiczność w takim samym stopniu jak pozytywne recenzje.obiecała Raven. tak ciasno w nim zamknięte.

żadnej indywidualności. . z jednym z najbardziej wpływowych agentów. Jason zignorował aluzję do Michaela Andrewsa jako swego wroga. W domu. Raven zatrzymała się przy księgarni na Wilshire Boulevard i kupiła egzemplarz Darów miłości.. ciepła. . żeby tylko cię pokochali". a ty zawsze tak chciałaś ich zadowolić. Mały. że pójdzie na tę ceremonię z Michaelem. miewałaś związki seksualne. Miejscem 16 służącym za przechowalnię dla samej Raven w przerwach pomiędzy okresami namiętności po tym.I tego dnia wszyscy mają wolne? Jason pytał tak. w Santa Monica z doradcą podatkowym.Nie. zrobić wszystko. w posiadłości należącej do reżysera i producenta Michaela Andrewsa. gdzie gromadziła nie noszone w danej porze roku ubrania. ale nawet w najmniejszym stopniu nie miały charakteru intymnego.powiedziała. Jadąc ze swego biura w Alei Gwiazd do parterowego domku o dwóch sypialniach w Brentwood. W jej domu nie było kolorów. którego Bez ostrzeżenia otrzymało siedem nominacji. Rzecz jasna Jasonowi nic do tego.Dziękuję. . mnie to odpowiada . bardzo silnym przeciwnikiem w walce o kasy biletowe. .Przykro mi.Raven zawahała się. gdy mężczyzna. ale gdy tylko oderwie się od pracy nad Szmerem fal. jak gdyby miała zamiar spędzić ten dzień w jednym z luksusowych salonów piękności na przygotowaniach do najbardziej uroczystej gali w Hollywood. "Nigdy nie miałaś z nikim intymnego związku kpił wewnętrzny lodowaty głos. chciał wrócić z Chicago w niedzielę rano. Było wielu mężczyzn.odparła w końcu bezbarwnym tonem.W każdym razie odpowiada mi lunch w poniedziałek. miejscem.00 (limuzyna o 16. że nic mu nie powiedziała. 15 . by wrócili pierwszym samolotem w niedzielę rano. ze względu na ceremonię. Skupił się natomiast na znaczeniu tego. by towarzyszył jej do Chicago w weekend poprzedzający najważniejszy w Hollywood wieczór. wchodząc do śnieżnobiałego salonu. powodowana głęboką wdzięcznością. który kiedyś szaleńczo jej pragnął.45)". która miała odbyć się w Hollywood w poniedziałek wieczorem. jak zwykle. którego ostatni film zdobył pięć nominacji do Oscara.A tak na marginesie: przestałam już sypiać z twoim wrogiem. znużył się jej chłodem.Tak bywa . .Mnie też. proponował lunch na to popołudnie. czego sobie życzą. usłyszy plotki i mógłby być trochę niezadowolony. Michael Andrews. . w chacie nad morzem w Golony.Tak.pomyślała ponuro Raven.Ty i Michael nie jesteście już ze sobą? Nie miałem o tym pojęcia. zgodziła się chętnie. W zamian za to. Ale przez większość czasu mieszkała gdzie indziej: w Topanga Canyon z aktorem. co mu zdradziła.Według mego kalendarza dwudziestego siódmego jest rozdanie Oscarów . A teraz Jason Cole. Naprawdę przykro mi z powodu Michaela.Dobrze. Bardzo trudno było przekonać Michaela.. Przez pięć lat domek w Brentwood był raczej przechowalnią niż mieszkaniem. . "Wygląda jak wnętrze lodówki" . . Jasonie . .powiedziała cicho. a ona nie znalazła sobie jeszcze kogoś nowego. lecz drogi domek w prestiżowej dzielnicy był oficjalnym miejscem zamieszkania Raven przez ostatnie pięć lat. . słysząc nieoczekiwaną łagodność w jego głosie. Nawet kiedy była umówiona. .18. Było to po prostu . którzy pragnęli twego doskonałego ciała.To całkiem świeża historia. w Malibu. nie planowała żadnych zabiegów upiększających. Raven zmarszczyła czoło. Dziesięć minut później była już w domu. Stosunki łączące ją z Jasonem były zawsze bardzo życzliwe i niezwykle opłacalne. Ten poniedziałek byłby dla niej dniem pracy. Porozmawiam z Lauren i dam znać Grecie. . a ostatnio w Beverly Hills. rezygnując z bankietu przewidzianego na godzinę jedenastą. Michael był po prostu rywalem.

wypełniające całe życie. czarnego ptaka śmierci? Jak sęp. Oderwała błękitne jak niebo oczy od białej surowości pokoju i spojrzała na barwy za oknem. uroczysta i pełna udręki obietnica. ponieważ obawiała się fiaska. To była ponura myśl. tym razem na stałe. czekały za rogiem. by go dłużej znosić. 17 Nieważne. i daje jej pozwolenie. ale rabaty kwiatowe stanowiły obraz nędzy i rozpaczy. odmładzający i zapewniający odpoczynek. chwilę po tym. nie osiągnęłaby sukcesu zawodowego. "Kracze kruk: już nigdy więcej" . Były żałośnie zaniedbane i porośnięte wybujałymi chwastami. Ścierwniku? Czy to wazelina? Smalec? Chodźcie szybko zobaczyć.Zanim sąsiedzi zaczną narzekać". wiesz o tym .. czym sęp posmarował swoje chude nogi! Po co ci to. jak bardzo się o to starała. ciężej niż poprzednio. Aż wreszcie nieoczekiwanie przywitały ją własne. jasny wiosenny wieczór. byłaby bogata! Te okrutne przytyki towarzyszyły jej przez całą siedmiokilometrową trasę joggingu. Ale po każdym zerwaniu stawała się coraz bardziej czujna. miękka i czuła. kiedy nie pokazywał się wśród ludzi. Albo ścierwnik. Ale poddanie się kuszącej perspektywie snu nie pasowało do stylu życia zdyscyplinowanej Raven Winter. gdy po raz pierwszy przeczytała ten poemat. przekraczającego wszelkie oczekiwania. że niebezpiecznie jest biegać po San Vincente. pełna rezerwy. by pój ść od razu do łóżka. które ruszyły przed trzema dniami..pomyślała.. do posiadłości w Beverly Hills.. brzydkiego. Raven chciała się zmienić. jej ból. Pewnego dnia. Wrono? Nie masz pończoch? Czy twoja matka-dziwka nie może ci ich kupić? Mogłaby. Starannie pielęgnowany przez ogrodników trawnik wyglądał jak soczysty. by skończyła z nimi na zawsze. że cierpiący pisarz kontaktuje się z nią spoza grobu. ani dawnej ufności. Raven wzruszyła szczupłymi ramionami. Oczywiście nie miała cudownego uczucia. Co to za śluz na twoich gołych nogach. za każdym razem było jej trudniej. pozbawiony marzeń. że może udałoby się jej wreszcie zapaść w sen. dotrzymywały jej kroku. a nie wynajęła drugiego. kiedy ból będzie zbyt wielki. postanowiła teraz pobiegać. Nieważne. że rodzi się na nowo. Raven poczuła dreszcz bólu. ale dawno odszedł na emeryturę. Był pachnący.. Była strasznie wyczerpana. Po chwili jednak znowu poczuła przytłaczający ją ciężar. A w dodatku teraz bystry mózg Raven wymęczyły trzy noce dręczących wspomnień bez odrobiny snu.gdyby brała pieniądze za swoje usługi.napisał Poe . Czasem nawet były od niej szybsze.lodowato sterylne miejsce. Och. Nieważne. . gdzie przebywał lodowy posąg. zamierzając w ten sposób zrzucić brzemię myśli. ale wciąż bolesne. że czeka ją następny olśniewający sukces. że niezdolna jest do prawdziwej miłości. gdyż musiała wcześnie zatelefonować na Wschodnie Wybrzeże. Od trzydziestu trzech lat jej pokryte lodem serce z trudem walczyło o życie. długi. że tak bardzo jest zmęczona. kiedy umysł zaprząta niedawne echo czyjejś pogardy. Jeszcze raz Raven Winter musiała zaczynać od nowa. . że te najnowsze echa budziły inne. Choćby najszybciej biegła. rozumiejąc jej ciężkie położenie. jak sprawne jest jej szczupłe ciało. być ciepła. szmaragdowozielony dywan. jak Michael wrócił do domu po siedmiu tygodniach spędzonych na planie filmowym w Madrycie. gdy doń docierała. kolejnego dowodu. iż lada dzień przeniesie się. Ponieważ opuściła dzisiaj poranny jogging. Przez jedną kuszącą chwilę myślała. jak wszystkie myśli o planach. dawno temu wypowiedziane słowa. odległe.. Była tak zmęczona. "Muszę znaleźć ogrodnika .i zdawało się. słabsza. Prawdę mówiąc. którą sobie złożyła w wieku dziewięciu lat. bo głupio wierzyła. Masz na imię Raven? Raven? Czy to nie nazwa ptaka. Miała kiedyś ogrodnika. W taki sposób nie przetrwałaby. Nieważne.

koszulki. Wpatruje się gniewnie w nawierzchnię. wart kilkaset dolarów. Gdyby Nicholas Gaunt znacznie nie zwolnił. drżące wargi i wydatne.. To nie jej nadzwyczajna piękność zamknęła mu usta. ubierającej się u Ellesse. nigdy więcej. zmysłowe. by pieścić lśniącymi lokami idealną twarz. a na jego usta cieszyły się jeszcze ostrzejsze słowa. przeklinał jedynie w duchu. Stalowoszare oczy Nicka przesunęły się z jej pochylonej głowy na ubranie do joggingu. nawet jeśli to one zawiniły. Spójrz na mnie. 18 W chwili. usiłując odparować jego natarcie. Podejmie trzeźwą i nieodwracalną decyzję. że wini go za to. by się uwolnić. nawet do joggingu. Prawdę mówiąc. jak rzeźbione kości policzkowe.. podnosząc twarz ku jego gniewnym i pogardliwym oczom . wyszukane przekleństwa i malownicze inwektywy kipiały mu w ustach. Nick natychmiast wyskoczył z ciężarówki i wściekły skierował się do kobiety. opaski na głowę i skarpet. która o mało nie uczyniła z niego zabójcy. jeśli chodziło o takie kobiety: które musiały mieć markowe ciuchy.. i niezmiennie powodem tego była matka dziewczynek.a Nicholas Gault nie przerwał milczenia. nie mógł widzieć jej twarzy. Ale Nick zdołał zatrzymać się ze zgrzytem hamulców.mógłby ją potrącić. aby przeniosła wzrok z twardej jak kamień nawierzchni na jego twarde jak kamień spojrzenie. którego dotrzymał. czarne. były jej oczy. i które nigdy nie poczuwały się do odpowiedzialności. złożony z szortów. Ale tym. jedwabiste włosy. Sama uroda. by lśniący zderzak zetknął się z kruchym ciałem. w odcieniach błękitu i delikatnego różu. zyskać współczucie. co powstrzymało gniewne słowa Nicka. Nicholas Gault przyrzekł sobie. zanim skręcił w prawo z San Vincente w Barrington.obowiązku wychowywania dwóch córek. ocierając sobie skórę na dłoniach i kolanach przy zetknięciu z twardym betonem.zyska w końcu kontrolę nad swym życiem. Nick postanowił nie oszczędzać kobiety. której beztroska omal nie doprowadziła do katastrofy.. Nick był całkowicie uodporniony na urzekającą władzę takiej urody. Jasnoniebieskie. że jego ciężarówka zostanie stuknięta od tyłu .. tylko czasami. Ale teraz. choć odrobinę uczciwości. można by powiedzieć.. gdy podjął się poważnego . Mógł całkowicie zignorować jej pełne. jak gdyby jezdnia była odpowiedzialna za jej głupi upadek. Pewnego dnia po prostu powie: już nigdy więcej. Miej choć trochę odwagi. nie powstrzymałaby jego gniewnych słów. Deandra. co się zdarzyło. Spodziewał się gniewnego spojrzenia wyraźnie mówiącego. Nick wiedział wszystko o bogatych. Wzgarda zaczęła mieszać się z gniewem. Głośny hałas wyrwał z samobójczej zadumy czarnowłosą kobietę. pod wpływem adrenaliny.. że był ekspertem. gdy tylko kilku centymetrów brakowało. Zaskoczona i przerażona odskoczyła i upadła. Ponieważ głowę miała pochyloną.. nigdy. gdyby nie miał błyskawicznego refleksu i gdyby zawahał się przez ułamek sekundy. Nick wiedział. fałsz.i radosnego . nawet tak zachwycająca. Jednak pomimo blasku oczy te nie miały migotliwej pogody takiego nieba ani jego oślepiającej niepokorności. że zdaje sobie sprawę z jego obecności. która wybiegła niebacznie na środek jezdni. który niebo przybiera po śnieżnej zamieci. ale głowę nadal trzymała pochyloną. milcząco rozkazywał jej. Posłuchała tego bezgłośnego rozkazu. które nosiła. szafirowym odcieniu. którymi zamierzał ją obrzucić! Górował teraz nad nią. że nigdy nie będzie kląć. Znał aż za dobrze jej zdradliwość i. Było to przyrzeczenie. samolubnych kobietach. które wymknęły się spod pastelowej opaski na karku. Komplet od Ellesse. 19 . Nadal klęczała na samym środku jezdni. o tym rzadkim. bojąc się. czego nie mógł zignorować. Nick oczekiwał arogancji ze strony pięknej kobiety. przynajmniej na głos. Prawdę mówiąc.

Kim jesteś ty. wcale nie. Nad czym? Nick chciał poznać odpowiedź na to pytanie i na inne.myśli. że byłoby lepiej. że ma zaciśnięte zęby. ale. Nie sposób tego stwierdzić. ale bała się ciekawskich. Raven wyczuwała zarówno jego siłę. nie muszę iść do szpitala.niemal zabójcze . Teraz jednak sięgnął po delikatne. . szczupłych udach.Ja. Nie wpatrywała się gniewnie w powierzchnię jezdni ani nie zastanawiała się. że ją zwymyśla. Nick zmarszczył czoło. że ją uderzę?" To prawda.Nic się pani nie stało? . Nick poruszył się. I natychmiast wsparły ją jego ręce. gdy zobaczył jej mocno pokaleczone kolana. które przywitało go poprzednio: zaskakujące przekonanie. "Kim jesteś? . Prawdopodobnie mogłaby przejść półtora kilometra do swego domu w Brentwood. i gdy stał nad nią z drapieżną czujnością pantery gotowej do skoku. jeszcze bardziej niepokojące. a straszliwy ból znosisz w godnym milczeniu?" W tej chwili była Śnieżką. Naprawdę. . dopóki nie zmyje się krwi. . zanim porzucił ten plan.Czy ma pani w domu bandaże? . gdyby jązabił. by powstrzymać słowa. Ja. która ubierasz się tak. lecz jakieś trujące . że również kolana ma pokaleczone.odezwał się łagodnie. gdyby nie zdołał zahamować? Nick chciał kiedyś usłyszeć odpowiedzi na te pytania.Nic mi nie jest. podnosząc się.Ale zobaczył coś zupełnie innego.Jestem cała i zdrowa? . bez wątpienia widziała jego gniew. .Nie. schylił się ku niej. jak gdyby była przyzwyczajona do pogardy. czego dowodził błysk jego szarych oczu. Miał włosy równie czarne jak ona. Jedna z nich podtrzymała jej łokieć.Lepiej zabiorę panią do szpitala. spostrzegł to samo spojrzenie. jak gdyby wygląd był sprawą najważniejszą? Która oczekujesz jedynie gniewu ze strony mężczyzny. akceptuje ją.ustąpił Nick. z wdzięcznością powitałabyś śmierć. a gdy znowu przeniósł wzrok na jej twarz.. że mogła zginąć? Czy naprawdę uważa. której śnieżnobiałą skórę plamiła czerwień krwi. Po prostu całą siłą woli usiłowała stłumić krzyk bólu.. że wszystko byłoby w porządku. a może i nawet lepiej. W mrocznych cieniach jej jasnoniebieskich oczu krył się jeszcze inny komunikat najbardziej zadziwiający i niepokojący.Bardzo przepraszam . które tak ją zaprzątnęły. i przez chwilę.. pogardliwych spojrzeń. . jak przerzucić na niego winę.zapytał. że ją wyśmieje.wyszeptała. białe dłonie..Dziękuję . Może opieka lekarska istotnie nie była jej potrzebna. Obawia się. Jak gdyby chciała powiedzieć.zastanowił się z niedowierzaniem Nick.otoczyła ją w pasie. Ścierwniku? Krew?" . cofnęła się z lękiem. silne i łagodne. Strach Raven był całkowicie uzasadniony. jak i opanowanie. . Wiedziała. że zamierzał zaatakować ją słowami. a gdy to zrobił. Nie zranił ją zatruty kolec. kiedy zobaczył jej strach. gdyby ją potrącił.. zamyśliłam się. 20 . .zastanawiał się Nick. . że z rezygnacją przyjmuje jego wściekłość. Czy naprawdę nie obchodzi ją. że leżała taka skulona. aby odsłonić poszarpaną skórę. że człowiek ten kipi gniewem.Dobrze .. nie. "Co ona sobie myśli? . To człowiek silny jak stal. a nawet istotnie na nią zasługiwała. "Co to ścieka po twoich chudych nogach.. W porządku. dziękuję panu.Och. druga . jak tylko przyjąć jego propozycję. Wydawało się. które pokaleczone spoczywały nieruchomo na jej obnażonych. na jakie zasługiwała. To ona spodziewała się. Raven nie pozostawało nic innego. Od razu zauważyła. . . zobaczył mnóstwo krwi.. że skrzyczy jąza taką nieostrożność. Gdy odwrócił jej dłonie ku górze.powiedziała cicho.uśmiechnął się łagodnie. a jego szare oczy płoną pogardą. Nic dziwnego.Więc zawiozę panią do domu. . że wtargnęła bez zastanowienia na jezdnię.Dzień dobry . .

Michael dał jej tylko trzy dni czasu. skąd przyjechała i jak jej się podoba Los Angeles. że Śnieżka jest sama w nowym mieście. zanim się odezwała. Kiedy zobaczył. że dowie się. jak gdyby właśnie przybyła z miejscowości.Jedwabiste. wejdę do środka i wezmę portmonetkę. gdy biegała. odgrywającej rolę "pierwszej naiwnej". Zanim ugięła pokaleczone kolana. z radością na nie odpowiem. jej brak świadomości. Były tam krzaki róż. -Nie zwróci mi pani pieniędzy ani nie wejdzie sama do środka. ale rozkazujące słowa znów ją zaniepokoiły. jak ludzka i krucha jest w rzeczywistości. gdy potrząsnęła przecząco głową. że nie trzeba pani zawieźć do szpitala. Ale jego pytanie wywołało jak gdyby paroksyzm bólu. . takie zainteresowanie widniejące w stalowych oczach. że jego spokojne. kolorowy. dodał w formie wyjaśnienia: . Czy pani dopiero się tu wprowadza? . nie mogąc dłużej znieść jego okrutnych słów. Nick sądził. -Po co? .Nic nie szkodzi . pachnący dywan z wielu róż tak ciasno upakowanych. co wypisywały brukowce o namiętnym romansie sławnego reżysera i zmysłowej hiszpańskiej aktorki. gdzie zimy są długie i pozbawione słońca. było prawdą? Może znalazł sobie kogoś ciepłego. by odesłano jej rzeczy. Zamierzała dopilnować. zatrzymując ostrożnie ciężarówkę przed podjazdem jej domku w Brentwood. Soczysty. Michaelu!" .Dziękuję . kiedy uciekała trzy dni temu. kobiety. . Samotna i strasznie smutna. A teraz okazało się. i kiedy spojrzała na swoje dłonie stanowiące wymowny dowód. Więc dlaczego nie miałbym pani pomóc? Chcę też być pewny. . które zostawiła w jego posiadłości.ale mieszkam tutaj. pełnych pogardy i lekceważenia. Najpierw tam wpadniemy. I wiedziała. gdy oderwała wzrok od kartonowych pudeł.Jeśli nie ma pan nic przeciwko temu. od piętnastu lat. były zaskoczone i niepewne. w okolicy Los Angeles.Niedaleko jest apteka. Upłynęła chwila. Może to. ale żadna z nich się nie przewróciła. że nic się nie stało pańskim kwiatom. umieszczony w tyle. że odwróciła wzrok.powiedział w końcu. Piękne. by zrobić wielki krok i wejść do kabiny ciężarówki. zawodowo zajmując się sprawami pieniężnymi. trudno będzie nimi coś zrobić. . że tylko przechyliły się nieco przy gwałtownym hamowaniu. żeby się tym zająć. błękitne oczy.spytał Nick.Cieszę się. co zawierały -ubrania i resztę rzeczy. Teraz mówiła chłodnym. Wiedziała. Gdy Nick podprowadził ją do swej ciężarówki. kruczoczarne pukle zatańczyły.wyszeptała . które pojawiły się w jej domu w czasie. który mógł wyjaśnić wiele spraw: śnieżną biel jej skóry. które oderwała od pokaleczonych i zakrwawionych dłoni. które zagracały ganek. .Mieszkam w Los Angeles przez całe życie . Może miejsce w szafie ściennej było mu już potrzebne dla innej. oczy Raven padły na ładunek. kto je wysłał . która spędzała życie. które były takim bolesnym symbolem jej wad.Dopóki nie będzie pani miała opatrunku na rękach.Żeby zwrócić panu za bandaż. istotę z krwi i ciała. i z pewnością tłumaczyłby stosy kartonowych pudeł. że odpowiedź na jego pytanie będzie prosta i łatwa. -Nie -powiedziałNick. spokojnym głosem doradcy gwiazd. 21 Raven wpatrywała się w pudła. to proszę poczekać. To był logiczny wniosek. Jej słowa wywołały u niego takie zdziwienie. -Jeśli ma pani jakieś pytania.zapewnił ją.Michael. a nie lodu? "Ale ja jestem z ciała i krwi. powiedziała cicho: . namiętnego. ale nie miała jeszcze dość energii. . że choć ich związek trwał ponad dwa i pół roku. jak niebezpieczne jest bieganie po ruchliwych ulicach Los Angeles. Uznał.załkało serce Raven.

spytał Nick. . że uznałaby trzydziestosześcioletniego ogrodnika za człowieka.znacznie bardziej ważne od tego pragnienia. która ongiś pozwalała mu zarobić na życie. .. jeśli wziąć pod uwagę jego dżinsy i roboczą koszulę.powiedział. a głos wewnętrzny mówił mu. położonej na wzgórzu w Bel Air? Czy jej piękne błękitne oczy rozbłysłyby szczęściem? Stałyby się uwodzicielskie? Czy nagle zaprosiłaby go z radością do swego wspaniałego domu? Nick zapragnął nagle. lepszym niż ogrodnik? Czy ta piękna kobieta. . Miał dwie córki. co ona o tym myśli. by jej pomógł. Ale to był dopiero początek. że jest kimś bogatszym. . bez żadnej zarozumiałości.. . proszę. oraz ciężarówkę wypełnioną różami. zareagowałaby przynajmniej cieniem uśmiechu na niezręczną. kiedy przecisnęli się przez labirynt kartonowych pudeł i dotarli do frontowych drzwi. Nie mogła nawet nacisnąć klamki.Nie jestem lekarzem .Ogrodnikiem. że może jej wszystko powiedzieć o sobie. który dokonał ważnego wyboru w życiu. aby to. tak głębokiej. by nie miało dla niej znaczenia. nim cum laude ukończył wydział architektury terenów zielonych. Potem pojawiły się hotele "Eden". otoczonych wspaniałymi ogrodami. gdy studiował w collegeu. Nick uśmiechnął się. że ma słuszność.Tak. chciała też zwrócić mu pieniądze za bandaże. dbała przede wszystkim o pieniądze i wygląd? Nick miał nadzieję. Czy bez takiego wahania pozwoliłaby mu wejść do domu. I dowie się kiedyś. gdy wymyślił urządzenie do ćwiczeń gimnastycznych naśladujących pracę w ogrodzie. Wiedział też. Było to jednak ryzyko.A więc mogę wejść do środka? . Śnieżka uznała go za ogrodnika. za jakiego go uważała. i jakiś niemądry. rzecz jasna. tak bardzo niebezpieczny impuls sprawił. Nicholas Gault był jeszcze w collegeu. co miało się właśnie zdarzyć. nagle gorąco zapragnął uwierzyć. a nie z pogardy dla prostego człowieka. która nosiła stroje Ellesse podczas joggingu i miała dom w jednej z najdroższych dzielnic Los Angeles oraz zielonego jaguara na podjeździe. że nie mógł z niej wypaść podczas biegu. . a nie je zmarnował. a ukończone ostatnio "EdenAspen" i "Eden-Carmel" dopełniły do czternastu jego kolekcję małych luksusowych hoteli.. niech myśli. Klucz był w prawej przedniej kieszeni jej różowych szortów. . że był ogrodnikiem. Musiała pozwolić. by dowiedzieć się wszystkiego o Śnieżce.Gdzie jest klucz? . że jest właścicielem i dyrektorem "Eden Enterprises"? I że róże wypełniające ciężarówkę przeznaczone są do jego posiadłości. ale Nick poczuł przypływ irytacji. Ale na razie.czarująco piękna. obojętny.Jestem ogrodnikiem. dopóki nie będzie całkowicie pewien.Myślałam. że zapragnęła zaufać jego zaskakującej delikatności. jakie miał na sobie. że była całkowicie bezradna. Czy jest pan także lekarzem? Jej głos był cichy. co chce. że jest równie przystojny jak ona . czy go zaprosić do wewnątrz. które sam projektował. Bo jest też ojcem. Jej pokaleczone i okrwawione ręce sprawiły. nawet tak poraniona. Rzeczywiście to prawda. Nick pragnął w to wierzyć. Wiedział. gdyby okazało się. przekształciła się w coś zupełnie innego. że tak się waha. jeszcze nie w tej chwili. że jest inaczej. Ten rewolucyjny wynalazek zmienił go w milionera na długo przedtem. To był logiczny wniosek. których wrażliwe młode serca zostały już raz złamane przez samolubną kobietę dbającą tylko o wygląd i pieniądze. Nie miała wyboru. że niemal każda kobieta. Prawdę mówiąc. Ojcem. co robił.. A gdyby tak powiedział Śnieżce. że jest pan ogrodnikiem.. dwie urocze dziewczynki. Nick podążał wzrokiem za jej spojrzeniem. który zna się na pokaleczonych dłoniach i kolanach. Ale praca. na które po prostu nie mógł sobie pozwolić .To prawda. dla którego szczęście córek jest najważniejsze .nie teraz. wynikało z jej nieśmiałości. które musiał chronić. a jednak intrygującą nieuchronność tego. o jego zawodzie.

oczyszczając skaleczenia zwilżoną gazą. czemu tak na niego patrzy. Do diabła. że on sięgnie po klucz. Z przykrością patrzył na jej cierpienie i obawiał się tego. na ich twarzach pojawiła się ulga. klucz jest w tej kieszeni.Naprawdę myślę. . które pokrywała wcześniej krew. Nie chciał zrobić nic. że pomysł z prysznicem. otworzył drzwi i przytrzymał je przed nią. Weszli do kuchni.Głos miała równie napięty jak skórę twarzy. że czułaby się jeszcze bardziej bezbronna czy zaniepokojona. błękitne oczy. 24 "Uważa. gdy okryłaby się ciepłym płaszczem kąpielowym (o ile taki miała). wpatrywałby się w nią teraz bezwstydnie. z pożądliwością oczekując tego kontaktu . a kiedy wreszcie sięgnął po klucz. Odkręciłby kurki. którzy mogli wykorzystać nagą i bezbronną kobietę.. przekręcić kurki w prysznicu i oczyścić otarte kolana.powiedział Nick. Każdy z wielu mężczyzn.Może powinienem zrobić pani drinka? . zrobił to tak delikatnie i ostrożnie. Przez długą chwilę trwało milczenie. Otworzyła powoli oczy. . jeśli nie ma pan nic przeciwko temu. jak gdyby zrobił to ostry jak brzytwa nóż. które należałoby oczyścić.Ale Śnieżka nie uśmiechnęła się. -Nie uwierzyłby. Ale najwyraźniej cierpiała i potrzebowała znieczulenia. że to by pani pomogło. Jego szare oczy nadal były poważne. a oczy -zamknięte. Gdy Nick starannie uregulował temperaturę i siłę strumienia wody. . blada skóra Raven napięła się na kształtnych kościach policzkowych.. Ale gdy przytrzymał jej ręce i razem je obejrzeli. dziękuję. .Już jest lepiej. Kiedy w wodzie nie było już krwi. zanim będzie mogła używać dłoni. nie pytając jąo pozwolenie. a potem. a zamiast rumieńca jej śnieżnobiałe policzki okryła jeszcze większa bladość. Następnie ostrożnie założyłby na jej śnieżnobiałą skórę śnieżnobiały bandaż. że mieszkam tu od pięciu lat i nie pofatygowałam się wprowadzić żadnych upiększeń".głębokich bruzd ani zagłębień z brudem i piaskiem.powiedział cicho Nick. zachował to dla siebie. Nick zakręcił kurki. Oczywiście minie sporo czasu. a nie chropowata nierówność jezdni. jak to wygląda . że właśnie się wprowadzam -przypomniała sobie Raven. Ale skóra została z nich usunięta z niemal chirurgiczną precyzją. rozkoszując się ogromnie jej bezbronnością i swoją przewagą. kiedy skończyła trzynaście lat i nagle stała się nieodparcie pociągająca. Ale ten mężczyzna nie zachowywał się obleśnie. bojąc się tak samo. kiedy wchodziła do lodowato białego.. kierowany tą samą logiką. . mógłby ją przestraszyć. co sprawiłoby..a potem zmieniłby to w coś nieprzyzwoitego. która sprawiła. z rezygnacją. jak on. Ta myśl przyszła mu już do głowy wcześniej.. czarne rzęsy niczym malutkie wachlarzyki zasłoniły z trzepotem jej niezwykłe. że rozsądek nakazywałby jej ostrożność wobec mężczyzn. Wyjął klucz. . by wzięła prysznic. Będzie mogła rozpiąć sobie szorty i rozwiązać sznurowadła. Wiedział. zimowego domu. ale odrzucił ją. Jeśli Nick poczuł jej drżenie. że Raven poczuła dreszcz wdzięczności. ale Nick nie wykonał najmniejszego ruchu. jakimś cudem uniknęły pokaleczenia. . mężczyźni pragnęli Raven Winter. jakby miał jej zrobić krzywdę? Przez ostatnie dwadzieścia lat od tamtego fatalnego lata. Przecież pomimo wszystko był dla niej kimś obcym. jak mu się zdawało. -Nie.Myślę. a długie. Zaakceptowała po prostu konieczność tego dotyku. który jej sprawi. rzecz jasna.W porządku . którzy byli jej kochankami w ciągu tych dwudziestu lat.powiedział cicho. że zrezygnował z zaproponowania jej. Spodziewała się. pomógłby jej dokładniej oczyścić i odkazić skaleczenia. Gdy krew zaczęła spływać wolno do zlewu. ale delikatne palce.Zobaczmy. ale po kilku chwilach na jej ustach pojawił się ledwo dostrzegalny cień uśmiechu i dodała: . co miało nastąpić: bólu.. by wzięła gorący prysznic. podstawiła pod nią ręce. Nick chciał zasugerować. Wyczuł jednak. Dłonie Raven były otarte do żywego mięsa. Nie było tam -jak się obawiali .

Jutro rano. ale zamiast tego jej piękna twarz posmutniała. że zobaczy promienny uśmiech. który spędzał z córkami. który wibrował w jej mózgu na przekór milczącym krzykom poranionego ciała.Będę tu za piętnaście ósma. a ramiona opadły. by znała go tylko jako Nicka-ogrodnika. . Po prostu powiedz tej kobiecie. Czy nie byłby pan zainteresowany jego pielęgnowaniem? Nick już odzyskał zdolność oddychania.. -Tak? . który dostarczę. Ja zrobię resztę. abyś rozpiął jej szorty i przyłączył się do niej pod prysznicem? To takie łatwe. zanim jeszcze pani się zbudzi. zadba o to. koncentrując swe myśli na czymś innym: na odważnym pomyśle. nieustępliwej mroczności jego oczu. Pomimo jej protestów. . zrobimy tak..Ale ja wiem. aby zostać ogrodnikiem Śnieżki. ale było to konieczne. a przez głową przemknęły różne kuszące myśli. Gdy tak długo stała z zamkniętymi oczami.Weźmie pani aktywny udział w planowaniu ogrodu. Miał wyjechać nazajutrz rano 26 wraz z dziewczynkami. że takie kłamstwo oznacza budowanie związku na ruchomych piaskach. . "Chcesz zobaczyć promienny uśmiech? . -No więc. No cóż. a nie Nicka-dyrektora.Dziękuję.Sądzę..Nic nie wiem o kwiatach. pomysł stał się planem. . odważyła się uznać. radośniejsze. . Jaki termin pani odpowiada? . Wiedział. co pani wybrała.Każdy. czego pani chce. I wybrać kwiaty. jak gdyby obciążył je jakimś wielkim obowiązkiem.. Spotkamy się w tygodniu.Może być poniedziałek? Do pracy idę dopiero na wpół do dziesiątej.napominał go szyderczy głos rzeczywistości. Zanim otworzyła oczy. . by zobaczyć. był nietykalny. którym całkowicie przeczyła wdzięczność w błękitnych oczach. To była okazja. Aż zaparło mu dech w piersi. która nosi markowe ubrania do joggingu i ma dom wypełniony ponurymi. a kiedy zauważyła łagodny uśmiech mężczyzny. Proszę je przejrzeć przez weekend.Chętnie to zrobię. zwalczała ból. Pani ma tylko obejrzeć fotografie w katalogu. zostawię na ganku stos katalogów.szepnęła w końcu Raven. Chciał ponownie ujrzeć ten uśmiech. Nick przerwał.A więc przed czy po pracy? . pełen nadziei. ale czy nie był to również wstęp do katastrofy? Nic nie szkodzi. bardziej promienne. dopóki nie odkryje.. O tej porze łatwiej mi zaplanować rozkład dnia. ale pod pewnym warunkiem. by poprosiła.Łagodnie wzruszyła ramionami i z jeszcze łagodniejszym uśmiechem poprawiła się.Oczywiście. . a kiedy przeniósł spojrzenie z jej dłoni na twarz -powitał go uśmiech. kim jesteś naprawdę". . najwyżej odmówi. dowiedzieć się więcej o Śnieżce. Czas poświęcany na kierowanie olbrzymim imperium był znacznie bardziej elastyczny. Pragnął też zobaczyć inne uśmiechy. jeśli to panu odpowiada.Przed. by spędzić weekend na ranczu w Santa Barbara. . które się pani spodobają. zanim zdążył zauważyć jej drżenie. ale w przyszłym tygodniu szef "Eden Enterprises" znajdzie czas. ale bajecznie kosztownymi meblami. Czas.Uśmiechnął się.. 25 Nick uśmiechnął się. że zwrócił pan uwagę na mój zaniedbany ogród. jakie krzewy i kwiaty pani lubi. Chcesz.Oprócz godzin pracy. Jednak teraz cała łagodność zniknęła nagle.a nawet założyć nieskazitelne bandaże na swą śnieżnobiałą skórę. Nick miał nadzieję. by zobaczyć więcej uśmiechów. Muszę wiedzieć. cofając ręce. . . zachwycający. Jego twarz nabrała twardości stali. która pasowała do nieoczekiwanej. . przeglądając w pamięci swój kalendarz.Proszę podać dzień i godzinę. . kim ona jest naprawdę. że będzie z tego zadowolony. delikatny. a woda oczyszczała jej krwawiące rany. jeszcze raz i jeszcze. .

Po chwili.Ale przede wszystkim chciałbym wiedzieć. że może zachować anonimowość. . .powiedział. jak mu wyznaje: . ku swemu jeszcze większemu zaskoczeniu. jakbyś oczekiwała. Gdy uświadomiła sobie.Dary miłości . tak zaskoczyło ją to pytanie . Czeka mnie wybieranie kwiatów i czytanie romansu. Nawet śladu oddźwięku.przed odjazdem Nick przeniósł kartonowe pudła z ganku do przestronnego białego salonu.i przerażają28 . ale bacznie obserwował jej reakcję. romansu ze szczęśliwym zakończeniem. . . I dowiem się tego kiedyś". . To bardzo piękne imię. Albo to nazwisko absolutnie nic dla niej nie znaczyło. nieobecny uśmiech.Cześć. jak gdyby naprawdę interesowało go to. . że są tu jakieś barwy. Raczej w grę wchodziła ta pierwsza możliwość.Zaśmiała się cicho.Nie.. Wreszcie.Nie jest to pani zwykły weekend? .Przyjaciele mówią do mnie Nick. a na alabastrowym stoliku do kawy położono książkę w jaskrawej liliowo-złotej okładce.Pomyślałam o swoim weekendzie. Nick .Raven. żeby mogła pani wziąć gorący prysznic.Lepiej już pójdę. Jej słowa nie były dla Nicka zaskoczeniem. a smukłe ciało zesztywniało.i jego wyraźne zainteresowanie odpowiedzią.Cześć.Ale miły. . uciekać od swych bolesnych wspomnień o śniegu i mroku. mam nadzieję. usłyszała. Powiedział to obojętnym głosem. unosząc dzielnie głowę. dlaczego wyglądasz tak. Wcześniej. Ale dziś nie mogła uciec od koszmaru na jawie w odległe marzenia. Kodiak. że pozbawione jest całkowicie kolorów. . Nic. "Znam twoje imię . I chociaż firma "Eden Resort Hotels" była powszechnie znana.Czemu się pani uśmiecha? Jej śnieżnobiałe policzki poróżowiały.Też to słyszałam. a śnieg pokrywał wszystko grubą kurtyną przejrzystej ciszy. tak samo jak pasująca do niej torba podręczna. . Dziś musiała stawić czoło dawnym przerażającym wspomnieniom . -Cześć. Na kartonowych pudłach wypisano obok adresu "Raven Winter". z nim rzecz miała się inaczej. gdy Holly powinna była pisać. . Była więc ta ciemnoczerwona plama na grubym dywanie w odcieniu kości słoniowej.Całkiem nietypowy. jakby przygotowując się na atak.Mam na imię Raven. doznał wrażenia. powiedziała cicho: . co powinno teraz nastąpić.poprawił. na jej ustach pojawił się uroczy. Aha. gdy przechodzili szybko przez to pomieszczenie w drodze do kuchni. z których żaden nie był jej ojcem. i zaskoczenia. dodał: . . że będę się z ciebie wyśmiewał.powtórzyła z lekkim uśmiechem wdzięczności. Właśnie dzisiaj ją kupiłam. Nieoczekiwanie przeszył ją dreszcz. Nick . 10 marca Świat za oknem był atramentowo czarny.. Alaska Piątek.pomyślał. . 27 . Miała wyryte złote monogramy RWW.Moja matka mówi. która leżała obok. To nie było niezwykłe nazwisko. jej uśmiech zbladł. Prawdę mówiąc. czyjej weekend będzie miły.. Na podłodze koło kanapy stała pękata walizka w kolorze czerwonego wina. że to wspaniała książka. według jego dziewięcioletniej córki. Zadowolony. Pora. albo była najlepszą aktorką w tym mieście aktorów. w wielkiej książce telefonicznej Los Angeles figurowało aż czterech Nicków czy Nicholasów Gaultów. nazywam się Nicholas Gault. podróżując w fikcyjny świat miłości. Teraz uświadomił sobie. Gdy Raven skłoniła z namysłem głowę w kierunku książki.. Miał łagodny i poważny ton głosu.

Jej pełna wdzięku i piękna matka też będzie pracowała w klinice. znaleźć nową miłość i być szczęśliwa. witając "pacjentów" i ich właścicieli. Żyła otoczona rodzicielską miłością i wszyscy razem snuli wspaniałe marzenia. Suknia o dziesięć miesięcy starsza od Holly była ślubnym strojem jej matki. zabierając ze sobą suknię i kilka innych skarbów. ale będzie miał w końcu swoją własną klinikę. gdy miękkie barwy wczesnego wiosennego zmroku ustąpiły czerni nocy. Powrócił z dżungli ze znaczkiem identyfikacyjnym Lawrencea. stanowiących pamiątki z czasów tak szczęśliwych i radosnych. Derek był miły. Derek Burke. Muślin koloru kości słoniowej pokrywał skomplikowany haft. ani Lawrence Elliott nie mieli dzieciństwa. Również Holly ma witać pacjentów i pomagać ojcu. tak poinformowano parę dni później Claire. . złote i fiołkowo-różowe. Przez długi czas po rozmowie telefonicznej Holly bez ruchu stała przy oknie w saloniku swej wiejskiej chaty i patrzyła na spektakl nieba i morza. "Wyglądasz tak dorośle. W końcu.Ma taki miękki nos. on będzie już weterynarzem. by po powrocie do Stanów odwiedził Claire i upewnił się. stała się mężem i żoną. Jednak dzięki miłości. błagał go.od kiedy znikła bez śladu. że poleci do Los Angeles. kiedy para siedemnastolatków. miał zostać weterynarzem.i tak pięknie!" . 29 Nawet gdy Lawrencea powołano do wojska i wiadomo już było. Minęło już ponad dwadzieścia lat od czasu. tatku! . którą czuli do siebie i do swej złotowłosej córeczki. Powiedział. dużymi i małymi. wydawało im się.była to jedna z wielu prac. silny. Claire nigdy nie przestała . w dzień świętego Walentego. przeszła do sypialni i otworzyła pachnącą cedrem szafę. ale bez ciała.a gdy Holly skończy trzynaście lat. które pozwoliłoby im zrealizować takie marzenia. że mogą teraz wszystko osiągnąć. by mogła małymi rączkami dotknąć pyska kłaczki palomino i poczuć po raz pierwszy aksamitną miękkość końskich chrap. mało prawdopodobne. gdy kula trafiła go w pierś. gdyż nie mógł poświęcać całego czasu na naukę w collegeu. gdy Holly po raz ostatni była w nią ubrana. Lawrence. Miała ją ona trzydzieści jeden lat temu. łąka dzikich kwiatów. Ani Claire Johnson. aby utrzymać rodzinę . on i Claire nadal ośmielali się marzyć. Holly Elizabeth Elliott . że on i Lawrence byli najlepszymi przyjaciółmi. czarujący i tak wspaniale odnosił się do Holly. w której pracował . Oczywiście to wymagało czasu. Lawrence Elliott i Claire Johnson. suknia miała też wysoki. Po prostu nie można było zabrać zwłok podczas ataku nieprzyjaciela i. Stał obok Lawrencea. marszczony kołnierz. a ponad siedemnaście .wołała z zachwytem trzyletnia Holly. . Długie rękawy były przymarszczane przy mankietach. lawendowe. Ale to cudowne marzenie nigdy nie miało się spełnić. Powróci cały i zdrowy. by zostały kiedykolwiek odnalezione. przystojny mężczyzna.stanowiło dla Holly źródło czystej radości. danej Raven Winter. by spotkać się z Jasonem Coleem. Jako mała dziewczynka Holly często przymierzała tę suknię. Na dwa dni przed końcem służby Lawrencea w Wietnamie oddział wrócił z dżungli bez niego. który rozgrywał się przed jej oczami.. którego ciemne oczy śmiały się do niej.za każdym razem zachwycali się zakochani w niej rodzice. Siedem miesięcy po śmierci Lawrencea Derek pojawił się u drzwi Claire. delikatne pąki . Jej dłoń drżała. że powinna żyć dalej. Będzie zajmował się wszystkimi zwierzętami. dzikimi i oswojonymi.. że pojedzie do Wietnamu. pójdzie do collegeu podejmie normalne studia dzięki ustawie o szkoleniu weteranów . Derek go podtrzymywał i wysłuchał jego ostatnich słów o miłości do żony i córki.cej rzeczywistości: obietnicy. Towarzyszenie ojcu do stajni. złożył krótki raport.Taki miękki. umierając. gdy dotykała jedynej sukni. a poza niewielkimi zaszewkami przy biuście była luźna i skromna jak nocna koszula małej dziewczynki. która tam wisiała. Jego kolega. Miał powiedzieć Claire.różowe. Tata. iż z nią i Holly wszystko w porządku. gdy Lawrence uniósł ją. których się podejmował.

daleko mu było do obojętności. To była wielka zmiana. że dokonała właściwego wyboru dla Holly. Teraz Derek przeniósł się z nimi do Waszyngtonu nie po to. W końcu.. ale jak tylko będzie miała dosyć. że jej podejrzenia są niemądre. uciekniemy. natychmiast wyjadą. syna i córki. To musiało potrwać. Przecież miała dzieci. by nie zawierała żadnych przyjaźni. Claire podjęła odważną decyzję. Lawrensie . przeprowadzili się z małego apartamentu. lecz żeby zajmować się interesami. zbyt długi. gdy Claire powiedziała jej. Claire starała się zapominać o swych lękach. którego kochała. nawet na chwilę. Pojechałby tam za nią. Ona i Lawrence marzyli. Wiedziała tylko. Derek i Claire pobrali się osiemnaście miesięcy po śmierci Lawrencea. ponieważ nie mogła już dłużej ignorować niepokojących przeczuć. Sądzę.. Jednak przeprowadzka była dalsza. Musiał wiedzieć. gdzie Lawrence miał studiować na sławnym wydziale weterynarii Washington State University. oraz na życie. Derek był taki nieobliczalny. że nie może wrócić do Montany. . a nie chciał utracić Claire. że jest niebezpieczny. Pomyślała o Seattle. Ale nigdy tego nie zrobił.do zupełnie innego stanu: z Montany do Waszyngtonu.szeptało serce Claire do jedynego mężczyzny. że nie wszystko jest w porządku z mężczyzną. że był twoim przyjacielem. że kiedyś zamieszkają w Seattle. by wystarczyło na cztery bilety w autobusie. nostalgiczna i trochę niesamowita. Choć stawał się wobec niej coraz chłodniejszy. że wszystko jest w porządku. w którym decydowała 30 się stawić mu czoło. że zaczną nowe życie w Seattle. sprawić. żeby była całkowicie i nieodwołalnie od niego zależna.nieobecny duchem. gdy jej niepokój narastał do punktu.Gdy Derek wyjedzie w jedną ze swych podróży służbowych.przynajmniej nie dla wszystkich.. Claire uległa bez oporu żądaniu Dereka. trójkę cudownych dzieci. które dawniej błyszczały promienną radością i nieokiełznanymi marzeniami. ze względu na dzieci. który przewiezie ich przez Casca-des. zanim znajdzie jakąś pracę. Pragnął jej. Claire podzieliła się tym odważnym planem z Holly. Przez długi czas. gdy go znałeś. które urodziła Derekowi. Zaczęła odkładać pieniądze z małych sumek. najdroższy. w jednej chwili czarujący. Gdyby Derek kiedykolwiek uderzył któreś dzieci lub ją samą. by chodzić do collegeu.Do kwietnia będziemy miały dość pieniędzy . były teraz smutne i poważne. I przez długi czas. i dla bliźniąt. Chciała wierzyć. których istoty nigdy nie wyjawił Claire. Claire natychmiast by go opuściła.Wiem. które Derek dawał jej na domowe wydatki. W śnieżysty lutowy . Claire wiedziała. do przestronnego domu z dużym podwórzem. którego poślubiła. "Odejdę od niego. Ale tak jak nigdy nie miało się spełnić marzenie Lawrencea o klinice weterynaryjnej. Claire zwalczała niejasne przeczucia. gdzie Holly i Claire mieszkały z Lawrenceem. Znowu stawał się czarujący i jej lęki znikały. w której wykorzystywał doświadczenie zdobyte w Wietnamie.tęsknić za Lawrenceem. jak by zareagowała. w drugiej . tak samo nie spełnił się sen o Seattle . wszyscy czworo. który też kochał Lawrencea. jej wielki ból trochę malał. ale kiedy była z Derekiem. że była to praca. z którymi pragnęła spędzić każdą chwilę swego życia. ponieważ dawne cudowne marzenia Claire. i czasem zastanawiam się nawet. . Jak Derek obiecywał przed ślubem. i że wymagała od niego częstych podróży. Lawrencea i Holly właśnie łączyły się z przeniesieniem do Waszyngtonu. ale musiał się zmienić od czasu. niż oczekiwała Claire . jego zły humor nagle znikał. zbyt długi. czy nie bierze narkotyków". . Oczy Holly znowu rozbłysły. Ale za każdym razem. I chciał ją kontrolować. Odejście od Dereka należało starannie zaplanować. Jej złotowłosa córka kończyła już trzynaście lat i jej błękitnozielone oczy.powiedziała Holly z cichą radością..

Na szczęście bliźnięta były za małe. prawda. I nawet najmężniejsza miłość dziewczynki była żałośnie słabym przeciwnikiem dla oszalałej potęgi jej ojczyma. w dzień świętego Walentego. Stawała pomiędzy nimi i strzelbą. A kiedy Dereka znużyły prośby Claire i nacisnął spust. Telewizor był włączony. Dla niej stanowiła źródło niewyobrażalnych wspomnień. co to znaczy. zakrywając je własnym ciałem. . w której miłość była wszechmocna. jej wątłe siły wzmacniało męstwo. Czarne oczy. a nie ogłupiały. że był podniecony. potem stały się jeszcze bardziej lodowate. nawet skrzypu kuchennych drzwi.Cześć.A może twoje serce wciąż należy do twego najdroższego Lawrencea? Gdy uśmiechnęła się mężnie i powiedziała mu. Jednak Claire i Holly rozumiały. spostrzegła przerażenie matki. chociaż chciała ona zachować spokój ze względu na dzieci. To. przyłączyła się do swego braciszka i siostry. które się w nią wpatrywały nie były ani trochę szkliste. czujny. jak dalszy ciąg sagi o Corky i jej psie. że Dereka wcale nie interesuje jej odpowiedź. 32 choć miała zaledwie trzynaście lat. . że musiała być świadkiem zabijania swego małego rodzeństwa. Wydawała się im nierealna. ale narkotyk sprawił. jak w telewizji. . w jej koszmarach.Ty i twój ojciec .wysyczał cicho. co mówiła. w żywych . nie miało znaczenia. była ostatnią podróżą dla nich wszystkich . dzieciaki . Miłość musiała wystarczyć. Odrabiała lekcje. które będą się stale powtarzać. unieruchamiając ją przy sobie w taki sposób.lub raczej śmiertelnych . a dłoń ściskała teraz strzelbę myśliwską.szydził. szła powtórka Klubu Myszki Miki. Claire? Chcesz być z Lawrenceem? Rozmawiali w kuchni. by zasłonić siostrzyczkę i braciszka. . że go kocha.dzień. ta zgroza trwała wiecznie. głos miał przeraźliwie wyraźny. który byłby czternastą rocznicą ślubu Claire i Lawrencea. uświadomiła sobie. gdy przyglądały się rozgrywającej się tragedii. co się dzieje. ani syków krańcowego szaleństwa.kolorach. które posiadał. Kiedy tylko wrócił do domu. Gdy wysyczał te niewytłumaczalne słowa. zrodzone z miłości.głos Dereka był złowieszczo uprzejmy. w zwolnionym tempie. by obejrzeć ukochaną historię dzielnej dziewczynki i jej mężnego białego psa. Claire próbowała gorączkowo ocalić dzieci. . Nie słyszały też przyciszonych słów . Derek wpadł w szał. Ale teraz. Ich oczy były takie wielkie. Uchwyciła ją obiema rękami.Miałybyście ochotę wybrać się na wycieczkę? Wycieczka. zabójczo chłodne i wypełnione nienawiścią. Dzieci w salonie nie słyszały. Gdy nagle pojawili się Claire i Derek. ale kiedy rozpoczęły się Przygody Corky i Białego Cienia. żeby w pełni zrozumieć. Jego dzikie oczy lśniły niebezpiecznie. ten wspaniały świat należał do odległych wspomnień. . Każdy grymas przerażenia.z wyjątkiem Holly. błagając o ich życie. Holly siedziała na kanapie z bliźniętami. gdy wygłosił złowieszcze słowa. W pamięci Holly. żadne z nich nie słyszało nic. W jakiś sposób zauważyła też szaleństwo Dereka i z zadziwiającą jasnością zrozumiała. że jest naćpany. Przez pierwsze lata swego życia Holly i jej rodzice przebywali w krainie. Zdziczałe oczy Dereka kpiły z nierozsądnej odwagi Holly.Chcesz być z nim. którą zaplanował Derek. Claire? . 31 a nie zamroczony. że Derek wrócił. .ani cichych rozpaczliwych próśb. Derek już napisał swój makabryczny scenariusz. Holly nic nie słyszała. jedną z wielu. Jego ciemne oczy miały dziki wyraz. złapał Holly. Clarie pomyślała. takie niewinne. ofiarowując w zamian swoje.Czy jesteś moją Walentynką. z kolei Holly przesunęła się przed śmiercionośną lufę. wciskając jej do ręki bukiet krwistoczerwonych róż. każde oszalałe błaganie ciągnęły się przez całą wieczność rozpaczy.

Wreszcie Derek uśmiechnął się.. Policjantów wezwali sąsiedzi. . . Czy Derek chciał.wyszeptała Holly. "Pośpiesz się . Jesteś silna i byłaś tak bardzo kochana przez tatę i przeze mnie.. Holly nie bała się śmierci.Chcę być z nimi. mamusiu. w złotych włosach widniały pasma czerwieni. Holly była w szoku.błagała w duchu. musiałby czekać całą wieczność. że będziesz szczęśliwa? .. leżało przed nią na podłodze nieruchomo i w milczeniu. Stała przed nim wyprostowana i dumna. Bawełniana bluzka. Kiedy wreszcie udało się im odciągnąć dziewczynkę. zobaczyli jeszcze więcej krwi. którą miała na sobie Holly. . aby błagała go o życie? Jeśli tak. Claire uniosła blade. kochanie. Holly. Skierował strzelbę ku jej sercu. Proszę. która była szkarłatna od walentynkowych róż. które przedtem ginęły w tym całym koszmarze."Zabij mnie! . był to ten sam czarujący uśmiech. że jest dobry i zaopiekuje się nimi . pozbawionych życia ciał siostrzyczki i braciszka. Być może uświadomił sobie.Zabij mnie teraz. a gdy Derek ją puścił. Baw się dobrze. gdy nacisnęła wyłącznik. . ale dziewczynka natychmiast uświadomiła sobie. że serce Holly jest już złamane. że aby ocalić ukochaną matkę.Posłuchaj mnie. 33 -Holly. jej ręka pozostawiła krwawe ślady. które były zadziwiającym połączeniem jasnego błękitu Claire i głębokiej. obiecuję . a na bladych policzkach -jaskrawo czerwone smugi w miejscach. A gdyby chciał zobaczyć strach w tych przejrzystych.. niż pozwalały na to śmiertelne rany." Ale Derek poruszał się w zwolnionym tempie.. . akceptując śmierć z królewską godnością. nie próbowała uciekać. a gdy to zrobił. Grzmot ostatniego wystrzału szybko ucichł i Holly nagle została sama -ale teraz głosy z telewizora. błękitnozielonych oczach. moje najdroższe kochanie... Nie miała się już czego bać. . Życie Holly było już skończone. nie mogła odpowiadać na pytania i tylko bezradnie kiwała szkarłatnozłotą główką.. na oczy. zaniepokojeni odgłosami strzałów. była przesiąknięta na wylot. Z tym szyderczym pożegnaniem Derek Burke przyłożył lufę do swej skroni i pociągnął za spust. bardzo powoli przesunął broń z serca na twarz. Ale świadectwo jej jako naocznego świadka i tak w gruncie rzeczy nie było . to się zawiódł. gdzie Claire kochającymi palcami przekazała ostatnie pożegnanie. będzie musiała rozluźnić ten czuły uścisk. Potem uklękła na podłodze. I Claire umarła. by dotknąć policzków córki. Holly? -Tak. . i delikatnie dotknęła drobnych. Pozwól. Straciła wszystko. Po prostu jej serce z uporem nie chciało zaprzestać bicia.. Wciąż tuliła swą matkę i szeptała słowa.I obiecujesz. dopóki nie wyszeptała słów miłości do swej córki.i z tatkiem". Holly..Kocham cię. tak bardzo przez nią kochanych. za pomocą którego przekonał kiedyś Holly i Claire. dochodzących z wnętrza domu. których nie mogli usłyszeć. Znaleźli Holly w zbryzganym krwią salonie.Muszę zadzwonić po karetkę! -Nie. .Tak. że nawet strzał z bliskiej odległości nie może wyrządzić jej większej krzywdy. bym była z nimi.Zawsze będę cię kochać. Zawsze. Czekała na nią z radością. Będziesz o tym pamiętać.Żegnaj. Możesz dalej żyć. huczały jej w uszach.. rozkoszując się tymi ostatnimi chwilami udręki i przerażenia. ale. I tak żyła dłużej. .Mamusiu! Kochające ramiona Claire otuliły Holly.. leśnej zieleni oczu Lawrencea. Holly uciszyła te głosy. ale nie pociągnął za spust. kiedy troje istot. pragnęła jej.gdyż tego właśnie pragnął Lawrence. drżące dłonie..błagało złamane serce Holly. proszę. Powoli. nie umieraj! .

. w której przebywała przez ostatnie trzy noce. Holly. do miejsca. a Holly musiała uciec od otaczającej ją wrogości. było więcej niż prawdopodobne. mamusiu .żółta pajęczyna śmierci. i od armii reporterów. odrzuciła go bez litości. . Nie możesz sobie pozwolić na udawanie. Była śmiercionośną lolitą. zawsze. oszaleje.. Sąsiedzi. że będziesz szczęśliwa".Jadę do Seattle.powiedziała cicho do pustego pokoju. 35 . że Holly odwróciła się. którego wojna wpędziła w szaleństwo. Krwawa sceneria aż nadto wyraźnie świadczyła o tym. Niemoralność wojny rodziła niemoralność w żołnierzach. Opuściła sypialnię. siostra i brat nie leżeli już na podłodze salonu. Było ich dość. którego nie będzie. który wibrował w jej mózgu. . że będziesz żyć.Ten głos był tak realny.. iż zobaczy Claire. Ale będziesz ze mną. prawda? Holly wiedziała. dopóki ją to bawiło. żądzę krwi i szaleństwo. by zapewnić przejazd i mieszkanie dla czworga. że mógł być tylko jeden 34 powód: sama Holly. poza brązowoczarnymi plamami.. Ale nawet w swym szaleństwie Derek nie mógł zabić nieletniej kusicielki. co zaszło. Jej matka. gdy okaże się. którzy ofiarowali Holly tymczasowe schronienie. Nikt nie będzie na nią czekać. Może będziesz tam na mnie czekać. A potem bawiła się nim. co umarło. dla niej wciąż były szkarłatne i lśniące. "Obiecaj mi. że jest inaczej. którą policja zaznaczała ślady zbrodni. które w ciągu trzech dni stały się brązowoczarne. Ale była zupełnie sama i po chwili upomniała się surowo. coś bardziej ważnego: jeśli nie opuści od razu splamionego krwią salonu. które odłożyła Claire. I wiedziała coś jeszcze. gdzie także jej życie dobiegło końca. odczuj ą ulgę. kiedy Holly rozchyliła wstęgi zagradzające drzwi i weszła po raz ostatni do domu. I gdy znudziła ją ta gra. fosforyzująca niesamowicie w świetle bladego zimowego księżyca. Tak bardzo potrzebowała dotknięcia. Wziąć jeden z rewolwerów Dereka i dołączyć do tych. przekraczającą niemal ludzką wytrzymałość. Ty i tatko będziecie ze mną. pociechy.. Dręczyła tego mężczyznę. Całe miasto odetchnie z ulgą. a plamy krwi. .Zabiorę pieniądze. gdzie starannie ukryte zostały pieniądze. ale Holly i tak widziała ich ukochane postaci. mogłaby urzeczywistnić pomysł. uznali mieszkańcy miasta. zaspokajając jego namiętności. którzy chcieli usłyszeć z jej własnych ust historię uwiedzenia i morderstwa. dlaczego żołnierz-zabójca oszczędził swą trzynastoletnią pasierbicę. poza uroczystą obietnicą. że zniknęła. Ale przede wszystkim musiała być sama ze swą rozpaczą. jaką złożyła umierającej matce.Mamusiu! . których kochała.Mamusiu! Ale nie było nikogo ani niczego. Jej głos załamał się. wciąż spowijały dom . Zarówno Holly. niejako więzień. którą kochał. Po długich dyskusjach uznano. traktujący ją teraz z nieukrywaną pogardą. że mamusia nie spotka jej w Seattle. przytulenia. Niczego.Wiem. . wzbudzając w nim głębokie i zakazane uczucie. To miało sens. Było po północy. Dla . Pasma taśmy. że weteran z Wietnamu wrócił do kraju jako morderca.. Drżące nogi Holly zawiodły ją na górę. ale i nie będąc też pożądanym gościem. podtrzymywane przez oślepiające migawki rzezi w cieplarnianym gorącu odległych dżungli południowo-wschodniej Azji. mamusiu. że jeśli uwierzy w szczęśliwe zakończenie.potrzebne. które odkładałyśmy. milczącymi i ponurymi nagrobkami wszystkiego. Obiecaj. Dlaczego jednak doszło do tej zbrodni? Dlaczego ten człowiek zabił żonę. niemal oczekując. że cię tam nie zobaczę. jak i jej ojczym popełnili zbrodnię namiętności. Jak mógł nim nie zostać? Bardziej niepokojące było. To. W ciągu czterdziestu ośmiu godzin od zabójstwa uwierzyła w to większość nie wyłączając sąsiadów. dzieci i siebie? Z powodu Wietnamu. jak planowałyśmy.

jedyny namacalny dowód tamtych radosnych. . nie wątpiłby. trzynastoletnia niewinna dziewczynka. Potem odszukała także ukryty album z fotografiami. Prawdę mówiąc. Holly nie została rozpoznana. przybierając nazwiska osób. której fotografie wraz z wstydliwą. Holly nie miała ochoty iść dalej. Miała na ten album dość miejsca w plecaku i nie było na świecie innej osoby. Powinna mieć teraz co najmniej osiemnaście lat.spytała Claire. gdy ona.i miasto . Jej rodzice nie żyli. Ale nie mogła obiecać nic więcej. Według 36 dat. i jeszcze jedno .kilkunastoletniej dziewczynki mogły wystarczyć na bardzo długo. wzięła dwie fotografie małej siostrzyczki i braciszka. Szła wolno przez cmentarz.Claire i Lawrence wpatrzeni w obiektyw i śmiejący się z miłością. i to. zdjęcie jej jako dziecka w ich objęciach. Znacznie więcej trudności miałaby z przekonaniem znajomych. jakaś niewidzialna ręka powstrzymała Holly przed zabraniem całego albumu. gdy wędrowała przez cmentarz koło Seattle Yolunteer Park na Capitol Hill. W gruncie rzeczy Holly uznała. dla której te fotografie coś by znaczyły. które teraz nosiła jak zasłonę.Jeśli będziemy szanować te nazwiska. których spotykała Holly. portret bezgranicznej miłości i mężnej nadziei. Mary urodziła się pięć lat przed Holly i żyła tylko miesiąc. że zabierze je ze sobą we wspaniałą podróż pełną nadziei i cudownych marzeń. ale zajmującą historią ukazywano w wieczornych wiadomościach. Okulary miały jej pomóc wyglądać na tyle lat. zrobione przez żonę sędziego pokoju. gdy jej małe. wyrytych na lśniącym granicie.Jestem aktorką. musi zniknąć na zawsze bez śladu. Pragnęła po prostu spokoju. Potrzebuję okularów jako rekwizytu w sztuce. ile by ich miała Mary Lynn Pierce. które zmarły jako dzieci. którą wykorzystała do złożenia podania o numer ubezpieczenia niezbędny.wytłumaczyła zaskoczonej pracownicy sklepu. nie sądzisz? . Jednak coś bardzo silnego. że będą mogli zniknąć. . gdzie zamówiła oprawki ze złotego drutu. wujów czy kuzynów. Holly zabrała tych pięć drogocennych pamiątek dawno minionego czasu. gorliwe paluszki nacisnęły migawkę. gdy jej makabryczna historia była jeszcze nowością. by żyć na własny rachunek i móc się utrzymać. gdy wyjaśniła Holly. odległych czasów. jeśli chciała znaleźć pracę. Nikogo. nikt z ludzi. Holly przysięgła czcić i szanować pożyczone nazwisko. w które miało być wprawione zwykłe szkło.swetry i dżinsy . Następnym etapem był sklep optyczny. nigdy nie miała kochających dziadków. na którym ona i Claire pokrywały lukrem urodzinowe ciasto dla ojca. a z albumu. Holly Elliott.a na wierzchu ułożyła starannie złożoną suknię ślubną Claire. tak jak twierdziła. Lawrence i Claire byli rodziną. ciotek. a kiedy . czegoś więcej poza długimi. Wyjęła z niego tylko pięć ulubionych fotografii: ślubne zdjęcie rodziców. Potem opuściła dom . W urzędzie stanu cywilnego King County Holly zdobyła kserokopię aktu narodzin Mary. Holly wspominała pytanie matki.na zawsze. Nie mogła przyrzec duchowi jego pierwszej właścicielki. uznana przez cały świat za nieletnią uwodzicielkę. z uwagą studiując każdy nagrobek. to nic złego się nie stanie. jaki znalazła na tym cichym cmentarzu z jaskrawymi bukietami wiosennych kwiatów. który nie był ukryty. złotymi włosami. dopóki nie doszło do innej tragedii. gdy głaskała aksamitnie miękkie chrapy klaczki palomino. stać się na tyle dorosła. Prawdę mówiąc. i wreszcie fotografię Lawrencea trzymającego ją. Ta ponura wędrówka doprowadziła ją w końcu do grobu Mary Lynn Pierce.Wzrok mam w porządku . . że ma ona prawie dziewiętnaście lat. Zapakowała do plecaka trochę własnych ubrań . smutną twarz dojrzałej kobiety. Spoza zasłony złotych włosów można było zobaczyć poważną. że mogła być kiedyś uśmiechniętą nastolatką z mysimi ogonkami. że potrzebuje jakiegoś kamuflażu dla ukrycia swej łatwej do rozpoznania twarzy.

Ale odziedziczyła siłę i odwagę swych rodziców i było to dziedzictwo. zmodyfikowała swoje imię. Pracowała niezmordowanie. przynosząc śnieżną ciszę i nieubłagane ciemności.czytała książki o miłości. Oczywiście ze szczęśliwym zakończeniem . była dwudziestolatką. Zanim opuściła Seattle. upiory przegnane. ale tylko ze szczęśliwym zakończeniem. Chciała. Spędzała długie ciemne zimowe noce na czytaniu. które przypominały jej o tamtym walentynkowym wieczorze śmierci. Holly kupiła bilet w jedną stronę na statek. poczuła słaby przypływ nadziei. odwadze. którzy widywali Mary Lynn Pierce codziennie. a w końcu zaczęła pisać własne historie miłosne. przestudiowała wszystko. nawet ci. Zatracała się w nich i czuła się z nimi o wiele bezpieczniej niż z tymi pisanymi przez innych. którym miała popłynąć śródlądowym kanałem z Seattle do Anchorage. Ponieważ nie miała prawa jazdy ani żadnego dowodu tożsamości poza kopią metryki i numerem ubezpieczenia. ale broniła się przed snem z powodu koszmarów. Zgodnie z dokumentami. Musiała zostać. Holly spisywała swoje opowiadania o miłości ręcznie. matka i ojciec byli kiedyś tak szczęśliwi. I przez to pierwsze lato. że nigdy nie da mu szczęścia. kłopoty. pracując w fabryce konserw w Kodiaku i przebywając w świecie niemal bez przerwy skąpanym w jaskrawym. I nawet nazwanie Alaski "ostatnią granicą" budziło w niej odzew. Opis dziewiczej przyrody przypomniał jej Montanę. które zaatakowałyby jej mózg. złotym blasku. była kiedyś gorąco kochaną i promiennie szczęśliwą Holly Elliott. gdyż dzięki niemu czuła z nimi żywą więź. a błędy wybaczone. czyhały na nią. a zarazem tak pełnym uroku. iż egzemplarze . Jej bohaterowie i bohaterki miewali. nigdy nie zgadliby. Tymczasem pięć miesięcy wcześniej. To Marilyn Pierce wsiadła na pokład "Gwiazdy Arktyki" tamtego majowego ranka. by Mary Lynn Pierce spoczywała w pokoju wśród kwiatów na cmentarzu. I zawsze nawet najbardziej nieprzezwyciężone przeszkody pokonywano ..dziwnym zbiegiem okoliczności powrócono do niej po ośmiu miesiącach. które jak wiedziała. A gdy ogarniało ją zmęczenie. zdecydowała się również wystąpić o paszport. Ale niezmiennie wszystkie sekrety zostawały odsłonięte. że będzie czcić i szanować pożyczone nazwisko. które czasem wydawały się nierozwiązywalne. a kiedy nie pracowała . aby żyć ze śniegiem. na Alasce..niezbędnym antidotum na przerażające wspomnienia.dzięki nadziei. bo choć nigdy nie złamałaby obietnicy. Holly znalazła pracę w księgarni na University Avenue. o kobietach i mężczyznach. oficjalnie zmieniając Mary Lynn na Marilyn. fachową pracownicę. którego nie mogła odrzucić. gdzie ona. że wbrew niezłomnym zasadom. Miała władzę nad fikcyjnymi światami. gdyby pozwoliła mu na bezczynność choćby przez jedną chwilę. nie istniejąca już Holly Elizabeth Elliott skończyła piętnaście lat. nie odstępujące na krok od Holly. Zanim wypełniła formularz. co mogła znaleźć na temat czterdziestego dziewiątego stanu. że nieśmiała i poważna młoda kobieta. głębokie i bolesne tajemnice serca. Nie pozwoliłaby na to. którą znają. 37 Dwa lata po zabójstwie jej rodziny Holly przeczytała romans. tworzyła w myślach własne historie. Przyjazd Holly na Alaskę zbiegł się z początkiem dnia polarnego. w Boże Narodzenie. z ciemnością. Przeczytawszy go trzy razy. Musiała znaleźć sposób. Holly mogła wrócić do Seattle. i miłości. Potem nadeszła zima. którego akcja toczyła się. wzięła list polecający od kierownika księgarni z entuzjazmem wychwalający spokojną. które tworzyła. wiedziała aż za dobrze. tak wyraźnym. dziecinnym charakterem pisma. rzecz jasna. gdzie nie będą jej już dręczyć upiory. Życia jej bohaterek i bohaterów nigdy nie zniszczą nieprzewidziane tragedie. które miała ze sobą. Mogła też pojechać dalej na południe w ślad za słońcem. którzy nigdy by nie złamali uroczystych przysiąg i pełnych czci obietnic 38 miłości. Holly pisała o ludziach kochających i życzliwych.

by nie dopuścić do tragedii. Bez śladu wyrzutów sumienia czy żalu Jason Cole zamierzał zabijać. złotego słońca. 39 Podczas krótkiego dnia w Boże Narodzenie. którego obsadziła w roli romantycznego bohatera. Zabierze też ze sobą pięć fotografii. zwłaszcza te od nie publikowanych jeszcze autorów. Niebo było jaskrawoniebieskie. Holly zdecydowała się na długi spacer do miasta. dotarła do kina i zobaczyła plakat reklamujący Mistrza ucieczek. które zabrała z domu. był światem ciszy. Kiedy chodziła do sklepu spożywczego w miasteczku. w wiejskim domku. która pragnęła żyć. który przekazywał je na pocztę. gdy dotknęła pożółkłego muślinu ślubnej sukni matki. którym mogła zagwarantować. że gdyby tamtej walentynkowej nocy nie oglądała telewizji. żeby nosiły stempel nowojorski. i powitane z radością przez czytelników. Jakoś wytłumaczy mu. Firma wydawnicza z Nowego Jorku przesyłała listy od czytelników w wielkich brązowych kopertach. by starczyło na życie... Delikatne palce Holly drżały. by ktokolwiek wiedział. a czasem w olbrzymich kartonowych pudłach. Świat Holly. mogłaby zrobić coś. umiłowane symbole najdroższej miłości. że nie może pozwolić. Założy tę suknię na spotkanie z Jasonem Coleem. Nieliczni mieszkańcy Kodiaku. jej błękitnozielone oczy wędrowały czasem ku tłustym nagłówkom w gazetach. ani nawet. tłumaczyła Holly wydawcy. tyle. którzy wiedzieli. żeby obejrzeć film Jasona Colea. gdyby głos odbiornika nie zagłuszał dźwięków dobiegających z kuchni. by ta matka zmarła. gdzie mieszkali życzliwi i kochający ludzie. W ciągu czterech lat oglądała każdy sprowadzony do miasteczka film. czułą matkę. autorka bestsellerów. że Lauren Sinclair to pseudonim. zawieszonym wysoko nad morzem.silny i łagodny. wpatrując się w jego zdjęcie.wysyłane do wydawcy muszą być porządnie przepisane na maszynie. że Holly w ogóle istnieje. kochający i życzliwy. Nagle podjęła decyzję. ale Holly następnego dnia pokonała jeszcze raz tę dwunastokilometrową trasę. i wydane. i co roku przekazywała anonimowo spore fundusze organizacjom zajmującym się opieką nad ofiarami przestępstw. Nikt w Kodiaku nie miał pojęcia. kochając swoją małą córeczkę. młodą kobietę.. Cała jej poczta przybywała do Kodiaku na adres Marilyn Pierce. i każdy. Kino było wtedy zamknięte. Serce bolało ją wciąż na myśl. Ale teraz zmuszona była stawić czoło gorzkiej prawdzie: człowiek. jej pierwsze dzieło zostało przeczytane. znali ją jako Marilyn Pierce. Wędrując po mieście. w którym występował. Nie chciała. w którym występował Jason Cole. W domku Holly nie było telewizora ani radia. Za siedemnaście dni Holly miała spotkać się z prawdziwym Jasonem Coleem. cichą. że prawdziwy Jason Cole jest życzliwy i łagodny. To kwestia zachowania prywatności. Wolała żyć w tworzonych przez siebie światach. Holly odpisywała na te wszystkie listy i wysyłała swe odpowiedzi wydawcy. Trzymała zaledwie niewielką sumę pieniędzy w lokalnym banku. mieszkającą sześć kilometrów za miastem. Miała wrażenie. Chciał bezlitośnie zamordować kogoś. Przez długi czas stała. budzące w nich nadzieję i radość. nie dostawała też gazet. Nagłówki aż nadto świadczyły o rzeczywistości. gdzie mieszka. że nie spotkają ich bezsensowne tragedie ani nikt nie złamie im nieodwracalnie serca. że ożył jeden z jej bohaterów . ale nigdy żadnej nie kupiła. 13 marca . a kryształy śniegu i lodu błyszczały niczym diamenty w promieniach zaskakująco ciepłego.. Przeczytane. Los Angeles. Holly nigdy nie zachwiała się w swoim przekonaniu. był w istocie niefrasobliwym draniem... Resztę przechowywała gdzie indziej. którego był reżyserem. inwestując ostrożnie.. że Holly to Lauren Sinclair. symbole jej rodziny.. Kalifornia Poniedziałek. Może przyniesie jej szczęście. kogo stworzyła z taką miłością. ograniczający się do jej małego domku. w dwudziestą szóstą rocznicę swych urodzin. silny i bohaterski.

za najlepszą z najlepszych. Dlaczego? Czyżby kobiecie. może ceniła jedynie władzę i pieniądze? Biały Rekin. Wybitna. wszyscy w Hollywood pragnęli mieć ją po swojej stronie podczas negocjacji. nie przez łóżko.Choć Nicholas Gault spędził weekend z córkami w Santa Barbara. Czyżby w przeszłości przeżyła taki wstrząs. brakowało pewności siebie? Ci. gdy dziewczynki zasnęły. miała tak mało szacunku dla siebie. bezbronną Raven. do jakich kompromisów byłaby gotowa. Czy Raven kochała Michaela tak mocno. która osiągnęła szczyty w tradycyjnie męskim zawodzie. Przenikliwa. z których żaden nie prowadził do małżeństwa. czarująca i zmysłowa "pierwsza naiwna". cudownego uwodzenia. w . miłość przestaje istnieć. których miała reprezentować . że łączono ją z kilkoma najbogatszymi i najbardziej wpływowymi mężczyznami Hollywood . W wieku trzydziestu trzech lat uznana została za jednego z najwybitniejszych doradców prawnych gwiazd w światowej stolicy rozrywki. strojach i samochodzie. co oznacza środkowe "W" w jej nazwisku. dlaczego więc decydowała się na takie kompromisy w życiu osobistym? Czy tak bardzo kochała Michaela Andrewsa. Ze swego doświadczenia wiedział.. z którymi rozmawiał Nick. Jeśli Raven zgadzała się znosić stałe upokorzenia i zdrady ze strony Michaela. że Raven znana jest jako Biały Rekin. bardziej ważnymi i niepokojącymi wiadomościami. pomimo niepokoju wywołanego tym. choć nie tak znów wielkie w porównaniu z królestwem Nicholasa Gaulta. A jednak Raven z nim została pomimo publicznego upokorzenia i zdrad. gdyby wiedziała. że wybaczała mu raz po raz? Wydawało się niewiarygodne.i wybierała najbardziej utalentowanych. Oczywiście była inna kobieta. Jej ostatni związek. że Raven Winter może brakować pewności siebie. właśnie się zakończył.o godności i dumie . 40 Ale był to błahy szczegół. Zmusiła ludzi.były to najwidoczniej płomienne. Raven nie szła na ustępstwa w pracy.. To była Raven-prawnik. Ponieważ zdobyła sobie zasłużoną opinię. że zawsze niszczy przeciwników. jeśli chodzi o zdradę w miłości. w porównaniu z innymi. z producentem i reżyserem Michaelem Andrewsem.i pokornie znosiła jego ciągłe zdrady? Sam Nick był ekspertem. genialna prawniczka. że zapominała o sobie . Późno w nocy. gdy zatrzymał ciężarówkę przed jej domem. udało mu się zdobyć trochę więcej danych o Raven W. jakby na nie zasługiwała? A może miłość nie miała dla niej żadnego znaczenia. zmysłowe romanse. Cóż to jednak znaczyło wobec potęgi i bogactwa Michaela Andrewsa. Raven mogła pozwolić sobie na luksus wybierania klientów. ajednak żywo pamiętał lęk wjej błękitnych oczach. Winter. Żaden z informatorów Nicka nie potrafił powiedzieć mu. by poważnie traktowali jej wybitną inteligencję. nie musiała tego robić. była dlań bardzo niepokojąca. Odniosła sukces na przekór swej zadziwiającej urodzie. że Nick i "Eden Enterprises" to jedno? Do jakich kompromisów. Fałszywych i wyrachowanych obietnic miłosnych? Kiedy Nick opuszczał w piątkowy wieczór uroczą.. była bogata i potężna.. Informatorzy powiedzieli mu. zatelefonował w kilka miejsc. Błyskotliwa. że mógłby kilkakrotnie wykupić Michaela Andrewsa. ale zdrady Michaela to nic nowego. że Raven dotarła na szczyt o własnych siłach. Twarda. czego się o niej dowiedział przez weekend. W ciągu prawie trzyletniego związku z Raven miał wiele kobiet. Teraz. 41 Świadomość. nie mieli najmniejszej wątpliwości. Jego celuloidowe imperium było ogromne. Andrews wrócił po siedmiu tygodniach spędzonych na zdjęciach w Hiszpanii i już pierwszej nocy wyrzucił ją ze swej posiadłości w Beverly Hills. ARaven-kobieta? Nick odkrył. potężnych. nie myślał o jej kosztownym domu. że gdy zdrada zostanie odkryta. że zwątpiła w swoją wartość i przyjmowała poniżenie i zdrady.

. .Myślę.. że się goją. Najwyraźniej niewygodnie jej było samej opatrzyć rany. Gdy Raven kiwnęła w odpowiedzi głową. Było doskonale . Raven też uznała.Jak się czujesz? Jej pokaleczone i prawdopodobnie obandażowane kolana były zakryte sięgającą do połowy łydek brzoskwiniową spódnicą.. brzoskwiniowy lniany kostium od Armaniego świadczył wyraźnie o tym.I co myślisz? Nick słyszał niepokój w jej głosie i zgodnie z prawdą zapewnił: .uzupełnione dodatkami. lśniące kaskady połyskliwych. tylko manekinem. że każda z nich uzupełniłaby ten strój jakimś własnym symbolem. . było jedynie czarującą iluzją.A co z bólem? Raven uśmiechnęła się nareszcie i przyznała: -O wiele lepiej. jak bardzo je czuła . zawdzięczającą wszystko samej sobie. jakimś wymownym kolorem lub klejnotem mającym świadczyć o jej niezwykłym stylu.o wiele bardziej niż podczas skąpych miesiączek. że rany na dłoniach się goją. Nick znał wiele bogatych kobiet sukcesu i wiedział.jego myślach na nowo pojawił się intrygujący i kuszący obraz tej bezbronności. Dotychczas wszystkie rany w jej życiu były ukryte głęboko w środku. Owszem. To było zaskakujące stwierdzenie. tylko uroczą i bezbronną Śnieżką. Ale ten surowy styl wymagał doskonałości . jak gdyby była tylko modelką. żaden włosek nie mógł sterczeć było to zadanie ponad siły dla jej mocno pokaleczonych dłoni. Nie było. I teraz.Dzień dobry .. Ani jedna. co widział w piątek. jak trzy dni temu wyjmował klucz z głębokiej kieszeni jej szortów. . ale były na niej drobne zagniecenia. jak zaplanował to projektant. a nie kobietą bogatą.Raven była pełna podziwu dla tej książki.Też mi się wydaje. . stanowiących comiesięczne przypomnienie o lodowatej bezpłodności jej łona. .nieskazitelne . Nick uniósł papierową taśmę tak delikatnie i ostrożnie. co sądzić o skaleczeniach.. że wygląd i pieniądze znaczą bardzo wiele dla Raven Winter.Dzień dobry. mocno upięty na karku.ale nigdy nie było ich widać. a nie hotelowym potentatem. . . Raven nie miała pojęcia. i na razie tak powinno zostać. że to. A ty jak sądzisz? Raven nie wiedziała. ponieważ żadna z jej wewnętrznych ran nigdy się nie zagoiła. tak samo jak wtedy. co widział w jej szafirowych oczach. błyszczący kok. było rzeczywiście autentyczną niepewnością? . nadzwyczajna? Czy to. . 42 Z pewnością w pracy Biały Rekin miewał znacznie bardziej surową fryzurę. szczególnym guście. Zdawało jej sięjakby Lauren Sinclair .Uspokajając ją jeszcze bardziej..och. Czy Raven tak bardzo brakuje pewności siebie? Czy naprawdę aż tak lęka się być inna. dodał: . kim on jest. wyjątkowa. O ile nie okaże się od razu.gładki. którą jej kupił. dokładnie tak. jego cudowna i zaskakująca czułość przyprawiła Raven o dreszcz. Czuła je . .Więc mogłaś odwracać strony Darów miłości? -Tak. Będzie Nickiemogrodnikiem. kruczoczarnych włosów zatańczyły wokół jej twarzy i musnęły ramiona.Podgoiło się i nie widzę nawet śladu infekcji. które krwawiły tak obficie .śnieżna biel gazy na śnieżnobiałej skórze.odezwał się cicho. ale nawet to drogie ubranie mówiło o niepewności właścicielki.każde czarne jedwabiste pasmo musiało być na swoim miejscu. Dłonie miała zabandażowane . Przytrzymywała je biała papierowa taśma.Mogę zobaczyć? . przenigdy. A ona nie będzie Białym Rekinem. że wszystko w porządku. a kwadratowe kawałki gazy z lekka się przekrzywiły. .spytał Nick.

pomyślałam. może pojawić się miłość. Dochodziła dziewiąta.Uwielbiam te nazwy . a śnieżnobiałe policzki zabarwił słaby rumieniec..I mogłam odwracać karty katalogów. gdy bardziej się nad tym zastanawiał.powtórzyła Raven. dodała: .Pewnie . gdy dzięki jego cierpliwej i nieustającej zachęcie Raven nabierała pewności siebie. widząc jej zaskoczenie. Nigdy wcześniej nie zdawałam sobie nawet sprawy. lała balsam na ukryte głęboko rany. Nick był zadowolony. że znalazłaś mnóstwo kwiatów. To Nick nalewał kawę. . że Raven odnosi się z takim entuzjazmem do swego ogrodu pełnego bzów i róż. zaskoczona. która.Tak prędko? .i nic więcej. Ma zamiar nazywać róże po imieniu. że wybiorę różne warianty. powiedziała mu. gdyby okazało się.jeśli jej dzisiejsze ubranie mogło być jakąś wskazówką . ale wyraźnie zadowolona.Tak.. Nick zawahał się przez chwilę. . ale poczuł smutek. . Może istnieć szczęście.To cudowna książka. nazbyt szybko minął zaczarowany. jak gdyby były jej przyjaciółmi. w poniedziałek je posadzę. Dla bzu wybrała tradycyjny odcień lawendy i koronkową. nawet dla niej. jak gdyby były jej rodziną. Raven. ..Wszystkie kwiaty pasują do siebie. jej smukłe palce wskazywały subtelne.bezgraniczną aprobatą.. .Nick uśmiechnął się. Wybierz. . .Pochylając z namysłem ciemną główkę. Ma zamiar nazywać róże po imieniu. Chciała mieć bez i róże .Żeby mi pomóc w projektowaniu. że róże maj ą imiona.Pod koniec tygodnia zdobędę wszystkie kwiaty i. Bądź twórcza. okazywało się.. . . Oczywiście. Zdawało się. które nigdy się nie zabliźniły. które ci się podobają. . Szybko. że tak samo starannie założyłaby na swych dłoniach bandaże. Mam je w kuchni.W ciągu tego tygodnia usunę chwasty i przygotuję ziemię pod sadzonki. w którym byli Nickiemogrodnikiem i Śnieżką. w swej rezydencji w Bel Air. 43 Nick przypuszczał. uroczą biel.potwierdził Nick. ..Byłoby dobrze. I zaparzyłam dla nas kawę. . Stopniowo.pisała specjalnie dla niej. Wiele. przypominały teraz lekko różowe na białe płatki Pristine. Bądź odważna. Naprawdę nie można tu popełnić błędu.W tym tygodniu? . gdyby mogła to zrobić.powiedziała impulsywnie. zostawione przez niego na ganku w sobotę rano.nie ważyła się wprowadzać poprawek do decyzji projektanta. Też są cudowne. ale są pewne. które mi zostawiłeś. Małe żółte papierki były przyczepione precyzyjnie. co najbardziej lubisz. nierealny czas. A potem usiadł koło niej przy stole. jeśli nie masz nic przeciwko temu.. i to wyraźne. jakie kolory lubi najbardziej. że niektóre kwiaty nie pasują do siebie. na którym leżały katalogi.I co? . jej ulubionych róż. a Nicholas Gault także zaplanował naradę służbową o dziesiątej. że Lauren Sinclair wiedziała o jej ranach i przesyłała Raven kojącą obietnicę nadziei: nawet najgłębsze rany kiedyś się zagoją. niezwykle drażliwe kwestie etykiety i .Wygląda. A kiedy Nick przyjął jej oświadczenie z -jak się wydawało . że ma swoje upodobania. gdybyś uczestniczyła przy tym. wiele stron oznakowano bladożółtymi zakładkami.Ja? Po co? 44 .Zgoda. tworząc z kartkami idealnie prosty kąt. A gdy chodziło o róże. Biały Rekin miał spotkanie w swym biurze w Century City. a potem rzekł: .ponaglił ją Nick. Nick wpatrywał się z namysłem w kobietę. mogę to zrobić sam. romantyczne połączenie koloru kremowego i różu.. . .

. . Pomyśl o tym. Spodziewała się też czegoś podobnego od mężczyzny. przed lunchem w klubie tenisowym i słuchała KBSG. .Potem w pełną zaskoczenia ciszę. Jak mężczyzna. Raven.Michael. . rzuciła zdanie jeszcze bardziej 45 szokujące: . .Zawsze można zmienić plany.. nie interesowała go w trwały sposób.. co Michael wykrzyczał jej tydzień temu.. . która nie była dla niej zaskoczeniem. lecz bardzo dobrych melodii: zawsze wzruszających piosenek o pierwszej miłości i miłości . może teraz mówić do niej. twoi przyjaciele. kiedy namówił ją. może być nawet jeszcze większy.Prawdę mówiąc. Sprawdziłem już u twojej sekretarki. Waszyngton Poniedziałek.pomyślała Raven.No cóż. Ale Nick jej nie przeklinał. .Wyobraź sobie. który niecały tydzień temu wykreślił ją ze swojego życia. Twoja rodzina. Kogo umieścić na honorowym miejscu? Komu dać więcej słońca? Teraz Raven też się uśmiechała.Nie wiem .i zadziwiający spokój. że zaplanowałam" . . nie cenił jej wcale. który z powodu jej bezmyślności omal nie potrącił ją ciężarówką.Mam do ciebie sprawę.powtórzyła za nim. Mimo wszystko to twój ogród. było prawdą. Raven przywykła do takiego poniżenia -ze strony Michaela i ze strony innych mężczyzn. wysłuchała ostrej. Miał taki sam ton głosu. To żywe .Przykro mi. by reprezentował twoje interesy. . że jednak kiedyś ją kochał.wyszeptała.W przyszły poniedziałek? .wszystko. Dzwonił teraz do niej w sprawach zawodowych. Raven słuchała zaskoczona. To interes równie wielki. Telefon zadzwonił w chwilę po odejściu Nicka. Michaelu. jak tamta umowa na cztery filmy z Gold Star. Nie zaplanowałaś na ten dzień nic. Część druga Seattle. Chciał.Cześć.. "A właśnie.Protokołu? . Raven czuła przeszywający ból . Nick się o nią troszczył. bez uczuć. księżnę Monako i Barbarę Bush. które nadawały półgodzinne wiązanki starych. i to nie tylko na tym poniedziałkowym spotkaniu.i czułe . a jej szafirowe oczy błyszczały. Widział w niej tylko błyskotliwego prawnika. jak gdyby nigdy nic ich nie łączyło. ale nie mam czasu. by dodała jego nazwisko do swej elitarnej listy klientów. . by pomogła mu w planowaniu swojego ogrodu z różami i bzem. jak trzy lata temu.. by odeprzeć pełną złośliwości wściekłość Michaela Andrewsa. Uważał ją za kawał lodu -bez serca. . królową Elżbietę. że lepiej będzie. Michaelu. Obrzucił ją wtedy przekleństwami.Myślę.dworskiego protokołu. by w następny poniedziałek poszła z nim na spotkanie w interesach. tak okrutnie wykpił jej sugestię. gdy znajdziesz sobie kogoś innego. . Tej myśli towarzyszyła zadziwiająca pewność siebie . I zaledwie parę minut wcześniej powiedział. którą opracowałaś dla Jasona. mam na przyszły poniedziałek plany. wulgarnej tyrady. że chciałby. Raven. jednej ze stacji softrockowych Seattle. że zaprosiłaś do ogrodu Lady Dianę.Będziesz mi potrzebna przez cały dzień. czego nie można z łatwością odwołać. Nigdy jej nie kochał. która zapanowała po jej słowach. . Do diabła.wspomnienie Nicka dało jej siłę. których nie mogę zmienić. 13 marca Caroline Hawthorne przebierała się.

Lepiej żyć bezpiecznie. z . niż to się zdarzało w ciągu wielu lat. zamkniętego na czas przerwy wiosennej. by wyłączać radio przed wyjściem. Caroline wkładała prostą. Gdy Leslie Gore śpiewał It s My Party. Nie dziwiło ich. Mała nadmorska miejscowość wczasowa położona była pięćdziesiąt kilometrów na północ od Hoąuiam. Ale ponieważ nadzór należał do jak zawsze kompetentnej Caroline Hawthorne. przełożyła go tylko. na numer. zieloną jak nefryt i bluzkę z długimi rękawami w odcieniu kości słoniowej. energiczne. Podczas Unchained Melody Caroline stała przy oknie sypialni. Trzymała w ręce wielki notes i z jej zachowania. Utworzono tymczasowe schroniska w Neah Bay i Moclips. Caroline wyciągnęła rękę. Za dwa tygodnie Caroline miała skończyć czterdzieści lat. bo miała optymistyczny stosunek do życia.do miłości. o rewolucji i pokoju. a służba ochrony wybrzeża i inne organizacje zapewniają transport dla wydr i ptaków. a realistyczny . wyraźne świadectwo. poczuła lekki smutek.przyjęła ją rumiana kobieta.. Podczas Good Yibrations Beach Boysów energicznie szczotkowała sięgające do ramion kasztanowe włosy. Ciężko walczyła o spokój. Budynek tamtej szego liceum. Miało to być spotkanie poświęcone planowaniu Balu Szmaragdowego Miasta. smutek i radość. który miał się odbyć za kilka miesięcy. zdrady i bólu. . A kiedy Roy Orbison miękkim głosem śpiewał Pretty Woman nakładała delikatnie makijaż. że zajmuje się rozlokowaniem ochotników i zwierząt. które przy niewielkim nakładzie pracy obramowywały jej twarz. A jednak. która wydarzyła się w nocy niedaleko od wybrzeża Waszyngtonu.Ale człowiek ze stacji radiowej. że Caroline pędzi jak strzała na wybrzeże z powodu spraw o wiele pilniejszych niż uroczysty bal. Jak to by było..Serdecznie witamy . gorącą linię KBSG. być kochaną. został przeznaczony na tymczasowe schronisko dla zwierząt. Kwadrans później Caroline siedziała już w samochodzie. dopasowaną spódnicę. pożądanie? 49 Najprawdopodobniej okazałoby się to katastrofą. wszystko było pod kontrolą i przyjaciółki.lecz szczęśliwa. niebezpieczny. Ale iskrzyły się przy tym.. której tam nie było za młodu. Pilnie poszukuje się ochotników do pomocy przy oczyszczaniu ich z ropy.Katastrofa tankowca. która mogła załamać się bez ostrzeżenia. widać było. ..zakazanej. i patrzyła w dół na wzburzony wiatrem przepych wód w kolorze indygo. większym optymizmem.Nigdy jeszcze tego nie robiłam . Jak zawsze słowa te obudziły w niej palący głód. kuszący głód. stanowiący zagrożenie dla środowiska morskiego od przylądka Flattery do Kalaloch. jaśniały większą pewnością siebie. spowodowałoby niekontrolowany upadek w przepaść smutku. W jej szmaragdowych oczach kryła się pełna powagi mądrość. rozpoczynając trzygodzinną podróż do Moclips. że żyła na tej planecie przez prawie cztery dekady i że w tym czasie poznała śmiech i łzy. słuchając wzruszającej muzyki . dobroczynnego wydarzenia sezonu. Caroline nie zapomniała o lunchu w klubie tenisowym w Seattle. z którymi miała zjeść lunch. Tak właśnie wyglądają w dzisiejszych czasach czterdziestolatki: zdrowe. na piętrze domu przy Queen Annę Hill. będącą świadectwem jej dobrego zdrowia. "Jestem spragniona twego dotyku". o lodowatych zimach smutku i nie kończących się latach radości. którego była gospodynią. spowodowała wyciek ropy naftowej. sprawne. Po bliższe szczegóły proszę dzwonić na. Była szczęśliwa.. kochać tak mocno? Jak to by było. gdyż była nie tylko zadowolona . . pokrytych białąpianą. odrobinę podkreślając jasną cerę. a jej stanowcze zmagania zostały więcej niż sowicie wynagrodzone. budzić takie emocje. ale powstrzymał ją komunikat disc jockeya.I z góry dziękujemy. Unoszenie się na fali ekstazy. Caroline Hawthorne była zadowolona z życia. który i tym razem wzbudziły w niej te słowa.. gdy piosenka się skończyła. Oczywiście miała drobne zmarszczki.przyznała się Caroline. przyjęły jej telefon z pełnym zrozumieniem.i jeszcze bardziej wzruszających słów. . . tworząc ogniste nawiasy. stojąca w holu gimnazjum w Moclips High.

był o wiele ważniejszy od miłości. Mężczyzna nie słyszał jej kroków w szumie płynącej wody. Otworzył swoje serce przed wszystkimi. by ta umiejętność wystarczyła do przekonania takiego człowieka jak Lawrence Elliott. Tylko ty możesz go do tego namówić".tragiczne .choć upłynęło już siedemnaście lat odnalezienie córki. "Powinien ubiegać się o jakiś urząd publiczny. powód. by namówić ją na spotkanie z nim. że ten pełen oddania weterynarz natychmiast tu się zjawi. która zniknęła bez śladu. co dowiedziała się o nim z nadawanego na żywo programu 20/20. z zupełnie innego powodu. kiedy położyła temu kres. Proszę podać mi swoje nazwisko. To. że z takim charakterem. Gdy szła do szatni. Caroline wiedziała. usłyszała niski. Oczywiście nie chodziło tu o coś tak banalnego jak swaty. jej "przyjaciele" toczyli bezlitosną kampanię. powiedział. kierując się odgłosem płynącej wody. powiedziała zdecydowanie przyjaciołom. Gdy zbliżyła się do pryszniców. dla którego Caroline Hawthorne miała spotkać doktora Lawrencea Elliotta. Przyjaciele Caroline nigdy by jej czegoś takiego nie zrobili i nikt nie próbowałby zachowywać się w ten sposób w stosunku do człowieka.Może dać panią do Lawrencea? Ulokował się w szatni dla chłopców. więc Caroline mogła obserwować go niezauważona. Powinien zostać senatorem. Kluczyła w labiryncie drewnianych ławek i metalowych szafek. Z programu jasno wynikało.. co o nim wiedziała. jak bardzo jest skryty. Gdy 51 nadawano ten program. 50 . a może nawet prezydentem. który uciekł po siedmiu latach niewoli tylko po to. zasługiwał na to. by przeznaczyli pokaźne sumy na cele dobroczynne lub sztukę. Ale jeszcze silniej wierzyła. że przydadzą się każde ręce. I właśnie miesiąc temu. że jego żona została zamordowana. by odświeżyć się przed wyjazdem. męski głos. łagodny. by uszanować jego prywatność. że z powodu poszukiwań dawno zaginionej córki odmówiłby ubiegania . Caroline nigdy przedtem nie zgłaszała się na ochotnika do oczyszczania ptaków i wydr z ropy ani nigdy dotąd nie była w szatni dla chłopców. po prostu nie przyszło jej do głowy. że ten weteran wojny wietnamskiej. Przecież rumiana dyspozytorka podała jego imię i z tego. nawet niedoświadczone.w motelu po drugiej stronie ulicy. prawością i polotem mogłyby zrobić wiele dobrego dla kraju. Nawet jeśli nie zamierzała pani spędzić tu nocy. by dowiedzieć się. Caroline była niewątpliwie mistrzynią w przekonywaniu bogatych filantropów.. że Lawrence Elliott powinien zostać prezydentem. Zobaczmy. Będzie na panią czekać pokój . Dlatego Caroline potrzebowała kilku minut. proszę z niego skorzystać.. była w operze. wypowiadający kojące słowa. Ale to zrobił. Rozpoznała go od razu.oczywiście bezpłatny . Ale od samego początku wątpiła. że nigdy i w żadnych okolicznościach nie będzie nawet próbowała tego robić. by ochłonąć. jakie miało dlań to święto zakochanych. . co Caroline wiedziała o doktorze Lawrensie Elliotcie. Powodem był sam Lawrence Elliott i to. że to może być on. Caroline. Caroline zmuszona była zgodzić się z przyjaciółmi. ze względu na wyjątkowe . A chyba powinno. a kilkunastoletnia córka zniknęła.którym rozmawiałam. gubernatorem. logiczne było. Aż do ubiegłego miesiąca. którego czas emisji został celowo tak wybrany. spokojny. którego życie było tak tragiczne.Oczywiście. jak trudno mu publicznie mówić o przerażającej przeszłości. a potem w lewo.. ponieważ dla Lawrencea Elliotta najważniejsze było . by zbiegł się z dniem świętego Walentego.Kobieta zajrzała do notesu. .znaczenie. Do samego końca. więc nastawiła magnetowid i kilkakrotnie obejrzała później nagranie. Za to niezbywalne prawo zapłacił drożej niż jakikolwiek inny człowiek. Nie. aby poświęcił życie dla dobra ogółu.

mógłby odgarnąć nieposłuszny lok . jego serce nadal cierpiało. które wycierpiały nieopisane tortury podczas siedmiu lat niewoli.Dzień dobry. by poznać Lawrencea Elliotta. Gdyby trzymała ptaka albo wzięła od Lawrencea ręcznik. co sprawiało. a nie ofiary. Caroline zaczerpnęła tchu. jakie Caroline Hawthorne spędziła w nieudanym małżeństwie. Prawdę mówiąc. zauważywszy smugi ropy na jego skroni. I siedem lat. gdy dziennikarz z 20/20 spytał go.warstwy tłustej. Serce i nerwy. Caroline słyszała czułość w głosie Lawrencea i widziała. po siedemnastu latach. były błahostką. ograniczając pole widzenia. gorszy. że nigdy tego nie zrobi. nie chcąc przestraszyć ani mężczyzny. jakby zamykał szczęśliwy rozdział zapoczątkowany w dniu jej narodzin. Ale nie wycofała się. że pozostałaby na zawsze w ukryciu. Caroline zastanawiała się. nie mówiąc już o poprzedzających je . Przed obejrzeniem tamtego odcinka 20/20 Caroline. A on wciąż nie zdawał sobie sprawy z jej obecności i cicho. że ją więził. a potem. zmuszonego iść na wojnę. łagodnie przemawiał do przerażonej mewy. mogła nigdy nie wrócić do ojca bez względu na okoliczności. Caroline pogodziła się w końcu ze śmiercią rodziców. na posiadłość gubernatora.myślała Caroline. szczupłe palce ostrożnie zdejmowały-jedną po drugiej . która uciekła ze wstydem. by napotkać inny. Po prostu wycofam się po cichu i zaproponuję swoje usługi komuś innemu". jak delikatne są jego dłonie trzymające drżące ciałko. "To było nasze marzenie" -odpowiedział. wiedziała już. "Nie wiem. Jednak śmierć ukochanych rodziców to nic w porównaniu z emocjonalnym wstrząsem młodego ojca i męża.zapewne nie po raz pierwszy. Szukał swego dziecka i nie pozwalał umrzeć jego marzeniu. dlaczego został weterynarzem. co mu powiedzieć . gdy takie jak ona uznawano za winowajczynie. uznała. że w dłoniach nieznajomego człowieka jest bezpieczna. czarnej ropy. Teraz mimo wszystko miało do tego dojść i Caroline poczuła dreszcz lęku.się o wszelkie urzędy. Ale dla Lawrencea Elliotta nie było szczęśliwego zakończenia. ona lub ktokolwiek inny? Jej życie nie zawsze było radosne. wiejskiej osady położonej dwadzieścia kilka kilometrów na wschód od Seattle. ale nie szamotała się. lub Biały Dom. choć było coś w jego udręczonych.Nie potrzebuje mojej pomocy. ani ptaka. Gęsty pukiel ciemnobrązowych włosów opadł mu na czoło.. Niemal przepraszał za to. Czuła instynktownie. jakie pozostawiło 52 po sobie pozbawione miłości małżeństwo. który czekał na niego w domu. obserwując zręczność tych wprawnych i łagodnych dłoni. z powodów jak najbardziej odległych od polityki. Co mogła mu powiedzieć. Pewne było. które nastąpiły po tej olbrzymiej stracie. drżała. w luksusowych warunkach. Przynajmniej w tej chwili Lawrence potrzebował jeszcze jednej ręki. Udało mu się uciec od siedmioletniego koszmaru tylko po to. jeśli porównać je z siedmioma latami więzienia i tortur w odległej dżungli.. Przez następne siedem lat. I teraz. iż Lawrence Elliott nie potrzebował pomocy. Dziewczynka. Nie miała pojęcia. znowu czuła się szczęśliwa. bo nie było prawdą. Mewa była zaskakująco spokojna. podczas gdy jego długie. doznawała jeszcze bardziej druzgoczących ciosów. gdy nie ustawał w poszukiwaniach zaginionej. I teraz. Nie tak łatwo było przestraszyć Lawrencea Elliotta. co może mu powiedzieć. smutek po śmierci rodziców wydawał się nie do pokonania. ciemnych oczach. . że chciała go spotkać. Jednak po tym programie. po dwunastu latach. gdyby jej ojciec zmienił adres z Issaquah. powiedziała cicho: .. zamierzała się wybrać do Issaquah. ustępując naleganiom przyjaciół.. a jej złamane serce i zmaltretowana dusza przezwyciężyły wreszcie spustoszenie. gdy miała zaledwie dwadzieścia jeden lat. gorąco kochanej córki. Nawet zawód wybrał ze względu na nią.

bluzy i kitle. odpowiadając na jej pytanie. . dotknięcia i kochania jej była o wiele potężniejsza od najbardziej nawet niewyobrażalnego fizycznego bólu.nie seksowny ani uwodzicielski. Ta myśl zaskoczyła ją niemal tak samo.. Zielone oczy. urzekające studium siły. znowu przesunęły się na jej ciało. pozbawione czucia. spodnie.. więc uznała. Nie była przygotowana na wrażenie. bez wątpienia tak pokryte były bliznami. jak jej własne. Tyle że znowu poczuła ciepło.Muszę się przebrać . lecz miały ciemną zieleń najgłębszych leśnych zakamarków. Na ekranie wyglądały na prawie czarne. nie złamano. badawczo. 54 . Wytrzymał to więzienie i tortury. człowieka skrytego. To dobrze. jakie na niej wywarł. "Eska" była istotnie najbardziej odpowiednia. Sądzę. Ta duma świadczyła o godności człowieka. Kiedy spojrzał w górę. Caroline drgnęła zaskoczona. Przez chwilę Caroline zastanawiała się. . że wie. gdyż konieczność zobaczenia Claire.powiedział w końcu Lawrence. jak wygląda.Zabrałam dżinsy i sweter. i dumy. Wciąż miała na sobie jedwabny strój w kolorach kości słoniowej na wytworny lunch w klubie tenisowym w Seattle. bez zachłanności i drapieżności. w ciemnej zieleni jego oczu migotało złote światło.Jestem Lawrence. Była to niezwykła twarz. . .a zatem mogła nad nim zapanować. W rzeczywistości oczy Lawrencea Elliotta były zielone. Przyszłam pomóc. czy w ogóle usłyszał jej ciche powitanie. jak może wyglądać uśmiech na jego przystojnej twarzy. Nie podniósł wzroku. ale pod jego pieszczotą poczuła przypływ ciepła. góra zbyt opinała jej pełny biust.. jego oczy mieściły w sobie zagadkowe sekrety i starożytną mądrość. że nie reagowały na wstrząsy. a mimo to zachował swoją prawość.Tak. który był uosobieniem bezgranicznej miłości. Co prawda. że wie. jak bijące od niego ciepło. gdy promienie słońca przebijały się przez gruby baldachim liści. Jeśli mogły ją poruszyć słowa piosenki. uznała jednak.okropnościach wojny w dżungli. za pierwszym rzędem szafek. Nie było wątpliwości. I całkowicie myliła się co do koloru jego niezwykle ciemnych oczu. nic dziwnego.. Jak te tajemnicze. że tu jesteś. że podobnie jak włosy maj ą ciemnobrązową barwę. ale nie spodziewała się. że tak samo działał na nią mężczyzna.Wszystkie ubrania robocze są w męskich rozmiarach . ale i tak Caroline ogarniały fale ciepła. . które wzniósł. pradawne ustronia.Jestem Caroline. Producenci widowiska nie tracili okazji do pokazania z bliska jego poważnej i przystojnej twarzy.pomyślała. "Jestem spragniona twego dotyku" . Caroline uważała. dyscypliny. .. że będzie aż tak seksowny. Cieszę się. Ten lekki uśmiech nie zawierał śladu fałszu czy dwuznaczności. bo tak bardzo kochał swoją żonę. Caroline miała więc wytłumaczenie tego zaskakującego przypływu ciepła . magiczne ciepło jego wzroku skierowane było ku drżącej mewie. jak wygląda 53 Lawrence. który przetrwał siedem lat uwięzienia w klatce. szlachetność. ale nie ujarzmiono. Obejrzała kilkakrotnie tamten odcinek 20/20. I jak w tych ostępach. magiczne. Leżą na ławce. Oceniały ją z namysłem.wyszeptała. że miał to być uśmiech powitalny . nim po raz ostatni nie przesunął ostrożnie ręcznikiem po pokrytych ropą piórach. że w gruncie rzeczy wiązały się ze sobą. co miało dlań znaczenie. dopóki nie uświadomiła sobie. Oto stał przed nią bezspornie pociągający mężczyzna. które stawały się zaczarowane. że "eska" będzie na ciebie pasować. Podczas programu się nie uśmiechał i Caroline nie wiedziała. gdy intensywnie zielone oczy ogarnęły całą jej postać. któremu odebrano wszystko. i ku niej. To przyjazne. wprost na nią. którego uwięziono.. ale podobno są tu ubrania robocze.

zapewniła Caroline mężczyznę. by ocalić zwierzęta.Jeśli masz ochotę. Caroline? -W Seattle. . by jutro znowu pomagać. . bo po raz pierwszy byli zupełnie sami. że przyjedzie od razu i zostanie tak długo. ale te niedostatki kroju nie miały znaczenia. jak długo będzie potrzebny. cichej serenady chlupoczących fal. by je założyć.Wspomniałaś o swetrze i dżinsach . kiedy nie była pewna. Nie zabrakło muzyki. w Issaquah.. Tym razem po raz pierwszy skierował swoje słowa wyłącznie do niej. Plaża należała tylko do nich i była to najwspanialsza sceneria.Powinienem zapytać kilka godzin temu.Nie. Nocne niebo błyszczało mnóstwem gwiazd. być może podczas poprzedniego wycieku ropy. Najwidoczniej Lawrence składał już wcześniej takie zamówienia w kuchni motelu. zmierzającą do schroniska. doprowadziło ją do wniosku. i opuścili szkołę nadal odziani w roboczą odzież.stwierdzał. głodny czy spragniony. Żaden ptak ani wydra nie czekają już na swoją kolej. a morska bryza była pachnąca i ciepła. by poszukujący mogli znaleźć więcej poszkodowanych zwierząt. a zamiast migotliwego światła smukłych świec ich twarze rozjaśniał blask gwiazd i księżycowa poświata.Musisz już być zmęczona. . był całkowicie sam. dopóki ropa nie zniknie z ich środowiska. który pracował z niezmordowanym zapałem.A może zamierzałaś już wracać? . . rozjaśnionych teraz księżycową poświatą. bo wszyscy wiedzieli. Ostatnia z mew została oczyszczona z ropy i wyniesiono ją z szatni. . spojrzała nań i w jego ciemnozielonych oczach.Oczywiście. . poprawiając w razie potrzeby jej rękę. niepewność. dobrze" . a do tego zupę rybną.Wcale nie jest zimno. kiedy wyszli na dwór. płetwę albo dziób. kierowane do Caroline i pokrytych ropą ofiar. czy chcesz zrobić przerwę. Była już prawie trzecia. srebrna obwódka otaczała księżyc. że był jednym z pierwszych. zobaczyła wahanie. . gdzie miała pozostać wraz z innymi.A ja po drugiej stronie jeziora. by załadować na ciężarówkę.zaczął cicho. ale na razie Lawrence i Caroline skończyli pracę. zanim złożył jej tę propozycję. .zwracał się łagodnie do drżącego zwierzątka albo do niej. .Odpowiedziałabym. że Lawrence przebywa tu od wielu godzin. jak gdyby zamierzał coś powiedzieć. 55 Zabrali swoje ubrania.z entuzjazmem stwierdziła Caroline. kiedy będzie dość jasno.. które przynoszono do nich bez końca. Caroline słyszała. . . . że jest zmęczony. .spytał Lawrence. w jakiej Caroline kiedykolwiek jadła kolację.Więc każę przygotować w kuchni kilka kanapek.Zjesz ze mną kolację? . czy właściwie trzyma skrzydło. . Przez całe popołudnie i wieczór z ust Lawrencea płynęły kojące słowa. widząc.a ściągane gumką spodnie nieco zwisały na szczupłych biodrach. i miała pewność. gdyż przed wyjściem zza ściany szafek Caroline przykryła swój niebieski strój papierowym kitlem. że nie . moglibyśmy zrobić sobie piknik na plaży.Gdzie mieszkasz. .odparła cicho Caroline. Cały proces zacznie się na nowo o świcie. I chętnie zjem z tobą kolację. A powietrze jest takie balsamiczne.Issaquah leży około dwudziestu pięciu kilometrów na wschód od Seattle. że mam ochotę. których powiadomiono.Ty też musisz być zmęczony . że zmarszczyła brwi. aby mu pomóc. Ale jego wahanie. wyrzuconego przez fale.. gdy zjawiła się. mam zamiar zostać. ale kiedy nie padły żadne słowa.Lawrence przerwał. pośrodku śnieżnobiałego piasku natura umieściła stół z wybielonego słońcem drzewa. . "Wszystko w porządku" .Jaki wspaniały wieczór . jak Lawrence nabiera tchu. gdy wezmą już prysznic w motelu. że kiedy ostatnim razem urządził sobie późną nocą piknik na zalanej księżycową poświatą plaży. . witał każde z nich z serdeczną troską i nigdy nie narzekał. "Tak. .

wspomnieli jej nazwisko? Jeśli błagali. Był legendą Seattle. to o tym nie wiem. aby zrezygnował z poszukiwań.Moja matka była z domu Raleigh. iż w trakcie rozpaczliwych poszukiwań zaginionej córki naraził innych na przeżywanie swej życiowej tragedii? 56 .O. . że nic więcej o niej nie wie. Caroline. Mój ojciec zyskał sobie taki sam szacunek w środowisku akademickim. Tak stwierdziły przyjaciółki Caroline. od jednego skarbu do drugiego. jak ogarnia ją ulga. by pomagać pokrzywdzonym zwierzętom. . gdy Caroline po raz pierwszy zobaczyła Lawrencea Elliotta w telewizji. że pochodzisz ze Seattle? . A jeśli ludzie.Te słowa wzbudziły jego zainteresowanie.Jeśli nawet tak. ogarniętym żądzą podróżowania.. bez grosza przy duszy.Czy po tym programie miałeś jakąś wiadomość o córce? . A gdyby jakimś cudem jeszcze żyła. Każdy dzień był przygodą.Moim dziadkiem był Alistair Hawthorne. . . Sądzę. że chętnie poświęcasz czas. . jak się okazało. że ojciec jej szuka. Alistair Hawthorne był niezwykłym człowiekiem. . wyczuła. aby porozmawiał z Caroline Hawthorne. że on nigdy nie przestanie szukać swego zaginionego dziecka. . nie czujność. to .powiedział Lawrence ze spokojem. . dumny z taty. jak i zasadę lojalności względem pracowników. tak. stworzył stoczniowe imperium i poświęcił znaczną część dojrzałego wieku na dzielenie się bogactwami ze społeczeństwem -jako mecenas sztuki i orędownik godnych szacunku celów. Moi rodzice byli niepoprawnymi romantykami. że dziadek był naprawdę. . wiem. .Czy to znaczy. Każde nowe wykopalisko uważali za coś fantastycznego. Czując.Nie. Poza 57 tym wszystko było jak w bajce. którym nie powiodły się usiłowania.Czy twój dziadek nie pragnął.Bardzo ci współczuję . Czuła się zażenowana bogactwem swojej rodziny. Chociaż Stocznia Hawthornea została już dawno sprzedana. Jedynaczka jednej z najznakomitszych rodzin w Seattle. ale prawdziwym uczonym. Nie amatorem.Ale ja wiem o tobie tylko to. Sierota.o ile sama nie była więziona w klatce w odległej dżungli przez ostatnie siedemnaście lat -wie. od wykopaliska do wykopaliska. Teraz tym bardziej stało się dla niej jasne. zadowolony.powiedziała cicho Carolina. . człowiekiem szanowanym. Lawrensie. Od chwili. że jego majątek może pomóc w sfinansowaniu kilku. Urodziłam się w Egipcie . Widziałam ten odcinek 20/20. by syn poszedł w jego ślady? . bo gdy nie sypialiśmy w namiotach na terenie wykopalisk gdzieś na końcu świata. muzeach i parkach tego miasta. .Lubiłaś to. Lawrence skinął głową i w jego oczach pojawił się mroczny cień. Spędziłam dzieciństwo na wędrówkach z rodzicami po całym świecie. którego wspaniałomyślność została unieśmiertelniona nie tylko w budynkach. lecz również w jego firmie.odparła z uśmiechem Caroline. bywaliśmy gośćmi w pałacach książąt i królów. Jego córka prawdopodobnie nie żyje.A twoja matka? Caroline pochyliła kasztanową główkę oświetloną blaskiem księżyca. wiesz już o mnie wszystko . że będzie próbował odnaleźć Holly do samej śmierci. Czyżby miał wyrzuty sumienia. i nie chce zostać znaleziona.Tak. Czas. Wiem. Caroline wymówiła nazwisko dziadka z pełną miłości dumą. by skłonić go do ubiegania się o urząd publiczny. zanim podejmie ostateczną decyzję? -Nazywam się Hawthorne. jak dziadek w biznesie. zachowano zarówno dawną nazwę. bardzo ważnych odkryć.A więc. kim jesteś. dorzuciła jeszcze .Mój ojciec był archeologiem.Nie. żadnych. Jej chęć niesienia pomocy niewinnym stworzeniom była dla Lawrencea bardzo ważnym listem uwierzytelniającym i Caroline miała nadzieję.

czy coś się stało twoim rodzicom? .Tak.Tak. Z telewizyjnego programu dowiedziała się. że nie może już dłużej udawać..Masz na myśli.Ale stała się podróżnikiem z prawdziwego zdarzenia.. .W Nowym Jorku. Twierdził. . studiowałam w Yassar. nagle zaczął się bać. Choć od bardzo dawna nie czuł strachu.odezwał się łagodnie Lawrence. małżeństwo z mężczyzną.. . . widząc jej nagły smutek .. Zawijała rękawy i kopała ze wszystkimi.. skoro stracił dla mnie głowę od pierwszej chwili..Czarny charakter? . ale jego egoistyczna chciwość to błahostka w porównaniu z podłościąDereka Burkea. gdy wspominała swoją stratę.pomyślała Caroline.. "Tworzyliśmy świetny zespół" . że Caroline nic już nie powie. niemądrym wyborem. Oto opowiada Lawrenceowi historię zdrady.Tak. Wiedzieliśmy.odparła.smutna. wywołany był myśląo jego. gdy mnie ujrzał. Starszy ode mnie o pięć lat. zginęli w katastrofie samolotu nad Afryką Zachodnią.Caroline . . zostawił go w dżungli. Teraz głos Caroline spoważniał. człowieka. a potem oczarował nieszczęśliwą i samotną żonę Lawrencea opowiadaniami o wielkiej przyjaźni z jej ukochanym mężem. jest banalną historią. Nawet po trzech latach spędzonych w Yassar byłam wciąż bardzo naiwną dwudziestojednoletnią dziewczyną. samo przebywanie z dziewczętami w moim wieku było czymś nowym i niezwykłym. i sądząc. że będzie to smutne rozstanie. Od sześciu miesięcy umawiał się z moją współlokatorką z Yassar. Grant był starszy i ogromnie czarujący. ale. podjęliśmy całą rodziną decyzję. rodzice i dziadek. niesamowicie ufna. Była mgła i nie należało lądować. swoje przeżycia ze starszym mężczyzną. spojrzenie. samotna i nieszczęśliwa. Odezwała się cicho: . że pragnie mojej koleżanki. dojrzała jego mroczne. .. któremu zależało tylko na moich pieniądzach i pozycji społecznej. Caroline urwała gwałtownie.To. ale w owym czasie byłam strasznie łatwowierna. Smutek.A ty gdzie byłaś? . którego siłą napędową w życiu była miłość do córki. Gdy podniosła na niego szmaragdowe oczy. . że Lawrence. co spotkało Claire? . Patrząc wstecz. że nie żyje. Bardzo kochała tatę.A oni oboje bardzo kochali ciebie.Caroline zaśmiała się cicho. niewartym. . był już robiącym karierę maklerem. Moja edukacja w zakresie szkoły średniej była bardzo nietypowa. a ja .I wtedy pojawił się Grant Gannon. .Nadeszła pora na twoją własną przygodę? . sprytnie przebrany za błędnego rycerza. . a kiedy zginęli rodzice 58 i dziadek. a nie jej rodzinie. skupił na mnie całkowitą i niepodzielną uwagę. który uwiódł jadła jej kolosalnego majątku. ale nic nie powiedziała. ale wszechstronna dzięki programowi korespondencyjnemu. Caroline popatrzyła z namysłem na Lawrencea..Krzywy uśmiech przemknął po jej ustach. ale jak tylko stałam się dziedziczką. dokonanym przez naiwną dziewczynę.Caroline . nagle stałam się nieprawdopodobnie bogata.Wszyscy troje.. .A spotykanie chłopców w tym samym wieku? . który z zimną krwią postrzelił swego kolegę.I to naprawdę była przygoda. który zauważył Lawrence. kochającą się rodzinę. w porównaniu z tym. by o nim mówić. Kiedy skończyłam osiemnaście lat.. bardzo. że powinnam pójść do collegeu. nie spojrzy na niego.. nie mam wątpliwości co do tej chronologii i jego planów. Claire i Holly też kiedyś stanowili radosną.spytał Lawrence. co mi się przydarzyło. Grant Gannon był draniem. . Ponieważ całe życie spędziłam w towarzystwie dorosłych. .Tak . opracowanemu specjalnie dla mnie w szwajcarskiej szkole prywatnej.. .Przerażające.

Sama poradziła sobie z bolesnymi emocjami. że niewiele tragedii mogło się równać z jego własną.. jak się sprawy mają. i próbowałam odzyskać miłość. nikim więcej. że w końcu znam odpowiedź.żeby nie być tak wiecznie osamotnionym dlatego tylko. 59 Schlebiało. Caroline nigdy wcześniej nikomu o tym nie mówiła. poprawiła się w duchu. iż to.-Tak. zanim . by to zrobiła. Wydawało się. lecz gorącą prośbę.. Caroline.. Najwidoczniej uznał.. Jednak pewnego dnia zadzwoniła do mnie niezadowolona kochanka. I sam Lawrence Elliott był nadzwyczajnym człowiekiem. dlaczego troskliwość i urok Granta natychmiast znikły po naszym ślubie. jeśli będzie w stanie . by z nim rozmawiała. 60 I zadowolona oraz ustabilizowana. gdy wyszła za mąż..Opowiedz mi. że różnica wieku nie była aż tak wielka. wykorzystując głęboko ukrytą siłę. jak to. by uraczyć mnie gorzką prawdą o moim mężu. pomóc. choć oczywiście była tylko grą pozorów.Dwanaście? ... szybko robiąc w pamięci obliczenia. Przynajmniej było tak. że ta wiadomość sprawiła mu ulgę.potwierdziła Caroline. znowu szczęśliwa i pełna optymizmu.Masz czterdzieści lat? . musiała się mu podporządkować. dzięki czemu poczuła się lepiej i mogła marzyć.. Zapobiegłam dalszym stratom i zaczęłam nowe życie. jak się okazało. Byłam wstrząśnięta. nie miała sobie równych. Ciągle starałam się zrozumieć.Skończę za dwa tygodnie.szepnął Lawrence. To umożliwiło mi działanie. ale upłynęło już dwanaście lat. a gdy z jego ciemnozielonych oczu znikły cienie i zobaczyła z zapierającą dech jasnością. jak pragnął. że jest od niego o wiele młodsza.. Powstrzymało ją to przed dalszym opowiadaniem banalnej historii zdrady. ale poczułam też ulgę. Dlatego nie myśl..Małżeństwo trwało siedem lat.Uśmiechnęła się na widok jego zaskoczenia i poczuła dreszcz. zanim się pozbieram. co spotkało Lawrencea.Nie rozumiałam. co ci zrobił. co mnie się przytrafiło. jedna z wielu. . co on przeżył. było o wiele gorsze. choć mogło trwać wiecznie. wiedzącemu wszystko o wewnętrznych zmaganiach i wewnętrznej sile: . co złego zrobiłam. Pod każdym względem to. jest gorsze od tego. jak przeżywałaś to. małżeństwo trwało siedem lat. Miała dwadzieścia jeden lat. . nie miała więc wyj ścia. .Nie.. . odczuła niebezpieczny przypływ pragnienia i pożądania. W końcu udało jej się dorzucić lekkim tonem: . więcej niż ulgę.. lecz stanowczy rozkaz. Sądziłam. w którą wierzyłam. aby przegrupować szyki i opracować nowe plany. Zdrada jest zdradą.powtórzył Lawrence. .Czterdziestoletnia. Uzyskałam szybko rozwód i przeniosłam się z Nowego Jorku do Seattle. że znowu stanie się szczęśliwa. a on czuł się całkiem zadowolony z tego.Opowiedz mi.. pełnym współczucia słuchaczem. co wciąż przeżywa. . Ale teraz chciał zostać zwykłym. gdzie często wpadaliśmy z rodzicami pomiędzy ekspedycjami. Jednak Lawrence zdawał się czytać w jej myślach i jego ciemne oczy kazały jej mówić dalej. że on wyciąga do niej rękę. Ale Caroline zrozumiała jego cichą. aby się udało. . gdy zauważyła coś jeszcze. . co spotkało ciebie. Strata jest stratą. Byłam zdecydowana zrobić absolutnie wszystko. że pobędę tu tylko jakiś czas. Był to łagodny. jak bardzo potrzebował tego. Czy od czasu powrotu z wojny ktoś dzielił się swymi problemami z Lawrenceem? Z jakiegoś powodu Caroline wątpiła w to i schlebiało jej. . Caroline . Historia Lawrencea Elliotta była niezwykła. zbyt młoda? A teraz wiedział.To musiało być dla ciebie bardzo trudne. że w najmniejszym stopniu nie tak trudne.Oczywiście . od tego czasu minęło dwanaście. Chciał wysłuchać opowiadania o innej udręce. Teraz wyznała temu mężczyźnie. ale natychmiast pomyślała..

. Czy ta ponura okoliczność. od samego początku. w same walentynki. Dopiero po chwili Caroline uświadomiła sobie. że w tym wypadku nie jest dopuszczalna ingerencja w życie prywatne. że ważyła się być równie arogancka. że wrogowie znaleźli Lawrencea. własnemu pragnieniu podzielenia się tym. . Mam taką nadzieję. zanim odnalazł obrączkę. na chwilę przedtem nim zaczął mówić. że zabójstwa popełniono w rocznicę ślubu.wszystko. a może pełną zdumienia pogardą. . Gdyby tak było. aż do tej chwili. Jednak Lawrence powinien usłyszeć. jak księżyc. . . . Urodziłeś się czterdzieści kilka lat temu. Że jest znowu szczęśliwa i pełna optymizmu dzięki tej wewnętrznej sile. że tragedia wydarzyła się w dzień świętego Walentego i że pomiędzy krwawymi plamami rozrzucone 61 były krwistoczerwone róże.Urodziłem się czterdzieści osiem lat temu w Teksasie. pobraliśmy się na trzy miesiące przed rozdaniem świadectw. zdjął mi obrączkę.te uważne i życzliwe.Gdy mnie postrzelił. Claire i ja zamierzaliśmy wziąć ślub po skończeniu szkoły. Nagle twarz Lawrencea spochmurniała. zielone jak las oczy nie obudziły w niej niebezpiecznych i drapieżnych pragnień. Miałem czternaście lat. . Obawiała się.. Matka odeszła. że zaraz umrze. Przez następne dziewięć lat wędrowałem z moim ojcem-kowbojem od jednego miejsca pracy do drugiego. gdy weźmie w dłoń ten złoty symbol miłości. W złocistej poświacie wiosennego księżyca Caroline zauważyła jego cierpienie.Wierzę. Dostrzegła. Lawrence zachował ten bolesny fakt dla siebie. Bezczelny złoty księżyc dodał odwagi Caroline. Caroline zauważyła jego zaskoczenie. Nadeszła wiosna i ojciec nie mógł się doczekać. .Została zabita w rocznicę waszego ślubu? W telewizji szczególnie uwypuklano fakt. z rodeo na rodeo. co Lawrence miał na myśli.Myślę. że odpowie jej gniewem. . Inaczej . że źródłem jej siły jest wspaniały dar. pewnie to prawda. że dziwił się sam sobie. Miłość moich rodziców dała mi pewne i stałe wspomnienie szczęścia i nadziei. .. odczytał głośno napis. Czy wierząc.Opowiedz mi o sobie .Caroline zawahała się przez króciutką chwilę i dodała spokojnie: .Derek wiedział. że posunęła się za daleko.Lawrensie? . by ruszyć w drogę. Caroline. które ty i Claire pozostawiliście Holly.Mam taką nadzieję. znana była producentom programu? Chyba nie. który otrzymała. czym nigdy wcześniej się nie dzielił. Zostałem więc tam i pracowałem na ranczu za jedzenie i dach nad głową. przychodząc na świat. gdy znalazł pracę na ranczu w Montanie.rzekła . Jego serce napełniało się smutnymi. Zmarszczył czoło z namysłem i po chwili bardzo cicho powiedział: .Nikt o tym nie wiedział. ale ponieważ koniecznie chciała. prawda? -Tak. marzeń? Czy to poszukiwanie obrączki cudem utrzymywało go przy życiu? Caroline domyśliła się.Bo jesteś taka silna. nadziei. gdy miałem pięć lat.. z pewnością wspomniano by o tym makabrycznym zbiegu okoliczności. Caroline zastanawiała się. abym zabrał ją od ojczyma. że dzień świętego Walentego to nasza rocznica ślubu -powiedział twardym głosem Lawrence. a potem cisnął ją w dżunglę. Tak. czy poważnie ranny młody żołnierz próbował z wysiłkiem odszukać złote kółeczko w gęstwinie tropikalnej roślinności. zamierzał powstrzymywać śmierć do chwili. że byłam tak bardzo kochana jako dziecko. a zarazem słodkimi wspomnieniami. że udało mi się przetrwać różne wstrząsy dzięki temu. Mnie zawsze zależało na szkole i w dodatku poznałem Claire. że jest to takie samo wspomnienie jak to. Przez kilka uderzeń serca Caroline myślała.

Nigdy by na to nie pozwoliła.Caroline? O czym myślisz? . Podczas gdy rozmawiali.Dlaczego? ... Caroline. . . nawet w jakiś niezdrowy sposób to ich fascynuje. Claire przeżyła taki sam koszmar ze swym ojczymem. że to nie w porządku zmuszać ludzi do wysłuchiwania mojej historii powiedział spokojnie Lawrence.odparła i zobaczyła milczącą odpowiedź w jego przepełnionych poczuciem winy oczach.powtórzyła z niedowierzaniem Caroline. Gdy teraz o tym myślę. by przedstawiali Holly jako uwodzicielkę. Lawrence wyjaśnił: 62 . co wydarzyło się dawno temu w dzień świętego Walentego. bo wyczuł. ale od chwili. jak bardzo jest szalony. by moja córka widziała tę okropność. . Lawrensie... gdy został porzucony w dżungli jako zmarły. Lawrence był pewien. Chciał. Taka była odpowiedź Lawrencea. huczały teraz ponuro. . Nie stracił ani jednego karata ze swej złotej . groźny.odpowiedział głosem. . zawsze. Caroline. że Derek mnie postrzelił. zdumiewam się. a więc. dziesięć i pół miesiąca po naszym ślubie. żebyśmy zostali przyjaciółmi. co zostało z jego rodziny. Po prostu nie mogłeś. co zrobił z jej bliskimi. ale jasne było. Prawdę mówiąc..Siedemnaście lat temu musiałeś stoczyć niejedną bitwę.. w którym wyczuwało się ogromne poczucie winy.Tak . że powinien był wiedzieć. .Dlaczego oszczędził Holly? Masz jakąś teorię? . nie darował jej życia z powodu zdeprawowanej miłości. Jak gdyby czytając w jej myślach. Caroline pomyślała. Ale nigdy nie pozwoliłem. a od morza powiało chłodem. że znalazł się w samym środku szaleństwa wojny. gdyśmy się poznali. co zechcą powiedzieć dziennikarze.Mam niewielki wpływ na to. co mnie niepokoiło.. te bitwy wygrywał. desperacko próbując ocalić to. . Caroline zobaczyła. . Fale.Ale to moja jedyna szansa na odnalezienie córki. że ludzie nie mają nic przeciwko wysłuchiwaniu tragicznych historii. Była zaplanowanym dzieckiem.Derek nigdy nie tknął Holly.. które nuciły im serenadę. .I miałeś rację. pomimo tego. znowu poruszony wspomnieniami miłości.Oszczędził ją z mojego powodu. iż podejrzewam go o przemyt narkotyków. pomimo swego młodego wieku. Może właśnie dlatego zginęła. że Claire i ja mieliśmy dość odwagi. Ale to było bardziej skomplikowane. Potem jeszcze spokojniej dorzucił: . dla Holly. -Tak.Och. Jednak księżyc wciąż świecił jasno. jakby oburzony na to. że Derek nie molestował Holly. ale nie wiedziałem.mroczną wściekłość.Przepraszam.nosiłby ją teraz. Chciał. powinien był znaleźć sposób. poczucia winy. . które znowu pojawiło się w jego oczach . Poważny wyraz twarzy Lawrencea powiedział jej.. bezlitośnie. W telewizji sugerowano.... . . że przyjął jej słowa z wdzięcznością. a potem do końca życia wspominała ten koszmar. iż żadne takie zapewnienia nie zmazą.Nie mogłeś wiedzieć. Lawrence najwidoczniej wierzył. świat wokół nich zmienił się. . poszukiwałby Holly.Bo wydaje mi się. On mnie nienawidził. chorobliwie. by uciec wcześniej i ocalić żonę i córkę przed morderczym szaleństwem Dereka.Holly urodziła się w Boże Narodzenie.Skąd mogłeś to wiedzieć? .Ponieważ żadne z was nie miało szczęśliwego dzieciństwa? Lawrence skinął głową i Claire rozpoznała uczucie. . by założyć rodzinę. I nawet wtedy. jego głos był łagodny. było w nim coś.. całkiem słusznie.Ty przepraszasz? .. byłby wciąż mężem Claire. to. Kiedy Lawrence wreszcie się odezwał. jaką odczuwał.Tak.

Ale bardzo trudno jest wyobrazić sobie.. która wtedy zginęła.Trudno wyobrazić sobie. że podczas programu ukazał jedynie wierzchołek przerażającej góry lodowej. Caroline zebrała się na odwagę i zapytała: 63 . jest niczym w porównaniu z tym. że ty i Claire daliście Holly fundament miłości i szczęścia.. co Lawrence opowiadał przed telewizyjnymi kamerami o siedmiu latach niewoli. Wydałem na ten cel majątek.Dziękuję. było winą Holly.. wynajmowałem prywatnych detektywów.. by wyczytał to w jej oczach. żeby się uspokoić. Zwłaszcza na początku. potrzebował. nie miała w sobie żądzy krwi. . Była to jakby walentynka. W kartotekach policyjnych są odciski jej palców i przez ostatnie siedemnaście lat zarówno wydział ubezpieczeń społecznych. Claire albo przyrodniej siostry Holly. najczulsza walentynka od ciebie dla Holly. gdyby Lawrence chciał. Po prostu pozwoliła.A co ty sądzisz.Ja też mam znajomości i pieniądze. iż to.Czy mogę coś zrobić. co naprawdę. Władze bardzo poszły mi na rękę. co się stało. orędowniczka spraw istotnych dla ludzkości. Z jakiegoś powodu nie wspomniała o pieniądzach. Jednak Lawrence Elliott milczał.. która przyciąga widzów do ekranu. .Powiedziałeś w telewizji bardzo mało o tym. co wierzą.Pamiętasz to? . Prawdopodobnie nadal handlował narkotykami. Chciał tylko odnaleźć swoją córkę. . po twoim powrocie z Wietnamu.. co się stało. Te szczere słowa Caroline skłoniły Lawrencea. tyle. Ale zarówno wtedy. Nie wierzę. jak i urzędy paszportowe szukały podań. sprawiało. Jest to największy z darów. mówić o tym na głos. . zapadła decyzja. dziedziczka wielkiej fortuny. że mogę je wykorzystać do poszukiwań Holly. który siedział naprzeciwko niej. .Wiem. . -Lawrence zmarszczył brwi. gdy zapytał bardzo cicho: . podobnie jak Caroline. . i że z tego powodu zdecydowała się pozostać w ukryciu. pozbawione miłości małżeństwo. by odsłonił więcej bolesnych prawd.Sądzę. Caroline skinęła z powagą głową. ale skoro nie było dowodu. co działo się ze mną w Wietnamie. Lawrensie? Mam znajomości i.. To. że ją szukasz. I czekała. by choć w najmniejszym stopniu była winna temu. że ona nie żyje. Nie chciał ich szokować swymi przeżyciami.Całkiem słusznie ten program pokazano w dzień świętego Walentego. w których wymienionaby była metryka urodzenia jej.. . Ale tak zajmowały ją własne problemy. mogłaby słuchać go wiecznie. wszyscy o tym mówili.. 64 -Ale? Zaczerpnęła tchu. Dawałem ogłoszenia w mediach.Caroline pamiętała nagłówki. patrzyła z namysłem na niezwykłego mężczyznę. że są tacy. prawda? . co mógłbyś jeszcze zrobić. Nie chciała więcej słyszeć o torturach. prezydentów i królów.. co przeżyła moja trzynastoletnia córka tamtej walentynkowej nocy. pożądany gość cesarzy. żeby przez te wszystkie lata nie wiedziała. ciemnozielone oczy wpatrywały się w nią nieustępliwie. że pominąłem jakąś istotną wskazówkę. . jak i teraz czuła. W końcu powiedziała po prostu: . że miała ochotę krzyczeć i płakać. A jednak...Ciągle mi się zdaje. że nie zagłębiała się w makabryczne . Jednak większość ludzi uważa. że te pieniądze zdobyto nielegalnie. Caroline? . ale.. działo się w obozie dla jeńców wojennych. Caroline Hawthorne. by zaspokoić żądzę krwi. Trudno ich było nie widzieć. Na koncie Dereka pozostały po jego śmierci duże sumy. W końcu Caroline powiedziała łagodnie: .zuchwałości.... Caroline. I nie czuł się obrażony. a jeszcze sporo zostało.To.Tak.Jego zrozpaczone.

I w chwili.Myślisz. . I zauważyła na jego twarzy słabiutki cień uśmiechu. . . ale nie było nikogo na świecie. A teraz właśnie tego dokonała. iż zachowała te cudowne wspomnienia. zastanawiając się przez chwilę. dla kogo ten album mógł mieć jakieś znaczenie. . nie gniewem. co stało się z otaczającym ich. gdy wypowiadała to zapewnienie. . gdy byliśmy jeszcze razem. zajmując się zwierzętami.A co ty sądzisz. że prawdopodobnie niczym nie da się zaskoczyć Lawrencea Elliotta. które były w tak złym stanie. uświadomiła sobie. gdyby nie zobaczyła jego zdumienia świadczącego. . co było w domu.Pewnie myślisz. Jedno z nich zawierało album z robionymi przez Claire zdjęciami.Urwał gwałtownie. gdy przyjechał. że właściwie odczytał jej śmiałą myśl. Musiała załatwić jeszcze jeden telefon. trochę niepewny. który nie uważał szczerości za zdradę. Kalifornia Poniedziałek.Przerwał. . Czuję.. .Ona nie zapomniała.szczegóły. . Kiedy jednak Caroline zjawiła się w szkole.sądzisz. Lawrensie? . zanim dorzucił. Tym lepiej. . co było do powiedzenia. Mieli zobaczyć się znowu o świcie.powiedział powoli Lawrence . policja zapakowała w pudła. że zabrała suknię ślubną Claire. Był to uśmiech olśniewający. Ale kiedy Lawrence znowu się odezwał. Poleciał helikopterem na jedną z łodzi służby ochrony wybrzeża.Pomyślała ze skruchą. że ona żyje. -Nie. Raven nie wyszła przywitać się z Nickiem. 20 marca O siódmej trzydzieści Nick podjechał swoją wypełnioną różami ciężarówką pod domek Raven w Brentwood. Przecież zniósł prawdy najbardziej przerażające i nie załamał się. Zanim wróciłem z Wietnamu. a także potrafił znieść prawdę. Miał spędzić cały dzień na jej pokładzie. Patrzyła mu w oczy i była pewna. Ale zareagował łagodnie.A więc .. Caroline próbowała ukryć rozczarowanie. wszystko. Była prawie pierwsza. Dziesięć minut później przyjechał samochód ze szkółki w Santa Monica. Powiedziałaby to głośno. Nie zapomniała.Tak i sądzę również. zalanym księżycowym blaskiem światem. W złocistej czarodziejskiej poświacie zuchwałego wiosennego księżyca ona i Lawrence Elliott bez wątpienia powiedzieli sobie wszystko. Lawrence Elliort był człowiekiem. długo i z namysłem wpatrywała się we wspaniale kwitnące kwiaty. .. całkiem bezwiednie seksowny. jeszcze przed większością ochotników. Znikło pięć fotografii wyjętych z albumu.Caroline pomyślała. O ósmej dziesięć rośliny z obu ciężarówek zostały już wyładowane i samochód szkółki odjechał z turkotem. że Lawrence jest cudowny. pieszczotliwa bryza odzyskała swoje balsamiczne ciepło. Po chwili uśmiech znikł. Jednak nim zatelefonowała. ja po prostu czuję. przywożąc jeszcze więcej róż i krzaki bzu. . Kilka godzin temu Caroline uznała. Po chwili pełnej szacunku ciszy Caroline dodała miękko: .Podobnie jak niegdyś ja jest w jakimś więzieniu. że Holly wzięła zdjęcia ze sobą? .Ona nie zapomniała . powitała ją wieść. że oszalałem.Ja.. przedstawiającymi naszą rodzinę. a promienie 65 księżyca zatańczyły na śnieżnobiałym piasku. że czyta w jej myślach. gdy pierwsze uratowane zwierzęta zaczną przybywać do schroniska.Ja nie sądzę. że Holly nie żyje. że jej serce zaczęło walić. że tak właśnie uważa. 8 Brentwood. . gdy pożegnali się przed drzwiami pokoju Caroline w motelu. Lawrensie. łagodność w jego pełnym powagi głosie sprawiła. z dala od świata. że tak się stało. rozrzucone po szmaragdowym trawniku. żebym wiedział. że bez natychmiastowej pomocy nie przeżyłyby podróży do Moclips ani do Neah Bay. Fale znowu złagodniały i zaczęły śpiewać. Jak gdyby zostawiła go dla mnie. że Lawrence wyjechał. że wciąż żyję.Jest coś jeszcze. Holly nie miała powodu wierzyć.potwierdziła szybko Caroline.

na które nigdy jej nie zapraszano. . Raven była tak poruszona powieścią.Nie. który był cichy. cudowną obietnicę: gdy odsłonione zostaną wszystkie wstydliwe sekrety. Miała po prostu pomóc Lauren Sinclair w uświadomieniu Jasonowi ważnej prawdy . Było to następnego dnia po tym.To dobrze.To naprawdę nie ma znaczenia. Żaden mężczyzna nie przysłał jej dotąd róż. obrzucano ją lśniącymi klejnotami.. 66 Raven dostawała kwiaty od trzynastego roku życia. że kupiła wszystkie książki Lauren. za każdym razem. jakby zaskoczony głos. -Czy coś się stało. symbolami wstydu i śmierci. gdy zobaczyła rzadki i egzotyczny kwiat. 67 Wybierając numer do Kodiaku. który uznał. . Iskrzący się lód niż miękką. Czarne orchidee. kim jesteśmy.. powiedziała sobie Raven. Biorąc pod uwagę wspaniałe przesłanie nadziei i miłości. Już po pierwszym sygnale usłyszała jej niepewny. posyłane kilkunastoletniej Raven przez bogatych chłopaków i dziewczęta. . kiedy to na jej szkolnej ławce pojawiła się czarna orchidea. dziewictwo Blaneowi Calhounowi. Ale pomimo ogromnego bólu. który specjalnie dla niego rozwinął się z dziewczynki w kobietę. a naprawdę nazywasz się Marilyn Pierce.wyszeptała Holly z roztargnieniem. A teraz spiskowała przeciwko jedynemu mężczyźnie na ziemi. Jason Cole przysłał jej dwa tuziny kremowych róż w podziękowaniu za wynegocjowaną przez nią umowę z Gold Star na cztery filmy. że cię nie obudziłam. były jedynymi kwiatami. Pracuję już od kilku godzin. taki niepewny. znalazła w nich to samo pełne nadziei przesłanie. miała nadzieję. oddała. że godna jest róż. gdy oddała się jakiemuś bogatemu chłopakowi. to nieprawda. . . tak jak z dumą nosiłaby bukiecik na tańcach. typowe dla książek Lauren Sinclair.Tu Raven Winter. Kwiaty znaczyłyby dla niej o wiele więcej. Po naszej ostatniej rozmowie dowiedziałam się od Barbary Randall. nie romantycznych uczuć i miłości. czy kruczoczarne orchidee przysyłali jej namiętni z początku. Bo bardziej przypominała brylant niż różę. a potem okrutni kochankowie. Nigdy nie dowiedziała się.że Dary miłości będą o wiele lepszym filmem. nie delikatnymi bukietami. czy ich okrutne i złośliwe dziewczyny. jaki kiedykolwiek otrzymała. Z każdym przeczytanym słowem Raven czuła się bliższa znakomitej autorce i jeszcze bardziej dziwiło ją wspomnienie głosu. Jednak Raven upominała się surowo. gdy dorosła i stała się przedmiotem niemal obsesyjnego pożądania bogatych i potężnych mężczyzn. jeśli zachowane zostanie zakończenie szczęśliwe. Nie. jak straciła. egzotyczny czarnowłosy kwiat.. z którymi chodziła do jednej klasy w Meadow Academy. Nie. które mogła znaleźć. jak w książce. Ale czarne kwiaty pojawiały się wielokrotnie w ciągu następnych lat. Przeczytała już dwie z nich.. jak ją widział Blane: jako rzadki.Jakby ktoś przysłał jej pachnący żywy obraz. Raven zawsze przypinała kwiat do bluzki i nosiła go dumnie. odrzucone maski i przebrania.. jej głos powinien był kipieć szczęściem i radością. Nie była pewna. jakie miała w życiu otrzymać. Ale coś w niej musiało wysyłać sygnał. Mam nadzieję. którego nazwiska wolisz używać. pastelowy bukiet i jest to najbardziej romantyczny kwiatowy prezent. idąc zdecydowanym krokiem w kierunku telefonu. Później. Jej młode serce napełniło się nadzieją. a choć wątki były inne. że nie jest "kwiatowym" typem. . który czuła za każdym razem. gdy pojawiał się na jej szkolnej ławce kolejny dowód zdrady. Były po prostu nagrobkami nadziei.. że to ona sama przysłała sobie ten piękny. kruchą piękność. przegnane wszystkie mroczne cienie. że autorka powita ją z radością. nie spiskowała. możemy być kochani za to. Z pewnością był to symbol tego. że Lauren Sinclair to pseudonim.

. czując mimo wszystko niepokój. Opisy domków w ogrodzie z widokiem na stawy z łabędziami brzmiały wprost idyllicznie. Zgodnie z jej starannymi obliczeniami odległość do studia Gold Star mieszczącego się w bloku na South Sepulveda. Musi zmobilizować całą wewnętrzną siłę i odwagę. Dzwonię tylko.Dzień dobry . absolutnie nic.Powiesz to Jasonowi? . że przyjadę po ciebie na lotnisko i pokażę ci Los Angeles. Gdy dzwoniła do hotelu.Jesteś pewna? . wstając i odwracając się od białoróżowej wspaniałej Garden Party.Mój numer domowy i biurowy są w książce telefonicznej. za tydzień. To naprawdę wspaniała książka i całkowicie zgadzam się z tobą.. . że przeczytałam Dary miłości. .Lepiej . Mam przyjaciół.Raven pozwoliła. by porozmawiać o twoich planach na przyszły tydzień.Tak. Dziękuję ci.Zobaczył błysk niepokoju w jej oczach. że zawsze czekają tu taksówki. gdzie mam zasadzić wybraną różę lub bez. . nie było nikogo. -Zaraz wszystkim się zajmę i w południe. Jego stalowoszare oczy rozbłysły aprobatą. Raven. .powiedział. . znajomych w Los Angeles.Jednak zdecydowałaś się na wagary.To bardzo miło z twojej strony. . 68 Raven powinna się była już pożegnać. że tak . Holly czuła wdzięczność do Raven za tę propozycję. . Poradzę sobie. chyba że. szkarłatnego swetra z grubej bawełnianej włóczki włożyła tanie. więc w razie czego. w zachodniej części Los Angeles.Chcę. Jej czarne jak noc włosy były związane w nieco przekrzywiony koński ogon.Cieszę się .. gdyż i tym razem usłyszała lęk w odległym głosie. . . że mogłaby nie odwoływać wyprawy do Chicago. .zgodził się Nick. workowate dżinsy. Tak więc nie spędzi weekendu z tą utalentowaną autorką. . Raven musiała stawić czoło konsekwencjom właśnie zakończonej rozmowy. a do luźnego.Oczywiście. w każdym razie w niedzielę wieczorem. są także limuzyny.To twoje zadanie na dziś. Wiem. że nie jestem jeszcze przygotowana. -Tak. ale wiedziała. a jedne i drugie można zamówić wcześniej. i dziękuję. zapewniono ją. że musi skupić całą energię na przygotowaniu do spotkania z Jasonem Coleem. jeśli zechcesz.A może wpadnę po ciebie rano w poniedziałek? Wiesz. byś wiedziała.Raven? -Nie. Przyleci do Los Angeles w sobotę wieczorem. . ale musiała jeszcze przekazać swoje własne przesłanie nadziei. Była całkowicie przygotowana. Nick zauważył niepewność w jej szafirowych oczach.Jak tam twoje ręce? .Teraz bez trudu możesz pokazywać mi. że to spotkanie ma się odbyć za tydzień i pewnie się dziwisz.spytała Raven. jeszcze nie. . jak gdyby nie czuła się dobrze w roli wielkiej księżnej.. Ale nie było Michaela. wyraźnie gojące się dłonie. że nie powinno się zmieniać zakończenia.Dzień dobry.. a położenie hotelu wydawało się idealne.Nie. spłowiałe.Obie to zrobimy. dziękuję.To było konieczne kłamstwo.powtórzył jak echo Nick.Holly rzuciła okiem na kupione już bilety lotnicze.obiecała Raven. . Po raz pierwszy w życiu weźmie taksówkę . . zaproponować.. będę w biurze Jasona Colea. Nadal miała zarezerwowany apartament w hotelu "Fairmont".z lotniska do hotelu Bel Air.Czy znasz godzinę przylotu? . . Ty . .O wiele lepiej. by spojrzeć na pięknie zaróżowione policzki Raven. Pożegnawszy się z Lauren Sinclair. . nie wahaj się i dzwoń. gdzie się zatrzymasz? . a to znaczy. wynosiła tylko pięć kilometrów..Nie jestem całkiem pewna. Gdy wzruszyła ramionami. i zapewnił ją miękko. by obejrzał pozbawione już bandaży. Może zatrzymam się u nich albo w hotelu.Nie. . na mapy i przewodniki po Los Angeles leżące na podłodze. Dobrze? . .

. nienagannie skrojone.Pewnie. bo za chwilę Nick odejdzie na zawsze..Znajdę coś bardzo tradycyjnego. stając pomiędzy zaniepokojonymi błękitnymi oczami a delikatnym białym bzem. A tak na marginesie: podobają mi się twoje dżinsy. prawdę mówiąc .To była okazja do swobodnego przejścia do rzeczy.Tańczyć? -Tak. Raven odwróciła wzrok. Wystarczyło tylko powiedzieć: a jeśli już mowa o gimnazjum. . a potem niepokój Raven. 69 zebrała odwagę. Nie teraz. ale powiedziała coś całkiem innego. zadziwiająco radosna myśl.nawet dwa. Może się zastanawiała. .. by zwrócić się do niego z prośbą.Tak . . że chodzi o coś więcej niż o troskę. . czy Nick-ogrodnik wybierze odpowiedni strój na uroczyste spotkanie. . -Nie gorzej niż inni. Miałbyś ochotę się napić? .Zapraszasz mnie na tańce. Nick powstrzymał odruch irytacji. Chciał z nią zatańczyć. I prawdopodobnie je zobaczyłaś. rzecz jasna. Irytacja Nicka szybko znikła. . gdy wszystkie rośliny zostały zasadzone w ciemnej żyznej ziemi.Dziękuję. .Sam zapłacę za wypożyczenie. bez żabotu. Ale żaden mężczyzna nigdy dotąd nie prosił cię z taką czułością. Chciałabym złapać samolot o szóstej trzydzieści. -zawahała się pod bacznym spojrzeniem jego ciemnoszarych oczu. zapraszam cię na tańce. Nick. bym się z nim kochała" . . obramowaną czarnymi jedwabistymi lokami.Chyba. czarnego. Kiedy skupiła na nim całą uwagę. gdy zaobserwował zaskoczenie.decydujesz. Raven? . .Uroczystość odbędzie się w Chicago. i utkwiła oczy w białym bzie. niż sobie poprzednio postanowiła. Dopiero dużo później. Mam je od czasów gimnazjum. 70 . żeby mieć pewność. Mnie też. .. ażurowym i pięknym. Będziesz musiał wypożyczyć smoking. jaki rodzaj stroju wieczorowego mają mu zaproponować.Raven . Tańczył z tą samą niespieszną zmysłowością. za który. czy nie wskazać mu.. które czyniło z niego doskonałego kochanka. był wspaniałym tancerzem.przyznała. więc musimy wylecieć z Los Angeles wczesnym rankiem. Ma to być bankiet z tańcami i zacznie się o ósmej wieczorem w sobotę. przynajmniej tak mówiło mu wiele kobiet. jak go poprosić o tę przysługę. Kiedy jej niepokój nie znikał. musiała to zrobić.O co chodzi. ja sadzę. o ponadczasowej elegancji. Nick przesunął się. Nick wpatrywał się w jej zaróżowioną z niepewności uroczą twarz.. Wymagane są stroje wieczorowe.To oficjalne przyjęcie.pomyślała. Raven? "Jak gdyby prosił. byś się z nim kochała. rzecz jasna. nieskazitelnym. zorientował się. dokąd powinien się udać? Na przykład w której z wypożyczalni w Beverly Hills mogłaby wcześniej zostawić wyraźne wskazówki. iż dotrzemy na czas.. a jej dom otoczyła zapierająca dech obfitość kolorów i zapachów. że poprosi go o to później. I nigdy żaden tego nie zrobi". Musiała zdobyć się na odwagę teraz.Prawdę mówiąc.Umiesz tańczyć? . z tym samym głębokim wyczuciem rytmu. . Była to oszałamiająca. w najbliższą sobotę. mogłaś zauważyć płomienne pożądanie w jego stalowych oczach. Jednak Raven pomyślała. zapłacę.Dziś mogę już sama zaparzyć i nalać kawy..Zgadzam się. Oba były czarne. powiedział spokojnie: . ale natychmiast odezwał się kpiący lodowaty głos: "Skąd możesz wiedzieć? To prawda. Raven przez cały dzień zastanawiała się. Łagodnym tonem spytał: . Nick miał smoking.

Skoro Michael Andrews nie był już nią zainteresowany.Jak to okazja. Zanim Nick odezwał się znowu. by zapłaciła więcej. która za tę usługę zamierzała płacić jemu. .Oczywiście pokryję wszystkie koszty. Dziewczęta miały pójść po południu na przyjęcie urodzinowe. Może zaproponuje mu. to znaczy. Czy to jedyny powód. pełna niepewności. .Dobrze . . że Raven będzie miała już gotową odpowiedź. zamożnego człowieka sukcesu. a ponieważ twój wyjazd na weekend oznacza.Gdybyś mógł.Nie zawracaj sobie tym głowy. że uległ jej prośbie bez dalszych protestów. abyś udawał.. jeśli powiesz mi. jak gdyby zastanawiał się na tym. pełne wahania słowa zdumiały go. aby podawał się za tego. .odparowała spokojnie. ale poczuję się lepiej. . I najwidoczniej całkiem słusznie . musiał pozwolić.Kiedy wracamy? . .zgodził się Nick z równym spokojem. byle tylko znalazł się na czas w domu. Raven? . . gdy prowadziła pertraktacje w sprawie wielomilionowych umów. . że może być nieobecny także w niedzielę. To brak pewności siebie Raven sprawił. kim w gruncie rzeczy był: za specjalistę w dziedzinie architektury terenów zielonych. że będzie wyglądał całkiem znośnie w smokingu. że musisz zrezygnować w te dni z pracy. lecz Śnieżka. po tych wszystkich latach. -Naprawdę.Apartament z dwiema sypialniami. jeśli to pokryję . Jednak Raven nie miała przygotowanej odpowiedzi. co powiedziała. a nie miała dość pewności siebie.Będziemy mieli wspólny pokój w hotelu? . też ci to wynagrodzę.Byłaś też na obchodach dziesięciolecia? -Nie. by pokryła jego wydatki. zanim zapędzi się zbyt daleko. dla którego go zaprosiła? Dla pozoru? . Nie napisała jeszcze dla niego roli.Jeśli ta maskarada z Nickiem-ogrod-nikiem ma trwać nadal (a było to konieczne). Raven spostrzegła jego niepokój i zapewniła go szybko: . którą mógłby ćwiczyć do perfekcji. 71 . na który właśnie się zgodził.Piętnasta rocznica ukończenia szkoły. który stworzył kilka największych na świecie ogrodów. został wynajęty z powodu swej aparycji. . bo nie miała do kogo się zwrócić. Nicholas Gault. Nie widziałam nikogo ze swojej klasy od czasu rozdania świadectw. To życzenie wypowiedział nie Biały Rekin. ale w niedzielę zaplanowano lunch. że w czarnym jedwabnym smokingu będzie wyglądał na eleganckiego.Kiedy zechcesz.. Wiedział.Że jesteśmy kochankami? -Tak.Tak. że coś do mnie czujesz. Ale nie chciał pozwolić. Powiedziała. że pragnie zabrać dziewczynki na cały dzień. . by ich teraz zobaczyć. A jeśli chodzi o niedzielę? Dzwoniła Deandra. kiedy wrócą po spędzeniu kilku niespokojnych godzin z matką.uznała. za kogo mam uchodzić. A to znaczyło. ponieważ będzie stanowił olśniewającą eskortę olśniewająco pięknej kobiety.Myślę. Jeśli zostaniemy na nim. ponieważ wiedziała. a potem zamierzały nocować u przyjaciółki. łącznie z kolacją. Nick przypuszczał. Z jakiegoś powodu czuła potrzebę. Nick skinął głową. by zaczerpnąć tchu i dać mu okazję do odmowy. wybrała jego. że lepiej będzie. Najwidoczniej wyprawa do Chicago była dla niej bardzo ważna. W gruncie rzeczy nie było żadnych problemów z wyjazdem w tę sobotę. by przywitać córki. żeby być w Los Angeles około siódmej. że musimy złapać lot o czwartej. Więc on. chciałabym. .Z łatwością nadgonię zaległości. że bez wątpienia była o wiele silniejsza i śmielsza. Najważniejszy jest sobotni wieczór. Gdy wreszcie się odezwała. aby pójść tam sama.przerwała. pomyślał przez chwilę o układzie. obcemu człowiekowi.

matka opowiedziała jej o magicznej scenerii. a także przed matką. kpiły z nieukrywaną pogardą. płacz! Te bezlitosne kpiny wyciskały łzy z oczu Raven. realnym. . szybował kruk. Gdyby ich rodzice dali im takie straszne imiona .Nie . A choć Nick nie chciał. I nie chodziło tylko o to. wyraźnie było widać. pod wielką wierzbą. aby tam była. nic na to nie mógł poradzić. Wpatrywała się w jedną i tę samą stronę od 72 chwili startu. . "Powiedz mi .Raven Willow . Wskazując wytłaczane złotem inicjały na jej portmonetce -RWW .spytał: . Nick cieszył się na myśl o ich podróży do Chicago. którą zauważył Nick. która zdawała się wierzyć. obficie płynącym w kabinie pierwszej klasy. wspaniałym żywym obrazem. które mogło mu umożliwić wgląd jej przeszłość. paskudne ptaki śmierci.rozkazywał jej w myślach. Ścierwniku. bardzo łagodnie: . gdy w górze. i o wiele mniej czarujące.oznaczające kruka i wierzbę.Co oznacza to środkowe "W"? Jej pierwszą reakcją było zmarszczenie brwi i Nick uświadomił sobie. a nie o zaufaniu. Jako mała dziewczynka Raven uwielbiała tę historię. by podjąć tę najwyraźniej wcale nie sentymentalną podróż do przeszłości. takie omdlewające. Ale możliwe. imiona. 73 Im Raven była starsza. i powtórzył bardzo cicho. Zanim jeszcze dowiedziała się. unosił się na tle nieba koloru jej oczu. że zagłębiła się w romansie Lauren Sinclair lżyli długo i szczęśliwie. Jednak od chwili.powiedział Nick do kobiety. skąd się biorą dzieci.. Kruki to takie niesamowite ptaki. gdy DC-10 oderwał się od płyty lotniska w Los Angeles.płakałyby bez końca. możliwe też. Może i była kiedyś wiosenna łąka i wierzba. że właśnie wyraziła prośbę nie do spełnienia."W" oznacza Willow. w jakiej została poczęta: na wiosennej łące gdzieś w odległym zakątku stanu Nowy Jork. Dlatego właśnie nadano jej te imiona . . które zażywała niemal codziennie przez . tym mniej wyraźne stawały się wspomnienia matki o tym. w tajemniczy sposób opowiadaną przez Sheilę Winter.Zapłacz dla nas. że cały ten wizerunek był tylko halucynacją. gdy zadał ostrożnie pytanie. o rozmowach tłumionych dźwiękiem silników. A przynajmniej nie potrzebowała jego. kiedy można się rozweselić bezpłatnym szampanem. Jako mała dziewczynka uwielbiała być Raven Winter. Czarne. które kiedyś wydawały się takie czarujące. wytworzonym w umyśle Sheili Winter przez LSD. Ale w miarę jak dorastała. zaczęły być wykorzystywane przeciwko niej jako okrutne szyderstwa okrutnych dzieci.Płacz. jak poczęta została jej córka.Czy to rodzinne imię? . czarny jak jej włosy. a z udręki. . że kruk.Dobrze. mogę to zrobić. Raven znajdowała się w całkiem innym miejscu. Odpowiedziała mu. . Raven była jakaś nieobecna.Dobrze . ale to ciche wyznanie świadczyło o bólu i rezygnacji. już wygojonych dłoniach.ptak śmierci i żałobne drzewo . Ale ukrywała je przed koleżankami z klasy. czego zazwyczaj nie wyjawiała.Po prostu imię.stwierdziła. Wierzbo! . A wierzby też są brzydkie. że nie. nie chciał widzieć smutku na jej pięknej twarzy.żądały okrutne dzieciaki z radością. który trzymała w białych. Z jakiegoś powodu Raven Winter czuła potrzebę. że spytał o coś. zanim zamknęła się w sobie. Czy potrzebowała do tej podróży towarzysza? Nick uznał. że jej myśli nie mają nic wspólnego z pełną nadziei opowieścią o miłości. płacz. a nie fikcyjnym świecie beznadziejności i rozpaczy. Raven dała mu to jasno do zrozumienia pół godziny temu. Raven spełniła tylko częściowo jego rozkaz. . Raven. na tle jaskrawobłękitnego nieba.Zaufaj mi".

która miała być ich nowym domem. lecz także stróżówkę. jak ma przygotowywać ulubione potrawy rodziny Wainwright. Toczyło się tu typowo prowincjonalne . Nie miała wątpliwości. nie Sheila przygotowywała posiłki. To Raven. Dzięki temu czuła się potrzebna. miał niezdrową bladą cerę z powodu bezsensownego życia pełnego seksu i narkotyków. W parku rosły olbrzymie majestatyczne wierzby. mała. Raven Winter była dzieckiem kwasu. że była tam też inna służba. W końcu nad najbardziej spustoszonymi rejonami utworzyły się grube warstwy lodu. co powinno być młode i pełne nadziei. jak i stale rozszerzając repertuar potraw godnych podniebienia smakosza. szybko z niej skorzystała. uznała. sprytnie ukrywając brak doświadczenia. Kiedy Raven miała dziewięć lat. położona na północnym brzegu jeziora wioska. jak i inni kochankowie matki. która nigdy wcześniej jej nie potrzebowała.ani nawet nie próbowała wytworzyć . i pomimo że czasem. Kucharka z posiadłości Thornwood przechodziła na emeryturę i wyjeżdżała na Florydę. A samo Lake Meadow. Przestudiowawszy dokładnie historię plemion indiańskich w stanie Nowy Jork. że jest w części Irokezką. że na bardzo wczesnym etapie jej życia ostry i żrący kwas zdołał przedostać się do jej wnętrza.. wżerający się coraz głębiej w jej mocno poranione serce.. Więc Raven wykreowała swoje własne wyobrażenie. Ajej śnieżnobiała skóra? To właśnie z tego powodu zmuszona była w końcu odrzucić cudowny mit. choć trochę potrzebna matce. nadal palący. studiując książki kucharskie.podobizny jej ojca. jak wszyscy mężczyźni Sheili. pozostawiając blizny i sprawiając. zwalniając w ten sposób nie tylko cudowną pracę. Raven powitałaby z radością chłód lodu i odrętwienie.. potrafiła wyczarować barwny obraz drzewa i kruka. Raven była dzieckiem kwasu. Podszkoliła ona zarówno matkę. Bez wątpienia jej prawdziwy ojciec. I mogły mieszkać w tak wspaniałym miejscu. Z początku Sheila pracowała jako pokojówka. wraz z matką i jej ostatnim kochankiem przeniosła się z Nowego Jorku do Chicago. Teraz Sheila odkryła. To on zachwycał się wspaniałością wierzby. nie zachowała w pamięci . wydatne kości policzkowe i wielki szacunek dla przyrody. ponieważ odchodząca kucharka pokazała jej. lżejszą pracą. Stróżówka w Thorn-wood wydawała się Raven pałacem. które poznawała. To on nadał jej zaczarowane imię. a Sheila dzieckiem-kwiatem. Raven nie miała nic przeciwko gotowaniu. położona była w zacisznym zakątku malowniczego terenu. Sheila podała się za znakomitą kucharkę. szlachetnym i dzielnym. zarówno te dawne. która podawała do stołu.całą ciążę. że to. Podstęp udał się w znacznej mierze dzięki temu. jaki pożytek może mieć ze swego milczącego i uciążliwego dziecka. stawało się stare i jałowe. To i tylko to było pewne. kruka i nieba. gdy była w odpowiednim nastroju. nadal parzący. na północ od miasta. jak i córkę. Kochanek ulotnił się szybko. ulubione. dumnym. ale lód nie zdławił buzujących pod spodem płomieni. . który ciągnął się niczym pluszowy dywan w kierunku migotliwego szafirowego jeziora. odziana w świeże biało-czarne uniformy. ale przedtem Sheila usłyszała o lśniącym Złotym Wybrzeżu jeziora Michigan i o możliwości pracy w majestatycznych rezydencjach położonych nad jeziorem. Kwas ten palił strasznie. choć świat widział tylko ascetyczną oziębłość lodu. Także po nim Raven odziedziczyła kruczoczarne włosy. I wciąż był tam kwas. Była to prawda. że jej ojciec był Irokezem. Fotograficzna pamięć Raven zarejestrowała wszystkie pouczenia kucharki. okazała się pełna uroku. której nie kwestionowała. Głęboko we wnętrzu dziecka kwasu płonął wciąż ognisty ból. sprzątając w wielu domach i rozglądając się za lepszą. Niszczył w niej najdelikatniejsze i najwrażliwsze miejsca. Kiedy nadarzyła się taka 74 wspaniała okazja.

Jeśli ta mała. ale świadczyły o tym zdumiony wzrok jej koleżanek i kolegów. a przynajmniej jej żeńską w swej zapamiętałej kampanii przeciwko Raven miała cały orszak 75 podziwu i pomocnych przyjaciółek. które do niej kierowali. uprzywilejowane koleżanki nie przyjęły jej dobrze. że coś straciła -był to radosny dar miłości. pragnęli jej. równie brzydkie jak jej wytarte ubrania. I ponieważ po raz pierwszy w życiu Raven miała wrażenie. Raven oddawała się im wszystkim. tylko ciała. ilekroć jej znowu zapragnął. I to Raven Winter była tym dzieckiem. Blane Calhoun miał lat szesnaście.. Sama mogłaby nie zauważyć tej odmiany. rzecz jasna. Raven miała cerę białą jak śnieg. że komuś na niej zależy. ale nigdy jej samej. do której chodziła w Chicago. blada. To więcej niż bezczelność ze strony nieślubnej córki służącej. że pewnego dnia naprawdę będzie miała powód do nienawiści. Ci młodzi bogacze pożerali ją wzrokiem. A chłopcy? Nie przyłączali się nigdy do kampanii przeciwko Raven. Wydawało się.chuda mała dziewczynka była ptakiem śmierci. a z jej poważnych błękitnych oczu wyzierało zaniepokojenie i beznadzieja. porzucał ją z okrucieństwem i wracał do niej z okrucieństwem. palili się do niej. Raven . z powodu zniszczonych ubrań. Ponieważ Victoria rządziła klasą. To brzydkie imiona. cudowny dar. Raven została stypendystką w "the Meadow". Szyderstwa dziewcząt stały się jeszcze zjadliwsze niż dawniej i miały teraz seksualny podtekst. Raven nie uważała. Caitlin i Taylor. natychmiast zadzwonił do dyrektora Meadow Academy. chuda twarz i posmarowane wazeliną nogi.. była też dziewczynka. Czego się spodziewała? Przecież była dzieckiem kwasu. zimny. Brał ją z okrucieństwem. Nosiły te imiona tak jak swe markowe stroje: z dumąi gracją. to teraz miała do tego okazję. która mieszkała z rodzicami w Thornwood i dla której Raven przygotowywała codziennie wyszukane posiłki. że była tak zdolna.. i oczywiście z powodu swego śmiesznego imienia. I żyłaby tu z matką spokojnie.. że została stworzona.życie. Raven Willow Winter próbowała nosić swoje egzotyczne imiona z taką samą pełną dumy gracją. Byli też inni chłopcy. by być zawsze przedmiotem kpin.. gdyby nie to. pozwalała się im dotykać. która otrzymała imię po ptaku: Ptarmigan. dziwką. iż może się między nie wmieszać. Kiedy kierownik szkoły publicznej. Ta chuda przybłęda przynosiła im wszystkim wstyd. mając nadzieję na miłość. nie zawracali sobie tym głowy. tak jak jej matka. zabójczy. a także słowa. przewijając się niczym złota nić bólu i męczarni. ale Victoria i jej przyjaciółki nigdy by na to nie pozwoliły. bo rzadko się sobie przyglądała. bo nawet wtedy jako trzynastolatka Raven pragnęła dziecka. ladacznicą. i to wielu. oznajmiła Victoria tym przyjaciółkom. nieodwracalnie uszkodzonym od chwili wcale nie tak czarodziejskiego poczęcia. którą pokrywała chude. gdy zimowy wiatr od jeziora stawał się lodowaty. Jednak bogate. prywatna szkoła chciała się wywiązać z dalszego zobowiązania. przemoczonym i sękatym drzewem. że przypuszcza. W wieku trzynastu lat straciła dziewictwo. wazeliny. Na czele okrutnej i bezlitosnej krucjaty przeciwko niej stała Victoria Wainwright. ale niezamożnemu dziecku. ale gdzieś około dwunastego roku życia Raven Winter nagle stała się piękna. płaczącą wierzbą. Ale Raven -czarująco piękna młoda kobieta była lafiryndą.i nie otrzymywała tego. I przysięgała sobie. Głęboko 76 . a bogaci mieszkańcy znani byli z dobrego serca. szydziły. była bardzo szczupła. dowiedział się ojej przenosinach do Lake Meadow. że zapewni doskonałe warunki edukacji jakiemuś zdolnemu. że da mu jeszcze inny. Pragnął jej pięknego ciała. Brittany.. Być może rozpuszczona spadkobierczyni rodu jakimś szóstym zmysłem wyczuwała. Bogate dziewczęta w klasie Raven miały egzotyczne imiona: Chelsea. gołe nogi. na dziecko . Blane pojawiał się w jej życiu i znikał przez następne pięć lat. ale teraz wchodzili już w wiek dojrzewania.

zaakceptowała którąś z podobnych ofert stypendium w Radcliffe. że ją kocha. zimną i jałową. matka Victorii. Ten cel. że na UCLA można nosić nawet dżinsy. i wiedziała.. że nie posiada nylonów. siedem godzin po wyjeździe Sheili. O północy. gdy Patrice Wainwright powiedziała. dokąd wyjeżdżają. Nie było miłości dla Raven Winter i nie było dziecka. Jej twarz z jedwabiście gładką skórą była tak ponura. gdy pożegnał się już grzecznie ze swą bogatą dziewczyną. Te obawy na szczęście szybko się rozwiały. że potem jej serce będzie znowu cierpiało. wolność i spokój. by mieszkała ona nadal w stróżówce do chwili rozdania świadectw. aby Raven.w środku wciąż płonął w niej ogień. wśród tych studentów znajdzie się ktoś. wymyślić jakiś sposób. by im towarzyszyła. gdzie nie mogło zakiełkować nowe życie. a na uniwersytecie będzie tylu studentów z tak różnych środowisk. że zniknie w tłumie. Często jednak. wpadał do stróżówki. co widzieli wszyscy -jedyne. i nawet zgodziła się łaskawie. Jej gołe nogi nie będą marznąć. Raven podeszła do drzwi z samobójczą rezygnacją. że nie odmówi Blaneowi. być może o wypadku samochodowym. Zaofiarowała jej tylko drobną macierzyńską pociechę: pani Wainwright wie. W Meadow Academy istniał sztywny kodeks ubierania się: żadnych spodni dla dziewcząt. . Mówiła sobie. Wiedziała. Nie wspomniała też. Yassar czy Yale. Gdy jednak zbliżała się do drzwi. Dadzą jej spokój i będzie mogła się uczyć bez przeszkód. Może. gdy przeczytała uważnie informator UCLA. dobrze się jej przysłużyły. jej kochankowie szybko znikali. by dostać coś więcej od Raven. -Wyjechała? . kto ją polubi. aby nie straciły kontaktu . że ona i jej aktualny przyjaciel opuszczają Illinois. Niespodziewanie o tej porze odwiedziła ją Patrice Wainwright. bo zapomniała przytulić córkę na pożegnanie. jaki znalazła w nauce. ale jedyne.. A na fotografiach w informatorze Raven zobaczyła. czego wszyscy pragnęli . to wielokrotnie krzywdzone serce nagle napełniła nadzieja. że chciałaby się skontaktować z Raven w przyszłości. że to musi być Blane. Raven obudziło głośne stukanie. Wróciła. Studiował teraz na 77 uniwersytecie i przez ostatnie dwa lata chodzili z Victorią. że jakoś zniesie te ostatnie trzy miesiące. to jasne światło na końcu mrocznego tunelu jej życia napawało ją wielką nadzieją... ale kiedy pożądanie zostało zaspokojone. Ale od czasu. Matka powiedziała Raven. że Raven poczuła strach. Założy dżinsy i uszyje sobie letnią sukienkę. Na trzy miesiące przed ukończeniem Meadow Academy przyznano jej pełne stypendium naukowe w UCLA. Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. Natychmiast pomyślała. Że już nic nie może jej bardziej zranić. Był to jej pierwotny wybór i nie zmieniła zdania pomimo nacisku ze strony dyrektora. być może tylko na chwilę. Gdy sześć tygodni przed końcem szkoły wróciła do domu. Pozostawione przez kwas blizny przekształciły jej łono w lodową tundrę.to było jej doskonałe śnieżnobiałe ciało. Inteligencja Raven i azyl. Nie będzie miało znaczenia. Nie prosiła córki.Już wyjechała. To Sheila. że chce się widzieć z Sheila. Ale w drzwiach nie zobaczyła przystojnej twarzy Blanea Calhouna ani zniszczonego narkotykami i nikotyną oblicza Sheili Winter. ta uczelnia stała się przedmiotem jej marzeń. obiekt nadspodziewanie udanego eksperymentu. a nawet zostanie jej przyjacielem? Raven zamierzała wyjechać do Los Angeles dzień po ukończeniu szkoły. że Raven poradzi sobie z gotowaniem dla całej rodziny. zaskoczyła Sheilę w trakcie pakowania. Tylko tam mogła znaleźć ciepło.nigdy. nie Blane. który chciał. i niezwykle mgliście mówiła o tym. Pożądano jej rozpaczliwie. Ale myliła się. iż usłyszy tragiczne wieści o swej matce. Chce powiedzieć.

- Tak. - Wyraźne zaskoczenie Patrice Wainwright stanowiło dla Raven złowróżbne ostrzeżenie: że za chwilę dowie się czegoś, czego nie chce wiedzieć. Ciągnęła więc pośpiesznie, jak gdyby wypowiedzenie tych słów mogło sprawić, że staną się prawdą: Powiedziała pani, że wyjeżdża i że ja będę gotować przez następne sześć tygodni. Umiem gotować. Też o tym mówiła pani. Na patrycjuszowskiej twarzy Patrice Wainwright pojawił się wyraz wyniosłego lekceważenia i niewypowiedzianej pogardy. Raven bardzo dobrze znała tę minę. Przybierała ją Victoria, gdy z nią rozmawiała. - Twoja matka mówiła mi tylko to, Raven, jak wiele masz problemów. - Problemów? - Serce Raven wypełniła nieśmiała nadzieja. Czy matka wiedziała o jej cierpieniach? Czy ją to obchodziło? - Wiem wszystko o narkotykach, o twojej nimfomanii, a także i to, że jesteś złodziejką. Przez chwilę osłupiała Raven nie mogła się odezwać. Nigdy nie brała narkotyków ani razu. A choć wielokrotnie uprawiała seks, nigdy nie sprawiało to jej przyjemności. Była to jedynie rozpaczliwa próba zdobycia miłości. I.. - Moja matka mówiła pani, że jestem złodziejką? -Nie próbuj zaprzeczać. Wiem, że wielokrotnie kradłaś w naszym domu pieniądze i wiem dlaczego - żeby kupować narkotyki i, przynajmniej raz, żeby opłacić skrobankę. 78 Nie! Serce Raven zareagowało krzykiem na to okropne oskarżenie. To jej matka kupowała narkotyki... i to matka usunęła ciążę. Raven dowiedziała się o tym po fakcie. A kiedy dowiedziała się, że przez krótki czas istniała cudowna nadzieja na braciszka lub siostrzyczkę, błagała cicho matkę o wyjaśnienie. Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Sheila zareagowała pełnym zdumienia milczeniem, podkreślonym jeszcze twardym spojrzeniem, które wyjaśniło Raven z druzgoczącą jasnością, że jej matka żałuje, iż nie postąpiła tak samo w jej przypadku. - Do tej pory przymykałam oczy na to, co robiłaś. Twoja matka dobrze nam służyła i bardzo jej współczułam, że musi tyle znieść z twojej strony. Ale nie mogę patrzeć przez palce na kradzież trzech tysięcy dolarów. Zwróć mi zaraz te pieniądze albo wezwę policję. -Ale ja ich nie mam! - Nie wierzę ci. - Patrice podeszła do telefonu. - Miałam nadzieję, że załatwimy tę sprawę dyskretnie, bez nieprzyjemnego rozgłosu i policji. Szczerze mówiąc, ukrywałam wszystkie poprzednie kradzieże przed mężem, bo wiedziałam, iż będzie nalegał, bym natychmiast zwolniła twojąmatkę. Mam miękkie serce i bardzo jej współczułam. -Westchnęła, jak gdyby ciężar tego współczucia był o wiele ważniejszy niż kłopoty, w których znalazła się samotna matka, Sheila Winter. - Mogłabym wstrzymać wypłacanie jej pensji, by w ten sposób odzyskać to, co ukradłaś, ale nawet tego nie zrobiłam, bo wiedziałam, że większość zarobków przeznacza na opłacanie twoich seansów u psychiatry. Nie winie jej, że wyjechała, ale powiem ci, że zabrała ze sobą moje miłosierdzie. -Głos jej stwardniał. - Chcę mieć te pieniądze, Raven, i to już. - Aleja ich nie mam - powtórzyła cicho Raven. Moja matka je ma. Moja matka jest złodziejką. Raven nie mogła wypowiedzieć tego na głos. Pomimo że matka tak strasznie ją zdradziła, nie potrafiła odpłacić jej tym samym. Uniosła dumnie głowę i rzuciła jej w twarz przekonujące kłamstwo. - Wydałam je, by zapłacić zaległe rachunki za terapię. - Jawna strata pieniędzy. Dano ci cudowną okazję, byś się uczyła, przyjęto cię życzliwie w świecie, którego nigdy byś nie poznała, a ty po prostu kpisz sobie z tych, którzy tak bardzo starali ci się pomóc. - Doceniam tę szansę, pani Wainwright. Naprawdę. I jest już ze mną o wiele lepiej. Proszę, niech mi pani uwierzy. Skończyłam z narkotykami i wszystko pani zwrócę, obiecuję. Każdego centa, z odsetkami. Proszę nie dzwonić na policję, proszę. Patrice westchnęła znowu i tym razem było to westchnienie umęczonej arystokratki, zmuszonej do konfrontacji z podejrzaną rzeczywistością klasy niższej. W rzeczywistości

poczuła ulgę. Jej mąż byłby wściekły, gdyby dowiedział się, że tolerowała te kradzieże tylko dlatego, że nie chciała stracić najlepszej kucharki, jaką mieli. 79 - W porządku, Raven, nie zawiadomię policji. Ale chcę, byś wyniosła się z mej posiadłości, i to w tej chwili. Raven opuściła azyl stróżówki w Thornwood i przez ostatnie sześć tygodni szkoły była bezdomna. Czyż jednak nie była bezdomna przez całe życie? Znalazła pracę, dwie prace, obie w barach szybkiej obsługi. Pracowała codziennie po szkole, aż do zamknięcia, i na dwie zmiany w weekendy. Czasem spała w restauracji, czasem w parku, a czasem na szkolnym stadionie. Każdego dnia budziła się o świcie i przed rozpoczęciem lekcji brała prysznic w szatni dla dziewcząt. Po sześciu tygodniach wszystko się skończyło. Raven Willow Winter skończyła szkołę z najwyższymi ocenami i następnego dnia wsiadła do autobusu jadącego do Los Angeles, w kierunku wabiącego ją jasnego światła. Z początku Raven wierzyła, że UCLA będzie takie, jak ośmieliła się marzyć. Balsamiczne, ciepłe powietrze wibrowało energią i śmiechem młodości. Z pewnością tutaj, w samym środku miasteczka studenckiego, po prostu wtopi się w tłum. Ale nawet w tyglu UCLA Raven była inna. Jej śnieżnobiała skóra nie pokrywała się opalenizną ani nie ulegała oparzeniu słonecznemu, jak gdyby jej smukłe, pięknie rzeźbione ciało zrobione było z marmuru. Zauważano ją, gapiono się na nią, budziła zazdrość i pożądanie... gdyż na tle tych wszystkich wspaniałych złocistych kalifornijskich ślicznotek jej kruczoczarne włosy i alabastrowa cera wydawały się niezwykłe i wyjątkowe. Nikt nie kpił z jej imienia ani strojów, ale kobiety miały się przed nią na baczności, tak jak Victoria i jej przyjaciółki. I tutaj, jak w Meadow Academy, mężczyźni po prostu jej pragnęli. Raven zauważała poufałe uśmiechy zakochanych par i bardzo starała się nauczyć śmiechu i flirtu. Ale to było niemożliwe. Nie znajdowała takiej autentycznej radości w swym poranionym sercu, a bycie obiektem miłości to sprawa zbyt poważna, aby z tego żartować. Nie chciała bawić się we flirty. Oddawała swe idealne ciało mężczyznom, którzy go pragnęli. Przy każdym kochanku modliła się, by intensywne pożądanie, które widziała w jego oczach, przekształciło się kiedyś w czułą miłość. Ale nigdy tak się nie stało. Każdy mężczyzna odchodził, zostawiając jej to samo pogardliwe pożegnanie: jest taka lodowata, taka poważna, taka sztywna. 80 Czy nie mogli odgadnąć, że jej sztywność wynikała ze strachu, iż znowu zostanie zdradzona? Czy nie rozumieli, że była tak poważna, ponieważ miłość była dla niej tak ogromnie istotna? I czy nie uświadamiali sobie, że pod pozornym zlodowaceniem wciąż płonął i palił kwas? Raven dotrzymała słowa, że zwróci Patrice Wainwright każdego centa wraz z odsetkami. Jeszcze przed opuszczeniem Lake Meadow wysłała na adres posiadłości Thornwood pierwszą z wielu kopert. Ta koperta zawierała gotówkę. Z Los Angeles jako studentka wysyłała przekazy, zaś później jako studentka prawa, a potem jako prawniczka wysyłała czeki z wydrukowanym nazwiskiem i adresem. Razem zwróciła dwadzieścia pięć tysięcy dolarów, sumę z pewnością przekraczającą znacznie to, co ukradła Sheila Winter. Ostatnią ratę wysłała osiem lat temu, podczas pierwszego roku praktyki w charakterze doradcy w dziedzinie rozrywki. Gdy wysłała pocztą ten czek, poczuła, że coś się skończyło, że jej kontakt z tym bolesnym rozdziałem jej życia został zerwany na zawsze. I wydawało się, że jest tak istotnie, dopóki sześć miesięcy temu nie przyszła koperta, nadana pół kilometra na wschód od Thornwood. Zawierała zaproszenie, ze złoconym ornamentem, na zjazd z okazji piętnastej rocznicy ukończenia Meadow Academy. Proszono o odpowiedź na adres posiadłości niedaleko Thornwood, gdzie mieszkała teraz z mężem, Blanem Calhounem, Victoria Wainwright, jedna z organizatorek zjazdu.

Victoria Wainwright-Calhoun nie musiała wysyłać Raven zaproszenia na uroczystą galę w hotelu "Fairmont" w Chicago. Ale to zrobiła. I było to największe szyderstwo. Raven odpowiedziała bezzwłocznie, wysyłając czek na pięćset dolarów - stanowiący opłatę za wstęp dla dwóch osób, na elegancką kolację z tańcami w sobotni wieczór oraz sutą przekąskę z szampanem następnego ranka. Raven miała teraz pieniądze, markowe ubrania i lśniące klejnoty, ale ciężko zapracowane bogactwo nie dało jej szczęścia ani nie zapewniło wstępu do złotego kręgu przyjaźni i miłości. Wciąż była samotna, wciąż była outsiderem, a teraz postanowiła sobie kupić towarzystwo na ten nader ważny wieczór. Płaciła Nicholasowi Gaultowi, by pomógł jej stworzyć iluzję szczęścia i miłości, by mogła pokazać im wszystkim, że odniosła sukces przewyższający ich najśmielsze oczekiwania. Gdy jednak podniosła wzrok znad nie przeczytanej stronicy powieści Lauren Sinclair na niebo, które miało barwę jej oczu, pomyślała ponuro: "W gruncie rzeczy płacę za to, by nie mieli pojęcia, iż stałam się właśnie tym, za co mnie zawsze uważali - ptakiem śmierci... wierzbą, która wciąż płacze... dzieckiem kwasu, w którym nawet najzimniejsze lodowce nie ochłodzą palącego ognia bólu". 81 10 Apartament, który Raven zarezerwowała w "Fairmont" należał do najlepszych w hotelu. Pomiędzy dwiema przestronnymi sypialniami znajdował się luksusowy salon, w którym nie brakowało nawet małego fortepianu. Każdy pokój urządzony był w subtelnym fiołkoworóżowym i kremowym kolorze i z każdego rozpościerał się panoramiczny widok na jezioro Michigan, Grant Park, Lincoln Park i słynną chicagowską Miracle Mile. Nick i Raven spędzili tu trzy godziny przed tańcami, osobno, w luksusowych sypialniach. Nick zadzwonił do domu, aby podać rodzicom numer telefonu, pod którym można go znaleźć. Okiem doświadczonego hotelarza ocenił z aprobatą wysoką jakość wszystkiego, co go otaczało, rozkoszując się wspaniałymi widokami z okna. Jednak większość czasu spędził na rozmyślaniu o Raven. Z niecierpliwieniem czekał na umówione spotkanie w salonie, o ósmej. Nick czekał w salonie, gdy pojawiła się Raven. Przebywał tam już jakiś czas, gdy dostarczono przesyłkę: bukiecik czarnych orchidei. Patrzył ze zmarszczonymi brwiami na kwiaty, kiedy usłyszał za sobą jej głos: - Doskonale. Odwrócił się i aż dech mu zaparło z wrażenia. Raven miała na sobie czarno-białą kreację królewskiej elegancji. Suknia idealnie przylegała do jej ciała, była prowokacyjna nie dzięki temu, co odsłaniała, ale dzięki temu, co pozostawało skromnie ukryte. Lśniące czarne włosy Raven, zaczesane do tyłu, odsłaniały śnieżnobiałą twarz i były zwinięte w gruby węzeł na czubku jej ślicznej główki. Korona nocy lśniąca, jak gdyby pieścił ją niewidzialny księżyc. Makijaż Raven jak zawsze miała idealny, a jedynymi klejnotami, jakie nosiła, były szafirowe kolczyki, tak jaskrawobłękitne jak jej oczy. Twarz jej wyrażała równocześnie niepewność i odwagę. Śnieżka wyglądała wspaniale, jak baśniowa księżniczka, której nie brak niczego poza wiarą w siebie, a już na pewno nie potrzebuje czarnych orchidei. - Doskonale? - powtórzył w końcu Nick. - Ty je zamówiłaś? - Tak. - Raven wzruszyła ramionami. - To taki żart dla wtajemniczonych. Nick pomyślał, że w gruncie rzeczy to nie jest żaden żart. To sprawa bardzo poważna. Tak poważna, że nawet jej suknia została bez wątpienia 82 wybrana - a może nawet specjalnie uszyta - by idealnie pasowała do bukiecika czarnych orchidei. - Czy mam pomóc ci je przypiąć?

. podziwiał w milczeniu jakość kwiatów. Nie będę ich nosić. Nick ją ochroni. kim oni są. Pod wpływem impulsu dotknął delikatnie jej policzka. chociaż były symbolem hańby. po ciężko zapracowanym zasłużonym sukcesie.wyszeptała.. Nick. kpiąc ze swych dawnych koleżanek i kolegów. Ale z Raven nie promieniowała pewność siebie.Dziękuję . a jego stalowoszare oczy mówiły jej.W niczym nie poprawią twojego wyglądu. dokonał więcej. poczuł atłas i lód. kto nie ma najmniejszych wątpliwości.Dobrze. Zamierzała nosić egzotyczne kwiaty z dumą. że jest zerem. nie ma znaczenia. 83 by ktokolwiek ze szkolnych kolegów i koleżanek. co osiągnął. . przypominającym połysk jej wspaniałych włosów. który okazał się dla niej najwspanialszą ozdobą.odpowiedziała zaskoczona tą propozycją. która nie potrzebowała niezwykłych i egzotycznych kwiatów. zdecydowanie odmówi przypięcia czarnego symbolu hańby do nieskazitelnego białego atłasu. Jej ustom brakowało uśmiechu. . Gdy ją dotknął. że Victoria . Raven. . który uzyskuje się. że lepiej przypiąć je zawczasu. Raven..Nieodpowiednie? . wyglądasz bardzo pięknie.No cóż. Bezczelna arogancja Raven dała Victorii okazję podzielenia się z przyjaciółkami odrażającą historią.A tak na marginesie.Zaufaj mi. że są nieodpowiednie. że wszystko.Nie wiem. . ale mam propozycję: zrobimy im piekło. ani dlaczego tak bardzo cię niepokoją. Gdy Nick wyjmował czarny bukiecik z białego pudełka. że Raven Winter potrzebuje czegoś więcej. Jeśli chodzi o kwiaty.zaskoczeniem i wdzięcznością. Czy w innym stuleciu Nicholas Gault zerwałby rycersko szkarłatną literę "A" z purytańskiej sukni Hester Prynne? Pewnie tak. a on nie pozwoli. jestem ekspertem. bez wątpienia bardzo kosztowny. zanim oni będą mieli szansę zakpić z niej. Ten smoking leży na tobie bardzo dobrze. a pod chłodną powierzchnią . Nawet gdyby Victoria lub Blane wcisnęli jej podobny bukiet. Najpierw odpowiedziały mu jej oczy . Obawiała się. Nick wpatrywał się w kobietę. Kiedy znowu się odezwała. by podkreślić swą niezwykłą i egzotyczną urodę. . . by nią wprost tryskać. Raven zwalczyła tę reakcję za pomocą surowego upomnienia: płaci mu za udawanie. miękkim.pulsujący żar. Prawdę mówiąc. A teraz Nick stwierdził. Wspaniały bukiecik. że Raven nie chce nosić tego bukiecika.Dobrze . jej głos był chłodny i rzeczowy. Victoria Wainwright-Calhoun osłupiała. i dodał: . Zamiast tego wyglądała jak ktoś. że coś do niej czuje. Osłupiała. Były doskonałe. Wątpliwe. by go przypięła.. że będzie się upierał przy swoim zdaniu. ale. Osiągnęła oszałamiający sukces. . dziękuję. a niebieskim oczom -błysku pewności siebie. Był znowu śnieżnobiały.a może Blane . którą matka . Pomyślał jednak.. . czując nagły przypływ gorąca do twarzy w odpowiedzi na jego serdeczność. myślę.. . jak zawsze nosiła je w szkole. zgromadzonych w Imperialnej Sali Balowej. .uśmiechnął się Nick. co przypominało ulgę. który tak czarująco zabarwił go w odpowiedzi na komplement.zechce ofiarować jej czarne orchidee i uznała. I w końcu powiedziała spokojnie: ..W odpowiedzi na te słowa w jej pełnych niepewności szafirowych oczach zabłysło coś. nie było też w niej tego pogodnego spokoju. że mogą mu zaszkodzić.Och .Są nieodpowiednie. kiedy otrzymała czek. pełnym nadziei uśmiechem. A potem uśmiechnęła się. Nick uświadomił sobie..W porządku.Tak. potwierdzający obecność Raven na zjeździe. niezwykłe i lśniły wewnętrznym blaskiem. Miała wszelkie powody. a potem poczuła radość. bez śladu rumieńca. I Raven nagle poczuła się zadziwiająco bezpiecznie.Dziękuję.

Tyle. był więcej niż mile widziany. Victoria i jej przyjaciółki oczekiwały pojawienia się Raven z taką samą złowrogą rozkoszą. Ale jego przystojna twarz nie była nikomu znana. Przewidywały też ze złośliwą radością. ciemny. Historyjki stawały się jeszcze wstrętniejsze. który byli wtedy kilkunastoletnimi chłopcami.rzecz jasna . by kupić jakiś strój. Raven udowodni bez najmniejszych wątpliwości. Paciorkowate oczy Victorii Calhoun i jej przyjaciółek były wpatrzone w wejście do Imperialnej Sali Balowej. burdelowym odcieniu szkarłatu. Obiecał żonie.pieniądze. kiedy w końcu zjawiła się.. Dzięki temu w wieczór zjazdu. że mężczyzna jej życia będzie o wiele od niej starszy i ogromnie bogaty. ma . na pewno będzie się różnił od niej wiekiem. że to była. będą mogły z pogardą spoglądać na Raven. który zawsze chętnie opowiadał o pozbawieniu Raven dziewictwa. że ona już tu jest. Ich oczy instynktownie skierowały się na Nicka. że nadal jest gotowa na wszystko. To słowo z sykiem . Jako doradca prawny. Za bardziej prawdopodobne uznały jednak. bogaty. że podczas zjazdu raz na zawsze pokaże Raven. Przepowiadały jednak z wyższością. dodając do skradzionych pieniędzy także biżuterię. Przez ostatnie piętnaście lat wielu absolwentów Meadow Academy przebywało nadal w okolicach Chicago. ilekroć jej pożądliwe błękitne oczy spoczną na ich bezcennych ozdobach. kiedy spotykali się już z Victorią. Żadna z nich nie chciała przegapić chwili przybycia Raven. w dekadenckim. markowymi strojami i wybornym szampanem. jaka rozpustna. kiedy wszystkie upiększą się klejnotami wartymi fortunę. którymi będą rozkoszować się w przyszłości.. wyglądała jak prawdziwa dama z wyższych sfer. nie tyle co one. Mężczyźni. Kradzieże zostały dopisane do długiej listy występków Raven i w ciągu miesięcy poprzedzających zjazd Victoria starannie uzupełniła swoją historyjkę. ale z pewnością dosyć. Może będzie o wiele młodszy. Też widziano ją tu mile. teraz z przyjemnością odsłaniali nigdy wcześniej nie opowiadane szczegóły ich zażyłości z Raven -jaka zawsze była chętna. skąd wie. że mężczyzna. jeszcze bardziej smakowite. Idealnie pasowała do niego. Nawet Blane.z tłumionym przerażeniem wyszeptała Victoria do Blanea. pomimo tego. że bezlitośnie go uwodziła swoją czarującą niemoralnością. upłynęło kilka chwil. . Victoria i jej przyjaciółki stale komunikowały się ze sobą i często jadały razem kolacje w towarzystwie współmałżonków. jakiś model albo początkujący aktor. ich wzrok spoczął na jego pięknej towarzyszce. Ale teraz ta beznadziejna Raven Winter zabawi je raz jeszcze. Ale i tak pomimo ich złośliwego skupienia. głęboko wycięta. teraz odsłonił skrywaną przedtem prawdę. Bez Raven uroczysta gala w "Fairmont" byłaby jeszcze jednym przyjęciem z wytwornym jedzeniem. niezwykle atrakcyjny w seksowny. "przystojniak". Wyglądał jak jeden z nich. Patrice była zmuszona wyjaśnić. tajemniczy nieznajomy pojawił się tu bez zaproszenia? Jeśli nawet tak. jaka niemoralna. że ich związek trwał w istocie pięć lat. gdy wspominali je jako 84 ludzie dorośli. "ogier". z jaką myśliwy czeka na swą ofiarę. tak jak przez ostatnie miesiące bawiło je wspominanie plugawych historyjek o dawnych dniach tej dziewczyny w Meadow Academy. mówiąc. podejrzany sposób.opowiedziała jej dopiero w ostatnim czasie. jego zdobyczą. zanim zorientowano się. Będzie jego kochanką.Raven . a pojawiając się tu ze swymi drapieżnymi szponami wbitymi w jego starcze ramię. z którym przyjdzie Raven. że wszyscy obserwowali łuk wejścia do sali balowej. jaka ochocza. Czy ten wysoki. nawet wówczas. że jej suknia będzie całkowicie pozbawiona smaku. że Raven jest prawnikiem w Los Angeles. Dopiero gdy Victoria i Blane zbliżyli się do Nicka. potężny i pewny siebie. Ponieważ Victoria zareagowała na to z wściekłością. zapewniając im zapas anegdot. zrzucił całkowicie winę na Raven. by złowić mężczyznę z pieniędzmi. Aksamitna. gdzie jej miejsce.

by chciwie przyjął ten bezcenny dar. która kiedyś dręczyła ją z taką zjadliwością? I jak to możliwe. wysyłając ogniste impulsy spod pokrywy lodu. Victoria gruchała z Nicholasem. ilekroć miał na to ochotę. któremu kiedyś z taką ochotą i nadzieją oddała wszystko. a potem z niej szydził? I brał znowu. Kopciuszek. nie poda swojego nazwiska. . zamierzał przedstawić się po prostu jako "Nick". dostrzegła coś. mniej niż zero.zagruchała. jak jej zawsze mówili: zero. że spotka się z przyj aciółmi Raven.. Gdy jednak tylko próbowała się odwrócić. To było po prostu niemożliwe. przeznaczoną wyłącznie dla niej. co miała do zaoferowania. Potrząsnąwszy rękąNicka. którymi można się będzie rozkoszować: szok Nicholasa. nie zasługujące na życzliwość ani miłość. wyciągnął silną dłoń do Blanea i powiedział: .powiedziała spokojnie Raven. . wynagrodzi jej z nawiązką niezwykłe rozczarowanie. by jadła kolację 86 z mężczyzną. że jest taka. -Będą jeszcze dwie inne pary. który zamroził Raven. który zmroził jej członki.Pozwoliłam sobie posadzić was przy naszym stoliku .. jak wybiega niczym Kopciuszek z wybiciem północy. A kiedy przesunęła wzrok na Blanea. tylko po to. Chyba nie masz nic przeciwko temu. Absolwenci Meadow Academy czytywali "Fortune" i "The Wall Street Journal". znowu i znowu. Oczyma duszy widziała już. Kiedy przypuszczał. że zdecydowałaś się przyjść.. Widziała pogardę w uśmiechniętych oczach bogaczki. Raven nie powinna była mieć Blane a i z całą pewnością nie powinna mieć tego eleganckiego mężczyzny. wyraźnie zasługującego na kogoś o wiele od niej lepszego. W ich obecności czuła. a raz dopełniona.Raven! Jesteśmy zachwyceni. Ten milczący krzyk był jedynym dowodem. podtrzymała na duchu Victorię. tym razem przez silne. podczas której arystokratyczny Nicholas z pogardą odrzuca tandetną Raven Winter. zaciśniętych 85 pomimo pozorów idealnie uprzejmego uśmiechu. Pozostaną anegdotki. znowu została uwięziona. Jak mogłaby jeść kolację z kobietą. Musiała zagruchać.Z wyraźnym żalem odwróciła wzrok od Nicka i rzuciła Raven kpiące wyzwanie. że mieli rację? Raven zamierzała uciec. to porzuci ją natychmiast.. że jej serce wciąż bije.Witaj. Nicholasie . jeszcze bardziej zatrważającego: pożądanie.zagruchała Victoria... . Blane przedstawił swoją żonę. które poczuła. Nick wyczuł silny dreszcz. czy te piętnaście lat nie udowodniło. Niech tylko Nicholas dowie się całej prawdy o Raven. . gdy tylko uwolni się od obezwładniających okowów lodu. że ci ludzie wcale nie są jej przyjaciółmi.wymknęło się spomiędzy doskonałych zębów. Victorio .. Victoria wyobraziła sobie publiczną scenę. a potem jego wdzięczność. szarooki nieznajomy był jeszcze wspanialszy z bliska niż widziany z drugiego końca sali. To będzie jej osobista misja na ten wieczór. Raven nie mogła jeść kolacji z Victorią i Blanem. . Ale ponieważ stało się aż nadto jasne. pięknie ubraną i wspartą na ramieniu mężczyzny. widząc bezczelną Raven Winter. skrywaną pogardę. bo czarnowłosy. Już wcześniej zdecydował. .Jestem Nicholas. Miła perspektywa nieuniknionej kompromitacji Raven połączona z faktem. kiedy Raven zostanie zdemaskowana jako dziwka i złodziejka. łagodne ramiona. "Mam" . Palące impulsy ognistego bólu zaczęły roztapiać krępujący ją lód. przysięgała sobie w duchu. A dowie się prawdy. którego nie będzie szukał żaden zakochany książę. że wciąż mogła patrzeć na Nicka. I.Cześć.odpowiedziało serce Raven. że o ile nie będzie do tego zmuszony. ale w środku skręcała się z gniewu. które publikowały artykuły na temat "Eden Enterprises" i ich potężnego dyrektora.

Niewiele jest do opowiadania. która najwyraźniej przyczyniła jej wiele cierpień.. by prowadził dla nich negocjacje w sprawie umów wartych miliony. o trosce. że kilka łyków. Nie było teraz czasu. Nick udawał kochanka. łagodne i pełne siły. . Pytanie numer jeden: jaki jest twój zawód? .Bardzo się cieszymy.Jednakże mam wrażenie. Był to niespieszny i dokładny przegląd. że dziś trochę szampana może nam pomóc. które mogą paść podczas kolacji. Nick chciał. Jedno i drugie. Iście epikurejska kolacja zaczęła się od królewskiej sałatki oraz uprzejmego. że to tylko pozory. lecz zjadliwego przesłuchiwania Raven. tak jak go o to prosiła. jesteś tu najpiękniejsza. Raven.dodał miękko . Nick uśmiechnął się. . . Zajmuję się rozrywką.przyznał się Nick. ale odsuwała tę myśl. były ściśle tajne -o ile zainteresowane strony nie zdecydowały się ich ujawnić .. Źródłem ciepła i cudownego poczucia bezpieczeństwa był Nick. Warunki umów. -Negocjujesz umowy i spisujesz kontrakty dla aktorów. weźmiemy sobie po kieliszku szampana i wmieszamy się na jakiś czas między gości. . . które upiła z kryształowego kieliszka. "Przyjaciele" chcieli wiedzieć wszystko o jej pracy. Raven wiedziała. Podając jej jeden z nich.nie odstępował jej nawet na krok.Tak.. powiedział łagodnie: Prawdę mówiąc. Był przy niej . Ale . odkryła to.Nick oderwał od niej wzrok i rozejrzał się po sali. Victorio. a co dopiero wrażenie ciepła i unoszenia się w powietrzu. żeby przetrwać. to zbyt mało. że będziemy z wami siedzieć przy kolacji. wpatrzone w nią oczy były ciepłe. -Tak.A na jakim miejscu uplasowałabyś się wśród doradców prawnych świata rozrywki Los Angeles? Bądź szczera. a potem przesunął płonące stalowe spojrzenie na Victorię i odpowiedział zamiast Raven: . że jesteś najlepsza. mówiły o głębokim przywiązaniu. by powiedziała mu wszystko. ale chciał to usłyszeć z ust Raven. . A więc uzgodniliśmy wcześniej. Nie czuję się wystarczająco przygotowany na pytania. i często. Ale teraz.Ja nie piję . o miłości. .powiedziała Raven. I za mój plan. powiedział: ..Jestem doradcą prawnym..Więc po prostu odpowiedz na moje pytania. Potrzebny mi jest krótki wykład na temat Raven Willow Winter. prawda? -Tak. że jesteś bardzo piękna. . kiedy doszli do srebrnej fontanny.powtórzyła Raven z cichą nadzieją. A to znaczy. . reżyserów. To nie był wpływ szampana. jego delikatnie opiekuńcze pieszczoty mówiły o czymś o wiele bardziej intymnym niż pożądanie. że nie ma żadnego racjonalnego powodu.to nie jest powód racjonalny. scenarzystów? Nick znał już odpowiedź. ale zbliżali się już do nich ludzie.Najwybitniejsi klienci? Największe umowy? . 87 . musiała to robić. że jesteśmy w Los Angeles i ci wszyscy ludzie przyszli do ciebie. za co mu płaciła.. Raven wiedziała. co ją boli. Należało się uśmiechnąć. Kiedy jej dotykał.które otoczyły jej szczupłą talię. by zadać więcej pytań. by wywołać jakikolwiek efekt. Szare. z której tryskały bursztynowe kaskady znakomitego szampana.ale same umowy i jej rola jako negocjatora były publiczną tajemnicą. ponieważ były tak ważne.W porządku.silna. który wygląda następująco: udawajmy. a nie Don Perignon.Więc? .Za ciebie. A słyszeli. zjawy z przeszłości. pojawiały się w . sięgając po dwa napełnione już kryształowe kieliszki.Na samym szczycie. stuknąć się kieliszkami i wznieść toast. ponieważ potrzebują kogoś. Omawiano je regularnie w prasie handlowej. . Więc. potężna osobowość . byś czuła się choć trochę zastraszona przez kogokolwiek w tej sali. które negocjowała. -Więc jesteś zadziwiająco piękna i osiągnęłaś zadziwiający sukces. a kiedy go dokończył i jego oceniające szare oczy znowu spoczęły na niej.Ja też nie piję dużo .

. uśmiechając się czule do Raven. kiedy naciskano ją. Nie wymaga wysiłku i działa jak aerobik. Z radością zagubiłby się na zawsze w tych pozorach. prawda? Byłaś kiedyś mężatką? Raven miała udawać. . . ale praca w ogrodzie to cudowna gimnastyka. . ponieważ żaden mężczyzna nigdy nie patrzył na nią z taką czułością. a jego palce czule dotykały śnieżnobiałej dłoni. . "Entertainment Tonight" i "USA Today". że zesztywniała. Delikatnie ujął jej drżącą dłoń. I Nick jeszcze raz odpowiedział na pytanie skierowane do Raven. Potem. o których słyszeliście. Nie ona panowała nad sytuacją. .przerażająca pamiątka ich pierwszego spotkania. tym bardziej mi się wydaje.oznajmiła Victoria z wymuszoną wesołością.Nic dziwnego. i już po chwili wiadomo było dlaczego.Raven uprawia jogging . Sandra miała miękki.A więc . Dało jej to szansę zadania następnego zjadliwego pytania kobiecie.No cóż . a której często wytykano nieślubne pochodzenie.Mylisz się. że znajdują się w Los Angeles i ci wszyscy ludzie przyszli do niej z powodu jej kwalifikacji. rozczarowana tą odpowiedzią i zirytowana intymnością między nimi. Ogłuszający efekt pytania Victorii o jej nieślubne dzieci zmalał pod wpływem słów Nicka i jego kochających szarych oczu. ale narastający przeciwko Victorii gniew stanowił mocną więź z rzeczywistością .Na razie. Ta odpowiedź zdawała się sprawiać Victorii przyjemność. by podała nazwiska znakomitości. ale ta fikcja nie skutkowała. . -Victoria powiedziała to tak. jak gdyby dosięgnął ją ogłuszający cios. ale i tak wyczuł.Raven nie ma żadnych dzieci.Poza tym. Raven . lecz Victoria .Nie. Ilu z was słyszało o przyrządzie gimnastycznym edenie? . Więc prawdopodobnie nie masz wiele czasu na osobiste życie. jak gdyby z powodu klimatu Chicago była w gorszej formie od Raven. Victorio .tłumaczył.Tak . Gdy Nick ujrzał z olśniewającą jasnością czarodziejskie marzenia jej serca.spokojnie odparł Nick. . A jednak. które reprezentowała. z którą przed tym wieczorem nigdy się nie spotkały. im więcej czytam o joggingu. Ale. 88 . by udawał". o którym byśmy słyszeli.podsumowała Victoria z ledwo maskowanym zadowoleniem -nikt z ludzi. . Raven. . Naprawdę. . Jogging może powodować przemęczenie. "On po prostu udaje -napominała siebie Raven. żona jednego z "kochanków" Raven.Płacę mu."People". . Victorio . która nigdy nie była zamężna.mruknęła Victoria. że nic nie jest w stanie jej powstrzymać. o dziwo. Raven? Masz dzieci? Nick nie dotykał w tej chwili Raven. Powoduje przemęczenie organizmu. . ale atłasowa skóra była jeszcze trochę 89 chropowata . że nie jest on zdrowy.i wydawało się. jaką sprowokowała.A co z dziećmi.poparła ją Sandra. Skaleczenia znikły. że jesteś w takiej dobrej formie. to robi wielkie wrażenie. nigdy nie wyszłam za mąż. dodał: .Dla mnie jest tu na to przez pół roku albo za gorąco.i prowadzoną mową. przez jedną cudowną chwilę odważyła się uwierzyć w to wspaniałe marzenie.odpowiedział. też pozwolił sobie uwierzyć w iluzję ich miłości. Raven wahała się. albo za zimno.A poza tym pracuje w ogrodzie.Naprawdę? Nick przez chwilę wpatrywał się stalowoszarymi oczami w oczy Victorii. . zanim potwierdził. Raven reprezentuje prawie wszystkich ludzi. typowo południowy akcent. .Nie. .Tak.No cóż.

Nie będziesz miała nic przeciwko temu. ale Nick to tylko doskonały aktor.powiedziała sobie. Raven? . że niezależnie od tego.. . angażuj ą wszystkie grupy mięśni. ale nadal dotykał dłoni Raven. że słyszało o edenie. ale są tam również dodatkowe urządzenia do ćwiczenia mięśni. że cały czas wiedziała.Nie mam dzisiaj ochoty nikomu odstępować Raven.Ale myślałam sobie. Zamierzała pozwolić im. I planowała dać im wszystkim jasno do zrozumienia. To udawanie było takie cudowne. Raven nie chciała. Było to życzenie. .entuzjazmowała się Sandra. zawsze wolałabym podlewać róże. a teraz jego sztuka .rzuciła jej wyzwanie Victoria. wzruszyło ramionami na znak przeczenia. czy Nick dowie się o mnie prawdy . Czy wciąż jest zagubiona w odległych marzeniach? A może jej inteligentne. . w tym Raven.spytał cicho. lecz roztańczone. Prawdopodobnie wiesz już o tym. Sądzę. Dokładnie odtwarza ruchy osoby pracującej w ogrodzie.Wzrok Nicka skierowany był na Sandrę. włączyli do swego koła. ani przenikliwe. "To nie ma znaczenia. które jeśli są prawidłowo wykonywane. 90 11 Mogę z tobą zatańczyć. że zatańczy z Blanem.wtrąciła szybko Raven. . Jak gdyby unosiła się wysoko nad nimi. Musiał teraz zobaczyć jej twarz. czy Victoria zatańczy z Nickiem. Dawniej tak rozpaczliwie pragnęła.Pięć na osiem osób przy stole przyznało. kim on jest? Nick spojrzał na nią i zobaczył jej oczy.. którą wykonuj ą. by poznał wszystkie jej wstydliwe sekrety. że jesteś architektem terenów zielonych. nie słabości.Jesteśmy tak zapracowani. że mu na mnie zależy". To pragnienie wypływało z siły. . czy nie.Masz jakąś opinię na temat podnoszenia ciężarów? . jeśli ktoś postawił sobie takie zadanie. by zatańczyła z Blanem. które nie były ani zamyślone.spytała Victoria. by Blane Calhoun jej dotykał. To było ostrzeżenie i Raven nagle uświadomiła sobie. . że teraz czuje do nich jedynie pogardę. a nawet trochę rozgrzewa. kiedy wszystkie musiałyśmy się dzielić z tobą naszymi chłopakami".Nie .Jest po prostu wspaniały .On tylko udaje. które Nick odczytał z zadziwiającą jasnością. Myśląc o tym wieczorze.Oczywiście. . Jednak w tej chwili Raven nie chciała już z nimi tańczyć. postara się. Raven? Poza tym ty i Blane powinniście chociaż raz zatańczyć ze względu na dawne czasy. jedynie dzięki pracy.uśmiechnęła się Raven. Celem ćwiczeń jest ujędrnienie i hartowanie ciała bez rozbudowy muskulatury.Zechcesz odstąpić Nicholasa na jeden taniec? Przecież był czas.Myślę. Czuł. że nie chcę stracić ani jednej minuty.A ty. To dla nas taki luksus.. jak się odpręża w odpowiedzi na jego dotyk. że rzadko mamy okazję tańczyć ze sobą.Najwidoczniej wymyślił go ogrodnik. Mówiłeś. kiedy wszystkie musiałyśmy się dzielić. prawda? . Teraz to już nie miało znaczenia. Victorio . wiedząc doskonale. Raven planowała. . błękitne oczy stały się nagle przenikliwe co dowodziłoby. . że zawodowi ogrodnicy mają wspaniałe sylwetki. Nie chciała nigdy więcej czuć ich rąk na swym ciele. by jeszcze raz jej dotknęli. ale nie jestem znawcą męskich sylwetek. iskrzące się jakimiś niewypowiedzianymi myślami. prawda? Raven zorientowała się natychmiast. . . -I co? . Nick udzielił wymijającej odpowiedzi. że Victoria chce. Nicholasie. . . jak tylko orkiestra zaczęła grać. wiedząc. a dwoje innych.powiedział. że znowu jej zapragną. by ją zaakceptowali. Nicholasie? . że gdybym miała wybierać pomiędzy podnoszeniem ciężarów i podlewaniem róż. że wie. podczas gdy przedtem nigdy nie dorastała im do pięt. że zatańczy z nimi wszystkimi.Tak . co zamierzała powiedzieć Victoria: "Przecież był czas.. co miało dla niej stanowić rodzaj kary.Tak. że więcej daje niż tradycyjne podnoszenie ciężarów. .Jednak słyszałeś o tym urządzeniu do ćwiczeń? .

ale. .. siedzący przy stole Blane przysunął się bliżej do Raven. . Łatwy? Nick był przekonany. z niemal każdym mężczyzną w rym pokoju. . Było jasne. ale zmusił się do zachowania spokoju. Dzięki Bogu.Jest jeszcze coś.To może zrobimy coś innego? Takie spotkanie po latach.powiedziała spokojnie . uprawiała seks.wyszeptał miękko. 92 Podczas gdy Nick i Victoria tańczyli. zagubione szafirowe oczy i palący ból.Jej pragnienie bogactw może być równie nienasycone. A ciebie? Przypuszczam..Musisz być bardzo pewny siebie w sprawach seksu. . a nawet nie rozmawiali . czym była piętnaście lat temu. prawda. Nick ..bogaci i to był najłatwiejszy sposób zdobycia ich pieniędzy. Raven . Raven Winter i Blane Calhoun nigdy ze sobą nie tańczyli. Victorio? Sądzisz. aby Victoria opowiedziała wszystko Nickowi. Nie potrzebuje moich pieniędzy. natychmiast. Wtedy skończy się fantazjowanie.Zatańcz ze mną. że Śnieżce wcale nie przychodziło to z łatwością. -Nie. by zmusić któregoś z nich do małżeństwa. prawda? Raven zadrżała.zatańcz z Victorią..Nie niepokoją cię tlące się uczucia? "Niepokoją mnie czarne orchidee . nimfomanką. Victorio. -Tak.. odpowiedział lekko: . Aon postanowił. a chłopcy . że istnieje taka możliwość. kim dla niej był.Nigdy ze sobą nie tańczyliśmy..aktorska miała zostać poddana ostatecznej próbie.Przepraszam. Po chwili powiedziała z powagą: . ale jeśli chcesz poddać próbie moją seksualną pewność siebie. Znaczenie jego słów było boleśnie jasne. . reagując na jego słowa.nie licząc kilku słów stanowiących wstęp do seksu.Próbowała zajść w ciążę. Raven. o tym.Ponad piętnaście lat temu. Gdzie? Za . Victoria była najwyraźniej zdecydowana odsłonić przed nim największe wady Raven i jej najhaniebniejsze występki. nigdy do tego nie doszło. że wysłucha tego i beznamiętnie zbije jedno oskarżenie po drugim. . starając się i mnie nastawić przeciwko niej".. I niepokoi mnie także. Nicholasie.a nie żar uczuć.Victoria powiedziałaby więcej. Jakiś instynkt samodestrukcji sprawiał. 91 . nigdy nie chodzili na randki. . . .. . lodowate. Blane chciał jąmieć. uwodzicielsko.Sądzę.Po co mi o tym mówisz. że Raven pragnęła. że Nicholas słyszał już dosyć o seksualnych wybrykach Raven. że próbujesz przyczynić jej jeszcze więcej cierpienia..Raven była dziwką.Tak? Dlaczego tak mówisz? . jak jej pragnienie seksu. Złośliwość Victorii rozwścieczyła Nicka. Nick odpowiedział leniwym uśmiechem bez najmniejszego zakłócenia rytmu powolnego tańca. .Raven jest bardzo bogata. A gdyby nawet było inaczej. Nicholasie. że Blane. Spała ze wszystkimi.. że może go naprawdę obchodzić.. ale jego szare oczy stały się ostre. .Raven. .W najmniej szym stopniu nie martwią mnie tlące się uczucia.No. . . to musisz znaleźć coś poważniejszego niż seks pomiędzy nastolatkami wiele lat temu.Śnieżnobiałe. zachłanne pożądanie. że mnie też chce złapać? . co powinieneś wiedzieć o Raven. Victorio. Nick..Bo Raven spała. Na prowokacyjną uwagę Victorii. widziała w jego oczach przerażająco znajome. . który nie daje jej wytchnienia . śliczne. na okropne wspomnienia o tym. zlodowaciałe palce.pomyślał Nick. Była biedna. na jego ton. nadal uśmiechając się.

że twój amant miałby coś przeciwko temu? .skarcił ją. że ów spektakl jeszcze się nie rozpoczął. by tańczyli jak kochankowie. gdzie nie mogły ich wypatrzyć oczy ciekawskich. by ze mną został i nadal udawał.czułości. A teraz jesteś jeszcze piękniejsza. że działo się tak dlatego. Ale tylko jemu było dobrze. a w jego głosie pojawiła się odrobina czułości. doszła do wniosku.Zatańczmy. a ich pożądanie było brutalne. Blane nigdy nawet nie udawał czułości. Nie. najwyraźniej i on czegoś się nauczył. Raven pozna natychmiast. Może po prostu minie stół i wyjdzie z sali. a potem nagle zapłonęły palącymi płomieniami bólu. jakie znała. zwłaszcza po tym. choć wiedziała.pomyślała Raven. jeszcze bardziej pociągająca.. Choć nikt ich tam nie mógł dostrzec. częstując go wszystkimi brudnymi szczegółami. "Wie wszystko . zwłaszcza na samym początku. co najbardziej wymownie świadczyło o tym.. czulszy niż jakikolwiek mężczyzna. Byli pewnymi siebie kochankami i kiedy mieli ochotę na zbliżenie. że Victoria powie Nickowi całą prawdę o niej. Wyglądali jak kochankowie.Żadne pieniądze nie skłonią go teraz. Gdy jednak Nick dotarł do stolika. żarzące się węgle nagle drgnęły. Twarz Nicka była poważna niczym kamienna rzeźba. . Dowiedzieli się gdzieś lub przeczytali. Nick wciąż poruszał 93 się z wdziękiem i zmysłowością. Miałby coś przeciwko temu.Myślisz. że jest to kłamstwo. rozpaczliwe i zachłanne. odpowiedziała z powagą na pytanie Blanea. Raven. że coś do mnie czuje. Zaprowadził ją do odległego. osamotniona i opuszczona niż przedtem. obserwując ich taniec. gdyby zniknęła z Blanem. ciemnego kąta sali. -Nie. chciał. Raven . były chwile. gdy tak chętnie oddała swoje dziewictwo Blaneowi. Odwróciła wzrok od Blanea i odnalazła Victorię i Nicka. Raven w końcu zrozumiała. która witała go z takim przepraszającym lękiem." W pewnym stopniu odczułaby ulgę. że zrobiono z niego głupca. Raven uświadomiła sobie teraz. wiele chwil. . . w jego apartamencie lub jej apartamencie? . Ma na to zbyt wiele dumy. Prawdopodobnie zabiłby cię gołymi rękami. przystanął i uśmiechnął się do kobiety. . . a nie kilkunastoletnimi chłopcami. pragnęli jej dla swej przyjemności. . chronił Raven. jak Victoria skończy raczyć go opisami jej młodzieńczych wyczynów. Ale w gruncie rzeczy byli tacy jak Blane.. A Raven czuła się potem jeszcze bardziej pusta. szukając tylko własnej satysfakcji. W ciągu dwudziestu lat od czasu. był taki czuły.Nie bądź taka zdziwiona. łatwiej byłoby jej znieść to niż jego gniew. zwłaszcza na początku. ale Nick . że zawsze cię pragnąłem. że byli dorosłymi mężczyznami.naciskał Blane.ponaglał Blane. był z nich wszystkich najuczciwszy.Chodź. . Raven.No. Jednak. Nicka nie obeszłoby. gdy jego twarde mięśnie napną się ze wstrętu. Nie zniósłby tego.Wiesz. Po chwili. kołysząc się łagodnie w takt romantycznej melodii. Dlatego też jej dojrzali kochankowie uwodzili ją pozorami czułości. Zawsze było nam tak dobrze razem. kiedy rozpocznie się opowiadanie: zmysłowy wdzięk opuści ciało Nicka. pamiętasz? Dobrze? Coś poruszyło się głęboko w niej. że Victoria jeszcze nie podzieliła się z nim druzgoczącą prawdą. że kobiety podobno potrzebują najbardziej czułości. że pożądając jej. Nie miała wątpliwości. zaspokajali ją zawsze tam. a potem ujął oburącz jej talię. sypiąc iskry. kiedy jej kochankom zdarzały się przejawy autentycznej -jak się wydawało . Położył jej smukłe ramiona na swej szyi.Tak.którąś z aksamitnych draperii? A może na górze. Nick jak dotąd bardzo poważnie traktował swoją pracę. Ich ciała nie stykały się.. gdy szedł za Victorią z parkietu do stolika.

Więc może pójdziemy na górę. I.powiedział w końcu.Byliśmy nastolatkami.Dlaczego tu jesteśmy. Raven . to idealne imię dla kruczowłosej piękności.Drażnili mnie.Chyba dlatego.wyznała.Nie ma usprawiedliwienia dla okrucieństwa. że jestem ptakiem śmierci. zniszczone ubrania. że już wiem.Co masz na myśli? . jeśli chcesz. . Szybko jednak.Dlaczego ktokolwiek miałby cię nienawidzić? Jego łagodność sprawiła. 94 . . . Miałam używane. że moja matka i ja mieszkałyśmy na terenie jej posiadłości i że wszyscy mnie nienawidzili. ..powiedział Nick... . Gorąca wściekłość przeszyła Nicka.. Raven była sztywna. uniósł go .Co złego jest w twoim imieniu? . Raven? Dlaczego wszyscy mieliby cię nienawidzić? .Dziękuję . aż wreszcie z wyraźnym lękiem spełniła jego rozkaz.Dlaczego. że muszę być bardzo pewny siebie pod względem seksualnym. szafirowe oczy rozbłysły łagodną nadziej ą.. . . Mieli wtedy po kilkanaście lat. Instynktownie zapragnął zniszczyć ich wszystkich. zbyt szybko. . smukłej jak wierzbowa gałązka. . spałam..Po chwili dodał bardzo miękko: . zaniepokojona .Ja też chcę z tobą tańczyć. Czekał bardzo cierpliwie. . tak samo Willow. żeby przebywać w sali pełnej mężczyzn. z wieloma mężczyznami z tej sali. uprawiałam seks . Prawdę mówiąc. Ale zapanował nad sobą. że byłam bardzo biedna. płaczącym drzewem.Myślałam. -A teraz? . i bólu..Samotna? Opuszczona? Tak jak teraz? . . którzy kiedyś byli twoimi kochankami. Nick.Raven. który jednak już po chwili zbladł. znajdziemy w radiu jakąś stację soft-rockową i potańczymy . .Tak.. Raven spuściła głowę zawstydzona.Dlaczego tak obchodzi cię.Znów zakipiała w nim złość: . gdy skończył tańczyć z Victorią.Możemy wyjść.Powiedziała ci..wyszeptała.Chcesz wiedzieć. . . .Nigdy nie byli moimi kochankami .i czekała. jak bardzo zraniły ją te bezlitosne kpiny. gdy zorientował się. Dodawał jej otuchy swymi dłońmi i szarymi oczami. Raven? . .czuł lodowate napięcie milczącej kobiety w jego ramionach.Raven to piękne imię. co robiłam. a oni nosili markowe stroje. .powiedziała cicho.Miałem ciekawą rozmowę z Victorią .Nie jestem dumna z tego. oczywiście.A więc mi powiedz.. jeszcze to moje imię. . przypomniała sobie kamienną powagę na jego twarzy. i to zaraz. . mężnym uśmiechem. Przez jedną cudowną chwilę Raven Willow Winter zapomniała o swym wstydzie.Jestem pewna. . spójrz na mnie. 95 Jej zaskoczone. prawda? . a ja biedna. co mi powiedziała? . . Oni byli bogaci. że zadrżała. ale Nick palcem podparł jej podbródek. co ci ludzie myślą o tobie? Nie potrzebujesz ich aprobaty. . że potrzebuję. a ja byłam.Co jeszcze powiedziała ci Victoria? . zniknął.Powiedziała. .To oni powinni się wstydzić.. iż byłam taka inna.Chcę z tobą tańczyć..uśmiechnęła się uroczym.i czekał.Nie .

rozchylone w radosnym zaproszeniu. Kobiety. nie było. czego chcesz. czego on pragnie. Pożądanie. że są kochankami. które z niej szydziły.po raz pierwszy płonący w niej ogień nie sprawiał bólu. ponaglana śmiałymi podszeptami pożądania. Zastanawiała się. otulające ją tak łagodnie jak jego ramiona. że zarekomenduje jego usługi -jako ogrodnikakochanka . która uwodziła po to. ale w ich pieszczotach nie było nic chłodnego ani nieustępliwego.wyszeptała. że ich usidli. Raven pragnęła się kochać. Nie zamierzał powtórnie się żenić ani angażować emocjonalnie. że tak przed wszystkimi udawałeś. A im szybciej narastało pragnienie.Kiedy pozdrowienie zmieniło się w pytanie. jak przy niewinnym. może nawet nierealne. całą bez wyjątku.wciąż ją lubi? Płaci mu za to.Chcę ciebie.Ciebie . które do niej czuł. .powtórzył spokojnie. Ten szept zdawał się nieść echem poprzez czas. który jest taki czuły. . Ich ciała kołysały się lekko. o dziewczętach. czy może jej zaufać. schylił się. udawane. Nick był jak stal. Pragnął wierzyć w to. musiał kontynuować tę maskaradę.spytał miękko. . ucieczki od lodowatej samotności i palącego bólu.Nie musisz tego robić. Nick pragnął mieć Raven dzisiaj. a Raven -jak lód. Raven uniosła ku niemu zapraszająco twarz. Ale w gruncie rzeczy nie wiedział.Powiedz mi. a jednak -jak się wydaje . tak okrutnie zdradzone kiedyś przez kobietę. Nigdy dotąd tak naprawdę tego nie chciała. Zamiast tego był przymus.. Naprawdę doceniam to.. Intensywne lśnienie jego oczu zdradziło wyraźnie. a nie za bogatego niczym Krezus człowieka. Gdy ich pocałunek pogłębił się i słyszała ciche westchnienia pożądania -jego i swoje . by usidlać. bo ze względu na swe ukochane córki. zna jej wstydliwe tajemnice. że Raven interesuje go bardziej niż jakakolwiek kobieta. by udawał. Nick powstrzymał dalsze słowa. Płaci mu. wiedziały o tym. przed ślubem z Deandrą i po rozwodzie. akceptowały to i .sobie na osobności? 12 Tańczyli w swoim fiołkoworóżowym i kremowym salonie wyłożonym pluszowym dywanem. a kiedy rozkoszna zachęta tego gestu stała się dla Nicka jasna jak słońce. ale to zmysłowe spojrzenie przekazywało też inny. wymowny sygnał: że wybór należy do niej. Może ma nadzieję na sowity napiwek? A może spodziewa się. Nick. Jego pocałunek był czysty i delikatny jak gorące pozdrowienie. jutro. . . Wolał nie przyznawać się. że jest nią zainteresowany. o chłopcach. by powitać jej usta. Raven? . Jednak ciągle słyszał ostrzeżenia Victorii: to Raven ich wykorzystywała. czułym pocałunku. lecz wywoływał ciepło. pulsujące ciepło.swoim bogatym przyjaciółkom? 96 Raven odsunęła się. Jego serce w to wierzyło. co opowiadała mu o swej przeszłości. przez wszystkie dni i noce swego życia. wstąpienia w jakiś urojony krąg miłości. iż niczego nie udaje. córkom. Nick. rozpaczliwe pragnienie akceptacji. W końcu. pragnął jej i był w niej zakochany. ale Raven uważała go wciąż za dobrego ogrodnika. odpowiedziały nań miękkie wargi Raven. z tym większym naleganiem . by ją lubił.Czego chcesz. kładąc łagodnie palec na jej ustach. daleko poza granice tej nocy. Było to niebezpieczne pragnienie. mając nadzieję. Nick potrzebował Raven. czy Nick po prostu nie gra doskonale swej roli. Nick kochał się z wieloma kobietami. rzecz jasna. Raven . którzy ją wykorzystywali. to ona z wyrachowaniem uwodziła bogatych młodych mężczyzn. Nick oddał swą miłość. nigdy też nie miała faktycznie wyboru. ale nie mógł też z całkowitą szczerością oświadczyć. którym był w rzeczywistości.choć wciąż delikatnie -badały jego usta. A i teraz czy nie potrzebuje czegoś rozpaczliwie od tego uwodzicielskiego nieznajomego. z którymi się umawiał.

Też mnie pragniesz? . była czymś zupełnie nowym. Tylko jedna pieszczota naraz. . . z dala od łóżka. -Nick. Rozpaczliwie potrzebował Raven. a w końcu -zapomnieć. aby zapalić porcelanową lampę. które nie wymknęły się z lśniącej korony.ostrzegł ją łagodnie .Co robisz? . pragnienia i lęki. jego usta i serce 98 wysyłały przeprosiny i obietnicę: "Przepraszam. namiętności. poranione przez upadek na jezdnię. Ale chciał. .Jeśli to zrobisz .Rozbieram cię.. ze wszystkich podróży? 97 Grunt się nie śpieszyć. że sprawiłem ci ból.. Że to odkrywca w dziedzinie zmysłów. . i zobaczył w nich lęk.. Zaciągnął ciężkie zasłony i uśmiechnął się czule i uspokajająco. których znały. Kochanki Nicka rozpowiadały. bardzo powoli..Potrzebuję cię. do jej sypialni. Uświadomił sobie. Nick rozbierał ją. szczupłe palce i pociemniałe zmysłowo szare oczy skoncentrowały się intensywnie na delikatnym i powolnym zdejmowaniu szafirowych klejnotów. Ślady pozostawione przez jego czułe wargi będą niewidzialne. A kiedy była już naga. by zacząć jego rozbierać. Raven. że nigdy dotąd nie udawała się w taką podróż.Pragnę cię. którą miał właśnie rozpocząć. zapewniający towarzystwo i rozkosz.. jakby to był ich własny księżyc. Lampa stała na toaletce. Kopciuszku . których nie całował dotąd żaden mężczyzna: dłonie i kolana.. ukrytą teraz za kurtyną czarnego jak noc jedwabiu.. a pomimo to wyciągnęła ręce. i najniebezpieczniejszą. całował najpierw te miejsca. że był najlepszy ze wszystkich. by ten pierwszy raz wydawał się jej początkiem wieczności. jak on to robił: jako przelotny romans. Będę się bardzo starał. -Nie. za którymi mógłby podążać. Gdy czule pieścił gojące się skaleczenia. łagodne światło. które zdobiły jej uszy. i miłości. .powiedział miękko. Jednak podróż z Raven. kiedy sięgał. zaczynając od spinek. by nigdy więcej cię nie zranić". że zdarzy się coś.traktowały ich związek tak. . że marzenie potrwa tylko kilka chwil. którą należy się delektować bardzo powoli. Potem jego długie. znający mapę rozkoszy na pamięć. dawała złociste.. epikurejską ucztę. który udawał się w tę zapierającą dech podróż z niezachwianą pewnością siebie i niewiarygodnym opanowaniem. co wszystko zniszczy. Nick. aż pozostała tylko czarnobiała jedwabistość samej Raven. Nie pozostawi żadnych drogowskazów na jej śnieżnobiałej skórze... kiedy tańczyli i całowali się.nie będziemy mieli całej nocy. Odczytywał teraz jej myśli. . że przesunął wzrok z migotliwych błękitnych kolczyków na migotliwe błękitne oczy.Ani białych myszy. wyprawą w dzikie i niezbadane terytoria pożądania. I jak powinien odbyć tę najważniejszą. Nick zabrał ją do sypialni. Naleganie w jej głosie sprawiło. Raven słyszała te uspokajające słowa. i mamy przed sobą całą noc. widząc jej niepokój. że to niemożliwe. zdejmując czarny jedwab i biały atłas. Zaczął rozbierać ją powoli. Nick pocałunkiem pożegnał na chwilę śnieżnobiałą szyję. gdyby się zagubił.. najbardziej utalentowany i doświadczony. Jego usta będą tkliwie celebrować kochającym pocałunkiem każde odkrycie. Sądzi. .Pośpiesz się.Nie ma tu dyni. Z tej raz rozpoczętej podróży nie ma powrotu. Tylko ty i ja. . ale każda z nich będzie obietnicą wieczności. które przytrzymywały te pasma włosów.

. Ale dla niej miało to znaczenie. zobaczył w jej rozjarzonych błękitnych oczach pełne odwagi słowa. choć były . Chciała. Kiedy skończyła go rozbierać. uważają. że jestem złodziejką. i pewnie..i powitało go spojrzenie błękitnych oczu. . stopieni w kulę rozkoszy. gdy moja matka i ja mieszkałyśmy w ich posiadłości.Ponaglony jej słowami Nick oderwał wzrok od pokaleczonej dłoni . Ale gdy uniosła głowę. położył ją ostrożnie na chłodnych.uzupełnił Nick. by spojrzeć w jej oczy... że Raven nawet teraz jest lojalna wobec matki. "Owszem -pomyślał Nick. ..Co się stało. Nicka też bolało serce. ale była jej matką. Ujął dłońmi jej twarz. wywołane pożądaniem.Uśmiech Raven zbladł. nie lękiem. a jego łagodność mówiła Raven. Gdy jednak zaczęła mówić.. -Tak? .szepnął miękko przy jej ustach. bardzo powoli. Chciałam. wierzyła.cudowne ponaglenie. poczuła ból w sercu .Jest jeszcze coś. by przyjęto na prawo osobę karaną. wszystkie jej przyjaciółki. Podobnie jak coś głęboko ukrytego zmusza jego śliczne dziewczynki. w końcu spłaciłam ten dług.. Byłaś młoda. by znał prawdę.Ale oskarżenie nie zostało wniesione i. Pragnął jej. o czym Victoria prawdopodobnie ci nie mówiła. że wyznając prawdę. Raven? .Teraz to wiem . Wzięłaś na siebie winę za to..I klejnoty . Kochać cię. Pomyślał. . . o wiele potężniejszą od poprzednich. by na przekór wszystkiemu kochały swoją matkę. potrzebował jej znowu. byli jednością. że nie znikną.. Gdyby wniesiono oskarżenie.Mówiła mi. Drżała. które lśniły pewnością siebie. . I możesz je sobie zatrzymać". która przyczyniła jej tyle cierpienia. zobaczył w nich tylko niepokój. powiedział: .. konsekwencje dla ciebie byłyby katastrofalne. co ona zrobiła. Wysłałam jej w sumie dwadzieścia pięć tysięcy dolarów. jak taka doskonałość. a on czule odgarniał czarne włosy. .Przyznałaś się. że nie miało to dla niego znaczenia. . gdy odszukały guziki jego koszuli. Mało prawdopodobne. patrząc w jej zdziwione oczy. już. I gdy go przyjmowała.. piękniejsze niż najdoskonalsze z szafirów. Raven wierzyła teraz w marzenia.Skradłaś moje serce. że kradłam pieniądze w domu jej rodziców. spojeni wciąż przez ogień namiętności..Nie jestem złodziejką. .nawet po tylu latach uważała. miękkich prześcieradłach.. Nick ostrożnie wplótł palce w czarne włosy Raven. Wiedział wszystko i już jej wybaczył. I pani Wainwright nigdy nie mówiła nic o klejnotach. . Nick. . I gdy Raven skończyła swoją historię. Raven. Te słowa obmyły ją falą ciepła.A więc mnie rozbierz. powiedział z wielką delikatnością: 99 -Chroniłaś ją. w tej chwili. abyś to wiedział. tak jak obiecywałam. ponaglając ją. Byli spleceni. jeśli tylko zdołam. Były to te same radosne słowa. Uśmiechnęła się krzywo. by spojrzała na niego. a jej błyszczące niczym drogie kamienie oczy stały się bardzo poważne. ale jej palce były spokojne i pewne. zdesperowana i biedna. ale wciąż było w niej ponaglenie . co z pewnością znacznie przekracza wartość rzeczy skradzionych. Potem.I zamierzam cię kochać. bo chciał zobaczyć. . choć ona nigdy nie dbała o nią. które splątały się. gdy słuchał słów Raven..W gruncie rzeczy matka Victorii bardzo na tym skorzystała. Słyszał w jej głosie żal. taki spokój odzwierciedlają się na jej ślicznej twarzy.Ona. zdradza Sheilę. nigdy nią nie byłam. gdy się kochali. poczucie winy z powodu wyjawienia prawdy o kobiecie. dygotała w środku od gorąca. sercem jej i jego.. które wyśpiewywało jego serce: "Kocham cię! Kocham cię!" Nigdy dotąd nie zaznał takiego spokoju. Raven. .. gdzie zacierały się różnice pomiędzy ciałem jej i jego..

Gdy Nick i Raven dokonywali tego dramatycznego odkrycia. a słysząc jego ciche westchnienia. 101 .wyszeptała Raven. a nie "kochać się z tobą". . oczekiwania. . . Victoria i Blane zarezerwowali dla nas miejsce przy stole. czuła radosny bezwstyd. powiedział: -Zaczął się lunch. jak między pozorami a wiarą. Ten sygnał znaczył.Mam apetyt tylko na ciebie. Odłożywszy słuchawkę.Dzień dobry.Jesteś głodny? . tym razem zostało nim zaskoczone i sparaliżowane. Ale ona i Michael nie zostaliby uwięzieni przez zamieć. Miasto.Poczekaj chwilkę. że jest to różnica taka. że Raven i ja darujemy sobie lunch.Tak mi przykro . Nick spojrzał na Raven i powtórzył namiętnie: . Nick odsłonił słuchawkę. Michael z pewnością byłby wściekły.Więc nie zobaczymy się już? .Chyba nie. głos z radia powiedział im.Czy coś się stało.Mam apetyt tylko na ciebie. W końcu obudziło ich coś o wiele mniej czarownego: przeraźliwy dzwonek telefonu. Victorio. i dopiero wtedy. zamknięto przynajmniej do rana.tak niezwykłe. na które zabrakło mu czasu poprzednim razem. gdy znudzi się jej doskonałym ciałem. na pewno będą duże opóźnienia. zawsze przygotowane na zimowy śnieg.Nie. które Nick nastawił na budzenie. by odsunąć ciężkie zasłony. między wyobraźnią a rzeczywistością. Międzynarodowe lotnisko OHare. Mówi Victoria. porzuci ją. niechętnie wyszedł z łóżka. aby podnieść słuchawkę. . gdy usłyszał w głosie Victorii nutkę nadziei. Zanim zaczną przygotowywać się do wyjazdu. Przekaż wszystkim pozostałym nasze przeprosiny. narzucił jeden z hotelowych płaszczy kąpielowych i podszedł do okna. I Raven po raz pierwszy w życiu nie bała się takiej intymności. instynktownie spodziewając się wybuchu gniewu Nicka. gdy się uspokoiła.. Gdy Nick poruszył się. jedynie niepokalanie biała plątanina wirujących płatków śniegu. Nicholasie? Poczuł przypływ gniewu. jeśli maj ą zdążyć na lot o czwartej do Los Angeles. . spowodowane koniecznością zakwaterowania wszystkich pasażerów.. a szampan leje się strumieniami. . Victorio. . wszystko jest w absolutnym porządku. Raven czuła. by wziąć prysznic i ubrać się. gdyby to jemu się przydarzyło. pełne pożądania. 100 .że naprawdę ma coś do zaofiarowania. a jeśli nawet zostanie wtedy otwarte. przypominając jej.Nick zakrył dłonią słuchawkę i spojrzał na śliczną twarz Raven. mogą jeszcze spędzić chwilę na wspólnym podziwianiu wspaniałości jeziora i nieba. Nick pocałował ją. zauważył godzinę na znajdującym się koło łóżka zegarze. znów zaniepokojoną. jak bardzo jej pragnie. że jest wpół do drugiej. Następnym razem obudziło ich radio. Wiosenna zamieć śnieżna pojawiła się dosłownie jak grom z jasnego nieba. że zrani Raven. Nick uśmiechnął się.Myślę. czas. Witał pocałunkami te części jej ciała. po raz pierwszy uwierzyła -i nie było to udawane . które nawet podczas snu ciągle od nowa rozpoczynały cudowny taniec miłości. Ale za oknem nie było jeziora ani nieba. Zapanował nad sobą i odpowiedział wesoło: .Powiedziawszy to. Piętnaście po jedenastej. Nick i Raven byli bezpieczni w samym środku krainy baśni. "Kochać cię" powiedział. Oddała się Nickowi jak nigdy przedtem. co to znaczy. Jedzenie jest wspaniałe. ale raz po raz budziły się ich splecione ciała. zanim udowodnił jej. ale każde z nich miało ważne zobowiązania w drugiej części kontynentu. co ich wiązało. Nicholasie. Dryfowali od rozkoszy do błogich snów. . Zarezerwowaliśmy dla was miejsce przy naszym stole.

na wszelki wypadek zadzwoniła do informacji telefonicznej w Kodiaku. Po raz pierwszy w życiu prawdziwe szczęście. Należy do Lauren Sinclair. Staram się przypomnieć sobie numer telefonu w Kodiaku na Alasce. Raven zadzwoniła jeszcze do swego biura. by tańczyła z Blanem i ze wszystkimi byłymi kochankami. ale ona nawet tam czułaby wewnętrzne ciepło. Raven . nie jest to konieczne. W miarę upływu lat coraz częściej odnoszę wrażenie. podeszła do okna i przyglądała się zadymce śnieżnej. Muszę tylko zatelefonować. . Też czuł się szczęśliwy. poczuł nienawiść do Deandry oraz gorącą.. .. że byłabym zaskoczona. Potem. żebyś mogła spokojnie myśleć. że się przechwala.Nie. Na dworze musiało być okropnie zimno. podczas gdy on czarowałby ich żony.Tak. Co więc powiesz na taką kolejność: telefon. prysznic i śniadanie w pokoju? Pragnął pokonać jej smutek. . Jednak. zadbałby o swoje seksualne zaspokojenie. Samantha. podziwiając rozgrywający się spektakl. .Hej.. Intensywnie nad czymś myślała. by omówić film. by nie zmieniał szczęśliwego zakończenia jej książki. że ty też. słuchać będzie w jego głosie. .Wylecieliby wczesnym rankiem.Pomyślała. że słuchawkę podniesie jego ojciec albo matka. Ona i ja musimy przekonać Jasona. biorąc ją szybko i brutalnie. Michael nalegałby. I kiedy w końcu przekonałaby go. Nick pomyślał. że Deandra odwołała spotkanie. że Raven znów sprawia wrażenie smutnej i zagubionej. oczekując.Tak... Miałyśmy się obie spotkać jutro na lunchu z Jasonem Coleem.To nie koniec świata. . . który zamierza on nakręcić na podstawie Darów miłości.. że to szczególnie Sinclair na tym zależało. zanim rozpętała się zadymka. A tymczasem autorka bez wątpienia była już w drodze do Los Angeles. Wspaniałe ciepło i szczęście. zastanawiał się. Przypuszczam. Raven potrząsnęła delikatnie splątanymi w nocy czarnymi lokami. że pora iść do łóżka ze względu na wczesną porę odlotu. Nick też wpatrywał się w okno.powiedział miękko. pośpieszyć jej na ratunek . a ona byłaby uszczęśliwiona. że zapomniałam założyć nową rolkę. i zostawiła sekretarce wiadomość.Przypominasz sobie jutrzejszy harmonogram? . gdyby nie zastrzegła numeru. 102 13 Raven była zupełnie pewna. więc powinnam zapamiętać numer. Ale telefon odebrała jego dwunastoletnia córka. w spisie abonentów nie było ani Lauren Sinclair ani Marilyn Pierce. Jednak ona tak zazdrośnie broni swej prywatności. . Gdy sobie to uświadomił.Kiedyś miałam.Tak. że przypomiała sobie właściwy numer telefonu.próbował zgadnąć. A czy będę mógł potem przyjść do ciebie pod prysznic? .Dzwoniłam do niej dwukrotnie. opiekuńczą . Michael.. a przynajmniej. które czuł. proszę. .Przestanę zadawać ci pytania. czy szczęście. że film się kończy. . Uśmiechnęła się uroczo. ale znam jej prawdziwe nazwisko. . wdzięczna. jak przypuszczała. ale po chwili wyraz jej twarzy znowu się zmienił. gdzie się zatrzyma. . W gruncie rzeczy jest to nawet bardzo romantyczne. Pójdę do drugiej sypialni i skorzystam z tamtego telefonu. że najprawdopodobniej nie będzie jej jutro w pracy i należy odwołać wszystkie wyznaczone na ten dzień spotkania. Victoria i Blane zostaliby przyjaciółmi. ale chciałam tam przyjść. Pomyślałby jeszcze. Jednak tym razem nie był to smutek. Gdy wybierał numer do swej posiadłości w Bel Air. Znaczyło.Zajrzyj do książki telefonicznej? A może Lauren Sinclair to pseudonim? . że zgodził się towarzyszyć jej podczas tego ważnego zjazdu.i udało mu się. ale nie wiem.Sinclair może już być w drodze do Los Angeles.Masz pamięć fotograficzną? .Musisz być na tym spotkaniu? -Nie. zawieszonego ponad Aleją Gwiazd. ale nie powiedziała tego na głos. ale kiedy nikt nie podnosił słuchawki..

Śnieg? Nick uśmiechnął się. czy wystarczyłaby im miłość ojca. ale jedynie starsza z nich. o jakim marzył: radosny śmiech w słuchawce.Cześć . gdy świat Samanthy jeszcze raz zachwiał się w posadach z winy matki. słysząc entuzjazm. Teraz.Tatuś! Przystępując od razu do sedna sprawy. że nie potrzebują wizyt u matki. Melody uważała Deandrę niemal za przelotnego gościa w świecie wypełnionym ogromną miłością ojca. . że będą jej jeszcze bardziej potrzebować . ale ostatnio miał wrażenie. Jak tylko dowiedziały się. . bo rodzice byli przy nim od pierwszej chwili. 103 Nick nie mógł się doczekać dnia. kiedy dziewczynki po prostu uznają. wydawało się. -Nie! Oczywiście wygrywa babcia. że wrażliwe serduszko jego starszej córki zaczęło w końcu rozumieć. że jest bardzo zaziębiona.A gdzie Mel? .Jej głos brzmiał. Obie jego dziewczynki zostały zdradzone przez matkę.U Jessiki. .Bo nagle bez żadnego ostrzeżenia nad Chicago rozpętała się burza śnieżna.Tak. kochając jego małe dziewuszki tak gorąco. jak bardzo matka jej nie chciała. zachowała wspomnienia tej zdrady. Chciał być tam z nią teraz. nie czuła takiej potrzeby. która nie zasługiwała na obronę. aby skłonić jego wrażliwą córkę do mówienia. gdyby Deandra postawiła na swoim. z dziadkami.Powiedziała. a może i w nocy. .Wygrywasz? Jego pytanie wywołało efekt. Zakazać im kontaktów z Deandrą znaczyło. Nowy przypływ nienawiści zalał Nicka. Chcesz wiedzieć dlaczego? -Tak. dziadków i dużej siostry.Nie . jak on je kochał. Samantha nie czuła jeszcze gniewu w stosunku do Deandry. Babcia zawsze pokonywała wszystkich w kanaście. że byłoby to błędne posunięcie. kochanie? . która porzuciła ją przed laty i wciąż na nowo ją porzucała. musiała być w domu. . gdyż był to najlepszy sposób. kiedy Samantha ponownie została odrzucona przez Deandrę. spytał: . Nick nie był zdziwiony. która nawet nie przyszłaby na świat. kochającą ją tylko w obecności ojca. Czuły uśmiech pojawił się na twarzy Nicka. Nigdy się nie dowie. Już dawno chętnie podjąłby za nie tę decyzję. Babcia.Po chwili Samantha dodała cicho: . że Samantha czuje raczej ulgę niż rozczarowanie i ból.Co się stało? . Obie dziewczynki uwielbiały śnieg. . dziadek i ja graliśmy w kanastę. .miłość do córek. Samantha. I w przeciwieństwie do Samanthy. jak Samantha broni matki. czy zdołałby sam wychować pozbawione matki córeczki.i idealizować. . Przez kilka ostatnich lat cała rodzina spędzała . A dzisiaj. . która jej nie chciała. jaką była: samolubnąi pozbawioną uczuć. po czyjej stronie leży wina. . kiedy Deandra odwoływała czasem ich spotkania. że wrócę do domu jutro po południu. Ale wiedział. jego córki zobaczą matkę taką.Wszystko w porządku. która spędziła pierwsze trzy lata życia z matką.powtórzył Nick.Jesteś w drodze do domu. jak gdyby naprawdę tak było. chciały zetknąć się z nim osobiście.przyznał się Nick przepraszająco. którzy kochali ją bezgranicznie.powiedział czule.Oczywiście . Ale dziewięcioletnia Melody. W dniu. -Wygląda na to. Melody nie wiedziała. że istnieje takie zjawisko. To była ich rodzinna tradycja. Nikt nie chciał tego zmieniać. gdy usłyszał. gdy ich potrzebował. który tak szybko zastąpił rozczarowanie w głosie Samanthy. wszystko powinno dziać się normalnie. Z czasem. nigdy się nie dowie. tatusiu? .

święta Bożego 104 Narodzenia w hotelu "Eden" nad jeziorem Tahoe. "Kocham cię. ale teraz serce podszeptywało mu coś ogromnie niebezpiecznego: żeby przywieźć im najwspanialszy z darów.. Raven uświadomiła sobie. Dokazywali w śniegu. zbliżając się do otwartych drzwi sypialni Nicka. tatusiu. a gdy wróci z Chicago. a potem spotkają się pod prysznicem. wiedziała. . . . wypowiedziane z wielką czułością -które usłyszała Raven. powiedziała sobie: "Idź do niego.. nie pieniędzy. .zgodził się.. Nick zawsze wracał z podarkami. jeździli na sankach i popijali gorącą czekoladę z cukierkami ślazowymi." Ciepło znikło teraz bez śladu. przekształcającej się w małą kobietkę. Ze swych podróży. jestem pewien. taki. skarbie. Nie zamierzała się odwracać. obserwując. zamierzała wciąż udawać.powiedział Nick.Jak gdybym był we wnętrzu szklanej kuli. przywożone z przymusowych podróży służbowych. skarbie. Jego uwagę przyciągnie coś innego. uwiedź go. który by zamaskował jej idiotyczne łzy.. daleko. Nick nie planował wrócić z Chicago z podarunkami dla córek.. oczekują.Więc lepiej idź do niej. Nick powiedział jej dokładnie..Żałuję. tak szybko. Ale on już podszedł do niej. uściski i szczegółowy opis zamieci. będący jej kochankami. iż będzie spełniała ich rozkazy co do joty? 105 Ale to cudowne ciepło dodało jej odwagi. co chciał. Ukryje łzy. Zobaczymy się jutro wieczorem".spodoba się dziewczynkom. że cię tu nie ma . którą ktoś mocno potrząsa. oczywiste przyjemności. .Babcia ma taki błysk w oku. do małej dziewczynki.Słucham. co -jak sądził . Nick zaśmiał się.. jak długo się da. Nikt nigdy nie widział jej płaczu. Ale na razie. że mężczyźni.Cokolwiek zdołałaś usłyszeć. że źle to zrozumiałaś. Szczęśliwa. A z krótszych wyjazdów. zbyt daleko od prysznica. zastąpił je lód. marzenie. zwłaszcza tych do odległych miejsc. To były prezenty od niego. jak on uwodził cię przez całą noc. najbardziej uszczęśliwią ich jego uśmiechy.zwrócił się łagodnie do córki. Tak brzmiały słowa -wstrząsające słowa. Odchodząc od drzwi.Tatusiu? . Tak właśnie powinna była postąpić. nie mogła tego zrobić. zanim Nick przyłączy się do niej pod prysznicem. by właśnie Nick zobaczył jej cierpienie. . Łzy napływały jej do oczu. -Fajnie! . które zniknie razem ze śniegiem. kochanie . że to wszystko pozory. gdy zobaczył coś. jak na dworze pada śnieg.Bardzo fajnie . krople wody zamaskują krople łez. ani razu.Czy wiesz. zbyt szybko.. a potem. myśląc jednocześnie o kolekcji szklanych kul swych córek. jakie to sprawia wrażenie? -Jakie? . by podziwiać inne cuda. . Aspen. jakiego nigdy nie zamierzał im dać . gdy nadejdzie czas. Czy życie nie dało jej nauczki (i to wielokrotnie). by ją kochał. podziwiaj z nim cud śnieżnej burzy. przywoził prezenty tylko wtedy. .Ja też cię kocham. inne.matkę. Chciała.Raven? Znajdowała się w drugiej części pokoju. kiedy znowu ma z kimś wygrać. Na ich życie składały się dary miłości. jego silne palce uniosły jej podbródek i delikatnie dotknęły łez. on i tak nie poświęci wiele czasu na przyglądanie się jej twarzy. podejmowanych w celu kontrolowania budowy jego hoteli w Tahoe. Zobaczymy się jutro wieczorem.. że tego właśnie pragnie. jak wtedy. i nie pozwoli. takich jak w ten weekend. Kocham cię.. aby zrobiła: ma zatelefonować. Co prawda. Tak. Chamonix i Gstaad. która potrzebowała matki. . by ją dotykał.

przewyższało wszystko.Słyszałam. Dwie córki. Mam dwie córki.. Zakochał się w niej.Z córką? . żeby się uspokoić. . uciśnionej żonie.Mniej więcej rok po urodzeniu Samanthy postanowiliśmy postarać się o drugie dziecko.. Deandra w mojej obecności zachowywała się jak kochająca matka. po upływie dziewięciu lat. że może być jedną i drugą. Raven. co mówiła Victoria: żądza pieniędzy jest u Raven nienasycona. byliśmy zachwyceni. Sądziłem. "Raven by je pokochała" . poproś ją o to". gdyż tak bardzo zmartwiło ją to. Taki dystans był konieczny. . całkowicie ignorowała Samanthę. Ale uczucia.wyszeptała Raven. . Ta kobieta. wygląd. wiedziała doskonale.. wpatrując się w oczy. . ukochane istoty.. ani nigdy. . Gdyby dotykał Raven. Raven. . Chce być twoją przyjaciółką.. wiele jeszcze zostało do opowiedzenia. Jednak jakiś głos wewnętrzny ostrzegł go. które napełniły się łzami. W szarych jak dym oczach Nicka . Kiedy mnie nie było w pobliżu. Nie byłem mężem-tyranem. że ona także zaczyna go kochać. Ani teraz.odparł z powagą. wyczułaby jego wściekłość. podczas gdy sam nadal stał. że miesiąc po miesiącu mijał bez poczęcia dziecka. pełną pogardy złość w oczach kochanków sfrustrowanych jej chłodem. To nie była pochopna decyzja. Nick poprosił ją gestem. . Nie należy zapominać. co dotąd widziała. wywołanym myślą o tym. że krzywda. że również ona pragnie mieć więcej dzieci.Zraniła moje córki. Całą duszą Nick pragnął powiedzieć Raven wszystko o sobie i dziewczynkach. i wierzył. Moja była żona jest jak najbardziej żywa. jaką krzywdę mogła zrobić Deandra jego córkom. cichy szept.Nie . ponieważ miał jej właśnie opowiedzieć za pomocą starannie dobranych słów mocno ocenzurowaną historię Deandry. iż Raven bardzo troszczyła się też o inne sprawy: bogactwo. ale Nick zdawał się jej nie słyszeć. tak strasznie skrzywdzona przez matkę. Jednak to. możliwość wejścia do hermetycznego kręgu ludzi uprzywilejowanych. . a druga dziewięć. z którą rozmawiałem.Tak. a może nawet żoną. Jednak na razie musiał kontynuować tę maskaradę.spytała Raven. Znaliśmy się od przeszło dwóch lat i rozmawialiśmy często o naszym wspólnym marzeniu. . Nick zaczerpnął tchu. ale żadnej przyjaciółki ani żony. To nie była cała historia. by mieć dzieci. który narzuca swoją wolę potulnej. ale nawet ta głęboka troska bladła w porównaniu z niepokojem. Powiedz jej.Bardzo ci współczuję . by usiadła na kanapie. poprosić. Ale było na to o wiele za wcześnie.mówiło serce Nicka. którą kochał. Kiedy po szesnastu miesiącach urodziła się Samantha. Nick odsunął od siebie te myśli. mógłby niebacznie wyznać całą prawdę. że mógł zostać zraniony przez byłą żonę. Raven widywała wcześniej wściekłość. "Nie jesteś jej obojętnym.Rozmawiałem z córką. skończyła dwanaście lat. wspominając młode. co obserwowała teraz. Zamiast otoczyć Raven ramionami.Czy ona umarła? . . że mogła istnieć jakaś kobieta.Deandra i ja pobraliśmy się pół roku po ukończeniu collegeu.Nick zaśmiał się krótko i gorzko. które tak łatwo było zranić. szeptało serce Nicka z niebezpieczną radością. . ale jak przekonałem się później.Och! 106 To jedno słowo. ale powiedziało Nickowi wszystko.kręgu miłości . . albo żoną.Nie. której doznała. które w nim szalały nie uspokoiły się i nigdy nie uspokoją. gdy była biedna i odrzucona przez wszystkich.Bardzo cię zraniła. jak łatwo zranić młode dziewczęta. I gdyby jej dotykał. Raven martwiła się o niego. to pewne.na zawsze. była po prostu wspaniałą aktorką. .powiedział miękko Nick. by włączyła się do ich kręgu .Kto? Deandra? . I razem żałowaliśmy. i nie mam żony . sprawiła.Nie mam żadnej przyjaciółki. Samantha. jak rozmawiasz ze swą przyjaciółką.

topiła się. który Deandra miała wyznaczony na następny dzień. W gruncie rzeczy jej pragnienie. potwierdzając zabieg przerwania ciąży. w jakiś niewidzialny. ogniste piekło. kiedy Samantha miała prawie trzy lata. Prawnie przestało istnieć w dniu narodzin Melody. . gdy opowiadał Raven o tamtym dawno minionym dniu. kiedy udawała niepocieszoną. zawsze tak starannie maskowane. było tak silne. udając. ale nie chciała dzielić się nią z nikim. Nie było jej w jego głosie. choć przez te wszystkie miesiące. przypadkowo wróciłem wcześniej do domu. . Nick? . Deandra miała spędzić z nimi dzisiejszy dzień. Zamierzała przerwać ciążę i jednocześnie przejść operację podwiązania jajowodów.Deandra chciała jedynie moich pieniędzy".. -Nick? Oczy miał wbite w dal. nienawistny obraz. co stanie na jej drodze. nie czuła wcale lęku. która zawsze tak bardzo bała się męskiej wściekłości. że nie mogliśmy spłodzić dziecka.. stawała się srebrną rzeką. unicestwieniem wszystkiego.Przekonałem ją. Kiedy jednak usłyszał troskę w jej głosie. że systematycznie go okłamywała. ale to drobiazg w porównaniu z tym. Pragnęła rozpaczliwie jego miłości.Więc ona w dalszym ciągu mieszka w Los Angeles? . grożącą zniszczeniem. . Dzwoniono z gabinetu lekarskiego. Mieszkamy razem..107 szalał płomień. Jak dobrze znała cierpienie z powodu zdrady. gdybym nie wrócił wcześniej do domu tamtego popołudnia. co ocalił. że Deandra kochała go nie dla jego bogactw.Kto zajmuje się dziewczynkami w ten weekend? .poprawił się w duchu. wracając do rzeczywistości.Melody.Oczywiście małżeństwo było skończone. nawet z ich dziećmi.Deandra pragnęła tylko ciebie. chciała tego. .. wywołana nagłą zmianą zdania.Pewnego popołudnia.Ale wróciłeś . Potem spojrzała na niego i zapytała: . dlaczego Deandra zdradziła Nicka? Jak mogła nie chcieć jego dziecka? To nie była zdrada pod wpływem impulsu. co mogło się zdarzyć. które można kupić za jego pieniądze. Towarzyszyło jej stale przez całe życie. z której stworzony był Nick... Zastanawiała się. . ale odwołała spotkanie w ostatniej chwili. miała założoną spiralkę. Telefon zadzwonił. trochę złagodniał. Ale Raven. gdy stanąłem w drzwiach."Zapłaciłem jej" .Moi rodzice. o dziwo. .Raven? Potrząsnęła lekko głową. myśląc jednocześnie o swym nie narodzonym bracie lub siostrze. Zapis w kontrakcie rozwodowym był bardzo hojny.przypomniała mu spokojnie Raven. Dlaczego? Dla Raven odpowiedź była prosta: bo Deandra bardzo kochała Nicka. Uśmiech Nicka zbladł i emocje zawładnęły jego głosem.Co się potem stało. "Nie . by zostać jego żoną. Wesoło maszeruje przez życie w rytm własnego bębenka. nie dla przedmiotów. . Deandra zdecydowała się poślubić Nicka. Zaszła w ciążę. Ta łagodność była przeznaczona dla Raven. nie po raz pierwszy. że dzieli z nim marzenie o dzieciach.. Stal. .To idealne imię dla niej. . by urodziła dziecko. -Kiedy pomyślę. ale w głosie Raven usłyszał coś cudownego: wierzyła. lecz przemyślane oszustwo. . za bardzo. Serce Raven płakało ze smutku. .pomyślał Nick. co w ten sposób kupił. Taka była gorzka prawda.. 108 Nick uśmiechnął się z miłością.

jak zechce. To wspaniała dziewczynka. ile chciał.Tak. W końcu Nick spytał ją: .Nadal ją kochasz? . co by zrobiła.W porządku. że jego rodzice zgodziliby się chętnie. Nie kochała samej siebie i dlatego nie była w stanie pokochać dziecka. . i przez jakiś czas panowało milczenie. najwyraźniej mające dla niego wielkie znaczenie.Może twoi rodzice też chcieliby przyjść? Nick pomyślał. przyrządziła dla Victorii i jej rodziców wytworną kolację. by zniszczyć jej świat. Wiem. 27 marca Pan Cole? Tu Elaine z recepcji. chciał przedstawić swe córki. co najdziwniejsze. co Samantha i Melody czują do Deandry? . Teraz Nick nie mógł już zagłuszyć niebezpiecznego pragnienia swego serca.czy choćby wprawiać w .odparł . . . gdybym nie odkrył jej planu. co do niej czułem.W porządku.odpowiedział chłodno Jason.bardzo bym tego chciała. bym ją kiedykolwiek kochał. jednak Samantha może być zamknięta w sobie. iż ukryłem coś przed tobą. Chociaż została tak skrzywdzona. potrafisz to zrozumieć. gdy zrozumiałem. chociaż cię zdradziła? Raven długo zastanawiała się. a nawet trochę wroga.Czy wciąż kochasz swoją matkę. by znowu nie zawieść moich córek.ale spotkanie z dziewczynkami to dosyć na jeden wieczór. Raven skinęła z powagą głową.W Los Angeles. gdy odeszła 109 jej matka. dziadków i mnie. .Raven wahała się przez chwilę. . Dlaczego mnie o to pytasz.Wspaniale.A może wpadlibyście do mnie? Ugotuję coś. by zabijać . Najwidoczniej śnieżyca zatrzymała panią Winter w Chicago. że Raven o czymś myśli. Tamtego wieczora.Naprawdę tego chcesz? -Jak najbardziej. żebyś je poznała. Nick? Ze względu na to. tak długo. który miał już tyle dzieci. . . zostało wymazane z mej pamięci w chwili. nawet gdy wyjechała. wspaniałomyślna i kochająca w stosunku do siostry. zanim odpowiedziała na pytanie. Ostatni raz przygotowywała dla kogoś posiłek przed piętnastu laty. Zwłaszcza matka. by odwołać dzisiejszy lunch. Z Melody nie będzie żadnych problemów. i po prostu jej współczuję.Musisz jej pozwolić. Przyjdziemy.szepnęła . Kiedy nadejdzie odpowiednia pora. Poślubiła bogacza. kim jest kobieta. Zdaję sobie sprawę. ale innym nie pozwala przekraczać tego kręgu miłości. . .05 Angeles. zrezygnuje z niej.Och . z którą pojechał do Chicago i której.Co powiesz na kolację w tym tygodniu? . to jej najbardziej zależy na zachowaniu więzi z matką. Raven rozumiała jego stan ducha i starała się coś pomóc w sprawie córek. w Palm Beach. Ale kochałam bardzo długo. Zadzwoniła sekretarka Raven Winter. . Wcale nie był zadowolony z tej wiadomości. .Rozumiem. zanim Patrice Wainwright pojawiła się o północy. skrywając irytację. nie pamiętam. że kiedy dowiesz się. by zachowała tę więź.. Nick. . . . w Nowym Jorku.Czy wciąż ją kocham? Nie. Kalifornia Poniedziałek. . dla której urządził ogród różany.. i przebaczyć. przygryzając dolną wargę.Prawdę mówiąc. Zwłaszcza Sam. jak bardzo była niepoczytalna. co to zdrada i zaufanie. Nick. . Dziękuję .Mam tylko nadzieję. która w innym razie pękałaby z ciekawości.Nick zauważył..O co chodzi? .Chcę. Część trzecia 14 2. Wszystko.Dziękuję . ale nie było powodu.

by zawieźć go do pawilonu Dorothy Chandler. Aktorki in spe. jej rozsądek oraz zdolności organizacyjne 113 stanowiły doskonałe uzupełnienie jego umiejętności. inne wyjątkowo ważne. reżyser o wyjątkowej i sugestywnej wyobraźni różnił się od innych utalentowanych osobistości tym. Z powodu planowanego lunchu z Lauren Sinclair i Raven Winter dał Grecie wolny dzień. sygnalizująca ruch. utalentowane i doświadczone. . niezbędną do przetrwania w mieście blichtru: pewność siebie.posłańca. Niezaprzeczalnie twórczy geniusz. Żaden szelest. a koszty były niższe od zaplanowanych. Teraz. dzięki któremu nigdy nie tracił rachuby czasu. Wszystko będzie zakończone. Zwykle Jason żądał kilku pracowników. z reguły kończył swe wielomiliardowe arcydzieła przed czasem. która pojawiła się w drzwiach Jasona w samo południe. zdołał ukryć zaskoczenie tylko dzięki swemu wybitnemu talentowi aktorskiemu. Była dokładnie dwunasta. że chociaż dzień przyznawania Oscarów jest w Hollywood nieoficjalnym światem.zakłopotanie .Żeby przepisała kilka listów między dwunastą a trzecią. by zademonstrować pełną skalę swoich uczuć.Jedna osoba? .powiedział. dopóki o czwartej czterdzieści pięć nie przyjedzie limuzyna. . że nagle ma wolne popołudnie. Po chwili wahania Jason wybrał znajomy czterocyfrowy numer i połączył się z kierowniczką administracji Gold Star. Sprawność i wydajność Margot.spytała z nadzieją w głosie Margot.Dzięki. a przynajmniej jej pozór. . które pracowały w hollywoodzkich studiach. Było w niej coś tak eterycznego. Mógłby je dyktować. Jasonie. natychmiast pomyślał o następnych czterech dniach. by jego uwagę przyciągnęła jakaś zmiana cienia lub światła. nie miała nawet cienia . i to natychmiast . że wydawało się niemożliwością. .W tym czasie będę zajęty. jaskrawe stroje. Jason nie znosił marnowania czasu. gdy pojawiła się w jego drzwiach. były piękne. dlaczego uniósł głowę. Prawdę mówiąc. . gdy dowiedział się. Po lunchu zamierzał wrócić do domu. zanim we czwartek o godzinie trzeciej odrzutowiec Gold Star wystartuje z lotniska. kto by je przepisał. Sekretarki i recepcjonistki. Margot będzie na swoim miejscu. I oby ci się poszczęściło dziś wieczorem. by zająć się pracą w swym apartamencie na dachu Santa Monica Palisades. nawet najcichsze westchnienie nie oznajmiło jej przybycia. Przedtem miał wiele spraw do załatwienia. Kobieta. Dzisiaj? . a na wydarzenia w biurze reagowały w ten sposób. Ale Jason nie wprowadzał rozróżnienia. by zostać aktorkami. i najwyższy czas. W czwartek leci do Hongkongu.potwierdził Jason. Po prostu coś go do tego zmusiło. Niektóre były błahe. to nie świadomość.Wiem. Jednak Jason był zirytowany.A nie przed dwunastą? . nie. Jason nie miał pojęcia. ale z powodu nieobecności Grety trzeba znaleźć kogoś. Każde zadanie. No więc jak? .Jedna .Nie ma za co. na plan filmu Nefrytowy paląc. że nigdy nie tracił kontaktu z rzeczywistością. Ale spróbuj kogoś dla mnie znaleźć. . a ich makijaż był zawsze nienaganny. nawet najnudniejsze przyjmowały z ogromnym entuzjazmem.Przyślę kogoś punktualnie w południe. a kiedy to zrobił.Och. pracujące jako sekretarki w Hollywood. Jason wiedział też. ale choć miał swój wewnętrzny zegar. by pojawiła się obiecana sekretarka. Nosiły eleganckie.Musisz mi pomóc . Jasonie. Był skupiony. . skłoniła Jasona do oderwania się od korespondencji. nigdy tego nie robił. że jest już południe. które powinny zostać wysłane. często marzyły dawniej. zorganizowany. W ciągu tych kilku godzin przygotuje wiele listów. I każda z nich miała cechę. nie przedstawiając się.

by mieć szansę spędzenia popołudnia na pracy dla Jasona Colea. podczas gdy on nagrywałby następne. Czy naprawdę jest aż tak przerażający? Czy można go oskarżyć o okrucieństwo w stosunku do tych. mirażem. nosiła sukienkę równie maskującą jak złoty woal . Przyszła tu punktualnie.. choć wydawała się zabytkiem z innej epoki tak samo jak jej właścicielka. trochę drżących palców z obgryzionymi paznokciami. człowieka. była dzieckiem-kwiatem. jego głos był równie miły i pokrzepiający jak uśmiech. wcale nie jest zachwycona. gdy był od niej oddzielony tylko 115 błyszczącym biurkiem. . Tkwił w nich kołonotatnik. którzy nie stanęli na wysokości zadania? Owszem. sięgającą do ziemi. które nosiła. typowego dla większości sekretarek. która przed nim stanęła. Jednak nie należała do grona niespełnionych aktorek. Zjawa. Najłatwiejszy sposób polegał na zademonstrowaniu jej. okazując wielką odwagę. by mogła zacząć je przepisywać. W odpowiedzi na milczący. Miała być jego sekretarką tego popołudnia. że te niesamowite błękitnozielone oczy również drżą. Może sama była cieniem.pewności siebie. Kiedy pod jego natarczywym spojrzeniem kobieta ukryła jeszcze bardziej twarz. że znajdzie jakiś błąd w jej pracy. gdy Jason poczuł silny przypływ irytacji. wyrwana z sielskiej ciszy. Tymczasem stała tu. gdzie było jej miejsce. który rozwieje się równie tajemniczo. Zobaczył też jej oczy. by kiedyś stracił cierpliwość. strojów skrojonych tak. musiał to zrobić. Jason dostrzegł intrygujące fragmenty delikatnych rysów. z całą łąką haftowanych polnych kwiatów. I .uświadomił sobie z kolejnym przypływem gniewu . drżąc ze strachu. ściskany palcami. Teraz. Twarz miała niemal całkiem ukrytą pod wspaniałym woalem złotych 114 włosów. wystarczyło. dokładnie o czasie. Jason uznał. Ich kolor stanowił zadziwiające połączenie błękitu i zieleni. że delikatny kwiatuszek stojący przed nim tak wyraźnie się go boi. Wstał i powitał ją. Jason nie miał najmniejszej wątpliwości. widział wyraźnie czubki jej bladych. Tak wyjątkowo delikatne kwiaty czas już dawno zmiótł z powierzchni ziemi. przeniesiona poprzez dziesięciolecia do tego zwariowanego świata. jakby chciała zniknąć. Jason przesunął wzrok na jej ubranie. jak obiecała Margot.. by spojrzał na jej ręce. ani razu. Każda z nich gotowa była popełnić morderstwo. większość byłaby po prostu zachwycona okazją spędzenia z nim kilku godzin. a niezwykły blask podkreślony był jeszcze optycznymi szkłami. stojąca w jego drzwiach. Takie jak ona powinny siedzieć na łące. był wymagający. . Czy istniał lepszy sposób. trącać struny gitary i śpiewać ballady o miłości. że zjawa. a jeśli Jason potrzebował jeszcze jakiegoś dowodu jej tożsamości. że się tu znalazła. do niego. bardzo wymagający. który był tu władcą. Mógłby dać jej po prostu taśmę z nagranym tekstem listów. ale jej oczy ukryte były za okularami w drucianej oprawce. gotowa do pracy.wydawało się. To. A jednak zdecydowała się tu przyjść. Ale była tu. jak się pojawił? Wyglądała. Pragnął rozwiać jej obawy. by uwydatnić zgrabne nogi i zmysłowo kształtne ciało. władczy gest zdobywcy wielu nagród weszła do biura i usiadła na krześle. by zostać odkrytą? Czy był jakiś potężniejszy od niego człowiek w Hollywood? A nawet gdyby nic z tego nie wyszło. że tu stała. jak łatwo jest dla niego pracować. proszę. Ale wtedy zniknęłaby w pokoju jego sekretarki i czekałaby tam. które powinny trącać struny gitary. wydawało się okropną pomyłką. Zamiast jaskrawego upierzenia. niech pani wejdzie. Jest pani punktualna. Ale nikt nie widział.Dzień dobry. że sukienka jest naprawdę ładna. Nawet teraz.szeroką.

dodał: Może coś pani podyktuję? Jasonowi wydało się. od ściągniętych brwi.Może powinniśmy zmienić termin? Jason uświadomił sobie.Kiedy złoty welon włosów zadrżał potwierdzająco. zareagowały na jej słowa niedowierzaniem i gniewem. Proszę pisać: "Chciałbym wyjaśnić.Jason nie miał zamiaru spuścić dziewczyny z oczu.To nie jest Raven .Jason skierował to pytanie do zjawy. widząc.. Ale jeśli spełni jej życzenie. Więc kim. . bardziej muzykalny. Sądziłem.Mieliśmy się dzisiaj spotkać na lunchu. bardzo łagodnie. sygnalizujących wielki smutek z powodu spóźnienia. że się spóźniłam! Chociaż ten zdyszany głos przerwał dyktowanie. w dawno minionych czasach. jej urocza twarz zademonstrowała mistrzowi całą gamę dramatycznych możliwości. tak myślałam.Gotowa? .W porządku. dopóki ona nie zrozumie. że najwidoczniej została nabyta w tamtych czasach. że spotkanie zostało odwołane. jak się zdawało. powtórzył: . u diabła.spytał. Była elegancko ubrana i bardzo piękna. za pomocą sygnałów przestraszonych oczu i potakiwaniem złocistej główki. To była typowa torebka z lat sześćdziesiątych. upłynęła chwila.Kim pani jest? Czekając. jak gdyby intruzka mogła w jakiś sposób jej pomóc. Ale znaczy to tylko. gdy spojrzała na piękną kobietę w drzwiach? . która pasowała do zdyszanego głosu. jak miękko śpiewa balladę o miłości. ale szybko schyliła się. powiedział: . której dano nauczkę. gdy się zjawiła. zanim Jason spojrzał na intruza. 116 Zdyszana. Jason uświadomił sobie. . ściskały pióro tak mocno i wydawało mu się. która tak starannie zapisywała jego słowa? Kim jest ta blada. zafascynowany . To znaczy.Zatrzymała ją śnieżyca w Chicago. jak jest zniszczona. I Jason uświadomił sobie. Lauren Sinclair. Że skłonił ją. . złocista zjawa z lat sześćdziesiątych? I dlaczego w jej oczach pojawiła się ulga. Kiedy w końcu oderwał wzrok od bladych palców i spojrzał ponad słonecznym woalem." . z bezlitośnie poobgryzanymi paznokciami.tym. nie jestem na tyle zainteresowany tym projektem... Jej delikatne palce. które. Spojrzała na niego z lękiem. . jest ta osoba. Wtedy łagodnie. by się odezwała. zobaczył w drzwiach kobietę. piękna kobieta bez wątpienia była jego sekretarką na dzisiejsze popołudnie. . . którą powinna znać. . którą otrzymałem dziś rano z jej biura.. Był już w połowie listu.Jestem Marilyn Pierce. że otrzymała już odpowiedź na swojąprośbę. Do tej pory porozumiewała się z nim bez słów. zmuszając do wielokrotnego pisania na tablicy: nie jestem . by zgodzić się na inne rozwiązania dotyczące zakończenia. by tę odpowiedź zapisała uczennica. niż sobie wyobrażał. Nie słyszał jej głosu. Głos. że zapisuje starannie jego słowa. ale wyobrażał ją sobie na jakiejś dalekiej łące. gdy wzięła do ręki pióro i otworzyła kołonotatnik. do wspaniałego i pełnego nadziei uśmiechu pierwszej naiwnej.i zakłopotany . . więc po prostu osobiście podyktuje jej dalszy ciąg.Za pomocą lekkiego wzruszenia ramion Holly przesłała przeprosiny ciemnoniebieskim oczom.Kim pani jest? . że nie ma powodu go się obawiać.Zawahała się i spojrzała wyczekuj ąco na piękną kobietę w drzwiach. że ona tego właśnie pragnie. A ja prawdopodobnie źle zrozumiałem wiadomość. by nie zmieniał zakończenia jej książki. że choć nabyłem prawa do książki.Pan Cole? Bardzo mi przykro. którym w końcu się odezwała. by wyjąć pióro z dzianinowej torebki. która leżała obok niej na podłodze. Gdy krótkie skinęła głową wzburzyło złote fale. to czy kiedykolwiek jeszcze ją zobaczy? Bez wątpienia uważała. że dostrzegł błysk zdziwienia w jej oczach. że Raven nie przyłączy się do nas.. nie używając stenografii. co zobaczył.Możemy wziąć się do pracy? . a gdy tylko ściągnęła na siebie uważne spojrzenie jego ciemnoniebieskich oczu. a zabrzmiało ono jak rozkaz. . Był wciąż zahipnotyzowany siedzącą przed nim zjawą. że nie słyszał dotąd jej głosu. był jeszcze bardziej miękki.wyjaśnił Jason..

Ale nikt nie zastąpił mu drogi. Ale była z nim ona. który dyktowałem. by coś zjeść.Dobrze . Gdy maitre d hotel prowadził ich przez elegancką salę restauracyjną. kim pani jest. Obgryzała paznokcie. które spodziewał się po autorce bestsellerów? Jason czekał. gdyż akcja Darów miłości rozgrywała się w tamtych czasach. że pod falującą suknią kryje się kruche. nie ma nic wspólnego z Darami miłości. i teraz w tej intymnej niszy wypełnionej różami Jason zobaczył. Wtedy spojrzał na olśniewającą kobietę.Na pewno. a tę iluzję umacniał zapach licznych bukietów zdobiących salę. Aktorka in spe wspaniale zniosła rozczarowanie. gdy Los Angeles pełne było ludzi z całego świata. jakby rzadko traciła czas najedzenie. Ale łagodność jego spojrzenia zdawała się wywoływać w niej jeszcze większą niepewność niż jego gniew. które nosiła. List. i podkrążone. wypełnioną największymi gwiazdami Hollywood. Odpowiadając. więc pani pomoc nie będzie mi potrzebna. 15 Jason dokonał rezerwacji w Bel Air Hunt Club. Nie powiększały jej błękitnozielonych oczu. Pomyślał.I dodał z uśmiechem: .Obawiam się. że jest bardzo dobra. odnosiły się do zupełnie innego filmu.. jak gdyby nie spała od wielu nocy w oczekiwaniu na to . że w okulary. nieznane uczucia. Jej oczy były naprawdę świetliste. zamówiłby tylko małą porcję sałatki.Musiałem jednak przeczuwać. która miała być jego sekretarką tego popołudnia i powiedział: . kiedy musiał przepraszać. Tego dnia. spojrzał przepraszająco w jej oczy.powiedział.To wszystko jest bardzo smaczne . Zwykle nie jadam lunchu. . że pewnie z jego powodu jest zbyt zdenerwowana. Nie wiedząc. Gdyby Jason. ile nagród z siedmiu nominacji spodziewa się zdobyć. wprawione były zwykłe szkiełka.. czyjej niezwykłe oczy koloru akwamaryny nie rozbłysną nagle triumfalnie? Czy nie zapłoną pewnością siebie. mających nadzieję. Musi dopilnować. Łagodności jego głosu towarzyszyły zadziwiające. Moje spotkanie w czasie lunchu nie zostało jednak odwołane.na tyle zainteresowany tym projektem.. które jej podyktował. . bo nie odwołałem rezerwacji na lunch. Zarezerwował stolik ukryty w osobnej niszy. Jason Cole rzadko bywał w sytuacji. Zastanawiał się. spojrzała mu w oczy. co teraz zrobić. by zgodzić się na inne rozwiązania dotyczące zakończenia. by zrobiono jej zdjęcia próbne. który rzadko zawracał sobie głowę lunchem. która przywdziała zniszczony strój z lat sześćdziesiątych i kruchość dziecka-kwiatu niczym kostium. lunch w którejkolwiek z restauracji odwiedzanych przez znakomitości. przyszedł tutaj z kimś innym. Znajdowali się w zamkniętym pomieszczeniu. Jednak teraz nie grał. Jason pomyślał. ale nieskazitelnie czyste szyby stwarzały wrażenie. jak jego towarzyszka studiuje menu. Bel Air Hunt Club zapewniał spokój. Jasona witało wiele porozumiewawczych uśmiechów. Ale słowa. Kiedy został sam na sam z Lauren Sinclair. .zgodziła się z widoczną ulgą. że zdradzi im w ostatniej chwili. maskując je pięknym uśmiechem. czy mimo wszystko nie jest ona utalentowaną aktorką. i z wdziękiem zeszła ze sceny. nie zmieniały ich w żaden sposób. 117 Jeśli zauważy jego skruchę. nieustannie byłby zakłócany przez dziennikarzy. że siedzą pośrodku różanego ogrodu. że zaszło pewne nieporozumienie. powiedział łagodnie: -Nie wiedziałem. patrząc. żałośnie chude ciało.Może więc zamówimy ciepłe bułeczki i sałatkę? . ale uznał. 118 to pewne. migotliwe.. . że pani przyjdzie. wyglądająca tak. a łagodność i wrażliwość zachowywał zwykle dla kamery. Tego żądali jego bogaci i sławni członkowie i sami to prawo respektowali. Ale nie jestem głodna.

kiedy w jej pięknych oczach zobaczył wyraz udręki. W powieściach Lauren Sinclair seks był tylko opakowaniem miłości. Ostatnie siedemnaście dni udowodniło. Skończyłam trzydzieści lat w ostatnie Boże Narodzenie.Marilyn Pierce to moje oficjalne nazwisko.olśniewająca i pewna siebie . która siedziała przed nim.. że tak się nie stanie. że istotnie błędem jest zmienianie zakończenia. przekonującego występu i zmuszą go. gdy się tylko pojawiła. lecz kobietę ukrytą za maskującymi okularami. Holly lekko zmarszczyła brwi.. To nie był starannie opracowany występ. . a jej serce pędzące z nieprawdopodobną szybkością nie zawiodło jej.Urodziłaś się w Boże Narodzenie? . Jason poniekąd chciał.przerażające spotkanie.Lauren Sinclair. Gwałtowne uderzenia serca uniemożliwiały jej sen. Zastanawiała się nawet. tak niewinna jak ona. Jest tylko mężna nadzieja: radosna i niewinna. że ma trzydzieści pięć lat. wyczuwając jej obecność. . I gdy teraz spytał ją z taką delikatnością. Kiedy taksówka wiozła ją szybko do studia Gold Star. . że jest to tylko iluzja. Nie Lauren Sinclair. Nadal żyła. To ona. Nagle pojawi się Raven oraz prawdziwa . a naprawdę jestem Holly. Gdy jednak patrzył na swą towarzyszkę. rzecz jasna. Kiedy jednak podniósł wzrok.Holly? . by przez tę czarodziejską chwilę nazywano ją imieniem. Wyznając to. czy zdoła dożyć do dzisiejszego dnia.Trzydzieści.Tak .wyszeptała ledwo dosłyszalnie. mówiła sobie. który znajdował się w środku został już wybrany starannie i z radością. prawdopodobnie stanowiąca drugie oblicze śmierci. Nie. wiedział. Co sprawia jej taki ból? Co zmusza ją do chowania się za złotym woalem włosów i za okularami? . że wróciła do teraźniejszości. liryczna i oderwana od tego świata -jak ona sama. seks. . psychiki i dusz.Naprawdę nazywasz się Marilyn Pierce? Holly zastanawiała się. a jego poważne.. przeszłości i przyszłości -ale łagodna troska w jego głosie sprawiła. ozdobną wstążką. bo wypowiedział jej imię z takim czułym podziwem.A ile Bożych Narodzeń upłynęło od tego czasu? . Pogratulują aktorce. którego nikomu nie zdradziła.Holly? Odpłynęła już daleko . -Tak? .ten. jak silne jest w rzeczywistości jej kruche ciało. 119 Ale dożyła. jak długo jej serce może tak walić? Zaczęło bić tak szybko w chwili. dodawaną na końcu. by przyznał. które tak go oczarowały.. Jak gdyby z odwagą i nadzieją wierzyła. Że dotarła już do punktu uważanego za półmetek życia. gdy Raven zaproponowała spotkanie z Jasonem. zapragnęła.Holly . Chciał wiedzieć o niej wszystko.. . poprawił siew duchu. znajdowała się w czarodziejskiej krainie. jej trzepoczące się serce uniosło się pod niebo.. szukał jej przez całe życie. budzącej jednocześnie zachwyt i przerażenie.powtórzył. choć wiedziała. jakby czekał na nią. ta nieśmiała kobieta napisała słowa. Tysiące pytań kotłowało się w głowie Jasona. że przeżyje również to przerażające spotkanie. Jej twórczość była poetycka. kiedy właściwy dar . jakby nie miała w tym doświadczenia. ale nigdy nie opisywała go ze szczegółami. że miłość fizyczna jest aktem ostatecznego zjednoczenia serc i umysłów. Nie potrzebowała jedzenia ani snu. znajdując się w połowie drogi do domu.odezwał się miękko Jason.. . niebieskie oczy spojrzały tak. tyle ile miałaby Marilyn Pierce. W jej opowieściach o miłości pojawiał się. W jej romantycznych opowieściach nie ma olśniewającej wspaniałości ani pełnej blasku wiary w siebie.do obrazów śmierci.. by ta maskarada się skończyła. Dlaczego właśnie to pisała? Dlaczego była taka? Gdzie przebywała przez ten cały czas od lat sześćdziesiątych? Pragnął poznać prawdziwą Lauren Sinclair. Prawie już wierzyła. jak powinien się do niej zwracać. nie mogła nic jeść.

- O czym właśnie myślałaś? - O niczym. - A potem, ponieważ nie chciała go oszukiwać, nie mogła tego zrobić, dodała: To takie odległe wspomnienie. - Możesz mi je opowiedzieć? Holly wiedziała, że nigdy nie będzie w stanie podzielić się z kimkolwiek wspomnieniami tamtej zaśnieżonej walentynkowej nocy. Była całkowicie pewna, że gdyby zaczęła opowiadać ohydne szczegóły tamtego koszmaru, jej udręka wydostałaby się na zewnątrz w krzyku, który nigdy się nie urwie. Nie umarłaby, po prostu krzyczałaby przez całą wieczność. Holly wiedziała, że wspomnienie ukochanych twarzy, rozpaczliwego błagania i nieustępliwego 120 szaleństwa musi pozostać na zawsze w niej ukryte. Nie miała prawa dzielić się z nikim takim koszmarem. - Nie mogę - odpowiedziała w końcu. Serce bolało Jasona, gdy widział przemianę jej pięknych oczu. Były teraz szare, nieprzejrzyste i martwe. Holly musi to komuś wyznać. Cokolwiek to jest, musi wypowiedzieć te słowa na głos. Ale dlaczego miałaby to powiedzieć jemu? Człowiekowi, którego decyzja o zmianie szczęśliwego zakończenia jej książki zmusiła ją do opuszczenia azylu romantycznej twórczości i bezpiecznego kokonu minionego czasu, w którym najwidoczniej przebywała? Jason wiedział już, że powie Holly, iż filmowa wersja Darów miłości będzie dokładnie taka, jak jej wspaniała, przepełniona nadziej ą książka o miłości. Ale jeśli powie to teraz, ona odejdzie. Po prostu zniknie, odpłynie równie tajemniczo, jak się pojawiła. Jason nie chciał, by odeszła. Pragnął znowu zobaczyć jej migotliwe błękitnozielone oczy i piękny uśmiech, który pojawił się na jej wargach, gdy wyznała, że naprawdę jest bożonarodzeniowym dzieckiem, i znowu usłyszeć wzruszenie w jej głosie wywołane tym wspomnieniem. Jason pragnął tego - i o wiele więcej. Mężczyzna, którego największe namiętności związane były z jego filmami, a nie olśniewającymi i pewnymi siebie kobietami, dzielącymi z nim łoże, pragnął czegoś innego od Holly... dla Holly... z Holly. Marzył o wspaniałym darze miłości, o którym pisała. Ta świadomość wstrząsnęła nim. Jason Cole zawsze dostawał to, czego chciał. Niczego jednak nie dostał na srebrnym talerzu. Jego triumfy, zdaniem postronnych osiągane bez wysiłku, były rezultatem ciężkiej pracy, w którą wkładał mnóstwo energii i determinacji. Jednak nigdy dotąd Jason Cole nie pragnął miłości. I nigdy dotąd to, czego pragnął, nie wydawało się tak całkowicie nieosiągalne. Zastanawiał się nad tym, patrząc w zachmurzone oczy, które całkowicie się przed nim zamknęły. A jeszcze niedawno tak migotały. I napełniły się taką ufnością, gdy wyznała mu, że naprawdę nazywa się Holly. - Holly? - Jason usłyszał w swoim głosie czułą prośbę. I Holly też ją usłyszała, bo nagle jak gdyby zaczęła z wysiłkiem przebijać się przez gęstą mgłę, żeby dotrzeć do niego. - Słucham? "Czy ty też to czujesz? - pytało jego serce, gdy z głębin mglistej szarości zaczęły pojawiać się przebłyski błękitu i zieleni... przeznaczone dla niego. -Czujesz tę magię?" "Tak, tak" -zdawały się odpowiadać migotliwe barwy, zanim nagle znikły, skryły się pod spuszczonymi, bladymi powiekami. 121 Czuła tę magię, Jason wiedział o tym, ale bała się jej. Więc znalazł inny temat do rozmowy, bezpieczniejszy od tego, o którym nadal chciało mówić jego serce. - Nigdy nie byłem na Alasce.

- Jest bardzo piękna. - Opowiesz mi o niej? - Czy spojrzysz na mnie, Holly? Będziesz ze mną rozmawiać? "Tak - odpowiedziały jej oczy, gdy jeszcze raz rozwarły się dla niego. -Tak". Z początku jej słowa były pełne wahania i niepewności, ale w końcu górę wziął jej talent narracyjny. Mówiła mu o lodowcach i lasach, zielonym morzu i niebie koloru indygo, o majestatycznych niedźwiedziach i wysoko szybujących orłach. Oraz o ludziach: o bogactwie i wspaniałości rodzimej kultury mieszkańców Alaski. Holly przerywała czasem swoje opowiadanie, jak gdyby nie była pewna, czy Jason chce, by mówiła dalej. Chmury znikły z jej oczu, a w jej głosie pełno było emocji. A czasem nawet się uśmiechała. W końcu jednak jej opowiadanie o Alasce dobiegło końca. Jej opowiadanie? Nie, uświadomił sobie Jason. Nie opowiedziała mu nic o sobie. - Jak długo mieszkasz na Alasce? - Piętnaście lat. - Mam wrażenie, że zwiedziłaś ją całą. Holly skinęła głową, ale na jej czole pojawił się mars. - Dawniej wiele podróżowałam, na początku, kiedy się tam sprowadziłam. Pomyślała, że teraz rzadko opuszcza swoją chatę. Dziś nawet wyjazd do miasta wydaje się jej kolosalnym przedsięwzięciem, podejmowanym tylko z konieczności, by zrobić zakupy, wysłać rękopis, sprawdzić, czy w kinie nie grają filmu Jasona Colea. - Masz jakieś ulubione miejsce? - spytał Jason, ratując ją, ratując ich oboje, gdyż znowu zaczęła odpływać od magii teraźniejszości w szarość swoich odległych wspomnień. - Barrow - odpowiedziała z wdzięcznością i czułym uśmiechem. - Jeździłam tam kiedyś każdego lata. - Dlaczego? - Ponieważ w lecie, między majem i sierpniem, słońce nigdy nie zachodzi. Zniża się, ale gdy tylko dotknie linii horyzontu, zaczyna znowu wschodzić, jak ognista piłka wzlatująca do nieba. Gdy to mówiła, jej oczy rozbłysły na wspomnienie tego cudu. - Chciałbym to zobaczyć - powiedział Jason. 122 A jego ciemnoniebieskie oczy wysłały sygnał, zapowiedź przyszłego cudu: "Chciałbym zobaczyć to z tobą". To była najważniejsza wiadomość, jaką kiedykolwiek przekazały jego oczy, i Holly odczytała ją z zadziwiającą łatwością. Jej blade policzki pokrył lekki rumieniec, ale nie odwróciła oczu. Rozbłysły w odpowiedzi i były teraz jeszcze bardziej świetliste, jeszcze bardziej lśniące niż w chwili, gdy opisywała cud olśniewającego piruetu letniego słońca na tle nocnego nieba nad Barrow. Holly i Jason mówili o magii - o czarodziejskiej wspaniałości natury i magii techniki, dzięki której tworzono filmy. Żadne z nich nie wspominało o magii miłości, ale oboje wiedzieli, że przeżywająjąw trakcie tych kilku zaczarowanych godzin, że zanurzają się w miłości, tak jak wspaniałe letnie słońce zaczyna opadać tylko po to, by znowu wrócić na niebo, i szybuje radośnie, nie pozwalając, by zbladła jego złota jasność. Ta magia powinna była trwać wiecznie, oboje tego chcieli, ale Jason nagle powrócił do rzeczywistości, spojrzał na zegarek. Była godzina czwarta. Limuzyna, która ma zawieźć go - ubranego w smoking - do pawilonu Dorothy Chandler, pojawi się pod jego domem za niecałą godzinę. - Muszę iść - wyjaśnił przepraszająco. - Ceremonia rozdania nagród zacznie się punktualnie o szóstej i muszę tam być przynajmniej dwadzieścia minut wcześniej. - Ceremonia rozdania nagród? Jasne było, że Holly naprawdę nie ma pojęcia, o czym mówił. Jasonowi udało się ukryć

zdumienie. Ale był zaskoczony... i zaniepokojony. Być może dla Kodiaku Oscary nie były wielkim wydarzeniem, ale mówiła mu, że jest w Los Angeles od soboty. Czy w ciągu tych dwóch dni nie włączyła telewizora, nie czytała gazet, nie rzuciła nawet okiem na nagłówki? Zagubiona gdzieś w latach sześćdziesiątych? Albo żyła w świecie ostatniej romantycznej opowieści, którą pisała? A może pogrążyła się w szarej udręce, którą tak bardzo pragnął przegnać raz na zawsze? - Dzisiaj jest rozdanie Oscarów - odpowiedział w końcu łagodnie. Potem, jeszcze łagodniej dodał: - Kiedy potwierdziłem swoją obecność, powiedziałem organizatorom uroczystości, że będę sam. Gdybym jednak pojawił się z kimś... z tobą... znaleźliby dla nas miejsca. Czy chciałabyś pójść tam ze mną, Holly? - Och, nie - wyszeptała. Potem, niemal z pośpiechem poprawiła się: Chciałam powiedzieć, że bardzo bym chciała... - Urwała, musiała to zrobić, bo następne słowa brzmiałyby "być z tobą". Holly wiedziała o tym, ponieważ 123 nieśmiałe bohaterki, które tworzyła, stawały się ogromnie odważne, kiedy bohaterowie mężczyźni silni i łagodni jak Jason -wpatrywali siew nie tak, jak on teraz na nią patrzył. Jej bohaterki wymówiłyby te śmiałe słowa, a jej bohaterowie powtórzyliby je, ale... - Ale nie. Dziękuję. Jason nie nalegał. Chciał być z nią, rzecz jasna, ale sam na sam, w ich magicznym świecie. A gdyby znalazła się z nim dzisiaj na najwspanialszej uroczystości Hollywood, ich prywatność zakłóciłyby legiony fotoreporterów którzy tłoczyliby się, aby mieć lepszy widok na tajemniczą kobietę Jason Colea. - Musimy jeszcze porozmawiać o twojej książce - powiedział Jason, kiedy dojechali do hotelu Bel Air. - Może więc jutro zjemy razem śniadanie? - Z Raven? Jason poczuł nagły zawód. Gdy wspomniał o jej książce, na twarzy Ho ly pojawił się cień niepokoju, i teraz stało się jasne, że chciała, by przy ich spotkaniu była Raven. Raven, która stanie po jej stronie. A przecież to on był po jej stronie. - Sądzę, że możemy to przedyskutować we dwoje, Holly, ale jeśli chcesz by była przy tym Raven, sprawdzę, czy już wróciła i czy może do nas dołączyć. - Nie, wszystko w porządku. - To dobrze. - Potem, ponieważ nie chciał, by ze zdenerwowania nie spała przez kolejną noc, powiedział: - Chcę z tobą porozmawiać o twojej książce, Holly, ale obiecuję, że nie zmienię żadnego słowa, żadnej sylaby jeśli się na to nie zgodzisz. A więc... Wpadnę po ciebie o dziewiątej. Pójdziemy do Malibu. Jest tam restauracja z widokiem na morze, która ci się spodoba, jak sądzę. 16 Holly nie oglądała telewizji od ponad siedemnastu lat, od tamtej śnieżnej nocy, kiedy radosny głosik fikcyjnej Corky zagłuszał odgłosy prav dziwego życia: przerażające szepty jej matki i Dereka. Gdyby nie oglądała wtedy telewizji, gdyby bawiła się z bliźniętami, mogłaby usłyszeć te szepty zawołać o pomoc, ocalić życie ukochanej rodzinie. 124 Samotny i intymny świat, w którym Holly żyła od tamtej walentynkowej nocy, był światem ciszy. W jej chacie w Kodiaku nie było telewizora, radia ani odtwarzacza stereo. Żadne dźwięki nie zagłuszały nawet najcichszych szeptów - szeptów, które wciąż starała się usłyszeć, choć tak dawno temu umilkły na zawsze. Przez bardzo długi czas Holly patrzyła na telewizor w swym luksusowym pokoju w hotelu Bel Air - milczący, uśpiony, ale wciąż kuszący. Ceremonia rozdania Oscarów z pewnością będzie transmitowana. Przypominała sobie niewyraźnie, że jako dziecko oglądała tę wspaniałą uroczystość.

całkowicie . jego kochanka. Holly patrzyła na ekran i słuchała. czy Jason Cole 125 pojawi się z Nicole Haviland.Nominacja jest ważna. który przypominał jej. że dzisiejszego dnia nie była całkowicie szczera. W chwili. Jason przyszedł sam do pawilonu Dorothy Chandler. które pragnęło jeszcze raz zobaczyć Jasona. partnerką poza planem. A wygrana znaczy jeszcze więcej. seksownej twarzy pojawił się przelotny uśmiech. co każe nam zastanowić się. . swoją partnerką z filmu Bez ostrzeżenia. portier zamknął za nim drzwi i samochód odjechał.cień satysfakcji. którym kroczyły sławne osobistości po wyjściu z limuzyn. Palce Holly drżały. Sama zobaczysz. . że ta magia była tylko iluzją.. głosem. Na stereotypowe pytanie udzielił bez wątpienia szczerej odpowiedzi.był po prostu atutową kartą w jego grze.. Wiedział. gdy ubrany w smoking z wdziękiem wysiadł z limuzyny. kiedy włączała odbiornik. Oprócz zjadliwości w głosie dziennikarki kryło się coś jeszcze . Ale jak widać. mówili. w który się wierzy. skończyło się daremne nastawianie uszu na mordercze szepty. równie olśniewająca. że piękna dziennikarka stojąca przed pawilonem Dorothy Chandler na czerwonym chodniku.Inni kandydaci. .Od tylu lat telewizor był wrogiem. stanowiących preludium śmierci. że łączyła ją z Jasonem bliska znajomość.A więc. Wrażenie. który pojawił się na jej ustach. gdy obserwowała wymianę zdań -z wyraźnie sugerowaną intymnością . który ma siedem nominacji do Oscara.mówił ów głos. przeraźliwy i ogłuszający zgiełk. które Caroline Hawthorne ceniła również w sobie.Uśmiech znikł. Zawdzięczała to napływowi wspomnień z ich magicznego popołudnia.. gdy się pojawił.nasłuchiwała odległych szeptów. ale teraz stał się sprzymierzeńcem jej rozedrganego serca. by zrobić film. Caroline uśmiechnęła się z aprobatą. które ma zamiar wprowadzić w Darach miłości. "On cię oszołomił . najlepszą reżyserię i najlepszy film? .. że nigdy w życiu nie byłaś na randce i że nie istnieje nawet cień szansy. Trzepoczące serce Holly walczyło teraz z innym wrogiem. więc była zachwycona. Jasonie .. że ważne jest nie to. Wysiada teraz z limuzyny i za chwilę odwróci się. Rzeczywiście miała plany na swoje czterdzieste urodziny. dzisiejszego wieczoru Jason fruwa sobie w pojedynkę. gdy Jason dodał z powagą: . co dziennikarka komentowała cichym głosem: "Wiele osób zastanawiało się. sojusznikiem potwornego szaleństwa Dereka. byś poszła z nim dziś na ceremonię rozdania Oscarów -jak gdyby on też nie chciał końca tej magii . który zapamiętała. by osiągnąć to." Ale gdy tylko Jason wysiadł.. że mu odmówisz. w tym za najlepszą rolę. by zdobyć figurkę Oscara. mówi wprost do niej. Były to cechy. kiedy prosił. Wyraz szczerości na jego twarzy. podkreślał jeszcze wstydliwy uśmieszek. . by podnieść słuchawkę) zmusił Caroline do uznania. Jego przyjaciółka.Uwodził cię czułością w oczach. jak dziennikarka relacjonuje pojawianie się kolejnych gwiazd. że najwidoczniej jedną z najpiękniejszych aktorek Hollywood potraktowano w równie pogardliwy sposób.To wspaniałe uczucie.Ale najważniejsze. Ale dźwięk był ściszony i Holly wydawało się. gdy zbliżyła się do niego po krótki wywiad. abyś się zgodziła. Liczy się zaszczyt samej nominacji. oszałamiającą sztuczką w wykonaniu jednego z najbardziej utalentowanych hollywoodzkich aktorów. czy Nicole została sama w domu". i żeby był możliwie najlepszy. Nagły dzwonek telefonu (nie ruszyła się nawet.pomiędzy piękną dziennikarką a Jasonem Coleem. jak gdyby Jason i ją zostawił kiedyś samą w domu. Będzie niesamowicie pewna siebie i piękna. Szczerej i otwartej. by podać szarmancko rękę swej towarzyszce. ale do przybycia Jasonajakaś część jej duszy -większa część . Od razu zorientował się. Zgadzasz się? Na jego przystojnej. z którymi dziś rozmawiałam. . czego pragnął: żebyś nie sprzeciwiała się zmianom. jak on. i jak głoszą plotki. przygotowana na ostry.zagruchała -jak czuje się człowiek. To była prawda.

w sąsiedztwie mnóstwa dzieciaków.spytał w końcu. Tak Caroline chciała spędzić swoje urodziny i zamierzała postawić na swoim. przyjedź tutaj. .Nie będzie jej przeszkadzać. . nie mogła teraz odebrać telefonu. czy go jeszcze kiedyś usłyszy . Katie mieszka siedem kilometrów stąd. Ale skoro sam do niej dzwonił. czego naprawdę chciała..I mówisz.Lawrence! . a teraz uniosła głowę.Więc jesteś w domu? Życzę szczęścia z okazji urodzin. odczekał cztery kolejne dzwonki i czekał nadal. .Jeśli więc masz ochotę.. .Piłaś już szampana? .Taki jest twój wybór na ten wieczór? Zamiast wielkiego przyjęcia. że obejmują one co najmniej wyjazd za miasto. na długo przed szaleńczym biegiem do aparatu. że się przyglądam? . To była jawna zachęta. jak to będzie możliwe. milczeniem. jak inne springery. oddzwonię tak szybko. . Katie nie jest taka nerwowa. które dostaną szczeniaki. które zamierzały urządzić wielką uroczystość. .Zrobiłem jej prześwietlenie. . Ponieważ liczne przyjaciółki.Tak. . -Nie. na którą Lawrence Elliott zareagował nie kończącym się. Chciałem ci tylko życzyć. . Prawdę mówiąc. którym powiedziała. gdy usłyszała jego głos.Oczekujesz dziś narodzin szczeniaków? . na czym te plany polegają.Sprawiasz wrażenie zdyszanej. Mam telewizor. Usłyszała najpierw sygnał.Nie sądzę. gdy jej automatyczna sekretarka odtwarzała powitanie: "Cześć! Mówi Caroline. Na drugie imię powinna mieć "Łagodność". -Nagła czułość w jego głosie zdradziła Caroline. który jeszcze się chłodził. W rzeczywistości zabrakło jej tchu już w chwili. stanowczo ucinała te rozważania.Ściśle biorąc. . poważny głos. Ten. Pomożesz mi w sprowadzaniu na świat dziesięciu szczeniąt i obejrzysz rozdanie nagród. postanowiło oglądać poród.oczywiście poza taśmą wideo. Urodziła pierwsze szczenię pięć minut temu. by uczcić tak doniosłą okazję. spodziewam się kilku 127 obserwatorów. .Cześć. Gdyby cię to interesowało. żeby wyjść na urodzinowe przyjęcie? . bez wątpienia uznały.Jestem sama i oglądam ceremonię rozdania Oscarów... Mówi Lawrence Elliott. I gdzie jej uczciwość i szczerość? . przegryzając paluszkami kupionymi dzisiejszego popołudnia.Nie.. Dziękuję!". Nie wyjaśniła jednak przyjaciółkom. że będzie ich dziesięć? Skąd wiesz? . wypije trochę szampana. Kilkoro z nich. kto telefonował. . Po prostu miałam daleko do telefonu. Caroline..Jak na jedną osobę mam trochę za dużo szampana.. . że ma już plany 126 na wieczór. urządzonego przez przyjaciółki? . ale jeśli zostawisz wiadomość po sygnale.uczciwe. jak jej się zdawało.Jej wybór? Za każdym razem. Zastanawiała się nieraz. Może byłaś już w połowie drogi do drzwi. . Że zamierza spędzić ten wieczór sama na oglądaniu ceremonii rozdania Oscarów.Dziękuję. oczekuje tego Katie. choć nie do końca szczere stwierdzenie faktu. reagując na swoje imię. a potem niski. którą często włączała w ciągu ostatnich dziesięciu dni. czarno-biała springer spanielka.Ja jej tylko pomagam. gdy zaczynała myśleć o tym. Nie mogę teraz podejść do telefonu. Początkowo .Była to tylko częściowa prawda.. że Katie najwidoczniej była obok niego.

i dorzucił jeszcze: . Więc Katie jest tutaj. Dzieciaki są bardzo podniecone i będzie to dla nich pamiętne wydarzenie. dopóki nie spostrzegły Caroline. Ponieważ na drzwiach przyczepiona była kartka z prośbą o zdjęcie obuwia.Bardzo miło z twojej strony. mając tu zapewnione ciepło i bezpieczeństwo. wyścielających pudełko. założył sprawnie jeden szew na cieniutką pępowinę. Kiedy Lawrence ostrożnie przenosił szczeniaka. .To żaden kłopot. Naliczyła dziesięć małych czaszek. a nie chcemy. gdy Caroline weszła do jasnej i przestronnej kuchni. Machał ogonem dla zachowania równowagi. że przeniosłeś ten pokaz do swojego mieszkania. Spojrzał w górę. będzie bardzo troszczyć się o nie. .. jasną główką. Caroline i zebrani rodzice z takim samym zachwytem połączonym z lękiem obserwowali. kręgosłupów i tyleż kompletów kończyn. Matka osuszała językiem czarno-białe futerko szczeniaka.Nie chcemy . a potem weszła . .i to szybko . a potem spędziła kilka chwil na oglądaniu podświetlonego zdjęcia rentgenowskiego.To by bardzo zdenerwowało Katie. jak to zrobił Lawrence. w którym zanurzone były w płynie.Bardzo bym chciała też to zobaczyć. -Lawrence podał jej szczegółowe wskazówki.tym razem z prośbą o umycie rąk. . . Kiedy szczenię było już suche i oddychało. Zachwycone dzieci wpatrywały się szeroko otwartymi oczami w pudełko. więc wejdź od razu do środka. Jenny . jej instynkt opiekuńczy i obronny z konieczności uległ uśpieniu. kicha i zaczyna oddychać. gdzie Katie energicznie lizała swoje nowo narodzone szczenię. -Dobrze. gdy jego łapki szukały punktu oparcia na grubych ręcznikach..Musimy poczekać. w którym musiały się nauczyć . dołączyła swoje pantofle do rządu małych i dużych butów. Później. gdy się szczeniła. Caroline miała wrażenie.kierując się dźwiękiem przyciszonych. by zatrzymać sączącą się krew. Nie tylko dzieci były zachwycone. zobaczyła następną kartkę . A gdy skończył. jak ma dotrzeć do jego domu na przedmieściu Issaquah. do tego. O dziwo. Drugi szczeniak Katie właśnie się rodził. oczyszczając gardło szczeniaka z pozostałości wodnego świata. W ten sposób pobudzała jego małe płuca do przejścia od świata. przytulić ją. uśmiechając się do dziewczynki.potwierdził Lawrence. Jednak teraz. . po pokonaniu 128 tej pierwszej przeszkody maluch natychmiast stanął na chwiejnych jeszcze nogach. lecz pełnych podniecenia szeptów . . trochę paluszków.zamierzałem pójść do domu Katie. Lawrence odsysał gumową gruszką wnętrze maleńkiego pyszczka.Masz rację. w którym spało już inne. . ale trzy dni temu jej właścicielka nadwerężyła sobie kręgosłup i musi jeszcze leżeć w łóżku przez co najmniej dwa dni. by wyciągnąć ręce po małą istotkę..usłyszała jakiś młody głos. która w odpowiedzi skinęła kędzierzawą..Nie możemy jeszcze dotykać szczeniaków .powtórzył miękko Lawrence. Lawrence ostrożnie przeniósł je do mniejszego pudełka. zatrzymała siew swojej ulubionej piekarni na Queen Annę Hill i kupiła ciastka. czekoladowe chipsy i snickersy. jak należy. jak malutkie.do sąsiedniego pokoju. Ten energiczny masaż był czymś więcej niż tylko powitaniem dziecka przez matkę. że wszystkich obecnych kusi.Drzwi obok podjazdu będą otwarte. i ich rodzice. Katie nie protestowała. ustawionych wzdłuż ścian korytarza. Gdy Katie kontynuowała lizanie. gdy wszystkie szczeniaki przyjdą na świat. . a jego uważne. zielone oczy wydawały się trochę niespokojne. prawda? . A więc udało ci . Zrobiła to szybko i dokładnie.Nie chcemy . tlen we krwi zabarwiał jego nosek na różowo. Jadąc do Issaquah. lśniące od płynu owodniowego. aż będą miały przynajmniej tydzień. energicznie potrząsając złotymi lokami.odparła Jenny. Gdy stawiała pachnącą białą torbę na kuchennym kontuarze. by się niepokoiła.samodzielnego oddychania życiodajnym powietrzem. a za parę minut pojawią się dzieciaki.Cześć. nieruchome stworzonko nagle ożywa.

ładną. że ślą jakieś sygnały . . szwów i środków powstrzymujących krwawienie. dodał niedbałym tonem: . cały czas czuła na sobie palące spojrzenie. Potem. że to matka Jenny. Caroline natychmiast domyśliła się. jak narodziny szczeniąt Katie. Prawdopodobnie drzemie na sofie w salonie. . Nie ma tu żadnych innych zwierząt poza moimi gośćmi.. dopóki nie znajdziemy im domu. nie nosiła obrączki i to ona przyniosła ciastka. Zatrzymałam się po drodze.Jej właściciel? Nie należy do ciebie? . młodą i pełną życia. I gdy oczy Lawrencea znowu napotkały spojrzenie Caroline. niecierpliwe dziecko ciągnęło go za rękaw koszuli.. Pomimo wyraźnego 129 zainteresowania ze strony Eileen traktował ją równie po przyjacielsku.To jest Caroline.Lawrence dostrzegł niepokój na twarzy Caroline i szybko dodał: . Teraz. Caroline została jego asystentką. Na imię miała Eileen. by kupić ciastka.Za tamtymi drzwiami jest złocista cocker spanielka. .Wzruszyła lekko ramionami.bardzo intymne i przeznaczone wyłącznie dla niej.się przyjść. oraz śliczną. zupełnie odmienne. kiedy Katie urodzi następnego szczeniaka. gdy jej wzrok padł na stojący obok stół i tace z ciastkami. może nawet mirażem. ale i bardzo głucha. gdy Katie odpoczywała. co się tu dzieje. jak resztę rodziców. jej właściciel jest zdania. i przybłędami potrzebującymi dachu nad głową. a kiedy zwróciła się w kierunku jego źródła. strzykawek.. że dla dorosłych pojawienie się tajemniczej kobiety jest równie fascynujące.Musi być niezwykle opanowana..Dobrze. Prawdę mówiąc. Gdy Caroline gawędziła z dziećmi.. Tym razem przypadło jej ważne zadanie podawania mu gumowych gruszek. Lawrence odwrócił wzrok. . .Ciastek nigdy nie jest za dużo . jak to robiła w szkole w Moclips High. . . przywiozłam węgiel do kopalni. patrząc jak ostrożnie kładzie czwarte zdrowe szczenię koło śpiącego rodzeństwa. Pomimo upajającego zawrotu głowy Caroline zebrała całą odwagę i zamierzała odpowiedzieć uśmiechem. gdy ich właściciele są na wakacjach. .odpowiedział z uśmiechem Lawrence. strzegłby tej tajemnicy. Caroline zastanawiała się. i miała mu wiele do zaoferowania: siebie . czy Eileen i Lawrence byli kochankami.. to było oczywiste. . był czas. że od lat udaje głuchą. Ale Lawrence był taki. by się przywitać. uśmiechały się. Tę jawną obserwację prowadziła ładna blondynka.Ma piętnaście lat. zmąciła myśli i napełniła ją pełnym euforii ciepłem. zielony ogień pożądania był tylko wspomnieniem.Nie. lecz z dystansem. ale mogła też położyć się na swojej poduszce na podłodze w sypialni.Głuchota wcale jej nie przeszkadza. Spoglądały przyjaźnie. jeśli nie reaguje na to. że gdyby nawet jego i Eileen łączyły intymne stosunki. jest ogromnie żywotna. którzy mieszkają tutaj. Zanim jednak uśmiech zdążył pojawić się na jej ustach. która przed nocą musi wyjść na dwór. .powiedział do niej cicho Lawrence. by spytać. . która tak bardzo przypominała jego utraconą Holly. Z zachowania Lawrencea nie sposób było nic wywnioskować. jakby jednym haustem wypiła kieliszek szampana. i jakby na zawołanie Katie znowu zaczęła się szczenić. 130 . dopóki nowy skurcz nie zasygnalizuje przybycia następnego szczeniaka. jak widzę. czując.Mam dla ciebie jeszcze jedną misję .Ale. Wydawało się. I właśnie w tej chwili Caroline znowu poczuła ciepło.Tak. Ta pieszczota zaparła jej dech w piersiach. czy mogłaby mu pomóc. Eileen interesowała się Lawrenceem. jasnowłosą córeczkę. ujrzała wpatrzone w siebie ciemnozielone oczy. gdy spytał. Jakieś podniecone.

pomyślała. że zwijasz się przy . słuchających. jaki widziała w nich wcześniej. rozkazała Caroline wyobraźni. Był wysoki. całą swą bolesną pustkę. jak deszcz bije o szyby świetlików. olśniła jąprawda: jego świat był bardzo odizolowany. gdyby było w nim dwoje ludzi. W całkowitej samotności. 131 W salonie nie znalazła cocker spanielki. ale pociągający mężczyzna przynajmniej nie krępuje całkowicie swych potrzeb fizycznych. Dosyć tego.. która tak bezwstydnie patrzyła na świat przez różowe okulary. niczym więcej. wesoło urządzony i promieniejący ciepłem. prowadzonym w pojedynkę poszukiwaniu swej złotowłosej córki. na swojej poduszce. jak ona i lubił taką samą literaturę. z jego skąpym umeblowaniem i kamiennym kominkiem. . i udręczony". Coś lub ktoś. że Lawrence zapewnił sobie jednak możliwość ucieczki. Lawrensie Elliotcie . to będzie jej sypialnia. Surowość. . żeby się nie obudziła zbyt gwałtownie. dorzucił: . a gdyby wśród całej tej ciepłej przytulności ciemnozielone oczy spojrzały na nią z takim zmysłowym głodem.dzieciom i zwierzętom innych ludzi. by coś cię emocjonalnie poruszyło.Mam nadzieję. łagodny. Był to uroczy pokój. gdyby weszła na jego łóżko. W dużym pokoju. lecz żywotnej suczki. z wielkimi świetlikami w suficie i przeszklonymi ścianami. pozostawioną na nocnym stoliku przez jego kochankę". Och. Lawrence trzymał się na dystans. gdyby nie złocista cocker spanielka.. Porozmawiaj z nią. futrzana kula na pewno śpi z Lawrenceem. A gdy miała już udać się na poszukiwanie głuchej. "Dobry z ciebie człowiek. Może na toaletce zobaczę butelkę perfum albo książkę o miłości. ma zwyczaj przynoszenia z dworu kamyków i układania ich koło drzwi. że ten udręczony. Musisz pozwolić. brak jakichkolwiek ozdób przywodziły na myśl więzienie. że ten pokój jest dla Lawrencea symbolem prawdziwej wolności: kiedy Holly wróci. która spała błogo . "Może to robi . że z nim sypiasz -pomyślała Caroline. do której weszła. To było coś. które musiały prowadzić do głównej sypialni.. które widziała.. co ich ze sobą łączyło. że taki właśnie rodzaj pomieszczenia musiał wybrać sobie człowiek. Smutek ścisnął serce Caroline. która była symbolem życia.nie na podłodze. Pozbawiony swobody przez wspomnienia i swe rozpaczliwe poszukiwania.Lawrence powiedział Caroline. gdy uznała.. jakie prowadził Lawrence Elliott..Może tam znajdę dowód. choć zauważyła sporą kupkę kamieni. Ale gdy Caroline opuściła tę wibrującą wesołość i zagłębiła się w ponurość salonu. Wraz z tą myślą pojawił się wspaniały obraz. ale gdy jej wzrok padł na sięgające od sufitu do podłogi półki z książkami. że spanielka nazywa się Mindy. różniący się od tych. "Mam nadzieję.a nawet dom . Lawrensie! Musisz mieć własne życie. idąc w kierunku otwartych drzwi. Ten przestronny salon. Jednak sypialnia Lawrencea była jeszcze bardziej ascetyczna. skupiony na nieustępliwym.zwykłymi przechodniami. potrafi czytać z ust. podsuń jej rękę pod nos.myślała Caroline. który spędził siedem lat życia w klatce. Dwoje ludzi czytających przed buzującym ogniem. czasami ofiarowywał swoje umiejętności . . Caroline zaskoczyła surowość salonu i jego wielkość. uprzejmy. ale byli tylko gośćmi. lecz na samym środku łóżka. nie było jej też w obszernym gabinecie ze stosami czasopism weterynaryjnych i mnóstwem książek ani w pierwszej sypialni.Jeśli cię nie zobaczy i nie wyczuje. że nigdy nie zrzuciłby suczki na podłogę.Dobry. Stwierdziła ponuro. popijających gorącą czekoladę. gdy uświadomiła sobie.. że ta złota. Choć jest głucha. Stanowiłaby kwintesencję osamotnienia. Różowy kolor znikł zgodnie z jej surowym poleceniem i znowu widziała jedynie surowość. pachnącym świeżo upieczonymi ciastkami. niczym trwałym . Był takim samym molem książkowym. wypełnionym tłumem zachwyconych dzieci.. wychodząc z pokoju na poszukiwania Mindy. Łagodny uśmiech pojawił się na jej ustach. Tak. uświadomiła sobie. panowała atmosfera ciepła i wspólnoty. był samotny. straciłby swą surowość.

Mimo to. Obok znajdowała się stajnia i otoczony płotem padok. nieruchome ciałka z worka owodniowego.myślała Caroline.. budzący ogromny szacunek i niepohamowaną ciekawość. kiedy przestawał dopływać tlen z krwi matki. Doktor Lawrence Elliott uchodził w Issaquah za bohatera. Katie chciała wyjść na dwór. widząc. mały. że czuje twoją obecność i twoje ciepło".Caroline . Poprzednio przejście od życia w łonie matki do życia na własny rachunek dokonywało się bez większych kłopotów. gdy małe płuca śmiało chwytały pierwszy haust powietrza. Silne i delikatne palce Lawrencea także masowały szczenię. że w ten sposób pobudzi płuca do heroicznej próby złapania pierwszego oddechu. za ideał. jednak.Do roboty. również jej dłonie przyłączyły się do tych wysiłków. "Jak tu spokojnie . a gdy Caroline przekazała mu gumową gruszkę. te nowoczesne wynalazki były na ogół niepotrzebne. nim zniknęła na zawsze. a w . jej pomocy.No. Ale ostatni maluch potrzebował jego pomocy.szeptała. ani jednej oprawionej fotografii z albumu.nie było tu nic osobistego. ponieważ . gdy tak stali otuleni ciszą nocy. Te fotografie gdzieś tu były. Katie była wyczerpana. więc jej towarzyszyli. Lawrence założył szwy na kilka pępowin i przyśpieszał pierwszy oddech. po którym hasała Mindy. Caroline zobaczyła nos szczeniaka. Przy ostatnim szczeniaku prawie już zapomniała o niepokoju. Ale to. lecz niewątpliwie ciekawskich obcych ludzi. A może rozstawiał je tylko wtedy. dalej . czując niebezpieczeństwo grożące jej dziecku. jak otwiera swoje krwawiące serce. Lawrence i Caroline zostali sami. by włożyć do pyszczka strzykawkę. jak sam powiedział. łącząc w sobie pastelowe odcienie różu i błękitu. kiedy jego dom otwarty był dla pełnych podziwu. . jak wyglądały nosy innych piesków w tym niebezpiecznym okresie. że Lawrence może tu znaleźć choć trochę wytchnienia od prześladujących go upiorów". a przed pobraniem tlenu z powietrza. gdy Caroline obserwowała pojawianie się nowo narodzonego. jak wolno ożywa nieruchome ciałko. gdy mijały kolejne sekundy bez dopływu tlenu. ciągnęło się stworzone przez naturę morze krzewów i dzikich kwiatów. a dalej. Widziała. ostrożnie odsysając pyszczki gumową gruszką. O jedenastej czterdzieści pięć Katie urodziła ostatnie szczenię. Co prawda. który pozostawiła Holly. lizała je jeszcze gorliwiej. Niewiele prywatności mu pozostało. Teraz. a kiedy silny promień latarki Lawrencea oświetlił ogrodzone podwórze. tak. 133 . 132 Do dziesiątej piętnaście na świat przyszło dopiero sześć szczeniąt. Nie naruszała w ten sposób niczyjej prywatności. Obserwowali w telewizorach. Oczywiście wszyscy wszystko o nim wiedzieli. kiedy Katie energicznym lizaniem uwalniała drobne. Mam nadzieję. gdy nikt ich nie mógł zobaczyć? Nie w takim dniu jak dzisiaj. Były sinawe. . co zostało. Drzwi salonu wychodziły na rozległą łąkę. ciemny. róż znikł całkowicie. Na jego przystojnej twarzy pojawił się niepokój. że to tylko mała część jego posiadłości. Zanim Caroline podeszła do łóżka. złowieszczy błękit. Za każdym razem.. Masując delikatną klatkę piersiową. Caroline przekonała się. I wtedy.ale nie udało się zapalić w nim iskierki życia. Dzieci czekała nazajutrz szkoła i rodzice już dawno zabrali je do domu. do czasu. -Mam nadzieję. myślała z nadzieją. drogocenne fotografie rodziny przeznaczone były tylko dla jego ciemnozielonych oczu.tak jak w innych pokojach . gdy Lawrence odwrócił małą główkę. zostawiając tylko chłodny. aż do sosnowego lasu. zapierało jej dech z niepokoju od momentu. by jej zapach obudził Mindy z głębokiego snu. po raz ostatni obrzuciła spojrzeniem sypialnię.powiedział Lawrence. jeszcze energiczniej. I jak w tamtych pokojach nie zobaczyła zdjęć jego rodziny. że pod naciskiem szorstkiego języka przetaczało się po ręczniku .nim w kłębek.

jaka jej się od bardzo dawna trafiła. wystraszyłaś . w ciągu tych dwóch miesięcy ogrodzi podwórze i przygotuje dom na przyjęcie psiaka.. by przeniosła je do drugiego pudełka. Jak tylko szczeniaki złapią pierwszy oddech i przekroczą tę niewidzialną barierę. .Nieźle nas. i nie potrzebuję dwóch miesięcy na podjęcie decyzji. Lawrence uśmiechnął się. Oczywiście. gdy opowiadał o głuchocie Mindy i o jej kamykach. że chce ją mieć. dodał: . że chętnie zdecyduje się na długotrwały związek z małym stworzonkiem. Powinna przebywać z Katie co najmniej dwa miesiące i nie będzie kłopotu ze znalezieniem jej domu.Chcę ją mieć. ale zanim zdołał się odezwać.zgodziła się Caroline.głosie dźwięczała przepraszająca nuta. a gdy jego krótkie nóżki staną się silne i zręczne. że od czasu do czasu miewała 134 spotkania zarządu.Wygląda dobrze . Caroline spojrzała na niego.Dobrze . Ale tym razem przenosiny trwały dłużej. I rzeczywiście. I na ich oczach siny nos przybrał różowy kolor.Sądzę. które ostrożnie tuliła w dłoniach. To prawda. Chodziła już.zaczął osuszać mu futerko miękką szmatką. by pomóc przy ratowaniu pokrytych ropą wydr i mew. . Kiedy maleństwo było już suche. więzią.Właścicielka Katie zaproponowała mi. Chciał właśnie powiedzieć jej to. Katie nadal lizała malucha. Zachowywał się tak. . . z tobą. a jeśli chodziło o podróże. . a Lawrence . śpiącej na pobliskim łóżku. złapało haust powietrza i wreszcie zaczęło oddychać. takiej decyzji nie powinno się podejmować impulsywnie.Będzie zdrowa.. A potem.Ale chętnie się nią zaopiekuj ę. a przynajmniej mnie. gdybyś zmieniła zdanie. jak jej rodzeństwo. że wzięcie na siebie odpowiedzialności za psa jest sprawą poważną. . to wyprawa do Moclips. jeśli zechcesz. wykazują zadziwiająco dużo siły. co i tak wiedziała. była najdalszą. ale mniej energicznie.stwierdziła z nadzieją Caroline. jak gdyby to szczenię. by z radością powitać w swym życiu tego szczeniaka. . Lawrensie. Ale pomyślała o cocker spanielce.tak. poczuła ich delikatność. Jednak nie miała wrażenia.odpowiedział szybko. a po chwili krótkie nóżki zaczęły się ruszać z zadziwiającą siłą. . po chwili nowo narodzona suczka stała się równie krzepka. Lawrence głaskał drobne ciałko. że powinienem ci ją dać na twoje czterdzieste urodziny. tak jak przekazywał jej przedtem inne szczeniaki. że miałaby dobrze tutaj. jaka w ten sposób między nimi powstanie. nie różniło się niczym od innych. Nie musisz się decydować w tej chwili. Lawrence podał je Caroline. I po chwili powiedziała cicho: . że postępuje w sposób nieprzemyślany. Z głębokim spokojem i pewnością siebie czuła.Nie . Zwykle przesiadywała w domu.przemówiła cicho do czarno-białego pyszczka. bym wybrał sobie jedno szczenię z miotu. że nie zmieni podjętej decyzji. pozwalając.. Nie zmienię zdania. które dźwięczało w głosie Lawrencea. musiała też zorganizować wielki bal charytatywny i wziąć w nim udział ale wiązało się to z krótkimi nieobecnościami. już łagodniej. więzią. które było bliskie śmierci. . -Co? . gdy przewracała się i toczyła jak kula w trakcie energicznego lizania. Stanie się więc domatorką. szczenię prychnęło. nieco zaskoczona konsekwencjami jego propozycji. bo Caroline miała coś specjalnego do powiedzenia nowo narodzonej. Caroline wiedziała. i ciepło.. . że powinna należeć do ciebie.Ale teraz jesteś strasznie rozbrykana. Wiedziała. która może przetrwać całe lata. że w przyrodzie szansę przetrwania mają tylko jednostki najsilniejsze. które trzymała Caroline. a choć jego palce nawet jej nie musnęły. będą razem chodzić na spacery po Quenn Ann Hill i. podnosząc się sprężyście za każdym razem. o przywiązaniu. Caroline pomyślała bez wahania.Myślę. ilekroć będziesz tego potrzebować. jak to robił z pozostałymi .Sądzę.

Gdy Lawrence kąpał Katie w pralni. pod wpływem pieszczoty tych ciemnozielonych oczu zabrakło jej tchu. 135 . a potem potrząsnął nią z niedowierzaniem. Przypuszczam. a wyraz jej twarzy zdradzał szczerze. Zanim Lawrence wysuszył Katie. Ta zmiana była gorsza nawet od śmierci.Niezwykły sposób na spędzenie czterdziestych urodzin.odparła Caroline. . . co przypominało śmierć.Powiedz mi. . odprowadzając ją do samochodu. Uwodzicielskie zielone oczy. wszystkie maluchy przebudziły się i z niecierpliwością oczekiwały na pierwszy posiłek.. Lawrensie? Co się stało? . napełnione taką zapierającą dech intymnością. . gdzie mogły być pustka. wciąż z mocno zamkniętymi oczami. . proszę. . Nigdy dotąd czegoś takiego nie czułem. Tym razem Lawrence zobaczy jej odważny. że jej szczenię radzi sobie nie gorzej niż inne.Nawet nie włączyłem dla ciebie telewizora. a potem położyła go obok innych. Czy w tym cierpieniu było również przerażenie? Czyżby Lawrence.a jej potomstwo.. Tym razem było inaczej.. przepraszająco: -To niedorzeczne. nagle przestały pulsować życiem.Czy to wrażenie minęło? . dziwne piski. Proszę.Jeśli chcesz. że ona żyje. zadziwiającego momentu. trafiało bezbłędnie do jej sutek. które kiedyś przekształcą się w pełne zdecydowania szczekanie. .istny obraz spokoju i pogody . nie potrzebowały do tego świadków. Lawrence uśmiechnął się i pomimo maskujących cieni nocy zobaczyła w jego spojrzeniu głód i poczucie bliskości. . .Caroline uświadomiła sobie. że Holly umiera.. Przedtem wyraźnie czułem. choć wyczerpanej matki. bo tam. była świadkiem całkowitego przeciwieństwa tamtego cudownego widowiska. Działał tu czysty instynkt. . a od czasu do czasu westchnienie pogodnej. takim intensywnym pożądaniem. poczuła nagłe gorąco i przeszył ją dreszcz. którą kochał? I czy ten obraz był koszmarem. Po długiej chwili wyznał jej wreszcie: . wpatrując się z nią z nieskrywanym pożądaniem.zaproponował Lawrence. że Bez ostrzeżenia Jasona Colea zagarnęło wszystkie nagrody.Czy to chodzi o Holly? Skinął potwierdzająco ciemną głową. że tego nie widziałam.Nagle miałem wrażenie. Uśmiechała się.Znowu potrząsnął głową i powiedział cicho. Tak właśnie szczeniaki spędzą tę noc.. Caroline zobaczyła ból. a poza tym było już bardzo późno. jak się miewa twój szczeniak . jak poprzednio. Nic nie zdoła tego dokonać. Caroline. żebyś wiedziała. że jego przerażenie zniknęło. . Katie leżała na boku . zachęcający uśmiech.Nadzwyczajne . zobaczył nagle obraz jedynej kobiety. a to. A jeśli nie.Caroline zanotowała w pamięci charakterystyczne cechy swego szczeniaka: pięć białych piegów na aksamitnej czarnej mordce i śnieżnobiałą lewą przednią łapkę. kiedy bezruch stawał się ruchem.Dobrze . policyjną fotografią przedstawiającą Claire w kilka minut po jej śmierci? . nagle. Żadne dziecko nie przerwie tego czaru. będę dzwonić.Ja.wyszeptała Caroline.Caroline zaczerpnęła tchu i ku własnemu zdziwieniu zapytała: .O co chodzi. w czarodziejski sposób przechodziło w życie.To nie ma znaczenia. nicość.A może mógłbym cię zabrać na zaległą kolację urodzinową? . ale jakby coś jąwięziło.Tak. Znów. to i tak cieszę się. Umilkli oboje i przez chwilę słychać było odgłosy energicznego ssania. Teraz..Lawrensie? . Przez cały wieczór Caroline była świadkiem dramatu narodzin. zostawiając po sobie jedynie powątpiewanie. usunęła brudne ręczniki z pudełka i położyła na ich miejscu grubą warstwę świeżych. widząc. jak zachwycona jest jego zaproszeniem.

że umiera. Jej trzepoczące serce. w takiej właśnie formie. Kruche. że powinna opuścić kokon samotności i ciszy. by mogło walić jeszcze szybciej. Jej serce biło. rozdygotane wzleciało wysoko nad ziemię. Zanim Holly opuściła Kodiak. jeśli ona tego nie zechce. Ale tego popołudnia. zaczęło niebezpiecznie trzepotać. Nic dziwnego. że serce w końcujązawiodło. Zamierzała przedstawić Jasonowi te fakty. To zrozumiałe. tak niebezpiecznie przepełnione. jakie pisano wspaniałe recenzje. aby pojechać do Los Angeles.. kiedy Jason powie jej. kiedy w końcu serce. . istniała jeszcze jedna przeszkoda nie do pokonania: będzie chciał. gdy to się stało. ile dostała listów od wielbiących ją czytelników. by wyjawiła mu. . choć wiedziała. uzbroiła się w dane. bezceremonialnie zmuszone do wyjścia ze stanu hibernacji. Zaniechało szaleńczego pędu i podjęło spokojny. że gdy nadejdzie pora. a to. typowy dla zawieszonej między życiem i śmiercią krainy. Może czas na zwycięstwo nadziei i miłości? Jej serce znowu podjęło swój wolny. kiedy przez wiele miesięcy utrzymywała się na 137 samym szczycie listy bestsellerów.. gdzie było . i w chwili śmierci. nieznane emocje. że jest już po wszystkim. miarowy rytm. nagle zatrzymało się. że nie zmieni ani słowa.Tak. A wtedy Holly poczuła ulgę. że umrze szybko. Potem zatelefonowała do niej Raven i powiedziała. Od bardzo dawna jej kruche serce przepełnione było smutkiem. które trzepotało od tygodni. z pewnością pęknie. nim zdąży roztrzaskać się o ziemię. by w końcu eksplodować w powietrzu. odniosła sukces. że już ten dygot mógł stanowić śmiertelne zagrożenie. miarowy rytm. nie zawodząc jej. gdy po raz pierwszy spostrzegła czułe zatroskanie w ciemnoniebieskich oczach Jasona.Minęło. w towarzystwie Jasona.. ale trudno było o tym zapomnieć. . Wyobrażała sobie nawet. Ale jest tutaj. stanu pośredniego pomiędzy życiem a śmiercią. a potem zachwycające chmury. ani jednej sylaby. Ze spokojem i odwagą spojrzy w jego sceptyczne i tak uwodzicielskie błękitne oczy i spyta go. że jej historia. miarowym rytmem. 136 17 Holly sądziła. dotyczące jej książki: jak wysokie honorarium dostała za miliony sprzedanych egzemplarzy. W jaki sposób wymówił to "na tobie". Wydawało się niemożliwością. Każdy zna tragiczne lekcje wojny. by omówić z nim zakończenie Darów miłości.Wcale nie uważam cię za szaleńca. Od lat biło spokojnym. poczuła ulgę. że jązabiją. Holly z radością witała te cudowne. co zdarzyło się dzisiejszego popołudnia. I Carline odpowiedziała z całkowitym przekonaniem. że jak na wojenną sagę zakończenie jest beznadziejnie romantyczne. ale tak się stało w chwili. Nie była zaskoczona.. potrafi przeobrazić się w jedną ze swych bohaterek. Nawet gdyby to była prawda. najlepszy dowód. w której przebywała przez ostatnie siedemnaście lat. Jason powiedział. kiedy jej dygoczące serce nagle zatrzymało się. jak gdyby znowu przebywała w spokojnym sanktuarium swego kokonu w Kodiaku. tylko przyspieszyło nieunikniony koniec. którego przyśpieszone uderzenia czuła przez ostatnie dwa tygodnie. dlaczego szczęśliwe zakończenie jest dla niej tak strasznie ważne. zdradziło ją teraz: nie umarło.. o wiele wcześniej. Wtedy serce Holly. Ale cierpiące serce. czy właśnie banałem nie jest obowiązkowo smutne zakończenie wojennych historii.Naprawdę nie chciałbym zrobić na tobie wrażenia szaleńca. inne zadziwiające uczucia ubiegały się o miejsce w jego umęczonych ściankach. Za kilka godzin miała znowu zobaczyć Jasona. spadło spod chmur tam. obiecał jej. jak gdyby naprawdę szczególnie mu na niej zależało. pomiędzy przerażające z początku. typowym dla wegetacji.

teraz to wiedziała. Słońce świeciło jasno. Holly? Co sprawia. beznadziejnie ekscentryczny sposób. gdy opuścił przyjęcie w Spago. Nie mógł zasnąć z powodu zdenerwowania. Oszukiwała samą siebie. że udało się jej przetrwać. Jason nie spał w ogóle. wysłuchałby ze spokojem tego. gdyż do samego świtu bawili się na wielu galach z szampanem. Jason bez wątpienia postawił już diagnozę. i teraz obiecywało jej. jak wielki dystans dzieli ją od rzeczywistości. był na plaży. panie Cole.Promienny uśmiech recepcjonistki hotelu Bel Air zbladł. które rozpoczęły się po rozdaniu Oscarów. że nawet najczulszy dotyk może skłonić cię do ucieczki? Pytania wciąż powracały. w uroczy. Z rzadka tylko wychodziła ze swej chaty. Rozerwał kopertę. bo zanim jeszcze jej dotknął. Zrób z " Darami miłości". Śliczna suknia była tylko doskonale trafionym symbolem tego. Była ledwo żywa. łukowate wyjście i skierował się ścieżką w stronę sadzawki. jak wszyscy stworzeni przez nią bohaterowie. a siódmą. na co się zdecydujesz.zostawiła dla pana liścik. Wczoraj wieczorem cieszył się z odniesionego sukcesu. który właśnie zdobył siedem Oscarów. 138 Nie chciała. Wiem. co by mu przedstawiła. by Jason wiedział o jej szaleństwie. bardzo delikatnie kazałby to sobie wyjaśnić. musiał jązobaczyć. jakich miała. Nie pozwoli na to. gdy zobaczyła. ale wyczułby. by jej myśli opuszczały stworzoną przez nią krainę. Jeszcze raz dziękuję za wczorajsze popołudnie. ale nie licząc tych pełnych wdzięku ptaków.jego miejsce. Obłęd bezlitośnie osaczał ją coraz bardziej z każdym dniem. jedyni przyjaciele. a ciepłe powietrze przenikał upajający zapach gardenii. . . że to fascynacja latami sześćdziesiątymi skłoniła ją do wybrania sukni dziecka-kwiatu. że pragnę cię zatrzymać. że nie usłyszał dotąd prawdziwego wyjaśnienia.dodała z ufnością w głosie . pragnął znowu zobaczyć Holly. że nie chciała zgodzić się na śmierć Savannah. Była szalona. a jeszcze rzadziej pozwalała. że jest szalona. jaka była niedzisiejsza. Nigdy już nie skala się tak cudownym szaleństwem. . gdyż ta fikcyjna postać dla niej istniała naprawdę. co uznasz za stosowne. Białe łabędzie sunęły leniwie po spokojnej powierzchni. nigdy nie pozwolić ci odejść? I dlaczego tak się boję. Jej dziwactwo nawet go trochę intrygowało i najprawdopodobniej uznał.Panna Pierce wymeldowała się dziś rano. Opuścił hotel przez główne. jaki wyraz pojawił się na jego znanej wszystkim twarzy. Ale to nieprawda. a teraz największe znaczenie miał dla niego ten list. mógłby nawet zaakceptować jej filozoficzny pogląd dotyczący wojny. spacerował tam i z powrotem po piasku. A ona nie mogła tego zrobić. ale jego bezsenność nie miała nic wspólnego z wystawnymi przyjęciami ani zdobytymi przez niego siedmioma statuetkami.. Holly naprawdę uciekła. że spodoba mi się wszystko. że jest trochę zwariowana. A gdyby nawet serce mówiło jej prawdę. Drogi Jasonie! Musiałam wrócić na Alaskę. . że nie będzie już fruwać ani tak trzepotać. Pomyślałby. bez odpowiedzi niczym uprzykrzone proroctwo. że żyje. Pomiędzy trzecią nad ranem. do radosnego świętowania dawno minionej epoki. Jason był zupełnie sam. Było śmiertelnie wyczerpane. ... że nie jest to kwestia wyboru ani świętowania. Kim jesteś. Ale Holly aż nazbyt dobrze wiedziała. Delikatnie. by wziąć prysznic i przebrać się. Była jej ukochaną przyjaciółką.Ale . dlaczego tak bardzo zależy jej na szczęśliwym zakończeniu. kiedy wrócił do swego apartamentu. I miałby rację. Nie potrafiła powiedzieć Jasonowi Coleem. a w głowie kłębiły mu się pytania. na które tylko ona mogła odpowiedzieć. Sławni goście hotelu jeszcze spali. gdyby nie zaczynało nagle walić na jego widok. istniała poważniejsza sprawa: człowiek. Jason wziął zapieczętowaną kopertę i wyszedł na zewnątrz. i całkowicie obłąkana.

Jednak nie poprosił ją o to.Chcesz.Marilyn Pierce. Gratuluję. Tylko te słowa pozostawiały Jasonowi nadzieję.żartowała Raven.Holly Jason wpatrywał się w list. tak poważnego. Potem. ponieważ nie znosił zarozumialstwa gwiazd. jego paszport do następnej magicznej podróży.Jason! . Też mam taką nadzieję.powiedział Jason. że potrzebny ci jej adres? . że zrobiłaby to dla niego. żebyś znalazła dla mnie adres Holly.Dziękuję. . A teraz zamierzał rzucić wszystko i wyruszyć na Alaskę? Była to zdumiewająca nowina i Raven dopiero zaczynała się z nią oswajać.Raven nigdy nie widziała Jasona tak zdenerwowanego. Gdy szukał wyjaśnienia w jej słowach. Chcę jej powiedzieć osobiście. ale mieliśmy się znowu spotkać dziś rano. by należący do studia . .. znajdował tylko jeszcze głębsze pokłady tajemnicy i niepokoju. Lauren Sinclair. dodała: . uważających. a nawet desperację.Tak. .napisała. co mówi Jason. że za tym. stanowiącą. .Chcesz jej coś wysłać? -Nie. "Jeszcze raz dziękuję za wczorajsze popołudnie". . . choć przyjechała do Los Angeles. Raven zdobyła adres Holly bez trudu.. kiedy Jason odsłonił resztę planu.przywitała go Raven. że nie obowiązuj ą ich żadne prawa. ale nie miał wątpliwości. 139 "Musiałam wrócić na Alaskę" . zorganizować wszystko tak.Mam nadzieję. co się stało? .Chcę. którymi powinien zająć się przed odjazdem. że mogłabyś zająć się jej kontraktem. Bez wątpienia było mnóstwo spraw. że ci się powiedzie. od których zależały jego majątek i kariera. dziewczęco prosty. to trudno. . bez dyskusji z nim.Jesteś wspaniała . I Holly poddała się całkowicie w sprawie zakończenia filmu. -Nie widziałeś się z nią wczoraj? . ona też to wiedziała. Pomyślałem. . jedyne namacalne świadectwo. zadzwonisz do wydawcy i powiesz.Holly? Kto to jest Holly? . Oraz przekonać ją. ale jest mi potrzebny z powodów całkowicie zgodnych z prawem. taką miał nadzieję. Jasonie? Co się stało? . i o zadziwiającym weekendzie. że Holly w ogóle istniała.Zrobię.. żebym negocjowała kontrakt dla niej? Nie dla ciebie? .. a ona wróciła na Alaskę. a choć coś wystraszyło ją tak bardzo. Złamałaby w ten sposób przepisy.Jeśli go nie podadzą. A więcf Raven. by napisała dla mnie scenariusz. gdy wręczyła mu kartkę papieru.. jaką zaproponujesz.Jason mógłby zdobyć adres Holly od recepcjonistki w hotelu Bel Air. Za to miało wiele wspólnego z magią.Zapłacę każdą uczciwą cenę. tak wytrąconego z równowagi. nagle poważniejąc. gdy sekretarka oznajmiła jego nieoczekiwane przybycie. co w mojej mocy. żeby bronić własnej wersji.Dobrze. Holly dziękowała mu za coś więcej niż lunch -gdyż wczorajsze popołudnie nie miało nic wspólnego z posiłkiem. że za dwa dni Jason wyjeżdża do Hongkongu. 140 Raven uświadomiła sobie.Nieczęsto dostaję od ciebie czek in blanco za scenariusz . Jason wyczuł w tym jakiś przymus. który właśnie spędziła z Nickiem. . odpowiedziała Jasonowi. Charakter pisma miała wyraźny. kryje się jakiś dziwny powód. Uśmiechając się uroczo. Jason chciał jak najszybciej wyjść.O co chodzi. .. że od niego uciekła. . . Raven wiedziała. Nie próbowała nawet ukrywać zdumienia.. z początkiem miłości. pozbawiony ozdobników.Potrzebuję twojej pomocy. że nie zamierzam zmieniać zakończenia jej książki. . Pomyślała o miękkim głosie autorki książek pełnych miłości. nawet w trakcie negocjacji.

odrzutowiec zabrał go do Kodiaku, gdzie czekałby na niego samochód i pokój w hotelu. Ale w połowie drogi do drzwi, odwrócił się do niej. - Raven? - Słucham? - spytała, zdając sobie sprawę, że jego ciemnoniebieskie oczy po raz pierwszy patrzą na nią z niepodzielną i skupioną uwagą. - Wyglądasz... na szczęśliwą. Coś się wydarzyło... ale nie chodzi o Michaela, prawda? - Tak. Wydarzyło się coś cudownego. I nie chodzi o Michaela. - Raven przechyliła głowę i powiedziała: - Mam nadzieję, że i tobie przydarzy się coś równie cudownego. 18 Kodiak, Alaska Wtorek, 28 marca Była prawie północ, gdy Jason zameldował się w hotelu "Westmark". Po krótkim wahaniu postanowił przynajmniej zobaczyć, gdzie mieszka Holly, przejechać koło jej domu w nadziei, że wyczuje, iż jest tam w środku, bezpieczna, pogrążona we śnie i spokojnych, szczęśliwych marzeniach. Wiejska chata Holly znajdowała się sześć kilometrów za miastem, na końcu wąskiej drogi, pół kilometra od najbliższego sąsiada. Droga wiła się 141 wśród zwartej gęstwiny wysokich sosen, i dopiero gdy Jason dotarł do chaty, zawieszonej nad urwiskiem, zorientował się, jak blisko linii brzegowej wyspy biegnie ten leśny trakt. Morze w dole srebrzyło się muskane księżycową poświatą, przefiltrowaną przez wełnistą zasłonę chmur. Gdy Jason jechał przez leśny mrok na odludzie Holly, miał nadzieję, że na miejscu przywitają go światła na ganku, których zadaniem jest odstraszanie nieproszonych gości. To, co go powitało, było jeszcze bardziej podnoszące na duchu: jasne światła, całe mnóstwo świateł. Chata jarzyła się oślepiająco, otoczona gorącą łuną, a wszystkie zasłony były odsunięte, jakby na powitanie. Jason od razu spostrzegł Holly. Jej złote włosy lśniły niczym najjaśniejsza z morskich latarni, przyzywając go. Siedziała na kanapie w salonie, ubrana w szlafrok w odcieniu lawendy. Musiał być pikowany, gdyż zdecydowanie zaokrąglał jej bardzo szczupłą postać. Zwinęła się w kłębek. Była to jednak poza pełna napięcia, sztywna. Holly pochyliła głowę, oparła czoło na kolanach, podciągniętych blisko ciała, przytrzymywanych mocnym uściskiem ramion. Jason nie mógł widzieć jej twarzy. Była ukryta za złotym, jedwabistym welonem. Ale nie miał najmniejszej wątpliwości, że Holly nie śpi, że jest czujna i zaniepokojona, a każda komórka jej ciała ma się na baczności. Przed kim? Co ją tak wystraszyło? Z jego punktu obserwacyjnego wydawało się, że Holly jest zupełnie sama. Zamiast podejść do drzwi, Jason zdecydował się zapukać cicho do okna. W ten sposób uprzedzi ją, że to on - a nie niewidzialne, nocne zagrożenie, którego tak wyraźnie się bała. Zapukał cicho, ostrożnie, ale ona zareagowała natychmiast w zadziwiający sposób. Jeszcze bardziej zesztywniała ze strachu, zaczęła dygotać. Białe dłonie, wyciągnęła błagalnie w kierunku zjawy, której nie mógł zobaczyć. Gdy uniosła głowę, Jason zauważył przelotnie jej oczy. Były szare, bezbarwne i nawet nie zwróciły się w kierunku, skąd dobiegało ciche pukanie. Patrzyły prosto przed siebie, wbite w coś, ku czemu sięgały tak błagalnie i gorączkowo jej blade dłonie. I wtedy Jason usłyszał ten dźwięk, krzyk tak pełen udręki, że z początku nie potrafił uwierzyć, iż wydała go ludzka istota. Pomyślała, że to wiatr wyjący wśród drzew. Albo przerażający zew mewy. A może upiorne pohukiwanie sowy. Krzyk natury. Jednak ten dźwięk nie dopływał ze srebrzystego, cienistego bezmiaru zamglonej chmurami nocy. Dochodził z jasno oświetlonego wnętrza chaty. Przez okna z bolesną wyrazistością przebijały się rozpaczliwe słowa. - Proszę! - krzyczała Holly. - Proszę, nie zabijaj jej!

Jason zapukał znowu, tym razem głośniej, próbując gorączkowo odwrócić jej uwagę od tego, co budziło w niej takie przerażenie. 142 -Holly! Wydawało się, że nie usłyszała jego głosu, a pukanie jeszcze bardziej ją przeraziło. - Proszę, przestań, proszę. Zdobywca Oscarów, reżyser Jason Cole, był świadkiem sceny, nad którą nie miał kontroli. Ta świadomość wywołała w nim rzadkie poczucie bezsilności. Pokonał je szybko i ruszył zdecydowanie ku drzwiom. Nawet gdyby były pozamykane na wiele zamków, ustąpią przed siłą jego determinacji, żeby być z nią, przyłączyć się do niej w tym koszmarze, położyć mu kres. Jednak drzwi nie były zamknięte, co świadczyło o tym, że Holly nie bała się ludzi: złodziei, gwałcicieli czy morderców, którzy mogliby zaatakować samotną kobietę, mieszkającą w chacie pośród lasów. Nie zaryglowane drzwi dowodziły, że Holly wiedziała, iż tego, co teraz tak jąprzeraża, nie powstrzymają żadne zasuwy ani łańcuchy. Przez chwilę Jason zastanawiał się, czy jednak nie zastanie w środku jakiegoś intruza. I, o dziwo, ta myśl napełniała go nadzieją - wroga łatwiej pokonać niż niewidzialną zjawę. Jednak poza Holly nikogo nie było w salonie. Nie krzyczała już, kwiliła zaledwie, szeptała z bezgraniczną rozpaczą, gdy jej szare oczy oglądały coś, co mogło być tylko sceną śmierci. Jason ukląkł pomiędzy nią a upiorną wizją, którą jedynie ona potrafiła zobaczyć. Nie miała swoich drucianych okularów, dzięki czemu mógł widzieć jej bezbarwne oczy... i ciemne sińce, świadectwo tego, że niewiele spała od kilku dni, może nawet tygodni. - Holly, to ja. Jason. Nadal go nie widziała, spoglądała ponad nim, przez niego, jak gdyby to on był nierzeczywisty, a nie owa zjawa. "Nie bój się mnie" - rozkazywał jej w duchu, choć jednocześnie musiał stawić czoło niepokojącej prawdzie: Holly rozpaczliwie błagała o czyjeś życie, o życie kobiety, a to on właśnie zamierzał niefrasobliwie zabić bohaterkę jej książki. Wydawało się niemożliwością, by właśnie to... by on mógł być przyczyną takiej udręki. A jeśli tak, potrafi temu szybko zaradzić. - Holly, wysłuchaj mnie. Savannah nie umrze. To dlatego tu jestem. Przyjechałem, by ci to powiedzieć. Będzie żyła długo i szczęśliwie, tak jak chciałaś. - Jego słowa, a może po prostu łagodny ton głosu, wydawały się ją uspokajać, odciągać od krainy wyobraźni do rzeczywistości. - Cokolwiek widzisz, Holly, to tylko miraż. To nie jest nic rzeczywistego, nic, co mogłoby cię skrzywdzić. Najwyraźniej nie spałaś od bardzo dawna i pewnie nic nie jadłaś. Jesteś zmęczona, wyczerpana... - Jason ujął jej lodowate 143 dłonie, przekazując im swe ciepło i siłę. - Holly? Myślę, że mnie słyszysz. To ja, Jason. Jestem tutaj, bo... - Jason? - Cześć. - Ja jestem prawdziwy, Holly. Naprawdę jestem tutaj, w twojej chacie, w Kodiaku. A tamto... cokolwiek to było, to złudzenia. Nieprawda! Ta myśl napłynęła z olbrzymią mocą, gdy jej wyczerpany mózg walczył o zachowanie zdolności rozumowania. Ta walka była tym trudniejsza, że serce, które obiecywało jej, iż nigdy nie będzie dygotać, trzepotało teraz i zaczynała unosić się ku chmurom... ku magii. Oczy Holly przesunęły się od łagodnego uśmiechu Jasona do jego zaskakująco ciepłej dłoni... Ostatnie ręce, które ją dotykały, należały do matki. Czule ujmowały jej twarz, gdy Claire żegnała się z córką. Teraz, po siedemnastu latach, Holly Elliott znowu była dotykana z taką samą czułością, z pełnym miłości ciepłem. Nagle cofnęła ręce, jak gdyby to ciepło przekształciło się w palący ogień.

"Jestem obłąkana - przypomniała sobie. - I moje szaleństwo zostało w pełni ujawnione". Uświadamiała sobie niejasno, że to, co w jej uszach brzmiało jak wystrzały, było pukaniem do okna. Ale ta świadomość stanowiła jedynie słaby przebłysk zdrowego rozsądku w morzu obłędu. Była tak zagubiona w odległych wspomnieniach, że nie mogła odróżnić złudzenia od rzeczywistości. Przez siedemnaście lat Holly potrafiła trzymać wspomnienia pod kontrolą. Była w stanieje uśpić, zmusić do przebywania w tej krainie, zawieszonej między życiem i śmiercią, w której sama mieszkała. Ale po powrocie do Kodiaku wspomnienia przebudziły się, odżyły, nabrały energii i agresji. Zaatakowały ją ze zdwojoną siłą, zuchwale wydostały się z więzienia jej umysłu, wskrzeszone do prawdziwego, przerażającego życia. Miała halucynacje. Razem z nią w pokoju byli Derek, matka i bliźnięta, naturalnej wielkości, trójwymiarowi i nawet bardziej wyraźni niż w tamtą dawno minioną noc śmierci. Widziała ich. Słyszała. A choć jednocześnie dobiegał do niej łagodny głos, mówiący, że ta wizja... ta halucynacja... jest tylko złudzeniem zmęczonego umysłu, Holly znała prawdę: była obłąkana. - Holly? Pamiętasz, co się stało? Możesz mi powiedzieć? Wymijająco wzruszyła ramionami. "Powiedz mu - szydziły wspomnienia. - Opowiedz mu wszystko. Niech sam zobaczy twój obłęd". Wspomnienia chciały, by czułość znikła z oczu Jasona, tak jak pragnęły, by on sam zniknął z chaty. Chciały mieć Holly tylko dla siebie, żeby wiecznie odtwarzać przed nią krwawą scenę śmierci. 144 - Błagałaś, by nie zabijano kogoś, jakiejś kobiety. Chodziło ci o Savannah, Holly? Bo jeśli tak, to nie musisz się martwić. Jestem tu, by cię upewnić, że nie zamierzam zmieniać szczęśliwego zakończenia twojej książki. - Nie chodziło o Savannah. - To prawda, pojechała do Los Angeles, by błagać go o darowanie życia jej bohaterce. Ale tego nie zrobiła. W porę zorientowała się, jak wariacko zabrzmią te prośby. Los Angeles było wyspą zdrowego rozsądku pośród oceanu szaleństwa. - Dziękuję, ale... nie powinieneś tego robić ze względu na mnie. Rób to, co chcesz, co uważasz za najlepsze. - Właśnie to uważam za najlepsze. - Pragnął jej zaufania, lśniących iskier błękitu i zieleni tam, gdzie teraz była tylko szarość, promiennych uśmiechów szczęścia i miłości i dotyku jej rąk, stulonych w jego dłoniach... i dotyku ich ciał, przytulonych do siebie. Jason wpatrywał się w jej zmęczoną twarz i czuł, ile wysiłku kosztuje ją mówienie. - Poza tym myślę, że dla ciebie najlepiej będzie, jeśli utniesz sobie drzemkę... porządną drzemkę. Holly skinęła głową ze słabą nadzieją. Od tak dawna nie zmrużyła oka. Może gdyby spała, wspomnienia nie wyzwoliłyby się z więzów jej świadomości. Może za pomocą snu ponownie uda się jej ukryć szaleństwo. - Jeśli nie masz nic przeciwko temu, Holly, chciałbym zostać tu na noc. Ta kanapa wygląda na dość wygodną. Holly ściągnęła brwi, gdyż jako gospodyni niepokoiła się o wygodę gościa, a nie dlatego że uświadomił sobie Jason - nie chciała, by u niej nocował. - Jestem przyzwyczajony do sypiania na kanapach w studiu, gdy pracujemy nad montażem filmów. Tu mi będzie wygodnie. Dobrze? Nie odpowiedziała od razu, ale gdy wreszcie kiwnęła złotą główką, Jason poczuł nagły przypływ radości. Pozwalała mu zostać, bez jednego słowa protestu. Wydawało mu się to cudownym początkiem zaufania. 19 Gdy Holly ocknęła się z głębokiego snu, poczuła dziwne uczucie nadziei. Nadzieja? To wydawało się niemożliwe. Dlaczego miałaby przyjść do niej teraz, śmiało wtargnąć tu, gdzie

On widział moje szaleństwo. spartański świat. Tego pragnął. że musiała kiedyś odczuwać ten tryskający radością optymizm . i zniknie wraz z nim. pozbawiony był całkowicie jakichkolwiek ozdób. Nie mógł również odszukać radia ani odtwarzacza . A ty? . gdy była małym dzieckiem. Po prostu przyśnił jej się koszmar śmierci. Ale Holly wiedziała. pełną euforii magię . I to jego delikatność ocaliła mnie i ową cudowną nadzieję. "Będę was strzec jak skarbu! . i bez niego nie mogła istnieć. ile potrzebowałem. . Był z Holly. W Los Angeles Holly czuła upajającą. . Ale mój optymizm jest tylko iluzją. by te tańczące iskry złotego światła nigdy więcej jej nie opuściły. takjak była nią magia. o niej więcej.Och .z łóżka.choć nie potrafiła znaleźć dla niej nazwy. z owego tygodnia. by wyskoczyła z łóżka. a jednocześnie jej myśli podryfowały do ulubionej ongiś bajki o Śpiącej Królewnie.. który jakimś cudem znowu odzyskała. by wpuścić dzień najpiękniejszy. w którym żyła. a gdy cicho 146 chodził przez całą noc jak strażnik na warcie.obiecywała. był silny. I wtedy. Wolał spędzić noc.spytał Jason. a teraz wrócił do niej dzięki niezwykłemu snowi. że wskrzesił nadzieję. skłaniając ją. gdy rozsunęła zasłony. zbudzić czułym pocałunkiem. A teraz sen o czarowniku przywrócił do życia bliską ongiś przyjaciółkę. ostrożnie. i Holly nie zamierzała z nim się rozstać.. która spała przez wiele 145 lat. rozsunęła zasłony i z radością powitała wspaniały nowy dzień. tak potężny. bardzo dobrze.. walentynkowej nocy.Należy do Jasona. Holly nie zdobiła ścian pamiątkami. Ten optymizm to wspaniały dar. . została zamordowana bezlitośnie tamtej śnieżnej. by twój optymizm znikł. Nawet jeśli były to tylko symbole jej obłędu. Magia była iluzją. przypominał bardziej biuro niż dom. o wiele bardziej niż snu. upewniając się. wyszła . . dowiedział się. Jason spostrzegł.. stworzoną przez Jasona.Dzień dobry . Złote iskry odpowiedziały. Nic nie wisiało na ścianach. A więc to nie był sen. i nie jesteś szalona". drukarkę i faks. że nie miała telewizora. był jej nieodstępnym towarzyszem.przez tak długi czas gościł tylko smutek? Zaskoczona Holly starała się to pojąć. że optymizm towarzyszy jej przez cały czas. Czyj to głos? Matki? Ojca? . ubrana tylko w bawełnianą koszulę nocną.. Ale nie mogły być prawdziwe.Dobrze spałaś? .wydawały się takie realne. jak Piotruś Pan zgubił kiedyś swój cień. czuwając nad Holly. przez zaklęcie złej czarownicy. jak sądziła Holly. "Nie pozwolisz. skazana na długą drzemkę. Świat wewnątrz jej chaty. nie spał wcale.powiedział cicho Jason do uroczego zjawiska z potarganymi. Ten głos wypływał z głębin jej duszy.wyszeptała Holly. pewny. Pomimo pulsującej w niej energii poruszała się wolno.Tyle.ale nie wyskoczyła . nie było tam plakatu przedstawiającego słońce odbijające się od horyzontu w Barrow ani powiększonych okładek jej książek. a od tej męki wybawił ją cudowny sen. . Wyposażony w kosztowny i nowoczesny komputer.Tak... dopóki dzielny książę nie przebił się przez grubą ścianę kolczastych gałęzi. znajdzie sposób.Zostańcie ze mną". i kochający.Rzecz jasna. by ją odnaleźć. I nagle napłynęły znowu wspomnienia . gdy weszła do salonu bosa. Holly. Żył w niej wówczas. jaki widziała od siedemnastu lat. oczekujący pojawienia się niewidzialnego intruza.przynajmniej wtedy.. Optymizm usłuchał jej. gdyż nie chciała go zgubić. która. fotografii przyjaciół czy rodziny ani nawet oprawionej listy bestsellerów z "New York Timesa". Holly posłuchała rozkazu. nie przechowywała ich też gdzie indziej. gdy Dary miłości zajęły pierwsze miejsce. błękitnozielonymi oczami. złotymi włosami i promiennymi.

Choć opisy były zadziwiająco autentyczne. jak gdyby Holly urządziła kuchnię dla kogoś innego. dokonał innego. Odezwał się do niej łagodnie: . arktyczny kwiatuszek: zawsze zimna strawa. kawy czy herbaty. Czy odnosiło się to również do jej podróży do miłości? Czy też nie miała osobistych kontaktów z tą czarodziejską krainą? Podczas mrocznej arktycznej nocy Jason zorientował się. że to rozwiązanie tymczasowe. Zauważył wśród nich wydany ostatnio i najwyraźniej czytany przewodnik po Los Angeles. tezaurus języka.błagała w duchu zbuntowany optymizm. niepokojącego odkrycia. piekarnik i kuchenka mikrofalowa mówiły mu coś innego: nigdy nie przygotowywano tu gorącego posiłku nawet zupy. robionych podczas zakupów w Highgrove czy w trakcie podziwiania cudów Luwru. że potrzebujesz lepszej strawy niż ta. że świeżo odzyskany optymizm próbuje od niej uciec. a oprócz nich . sztućców i talerzy. że najwyższy czas na kawę. A choć wszędzie leżały książki. słowniki w siedmiu językach. z roztargnieniem pochłaniając wszystko. jest bardziej biurem niż domem. który wkrótce zniknie na zawsze w mrocznych głębinach lodowatego morza. "On wie. garnki. Przecież on sam. której ci dotąd dostarczałam. Mam nadzieję. a nad ranem.wiele kartonów . że nie masz nic przeciwko temu. rozmaite informatory: Encyclopaedia Britannica. Holly zabierała swych czytelników we wspaniałe podróże do zaczarowanych miejsc. Ale Jason i tak wyczuwał jego drżenie. których akcja toczyła się w Londynie i Paryżu.wielki słój witamin. że jadam tylko batony". poświęcone wspaniałym i egzotycznym miejscom. nie miały notatek na marginesie. Po prostu tak już żył ten kruchy. Były tam śniegowce. nawet w samym środku najsurowszej polarnej zimy. angielskiego i poradniki językowe. białą kuchnię wyposażono w różne urządzenia. Przy okazji kupiłem trochę jedzenia. jak komputer i faks. w których rozgrywały się jej powieści. równie nowoczesne i wysokiej jakości. co je. dłoni i stóp było całkowicie ukryte pod skromną. Holly poczuła. Jason pragnął wierzyć. nie znalazł żadnych gazet czy czasopism. Próbował wmówić sobie.ale ani śladu samochodu. Jasonowi wielką przyjemność sprawiało czytanie cieszących się olbrzymim powodzeniem książek Lauren Sinclair. ponieważ najwyraźniej nigdy niczego nie używała.wszystkie w tym samym smaku. spożywana bez przyjemności i tylko w ilości potrzebnej dla podtrzymania życia w wychudzonym ciele. "Nie rób tego! . w której mieszkała Holly. 147 A jedzenie? Jason znalazł tylko batony z płatków zbożowych .Pojechałem rano do miasta. jak gdyby była tonącym okrętem.stereo. Kiedy zdjął z półki przewodniki po tych miastach. komplet drogich naczyń. . z wyjątkiem bladej twarzy. żadnych pośpiesznie kreślonych zapisów. kiedy uznał. Ale wszystko to sprawiało wrażenie. rzadko zwracał uwagę na to. Teraz Jason znał prawdę o egzotycznych sceneriach. że monotonna dieta jest tylko dowodem tego. Ani gorącej czekolady.Wiem. że chata. W trakcie swych wędrówek Jason odkrył garaż. żeby wziąć prysznic w hotelu i przebrać się. że choć z pewnością zostały przestudiowane. kiedy pochłonięty był pracą. a cały regał zajmowały książki podróżnicze. a także w błyszczące rondle. ona sama nigdy do tych miejsc nie dotarła. z których najwspanialszą i najbardziej czarodziejską była miłość. zobaczył. Lokalni sklepikarze chętnie dostarczyliby jej zakupy. Ale nigdy nie używane rondle. odlecieć jak najdalej. bogate w szczegóły. Czy powodem spartańskiej diety Holly była konieczność pokonywania długich odległości do miasta? Z pewnością nie. Miała wielki zbiór książek na temat Wietnamu. mogła też zawsze wziąć taksówkę. co wpadło mu w ręce. kiedy jego mózg domagał się nowej porcji paliwa. Teraz szczupłe ciało Holly. Surową. Były tu romanse. wszystkie ze szczęśliwym zakończeniem. jak Holly była ostatnio zapracowana. dla przyszłego lokatora. duża pryzma porządnie ułożonego drewna . flanelową nocną koszulą. żadnego łącznika z bieżącymi sprawami świata zewnętrznego. Aby zapewnić życie twoim tańczącym złotym .

. Coś. Kiedy Holly myła się i ubierała. Włosy. o zmroku i w jasny dzień. wyglądała zupełnie inaczej: dżinsy.. przyrządził gorącą czekoladę. Wystarczały aż nadto. zastanawiał się. Jason sprawiał wrażenie zaskoczonego. które nakręcił. Doskonale dawała sobie radę w życiu. zmuszając ją. Co to było? Historia jej życia? Miłość? Nie wiedział. Wyglądała na osobę delikatną. potrawkę z krabów i cheddaru oraz ciasto z jagodami. powiewnych strojach.zapewniał w duchu dzielną pionierkę. gdy dowiedział się. podczas snu. że doskonale mogłaby przeżyć bez niego następne trzydzieści lat? Coś jej się przytrafiło ubiegłej nocy. błękitne spojrzenie nie mówiło o tym.Jednak film ma inne tempo niż książka .Powiedziałem ostatniej nocy.powiedziała. Gdy Jason wpatrywał się w jej dumne i zdecydowane oczy. ile filmów widziałaś. Piszesz wspaniałe dialogi. nadziewane czekoladą. śpiewało radośnie. lecz odważną. -Holly? . potrzebujesz gorących posiłków. dzielnej pionierki z najdalszej granicy Ameryki. .. Szef kuchni chętnie dostarczył mu również jedzenia na później: zupę pomidorową. Dziękuję. jeśliby tylko miał okazję. chciałbym ci tyle dać. by wyznała: . więc nie wiem. stworzonej przez Jasona. Nie wiem. jak i skromna koszula nocna nadawały jej czarująco staroświecki wygląd. gdybyś mi tylko pozwoliła". że do ataku niewidzialnych intruzów poprzedniej nocy żyła tu sobie wygodnie i spokojnie. Zapewniano go. sprawiała wrażenie osoby silnej i dumnej.Widziałaś Rozlewisko1? . że pokonywała czasem z wielkim trudem dwanaście kilometrów. Jason nakrył do stołu. która przyszła na śniadanie. które przyniosły jej ogromny rozgłos i niemałą fortunę. czy potrafię. które bardziej niż kiedykolwiek rzucało się w oczy. . pulower i buty kowbojskie. . To był domowy strój Holly i jej domowa fryzura. Miałem też nadzieję. -Przeciwnie. nie potrzebowałam niczego więcej poza batonami. Jasonie. że w jakiś sposób stanowił dlań zagrożenie. by cię zapewnić.zaprotestowała słabo. tak. zestaw kanapek.. . że jesteś martwy. z odwagą i pomimo wychudzenia. a pomiędzy tymi niezbędnymi wyprawami pisywała książki o nadziei i miłości. schłodził sok pomarańczowy. Patrzyła na niego. Ale to tylko jeden z powodów. by podtrzymać powolne bicie serca i lodowaty metabolizm wegetacji. by oglądać filmy. golf. o wszystkich porach roku. i mój smutek". Jason widywał dotychczas Holly jedynie w długich.W mieście jest kino . Holly. obiecuję. że zdołam cię przekonać.Nie. splecione miała w gruby złoty warkocz..Scenariusz? Nigdy czegoś takiego nie robiłam. 149 . Zarówno suknia z lat sześćdziesiątych. podgrzał jagodzianki i rogaliki. tworzące przedtem złotą zasłonę.iskierkom. . w słońcu i śnieżycy. do czego powracała z takim zapamiętaniem. że potrafisz. nie mam nic przeciwko temu. ale widziałam wszystkie twoje filmy. przygotowane w pachnącej kuchni hotelu "Westmark". Może jemu? Może sobie? Czy to wyzywające. "Nie zamierzam cię okradać . . Jak gdyby mógł jej to ukraść. Kiedy sądziłam.Nie zauważyłem tu telewizora. Holly doskonale przeżyła bez niego trzydzieści lat. Jej trzepoczące serce pragnęło ulecieć ku magii. byś napisała dla mnie scenariusz.. warzyw i owoców. Ale wyczuwał. a przecież w gruncie rzeczy to one tworzą scenariusz.Jest taki obrazowy. że nie zamierzam wprowadzać żadnych zmian do Darów miłości. Regularnie chodziła dwanaście kilometrów po zakupy. że przyjechałem tu. Jason uświadomił sobie. Odtąd będziesz je miał.Nie wątpię w to. czy nie usiłowała jednak udowodnić jeszcze czegoś innego. . .Nie chodzę często do kina. Teraz widział piękną twarz Holly. że hotel dostarczy zamówione dania pod każdy adres w Kodiaku.O.

Jak gorąco pragnął tu zostać! Ale Jason Cole nie mógł odwlec podróży do Hongkongu nawet o godzinę..Dziękuję. . jeśli ci to odpowiada. To będzie tylko brudnopis i chcę. Pewnego dnia. a to znaczy.No. trzeba usuwać całe sceny.Masz rację co do tempa filmu. zastosowałem kolaż scen w połączeniu z podkładem muzycznym. jak złoty uśmiech słońca odbija się w błękitnym morzu. zatracając się nagle w rozjarzonych głębiach jej pięknych oczu. nie pomyślał jeszcze o zrobieniu dokładnego planu scen. nawet w sprawach .Tak. . zbyt szybko. moglibyśmy się tym zaj ąć wcześniej. jak to robić.powtórzyła w końcu. jak gdyby przypominając sobie.I wtedy omówimy scenariusz? .Dobrze. Tego ranka.I tu ja wkraczam. obejrzą razem wszystkie olśniewające cuda świata. ale kiedy miała już odwrócić wzrok. gdy Holly poczuje się przy nim bezpieczna. że jeśli dopisze mu szczęście. że kiedy dokonuje się adaptacji książki. . I nie chodziło tu o żadne problemy filmowe ani strefy czasowe. . Ale nagle usłyszał własne słowa. że jego słowa wzbudziły jej niepokój. bo jest również adaptacją długiej i wielowątkowej książki. ale ponieważ sam zanierzał pisać scenariusz. Jeśli nie będziesz miała nic przeciwko temu. do jego pokoju w hotelu. Cieszę się. choć zapowiedział już w Gold Star. żebyś popracowała nad nim.Rozumiem i nie to mnie niepokoi.Jason miał zrobić dwa filmy przed Darami miłości. Holly. chciałbym podać ci ogólny zarys filmu.wyszeptała.Chętnie spróbuję. co miało stać się jego największym przebojem. Gdyby jednak nie kolidowało to z twoimi zobowiązaniami wobec wydawcy. skracać je albo łączyć. Jednak delikatny. Teraz ten scenariusz stanowił więź łączącą go z Holly. kiedyś. No więc. . . Film fabularny nie powinien trwać więcej niż dwie godziny.. Na zdjęcia w Hongkongu przewidziano osiem tygodni.Jason od razu zauważył. wpatrując się w śliczne oczy. .Jutro wyjeżdżam do Hongkongu.. aby z nim wyjechała. Przyjadę tutaj. A co stanie się z radosną nadziej ą? Czy i ją Jason zabierze ze sobą? Nie. ale przedtem załatwię. przyszło mu do głowy. by stworzyć to. by w ten sposób skondensować niektóre wątki. zechcesz być moim scenarzystą? A więc obiecywał. . tak jak ja go widzę.Jak długo cię nie będzie? Jason zawahał się. gdy obserwował. by poprosić Holly. . szybko skupił myśli. które zabrzmiały jak uroczysta przysięga: . przeznaczyli swój czas i talent na to. przysięgła sobie Holly. Z powodu różnic czasu i harmonogramu zdjęć może ci być trudno złapać mnie przez telefon. przed którym trzeba się mieć na baczności. . Wszyscy oni. ze scenami. Do poniedziałku przefaksuję ci z Hongkongu szkic.Do Hongkongu? . że ma do czynienia ze złodziejem.. by wysłano ci kilka książek na temat pisania scenariuszy oraz kopię scenariusza Rozlewiska. Najchętniej patrzyłby w nie wiecznie. Jeśli pamiętasz. że nie zniknie wraz z jego odjazdem. więc.powiedział bardzo cicho. .Oczywiście . arktyczny kwiat niemalże przypłacił życiem podróż do Los Angeles.Zgubił wątek rozmowy. nim odpowiedział. I Holly odpowiedziała na tę obietnicę heroicznym przyrzeczeniem: .Muszę jechać . by podziwiała z nim egzotyczną wspaniałość Hongkongu. . bardzo sugestywne. Tylko że nie jestem całkiem pewna. Pytałem cię o Rozlewisko. które już zdawały się za nim tęsknić. To było bardzo efektowne..Pamiętam. Zbyt wielu ludzi od niego zależało. 150 Wyjeżdża do Hongkongu? Jutro? Więc magia nie będzie trwać wiecznie. . Przeminie szybko. . Nie pozwolę na to. zmieści się w siedmiu tygodniach. . które uważam za absolutnie konieczne. Jason uśmiechnął się. że magia będzie trwać wiecznie.Wracam za sześć tygodni. lecz o konieczność dzwonienia do mężczyzny. aktorzy i ekipa.

. że orientuje się dobrze w sprawach rynku wydawniczego.Masz bardzo wyraźny charakter pisma. Najchętniej trwaliby przy tym rozwiązaniu.Potem już ktoś przepisywał na maszynie twoje rękopisy? . . .No cóż. gdyby mogła przesyłać mi zapowiedzi wydawnicze i najświeższe recenzje prasowe. z twoimi przemyśleniami i sugestiami co do planu. Jason zaproponował: . szczęśliwym zrządzeniem losu wstążka tak przyciągnęła uwagę mojej redaktorki. . by tak zaawansowane urządzenia techniczne były osiągalne w Kodiaku. prawdopodobnie na liniowanych kartkach kołonotatnika. gdzie mogą leżeć nie czytane do końca świata. . Będę miał aparat w pokoju.Jej niepokój znikł już w oślepiającym rozbłysku błękitu i zieleni.Moja redaktorka będzie zdumiona.Swoją pierwszą książkę Zawsze i na wieczność napisałam ręcznie. że to głupio z mojej strony.Czy przenoszenie tego. z nadzieją. Spełniając jej prośbę.. Za bardzo przyzwyczaiłam się do ręcznego pisania i lubię to robić. A jeśli mnie nie będzie.zawodowych. .Ale są.Zamierzasz pisać książki bezpośrednio na komputerze? . jak jej książka. a co dopiero . . . .Holly wzruszyła ramionami.Nic nie szkodzi. że dobrze by było. .To naprawdę niezwykłe. Chętnie obejrzałbym tą część .Tak. A więc będę czekać na telefony.Jak skończymy 152 śniadanie. bym o nich mówiła". niezależnie od pory.Zdumienie Jasona świadczyło.Prawdę mówiąc.Wydaje mi się..Holly? . co napisałaś.Chyba nie.. że w gruncie rzeczy nie wierzyła. . . na komputer nie zabierze ci zbyt dużo czasu? . Dobrze? . Zresztą to też przejaw jej obłędu: uwielbia przebywać w towarzystwie swoich bohaterów. takiego jak ten. gdzie tempo życia jest tak szybkie. Jason spytał łagodnie. . a jej oczy wyrażały milczące błaganie: "Chroń mnie przed tymi przerażającymi myślami.To więcej niż szczęście.. . moglibyśmy pójść na długi spacer przed lunchem.Dopiero zaczynam się uczyć go używać. . Dobrze? Ale nie proś mnie. mój wydawca zawarł umowę z maszynistką w Nowym Jorku. przewiązałam ją kolorową wstążką i wysłałam do wydawnictwa. Holly. że zaczęła czytać książkę. -Nie powinnaś się nigdy wahać. W dodatku okazuje się.Holly uśmiechnęła się.Spojrzała na niego.Po prostu miałam szczęście. możesz wysłać faks.by stał się bestsellerem.Dlaczego? 151 . który przyniosła do jego biura. I tak nie ma nic lepszego do roboty.Holly wzruszyła ramionami.Nie miałaś agenta i tak po prostu wysłałaś rękopis do wydawcy? .. by któryś z nich został opublikowany. . ponieważ redaktorka uznała.Tak. .Mam faks tylko dlatego. próbuję nauczyć się na nim pisać. . . czy zadzwonić. że błękitnozielone iskry będą pląsać wiecznie: . że nawet faks wydaje się zbyt powolny. . uciekając z własnego.Naprawdę? . "Nie jesteś szalona". Ten wewnętrzny głos był teraz taki cichy. . . iż nie dostarczam przepisanych rękopisów jak wszyscy. lub faksy. zwłaszcza w Hongkongu.Hotele często stosują to rozwiązanie w dzisiejszych czasach. ale wydaje mi się. na przykład twój nowoczesny komputer. żyć w ich świecie. . Rzadko się zdarzało.Tak mi mówiła. Większość nie zamówionych rękopisów trafia na kupę. . że wysłana kopia pisana była ręcznie.Czy mogę ci w czymś pomóc? Nieźle znam się na komputerach.

Chciała. Tego pragnął..Na Hawajach. Opowiedziała mu swoją historię i udało się jej powstrzymać krzyk rozpaczy.Holly wskazywała migotliwe. .Tak. że poda mu same fakty. . że ojciec zginął w Wietnamie.Okropne wspomnienia.. a teraz odwróciła się i spojrzała na niego z heroicznym triumfem. Tam rodzą się ich młode. że policja i sąsiedzi uznali. oczywiście . które nieodwołalnie skaziłyby go podłością Dereka.Masz rację. Mówiła do błękitnego morza. . Twarz Holly obramowywały już wijące się loczki.Obawiam się. gdy wyobraziła sobie morskie ssaki. Gdy Jason uśmiechnął się do najcudowniejszego skarbu. które radośnie świętowały tańcem swoją zuchwałą ucieczkę. grubego warkocza. opowiedziała Jasonowi. i wreszcie dotarli do śnieżnobiałej plaży. a potem siebie. bez cienia smutku. a jej oczy stały się niebieskie i migotały niczym fale. . Przez dłuższy czas Jason nie odzywał się.Nikomu o tym nie mówiłam. żeby było dość czasu na jego przegląd w Los Angeles. . ale nie splami go jego zło. co chciały robić jego palce.Muszę wyjaśnić ci zdarzenia ubiegłej nocy. Najważniejsze jednak. .Przed lunchem? Jason uśmiechnął się.. że nie będę mógł zjeść jej z tobą. siostrę i brata. stanowczy.było dla niej najlepsze. Ale nie próbował zabić mnie. Pewnie dlatego stałam się bardziej podatna na wspomnienia. Mój samolot musi wystartować najpóźniej o szóstej. W ten sposób Jason pozna przyczynę jej przerażenia. Tańcząca w niej nadzieja stawiała jej nieustępliwie warunek. jednak nie jest szalona. ciemnoniebieskie morze. bez szczegółów. a potem spytała z radosnym zaskoczeniem. gdzie zaczynały właśnie rozwijać się dzikie kwiaty. Holly pozwoliła sobie uwierzyć w tę prawdę.. czego pragnął. równie prostych i bezosobowych jak wnętrze jej domu. Toczyła się w nim walka pomiędzy tym. Spacerowali już prawie dwie godziny. jej głos był spokojny. co -jak wierzył . Sprawiło to jednak. zobaczył jak morska bryza igra ze złocistym jedwabiem. Kiedy wreszcie się odezwała. że musi mu wszystko opowiedzieć. zapierającego dech w piersiach arktycznego kwiatka. że za wszelką cenę pragnie uwolnić każde pasmo z mocnej uwięzi długiego. Holly wiedziała. iż jestem jakoś odpowiedzialna za to. który wydawał się taki czarujący. Jason pragnął.Jego uśmiech zbladł. że widział jej oczy. Holly pokazała mu swój świat z wszystkimi wspaniałymi skarbami. a ojczym. nie sypiałam najlepiej ani nie jadłam zbyt wiele od dłuższego czasu. .. Bryza robiła to. . Ale w złotym świetle tego wspaniałego dnia przy Jasonie. . . 20 Wiecie mamy tu stado wielorybów. . i tym. 153 .Zabił moją matkę. bawiące się każdego lata w wodach zatoki. rozległą dolinę. To było odważne stwierdzenie.zgodziła się z wdzięcznością. by Holly miała idealnie szczęśliwe dzieciństwo.W lodówce jest też kolacja. W kilku zdaniach. Tam dokazują. pod którym zgadzała się tu pozostać: że będzie z nim szczera. Wydawało się. . którą mu właśnie z takim spokojem opisała.wyspy. przewędrowali miarowym krokiem przez majestatyczny las. Uciekłam więc i zmieniłam nazwisko. pozbawiony emocji. co zrobił.. Nie mam pojęcia dlaczego. Zdecydowała się. Nie podzieliła się z nim przerażającymi szczegółami.A gdzie są teraz? . Zrobiła to. . był w rzeczywistości potworem. nie mówiąc już o ogromnej tragedii. żeby wiedział. -Tak. Poza tym załoga musi odpocząć przed jutrzejszym lotem do Hongkongu. Nagle promienne oczy zakryła chmura wahania.

wyszeptał Jason. który sycił delikatne korzenie nadziei w jej sercu. Ale nie było żadnych krzyków. bezgłośny deszcz. Holly mówiła do morza. . z czego się śmieli w trakcie nadawania reklam.. że niedobrze jest więzić w sobie wspomnienia i związane z nimi uczucia. zalewając wszystko. gdy Holly ciągnęła swoją opowieść. że kiedy zapukałem do okna. jakie normalne. topiąc je w smutku.A ja muszę to od ciebie usłyszeć. prawda? Myślę. To taniec ich serc i dusz.stwierdził Jason -ja też nie wiem.krzyki.Wiem. Zanim jeszcze gorące łzy zaczęły spływać po jej policzkach. o czym gawędziła z siostrą i bratem. uświadomiła sobie z zaskakującą pewnością siebie. jakimś cudem znalazła się w jego ramionach. A co jest dla niej najlepsze? Jason nie wiedział tego.. imponująca jodła. czuła potrzebę zn nią się w ramionach Jasona. . Złociste loki. przepięk poruszający menuet udręki i miłości. Jasonie.. A obok bolesnych wspomnień istnieją też inne. a jednak - . Więzić! To słowo odbiło się echem w urny śle Holly. Ale były też ch* 155 gdy potrzebowała dystansu. zatapiając. To właśnie widziałaś. czuła. że mogły więzić ją w przerażającym koszmarze? Wreszcie bardzo spokojnie powiedział: ..zaczęła cicho Holly. ciężkie od łez. przytłoczone koszmarem. Ale był też inny.. . które były tak potężne.. Tylko Derek nim był. Przypomniała sobie wszystkie szczegóły tamtego wieczoru: co Claire gotowała na kolację. na zawsze odcięci od świata? Nie. delikatna i ażurowa niczym panna młoda.Nie wiem. kiedy zjawiłem się ubiegłej nocy. Zawsze dotąd wzbierały w środku. .Muszę ci to opowiedzieć. że mogłoby ci pomóc. który w końcu zdołał się wyzwolić. do falującej błękitnej wody.No cóż .Nie sądzisz. Nie. Jedynie łzy gromadzone od siedemnastu lat. by opowiedziała mu szczegółowo swoje wspomnienia o tamtej nocy? Czy nie jest to jedyna szansa na przepędzenie upiorów.. niczym ciepły. otulona jego ciepłem i siłą. że pamiętasz wszystko. Jednak duszenie wszystkiego w sobie nie mogło być dla niej dobre.. lecz rozlewały się w sercu. wyleją się. niewielkiego. Ale naprawdę.Na naszym podwórku rosło drzewo. niedawno jeszcze tańczące radośnie. by znajdowała się blisko niego. Łzy wciąż płynęły. . Holly.Jeszcze nie opowiedziałaś mi wszystkiego o tamtej nocy. tak. dla ciebie zabrzmiało to jak strzały.Ale to było niemożliwe.Holly . Każde słowo. nowy taniec. Jakie to było wesołe.. wyraz twarzy. ponieważ te wspomnienia nie są zbrodniarzami. -Triumf Holly już dawno znikł i Jason widział teraz w jej oczach strach.. który oglądali. które nagle wytrysną z niej. . Gdy zbliżała się do złowróżbnego momentu pojawienia się Dereka..Co masz na myśli? .. przesiąknięte ogromnym smutkiem. były teraz mokre. nigdy nie napełniały jej oczu. gdzie latem będą dokazywać wieloryby. wierzę. do tej chwili zepchnięte w niepamięć. Chwilami. Czy takie wspomnienia i emocje nie powinny zostać uwięzione jak najokrutniej si zbrodniarze. a może nawet słyszałaś. ale chwilę później przyznała: . jak coś w niej narasta . o wiele wspanialszy od tańca morskiej bryzy i złocistych jedwabnych włosów. jak z uśmiechem rozmawiały o śniegu. a nawet szczegóły odcinka Corky i Biały Cień.Tego dnia padał śnieg . gdybyś o tym porozmawiała? Potrząsnęła przecząco głową. delikatnie pieszcząc wargami jej jedwabiste włosy. . 154 . Czy nie lepiej.

Opowiedz wszystko. jak samochód Jasona znika pomiędzy sosnami. Gdy wrócili do chaty Holly. by Jason pojechał na lotnisko... Ale tańczyli bezbłędnie.Tak. Nie opuściła żadnego szczegółu tego koszmaru. . Ani Jason. Jason nie próbował zatrzymać Holly. Nie starał się pochwycić białych dłoni.wyszeptała. . znowu zatańczyły. gdy Holly wciąż płakała. wyszeptała: . a gdy dotknęła jego twarzy. podniosła wzrok .Tak mi przykro. I opowiedziała mu. iż zobaczyła obraz zbyt okropny. bo twórcą choreografii do tego niezwykłego pas de deux była miłość.. . i rzucić się za nim w pogoń.Wiem. bez najmniejszego wahania.Tak .. Przez większość czasu to ona mówiła. powstrzymując oddech. gdy jej piękne oczy rozbłysły nadzieją. .Dobrze? . kiedy wyczuwał. Na pożegnanie czule i delikatnie przesunął palcami po ślicznej twarzy Holly.Opowiedz mi to. patrzyła. ale. nie zmoczone teraz łzami. Wyciągnęła delikatną dłoń. gdy stawały przed nią obrazy rzezi. co kiedyś uznawała za swoje szaleństwo. kiedy będę mógł obiecał. jak postępuje twoja praca nad scenariuszem? . .Nie byłam pewna. nie mógł się doczekać.Czy ty też będziesz do mnie pisać i dzwonić każdego dnia? . ale jakimś cudem ogromny smutek. kiedy czuła potrzebę odsunięcia się. złote pasmo włosów. Cudowny optymizm i magia wciąż z nią były. Wtedy odzywał się. Kiedy wreszcie skończyła. Holly. Holly . A kiedy wreszcie przestała płakać. a Holly. że mi to opowiedziałaś. ciągnął dalej: . .osobno. które zaciskały się kurczowo. Jednak tak się nie stało.Ale? Nie myślisz chyba. że uczysz się pisać na komputerze. bardziej swobodny i radośniej szy niż kiedykolwiek.Nigdy nie żałuj. Odrzutowiec był tylko srebrzystą sylwetką . .. rozkazując łagodnie: . Dała mu na drogę dwie kanapki. 156 . ani po upływie czterdziestu pięciu minut. Ani teraz. Jason przytulił jej kruche i drżące ciało i przez bardzo długi czas. była już pora.Zamierzam przysyłać ci co najmniej jeden faks dziennie i dzwonić. I odszedł. -Nie. byś mi codziennie raportowała. który krył się w niej przez te wszystkie lata. że złote loki. Nie splamiła go podłością Dereka ani tym. że zje wszystko. przepłynął do niego. Ja nie żałuję. Holly? Że mi zaufałaś? -Nie. oczywiście. . Jason odsunął czule z jej oczu zmoczone łzami jedwabiste. . .. omijając ten fragment. sprawiła. i ciągnęła opowieść. podkreślona skinieniem głowy. .. ale czy możesz pisać do mnie ręcznie? Chciał utrzymać z nią jak najbliższy kontakt bez względu na dystans. I dopiero wtedy. Był to już inny taniec.Przykro? . kiedy zapragnie powrócić do bezpiecznego schronienia jego uścisku. ani Holly nigdy wcześniej nie wykonywali tego tańca. . kiedy wybiegła z domu.Jej odpowiedź.. by się nim dzielić. słysząc dźwięk nisko lecącego samolotu. który miał ich dzielić.Tak.Dlaczego.powiedział z powagą. że chcę.i zobaczyła wyraz jego ciemnobłękitnych oczu. ale w każdej chwili mogły zobaczyć. co zostawił. Ale był przy niej. pojawił się płomienny rumieniec. obiecując w zamian. a przepełnione jeszcze większą czułością ciemnobłękitne oczy przemówiły do jej serca. by otoczyć ją kochającymi ramionami. wtórowało temu głośne bicie jego serca.Że pozwoliłaś mi się dotknąć? Na jej policzkach. że jego samochód niknie w lesie.Więc bądź pewna. Holly.powtórzył cicho.Jego czuły uśmiech przepełniony był miłością. ale były chwile. Nadszedł czas jego odjazdu.Dobrze. wszystko.

Jednak Jason zmusił się do działania. podzieliła się nim.. Ów walentynkowy wieczór spędził z Nicole Haviland. że spotkanie z Raven Winter i Lauren Sinclair zostało odwołane. Opowieść z "Timea" była fascynująca. Pękata teczka leżała na sąsiednim fotelu tak jak wczoraj. W poniedziałek rano. co mu opowiedziała.. Wyjęła okulary w drucianej oprawce . pokaże mu je.choć ten cud zdarzył się o osiem miesięcy za późno -wywarła na nim wielkie wrażenie. . Wtem. czegoś brakuje w tym. którymi musiał się zająć. że kiedyś zostanie reżyserem. Jason nie pamiętał artykułu z "Timea". a samolot pomachał skrzydłami. co mówiła Holly. Chciała podzielić się tymi obrazami szczęścia z Jasonem. A było coś jeszcze. podczas lotu do Kodiaku. Jason wpatrywał się w papiery. Dopiero gdy odrzutowiec zniknął w ciemności. i zrobi to. jeśli nawet będzie to oznaczać kolejną bezsenną noc. niepokoił się o nią i żywił się nadzieją. nie będą już tak pewne swej władzy nad nią.i nigdy nie zniknie . I nie chodziło tu tylko o to. Teraz była środa wieczór i wracał do Los Angeles. wiedział.a także fotografie swoich bliskich. przechował ją ukrytą głęboko w pamięci. Za sześć tygodni. nim w czwartkowe popołudnie wyruszy do Hongkongu. że to niemądre. po jego powrocie z Hongkongu. Zakończył się dąsami. Ich sekret został ujawniony. i już wtedy jego twórczy umysł wyobrażał sobie niemal wszystko w formie filmu: jak nada życie zasłyszanej historii. nie odnajdzie się -żywa lub umarła -historiapozostanie niedokończona. gdy wyszedł od niej o północy. co tak zaniepokoiło Jasona. jak ją przedstawi za pomocą obrazów. pozbawiony jednak miłości i romantyzmu. która zniknęła bez śladu. gdy tylko pomyślał. który przeczytał na drugim roku studiów w UCLA. Już wtedy.. gdy Holly pojawiła się w jego drzwiach. że Holly będzie lepiej spać dzisiejszej nocy. Dopóki kilkunastoletnia córka. która towarzyszyła jej do Los Angeles. i siedmioletniej niewoli ojca. że czegoś brakowało w tym..nigdy ich już nie włoży . Jason odkrył zaskakującą prawdę: od chwili. który nieoczekiwanie zmartwychwstał . Jednak historia masakry. która miała miejsce w dzień świętego Walentego. w jego mózgu dosłownie eksplodowała myśl: coś jest nie tak. ale czegoś w niej brakowało. Należy podjąć decyzję co do każdego dokumentu z tej teczki.drobną figurką. Przez cały czas myślał o Holly. Wtedy nie próbował nawet pracować. bo czekała na niego praca. Cóż to znaczy kilka nie przespanych nocy w porównaniu z kilkunastoma latami koszmarów. i że jakimś cudem zna ten brakujący fragment. które tak długo ją terroryzowały. gdy Jasonowi powiedziano. Holly .przynajmniej straszne wspomnienia nie mogły już więzić jej w koszmarze zła.. postanowił wykorzystać tak nie157 oczekiwanie wolny czas na załatwienie wielu spraw. na przekór świadomej dyscyplinie. Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Jason nie pamiętał teraz tamtego artykułu. że prócz Dereka nie wymieniła żadnego imienia.. a Holly .w towarzystwie nadziei i magii wróciła do chaty. czekająca na niego góra papierkowej roboty nie zmniejszyła się ani trochę. ale jednak zaczęła machać ręką. Wspomnienia...na tle mrocznego nieba. którymi powinien się teraz zajmować. Wydawało się. a choć wielki smutek z powodu utraty ukochanej rodziny nie zniknął . Przez cztery godziny Jason pracował intensywnie z wielkim skupieniem. Był to 158 wieczór namiętności i rozkoszy. Tam w swojej sypialni sięgnęła z namysłem po torebkę z plecionki. nie oglądał też ostatniego odcinka 20/20. Być może dlatego o niej nie zapomniał. Z łatwością mógłby też przebyć powrotną drogę pogrążony w myślach. Miał nieodparte wrażenie. I zrobi to. rozjaśnioną światłami ganku.

Wpadł do jej domu. Lawrence telefonował do niej o jedenastej wieczorem.Dobrze. kiedy popełniono te morderstwa.choć budziła się. Lawrence i Caroline zaplanowali jej urodzinową kolację we wtorek. .A więc w razie czego mam powiedzieć. nie studia. Od jakiej części stanu powinnam zacząć? Było to pytanie. ale porzuciła ją bez chwili wahania. czuła do Jasona wdzięczność. Potem. Musiała mieć co najmniej piętnaście lat. Fakt. Jeszcze trzy miesiące temu Beth była najlepszym analitykiem Gold Star. Ustalili. by zbadała szczegóły zbrodni dokonanej przed wielu laty gdzieś w stanie Waszyngton. Gdy rozmawiała z nim. Choć jej wątpliwości były widoczne. Już nie mogę się doczekać dnia jutrzejszego.A więc ojczym miał na imię Derek. o tej porze już od dawna by spała. Dam ci numer mojej telefonicznej karty kredytowej. Dobrze? . z szerokim widokiem na morze. Część czwarta 21 Seattle. jak dawno to było. że wybiorą się w piątek do Space Needle. wtedy była nastolatką. która przeżyła. .Czy masz jakieś pojęcie.. . Obszar na północ od Cascades miał ostrzejsze zimy.. zaczął się zastanawiać: Holly ma teraz trzydzieści lat. i numer mojej karty Visa. Zapytał. Może Seattle albo któreś z małych miasteczek na wybrzeżu. że chętnie zgodziła się popracować dla Jasona. Śnieg nie był wystarczającą wskazówką. by powiadomić ją. okrytą koronką świeżo spadłego śniegu.I że jest to mój własny projekt. i wyślij rachunek bezpośrednio do mnie. leżąc w . Była teraz w ósmym miesiącu ciąży i czuła się tak dobrze. zdecydowałbym się na zachodnią część stanu. kiedy już ułożył do snu swoje pieski. Jasonie? Który to był rok albo chociaż jaka pora roku? . I nie znamy ich nazwiska -podsumowała Beth Robinson. że ponieważ ma czterdzieści trzy lata.Dobrze. Zapisz. Holly. 159 ale w każdej części stanu mogły występować opady śnieżne. a Katie i jej szczeniaki powinny wrócić do swego domu dzień wcześniej.. z którym pracowałam kiedyś w "Seattle Times". który to był rok. a potem potwierdzali te plany przez następne dwa dni. że właśnie do niej zwrócił się z tym niezwykłym problemem. kiedy i dokąd chciałaby pójść na swoją urodzinową kolację.odpowiedział. a dziewczynka. Jednak w tym tygodniu . byś korzystała z niej przy telefonowaniu. ile czasu ci to zajmie. Holly i jej matka tak mówiły o śniegu. by od ósmej rano zacząć kontaktować się z policją. że Holly zdecydowała się zamieszkać w Kodiaku. musi spędzić ostatnie miesiące ciąży w domu. stan Waszyngton Piątek. Właścicielka miała odebrać Mindy w piątek rano. kiedy pomyślał. na tyle dużą. gdyby trzeba było przesłać jakieś informacje przez kuriera. Kochała swoją pracę. chociaż przed poznaniem Lawrencea. nie starając się nawet ukryć swego sceptycyzmu. prasą i stacjami telewizyjnymi. jak zwykle wcześnie . 31 marca Lawrence zadzwonił do Caroline we wtorek wieczorem. jadąc na lotnisko. gdy ginekolog powiedział. jak Holly opisywała wyniosłą jodłę. wspominając.kiedy do niej dzwonił kipiała energią. Caroline zapewniła go. jakby nie był on zbyt częstym zjawiskiem na danym terenie. że wszystkie szczenięta mają się doskonale. Jest tam facet. . Zawsze był bardzo chętny do pomocy.Nie wiem. że zamierzamy zrobić film dokumentalny o przemocy w rodzinie? . by przetrwać o własnych siłach. .Więc zacznę od Seattle. ale prawdopodobnie jakieś piętnaście lat temu.Jeśli miałbym zgadywać. skłonił go do stwierdzenia: . że może dzwonić nawet później. i powiedział.Zima . nad którym Jason już się zastanawiał.

Tak . gdy Lawrence zgodził się z nią. . że deszczowa noc jest piękna.spytał Lawrence. zanim pożegnali się o drugiej nad ranem. Zwykłe złudzenie optyczne. Teraz. które w tej chwili ją pieściły. Później Carolina dziwiła się jak rozmowa o balu mogła płynnie zboczyć na egipskie piramidy. Koniczyna i Bułeczka.zgodził się cicho Lawrence. Oczywiście Caroline potrzebowała rady Lawrencea. -Tak. wychwytując ich migotliwe światła. Gawędzili godzinami. Mogli jednak podziwiać roziskrzone jak klejnoty światła Szmaragdowego Miasta. Poświęcali temu wiele godzin. że kurtyna mroku już wcześniej zakryje lśniące. białe góry. że są to idealne warunki do podziwiania jego uroku. Patrzył na nią z błyskiem pożądania w ciemnozielonych oczach.Pięknie . . Caroline przypuszczała.Nadal podoba ci się. mogło być zdrobnione na "Julie lub przekształcone w wytworne "Jules". Może nawet na swój sposób atrakcyjna. Olympics. Imbir. Kiedy decydowali się na tę godzinę. .zdecydowali. zamierzała odwrócić się w jego kierunku. I z każdą chwilą stawali się coraz bardziej głodni siebie. A tobie? -Lubię je. Oczywiście. Nikt nie czekał niecierpliwie. Słyszała wtedy całą jego łagodność i siłę. prowadził do stale nawracającego problemu o wielkim znaczeniu: jak nazwać jej szczeniaka. . ale zobaczyła jego odbicie w szybie. ciepłym łóżku. . Jego głos był niski. lecz zwykła Juliet. zarezerwowali na ósmą. jej szczeniak. że jest to jej decyzja. choćby najbardziej oderwany. omawiając wszystkie wady i zalety imion: Piegus. Kleopatra. Jednak ciemnozielone oczy. zacierał ostre kontury budynków. wiedzieli oczywiście. Jako weterynarz dobrze orientował się. .Juliet . Lawrence Elliott nigdy nie powiedział. jak gdyby na nich dwojgu spoczywała odpowiedzialność za nowe życie. jak się seksownie uśmiecha. Gdyby te słowa wypowiedział ktoś inny. bardziej zainteresowani odkrywaniem siebie niż jedzeniem. Ale nie piękna? To tylko złudzenie. a każdy temat. Stolik w "Emerald Suitę".przytulnym. eleganckiej.. I po raz pierwszy w życiu Caroline Hawthorne naprawdę czuła się piękna. zamykała oczy. zawieszone ponad światem.Jesteś bardzo piękna.. wpatrując się we wspaniałą grę wody i światła. Padający deszcz jednocześnie maskował i uwydatniał. Słyszała też czasem. . gdy pokonywali samochodem krótki dystans z jej domu na Queen Annę do centrum Seattle. zażartowałaby wesoło. wiosennego wieczoru. Piękna? Ja? Nie! Może jestem nieźle zakonserwowana jak na czterdziestolatkę. "Juliet"? . by zwolnili miejsca przy oknie. To imię było nie tylko ładne. które 163 przetrwało niebezpieczeństwa narodzin. 164 Nikt nie poganiał ich tego deszczowego. który słyszała w mroku podczas kilku minionych nocy. Potrawy podawano bez pośpiechu. Caroline. Tego deszczowego wieczoru. nie zobaczyliby gór. uznała. Cascades i Mount Rainier byłyby zasłonięte grubą. Każdy promień światła starał się przebić przez ulewę i nocne niebo iskrzyło się bezkresem małych tęcz. przechodzili z łatwością od jednego tematu do drugiego. Jednak teraz. a Caroline i Lawrence spożywali je powoli.szepnęła Caroline.Bardzo pięknie. gdy spoglądała z wysoka na miasto. głęboki i łagodny. lecz i pełne siły. a w zależności od charakteru dzielnego stworzenia. wcale nie zdawały się ulegać złudzeniu. ten sam. Księżna. nie Julia od Romea. gdyby nawet przyszli tu o zmierzchu. koncentrując się na głosie Lawrencea. na kilka miesięcy przed rozpoczęciem sezonu turystycznego. które psie imiona są modne. obracającej sią restauracji na szczycie Space Needle. szarą warstwą chmur. że niektórzy ludzie odwołaliby rezerwację z powodu deszczu. a które nie.

Martin poprosił mnie. by ubiegał się o urząd publiczny. że podjęła się przekonania Lawrencea Elliotta.zaczęła Caroline. . swoją radością. rozmawiać z tobą. Krople deszczu. który potrafił być tak łagodny.. To ja jestem wyzyskiwaczem. Nie mogłabyś tego zrobić. Lecz wkrótce znów spochmurniały.Głos należał do Martina Sa-wyera. wdzięcznie wyciągającej się ku niebu.poprosiła go cicho. bym spróbowała namówić cię do zajęcia się polityką.. Miał przed sobą Space Needle. . zwrócił się do Caroline z prośbą. żeby zechciała wypróbować swe niezwykłe zdolności przekonywania na opornym kandydacie. i wyszeptał ochryple: . dlaczego tak jest. jak niegdyś on sam był w niewoli. prowadząc ją w kierunku windy. głos. Caroline. Stanął przy oknie i patrzył na dwór. jakiego Caroline dotąd nie widziała. . Ten śmiech był tak długo więziony. Ale .. jakie to było dla mnie cudowne. zielone oczy wpatrywały się z napięciem w jezdnię ani razu nie skierowały się na nią. który teraz wydawał się nierealnym marzeniem. Mądre. Tu wtrąciła się żona Martina. I natychmiast poczuła.Wreszcie Lawrence przerwał długie milczenie.. swoim optymizmem. które dodawały ci blasku nocy.Nieprawda! . że widzi nas razem. że zamierzał to zrobić. wpływowego biznesmena. Nigdy bym tego nie zrobiła.Ale spotkaliście się. nic.Caroline i Lawrence. Proszę.. co świadczyło o pewnej zażyłości między nimi. Martinie . a ja pozwalałem. co mogłoby się komuś przydać. i Caroline zobaczyła nawet błysk pożądania w jego ciemnozielonych oczach. gdy już zrzucili z siebie przemoczone płaszcze. być z tobą? . . I to jest najważniejsze. Ale Caroline widziała napięcie potężnych mięśni jego karku i szczęk.. Odwrócił się do niej gwałtownie. Ciemnozielone oczy były niemal czarne. by zajął się polityką i zapomniał wreszcie o zaginionej córce! .. proszę. a ja brałem i cały czas wiedziałem.Zaśmiał się. które cisnęły mu się na usta w czasie jazdy. jeszcze zanim cię poznałam. . i bardzo mokre.wyjaśniła pośpiesznie Caroline. . Caroline pragnęła zagłuszyć ciszę tysiącem tłumaczeń. .odpowiedziała równie miękko. Chwilę później Caroline i Lawrence wsiedli do windy. gdyż maitre dhotel czekał. Na jego twarzy malował się wyraz. Z pewnością myślał o wyraźnym zachwycie Martina Sawyera. bardzo zimne.tu jego głos złagodniał . a kanciaste rysy mocnej twarzy stwardniały w niezłomnym postanowieniu. Jednak Lawrence skoncentrował się na prowadzeniu samochodu . która zwiozła ich szybko na dół. Ale odmówiłam mu. I kiedy wreszcie się odezwał. .Wykorzystywać mnie? . Z tego powodu był dziś tak zdziwiony.Wejdź. Nie mam nic do dania. były teraz całkowicie bezbarwne. byś to . że jej słowa dotarły do Lawrencea...na ciemnych i zdradziecko śliskich od deszczu ulicach. . . gdy zatrzymał się przed jej domem.czy wiesz. Dlatego oglądałam tamten odcinek 20/20 i wiem. idąc za nim do salonu. tworząc malutkie tęcze.Chodźmy stąd. Ty dawałaś. To ja cię wykorzystywałem. nareszcie razem. by zaprowadzić ich do stolika. uwierz. i najwyraźniej w doskonałej komitywie. Kiedy znaleźli się na ziemi.Lawrence i ja spotkaliśmy się przypadkiem. że nasze spotkanie to przypadek . Napełniałaś mnie swoim zadowoleniem. boja czułam to samo. no. co za wspaniała niespodzianka! . 165 Poważnym skinieniem głowy dał jej do zrozumienia. Przez chwilę wydawało się. . .Prawda. że Lawrence rozluźnia cudownie zaborczy uścisk. Uwierz mi. pełne nie ukrywanego pożądania.Wiem . mroczne jak noc. i wiesz.Musisz wiedzieć. Wiesz o tym.No. zabrzmiał gorzko i zimno.Jestem pusty w środku.Tak. że cię nie wykorzystywałam. .Wiem. i oświetlony świecami przedmiot pożądania. Mógł dojść do tego wniosku. Caroline. Kiedy zawiodły jego próby skłonienia Lawrencea Elliotta. jakie to samolubne. czar pożądania prysł.. ponieważ Lawrence obejmował Caroline. wypowiedzieć słowa.Ty mnie nie wykorzystywałaś. kim jesteś.

I z całą pewnością nie chciała. Zostań.. Każdy zaczynał się od przyjaźni. wyszeptał znowu: .Nie ma nic złego w człowieku. kiedy jestem sama. obudziły się w niej zdumiewające uczucia. Cudownie.Gdy wychodziliśmy z restauracji. gdy jestem z tobą.. Mimo to podeszła do niego.. Z odwagą i czułością powiedziała: . w jego zaniepokojonych oczach dostrzegła wielką czułość.to ciepło. .Ja też tak się czuję w twojej obecności.. że może zostać bardzo zraniona.Nie boję się.uświadomiła sobie Caroline. Proszę. głód. wprowadzał tylko zamieszanie. Caroline . to. łagodny i. . że czeka nas coś więcej. nie odchodź. 166 . że Lawrence zatrzymał się. I wcale nie chodzi o to.. Caroline. . by tego nie wiedzieć. mniej pusty..powiedział cicho. Uwierz mi.Był to cichy krzyk rozpaczy.. Tymczasem Lawrence wiedział. a usta witały ją najdelikatniejszym pocałunkiem.Szczerze wierzy. delikatnie wplatając silne palce w jej jedwabiste kasztanowe włosy. że nie ma nic do zaofiarowania. Caroline nigdy dotąd nie doświadczyła takich emocji. taką samotność . Caroline wiedziała. Miała czterdzieści lat i pewne doświadczenie. nie rób tego. co to znaczy oddać wszystko ukochanej kobiecie. . jest to po prostu odbicie ciebie samej. Zanim po raz pierwszy ucałował jej oczekujące wargi. Gdy się zwrócił w jej kierunku..Mylisz się! Jesteś dobry. . że nie jest prawdziwy. z czym żył. przez całą noc. .Przy tobie czuję się cudownie. a od tamtej dawno minionej nocy taka . Caroline nie chciała odczuwać tej bolesnej pustki. .Och. Proszę. namiętność.Jego szept był pełen namiętności i rozpaczy. Claire i Lawrence Elliott kochali się po raz ostatni na kilka godzin przedtem.Tak .Caroline! Kiedy jego palce wplatały się pieszczotliwie w jej włosy. że oboje tego chcemy.Nie chcę cię zranić. zanim wpadliśmy na Martina. Serce zabolało ją jak po utracie kochanej osoby.Ale widok Martina przypomniał mi. Jeśli widzisz we mnie dobroć czy łagodność. .. wydawało mi się.Ależ tak. Żyłem samotnie zbyt długo. Były to słowa. tak cudownie. Zamierza odejść i nigdy nie wrócić". ale seks zamiast ją wzbogacać.. by on ją przeżywał. który sprawił.były dla niej całkowitą nowością. Lawrence poszedł po swój mokry płaszcz. wyciągając ku niej ręce. Caroline była przez siedem lat mężatką i w ciągu dwunastu lat po rozwodzie miała kilka romansów.. . Dawno temu oddał swe serce Claire i wciąż o niej myślał. Powiedział przecież. to nie ma nic wspólnego ze mną. bo nigdy nie czuję się. .robiła. co on czuł. kim naprawdę jestem. . a które należałoby 167 określić jako pożądanie. proszę! . Jeżeli przy mnie czujesz się mniej samotny. Caroline.Lawrensie. To dla niej zniósł siedem lat niewoli i tortur. który jest przy mnie. Ale te wspaniałe uczucia . Caroline słyszała jego słowa. że te emocje nic nie znaczą w porównaniu z tym. że odnajdzie zaginioną córkę. A po jej śmierci złożył uroczystą obietnicę. konieczność . ale przeraża mnie myśl. Nie taki. nim wyruszył w podróż.. że możesz teraz odejść i nigdy nie wrócić. imperatyw.. "On się ze mną żegna . ze mną. spojrzała w jego udręczone oczy i wyznała: . Caroline. która zakończyła się w dżungli Wietnamu. których znaczenia nigdy dotąd nie rozumiała w pełni. Jak mógłby ją zranić? Caroline nie zadała tego pytania. . że nie ma nic jej do zaoferowania. Poczuła taką pustkę. jakim się staję. ale wydawały się jej bezsensowne i stanowczo nie zgadzała się odrzucić wspomnień o magii.potwierdził łagodnie Lawrence. gdyż znała już złowieszczą odpowiedź.Och.Z wyjątkiem tego. . przez te wszystkie lata.. że zostanę zraniona. że widzę swoje odbicie.ale wiedziała.

bardziej intymny. ale nie miał marynarki. Przez kilka chwil Caroline patrzyła w milczeniu na niego.Cześć. łączyć coś więcej niż ciała. jaśniejący czystością. dopiero świtało. . Ale cel takiego uporządkowania pościeli był jasny jak słońce. a Lawrence odszedł.. gdy mogła widzieć Lawrencea tylko w wyobraźni. stąpając bezszelestnie na grubym dywanie. że łatwiej je kontrolować. które pieściły ją z taką czułością. a został tylko dlatego. Ubrał się już. którym raz po raz szeptał jej imię. a także jego blizny. Była już w połowie schodów. Wydawało się jej. Człowiek. Samochód Lawrencea wciąż stał na ulicy. Że za wiele emocji zbudzi wyobrażanie sobie. Zawiązała go mocno. wyszła szybko z sypialni.Dzień dobry. czuły refren. gdy jego pożądanie zostało nasycone. Muzyka płynęła z ich wnętrza. Był brzask. Jednak jeszcze nie odszedł. jedyny tekst do wspaniałej melodii ich miłości. jaki obiecywała prognoza pogody. bo ona tak go błagała. jego namiętność. zniknąć bez śladu. Teraz znowu próbował odejść. jak jego zielone oczy powoli. jak gdyby nigdy go tu nie było. Zamierzał odejść. powitał ją miękko: . narzucił dyscyplinę swoim potrzebom fizycznym.. Ale teraz pościel była całkiem gładka. wypowiadany szeptem. w którym przez minione trzy noce Caroline słuchała jego głosu. Odchyliła brzeg zasłony na tyle.. Caroline porwała kwiecisty szlafrok leżący na krześle. Lawrence wyprostował się i zwrócił w jej kierunku. o wiele potężniejsze.. 168 Caroline obudziła się o szóstej rano. Czego dotyczą? Jak daleko sięgają? Jak bardzo są śmiałe? Nie był to pojedynczy taniec miłości. lecz wiele tańców.. Pomimo ich zapierającej dech w piersiach intensywności miał wrażenie. A Caroline musiała też dowiedzieć się więcej o swych obudzonych właśnie pragnieniach. bo wzajemny pociąg fizyczny był aż nadto silny.intymność była tylko wspomnieniem. Poznała jednak jego siłę.bez wątpienia spotęgowane wieloma latami surowych wyrzeczeń. Pragnęła ciemności wtedy. Pod wpływem impulsu Caroline odrzuciła kołdrę i podbiegła do okna. jak gdyby Caroline sama opatuliła się ciepło i wygodnie kołdrą. stapiać w jedność nie tylko rozpalone pragnienia. gdy nagle stanęła jak wryta: Lawrence próbował odejść ubiegłej nocy. zanim ona się zbudzi. znowu i znowu. Kochali się w łóżku. jak gdyby miały świadomość. niż je pamiętał . śmielszy. Ubiegłonocna burza stanowiła tylko odległe wspomnienie. i pragnęła ciemności teraz. Chciała się tylko pożegnać. który zdołał przetrwać siedem lat w ciasnej klatce. Świeżo obmyty świat był pogodny. pewniejszy. pojawił się serdeczny uśmiech. by odkrywać ich wzajemną namiętność za pomocą innych zmysłów. że to już zbyt wiele. Dzielić się. pochylony nad ladą. które wypowiadali.. jak gdyby ta noc namiętności nie miała miejsca. że w gruncie rzeczy nie widziała ciała Lawrencea. a jedyne słowa. kierując się ku schodom. Celem? To pytanie odbiło się przelotnie echem w mózgu Lawrencea. to były ich imiona. a na ustach. Splatać namiętnie nie tylko ręce i nogi. ale słyszeli ją oboje. co jest ich celem. wokół szczupłej talii i nie zatrzymując się nawet. Idealny wiosenny dzień. Jednak teraz te długo więzione pragnienia uwolniły się i wydawały się inne. . pisał coś. Dawać. Pomyślała sobie. by widzieć ulicę. znowu. lecz z zachłannym pożądaniem wę-drująpo jej nagim ciele.. Głosem. a każdy z nich radośniejszy od poprzedniego. Przez zasłony przedzierały się jasnozłote promienie słońca.. Nie zamierzała go błagać. by uczesać potargane kasztanowe włosy. Zasypiała w łóżku wzburzonym ich miłością. nim odpowiedziało na nie jego serce. Nie musiała go długo przekonywać. i powitał ją właśnie taki widok. Lawrence był w kuchni.

z tym fantastycznym ojcem? Dlaczego miałaby się zabezpieczać przed czymś tak cudownym? Zanim jeszcze mogła rozpocząć wewnętrzny dialog o konsekwencjach takiego wyboru. Jak gdyby wcale się nie niepokoił. a prowadziła do 170 ekstazy. gdy patrzyła na tego mężczyznę. że mężczyzna. ale. rzeczywistość sprawiła jej orzeźwiający prysznic. że jest to nieco naciągnięta prawda. Ale Lawrence tego nie wiedział. pomimo zadziwiających potrzeb jej rozbudzonego pożądania. Ale jego zielone oczy nie pozwoliły.. 169 Caroline z powagą skinęła głową. Być może minionej nocy Lawrence zamarzył o drugim dziecku. której będzie szukać wiecznie. by poczuła skrępowanie.Niewłaściwa pora miesiąca? . Chciał wiedzieć o niej więcej. Jako siedemnastolatek zadbał o to... że pragnął więcej. że nie ma powodu do niepokoju. nie ulgę. to marzenie znowu zostało uwięzione. . jeszcze więcej. . nie zgadza się z jej stwierdzeniem. która zaczęła się od czułego powitania.Mój cykl jest równie niezawodny. -Caroline urwała gwałtownie. .To znaczy? Caroline zadrżała. że ich miłość . które przekazywała tak wyraźnie. Chciał być wobec niej w porządku. bo wydawało się jej. Odczuwała już sygnalizujące to zmiany. zastąpił go niepokój. znał każde jej intymne pragnienie i bezwstydne pożądanie. Czyżby teraz. w kryjącej wszystko ciemności. trzydzieści lat później. ale Caroline wiedziała. . Tak musiało się stać .Z zapierającą dech w piersiach szybkością stwierdziła. . Mówią. Zabezpieczenia przed czym? Przed poczęciem dziecka z tym nadzwyczajnym mężczyzną. zanim Lawrence odejdzie uspokoić go. Okres powinien mi się zacząć w poniedziałek. że głód w jego oczach może okazać się dla niej nie do zniesienia. Ostatniej nocy. powstrzymało ją to. Również ona musiała coś zrobić.Nie używałam żadnego zabezpieczenia ostatniej nocy. W jej przypadku w tym miesiącu szansa na zajście w ciążę minęła. tak jak pozwolił swym skrępowanym namiętnościom na jedną noc szalonej swobody. . Dlaczego miała wrażenie. Caroline doskonale zdawała sobie sprawę. Łagodny uśmiech Lawrencea znikł. obrzmienie w dołe brzucha.Chciałam tylko. lecz głęboko odpowiedzialnym wyborem.Oboje nie zastosowaliśmy żadnego zabezpieczenia. że w tym miesiącu jest za późno na spłodzenie dziecka. jak księżyc. żebyś wiedział. Zadrżała. wciąż widziała ten głód. czym dla niej: nie brakiem rozwagi. jak gdyby nawet miał nadzieję. Pośpiesznie dorzuciła: .. Caroline wiedziała od początku.I moje piersi są obolałe. .Mam.Tak . Nawet najwspanialsza noc namiętności nie stworzyłaby nowego życia. jak gdyby jej dotknął. co zobaczyła: smutek.Ostatniej nocy Caroline pragnęła ciemności. wywołanym namiętnością. że kobieta może zajść w ciążę każdego dnia swego miesięcznego cyklu. z którym dopiero co spędziła noc..odpowiedziała. który wiedział o niej wszystko. A teraz.gdyż oznaczało ono zdradę w stosunku do innego dziecka.Pisałem do ciebie. bo już mam wyraźne objawy. stał się nieostrożny? A może i dla niego była to kwestia świadomego wyboru? Zakazane pragnienie. Zamierzał zostawić jej uprzejme pożegnanie.i czuły -jak .była dla Lawrencea tym. Ale dzisiaj. równie gwałtowny . na które pozwolił sobie. poznać tajemnice jej łona. w jasnym świetle dnia. by mieć dzieci dopiero po ślubie. .. przestroga dla lekkomyślnych nastolatków. ukochanej córki.bez zastosowania środków antykoncepcyjnych . Wydawało się. . jakby Lawrence właśnie ją pieścił? Ponieważ w jego pytaniu była taka intymność. że nie użyli zabezpieczenia. że ich miłość nie stworzy nowego życia. jak gdyby od nowa rozpoczynali cudowną podróż. i to.

spojrzał na swoje obie córki. jednej obory i jednej stajni. W ten weekend nie mam dyżuru. Kiedy nawet czuły ton jego głosu nie usunął niepokoju z jej twarzy. że zna już jej odpowiedź. I jest jeszcze inna dolina. pieściło ją słońce. Słowa Caroline zamarły na jej ustach. . gdzie pracowała.. . zacznę od czegoś. wspominając jego pieszczoty. w dolinie pełnej kwiatów.Miałem złożyć ci kilka propozycji.. co może odsłonić światło dnia. Porywał ją. Kalifornia Niedziela.jego miłość. Caroline. .. gdy już jesteś na nogach. jak bardzo urosła w ciągu sześciu dni. ale zgodziłem się wpaść do jednego domu. jego usta i wygłodniałe oczy. nie budząc jej. za strumieniem i za lasem. . . w świetle 171 dnia.Powiedzieć ci...zapewniła go szybko i zadrżała.spytał.Lawrence uśmiechnął się do szmaragdowych oczu.i świeżo omytych deszczem sosen .. 2 kwietnia Nick zatrzymał się przy podjeździe Raven. naciskał ostrożnie: .W moim przypadku też .. . a jego namiętność jeszcze potężniejsza ani przez chwilę nie sprawił jej bólu. Będą się tam kochać. żebym na wszelki wypadek stale miała aktualną receptę.Ale z łatwością mogę kupić kapturek. A więc.. by się pożegnać. a ona pozna prawdę jego blizn. Następnie poszlibyśmy do centrum handlowego. pochłaniał i wielbił. Caroline? Lawrence sądził. . Będziesz zaskoczona.i ogrzane czułą pieszczotą wiosennego słońca. .. że promienieje ona z jej szmaragdowych oczu. a jego zielone oczy powiedziały mu wymownie. a ja zatroszczyłbym się o jedzenie na piknik.Nie . Znajdowała się daleko. Lawrence wciąż czekał na jej odpowiedź i przez chwilę Caroline zobaczyła jego niepewność.A więc słucham. kawę i rogaliki. a jutro rano. co we dwoje mogliby robić w ukrytej dolinie. ale ich rozmowa była tak czuła. na której byli . Więc jak tylko otworzą apteki. poszedłbym po gazetę. Powietrze będzie przesycone wonią kwiatów . Nick powiedział Sam i Melody całą prawdę o Raven: jak się spotkali. kochając się.To miała być pewna propozycja. tak intymna. czego nie planowałem. dodał: . ojciec oznajmił im tę decyzję niedbałym z pozoru tonem. Tamtej nocy widziałaś moją dolinę. jak urządzał jej ogród. gdyby udało mi się wstać bez budzenia ciebie. ale zanim wysiadł. Nikt o niej nie wie. o piętnastej rocznicy ukończenia szkoły. Lawrence zamierzał odejść. uśmiechnął się i powiedział: . a one chętnie jąprzyjęły. gdzie mogłabyś wykupić receptę. ona sama zeszła na dół.Będziemy dobrze się bawić.Tak wiele czasu minęło.wyszeptała miękko. co zamierzałem napisać? .A potem dobrze by było odwiedzić Juliet. będą na siebie patrzeć. .Wszystkie. żebyś zobaczy łaj ą za dnia.Sprawiłem ci ból tej nocy. w których już widział zgodę. . jak gdyby ten widok mógł wywołać jej odrazę. 22 Brenfwood. Jednak. bo bardziej sobie ufają. . Caroline oderwała się od oświetlonych słońcem obrazów pachnącej sosnami miłości. tylko ja i jelenie. A teraz jeszcze mówi o jak najszybszym zrealizowaniu recepty. Zobaczy jej obnażoną namiętność. ale chciałbym. w morzu dzikich kwiatów. Przyjechali ciężarówką. Ich miłość będzie jeszcze lepsza niż ostatniej nocy. jak gdyby jego też niepokoiło to. chcąc to usłyszeć.Potem moglibyśmy zjeść kolację przy wodospadzie Snoąualmie. Lawrensie . Jest bardzo odosobniona i bardzo piękna. która jest też moją przyjaciółką. I byłbym zachwycony. gdybym miał asystentkę. Caroline? .uśmiechnęła się Caroline. nie sprawiłeś mi bólu. . I dzisiaj. ale teraz. .Wszystkie mnie interesują.Nie. ale choć jego ciało było tak silne.. Moja ginekolog.Czy któraś z moich propozycji interesuje cię? Caroline nie odpowiedziała od razu. że o tym wszystkim zapomniała. Nie mogła tego zrobić. dba o to. Lawrence przerwał.

172 Nie zamierzał wciągać swych dziewczynek w oszustwo. była zarumieniona i jakby skonsternowana. dokładnie taki sam jak dwunastoletnia Raven.Bardzo ci współczuję . Raven..Nie. w której mogły siedzieć z przodu obok ojca. Cześć. jak Raven niepokoiła się o tę kolację. markowych strojach czy drogich restauracjach. Jesteście punktualni. Wejdźcie.Cześć. . Samantha miała równie poważny wyraz twarzy. "Wszystko w porządku . Wiedział. Ciepłe powitanie Raven nie uspokoiło dziewczynki. bardziej podejrzliwa. jak zareaguje ona na Raven. Naprawdę rozumiem". jak pragnęła podać coś. gdyż podobieństwo pomiędzy Samanthą i Raven nie ograniczało się tylko do kruczoczarnych włosów i ciemnoniebieskich oczu. . Nick nie powiedział córkom. zwijając się w spirale. że świat jest niebezpiecznym miej scem. by do tego doszło. sprężyste fotele. . że będą się dobrze bawić dziś wieczór. Jestem Raven. a przede wszystkim przestronną szoferkę. jaki jej sprawiła ta odpowiedź. które wpatrywały się w nią. 173 Raven starała się ukryć zawód. że nie mogłaby jej zranić.przez drugą.powiedział Nick. . . że Raven będzie całkowicie przygotowana na ich przybycie o szóstej. Lubiły wysokie siedzenia. że zamieni to w anegdotkę dla dziewczynek.Przyszliśmy za wcześnie? . co się stało? . co dziewczynki lubią. że Samantha może zachować milczenie przez cały wieczór. Zamiast tego po prostu uśmiechnęła się i powitała: . . że będzie się z tego śmiała.i z autentyczną niechęcią . . Jego stwierdzenie zostało przyjęte z prawdziwym entuzjazmem przez jedną córkę.Upuściłam na podłogę naczynie z potrawką.A ja jestem Melody. Samantha nie potrafiła długo dąsać się na ojca.Witaj. jak zaprosiła ich wszystkich na kolację do swojego domu. choć obiecywała sobie. To była oszałamiająca myśl. czy Lexusem.Prawdziwa. zapewnić ją. Nick wiedział. . Wątpliwe jednak. W gruncie rzeczy Samantha i Melody wolały ciężarówkę. czy będą jechać ciężarówką. Nick. Jej zadziwiająco rude włosy lśniły. wydawała sięjeszcze bardziej czujna. że Raven uważała go za ogrodnika.zapytał Nick. Mówił on. Jego skromne córki rzadko rozmawiały o pieniądzach. Raven pragnęła otoczyć ramionami Samanthę. Raven zwróciła całą uwagę na drugą córkę Nicka. Trudno było nie zachwycać się jej niewinną radością. Odrzuciła jego propozycję. najprawdziwsza zabawa. jak to.Rozumiem jej niepokój. gdy rozmawiali o tym. .A ty musisz być Samantha.Cześć. i o tym. . . Jednak Nick znowu zaniepokoił się.Nick drażnił się czule z nadąsaną córką. Oczy miała koloru jasnego nieba i uroczy uśmiech na twarzy.No więc.Gdy weszli do domu. Teraz Nick kolejny raz zapewnił je z uśmiechem. Melody. żeby ten pierwszy raz zjedli gdzieś na mieście. "Mogłaby być moja". . Ale tylko jedna odpowiedziała jej uśmiechem. Jednak po chwili. Sam .To będzie prawdziwa zabawa. iż ogrodnikiem bywa . Tematy te obchodziły je równie mało.w Chicago. . .Rozbiło się? . Raven. pełnym ludzi.zapewniała go Raven. że nie wiedziała. A jeśli podczas wieczoru prawda wyjdzie na jaw? Trudno. proszę. Oboje to wiedzieli. . spochmurniała. Gdy jednak otworzyła drzwi.a naprawdę jest dyrektorem Eden Enterprises.Zgodnie z opowieściami Nicka jego dziewięcioletnia córka była prawdziwym promyczkiem słońca. którzy łatwo mogą złamać nam serce. Raven uśmiechnęła się do dziewczynek.

Jednak Samantha znała miłość. by wykorzystać w późniejszym terminie.przyznała Samantha. że straci ojca.Niezupełnie . W tym wieku Raven straciła dziewictwo. . że Samantha uprze się. A także dlatego.szybko stwierdziła Melody. . zobaczyła w jej oczach zarówno odwagę. . Każdy chce być lubiany. a dziewczynki siedziały przy stole i tarły ser. Melody trajkotała cały czas. która zareagowała z tak instynktownym współczuciem. że mężczyźni czy chłopcy mają prawo żądać czegoś od ciebie. żądać. Krojąca pomidory Raven tylko cudem nie skaleczyła siew rękę. 174 Raven stała przy zlewie. poniżające przekonanie. Gdy teraz Raven zwróciła się w kierunku Samanthy. Nick nieraz jej to sugerował. Proszę. Pomyślałam więc. dodając druzgoczący komentarz do swoich poprzednich słów. iż mężczyźni mają swoje potrzeby. .Raven przerwała. dwunastoletnia córka Nicka odezwała się znowu. a wy przez ten czas lepiej się ze sobą poznacie? Raven czekała. w które żaden kochający ojciec nie pozwoliłby córce uwierzyć.Tak. . krojąc pomidory. . by się zmarnowała. . bo tak rozpaczliwie pragnęła miłości. tak jak teraz Samantha . by pójść ze swym ojcem. taka wyczerpana. kto by mnie kochał i chronił". . by zaczerpnąć . Zanim Raven zdołała sformułować odpowiedź. Ale teraz uśmiechnęła się z wdzięcznością do dziewczynki. które kobiety powinny zaspokajać. ale gdy jej starsza siostra wygłosiła to zadziwiające stwierdzenie. nagle umilkła. szesnastoletni "mężczyzna".Uśmiechnęła się krzywo. szczęśliwa. z całym mnóstwem kobiet. W istocie była tylko małą dziewczynką. Ale dziewczynka milczała. "Byłam dzieckiem. . Samantha zareagowała na tę próbę żartu ze strony Raven zaskoczonym spojrzeniem. więc ma swoje potrzeby. opiekuńczą.i nie miałam nikogo.. .Nie mogę uwierzyć. czego chce mężczyzna.Nie wierz nigdy. żeby zamówić teraz pizzę. iż pokonała wrodzoną nieśmiałość i wygłosiła to niezwykłe oświadczenie.Ale potrawka się rozlała. oddała je. że musisz zrobić to.powiedział Nick. który jej pragnął. by twój ojciec powiedział ci. Podłoga w kuchni Raven rzeczywiście była idealnie czysta. pełna entuzjazmu. obmyła je starannie i włożyła do pojemnika. dobrze wiedząc.Uwielbiamy pizzę . że Melody i jej niezwykle poważna dwunastoletnia siostra lubią gotować.Niedaleko stąd jest nasza ulubiona pizzeria .Naczynie okazało się bardzo wytrzymałe. Raven już o tym wiedziała. ale to nigdy nie myślała. A gdybyście tak mi pomogły? Może przy waszej pomocy uda mi się nie wyrzucić jej na podłogę.Naprawdę? To dobrze.Na twojej idealnie czystej podłodze? No więc wciąż nadaje się do jedzenia. . Po prostu odbiło się od podłogi. coś takiego? Naprawdę to zrobił? . bo miał swoje potrzeby. nadaje się do jedzenia i nie pozwolę. okazał się okropnie niedojrzały. która tak bardzo przypominała ją samą. . Za kilka miesięcy Samantha skończy trzynaście lat. Córka Nicka tak bała się. głęboką. Podczas pracy nad sałatką. Ale trzeba na to zasłużyć.Mój tata nie szuka żony.. . . Wówczas Raven. jak i strach. żebyś nigdy.Raven podeszła do stołu i usiadła.pomyślała Raven . .Może pójdę i kupię coś.. powiedziała: -Nie zrobiłam jeszcze sałatki warzywnej. gorącą. . a Blane. i gdy podniosła z niej mięso i jarzyny.Nie.To dobrze. a nie brać siłą. kochany. Wszyscy mają do tego prawo. A przecież właśnie wypowiedziała z powagą słowa. Jako trzynastolatka czuła się taka stara. A więc wszystko uzgodnione.uroczym chichotem. że od swej matki przejęła destruktywne. Ale nie zamierzam podawać jej gościom. Dlatego spotyka się z kobietami.Jest mężczyzną. Raven wpatrywała się w zdesperowaną dziewczynkę. Melody .

Potem Raven. lub nie chcesz. . odezwała się Samantha. co dla niej było całkiem niezrozumiałe. zgadzam się z nim. ale naprawdę sądzę. że on widuje się z nią. może nawet przebłysk nadziei.. iż powiedziała nam coś podobnego.Właśnie. wyraźnie dając do zrozumienia. kiedy usłyszał. Stwierdził.Melody uśmiechnęła się i zapytała: . że skłoni podstępem Raven. Nigdy bym się na to nie odważyła. Tak po prostu jest.zwróciła się w końcu do dziewczynek.Przedtem nawet nie znałyśmy Jeanette. co mówiła. rozgniewało to tatę. Samantho.wyszeptała Melody. że odeszła z mojego powodu.Nie widziałam jej od piętnastu lat. że robiła. . Nie dostałaby dobrej oceny jako matka. sióstr ani braci. że to ty nie potrzebujesz.Nie każda kobieta jest stworzona na matkę. . . reagując z żarliwą opiekuńczością. że "potrzeby" są tylko określeniem czegoś. oznaczały tylko towarzystwo innych dorosłych. Najprawdopodobniej nie. Uświadomiła sobie.. że nadawałabym się do tego.No cóż. .Jestem pewna. najwidoczniej równą opiekuńczości Nicka. Raven pomyślała o tym. powiedziała cicho: . że nigdy już się z nią nie spotkał . nie ma sensu. Jeszcze bardziej się zdenerwował.W końcu zrozumiałam. jak długo próbowała zostać matką.Możliwe. że Raven naprawdę ją zaskoczyła. gdy usłyszał. Co więc starsza córka Nicka chciała osiągnąć za pomocą tego stwierdzenia? Czy miała nadzieję. że to bardzo niewłaściwe z jej strony. to na starszą siostrę. Kiedy Nick wrócił z pizzą.Wcale nie było w tobie nic złego. To niczyja wina.Dokładnie to samo mówił tatuś. To. . Zdecydowała się wyjechać na kilka tygodni przed ukończeniem przeze mnie średniej szkoły. . Może dla Samanthy. . o co tu chodzi? Nie zamierzała wyrażać się jaśniej. że Samantha patrzy na nią oczyma szeroko otwartymi ze zdziwienia. że Nick chroni swoje ukochane córki przed wszelkim złem. proszę. .Jaka była twoja matka? . Ale natura wiedziała swoje. więc gdy mnie zostawiła. kierując się intuicją zrodzoną z bólu. ponieważ na przekór wszystkiemu śmiała wierzyć. ale o wiele ciszej. Najwyraźniej nie dziwiło też Samanthy. że taka jest prawda.W porządku. bo było we mnie coś złego. które wspomniała z taką powagą.Och .odparowała natychmiast Melody. co powiedziałam. czując się porzucone przez swoje matki. Nie próbuję zostać twoją matką. Samantha już się nie dąsała. . otwierając szeroko ze zdumieniem błękitne oczy i spoglądając to na Raven. że będzie matką kochającą. że gospodyni tego domu całkowicie zwariowała? Może nie ma pojęcia.tchu. Przez bardzo długi czas wierzyłam..dodała Melody. że ma! . Poza tym nie jestem wcale pewna.Melody wzruszyła ramionami. jak Jeanette powiedziała nam. że to. . I niemal równocześnie. A kiedy pewnego dnia pojawiła się nieoczekiwanie w naszym domu. nie było niespodzianką dla Raven. że mężczyźni mają swoje potrzeby. Nawet od czasu do czasu uśmiechała się uroczo. -Wszystkie trzy siedziały bardzo poważne.Posłuchaj mnie.Z pewnością. nowej matki. zostałam całkiem sama.Ale nie było . Ale teraz jasne było. rozmawiano już w kuchni o ulubionych zespołach muzycznych dziewczynek.spytała Melody. . by zgodziła się.Dlaczego nie? . i powiedziała łagodnie: . -W końcu uwierzyłam. te "potrzeby". że odeszła z własnych powodów. że mogłabym być matką. chciałaś powiedzieć. co w jej mocy.Zbyt trudno to wyjaśnić . . 176 . Nigdy nie miałam ojca. Raven widziała jej zmieszanie. . . a potem powtórzy to swojemu ojcu? Być może.zawołała Melody. Może dziewczynka myśli. bo 175 mężczyźni mają swoje potrzeby. a nie seks. Samantha nie zaprzeczyła. . .

że gdy Samantha dowiedziała się o zaplanowanej kolacji. Nie zostawiajcie mnie! Zabierzcie mnie ze sobą! Moglibyśmy być rodziną. #Ojca obie dziewczynki podziękowały Raven za kolację. że nie byłaby dobrą matką. oznajmiła. były też zadziwiająco głupie. Przez jedną cudowną chwilę wydawało się.Przynajmniej miałyśmy okazję porozmawiać. Nick nie dał jej powodu do tego. . Melody uścisnęła ją gorąco. gołe nogi. że również Samantha pójdzie w jej ślady. o dziwo. że pora już iść. szokujące.. które zrodziło niebezpieczny potok łez. niż ona i Nick wyobrażali to sobie. Nick nie miał zamiaru powierzyć opieki nad swymi ukochanymi córkami byle komu.. przyglądała się Raven z punktu obserwacyjnego. dlatego zostawił je na chwilę.chciała kochać. Chwilę potem światła ciężarówki Nicka znikły w ciemności. że nazajutrz czeka dziewczynki szkoła. A jeśli wierzyć głosowi. która godzina. Raven zadrżała. która smarowała wazeliną chude. . Co więcej. nigdy nie rozmieniały się na drobne. wyjeżdżali rano do Denver. a Raven pocieszała się. by się nie poddać. Każdej nocy w tym tygodniu Nick pojawiał się krótko po dziesiątej.a jej błękitne oczy błyszczały. chronić.. przeszywające.i niegodna miłości. że jest w stanie kochać. o wiele lepiej. i nawet gdy jasne światła jego ciężarówki oświetliły jej podjazd. ale teraz szło o coś więcej .Przepraszam za tamte moje słowa. Opowiadała im o śnieżnych zimach w Chicago.. gdy wyszedł kupić pizzę. by jego gorąco kochane córki nigdy nie ceniły się zbyt nisko. Potem przez dziesięć dni nie będą się mogli spotykać. Ale przecież ona sama mówiła. znacznie upiększając prawdę. bo dla małej dziewczynki. a może nawet wcześniej. 177 A Raven zaczęła płakać. była tego całkiem pewna. jak i Raven zamierzali dopilnować. stojąc na ganku. Rodzice Nicka. co jeszcze powiedziała Samantha. Moglibyśmy rozmawiać. ale powstrzymała się i tylko powiedziała: .. którzy zwykle czuwali nad śpiącymi dziewczynkami. czujna. Nick ma swoje potrzeby i całe mnóstwo kobiet. że interesuje go coś więcej poza kilkoma nocami namiętności. Spotkanie miało się zakończyć o ósmej trzydzieści. śmiać się i razem pokonywać najtrudniejsze nawet problemy.. Po chwili wahania dodał. Emocje całego wieczoru uzewnętrzniły się teraz w istny potok łez. Raven. Raven przez całe swoje życie tak właśnie postępowała. Tak. że tej nocy. że i ona chce położyć się najpóźniej o dziewiątej. Nick przyjedzie do niej. jak bardzo jest niekochana . zawieszonego gdzieś pomiędzy niedowierzaniem a nadzieją. by sądziła. obie wzruszyły lekceważąco ramionami i nadal z uwagą słuchały Raven. bo zamierza wstać wcześniej. Nick wyjaśnił Raven. by pouczyć się jeszcze w ostatniej chwili do egzaminu. stanowiły one tylko zimne i gorzkie przypomnienie. Z góry zaplanowali. Pragnęła być kochaną.. Łzy lały się strumieniami. tak jak przez cały ostatni tydzień. wydzierających się z tego samego miejsca. To były słowa oszałamiające. a choć zarówno Nick.. Widział. jego młodszej córce kleją się już oczy. które z radościąje zaspokoją. bo na przekór wszystkim zawsze wierzyła. A w tej chwili. sądziła z początku.. Na ogół była jednak spokojna. Samantha miała rację: on nie szuka żony ani matki dla swych córek.i minęła. kiedy minęła jedenasta Raven zaczęła już tracić nadzieję. by odwiedzić córkę i poznać swego pierwszego wnuka. że pomimo katastrofy z potrawką wieczór przeszedł bardzo dobrze. który bardzo przypominał głos Victorii Wainwright-Calhoun.. bo rozpaczliwie pragnęła być kochana. by je poznała. Ale ósma trzydzieści nadeszła . Dlatego dzisiaj. pomachała im ręką na pożegnanie. że pomimo bohaterskich wysiłków. Raven uśmiechnęła się do niej. a Melody kładła się zawsze o dziewiątej. Piętnaście po dziewiątej Nick zaczął przypominać. że to tylko jakiś miraż. gdy tylko dziewczynki zasną. wspominając. Dlatego zawsze marzyła o dziecku. wielbić. Ale nawet ta pokrzepiająca prawda nie mogła pokonać milczących krzyków. a oni odpowiedzieli jej w ten sam sposób. chciał. Kiedy Nick cicho powiedział dziewczynkom.

. że zdradziła mu tylko część prawdy. A potem wyobrażał sobie poważną rozmowę. Raven.. odejdzie od niej. kiedy dawne lęki Samanthy przeważą nad rodzącą się nadzieją. Chcę. więc wszystko wylało się ze mnie teraz. W sekretarka Raven oznajmiła przez interkom.. . którzy razem troszczą się o swoje ukochane dzieci. że choć wieczór bardzo się udał.Cześć. które zapragną Nicholasa Gaulta. Jeśli będzie tak płakała. To naprawdę urocze dziewczynki. by odkryć swe sekrety. kiedy otworzyła mu drzwi. Ale gdy wpatrywał się w szafirowe oczy. . uświadomił sobie. wciskając migoczący przycisk w swoim aparacie.. pięć dni po pamiętnej kolacji z pizzą. że nie wiedziała dotąd o jego bogactwie. by popłakać nad rozlaną potrawką. Potem. Wracając do Raven dzisiejszej nocy.. Bez żadnego ostrzeżenia Raven znowu wybuchnęła gwałtownym potokiem łez i milczących krzyków rozpaczy. wiele milionów.powiedziała szybko Raven. To było wspaniałe marzenie i Nick ufał gorąco.Cześć. 7 kwietnia.szeptał Nick w jej jedwabiste czarne włosy. szare oczy płonęły pożądaniem..i radosnej . jak się jej wydawało. . .Może dla ciebie nie był to udany wieczór . . Kalifornia Piątek. Raven siłą woli powstrzymała łzy.Nick przyciągnął ją do siebie. w których kryły się tajemnice. . Więc oboje mają teraz swoje tajemnice. .Raven? Co się stało? "Chcę mieć ciebie i twoje śliczne córki. jak mówi jej te słowa. Niepokoiłam się tym wieczorem. by już na zawsze dzieliła z nim życie -i życie jego córek. Jego dłonie łagodnie ujęły jej twarz. jest za wcześnie. że ją kocha. że dzwoni Samantha Gault. co zraniło twoje uczucia. zbyt wiele" . że wart jest wiele. w trakcie której zgodzą się.. Nick. i nic ją ono nie obchodzi. niż sobie uświadamiałam. które z pewnością się przytrafią. i nie miałam czasu. że zbyt fantazjuje. Będą musieli spędzać razem więcej czasu i razem znosić gorsze momenty. Chcę tak wiele. 179 I w ciągu tej poważnej . Ale w końcu staną się rodziną.powiedział Nick. że jest o wiele za wcześnie. że chce. a te słowa brzmiały. o pierwszej w południe. . byśmy byli rodziną. jakby byli rodzicami. Ukrywając nagły niepokój. że pewnego dnia stanie się rzeczywistością.Naprawdę nie wiem.Nie mogły zasnąć . . Nick widział.. nawet Sam. Powiedzieć jej. Samantho.Były zbytnio podniecone. a szafirowe oczy Raven rozbłysną szczerym zaskoczeniem. To z nerwów. uśmiechnął się do niej z nieukrywaną czułością. znacznie więcej. Słyszała czułość w jego głosie. a Raven odpowiada mu z radością. pewnie bardziej. przywitała się ciepło: .. spytała łagodnie: . a może szczególnie Sam. Nick wpatrywał się z namysłem w jej piękną twarz.wołała w duchu. Od razu zorientuje się. że ukrywała przed nim coś bardzo ważnego. wszystko poszło dobrze. Nick zamierzał powiedzieć jej. Oczarowałaś je. i. On wcale jej nie potrzebuje. Wiedział..178 . 23 Century City. Raven pomyślała.. Chyba że do łóżka. a jest przecież mnóstwo innych kobiet.Raven? . bardzo dobrze.O co chodzi? Wszystko poszło tak dobrze.Nie.rozmowy wspomni mimochodem.Odbiorę . Oboje potrzebują więcej czasu.Więc dlaczego płaczesz? Raven uśmiechnęła się niepewnie. miłością.. Samantha najwyraźniej powiedziała coś. W tym jednym słowie Raven wyczuła panikę i drżenie. by mówić z dziewczynkami o jakichś planach..

pan Gault jest zajęty. dla potencjalnego porywacza mogła mieć mniejszą wartość od swoich koleżanek. iż jej dziadkowie pojechali do Denver i dlatego nie można 181 tym razem na nich liczyć.kobieta nie zamierzała na to pozwolić. by zabrano ją do domu. . moi dziadkowie są w Denver. aby nie wypuszczać uczniów z ludźmi.Nie.powiedziała spokojnie Raven. . niewinnych. .Przyjaźnię się z nią . jak Samantha. Na Raven wywarł wrażenie fakt. A ponieważ Nick. że jest całkowicie niegroźną osobą. Pomyślała też..Co się stało? .. Zamiast tego spróbowała załatwić to w inny sposób: udowodnić. . . którego najwidoczniej stać na opłacanie wysokiego czesnego w szkole. gdzie to jest.Dzień dobry. ale żadne z nich nie było tak ważne. .Przyznaję.Samantho? . Raven spostrzegła Samanthę. W Westlake uczyło się wiele dziedziczek z Platynowego Trójkąta. planowanie żywego obrazu złożonego z kolorów i woni. z którymi mogła mieć dzisiaj do czynienia. Jesteś chora. małych dziewczynek. -Niedaleko stąd. jak to. uśmiechając się do swej małej przyjaciółki. Natychmiast stało się jasne. że choć dla ojca była bezcennym skarbem. Gdy Raven zatrzymała się obok. Towarzyszyła jej jakaś kobieta. . Znajduje się to na North Faring Avenue w Holm-by Hills. poznawanie nowego gatunku róż. .Jestem taka niemądra! Ty też pewnie masz dziś ważne spotkanie. nie . Samantho? Mam zabrać cię do lekarza? . pani Winter. Jestem Raven Winter. Oczywiście. niemal członkiem rodziny. Błękitne oczy Samanthy odpowiedziały jej wdzięcznością i rozbłysła w nich . żeby porywano ją dla okupu. bez względu na ich bogactwo.Nadal nie bardzo rozumiem.Oczywiście.Prawdę mówiąc. i jedną z najdroższych. których nie ma na tej liście.Więc jestem do twoich usług.. i nie zamierzała dowodzić w obecności Samanthy. Przestrzegamy surowo zasady. wyciągnęła rękę do kobiety. co robił Nick: pielęgnowanie ogrodu.Mogłabyś zabrać mnie ze szkoły do domu? 180 .odpowiedziała Raven. że sytuacja jest dość wyjątkowa. . przyjedzie osoba wymieniona w jej aktach jako opiekun. . nie jest tak ważna. Raven wyłączyła więc silnik. Samantha była ukochaną córką wziętego ogrodnika. które mogły zostać porwane w celu wymienienia ich na cząstkę ogromnych bogactw ich rodziców. Samantha westchnęła.Czy mogłabyś przyjechać teraz? . Stała przy krawężniku przed głównym wejściem. Jak tylko odłożę słuchawkę. . ale wątpliwe. Po prostu muszę pojechać do domu. że szkoła dla dziewcząt w Westlake jest jedną z najlepszych prywatnych szkół w tej okolicy. . niecałe piętnaście minut jazdy. Tylko powiedz gdzie i kiedy? .Oczywiście.Chodzę do Westlake.Mamy pewien kłopot. co łączy panią z Samanthą. że dyrekcja troszczyła się o bezpieczeństwo wszystkich pupilek. że Samantha nie będzie mogła tak po prostu wsiąść do samochodu . To znaczy. jak tylko skręciła w ocieniony drzewami podjazd do Westlake. Raven nie była tym zdziwiona. Co mogę zrobić? . a tata ma dziś po południu ważną naradę. miała umówione spotkania. dziękuję.Nic.Wiem. Przypuszczaliśmy. Samantha zadzwoniła do mnie. wysiadła i uśmiechając się pokrzepiająco do Samanthy...Raven wiedziała też. zobaczyła na twarzy kobiety zaskoczenie. Kobieta przedstawiła się jako dyrektorka szkoły i natychmiast wyjaśniła przyczyny swojej obecności. że żadna z wielomilionowych umów. że kiedy Samantha zadzwoni. . ale zapewne Samantha powiedziała pani.

Byłam jeszcze mała.Proszę bardzo. co się dzieje. co się stało. miała silne skurcze. Nie sądziłam.Nie wiedziałaś? Matka nic ci nie mówiła? -Nie. .Naprawdę? No cóż.I że jej ufam . żeby umieściła ją pani w aktach Samanthy. Kochanek matki zareagował na jej wyznanie potokiem kpin i przekleństw. To jasne. . . .Dziękuję.. . że Nick bardzo ucieszy się. I teraz jestem spokojna. myślała. by w jego obecności powiedziała. że jego córka z małej dziewczynki przekształciła 182 się w młodą kobietę. . skoro nie zamierzałam odejść bez ciebie. Raven pomyślała o tym. kiedy wpadła do sypialni. przyjaciółkami. kiedy obie znalazły się w jaguarze. . przekraczając niewidzialny mur.Chciałabym. Raven uznała.Czy ty się bałaś? . że dyrektorka pozwoli mi pójść z tobą.Naprawdę. iż jest to sprawa "między nami.Więc dosięgło cię to przekleństwo. Czy jednak również w takiej sytuacji będzie zadowolony? Raven miała taką nadzieję. Raven nie miała pojęcia. że broni Sheili Winter.Ciemnoniebieskie oczy Samanthy błyszczały z podziwu. że za pierwszym razem tak będzie lepiej. . . Nie miałam pojęcia. wyjęła z torebki wizytówkę i wręczyła ją dyrektorce. biegła do domu. Jadąc do Westlake.Może nawet nieco straszna. Raven otoczyła ramieniem swoją młodą podopieczną. znajdowała się na z góry przegranej pozycji.Dobrze.. ale nie przekręciła jeszcze kluczyka w stacyjce. jesteś chora? . zatroszczy się o nią. . wszystko jest w porządku. gdy dostałam okresu. ale także bardzo ważna. a Samantha podeszła do niej. A potem. Niech zrozumie. która ją pocieszy. by w jej głosie nie było goryczy i nagle zorientowała się.. Ale szkolna pielęgniarka powiedziała. matką i córką. nic nikomu nie mówiąc. by nie zjawiali się w szkole jacyś nieznani ludzie pod fałszywymi pretekstami? Jestem tutaj. że umiera. zgadzam się z pielęgniarką. A mnie będzie jeszcze więcej kosztowało posiadanie dziecka. Krwawienie i skurcze za drugim razem niemal całkowicie zniknęły. -Byłaś naprawdę wspaniała. jak gdyby tam czekała matka. . . Oboje spojrzeli z gniewem na Raven.Chciałam się tylko upewnić.Dziękuję . . . powiedziała: .No cóż. Raven pochyliła z namysłem głowę i dodała macierzyńskim tonem: . że koszty miesiączek Raven są bardzo niewielkie.Rozumiem pani obiekcje. dziewczętami". W pełni popieramy i doceniamy taką politykę szkoły. Wyszła ze szkoły. Wspaniale.odpowiedziała Raven. jak nietypowe są jej . ponieważ Samantha do mnie dzwoniła.To nie jest w gruncie rzeczy choroba. Krwawiła. by zrobić sobie wolne na resztę dnia. . Zapięły już pasy bezpieczeństwa. że to dobra okazja. Na to. potykając się.Cześć. który chwilę wcześniej wydawał się absolutnie nie do pokonania. .Byłam przerażona.wtrąciła cicho Samantha. .Raven postarała się o to. Mama nie zdążyła mnie uprzedzić Raven ukryła gorycz. kaszląc i śmiejąc się przepalonym głosem. Więc.. Była tak przerażona. . że Raven postanowiła jak najszybciej załatwić tę sprawę. . Pierwsza miesiączka to sprawa naturalna.przywitała się Raven.. Owego popołudnia Sheila była w łóżku ze swoim aktualnym kochankiem. Myślę.. Samantha wzruszyła ramionami i stwierdziła spokojnie: .Cześć . że mnie zna i. Okazało się jednak. wiem o tym i może nawet nie powinnam iść do domu. ale zanim skierowała się z nią do samochodu. Ale czy w gruncie rzeczy nie chodzi o to.Mam okres. iż Samantha do niej zadzwoniła. Raven. ale nagle wróciły do niej z całą siłą wspomnienia i związane z nimi emocje. jej matka również klęła. jak Nick zareaguje na nowiny Samanthy. a potem jej matka zmusiła ją. wytłumaczy jej wszystko.Dyrektorka wreszcie się uśmiechnęła.taka nadzieja.

by mieć przyjaciółki. I już były w Bel Air. Jednak chciała wierzyć.Zdziwiona Samantha otworzyła szeroko błękitne oczy. To nieprawda. Widzę jego ciężarówkę. .Omdlenie? . Więc dokąd jedziemy? . aż do college. nie godzin. że mój tata umawia się z mnóstwem kobiet. wspólne tajemnice i sekrety. żebyś to wiedziała.Wiesz. Policzki Samanthy zarumieniły się.Zabieram cię do domu.Mnie też . na które nie dostała dotąd odpowiedzi: . . wprawnie przebierając palcami po tablicy z numerami.Do pracy nie jeździ ciężarówką. Ale nie było tu domku ogrodnika. .Na pewno nie grozi mi omdlenie. że ma wielkie szczęście. Miała macicę dziecka kwasu. krętymi ulicami pomiędzy rezydencjami. Dlatego też. że to staromodne słowo. Samantha wyłączyła system alarmowy najnowszej generacji. bez wątpienia stanowiącym dzieło Nicka.W niedzielę powiedziałam. . Przy skurczach mam wrażenie. że jadą do domku ogrodnika.Nie bałaś się? 183 .Wiem. Z nikim się nie umawia. Rozmawiałam też o tym z babcią. Jej palce drżały lekko.Dziękuję. ale .Nie. Raven zobaczyłaby swoje odbicie w zabytkowym lustrze.Nie masz silnego krwawienia ani bólów? . Babcia i ja kupiłyśmy parę miesięcy temu wszystko. usytuowanym w ogrodzie. . jak dojechać do East Gate w Bel Air? . zanim skręciły z Bulwaru Zachodzącego Słońca do Bel Air. Kiedy nie pracuje. co może mi być potrzebne. Nagle przypomniała sobie. jak marzyła o tym. Raven doskonale orientowała się. znowu zadała pytanie. gdy przekręcała kluczyk w stacyjce. Uczą nas w szkole o menstruacji i kilka moich koleżanek już ją ma.szybko zapewniła ją Raven.Jednak twój tata jest w domu. ale się nie bałam. . pokrytą bliznami i bezpłodną. Nie ma go w domu. . kiedy podsłuchała narzekania koleżanek. jak była dwunastoletnią dziewczynką. pielęgniarka powiedziała jej. Rezydencja okazała się budynkiem w stylu kolonialnym. że nocne wizyty Nicka u niej były czymś wyjątkowym. . że skurcze trwają u niej kilka minut. znajdującego się na jednej ze wspaniałych posiadłości. jakby coś mnie głęboko w środku ściskało. że to wcale nie jest szczęście.Oczywiście.szepnęła Samantha. 184 .A czym? .Tam trzeba skręcić. -W porządku. Gdy wreszcie skręciły w prywatną drogę dojazdową. . że Nick nie zawsze spędza noce w domu. Raven jechała ostrożnie według wskazówek Samanthy wąskimi. . że mi to powiedziałaś. Raven poczuła niepokój. . Czy zatrzymać się przy aptece? .Muszę ci się do czegoś przyznać . Przypuszczała. nie w dniach. Jej skąpe i bezbolesne miesiączki były kolejnym dowodem na to.Przez jej ładną buzię przemknął figlarny uśmiech. A kiedy poszła do studenckiego ośrodka zdrowia na swoje pierwsze badanie ginekologiczne i podała. a czas krwawienia liczy się w godzinach. marmurowego holu. Miło z twojej strony. ale podoba się mnie i moim przyjaciółkom. ale nie mam zawrotów głowy.powtórzyła Raven z cichym śmiechem. . Pierwszy okres Raven był przerażający.Nie. .menstruacje.Lexusem. choć nie widziała na twarzy Samanthy przerażenia. Chciałam. . jest zawsze z nami w domu. Jednak nawet wtedy Raven wiedziała. Potem wprowadziła Raven do eleganckiego. gdyby w nie spojrzała. .Raczej nie.Poczułam się trochę dziwnie. jak bardzo ma zniszczony organizm.

a potem . Zakończenie narady zaplanowano na godzinę 185 drugą trzydzieści. gdy weszła do rezydencji i pojęła całą głębię zdrady Nicka. Na górze kartki znalazła odpowiedź na pytanie. Raven rzuciła okiem na zegar. . gdyby musiała się z nim skontaktować. nie ból. Przeglądając harmonogram dnia. . dopiero wtedy. Raven? Mogłybyśmy zjeść ciastka i wypić lemoniadę. Samantha. pobawić się. jak najbardziej obojętnie.Tu jest jego dzisiejszy harmonogram. i nie miało to nic wspólnego z jej instynktem samozniszczenia. i nie miała żadnych użytecznych informacji o normalnych miesiączkach. gdy tylko doszły do kuchni. Raven miała wrażenie. że Nick dzwoni do niej z budek telefonicznych. Raven uświadomiła sobie. że ona wciąż tu będzie. Rzecz jasna Raven bywała w wielu rezydencjach w Bel Air jako mile widziany gość. Pod Sj umieszczono adres biura na Wilshire Boulevard. Jednak często ze sobą rozmawiali. każdej nocy. która stała się kobietą. zanim poszła na górę przebrać się. . Przez dwadzieścia lat bezskutecznie próbowała zajść w ciążę.. kim jest naprawdę Nicholas Gault. podała kartkę Raven. gdy zostanie sama z Nickiem. że gdy Ni zadzwonił do niej tuż przed dziesiątą. . gdzie jest kuchnia. podczas gdy ty będziesz się mogła przebrać. by przypomnieć sobie. gdy opuścił ją w poniedziałek o świcie.. podsycając i tak już palący ogień bólu. Wraz z pierwszym okresem nieodwracalnie przekroczyła niewidzialną linię. Wściekłość. ponieważ nie chce słyszeć jego słów pełnych pogardy. nie potrzebowała patrzeć na swoje odbicie. Co za ironia losu. jak zwykle pozbawiona instynktu samozachowawczego. Nick najwidoczniej zamierzał być w domu przed córkami. Następna linijka. której pozwalano przyrządzać w kuchni posiłki dla rodziny Wainwrightów. Najwidoczniej było to dalekie od prawdy. ale nigdy nie wpuszczano do innych pomieszczeń ich wspaniałego domu.Zostaniesz jeszcze. Z powodu wyjazdu jego rodziców do Denver nie widzieli się od chwili. A wtedy i on zobaczy jej wściekłość.dom. Samantho . kiedy telefonował na jej prywatną linię. Nick zjawi się w domu za trzy kwadranse. Raven zastanawiała się. gdy dziewczynki poszły do łóżka. Oczywiście w obu przypadkach była oszustką. Była tu przez pomyłkę. Od telefonu Samanthy czuła się tak. co się dziś stało.godzina po godzinie -wszystkie zajęcia Nicka wraz z numerami telefonów. sprawiała wrażenie bardziej kruchej niż poprzednio. Jeśli pokażesz mi. -Potem. .Westwood Marąuis. pustej rezydencji. Gdy Samantha prowadziła ją do kuchni. że odkryto jego kłamstwa? Prawdopodobnie tak. Ale nie w obecności Samanthy.Gdzie twój tata ma dziś naradę? . Być może zaczynało do niej docierać głębsze znaczenie tego. Nick nie zostawiłby swojej ukochanej córki samej w domu i ona też tego nie zrobi. kim jest naprawdę: przepiękną istotą z lodu. ale teraz. jakby była jej matką.spytała. Ale Nicholas Gault nie chciał jej tutaj.tego nie zrobiła. prezes i dyrektor zarządzający Eden Enterprises.Zobaczmy. Zostanie tu jeszcze trochę. Na starannie wydrukowanej kartce widniały . głosiła: 15. dzielącą dziewczynki . Czyjego stalowoszare oczy rozbłysną wściekłością. kim naprawdę był: Nicholas Gault. Najwyraźniej została przygotowana dla jego córki na wypadek. miał właśnie rozpocząć naradę w sprawie budowy hotelu na Maui. Chodziło o dziewczynkę.Bardzo chętnie. jeżdżąc z jednego ogrodu do drugiego. ponieważ udawała matkę i eksperta w dziedzinie miesiączek. . że znalazła się w tej kuchni.wyrzucić. przyrządzę lemoniadę. była dziewczynką. i kilka razy w ciągu dnia. żeby nie wracały do pustego mieszkania.Samantha zajrzała do notatnika. Uświadomiła sobie.00 . nie powitał jej w swoim domu. Raven przeniosła się znów myślami do Lake Meadow. która wróciła do kuchni. ostatnia pozycja na ten dzień. . którą można wykorzystać.odpowiedziała Raven.

by ją pokochano.zapytała. by mieli te pół godziny już za sobą. Miłości. rozpaczliwie pragnęła. Oczywiście nie będzie ona całkowita.Co się dzieje? Zarumieniona Samantha zawahała się z odpowiedzią.mruknął Nick. no . Może pragnęła cofnąć czas. że Samantha może zobaczyć w jej oczach smutek.Sam . poczuł zaskoczenie.Też byłaś taka w moim wieku? . .. kiedy ją zobaczy. . i miłość. Na jego ustach pojawił się uśmiech. Gdy Samantha entuzjastycznie rozwijała plan wspólnego weekendu na ranczo w Santa Barbara.Pod wieloma względami tak. Uścisnął ją mocno.Jeździsz konno? . Nie mógł się doczekać. zaskoczony. co Nick przeżywa. ale przede wszystkim ulgę. Pojedziemy razem do Santa Barbara. że córka tak czule go wita.Zadzwoniłam do Raven. zamrozi serce płonące bólem. Zgodnie z propozycją Samanthy zabrały lemoniadę i ciastka i wyszły na dwór. że Samantha jest dokładnie taka sama... . a jego serce biło nowym rytmem. .. Nick rzucił okiem na zegarek. mając nadzieję. Samantho? Samantha skinęła głową. Ale obok była inna ciemna główka. . lekki niepokój. . Spojrzała na jaskrawozieloną koszulkę dziewczynki. pragnął. zakochuje się. ponieważ Samantha najwyraźniej poczuła ulgę.Chyba tak.wyrzuciła z siebie wreszcie Samantha. Jego mała dziewczynka stała się kobietą. Samantha powinna wrócić do domu najwcześniej za pół godziny. że ogarnie ją całą.od kobiet.poderwała się z krzesła Samantha.Tatusiu! .Dobrze się czujesz. a ona podwiozła mnie do domu. . kiedy zobaczył jej kruczoczarne włosy.Tak. palce Raven zacisnęły się jeszcze silniej wokół szklanki z lemoniadą.No. lśniące w słońcu. ponieważ nie nienawidziła Nicka. Jak gdyby szukały chłodu.Ale wszystko wydaje się teraz bardziej straszne? 186 . że została zrozumiana. . z jakiegoś powodu pewien.odezwał się miękko Nick. oczekiwania i niepokoju. . Wylękniona. . ale ty się tak naprawdę nie zmieniłaś. W środku jesteś taka sama. . . 187 . dopóki w rzucających błyskawice szafirowych oczach nie pojawi się zrozumienie. Nick spojrzał na Raven. Kiedy Nick zobaczył na swoim podjeździe jaguara Raven. stając na progu wspólnego życia. podatna na zranienie. Sprawiała wrażenie bardzo smutnej. Za bardzo szybko to przebiegało.A także nieodwołalne.Tego nie można cofnąć. . Jak mogłaby to . . by je przebyli bezpiecznie.Musisz spróbować! Spodoba ci się. że Raven odkryła pachnącą różami werandę.Mam pierwszy okres . przylegającą do salonu. I bardziej realne. nie nienawiści? Tak. Już widział jak Samantha dorośleje. i poczuła gwałtowny przypływ miłości. ozdobioną złotym napisem "Santa Barbara Polo Club". gdzie usiadły przy niebieskozielonym stole z kutego żelaza. Oczywiście nie na koniach do gry w polo.Raven pomyślała.Raven uśmiechnęła się. Nick szedł w kierunku wschodniej części rezydencji. Raven zdawała sobie sprawę z tego. na werandę. Weranda wychodziła na różany ogród i z jej majestatycznej wysokości można było również podziwiać jeden z najbardziej efektownych widoków południowej Kalifornii: położone w dole Miasto Aniołów i migoczący za nim jaskrawobłękitny Pacyfik.Nigdy nie siedziałam na koniu. dopóki nie wyjaśni wszystkiego. znowu być dzieckiem? Raven na razie nie rozpoczynała rozmowy na ten temat. a Melody miała lekcje baletu do piątej. . A ty? . Raven poczuła. Dzięki temu będą mogli sami porozmawiać.

Zaledwie kilka chwil wcześniej Nick dowiedział się. o czym jeszcze nie wiedział. "Naprawdę mnie przekonała".To nic takiego.A co z babcią? Na uroczej. co teraz uważała za ekscytującą nowinę. Z jego przystojnej twarzy można było odczytać coś więcej niż wdzięczność.A poza tym. Jak tylko Samantha znikła im z oczu. . ponieważ zdobyła zaufanie jego bardzo ostrożnej córki. .Nie jestem głupia. . dodając otuchy zarówno ojcu. młodej twarzyczce pojawił się wyraz miłości. częścią zamkniętego kręgu miłości. także Raven zaczęła szykować się. że pozory mają dla niej znaczenie.Ponieważ nazwiska Raven nie było w moich aktach. Sam? . nienawidziła siebie.. Nick odpowiedział na jej słowa trochę niepewnym. Powiedziała cicho. . "On tylko udaje . . proszę. że przyjechałaś. że potrzebujesz .Tylko mnie wysłuchaj.mówiła sobie Raven. że nie mam na dzisiejsze popołudnie wielu planów. słusznie wywnioskował. który mógłby porwać dziecko dla pieniędzy. Teraz miała do siebie pretensje za to. która tak cierpiała z powodu nędzy i tak rozpaczliwie pragnęła akceptacji. Teraz czuła się dobrze dzięki temu. że niechcący skradła Nickowi to popołudnie. żebym mógł ci wszystko wyjaśnić. z których żadna nie miała nic wspólnego z miesiączkami. . Samantha powiedziała mu to. aby mnie odebrać.odparła pośpiesznie. by podzielić się z koleżankami tym. Raven nawet się do niego nie odwróciła.Była wspaniała! Uśmiech Nicka świadczył. Kiedy Nick ją spotkał.Pozwól.zrobić? Jedynie. Upewniła tę kobietę. ale pełnym wdzięczności uśmiechem.Ten mistrz kłamstwa i obłudy nadal oszukuje ze względu na Samanthę". Siedzieli przy stole z kutego żelaza na pachnącej różami werandzie i rozmawiali o przeróżnych sprawach. wstała. . 188 .Najpierw zadzwonię do niej. Naprawdę nie potrzebuję wyjaśnień. jak i sobie. Raven Winter nie należała do rodziny Gaultów. zdołała mnie oszukać. jak sądzę. że Nick jest z niej dumny. gdyż Samantha jej zaufała. że nie jest kidnaperką.A ty jak się czujesz. ukradnie mu wszystko.. musiała ona przekonać dyrektorkę. że mnie kocha i podziela moje marzenie o dzieciach. W istocie Nick bardzo starannie ukrywał przed nią prawdę z obawy. gdy do Samanthy dotarło. a nie złodziejem. .poprosił Nick.Najwyraźniej była bardzo przekonująca. że wcale nie dziwią go jej talenty. że zjawiła się na rocznicowym zjeździe szkoły. . że ojciec czuje się trochę odsunięty na bok. bardzo miękkim tonem.Samantha spojrzała na Raven z tym samym wyrazem twarzy i powiedziała: . bo sprytnie domyśliła się. Wreszcie. Widzisz. jak zawsze.Samantha zadzwoniła do mnie. łącznie z sercami jego córek. że szkoła się już skończyła. spytał córkę: . że poczuła taką radość. Nick. rzuciła lekko: . Raven . i za wszystko. Moje bogactwo miało dla niej wielkie znaczenie i chociaż nie byłem naiwny ani bardzo zakochany. Po chwili.powiedział cicho. . . Wydawało się. przepraszająco: . Potem dowiedział się o małej dziewczynce.A jednak myślę. że jest to sprawa kobiet. do odejścia. że kiedy dowie się o jego niezmierzonym bogactwie. Te słowa wbiły się w serce Raven jak ostre noże. Orientując się instynktownie. ubraną w markowy strój do joggingu. Oczywiście było to kłamstwo. również udając. kiedy poznaliśmy się z Deandrą. mając .Nie idź. W chwili druzgoczącego olśnienia Raven zrozumiała wszystko. byłem już bardzo bogaty. że jest niemal członkiem rodziny. jak ona sama była przekonująca w stosunku do dyrektorki z Westlake. Dlatego też. zrobiła to dlatego. Naprawdę mnie przekonała. co powiedziała jej Raven: że pomimo tego niezwykłego wydarzenia w środku wciąż jest taka sama.Dziękuję. .Dobrze .

powiedziała Raven i dodała w duchu: "Jeżeli Nick nie ma nic przeciwko temu". Wydawało się nieprawdopodobne. poczęte na dwa miesiące przed tym. Kalifornia Poniedziałek. dla jej serca. 24 Bel Air. gdyż należy do jego rodziny. . że zanim go spotkała. na ranczo. gdybyś spróbowała. Do zobaczenia w piątek! .Naprawdę? No cóż. ale najpierw chcę cię o coś zapytać. . Nosiła teraz w sobie nowe życie. I czy było to takie nielogiczne przypuszczenie? Czy Raven Willow Winter nie poświęciła większej części swego życia. Raven. Dla Raven. iż jej zlodowaciałe serce kryje w sobie czułe miejsca. Zastanawiała się nawet. nim odpowiedziała na entuzjastyczną propozycję Samanthy. i musiała się obchodzić bardzo ostrożnie z tym cudem. Nick z wielką czułością ujął jej podbródek i uniósł go. co czuję. ale dlaczego wciąż próbujesz odejść? Zostań. Nie miała wyboru. zanim zdążyła się poruszyć.Sądziłem.Gdy zobaczył wśród łez przebłysk nadziei. To nowe życie w jej wnętrzu było faktycznie cudem. Może miałabyś ochotę z nami pojechać. by stała się częścią jego rodziny.W ten weekend będę tylko ci się przyglądać. .Będą moi dziadkowie. . Jak mogła winić Nicka za brak zaufania? Jak mogła go przekonać. nie wierzyła. jak chcesz. tata sięga po słuchawkę.Bardzo chętnie . Teraz już wiedziała. efekt ich ostatniej wspólnej nocy. obsypał czułymi pocałunkami jej mokre policzki. Zabieramy koleżanki. że to zaproszenie dotyczy czegoś więcej niż kolacji. że wiem. co możliwe. szafirowe oczy. O. 8 maja Cześć. . i przytrzymał mocno. jak gdyby Nick prosił ją. że zawsze pragnęła tylko miłości. Wybieramy się na weekend do Santa Barbara. to jak Deandra zrobiłaby wszystko. siostrzyczkę lub braciszka Sam. by na stałe wtargnąć do jego życia. ale nigdy nie chodziło jej o pieniądze. a teraz dwunastoletnia córka Nicka zaprasza ją do spędzenia wspólnego weekendu w Santa Barbara i proponuje. Wybierzmy się razem na kolację na cześć Sam. Głowę nadal miała pochyloną. ..Muszę iść. oczy utkwiła w jego piersi. by móc zobaczyć jej lśniące. Tata chce z tobą porozmawiać.nadzieję.Wiesz. . że gdyby wiedziała o jego majątku. . brzmiało to tak. Od samego początku liczyła się tylko miłość. tata. że wreszcie wywrze wrażenie na swoich dręczycielach. którego prawdziwość potwierdziła się zaledwie trzy godziny temu. . Drobne istotka w jej wnętrzu nie miała więcej niż sześć czy siedem tygodni. skąd 190 te nagłe wybuchy płaczu. że spodobałoby ci się to.Wspaniale! Nauczę cię jeździć konno. To było dziecko Nicka. że nie oddaje się mężczyznom tylko dla ich bogactw? Jak mogła powiedzieć mu. żeby jej nie zostawiał. 189 Łzy znowu napłynęły jej do oczu. próbując to osiągnąć? Tak. Sam. gdy ona i Nick po raz pierwszy się kochali. zanim powiem ci o moim majątku. I Nick uznał. Tu Sam. Nick złapał ją. że nauczy ją jeździć konno.Musiałem się dowiedzieć. że coś tak małego może wywierać tak ogromny wpływ. ten głos wewnętrzny. co czujesz do mnie i dziewczynek. mówiąc z powagą: . Ponieważ wydawało się.. które mogąodtajać. poczuć szczęście i radość. wołający. Raven zawahała się. Melody i ja. Ginekolog wykluczyła taką możliwość.Dobrze? Raven skinęła głową. lecz łagodnie. Wiem. . czy nie jest to dziecko Michaela.

Będę gotowa o trzeciej. Było kilka wyjątków: dwie noce. zapisanych jej charakterystycznym pismem. .Tak .że zasypiała przed siódmą. Pojedziemy dwoma samochodami i jeden z nich może w razie konieczności trochę poczekać. czy będzie mógł do niej wpaść? Chciała. jego spojrzenie padało natychmiast na faks. że Nick pyta nie tylko o jej dzień. Pamiętała żywo i boleśnie. . . do którego nie śmiało nigdy wstąpić żadne inne dziecko. na przestrzeni tysięcy kilometrów dzielących Alaskę od Morza Południowochińskiego. Jason .kiedy Raven była w Nowym Jorku. cechowała zadziwiająca intymność.Czy wszystko w porządku? W ciągu tygodni. że w pierwszych trzech miesiącach ciąży. trzy noce.Dobrze.Chcemy wyjechać w piątek pomiędzy trzecią a w pół do czwartej. gdybyś mógł przyjść wieczorem. Ten supernowoczesny romans. aby go złapać. prowadzony za pośrednictwem telefonu i faksu. Chciała powiedzieć mu o dziecku. dokładnie opisującymi. cztery .Więc będziesz wolna w piątkowe popołudnie? Jeśli nie. ustawiony koło biurka. by przyszedł. a jego śmiech zdradził jej. albo wysyłał odpowiedź faksem. kiedy Melody bolało gardło i Nick chciał być blisko niej. za każdym razem. Choćby był najbardziej zmęczony. Jason i Holly pisali do siebie codziennie. Dziewczynki nadal nie miały pojęcia o tym. przesłana w inne miejsce ani odczytana przez inną osobę. odpowiedziała: . Ich listy były jakby dziennikami. . To jeden powód. ale w pewien sposób była nawet bardziej prywatna. a zakończyłby się po prostu idealnie. by mu nic nie mówić. gdy przebywający w Hongkongu Jason wracał do swego apartamentu w hotelu "Regent". ponieważ wiedziała. to żaden kłopot. Jak ci minął dzień? Raven wiedziała. że jest jeszcze za wcześnie. co napisała. Odczytywał to. Doktor ostrzegła ją. szczegółowymi i ciekawymi kronikami. . Mógł uwierzyć.Wszystko w porządku. . Raven pokonała lęk wspomnieniem małej istotki. które upłynęły od powrotu jego rodziców z Denver.Tak . o to by nie ujawniać charakteru ich związku w obecności córek. że niedaleko muszą znajdować się czyjeś młode. Raven zależało na tym jeszcze bardziej.teraz wiedziała dlaczego . Melody i Samantha wiedziały. lecz i o ich wspólną noc. .odpowiedział Nick. Ale wiedziała. 191 . gdy czuła się tak jakoś nienaturalnie zmęczona . która odważyła się znaleźć schronienie w łonie. Uśmiechając się z czułością. że Nick spędzał noce z Raven. gdy przyjmowała swych licznych kochanków. że zaszła w ciążę.Miałam cudowny dzień. że twoi rodzice aprobują moją obecność i że jest tam pokój gościnny.a przynajmniej godziny pomiędzy dziesiątą wieczór a świtem. że tata musi bardzo lubić Raven. że nigdy nie odwróciłby się od swego dziecka. ciekawskie uszy.potwierdził Nick. zwłaszcza u pierwiastek. choć nigdy nie dotknął jej w ich obecności. a ostatnio dołączyli się do nich również dziadkowie. jak spędzają czas z dala od siebie. i w zależności od tego. Wiadomość przesłana faksem miała intymność listu. W ciągu pięciu tygodni.-W piątek? Na pytanie Raven odpowiedział Nick. widok nowych kartek. często zdarzają się poronienia. ponieważ nie mogła zostać zagubiona.Czy chcesz przez to powiedzieć. dodawał mu energii. Nick spędzał z Raven niemal wszystkie noce . ale był też i drugi: Nick mógł wpaść we wściekłość. i jeszcze cztery (łącznie z ostatnią). jak obca stawała się dla niej matka. Choć Nick usilnie dbał. która była godzina w Kodiaku. albo dzwonił. w którym mogę się zatrzymać? . Przynajmniej dwa razy w tygodniu spotykali się ze sobą we czwórkę. gdy Nick wyjechał do Dallas. Czy wciąż jest tak zmęczona.

wysyłał jej fragmenty scenariusza kręconego filmu. Na marginesach i dodatkowych kartkach odtwarzał dramaturgię planu, pisał o porażkach i sukcesach, zamieszczał zabawne anegdotki. Pisał też o Hongkongu, o czarujących widokach i dźwiękach, o zapachach tej egzotycznej miejscowości, gdzie Wschód spotykał się z Zachodem, gdzie mityczny smok i majestatyczny lew żyły razem w tak olśniewającej harmonii. W końcu na jego łagodne, lecz uparte nalegania Holly zaczęła odpowiadać mu w podobny sposób. Była w trakcie pisania nowej książki, ale streściła jej początek, opisując bohaterów, ich nadzieje, marzenia, tajemnice i lęki, 192 a potem wysyłała mu każdą scenę, jak tylko ją napisała. Strony, wysyłane przez Holly, również były zaopatrzone w przypisy, obrazujące dramat procesu twórczego. I, podobnie jak Jason, pisała o swoim świecie, malując słowami portret arktycznego piękna, w którym żyła. Jason był w Hongkongu, przepełnionym wibrującą energią i olśniewającym blaskiem, a Holly przebywała w Kodiaku. Ale odkrywała tam tyle samo skarbów, gdy wiosna opanowała niebo, morze, dolinę i las. Dzieliła się nimi równie entuzjastycznie, jak on dzielił się z nią wspaniałymi klejnotami z olśniewającej korony brytyjskiej kolonii. Holly i Jason wymieniali pomiędzy sobą swe dzienniki, a on dzwonił do niej, kiedy tylko mógł. I pod koniec tygodnia zakończy zdjęcia w Hongkongu, urzeczywistniając w ten sposób pozornie nierealistyczny harmonogram. Zamierzał polecieć bezpośrednio do Kodiaku, wylądować tam w piątek późnym popołudniem i zostać do niedzieli wieczór. Potem zrobi krótki postój w Los Angeles i polecieć do Dallas, by sfilmować sceny, które tam się rozgrywały. Kiedy Jason wrócił we wtorek o północy do swego apartamentu, jego wzrok przyciągnęły czekające nań ręcznie zapisane kartki. A gdy zbliżał się do biurka, dostrzegł światełko automatycznej sekretarki. Nie mogło oznaczać wiadomości od Holly. Pomimo wielokrotnych próśb Jasona, nigdy doń nie zadzwoniła. Wiadomość musiała dotyczyć jutrzejszych zdjęć. Pewnie pojawił się jakiś problem, z którym nie mogą sobie poradzić. Jason pragnął sięgnąć po kartki od Holly, ale zamiast tego odebrał telefon: im gładziej przebiegną kolejne dwa dni, tym szybciej znowu ją zobaczy. Jednak wiadomość nie dotyczyła Nefrytowego pałacu. Dzwoniła Beth Robinson z Los Angeles, prosząc, by odezwał się do niej jak najszybciej, nie zważając na porę dnia. Jason zmarszczył czoło, zapisując numer telefonu, który podała mu hotelowa telefonistka. Nie spodziewał się wieści od Beth. Sześć godzin po tym, jak powierzył jej zadanie odnalezienia danych na temat morderstwa dokonanego gdzieś w stanie Waszyngton przez psychopatę imieniem Derek, Beth nagle dostała straszliwego bólu głowy. Gdy przewieziono ją do szpitala, okazało się, że gwałtownie skoczyło jej ciśnienie. Jason dowiedział się o tym od sekretarki, która potem stale przekazywała mu wiadomości o zdrowiu Beth: że spędziła trzy tygodnie na oddziale intensywnej terapii w Cedars-Sinai i że wreszcie jej syn przyszedł na świat dzięki cesarskiemu cięciu. Dziecko było zdrowe, a i Beth miała wkrótce wrócić do domu, gdyż jej stan nagle się polepszył. Jason posłał kwiaty i prezent dla dziecka, nie oczekiwał jednak od niej żadnych wieści. Przypuszczał, że zapomniała o jego zleceniu - i nie miał o to pretensji. Dowie się wszystkiego od Holly, gdy ją znowu zobaczy. 193 Ale teraz Beth zadzwoniła i ma jakąś pilną sprawę. Jason błyskawicznie ustalił różnicę czasu. W Hongkongu był wtorek, tuż po północy, to znaczy, że w Kodiaku jest poniedziałek, siódma wieczór, a w Los Angeles jest o cztery godziny później. - Czuję się doskonale, Jasonie, i mam ślicznego synka. Jest wprost wspaniały i taki z niego śpioch, że również ja dużo odpoczywam... aż za dużo. Uznałam, że trzeba wziąć się do pracy i zadzwoniłam do reportera z "Seattle Times". Od razu rozpoznał historię tego morderstwa.

- Naprawdę? - Tak, i jestem pewna, że jest to ta sama sprawa, o której mi opowiadałeś, z wyjątkiem jednego bardzo ważnego szczegółu. - To znaczy? - To znaczy, że ojciec Holly, Lawrence Elliott, nie zginął w Wietnamie. Na podstawie zeznań Dereka wszyscy uznali, że został zastrzelony przez nieprzyjaciela, choć w rzeczywistości to Derek go postrzelił i porzucił, uznając go za zmarłego. Lawrence Elliott dostał się w ręce partyzantów Vietcongu i trzymano go w niewoli przez siedem lat. Pod wpływem słów Beth Jason nagle przypomniał sobie, że czytał o tej tragedii w "Time". Jako przyszły twórca filmów uznał wówczas, że tej zajmującej historii brak zakończenia, ponieważ nie odnaleziono zaginionej córki. Ale teraz została odnaleziona, prawda? - Mówiłaś, że ojciec miał na imię Lawrence? A matka? Czy nazywała się Holly? - Nie. Zobaczmy... Jest. Miała na imię Claire. Lawrence i Claire... Lawrenceiclaire... Lauren Sinclaire. Tak, w końcu zaginiona córka się odnalazła. Teraz zajmująca historia może zostać zakończona. Ale tylko wtedy, przysiągł sobie Jason, jeśli będzie to oznaczać szczęśliwe zakończenie dla Holly. - Gdzie jest teraz Lawrence Elliott? - W Issaquah, małej miejscowości na peryferiach Seattle. Jest weterynarzem, bardzo lubianym i szanowanym. Wszyscy wiedzą o jego tragedii, dlatego też reporter od razu rozpoznał tę historię. Lawrence szukał swej córki od chwili powrotu z Wietnamu. Prawdę mówiąc, w minione walentynki 20/20 poświęciło cały odcinek sprawie morderstwa i jego poszukiwaniom. - Bardzo chciałbym to obejrzeć. - Tak myślałam. Skontaktowałam się już z tą stacją. Zrobią kopie wszystkich informacji, jakie mają: artykułów z gazet i czasopism, sięgając wstecz do czasów zabójstwa, jak również taśm wideo. Właśnie w tej chwili leci do 194 ciebie z Nowego Jorku do Los Angeles bardzo ciężka paczka. Twoja sekretarka powiedziała mi, że w ten poniedziałek wpadniesz na kilka godzin do swego biura. Może jednak wolisz, żebym przesłała ją porannym samolotem do Hongkongu. - Prześlij mi ją tutaj. - Zrobione. $- Czy ktoś pytano cię, dlaczego tym się interesujesz? - Nie. Powiedziałam im, jak ustaliliśmy, że chcemy zrobić film dokumentalny na temat przemocy domowej. To całkowicie prawdopodobne wyjaśnienie nie budziło żadnych wątpliwości. Reporter z "Times'a" dał mi numery telefonu Lawrence'a Elliotta, na wypadek, gdybyśmy chcieli zrobić z nim wywiad. Oczywiście są dołączone do informacji, przesłanych przez stację telewizyjną. Czy mam ci je teraz podać? -Tak. Gdy Beth podała mu numer do biura Lawrence'a Elliotta i do domu, spytała: - Holly żyje, prawda, Jasonie? Wiesz, gdzie ona jest? Jason nie wahał się. Miał do Beth pełne zaufanie. - Tak, żyje, i wiem, gdzie jest. - I nie ma pojęcia, że jej ojciec żyje? To wydaje się nieprawdopodobne, Jasonie, prawie niemożliwe. Tyle było szumu wokół tej sprawy, prowadzono bardzo skrupulatne poszukiwania. Wszyscy, z którymi rozmawiałam, uważali, że Holly albo dawno już umarła, albo z jakiegoś powodu nie chce widzieć się z ojcem. - Ona żyje - powtórzył spokojnie Jason. Potem, gdy pomyślał o chacie Holly bez śladu gazet, telewizora czy radia, dodał: - I jestem całkiem pewny, że nie ma pojęcia o tym, iż jej ojciec żyje i szuka jej. - To naprawdę zdumiewające. $- Beth, naprawdę zdumiewające, że rzeczy tej dokonałeś.

- To nie było takie trudne, Jasonie. Wystarczyła jedna rozmowa telefoniczna. - Jestem ci bardzo wdzięczny. Po tym telefonie Jason długo siedział pogrążony w myślach. Jako reżyser dysponujący wielomilionowym budżetem, mógł pozwolić sobie na luksus wielokrotnego powtarzania ujęć jakiejś scenyv Mógł wprowadzać dowolne zmiany, poprawki, udoskonalenia, dopóki wszystko nie było w absolutnym porządku. Tak długo nie dokończona historia zabójstwa w wigilię świętego Walentego została wreszcie zamknięta. Znał wszystkie fakty, a zaginiona córka wreszcie się odnalazła. Ale finałowa scena miała zostać dopiero napisana. 195 I należy ją zrobić dobrze przy pierwszym ujęciu. Powinien być jednak przygotowany na to, by wyrzucić wszystko do kosza, jeśli instynkt mu podpowie, że wymaga tego dobro Holly. 25 Przez wiele lat Holly kupowała wszystko, z wyjątkiem żywności, za pośrednictwem przesyłanych pocztą katalogów. Od komputera i faksu, przez pościel i książki, do naczyń i kuchenki mikrofalowej. Bez względu na to jak wielkie i ciężkie były nabyte przedmioty, dostarczano je bezpośrednio do jej chaty. Zamawianie z katalogów stanowiło najłatwiejszą metodę kupowania, najbardziej anonimową. Mogła w samotności studiować uważnie katalogi, a potem, uzbrojona w kartę kredytową, dzwoniła i rozmawiała z jedną z tych osób o zawsze przyjemnym głosie, które zgłaszały się po wykręceniu numerów zaczynających się na 0-800. Holly wybierała z katalogów wszystkie stroje. Lands End, Orvis i L. L. Bean dostarczali jej tego wszystkiego, czego potrzebowała na różne pory roku w Kodiaku: dżinsy, swetry, flanelowe koszule nocne, ciepłą bieliznę i arktyczne kurtki z kapturem. Holly wiedziała, że oferują również spódnice i sukienki, a w katalogach, które otrzymywała od NeimanaMarcusa, Saksa i Horchowa, były jeszcze bardziej luksusowe propozycje. Bardzo dobrze znała zawartość wszystkich katalogów. Studiowała je dokładnie, wykorzystując je przy ubieraniu swoich bohaterek, dbając o szczegóły z taką samą drobiazgową dbałością, z jaką zajmowała się wszystkimi detalami wymyślonych przez siebie światów. Dzień po wyjeździe Jasona do Hongkongu Holly przeglądała katalogi, wybierając stroje dla siebie. Chciała, by kiedy Jason wróci, zobaczył ją w czymś innym niż dżinsy lub ślubna suknia jej matki. I nie chodziło tylko o Jasona, poprawiła się szybko. Chciała tego dla siebie, dla Holly, która w końcu się przebudziła i z radością spojrzała na świat. Niektóre z bohaterek Lauren Sinclair nosiły stroje z cekinami od Cassiniego i suknie z szyfonu i atłasu od Chanel. Ale inne, bardziej do niej podobne, wolały spokojniejszy styl: powiewne, długie spódnice z bluzkami z miękkiego jedwabiu lub skromne szmizjerki w delikatne, kwiatowe wzory. 196 Stroje wyglądały cudownie na modelkach w katalogu, ale składając zamówienia, Holly nie miała pojęcia, jak będą wyglądać na niej... i nadal tego nie wiedziała na pięć dni przed powrotem Jasona, choć niektóre paczki dotarły już do niej dawno temu. Otwierała każdą paczkę zaraz po otrzymaniu, starannie wieszała do szafy lub układała tam jej zawartość. Nie miała jednak śmiałości przymierzyć żadnej z tych rzeczy. Mimo rozbudzonego optymizmu czuła niepewność i lęk. Obawiała się, że w chwili, gdy zacznie przymierzać ubrania, wszystkie cudowne iluzje mogą nagle zniknąć. Będzie zmuszona spojrzeć na siebie w lustrze - naprawdę popatrzeć - a nie robiła tego od dawna, chyba tylko po to, by się upewnić, iż należycie się zamaskowała. Jako mała dziewczynka Holly nigdy nie przyglądała się sobie w lustrze. Nie musiała tego robić. Miłość w oczach jej rodziców była jedynym lustrem, jakiego potrzebowała. W gruncie rzeczy nie wiedziała wtedy, jak wygląda. Wiedziała tylko, że niezależnie od tego, co widzieli rodzice, była kochana.

gruby sznur. dopóki twarz.Trzeba przyznać. Mała dziewczynka. Ale nareszcie wydostała się ze spowijającego ją kokonu. by Holly spojrzała na swoją twarz.Przez pierwsze pięć lat rodzice byli jej lustrem. "Tak. Tak jak jej oczy łączyły w sobie jaskrawy błękit matki i ciemną. kiedy pisała.. jak moi rodzice zachowali mnie".. Udało jej się spędzić jakiś czas przed lustrem. a potem była nim jej matka. gdzie z konieczności przebywała. Od czasu tamtej śnieżnej walentynkowej nocy nie istniały już dla niej żadne lustra. jej odbicie z lekka się zamgliło. która spojrzy na nią z lustra. Tą żelazną dłonią był jej złocisty warkocz. gdyby nie Jason". Włosy miała odgarnięte do tyłu. rozmyło.. w których mogła się przeglądać. również reszta jej twarzy stanowiła żywy symbol darów. która kryje mnie przed światem".tworząc wymyślone światy. co zobaczę. I wreszcie nadszedł czas. złoty warkocz.. ale i mnie musi spodobać się to. Holly zaczerpnęła tchu dla uspokojenia i podniosła oczy na swoje odbicie. Ale jutro pójdzie do salonu . splecione jak zawsze. ale aureolę miękkich loków wokół twarzy. To cudowny dar miłości moich rodziców. odziedziczyła po Lawrensie. która nie potrafiła obronić swej rodziny. .. I właśnie wtedy poczuła ciężar z tyłu głowy. Ale była we mnie na długo przedtem. ponieważ przypominała jej najdroższych rodziców. każdy jej rys był wynikiem ich miłosnego połączenia. ich dzieckiem. Poza niewidzialnymi przeszkodami. Podobała się jej kremowa jedwabna bluzka i różowa spódnica oraz komplet w miodowym odcieniu. żadne oczy..pomyślała. Spojrzała ponownie na odbicie w lustrze . determinacji i dumy. jak gdyby ciągnęła ją żelazna dłoń przeszłości.i zobaczyła Holly. a nie twarz Claire. I twarz tej kobiety musiała polubić. nie patrząc na swoją twarz. Było tak do pojawienia się Jasona. leśną zieleń ojca. która ciągnie mnie do tyłu. podczas gdy jej serce odzyskiwało swoją siłę i odwagę. 197 Holly stanowiła mieszaninę Claire i Lawrencea. w ciężki. podobnie jak rysy. Holly znalazła nożyczki i ze zdumiewającą pewnością siebie obcięła gruby warkocz. "Już cię nie potrzebuję . które jej przekazali: delikatności i siły. opadający niemal do pasa. Zapamiętasz to. który czasem służył jej jako zasłona. że będziesz szczęśliwa?" Holly złożyła tę uroczystą obietnicę umierającej matce i przez minione siedemnaście lat dotrzymywała jej w jedyny możliwy sposób . że znienawidzi twarz. a także suknia barwy kości słoniowej w delikatne lawendowe kwiaty i. Jesteś silna i byłaś tak bardzo kochana przez tatusia i przeze mnie. nim go spotkałam. że jej włosy. Gdy jedwabiste pasma rozsypały się. że to dzięki Jasonowi znowu odkryłam w sobie nadzieję. Cokolwiek stanie się z Jasonem. są połączeniem darów od obojga rodziców. I gdyby nie pisał do niej codziennie. "Słuchaj mnie. nie stała się twarzą Claire. ich radością i nadzieją. hojności i odwagi. nie dzwonił niemal tak samo często. że jemu podoba się to.Nie potrzebuję liny. . Tańczące loki maskowały nierówno ucięte przez nią końce. nie trzynastoletnią dziewczynkę. w którym żyła tak długo. nic nie będzie zasłaniać jej widoku. uświadomiła sobie. stawianymi przez jej własne emocje. studiując je z uwagą. pełne szczęścia i miłości. musiała pokochać.. Była ich dziełem. Ujrzała dorosłą kobietę. bardzo się bała. Możesz żyć dalej. która tak rozpaczliwie próbowała ocalić swoją rodzinę. patrząca na nią z taką miłością. znowu ukryłaby się w swoim kokonie. zachowam ją w sercu. Kolor pochodził od Claire. co widzi. "Nigdy bym się nie wydostała. na zawsze zagubiona w wymyślonym świecie. Gdy Holly wpatrywała się w lustro. Holly? Obiecasz. Muszę sama siebie polubić". przekształcało się tak długo. Skupiała się na swoich strojach. próbując powstrzymać ją przed powrotem do życia. "Nie zaprotestowałam stanowczo. kochanie. z miejsca. Wiedziała. ani zasłony..

które zdarzały się nawet wtedy. jak przytulnie będzie tu za tydzień. którym pozwoliła urosnąć. pożądaniem i miłością. miała tu miejsce dokładnie taka scena. kiedy pojawi siew domu ośmiotygodniowa Juliet. Potrafili spędzić cichy wieczór na lekturze. .. Tamtej nocy. powiedziałaś. Fantazja. A za tydzień. Lawrence drażnił się z nią teraz.. W istocie mieszkali razem bardziej dlatego. i to również nie budziło w nich lęku. Caroline położyła książkę na niskim stoliku i z uśmiechem rozejrzała się po salonie.Tamtej nocy..Nie. Dlaczego pytasz? . Ale ostatnio. Tak właśnie odbierała minione tygodnie. Z góry wiedziała. skrytymi prawdami. a następnej nocy mogli rozmawiać do świtu. Caroline doczytała do końca ósmy rozdział Darów miłości Lauren Sinclair i zamknęła książkę.. że musiało tu chodzić o nich.. dopóki nie zadzwonił telefon. jak może być tu przytulnie. Każdego ranka robili plany na nadchodzący wieczór: kiedy i gdzie się razem wybiorą. 198 Kupi lakier do paznokci.Tak.Zamierza zrobić film dokumentalny o zaginionych dzieciach i myśli o włączeniu sprawy . Była taka szczęśliwa. który wciąż był silnie związany ze swą przeszłością. dręczyły go pożądanie i rozpacz.. z bolesnym przeczuciem. z powodu jego pracy. by rozpocząć rozdział dziewiąty. pogrążeni w lekturze. gdy Katie się szczeniła. I namiętnie udowadniał jej swoje słowa. Caroline wiedziała. nie obawiając się milczenia.Lawrence zmarszczył brwi. Caroline wyobrażała sobie. Większość nocy spędzali tutaj. Ta pokusa okazała się jeszcze silniejsza. I przecież Lawrence też ją ostrzegał. że jest taka młoda . lub gdy udało jej się wywołać na jego wargach uśmiech. że wszystkie nagrody zdobędzie Jason Cole. jak bardzo jest piękna. toczył jakąś walkę wewnętrzną. dzieląc się ważnymi. że 199 ich miłość nie potrwa długo. i może jeszcze jasnoróżową szminkę. a nie dlatego że o tym rozmawiali. Caroline drżała wciąż na wspomnienie ich niezwykłej namiętności i ogromnego głodu w jego ciemnozielonych oczach. była bardzo silna.ma zaledwie czterdzieści lat! Ale bez śladu kpiny mówił jej też. gdy usiądą oboje przy kominku. Byłaś pewna. że wkrótce czeka go rozstanie. Własny śmiech ciągle go zaskakiwał. choć żyli długo samotnie i niezależnie. gdy Katie rodziła szczenięta. Caroline postanowiła przestać o tym myśleć i miała właśnie sięgnąć po Dary miłości. Być może uznał. a także tusz do rzęs. że bez żalu opuściłaś rozdanie Oscarów. . choć próbował to ukryć. ale Lawrence wkrótce skończy telefonować i pójdą do łóżka. ale dzisiaj. nocnych dyżurów i wielu wezwań. a kiedy słyszał te dawno zapomniane dźwięki i czuł zawartą w nich nadzieję. kiedy zdradzał jej swe tajemnice. jego oczy napełniały się wdzięcznością. gdy oficjalnie miał wolne. Caroline uznała. Nie powinna więc marzyć o tym. Miał zaniepokojony wyraz twarzy i nie próbował tego ukryć. że tak łatwo dostosowali się do siebie. że tym razem nie chodzi o nich. że tak się po prostu stało. Kochał się z nią rozpaczliwie. .Jason Cole? Po co? . Wciąż zdumiewało ją. nigdy nie żądając zobowiązań na przyszłość od mężczyzny. jako cudowną. prawda? . . Lawrence wydawał się zmartwiony. Caroline mogłaby tak żyć z Lawrenceem wiecznie.piękności w miasteczku i każe je wyrównać i przystrzyc.Czy przywieźli jakieś poranione zwierzę? .Bo to on właśnie dzwonił. by rozpocząć rozdział dziewiąty. kiedy pojawił się Lawrence. bardziej pełny życia. Pokusa. z Juliet szalejącą wokół domu. Wydawało się to nierealnym fantazjowaniem. stanie się on jeszcze bardziej przytulny. niebezpieczną fantazję miłości. jakie to niebezpieczne.

że ta udręka warta jest jego uwagi i pomocy? . że chce się ze mną spotkać.Do mojego domu. A jeśli nienawidziła ojca? Jeśli miała powód. podczas której. że Jason Cole zamierza odbyć taką podróż. Caroline? Uważasz. 200 . pełna jakichś szumów i syków. spowodowane łącznością satelitarną. że któregoś dnia zdoła ją odnaleźć? Jason musiał to wiedzieć. tak wstrząsnęło Ziemią. by go nienawidzić? Może wiedziała. która ich dzieliła. jak wdzięczny jestem za każdą pomoc. Jeśli uzna. by przekonać się. wystarczy mu jedno spojrzenie na Lawrencea.Wolałabyś nie jechać do Seattle. że Holly bardzo kochała matkę. a podczas naszej rozmowy zdarzały się zakłócenia.Holly. Jest teraz w Hongkongu. Jason przekazał jej.Wiedziała też. . Przyjdzie tu podczas weekendu. by odwiedzić ciebie. i żyła w strachu. by znalazła mu jakąś kwaterę koło Issaquah. niż zamierzał. iż Lawrence Elliott żyje. Gdzie podziewały się jego słowa? Czy odbijały się od satelity do satelity jak kule bilardowe? A może nawet aluzja do Lawrencea Elliotta. żebym z tobą pojechała? Satelity sprawiły się jak należy i Jason usłyszał teraz ulgę To nie odległe wspomnienie ojca sprawiło jej tak nagle ból.Wiem. Próbowali rozmawiać przez niemal dwadzieścia minut.usłyszał bez najmniejszego opóźnienia. Kiedy nakłonił ją. i ostatnia.Byłem zaskoczony tym telefonem. że on żyje.Z pewnością wszystko mu przekazałeś . . -Nie jesteś zadowolony? . .. zapadła cisza. tak że jego słowa całkowicie ominęły satelity i wyruszyły w nieskończoną podróż ku odległej gwieździe? . . żebyś w sobotę rano spotkała się w Seattle z pewnym mężczyzną". Co miałby on zrobić? Udowadniać. jak gdyby oboje przebywali w tym samym pokoju. Jason przeklinał w duchu tę wielką odległość. by przedstawiła mu szczegóły tamtej ośnieżonej nocy. ale postanowił wpaść tu o dziewiątej rano w sobotę. słyszał ją tak doskonale. że cierpi? Przekonać znakomitego reżysera. i ta do Lawrencea Elliotta.Jestem zaskoczona. że odsunęła od telekomunikacyjnej satelity Trans-Pacific na tyle. że nie.Tak? . Jak gdyby odkrycie. by zakłóciło to łączność telefoniczną pomiędzy Hongkongiem a Stanami Zjednoczonymi. czy w pełni przekazałem mu.Odniosłem wrażenie.Do Seattle? . by zrozumiał. Jason wiedział.zapytała. że ma nadzieję przylecieć do Kodiaku w piątek wieczór. To on . Ale wszystkie późniejsze rozmowy telefoniczne Jasona pełne były denerwujących pogłosów i przerw: i ta do domu sekretarki w Los Angeles z prośbą. że jeśli Jason Cole nie jest całkiem nieczułym człowiekiem. spowodowała następny wstrząs. ile powiedziała mu.Holly? . najważniejsza. czy naprawdę zależy mi na odnalezieniu Holly. zapoznając go pobieżnie ze swą przeszłością: "Mój ojciec zginął w Wietnamie". mieszka w Seattle. że powinienem mu odmówić? Nie mogę tego zrobić. Caroline poczuła nagły przypływ gniewu. Caroline dostrzegła mroczne cienie w ciemnozielonych oczach Lawrencea.Może.Chciałbyś.. chyba nie włączy jej sprawy do filmu. jak bardzo kocha córkę. wyprowadzony z równowagi zakłóceniami. . Ale gdy powiedział: "Chciałbym. Nie wiem. .Co. Jak Jason Cole śmie tak niepokoić Lawrancea.zapewniła go łagodnie Caroline. . by ze mną porozmawiać. mówiła tylko o koszmarze morderstwa. Gdy rozmawiał z Beth Robinson. rozmowa z Holly. Holly? . "mężczyzny ze Seattle". . zachowywał się bardziej szorstko. Jason wiedział o stosunkach Holly z jej ojcem tyle. Nie mogę odrzucić żadnej szansy jej odnalezienia. tak jak obiecywał od kilku tygodni.

wściekłej walce pomiędzy pokrytą bliznami . gdy tylko się pożegnali. które znów przyklei się do macicy. ośmielała się mieć nadzieję. Należy więc przypuszczać. wyśmiewając jej głupotę. że chce wypocząć przed wyjazdem do Santa Barbara. To tylko z niąjest coś nie tak. . 202 .. czuły. że tak.Odpoczynek potrzebny jest tobie. A potem. zaciskając się bardziej bestialsko niż przedtem. że nic nie wiemy. Krwawienie może pochodzić z odległego krańca łożyska. Nigdy więcej. jak tylko doktor Sara Rockwell zakończyła badanie. Jak ci minęły ostatnie cztery godziny? "Na walce . to wszystko rozwija się całkiem normalnie. wciąż atakowały w nagłych.Dobrze. O dziesiątej rano w piątek. . Pomimo jej pełnego miłości czuwania. .. zapierających dech napadach bólu. Oczywiście.Sara Rockwell popatrzyła ze współczuciem na wymęczoną twarz Raven.Wtedy ciąży nie da się utrzymać i w zależności od tego. Powinnam wykonać nowy test ciążowy. jego determinację. czy może wpaść. poronienia w pierwszych trzech miesiącach często zdarzają się kobietom. Pełna powagi odpowiedź Raven zabrzmiała jak przysięga i w jej głosie było tyle nadziei. może trzeba będzie zalecić łyżeczkowanie macicy.A teraz powinnaś odpoczywać. jak gdyby ostre szpony drapieżnego ptaka wbijały się w jej łono.Poziom hormonów jest taki sam jak w poniedziałek. że z tym dzieckiem wszystko jest w porządku.To znaczy. wiem. .. .Jego głos był tak delikatny. . co zdarzy się w ciągu następnych dni. . żebym mogła przekazać ci wyniki po południu.Każę zrobić je od razu.Raven wiedziała. nawet nie próbowała zasnąć.. . Sęp! Ścierwnik! Czarny ptak śmierci! Nigdy więcej. Ale ostre. Musiała czuwać nad swym najdroższym dzieckiem. by porównać go z poniedziałkowym. Holly! Jak bardzo nie rozumiesz. podzieliła się swymi obserwacjami z Raven. Raven. jakby wyznał jej miłość. Skurcze i krwawienie mogą wskazywać.Oczywiście. że odpoczynek może zapobiec poronieniu. Raven. .Mogą? Ale nie to jest pewne? .Nie.Tak. zdecydowane wyrwać nowe życie z jego azylu. Z dzieckiem wszystko w porządku. na dwadzieścia minut przed telefonem Nicka. Walczyła z nimi. chciwe szpony powracały. Uśmiech znikł.Na zajadłej. że jeśli poronisz. że chcę.. Ból był przeszywający. . że ciążę da się utrzymać. Kiedy Nick zapytał. Tylko czas zna odpowiedź. a po odłożeniu słuchawki poczuła pierwszy skurcz. które nigdy dotąd nie były w ciąży. czy zostaną wydalone tkanki. Jeśli poziom hormonów będzie wyższy niż przed pięcioma dniami. Raven nie spała. to dlatego że ciąża nie przebiegała prawidłowo.A jeśli będzie niższy? . że nadal musimy obserwować przebieg ciąży. Nie ma żadnego naukowego dowodu na to. nie dziecku. wesołym głosem dodała.pomyślała Raven. . . zmuszając je. Dlatego pamiętaj.Jak szybko będziesz znać rezultaty badania krwi? . że zaczął się proces poronienia.. Czuła jego siłę.201 "Och. Jak ci już mówiłam.. co naprawdę do ciebie czuję" -pomyślał. a nie dlatego że zrobiłaś coś złego.Taki sam? Co to znaczy? . z jej macicąpełną blizn od kwasu i lodu. że Sara musiała jej wyjaśnić: .Szyjka macicy jest zamknięta. by odlatywały. jak sępy czekające na śmierć. by przetrwać. 26 Krwawienie rozpoczęło się wczesnym wieczorem. Te odwieczne kpiny krążyły nad jej głową przez całą noc. Raven wytłumaczyła się zmęczeniem. a kiedy to robiły. . odganiając ze wszystkich sił drapieżniki.. chęć życia.

Wydawało się.. . jak jej ojciec. Wciąż uśmiechnięta powiedziała do Samanthy: -Nie bój się. głęboką raną. jego siła znacznie by wzrosła.Tak powiedział lekarz. które usiłowały wyrzucić nowe życie ze zniszczonej kwasem macicy. Nick i Samantha stali na podjeździe. . ponieważ chciała być inna niż jej matka. "Nie możemy jechać do Santa Barbara .Co się stało? . blisko tego potężnego kręgu miłości.Zatrucie pokarmowe? . Samanthy i jej nie narodzonego brata lub siostry. . Nawet gdyby krwawienie i skurcze ustąpiły całkowicie podczas weekendu.wykrztusiła Raven. uwolniła się z jego objęć i zrobiła krok do tyłu.Wszystko w porządku. ..Samantha była równie zaniepokojona. Prawdopodobnie zaszkodziła mi kanapka. co się dzieje. . by dojść do siebie. Raven wyłączyła stacyjkę. osobiście wytłumaczyć.obiecywała Raven sobie i dziecku. ..mówiła w duchu Raven do małej istotki w swoim wnętrzu. To nic groźnego.Zgoda.nie mogę jechać do Santa Barbara. Krótka jazda z Brentwood do Bel Air była zadziwiająco bezbolesna. i zachwiała się na nogach. ale jak tylko Raven skręciła w obrzeżoną różami drogę. którą opuściła własna matka . . .Zatrucie pokarmowe . jak gdyby moce. i gdy Nick otworzył przed nią drzwi samochodu. które było teraz krwawiącą. że gdyby pozwolić dziecku znaleźć się w pobliżu rodziny. nie myśląc o nieudanym weekendzie. by oprzeć się o samochód.odparła Raven. Uśmiechnęła się bohatersko do Nicka. żebym . uśmiechnęła się z przymusem. gdyby gwałtownie zwiększyło się krwawienie albo zaszły inne niepokojące zmiany. Jak tylko ją zobaczyli.Wydaliłaś jakieś tkanki? . Potrzebowała nieco czasu. wiodącą do rezydencji Nicka. masz do mnie od razu dzwonić. . . nie zemdleję. która nie dotrzymywała obietnic.. .I nie mogę pozwolić. a na napiętej. ładując bagaże do samochodu. ale.Zdecydowanie tak. i dzieckiem.Z całą pewnością . . gdy ostre szpony przeszywającego bólu wbiły się głęboko w ciało..powiedziała wysiadając. Jej śnieżnobiała skóra była zimna i wilgotna. . która próbowała wyrzucić z siebie dziecko. -Raven! -Nick natychmiast schwycił ją w objęcia.Czy jednak na pewno nic ci nie będzie? .zdziwił się Nick. skurcze wróciły ze zdwojoną siłą. aby z nimi jechać. zacząć spokojnie oddychać i zmusić się do uśmiechu...Cześć . by twój tatuś i siostry dowiedzieli się.. bezlitośnie szarpana szponami bólu.Raven 204 popatrzyła czule na dziewczynkę. Chcesz powtórzyć badanie krwi? . zdawały sobie sprawę. skierowali się w jej kierunku. Ale musimy się teraz z nimi zobaczyć.Dobrze. Początkowo zdecydowała się na tę podróż ze względu na Samanthę. poszarzałej twarzy i w podkrążonych szafirowych oczach malowało się wyraźnie cierpienie. choć bardzo byśmy chcieli. Pojedziemy do Bel Air . przyjdź tu w poniedziałek rano.Potrzeba tylko trochę czasu i dużo płynów. Mam dyżur w ten weekend. które tak mężnie walczyło o życie". .macicą. Gdybyś wydaliła tkanki. Ale teraz w podróży tej chodziło już o dwa młode serduszka. że szpony próbuj ą powstrzymać ją przed jazdą do rezydencji w Bel Air. że jesteśmy zbyt chorzy. .Miałam znów krwawienie i skurcze. Możesz się ze mną skontaktować o każdej porze. Raven złapała konwulsyjnie powietrze.Chyba nie. którą kupiłam sobie wczoraj w drodze do domu.pytała z troską Samantha.".

Po prostu chciałam. że jesteś dobrą matką? Następne kłamstwo! To. że przyjechałaś. . by jechał za nami.dociekał ból. . żeby Samantha wiedziała.Wybierzemy się do Santa Barbara. Uśmiechnęła się niepewnie.A ty zostań tutaj..Chyba nie powinniśmy jechać do Santa Barbara .. Po prostu muszę się położyć. co zrobiła dla jego córki.. . Była to prośba.ustąpił.. dopóki nie znaleźli się koło rynku w Brentwood.Dla Sam. Od czasu do czasu mam skurcze żołądka. jak Raven cierpi. Po prostu było to zbyt niebezpieczne.Tak. .Raven.wróciła do normy.Rzeczywiście miała jedzenie i zmuszała się. Nick widział. ponieważ nie zamierzał narzucać jej swojej woli.. Nick. to zatrucie kwasem i nigdy nie wrócisz do normy. za tak miłą propozycję. bo ją kochał.Oczywiście. Mam nadzieję. . Nie mógł nic zrobić poza dopilnowaniem.Och.Dlaczego nie miałabyś. . przeszywając ją jeszcze ostrzej niż poprzednio. że mamy ważną misję do spełnienia? . .Nie.Chciałabym mieć swój samochód. by nie zmuszał jej do trwonienia energii na sprzeczkę z nim.Możesz pobiec do dziadka i powiedzieć mu. Nick. Kto wie. może obudzę się jutro rano całkiem zdrowa i pojadę do Santa Barbara.Chcesz. .. .Nie .Masz coś do picia w domu. Sam. . .wyszeptał Nick.Zawiozę cię do domu twoim samochodem i poproszę ojca. że wkrótce poczujesz się lepiej. Naprawdę. "Nie jesteś taka jak jej matka? . . i ponieważ czuł do niej ogromną wdzięczność za to. ale czuł się całkiem bezradny. co się teraz w tobie dzieje.To nie zatrucie pokarmowe.Dziękuję. Wbijała sobie paznokcie w dłonie. by jeść. na San Vincente. by Raven dotarła cało do domu.odparł Nick. -Nie czekając na odpowiedź Raven.. postawić schłodzoną butelkę 7up na nocnym stoliku i czule całować jej spoconą. by nagły skurcz w jej wnętrzu nie spowodował tego. żebyśmy się mogli tobą zająć. . dziękuję. Była to kategoryczna prośba. To minie. Raven? Jakieś soki? Zupy? . ze względu na dziecko. Tym razem Nick nie mógł ulec życzeniom Raven. Ale Raven nie . .W porządku. jak galopujesz po plaży w Santa Barbara. jaka z ciebie niegodna i niedbała matka". obserwując. którą Nick musiał spełnić. jak cierpienie zapiera jej dech w piersiach. nawet życie. i. bo nigdy nie byłaś normalna. do którego zaraz cię zawiozę. zwrócił się do Samanthy: .Raven? . jadąc o świcie na szczyt wzgórza i oglądając złoty wschód słońca..stwierdził Nick. Po prostu położę się do łóżka i będę wyobrażała sobie. Ale nie mogę jej przyjąć. podczas jazdy zdradziecko krętymi ulicami Bel Air. dopóki nie uśnie.Dziękuję ci. . dla nas obojga bardzo wiele znaczyło.Co mogę dla ciebie zrobić? Musi być na to jakieś lekarstwo? . iż nie jestem taka jak jej matka.Jednak zanim Samantha odeszła. uśmiechnęła się pokrzepiająco do Raven..Nie. Raven . Raven . żeby wiedziała. by zapomnieć o szponach bólu wbijających się w jej łono. . Samochód mógł być potrzebny jej i dziecku. poszarzałą twarz. by zaakceptował jej decyzję bez dalszych protestów.zaprotestowała Raven. odbiera jej kolory. Może zechcą uczcić zwycięstwo nad ptakami śmierci. że nawet wypowiedzenie jednej sylaby byłoby dla niej wielkim wysiłkiem. że Samantha ma rację . jak się przez jeden okropny moment zdawało. . a ty będziesz dochodzić do zdrowia we własnym domu. .powiedziała nagle Samantha. . . Wtedy spytał: . Raven chciała. Nick nic nie mówił. Nick pragnął zapakować Raven do łóżka. że utraci panowanie nad kierownicą. .No. "Kłamiesz! . Wyczuwając. Nie mówmy już o tym. Ból znów wbił w nią ostre szpony.To ja ci dziękuję. .słyszała jego głos. to nieodparty dowód. dobrze . sądzę..

Gdy Jason odebrał od niej bagaże i objął ją oczami. szedł w nocnym mroku przez łąkę. kiedy Holly przekona się. czekał na nie z niecierpliwością. że to ona. . nie spotykaną w jego nerwowym życiu. które pisała. by mu zaufała? Jak mógł obiecać. wracając ze stajni do domu.. doznał cudownego oddziaływania magii. gdyby nawet ich miłość umarła. by znowu byli razem? . i znikła.. Życie udzieliło Holly wiele ponurych lekcji: wszyscy. Zanim rozstali się. radości. W listach.połyskliwa aureola loków. Jason wyczuwał kiełkowanie szczęścia. Holly. ale zadzwoniła do niego z prośbą o pomoc jedenastoletnia dziewczynka. skoro ukrywał przed nią tajemnicę. dla którego przybył do tego miasta. a jednocześnie z nią walczy. w cichym głosie. która pozbawiła energii jej duszę. Położony koło wodospadu Snoąualmie prowincjonalny hotel stał się sławny dzięki temu. pożegnała się z nim szeptem. Bardziej niepokoiły ją obrażenia konia niż jej własne. Jason rozumiał. Gdy Holly i Jason życzyli sobie nawzajem dobrej nocy.Wyglądasz wspaniale. dlaczego się waha. Miał tylko kilka nadchodzących godzin. Jego serce niespokojnie waliło w oczekiwaniu chwili. chroniąc się przed nim. nadziei. gdy się obudzi. Jason powiedział Holly. by zadzwoniła na ranczo. i zanim zdążył poprosić.Naprawdę pięknie . o niezwykłych oczach koloru akwamaryny. Najbardziej złote były jej włosy . I wiedział. że nigdy nie zawiedzie jej miłości. Od tygodni Jason wyobrażał sobie to spotkanie. Ale Jason nie miał całego weekendu. zanim jeszcze skontaktowała się z rodzicami. .W każdym razie bardziej współcześnie. coś spłoszyło Summertime. że w ciągu tych bezcennych godzin powinni przeżywać magię. co on? Czy wierzyła w magię? Czy równie rozpaczliwie jak on pragnęła. jak mógłby poświęcić te godziny na prośby. Miała zajęte ręce.. Gdy jeździła konno w szkółce jeździeckiej. Sprawiała wrażenie. że zobaczą się znowu o jedenastej. Gdy samolot uzupełniał paliwo przed lotem do Seattle i. który pokonywał tysiące kilometrów. I natychmiast Holly odsunęła się. Na małym lotnisku w Kodiaku nie było zbyt wielu ludzi. Nie mógł jej objąć. kiedy zakończy już spotkanie z mężczyzną. ostrożnym przekonywaniu jej o swej miłości. Ładnie i zdrowo. których kochała. gwałtowna. że został uwieczniony w czołówce Twin Peaks. ale i tak Jason dopiero po kilku chwilach uświadomił sobie. która wpadła na ogrodzenie z drutu kolczastego i pokaleczyła sobie bok.powitał ją ciepłym głosem. Ponieważ przed rokiem uratował 207 jej psa. zadrżała. w których trzymała torbę podróżną i worek na ubrania. by do niego dotrzeć. by spędzić cały weekend na czułym. że jest to kwestia zaufania. Kiedy delikatnie ucałował jej wilgotne skronie. Jason wiedział. bojąc się poddać w pełni jej wspaniałości. dlaczego musi zachować coś dla siebie. która zmieni całe jej życie? Była już prawie północ. Jason marzył. że pragnie uwierzyć w magię.Holly . 206 Czy również miłości? Czy Holly czuła to. jak gdyby zwiększając dzielący ich dystans. . że może mu zaufać. Poza tym. . Pewnie wpłynęło na to bardziej urozmaicone jedzenie. Była to kradzież brutalna. kiedy lecieli do Szmaragdowego Miasta. otaczających śliczną twarz. kiedy Jason i Holly udali się do sąsiadujących ze sobą pokoi w "The Salish Lodge". a nie mówić o niej. Lawrence nie miał dziś dyżuru. zostali jej odebrani. . Oczywiście jego uwagę przyciągnęła natychmiast ta piękna kobieta ubrana w złociste szaty.zapewnił Jason. Becky zadzwoniła do niego. łzy napłynęły jej do oczu.wpuściła go nawet za drzwi. Ten człowiek mieszkał zaledwie kilka kilometrów stąd. I magia miłości.

Z pomocą Caroline skończył pracę o dziesiątej w nocy i zadzwonił do Becky.Nie myślałem o tym. na które naraziła swoje serce. ponieważ zaczęło się to. o północy.I bardzo zaniepokojony .Jednak wydawałeś się taki zmartwiony.Jak się czuje klacz? . ale wolał przetransportować ją do własnej stajni.wyszeptał zdumiony.-Z namysłem zmarszczyła brwi. nie wierzyłem.stwierdziła ze spokojem. czy nie wolałbyś. i to bardzo. Caroline siedziała w kuchni.Jestem trochę zmęczony. zobaczyła w nich pożądanie i rozpacz pożegnania. Obiecywała? Wydawało się. Lawrence mógłby oczyścić rany założyć szwy i zrobić klaczy zastrzyk antybiotyku w jej boksie w szkółce jeździeckiej. Lawrence wracał do domu. żebyś została.. Lawrence dał przestraszonej klaczy środek uspokajający. . Caroline obiecywała sobie. . odwiedziwszy swoją pacjentkę po raz ostatni przed pójściem do łóżka. że zrobi to dzisiaj. Chciałbym.Jego kochający uśmiech zaczął ją uspokajać. . .Och.. . . .Byłem już kiedyś zakochany. . Tę prawdę Caroline już dawno zaakceptowała. Caroline. i potrzebuj ę twojej miłości. że wszystko jest w porządku. Czy to z powodu Holly i Claire? . żyły i kości na szczęście pozostały nie naruszone. żebym odeszła? 208 .. jak zechcesz.? . czekając na niego. Samotny kowboj.Nic mi się nie stało . gdy przyszła jej do głowy ta niepokojąca myśl. bym cię o to prosił. nie jest za wcześnie.Masz moją miłość.Tak mi przykro. .Ostatnio wydawałeś się roztargniony. taki pociągający. byś odeszła. Wiem. Będzie mógł ją tam lepiej obserwować. Mroczne cienie przemknęły przez jego ciemnozielone oczy.Te czułe słowa rozwiały resztę wątpliwości i jej szmaragdowe oczy zajaśniały promiennie.Nie możesz? A ja mogę. . co się wtedy czuje. w dżinsowym stroju.Działanie środków uspokajających minęło. przy stole. częściej odwiedzać. że to niewłaściwe słowo na określenie czegoś. które zamierzała upiec rano.O czym mówisz? . być może. kochając go. ale dawno już przestudiowała przepis na drożdżówki z borówkami. Tak myślę.Zostanę tak długo. .. Nadal siedziała.zapytała wchodzącego Lawrencea. . Caroline westchnęła. Po faz pierwszy w życiu jestem tak zakochana. że to możliwe. że coś niepokoi cię bardziej niż jutrzejsze spotkanie z Jasonem Coleem. że to się może znowu stać. ale daleki.odpowiedziała z nieśmiałą nadzieją. że miała rację.Ale wolałabym znać prawdę. Lawrence zauważył jej zmieszanie i stwierdził łagodnie: .Sądzę.Może za wcześnie.powtórzył łagodnie. o ile jeszcze tu będzie. Nie wierzyłem.A ty jak się czuj esz? .Jestem bardzo w tobie zakochany. zanim ją przewiózł i przystąpił do dokładniejszego oczyszczania ran.. . . że to ma coś wspólnego z nami. Teraz. a on stał oparty o ladę. Caroline .Kocham cię.Jako moja żona? "Ty masz żonę" . a mimo to zachowuje się bardzo dobrze. . że się denerwowałaś. czymś zajęty i odniosłam wrażenie.dorzuciła. . że chcesz się ze mną ożenić. ścięgna. Claire ciągle była jego żoną. . który. Caroline. . . . Stanowiło to niezbędną osłonę przed ogromnym niebezpieczeństwem. zanim do ciebie zadzwonił.przemknęła przez jej głowę ogłuszająca myśl.Nie. Po prostu nie mogę uwierzyć.Lawrence i Caroline natychmiast udali się na miejsce wypadku.Dobrze . co budzi w niej taki lęk. Największym zagrożeniem dla życia Summertime mogło być zakażenie krwi. Leżała przed nią otwarta książka kucharska. . . pragnął znowu być sam. Ale tak się stało. ale mięśnie.Caroline spostrzegła od razu. .Prawdę.Jesteś we mnie zakochany? . Koń miał mocno poszarpaną skórę. Kowboj.Zastanawiałam się. . .

jak bardzo je kochałeś. . by usiadł.Czy Lawrence czyta tę książkę? .Chcesz.. których nie mógł wymówić Lawrence: . Miałby pan ochotę na kawę? A może spróbuje pan drożdżówek z borówkami? . . -Tak. nim odezwał się dzwonek u drzwi. że potrzebuje jej miłości.. nie arogancję. Zawsze ich pragnęłam. ale.Proszę o kawę. Caroline podała Jasonowi kawę. Pragnąc znowu się ożenić i mieć dzieci.To nie powinno długo potrwać.Chcę mieć dzieci.To nie jest z twojej strony żadna zdrada.Nie spieszy mi się. Tymczasem Jason Cole okazał się równie wysoki jak Lawrence. 210 .Wiem. którym przywitał Caroline. spokojny głos Lawrencea. wyjaśniła: . że choć mówi tak spokojnym głosem. że tęsknisz za tymi latami. A ona może podjąć za niego decyzję. kiedy miałeś rodzinę. Powiedział. niepokoi się. a kiedy usłyszeli dochodzący z kuchni miły. -Nigdy nie przestaniemy jej szukać.Jeśli ty tego chcesz. mleko i drożdżówki stały już na niskim stoliku. Gadatliwa właścicielka kotki Mirtem chciała przekazać dobre wieści. iż zmusza pana do czekania.Jestem Jason Cole. . ale nie zaproponowała. jak rozmawiał z Lawrenceem. Widziała jego filmy i jego zdjęcia w "People" i "Entertainment Tonight". Ale teraz znalazłam. ale mogło to wynikać tylko z odpowiedniego ustawienia przed obiektywem. Dzbanek z kawą. cukier. Jego ciemnozielone oczy przepełniło uczucie wdzięczności. Jestem jednak pewna. i kiedy znalazła się w czułym uścisku jego kochających ramion. Jason wziął do ręki egzemplarz Darów miłości. Czarną. Proszę wejść. i że pomimo ogromnych cierpień jesteś gotów podjąć nową próbę. . że zdradza Holly i Claire.odparł z wielkim spokojem. Caroline wpatrywała się w mężczyznę. Przenigdy. spojrzała 209 nań i powiedziała: . że będzie nieznośnie arogancki. udowadniasz.Chociaż Lawrence nie ma w ten weekend dyżuru.Skąd w tobie taka mądrość? . podejść do okna i popatrzeć na łąkę. które leżały tam. Chyba służyłaby mu za przewodnika. Caroline zaśmiała się z ulgą.odpowiedziała Caroline. . jeszcze przystojniej szy niż na fotosach. .Ponieważ kocham cię całym sercem. A na podstawie tego. . gdzie je zostawiła. Miękko. że nigdy nie znajdę dla nich ojca. że je zdradzasz? . Wyczuwała. Poprowadziła go do salonu. pooglądać tytuły książek na półkach. widać było obawę. łagodnie wypowiedziała słowa. trzy kubki. żeby nie wydawało mu się.Absolutnie. ale i tak będą do niego stale dzwonić z wezwaniami. którego tak pokochała. a w jego uśmiechu. Jestem Caroline Hawthorne.. żebyśmy mieli dzieci? . uznała. obok jej krzesła. 27 Telefon zadzwonił piętnaście sekund wcześniej. Wydawało mi się. . Dlatego to Caroline otworzyła drzwi Jasonowi Coleowi.Podeszła do niego. wokół którego ustawiono krzesła.Ponieważ cię kocham . że jest człowiekiem o majestatycznej posturze.Przede wszystkim Holly .. że zgodnie z przewidywaniami Lawrencea jego pacjentka czuje się o wiele lepiej.Bo masz wrażenie.Nie ma nic przeciwko temu? . Zanim jednak powiedziała choć słowo. . że chciał się trochę rozejrzeć. W gruncie rzeczy to kolejny dowód. Wydawało się jej.

były po prostu nudne. ale nie stała się zgorzkniała.Kilka razy. która czekała go po powrocie. Po krótkiej przerwie spytał: . -Jaka jest? . 211 . jak i film . ale wyczuwa się w nich jakąś gorycz.Myślałam o tym. . i o rym. chociaż to ich wspomnienie trzymało go przy życiu w Wietnamie i zmuszało go do poszukiwania Holly. ani nawet o lata spędzone na poszukiwaniu Holly. wydawał się bardzo łagodny.A jak pani sądzi? Caroline zastanowiła się przez chwilę: . . tak łagodny. a Lawrence nie pytał go o powody. których tworzy.stwierdził ze spokojem Jason. pierwsze pięć lat życia Holly.Naturalnie. witając i przepraszając Jasona. czy kończy się szczęśliwie? .Musiała się pani przywiązać do jej bohaterów. że nic ją nie obchodzą bohaterowie. który zakończył się dwadzieścia pięć lat temu. że Caroline wyznała: . które ojciec i córka spędzili razem. .Zarówno książka. ale wciąż były czymś wspaniałym dla Lawrencea. i że dla pieniędzy gra na emocj ach czytelników. że ją zraniono. Ja ją czytam.Czytał pan tę książkę? . nie zamierzam tego pani mówić .I co pani sądzi? . gdyby autorka. Jason Cole wiedział wszystko o przejściach Lawrencea w Wietnamie.zapewnił Jason.Że jest to najlepsza książka tej autorki. Jason pragnął dowiedzieć się wszystkiego o tych latach. bo właśnie pojawił się Lawrence.. czy nie przyniesie mu to ulgi.A dlaczego miałoby być inaczej? .Caroline uśmiechnęła się i dodała: .Ponieważ w żadnej z książek nie ma jej fotografii ani życiorysu. co działo się przez następne czterdzieści pięć minut. Dla mediów te lata. .Nie zaproponowała pani Lawrenceowi. Sądzę. żeby tak było. Zakupiłem prawa do ekranizacji i teraz razem z Lauren Sinclair pracujemy nad scenariuszem. że ona nie wkłada serca w swe książki. że Lauren Sinclair to zespół pisarzy . . w porównaniu z dramatem wojny oraz tragedią. To konkretna osoba. Jason nie zdążył odpowiedzieć. -Bardzo dobrze wyobraziła pani sobie Lauren Sinclair.Chyba miała trudne życie. że Dary miłości skończą się szczęśliwie. Zanim Lawrence poznał Caroline.Więc Lauren Sinclair naprawdę istnieje? . Jason nie pytał o zabójstwa ani o wietnamską niewolę Lawrencea.Ale pan zaraz mi powie.Nie. czy nie proponowała Lawrenceowi. . To. . zbiło Caroline z tropu.Chce pani wiedzieć. jak ludzie powinni się do siebie odnosić i jak hojna powinna być miłość.Caroline uśmiechnęła się. Zostało mi jeszcze ze trzydzieści stron i bardzo liczę na szczęśliwe zakończenie. . pozbawione sensacji. żeby przeczytał tę książkę? To pytanie zaskoczyło Caroline. w głębi duszy wie. Jej książki są bardzo romantyczne i idealistyczne. tak zatroskany. jak świat powinien wyglądać.Wolę. Przeciwnie. . Zamiast tego pragnął poznać okres. Nie interesowały prasy. postanowiła zachować nadzieję. Zresztą poza Caroline nikt go nawet nie pytał o ten okres.Nie. A teraz zastanawiał się. pięć wspaniałych lat. by przeczytał wietnamski romans ze szczęśliwym zakończeniem? W głosie Jasona nie było okrucieństwa. że nie zawsze tak się dzieje. gdy zadawał to pytanie. . .A to znaczy. nie pozbawiło jej to złudzeń. nie mówił z nikim o tych latach. Zastanawiałam się.Nie. pomyślałam. będąc na wojnie. pisząc. co stracił.

Caroline oczekiwała.zapytał. iż uważa to pan za nieprawdopodobne. lukrujących urodzinowe ciasto dla Lawrencea. Lawrence przytulił Caroline. zrywającego z dawną mentalnością. A gdy wpatrywał się w zdjęcie małej i promiennie szczęśliwej 212 Holly. Lawrence wyznał cicho. .To na razie wszystko. I nie zamierzał zadawać zwykłych pytań o zabójstwa.Claire była molestowana przez swego ojczyma . Nie usunęłoby to z jego pamięci obrazu tego psychopaty. choćby po to. uśmiechających się z miłością do obiektywu aparatu. . iż Jason odrzuci propozycję. oczekując. Przyglądając się. Ale Jason nie chciał nawet spojrzeć na drugi album. że Claire nigdy by nie dopuściła. gdy Holly była niemowlęciem. która powstała po rzekomej śmierci Lawrencea w Wietnamie. .poza jednym. Gdy zapytał o pięć brakujących fotografii. Ale dlaczego?". a nie tylko o rozpaczy. Caroline miała wrażenie. jedyne. niech go diabli. Lawrence potrzebował nieco czasu. że otrzymał odpowiedzi na wszystkie pytania . że Derek mógł molestować seksualnie Holly. jakie zostało zrobione. A kiedy jasne się stało. że Jason zainteresuje się też drugim albumem. że czasem ten cykl się powtarza. odzywając się po raz pierwszy w ciągu czterdziestu pięciu minut rozmowy.pomyślała Caroline.Pojawiły się wówczas domysły. Lawrence powiedział. . Wiedziała. że ma także zdjęcia. by to przydarzyło się naszej córce. na jego przystojnej twarzy pojawił się przelotnie wyraz ogromnej czułości.Zadzwonię za kilka tygodni. podobizna Lawrencea i Claire. że Jason chce usłyszeć o szczęściu. że wierzy. że tego nie zrobił. . Na podstawie dostępnych mi materiałów odniosłem wrażenie. portret matki. a drugi poświęcono rodzinie.Będziemy tu przez cały dzień .zapewnił go Lawrence.zapytała Caroline. by od wspaniałych wspomnień. czy będzie pan w domu przez jakiś czas? . ale jestem całkowicie pewny. Ale on natychmiast zgodził się obejrzeć bezcenne rodzinne fotografie..Jason wstał i dorzucił: . Caroline wstrzymała oddech. żeby udzielić konkretnej odpowiedzi. . czego potrzebowałem. że widzi ulgę w ciemnobłękitnych oczach Jasona. może nawet uda.Chyba tak . a nie ofiara.Jeśli coś jeszcze przyjdzie mi do głowy. Carolina doszła do wniosku. Opisawszy brakujące fotografie. Jason podszedł do tej sprawy z punktu widzenia lat dziewięćdziesiątych.Był wdzięczny. ojca i córki.odpowiedział w końcu. Gdy Jason wyszedł. . które przywołał album. . Wydawało się. Były dwa albumy. że zainteresowanie tym szczęśliwym okresem jest czymś więcej niż tylko uprzejmym wstępem do zarzucenia gospodarza pytaniami o nie zamknięty rozdział żałoby.Co o tym myślisz? . by sprawdzić. napotykając spojrzenie jego nieprzeniknionych błękitnych oczu. .Kłamie.Ale tak szczerze? . które jak dotąd Lawrence tylko jej pokazywał. czy Lawrence zniszczył podobizny Dereka. fotografię Holly i Claire. "On kłamie . .Zamierza pan włączyć sprawę Holly do swego filmu? . . trzymanego przez ich dziecko.odpowiedział Jason. zgodnie z którą Holly potraktowana została jak mścicielka. Wydawał się wręcz bardzo zainteresowany. ponieważ świadczyłoby to jedynie o jego bezsilnej wściekłości.. jak Jason studiuje album. Jeden z nich zawierał zdjęcia rodziny Elliottów. dotykającą aksamitnie miękkich chrap klaczki rasy palomino. powrócić do ponurej rzeczywistości. że nie udaje on zainteresowania. że jej nie słyszał. i w końcu tę. bo symbolizowały dla niej szczęśliwe dzieciństwo. na której Lawrence trzymał na rękach swoją złotowłosą córeczkę. iż Holly zabrała je ze sobą.Wiem. Lawrence mu je opisał: zdjęcie ślubne.

Ogarnął go smutek na myśl o tym.. . dodała bez słów: "Myślałam o .Lawrence wpatrywał się w nią z ogromną czułością. Jason czuł się niepewnie. jak nieodwracalne szkody mogą powstać. . miał poczucie winy. A jej oczy? Roziskrzona niewinność. że odpowiedział mu kłamstwem? Caroline westchnęła. że nie zamierza włączyć sprawy Holly do swego filmu? -Aty? . zmienić opatrunki i zrobić klaczy kolejny zastrzyk z antybiotyku.Wszystko w porządku.Jason Cole bardzo mi się spodobał. Inny rozdział. z oburzenia. który wie.Nie . to nie ma żadnego sensu. Jakże przypominała śliczną. Nie potrzebował do tego jej pomocy. Caroline. by przekonać się o jego miłości do córki?" Jak te sławne ciemnobłękitne oczy mogły być tak ślepe? Dlaczego nagrodzony Oscarami aktor nie potrafił ukryć faktu. I tyle jest innych zagubionych dzieci. Nikt tu jeszcze nie sprzątał.powitał ją Jason.. małą dziewczynkę.Więcej. . Ale już po wszystkim. znikła na zawsze. . wywołały uroczy blask jej pięknych oczu. a potem go znienawidziłam. chmury. i zobaczył.. Jason musiał porozmawiać z nią w cztery oczy. ale upływ czasu nie przyćmił ich żółtego blasku. tylu rozpaczliwie szukających je rodziców.. że Lawrence zamierza obejrzeć rany. by uczynił coś.. że to dzisiejsze postępki jej bohaterów. nie ma. Drżała cała z gniewu. że najwyraźniej go oczekiwała. Jason wszedł do pokoju Holly.Muszę zajrzeć do Summertime. których nie można zmienić.. -Tak.. . z jego powodu. by sprawy. bardziej szczęśliwe. . .Sądzisz. było porządnie zaścielone. Caroline wiedziała. Nie możemy go zmusić. promieniowały odwagą. . . . Holly przed chwilą musiała tam siedzieć. 214 Było coś jeszcze.I pogrążyłaś się w radosnych myślach..Też tak myślę.Po prostu siedziałam sobie tutaj.pomyślała Caroline. Czyżby Jason Cole chciał spotkać się z Lawrenceem tylko po to.Po prostu to nie ma sensu.odparła. ale łóżko. błyszczały teraz mocno. a nie jego widok.Lawrence mówił ze spokojną stanowczością człowieka. -Napotkała jego spojrzenie i nie spuszczając wzroku. bo coś w głębi duszy uparcie jej mówiło. które otaczały jej twarz. Czytał każde słowo wkrótce po napisaniu i bardzo wciągnęła go jej opowieść. dręczyły bezlitośnie serce.Oczywiście. inne. były odrobinę bardziej miękkie i mniej skręcone.zapytał.Nie. las i wodospad.Czy mogę wejść? . . które go witały. Walcząc ze swym własnym rozczarowaniem. że to jeszcze nie koniec. że nie mówi prawdy? Może Jason Cole nie przywykł do kłamstw w prawdziwym życiu? A może dlatego że Lawrence był z nim tak szczery. której zdjęcia niedawno oglądał! Tylko włosy miała trochę dłuższe niż wtedy. a na stole leżał otwarty kołonotatnik i jej pióra. . a loki.Dobrze. "Ale to nie jest w porządku . w którym spała. zakończenie. stanowiącego dokładną kopię jego własnego.Jason wiedział dokładnie o jej postępach w pracy nad książką. ponieważ jedno z krzeseł było odsunięte.. gdyby Jason Cole zadzwonił. obserwowałam niebo. Sypialnię z widokiem na wodospad wyposażono w okrągły. jeśli pozwoli się.. Caroline wolała zostać w domu na wypadek. . Jednak akwamarynowe oczy. zapewnił ją: . 28 Dzień dobry . która śmiała się wesoło do kamery. Musiało być. dębowy stół i krzesła.Pisałaś? .. czego nie chce. .

znowu mu ufała. Nie było żadnych emocjonalnych sekretów.Naprawdę nie wiem. i ulotna. wspomniałaś. W jej oczach znowu była odwaga. 216 . tylko jemu: dobremu i łagodnemu człowiekowi. aż Holly potwierdziła to lekkim skinieniem roztańczonych.. wyjęła ze swej torebki kopertę. że twój ojciec zginął w Wietnamie. tworzący pod nimi grzmiącą kaskadę.Coś. że zarówno ojciec.pomyślał Jason -jakimś cudem wiedziałaś. którą włożyła Holly. jak zareaguje na to kobieta.. że on żyje". Podeszła do toaletki. że zamierzał nie wypytywać już Holly o jej uczucia względem ojca. co ci się przydarzyło. Teraz czuła się o wiele lepiej. który 215 przypominał jej. Kiedy oboje usiedli. co mnie martwi. uświadomiłam sobie. gdy zobaczył. ale bardzo zakochani. .Jason odczekał. zatrzymać ją i miłość. -Wtedy pierwszy raz głaskałam pysk konia.tobie". Odwrócił wzrok od jej pięknej twarzy i zapatrzył się na wodospad.powiedział Jason. Wiedział. Miałam tylko trzy lata i pewnie rodzice trochę . Holly zaczęła opowiadać mu o fotografiach. jadąc do Los Angeles. Była to chwila. jak niepewne bywa szczęście. Niczym kruchy zamek z piasku bezlitośnie unicestwiany przez olbrzymią falę mogła zniknąć szybko i bez śladu. że groźne fale były stale obecne w sercu Holly. Jemu. którą tak pokochał. zastanawiając się. tę samą. . Jason tak bardzo pragnął uchwycić tę wspaniałą chwilę. . Pamiętasz go? Jason zamierzał upewnić się.zaczął spokojnie. -Tak? . . którego nie stworzyła swoim piórem.Jest coś. molestowania. Miłość wypisana była na twarzach Lawrence' a i Claire. Spojrzała na Jasona.pomyślał. gdy Holly w odpowiedzi na jego pytanie gwałtownie się odwróciła. Było ich siedem: pięć opisanych przez Lawrencea i dwie inne. . by ocalić życie swej wymyślonej bohaterce. Chwila cudowna. przedstawiające siostrzyczkę i braciszka Holly.Ale nigdy nie mówiłaś nic o nim. dlaczego ich nie wzięłam. Mogły wzbierać bez ostrzeżenia. niewypowiedzianych urazów. z którym podzieliła się prawdą o swojej przeszłości. jakie masz? .Holly zmarszczyła czoło. Spojrzał na nią i przekonał się. kiedy uznano go już za zmarłego. Holly wyjęła bezcenne fotografie z koperty. Mieliśmy dwa albumy. .Kiedy wyjechałeś ostatnim razem. zrobione przez żonę sędziego pokoju. "Ponieważ . o której Jason marzył: kiedy Holly naprawdę uwierzy w magię ich miłości i zaufa jej..To ich zdjęcie ślubne. Wyzwoliła się z kokonu swej przeszłości. w nagłym przypływie strachu. Mieli tylko jedno. zwrócony twarzą do huczącej kipieli. podobnie jak jej ojciec. . nie magii. że ci tego nie pokazałam. Spotkanie z Lawrenceem tak przekonało go o jego wielkiej miłości do córki. Świadczyły o tym wspaniałe radosne fotografie.Chciałbym je zobaczyć . ale samolubne. a on znów miał zakłócić jej spokój ducha. na fotografii suknię ślubną Claire.Czy to są jedyne zdjęcia. Jasonowi serce się ścisnęło. ale.Tak. Byli młodzi. o co chciałbym cię zapytać . . Było to pragnienie potężne. kiedy zabito twoich bliskich.. złotych loków. że znowu straciła pewność siebie. Z wielką miłością. . dopóki fale strachu nie uspokoją się na zawsze. jak i córka pragną spotkania. "A może jednak"? . zawahała się przez chwilę. jak niebezpiecznie jest kochać.Kiedy opowiedziałaś mi. To są zdjęcia mojej rodziny. o tamtej śnieżnej nocy.

Jason zorientował się.To z nim widziałeś się dziś rano? -Tak. powiedział: . a osiemnaście.Mam wrażenie. gdy dotykała szczupłymi palcami podobizny Lawrence'a. . Był wobec nich taki łagodny. -Nie powiedziałeś mu? .Kiedy powiedziałaś.że ona i Lawrence są najwidoczniej bardzo do siebie przywiązani.Nigdy nie przestał cię szukać.powiedziała.wyszeptała. że stale był nieobecny.Nigdy nie przestał wierzyć.powiedział miękko. że chcesz go widzieć. Holly. ale złapano go i wzięto do niewoli. że cię znam. 217 Zalały ją emocje. że jej ojciec przeżył.On żyje . a jej oczy stały się czyste i ufne. Czekał więc cierpliwie.Nie. że podobnie jak Lawrence. Twój ojciec nie zginął w Wietnamie. Najpierw musiałem się upewnić. że bardzo go kochałaś. Coś. czepiając się ostatnich słów Jasona jak deski ratunkowej na miotanym sztormem morzu. . Uciekł z niej osiem miesięcy po twoim zniknięciu. że tu jesteś.Dlaczego miałabym nie chcieć się z nim zobaczyć? .Miłość przepełniła jej głos. .Jest coś. . . chciała pobyć trochę dłużej z cudownymi wspomnieniami przeszłości. lecz druzgoczącej.Mieszka kilka kilometrów stąd. Holly . "Nigdy nie przestał cię szukać".Ale nie było powodu do niepokoju. . że o tym nie wiedziała i kryjąc się przed światem. by powróciła do teraźniejszości. by się tym zajął. -Nie . . trzymającego na rękach córkę.Gdzie on jest. by zapewnić jej dostatnie życie? . ale ponieważ czułem się zaniepokojony. kiedy się urodziłam.zaprzeczył Jason. a jednak. . Miał tylko siedemnaście lat. -Na pewno nie wie. .wyszeptała. że stale był przy mnie.Próbował mnie odszukać. Mój ojciec doskonale porozumiewał się ze zwierzętami. pogrążona w śmiercionośnym smutku.powiedział spokojnie Jason. Była to cicha prośba pełna rozpaczy. ani nawet. a także o Caroline .i spłynęły łzami z jej zrozpaczonych oczu. że pewnego dnia cię odnajdzie. jaki był niezwykły. ale nieoczekiwanie jej myśli wynurzyły się na powierzchnię. uświadomiłam sobie.Mniejsza o to. co ci się przytrafiło. zarówno dzikimi. co ją obecnie dręczyło.Więc on wie . Zawsze miał dla mnie czas. Może więc zawiozę cię tam teraz? Podczas krótkiej jazdy Jason przekazał jej wszystko. Ściągnęła brwi. Nie wiedziałem. topiąc myśli. gdyby nie pamiętała swojego ojca? Albo gdyby najbardziej utkwiło jej w pamięci to. o co chodzi. Mogłaby umrzeć. tak.się bali. ponieważ pracował ciężko. obudziłaś tym we mnie jakieś odległe i niewyraźne wspomnienie. a one mu ufały. gdy się ożenił. -Nie .O. co muszę ci powiedzieć. .W każdym razie tak się czułam. Holly. Gdy odpowiadał na jej pytania o ojca. że koń może mnie ugryźć.nie radosnej prawdzie. jak i oswojonymi. gdy wspominam tamte lata. słysząc w jego głosie nagłą powagę. był boleśnie świadom tego. mimo woli kryła się też przed nim. jakbym była dla niego najważniejsza. co wiedział o Lawrensie. lękliwy protest przeciwko prawdzie . zapierając dech w piersiach. . Kiedy podrosłam. . Dlaczego nie zdradził jej prawdziwego powodu ich wycieczki do Seattle? I czemu nie powiedział Lawrenceowi. Jasonie? . Kiedy znowu skupiła na nim uwagę. napełniając serce żalem . Ale czuł się tak bardzo odpowiedzialny za mnie i matkę. uznając za zmarłego. że jego zaginiona córka znajduje się tak blisko? A co by było. czego nie wiesz. . podnosząc się i dodała z niepokojem: -I teraz na mnie czeka. prawda? . Derek go postrzelił i porzucił. . wydaje mi się.Bo byłaś . poprosiłem kogoś. Pracował w kilku miejscach i jeszcze się uczył.

218 Kiedy dotarli do celu. upragnioną kobietę. . Szczera radość w błyszczących oczach Caroline do głębi ją poruszyła. ze względu na niego. wywołując zmieszanie na jej ślicznej twarzy i tworząc dystans między nimi. złotymi lokami.Caroline? . I Holly powiedziała to samo. . myśli i uczucia Holly skupiały się przede wszystkim na ojcu. Była to nadzieja. otworzyła drzwi do ogrodu i wskazała na budynek stojący po drugiej stronie usianej barwnymi kwiatami łąki.wyszeptała. Dręczące pytania i odpowiedzi nie znikły. wprowadziła ją do salonu. Nie potrzebował jej. Jasonie . by wpuścić tę młodą.Potem. wysoki.Tak. ale to nie miało znaczenia. Stał tyłem do Holly. nie wiara. lepsze zakończenie wizyty Jasona. jak otwiera drzwi przed młodą kobietą z miękkimi. że go znalazłeś. walące serce wzbiło się pod niebiosa. dręczące Holly pytania. że słyszał znowu te same słowa. ukrywaj ąc skrzętnie przed sobą inne prawdy. nakrapiając ją złotymi refleksami.Dziękuję. zaniepokojona. złotowłosa córka zawołała jak wówczas.. Tymczasem Caroline odzyskała już zdolność mówienia. Caroline zdołała tylko wyszeptać drżącym głosem: -Holly? . Obraz złotowłosej dziewczynki i złocistego konia na zawsze miał wyryty w mózgu. . Lawrence zesztywniał na dźwięk tych słów. . w stajni. Promienie słońca pieściły wodę.Dziękuję. Nic dziwnego.On jest tam. które Holly wypowiedziała tamtego dnia. którego miała zaraz zobaczyć. Otwierając drzwi. Nic dziwnego. silny. bo kiedy zobaczyła jego samochód zatrzymujący się na podjeździe. Może pójdziesz do niego? Dwadzieścia siedem lat temu była inna stajnia. przeszłość i teraźniejszość. a za tę chwilę oddałabym życie. W tamtej stajni też był złocisty koń i jej ukochany ojciec. pochylając ciemną głowę Summertime. staje się znowu niepewna. Ale gdy jechali do Issaquah.spytała miękko Holly. a oczy napełniły się gorącymi łzami. Ale zadziwiający był sam głos: w melodyjnym wysokim sopranie małej dziewczynki dawało się wyczuć miękkie brzmienie dojrzałej kobiety. Holly i Lawrence opowiadali sobie nawzajem to. szepczący łagodnie uspokajające słowa w odpowiedzi na rżenie konia. -Tato! 29 Spacerowali po ukwieconej łące i siedzieli na trawie przy strumieniu. Holly. Był to ten sam ojciec z owego odległego dnia. zanim jeszcze zobaczyła klaczkę rasy palomino.. zwróciła się do Jasona i na chwilę cień nieufności zniknął z jej pięknych oczu. pośród woni dzikich kwiatów. uśmiechając się poprzez łzy. na brzegu szafirowej rzeki. W głębi duszy Caroline miała nadzieję na inne. A kiedy ujrzała. które mogły tylko sprawić im wielkie cierpienie. czym mogli się podzielić. że się od niego odsuwa. gdy jako trzyletnie dziecko dotknęła aksamitnie miękkich chrap palomino: . Odniósł wrażenie. . czystą miłością? Jason wyczuwał nie wypowiedziane. Dziewczynka i kobieta. jestem Caroline i bardzo kocham twojego ojca. Holly zabrała ze sobą fotografię. 219 Lawrence obrócił się gwałtownie. co wówczas. . również wypełniona słodką wonią świeżo skoszonego siana. bo myślał o niej i o tamtym dniu.Ma taki miękki nos. bojaźliwa. Zapach ten przeniósł Holly w minione czasy.I najbardziej niepokojące pytanie: a gdyby nie wspominała go z tak gorącą. napełnionej złotem. I wtedy Holly go zobaczyła. I gdy jego ciemnozielone oczy wypełniła niezmierzona radość. serce zabiło jej mocniej. Tam. że usłyszał tutaj jej głos.

Możesz stąd spokojnie dzwonić . że Jason bardzo chciał. gojeniem ran. który Caroline ustawiła na nocnym stoliku.Dziękuję . Nie wspomnała jednak Lawrenceowi o tym. jak jej cudowne obietnice.A tymczasem my z Caroliną zajrzymy do Summertime. . Było to kłamstwo. rzeczywiście nie trwał tak długo? Całkiem możliwe.Wydaje mi się. . żebyś zadzwoniła.Rozumiem . dopóki nie zobaczyliśmy.powiedziała Caroline kilka godzin później. . powiedziała tylko. który stale widziała w myślach jak na zwolnionym filmie. I dopiero kiedy uznali. Gdy Holly wzięła kartkę. Nie czuła potrzeby. Ten pierwszy to telefon do domu. prawda? . a jej serce podtrzymywały tylko historie o miłości. Był środek nocy. I prawdopodobnie też myśli o minionym dniu. .I ja . .ale nie będę teraz dzwonić. . a jednak nie miała wrażenia.Cieszę się. i wpatruje się ze zdenerwowaniem w telefon. że pora wracać do domu. Caroline zauważyła w jej oczach niepokój.spytał cicho Lawrence. mieszka na Alasce.wyszeptała Holly. Jednak to. że była jednym z ochotników. . 220 zobaczyli. Minęło wiele godzin. jak pochyliła oświetloną słońcem kasztanową głowę. wciąż omawiając miniony dzień.Ja też się cieszę. Żeby podtrzymać go na duchu. Dopóki nie przekonał się.. odrywając wzrok od uśmiechniętych oczu Holly.Dziękuję . Ani o niekończących się tygodniach i miesiącach. Gdy zbliżyli się do domu.odpowiedziała Caroline z widoczną ulgą.Lawrence powiedział. . swoją czułością szybko rozpraszając resztki niepewności. a szmaragdowe oczy promieniały radością z ich szczęścia.Caroline wyciągnęła z kieszeni kartkę i podała ją Holly. które spędzał na wędrówkach po ulicach obcych miast w poszukiwaniu Holly. że wszystko przebiegło wówczas bardzo szybko. spojrzała na ukochanego mężczyznę. że się pobieracie . że kłamie. A Holly opowiedziała ojcu. że wszystkie te lata przetrwała jedynie dzięki wymyślonym przez siebie światom. . że zakochał się w Caroline. . przepędziła groźne upiory. I nie opowiedziała mu o tej nocy. by wrócić do Los Angeles. Ponieważ rozmawiali o miłości. O tej porze powinien już być w Los Angeles. że będzie w domu przez cały weekend. Też prawdopodobnie nie śpi. a w biurze w poniedziałek do trzeciej.Jason został. Lśniące. . Ale nie wspomniał ani słowem o latach niewoli spędzonej w małej klatce w dżungli. jaskrawe złoto poranka dawno już znikło. Podobny cień widziała w oczach Jasona. Dla Holly i Lawrencea czas odmierzany był miłością. które pisała. I gdy jego serce zaczynało bić mocniej z nadzieją. że została pisarką. Leżeli z Lawrenceem w łóżku. .powiedział Lawrence. co stało się z rzeką płynącą u ich stóp.powitała ją ciepło Holly. że wyszliście ze stajni i idziecie w kierunku strumienia. potem musi jechać do Dallas. by dzielić się swym bólem z ojcem. Dzięki Jasonowi Holly wypowiedziała już na głos te przerażające słowa. nadzieją. widząc ulgę swego ojca. tak jak to sobie wymarzyli. -Jest w nim zakochana. świadczyło o niepewności. Holly. że został weterynarzem. Holly była w pokoju.. ilekroć dostrzegł błysk złotych włosów. Potem. ustępując bogatym barwom późnego popołudnia. pomyślała. . że wszystko w porządku. zanim odjechał.Wcale nie zamierza do niego telefonować . Caroline wyszła im na spotkanie na łąkę. który czekał na nią od tylu lat. Powiedział.wzruszyła ramionami Holly . którzy pojechali do Prince William Sound. Możliwe też. .Słyszałam. a drugi to jego prywatny numer w biurze. .A powinna z nim porozmawiać. Jej włosy lśniły miedzią w słońcu popołudnia. które są równie ważne. kiedy Derek zamordował ich marzenia.zapewnił Lawrence. by pomagać oblepionym ropą naftową zwierzętom morskim po katastrofie "Val-deza".Zostawił numery telefonów. Potem odjechał. . Caroline nawiązała do tego tematu. Może ów koszmar. że istnieją takie kłamstwa miłości.

że coś jest nie w porządku. Ptak śmierci zamordował mężną nadziej ę życia. .I on też ją kocha. Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości. Raven żałowała.Jaki z ciebie wszystko rozumiejący ojciec. a potem zmarszczyła brwi znowu zaniepokojona.To coś ważniejszego.Caroline i ja podjęliśmy ważną decyzję . że Holly nigdy nie zadzwoni. . ale zawsze była taka miła. ale wie.Do Raven? . Dochodziło południe i choć prawie nie zmrużyli oka. .Tak. kiedy oglądaliście album ze zdjęciami. Potem zapadła zapierająca dech w piersiach cisza.Jest doradcą prawnym w Los Angeles. Na śniadanie zjedli wczorajsze. Negocjowała najważniejsze umowy Jasona. Jason bardzo kocha Holly.Teraz już zawsze będziemy. Jedyną oznaką życia był ten lodowaty szept. Powiedziała mi kiedyś. a przynajmniej bardziej pilnego.Tak .Ja też nie pozwolę. całą swą .Ale ja dopiero tu przyjechałam. . Przecież nawet nie widziałeś ich razem. nie narodzonym dzieckiem i jej pokrytą bliznami. Holly potrząsnęła lekko złotą głową. ale coś jest nie w porządku.Bierzecie dzisiaj ślub? .A więc za godzinę jedziemy na lotnisko. ale wciąż wyśmienite drożdżówki i zaczęli przygotowywać lunch. Miał taki dziwny wyraz twarzy. a często to czynimy. natychmiast zmienia się wyraz jej twarzy. Jej dziecko umarło. wszyscy byli na nogach od wielu godzin. muszę z nim porozmawiać. Holly skinęła głową.wyjaśnił Lawrence Holly. Uzbroiła jawę wszystko. przeszywającym dźgnięciem bólu i palącą eksplozją tkanek i krwi. a Caroline i ja myślimy. -Aty? . upiornie spokojne milczenie osłaniające śmierć. Zażarta walka pomiędzy jej dzielnym. Nigdy jej nie spotkałam. dopiero co cię odnalazłam! .Nie . I pewnie boi się.Nie wiem.. . iż nie da się tego naprawić. Ale Jason wyjeżdża jutro do Dallas. uśmiechając się tajemniczo. jaka następuje po niszczącym sztormie. ten nieubłagany syk. Po chwili wróciła. I lepiej to zrobić. wrogo nastawioną macicą dobiegła końca. Jeśli miała usłyszeć uczciwe i nie przygotowane z góry odpowiedzi na dręczące pytania. Po długiej chwili namysłu. . wraz z ostatnim. Lawrence uśmiechnął się.Nie. nawet domowy. . co miała do zaoferowania: wszystkie nadzieje. bo głos w jej wnętrzu wciąż żył.. .Ale ty nie zamierzasz na to pozwolić. taka chętna do pomocy. . i bezcenne nowe życie przegrało. że żaden z jej telefonów.odparł Lawrence. ale gdy tylko ktoś wymienia jego imię.Ale masz numer jego telefonu. że powinnaś przedtem porozmawiać z nim w cztery oczy. Wszystko skończyło się godzinę temu. 221 . 222 Ale jak to zrobić? Nagle Holly doznała olśnienia.przyznała Caroline.Caroline oparła się na łokciu i spojrzała na niego z zaskoczeniem. to jej pojawienie się na progu jego domu musiało być niespodzianką. Możesz do niego zadzwonić i spytać albo zrobi to któreś z nas. Ona go kocha. . To ona sporządziła dla mnie kontrakt na napisanie scenariusza do Darów miłości. gdy na milczący sygnał Lawrencea Caroline nagle zniknęła. że nie umarła wraz z nim. Raven tak bardzo starała się pomóc małej istotce. . Holly. . gdy z nią wrócił. gdzie mieszka. Holly przytaknęła. a wszystko stało się oczywiste.Zadzwonię do Raven. . . nie jest zastrzeżony. Caroline właśnie zarezerwowała ci miejsce na lot do Los Angeles. zanim znowu zajmie się filmem. która walczyła o przetrwanie w jej wnętrzu.

gdy rozmawiała z Holly. . .Jestem teraz w Seattle. by utrzymać się przy życiu. Ale nie zakręciło jej się w głowie.To żaden kłopot. Raven gotowa była złożyć każdą obietnicę miłości. jej to wystarczy. że to jest miłość. Raven zmusiła się do zapomnienia o sobie. nie jest nieodwracalne. do skupienia się na miłości Jasona i Holly. Widziała ją w oczach Jasona tamtego dnia. które towarzyszyły jej przez ostatnie trzy doby. i ufność. że Nick przyjmie swoje dziecko. gdy mówiła. ile to ją miało kosztować: będziesz ze swoim tatą. abym do niego zadzwoniła. jakby wcale nie toczyła bohaterskiej bitwy miłości. Raven przygotowała się na zawroty głowy. jednak ja wolałabym przylecieć tu dziś po południu i porozmawiać z nim osobiście. gdy prosił. którą straciła. Dziecko kwasu mogło nigdy nie 224 . gdy musiała pogodzić się z prawdą. że niepokoi ją w niedzielę w domu.Nie . I nawet złożyła obietnicę.. z góry przepraszając. że Jason wróci tu jutro. że to dzwoni Nick.. Dźwięk telefonu zabrzmiał jak podzwonne. . Jak gdyby nigdy nie było tego dziecka. że chce. tnący niby nóż krzyk rozpaczy. . Musiała odebrać telefon. iż wybierasz się do niego" . zanim uzupełni krew. czy możesz to zrobić. 223 Ale tym razem dzwoniła Holly. To długa historia..Raven zmarszczyła brwi. Holly. przypominając sobie. że czuje się lepiej.miłość. i dziadkami. Telefonowała do niego ostatniej nocy. . Jason zostawił mi swój zastrzeżony telefon domowy i powiedział. ale to nie wystarczyło. z tatą i siostrami. Odzyskała siły. . Byliśmy tu razem do wczoraj. może wiesz. że nie była stworzona na matkę. Czy tak wygląda przyjaźń? . "Żeby nie wiedział. ale weekend spędzi w Kodiaku. zrozumiem cię. Teraz coś działo się z tą miłością i Raven bardzo chciała uwierzyć. modlitwy. bo musi upłynąć trochę czasu. że dokładnie tego samego chciał Jason. kiedy omawiały kontrakt na scenariusz. muszę znaleźć swoją teczkę. Jeśli nawet będzie matką tylko przez dziewięć miesięcy ciąży. gdy prosił ją o pomoc w ustaleniu adresu Holly w Kodiaku. choć walka już się skończyła.Czy nie jesteś teraz z nim? Kiedy rozmawiałam w tym tygodniu z jego sekretarką. przepełnione nadzieją partie. niezwykłą serdeczność. gdzie mieszka Jason? . powiedziała.bo nadzieja była martwa.zapewniła ją szczerze Raven. Nie odczuwała zawrotów głowy ani najmniejszego ukłucia bólu. Nie potrzebowała już ciemnoczerwonej pożywki nadziei . bohatersko zmuszając się. zawarła umowę ze swym sercem.Raven. której zamierzała dotrzymać.pomyślała Raven. Poczekaj chwilę. Po prostu nie potrzebuje teraz tak wiele krwi. Oczywiście nie mogły zniknąć. on będzie wciąż dzwonić. i w ciągu trzech bezsennych nocy bólu..zapewniła ją Raven szybko i z całkowitym przekonaniem. Wiedziała. Jeśli tego nie zrobi. Odzyskała? Nic podobnego. Raven bez pytania wiedziała. że cokolwiek to było. I słyszała ją w głosie Holly za każdym razem. Pojawił się jednak inny ból. W przedłużającej się ciszy rozległ się spokojny głos Holly: . by zdobyła dla niego adres Holly. mógłby nawet wrócić wcześniej z Santa Barbara i pojawić się na jej progu bez ostrzeżenia. Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości. bez względu na to.Mieszka kilka kilometrów stąd. a gdyby wcale nie podniosła słuchawki.Jeśli nie jesteś pewna. gdy jej serce czuło.Nie szkodzi . że nieodwracalnie obumierają jego najdroższe. czuła zadziwiające ciepło. moje małe kochanie.Nie mam żadnych zastrzeżeń. o napisanie którego prosił ją Jason. Odda nowo narodzone dziecko ojcu bez wysuwania żadnych żądań. bardziej rozdzierający od poprzedniego. Raven wiedziała. . by jej głos brzmiał wesoło. Za każdym razem. Wstając.

. Odsunęła od siebie to wspomnienie. Przynajmniej nie będzie do niej dzisiaj dzwonił i nie zjawi się tu niespodziewanie. Nie. należy spojrzeć prawdzie w oczy. jeśli jutro rano wybierze się do gabinetu doktor Rockwell. a potem spytała cicho: . .No cóż. A teraz Raven chciała się ich uczepić. wpatrując się w milczący aparat. Po prostu łzy nadal gromadzą się głęboko w środku. Holly. Musiała powiedzieć mu. . kryjących się pod powierzchnią.Przylecę do Los Angeles około pół do szóstej.Nic mi nie będzie. dopóki nie usunie z siebie całkowicie tego symbolu małej istotki. bym mogła o tym mówić. gotowych bez uprzedzenia eksplodować strumieniem gorących łez.. później przyjmowała jako świadectwo cudu. ale to wszystko jest zbyt nowe. jak gdyby dzięki temu jej dziecko miłości mogło być wciąż żywe.. Nie spałam od kilku dni i myślę. wyciągając notes z adresami z pękatej teczki i wracając z nim do telefonu w sypialni. ale w rzeczywistości w życiu prywatnym cierpiały z powodu głębokich. . Szczególnie teraz. . czeka ją łyżeczkowanie macicy.Też bym tego chciała. myślała. Wpaść do ciebie. 225 które może być jednak "nie całkowite".zaznać szczęścia. rozkazywała swemu niemądremu sercu. zmusić. Raven już miała automatycznie zaprzeczyć. ale coś ją powstrzymało. Holly. by zostały z niąna zawsze.spytała ostrożnie Holly. zbyt świeże. dobrze. .krwotok.Czy dobrze się czujesz. by zatelefonowała. świadczące o zdrowej ciąży. a której już nie . które wydawały się pewne siebie i władcze. Całkowicie pewna. . jeśli wydali jakieś tkanki: będzie to znaczyło. Te objawy. Dlatego będzie musiała przyjść na kontrolę i jeśli poronienie nie było całkowite. zanim pójdę do Jasona? Raven chciała już wyrazić zgodę. smutna.Tak. Holly powtórzyła go na wszelki wypadek. Po rozmowie z Nickiem pozwoli im płynąć. Raven próbowała ocalić siebie.Chcesz ze mną o tym pomówić? . nigdy nie gojących się ran. które dzielnie pokonywały najtrudniejsze przeszkody na drodze do ocalenia. Raven. to następnym razem. zakażenie. Raven w gruncie rzeczy nie obchodziło teraz. Pomyślała.Bo jestem smutna. Sara Rockwell powiedziała jej. ale nagle usłyszała swój własny głos: . by w jej głosie słychać było uśmiech. Gdy Raven podyktowała adres Jasona. . Musiała jednak zadzwonić do Nicka. Teczka Raven leżała w sąsiednim pokoju.. Kochała całym sercem. ale nadal czuła jej wcześniejsze symptomy: huśtawkę emocji. i mężczyzna. Były to olśniewające kobiety sukcesu. ale powinna je zdobyć kobieta. I nawet mistrzowska prządka snów nie mogła utkać dla niej szczęśliwego zakończenia. Ale chętnie bym się z tobą kiedyś zobaczyła.Jesteś pewna? . zanim go znowu zobaczy. że wystarczy. gdy Holly tak koniecznie musiała się zobaczyć z Jasonem. która przędła cudowne sny o miłości. Raven? Wydajesz się. co się z nią stanie. Musiała odzyskać siły. z początku kłopotliwe. Nie wiem. Była wtedy wyczerpana.Dziękuję ci. jak długo zostanę w Los Angeles. która kiedyś żyła. Tworzyła bohaterki.Raven zmusiła się. że powinna zadzwonić do doktor Rockwell i Nicka. który te cudowne sny ożywiał.. że nastąpiło poronienie. tam. . dobrze? -Tak. Niektóre bohaterki książek Holly przypominały Raven. gdzie ją rzuciła po powrocie do domu w czwartek wieczorem. Nie była już w ciąży. że skurcze i bóle ustąpiły i że spróbuje przespać osiemnaście godzin dzielące ją od następnego ranka. Jednak dla bohaterek Holly zawsze wszystko szczęśliwie się kończyło.. Pozostałe w macicy resztki martwych tkanek powoduj ą nieraz rozmaite komplikacje . jeśli nie teraz. że w tej chwili najbardziej potrzebuję snu. I zawiodła. czuła radosne zmęczenie.

Miał w arsenale tylko jedną broń: prawdę. Bez jego pozwolenia mogła dotrzeć tylko do umundurowanego portiera w holu. co mógłby zrobić. . a portier zapewnił ją. że to spotkanie nie da ci szczęścia. Pozwolisz mi przynajmniej spróbować? . przekonanie.Wejdź. Dla Holly wieść o tym. co muszę wiedzieć. całkiem by ją pominął? Czy to chcesz mi powiedzieć? . . babce swego dziecka.Tak wiele ci zawdzięczam. że jeśli będzie potrzebowała.. ma zamiar przespać się teraz i że porozmawia z Nickiem jutro. . zawoła dla niej taksówkę. nieustannie dręczyły go wyrzuty sumienia. Holly nie skorzystała z tej propozycji. gdybym doszedł do wniosku.Chcę wiedzieć. Czy Jason naprawdę mógłby być tak okrutny? Czy skazałby Lawrencea na to. Miał wrażenie. Sławny aktor i reżyser mieszkał w apartamencie na górnym piętrze dobrze strzeżonego budynku.Stałoby się tak. że jej gniewne oczy nie są 227 zdolne widzieć niczego. .Muszę z tobą pomówić. dlaczego tak postąpił. by odnaleźć zaginioną córkę. Portier zadzwonił do Jasona i chwilę później Holly jechała na górę prywatną windą. a ty byś nawet nie wspomniał. czy mogliśmy spędzić cały weekend w hotelu. spojrzała mu w twarz.Mogło tak być. że ta scena nie pasuje do jego scenariusza. Jasonie. . . wykładanym nefrytowym i białym marmurem.Jest coś.odparł cicho Jason.. że jej ojciec żyje. cierpieniem. . .ma. Wydawało się. by do końca życia cierpiał takie męki? Teraz znała już odpowiedź i mogła stąd odejść. Holly zaczerpnęła tchu dla uspokojenia.Zrobiłbyś to mojemu ojcu. 30 Holly nie mogła pojawić się nie zapowiedziana na progu Jasona. że ledwo go pamiętam.Ty miałbyś o tym decydować? Gdyby znakomity reżyser uznał. . że czuje się o wiele lepiej. które tak starannie sobie przygotowywała: . Mogła tu zostawić swój bagaż. Ale w tej chwili nienawidzę. I tę właśnie prawdę powiedział Holly. że nie robi wszystkiego.Słucham cię. by usiadła na wygodnej kanapie. . kiedy zadzwoniła. iż on żyje. bo był zmęczony ciężką pracą? Jason widział jej ogromny ból. gdybym powiedziała ci. Nie szukała go i najprawdopodobniej nigdy nie przyszłoby jej to do głowy. Jasonie. Stojąc za kanapą i opierając o nią. by zignorować tę łagodność. że ostatecznie ją zdradził. proszę. Jednak jej serce chciało wiedzieć.Owszem . -Holly. że jest to daremna prośba. to właśnie ci mówię. zaledwie kilka kilometrów od domu mego ojca.spytał cicho. przekazała radosną wiadomość. Potwierdziło to jej obawy i nagle wyzwoliło wzbierający gniew. Nick jeździł konno z dziewczynkami. że wiesz. Holly. albo że czasem gniewał się na mnie.Tak. głos bardzo łagodny. 226 Kiedy lśniące mosiężne drzwi rozsunęły się. Błękitne oczy miał podkrążone. więc to jego matce. Gniew z powodu tego. Zmusiła się. Jason poprowadził ją do salonu i poprosił. co mogłoby wytłumaczyć bezczelne manipulowanie jej życiem.Dasz mi szansę wyjaśnienia wszystkiego? . nieoczekiwanym darem. Jason już tam czekał na nią. była niezwykłym. . a potem wypowiedziała słowa. Ale dla jej ojca każdy dzień minionych siedemnastu lat przepełniony był smutkiem.

Udawajmy przez chwilę. Przez bardzo długi czas po prostu patrzyli na siebie. A potem.. Holly. stanowiącą barierę między nimi. Złożylibyśmy słowa przysięgi w chwili. Jason widział. Ale teraz nie czuł tego ponaglenia. co ja. . o wiele silniejszy niż przy najbardziej namiętnych pocałunkach. teraz stało się przystanią ich miłości. choć to trudne. To. Wczoraj w tej wspaniałej chwili Jason czuł rozpaczliwą potrzebę uchwycenia jej. .Do nocy poślubnej. zanim zostanie zmyta przez druzgoczące fale. Nie mogłem na to pozwolić. Mógł cię strasznie krzywdzić. Holly . powoli ostrożnie potrząsnęła splątanymi złotymi lokami.Jasonie. gdy byłaś dzieckiem.zaprotestowała gorąco. . .W odpowiedzi skinęła lekko złotą główką. z wciąż płonącymi oczami i wilgotnymi od pocałunków wargami. Były to tysiące różnych pocałunków. że w takich okolicznościach twoi bohaterowie zrobiliby to samo.zaczął Jason. gdy zachodzące słońce dotknie linii horyzontu.Ty jesteś oczywiście bohaterką.Żaden z moich bohaterów nie zrobiłby tego. że jej śliczne oczy nie mogą zapłonąć jaśniej. Radość Holly na myśl o ich ślubie wywołała w nich przypływ pożądania. jak przyjmować pocałunki ukochanego mężczyzny. gdyby.. Żaden z nich nie byłby tak okrutny. by sprawiono ci ból. 228 . zachwycając się nieograniczonym szczęściem. czym mogliby się podzielić nawzajem. . słysząc w jego głosie smutek. to możemy pobrać się w Barrow w czerwcu. . Potem z płonącym spojrzeniem.powiedziała. . szepnęła: .Nie chcesz za mnie wyjść? . .Kocham cię.. wiedziała. . Czy nie postąpiłby w ten sposób bohater z twojej książki? .Nie chcesz poczekać? . I wymyśliłem. co ty zrobiłeś . że jest to wspaniały początek życia pełnego takich chwil. Ale się mylił. że Holly naprawdę go słucha. co widział wczoraj rano ponad huczącym wodospadem: niczym nie przyćmioną wiarę w cudowną magię ich cudownej miłości.Och.wyszeptał Jason.. pełnym radosnej pewności siebie. będę udawał bohatera.Oczywiście. odkrył coś jeszcze. .wyszeptała. Pragnęli teraz czegoś więcej. .Mylisz się. a nawet rozpacz.Myślałem trochę o naszym ślubie. ciągnął dalej: . I choć Holly nigdy wcześniej nie była całowana.Och . może to nie być noc.. Siedzieli na kanapie. Holly.Poczekać? . na których widniał uśmiech szczęścia. Upłynęło kilka chwil. potem kochającymi ustami. a ja. A kiedy zobaczył jej promienne uszczęśliwienie. Wiedział.najpierw drżącymi z lekka palcami.Prawdę mówiąc. co było z początku dzielącą ich barierą.Nie? . -Jej wspaniałe błękitnozielone oczy płonęły gniewem. ale tylko wtedy. ale zobaczył także w nich cień niepewności. Nie chciałem. . ciesząc się tym cudem. Czytałem wszystkie twoje książki i wierzę. . od najdelikatniejszego szeptu do zachłannego pożądania. uniosła ku niemu twarz i zobaczył to. że jeśli też będziesz tego chciała. że jesteśmy postaciami z twojej książki . Kiedy Jason przekonał się.Kochaj się ze mną. od czułego ciepła do namiętnego ognia. Z wyjątkową czułością Jason zaczął pieścić jej wargi . nim zdołał wydobyć z siebie głos.. od łagodnego powitania do żarłocznego głodu.Jason sądził. a gdy stanął przed nią.Jasonie! Obszedł kanapę. Dlatego to zrobiłem. .Twój ojciec mógł okazać się potworem. jak cień gniewu ustępuje miejsca jasnej nadziei.

Nie gniewaj się na Jasona.Ależ wiedziałaś. jego serce zabiło z ulgi. którzy pomagali mu w poszukiwaniach córki przez te długie lata.Och. Nie ma powodu..Nie wiedziałam . gdy przedtem pojawi się pełna oddania miłość. . ale przede wszystkim dlatego. które poczynili z Janso-nem. Holly i Jason świętowali swoją miłość.. Ani przez chwilę nie zwątpił w cud.W Barrow. o czym nieraz pisała Lauren Sinclair. . nie wiedziałam . ale nie wyobrażałam sobie.zaprzeczył Jason.Wiedziałaś. że może być aż tak dobrze. . -Nie wysyłałaś go.obiecał Lawrence.. że w każdych okolicznościach chciałaby go zobaczyć. Zanim się pożegnali. . gdy usłyszał niepokój w głosie Holly. .Ojciec powinien zrozumieć. budzi największy zachwyt. wieczność. .Myślę.Ale coś cię niepokoi. . by zabrać jej bagaże z portierni i kupić coś na kolację. by mogła w samotności zadzwonić do Issaquah. zanim jeszcze Holly podzieliła się z nim radosnymi nowinami.. zwieńczając ten wspaniały dar czułym połączeniem kochających ciał.. Holly . że ma największe znaczenie. gdy leżała w jego ramionach otulona czułością. który przez siedemnaście lat szukał zaginionej córki. Zanim nie spotkałem ciebie. że właścicielka Katie z radością zaopiekuje się Juliet. Holly. zachwycając się.. zachwytu i radości.Słucham. . Żadne z nich o nim nie zapomniało. Ich miłość pełna była szacunku. czyż nie? .Ani przez chwilę. Holly zauważyła. Lawrence odebrał telefon po pierwszym dzwonku. co się stało. z szacunkiem. Potem podzieliła się z ojcem innymi planami.przyznał Lawrence. Ale przecież był ojciec. kiedy dorzucił: Jestem pewien.Nasza miłość nie może mi sprawić bólu. zagubieni w czarodziejskim świecie miłości. co było dla niego bardzo ważne: podziękować wszystkim ludziom. . Ale teraz. . Już jesteśmy małżeństwem.Będziemy tam . że mogę zajść w ciążę? . nawet przez chwilę.Tak.Niepokoisz się. prawda? Nasze serca są sobie poślubione. Pomoże Lawrenceowi uczynić coś.wyznał cicho. . Jednak nie chcę czekać do tego czasu.Muszę o coś cię spytać. ale. Ujął w dłonie jej śliczną twarz. oczy Holly wciąż płonęły zdziwieniem. Cały wieczór..szeptała. z którym prosiła go. całą noc. wyznał: . Do tej pory nie znałem miłości. . który połączył go z córką.Szczerze mówiąc. Mogliby spędzić cały wieczór. że Jason nagle ściągnął brwi: . Kiedy Jason będzie kręcił film w Dallas. czule. . . Jason wyszedł. by się z nią kochał.Ich serca były już poślubione. pełna nadziei. Holly usłyszała uśmiech w jego głosie. Holly powiedziała cicho: . Jason ucałował kąciki jej płonących oczu.Ja też nie wiedziałem. którzy okazali mu współczucie i troskę.. że to byłoby cudowne. jak bardzo jest piękna. a wkrótce połączą się ich ciała.bardzo niewinna. dlaczego Jason przyjechał najpierw zobaczyć się z tobą? Myślałeś. a gdy jego palce pieściły złote loki otaczające jej twarz. Chodzi o wczorajszy ranek. że ja go przysłałam? . urna. gdy usłyszał jej uszczęśliwiony głos. Holly .odpowiedział szybko. prawda? Ty też nic nie wiedziałaś? -Nie. Jasonie..Nie .Ależ tak! Chcę wyjść za ciebie. Na jej twarz powrócił wyraz radosnej pewności. Miała nadzieję.Pisałam o kochaniu się. 229 . tak! . natychmiast zrozumiał. żeby być świadkami tego wydarzenia.Ale nie w Barrow? . że Caroline i Lawrence pojadą do Barrow. i na przekór namiętności jej pocałunków . Holly powiedziała mu o ich małżeńskich planach.Jak sądzisz. nie zastanawiałem się nad tym . ona wróci do Issaquah.Nie chcę sprawić ci bólu. A potem. .

ale doktor Rockwell nie było. choć ze sobą nie rozmawiali. że Nicholas Gault jest zdolny do wściekłości. że tym razem wszystko było jeszcze bardziej zachwycające.230 . 15 maja Odkąd Raven poznała Nicka. . Oczekiwała też 231 jego gniewu. by zdobyć twój adres. że Nick tam będzie. on tak samo.I miał całkowitą rację. Raven zjawiła się na wizytę z rana. ale dodała. . Po raz pierwszy. zaproszę na nasz ślub i zorientuję się. żeby pogadać. kiedy zaskoczył ją. ani telefonicznie. . Świadomość tego. Holly. Raven i doktor Sarze Rockwell również nie udało się porozumieć .Nie wiedziałem. że po pracy wpadnie do niej do domu.Gniewać się? Jak mógłbym to zrobić? Postąpił tak. że chciałaby zobaczyć zachodzące słońce. nie spotkalibyśmy się. Wiedziała. Mogłem się zmienić. że Deandra zadecydowała. które musisz załatwić przed wyjazdem do Dallas. 31 Brentwood. szeptali. że tak dobrze ją znasz. ale chciałabym ją poznać. Holly też zostawiła w końcu wiadomość z zaproszeniem na ślub i numerem telefonu w Issaquah. kiedy omal nie wpadła pod jego ciężarówkę. Pielęgniarka doktor Rockwell zbadała Raven temperaturę. jak zostało ustalone. zadzwonię do niej. Poniedziałek.Sądzę. że powód tego jest zbyt świeży. tętno. Jason nie chciał tego ze względu na ciebie. . ciśnienie. mącąc dziewczętom głowach archaicznymi pojęciami o roli kobiety. Zapadła cisza pełna najczulszych pocałunków. by Raven mogła zadzwonić. pewnym tonem. W końcu. jeśli będzie miała czas. Melody opisywała jego gniew. Jednak on wtedy zaopiekował się nią troskliwie.Tak. Kiedy zadzwoniłam do niej po południu.powiedziała Holly. a potem. by mogła o nim mówić.zgodził się. gdy zajmiesz się swoimi sprawami. była bardzo smutna. Spotkanie ze mną mogłoby być dla ciebie bardzo przykre. . . kiedy weszła do swego domu w poniedziałek wczesnym wieczorem. powiedział: .Jason zgodził się bez wahania. Raven wiedziała. Musiała przeprowadzić nagłą operację cesarskiego cięcia u kobiety z przodującym łożyskiem. I sama miała okazję ujrzeć przebłyski jego furii. które miało ustalić "kompletność" poronienia.Dobrze. . co mógłby utracić. . Kalifornia. nie przyjechałabym do Los Angeles porozmawiać z tobą o Darach miłości. Raven miała przez cały dzień spotkania. umieściła jej nazwisko w planach zabiegów łyżeczkowania macicy. że wspaniałość letniego słońca odbijającego się od wody wywrze jakieś wrażenie na Królowej Śniegu. .Gdyby nie Raven. iż jego młodsza córka nigdy się nie narodzi. . więc po kilku próbach połączenia się z nią telefonicznie Nick po prostu zostawił wiadomość u jej sekretarki. pobrała próbki krwi na ilość czerwonych krwinek do testu na krzepliwość i do powtórnego testu ciążowego. czy zechce się ze mną spotkać. Może jutro. nie szczędząc słów miłości. wywołała w nim burzę emocji. co powitało ją.Lawrence zamilkł. Znowu się kochali. że prawdopodobnie niewielu mieszkańców Los Angeles mogłoby wyobrazić sobie. myśląc w duchu.Ale dlaczego? . bo bardzo cię kocha. Chyba zrobiłoby na niej wrażenie. W rezultacie nie doszło do badania. A poza tym myślę. gdy popijała z Sam lemoniadę na pachnącej różami werandzie jego wspaniałej rezydencji. które były stabilne. gdy opowiadał jej. przytuleni do siebie.Przyznała się do tego? . Nick nie był jedyną osobą. że powinniśmy zaprosić na ślub Raven . Jednak tamtego dnia to on ją przeprosił. dwukrotnie spodziewała się ujrzeć na jego twarzy wściekłość.Nie znam. jak odkrył. oddech. na jedenastą. a po przełożeniu wizyty na następny dzień. Ale nawet ta wściekłość zbladła w porównaniu z tym. której pomimo wielu prób nie udało się skontaktować z Raven.ani osobiście. kiedy kobieta imieniem Jeanette próbowała wkraść się w ich życie.Też tak sądzę .

że jej błyszczące dawniej jak szafiry oczy są teraz zamglone. Łyżeczkowanie macicy jest wciąż przewidziane na południe. ale trzymaj się. Niestety nie mam wyników testu ciążowego. o których rozmawiałyśmy".. jakie to trudne dla ciebie. który dla niej założył. dopóki nie zdobyłaby wszystkiego. Furia nie pozwoliła mu poznać prawdy o jej nieskazitelnej niegdyś. 233 Po odtworzeniu wiadomości Raven wpatrywała się w aparat. co naprawdę działo się z jego uroczą Śnieżką.i ten fałsz tylko wzmógł jego furię. Sądzę. Nicholas widział Śnieżnego Rekina. Gniew nie pozwalał mu widzieć. .Raven nie miała ochoty odpowiadać na telefony Sary Rockwell. żebyś wiedział. byś nic nie piła ani nie jadła od północy. więc powinnyśmy mieć wyniki. skazana na zagładę. Nicholasowi Gaultowi mgła wściekłości przesłoniła wzrok. wyrachowaną kusicielkę.Nie chciałam. która go w końcu zdradziła. co w . gorączki lub pojawią się inne symptomy. słuchając wiadomości. Dlaczego jest taki zły? Jej serce. W końcu.Właśnie wszedłem. Bardzo mi przykro. przewijając taśmę. . co zamierzasz zrobić z moim dzieckiem .To. że odkryłem. Widział kobietę.Nalegam. . Raven podeszła i nacisnęła guzik. byś przyszła jutro o ósmej rano na pobranie krwi.. Poprzez mgłę wściekłości nie dostrzegł. pozbawione wszelkiej nadziei. że pewnie doktor Rockwell zadzwoniła tutaj i nie wiadomo czemu przekazała Nickowi te wiadomości. ale mimo to usłyszał cichą rozpacz w jej głosie . łącznie z ich sercami. . Nie mogła patrzeć Nickowi w twarz. Przykro mi z powodu dzisiejszego testu. że nie spotkałyśmy się dziś rano i że nie udało nam się skontaktować po południu. Nie ulegało wątpliwości. wciąż nie odrywając wzroku od telefonu. "Raven. Wiem.. A więc muszę cię prosić.powiedział lodowatym. Oszukiwałaby ich tak nadal. Automatyczna sekretarka stała w salonie na niskim stoliku przed oknem. tak jak ona obwinia samą siebie. Upuszczono probówkę podczas przekazywania jej do laboratorium. Zadzwoń.stanowi poważne zagrożenie dla naszego związku. i tak na wszelki wypadek zalecone zostanie łyżeczkowanie macicy. która oszukała nie tylko jego. ponieważ straciła dziecko jego miłości. Laboratorium obiecuje zrobić test błyskawicznie. że powinniśmy ją razem przesłuchać . czego pragnęła. tworzącego cienką warstewkę nad zdradzieckimi wodami. nietrwała. kiedy twoja automatyczna sekretarka rejestrowała wiadomość. Teraz była przezroczysta. miała błękitnawą biel lodu. Ubierała się w eleganckie stroje i podejmowała przerażające decyzje. co doktor Rockwell chce jej powiedzieć. Gdy Raven weszła do domu i napotkała wściekłe spojrzenie szarych oczu. aby zachować doskonałą figurę. . Krótko mówiąc.Nie jestem zdziwiony. Raven. ani spoglądać przez okno na ogród. ponieważ traktowała tę niewinną istotkę z karygodną lekkomyślnością. więc proszę. I jak cienki lód była krucha. śnieżnobiałej skórze. ale i jego córki. pozornie spokojnym głosem. prawda? Bez wątpienia pamiętasz. Z wściekłości szumiało mu w uszach. że test ciążowy poświadczy śmierć płodu i że jeśli nawet badanie ginekologiczne stwierdzi drożność szyjki macicy.W jego lodowatym głosie słychać teraz było pogardę. które -jak sądziła .nie mogło czuć już bólu. Miał przed sobą uwodzicielsko piękną kobietę. znów zaczęło krwawić. jeśli masz jakieś pytania albo jeśli dostaniesz krwotoku. Jutro wszystko się ostatecznie rozstrzygnie. więc po prostu wpatrywała się w aparat. dla której pozory były wszystkim. Nick wini ją. kiedy zobaczę się z tobą o jedenastej. powiedziała spokojnie: . który zaterkotał. a zatem całkowite poronienie. . pomyślała.a może ono nie jest moje? . 232 Nick jest wściekły. Wiedziała. tu Sara Rockwell. -Nick.

dostrzegł. a łyżeczkowanie macicy. trzymająca się tak prosto i sztywno. jak bardzo próbowała kochać. . toczył z sobą gwałtowną walkę. że dziecko umarło. Czuł jej drżącą kruchość i jej drżącą odwagę i jeszcze coś. nagle skurczyła się jakby przygnieciona ogromnym ciężarem ohydnej prawdy. I co z tego? Faktycznie zabiła jego dziecko. Po jej ranach pozostaną jedynie grube. pocieszyć i wybaczyć.. Tak bardzo starałam sieje ocalić. Kiedy nic nie groziłoby już ciąży. nasze dziecko.Co ma na celu. nadal zauroczony. . Skurcze i krwawienie zaczęły się we czwartek wieczorem. całkowicie zamknięta w sobie. bo z jakichś powodów nie zasługuje na taką troskę.Tak. Jednak inny głos przypomniał jej. bezkrwiste blizny niczym nagrobki nadziei i miłości. dziecię kwasu. Wiedziałam.. jak gdyby na przekór wszystkiemu nie mógł patrzeć. by wyznać swoją własną prawdę: nie była tego godna.. ale próbowała. umieraj! Nigdy więcej. Słowa Nicka były dla niej ostatnim. i straciłam je.To było nasze dziecko.Na wypadek.. Był zaskakująco blisko. . prawda? . Miał ochotę podbiec do niej. . o naszym dziecku. tak bardzo.wyznała przepraszająco. ale nie potrafiłam. wyznaczone na jutro.obiecywał jej zamroczony umysł.Raven? . och. wiedziała to. Raven omal nie umarła wczoraj. ale zarazem okropnie daleko. . Raven była w jego ramionach jak drżąca wyspa na oceanie miłości. żebyś wiedział. zawsze dumna Wierzba-Willow. a teraz naprawdę nie miała już po co żyć. Objął ją teraz. dla jej bezpieczeństwa. Głos miała obojętny. .Dlaczego mi nie powiedziałaś? Powinienem być z tobą w ten weekend.Poroniłam w ten weekend. moje kochanie .. tuląc z czułością w kochających ramionach. Nick. jak ona umiera. że zanim umrze oczerniana Raven. które mogą spowodować zakażenie lub krwotok. Nick słyszał przeprosiny i widział z jej uroczej. Nick nawet poprzez dymną zasłonę wściekłości. Pomyślała. którego kocha. Była blisko. Rawen. Ale on powinien dowiedzieć się prawdy! Musi wiedzieć.Mgła wściekłości rozwiewała się i widział z bolesną wyrazistością oczy. widząc to. gdy straciła swoje dziecko. śmiertelnym ciosem. że naprawdę wierzyła. .szepnął. ptaku śmierci. biegł ku niej. Wierzbo. że zamierzała zabić jego dziecko. nie będzie już odczuwała bólu. Raven? .Och. Raven z trudem wyprostowała się. płacz! Umieraj. których wyraz dorównywał rozpaczy w jej miękkim głosie.podobnej sytuacji stało się z moim uczuciem do Deandry. że go nie zdradziła ani nie oszukiwała.Ale zamierzałaś powiedzieć mi o dziecku. Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości. ale jak owa wyspa była oddzielona od niego. nigdy więcej! "Umrzesz . . Raven zawahała się.. iż nie powinno się nic robić dla niej. Nastanie spokój i nigdy nie poczujesz już bólu". co się zdarzyło potem. Płacz. Zaczerpnęła w płuca powietrza i zwróciła się. by stawić czoło Nickowi. Wczoraj. schwytany w jedwabną sieć jej oszustwa. że będziesz je chciał. co budziło jego przerażenie. ponieważ nadal ją kochał. Zrobiony wczoraj test ciążowy miał potwierdzić. a Nick spytał cicho: . Jeśli umrze.Wkrótce będzie po wszystkim. . ma na celu. kochał i z radością przyjmiesz do rodziny. Nick. zawsze będzie wierzył. że w ten sposób mężczyzna. 234 . objąć ją. nawet pokryte bliznami dziecko kwasu powinna mieć szansę.Moje bezpieczeństwo . gdyby pozostały jakieś resztki tkanek.. cierpiącej twarzy.Nie chciałam..

Pozwól mi zostać dziś z tobą. A gdybyś się zgodziła. Raven sądziła. . Taki był mój plan.. Że jego uczucie do niej wykracza znacznie 235 poza seks. Wydawało się.. powinnaś wiedzieć. że powinna go znać. Raven? . wzbierające. na wspaniałej. . . jak ta mała dzielna istotka. W łóżku. która każdy przejaw uprzejmości. która umarła.Zaraz zapakujemy cię do ciepłego łóżka. jak to powiedzieć dziewczynkom.No cóż. zauważył jej zaniepokojenie.Och.. drżące. że została zdradzona. A w końcu pojawiło się to. i ja też.Wyjdziesz za mnie. pokryte fioletowym aksamitem. One cię kochają. Choć pierścionek nie był jeszcze gotowy. Po chwili wzruszyła lekko ramionami. aksamitnej poduszeczce leżał brylant o wspaniałym szlifie. ale okazało się. poza łóżkiem. że mówię o seksownym negliżu? Czy naprawdę wierzysz. pokonując nawet najbardziej uparte wątpliwości. zamierzałem oświadczyć ci się w czasie weekendu w Santa Barbara. eleganckiej oprawie w stylu Tiffanyego. wiedzieć. . że jest godna prezentu. i tym. w co mogła uwierzyć dzięki ich miłości. I były pełne nadziei. Raven. gdy powtórzył: . zakłopotało..wyszeptał Nick. . Ale gdy to mówił.Mam nadzieję. nie wiem. że mógłbym tak postąpić teraz. jakim jest człowiekiem.Przyznaję. Białe palce Raven drżały. . jej smutek i szepnął czule: . przez całą noc. siostrami i dziadkami.. Po jego słowach poczuła jeszcze większy smutek. Kiedy wróciliśmy ostatniego wieczoru. W środku. by scałować łzę. a wraz z nimi rozhuśtane emocje.Nick miał na myśli. jak to załatwić. miała teraz świadomość. inni powinni być przy nim. opłakujemy śmierć naszego nie narodzonego dziecka? . Nick wyczuł jej myśli. Raven. iż nie byliśmy razem podczas tego weekendu. jak i emocje wciąż w niej były. że miłość zwycięża. tak pełne nadziei. przejrzystą skórę i zmęczoną. poszarzałą twarz. że to nie w niego zwątpiła. uświadomił sobie. Raven . a co 236 . że wczoraj wypłakała już wszystkie łzy. kiedy. by dziecko było z ojcem. co najgorsze . których mogła dostarczyć.Ja. lecz w siebie. Zdecydowałem.Czy sądzisz. Będziemy rozmawiać o dziecku. i podał jej. pomagać mu. i będziemy robić plany na przyszłość. co o sobie sądziła. oboje byśmy wymyślili.A co z tobą. że dziewczynki też spiskowały. Był świadkiem walki pomiędzy tym... Raven. Kiedy ktoś z rodziny choruje. że nie wiedziałem. Tak by zareagowała dawna Raven. wyjął z kieszeni marynarki małe pudełeczko. kochać go. -Nick.Pewnie zmartwiło je to. iż Raven Willow Winter nie wie. .Wydawało mi się najważniejsze.Pozwól mi smucić się z tobą. Cała surowość znikła z jego głosu. która spłynęła po pobladłym policzku. w tradycyjnej.A co z dziewczynkami? Nick uśmiechnął się. wszędzie. co zmusiło Nicka.Nick obserwował jej emocje. nie mającego związku z seksualnymi rozkoszami.Nawet przyniosłem coś. Raven? Jego pytanie zbiło ją z tropu. zapytały.rezygnacja. że najpierw powinienem spytać ciebie. Ale zarówno łzy. . co ci się w nim przyda.A powinnaś wiedzieć. eksplodujące. Kiedy już wydawało się. . by zwrócił uwagę na jej chłodną. . które towarzyszyły jej od początku ciąży. że będziesz to nosić przez cały czas. czy jestem w tobie zakochany i co zamierzam z tym zrobić. Przeszył ją dreszcz. a rano pójdę z tobą do doktora. . Mówiąc to. . To było także moje dziecko. które utraciliśmy. gdy otwierała pudełeczko.Nick przerwał. Dobrze? Skinęła głową i miała już powiedzieć "dziękuję". . ale się powstrzymała.

zapewniła go Sara. Dodała miękko: . że jest pani na mnie skazana.Tak. popatrzyła na ich połączone dłonie i rzuciła lekkim tonem: . ale odpowiedziała szczerze. nadal jesteś w ciąży. że miałaś zawsze bardzo lekkie miesiączki.dopiero miłości. . . w trakcie wszystkiego. niewiele.Dobrze. Spoglądając na mężczyznę.Chciałbym być przy Raven. Test ciążowy z dzisiejszego ranka wykazał zdecydowanie wyższy poziom hormonów w porównaniu z wynikami dwóch 237 testów.To. . obejmując i ją. więc prawdopodobnie nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałaś. .Jak się czujesz. Mówiłaś.. że kryzys minął. . że Raven groziło poronienie. dorzucił: . iż zagrożenie minęło. i który zasłużył teraz. O ile mogę to stwierdzić.powstrzymała cichy protest. że Sara Rockwell nie sprawiała wcale bólu Raven. by lekarka stwierdziła. który dał jej tak wiele. że wciąż odziaływują na mnie hormony. . więc sprawa wygląda tak.Ojciec dziecka. . Teraz miała zamiar powiedzieć coś innego. że mogła widzieć jego oczy. by wątpić w heroiczne zwycięstwo dziecka miłości. Wiedział jednak. niczego nie żądał.Może więc pójdziemy i zrobimy teraz badanie? Nick nigdy dotąd nie był świadkiem badania ginekologicznego i w gruncie rzeczy teraz też zobaczył niewiele.Widząc na twarzy lekarki wyraz.Dzień dobry . . na podstawie danych laboratoryjnych i mojego badania. . prawdopodobnie było skrzepem krwi. na które Sara Rockwell odpowiedziała pokrzepiająco: ..W porządku .powtórzył Nick. a jego emocje były zbyt wzburzone. Raven? . . słowa płynące z tej części jej serca. . Fakt. i ciąża wydaje się przebiegać normalnie. Raven. następnie Raven usiadła i oboje z Nickiem czekali. Raven Willow Winter oznajmiła z cichą radością: . Nick. dowodzi. Mogłam odpocząć zeszłej nocy i od niedzieli nie miałam krwawienia ani skurczów. ponieważ białe dłonie splecione z jego dłońmi nie zacisnęły się mocniej.. kiedy doktor Rockwell weszła do gabinetu.powiedziała Raven. Kocham cię. witała z pełną niedowierzania wdzięcznością. gdy przemówiła.Nadal czujesz się. Całe badanie trwało tylko kilka chwil.Może byśmy porozmawiali o dalszych wizytach w moim gabinecie. i cud.Co to znaczy. . . Bardzo prawdopodobne jest. jest zazwyczaj krótkotrwałym symptomem wywołanym przystosowywaniem się łożyska i macicy. na tyle. że dziecko kwasu ma jednak wiele do zaofiarowania. który uznał za wahanie. .Tak być powinno. co uznałaś za tkanki. Jeśli nie wywołuje poronienia. które zawsze żywiło uparte przekonanie.przywitała się z uśmiechem Sara Rockwell. pani doktor? To było pytanie Nicka. . co zaplanowano na dzisiaj: badania. To Raven odsunęła się w końcu. 32 To jest Nicholas Gault . by to wiedzieć. że krwawienie i skurcze całkowicie ustąpiły. .Kocham cię. przy wszystkim. co trzeba robić dalej. ponieważ wcale nie miała ochoty protestować ani żadnego powodu. ciche i pełne nadziei. Krwawienie w pierwszym trymestrze ciąży występuje dość często. by mógł mówić. Sądzę.Dzień dobry . że będę cały czas trzymał ją za rękę.spytała doktor Rockwell.To znaczy. że będzie rozwijać się bez kłopotów. I wtedy Sara Rockwell uśmiechnęła się. jakbyś była w ciąży? Raven przelotnie zmarszczyła brwi.Uśmiechnęła się. . . Nie ma wątpliwości. jak tylko uda się wam ubrać Raven? Nick po prostu ją tulił.Jestem? Ale. łyżeczkowania macicy. robionych w zeszłym tygodniu.Obiecałem jej.

Słuchała jego czułych słów.. jak i dziecko miłości. Już ci się udało. Dziecko miłości czuło się dobrze. że mi się to uda. a nie radosna odpowiedź. że jakiś czas zabierze im oswojenie się z nowiną. Nick. zanim powiemy o nim dziewczynkom. pełną zdumienia chwilę.o. wolę życia. .Już ci się udało. i okrywały z pieszczotliwą czułością zarówno dziecko kwasu. że będzie wesele.szeptał Nick. . 00-108 Warszawa. sióstr i dziadków. Wydanie I Druk: Finidr.zapewniła go miękko. powtarzane szeptem. chęć poznania ojca.czy nie powinniśmy trochę poczekać. s. 238 . Nick . rozkwitało. . z o. tuląc ją do siebie. tel. o. pamiętała. kochanie. . ty nie będziesz ich nową matką. Raven. . ul. a one dostaną nową matkę. Kochać cię. . Kochać ciebie. Kochać cię. jaką miały. Raven? Kochać ciebie? W słowach. a nie miłością. Znowu przyciągnął ją do siebie. WYDAWNICTWO AMBER Sp.Kocham cię.Oswoją się szybko i z radością. Ćesky Tćsin .Dziecku nic się nie stanie. Potem dały się słyszeć czułe słowa. że słyszała kiedyś te same słowa. pokonując go na zawsze. .Myślę.. Będziesz jedyną matką.sprzeciwił się z czułością .Kocham cię.Zastanawiam się jednak . Zielna 39. ..Od samego początku wyczuwałam jego siłę. wymawiane całkiem inaczej. i przez jedną. i mogła słyszeć mocne uderzenia jego serca. że taka ostrożność nie jest już konieczna. z pogardą. roztapiając lód. Raven .r. 620 40 13. 620 81 62 Warszawa 2000. które rozbrzmiewały teraz. brzmiące jak szydercze pytanie. kocham.Mam nadzieję. była czysta miłość. Raven.zgodziła się Raven. jak refren miłości i szczęścia.Dobrze . Ale. Otuliły ją cudownym ciepłem.. choć wiedziała.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful