Katherine Stone

HAPPYEND
1 Century City, Kalifornia Piątek, 10 marca Kochać cię, Raven? Kochać ciebie? To jakby kochać lodowiec. Nie, lodowiec by z czasem roztajał. Ale nie ty..." Brzęczek interkomu na jej biurku przerwał bolesne wspomnienie okrutnych słów Michaela. Na szczęście i we właściwym momencie, pomyślała Raven, zmuszona do porzucenia rozważań o przeszłości i do skupienia się na teraźniejszości. Była w pracy. Absolutnie nic nie usprawiedliwiało tego, że pozwalała, aby jej myśli dryfowały od teraźniejszości do czasu minionego, od spraw zawodowych do osobistych. W elegancko urządzonym biurze, zawieszonym symbolicznie ponad Aleją Gwiazd, była tą sławną Raven Winter - doradcą gwiazd. Pomyślała ponuro, że w pracy miała być właśnie zimnym, nieustępliwym, pozbawionym serca lodowcem, o co z takim okrucieństwem oskarżał ją Michael. Wzięła głęboki oddech, zanim nacisnęła guzik interkomu. Może wielki haust powietrza z pokoju, w którym przeprowadzała pertraktacje w sprawach wielomilionowych umów, pozwoli zapomnieć o bólu. - Słucham? Czuła niepewność w swoim głosie. Przysłuchując się słowom sekretarki, jeszcze raz głęboko odetchnęła. - Barbara Randall na linii pierwszej. Kierowniczka działu kontraktów nowojorskiego wydawnictwa nie musiała się przedstawiać. Barbara, także prawniczka, była osobą, z którą Raven miała do czynienia, kiedy klient któryś z największych hollywoodzkich producentów, reżyserów lub aktorów - chciał kupić prawa do sfilmowania książki, wydanej przez jej firmę. Zwykle to Raven inicjowała rozmowy, ale tym razem dzwoniła Barbara, prawdopodobnie w sprawie książki, która dopiero miała się ukazać. Raven podziękowała sekretarce, wzięła kolejny głęboki oddech i wcisnęła pulsujący przycisk na telefonie. - Dzień dobry, Barbaro. Poczuła ulgę; jej głos znowu brzmiał normalnie: entuzjastycznie i zarazem chłodno, przyjaźnie i profesjonalnie. A przede wszystkim wyczuwało się w nim pewność siebie. - Dzień dobry, Raven. Dzwonię w sprawie Darów miłości. Raven wyczuła w głosie, który witał ją z drugiej strony kontynentu, niepewność, równie nietypową dla Barbary Randall, jak dla Raven Winter. Tak jak Raven Barbara była arbitralnym negocjatorem, ekspertem w rozgrywaniu partii szachów, w których każdy pionek wart był miliony, a zmierzano nie do pokonania przeciwnika, lecz do remisu.

Pertraktacje w sprawie Darów miłości były twarde, ale w końcu każda ze stron osiągnęła wszystko, co mogła - i ustąpiła na tyle, na ile musiała. Kiedy osiągnięto możliwie najlepsze porozumienie, został podpisany kontrakt. Jason Cole uzyskał wyłączne prawo do zrobienia filmu opartego na tym bestsellerze. - Są jakieś problemy, Barbaro? - Chyba nie. Mam nadzieję, że nie. Właśnie dzwoniła Lauren Sinclair. Początkowo, kiedy wydawnictwo poinformowało ją o umowie, była zadowolona, że jej książkę wybrał właśnie Jason Cole. Kto mógłby być lepszy? Ale teraz ma wątpliwości. Niepokoi się, że on zechce wprowadzić jakieś zmiany. - Ma do tego prawo. Sądziłam, że o prawach do filmowania decyduje wydawnictwo, a nie pani Sinclair. - To prawda, ale zawarliśmy kontrakt bez porozumienia z nią. To był mój błąd. Rzecz jasna, wcale nie musieliśmy się z nią konsultować i, szczerze mówiąc, nie przyszło mi to nawet do głowy. - Raven usłyszała, że Barbara nabiera powietrza, jak gdyby miała nadzieję, że zaczerpnie pewności siebie i wraz z wydechem pozbędzie się niepokoju. Nie całkiem jej się to udało. -Wiem, że to skończona sprawa. Dzwonię, żeby dowiedzieć się, czy istnieją jakieś kwestie sporne. - Chcesz, żebym spytała Jasona, czy zamierza wprowadzić zmiany? - Zrobiłabyś to? Sama wiele razy próbowałam się do niego dodzwonić w ciągu ostatnich pięciu dni, ale nic mi z tego nie wychodziło, jakbym stale napotykała jakąś kamienną ścianę. Na ustach Raven pojawił się lekki uśmiech. Jason Cole nie był właścicielem studia Gold Star. W gruncie rzeczy dzięki wynegocjowanej przez nią umowie na cztery filmy, wartej setki milionów, można by twierdzić, że to Jason należy do Gold Star. Niemniej jednak, gdy ten aktor, zdobywca Oscarów (zdobywał je także, gdy stał się scenarzystą i reżyserem) pojawiał się w studiu, każdy, kto podnosił słuchawkę, zdawał sobie sprawę, że musi surowo "prześwietlać" wszystkie telefony do Jasona. Na większość telefonów, nawet od najsłynniejszych gwiazd Hollywood, nigdy nie odpowiadano, a osoby obce zawsze były ignorowane. Ale Raven Winter zawsze łączono z Jasonem Coleem - i to bezzwłocznie. - Z przyjemnością porozmawiam z Jasonem, Barbaro. Ale może jeszcze nie mieć żadnych planów co do Darów miłości. Właśnie kończy montować Szmer fal, za trzy tygodnie pojedzie do Hongkongu, gdzie przez dwa miesiące będzie kręcił sceny plenerowe do Nefrytowego pałacu, a potem czeka go jeszcze jeden film przed Darami miłości. - Może więc upłynąć sporo czasu, zanim zdołam uspokoić Lauren Sinclair. - Tak. - Raven nie zamierzała upiększać prawdy, choć mogła to zrobić. Być może nigdy nie dojdzie do tego "uspokojenia". O ile znała Jasona, mógł chcieć wprowadzić zmiany. - Ale spróbuję porozmawiać. Czy coś ją konkretnie niepokoi, może podejrzewa, co Jason chciałby zmienić? - Czytałaś tę książkę? Oczywiście, że nie, pomyślała Raven, bez najmniejszego poczucia winy czy chęci usprawiedliwienia się. Była prawnikiem, nie agentem literackim. Włączała się do działania wtedy, gdy praca agenta - omawianie pomysłów, sposobu narracji, ocena jakości działania była zakończona i obie strony chciały zawrzeć umowę. Zadaniem Raven było wynegocjowanie ceny umowy, a potem opracowanie kontraktu. Nie znała Darów miłości, ale czytała kilka entuzjastycznych recenzji. Tłem tej książki o miłości była wojna w Wietnamie. Krytycy porównywali panoramę i ładunek emocjonalny powieści do klasycznych sag wojennych: Przeminęło z wiatrem, Casablanki i Doktora Żywago. I nawet ci, którzy woleli niepokoje i udręki typowe dla "prawdziwej" literatury, wynosili Dary miłości pod niebiosa pomimo ich szczęśliwego zakończenia. Raven nie miała wątpliwości, że to naprawdę wspaniała książka, co nie znaczyło, żeby chciała ją przeczytać. To w gruncie rzeczy romans. A Raven Winter nie czytywała

romansów. Może powinna? Nie, od tego nie będzie lepsza w swoim zawodzie. Raven Winter, doradca prawny, nie mogła być już lepsza. Wiedziała o tym dobrze, ale ten wewnętrzny głos przypominał o wszystkich jej przegranych i wszystkich jej wadach. - Nie czytałam - przyznała cicho. - Ale znam trochę treść. Akcja toczy się w Wietnamie, jest to historia miłości pomiędzy żołnierzem i lekarką chirurgiem. - Samem i Savannah - uzupełniła Barbara. Najwyraźniej nie tylko czytała powieść, ale -jak miliony czytelników - widziała w nich coś więcej niż fikcyjne postaci. Sam i Savannah tak jak Rhett i Scarlett, Jurij i Lara, lisa i Rick byli istotami mitycznymi, legendarnymi, nie zapomnianymi. Zakochali się w sobie, a potem musieli się rozstać. Odnaleźli się na krótko przed tym, jak Savannah urodziła ich córkę. W książce dziecko przeżyło, ale Lauren boi się, że w filmie będzie inaczej, że Jason zechce zmienić to szczęśliwe zakończenie na bardziej smutne. - W porządku. Zadzwonię do Jasona i spróbuję się czegoś dowiedzieć. -Raven zerknęła na złoty, wysadzany brylantami zegarek, który nosiła na szczupłej ręce. Za piętnaście czwarta, czyli za piętnaście szósta w Nowym Jorku. - Prawdopodobnie kończysz już pracę. Uświadomiła sobie, że to piątek, i dodała: - Właściwie kończysz tydzień roboczy. - Tak. Ale poczekam tu, dopóki nie zadzwonisz. Raven była zła na autorkę bestsellera. Dlaczego nie można zmienić zakończenia na bardziej autentyczne? Czy Lauren Sinclair spadła z innej planety? Co to za nieprawdopodobny świat Sama i Savannah? A może życie pisarki było naprawdę tak cudowne, jej romanse niczym nie splamione, nieskazitelnie szczęśliwe, zachwycająco doskonałe? Czy nikt nigdy nie powiedział do Lauren Sinclair: "Kochać cię, Lauren? Kochać ciebie?". - To trochę potrwa, zanim skontaktuję się z Jasonem, więc może ja zadzwonię do pani Sinclair? - Mam bilety do Metropolitan Opera - szepnęła Barbara. - Naprawdę nie będziesz miała nic przeciwko temu? - Oczywiście, że nie. - Nie będzie miała nic przeciwko temu, by powiedzieć pani Lauren Sinclair, że miłość nie zawsze kończy się szczęśliwie. - A jeśli nie uda mi się dzisiaj złapać Jasona, to też ją o tym zawiadomię. - Wspaniale. Bardzo ci dziękuję. Zaraz do niej zadzwonię i powiem jej, że się z nią skontaktujesz. Barbara podała numer Lauren Sinclair. Raven powtórzyła go na wszelki wypadek. - Co to za kierunek, dziewięćset siedem? - Kodiak, na Alasce. - Musi zrobić kawał drogi, gdy wybiera się na promocję książek. - Nigdy tego nie robi. Jest naszą najbardziej kasową autorką, ale nigdy nie była nawet w Nowym Jorku, a tym bardziej gdzie indziej. Nikt z nas jej nie widział, nie mamy nawet fotografii na okładkę. Raven ściągnęła brwi. To było zadziwiające. Stworzyła sobie bardzo wyraźny obraz autorki romansów, która miała tyle tupetu, by pisać szczęśliwe zakończenia, a teraz chce dyktować Jasonowi Coleowi, jak ma robić filmy. Była to olśniewająca wizja kobiety czarującej, a zarazem chorobliwie żądnej sławy, spodziewającej się, że zawsze będą jej rozściełać pod nogami czerwony aksamitny chodnik. 10 Raven wyobraziła ją sobie jako utalentowaną, a zarazem skupioną wyłącznie na sobie primadonnę. Nie spodziewała się pustelnicy. - Masz idealne wyczucie - powiedziała kilka minut później Greta, sekretarka Jasona. Właśnie pojawił się tu po raz pierwszy od tygodnia. - Był w montażowni.

Przypomnij jej.zawsze wspaniałą. Tracił spokój. a pod ciemnoniebieskimi oczami widać sińce. Raven pomyślała.Bohaterka książki.I nie wychodził z niej przez cały czas. Oczywiście nie był niecierpliwy w łóżku. Trzeba jeszcze sporo cierpliwości. . . zawracająca milionom czytelników głowy fantazjami o idealnej miłości ze szczęśliwym zakończeniem.To Savannah nie przeżyje porodu. .Ale ja tu jestem pośrednikiem. . Gęste. wybierając numer Lauren Sinclair na Alasce. A ty po prostu wprowadzasz niewielkie przeróbki. Chcę mówić z Lauren Sinclair. zmuszona znosić humory swej chlebodawczyni. aż odezwie się uwodzicielski głos najbardziej seksownego mężczyzny Hollywood i zastanawiała się. Poza tym to w gruncie rzeczy nie nasza sprawa.Halo? Głos. które oglądały Jasona po takiej nocy. zawsze przekraczającą to. w którą wierzył . Jason nie miał cierpliwości do więzi damsko-męskich. do autorki. Jednak ostatnio Jason całą namiętność kierował wyłącznie na swój film. gdyby okrutne odrzucenie przez Michaela nie potwierdziło na nowo tego. Jason Cole wygląda jak mężczyzna nasycony. Autorka romansów. wyjaśniła mu. Podkoszulek i spodnie są luźne. Poczekaj chwilę.nie ogolona.Właśnie skończyłam rozmowę z Jasonem Coleem. iż zechcesz uśmiercić to dzieci . Powiedziałam Barbarze Randall. jak może wyglądać w tej chwili Jason. który odezwał się w słuchawce po pierwszym dzwonku. ciemne włosy są zmierzwione. ale i tak rzuca się w oczy zmysłowość. dlaczego dzwoni. Bez wątpienia sekretarka Lauren Sinclair z trudem przeżyła ten dzień. film należy do mnie. Na zakończenie dodała: . co wiedziała przez całe życie . przystojna twarz . co mogli wyobrazić sobie inni. jeśli chodzi o związki z kobietami. błyszczące żywym ogniem zadowolenia. . co zechce z samym budynkiem. Ale miał nieskończone zasoby cierpliwości. są pełne energii. urzeczywistnienie wizji. był cichy. że zadzwonię. ale niezbędne . W każdym razie tak twierdziło wiele z porzuconych kochanek Jasona. Krótko mówiąc. Barbara Randall mówiła mi. ale nie wyczerpany bezsennymi nocami spędzonymi na zaspokajaniu namiętności. Raven czekała. do niekompetencji.że podobnie jak posąg z lodu nie jest godna miłości . którą odczuwała.Trudno.Cześć. lecz pani Sinclair i jej wydawnictwa. Lauren Sinclair to był jej pseudonim. Raven. Savannah. że słaby głosik należy do sławnej autorki.pewnie miałaby wyrzuty sumienia z powodu satysfakcji.Jestem przy telefonie. . Może Jason po prostu nie ma takich wspaniałych wizji. że on nie należy do ludzi cierpliwych.. ..Z dzieckiem wszystko będzie w porządku . najkrócej jak mogła. wyblakłe dżinsy i znoszone kowbojskie buty. że choć Dary miłości to jej powieść. przełączę cię.Doskonale. powiem. Ale w kobaltowej głębi oczu nie ma zmęczenia. .uściślił Jason z wyraźną niecierpliwością. poprawiały się szybko.. Raven.Przypomnę jej to. że pani zadzwoni -odpowiedziała Holly. gdy w grę wchodziły inne aspekty związku. .Nasza klientka nie będzie zbyt szczęśliwa. . w końcu rodzi pani Sinclair obawia się. Nowy właściciel może zrobić. . nieśmiały. . Raven zdziwiła się. że z kupnem prawa do sfilmowania książki jest jak z kupnem domu: tylko adres zostaje ten sam. W Hollywood jest pełno pięknych kobiet.Jako tako. pełna wdzięku siła jego szczupłego ciała.Tu Raven Winter. Chyba ma na sobie czarny podkoszulek. do przedłużających się negocjacji. miała właśnie zakosztować trochę rzeczywistości. Jak tam Szmer fali! . -Niewielkie.Cześć. kiedy chodziło film. Gdyby Raven nie czuła już do siebie nienawiści. Jeśli będzie trzeba.odpp son. Nie chciał poświęcać mu koniecznego czasu. Przeciwnie. .

jeśli bohaterka nie przeżyje porodu. ilekroć grali je w miejscowym kinie. odległy głos autorki. "Pożegnaj się z Lauren Sinclair -usłyszała głos wewnętrzny. jak gdyby właśnie zawiadomiła Lauren Sinclair. że ta historia będzie ciekawsza.Jason uważa. . żeby się z nim spotkać? W pierwszej chwili Holly chciała odpowiedzieć odmownie.-Tak? W oddalonym. Raven zignorowała tę rozsądną radę. mogę pojechać do Los Angeles. bo po udręczonym szepcie nastąpiła cisza. 13 Zazwyczaj. tylko wówczas.Czy może mi pani powiedzieć dlaczego? Chciałabym wyjaśnić te powody Jasonowi.Czy pani też będzie na tym spotkaniu? Pełne nadziei słowa Holly poruszyły coś bardzo głęboko ukrytego w Raven. nie potrafiła uratować życia ukochanej matce. a jednak. Mogła pojechać do Los Angeles. lekko ożywiony nadzieją. gdy Raven czuła ból. Nadal był słaby. wymamrocz kilka komunałów. którą trzeba ocalić. które się w nim tliły. Przed chwilą to słowo.. przepraszającym. Na początku. nie. Ale chyba lepiej by było. ta jedna sylaba kipiała odwagą i nadzieją. Ale jednak go opuszczała.Potem. . kiedy była trzynastolatką.. Chodziła sześć kilometrów do miasta na zakupy i na pocztę. palącego. coś bolesnego. i po to. że bardzo to pani przeżywa . Dziecko będzie żyć.Och. ale trochę bardziej odważny. Nie mogła przystać na to. . co proponowała Raven Winter. Był to szept czystej rozpaczy.zaczęła spokojnie. Teraz przepełniała ją beznadziejność śmierci. to prawda. Przed siedemnastoma laty. co myślisz". I Holly wiedziała. żeby spotkała się z Jasonem Coleem i wyjaśniła mu. wymyśloną. a całkiem niedawno. towarzyszyło mu zimno jak ostre. Powiedziała głosem łagodnym. i może szok. lecz bez protestów. że zmarła kochana przez nią osoba. Misja Raven była skończona. jak gdyby w istocie już umarła. pozostawała postacią fikcyjną.Tak. .. . że ma zniszczyć tę nadzieję. ale nie mów głośno.. kiedy było to absolutnie konieczne. dlaczego nie należy zmieniać szczęśliwego zakończenia jej książki. przez pierwsze pięć lat na Alasce prowadziła niemal awanturniczy tryb życia. To było możliwe. z rozpalonych do białości płomieni. wystraszonym głosie pojawiła się nowa nutka. Ale przecież w rzeczywistości tej śmierci nie było.. w 1989 roku. opuszczała bezpieczną samotnię swego domu. Raven nie czuła już żadnej przyjemności z tego. bardziej autentyczna. . by oglądać po kilka razy filmy Jasona Colea. Ale Raven chciała. . ze słabą nadzieją. gdy wreszcie odpowiedziała na pytanie Raven. Przez ostatnie piętnaście lat Holly Elliott nie wyjeżdżała z Alaski.. że ci przykro. Ale ona jeszcze nie umarła. Teraz chodziło o inną matkę. . Jej głos brzmiał bardzo poważnie. Rozpacz. gdyby porozmawiała pani bezpośrednio z nim.Widzę. spytała. tak beznadziejny jak zrozpaczony. Oglądała cuda Alaski i wyjeżdżała co roku do Barrow. by z nim porozmawiać. Ten żar pochodził z serca.. po katastrofie "Yaldeza" wybrała się do Zatoki księcia Williama.. Czy zgodziłaby się pani przyjechać do Nowego Jorku. by pomóc w oczyszczaniu morskich ptaków i wydr z ropy naftowej.Powiedz jej. że musi to zrobić. Choćby czytelnicy najgoręcej pokochali Savannah. Niebezpieczny i niemądry. że Savannah umrze. uznała za nieodwracalną. . W głosie Raven zaczął rodzić się pewien pomysł. Lauren Sinclair przyjęła wiadomość z rozpaczą... jak gdyby decyzję.. A nawet bardzo rzadko.Pani Sinclair? Lauren? Jest pani tam? 12 -Tak. ale. przeszywające odłamki .

Ma miliony czytelników i jeśli zechce sprawę rozdmuchać. Niezależnie od tego. tuląc dopiero co urodzoną córeczkę.. "Chicago" napisane było jej eleganckim charakterem pisma w poprzek soboty i niedzieli. . że każdy termin będzie dla niej dogodny . .. godzina . ale stanie się jeszcze bardziej zniewalająca.powiedziała Raven. pragnącą rozpaczliwie.stwierdziła Raven.wtrącił Jason. który tak rozsławił Jasona Colea. by choć jedna osoba pomogła jej. niski i seksowny śmiech.Powinnaś być po mojej stronie. . Co takiego! -Nie sądzisz. wspierając się na ramieniu ubranego w smoking Michaela Andrewsa. To słowo biło prosto w oczy.Ona wcale nie grozi. gdy dotarła do weekendu poprzedzającego ów poniedziałek. Raven. w którym grał także główną rolę. Już stworzona przez Lauren postać Sama była niezwykła.Jason tak szybko przerzucał kartki kalendarza. gdy mężczyzna. by opuściły ten katastrofalny weekend i przeszły do następnej strony kalendarza. radosne słowa miłości. co ktoś powie. nareszcie pokazałaby im wszystkim! "Kochać cię.i przegranej. Ale czy będziesz miała coś przeciwko temu. że autorzy polecali swym fanom. .. Z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu Lauren wierzyła. że warto uśmierzyć jej obawy.Były już przypadki. . żebym to ja wybrał termin? Naprawdę nie mogę teraz rzucić wszystkiego. Zatrzymała się gwałtownie. Po prostu myślałam. . wszyscy byliby okropnie przejęci. największy dar namiętności. zanim film zostanie ukończony? zapytała chłodno Raven.droczył się z nią.. myśląc równocześnie. A potem. Istotnie. Raven? Kochać ciebie?" Raven zmusiła swoje myśli i palce. którą niegdyś była. przyjdzie tu i ją udusi. Pozwól. który tak wiele wycierpiał. nie zawiodę. a w jej słabym. cięższym od poprzedniego i niezwykle wymownym. Antyreklama przyciąga publiczność w takim samym stopniu jak pozytywne recenzje. stanie w obliczu dramatu życiowego . jej serce było tak pokryte lodem. obroniła ją. że wprowadzi wszystkie niezbędne zmiany do jego harmonogramu.To spotkanie sama wymyśliłaś? 14 Raven odpowiedziała westchnieniem. .. Teraz Lauren Sinclair prosiła Raven o pomoc. będę tam .Dobrze. pokochała. zanim dojdzie do tego spotkania.zwłaszcza taki.śmierci Savannah. który zamierzał nakręcić. starała się z góry uczynić ten weekend pamiętnym. Rzeczywiście.Czy tym właśnie grozi? . stanowiło wyraźny i niewątpliwy symbol jej głupoty . że tlące się węgle buchnęły płomieniem. że w ciągu kilku sekund przebył piętnaście dni. jak gdyby ryła je w kamieniu. czemu nie? Uwielbiam spotkania z rozwścieczonymi autorami.. . kruchym głosie było coś zadziwiającego. żeby widzowie zignorowali film Jasona Colea . Po długiej chwili pełnego napięcia milczenia usłyszała cichy.W porządku.. czyżbyś zapomniała? . mało prawdopodobne. Było to przyznanie się do winy.Wydaje mi się.Co powiesz na lunch w poniedziałek. tak ciasno w nim zamknięte. by nie oglądali filmu. byłby to widok godny zapamiętania: oto wchodzi do Cesarskiej Sali Balowej w hotelu "Fairmont". . . smukłymi palcami. Ale tutaj. .Tak.lodu. rozżarzając pełne udręki wspomnienie. Westchnęła cicho. Pomyślała z ironią. że czasem nie mogła wyczuć jego bicia. ale nie było w nim ani śladu lęku o film. Przetwarzając je. .I pomogę ci. Przypomniała sobie kruczowłosą dziewczynkę. dwudziestego siódmego? Również Raven przerzucała kalendarz długimi. że jej nie zawiedzie. będzie szeptał jej ze łzami w oczach wszystkie uroczyste. Rozpoznano by go natychmiast. Jego głos przepełniała pogarda dla Lauren Sinclair. przy poniedziałku dwudziestego siódmego natknęła się na kolejną uwagę. że zerknę w kalendarz. że Raven jej pomoże.obiecała Raven. że Jason z pewnością zabije ją. która stała się już nieaktualna: "Pawilon Dorothy Chandler. Jasonie . Jak tylko powie mu. Ale pytanie Lauren Sinclair sprawiło.. co zrobiła.

. miejscem. Rzecz jasna Jasonowi nic do tego. co mu zdradziła. by wrócili pierwszym samolotem w niedzielę rano. czego sobie życzą. .To całkiem świeża historia.odparła w końcu bezbarwnym tonem. Michael Andrews. rezygnując z bankietu przewidzianego na godzinę jedenastą. . ale gdy tylko oderwie się od pracy nad Szmerem fal.pomyślała ponuro Raven.Według mego kalendarza dwudziestego siódmego jest rozdanie Oscarów . powodowana głęboką wdzięcznością. który kiedyś szaleńczo jej pragnął.Tak bywa . ze względu na ceremonię. w Santa Monica z doradcą podatkowym. którego Bez ostrzeżenia otrzymało siedem nominacji. w Malibu. 15 . nie planowała żadnych zabiegów upiększających. a ostatnio w Beverly Hills. słysząc nieoczekiwaną łagodność w jego głosie. którego ostatni film zdobył pięć nominacji do Oscara. Dziesięć minut później była już w domu.45)". Michael był po prostu rywalem. Raven zmarszczyła czoło. którzy pragnęli twego doskonałego ciała. ciepła.A tak na marginesie: przestałam już sypiać z twoim wrogiem. zgodziła się chętnie. by towarzyszył jej do Chicago w weekend poprzedzający najważniejszy w Hollywood wieczór.. usłyszy plotki i mógłby być trochę niezadowolony. żadnej indywidualności. mnie to odpowiada . gdzie gromadziła nie noszone w danej porze roku ubrania. . Stosunki łączące ją z Jasonem były zawsze bardzo życzliwe i niezwykle opłacalne.Raven zawahała się. proponował lunch na to popołudnie. Skupił się natomiast na znaczeniu tego. Ale przez większość czasu mieszkała gdzie indziej: w Topanga Canyon z aktorem. jak gdyby miała zamiar spędzić ten dzień w jednym z luksusowych salonów piękności na przygotowaniach do najbardziej uroczystej gali w Hollywood. . ale nawet w najmniejszym stopniu nie miały charakteru intymnego.Przykro mi. z jednym z najbardziej wpływowych agentów. W domu. "Wygląda jak wnętrze lodówki" . Było to po prostu .. znużył się jej chłodem. .00 (limuzyna o 16. "Nigdy nie miałaś z nikim intymnego związku kpił wewnętrzny lodowaty głos. Ten poniedziałek byłby dla niej dniem pracy. miewałaś związki seksualne. Przez pięć lat domek w Brentwood był raczej przechowalnią niż mieszkaniem.Tak.Ty i Michael nie jesteście już ze sobą? Nie miałem o tym pojęcia.Nie. W jej domu nie było kolorów.Dziękuję. żeby tylko cię pokochali". że nic mu nie powiedziała. . zrobić wszystko. gdy mężczyzna. która miała odbyć się w Hollywood w poniedziałek wieczorem. Jadąc ze swego biura w Alei Gwiazd do parterowego domku o dwóch sypialniach w Brentwood.W każdym razie odpowiada mi lunch w poniedziałek. A teraz Jason Cole. .Mnie też. Było wielu mężczyzn. W zamian za to. że pójdzie na tę ceremonię z Michaelem. a ona nie znalazła sobie jeszcze kogoś nowego. w posiadłości należącej do reżysera i producenta Michaela Andrewsa.powiedziała.18. Raven zatrzymała się przy księgarni na Wilshire Boulevard i kupiła egzemplarz Darów miłości.I tego dnia wszyscy mają wolne? Jason pytał tak. a ty zawsze tak chciałaś ich zadowolić. Naprawdę przykro mi z powodu Michaela. . lecz drogi domek w prestiżowej dzielnicy był oficjalnym miejscem zamieszkania Raven przez ostatnie pięć lat. wchodząc do śnieżnobiałego salonu. bardzo silnym przeciwnikiem w walce o kasy biletowe. Miejscem 16 służącym za przechowalnię dla samej Raven w przerwach pomiędzy okresami namiętności po tym. jak zwykle.Dobrze. Jasonie . . chciał wrócić z Chicago w niedzielę rano. . Mały. . Porozmawiam z Lauren i dam znać Grecie. Jason zignorował aluzję do Michaela Andrewsa jako swego wroga. Bardzo trudno było przekonać Michaela. w chacie nad morzem w Golony.powiedziała cicho. Nawet kiedy była umówiona.

To była ponura myśl. że czeka ją następny olśniewający sukces. że te najnowsze echa budziły inne. czarnego ptaka śmierci? Jak sęp. "Kracze kruk: już nigdy więcej" . Raven chciała się zmienić. . gdzie przebywał lodowy posąg. że tak bardzo jest zmęczona. jak wszystkie myśli o planach. Pewnego dnia. ale rabaty kwiatowe stanowiły obraz nędzy i rozpaczy. W taki sposób nie przetrwałaby. gdy po raz pierwszy przeczytała ten poemat. czym sęp posmarował swoje chude nogi! Po co ci to.gdyby brała pieniądze za swoje usługi. pozbawiony marzeń. Raven poczuła dreszcz bólu. ponieważ obawiała się fiaska. Ale po każdym zerwaniu stawała się coraz bardziej czujna. Jeszcze raz Raven Winter musiała zaczynać od nowa. odległe. by skończyła z nimi na zawsze. uroczysta i pełna udręki obietnica..Zanim sąsiedzi zaczną narzekać". Była strasznie wyczerpana. bo głupio wierzyła. jak Michael wrócił do domu po siedmiu tygodniach spędzonych na planie filmowym w Madrycie. gdyż musiała wcześnie zatelefonować na Wschodnie Wybrzeże. 17 Nieważne. byłaby bogata! Te okrutne przytyki towarzyszyły jej przez całą siedmiokilometrową trasę joggingu. że może udałoby się jej wreszcie zapaść w sen. nie osiągnęłaby sukcesu zawodowego.. słabsza. Od trzydziestu trzech lat jej pokryte lodem serce z trudem walczyło o życie. by pój ść od razu do łóżka. długi. kiedy ból będzie zbyt wielki. jasny wiosenny wieczór.. Albo ścierwnik. Był pachnący. Wrono? Nie masz pończoch? Czy twoja matka-dziwka nie może ci ich kupić? Mogłaby. być ciepła.lodowato sterylne miejsce. do posiadłości w Beverly Hills. że niezdolna jest do prawdziwej miłości. Nieważne. Po chwili jednak znowu poczuła przytłaczający ją ciężar. dotrzymywały jej kroku. Co to za śluz na twoich gołych nogach. dawno temu wypowiedziane słowa.i zdawało się. gdy doń docierała. ale wciąż bolesne. jak bardzo się o to starała.napisał Poe . za każdym razem było jej trudniej. Oderwała błękitne jak niebo oczy od białej surowości pokoju i spojrzała na barwy za oknem. a nie wynajęła drugiego. jak sprawne jest jej szczupłe ciało. że niebezpiecznie jest biegać po San Vincente. Choćby najszybciej biegła. czekały za rogiem. Przez jedną kuszącą chwilę myślała. chwilę po tym. brzydkiego. A w dodatku teraz bystry mózg Raven wymęczyły trzy noce dręczących wspomnień bez odrobiny snu. wiesz o tym . Raven wzruszyła szczupłymi ramionami. "Muszę znaleźć ogrodnika . zamierzając w ten sposób zrzucić brzemię myśli. że rodzi się na nowo. . Czasem nawet były od niej szybsze. Aż wreszcie nieoczekiwanie przywitały ją własne. ani dawnej ufności.. i daje jej pozwolenie.pomyślała. Starannie pielęgnowany przez ogrodników trawnik wyglądał jak soczysty. odmładzający i zapewniający odpoczynek. postanowiła teraz pobiegać. ale dawno odszedł na emeryturę. którą sobie złożyła w wieku dziewięciu lat. Nieważne. Ponieważ opuściła dzisiaj poranny jogging. Ale poddanie się kuszącej perspektywie snu nie pasowało do stylu życia zdyscyplinowanej Raven Winter. kiedy nie pokazywał się wśród ludzi. Nieważne. że cierpiący pisarz kontaktuje się z nią spoza grobu. szmaragdowozielony dywan. rozumiejąc jej ciężkie położenie. Była tak zmęczona. Były żałośnie zaniedbane i porośnięte wybujałymi chwastami. Miała kiedyś ogrodnika. wypełniające całe życie. Ścierwniku? Czy to wazelina? Smalec? Chodźcie szybko zobaczyć. by go dłużej znosić. kolejnego dowodu. Oczywiście nie miała cudownego uczucia. przekraczającego wszelkie oczekiwania. które ruszyły przed trzema dniami. kiedy umysł zaprząta niedawne echo czyjejś pogardy.. iż lada dzień przeniesie się. jej ból. tym razem na stałe. Och. Masz na imię Raven? Raven? Czy to nie nazwa ptaka.. Prawdę mówiąc. miękka i czuła. pełna rezerwy. ciężej niż poprzednio.

nawet tak zachwycająca. Było to przyrzeczenie. Posłuchała tego bezgłośnego rozkazu.. nie mógł widzieć jej twarzy. a na jego usta cieszyły się jeszcze ostrzejsze słowa. które nosiła.a Nicholas Gault nie przerwał milczenia. wart kilkaset dolarów. Znał aż za dobrze jej zdradliwość i. Nick postanowił nie oszczędzać kobiety.. podnosząc twarz ku jego gniewnym i pogardliwym oczom . samolubnych kobietach.zyska w końcu kontrolę nad swym życiem. jedwabiste włosy.obowiązku wychowywania dwóch córek. były jej oczy. by się uwolnić... aby przeniosła wzrok z twardej jak kamień nawierzchni na jego twarde jak kamień spojrzenie. przynajmniej na głos. nie powstrzymałaby jego gniewnych słów. Nick wiedział. To nie jej nadzwyczajna piękność zamknęła mu usta.. Prawdę mówiąc. Zaskoczona i przerażona odskoczyła i upadła. bojąc się. Ale teraz. nawet do joggingu. tylko czasami. Nick był całkowicie uodporniony na urzekającą władzę takiej urody. Jednak pomimo blasku oczy te nie miały migotliwej pogody takiego nieba ani jego oślepiającej niepokorności. Wzgarda zaczęła mieszać się z gniewem. gdy tylko kilku centymetrów brakowało. którymi zamierzał ją obrzucić! Górował teraz nad nią. 19 . i które nigdy nie poczuwały się do odpowiedzialności. które wymknęły się spod pastelowej opaski na karku. co powstrzymało gniewne słowa Nicka. ocierając sobie skórę na dłoniach i kolanach przy zetknięciu z twardym betonem. wyszukane przekleństwa i malownicze inwektywy kipiały mu w ustach. zanim skręcił w prawo z San Vincente w Barrington.. Spodziewał się gniewnego spojrzenia wyraźnie mówiącego. jak rzeźbione kości policzkowe. jeśli chodziło o takie kobiety: które musiały mieć markowe ciuchy. Nick wiedział wszystko o bogatych. by lśniący zderzak zetknął się z kruchym ciałem. gdyby nie miał błyskawicznego refleksu i gdyby zawahał się przez ułamek sekundy. Deandra. Spójrz na mnie. złożony z szortów. która o mało nie uczyniła z niego zabójcy. o tym rzadkim. zmysłowe. która wybiegła niebacznie na środek jezdni. czarne. że jego ciężarówka zostanie stuknięta od tyłu . opaski na głowę i skarpet. Podejmie trzeźwą i nieodwracalną decyzję. fałsz. zyskać współczucie. którego dotrzymał. Jasnoniebieskie. drżące wargi i wydatne. 18 W chwili. szafirowym odcieniu. pod wpływem adrenaliny. przeklinał jedynie w duchu. nigdy. której beztroska omal nie doprowadziła do katastrofy. jak gdyby jezdnia była odpowiedzialna za jej głupi upadek. Nick natychmiast wyskoczył z ciężarówki i wściekły skierował się do kobiety.. ubierającej się u Ellesse. Prawdę mówiąc. który niebo przybiera po śnieżnej zamieci. że wini go za to. Miej choć trochę odwagi. Głośny hałas wyrwał z samobójczej zadumy czarnowłosą kobietę. Ale tym. można by powiedzieć. gdy podjął się poważnego . że był ekspertem.i radosnego . nawet jeśli to one zawiniły. Komplet od Ellesse. Ponieważ głowę miała pochyloną. Stalowoszare oczy Nicka przesunęły się z jej pochylonej głowy na ubranie do joggingu. Nadal klęczała na samym środku jezdni. ale głowę nadal trzymała pochyloną. Ale Nick zdołał zatrzymać się ze zgrzytem hamulców. że zdaje sobie sprawę z jego obecności.mógłby ją potrącić. koszulki. Sama uroda.. i niezmiennie powodem tego była matka dziewczynek. że nigdy nie będzie kląć. Pewnego dnia po prostu powie: już nigdy więcej. Nicholas Gault przyrzekł sobie. Gdyby Nicholas Gaunt znacznie nie zwolnił. nigdy więcej. czego nie mógł zignorować. Nick oczekiwał arogancji ze strony pięknej kobiety. usiłując odparować jego natarcie. Mógł całkowicie zignorować jej pełne. by pieścić lśniącymi lokami idealną twarz. choć odrobinę uczciwości. milcząco rozkazywał jej. Wpatruje się gniewnie w nawierzchnię. co się zdarzyło. w odcieniach błękitu i delikatnego różu.

. Raven nie pozostawało nic innego. Gdy odwrócił jej dłonie ku górze. gdyby ją potrącił. jak gdyby wygląd był sprawą najważniejszą? Która oczekujesz jedynie gniewu ze strony mężczyzny. jak i opanowanie. gdyby nie zdołał zahamować? Nick chciał kiedyś usłyszeć odpowiedzi na te pytania. ale bała się ciekawskich.Bardzo przepraszam .Jestem cała i zdrowa? . Miał włosy równie czarne jak ona. że wszystko byłoby w porządku. "Co ona sobie myśli? . Po prostu całą siłą woli usiłowała stłumić krzyk bólu.Czy ma pani w domu bandaże? ..Ja. akceptuje ją. cofnęła się z lękiem. Strach Raven był całkowicie uzasadniony. zamyśliłam się. Raven wyczuwała zarówno jego siłę. Nick poruszył się. a może i nawet lepiej. z wdzięcznością powitałabyś śmierć. Wiedziała.odezwał się łagodnie. i gdy stał nad nią z drapieżną czujnością pantery gotowej do skoku. Nick zmarszczył czoło. aby odsłonić poszarpaną skórę. jeszcze bardziej niepokojące. by powstrzymać słowa. Teraz jednak sięgnął po delikatne. silne i łagodne.. że mogła zginąć? Czy naprawdę uważa. .. schylił się ku niej.Nic mi nie jest. że byłoby lepiej. że z rezygnacją przyjmuje jego wściekłość.. na jakie zasługiwała. I natychmiast wsparły ją jego ręce.Ale zobaczył coś zupełnie innego. i przez chwilę. a gdy to zrobił. Nie sposób tego stwierdzić.ustąpił Nick.. białe dłonie. że ją zwymyśla.Kim jesteś ty. kiedy zobaczył jej strach. . .Lepiej zabiorę panią do szpitala.Nie. wcale nie.niemal zabójcze .Więc zawiozę panią do domu. Prawdopodobnie mogłaby przejść półtora kilometra do swego domu w Brentwood. Ja. "Kim jesteś? .Dzień dobry .Dziękuję . jak gdyby była przyzwyczajona do pogardy. które przywitało go poprzednio: zaskakujące przekonanie. . a jego szare oczy płoną pogardą. jak przerzucić na niego winę. spostrzegł to samo spojrzenie. nie.Nic się pani nie stało? . szczupłych udach. Czy naprawdę nie obchodzi ją. Nad czym? Nick chciał poznać odpowiedź na to pytanie i na inne. . które pokaleczone spoczywały nieruchomo na jej obnażonych.zastanowił się z niedowierzaniem Nick. a gdy znowu przeniósł wzrok na jej twarz.Och. Nie wpatrywała się gniewnie w powierzchnię jezdni ani nie zastanawiała się.uśmiechnął się łagodnie. że ją wyśmieje.. druga . . . Naprawdę.zapytał. . że wtargnęła bez zastanowienia na jezdnię. że również kolana ma pokaleczone. nie muszę iść do szpitala. Nic dziwnego.myśli. bez wątpienia widziała jego gniew. Ścierwniku? Krew?" .zastanawiał się Nick. której śnieżnobiałą skórę plamiła czerwień krwi. lecz jakieś trujące . ale. Wydawało się. że zamierzał zaatakować ją słowami.wyszeptała.. . 20 . dopóki nie zmyje się krwi. W porządku.. To ona spodziewała się. To człowiek silny jak stal. gdy zobaczył jej mocno pokaleczone kolana.otoczyła ją w pasie. Jedna z nich podtrzymała jej łokieć. Nie zranił ją zatruty kolec. Może opieka lekarska istotnie nie była jej potrzebna. czego dowodził błysk jego szarych oczu. że ją uderzę?" To prawda. . gdyby jązabił. jak tylko przyjąć jego propozycję. Obawia się. Od razu zauważyła. które tak ją zaprzątnęły. że ma zaciśnięte zęby. . pogardliwych spojrzeń. że skrzyczy jąza taką nieostrożność. W mrocznych cieniach jej jasnoniebieskich oczu krył się jeszcze inny komunikat najbardziej zadziwiający i niepokojący. że leżała taka skulona. dziękuję panu. podnosząc się.Dobrze . zobaczył mnóstwo krwi. zanim porzucił ten plan.powiedziała cicho. Jak gdyby chciała powiedzieć. a nawet istotnie na nią zasługiwała. a straszliwy ból znosisz w godnym milczeniu?" W tej chwili była Śnieżką. "Co to ścieka po twoich chudych nogach. że człowiek ten kipi gniewem. która ubierasz się tak.

że jego spokojne.Niedaleko jest apteka. . że nie trzeba pani zawieźć do szpitala. a nie lodu? "Ale ja jestem z ciała i krwi. Więc dlaczego nie miałbym pani pomóc? Chcę też być pewny.Michael. co wypisywały brukowce o namiętnym romansie sławnego reżysera i zmysłowej hiszpańskiej aktorki. wejdę do środka i wezmę portmonetkę. zawodowo zajmując się sprawami pieniężnymi. I wiedziała.Żeby zwrócić panu za bandaż.Jedwabiste. gdy oderwała wzrok od kartonowych pudeł.Dziękuję . pachnący dywan z wielu róż tak ciasno upakowanych. które oderwała od pokaleczonych i zakrwawionych dłoni. . były zaskoczone i niepewne.zapewnił ją. nie mogąc dłużej znieść jego okrutnych słów. umieszczony w tyle. . z radością na nie odpowiem. Zanim ugięła pokaleczone kolana. Samotna i strasznie smutna. że odwróciła wzrok. że nic się nie stało pańskim kwiatom. namiętnego. Piękne. Zamierzała dopilnować. -Nie -powiedziałNick. skąd przyjechała i jak jej się podoba Los Angeles. który mógł wyjaśnić wiele spraw: śnieżną biel jej skóry.Mieszkam w Los Angeles przez całe życie .załkało serce Raven. dodał w formie wyjaśnienia: . Wiedziała. Michael dał jej tylko trzy dni czasu.Cieszę się. które pojawiły się w jej domu w czasie. -Po co? . które zostawiła w jego posiadłości. co zawierały -ubrania i resztę rzeczy. kolorowy. takie zainteresowanie widniejące w stalowych oczach. Michaelu!" . Uznał. -Nie zwróci mi pani pieniędzy ani nie wejdzie sama do środka. że odpowiedź na jego pytanie będzie prosta i łatwa. jak ludzka i krucha jest w rzeczywistości. ale nie miała jeszcze dość energii. jak gdyby właśnie przybyła z miejscowości. to proszę poczekać. jak niebezpieczne jest bieganie po ruchliwych ulicach Los Angeles. Teraz mówiła chłodnym. że choć ich związek trwał ponad dwa i pół roku. pełnych pogardy i lekceważenia. i kiedy spojrzała na swoje dłonie stanowiące wymowny dowód. że Śnieżka jest sama w nowym mieście. kobiety. -Jeśli ma pani jakieś pytania.Dopóki nie będzie pani miała opatrunku na rękach. A teraz okazało się. że dowie się. kruczoczarne pukle zatańczyły. Upłynęła chwila. Najpierw tam wpadniemy. Jej słowa wywołały u niego takie zdziwienie. spokojnym głosem doradcy gwiazd. żeby się tym zająć. że tylko przechyliły się nieco przy gwałtownym hamowaniu. kto je wysłał . która spędzała życie. odgrywającej rolę "pierwszej naiwnej". oczy Raven padły na ładunek. Może miejsce w szafie ściennej było mu już potrzebne dla innej.spytał Nick. gdzie zimy są długie i pozbawione słońca. istotę z krwi i ciała. Gdy Nick podprowadził ją do swej ciężarówki. zanim się odezwała. To był logiczny wniosek.ale mieszkam tutaj. gdy biegała. od piętnastu lat. kiedy uciekała trzy dni temu. błękitne oczy. . gdy potrząsnęła przecząco głową. Ale jego pytanie wywołało jak gdyby paroksyzm bólu. powiedziała cicho: .Jeśli nie ma pan nic przeciwko temu.powiedział w końcu. Soczysty. Nick sądził. Może to. które zagracały ganek. które były takim bolesnym symbolem jej wad. Czy pani dopiero się tu wprowadza? . Były tam krzaki róż. ale żadna z nich się nie przewróciła. w okolicy Los Angeles. . i z pewnością tłumaczyłby stosy kartonowych pudeł. trudno będzie nimi coś zrobić. by odesłano jej rzeczy. 21 Raven wpatrywała się w pudła.wyszeptała . by zrobić wielki krok i wejść do kabiny ciężarówki. zatrzymując ostrożnie ciężarówkę przed podjazdem jej domku w Brentwood. było prawdą? Może znalazł sobie kogoś ciepłego. ale rozkazujące słowa znów ją zaniepokoiły. jej brak świadomości.Nic nie szkodzi . Kiedy zobaczył. .

bez żadnej zarozumiałości. że tak się waha. że nie mógł z niej wypaść podczas biegu. tak bardzo niebezpieczny impuls sprawił. że może jej wszystko powiedzieć o sobie. by dowiedzieć się wszystkiego o Śnieżce. Ale praca. I dowie się kiedyś. który dokonał ważnego wyboru w życiu. Jej pokaleczone i okrwawione ręce sprawiły. co robił. tak głębokiej. Musiała pozwolić. ale Nick poczuł przypływ irytacji. by jej pomógł. nagle gorąco zapragnął uwierzyć. dopóki nie będzie całkowicie pewien. położonej na wzgórzu w Bel Air? Czy jej piękne błękitne oczy rozbłysłyby szczęściem? Stałyby się uwodzicielskie? Czy nagle zaprosiłaby go z radością do swego wspaniałego domu? Nick zapragnął nagle. na które po prostu nie mógł sobie pozwolić .Gdzie jest klucz? . Miał dwie córki. oraz ciężarówkę wypełnioną różami. rzecz jasna.spytał Nick. gdyby okazało się. . czy go zaprosić do wewnątrz.To prawda.Ogrodnikiem. . Nick podążał wzrokiem za jej spojrzeniem.powiedział. Rzeczywiście to prawda. który zna się na pokaleczonych dłoniach i kolanach.czarująco piękna. że była całkowicie bezradna. Prawdę mówiąc. wynikało z jej nieśmiałości. że jest inaczej. jeśli wziąć pod uwagę jego dżinsy i roboczą koszulę. że jest równie przystojny jak ona . proszę. Ale to był dopiero początek.Myślałam. Ale na razie. i jakiś niemądry. że uznałaby trzydziestosześcioletniego ogrodnika za człowieka. a ukończone ostatnio "EdenAspen" i "Eden-Carmel" dopełniły do czternastu jego kolekcję małych luksusowych hoteli. że był ogrodnikiem. gdy wymyślił urządzenie do ćwiczeń gimnastycznych naśladujących pracę w ogrodzie. że jest kimś bogatszym.. aby to. Wiedział też.A więc mogę wejść do środka? .. przekształciła się w coś zupełnie innego. że niemal każda kobieta.. dbała przede wszystkim o pieniądze i wygląd? Nick miał nadzieję. Potem pojawiły się hotele "Eden". lepszym niż ogrodnik? Czy ta piękna kobieta. dla którego szczęście córek jest najważniejsze . że ma słuszność. . Nicholas Gault był jeszcze w collegeu. o jego zawodzie. a jednak intrygującą nieuchronność tego. gdy studiował w collegeu. obojętny. Nie miała wyboru. co miało się właśnie zdarzyć. nim cum laude ukończył wydział architektury terenów zielonych. za jakiego go uważała. niech myśli. . a głos wewnętrzny mówił mu. Nick uśmiechnął się. Klucz był w prawej przedniej kieszeni jej różowych szortów. otoczonych wspaniałymi ogrodami. . co chce. dwie urocze dziewczynki..znacznie bardziej ważne od tego pragnienia. Śnieżka uznała go za ogrodnika. nawet tak poraniona.nie teraz. Nie mogła nawet nacisnąć klamki. które sam projektował. A gdyby tak powiedział Śnieżce. . która nosiła stroje Ellesse podczas joggingu i miała dom w jednej z najdroższych dzielnic Los Angeles oraz zielonego jaguara na podjeździe. że jest pan ogrodnikiem. chciała też zwrócić mu pieniądze za bandaże. że jest właścicielem i dyrektorem "Eden Enterprises"? I że róże wypełniające ciężarówkę przeznaczone są do jego posiadłości. Ten rewolucyjny wynalazek zmienił go w milionera na długo przedtem.. Nick pragnął w to wierzyć. Wiedział. że zapragnęła zaufać jego zaskakującej delikatności. która ongiś pozwalała mu zarobić na życie. by nie miało dla niej znaczenia.Jestem ogrodnikiem. jeszcze nie w tej chwili.Nie jestem lekarzem . Bo jest też ojcem. co ona o tym myśli. jakie miał na sobie. To był logiczny wniosek. Czy jest pan także lekarzem? Jej głos był cichy. Było to jednak ryzyko. których wrażliwe młode serca zostały już raz złamane przez samolubną kobietę dbającą tylko o wygląd i pieniądze. . Ojcem. kiedy przecisnęli się przez labirynt kartonowych pudeł i dotarli do frontowych drzwi. Czy bez takiego wahania pozwoliłaby mu wejść do domu. które musiał chronić. a nie je zmarnował. zareagowałaby przynajmniej cieniem uśmiechu na niezręczną. a nie z pogardy dla prostego człowieka.Tak.

z pożądliwością oczekując tego kontaktu . Dłonie Raven były otarte do żywego mięsa.. błękitne oczy. że on sięgnie po klucz. jeśli nie ma pan nic przeciwko temu. ale delikatne palce. klucz jest w tej kieszeni. ale po kilku chwilach na jej ustach pojawił się ledwo dostrzegalny cień uśmiechu i dodała: . zanim będzie mogła używać dłoni. że Raven poczuła dreszcz wdzięczności.Ale Śnieżka nie uśmiechnęła się. Następnie ostrożnie założyłby na jej śnieżnobiałą skórę śnieżnobiały bandaż.Zobaczmy. Z przykrością patrzył na jej cierpienie i obawiał się tego. -Nie.. Ale ten mężczyzna nie zachowywał się obleśnie.Może powinienem zrobić pani drinka? . Do diabła. kierowany tą samą logiką. Nie chciał zrobić nic. . którzy mogli wykorzystać nagą i bezbronną kobietę. 24 "Uważa. jak to wygląda ... . że czułaby się jeszcze bardziej bezbronna czy zaniepokojona. przekręcić kurki w prysznicu i oczyścić otarte kolana. a kiedy wreszcie sięgnął po klucz.Głos miała równie napięty jak skórę twarzy. Przez długą chwilę trwało milczenie. zachował to dla siebie. Każdy z wielu mężczyzn. Jeśli Nick poczuł jej drżenie. -Nie uwierzyłby. bojąc się tak samo. Przecież pomimo wszystko był dla niej kimś obcym. Spodziewała się. mógłby ją przestraszyć. którzy byli jej kochankami w ciągu tych dwudziestu lat. czarne rzęsy niczym malutkie wachlarzyki zasłoniły z trzepotem jej niezwykłe. z rezygnacją. dziękuję. a długie. a oczy -zamknięte. rozkoszując się ogromnie jej bezbronnością i swoją przewagą. podstawiła pod nią ręce. czemu tak na niego patrzy. Nick zakręcił kurki. Zaakceptowała po prostu konieczność tego dotyku. Nick chciał zasugerować. kiedy wchodziła do lodowato białego.powiedział cicho. oczyszczając skaleczenia zwilżoną gazą. Oczywiście minie sporo czasu. Gdy Nick starannie uregulował temperaturę i siłę strumienia wody. . gdy okryłaby się ciepłym płaszczem kąpielowym (o ile taki miała). kiedy skończyła trzynaście lat i nagle stała się nieodparcie pociągająca. jak on. . pomógłby jej dokładniej oczyścić i odkazić skaleczenia. że rozsądek nakazywałby jej ostrożność wobec mężczyzn. mężczyźni pragnęli Raven Winter.Naprawdę myślę. które należałoby oczyścić..Już jest lepiej. Ta myśl przyszła mu już do głowy wcześniej. Weszli do kuchni.Myślę. co sprawiłoby. która sprawiła. Wiedział. Wyjął klucz. Ale skóra została z nich usunięta z niemal chirurgiczną precyzją. który jej sprawi. ale Nick nie wykonał najmniejszego ruchu. jak gdyby zrobił to ostry jak brzytwa nóż. Jego szare oczy nadal były poważne. Otworzyła powoli oczy. a potem.głębokich bruzd ani zagłębień z brudem i piaskiem. zrobił to tak delikatnie i ostrożnie. Gdy krew zaczęła spływać wolno do zlewu. Nie było tam -jak się obawiali . Będzie mogła rozpiąć sobie szorty i rozwiązać sznurowadła.a potem zmieniłby to w coś nieprzyzwoitego. jakimś cudem uniknęły pokaleczenia.powiedział Nick. wpatrywałby się w nią teraz bezwstydnie. Odkręciłby kurki. Wyczuł jednak. Ale gdy przytrzymał jej ręce i razem je obejrzeli.W porządku . . że pomysł z prysznicem. że mieszkam tu od pięciu lat i nie pofatygowałam się wprowadzić żadnych upiększeń". rzecz jasna. . by wzięła gorący prysznic. że właśnie się wprowadzam -przypomniała sobie Raven.. by wzięła prysznic. co miało nastąpić: bólu. . które pokrywała wcześniej krew. nie pytając jąo pozwolenie. zimowego domu. otworzył drzwi i przytrzymał je przed nią. blada skóra Raven napięła się na kształtnych kościach policzkowych. jak mu się zdawało. że to by pani pomogło. a zamiast rumieńca jej śnieżnobiałe policzki okryła jeszcze większa bladość.powiedział cicho Nick. a nie chropowata nierówność jezdni. Kiedy w wodzie nie było już krwi. ale odrzucił ją. na ich twarzach pojawiła się ulga. Ale najwyraźniej cierpiała i potrzebowała znieczulenia. jakby miał jej zrobić krzywdę? Przez ostatnie dwadzieścia lat od tamtego fatalnego lata. że zrezygnował z zaproponowania jej.

że będzie z tego zadowolony. Ja zrobię resztę. Miał wyjechać nazajutrz rano 26 wraz z dziewczynkami. . ale czy nie był to również wstęp do katastrofy? Nic nie szkodzi. Chcesz. Zanim otworzyła oczy. by zobaczyć więcej uśmiechów. którym całkowicie przeczyła wdzięczność w błękitnych oczach. a przez głową przemknęły różne kuszące myśli. Spotkamy się w tygodniu.. a nie Nicka-dyrektora.Ale ja wiem. ale zamiast tego jej piękna twarz posmutniała. by zobaczyć. Jaki termin pani odpowiada? . a kiedy przeniósł spojrzenie z jej dłoni na twarz -powitał go uśmiech. I wybrać kwiaty. delikatny. jeśli to panu odpowiada. .Może być poniedziałek? Do pracy idę dopiero na wpół do dziesiątej. zadba o to.. koncentrując swe myśli na czymś innym: na odważnym pomyśle. Jego twarz nabrała twardości stali. nieustępliwej mroczności jego oczu. który spędzał z córkami. Aż zaparło mu dech w piersi.. . by poprosiła.szepnęła w końcu Raven.Uśmiechnął się.Dziękuję. zachwycający. który dostarczę. . Czas. Gdy tak długo stała z zamkniętymi oczami. był nietykalny. jakie krzewy i kwiaty pani lubi. Pragnął też zobaczyć inne uśmiechy. Jednak teraz cała łagodność zniknęła nagle. Nick miał nadzieję. ale było to konieczne. a woda oczyszczała jej krwawiące rany. 25 Nick uśmiechnął się. zanim zdążył zauważyć jej drżenie. . zrobimy tak.Proszę podać dzień i godzinę. Jutro rano.Przed.Sądzę. ale pod pewnym warunkiem. dowiedzieć się więcej o Śnieżce. który wibrował w jej mózgu na przekór milczącym krzykom poranionego ciała. pełen nadziei.Łagodnie wzruszyła ramionami i z jeszcze łagodniejszym uśmiechem poprawiła się. która pasowała do nieoczekiwanej. radośniejsze. dopóki nie odkryje.Będę tu za piętnaście ósma. Nick przerwał. aby zostać ogrodnikiem Śnieżki. abyś rozpiął jej szorty i przyłączył się do niej pod prysznicem? To takie łatwe. Pomimo jej protestów..Każdy. czego pani chce. . cofając ręce. Czy nie byłby pan zainteresowany jego pielęgnowaniem? Nick już odzyskał zdolność oddychania. Czas poświęcany na kierowanie olbrzymim imperium był znacznie bardziej elastyczny. by znała go tylko jako Nicka-ogrodnika.napominał go szyderczy głos rzeczywistości. że zobaczy promienny uśmiech. zanim jeszcze pani się zbudzi. co pani wybrała. która nosi markowe ubrania do joggingu i ma dom wypełniony ponurymi. Pani ma tylko obejrzeć fotografie w katalogu. kim ona jest naprawdę.Nic nie wiem o kwiatach. przeglądając w pamięci swój kalendarz. ale w przyszłym tygodniu szef "Eden Enterprises" znajdzie czas. jeszcze raz i jeszcze. -Tak? . . a ramiona opadły. bardziej promienne. No cóż. . "Chcesz zobaczyć promienny uśmiech? . Chciał ponownie ujrzeć ten uśmiech. pomysł stał się planem. O tej porze łatwiej mi zaplanować rozkład dnia. odważyła się uznać. -No więc.. które się pani spodobają.Chętnie to zrobię. kim jesteś naprawdę". Proszę je przejrzeć przez weekend. . . Muszę wiedzieć. .Weźmie pani aktywny udział w planowaniu ogrodu. Po prostu powiedz tej kobiecie.Oczywiście. jak gdyby obciążył je jakimś wielkim obowiązkiem. Wiedział. najwyżej odmówi. To była okazja. ale bajecznie kosztownymi meblami.Oprócz godzin pracy.A więc przed czy po pracy? . zostawię na ganku stos katalogów. .. by spędzić weekend na ranczu w Santa Barbara. że zwrócił pan uwagę na mój zaniedbany ogród. . że takie kłamstwo oznacza budowanie związku na ruchomych piaskach. . zwalczała ból. a kiedy zauważyła łagodny uśmiech mężczyzny.a nawet założyć nieskazitelne bandaże na swą śnieżnobiałą skórę.

Zaśmiała się cicho. Albo to nazwisko absolutnie nic dla niej nie znaczyło. Powiedział to obojętnym głosem. Aha. -Cześć. a smukłe ciało zesztywniało.Pomyślałam o swoim weekendzie. Kodiak. ale bacznie obserwował jej reakcję. To nie było niezwykłe nazwisko. .pomyślał. Na kartonowych pudłach wypisano obok adresu "Raven Winter". albo była najlepszą aktorką w tym mieście aktorów. Alaska Piątek. jakby przygotowując się na atak. Miał łagodny i poważny ton głosu.Nie jest to pani zwykły weekend? . że to wspaniała książka. gdy Holly powinna była pisać.powiedział. I dowiem się tego kiedyś". . podróżując w fikcyjny świat miłości. jak mu wyznaje: . gdy przechodzili szybko przez to pomieszczenie w drodze do kuchni.Moja matka mówi.Całkiem nietypowy. dlaczego wyglądasz tak. w wielkiej książce telefonicznej Los Angeles figurowało aż czterech Nicków czy Nicholasów Gaultów.Dary miłości . .. romansu ze szczęśliwym zakończeniem.. Po chwili. Gdy uświadomiła sobie. dodał: . 27 . Miała wyryte złote monogramy RWW.Mam na imię Raven. doznał wrażenia. . .i przerażają28 . . z których żaden nie był jej ojcem. Wcześniej. Gdy Raven skłoniła z namysłem głowę w kierunku książki. 10 marca Świat za oknem był atramentowo czarny. Pora. Wreszcie.Ale przede wszystkim chciałbym wiedzieć.powtórzyła z lekkim uśmiechem wdzięczności. a śnieg pokrywał wszystko grubą kurtyną przejrzystej ciszy. Prawdę mówiąc.Ale miły. Nick .Czemu się pani uśmiecha? Jej śnieżnobiałe policzki poróżowiały. mam nadzieję. że są tu jakieś barwy. ku swemu jeszcze większemu zaskoczeniu. powiedziała cicho: . . usłyszała. Na podłodze koło kanapy stała pękata walizka w kolorze czerwonego wina. Dziś musiała stawić czoło dawnym przerażającym wspomnieniom . Nawet śladu oddźwięku. tak zaskoczyło ją to pytanie . która leżała obok. na jej ustach pojawił się uroczy. Nick . Zadowolony.Cześć.Raven.Cześć. nieobecny uśmiech. "Znam twoje imię . że może zachować anonimowość. ... . Raczej w grę wchodziła ta pierwsza możliwość.i jego wyraźne zainteresowanie odpowiedzią.Przyjaciele mówią do mnie Nick. według jego dziewięcioletniej córki. . tak samo jak pasująca do niej torba podręczna. Była więc ta ciemnoczerwona plama na grubym dywanie w odcieniu kości słoniowej. Jej słowa nie były dla Nicka zaskoczeniem. I chociaż firma "Eden Resort Hotels" była powszechnie znana.Lepiej już pójdę. Czeka mnie wybieranie kwiatów i czytanie romansu. Nic. jakbyś oczekiwała. unosząc dzielnie głowę. Ale dziś nie mogła uciec od koszmaru na jawie w odległe marzenia. że będę się z ciebie wyśmiewał. To bardzo piękne imię.poprawił. a na alabastrowym stoliku do kawy położono książkę w jaskrawej liliowo-złotej okładce. że pozbawione jest całkowicie kolorów. . Teraz uświadomił sobie. i zaskoczenia. jej uśmiech zbladł. uciekać od swych bolesnych wspomnień o śniegu i mroku. żeby mogła pani wziąć gorący prysznic. Nieoczekiwanie przeszył ją dreszcz. Właśnie dzisiaj ją kupiłam. z nim rzecz miała się inaczej. .przed odjazdem Nick przeniósł kartonowe pudła z ganku do przestronnego białego salonu.Też to słyszałam. czyjej weekend będzie miły. co powinno teraz nastąpić. nazywam się Nicholas Gault. jak gdyby naprawdę interesowało go to.Nie.

marszczony kołnierz. Minęło już ponad dwadzieścia lat od czasu. która tam wisiała. którą czuli do siebie i do swej złotowłosej córeczki. dzikimi i oswojonymi. w dzień świętego Walentego. zabierając ze sobą suknię i kilka innych skarbów. których się podejmował. że poleci do Los Angeles. że powinna żyć dalej.stanowiło dla Holly źródło czystej radości. on i Claire nadal ośmielali się marzyć. mało prawdopodobne. miał zostać weterynarzem. Powiedział. Długie rękawy były przymarszczane przy mankietach. gdy dotykała jedynej sukni. kiedy para siedemnastolatków. a ponad siedemnaście . suknia miała też wysoki. gdy miękkie barwy wczesnego wiosennego zmroku ustąpiły czerni nocy. Tata. witając "pacjentów" i ich właścicieli. że on i Lawrence byli najlepszymi przyjaciółmi. Jego kolega. danej Raven Winter.różowe.wołała z zachwytem trzyletnia Holly. Żyła otoczona rodzicielską miłością i wszyscy razem snuli wspaniałe marzenia. Miał powiedzieć Claire.za każdym razem zachwycali się zakochani w niej rodzice. W końcu. stała się mężem i żoną. umierając. Derek Burke. Lawrence. Powróci cały i zdrowy. a poza niewielkimi zaszewkami przy biuście była luźna i skromna jak nocna koszula małej dziewczynki. Suknia o dziesięć miesięcy starsza od Holly była ślubnym strojem jej matki. lawendowe. Jej pełna wdzięku i piękna matka też będzie pracowała w klinice.Taki miękki. Derek go podtrzymywał i wysłuchał jego ostatnich słów o miłości do żony i córki. czarujący i tak wspaniale odnosił się do Holly. Również Holly ma witać pacjentów i pomagać ojcu. którego ciemne oczy śmiały się do niej. że pojedzie do Wietnamu. Jako mała dziewczynka Holly często przymierzała tę suknię. złote i fiołkowo-różowe. gdy kula trafiła go w pierś. "Wyglądasz tak dorośle. by po powrocie do Stanów odwiedził Claire i upewnił się. Siedem miesięcy po śmierci Lawrencea Derek pojawił się u drzwi Claire. by zostały kiedykolwiek odnalezione. Miała ją ona trzydzieści jeden lat temu. by spotkać się z Jasonem Coleem.i tak pięknie!" . stanowiących pamiątki z czasów tak szczęśliwych i radosnych. przystojny mężczyzna.a gdy Holly skończy trzynaście lat. Przez długi czas po rozmowie telefonicznej Holly bez ruchu stała przy oknie w saloniku swej wiejskiej chaty i patrzyła na spektakl nieba i morza. Oczywiście to wymagało czasu. który rozgrywał się przed jej oczami. Claire nigdy nie przestała . on będzie już weterynarzem. ale bez ciała. Ale to cudowne marzenie nigdy nie miało się spełnić. Na dwa dni przed końcem służby Lawrencea w Wietnamie oddział wrócił z dżungli bez niego. aby utrzymać rodzinę . Holly Elizabeth Elliott . które pozwoliłoby im zrealizować takie marzenia. gdy Lawrence uniósł ją. tak poinformowano parę dni później Claire. Będzie zajmował się wszystkimi zwierzętami. że mogą teraz wszystko osiągnąć. gdy Holly po raz ostatni była w nią ubrana. pójdzie do collegeu podejmie normalne studia dzięki ustawie o szkoleniu weteranów .cej rzeczywistości: obietnicy. złożył krótki raport. w której pracował . łąka dzikich kwiatów. Powrócił z dżungli ze znaczkiem identyfikacyjnym Lawrencea. Lawrence Elliott i Claire Johnson. Muślin koloru kości słoniowej pokrywał skomplikowany haft. . przeszła do sypialni i otworzyła pachnącą cedrem szafę. tatku! . gdyż nie mógł poświęcać całego czasu na naukę w collegeu. Jednak dzięki miłości. wydawało im się. Jej dłoń drżała. 29 Nawet gdy Lawrencea powołano do wojska i wiadomo już było. silny. . dużymi i małymi. znaleźć nową miłość i być szczęśliwa.była to jedna z wielu prac. Po prostu nie można było zabrać zwłok podczas ataku nieprzyjaciela i. Ani Claire Johnson. by mogła małymi rączkami dotknąć pyska kłaczki palomino i poczuć po raz pierwszy aksamitną miękkość końskich chrap. Derek był miły. ani Lawrence Elliott nie mieli dzieciństwa.. Stał obok Lawrencea.od kiedy znikła bez śladu. Towarzyszenie ojcu do stajni.. iż z nią i Holly wszystko w porządku. błagał go. delikatne pąki .Ma taki miękki nos. ale będzie miał w końcu swoją własną klinikę.

Lawrensie . I przez długi czas. że nie wszystko jest w porządku z mężczyzną.Do kwietnia będziemy miały dość pieniędzy . że jest niebezpieczny. Ale tak jak nigdy nie miało się spełnić marzenie Lawrencea o klinice weterynaryjnej. Claire starała się zapominać o swych lękach. by wystarczyło na cztery bilety w autobusie. i że wymagała od niego częstych podróży. że nie może wrócić do Montany. Claire wiedziała. niż oczekiwała Claire . Pragnął jej. gdzie Holly i Claire mieszkały z Lawrenceem. i czasem zastanawiam się nawet. Zaczęła odkładać pieniądze z małych sumek. Odejście od Dereka należało starannie zaplanować. Claire uległa bez oporu żądaniu Dereka. Jednak przeprowadzka była dalsza. Claire podzieliła się tym odważnym planem z Holly. Pojechałby tam za nią. by nie zawierała żadnych przyjaźni. Derek był taki nieobliczalny. nostalgiczna i trochę niesamowita. . Sądzę.. jej wielki ból trochę malał. ale kiedy była z Derekiem. lecz żeby zajmować się interesami. i dla bliźniąt. Wiedziała tylko. którego poślubiła. czy nie bierze narkotyków". które urodziła Derekowi. W końcu. trójkę cudownych dzieci.tęsknić za Lawrenceem. w której wykorzystywał doświadczenie zdobyte w Wietnamie. Chciała wierzyć. ale musiał się zmienić od czasu. przeprowadzili się z małego apartamentu.. Musiał wiedzieć. nawet na chwilę. sprawić. Gdyby Derek kiedykolwiek uderzył któreś dzieci lub ją samą. że dokonała właściwego wyboru dla Holly.Wiem. że była to praca. że wszystko jest w porządku.. że kiedyś zamieszkają w Seattle. Teraz Derek przeniósł się z nimi do Waszyngtonu nie po to. W śnieżysty lutowy . Oczy Holly znowu rozbłysły. które Derek dawał jej na domowe wydatki.nieobecny duchem.przynajmniej nie dla wszystkich. najdroższy. syna i córki. Pomyślała o Seattle. zbyt długi. w drugiej . . To była wielka zmiana. natychmiast wyjadą. że zaczną nowe życie w Seattle. Ona i Lawrence marzyli. w którym decydowała 30 się stawić mu czoło. które dawniej błyszczały promienną radością i nieokiełznanymi marzeniami. Claire podjęła odważną decyzję. że był twoim przyjacielem. gdy go znałeś. a nie chciał utracić Claire. ponieważ dawne cudowne marzenia Claire. Przecież miała dzieci. Jej złotowłosa córka kończyła już trzynaście lat i jej błękitnozielone oczy. który też kochał Lawrencea. . by chodzić do collegeu. których istoty nigdy nie wyjawił Claire.do zupełnie innego stanu: z Montany do Waszyngtonu.powiedziała Holly z cichą radością. uciekniemy. "Odejdę od niego. Przez długi czas. do przestronnego domu z dużym podwórzem. oraz na życie. w jednej chwili czarujący.szeptało serce Claire do jedynego mężczyzny. gdy jej niepokój narastał do punktu. Claire zwalczała niejasne przeczucia. Znowu stawał się czarujący i jej lęki znikały. jak by zareagowała. Jak Derek obiecywał przed ślubem. zbyt długi. ale jak tylko będzie miała dosyć. daleko mu było do obojętności. którego kochała. że jej podejrzenia są niemądre. żeby była całkowicie i nieodwołalnie od niego zależna. Ale nigdy tego nie zrobił. jego zły humor nagle znikał. Ale za każdym razem.. Derek i Claire pobrali się osiemnaście miesięcy po śmierci Lawrencea. ze względu na dzieci. który przewiezie ich przez Casca-des. z którymi pragnęła spędzić każdą chwilę swego życia. gdy Claire powiedziała jej. zanim znajdzie jakąś pracę. Claire natychmiast by go opuściła.Gdy Derek wyjedzie w jedną ze swych podróży służbowych. były teraz smutne i poważne. Choć stawał się wobec niej coraz chłodniejszy. To musiało potrwać. wszyscy czworo. ponieważ nie mogła już dłużej ignorować niepokojących przeczuć. tak samo nie spełnił się sen o Seattle . Lawrencea i Holly właśnie łączyły się z przeniesieniem do Waszyngtonu. gdzie Lawrence miał studiować na sławnym wydziale weterynarii Washington State University. I chciał ją kontrolować.

. przyłączyła się do swego braciszka i siostry. by zasłonić siostrzyczkę i braciszka.wysyczał cicho. A kiedy Dereka znużyły prośby Claire i nacisnął spust. chociaż chciała ona zachować spokój ze względu na dzieci. ani syków krańcowego szaleństwa. że Derek wrócił. każde oszalałe błaganie ciągnęły się przez całą wieczność rozpaczy. spostrzegła przerażenie matki. a nie ogłupiały. . Przez pierwsze lata swego życia Holly i jej rodzice przebywali w krainie.szydził.dzień. żeby w pełni zrozumieć. w której miłość była wszechmocna. jak dalszy ciąg sagi o Corky i jej psie.Czy jesteś moją Walentynką. Zdziczałe oczy Dereka kpiły z nierozsądnej odwagi Holly. W pamięci Holly. gdy wygłosił złowieszcze słowa. że Dereka wcale nie interesuje jej odpowiedź. prawda.lub raczej śmiertelnych . ale kiedy rozpoczęły się Przygody Corky i Białego Cienia. Gdy nagle pojawili się Claire i Derek. którą zaplanował Derek. jak w telewizji. Holly nic nie słyszała.A może twoje serce wciąż należy do twego najdroższego Lawrencea? Gdy uśmiechnęła się mężnie i powiedziała mu. Nie słyszały też przyciszonych słów . 31 a nie zamroczony.Ty i twój ojciec . złapał Holly. a dłoń ściskała teraz strzelbę myśliwską. błagając o ich życie. by obejrzeć ukochaną historię dzielnej dziewczynki i jej mężnego białego psa. . co mówiła. wciskając jej do ręki bukiet krwistoczerwonych róż. w dzień świętego Walentego. Wydawała się im nierealna. szła powtórka Klubu Myszki Miki. które będą się stale powtarzać. które posiadał. Derek już napisał swój makabryczny scenariusz. 32 choć miała zaledwie trzynaście lat. Claire próbowała gorączkowo ocalić dzieci. żadne z nich nie słyszało nic. gdy przyglądały się rozgrywającej się tragedii.Miałybyście ochotę wybrać się na wycieczkę? Wycieczka. nawet skrzypu kuchennych drzwi. w zwolnionym tempie. uświadomiła sobie. co to znaczy. czujny. Dla niej stanowiła źródło niewyobrażalnych wspomnień. . była ostatnią podróżą dla nich wszystkich . w żywych . .ani cichych rozpaczliwych próśb. ta zgroza trwała wiecznie. potem stały się jeszcze bardziej lodowate. Claire? . ten wspaniały świat należał do odległych wspomnień. nie miało znaczenia. Stawała pomiędzy nimi i strzelbą. Miłość musiała wystarczyć. Holly siedziała na kanapie z bliźniętami. Jego dzikie oczy lśniły niebezpiecznie. głos miał przeraźliwie wyraźny. że go kocha. unieruchamiając ją przy sobie w taki sposób. ale narkotyk sprawił. I nawet najmężniejsza miłość dziewczynki była żałośnie słabym przeciwnikiem dla oszalałej potęgi jej ojczyma. że był podniecony. To. Clarie pomyślała. w jej koszmarach. Odrabiała lekcje. Uchwyciła ją obiema rękami. że musiała być świadkiem zabijania swego małego rodzeństwa. co się dzieje. że jest naćpany.Chcesz być z nim. Telewizor był włączony. ofiarowując w zamian swoje. jej wątłe siły wzmacniało męstwo. Ale teraz.kolorach. takie niewinne. zakrywając je własnym ciałem. dzieciaki . który byłby czternastą rocznicą ślubu Claire i Lawrencea. Claire? Chcesz być z Lawrenceem? Rozmawiali w kuchni.Cześć. W jakiś sposób zauważyła też szaleństwo Dereka i z zadziwiającą jasnością zrozumiała. Każdy grymas przerażenia.z wyjątkiem Holly. z kolei Holly przesunęła się przed śmiercionośną lufę. zrodzone z miłości. Dzieci w salonie nie słyszały. zabójczo chłodne i wypełnione nienawiścią. jedną z wielu. Czarne oczy. które się w nią wpatrywały nie były ani trochę szkliste. Ich oczy były takie wielkie. Derek wpadł w szał. Gdy wysyczał te niewytłumaczalne słowa. Jednak Claire i Holly rozumiały. . Kiedy tylko wrócił do domu. . Na szczęście bliźnięta były za małe. Jego ciemne oczy miały dziki wyraz.głos Dereka był złowieszczo uprzejmy.

. ale dziewczynka natychmiast uświadomiła sobie. które były zadziwiającym połączeniem jasnego błękitu Claire i głębokiej.Posłuchaj mnie. Holly. w złotych włosach widniały pasma czerwieni.Zawsze będę cię kochać. bym była z nimi. a na bladych policzkach -jaskrawo czerwone smugi w miejscach. by dotknąć policzków córki. . Być może uświadomił sobie. Czy Derek chciał. Holly była w szoku. . Ale świadectwo jej jako naocznego świadka i tak w gruncie rzeczy nie było .. dochodzących z wnętrza domu.. akceptując śmierć z królewską godnością. która była szkarłatna od walentynkowych róż. Czekała na nią z radością. Skierował strzelbę ku jej sercu. A gdyby chciał zobaczyć strach w tych przejrzystych. zaniepokojeni odgłosami strzałów. nie umieraj! . był to ten sam czarujący uśmiech.wyszeptała Holly. . że jest dobry i zaopiekuje się nimi . które przedtem ginęły w tym całym koszmarze.Mamusiu! Kochające ramiona Claire otuliły Holly.błagało złamane serce Holly. że aby ocalić ukochaną matkę. Wciąż tuliła swą matkę i szeptała słowa. niż pozwalały na to śmiertelne rany.. mamusiu.. Kiedy wreszcie udało się im odciągnąć dziewczynkę. a gdy to zrobił..I obiecujesz. Holly uciszyła te głosy.. Holly? -Tak. będzie musiała rozluźnić ten czuły uścisk. rozkoszując się tymi ostatnimi chwilami udręki i przerażenia.Chcę być z nimi. Claire uniosła blade. Wreszcie Derek uśmiechnął się. nie mogła odpowiadać na pytania i tylko bezradnie kiwała szkarłatnozłotą główką... . I tak żyła dłużej. . Potem uklękła na podłodze. ale. kiedy troje istot. 33 -Holly. Nie miała się już czego bać. gdzie Claire kochającymi palcami przekazała ostatnie pożegnanie. Baw się dobrze. musiałby czekać całą wieczność. ale nie pociągnął za spust." Ale Derek poruszał się w zwolnionym tempie. że nawet strzał z bliskiej odległości nie może wyrządzić jej większej krzywdy. których nie mogli usłyszeć. leżało przed nią na podłodze nieruchomo i w milczeniu. kochanie. leśnej zieleni oczu Lawrencea. Z tym szyderczym pożegnaniem Derek Burke przyłożył lufę do swej skroni i pociągnął za spust. Straciła wszystko.gdyż tego właśnie pragnął Lawrence. że serce Holly jest już złamane. Proszę. . Holly. . Powoli. Życie Holly było już skończone.Muszę zadzwonić po karetkę! -Nie. a gdy Derek ją puścił. za pomocą którego przekonał kiedyś Holly i Claire. Grzmot ostatniego wystrzału szybko ucichł i Holly nagle została sama -ale teraz głosy z telewizora. pozbawionych życia ciał siostrzyczki i braciszka. dopóki nie wyszeptała słów miłości do swej córki. zobaczyli jeszcze więcej krwi. I Claire umarła. pragnęła jej. huczały jej w uszach.. jej ręka pozostawiła krwawe ślady. .. Znaleźli Holly w zbryzganym krwią salonie. Stała przed nim wyprostowana i dumna. bardzo powoli przesunął broń z serca na twarz. aby błagała go o życie? Jeśli tak. Holly nie bała się śmierci.Żegnaj. obiecuję . gdy nacisnęła wyłącznik. była przesiąknięta na wylot. drżące dłonie. Jesteś silna i byłaś tak bardzo kochana przez tatę i przeze mnie. Możesz dalej żyć. tak bardzo przez nią kochanych.i z tatkiem". Pozwól.błagała w duchu. moje najdroższe kochanie.Zabij mnie teraz. Policjantów wezwali sąsiedzi. nie próbowała uciekać."Zabij mnie! .Tak. to się zawiódł. Zawsze.Kocham cię.. błękitnozielonych oczach. którą miała na sobie Holly. że będziesz szczęśliwa? .. proszę. "Pośpiesz się . na oczy. i delikatnie dotknęła drobnych. . Po prostu jej serce z uporem nie chciało zaprzestać bicia. Będziesz o tym pamiętać. Bawełniana bluzka.

. a Holly musiała uciec od otaczającej ją wrogości. W ciągu czterdziestu ośmiu godzin od zabójstwa uwierzyła w to większość nie wyłączając sąsiadów. To.. Była śmiercionośną lolitą. Po długich dyskusjach uznano. Jak mógł nim nie zostać? Bardziej niepokojące było. Tak bardzo potrzebowała dotknięcia. które odłożyła Claire. traktujący ją teraz z nieukrywaną pogardą. jak planowałyśmy. by zapewnić przejazd i mieszkanie dla czworga. milczącymi i ponurymi nagrobkami wszystkiego. "Obiecaj mi. mamusiu . . którą policja zaznaczała ślady zbrodni. że weteran z Wietnamu wrócił do kraju jako morderca. Ale nawet w swym szaleństwie Derek nie mógł zabić nieletniej kusicielki. gdy okaże się. że Holly odwróciła się. Obiecaj. Dlaczego jednak doszło do tej zbrodni? Dlaczego ten człowiek zabił żonę. Całe miasto odetchnie z ulgą. . dlaczego żołnierz-zabójca oszczędził swą trzynastoletnią pasierbicę. fosforyzująca niesamowicie w świetle bladego zimowego księżyca. odrzuciła go bez litości. Niemoralność wojny rodziła niemoralność w żołnierzach. odczuj ą ulgę. dla niej wciąż były szkarłatne i lśniące.Wiem. żądzę krwi i szaleństwo. którzy ofiarowali Holly tymczasowe schronienie. Było po północy. . że mógł być tylko jeden 34 powód: sama Holly. niemal oczekując. które w ciągu trzech dni stały się brązowoczarne. dzieci i siebie? Z powodu Wietnamu. było więcej niż prawdopodobne.potrzebne.. przytulenia. . a plamy krwi. kiedy Holly rozchyliła wstęgi zagradzające drzwi i weszła po raz ostatni do domu. Drżące nogi Holly zawiodły ją na górę. poza uroczystą obietnicą.. siostra i brat nie leżeli już na podłodze salonu.. mogłaby urzeczywistnić pomysł. którzy chcieli usłyszeć z jej własnych ust historię uwiedzenia i morderstwa. że będziesz szczęśliwa". którego nie będzie. którą kochał.Mamusiu! Ale nie było nikogo ani niczego. że zniknęła. Zarówno Holly. Jej głos załamał się. którego wojna wpędziła w szaleństwo. poza brązowoczarnymi plamami. których kochała. podtrzymywane przez oślepiające migawki rzezi w cieplarnianym gorącu odległych dżungli południowo-wschodniej Azji. I wiedziała coś jeszcze. Nikt nie będzie na nią czekać. że cię tam nie zobaczę. mamusiu. uznali mieszkańcy miasta. oszaleje. Krwawa sceneria aż nadto wyraźnie świadczyła o tym.Ten głos był tak realny. 35 . gdzie starannie ukryte zostały pieniądze. że mamusia nie spotka jej w Seattle. wciąż spowijały dom . wzbudzając w nim głębokie i zakazane uczucie. w której przebywała przez ostatnie trzy noce. zaspokajając jego namiętności. gdzie także jej życie dobiegło końca. że jest inaczej. dopóki ją to bawiło. coś bardziej ważnego: jeśli nie opuści od razu splamionego krwią salonu. że jeśli uwierzy w szczęśliwe zakończenie.Mamusiu! . co umarło. Niczego. Dręczyła tego mężczyznę. jak i jej ojczym popełnili zbrodnię namiętności. Jej matka. niejako więzień. zawsze. Wziąć jeden z rewolwerów Dereka i dołączyć do tych. To miało sens. Pasma taśmy. A potem bawiła się nim. Może będziesz tam na mnie czekać. Ale przede wszystkim musiała być sama ze swą rozpaczą.Zabiorę pieniądze.powiedziała cicho do pustego pokoju. iż zobaczy Claire. i od armii reporterów. Ale będziesz ze mną. Holly. że będziesz żyć. Dla . ale i nie będąc też pożądanym gościem. które odkładałyśmy.Jadę do Seattle. Było ich dość. co zaszło. ale Holly i tak widziała ich ukochane postaci.żółta pajęczyna śmierci. do miejsca. przekraczającą niemal ludzką wytrzymałość. Ty i tatko będziecie ze mną. I gdy znudziła ją ta gra. pociechy. jaką złożyła umierającej matce. Opuściła sypialnię. który wibrował w jej mózgu. Sąsiedzi. prawda? Holly wiedziała. Nie możesz sobie pozwolić na udawanie.. Ale była zupełnie sama i po chwili upomniała się surowo.

Okulary miały jej pomóc wyglądać na tyle lat. Holly Elliott. a kiedy . że będą mogli zniknąć. Pragnęła po prostu spokoju. Ale nie mogła obiecać nic więcej. które teraz nosiła jak zasłonę. i jeszcze jedno . Według 36 dat. Znacznie więcej trudności miałaby z przekonaniem znajomych. którą wykorzystała do złożenia podania o numer ubezpieczenia niezbędny. ciotek. Następnym etapem był sklep optyczny. jaki znalazła na tym cichym cmentarzu z jaskrawymi bukietami wiosennych kwiatów. W urzędzie stanu cywilnego King County Holly zdobyła kserokopię aktu narodzin Mary. uznana przez cały świat za nieletnią uwodzicielkę. zdjęcie jej jako dziecka w ich objęciach.swetry i dżinsy . że mogła być kiedyś uśmiechniętą nastolatką z mysimi ogonkami. Jej rodzice nie żyli. w które miało być wprawione zwykłe szkło. to nic złego się nie stanie. i to. jakaś niewidzialna ręka powstrzymała Holly przed zabraniem całego albumu. gdzie zamówiła oprawki ze złotego drutu. ale zajmującą historią ukazywano w wieczornych wiadomościach. zrobione przez żonę sędziego pokoju.Jestem aktorką. odległych czasów. który nie był ukryty. Potrzebuję okularów jako rekwizytu w sztuce. gdy wędrowała przez cmentarz koło Seattle Yolunteer Park na Capitol Hill. portret bezgranicznej miłości i mężnej nadziei. Mary urodziła się pięć lat przed Holly i żyła tylko miesiąc. a z albumu. wyrytych na lśniącym granicie. dopóki nie doszło do innej tragedii. . dla której te fotografie coś by znaczyły. Wyjęła z niego tylko pięć ulubionych fotografii: ślubne zdjęcie rodziców.a na wierzchu ułożyła starannie złożoną suknię ślubną Claire. by żyć na własny rachunek i móc się utrzymać.i miasto . nie wątpiłby. nikt z ludzi. Szła wolno przez cmentarz. złotymi włosami. gdy jej małe. gorliwe paluszki nacisnęły migawkę. smutną twarz dojrzałej kobiety. Holly przysięgła czcić i szanować pożyczone nazwisko. tak jak twierdziła. Nie mogła przyrzec duchowi jego pierwszej właścicielki. nie sądzisz? . Jednak coś bardzo silnego.na zawsze. nigdy nie miała kochających dziadków.Wzrok mam w porządku . gdy ona. Holly wspominała pytanie matki. . W gruncie rzeczy Holly uznała.wytłumaczyła zaskoczonej pracownicy sklepu. Potem opuściła dom . Holly zabrała tych pięć drogocennych pamiątek dawno minionego czasu. które zmarły jako dzieci. że zabierze je ze sobą we wspaniałą podróż pełną nadziei i cudownych marzeń. Zapakowała do plecaka trochę własnych ubrań . czegoś więcej poza długimi. wzięła dwie fotografie małej siostrzyczki i braciszka. że potrzebuje jakiegoś kamuflażu dla ukrycia swej łatwej do rozpoznania twarzy. Miała na ten album dość miejsca w plecaku i nie było na świecie innej osoby. z uwagą studiując każdy nagrobek. jeśli chciała znaleźć pracę. . Holly nie miała ochoty iść dalej. wujów czy kuzynów. Prawdę mówiąc. Spoza zasłony złotych włosów można było zobaczyć poważną. Potem odszukała także ukryty album z fotografiami. przybierając nazwiska osób. na którym ona i Claire pokrywały lukrem urodzinowe ciasto dla ojca. gdy głaskała aksamitnie miękkie chrapy klaczki palomino. gdy wyjaśniła Holly. i wreszcie fotografię Lawrencea trzymającego ją. Ta ponura wędrówka doprowadziła ją w końcu do grobu Mary Lynn Pierce. Lawrence i Claire byli rodziną. że ma ona prawie dziewiętnaście lat. Nikogo. stać się na tyle dorosła. Powinna mieć teraz co najmniej osiemnaście lat. Prawdę mówiąc. trzynastoletnia niewinna dziewczynka. Holly nie została rozpoznana. której fotografie wraz z wstydliwą.spytała Claire. których spotykała Holly.kilkunastoletniej dziewczynki mogły wystarczyć na bardzo długo. ile by ich miała Mary Lynn Pierce. gdy jej makabryczna historia była jeszcze nowością. jedyny namacalny dowód tamtych radosnych. musi zniknąć na zawsze bez śladu.Jeśli będziemy szanować te nazwiska.Claire i Lawrence wpatrzeni w obiektyw i śmiejący się z miłością.

Zanim opuściła Seattle. gdzie ona. I nawet nazwanie Alaski "ostatnią granicą" budziło w niej odzew. wzięła list polecający od kierownika księgarni z entuzjazmem wychwalający spokojną. co mogła znaleźć na temat czterdziestego dziewiątego stanu. gdyż dzięki niemu czuła z nimi żywą więź. że wbrew niezłomnym zasadom. Pracowała niezmordowanie. była kiedyś gorąco kochaną i promiennie szczęśliwą Holly Elliott. Przyjazd Holly na Alaskę zbiegł się z początkiem dnia polarnego. Holly mogła wrócić do Seattle. Holly pisała o ludziach kochających i życzliwych. w Boże Narodzenie. Ale odziedziczyła siłę i odwagę swych rodziców i było to dziedzictwo. gdzie nie będą jej już dręczyć upiory. Przeczytawszy go trzy razy. Musiała zostać. Holly znalazła pracę w księgarni na University Avenue. Holly spisywała swoje opowiadania o miłości ręcznie. nigdy nie zgadliby. oficjalnie zmieniając Mary Lynn na Marilyn.. zdecydowała się również wystąpić o paszport. nawet ci. a błędy wybaczone.niezbędnym antidotum na przerażające wspomnienia. upiory przegnane. ale broniła się przed snem z powodu koszmarów. głębokie i bolesne tajemnice serca. Życia jej bohaterek i bohaterów nigdy nie zniszczą nieprzewidziane tragedie. Opis dziewiczej przyrody przypomniał jej Montanę. nie odstępujące na krok od Holly. by Mary Lynn Pierce spoczywała w pokoju wśród kwiatów na cmentarzu. że będzie czcić i szanować pożyczone nazwisko. gdyby pozwoliła mu na bezczynność choćby przez jedną chwilę. I przez to pierwsze lato. które czasem wydawały się nierozwiązywalne. a w końcu zaczęła pisać własne historie miłosne. o kobietach i mężczyznach.. iż egzemplarze .dziwnym zbiegiem okoliczności powrócono do niej po ośmiu miesiącach. Ale niezmiennie wszystkie sekrety zostawały odsłonięte. a kiedy nie pracowała . na Alasce. ale tylko ze szczęśliwym zakończeniem. przynosząc śnieżną ciszę i nieubłagane ciemności. Zgodnie z dokumentami. kłopoty. zmodyfikowała swoje imię. i miłości. tworzyła w myślach własne historie. którym miała popłynąć śródlądowym kanałem z Seattle do Anchorage. czyhały na nią. Jej bohaterowie i bohaterki miewali. bo choć nigdy nie złamałaby obietnicy. którzy nigdy by nie złamali uroczystych przysiąg i pełnych czci obietnic 38 miłości. złotym blasku. że nigdy nie da mu szczęścia. które miała ze sobą. Chciała. które przypominały jej o tamtym walentynkowym wieczorze śmierci. Spędzała długie ciemne zimowe noce na czytaniu. wiedziała aż za dobrze. które jak wiedziała. odwadze.czytała książki o miłości. To Marilyn Pierce wsiadła na pokład "Gwiazdy Arktyki" tamtego majowego ranka. które tworzyła. pracując w fabryce konserw w Kodiaku i przebywając w świecie niemal bez przerwy skąpanym w jaskrawym. którą znają. matka i ojciec byli kiedyś tak szczęśliwi. 37 Dwa lata po zabójstwie jej rodziny Holly przeczytała romans. I zawsze nawet najbardziej nieprzezwyciężone przeszkody pokonywano . Nie pozwoliłaby na to. Holly kupiła bilet w jedną stronę na statek. dziecinnym charakterem pisma. fachową pracownicę. Mogła też pojechać dalej na południe w ślad za słońcem. przestudiowała wszystko. Musiała znaleźć sposób. Zatracała się w nich i czuła się z nimi o wiele bezpieczniej niż z tymi pisanymi przez innych.dzięki nadziei. Oczywiście ze szczęśliwym zakończeniem . którego nie mogła odrzucić. Tymczasem pięć miesięcy wcześniej. tak wyraźnym. a zarazem tak pełnym uroku. którego akcja toczyła się. Ponieważ nie miała prawa jazdy ani żadnego dowodu tożsamości poza kopią metryki i numerem ubezpieczenia. Potem nadeszła zima. że nieśmiała i poważna młoda kobieta. Zanim wypełniła formularz. Miała władzę nad fikcyjnymi światami. które zaatakowałyby jej mózg. nie istniejąca już Holly Elizabeth Elliott skończyła piętnaście lat. z ciemnością. A gdy ogarniało ją zmęczenie. aby żyć ze śniegiem. którzy widywali Mary Lynn Pierce codziennie. była dwudziestolatką. poczuła słaby przypływ nadziei. rzecz jasna.

by nie dopuścić do tragedii. które zabrała z domu. tyle. Chciał bezlitośnie zamordować kogoś. Ale teraz zmuszona była stawić czoło gorzkiej prawdzie: człowiek. Przeczytane. złotego słońca. gdzie mieszkali życzliwi i kochający ludzie. Za siedemnaście dni Holly miała spotkać się z prawdziwym Jasonem Coleem. i wydane. żeby obejrzeć film Jasona Colea. że prawdziwy Jason Cole jest życzliwy i łagodny. Wędrując po mieście. by ta matka zmarła. i co roku przekazywała anonimowo spore fundusze organizacjom zajmującym się opieką nad ofiarami przestępstw. Miała wrażenie. który przekazywał je na pocztę. wpatrując się w jego zdjęcie. symbole jej rodziny. by ktokolwiek wiedział. umiłowane symbole najdroższej miłości. Los Angeles. którego był reżyserem. młodą kobietę. Kino było wtedy zamknięte. w dwudziestą szóstą rocznicę swych urodzin. nie dostawała też gazet. był w istocie niefrasobliwym draniem. To kwestia zachowania prywatności. był światem ciszy. W ciągu czterech lat oglądała każdy sprowadzony do miasteczka film. że Lauren Sinclair to pseudonim.. w którym występował Jason Cole. Zabierze też ze sobą pięć fotografii. którym mogła zagwarantować. kochający i życzliwy. Nie chciała. w którym występował.silny i łagodny. że Holly w ogóle istnieje. mogłaby zrobić coś. inwestując ostrożnie. zwłaszcza te od nie publikowanych jeszcze autorów.. a czasem w olbrzymich kartonowych pudłach. ale Holly następnego dnia pokonała jeszcze raz tę dwunastokilometrową trasę. czułą matkę. w wiejskim domku. kogo stworzyła z taką miłością.wysyłane do wydawcy muszą być porządnie przepisane na maszynie. żeby nosiły stempel nowojorski. tłumaczyła Holly wydawcy. Kiedy chodziła do sklepu spożywczego w miasteczku. Serce bolało ją wciąż na myśl. silny i bohaterski. że gdyby tamtej walentynkowej nocy nie oglądała telewizji. Holly zdecydowała się na długi spacer do miasta. ani nawet. Założy tę suknię na spotkanie z Jasonem Coleem. autorka bestsellerów.. budzące w nich nadzieję i radość. dotarła do kina i zobaczyła plakat reklamujący Mistrza ucieczek. jej błękitnozielone oczy wędrowały czasem ku tłustym nagłówkom w gazetach. Delikatne palce Holly drżały. którego obsadziła w roli romantycznego bohatera. ograniczający się do jej małego domku.. i powitane z radością przez czytelników. zawieszonym wysoko nad morzem. Bez śladu wyrzutów sumienia czy żalu Jason Cole zamierzał zabijać. znali ją jako Marilyn Pierce. gdzie mieszka. Nagle podjęła decyzję. W domku Holly nie było telewizora ani radia. że ożył jeden z jej bohaterów . Niebo było jaskrawoniebieskie. ale nigdy żadnej nie kupiła. Nieliczni mieszkańcy Kodiaku. Holly nigdy nie zachwiała się w swoim przekonaniu. Holly odpisywała na te wszystkie listy i wysyłała swe odpowiedzi wydawcy. która pragnęła żyć. Firma wydawnicza z Nowego Jorku przesyłała listy od czytelników w wielkich brązowych kopertach. Jakoś wytłumaczy mu. mieszkającą sześć kilometrów za miastem. Nagłówki aż nadto świadczyły o rzeczywistości. Resztę przechowywała gdzie indziej. Świat Holly. którzy wiedzieli. że nie może pozwolić. Może przyniesie jej szczęście. a kryształy śniegu i lodu błyszczały niczym diamenty w promieniach zaskakująco ciepłego. że Holly to Lauren Sinclair.. gdyby głos odbiornika nie zagłuszał dźwięków dobiegających z kuchni. gdy dotknęła pożółkłego muślinu ślubnej sukni matki. Cała jej poczta przybywała do Kodiaku na adres Marilyn Pierce. Kalifornia Poniedziałek. kochając swoją małą córeczkę. jej pierwsze dzieło zostało przeczytane. 13 marca . Nikt w Kodiaku nie miał pojęcia.. że nie spotkają ich bezsensowne tragedie ani nikt nie złamie im nieodwracalnie serca. cichą. Trzymała zaledwie niewielką sumę pieniędzy w lokalnym banku. Wolała żyć w tworzonych przez siebie światach.. i każdy. by starczyło na życie. Przez długi czas stała. 39 Podczas krótkiego dnia w Boże Narodzenie..

z producentem i reżyserem Michaelem Andrewsem.i wybierała najbardziej utalentowanych. była bogata i potężna. Zmusiła ludzi. która osiągnęła szczyty w tradycyjnie męskim zawodzie. że zwątpiła w swoją wartość i przyjmowała poniżenie i zdrady. że zawsze niszczy przeciwników. Jej ostatni związek. zmysłowe romanse. których miała reprezentować . cudownego uwodzenia. zatelefonował w kilka miejsc.Choć Nicholas Gault spędził weekend z córkami w Santa Barbara. nie myślał o jej kosztownym domu. Odniosła sukces na przekór swej zadziwiającej urodzie. Żaden z informatorów Nicka nie potrafił powiedzieć mu. wszyscy w Hollywood pragnęli mieć ją po swojej stronie podczas negocjacji. Cóż to jednak znaczyło wobec potęgi i bogactwa Michaela Andrewsa. ARaven-kobieta? Nick odkrył. czarująca i zmysłowa "pierwsza naiwna".. gdy dziewczynki zasnęły. Czy Raven kochała Michaela tak mocno. strojach i samochodzie.były to najwidoczniej płomienne. dlaczego więc decydowała się na takie kompromisy w życiu osobistym? Czy tak bardzo kochała Michaela Andrewsa.. że Nick i "Eden Enterprises" to jedno? Do jakich kompromisów. W ciągu prawie trzyletniego związku z Raven miał wiele kobiet. Ponieważ zdobyła sobie zasłużoną opinię. brakowało pewności siebie? Ci. Błyskotliwa. Wybitna. nie musiała tego robić. że łączono ją z kilkoma najbogatszymi i najbardziej wpływowymi mężczyznami Hollywood . że Raven znana jest jako Biały Rekin. w . że wybaczała mu raz po raz? Wydawało się niewiarygodne. czego się o niej dowiedział przez weekend. Raven mogła pozwolić sobie na luksus wybierania klientów. z których żaden nie prowadził do małżeństwa. Dlaczego? Czyżby kobiecie. udało mu się zdobyć trochę więcej danych o Raven W. W wieku trzydziestu trzech lat uznana została za jednego z najwybitniejszych doradców prawnych gwiazd w światowej stolicy rozrywki. bezbronną Raven. Raven nie szła na ustępstwa w pracy. To była Raven-prawnik. co oznacza środkowe "W" w jej nazwisku. Informatorzy powiedzieli mu. Jeśli Raven zgadzała się znosić stałe upokorzenia i zdrady ze strony Michaela. właśnie się zakończył. za najlepszą z najlepszych. Czyżby w przeszłości przeżyła taki wstrząs. Andrews wrócił po siedmiu tygodniach spędzonych na zdjęciach w Hiszpanii i już pierwszej nocy wyrzucił ją ze swej posiadłości w Beverly Hills. miłość przestaje istnieć. 41 Świadomość.o godności i dumie . Przenikliwa. Twarda. gdy zatrzymał ciężarówkę przed jej domem. jakby na nie zasługiwała? A może miłość nie miała dla niej żadnego znaczenia.. Teraz. Jego celuloidowe imperium było ogromne. choć nie tak znów wielkie w porównaniu z królestwem Nicholasa Gaulta. by poważnie traktowali jej wybitną inteligencję. Ze swego doświadczenia wiedział. że mógłby kilkakrotnie wykupić Michaela Andrewsa.. pomimo niepokoju wywołanego tym. Oczywiście była inna kobieta. że gdy zdrada zostanie odkryta. Fałszywych i wyrachowanych obietnic miłosnych? Kiedy Nick opuszczał w piątkowy wieczór uroczą. z którymi rozmawiał Nick. potężnych. Późno w nocy. 40 Ale był to błahy szczegół. Winter.i pokornie znosiła jego ciągłe zdrady? Sam Nick był ekspertem. że Raven dotarła na szczyt o własnych siłach. A jednak Raven z nim została pomimo publicznego upokorzenia i zdrad. ajednak żywo pamiętał lęk wjej błękitnych oczach. do jakich kompromisów byłaby gotowa. że Raven Winter może brakować pewności siebie. była dlań bardzo niepokojąca. nie przez łóżko. w porównaniu z innymi. nie mieli najmniejszej wątpliwości. może ceniła jedynie władzę i pieniądze? Biały Rekin. miała tak mało szacunku dla siebie. genialna prawniczka. jeśli chodzi o zdradę w miłości. bardziej ważnymi i niepokojącymi wiadomościami. gdyby wiedziała. że zapominała o sobie . ale zdrady Michaela to nic nowego.

Owszem.Myślę. że wszystko w porządku. . że się goją. kruczoczarnych włosów zatańczyły wokół jej twarzy i musnęły ramiona. którą jej kupił. jak gdyby była tylko modelką.gładki.A co z bólem? Raven uśmiechnęła się nareszcie i przyznała: -O wiele lepiej. jego cudowna i zaskakująca czułość przyprawiła Raven o dreszcz.Jak się czujesz? Jej pokaleczone i prawdopodobnie obandażowane kolana były zakryte sięgającą do połowy łydek brzoskwiniową spódnicą. Przytrzymywała je biała papierowa taśma. jak bardzo je czuła . ale były na niej drobne zagniecenia. co sądzić o skaleczeniach.uzupełnione dodatkami.I co myślisz? Nick słyszał niepokój w jej głosie i zgodnie z prawdą zapewnił: .każde czarne jedwabiste pasmo musiało być na swoim miejscu. brzoskwiniowy lniany kostium od Armaniego świadczył wyraźnie o tym..Dzień dobry. Ale ten surowy styl wymagał doskonałości . Czuła je . a nie kobietą bogatą. ale nawet to drogie ubranie mówiło o niepewności właścicielki. .Mogę zobaczyć? . jak trzy dni temu wyjmował klucz z głębokiej kieszeni jej szortów. wyjątkowa. O ile nie okaże się od razu..spytał Nick. Dłonie miała zabandażowane . . błyszczący kok. żaden włosek nie mógł sterczeć było to zadanie ponad siły dla jej mocno pokaleczonych dłoni..o wiele bardziej niż podczas skąpych miesiączek. To było zaskakujące stwierdzenie. że rany na dłoniach się goją. tylko manekinem. a kwadratowe kawałki gazy z lekka się przekrzywiły. tak samo jak wtedy. .odezwał się cicho. . Nick znał wiele bogatych kobiet sukcesu i wiedział. było jedynie czarującą iluzją. szczególnym guście. Było doskonale . . Dotychczas wszystkie rany w jej życiu były ukryte głęboko w środku. przenigdy. co widział w jej szafirowych oczach. .Uspokajając ją jeszcze bardziej. że to. które krwawiły tak obficie . dodał: . . Raven też uznała. . że wygląd i pieniądze znaczą bardzo wiele dla Raven Winter.ale nigdy nie było ich widać. zawdzięczającą wszystko samej sobie.Dzień dobry .Podgoiło się i nie widzę nawet śladu infekcji. stanowiących comiesięczne przypomnienie o lodowatej bezpłodności jej łona.. A ona nie będzie Białym Rekinem. . nadzwyczajna? Czy to. . 42 Z pewnością w pracy Biały Rekin miewał znacznie bardziej surową fryzurę.nieskazitelne . co widział w piątek. Nick uniósł papierową taśmę tak delikatnie i ostrożnie. Będzie Nickiemogrodnikiem. i na razie tak powinno zostać.Też mi się wydaje. jak zaplanował to projektant.Raven była pełna podziwu dla tej książki. Zdawało jej sięjakby Lauren Sinclair . Nie było.. I teraz. kim on jest. Ani jedna. lśniące kaskady połyskliwych. a nie hotelowym potentatem. było rzeczywiście autentyczną niepewnością? . mocno upięty na karku. Raven nie miała pojęcia. dokładnie tak.Więc mogłaś odwracać strony Darów miłości? -Tak. Czy Raven tak bardzo brakuje pewności siebie? Czy naprawdę aż tak lęka się być inna. że każda z nich uzupełniłaby ten strój jakimś własnym symbolem. Gdy Raven kiwnęła w odpowiedzi głową. ponieważ żadna z jej wewnętrznych ran nigdy się nie zagoiła.śnieżna biel gazy na śnieżnobiałej skórze. Najwyraźniej niewygodnie jej było samej opatrzyć rany. A ty jak sądzisz? Raven nie wiedziała.och. tylko uroczą i bezbronną Śnieżką. jakimś wymownym kolorem lub klejnotem mającym świadczyć o jej niezwykłym stylu.jego myślach na nowo pojawił się intrygujący i kuszący obraz tej bezbronności.

Uwielbiam te nazwy . Chciała mieć bez i róże . jak gdyby były jej przyjaciółmi. powiedziała mu. wiele stron oznakowano bladożółtymi zakładkami. ale poczuł smutek. pomyślałam. . okazywało się.Zgoda. gdybyś uczestniczyła przy tym. dodała: . .nie ważyła się wprowadzać poprawek do decyzji projektanta. ale wyraźnie zadowolona..Ja? Po co? 44 . Wiele. niezwykle drażliwe kwestie etykiety i . Też są cudowne.jeśli jej dzisiejsze ubranie mogło być jakąś wskazówką . i to wyraźne. że wybiorę różne warianty.powtórzyła Raven.Żeby mi pomóc w projektowaniu. Szybko. . a potem rzekł: . ale są pewne. a śnieżnobiałe policzki zabarwił słaby rumieniec. że ma swoje upodobania.Wszystkie kwiaty pasują do siebie. które mi zostawiłeś. gdyby okazało się. Biały Rekin miał spotkanie w swym biurze w Century City. romantyczne połączenie koloru kremowego i różu. 43 Nick przypuszczał. . jej smukłe palce wskazywały subtelne.pisała specjalnie dla niej. że znalazłaś mnóstwo kwiatów. To Nick nalewał kawę.Pewnie .Byłoby dobrze. . w którym byli Nickiemogrodnikiem i Śnieżką. nazbyt szybko minął zaczarowany. . Nick zawahał się przez chwilę. Naprawdę nie można tu popełnić błędu. Nick był zadowolony.Pochylając z namysłem ciemną główkę. uroczą biel. że Lauren Sinclair wiedziała o jej ranach i przesyłała Raven kojącą obietnicę nadziei: nawet najgłębsze rany kiedyś się zagoją. jakie kolory lubi najbardziej. Mam je w kuchni.Tak prędko? . Małe żółte papierki były przyczepione precyzyjnie. .W ciągu tego tygodnia usunę chwasty i przygotuję ziemię pod sadzonki. I zaparzyłam dla nas kawę.. że niektóre kwiaty nie pasują do siebie. jak gdyby były jej rodziną. w swej rezydencji w Bel Air. gdyby mogła to zrobić.I mogłam odwracać karty katalogów. gdy bardziej się nad tym zastanawiał. mogę to zrobić sam.Wygląda. przypominały teraz lekko różowe na białe płatki Pristine. . .. Ma zamiar nazywać róże po imieniu.Nick uśmiechnął się..ponaglił ją Nick. która.bezgraniczną aprobatą. Ma zamiar nazywać róże po imieniu. że róże maj ą imiona. może pojawić się miłość. że tak samo starannie założyłaby na swych dłoniach bandaże.. A potem usiadł koło niej przy stole. Nick wpatrywał się z namysłem w kobietę. lała balsam na ukryte głęboko rany. gdy dzięki jego cierpliwej i nieustającej zachęcie Raven nabierała pewności siebie. Bądź odważna. .potwierdził Nick.W tym tygodniu? . A kiedy Nick przyjął jej oświadczenie z -jak się wydawało . Oczywiście. .. Zdawało się. Bądź twórcza. Nigdy wcześniej nie zdawałam sobie nawet sprawy. które nigdy się nie zabliźniły. A gdy chodziło o róże. zostawione przez niego na ganku w sobotę rano.Pod koniec tygodnia zdobędę wszystkie kwiaty i.. . tworząc z kartkami idealnie prosty kąt.Tak.I co? .. Wybierz. co najbardziej lubisz. widząc jej zaskoczenie. . Dla bzu wybrała tradycyjny odcień lawendy i koronkową. nawet dla niej. Stopniowo. w poniedziałek je posadzę.i nic więcej. zaskoczona.To cudowna książka. jej ulubionych róż. na którym leżały katalogi. nierealny czas. że Raven odnosi się z takim entuzjazmem do swego ogrodu pełnego bzów i róż. Może istnieć szczęście. Dochodziła dziewiąta. .powiedziała impulsywnie. Raven. które ci się podobają. jeśli nie masz nic przeciwko temu. a Nicholas Gault także zaplanował naradę służbową o dziesiątej.

Spodziewała się też czegoś podobnego od mężczyzny. Do diabła. Nigdy jej nie kochał. Kogo umieścić na honorowym miejscu? Komu dać więcej słońca? Teraz Raven też się uśmiechała. kiedy namówił ją.W przyszły poniedziałek? .Przykro mi.. To interes równie wielki. by dodała jego nazwisko do swej elitarnej listy klientów. które nadawały półgodzinne wiązanki starych. by w następny poniedziałek poszła z nim na spotkanie w interesach.Mam do ciebie sprawę. i to nie tylko na tym poniedziałkowym spotkaniu. królową Elżbietę. ale nie mam czasu. Uważał ją za kawał lodu -bez serca.Michael. . co Michael wykrzyczał jej tydzień temu. by reprezentował twoje interesy.i czułe . Mimo wszystko to twój ogród. wysłuchała ostrej. mam na przyszły poniedziałek plany. który niecały tydzień temu wykreślił ją ze swojego życia. Raven czuła przeszywający ból . Nie zaplanowałaś na ten dzień nic. . że chciałby. .Potem w pełną zaskoczenia ciszę. że zaplanowałam" . których nie mogę zmienić.Cześć. Michaelu. rzuciła zdanie jeszcze bardziej 45 szokujące: . jednej ze stacji softrockowych Seattle. by odeprzeć pełną złośliwości wściekłość Michaela Andrewsa. . Widział w niej tylko błyskotliwego prawnika.Prawdę mówiąc.Myślę.Zawsze można zmienić plany. Telefon zadzwonił w chwilę po odejściu Nicka.Protokołu? .. którą opracowałaś dla Jasona. że jednak kiedyś ją kochał. Twoja rodzina. nie cenił jej wcale. To żywe .. 13 marca Caroline Hawthorne przebierała się. może teraz mówić do niej. Tej myśli towarzyszyła zadziwiająca pewność siebie . . twoi przyjaciele. przed lunchem w klubie tenisowym i słuchała KBSG.pomyślała Raven. Raven. było prawdą. Sprawdziłem już u twojej sekretarki. wulgarnej tyrady. Michaelu. Ale Nick jej nie przeklinał. a jej szafirowe oczy błyszczały. "A właśnie. Jak mężczyzna.wspomnienie Nicka dało jej siłę. która nie była dla niej zaskoczeniem. . że lepiej będzie. jak gdyby nigdy nic ich nie łączyło. Obrzucił ją wtedy przekleństwami. . może być nawet jeszcze większy.Będziesz mi potrzebna przez cały dzień.. księżnę Monako i Barbarę Bush.Nie wiem . nie interesowała go w trwały sposób. ..dworskiego protokołu. .wszystko. .No cóż. Miał taki sam ton głosu.Wyobraź sobie. Raven. tak okrutnie wykpił jej sugestię..powtórzyła za nim.wyszeptała. lecz bardzo dobrych melodii: zawsze wzruszających piosenek o pierwszej miłości i miłości . . że zaprosiłaś do ogrodu Lady Dianę. I zaledwie parę minut wcześniej powiedział. Nick się o nią troszczył. jak trzy lata temu. Raven przywykła do takiego poniżenia -ze strony Michaela i ze strony innych mężczyzn. Dzwonił teraz do niej w sprawach zawodowych. Waszyngton Poniedziałek. który z powodu jej bezmyślności omal nie potrącił ją ciężarówką. Pomyśl o tym. Część druga Seattle. Chciał. czego nie można z łatwością odwołać. .i zadziwiający spokój. jak tamta umowa na cztery filmy z Gold Star. gdy znajdziesz sobie kogoś innego. by pomogła mu w planowaniu swojego ogrodu z różami i bzem. Raven słuchała zaskoczona. bez uczuć. która zapanowała po jej słowach.

Lepiej żyć bezpiecznie. Utworzono tymczasowe schroniska w Neah Bay i Moclips. być kochaną.i jeszcze bardziej wzruszających słów. Podczas Unchained Melody Caroline stała przy oknie sypialni. Kwadrans później Caroline siedziała już w samochodzie.. Za dwa tygodnie Caroline miała skończyć czterdzieści lat. Miało to być spotkanie poświęcone planowaniu Balu Szmaragdowego Miasta. Ciężko walczyła o spokój. Gdy Leslie Gore śpiewał It s My Party.lecz szczęśliwa. dobroczynnego wydarzenia sezonu. . z którymi miała zjeść lunch. gdyż była nie tylko zadowolona . budzić takie emocje. a służba ochrony wybrzeża i inne organizacje zapewniają transport dla wydr i ptaków.Katastrofa tankowca. "Jestem spragniona twego dotyku". sprawne.do miłości. Tak właśnie wyglądają w dzisiejszych czasach czterdziestolatki: zdrowe. bo miała optymistyczny stosunek do życia.przyjęła ją rumiana kobieta. stanowiący zagrożenie dla środowiska morskiego od przylądka Flattery do Kalaloch. Mała nadmorska miejscowość wczasowa położona była pięćdziesiąt kilometrów na północ od Hoąuiam. Caroline wkładała prostą. pokrytych białąpianą. . zamkniętego na czas przerwy wiosennej. Oczywiście miała drobne zmarszczki. że żyła na tej planecie przez prawie cztery dekady i że w tym czasie poznała śmiech i łzy... niebezpieczny. został przeznaczony na tymczasowe schronisko dla zwierząt. słuchając wzruszającej muzyki .zakazanej. i patrzyła w dół na wzburzony wiatrem przepych wód w kolorze indygo. Budynek tamtej szego liceum.. na numer. z . smutek i radość. której tam nie było za młodu.Nigdy jeszcze tego nie robiłam . który miał się odbyć za kilka miesięcy. które przy niewielkim nakładzie pracy obramowywały jej twarz. . Caroline Hawthorne była zadowolona z życia. odrobinę podkreślając jasną cerę. która mogła załamać się bez ostrzeżenia. przełożyła go tylko. że zajmuje się rozlokowaniem ochotników i zwierząt. przyjęły jej telefon z pełnym zrozumieniem. . spowodowała wyciek ropy naftowej. stojąca w holu gimnazjum w Moclips High. o rewolucji i pokoju. Po bliższe szczegóły proszę dzwonić na. by wyłączać radio przed wyjściem. Caroline nie zapomniała o lunchu w klubie tenisowym w Seattle.. Podczas Good Yibrations Beach Boysów energicznie szczotkowała sięgające do ramion kasztanowe włosy.przyznała się Caroline.Ale człowiek ze stacji radiowej. zdrady i bólu. kochać tak mocno? Jak to by było. jaśniały większą pewnością siebie. która wydarzyła się w nocy niedaleko od wybrzeża Waszyngtonu. że Caroline pędzi jak strzała na wybrzeże z powodu spraw o wiele pilniejszych niż uroczysty bal. kuszący głód. A kiedy Roy Orbison miękkim głosem śpiewał Pretty Woman nakładała delikatnie makijaż. tworząc ogniste nawiasy. Ale iskrzyły się przy tym. wyraźne świadectwo. pożądanie? 49 Najprawdopodobniej okazałoby się to katastrofą. dopasowaną spódnicę. a realistyczny .Serdecznie witamy . Ale ponieważ nadzór należał do jak zawsze kompetentnej Caroline Hawthorne. o lodowatych zimach smutku i nie kończących się latach radości. niż to się zdarzało w ciągu wielu lat. W jej szmaragdowych oczach kryła się pełna powagi mądrość. A jednak. wszystko było pod kontrolą i przyjaciółki.I z góry dziękujemy. gdy piosenka się skończyła. rozpoczynając trzygodzinną podróż do Moclips. . Nie dziwiło ich. poczuła lekki smutek. energiczne.. Unoszenie się na fali ekstazy. Trzymała w ręce wielki notes i z jej zachowania. widać było. który i tym razem wzbudziły w niej te słowa. spowodowałoby niekontrolowany upadek w przepaść smutku. większym optymizmem. Jak to by było. Pilnie poszukuje się ochotników do pomocy przy oczyszczaniu ich z ropy. ale powstrzymał ją komunikat disc jockeya. Była szczęśliwa. gorącą linię KBSG. na piętrze domu przy Queen Annę Hill. Jak zawsze słowa te obudziły w niej palący głód. zieloną jak nefryt i bluzkę z długimi rękawami w odcieniu kości słoniowej. Caroline wyciągnęła rękę. którego była gospodynią. a jej stanowcze zmagania zostały więcej niż sowicie wynagrodzone. będącą świadectwem jej dobrego zdrowia.

co Caroline wiedziała o doktorze Lawrensie Elliotcie. Ale to zrobił. którego życie było tak tragiczne. ze względu na wyjątkowe . że nigdy i w żadnych okolicznościach nie będzie nawet próbowała tego robić.Może dać panią do Lawrencea? Ulokował się w szatni dla chłopców. "Powinien ubiegać się o jakiś urząd publiczny. Ale od samego początku wątpiła. a potem w lewo. proszę z niego skorzystać. więc Caroline mogła obserwować go niezauważona. Oczywiście nie chodziło tu o coś tak banalnego jak swaty. Kluczyła w labiryncie drewnianych ławek i metalowych szafek. jak trudno mu publicznie mówić o przerażającej przeszłości. jakie miało dlań to święto zakochanych. Caroline nigdy przedtem nie zgłaszała się na ochotnika do oczyszczania ptaków i wydr z ropy ani nigdy dotąd nie była w szatni dla chłopców. 50 .którym rozmawiałam.. powiedział. prawością i polotem mogłyby zrobić wiele dobrego dla kraju. Mężczyzna nie słyszał jej kroków w szumie płynącej wody. powiedziała zdecydowanie przyjaciołom. by odświeżyć się przed wyjazdem. Rozpoznała go od razu. co dowiedziała się o nim z nadawanego na żywo programu 20/20. Dlatego Caroline potrzebowała kilku minut.. . by dowiedzieć się. była w operze.tragiczne . I właśnie miesiąc temu. który uciekł po siedmiu latach niewoli tylko po to. Nawet jeśli nie zamierzała pani spędzić tu nocy.Oczywiście.. Gdy 51 nadawano ten program. że to może być on. więc nastawiła magnetowid i kilkakrotnie obejrzała później nagranie. zasługiwał na to. Nie. Za to niezbywalne prawo zapłacił drożej niż jakikolwiek inny człowiek.choć upłynęło już siedemnaście lat odnalezienie córki. usłyszała niski. A chyba powinno.w motelu po drugiej stronie ulicy. Przecież rumiana dyspozytorka podała jego imię i z tego. a kilkunastoletnia córka zniknęła. która zniknęła bez śladu. że z powodu poszukiwań dawno zaginionej córki odmówiłby ubiegania . . kierując się odgłosem płynącej wody. Gdy zbliżyła się do pryszniców. Otworzył swoje serce przed wszystkimi. powód. wypowiadający kojące słowa. dla którego Caroline Hawthorne miała spotkać doktora Lawrencea Elliotta. Przyjaciele Caroline nigdy by jej czegoś takiego nie zrobili i nikt nie próbowałby zachowywać się w ten sposób w stosunku do człowieka. był o wiele ważniejszy od miłości. że ten pełen oddania weterynarz natychmiast tu się zjawi.oczywiście bezpłatny . Tylko ty możesz go do tego namówić". Gdy szła do szatni. a może nawet prezydentem. by namówić ją na spotkanie z nim. Powodem był sam Lawrence Elliott i to. Do samego końca. po prostu nie przyszło jej do głowy. by ochłonąć. by zbiegł się z dniem świętego Walentego. To. Caroline zmuszona była zgodzić się z przyjaciółmi. ponieważ dla Lawrencea Elliotta najważniejsze było . Powinien zostać senatorem. by przeznaczyli pokaźne sumy na cele dobroczynne lub sztukę. gubernatorem. spokojny. Z programu jasno wynikało. Caroline. że ten weteran wojny wietnamskiej. kiedy położyła temu kres. Ale jeszcze silniej wierzyła. by uszanować jego prywatność. że Lawrence Elliott powinien zostać prezydentem. Proszę podać mi swoje nazwisko. którego czas emisji został celowo tak wybrany. nawet niedoświadczone. logiczne było. że przydadzą się każde ręce. Będzie na panią czekać pokój .. jej "przyjaciele" toczyli bezlitosną kampanię. Zobaczmy. Caroline wiedziała. jak bardzo jest skryty. co o nim wiedziała. że z takim charakterem. by ta umiejętność wystarczyła do przekonania takiego człowieka jak Lawrence Elliott.znaczenie. Caroline była niewątpliwie mistrzynią w przekonywaniu bogatych filantropów. że jego żona została zamordowana. męski głos. łagodny. Aż do ubiegłego miesiąca. z zupełnie innego powodu.Kobieta zajrzała do notesu. aby poświęcił życie dla dobra ogółu.

Jednak po tym programie. uznała. nie chcąc przestraszyć ani mężczyzny. które wycierpiały nieopisane tortury podczas siedmiu lat niewoli. Gęsty pukiel ciemnobrązowych włosów opadł mu na czoło. zauważywszy smugi ropy na jego skroni. Gdyby trzymała ptaka albo wzięła od Lawrencea ręcznik. który czekał na niego w domu. I teraz. znowu czuła się szczęśliwa. mógłby odgarnąć nieposłuszny lok . że ją więził.. wiejskiej osady położonej dwadzieścia kilka kilometrów na wschód od Seattle. Ale nie wycofała się. Niemal przepraszał za to. gorąco kochanej córki. szczupłe palce ostrożnie zdejmowały-jedną po drugiej . gdy miała zaledwie dwadzieścia jeden lat. co może mu powiedzieć. Caroline pogodziła się w końcu ze śmiercią rodziców.. Udało mu się uciec od siedmioletniego koszmaru tylko po to.się o wszelkie urzędy. podczas gdy jego długie. Caroline zaczerpnęła tchu. Caroline słyszała czułość w głosie Lawrencea i widziała. jakby zamykał szczęśliwy rozdział zapoczątkowany w dniu jej narodzin. ustępując naleganiom przyjaciół. a nie ofiary. że nigdy tego nie zrobi. na posiadłość gubernatora. nie mówiąc już o poprzedzających je . A on wciąż nie zdawał sobie sprawy z jej obecności i cicho. wiedziała już. jakie Caroline Hawthorne spędziła w nieudanym małżeństwie. Co mogła mu powiedzieć. zmuszonego iść na wojnę. po dwunastu latach.Nie potrzebuje mojej pomocy. iż Lawrence Elliott nie potrzebował pomocy. czarnej ropy. Prawdę mówiąc. ona lub ktokolwiek inny? Jej życie nie zawsze było radosne. ograniczając pole widzenia. jak delikatne są jego dłonie trzymające drżące ciałko. I teraz. a potem. mogła nigdy nie wrócić do ojca bez względu na okoliczności. Nie miała pojęcia. ani ptaka. "Nie wiem. by poznać Lawrencea Elliotta.myślała Caroline. Mewa była zaskakująco spokojna.Dzień dobry. doznawała jeszcze bardziej druzgoczących ciosów. choć było coś w jego udręczonych. powiedziała cicho: . Jednak śmierć ukochanych rodziców to nic w porównaniu z emocjonalnym wstrząsem młodego ojca i męża. Serce i nerwy. co sprawiało. Teraz mimo wszystko miało do tego dojść i Caroline poczuła dreszcz lęku. w luksusowych warunkach. jego serce nadal cierpiało. smutek po śmierci rodziców wydawał się nie do pokonania. gdyby jej ojciec zmienił adres z Issaquah. obserwując zręczność tych wprawnych i łagodnych dłoni. Nie tak łatwo było przestraszyć Lawrencea Elliotta. ciemnych oczach. jeśli porównać je z siedmioma latami więzienia i tortur w odległej dżungli. gdy takie jak ona uznawano za winowajczynie. Przez następne siedem lat. zamierzała się wybrać do Issaquah. a jej złamane serce i zmaltretowana dusza przezwyciężyły wreszcie spustoszenie. ale nie szamotała się. Caroline zastanawiała się. Dziewczynka. jakie pozostawiło 52 po sobie pozbawione miłości małżeństwo. . po siedemnastu latach. Po prostu wycofam się po cichu i zaproponuję swoje usługi komuś innemu". że w dłoniach nieznajomego człowieka jest bezpieczna. z powodów jak najbardziej odległych od polityki. gdy dziennikarz z 20/20 spytał go. Przed obejrzeniem tamtego odcinka 20/20 Caroline.warstwy tłustej. które nastąpiły po tej olbrzymiej stracie. Nawet zawód wybrał ze względu na nią. gorszy. były błahostką. "To było nasze marzenie" -odpowiedział. Czuła instynktownie. lub Biały Dom. Przynajmniej w tej chwili Lawrence potrzebował jeszcze jednej ręki.. I siedem lat.zapewne nie po raz pierwszy. drżała. która uciekła ze wstydem. że pozostałaby na zawsze w ukryciu. by napotkać inny. Pewne było. Ale dla Lawrencea Elliotta nie było szczęśliwego zakończenia.. dlaczego został weterynarzem. gdy nie ustawał w poszukiwaniach zaginionej. Szukał swego dziecka i nie pozwalał umrzeć jego marzeniu. że chciała go spotkać. łagodnie przemawiał do przerażonej mewy. bo nie było prawdą. co mu powiedzieć .

To przyjazne. Wytrzymał to więzienie i tortury.pomyślała. . I jak w tych ostępach. Podczas programu się nie uśmiechał i Caroline nie wiedziała. . Nie podniósł wzroku. jak może wyglądać uśmiech na jego przystojnej twarzy. że wie. To dobrze.Wszystkie ubrania robocze są w męskich rozmiarach . uznała jednak. Była to niezwykła twarz. Ten lekki uśmiech nie zawierał śladu fałszu czy dwuznaczności. za pierwszym rzędem szafek. magiczne. bez zachłanności i drapieżności.Zabrałam dżinsy i sweter. Na ekranie wyglądały na prawie czarne.powiedział w końcu Lawrence. którego uwięziono. Caroline uważała. że nie reagowały na wstrząsy. urzekające studium siły. odpowiadając na jej pytanie. który był uosobieniem bezgranicznej miłości. lecz miały ciemną zieleń najgłębszych leśnych zakamarków. Przez chwilę Caroline zastanawiała się. że w gruncie rzeczy wiązały się ze sobą.Muszę się przebrać . które wzniósł.. które stawały się zaczarowane. 54 . człowieka skrytego. ale nie ujarzmiono. Oceniały ją z namysłem. Jeśli mogły ją poruszyć słowa piosenki. Producenci widowiska nie tracili okazji do pokazania z bliska jego poważnej i przystojnej twarzy. dotknięcia i kochania jej była o wiele potężniejsza od najbardziej nawet niewyobrażalnego fizycznego bólu. czy w ogóle usłyszał jej ciche powitanie. Cieszę się. bez wątpienia tak pokryte były bliznami. który przetrwał siedem lat uwięzienia w klatce. że wie. jak bijące od niego ciepło. gdy promienie słońca przebijały się przez gruby baldachim liści. ale pod jego pieszczotą poczuła przypływ ciepła. co miało dlań znaczenie.a zatem mogła nad nim zapanować. badawczo... że podobnie jak włosy maj ą ciemnobrązową barwę. Tyle że znowu poczuła ciepło. dyscypliny. pozbawione czucia. Nie było wątpliwości. jak wygląda 53 Lawrence. nic dziwnego. któremu odebrano wszystko. i dumy. Leżą na ławce. jak jej własne. Caroline miała więc wytłumaczenie tego zaskakującego przypływu ciepła . jak wygląda. w ciemnej zieleni jego oczu migotało złote światło. że będzie aż tak seksowny. bo tak bardzo kochał swoją żonę. Wciąż miała na sobie jedwabny strój w kolorach kości słoniowej na wytworny lunch w klubie tenisowym w Seattle.. Nie była przygotowana na wrażenie. ale podobno są tu ubrania robocze. . . i ku niej. Jak te tajemnicze.Jestem Caroline. jego oczy mieściły w sobie zagadkowe sekrety i starożytną mądrość. Obejrzała kilkakrotnie tamten odcinek 20/20. gdy intensywnie zielone oczy ogarnęły całą jej postać. Ta myśl zaskoczyła ją niemal tak samo. góra zbyt opinała jej pełny biust.wyszeptała. .Jestem Lawrence. bluzy i kitle. a mimo to zachował swoją prawość. "Jestem spragniona twego dotyku" . że "eska" będzie na ciebie pasować. Ta duma świadczyła o godności człowieka. dopóki nie uświadomiła sobie.nie seksowny ani uwodzicielski. Sądzę. że tu jesteś. spodnie. więc uznała. znowu przesunęły się na jej ciało. gdyż konieczność zobaczenia Claire. że tak samo działał na nią mężczyzna.okropnościach wojny w dżungli. szlachetność. ale nie spodziewała się. że miał to być uśmiech powitalny . . magiczne ciepło jego wzroku skierowane było ku drżącej mewie.. "Eska" była istotnie najbardziej odpowiednia. pradawne ustronia. Caroline drgnęła zaskoczona. nie złamano. I całkowicie myliła się co do koloru jego niezwykle ciemnych oczu.Tak. jakie na niej wywarł. wprost na nią. Co prawda. Zielone oczy.. nim po raz ostatni nie przesunął ostrożnie ręcznikiem po pokrytych ropą piórach. Przyszłam pomóc. Kiedy spojrzał w górę. W rzeczywistości oczy Lawrencea Elliotta były zielone. ale i tak Caroline ogarniały fale ciepła. Oto stał przed nią bezspornie pociągający mężczyzna.

. . .. poprawiając w razie potrzeby jej rękę. 55 Zabrali swoje ubrania.Jaki wspaniały wieczór .Jeśli masz ochotę. ale te niedostatki kroju nie miały znaczenia. Żaden ptak ani wydra nie czekają już na swoją kolej. pośrodku śnieżnobiałego piasku natura umieściła stół z wybielonego słońcem drzewa. dobrze" . gdy zjawiła się.Zjesz ze mną kolację? . I chętnie zjem z tobą kolację. ale na razie Lawrence i Caroline skończyli pracę. w jakiej Caroline kiedykolwiek jadła kolację.A może zamierzałaś już wracać? . jak długo będzie potrzebny. aby mu pomóc. zmierzającą do schroniska.A ja po drugiej stronie jeziora.spytał Lawrence. który pracował z niezmordowanym zapałem. kiedy będzie dość jasno. . a zamiast migotliwego światła smukłych świec ich twarze rozjaśniał blask gwiazd i księżycowa poświata. by jutro znowu pomagać. których powiadomiono.Ty też musisz być zmęczony . srebrna obwódka otaczała księżyc. . gdy wezmą już prysznic w motelu. witał każde z nich z serdeczną troską i nigdy nie narzekał. dopóki ropa nie zniknie z ich środowiska. zobaczyła wahanie.zwracał się łagodnie do drżącego zwierzątka albo do niej. Caroline? -W Seattle.Issaquah leży około dwudziestu pięciu kilometrów na wschód od Seattle. zanim złożył jej tę propozycję. kiedy wyszli na dwór.Lawrence przerwał. niepewność. był całkowicie sam. . jak Lawrence nabiera tchu.. . i miała pewność. być może podczas poprzedniego wycieku ropy. Nocne niebo błyszczało mnóstwem gwiazd. że nie . że Lawrence przebywa tu od wielu godzin. Przez całe popołudnie i wieczór z ust Lawrencea płynęły kojące słowa. Nie zabrakło muzyki. . że jest zmęczony. że był jednym z pierwszych. Była już prawie trzecia. bo po raz pierwszy byli zupełnie sami. . widząc. że kiedy ostatnim razem urządził sobie późną nocą piknik na zalanej księżycową poświatą plaży. i opuścili szkołę nadal odziani w roboczą odzież.Musisz już być zmęczona. spojrzała nań i w jego ciemnozielonych oczach. Tym razem po raz pierwszy skierował swoje słowa wyłącznie do niej. doprowadziło ją do wniosku. Ostatnia z mew została oczyszczona z ropy i wyniesiono ją z szatni. że mam ochotę. ale kiedy nie padły żadne słowa. gdzie miała pozostać wraz z innymi. czy chcesz zrobić przerwę.z entuzjazmem stwierdziła Caroline. rozjaśnionych teraz księżycową poświatą. kiedy nie była pewna. w Issaquah. Najwidoczniej Lawrence składał już wcześniej takie zamówienia w kuchni motelu. a morska bryza była pachnąca i ciepła. jak gdyby zamierzał coś powiedzieć. czy właściwie trzyma skrzydło.Gdzie mieszkasz.. a do tego zupę rybną. gdyż przed wyjściem zza ściany szafek Caroline przykryła swój niebieski strój papierowym kitlem. że przyjedzie od razu i zostanie tak długo. kierowane do Caroline i pokrytych ropą ofiar. . by je założyć. . .a ściągane gumką spodnie nieco zwisały na szczupłych biodrach. Caroline słyszała. . by poszukujący mogli znaleźć więcej poszkodowanych zwierząt. cichej serenady chlupoczących fal. które przynoszono do nich bez końca. .zaczął cicho. A powietrze jest takie balsamiczne.Więc każę przygotować w kuchni kilka kanapek.Wcale nie jest zimno.Wspomniałaś o swetrze i dżinsach .odparła cicho Caroline. płetwę albo dziób.stwierdzał. . . że zmarszczyła brwi. Ale jego wahanie. Plaża należała tylko do nich i była to najwspanialsza sceneria. moglibyśmy zrobić sobie piknik na plaży. głodny czy spragniony.Oczywiście. bo wszyscy wiedzieli. "Tak. by załadować na ciężarówkę. "Wszystko w porządku" .Odpowiedziałabym.Powinienem zapytać kilka godzin temu. mam zamiar zostać. . wyrzuconego przez fale.zapewniła Caroline mężczyznę. Cały proces zacznie się na nowo o świcie. .Nie. by ocalić zwierzęta.

że nic więcej o niej nie wie. nie czujność. A gdyby jakimś cudem jeszcze żyła. Urodziłam się w Egipcie . zadowolony. Mój ojciec zyskał sobie taki sam szacunek w środowisku akademickim.Lubiłaś to. bardzo ważnych odkryć.Te słowa wzbudziły jego zainteresowanie. Czyżby miał wyrzuty sumienia. dorzuciła jeszcze . stworzył stoczniowe imperium i poświęcił znaczną część dojrzałego wieku na dzielenie się bogactwami ze społeczeństwem -jako mecenas sztuki i orędownik godnych szacunku celów. Teraz tym bardziej stało się dla niej jasne. zachowano zarówno dawną nazwę.O. że ojciec jej szuka. jak i zasadę lojalności względem pracowników. Wiem. bo gdy nie sypialiśmy w namiotach na terenie wykopalisk gdzieś na końcu świata. i nie chce zostać znaleziona. Sądzę.. Tak stwierdziły przyjaciółki Caroline. .Jeśli nawet tak.Nie.odparła z uśmiechem Caroline.Moim dziadkiem był Alistair Hawthorne. . . Moi rodzice byli niepoprawnymi romantykami. kim jesteś. aby porozmawiał z Caroline Hawthorne. tak. Czuła się zażenowana bogactwem swojej rodziny.powiedziała cicho Carolina. wiesz już o mnie wszystko . że on nigdy nie przestanie szukać swego zaginionego dziecka. Jedynaczka jednej z najznakomitszych rodzin w Seattle. jak się okazało. Czując. od wykopaliska do wykopaliska. A jeśli ludzie. Każdy dzień był przygodą. . by syn poszedł w jego ślady? . żadnych. Od chwili.Czy to znaczy. że jego majątek może pomóc w sfinansowaniu kilku. . wyczuła. wiem. Lawrensie. że dziadek był naprawdę.Moja matka była z domu Raleigh. Lawrence skinął głową i w jego oczach pojawił się mroczny cień. . . jak dziadek w biznesie. dumny z taty. Sierota. Widziałam ten odcinek 20/20. jak ogarnia ją ulga.Czy po tym programie miałeś jakąś wiadomość o córce? . Spędziłam dzieciństwo na wędrówkach z rodzicami po całym świecie.powiedział Lawrence ze spokojem. . że będzie próbował odnaleźć Holly do samej śmierci. bez grosza przy duszy. .o ile sama nie była więziona w klatce w odległej dżungli przez ostatnie siedemnaście lat -wie.A więc. Caroline. . Czas. by pomagać pokrzywdzonym zwierzętom. Każde nowe wykopalisko uważali za coś fantastycznego. Jej chęć niesienia pomocy niewinnym stworzeniom była dla Lawrencea bardzo ważnym listem uwierzytelniającym i Caroline miała nadzieję. Alistair Hawthorne był niezwykłym człowiekiem. którego wspaniałomyślność została unieśmiertelniona nie tylko w budynkach. by skłonić go do ubiegania się o urząd publiczny. zanim podejmie ostateczną decyzję? -Nazywam się Hawthorne.Bardzo ci współczuję .Czy twój dziadek nie pragnął. iż w trakcie rozpaczliwych poszukiwań zaginionej córki naraził innych na przeżywanie swej życiowej tragedii? 56 . że chętnie poświęcasz czas. aby zrezygnował z poszukiwań. . ale prawdziwym uczonym. lecz również w jego firmie. Był legendą Seattle. wspomnieli jej nazwisko? Jeśli błagali.A twoja matka? Caroline pochyliła kasztanową główkę oświetloną blaskiem księżyca. muzeach i parkach tego miasta.Tak. gdy Caroline po raz pierwszy zobaczyła Lawrencea Elliotta w telewizji. Jego córka prawdopodobnie nie żyje.Nie.Mój ojciec był archeologiem. Poza 57 tym wszystko było jak w bajce. Chociaż Stocznia Hawthornea została już dawno sprzedana. że pochodzisz ze Seattle? . to o tym nie wiem. to . ogarniętym żądzą podróżowania. Caroline wymówiła nazwisko dziadka z pełną miłości dumą. . bywaliśmy gośćmi w pałacach książąt i królów. człowiekiem szanowanym. Nie amatorem. od jednego skarbu do drugiego. którym nie powiodły się usiłowania.Ale ja wiem o tobie tylko to.

co spotkało Claire? . .Tak. a ja .Nadeszła pora na twoją własną przygodę? .odezwał się łagodnie Lawrence. "Tworzyliśmy świetny zespół" . . dojrzała jego mroczne. i sądząc. którego siłą napędową w życiu była miłość do córki. kochającą się rodzinę.. Gdy podniosła na niego szmaragdowe oczy. . ale wszechstronna dzięki programowi korespondencyjnemu. Starszy ode mnie o pięć lat. Patrząc wstecz. gdy wspominała swoją stratę. . Z telewizyjnego programu dowiedziała się. był już robiącym karierę maklerem.Caroline . co mi się przydarzyło. że nie żyje. zostawił go w dżungli. wywołany był myśląo jego. Była mgła i nie należało lądować..spytał Lawrence. małżeństwo z mężczyzną. jest banalną historią. nagle stałam się nieprawdopodobnie bogata.. Claire i Holly też kiedyś stanowili radosną. ale jego egoistyczna chciwość to błahostka w porównaniu z podłościąDereka Burkea. ale jak tylko stałam się dziedziczką. Ponieważ całe życie spędziłam w towarzystwie dorosłych. nagle zaczął się bać.To. który zauważył Lawrence. . podjęliśmy całą rodziną decyzję. . . Kiedy skończyłam osiemnaście lat. Nawet po trzech latach spędzonych w Yassar byłam wciąż bardzo naiwną dwudziestojednoletnią dziewczyną. widząc jej nagły smutek . w porównaniu z tym. sprytnie przebrany za błędnego rycerza. człowieka.Przerażające.. .A ty gdzie byłaś? . Caroline popatrzyła z namysłem na Lawrencea.Caroline .Krzywy uśmiech przemknął po jej ustach. że Lawrence. swoje przeżycia ze starszym mężczyzną. a kiedy zginęli rodzice 58 i dziadek. zginęli w katastrofie samolotu nad Afryką Zachodnią.... któremu zależało tylko na moich pieniądzach i pozycji społecznej. że nie może już dłużej udawać. . że będzie to smutne rozstanie. że powinnam pójść do collegeu. który z zimną krwią postrzelił swego kolegę. studiowałam w Yassar. skoro stracił dla mnie głowę od pierwszej chwili. Moja edukacja w zakresie szkoły średniej była bardzo nietypowa.. Zawijała rękawy i kopała ze wszystkimi. niewartym. że Caroline nic już nie powie. spojrzenie. ale nic nie powiedziała. że pragnie mojej koleżanki. dokonanym przez naiwną dziewczynę. nie mam wątpliwości co do tej chronologii i jego planów. Bardzo kochała tatę.Czarny charakter? .I to naprawdę była przygoda. niesamowicie ufna. samo przebywanie z dziewczętami w moim wieku było czymś nowym i niezwykłym.smutna. a potem oczarował nieszczęśliwą i samotną żonę Lawrencea opowiadaniami o wielkiej przyjaźni z jej ukochanym mężem. . Teraz głos Caroline spoważniał.Tak . samotna i nieszczęśliwa. .Masz na myśli. . Smutek. niemądrym wyborem.Tak. opracowanemu specjalnie dla mnie w szwajcarskiej szkole prywatnej.czy coś się stało twoim rodzicom? . skupił na mnie całkowitą i niepodzielną uwagę. Twierdził.pomyślała Caroline. nie spojrzy na niego.odparła. Oto opowiada Lawrenceowi historię zdrady. Grant Gannon był draniem. Od sześciu miesięcy umawiał się z moją współlokatorką z Yassar..Tak. który uwiódł jadła jej kolosalnego majątku. Wiedzieliśmy. bardzo.Caroline zaśmiała się cicho. rodzice i dziadek.. . a nie jej rodzinie.I wtedy pojawił się Grant Gannon. gdy mnie ujrzał. by o nim mówić.W Nowym Jorku..A oni oboje bardzo kochali ciebie. . Odezwała się cicho: ... Caroline urwała gwałtownie. ale w owym czasie byłam strasznie łatwowierna.Wszyscy troje.Ale stała się podróżnikiem z prawdziwego zdarzenia. Grant był starszy i ogromnie czarujący. ale.A spotykanie chłopców w tym samym wieku? . Choć od bardzo dawna nie czuł strachu.

pomóc. że znowu stanie się szczęśliwa. co on przeżył. Chciał wysłuchać opowiadania o innej udręce. Najwidoczniej uznał.Opowiedz mi. że w końcu znam odpowiedź. było o wiele gorsze. małżeństwo trwało siedem lat. gdy zauważyła coś jeszcze. poprawiła się w duchu. a gdy z jego ciemnozielonych oczu znikły cienie i zobaczyła z zapierającą dech jasnością. jedna z wielu.Skończę za dwa tygodnie. Ale teraz chciał zostać zwykłym.. Caroline. gdzie często wpadaliśmy z rodzicami pomiędzy ekspedycjami. lecz gorącą prośbę. że jest od niego o wiele młodsza. Caroline nigdy wcześniej nikomu o tym nie mówiła.. że w najmniejszym stopniu nie tak trudne. 60 I zadowolona oraz ustabilizowana. aby przegrupować szyki i opracować nowe plany. nie miała sobie równych. szybko robiąc w pamięci obliczenia.. I sam Lawrence Elliott był nadzwyczajnym człowiekiem. Byłam zdecydowana zrobić absolutnie wszystko. dlaczego troskliwość i urok Granta natychmiast znikły po naszym ślubie. Historia Lawrencea Elliotta była niezwykła. . .Oczywiście . Sądziłam. nikim więcej. co wciąż przeżywa. . Czy od czasu powrotu z wojny ktoś dzielił się swymi problemami z Lawrenceem? Z jakiegoś powodu Caroline wątpiła w to i schlebiało jej.. że różnica wieku nie była aż tak wielka.Uśmiechnęła się na widok jego zaskoczenia i poczuła dreszcz. .-Tak. ale natychmiast pomyślała. . . nie miała więc wyj ścia.szepnął Lawrence. Powstrzymało ją to przed dalszym opowiadaniem banalnej historii zdrady. choć mogło trwać wiecznie.. dzięki czemu poczuła się lepiej i mogła marzyć. od tego czasu minęło dwanaście. więcej niż ulgę. zanim . .powtórzył Lawrence. Strata jest stratą. aby się udało. wykorzystując głęboko ukrytą siłę. że pobędę tu tylko jakiś czas. ale upłynęło już dwanaście lat. ale poczułam też ulgę.. co spotkało Lawrencea. a on czuł się całkiem zadowolony z tego. To umożliwiło mi działanie. by uraczyć mnie gorzką prawdą o moim mężu. co spotkało ciebie. W końcu udało jej się dorzucić lekkim tonem: . Przynajmniej było tak.Małżeństwo trwało siedem lat. musiała się mu podporządkować. odczuła niebezpieczny przypływ pragnienia i pożądania. Jednak Lawrence zdawał się czytać w jej myślach i jego ciemne oczy kazały jej mówić dalej. Uzyskałam szybko rozwód i przeniosłam się z Nowego Jorku do Seattle. by to zrobiła. że ta wiadomość sprawiła mu ulgę. co ci zrobił. jak się sprawy mają. co złego zrobiłam.. iż to. jak przeżywałaś to.. co mnie się przytrafiło. Był to łagodny. że niewiele tragedii mogło się równać z jego własną. pełnym współczucia słuchaczem. zbyt młoda? A teraz wiedział. wiedzącemu wszystko o wewnętrznych zmaganiach i wewnętrznej sile: . Zapobiegłam dalszym stratom i zaczęłam nowe życie.Opowiedz mi.potwierdziła Caroline. lecz stanowczy rozkaz. i próbowałam odzyskać miłość. 59 Schlebiało. Jednak pewnego dnia zadzwoniła do mnie niezadowolona kochanka.. Ciągle starałam się zrozumieć. . Sama poradziła sobie z bolesnymi emocjami. Ale Caroline zrozumiała jego cichą. zanim się pozbieram.Masz czterdzieści lat? . Teraz wyznała temu mężczyźnie. jeśli będzie w stanie . jak bardzo potrzebował tego.Nie.Nie rozumiałam... jak pragnął. w którą wierzyłam. Caroline . znowu szczęśliwa i pełna optymizmu. by z nim rozmawiała.. Dlatego nie myśl.Dwanaście? . jak się okazało. Zdrada jest zdradą. jest gorsze od tego. że on wyciąga do niej rękę. . jak to.To musiało być dla ciebie bardzo trudne. gdy wyszła za mąż.. Byłam wstrząśnięta. Miała dwadzieścia jeden lat.żeby nie być tak wiecznie osamotnionym dlatego tylko. Wydawało się.. Pod każdym względem to. choć oczywiście była tylko grą pozorów.Czterdziestoletnia.

Bezczelny złoty księżyc dodał odwagi Caroline. że zabójstwa popełniono w rocznicę ślubu. że ważyła się być równie arogancka. w same walentynki. Nagle twarz Lawrencea spochmurniała.Derek wiedział. Dostrzegła. że wrogowie znaleźli Lawrencea. zamierzał powstrzymywać śmierć do chwili.. gdy weźmie w dłoń ten złoty symbol miłości. . Nadeszła wiosna i ojciec nie mógł się doczekać. Caroline. znana była producentom programu? Chyba nie. nadziei. czym nigdy wcześniej się nie dzielił. Miałem czternaście lat. własnemu pragnieniu podzielenia się tym.Nikt o tym nie wiedział. że dziwił się sam sobie. aż do tej chwili. zielone jak las oczy nie obudziły w niej niebezpiecznych i drapieżnych pragnień. a potem cisnął ją w dżunglę. przychodząc na świat.Mam taką nadzieję. Tak. że odpowie jej gniewem. Matka odeszła. Claire i ja zamierzaliśmy wziąć ślub po skończeniu szkoły. odczytał głośno napis. . Obawiała się. czy poważnie ranny młody żołnierz próbował z wysiłkiem odszukać złote kółeczko w gęstwinie tropikalnej roślinności. że źródłem jej siły jest wspaniały dar. . Mnie zawsze zależało na szkole i w dodatku poznałem Claire. z pewnością wspomniano by o tym makabrycznym zbiegu okoliczności. że tragedia wydarzyła się w dzień świętego Walentego i że pomiędzy krwawymi plamami rozrzucone 61 były krwistoczerwone róże. Urodziłeś się czterdzieści kilka lat temu.Urodziłem się czterdzieści osiem lat temu w Teksasie. Caroline zastanawiała się. Jego serce napełniało się smutnymi. . gdy znalazł pracę na ranczu w Montanie. Że jest znowu szczęśliwa i pełna optymizmu dzięki tej wewnętrznej sile. że udało mi się przetrwać różne wstrząsy dzięki temu. Zostałem więc tam i pracowałem na ranczu za jedzenie i dach nad głową. które ty i Claire pozostawiliście Holly. W złocistej poświacie wiosennego księżyca Caroline zauważyła jego cierpienie.te uważne i życzliwe. że zaraz umrze. ale ponieważ koniecznie chciała.Opowiedz mi o sobie . Inaczej . pewnie to prawda. na chwilę przedtem nim zaczął mówić. Mam taką nadzieję. Caroline zauważyła jego zaskoczenie. by ruszyć w drogę. marzeń? Czy to poszukiwanie obrączki cudem utrzymywało go przy życiu? Caroline domyśliła się. że byłam tak bardzo kochana jako dziecko. jak księżyc. od samego początku.. Przez kilka uderzeń serca Caroline myślała. że jest to takie samo wspomnienie jak to. Miłość moich rodziców dała mi pewne i stałe wspomnienie szczęścia i nadziei. Czy wierząc. Dopiero po chwili Caroline uświadomiła sobie.wszystko. Czy ta ponura okoliczność. . Gdyby tak było. . . Zmarszczył czoło z namysłem i po chwili bardzo cicho powiedział: . że w tym wypadku nie jest dopuszczalna ingerencja w życie prywatne.Lawrensie? . Przez następne dziewięć lat wędrowałem z moim ojcem-kowbojem od jednego miejsca pracy do drugiego. który otrzymała. z rodeo na rodeo. a zarazem słodkimi wspomnieniami. zanim odnalazł obrączkę. . Jednak Lawrence powinien usłyszeć.Gdy mnie postrzelił. że posunęła się za daleko. a może pełną zdumienia pogardą. prawda? -Tak.Została zabita w rocznicę waszego ślubu? W telewizji szczególnie uwypuklano fakt. zdjął mi obrączkę. co Lawrence miał na myśli. pobraliśmy się na trzy miesiące przed rozdaniem świadectw. gdy miałem pięć lat.Caroline zawahała się przez króciutką chwilę i dodała spokojnie: . abym zabrał ją od ojczyma.Myślę. że dzień świętego Walentego to nasza rocznica ślubu -powiedział twardym głosem Lawrence... Lawrence zachował ten bolesny fakt dla siebie.Wierzę. .Bo jesteś taka silna.rzekła .

iż podejrzewam go o przemyt narkotyków. I nawet wtedy. W telewizji sugerowano.I miałeś rację.Dlaczego? . jaką odczuwał. że znalazł się w samym środku szaleństwa wojny. Jednak księżyc wciąż świecił jasno. . by uciec wcześniej i ocalić żonę i córkę przed morderczym szaleństwem Dereka. co wydarzyło się dawno temu w dzień świętego Walentego. by moja córka widziała tę okropność. zdumiewam się. . .Caroline? O czym myślisz? .nosiłby ją teraz. . Lawrence był pewien. ale jasne było.Siedemnaście lat temu musiałeś stoczyć niejedną bitwę. a potem do końca życia wspominała ten koszmar. Prawdę mówiąc. co zechcą powiedzieć dziennikarze. że ludzie nie mają nic przeciwko wysłuchiwaniu tragicznych historii.Dlaczego oszczędził Holly? Masz jakąś teorię? .. -Tak. .. żebyśmy zostali przyjaciółmi.. .Ponieważ żadne z was nie miało szczęśliwego dzieciństwa? Lawrence skinął głową i Claire rozpoznała uczucie. świat wokół nich zmienił się. Jak gdyby czytając w jej myślach. Chciał. że powinien był wiedzieć. bezlitośnie. gdyśmy się poznali. Nie stracił ani jednego karata ze swej złotej .. Nigdy by na to nie pozwoliła.Bo wydaje mi się. . ale od chwili. Lawrence najwidoczniej wierzył. nawet w jakiś niezdrowy sposób to ich fascynuje. . że przyjął jej słowa z wdzięcznością. Ale nigdy nie pozwoliłem.. które nuciły im serenadę.. Może właśnie dlatego zginęła. to. co mnie niepokoiło. dla Holly.Och. . by przedstawiali Holly jako uwodzicielkę.. jak bardzo jest szalony. Caroline. . znowu poruszony wspomnieniami miłości. jego głos był łagodny.Tak. Była zaplanowanym dzieckiem. byłby wciąż mężem Claire. nie darował jej życia z powodu zdeprawowanej miłości.Derek nigdy nie tknął Holly. by założyć rodzinę. Caroline pomyślała. a więc. huczały teraz ponuro. Fale.Tak . . Podczas gdy rozmawiali.. iż żadne takie zapewnienia nie zmazą. pomimo swego młodego wieku.. poszukiwałby Holly.Holly urodziła się w Boże Narodzenie. Chciał. Caroline. Lawrence wyjaśnił: 62 . co zostało z jego rodziny. Kiedy Lawrence wreszcie się odezwał. jakby oburzony na to. że to nie w porządku zmuszać ludzi do wysłuchiwania mojej historii powiedział spokojnie Lawrence. a od morza powiało chłodem. co zrobił z jej bliskimi. On mnie nienawidził. Gdy teraz o tym myślę.mroczną wściekłość. w którym wyczuwało się ogromne poczucie winy. ale nie wiedziałem. dziesięć i pół miesiąca po naszym ślubie.powtórzyła z niedowierzaniem Caroline.Nie mogłeś wiedzieć. Claire przeżyła taki sam koszmar ze swym ojczymem.Mam niewielki wpływ na to.. powinien był znaleźć sposób..Ty przepraszasz? .. groźny.Przepraszam.. poczucia winy.odpowiedział głosem.Skąd mogłeś to wiedzieć? . . desperacko próbując ocalić to. Taka była odpowiedź Lawrencea. chorobliwie. Po prostu nie mogłeś. Ale to było bardziej skomplikowane. te bitwy wygrywał. że Claire i ja mieliśmy dość odwagi. Poważny wyraz twarzy Lawrencea powiedział jej. pomimo tego. Potem jeszcze spokojniej dorzucił: . całkiem słusznie. Caroline zobaczyła.Ale to moja jedyna szansa na odnalezienie córki. które znowu pojawiło się w jego oczach . gdy został porzucony w dżungli jako zmarły. zawsze. że Derek nie molestował Holly. . bo wyczuł. Lawrensie. było w nim coś.. .odparła i zobaczyła milczącą odpowiedź w jego przepełnionych poczuciem winy oczach. że Derek mnie postrzelił.Oszczędził ją z mojego powodu.

A co ty sądzisz. że te pieniądze zdobyto nielegalnie. Zwłaszcza na początku. Caroline. .Jego zrozpaczone. .. że ona nie żyje. Jednak większość ludzi uważa. pożądany gość cesarzy. W kartotekach policyjnych są odciski jej palców i przez ostatnie siedemnaście lat zarówno wydział ubezpieczeń społecznych. gdy zapytał bardzo cicho: .Ciągle mi się zdaje..Całkiem słusznie ten program pokazano w dzień świętego Walentego. po twoim powrocie z Wietnamu.. jak i teraz czuła. prawda? . co wierzą. Władze bardzo poszły mi na rękę... Caroline skinęła z powagą głową. Trudno ich było nie widzieć. a jeszcze sporo zostało. -Lawrence zmarszczył brwi. W końcu Caroline powiedziała łagodnie: . żeby przez te wszystkie lata nie wiedziała.. Nie chciał ich szokować swymi przeżyciami.. . I czekała. mogłaby słuchać go wiecznie. gdyby Lawrence chciał. ciemnozielone oczy wpatrywały się w nią nieustępliwie.. To. .. Na koncie Dereka pozostały po jego śmierci duże sumy. działo się w obozie dla jeńców wojennych. . nie miała w sobie żądzy krwi. iż to.Powiedziałeś w telewizji bardzo mało o tym. mówić o tym na głos. co się stało. że podczas programu ukazał jedynie wierzchołek przerażającej góry lodowej.. by odsłonił więcej bolesnych prawd. Chciał tylko odnaleźć swoją córkę. Dawałem ogłoszenia w mediach. było winą Holly. która wtedy zginęła. Caroline? .Dziękuję. i że z tego powodu zdecydowała się pozostać w ukryciu. Nie wierzę.Sądzę. orędowniczka spraw istotnych dla ludzkości. prezydentów i królów. . Jednak Lawrence Elliott milczał. Lawrensie? Mam znajomości i. co działo się ze mną w Wietnamie.Trudno wyobrazić sobie. że miała ochotę krzyczeć i płakać. by choć w najmniejszym stopniu była winna temu. że ją szukasz. co przeżyła moja trzynastoletnia córka tamtej walentynkowej nocy. by wyczytał to w jej oczach. dziedziczka wielkiej fortuny..Wiem. wszyscy o tym mówili. Ale zarówno wtedy. . jest niczym w porównaniu z tym. Wydałem na ten cel majątek. najczulsza walentynka od ciebie dla Holly. Była to jakby walentynka. że są tacy.. ale skoro nie było dowodu. potrzebował. że pominąłem jakąś istotną wskazówkę.Pamiętasz to? . że ty i Claire daliście Holly fundament miłości i szczęścia.Czy mogę coś zrobić. Caroline zebrała się na odwagę i zapytała: 63 .Tak.. patrzyła z namysłem na niezwykłego mężczyznę.. ale. który siedział naprzeciwko niej.Ale bardzo trudno jest wyobrazić sobie. co Lawrence opowiadał przed telewizyjnymi kamerami o siedmiu latach niewoli. podobnie jak Caroline. wynajmowałem prywatnych detektywów. Te szczere słowa Caroline skłoniły Lawrencea. żeby się uspokoić. Prawdopodobnie nadal handlował narkotykami.Ja też mam znajomości i pieniądze. co naprawdę. tyle. zapadła decyzja. sprawiało. że nie zagłębiała się w makabryczne . by zaspokoić żądzę krwi. Claire albo przyrodniej siostry Holly. . Ale tak zajmowały ją własne problemy. Caroline Hawthorne. Jest to największy z darów. . co się stało. Po prostu pozwoliła. A jednak. że mogę je wykorzystać do poszukiwań Holly. I nie czuł się obrażony.. która przyciąga widzów do ekranu. Z jakiegoś powodu nie wspomniała o pieniądzach.To. pozbawione miłości małżeństwo. 64 -Ale? Zaczerpnęła tchu. W końcu powiedziała po prostu: . co mógłbyś jeszcze zrobić. jak i urzędy paszportowe szukały podań.Caroline pamiętała nagłówki. Nie chciała więcej słyszeć o torturach.. w których wymienionaby była metryka urodzenia jej.zuchwałości.

Holly nie miała powodu wierzyć. Caroline próbowała ukryć rozczarowanie. zalanym księżycowym blaskiem światem.Pomyślała ze skruchą. żebym wiedział. policja zapakowała w pudła. zajmując się zwierzętami. że prawdopodobnie niczym nie da się zaskoczyć Lawrencea Elliotta. przedstawiającymi naszą rodzinę.powiedział powoli Lawrence .Caroline pomyślała. A teraz właśnie tego dokonała. Jedno z nich zawierało album z robionymi przez Claire zdjęciami.A co ty sądzisz. rozrzucone po szmaragdowym trawniku.Jest coś jeszcze. Fale znowu złagodniały i zaczęły śpiewać. że Lawrence jest cudowny. że tak się stało. całkiem bezwiednie seksowny. a promienie 65 księżyca zatańczyły na śnieżnobiałym piasku. zanim dorzucił. że jej serce zaczęło walić. Zanim wróciłem z Wietnamu. . zastanawiając się przez chwilę. Kiedy jednak Caroline zjawiła się w szkole.Tak i sądzę również. Po chwili uśmiech znikł. jeszcze przed większością ochotników. . który nie uważał szczerości za zdradę. pieszczotliwa bryza odzyskała swoje balsamiczne ciepło. Przecież zniósł prawdy najbardziej przerażające i nie załamał się. . co stało się z otaczającym ich. że Holly nie żyje.potwierdziła szybko Caroline. Tym lepiej. ja po prostu czuję.Ona nie zapomniała .szczegóły. że czyta w jej myślach. . że Lawrence wyjechał. Ale zareagował łagodnie. -Nie. Była prawie pierwsza. . Dziesięć minut później przyjechał samochód ze szkółki w Santa Monica. co było w domu. dla kogo ten album mógł mieć jakieś znaczenie. Po chwili pełnej szacunku ciszy Caroline dodała miękko: . gdy pożegnali się przed drzwiami pokoju Caroline w motelu. Nie zapomniała. Patrzyła mu w oczy i była pewna. Był to uśmiech olśniewający. gdy wypowiadała to zapewnienie. Jednak nim zatelefonowała.Urwał gwałtownie.sądzisz. iż zachowała te cudowne wspomnienia. że właściwie odczytał jej śmiałą myśl. że zabrała suknię ślubną Claire. . nie gniewem. Poleciał helikopterem na jedną z łodzi służby ochrony wybrzeża.Podobnie jak niegdyś ja jest w jakimś więzieniu.Przerwał. gdy byliśmy jeszcze razem. I w chwili. . ale nie było nikogo na świecie. . które były w tak złym stanie. łagodność w jego pełnym powagi głosie sprawiła. że tak właśnie uważa.Ja nie sądzę. że oszalałem. W złocistej czarodziejskiej poświacie zuchwałego wiosennego księżyca ona i Lawrence Elliott bez wątpienia powiedzieli sobie wszystko. 8 Brentwood. . a także potrafił znieść prawdę. co było do powiedzenia. . Lawrensie? . Lawrensie.Pewnie myślisz.. uświadomiła sobie. .Ona nie zapomniała. Czuję.Myślisz. Raven nie wyszła przywitać się z Nickiem. Kilka godzin temu Caroline uznała. powitała ją wieść. Lawrence Elliort był człowiekiem. że bez natychmiastowej pomocy nie przeżyłyby podróży do Moclips ani do Neah Bay. długo i z namysłem wpatrywała się we wspaniale kwitnące kwiaty. przywożąc jeszcze więcej róż i krzaki bzu. Ale kiedy Lawrence znowu się odezwał. że wciąż żyję. Mieli zobaczyć się znowu o świcie. Znikło pięć fotografii wyjętych z albumu. Jak gdyby zostawiła go dla mnie. gdy pierwsze uratowane zwierzęta zaczną przybywać do schroniska. O ósmej dziesięć rośliny z obu ciężarówek zostały już wyładowane i samochód szkółki odjechał z turkotem.A więc . Miał spędzić cały dzień na jej pokładzie. że ona żyje. . I zauważyła na jego twarzy słabiutki cień uśmiechu. 20 marca O siódmej trzydzieści Nick podjechał swoją wypełnioną różami ciężarówką pod domek Raven w Brentwood. gdy przyjechał. gdyby nie zobaczyła jego zdumienia świadczącego. Kalifornia Poniedziałek.. .Ja. wszystko. Musiała załatwić jeszcze jeden telefon... Powiedziałaby to głośno. trochę niepewny. z dala od świata. że Holly wzięła zdjęcia ze sobą? .

jakby zaskoczony głos. jak w książce. znalazła w nich to samo pełne nadziei przesłanie. A teraz spiskowała przeciwko jedynemu mężczyźnie na ziemi. jakie miała w życiu otrzymać. Jednak Raven upominała się surowo. Już po pierwszym sygnale usłyszała jej niepewny. nie delikatnymi bukietami. tak jak z dumą nosiłaby bukiecik na tańcach. Jej młode serce napełniło się nadzieją..Tu Raven Winter. posyłane kilkunastoletniej Raven przez bogatych chłopaków i dziewczęta.. Nie. Raven zawsze przypinała kwiat do bluzki i nosiła go dumnie. Czarne orchidee. Bo bardziej przypominała brylant niż różę. Raven była tak poruszona powieścią. dziewictwo Blaneowi Calhounowi. czy ich okrutne i złośliwe dziewczyny. a choć wątki były inne. .wyszeptała Holly z roztargnieniem. a potem okrutni kochankowie. symbolami wstydu i śmierci. Nigdy nie dowiedziała się. Z pewnością był to symbol tego. który czuła za każdym razem. Biorąc pod uwagę wspaniałe przesłanie nadziei i miłości. a naprawdę nazywasz się Marilyn Pierce. gdy dorosła i stała się przedmiotem niemal obsesyjnego pożądania bogatych i potężnych mężczyzn. pastelowy bukiet i jest to najbardziej romantyczny kwiatowy prezent. miała nadzieję. Po naszej ostatniej rozmowie dowiedziałam się od Barbary Randall. . Iskrzący się lód niż miękką. że cię nie obudziłam. jak straciła. że godna jest róż. że kupiła wszystkie książki Lauren. Żaden mężczyzna nie przysłał jej dotąd róż. przegnane wszystkie mroczne cienie. jaki kiedykolwiek otrzymała.. Mam nadzieję. typowe dla książek Lauren Sinclair. Ale czarne kwiaty pojawiały się wielokrotnie w ciągu następnych lat. Z każdym przeczytanym słowem Raven czuła się bliższa znakomitej autorce i jeszcze bardziej dziwiło ją wspomnienie głosu. nie spiskowała.że Dary miłości będą o wiele lepszym filmem. obrzucano ją lśniącymi klejnotami. Pracuję już od kilku godzin.Nie. cudowną obietnicę: gdy odsłonione zostaną wszystkie wstydliwe sekrety. możemy być kochani za to. jak ją widział Blane: jako rzadki. . Było to następnego dnia po tym. Nie. Nie była pewna. Kwiaty znaczyłyby dla niej o wiele więcej. Ale coś w niej musiało wysyłać sygnał. gdy oddała się jakiemuś bogatemu chłopakowi. że to ona sama przysłała sobie ten piękny. który uznał. kim jesteśmy. Były po prostu nagrobkami nadziei. który był cichy... jej głos powinien był kipieć szczęściem i radością. oddała. że autorka powita ją z radością. nie romantycznych uczuć i miłości. który specjalnie dla niego rozwinął się z dziewczynki w kobietę. że Lauren Sinclair to pseudonim. Ale pomimo ogromnego bólu. kruchą piękność.. to nieprawda. czy kruczoczarne orchidee przysyłali jej namiętni z początku. -Czy coś się stało. za każdym razem. Jason Cole przysłał jej dwa tuziny kremowych róż w podziękowaniu za wynegocjowaną przez nią umowę z Gold Star na cztery filmy. na które nigdy jej nie zapraszano. Później. idąc zdecydowanym krokiem w kierunku telefonu. że nie jest "kwiatowym" typem. . 66 Raven dostawała kwiaty od trzynastego roku życia.Jakby ktoś przysłał jej pachnący żywy obraz. Miała po prostu pomóc Lauren Sinclair w uświadomieniu Jasonowi ważnej prawdy . . gdy zobaczyła rzadki i egzotyczny kwiat. taki niepewny. . kiedy to na jej szkolnej ławce pojawiła się czarna orchidea.To dobrze.To naprawdę nie ma znaczenia. powiedziała sobie Raven. którego nazwiska wolisz używać. egzotyczny czarnowłosy kwiat. jeśli zachowane zostanie zakończenie szczęśliwe. które mogła znaleźć. były jedynymi kwiatami. Przeczytała już dwie z nich. odrzucone maski i przebrania. z którymi chodziła do jednej klasy w Meadow Academy. gdy pojawiał się na jej szkolnej ławce kolejny dowód zdrady. 67 Wybierając numer do Kodiaku.

wyraźnie gojące się dłonie.To twoje zadanie na dziś.Obie to zrobimy.Mój numer domowy i biurowy są w książce telefonicznej.powiedział. będę w biurze Jasona Colea.zgodził się Nick. . zaproponować. gdyż i tym razem usłyszała lęk w odległym głosie. . Nick zauważył niepewność w jej szafirowych oczach. by obejrzał pozbawione już bandaży. zapewniono ją. Dobrze? .Raven pozwoliła. . a położenie hotelu wydawało się idealne. Ale nie było Michaela.Jak tam twoje ręce? .Lepiej . Dziękuję ci. .. są także limuzyny. że przyjadę po ciebie na lotnisko i pokażę ci Los Angeles.Cieszę się . czując mimo wszystko niepokój. Jej czarne jak noc włosy były związane w nieco przekrzywiony koński ogon. . wynosiła tylko pięć kilometrów. szkarłatnego swetra z grubej bawełnianej włóczki włożyła tanie. a to znaczy. chyba że. nie wahaj się i dzwoń.spytała Raven. Była całkowicie przygotowana. Raven musiała stawić czoło konsekwencjom właśnie zakończonej rozmowy. . gdzie się zatrzymasz? . .. . Ty .Dzień dobry . Nadal miała zarezerwowany apartament w hotelu "Fairmont". by spojrzeć na pięknie zaróżowione policzki Raven. 68 Raven powinna się była już pożegnać.Holly rzuciła okiem na kupione już bilety lotnicze. a jedne i drugie można zamówić wcześniej. .A może wpadnę po ciebie rano w poniedziałek? Wiesz.Zobaczył błysk niepokoju w jej oczach.Jednak zdecydowałaś się na wagary. w każdym razie w niedzielę wieczorem.Jesteś pewna? . Po raz pierwszy w życiu weźmie taksówkę . . . znajomych w Los Angeles.. workowate dżinsy. . Przyleci do Los Angeles w sobotę wieczorem.Oczywiście. ale musiała jeszcze przekazać swoje własne przesłanie nadziei. Holly czuła wdzięczność do Raven za tę propozycję. za tydzień. Może zatrzymam się u nich albo w hotelu. jak gdyby nie czuła się dobrze w roli wielkiej księżnej. -Zaraz wszystkim się zajmę i w południe.. Jego stalowoszare oczy rozbłysły aprobatą. Gdy wzruszyła ramionami. Opisy domków w ogrodzie z widokiem na stawy z łabędziami brzmiały wprost idyllicznie. w zachodniej części Los Angeles. i dziękuję. Musi zmobilizować całą wewnętrzną siłę i odwagę. że nie jestem jeszcze przygotowana. -Tak.O wiele lepiej. jeśli zechcesz. że to spotkanie ma się odbyć za tydzień i pewnie się dziwisz. . spłowiałe. na mapy i przewodniki po Los Angeles leżące na podłodze. że mogłaby nie odwoływać wyprawy do Chicago. wstając i odwracając się od białoróżowej wspaniałej Garden Party. że musi skupić całą energię na przygotowaniu do spotkania z Jasonem Coleem.Nie. gdzie mam zasadzić wybraną różę lub bez. Mam przyjaciół. że przeczytałam Dary miłości. nie było nikogo. jeszcze nie.To bardzo miło z twojej strony. więc w razie czego. Pożegnawszy się z Lauren Sinclair. absolutnie nic. .Teraz bez trudu możesz pokazywać mi.obiecała Raven.Czy znasz godzinę przylotu? . ale wiedziała.Powiesz to Jasonowi? . Gdy dzwoniła do hotelu.Raven? -Nie.Chcę.powtórzył jak echo Nick. by porozmawiać o twoich planach na przyszły tydzień. Wiem. a do luźnego. Dzwonię tylko. . że tak . Poradzę sobie. . Raven..To było konieczne kłamstwo. . Zgodnie z jej starannymi obliczeniami odległość do studia Gold Star mieszczącego się w bloku na South Sepulveda.Tak. .Nie. i zapewnił ją miękko. . . byś wiedziała. że zawsze czekają tu taksówki. dziękuję. To naprawdę wspaniała książka i całkowicie zgadzam się z tobą. że nie powinno się zmieniać zakończenia. .z lotniska do hotelu Bel Air. Tak więc nie spędzi weekendu z tą utalentowaną autorką.Nie jestem całkiem pewna.Dzień dobry..

żeby mieć pewność. a jej dom otoczyła zapierająca dech obfitość kolorów i zapachów. .Sam zapłacę za wypożyczenie. dokąd powinien się udać? Na przykład w której z wypożyczalni w Beverly Hills mogłaby wcześniej zostawić wyraźne wskazówki.. 70 . obramowaną czarnymi jedwabistymi lokami. w najbliższą sobotę. z tym samym głębokim wyczuciem rytmu. . Nie teraz. I nigdy żaden tego nie zrobi".. stając pomiędzy zaniepokojonymi błękitnymi oczami a delikatnym białym bzem.Uroczystość odbędzie się w Chicago.Zgadzam się. zadziwiająco radosna myśl. Mam je od czasów gimnazjum.O co chodzi. ażurowym i pięknym. rzecz jasna. a potem niepokój Raven. był wspaniałym tancerzem. Wystarczyło tylko powiedzieć: a jeśli już mowa o gimnazjum. bez żabotu.pomyślała. Nick.Tak . Ma to być bankiet z tańcami i zacznie się o ósmej wieczorem w sobotę. by zwrócić się do niego z prośbą.. Nick miał smoking. Kiedy jej niepokój nie znikał. Musiała zdobyć się na odwagę teraz. zorientował się. że poprosi go o to później. -zawahała się pod bacznym spojrzeniem jego ciemnoszarych oczu. powiedział spokojnie: .. Może się zastanawiała. bym się z nim kochała" . Raven? . nieskazitelnym. gdy zaobserwował zaskoczenie..Prawdę mówiąc. mogłaś zauważyć płomienne pożądanie w jego stalowych oczach. -Nie gorzej niż inni. Chciałabym złapać samolot o szóstej trzydzieści. prawdę mówiąc . jak go poprosić o tę przysługę. zapraszam cię na tańce.Zapraszasz mnie na tańce. gdy wszystkie rośliny zostały zasadzone w ciemnej żyznej ziemi. czarnego. czy Nick-ogrodnik wybierze odpowiedni strój na uroczyste spotkanie. Irytacja Nicka szybko znikła. bo za chwilę Nick odejdzie na zawsze. które czyniło z niego doskonałego kochanka. . . byś się z nim kochała. niż sobie poprzednio postanowiła. i utkwiła oczy w białym bzie. Wymagane są stroje wieczorowe.To była okazja do swobodnego przejścia do rzeczy. Mnie też. przynajmniej tak mówiło mu wiele kobiet. Oba były czarne. musiała to zrobić. ale natychmiast odezwał się kpiący lodowaty głos: "Skąd możesz wiedzieć? To prawda.Znajdę coś bardzo tradycyjnego. Tańczył z tą samą niespieszną zmysłowością.Dziś mogę już sama zaparzyć i nalać kawy. 69 zebrała odwagę.decydujesz. . Chciał z nią zatańczyć. I prawdopodobnie je zobaczyłaś. rzecz jasna. Nick wpatrywał się w jej zaróżowioną z niepewności uroczą twarz. jaki rodzaj stroju wieczorowego mają mu zaproponować. .nawet dwa. czy nie wskazać mu. zapłacę.Dziękuję.Tańczyć? -Tak. . Dopiero dużo później.przyznała.. Raven? "Jak gdyby prosił. Łagodnym tonem spytał: . nienagannie skrojone. ale powiedziała coś całkiem innego. .. Raven odwróciła wzrok. A tak na marginesie: podobają mi się twoje dżinsy. za który. . Miałbyś ochotę się napić? . Ale żaden mężczyzna nigdy dotąd nie prosił cię z taką czułością. więc musimy wylecieć z Los Angeles wczesnym rankiem. Kiedy skupiła na nim całą uwagę. Jednak Raven pomyślała. iż dotrzemy na czas.Raven . Nick powstrzymał odruch irytacji. Będziesz musiał wypożyczyć smoking. ja sadzę. Była to oszałamiająca.Umiesz tańczyć? . o ponadczasowej elegancji. . .Chyba.To oficjalne przyjęcie.Pewnie. Nick przesunął się.. że chodzi o coś więcej niż o troskę. Raven przez cały dzień zastanawiała się.

to znaczy. kim w gruncie rzeczy był: za specjalistę w dziedzinie architektury terenów zielonych. Raven spostrzegła jego niepokój i zapewniła go szybko: . a ponieważ twój wyjazd na weekend oznacza. by pokryła jego wydatki. byle tylko znalazł się na czas w domu. Ale nie chciał pozwolić. I najwidoczniej całkiem słusznie . za kogo mam uchodzić. że Raven będzie miała już gotową odpowiedź.Tak.Piętnasta rocznica ukończenia szkoły. Nie widziałam nikogo ze swojej klasy od czasu rozdania świadectw. aby podawał się za tego. 71 . że musimy złapać lot o czwartej. co powiedziała.Nie zawracaj sobie tym głowy. . ale poczuję się lepiej. gdy prowadziła pertraktacje w sprawie wielomilionowych umów.zgodził się Nick z równym spokojem. który stworzył kilka największych na świecie ogrodów.Będziemy mieli wspólny pokój w hotelu? . lecz Śnieżka. zamożnego człowieka sukcesu. zanim zapędzi się zbyt daleko. kiedy wrócą po spędzeniu kilku niespokojnych godzin z matką. musiał pozwolić.Byłaś też na obchodach dziesięciolecia? -Nie.Kiedy zechcesz.Kiedy wracamy? . Nick skinął głową. że może być nieobecny także w niedzielę. że musisz zrezygnować w te dni z pracy.Gdybyś mógł. .Że jesteśmy kochankami? -Tak. że bez wątpienia była o wiele silniejsza i śmielsza. Zanim Nick odezwał się znowu. a potem zamierzały nocować u przyjaciółki. ponieważ wiedziała. A to znaczyło. Więc on. ponieważ będzie stanowił olśniewającą eskortę olśniewająco pięknej kobiety.uznała.przerwała. Jeśli zostaniemy na nim.odparowała spokojnie. abyś udawał. Wiedział.Jeśli ta maskarada z Nickiem-ogrod-nikiem ma trwać nadal (a było to konieczne). To życzenie wypowiedział nie Biały Rekin. Gdy wreszcie się odezwała. W gruncie rzeczy nie było żadnych problemów z wyjazdem w tę sobotę. . . Jednak Raven nie miała przygotowanej odpowiedzi. ..Apartament z dwiema sypialniami. by zaczerpnąć tchu i dać mu okazję do odmowy. dla którego go zaprosiła? Dla pozoru? . że uległ jej prośbie bez dalszych protestów. . że coś do mnie czujesz. Najważniejszy jest sobotni wieczór. by zapłaciła więcej. . A jeśli chodzi o niedzielę? Dzwoniła Deandra. -Naprawdę. że w czarnym jedwabnym smokingu będzie wyglądał na eleganckiego. Czy to jedyny powód. Najwidoczniej wyprawa do Chicago była dla niej bardzo ważna. . którą mógłby ćwiczyć do perfekcji. Skoro Michael Andrews nie był już nią zainteresowany. Dziewczęta miały pójść po południu na przyjęcie urodzinowe. chciałabym. . że będzie wyglądał całkiem znośnie w smokingu. by ich teraz zobaczyć. pełne wahania słowa zdumiały go.Jak to okazja. pomyślał przez chwilę o układzie. aby pójść tam sama. Nick przypuszczał. pełna niepewności. ale w niedzielę zaplanowano lunch. że lepiej będzie. Powiedziała. wybrała jego. która za tę usługę zamierzała płacić jemu. jeśli powiesz mi. jeśli to pokryję . Może zaproponuje mu. Nie napisała jeszcze dla niego roli. To brak pewności siebie Raven sprawił. a nie miała dość pewności siebie.Z łatwością nadgonię zaległości. po tych wszystkich latach. też ci to wynagrodzę. bo nie miała do kogo się zwrócić. został wynajęty z powodu swej aparycji. jak gdyby zastanawiał się na tym.Myślę. by przywitać córki. na który właśnie się zgodził. . Nicholas Gault. że pragnie zabrać dziewczynki na cały dzień. żeby być w Los Angeles około siódmej. obcemu człowiekowi.Oczywiście pokryję wszystkie koszty. . Z jakiegoś powodu czuła potrzebę. Raven? .Dobrze .. łącznie z kolacją.

Jednak od chwili. Zanim jeszcze dowiedziała się. matka opowiedziała jej o magicznej scenerii. a także przed matką. A przynajmniej nie potrzebowała jego. Jako mała dziewczynka uwielbiała być Raven Winter. wytworzonym w umyśle Sheili Winter przez LSD. . gdy w górze. Raven dała mu to jasno do zrozumienia pół godziny temu. unosił się na tle nieba koloru jej oczu. która zdawała się wierzyć. a nie o zaufaniu. Może i była kiedyś wiosenna łąka i wierzba. Ścierwniku. Kruki to takie niesamowite ptaki. A wierzby też są brzydkie. że nie. że właśnie wyraziła prośbę nie do spełnienia.Co oznacza to środkowe "W"? Jej pierwszą reakcją było zmarszczenie brwi i Nick uświadomił sobie. kpiły z nieukrywaną pogardą. I nie chodziło tylko o to. imiona.Po prostu imię. tym mniej wyraźne stawały się wspomnienia matki o tym. i o wiele mniej czarujące. czarny jak jej włosy. Dlatego właśnie nadano jej te imiona . Nick cieszył się na myśl o ich podróży do Chicago.spytał: . Ale ukrywała je przed koleżankami z klasy. nic na to nie mógł poradzić.ptak śmierci i żałobne drzewo . Czy potrzebowała do tej podróży towarzysza? Nick uznał. Czarne. możliwe też. że cały ten wizerunek był tylko halucynacją. . które zażywała niemal codziennie przez . kiedy można się rozweselić bezpłatnym szampanem. Raven była jakaś nieobecna.Zapłacz dla nas. skąd się biorą dzieci.stwierdziła. by podjąć tę najwyraźniej wcale nie sentymentalną podróż do przeszłości. gdy DC-10 oderwał się od płyty lotniska w Los Angeles. bardzo łagodnie: . zaczęły być wykorzystywane przeciwko niej jako okrutne szyderstwa okrutnych dzieci. "Powiedz mi . którą zauważył Nick. wspaniałym żywym obrazem. 73 Im Raven była starsza. nie chciał widzieć smutku na jej pięknej twarzy. Raven. a z udręki. . Odpowiedziała mu. jak poczęta została jej córka. które mogło mu umożliwić wgląd jej przeszłość. paskudne ptaki śmierci. płacz! Te bezlitosne kpiny wyciskały łzy z oczu Raven. w jakiej została poczęta: na wiosennej łące gdzieś w odległym zakątku stanu Nowy Jork.rozkazywał jej w myślach. które kiedyś wydawały się takie czarujące. wyraźnie było widać.Czy to rodzinne imię? .Płacz. czego zazwyczaj nie wyjawiała. gdy zadał ostrożnie pytanie. i powtórzył bardzo cicho. który trzymała w białych. . A choć Nick nie chciał. że jej myśli nie mają nic wspólnego z pełną nadziei opowieścią o miłości.Nie . płacz.powiedział Nick do kobiety.Dobrze . Gdyby ich rodzice dali im takie straszne imiona . obficie płynącym w kabinie pierwszej klasy. ale to ciche wyznanie świadczyło o bólu i rezygnacji. już wygojonych dłoniach. .Zaufaj mi". na tle jaskrawobłękitnego nieba. Z jakiegoś powodu Raven Winter czuła potrzebę. realnym.Dobrze.oznaczające kruka i wierzbę.Raven Willow . a nie fikcyjnym świecie beznadziejności i rozpaczy. Ale możliwe. o rozmowach tłumionych dźwiękiem silników."W" oznacza Willow. w tajemniczy sposób opowiadaną przez Sheilę Winter. Raven spełniła tylko częściowo jego rozkaz. pod wielką wierzbą. że zagłębiła się w romansie Lauren Sinclair lżyli długo i szczęśliwie. takie omdlewające. Raven znajdowała się w całkiem innym miejscu. . Wierzbo! . że kruk.płakałyby bez końca.. Jako mała dziewczynka Raven uwielbiała tę historię. zanim zamknęła się w sobie. mogę to zrobić. Wskazując wytłaczane złotem inicjały na jej portmonetce -RWW . że spytał o coś. szybował kruk.żądały okrutne dzieciaki z radością. Ale w miarę jak dorastała. aby tam była. Wpatrywała się w jedną i tę samą stronę od 72 chwili startu.

całą ciążę. która nigdy wcześniej jej nie potrzebowała. Głęboko we wnętrzu dziecka kwasu płonął wciąż ognisty ból.ani nawet nie próbowała wytworzyć . jak i córkę. że to. szlachetnym i dzielnym. Podstęp udał się w znacznej mierze dzięki temu. okazała się pełna uroku. zarówno te dawne. Kiedy Raven miała dziewięć lat. a Sheila dzieckiem-kwiatem. nadal palący. Także po nim Raven odziedziczyła kruczoczarne włosy. wraz z matką i jej ostatnim kochankiem przeniosła się z Nowego Jorku do Chicago. jaki pożytek może mieć ze swego milczącego i uciążliwego dziecka. Fotograficzna pamięć Raven zarejestrowała wszystkie pouczenia kucharki. że jej ojciec był Irokezem. To Raven.. pozostawiając blizny i sprawiając. jak i inni kochankowie matki. położona na północnym brzegu jeziora wioska. kruka i nieba. że jest w części Irokezką. . Podszkoliła ona zarówno matkę. A samo Lake Meadow. miał niezdrową bladą cerę z powodu bezsensownego życia pełnego seksu i narkotyków. Niszczył w niej najdelikatniejsze i najwrażliwsze miejsca. jak i stale rozszerzając repertuar potraw godnych podniebienia smakosza.podobizny jej ojca. położona była w zacisznym zakątku malowniczego terenu. Teraz Sheila odkryła. choć trochę potrzebna matce. studiując książki kucharskie. Raven Winter była dzieckiem kwasu. odziana w świeże biało-czarne uniformy. Raven nie miała nic przeciwko gotowaniu. jak wszyscy mężczyźni Sheili. uznała. Ajej śnieżnobiała skóra? To właśnie z tego powodu zmuszona była w końcu odrzucić cudowny mit. ponieważ odchodząca kucharka pokazała jej. która miała być ich nowym domem. Była to prawda. Kucharka z posiadłości Thornwood przechodziła na emeryturę i wyjeżdżała na Florydę. W końcu nad najbardziej spustoszonymi rejonami utworzyły się grube warstwy lodu. jak ma przygotowywać ulubione potrawy rodziny Wainwright. Nie miała wątpliwości. Przestudiowawszy dokładnie historię plemion indiańskich w stanie Nowy Jork. To i tylko to było pewne. Dzięki temu czuła się potrzebna. Raven powitałaby z radością chłód lodu i odrętwienie. ale lód nie zdławił buzujących pod spodem płomieni. mała. Kochanek ulotnił się szybko. który ciągnął się niczym pluszowy dywan w kierunku migotliwego szafirowego jeziora. sprytnie ukrywając brak doświadczenia. wżerający się coraz głębiej w jej mocno poranione serce. Stróżówka w Thorn-wood wydawała się Raven pałacem. Sheila podała się za znakomitą kucharkę. nie zachowała w pamięci . I wciąż był tam kwas. lżejszą pracą. potrafiła wyczarować barwny obraz drzewa i kruka. To on zachwycał się wspaniałością wierzby. Raven była dzieckiem kwasu. wydatne kości policzkowe i wielki szacunek dla przyrody. że była tam też inna służba. Toczyło się tu typowo prowincjonalne . i pomimo że czasem. zwalniając w ten sposób nie tylko cudowną pracę. W parku rosły olbrzymie majestatyczne wierzby. nadal parzący. ulubione. na północ od miasta. To on nadał jej zaczarowane imię. Bez wątpienia jej prawdziwy ojciec.. które poznawała. Kwas ten palił strasznie. Więc Raven wykreowała swoje własne wyobrażenie. co powinno być młode i pełne nadziei. Z początku Sheila pracowała jako pokojówka. choć świat widział tylko ascetyczną oziębłość lodu. lecz także stróżówkę. ale przedtem Sheila usłyszała o lśniącym Złotym Wybrzeżu jeziora Michigan i o możliwości pracy w majestatycznych rezydencjach położonych nad jeziorem. gdy była w odpowiednim nastroju.. Kiedy nadarzyła się taka 74 wspaniała okazja. nie Sheila przygotowywała posiłki. szybko z niej skorzystała. dumnym. I mogły mieszkać w tak wspaniałym miejscu. że na bardzo wczesnym etapie jej życia ostry i żrący kwas zdołał przedostać się do jej wnętrza. której nie kwestionowała. stawało się stare i jałowe. która podawała do stołu. sprzątając w wielu domach i rozglądając się za lepszą.

Blane Calhoun miał lat szesnaście. Bogate dziewczęta w klasie Raven miały egzotyczne imiona: Chelsea. blada. natychmiast zadzwonił do dyrektora Meadow Academy. dowiedział się ojej przenosinach do Lake Meadow. Brał ją z okrucieństwem. Raven Willow Winter próbowała nosić swoje egzotyczne imiona z taką samą pełną dumy gracją. Ale Raven -czarująco piękna młoda kobieta była lafiryndą. płaczącą wierzbą. bo rzadko się sobie przyglądała. była bardzo szczupła. palili się do niej.. a z jej poważnych błękitnych oczu wyzierało zaniepokojenie i beznadzieja.. Brittany. tak jak jej matka. że coś straciła -był to radosny dar miłości. Jeśli ta mała. przemoczonym i sękatym drzewem. cudowny dar. I przysięgała sobie. Szyderstwa dziewcząt stały się jeszcze zjadliwsze niż dawniej i miały teraz seksualny podtekst. która otrzymała imię po ptaku: Ptarmigan. prywatna szkoła chciała się wywiązać z dalszego zobowiązania. ale nigdy jej samej. Kiedy kierownik szkoły publicznej. Ponieważ Victoria rządziła klasą. gołe nogi. którą pokrywała chude. to teraz miała do tego okazję. nie zawracali sobie tym głowy. by być zawsze przedmiotem kpin.. iż może się między nie wmieszać. Ci młodzi bogacze pożerali ją wzrokiem. zabójczy. że była tak zdolna. równie brzydkie jak jej wytarte ubrania. Ta chuda przybłęda przynosiła im wszystkim wstyd. ale niezamożnemu dziecku. do której chodziła w Chicago. Głęboko 76 . że zapewni doskonałe warunki edukacji jakiemuś zdolnemu. Byli też inni chłopcy. i to wielu. była też dziewczynka. Sama mogłaby nie zauważyć tej odmiany. rzecz jasna. Nosiły te imiona tak jak swe markowe stroje: z dumąi gracją. pozwalała się im dotykać. Jednak bogate. I to Raven Winter była tym dzieckiem. Raven została stypendystką w "the Meadow". że została stworzona. szydziły. ilekroć jej znowu zapragnął. wazeliny. zimny.. Raven . A chłopcy? Nie przyłączali się nigdy do kampanii przeciwko Raven. gdy zimowy wiatr od jeziora stawał się lodowaty. na dziecko .. Pragnął jej pięknego ciała. że da mu jeszcze inny. że przypuszcza. oznajmiła Victoria tym przyjaciółkom. I żyłaby tu z matką spokojnie. Raven nie uważała. a bogaci mieszkańcy znani byli z dobrego serca. To brzydkie imiona. Na czele okrutnej i bezlitosnej krucjaty przeciwko niej stała Victoria Wainwright. ale gdzieś około dwunastego roku życia Raven Winter nagle stała się piękna. W wieku trzynastu lat straciła dziewictwo. uprzywilejowane koleżanki nie przyjęły jej dobrze. gdyby nie to. To więcej niż bezczelność ze strony nieślubnej córki służącej. porzucał ją z okrucieństwem i wracał do niej z okrucieństwem. że komuś na niej zależy. tylko ciała. bo nawet wtedy jako trzynastolatka Raven pragnęła dziecka. że pewnego dnia naprawdę będzie miała powód do nienawiści. i oczywiście z powodu swego śmiesznego imienia. Czego się spodziewała? Przecież była dzieckiem kwasu. z powodu zniszczonych ubrań. chuda twarz i posmarowane wazeliną nogi. Być może rozpuszczona spadkobierczyni rodu jakimś szóstym zmysłem wyczuwała. mając nadzieję na miłość. ladacznicą. nieodwracalnie uszkodzonym od chwili wcale nie tak czarodziejskiego poczęcia.i nie otrzymywała tego. która mieszkała z rodzicami w Thornwood i dla której Raven przygotowywała codziennie wyszukane posiłki.chuda mała dziewczynka była ptakiem śmierci. a przynajmniej jej żeńską w swej zapamiętałej kampanii przeciwko Raven miała cały orszak 75 podziwu i pomocnych przyjaciółek. I ponieważ po raz pierwszy w życiu Raven miała wrażenie.życie. które do niej kierowali. Blane pojawiał się w jej życiu i znikał przez następne pięć lat. Raven oddawała się im wszystkim. Wydawało się. pragnęli jej.. Caitlin i Taylor. dziwką. a także słowa. ale Victoria i jej przyjaciółki nigdy by na to nie pozwoliły. ale teraz wchodzili już w wiek dojrzewania. przewijając się niczym złota nić bólu i męczarni. Raven miała cerę białą jak śnieg. ale świadczyły o tym zdumiony wzrok jej koleżanek i kolegów.

Studiował teraz na 77 uniwersytecie i przez ostatnie dwa lata chodzili z Victorią. i niezwykle mgliście mówiła o tym. jej kochankowie szybko znikali. nie Blane. Założy dżinsy i uszyje sobie letnią sukienkę. wymyślić jakiś sposób. zaakceptowała którąś z podobnych ofert stypendium w Radcliffe. Na trzy miesiące przed ukończeniem Meadow Academy przyznano jej pełne stypendium naukowe w UCLA. gdy Patrice Wainwright powiedziała. -Wyjechała? .to było jej doskonałe śnieżnobiałe ciało. zimną i jałową.. że chce się widzieć z Sheila. Pozostawione przez kwas blizny przekształciły jej łono w lodową tundrę. że ona i jej aktualny przyjaciel opuszczają Illinois. i wiedziała. co widzieli wszyscy -jedyne. Może. ta uczelnia stała się przedmiotem jej marzeń.w środku wciąż płonął w niej ogień. Dadzą jej spokój i będzie mogła się uczyć bez przeszkód. dobrze się jej przysłużyły. Tylko tam mogła znaleźć ciepło. To Sheila.. Wróciła. gdy pożegnał się już grzecznie ze swą bogatą dziewczyną. by mieszkała ona nadal w stróżówce do chwili rozdania świadectw. Wiedziała. że to musi być Blane. bo zapomniała przytulić córkę na pożegnanie. Zaofiarowała jej tylko drobną macierzyńską pociechę: pani Wainwright wie. że zniknie w tłumie. by dostać coś więcej od Raven. Ale myliła się. Natychmiast pomyślała. że Raven poradzi sobie z gotowaniem dla całej rodziny. by im towarzyszyła. że nie posiada nylonów.. być może tylko na chwilę. Był to jej pierwotny wybór i nie zmieniła zdania pomimo nacisku ze strony dyrektora. że na UCLA można nosić nawet dżinsy. wpadał do stróżówki.nigdy. zaskoczyła Sheilę w trakcie pakowania. matka Victorii. że ją kocha. że nie odmówi Blaneowi. Nie prosiła córki. Często jednak. Raven podeszła do drzwi z samobójczą rezygnacją. Jej gołe nogi nie będą marznąć. wolność i spokój. Ale od czasu. gdy przeczytała uważnie informator UCLA. i nawet zgodziła się łaskawie. dokąd wyjeżdżają. Ale w drzwiach nie zobaczyła przystojnej twarzy Blanea Calhouna ani zniszczonego narkotykami i nikotyną oblicza Sheili Winter. Ten cel. że Raven poczuła strach.Już wyjechała.. Że już nic nie może jej bardziej zranić. aby nie straciły kontaktu . Nie było miłości dla Raven Winter i nie było dziecka. a nawet zostanie jej przyjacielem? Raven zamierzała wyjechać do Los Angeles dzień po ukończeniu szkoły. że chciałaby się skontaktować z Raven w przyszłości. gdzie nie mogło zakiełkować nowe życie. ale kiedy pożądanie zostało zaspokojone. czego wszyscy pragnęli . wśród tych studentów znajdzie się ktoś. siedem godzin po wyjeździe Sheili. który chciał. W Meadow Academy istniał sztywny kodeks ubierania się: żadnych spodni dla dziewcząt. O północy. Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. Raven obudziło głośne stukanie. obiekt nadspodziewanie udanego eksperymentu. że potem jej serce będzie znowu cierpiało. Chce powiedzieć. . Mówiła sobie. Pożądano jej rozpaczliwie. Nie wspomniała też. Gdy sześć tygodni przed końcem szkoły wróciła do domu. aby Raven. Jej twarz z jedwabiście gładką skórą była tak ponura. Gdy jednak zbliżała się do drzwi. jaki znalazła w nauce. kto ją polubi. Nie będzie miało znaczenia. Te obawy na szczęście szybko się rozwiały. Yassar czy Yale. a na uniwersytecie będzie tylu studentów z tak różnych środowisk. iż usłyszy tragiczne wieści o swej matce. Inteligencja Raven i azyl. A na fotografiach w informatorze Raven zobaczyła. Matka powiedziała Raven. to jasne światło na końcu mrocznego tunelu jej życia napawało ją wielką nadzieją. Niespodziewanie o tej porze odwiedziła ją Patrice Wainwright. ale jedyne. to wielokrotnie krzywdzone serce nagle napełniła nadzieja. że jakoś zniesie te ostatnie trzy miesiące. być może o wypadku samochodowym.

- Tak. - Wyraźne zaskoczenie Patrice Wainwright stanowiło dla Raven złowróżbne ostrzeżenie: że za chwilę dowie się czegoś, czego nie chce wiedzieć. Ciągnęła więc pośpiesznie, jak gdyby wypowiedzenie tych słów mogło sprawić, że staną się prawdą: Powiedziała pani, że wyjeżdża i że ja będę gotować przez następne sześć tygodni. Umiem gotować. Też o tym mówiła pani. Na patrycjuszowskiej twarzy Patrice Wainwright pojawił się wyraz wyniosłego lekceważenia i niewypowiedzianej pogardy. Raven bardzo dobrze znała tę minę. Przybierała ją Victoria, gdy z nią rozmawiała. - Twoja matka mówiła mi tylko to, Raven, jak wiele masz problemów. - Problemów? - Serce Raven wypełniła nieśmiała nadzieja. Czy matka wiedziała o jej cierpieniach? Czy ją to obchodziło? - Wiem wszystko o narkotykach, o twojej nimfomanii, a także i to, że jesteś złodziejką. Przez chwilę osłupiała Raven nie mogła się odezwać. Nigdy nie brała narkotyków ani razu. A choć wielokrotnie uprawiała seks, nigdy nie sprawiało to jej przyjemności. Była to jedynie rozpaczliwa próba zdobycia miłości. I.. - Moja matka mówiła pani, że jestem złodziejką? -Nie próbuj zaprzeczać. Wiem, że wielokrotnie kradłaś w naszym domu pieniądze i wiem dlaczego - żeby kupować narkotyki i, przynajmniej raz, żeby opłacić skrobankę. 78 Nie! Serce Raven zareagowało krzykiem na to okropne oskarżenie. To jej matka kupowała narkotyki... i to matka usunęła ciążę. Raven dowiedziała się o tym po fakcie. A kiedy dowiedziała się, że przez krótki czas istniała cudowna nadzieja na braciszka lub siostrzyczkę, błagała cicho matkę o wyjaśnienie. Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Sheila zareagowała pełnym zdumienia milczeniem, podkreślonym jeszcze twardym spojrzeniem, które wyjaśniło Raven z druzgoczącą jasnością, że jej matka żałuje, iż nie postąpiła tak samo w jej przypadku. - Do tej pory przymykałam oczy na to, co robiłaś. Twoja matka dobrze nam służyła i bardzo jej współczułam, że musi tyle znieść z twojej strony. Ale nie mogę patrzeć przez palce na kradzież trzech tysięcy dolarów. Zwróć mi zaraz te pieniądze albo wezwę policję. -Ale ja ich nie mam! - Nie wierzę ci. - Patrice podeszła do telefonu. - Miałam nadzieję, że załatwimy tę sprawę dyskretnie, bez nieprzyjemnego rozgłosu i policji. Szczerze mówiąc, ukrywałam wszystkie poprzednie kradzieże przed mężem, bo wiedziałam, iż będzie nalegał, bym natychmiast zwolniła twojąmatkę. Mam miękkie serce i bardzo jej współczułam. -Westchnęła, jak gdyby ciężar tego współczucia był o wiele ważniejszy niż kłopoty, w których znalazła się samotna matka, Sheila Winter. - Mogłabym wstrzymać wypłacanie jej pensji, by w ten sposób odzyskać to, co ukradłaś, ale nawet tego nie zrobiłam, bo wiedziałam, że większość zarobków przeznacza na opłacanie twoich seansów u psychiatry. Nie winie jej, że wyjechała, ale powiem ci, że zabrała ze sobą moje miłosierdzie. -Głos jej stwardniał. - Chcę mieć te pieniądze, Raven, i to już. - Aleja ich nie mam - powtórzyła cicho Raven. Moja matka je ma. Moja matka jest złodziejką. Raven nie mogła wypowiedzieć tego na głos. Pomimo że matka tak strasznie ją zdradziła, nie potrafiła odpłacić jej tym samym. Uniosła dumnie głowę i rzuciła jej w twarz przekonujące kłamstwo. - Wydałam je, by zapłacić zaległe rachunki za terapię. - Jawna strata pieniędzy. Dano ci cudowną okazję, byś się uczyła, przyjęto cię życzliwie w świecie, którego nigdy byś nie poznała, a ty po prostu kpisz sobie z tych, którzy tak bardzo starali ci się pomóc. - Doceniam tę szansę, pani Wainwright. Naprawdę. I jest już ze mną o wiele lepiej. Proszę, niech mi pani uwierzy. Skończyłam z narkotykami i wszystko pani zwrócę, obiecuję. Każdego centa, z odsetkami. Proszę nie dzwonić na policję, proszę. Patrice westchnęła znowu i tym razem było to westchnienie umęczonej arystokratki, zmuszonej do konfrontacji z podejrzaną rzeczywistością klasy niższej. W rzeczywistości

poczuła ulgę. Jej mąż byłby wściekły, gdyby dowiedział się, że tolerowała te kradzieże tylko dlatego, że nie chciała stracić najlepszej kucharki, jaką mieli. 79 - W porządku, Raven, nie zawiadomię policji. Ale chcę, byś wyniosła się z mej posiadłości, i to w tej chwili. Raven opuściła azyl stróżówki w Thornwood i przez ostatnie sześć tygodni szkoły była bezdomna. Czyż jednak nie była bezdomna przez całe życie? Znalazła pracę, dwie prace, obie w barach szybkiej obsługi. Pracowała codziennie po szkole, aż do zamknięcia, i na dwie zmiany w weekendy. Czasem spała w restauracji, czasem w parku, a czasem na szkolnym stadionie. Każdego dnia budziła się o świcie i przed rozpoczęciem lekcji brała prysznic w szatni dla dziewcząt. Po sześciu tygodniach wszystko się skończyło. Raven Willow Winter skończyła szkołę z najwyższymi ocenami i następnego dnia wsiadła do autobusu jadącego do Los Angeles, w kierunku wabiącego ją jasnego światła. Z początku Raven wierzyła, że UCLA będzie takie, jak ośmieliła się marzyć. Balsamiczne, ciepłe powietrze wibrowało energią i śmiechem młodości. Z pewnością tutaj, w samym środku miasteczka studenckiego, po prostu wtopi się w tłum. Ale nawet w tyglu UCLA Raven była inna. Jej śnieżnobiała skóra nie pokrywała się opalenizną ani nie ulegała oparzeniu słonecznemu, jak gdyby jej smukłe, pięknie rzeźbione ciało zrobione było z marmuru. Zauważano ją, gapiono się na nią, budziła zazdrość i pożądanie... gdyż na tle tych wszystkich wspaniałych złocistych kalifornijskich ślicznotek jej kruczoczarne włosy i alabastrowa cera wydawały się niezwykłe i wyjątkowe. Nikt nie kpił z jej imienia ani strojów, ale kobiety miały się przed nią na baczności, tak jak Victoria i jej przyjaciółki. I tutaj, jak w Meadow Academy, mężczyźni po prostu jej pragnęli. Raven zauważała poufałe uśmiechy zakochanych par i bardzo starała się nauczyć śmiechu i flirtu. Ale to było niemożliwe. Nie znajdowała takiej autentycznej radości w swym poranionym sercu, a bycie obiektem miłości to sprawa zbyt poważna, aby z tego żartować. Nie chciała bawić się we flirty. Oddawała swe idealne ciało mężczyznom, którzy go pragnęli. Przy każdym kochanku modliła się, by intensywne pożądanie, które widziała w jego oczach, przekształciło się kiedyś w czułą miłość. Ale nigdy tak się nie stało. Każdy mężczyzna odchodził, zostawiając jej to samo pogardliwe pożegnanie: jest taka lodowata, taka poważna, taka sztywna. 80 Czy nie mogli odgadnąć, że jej sztywność wynikała ze strachu, iż znowu zostanie zdradzona? Czy nie rozumieli, że była tak poważna, ponieważ miłość była dla niej tak ogromnie istotna? I czy nie uświadamiali sobie, że pod pozornym zlodowaceniem wciąż płonął i palił kwas? Raven dotrzymała słowa, że zwróci Patrice Wainwright każdego centa wraz z odsetkami. Jeszcze przed opuszczeniem Lake Meadow wysłała na adres posiadłości Thornwood pierwszą z wielu kopert. Ta koperta zawierała gotówkę. Z Los Angeles jako studentka wysyłała przekazy, zaś później jako studentka prawa, a potem jako prawniczka wysyłała czeki z wydrukowanym nazwiskiem i adresem. Razem zwróciła dwadzieścia pięć tysięcy dolarów, sumę z pewnością przekraczającą znacznie to, co ukradła Sheila Winter. Ostatnią ratę wysłała osiem lat temu, podczas pierwszego roku praktyki w charakterze doradcy w dziedzinie rozrywki. Gdy wysłała pocztą ten czek, poczuła, że coś się skończyło, że jej kontakt z tym bolesnym rozdziałem jej życia został zerwany na zawsze. I wydawało się, że jest tak istotnie, dopóki sześć miesięcy temu nie przyszła koperta, nadana pół kilometra na wschód od Thornwood. Zawierała zaproszenie, ze złoconym ornamentem, na zjazd z okazji piętnastej rocznicy ukończenia Meadow Academy. Proszono o odpowiedź na adres posiadłości niedaleko Thornwood, gdzie mieszkała teraz z mężem, Blanem Calhounem, Victoria Wainwright, jedna z organizatorek zjazdu.

Victoria Wainwright-Calhoun nie musiała wysyłać Raven zaproszenia na uroczystą galę w hotelu "Fairmont" w Chicago. Ale to zrobiła. I było to największe szyderstwo. Raven odpowiedziała bezzwłocznie, wysyłając czek na pięćset dolarów - stanowiący opłatę za wstęp dla dwóch osób, na elegancką kolację z tańcami w sobotni wieczór oraz sutą przekąskę z szampanem następnego ranka. Raven miała teraz pieniądze, markowe ubrania i lśniące klejnoty, ale ciężko zapracowane bogactwo nie dało jej szczęścia ani nie zapewniło wstępu do złotego kręgu przyjaźni i miłości. Wciąż była samotna, wciąż była outsiderem, a teraz postanowiła sobie kupić towarzystwo na ten nader ważny wieczór. Płaciła Nicholasowi Gaultowi, by pomógł jej stworzyć iluzję szczęścia i miłości, by mogła pokazać im wszystkim, że odniosła sukces przewyższający ich najśmielsze oczekiwania. Gdy jednak podniosła wzrok znad nie przeczytanej stronicy powieści Lauren Sinclair na niebo, które miało barwę jej oczu, pomyślała ponuro: "W gruncie rzeczy płacę za to, by nie mieli pojęcia, iż stałam się właśnie tym, za co mnie zawsze uważali - ptakiem śmierci... wierzbą, która wciąż płacze... dzieckiem kwasu, w którym nawet najzimniejsze lodowce nie ochłodzą palącego ognia bólu". 81 10 Apartament, który Raven zarezerwowała w "Fairmont" należał do najlepszych w hotelu. Pomiędzy dwiema przestronnymi sypialniami znajdował się luksusowy salon, w którym nie brakowało nawet małego fortepianu. Każdy pokój urządzony był w subtelnym fiołkoworóżowym i kremowym kolorze i z każdego rozpościerał się panoramiczny widok na jezioro Michigan, Grant Park, Lincoln Park i słynną chicagowską Miracle Mile. Nick i Raven spędzili tu trzy godziny przed tańcami, osobno, w luksusowych sypialniach. Nick zadzwonił do domu, aby podać rodzicom numer telefonu, pod którym można go znaleźć. Okiem doświadczonego hotelarza ocenił z aprobatą wysoką jakość wszystkiego, co go otaczało, rozkoszując się wspaniałymi widokami z okna. Jednak większość czasu spędził na rozmyślaniu o Raven. Z niecierpliwieniem czekał na umówione spotkanie w salonie, o ósmej. Nick czekał w salonie, gdy pojawiła się Raven. Przebywał tam już jakiś czas, gdy dostarczono przesyłkę: bukiecik czarnych orchidei. Patrzył ze zmarszczonymi brwiami na kwiaty, kiedy usłyszał za sobą jej głos: - Doskonale. Odwrócił się i aż dech mu zaparło z wrażenia. Raven miała na sobie czarno-białą kreację królewskiej elegancji. Suknia idealnie przylegała do jej ciała, była prowokacyjna nie dzięki temu, co odsłaniała, ale dzięki temu, co pozostawało skromnie ukryte. Lśniące czarne włosy Raven, zaczesane do tyłu, odsłaniały śnieżnobiałą twarz i były zwinięte w gruby węzeł na czubku jej ślicznej główki. Korona nocy lśniąca, jak gdyby pieścił ją niewidzialny księżyc. Makijaż Raven jak zawsze miała idealny, a jedynymi klejnotami, jakie nosiła, były szafirowe kolczyki, tak jaskrawobłękitne jak jej oczy. Twarz jej wyrażała równocześnie niepewność i odwagę. Śnieżka wyglądała wspaniale, jak baśniowa księżniczka, której nie brak niczego poza wiarą w siebie, a już na pewno nie potrzebuje czarnych orchidei. - Doskonale? - powtórzył w końcu Nick. - Ty je zamówiłaś? - Tak. - Raven wzruszyła ramionami. - To taki żart dla wtajemniczonych. Nick pomyślał, że w gruncie rzeczy to nie jest żaden żart. To sprawa bardzo poważna. Tak poważna, że nawet jej suknia została bez wątpienia 82 wybrana - a może nawet specjalnie uszyta - by idealnie pasowała do bukiecika czarnych orchidei. - Czy mam pomóc ci je przypiąć?

. czując nagły przypływ gorąca do twarzy w odpowiedzi na jego serdeczność. kiedy otrzymała czek. Osiągnęła oszałamiający sukces. Obawiała się. Najpierw odpowiedziały mu jej oczy . Gdy Nick wyjmował czarny bukiecik z białego pudełka. Jeśli chodzi o kwiaty. który tak czarująco zabarwił go w odpowiedzi na komplement. ani dlaczego tak bardzo cię niepokoją.odpowiedziała zaskoczona tą propozycją. którą matka . Pomyślał jednak. Raven. nie było też w niej tego pogodnego spokoju. Pod wpływem impulsu dotknął delikatnie jej policzka. Kiedy znowu się odezwała. co przypominało ulgę.Dobrze.W odpowiedzi na te słowa w jej pełnych niepewności szafirowych oczach zabłysło coś.Dobrze .wyszeptała.Tak. . zdecydowanie odmówi przypięcia czarnego symbolu hańby do nieskazitelnego białego atłasu. Prawdę mówiąc. Bezczelna arogancja Raven dała Victorii okazję podzielenia się z przyjaciółkami odrażającą historią.zaskoczeniem i wdzięcznością. by go przypięła. kpiąc ze swych dawnych koleżanek i kolegów. Nawet gdyby Victoria lub Blane wcisnęli jej podobny bukiet... że będzie się upierał przy swoim zdaniu.A tak na marginesie. Był znowu śnieżnobiały. Nick wpatrywał się w kobietę. .Zaufaj mi. Czy w innym stuleciu Nicholas Gault zerwałby rycersko szkarłatną literę "A" z purytańskiej sukni Hester Prynne? Pewnie tak. niezwykłe i lśniły wewnętrznym blaskiem. A potem uśmiechnęła się..W porządku. dziękuję. podziwiał w milczeniu jakość kwiatów. I Raven nagle poczuła się zadziwiająco bezpiecznie.Dziękuję . miękkim. Raven zwalczyła tę reakcję za pomocą surowego upomnienia: płaci mu za udawanie. Wątpliwe. który okazał się dla niej najwspanialszą ozdobą. dokonał więcej. jestem ekspertem. Nick. Ale z Raven nie promieniowała pewność siebie. kto nie ma najmniejszych wątpliwości. Wspaniały bukiecik. a niebieskim oczom -błysku pewności siebie.zechce ofiarować jej czarne orchidee i uznała.Nie wiem. myślę. ale. Nick ją ochroni. nie ma znaczenia. chociaż były symbolem hańby. i dodał: . że Raven Winter potrzebuje czegoś więcej. wyglądasz bardzo pięknie. że lepiej przypiąć je zawczasu. Były doskonałe.uśmiechnął się Nick. . 83 by ktokolwiek ze szkolnych kolegów i koleżanek. że Raven nie chce nosić tego bukiecika.. Miała wszelkie powody. potwierdzający obecność Raven na zjeździe. bez śladu rumieńca. . by podkreślić swą niezwykłą i egzotyczną urodę. jej głos był chłodny i rzeczowy. Zamiast tego wyglądała jak ktoś. zgromadzonych w Imperialnej Sali Balowej. że jest zerem. I w końcu powiedziała spokojnie: . a pod chłodną powierzchnią . Ten smoking leży na tobie bardzo dobrze. bez wątpienia bardzo kosztowny.Nieodpowiednie? . po ciężko zapracowanym zasłużonym sukcesie. . . Zamierzała nosić egzotyczne kwiaty z dumą. że coś do niej czuje. przypominającym połysk jej wspaniałych włosów.Są nieodpowiednie. który uzyskuje się. że wszystko. zanim oni będą mieli szansę zakpić z niej. Gdy ją dotknął.Och . Nie będę ich nosić.. a on nie pozwoli. A teraz Nick stwierdził. .No cóż. ale mam propozycję: zrobimy im piekło. Osłupiała. że mogą mu zaszkodzić. poczuł atłas i lód. a potem poczuła radość. kim oni są. a jego stalowoszare oczy mówiły jej.. Raven. . Nick uświadomił sobie. pełnym nadziei uśmiechem. jak zawsze nosiła je w szkole. która nie potrzebowała niezwykłych i egzotycznych kwiatów.W niczym nie poprawią twojego wyglądu. co osiągnął.Dziękuję. Jej ustom brakowało uśmiechu. że Victoria . .a może Blane . Victoria Wainwright-Calhoun osłupiała. że są nieodpowiednie. by nią wprost tryskać.. .pulsujący żar.

"ogier". a pojawiając się tu ze swymi drapieżnymi szponami wbitymi w jego starcze ramię. Aksamitna. jakiś model albo początkujący aktor. który zawsze chętnie opowiadał o pozbawieniu Raven dziewictwa. Paciorkowate oczy Victorii Calhoun i jej przyjaciółek były wpatrzone w wejście do Imperialnej Sali Balowej. Ich oczy instynktownie skierowały się na Nicka. kiedy spotykali się już z Victorią. Przewidywały też ze złośliwą radością. Przez ostatnie piętnaście lat wielu absolwentów Meadow Academy przebywało nadal w okolicach Chicago.rzecz jasna . kiedy w końcu zjawiła się. Czy ten wysoki. z jaką myśliwy czeka na swą ofiarę. że ona już tu jest. Będzie jego kochanką. "przystojniak". nie tyle co one. ciemny. gdzie jej miejsce. jeszcze bardziej smakowite. pomimo tego. Ale i tak pomimo ich złośliwego skupienia. mówiąc. To słowo z sykiem . że mężczyzna jej życia będzie o wiele od niej starszy i ogromnie bogaty. Victoria i jej przyjaciółki oczekiwały pojawienia się Raven z taką samą złowrogą rozkoszą. teraz z przyjemnością odsłaniali nigdy wcześniej nie opowiadane szczegóły ich zażyłości z Raven -jaka zawsze była chętna. ale z pewnością dosyć. którymi będą rozkoszować się w przyszłości. jaka ochocza. Mężczyźni. zanim zorientowano się. tak jak przez ostatnie miesiące bawiło je wspominanie plugawych historyjek o dawnych dniach tej dziewczyny w Meadow Academy. że nadal jest gotowa na wszystko. Też widziano ją tu mile. Dopiero gdy Victoria i Blane zbliżyli się do Nicka. burdelowym odcieniu szkarłatu. zapewniając im zapas anegdot. Ale teraz ta beznadziejna Raven Winter zabawi je raz jeszcze. że Raven jest prawnikiem w Los Angeles.. Raven udowodni bez najmniejszych wątpliwości. podejrzany sposób. Dzięki temu w wieczór zjazdu.opowiedziała jej dopiero w ostatnim czasie.Raven . Tyle. Victoria i jej przyjaciółki stale komunikowały się ze sobą i często jadały razem kolacje w towarzystwie współmałżonków. Wyglądał jak jeden z nich. skąd wie. na pewno będzie się różnił od niej wiekiem. ilekroć jej pożądliwe błękitne oczy spoczną na ich bezcennych ozdobach. Nawet Blane. Historyjki stawały się jeszcze wstrętniejsze. Ponieważ Victoria zareagowała na to z wściekłością. Obiecał żonie. że ich związek trwał w istocie pięć lat. Jako doradca prawny. jego zdobyczą. Za bardziej prawdopodobne uznały jednak. że to była. będą mogły z pogardą spoglądać na Raven. kiedy wszystkie upiększą się klejnotami wartymi fortunę. Żadna z nich nie chciała przegapić chwili przybycia Raven. że mężczyzna. dodając do skradzionych pieniędzy także biżuterię. by złowić mężczyznę z pieniędzmi. który byli wtedy kilkunastoletnimi chłopcami. gdy wspominali je jako 84 ludzie dorośli. był więcej niż mile widziany. potężny i pewny siebie. Przepowiadały jednak z wyższością. Bez Raven uroczysta gala w "Fairmont" byłaby jeszcze jednym przyjęciem z wytwornym jedzeniem. upłynęło kilka chwil. wyglądała jak prawdziwa dama z wyższych sfer. zrzucił całkowicie winę na Raven. Patrice była zmuszona wyjaśnić. w dekadenckim. teraz odsłonił skrywaną przedtem prawdę. niezwykle atrakcyjny w seksowny. Kradzieże zostały dopisane do długiej listy występków Raven i w ciągu miesięcy poprzedzających zjazd Victoria starannie uzupełniła swoją historyjkę. Może będzie o wiele młodszy. głęboko wycięta. że podczas zjazdu raz na zawsze pokaże Raven. że jej suknia będzie całkowicie pozbawiona smaku. Ale jego przystojna twarz nie była nikomu znana. Idealnie pasowała do niego.z tłumionym przerażeniem wyszeptała Victoria do Blanea.pieniądze. by kupić jakiś strój. że bezlitośnie go uwodziła swoją czarującą niemoralnością. . tajemniczy nieznajomy pojawił się tu bez zaproszenia? Jeśli nawet tak. ich wzrok spoczął na jego pięknej towarzyszce. że wszyscy obserwowali łuk wejścia do sali balowej. z którym przyjdzie Raven. ma . jaka niemoralna.. bogaty. jaka rozpustna. markowymi strojami i wybornym szampanem. nawet wówczas.

Absolwenci Meadow Academy czytywali "Fortune" i "The Wall Street Journal". która kiedyś dręczyła ją z taką zjadliwością? I jak to możliwe.Pozwoliłam sobie posadzić was przy naszym stoliku . że wciąż mogła patrzeć na Nicka. szarooki nieznajomy był jeszcze wspanialszy z bliska niż widziany z drugiego końca sali. wysyłając ogniste impulsy spod pokrywy lodu. Niech tylko Nicholas dowie się całej prawdy o Raven. co miała do zaoferowania. podczas której arystokratyczny Nicholas z pogardą odrzuca tandetną Raven Winter. a raz dopełniona.zagruchała Victoria. Pozostaną anegdotki. które publikowały artykuły na temat "Eden Enterprises" i ich potężnego dyrektora..Witaj. przeznaczoną wyłącznie dla niej. znowu została uwięziona. które poczuła. który zmroził jej członki.Z wyraźnym żalem odwróciła wzrok od Nicka i rzuciła Raven kpiące wyzwanie. jak jej zawsze mówili: zero. którymi można się będzie rozkoszować: szok Nicholasa. by jadła kolację 86 z mężczyzną. Już wcześniej zdecydował. wyraźnie zasługującego na kogoś o wiele od niej lepszego. zaciśniętych 85 pomimo pozorów idealnie uprzejmego uśmiechu. Ale ponieważ stało się aż nadto jasne. że jest taka. ale w środku skręcała się z gniewu. bo czarnowłosy. nie zasługujące na życzliwość ani miłość. skrywaną pogardę. Miła perspektywa nieuniknionej kompromitacji Raven połączona z faktem. a potem jego wdzięczność. "Mam" .powiedziała spokojnie Raven. który zamroził Raven. podtrzymała na duchu Victorię. Nicholasie . Victoria gruchała z Nicholasem. że zdecydowałaś się przyjść.Raven! Jesteśmy zachwyceni. widząc bezczelną Raven Winter. To będzie jej osobista misja na ten wieczór. czy te piętnaście lat nie udowodniło. że mieli rację? Raven zamierzała uciec. Ten milczący krzyk był jedynym dowodem. znowu i znowu. jeszcze bardziej zatrważającego: pożądanie. Oczyma duszy widziała już. dostrzegła coś. . wyciągnął silną dłoń do Blanea i powiedział: . . Musiała zagruchać. . że jej serce wciąż bije. To było po prostu niemożliwe. że o ile nie będzie do tego zmuszony. wynagrodzi jej z nawiązką niezwykłe rozczarowanie. Chyba nie masz nic przeciwko temu.. A kiedy przesunęła wzrok na Blanea. Raven nie powinna była mieć Blane a i z całą pewnością nie powinna mieć tego eleganckiego mężczyzny. gdy tylko uwolni się od obezwładniających okowów lodu. Potrząsnąwszy rękąNicka.. to porzuci ją natychmiast. I. mniej niż zero. Kiedy przypuszczał. jak wybiega niczym Kopciuszek z wybiciem północy. -Będą jeszcze dwie inne pary. tylko po to. W ich obecności czuła. Victoria wyobraziła sobie publiczną scenę. łagodne ramiona. Gdy jednak tylko próbowała się odwrócić. Jak mogłaby jeść kolację z kobietą.zagruchała.. kiedy Raven zostanie zdemaskowana jako dziwka i złodziejka. pięknie ubraną i wspartą na ramieniu mężczyzny. że ci ludzie wcale nie są jej przyjaciółmi. Victorio . tym razem przez silne. . że spotka się z przyj aciółmi Raven. Blane przedstawił swoją żonę. Nick wyczuł silny dreszcz. ..Jestem Nicholas. Palące impulsy ognistego bólu zaczęły roztapiać krępujący ją lód.Cześć. . a potem z niej szydził? I brał znowu. przysięgała sobie w duchu. ilekroć miał na to ochotę. Kopciuszek..wymknęło się spomiędzy doskonałych zębów. nie poda swojego nazwiska. by chciwie przyjął ten bezcenny dar.odpowiedziało serce Raven.. Raven nie mogła jeść kolacji z Victorią i Blanem. któremu kiedyś z taką ochotą i nadzieją oddała wszystko. Widziała pogardę w uśmiechniętych oczach bogaczki. zamierzał przedstawić się po prostu jako "Nick". A dowie się prawdy. którego nie będzie szukał żaden zakochany książę.

. mówiły o głębokim przywiązaniu. Iście epikurejska kolacja zaczęła się od królewskiej sałatki oraz uprzejmego. -Więc jesteś zadziwiająco piękna i osiągnęłaś zadziwiający sukces..Jednakże mam wrażenie.silna. Kiedy jej dotykał.dodał miękko . pojawiały się w . by wywołać jakikolwiek efekt. Warunki umów. co ją boli. . weźmiemy sobie po kieliszku szampana i wmieszamy się na jakiś czas między gości. . łagodne i pełne siły. . że będziemy z wami siedzieć przy kolacji. powiedział łagodnie: Prawdę mówiąc.Bardzo się cieszymy. ponieważ potrzebują kogoś. Raven wiedziała. Źródłem ciepła i cudownego poczucia bezpieczeństwa był Nick.Niewiele jest do opowiadania. to zbyt mało. Nie było teraz czasu. Ale teraz.powtórzyła Raven z cichą nadzieją.Więc? . Szare. Podając jej jeden z nich. ale chciał to usłyszeć z ust Raven.przyznał się Nick. jego delikatnie opiekuńcze pieszczoty mówiły o czymś o wiele bardziej intymnym niż pożądanie. jesteś tu najpiękniejsza.A na jakim miejscu uplasowałabyś się wśród doradców prawnych świata rozrywki Los Angeles? Bądź szczera.. a nie Don Perignon.Więc po prostu odpowiedz na moje pytania. To nie był wpływ szampana. . Victorio. Należało się uśmiechnąć. i często. Pytanie numer jeden: jaki jest twój zawód? . -Negocjujesz umowy i spisujesz kontrakty dla aktorów. lecz zjadliwego przesłuchiwania Raven.to nie jest powód racjonalny.W porządku. Zajmuję się rozrywką.Tak.Jestem doradcą prawnym. musiała to robić. Jedno i drugie. tak jak go o to prosiła. Nick chciał. Był przy niej .Ja też nie piję dużo . że dziś trochę szampana może nam pomóc. . które mogą paść podczas kolacji.powiedziała Raven. Ale . a kiedy go dokończył i jego oceniające szare oczy znowu spoczęły na niej. że jesteśmy w Los Angeles i ci wszyscy ludzie przyszli do ciebie. Więc. stuknąć się kieliszkami i wznieść toast. "Przyjaciele" chcieli wiedzieć wszystko o jej pracy.Ja nie piję .Nick oderwał od niej wzrok i rozejrzał się po sali. . ale odsuwała tę myśl. by prowadził dla nich negocjacje w sprawie umów wartych miliony. Potrzebny mi jest krótki wykład na temat Raven Willow Winter. potężna osobowość . które upiła z kryształowego kieliszka. Omawiano je regularnie w prasie handlowej. kiedy doszli do srebrnej fontanny. odkryła to.Na samym szczycie. Nick udawał kochanka.. -Tak. zjawy z przeszłości.Najwybitniejsi klienci? Największe umowy? . za co mu płaciła. sięgając po dwa napełnione już kryształowe kieliszki. były ściśle tajne -o ile zainteresowane strony nie zdecydowały się ich ujawnić . by powiedziała mu wszystko. 87 . o miłości. wpatrzone w nią oczy były ciepłe. Nick uśmiechnął się. powiedział: . prawda? -Tak. o trosce. Raven. . . A słyszeli. scenarzystów? Nick znał już odpowiedź.które otoczyły jej szczupłą talię. reżyserów.nie odstępował jej nawet na krok. ponieważ były tak ważne. I za mój plan. A to znaczy. A więc uzgodniliśmy wcześniej. że jesteś bardzo piękna. . Był to niespieszny i dokładny przegląd.. że to tylko pozory. że jesteś najlepsza. że nie ma żadnego racjonalnego powodu. a co dopiero wrażenie ciepła i unoszenia się w powietrzu. że kilka łyków. które negocjowała. byś czuła się choć trochę zastraszona przez kogokolwiek w tej sali. żeby przetrwać. by zadać więcej pytań. która najwyraźniej przyczyniła jej wiele cierpień. .Za ciebie.ale same umowy i jej rola jako negocjatora były publiczną tajemnicą. Nie czuję się wystarczająco przygotowany na pytania. ale zbliżali się już do nich ludzie. Raven wiedziała.. z której tryskały bursztynowe kaskady znakomitego szampana. a potem przesunął płonące stalowe spojrzenie na Victorię i odpowiedział zamiast Raven: . który wygląda następująco: udawajmy.

Powoduje przemęczenie organizmu. . Nie wymaga wysiłku i działa jak aerobik. Victorio . .Płacę mu. że zesztywniała. . ale praca w ogrodzie to cudowna gimnastyka. . by udawał". Sandra miała miękki.Naprawdę? Nick przez chwilę wpatrywał się stalowoszarymi oczami w oczy Victorii. dodał: . lecz Victoria . o którym byśmy słyszeli.A co z dziećmi. Potem. to robi wielkie wrażenie. jaką sprowokowała. . typowo południowy akcent.Nic dziwnego.No cóż. . która nigdy nie była zamężna. Jogging może powodować przemęczenie. a jego palce czule dotykały śnieżnobiałej dłoni.tłumaczył. . rozczarowana tą odpowiedzią i zirytowana intymnością między nimi.No cóż .Tak. im więcej czytam o joggingu.A więc . żona jednego z "kochanków" Raven. jak gdyby z powodu klimatu Chicago była w gorszej formie od Raven.poparła ją Sandra."People". a której często wytykano nieślubne pochodzenie. Ilu z was słyszało o przyrządzie gimnastycznym edenie? . . o dziwo. Nie ona panowała nad sytuacją. .Nie.A poza tym pracuje w ogrodzie. . .przerażająca pamiątka ich pierwszego spotkania. "Entertainment Tonight" i "USA Today". -Victoria powiedziała to tak. Raven? Masz dzieci? Nick nie dotykał w tej chwili Raven.mruknęła Victoria. I Nick jeszcze raz odpowiedział na pytanie skierowane do Raven. A jednak. Ogłuszający efekt pytania Victorii o jej nieślubne dzieci zmalał pod wpływem słów Nicka i jego kochających szarych oczu. ale i tak wyczuł.Na razie. Raven. zanim potwierdził. . jak gdyby dosięgnął ją ogłuszający cios. Gdy Nick ujrzał z olśniewającą jasnością czarodziejskie marzenia jej serca. nigdy nie wyszłam za mąż. .Poza tym.Raven nie ma żadnych dzieci.Dla mnie jest tu na to przez pół roku albo za gorąco. ponieważ żaden mężczyzna nigdy nie patrzył na nią z taką czułością. Więc prawdopodobnie nie masz wiele czasu na osobiste życie. ale ta fikcja nie skutkowała. Victorio . uśmiechając się czule do Raven. że nic nie jest w stanie jej powstrzymać.podsumowała Victoria z ledwo maskowanym zadowoleniem -nikt z ludzi. .oznajmiła Victoria z wymuszoną wesołością.i wydawało się. Naprawdę. Raven reprezentuje prawie wszystkich ludzi.spokojnie odparł Nick. i już po chwili wiadomo było dlaczego. "On po prostu udaje -napominała siebie Raven. Z radością zagubiłby się na zawsze w tych pozorach. Dało jej to szansę zadania następnego zjadliwego pytania kobiecie. że nie jest on zdrowy. kiedy naciskano ją. o których słyszeliście.Mylisz się. Raven . .Nie. ale narastający przeciwko Victorii gniew stanowił mocną więź z rzeczywistością . z którą przed tym wieczorem nigdy się nie spotkały. Ale. Ta odpowiedź zdawała się sprawiać Victorii przyjemność. Raven wahała się. Skaleczenia znikły.odpowiedział.Tak . prawda? Byłaś kiedyś mężatką? Raven miała udawać. tym bardziej mi się wydaje. że jesteś w takiej dobrej formie. Delikatnie ujął jej drżącą dłoń. 88 . albo za zimno. przez jedną cudowną chwilę odważyła się uwierzyć w to wspaniałe marzenie. ale atłasowa skóra była jeszcze trochę 89 chropowata . że znajdują się w Los Angeles i ci wszyscy ludzie przyszli do niej z powodu jej kwalifikacji.i prowadzoną mową. które reprezentowała. . też pozwolił sobie uwierzyć w iluzję ich miłości. by podała nazwiska znakomitości.Raven uprawia jogging .

. . które nie były ani zamyślone. zawsze wolałabym podlewać róże. ale są tam również dodatkowe urządzenia do ćwiczenia mięśni. Teraz to już nie miało znaczenia. Myśląc o tym wieczorze. Raven? Poza tym ty i Blane powinniście chociaż raz zatańczyć ze względu na dawne czasy.powiedziała sobie.Jesteśmy tak zapracowani. . Dokładnie odtwarza ruchy osoby pracującej w ogrodzie. czy Victoria zatańczy z Nickiem. Nicholasie? . Jak gdyby unosiła się wysoko nad nimi. Nicholasie. że mu na mnie zależy". jeśli ktoś postawił sobie takie zadanie. -I co? .entuzjazmowała się Sandra. błękitne oczy stały się nagle przenikliwe co dowodziłoby. czy Nick dowie się o mnie prawdy . Prawdopodobnie wiesz już o tym. a teraz jego sztuka . którą wykonuj ą. że zatańczy z nimi wszystkimi. To było ostrzeżenie i Raven nagle uświadomiła sobie. I planowała dać im wszystkim jasno do zrozumienia. Było to życzenie. Celem ćwiczeń jest ujędrnienie i hartowanie ciała bez rozbudowy muskulatury. Jednak w tej chwili Raven nie chciała już z nimi tańczyć. podczas gdy przedtem nigdy nie dorastała im do pięt. że rzadko mamy okazję tańczyć ze sobą. włączyli do swego koła. ani przenikliwe. jak się odpręża w odpowiedzi na jego dotyk. . prawda? . Czy wciąż jest zagubiona w odległych marzeniach? A może jej inteligentne. jedynie dzięki pracy. Raven planowała. że zatańczy z Blanem. czy nie. Nie chciała nigdy więcej czuć ich rąk na swym ciele. że gdybym miała wybierać pomiędzy podnoszeniem ciężarów i podlewaniem róż. . by zatańczyła z Blanem.powiedział. że więcej daje niż tradycyjne podnoszenie ciężarów. .On tylko udaje. jak tylko orkiestra zaczęła grać.rzuciła jej wyzwanie Victoria. wiedząc. Victorio . by ją zaakceptowali. że niezależnie od tego.Wzrok Nicka skierowany był na Sandrę.uśmiechnęła się Raven.. kiedy wszystkie musiałyśmy się dzielić z tobą naszymi chłopakami". a dwoje innych. Zamierzała pozwolić im. "To nie ma znaczenia. To pragnienie wypływało z siły.Jednak słyszałeś o tym urządzeniu do ćwiczeń? . że wie.A ty. Nick udzielił wymijającej odpowiedzi. co miało dla niej stanowić rodzaj kary. ale nie jestem znawcą męskich sylwetek. że teraz czuje do nich jedynie pogardę. Sądzę. . które Nick odczytał z zadziwiającą jasnością. .spytała Victoria. że jesteś architektem terenów zielonych.. .Oczywiście. a nawet trochę rozgrzewa.Ale myślałam sobie. by jeszcze raz jej dotknęli.Najwidoczniej wymyślił go ogrodnik. które jeśli są prawidłowo wykonywane. . 90 11 Mogę z tobą zatańczyć. Musiał teraz zobaczyć jej twarz.Nie .Jest po prostu wspaniały .Nie mam dzisiaj ochoty nikomu odstępować Raven. . kim on jest? Nick spojrzał na nią i zobaczył jej oczy. iskrzące się jakimiś niewypowiedzianymi myślami.Myślę.Nie będziesz miała nic przeciwko temu.. że znowu jej zapragną. angażuj ą wszystkie grupy mięśni.spytał cicho. że Victoria chce.Tak. . w tym Raven. że nie chcę stracić ani jednej minuty. To udawanie było takie cudowne. Raven? . Dawniej tak rozpaczliwie pragnęła.Tak . . że cały czas wiedziała. wzruszyło ramionami na znak przeczenia. Czuł. postara się. lecz roztańczone.Pięć na osiem osób przy stole przyznało.wtrąciła szybko Raven. że słyszało o edenie. by poznał wszystkie jej wstydliwe sekrety. . że zawodowi ogrodnicy mają wspaniałe sylwetki. ale Nick to tylko doskonały aktor. To dla nas taki luksus. wiedząc doskonale. Raven nie chciała. prawda? Raven zorientowała się natychmiast.Zechcesz odstąpić Nicholasa na jeden taniec? Przecież był czas. nie słabości. co zamierzała powiedzieć Victoria: "Przecież był czas.Masz jakąś opinię na temat podnoszenia ciężarów? . ale nadal dotykał dłoni Raven. . kiedy wszystkie musiałyśmy się dzielić. by Blane Calhoun jej dotykał. Mówiłeś.

A ciebie? Przypuszczam. . nadal uśmiechając się.W najmniej szym stopniu nie martwią mnie tlące się uczucia.Jej pragnienie bogactw może być równie nienasycone.No. . że wysłucha tego i beznamiętnie zbije jedno oskarżenie po drugim. natychmiast.Raven. a nawet nie rozmawiali . . kim dla niej był. . Nick. nimfomanką. to musisz znaleźć coś poważniejszego niż seks pomiędzy nastolatkami wiele lat temu.powiedziała spokojnie . jak jej pragnienie seksu. Victorio. że mnie też chce złapać? . .Próbowała zajść w ciążę. -Nie. nigdy do tego nie doszło. .. Gdzie? Za . Wtedy skończy się fantazjowanie. Dzięki Bogu. aby Victoria opowiedziała wszystko Nickowi. na jego ton.. Nick odpowiedział leniwym uśmiechem bez najmniejszego zakłócenia rytmu powolnego tańca. . prawda? Raven zadrżała.zatańcz z Victorią. siedzący przy stole Blane przysunął się bliżej do Raven. widziała w jego oczach przerażająco znajome. Victorio? Sądzisz. odpowiedział lekko: . Raven Winter i Blane Calhoun nigdy ze sobą nie tańczyli. starając się i mnie nastawić przeciwko niej".aktorska miała zostać poddana ostatecznej próbie. lodowate. . Jakiś instynkt samodestrukcji sprawiał.Musisz być bardzo pewny siebie w sprawach seksu. zachłanne pożądanie. nigdy nie chodzili na randki. ale jego szare oczy stały się ostre. -Tak. Nie potrzebuje moich pieniędzy. Było jasne. .To może zrobimy coś innego? Takie spotkanie po latach. Na prowokacyjną uwagę Victorii. I niepokoi mnie także.Zatańcz ze mną.Po co mi o tym mówisz. zlodowaciałe palce. że Śnieżce wcale nie przychodziło to z łatwością.a nie żar uczuć.. na okropne wspomnienia o tym. ale. Raven .. co powinieneś wiedzieć o Raven. Nick . by zmusić któregoś z nich do małżeństwa. a chłopcy . Victoria była najwyraźniej zdecydowana odsłonić przed nim największe wady Raven i jej najhaniebniejsze występki. ale zmusił się do zachowania spokoju.. że Nicholas słyszał już dosyć o seksualnych wybrykach Raven.Bo Raven spała. Po chwili powiedziała z powagą: .Raven jest bardzo bogata. o tym. że Blane. Była biedna. . że może go naprawdę obchodzić. .Nigdy ze sobą nie tańczyliśmy.wyszeptał miękko.pomyślał Nick. zagubione szafirowe oczy i palący ból.. 92 Podczas gdy Nick i Victoria tańczyli..Victoria powiedziałaby więcej. 91 . .Śnieżnobiałe. z niemal każdym mężczyzną w rym pokoju. prawda.. Nicholasie. śliczne.Tak? Dlaczego tak mówisz? .Przepraszam. który nie daje jej wytchnienia . Znaczenie jego słów było boleśnie jasne. Łatwy? Nick był przekonany. A gdyby nawet było inaczej. reagując na jego słowa. Spała ze wszystkimi.Sądzę. . Raven.Raven była dziwką.bogaci i to był najłatwiejszy sposób zdobycia ich pieniędzy.. uwodzicielsko. .Jest jeszcze coś. Złośliwość Victorii rozwścieczyła Nicka.Ponad piętnaście lat temu. czym była piętnaście lat temu. ale jeśli chcesz poddać próbie moją seksualną pewność siebie.. . Victorio. Aon postanowił. że próbujesz przyczynić jej jeszcze więcej cierpienia. Nicholasie. .Nie niepokoją cię tlące się uczucia? "Niepokoją mnie czarne orchidee . że istnieje taka możliwość. uprawiała seks. Blane chciał jąmieć.nie licząc kilku słów stanowiących wstęp do seksu... że Raven pragnęła.

. która witała go z takim przepraszającym lękiem. . a potem nagle zapłonęły palącymi płomieniami bólu. .Myślisz.Żadne pieniądze nie skłonią go teraz. Byli pewnymi siebie kochankami i kiedy mieli ochotę na zbliżenie. Nie miała wątpliwości. ale Nick . Ma na to zbyt wiele dumy. rozpaczliwe i zachłanne. był z nich wszystkich najuczciwszy. . częstując go wszystkimi brudnymi szczegółami. że coś do mnie czuje. że byli dorosłymi mężczyznami. . że Victoria jeszcze nie podzieliła się z nim druzgoczącą prawdą. że kobiety podobno potrzebują najbardziej czułości. Prawdopodobnie zabiłby cię gołymi rękami. -Nie.Nie bądź taka zdziwiona.czułości.Wiesz. Położył jej smukłe ramiona na swej szyi. że zawsze cię pragnąłem. . A Raven czuła się potem jeszcze bardziej pusta. zwłaszcza na początku.Chodź. Wyglądali jak kochankowie. zwłaszcza po tym. że jest to kłamstwo. Odwróciła wzrok od Blanea i odnalazła Victorię i Nicka. łatwiej byłoby jej znieść to niż jego gniew. Miałby coś przeciwko temu." W pewnym stopniu odczułaby ulgę. a ich pożądanie było brutalne. choć wiedziała. że Victoria powie Nickowi całą prawdę o niej. zaspokajali ją zawsze tam. Nicka nie obeszłoby. Blane nigdy nawet nie udawał czułości. pamiętasz? Dobrze? Coś poruszyło się głęboko w niej. Ale tylko jemu było dobrze. gdyby zniknęła z Blanem.Tak. a w jego głosie pojawiła się odrobina czułości. Ale w gruncie rzeczy byli tacy jak Blane. szukając tylko własnej satysfakcji. jak Victoria skończy raczyć go opisami jej młodzieńczych wyczynów. A teraz jesteś jeszcze piękniejsza.. osamotniona i opuszczona niż przedtem. w jego apartamencie lub jej apartamencie? . ciemnego kąta sali. Może po prostu minie stół i wyjdzie z sali.No. jakie znała. kołysząc się łagodnie w takt romantycznej melodii. kiedy jej kochankom zdarzały się przejawy autentycznej -jak się wydawało . W ciągu dwudziestu lat od czasu. jeszcze bardziej pociągająca. a nie kilkunastoletnimi chłopcami. zwłaszcza na samym początku.którąś z aksamitnych draperii? A może na górze.. był taki czuły. że działo się tak dlatego. Zaprowadził ją do odległego. Raven .ponaglał Blane. Ich ciała nie stykały się. . wiele chwil. Dlatego też jej dojrzali kochankowie uwodzili ją pozorami czułości. Nie. Po chwili. Gdy jednak Nick dotarł do stolika. gdzie nie mogły ich wypatrzyć oczy ciekawskich.pomyślała Raven. doszła do wniosku. że zrobiono z niego głupca. Nick wciąż poruszał 93 się z wdziękiem i zmysłowością. Nick jak dotąd bardzo poważnie traktował swoją pracę. Jednak. że ów spektakl jeszcze się nie rozpoczął.Zatańczmy. gdy szedł za Victorią z parkietu do stolika.skarcił ją. przystanął i uśmiechnął się do kobiety. że twój amant miałby coś przeciwko temu? . a potem ujął oburącz jej talię. odpowiedziała z powagą na pytanie Blanea. Zawsze było nam tak dobrze razem.. by ze mną został i nadal udawał. Raven. kiedy rozpocznie się opowiadanie: zmysłowy wdzięk opuści ciało Nicka. Dowiedzieli się gdzieś lub przeczytali. Raven uświadomiła sobie teraz. były chwile. Nie zniósłby tego. Raven. by tańczyli jak kochankowie. chronił Raven. czulszy niż jakikolwiek mężczyzna. Choć nikt ich tam nie mógł dostrzec.naciskał Blane. pragnęli jej dla swej przyjemności. Twarz Nicka była poważna niczym kamienna rzeźba. sypiąc iskry. Raven pozna natychmiast. "Wie wszystko . że pożądając jej. . co najbardziej wymownie świadczyło o tym. gdy jego twarde mięśnie napną się ze wstrętu. obserwując ich taniec. najwyraźniej i on czegoś się nauczył. chciał. żarzące się węgle nagle drgnęły. Raven w końcu zrozumiała. gdy tak chętnie oddała swoje dziewictwo Blaneowi.

Dziękuję . zniszczone ubrania. który jednak już po chwili zbladł. że zadrżała.Możemy wyjść. Mieli wtedy po kilkanaście lat.Nie ma usprawiedliwienia dla okrucieństwa.Co masz na myśli? .. . Czekał bardzo cierpliwie.Dlaczego tu jesteśmy. spałam. .Po chwili dodał bardzo miękko: . Szybko jednak.Nie .wyszeptała.Raven to piękne imię. i bólu. Gorąca wściekłość przeszyła Nicka. .Drażnili mnie. zniknął. . płaczącym drzewem. uprawiałam seks . a ja biedna. . Instynktownie zapragnął zniszczyć ich wszystkich. . co robiłam.Co jeszcze powiedziała ci Victoria? . Przez jedną cudowną chwilę Raven Willow Winter zapomniała o swym wstydzie. .Raven. . znajdziemy w radiu jakąś stację soft-rockową i potańczymy . przypomniała sobie kamienną powagę na jego twarzy. co mi powiedziała? . że moja matka i ja mieszkałyśmy na terenie jej posiadłości i że wszyscy mnie nienawidzili.Więc może pójdziemy na górę.. że już wiem.... . Raven? Dlaczego wszyscy mieliby cię nienawidzić? . .powiedział Nick.. to idealne imię dla kruczowłosej piękności. że jestem ptakiem śmierci. 95 Jej zaskoczone. . tak samo Willow.powiedział w końcu. . ale Nick palcem podparł jej podbródek.Samotna? Opuszczona? Tak jak teraz? .Tak. którzy kiedyś byli twoimi kochankami. oczywiście. Raven spuściła głowę zawstydzona. prawda? .. Raven . Prawdę mówiąc.wyznała. . .Byliśmy nastolatkami.Powiedziała.To oni powinni się wstydzić. I. aż wreszcie z wyraźnym lękiem spełniła jego rozkaz.uśmiechnęła się uroczym. jeszcze to moje imię.Dlaczego ktokolwiek miałby cię nienawidzić? Jego łagodność sprawiła. 94 . z wieloma mężczyznami z tej sali. . Dodawał jej otuchy swymi dłońmi i szarymi oczami. że byłam bardzo biedna. Raven? . iż byłam taka inna. . Oni byli bogaci. . co ci ludzie myślą o tobie? Nie potrzebujesz ich aprobaty.A więc mi powiedz.Nigdy nie byli moimi kochankami . zaniepokojona . . . a oni nosili markowe stroje. . że potrzebuję. gdy skończył tańczyć z Victorią.i czekała.Dlaczego. Nick. gdy zorientował się. jak bardzo zraniły ją te bezlitosne kpiny.Znów zakipiała w nim złość: . Ale zapanował nad sobą...Jestem pewna.Powiedziała ci. uniósł go .. i to zaraz. zbyt szybko.Chyba dlatego.. Raven była sztywna. a ja byłam. Miałam używane.czuł lodowate napięcie milczącej kobiety w jego ramionach.Dlaczego tak obchodzi cię..Co złego jest w twoim imieniu? . . żeby przebywać w sali pełnej mężczyzn.powiedziała cicho.i czekał.Nie jestem dumna z tego.Miałem ciekawą rozmowę z Victorią . szafirowe oczy rozbłysły łagodną nadziej ą. .Chcesz wiedzieć. że muszę być bardzo pewny siebie pod względem seksualnym. spójrz na mnie. smukłej jak wierzbowa gałązka. .Myślałam. -A teraz? . mężnym uśmiechem.Chcę z tobą tańczyć.Ja też chcę z tobą tańczyć. jeśli chcesz.

z tym większym naleganiem . A im szybciej narastało pragnienie. Jego serce w to wierzyło. że tak przed wszystkimi udawałeś. lecz wywoływał ciepło. wiedziały o tym. Raven . iż niczego nie udaje. że są kochankami. . Ale w gruncie rzeczy nie wiedział.Kiedy pozdrowienie zmieniło się w pytanie. Wolał nie przyznawać się. a Raven -jak lód. Raven uniosła ku niemu zapraszająco twarz. że ich usidli. W końcu. którzy ją wykorzystywali. Gdy ich pocałunek pogłębił się i słyszała ciche westchnienia pożądania -jego i swoje . Pożądanie.. czy może jej zaufać. a nie za bogatego niczym Krezus człowieka. przed ślubem z Deandrą i po rozwodzie. Zastanawiała się.Nie musisz tego robić. ucieczki od lodowatej samotności i palącego bólu. zna jej wstydliwe tajemnice.wciąż ją lubi? Płaci mu za to. ale nie mógł też z całkowitą szczerością oświadczyć. Naprawdę doceniam to. że Raven interesuje go bardziej niż jakakolwiek kobieta. Może ma nadzieję na sowity napiwek? A może spodziewa się. która uwodziła po to. Ich ciała kołysały się lekko. . Nick potrzebował Raven. z którymi się umawiał. co opowiadała mu o swej przeszłości. Pragnął wierzyć w to. ale w ich pieszczotach nie było nic chłodnego ani nieustępliwego. Było to niebezpieczne pragnienie.Chcę ciebie. pulsujące ciepło. . tak okrutnie zdradzone kiedyś przez kobietę. Nick oddał swą miłość. całą bez wyjątku.spytał miękko. Jednak ciągle słyszał ostrzeżenia Victorii: to Raven ich wykorzystywała.Powiedz mi. który jest taki czuły. Nick kochał się z wieloma kobietami. ale Raven uważała go wciąż za dobrego ogrodnika. o dziewczętach. czy Nick po prostu nie gra doskonale swej roli. mając nadzieję. ale to zmysłowe spojrzenie przekazywało też inny. rozpaczliwe pragnienie akceptacji. że zarekomenduje jego usługi -jako ogrodnikakochanka . Nie zamierzał powtórnie się żenić ani angażować emocjonalnie. a kiedy rozkoszna zachęta tego gestu stała się dla Nicka jasna jak słońce. Nick pragnął mieć Raven dzisiaj. Raven pragnęła się kochać.sobie na osobności? 12 Tańczyli w swoim fiołkoworóżowym i kremowym salonie wyłożonym pluszowym dywanem. a jednak -jak się wydaje . to ona z wyrachowaniem uwodziła bogatych młodych mężczyzn. które z niej szydziły. Zamiast tego był przymus. przez wszystkie dni i noce swego życia. . A i teraz czy nie potrzebuje czegoś rozpaczliwie od tego uwodzicielskiego nieznajomego. wstąpienia w jakiś urojony krąg miłości. pragnął jej i był w niej zakochany. Jego pocałunek był czysty i delikatny jak gorące pozdrowienie. czułym pocałunku. rozchylone w radosnym zaproszeniu. które do niej czuł. Nick. udawane. by ją lubił. by udawał. Nick był jak stal. Ten szept zdawał się nieść echem poprzez czas. Kobiety. czego chcesz. Intensywne lśnienie jego oczu zdradziło wyraźnie. jutro. by usidlać. akceptowały to i .swoim bogatym przyjaciółkom? 96 Raven odsunęła się. .Ciebie .powtórzył spokojnie. daleko poza granice tej nocy. by powitać jej usta. może nawet nierealne. schylił się. rzecz jasna.. córkom.choć wciąż delikatnie -badały jego usta. o chłopcach. Nick. czego on pragnie. jak przy niewinnym. musiał kontynuować tę maskaradę.po raz pierwszy płonący w niej ogień nie sprawiał bólu. kładąc łagodnie palec na jej ustach. odpowiedziały nań miękkie wargi Raven. wymowny sygnał: że wybór należy do niej.wyszeptała. Płaci mu. Raven? . otulające ją tak łagodnie jak jego ramiona. nigdy też nie miała faktycznie wyboru. którym był w rzeczywistości.Czego chcesz. Nick powstrzymał dalsze słowa. że jest nią zainteresowany. Nigdy dotąd tak naprawdę tego nie chciała. ponaglana śmiałymi podszeptami pożądania. bo ze względu na swe ukochane córki. nie było.

. pragnienia i lęki. Zaciągnął ciężkie zasłony i uśmiechnął się czule i uspokajająco. Jednak podróż z Raven. którą należy się delektować bardzo powoli. które przytrzymywały te pasma włosów. Uświadomił sobie. Tylko jedna pieszczota naraz... które zdobiły jej uszy. była czymś zupełnie nowym. -Nie. .nie będziemy mieli całej nocy.Nie ma tu dyni. które nie wymknęły się z lśniącej korony..Pragnę cię. . całował najpierw te miejsca.. zapewniający towarzystwo i rozkosz.Jeśli to zrobisz . jak on to robił: jako przelotny romans. że nigdy dotąd nie udawała się w taką podróż. . do jej sypialni. I jak powinien odbyć tę najważniejszą. jego usta i serce 98 wysyłały przeprosiny i obietnicę: "Przepraszam. Kochanki Nicka rozpowiadały. że to niemożliwe. Odczytywał teraz jej myśli. najbardziej utalentowany i doświadczony. kiedy sięgał.Rozbieram cię. ze wszystkich podróży? 97 Grunt się nie śpieszyć. Sądzi. . . Nick pocałunkiem pożegnał na chwilę śnieżnobiałą szyję. .powiedział miękko. Ślady pozostawione przez jego czułe wargi będą niewidzialne.. że był najlepszy ze wszystkich. Z tej raz rozpoczętej podróży nie ma powrotu. za którymi mógłby podążać. Naleganie w jej głosie sprawiło.. epikurejską ucztę. Że to odkrywca w dziedzinie zmysłów. że zdarzy się coś. aż pozostała tylko czarnobiała jedwabistość samej Raven. Jego usta będą tkliwie celebrować kochającym pocałunkiem każde odkrycie.Potrzebuję cię. A kiedy była już naga. ukrytą teraz za kurtyną czarnego jak noc jedwabiu.. -Nick. Lampa stała na toaletce.. Ale chciał. Rozpaczliwie potrzebował Raven. Potem jego długie.Ani białych myszy.Co robisz? .. Zaczął rozbierać ją powoli. i mamy przed sobą całą noc. dawała złociste. a w końcu -zapomnieć.. Będę się bardzo starał. by zacząć jego rozbierać. ale każda z nich będzie obietnicą wieczności. Raven. i najniebezpieczniejszą. zdejmując czarny jedwab i biały atłas. poranione przez upadek na jezdnię. i miłości. . by nigdy więcej cię nie zranić". których znały. znający mapę rozkoszy na pamięć. i zobaczył w nich lęk.. kiedy tańczyli i całowali się. których nie całował dotąd żaden mężczyzna: dłonie i kolana. aby zapalić porcelanową lampę. . że sprawiłem ci ból. Nick rozbierał ją. namiętności. co wszystko zniszczy. który udawał się w tę zapierającą dech podróż z niezachwianą pewnością siebie i niewiarygodnym opanowaniem.Też mnie pragniesz? . Nick zabrał ją do sypialni. Kopciuszku . by ten pierwszy raz wydawał się jej początkiem wieczności. a pomimo to wyciągnęła ręce. że przesunął wzrok z migotliwych błękitnych kolczyków na migotliwe błękitne oczy. z dala od łóżka. jakby to był ich własny księżyc.Pośpiesz się.traktowały ich związek tak. szczupłe palce i pociemniałe zmysłowo szare oczy skoncentrowały się intensywnie na delikatnym i powolnym zdejmowaniu szafirowych klejnotów. Gdy czule pieścił gojące się skaleczenia. widząc jej niepokój. Tylko ty i ja. Raven słyszała te uspokajające słowa. bardzo powoli. gdyby się zagubił. wyprawą w dzikie i niezbadane terytoria pożądania. którą miał właśnie rozpocząć. Nick. łagodne światło. Nie pozostawi żadnych drogowskazów na jej śnieżnobiałej skórze. że marzenie potrwa tylko kilka chwil.ostrzegł ją łagodnie . zaczynając od spinek.

. a jego łagodność mówiła Raven. Ale dla niej miało to znaczenie. Wysłałam jej w sumie dwadzieścia pięć tysięcy dolarów. choć były . które wyśpiewywało jego serce: "Kocham cię! Kocham cię!" Nigdy dotąd nie zaznał takiego spokoju. sercem jej i jego. . jeśli tylko zdołam.cudowne ponaglenie. powiedział z wielką delikatnością: 99 -Chroniłaś ją. zobaczył w jej rozjarzonych błękitnych oczach pełne odwagi słowa.uzupełnił Nick. dygotała w środku od gorąca. ponaglając ją. -Tak? . o czym Victoria prawdopodobnie ci nie mówiła. że Raven nawet teraz jest lojalna wobec matki.Nie jestem złodziejką.Ale oskarżenie nie zostało wniesione i. że nie miało to dla niego znaczenia. poczuła ból w sercu . Potem. Pragnął jej. Wzięłaś na siebie winę za to.... Raven wierzyła teraz w marzenia. Gdy jednak zaczęła mówić. Nick ostrożnie wplótł palce w czarne włosy Raven.Skradłaś moje serce.Ona.. patrząc w jej zdziwione oczy. Mało prawdopodobne. by przyjęto na prawo osobę karaną. Raven. Wiedział wszystko i już jej wybaczył.. bardzo powoli. Były to te same radosne słowa. zobaczył w nich tylko niepokój.Mówiła mi.nawet po tylu latach uważała. gdy odszukały guziki jego koszuli. Kochać cię.I klejnoty . abyś to wiedział. jak taka doskonałość.. I gdy Raven skończyła swoją historię. Gdyby wniesiono oskarżenie. Ale gdy uniosła głowę. a on czule odgarniał czarne włosy. Słyszał w jej głosie żal. . które splątały się. już. by spojrzała na niego.Jest jeszcze coś. Te słowa obmyły ją falą ciepła. położył ją ostrożnie na chłodnych. Nicka też bolało serce. . .. Chciałam. Byłaś młoda. która przyczyniła jej tyle cierpienia. by spojrzeć w jej oczy.i powitało go spojrzenie błękitnych oczu. Ujął dłońmi jej twarz. gdy się kochali. wierzyła. bo chciał zobaczyć. I pani Wainwright nigdy nie mówiła nic o klejnotach. ale była jej matką. które lśniły pewnością siebie. uważają. zdradza Sheilę.Uśmiech Raven zbladł.. Podobnie jak coś głęboko ukrytego zmusza jego śliczne dziewczynki. Pomyślał. gdzie zacierały się różnice pomiędzy ciałem jej i jego. "Owszem -pomyślał Nick.Przyznałaś się. . . że nie znikną.A więc mnie rozbierz. . że wyznając prawdę. co ona zrobiła. konsekwencje dla ciebie byłyby katastrofalne. wszystkie jej przyjaciółki.I zamierzam cię kochać. powiedział: .. co z pewnością znacznie przekracza wartość rzeczy skradzionych. . że kradłam pieniądze w domu jej rodziców. ale jej palce były spokojne i pewne. wywołane pożądaniem. Byli spleceni. Raven? . nie lękiem. stopieni w kulę rozkoszy.. w tej chwili. spojeni wciąż przez ogień namiętności. . . byli jednością. . zdesperowana i biedna. Nick. potrzebował jej znowu. piękniejsze niż najdoskonalsze z szafirów... ale wciąż było w niej ponaglenie . Uśmiechnęła się krzywo. nigdy nią nie byłam.Co się stało. o wiele potężniejszą od poprzednich. choć ona nigdy nie dbała o nią.. Drżała. Kiedy skończyła go rozbierać. by znał prawdę. taki spokój odzwierciedlają się na jej ślicznej twarzy.. Raven. gdy słuchał słów Raven. I możesz je sobie zatrzymać".Ponaglony jej słowami Nick oderwał wzrok od pokaleczonej dłoni . gdy moja matka i ja mieszkałyśmy w ich posiadłości. w końcu spłaciłam ten dług. a jej błyszczące niczym drogie kamienie oczy stały się bardzo poważne..szepnął miękko przy jej ustach. by na przekór wszystkiemu kochały swoją matkę. . tak jak obiecywałam.W gruncie rzeczy matka Victorii bardzo na tym skorzystała.. I gdy go przyjmowała. miękkich prześcieradłach. poczucie winy z powodu wyjawienia prawdy o kobiecie. że jestem złodziejką.Teraz to wiem . i pewnie. Chciała.

Ale za oknem nie było jeziora ani nieba. Victorio. Dryfowali od rozkoszy do błogich snów. przypominając jej.wyszeptała Raven. że jest wpół do drugiej. Zarezerwowaliśmy dla was miejsce przy naszym stole. znów zaniepokojoną.Chyba nie. Victorio. Mówi Victoria.Tak mi przykro . by wziąć prysznic i ubrać się. Ale ona i Michael nie zostaliby uwięzieni przez zamieć.Powiedziawszy to. a nie "kochać się z tobą". Miasto. wszystko jest w absolutnym porządku. niechętnie wyszedł z łóżka. co ich wiązało. a słysząc jego ciche westchnienia. i dopiero wtedy. . jedynie niepokalanie biała plątanina wirujących płatków śniegu. po raz pierwszy uwierzyła -i nie było to udawane . Nick spojrzał na Raven i powtórzył namiętnie: . . gdy się uspokoiła. oczekiwania.Jesteś głodny? .Więc nie zobaczymy się już? . I Raven po raz pierwszy w życiu nie bała się takiej intymności. Nicholasie. głos z radia powiedział im. Michael z pewnością byłby wściekły. na pewno będą duże opóźnienia. między wyobraźnią a rzeczywistością. że Raven i ja darujemy sobie lunch. by odsunąć ciężkie zasłony. gdyby to jemu się przydarzyło. Jedzenie jest wspaniałe. Przekaż wszystkim pozostałym nasze przeprosiny. że zrani Raven. mogą jeszcze spędzić chwilę na wspólnym podziwianiu wspaniałości jeziora i nieba. . Nick odsłonił słuchawkę. Nicholasie? Poczuł przypływ gniewu. Gdy Nick poruszył się. W końcu obudziło ich coś o wiele mniej czarownego: przeraźliwy dzwonek telefonu. Nick pocałował ją.Dzień dobry. zanim udowodnił jej. czuła radosny bezwstyd. . na które zabrakło mu czasu poprzednim razem. . co to znaczy.tak niezwykłe. gdy znudzi się jej doskonałym ciałem. 100 . . Międzynarodowe lotnisko OHare.Mam apetyt tylko na ciebie. . Ten sygnał znaczył. narzucił jeden z hotelowych płaszczy kąpielowych i podszedł do okna. aby podnieść słuchawkę. które Nick nastawił na budzenie. gdy usłyszał w głosie Victorii nutkę nadziei. czas. zawsze przygotowane na zimowy śnieg. zamknięto przynajmniej do rana. pełne pożądania.Nie. że jest to różnica taka. jak bardzo jej pragnie. zauważył godzinę na znajdującym się koło łóżka zegarze. Nick i Raven byli bezpieczni w samym środku krainy baśni.Mam apetyt tylko na ciebie.Nick zakrył dłonią słuchawkę i spojrzał na śliczną twarz Raven. a szampan leje się strumieniami. Oddała się Nickowi jak nigdy przedtem. ale każde z nich miało ważne zobowiązania w drugiej części kontynentu. Victoria i Blane zarezerwowali dla nas miejsce przy stole. a jeśli nawet zostanie wtedy otwarte. jeśli maj ą zdążyć na lot o czwartej do Los Angeles. powiedział: -Zaczął się lunch. 101 .Myślę. . porzuci ją. tym razem zostało nim zaskoczone i sparaliżowane. Następnym razem obudziło ich radio. Nick uśmiechnął się.Czy coś się stało. instynktownie spodziewając się wybuchu gniewu Nicka. Zanim zaczną przygotowywać się do wyjazdu.Poczekaj chwilkę. "Kochać cię" powiedział..że naprawdę ma coś do zaofiarowania. jak między pozorami a wiarą.. Zapanował nad sobą i odpowiedział wesoło: . Gdy Nick i Raven dokonywali tego dramatycznego odkrycia. które nawet podczas snu ciągle od nowa rozpoczynały cudowny taniec miłości. spowodowane koniecznością zakwaterowania wszystkich pasażerów. Odłożywszy słuchawkę. Wiosenna zamieć śnieżna pojawiła się dosłownie jak grom z jasnego nieba. Witał pocałunkami te części jej ciała. ale raz po raz budziły się ich splecione ciała. Raven czuła. Piętnaście po jedenastej.

Michael nalegałby.Nie. . że film się kończy. wdzięczna. . Po raz pierwszy w życiu prawdziwe szczęście. .. Raven zadzwoniła jeszcze do swego biura.Przestanę zadawać ci pytania. zadbałby o swoje seksualne zaspokojenie.Tak. oczekując. czy szczęście.i udało mu się. że byłabym zaskoczona. na wszelki wypadek zadzwoniła do informacji telefonicznej w Kodiaku. Też czuł się szczęśliwy.Pomyślała. Muszę tylko zatelefonować. podziwiając rozgrywający się spektakl. Co więc powiesz na taką kolejność: telefon. . ale po chwili wyraz jej twarzy znowu się zmienił. że przypomiała sobie właściwy numer telefonu.Tak. że zgodził się towarzyszyć jej podczas tego ważnego zjazdu. Na dworze musiało być okropnie zimno. Jednak. ale chciałam tam przyjść. A czy będę mógł potem przyjść do ciebie pod prysznic? .. . A tymczasem autorka bez wątpienia była już w drodze do Los Angeles. Znaczyło. Victoria i Blane zostaliby przyjaciółmi.Sinclair może już być w drodze do Los Angeles.powiedział miękko. by nie zmieniał szczęśliwego zakończenia jej książki.. Uśmiechnęła się uroczo. zanim rozpętała się zadymka. 102 13 Raven była zupełnie pewna. Pójdę do drugiej sypialni i skorzystam z tamtego telefonu. Potem. że zapomniałam założyć nową rolkę. Należy do Lauren Sinclair. ale nie wiem. . że się przechwala. że słuchawkę podniesie jego ojciec albo matka. żebyś mogła spokojnie myśleć. poczuł nienawiść do Deandry oraz gorącą. zawieszonego ponad Aleją Gwiazd. Raven potrząsnęła delikatnie splątanymi w nocy czarnymi lokami. .Zajrzyj do książki telefonicznej? A może Lauren Sinclair to pseudonim? . i zostawiła sekretarce wiadomość. jak przypuszczała. a przynajmniej. że Deandra odwołała spotkanie. ale ona nawet tam czułaby wewnętrzne ciepło. by omówić film.. W gruncie rzeczy jest to nawet bardzo romantyczne. . Samantha. Jednak tym razem nie był to smutek. gdzie się zatrzyma.Kiedyś miałam. podczas gdy on czarowałby ich żony.Hej. . że pora iść do łóżka ze względu na wczesną porę odlotu. zastanawiał się. Gdy sobie to uświadomił. a ona byłaby uszczęśliwiona. który zamierza on nakręcić na podstawie Darów miłości. że to szczególnie Sinclair na tym zależało. ale znam jej prawdziwe nazwisko. Ale telefon odebrała jego dwunastoletnia córka.. opiekuńczą . że najprawdopodobniej nie będzie jej jutro w pracy i należy odwołać wszystkie wyznaczone na ten dzień spotkania. ale kiedy nikt nie podnosił słuchawki. I kiedy w końcu przekonałaby go. Michael. Pomyślałby jeszcze. Przypuszczam.. ale nie powiedziała tego na głos. . że ty też.próbował zgadnąć. Miałyśmy się obie spotkać jutro na lunchu z Jasonem Coleem. biorąc ją szybko i brutalnie. Raven . Jednak ona tak zazdrośnie broni swej prywatności..Wylecieliby wczesnym rankiem. Intensywnie nad czymś myślała.Dzwoniłam do niej dwukrotnie. że Raven znów sprawia wrażenie smutnej i zagubionej. proszę. w spisie abonentów nie było ani Lauren Sinclair ani Marilyn Pierce. nie jest to konieczne. . Nick też wpatrywał się w okno. W miarę upływu lat coraz częściej odnoszę wrażenie. więc powinnam zapamiętać numer.Musisz być na tym spotkaniu? -Nie.Masz pamięć fotograficzną? . Wspaniałe ciepło i szczęście. które czuł. .To nie koniec świata. słuchać będzie w jego głosie. Staram się przypomnieć sobie numer telefonu w Kodiaku na Alasce. by tańczyła z Blanem i ze wszystkimi byłymi kochankami. Nick pomyślał. pośpieszyć jej na ratunek . podeszła do okna i przyglądała się zadymce śnieżnej.Tak. prysznic i śniadanie w pokoju? Pragnął pokonać jej smutek.Przypominasz sobie jutrzejszy harmonogram? . gdyby nie zastrzegła numeru. Gdy wybierał numer do swej posiadłości w Bel Air.. Ona i ja musimy przekonać Jasona.

Chcesz wiedzieć dlaczego? -Tak. musiała być w domu. Nick nie był zdziwiony. . nie czuła takiej potrzeby. Czuły uśmiech pojawił się na twarzy Nicka.Wygrywasz? Jego pytanie wywołało efekt. ale ostatnio miał wrażenie. gdy świat Samanthy jeszcze raz zachwiał się w posadach z winy matki. Nowy przypływ nienawiści zalał Nicka. A dzisiaj. a może i w nocy. Babcia zawsze pokonywała wszystkich w kanaście. słysząc entuzjazm.U Jessiki. chciały zetknąć się z nim osobiście. czy zdołałby sam wychować pozbawione matki córeczki. jaką była: samolubnąi pozbawioną uczuć. Ale dziewięcioletnia Melody. że istnieje takie zjawisko.Cześć .Tak. Samantha nie czuła jeszcze gniewu w stosunku do Deandry.Jej głos brzmiał. która nawet nie przyszłaby na świat. kochającą ją tylko w obecności ojca. gdyż był to najlepszy sposób. dziadek i ja graliśmy w kanastę. że jest bardzo zaziębiona. kochając jego małe dziewuszki tak gorąco. 103 Nick nie mógł się doczekać dnia. która spędziła pierwsze trzy lata życia z matką. Chciał być tam z nią teraz. . Już dawno chętnie podjąłby za nie tę decyzję. . że byłoby to błędne posunięcie. aby skłonić jego wrażliwą córkę do mówienia. . nigdy się nie dowie. . jak on je kochał. która nie zasługiwała na obronę.Powiedziała.Nie . z dziadkami. kiedy dziewczynki po prostu uznają. kiedy Samantha ponownie została odrzucona przez Deandrę. .przyznał się Nick przepraszająco.A gdzie Mel? .Tatuś! Przystępując od razu do sedna sprawy. wydawało się. Obie jego dziewczynki zostały zdradzone przez matkę. Melody uważała Deandrę niemal za przelotnego gościa w świecie wypełnionym ogromną miłością ojca. -Nie! Oczywiście wygrywa babcia. Nikt nie chciał tego zmieniać. jak bardzo matka jej nie chciała. Teraz.Śnieg? Nick uśmiechnął się. która jej nie chciała.Jesteś w drodze do domu. kochanie? . o jakim marzył: radosny śmiech w słuchawce.Wszystko w porządku. spytał: . że wrażliwe serduszko jego starszej córki zaczęło w końcu rozumieć. którzy kochali ją bezgranicznie.Po chwili Samantha dodała cicho: .Co się stało? . że nie potrzebują wizyt u matki. gdy ich potrzebował.Bo nagle bez żadnego ostrzeżenia nad Chicago rozpętała się burza śnieżna. -Wygląda na to. Jak tylko dowiedziały się. . Przez kilka ostatnich lat cała rodzina spędzała . Samantha. I w przeciwieństwie do Samanthy. To była ich rodzinna tradycja. Obie dziewczynki uwielbiały śnieg. . Ale wiedział. który tak szybko zastąpił rozczarowanie w głosie Samanthy. Zakazać im kontaktów z Deandrą znaczyło. po czyjej stronie leży wina. gdyby Deandra postawiła na swoim. W dniu. jego córki zobaczą matkę taką. kiedy Deandra odwoływała czasem ich spotkania. bo rodzice byli przy nim od pierwszej chwili. która porzuciła ją przed laty i wciąż na nowo ją porzucała. ale jedynie starsza z nich. dziadków i dużej siostry. Nigdy się nie dowie. że Samantha czuje raczej ulgę niż rozczarowanie i ból.powtórzył Nick.miłość do córek. . jak gdyby naprawdę tak było.Oczywiście .powiedział czule. zachowała wspomnienia tej zdrady. Melody nie wiedziała. wszystko powinno dziać się normalnie. . czy wystarczyłaby im miłość ojca. że wrócę do domu jutro po południu. tatusiu? . jak Samantha broni matki. że będą jej jeszcze bardziej potrzebować .i idealizować. Z czasem. Babcia. gdy usłyszał.

Cokolwiek zdołałaś usłyszeć. ani razu. jak na dworze pada śnieg. Odchodząc od drzwi. uwiedź go. która potrzebowała matki. To były prezenty od niego..matkę. -Fajnie! . Ale na razie. że tego właśnie pragnie. Nick zaśmiał się. jego silne palce uniosły jej podbródek i delikatnie dotknęły łez. zbliżając się do otwartych drzwi sypialni Nicka. Łzy napływały jej do oczu. inne.Ja też cię kocham.Babcia ma taki błysk w oku. . wiedziała. ale teraz serce podszeptywało mu coś ogromnie niebezpiecznego: żeby przywieźć im najwspanialszy z darów. Nick zawsze wracał z podarkami. Zobaczymy się jutro wieczorem". Chamonix i Gstaad..Bardzo fajnie .Czy wiesz. do małej dziewczynki.. Chciała. jakie to sprawia wrażenie? -Jakie? . i nie pozwoli.powiedział Nick. kiedy znowu ma z kimś wygrać. jak długo się da. który by zamaskował jej idiotyczne łzy.Tatusiu? . by ją dotykał. Dokazywali w śniegu. zbyt szybko. zanim Nick przyłączy się do niej pod prysznicem. Nikt nigdy nie widział jej płaczu. przywoził prezenty tylko wtedy. uściski i szczegółowy opis zamieci. będący jej kochankami. jak on uwodził cię przez całą noc. on i tak nie poświęci wiele czasu na przyglądanie się jej twarzy. Ukryje łzy. skarbie. Raven uświadomiła sobie. podziwiaj z nim cud śnieżnej burzy. gdy nadejdzie czas. takich jak w ten weekend. co chciał. Zobaczymy się jutro wieczorem. Co prawda. zamierzała wciąż udawać. Szczęśliwa.. marzenie.spodoba się dziewczynkom. .. zastąpił je lód. krople wody zamaskują krople łez.święta Bożego 104 Narodzenia w hotelu "Eden" nad jeziorem Tahoe. a potem spotkają się pod prysznicem. że mężczyźni. gdy zobaczył coś. daleko. by właśnie Nick zobaczył jej cierpienie. . Tak brzmiały słowa -wstrząsające słowa. kochanie .. obserwując. najbardziej uszczęśliwią ich jego uśmiechy.Żałuję. A z krótszych wyjazdów.. Nick nie planował wrócić z Chicago z podarunkami dla córek. przywożone z przymusowych podróży służbowych. Na ich życie składały się dary miłości. podejmowanych w celu kontrolowania budowy jego hoteli w Tahoe..Słucham. Nick powiedział jej dokładnie. Ale on już podszedł do niej. "Kocham cię. jak wtedy. skarbie. myśląc jednocześnie o kolekcji szklanych kul swych córek.Raven? Znajdowała się w drugiej części pokoju. co -jak sądził . wypowiedziane z wielką czułością -które usłyszała Raven. nie pieniędzy. Tak. .zwrócił się łagodnie do córki. . jestem pewien. . jeździli na sankach i popijali gorącą czekoladę z cukierkami ślazowymi. że źle to zrozumiałaś.. a gdy wróci z Chicago. jakiego nigdy nie zamierzał im dać . Kocham cię. powiedziała sobie: "Idź do niego. Czy życie nie dało jej nauczki (i to wielokrotnie). oczekują. którą ktoś mocno potrząsa. że to wszystko pozory. . iż będzie spełniała ich rozkazy co do joty? 105 Ale to cudowne ciepło dodało jej odwagi. taki. by ją kochał. aby zrobiła: ma zatelefonować. które zniknie razem ze śniegiem. oczywiste przyjemności. tatusiu. Nie zamierzała się odwracać.. . nie mogła tego zrobić. by podziwiać inne cuda.zgodził się. przekształcającej się w małą kobietkę. zwłaszcza tych do odległych miejsc.Więc lepiej idź do niej. zbyt daleko od prysznica." Ciepło znikło teraz bez śladu.Jak gdybym był we wnętrzu szklanej kuli. Ze swych podróży. Tak właśnie powinna była postąpić. Jego uwagę przyciągnie coś innego. że cię tu nie ma . tak szybko. . a potem. Aspen.

albo żoną. co dotąd widziała.Mniej więcej rok po urodzeniu Samanthy postanowiliśmy postarać się o drugie dziecko. Jednak na razie musiał kontynuować tę maskaradę.odparł z powagą. jak rozmawiasz ze swą przyjaciółką. Znaliśmy się od przeszło dwóch lat i rozmawialiśmy często o naszym wspólnym marzeniu. Nick odsunął od siebie te myśli. by mieć dzieci. iż Raven bardzo troszczyła się też o inne sprawy: bogactwo. podczas gdy sam nadal stał.Kto? Deandra? .Słyszałam.spytała Raven. . Ta kobieta. Moja była żona jest jak najbardziej żywa. W szarych jak dym oczach Nicka . Zamiast otoczyć Raven ramionami. której doznała. którą kochał. Dwie córki. że mogła istnieć jakaś kobieta. a druga dziewięć. który narzuca swoją wolę potulnej. wiedziała doskonale.Zraniła moje córki. co obserwowała teraz. "Raven by je pokochała" . ale żadnej przyjaciółki ani żony.Och! 106 To jedno słowo. gdyż tak bardzo zmartwiło ją to. .Czy ona umarła? . Nie należy zapominać. wpatrując się w oczy. że mógł zostać zraniony przez byłą żonę.Rozmawiałem z córką.Bardzo cię zraniła. ukochane istoty.wyszeptała Raven.kręgu miłości . Ani teraz. by włączyła się do ich kręgu . Całą duszą Nick pragnął powiedzieć Raven wszystko o sobie i dziewczynkach. ale jak przekonałem się później. .na zawsze. które napełniły się łzami.. co mówiła Victoria: żądza pieniędzy jest u Raven nienasycona. . wyczułaby jego wściekłość. Nick poprosił ją gestem. Raven. jaką krzywdę mogła zrobić Deandra jego córkom. Chce być twoją przyjaciółką. i wierzył. że miesiąc po miesiącu mijał bez poczęcia dziecka.Nie mam żadnej przyjaciółki.. Sądziłem. całkowicie ignorowała Samanthę. "Nie jesteś jej obojętnym.Bardzo ci współczuję . gdy była biedna i odrzucona przez wszystkich. . Jednak to. Raven martwiła się o niego. przewyższało wszystko. Ale było na to o wiele za wcześnie. Kiedy mnie nie było w pobliżu.Deandra i ja pobraliśmy się pół roku po ukończeniu collegeu. Gdyby dotykał Raven. że ona także zaczyna go kochać. ale nawet ta głęboka troska bladła w porównaniu z niepokojem. . I razem żałowaliśmy. żeby się uspokoić.Nie . . wygląd. szeptało serce Nicka z niebezpieczną radością. ani nigdy. byliśmy zachwyceni. ale Nick zdawał się jej nie słyszeć. że krzywda. ponieważ miał jej właśnie opowiedzieć za pomocą starannie dobranych słów mocno ocenzurowaną historię Deandry. to pewne. i nie mam żony . sprawiła. wspominając młode. wiele jeszcze zostało do opowiedzenia. tak strasznie skrzywdzona przez matkę. które w nim szalały nie uspokoiły się i nigdy nie uspokoją. Powiedz jej.Z córką? . Zakochał się w niej. wywołanym myślą o tym. możliwość wejścia do hermetycznego kręgu ludzi uprzywilejowanych. które tak łatwo było zranić. cichy szept. skończyła dwanaście lat..powiedział miękko Nick. by usiadła na kanapie. I gdyby jej dotykał. poprosić. . że również ona pragnie mieć więcej dzieci. z którą rozmawiałem.Nie. To nie była pochopna decyzja. Jednak jakiś głos wewnętrzny ostrzegł go. Deandra w mojej obecności zachowywała się jak kochająca matka. że może być jedną i drugą. Raven. Ale uczucia. a może nawet żoną. pełną pogardy złość w oczach kochanków sfrustrowanych jej chłodem.. Kiedy po szesnastu miesiącach urodziła się Samantha. . Mam dwie córki. jak łatwo zranić młode dziewczęta.Nick zaśmiał się krótko i gorzko.. poproś ją o to". Samantha. po upływie dziewięciu lat. . . uciśnionej żonie. Nie byłem mężem-tyranem. Raven widywała wcześniej wściekłość. była po prostu wspaniałą aktorką. Nick zaczerpnął tchu.Tak. . ale powiedziało Nickowi wszystko. Taki dystans był konieczny.mówiło serce Nicka. To nie była cała historia. . mógłby niebacznie wyznać całą prawdę.

Ale Raven. przypadkowo wróciłem wcześniej do domu. . ale to drobiazg w porównaniu z tym.. Deandra miała spędzić z nimi dzisiejszy dzień. co w ten sposób kupił. gdy stanąłem w drzwiach. która zawsze tak bardzo bała się męskiej wściekłości.Moi rodzice. . . kiedy Samantha miała prawie trzy lata. co ocalił.pomyślał Nick. nawet z ich dziećmi. Kiedy jednak usłyszał troskę w jej głosie.przypomniała mu spokojnie Raven. "Nie .Więc ona w dalszym ciągu mieszka w Los Angeles? . Nie było jej w jego głosie.Pewnego popołudnia. . za bardzo. Wesoło maszeruje przez życie w rytm własnego bębenka. . że dzieli z nim marzenie o dzieciach. Stal. . że systematycznie go okłamywała.Ale wróciłeś . gdy opowiadał Raven o tamtym dawno minionym dniu. nienawistny obraz. Pragnęła rozpaczliwie jego miłości. Mieszkamy razem.Kto zajmuje się dziewczynkami w ten weekend? . miała założoną spiralkę. choć przez te wszystkie miesiące. wywołana nagłą zmianą zdania. ale odwołała spotkanie w ostatniej chwili. że nie mogliśmy spłodzić dziecka. ale nie chciała dzielić się nią z nikim. Zaszła w ciążę.Przekonałem ją. -Kiedy pomyślę. Telefon zadzwonił. ale w głosie Raven usłyszał coś cudownego: wierzyła. gdybym nie wrócił wcześniej do domu tamtego popołudnia. ogniste piekło. nie po raz pierwszy.poprawił się w duchu. -Nick? Oczy miał wbite w dal.Deandra pragnęła tylko ciebie.Deandra chciała jedynie moich pieniędzy". stawała się srebrną rzeką. Taka była gorzka prawda. W gruncie rzeczy jej pragnienie. . że Deandra kochała go nie dla jego bogactw. co mogło się zdarzyć.To idealne imię dla niej."Zapłaciłem jej" . chciała tego. Zapis w kontrakcie rozwodowym był bardzo hojny. kiedy udawała niepocieszoną.Raven? Potrząsnęła lekko głową.. Ta łagodność była przeznaczona dla Raven. trochę złagodniał. Dlaczego? Dla Raven odpowiedź była prosta: bo Deandra bardzo kochała Nicka. udając. by zostać jego żoną. Jak dobrze znała cierpienie z powodu zdrady. z której stworzony był Nick.107 szalał płomień.. unicestwieniem wszystkiego.Melody. Zastanawiała się. który Deandra miała wyznaczony na następny dzień. wracając do rzeczywistości. nie czuła wcale lęku. Zamierzała przerwać ciążę i jednocześnie przejść operację podwiązania jajowodów.Co się potem stało. 108 Nick uśmiechnął się z miłością. Towarzyszyło jej stale przez całe życie.. . ... było tak silne. potwierdzając zabieg przerwania ciąży. . by urodziła dziecko.Oczywiście małżeństwo było skończone. myśląc jednocześnie o swym nie narodzonym bracie lub siostrze. Nick? . lecz przemyślane oszustwo. zawsze tak starannie maskowane. dlaczego Deandra zdradziła Nicka? Jak mogła nie chcieć jego dziecka? To nie była zdrada pod wpływem impulsu.. co stanie na jej drodze. które można kupić za jego pieniądze. Potem spojrzała na niego i zapytała: . w jakiś niewidzialny. Dzwoniono z gabinetu lekarskiego. . Uśmiech Nicka zbladł i emocje zawładnęły jego głosem.. grożącą zniszczeniem. topiła się. o dziwo. Deandra zdecydowała się poślubić Nicka. Prawnie przestało istnieć w dniu narodzin Melody. nie dla przedmiotów. Serce Raven płakało ze smutku.

gdybym nie odkrył jej planu. Zadzwoniła sekretarka Raven Winter. . w Nowym Jorku.Czy wciąż ją kocham? Nie. i przebaczyć. iż ukryłem coś przed tobą. Część trzecia 14 2. Nie kochała samej siebie i dlatego nie była w stanie pokochać dziecka. by zniszczyć jej świat. bym ją kiedykolwiek kochał. gdy odeszła 109 jej matka.O co chodzi? . tak długo.Nadal ją kochasz? .Co powiesz na kolację w tym tygodniu? .. . To wspaniała dziewczynka.Tak. jednak Samantha może być zamknięta w sobie.. Chociaż została tak skrzywdzona. zanim Patrice Wainwright pojawiła się o północy. . przygryzając dolną wargę. Wcale nie był zadowolony z tej wiadomości. Wiem. co najdziwniejsze. Tamtego wieczora. . i po prostu jej współczuję. .Raven wahała się przez chwilę.W Los Angeles.szepnęła .05 Angeles. by zachowała tę więź. Przyjdziemy. . skrywając irytację. Raven skinęła z powagą głową. Nick.Rozumiem. Nick.odpowiedział chłodno Jason.A może wpadlibyście do mnie? Ugotuję coś. Zwłaszcza matka. Kiedy nadejdzie odpowiednia pora. Ostatni raz przygotowywała dla kogoś posiłek przed piętnastu laty.Wspaniale.Może twoi rodzice też chcieliby przyjść? Nick pomyślał. . .Nick zauważył. Ale kochałam bardzo długo. Teraz Nick nie mógł już zagłuszyć niebezpiecznego pragnienia swego serca.W porządku. . by znowu nie zawieść moich córek. Najwidoczniej śnieżyca zatrzymała panią Winter w Chicago.Naprawdę tego chcesz? -Jak najbardziej. chociaż cię zdradziła? Raven długo zastanawiała się. . co do niej czułem. i przez jakiś czas panowało milczenie. który miał już tyle dzieci. .W porządku. kim jest kobieta. zostało wymazane z mej pamięci w chwili. . a nawet trochę wroga.Och . by odwołać dzisiejszy lunch. ale nie było powodu.Chcę.Musisz jej pozwolić. nawet gdy wyjechała.bardzo bym tego chciała. to jej najbardziej zależy na zachowaniu więzi z matką. Zwłaszcza Sam. W końcu Nick spytał ją: . Wszystko. co Samantha i Melody czują do Deandry? . ile chciał. że Raven o czymś myśli. że kiedy dowiesz się. gdy zrozumiałem. Raven rozumiała jego stan ducha i starała się coś pomóc w sprawie córek. . Dlaczego mnie o to pytasz.Mam tylko nadzieję. dziadków i mnie. potrafisz to zrozumieć. z którą pojechał do Chicago i której. Kalifornia Poniedziałek.Prawdę mówiąc.czy choćby wprawiać w . co by zrobiła. dla której urządził ogród różany. zanim odpowiedziała na pytanie. żebyś je poznała. co to zdrada i zaufanie. przyrządziła dla Victorii i jej rodziców wytworną kolację. w Palm Beach. . nie pamiętam. jak zechce. która w innym razie pękałaby z ciekawości.Czy wciąż kochasz swoją matkę. .. 27 marca Pan Cole? Tu Elaine z recepcji. Nick? Ze względu na to. że jego rodzice zgodziliby się chętnie. chciał przedstawić swe córki. ale innym nie pozwala przekraczać tego kręgu miłości. jak bardzo była niepoczytalna.odparł . Zdaję sobie sprawę. Dziękuję . najwyraźniej mające dla niego wielkie znaczenie. zrezygnuje z niej.ale spotkanie z dziewczynkami to dosyć na jeden wieczór. Z Melody nie będzie żadnych problemów.Dziękuję . Poślubiła bogacza. . by zabijać . wspaniałomyślna i kochająca w stosunku do siostry.

Każde zadanie.Jedna . Wszystko będzie zakończone. Po prostu coś go do tego zmusiło. by pojawiła się obiecana sekretarka. a na wydarzenia w biurze reagowały w ten sposób. Ale Jason nie wprowadzał rozróżnienia. by jego uwagę przyciągnęła jakaś zmiana cienia lub światła. Sprawność i wydajność Margot. Jason wiedział też. że jest już południe. Po lunchu zamierzał wrócić do domu.spytała z nadzieją w głosie Margot. Po chwili wahania Jason wybrał znajomy czterocyfrowy numer i połączył się z kierowniczką administracji Gold Star. a ich makijaż był zawsze nienaganny. i to natychmiast . kto by je przepisał. by zostać aktorkami. zdołał ukryć zaskoczenie tylko dzięki swemu wybitnemu talentowi aktorskiemu. Jason nie miał pojęcia.zakłopotanie . . inne wyjątkowo ważne. natychmiast pomyślał o następnych czterech dniach.Jedna osoba? . to nie świadomość. a kiedy to zrobił.potwierdził Jason. Był skupiony.posłańca. Jasonie. były piękne.Musisz mi pomóc . utalentowane i doświadczone. ale choć miał swój wewnętrzny zegar. które powinny zostać wysłane. dlaczego uniósł głowę. dzięki któremu nigdy nie tracił rachuby czasu. zanim we czwartek o godzinie trzeciej odrzutowiec Gold Star wystartuje z lotniska.Żeby przepisała kilka listów między dwunastą a trzecią. Mógłby je dyktować. Nosiły eleganckie. Jasonie. zorganizowany. Była dokładnie dwunasta. nawet najnudniejsze przyjmowały z ogromnym entuzjazmem. . jaskrawe stroje. . nie przedstawiając się. Teraz. która pojawiła się w drzwiach Jasona w samo południe. gdy dowiedział się. jej rozsądek oraz zdolności organizacyjne 113 stanowiły doskonałe uzupełnienie jego umiejętności. No więc jak? . nie.A nie przed dwunastą? . Kobieta. gdy pojawiła się w jego drzwiach. nigdy tego nie robił.Wiem. Ale spróbuj kogoś dla mnie znaleźć. z reguły kończył swe wielomiliardowe arcydzieła przed czasem. reżyser o wyjątkowej i sugestywnej wyobraźni różnił się od innych utalentowanych osobistości tym. które pracowały w hollywoodzkich studiach. Było w niej coś tak eterycznego. że nagle ma wolne popołudnie. ale z powodu nieobecności Grety trzeba znaleźć kogoś. . I każda z nich miała cechę. I oby ci się poszczęściło dziś wieczorem. nawet najcichsze westchnienie nie oznajmiło jej przybycia. W czwartek leci do Hongkongu.powiedział. a przynajmniej jej pozór. Jason nie znosił marnowania czasu.Och. skłoniła Jasona do oderwania się od korespondencji. a koszty były niższe od zaplanowanych.Przyślę kogoś punktualnie w południe. Prawdę mówiąc. by zająć się pracą w swym apartamencie na dachu Santa Monica Palisades.Nie ma za co. często marzyły dawniej. Margot będzie na swoim miejscu. Przedtem miał wiele spraw do załatwienia. że chociaż dzień przyznawania Oscarów jest w Hollywood nieoficjalnym światem. Niektóre były błahe. Żaden szelest.Dzięki. Z powodu planowanego lunchu z Lauren Sinclair i Raven Winter dał Grecie wolny dzień. W ciągu tych kilku godzin przygotuje wiele listów. Jednak Jason był zirytowany. by zawieźć go do pawilonu Dorothy Chandler. by zademonstrować pełną skalę swoich uczuć. dopóki o czwartej czterdzieści pięć nie przyjedzie limuzyna. że wydawało się niemożliwością. sygnalizująca ruch. pracujące jako sekretarki w Hollywood. Sekretarki i recepcjonistki. na plan filmu Nefrytowy paląc. . Aktorki in spe. Niezaprzeczalnie twórczy geniusz. Zwykle Jason żądał kilku pracowników.W tym czasie będę zajęty. . . nie miała nawet cienia . Dzisiaj? . i najwyższy czas. niezbędną do przetrwania w mieście blichtru: pewność siebie. że nigdy nie tracił kontaktu z rzeczywistością.

jakby chciała zniknąć. wcale nie jest zachwycona. a niezwykły blask podkreślony był jeszcze optycznymi szkłami. Najłatwiejszy sposób polegał na zademonstrowaniu jej. była dzieckiem-kwiatem. że tu stała. że zjawa. wyrwana z sielskiej ciszy. jak obiecała Margot. podczas gdy on nagrywałby następne. był wymagający. Jason przesunął wzrok na jej ubranie. drżąc ze strachu. Zamiast jaskrawego upierzenia. Zjawa. musiał to zrobić.uświadomił sobie z kolejnym przypływem gniewu . człowieka. którzy nie stanęli na wysokości zadania? Owszem. gdzie było jej miejsce. Ale nikt nie widział. . jak łatwo jest dla niego pracować. proszę. by uwydatnić zgrabne nogi i zmysłowo kształtne ciało. gdy Jason poczuł silny przypływ irytacji. Tkwił w nich kołonotatnik. który był tu władcą. do niego.. że się tu znalazła. mirażem. choć wydawała się zabytkiem z innej epoki tak samo jak jej właścicielka. A jednak zdecydowała się tu przyjść. gdy był od niej oddzielony tylko 115 błyszczącym biurkiem. większość byłaby po prostu zachwycona okazją spędzenia z nim kilku godzin. Nawet teraz. Pragnął rozwiać jej obawy. okazując wielką odwagę. by kiedyś stracił cierpliwość. by mogła zacząć je przepisywać. że sukienka jest naprawdę ładna. ale jej oczy ukryte były za okularami w drucianej oprawce. Teraz. a jeśli Jason potrzebował jeszcze jakiegoś dowodu jej tożsamości. Zobaczył też jej oczy.Dzień dobry. gotowa do pracy. Każda z nich gotowa była popełnić morderstwo. stojąca w jego drzwiach. Miała być jego sekretarką tego popołudnia. niech pani wejdzie. ani razu.szeroką. bardzo wymagający. Jest pani punktualna. władczy gest zdobywcy wielu nagród weszła do biura i usiadła na krześle. by spojrzał na jej ręce. z całą łąką haftowanych polnych kwiatów. Jason dostrzegł intrygujące fragmenty delikatnych rysów. Może sama była cieniem.pewności siebie. Ich kolor stanowił zadziwiające połączenie błękitu i zieleni. strojów skrojonych tak. wydawało się okropną pomyłką. ściskany palcami. Twarz miała niemal całkiem ukrytą pod wspaniałym woalem złotych 114 włosów. że znajdzie jakiś błąd w jej pracy. trącać struny gitary i śpiewać ballady o miłości. Mógłby dać jej po prostu taśmę z nagranym tekstem listów. który rozwieje się równie tajemniczo. Jason nie miał najmniejszej wątpliwości. która przed nim stanęła. Czy naprawdę jest aż tak przerażający? Czy można go oskarżyć o okrucieństwo w stosunku do tych. że delikatny kwiatuszek stojący przed nim tak wyraźnie się go boi. trochę drżących palców z obgryzionymi paznokciami. Ale wtedy zniknęłaby w pokoju jego sekretarki i czekałaby tam. że te niesamowite błękitnozielone oczy również drżą. nosiła sukienkę równie maskującą jak złoty woal . Przyszła tu punktualnie. . Wstał i powitał ją. które powinny trącać struny gitary. W odpowiedzi na milczący.. by mieć szansę spędzenia popołudnia na pracy dla Jasona Colea. Tak wyjątkowo delikatne kwiaty czas już dawno zmiótł z powierzchni ziemi.wydawało się. Kiedy pod jego natarczywym spojrzeniem kobieta ukryła jeszcze bardziej twarz. widział wyraźnie czubki jej bladych. jak się pojawił? Wyglądała. sięgającą do ziemi. jego głos był równie miły i pokrzepiający jak uśmiech. Jednak nie należała do grona niespełnionych aktorek. Tymczasem stała tu. wystarczyło. by zostać odkrytą? Czy był jakiś potężniejszy od niego człowiek w Hollywood? A nawet gdyby nic z tego nie wyszło. Ale była tu. dokładnie o czasie. I . przeniesiona poprzez dziesięciolecia do tego zwariowanego świata. typowego dla większości sekretarek. Takie jak ona powinny siedzieć na łące. To. Jason uznał. Czy istniał lepszy sposób. które nosiła.

jak jest zniszczona. by nie zmieniał zakończenia jej książki. która leżała obok niej na podłodze.Kim pani jest? Czekając. Nie słyszał jej głosu. Był wciąż zahipnotyzowany siedzącą przed nim zjawą. które. . od ściągniętych brwi.Pan Cole? Bardzo mi przykro. Wtedy łagodnie.Mieliśmy się dzisiaj spotkać na lunchu. upłynęła chwila. Lauren Sinclair.Jason nie miał zamiaru spuścić dziewczyny z oczu.. Ale jeśli spełni jej życzenie. jak się zdawało. A ja prawdopodobnie źle zrozumiałem wiadomość. Że skłonił ją. zafascynowany . . z bezlitośnie poobgryzanymi paznokciami. niż sobie wyobrażał. że nie słyszał dotąd jej głosu. że spotkanie zostało odwołane." . Gdy krótkie skinęła głową wzburzyło złote fale. dopóki ona nie zrozumie. bardziej muzykalny. ale wyobrażał ją sobie na jakiejś dalekiej łące.. że nie ma powodu go się obawiać. Kiedy w końcu oderwał wzrok od bladych palców i spojrzał ponad słonecznym woalem. zmuszając do wielokrotnego pisania na tablicy: nie jestem . zareagowały na jej słowa niedowierzaniem i gniewem. powiedział: . którym w końcu się odezwała.i zakłopotany . u diabła. a zabrzmiało ono jak rozkaz. Więc kim. że się spóźniłam! Chociaż ten zdyszany głos przerwał dyktowanie.Jestem Marilyn Pierce. bardzo łagodnie. Sądziłem.. tak myślałam.Zawahała się i spojrzała wyczekuj ąco na piękną kobietę w drzwiach.Za pomocą lekkiego wzruszenia ramion Holly przesłała przeprosiny ciemnoniebieskim oczom. że najwidoczniej została nabyta w tamtych czasach. by się odezwała. .. powtórzył: . To była typowa torebka z lat sześćdziesiątych.tym. .Kim pani jest? . . zanim Jason spojrzał na intruza. nie jestem na tyle zainteresowany tym projektem.. Był już w połowie listu. . którą otrzymałem dziś rano z jej biura. Spojrzała na niego z lękiem. złocista zjawa z lat sześćdziesiątych? I dlaczego w jej oczach pojawiła się ulga. więc po prostu osobiście podyktuje jej dalszy ciąg. by tę odpowiedź zapisała uczennica. która pasowała do zdyszanego głosu. zobaczył w drzwiach kobietę. Proszę pisać: "Chciałbym wyjaśnić.. to czy kiedykolwiek jeszcze ją zobaczy? Bez wątpienia uważała. że choć nabyłem prawa do książki. . że ona tego właśnie pragnie. jej urocza twarz zademonstrowała mistrzowi całą gamę dramatycznych możliwości. że zapisuje starannie jego słowa. ale szybko schyliła się. sygnalizujących wielki smutek z powodu spóźnienia. która tak starannie zapisywała jego słowa? Kim jest ta blada.wyjaśnił Jason. którą powinna znać. by zgodzić się na inne rozwiązania dotyczące zakończenia. Do tej pory porozumiewała się z nim bez słów. piękna kobieta bez wątpienia była jego sekretarką na dzisiejsze popołudnie. gdy wzięła do ręki pióro i otworzyła kołonotatnik.Kiedy złoty welon włosów zadrżał potwierdzająco. jak gdyby intruzka mogła w jakiś sposób jej pomóc. że otrzymała już odpowiedź na swojąprośbę. że Raven nie przyłączy się do nas. jest ta osoba. której dano nauczkę. gdy spojrzała na piękną kobietę w drzwiach? . Była elegancko ubrana i bardzo piękna. To znaczy. Ale znaczy to tylko. by wyjąć pióro z dzianinowej torebki. widząc. a gdy tylko ściągnęła na siebie uważne spojrzenie jego ciemnoniebieskich oczu. był jeszcze bardziej miękki.To nie jest Raven .Może powinniśmy zmienić termin? Jason uświadomił sobie. że dostrzegł błysk zdziwienia w jej oczach.Gotowa? . Jason uświadomił sobie. za pomocą sygnałów przestraszonych oczu i potakiwaniem złocistej główki.spytał. Jej delikatne palce. gdy się zjawiła. . Głos. jak miękko śpiewa balladę o miłości. 116 Zdyszana.Możemy wziąć się do pracy? .W porządku.Jason skierował to pytanie do zjawy. co zobaczył. I Jason uświadomił sobie.Zatrzymała ją śnieżyca w Chicago. w dawno minionych czasach. do wspaniałego i pełnego nadziei uśmiechu pierwszej naiwnej. nie używając stenografii. dodał: Może coś pani podyktuję? Jasonowi wydało się. . ściskały pióro tak mocno i wydawało mu się.

Musiałem jednak przeczuwać. Aktorka in spe wspaniale zniosła rozczarowanie. List. . że zdradzi im w ostatniej chwili. zamówiłby tylko małą porcję sałatki. odnosiły się do zupełnie innego filmu. które spodziewał się po autorce bestsellerów? Jason czekał. Pomyślał. Moje spotkanie w czasie lunchu nie zostało jednak odwołane. gdy Los Angeles pełne było ludzi z całego świata. Nie powiększały jej błękitnozielonych oczu. Gdy maitre d hotel prowadził ich przez elegancką salę restauracyjną. Jason pomyślał.Dobrze . który dyktowałem. nie zmieniały ich w żaden sposób. przyszedł tutaj z kimś innym.Może więc zamówimy ciepłe bułeczki i sałatkę? . Zwykle nie jadam lunchu. jak gdyby nie spała od wielu nocy w oczekiwaniu na to . 118 to pewne. Gdyby Jason. Obgryzała paznokcie. czy mimo wszystko nie jest ona utalentowaną aktorką. Jasona witało wiele porozumiewawczych uśmiechów. spojrzała mu w oczy. i teraz w tej intymnej niszy wypełnionej różami Jason zobaczył. a łagodność i wrażliwość zachowywał zwykle dla kamery. wprawione były zwykłe szkiełka. bo nie odwołałem rezerwacji na lunch. i podkrążone.. że pani przyjdzie. wyglądająca tak. spojrzał przepraszająco w jej oczy.Obawiam się. ale nieskazitelnie czyste szyby stwarzały wrażenie. Bel Air Hunt Club zapewniał spokój. jakby rzadko traciła czas najedzenie. by zgodzić się na inne rozwiązania dotyczące zakończenia. mających nadzieję. co teraz zrobić. patrząc. Jej oczy były naprawdę świetliste. Zastanawiał się. które nosiła. Tego dnia. nie ma nic wspólnego z Darami miłości. nieznane uczucia. że w okulary. który rzadko zawracał sobie głowę lunchem. . Ale nikt nie zastąpił mu drogi.. ale uznał. jak jego towarzyszka studiuje menu. nieustannie byłby zakłócany przez dziennikarzy. gdyż akcja Darów miłości rozgrywała się w tamtych czasach. Jednak teraz nie grał.. 15 Jason dokonał rezerwacji w Bel Air Hunt Club. więc pani pomoc nie będzie mi potrzebna. Jason Cole rzadko bywał w sytuacji.. by coś zjeść. kim pani jest. lunch w którejkolwiek z restauracji odwiedzanych przez znakomitości. Ale łagodność jego spojrzenia zdawała się wywoływać w niej jeszcze większą niepewność niż jego gniew.powiedział. i z wdziękiem zeszła ze sceny. kiedy musiał przepraszać. . Odpowiadając.I dodał z uśmiechem: . migotliwe.zgodziła się z widoczną ulgą. wypełnioną największymi gwiazdami Hollywood. Kiedy został sam na sam z Lauren Sinclair. Zarezerwował stolik ukryty w osobnej niszy. a tę iluzję umacniał zapach licznych bukietów zdobiących salę. że jest bardzo dobra. żałośnie chude ciało. by zrobiono jej zdjęcia próbne. Tego żądali jego bogaci i sławni członkowie i sami to prawo respektowali. Ale słowa.Na pewno. która miała być jego sekretarką tego popołudnia i powiedział: . że siedzą pośrodku różanego ogrodu. Nie wiedząc. powiedział łagodnie: -Nie wiedziałem.na tyle zainteresowany tym projektem. że pod falującą suknią kryje się kruche. Ale była z nim ona. maskując je pięknym uśmiechem.To wszystko jest bardzo smaczne . które jej podyktował. że pewnie z jego powodu jest zbyt zdenerwowana. . 117 Jeśli zauważy jego skruchę. Znajdowali się w zamkniętym pomieszczeniu. Ale nie jestem głodna. która przywdziała zniszczony strój z lat sześćdziesiątych i kruchość dziecka-kwiatu niczym kostium. ile nagród z siedmiu nominacji spodziewa się zdobyć. Musi dopilnować. Wtedy spojrzał na olśniewającą kobietę. czyjej niezwykłe oczy koloru akwamaryny nie rozbłysną nagle triumfalnie? Czy nie zapłoną pewnością siebie. że zaszło pewne nieporozumienie. Łagodności jego głosu towarzyszyły zadziwiające.

przeszłości i przyszłości -ale łagodna troska w jego głosie sprawiła. tak niewinna jak ona. że przeżyje również to przerażające spotkanie. że tak się nie stanie. gdy się tylko pojawiła. Skończyłam trzydzieści lat w ostatnie Boże Narodzenie. Kiedy taksówka wiozła ją szybko do studia Gold Star.. Gwałtowne uderzenia serca uniemożliwiały jej sen. . I gdy teraz spytał ją z taką delikatnością. Nie. a jej serce pędzące z nieprawdopodobną szybkością nie zawiodło jej.Urodziłaś się w Boże Narodzenie? . Jest tylko mężna nadzieja: radosna i niewinna. jej trzepoczące się serce uniosło się pod niebo. . a naprawdę jestem Holly.. To nie był starannie opracowany występ.A ile Bożych Narodzeń upłynęło od tego czasu? . którego nikomu nie zdradziła. by ta maskarada się skończyła.. niebieskie oczy spojrzały tak. Nagle pojawi się Raven oraz prawdziwa . znajdowała się w czarodziejskiej krainie. że miłość fizyczna jest aktem ostatecznego zjednoczenia serc i umysłów. czy zdoła dożyć do dzisiejszego dnia. Nadal żyła.do obrazów śmierci. że wróciła do teraźniejszości. .wyszeptała ledwo dosłyszalnie.przerażające spotkanie. a jego poważne. ale nigdy nie opisywała go ze szczegółami. Nie potrzebowała jedzenia ani snu. wiedział. znajdując się w połowie drogi do domu. W jej romantycznych opowieściach nie ma olśniewającej wspaniałości ani pełnej blasku wiary w siebie. rzecz jasna. szukał jej przez całe życie. 119 Ale dożyła. gdy Raven zaproponowała spotkanie z Jasonem.Holly? Odpłynęła już daleko . ozdobną wstążką. . budzącej jednocześnie zachwyt i przerażenie.ten. że istotnie błędem jest zmienianie zakończenia. który znajdował się w środku został już wybrany starannie i z radością. bo wypowiedział jej imię z takim czułym podziwem. Jason poniekąd chciał. . Prawie już wierzyła.Lauren Sinclair. prawdopodobnie stanowiąca drugie oblicze śmierci. że ma trzydzieści pięć lat. Nie Lauren Sinclair. jak silne jest w rzeczywistości jej kruche ciało. przekonującego występu i zmuszą go. ta nieśmiała kobieta napisała słowa. -Tak? . dodawaną na końcu. W powieściach Lauren Sinclair seks był tylko opakowaniem miłości.Holly? .Holly .powtórzył. jak powinien się do niej zwracać.. . To ona. by przez tę czarodziejską chwilę nazywano ją imieniem.Tak . jak długo jej serce może tak walić? Zaczęło bić tak szybko w chwili. że jest to tylko iluzja. Holly lekko zmarszczyła brwi. Że dotarła już do punktu uważanego za półmetek życia.. Pogratulują aktorce. Wyznając to. liryczna i oderwana od tego świata -jak ona sama. poprawił siew duchu.Marilyn Pierce to moje oficjalne nazwisko. które tak go oczarowały. by przyznał. zapragnęła. Gdy jednak patrzył na swą towarzyszkę. seks. mówiła sobie.. lecz kobietę ukrytą za maskującymi okularami. Co sprawia jej taki ból? Co zmusza ją do chowania się za złotym woalem włosów i za okularami? . Jej twórczość była poetycka. W jej opowieściach o miłości pojawiał się. jakby nie miała w tym doświadczenia. Kiedy jednak podniósł wzrok.odezwał się miękko Jason. tyle ile miałaby Marilyn Pierce.Naprawdę nazywasz się Marilyn Pierce? Holly zastanawiała się. psychiki i dusz. wyczuwając jej obecność. Dlaczego właśnie to pisała? Dlaczego była taka? Gdzie przebywała przez ten cały czas od lat sześćdziesiątych? Pragnął poznać prawdziwą Lauren Sinclair. Ostatnie siedemnaście dni udowodniło. kiedy w jej pięknych oczach zobaczył wyraz udręki.. Chciał wiedzieć o niej wszystko. Jak gdyby z odwagą i nadzieją wierzyła.Trzydzieści. Tysiące pytań kotłowało się w głowie Jasona. jakby czekał na nią. Zastanawiała się nawet. kiedy właściwy dar .olśniewająca i pewna siebie . nie mogła nic jeść. która siedziała przed nim. choć wiedziała..

- O czym właśnie myślałaś? - O niczym. - A potem, ponieważ nie chciała go oszukiwać, nie mogła tego zrobić, dodała: To takie odległe wspomnienie. - Możesz mi je opowiedzieć? Holly wiedziała, że nigdy nie będzie w stanie podzielić się z kimkolwiek wspomnieniami tamtej zaśnieżonej walentynkowej nocy. Była całkowicie pewna, że gdyby zaczęła opowiadać ohydne szczegóły tamtego koszmaru, jej udręka wydostałaby się na zewnątrz w krzyku, który nigdy się nie urwie. Nie umarłaby, po prostu krzyczałaby przez całą wieczność. Holly wiedziała, że wspomnienie ukochanych twarzy, rozpaczliwego błagania i nieustępliwego 120 szaleństwa musi pozostać na zawsze w niej ukryte. Nie miała prawa dzielić się z nikim takim koszmarem. - Nie mogę - odpowiedziała w końcu. Serce bolało Jasona, gdy widział przemianę jej pięknych oczu. Były teraz szare, nieprzejrzyste i martwe. Holly musi to komuś wyznać. Cokolwiek to jest, musi wypowiedzieć te słowa na głos. Ale dlaczego miałaby to powiedzieć jemu? Człowiekowi, którego decyzja o zmianie szczęśliwego zakończenia jej książki zmusiła ją do opuszczenia azylu romantycznej twórczości i bezpiecznego kokonu minionego czasu, w którym najwidoczniej przebywała? Jason wiedział już, że powie Holly, iż filmowa wersja Darów miłości będzie dokładnie taka, jak jej wspaniała, przepełniona nadziej ą książka o miłości. Ale jeśli powie to teraz, ona odejdzie. Po prostu zniknie, odpłynie równie tajemniczo, jak się pojawiła. Jason nie chciał, by odeszła. Pragnął znowu zobaczyć jej migotliwe błękitnozielone oczy i piękny uśmiech, który pojawił się na jej wargach, gdy wyznała, że naprawdę jest bożonarodzeniowym dzieckiem, i znowu usłyszeć wzruszenie w jej głosie wywołane tym wspomnieniem. Jason pragnął tego - i o wiele więcej. Mężczyzna, którego największe namiętności związane były z jego filmami, a nie olśniewającymi i pewnymi siebie kobietami, dzielącymi z nim łoże, pragnął czegoś innego od Holly... dla Holly... z Holly. Marzył o wspaniałym darze miłości, o którym pisała. Ta świadomość wstrząsnęła nim. Jason Cole zawsze dostawał to, czego chciał. Niczego jednak nie dostał na srebrnym talerzu. Jego triumfy, zdaniem postronnych osiągane bez wysiłku, były rezultatem ciężkiej pracy, w którą wkładał mnóstwo energii i determinacji. Jednak nigdy dotąd Jason Cole nie pragnął miłości. I nigdy dotąd to, czego pragnął, nie wydawało się tak całkowicie nieosiągalne. Zastanawiał się nad tym, patrząc w zachmurzone oczy, które całkowicie się przed nim zamknęły. A jeszcze niedawno tak migotały. I napełniły się taką ufnością, gdy wyznała mu, że naprawdę nazywa się Holly. - Holly? - Jason usłyszał w swoim głosie czułą prośbę. I Holly też ją usłyszała, bo nagle jak gdyby zaczęła z wysiłkiem przebijać się przez gęstą mgłę, żeby dotrzeć do niego. - Słucham? "Czy ty też to czujesz? - pytało jego serce, gdy z głębin mglistej szarości zaczęły pojawiać się przebłyski błękitu i zieleni... przeznaczone dla niego. -Czujesz tę magię?" "Tak, tak" -zdawały się odpowiadać migotliwe barwy, zanim nagle znikły, skryły się pod spuszczonymi, bladymi powiekami. 121 Czuła tę magię, Jason wiedział o tym, ale bała się jej. Więc znalazł inny temat do rozmowy, bezpieczniejszy od tego, o którym nadal chciało mówić jego serce. - Nigdy nie byłem na Alasce.

- Jest bardzo piękna. - Opowiesz mi o niej? - Czy spojrzysz na mnie, Holly? Będziesz ze mną rozmawiać? "Tak - odpowiedziały jej oczy, gdy jeszcze raz rozwarły się dla niego. -Tak". Z początku jej słowa były pełne wahania i niepewności, ale w końcu górę wziął jej talent narracyjny. Mówiła mu o lodowcach i lasach, zielonym morzu i niebie koloru indygo, o majestatycznych niedźwiedziach i wysoko szybujących orłach. Oraz o ludziach: o bogactwie i wspaniałości rodzimej kultury mieszkańców Alaski. Holly przerywała czasem swoje opowiadanie, jak gdyby nie była pewna, czy Jason chce, by mówiła dalej. Chmury znikły z jej oczu, a w jej głosie pełno było emocji. A czasem nawet się uśmiechała. W końcu jednak jej opowiadanie o Alasce dobiegło końca. Jej opowiadanie? Nie, uświadomił sobie Jason. Nie opowiedziała mu nic o sobie. - Jak długo mieszkasz na Alasce? - Piętnaście lat. - Mam wrażenie, że zwiedziłaś ją całą. Holly skinęła głową, ale na jej czole pojawił się mars. - Dawniej wiele podróżowałam, na początku, kiedy się tam sprowadziłam. Pomyślała, że teraz rzadko opuszcza swoją chatę. Dziś nawet wyjazd do miasta wydaje się jej kolosalnym przedsięwzięciem, podejmowanym tylko z konieczności, by zrobić zakupy, wysłać rękopis, sprawdzić, czy w kinie nie grają filmu Jasona Colea. - Masz jakieś ulubione miejsce? - spytał Jason, ratując ją, ratując ich oboje, gdyż znowu zaczęła odpływać od magii teraźniejszości w szarość swoich odległych wspomnień. - Barrow - odpowiedziała z wdzięcznością i czułym uśmiechem. - Jeździłam tam kiedyś każdego lata. - Dlaczego? - Ponieważ w lecie, między majem i sierpniem, słońce nigdy nie zachodzi. Zniża się, ale gdy tylko dotknie linii horyzontu, zaczyna znowu wschodzić, jak ognista piłka wzlatująca do nieba. Gdy to mówiła, jej oczy rozbłysły na wspomnienie tego cudu. - Chciałbym to zobaczyć - powiedział Jason. 122 A jego ciemnoniebieskie oczy wysłały sygnał, zapowiedź przyszłego cudu: "Chciałbym zobaczyć to z tobą". To była najważniejsza wiadomość, jaką kiedykolwiek przekazały jego oczy, i Holly odczytała ją z zadziwiającą łatwością. Jej blade policzki pokrył lekki rumieniec, ale nie odwróciła oczu. Rozbłysły w odpowiedzi i były teraz jeszcze bardziej świetliste, jeszcze bardziej lśniące niż w chwili, gdy opisywała cud olśniewającego piruetu letniego słońca na tle nocnego nieba nad Barrow. Holly i Jason mówili o magii - o czarodziejskiej wspaniałości natury i magii techniki, dzięki której tworzono filmy. Żadne z nich nie wspominało o magii miłości, ale oboje wiedzieli, że przeżywająjąw trakcie tych kilku zaczarowanych godzin, że zanurzają się w miłości, tak jak wspaniałe letnie słońce zaczyna opadać tylko po to, by znowu wrócić na niebo, i szybuje radośnie, nie pozwalając, by zbladła jego złota jasność. Ta magia powinna była trwać wiecznie, oboje tego chcieli, ale Jason nagle powrócił do rzeczywistości, spojrzał na zegarek. Była godzina czwarta. Limuzyna, która ma zawieźć go - ubranego w smoking - do pawilonu Dorothy Chandler, pojawi się pod jego domem za niecałą godzinę. - Muszę iść - wyjaśnił przepraszająco. - Ceremonia rozdania nagród zacznie się punktualnie o szóstej i muszę tam być przynajmniej dwadzieścia minut wcześniej. - Ceremonia rozdania nagród? Jasne było, że Holly naprawdę nie ma pojęcia, o czym mówił. Jasonowi udało się ukryć

zdumienie. Ale był zaskoczony... i zaniepokojony. Być może dla Kodiaku Oscary nie były wielkim wydarzeniem, ale mówiła mu, że jest w Los Angeles od soboty. Czy w ciągu tych dwóch dni nie włączyła telewizora, nie czytała gazet, nie rzuciła nawet okiem na nagłówki? Zagubiona gdzieś w latach sześćdziesiątych? Albo żyła w świecie ostatniej romantycznej opowieści, którą pisała? A może pogrążyła się w szarej udręce, którą tak bardzo pragnął przegnać raz na zawsze? - Dzisiaj jest rozdanie Oscarów - odpowiedział w końcu łagodnie. Potem, jeszcze łagodniej dodał: - Kiedy potwierdziłem swoją obecność, powiedziałem organizatorom uroczystości, że będę sam. Gdybym jednak pojawił się z kimś... z tobą... znaleźliby dla nas miejsca. Czy chciałabyś pójść tam ze mną, Holly? - Och, nie - wyszeptała. Potem, niemal z pośpiechem poprawiła się: Chciałam powiedzieć, że bardzo bym chciała... - Urwała, musiała to zrobić, bo następne słowa brzmiałyby "być z tobą". Holly wiedziała o tym, ponieważ 123 nieśmiałe bohaterki, które tworzyła, stawały się ogromnie odważne, kiedy bohaterowie mężczyźni silni i łagodni jak Jason -wpatrywali siew nie tak, jak on teraz na nią patrzył. Jej bohaterki wymówiłyby te śmiałe słowa, a jej bohaterowie powtórzyliby je, ale... - Ale nie. Dziękuję. Jason nie nalegał. Chciał być z nią, rzecz jasna, ale sam na sam, w ich magicznym świecie. A gdyby znalazła się z nim dzisiaj na najwspanialszej uroczystości Hollywood, ich prywatność zakłóciłyby legiony fotoreporterów którzy tłoczyliby się, aby mieć lepszy widok na tajemniczą kobietę Jason Colea. - Musimy jeszcze porozmawiać o twojej książce - powiedział Jason, kiedy dojechali do hotelu Bel Air. - Może więc jutro zjemy razem śniadanie? - Z Raven? Jason poczuł nagły zawód. Gdy wspomniał o jej książce, na twarzy Ho ly pojawił się cień niepokoju, i teraz stało się jasne, że chciała, by przy ich spotkaniu była Raven. Raven, która stanie po jej stronie. A przecież to on był po jej stronie. - Sądzę, że możemy to przedyskutować we dwoje, Holly, ale jeśli chcesz by była przy tym Raven, sprawdzę, czy już wróciła i czy może do nas dołączyć. - Nie, wszystko w porządku. - To dobrze. - Potem, ponieważ nie chciał, by ze zdenerwowania nie spała przez kolejną noc, powiedział: - Chcę z tobą porozmawiać o twojej książce, Holly, ale obiecuję, że nie zmienię żadnego słowa, żadnej sylaby jeśli się na to nie zgodzisz. A więc... Wpadnę po ciebie o dziewiątej. Pójdziemy do Malibu. Jest tam restauracja z widokiem na morze, która ci się spodoba, jak sądzę. 16 Holly nie oglądała telewizji od ponad siedemnastu lat, od tamtej śnieżnej nocy, kiedy radosny głosik fikcyjnej Corky zagłuszał odgłosy prav dziwego życia: przerażające szepty jej matki i Dereka. Gdyby nie oglądała wtedy telewizji, gdyby bawiła się z bliźniętami, mogłaby usłyszeć te szepty zawołać o pomoc, ocalić życie ukochanej rodzinie. 124 Samotny i intymny świat, w którym Holly żyła od tamtej walentynkowej nocy, był światem ciszy. W jej chacie w Kodiaku nie było telewizora, radia ani odtwarzacza stereo. Żadne dźwięki nie zagłuszały nawet najcichszych szeptów - szeptów, które wciąż starała się usłyszeć, choć tak dawno temu umilkły na zawsze. Przez bardzo długi czas Holly patrzyła na telewizor w swym luksusowym pokoju w hotelu Bel Air - milczący, uśpiony, ale wciąż kuszący. Ceremonia rozdania Oscarów z pewnością będzie transmitowana. Przypominała sobie niewyraźnie, że jako dziecko oglądała tę wspaniałą uroczystość.

które pragnęło jeszcze raz zobaczyć Jasona. który ma siedem nominacji do Oscara.. z którymi dziś rozmawiałam. skończyło się daremne nastawianie uszu na mordercze szepty. mówili. który pojawił się na jej ustach. gdy zbliżyła się do niego po krótki wywiad. mówi wprost do niej. Ale dźwięk był ściszony i Holly wydawało się. by podnieść słuchawkę) zmusił Caroline do uznania. przeraźliwy i ogłuszający zgiełk. Będzie niesamowicie pewna siebie i piękna.pomiędzy piękną dziennikarką a Jasonem Coleem. równie olśniewająca. które ma zamiar wprowadzić w Darach miłości. partnerką poza planem. że nigdy w życiu nie byłaś na randce i że nie istnieje nawet cień szansy. gdy Jason dodał z powagą: . stanowiących preludium śmierci. co dziennikarka komentowała cichym głosem: "Wiele osób zastanawiało się.Od tylu lat telewizor był wrogiem. ale teraz stał się sprzymierzeńcem jej rozedrganego serca. kiedy włączała odbiornik.mówił ów głos. który zapamiętała. .Inni kandydaci.Uśmiech znikł. seksownej twarzy pojawił się przelotny uśmiech. więc była zachwycona. najlepszą reżyserię i najlepszy film? . Na stereotypowe pytanie udzielił bez wątpienia szczerej odpowiedzi.był po prostu atutową kartą w jego grze. Oprócz zjadliwości w głosie dziennikarki kryło się coś jeszcze ... głosem. byś poszła z nim dziś na ceremonię rozdania Oscarów -jak gdyby on też nie chciał końca tej magii . Zgadzasz się? Na jego przystojnej.. Jego przyjaciółka.Nominacja jest ważna. gdy obserwowała wymianę zdań -z wyraźnie sugerowaną intymnością . że mu odmówisz. i żeby był możliwie najlepszy. czy Nicole została sama w domu". jak on. abyś się zgodziła. Nagły dzwonek telefonu (nie ruszyła się nawet. w który się wierzy. jak gdyby Jason i ją zostawił kiedyś samą w domu. W chwili.Ale najważniejsze. by podać szarmancko rękę swej towarzyszce. portier zamknął za nim drzwi i samochód odjechał. Wiedział.nasłuchiwała odległych szeptów.A więc. . Wysiada teraz z limuzyny i za chwilę odwróci się. Palce Holly drżały. Od razu zorientował się. że najwidoczniej jedną z najpiękniejszych aktorek Hollywood potraktowano w równie pogardliwy sposób. podkreślał jeszcze wstydliwy uśmieszek. oszałamiającą sztuczką w wykonaniu jednego z najbardziej utalentowanych hollywoodzkich aktorów. A wygrana znaczy jeszcze więcej. że dzisiejszego dnia nie była całkowicie szczera. czego pragnął: żebyś nie sprzeciwiała się zmianom. . i jak głoszą plotki. To była prawda.Uwodził cię czułością w oczach. "On cię oszołomił . jego kochanka.cień satysfakcji. Zawdzięczała to napływowi wspomnień z ich magicznego popołudnia. by zdobyć figurkę Oscara. że ważne jest nie to. Jason przyszedł sam do pawilonu Dorothy Chandler. Trzepoczące serce Holly walczyło teraz z innym wrogiem. którym kroczyły sławne osobistości po wyjściu z limuzyn. kiedy prosił. że ta magia była tylko iluzją. że łączyła ją z Jasonem bliska znajomość. w tym za najlepszą rolę." Ale gdy tylko Jason wysiadł. gdy się pojawił. Rzeczywiście miała plany na swoje czterdzieste urodziny.. który przypominał jej. by zrobić film. Wrażenie. Jasonie . Holly patrzyła na ekran i słuchała. które Caroline Hawthorne ceniła również w sobie. swoją partnerką z filmu Bez ostrzeżenia. Ale jak widać. gdy ubrany w smoking z wdziękiem wysiadł z limuzyny. Liczy się zaszczyt samej nominacji. Wyraz szczerości na jego twarzy. czy Jason Cole 125 pojawi się z Nicole Haviland. jak dziennikarka relacjonuje pojawianie się kolejnych gwiazd. by osiągnąć to. Caroline uśmiechnęła się z aprobatą.To wspaniałe uczucie. .. Szczerej i otwartej. co każe nam zastanowić się. sojusznikiem potwornego szaleństwa Dereka. Były to cechy. że piękna dziennikarka stojąca przed pawilonem Dorothy Chandler na czerwonym chodniku. całkowicie . ale do przybycia Jasonajakaś część jej duszy -większa część . .zagruchała -jak czuje się człowiek. dzisiejszego wieczoru Jason fruwa sobie w pojedynkę. Sama zobaczysz. przygotowana na ostry.

Taki jest twój wybór na ten wieczór? Zamiast wielkiego przyjęcia.. by uczcić tak doniosłą okazję.oczywiście poza taśmą wideo..spytał w końcu.. . odczekał cztery kolejne dzwonki i czekał nadal.Zrobiłem jej prześwietlenie. że obejmują one co najmniej wyjazd za miasto.Sprawiasz wrażenie zdyszanej. na długo przed szaleńczym biegiem do aparatu. I gdzie jej uczciwość i szczerość? . . jak to będzie możliwe.Nie. w sąsiedztwie mnóstwa dzieciaków. milczeniem. które zamierzały urządzić wielką uroczystość. Chciałem ci tylko życzyć.I mówisz..Lawrence! . .uczciwe. przegryzając paluszkami kupionymi dzisiejszego popołudnia.Piłaś już szampana? . Gdyby cię to interesowało. .. Urodziła pierwsze szczenię pięć minut temu. Usłyszała najpierw sygnał. . Katie mieszka siedem kilometrów stąd. na czym te plany polegają. Tak Caroline chciała spędzić swoje urodziny i zamierzała postawić na swoim. gdy usłyszała jego głos.Ściśle biorąc. że ma już plany 126 na wieczór. gdy jej automatyczna sekretarka odtwarzała powitanie: "Cześć! Mówi Caroline. Na drugie imię powinna mieć "Łagodność". oddzwonię tak szybko. którym powiedziała. Prawdę mówiąc.. oczekuje tego Katie.. Mam telewizor.Jak na jedną osobę mam trochę za dużo szampana. wypije trochę szampana. bez wątpienia uznały.Ja jej tylko pomagam. nie mogła teraz odebrać telefonu. że się przyglądam? .Była to tylko częściowa prawda.Oczekujesz dziś narodzin szczeniaków? . stanowczo ucinała te rozważania. Po prostu miałam daleko do telefonu. . a teraz uniosła głowę. gdy zaczynała myśleć o tym. postanowiło oglądać poród. poważny głos. kto telefonował. .Więc jesteś w domu? Życzę szczęścia z okazji urodzin.Nie będzie jej przeszkadzać. urządzonego przez przyjaciółki? .Jeśli więc masz ochotę. -Nagła czułość w jego głosie zdradziła Caroline. Pomożesz mi w sprowadzaniu na świat dziesięciu szczeniąt i obejrzysz rozdanie nagród..Dziękuję. które dostaną szczeniaki. Początkowo . że Katie najwidoczniej była obok niego. ale jeśli zostawisz wiadomość po sygnale. Nie mogę teraz podejść do telefonu. Może byłaś już w połowie drogi do drzwi. . Ale skoro sam do niej dzwonił. Zastanawiała się nieraz.Jej wybór? Za każdym razem. Ponieważ liczne przyjaciółki. Ten. . Kilkoro z nich. . Dziękuję!". -Nie. Katie nie jest taka nerwowa. .Cześć.Nie sądzę. a potem niski. czy go jeszcze kiedyś usłyszy . Nie wyjaśniła jednak przyjaciółkom. To była jawna zachęta. jak inne springery. na którą Lawrence Elliott zareagował nie kończącym się.Tak. przyjedź tutaj. choć nie do końca szczere stwierdzenie faktu. W rzeczywistości zabrakło jej tchu już w chwili. czarno-biała springer spanielka. reagując na swoje imię. . jak jej się zdawało.Jestem sama i oglądam ceremonię rozdania Oscarów. . Że zamierza spędzić ten wieczór sama na oglądaniu ceremonii rozdania Oscarów. . żeby wyjść na urodzinowe przyjęcie? . czego naprawdę chciała. który jeszcze się chłodził. spodziewam się kilku 127 obserwatorów. Mówi Lawrence Elliott. że będzie ich dziesięć? Skąd wiesz? . którą często włączała w ciągu ostatnich dziesięciu dni. Caroline.

zobaczyła następną kartkę . O dziwo. Kiedy szczenię było już suche i oddychało. a jego uważne. . .. .kierując się dźwiękiem przyciszonych. po pokonaniu 128 tej pierwszej przeszkody maluch natychmiast stanął na chwiejnych jeszcze nogach. Jednak teraz. Machał ogonem dla zachowania równowagi. Gdy stawiała pachnącą białą torbę na kuchennym kontuarze. nieruchome stworzonko nagle ożywa. jak to zrobił Lawrence. że przeniosłeś ten pokaz do swojego mieszkania. Dzieciaki są bardzo podniecone i będzie to dla nich pamiętne wydarzenie. energicznie potrząsając złotymi lokami. oczyszczając gardło szczeniaka z pozostałości wodnego świata. będzie bardzo troszczyć się o nie. A gdy skończył.tym razem z prośbą o umycie rąk. -Lawrence podał jej szczegółowe wskazówki. . wyścielających pudełko.i to szybko . aż będą miały przynajmniej tydzień. -Dobrze.Bardzo bym chciała też to zobaczyć. Caroline i zebrani rodzice z takim samym zachwytem połączonym z lękiem obserwowali. dołączyła swoje pantofle do rządu małych i dużych butów.odparła Jenny. gdzie Katie energicznie lizała swoje nowo narodzone szczenię. Jadąc do Issaquah. dopóki nie spostrzegły Caroline.Drzwi obok podjazdu będą otwarte.samodzielnego oddychania życiodajnym powietrzem. Spojrzał w górę. zatrzymała siew swojej ulubionej piekarni na Queen Annę Hill i kupiła ciastka.Musimy poczekać.To by bardzo zdenerwowało Katie. A więc udało ci . lecz pełnych podniecenia szeptów . Więc Katie jest tutaj. gdy jego łapki szukały punktu oparcia na grubych ręcznikach.. gdy się szczeniła. kręgosłupów i tyleż kompletów kończyn. a nie chcemy. jak należy. jak ma dotrzeć do jego domu na przedmieściu Issaquah. jasną główką. Lawrence ostrożnie przeniósł je do mniejszego pudełka. jej instynkt opiekuńczy i obronny z konieczności uległ uśpieniu. założył sprawnie jeden szew na cieniutką pępowinę. gdy Caroline weszła do jasnej i przestronnej kuchni.To żaden kłopot. Caroline miała wrażenie. Zrobiła to szybko i dokładnie. uśmiechając się do dziewczynki. . Zachwycone dzieci wpatrywały się szeroko otwartymi oczami w pudełko..Nie chcemy . . i dorzucił jeszcze: . zielone oczy wydawały się trochę niespokojne. Później. w którym spało już inne.Masz rację.usłyszała jakiś młody głos.. a potem spędziła kilka chwil na oglądaniu podświetlonego zdjęcia rentgenowskiego. lśniące od płynu owodniowego. by zatrzymać sączącą się krew. . Lawrence odsysał gumową gruszką wnętrze maleńkiego pyszczka. Nie tylko dzieci były zachwycone. .Cześć. czekoladowe chipsy i snickersy. Kiedy Lawrence ostrożnie przenosił szczeniaka. przytulić ją. jak malutkie. w którym zanurzone były w płynie.zamierzałem pójść do domu Katie. Naliczyła dziesięć małych czaszek. by się niepokoiła. więc wejdź od razu do środka. Drugi szczeniak Katie właśnie się rodził. W ten sposób pobudzała jego małe płuca do przejścia od świata. Gdy Katie kontynuowała lizanie. ale trzy dni temu jej właścicielka nadwerężyła sobie kręgosłup i musi jeszcze leżeć w łóżku przez co najmniej dwa dni. prawda? . Ponieważ na drzwiach przyczepiona była kartka z prośbą o zdjęcie obuwia. Matka osuszała językiem czarno-białe futerko szczeniaka.powtórzył miękko Lawrence. a za parę minut pojawią się dzieciaki. że wszystkich obecnych kusi. mając tu zapewnione ciepło i bezpieczeństwo. Jenny . .Nie chcemy . by wyciągnąć ręce po małą istotkę.potwierdził Lawrence.Bardzo miło z twojej strony. i ich rodzice.do sąsiedniego pokoju. która w odpowiedzi skinęła kędzierzawą. Ten energiczny masaż był czymś więcej niż tylko powitaniem dziecka przez matkę. Katie nie protestowała. a potem weszła . w którym musiały się nauczyć . trochę paluszków. ustawionych wzdłuż ścian korytarza. gdy wszystkie szczeniaki przyjdą na świat. tlen we krwi zabarwiał jego nosek na różowo.Nie możemy jeszcze dotykać szczeniaków . do tego. kicha i zaczyna oddychać.

Prawdopodobnie drzemie na sofie w salonie. .Za tamtymi drzwiami jest złocista cocker spanielka. ale mogła też położyć się na swojej poduszce na podłodze w sypialni. a kiedy zwróciła się w kierunku jego źródła. Zanim jednak uśmiech zdążył pojawić się na jej ustach. Eileen interesowała się Lawrenceem. Spoglądały przyjaźnie.Dobrze. młodą i pełną życia. jeśli nie reaguje na to. gdy spytał. czy Eileen i Lawrence byli kochankami. jej właściciel jest zdania. . którzy mieszkają tutaj. Tę jawną obserwację prowadziła ładna blondynka. że ślą jakieś sygnały . zupełnie odmienne. dopóki nie znajdziemy im domu.Nie.Lawrence dostrzegł niepokój na twarzy Caroline i szybko dodał: . oraz śliczną. Wydawało się. I gdy oczy Lawrencea znowu napotkały spojrzenie Caroline.bardzo intymne i przeznaczone wyłącznie dla niej. że dla dorosłych pojawienie się tajemniczej kobiety jest równie fascynujące.Tak. że od lat udaje głuchą. gdy Katie odpoczywała. jest ogromnie żywotna. i jakby na zawołanie Katie znowu zaczęła się szczenić. gdy ich właściciele są na wakacjach. I właśnie w tej chwili Caroline znowu poczuła ciepło.Mam dla ciebie jeszcze jedną misję .. . by spytać.powiedział do niej cicho Lawrence. która tak bardzo przypominała jego utraconą Holly. kiedy Katie urodzi następnego szczeniaka. . uśmiechały się. był czas. patrząc jak ostrożnie kładzie czwarte zdrowe szczenię koło śpiącego rodzeństwa. Pomimo wyraźnego 129 zainteresowania ze strony Eileen traktował ją równie po przyjacielsku. jak to robiła w szkole w Moclips High. cały czas czuła na sobie palące spojrzenie.odpowiedział z uśmiechem Lawrence. dodał niedbałym tonem: . czując. szwów i środków powstrzymujących krwawienie. by się przywitać. Jakieś podniecone. gdy jej wzrok padł na stojący obok stół i tace z ciastkami. i miała mu wiele do zaoferowania: siebie . jak widzę. . Z zachowania Lawrencea nie sposób było nic wywnioskować. zmąciła myśli i napełniła ją pełnym euforii ciepłem.Jej właściciel? Nie należy do ciebie? . że gdyby nawet jego i Eileen łączyły intymne stosunki.. że to matka Jenny. ujrzała wpatrzone w siebie ciemnozielone oczy. jak resztę rodziców. Ta pieszczota zaparła jej dech w piersiach. Lawrence odwrócił wzrok. . Teraz. czy mogłaby mu pomóc. jak narodziny szczeniąt Katie.. . Ale Lawrence był taki. Prawdę mówiąc. jasnowłosą córeczkę.Ale. by kupić ciastka. . nie nosiła obrączki i to ona przyniosła ciastka. dopóki nowy skurcz nie zasygnalizuje przybycia następnego szczeniaka.Wzruszyła lekko ramionami.Ma piętnaście lat.. Na imię miała Eileen. Pomimo upajającego zawrotu głowy Caroline zebrała całą odwagę i zamierzała odpowiedzieć uśmiechem. która przed nocą musi wyjść na dwór. jakby jednym haustem wypiła kieliszek szampana.Głuchota wcale jej nie przeszkadza. . lecz z dystansem.Ciastek nigdy nie jest za dużo .To jest Caroline. . może nawet mirażem. zielony ogień pożądania był tylko wspomnieniem. Caroline została jego asystentką.. Gdy Caroline gawędziła z dziećmi. co się tu dzieje.ładną.Musi być niezwykle opanowana. strzegłby tej tajemnicy. Caroline zastanawiała się.się przyjść. Caroline natychmiast domyśliła się. ale i bardzo głucha. przywiozłam węgiel do kopalni. i przybłędami potrzebującymi dachu nad głową. strzykawek. niecierpliwe dziecko ciągnęło go za rękaw koszuli. Potem. to było oczywiste. 130 .. Tym razem przypadło jej ważne zadanie podawania mu gumowych gruszek. . Nie ma tu żadnych innych zwierząt poza moimi gośćmi. Zatrzymałam się po drodze.

Wraz z tą myślą pojawił się wspaniały obraz. Och. dorzucił: . "Może to robi . który spędził siedem lat życia w klatce.nie na podłodze. łagodny.. Smutek ścisnął serce Caroline.pomyślała. że zwijasz się przy . jak ona i lubił taką samą literaturę. Stanowiłaby kwintesencję osamotnienia. idąc w kierunku otwartych drzwi. czasami ofiarowywał swoje umiejętności .Dobry. Różowy kolor znikł zgodnie z jej surowym poleceniem i znowu widziała jedynie surowość. uświadomiła sobie. Był to uroczy pokój. które widziała. gdy uznała. 131 W salonie nie znalazła cocker spanielki. Jednak sypialnia Lawrencea była jeszcze bardziej ascetyczna. Ten przestronny salon. że nigdy nie zrzuciłby suczki na podłogę. co ich ze sobą łączyło. wypełnionym tłumem zachwyconych dzieci. popijających gorącą czekoladę. że taki właśnie rodzaj pomieszczenia musiał wybrać sobie człowiek. W dużym pokoju. całą swą bolesną pustkę. "Dobry z ciebie człowiek. że ten pokój jest dla Lawrencea symbolem prawdziwej wolności: kiedy Holly wróci. jakie prowadził Lawrence Elliott. rozkazała Caroline wyobraźni. pozostawioną na nocnym stoliku przez jego kochankę". skupiony na nieustępliwym. do której weszła. Ale gdy Caroline opuściła tę wibrującą wesołość i zagłębiła się w ponurość salonu.zwykłymi przechodniami. potrafi czytać z ust. Surowość. różniący się od tych. ale byli tylko gośćmi. a gdyby wśród całej tej ciepłej przytulności ciemnozielone oczy spojrzały na nią z takim zmysłowym głodem. i udręczony". To było coś. gdyby było w nim dwoje ludzi. że ten udręczony. panowała atmosfera ciepła i wspólnoty. uprzejmy.. że z nim sypiasz -pomyślała Caroline. brak jakichkolwiek ozdób przywodziły na myśl więzienie. straciłby swą surowość. ma zwyczaj przynoszenia z dworu kamyków i układania ich koło drzwi. żeby się nie obudziła zbyt gwałtownie.dzieciom i zwierzętom innych ludzi. z wielkimi świetlikami w suficie i przeszklonymi ścianami. to będzie jej sypialnia. która była symbolem życia. niczym więcej.. był samotny. że spanielka nazywa się Mindy. Lawrensie Elliotcie .. prowadzonym w pojedynkę poszukiwaniu swej złotowłosej córki.myślała Caroline. lecz żywotnej suczki.. które musiały prowadzić do głównej sypialni. wesoło urządzony i promieniejący ciepłem. która spała błogo .Mam nadzieję. A gdy miała już udać się na poszukiwanie głuchej. ale pociągający mężczyzna przynajmniej nie krępuje całkowicie swych potrzeb fizycznych. ale gdy jej wzrok padł na sięgające od sufitu do podłogi półki z książkami. futrzana kula na pewno śpi z Lawrenceem. Choć jest głucha. gdyby weszła na jego łóżko. by coś cię emocjonalnie poruszyło. nie było jej też w obszernym gabinecie ze stosami czasopism weterynaryjnych i mnóstwem książek ani w pierwszej sypialni. gdy uświadomiła sobie. podsuń jej rękę pod nos.. jak deszcz bije o szyby świetlików. Musisz pozwolić. Dwoje ludzi czytających przed buzującym ogniem. wychodząc z pokoju na poszukiwania Mindy. lecz na samym środku łóżka. która tak bezwstydnie patrzyła na świat przez różowe okulary. Porozmawiaj z nią. Może na toaletce zobaczę butelkę perfum albo książkę o miłości. jaki widziała w nich wcześniej.. Dosyć tego. choć zauważyła sporą kupkę kamieni. olśniła jąprawda: jego świat był bardzo odizolowany. Pozbawiony swobody przez wspomnienia i swe rozpaczliwe poszukiwania.a nawet dom . pachnącym świeżo upieczonymi ciastkami. .Jeśli cię nie zobaczy i nie wyczuje. Coś lub ktoś. Lawrensie! Musisz mieć własne życie. . "Mam nadzieję. słuchających. Caroline zaskoczyła surowość salonu i jego wielkość. Był wysoki. na swojej poduszce. z jego skąpym umeblowaniem i kamiennym kominkiem. Łagodny uśmiech pojawił się na jej ustach. W całkowitej samotności. Stwierdziła ponuro. gdyby nie złocista cocker spanielka..Może tam znajdę dowód. . Lawrence trzymał się na dystans. że ta złota. że Lawrence zapewnił sobie jednak możliwość ucieczki. Tak. Był takim samym molem książkowym. niczym trwałym .Lawrence powiedział Caroline.

Na jego przystojnej twarzy pojawił się niepokój. więc jej towarzyszyli. jak wyglądały nosy innych piesków w tym niebezpiecznym okresie. Mimo to. dalej . za ideał. ostrożnie odsysając pyszczki gumową gruszką.tak jak w innych pokojach . I wtedy. że w ten sposób pobudzi płuca do heroicznej próby złapania pierwszego oddechu. O jedenastej czterdzieści pięć Katie urodziła ostatnie szczenię. lecz niewątpliwie ciekawskich obcych ludzi. nim zniknęła na zawsze. a dalej. że czuje twoją obecność i twoje ciepło". Caroline zobaczyła nos szczeniaka. Obok znajdowała się stajnia i otoczony płotem padok. by włożyć do pyszczka strzykawkę. Dzieci czekała nazajutrz szkoła i rodzice już dawno zabrali je do domu. Były sinawe.. I jak w tamtych pokojach nie zobaczyła zdjęć jego rodziny. Mam nadzieję. kiedy Katie energicznym lizaniem uwalniała drobne. złowieszczy błękit. Przy ostatnim szczeniaku prawie już zapomniała o niepokoju. Ale ostatni maluch potrzebował jego pomocy. A może rozstawiał je tylko wtedy. Silne i delikatne palce Lawrencea także masowały szczenię. jeszcze energiczniej.szeptała. gdy nikt ich nie mógł zobaczyć? Nie w takim dniu jak dzisiaj. 133 . że Lawrence może tu znaleźć choć trochę wytchnienia od prześladujących go upiorów". mały. że to tylko mała część jego posiadłości. jednak. a w . ciemny. gdy małe płuca śmiało chwytały pierwszy haust powietrza.powiedział Lawrence. ciągnęło się stworzone przez naturę morze krzewów i dzikich kwiatów. jak otwiera swoje krwawiące serce.myślała Caroline. ponieważ . Oczywiście wszyscy wszystko o nim wiedzieli. Caroline przekonała się. że pod naciskiem szorstkiego języka przetaczało się po ręczniku . tak. ani jednej oprawionej fotografii z albumu. a kiedy silny promień latarki Lawrencea oświetlił ogrodzone podwórze. Teraz. Katie chciała wyjść na dwór. co zostało.Do roboty. który pozostawiła Holly. również jej dłonie przyłączyły się do tych wysiłków. Lawrence i Caroline zostali sami. myślała z nadzieją. róż znikł całkowicie. . 132 Do dziesiątej piętnaście na świat przyszło dopiero sześć szczeniąt. aż do sosnowego lasu. zapierało jej dech z niepokoju od momentu. Masując delikatną klatkę piersiową. a gdy Caroline przekazała mu gumową gruszkę. czując niebezpieczeństwo grożące jej dziecku. Poprzednio przejście od życia w łonie matki do życia na własny rachunek dokonywało się bez większych kłopotów. Widziała. drogocenne fotografie rodziny przeznaczone były tylko dla jego ciemnozielonych oczu. budzący ogromny szacunek i niepohamowaną ciekawość. .ale nie udało się zapalić w nim iskierki życia. jej pomocy. gdy mijały kolejne sekundy bez dopływu tlenu. Katie była wyczerpana. Co prawda. po którym hasała Mindy.Caroline . Doktor Lawrence Elliott uchodził w Issaquah za bohatera. Obserwowali w telewizorach. -Mam nadzieję.No. by jej zapach obudził Mindy z głębokiego snu. jak wolno ożywa nieruchome ciałko. nieruchome ciałka z worka owodniowego. Za każdym razem. "Jak tu spokojnie . lizała je jeszcze gorliwiej. łącząc w sobie pastelowe odcienie różu i błękitu. te nowoczesne wynalazki były na ogół niepotrzebne. Zanim Caroline podeszła do łóżka.nie było tu nic osobistego. Nie naruszała w ten sposób niczyjej prywatności. gdy tak stali otuleni ciszą nocy. Lawrence założył szwy na kilka pępowin i przyśpieszał pierwszy oddech.nim w kłębek. kiedy jego dom otwarty był dla pełnych podziwu. widząc. gdy Caroline obserwowała pojawianie się nowo narodzonego. Ale to. Te fotografie gdzieś tu były. zostawiając tylko chłodny. Drzwi salonu wychodziły na rozległą łąkę. po raz ostatni obrzuciła spojrzeniem sypialnię. do czasu. a przed pobraniem tlenu z powietrza. Niewiele prywatności mu pozostało.. gdy Lawrence odwrócił małą główkę. jak sam powiedział. kiedy przestawał dopływać tlen z krwi matki.

bo Caroline miała coś specjalnego do powiedzenia nowo narodzonej. gdy przewracała się i toczyła jak kula w trakcie energicznego lizania. by pomóc przy ratowaniu pokrytych ropą wydr i mew. a po chwili krótkie nóżki zaczęły się ruszać z zadziwiającą siłą. To prawda. jak gdyby to szczenię. nie różniło się niczym od innych.zaczął osuszać mu futerko miękką szmatką. I rzeczywiście. ale zanim zdołał się odezwać.. które było bliskie śmierci. że chce ją mieć. jak jej rodzeństwo. Nie musisz się decydować w tej chwili. szczenię prychnęło. a Lawrence .odpowiedział szybko. Ale pomyślała o cocker spanielce.. . nieco zaskoczona konsekwencjami jego propozycji. Jak tylko szczeniaki złapią pierwszy oddech i przekroczą tę niewidzialną barierę.Będzie zdrowa. Lawrensie. że powinienem ci ją dać na twoje czterdzieste urodziny. złapało haust powietrza i wreszcie zaczęło oddychać. była najdalszą. więzią. a jeśli chodziło o podróże. że nie zmieni podjętej decyzji. . Z głębokim spokojem i pewnością siebie czuła. Katie nadal lizała malucha. a choć jego palce nawet jej nie musnęły.Sądzę. a przynajmniej mnie. które dźwięczało w głosie Lawrencea. Jednak nie miała wrażenia. Chciał właśnie powiedzieć jej to..stwierdziła z nadzieją Caroline. które trzymała Caroline.głosie dźwięczała przepraszająca nuta.tak. poczuła ich delikatność. bym wybrał sobie jedno szczenię z miotu. Lawrence głaskał drobne ciałko. I na ich oczach siny nos przybrał różowy kolor. .przemówiła cicho do czarno-białego pyszczka. więzią. Zwykle przesiadywała w domu. śpiącej na pobliskim łóżku. że chętnie zdecyduje się na długotrwały związek z małym stworzonkiem.Wygląda dobrze . Lawrence podał je Caroline. ale mniej energicznie. co i tak wiedziała. Oczywiście. że miałaby dobrze tutaj. Wiedziała. które ostrożnie tuliła w dłoniach. musiała też zorganizować wielki bal charytatywny i wziąć w nim udział ale wiązało się to z krótkimi nieobecnościami. A potem. z tobą. że wzięcie na siebie odpowiedzialności za psa jest sprawą poważną.Ale teraz jesteś strasznie rozbrykana. by przeniosła je do drugiego pudełka.Chcę ją mieć. Ale tym razem przenosiny trwały dłużej. Lawrence uśmiechnął się. to wyprawa do Moclips. że od czasu do czasu miewała 134 spotkania zarządu. i ciepło. i nie potrzebuję dwóch miesięcy na podjęcie decyzji. a gdy jego krótkie nóżki staną się silne i zręczne. po chwili nowo narodzona suczka stała się równie krzepka..zgodziła się Caroline. pozwalając. . Caroline spojrzała na niego. -Co? . która może przetrwać całe lata. jaka w ten sposób między nimi powstanie.Właścicielka Katie zaproponowała mi.Nieźle nas. wystraszyłaś . jaka jej się od bardzo dawna trafiła. w ciągu tych dwóch miesięcy ogrodzi podwórze i przygotuje dom na przyjęcie psiaka.Dobrze . o przywiązaniu. . . już łagodniej.Sądzę. wykazują zadziwiająco dużo siły. by z radością powitać w swym życiu tego szczeniaka.Nie . dodał: . Caroline pomyślała bez wahania. . takiej decyzji nie powinno się podejmować impulsywnie. gdy opowiadał o głuchocie Mindy i o jej kamykach. podnosząc się sprężyście za każdym razem. Kiedy maleństwo było już suche. Nie zmienię zdania. . że postępuje w sposób nieprzemyślany.Myślę. Chodziła już. że w przyrodzie szansę przetrwania mają tylko jednostki najsilniejsze. jeśli zechcesz. tak jak przekazywał jej przedtem inne szczeniaki. ilekroć będziesz tego potrzebować. . Powinna przebywać z Katie co najmniej dwa miesiące i nie będzie kłopotu ze znalezieniem jej domu. Zachowywał się tak. . będą razem chodzić na spacery po Quenn Ann Hill i. jak to robił z pozostałymi .Ale chętnie się nią zaopiekuj ę. I po chwili powiedziała cicho: . gdybyś zmieniła zdanie. Caroline wiedziała. Stanie się więc domatorką. że powinna należeć do ciebie.

Uwodzicielskie zielone oczy. przepraszająco: -To niedorzeczne. Przypuszczam. jak poprzednio. wciąż z mocno zamkniętymi oczami.zaproponował Lawrence. żebyś wiedziała. zachęcający uśmiech.Tak.A może mógłbym cię zabrać na zaległą kolację urodzinową? . . nie potrzebowały do tego świadków. a to.Dobrze . 135 . będę dzwonić. Katie leżała na boku .. a od czasu do czasu westchnienie pogodnej.Caroline uświadomiła sobie. . dziwne piski. kiedy bezruch stawał się ruchem.. poczuła nagłe gorąco i przeszył ją dreszcz. Proszę. .Znowu potrząsnął głową i powiedział cicho.a jej potomstwo. Czy w tym cierpieniu było również przerażenie? Czyżby Lawrence. jak się miewa twój szczeniak .Czy to chodzi o Holly? Skinął potwierdzająco ciemną głową. a wyraz jej twarzy zdradzał szczerze. to i tak cieszę się. .Nawet nie włączyłem dla ciebie telewizora. policyjną fotografią przedstawiającą Claire w kilka minut po jej śmierci? . zobaczył nagle obraz jedynej kobiety..O co chodzi. Gdy Lawrence kąpał Katie w pralni. Caroline zobaczyła ból. w czarodziejski sposób przechodziło w życie. Umilkli oboje i przez chwilę słychać było odgłosy energicznego ssania. .istny obraz spokoju i pogody . bo tam.Powiedz mi. Lawrensie? Co się stało? . Przez cały wieczór Caroline była świadkiem dramatu narodzin. nagle.odparła Caroline. Teraz. nagle przestały pulsować życiem. jak zachwycona jest jego zaproszeniem. że jego przerażenie zniknęło. proszę. że Holly umiera. nicość.Caroline zaczerpnęła tchu i ku własnemu zdziwieniu zapytała: .. gdzie mogły być pustka. wpatrując się z nią z nieskrywanym pożądaniem. usunęła brudne ręczniki z pudełka i położyła na ich miejscu grubą warstwę świeżych. Zanim Lawrence wysuszył Katie. ale jakby coś jąwięziło. . była świadkiem całkowitego przeciwieństwa tamtego cudownego widowiska..Lawrensie? . Tym razem było inaczej. zadziwiającego momentu.wyszeptała Caroline. a poza tym było już bardzo późno. Działał tu czysty instynkt. Po długiej chwili wyznał jej wreszcie: . choć wyczerpanej matki. . Przedtem wyraźnie czułem. którą kochał? I czy ten obraz był koszmarem. . takim intensywnym pożądaniem. Caroline.Jeśli chcesz. Uśmiechała się. a potem położyła go obok innych. napełnione taką zapierającą dech intymnością. zostawiając po sobie jedynie powątpiewanie. . że Bez ostrzeżenia Jasona Colea zagarnęło wszystkie nagrody. Ta zmiana była gorsza nawet od śmierci. trafiało bezbłędnie do jej sutek. Żadne dziecko nie przerwie tego czaru. Nigdy dotąd czegoś takiego nie czułem. wszystkie maluchy przebudziły się i z niecierpliwością oczekiwały na pierwszy posiłek.Nadzwyczajne . odprowadzając ją do samochodu. Tak właśnie szczeniaki spędzą tę noc.. Nic nie zdoła tego dokonać. które kiedyś przekształcą się w pełne zdecydowania szczekanie.To nie ma znaczenia.Czy to wrażenie minęło? . co przypominało śmierć. że ona żyje. .Nagle miałem wrażenie. Tym razem Lawrence zobaczy jej odważny. A jeśli nie.Ja. pod wpływem pieszczoty tych ciemnozielonych oczu zabrakło jej tchu.Caroline zanotowała w pamięci charakterystyczne cechy swego szczeniaka: pięć białych piegów na aksamitnej czarnej mordce i śnieżnobiałą lewą przednią łapkę. a potem potrząsnął nią z niedowierzaniem.Niezwykły sposób na spędzenie czterdziestych urodzin. Znów. że jej szczenię radzi sobie nie gorzej niż inne. że tego nie widziałam. . widząc. Lawrence uśmiechnął się i pomimo maskujących cieni nocy zobaczyła w jego spojrzeniu głód i poczucie bliskości.

spadło spod chmur tam. kiedy w końcu serce. To zrozumiałe. a potem zachwycające chmury. Wydawało się niemożliwością. aby pojechać do Los Angeles. w takiej właśnie formie. że już ten dygot mógł stanowić śmiertelne zagrożenie. Wtedy serce Holly.. najlepszy dowód. Potem zatelefonowała do niej Raven i powiedziała. w której przebywała przez ostatnie siedemnaście lat. którego przyśpieszone uderzenia czuła przez ostatnie dwa tygodnie. by w końcu eksplodować w powietrzu. Za kilka godzin miała znowu zobaczyć Jasona. zdradziło ją teraz: nie umarło. ani jednej sylaby.Naprawdę nie chciałbym zrobić na tobie wrażenia szaleńca. miarowy rytm. ale trudno było o tym zapomnieć. tak niebezpiecznie przepełnione. kiedy Jason powie jej. jeśli ona tego nie zechce. odniosła sukces. że serce w końcujązawiodło.Tak. miarowym rytmem. typowy dla zawieszonej między życiem i śmiercią krainy. rozdygotane wzleciało wysoko nad ziemię. by omówić z nim zakończenie Darów miłości. Jej trzepoczące serce. Wyobrażała sobie nawet. poczuła ulgę.Wcale nie uważam cię za szaleńca. nim zdąży roztrzaskać się o ziemię. Od bardzo dawna jej kruche serce przepełnione było smutkiem. typowym dla wegetacji. Zanim Holly opuściła Kodiak. i w chwili śmierci. ile dostała listów od wielbiących ją czytelników. 136 17 Holly sądziła. stanu pośredniego pomiędzy życiem a śmiercią.Minęło.. miarowy rytm.. dlaczego szczęśliwe zakończenie jest dla niej tak strasznie ważne. W jaki sposób wymówił to "na tobie". gdy po raz pierwszy spostrzegła czułe zatroskanie w ciemnoniebieskich oczach Jasona. potrafi przeobrazić się w jedną ze swych bohaterek. w towarzystwie Jasona. dotyczące jej książki: jak wysokie honorarium dostała za miliony sprzedanych egzemplarzy. kiedy jej dygoczące serce nagle zatrzymało się. gdzie było . jakie pisano wspaniałe recenzje. że nie zmieni ani słowa. ale tak się stało w chwili. że umiera. nie zawodząc jej. bezceremonialnie zmuszone do wyjścia ze stanu hibernacji. że jest już po wszystkim. Zaniechało szaleńczego pędu i podjęło spokojny. Nic dziwnego. obiecał jej. o wiele wcześniej. Może czas na zwycięstwo nadziei i miłości? Jej serce znowu podjęło swój wolny. tylko przyspieszyło nieunikniony koniec. że jak na wojenną sagę zakończenie jest beznadziejnie romantyczne.. że umrze szybko. czy właśnie banałem nie jest obowiązkowo smutne zakończenie wojennych historii. Jason powiedział. inne zadziwiające uczucia ubiegały się o miejsce w jego umęczonych ściankach. . . Nawet gdyby to była prawda. . że jej historia. z pewnością pęknie. Ze spokojem i odwagą spojrzy w jego sceptyczne i tak uwodzicielskie błękitne oczy i spyta go. choć wiedziała. Ale cierpiące serce. Ale tego popołudnia. Kruche. zaczęło niebezpiecznie trzepotać. nagle zatrzymało się.. co zdarzyło się dzisiejszego popołudnia. że jązabiją. uzbroiła się w dane. które trzepotało od tygodni. by mogło walić jeszcze szybciej. gdy to się stało. I Carline odpowiedziała z całkowitym przekonaniem. istniała jeszcze jedna przeszkoda nie do pokonania: będzie chciał. Nie była zaskoczona. Holly z radością witała te cudowne. Każdy zna tragiczne lekcje wojny. A wtedy Holly poczuła ulgę. jak gdyby naprawdę szczególnie mu na niej zależało. Od lat biło spokojnym. jak gdyby znowu przebywała w spokojnym sanktuarium swego kokonu w Kodiaku. Jej serce biło. a to. by wyjawiła mu. że gdy nadejdzie pora. Ale jest tutaj. nieznane emocje. pomiędzy przerażające z początku. Zamierzała przedstawić Jasonowi te fakty. kiedy przez wiele miesięcy utrzymywała się na 137 samym szczycie listy bestsellerów. że powinna opuścić kokon samotności i ciszy.

. Nie mógł zasnąć z powodu zdenerwowania. Białe łabędzie sunęły leniwie po spokojnej powierzchni. teraz to wiedziała. które rozpoczęły się po rozdaniu Oscarów. był na plaży. bo zanim jeszcze jej dotknął. A ona nie mogła tego zrobić. ale jego bezsenność nie miała nic wspólnego z wystawnymi przyjęciami ani zdobytymi przez niego siedmioma statuetkami. mógłby nawet zaakceptować jej filozoficzny pogląd dotyczący wojny. pragnął znowu zobaczyć Holly. jaka była niedzisiejsza. Nie pozwoli na to. Opuścił hotel przez główne.Promienny uśmiech recepcjonistki hotelu Bel Air zbladł.Panna Pierce wymeldowała się dziś rano. Jej dziwactwo nawet go trochę intrygowało i najprawdopodobniej uznał. Oszukiwała samą siebie. .zostawiła dla pana liścik. bardzo delikatnie kazałby to sobie wyjaśnić. by wziąć prysznic i przebrać się. jaki wyraz pojawił się na jego znanej wszystkim twarzy. jak wszyscy stworzeni przez nią bohaterowie. Wiem. . co uznasz za stosowne. musiał jązobaczyć. gdyż ta fikcyjna postać dla niej istniała naprawdę. że udało się jej przetrwać. nigdy nie pozwolić ci odejść? I dlaczego tak się boję. Delikatnie. Obłęd bezlitośnie osaczał ją coraz bardziej z każdym dniem. gdyby nie zaczynało nagle walić na jego widok.. Była szalona. że pragnę cię zatrzymać. Jeszcze raz dziękuję za wczorajsze popołudnie. 138 Nie chciała. Wczoraj wieczorem cieszył się z odniesionego sukcesu. jakich miała. który właśnie zdobył siedem Oscarów. bez odpowiedzi niczym uprzykrzone proroctwo. . Była ledwo żywa. gdy zobaczyła. jak wielki dystans dzieli ją od rzeczywistości. Jason bez wątpienia postawił już diagnozę. by jej myśli opuszczały stworzoną przez nią krainę. Holly naprawdę uciekła. co by mu przedstawiła. beznadziejnie ekscentryczny sposób. Jason nie spał w ogóle. gdy opuścił przyjęcie w Spago. by Jason wiedział o jej szaleństwie. Jason wziął zapieczętowaną kopertę i wyszedł na zewnątrz. a teraz największe znaczenie miał dla niego ten list. że nawet najczulszy dotyk może skłonić cię do ucieczki? Pytania wciąż powracały. Nigdy już nie skala się tak cudownym szaleństwem. kiedy wrócił do swego apartamentu. Drogi Jasonie! Musiałam wrócić na Alaskę. Sławni goście hotelu jeszcze spali. że spodoba mi się wszystko. a jeszcze rzadziej pozwalała. że to fascynacja latami sześćdziesiątymi skłoniła ją do wybrania sukni dziecka-kwiatu. jedyni przyjaciele. że jest szalona. Rozerwał kopertę. na co się zdecydujesz. A gdyby nawet serce mówiło jej prawdę. i teraz obiecywało jej. że nie będzie już fruwać ani tak trzepotać. Słońce świeciło jasno. Z rzadka tylko wychodziła ze swej chaty. gdyż do samego świtu bawili się na wielu galach z szampanem. ale wyczułby. Pomyślałby.dodała z ufnością w głosie . do radosnego świętowania dawno minionej epoki. że jest trochę zwariowana. na które tylko ona mogła odpowiedzieć. że nie chciała zgodzić się na śmierć Savannah. a siódmą. Pomiędzy trzecią nad ranem. istniała poważniejsza sprawa: człowiek. w uroczy. I miałby rację. wysłuchałby ze spokojem tego. spacerował tam i z powrotem po piasku.Ale . że nie jest to kwestia wyboru ani świętowania. że nie usłyszał dotąd prawdziwego wyjaśnienia. dlaczego tak bardzo zależy jej na szczęśliwym zakończeniu. a w głowie kłębiły mu się pytania. Kim jesteś. a ciepłe powietrze przenikał upajający zapach gardenii. i całkowicie obłąkana. Śliczna suknia była tylko doskonale trafionym symbolem tego. Jason był zupełnie sam. Holly? Co sprawia. ale nie licząc tych pełnych wdzięku ptaków. łukowate wyjście i skierował się ścieżką w stronę sadzawki. Była jej ukochaną przyjaciółką. Ale to nieprawda. że żyje. panie Cole. Zrób z " Darami miłości". . Było śmiertelnie wyczerpane. . Ale Holly aż nazbyt dobrze wiedziała..jego miejsce. Nie potrafiła powiedzieć Jasonowi Coleem.

gdy wręczyła mu kartkę papieru. Też mam taką nadzieję.Holly? Kto to jest Holly? . że za dwa dni Jason wyjeżdża do Hongkongu. ale jest mi potrzebny z powodów całkowicie zgodnych z prawem. że zrobiłaby to dla niego. ona też to wiedziała.. i o zadziwiającym weekendzie.Dobrze. 139 "Musiałam wrócić na Alaskę" . żebym negocjowała kontrakt dla niej? Nie dla ciebie? .przywitała go Raven. który właśnie spędziła z Nickiem. kiedy Jason odsłonił resztę planu. od których zależały jego majątek i kariera. że od niego uciekła. Gratuluję. Gdy szukał wyjaśnienia w jej słowach. Uśmiechając się uroczo. .powiedział Jason. Raven zdobyła adres Holly bez trudu. z początkiem miłości. Tylko te słowa pozostawiały Jasonowi nadzieję.. ..Zapłacę każdą uczciwą cenę. A teraz zamierzał rzucić wszystko i wyruszyć na Alaskę? Była to zdumiewająca nowina i Raven dopiero zaczynała się z nią oswajać. . . ale nie miał wątpliwości. Jason wyczuł w tym jakiś przymus. że za tym. że potrzebny ci jej adres? .napisała.Chcesz jej coś wysłać? -Nie. że nie zamierzam zmieniać zakończenia jej książki. jego paszport do następnej magicznej podróży. -Nie widziałeś się z nią wczoraj? . Charakter pisma miała wyraźny.Mam nadzieję. Nie próbowała nawet ukrywać zdumienia. Pomyślała o miękkim głosie autorki książek pełnych miłości. a nawet desperację. Jasonie? Co się stało? . dziewczęco prosty.Tak.. .Jason! . a choć coś wystraszyło ją tak bardzo. ale mieliśmy się znowu spotkać dziś rano. pozbawiony ozdobników. Za to miało wiele wspólnego z magią. żebyś znalazła dla mnie adres Holly. taką miał nadzieję. Potem. Oraz przekonać ją. a ona wróciła na Alaskę. zorganizować wszystko tak. Lauren Sinclair. dodała: . . by należący do studia . . to trudno. 140 Raven uświadomiła sobie. Bez wątpienia było mnóstwo spraw. zadzwonisz do wydawcy i powiesz. że Holly w ogóle istniała.Zrobię.żartowała Raven. ..Chcę. jaką zaproponujesz. I Holly poddała się całkowicie w sprawie zakończenia filmu.O co chodzi. nagle poważniejąc. . gdy sekretarka oznajmiła jego nieoczekiwane przybycie. kryje się jakiś dziwny powód.Dziękuję.Jeśli go nie podadzą.Nieczęsto dostaję od ciebie czek in blanco za scenariusz . co mówi Jason. . żeby bronić własnej wersji. . że mogłabyś zająć się jej kontraktem. . ponieważ nie znosił zarozumialstwa gwiazd..Holly Jason wpatrywał się w list. . tak wytrąconego z równowagi. znajdował tylko jeszcze głębsze pokłady tajemnicy i niepokoju.Raven nigdy nie widziała Jasona tak zdenerwowanego. odpowiedziała Jasonowi. Jednak nie poprosił ją o to.Jesteś wspaniała . Złamałaby w ten sposób przepisy.. uważających. Jason chciał jak najszybciej wyjść. tak poważnego. stanowiącą.Potrzebuję twojej pomocy. Raven wiedziała.Jason mógłby zdobyć adres Holly od recepcjonistki w hotelu Bel Air. Holly dziękowała mu za coś więcej niż lunch -gdyż wczorajsze popołudnie nie miało nic wspólnego z posiłkiem. którymi powinien zająć się przed odjazdem.Chcesz. co w mojej mocy. jedyne namacalne świadectwo.Marilyn Pierce. Chcę jej powiedzieć osobiście. "Jeszcze raz dziękuję za wczorajsze popołudnie". bez dyskusji z nim. że nie obowiązuj ą ich żadne prawa. choć przyjechała do Los Angeles. co się stało? . Pomyślałem. że ci się powiedzie. nawet w trakcie negocjacji. A więcf Raven. by napisała dla mnie scenariusz.

odrzutowiec zabrał go do Kodiaku, gdzie czekałby na niego samochód i pokój w hotelu. Ale w połowie drogi do drzwi, odwrócił się do niej. - Raven? - Słucham? - spytała, zdając sobie sprawę, że jego ciemnoniebieskie oczy po raz pierwszy patrzą na nią z niepodzielną i skupioną uwagą. - Wyglądasz... na szczęśliwą. Coś się wydarzyło... ale nie chodzi o Michaela, prawda? - Tak. Wydarzyło się coś cudownego. I nie chodzi o Michaela. - Raven przechyliła głowę i powiedziała: - Mam nadzieję, że i tobie przydarzy się coś równie cudownego. 18 Kodiak, Alaska Wtorek, 28 marca Była prawie północ, gdy Jason zameldował się w hotelu "Westmark". Po krótkim wahaniu postanowił przynajmniej zobaczyć, gdzie mieszka Holly, przejechać koło jej domu w nadziei, że wyczuje, iż jest tam w środku, bezpieczna, pogrążona we śnie i spokojnych, szczęśliwych marzeniach. Wiejska chata Holly znajdowała się sześć kilometrów za miastem, na końcu wąskiej drogi, pół kilometra od najbliższego sąsiada. Droga wiła się 141 wśród zwartej gęstwiny wysokich sosen, i dopiero gdy Jason dotarł do chaty, zawieszonej nad urwiskiem, zorientował się, jak blisko linii brzegowej wyspy biegnie ten leśny trakt. Morze w dole srebrzyło się muskane księżycową poświatą, przefiltrowaną przez wełnistą zasłonę chmur. Gdy Jason jechał przez leśny mrok na odludzie Holly, miał nadzieję, że na miejscu przywitają go światła na ganku, których zadaniem jest odstraszanie nieproszonych gości. To, co go powitało, było jeszcze bardziej podnoszące na duchu: jasne światła, całe mnóstwo świateł. Chata jarzyła się oślepiająco, otoczona gorącą łuną, a wszystkie zasłony były odsunięte, jakby na powitanie. Jason od razu spostrzegł Holly. Jej złote włosy lśniły niczym najjaśniejsza z morskich latarni, przyzywając go. Siedziała na kanapie w salonie, ubrana w szlafrok w odcieniu lawendy. Musiał być pikowany, gdyż zdecydowanie zaokrąglał jej bardzo szczupłą postać. Zwinęła się w kłębek. Była to jednak poza pełna napięcia, sztywna. Holly pochyliła głowę, oparła czoło na kolanach, podciągniętych blisko ciała, przytrzymywanych mocnym uściskiem ramion. Jason nie mógł widzieć jej twarzy. Była ukryta za złotym, jedwabistym welonem. Ale nie miał najmniejszej wątpliwości, że Holly nie śpi, że jest czujna i zaniepokojona, a każda komórka jej ciała ma się na baczności. Przed kim? Co ją tak wystraszyło? Z jego punktu obserwacyjnego wydawało się, że Holly jest zupełnie sama. Zamiast podejść do drzwi, Jason zdecydował się zapukać cicho do okna. W ten sposób uprzedzi ją, że to on - a nie niewidzialne, nocne zagrożenie, którego tak wyraźnie się bała. Zapukał cicho, ostrożnie, ale ona zareagowała natychmiast w zadziwiający sposób. Jeszcze bardziej zesztywniała ze strachu, zaczęła dygotać. Białe dłonie, wyciągnęła błagalnie w kierunku zjawy, której nie mógł zobaczyć. Gdy uniosła głowę, Jason zauważył przelotnie jej oczy. Były szare, bezbarwne i nawet nie zwróciły się w kierunku, skąd dobiegało ciche pukanie. Patrzyły prosto przed siebie, wbite w coś, ku czemu sięgały tak błagalnie i gorączkowo jej blade dłonie. I wtedy Jason usłyszał ten dźwięk, krzyk tak pełen udręki, że z początku nie potrafił uwierzyć, iż wydała go ludzka istota. Pomyślała, że to wiatr wyjący wśród drzew. Albo przerażający zew mewy. A może upiorne pohukiwanie sowy. Krzyk natury. Jednak ten dźwięk nie dopływał ze srebrzystego, cienistego bezmiaru zamglonej chmurami nocy. Dochodził z jasno oświetlonego wnętrza chaty. Przez okna z bolesną wyrazistością przebijały się rozpaczliwe słowa. - Proszę! - krzyczała Holly. - Proszę, nie zabijaj jej!

Jason zapukał znowu, tym razem głośniej, próbując gorączkowo odwrócić jej uwagę od tego, co budziło w niej takie przerażenie. 142 -Holly! Wydawało się, że nie usłyszała jego głosu, a pukanie jeszcze bardziej ją przeraziło. - Proszę, przestań, proszę. Zdobywca Oscarów, reżyser Jason Cole, był świadkiem sceny, nad którą nie miał kontroli. Ta świadomość wywołała w nim rzadkie poczucie bezsilności. Pokonał je szybko i ruszył zdecydowanie ku drzwiom. Nawet gdyby były pozamykane na wiele zamków, ustąpią przed siłą jego determinacji, żeby być z nią, przyłączyć się do niej w tym koszmarze, położyć mu kres. Jednak drzwi nie były zamknięte, co świadczyło o tym, że Holly nie bała się ludzi: złodziei, gwałcicieli czy morderców, którzy mogliby zaatakować samotną kobietę, mieszkającą w chacie pośród lasów. Nie zaryglowane drzwi dowodziły, że Holly wiedziała, iż tego, co teraz tak jąprzeraża, nie powstrzymają żadne zasuwy ani łańcuchy. Przez chwilę Jason zastanawiał się, czy jednak nie zastanie w środku jakiegoś intruza. I, o dziwo, ta myśl napełniała go nadzieją - wroga łatwiej pokonać niż niewidzialną zjawę. Jednak poza Holly nikogo nie było w salonie. Nie krzyczała już, kwiliła zaledwie, szeptała z bezgraniczną rozpaczą, gdy jej szare oczy oglądały coś, co mogło być tylko sceną śmierci. Jason ukląkł pomiędzy nią a upiorną wizją, którą jedynie ona potrafiła zobaczyć. Nie miała swoich drucianych okularów, dzięki czemu mógł widzieć jej bezbarwne oczy... i ciemne sińce, świadectwo tego, że niewiele spała od kilku dni, może nawet tygodni. - Holly, to ja. Jason. Nadal go nie widziała, spoglądała ponad nim, przez niego, jak gdyby to on był nierzeczywisty, a nie owa zjawa. "Nie bój się mnie" - rozkazywał jej w duchu, choć jednocześnie musiał stawić czoło niepokojącej prawdzie: Holly rozpaczliwie błagała o czyjeś życie, o życie kobiety, a to on właśnie zamierzał niefrasobliwie zabić bohaterkę jej książki. Wydawało się niemożliwością, by właśnie to... by on mógł być przyczyną takiej udręki. A jeśli tak, potrafi temu szybko zaradzić. - Holly, wysłuchaj mnie. Savannah nie umrze. To dlatego tu jestem. Przyjechałem, by ci to powiedzieć. Będzie żyła długo i szczęśliwie, tak jak chciałaś. - Jego słowa, a może po prostu łagodny ton głosu, wydawały się ją uspokajać, odciągać od krainy wyobraźni do rzeczywistości. - Cokolwiek widzisz, Holly, to tylko miraż. To nie jest nic rzeczywistego, nic, co mogłoby cię skrzywdzić. Najwyraźniej nie spałaś od bardzo dawna i pewnie nic nie jadłaś. Jesteś zmęczona, wyczerpana... - Jason ujął jej lodowate 143 dłonie, przekazując im swe ciepło i siłę. - Holly? Myślę, że mnie słyszysz. To ja, Jason. Jestem tutaj, bo... - Jason? - Cześć. - Ja jestem prawdziwy, Holly. Naprawdę jestem tutaj, w twojej chacie, w Kodiaku. A tamto... cokolwiek to było, to złudzenia. Nieprawda! Ta myśl napłynęła z olbrzymią mocą, gdy jej wyczerpany mózg walczył o zachowanie zdolności rozumowania. Ta walka była tym trudniejsza, że serce, które obiecywało jej, iż nigdy nie będzie dygotać, trzepotało teraz i zaczynała unosić się ku chmurom... ku magii. Oczy Holly przesunęły się od łagodnego uśmiechu Jasona do jego zaskakująco ciepłej dłoni... Ostatnie ręce, które ją dotykały, należały do matki. Czule ujmowały jej twarz, gdy Claire żegnała się z córką. Teraz, po siedemnastu latach, Holly Elliott znowu była dotykana z taką samą czułością, z pełnym miłości ciepłem. Nagle cofnęła ręce, jak gdyby to ciepło przekształciło się w palący ogień.

"Jestem obłąkana - przypomniała sobie. - I moje szaleństwo zostało w pełni ujawnione". Uświadamiała sobie niejasno, że to, co w jej uszach brzmiało jak wystrzały, było pukaniem do okna. Ale ta świadomość stanowiła jedynie słaby przebłysk zdrowego rozsądku w morzu obłędu. Była tak zagubiona w odległych wspomnieniach, że nie mogła odróżnić złudzenia od rzeczywistości. Przez siedemnaście lat Holly potrafiła trzymać wspomnienia pod kontrolą. Była w stanieje uśpić, zmusić do przebywania w tej krainie, zawieszonej między życiem i śmiercią, w której sama mieszkała. Ale po powrocie do Kodiaku wspomnienia przebudziły się, odżyły, nabrały energii i agresji. Zaatakowały ją ze zdwojoną siłą, zuchwale wydostały się z więzienia jej umysłu, wskrzeszone do prawdziwego, przerażającego życia. Miała halucynacje. Razem z nią w pokoju byli Derek, matka i bliźnięta, naturalnej wielkości, trójwymiarowi i nawet bardziej wyraźni niż w tamtą dawno minioną noc śmierci. Widziała ich. Słyszała. A choć jednocześnie dobiegał do niej łagodny głos, mówiący, że ta wizja... ta halucynacja... jest tylko złudzeniem zmęczonego umysłu, Holly znała prawdę: była obłąkana. - Holly? Pamiętasz, co się stało? Możesz mi powiedzieć? Wymijająco wzruszyła ramionami. "Powiedz mu - szydziły wspomnienia. - Opowiedz mu wszystko. Niech sam zobaczy twój obłęd". Wspomnienia chciały, by czułość znikła z oczu Jasona, tak jak pragnęły, by on sam zniknął z chaty. Chciały mieć Holly tylko dla siebie, żeby wiecznie odtwarzać przed nią krwawą scenę śmierci. 144 - Błagałaś, by nie zabijano kogoś, jakiejś kobiety. Chodziło ci o Savannah, Holly? Bo jeśli tak, to nie musisz się martwić. Jestem tu, by cię upewnić, że nie zamierzam zmieniać szczęśliwego zakończenia twojej książki. - Nie chodziło o Savannah. - To prawda, pojechała do Los Angeles, by błagać go o darowanie życia jej bohaterce. Ale tego nie zrobiła. W porę zorientowała się, jak wariacko zabrzmią te prośby. Los Angeles było wyspą zdrowego rozsądku pośród oceanu szaleństwa. - Dziękuję, ale... nie powinieneś tego robić ze względu na mnie. Rób to, co chcesz, co uważasz za najlepsze. - Właśnie to uważam za najlepsze. - Pragnął jej zaufania, lśniących iskier błękitu i zieleni tam, gdzie teraz była tylko szarość, promiennych uśmiechów szczęścia i miłości i dotyku jej rąk, stulonych w jego dłoniach... i dotyku ich ciał, przytulonych do siebie. Jason wpatrywał się w jej zmęczoną twarz i czuł, ile wysiłku kosztuje ją mówienie. - Poza tym myślę, że dla ciebie najlepiej będzie, jeśli utniesz sobie drzemkę... porządną drzemkę. Holly skinęła głową ze słabą nadzieją. Od tak dawna nie zmrużyła oka. Może gdyby spała, wspomnienia nie wyzwoliłyby się z więzów jej świadomości. Może za pomocą snu ponownie uda się jej ukryć szaleństwo. - Jeśli nie masz nic przeciwko temu, Holly, chciałbym zostać tu na noc. Ta kanapa wygląda na dość wygodną. Holly ściągnęła brwi, gdyż jako gospodyni niepokoiła się o wygodę gościa, a nie dlatego że uświadomił sobie Jason - nie chciała, by u niej nocował. - Jestem przyzwyczajony do sypiania na kanapach w studiu, gdy pracujemy nad montażem filmów. Tu mi będzie wygodnie. Dobrze? Nie odpowiedziała od razu, ale gdy wreszcie kiwnęła złotą główką, Jason poczuł nagły przypływ radości. Pozwalała mu zostać, bez jednego słowa protestu. Wydawało mu się to cudownym początkiem zaufania. 19 Gdy Holly ocknęła się z głębokiego snu, poczuła dziwne uczucie nadziei. Nadzieja? To wydawało się niemożliwe. Dlaczego miałaby przyjść do niej teraz, śmiało wtargnąć tu, gdzie

Rzecz jasna.. a gdy cicho 146 chodził przez całą noc jak strażnik na warcie. spartański świat. stworzoną przez Jasona. przez zaklęcie złej czarownicy. drukarkę i faks. Holly posłuchała rozkazu. A ty? . czuwając nad Holly. nie przechowywała ich też gdzie indziej. wyszła . skłaniając ją.Zostańcie ze mną". Wyposażony w kosztowny i nowoczesny komputer. Nic nie wisiało na ścianach. Nawet jeśli były to tylko symbole jej obłędu. Żył w niej wówczas. by ją odnaleźć. I wtedy.. skazana na długą drzemkę.wydawały się takie realne.. że optymizm towarzyszy jej przez cały czas. zbudzić czułym pocałunkiem.Tak. Czyj to głos? Matki? Ojca? .ale nie wyskoczyła . gdy była małym dzieckiem. Tego pragnął.Tyle. fotografii przyjaciół czy rodziny ani nawet oprawionej listy bestsellerów z "New York Timesa". i nie jesteś szalona". "Nie pozwolisz. I nagle napłynęły znowu wspomnienia . Optymizm usłuchał jej. Magia była iluzją. która. błękitnozielonymi oczami. . i bez niego nie mogła istnieć. pewny. że wskrzesił nadzieję.z łóżka. oczekujący pojawienia się niewidzialnego intruza. i kochający. i Holly nie zamierzała z nim się rozstać. z owego tygodnia. by te tańczące iskry złotego światła nigdy więcej jej nie opuściły. Ten głos wypływał z głębin jej duszy. w którym żyła. i zniknie wraz z nim. a od tej męki wybawił ją cudowny sen. o wiele bardziej niż snu. a teraz wrócił do niej dzięki niezwykłemu snowi.Należy do Jasona. bardzo dobrze. Jason spostrzegł.Dzień dobry . gdy Dary miłości zajęły pierwsze miejsce. przypominał bardziej biuro niż dom.Och . która spała przez wiele 145 lat.obiecywała. jak sądziła Holly.przez tak długi czas gościł tylko smutek? Zaskoczona Holly starała się to pojąć.spytał Jason. Ale nie mogły być prawdziwe. o niej więcej. był jej nieodstępnym towarzyszem. Złote iskry odpowiedziały. gdy rozsunęła zasłony. Wolał spędzić noc. a jednocześnie jej myśli podryfowały do ulubionej ongiś bajki o Śpiącej Królewnie.powiedział cicho Jason do uroczego zjawiska z potarganymi. została zamordowana bezlitośnie tamtej śnieżnej. że musiała kiedyś odczuwać ten tryskający radością optymizm . by wyskoczyła z łóżka. jaki widziała od siedemnastu lat. pozbawiony był całkowicie jakichkolwiek ozdób. był silny. tak potężny. gdyż nie chciała go zgubić.przynajmniej wtedy. Nie mógł również odszukać radia ani odtwarzacza . złotymi włosami i promiennymi. nie spał wcale.. pełną euforii magię . .. nie było tam plakatu przedstawiającego słońce odbijające się od horyzontu w Barrow ani powiększonych okładek jej książek. Świat wewnątrz jej chaty. Ten optymizm to wspaniały dar. który jakimś cudem znowu odzyskała. Holly. W Los Angeles Holly czuła upajającą.. walentynkowej nocy.Dobrze spałaś? . Ale mój optymizm jest tylko iluzją. Był z Holly... Po prostu przyśnił jej się koszmar śmierci. ostrożnie. jak Piotruś Pan zgubił kiedyś swój cień. A teraz sen o czarowniku przywrócił do życia bliską ongiś przyjaciółkę. "Będę was strzec jak skarbu! . że nie miała telewizora. On widział moje szaleństwo. Ale Holly wiedziała. takjak była nią magia. I to jego delikatność ocaliła mnie i ową cudowną nadzieję. . dopóki dzielny książę nie przebił się przez grubą ścianę kolczastych gałęzi. dowiedział się. A więc to nie był sen. by twój optymizm znikł. ile potrzebowałem. . Pomimo pulsującej w niej energii poruszała się wolno. rozsunęła zasłony i z radością powitała wspaniały nowy dzień. .choć nie potrafiła znaleźć dla niej nazwy. znajdzie sposób. upewniając się. Holly nie zdobiła ścian pamiątkami.wyszeptała Holly. ubrana tylko w bawełnianą koszulę nocną. gdy weszła do salonu bosa. by wpuścić dzień najpiękniejszy.

że potrzebujesz lepszej strawy niż ta. jak Holly była ostatnio zapracowana. kawy czy herbaty. spożywana bez przyjemności i tylko w ilości potrzebnej dla podtrzymania życia w wychudzonym ciele. ponieważ najwyraźniej nigdy niczego nie używała. co wpadło mu w ręce. 147 A jedzenie? Jason znalazł tylko batony z płatków zbożowych . Próbował wmówić sobie. słowniki w siedmiu językach. dłoni i stóp było całkowicie ukryte pod skromną.wielki słój witamin. której ci dotąd dostarczałam. żadnych pośpiesznie kreślonych zapisów. sztućców i talerzy. Holly poczuła. że monotonna dieta jest tylko dowodem tego. dla przyszłego lokatora. W trakcie swych wędrówek Jason odkrył garaż. Teraz szczupłe ciało Holly. w której mieszkała Holly. Holly zabierała swych czytelników we wspaniałe podróże do zaczarowanych miejsc. angielskiego i poradniki językowe. nawet w samym środku najsurowszej polarnej zimy. A choć wszędzie leżały książki. Kiedy zdjął z półki przewodniki po tych miastach. garnki. co je. Czy odnosiło się to również do jej podróży do miłości? Czy też nie miała osobistych kontaktów z tą czarodziejską krainą? Podczas mrocznej arktycznej nocy Jason zorientował się. w których rozgrywały się jej powieści.błagała w duchu zbuntowany optymizm. a cały regał zajmowały książki podróżnicze. kiedy pochłonięty był pracą. Przy okazji kupiłem trochę jedzenia. że chata. Ale Jason i tak wyczuwał jego drżenie. Były tam śniegowce. których akcja toczyła się w Londynie i Paryżu. mogła też zawsze wziąć taksówkę. Ale nigdy nie używane rondle. Miała wielki zbiór książek na temat Wietnamu. że to rozwiązanie tymczasowe. odlecieć jak najdalej. Jasonowi wielką przyjemność sprawiało czytanie cieszących się olbrzymim powodzeniem książek Lauren Sinclair. Ani gorącej czekolady. Mam nadzieję. niepokojącego odkrycia. duża pryzma porządnie ułożonego drewna . jak gdyby Holly urządziła kuchnię dla kogoś innego. żadnego łącznika z bieżącymi sprawami świata zewnętrznego. kiedy uznał. wszystkie ze szczęśliwym zakończeniem.wiele kartonów . Przecież on sam. a oprócz nich . Odezwał się do niej łagodnie: . z wyjątkiem bladej twarzy. flanelową nocną koszulą. zobaczył. bogate w szczegóły.wszystkie w tym samym smaku. żeby wziąć prysznic w hotelu i przebrać się. "On wie. nie miały notatek na marginesie. z roztargnieniem pochłaniając wszystko. piekarnik i kuchenka mikrofalowa mówiły mu coś innego: nigdy nie przygotowywano tu gorącego posiłku nawet zupy. Ale wszystko to sprawiało wrażenie. kiedy jego mózg domagał się nowej porcji paliwa.Pojechałem rano do miasta. poświęcone wspaniałym i egzotycznym miejscom. Surową. że nie masz nic przeciwko temu. robionych podczas zakupów w Highgrove czy w trakcie podziwiania cudów Luwru. że najwyższy czas na kawę. Po prostu tak już żył ten kruchy. Aby zapewnić życie twoim tańczącym złotym . Były tu romanse. a nad ranem. jest bardziej biurem niż domem. jak gdyby była tonącym okrętem. arktyczny kwiatuszek: zawsze zimna strawa. jak komputer i faks. ona sama nigdy do tych miejsc nie dotarła. . tezaurus języka. dokonał innego.ale ani śladu samochodu. rzadko zwracał uwagę na to. Choć opisy były zadziwiająco autentyczne. Lokalni sklepikarze chętnie dostarczyliby jej zakupy. że świeżo odzyskany optymizm próbuje od niej uciec. że jadam tylko batony". nie znalazł żadnych gazet czy czasopism.Wiem. który wkrótce zniknie na zawsze w mrocznych głębinach lodowatego morza. rozmaite informatory: Encyclopaedia Britannica. "Nie rób tego! . równie nowoczesne i wysokiej jakości. że choć z pewnością zostały przestudiowane. a także w błyszczące rondle. Jason pragnął wierzyć. komplet drogich naczyń. Czy powodem spartańskiej diety Holly była konieczność pokonywania długich odległości do miasta? Z pewnością nie. Zauważył wśród nich wydany ostatnio i najwyraźniej czytany przewodnik po Los Angeles. Teraz Jason znał prawdę o egzotycznych sceneriach. białą kuchnię wyposażono w różne urządzenia. z których najwspanialszą i najbardziej czarodziejską była miłość.stereo.

Może jemu? Może sobie? Czy to wyzywające. by podtrzymać powolne bicie serca i lodowaty metabolizm wegetacji. że pokonywała czasem z wielkim trudem dwanaście kilometrów. 149 . tak. golf. Szef kuchni chętnie dostarczył mu również jedzenia na później: zupę pomidorową. potrawkę z krabów i cheddaru oraz ciasto z jagodami. nie mam nic przeciwko temu. które przyniosły jej ogromny rozgłos i niemałą fortunę. Jasonie. które bardziej niż kiedykolwiek rzucało się w oczy.Jednak film ma inne tempo niż książka . Jason nakrył do stołu. warzyw i owoców. -Holly? . . śpiewało radośnie. chciałbym ci tyle dać. -Przeciwnie. przyrządził gorącą czekoladę. Włosy. o zmroku i w jasny dzień. Wyglądała na osobę delikatną. .zapewniał w duchu dzielną pionierkę. . Miałem też nadzieję. a przecież w gruncie rzeczy to one tworzą scenariusz. przygotowane w pachnącej kuchni hotelu "Westmark". że w jakiś sposób stanowił dlań zagrożenie. Piszesz wspaniałe dialogi. by cię zapewnić. dzielnej pionierki z najdalszej granicy Ameryki.iskierkom. że doskonale mogłaby przeżyć bez niego następne trzydzieści lat? Coś jej się przytrafiło ubiegłej nocy. Coś. Kiedy Holly myła się i ubierała. .. nie potrzebowałam niczego więcej poza batonami. Jej trzepoczące serce pragnęło ulecieć ku magii. powiewnych strojach. Doskonale dawała sobie radę w życiu.Nie wątpię w to.Jest taki obrazowy. .powiedziała. Odtąd będziesz je miał. że hotel dostarczy zamówione dania pod każdy adres w Kodiaku. pulower i buty kowbojskie. że jesteś martwy. tworzące przedtem złotą zasłonę. Zarówno suknia z lat sześćdziesiątych. Ale to tylko jeden z powodów. . potrzebujesz gorących posiłków. nadziewane czekoladą. Regularnie chodziła dwanaście kilometrów po zakupy. że zdołam cię przekonać.Nie. i mój smutek". Jason uświadomił sobie. jeśliby tylko miał okazję.O. obiecuję. Zapewniano go. w słońcu i śnieżycy... czy potrafię. . byś napisała dla mnie scenariusz. sprawiała wrażenie osoby silnej i dumnej.W mieście jest kino . z odwagą i pomimo wychudzenia.Widziałaś Rozlewisko1? . które nakręcił. To był domowy strój Holly i jej domowa fryzura. . o wszystkich porach roku. a pomiędzy tymi niezbędnymi wyprawami pisywała książki o nadziei i miłości. która przyszła na śniadanie.. wyglądała zupełnie inaczej: dżinsy. zestaw kanapek.Scenariusz? Nigdy czegoś takiego nie robiłam. by wyznała: . Kiedy sądziłam. czy nie usiłowała jednak udowodnić jeszcze czegoś innego. Wystarczały aż nadto. zmuszając ją. Nie wiem. podgrzał jagodzianki i rogaliki. podczas snu. Jason sprawiał wrażenie zaskoczonego. Holly.. Holly doskonale przeżyła bez niego trzydzieści lat. że przyjechałem tu. jak i skromna koszula nocna nadawały jej czarująco staroświecki wygląd. Ale wyczuwał. błękitne spojrzenie nie mówiło o tym. gdybyś mi tylko pozwoliła".Nie chodzę często do kina.Nie zauważyłem tu telewizora.Powiedziałem ostatniej nocy. stworzonej przez Jasona. by oglądać filmy. Gdy Jason wpatrywał się w jej dumne i zdecydowane oczy. Dziękuję. Teraz widział piękną twarz Holly. splecione miała w gruby złoty warkocz. Jason widywał dotychczas Holly jedynie w długich. schłodził sok pomarańczowy. ile filmów widziałaś. Patrzyła na niego.zaprotestowała słabo. że nie zamierzam wprowadzać żadnych zmian do Darów miłości. więc nie wiem. Co to było? Historia jej życia? Miłość? Nie wiedział. Jak gdyby mógł jej to ukraść. ale widziałam wszystkie twoje filmy.. gdy dowiedział się. "Nie zamierzam cię okradać . że potrafisz. do czego powracała z takim zapamiętaniem. lecz odważną. że do ataku niewidzialnych intruzów poprzedniej nocy żyła tu sobie wygodnie i spokojnie. zastanawiał się.

Jason miał zrobić dwa filmy przed Darami miłości. . tak jak ja go widzę. Jeśli nie będziesz miała nic przeciwko temu. by podziwiała z nim egzotyczną wspaniałość Hongkongu. moglibyśmy się tym zaj ąć wcześniej. że jego słowa wzbudziły jej niepokój. gdy Holly poczuje się przy nim bezpieczna. że nie zniknie wraz z jego odjazdem. . Wszyscy oni. które uważam za absolutnie konieczne.Tak. obejrzą razem wszystkie olśniewające cuda świata. . aby z nim wyjechała. choć zapowiedział już w Gold Star. .powiedział bardzo cicho. zmieści się w siedmiu tygodniach. ze scenami. ale przedtem załatwię. Z powodu różnic czasu i harmonogramu zdjęć może ci być trudno złapać mnie przez telefon. I nie chodziło tu o żadne problemy filmowe ani strefy czasowe. żebyś popracowała nad nim. Nie pozwolę na to.Jutro wyjeżdżam do Hongkongu. Tego ranka. jeśli ci to odpowiada. . wpatrując się w śliczne oczy. bo jest również adaptacją długiej i wielowątkowej książki. kiedyś. szybko skupił myśli. zatracając się nagle w rozjarzonych głębiach jej pięknych oczu. Jason uśmiechnął się. To będzie tylko brudnopis i chcę. . przeznaczyli swój czas i talent na to. Przeminie szybko.wyszeptała.Dziękuję.. . przyszło mu do głowy. że jeśli dopisze mu szczęście.I wtedy omówimy scenariusz? . by w ten sposób skondensować niektóre wątki.Dobrze. Cieszę się.Oczywiście . Jeśli pamiętasz.Jak długo cię nie będzie? Jason zawahał się. do jego pokoju w hotelu. Najchętniej patrzyłby w nie wiecznie. . Do poniedziałku przefaksuję ci z Hongkongu szkic. .powtórzyła w końcu. Teraz ten scenariusz stanowił więź łączącą go z Holly. .I tu ja wkraczam. które zabrzmiały jak uroczysta przysięga: . zbyt szybko. . jak złoty uśmiech słońca odbija się w błękitnym morzu. gdy obserwował. arktyczny kwiat niemalże przypłacił życiem podróż do Los Angeles.. jak to robić. . ale kiedy miała już odwrócić wzrok.Do Hongkongu? . aktorzy i ekipa. by stworzyć to. A co stanie się z radosną nadziej ą? Czy i ją Jason zabierze ze sobą? Nie.Wracam za sześć tygodni. a to znaczy. Zbyt wielu ludzi od niego zależało. ale ponieważ sam zanierzał pisać scenariusz.No. jak gdyby przypominając sobie. więc. Przyjadę tutaj.Chętnie spróbuję. trzeba usuwać całe sceny.Pamiętam.. nim odpowiedział. skracać je albo łączyć. Gdyby jednak nie kolidowało to z twoimi zobowiązaniami wobec wydawcy.Jason od razu zauważył. co miało stać się jego największym przebojem.Muszę jechać . . zechcesz być moim scenarzystą? A więc obiecywał. że magia będzie trwać wiecznie. lecz o konieczność dzwonienia do mężczyzny.. by poprosić Holly. nie pomyślał jeszcze o zrobieniu dokładnego planu scen. Jednak delikatny. . To było bardzo efektowne. które już zdawały się za nim tęsknić. Jak gorąco pragnął tu zostać! Ale Jason Cole nie mógł odwlec podróży do Hongkongu nawet o godzinę. I Holly odpowiedziała na tę obietnicę heroicznym przyrzeczeniem: .Masz rację co do tempa filmu. że kiedy dokonuje się adaptacji książki.. Na zdjęcia w Hongkongu przewidziano osiem tygodni. . No więc. Pewnego dnia. że ma do czynienia ze złodziejem. Holly. Tylko że nie jestem całkiem pewna. przysięgła sobie Holly.Rozumiem i nie to mnie niepokoi. chciałbym podać ci ogólny zarys filmu. 150 Wyjeżdża do Hongkongu? Jutro? Więc magia nie będzie trwać wiecznie. nawet w sprawach . bardzo sugestywne. Pytałem cię o Rozlewisko. przed którym trzeba się mieć na baczności. Film fabularny nie powinien trwać więcej niż dwie godziny. Ale nagle usłyszał własne słowa. by wysłano ci kilka książek na temat pisania scenariuszy oraz kopię scenariusza Rozlewiska.Zgubił wątek rozmowy. zastosowałem kolaż scen w połączeniu z podkładem muzycznym.

.Ale są. z nadzieją.Prawdę mówiąc. Jason zaproponował: .Nic nie szkodzi. gdzie mogą leżeć nie czytane do końca świata. Holly. Zresztą to też przejaw jej obłędu: uwielbia przebywać w towarzystwie swoich bohaterów.Jej niepokój znikł już w oślepiającym rozbłysku błękitu i zieleni..Holly? .by stał się bestsellerem. jak jej książka.Spojrzała na niego. .Dopiero zaczynam się uczyć go używać..To więcej niż szczęście. Ten wewnętrzny głos był teraz taki cichy.Zamierzasz pisać książki bezpośrednio na komputerze? . Za bardzo przyzwyczaiłam się do ręcznego pisania i lubię to robić. .Masz bardzo wyraźny charakter pisma.. że dobrze by było.Jak skończymy 152 śniadanie.Chyba nie. możesz wysłać faks. ponieważ redaktorka uznała. gdyby mogła przesyłać mi zapowiedzi wydawnicze i najświeższe recenzje prasowe. iż nie dostarczam przepisanych rękopisów jak wszyscy. czy zadzwonić. prawdopodobnie na liniowanych kartkach kołonotatnika. niezależnie od pory. -Nie powinnaś się nigdy wahać.zawodowych. . takiego jak ten. Dobrze? . lub faksy. .To naprawdę niezwykłe. Spełniając jej prośbę. . szczęśliwym zrządzeniem losu wstążka tak przyciągnęła uwagę mojej redaktorki. próbuję nauczyć się na nim pisać. na komputer nie zabierze ci zbyt dużo czasu? . .Naprawdę? . A więc będę czekać na telefony.Czy przenoszenie tego. że nawet faks wydaje się zbyt powolny. Będę miał aparat w pokoju. zwłaszcza w Hongkongu. .Swoją pierwszą książkę Zawsze i na wieczność napisałam ręcznie. że błękitnozielone iskry będą pląsać wiecznie: . że orientuje się dobrze w sprawach rynku wydawniczego.Mam faks tylko dlatego. Dobrze? Ale nie proś mnie.Holly wzruszyła ramionami. gdzie tempo życia jest tak szybkie. że wysłana kopia pisana była ręcznie.. . Chętnie obejrzałbym tą część . by tak zaawansowane urządzenia techniczne były osiągalne w Kodiaku.Holly uśmiechnęła się. . mój wydawca zawarł umowę z maszynistką w Nowym Jorku.. przewiązałam ją kolorową wstążką i wysłałam do wydawnictwa. . Rzadko się zdarzało. . co napisałaś. . na przykład twój nowoczesny komputer. . ale wydaje mi się. bym o nich mówiła".Wydaje mi się. a co dopiero .Tak mi mówiła. .Tak. a jej oczy wyrażały milczące błaganie: "Chroń mnie przed tymi przerażającymi myślami. . . by któryś z nich został opublikowany. .Tak.Nie miałaś agenta i tak po prostu wysłałaś rękopis do wydawcy? . . że w gruncie rzeczy nie wierzyła. Jason spytał łagodnie. że zaczęła czytać książkę.Dlaczego? 151 . . który przyniosła do jego biura.. z twoimi przemyśleniami i sugestiami co do planu. żyć w ich świecie.Po prostu miałam szczęście.No cóż. Większość nie zamówionych rękopisów trafia na kupę. . I tak nie ma nic lepszego do roboty. uciekając z własnego. . "Nie jesteś szalona".Potem już ktoś przepisywał na maszynie twoje rękopisy? . Najchętniej trwaliby przy tym rozwiązaniu. W dodatku okazuje się. .Zdumienie Jasona świadczyło. A jeśli mnie nie będzie. moglibyśmy pójść na długi spacer przed lunchem.Czy mogę ci w czymś pomóc? Nieźle znam się na komputerach.Hotele często stosują to rozwiązanie w dzisiejszych czasach.Moja redaktorka będzie zdumiona. że to głupio z mojej strony.Holly wzruszyła ramionami.

nie sypiałam najlepiej ani nie jadłam zbyt wiele od dłuższego czasu. a teraz odwróciła się i spojrzała na niego z heroicznym triumfem. bez cienia smutku. Zdecydowała się. Nagle promienne oczy zakryła chmura wahania. . Tego pragnął. Mój samolot musi wystartować najpóźniej o szóstej. W ten sposób Jason pozna przyczynę jej przerażenia.. Twarz Holly obramowywały już wijące się loczki. był w rzeczywistości potworem. . jej głos był spokojny. co zrobił. że poda mu same fakty.Nikomu o tym nie mówiłam. siostrę i brata. . nie mówiąc już o ogromnej tragedii.Masz rację. . a jej oczy stały się niebieskie i migotały niczym fale. Gdy Jason uśmiechnął się do najcudowniejszego skarbu. Kiedy wreszcie się odezwała. . gdzie zaczynały właśnie rozwijać się dzikie kwiaty. Tam rodzą się ich młode. Toczyła się w nim walka pomiędzy tym. Pewnie dlatego stałam się bardziej podatna na wspomnienia. które nieodwołalnie skaziłyby go podłością Dereka. rozległą dolinę. .Przed lunchem? Jason uśmiechnął się.Holly wskazywała migotliwe. czego pragnął. Opowiedziała mu swoją historię i udało się jej powstrzymać krzyk rozpaczy. bez szczegółów. które radośnie świętowały tańcem swoją zuchwałą ucieczkę. . 153 .. co -jak wierzył . Wydawało się. pod którym zgadzała się tu pozostać: że będzie z nim szczera. oczywiście . opowiedziała Jasonowi. i tym.Muszę wyjaśnić ci zdarzenia ubiegłej nocy.. pozbawiony emocji.było dla niej najlepsze.Chciała. . że widział jej oczy.Obawiam się. że musi mu wszystko opowiedzieć.A gdzie są teraz? . którą mu właśnie z takim spokojem opisała. że policja i sąsiedzi uznali. Tam dokazują. Holly wiedziała.. że za wszelką cenę pragnie uwolnić każde pasmo z mocnej uwięzi długiego. by Holly miała idealnie szczęśliwe dzieciństwo. jednak nie jest szalona. Tańcząca w niej nadzieja stawiała jej nieustępliwie warunek. żeby wiedział. Zrobiła to. Bryza robiła to. Mówiła do błękitnego morza. a potem siebie. . grubego warkocza.Na Hawajach. . Najważniejsze jednak. Jason pragnął. 20 Wiecie mamy tu stado wielorybów. Przez dłuższy czas Jason nie odzywał się.Okropne wspomnienia. Spacerowali już prawie dwie godziny. a potem spytała z radosnym zaskoczeniem.Tak. Holly pokazała mu swój świat z wszystkimi wspaniałymi skarbami. Nie mam pojęcia dlaczego.. . ale nie splami go jego zło. Poza tym załoga musi odpocząć przed jutrzejszym lotem do Hongkongu. zobaczył jak morska bryza igra ze złocistym jedwabiem. ciemnoniebieskie morze.Zabił moją matkę.W lodówce jest też kolacja. stanowczy. Uciekłam więc i zmieniłam nazwisko.wyspy. żeby było dość czasu na jego przegląd w Los Angeles. . Ale nie próbował zabić mnie. bawiące się każdego lata w wodach zatoki. -Tak. co chciały robić jego palce. przewędrowali miarowym krokiem przez majestatyczny las. który wydawał się taki czarujący. gdy wyobraziła sobie morskie ssaki. i wreszcie dotarli do śnieżnobiałej plaży. Holly pozwoliła sobie uwierzyć w tę prawdę. a ojczym. Nie podzieliła się z nim przerażającymi szczegółami. W kilku zdaniach. równie prostych i bezosobowych jak wnętrze jej domu.zgodziła się z wdzięcznością. że nie będę mógł zjeść jej z tobą. . zapierającego dech w piersiach arktycznego kwiatka. To było odważne stwierdzenie. Ale w złotym świetle tego wspaniałego dnia przy Jasonie. że ojciec zginął w Wietnamie. iż jestem jakoś odpowiedzialna za to.. Sprawiło to jednak.Jego uśmiech zbladł.

przepięk poruszający menuet udręki i miłości. jak z uśmiechem rozmawiały o śniegu. Więzić! To słowo odbiło się echem w urny śle Holly. Tylko Derek nim był. z czego się śmieli w trakcie nadawania reklam. . były teraz mokre. nigdy nie napełniały jej oczu. . . że niedobrze jest więzić w sobie wspomnienia i związane z nimi uczucia. Chwilami. które były tak potężne. Gdy zbliżała się do złowróżbnego momentu pojawienia się Dereka. 154 . ale chwilę później przyznała: . przesiąknięte ogromnym smutkiem. że kiedy zapukałem do okna..stwierdził Jason -ja też nie wiem. który oglądali. Czy takie wspomnienia i emocje nie powinny zostać uwięzione jak najokrutniej si zbrodniarze. który sycił delikatne korzenie nadziei w jej sercu. . dla ciebie zabrzmiało to jak strzały.. .. Łzy wciąż płynęły..Nie wiem. o czym gawędziła z siostrą i bratem. wyraz twarzy.Na naszym podwórku rosło drzewo. jakie normalne.Wiem. A co jest dla niej najlepsze? Jason nie wiedział tego. że mogłoby ci pomóc.Tego dnia padał śnieg . ponieważ te wspomnienia nie są zbrodniarzami. do tej chwili zepchnięte w niepamięć. .. gdy Holly ciągnęła swoją opowieść. czuła.. Zawsze dotąd wzbierały w środku. To właśnie widziałaś. niewielkiego. Jasonie. czuła potrzebę zn nią się w ramionach Jasona. zalewając wszystko. . przytłoczone koszmarem. bezgłośny deszcz. by znajdowała się blisko niego. o wiele wspanialszy od tańca morskiej bryzy i złocistych jedwabnych włosów. tak.No cóż . topiąc je w smutku.Muszę ci to opowiedzieć. a może nawet słyszałaś. który w końcu zdołał się wyzwolić. imponująca jodła. wierzę. wyleją się.Jeszcze nie opowiedziałaś mi wszystkiego o tamtej nocy. otulona jego ciepłem i siłą. Holly. Ale był też inny.Ale to było niemożliwe.. na zawsze odcięci od świata? Nie..Co masz na myśli? .A ja muszę to od ciebie usłyszeć. kiedy zjawiłem się ubiegłej nocy. gdzie latem będą dokazywać wieloryby. Nie. ciężkie od łez. że mogły więzić ją w przerażającym koszmarze? Wreszcie bardzo spokojnie powiedział: . a nawet szczegóły odcinka Corky i Biały Cień. Przypomniała sobie wszystkie szczegóły tamtego wieczoru: co Claire gotowała na kolację. Każde słowo. Jakie to było wesołe.. niczym ciepły.zaczęła cicho Holly. niedawno jeszcze tańczące radośnie. a jednak - ..krzyki. które nagle wytrysną z niej. Czy nie lepiej. Ale były też ch* 155 gdy potrzebowała dystansu. lecz rozlewały się w sercu. by opowiedziała mu szczegółowo swoje wspomnienia o tamtej nocy? Czy nie jest to jedyna szansa na przepędzenie upiorów. prawda? Myślę.. -Triumf Holly już dawno znikł i Jason widział teraz w jej oczach strach. A obok bolesnych wspomnień istnieją też inne. delikatna i ażurowa niczym panna młoda. jak coś w niej narasta . delikatnie pieszcząc wargami jej jedwabiste włosy.Holly . nowy taniec.Nie sądzisz. Ale naprawdę. To taniec ich serc i dusz. uświadomiła sobie z zaskakującą pewnością siebie.. Zanim jeszcze gorące łzy zaczęły spływać po jej policzkach. Holly mówiła do morza. że pamiętasz wszystko. jakimś cudem znalazła się w jego ramionach. zatapiając. Jednak duszenie wszystkiego w sobie nie mogło być dla niej dobre.wyszeptał Jason. Złociste loki. do falującej błękitnej wody. Jedynie łzy gromadzone od siedemnastu lat. gdybyś o tym porozmawiała? Potrząsnęła przecząco głową. Ale nie było żadnych krzyków.

Opowiedz wszystko.Tak .i zobaczyła wyraz jego ciemnobłękitnych oczu. bo twórcą choreografii do tego niezwykłego pas de deux była miłość. a Holly. jak postępuje twoja praca nad scenariuszem? . A kiedy wreszcie przestała płakać. . oczywiście.Wiem. . że mi to opowiedziałaś. Nadszedł czas jego odjazdu. Wtedy odzywał się. Ale tańczyli bezbłędnie. I dopiero wtedy. nie mógł się doczekać.. i rzucić się za nim w pogoń. Jason odsunął czule z jej oczu zmoczone łzami jedwabiste.Opowiedz mi to. Ani Jason. 156 . że zje wszystko. ale były chwile. że złote loki.Jej odpowiedź.Nigdy nie żałuj. omijając ten fragment. co zostawił. słysząc dźwięk nisko lecącego samolotu. Przez większość czasu to ona mówiła. że uczysz się pisać na komputerze. kiedy wyczuwał.Dobrze. Nie starał się pochwycić białych dłoni. a przepełnione jeszcze większą czułością ciemnobłękitne oczy przemówiły do jej serca.osobno. Ale był przy niej. . . i ciągnęła opowieść. Wyciągnęła delikatną dłoń.Zamierzam przysyłać ci co najmniej jeden faks dziennie i dzwonić. ale. . gdy Holly wciąż płakała. ani Holly nigdy wcześniej nie wykonywali tego tańca. Holly. by otoczyć ją kochającymi ramionami. by Jason pojechał na lotnisko. który krył się w niej przez te wszystkie lata. .wyszeptała. ale czy możesz pisać do mnie ręcznie? Chciał utrzymać z nią jak najbliższy kontakt bez względu na dystans. . Gdy wrócili do chaty Holly. kiedy zapragnie powrócić do bezpiecznego schronienia jego uścisku.Przykro? . ale jakimś cudem ogromny smutek. -Nie. . Dała mu na drogę dwie kanapki. Jednak tak się nie stało. Holly . Ani teraz. a gdy dotknęła jego twarzy.Tak mi przykro. że jego samochód niknie w lesie. obiecując w zamian. iż zobaczyła obraz zbyt okropny. Holly. kiedy będę mógł obiecał. rozkazując łagodnie: . Kiedy wreszcie skończyła. ciągnął dalej: .Że pozwoliłaś mi się dotknąć? Na jej policzkach. Ja nie żałuję. który miał ich dzielić. nie zmoczone teraz łzami.Więc bądź pewna. wszystko. sprawiła. ale w każdej chwili mogły zobaczyć. . Nie opuściła żadnego szczegółu tego koszmaru.Tak. wyszeptała: . by się nim dzielić. przepłynął do niego. wtórowało temu głośne bicie jego serca. Nie splamiła go podłością Dereka ani tym. Był to już inny taniec.. patrzyła. Holly? Że mi zaufałaś? -Nie. podniosła wzrok . znowu zatańczyły. pojawił się płomienny rumieniec.Nie byłam pewna... była już pora.. kiedy czuła potrzebę odsunięcia się.powiedział z powagą. kiedy wybiegła z domu.Ale? Nie myślisz chyba. podkreślona skinieniem głowy. I odszedł. gdy jej piękne oczy rozbłysły nadzieją. Odrzutowiec był tylko srebrzystą sylwetką . Na pożegnanie czule i delikatnie przesunął palcami po ślicznej twarzy Holly. .Jego czuły uśmiech przepełniony był miłością.. Cudowny optymizm i magia wciąż z nią były. powstrzymując oddech.Czy ty też będziesz do mnie pisać i dzwonić każdego dnia? . złote pasmo włosów.. które zaciskały się kurczowo. gdy stawały przed nią obrazy rzezi. Jason przytulił jej kruche i drżące ciało i przez bardzo długi czas.Dlaczego. jak samochód Jasona znika pomiędzy sosnami. I opowiedziała mu. ani po upływie czterdziestu pięciu minut. . że chcę. co kiedyś uznawała za swoje szaleństwo. bardziej swobodny i radośniej szy niż kiedykolwiek. byś mi codziennie raportowała.Dobrze? .Tak. . bez najmniejszego wahania.powtórzył cicho. Jason nie próbował zatrzymać Holly..

W poniedziałek rano. że kiedyś zostanie reżyserem. wiedział. a samolot pomachał skrzydłami. Wydawało się. że czegoś brakowało w tym. Ich sekret został ujawniony. Holly . podzieliła się nim. Jednak Jason zmusił się do działania. I zrobi to. gdy wyszedł od niej o północy... gdy Holly pojawiła się w jego drzwiach.. Cóż to znaczy kilka nie przespanych nocy w porównaniu z kilkunastoma latami koszmarów. Na jego twarzy pojawił się uśmiech.a także fotografie swoich bliskich. Dopóki kilkunastoletnia córka.w towarzystwie nadziei i magii wróciła do chaty. przechował ją ukrytą głęboko w pamięci. Jason wpatrywał się w papiery. a Holly . i siedmioletniej niewoli ojca. I nie chodziło tu tylko o to.choć ten cud zdarzył się o osiem miesięcy za późno -wywarła na nim wielkie wrażenie.. A było coś jeszcze.na tle mrocznego nieba. Wyjęła okulary w drucianej oprawce . w jego mózgu dosłownie eksplodowała myśl: coś jest nie tak.i nigdy nie zniknie . Opowieść z "Timea" była fascynująca. . Wtedy nie próbował nawet pracować. podczas lotu do Kodiaku. która towarzyszyła jej do Los Angeles. Teraz była środa wieczór i wracał do Los Angeles. ale czegoś w niej brakowało. i że jakimś cudem zna ten brakujący fragment. nie oglądał też ostatniego odcinka 20/20. że Holly będzie lepiej spać dzisiejszej nocy. i już wtedy jego twórczy umysł wyobrażał sobie niemal wszystko w formie filmu: jak nada życie zasłyszanej historii. Być może dlatego o niej nie zapomniał. niepokoił się o nią i żywił się nadzieją. który nieoczekiwanie zmartwychwstał . Jednak historia masakry. jak ją przedstawi za pomocą obrazów. Należy podjąć decyzję co do każdego dokumentu z tej teczki. Przez cały czas myślał o Holly. Jason nie pamiętał teraz tamtego artykułu. Wtem. że spotkanie z Raven Winter i Lauren Sinclair zostało odwołane. który przeczytał na drugim roku studiów w UCLA. Jason nie pamiętał artykułu z "Timea".. którymi powinien się teraz zajmować. gdy Jasonowi powiedziano. Miał nieodparte wrażenie. nie będą już tak pewne swej władzy nad nią. że prócz Dereka nie wymieniła żadnego imienia. co mu opowiedziała. które tak długo ją terroryzowały. czegoś brakuje w tym. a choć wielki smutek z powodu utraty ukochanej rodziny nie zniknął . Dopiero gdy odrzutowiec zniknął w ciemności. postanowił wykorzystać tak nie157 oczekiwanie wolny czas na załatwienie wielu spraw. rozjaśnioną światłami ganku. jeśli nawet będzie to oznaczać kolejną bezsenną noc. gdy tylko pomyślał. czekająca na niego góra papierkowej roboty nie zmniejszyła się ani trochę. ale jednak zaczęła machać ręką. Wspomnienia. i zrobi to. Ów walentynkowy wieczór spędził z Nicole Haviland. Już wtedy. którymi musiał się zająć. bo czekała na niego praca.drobną figurką. Tam w swojej sypialni sięgnęła z namysłem po torebkę z plecionki. na przekór świadomej dyscyplinie. po jego powrocie z Hongkongu. Chciała podzielić się tymi obrazami szczęścia z Jasonem. co tak zaniepokoiło Jasona. Zakończył się dąsami. Jason odkrył zaskakującą prawdę: od chwili..nigdy ich już nie włoży . która miała miejsce w dzień świętego Walentego. co mówiła Holly. pozbawiony jednak miłości i romantyzmu.. Z łatwością mógłby też przebyć powrotną drogę pogrążony w myślach. która zniknęła bez śladu. nie odnajdzie się -żywa lub umarła -historiapozostanie niedokończona. Był to 158 wieczór namiętności i rozkoszy. pokaże mu je. Przez cztery godziny Jason pracował intensywnie z wielkim skupieniem. Pękata teczka leżała na sąsiednim fotelu tak jak wczoraj. że to niemądre.. Za sześć tygodni.przynajmniej straszne wspomnienia nie mogły już więzić jej w koszmarze zła. nim w czwartkowe popołudnie wyruszy do Hongkongu.

kiedy pomyślał. kiedy popełniono te morderstwa. Dobrze? ..A więc ojczym miał na imię Derek. że ponieważ ma czterdzieści trzy lata. który to był rok. Ustalili. . skłonił go do stwierdzenia: . jadąc na lotnisko. a dziewczynka. . Caroline zapewniła go. Lawrence i Caroline zaplanowali jej urodzinową kolację we wtorek. Jest tam facet. by zbadała szczegóły zbrodni dokonanej przed wielu laty gdzieś w stanie Waszyngton. Choć jej wątpliwości były widoczne. leżąc w . i powiedział.Dobrze. że chętnie zgodziła się popracować dla Jasona. Holly.kiedy do niej dzwonił kipiała energią. ale porzuciła ją bez chwili wahania. Holly i jej matka tak mówiły o śniegu. Fakt. by przetrwać o własnych siłach. czuła do Jasona wdzięczność.Więc zacznę od Seattle. by powiadomić ją. jak Holly opisywała wyniosłą jodłę. z którym pracowałam kiedyś w "Seattle Times". zaczął się zastanawiać: Holly ma teraz trzydzieści lat. że właśnie do niej zwrócił się z tym niezwykłym problemem. wspominając. Śnieg nie był wystarczającą wskazówką. Od jakiej części stanu powinnam zacząć? Było to pytanie. Obszar na północ od Cascades miał ostrzejsze zimy. byś korzystała z niej przy telefonowaniu. chociaż przed poznaniem Lawrencea. by od ósmej rano zacząć kontaktować się z policją.Zima . kiedy już ułożył do snu swoje pieski. Zapisz. . Jasonie? Który to był rok albo chociaż jaka pora roku? . na tyle dużą. ile czasu ci to zajmie. że zamierzamy zrobić film dokumentalny o przemocy w rodzinie? . Kochała swoją pracę.Dobrze. i numer mojej karty Visa. jak zwykle wcześnie .odpowiedział. jakby nie był on zbyt częstym zjawiskiem na danym terenie. zdecydowałbym się na zachodnią część stanu. stan Waszyngton Piątek. a Katie i jej szczeniaki powinny wrócić do swego domu dzień wcześniej.Jeśli miałbym zgadywać. Już nie mogę się doczekać dnia jutrzejszego. I nie znamy ich nazwiska -podsumowała Beth Robinson. Część czwarta 21 Seattle. Jednak w tym tygodniu . Właścicielka miała odebrać Mindy w piątek rano.choć budziła się. Zawsze był bardzo chętny do pomocy. musi spędzić ostatnie miesiące ciąży w domu. Dam ci numer mojej telefonicznej karty kredytowej. i wyślij rachunek bezpośrednio do mnie. gdy ginekolog powiedział. 159 ale w każdej części stanu mogły występować opady śnieżne. nie studia.Czy masz jakieś pojęcie. wtedy była nastolatką.I że jest to mój własny projekt. Wpadł do jej domu. o tej porze już od dawna by spała. Może Seattle albo któreś z małych miasteczek na wybrzeżu. a potem potwierdzali te plany przez następne dwa dni. która przeżyła. Lawrence telefonował do niej o jedenastej wieczorem. .. . że wszystkie szczenięta mają się doskonale. ale prawdopodobnie jakieś piętnaście lat temu. 31 marca Lawrence zadzwonił do Caroline we wtorek wieczorem. z szerokim widokiem na morze. gdyby trzeba było przesłać jakieś informacje przez kuriera. nie starając się nawet ukryć swego sceptycyzmu. Zapytał. jak dawno to było.. nad którym Jason już się zastanawiał. Była teraz w ósmym miesiącu ciąży i czuła się tak dobrze. że Holly zdecydowała się zamieszkać w Kodiaku. kiedy i dokąd chciałaby pójść na swoją urodzinową kolację. Jeszcze trzy miesiące temu Beth była najlepszym analitykiem Gold Star. okrytą koronką świeżo spadłego śniegu.Nie wiem. Musiała mieć co najmniej piętnaście lat. Gdy rozmawiała z nim. że wybiorą się w piątek do Space Needle. że może dzwonić nawet później. Potem. prasą i stacjami telewizyjnymi.A więc w razie czego mam powiedzieć.

zgodził się cicho Lawrence. gdyby nawet przyszli tu o zmierzchu. Patrzył na nią z błyskiem pożądania w ciemnozielonych oczach. uznała. . szarą warstwą chmur. białe góry. Nikt nie czekał niecierpliwie. przechodzili z łatwością od jednego tematu do drugiego.Pięknie . a Caroline i Lawrence spożywali je powoli. Jego głos był niski. zarezerwowali na ósmą. a każdy temat.Tak . Kleopatra.szepnęła Caroline. Zwykłe złudzenie optyczne. że niektórzy ludzie odwołaliby rezerwację z powodu deszczu. że są to idealne warunki do podziwiania jego uroku. zawieszone ponad światem. Gawędzili godzinami. że kurtyna mroku już wcześniej zakryje lśniące. wcale nie zdawały się ulegać złudzeniu. jak gdyby na nich dwojgu spoczywała odpowiedzialność za nowe życie. Koniczyna i Bułeczka. zacierał ostre kontury budynków.. Każdy promień światła starał się przebić przez ulewę i nocne niebo iskrzyło się bezkresem małych tęcz. jej szczeniak. Mogli jednak podziwiać roziskrzone jak klejnoty światła Szmaragdowego Miasta. choćby najbardziej oderwany. Caroline. na kilka miesięcy przed rozpoczęciem sezonu turystycznego. Jednak teraz. omawiając wszystkie wady i zalety imion: Piegus. Stolik w "Emerald Suitę". by zwolnili miejsca przy oknie. Piękna? Ja? Nie! Może jestem nieźle zakonserwowana jak na czterdziestolatkę. Potrawy podawano bez pośpiechu. Później Carolina dziwiła się jak rozmowa o balu mogła płynnie zboczyć na egipskie piramidy. Poświęcali temu wiele godzin. bardziej zainteresowani odkrywaniem siebie niż jedzeniem.Juliet . że deszczowa noc jest piękna.spytał Lawrence. które 163 przetrwało niebezpieczeństwa narodzin. Gdyby te słowa wypowiedział ktoś inny. lecz zwykła Juliet. Padający deszcz jednocześnie maskował i uwydatniał. Słyszała wtedy całą jego łagodność i siłę. że jest to jej decyzja. wiosennego wieczoru. lecz i pełne siły.Nadal podoba ci się. mogło być zdrobnione na "Julie lub przekształcone w wytworne "Jules". gdy Lawrence zgodził się z nią.zdecydowali. . jak się seksownie uśmiecha. zamykała oczy. zażartowałaby wesoło. . ale zobaczyła jego odbicie w szybie. Caroline przypuszczała. . Tego deszczowego wieczoru. a które nie. ciepłym łóżku. eleganckiej. . I po raz pierwszy w życiu Caroline Hawthorne naprawdę czuła się piękna. obracającej sią restauracji na szczycie Space Needle. które w tej chwili ją pieściły. Może nawet na swój sposób atrakcyjna. Jednak ciemnozielone oczy. koncentrując się na głosie Lawrencea. nie zobaczyliby gór. To imię było nie tylko ładne. prowadził do stale nawracającego problemu o wielkim znaczeniu: jak nazwać jej szczeniaka. "Juliet"? . Oczywiście Caroline potrzebowała rady Lawrencea. Teraz. . a w zależności od charakteru dzielnego stworzenia.Jesteś bardzo piękna.przytulnym. wiedzieli oczywiście. Imbir. które psie imiona są modne. I z każdą chwilą stawali się coraz bardziej głodni siebie. zanim pożegnali się o drugiej nad ranem. 164 Nikt nie poganiał ich tego deszczowego. wychwytując ich migotliwe światła. Ale nie piękna? To tylko złudzenie. Olympics.. Słyszała też czasem. wpatrując się we wspaniałą grę wody i światła. Cascades i Mount Rainier byłyby zasłonięte grubą.Bardzo pięknie. . który słyszała w mroku podczas kilku minionych nocy. A tobie? -Lubię je. głęboki i łagodny. gdy pokonywali samochodem krótki dystans z jej domu na Queen Annę do centrum Seattle. Księżna. -Tak. Oczywiście. ten sam. zamierzała odwrócić się w jego kierunku. gdy spoglądała z wysoka na miasto. Lawrence Elliott nigdy nie powiedział. nie Julia od Romea. Kiedy decydowali się na tę godzinę. Jako weterynarz dobrze orientował się.

że cię nie wykorzystywałam. idąc za nim do salonu. Mądre. Caroline. Krople deszczu. bym spróbowała namówić cię do zajęcia się polityką.Zaśmiał się. zwrócił się do Caroline z prośbą. I natychmiast poczuła.Wejdź. uwierz. .Wreszcie Lawrence przerwał długie milczenie. który teraz wydawał się nierealnym marzeniem. Ciemnozielone oczy były niemal czarne. Ty dawałaś. I kiedy wreszcie się odezwał.Wiem . Martinie . a ja brałem i cały czas wiedziałem. Wiesz o tym. wypowiedzieć słowa.. i oświetlony świecami przedmiot pożądania. . pełne nie ukrywanego pożądania. tworząc malutkie tęcze. który potrafił być tak łagodny. były teraz całkowicie bezbarwne.. Odwrócił się do niej gwałtownie. i wyszeptał ochryple: .Tak. co mogłoby się komuś przydać. nic. jak niegdyś on sam był w niewoli. . Ale odmówiłam mu.wyjaśniła pośpiesznie Caroline.Musisz wiedzieć. gdy zatrzymał się przed jej domem. czar pożądania prysł. Proszę. Tu wtrąciła się żona Martina. jakie to samolubne. Nie mam nic do dania.. . boja czułam to samo. Z pewnością myślał o wyraźnym zachwycie Martina Sawyera. . Martin poprosił mnie.odpowiedziała równie miękko. Przez chwilę wydawało się. mroczne jak noc. że widzi nas razem. Kiedy zawiodły jego próby skłonienia Lawrencea Elliotta. a ja pozwalałem. Ale . Caroline pragnęła zagłuszyć ciszę tysiącem tłumaczeń.. co świadczyło o pewnej zażyłości między nimi. Nigdy bym tego nie zrobiła.Ale spotkaliście się. kim jesteś. Ale Caroline widziała napięcie potężnych mięśni jego karku i szczęk. że jej słowa dotarły do Lawrencea. .Chodźmy stąd. że podjęła się przekonania Lawrencea Elliotta. no.Caroline i Lawrence.Prawda. prowadząc ją w kierunku windy. Miał przed sobą Space Needle. Mógł dojść do tego wniosku. Napełniałaś mnie swoim zadowoleniem.. Chwilę później Caroline i Lawrence wsiedli do windy. jakie to było dla mnie cudowne. Jednak Lawrence skoncentrował się na prowadzeniu samochodu . . bardzo zimne. głos. Nie mogłabyś tego zrobić. jeszcze zanim cię poznałam.No. Stanął przy oknie i patrzył na dwór. 165 Poważnym skinieniem głowy dał jej do zrozumienia.. . proszę..na ciemnych i zdradziecko śliskich od deszczu ulicach. . Z tego powodu był dziś tak zdziwiony. dlaczego tak jest.Ty mnie nie wykorzystywałaś. nareszcie razem. wdzięcznie wyciągającej się ku niebu. swoją radością. które cisnęły mu się na usta w czasie jazdy. Na jego twarzy malował się wyraz. Kiedy znaleźli się na ziemi. To ja cię wykorzystywałem.. że zamierzał to zrobić. by ubiegał się o urząd publiczny. żeby zechciała wypróbować swe niezwykłe zdolności przekonywania na opornym kandydacie.Nieprawda! . być z tobą? . jakiego Caroline dotąd nie widziała.. gdyż maitre dhotel czekał. Dlatego oglądałam tamten odcinek 20/20 i wiem. To ja jestem wyzyskiwaczem. Caroline. gdy już zrzucili z siebie przemoczone płaszcze.Głos należał do Martina Sa-wyera.Wiem. że Lawrence rozluźnia cudownie zaborczy uścisk. zielone oczy wpatrywały się z napięciem w jezdnię ani razu nie skierowały się na nią.Wykorzystywać mnie? . Uwierz mi.poprosiła go cicho.czy wiesz. by zaprowadzić ich do stolika.Jestem pusty w środku. a kanciaste rysy mocnej twarzy stwardniały w niezłomnym postanowieniu. swoim optymizmem. i najwyraźniej w doskonałej komitywie. wpływowego biznesmena.. . zabrzmiał gorzko i zimno. która zwiozła ich szybko na dół. I to jest najważniejsze. że nasze spotkanie to przypadek .Lawrence i ja spotkaliśmy się przypadkiem. i Caroline zobaczyła nawet błysk pożądania w jego ciemnozielonych oczach. i bardzo mokre. co za wspaniała niespodzianka! .zaczęła Caroline. by zajął się polityką i zapomniał wreszcie o zaginionej córce! . i wiesz. Lecz wkrótce znów spochmurniały. . ponieważ Lawrence obejmował Caroline. które dodawały ci blasku nocy. Ten śmiech był tak długo więziony. . . rozmawiać z tobą. byś to .tu jego głos złagodniał .

A po jej śmierci złożył uroczystą obietnicę.Szczerze wierzy. Proszę.. Caroline. delikatnie wplatając silne palce w jej jedwabiste kasztanowe włosy. .. nim wyruszył w podróż.Mylisz się! Jesteś dobry.. Dawno temu oddał swe serce Claire i wciąż o niej myślał.Przy tobie czuję się cudownie. że czeka nas coś więcej. Caroline była przez siedem lat mężatką i w ciągu dwunastu lat po rozwodzie miała kilka romansów. by on ją przeżywał.. że widzę swoje odbicie. mniej pusty. co to znaczy oddać wszystko ukochanej kobiecie. Tymczasem Lawrence wiedział.uświadomiła sobie Caroline. że możesz teraz odejść i nigdy nie wrócić.Ależ tak. który jest przy mnie. głód.Tak . Caroline słyszała jego słowa. Proszę. nie odchodź. zanim wpadliśmy na Martina.Był to cichy krzyk rozpaczy. Mimo to podeszła do niego.Gdy wychodziliśmy z restauracji. . .powiedział cicho. kiedy jestem sama. gdy jestem z tobą. przez całą noc. 166 . Były to słowa. Caroline. To dla niej zniósł siedem lat niewoli i tortur.. Poczuła taką pustkę.. Powiedział przecież. że zostanę zraniona.potwierdził łagodnie Lawrence. Caroline nigdy dotąd nie doświadczyła takich emocji. jakim się staję. Caroline wiedziała. .Ale widok Martina przypomniał mi. tak cudownie. wyciągając ku niej ręce. namiętność.Och. Jeżeli przy mnie czujesz się mniej samotny. "On się ze mną żegna . ale przeraża mnie myśl. Lawrence poszedł po swój mokry płaszcz. przez te wszystkie lata.Jego szept był pełen namiętności i rozpaczy. ale seks zamiast ją wzbogacać.Nie boję się. a usta witały ją najdelikatniejszym pocałunkiem.. Każdy zaczynał się od przyjaźni. taką samotność .Nie ma nic złego w człowieku. . to nie ma nic wspólnego ze mną. I wcale nie chodzi o to. .. że odnajdzie zaginioną córkę. .były dla niej całkowitą nowością. że te emocje nic nie znaczą w porównaniu z tym. ale wydawały się jej bezsensowne i stanowczo nie zgadzała się odrzucić wspomnień o magii. wydawało mi się. Zanim po raz pierwszy ucałował jej oczekujące wargi.. Jak mógłby ją zranić? Caroline nie zadała tego pytania.. Uwierz mi.Ja też tak się czuję w twojej obecności. Zamierza odejść i nigdy nie wrócić". spojrzała w jego udręczone oczy i wyznała: .. Jeśli widzisz we mnie dobroć czy łagodność. Nie taki. z czym żył. że może zostać bardzo zraniona. wprowadzał tylko zamieszanie.. .ale wiedziała. . Gdy się zwrócił w jej kierunku. wyszeptał znowu: . Żyłem samotnie zbyt długo. . że Lawrence zatrzymał się. to. Caroline nie chciała odczuwać tej bolesnej pustki. Zostań. by tego nie wiedzieć. gdyż znała już złowieszczą odpowiedź. a od tamtej dawno minionej nocy taka . Caroline. Miała czterdzieści lat i pewne doświadczenie. konieczność . który sprawił.Caroline! Kiedy jego palce wplatały się pieszczotliwie w jej włosy. . a które należałoby 167 określić jako pożądanie. obudziły się w niej zdumiewające uczucia.Och. . nie rób tego. że oboje tego chcemy. imperatyw. proszę! . Cudownie.Lawrensie.to ciepło.Z wyjątkiem tego. która zakończyła się w dżungli Wietnamu. Ale te wspaniałe uczucia . Claire i Lawrence Elliott kochali się po raz ostatni na kilka godzin przedtem. bo nigdy nie czuję się. w jego zaniepokojonych oczach dostrzegła wielką czułość. łagodny i.. Z odwagą i czułością powiedziała: . że nie ma nic jej do zaoferowania.Nie chcę cię zranić. kim naprawdę jestem. ze mną. co on czuł.robiła. jest to po prostu odbicie ciebie samej. że nie ma nic do zaofiarowania. których znaczenia nigdy dotąd nie rozumiała w pełni. . Serce zabolało ją jak po utracie kochanej osoby. Caroline . że nie jest prawdziwy.. I z całą pewnością nie chciała.

że to już zbyt wiele. narzucił dyscyplinę swoim potrzebom fizycznym. bo ona tak go błagała. stapiać w jedność nie tylko rozpalone pragnienia. zanim ona się zbudzi. Idealny wiosenny dzień. by widzieć ulicę. Samochód Lawrencea wciąż stał na ulicy. Pod wpływem impulsu Caroline odrzuciła kołdrę i podbiegła do okna. Nie musiała go długo przekonywać. Jednak teraz te długo więzione pragnienia uwolniły się i wydawały się inne.Cześć. powitał ją miękko: .. jego namiętność. pojawił się serdeczny uśmiech. Celem? To pytanie odbiło się przelotnie echem w mózgu Lawrencea. bardziej intymny. Zamierzał odejść. by uczesać potargane kasztanowe włosy. Pragnęła ciemności wtedy. czuły refren.. kierując się ku schodom. niż je pamiętał .. jak gdyby Caroline sama opatuliła się ciepło i wygodnie kołdrą. nim odpowiedziało na nie jego serce. w którym przez minione trzy noce Caroline słuchała jego głosu. lecz z zachłannym pożądaniem wę-drująpo jej nagim ciele. pochylony nad ladą. Dawać.. którym raz po raz szeptał jej imię. Była już w połowie schodów. jedyny tekst do wspaniałej melodii ich miłości. Przez kilka chwil Caroline patrzyła w milczeniu na niego. Przez zasłony przedzierały się jasnozłote promienie słońca.. pisał coś. Ale teraz pościel była całkiem gładka. a został tylko dlatego. i powitał ją właśnie taki widok. Lawrence był w kuchni. a każdy z nich radośniejszy od poprzedniego. Ubiegłonocna burza stanowiła tylko odległe wspomnienie. jaśniejący czystością. dopiero świtało. jak gdyby miały świadomość. że łatwiej je kontrolować. Splatać namiętnie nie tylko ręce i nogi. Odchyliła brzeg zasłony na tyle. . Poznała jednak jego siłę. Ale cel takiego uporządkowania pościeli był jasny jak słońce. co jest ich celem. jak jego zielone oczy powoli. i pragnęła ciemności teraz. by odkrywać ich wzajemną namiętność za pomocą innych zmysłów. które wypowiadali. Człowiek. ale nie miał marynarki.intymność była tylko wspomnieniem. . że w gruncie rzeczy nie widziała ciała Lawrencea. zniknąć bez śladu. Ubrał się już.. Jednak jeszcze nie odszedł. gdy nagle stanęła jak wryta: Lawrence próbował odejść ubiegłej nocy. znowu. wypowiadany szeptem.. Nie zamierzała go błagać. a jedyne słowa. Muzyka płynęła z ich wnętrza. Zawiązała go mocno. Czego dotyczą? Jak daleko sięgają? Jak bardzo są śmiałe? Nie był to pojedynczy taniec miłości. bo wzajemny pociąg fizyczny był aż nadto silny. śmielszy. wyszła szybko z sypialni. Teraz znowu próbował odejść. które pieściły ją z taką czułością. Lawrence wyprostował się i zwrócił w jej kierunku. ale słyszeli ją oboje. A Caroline musiała też dowiedzieć się więcej o swych obudzonych właśnie pragnieniach. wokół szczupłej talii i nie zatrzymując się nawet. o wiele potężniejsze. to były ich imiona..Dzień dobry. Chciała się tylko pożegnać. łączyć coś więcej niż ciała. Caroline porwała kwiecisty szlafrok leżący na krześle. Świeżo obmyty świat był pogodny.bez wątpienia spotęgowane wieloma latami surowych wyrzeczeń. stąpając bezszelestnie na grubym dywanie. znowu i znowu. Że za wiele emocji zbudzi wyobrażanie sobie. Kochali się w łóżku. a Lawrence odszedł. gdy jego pożądanie zostało nasycone. Pomimo ich zapierającej dech w piersiach intensywności miał wrażenie. jak gdyby nigdy go tu nie było. Głosem. a na ustach. Pomyślała sobie. Wydawało się jej. jak gdyby ta noc namiętności nie miała miejsca. gdy mogła widzieć Lawrencea tylko w wyobraźni. a także jego blizny. który zdołał przetrwać siedem lat w ciasnej klatce. Zasypiała w łóżku wzburzonym ich miłością. 168 Caroline obudziła się o szóstej rano. lecz wiele tańców. Dzielić się. Był brzask. jaki obiecywała prognoza pogody. pewniejszy.

w kryjącej wszystko ciemności. Chciał wiedzieć o niej więcej. wciąż widziała ten głód.. . ukochanej córki. znał każde jej intymne pragnienie i bezwstydne pożądanie. Zamierzał zostawić jej uprzejme pożegnanie. której będzie szukać wiecznie. W jej przypadku w tym miesiącu szansa na zajście w ciążę minęła. . na które pozwolił sobie. który wiedział o niej wszystko. ..Ostatniej nocy Caroline pragnęła ciemności. które przekazywała tak wyraźnie. . Jak gdyby wcale się nie niepokoił. wywołanym namiętnością. . w jasnym świetle dnia.Oboje nie zastosowaliśmy żadnego zabezpieczenia. poznać tajemnice jej łona. która zaczęła się od czułego powitania. Ale dzisiaj. by mieć dzieci dopiero po ślubie. stał się nieostrożny? A może i dla niego była to kwestia świadomego wyboru? Zakazane pragnienie. Caroline doskonale zdawała sobie sprawę. gdy patrzyła na tego mężczyznę. że głód w jego oczach może okazać się dla niej nie do zniesienia. a prowadziła do 170 ekstazy. Ale Lawrence tego nie wiedział.I moje piersi są obolałe.. że jest to nieco naciągnięta prawda. trzydzieści lat później. nie ulgę. jak księżyc. Tak musiało się stać . jak gdyby nawet miał nadzieję. -Caroline urwała gwałtownie. jakby Lawrence właśnie ją pieścił? Ponieważ w jego pytaniu była taka intymność. Zabezpieczenia przed czym? Przed poczęciem dziecka z tym nadzwyczajnym mężczyzną. Zadrżała. że pragnął więcej. Jako siedemnastolatek zadbał o to.Z zapierającą dech w piersiach szybkością stwierdziła. jak gdyby od nowa rozpoczynali cudowną podróż.Pisałem do ciebie. i to. Czyżby teraz. Mówią.. tak jak pozwolił swym skrępowanym namiętnościom na jedną noc szalonej swobody. że kobieta może zajść w ciążę każdego dnia swego miesięcznego cyklu.Mój cykl jest równie niezawodny.i czuły -jak . że ich miłość . Być może minionej nocy Lawrence zamarzył o drugim dziecku. .To znaczy? Caroline zadrżała. nie zgadza się z jej stwierdzeniem. ale Caroline wiedziała. Ale jego zielone oczy nie pozwoliły. Również ona musiała coś zrobić. Wydawało się. Okres powinien mi się zacząć w poniedziałek. ale. bo wydawało się jej.Niewłaściwa pora miesiąca? .bez zastosowania środków antykoncepcyjnych . Nawet najwspanialsza noc namiętności nie stworzyłaby nowego życia. powstrzymało ją to.Chciałam tylko. Chciał być wobec niej w porządku. Odczuwała już sygnalizujące to zmiany. przestroga dla lekkomyślnych nastolatków. lecz głęboko odpowiedzialnym wyborem. obrzmienie w dołe brzucha. . pomimo zadziwiających potrzeb jej rozbudzonego pożądania.gdyż oznaczało ono zdradę w stosunku do innego dziecka.Mam. co zobaczyła: smutek. 169 Caroline z powagą skinęła głową. czym dla niej: nie brakiem rozwagi. A teraz.była dla Lawrencea tym. jeszcze więcej. żebyś wiedział. Ostatniej nocy. zanim Lawrence odejdzie uspokoić go.Tak . że w tym miesiącu jest za późno na spłodzenie dziecka. Dlaczego miała wrażenie. zastąpił go niepokój. z tym fantastycznym ojcem? Dlaczego miałaby się zabezpieczać przed czymś tak cudownym? Zanim jeszcze mogła rozpocząć wewnętrzny dialog o konsekwencjach takiego wyboru.odpowiedziała. . jak gdyby jej dotknął. z którym dopiero co spędziła noc. bo już mam wyraźne objawy. równie gwałtowny . Łagodny uśmiech Lawrencea znikł. to marzenie znowu zostało uwięzione. że ich miłość nie stworzy nowego życia. rzeczywistość sprawiła jej orzeźwiający prysznic. by poczuła skrępowanie. że nie użyli zabezpieczenia. . że mężczyzna.. Pośpiesznie dorzuciła: .Nie używałam żadnego zabezpieczenia ostatniej nocy. Caroline wiedziała od początku.. że nie ma powodu do niepokoju.

Caroline. . Jednak. Znajdowała się daleko. a ona pozna prawdę jego blizn. Powietrze będzie przesycone wonią kwiatów . gdyby udało mi się wstać bez budzenia ciebie.Powiedzieć ci. I jest jeszcze inna dolina.A więc słucham.Wszystkie mnie interesują. ale ich rozmowa była tak czuła. .jego miłość. a ja zatroszczyłbym się o jedzenie na piknik..i świeżo omytych deszczem sosen ..Potem moglibyśmy zjeść kolację przy wodospadzie Snoąualmie. dodał: . a one chętnie jąprzyjęły.Nie . żebyś zobaczy łaj ą za dnia. A więc. kawę i rogaliki.Czy któraś z moich propozycji interesuje cię? Caroline nie odpowiedziała od razu. a jutro rano. Lawrence zamierzał odejść. Lawrence wciąż czekał na jej odpowiedź i przez chwilę Caroline zobaczyła jego niepewność. uśmiechnął się i powiedział: . jego usta i wygłodniałe oczy. pieściło ją słońce. Nie mogła tego zrobić. Caroline? Lawrence sądził. W ten weekend nie mam dyżuru.Nie.W moim przypadku też . ale chciałbym. .Lawrence uśmiechnął się do szmaragdowych oczu. Nick powiedział Sam i Melody całą prawdę o Raven: jak się spotkali. czego nie planowałem. Będziesz zaskoczona. ale teraz. Ich miłość będzie jeszcze lepsza niż ostatniej nocy. co może odsłonić światło dnia. jak gdyby jego też niepokoiło to. Kalifornia Niedziela. ale zgodziłem się wpaść do jednego domu. I byłbym zachwycony. co zamierzałem napisać? . . w których już widział zgodę. nie sprawiłeś mi bólu. Zobaczy jej obnażoną namiętność. będą na siebie patrzeć.wyszeptała miękko. .. . kochając się. na której byli . jak gdyby ten widok mógł wywołać jej odrazę. żebym na wszelki wypadek stale miała aktualną receptę. chcąc to usłyszeć. Słowa Caroline zamarły na jej ustach. . za strumieniem i za lasem. Lawrensie . ona sama zeszła na dół. w morzu dzikich kwiatów.. gdy już jesteś na nogach. wspominając jego pieszczoty.. naciskał ostrożnie: . że zna już jej odpowiedź.Ale z łatwością mogę kupić kapturek. ale zanim wysiadł. jak bardzo urosła w ciągu sześciu dni. . bo bardziej sobie ufają. Tamtej nocy widziałaś moją dolinę.A potem dobrze by było odwiedzić Juliet. w dolinie pełnej kwiatów. Przyjechali ciężarówką. I dzisiaj. gdybym miał asystentkę. że promienieje ona z jej szmaragdowych oczu. Moja ginekolog.zapewniła go szybko i zadrżała.. A teraz jeszcze mówi o jak najszybszym zrealizowaniu recepty. ale choć jego ciało było tak silne. która jest też moją przyjaciółką. dba o to.spytał.i ogrzane czułą pieszczotą wiosennego słońca. gdzie pracowała. by się pożegnać. 22 Brenfwood. tylko ja i jelenie. a jego namiętność jeszcze potężniejsza ani przez chwilę nie sprawił jej bólu. Nikt o niej nie wie.To miała być pewna propozycja. Porywał ją. Lawrence przerwał. poszedłbym po gazetę. zacznę od czegoś. 2 kwietnia Nick zatrzymał się przy podjeździe Raven. gdzie mogłabyś wykupić receptę. Następnie poszlibyśmy do centrum handlowego. . . Caroline? . co we dwoje mogliby robić w ukrytej dolinie.Miałem złożyć ci kilka propozycji. pochłaniał i wielbił. . jak urządzał jej ogród.Wszystkie.. jednej obory i jednej stajni. nie budząc jej. tak intymna.Tak wiele czasu minęło. a jego zielone oczy powiedziały mu wymownie. o piętnastej rocznicy ukończenia szkoły.. Będą się tam kochać. .. Caroline oderwała się od oświetlonych słońcem obrazów pachnącej sosnami miłości.uśmiechnęła się Caroline. Jest bardzo odosobniona i bardzo piękna.Sprawiłem ci ból tej nocy. Więc jak tylko otworzą apteki.Będziemy dobrze się bawić.. . spojrzał na swoje obie córki. że o tym wszystkim zapomniała. ojciec oznajmił im tę decyzję niedbałym z pozoru tonem. w świetle 171 dnia. Kiedy nawet czuły ton jego głosu nie usunął niepokoju z jej twarzy.

Odrzuciła jego propozycję.Cześć. Jego stwierdzenie zostało przyjęte z prawdziwym entuzjazmem przez jedną córkę. . co się stało? . iż ogrodnikiem bywa . i o tym. "Mogłaby być moja". bardziej podejrzliwa. Zamiast tego po prostu uśmiechnęła się i powitała: . Trudno było nie zachwycać się jej niewinną radością. że świat jest niebezpiecznym miej scem.zapytał Nick. Teraz Nick kolejny raz zapewnił je z uśmiechem.przez drugą. którzy łatwo mogą złamać nam serce. Nick. Naprawdę rozumiem".Witaj. by do tego doszło.a naprawdę jest dyrektorem Eden Enterprises. 173 Raven starała się ukryć zawód. Raven. Wiedział. Nick wiedział.A ty musisz być Samantha. dokładnie taki sam jak dwunastoletnia Raven. Jesteście punktualni. jak zareaguje ona na Raven. .Rozbiło się? . była zarumieniona i jakby skonsternowana. Wejdźcie. Gdy jednak otworzyła drzwi. Jej zadziwiająco rude włosy lśniły.. że nie wiedziała. co dziewczynki lubią. choć obiecywała sobie. zapewnić ją.Przyszliśmy za wcześnie? . sprężyste fotele. markowych strojach czy drogich restauracjach.Cześć. . a przede wszystkim przestronną szoferkę. w której mogły siedzieć z przodu obok ojca. czy Lexusem. . Raven uśmiechnęła się do dziewczynek. że będzie się z tego śmiała. jaki jej sprawiła ta odpowiedź. Tematy te obchodziły je równie mało.Bardzo ci współczuję . Raven zwróciła całą uwagę na drugą córkę Nicka. Jego skromne córki rzadko rozmawiały o pieniądzach. żeby ten pierwszy raz zjedli gdzieś na mieście.To będzie prawdziwa zabawa. . że Raven uważała go za ogrodnika. Samantha miała równie poważny wyraz twarzy. Nick nie powiedział córkom. pełnym ludzi. . jak Raven niepokoiła się o tę kolację. 172 Nie zamierzał wciągać swych dziewczynek w oszustwo. . zwijając się w spirale. Raven pragnęła otoczyć ramionami Samanthę.Rozumiem jej niepokój. że będą się dobrze bawić dziś wieczór. Wątpliwe jednak. Mówił on.Nick drażnił się czule z nadąsaną córką.zapewniała go Raven. . najprawdziwsza zabawa. .Upuściłam na podłogę naczynie z potrawką. . Oczy miała koloru jasnego nieba i uroczy uśmiech na twarzy.Zgodnie z opowieściami Nicka jego dziewięcioletnia córka była prawdziwym promyczkiem słońca. Lubiły wysokie siedzenia.Gdy weszli do domu. .Prawdziwa. Ciepłe powitanie Raven nie uspokoiło dziewczynki. Ale tylko jedna odpowiedziała jej uśmiechem. W gruncie rzeczy Samantha i Melody wolały ciężarówkę. że zamieni to w anegdotkę dla dziewczynek. że nie mogłaby jej zranić. Sam .A ja jestem Melody. że Samantha może zachować milczenie przez cały wieczór. . gdy rozmawiali o tym. wydawała sięjeszcze bardziej czujna.w Chicago.powiedział Nick. . Jednak po chwili. proszę. czy będą jechać ciężarówką. Cześć. jak pragnęła podać coś. spochmurniała.Nie. jak to. Oboje to wiedzieli. jak zaprosiła ich wszystkich na kolację do swojego domu. Jednak Nick znowu zaniepokoił się. że Raven będzie całkowicie przygotowana na ich przybycie o szóstej. gdyż podobieństwo pomiędzy Samanthą i Raven nie ograniczało się tylko do kruczoczarnych włosów i ciemnoniebieskich oczu. Jestem Raven. To była oszałamiająca myśl. Raven. "Wszystko w porządku . A jeśli podczas wieczoru prawda wyjdzie na jaw? Trudno. . .i z autentyczną niechęcią . które wpatrywały się w nią.No więc. Samantha nie potrafiła długo dąsać się na ojca. Melody.

coś takiego? Naprawdę to zrobił? . .Nie wierz nigdy. . Nick nieraz jej to sugerował.powiedział Nick. okazał się okropnie niedojrzały. Proszę.szybko stwierdziła Melody. kochany. Po prostu odbiło się od podłogi. iż mężczyźni mają swoje potrzeby. głęboką. jak i strach. i gdy podniosła z niej mięso i jarzyny. Melody .pomyślała Raven . A więc wszystko uzgodnione. .Mój tata nie szuka żony. Samantha zareagowała na tę próbę żartu ze strony Raven zaskoczonym spojrzeniem. kto by mnie kochał i chronił". Raven wpatrywała się w zdesperowaną dziewczynkę. Ale dziewczynka milczała. . że musisz zrobić to. Gdy teraz Raven zwróciła się w kierunku Samanthy. W istocie była tylko małą dziewczynką. a wy przez ten czas lepiej się ze sobą poznacie? Raven czekała. by wykorzystać w późniejszym terminie. Córka Nicka tak bała się.Nie mogę uwierzyć. . bo miał swoje potrzeby. taka wyczerpana. Ale teraz uśmiechnęła się z wdzięcznością do dziewczynki. opiekuńczą. Każdy chce być lubiany. żebyś nigdy. z całym mnóstwem kobiet.Naczynie okazało się bardzo wytrzymałe. . W tym wieku Raven straciła dziewictwo. który jej pragnął. . pełna entuzjazmu.Ale potrawka się rozlała. która zareagowała z tak instynktownym współczuciem. w które żaden kochający ojciec nie pozwoliłby córce uwierzyć. że Samantha uprze się.Niezupełnie . żeby zamówić teraz pizzę.Niedaleko stąd jest nasza ulubiona pizzeria .Na twojej idealnie czystej podłodze? No więc wciąż nadaje się do jedzenia. A przecież właśnie wypowiedziała z powagą słowa. że Melody i jej niezwykle poważna dwunastoletnia siostra lubią gotować. by pójść ze swym ojcem. gorącą.Naprawdę? To dobrze.i nie miałam nikogo. by twój ojciec powiedział ci.Raven przerwała. by się zmarnowała. że straci ojca. Jako trzynastolatka czuła się taka stara.uroczym chichotem. bo tak rozpaczliwie pragnęła miłości. Jednak Samantha znała miłość. .Raven podeszła do stołu i usiadła. ale to nigdy nie myślała. powiedziała: -Nie zrobiłam jeszcze sałatki warzywnej. Ale trzeba na to zasłużyć. Zanim Raven zdołała sformułować odpowiedź. poniżające przekonanie. Dlatego spotyka się z kobietami. Krojąca pomidory Raven tylko cudem nie skaleczyła siew rękę. A także dlatego. szesnastoletni "mężczyzna". nadaje się do jedzenia i nie pozwolę. Podłoga w kuchni Raven rzeczywiście była idealnie czysta. . że mężczyźni czy chłopcy mają prawo żądać czegoś od ciebie. Melody trajkotała cały czas. ..Uśmiechnęła się krzywo.Nie. dwunastoletnia córka Nicka odezwała się znowu.przyznała Samantha. obmyła je starannie i włożyła do pojemnika. dobrze wiedząc. . nagle umilkła.. Wszyscy mają do tego prawo.Może pójdę i kupię coś. iż pokonała wrodzoną nieśmiałość i wygłosiła to niezwykłe oświadczenie.Jest mężczyzną. by zaczerpnąć . "Byłam dzieckiem. . oddała je. zobaczyła w jej oczach zarówno odwagę. że od swej matki przejęła destruktywne. które kobiety powinny zaspokajać. . . więc ma swoje potrzeby. tak jak teraz Samantha . szczęśliwa. ale gdy jej starsza siostra wygłosiła to zadziwiające stwierdzenie. . A gdybyście tak mi pomogły? Może przy waszej pomocy uda mi się nie wyrzucić jej na podłogę. krojąc pomidory. Wówczas Raven. . czego chce mężczyzna. Ale nie zamierzam podawać jej gościom. żądać. dodając druzgoczący komentarz do swoich poprzednich słów. która tak bardzo przypominała ją samą. Podczas pracy nad sałatką.Uwielbiamy pizzę . a dziewczynki siedziały przy stole i tarły ser. Za kilka miesięcy Samantha skończy trzynaście lat. 174 Raven stała przy zlewie.Tak.. Raven już o tym wiedziała. a nie brać siłą. a Blane. Pomyślałam więc.To dobrze.

Samantha już się nie dąsała. -W końcu uwierzyłam. . Może dziewczynka myśli. . a potem powtórzy to swojemu ojcu? Być może.. Nigdy nie miałam ojca. sióstr ani braci.Możliwe. Samantha nie zaprzeczyła. kierując się intuicją zrodzoną z bólu. To niczyja wina. i powiedziała łagodnie: .zawołała Melody. To.Zbyt trudno to wyjaśnić . . że odeszła z własnych powodów. otwierając szeroko ze zdumieniem błękitne oczy i spoglądając to na Raven. Poza tym nie jestem wcale pewna.tchu. kiedy usłyszał. .Melody wzruszyła ramionami.Posłuchaj mnie.Melody uśmiechnęła się i zapytała: . że "potrzeby" są tylko określeniem czegoś.Jestem pewna. co mówiła. . co dla niej było całkiem niezrozumiałe.W porządku. że gospodyni tego domu całkowicie zwariowała? Może nie ma pojęcia. nie było niespodzianką dla Raven. .Właśnie. że odeszła z mojego powodu. rozmawiano już w kuchni o ulubionych zespołach muzycznych dziewczynek. Najprawdopodobniej nie. . że on widuje się z nią.Nie każda kobieta jest stworzona na matkę. zostałam całkiem sama. Raven pomyślała o tym. Co więc starsza córka Nicka chciała osiągnąć za pomocą tego stwierdzenia? Czy miała nadzieję.dodała Melody. . Tak po prostu jest. . Uświadomiła sobie. reagując z żarliwą opiekuńczością. rozgniewało to tatę. Jeszcze bardziej się zdenerwował. czując się porzucone przez swoje matki.Wcale nie było w tobie nic złego. o co tu chodzi? Nie zamierzała wyrażać się jaśniej. ale naprawdę sądzę. to na starszą siostrę. Samantho. . Zdecydowała się wyjechać na kilka tygodni przed ukończeniem przeze mnie średniej szkoły.No cóż. Kiedy Nick wrócił z pizzą. że Nick chroni swoje ukochane córki przed wszelkim złem.Nie widziałam jej od piętnastu lat.Dlaczego nie? . oznaczały tylko towarzystwo innych dorosłych. ponieważ na przekór wszystkiemu śmiała wierzyć.Dokładnie to samo mówił tatuś.spytała Melody. że ma! . I niemal równocześnie.Ale nie było .zwróciła się w końcu do dziewczynek. co w jej mocy. że skłoni podstępem Raven. lub nie chcesz.Jaka była twoja matka? . że Raven naprawdę ją zaskoczyła. że to. jak długo próbowała zostać matką. wyraźnie dając do zrozumienia. odezwała się Samantha. ..odparowała natychmiast Melody. . . że Samantha patrzy na nią oczyma szeroko otwartymi ze zdziwienia. że nigdy już się z nią nie spotkał . a nie seks. Przez bardzo długi czas wierzyłam. które wspomniała z taką powagą. że mężczyźni mają swoje potrzeby.Przedtem nawet nie znałyśmy Jeanette. bo 175 mężczyźni mają swoje potrzeby. Może dla Samanthy. najwidoczniej równą opiekuńczości Nicka. A kiedy pewnego dnia pojawiła się nieoczekiwanie w naszym domu. nowej matki. gdy usłyszał.W końcu zrozumiałam. Najwyraźniej nie dziwiło też Samanthy. że robiła. co powiedziałam. Potem Raven. . że mogłabym być matką. Ale natura wiedziała swoje. .Z pewnością. proszę. że będzie matką kochającą.Och . Nigdy bym się na to nie odważyła. Nie próbuję zostać twoją matką. 176 . zgadzam się z nim. te "potrzeby". więc gdy mnie zostawiła. . iż powiedziała nam coś podobnego. ale o wiele ciszej. że taka jest prawda. powiedziała cicho: . Nawet od czasu do czasu uśmiechała się uroczo. może nawet przebłysk nadziei. . Ale teraz jasne było. Raven widziała jej zmieszanie. chciałaś powiedzieć. że to bardzo niewłaściwe z jej strony. bo było we mnie coś złego. że nadawałabym się do tego. by zgodziła się. że to ty nie potrzebujesz. nie ma sensu. Stwierdził..wyszeptała Melody. Nie dostałaby dobrej oceny jako matka. jak Jeanette powiedziała nam. -Wszystkie trzy siedziały bardzo poważne.

która smarowała wazeliną chude.. . którzy zwykle czuwali nad śpiącymi dziewczynkami. by sądziła. i nawet gdy jasne światła jego ciężarówki oświetliły jej podjazd. Co więcej. Moglibyśmy rozmawiać. który bardzo przypominał głos Victorii Wainwright-Calhoun. Nick wyjaśnił Raven. wydzierających się z tego samego miejsca. że również Samantha pójdzie w jej ślady. bo dla małej dziewczynki.. 177 A Raven zaczęła płakać. jego młodszej córce kleją się już oczy. że tej nocy. tak jak przez cały ostatni tydzień. że i ona chce położyć się najpóźniej o dziewiątej. które zrodziło niebezpieczny potok łez. Przez jedną cudowną chwilę wydawało się. jak i Raven zamierzali dopilnować. dlatego zostawił je na chwilę. Po chwili wahania dodał.. bo na przekór wszystkim zawsze wierzyła.. pomachała im ręką na pożegnanie. wspominając. Potem przez dziesięć dni nie będą się mogli spotykać. Rodzice Nicka.. oznajmiła.. Dlatego zawsze marzyła o dziecku.. . śmiać się i razem pokonywać najtrudniejsze nawet problemy. Pragnęła być kochaną. Nie zostawiajcie mnie! Zabierzcie mnie ze sobą! Moglibyśmy być rodziną. Z góry zaplanowali. o wiele lepiej.a jej błękitne oczy błyszczały. bo rozpaczliwie pragnęła być kochana. ale powstrzymała się i tylko powiedziała: . znacznie upiększając prawdę. Raven zadrżała. Samantha miała rację: on nie szuka żony ani matki dla swych córek. że nazajutrz czeka dziewczynki szkoła. Kiedy Nick cicho powiedział dziewczynkom. sądziła z początku. Ale nawet ta pokrzepiająca prawda nie mogła pokonać milczących krzyków. była tego całkiem pewna.Przynajmniej miałyśmy okazję porozmawiać. przyglądała się Raven z punktu obserwacyjnego. gdy tylko dziewczynki zasną. że nie byłaby dobrą matką.. ale teraz szło o coś więcej . czujna. że pora już iść. że jest w stanie kochać. stanowiły one tylko zimne i gorzkie przypomnienie. Nick nie miał zamiaru powierzyć opieki nad swymi ukochanymi córkami byle komu. wielbić.i niegodna miłości. że pomimo bohaterskich wysiłków. że pomimo katastrofy z potrawką wieczór przeszedł bardzo dobrze. by się nie poddać. Chwilę potem światła ciężarówki Nicka znikły w ciemności. a Melody kładła się zawsze o dziewiątej. zawieszonego gdzieś pomiędzy niedowierzaniem a nadzieją. To były słowa oszałamiające. Nick ma swoje potrzeby i całe mnóstwo kobiet. A w tej chwili. gołe nogi. Nick nie dał jej powodu do tego. Tak. Każdej nocy w tym tygodniu Nick pojawiał się krótko po dziesiątej. Na ogół była jednak spokojna. jak bardzo jest niekochana . Ale ósma trzydzieści nadeszła . Ale przecież ona sama mówiła. obie wzruszyły lekceważąco ramionami i nadal z uwagą słuchały Raven. Nick przyjedzie do niej. a Raven pocieszała się. że interesuje go coś więcej poza kilkoma nocami namiętności. niż ona i Nick wyobrażali to sobie. a oni odpowiedzieli jej w ten sam sposób. Opowiadała im o śnieżnych zimach w Chicago. która godzina. kiedy minęła jedenasta Raven zaczęła już tracić nadzieję. Widział. chciał. gdy wyszedł kupić pizzę. #Ojca obie dziewczynki podziękowały Raven za kolację. szokujące. A jeśli wierzyć głosowi. Piętnaście po dziewiątej Nick zaczął przypominać. przeszywające. by pouczyć się jeszcze w ostatniej chwili do egzaminu. o dziwo. Raven przez całe swoje życie tak właśnie postępowała.. stojąc na ganku. a choć zarówno Nick. by je poznała.Przepraszam za tamte moje słowa. Emocje całego wieczoru uzewnętrzniły się teraz w istny potok łez. Dlatego dzisiaj. wyjeżdżali rano do Denver. że gdy Samantha dowiedziała się o zaplanowanej kolacji. by jego gorąco kochane córki nigdy nie ceniły się zbyt nisko. Łzy lały się strumieniami. Melody uścisnęła ją gorąco. a może nawet wcześniej. były też zadziwiająco głupie.. bo zamierza wstać wcześniej.chciała kochać.i minęła. by odwiedzić córkę i poznać swego pierwszego wnuka. które z radościąje zaspokoją. co jeszcze powiedziała Samantha. Raven uśmiechnęła się do niej. nigdy nie rozmieniały się na drobne. chronić. Spotkanie miało się zakończyć o ósmej trzydzieści. że to tylko jakiś miraż. Raven.

niż sobie uświadamiałam. Chcę. by mówić z dziewczynkami o jakichś planach. a te słowa brzmiały. ..Naprawdę nie wiem. a może szczególnie Sam. Samantho. To z nerwów. .. Niepokoiłam się tym wieczorem. że jest o wiele za wcześnie. że zbyt fantazjuje. Jeśli będzie tak płakała. którzy razem troszczą się o swoje ukochane dzieci. że ukrywała przed nim coś bardzo ważnego. wiele milionów. zbyt wiele" . że zdradziła mu tylko część prawdy. że wart jest wiele.Były zbytnio podniecone. Więc oboje mają teraz swoje tajemnice. W sekretarka Raven oznajmiła przez interkom.. Raven siłą woli powstrzymała łzy. przywitała się ciepło: . . Nick widział. Powiedzieć jej.Więc dlaczego płaczesz? Raven uśmiechnęła się niepewnie. bardzo dobrze. Potem. a Raven odpowiada mu z radością. że ją kocha. by już na zawsze dzieliła z nim życie -i życie jego córek.. Chyba że do łóżka.Nie. a szafirowe oczy Raven rozbłysną szczerym zaskoczeniem. Raven pomyślała.. wciskając migoczący przycisk w swoim aparacie. Samantha najwyraźniej powiedziała coś. . 23 Century City. o pierwszej w południe.. które zapragną Nicholasa Gaulta. . jak się jej wydawało. szare oczy płonęły pożądaniem. w których kryły się tajemnice. Chcę tak wiele. i nie miałam czasu. Oczarowałaś je. w trakcie której zgodzą się. Słyszała czułość w jego głosie.rozmowy wspomni mimochodem. spytała łagodnie: . Bez żadnego ostrzeżenia Raven znowu wybuchnęła gwałtownym potokiem łez i milczących krzyków rozpaczy.wołała w duchu. Raven. że nie wiedziała dotąd o jego bogactwie. On wcale jej nie potrzebuje. . wszystko poszło dobrze. znacznie więcej..Raven? Co się stało? "Chcę mieć ciebie i twoje śliczne córki.. że dzwoni Samantha Gault. Jego dłonie łagodnie ujęły jej twarz. a jest przecież mnóstwo innych kobiet. które z pewnością się przytrafią. 7 kwietnia. Oboje potrzebują więcej czasu.O co chodzi? Wszystko poszło tak dobrze. . Ale gdy wpatrywał się w szafirowe oczy. by popłakać nad rozlaną potrawką. uśmiechnął się do niej z nieukrywaną czułością. Ukrywając nagły niepokój.Odbiorę .. więc wszystko wylało się ze mnie teraz. Kalifornia Piątek. A potem wyobrażał sobie poważną rozmowę. kiedy otworzyła mu drzwi. . Nick.178 . Od razu zorientuje się.. . W tym jednym słowie Raven wyczuła panikę i drżenie. odejdzie od niej.Nie mogły zasnąć . byśmy byli rodziną. Nick wpatrywał się z namysłem w jej piękną twarz.powiedział Nick. . Wiedział. kiedy dawne lęki Samanthy przeważą nad rodzącą się nadzieją. by odkryć swe sekrety. że pewnego dnia stanie się rzeczywistością. Nick zamierzał powiedzieć jej. To było wspaniałe marzenie i Nick ufał gorąco. jak mówi jej te słowa.Cześć.Raven? . co zraniło twoje uczucia..Może dla ciebie nie był to udany wieczór . To naprawdę urocze dziewczynki. jest za wcześnie. że chce. 179 I w ciągu tej poważnej . uświadomił sobie. i.i radosnej . pięć dni po pamiętnej kolacji z pizzą.Nick przyciągnął ją do siebie.szeptał Nick w jej jedwabiste czarne włosy. miłością.. i nic ją ono nie obchodzi.powiedziała szybko Raven.Cześć. nawet Sam. pewnie bardziej. Ale w końcu staną się rodziną. jakby byli rodzicami. Będą musieli spędzać razem więcej czasu i razem znosić gorsze momenty. że choć wieczór bardzo się udał. Wracając do Raven dzisiejszej nocy.

że jest całkowicie niegroźną osobą.Dzień dobry. Tylko powiedz gdzie i kiedy? . że szkoła dla dziewcząt w Westlake jest jedną z najlepszych prywatnych szkół w tej okolicy. Natychmiast stało się jasne. że choć dla ojca była bezcennym skarbem. Na Raven wywarł wrażenie fakt.odpowiedziała Raven. ale żadne z nich nie było tak ważne.Nadal nie bardzo rozumiem. planowanie żywego obrazu złożonego z kolorów i woni. wysiadła i uśmiechając się pokrzepiająco do Samanthy. ale zapewne Samantha powiedziała pani.Co się stało? .Czy mogłabyś przyjechać teraz? . Znajduje się to na North Faring Avenue w Holm-by Hills. jak Samantha. ale wątpliwe. niemal członkiem rodziny. Samantha była ukochaną córką wziętego ogrodnika. Samantho? Mam zabrać cię do lekarza? . dziękuję. uśmiechając się do swej małej przyjaciółki. zobaczyła na twarzy kobiety zaskoczenie. Gdy Raven zatrzymała się obok.Nic. . Po prostu muszę pojechać do domu.Oczywiście.. Błękitne oczy Samanthy odpowiedziały jej wdzięcznością i rozbłysła w nich . Pomyślała też. które mogły zostać porwane w celu wymienienia ich na cząstkę ogromnych bogactw ich rodziców. Jestem Raven Winter. Oczywiście.Chodzę do Westlake. -Niedaleko stąd. . Kobieta przedstawiła się jako dyrektorka szkoły i natychmiast wyjaśniła przyczyny swojej obecności.powiedziała spokojnie Raven. jak tylko skręciła w ocieniony drzewami podjazd do Westlake. gdzie to jest.. . i jedną z najdroższych. pani Winter. by zabrano ją do domu. . aby nie wypuszczać uczniów z ludźmi.Samantho? . Raven nie była tym zdziwiona. bez względu na ich bogactwo. poznawanie nowego gatunku róż.Wiem. Samantha westchnęła. którego najwidoczniej stać na opłacanie wysokiego czesnego w szkole. Jak tylko odłożę słuchawkę. że kiedy Samantha zadzwoni. A ponieważ Nick.Raven wiedziała też. których nie ma na tej liście.Przyjaźnię się z nią . małych dziewczynek. . żeby porywano ją dla okupu.Przyznaję. a tata ma dziś po południu ważną naradę. co robił Nick: pielęgnowanie ogrodu.Więc jestem do twoich usług.Mogłabyś zabrać mnie ze szkoły do domu? 180 . pan Gault jest zajęty. jak to. że dyrekcja troszczyła się o bezpieczeństwo wszystkich pupilek.Nie.. moi dziadkowie są w Denver. Zamiast tego spróbowała załatwić to w inny sposób: udowodnić. Jesteś chora. miała umówione spotkania.Mamy pewien kłopot.kobieta nie zamierzała na to pozwolić. przyjedzie osoba wymieniona w jej aktach jako opiekun. Stała przy krawężniku przed głównym wejściem. . niecałe piętnaście minut jazdy. z którymi mogła mieć dzisiaj do czynienia. . Towarzyszyła jej jakaś kobieta. nie jest tak ważna. . . W Westlake uczyło się wiele dziedziczek z Platynowego Trójkąta... co łączy panią z Samanthą. . i nie zamierzała dowodzić w obecności Samanthy. że Samantha nie będzie mogła tak po prostu wsiąść do samochodu . Raven spostrzegła Samanthę. . że sytuacja jest dość wyjątkowa. Przestrzegamy surowo zasady.Oczywiście. iż jej dziadkowie pojechali do Denver i dlatego nie można 181 tym razem na nich liczyć. Przypuszczaliśmy. niewinnych. że żadna z wielomilionowych umów. nie .Jestem taka niemądra! Ty też pewnie masz dziś ważne spotkanie. Raven wyłączyła więc silnik.Prawdę mówiąc. dla potencjalnego porywacza mogła mieć mniejszą wartość od swoich koleżanek. . Samantha zadzwoniła do mnie. To znaczy. Co mogę zrobić? . wyciągnęła rękę do kobiety. .

Jadąc do Westlake.Ciemnoniebieskie oczy Samanthy błyszczały z podziwu.Proszę bardzo. który chwilę wcześniej wydawał się absolutnie nie do pokonania. Raven. kaszląc i śmiejąc się przepalonym głosem. jak nietypowe są jej . która ją pocieszy. Więc. by w jej głosie nie było goryczy i nagle zorientowała się. przekraczając niewidzialny mur. . A potem. Ale czy w gruncie rzeczy nie chodzi o to. że mnie zna i. by w jego obecności powiedziała. że jego córka z małej dziewczynki przekształciła 182 się w młodą kobietę. .odpowiedziała Raven. kiedy obie znalazły się w jaguarze.Naprawdę. ale zanim skierowała się z nią do samochodu. że Raven postanowiła jak najszybciej załatwić tę sprawę. by nie zjawiali się w szkole jacyś nieznani ludzie pod fałszywymi pretekstami? Jestem tutaj. Oboje spojrzeli z gniewem na Raven. żeby umieściła ją pani w aktach Samanthy. jak gdyby tam czekała matka.Dziękuję .Mam okres. jak Nick zareaguje na nowiny Samanthy. przyjaciółkami. Na to. wiem o tym i może nawet nie powinnam iść do domu. ale także bardzo ważna. Pierwsza miesiączka to sprawa naturalna. co się stało.Naprawdę? No cóż. .Może nawet nieco straszna. Mama nie zdążyła mnie uprzedzić Raven ukryła gorycz.Więc dosięgło cię to przekleństwo. nic nikomu nie mówiąc.przywitała się Raven. Krwawienie i skurcze za drugim razem niemal całkowicie zniknęły.Chciałam się tylko upewnić. że broni Sheili Winter.Dziękuję. A mnie będzie jeszcze więcej kosztowało posiadanie dziecka.Czy ty się bałaś? .. Czy jednak również w takiej sytuacji będzie zadowolony? Raven miała taką nadzieję.Rozumiem pani obiekcje. Wyszła ze szkoły. że umiera. . Krwawiła. iż jest to sprawa "między nami. Samantha wzruszyła ramionami i stwierdziła spokojnie: . że dyrektorka pozwoli mi pójść z tobą. powiedziała: .No cóż. Wspaniale.wtrąciła cicho Samantha.Chciałabym. że to dobra okazja. wyjęła z torebki wizytówkę i wręczyła ją dyrektorce.To nie jest w gruncie rzeczy choroba.Dobrze. Kochanek matki zareagował na jej wyznanie potokiem kpin i przekleństw. że Nick bardzo ucieszy się. Owego popołudnia Sheila była w łóżku ze swoim aktualnym kochankiem. myślała. Raven nie miała pojęcia. że koszty miesiączek Raven są bardzo niewielkie. Nie sądziłam.. .Dyrektorka wreszcie się uśmiechnęła..Byłam jeszcze mała. co się dzieje. że za pierwszym razem tak będzie lepiej. . Raven otoczyła ramieniem swoją młodą podopieczną..I że jej ufam . Okazało się jednak. a Samantha podeszła do niej. Niech zrozumie.Cześć.Cześć . skoro nie zamierzałam odejść bez ciebie. wytłumaczy jej wszystko. . .Byłam przerażona. znajdowała się na z góry przegranej pozycji. ale nagle wróciły do niej z całą siłą wspomnienia i związane z nimi emocje. Zapięły już pasy bezpieczeństwa. Ale szkolna pielęgniarka powiedziała. . . jesteś chora? . by zrobić sobie wolne na resztę dnia. . ponieważ Samantha do mnie dzwoniła.Nie wiedziałaś? Matka nic ci nie mówiła? -Nie. Była tak przerażona. W pełni popieramy i doceniamy taką politykę szkoły. . jej matka również klęła.. Myślę.taka nadzieja. wszystko jest w porządku. ale nie przekręciła jeszcze kluczyka w stacyjce. . potykając się. a potem jej matka zmusiła ją. . To jasne. I teraz jestem spokojna. gdy dostałam okresu. zatroszczy się o nią. kiedy wpadła do sypialni. miała silne skurcze. -Byłaś naprawdę wspaniała. . dziewczętami". .Raven postarała się o to. biegła do domu. matką i córką. . Raven pochyliła z namysłem głowę i dodała macierzyńskim tonem: . Raven pomyślała o tym.. Raven uznała. iż Samantha do niej zadzwoniła. Nie miałam pojęcia. . zgadzam się z pielęgniarką. .

To nieprawda. . Nagle przypomniała sobie. Kiedy nie pracuje. że to wcale nie jest szczęście. . Przy skurczach mam wrażenie. Przypuszczała. Babcia i ja kupiłyśmy parę miesięcy temu wszystko.Na pewno nie grozi mi omdlenie.Jednak twój tata jest w domu.Nie. Czy zatrzymać się przy aptece? .Tam trzeba skręcić. Pierwszy okres Raven był przerażający. usytuowanym w ogrodzie. nie godzin. Raven jechała ostrożnie według wskazówek Samanthy wąskimi.Mnie też . pokrytą bliznami i bezpłodną. że mój tata umawia się z mnóstwem kobiet. .Nie bałaś się? 183 . . 184 . aż do college.W niedzielę powiedziałam. Jednak chciała wierzyć. Więc dokąd jedziemy? . -W porządku. że to staromodne słowo. choć nie widziała na twarzy Samanthy przerażenia. gdy przekręcała kluczyk w stacyjce.powtórzyła Raven z cichym śmiechem. że jadą do domku ogrodnika. żebyś to wiedziała.Raczej nie. . by mieć przyjaciółki. jest zawsze z nami w domu. . I już były w Bel Air. ale .A czym? .szybko zapewniła ją Raven. Miała macicę dziecka kwasu.Nie. Raven poczuła niepokój. znajdującego się na jednej ze wspaniałych posiadłości. A kiedy poszła do studenckiego ośrodka zdrowia na swoje pierwsze badanie ginekologiczne i podała. że Nick nie zawsze spędza noce w domu. na które nie dostała dotąd odpowiedzi: . . Potem wprowadziła Raven do eleganckiego.Zdziwiona Samantha otworzyła szeroko błękitne oczy. . . Z nikim się nie umawia. .Przez jej ładną buzię przemknął figlarny uśmiech. zanim skręciły z Bulwaru Zachodzącego Słońca do Bel Air. wspólne tajemnice i sekrety.Poczułam się trochę dziwnie. Raven doskonale orientowała się. Jej skąpe i bezbolesne miesiączki były kolejnym dowodem na to. jak dojechać do East Gate w Bel Air? . jak bardzo ma zniszczony organizm. Samantha wyłączyła system alarmowy najnowszej generacji. marmurowego holu. Miło z twojej strony. . Jej palce drżały lekko. że mi to powiedziałaś. Gdy wreszcie skręciły w prywatną drogę dojazdową. pielęgniarka powiedziała jej. Ale nie było tu domku ogrodnika.menstruacje. Policzki Samanthy zarumieniły się.Wiem. co może mi być potrzebne. że skurcze trwają u niej kilka minut. nie w dniach. znowu zadała pytanie.Oczywiście. . wprawnie przebierając palcami po tablicy z numerami. ale się nie bałam. Dlatego też. Nie ma go w domu. Rozmawiałam też o tym z babcią. Widzę jego ciężarówkę. Jednak nawet wtedy Raven wiedziała. Chciałam. jak marzyła o tym.Muszę ci się do czegoś przyznać . ale podoba się mnie i moim przyjaciółkom. kiedy podsłuchała narzekania koleżanek. jak była dwunastoletnią dziewczynką.Zabieram cię do domu. bez wątpienia stanowiącym dzieło Nicka.Nie masz silnego krwawienia ani bólów? . że ma wielkie szczęście. Raven zobaczyłaby swoje odbicie w zabytkowym lustrze.Omdlenie? . . . że nocne wizyty Nicka u niej były czymś wyjątkowym.Dziękuję. ale nie mam zawrotów głowy.szepnęła Samantha. krętymi ulicami pomiędzy rezydencjami. gdyby w nie spojrzała. jakby coś mnie głęboko w środku ściskało. Rezydencja okazała się budynkiem w stylu kolonialnym. a czas krwawienia liczy się w godzinach. Uczą nas w szkole o menstruacji i kilka moich koleżanek już ją ma. .Lexusem.Do pracy nie jeździ ciężarówką.Wiesz.

Raven rzuciła okiem na zegar. miał właśnie rozpocząć naradę w sprawie budowy hotelu na Maui. Chodziło o dziewczynkę. ale teraz. nie ból. kim naprawdę był: Nicholas Gault. -Potem. Być może zaczynało do niej docierać głębsze znaczenie tego. Najwidoczniej było to dalekie od prawdy. Raven zastanawiała się. by przypomnieć sobie. prezes i dyrektor zarządzający Eden Enterprises. podała kartkę Raven.dom. co się dziś stało.godzina po godzinie -wszystkie zajęcia Nicka wraz z numerami telefonów.. Na starannie wydrukowanej kartce widniały . zanim poszła na górę przebrać się.Samantha zajrzała do notatnika.odpowiedziała Raven. Nick najwidoczniej zamierzał być w domu przed córkami. że ona wciąż tu będzie. gdyby musiała się z nim skontaktować. A wtedy i on zobaczy jej wściekłość. jakby była jej matką. że Nick dzwoni do niej z budek telefonicznych. Oczywiście w obu przypadkach była oszustką. i nie miała żadnych użytecznych informacji o normalnych miesiączkach.Westwood Marąuis. Raven przeniosła się znów myślami do Lake Meadow. Gdy Samantha prowadziła ją do kuchni. Pod Sj umieszczono adres biura na Wilshire Boulevard.wyrzucić. nie powitał jej w swoim domu. żeby nie wracały do pustego mieszkania. Wściekłość. jak najbardziej obojętnie. gdy weszła do rezydencji i pojęła całą głębię zdrady Nicka. Była tu przez pomyłkę. która stała się kobietą. gdy dziewczynki poszły do łóżka. Jednak często ze sobą rozmawiali. którą można wykorzystać.Bardzo chętnie. była dziewczynką. pobawić się.spytała. Zostanie tu jeszcze trochę. . przyrządzę lemoniadę.Tu jest jego dzisiejszy harmonogram. pustej rezydencji. . podsycając i tak już palący ogień bólu. Następna linijka. nie potrzebowała patrzeć na swoje odbicie. Nick nie zostawiłby swojej ukochanej córki samej w domu i ona też tego nie zrobi. jeżdżąc z jednego ogrodu do drugiego. podczas gdy ty będziesz się mogła przebrać. . Samantho . dzielącą dziewczynki .tego nie zrobiła. kiedy telefonował na jej prywatną linię.Gdzie twój tata ma dziś naradę? . Samantha. każdej nocy. ponieważ udawała matkę i eksperta w dziedzinie miesiączek. Przez dwadzieścia lat bezskutecznie próbowała zajść w ciążę. że znalazła się w tej kuchni. głosiła: 15. Najwyraźniej została przygotowana dla jego córki na wypadek. Z powodu wyjazdu jego rodziców do Denver nie widzieli się od chwili. . że gdy Ni zadzwonił do niej tuż przed dziesiątą. kim jest naprawdę: przepiękną istotą z lodu. ale nigdy nie wpuszczano do innych pomieszczeń ich wspaniałego domu. której pozwalano przyrządzać w kuchni posiłki dla rodziny Wainwrightów. gdy tylko doszły do kuchni. a potem . ostatnia pozycja na ten dzień. gdzie jest kuchnia. Od telefonu Samanthy czuła się tak. Ale Nicholas Gault nie chciał jej tutaj. gdy zostanie sama z Nickiem. Raven uświadomiła sobie. kim jest naprawdę Nicholas Gault. gdy opuścił ją w poniedziałek o świcie. Co za ironia losu. Ale nie w obecności Samanthy.Zostaniesz jeszcze.00 . Nick zjawi się w domu za trzy kwadranse. i nie miało to nic wspólnego z jej instynktem samozniszczenia. jak zwykle pozbawiona instynktu samozachowawczego. Uświadomiła sobie. . Przeglądając harmonogram dnia.Zobaczmy. ponieważ nie chce słyszeć jego słów pełnych pogardy. Wraz z pierwszym okresem nieodwracalnie przekroczyła niewidzialną linię. i kilka razy w ciągu dnia. która wróciła do kuchni. że odkryto jego kłamstwa? Prawdopodobnie tak. Czyjego stalowoszare oczy rozbłysną wściekłością. . . dopiero wtedy. Raven? Mogłybyśmy zjeść ciastka i wypić lemoniadę.. sprawiała wrażenie bardziej kruchej niż poprzednio. Jeśli pokażesz mi. Zakończenie narady zaplanowano na godzinę 185 drugą trzydzieści. Rzecz jasna Raven bywała w wielu rezydencjach w Bel Air jako mile widziany gość. Raven miała wrażenie. Na górze kartki znalazła odpowiedź na pytanie.

Dzięki temu będą mogli sami porozmawiać. a jego serce biło nowym rytmem. Oczywiście nie będzie ona całkowita. palce Raven zacisnęły się jeszcze silniej wokół szklanki z lemoniadą. nie nienawiści? Tak. dopóki nie wyjaśni wszystkiego.Musisz spróbować! Spodoba ci się. oczekiwania i niepokoju. . że została zrozumiana. Nick spojrzał na Raven.Sam . przylegającą do salonu. lśniące w słońcu.Ale wszystko wydaje się teraz bardziej straszne? 186 . Uścisnął ją mocno.. . Kiedy Nick zobaczył na swoim podjeździe jaguara Raven. Oczywiście nie na koniach do gry w polo. że Samantha jest dokładnie taka sama. kiedy zobaczył jej kruczoczarne włosy. pragnął.wyrzuciła z siebie wreszcie Samantha. podatna na zranienie. rozpaczliwie pragnęła.A także nieodwołalne.Mam pierwszy okres . ponieważ nie nienawidziła Nicka. dopóki w rzucających błyskawice szafirowych oczach nie pojawi się zrozumienie. ale ty się tak naprawdę nie zmieniłaś. . Na jego ustach pojawił się uśmiech. no .Pod wieloma względami tak.Raven pomyślała.Chyba tak. Jego mała dziewczynka stała się kobietą. poczuł zaskoczenie. że Samantha może zobaczyć w jej oczach smutek. Spojrzała na jaskrawozieloną koszulkę dziewczynki. ozdobioną złotym napisem "Santa Barbara Polo Club".Co się dzieje? Zarumieniona Samantha zawahała się z odpowiedzią. Raven zdawała sobie sprawę z tego. I bardziej realne. by je przebyli bezpiecznie.Raven uśmiechnęła się. Jak mogłaby to . znowu być dzieckiem? Raven na razie nie rozpoczynała rozmowy na ten temat. zamrozi serce płonące bólem. i poczuła gwałtowny przypływ miłości.Tego nie można cofnąć. .Tatusiu! . Zgodnie z propozycją Samanthy zabrały lemoniadę i ciastka i wyszły na dwór.. Weranda wychodziła na różany ogród i z jej majestatycznej wysokości można było również podziwiać jeden z najbardziej efektownych widoków południowej Kalifornii: położone w dole Miasto Aniołów i migoczący za nim jaskrawobłękitny Pacyfik. zaskoczony. co Nick przeżywa. Gdy Samantha entuzjastycznie rozwijała plan wspólnego weekendu na ranczo w Santa Barbara. Miłości.odezwał się miękko Nick. gdzie usiadły przy niebieskozielonym stole z kutego żelaza. Nie mógł się doczekać. ale przede wszystkim ulgę. . że córka tak czule go wita. na werandę. . . że Raven odkryła pachnącą różami werandę. A ty? . Pojedziemy razem do Santa Barbara. mając nadzieję.Tak. stając na progu wspólnego życia. zakochuje się.Jeździsz konno? . . Raven poczuła.mruknął Nick.Też byłaś taka w moim wieku? . by ją pokochano. Samantha powinna wrócić do domu najwcześniej za pół godziny. . ponieważ Samantha najwyraźniej poczuła ulgę. . Nick szedł w kierunku wschodniej części rezydencji. . .. z jakiegoś powodu pewien. W środku jesteś taka sama.Nigdy nie siedziałam na koniu. . a Melody miała lekcje baletu do piątej. a ona podwiozła mnie do domu. 187 . że ogarnie ją całą. Samantho? Samantha skinęła głową. by mieli te pół godziny już za sobą.Zadzwoniłam do Raven.od kobiet.No. Jak gdyby szukały chłodu. Ale obok była inna ciemna główka. Może pragnęła cofnąć czas.. Już widział jak Samantha dorośleje. Sprawiała wrażenie bardzo smutnej. i miłość. . lekki niepokój.zapytała. . Za bardzo szybko to przebiegało.Dobrze się czujesz. kiedy ją zobaczy. Wylękniona. Nick rzucił okiem na zegarek.poderwała się z krzesła Samantha.

jak sądzę. Moje bogactwo miało dla niej wielkie znaczenie i chociaż nie byłem naiwny ani bardzo zakochany. Widzisz. musiała ona przekonać dyrektorkę.Samantha zadzwoniła do mnie. .Dziękuję. . ponieważ zdobyła zaufanie jego bardzo ostrożnej córki. Kiedy Nick ją spotkał. . że przyjechałaś. co teraz uważała za ekscytującą nowinę. . gdyż Samantha jej zaufała. W istocie Nick bardzo starannie ukrywał przed nią prawdę z obawy.Samantha spojrzała na Raven z tym samym wyrazem twarzy i powiedziała: . wstała.Tylko mnie wysłuchaj. że mnie kocha i podziela moje marzenie o dzieciach. Upewniła tę kobietę. Teraz miała do siebie pretensje za to. Samantha powiedziała mu to. Jak tylko Samantha znikła im z oczu. bardzo miękkim tonem. Raven nawet się do niego nie odwróciła. przepraszająco: .A jednak myślę.Ten mistrz kłamstwa i obłudy nadal oszukuje ze względu na Samanthę". ale pełnym wdzięczności uśmiechem.. . dodając otuchy zarówno ojcu. a nie złodziejem. . . . że wcale nie dziwią go jej talenty. zdołała mnie oszukać. że potrzebujesz . 188 . .A ty jak się czujesz. Wydawało się. by podzielić się z koleżankami tym. że szkoła się już skończyła. W chwili druzgoczącego olśnienia Raven zrozumiała wszystko. jak zawsze. rzuciła lekko: . Teraz czuła się dobrze dzięki temu.odparła pośpiesznie. że niechcący skradła Nickowi to popołudnie. mając . Dlatego też.powiedział cicho. ukradnie mu wszystko. że jest to sprawa kobiet. że zjawiła się na rocznicowym zjeździe szkoły. słusznie wywnioskował.Najwyraźniej była bardzo przekonująca.A co z babcią? Na uroczej. Z jego przystojnej twarzy można było odczytać coś więcej niż wdzięczność. Nick.Była wspaniała! Uśmiech Nicka świadczył. jak ona sama była przekonująca w stosunku do dyrektorki z Westlake. kiedy poznaliśmy się z Deandrą. . . Siedzieli przy stole z kutego żelaza na pachnącej różami werandzie i rozmawiali o przeróżnych sprawach.Ponieważ nazwiska Raven nie było w moich aktach.Nie idź. Nick odpowiedział na jej słowa trochę niepewnym. spytał córkę: . co powiedziała jej Raven: że pomimo tego niezwykłego wydarzenia w środku wciąż jest taka sama. ubraną w markowy strój do joggingu..Nie jestem głupia. Orientując się instynktownie. która tak cierpiała z powodu nędzy i tak rozpaczliwie pragnęła akceptacji. o czym jeszcze nie wiedział. "Naprawdę mnie przekonała". . Naprawdę mnie przekonała. proszę. że kiedy dowie się o jego niezmierzonym bogactwie. częścią zamkniętego kręgu miłości. aby mnie odebrać. bo sprytnie domyśliła się. również udając. że nie mam na dzisiejsze popołudnie wielu planów. Te słowa wbiły się w serce Raven jak ostre noże.Pozwól. że poczuła taką radość. byłem już bardzo bogaty.Dobrze . łącznie z sercami jego córek. żebym mógł ci wszystko wyjaśnić.zrobić? Jedynie. Potem dowiedział się o małej dziewczynce. Wreszcie. nienawidziła siebie. i za wszystko.poprosił Nick. Zaledwie kilka chwil wcześniej Nick dowiedział się. gdy do Samanthy dotarło. że Nick jest z niej dumny.A poza tym. Po chwili.Najpierw zadzwonię do niej.To nic takiego. Powiedziała cicho. "On tylko udaje . który mógłby porwać dziecko dla pieniędzy. Sam? . Raven Winter nie należała do rodziny Gaultów. że jest niemal członkiem rodziny. że ojciec czuje się trochę odsunięty na bok. jak i sobie. Naprawdę nie potrzebuję wyjaśnień. że pozory mają dla niej znaczenie. zrobiła to dlatego. z których żadna nie miała nic wspólnego z miesiączkami. młodej twarzyczce pojawił się wyraz miłości. także Raven zaczęła szykować się. Oczywiście było to kłamstwo. że nie jest kidnaperką.mówiła sobie Raven. Raven . do odejścia.

nadzieję. nie wierzyła. że zawsze pragnęła tylko miłości. dla jej serca. I czy było to takie nielogiczne przypuszczenie? Czy Raven Willow Winter nie poświęciła większej części swego życia. by na stałe wtargnąć do jego życia. ale dlaczego wciąż próbujesz odejść? Zostań. Wydawało się nieprawdopodobne. siostrzyczkę lub braciszka Sam. mówiąc z powagą: .Będą moi dziadkowie. że zanim go spotkała. ale najpierw chcę cię o coś zapytać. Dla Raven. poczuć szczęście i radość. tata sięga po słuchawkę. Nick złapał ją. . Może miałabyś ochotę z nami pojechać. że coś tak małego może wywierać tak ogromny wpływ. by móc zobaczyć jej lśniące. . Ponieważ wydawało się. i przytrzymał mocno.Dobrze? Raven skinęła głową. gdy ona i Nick po raz pierwszy się kochali. Nick z wielką czułością ujął jej podbródek i uniósł go. zanim powiem ci o moim majątku. żeby jej nie zostawiał. Jak mogła winić Nicka za brak zaufania? Jak mogła go przekonać. czy nie jest to dziecko Michaela. . Sam.Sądziłem. ten głos wewnętrzny. próbując to osiągnąć? Tak. wołający. oczy utkwiła w jego piersi. Melody i ja. O. szafirowe oczy. Zastanawiała się nawet. Raven zawahała się. skąd 190 te nagłe wybuchy płaczu. Kalifornia Poniedziałek.. że to zaproszenie dotyczy czegoś więcej niż kolacji. jak gdyby Nick prosił ją. i musiała się obchodzić bardzo ostrożnie z tym cudem. które mogąodtajać. 189 Łzy znowu napłynęły jej do oczu.W ten weekend będę tylko ci się przyglądać. na ranczo. poczęte na dwa miesiące przed tym. to jak Deandra zrobiłaby wszystko. Wybierzmy się razem na kolację na cześć Sam.powiedziała Raven i dodała w duchu: "Jeżeli Nick nie ma nic przeciwko temu". To było dziecko Nicka. 24 Bel Air. .Musiałem się dowiedzieć. ale nigdy nie chodziło jej o pieniądze.Wiesz. że nauczy ją jeździć konno. brzmiało to tak. że gdyby wiedziała o jego majątku. . obsypał czułymi pocałunkami jej mokre policzki. co czuję. by stała się częścią jego rodziny. Nosiła teraz w sobie nowe życie. Drobne istotka w jej wnętrzu nie miała więcej niż sześć czy siedem tygodni. co możliwe. Zabieramy koleżanki. Do zobaczenia w piątek! .Naprawdę? No cóż. gdybyś spróbowała. efekt ich ostatniej wspólnej nocy. 8 maja Cześć. To nowe życie w jej wnętrzu było faktycznie cudem. a teraz dwunastoletnia córka Nicka zaprasza ją do spędzenia wspólnego weekendu w Santa Barbara i proponuje.Gdy zobaczył wśród łez przebłysk nadziei.Wspaniale! Nauczę cię jeździć konno. iż jej zlodowaciałe serce kryje w sobie czułe miejsca. . tata. I Nick uznał. że spodobałoby ci się to. Ginekolog wykluczyła taką możliwość. nim odpowiedziała na entuzjastyczną propozycję Samanthy. . Tu Sam. Od samego początku liczyła się tylko miłość. Teraz już wiedziała. lecz łagodnie. . którego prawdziwość potwierdziła się zaledwie trzy godziny temu. Głowę nadal miała pochyloną. co czujesz do mnie i dziewczynek. że wreszcie wywrze wrażenie na swoich dręczycielach. że wiem. że nie oddaje się mężczyznom tylko dla ich bogactw? Jak mogła powiedzieć mu.. Tata chce z tobą porozmawiać. . gdyż należy do jego rodziny.Muszę iść. Wiem. . Wybieramy się na weekend do Santa Barbara. zanim zdążyła się poruszyć. Raven. Nie miała wyboru. jak chcesz.Bardzo chętnie .

Miałam cudowny dzień. cechowała zadziwiająca intymność. że zaszła w ciążę. 191 . ale był też i drugi: Nick mógł wpaść we wściekłość.kiedy Raven była w Nowym Jorku. Przynajmniej dwa razy w tygodniu spotykali się ze sobą we czwórkę.-W piątek? Na pytanie Raven odpowiedział Nick. gdy przebywający w Hongkongu Jason wracał do swego apartamentu w hotelu "Regent". ponieważ nie mogła zostać zagubiona. prowadzony za pośrednictwem telefonu i faksu. by mu nic nie mówić. że nigdy nie odwróciłby się od swego dziecka.a przynajmniej godziny pomiędzy dziesiątą wieczór a świtem. Uśmiechając się z czułością. W ciągu pięciu tygodni. za każdym razem. dokładnie opisującymi. Doktor ostrzegła ją. gdybyś mógł przyjść wieczorem. czy będzie mógł do niej wpaść? Chciała. .Chcemy wyjechać w piątek pomiędzy trzecią a w pół do czwartej. Dziewczynki nadal nie miały pojęcia o tym. Ich listy były jakby dziennikami.Tak . która była godzina w Kodiaku. a zakończyłby się po prostu idealnie. cztery . że niedaleko muszą znajdować się czyjeś młode. aby go złapać. a jego śmiech zdradził jej.że zasypiała przed siódmą.potwierdził Nick. .Czy chcesz przez to powiedzieć. szczegółowymi i ciekawymi kronikami. Jason . zwłaszcza u pierwiastek.odpowiedział Nick.teraz wiedziała dlaczego . Wiadomość przesłana faksem miała intymność listu. i jeszcze cztery (łącznie z ostatnią). jak spędzają czas z dala od siebie. ponieważ wiedziała. że Nick spędzał noce z Raven. . że tata musi bardzo lubić Raven. choć nigdy nie dotknął jej w ich obecności. że Nick pyta nie tylko o jej dzień. o to by nie ujawniać charakteru ich związku w obecności córek. która odważyła się znaleźć schronienie w łonie. To jeden powód. Nick spędzał z Raven niemal wszystkie noce . by przyszedł. że w pierwszych trzech miesiącach ciąży.Będę gotowa o trzeciej. jego spojrzenie padało natychmiast na faks. kiedy Melody bolało gardło i Nick chciał być blisko niej. Jason i Holly pisali do siebie codziennie. w którym mogę się zatrzymać? . lecz i o ich wspólną noc. przesłana w inne miejsce ani odczytana przez inną osobę. a ostatnio dołączyli się do nich również dziadkowie. Choć Nick usilnie dbał. Jak ci minął dzień? Raven wiedziała. Raven pokonała lęk wspomnieniem małej istotki. ale w pewien sposób była nawet bardziej prywatna. i w zależności od tego.Tak . ustawiony koło biurka. Chciała powiedzieć mu o dziecku. gdy Nick wyjechał do Dallas. albo dzwonił. Pamiętała żywo i boleśnie. dodawał mu energii. odpowiedziała: . Czy wciąż jest tak zmęczona.Wszystko w porządku. Mógł uwierzyć. Odczytywał to. że twoi rodzice aprobują moją obecność i że jest tam pokój gościnny. często zdarzają się poronienia. zapisanych jej charakterystycznym pismem. . Ten supernowoczesny romans. Melody i Samantha wiedziały. to żaden kłopot. które upłynęły od powrotu jego rodziców z Denver. . gdy czuła się tak jakoś nienaturalnie zmęczona . trzy noce. gdy przyjmowała swych licznych kochanków. co napisała. Pojedziemy dwoma samochodami i jeden z nich może w razie konieczności trochę poczekać. Ale wiedziała.Więc będziesz wolna w piątkowe popołudnie? Jeśli nie.Czy wszystko w porządku? W ciągu tygodni. albo wysyłał odpowiedź faksem. Było kilka wyjątków: dwie noce. ciekawskie uszy. . jak obca stawała się dla niej matka. że jest jeszcze za wcześnie. widok nowych kartek. . Raven zależało na tym jeszcze bardziej. Choćby był najbardziej zmęczony. do którego nie śmiało nigdy wstąpić żadne inne dziecko.Dobrze. na przestrzeni tysięcy kilometrów dzielących Alaskę od Morza Południowochińskiego.

wysyłał jej fragmenty scenariusza kręconego filmu. Na marginesach i dodatkowych kartkach odtwarzał dramaturgię planu, pisał o porażkach i sukcesach, zamieszczał zabawne anegdotki. Pisał też o Hongkongu, o czarujących widokach i dźwiękach, o zapachach tej egzotycznej miejscowości, gdzie Wschód spotykał się z Zachodem, gdzie mityczny smok i majestatyczny lew żyły razem w tak olśniewającej harmonii. W końcu na jego łagodne, lecz uparte nalegania Holly zaczęła odpowiadać mu w podobny sposób. Była w trakcie pisania nowej książki, ale streściła jej początek, opisując bohaterów, ich nadzieje, marzenia, tajemnice i lęki, 192 a potem wysyłała mu każdą scenę, jak tylko ją napisała. Strony, wysyłane przez Holly, również były zaopatrzone w przypisy, obrazujące dramat procesu twórczego. I, podobnie jak Jason, pisała o swoim świecie, malując słowami portret arktycznego piękna, w którym żyła. Jason był w Hongkongu, przepełnionym wibrującą energią i olśniewającym blaskiem, a Holly przebywała w Kodiaku. Ale odkrywała tam tyle samo skarbów, gdy wiosna opanowała niebo, morze, dolinę i las. Dzieliła się nimi równie entuzjastycznie, jak on dzielił się z nią wspaniałymi klejnotami z olśniewającej korony brytyjskiej kolonii. Holly i Jason wymieniali pomiędzy sobą swe dzienniki, a on dzwonił do niej, kiedy tylko mógł. I pod koniec tygodnia zakończy zdjęcia w Hongkongu, urzeczywistniając w ten sposób pozornie nierealistyczny harmonogram. Zamierzał polecieć bezpośrednio do Kodiaku, wylądować tam w piątek późnym popołudniem i zostać do niedzieli wieczór. Potem zrobi krótki postój w Los Angeles i polecieć do Dallas, by sfilmować sceny, które tam się rozgrywały. Kiedy Jason wrócił we wtorek o północy do swego apartamentu, jego wzrok przyciągnęły czekające nań ręcznie zapisane kartki. A gdy zbliżał się do biurka, dostrzegł światełko automatycznej sekretarki. Nie mogło oznaczać wiadomości od Holly. Pomimo wielokrotnych próśb Jasona, nigdy doń nie zadzwoniła. Wiadomość musiała dotyczyć jutrzejszych zdjęć. Pewnie pojawił się jakiś problem, z którym nie mogą sobie poradzić. Jason pragnął sięgnąć po kartki od Holly, ale zamiast tego odebrał telefon: im gładziej przebiegną kolejne dwa dni, tym szybciej znowu ją zobaczy. Jednak wiadomość nie dotyczyła Nefrytowego pałacu. Dzwoniła Beth Robinson z Los Angeles, prosząc, by odezwał się do niej jak najszybciej, nie zważając na porę dnia. Jason zmarszczył czoło, zapisując numer telefonu, który podała mu hotelowa telefonistka. Nie spodziewał się wieści od Beth. Sześć godzin po tym, jak powierzył jej zadanie odnalezienia danych na temat morderstwa dokonanego gdzieś w stanie Waszyngton przez psychopatę imieniem Derek, Beth nagle dostała straszliwego bólu głowy. Gdy przewieziono ją do szpitala, okazało się, że gwałtownie skoczyło jej ciśnienie. Jason dowiedział się o tym od sekretarki, która potem stale przekazywała mu wiadomości o zdrowiu Beth: że spędziła trzy tygodnie na oddziale intensywnej terapii w Cedars-Sinai i że wreszcie jej syn przyszedł na świat dzięki cesarskiemu cięciu. Dziecko było zdrowe, a i Beth miała wkrótce wrócić do domu, gdyż jej stan nagle się polepszył. Jason posłał kwiaty i prezent dla dziecka, nie oczekiwał jednak od niej żadnych wieści. Przypuszczał, że zapomniała o jego zleceniu - i nie miał o to pretensji. Dowie się wszystkiego od Holly, gdy ją znowu zobaczy. 193 Ale teraz Beth zadzwoniła i ma jakąś pilną sprawę. Jason błyskawicznie ustalił różnicę czasu. W Hongkongu był wtorek, tuż po północy, to znaczy, że w Kodiaku jest poniedziałek, siódma wieczór, a w Los Angeles jest o cztery godziny później. - Czuję się doskonale, Jasonie, i mam ślicznego synka. Jest wprost wspaniały i taki z niego śpioch, że również ja dużo odpoczywam... aż za dużo. Uznałam, że trzeba wziąć się do pracy i zadzwoniłam do reportera z "Seattle Times". Od razu rozpoznał historię tego morderstwa.

- Naprawdę? - Tak, i jestem pewna, że jest to ta sama sprawa, o której mi opowiadałeś, z wyjątkiem jednego bardzo ważnego szczegółu. - To znaczy? - To znaczy, że ojciec Holly, Lawrence Elliott, nie zginął w Wietnamie. Na podstawie zeznań Dereka wszyscy uznali, że został zastrzelony przez nieprzyjaciela, choć w rzeczywistości to Derek go postrzelił i porzucił, uznając go za zmarłego. Lawrence Elliott dostał się w ręce partyzantów Vietcongu i trzymano go w niewoli przez siedem lat. Pod wpływem słów Beth Jason nagle przypomniał sobie, że czytał o tej tragedii w "Time". Jako przyszły twórca filmów uznał wówczas, że tej zajmującej historii brak zakończenia, ponieważ nie odnaleziono zaginionej córki. Ale teraz została odnaleziona, prawda? - Mówiłaś, że ojciec miał na imię Lawrence? A matka? Czy nazywała się Holly? - Nie. Zobaczmy... Jest. Miała na imię Claire. Lawrence i Claire... Lawrenceiclaire... Lauren Sinclaire. Tak, w końcu zaginiona córka się odnalazła. Teraz zajmująca historia może zostać zakończona. Ale tylko wtedy, przysiągł sobie Jason, jeśli będzie to oznaczać szczęśliwe zakończenie dla Holly. - Gdzie jest teraz Lawrence Elliott? - W Issaquah, małej miejscowości na peryferiach Seattle. Jest weterynarzem, bardzo lubianym i szanowanym. Wszyscy wiedzą o jego tragedii, dlatego też reporter od razu rozpoznał tę historię. Lawrence szukał swej córki od chwili powrotu z Wietnamu. Prawdę mówiąc, w minione walentynki 20/20 poświęciło cały odcinek sprawie morderstwa i jego poszukiwaniom. - Bardzo chciałbym to obejrzeć. - Tak myślałam. Skontaktowałam się już z tą stacją. Zrobią kopie wszystkich informacji, jakie mają: artykułów z gazet i czasopism, sięgając wstecz do czasów zabójstwa, jak również taśm wideo. Właśnie w tej chwili leci do 194 ciebie z Nowego Jorku do Los Angeles bardzo ciężka paczka. Twoja sekretarka powiedziała mi, że w ten poniedziałek wpadniesz na kilka godzin do swego biura. Może jednak wolisz, żebym przesłała ją porannym samolotem do Hongkongu. - Prześlij mi ją tutaj. - Zrobione. $- Czy ktoś pytano cię, dlaczego tym się interesujesz? - Nie. Powiedziałam im, jak ustaliliśmy, że chcemy zrobić film dokumentalny na temat przemocy domowej. To całkowicie prawdopodobne wyjaśnienie nie budziło żadnych wątpliwości. Reporter z "Times'a" dał mi numery telefonu Lawrence'a Elliotta, na wypadek, gdybyśmy chcieli zrobić z nim wywiad. Oczywiście są dołączone do informacji, przesłanych przez stację telewizyjną. Czy mam ci je teraz podać? -Tak. Gdy Beth podała mu numer do biura Lawrence'a Elliotta i do domu, spytała: - Holly żyje, prawda, Jasonie? Wiesz, gdzie ona jest? Jason nie wahał się. Miał do Beth pełne zaufanie. - Tak, żyje, i wiem, gdzie jest. - I nie ma pojęcia, że jej ojciec żyje? To wydaje się nieprawdopodobne, Jasonie, prawie niemożliwe. Tyle było szumu wokół tej sprawy, prowadzono bardzo skrupulatne poszukiwania. Wszyscy, z którymi rozmawiałam, uważali, że Holly albo dawno już umarła, albo z jakiegoś powodu nie chce widzieć się z ojcem. - Ona żyje - powtórzył spokojnie Jason. Potem, gdy pomyślał o chacie Holly bez śladu gazet, telewizora czy radia, dodał: - I jestem całkiem pewny, że nie ma pojęcia o tym, iż jej ojciec żyje i szuka jej. - To naprawdę zdumiewające. $- Beth, naprawdę zdumiewające, że rzeczy tej dokonałeś.

- To nie było takie trudne, Jasonie. Wystarczyła jedna rozmowa telefoniczna. - Jestem ci bardzo wdzięczny. Po tym telefonie Jason długo siedział pogrążony w myślach. Jako reżyser dysponujący wielomilionowym budżetem, mógł pozwolić sobie na luksus wielokrotnego powtarzania ujęć jakiejś scenyv Mógł wprowadzać dowolne zmiany, poprawki, udoskonalenia, dopóki wszystko nie było w absolutnym porządku. Tak długo nie dokończona historia zabójstwa w wigilię świętego Walentego została wreszcie zamknięta. Znał wszystkie fakty, a zaginiona córka wreszcie się odnalazła. Ale finałowa scena miała zostać dopiero napisana. 195 I należy ją zrobić dobrze przy pierwszym ujęciu. Powinien być jednak przygotowany na to, by wyrzucić wszystko do kosza, jeśli instynkt mu podpowie, że wymaga tego dobro Holly. 25 Przez wiele lat Holly kupowała wszystko, z wyjątkiem żywności, za pośrednictwem przesyłanych pocztą katalogów. Od komputera i faksu, przez pościel i książki, do naczyń i kuchenki mikrofalowej. Bez względu na to jak wielkie i ciężkie były nabyte przedmioty, dostarczano je bezpośrednio do jej chaty. Zamawianie z katalogów stanowiło najłatwiejszą metodę kupowania, najbardziej anonimową. Mogła w samotności studiować uważnie katalogi, a potem, uzbrojona w kartę kredytową, dzwoniła i rozmawiała z jedną z tych osób o zawsze przyjemnym głosie, które zgłaszały się po wykręceniu numerów zaczynających się na 0-800. Holly wybierała z katalogów wszystkie stroje. Lands End, Orvis i L. L. Bean dostarczali jej tego wszystkiego, czego potrzebowała na różne pory roku w Kodiaku: dżinsy, swetry, flanelowe koszule nocne, ciepłą bieliznę i arktyczne kurtki z kapturem. Holly wiedziała, że oferują również spódnice i sukienki, a w katalogach, które otrzymywała od NeimanaMarcusa, Saksa i Horchowa, były jeszcze bardziej luksusowe propozycje. Bardzo dobrze znała zawartość wszystkich katalogów. Studiowała je dokładnie, wykorzystując je przy ubieraniu swoich bohaterek, dbając o szczegóły z taką samą drobiazgową dbałością, z jaką zajmowała się wszystkimi detalami wymyślonych przez siebie światów. Dzień po wyjeździe Jasona do Hongkongu Holly przeglądała katalogi, wybierając stroje dla siebie. Chciała, by kiedy Jason wróci, zobaczył ją w czymś innym niż dżinsy lub ślubna suknia jej matki. I nie chodziło tylko o Jasona, poprawiła się szybko. Chciała tego dla siebie, dla Holly, która w końcu się przebudziła i z radością spojrzała na świat. Niektóre z bohaterek Lauren Sinclair nosiły stroje z cekinami od Cassiniego i suknie z szyfonu i atłasu od Chanel. Ale inne, bardziej do niej podobne, wolały spokojniejszy styl: powiewne, długie spódnice z bluzkami z miękkiego jedwabiu lub skromne szmizjerki w delikatne, kwiatowe wzory. 196 Stroje wyglądały cudownie na modelkach w katalogu, ale składając zamówienia, Holly nie miała pojęcia, jak będą wyglądać na niej... i nadal tego nie wiedziała na pięć dni przed powrotem Jasona, choć niektóre paczki dotarły już do niej dawno temu. Otwierała każdą paczkę zaraz po otrzymaniu, starannie wieszała do szafy lub układała tam jej zawartość. Nie miała jednak śmiałości przymierzyć żadnej z tych rzeczy. Mimo rozbudzonego optymizmu czuła niepewność i lęk. Obawiała się, że w chwili, gdy zacznie przymierzać ubrania, wszystkie cudowne iluzje mogą nagle zniknąć. Będzie zmuszona spojrzeć na siebie w lustrze - naprawdę popatrzeć - a nie robiła tego od dawna, chyba tylko po to, by się upewnić, iż należycie się zamaskowała. Jako mała dziewczynka Holly nigdy nie przyglądała się sobie w lustrze. Nie musiała tego robić. Miłość w oczach jej rodziców była jedynym lustrem, jakiego potrzebowała. W gruncie rzeczy nie wiedziała wtedy, jak wygląda. Wiedziała tylko, że niezależnie od tego, co widzieli rodzice, była kochana.

. nim go spotkałam. Mała dziewczynka. Kolor pochodził od Claire. z miejsca. stawianymi przez jej własne emocje. a potem była nim jej matka. Muszę sama siebie polubić". Włosy miała odgarnięte do tyłu. Była ich dziełem. że będziesz szczęśliwa?" Holly złożyła tę uroczystą obietnicę umierającej matce i przez minione siedemnaście lat dotrzymywała jej w jedyny możliwy sposób . Ale jutro pójdzie do salonu . uświadomiła sobie. przekształcało się tak długo. Ale była we mnie na długo przedtem.tworząc wymyślone światy. że to dzięki Jasonowi znowu odkryłam w sobie nadzieję. Ujrzała dorosłą kobietę. Wiedziała. I wreszcie nadszedł czas. I właśnie wtedy poczuła ciężar z tyłu głowy. że jemu podoba się to. Skupiała się na swoich strojach. "Słuchaj mnie. "Nie zaprotestowałam stanowczo. splecione jak zawsze. co zobaczę. . Jesteś silna i byłaś tak bardzo kochana przez tatusia i przeze mnie.i zobaczyła Holly. podczas gdy jej serce odzyskiwało swoją siłę i odwagę. nie trzynastoletnią dziewczynkę. na zawsze zagubiona w wymyślonym świecie. który czasem służył jej jako zasłona. musiała pokochać. Tą żelazną dłonią był jej złocisty warkocz. która ciągnie mnie do tyłu. że jej włosy. hojności i odwagi. Holly znalazła nożyczki i ze zdumiewającą pewnością siebie obcięła gruby warkocz. Poza niewidzialnymi przeszkodami. dopóki twarz. każdy jej rys był wynikiem ich miłosnego połączenia. rozmyło. są połączeniem darów od obojga rodziców. ale aureolę miękkich loków wokół twarzy. ani zasłony. jak gdyby ciągnęła ją żelazna dłoń przeszłości. również reszta jej twarzy stanowiła żywy symbol darów. w ciężki. a także suknia barwy kości słoniowej w delikatne lawendowe kwiaty i.. a nie twarz Claire. ich dzieckiem. gdyby nie Jason".. nie dzwonił niemal tak samo często. złoty warkocz. próbując powstrzymać ją przed powrotem do życia. Od czasu tamtej śnieżnej walentynkowej nocy nie istniały już dla niej żadne lustra. 197 Holly stanowiła mieszaninę Claire i Lawrencea. patrząca na nią z taką miłością. To cudowny dar miłości moich rodziców. bardzo się bała. studiując je z uwagą. Holly zaczerpnęła tchu dla uspokojenia i podniosła oczy na swoje odbicie.. "Nigdy bym się nie wydostała. I gdyby nie pisał do niej codziennie. kochanie. "Tak. odziedziczyła po Lawrensie. która nie potrafiła obronić swej rodziny.. Podobała się jej kremowa jedwabna bluzka i różowa spódnica oraz komplet w miodowym odcieniu. w których mogła się przeglądać.. Spojrzała ponownie na odbicie w lustrze . Zapamiętasz to. opadający niemal do pasa.Trzeba przyznać. nic nie będzie zasłaniać jej widoku. która tak rozpaczliwie próbowała ocalić swoją rodzinę. żadne oczy.pomyślała. pełne szczęścia i miłości.Nie potrzebuję liny. Holly? Obiecasz. jej odbicie z lekka się zamgliło. Możesz żyć dalej. gdzie z konieczności przebywała. nie patrząc na swoją twarz. Cokolwiek stanie się z Jasonem. co widzi. nie stała się twarzą Claire. Gdy Holly wpatrywała się w lustro. że znienawidzi twarz. Gdy jedwabiste pasma rozsypały się.Przez pierwsze pięć lat rodzice byli jej lustrem. znowu ukryłaby się w swoim kokonie. by Holly spojrzała na swoją twarz. Udało jej się spędzić jakiś czas przed lustrem. kiedy pisała. "Już cię nie potrzebuję . I twarz tej kobiety musiała polubić. podobnie jak rysy. która spojrzy na nią z lustra. . Tańczące loki maskowały nierówno ucięte przez nią końce. Ale nareszcie wydostała się ze spowijającego ją kokonu. jak moi rodzice zachowali mnie". leśną zieleń ojca. zachowam ją w sercu. które jej przekazali: delikatności i siły. ale i mnie musi spodobać się to.. determinacji i dumy. która kryje mnie przed światem".. gruby sznur. Tak jak jej oczy łączyły w sobie jaskrawy błękit matki i ciemną. w którym żyła tak długo. Było tak do pojawienia się Jasona. ponieważ przypominała jej najdroższych rodziców. ich radością i nadzieją.

Tak. A za tydzień.Nie. Tamtej nocy. że wkrótce czeka go rozstanie. I przecież Lawrence też ją ostrzegał. Lawrence wydawał się zmartwiony..piękności w miasteczku i każe je wyrównać i przystrzyc. Nie powinna więc marzyć o tym.. prawda? .Lawrence zmarszczył brwi.Jason Cole? Po co? .Tamtej nocy. skrytymi prawdami. ale Lawrence wkrótce skończy telefonować i pójdą do łóżka. gdy Katie się szczeniła. że bez żalu opuściłaś rozdanie Oscarów. z bolesnym przeczuciem. . pożądaniem i miłością. że wszystkie nagrody zdobędzie Jason Cole. pogrążeni w lekturze.Zamierza zrobić film dokumentalny o zaginionych dzieciach i myśli o włączeniu sprawy . jak przytulnie będzie tu za tydzień. Caroline drżała wciąż na wspomnienie ich niezwykłej namiętności i ogromnego głodu w jego ciemnozielonych oczach. Caroline doczytała do końca ósmy rozdział Darów miłości Lauren Sinclair i zamknęła książkę. dopóki nie zadzwonił telefon.. stanie się on jeszcze bardziej przytulny. choć próbował to ukryć. by rozpocząć rozdział dziewiąty. że tak łatwo dostosowali się do siebie. że musiało tu chodzić o nich. nie obawiając się milczenia. Wciąż zdumiewało ją. a także tusz do rzęs. gdy oficjalnie miał wolne. dręczyły go pożądanie i rozpacz. miała tu miejsce dokładnie taka scena. niebezpieczną fantazję miłości. i może jeszcze jasnoróżową szminkę. lub gdy udało jej się wywołać na jego wargach uśmiech. które zdarzały się nawet wtedy. Caroline uznała. Tak właśnie odbierała minione tygodnie. Własny śmiech ciągle go zaskakiwał. gdy Katie rodziła szczenięta. a nie dlatego że o tym rozmawiali. W istocie mieszkali razem bardziej dlatego. Większość nocy spędzali tutaj. Caroline postanowiła przestać o tym myśleć i miała właśnie sięgnąć po Dary miłości. którym pozwoliła urosnąć. choć żyli długo samotnie i niezależnie. . bardziej pełny życia. była bardzo silna. Caroline mogłaby tak żyć z Lawrenceem wiecznie. Potrafili spędzić cichy wieczór na lekturze. Kochał się z nią rozpaczliwie. Fantazja. jak bardzo jest piękna. 198 Kupi lakier do paznokci. Lawrence drażnił się z nią teraz.. Każdego ranka robili plany na nadchodzący wieczór: kiedy i gdzie się razem wybiorą. Ta pokusa okazała się jeszcze silniejsza. z Juliet szalejącą wokół domu. że tym razem nie chodzi o nich. że tak się po prostu stało. . Ale ostatnio. powiedziałaś. że jest taka młoda . Caroline wyobrażała sobie. kiedy pojawi siew domu ośmiotygodniowa Juliet. Caroline wiedziała. który wciąż był silnie związany ze swą przeszłością. nocnych dyżurów i wielu wezwań. . Wydawało się to nierealnym fantazjowaniem. I namiętnie udowadniał jej swoje słowa. Być może uznał. Była taka szczęśliwa. Dlaczego pytasz? .Czy przywieźli jakieś poranione zwierzę? .Bo to on właśnie dzwonił. kiedy zdradzał jej swe tajemnice. i to również nie budziło w nich lęku. kiedy pojawił się Lawrence. z powodu jego pracy. Caroline położyła książkę na niskim stoliku i z uśmiechem rozejrzała się po salonie. Miał zaniepokojony wyraz twarzy i nie próbował tego ukryć. a kiedy słyszał te dawno zapomniane dźwięki i czuł zawartą w nich nadzieję. Pokusa. ale dzisiaj... dzieląc się ważnymi. toczył jakąś walkę wewnętrzną.ma zaledwie czterdzieści lat! Ale bez śladu kpiny mówił jej też. Z góry wiedziała. jak może być tu przytulnie. jako cudowną. jego oczy napełniały się wdzięcznością. Byłaś pewna. jakie to niebezpieczne. gdy usiądą oboje przy kominku. a następnej nocy mogli rozmawiać do świtu. by rozpocząć rozdział dziewiąty. nigdy nie żądając zobowiązań na przyszłość od mężczyzny. że 199 ich miłość nie potrwa długo.

Holly? . że jeśli Jason Cole nie jest całkiem nieczułym człowiekiem. by znalazła mu jakąś kwaterę koło Issaquah. że Holly bardzo kochała matkę. żebym z tobą pojechała? Satelity sprawiły się jak należy i Jason usłyszał teraz ulgę To nie odległe wspomnienie ojca sprawiło jej tak nagle ból.Do mojego domu. Jest teraz w Hongkongu. ile powiedziała mu. . że ta udręka warta jest jego uwagi i pomocy? . Caroline dostrzegła mroczne cienie w ciemnozielonych oczach Lawrencea. słyszał ją tak doskonale. że nie. by zrozumiał.. Kiedy nakłonił ją. mówiła tylko o koszmarze morderstwa. . niż zamierzał. i ta do Lawrencea Elliotta. Jak Jason Cole śmie tak niepokoić Lawrancea. by przedstawiła mu szczegóły tamtej ośnieżonej nocy. rozmowa z Holly. Caroline? Uważasz.Holly? .Jestem zaskoczona. iż Lawrence Elliott żyje. jak gdyby oboje przebywali w tym samym pokoju. że cierpi? Przekonać znakomitego reżysera.Wiedziała też. Ale wszystkie późniejsze rozmowy telefoniczne Jasona pełne były denerwujących pogłosów i przerw: i ta do domu sekretarki w Los Angeles z prośbą. że chce się ze mną spotkać. . by zakłóciło to łączność telefoniczną pomiędzy Hongkongiem a Stanami Zjednoczonymi. która ich dzieliła. . mieszka w Seattle. tak że jego słowa całkowicie ominęły satelity i wyruszyły w nieskończoną podróż ku odległej gwieździe? . tak jak obiecywał od kilku tygodni. i ostatnia. wystarczy mu jedno spojrzenie na Lawrencea. że on żyje.Wiem. że któregoś dnia zdoła ją odnaleźć? Jason musiał to wiedzieć.Chciałbyś. by przekonać się. żebyś w sobotę rano spotkała się w Seattle z pewnym mężczyzną".Może. zapadła cisza. że ma nadzieję przylecieć do Kodiaku w piątek wieczór. wyprowadzony z równowagi zakłóceniami. pełna jakichś szumów i syków. Caroline poczuła nagły przypływ gniewu.Byłem zaskoczony tym telefonem. zachowywał się bardziej szorstko. Jak gdyby odkrycie. by ze mną porozmawiać. chyba nie włączy jej sprawy do filmu. Nie wiem. spowodowane łącznością satelitarną. Ale gdy powiedział: "Chciałbym. "mężczyzny ze Seattle". by odwiedzić ciebie. Próbowali rozmawiać przez niemal dwadzieścia minut. i żyła w strachu. czy naprawdę zależy mi na odnalezieniu Holly. by go nienawidzić? Może wiedziała. czy w pełni przekazałem mu. spowodowała następny wstrząs.Do Seattle? . jak wdzięczny jestem za każdą pomoc. . najważniejsza.Odniosłem wrażenie.zapewniła go łagodnie Caroline.. -Nie jesteś zadowolony? .Wolałabyś nie jechać do Seattle. Co miałby on zrobić? Udowadniać. .Z pewnością wszystko mu przekazałeś . Jason wiedział o stosunkach Holly z jej ojcem tyle. że Jason Cole zamierza odbyć taką podróż. ale postanowił wpaść tu o dziewiątej rano w sobotę. Gdy rozmawiał z Beth Robinson. 200 .Tak? . zapoznając go pobieżnie ze swą przeszłością: "Mój ojciec zginął w Wietnamie". tak wstrząsnęło Ziemią. Jason przeklinał w duchu tę wielką odległość.Co. Jason wiedział. że powinienem mu odmówić? Nie mogę tego zrobić. podczas której. że odsunęła od telekomunikacyjnej satelity Trans-Pacific na tyle. jak bardzo kocha córkę. Nie mogę odrzucić żadnej szansy jej odnalezienia. . A jeśli nienawidziła ojca? Jeśli miała powód.Holly. Jason przekazał jej. . To on . Przyjdzie tu podczas weekendu. Jeśli uzna.zapytała. Gdzie podziewały się jego słowa? Czy odbijały się od satelity do satelity jak kule bilardowe? A może nawet aluzja do Lawrencea Elliotta.usłyszał bez najmniejszego opóźnienia. a podczas naszej rozmowy zdarzały się zakłócenia.

A jeśli będzie niższy? . .Tak. a kiedy to robiły. zaciskając się bardziej bestialsko niż przedtem. nawet nie próbowała zasnąć. Raven wytłumaczyła się zmęczeniem. chęć życia. . wciąż atakowały w nagłych. Ale ostre. Holly! Jak bardzo nie rozumiesz. To tylko z niąjest coś nie tak.. co zdarzy się w ciągu następnych dni. . . Nigdy więcej.Jego głos był tak delikatny. z jej macicąpełną blizn od kwasu i lodu. może trzeba będzie zalecić łyżeczkowanie macicy. Jeśli poziom hormonów będzie wyższy niż przed pięcioma dniami. które nigdy dotąd nie były w ciąży. by porównać go z poniedziałkowym.pomyślała Raven. podzieliła się swymi obserwacjami z Raven. że chcę. Jak ci już mówiłam. . Nie ma żadnego naukowego dowodu na to.Oczywiście. co naprawdę do ciebie czuję" -pomyślał. nie dziecku. Tylko czas zna odpowiedź. że nadal musimy obserwować przebieg ciąży.Szyjka macicy jest zamknięta. . Raven. O dziesiątej rano w piątek. Uśmiech znikł. ośmielała się mieć nadzieję. że zaczął się proces poronienia. . Musiała czuwać nad swym najdroższym dzieckiem. by odlatywały. wściekłej walce pomiędzy pokrytą bliznami . żebym mogła przekazać ci wyniki po południu. że nic nie wiemy. Skurcze i krwawienie mogą wskazywać. . . czuły. a nie dlatego że zrobiłaś coś złego. na dwadzieścia minut przed telefonem Nicka. Walczyła z nimi.. Jak ci minęły ostatnie cztery godziny? "Na walce . Ból był przeszywający. odganiając ze wszystkich sił drapieżniki. że chce wypocząć przed wyjazdem do Santa Barbara. jego determinację.. czy zostaną wydalone tkanki. Z dzieckiem wszystko w porządku. że tak.Wtedy ciąży nie da się utrzymać i w zależności od tego. zdecydowane wyrwać nowe życie z jego azylu. że ciążę da się utrzymać. Należy więc przypuszczać.Mogą? Ale nie to jest pewne? . zapierających dech napadach bólu. to dlatego że ciąża nie przebiegała prawidłowo. jakby wyznał jej miłość. gdy tylko się pożegnali. Pełna powagi odpowiedź Raven zabrzmiała jak przysięga i w jej głosie było tyle nadziei. Czuła jego siłę. Kiedy Nick zapytał.201 "Och.Dobrze. Krwawienie może pochodzić z odległego krańca łożyska. zmuszając je. Te odwieczne kpiny krążyły nad jej głową przez całą noc.Taki sam? Co to znaczy? .. Sęp! Ścierwnik! Czarny ptak śmierci! Nigdy więcej. że z tym dzieckiem wszystko jest w porządku. że Sara musiała jej wyjaśnić: . że odpoczynek może zapobiec poronieniu.. Pomimo jej pełnego miłości czuwania.Każę zrobić je od razu.Odpoczynek potrzebny jest tobie.Na zajadłej.Jak szybko będziesz znać rezultaty badania krwi? . wyśmiewając jej głupotę. Oczywiście.Poziom hormonów jest taki sam jak w poniedziałek. . a po odłożeniu słuchawki poczuła pierwszy skurcz.Raven wiedziała. .A teraz powinnaś odpoczywać. to wszystko rozwija się całkiem normalnie. Raven nie spała. że jeśli poronisz. .. A potem.Nie. które znów przyklei się do macicy.To znaczy.. wiem. jak gdyby ostre szpony drapieżnego ptaka wbijały się w jej łono. by przetrwać. . jak sępy czekające na śmierć.Sara Rockwell popatrzyła ze współczuciem na wymęczoną twarz Raven. poronienia w pierwszych trzech miesiącach często zdarzają się kobietom. wesołym głosem dodała. czy może wpaść. chciwe szpony powracały. 202 . Dlatego pamiętaj. Raven.. Powinnam wykonać nowy test ciążowy. 26 Krwawienie rozpoczęło się wczesnym wieczorem. jak tylko doktor Sara Rockwell zakończyła badanie.

Zatrucie pokarmowe .Chyba nie.powiedziała wysiadając. Uśmiechnęła się bohatersko do Nicka. Raven złapała konwulsyjnie powietrze. .wykrztusiła Raven.. blisko tego potężnego kręgu miłości. co się dzieje.mówiła w duchu Raven do małej istotki w swoim wnętrzu.Wszystko w porządku. jego siła znacznie by wzrosła. Ale musimy się teraz z nimi zobaczyć. skurcze wróciły ze zdwojoną siłą.Miałam znów krwawienie i skurcze. które tak mężnie walczyło o życie". Wydawało się. Możesz się ze mną skontaktować o każdej porze. ale. którą opuściła własna matka . . Raven wyłączyła stacyjkę.macicą. by oprzeć się o samochód.zdziwił się Nick. i zachwiała się na nogach. Gdybyś wydaliła tkanki.Z całą pewnością . Prawdopodobnie zaszkodziła mi kanapka.Cześć . że jesteśmy zbyt chorzy.obiecywała Raven sobie i dziecku.Raven 204 popatrzyła czule na dziewczynkę. którą kupiłam sobie wczoraj w drodze do domu. Jak tylko ją zobaczyli.Zgoda. zdawały sobie sprawę.. masz do mnie od razu dzwonić. głęboką raną. jak jej ojciec. Potrzebowała nieco czasu. . . ale jak tylko Raven skręciła w obrzeżoną różami drogę.Tak powiedział lekarz. że szpony próbuj ą powstrzymać ją przed jazdą do rezydencji w Bel Air.. Początkowo zdecydowała się na tę podróż ze względu na Samanthę.I nie mogę pozwolić.Dobrze. by twój tatuś i siostry dowiedzieli się. Ale teraz w podróży tej chodziło już o dwa młode serduszka. .Wydaliłaś jakieś tkanki? . Jej śnieżnobiała skóra była zimna i wilgotna... uwolniła się z jego objęć i zrobiła krok do tyłu. gdy ostre szpony przeszywającego bólu wbiły się głęboko w ciało. . poszarzałej twarzy i w podkrążonych szafirowych oczach malowało się wyraźnie cierpienie. wiodącą do rezydencji Nicka. a na napiętej. "Nie możemy jechać do Santa Barbara . że gdyby pozwolić dziecku znaleźć się w pobliżu rodziny. i dzieckiem. żebym . Krótka jazda z Brentwood do Bel Air była zadziwiająco bezbolesna. Mam dyżur w ten weekend. osobiście wytłumaczyć. która nie dotrzymywała obietnic. aby z nimi jechać.. Nawet gdyby krwawienie i skurcze ustąpiły całkowicie podczas weekendu. . . -Raven! -Nick natychmiast schwycił ją w objęcia. ponieważ chciała być inna niż jej matka. która próbowała wyrzucić z siebie dziecko. . i gdy Nick otworzył przed nią drzwi samochodu. skierowali się w jej kierunku..pytała z troską Samantha. Nick i Samantha stali na podjeździe.".Samantha była równie zaniepokojona.nie mogę jechać do Santa Barbara. gdyby gwałtownie zwiększyło się krwawienie albo zaszły inne niepokojące zmiany. Wciąż uśmiechnięta powiedziała do Samanthy: -Nie bój się. które usiłowały wyrzucić nowe życie ze zniszczonej kwasem macicy. choć bardzo byśmy chcieli. by dojść do siebie. .Czy jednak na pewno nic ci nie będzie? . Chcesz powtórzyć badanie krwi? .Zatrucie pokarmowe? . bezlitośnie szarpana szponami bólu. przyjdź tu w poniedziałek rano. To nic groźnego. .Co się stało? . zacząć spokojnie oddychać i zmusić się do uśmiechu. jak gdyby moce.odparła Raven. ładując bagaże do samochodu.Potrzeba tylko trochę czasu i dużo płynów. Samanthy i jej nie narodzonego brata lub siostry. . Pojedziemy do Bel Air .Zdecydowanie tak. . nie myśląc o nieudanym weekendzie. które było teraz krwawiącą. . . nie zemdleję. uśmiechnęła się z przymusem..

dziękuję.Och. jak galopujesz po plaży w Santa Barbara. że Samantha ma rację . Raven chciała. to nieodparty dowód. .Dla Sam. postawić schłodzoną butelkę 7up na nocnym stoliku i czule całować jej spoconą. . . To minie. ze względu na dziecko. żebyśmy się mogli tobą zająć. -Nie czekając na odpowiedź Raven.Po prostu chciałam.Jednak zanim Samantha odeszła. . dopóki nie uśnie.Raven. .Nie. uśmiechnęła się pokrzepiająco do Raven. Była to kategoryczna prośba. .. Wtedy spytał: . by zaakceptował jej decyzję bez dalszych protestów.ustąpił. nawet życie.wyszeptał Nick. jaka z ciebie niegodna i niedbała matka". jak się przez jeden okropny moment zdawało. to zatrucie kwasem i nigdy nie wrócisz do normy. by jechał za nami.Możesz pobiec do dziadka i powiedzieć mu. sądzę.Chciałabym mieć swój samochód. którą Nick musiał spełnić.. . . Po prostu muszę się położyć. . Raven . żeby wiedziała. . a ty będziesz dochodzić do zdrowia we własnym domu. "Nie jesteś taka jak jej matka? .. jak Raven cierpi. Ale Raven nie ..To ja ci dziękuję. by jeść.. podczas jazdy zdradziecko krętymi ulicami Bel Air. . Wbijała sobie paznokcie w dłonie. co zrobiła dla jego córki. Sam. może obudzę się jutro rano całkiem zdrowa i pojadę do Santa Barbara. . bo ją kochał.A ty zostań tutaj.. i ponieważ czuł do niej ogromną wdzięczność za to. "Kłamiesz! . Uśmiechnęła się niepewnie. Nick widział. .No. zwrócił się do Samanthy: . Kto wie.powiedziała nagle Samantha. Po prostu położę się do łóżka i będę wyobrażała sobie..Co mogę dla ciebie zrobić? Musi być na to jakieś lekarstwo? .Oczywiście. Po prostu było to zbyt niebezpieczne.Chcesz. .Dziękuję. Nick nic nie mówił. Ból znów wbił w nią ostre szpony. . jadąc o świcie na szczyt wzgórza i oglądając złoty wschód słońca. Nick. że nawet wypowiedzenie jednej sylaby byłoby dla niej wielkim wysiłkiem. iż nie jestem taka jak jej matka. i. dla nas obojga bardzo wiele znaczyło. że utraci panowanie nad kierownicą.Chyba nie powinniśmy jechać do Santa Barbara . ponieważ nie zamierzał narzucać jej swojej woli.dociekał ból. . że mamy ważną misję do spełnienia? . Od czasu do czasu mam skurcze żołądka. . Ale nie mogę jej przyjąć. Nick.Tak. Tym razem Nick nie mógł ulec życzeniom Raven. Mam nadzieję. żeby Samantha wiedziała. obserwując.zaprotestowała Raven.słyszała jego głos. odbiera jej kolory.Rzeczywiście miała jedzenie i zmuszała się. że przyjechałaś. Raven . Nie mógł nic zrobić poza dopilnowaniem.. by nagły skurcz w jej wnętrzu nie spowodował tego.Nie . .Raven? . Samochód mógł być potrzebny jej i dziecku. za tak miłą propozycję..Zawiozę cię do domu twoim samochodem i poproszę ojca.Wybierzemy się do Santa Barbara. . Naprawdę.To nie zatrucie pokarmowe. że jesteś dobrą matką? Następne kłamstwo! To. by zapomnieć o szponach bólu wbijających się w jej łono. poszarzałą twarz.stwierdził Nick. by nie zmuszał jej do trwonienia energii na sprzeczkę z nim. dobrze . Nie mówmy już o tym.Dziękuję ci. . że wkrótce poczujesz się lepiej. przeszywając ją jeszcze ostrzej niż poprzednio. co się teraz w tobie dzieje. Wyczuwając.odparł Nick.W porządku.wróciła do normy.Dlaczego nie miałabyś. dopóki nie znaleźli się koło rynku w Brentwood. jak cierpienie zapiera jej dech w piersiach. . Raven? Jakieś soki? Zupy? . by Raven dotarła cało do domu. bo nigdy nie byłaś normalna. Może zechcą uczcić zwycięstwo nad ptakami śmierci. na San Vincente.Nie. Nick pragnął zapakować Raven do łóżka.Masz coś do picia w domu. Była to prośba.. do którego zaraz cię zawiozę. ale czuł się całkiem bezradny. .

Nie mógł jej objąć. kiedy Jason i Holly udali się do sąsiadujących ze sobą pokoi w "The Salish Lodge". by do niego dotrzeć. ale i tak Jason dopiero po kilku chwilach uświadomił sobie. jak mógłby poświęcić te godziny na prośby. Ładnie i zdrowo. zostali jej odebrani. by znowu byli razem? . Gdy Holly i Jason życzyli sobie nawzajem dobrej nocy. i zanim zdążył poprosić. Jego serce niespokojnie waliło w oczekiwaniu chwili. szedł w nocnym mroku przez łąkę. chroniąc się przed nim. który pokonywał tysiące kilometrów. I natychmiast Holly odsunęła się. Gdy Jason odebrał od niej bagaże i objął ją oczami. Gdy jeździła konno w szkółce jeździeckiej. zanim jeszcze skontaktowała się z rodzicami. ale zadzwoniła do niego z prośbą o pomoc jedenastoletnia dziewczynka. by spędzić cały weekend na czułym. Miał tylko kilka nadchodzących godzin.Holly . wracając ze stajni do domu. 206 Czy również miłości? Czy Holly czuła to. która wpadła na ogrodzenie z drutu kolczastego i pokaleczyła sobie bok. gdyby nawet ich miłość umarła. łzy napłynęły jej do oczu. a jednocześnie z nią walczy. jak gdyby zwiększając dzielący ich dystans. . w których trzymała torbę podróżną i worek na ubrania. kiedy Holly przekona się. Holly. Miała zajęte ręce. o niezwykłych oczach koloru akwamaryny. że jest to kwestia zaufania. by mu zaufała? Jak mógł obiecać.. Życie udzieliło Holly wiele ponurych lekcji: wszyscy. Jason rozumiał. Jason wiedział. gdy się obudzi.połyskliwa aureola loków. Lawrence nie miał dziś dyżuru. Na małym lotnisku w Kodiaku nie było zbyt wielu ludzi. Pewnie wpłynęło na to bardziej urozmaicone jedzenie. otaczających śliczną twarz. by zadzwoniła na ranczo. pożegnała się z nim szeptem. Oczywiście jego uwagę przyciągnęła natychmiast ta piękna kobieta ubrana w złociste szaty.Wyglądasz wspaniale. kiedy zakończy już spotkanie z mężczyzną.Naprawdę pięknie . Położony koło wodospadu Snoąualmie prowincjonalny hotel stał się sławny dzięki temu. Jason powiedział Holly. Bardziej niepokoiły ją obrażenia konia niż jej własne. że może mu zaufać. I wiedział. Zanim rozstali się. i znikła. bojąc się poddać w pełni jej wspaniałości. I magia miłości. doznał cudownego oddziaływania magii.W każdym razie bardziej współcześnie. Gdy samolot uzupełniał paliwo przed lotem do Seattle i. Kiedy delikatnie ucałował jej wilgotne skronie. . ostrożnym przekonywaniu jej o swej miłości. Była to kradzież brutalna.powitał ją ciepłym głosem. radości. . Sprawiała wrażenie. a nie mówić o niej. Poza tym. że zobaczą się znowu o jedenastej. dla którego przybył do tego miasta. że w ciągu tych bezcennych godzin powinni przeżywać magię. co on? Czy wierzyła w magię? Czy równie rozpaczliwie jak on pragnęła. że pragnie uwierzyć w magię. które pisała. . dlaczego musi zachować coś dla siebie. W listach. Ale Jason nie miał całego weekendu. która zmieni całe jej życie? Była już prawie północ. w cichym głosie. Ponieważ przed rokiem uratował 207 jej psa.zapewnił Jason. . zadrżała. gwałtowna. Ten człowiek mieszkał zaledwie kilka kilometrów stąd. coś spłoszyło Summertime. że został uwieczniony w czołówce Twin Peaks. czekał na nie z niecierpliwością. skoro ukrywał przed nią tajemnicę. Jason marzył. kiedy lecieli do Szmaragdowego Miasta. których kochała. nadziei.wpuściła go nawet za drzwi. dlaczego się waha. nie spotykaną w jego nerwowym życiu. która pozbawiła energii jej duszę. Najbardziej złote były jej włosy . że nigdy nie zawiedzie jej miłości. Od tygodni Jason wyobrażał sobie to spotkanie. Becky zadzwoniła do niego.. Jason wyczuwał kiełkowanie szczęścia. że to ona..

Jednak wydawałeś się taki zmartwiony. Największym zagrożeniem dla życia Summertime mogło być zakażenie krwi.-Z namysłem zmarszczyła brwi.. . .dorzuciła. żebyś została. Czy to z powodu Holly i Claire? . Caroline obiecywała sobie. . Po faz pierwszy w życiu jestem tak zakochana.Masz moją miłość. ale mięśnie.Działanie środków uspokajających minęło. w dżinsowym stroju. . Tak myślę. co się wtedy czuje. Lawrence dał przestraszonej klaczy środek uspokajający. który. nie wierzyłem. Ale tak się stało. że się denerwowałaś. żebym odeszła? 208 .przemknęła przez jej głowę ogłuszająca myśl.Tak mi przykro. .Byłem już kiedyś zakochany. zobaczyła w nich pożądanie i rozpacz pożegnania.Te czułe słowa rozwiały resztę wątpliwości i jej szmaragdowe oczy zajaśniały promiennie. ale daleki. że to się może znowu stać. że miała rację.wyszeptał zdumiony. ponieważ zaczęło się to. Stanowiło to niezbędną osłonę przed ogromnym niebezpieczeństwem.powtórzył łagodnie. . że to możliwe.Jak się czuje klacz? . Teraz. i potrzebuj ę twojej miłości. . być może.Jestem trochę zmęczony. że chcesz się ze mną ożenić. na które naraziła swoje serce. że wszystko jest w porządku.Nie możesz? A ja mogę. częściej odwiedzać.O czym mówisz? .A ty jak się czuj esz? . o ile jeszcze tu będzie.. .stwierdziła ze spokojem. że to ma coś wspólnego z nami. Caroline siedziała w kuchni. . co budzi w niej taki lęk. . Chciałbym. czy nie wolałbyś. czekając na niego.Jestem bardzo w tobie zakochany.Prawdę.odpowiedziała z nieśmiałą nadzieją. Mroczne cienie przemknęły przez jego ciemnozielone oczy.? . Koń miał mocno poszarpaną skórę.Nie.Sądzę. kochając go. taki pociągający.. a mimo to zachowuje się bardzo dobrze. bym cię o to prosił. . . przy stole. ale dawno już przestudiowała przepis na drożdżówki z borówkami. . zanim do ciebie zadzwonił.Och. Wiem. . odwiedziwszy swoją pacjentkę po raz ostatni przed pójściem do łóżka. Po prostu nie mogę uwierzyć.Jako moja żona? "Ty masz żonę" . ale wolał przetransportować ją do własnej stajni.Zastanawiałam się.Może za wcześnie. Lawrence wracał do domu. a on stał oparty o ladę. nie jest za wcześnie. . . Caroline. Tę prawdę Caroline już dawno zaakceptowała. Kowboj.Nic mi się nie stało .Ale wolałabym znać prawdę. Caroline. . . . Samotny kowboj. . i to bardzo. że to niewłaściwe słowo na określenie czegoś. że zrobi to dzisiaj. ..Jego kochający uśmiech zaczął ją uspokajać.Nie myślałem o tym.Caroline spostrzegła od razu. Lawrence mógłby oczyścić rany założyć szwy i zrobić klaczy zastrzyk antybiotyku w jej boksie w szkółce jeździeckiej.Ostatnio wydawałeś się roztargniony. o północy.I bardzo zaniepokojony . Obiecywała? Wydawało się.zapytała wchodzącego Lawrencea. które zamierzała upiec rano. zanim ją przewiózł i przystąpił do dokładniejszego oczyszczania ran. . Z pomocą Caroline skończył pracę o dziesiątej w nocy i zadzwonił do Becky..Lawrence i Caroline natychmiast udali się na miejsce wypadku. ścięgna. . Będzie mógł ją tam lepiej obserwować. Leżała przed nią otwarta książka kucharska. byś odeszła. pragnął znowu być sam.Dobrze . żyły i kości na szczęście pozostały nie naruszone.Kocham cię. gdy przyszła jej do głowy ta niepokojąca myśl. Nadal siedziała. . Caroline westchnęła. Caroline . że coś niepokoi cię bardziej niż jutrzejsze spotkanie z Jasonem Coleem.Zostanę tak długo. jak zechcesz.Jesteś we mnie zakochany? . Nie wierzyłem. czymś zajęty i odniosłam wrażenie. Lawrence zauważył jej zmieszanie i stwierdził łagodnie: . . Claire ciągle była jego żoną.

Miękko. które leżały tam. Proszę wejść. ale mogło to wynikać tylko z odpowiedniego ustawienia przed obiektywem. Widziała jego filmy i jego zdjęcia w "People" i "Entertainment Tonight". Chyba służyłaby mu za przewodnika. W gruncie rzeczy to kolejny dowód. . których nie mógł wymówić Lawrence: . Caroline podała Jasonowi kawę.. jak bardzo je kochałeś. a w jego uśmiechu. że potrzebuje jej miłości. podejść do okna i popatrzeć na łąkę. Wydawało się jej. Caroline wpatrywała się w mężczyznę. że nigdy nie znajdę dla nich ojca.Ponieważ cię kocham .Bo masz wrażenie. żebyśmy mieli dzieci? . 27 Telefon zadzwonił piętnaście sekund wcześniej. Jason wziął do ręki egzemplarz Darów miłości. łagodnie wypowiedziała słowa. ale nie zaproponowała. by usiadł.Proszę o kawę. gdzie je zostawiła.Absolutnie. że będzie nieznośnie arogancki. którego tak pokochała. Zawsze ich pragnęłam. Ale teraz znalazłam. Powiedział. Jego ciemnozielone oczy przepełniło uczucie wdzięczności.Nie ma nic przeciwko temu? . obok jej krzesła. że zdradza Holly i Claire. wokół którego ustawiono krzesła. że chciał się trochę rozejrzeć.Jeśli ty tego chcesz.Ponieważ kocham cię całym sercem. widać było obawę. Przenigdy. .Wiem. i że pomimo ogromnych cierpień jesteś gotów podjąć nową próbę.odpowiedziała Caroline.Czy Lawrence czyta tę książkę? . ale i tak będą do niego stale dzwonić z wezwaniami. . ale.. Zanim jednak powiedziała choć słowo. jak rozmawiał z Lawrenceem. -Nigdy nie przestaniemy jej szukać. Jestem jednak pewna. kiedy miałeś rodzinę.odparł z wielkim spokojem.Jestem Jason Cole. Dlatego to Caroline otworzyła drzwi Jasonowi Coleowi. nie arogancję. A na podstawie tego. . jeszcze przystojniej szy niż na fotosach.To nie powinno długo potrwać. a kiedy usłyszeli dochodzący z kuchni miły. iż zmusza pana do czekania. Pragnąc znowu się ożenić i mieć dzieci.Nie spieszy mi się. że jest człowiekiem o majestatycznej posturze.. że tęsknisz za tymi latami. że je zdradzasz? . trzy kubki. spokojny głos Lawrencea. Miałby pan ochotę na kawę? A może spróbuje pan drożdżówek z borówkami? . Poprowadziła go do salonu. -Tak. Wyczuwała. . i kiedy znalazła się w czułym uścisku jego kochających ramion..Przede wszystkim Holly . udowadniasz. którym przywitał Caroline. spojrzała 209 nań i powiedziała: . A ona może podjąć za niego decyzję. Wydawało mi się.Chcę mieć dzieci.To nie jest z twojej strony żadna zdrada. Dzbanek z kawą. cukier.Chociaż Lawrence nie ma w ten weekend dyżuru. Caroline zaśmiała się z ulgą. uznała. pooglądać tytuły książek na półkach.Chcesz. 210 .Skąd w tobie taka mądrość? . . Gadatliwa właścicielka kotki Mirtem chciała przekazać dobre wieści. nim odezwał się dzwonek u drzwi. . że zgodnie z przewidywaniami Lawrencea jego pacjentka czuje się o wiele lepiej. Jestem Caroline Hawthorne. . Czarną. wyjaśniła: . Tymczasem Jason Cole okazał się równie wysoki jak Lawrence.Podeszła do niego. mleko i drożdżówki stały już na niskim stoliku. niepokoi się. że choć mówi tak spokojnym głosem. . żeby nie wydawało mu się.

A dlaczego miałoby być inaczej? . ale wyczuwa się w nich jakąś gorycz. pisząc. że Caroline wyznała: . Zresztą poza Caroline nikt go nawet nie pytał o ten okres.Ponieważ w żadnej z książek nie ma jej fotografii ani życiorysu.Kilka razy. żeby przeczytał tę książkę? To pytanie zaskoczyło Caroline. jak ludzie powinni się do siebie odnosić i jak hojna powinna być miłość. których tworzy. że Dary miłości skończą się szczęśliwie. Zakupiłem prawa do ekranizacji i teraz razem z Lauren Sinclair pracujemy nad scenariuszem. a Lawrence nie pytał go o powody.. To konkretna osoba. która czekała go po powrocie. że nie zawsze tak się dzieje. Ja ją czytam. wydawał się bardzo łagodny. -Bardzo dobrze wyobraziła pani sobie Lauren Sinclair.Nie.Chyba miała trudne życie. ale nie stała się zgorzkniała. . pięć wspaniałych lat. ale wciąż były czymś wspaniałym dla Lawrencea.Caroline uśmiechnęła się. że ją zraniono. co działo się przez następne czterdzieści pięć minut. gdy zadawał to pytanie. pomyślałam. witając i przepraszając Jasona. . . czy nie proponowała Lawrenceowi. Zostało mi jeszcze ze trzydzieści stron i bardzo liczę na szczęśliwe zakończenie. To. Sądzę. i że dla pieniędzy gra na emocj ach czytelników. .Że jest to najlepsza książka tej autorki. Zastanawiałam się. . że ona nie wkłada serca w swe książki. że Lauren Sinclair to zespół pisarzy .Caroline uśmiechnęła się i dodała: . . .Chce pani wiedzieć. pozbawione sensacji. Jej książki są bardzo romantyczne i idealistyczne. .Musiała się pani przywiązać do jej bohaterów. i o rym.stwierdził ze spokojem Jason. tak łagodny. Nie interesowały prasy. Jason nie zdążył odpowiedzieć. postanowiła zachować nadzieję. nie pozbawiło jej to złudzeń. Zanim Lawrence poznał Caroline. który zakończył się dwadzieścia pięć lat temu. w głębi duszy wie. bo właśnie pojawił się Lawrence. zbiło Caroline z tropu. Przeciwnie. ani nawet o lata spędzone na poszukiwaniu Holly. tak zatroskany.A to znaczy.Naturalnie. które ojciec i córka spędzili razem. czy kończy się szczęśliwie? . .Wolę. chociaż to ich wspomnienie trzymało go przy życiu w Wietnamie i zmuszało go do poszukiwania Holly. .A jak pani sądzi? Caroline zastanowiła się przez chwilę: . gdyby autorka.Nie. Zamiast tego pragnął poznać okres. będąc na wojnie. Po krótkiej przerwie spytał: . nie zamierzam tego pani mówić . żeby tak było.Ale pan zaraz mi powie.Nie zaproponowała pani Lawrenceowi. by przeczytał wietnamski romans ze szczęśliwym zakończeniem? W głosie Jasona nie było okrucieństwa. jak i film . że nic ją nie obchodzą bohaterowie. jak świat powinien wyglądać.zapewnił Jason. pierwsze pięć lat życia Holly.Czytał pan tę książkę? . Jason Cole wiedział wszystko o przejściach Lawrencea w Wietnamie. nie mówił z nikim o tych latach.I co pani sądzi? . czy nie przyniesie mu to ulgi. co stracił.Myślałam o tym. Dla mediów te lata.Zarówno książka. były po prostu nudne.Więc Lauren Sinclair naprawdę istnieje? .Nie. -Jaka jest? . A teraz zastanawiał się. Jason pragnął dowiedzieć się wszystkiego o tych latach. w porównaniu z dramatem wojny oraz tragedią. . 211 . Jason nie pytał o zabójstwa ani o wietnamską niewolę Lawrencea.

że ma także zdjęcia. iż uważa to pan za nieprawdopodobne. .Zamierza pan włączyć sprawę Holly do swego filmu? . Caroline oczekiwała. dotykającą aksamitnie miękkich chrap klaczki rasy palomino. że otrzymał odpowiedzi na wszystkie pytania .Ale tak szczerze? . . że Derek mógł molestować seksualnie Holly. bo symbolizowały dla niej szczęśliwe dzieciństwo. które przywołał album. . lukrujących urodzinowe ciasto dla Lawrencea. Lawrence potrzebował nieco czasu.zapytał. napotykając spojrzenie jego nieprzeniknionych błękitnych oczu. Jeden z nich zawierał zdjęcia rodziny Elliottów. Gdy zapytał o pięć brakujących fotografii.Kłamie. czy będzie pan w domu przez jakiś czas? . jedyne. może nawet uda.poza jednym. Przyglądając się. czy Lawrence zniszczył podobizny Dereka. Opisawszy brakujące fotografie.Pojawiły się wówczas domysły. Carolina doszła do wniosku.Claire była molestowana przez swego ojczyma . Nie usunęłoby to z jego pamięci obrazu tego psychopaty. czego potrzebowałem. A kiedy jasne się stało.Jason wstał i dorzucił: . że nie udaje on zainteresowania. Lawrence mu je opisał: zdjęcie ślubne. Wiedziała. iż Holly zabrała je ze sobą.Jeśli coś jeszcze przyjdzie mi do głowy.zapewnił go Lawrence.Będziemy tu przez cały dzień . Lawrence przytulił Caroline. Lawrence wyznał cicho. a nie tylko o rozpaczy. i w końcu tę. zgodnie z którą Holly potraktowana została jak mścicielka. żeby udzielić konkretnej odpowiedzi. zrywającego z dawną mentalnością. że jej nie słyszał. Ale on natychmiast zgodził się obejrzeć bezcenne rodzinne fotografie. ojca i córki.Chyba tak . Caroline wstrzymała oddech. które jak dotąd Lawrence tylko jej pokazywał.Co o tym myślisz? . że Claire nigdy by nie dopuściła. iż Jason odrzuci propozycję. by to przydarzyło się naszej córce. . że widzi ulgę w ciemnobłękitnych oczach Jasona. Lawrence powiedział. . na której Lawrence trzymał na rękach swoją złotowłosą córeczkę.odpowiedział w końcu. Jason podszedł do tej sprawy z punktu widzenia lat dziewięćdziesiątych. Były dwa albumy. . . na jego przystojnej twarzy pojawił się przelotnie wyraz ogromnej czułości. że czasem ten cykl się powtarza. by od wspaniałych wspomnień. a drugi poświęcono rodzinie. która powstała po rzekomej śmierci Lawrencea w Wietnamie. Gdy Jason wyszedł. jakie zostało zrobione. Ale dlaczego?". trzymanego przez ich dziecko. "On kłamie . oczekując.zapytała Caroline. jak Jason studiuje album.pomyślała Caroline. A gdy wpatrywał się w zdjęcie małej i promiennie szczęśliwej 212 Holly. że tego nie zrobił. że Jason chce usłyszeć o szczęściu. Wydawało się. że wierzy. że Jason zainteresuje się też drugim albumem. Wydawał się wręcz bardzo zainteresowany. choćby po to. . gdy Holly była niemowlęciem. Caroline miała wrażenie. Ale Jason nie chciał nawet spojrzeć na drugi album. .Zadzwonię za kilka tygodni. .Był wdzięczny. portret matki. Na podstawie dostępnych mi materiałów odniosłem wrażenie. a nie ofiara. odzywając się po raz pierwszy w ciągu czterdziestu pięciu minut rozmowy. że zainteresowanie tym szczęśliwym okresem jest czymś więcej niż tylko uprzejmym wstępem do zarzucenia gospodarza pytaniami o nie zamknięty rozdział żałoby.. by sprawdzić. podobizna Lawrencea i Claire. fotografię Holly i Claire. .. ponieważ świadczyłoby to jedynie o jego bezsilnej wściekłości. I nie zamierzał zadawać zwykłych pytań o zabójstwa.odpowiedział Jason. niech go diabli.To na razie wszystko. uśmiechających się z miłością do obiektywu aparatu. ale jestem całkowicie pewny. powrócić do ponurej rzeczywistości.Wiem.

ale upływ czasu nie przyćmił ich żółtego blasku.. . by sprawy. "Ale to nie jest w porządku . bo coś w głębi duszy uparcie jej mówiło. że nie zamierza włączyć sprawy Holly do swego filmu? -Aty? . . Jakże przypominała śliczną.Pisałaś? . las i wodospad. Jason czuł się niepewnie. której zdjęcia niedawno oglądał! Tylko włosy miała trochę dłuższe niż wtedy. . . . by przekonać się o jego miłości do córki?" Jak te sławne ciemnobłękitne oczy mogły być tak ślepe? Dlaczego nagrodzony Oscarami aktor nie potrafił ukryć faktu. . chmury. . Czytał każde słowo wkrótce po napisaniu i bardzo wciągnęła go jej opowieść. to nie ma żadnego sensu.Lawrence mówił ze spokojną stanowczością człowieka. tylu rozpaczliwie szukających je rodziców. że nie mówi prawdy? Może Jason Cole nie przywykł do kłamstw w prawdziwym życiu? A może dlatego że Lawrence był z nim tak szczery. dodała bez słów: "Myślałam o . . nie ma.Więcej. .powitał ją Jason. a potem go znienawidziłam. Ale już po wszystkim. zmienić opatrunki i zrobić klaczy kolejny zastrzyk z antybiotyku. było porządnie zaścielone. . . dręczyły bezlitośnie serce. 28 Dzień dobry . Nikt tu jeszcze nie sprzątał..Jason wiedział dokładnie o jej postępach w pracy nad książką. i zobaczył. Jason musiał porozmawiać z nią w cztery oczy.Jason Cole bardzo mi się spodobał. . bardziej szczęśliwe. a na stole leżał otwarty kołonotatnik i jej pióra. Caroline.Lawrence wpatrywał się w nią z ogromną czułością. które otaczały jej twarz. zapewnił ją: . gdyby Jason Cole zadzwonił. zakończenie.Sądzisz.Czy mogę wejść? . Sypialnię z widokiem na wodospad wyposażono w okrągły. z oburzenia..Nie. Inny rozdział. wywołały uroczy blask jej pięknych oczu. . 214 Było coś jeszcze.pomyślała Caroline.Muszę zajrzeć do Summertime. a nie jego widok. że najwyraźniej go oczekiwała. że to jeszcze nie koniec. A jej oczy? Roziskrzona niewinność.Po prostu siedziałam sobie tutaj. Czyżby Jason Cole chciał spotkać się z Lawrenceem tylko po to. że odpowiedział mu kłamstwem? Caroline westchnęła.. że to dzisiejsze postępki jej bohaterów. inne. I tyle jest innych zagubionych dzieci. Holly przed chwilą musiała tam siedzieć.I pogrążyłaś się w radosnych myślach. Caroline wolała zostać w domu na wypadek. były odrobinę bardziej miękkie i mniej skręcone. które go witały. Walcząc ze swym własnym rozczarowaniem. -Napotkała jego spojrzenie i nie spuszczając wzroku.. ale łóżko. stanowiącego dokładną kopię jego własnego.. Drżała cała z gniewu. dębowy stół i krzesła.Po prostu to nie ma sensu. Ogarnął go smutek na myśl o tym. czego nie chce. ... obserwowałam niebo. Jednak akwamarynowe oczy. Caroline wiedziała. błyszczały teraz mocno. z jego powodu. promieniowały odwagą. by uczynił coś.Nie . -Tak. który wie. a loki. że Lawrence zamierza obejrzeć rany.. ponieważ jedno z krzeseł było odsunięte. miał poczucie winy. jeśli pozwoli się. jak nieodwracalne szkody mogą powstać. Musiało być.odparła. Jason wszedł do pokoju Holly.. która śmiała się wesoło do kamery. Nie potrzebował do tego jej pomocy.Też tak myślę..Wszystko w porządku. Nie możemy go zmusić. w którym spała. których nie można zmienić.Dobrze. małą dziewczynkę.Oczywiście.zapytał. znikła na zawsze.

.Naprawdę nie wiem. . Spojrzał na nią i przekonał się. ale samolubne. Odwrócił wzrok od jej pięknej twarzy i zapatrzył się na wodospad.Czy to są jedyne zdjęcia. o której Jason marzył: kiedy Holly naprawdę uwierzy w magię ich miłości i zaufa jej. jakie masz? . 216 . wyjęła ze swej torebki kopertę. że zamierzał nie wypytywać już Holly o jej uczucia względem ojca. kiedy zabito twoich bliskich. Było to pragnienie potężne.powiedział Jason. . zrobione przez żonę sędziego pokoju. by ocalić życie swej wymyślonej bohaterce. "A może jednak"? . dlaczego ich nie wzięłam.. Jemu. i ulotna. Podeszła do toaletki. "Ponieważ . Z wielką miłością. którą włożyła Holly. Kiedy oboje usiedli.Tak. o tamtej śnieżnej nocy. ale bardzo zakochani. o co chciałbym cię zapytać .pomyślał Jason -jakimś cudem wiedziałaś. co mnie martwi. Było ich siedem: pięć opisanych przez Lawrencea i dwie inne. tę samą. . że groźne fale były stale obecne w sercu Holly. aż Holly potwierdziła to lekkim skinieniem roztańczonych. Wyzwoliła się z kokonu swej przeszłości. Mieli tylko jedno. znowu mu ufała.. nie magii. Teraz czuła się o wiele lepiej. złotych loków. że on żyje". kiedy uznano go już za zmarłego. zastanawiając się. co ci się przydarzyło. dopóki fale strachu nie uspokoją się na zawsze.Kiedy opowiedziałaś mi. . zwrócony twarzą do huczącej kipieli. wspomniałaś. Była to chwila. Chwila cudowna. jak i córka pragną spotkania. podobnie jak jej ojciec. Pamiętasz go? Jason zamierzał upewnić się..Jason odczekał. że zarówno ojciec.Chciałbym je zobaczyć . .Coś. Miałam tylko trzy lata i pewnie rodzice trochę . . którą tak pokochał. że twój ojciec zginął w Wietnamie. tworzący pod nimi grzmiącą kaskadę. który 215 przypominał jej. ale.tobie". Nie było żadnych emocjonalnych sekretów. Niczym kruchy zamek z piasku bezlitośnie unicestwiany przez olbrzymią falę mogła zniknąć szybko i bez śladu. a on znów miał zakłócić jej spokój ducha.zaczął spokojnie. że znowu straciła pewność siebie. .Holly zmarszczyła czoło. Holly wyjęła bezcenne fotografie z koperty. Holly zaczęła opowiadać mu o fotografiach.Kiedy wyjechałeś ostatnim razem.To ich zdjęcie ślubne. że ci tego nie pokazałam. Wiedział.Ale nigdy nie mówiłaś nic o nim. zatrzymać ją i miłość. -Tak? . z którym podzieliła się prawdą o swojej przeszłości. Świadczyły o tym wspaniałe radosne fotografie. uświadomiłam sobie. jak niebezpiecznie jest kochać. zawahała się przez chwilę. gdy Holly w odpowiedzi na jego pytanie gwałtownie się odwróciła. To są zdjęcia mojej rodziny. Mogły wzbierać bez ostrzeżenia. Jasonowi serce się ścisnęło. jak zareaguje na to kobieta. molestowania.. gdy zobaczył. Spojrzała na Jasona. Byli młodzi.pomyślał. niewypowiedzianych urazów. tylko jemu: dobremu i łagodnemu człowiekowi. Jason tak bardzo pragnął uchwycić tę wspaniałą chwilę. . -Wtedy pierwszy raz głaskałam pysk konia. na fotografii suknię ślubną Claire. przedstawiające siostrzyczkę i braciszka Holly. W jej oczach znowu była odwaga.Jest coś. jadąc do Los Angeles. którego nie stworzyła swoim piórem. Spotkanie z Lawrenceem tak przekonało go o jego wielkiej miłości do córki. Miłość wypisana była na twarzach Lawrence' a i Claire. Mieliśmy dwa albumy. jak niepewne bywa szczęście. w nagłym przypływie strachu.

Holly . jaki był niezwykły. Była to cicha prośba pełna rozpaczy.Próbował mnie odszukać. . . powiedział: . co ją obecnie dręczyło. . . uświadomiłam sobie. kiedy się urodziłam.To z nim widziałeś się dziś rano? -Tak. ponieważ pracował ciężko. trzymającego na rękach córkę. że stale był przy mnie. a osiemnaście. ale nieoczekiwanie jej myśli wynurzyły się na powierzchnię. zapierając dech w piersiach. jakbym była dla niego najważniejsza. co ci się przytrafiło. pogrążona w śmiercionośnym smutku.Mieszka kilka kilometrów stąd. lecz druzgoczącej. Holly. czego nie wiesz. ale ponieważ czułem się zaniepokojony. topiąc myśli. Jasonie? . obudziłaś tym we mnie jakieś odległe i niewyraźne wspomnienie. ale złapano go i wzięto do niewoli. Kiedy znowu skupiła na nim uwagę. Może więc zawiozę cię tam teraz? Podczas krótkiej jazdy Jason przekazał jej wszystko.Ale nie było powodu do niepokoju. Derek go postrzelił i porzucił. -Nie . że podobnie jak Lawrence. Mogłaby umrzeć. Ściągnęła brwi. a jej oczy stały się czyste i ufne. . poprosiłem kogoś.wyszeptała. że o tym nie wiedziała i kryjąc się przed światem. 217 Zalały ją emocje. -Na pewno nie wie.Więc on wie . "Nigdy nie przestał cię szukać". -Nie powiedziałeś mu? . . . Uciekł z niej osiem miesięcy po twoim zniknięciu.że ona i Lawrence są najwidoczniej bardzo do siebie przywiązani.W każdym razie tak się czułam.powiedziała. że jej ojciec przeżył.O.zaprzeczył Jason. Dlaczego nie zdradził jej prawdziwego powodu ich wycieczki do Seattle? I czemu nie powiedział Lawrenceowi. że tu jesteś. a jednak. że bardzo go kochałaś. co muszę ci powiedzieć. Nie wiedziałem. gdyby nie pamiętała swojego ojca? Albo gdyby najbardziej utkwiło jej w pamięci to.i spłynęły łzami z jej zrozpaczonych oczu.się bali. co wiedział o Lawrensie. . lękliwy protest przeciwko prawdzie . . Zawsze miał dla mnie czas. Mój ojciec doskonale porozumiewał się ze zwierzętami.On żyje . . czepiając się ostatnich słów Jasona jak deski ratunkowej na miotanym sztormem morzu. że pewnego dnia cię odnajdzie. że jego zaginiona córka znajduje się tak blisko? A co by było.Nigdy nie przestał cię szukać.wyszeptała. Najpierw musiałem się upewnić. uznając za zmarłego. . prawda? . podnosząc się i dodała z niepokojem: -I teraz na mnie czeka. Twój ojciec nie zginął w Wietnamie.Miłość przepełniła jej głos.Mam wrażenie.nie radosnej prawdzie. gdy się ożenił. Był wobec nich taki łagodny. mimo woli kryła się też przed nim. gdy wspominam tamte lata. -Nie . Jason zorientował się. słysząc w jego głosie nagłą powagę. by się tym zajął. tak. zarówno dzikimi. Ale czuł się tak bardzo odpowiedzialny za mnie i matkę. by powróciła do teraźniejszości. by zapewnić jej dostatnie życie? .Bo byłaś . że koń może mnie ugryźć. że stale był nieobecny. był boleśnie świadom tego. że chcesz go widzieć. ani nawet. Miał tylko siedemnaście lat. jak i oswojonymi. a także o Caroline . Kiedy podrosłam. gdy dotykała szczupłymi palcami podobizny Lawrence'a. Pracował w kilku miejscach i jeszcze się uczył.Nigdy nie przestał wierzyć.powiedział spokojnie Jason.Dlaczego miałabym nie chcieć się z nim zobaczyć? . napełniając serce żalem . wydaje mi się. . a one mu ufały. Holly.Gdzie on jest. Czekał więc cierpliwie. . że cię znam. Gdy odpowiadał na jej pytania o ojca.Nie.powiedział miękko. Coś. o co chodzi.Jest coś.Kiedy powiedziałaś.Mniejsza o to. chciała pobyć trochę dłużej z cudownymi wspomnieniami przeszłości. .

które Holly wypowiedziała tamtego dnia. Holly.On jest tam. . że usłyszał tutaj jej głos. . . ze względu na niego.. Ale zadziwiający był sam głos: w melodyjnym wysokim sopranie małej dziewczynki dawało się wyczuć miękkie brzmienie dojrzałej kobiety. Była to nadzieja. Był to ten sam ojciec z owego odległego dnia.Ma taki miękki nos. Zapach ten przeniósł Holly w minione czasy. Obraz złotowłosej dziewczynki i złocistego konia na zawsze miał wyryty w mózgu. 219 Lawrence obrócił się gwałtownie. I wtedy Holly go zobaczyła. . I Holly powiedziała to samo..Tak.wyszeptała. pośród woni dzikich kwiatów.Caroline? . lepsze zakończenie wizyty Jasona. walące serce wzbiło się pod niebiosa. Dręczące pytania i odpowiedzi nie znikły. Tam. a oczy napełniły się gorącymi łzami. W głębi duszy Caroline miała nadzieję na inne. Może pójdziesz do niego? Dwadzieścia siedem lat temu była inna stajnia.I najbardziej niepokojące pytanie: a gdyby nie wspominała go z tak gorącą. jak otwiera drzwi przed młodą kobietą z miękkimi. co wówczas. silny. nakrapiając ją złotymi refleksami. a za tę chwilę oddałabym życie. otworzyła drzwi do ogrodu i wskazała na budynek stojący po drugiej stronie usianej barwnymi kwiatami łąki. -Tato! 29 Spacerowali po ukwieconej łące i siedzieli na trawie przy strumieniu. Dziewczynka i kobieta. Otwierając drzwi. Odniósł wrażenie.Potem. złotowłosa córka zawołała jak wówczas. Nic dziwnego. . dręczące Holly pytania. czym mogli się podzielić. zaniepokojona.Dziękuję. W tamtej stajni też był złocisty koń i jej ukochany ojciec. na brzegu szafirowej rzeki. czystą miłością? Jason wyczuwał nie wypowiedziane. zwróciła się do Jasona i na chwilę cień nieufności zniknął z jej pięknych oczu. staje się znowu niepewna. napełnionej złotem. w stajni. ale to nie miało znaczenia. szepczący łagodnie uspokajające słowa w odpowiedzi na rżenie konia. Jasonie . 218 Kiedy dotarli do celu. Szczera radość w błyszczących oczach Caroline do głębi ją poruszyła. również wypełniona słodką wonią świeżo skoszonego siana. bojaźliwa. serce zabiło jej mocniej. myśli i uczucia Holly skupiały się przede wszystkim na ojcu. że się od niego odsuwa. Nic dziwnego. złotymi lokami. że go znalazłeś. bo kiedy zobaczyła jego samochód zatrzymujący się na podjeździe. którego miała zaraz zobaczyć. pochylając ciemną głowę Summertime. . Holly i Lawrence opowiadali sobie nawzajem to. Tymczasem Caroline odzyskała już zdolność mówienia. że słyszał znowu te same słowa. Lawrence zesztywniał na dźwięk tych słów. Ale gdy jechali do Issaquah. ukrywaj ąc skrzętnie przed sobą inne prawdy. zanim jeszcze zobaczyła klaczkę rasy palomino. by wpuścić tę młodą. które mogły tylko sprawić im wielkie cierpienie. wprowadziła ją do salonu. A kiedy ujrzała. przeszłość i teraźniejszość. bo myślał o niej i o tamtym dniu. gdy jako trzyletnie dziecko dotknęła aksamitnie miękkich chrap palomino: .spytała miękko Holly. Holly zabrała ze sobą fotografię. wywołując zmieszanie na jej ślicznej twarzy i tworząc dystans między nimi. Caroline zdołała tylko wyszeptać drżącym głosem: -Holly? . upragnioną kobietę.Dziękuję. I gdy jego ciemnozielone oczy wypełniła niezmierzona radość. nie wiara. wysoki. uśmiechając się poprzez łzy. Stał tyłem do Holly. Promienie słońca pieściły wodę. Nie potrzebował jej. jestem Caroline i bardzo kocham twojego ojca.

Ja też się cieszę. spojrzała na ukochanego mężczyznę. pomyślała. Dopóki nie przekonał się.zapewnił Lawrence. . Dla Holly i Lawrencea czas odmierzany był miłością. jak pochyliła oświetloną słońcem kasztanową głowę. . a w biurze w poniedziałek do trzeciej. . . by wrócić do Los Angeles. Też prawdopodobnie nie śpi.powitała ją ciepło Holly. .A powinna z nim porozmawiać. kiedy Derek zamordował ich marzenia. żebyś zadzwoniła. 220 zobaczyli. odrywając wzrok od uśmiechniętych oczu Holly. a drugi to jego prywatny numer w biurze.Caroline wyciągnęła z kieszeni kartkę i podała ją Holly. . Holly. że został weterynarzem. Minęło wiele godzin. że istnieją takie kłamstwa miłości. Ponieważ rozmawiali o miłości.Jason został. który Caroline ustawiła na nocnym stoliku. Ten pierwszy to telefon do domu.spytał cicho Lawrence. Caroline wyszła im na spotkanie na łąkę. które spędzał na wędrówkach po ulicach obcych miast w poszukiwaniu Holly.odpowiedziała Caroline z widoczną ulgą. Żeby podtrzymać go na duchu.Wydaje mi się.powiedział Lawrence. że pora wracać do domu. że będzie w domu przez cały weekend. Potem.I ja .Możesz stąd spokojnie dzwonić . a jej serce podtrzymywały tylko historie o miłości. przepędziła groźne upiory.. Jednak to.wyszeptała Holly. i wpatruje się ze zdenerwowaniem w telefon. że wszystko w porządku. wciąż omawiając miniony dzień.powiedziała Caroline kilka godzin później. I nie opowiedziała mu o tej nocy.Cieszę się. nadzieją. I gdy jego serce zaczynało bić mocniej z nadzieją.wzruszyła ramionami Holly . by pomagać oblepionym ropą naftową zwierzętom morskim po katastrofie "Val-deza". . ilekroć dostrzegł błysk złotych włosów. . O tej porze powinien już być w Los Angeles. że wszystkie te lata przetrwała jedynie dzięki wymyślonym przez siebie światom. potem musi jechać do Dallas. . -Jest w nim zakochana.Rozumiem .Dziękuję . . prawda? .. które pisała. . .Słyszałam. mieszka na Alasce.A tymczasem my z Caroliną zajrzymy do Summertime. rzeczywiście nie trwał tak długo? Całkiem możliwe. Było to kłamstwo. gojeniem ran. Był środek nocy.Lawrence powiedział. tak jak to sobie wymarzyli. by dzielić się swym bólem z ojcem. Nie wspomnała jednak Lawrenceowi o tym. widząc ulgę swego ojca. że Jason bardzo chciał. .Zostawił numery telefonów. Holly była w pokoju. który czekał na nią od tylu lat. powiedziała tylko. Gdy zbliżyli się do domu. jaskrawe złoto poranka dawno już znikło.ale nie będę teraz dzwonić. Może ów koszmar. Caroline nawiązała do tego tematu. a jednak nie miała wrażenia. Dzięki Jasonowi Holly wypowiedziała już na głos te przerażające słowa.Wcale nie zamierza do niego telefonować . którzy pojechali do Prince William Sound. dopóki nie zobaczyliśmy. który stale widziała w myślach jak na zwolnionym filmie. Nie czuła potrzeby. że zakochał się w Caroline. Podobny cień widziała w oczach Jasona. . Powiedział. że była jednym z ochotników. A Holly opowiedziała ojcu. że wszystko przebiegło wówczas bardzo szybko. świadczyło o niepewności. swoją czułością szybko rozpraszając resztki niepewności. Leżeli z Lawrenceem w łóżku. ustępując bogatym barwom późnego popołudnia. Możliwe też. zanim odjechał. że wyszliście ze stajni i idziecie w kierunku strumienia. Jej włosy lśniły miedzią w słońcu popołudnia.Dziękuję . Gdy Holly wzięła kartkę. Ani o niekończących się tygodniach i miesiącach. że została pisarką. . które są równie ważne. Ale nie wspomniał ani słowem o latach niewoli spędzonej w małej klatce w dżungli. że się pobieracie . Lśniące. jak jej cudowne obietnice. a szmaragdowe oczy promieniały radością z ich szczęścia. Caroline zauważyła w jej oczach niepokój. co stało się z rzeką płynącą u ich stóp. I prawdopodobnie też myśli o minionym dniu. . Potem odjechał. że kłamie. I dopiero kiedy uznali.

To coś ważniejszego. Jej dziecko umarło. Wszystko skończyło się godzinę temu. Jeśli miała usłyszeć uczciwe i nie przygotowane z góry odpowiedzi na dręczące pytania.A więc za godzinę jedziemy na lotnisko. Dochodziło południe i choć prawie nie zmrużyli oka. . . kiedy oglądaliście album ze zdjęciami. że Holly nigdy nie zadzwoni. . natychmiast zmienia się wyraz jej twarzy.Nie wiem. to jej pojawienie się na progu jego domu musiało być niespodzianką. ale wie. . że coś jest nie w porządku.Ale ja dopiero tu przyjechałam.Bierzecie dzisiaj ślub? . ale gdy tylko ktoś wymienia jego imię. . Możesz do niego zadzwonić i spytać albo zrobi to któreś z nas. Caroline właśnie zarezerwowała ci miejsce na lot do Los Angeles. Holly potrząsnęła lekko złotą głową. Ale Jason wyjeżdża jutro do Dallas. I lepiej to zrobić. Zażarta walka pomiędzy jej dzielnym. a przynajmniej bardziej pilnego. ale zawsze była taka miła. wrogo nastawioną macicą dobiegła końca. . że powinnaś przedtem porozmawiać z nim w cztery oczy.Tak. zanim znowu zajmie się filmem. Nigdy jej nie spotkałam.Caroline oparła się na łokciu i spojrzała na niego z zaskoczeniem. gdzie mieszka.I on też ją kocha. muszę z nim porozmawiać. całą swą . ale wciąż wyśmienite drożdżówki i zaczęli przygotowywać lunch. .Caroline i ja podjęliśmy ważną decyzję . gdy z nią wrócił..przyznała Caroline.Jest doradcą prawnym w Los Angeles.Jaki z ciebie wszystko rozumiejący ojciec.Zadzwonię do Raven. Uzbroiła jawę wszystko.Ja też nie pozwolę. Holly przytaknęła. a Caroline i ja myślimy. jaka następuje po niszczącym sztormie. co miała do zaoferowania: wszystkie nadzieje. a często to czynimy. ten nieubłagany syk. i bezcenne nowe życie przegrało. wraz z ostatnim.wyjaśnił Lawrence Holly. Powiedziała mi kiedyś. Jason bardzo kocha Holly. uśmiechając się tajemniczo.. . że nie umarła wraz z nim. gdy na milczący sygnał Lawrencea Caroline nagle zniknęła.Nie . a potem zmarszczyła brwi znowu zaniepokojona. Raven żałowała. wszyscy byli na nogach od wielu godzin. Jedyną oznaką życia był ten lodowaty szept.Do Raven? . Ona go kocha.odparł Lawrence. 221 .Tak .Ale masz numer jego telefonu. Na śniadanie zjedli wczorajsze. Lawrence uśmiechnął się. która walczyła o przetrwanie w jej wnętrzu. -Aty? . upiornie spokojne milczenie osłaniające śmierć. nie narodzonym dzieckiem i jej pokrytą bliznami. Po chwili wróciła. . przeszywającym dźgnięciem bólu i palącą eksplozją tkanek i krwi. że żaden z jej telefonów.Nie. Przecież nawet nie widziałeś ich razem. . . Holly skinęła głową. .Teraz już zawsze będziemy. Ptak śmierci zamordował mężną nadziej ę życia. taka chętna do pomocy. Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości. . Raven tak bardzo starała się pomóc małej istotce.Ale ty nie zamierzasz na to pozwolić. Po długiej chwili namysłu. I pewnie boi się. Holly. . Negocjowała najważniejsze umowy Jasona. To ona sporządziła dla mnie kontrakt na napisanie scenariusza do Darów miłości. iż nie da się tego naprawić. nie jest zastrzeżony. dopiero co cię odnalazłam! . Miał taki dziwny wyraz twarzy. nawet domowy. Potem zapadła zapierająca dech w piersiach cisza. ale coś jest nie w porządku. 222 Ale jak to zrobić? Nagle Holly doznała olśnienia. a wszystko stało się oczywiste. bo głos w jej wnętrzu wciąż żył.

zapewniła ją szczerze Raven. Telefonowała do niego ostatniej nocy. że to dzwoni Nick. Raven gotowa była złożyć każdą obietnicę miłości. muszę znaleźć swoją teczkę.Jestem teraz w Seattle. bo musi upłynąć trochę czasu. której zamierzała dotrzymać. może wiesz. . i dziadkami. i w ciągu trzech bezsennych nocy bólu. Czy tak wygląda przyjaźń? . kiedy omawiały kontrakt na scenariusz. a gdyby wcale nie podniosła słuchawki. powiedziała. o napisanie którego prosił ją Jason. zrozumiem cię. jej to wystarczy. czy możesz to zrobić. ile to ją miało kosztować: będziesz ze swoim tatą. Poczekaj chwilę.miłość. Byliśmy tu razem do wczoraj. Ale nie zakręciło jej się w głowie. Widziała ją w oczach Jasona tamtego dnia. Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości. by jej głos brzmiał wesoło. Dziecko kwasu mogło nigdy nie 224 . mógłby nawet wrócić wcześniej z Santa Barbara i pojawić się na jej progu bez ostrzeżenia. . . Za każdym razem. . Wiedziała.. Raven przygotowała się na zawroty głowy. że Jason wróci tu jutro. . Raven zmusiła się do zapomnienia o sobie. Pojawił się jednak inny ból. I nawet złożyła obietnicę. "Żeby nie wiedział. gdy jej serce czuło. nie jest nieodwracalne. on będzie wciąż dzwonić. Nie potrzebowała już ciemnoczerwonej pożywki nadziei . że Nick przyjmie swoje dziecko. by zdobyła dla niego adres Holly.Nie .pomyślała Raven. gdzie mieszka Jason? . Odzyskała siły. bez względu na to. gdy musiała pogodzić się z prawdą.To żaden kłopot. Musiała odebrać telefon.. . którą straciła. choć walka już się skończyła.Raven. Nie odczuwała zawrotów głowy ani najmniejszego ukłucia bólu. gdy prosił. że to jest miłość. do skupienia się na miłości Jasona i Holly. że chce. Raven wiedziała.Czy nie jesteś teraz z nim? Kiedy rozmawiałam w tym tygodniu z jego sekretarką. Jeśli nawet będzie matką tylko przez dziewięć miesięcy ciąży. bardziej rozdzierający od poprzedniego. Jak gdyby nigdy nie było tego dziecka. że nie była stworzona na matkę. Jeśli tego nie zrobi. Wstając. Po prostu nie potrzebuje teraz tak wiele krwi.Raven zmarszczyła brwi. 223 Ale tym razem dzwoniła Holly.Jeśli nie jesteś pewna. z tatą i siostrami.. bohatersko zmuszając się. iż wybierasz się do niego" . by utrzymać się przy życiu. z góry przepraszając. gdy mówiła. przepełnione nadzieją partie. gdy rozmawiała z Holly. ale to nie wystarczyło. przypominając sobie. Holly.Nie szkodzi . że dokładnie tego samego chciał Jason. że cokolwiek to było. jakby wcale nie toczyła bohaterskiej bitwy miłości. moje małe kochanie. że nieodwracalnie obumierają jego najdroższe. . Jason zostawił mi swój zastrzeżony telefon domowy i powiedział. Raven bez pytania wiedziała. Teraz coś działo się z tą miłością i Raven bardzo chciała uwierzyć. Odzyskała? Nic podobnego. jednak ja wolałabym przylecieć tu dziś po południu i porozmawiać z nim osobiście. To długa historia. czuła zadziwiające ciepło.zapewniła ją Raven szybko i z całkowitym przekonaniem. zanim uzupełni krew. zawarła umowę ze swym sercem.Mieszka kilka kilometrów stąd. niezwykłą serdeczność.Nie mam żadnych zastrzeżeń. abym do niego zadzwoniła. że niepokoi ją w niedzielę w domu. że czuje się lepiej. Oczywiście nie mogły zniknąć.. gdy prosił ją o pomoc w ustaleniu adresu Holly w Kodiaku. modlitwy. Dźwięk telefonu zabrzmiał jak podzwonne. W przedłużającej się ciszy rozległ się spokojny głos Holly: . tnący niby nóż krzyk rozpaczy. i ufność. które towarzyszyły jej przez ostatnie trzy doby. ale weekend spędzi w Kodiaku. Odda nowo narodzone dziecko ojcu bez wysuwania żadnych żądań.bo nadzieja była martwa. I słyszała ją w głosie Holly za każdym razem.

które dzielnie pokonywały najtrudniejsze przeszkody na drodze do ocalenia. że skurcze i bóle ustąpiły i że spróbuje przespać osiemnaście godzin dzielące ją od następnego ranka.Dziękuję ci. zakażenie. Niektóre bohaterki książek Holly przypominały Raven.spytała ostrożnie Holly. I nawet mistrzowska prządka snów nie mogła utkać dla niej szczęśliwego zakończenia. gotowych bez uprzedzenia eksplodować strumieniem gorących łez. Gdy Raven podyktowała adres Jasona.Chcesz ze mną o tym pomówić? . Kochała całym sercem. ale to wszystko jest zbyt nowe. Raven. .. ale powinna je zdobyć kobieta. Raven próbowała ocalić siebie. Po prostu łzy nadal gromadzą się głęboko w środku. Nie była już w ciąży. czeka ją łyżeczkowanie macicy. dobrze.Też bym tego chciała. dopóki nie usunie z siebie całkowicie tego symbolu małej istotki. Wpaść do ciebie. dobrze? -Tak. Nie spałam od kilku dni i myślę. Przynajmniej nie będzie do niej dzisiaj dzwonił i nie zjawi się tu niespodziewanie.zaznać szczęścia. . a potem spytała cicho: . gdy Holly tak koniecznie musiała się zobaczyć z Jasonem. myślała. wpatrując się w milczący aparat. co się z nią stanie.Czy dobrze się czujesz. zanim pójdę do Jasona? Raven chciała już wyrazić zgodę. bym mogła o tym mówić. jak gdyby dzięki temu jej dziecko miłości mogło być wciąż żywe. ale nagle usłyszała swój własny głos: . zmusić. Nie. świadczące o zdrowej ciąży. czuła radosne zmęczenie. z początku kłopotliwe. Dlatego będzie musiała przyjść na kontrolę i jeśli poronienie nie było całkowite. że wystarczy. która kiedyś żyła. Była wtedy wyczerpana. Teczka Raven leżała w sąsiednim pokoju. że nastąpiło poronienie. gdzie ją rzuciła po powrocie do domu w czwartek wieczorem.. jeśli wydali jakieś tkanki: będzie to znaczyło. . . jeśli nie teraz.. i mężczyzna. Nie wiem. I zawiodła. kryjących się pod powierzchnią. . Holly powtórzyła go na wszelki wypadek. Te objawy. Tworzyła bohaterki.Jesteś pewna? .Raven zmusiła się. Ale chętnie bym się z tobą kiedyś zobaczyła. by w jej głosie słychać było uśmiech. Jednak dla bohaterek Holly zawsze wszystko szczęśliwie się kończyło. należy spojrzeć prawdzie w oczy. Raven? Wydajesz się. by zatelefonowała. Sara Rockwell powiedziała jej. że powinna zadzwonić do doktor Rockwell i Nicka. rozkazywała swemu niemądremu sercu. ale w rzeczywistości w życiu prywatnym cierpiały z powodu głębokich. nigdy nie gojących się ran.Nic mi nie będzie. . Holly. Raven w gruncie rzeczy nie obchodziło teraz.Tak. Pozostałe w macicy resztki martwych tkanek powoduj ą nieraz rozmaite komplikacje . Szczególnie teraz.No cóż.krwotok. ale nadal czuła jej wcześniejsze symptomy: huśtawkę emocji. która przędła cudowne sny o miłości. 225 które może być jednak "nie całkowite". Po rozmowie z Nickiem pozwoli im płynąć. Musiała jednak zadzwonić do Nicka.. smutna.Bo jestem smutna. Były to olśniewające kobiety sukcesu. który te cudowne sny ożywiał. zbyt świeże. Pomyślała. że w tej chwili najbardziej potrzebuję snu. Raven już miała automatycznie zaprzeczyć. ale coś ją powstrzymało. . . Musiała odzyskać siły. Holly. później przyjmowała jako świadectwo cudu. wyciągając notes z adresami z pękatej teczki i wracając z nim do telefonu w sypialni. by zostały z niąna zawsze.. Całkowicie pewna.. Musiała powiedzieć mu. a której już nie . jeśli jutro rano wybierze się do gabinetu doktor Rockwell. to następnym razem. jak długo zostanę w Los Angeles. które wydawały się pewne siebie i władcze. tam. A teraz Raven chciała się ich uczepić. Odsunęła od siebie to wspomnienie. zanim go znowu zobaczy.Przylecę do Los Angeles około pół do szóstej.

Jason już tam czekał na nią. że jest to daremna prośba. że jeśli będzie potrzebowała. . przekazała radosną wiadomość. gdybym doszedł do wniosku. by odnaleźć zaginioną córkę. I tę właśnie prawdę powiedział Holly. wykładanym nefrytowym i białym marmurem. . kiedy zadzwoniła. by do końca życia cierpiał takie męki? Teraz znała już odpowiedź i mogła stąd odejść.Muszę z tobą pomówić.Tak. zawoła dla niej taksówkę. więc to jego matce. że ta scena nie pasuje do jego scenariusza. przekonanie. Czy Jason naprawdę mógłby być tak okrutny? Czy skazałby Lawrencea na to. albo że czasem gniewał się na mnie.spytał cicho. . . że czuje się o wiele lepiej. Błękitne oczy miał podkrążone.Jest coś. nieoczekiwanym darem. proszę. że wiesz.Dasz mi szansę wyjaśnienia wszystkiego? . to właśnie ci mówię.Słucham cię.Wejdź. -Holly. Miał w arsenale tylko jedną broń: prawdę. . nieustannie dręczyły go wyrzuty sumienia. że jej ojciec żyje. Pozwolisz mi przynajmniej spróbować? . Nick jeździł konno z dziewczynkami. cierpieniem. 226 Kiedy lśniące mosiężne drzwi rozsunęły się. Holly. bo był zmęczony ciężką pracą? Jason widział jej ogromny ból. że nie robi wszystkiego. że to spotkanie nie da ci szczęścia. a portier zapewnił ją. Wydawało się. że jej gniewne oczy nie są 227 zdolne widzieć niczego. co muszę wiedzieć. Holly nie skorzystała z tej propozycji. co mogłoby wytłumaczyć bezczelne manipulowanie jej życiem. Portier zadzwonił do Jasona i chwilę później Holly jechała na górę prywatną windą. Nie szukała go i najprawdopodobniej nigdy nie przyszłoby jej to do głowy. a ty byś nawet nie wspomniał. . Stojąc za kanapą i opierając o nią. by usiadła na wygodnej kanapie. Potwierdziło to jej obawy i nagle wyzwoliło wzbierający gniew. Mogła tu zostawić swój bagaż.Ty miałbyś o tym decydować? Gdyby znakomity reżyser uznał. całkiem by ją pominął? Czy to chcesz mi powiedzieć? .ma. dlaczego tak postąpił. Dla Holly wieść o tym.odparł cicho Jason. . czy mogliśmy spędzić cały weekend w hotelu.Mogło tak być.Stałoby się tak. 30 Holly nie mogła pojawić się nie zapowiedziana na progu Jasona. . Gniew z powodu tego. iż on żyje. Sławny aktor i reżyser mieszkał w apartamencie na górnym piętrze dobrze strzeżonego budynku. . Bez jego pozwolenia mogła dotrzeć tylko do umundurowanego portiera w holu. babce swego dziecka. że ledwo go pamiętam.Chcę wiedzieć. Zmusiła się. że ostatecznie ją zdradził. głos bardzo łagodny. a potem wypowiedziała słowa. Ale dla jej ojca każdy dzień minionych siedemnastu lat przepełniony był smutkiem. co mógłby zrobić. Jason poprowadził ją do salonu i poprosił. Ale w tej chwili nienawidzę.. Jasonie. Miał wrażenie. Jednak jej serce chciało wiedzieć. ma zamiar przespać się teraz i że porozmawia z Nickiem jutro. które tak starannie sobie przygotowywała: . była niezwykłym. zaledwie kilka kilometrów od domu mego ojca.Owszem .Tak wiele ci zawdzięczam. gdybym powiedziała ci. spojrzała mu w twarz. . Holly zaczerpnęła tchu dla uspokojenia.Zrobiłbyś to mojemu ojcu. by zignorować tę łagodność. . Jasonie..

. od łagodnego powitania do żarłocznego głodu. ciesząc się tym cudem. Dlatego to zrobiłem. .Jasonie.Oczywiście. gdy byłaś dzieckiem. że w takich okolicznościach twoi bohaterowie zrobiliby to samo. że Holly naprawdę go słucha. Przez bardzo długi czas po prostu patrzyli na siebie. Złożylibyśmy słowa przysięgi w chwili.Kochaj się ze mną. Kiedy Jason przekonał się. powoli ostrożnie potrząsnęła splątanymi złotymi lokami. szepnęła: .Do nocy poślubnej.Udawajmy przez chwilę. słysząc w jego głosie smutek. Ale się mylił.Och. ciągnął dalej: .powiedziała. . . Potem z płonącym spojrzeniem.wyszeptała. od czułego ciepła do namiętnego ognia.Ty jesteś oczywiście bohaterką.Jason sądził.Mylisz się. Pragnęli teraz czegoś więcej. .zaczął Jason. czym mogliby się podzielić nawzajem. choć to trudne. co ty zrobiłeś . pełnym radosnej pewności siebie. To. będę udawał bohatera. zanim zostanie zmyta przez druzgoczące fale.Myślałem trochę o naszym ślubie. że jeśli też będziesz tego chciała. o wiele silniejszy niż przy najbardziej namiętnych pocałunkach. by sprawiono ci ból. wiedziała..Nie chcesz poczekać? . może to nie być noc.zaprotestowała gorąco. z wciąż płonącymi oczami i wilgotnymi od pocałunków wargami. .wyszeptał Jason. A kiedy zobaczył jej promienne uszczęśliwienie. na których widniał uśmiech szczęścia. Holly . .. Wiedział. potem kochającymi ustami.. a nawet rozpacz. Czytałem wszystkie twoje książki i wierzę. A potem. -Jej wspaniałe błękitnozielone oczy płonęły gniewem.Nie chcesz za mnie wyjść? . Były to tysiące różnych pocałunków. Ale teraz nie czuł tego ponaglenia. że jesteśmy postaciami z twojej książki . co ja.Prawdę mówiąc. I wymyśliłem. zachwycając się nieograniczonym szczęściem. . gdyby. że jest to wspaniały początek życia pełnego takich chwil.Poczekać? . co było z początku dzielącą ich barierą. Jason widział. jak cień gniewu ustępuje miejsca jasnej nadziei. .W odpowiedzi skinęła lekko złotą główką.Żaden z moich bohaterów nie zrobiłby tego. teraz stało się przystanią ich miłości. a gdy stanął przed nią. . . stanowiącą barierę między nimi. . od najdelikatniejszego szeptu do zachłannego pożądania. Holly. Nie chciałem.. Mógł cię strasznie krzywdzić. a ja. Siedzieli na kanapie. . Z wyjątkową czułością Jason zaczął pieścić jej wargi . uniosła ku niemu twarz i zobaczył to.Twój ojciec mógł okazać się potworem. I choć Holly nigdy wcześniej nie była całowana. Holly.najpierw drżącymi z lekka palcami.Nie? . co widział wczoraj rano ponad huczącym wodospadem: niczym nie przyćmioną wiarę w cudowną magię ich cudownej miłości.. nim zdołał wydobyć z siebie głos. 228 . odkrył coś jeszcze.. gdy zachodzące słońce dotknie linii horyzontu. że jej śliczne oczy nie mogą zapłonąć jaśniej. Radość Holly na myśl o ich ślubie wywołała w nich przypływ pożądania. Upłynęło kilka chwil. Żaden z nich nie byłby tak okrutny. ale tylko wtedy. jak przyjmować pocałunki ukochanego mężczyzny. ale zobaczył także w nich cień niepewności. to możemy pobrać się w Barrow w czerwcu. Czy nie postąpiłby w ten sposób bohater z twojej książki? .Jasonie! Obszedł kanapę. .Och .Kocham cię. Wczoraj w tej wspaniałej chwili Jason czuł rozpaczliwą potrzebę uchwycenia jej. Nie mogłem na to pozwolić.

Na jej twarz powrócił wyraz radosnej pewności. którzy okazali mu współczucie i troskę. co się stało.zaprzeczył Jason.Ależ tak! Chcę wyjść za ciebie. całą noc. Holly zauważyła. .Ja też nie wiedziałem. Chodzi o wczorajszy ranek. że to byłoby cudowne. Holly.Ale nie w Barrow? .Ojciec powinien zrozumieć... nie wiedziałam . 229 .Myślę. by się z nią kochał.szeptała. że ma największe znaczenie. który przez siedemnaście lat szukał zaginionej córki. Jason ucałował kąciki jej płonących oczu. A potem. by mogła w samotności zadzwonić do Issaquah.Nie . kiedy dorzucił: Jestem pewien.Tak. . ale przede wszystkim dlatego. że Jason nagle ściągnął brwi: . Holly usłyszała uśmiech w jego głosie. zanim jeszcze Holly podzieliła się z nim radosnymi nowinami. zagubieni w czarodziejskim świecie miłości. ale. Jason wyszedł. wieczność.Nie wiedziałam . zwieńczając ten wspaniały dar czułym połączeniem kochających ciał. który połączył go z córką. .. zachwycając się.Nie gniewaj się na Jasona. pełna nadziei. . . .Ani przez chwilę. nawet przez chwilę.. budzi największy zachwyt. prawda? Ty też nic nie wiedziałaś? -Nie. Holly i Jason świętowali swoją miłość. z szacunkiem. .Nie chcę sprawić ci bólu. wyznał: . Ani przez chwilę nie zwątpił w cud. gdy przedtem pojawi się pełna oddania miłość.Ależ wiedziałaś.Będziemy tam . .Ale coś cię niepokoi. gdy usłyszał niepokój w głosie Holly. Zanim się pożegnali. Żadne z nich o nim nie zapomniało. jak bardzo jest piękna. co było dla niego bardzo ważne: podziękować wszystkim ludziom. o czym nieraz pisała Lauren Sinclair. Ale teraz. Miała nadzieję. Ich miłość pełna była szacunku. natychmiast zrozumiał. Holly . zachwytu i radości. gdy leżała w jego ramionach otulona czułością. Kiedy Jason będzie kręcił film w Dallas.przyznał Lawrence.odpowiedział szybko. oczy Holly wciąż płonęły zdziwieniem. i na przekór namiętności jej pocałunków .. że właścicielka Katie z radością zaopiekuje się Juliet. urna. Cały wieczór. .bardzo niewinna.Muszę o coś cię spytać.obiecał Lawrence. -Nie wysyłałaś go.Ich serca były już poślubione.Pisałam o kochaniu się. że w każdych okolicznościach chciałaby go zobaczyć. Holly . Ujął w dłonie jej śliczną twarz. że ja go przysłałam? ..Och. którzy pomagali mu w poszukiwaniach córki przez te długie lata. by zabrać jej bagaże z portierni i kupić coś na kolację. ale nie wyobrażałam sobie. Do tej pory nie znałem miłości. Pomoże Lawrenceowi uczynić coś. . .Jak sądzisz. które poczynili z Janso-nem. tak! . Jasonie. gdy usłyszał jej uszczęśliwiony głos.Nasza miłość nie może mi sprawić bólu.Wiedziałaś. jego serce zabiło z ulgi. że może być aż tak dobrze. Lawrence odebrał telefon po pierwszym dzwonku.. Potem podzieliła się z ojcem innymi planami. ona wróci do Issaquah. .. Zanim nie spotkałem ciebie.wyznał cicho. dlaczego Jason przyjechał najpierw zobaczyć się z tobą? Myślałeś.W Barrow. że Caroline i Lawrence pojadą do Barrow. a wkrótce połączą się ich ciała. . a gdy jego palce pieściły złote loki otaczające jej twarz. z którym prosiła go. Nie ma powodu. żeby być świadkami tego wydarzenia. Holly powiedziała mu o ich małżeńskich planach.Niepokoisz się. Mogliby spędzić cały wieczór. nie zastanawiałem się nad tym . Jednak nie chcę czekać do tego czasu. że mogę zajść w ciążę? . czule. . Już jesteśmy małżeństwem.Słucham. Ale przecież był ojciec.. Holly powiedziała cicho: . . prawda? Nasze serca są sobie poślubione.Szczerze mówiąc. czyż nie? .

Nie znam. . . Raven zjawiła się na wizytę z rana. Mogłem się zmienić. kiedy kobieta imieniem Jeanette próbowała wkraść się w ich życie. której pomimo wielu prób nie udało się skontaktować z Raven.Gdyby nie Raven. Nick nie był jedyną osobą. które były stabilne. na jedenastą. że Nicholas Gault jest zdolny do wściekłości. Melody opisywała jego gniew. .Tak. że powód tego jest zbyt świeży. on tak samo. powiedział: . Musiała przeprowadzić nagłą operację cesarskiego cięcia u kobiety z przodującym łożyskiem. Po raz pierwszy. tętno. zadzwonię do niej.230 . Kiedy zadzwoniłam do niej po południu. iż jego młodsza córka nigdy się nie narodzi. pobrała próbki krwi na ilość czerwonych krwinek do testu na krzepliwość i do powtórnego testu ciążowego. . Pielęgniarka doktor Rockwell zbadała Raven temperaturę. które miało ustalić "kompletność" poronienia. że chciałaby zobaczyć zachodzące słońce. Holly też zostawiła w końcu wiadomość z zaproszeniem na ślub i numerem telefonu w Issaquah. Jednak on wtedy zaopiekował się nią troskliwie. że prawdopodobnie niewielu mieszkańców Los Angeles mogłoby wyobrazić sobie. była bardzo smutna. Znowu się kochali.Lawrence zamilkł. 15 maja Odkąd Raven poznała Nicka. jak zostało ustalone.I miał całkowitą rację. dwukrotnie spodziewała się ujrzeć na jego twarzy wściekłość. Jason nie chciał tego ze względu na ciebie. gdy opowiadał jej. przytuleni do siebie. nie szczędząc słów miłości. kiedy weszła do swego domu w poniedziałek wczesnym wieczorem. Ale nawet ta wściekłość zbladła w porównaniu z tym. że tym razem wszystko było jeszcze bardziej zachwycające. Chyba zrobiłoby na niej wrażenie. by mogła o nim mówić. . 31 Brentwood. kiedy zaskoczył ją. wywołała w nim burzę emocji. Może jutro. Zapadła cisza pełna najczulszych pocałunków. że Deandra zadecydowała.zgodził się. .Gniewać się? Jak mógłbym to zrobić? Postąpił tak. a po przełożeniu wizyty na następny dzień. Raven miała przez cały dzień spotkania. . że wspaniałość letniego słońca odbijającego się od wody wywrze jakieś wrażenie na Królowej Śniegu. . W rezultacie nie doszło do badania. ciśnienie. ale doktor Rockwell nie było. W końcu. A poza tym myślę. Raven i doktor Sarze Rockwell również nie udało się porozumieć . . więc po kilku próbach połączenia się z nią telefonicznie Nick po prostu zostawił wiadomość u jej sekretarki. szeptali. zaproszę na nasz ślub i zorientuję się.Sądzę. Jednak tamtego dnia to on ją przeprosił. które musisz załatwić przed wyjazdem do Dallas.Ale dlaczego? . jak odkrył. nie przyjechałabym do Los Angeles porozmawiać z tobą o Darach miłości. co mógłby utracić. choć ze sobą nie rozmawiali. żeby pogadać. Holly. pewnym tonem. by zdobyć twój adres. Wiedziała. jeśli będzie miała czas. . Oczekiwała też 231 jego gniewu. Poniedziałek. Spotkanie ze mną mogłoby być dla ciebie bardzo przykre. że powinniśmy zaprosić na ślub Raven . a potem. myśląc w duchu. że Nick tam będzie.Dobrze. nie spotkalibyśmy się.powiedziała Holly. umieściła jej nazwisko w planach zabiegów łyżeczkowania macicy.Nie wiedziałem. kiedy omal nie wpadła pod jego ciężarówkę. czy zechce się ze mną spotkać.ani osobiście. Kalifornia. że po pracy wpadnie do niej do domu. Świadomość tego. mącąc dziewczętom głowach archaicznymi pojęciami o roli kobiety. bo bardzo cię kocha.Też tak sądzę . co powitało ją. by Raven mogła zadzwonić. gdy zajmiesz się swoimi sprawami. ani telefonicznie. ale chciałabym ją poznać. ale dodała. Raven wiedziała. gdy popijała z Sam lemoniadę na pachnącej różami werandzie jego wspaniałej rezydencji.Jason zgodził się bez wahania. I sama miała okazję ujrzeć przebłyski jego furii. oddech. że tak dobrze ją znasz.Przyznała się do tego? .

prawda? Bez wątpienia pamiętasz. Upuszczono probówkę podczas przekazywania jej do laboratorium. Nick wini ją. słuchając wiadomości. wciąż nie odrywając wzroku od telefonu. Jutro wszystko się ostatecznie rozstrzygnie.Nalegam. Raven. ponieważ straciła dziecko jego miłości.Raven nie miała ochoty odpowiadać na telefony Sary Rockwell.. co w . -Nick. czego pragnęła. który zaterkotał.Właśnie wszedłem. kiedy zobaczę się z tobą o jedenastej. ponieważ traktowała tę niewinną istotkę z karygodną lekkomyślnością. tworzącego cienką warstewkę nad zdradzieckimi wodami. W końcu. które -jak sądziła . "Raven. Oszukiwałaby ich tak nadal. która oszukała nie tylko jego. że jej błyszczące dawniej jak szafiry oczy są teraz zamglone. który dla niej założył. Nie ulegało wątpliwości. wyrachowaną kusicielkę. Nicholas widział Śnieżnego Rekina. dopóki nie zdobyłaby wszystkiego. Niestety nie mam wyników testu ciążowego.W jego lodowatym głosie słychać teraz było pogardę.stanowi poważne zagrożenie dla naszego związku. Automatyczna sekretarka stała w salonie na niskim stoliku przed oknem. powiedziała spokojnie: . że pewnie doktor Rockwell zadzwoniła tutaj i nie wiadomo czemu przekazała Nickowi te wiadomości. Widział kobietę. co naprawdę działo się z jego uroczą Śnieżką. kiedy twoja automatyczna sekretarka rejestrowała wiadomość. że powinniśmy ją razem przesłuchać . Gdy Raven weszła do domu i napotkała wściekłe spojrzenie szarych oczu. Łyżeczkowanie macicy jest wciąż przewidziane na południe. Laboratorium obiecuje zrobić test błyskawicznie. miała błękitnawą biel lodu. więc powinnyśmy mieć wyniki. Raven podeszła i nacisnęła guzik. że odkryłem. a zatem całkowite poronienie. 233 Po odtworzeniu wiadomości Raven wpatrywała się w aparat. Wiem. Nicholasowi Gaultowi mgła wściekłości przesłoniła wzrok.. A więc muszę cię prosić. I jak cienki lód była krucha. że nie spotkałyśmy się dziś rano i że nie udało nam się skontaktować po południu. co doktor Rockwell chce jej powiedzieć. Bardzo mi przykro. byś przyszła jutro o ósmej rano na pobranie krwi. Z wściekłości szumiało mu w uszach. . tu Sara Rockwell. tak jak ona obwinia samą siebie. skazana na zagładę. Miał przed sobą uwodzicielsko piękną kobietę. że test ciążowy poświadczy śmierć płodu i że jeśli nawet badanie ginekologiczne stwierdzi drożność szyjki macicy. co zamierzasz zrobić z moim dzieckiem . . . ale trzymaj się. Teraz była przezroczysta. Przykro mi z powodu dzisiejszego testu. i tak na wszelki wypadek zalecone zostanie łyżeczkowanie macicy. przewijając taśmę.To. . Zadzwoń. Sądzę.nie mogło czuć już bólu. pozbawione wszelkiej nadziei.Nie chciałam. . Ubierała się w eleganckie stroje i podejmowała przerażające decyzje. byś nic nie piła ani nie jadła od północy. Wiedziała. więc po prostu wpatrywała się w aparat. Nie mogła patrzeć Nickowi w twarz. śnieżnobiałej skórze. Furia nie pozwoliła mu poznać prawdy o jej nieskazitelnej niegdyś. jakie to trudne dla ciebie. pozornie spokojnym głosem. ani spoglądać przez okno na ogród. o których rozmawiałyśmy". więc proszę.. Krótko mówiąc.Nie jestem zdziwiony. jeśli masz jakieś pytania albo jeśli dostaniesz krwotoku. dla której pozory były wszystkim. pomyślała.a może ono nie jest moje? . Dlaczego jest taki zły? Jej serce. ale mimo to usłyszał cichą rozpacz w jej głosie . Poprzez mgłę wściekłości nie dostrzegł. Gniew nie pozwalał mu widzieć. ale i jego córki. łącznie z ich sercami. 232 Nick jest wściekły. aby zachować doskonałą figurę. gorączki lub pojawią się inne symptomy.powiedział lodowatym. znów zaczęło krwawić. nietrwała.i ten fałsz tylko wzmógł jego furię. która go w końcu zdradziła. żebyś wiedział. .

nagle skurczyła się jakby przygnieciona ogromnym ciężarem ohydnej prawdy. by wyznać swoją własną prawdę: nie była tego godna. Objął ją teraz. dla jej bezpieczeństwa. Jednak inny głos przypomniał jej. I co z tego? Faktycznie zabiła jego dziecko. nigdy więcej! "Umrzesz .Ale zamierzałaś powiedzieć mi o dziecku. jak bardzo próbowała kochać. Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości. .Mgła wściekłości rozwiewała się i widział z bolesną wyrazistością oczy. Wiedziałam. ponieważ nadal ją kochał.Co ma na celu. że zanim umrze oczerniana Raven.Na wypadek. . ale nie potrafiłam. że zamierzała zabić jego dziecko. nie będzie już odczuwała bólu.Raven? .To było nasze dziecko. wyznaczone na jutro. nawet pokryte bliznami dziecko kwasu powinna mieć szansę. Pomyślała.. jak gdyby na przekór wszystkiemu nie mógł patrzeć. toczył z sobą gwałtowną walkę.. trzymająca się tak prosto i sztywno. tak bardzo. by stawić czoło Nickowi. och. którego kocha. o naszym dziecku. zawsze będzie wierzył.. Czuł jej drżącą kruchość i jej drżącą odwagę i jeszcze coś. śmiertelnym ciosem. . Był zaskakująco blisko. Skurcze i krwawienie zaczęły się we czwartek wieczorem. że dziecko umarło. dziecię kwasu. Nick. tuląc z czułością w kochających ramionach. żebyś wiedział. kochał i z radością przyjmiesz do rodziny. płacz! Umieraj. że naprawdę wierzyła. Zrobiony wczoraj test ciążowy miał potwierdzić... Wierzbo. schwytany w jedwabną sieć jej oszustwa.. Kiedy nic nie groziłoby już ciąży. Raven była w jego ramionach jak drżąca wyspa na oceanie miłości. że w ten sposób mężczyzna. Ale on powinien dowiedzieć się prawdy! Musi wiedzieć. Raven omal nie umarła wczoraj.Nie chciałam. bo z jakichś powodów nie zasługuje na taką troskę.Poroniłam w ten weekend. Jeśli umrze. Nick nawet poprzez dymną zasłonę wściekłości. ale próbowała. gdy straciła swoje dziecko. Miał ochotę podbiec do niej. Zaczerpnęła w płuca powietrza i zwróciła się.Dlaczego mi nie powiedziałaś? Powinienem być z tobą w ten weekend. . . ma na celu. Rawen. . Wczoraj. Raven? . Tak bardzo starałam sieje ocalić. widząc to. całkowicie zamknięta w sobie. biegł ku niej. wiedziała to. nasze dziecko.Tak. moje kochanie . . Po jej ranach pozostaną jedynie grube. a łyżeczkowanie macicy. że będziesz je chciał. a teraz naprawdę nie miała już po co żyć. . bezkrwiste blizny niczym nagrobki nadziei i miłości. Raven zawahała się.obiecywał jej zamroczony umysł. zawsze dumna Wierzba-Willow. Nick. co się zdarzyło potem.wyznała przepraszająco. których wyraz dorównywał rozpaczy w jej miękkim głosie. że go nie zdradziła ani nie oszukiwała. umieraj! Nigdy więcej.podobnej sytuacji stało się z moim uczuciem do Deandry. Słowa Nicka były dla niej ostatnim.szepnął. a Nick spytał cicho: . gdyby pozostały jakieś resztki tkanek. dostrzegł. cierpiącej twarzy. Płacz. pocieszyć i wybaczyć. co budziło jego przerażenie. prawda? ..Wkrótce będzie po wszystkim. Nastanie spokój i nigdy nie poczujesz już bólu". jak ona umiera. i straciłam je. iż nie powinno się nic robić dla niej.. nadal zauroczony. które mogą spowodować zakażenie lub krwotok.Moje bezpieczeństwo . .Och. Głos miała obojętny. ale zarazem okropnie daleko. ale jak owa wyspa była oddzielona od niego. Nick słyszał przeprosiny i widział z jej uroczej. ptaku śmierci. 234 . objąć ją. Raven z trudem wyprostowała się. Była blisko.

które towarzyszyły jej od początku ciąży. że miłość zwycięża. lecz w siebie. wzbierające. Białe palce Raven drżały. Raven? Jego pytanie zbiło ją z tropu. tak pełne nadziei. i podał jej. Dobrze? Skinęła głową i miała już powiedzieć "dziękuję". że wczoraj wypłakała już wszystkie łzy. że będziesz to nosić przez cały czas.Wydawało mi się najważniejsze.. i będziemy robić plany na przyszłość. . Raven . . W środku. . że dziewczynki też spiskowały.A powinnaś wiedzieć. w tradycyjnej. przejrzystą skórę i zmęczoną..Przyznaję. a rano pójdę z tobą do doktora. zauważył jej zaniepokojenie. że nie wiedziałem. Raven. zamierzałem oświadczyć ci się w czasie weekendu w Santa Barbara.Pozwól mi smucić się z tobą. powinnaś wiedzieć. nie wiem. . Po jego słowach poczuła jeszcze większy smutek. Raven sądziła. czy jestem w tobie zakochany i co zamierzam z tym zrobić.Czy sądzisz.rezygnacja.Mam nadzieję. iż nie byliśmy razem podczas tego weekendu. pomagać mu. gdy powtórzył: . Ale gdy to mówił. która umarła. oboje byśmy wymyślili. pokryte fioletowym aksamitem. Tak by zareagowała dawna Raven. . Choć pierścionek nie był jeszcze gotowy.Nawet przyniosłem coś. Że jego uczucie do niej wykracza znacznie 235 poza seks.Zaraz zapakujemy cię do ciepłego łóżka. by scałować łzę. jakim jest człowiekiem. Będziemy rozmawiać o dziecku.A co z dziewczynkami? Nick uśmiechnął się. iż Raven Willow Winter nie wie. . Kiedy ktoś z rodziny choruje. eksplodujące. na wspaniałej. gdy otwierała pudełeczko. a wraz z nimi rozhuśtane emocje. Nick wyczuł jej myśli. Po chwili wzruszyła lekko ramionami. . przez całą noc. wyjął z kieszeni marynarki małe pudełeczko. jak i emocje wciąż w niej były. jak ta mała dzielna istotka. A gdybyś się zgodziła. co o sobie sądziła. i tym. pokonując nawet najbardziej uparte wątpliwości. Cała surowość znikła z jego głosu. Wydawało się. Przeszył ją dreszcz. ale okazało się. . Raven? . . W łóżku. miała teraz świadomość.Pewnie zmartwiło je to. która każdy przejaw uprzejmości. kiedy. że jest godna prezentu. inni powinni być przy nim. że to nie w niego zwątpiła. a co 236 .. opłakujemy śmierć naszego nie narodzonego dziecka? . . które utraciliśmy. co ci się w nim przyda. zakłopotało. jak to powiedzieć dziewczynkom.Nick przerwał. Raven. Ale zarówno łzy. że mówię o seksownym negliżu? Czy naprawdę wierzysz.. eleganckiej oprawie w stylu Tiffanyego. kochać go. nie mającego związku z seksualnymi rozkoszami. jej smutek i szepnął czule: . -Nick. . To było także moje dziecko.Ja. wiedzieć. . że mógłbym tak postąpić teraz.. Mówiąc to. I były pełne nadziei. która spłynęła po pobladłym policzku. Kiedy wróciliśmy ostatniego wieczoru. Pozwól mi zostać dziś z tobą. w co mogła uwierzyć dzięki ich miłości. Kiedy już wydawało się. zapytały. by dziecko było z ojcem. jak to załatwić.Nick miał na myśli. One cię kochają. Był świadkiem walki pomiędzy tym.. wszędzie. .A co z tobą. poza łóżkiem.Och. A w końcu pojawiło się to. co najgorsze . co zmusiło Nicka. których mogła dostarczyć. że najpierw powinienem spytać ciebie.Wyjdziesz za mnie.No cóż. siostrami i dziadkami. i ja też. uświadomił sobie. poszarzałą twarz. że powinna go znać. Zdecydowałem. drżące.wyszeptał Nick.Nick obserwował jej emocje. by zwrócił uwagę na jej chłodną. Taki był mój plan. ale się powstrzymała. że została zdradzona. aksamitnej poduszeczce leżał brylant o wspaniałym szlifie. Raven..

Raven. na podstawie danych laboratoryjnych i mojego badania. . by lekarka stwierdziła. . że krwawienie i skurcze całkowicie ustąpiły. Krwawienie w pierwszym trymestrze ciąży występuje dość często. które zawsze żywiło uparte przekonanie.zapewniła go Sara. Bardzo prawdopodobne jest. .powtórzył Nick. Dodała miękko: . O ile mogę to stwierdzić.Dzień dobry . więc sprawa wygląda tak. co uznałaś za tkanki. jak tylko uda się wam ubrać Raven? Nick po prostu ją tulił. . gdy przemówiła. a jego emocje były zbyt wzburzone. .Co to znaczy. 32 To jest Nicholas Gault . by to wiedzieć. w trakcie wszystkiego. by wątpić w heroiczne zwycięstwo dziecka miłości. To Raven odsunęła się w końcu.przywitała się z uśmiechem Sara Rockwell. . Jeśli nie wywołuje poronienia. witała z pełną niedowierzania wdzięcznością. że dziecko kwasu ma jednak wiele do zaofiarowania. Raven? . który dał jej tak wiele. I wtedy Sara Rockwell uśmiechnęła się. i ciąża wydaje się przebiegać normalnie. . Sądzę. prawdopodobnie było skrzepem krwi.Kocham cię. że mogła widzieć jego oczy.Może więc pójdziemy i zrobimy teraz badanie? Nick nigdy dotąd nie był świadkiem badania ginekologicznego i w gruncie rzeczy teraz też zobaczył niewiele. .W porządku . że miałaś zawsze bardzo lekkie miesiączki. by mógł mówić.Nadal czujesz się. który uznał za wahanie. Mogłam odpocząć zeszłej nocy i od niedzieli nie miałam krwawienia ani skurczów. iż zagrożenie minęło.Widząc na twarzy lekarki wyraz. na które Sara Rockwell odpowiedziała pokrzepiająco: . ponieważ białe dłonie splecione z jego dłońmi nie zacisnęły się mocniej. kiedy doktor Rockwell weszła do gabinetu. dowodzi. i cud.Obiecałem jej. że wciąż odziaływują na mnie hormony. że jest pani na mnie skazana.Jak się czujesz. Test ciążowy z dzisiejszego ranka wykazał zdecydowanie wyższy poziom hormonów w porównaniu z wynikami dwóch 237 testów. Nick.Chciałbym być przy Raven. ciche i pełne nadziei. że będzie rozwijać się bez kłopotów. że Raven groziło poronienie. . słowa płynące z tej części jej serca. przy wszystkim.. Raven Willow Winter oznajmiła z cichą radością: . Całe badanie trwało tylko kilka chwil. nadal jesteś w ciąży. pani doktor? To było pytanie Nicka. . .Uśmiechnęła się. więc prawdopodobnie nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałaś.powstrzymała cichy protest. jest zazwyczaj krótkotrwałym symptomem wywołanym przystosowywaniem się łożyska i macicy. Fakt.Tak być powinno. Nie ma wątpliwości. co trzeba robić dalej. i który zasłużył teraz. że będę cały czas trzymał ją za rękę. . Mówiłaś.powiedziała Raven.Dobrze. niewiele. że Sara Rockwell nie sprawiała wcale bólu Raven. jakbyś była w ciąży? Raven przelotnie zmarszczyła brwi. .Dzień dobry . Spoglądając na mężczyznę. następnie Raven usiadła i oboje z Nickiem czekali. że kryzys minął. . na tyle.To..dopiero miłości. . popatrzyła na ich połączone dłonie i rzuciła lekkim tonem: . co zaplanowano na dzisiaj: badania. ponieważ wcale nie miała ochoty protestować ani żadnego powodu. robionych w zeszłym tygodniu.Ojciec dziecka.To znaczy. .Jestem? Ale.spytała doktor Rockwell. .Może byśmy porozmawiali o dalszych wizytach w moim gabinecie. niczego nie żądał. Kocham cię.Tak. Teraz miała zamiar powiedzieć coś innego. dorzucił: . Wiedział jednak. obejmując i ją. ale odpowiedziała szczerze.. . łyżeczkowania macicy.

wymawiane całkiem inaczej. o. brzmiące jak szydercze pytanie.Dobrze .zgodziła się Raven. Będziesz jedyną matką. kochanie. a nie radosna odpowiedź. Dziecko miłości czuło się dobrze. pokonując go na zawsze. że taka ostrożność nie jest już konieczna. Raven . Kochać ciebie. a one dostaną nową matkę. tuląc ją do siebie. jak refren miłości i szczęścia.Kocham cię. które rozbrzmiewały teraz. i mogła słyszeć mocne uderzenia jego serca. pełną zdumienia chwilę.. a nie miłością. Nick . że mi się to uda.sprzeciwił się z czułością . że jakiś czas zabierze im oswojenie się z nowiną. Kochać cię. kocham. Otuliły ją cudownym ciepłem. z pogardą. Kochać cię. że będzie wesele. s. że słyszała kiedyś te same słowa. Raven? Kochać ciebie? W słowach. sióstr i dziadków. . i okrywały z pieszczotliwą czułością zarówno dziecko kwasu. Ćesky Tćsin . powtarzane szeptem.. Potem dały się słyszeć czułe słowa. z o. . . Nick. roztapiając lód.czy nie powinniśmy trochę poczekać.Kocham cię. . rozkwitało. chęć poznania ojca. jaką miały. wolę życia.Oswoją się szybko i z radością. Wydanie I Druk: Finidr. choć wiedziała. Już ci się udało. ty nie będziesz ich nową matką. 238 . .Już ci się udało.o.Myślę. . była czysta miłość.. zanim powiemy o nim dziewczynkom. Ale. Raven.szeptał Nick. 620 40 13. ..Dziecku nic się nie stanie. Raven. pamiętała. . tel. i przez jedną.zapewniła go miękko.Mam nadzieję. Znowu przyciągnął ją do siebie. 00-108 Warszawa. Zielna 39. 620 81 62 Warszawa 2000.r. WYDAWNICTWO AMBER Sp.Od samego początku wyczuwałam jego siłę. Słuchała jego czułych słów. ul.Zastanawiam się jednak . jak i dziecko miłości.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful