Katherine Stone

HAPPYEND
1 Century City, Kalifornia Piątek, 10 marca Kochać cię, Raven? Kochać ciebie? To jakby kochać lodowiec. Nie, lodowiec by z czasem roztajał. Ale nie ty..." Brzęczek interkomu na jej biurku przerwał bolesne wspomnienie okrutnych słów Michaela. Na szczęście i we właściwym momencie, pomyślała Raven, zmuszona do porzucenia rozważań o przeszłości i do skupienia się na teraźniejszości. Była w pracy. Absolutnie nic nie usprawiedliwiało tego, że pozwalała, aby jej myśli dryfowały od teraźniejszości do czasu minionego, od spraw zawodowych do osobistych. W elegancko urządzonym biurze, zawieszonym symbolicznie ponad Aleją Gwiazd, była tą sławną Raven Winter - doradcą gwiazd. Pomyślała ponuro, że w pracy miała być właśnie zimnym, nieustępliwym, pozbawionym serca lodowcem, o co z takim okrucieństwem oskarżał ją Michael. Wzięła głęboki oddech, zanim nacisnęła guzik interkomu. Może wielki haust powietrza z pokoju, w którym przeprowadzała pertraktacje w sprawach wielomilionowych umów, pozwoli zapomnieć o bólu. - Słucham? Czuła niepewność w swoim głosie. Przysłuchując się słowom sekretarki, jeszcze raz głęboko odetchnęła. - Barbara Randall na linii pierwszej. Kierowniczka działu kontraktów nowojorskiego wydawnictwa nie musiała się przedstawiać. Barbara, także prawniczka, była osobą, z którą Raven miała do czynienia, kiedy klient któryś z największych hollywoodzkich producentów, reżyserów lub aktorów - chciał kupić prawa do sfilmowania książki, wydanej przez jej firmę. Zwykle to Raven inicjowała rozmowy, ale tym razem dzwoniła Barbara, prawdopodobnie w sprawie książki, która dopiero miała się ukazać. Raven podziękowała sekretarce, wzięła kolejny głęboki oddech i wcisnęła pulsujący przycisk na telefonie. - Dzień dobry, Barbaro. Poczuła ulgę; jej głos znowu brzmiał normalnie: entuzjastycznie i zarazem chłodno, przyjaźnie i profesjonalnie. A przede wszystkim wyczuwało się w nim pewność siebie. - Dzień dobry, Raven. Dzwonię w sprawie Darów miłości. Raven wyczuła w głosie, który witał ją z drugiej strony kontynentu, niepewność, równie nietypową dla Barbary Randall, jak dla Raven Winter. Tak jak Raven Barbara była arbitralnym negocjatorem, ekspertem w rozgrywaniu partii szachów, w których każdy pionek wart był miliony, a zmierzano nie do pokonania przeciwnika, lecz do remisu.

Pertraktacje w sprawie Darów miłości były twarde, ale w końcu każda ze stron osiągnęła wszystko, co mogła - i ustąpiła na tyle, na ile musiała. Kiedy osiągnięto możliwie najlepsze porozumienie, został podpisany kontrakt. Jason Cole uzyskał wyłączne prawo do zrobienia filmu opartego na tym bestsellerze. - Są jakieś problemy, Barbaro? - Chyba nie. Mam nadzieję, że nie. Właśnie dzwoniła Lauren Sinclair. Początkowo, kiedy wydawnictwo poinformowało ją o umowie, była zadowolona, że jej książkę wybrał właśnie Jason Cole. Kto mógłby być lepszy? Ale teraz ma wątpliwości. Niepokoi się, że on zechce wprowadzić jakieś zmiany. - Ma do tego prawo. Sądziłam, że o prawach do filmowania decyduje wydawnictwo, a nie pani Sinclair. - To prawda, ale zawarliśmy kontrakt bez porozumienia z nią. To był mój błąd. Rzecz jasna, wcale nie musieliśmy się z nią konsultować i, szczerze mówiąc, nie przyszło mi to nawet do głowy. - Raven usłyszała, że Barbara nabiera powietrza, jak gdyby miała nadzieję, że zaczerpnie pewności siebie i wraz z wydechem pozbędzie się niepokoju. Nie całkiem jej się to udało. -Wiem, że to skończona sprawa. Dzwonię, żeby dowiedzieć się, czy istnieją jakieś kwestie sporne. - Chcesz, żebym spytała Jasona, czy zamierza wprowadzić zmiany? - Zrobiłabyś to? Sama wiele razy próbowałam się do niego dodzwonić w ciągu ostatnich pięciu dni, ale nic mi z tego nie wychodziło, jakbym stale napotykała jakąś kamienną ścianę. Na ustach Raven pojawił się lekki uśmiech. Jason Cole nie był właścicielem studia Gold Star. W gruncie rzeczy dzięki wynegocjowanej przez nią umowie na cztery filmy, wartej setki milionów, można by twierdzić, że to Jason należy do Gold Star. Niemniej jednak, gdy ten aktor, zdobywca Oscarów (zdobywał je także, gdy stał się scenarzystą i reżyserem) pojawiał się w studiu, każdy, kto podnosił słuchawkę, zdawał sobie sprawę, że musi surowo "prześwietlać" wszystkie telefony do Jasona. Na większość telefonów, nawet od najsłynniejszych gwiazd Hollywood, nigdy nie odpowiadano, a osoby obce zawsze były ignorowane. Ale Raven Winter zawsze łączono z Jasonem Coleem - i to bezzwłocznie. - Z przyjemnością porozmawiam z Jasonem, Barbaro. Ale może jeszcze nie mieć żadnych planów co do Darów miłości. Właśnie kończy montować Szmer fal, za trzy tygodnie pojedzie do Hongkongu, gdzie przez dwa miesiące będzie kręcił sceny plenerowe do Nefrytowego pałacu, a potem czeka go jeszcze jeden film przed Darami miłości. - Może więc upłynąć sporo czasu, zanim zdołam uspokoić Lauren Sinclair. - Tak. - Raven nie zamierzała upiększać prawdy, choć mogła to zrobić. Być może nigdy nie dojdzie do tego "uspokojenia". O ile znała Jasona, mógł chcieć wprowadzić zmiany. - Ale spróbuję porozmawiać. Czy coś ją konkretnie niepokoi, może podejrzewa, co Jason chciałby zmienić? - Czytałaś tę książkę? Oczywiście, że nie, pomyślała Raven, bez najmniejszego poczucia winy czy chęci usprawiedliwienia się. Była prawnikiem, nie agentem literackim. Włączała się do działania wtedy, gdy praca agenta - omawianie pomysłów, sposobu narracji, ocena jakości działania była zakończona i obie strony chciały zawrzeć umowę. Zadaniem Raven było wynegocjowanie ceny umowy, a potem opracowanie kontraktu. Nie znała Darów miłości, ale czytała kilka entuzjastycznych recenzji. Tłem tej książki o miłości była wojna w Wietnamie. Krytycy porównywali panoramę i ładunek emocjonalny powieści do klasycznych sag wojennych: Przeminęło z wiatrem, Casablanki i Doktora Żywago. I nawet ci, którzy woleli niepokoje i udręki typowe dla "prawdziwej" literatury, wynosili Dary miłości pod niebiosa pomimo ich szczęśliwego zakończenia. Raven nie miała wątpliwości, że to naprawdę wspaniała książka, co nie znaczyło, żeby chciała ją przeczytać. To w gruncie rzeczy romans. A Raven Winter nie czytywała

romansów. Może powinna? Nie, od tego nie będzie lepsza w swoim zawodzie. Raven Winter, doradca prawny, nie mogła być już lepsza. Wiedziała o tym dobrze, ale ten wewnętrzny głos przypominał o wszystkich jej przegranych i wszystkich jej wadach. - Nie czytałam - przyznała cicho. - Ale znam trochę treść. Akcja toczy się w Wietnamie, jest to historia miłości pomiędzy żołnierzem i lekarką chirurgiem. - Samem i Savannah - uzupełniła Barbara. Najwyraźniej nie tylko czytała powieść, ale -jak miliony czytelników - widziała w nich coś więcej niż fikcyjne postaci. Sam i Savannah tak jak Rhett i Scarlett, Jurij i Lara, lisa i Rick byli istotami mitycznymi, legendarnymi, nie zapomnianymi. Zakochali się w sobie, a potem musieli się rozstać. Odnaleźli się na krótko przed tym, jak Savannah urodziła ich córkę. W książce dziecko przeżyło, ale Lauren boi się, że w filmie będzie inaczej, że Jason zechce zmienić to szczęśliwe zakończenie na bardziej smutne. - W porządku. Zadzwonię do Jasona i spróbuję się czegoś dowiedzieć. -Raven zerknęła na złoty, wysadzany brylantami zegarek, który nosiła na szczupłej ręce. Za piętnaście czwarta, czyli za piętnaście szósta w Nowym Jorku. - Prawdopodobnie kończysz już pracę. Uświadomiła sobie, że to piątek, i dodała: - Właściwie kończysz tydzień roboczy. - Tak. Ale poczekam tu, dopóki nie zadzwonisz. Raven była zła na autorkę bestsellera. Dlaczego nie można zmienić zakończenia na bardziej autentyczne? Czy Lauren Sinclair spadła z innej planety? Co to za nieprawdopodobny świat Sama i Savannah? A może życie pisarki było naprawdę tak cudowne, jej romanse niczym nie splamione, nieskazitelnie szczęśliwe, zachwycająco doskonałe? Czy nikt nigdy nie powiedział do Lauren Sinclair: "Kochać cię, Lauren? Kochać ciebie?". - To trochę potrwa, zanim skontaktuję się z Jasonem, więc może ja zadzwonię do pani Sinclair? - Mam bilety do Metropolitan Opera - szepnęła Barbara. - Naprawdę nie będziesz miała nic przeciwko temu? - Oczywiście, że nie. - Nie będzie miała nic przeciwko temu, by powiedzieć pani Lauren Sinclair, że miłość nie zawsze kończy się szczęśliwie. - A jeśli nie uda mi się dzisiaj złapać Jasona, to też ją o tym zawiadomię. - Wspaniale. Bardzo ci dziękuję. Zaraz do niej zadzwonię i powiem jej, że się z nią skontaktujesz. Barbara podała numer Lauren Sinclair. Raven powtórzyła go na wszelki wypadek. - Co to za kierunek, dziewięćset siedem? - Kodiak, na Alasce. - Musi zrobić kawał drogi, gdy wybiera się na promocję książek. - Nigdy tego nie robi. Jest naszą najbardziej kasową autorką, ale nigdy nie była nawet w Nowym Jorku, a tym bardziej gdzie indziej. Nikt z nas jej nie widział, nie mamy nawet fotografii na okładkę. Raven ściągnęła brwi. To było zadziwiające. Stworzyła sobie bardzo wyraźny obraz autorki romansów, która miała tyle tupetu, by pisać szczęśliwe zakończenia, a teraz chce dyktować Jasonowi Coleowi, jak ma robić filmy. Była to olśniewająca wizja kobiety czarującej, a zarazem chorobliwie żądnej sławy, spodziewającej się, że zawsze będą jej rozściełać pod nogami czerwony aksamitny chodnik. 10 Raven wyobraziła ją sobie jako utalentowaną, a zarazem skupioną wyłącznie na sobie primadonnę. Nie spodziewała się pustelnicy. - Masz idealne wyczucie - powiedziała kilka minut później Greta, sekretarka Jasona. Właśnie pojawił się tu po raz pierwszy od tygodnia. - Był w montażowni.

. Podkoszulek i spodnie są luźne. Ale miał nieskończone zasoby cierpliwości. iż zechcesz uśmiercić to dzieci . że pani zadzwoni -odpowiedziała Holly. co wiedziała przez całe życie . -Niewielkie.Tu Raven Winter. błyszczące żywym ogniem zadowolenia.nie ogolona. gdy w grę wchodziły inne aspekty związku. Raven zdziwiła się. Bez wątpienia sekretarka Lauren Sinclair z trudem przeżyła ten dzień. miała właśnie zakosztować trochę rzeczywistości. który odezwał się w słuchawce po pierwszym dzwonku.. Chcę mówić z Lauren Sinclair. Jeśli będzie trzeba. .To Savannah nie przeżyje porodu. Krótko mówiąc.Doskonale. A ty po prostu wprowadzasz niewielkie przeróbki. . Autorka romansów. w którą wierzył . wyblakłe dżinsy i znoszone kowbojskie buty.Z dzieckiem wszystko będzie w porządku . . zawracająca milionom czytelników głowy fantazjami o idealnej miłości ze szczęśliwym zakończeniem. jak może wyglądać w tej chwili Jason. a pod ciemnoniebieskimi oczami widać sińce. Chyba ma na sobie czarny podkoszulek. zmuszona znosić humory swej chlebodawczyni. Przypomnij jej.Cześć.Jako tako. urzeczywistnienie wizji. że on nie należy do ludzi cierpliwych. Poza tym to w gruncie rzeczy nie nasza sprawa.Cześć.uściślił Jason z wyraźną niecierpliwością. . że zadzwonię. .odpp son. którą odczuwała. Oczywiście nie był niecierpliwy w łóżku..Właśnie skończyłam rozmowę z Jasonem Coleem. poprawiały się szybko. są pełne energii. że słaby głosik należy do sławnej autorki. do przedłużających się negocjacji. Nowy właściciel może zrobić. Jason nie miał cierpliwości do więzi damsko-męskich. co mogli wyobrazić sobie inni.Nasza klientka nie będzie zbyt szczęśliwa. Raven czekała. ale i tak rzuca się w oczy zmysłowość. ale niezbędne . Raven.Przypomnę jej to. Przeciwnie. jeśli chodzi o związki z kobietami. ciemne włosy są zmierzwione. Jak tam Szmer fali! . Poczekaj chwilę. Raven. nieśmiały. przełączę cię.Halo? Głos. W każdym razie tak twierdziło wiele z porzuconych kochanek Jasona. był cichy. Na zakończenie dodała: . dlaczego dzwoni. że choć Dary miłości to jej powieść. do autorki.Ale ja tu jestem pośrednikiem. .że podobnie jak posąg z lodu nie jest godna miłości . . . .zawsze wspaniałą.Bohaterka książki. . Gęste. powiem.Jestem przy telefonie. aż odezwie się uwodzicielski głos najbardziej seksownego mężczyzny Hollywood i zastanawiała się. zawsze przekraczającą to. co zechce z samym budynkiem. Jednak ostatnio Jason całą namiętność kierował wyłącznie na swój film. . Może Jason po prostu nie ma takich wspaniałych wizji. Lauren Sinclair to był jej pseudonim. Gdyby Raven nie czuła już do siebie nienawiści. Raven pomyślała. wyjaśniła mu.pewnie miałaby wyrzuty sumienia z powodu satysfakcji. ale nie wyczerpany bezsennymi nocami spędzonymi na zaspokajaniu namiętności. Savannah. najkrócej jak mogła. lecz pani Sinclair i jej wydawnictwa. Barbara Randall mówiła mi. Ale w kobaltowej głębi oczu nie ma zmęczenia.Trudno. że z kupnem prawa do sfilmowania książki jest jak z kupnem domu: tylko adres zostaje ten sam.I nie wychodził z niej przez cały czas. Jason Cole wygląda jak mężczyzna nasycony.. . wybierając numer Lauren Sinclair na Alasce. do niekompetencji. które oglądały Jasona po takiej nocy. W Hollywood jest pełno pięknych kobiet. Powiedziałam Barbarze Randall. pełna wdzięku siła jego szczupłego ciała. Tracił spokój. gdyby okrutne odrzucenie przez Michaela nie potwierdziło na nowo tego. Nie chciał poświęcać mu koniecznego czasu. przystojna twarz . Trzeba jeszcze sporo cierpliwości. kiedy chodziło film. film należy do mnie. w końcu rodzi pani Sinclair obawia się.

towarzyszyło mu zimno jak ostre. by oglądać po kilka razy filmy Jasona Colea. gdy wreszcie odpowiedziała na pytanie Raven. dlaczego nie należy zmieniać szczęśliwego zakończenia jej książki. Ale jednak go opuszczała. że ma zniszczyć tę nadzieję. ale. Na początku.Czy może mi pani powiedzieć dlaczego? Chciałabym wyjaśnić te powody Jasonowi. jeśli bohaterka nie przeżyje porodu. z rozpalonych do białości płomieni. uznała za nieodwracalną.Och. tylko wówczas. . by z nim porozmawiać. Przez ostatnie piętnaście lat Holly Elliott nie wyjeżdżała z Alaski. że bardzo to pani przeżywa . Ale przecież w rzeczywistości tej śmierci nie było.Potem. Misja Raven była skończona. że ta historia będzie ciekawsza... przez pierwsze pięć lat na Alasce prowadziła niemal awanturniczy tryb życia. Ale ona jeszcze nie umarła. Raven zignorowała tę rozsądną radę. . Przed chwilą to słowo.Czy pani też będzie na tym spotkaniu? Pełne nadziei słowa Holly poruszyły coś bardzo głęboko ukrytego w Raven. palącego.zaczęła spokojnie. nie.Pani Sinclair? Lauren? Jest pani tam? 12 -Tak.. Oglądała cuda Alaski i wyjeżdżała co roku do Barrow. . Nadal był słaby.Powiedz jej. że zmarła kochana przez nią osoba. coś bolesnego. jak gdyby decyzję. mogę pojechać do Los Angeles.. Ten żar pochodził z serca. Czy zgodziłaby się pani przyjechać do Nowego Jorku. ilekroć grali je w miejscowym kinie. wystraszonym głosie pojawiła się nowa nutka. . ze słabą nadzieją. opuszczała bezpieczną samotnię swego domu. Mogła pojechać do Los Angeles. nie potrafiła uratować życia ukochanej matce. Ale Raven chciała.Widzę. odległy głos autorki. . tak beznadziejny jak zrozpaczony. i po to. . co proponowała Raven Winter.. w 1989 roku. którą trzeba ocalić.. Przed siedemnastoma laty. żeby się z nim spotkać? W pierwszej chwili Holly chciała odpowiedzieć odmownie. Teraz chodziło o inną matkę.-Tak? W oddalonym. Dziecko będzie żyć. a jednak.. ale trochę bardziej odważny. .Tak. które się w nim tliły. .. że Savannah umrze. kiedy była trzynastolatką.. lekko ożywiony nadzieją. jak gdyby właśnie zawiadomiła Lauren Sinclair. wymamrocz kilka komunałów.. "Pożegnaj się z Lauren Sinclair -usłyszała głos wewnętrzny. ale nie mów głośno. W głosie Raven zaczął rodzić się pewien pomysł. przepraszającym. Niebezpieczny i niemądry.. przeszywające odłamki . kiedy było to absolutnie konieczne. A nawet bardzo rzadko. a całkiem niedawno. 13 Zazwyczaj. że musi to zrobić. Ale chyba lepiej by było. spytała. i może szok. żeby spotkała się z Jasonem Coleem i wyjaśniła mu. Chodziła sześć kilometrów do miasta na zakupy i na pocztę. Był to szept czystej rozpaczy. bardziej autentyczna. co myślisz". Jej głos brzmiał bardzo poważnie.Jason uważa. ta jedna sylaba kipiała odwagą i nadzieją. Teraz przepełniała ją beznadziejność śmierci. to prawda. że ci przykro. Rozpacz. gdyby porozmawiała pani bezpośrednio z nim. po katastrofie "Yaldeza" wybrała się do Zatoki księcia Williama. Powiedziała głosem łagodnym. Choćby czytelnicy najgoręcej pokochali Savannah. . Lauren Sinclair przyjęła wiadomość z rozpaczą. bo po udręczonym szepcie nastąpiła cisza. Raven nie czuła już żadnej przyjemności z tego. by pomóc w oczyszczaniu morskich ptaków i wydr z ropy naftowej. I Holly wiedziała. To było możliwe. jak gdyby w istocie już umarła. wymyśloną. Nie mogła przystać na to. gdy Raven czuła ból. pozostawała postacią fikcyjną. lecz bez protestów.

Westchnęła cicho. który tak wiele wycierpiał. gdy mężczyzna. A potem. czyżbyś zapomniała? . Istotnie.. co zrobiła. smukłymi palcami. dwudziestego siódmego? Również Raven przerzucała kalendarz długimi. że Jason z pewnością zabije ją. a w jej słabym. Jasonie . w którym grał także główną rolę.powiedziała Raven.droczył się z nią. . .Czy tym właśnie grozi? . byłby to widok godny zapamiętania: oto wchodzi do Cesarskiej Sali Balowej w hotelu "Fairmont". . Pomyślała z ironią. którą niegdyś była.To spotkanie sama wymyśliłaś? 14 Raven odpowiedziała westchnieniem. tuląc dopiero co urodzoną córeczkę. jak gdyby ryła je w kamieniu. To słowo biło prosto w oczy. Przetwarzając je. Po długiej chwili pełnego napięcia milczenia usłyszała cichy. Antyreklama przyciąga publiczność w takim samym stopniu jak pozytywne recenzje. żebym to ja wybrał termin? Naprawdę nie mogę teraz rzucić wszystkiego. że warto uśmierzyć jej obawy.I pomogę ci.wtrącił Jason.stwierdziła Raven. wspierając się na ramieniu ubranego w smoking Michaela Andrewsa. Teraz Lauren Sinclair prosiła Raven o pomoc. będzie szeptał jej ze łzami w oczach wszystkie uroczyste. ale stanie się jeszcze bardziej zniewalająca. Przypomniała sobie kruczowłosą dziewczynkę. który zamierzał nakręcić. . cięższym od poprzedniego i niezwykle wymownym. by choć jedna osoba pomogła jej. że w ciągu kilku sekund przebył piętnaście dni. przyjdzie tu i ją udusi. by nie oglądali filmu.śmierci Savannah. godzina . jej serce było tak pokryte lodem. zanim dojdzie do tego spotkania. mało prawdopodobne.Co powiesz na lunch w poniedziałek. . rozżarzając pełne udręki wspomnienie..obiecała Raven. Rozpoznano by go natychmiast. nareszcie pokazałaby im wszystkim! "Kochać cię. kruchym głosie było coś zadziwiającego. radosne słowa miłości.. . niski i seksowny śmiech. Z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu Lauren wierzyła.W porządku.Dobrze. żeby widzowie zignorowali film Jasona Colea . Rzeczywiście. . Pozwól.. Niezależnie od tego. . Ma miliony czytelników i jeśli zechce sprawę rozdmuchać. że jej nie zawiedzie. że wprowadzi wszystkie niezbędne zmiany do jego harmonogramu. Po prostu myślałam.zwłaszcza taki. Było to przyznanie się do winy. . starała się z góry uczynić ten weekend pamiętnym. wszyscy byliby okropnie przejęci. przy poniedziałku dwudziestego siódmego natknęła się na kolejną uwagę. Już stworzona przez Lauren postać Sama była niezwykła. że autorzy polecali swym fanom. Ale pytanie Lauren Sinclair sprawiło. Co takiego! -Nie sądzisz.Ona wcale nie grozi. Jego głos przepełniała pogarda dla Lauren Sinclair. Raven? Kochać ciebie?" Raven zmusiła swoje myśli i palce. największy dar namiętności. pragnącą rozpaczliwie.Tak. co ktoś powie.Były już przypadki.. Ale tutaj. Zatrzymała się gwałtownie. obroniła ją. ale nie było w nim ani śladu lęku o film. zanim film zostanie ukończony? zapytała chłodno Raven. że każdy termin będzie dla niej dogodny . .i przegranej.. że tlące się węgle buchnęły płomieniem. . gdy dotarła do weekendu poprzedzającego ów poniedziałek. stanie w obliczu dramatu życiowego . że czasem nie mogła wyczuć jego bicia.lodu. nie zawiodę.Jason tak szybko przerzucał kartki kalendarza. czemu nie? Uwielbiam spotkania z rozwścieczonymi autorami. . Ale czy będziesz miała coś przeciwko temu. stanowiło wyraźny i niewątpliwy symbol jej głupoty . który tak rozsławił Jasona Colea. tak ciasno w nim zamknięte.. "Chicago" napisane było jej eleganckim charakterem pisma w poprzek soboty i niedzieli. która stała się już nieaktualna: "Pawilon Dorothy Chandler.Wydaje mi się.Powinnaś być po mojej stronie.. myśląc równocześnie. że Raven jej pomoże. by opuściły ten katastrofalny weekend i przeszły do następnej strony kalendarza. będę tam . że zerknę w kalendarz. Jak tylko powie mu. pokochała. Raven.

Tak bywa . gdzie gromadziła nie noszone w danej porze roku ubrania. Jasonie . Miejscem 16 służącym za przechowalnię dla samej Raven w przerwach pomiędzy okresami namiętności po tym. Jason zignorował aluzję do Michaela Andrewsa jako swego wroga. . znużył się jej chłodem. w Malibu.powiedziała cicho. Dziesięć minut później była już w domu. rezygnując z bankietu przewidzianego na godzinę jedenastą. . zrobić wszystko. A teraz Jason Cole.pomyślała ponuro Raven. 15 . Rzecz jasna Jasonowi nic do tego. który kiedyś szaleńczo jej pragnął. "Wygląda jak wnętrze lodówki" . a ostatnio w Beverly Hills. usłyszy plotki i mógłby być trochę niezadowolony. która miała odbyć się w Hollywood w poniedziałek wieczorem. Stosunki łączące ją z Jasonem były zawsze bardzo życzliwe i niezwykle opłacalne.Nie. . nie planowała żadnych zabiegów upiększających. Mały. . gdy mężczyzna. . że nic mu nie powiedziała. zgodziła się chętnie. W jej domu nie było kolorów. w Santa Monica z doradcą podatkowym. Jadąc ze swego biura w Alei Gwiazd do parterowego domku o dwóch sypialniach w Brentwood. W zamian za to. Naprawdę przykro mi z powodu Michaela.odparła w końcu bezbarwnym tonem. którego Bez ostrzeżenia otrzymało siedem nominacji. . ciepła. . słysząc nieoczekiwaną łagodność w jego głosie. Było wielu mężczyzn. proponował lunch na to popołudnie. Skupił się natomiast na znaczeniu tego. "Nigdy nie miałaś z nikim intymnego związku kpił wewnętrzny lodowaty głos. Przez pięć lat domek w Brentwood był raczej przechowalnią niż mieszkaniem. Porozmawiam z Lauren i dam znać Grecie. Raven zatrzymała się przy księgarni na Wilshire Boulevard i kupiła egzemplarz Darów miłości.Raven zawahała się. żadnej indywidualności. którzy pragnęli twego doskonałego ciała. z jednym z najbardziej wpływowych agentów. .powiedziała.Dobrze. a ty zawsze tak chciałaś ich zadowolić. chciał wrócić z Chicago w niedzielę rano.W każdym razie odpowiada mi lunch w poniedziałek.00 (limuzyna o 16. że pójdzie na tę ceremonię z Michaelem. w posiadłości należącej do reżysera i producenta Michaela Andrewsa.I tego dnia wszyscy mają wolne? Jason pytał tak. którego ostatni film zdobył pięć nominacji do Oscara. by towarzyszył jej do Chicago w weekend poprzedzający najważniejszy w Hollywood wieczór. jak gdyby miała zamiar spędzić ten dzień w jednym z luksusowych salonów piękności na przygotowaniach do najbardziej uroczystej gali w Hollywood. czego sobie życzą. Ten poniedziałek byłby dla niej dniem pracy. lecz drogi domek w prestiżowej dzielnicy był oficjalnym miejscem zamieszkania Raven przez ostatnie pięć lat. mnie to odpowiada . ze względu na ceremonię. miewałaś związki seksualne.A tak na marginesie: przestałam już sypiać z twoim wrogiem.Przykro mi.18. miejscem. ale nawet w najmniejszym stopniu nie miały charakteru intymnego. by wrócili pierwszym samolotem w niedzielę rano. a ona nie znalazła sobie jeszcze kogoś nowego. W domu.45)". . Bardzo trudno było przekonać Michaela. Ale przez większość czasu mieszkała gdzie indziej: w Topanga Canyon z aktorem.Ty i Michael nie jesteście już ze sobą? Nie miałem o tym pojęcia. . jak zwykle.To całkiem świeża historia.. ale gdy tylko oderwie się od pracy nad Szmerem fal. Michael był po prostu rywalem.Tak. Raven zmarszczyła czoło. co mu zdradziła. bardzo silnym przeciwnikiem w walce o kasy biletowe. Nawet kiedy była umówiona. Michael Andrews. powodowana głęboką wdzięcznością. w chacie nad morzem w Golony.Dziękuję. wchodząc do śnieżnobiałego salonu.. żeby tylko cię pokochali". .Według mego kalendarza dwudziestego siódmego jest rozdanie Oscarów .Mnie też. . Było to po prostu .

. Nieważne. Masz na imię Raven? Raven? Czy to nie nazwa ptaka. . przekraczającego wszelkie oczekiwania.. być ciepła. Prawdę mówiąc. jak bardzo się o to starała. Raven chciała się zmienić. by pój ść od razu do łóżka. brzydkiego. "Muszę znaleźć ogrodnika . miękka i czuła. "Kracze kruk: już nigdy więcej" . Pewnego dnia. a nie wynajęła drugiego. Ale poddanie się kuszącej perspektywie snu nie pasowało do stylu życia zdyscyplinowanej Raven Winter. ciężej niż poprzednio. do posiadłości w Beverly Hills. Oderwała błękitne jak niebo oczy od białej surowości pokoju i spojrzała na barwy za oknem. czym sęp posmarował swoje chude nogi! Po co ci to.i zdawało się. kiedy nie pokazywał się wśród ludzi. by go dłużej znosić. dawno temu wypowiedziane słowa. byłaby bogata! Te okrutne przytyki towarzyszyły jej przez całą siedmiokilometrową trasę joggingu. To była ponura myśl. ale rabaty kwiatowe stanowiły obraz nędzy i rozpaczy. Po chwili jednak znowu poczuła przytłaczający ją ciężar. Były żałośnie zaniedbane i porośnięte wybujałymi chwastami. dotrzymywały jej kroku. Wrono? Nie masz pończoch? Czy twoja matka-dziwka nie może ci ich kupić? Mogłaby. Raven poczuła dreszcz bólu. jak Michael wrócił do domu po siedmiu tygodniach spędzonych na planie filmowym w Madrycie. nie osiągnęłaby sukcesu zawodowego. Aż wreszcie nieoczekiwanie przywitały ją własne. ale dawno odszedł na emeryturę. gdy po raz pierwszy przeczytała ten poemat. słabsza. Oczywiście nie miała cudownego uczucia. tym razem na stałe. Od trzydziestu trzech lat jej pokryte lodem serce z trudem walczyło o życie. Och. że czeka ją następny olśniewający sukces. Nieważne. A w dodatku teraz bystry mózg Raven wymęczyły trzy noce dręczących wspomnień bez odrobiny snu. pełna rezerwy. gdyż musiała wcześnie zatelefonować na Wschodnie Wybrzeże. Była tak zmęczona. że cierpiący pisarz kontaktuje się z nią spoza grobu. bo głupio wierzyła. odległe. czekały za rogiem. jak sprawne jest jej szczupłe ciało. Raven wzruszyła szczupłymi ramionami. że niezdolna jest do prawdziwej miłości. Starannie pielęgnowany przez ogrodników trawnik wyglądał jak soczysty..pomyślała.gdyby brała pieniądze za swoje usługi.Zanim sąsiedzi zaczną narzekać". chwilę po tym.. . odmładzający i zapewniający odpoczynek. Czasem nawet były od niej szybsze. Przez jedną kuszącą chwilę myślała. które ruszyły przed trzema dniami. Albo ścierwnik. że tak bardzo jest zmęczona. Jeszcze raz Raven Winter musiała zaczynać od nowa. Ale po każdym zerwaniu stawała się coraz bardziej czujna.lodowato sterylne miejsce. ale wciąż bolesne. i daje jej pozwolenie. że te najnowsze echa budziły inne. Choćby najszybciej biegła. Ponieważ opuściła dzisiaj poranny jogging. 17 Nieważne. wiesz o tym . postanowiła teraz pobiegać. jej ból. uroczysta i pełna udręki obietnica. W taki sposób nie przetrwałaby. że niebezpiecznie jest biegać po San Vincente. Ścierwniku? Czy to wazelina? Smalec? Chodźcie szybko zobaczyć. jak wszystkie myśli o planach. gdy doń docierała. Co to za śluz na twoich gołych nogach. długi. Nieważne. iż lada dzień przeniesie się. Miała kiedyś ogrodnika. szmaragdowozielony dywan. rozumiejąc jej ciężkie położenie. którą sobie złożyła w wieku dziewięciu lat. Był pachnący. Była strasznie wyczerpana.napisał Poe . by skończyła z nimi na zawsze. jasny wiosenny wieczór. gdzie przebywał lodowy posąg. wypełniające całe życie. kiedy ból będzie zbyt wielki. że może udałoby się jej wreszcie zapaść w sen. czarnego ptaka śmierci? Jak sęp. zamierzając w ten sposób zrzucić brzemię myśli. że rodzi się na nowo. pozbawiony marzeń. za każdym razem było jej trudniej. ponieważ obawiała się fiaska. kolejnego dowodu... ani dawnej ufności. kiedy umysł zaprząta niedawne echo czyjejś pogardy.

jak rzeźbione kości policzkowe. i które nigdy nie poczuwały się do odpowiedzialności. Nick wiedział. nie mógł widzieć jej twarzy. Gdyby Nicholas Gaunt znacznie nie zwolnił. wyszukane przekleństwa i malownicze inwektywy kipiały mu w ustach. Prawdę mówiąc. której beztroska omal nie doprowadziła do katastrofy. Ale tym. i niezmiennie powodem tego była matka dziewczynek. o tym rzadkim. które nosiła. że nigdy nie będzie kląć. Ponieważ głowę miała pochyloną. przeklinał jedynie w duchu. Wpatruje się gniewnie w nawierzchnię. Mógł całkowicie zignorować jej pełne. a na jego usta cieszyły się jeszcze ostrzejsze słowa. jeśli chodziło o takie kobiety: które musiały mieć markowe ciuchy. były jej oczy. Ale teraz. Znał aż za dobrze jej zdradliwość i. nawet do joggingu. że jego ciężarówka zostanie stuknięta od tyłu . usiłując odparować jego natarcie.. by lśniący zderzak zetknął się z kruchym ciałem. gdyby nie miał błyskawicznego refleksu i gdyby zawahał się przez ułamek sekundy. zyskać współczucie. Jednak pomimo blasku oczy te nie miały migotliwej pogody takiego nieba ani jego oślepiającej niepokorności. wart kilkaset dolarów. szafirowym odcieniu.mógłby ją potrącić. którego dotrzymał. by pieścić lśniącymi lokami idealną twarz. czarne.. co się zdarzyło. 18 W chwili.. jak gdyby jezdnia była odpowiedzialna za jej głupi upadek. pod wpływem adrenaliny. Stalowoszare oczy Nicka przesunęły się z jej pochylonej głowy na ubranie do joggingu.zyska w końcu kontrolę nad swym życiem.. która wybiegła niebacznie na środek jezdni. podnosząc twarz ku jego gniewnym i pogardliwym oczom . można by powiedzieć. czego nie mógł zignorować. że wini go za to. 19 . ale głowę nadal trzymała pochyloną. Deandra. Spójrz na mnie. Nick był całkowicie uodporniony na urzekającą władzę takiej urody. gdy podjął się poważnego . Nicholas Gault przyrzekł sobie. złożony z szortów. Wzgarda zaczęła mieszać się z gniewem. Spodziewał się gniewnego spojrzenia wyraźnie mówiącego.a Nicholas Gault nie przerwał milczenia. Było to przyrzeczenie.obowiązku wychowywania dwóch córek. Ale Nick zdołał zatrzymać się ze zgrzytem hamulców.. Sama uroda. Głośny hałas wyrwał z samobójczej zadumy czarnowłosą kobietę. jedwabiste włosy. nie powstrzymałaby jego gniewnych słów. Nick postanowił nie oszczędzać kobiety. aby przeniosła wzrok z twardej jak kamień nawierzchni na jego twarde jak kamień spojrzenie. Podejmie trzeźwą i nieodwracalną decyzję. Pewnego dnia po prostu powie: już nigdy więcej. Nick wiedział wszystko o bogatych. fałsz. tylko czasami. że zdaje sobie sprawę z jego obecności.. Zaskoczona i przerażona odskoczyła i upadła. ubierającej się u Ellesse. zmysłowe.i radosnego .. nawet jeśli to one zawiniły. koszulki. Komplet od Ellesse. w odcieniach błękitu i delikatnego różu. Jasnoniebieskie. To nie jej nadzwyczajna piękność zamknęła mu usta. nigdy więcej. gdy tylko kilku centymetrów brakowało. że był ekspertem. która o mało nie uczyniła z niego zabójcy. drżące wargi i wydatne. milcząco rozkazywał jej. nigdy. opaski na głowę i skarpet. ocierając sobie skórę na dłoniach i kolanach przy zetknięciu z twardym betonem. co powstrzymało gniewne słowa Nicka.. Prawdę mówiąc. Nick oczekiwał arogancji ze strony pięknej kobiety. bojąc się. by się uwolnić. samolubnych kobietach. Posłuchała tego bezgłośnego rozkazu. choć odrobinę uczciwości. którymi zamierzał ją obrzucić! Górował teraz nad nią. zanim skręcił w prawo z San Vincente w Barrington. które wymknęły się spod pastelowej opaski na karku. który niebo przybiera po śnieżnej zamieci. Nadal klęczała na samym środku jezdni. Miej choć trochę odwagi. przynajmniej na głos. nawet tak zachwycająca. Nick natychmiast wyskoczył z ciężarówki i wściekły skierował się do kobiety.

niemal zabójcze . schylił się ku niej. a nawet istotnie na nią zasługiwała. Jedna z nich podtrzymała jej łokieć. aby odsłonić poszarpaną skórę. podnosząc się.Lepiej zabiorę panią do szpitala. że ma zaciśnięte zęby. a straszliwy ból znosisz w godnym milczeniu?" W tej chwili była Śnieżką.Jestem cała i zdrowa? . Obawia się. że ją zwymyśla. cofnęła się z lękiem. . Teraz jednak sięgnął po delikatne.Och.Bardzo przepraszam . Po prostu całą siłą woli usiłowała stłumić krzyk bólu. że mogła zginąć? Czy naprawdę uważa. Gdy odwrócił jej dłonie ku górze. że ją wyśmieje. bez wątpienia widziała jego gniew. a może i nawet lepiej. druga .ustąpił Nick. że skrzyczy jąza taką nieostrożność. ale. "Co to ścieka po twoich chudych nogach. Nick zmarszczył czoło. jak i opanowanie. że byłoby lepiej. Raven nie pozostawało nic innego. gdyby ją potrącił. jak gdyby wygląd był sprawą najważniejszą? Która oczekujesz jedynie gniewu ze strony mężczyzny. I natychmiast wsparły ją jego ręce. zamyśliłam się. akceptuje ją.Dziękuję . "Co ona sobie myśli? .zastanowił się z niedowierzaniem Nick.Ale zobaczył coś zupełnie innego.powiedziała cicho. Strach Raven był całkowicie uzasadniony. że wtargnęła bez zastanowienia na jezdnię. że ją uderzę?" To prawda.Nic mi nie jest. spostrzegł to samo spojrzenie. a jego szare oczy płoną pogardą. jak gdyby była przyzwyczajona do pogardy. i przez chwilę. Może opieka lekarska istotnie nie była jej potrzebna. której śnieżnobiałą skórę plamiła czerwień krwi. dopóki nie zmyje się krwi. .Więc zawiozę panią do domu.Nic się pani nie stało? . W mrocznych cieniach jej jasnoniebieskich oczu krył się jeszcze inny komunikat najbardziej zadziwiający i niepokojący.zapytał. że również kolana ma pokaleczone. lecz jakieś trujące . które pokaleczone spoczywały nieruchomo na jej obnażonych. które przywitało go poprzednio: zaskakujące przekonanie. czego dowodził błysk jego szarych oczu... .. Nad czym? Nick chciał poznać odpowiedź na to pytanie i na inne. by powstrzymać słowa. białe dłonie. jeszcze bardziej niepokojące.. zanim porzucił ten plan. na jakie zasługiwała. silne i łagodne.. "Kim jesteś? . Wydawało się. Od razu zauważyła. Nie sposób tego stwierdzić. kiedy zobaczył jej strach. . dziękuję panu. . że wszystko byłoby w porządku. które tak ją zaprzątnęły.Dobrze .Nie. Prawdopodobnie mogłaby przejść półtora kilometra do swego domu w Brentwood. To człowiek silny jak stal. 20 . a gdy to zrobił. Czy naprawdę nie obchodzi ją. Nick poruszył się. . W porządku. nie.odezwał się łagodnie. . Wiedziała. gdy zobaczył jej mocno pokaleczone kolana. . . zobaczył mnóstwo krwi...otoczyła ją w pasie.Kim jesteś ty. Miał włosy równie czarne jak ona. jak tylko przyjąć jego propozycję. z wdzięcznością powitałabyś śmierć. .Ja. Nie zranił ją zatruty kolec. gdyby nie zdołał zahamować? Nick chciał kiedyś usłyszeć odpowiedzi na te pytania. Ja. ale bała się ciekawskich. szczupłych udach. że z rezygnacją przyjmuje jego wściekłość. jak przerzucić na niego winę.Czy ma pani w domu bandaże? . a gdy znowu przeniósł wzrok na jej twarz. To ona spodziewała się.zastanawiał się Nick.Dzień dobry .uśmiechnął się łagodnie. i gdy stał nad nią z drapieżną czujnością pantery gotowej do skoku.. że zamierzał zaatakować ją słowami. Ścierwniku? Krew?" . że człowiek ten kipi gniewem. że leżała taka skulona. pogardliwych spojrzeń.myśli. która ubierasz się tak. wcale nie. nie muszę iść do szpitala. gdyby jązabił. . Raven wyczuwała zarówno jego siłę. Jak gdyby chciała powiedzieć.wyszeptała. Nie wpatrywała się gniewnie w powierzchnię jezdni ani nie zastanawiała się. . Nic dziwnego. Naprawdę.

gdy oderwała wzrok od kartonowych pudeł. Nick sądził. pełnych pogardy i lekceważenia. jej brak świadomości. 21 Raven wpatrywała się w pudła.wyszeptała . -Nie zwróci mi pani pieniędzy ani nie wejdzie sama do środka. Samotna i strasznie smutna. Jej słowa wywołały u niego takie zdziwienie.Żeby zwrócić panu za bandaż. . kiedy uciekała trzy dni temu. że nie trzeba pani zawieźć do szpitala. powiedziała cicho: . dodał w formie wyjaśnienia: . Kiedy zobaczył. które były takim bolesnym symbolem jej wad. Ale jego pytanie wywołało jak gdyby paroksyzm bólu. I wiedziała. A teraz okazało się. Zamierzała dopilnować. Więc dlaczego nie miałbym pani pomóc? Chcę też być pewny.Niedaleko jest apteka.spytał Nick. by odesłano jej rzeczy. kruczoczarne pukle zatańczyły. Były tam krzaki róż. . jak ludzka i krucha jest w rzeczywistości. gdy potrząsnęła przecząco głową. nie mogąc dłużej znieść jego okrutnych słów. ale żadna z nich się nie przewróciła. a nie lodu? "Ale ja jestem z ciała i krwi. trudno będzie nimi coś zrobić. . by zrobić wielki krok i wejść do kabiny ciężarówki. Najpierw tam wpadniemy.powiedział w końcu.Dziękuję . zanim się odezwała. że odpowiedź na jego pytanie będzie prosta i łatwa. było prawdą? Może znalazł sobie kogoś ciepłego.zapewnił ją. Teraz mówiła chłodnym. że jego spokojne. w okolicy Los Angeles. -Nie -powiedziałNick. . Gdy Nick podprowadził ją do swej ciężarówki. gdzie zimy są długie i pozbawione słońca. Może to. były zaskoczone i niepewne. umieszczony w tyle. . pachnący dywan z wielu róż tak ciasno upakowanych. które zostawiła w jego posiadłości. spokojnym głosem doradcy gwiazd. które pojawiły się w jej domu w czasie. -Jeśli ma pani jakieś pytania. i kiedy spojrzała na swoje dłonie stanowiące wymowny dowód. ale rozkazujące słowa znów ją zaniepokoiły.Jeśli nie ma pan nic przeciwko temu. że tylko przechyliły się nieco przy gwałtownym hamowaniu. Soczysty. że odwróciła wzrok. zatrzymując ostrożnie ciężarówkę przed podjazdem jej domku w Brentwood. Czy pani dopiero się tu wprowadza? . że dowie się. zawodowo zajmując się sprawami pieniężnymi. skąd przyjechała i jak jej się podoba Los Angeles. To był logiczny wniosek. kobiety. to proszę poczekać. co wypisywały brukowce o namiętnym romansie sławnego reżysera i zmysłowej hiszpańskiej aktorki. Wiedziała. z radością na nie odpowiem. Michael dał jej tylko trzy dni czasu. takie zainteresowanie widniejące w stalowych oczach. który mógł wyjaśnić wiele spraw: śnieżną biel jej skóry. które oderwała od pokaleczonych i zakrwawionych dłoni. gdy biegała. kto je wysłał .Cieszę się. jak niebezpieczne jest bieganie po ruchliwych ulicach Los Angeles. jak gdyby właśnie przybyła z miejscowości. Piękne. istotę z krwi i ciała. odgrywającej rolę "pierwszej naiwnej". . co zawierały -ubrania i resztę rzeczy. kolorowy. że Śnieżka jest sama w nowym mieście. Michaelu!" . od piętnastu lat.Michael.Mieszkam w Los Angeles przez całe życie .załkało serce Raven. żeby się tym zająć. -Po co? . Zanim ugięła pokaleczone kolana. błękitne oczy. że nic się nie stało pańskim kwiatom. Upłynęła chwila. które zagracały ganek. Uznał. ale nie miała jeszcze dość energii. namiętnego. która spędzała życie. i z pewnością tłumaczyłby stosy kartonowych pudeł.ale mieszkam tutaj. oczy Raven padły na ładunek. Może miejsce w szafie ściennej było mu już potrzebne dla innej.Nic nie szkodzi .Jedwabiste.Dopóki nie będzie pani miała opatrunku na rękach. wejdę do środka i wezmę portmonetkę. że choć ich związek trwał ponad dwa i pół roku.

co ona o tym myśli. gdy studiował w collegeu.A więc mogę wejść do środka? .. nawet tak poraniona. co robił. Nie miała wyboru. które sam projektował. otoczonych wspaniałymi ogrodami. Nick podążał wzrokiem za jej spojrzeniem. że ma słuszność. że niemal każda kobieta. Nick pragnął w to wierzyć. a nie z pogardy dla prostego człowieka..Tak. jeszcze nie w tej chwili. nim cum laude ukończył wydział architektury terenów zielonych. która ongiś pozwalała mu zarobić na życie. i jakiś niemądry. Ale praca..spytał Nick. zareagowałaby przynajmniej cieniem uśmiechu na niezręczną. dbała przede wszystkim o pieniądze i wygląd? Nick miał nadzieję. dwie urocze dziewczynki. Nie mogła nawet nacisnąć klamki. by jej pomógł..Gdzie jest klucz? . gdy wymyślił urządzenie do ćwiczeń gimnastycznych naśladujących pracę w ogrodzie. że jest kimś bogatszym. a ukończone ostatnio "EdenAspen" i "Eden-Carmel" dopełniły do czternastu jego kolekcję małych luksusowych hoteli. lepszym niż ogrodnik? Czy ta piękna kobieta. . . że tak się waha. o jego zawodzie. Ale na razie. Jej pokaleczone i okrwawione ręce sprawiły. gdyby okazało się. że była całkowicie bezradna.Nie jestem lekarzem . że może jej wszystko powiedzieć o sobie. że jest właścicielem i dyrektorem "Eden Enterprises"? I że róże wypełniające ciężarówkę przeznaczone są do jego posiadłości. a głos wewnętrzny mówił mu. rzecz jasna. Musiała pozwolić. za jakiego go uważała. a jednak intrygującą nieuchronność tego. Było to jednak ryzyko. .Ogrodnikiem. a nie je zmarnował. . co miało się właśnie zdarzyć. chciała też zwrócić mu pieniądze za bandaże. Śnieżka uznała go za ogrodnika. Czy bez takiego wahania pozwoliłaby mu wejść do domu.Jestem ogrodnikiem. by dowiedzieć się wszystkiego o Śnieżce. Nick uśmiechnął się. że był ogrodnikiem. Wiedział też. jeśli wziąć pod uwagę jego dżinsy i roboczą koszulę. .czarująco piękna. Nicholas Gault był jeszcze w collegeu. których wrażliwe młode serca zostały już raz złamane przez samolubną kobietę dbającą tylko o wygląd i pieniądze. który zna się na pokaleczonych dłoniach i kolanach.Myślałam. że jest inaczej. które musiał chronić. która nosiła stroje Ellesse podczas joggingu i miała dom w jednej z najdroższych dzielnic Los Angeles oraz zielonego jaguara na podjeździe. Czy jest pan także lekarzem? Jej głos był cichy. I dowie się kiedyś. Wiedział.powiedział.znacznie bardziej ważne od tego pragnienia. jakie miał na sobie. Potem pojawiły się hotele "Eden". wynikało z jej nieśmiałości. proszę. bez żadnej zarozumiałości. dopóki nie będzie całkowicie pewien. że nie mógł z niej wypaść podczas biegu. . Ojcem. nagle gorąco zapragnął uwierzyć. Rzeczywiście to prawda. niech myśli. aby to. że jest równie przystojny jak ona . że zapragnęła zaufać jego zaskakującej delikatności. Klucz był w prawej przedniej kieszeni jej różowych szortów. tak bardzo niebezpieczny impuls sprawił. przekształciła się w coś zupełnie innego. czy go zaprosić do wewnątrz. tak głębokiej. ale Nick poczuł przypływ irytacji. oraz ciężarówkę wypełnioną różami. Miał dwie córki. na które po prostu nie mógł sobie pozwolić . który dokonał ważnego wyboru w życiu.To prawda. Prawdę mówiąc. że uznałaby trzydziestosześcioletniego ogrodnika za człowieka. dla którego szczęście córek jest najważniejsze . że jest pan ogrodnikiem.nie teraz. położonej na wzgórzu w Bel Air? Czy jej piękne błękitne oczy rozbłysłyby szczęściem? Stałyby się uwodzicielskie? Czy nagle zaprosiłaby go z radością do swego wspaniałego domu? Nick zapragnął nagle. co chce. To był logiczny wniosek. by nie miało dla niej znaczenia. obojętny. Ale to był dopiero początek. Bo jest też ojcem. .. Ten rewolucyjny wynalazek zmienił go w milionera na długo przedtem. A gdyby tak powiedział Śnieżce. kiedy przecisnęli się przez labirynt kartonowych pudeł i dotarli do frontowych drzwi.

Otworzyła powoli oczy. jak to wygląda . Nie chciał zrobić nic. kierowany tą samą logiką. które pokrywała wcześniej krew.głębokich bruzd ani zagłębień z brudem i piaskiem.Może powinienem zrobić pani drinka? . co sprawiłoby. a zamiast rumieńca jej śnieżnobiałe policzki okryła jeszcze większa bladość. że mieszkam tu od pięciu lat i nie pofatygowałam się wprowadzić żadnych upiększeń". na ich twarzach pojawiła się ulga. blada skóra Raven napięła się na kształtnych kościach policzkowych. że pomysł z prysznicem. Ale najwyraźniej cierpiała i potrzebowała znieczulenia. gdy okryłaby się ciepłym płaszczem kąpielowym (o ile taki miała). którzy mogli wykorzystać nagą i bezbronną kobietę.. Jego szare oczy nadal były poważne.. dziękuję. . zanim będzie mogła używać dłoni. Gdy Nick starannie uregulował temperaturę i siłę strumienia wody. . ale odrzucił ją. bojąc się tak samo. zrobił to tak delikatnie i ostrożnie. by wzięła gorący prysznic. . wpatrywałby się w nią teraz bezwstydnie. kiedy wchodziła do lodowato białego. klucz jest w tej kieszeni. która sprawiła. z pożądliwością oczekując tego kontaktu . błękitne oczy. by wzięła prysznic. czemu tak na niego patrzy. Oczywiście minie sporo czasu. zimowego domu... -Nie. Ta myśl przyszła mu już do głowy wcześniej. a nie chropowata nierówność jezdni. że rozsądek nakazywałby jej ostrożność wobec mężczyzn.. rozkoszując się ogromnie jej bezbronnością i swoją przewagą. . mógłby ją przestraszyć. że to by pani pomogło. Odkręciłby kurki. że właśnie się wprowadzam -przypomniała sobie Raven. jakby miał jej zrobić krzywdę? Przez ostatnie dwadzieścia lat od tamtego fatalnego lata.a potem zmieniłby to w coś nieprzyzwoitego. co miało nastąpić: bólu. że on sięgnie po klucz. że Raven poczuła dreszcz wdzięczności. przekręcić kurki w prysznicu i oczyścić otarte kolana. że czułaby się jeszcze bardziej bezbronna czy zaniepokojona.Już jest lepiej. Ale skóra została z nich usunięta z niemal chirurgiczną precyzją.W porządku . ale Nick nie wykonał najmniejszego ruchu. Gdy krew zaczęła spływać wolno do zlewu. Wyczuł jednak.Głos miała równie napięty jak skórę twarzy. jak gdyby zrobił to ostry jak brzytwa nóż. Z przykrością patrzył na jej cierpienie i obawiał się tego. Jeśli Nick poczuł jej drżenie.. rzecz jasna. kiedy skończyła trzynaście lat i nagle stała się nieodparcie pociągająca.Zobaczmy.powiedział cicho Nick. Dłonie Raven były otarte do żywego mięsa. że zrezygnował z zaproponowania jej.powiedział cicho. Następnie ostrożnie założyłby na jej śnieżnobiałą skórę śnieżnobiały bandaż. . czarne rzęsy niczym malutkie wachlarzyki zasłoniły z trzepotem jej niezwykłe. . a oczy -zamknięte. otworzył drzwi i przytrzymał je przed nią. a długie. pomógłby jej dokładniej oczyścić i odkazić skaleczenia.Ale Śnieżka nie uśmiechnęła się. a kiedy wreszcie sięgnął po klucz. jak on. . Ale ten mężczyzna nie zachowywał się obleśnie. 24 "Uważa. Weszli do kuchni. podstawiła pod nią ręce.Naprawdę myślę. jeśli nie ma pan nic przeciwko temu. Ale gdy przytrzymał jej ręce i razem je obejrzeli. Przecież pomimo wszystko był dla niej kimś obcym.Myślę. Każdy z wielu mężczyzn. Do diabła. nie pytając jąo pozwolenie. który jej sprawi. oczyszczając skaleczenia zwilżoną gazą. Zaakceptowała po prostu konieczność tego dotyku. ale delikatne palce. Przez długą chwilę trwało milczenie. mężczyźni pragnęli Raven Winter. a potem. Wiedział. Nick chciał zasugerować. Nick zakręcił kurki. Nie było tam -jak się obawiali .powiedział Nick. zachował to dla siebie. Wyjął klucz. Będzie mogła rozpiąć sobie szorty i rozwiązać sznurowadła. -Nie uwierzyłby. ale po kilku chwilach na jej ustach pojawił się ledwo dostrzegalny cień uśmiechu i dodała: . Kiedy w wodzie nie było już krwi. z rezygnacją. jak mu się zdawało. którzy byli jej kochankami w ciągu tych dwudziestu lat. które należałoby oczyścić. jakimś cudem uniknęły pokaleczenia. Spodziewała się.

.Uśmiechnął się. odważyła się uznać. Jednak teraz cała łagodność zniknęła nagle. Muszę wiedzieć.Sądzę. Spotkamy się w tygodniu. . ale zamiast tego jej piękna twarz posmutniała. . Czas poświęcany na kierowanie olbrzymim imperium był znacznie bardziej elastyczny. że takie kłamstwo oznacza budowanie związku na ruchomych piaskach. koncentrując swe myśli na czymś innym: na odważnym pomyśle. zanim zdążył zauważyć jej drżenie. delikatny. Jutro rano. Miał wyjechać nazajutrz rano 26 wraz z dziewczynkami. . Pani ma tylko obejrzeć fotografie w katalogu. ale było to konieczne. że zwrócił pan uwagę na mój zaniedbany ogród. zwalczała ból.Może być poniedziałek? Do pracy idę dopiero na wpół do dziesiątej.Każdy..Oprócz godzin pracy.a nawet założyć nieskazitelne bandaże na swą śnieżnobiałą skórę. czego pani chce. Pragnął też zobaczyć inne uśmiechy. -Tak? . Pomimo jej protestów. ale bajecznie kosztownymi meblami.Nic nie wiem o kwiatach. Chciał ponownie ujrzeć ten uśmiech. I wybrać kwiaty. "Chcesz zobaczyć promienny uśmiech? . Proszę je przejrzeć przez weekend. .Łagodnie wzruszyła ramionami i z jeszcze łagodniejszym uśmiechem poprawiła się. co pani wybrała.napominał go szyderczy głos rzeczywistości.A więc przed czy po pracy? .szepnęła w końcu Raven. pełen nadziei. jeśli to panu odpowiada.Będę tu za piętnaście ósma. . To była okazja. pomysł stał się planem. by zobaczyć. Czas. a przez głową przemknęły różne kuszące myśli. bardziej promienne. Nick przerwał. Chcesz.Przed. które się pani spodobają. O tej porze łatwiej mi zaplanować rozkład dnia. którym całkowicie przeczyła wdzięczność w błękitnych oczach. a kiedy zauważyła łagodny uśmiech mężczyzny. że zobaczy promienny uśmiech. . dopóki nie odkryje. kim jesteś naprawdę".Dziękuję. który dostarczę. Gdy tak długo stała z zamkniętymi oczami. zostawię na ganku stos katalogów. a woda oczyszczała jej krwawiące rany. Nick miał nadzieję.. Po prostu powiedz tej kobiecie. . a ramiona opadły. a kiedy przeniósł spojrzenie z jej dłoni na twarz -powitał go uśmiech. był nietykalny. który wibrował w jej mózgu na przekór milczącym krzykom poranionego ciała. Zanim otworzyła oczy. Jego twarz nabrała twardości stali. -No więc. ale pod pewnym warunkiem. by zobaczyć więcej uśmiechów.Proszę podać dzień i godzinę. nieustępliwej mroczności jego oczu.Weźmie pani aktywny udział w planowaniu ogrodu. by spędzić weekend na ranczu w Santa Barbara. Aż zaparło mu dech w piersi. która pasowała do nieoczekiwanej. jeszcze raz i jeszcze. 25 Nick uśmiechnął się. zachwycający. Czy nie byłby pan zainteresowany jego pielęgnowaniem? Nick już odzyskał zdolność oddychania. by poprosiła. . ale w przyszłym tygodniu szef "Eden Enterprises" znajdzie czas. .Ale ja wiem. Jaki termin pani odpowiada? . Ja zrobię resztę. dowiedzieć się więcej o Śnieżce.. która nosi markowe ubrania do joggingu i ma dom wypełniony ponurymi. najwyżej odmówi.Oczywiście.. . przeglądając w pamięci swój kalendarz. aby zostać ogrodnikiem Śnieżki. że będzie z tego zadowolony. . zadba o to.. ale czy nie był to również wstęp do katastrofy? Nic nie szkodzi. Wiedział. abyś rozpiął jej szorty i przyłączył się do niej pod prysznicem? To takie łatwe. jakie krzewy i kwiaty pani lubi. No cóż. . . by znała go tylko jako Nicka-ogrodnika. zrobimy tak.Chętnie to zrobię. kim ona jest naprawdę. radośniejsze. cofając ręce. jak gdyby obciążył je jakimś wielkim obowiązkiem. zanim jeszcze pani się zbudzi. a nie Nicka-dyrektora. . który spędzał z córkami.

Aha. Dziś musiała stawić czoło dawnym przerażającym wspomnieniom . z nim rzecz miała się inaczej. ale bacznie obserwował jej reakcję. To nie było niezwykłe nazwisko.pomyślał. że może zachować anonimowość. uciekać od swych bolesnych wspomnień o śniegu i mroku.Czemu się pani uśmiecha? Jej śnieżnobiałe policzki poróżowiały.Moja matka mówi. Na kartonowych pudłach wypisano obok adresu "Raven Winter". 10 marca Świat za oknem był atramentowo czarny. . tak zaskoczyło ją to pytanie . "Znam twoje imię . Zadowolony.Mam na imię Raven. Powiedział to obojętnym głosem.Całkiem nietypowy. która leżała obok. Wcześniej.powtórzyła z lekkim uśmiechem wdzięczności. z których żaden nie był jej ojcem.Cześć.i przerażają28 . że są tu jakieś barwy. jak gdyby naprawdę interesowało go to. Gdy uświadomiła sobie. że pozbawione jest całkowicie kolorów.Nie. a na alabastrowym stoliku do kawy położono książkę w jaskrawej liliowo-złotej okładce. mam nadzieję..Lepiej już pójdę. romansu ze szczęśliwym zakończeniem. . . jakby przygotowując się na atak. nieobecny uśmiech. gdy Holly powinna była pisać.. co powinno teraz nastąpić. Ale dziś nie mogła uciec od koszmaru na jawie w odległe marzenia.powiedział. Była więc ta ciemnoczerwona plama na grubym dywanie w odcieniu kości słoniowej. Gdy Raven skłoniła z namysłem głowę w kierunku książki. na jej ustach pojawił się uroczy. a śnieg pokrywał wszystko grubą kurtyną przejrzystej ciszy.i jego wyraźne zainteresowanie odpowiedzią. że będę się z ciebie wyśmiewał. żeby mogła pani wziąć gorący prysznic. czyjej weekend będzie miły. . jak mu wyznaje: . Właśnie dzisiaj ją kupiłam. Po chwili.Dary miłości . Czeka mnie wybieranie kwiatów i czytanie romansu.Przyjaciele mówią do mnie Nick... Prawdę mówiąc.Zaśmiała się cicho. Teraz uświadomił sobie.Ale przede wszystkim chciałbym wiedzieć. podróżując w fikcyjny świat miłości. 27 . unosząc dzielnie głowę.poprawił. doznał wrażenia. . . Pora. Albo to nazwisko absolutnie nic dla niej nie znaczyło. Nick . Nic. Miał łagodny i poważny ton głosu. -Cześć.przed odjazdem Nick przeniósł kartonowe pudła z ganku do przestronnego białego salonu. i zaskoczenia. Miała wyryte złote monogramy RWW. . według jego dziewięcioletniej córki. dodał: .Ale miły. I dowiem się tego kiedyś". Na podłodze koło kanapy stała pękata walizka w kolorze czerwonego wina. Kodiak. . . usłyszała.Też to słyszałam.Pomyślałam o swoim weekendzie. Alaska Piątek. że to wspaniała książka. Nawet śladu oddźwięku. Nick . nazywam się Nicholas Gault. Nieoczekiwanie przeszył ją dreszcz. w wielkiej książce telefonicznej Los Angeles figurowało aż czterech Nicków czy Nicholasów Gaultów. tak samo jak pasująca do niej torba podręczna.Cześć. jej uśmiech zbladł. gdy przechodzili szybko przez to pomieszczenie w drodze do kuchni. albo była najlepszą aktorką w tym mieście aktorów. I chociaż firma "Eden Resort Hotels" była powszechnie znana. dlaczego wyglądasz tak. . To bardzo piękne imię. a smukłe ciało zesztywniało. . jakbyś oczekiwała.Nie jest to pani zwykły weekend? . Jej słowa nie były dla Nicka zaskoczeniem. Raczej w grę wchodziła ta pierwsza możliwość. ku swemu jeszcze większemu zaskoczeniu. .Raven. Wreszcie. powiedziała cicho: .

Będzie zajmował się wszystkimi zwierzętami. Tata. Muślin koloru kości słoniowej pokrywał skomplikowany haft. których się podejmował.Taki miękki.i tak pięknie!" . gdy Holly po raz ostatni była w nią ubrana. przeszła do sypialni i otworzyła pachnącą cedrem szafę. dzikimi i oswojonymi. on będzie już weterynarzem. Lawrence Elliott i Claire Johnson. zabierając ze sobą suknię i kilka innych skarbów. marszczony kołnierz. gdy kula trafiła go w pierś. Przez długi czas po rozmowie telefonicznej Holly bez ruchu stała przy oknie w saloniku swej wiejskiej chaty i patrzyła na spektakl nieba i morza. łąka dzikich kwiatów. złożył krótki raport. by po powrocie do Stanów odwiedził Claire i upewnił się. Jego kolega. on i Claire nadal ośmielali się marzyć. umierając. kiedy para siedemnastolatków. Żyła otoczona rodzicielską miłością i wszyscy razem snuli wspaniałe marzenia. Suknia o dziesięć miesięcy starsza od Holly była ślubnym strojem jej matki. Również Holly ma witać pacjentów i pomagać ojcu. którą czuli do siebie i do swej złotowłosej córeczki. stanowiących pamiątki z czasów tak szczęśliwych i radosnych. w dzień świętego Walentego. które pozwoliłoby im zrealizować takie marzenia. gdy dotykała jedynej sukni. Minęło już ponad dwadzieścia lat od czasu. ale bez ciała. iż z nią i Holly wszystko w porządku. że powinna żyć dalej.. Miała ją ona trzydzieści jeden lat temu. a poza niewielkimi zaszewkami przy biuście była luźna i skromna jak nocna koszula małej dziewczynki. Ani Claire Johnson. Siedem miesięcy po śmierci Lawrencea Derek pojawił się u drzwi Claire. pójdzie do collegeu podejmie normalne studia dzięki ustawie o szkoleniu weteranów . Powiedział. suknia miała też wysoki. Derek był miły. delikatne pąki . że on i Lawrence byli najlepszymi przyjaciółmi. który rozgrywał się przed jej oczami. silny. którego ciemne oczy śmiały się do niej. że mogą teraz wszystko osiągnąć. ani Lawrence Elliott nie mieli dzieciństwa. aby utrzymać rodzinę . . . tatku! . Jej pełna wdzięku i piękna matka też będzie pracowała w klinice.różowe.stanowiło dla Holly źródło czystej radości. Jako mała dziewczynka Holly często przymierzała tę suknię. a ponad siedemnaście . by spotkać się z Jasonem Coleem. że pojedzie do Wietnamu. miał zostać weterynarzem. przystojny mężczyzna. by mogła małymi rączkami dotknąć pyska kłaczki palomino i poczuć po raz pierwszy aksamitną miękkość końskich chrap. złote i fiołkowo-różowe. ale będzie miał w końcu swoją własną klinikę.od kiedy znikła bez śladu. Derek go podtrzymywał i wysłuchał jego ostatnich słów o miłości do żony i córki. że poleci do Los Angeles. Powróci cały i zdrowy. Oczywiście to wymagało czasu. witając "pacjentów" i ich właścicieli. mało prawdopodobne. Ale to cudowne marzenie nigdy nie miało się spełnić. gdyż nie mógł poświęcać całego czasu na naukę w collegeu. gdy Lawrence uniósł ją. błagał go. Lawrence. Holly Elizabeth Elliott .cej rzeczywistości: obietnicy. W końcu. lawendowe. stała się mężem i żoną. Miał powiedzieć Claire. Powrócił z dżungli ze znaczkiem identyfikacyjnym Lawrencea.była to jedna z wielu prac. w której pracował . Towarzyszenie ojcu do stajni. gdy miękkie barwy wczesnego wiosennego zmroku ustąpiły czerni nocy. dużymi i małymi. 29 Nawet gdy Lawrencea powołano do wojska i wiadomo już było.a gdy Holly skończy trzynaście lat.Ma taki miękki nos. Claire nigdy nie przestała . wydawało im się. Jej dłoń drżała. Po prostu nie można było zabrać zwłok podczas ataku nieprzyjaciela i. danej Raven Winter.wołała z zachwytem trzyletnia Holly. Derek Burke. tak poinformowano parę dni później Claire. by zostały kiedykolwiek odnalezione. Jednak dzięki miłości. Stał obok Lawrencea. "Wyglądasz tak dorośle. Długie rękawy były przymarszczane przy mankietach.. Na dwa dni przed końcem służby Lawrencea w Wietnamie oddział wrócił z dżungli bez niego. która tam wisiała.za każdym razem zachwycali się zakochani w niej rodzice. czarujący i tak wspaniale odnosił się do Holly. znaleźć nową miłość i być szczęśliwa.

jak by zareagowała. Teraz Derek przeniósł się z nimi do Waszyngtonu nie po to. Jej złotowłosa córka kończyła już trzynaście lat i jej błękitnozielone oczy. że był twoim przyjacielem. zbyt długi. ale musiał się zmienić od czasu. Pomyślała o Seattle. Zaczęła odkładać pieniądze z małych sumek. że jest niebezpieczny.. Ale tak jak nigdy nie miało się spełnić marzenie Lawrencea o klinice weterynaryjnej. nostalgiczna i trochę niesamowita. Ale nigdy tego nie zrobił.Gdy Derek wyjedzie w jedną ze swych podróży służbowych. Jak Derek obiecywał przed ślubem. Przecież miała dzieci. których istoty nigdy nie wyjawił Claire. .. Znowu stawał się czarujący i jej lęki znikały. .do zupełnie innego stanu: z Montany do Waszyngtonu. że dokonała właściwego wyboru dla Holly. i czasem zastanawiam się nawet. były teraz smutne i poważne. niż oczekiwała Claire . przeprowadzili się z małego apartamentu. żeby była całkowicie i nieodwołalnie od niego zależna.tęsknić za Lawrenceem. oraz na życie. który też kochał Lawrencea. ale jak tylko będzie miała dosyć. daleko mu było do obojętności.. ponieważ nie mogła już dłużej ignorować niepokojących przeczuć. w drugiej . że zaczną nowe życie w Seattle. uciekniemy. najdroższy. Ale za każdym razem. W końcu. z którymi pragnęła spędzić każdą chwilę swego życia. To była wielka zmiana. I chciał ją kontrolować. Claire podzieliła się tym odważnym planem z Holly. w jednej chwili czarujący. ze względu na dzieci.szeptało serce Claire do jedynego mężczyzny.nieobecny duchem. Lawrencea i Holly właśnie łączyły się z przeniesieniem do Waszyngtonu. . ale kiedy była z Derekiem. Chciała wierzyć. że jej podejrzenia są niemądre. "Odejdę od niego.przynajmniej nie dla wszystkich.Wiem. ponieważ dawne cudowne marzenia Claire. które urodziła Derekowi. jej wielki ból trochę malał. i dla bliźniąt. którego kochała. Claire podjęła odważną decyzję. gdzie Holly i Claire mieszkały z Lawrenceem. by wystarczyło na cztery bilety w autobusie. w którym decydowała 30 się stawić mu czoło. gdy Claire powiedziała jej. Pragnął jej. Choć stawał się wobec niej coraz chłodniejszy. Jednak przeprowadzka była dalsza. którego poślubiła. Claire natychmiast by go opuściła. Claire starała się zapominać o swych lękach. jego zły humor nagle znikał. który przewiezie ich przez Casca-des. by chodzić do collegeu. zbyt długi. Claire zwalczała niejasne przeczucia. syna i córki. tak samo nie spełnił się sen o Seattle . czy nie bierze narkotyków". Claire wiedziała. lecz żeby zajmować się interesami. Gdyby Derek kiedykolwiek uderzył któreś dzieci lub ją samą. że wszystko jest w porządku. że nie może wrócić do Montany. gdy jej niepokój narastał do punktu. Pojechałby tam za nią. Claire uległa bez oporu żądaniu Dereka. że nie wszystko jest w porządku z mężczyzną. by nie zawierała żadnych przyjaźni. do przestronnego domu z dużym podwórzem. gdy go znałeś. sprawić. Lawrensie . Oczy Holly znowu rozbłysły. które Derek dawał jej na domowe wydatki. natychmiast wyjadą. W śnieżysty lutowy . nawet na chwilę.powiedziała Holly z cichą radością. w której wykorzystywał doświadczenie zdobyte w Wietnamie. trójkę cudownych dzieci. Musiał wiedzieć. Derek był taki nieobliczalny. I przez długi czas. Ona i Lawrence marzyli. Sądzę. Wiedziała tylko.. i że wymagała od niego częstych podróży. a nie chciał utracić Claire. gdzie Lawrence miał studiować na sławnym wydziale weterynarii Washington State University. To musiało potrwać. że kiedyś zamieszkają w Seattle.Do kwietnia będziemy miały dość pieniędzy . które dawniej błyszczały promienną radością i nieokiełznanymi marzeniami. Derek i Claire pobrali się osiemnaście miesięcy po śmierci Lawrencea. wszyscy czworo. Odejście od Dereka należało starannie zaplanować. zanim znajdzie jakąś pracę. Przez długi czas. że była to praca.

Claire? .szydził. Telewizor był włączony. prawda. Przez pierwsze lata swego życia Holly i jej rodzice przebywali w krainie. jej wątłe siły wzmacniało męstwo. nie miało znaczenia. Gdy nagle pojawili się Claire i Derek. co to znaczy. każde oszalałe błaganie ciągnęły się przez całą wieczność rozpaczy. 32 choć miała zaledwie trzynaście lat. że go kocha. ale kiedy rozpoczęły się Przygody Corky i Białego Cienia. Czarne oczy. zabójczo chłodne i wypełnione nienawiścią. Clarie pomyślała. by obejrzeć ukochaną historię dzielnej dziewczynki i jej mężnego białego psa.Czy jesteś moją Walentynką. że Dereka wcale nie interesuje jej odpowiedź. zakrywając je własnym ciałem. . Jednak Claire i Holly rozumiały. zrodzone z miłości. które posiadał. . że Derek wrócił.Miałybyście ochotę wybrać się na wycieczkę? Wycieczka. Nie słyszały też przyciszonych słów .z wyjątkiem Holly. ale narkotyk sprawił. przyłączyła się do swego braciszka i siostry. Zdziczałe oczy Dereka kpiły z nierozsądnej odwagi Holly. była ostatnią podróżą dla nich wszystkich . jedną z wielu. To. co się dzieje. Na szczęście bliźnięta były za małe. czujny. jak w telewizji. którą zaplanował Derek. Każdy grymas przerażenia. . gdy wygłosił złowieszcze słowa. . wciskając jej do ręki bukiet krwistoczerwonych róż. uświadomiła sobie. że był podniecony. z kolei Holly przesunęła się przed śmiercionośną lufę. ofiarowując w zamian swoje. A kiedy Dereka znużyły prośby Claire i nacisnął spust.Cześć. Odrabiała lekcje. a nie ogłupiały. ten wspaniały świat należał do odległych wspomnień. dzieciaki . chociaż chciała ona zachować spokój ze względu na dzieci.głos Dereka był złowieszczo uprzejmy. Dzieci w salonie nie słyszały. .lub raczej śmiertelnych . ani syków krańcowego szaleństwa. Holly nic nie słyszała. Stawała pomiędzy nimi i strzelbą. w której miłość była wszechmocna. Wydawała się im nierealna. złapał Holly. Jego dzikie oczy lśniły niebezpiecznie. . Ich oczy były takie wielkie. 31 a nie zamroczony. błagając o ich życie. że musiała być świadkiem zabijania swego małego rodzeństwa.A może twoje serce wciąż należy do twego najdroższego Lawrencea? Gdy uśmiechnęła się mężnie i powiedziała mu. W pamięci Holly. Dla niej stanowiła źródło niewyobrażalnych wspomnień. głos miał przeraźliwie wyraźny. potem stały się jeszcze bardziej lodowate.wysyczał cicho. Miłość musiała wystarczyć. Uchwyciła ją obiema rękami. w jej koszmarach. w dzień świętego Walentego. jak dalszy ciąg sagi o Corky i jej psie.ani cichych rozpaczliwych próśb. I nawet najmężniejsza miłość dziewczynki była żałośnie słabym przeciwnikiem dla oszalałej potęgi jej ojczyma. w żywych . Kiedy tylko wrócił do domu. takie niewinne. Derek już napisał swój makabryczny scenariusz. Ale teraz.kolorach. żeby w pełni zrozumieć. które się w nią wpatrywały nie były ani trochę szkliste. W jakiś sposób zauważyła też szaleństwo Dereka i z zadziwiającą jasnością zrozumiała.Chcesz być z nim. unieruchamiając ją przy sobie w taki sposób. by zasłonić siostrzyczkę i braciszka. Claire? Chcesz być z Lawrenceem? Rozmawiali w kuchni. w zwolnionym tempie. gdy przyglądały się rozgrywającej się tragedii. Jego ciemne oczy miały dziki wyraz. spostrzegła przerażenie matki. Derek wpadł w szał. który byłby czternastą rocznicą ślubu Claire i Lawrencea. a dłoń ściskała teraz strzelbę myśliwską.dzień. które będą się stale powtarzać. szła powtórka Klubu Myszki Miki. . Holly siedziała na kanapie z bliźniętami. Claire próbowała gorączkowo ocalić dzieci. ta zgroza trwała wiecznie.Ty i twój ojciec . nawet skrzypu kuchennych drzwi. co mówiła. żadne z nich nie słyszało nic. Gdy wysyczał te niewytłumaczalne słowa. że jest naćpany.

Życie Holly było już skończone. . bardzo powoli przesunął broń z serca na twarz. że nawet strzał z bliskiej odległości nie może wyrządzić jej większej krzywdy. drżące dłonie. które były zadziwiającym połączeniem jasnego błękitu Claire i głębokiej.i z tatkiem". musiałby czekać całą wieczność. w złotych włosach widniały pasma czerwieni. Jesteś silna i byłaś tak bardzo kochana przez tatę i przeze mnie.Chcę być z nimi. ale. Claire uniosła blade. niż pozwalały na to śmiertelne rany. Ale świadectwo jej jako naocznego świadka i tak w gruncie rzeczy nie było . Być może uświadomił sobie.. Holly była w szoku. Nie miała się już czego bać. będzie musiała rozluźnić ten czuły uścisk.Tak. pozbawionych życia ciał siostrzyczki i braciszka. Możesz dalej żyć. Powoli.gdyż tego właśnie pragnął Lawrence.Żegnaj. Czy Derek chciał. tak bardzo przez nią kochanych. . kochanie. .I obiecujesz. że aby ocalić ukochaną matkę. .. Wciąż tuliła swą matkę i szeptała słowa. kiedy troje istot. leżało przed nią na podłodze nieruchomo i w milczeniu. rozkoszując się tymi ostatnimi chwilami udręki i przerażenia. moje najdroższe kochanie. obiecuję . Zawsze. którą miała na sobie Holly.Mamusiu! Kochające ramiona Claire otuliły Holly.. . Proszę. Czekała na nią z radością.. nie umieraj! . mamusiu.." Ale Derek poruszał się w zwolnionym tempie.błagała w duchu.Zabij mnie teraz. Holly? -Tak. błękitnozielonych oczach. "Pośpiesz się .. . Grzmot ostatniego wystrzału szybko ucichł i Holly nagle została sama -ale teraz głosy z telewizora. Policjantów wezwali sąsiedzi.Posłuchaj mnie. Z tym szyderczym pożegnaniem Derek Burke przyłożył lufę do swej skroni i pociągnął za spust. Potem uklękła na podłodze. na oczy. . dopóki nie wyszeptała słów miłości do swej córki. Będziesz o tym pamiętać. ale dziewczynka natychmiast uświadomiła sobie."Zabij mnie! .Zawsze będę cię kochać. Holly. Stała przed nim wyprostowana i dumna.Muszę zadzwonić po karetkę! -Nie. Holly uciszyła te głosy. zobaczyli jeszcze więcej krwi. że serce Holly jest już złamane. I tak żyła dłużej. gdzie Claire kochającymi palcami przekazała ostatnie pożegnanie. huczały jej w uszach. Skierował strzelbę ku jej sercu. Wreszcie Derek uśmiechnął się. że będziesz szczęśliwa? . gdy nacisnęła wyłącznik. bym była z nimi.. których nie mogli usłyszeć. a gdy Derek ją puścił. zaniepokojeni odgłosami strzałów.. a na bladych policzkach -jaskrawo czerwone smugi w miejscach. I Claire umarła. Bawełniana bluzka..wyszeptała Holly. nie próbowała uciekać. to się zawiódł. że jest dobry i zaopiekuje się nimi . Holly nie bała się śmierci.. dochodzących z wnętrza domu. nie mogła odpowiadać na pytania i tylko bezradnie kiwała szkarłatnozłotą główką. leśnej zieleni oczu Lawrencea. Holly. aby błagała go o życie? Jeśli tak. Znaleźli Holly w zbryzganym krwią salonie.Kocham cię. . Straciła wszystko. i delikatnie dotknęła drobnych. a gdy to zrobił. ale nie pociągnął za spust. pragnęła jej... za pomocą którego przekonał kiedyś Holly i Claire..błagało złamane serce Holly. proszę. Po prostu jej serce z uporem nie chciało zaprzestać bicia. Baw się dobrze. 33 -Holly. Kiedy wreszcie udało się im odciągnąć dziewczynkę. była przesiąknięta na wylot. by dotknąć policzków córki. . był to ten sam czarujący uśmiech. która była szkarłatna od walentynkowych róż. akceptując śmierć z królewską godnością. Pozwól. A gdyby chciał zobaczyć strach w tych przejrzystych. jej ręka pozostawiła krwawe ślady. które przedtem ginęły w tym całym koszmarze.

I wiedziała coś jeszcze. które w ciągu trzech dni stały się brązowoczarne. jak planowałyśmy. . W ciągu czterdziestu ośmiu godzin od zabójstwa uwierzyła w to większość nie wyłączając sąsiadów. wzbudzając w nim głębokie i zakazane uczucie. Opuściła sypialnię. było więcej niż prawdopodobne.. Tak bardzo potrzebowała dotknięcia. Nikt nie będzie na nią czekać. Obiecaj. To. gdzie także jej życie dobiegło końca. poza uroczystą obietnicą. Było ich dość. że zniknęła. Jej głos załamał się. mamusiu . że jeśli uwierzy w szczęśliwe zakończenie. Była śmiercionośną lolitą. Było po północy. że cię tam nie zobaczę. Holly.potrzebne. Jej matka.. Dla . zaspokajając jego namiętności. mogłaby urzeczywistnić pomysł. pociechy. Pasma taśmy.. podtrzymywane przez oślepiające migawki rzezi w cieplarnianym gorącu odległych dżungli południowo-wschodniej Azji. że weteran z Wietnamu wrócił do kraju jako morderca. Dlaczego jednak doszło do tej zbrodni? Dlaczego ten człowiek zabił żonę. Ale przede wszystkim musiała być sama ze swą rozpaczą. Ale będziesz ze mną. odczuj ą ulgę. że jest inaczej. siostra i brat nie leżeli już na podłodze salonu. . Całe miasto odetchnie z ulgą. niejako więzień.Ten głos był tak realny.. by zapewnić przejazd i mieszkanie dla czworga. jaką złożyła umierającej matce. oszaleje. "Obiecaj mi. prawda? Holly wiedziała. Wziąć jeden z rewolwerów Dereka i dołączyć do tych. przekraczającą niemal ludzką wytrzymałość. To miało sens. poza brązowoczarnymi plamami. ale i nie będąc też pożądanym gościem. Po długich dyskusjach uznano. którzy ofiarowali Holly tymczasowe schronienie. Niczego. żądzę krwi i szaleństwo. przytulenia. zawsze. i od armii reporterów. . Ale była zupełnie sama i po chwili upomniała się surowo. które odłożyła Claire. którego wojna wpędziła w szaleństwo. Zarówno Holly. a plamy krwi..Zabiorę pieniądze. Krwawa sceneria aż nadto wyraźnie świadczyła o tym. do miejsca. gdzie starannie ukryte zostały pieniądze. którą policja zaznaczała ślady zbrodni.powiedziała cicho do pustego pokoju. jak i jej ojczym popełnili zbrodnię namiętności. którą kochał. które odkładałyśmy. Dręczyła tego mężczyznę. 35 .Mamusiu! . ale Holly i tak widziała ich ukochane postaci. mamusiu. kiedy Holly rozchyliła wstęgi zagradzające drzwi i weszła po raz ostatni do domu.Jadę do Seattle. fosforyzująca niesamowicie w świetle bladego zimowego księżyca. odrzuciła go bez litości. którego nie będzie. milczącymi i ponurymi nagrobkami wszystkiego. Nie możesz sobie pozwolić na udawanie.. Ty i tatko będziecie ze mną. Drżące nogi Holly zawiodły ją na górę. dla niej wciąż były szkarłatne i lśniące. dlaczego żołnierz-zabójca oszczędził swą trzynastoletnią pasierbicę. że będziesz szczęśliwa". niemal oczekując. Jak mógł nim nie zostać? Bardziej niepokojące było.Mamusiu! Ale nie było nikogo ani niczego. . dopóki ją to bawiło. którzy chcieli usłyszeć z jej własnych ust historię uwiedzenia i morderstwa. A potem bawiła się nim. Sąsiedzi.żółta pajęczyna śmierci. że mamusia nie spotka jej w Seattle. wciąż spowijały dom . a Holly musiała uciec od otaczającej ją wrogości. uznali mieszkańcy miasta. Ale nawet w swym szaleństwie Derek nie mógł zabić nieletniej kusicielki.Wiem. których kochała. że będziesz żyć. coś bardziej ważnego: jeśli nie opuści od razu splamionego krwią salonu. że mógł być tylko jeden 34 powód: sama Holly. traktujący ją teraz z nieukrywaną pogardą. iż zobaczy Claire. co umarło. dzieci i siebie? Z powodu Wietnamu. co zaszło. że Holly odwróciła się. I gdy znudziła ją ta gra. Może będziesz tam na mnie czekać. w której przebywała przez ostatnie trzy noce. Niemoralność wojny rodziła niemoralność w żołnierzach. gdy okaże się. który wibrował w jej mózgu.

Holly przysięgła czcić i szanować pożyczone nazwisko. nikt z ludzi. gdy jej małe.swetry i dżinsy . wyrytych na lśniącym granicie. w które miało być wprawione zwykłe szkło. . Lawrence i Claire byli rodziną. . zdjęcie jej jako dziecka w ich objęciach. gdy głaskała aksamitnie miękkie chrapy klaczki palomino. Nie mogła przyrzec duchowi jego pierwszej właścicielki. odległych czasów. Szła wolno przez cmentarz. jaki znalazła na tym cichym cmentarzu z jaskrawymi bukietami wiosennych kwiatów. zrobione przez żonę sędziego pokoju. Powinna mieć teraz co najmniej osiemnaście lat. Holly nie miała ochoty iść dalej. tak jak twierdziła. wzięła dwie fotografie małej siostrzyczki i braciszka. Ta ponura wędrówka doprowadziła ją w końcu do grobu Mary Lynn Pierce. dopóki nie doszło do innej tragedii. z uwagą studiując każdy nagrobek. a z albumu. portret bezgranicznej miłości i mężnej nadziei. złotymi włosami. i to. Według 36 dat. które zmarły jako dzieci. gdy ona.Jestem aktorką. Pragnęła po prostu spokoju. którą wykorzystała do złożenia podania o numer ubezpieczenia niezbędny.a na wierzchu ułożyła starannie złożoną suknię ślubną Claire. Zapakowała do plecaka trochę własnych ubrań . wujów czy kuzynów.na zawsze. Jej rodzice nie żyli. Mary urodziła się pięć lat przed Holly i żyła tylko miesiąc. trzynastoletnia niewinna dziewczynka. Wyjęła z niego tylko pięć ulubionych fotografii: ślubne zdjęcie rodziców. jakaś niewidzialna ręka powstrzymała Holly przed zabraniem całego albumu. a kiedy . .wytłumaczyła zaskoczonej pracownicy sklepu. że ma ona prawie dziewiętnaście lat. Jednak coś bardzo silnego. który nie był ukryty. że będą mogli zniknąć. by żyć na własny rachunek i móc się utrzymać. Spoza zasłony złotych włosów można było zobaczyć poważną. W urzędzie stanu cywilnego King County Holly zdobyła kserokopię aktu narodzin Mary. musi zniknąć na zawsze bez śladu. Ale nie mogła obiecać nic więcej.spytała Claire. jeśli chciała znaleźć pracę. to nic złego się nie stanie. ile by ich miała Mary Lynn Pierce. gdy wyjaśniła Holly. Prawdę mówiąc. nie wątpiłby. ciotek. uznana przez cały świat za nieletnią uwodzicielkę. jedyny namacalny dowód tamtych radosnych. Holly Elliott. Miała na ten album dość miejsca w plecaku i nie było na świecie innej osoby. że mogła być kiedyś uśmiechniętą nastolatką z mysimi ogonkami. Prawdę mówiąc. i wreszcie fotografię Lawrencea trzymającego ją. Okulary miały jej pomóc wyglądać na tyle lat. że zabierze je ze sobą we wspaniałą podróż pełną nadziei i cudownych marzeń. Holly wspominała pytanie matki. smutną twarz dojrzałej kobiety. stać się na tyle dorosła. Holly nie została rozpoznana. Następnym etapem był sklep optyczny. ale zajmującą historią ukazywano w wieczornych wiadomościach.Claire i Lawrence wpatrzeni w obiektyw i śmiejący się z miłością. Holly zabrała tych pięć drogocennych pamiątek dawno minionego czasu.Wzrok mam w porządku . Znacznie więcej trudności miałaby z przekonaniem znajomych. czegoś więcej poza długimi. W gruncie rzeczy Holly uznała. że potrzebuje jakiegoś kamuflażu dla ukrycia swej łatwej do rozpoznania twarzy. nie sądzisz? . nigdy nie miała kochających dziadków. dla której te fotografie coś by znaczyły. i jeszcze jedno . na którym ona i Claire pokrywały lukrem urodzinowe ciasto dla ojca.Jeśli będziemy szanować te nazwiska. gdy wędrowała przez cmentarz koło Seattle Yolunteer Park na Capitol Hill. Potem odszukała także ukryty album z fotografiami. Nikogo. Potrzebuję okularów jako rekwizytu w sztuce. które teraz nosiła jak zasłonę. Potem opuściła dom .kilkunastoletniej dziewczynki mogły wystarczyć na bardzo długo. gdy jej makabryczna historia była jeszcze nowością. przybierając nazwiska osób. gdzie zamówiła oprawki ze złotego drutu. gorliwe paluszki nacisnęły migawkę. której fotografie wraz z wstydliwą. których spotykała Holly.i miasto .

gdzie ona. a błędy wybaczone. a zarazem tak pełnym uroku. które tworzyła. ale broniła się przed snem z powodu koszmarów. że będzie czcić i szanować pożyczone nazwisko.dziwnym zbiegiem okoliczności powrócono do niej po ośmiu miesiącach. nie odstępujące na krok od Holly. Musiała znaleźć sposób. pracując w fabryce konserw w Kodiaku i przebywając w świecie niemal bez przerwy skąpanym w jaskrawym. zmodyfikowała swoje imię.. z ciemnością. o kobietach i mężczyznach. 37 Dwa lata po zabójstwie jej rodziny Holly przeczytała romans. które przypominały jej o tamtym walentynkowym wieczorze śmierci.niezbędnym antidotum na przerażające wspomnienia. Holly pisała o ludziach kochających i życzliwych. co mogła znaleźć na temat czterdziestego dziewiątego stanu. wzięła list polecający od kierownika księgarni z entuzjazmem wychwalający spokojną. by Mary Lynn Pierce spoczywała w pokoju wśród kwiatów na cmentarzu. że wbrew niezłomnym zasadom. gdzie nie będą jej już dręczyć upiory. którzy nigdy by nie złamali uroczystych przysiąg i pełnych czci obietnic 38 miłości. Potem nadeszła zima. którzy widywali Mary Lynn Pierce codziennie. oficjalnie zmieniając Mary Lynn na Marilyn. I nawet nazwanie Alaski "ostatnią granicą" budziło w niej odzew. iż egzemplarze . upiory przegnane. Miała władzę nad fikcyjnymi światami. Ponieważ nie miała prawa jazdy ani żadnego dowodu tożsamości poza kopią metryki i numerem ubezpieczenia. To Marilyn Pierce wsiadła na pokład "Gwiazdy Arktyki" tamtego majowego ranka. którego akcja toczyła się. Zanim wypełniła formularz. Holly mogła wrócić do Seattle. dziecinnym charakterem pisma. Chciała. Życia jej bohaterek i bohaterów nigdy nie zniszczą nieprzewidziane tragedie. tworzyła w myślach własne historie. rzecz jasna. którym miała popłynąć śródlądowym kanałem z Seattle do Anchorage. gdyby pozwoliła mu na bezczynność choćby przez jedną chwilę. złotym blasku. Jej bohaterowie i bohaterki miewali. I przez to pierwsze lato. Opis dziewiczej przyrody przypomniał jej Montanę. A gdy ogarniało ją zmęczenie. a kiedy nie pracowała . bo choć nigdy nie złamałaby obietnicy. i miłości. matka i ojciec byli kiedyś tak szczęśliwi. odwadze. Spędzała długie ciemne zimowe noce na czytaniu. Zgodnie z dokumentami. Holly znalazła pracę w księgarni na University Avenue. fachową pracownicę. zdecydowała się również wystąpić o paszport. że nigdy nie da mu szczęścia. Mogła też pojechać dalej na południe w ślad za słońcem. tak wyraźnym. Holly kupiła bilet w jedną stronę na statek. gdyż dzięki niemu czuła z nimi żywą więź. które zaatakowałyby jej mózg. w Boże Narodzenie. Ale odziedziczyła siłę i odwagę swych rodziców i było to dziedzictwo. nie istniejąca już Holly Elizabeth Elliott skończyła piętnaście lat. głębokie i bolesne tajemnice serca. poczuła słaby przypływ nadziei. przestudiowała wszystko.czytała książki o miłości. Zanim opuściła Seattle. Musiała zostać. na Alasce. Przyjazd Holly na Alaskę zbiegł się z początkiem dnia polarnego. Pracowała niezmordowanie. Holly spisywała swoje opowiadania o miłości ręcznie.dzięki nadziei. kłopoty. czyhały na nią. które czasem wydawały się nierozwiązywalne. Zatracała się w nich i czuła się z nimi o wiele bezpieczniej niż z tymi pisanymi przez innych. które miała ze sobą. ale tylko ze szczęśliwym zakończeniem.. była kiedyś gorąco kochaną i promiennie szczęśliwą Holly Elliott. Ale niezmiennie wszystkie sekrety zostawały odsłonięte. Tymczasem pięć miesięcy wcześniej. Oczywiście ze szczęśliwym zakończeniem . przynosząc śnieżną ciszę i nieubłagane ciemności. wiedziała aż za dobrze. a w końcu zaczęła pisać własne historie miłosne. Przeczytawszy go trzy razy. którego nie mogła odrzucić. aby żyć ze śniegiem. którą znają. nigdy nie zgadliby. Nie pozwoliłaby na to. I zawsze nawet najbardziej nieprzezwyciężone przeszkody pokonywano . nawet ci. że nieśmiała i poważna młoda kobieta. które jak wiedziała. była dwudziestolatką.

żeby nosiły stempel nowojorski. że Holly to Lauren Sinclair. Resztę przechowywała gdzie indziej. gdzie mieszkali życzliwi i kochający ludzie. Miała wrażenie.silny i łagodny. którym mogła zagwarantować. gdyby głos odbiornika nie zagłuszał dźwięków dobiegających z kuchni. Cała jej poczta przybywała do Kodiaku na adres Marilyn Pierce. tyle. ani nawet. Może przyniesie jej szczęście. że Holly w ogóle istnieje. i każdy. budzące w nich nadzieję i radość.. znali ją jako Marilyn Pierce. jej błękitnozielone oczy wędrowały czasem ku tłustym nagłówkom w gazetach. mieszkającą sześć kilometrów za miastem. ale Holly następnego dnia pokonała jeszcze raz tę dwunastokilometrową trasę. że prawdziwy Jason Cole jest życzliwy i łagodny. To kwestia zachowania prywatności. W domku Holly nie było telewizora ani radia. był w istocie niefrasobliwym draniem. Zabierze też ze sobą pięć fotografii. ale nigdy żadnej nie kupiła. którzy wiedzieli. i co roku przekazywała anonimowo spore fundusze organizacjom zajmującym się opieką nad ofiarami przestępstw. Założy tę suknię na spotkanie z Jasonem Coleem. i powitane z radością przez czytelników. by starczyło na życie. Delikatne palce Holly drżały. gdy dotknęła pożółkłego muślinu ślubnej sukni matki. która pragnęła żyć. nie dostawała też gazet. tłumaczyła Holly wydawcy. że Lauren Sinclair to pseudonim. młodą kobietę. by ta matka zmarła. Nagle podjęła decyzję. Ale teraz zmuszona była stawić czoło gorzkiej prawdzie: człowiek. Świat Holly. w którym występował Jason Cole. by nie dopuścić do tragedii. w którym występował. Bez śladu wyrzutów sumienia czy żalu Jason Cole zamierzał zabijać. który przekazywał je na pocztę. Holly zdecydowała się na długi spacer do miasta. którego obsadziła w roli romantycznego bohatera. Wędrując po mieście. Trzymała zaledwie niewielką sumę pieniędzy w lokalnym banku... w wiejskim domku.. Holly nigdy nie zachwiała się w swoim przekonaniu. silny i bohaterski. w dwudziestą szóstą rocznicę swych urodzin. Przeczytane. dotarła do kina i zobaczyła plakat reklamujący Mistrza ucieczek.. i wydane. Wolała żyć w tworzonych przez siebie światach. Serce bolało ją wciąż na myśl. Chciał bezlitośnie zamordować kogoś. kochając swoją małą córeczkę. 39 Podczas krótkiego dnia w Boże Narodzenie. inwestując ostrożnie. złotego słońca. że nie spotkają ich bezsensowne tragedie ani nikt nie złamie im nieodwracalnie serca. Nikt w Kodiaku nie miał pojęcia. Firma wydawnicza z Nowego Jorku przesyłała listy od czytelników w wielkich brązowych kopertach. Kiedy chodziła do sklepu spożywczego w miasteczku. mogłaby zrobić coś. jej pierwsze dzieło zostało przeczytane. czułą matkę.. które zabrała z domu. autorka bestsellerów. Jakoś wytłumaczy mu. 13 marca .. cichą. zwłaszcza te od nie publikowanych jeszcze autorów. Kalifornia Poniedziałek. a czasem w olbrzymich kartonowych pudłach.wysyłane do wydawcy muszą być porządnie przepisane na maszynie. że nie może pozwolić. że ożył jeden z jej bohaterów . gdzie mieszka. Nie chciała. Nieliczni mieszkańcy Kodiaku. umiłowane symbole najdroższej miłości. Przez długi czas stała. symbole jej rodziny. W ciągu czterech lat oglądała każdy sprowadzony do miasteczka film. Nagłówki aż nadto świadczyły o rzeczywistości. zawieszonym wysoko nad morzem. Za siedemnaście dni Holly miała spotkać się z prawdziwym Jasonem Coleem. kochający i życzliwy. wpatrując się w jego zdjęcie. Los Angeles. a kryształy śniegu i lodu błyszczały niczym diamenty w promieniach zaskakująco ciepłego. którego był reżyserem. Holly odpisywała na te wszystkie listy i wysyłała swe odpowiedzi wydawcy. był światem ciszy.. że gdyby tamtej walentynkowej nocy nie oglądała telewizji. ograniczający się do jej małego domku. by ktokolwiek wiedział. Niebo było jaskrawoniebieskie. kogo stworzyła z taką miłością. żeby obejrzeć film Jasona Colea. Kino było wtedy zamknięte.

że Raven Winter może brakować pewności siebie. że Raven znana jest jako Biały Rekin. by poważnie traktowali jej wybitną inteligencję. gdy zatrzymał ciężarówkę przed jej domem. Jeśli Raven zgadzała się znosić stałe upokorzenia i zdrady ze strony Michaela. Fałszywych i wyrachowanych obietnic miłosnych? Kiedy Nick opuszczał w piątkowy wieczór uroczą. z producentem i reżyserem Michaelem Andrewsem. że łączono ją z kilkoma najbogatszymi i najbardziej wpływowymi mężczyznami Hollywood . nie myślał o jej kosztownym domu. udało mu się zdobyć trochę więcej danych o Raven W. bardziej ważnymi i niepokojącymi wiadomościami. że zwątpiła w swoją wartość i przyjmowała poniżenie i zdrady. A jednak Raven z nim została pomimo publicznego upokorzenia i zdrad. że Nick i "Eden Enterprises" to jedno? Do jakich kompromisów. co oznacza środkowe "W" w jej nazwisku. była bogata i potężna. Błyskotliwa.. 40 Ale był to błahy szczegół. zmysłowe romanse. właśnie się zakończył.Choć Nicholas Gault spędził weekend z córkami w Santa Barbara. Jego celuloidowe imperium było ogromne. ale zdrady Michaela to nic nowego. bezbronną Raven. miała tak mało szacunku dla siebie. zatelefonował w kilka miejsc.były to najwidoczniej płomienne. cudownego uwodzenia. genialna prawniczka. ARaven-kobieta? Nick odkrył. 41 Świadomość. za najlepszą z najlepszych. Czy Raven kochała Michaela tak mocno. Raven nie szła na ustępstwa w pracy. strojach i samochodzie. Ze swego doświadczenia wiedział. Żaden z informatorów Nicka nie potrafił powiedzieć mu. Teraz.. że zawsze niszczy przeciwników.i wybierała najbardziej utalentowanych. w . czarująca i zmysłowa "pierwsza naiwna". W wieku trzydziestu trzech lat uznana została za jednego z najwybitniejszych doradców prawnych gwiazd w światowej stolicy rozrywki. nie przez łóżko. nie mieli najmniejszej wątpliwości. że mógłby kilkakrotnie wykupić Michaela Andrewsa. nie musiała tego robić. była dlań bardzo niepokojąca. Winter. że gdy zdrada zostanie odkryta. To była Raven-prawnik. która osiągnęła szczyty w tradycyjnie męskim zawodzie. w porównaniu z innymi. Oczywiście była inna kobieta. że Raven dotarła na szczyt o własnych siłach. W ciągu prawie trzyletniego związku z Raven miał wiele kobiet. do jakich kompromisów byłaby gotowa. Czyżby w przeszłości przeżyła taki wstrząs. pomimo niepokoju wywołanego tym. może ceniła jedynie władzę i pieniądze? Biały Rekin. Przenikliwa. brakowało pewności siebie? Ci. z którymi rozmawiał Nick. wszyscy w Hollywood pragnęli mieć ją po swojej stronie podczas negocjacji. choć nie tak znów wielkie w porównaniu z królestwem Nicholasa Gaulta. czego się o niej dowiedział przez weekend. Wybitna. z których żaden nie prowadził do małżeństwa. gdy dziewczynki zasnęły. Zmusiła ludzi.i pokornie znosiła jego ciągłe zdrady? Sam Nick był ekspertem. Dlaczego? Czyżby kobiecie. Twarda. potężnych. Ponieważ zdobyła sobie zasłużoną opinię. jeśli chodzi o zdradę w miłości. dlaczego więc decydowała się na takie kompromisy w życiu osobistym? Czy tak bardzo kochała Michaela Andrewsa. Cóż to jednak znaczyło wobec potęgi i bogactwa Michaela Andrewsa. jakby na nie zasługiwała? A może miłość nie miała dla niej żadnego znaczenia.o godności i dumie . że wybaczała mu raz po raz? Wydawało się niewiarygodne. Jej ostatni związek. Informatorzy powiedzieli mu.. Andrews wrócił po siedmiu tygodniach spędzonych na zdjęciach w Hiszpanii i już pierwszej nocy wyrzucił ją ze swej posiadłości w Beverly Hills. gdyby wiedziała. których miała reprezentować .. że zapominała o sobie . Raven mogła pozwolić sobie na luksus wybierania klientów. Późno w nocy. miłość przestaje istnieć. ajednak żywo pamiętał lęk wjej błękitnych oczach. Odniosła sukces na przekór swej zadziwiającej urodzie.

Nick znał wiele bogatych kobiet sukcesu i wiedział. szczególnym guście. Ale ten surowy styl wymagał doskonałości . .. ale były na niej drobne zagniecenia.och. Raven nie miała pojęcia. dodał: .Uspokajając ją jeszcze bardziej. jak gdyby była tylko modelką. było jedynie czarującą iluzją. . 42 Z pewnością w pracy Biały Rekin miewał znacznie bardziej surową fryzurę. kim on jest.. jak zaplanował to projektant. tak samo jak wtedy. Nick uniósł papierową taśmę tak delikatnie i ostrożnie. które krwawiły tak obficie . ale nawet to drogie ubranie mówiło o niepewności właścicielki.I co myślisz? Nick słyszał niepokój w jej głosie i zgodnie z prawdą zapewnił: . Czy Raven tak bardzo brakuje pewności siebie? Czy naprawdę aż tak lęka się być inna. A ona nie będzie Białym Rekinem. . było rzeczywiście autentyczną niepewnością? . . . . a nie kobietą bogatą. którą jej kupił.Raven była pełna podziwu dla tej książki. A ty jak sądzisz? Raven nie wiedziała.spytał Nick. Raven też uznała.gładki. . że wszystko w porządku.jego myślach na nowo pojawił się intrygujący i kuszący obraz tej bezbronności. Nie było.Więc mogłaś odwracać strony Darów miłości? -Tak. Czuła je .śnieżna biel gazy na śnieżnobiałej skórze. stanowiących comiesięczne przypomnienie o lodowatej bezpłodności jej łona. a nie hotelowym potentatem. jak bardzo je czuła .Jak się czujesz? Jej pokaleczone i prawdopodobnie obandażowane kolana były zakryte sięgającą do połowy łydek brzoskwiniową spódnicą. nadzwyczajna? Czy to.o wiele bardziej niż podczas skąpych miesiączek. kruczoczarnych włosów zatańczyły wokół jej twarzy i musnęły ramiona. Gdy Raven kiwnęła w odpowiedzi głową. Dotychczas wszystkie rany w jej życiu były ukryte głęboko w środku. . a kwadratowe kawałki gazy z lekka się przekrzywiły. Przytrzymywała je biała papierowa taśma. Było doskonale . co widział w jej szafirowych oczach.A co z bólem? Raven uśmiechnęła się nareszcie i przyznała: -O wiele lepiej. Dłonie miała zabandażowane . . wyjątkowa. Będzie Nickiemogrodnikiem. ponieważ żadna z jej wewnętrznych ran nigdy się nie zagoiła. jak trzy dni temu wyjmował klucz z głębokiej kieszeni jej szortów.. że wygląd i pieniądze znaczą bardzo wiele dla Raven Winter.Dzień dobry. dokładnie tak.Podgoiło się i nie widzę nawet śladu infekcji.uzupełnione dodatkami.Dzień dobry .każde czarne jedwabiste pasmo musiało być na swoim miejscu.Mogę zobaczyć? ..Też mi się wydaje. że każda z nich uzupełniłaby ten strój jakimś własnym symbolem. zawdzięczającą wszystko samej sobie. i na razie tak powinno zostać. jego cudowna i zaskakująca czułość przyprawiła Raven o dreszcz. że się goją. . tylko uroczą i bezbronną Śnieżką. co widział w piątek. że to. To było zaskakujące stwierdzenie. że rany na dłoniach się goją. błyszczący kok. co sądzić o skaleczeniach. Ani jedna.ale nigdy nie było ich widać.nieskazitelne . żaden włosek nie mógł sterczeć było to zadanie ponad siły dla jej mocno pokaleczonych dłoni. Zdawało jej sięjakby Lauren Sinclair .Myślę. lśniące kaskady połyskliwych.odezwał się cicho. przenigdy. Owszem. jakimś wymownym kolorem lub klejnotem mającym świadczyć o jej niezwykłym stylu.. mocno upięty na karku. I teraz. . brzoskwiniowy lniany kostium od Armaniego świadczył wyraźnie o tym. tylko manekinem. Najwyraźniej niewygodnie jej było samej opatrzyć rany. O ile nie okaże się od razu.

Stopniowo. ale poczuł smutek. ale są pewne.I mogłam odwracać karty katalogów. że niektóre kwiaty nie pasują do siebie.Pochylając z namysłem ciemną główkę... które ci się podobają. jak gdyby były jej przyjaciółmi.To cudowna książka.powiedziała impulsywnie. Nick wpatrywał się z namysłem w kobietę. że róże maj ą imiona. Nick zawahał się przez chwilę.Byłoby dobrze.. jej ulubionych róż. mogę to zrobić sam. Dla bzu wybrała tradycyjny odcień lawendy i koronkową. . która.. że Raven odnosi się z takim entuzjazmem do swego ogrodu pełnego bzów i róż.Zgoda. przypominały teraz lekko różowe na białe płatki Pristine. . . jakie kolory lubi najbardziej. a śnieżnobiałe policzki zabarwił słaby rumieniec. Naprawdę nie można tu popełnić błędu. co najbardziej lubisz. że wybiorę różne warianty. dodała: . niezwykle drażliwe kwestie etykiety i . . że ma swoje upodobania. że znalazłaś mnóstwo kwiatów. zostawione przez niego na ganku w sobotę rano. Nick był zadowolony. Wybierz. i to wyraźne. Dochodziła dziewiąta. Też są cudowne. nazbyt szybko minął zaczarowany. w poniedziałek je posadzę. które nigdy się nie zabliźniły. A kiedy Nick przyjął jej oświadczenie z -jak się wydawało . Mam je w kuchni. gdyby mogła to zrobić.i nic więcej. .ponaglił ją Nick.W tym tygodniu? .W ciągu tego tygodnia usunę chwasty i przygotuję ziemię pod sadzonki..nie ważyła się wprowadzać poprawek do decyzji projektanta. Małe żółte papierki były przyczepione precyzyjnie. na którym leżały katalogi. gdyby okazało się.. a Nicholas Gault także zaplanował naradę służbową o dziesiątej.Tak prędko? ..I co? . Zdawało się. I zaparzyłam dla nas kawę. Nigdy wcześniej nie zdawałam sobie nawet sprawy.Wygląda. uroczą biel. . jej smukłe palce wskazywały subtelne. powiedziała mu. nawet dla niej.Uwielbiam te nazwy . . Szybko. jak gdyby były jej rodziną. zaskoczona. Ma zamiar nazywać róże po imieniu. Biały Rekin miał spotkanie w swym biurze w Century City. 43 Nick przypuszczał. okazywało się. lała balsam na ukryte głęboko rany. Bądź twórcza. . Wiele. w swej rezydencji w Bel Air. a potem rzekł: . Może istnieć szczęście. nierealny czas. w którym byli Nickiemogrodnikiem i Śnieżką. ale wyraźnie zadowolona. że tak samo starannie założyłaby na swych dłoniach bandaże.Wszystkie kwiaty pasują do siebie. pomyślałam. . .potwierdził Nick.Tak. A potem usiadł koło niej przy stole. jeśli nie masz nic przeciwko temu. Bądź odważna. gdy dzięki jego cierpliwej i nieustającej zachęcie Raven nabierała pewności siebie. . że Lauren Sinclair wiedziała o jej ranach i przesyłała Raven kojącą obietnicę nadziei: nawet najgłębsze rany kiedyś się zagoją.Nick uśmiechnął się.Pod koniec tygodnia zdobędę wszystkie kwiaty i.. wiele stron oznakowano bladożółtymi zakładkami.Pewnie .Żeby mi pomóc w projektowaniu. . gdy bardziej się nad tym zastanawiał.pisała specjalnie dla niej. Raven. .jeśli jej dzisiejsze ubranie mogło być jakąś wskazówką .bezgraniczną aprobatą. które mi zostawiłeś. . tworząc z kartkami idealnie prosty kąt. widząc jej zaskoczenie.Ja? Po co? 44 . A gdy chodziło o róże. może pojawić się miłość. Chciała mieć bez i róże . Oczywiście. Ma zamiar nazywać róże po imieniu. To Nick nalewał kawę. romantyczne połączenie koloru kremowego i różu.powtórzyła Raven. gdybyś uczestniczyła przy tym.

że zaplanowałam" . . Tej myśli towarzyszyła zadziwiająca pewność siebie . bez uczuć. To żywe . .Zawsze można zmienić plany.. Twoja rodzina.No cóż. by w następny poniedziałek poszła z nim na spotkanie w interesach.. który z powodu jej bezmyślności omal nie potrącił ją ciężarówką. że jednak kiedyś ją kochał. Raven słuchała zaskoczona.Wyobraź sobie. jak trzy lata temu.Protokołu? . może być nawet jeszcze większy. i to nie tylko na tym poniedziałkowym spotkaniu. I zaledwie parę minut wcześniej powiedział. Mimo wszystko to twój ogród. nie cenił jej wcale. przed lunchem w klubie tenisowym i słuchała KBSG.. a jej szafirowe oczy błyszczały.Przykro mi. którą opracowałaś dla Jasona. jak gdyby nigdy nic ich nie łączyło. .wspomnienie Nicka dało jej siłę. Pomyśl o tym. Nick się o nią troszczył. wulgarnej tyrady. 13 marca Caroline Hawthorne przebierała się. Ale Nick jej nie przeklinał. Miał taki sam ton głosu. Uważał ją za kawał lodu -bez serca. . by reprezentował twoje interesy. kiedy namówił ją. Jak mężczyzna. . Michaelu.Myślę.Prawdę mówiąc. lecz bardzo dobrych melodii: zawsze wzruszających piosenek o pierwszej miłości i miłości . mam na przyszły poniedziałek plany. Do diabła. . co Michael wykrzyczał jej tydzień temu. Dzwonił teraz do niej w sprawach zawodowych. nie interesowała go w trwały sposób. Raven. . Raven przywykła do takiego poniżenia -ze strony Michaela i ze strony innych mężczyzn.Będziesz mi potrzebna przez cały dzień. księżnę Monako i Barbarę Bush. może teraz mówić do niej. jak tamta umowa na cztery filmy z Gold Star. wysłuchała ostrej. Raven czuła przeszywający ból .i czułe .. że lepiej będzie.wyszeptała. ale nie mam czasu. .Cześć.powtórzyła za nim. . . rzuciła zdanie jeszcze bardziej 45 szokujące: . Waszyngton Poniedziałek. by pomogła mu w planowaniu swojego ogrodu z różami i bzem. Widział w niej tylko błyskotliwego prawnika. Nigdy jej nie kochał. która nie była dla niej zaskoczeniem. Nie zaplanowałaś na ten dzień nic. twoi przyjaciele. Obrzucił ją wtedy przekleństwami. by dodała jego nazwisko do swej elitarnej listy klientów. Kogo umieścić na honorowym miejscu? Komu dać więcej słońca? Teraz Raven też się uśmiechała. czego nie można z łatwością odwołać. tak okrutnie wykpił jej sugestię. Sprawdziłem już u twojej sekretarki.Michael. Chciał.W przyszły poniedziałek? . . królową Elżbietę.pomyślała Raven. To interes równie wielki.Mam do ciebie sprawę..Potem w pełną zaskoczenia ciszę. by odeprzeć pełną złośliwości wściekłość Michaela Andrewsa. Telefon zadzwonił w chwilę po odejściu Nicka. że zaprosiłaś do ogrodu Lady Dianę.wszystko. których nie mogę zmienić. Michaelu. które nadawały półgodzinne wiązanki starych. . że chciałby.. Raven.i zadziwiający spokój. "A właśnie.dworskiego protokołu. która zapanowała po jej słowach.Nie wiem . Część druga Seattle. było prawdą. Spodziewała się też czegoś podobnego od mężczyzny. gdy znajdziesz sobie kogoś innego. jednej ze stacji softrockowych Seattle. który niecały tydzień temu wykreślił ją ze swojego życia.

zdrady i bólu. . a służba ochrony wybrzeża i inne organizacje zapewniają transport dla wydr i ptaków. Ciężko walczyła o spokój. gdy piosenka się skończyła. z . niż to się zdarzało w ciągu wielu lat. zamkniętego na czas przerwy wiosennej. dobroczynnego wydarzenia sezonu. który miał się odbyć za kilka miesięcy. gdyż była nie tylko zadowolona . większym optymizmem..do miłości. poczuła lekki smutek. . dopasowaną spódnicę.zakazanej.Nigdy jeszcze tego nie robiłam . Caroline wyciągnęła rękę.przyznała się Caroline. i patrzyła w dół na wzburzony wiatrem przepych wód w kolorze indygo. A jednak.Ale człowiek ze stacji radiowej. A kiedy Roy Orbison miękkim głosem śpiewał Pretty Woman nakładała delikatnie makijaż. że żyła na tej planecie przez prawie cztery dekady i że w tym czasie poznała śmiech i łzy. pokrytych białąpianą. Jak zawsze słowa te obudziły w niej palący głód.i jeszcze bardziej wzruszających słów.I z góry dziękujemy. którego była gospodynią. Nie dziwiło ich. o rewolucji i pokoju. z którymi miała zjeść lunch.. być kochaną. będącą świadectwem jej dobrego zdrowia. Utworzono tymczasowe schroniska w Neah Bay i Moclips. słuchając wzruszającej muzyki .. że zajmuje się rozlokowaniem ochotników i zwierząt. Trzymała w ręce wielki notes i z jej zachowania. Pilnie poszukuje się ochotników do pomocy przy oczyszczaniu ich z ropy. przełożyła go tylko.. o lodowatych zimach smutku i nie kończących się latach radości. Unoszenie się na fali ekstazy. . ale powstrzymał ją komunikat disc jockeya. jaśniały większą pewnością siebie. "Jestem spragniona twego dotyku". która wydarzyła się w nocy niedaleko od wybrzeża Waszyngtonu. niebezpieczny.przyjęła ją rumiana kobieta. na piętrze domu przy Queen Annę Hill. Mała nadmorska miejscowość wczasowa położona była pięćdziesiąt kilometrów na północ od Hoąuiam. bo miała optymistyczny stosunek do życia.Serdecznie witamy . która mogła załamać się bez ostrzeżenia. spowodowała wyciek ropy naftowej. a jej stanowcze zmagania zostały więcej niż sowicie wynagrodzone. stojąca w holu gimnazjum w Moclips High. . Oczywiście miała drobne zmarszczki. wyraźne świadectwo. Budynek tamtej szego liceum. W jej szmaragdowych oczach kryła się pełna powagi mądrość. Po bliższe szczegóły proszę dzwonić na. której tam nie było za młodu. Podczas Good Yibrations Beach Boysów energicznie szczotkowała sięgające do ramion kasztanowe włosy. a realistyczny . Za dwa tygodnie Caroline miała skończyć czterdzieści lat.Katastrofa tankowca. zieloną jak nefryt i bluzkę z długimi rękawami w odcieniu kości słoniowej. stanowiący zagrożenie dla środowiska morskiego od przylądka Flattery do Kalaloch. rozpoczynając trzygodzinną podróż do Moclips. Była szczęśliwa. Caroline wkładała prostą... Caroline Hawthorne była zadowolona z życia. sprawne. budzić takie emocje. że Caroline pędzi jak strzała na wybrzeże z powodu spraw o wiele pilniejszych niż uroczysty bal. Miało to być spotkanie poświęcone planowaniu Balu Szmaragdowego Miasta. wszystko było pod kontrolą i przyjaciółki. odrobinę podkreślając jasną cerę. kuszący głód. Ale ponieważ nadzór należał do jak zawsze kompetentnej Caroline Hawthorne. energiczne. gorącą linię KBSG. Tak właśnie wyglądają w dzisiejszych czasach czterdziestolatki: zdrowe. kochać tak mocno? Jak to by było. Gdy Leslie Gore śpiewał It s My Party.lecz szczęśliwa. Jak to by było. widać było. tworząc ogniste nawiasy. został przeznaczony na tymczasowe schronisko dla zwierząt. Podczas Unchained Melody Caroline stała przy oknie sypialni. przyjęły jej telefon z pełnym zrozumieniem. pożądanie? 49 Najprawdopodobniej okazałoby się to katastrofą. Kwadrans później Caroline siedziała już w samochodzie. smutek i radość. by wyłączać radio przed wyjściem. . na numer. Lepiej żyć bezpiecznie. spowodowałoby niekontrolowany upadek w przepaść smutku. które przy niewielkim nakładzie pracy obramowywały jej twarz. który i tym razem wzbudziły w niej te słowa. Ale iskrzyły się przy tym. Caroline nie zapomniała o lunchu w klubie tenisowym w Seattle.

że ten weteran wojny wietnamskiej. męski głos. Tylko ty możesz go do tego namówić". co dowiedziała się o nim z nadawanego na żywo programu 20/20. Ale od samego początku wątpiła. Caroline zmuszona była zgodzić się z przyjaciółmi. powiedziała zdecydowanie przyjaciołom. I właśnie miesiąc temu. Mężczyzna nie słyszał jej kroków w szumie płynącej wody. co o nim wiedziała.tragiczne . co Caroline wiedziała o doktorze Lawrensie Elliotcie. Przyjaciele Caroline nigdy by jej czegoś takiego nie zrobili i nikt nie próbowałby zachowywać się w ten sposób w stosunku do człowieka. Caroline wiedziała. spokojny. jak bardzo jest skryty. Powinien zostać senatorem.Może dać panią do Lawrencea? Ulokował się w szatni dla chłopców. którego życie było tak tragiczne. więc nastawiła magnetowid i kilkakrotnie obejrzała później nagranie. Proszę podać mi swoje nazwisko. 50 . Do samego końca. że z takim charakterem. którego czas emisji został celowo tak wybrany.. by dowiedzieć się. że to może być on. "Powinien ubiegać się o jakiś urząd publiczny.oczywiście bezpłatny . łagodny. A chyba powinno. a kilkunastoletnia córka zniknęła. ze względu na wyjątkowe . a potem w lewo. To. że nigdy i w żadnych okolicznościach nie będzie nawet próbowała tego robić. Ale to zrobił. Powodem był sam Lawrence Elliott i to. . Caroline była niewątpliwie mistrzynią w przekonywaniu bogatych filantropów. Kluczyła w labiryncie drewnianych ławek i metalowych szafek. Oczywiście nie chodziło tu o coś tak banalnego jak swaty. Nie. gubernatorem. który uciekł po siedmiu latach niewoli tylko po to. że ten pełen oddania weterynarz natychmiast tu się zjawi. zasługiwał na to. że Lawrence Elliott powinien zostać prezydentem.którym rozmawiałam.choć upłynęło już siedemnaście lat odnalezienie córki. by przeznaczyli pokaźne sumy na cele dobroczynne lub sztukę. jej "przyjaciele" toczyli bezlitosną kampanię. była w operze. proszę z niego skorzystać.. Nawet jeśli nie zamierzała pani spędzić tu nocy.. powód. Dlatego Caroline potrzebowała kilku minut. aby poświęcił życie dla dobra ogółu. że z powodu poszukiwań dawno zaginionej córki odmówiłby ubiegania . Rozpoznała go od razu. logiczne było. był o wiele ważniejszy od miłości.znaczenie.Kobieta zajrzała do notesu. po prostu nie przyszło jej do głowy. by uszanować jego prywatność. Ale jeszcze silniej wierzyła. a może nawet prezydentem. by ochłonąć. Przecież rumiana dyspozytorka podała jego imię i z tego. kiedy położyła temu kres. powiedział.. Z programu jasno wynikało. kierując się odgłosem płynącej wody. by zbiegł się z dniem świętego Walentego. że przydadzą się każde ręce.w motelu po drugiej stronie ulicy. . która zniknęła bez śladu. by ta umiejętność wystarczyła do przekonania takiego człowieka jak Lawrence Elliott. prawością i polotem mogłyby zrobić wiele dobrego dla kraju. by namówić ją na spotkanie z nim. Otworzył swoje serce przed wszystkimi. Caroline. Za to niezbywalne prawo zapłacił drożej niż jakikolwiek inny człowiek.Oczywiście. by odświeżyć się przed wyjazdem. Zobaczmy. nawet niedoświadczone. jakie miało dlań to święto zakochanych. z zupełnie innego powodu. dla którego Caroline Hawthorne miała spotkać doktora Lawrencea Elliotta. Gdy szła do szatni. Gdy zbliżyła się do pryszniców. ponieważ dla Lawrencea Elliotta najważniejsze było . Aż do ubiegłego miesiąca. Gdy 51 nadawano ten program. więc Caroline mogła obserwować go niezauważona. Będzie na panią czekać pokój . Caroline nigdy przedtem nie zgłaszała się na ochotnika do oczyszczania ptaków i wydr z ropy ani nigdy dotąd nie była w szatni dla chłopców. jak trudno mu publicznie mówić o przerażającej przeszłości. wypowiadający kojące słowa. że jego żona została zamordowana. usłyszała niski.

"To było nasze marzenie" -odpowiedział. gdyby jej ojciec zmienił adres z Issaquah. ustępując naleganiom przyjaciół.myślała Caroline. iż Lawrence Elliott nie potrzebował pomocy.. Mewa była zaskakująco spokojna. co mu powiedzieć . co może mu powiedzieć. gorszy. . które nastąpiły po tej olbrzymiej stracie. na posiadłość gubernatora. Czuła instynktownie. znowu czuła się szczęśliwa. ona lub ktokolwiek inny? Jej życie nie zawsze było radosne. a jej złamane serce i zmaltretowana dusza przezwyciężyły wreszcie spustoszenie. powiedziała cicho: . Przynajmniej w tej chwili Lawrence potrzebował jeszcze jednej ręki. Ale dla Lawrencea Elliotta nie było szczęśliwego zakończenia. gdy miała zaledwie dwadzieścia jeden lat. zauważywszy smugi ropy na jego skroni. Prawdę mówiąc. obserwując zręczność tych wprawnych i łagodnych dłoni. I teraz.warstwy tłustej. wiejskiej osady położonej dwadzieścia kilka kilometrów na wschód od Seattle. mógłby odgarnąć nieposłuszny lok . Pewne było. które wycierpiały nieopisane tortury podczas siedmiu lat niewoli. po siedemnastu latach. Ale nie wycofała się. Caroline pogodziła się w końcu ze śmiercią rodziców. który czekał na niego w domu. Serce i nerwy. jego serce nadal cierpiało. jakby zamykał szczęśliwy rozdział zapoczątkowany w dniu jej narodzin. która uciekła ze wstydem. Jednak po tym programie. Szukał swego dziecka i nie pozwalał umrzeć jego marzeniu. a nie ofiary. bo nie było prawdą. ani ptaka. I siedem lat. jeśli porównać je z siedmioma latami więzienia i tortur w odległej dżungli. zmuszonego iść na wojnę. dlaczego został weterynarzem. gdy nie ustawał w poszukiwaniach zaginionej.zapewne nie po raz pierwszy. łagodnie przemawiał do przerażonej mewy. smutek po śmierci rodziców wydawał się nie do pokonania. mogła nigdy nie wrócić do ojca bez względu na okoliczności. jakie pozostawiło 52 po sobie pozbawione miłości małżeństwo. Gęsty pukiel ciemnobrązowych włosów opadł mu na czoło.. a potem.się o wszelkie urzędy. ale nie szamotała się. Co mogła mu powiedzieć. że pozostałaby na zawsze w ukryciu. że nigdy tego nie zrobi. czarnej ropy. po dwunastu latach. Caroline zaczerpnęła tchu. drżała. jak delikatne są jego dłonie trzymające drżące ciałko. ograniczając pole widzenia. nie chcąc przestraszyć ani mężczyzny. by napotkać inny. że w dłoniach nieznajomego człowieka jest bezpieczna. szczupłe palce ostrożnie zdejmowały-jedną po drugiej . zamierzała się wybrać do Issaquah. Przed obejrzeniem tamtego odcinka 20/20 Caroline. co sprawiało. Dziewczynka. Udało mu się uciec od siedmioletniego koszmaru tylko po to. by poznać Lawrencea Elliotta. z powodów jak najbardziej odległych od polityki. że ją więził. Caroline słyszała czułość w głosie Lawrencea i widziała. że chciała go spotkać. wiedziała już. gdy takie jak ona uznawano za winowajczynie. podczas gdy jego długie. jakie Caroline Hawthorne spędziła w nieudanym małżeństwie. Niemal przepraszał za to. nie mówiąc już o poprzedzających je . A on wciąż nie zdawał sobie sprawy z jej obecności i cicho. były błahostką. Caroline zastanawiała się. choć było coś w jego udręczonych. Jednak śmierć ukochanych rodziców to nic w porównaniu z emocjonalnym wstrząsem młodego ojca i męża. Nie tak łatwo było przestraszyć Lawrencea Elliotta.. gdy dziennikarz z 20/20 spytał go. gorąco kochanej córki. Nie miała pojęcia. I teraz. Nawet zawód wybrał ze względu na nią. "Nie wiem. Po prostu wycofam się po cichu i zaproponuję swoje usługi komuś innemu". doznawała jeszcze bardziej druzgoczących ciosów. w luksusowych warunkach. uznała.Dzień dobry. Przez następne siedem lat.Nie potrzebuje mojej pomocy.. ciemnych oczach. Gdyby trzymała ptaka albo wzięła od Lawrencea ręcznik. lub Biały Dom. Teraz mimo wszystko miało do tego dojść i Caroline poczuła dreszcz lęku.

Nie podniósł wzroku. Cieszę się. Jeśli mogły ją poruszyć słowa piosenki. dopóki nie uświadomiła sobie. W rzeczywistości oczy Lawrencea Elliotta były zielone. Podczas programu się nie uśmiechał i Caroline nie wiedziała. co miało dlań znaczenie.wyszeptała. Co prawda. że w gruncie rzeczy wiązały się ze sobą. I całkowicie myliła się co do koloru jego niezwykle ciemnych oczu.nie seksowny ani uwodzicielski. Caroline drgnęła zaskoczona.okropnościach wojny w dżungli. Kiedy spojrzał w górę. nie złamano. gdy intensywnie zielone oczy ogarnęły całą jej postać. Zielone oczy. ale nie ujarzmiono. jak wygląda 53 Lawrence. więc uznała. . Caroline uważała. gdy promienie słońca przebijały się przez gruby baldachim liści. . . jego oczy mieściły w sobie zagadkowe sekrety i starożytną mądrość. że wie. Przez chwilę Caroline zastanawiała się. Przyszłam pomóc. magiczne ciepło jego wzroku skierowane było ku drżącej mewie. któremu odebrano wszystko. że tu jesteś.. że nie reagowały na wstrząsy. pradawne ustronia. Ta myśl zaskoczyła ją niemal tak samo. że wie. bez wątpienia tak pokryte były bliznami. nim po raz ostatni nie przesunął ostrożnie ręcznikiem po pokrytych ropą piórach. Na ekranie wyglądały na prawie czarne. uznała jednak. ale i tak Caroline ogarniały fale ciepła. "Jestem spragniona twego dotyku" . . bo tak bardzo kochał swoją żonę. a mimo to zachował swoją prawość. badawczo.Jestem Caroline. ale pod jego pieszczotą poczuła przypływ ciepła. że będzie aż tak seksowny. urzekające studium siły.. odpowiadając na jej pytanie. dotknięcia i kochania jej była o wiele potężniejsza od najbardziej nawet niewyobrażalnego fizycznego bólu. spodnie. Oceniały ją z namysłem. którego uwięziono. Producenci widowiska nie tracili okazji do pokazania z bliska jego poważnej i przystojnej twarzy. które stawały się zaczarowane. Nie była przygotowana na wrażenie. lecz miały ciemną zieleń najgłębszych leśnych zakamarków. jak wygląda. jak jej własne. ale podobno są tu ubrania robocze. Nie było wątpliwości. I jak w tych ostępach. znowu przesunęły się na jej ciało..Jestem Lawrence. Sądzę. i ku niej. bez zachłanności i drapieżności.Zabrałam dżinsy i sweter.powiedział w końcu Lawrence. To przyjazne. które wzniósł. szlachetność. pozbawione czucia. za pierwszym rzędem szafek. Caroline miała więc wytłumaczenie tego zaskakującego przypływu ciepła . że tak samo działał na nią mężczyzna.Wszystkie ubrania robocze są w męskich rozmiarach . Oto stał przed nią bezspornie pociągający mężczyzna. magiczne..pomyślała. jak może wyglądać uśmiech na jego przystojnej twarzy. wprost na nią. góra zbyt opinała jej pełny biust. gdyż konieczność zobaczenia Claire. który był uosobieniem bezgranicznej miłości. jak bijące od niego ciepło. bluzy i kitle. "Eska" była istotnie najbardziej odpowiednia. człowieka skrytego.Muszę się przebrać . czy w ogóle usłyszał jej ciche powitanie. To dobrze.a zatem mogła nad nim zapanować. że podobnie jak włosy maj ą ciemnobrązową barwę. Wytrzymał to więzienie i tortury.. że miał to być uśmiech powitalny . . nic dziwnego. Była to niezwykła twarz.Tak. Tyle że znowu poczuła ciepło. Obejrzała kilkakrotnie tamten odcinek 20/20. Ten lekki uśmiech nie zawierał śladu fałszu czy dwuznaczności. i dumy. który przetrwał siedem lat uwięzienia w klatce. dyscypliny. 54 . Jak te tajemnicze.. Ta duma świadczyła o godności człowieka. w ciemnej zieleni jego oczu migotało złote światło. jakie na niej wywarł. ale nie spodziewała się. że "eska" będzie na ciebie pasować. . Wciąż miała na sobie jedwabny strój w kolorach kości słoniowej na wytworny lunch w klubie tenisowym w Seattle. Leżą na ławce.

Żaden ptak ani wydra nie czekają już na swoją kolej. by ocalić zwierzęta.A ja po drugiej stronie jeziora. witał każde z nich z serdeczną troską i nigdy nie narzekał. i opuścili szkołę nadal odziani w roboczą odzież. gdzie miała pozostać wraz z innymi. kierowane do Caroline i pokrytych ropą ofiar. dobrze" . że mam ochotę. czy chcesz zrobić przerwę. doprowadziło ją do wniosku. bo wszyscy wiedzieli. jak gdyby zamierzał coś powiedzieć. że zmarszczyła brwi. że przyjedzie od razu i zostanie tak długo. gdyż przed wyjściem zza ściany szafek Caroline przykryła swój niebieski strój papierowym kitlem. A powietrze jest takie balsamiczne. a zamiast migotliwego światła smukłych świec ich twarze rozjaśniał blask gwiazd i księżycowa poświata.Oczywiście. Ostatnia z mew została oczyszczona z ropy i wyniesiono ją z szatni. "Wszystko w porządku" . kiedy wyszli na dwór.Ty też musisz być zmęczony . a morska bryza była pachnąca i ciepła. dopóki ropa nie zniknie z ich środowiska. zmierzającą do schroniska. . . być może podczas poprzedniego wycieku ropy. płetwę albo dziób. rozjaśnionych teraz księżycową poświatą. .z entuzjazmem stwierdziła Caroline. czy właściwie trzyma skrzydło. . że Lawrence przebywa tu od wielu godzin. Nocne niebo błyszczało mnóstwem gwiazd.Musisz już być zmęczona. który pracował z niezmordowanym zapałem. Ale jego wahanie. aby mu pomóc. głodny czy spragniony. bo po raz pierwszy byli zupełnie sami. zobaczyła wahanie. . kiedy będzie dość jasno.Jeśli masz ochotę. był całkowicie sam. . i miała pewność.spytał Lawrence. gdy zjawiła się. .Więc każę przygotować w kuchni kilka kanapek. jak Lawrence nabiera tchu. Cały proces zacznie się na nowo o świcie.. pośrodku śnieżnobiałego piasku natura umieściła stół z wybielonego słońcem drzewa. mam zamiar zostać. wyrzuconego przez fale. .a ściągane gumką spodnie nieco zwisały na szczupłych biodrach. Plaża należała tylko do nich i była to najwspanialsza sceneria. Nie zabrakło muzyki.Odpowiedziałabym. że był jednym z pierwszych. ..Zjesz ze mną kolację? .Lawrence przerwał. . . ale na razie Lawrence i Caroline skończyli pracę. spojrzała nań i w jego ciemnozielonych oczach. zanim złożył jej tę propozycję. . których powiadomiono. ale kiedy nie padły żadne słowa.zwracał się łagodnie do drżącego zwierzątka albo do niej. by załadować na ciężarówkę.Nie. cichej serenady chlupoczących fal. w jakiej Caroline kiedykolwiek jadła kolację.Gdzie mieszkasz. w Issaquah.Wspomniałaś o swetrze i dżinsach .Powinienem zapytać kilka godzin temu. Była już prawie trzecia. 55 Zabrali swoje ubrania. widząc.Issaquah leży około dwudziestu pięciu kilometrów na wschód od Seattle.zapewniła Caroline mężczyznę. by je założyć. . . Caroline? -W Seattle. "Tak. Przez całe popołudnie i wieczór z ust Lawrencea płynęły kojące słowa. jak długo będzie potrzebny. Caroline słyszała. Tym razem po raz pierwszy skierował swoje słowa wyłącznie do niej.zaczął cicho. kiedy nie była pewna. że nie . poprawiając w razie potrzeby jej rękę.stwierdzał.A może zamierzałaś już wracać? . które przynoszono do nich bez końca. by poszukujący mogli znaleźć więcej poszkodowanych zwierząt. ale te niedostatki kroju nie miały znaczenia.. że kiedy ostatnim razem urządził sobie późną nocą piknik na zalanej księżycową poświatą plaży. . niepewność. gdy wezmą już prysznic w motelu. a do tego zupę rybną. .odparła cicho Caroline. I chętnie zjem z tobą kolację. że jest zmęczony. by jutro znowu pomagać. . srebrna obwódka otaczała księżyc. Najwidoczniej Lawrence składał już wcześniej takie zamówienia w kuchni motelu. moglibyśmy zrobić sobie piknik na plaży. .Jaki wspaniały wieczór .Wcale nie jest zimno.

powiedział Lawrence ze spokojem. .Nie. Widziałam ten odcinek 20/20. Sądzę. dumny z taty. Caroline wymówiła nazwisko dziadka z pełną miłości dumą. zachowano zarówno dawną nazwę. bo gdy nie sypialiśmy w namiotach na terenie wykopalisk gdzieś na końcu świata. tak. Urodziłam się w Egipcie . zanim podejmie ostateczną decyzję? -Nazywam się Hawthorne. Sierota. ale prawdziwym uczonym.Czy twój dziadek nie pragnął. że będzie próbował odnaleźć Holly do samej śmierci. zadowolony. od wykopaliska do wykopaliska. Teraz tym bardziej stało się dla niej jasne. Czyżby miał wyrzuty sumienia. Czuła się zażenowana bogactwem swojej rodziny. .Tak. że chętnie poświęcasz czas. wspomnieli jej nazwisko? Jeśli błagali.o ile sama nie była więziona w klatce w odległej dżungli przez ostatnie siedemnaście lat -wie. bez grosza przy duszy.odparła z uśmiechem Caroline. żadnych.Te słowa wzbudziły jego zainteresowanie.powiedziała cicho Carolina. bywaliśmy gośćmi w pałacach książąt i królów.Moja matka była z domu Raleigh. A gdyby jakimś cudem jeszcze żyła. Chociaż Stocznia Hawthornea została już dawno sprzedana. . że on nigdy nie przestanie szukać swego zaginionego dziecka.Ale ja wiem o tobie tylko to.O.Mój ojciec był archeologiem. Od chwili.A więc.Czy po tym programie miałeś jakąś wiadomość o córce? . Jego córka prawdopodobnie nie żyje. Moi rodzice byli niepoprawnymi romantykami. . Caroline. by syn poszedł w jego ślady? .Czy to znaczy. że pochodzisz ze Seattle? . . . wiesz już o mnie wszystko .Bardzo ci współczuję . Każde nowe wykopalisko uważali za coś fantastycznego. wyczuła. lecz również w jego firmie. człowiekiem szanowanym. Czas. Poza 57 tym wszystko było jak w bajce. Jedynaczka jednej z najznakomitszych rodzin w Seattle. ogarniętym żądzą podróżowania. by skłonić go do ubiegania się o urząd publiczny. nie czujność. jak dziadek w biznesie. . że nic więcej o niej nie wie.Moim dziadkiem był Alistair Hawthorne. to . Lawrence skinął głową i w jego oczach pojawił się mroczny cień. aby porozmawiał z Caroline Hawthorne. od jednego skarbu do drugiego.Nie. wiem. muzeach i parkach tego miasta. dorzuciła jeszcze . bardzo ważnych odkryć. Alistair Hawthorne był niezwykłym człowiekiem. . jak ogarnia ją ulga. stworzył stoczniowe imperium i poświęcił znaczną część dojrzałego wieku na dzielenie się bogactwami ze społeczeństwem -jako mecenas sztuki i orędownik godnych szacunku celów. Czując.Jeśli nawet tak. Spędziłam dzieciństwo na wędrówkach z rodzicami po całym świecie. . . Jej chęć niesienia pomocy niewinnym stworzeniom była dla Lawrencea bardzo ważnym listem uwierzytelniającym i Caroline miała nadzieję. Lawrensie. aby zrezygnował z poszukiwań. . Był legendą Seattle. którym nie powiodły się usiłowania. że dziadek był naprawdę. Wiem. iż w trakcie rozpaczliwych poszukiwań zaginionej córki naraził innych na przeżywanie swej życiowej tragedii? 56 . jak się okazało. którego wspaniałomyślność została unieśmiertelniona nie tylko w budynkach. gdy Caroline po raz pierwszy zobaczyła Lawrencea Elliotta w telewizji. to o tym nie wiem. że jego majątek może pomóc w sfinansowaniu kilku.Lubiłaś to. Nie amatorem. jak i zasadę lojalności względem pracowników. A jeśli ludzie. że ojciec jej szuka. Mój ojciec zyskał sobie taki sam szacunek w środowisku akademickim. kim jesteś. by pomagać pokrzywdzonym zwierzętom. Każdy dzień był przygodą.. . i nie chce zostać znaleziona. Tak stwierdziły przyjaciółki Caroline.A twoja matka? Caroline pochyliła kasztanową główkę oświetloną blaskiem księżyca.

dojrzała jego mroczne. co spotkało Claire? . studiowałam w Yassar. Caroline popatrzyła z namysłem na Lawrencea. w porównaniu z tym. który z zimną krwią postrzelił swego kolegę. . gdy mnie ujrzał. Zawijała rękawy i kopała ze wszystkimi. ale jak tylko stałam się dziedziczką.Caroline . Wiedzieliśmy. ale.. że powinnam pójść do collegeu.Przerażające. .. . nagle zaczął się bać. niemądrym wyborem. Ponieważ całe życie spędziłam w towarzystwie dorosłych. Claire i Holly też kiedyś stanowili radosną.Tak. dokonanym przez naiwną dziewczynę. . małżeństwo z mężczyzną.. którego siłą napędową w życiu była miłość do córki... spojrzenie. .I to naprawdę była przygoda. . Smutek. jest banalną historią.W Nowym Jorku. że nie może już dłużej udawać. był już robiącym karierę maklerem. ale nic nie powiedziała.A ty gdzie byłaś? . kochającą się rodzinę. niesamowicie ufna. skoro stracił dla mnie głowę od pierwszej chwili. ale jego egoistyczna chciwość to błahostka w porównaniu z podłościąDereka Burkea. Oto opowiada Lawrenceowi historię zdrady.Masz na myśli.To.Czarny charakter? . a ja . .Caroline zaśmiała się cicho.Ale stała się podróżnikiem z prawdziwego zdarzenia. Choć od bardzo dawna nie czuł strachu.. widząc jej nagły smutek ... skupił na mnie całkowitą i niepodzielną uwagę. samotna i nieszczęśliwa. Była mgła i nie należało lądować. wywołany był myśląo jego. samo przebywanie z dziewczętami w moim wieku było czymś nowym i niezwykłym. Kiedy skończyłam osiemnaście lat. . nagle stałam się nieprawdopodobnie bogata.odparła. .odezwał się łagodnie Lawrence. . swoje przeżycia ze starszym mężczyzną..Wszyscy troje. Od sześciu miesięcy umawiał się z moją współlokatorką z Yassar. "Tworzyliśmy świetny zespół" . .Caroline . Grant Gannon był draniem. Twierdził. opracowanemu specjalnie dla mnie w szwajcarskiej szkole prywatnej. Grant był starszy i ogromnie czarujący. ale w owym czasie byłam strasznie łatwowierna. Nawet po trzech latach spędzonych w Yassar byłam wciąż bardzo naiwną dwudziestojednoletnią dziewczyną.A spotykanie chłopców w tym samym wieku? . Patrząc wstecz. nie spojrzy na niego. który uwiódł jadła jej kolosalnego majątku. i sądząc. .. Caroline urwała gwałtownie. zostawił go w dżungli. a nie jej rodzinie.Tak.Tak .. niewartym. że Lawrence.Nadeszła pora na twoją własną przygodę? . gdy wspominała swoją stratę.pomyślała Caroline. nie mam wątpliwości co do tej chronologii i jego planów. Gdy podniosła na niego szmaragdowe oczy.czy coś się stało twoim rodzicom? .. który zauważył Lawrence.smutna. . . człowieka. podjęliśmy całą rodziną decyzję. że Caroline nic już nie powie. co mi się przydarzyło. by o nim mówić. a potem oczarował nieszczęśliwą i samotną żonę Lawrencea opowiadaniami o wielkiej przyjaźni z jej ukochanym mężem. że nie żyje. Moja edukacja w zakresie szkoły średniej była bardzo nietypowa.A oni oboje bardzo kochali ciebie. bardzo.Krzywy uśmiech przemknął po jej ustach.. rodzice i dziadek. Odezwała się cicho: . a kiedy zginęli rodzice 58 i dziadek. Bardzo kochała tatę. że będzie to smutne rozstanie. że pragnie mojej koleżanki. któremu zależało tylko na moich pieniądzach i pozycji społecznej. Starszy ode mnie o pięć lat.I wtedy pojawił się Grant Gannon.Tak. sprytnie przebrany za błędnego rycerza. Teraz głos Caroline spoważniał. Z telewizyjnego programu dowiedziała się. ale wszechstronna dzięki programowi korespondencyjnemu.spytał Lawrence. zginęli w katastrofie samolotu nad Afryką Zachodnią.

Zdrada jest zdradą. . Caroline. Ale Caroline zrozumiała jego cichą. było o wiele gorsze. . wykorzystując głęboko ukrytą siłę. To umożliwiło mi działanie. jak przeżywałaś to. . Zapobiegłam dalszym stratom i zaczęłam nowe życie. Powstrzymało ją to przed dalszym opowiadaniem banalnej historii zdrady. 60 I zadowolona oraz ustabilizowana.-Tak. odczuła niebezpieczny przypływ pragnienia i pożądania. Przynajmniej było tak. .Oczywiście .. znowu szczęśliwa i pełna optymizmu. W końcu udało jej się dorzucić lekkim tonem: . jak się sprawy mają. dzięki czemu poczuła się lepiej i mogła marzyć. .Skończę za dwa tygodnie.Nie rozumiałam. Strata jest stratą. Byłam zdecydowana zrobić absolutnie wszystko.Dwanaście? . że w najmniejszym stopniu nie tak trudne. że pobędę tu tylko jakiś czas. choć mogło trwać wiecznie. Historia Lawrencea Elliotta była niezwykła. Ciągle starałam się zrozumieć. więcej niż ulgę. że niewiele tragedii mogło się równać z jego własną. aby się udało.... małżeństwo trwało siedem lat. Jednak pewnego dnia zadzwoniła do mnie niezadowolona kochanka. 59 Schlebiało. musiała się mu podporządkować.Opowiedz mi.. . co spotkało ciebie. Pod każdym względem to.. że różnica wieku nie była aż tak wielka. choć oczywiście była tylko grą pozorów. a on czuł się całkiem zadowolony z tego. gdy wyszła za mąż. by to zrobiła. pełnym współczucia słuchaczem. Miała dwadzieścia jeden lat. Najwidoczniej uznał. iż to. jest gorsze od tego. by uraczyć mnie gorzką prawdą o moim mężu.Czterdziestoletnia. co złego zrobiłam. zanim się pozbieram. Caroline nigdy wcześniej nikomu o tym nie mówiła. wiedzącemu wszystko o wewnętrznych zmaganiach i wewnętrznej sile: ..żeby nie być tak wiecznie osamotnionym dlatego tylko.powtórzył Lawrence.potwierdziła Caroline.To musiało być dla ciebie bardzo trudne. lecz gorącą prośbę. Caroline . jedna z wielu. ale poczułam też ulgę.. gdy zauważyła coś jeszcze. Był to łagodny. pomóc. nie miała więc wyj ścia.szepnął Lawrence. że on wyciąga do niej rękę. co on przeżył. jak bardzo potrzebował tego. Czy od czasu powrotu z wojny ktoś dzielił się swymi problemami z Lawrenceem? Z jakiegoś powodu Caroline wątpiła w to i schlebiało jej. w którą wierzyłam. co wciąż przeżywa. Byłam wstrząśnięta.Opowiedz mi. I sam Lawrence Elliott był nadzwyczajnym człowiekiem. . Ale teraz chciał zostać zwykłym. Sądziłam. i próbowałam odzyskać miłość. Wydawało się. co ci zrobił. Sama poradziła sobie z bolesnymi emocjami. dlaczego troskliwość i urok Granta natychmiast znikły po naszym ślubie. co spotkało Lawrencea. Chciał wysłuchać opowiadania o innej udręce. szybko robiąc w pamięci obliczenia. jak się okazało. nikim więcej. nie miała sobie równych.. że w końcu znam odpowiedź. aby przegrupować szyki i opracować nowe plany. zanim .. Teraz wyznała temu mężczyźnie. Uzyskałam szybko rozwód i przeniosłam się z Nowego Jorku do Seattle. lecz stanowczy rozkaz.. że znowu stanie się szczęśliwa.Uśmiechnęła się na widok jego zaskoczenia i poczuła dreszcz. by z nim rozmawiała. a gdy z jego ciemnozielonych oczu znikły cienie i zobaczyła z zapierającą dech jasnością. jak to.Nie.. . gdzie często wpadaliśmy z rodzicami pomiędzy ekspedycjami.. Dlatego nie myśl.. Jednak Lawrence zdawał się czytać w jej myślach i jego ciemne oczy kazały jej mówić dalej.Małżeństwo trwało siedem lat. co mnie się przytrafiło. zbyt młoda? A teraz wiedział. jak pragnął. że ta wiadomość sprawiła mu ulgę. ale natychmiast pomyślała. . jeśli będzie w stanie . ale upłynęło już dwanaście lat. że jest od niego o wiele młodsza. od tego czasu minęło dwanaście.Masz czterdzieści lat? . poprawiła się w duchu.

Jednak Lawrence powinien usłyszeć. że udało mi się przetrwać różne wstrząsy dzięki temu.wszystko. jak księżyc. przychodząc na świat.Bo jesteś taka silna.te uważne i życzliwe. zdjął mi obrączkę. odczytał głośno napis. czym nigdy wcześniej się nie dzielił..Urodziłem się czterdzieści osiem lat temu w Teksasie. Że jest znowu szczęśliwa i pełna optymizmu dzięki tej wewnętrznej sile. Zmarszczył czoło z namysłem i po chwili bardzo cicho powiedział: . W złocistej poświacie wiosennego księżyca Caroline zauważyła jego cierpienie. że byłam tak bardzo kochana jako dziecko. Jego serce napełniało się smutnymi. że ważyła się być równie arogancka. Gdyby tak było. Nadeszła wiosna i ojciec nie mógł się doczekać. Obawiała się. że odpowie jej gniewem. z pewnością wspomniano by o tym makabrycznym zbiegu okoliczności.Mam taką nadzieję.. że źródłem jej siły jest wspaniały dar. . że posunęła się za daleko. czy poważnie ranny młody żołnierz próbował z wysiłkiem odszukać złote kółeczko w gęstwinie tropikalnej roślinności. że w tym wypadku nie jest dopuszczalna ingerencja w życie prywatne. . Zostałem więc tam i pracowałem na ranczu za jedzenie i dach nad głową. Miałem czternaście lat. zielone jak las oczy nie obudziły w niej niebezpiecznych i drapieżnych pragnień. Czy wierząc.Opowiedz mi o sobie . z rodeo na rodeo.Wierzę.Myślę. że dziwił się sam sobie. Lawrence zachował ten bolesny fakt dla siebie. na chwilę przedtem nim zaczął mówić. nadziei. Dostrzegła. co Lawrence miał na myśli. Caroline. abym zabrał ją od ojczyma. Miłość moich rodziców dała mi pewne i stałe wspomnienie szczęścia i nadziei. który otrzymała. że tragedia wydarzyła się w dzień świętego Walentego i że pomiędzy krwawymi plamami rozrzucone 61 były krwistoczerwone róże. Mnie zawsze zależało na szkole i w dodatku poznałem Claire.Gdy mnie postrzelił.Derek wiedział. a zarazem słodkimi wspomnieniami. Przez następne dziewięć lat wędrowałem z moim ojcem-kowbojem od jednego miejsca pracy do drugiego. że dzień świętego Walentego to nasza rocznica ślubu -powiedział twardym głosem Lawrence. . gdy miałem pięć lat. Bezczelny złoty księżyc dodał odwagi Caroline. gdy znalazł pracę na ranczu w Montanie. a może pełną zdumienia pogardą. . w same walentynki. Claire i ja zamierzaliśmy wziąć ślub po skończeniu szkoły. Przez kilka uderzeń serca Caroline myślała. pewnie to prawda. . . Nagle twarz Lawrencea spochmurniała. Inaczej .Nikt o tym nie wiedział. ale ponieważ koniecznie chciała. że zabójstwa popełniono w rocznicę ślubu. marzeń? Czy to poszukiwanie obrączki cudem utrzymywało go przy życiu? Caroline domyśliła się. od samego początku. Dopiero po chwili Caroline uświadomiła sobie.Caroline zawahała się przez króciutką chwilę i dodała spokojnie: .. Tak.Lawrensie? . by ruszyć w drogę. że jest to takie samo wspomnienie jak to. . . aż do tej chwili. a potem cisnął ją w dżunglę. Caroline zauważyła jego zaskoczenie. . Czy ta ponura okoliczność. zanim odnalazł obrączkę. Caroline zastanawiała się. znana była producentom programu? Chyba nie. Matka odeszła. że zaraz umrze. gdy weźmie w dłoń ten złoty symbol miłości. własnemu pragnieniu podzielenia się tym. Urodziłeś się czterdzieści kilka lat temu. że wrogowie znaleźli Lawrencea. Mam taką nadzieję.rzekła . zamierzał powstrzymywać śmierć do chwili. pobraliśmy się na trzy miesiące przed rozdaniem świadectw.Została zabita w rocznicę waszego ślubu? W telewizji szczególnie uwypuklano fakt. prawda? -Tak.. które ty i Claire pozostawiliście Holly.

I miałeś rację. pomimo swego młodego wieku. ..Ale to moja jedyna szansa na odnalezienie córki. Jednak księżyc wciąż świecił jasno. Może właśnie dlatego zginęła.Tak .. . Lawrence najwidoczniej wierzył. że znalazł się w samym środku szaleństwa wojny.odparła i zobaczyła milczącą odpowiedź w jego przepełnionych poczuciem winy oczach. Caroline. Lawrence wyjaśnił: 62 . co zrobił z jej bliskimi. a od morza powiało chłodem.Och. ...powtórzyła z niedowierzaniem Caroline. Podczas gdy rozmawiali. że powinien był wiedzieć. Ale nigdy nie pozwoliłem.. ale nie wiedziałem. . Lawrensie. co wydarzyło się dawno temu w dzień świętego Walentego. iż żadne takie zapewnienia nie zmazą. żebyśmy zostali przyjaciółmi.Ty przepraszasz? .Nie mogłeś wiedzieć. . ale od chwili. huczały teraz ponuro. I nawet wtedy. jaką odczuwał.Siedemnaście lat temu musiałeś stoczyć niejedną bitwę. było w nim coś. gdy został porzucony w dżungli jako zmarły. że Derek nie molestował Holly. by założyć rodzinę. poszukiwałby Holly.. W telewizji sugerowano. Ale to było bardziej skomplikowane.Mam niewielki wpływ na to.Holly urodziła się w Boże Narodzenie. znowu poruszony wspomnieniami miłości. to.. świat wokół nich zmienił się. a potem do końca życia wspominała ten koszmar.Oszczędził ją z mojego powodu. jak bardzo jest szalony. bo wyczuł. Lawrence był pewien.. Claire przeżyła taki sam koszmar ze swym ojczymem. . by przedstawiali Holly jako uwodzicielkę.. Prawdę mówiąc. Chciał. jakby oburzony na to. powinien był znaleźć sposób.Bo wydaje mi się. dla Holly. desperacko próbując ocalić to..Derek nigdy nie tknął Holly. byłby wciąż mężem Claire. a więc. On mnie nienawidził.. bezlitośnie.mroczną wściekłość. . . nawet w jakiś niezdrowy sposób to ich fascynuje. Kiedy Lawrence wreszcie się odezwał. pomimo tego.Caroline? O czym myślisz? . Taka była odpowiedź Lawrencea.Ponieważ żadne z was nie miało szczęśliwego dzieciństwa? Lawrence skinął głową i Claire rozpoznała uczucie.odpowiedział głosem.. że Claire i ja mieliśmy dość odwagi. . Potem jeszcze spokojniej dorzucił: . te bitwy wygrywał. Fale.. ale jasne było. Była zaplanowanym dzieckiem.nosiłby ją teraz. Po prostu nie mogłeś. . co zostało z jego rodziny. że przyjął jej słowa z wdzięcznością.Przepraszam. Nie stracił ani jednego karata ze swej złotej . Nigdy by na to nie pozwoliła. całkiem słusznie. zdumiewam się. nie darował jej życia z powodu zdeprawowanej miłości.Skąd mogłeś to wiedzieć? . że ludzie nie mają nic przeciwko wysłuchiwaniu tragicznych historii. jego głos był łagodny.Tak. które znowu pojawiło się w jego oczach . które nuciły im serenadę. Caroline zobaczyła. . ..Dlaczego? . by moja córka widziała tę okropność. w którym wyczuwało się ogromne poczucie winy. zawsze. by uciec wcześniej i ocalić żonę i córkę przed morderczym szaleństwem Dereka. chorobliwie.Dlaczego oszczędził Holly? Masz jakąś teorię? . . Caroline pomyślała. poczucia winy. dziesięć i pół miesiąca po naszym ślubie. groźny. gdyśmy się poznali. Poważny wyraz twarzy Lawrencea powiedział jej. Chciał. -Tak. Jak gdyby czytając w jej myślach. co zechcą powiedzieć dziennikarze. . że to nie w porządku zmuszać ludzi do wysłuchiwania mojej historii powiedział spokojnie Lawrence. iż podejrzewam go o przemyt narkotyków. Caroline. Gdy teraz o tym myślę. co mnie niepokoiło. że Derek mnie postrzelił.

Nie chciała więcej słyszeć o torturach.. To. by zaspokoić żądzę krwi.. Prawdopodobnie nadal handlował narkotykami. 64 -Ale? Zaczerpnęła tchu. nie miała w sobie żądzy krwi. która przyciąga widzów do ekranu.Trudno wyobrazić sobie. że te pieniądze zdobyto nielegalnie.. co naprawdę.. zapadła decyzja. że ją szukasz. . orędowniczka spraw istotnych dla ludzkości. żeby przez te wszystkie lata nie wiedziała. że miała ochotę krzyczeć i płakać. Zwłaszcza na początku. ale. który siedział naprzeciwko niej. Jest to największy z darów. iż to. ciemnozielone oczy wpatrywały się w nią nieustępliwie. Caroline. tyle. Jednak Lawrence Elliott milczał. wynajmowałem prywatnych detektywów.Jego zrozpaczone. co wierzą. Lawrensie? Mam znajomości i. gdyby Lawrence chciał. że mogę je wykorzystać do poszukiwań Holly. Te szczere słowa Caroline skłoniły Lawrencea.. Ale zarówno wtedy.To. A jednak. . mogłaby słuchać go wiecznie. Wydałem na ten cel majątek. Trudno ich było nie widzieć. . dziedziczka wielkiej fortuny. a jeszcze sporo zostało. . działo się w obozie dla jeńców wojennych.Sądzę.Caroline pamiętała nagłówki. jak i urzędy paszportowe szukały podań. że ona nie żyje.. najczulsza walentynka od ciebie dla Holly. Caroline? . Caroline Hawthorne. Chciał tylko odnaleźć swoją córkę. Na koncie Dereka pozostały po jego śmierci duże sumy. i że z tego powodu zdecydowała się pozostać w ukryciu. I czekała. że są tacy.Całkiem słusznie ten program pokazano w dzień świętego Walentego.Tak. potrzebował. by wyczytał to w jej oczach. po twoim powrocie z Wietnamu. co Lawrence opowiadał przed telewizyjnymi kamerami o siedmiu latach niewoli. by odsłonił więcej bolesnych prawd. pożądany gość cesarzy. jest niczym w porównaniu z tym. .A co ty sądzisz. że podczas programu ukazał jedynie wierzchołek przerażającej góry lodowej.Pamiętasz to? . prawda? . prezydentów i królów. patrzyła z namysłem na niezwykłego mężczyznę. by choć w najmniejszym stopniu była winna temu. Ale tak zajmowały ją własne problemy.... wszyscy o tym mówili.. Dawałem ogłoszenia w mediach. Władze bardzo poszły mi na rękę. . jak i teraz czuła. Caroline zebrała się na odwagę i zapytała: 63 . podobnie jak Caroline. że nie zagłębiała się w makabryczne . pozbawione miłości małżeństwo. sprawiało. I nie czuł się obrażony.Ciągle mi się zdaje. Była to jakby walentynka. W kartotekach policyjnych są odciski jej palców i przez ostatnie siedemnaście lat zarówno wydział ubezpieczeń społecznych. . że pominąłem jakąś istotną wskazówkę. Claire albo przyrodniej siostry Holly.Czy mogę coś zrobić.Ale bardzo trudno jest wyobrazić sobie. Nie wierzę.. W końcu powiedziała po prostu: . co działo się ze mną w Wietnamie. co się stało. było winą Holly. gdy zapytał bardzo cicho: . . że ty i Claire daliście Holly fundament miłości i szczęścia. ale skoro nie było dowodu. co się stało.. która wtedy zginęła. mówić o tym na głos. W końcu Caroline powiedziała łagodnie: .. Po prostu pozwoliła.. żeby się uspokoić.Ja też mam znajomości i pieniądze. -Lawrence zmarszczył brwi. Nie chciał ich szokować swymi przeżyciami. .zuchwałości.Wiem. Z jakiegoś powodu nie wspomniała o pieniądzach... co mógłbyś jeszcze zrobić. co przeżyła moja trzynastoletnia córka tamtej walentynkowej nocy. Caroline skinęła z powagą głową. w których wymienionaby była metryka urodzenia jej. Jednak większość ludzi uważa.Powiedziałeś w telewizji bardzo mało o tym.Dziękuję.

powitała ją wieść. Fale znowu złagodniały i zaczęły śpiewać. zajmując się zwierzętami. że właściwie odczytał jej śmiałą myśl. Dziesięć minut później przyjechał samochód ze szkółki w Santa Monica.Przerwał. W złocistej czarodziejskiej poświacie zuchwałego wiosennego księżyca ona i Lawrence Elliott bez wątpienia powiedzieli sobie wszystko. że ona żyje. że oszalałem. Była prawie pierwsza. uświadomiła sobie. . Musiała załatwić jeszcze jeden telefon. że tak właśnie uważa.Jest coś jeszcze. Kalifornia Poniedziałek.Ona nie zapomniała.potwierdziła szybko Caroline. ja po prostu czuję. co było do powiedzenia. . gdy pożegnali się przed drzwiami pokoju Caroline w motelu. Po chwili pełnej szacunku ciszy Caroline dodała miękko: .Ja. zalanym księżycowym blaskiem światem. Patrzyła mu w oczy i była pewna. że czyta w jej myślach. że tak się stało. . I w chwili. co było w domu. że wciąż żyję. iż zachowała te cudowne wspomnienia. że Lawrence jest cudowny. że bez natychmiastowej pomocy nie przeżyłyby podróży do Moclips ani do Neah Bay. gdy pierwsze uratowane zwierzęta zaczną przybywać do schroniska. który nie uważał szczerości za zdradę. gdy byliśmy jeszcze razem. jeszcze przed większością ochotników. Ale kiedy Lawrence znowu się odezwał. że Lawrence wyjechał. Jedno z nich zawierało album z robionymi przez Claire zdjęciami.Urwał gwałtownie. co stało się z otaczającym ich.A co ty sądzisz. długo i z namysłem wpatrywała się we wspaniale kwitnące kwiaty. Caroline próbowała ukryć rozczarowanie. gdy wypowiadała to zapewnienie. wszystko. z dala od świata. Kilka godzin temu Caroline uznała. Lawrensie? . rozrzucone po szmaragdowym trawniku. Nie zapomniała. że prawdopodobnie niczym nie da się zaskoczyć Lawrencea Elliotta. Zanim wróciłem z Wietnamu.A więc .powiedział powoli Lawrence . . Po chwili uśmiech znikł. O ósmej dziesięć rośliny z obu ciężarówek zostały już wyładowane i samochód szkółki odjechał z turkotem. dla kogo ten album mógł mieć jakieś znaczenie. gdyby nie zobaczyła jego zdumienia świadczącego. a także potrafił znieść prawdę. przywożąc jeszcze więcej róż i krzaki bzu.szczegóły.. pieszczotliwa bryza odzyskała swoje balsamiczne ciepło.Myślisz. trochę niepewny..sądzisz.Tak i sądzę również. .Caroline pomyślała. . Tym lepiej.Pomyślała ze skruchą. . że zabrała suknię ślubną Claire. .Podobnie jak niegdyś ja jest w jakimś więzieniu. Ale zareagował łagodnie.. .Pewnie myślisz. Lawrence Elliort był człowiekiem. Mieli zobaczyć się znowu o świcie. 8 Brentwood. Był to uśmiech olśniewający. żebym wiedział. zastanawiając się przez chwilę. łagodność w jego pełnym powagi głosie sprawiła. ale nie było nikogo na świecie. że Holly nie żyje. . Przecież zniósł prawdy najbardziej przerażające i nie załamał się. przedstawiającymi naszą rodzinę. Znikło pięć fotografii wyjętych z albumu. 20 marca O siódmej trzydzieści Nick podjechał swoją wypełnioną różami ciężarówką pod domek Raven w Brentwood. które były w tak złym stanie. Powiedziałaby to głośno. Miał spędzić cały dzień na jej pokładzie.. Raven nie wyszła przywitać się z Nickiem. że Holly wzięła zdjęcia ze sobą? . Jak gdyby zostawiła go dla mnie.Ja nie sądzę.Ona nie zapomniała . całkiem bezwiednie seksowny. a promienie 65 księżyca zatańczyły na śnieżnobiałym piasku. zanim dorzucił. Jednak nim zatelefonowała. że jej serce zaczęło walić. Poleciał helikopterem na jedną z łodzi służby ochrony wybrzeża. -Nie. . Lawrensie. Holly nie miała powodu wierzyć. Czuję. nie gniewem. . Kiedy jednak Caroline zjawiła się w szkole. gdy przyjechał. I zauważyła na jego twarzy słabiutki cień uśmiechu. policja zapakowała w pudła. A teraz właśnie tego dokonała. .

To naprawdę nie ma znaczenia. kiedy to na jej szkolnej ławce pojawiła się czarna orchidea. Raven była tak poruszona powieścią. które mogła znaleźć. . że cię nie obudziłam. A teraz spiskowała przeciwko jedynemu mężczyźnie na ziemi. Iskrzący się lód niż miękką. Później.. gdy pojawiał się na jej szkolnej ławce kolejny dowód zdrady. Nigdy nie dowiedziała się.Nie. jakby zaskoczony głos. Ale pomimo ogromnego bólu. znalazła w nich to samo pełne nadziei przesłanie. że kupiła wszystkie książki Lauren. Raven zawsze przypinała kwiat do bluzki i nosiła go dumnie.Jakby ktoś przysłał jej pachnący żywy obraz. Z każdym przeczytanym słowem Raven czuła się bliższa znakomitej autorce i jeszcze bardziej dziwiło ją wspomnienie głosu. Czarne orchidee. kim jesteśmy. nie spiskowała.że Dary miłości będą o wiele lepszym filmem. pastelowy bukiet i jest to najbardziej romantyczny kwiatowy prezent. jak ją widział Blane: jako rzadki. symbolami wstydu i śmierci. Po naszej ostatniej rozmowie dowiedziałam się od Barbary Randall. -Czy coś się stało. którego nazwiska wolisz używać. Jason Cole przysłał jej dwa tuziny kremowych róż w podziękowaniu za wynegocjowaną przez nią umowę z Gold Star na cztery filmy. posyłane kilkunastoletniej Raven przez bogatych chłopaków i dziewczęta. który czuła za każdym razem.. a choć wątki były inne. Nie. idąc zdecydowanym krokiem w kierunku telefonu. odrzucone maski i przebrania. czy ich okrutne i złośliwe dziewczyny. przegnane wszystkie mroczne cienie. czy kruczoczarne orchidee przysyłali jej namiętni z początku. kruchą piękność. możemy być kochani za to. . a naprawdę nazywasz się Marilyn Pierce. 67 Wybierając numer do Kodiaku. miała nadzieję.. który uznał. egzotyczny czarnowłosy kwiat. Jej młode serce napełniło się nadzieją. Kwiaty znaczyłyby dla niej o wiele więcej. że nie jest "kwiatowym" typem. Już po pierwszym sygnale usłyszała jej niepewny. tak jak z dumą nosiłaby bukiecik na tańcach. Pracuję już od kilku godzin. Z pewnością był to symbol tego. Jednak Raven upominała się surowo... obrzucano ją lśniącymi klejnotami. gdy oddała się jakiemuś bogatemu chłopakowi.Tu Raven Winter. Bo bardziej przypominała brylant niż różę. Żaden mężczyzna nie przysłał jej dotąd róż. jej głos powinien był kipieć szczęściem i radością. który specjalnie dla niego rozwinął się z dziewczynki w kobietę. jakie miała w życiu otrzymać. oddała. były jedynymi kwiatami. Nie. powiedziała sobie Raven. Biorąc pod uwagę wspaniałe przesłanie nadziei i miłości. Mam nadzieję. Było to następnego dnia po tym. jaki kiedykolwiek otrzymała. Ale czarne kwiaty pojawiały się wielokrotnie w ciągu następnych lat. że Lauren Sinclair to pseudonim. Ale coś w niej musiało wysyłać sygnał.To dobrze. . nie delikatnymi bukietami. że to ona sama przysłała sobie ten piękny. to nieprawda. jeśli zachowane zostanie zakończenie szczęśliwe. z którymi chodziła do jednej klasy w Meadow Academy. jak straciła. Miała po prostu pomóc Lauren Sinclair w uświadomieniu Jasonowi ważnej prawdy . Przeczytała już dwie z nich. cudowną obietnicę: gdy odsłonione zostaną wszystkie wstydliwe sekrety. nie romantycznych uczuć i miłości. . za każdym razem. Nie była pewna. gdy dorosła i stała się przedmiotem niemal obsesyjnego pożądania bogatych i potężnych mężczyzn. 66 Raven dostawała kwiaty od trzynastego roku życia.wyszeptała Holly z roztargnieniem. że autorka powita ją z radością. na które nigdy jej nie zapraszano. typowe dla książek Lauren Sinclair. że godna jest róż.. jak w książce. taki niepewny. . Były po prostu nagrobkami nadziei. który był cichy. gdy zobaczyła rzadki i egzotyczny kwiat. a potem okrutni kochankowie. . dziewictwo Blaneowi Calhounowi.

chyba że.Dzień dobry . zaproponować. Opisy domków w ogrodzie z widokiem na stawy z łabędziami brzmiały wprost idyllicznie. Może zatrzymam się u nich albo w hotelu.Lepiej . Dzwonię tylko. Wiem. Po raz pierwszy w życiu weźmie taksówkę .To twoje zadanie na dziś.Nie jestem całkiem pewna. . nie było nikogo. . . a to znaczy. . gdzie się zatrzymasz? . zapewniono ją.. Musi zmobilizować całą wewnętrzną siłę i odwagę. jeśli zechcesz. by porozmawiać o twoich planach na przyszły tydzień. .Mój numer domowy i biurowy są w książce telefonicznej. Gdy wzruszyła ramionami. . Poradzę sobie. Przyleci do Los Angeles w sobotę wieczorem.Chcę. na mapy i przewodniki po Los Angeles leżące na podłodze. . wynosiła tylko pięć kilometrów. Pożegnawszy się z Lauren Sinclair. i zapewnił ją miękko. gdzie mam zasadzić wybraną różę lub bez. workowate dżinsy. . że musi skupić całą energię na przygotowaniu do spotkania z Jasonem Coleem. będę w biurze Jasona Colea.Powiesz to Jasonowi? . Ty . Raven. że to spotkanie ma się odbyć za tydzień i pewnie się dziwisz. Jej czarne jak noc włosy były związane w nieco przekrzywiony koński ogon. że nie jestem jeszcze przygotowana.. . a jedne i drugie można zamówić wcześniej. wyraźnie gojące się dłonie. Jego stalowoszare oczy rozbłysły aprobatą. .Raven pozwoliła.powtórzył jak echo Nick. są także limuzyny.Teraz bez trudu możesz pokazywać mi.Obie to zrobimy. Zgodnie z jej starannymi obliczeniami odległość do studia Gold Star mieszczącego się w bloku na South Sepulveda. .Raven? -Nie. . Dziękuję ci. Tak więc nie spędzi weekendu z tą utalentowaną autorką.Jesteś pewna? . Raven musiała stawić czoło konsekwencjom właśnie zakończonej rozmowy. Nadal miała zarezerwowany apartament w hotelu "Fairmont". .obiecała Raven.Jak tam twoje ręce? . by spojrzeć na pięknie zaróżowione policzki Raven. . znajomych w Los Angeles. że przyjadę po ciebie na lotnisko i pokażę ci Los Angeles.Dzień dobry. Była całkowicie przygotowana.A może wpadnę po ciebie rano w poniedziałek? Wiesz.powiedział. jak gdyby nie czuła się dobrze w roli wielkiej księżnej. że mogłaby nie odwoływać wyprawy do Chicago.Tak. -Zaraz wszystkim się zajmę i w południe. jeszcze nie. . Nick zauważył niepewność w jej szafirowych oczach.Nie. dziękuję. spłowiałe. Dobrze? . za tydzień.z lotniska do hotelu Bel Air. Gdy dzwoniła do hotelu.Holly rzuciła okiem na kupione już bilety lotnicze. w każdym razie w niedzielę wieczorem. że przeczytałam Dary miłości.To było konieczne kłamstwo. . że nie powinno się zmieniać zakończenia.Jednak zdecydowałaś się na wagary. więc w razie czego.. a do luźnego.O wiele lepiej. ale musiała jeszcze przekazać swoje własne przesłanie nadziei. byś wiedziała. . . że zawsze czekają tu taksówki. a położenie hotelu wydawało się idealne. że tak . szkarłatnego swetra z grubej bawełnianej włóczki włożyła tanie.To bardzo miło z twojej strony. ale wiedziała. Holly czuła wdzięczność do Raven za tę propozycję.Oczywiście. i dziękuję. . Ale nie było Michaela..zgodził się Nick.. To naprawdę wspaniała książka i całkowicie zgadzam się z tobą. wstając i odwracając się od białoróżowej wspaniałej Garden Party. Mam przyjaciół. -Tak.spytała Raven. czując mimo wszystko niepokój.Czy znasz godzinę przylotu? . . absolutnie nic.Nie. gdyż i tym razem usłyszała lęk w odległym głosie.. .Zobaczył błysk niepokoju w jej oczach. by obejrzał pozbawione już bandaży.Cieszę się . 68 Raven powinna się była już pożegnać. nie wahaj się i dzwoń. w zachodniej części Los Angeles.

. w najbliższą sobotę.Umiesz tańczyć? .Sam zapłacę za wypożyczenie.To była okazja do swobodnego przejścia do rzeczy. Nick przesunął się. Chciał z nią zatańczyć. bez żabotu.Tańczyć? -Tak. a jej dom otoczyła zapierająca dech obfitość kolorów i zapachów. a potem niepokój Raven. Chciałabym złapać samolot o szóstej trzydzieści.. zapłacę.. powiedział spokojnie: .Zgadzam się. więc musimy wylecieć z Los Angeles wczesnym rankiem. i utkwiła oczy w białym bzie. Mnie też.Tak . prawdę mówiąc . . . Będziesz musiał wypożyczyć smoking. Nick wpatrywał się w jej zaróżowioną z niepewności uroczą twarz. Może się zastanawiała. . Nick powstrzymał odruch irytacji. stając pomiędzy zaniepokojonymi błękitnymi oczami a delikatnym białym bzem. Musiała zdobyć się na odwagę teraz. . nieskazitelnym..Raven . ale natychmiast odezwał się kpiący lodowaty głos: "Skąd możesz wiedzieć? To prawda. Raven przez cały dzień zastanawiała się. z tym samym głębokim wyczuciem rytmu. Kiedy jej niepokój nie znikał. I nigdy żaden tego nie zrobi".Dziękuję. . Irytacja Nicka szybko znikła. Dopiero dużo później. Łagodnym tonem spytał: . mogłaś zauważyć płomienne pożądanie w jego stalowych oczach. ale powiedziała coś całkiem innego. gdy zaobserwował zaskoczenie. Mam je od czasów gimnazjum. byś się z nim kochała. jaki rodzaj stroju wieczorowego mają mu zaproponować. bo za chwilę Nick odejdzie na zawsze. . dokąd powinien się udać? Na przykład w której z wypożyczalni w Beverly Hills mogłaby wcześniej zostawić wyraźne wskazówki. Ale żaden mężczyzna nigdy dotąd nie prosił cię z taką czułością. gdy wszystkie rośliny zostały zasadzone w ciemnej żyznej ziemi. A tak na marginesie: podobają mi się twoje dżinsy. I prawdopodobnie je zobaczyłaś. że poprosi go o to później. Nick miał smoking. Wymagane są stroje wieczorowe.Prawdę mówiąc.decydujesz. Nie teraz.Chyba. musiała to zrobić.nawet dwa. Raven odwróciła wzrok.. .pomyślała. -Nie gorzej niż inni. czy nie wskazać mu.Znajdę coś bardzo tradycyjnego. żeby mieć pewność. Miałbyś ochotę się napić? . Oba były czarne. 69 zebrała odwagę. rzecz jasna. Tańczył z tą samą niespieszną zmysłowością. bym się z nim kochała" . przynajmniej tak mówiło mu wiele kobiet. obramowaną czarnymi jedwabistymi lokami.Uroczystość odbędzie się w Chicago. czarnego.O co chodzi. . . Była to oszałamiająca. czy Nick-ogrodnik wybierze odpowiedni strój na uroczyste spotkanie. zorientował się. Ma to być bankiet z tańcami i zacznie się o ósmej wieczorem w sobotę.Pewnie. które czyniło z niego doskonałego kochanka. by zwrócić się do niego z prośbą. niż sobie poprzednio postanowiła. nienagannie skrojone.Dziś mogę już sama zaparzyć i nalać kawy.. Raven? .To oficjalne przyjęcie. Kiedy skupiła na nim całą uwagę. iż dotrzemy na czas. Nick. Raven? "Jak gdyby prosił. rzecz jasna. Jednak Raven pomyślała. o ponadczasowej elegancji. że chodzi o coś więcej niż o troskę. jak go poprosić o tę przysługę. .Zapraszasz mnie na tańce.przyznała. . 70 . -zawahała się pod bacznym spojrzeniem jego ciemnoszarych oczu. był wspaniałym tancerzem. za który. ja sadzę. zadziwiająco radosna myśl. ażurowym i pięknym... zapraszam cię na tańce. Wystarczyło tylko powiedzieć: a jeśli już mowa o gimnazjum.

by pokryła jego wydatki. To życzenie wypowiedział nie Biały Rekin.. pomyślał przez chwilę o układzie. że uległ jej prośbie bez dalszych protestów. bo nie miała do kogo się zwrócić. Z jakiegoś powodu czuła potrzebę. Jednak Raven nie miała przygotowanej odpowiedzi. który stworzył kilka największych na świecie ogrodów.Tak. jak gdyby zastanawiał się na tym.Będziemy mieli wspólny pokój w hotelu? . A to znaczyło. . Nick przypuszczał. obcemu człowiekowi. Nick skinął głową. W gruncie rzeczy nie było żadnych problemów z wyjazdem w tę sobotę. dla którego go zaprosiła? Dla pozoru? . Gdy wreszcie się odezwała. że musisz zrezygnować w te dni z pracy. też ci to wynagrodzę. po tych wszystkich latach. że może być nieobecny także w niedzielę.Nie zawracaj sobie tym głowy.. Wiedział.Kiedy zechcesz. 71 .odparowała spokojnie. Czy to jedyny powód. że lepiej będzie. że musimy złapać lot o czwartej. którą mógłby ćwiczyć do perfekcji. Dziewczęta miały pójść po południu na przyjęcie urodzinowe. . kiedy wrócą po spędzeniu kilku niespokojnych godzin z matką. Nie widziałam nikogo ze swojej klasy od czasu rozdania świadectw. która za tę usługę zamierzała płacić jemu. ponieważ będzie stanowił olśniewającą eskortę olśniewająco pięknej kobiety. jeśli to pokryję . kim w gruncie rzeczy był: za specjalistę w dziedzinie architektury terenów zielonych. . za kogo mam uchodzić.uznała. . aby pójść tam sama. ale w niedzielę zaplanowano lunch. lecz Śnieżka. -Naprawdę. co powiedziała.Z łatwością nadgonię zaległości.Kiedy wracamy? .Byłaś też na obchodach dziesięciolecia? -Nie. ponieważ wiedziała. Nicholas Gault. . . Więc on. zamożnego człowieka sukcesu. że będzie wyglądał całkiem znośnie w smokingu. by przywitać córki. . że bez wątpienia była o wiele silniejsza i śmielsza. by zaczerpnąć tchu i dać mu okazję do odmowy.Dobrze . że pragnie zabrać dziewczynki na cały dzień. chciałabym. To brak pewności siebie Raven sprawił. aby podawał się za tego. I najwidoczniej całkiem słusznie . Jeśli zostaniemy na nim. ale poczuję się lepiej. Raven spostrzegła jego niepokój i zapewniła go szybko: . że w czarnym jedwabnym smokingu będzie wyglądał na eleganckiego. że coś do mnie czujesz. by ich teraz zobaczyć. byle tylko znalazł się na czas w domu. wybrała jego. pełne wahania słowa zdumiały go.Oczywiście pokryję wszystkie koszty. musiał pozwolić.Jeśli ta maskarada z Nickiem-ogrod-nikiem ma trwać nadal (a było to konieczne).Apartament z dwiema sypialniami.Gdybyś mógł. . Zanim Nick odezwał się znowu. zanim zapędzi się zbyt daleko. żeby być w Los Angeles około siódmej. Najważniejszy jest sobotni wieczór. to znaczy. Nie napisała jeszcze dla niego roli. Skoro Michael Andrews nie był już nią zainteresowany. jeśli powiesz mi. łącznie z kolacją. A jeśli chodzi o niedzielę? Dzwoniła Deandra. Ale nie chciał pozwolić.przerwała. by zapłaciła więcej.Że jesteśmy kochankami? -Tak. że Raven będzie miała już gotową odpowiedź. abyś udawał. na który właśnie się zgodził. . a potem zamierzały nocować u przyjaciółki. a ponieważ twój wyjazd na weekend oznacza. Może zaproponuje mu. Najwidoczniej wyprawa do Chicago była dla niej bardzo ważna.Piętnasta rocznica ukończenia szkoły. Powiedziała. . Raven? . . a nie miała dość pewności siebie.zgodził się Nick z równym spokojem. gdy prowadziła pertraktacje w sprawie wielomilionowych umów. pełna niepewności.Myślę.Jak to okazja. został wynajęty z powodu swej aparycji.

. i o wiele mniej czarujące. że jej myśli nie mają nic wspólnego z pełną nadziei opowieścią o miłości. by podjąć tę najwyraźniej wcale nie sentymentalną podróż do przeszłości. że zagłębiła się w romansie Lauren Sinclair lżyli długo i szczęśliwie. Ale w miarę jak dorastała. paskudne ptaki śmierci. czarny jak jej włosy. a nie fikcyjnym świecie beznadziejności i rozpaczy. czego zazwyczaj nie wyjawiała.ptak śmierci i żałobne drzewo . które kiedyś wydawały się takie czarujące."W" oznacza Willow. kiedy można się rozweselić bezpłatnym szampanem. obficie płynącym w kabinie pierwszej klasy. które mogło mu umożliwić wgląd jej przeszłość. . mogę to zrobić. "Powiedz mi .Po prostu imię. matka opowiedziała jej o magicznej scenerii. że cały ten wizerunek był tylko halucynacją. gdy w górze. że kruk. i powtórzył bardzo cicho. Wskazując wytłaczane złotem inicjały na jej portmonetce -RWW . imiona. wyraźnie było widać. bardzo łagodnie: . Może i była kiedyś wiosenna łąka i wierzba. . wytworzonym w umyśle Sheili Winter przez LSD.Raven Willow . realnym. a także przed matką. Ale możliwe.Zapłacz dla nas. skąd się biorą dzieci.. pod wielką wierzbą.stwierdziła. Jako mała dziewczynka uwielbiała być Raven Winter. Czy potrzebowała do tej podróży towarzysza? Nick uznał. gdy zadał ostrożnie pytanie. aby tam była. że nie. już wygojonych dłoniach. A wierzby też są brzydkie. . Kruki to takie niesamowite ptaki. nic na to nie mógł poradzić. że właśnie wyraziła prośbę nie do spełnienia. płacz! Te bezlitosne kpiny wyciskały łzy z oczu Raven. że spytał o coś. Ścierwniku. ale to ciche wyznanie świadczyło o bólu i rezygnacji.spytał: .Dobrze . kpiły z nieukrywaną pogardą.Nie .Co oznacza to środkowe "W"? Jej pierwszą reakcją było zmarszczenie brwi i Nick uświadomił sobie. w jakiej została poczęta: na wiosennej łące gdzieś w odległym zakątku stanu Nowy Jork. wspaniałym żywym obrazem.Zaufaj mi". Raven dała mu to jasno do zrozumienia pół godziny temu. Zanim jeszcze dowiedziała się.Czy to rodzinne imię? . Jako mała dziewczynka Raven uwielbiała tę historię. zanim zamknęła się w sobie. która zdawała się wierzyć. Ale ukrywała je przed koleżankami z klasy. nie chciał widzieć smutku na jej pięknej twarzy.powiedział Nick do kobiety. I nie chodziło tylko o to. Wierzbo! . 73 Im Raven była starsza. jak poczęta została jej córka.płakałyby bez końca. Dlatego właśnie nadano jej te imiona . Nick cieszył się na myśl o ich podróży do Chicago. Wpatrywała się w jedną i tę samą stronę od 72 chwili startu. . o rozmowach tłumionych dźwiękiem silników. tym mniej wyraźne stawały się wspomnienia matki o tym. unosił się na tle nieba koloru jej oczu.rozkazywał jej w myślach.Płacz. Gdyby ich rodzice dali im takie straszne imiona . Jednak od chwili. Odpowiedziała mu. . Raven. zaczęły być wykorzystywane przeciwko niej jako okrutne szyderstwa okrutnych dzieci. który trzymała w białych. Z jakiegoś powodu Raven Winter czuła potrzebę. Raven była jakaś nieobecna.Dobrze. które zażywała niemal codziennie przez . na tle jaskrawobłękitnego nieba. Raven znajdowała się w całkiem innym miejscu. Raven spełniła tylko częściowo jego rozkaz. takie omdlewające. A przynajmniej nie potrzebowała jego.oznaczające kruka i wierzbę. płacz. a nie o zaufaniu. szybował kruk. możliwe też. Czarne. którą zauważył Nick. gdy DC-10 oderwał się od płyty lotniska w Los Angeles. w tajemniczy sposób opowiadaną przez Sheilę Winter. a z udręki.żądały okrutne dzieciaki z radością. A choć Nick nie chciał.

Także po nim Raven odziedziczyła kruczoczarne włosy. sprzątając w wielu domach i rozglądając się za lepszą. ulubione. Bez wątpienia jej prawdziwy ojciec. Przestudiowawszy dokładnie historię plemion indiańskich w stanie Nowy Jork. okazała się pełna uroku. sprytnie ukrywając brak doświadczenia. Kochanek ulotnił się szybko.. lżejszą pracą. Niszczył w niej najdelikatniejsze i najwrażliwsze miejsca. To i tylko to było pewne. . Stróżówka w Thorn-wood wydawała się Raven pałacem. jak i córkę. mała. W parku rosły olbrzymie majestatyczne wierzby. położona na północnym brzegu jeziora wioska. gdy była w odpowiednim nastroju. W końcu nad najbardziej spustoszonymi rejonami utworzyły się grube warstwy lodu. szlachetnym i dzielnym. której nie kwestionowała. Raven Winter była dzieckiem kwasu. że jej ojciec był Irokezem. lecz także stróżówkę. dumnym. zwalniając w ten sposób nie tylko cudowną pracę. który ciągnął się niczym pluszowy dywan w kierunku migotliwego szafirowego jeziora. ale lód nie zdławił buzujących pod spodem płomieni. Toczyło się tu typowo prowincjonalne . ale przedtem Sheila usłyszała o lśniącym Złotym Wybrzeżu jeziora Michigan i o możliwości pracy w majestatycznych rezydencjach położonych nad jeziorem. Kiedy nadarzyła się taka 74 wspaniała okazja. Z początku Sheila pracowała jako pokojówka. Raven była dzieckiem kwasu. potrafiła wyczarować barwny obraz drzewa i kruka. że to. która podawała do stołu. wraz z matką i jej ostatnim kochankiem przeniosła się z Nowego Jorku do Chicago. kruka i nieba. jak i stale rozszerzając repertuar potraw godnych podniebienia smakosza. położona była w zacisznym zakątku malowniczego terenu. zarówno te dawne. Kiedy Raven miała dziewięć lat. i pomimo że czasem. ponieważ odchodząca kucharka pokazała jej. To on nadał jej zaczarowane imię. jak ma przygotowywać ulubione potrawy rodziny Wainwright. To Raven. Kwas ten palił strasznie. nadal parzący. która nigdy wcześniej jej nie potrzebowała. Raven powitałaby z radością chłód lodu i odrętwienie. A samo Lake Meadow. co powinno być młode i pełne nadziei. stawało się stare i jałowe.podobizny jej ojca. Sheila podała się za znakomitą kucharkę. Więc Raven wykreowała swoje własne wyobrażenie. jaki pożytek może mieć ze swego milczącego i uciążliwego dziecka. Nie miała wątpliwości. wżerający się coraz głębiej w jej mocno poranione serce. Fotograficzna pamięć Raven zarejestrowała wszystkie pouczenia kucharki. choć trochę potrzebna matce. jak i inni kochankowie matki. choć świat widział tylko ascetyczną oziębłość lodu. Teraz Sheila odkryła. nadal palący. szybko z niej skorzystała... Podszkoliła ona zarówno matkę. Głęboko we wnętrzu dziecka kwasu płonął wciąż ognisty ból.ani nawet nie próbowała wytworzyć . Dzięki temu czuła się potrzebna. a Sheila dzieckiem-kwiatem. Kucharka z posiadłości Thornwood przechodziła na emeryturę i wyjeżdżała na Florydę. która miała być ich nowym domem. I mogły mieszkać w tak wspaniałym miejscu. Raven nie miała nic przeciwko gotowaniu. wydatne kości policzkowe i wielki szacunek dla przyrody. Podstęp udał się w znacznej mierze dzięki temu.całą ciążę. nie Sheila przygotowywała posiłki. To on zachwycał się wspaniałością wierzby. jak wszyscy mężczyźni Sheili. miał niezdrową bladą cerę z powodu bezsensownego życia pełnego seksu i narkotyków. Ajej śnieżnobiała skóra? To właśnie z tego powodu zmuszona była w końcu odrzucić cudowny mit. studiując książki kucharskie. Była to prawda. pozostawiając blizny i sprawiając. które poznawała. uznała. I wciąż był tam kwas. że była tam też inna służba. odziana w świeże biało-czarne uniformy. nie zachowała w pamięci . że jest w części Irokezką. na północ od miasta. że na bardzo wczesnym etapie jej życia ostry i żrący kwas zdołał przedostać się do jej wnętrza.

Być może rozpuszczona spadkobierczyni rodu jakimś szóstym zmysłem wyczuwała. gołe nogi.. Raven została stypendystką w "the Meadow". że pewnego dnia naprawdę będzie miała powód do nienawiści. która otrzymała imię po ptaku: Ptarmigan. dowiedział się ojej przenosinach do Lake Meadow. ale gdzieś około dwunastego roku życia Raven Winter nagle stała się piękna. Nosiły te imiona tak jak swe markowe stroje: z dumąi gracją. Sama mogłaby nie zauważyć tej odmiany. Raven nie uważała. że przypuszcza. a także słowa. która mieszkała z rodzicami w Thornwood i dla której Raven przygotowywała codziennie wyszukane posiłki. uprzywilejowane koleżanki nie przyjęły jej dobrze. że coś straciła -był to radosny dar miłości. ale nigdy jej samej.chuda mała dziewczynka była ptakiem śmierci. cudowny dar.. I ponieważ po raz pierwszy w życiu Raven miała wrażenie. Raven miała cerę białą jak śnieg. pozwalała się im dotykać. do której chodziła w Chicago. Raven . ilekroć jej znowu zapragnął. zimny. i to wielu. by być zawsze przedmiotem kpin. I przysięgała sobie. dziwką. oznajmiła Victoria tym przyjaciółkom. szydziły. wazeliny. Byli też inni chłopcy. na dziecko . Wydawało się. to teraz miała do tego okazję.. Jednak bogate. I żyłaby tu z matką spokojnie. ale niezamożnemu dziecku. pragnęli jej. z powodu zniszczonych ubrań. bo rzadko się sobie przyglądała. Czego się spodziewała? Przecież była dzieckiem kwasu. nieodwracalnie uszkodzonym od chwili wcale nie tak czarodziejskiego poczęcia. Raven Willow Winter próbowała nosić swoje egzotyczne imiona z taką samą pełną dumy gracją. Głęboko 76 . była bardzo szczupła. gdyby nie to. Pragnął jej pięknego ciała. była też dziewczynka. a z jej poważnych błękitnych oczu wyzierało zaniepokojenie i beznadzieja. ale świadczyły o tym zdumiony wzrok jej koleżanek i kolegów. mając nadzieję na miłość. Kiedy kierownik szkoły publicznej. To więcej niż bezczelność ze strony nieślubnej córki służącej. przemoczonym i sękatym drzewem. które do niej kierowali. W wieku trzynastu lat straciła dziewictwo.. Blane Calhoun miał lat szesnaście. tylko ciała.. Ci młodzi bogacze pożerali ją wzrokiem. prywatna szkoła chciała się wywiązać z dalszego zobowiązania. gdy zimowy wiatr od jeziora stawał się lodowaty. Jeśli ta mała. że komuś na niej zależy. przewijając się niczym złota nić bólu i męczarni. Brittany. ale teraz wchodzili już w wiek dojrzewania. Bogate dziewczęta w klasie Raven miały egzotyczne imiona: Chelsea. To brzydkie imiona. płaczącą wierzbą. ladacznicą. a przynajmniej jej żeńską w swej zapamiętałej kampanii przeciwko Raven miała cały orszak 75 podziwu i pomocnych przyjaciółek. chuda twarz i posmarowane wazeliną nogi. iż może się między nie wmieszać. Raven oddawała się im wszystkim. Na czele okrutnej i bezlitosnej krucjaty przeciwko niej stała Victoria Wainwright. bo nawet wtedy jako trzynastolatka Raven pragnęła dziecka. że da mu jeszcze inny. tak jak jej matka. zabójczy. ale Victoria i jej przyjaciółki nigdy by na to nie pozwoliły. A chłopcy? Nie przyłączali się nigdy do kampanii przeciwko Raven. rzecz jasna. że była tak zdolna. Ponieważ Victoria rządziła klasą. nie zawracali sobie tym głowy. równie brzydkie jak jej wytarte ubrania. I to Raven Winter była tym dzieckiem.i nie otrzymywała tego. a bogaci mieszkańcy znani byli z dobrego serca. Blane pojawiał się w jej życiu i znikał przez następne pięć lat. Ta chuda przybłęda przynosiła im wszystkim wstyd. Brał ją z okrucieństwem.życie. Caitlin i Taylor. którą pokrywała chude. blada. że została stworzona. i oczywiście z powodu swego śmiesznego imienia. Szyderstwa dziewcząt stały się jeszcze zjadliwsze niż dawniej i miały teraz seksualny podtekst. porzucał ją z okrucieństwem i wracał do niej z okrucieństwem.. natychmiast zadzwonił do dyrektora Meadow Academy. że zapewni doskonałe warunki edukacji jakiemuś zdolnemu. palili się do niej. Ale Raven -czarująco piękna młoda kobieta była lafiryndą.

-Wyjechała? . Był to jej pierwotny wybór i nie zmieniła zdania pomimo nacisku ze strony dyrektora. Pożądano jej rozpaczliwie. Nie będzie miało znaczenia. Yassar czy Yale. wśród tych studentów znajdzie się ktoś. który chciał. Nie wspomniała też. Chce powiedzieć. ale jedyne. i wiedziała.. Może. i nawet zgodziła się łaskawie. że jakoś zniesie te ostatnie trzy miesiące. wpadał do stróżówki. iż usłyszy tragiczne wieści o swej matce. a nawet zostanie jej przyjacielem? Raven zamierzała wyjechać do Los Angeles dzień po ukończeniu szkoły. że ją kocha. Matka powiedziała Raven. że to musi być Blane. że na UCLA można nosić nawet dżinsy. gdy Patrice Wainwright powiedziała. Ale od czasu. by dostać coś więcej od Raven. Gdy sześć tygodni przed końcem szkoły wróciła do domu. siedem godzin po wyjeździe Sheili. Pozostawione przez kwas blizny przekształciły jej łono w lodową tundrę. że ona i jej aktualny przyjaciel opuszczają Illinois. to jasne światło na końcu mrocznego tunelu jej życia napawało ją wielką nadzieją.. wymyślić jakiś sposób. gdy przeczytała uważnie informator UCLA. A na fotografiach w informatorze Raven zobaczyła. co widzieli wszyscy -jedyne. dobrze się jej przysłużyły. zaskoczyła Sheilę w trakcie pakowania. obiekt nadspodziewanie udanego eksperymentu. Niespodziewanie o tej porze odwiedziła ją Patrice Wainwright. gdy pożegnał się już grzecznie ze swą bogatą dziewczyną. że zniknie w tłumie. W Meadow Academy istniał sztywny kodeks ubierania się: żadnych spodni dla dziewcząt. by im towarzyszyła. Mówiła sobie. że nie odmówi Blaneowi. Nie prosiła córki. ale kiedy pożądanie zostało zaspokojone.. to wielokrotnie krzywdzone serce nagle napełniła nadzieja. .. Ale myliła się. Dadzą jej spokój i będzie mogła się uczyć bez przeszkód. Ten cel. że nie posiada nylonów. że Raven poradzi sobie z gotowaniem dla całej rodziny. aby nie straciły kontaktu . ta uczelnia stała się przedmiotem jej marzeń. być może tylko na chwilę.w środku wciąż płonął w niej ogień. Jej gołe nogi nie będą marznąć. jaki znalazła w nauce. być może o wypadku samochodowym. Że już nic nie może jej bardziej zranić. Założy dżinsy i uszyje sobie letnią sukienkę. Raven obudziło głośne stukanie. czego wszyscy pragnęli . Na trzy miesiące przed ukończeniem Meadow Academy przyznano jej pełne stypendium naukowe w UCLA. Wiedziała. To Sheila. Raven podeszła do drzwi z samobójczą rezygnacją. i niezwykle mgliście mówiła o tym. Studiował teraz na 77 uniwersytecie i przez ostatnie dwa lata chodzili z Victorią. że Raven poczuła strach. Zaofiarowała jej tylko drobną macierzyńską pociechę: pani Wainwright wie. dokąd wyjeżdżają. Gdy jednak zbliżała się do drzwi.nigdy. O północy. Natychmiast pomyślała. wolność i spokój. że chce się widzieć z Sheila. Te obawy na szczęście szybko się rozwiały. aby Raven. zaakceptowała którąś z podobnych ofert stypendium w Radcliffe. bo zapomniała przytulić córkę na pożegnanie.to było jej doskonałe śnieżnobiałe ciało. Ale w drzwiach nie zobaczyła przystojnej twarzy Blanea Calhouna ani zniszczonego narkotykami i nikotyną oblicza Sheili Winter. by mieszkała ona nadal w stróżówce do chwili rozdania świadectw. Często jednak. jej kochankowie szybko znikali. gdzie nie mogło zakiełkować nowe życie. Tylko tam mogła znaleźć ciepło. że potem jej serce będzie znowu cierpiało. Wróciła. Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. Inteligencja Raven i azyl.Już wyjechała. Nie było miłości dla Raven Winter i nie było dziecka. Jej twarz z jedwabiście gładką skórą była tak ponura. że chciałaby się skontaktować z Raven w przyszłości. a na uniwersytecie będzie tylu studentów z tak różnych środowisk. zimną i jałową. matka Victorii. nie Blane. kto ją polubi.

- Tak. - Wyraźne zaskoczenie Patrice Wainwright stanowiło dla Raven złowróżbne ostrzeżenie: że za chwilę dowie się czegoś, czego nie chce wiedzieć. Ciągnęła więc pośpiesznie, jak gdyby wypowiedzenie tych słów mogło sprawić, że staną się prawdą: Powiedziała pani, że wyjeżdża i że ja będę gotować przez następne sześć tygodni. Umiem gotować. Też o tym mówiła pani. Na patrycjuszowskiej twarzy Patrice Wainwright pojawił się wyraz wyniosłego lekceważenia i niewypowiedzianej pogardy. Raven bardzo dobrze znała tę minę. Przybierała ją Victoria, gdy z nią rozmawiała. - Twoja matka mówiła mi tylko to, Raven, jak wiele masz problemów. - Problemów? - Serce Raven wypełniła nieśmiała nadzieja. Czy matka wiedziała o jej cierpieniach? Czy ją to obchodziło? - Wiem wszystko o narkotykach, o twojej nimfomanii, a także i to, że jesteś złodziejką. Przez chwilę osłupiała Raven nie mogła się odezwać. Nigdy nie brała narkotyków ani razu. A choć wielokrotnie uprawiała seks, nigdy nie sprawiało to jej przyjemności. Była to jedynie rozpaczliwa próba zdobycia miłości. I.. - Moja matka mówiła pani, że jestem złodziejką? -Nie próbuj zaprzeczać. Wiem, że wielokrotnie kradłaś w naszym domu pieniądze i wiem dlaczego - żeby kupować narkotyki i, przynajmniej raz, żeby opłacić skrobankę. 78 Nie! Serce Raven zareagowało krzykiem na to okropne oskarżenie. To jej matka kupowała narkotyki... i to matka usunęła ciążę. Raven dowiedziała się o tym po fakcie. A kiedy dowiedziała się, że przez krótki czas istniała cudowna nadzieja na braciszka lub siostrzyczkę, błagała cicho matkę o wyjaśnienie. Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Sheila zareagowała pełnym zdumienia milczeniem, podkreślonym jeszcze twardym spojrzeniem, które wyjaśniło Raven z druzgoczącą jasnością, że jej matka żałuje, iż nie postąpiła tak samo w jej przypadku. - Do tej pory przymykałam oczy na to, co robiłaś. Twoja matka dobrze nam służyła i bardzo jej współczułam, że musi tyle znieść z twojej strony. Ale nie mogę patrzeć przez palce na kradzież trzech tysięcy dolarów. Zwróć mi zaraz te pieniądze albo wezwę policję. -Ale ja ich nie mam! - Nie wierzę ci. - Patrice podeszła do telefonu. - Miałam nadzieję, że załatwimy tę sprawę dyskretnie, bez nieprzyjemnego rozgłosu i policji. Szczerze mówiąc, ukrywałam wszystkie poprzednie kradzieże przed mężem, bo wiedziałam, iż będzie nalegał, bym natychmiast zwolniła twojąmatkę. Mam miękkie serce i bardzo jej współczułam. -Westchnęła, jak gdyby ciężar tego współczucia był o wiele ważniejszy niż kłopoty, w których znalazła się samotna matka, Sheila Winter. - Mogłabym wstrzymać wypłacanie jej pensji, by w ten sposób odzyskać to, co ukradłaś, ale nawet tego nie zrobiłam, bo wiedziałam, że większość zarobków przeznacza na opłacanie twoich seansów u psychiatry. Nie winie jej, że wyjechała, ale powiem ci, że zabrała ze sobą moje miłosierdzie. -Głos jej stwardniał. - Chcę mieć te pieniądze, Raven, i to już. - Aleja ich nie mam - powtórzyła cicho Raven. Moja matka je ma. Moja matka jest złodziejką. Raven nie mogła wypowiedzieć tego na głos. Pomimo że matka tak strasznie ją zdradziła, nie potrafiła odpłacić jej tym samym. Uniosła dumnie głowę i rzuciła jej w twarz przekonujące kłamstwo. - Wydałam je, by zapłacić zaległe rachunki za terapię. - Jawna strata pieniędzy. Dano ci cudowną okazję, byś się uczyła, przyjęto cię życzliwie w świecie, którego nigdy byś nie poznała, a ty po prostu kpisz sobie z tych, którzy tak bardzo starali ci się pomóc. - Doceniam tę szansę, pani Wainwright. Naprawdę. I jest już ze mną o wiele lepiej. Proszę, niech mi pani uwierzy. Skończyłam z narkotykami i wszystko pani zwrócę, obiecuję. Każdego centa, z odsetkami. Proszę nie dzwonić na policję, proszę. Patrice westchnęła znowu i tym razem było to westchnienie umęczonej arystokratki, zmuszonej do konfrontacji z podejrzaną rzeczywistością klasy niższej. W rzeczywistości

poczuła ulgę. Jej mąż byłby wściekły, gdyby dowiedział się, że tolerowała te kradzieże tylko dlatego, że nie chciała stracić najlepszej kucharki, jaką mieli. 79 - W porządku, Raven, nie zawiadomię policji. Ale chcę, byś wyniosła się z mej posiadłości, i to w tej chwili. Raven opuściła azyl stróżówki w Thornwood i przez ostatnie sześć tygodni szkoły była bezdomna. Czyż jednak nie była bezdomna przez całe życie? Znalazła pracę, dwie prace, obie w barach szybkiej obsługi. Pracowała codziennie po szkole, aż do zamknięcia, i na dwie zmiany w weekendy. Czasem spała w restauracji, czasem w parku, a czasem na szkolnym stadionie. Każdego dnia budziła się o świcie i przed rozpoczęciem lekcji brała prysznic w szatni dla dziewcząt. Po sześciu tygodniach wszystko się skończyło. Raven Willow Winter skończyła szkołę z najwyższymi ocenami i następnego dnia wsiadła do autobusu jadącego do Los Angeles, w kierunku wabiącego ją jasnego światła. Z początku Raven wierzyła, że UCLA będzie takie, jak ośmieliła się marzyć. Balsamiczne, ciepłe powietrze wibrowało energią i śmiechem młodości. Z pewnością tutaj, w samym środku miasteczka studenckiego, po prostu wtopi się w tłum. Ale nawet w tyglu UCLA Raven była inna. Jej śnieżnobiała skóra nie pokrywała się opalenizną ani nie ulegała oparzeniu słonecznemu, jak gdyby jej smukłe, pięknie rzeźbione ciało zrobione było z marmuru. Zauważano ją, gapiono się na nią, budziła zazdrość i pożądanie... gdyż na tle tych wszystkich wspaniałych złocistych kalifornijskich ślicznotek jej kruczoczarne włosy i alabastrowa cera wydawały się niezwykłe i wyjątkowe. Nikt nie kpił z jej imienia ani strojów, ale kobiety miały się przed nią na baczności, tak jak Victoria i jej przyjaciółki. I tutaj, jak w Meadow Academy, mężczyźni po prostu jej pragnęli. Raven zauważała poufałe uśmiechy zakochanych par i bardzo starała się nauczyć śmiechu i flirtu. Ale to było niemożliwe. Nie znajdowała takiej autentycznej radości w swym poranionym sercu, a bycie obiektem miłości to sprawa zbyt poważna, aby z tego żartować. Nie chciała bawić się we flirty. Oddawała swe idealne ciało mężczyznom, którzy go pragnęli. Przy każdym kochanku modliła się, by intensywne pożądanie, które widziała w jego oczach, przekształciło się kiedyś w czułą miłość. Ale nigdy tak się nie stało. Każdy mężczyzna odchodził, zostawiając jej to samo pogardliwe pożegnanie: jest taka lodowata, taka poważna, taka sztywna. 80 Czy nie mogli odgadnąć, że jej sztywność wynikała ze strachu, iż znowu zostanie zdradzona? Czy nie rozumieli, że była tak poważna, ponieważ miłość była dla niej tak ogromnie istotna? I czy nie uświadamiali sobie, że pod pozornym zlodowaceniem wciąż płonął i palił kwas? Raven dotrzymała słowa, że zwróci Patrice Wainwright każdego centa wraz z odsetkami. Jeszcze przed opuszczeniem Lake Meadow wysłała na adres posiadłości Thornwood pierwszą z wielu kopert. Ta koperta zawierała gotówkę. Z Los Angeles jako studentka wysyłała przekazy, zaś później jako studentka prawa, a potem jako prawniczka wysyłała czeki z wydrukowanym nazwiskiem i adresem. Razem zwróciła dwadzieścia pięć tysięcy dolarów, sumę z pewnością przekraczającą znacznie to, co ukradła Sheila Winter. Ostatnią ratę wysłała osiem lat temu, podczas pierwszego roku praktyki w charakterze doradcy w dziedzinie rozrywki. Gdy wysłała pocztą ten czek, poczuła, że coś się skończyło, że jej kontakt z tym bolesnym rozdziałem jej życia został zerwany na zawsze. I wydawało się, że jest tak istotnie, dopóki sześć miesięcy temu nie przyszła koperta, nadana pół kilometra na wschód od Thornwood. Zawierała zaproszenie, ze złoconym ornamentem, na zjazd z okazji piętnastej rocznicy ukończenia Meadow Academy. Proszono o odpowiedź na adres posiadłości niedaleko Thornwood, gdzie mieszkała teraz z mężem, Blanem Calhounem, Victoria Wainwright, jedna z organizatorek zjazdu.

Victoria Wainwright-Calhoun nie musiała wysyłać Raven zaproszenia na uroczystą galę w hotelu "Fairmont" w Chicago. Ale to zrobiła. I było to największe szyderstwo. Raven odpowiedziała bezzwłocznie, wysyłając czek na pięćset dolarów - stanowiący opłatę za wstęp dla dwóch osób, na elegancką kolację z tańcami w sobotni wieczór oraz sutą przekąskę z szampanem następnego ranka. Raven miała teraz pieniądze, markowe ubrania i lśniące klejnoty, ale ciężko zapracowane bogactwo nie dało jej szczęścia ani nie zapewniło wstępu do złotego kręgu przyjaźni i miłości. Wciąż była samotna, wciąż była outsiderem, a teraz postanowiła sobie kupić towarzystwo na ten nader ważny wieczór. Płaciła Nicholasowi Gaultowi, by pomógł jej stworzyć iluzję szczęścia i miłości, by mogła pokazać im wszystkim, że odniosła sukces przewyższający ich najśmielsze oczekiwania. Gdy jednak podniosła wzrok znad nie przeczytanej stronicy powieści Lauren Sinclair na niebo, które miało barwę jej oczu, pomyślała ponuro: "W gruncie rzeczy płacę za to, by nie mieli pojęcia, iż stałam się właśnie tym, za co mnie zawsze uważali - ptakiem śmierci... wierzbą, która wciąż płacze... dzieckiem kwasu, w którym nawet najzimniejsze lodowce nie ochłodzą palącego ognia bólu". 81 10 Apartament, który Raven zarezerwowała w "Fairmont" należał do najlepszych w hotelu. Pomiędzy dwiema przestronnymi sypialniami znajdował się luksusowy salon, w którym nie brakowało nawet małego fortepianu. Każdy pokój urządzony był w subtelnym fiołkoworóżowym i kremowym kolorze i z każdego rozpościerał się panoramiczny widok na jezioro Michigan, Grant Park, Lincoln Park i słynną chicagowską Miracle Mile. Nick i Raven spędzili tu trzy godziny przed tańcami, osobno, w luksusowych sypialniach. Nick zadzwonił do domu, aby podać rodzicom numer telefonu, pod którym można go znaleźć. Okiem doświadczonego hotelarza ocenił z aprobatą wysoką jakość wszystkiego, co go otaczało, rozkoszując się wspaniałymi widokami z okna. Jednak większość czasu spędził na rozmyślaniu o Raven. Z niecierpliwieniem czekał na umówione spotkanie w salonie, o ósmej. Nick czekał w salonie, gdy pojawiła się Raven. Przebywał tam już jakiś czas, gdy dostarczono przesyłkę: bukiecik czarnych orchidei. Patrzył ze zmarszczonymi brwiami na kwiaty, kiedy usłyszał za sobą jej głos: - Doskonale. Odwrócił się i aż dech mu zaparło z wrażenia. Raven miała na sobie czarno-białą kreację królewskiej elegancji. Suknia idealnie przylegała do jej ciała, była prowokacyjna nie dzięki temu, co odsłaniała, ale dzięki temu, co pozostawało skromnie ukryte. Lśniące czarne włosy Raven, zaczesane do tyłu, odsłaniały śnieżnobiałą twarz i były zwinięte w gruby węzeł na czubku jej ślicznej główki. Korona nocy lśniąca, jak gdyby pieścił ją niewidzialny księżyc. Makijaż Raven jak zawsze miała idealny, a jedynymi klejnotami, jakie nosiła, były szafirowe kolczyki, tak jaskrawobłękitne jak jej oczy. Twarz jej wyrażała równocześnie niepewność i odwagę. Śnieżka wyglądała wspaniale, jak baśniowa księżniczka, której nie brak niczego poza wiarą w siebie, a już na pewno nie potrzebuje czarnych orchidei. - Doskonale? - powtórzył w końcu Nick. - Ty je zamówiłaś? - Tak. - Raven wzruszyła ramionami. - To taki żart dla wtajemniczonych. Nick pomyślał, że w gruncie rzeczy to nie jest żaden żart. To sprawa bardzo poważna. Tak poważna, że nawet jej suknia została bez wątpienia 82 wybrana - a może nawet specjalnie uszyta - by idealnie pasowała do bukiecika czarnych orchidei. - Czy mam pomóc ci je przypiąć?

który okazał się dla niej najwspanialszą ozdobą. a pod chłodną powierzchnią . Ale z Raven nie promieniowała pewność siebie.Dobrze . Pod wpływem impulsu dotknął delikatnie jej policzka.Och . która nie potrzebowała niezwykłych i egzotycznych kwiatów. Wspaniały bukiecik. po ciężko zapracowanym zasłużonym sukcesie. Nick wpatrywał się w kobietę.Dziękuję . Kiedy znowu się odezwała.. ale. Nick. że są nieodpowiednie. Miała wszelkie powody. Osłupiała.A tak na marginesie.. wyglądasz bardzo pięknie. że będzie się upierał przy swoim zdaniu... zanim oni będą mieli szansę zakpić z niej. jestem ekspertem.zechce ofiarować jej czarne orchidee i uznała. bez śladu rumieńca. Jeśli chodzi o kwiaty. miękkim. Był znowu śnieżnobiały. niezwykłe i lśniły wewnętrznym blaskiem.Dziękuję. myślę. że wszystko. bez wątpienia bardzo kosztowny.zaskoczeniem i wdzięcznością.W odpowiedzi na te słowa w jej pełnych niepewności szafirowych oczach zabłysło coś. . jak zawsze nosiła je w szkole. jej głos był chłodny i rzeczowy.uśmiechnął się Nick. Najpierw odpowiedziały mu jej oczy . kpiąc ze swych dawnych koleżanek i kolegów. I Raven nagle poczuła się zadziwiająco bezpiecznie. by nią wprost tryskać.. by go przypięła. zdecydowanie odmówi przypięcia czarnego symbolu hańby do nieskazitelnego białego atłasu. Nie będę ich nosić.wyszeptała.pulsujący żar. który tak czarująco zabarwił go w odpowiedzi na komplement. który uzyskuje się. I w końcu powiedziała spokojnie: . Wątpliwe.Są nieodpowiednie. którą matka .W porządku. poczuł atłas i lód. podziwiał w milczeniu jakość kwiatów. co przypominało ulgę. kim oni są. . Victoria Wainwright-Calhoun osłupiała. A potem uśmiechnęła się. a potem poczuła radość. Jej ustom brakowało uśmiechu.Zaufaj mi. Raven zwalczyła tę reakcję za pomocą surowego upomnienia: płaci mu za udawanie. a jego stalowoszare oczy mówiły jej. Bezczelna arogancja Raven dała Victorii okazję podzielenia się z przyjaciółkami odrażającą historią. . Gdy Nick wyjmował czarny bukiecik z białego pudełka. . Osiągnęła oszałamiający sukces. Czy w innym stuleciu Nicholas Gault zerwałby rycersko szkarłatną literę "A" z purytańskiej sukni Hester Prynne? Pewnie tak. dziękuję. potwierdzający obecność Raven na zjeździe. A teraz Nick stwierdził. . . Raven. czując nagły przypływ gorąca do twarzy w odpowiedzi na jego serdeczność. a niebieskim oczom -błysku pewności siebie.. . Gdy ją dotknął. Zamiast tego wyglądała jak ktoś. nie ma znaczenia. że coś do niej czuje. Nick uświadomił sobie. pełnym nadziei uśmiechem. że Raven Winter potrzebuje czegoś więcej.. Były doskonałe. by podkreślić swą niezwykłą i egzotyczną urodę. 83 by ktokolwiek ze szkolnych kolegów i koleżanek.a może Blane . . nie było też w niej tego pogodnego spokoju.odpowiedziała zaskoczona tą propozycją.Dobrze. zgromadzonych w Imperialnej Sali Balowej. Nawet gdyby Victoria lub Blane wcisnęli jej podobny bukiet. . że jest zerem. kto nie ma najmniejszych wątpliwości. Nick ją ochroni. .Nieodpowiednie? .W niczym nie poprawią twojego wyglądu. Obawiała się. chociaż były symbolem hańby. że lepiej przypiąć je zawczasu.Nie wiem. Prawdę mówiąc. . i dodał: .Tak. przypominającym połysk jej wspaniałych włosów. że Raven nie chce nosić tego bukiecika. co osiągnął. ale mam propozycję: zrobimy im piekło. dokonał więcej. że mogą mu zaszkodzić. Raven. Pomyślał jednak. Zamierzała nosić egzotyczne kwiaty z dumą. kiedy otrzymała czek. ani dlaczego tak bardzo cię niepokoją. Ten smoking leży na tobie bardzo dobrze. a on nie pozwoli. że Victoria .No cóż.

Żadna z nich nie chciała przegapić chwili przybycia Raven. że jej suknia będzie całkowicie pozbawiona smaku. który byli wtedy kilkunastoletnimi chłopcami.pieniądze. Za bardziej prawdopodobne uznały jednak. że ona już tu jest. burdelowym odcieniu szkarłatu.opowiedziała jej dopiero w ostatnim czasie. upłynęło kilka chwil. że mężczyzna. z którym przyjdzie Raven. gdzie jej miejsce. ciemny. zrzucił całkowicie winę na Raven. zanim zorientowano się. Dzięki temu w wieczór zjazdu. kiedy spotykali się już z Victorią. Ale i tak pomimo ich złośliwego skupienia. Dopiero gdy Victoria i Blane zbliżyli się do Nicka. z jaką myśliwy czeka na swą ofiarę. niezwykle atrakcyjny w seksowny. Kradzieże zostały dopisane do długiej listy występków Raven i w ciągu miesięcy poprzedzających zjazd Victoria starannie uzupełniła swoją historyjkę. Historyjki stawały się jeszcze wstrętniejsze. pomimo tego.. teraz odsłonił skrywaną przedtem prawdę. Obiecał żonie. tak jak przez ostatnie miesiące bawiło je wspominanie plugawych historyjek o dawnych dniach tej dziewczyny w Meadow Academy. To słowo z sykiem . że wszyscy obserwowali łuk wejścia do sali balowej. głęboko wycięta. ma . Przez ostatnie piętnaście lat wielu absolwentów Meadow Academy przebywało nadal w okolicach Chicago. Victoria i jej przyjaciółki oczekiwały pojawienia się Raven z taką samą złowrogą rozkoszą. Mężczyźni. podejrzany sposób. dodając do skradzionych pieniędzy także biżuterię. Ale jego przystojna twarz nie była nikomu znana. "przystojniak". a pojawiając się tu ze swymi drapieżnymi szponami wbitymi w jego starcze ramię. w dekadenckim. zapewniając im zapas anegdot. by kupić jakiś strój. który zawsze chętnie opowiadał o pozbawieniu Raven dziewictwa. jego zdobyczą. ich wzrok spoczął na jego pięknej towarzyszce. Tyle. Patrice była zmuszona wyjaśnić. jeszcze bardziej smakowite. Victoria i jej przyjaciółki stale komunikowały się ze sobą i często jadały razem kolacje w towarzystwie współmałżonków. jaka ochocza. jaka niemoralna. kiedy w końcu zjawiła się. nie tyle co one. Czy ten wysoki.Raven . Idealnie pasowała do niego. potężny i pewny siebie. Nawet Blane. Może będzie o wiele młodszy. Będzie jego kochanką. kiedy wszystkie upiększą się klejnotami wartymi fortunę. nawet wówczas. Wyglądał jak jeden z nich. że ich związek trwał w istocie pięć lat. będą mogły z pogardą spoglądać na Raven. ilekroć jej pożądliwe błękitne oczy spoczną na ich bezcennych ozdobach. "ogier". że bezlitośnie go uwodziła swoją czarującą niemoralnością. że nadal jest gotowa na wszystko. markowymi strojami i wybornym szampanem. Też widziano ją tu mile. Ponieważ Victoria zareagowała na to z wściekłością. mówiąc. Aksamitna. tajemniczy nieznajomy pojawił się tu bez zaproszenia? Jeśli nawet tak. był więcej niż mile widziany. Bez Raven uroczysta gala w "Fairmont" byłaby jeszcze jednym przyjęciem z wytwornym jedzeniem. teraz z przyjemnością odsłaniali nigdy wcześniej nie opowiadane szczegóły ich zażyłości z Raven -jaka zawsze była chętna.rzecz jasna . że mężczyzna jej życia będzie o wiele od niej starszy i ogromnie bogaty. że podczas zjazdu raz na zawsze pokaże Raven. . Ich oczy instynktownie skierowały się na Nicka. że Raven jest prawnikiem w Los Angeles. gdy wspominali je jako 84 ludzie dorośli. że to była. wyglądała jak prawdziwa dama z wyższych sfer. Raven udowodni bez najmniejszych wątpliwości. Ale teraz ta beznadziejna Raven Winter zabawi je raz jeszcze. Przewidywały też ze złośliwą radością.z tłumionym przerażeniem wyszeptała Victoria do Blanea. jakiś model albo początkujący aktor. na pewno będzie się różnił od niej wiekiem. ale z pewnością dosyć. bogaty. jaka rozpustna. skąd wie. Jako doradca prawny. Paciorkowate oczy Victorii Calhoun i jej przyjaciółek były wpatrzone w wejście do Imperialnej Sali Balowej.. Przepowiadały jednak z wyższością. by złowić mężczyznę z pieniędzmi. którymi będą rozkoszować się w przyszłości.

szarooki nieznajomy był jeszcze wspanialszy z bliska niż widziany z drugiego końca sali. którego nie będzie szukał żaden zakochany książę..powiedziała spokojnie Raven. którymi można się będzie rozkoszować: szok Nicholasa. skrywaną pogardę.. widząc bezczelną Raven Winter. Kiedy przypuszczał. Chyba nie masz nic przeciwko temu. że o ile nie będzie do tego zmuszony. I.Cześć. . Raven nie mogła jeść kolacji z Victorią i Blanem. że mieli rację? Raven zamierzała uciec. kiedy Raven zostanie zdemaskowana jako dziwka i złodziejka. bo czarnowłosy. któremu kiedyś z taką ochotą i nadzieją oddała wszystko. które poczuła. Victoria gruchała z Nicholasem. Palące impulsy ognistego bólu zaczęły roztapiać krępujący ją lód.odpowiedziało serce Raven. Gdy jednak tylko próbowała się odwrócić. Oczyma duszy widziała już. Pozostaną anegdotki. Musiała zagruchać. Absolwenci Meadow Academy czytywali "Fortune" i "The Wall Street Journal". przeznaczoną wyłącznie dla niej. który zmroził jej członki. Victoria wyobraziła sobie publiczną scenę. -Będą jeszcze dwie inne pary. co miała do zaoferowania. Niech tylko Nicholas dowie się całej prawdy o Raven.. przysięgała sobie w duchu. Nick wyczuł silny dreszcz. ale w środku skręcała się z gniewu. To będzie jej osobista misja na ten wieczór. jak jej zawsze mówili: zero. mniej niż zero. czy te piętnaście lat nie udowodniło.Raven! Jesteśmy zachwyceni.Pozwoliłam sobie posadzić was przy naszym stoliku . że jej serce wciąż bije. że ci ludzie wcale nie są jej przyjaciółmi. W ich obecności czuła.. Ten milczący krzyk był jedynym dowodem.zagruchała Victoria. nie poda swojego nazwiska. Nicholasie . zamierzał przedstawić się po prostu jako "Nick". . że spotka się z przyj aciółmi Raven. podtrzymała na duchu Victorię. a potem jego wdzięczność. to porzuci ją natychmiast. że wciąż mogła patrzeć na Nicka.wymknęło się spomiędzy doskonałych zębów. by jadła kolację 86 z mężczyzną. nie zasługujące na życzliwość ani miłość. wyciągnął silną dłoń do Blanea i powiedział: . zaciśniętych 85 pomimo pozorów idealnie uprzejmego uśmiechu. który zamroził Raven. że jest taka. Ale ponieważ stało się aż nadto jasne. . . a potem z niej szydził? I brał znowu. Widziała pogardę w uśmiechniętych oczach bogaczki. Blane przedstawił swoją żonę. a raz dopełniona. Raven nie powinna była mieć Blane a i z całą pewnością nie powinna mieć tego eleganckiego mężczyzny. Jak mogłaby jeść kolację z kobietą. A dowie się prawdy. ilekroć miał na to ochotę.Z wyraźnym żalem odwróciła wzrok od Nicka i rzuciła Raven kpiące wyzwanie. Kopciuszek. dostrzegła coś. znowu i znowu. by chciwie przyjął ten bezcenny dar. wysyłając ogniste impulsy spod pokrywy lodu. łagodne ramiona. podczas której arystokratyczny Nicholas z pogardą odrzuca tandetną Raven Winter. . że zdecydowałaś się przyjść. tym razem przez silne. A kiedy przesunęła wzrok na Blanea.zagruchała.. Już wcześniej zdecydował. jak wybiega niczym Kopciuszek z wybiciem północy. wynagrodzi jej z nawiązką niezwykłe rozczarowanie. gdy tylko uwolni się od obezwładniających okowów lodu. wyraźnie zasługującego na kogoś o wiele od niej lepszego. jeszcze bardziej zatrważającego: pożądanie. znowu została uwięziona. pięknie ubraną i wspartą na ramieniu mężczyzny. tylko po to. . które publikowały artykuły na temat "Eden Enterprises" i ich potężnego dyrektora. "Mam" .. Potrząsnąwszy rękąNicka.. Miła perspektywa nieuniknionej kompromitacji Raven połączona z faktem.Witaj.Jestem Nicholas. To było po prostu niemożliwe. która kiedyś dręczyła ją z taką zjadliwością? I jak to możliwe. Victorio .

Nick udawał kochanka. ale zbliżali się już do nich ludzie. odkryła to. Zajmuję się rozrywką. -Więc jesteś zadziwiająco piękna i osiągnęłaś zadziwiający sukces. Omawiano je regularnie w prasie handlowej.Ja nie piję . tak jak go o to prosiła. a co dopiero wrażenie ciepła i unoszenia się w powietrzu.dodał miękko . że nie ma żadnego racjonalnego powodu. o miłości. scenarzystów? Nick znał już odpowiedź. były ściśle tajne -o ile zainteresowane strony nie zdecydowały się ich ujawnić . co ją boli. że dziś trochę szampana może nam pomóc. które mogą paść podczas kolacji. a potem przesunął płonące stalowe spojrzenie na Victorię i odpowiedział zamiast Raven: . .ale same umowy i jej rola jako negocjatora były publiczną tajemnicą. które negocjowała. za co mu płaciła.nie odstępował jej nawet na krok.Za ciebie. ale odsuwała tę myśl. które upiła z kryształowego kieliszka. A więc uzgodniliśmy wcześniej. a nie Don Perignon. wpatrzone w nią oczy były ciepłe. Raven wiedziała. który wygląda następująco: udawajmy.Na samym szczycie. jego delikatnie opiekuńcze pieszczoty mówiły o czymś o wiele bardziej intymnym niż pożądanie. 87 .Tak. Nie było teraz czasu. sięgając po dwa napełnione już kryształowe kieliszki. Iście epikurejska kolacja zaczęła się od królewskiej sałatki oraz uprzejmego.. by wywołać jakikolwiek efekt. -Tak.. byś czuła się choć trochę zastraszona przez kogokolwiek w tej sali. to zbyt mało. Był to niespieszny i dokładny przegląd. Ale teraz. Potrzebny mi jest krótki wykład na temat Raven Willow Winter. że jesteś bardzo piękna. . ale chciał to usłyszeć z ust Raven. żeby przetrwać. że będziemy z wami siedzieć przy kolacji. prawda? -Tak. ponieważ potrzebują kogoś. zjawy z przeszłości.które otoczyły jej szczupłą talię. .powtórzyła Raven z cichą nadzieją. powiedział łagodnie: Prawdę mówiąc. Jedno i drugie. "Przyjaciele" chcieli wiedzieć wszystko o jej pracy.przyznał się Nick..powiedziała Raven. A słyszeli. Ale . że jesteśmy w Los Angeles i ci wszyscy ludzie przyszli do ciebie.Bardzo się cieszymy. że jesteś najlepsza. Źródłem ciepła i cudownego poczucia bezpieczeństwa był Nick. która najwyraźniej przyczyniła jej wiele cierpień.silna.Jestem doradcą prawnym. Był przy niej . że to tylko pozory. Nick chciał. by prowadził dla nich negocjacje w sprawie umów wartych miliony.to nie jest powód racjonalny. stuknąć się kieliszkami i wznieść toast. Warunki umów. -Negocjujesz umowy i spisujesz kontrakty dla aktorów. Pytanie numer jeden: jaki jest twój zawód? . . Nie czuję się wystarczająco przygotowany na pytania. . Podając jej jeden z nich.Więc? . potężna osobowość .W porządku.Więc po prostu odpowiedz na moje pytania. To nie był wpływ szampana. pojawiały się w . a kiedy go dokończył i jego oceniające szare oczy znowu spoczęły na niej. reżyserów. Victorio. by powiedziała mu wszystko. Więc. że kilka łyków. powiedział: .Niewiele jest do opowiadania. A to znaczy. Nick uśmiechnął się. Raven wiedziała. z której tryskały bursztynowe kaskady znakomitego szampana. Kiedy jej dotykał. o trosce. . ponieważ były tak ważne.. lecz zjadliwego przesłuchiwania Raven. . mówiły o głębokim przywiązaniu..Nick oderwał od niej wzrok i rozejrzał się po sali. i często. jesteś tu najpiękniejsza. . musiała to robić. by zadać więcej pytań. Raven.Ja też nie piję dużo . weźmiemy sobie po kieliszku szampana i wmieszamy się na jakiś czas między gości. kiedy doszli do srebrnej fontanny. Należało się uśmiechnąć.Najwybitniejsi klienci? Największe umowy? . I za mój plan. .A na jakim miejscu uplasowałabyś się wśród doradców prawnych świata rozrywki Los Angeles? Bądź szczera. łagodne i pełne siły. Szare.Jednakże mam wrażenie.. .

Tak .podsumowała Victoria z ledwo maskowanym zadowoleniem -nikt z ludzi.No cóż .Tak. . Z radością zagubiłby się na zawsze w tych pozorach. ale atłasowa skóra była jeszcze trochę 89 chropowata . Raven wahała się.Płacę mu.A więc . ale praca w ogrodzie to cudowna gimnastyka. Sandra miała miękki.poparła ją Sandra. z którą przed tym wieczorem nigdy się nie spotkały.Nic dziwnego. Ta odpowiedź zdawała się sprawiać Victorii przyjemność.Raven uprawia jogging . Raven? Masz dzieci? Nick nie dotykał w tej chwili Raven. nigdy nie wyszłam za mąż. "On po prostu udaje -napominała siebie Raven.tłumaczył. ponieważ żaden mężczyzna nigdy nie patrzył na nią z taką czułością. Więc prawdopodobnie nie masz wiele czasu na osobiste życie. Victorio . . która nigdy nie była zamężna. by udawał". Powoduje przemęczenie organizmu. a której często wytykano nieślubne pochodzenie. zanim potwierdził. 88 . też pozwolił sobie uwierzyć w iluzję ich miłości. ale narastający przeciwko Victorii gniew stanowił mocną więź z rzeczywistością . że jesteś w takiej dobrej formie. kiedy naciskano ją. Jogging może powodować przemęczenie. . albo za zimno. Raven reprezentuje prawie wszystkich ludzi.Mylisz się. Ogłuszający efekt pytania Victorii o jej nieślubne dzieci zmalał pod wpływem słów Nicka i jego kochających szarych oczu. to robi wielkie wrażenie. "Entertainment Tonight" i "USA Today". Delikatnie ujął jej drżącą dłoń. że zesztywniała. że nic nie jest w stanie jej powstrzymać. . lecz Victoria . prawda? Byłaś kiedyś mężatką? Raven miała udawać. które reprezentowała.mruknęła Victoria. typowo południowy akcent. jak gdyby dosięgnął ją ogłuszający cios.przerażająca pamiątka ich pierwszego spotkania. ale i tak wyczuł."People". o których słyszeliście. Gdy Nick ujrzał z olśniewającą jasnością czarodziejskie marzenia jej serca. im więcej czytam o joggingu. . I Nick jeszcze raz odpowiedział na pytanie skierowane do Raven. Raven. Skaleczenia znikły. przez jedną cudowną chwilę odważyła się uwierzyć w to wspaniałe marzenie. .Dla mnie jest tu na to przez pół roku albo za gorąco. że znajdują się w Los Angeles i ci wszyscy ludzie przyszli do niej z powodu jej kwalifikacji. Victorio . .i wydawało się.Na razie. . i już po chwili wiadomo było dlaczego. Dało jej to szansę zadania następnego zjadliwego pytania kobiecie. Naprawdę. jaką sprowokowała. o dziwo.spokojnie odparł Nick.oznajmiła Victoria z wymuszoną wesołością. ale ta fikcja nie skutkowała.Nie.Naprawdę? Nick przez chwilę wpatrywał się stalowoszarymi oczami w oczy Victorii.Poza tym.A poza tym pracuje w ogrodzie. rozczarowana tą odpowiedzią i zirytowana intymnością między nimi. Ale. . uśmiechając się czule do Raven. Raven . dodał: . Nie wymaga wysiłku i działa jak aerobik. . .A co z dziećmi. by podała nazwiska znakomitości. -Victoria powiedziała to tak. . o którym byśmy słyszeli. Ilu z was słyszało o przyrządzie gimnastycznym edenie? . tym bardziej mi się wydaje. .No cóż.Raven nie ma żadnych dzieci. . a jego palce czule dotykały śnieżnobiałej dłoni. żona jednego z "kochanków" Raven. A jednak. że nie jest on zdrowy.i prowadzoną mową. Potem. . Nie ona panowała nad sytuacją.Nie. jak gdyby z powodu klimatu Chicago była w gorszej formie od Raven. .odpowiedział.

. by zatańczyła z Blanem. .powiedziała sobie. I planowała dać im wszystkim jasno do zrozumienia. .Nie mam dzisiaj ochoty nikomu odstępować Raven.spytała Victoria. błękitne oczy stały się nagle przenikliwe co dowodziłoby.rzuciła jej wyzwanie Victoria. ani przenikliwe. a nawet trochę rozgrzewa.uśmiechnęła się Raven. . a dwoje innych.Nie .Ale myślałam sobie. Teraz to już nie miało znaczenia. wiedząc. w tym Raven. Raven planowała. ale nadal dotykał dłoni Raven.spytał cicho. że Victoria chce.Jednak słyszałeś o tym urządzeniu do ćwiczeń? .Oczywiście. czy Victoria zatańczy z Nickiem. że wie.Zechcesz odstąpić Nicholasa na jeden taniec? Przecież był czas. że mu na mnie zależy". Nicholasie? . To pragnienie wypływało z siły. które nie były ani zamyślone. .Jesteśmy tak zapracowani. czy nie. Sądzę.Pięć na osiem osób przy stole przyznało. zawsze wolałabym podlewać róże. .. Jak gdyby unosiła się wysoko nad nimi.Tak . a teraz jego sztuka . To udawanie było takie cudowne. jeśli ktoś postawił sobie takie zadanie. że teraz czuje do nich jedynie pogardę. Nick udzielił wymijającej odpowiedzi. jak tylko orkiestra zaczęła grać. .entuzjazmowała się Sandra. "To nie ma znaczenia. ale nie jestem znawcą męskich sylwetek.On tylko udaje. że zawodowi ogrodnicy mają wspaniałe sylwetki. które Nick odczytał z zadziwiającą jasnością. Mówiłeś.. Musiał teraz zobaczyć jej twarz. Victorio . czy Nick dowie się o mnie prawdy . że słyszało o edenie. Czy wciąż jest zagubiona w odległych marzeniach? A może jej inteligentne. ale są tam również dodatkowe urządzenia do ćwiczenia mięśni. by jeszcze raz jej dotknęli.Wzrok Nicka skierowany był na Sandrę.Myślę. że cały czas wiedziała. . . . które jeśli są prawidłowo wykonywane. Czuł. Nie chciała nigdy więcej czuć ich rąk na swym ciele. Raven? Poza tym ty i Blane powinniście chociaż raz zatańczyć ze względu na dawne czasy. że gdybym miała wybierać pomiędzy podnoszeniem ciężarów i podlewaniem róż. podczas gdy przedtem nigdy nie dorastała im do pięt. Dawniej tak rozpaczliwie pragnęła. włączyli do swego koła. że niezależnie od tego. -I co? . by ją zaakceptowali. iskrzące się jakimiś niewypowiedzianymi myślami. kiedy wszystkie musiałyśmy się dzielić. To było ostrzeżenie i Raven nagle uświadomiła sobie. Było to życzenie. wiedząc doskonale. postara się. Raven? . by Blane Calhoun jej dotykał. że rzadko mamy okazję tańczyć ze sobą. że jesteś architektem terenów zielonych.A ty. Prawdopodobnie wiesz już o tym. Jednak w tej chwili Raven nie chciała już z nimi tańczyć. co zamierzała powiedzieć Victoria: "Przecież był czas. prawda? Raven zorientowała się natychmiast. prawda? . To dla nas taki luksus.. kiedy wszystkie musiałyśmy się dzielić z tobą naszymi chłopakami". . że więcej daje niż tradycyjne podnoszenie ciężarów.wtrąciła szybko Raven. ale Nick to tylko doskonały aktor. angażuj ą wszystkie grupy mięśni.Nie będziesz miała nic przeciwko temu. Zamierzała pozwolić im. że zatańczy z nimi wszystkimi. Raven nie chciała. . którą wykonuj ą. Dokładnie odtwarza ruchy osoby pracującej w ogrodzie. Nicholasie. by poznał wszystkie jej wstydliwe sekrety.Masz jakąś opinię na temat podnoszenia ciężarów? .. że zatańczy z Blanem.Jest po prostu wspaniały . . lecz roztańczone.powiedział. . jedynie dzięki pracy. nie słabości. Celem ćwiczeń jest ujędrnienie i hartowanie ciała bez rozbudowy muskulatury.Tak.Najwidoczniej wymyślił go ogrodnik. że znowu jej zapragną. Myśląc o tym wieczorze. 90 11 Mogę z tobą zatańczyć. wzruszyło ramionami na znak przeczenia. jak się odpręża w odpowiedzi na jego dotyk. że nie chcę stracić ani jednej minuty. kim on jest? Nick spojrzał na nią i zobaczył jej oczy. co miało dla niej stanowić rodzaj kary.

Śnieżnobiałe. A gdyby nawet było inaczej. . zlodowaciałe palce. na jego ton.Raven jest bardzo bogata. . nadal uśmiechając się. Victorio? Sądzisz. nigdy nie chodzili na randki. że istnieje taka możliwość. który nie daje jej wytchnienia . 92 Podczas gdy Nick i Victoria tańczyli.Nigdy ze sobą nie tańczyliśmy. ale jego szare oczy stały się ostre. że Blane.. Victorio.bogaci i to był najłatwiejszy sposób zdobycia ich pieniędzy. uprawiała seks. Spała ze wszystkimi. Była biedna.To może zrobimy coś innego? Takie spotkanie po latach.. Victoria była najwyraźniej zdecydowana odsłonić przed nim największe wady Raven i jej najhaniebniejsze występki. ale.zatańcz z Victorią. zagubione szafirowe oczy i palący ból. reagując na jego słowa. .Musisz być bardzo pewny siebie w sprawach seksu.Victoria powiedziałaby więcej. a nawet nie rozmawiali . a chłopcy . Znaczenie jego słów było boleśnie jasne. ale jeśli chcesz poddać próbie moją seksualną pewność siebie. . zachłanne pożądanie. Raven Winter i Blane Calhoun nigdy ze sobą nie tańczyli. natychmiast.Ponad piętnaście lat temu. Łatwy? Nick był przekonany. Nicholasie. . jak jej pragnienie seksu. starając się i mnie nastawić przeciwko niej". Raven . czym była piętnaście lat temu.No. Złośliwość Victorii rozwścieczyła Nicka. . 91 . uwodzicielsko. Dzięki Bogu. . Aon postanowił. że Śnieżce wcale nie przychodziło to z łatwością. .Raven. . . że Nicholas słyszał już dosyć o seksualnych wybrykach Raven.a nie żar uczuć....Sądzę. . że wysłucha tego i beznamiętnie zbije jedno oskarżenie po drugim.Próbowała zajść w ciążę. -Tak. że Raven pragnęła.Jest jeszcze coś.Raven była dziwką. prawda? Raven zadrżała. -Nie.aktorska miała zostać poddana ostatecznej próbie. Victorio. Blane chciał jąmieć.. co powinieneś wiedzieć o Raven. nimfomanką. Po chwili powiedziała z powagą: .Przepraszam. Nick .Tak? Dlaczego tak mówisz? . Było jasne.Zatańcz ze mną... siedzący przy stole Blane przysunął się bliżej do Raven.Po co mi o tym mówisz.Bo Raven spała. że mnie też chce złapać? . ale zmusił się do zachowania spokoju.pomyślał Nick. Nie potrzebuje moich pieniędzy. na okropne wspomnienia o tym. .Nie niepokoją cię tlące się uczucia? "Niepokoją mnie czarne orchidee . by zmusić któregoś z nich do małżeństwa. że może go naprawdę obchodzić. Nick odpowiedział leniwym uśmiechem bez najmniejszego zakłócenia rytmu powolnego tańca... aby Victoria opowiedziała wszystko Nickowi.wyszeptał miękko. Wtedy skończy się fantazjowanie. to musisz znaleźć coś poważniejszego niż seks pomiędzy nastolatkami wiele lat temu.powiedziała spokojnie . Jakiś instynkt samodestrukcji sprawiał.. .nie licząc kilku słów stanowiących wstęp do seksu. z niemal każdym mężczyzną w rym pokoju. . że próbujesz przyczynić jej jeszcze więcej cierpienia.Jej pragnienie bogactw może być równie nienasycone. . o tym. nigdy do tego nie doszło. . widziała w jego oczach przerażająco znajome. prawda. I niepokoi mnie także. Raven. kim dla niej był. śliczne. lodowate. Gdzie? Za .W najmniej szym stopniu nie martwią mnie tlące się uczucia. Nicholasie. A ciebie? Przypuszczam. Na prowokacyjną uwagę Victorii. odpowiedział lekko: . Nick..

Zawsze było nam tak dobrze razem. łatwiej byłoby jej znieść to niż jego gniew. gdyby zniknęła z Blanem. chciał. chronił Raven. gdy tak chętnie oddała swoje dziewictwo Blaneowi. Raven. odpowiedziała z powagą na pytanie Blanea. . kiedy jej kochankom zdarzały się przejawy autentycznej -jak się wydawało . a nie kilkunastoletnimi chłopcami. Odwróciła wzrok od Blanea i odnalazła Victorię i Nicka. w jego apartamencie lub jej apartamencie? .pomyślała Raven. Ma na to zbyt wiele dumy. Dlatego też jej dojrzali kochankowie uwodzili ją pozorami czułości. a w jego głosie pojawiła się odrobina czułości.Wiesz. która witała go z takim przepraszającym lękiem." W pewnym stopniu odczułaby ulgę.. zaspokajali ją zawsze tam.Zatańczmy. Ale w gruncie rzeczy byli tacy jak Blane. kołysząc się łagodnie w takt romantycznej melodii. a potem nagle zapłonęły palącymi płomieniami bólu. że Victoria jeszcze nie podzieliła się z nim druzgoczącą prawdą. że kobiety podobno potrzebują najbardziej czułości. że coś do mnie czuje. gdy jego twarde mięśnie napną się ze wstrętu. Blane nigdy nawet nie udawał czułości. że Victoria powie Nickowi całą prawdę o niej.. Twarz Nicka była poważna niczym kamienna rzeźba.No. przystanął i uśmiechnął się do kobiety. Wyglądali jak kochankowie.Nie bądź taka zdziwiona. obserwując ich taniec. -Nie. a potem ujął oburącz jej talię. Nie miała wątpliwości. Raven w końcu zrozumiała. gdy szedł za Victorią z parkietu do stolika. że ów spektakl jeszcze się nie rozpoczął. Nie.Chodź. jeszcze bardziej pociągająca. choć wiedziała. Gdy jednak Nick dotarł do stolika. zwłaszcza na samym początku.skarcił ją. że działo się tak dlatego. jak Victoria skończy raczyć go opisami jej młodzieńczych wyczynów. Ich ciała nie stykały się. rozpaczliwe i zachłanne. by tańczyli jak kochankowie. . żarzące się węgle nagle drgnęły. pamiętasz? Dobrze? Coś poruszyło się głęboko w niej. że pożądając jej. Choć nikt ich tam nie mógł dostrzec. . . Raven . były chwile. gdzie nie mogły ich wypatrzyć oczy ciekawskich. doszła do wniosku. Zaprowadził ją do odległego.. . Nicka nie obeszłoby. a ich pożądanie było brutalne. . ciemnego kąta sali. Jednak.naciskał Blane. że jest to kłamstwo. że zawsze cię pragnąłem. zwłaszcza na początku. był taki czuły.Tak. że byli dorosłymi mężczyznami.Żadne pieniądze nie skłonią go teraz. co najbardziej wymownie świadczyło o tym. Raven pozna natychmiast. ale Nick . częstując go wszystkimi brudnymi szczegółami. A Raven czuła się potem jeszcze bardziej pusta. "Wie wszystko . kiedy rozpocznie się opowiadanie: zmysłowy wdzięk opuści ciało Nicka. że zrobiono z niego głupca. czulszy niż jakikolwiek mężczyzna. Miałby coś przeciwko temu.którąś z aksamitnych draperii? A może na górze. osamotniona i opuszczona niż przedtem. Prawdopodobnie zabiłby cię gołymi rękami. A teraz jesteś jeszcze piękniejsza.. .ponaglał Blane.czułości. Byli pewnymi siebie kochankami i kiedy mieli ochotę na zbliżenie. Nick wciąż poruszał 93 się z wdziękiem i zmysłowością. pragnęli jej dla swej przyjemności. szukając tylko własnej satysfakcji. Nick jak dotąd bardzo poważnie traktował swoją pracę. by ze mną został i nadal udawał. najwyraźniej i on czegoś się nauczył. Po chwili. był z nich wszystkich najuczciwszy. że twój amant miałby coś przeciwko temu? . Może po prostu minie stół i wyjdzie z sali.Myślisz. W ciągu dwudziestu lat od czasu. jakie znała. Położył jej smukłe ramiona na swej szyi. Nie zniósłby tego. zwłaszcza po tym. Raven. Ale tylko jemu było dobrze. Raven uświadomiła sobie teraz. wiele chwil. Dowiedzieli się gdzieś lub przeczytali. sypiąc iskry.

Dziękuję . .Znów zakipiała w nim złość: . który jednak już po chwili zbladł. to idealne imię dla kruczowłosej piękności.. z wieloma mężczyznami z tej sali.Więc może pójdziemy na górę.A więc mi powiedz.Drażnili mnie. . jak bardzo zraniły ją te bezlitosne kpiny. .Tak.Miałem ciekawą rozmowę z Victorią . spałam.To oni powinni się wstydzić. że byłam bardzo biedna.. jeszcze to moje imię.powiedział Nick. prawda? .Jestem pewna..powiedziała cicho.. .Nigdy nie byli moimi kochankami . .Co masz na myśli? . .powiedział w końcu. Instynktownie zapragnął zniszczyć ich wszystkich.Możemy wyjść. Czekał bardzo cierpliwie. i to zaraz. ... aż wreszcie z wyraźnym lękiem spełniła jego rozkaz. którzy kiedyś byli twoimi kochankami. 94 . co ci ludzie myślą o tobie? Nie potrzebujesz ich aprobaty. spójrz na mnie. Miałam używane. Ale zapanował nad sobą. -A teraz? .Raven. iż byłam taka inna. Szybko jednak. zaniepokojona . uniósł go . że już wiem. . szafirowe oczy rozbłysły łagodną nadziej ą. że muszę być bardzo pewny siebie pod względem seksualnym.Samotna? Opuszczona? Tak jak teraz? . tak samo Willow. Nick.Dlaczego.. że jestem ptakiem śmierci.Raven to piękne imię.. ale Nick palcem podparł jej podbródek. zniszczone ubrania. .czuł lodowate napięcie milczącej kobiety w jego ramionach. .uśmiechnęła się uroczym. . Przez jedną cudowną chwilę Raven Willow Winter zapomniała o swym wstydzie.Nie ma usprawiedliwienia dla okrucieństwa.wyznała. . Mieli wtedy po kilkanaście lat. . a ja byłam. gdy skończył tańczyć z Victorią.i czekał. smukłej jak wierzbowa gałązka. zbyt szybko. jeśli chcesz. .i czekała..Dlaczego tak obchodzi cię.Powiedziała. . żeby przebywać w sali pełnej mężczyzn.. i bólu. mężnym uśmiechem. przypomniała sobie kamienną powagę na jego twarzy. że zadrżała. co mi powiedziała? .Nie jestem dumna z tego. . .. Gorąca wściekłość przeszyła Nicka.Chyba dlatego. Prawdę mówiąc.Po chwili dodał bardzo miękko: . gdy zorientował się.wyszeptała.Powiedziała ci. Raven . . .Nie . Dodawał jej otuchy swymi dłońmi i szarymi oczami.Myślałam. że potrzebuję. Oni byli bogaci. Raven? . . a ja biedna. zniknął.Dlaczego tu jesteśmy. oczywiście.Byliśmy nastolatkami. uprawiałam seks .Chcesz wiedzieć.Ja też chcę z tobą tańczyć.Co złego jest w twoim imieniu? . co robiłam. płaczącym drzewem. Raven była sztywna. znajdziemy w radiu jakąś stację soft-rockową i potańczymy . że moja matka i ja mieszkałyśmy na terenie jej posiadłości i że wszyscy mnie nienawidzili. . Raven spuściła głowę zawstydzona.Co jeszcze powiedziała ci Victoria? . Raven? Dlaczego wszyscy mieliby cię nienawidzić? . I.Chcę z tobą tańczyć.Dlaczego ktokolwiek miałby cię nienawidzić? Jego łagodność sprawiła. 95 Jej zaskoczone. . .. a oni nosili markowe stroje.

. Może ma nadzieję na sowity napiwek? A może spodziewa się. nie było. Pożądanie. iż niczego nie udaje. wiedziały o tym. że zarekomenduje jego usługi -jako ogrodnikakochanka . Nick powstrzymał dalsze słowa. schylił się. Nick. który jest taki czuły. Płaci mu. bo ze względu na swe ukochane córki. by usidlać. Nick potrzebował Raven. Intensywne lśnienie jego oczu zdradziło wyraźnie. by ją lubił. . jutro. Zamiast tego był przymus. przed ślubem z Deandrą i po rozwodzie. Nigdy dotąd tak naprawdę tego nie chciała. . Ten szept zdawał się nieść echem poprzez czas. odpowiedziały nań miękkie wargi Raven.po raz pierwszy płonący w niej ogień nie sprawiał bólu. Nick oddał swą miłość. Jego serce w to wierzyło.Chcę ciebie. . lecz wywoływał ciepło. nigdy też nie miała faktycznie wyboru. mając nadzieję. że Raven interesuje go bardziej niż jakakolwiek kobieta. Raven? . musiał kontynuować tę maskaradę. Nick pragnął mieć Raven dzisiaj. wstąpienia w jakiś urojony krąg miłości.Czego chcesz. czułym pocałunku. Raven uniosła ku niemu zapraszająco twarz. Pragnął wierzyć w to. którzy ją wykorzystywali. Zastanawiała się. że tak przed wszystkimi udawałeś. które do niej czuł. że są kochankami. rzecz jasna. by udawał. córkom. otulające ją tak łagodnie jak jego ramiona. udawane. Raven . Raven pragnęła się kochać. Ich ciała kołysały się lekko. a kiedy rozkoszna zachęta tego gestu stała się dla Nicka jasna jak słońce. z którymi się umawiał. tak okrutnie zdradzone kiedyś przez kobietę.powtórzył spokojnie. . . że jest nią zainteresowany.wyszeptała. rozchylone w radosnym zaproszeniu. pulsujące ciepło. może nawet nierealne. co opowiadała mu o swej przeszłości. z tym większym naleganiem . ale Raven uważała go wciąż za dobrego ogrodnika. które z niej szydziły.Nie musisz tego robić. daleko poza granice tej nocy. a Raven -jak lód.Powiedz mi. Naprawdę doceniam to. którym był w rzeczywistości. A i teraz czy nie potrzebuje czegoś rozpaczliwie od tego uwodzicielskiego nieznajomego.Ciebie . rozpaczliwe pragnienie akceptacji. Kobiety. jak przy niewinnym. ale nie mógł też z całkowitą szczerością oświadczyć. Ale w gruncie rzeczy nie wiedział. zna jej wstydliwe tajemnice.Kiedy pozdrowienie zmieniło się w pytanie. ale to zmysłowe spojrzenie przekazywało też inny.. Nick kochał się z wieloma kobietami.swoim bogatym przyjaciółkom? 96 Raven odsunęła się.choć wciąż delikatnie -badały jego usta. czego chcesz. Nick. by powitać jej usta. a jednak -jak się wydaje . ale w ich pieszczotach nie było nic chłodnego ani nieustępliwego. a nie za bogatego niczym Krezus człowieka. Gdy ich pocałunek pogłębił się i słyszała ciche westchnienia pożądania -jego i swoje .wciąż ją lubi? Płaci mu za to. Było to niebezpieczne pragnienie. pragnął jej i był w niej zakochany. czego on pragnie. A im szybciej narastało pragnienie. ucieczki od lodowatej samotności i palącego bólu. W końcu. Jednak ciągle słyszał ostrzeżenia Victorii: to Raven ich wykorzystywała. przez wszystkie dni i noce swego życia. że ich usidli. czy może jej zaufać. która uwodziła po to. Wolał nie przyznawać się. akceptowały to i . Jego pocałunek był czysty i delikatny jak gorące pozdrowienie.spytał miękko. kładąc łagodnie palec na jej ustach. Nick był jak stal. całą bez wyjątku. to ona z wyrachowaniem uwodziła bogatych młodych mężczyzn.sobie na osobności? 12 Tańczyli w swoim fiołkoworóżowym i kremowym salonie wyłożonym pluszowym dywanem. Nie zamierzał powtórnie się żenić ani angażować emocjonalnie. ponaglana śmiałymi podszeptami pożądania. wymowny sygnał: że wybór należy do niej. o dziewczętach. o chłopcach. czy Nick po prostu nie gra doskonale swej roli.

Raven. I jak powinien odbyć tę najważniejszą... że to niemożliwe.. Kochanki Nicka rozpowiadały. Z tej raz rozpoczętej podróży nie ma powrotu. że był najlepszy ze wszystkich.Rozbieram cię. Ale chciał. Nie pozostawi żadnych drogowskazów na jej śnieżnobiałej skórze. Potem jego długie. namiętności. by nigdy więcej cię nie zranić". gdyby się zagubił. . . Nick rozbierał ją. Zaciągnął ciężkie zasłony i uśmiechnął się czule i uspokajająco.. najbardziej utalentowany i doświadczony. A kiedy była już naga. że marzenie potrwa tylko kilka chwil. -Nie. .traktowały ich związek tak. aby zapalić porcelanową lampę. . pragnienia i lęki.. których nie całował dotąd żaden mężczyzna: dłonie i kolana. epikurejską ucztę.nie będziemy mieli całej nocy. z dala od łóżka. Raven słyszała te uspokajające słowa. Że to odkrywca w dziedzinie zmysłów. zdejmując czarny jedwab i biały atłas. które przytrzymywały te pasma włosów.Też mnie pragniesz? . -Nick. że zdarzy się coś. by ten pierwszy raz wydawał się jej początkiem wieczności. by zacząć jego rozbierać. Sądzi.Potrzebuję cię.Pośpiesz się.ostrzegł ją łagodnie .Co robisz? . Ślady pozostawione przez jego czułe wargi będą niewidzialne. znający mapę rozkoszy na pamięć.Nie ma tu dyni. zaczynając od spinek. . który udawał się w tę zapierającą dech podróż z niezachwianą pewnością siebie i niewiarygodnym opanowaniem. wyprawą w dzikie i niezbadane terytoria pożądania. jak on to robił: jako przelotny romans. Zaczął rozbierać ją powoli.. ze wszystkich podróży? 97 Grunt się nie śpieszyć. którą miał właśnie rozpocząć. Kopciuszku . widząc jej niepokój. do jej sypialni. które nie wymknęły się z lśniącej korony. co wszystko zniszczy. za którymi mógłby podążać. jego usta i serce 98 wysyłały przeprosiny i obietnicę: "Przepraszam. kiedy tańczyli i całowali się. ukrytą teraz za kurtyną czarnego jak noc jedwabiu. Nick zabrał ją do sypialni. że nigdy dotąd nie udawała się w taką podróż.Pragnę cię. Jego usta będą tkliwie celebrować kochającym pocałunkiem każde odkrycie. Uświadomił sobie. . była czymś zupełnie nowym..powiedział miękko. Będę się bardzo starał. ..Jeśli to zrobisz . a pomimo to wyciągnęła ręce. a w końcu -zapomnieć. którą należy się delektować bardzo powoli. aż pozostała tylko czarnobiała jedwabistość samej Raven. Nick pocałunkiem pożegnał na chwilę śnieżnobiałą szyję. i miłości. że sprawiłem ci ból. poranione przez upadek na jezdnię.. . Rozpaczliwie potrzebował Raven. Naleganie w jej głosie sprawiło. łagodne światło. dawała złociste. Gdy czule pieścił gojące się skaleczenia. ale każda z nich będzie obietnicą wieczności. .Ani białych myszy. Odczytywał teraz jej myśli. Jednak podróż z Raven. które zdobiły jej uszy. że przesunął wzrok z migotliwych błękitnych kolczyków na migotliwe błękitne oczy. kiedy sięgał. jakby to był ich własny księżyc. całował najpierw te miejsca. i mamy przed sobą całą noc. i zobaczył w nich lęk. Lampa stała na toaletce. Tylko ty i ja. zapewniający towarzystwo i rozkosz. Tylko jedna pieszczota naraz.. i najniebezpieczniejszą. Nick. bardzo powoli. szczupłe palce i pociemniałe zmysłowo szare oczy skoncentrowały się intensywnie na delikatnym i powolnym zdejmowaniu szafirowych klejnotów. których znały..

w końcu spłaciłam ten dług. Wiedział wszystko i już jej wybaczył. by spojrzała na niego. poczuła ból w sercu . położył ją ostrożnie na chłodnych. a jego łagodność mówiła Raven. ponaglając ją. że nie znikną. ale była jej matką. i pewnie. "Owszem -pomyślał Nick. które wyśpiewywało jego serce: "Kocham cię! Kocham cię!" Nigdy dotąd nie zaznał takiego spokoju. konsekwencje dla ciebie byłyby katastrofalne..A więc mnie rozbierz. gdy moja matka i ja mieszkałyśmy w ich posiadłości. że kradłam pieniądze w domu jej rodziców. . .szepnął miękko przy jej ustach. gdy odszukały guziki jego koszuli. ale jej palce były spokojne i pewne.. Raven.I klejnoty . zdradza Sheilę. . I możesz je sobie zatrzymać". że jestem złodziejką. . powiedział z wielką delikatnością: 99 -Chroniłaś ją. ale wciąż było w niej ponaglenie . zdesperowana i biedna.. abyś to wiedział. które splątały się.Przyznałaś się. już. gdy się kochali. że Raven nawet teraz jest lojalna wobec matki. . . o czym Victoria prawdopodobnie ci nie mówiła.. nigdy nią nie byłam. Potem. I gdy Raven skończyła swoją historię. co z pewnością znacznie przekracza wartość rzeczy skradzionych. . Wysłałam jej w sumie dwadzieścia pięć tysięcy dolarów.Ona.. Pragnął jej. by spojrzeć w jej oczy. Słyszał w jej głosie żal. która przyczyniła jej tyle cierpienia. Raven? .Skradłaś moje serce. piękniejsze niż najdoskonalsze z szafirów.Jest jeszcze coś. . Mało prawdopodobne.Ale oskarżenie nie zostało wniesione i.i powitało go spojrzenie błękitnych oczu. bardzo powoli. dygotała w środku od gorąca. zobaczył w jej rozjarzonych błękitnych oczach pełne odwagi słowa..W gruncie rzeczy matka Victorii bardzo na tym skorzystała. Chciała. które lśniły pewnością siebie.Co się stało. jak taka doskonałość. wierzyła. co ona zrobiła.. by przyjęto na prawo osobę karaną. choć ona nigdy nie dbała o nią. Drżała. Uśmiechnęła się krzywo.. poczucie winy z powodu wyjawienia prawdy o kobiecie. powiedział: . by znał prawdę. Gdy jednak zaczęła mówić. nie lękiem. bo chciał zobaczyć...I zamierzam cię kochać. gdzie zacierały się różnice pomiędzy ciałem jej i jego. -Tak? . Ujął dłońmi jej twarz.nawet po tylu latach uważała. patrząc w jej zdziwione oczy.. Raven. stopieni w kulę rozkoszy.. .Uśmiech Raven zbladł.. . Nick ostrożnie wplótł palce w czarne włosy Raven. Gdyby wniesiono oskarżenie. Kiedy skończyła go rozbierać. Chciałam. Te słowa obmyły ją falą ciepła. Ale dla niej miało to znaczenie.Teraz to wiem . I gdy go przyjmowała. . tak jak obiecywałam. a on czule odgarniał czarne włosy. Pomyślał. byli jednością. spojeni wciąż przez ogień namiętności.Mówiła mi. o wiele potężniejszą od poprzednich.cudowne ponaglenie. miękkich prześcieradłach.. że wyznając prawdę. Nicka też bolało serce. by na przekór wszystkiemu kochały swoją matkę. Raven wierzyła teraz w marzenia. Byłaś młoda.uzupełnił Nick.. zobaczył w nich tylko niepokój. uważają.Ponaglony jej słowami Nick oderwał wzrok od pokaleczonej dłoni . choć były . . Wzięłaś na siebie winę za to. w tej chwili... I pani Wainwright nigdy nie mówiła nic o klejnotach.Nie jestem złodziejką. wszystkie jej przyjaciółki. Ale gdy uniosła głowę. a jej błyszczące niczym drogie kamienie oczy stały się bardzo poważne. Były to te same radosne słowa. że nie miało to dla niego znaczenia. gdy słuchał słów Raven. Kochać cię. sercem jej i jego. Byli spleceni. potrzebował jej znowu. taki spokój odzwierciedlają się na jej ślicznej twarzy. wywołane pożądaniem. jeśli tylko zdołam. Podobnie jak coś głęboko ukrytego zmusza jego śliczne dziewczynki. Nick.

Dzień dobry. między wyobraźnią a rzeczywistością. . Zapanował nad sobą i odpowiedział wesoło: . a słysząc jego ciche westchnienia.Poczekaj chwilkę. . Nicholasie.że naprawdę ma coś do zaofiarowania. gdy się uspokoiła. 100 . Nick uśmiechnął się.tak niezwykłe. wszystko jest w absolutnym porządku. tym razem zostało nim zaskoczone i sparaliżowane. 101 . że jest to różnica taka. Zarezerwowaliśmy dla was miejsce przy naszym stole. Międzynarodowe lotnisko OHare.. Gdy Nick i Raven dokonywali tego dramatycznego odkrycia. aby podnieść słuchawkę. Zanim zaczną przygotowywać się do wyjazdu. na które zabrakło mu czasu poprzednim razem.Tak mi przykro . Odłożywszy słuchawkę. ale raz po raz budziły się ich splecione ciała. . "Kochać cię" powiedział. . . zawsze przygotowane na zimowy śnieg. . jedynie niepokalanie biała plątanina wirujących płatków śniegu.Jesteś głodny? . Victoria i Blane zarezerwowali dla nas miejsce przy stole. czas. po raz pierwszy uwierzyła -i nie było to udawane . by wziąć prysznic i ubrać się. Nick pocałował ją. przypominając jej.Mam apetyt tylko na ciebie. Victorio. pełne pożądania.Powiedziawszy to.Nie. Miasto. gdy znudzi się jej doskonałym ciałem. powiedział: -Zaczął się lunch. czuła radosny bezwstyd. zauważył godzinę na znajdującym się koło łóżka zegarze. oczekiwania. Nick spojrzał na Raven i powtórzył namiętnie: . narzucił jeden z hotelowych płaszczy kąpielowych i podszedł do okna. a nie "kochać się z tobą".. Nicholasie? Poczuł przypływ gniewu. gdyby to jemu się przydarzyło. zamknięto przynajmniej do rana. jeśli maj ą zdążyć na lot o czwartej do Los Angeles. mogą jeszcze spędzić chwilę na wspólnym podziwianiu wspaniałości jeziora i nieba. . Wiosenna zamieć śnieżna pojawiła się dosłownie jak grom z jasnego nieba. Gdy Nick poruszył się. I Raven po raz pierwszy w życiu nie bała się takiej intymności. że zrani Raven. W końcu obudziło ich coś o wiele mniej czarownego: przeraźliwy dzwonek telefonu.Czy coś się stało. które Nick nastawił na budzenie. Ale za oknem nie było jeziora ani nieba. Dryfowali od rozkoszy do błogich snów. ale każde z nich miało ważne zobowiązania w drugiej części kontynentu. na pewno będą duże opóźnienia. głos z radia powiedział im. jak bardzo jej pragnie. Michael z pewnością byłby wściekły. Ten sygnał znaczył. znów zaniepokojoną. Nick odsłonił słuchawkę. Mówi Victoria. które nawet podczas snu ciągle od nowa rozpoczynały cudowny taniec miłości. jak między pozorami a wiarą. Ale ona i Michael nie zostaliby uwięzieni przez zamieć.Więc nie zobaczymy się już? . co to znaczy.Mam apetyt tylko na ciebie. Następnym razem obudziło ich radio. i dopiero wtedy. porzuci ją. instynktownie spodziewając się wybuchu gniewu Nicka. Oddała się Nickowi jak nigdy przedtem. . Raven czuła. Jedzenie jest wspaniałe. Victorio.Nick zakrył dłonią słuchawkę i spojrzał na śliczną twarz Raven. a jeśli nawet zostanie wtedy otwarte. Witał pocałunkami te części jej ciała. że jest wpół do drugiej. Nick i Raven byli bezpieczni w samym środku krainy baśni.wyszeptała Raven.Chyba nie. że Raven i ja darujemy sobie lunch. niechętnie wyszedł z łóżka.Myślę. zanim udowodnił jej. Piętnaście po jedenastej. by odsunąć ciężkie zasłony. a szampan leje się strumieniami. gdy usłyszał w głosie Victorii nutkę nadziei. Przekaż wszystkim pozostałym nasze przeprosiny. spowodowane koniecznością zakwaterowania wszystkich pasażerów. co ich wiązało.

. by omówić film. a ona byłaby uszczęśliwiona. zanim rozpętała się zadymka.próbował zgadnąć. Po raz pierwszy w życiu prawdziwe szczęście. Raven .. Jednak ona tak zazdrośnie broni swej prywatności.Przypominasz sobie jutrzejszy harmonogram? . Intensywnie nad czymś myślała. w spisie abonentów nie było ani Lauren Sinclair ani Marilyn Pierce.Pomyślała. . . na wszelki wypadek zadzwoniła do informacji telefonicznej w Kodiaku.. Ona i ja musimy przekonać Jasona. że zapomniałam założyć nową rolkę.Musisz być na tym spotkaniu? -Nie.Tak. Na dworze musiało być okropnie zimno. że najprawdopodobniej nie będzie jej jutro w pracy i należy odwołać wszystkie wyznaczone na ten dzień spotkania. Jednak. Gdy sobie to uświadomił. . . Michael. Uśmiechnęła się uroczo. Nick pomyślał. żebyś mogła spokojnie myśleć.. A czy będę mógł potem przyjść do ciebie pod prysznic? . ale kiedy nikt nie podnosił słuchawki. Potem. Raven zadzwoniła jeszcze do swego biura. .. ..Tak. że to szczególnie Sinclair na tym zależało. ale nie powiedziała tego na głos.Nie. Też czuł się szczęśliwy. oczekując. pośpieszyć jej na ratunek . że przypomiała sobie właściwy numer telefonu. ale chciałam tam przyjść. ale nie wiem. zadbałby o swoje seksualne zaspokojenie. które czuł. ale ona nawet tam czułaby wewnętrzne ciepło. Jednak tym razem nie był to smutek. Muszę tylko zatelefonować. opiekuńczą . gdyby nie zastrzegła numeru. W gruncie rzeczy jest to nawet bardzo romantyczne. a przynajmniej.. gdzie się zatrzyma.Zajrzyj do książki telefonicznej? A może Lauren Sinclair to pseudonim? .powiedział miękko. że film się kończy. . i zostawiła sekretarce wiadomość. więc powinnam zapamiętać numer. proszę.Dzwoniłam do niej dwukrotnie.Hej. I kiedy w końcu przekonałaby go. Staram się przypomnieć sobie numer telefonu w Kodiaku na Alasce. Co więc powiesz na taką kolejność: telefon. Samantha.Sinclair może już być w drodze do Los Angeles. Należy do Lauren Sinclair. Miałyśmy się obie spotkać jutro na lunchu z Jasonem Coleem.Masz pamięć fotograficzną? . Victoria i Blane zostaliby przyjaciółmi. Michael nalegałby.To nie koniec świata.Wylecieliby wczesnym rankiem. Znaczyło. A tymczasem autorka bez wątpienia była już w drodze do Los Angeles. że słuchawkę podniesie jego ojciec albo matka. czy szczęście. 102 13 Raven była zupełnie pewna. by nie zmieniał szczęśliwego zakończenia jej książki. który zamierza on nakręcić na podstawie Darów miłości. Pójdę do drugiej sypialni i skorzystam z tamtego telefonu. nie jest to konieczne. Przypuszczam. Gdy wybierał numer do swej posiadłości w Bel Air.Tak. że pora iść do łóżka ze względu na wczesną porę odlotu. że Deandra odwołała spotkanie. Nick też wpatrywał się w okno. że ty też. że Raven znów sprawia wrażenie smutnej i zagubionej. . podczas gdy on czarowałby ich żony. ale znam jej prawdziwe nazwisko. .. Raven potrząsnęła delikatnie splątanymi w nocy czarnymi lokami. biorąc ją szybko i brutalnie. że byłabym zaskoczona. podeszła do okna i przyglądała się zadymce śnieżnej. prysznic i śniadanie w pokoju? Pragnął pokonać jej smutek. ale po chwili wyraz jej twarzy znowu się zmienił. że zgodził się towarzyszyć jej podczas tego ważnego zjazdu..Kiedyś miałam. by tańczyła z Blanem i ze wszystkimi byłymi kochankami. poczuł nienawiść do Deandry oraz gorącą. słuchać będzie w jego głosie. W miarę upływu lat coraz częściej odnoszę wrażenie. wdzięczna. Pomyślałby jeszcze. Ale telefon odebrała jego dwunastoletnia córka. zawieszonego ponad Aleją Gwiazd. . że się przechwala. Wspaniałe ciepło i szczęście.i udało mu się. zastanawiał się. podziwiając rozgrywający się spektakl.Przestanę zadawać ci pytania. . jak przypuszczała.

-Nie! Oczywiście wygrywa babcia. dziadek i ja graliśmy w kanastę. Ale wiedział.Jej głos brzmiał. Przez kilka ostatnich lat cała rodzina spędzała . która spędziła pierwsze trzy lata życia z matką. . którzy kochali ją bezgranicznie. jak on je kochał. kiedy Samantha ponownie została odrzucona przez Deandrę. Nick nie był zdziwiony.Nie . Nigdy się nie dowie. gdy świat Samanthy jeszcze raz zachwiał się w posadach z winy matki. że istnieje takie zjawisko. kiedy dziewczynki po prostu uznają.Wygrywasz? Jego pytanie wywołało efekt. . o jakim marzył: radosny śmiech w słuchawce. Zakazać im kontaktów z Deandrą znaczyło. Obie dziewczynki uwielbiały śnieg.Tak. kiedy Deandra odwoływała czasem ich spotkania. . gdy usłyszał.A gdzie Mel? . Babcia zawsze pokonywała wszystkich w kanaście. nigdy się nie dowie. który tak szybko zastąpił rozczarowanie w głosie Samanthy.Powiedziała. gdyż był to najlepszy sposób. Melody nie wiedziała. kochając jego małe dziewuszki tak gorąco. słysząc entuzjazm.Po chwili Samantha dodała cicho: . wszystko powinno dziać się normalnie.Cześć . jak Samantha broni matki. . spytał: . bo rodzice byli przy nim od pierwszej chwili.Jesteś w drodze do domu. a może i w nocy. Chcesz wiedzieć dlaczego? -Tak. jego córki zobaczą matkę taką.Wszystko w porządku. To była ich rodzinna tradycja.Tatuś! Przystępując od razu do sedna sprawy. ale jedynie starsza z nich. Chciał być tam z nią teraz. że Samantha czuje raczej ulgę niż rozczarowanie i ból.Śnieg? Nick uśmiechnął się. że jest bardzo zaziębiona. Samantha. aby skłonić jego wrażliwą córkę do mówienia. że nie potrzebują wizyt u matki. która nawet nie przyszłaby na świat.Co się stało? . Nikt nie chciał tego zmieniać. W dniu. . chciały zetknąć się z nim osobiście. że wrócę do domu jutro po południu. tatusiu? . . gdy ich potrzebował. Samantha nie czuła jeszcze gniewu w stosunku do Deandry. kochającą ją tylko w obecności ojca. A dzisiaj. Jak tylko dowiedziały się. -Wygląda na to. że byłoby to błędne posunięcie.powtórzył Nick. czy wystarczyłaby im miłość ojca. . . zachowała wspomnienia tej zdrady. nie czuła takiej potrzeby. która jej nie chciała. kochanie? . po czyjej stronie leży wina. która porzuciła ją przed laty i wciąż na nowo ją porzucała. ale ostatnio miał wrażenie. czy zdołałby sam wychować pozbawione matki córeczki. Już dawno chętnie podjąłby za nie tę decyzję. wydawało się. Obie jego dziewczynki zostały zdradzone przez matkę. Ale dziewięcioletnia Melody. jak bardzo matka jej nie chciała. jak gdyby naprawdę tak było.Oczywiście . że wrażliwe serduszko jego starszej córki zaczęło w końcu rozumieć.U Jessiki. musiała być w domu. z dziadkami. . .i idealizować. Babcia. gdyby Deandra postawiła na swoim.miłość do córek. Czuły uśmiech pojawił się na twarzy Nicka.powiedział czule. Nowy przypływ nienawiści zalał Nicka. Z czasem. 103 Nick nie mógł się doczekać dnia. Teraz. jaką była: samolubnąi pozbawioną uczuć. dziadków i dużej siostry. która nie zasługiwała na obronę. że będą jej jeszcze bardziej potrzebować .Bo nagle bez żadnego ostrzeżenia nad Chicago rozpętała się burza śnieżna. Melody uważała Deandrę niemal za przelotnego gościa w świecie wypełnionym ogromną miłością ojca. I w przeciwieństwie do Samanthy.przyznał się Nick przepraszająco.

by podziwiać inne cuda. Nick powiedział jej dokładnie. oczekują. Ale on już podszedł do niej.. Co prawda. taki. Nick nie planował wrócić z Chicago z podarunkami dla córek. jakiego nigdy nie zamierzał im dać . Ale na razie. jego silne palce uniosły jej podbródek i delikatnie dotknęły łez. daleko. wiedziała. . Dokazywali w śniegu. kiedy znowu ma z kimś wygrać.zgodził się. co chciał. że źle to zrozumiałaś. podejmowanych w celu kontrolowania budowy jego hoteli w Tahoe. którą ktoś mocno potrząsa. . uściski i szczegółowy opis zamieci.święta Bożego 104 Narodzenia w hotelu "Eden" nad jeziorem Tahoe. która potrzebowała matki. Raven uświadomiła sobie. obserwując. . Nie zamierzała się odwracać. jak on uwodził cię przez całą noc. który by zamaskował jej idiotyczne łzy.Cokolwiek zdołałaś usłyszeć. nie pieniędzy. Tak właśnie powinna była postąpić. zanim Nick przyłączy się do niej pod prysznicem. Łzy napływały jej do oczu. gdy nadejdzie czas. aby zrobiła: ma zatelefonować. Ze swych podróży. zastąpił je lód..Tatusiu? . i nie pozwoli. przywożone z przymusowych podróży służbowych. a potem. uwiedź go.Więc lepiej idź do niej. skarbie.Raven? Znajdowała się w drugiej części pokoju. .. co -jak sądził ..powiedział Nick. jak wtedy. by ją dotykał. Nick zaśmiał się. kochanie . jeździli na sankach i popijali gorącą czekoladę z cukierkami ślazowymi.matkę. To były prezenty od niego. takich jak w ten weekend. że cię tu nie ma . Nick zawsze wracał z podarkami. jakie to sprawia wrażenie? -Jakie? . -Fajnie! . jestem pewien. że mężczyźni. nie mogła tego zrobić.Jak gdybym był we wnętrzu szklanej kuli. tatusiu... będący jej kochankami. iż będzie spełniała ich rozkazy co do joty? 105 Ale to cudowne ciepło dodało jej odwagi. Ukryje łzy. . Jego uwagę przyciągnie coś innego. . Zobaczymy się jutro wieczorem. Chciała.Żałuję. by ją kochał.Bardzo fajnie . Na ich życie składały się dary miłości. Chamonix i Gstaad. powiedziała sobie: "Idź do niego.. zbyt daleko od prysznica. . tak szybko. jak długo się da. myśląc jednocześnie o kolekcji szklanych kul swych córek. podziwiaj z nim cud śnieżnej burzy. wypowiedziane z wielką czułością -które usłyszała Raven. a gdy wróci z Chicago. oczywiste przyjemności. on i tak nie poświęci wiele czasu na przyglądanie się jej twarzy. zamierzała wciąż udawać. że tego właśnie pragnie.Ja też cię kocham. zbliżając się do otwartych drzwi sypialni Nicka. Aspen. przekształcającej się w małą kobietkę. a potem spotkają się pod prysznicem. "Kocham cię.. Tak brzmiały słowa -wstrząsające słowa. . skarbie. . najbardziej uszczęśliwią ich jego uśmiechy. do małej dziewczynki. Nikt nigdy nie widział jej płaczu. że to wszystko pozory. jak na dworze pada śnieg. Tak." Ciepło znikło teraz bez śladu. Odchodząc od drzwi. krople wody zamaskują krople łez. gdy zobaczył coś.Czy wiesz. zbyt szybko. marzenie. zwłaszcza tych do odległych miejsc. Kocham cię. A z krótszych wyjazdów...zwrócił się łagodnie do córki.spodoba się dziewczynkom. Szczęśliwa. ani razu. przywoził prezenty tylko wtedy.Słucham. inne. by właśnie Nick zobaczył jej cierpienie.Babcia ma taki błysk w oku. które zniknie razem ze śniegiem. ale teraz serce podszeptywało mu coś ogromnie niebezpiecznego: żeby przywieźć im najwspanialszy z darów. Zobaczymy się jutro wieczorem". Czy życie nie dało jej nauczki (i to wielokrotnie).

jak łatwo zranić młode dziewczęta. . I gdyby jej dotykał.Z córką? .mówiło serce Nicka. Chce być twoją przyjaciółką.. to pewne. po upływie dziewięciu lat.Bardzo cię zraniła. Nick zaczerpnął tchu. Nick odsunął od siebie te myśli. którą kochał. Raven martwiła się o niego.Deandra i ja pobraliśmy się pół roku po ukończeniu collegeu. jak rozmawiasz ze swą przyjaciółką. . Raven. jaką krzywdę mogła zrobić Deandra jego córkom. tak strasznie skrzywdzona przez matkę. ale Nick zdawał się jej nie słyszeć. Deandra w mojej obecności zachowywała się jak kochająca matka.. Ani teraz. Znaliśmy się od przeszło dwóch lat i rozmawialiśmy często o naszym wspólnym marzeniu. z którą rozmawiałem. cichy szept. wiele jeszcze zostało do opowiedzenia.. . albo żoną. a druga dziewięć. przewyższało wszystko. Sądziłem. że miesiąc po miesiącu mijał bez poczęcia dziecka. której doznała. . całkowicie ignorowała Samanthę. że mogła istnieć jakaś kobieta. . i wierzył.Nie. uciśnionej żonie. które tak łatwo było zranić. Samantha. że mógł zostać zraniony przez byłą żonę. . który narzuca swoją wolę potulnej. wspominając młode. Powiedz jej.Zraniła moje córki.Mniej więcej rok po urodzeniu Samanthy postanowiliśmy postarać się o drugie dziecko. Nie byłem mężem-tyranem. To nie była cała historia.Bardzo ci współczuję . . ale żadnej przyjaciółki ani żony. Jednak na razie musiał kontynuować tę maskaradę.odparł z powagą. by mieć dzieci.na zawsze. co obserwowała teraz. Ale uczucia. wpatrując się w oczy. pełną pogardy złość w oczach kochanków sfrustrowanych jej chłodem. Jednak jakiś głos wewnętrzny ostrzegł go. Kiedy mnie nie było w pobliżu. Ale było na to o wiele za wcześnie. że krzywda. Nie należy zapominać. była po prostu wspaniałą aktorką. możliwość wejścia do hermetycznego kręgu ludzi uprzywilejowanych. że może być jedną i drugą. ukochane istoty. podczas gdy sam nadal stał. Kiedy po szesnastu miesiącach urodziła się Samantha.kręgu miłości . że ona także zaczyna go kochać. Taki dystans był konieczny. by włączyła się do ich kręgu . Moja była żona jest jak najbardziej żywa.Och! 106 To jedno słowo. iż Raven bardzo troszczyła się też o inne sprawy: bogactwo. wiedziała doskonale. Mam dwie córki. byliśmy zachwyceni. wywołanym myślą o tym. Gdyby dotykał Raven. ale nawet ta głęboka troska bladła w porównaniu z niepokojem. mógłby niebacznie wyznać całą prawdę. .. które w nim szalały nie uspokoiły się i nigdy nie uspokoją. ale jak przekonałem się później. Zamiast otoczyć Raven ramionami. Ta kobieta. To nie była pochopna decyzja. co dotąd widziała.Rozmawiałem z córką. . co mówiła Victoria: żądza pieniędzy jest u Raven nienasycona. Zakochał się w niej.wyszeptała Raven. .Czy ona umarła? . Raven widywała wcześniej wściekłość. żeby się uspokoić. Jednak to. szeptało serce Nicka z niebezpieczną radością. . które napełniły się łzami. że również ona pragnie mieć więcej dzieci. Dwie córki. a może nawet żoną. by usiadła na kanapie. poproś ją o to". "Raven by je pokochała" . "Nie jesteś jej obojętnym. poprosić. ale powiedziało Nickowi wszystko.Tak. i nie mam żony . Raven. Całą duszą Nick pragnął powiedzieć Raven wszystko o sobie i dziewczynkach.Nie .. wyczułaby jego wściekłość.Słyszałam.powiedział miękko Nick. Nick poprosił ją gestem.spytała Raven. ponieważ miał jej właśnie opowiedzieć za pomocą starannie dobranych słów mocno ocenzurowaną historię Deandry. skończyła dwanaście lat. gdy była biedna i odrzucona przez wszystkich. . sprawiła.Kto? Deandra? . W szarych jak dym oczach Nicka .Nick zaśmiał się krótko i gorzko. I razem żałowaliśmy. . ani nigdy. wygląd. gdyż tak bardzo zmartwiło ją to.Nie mam żadnej przyjaciółki.

Stal. trochę złagodniał.. Mieszkamy razem. Kiedy jednak usłyszał troskę w jej głosie. wracając do rzeczywistości. Pragnęła rozpaczliwie jego miłości. Taka była gorzka prawda. potwierdzając zabieg przerwania ciąży.Oczywiście małżeństwo było skończone. Prawnie przestało istnieć w dniu narodzin Melody.Kto zajmuje się dziewczynkami w ten weekend? . Serce Raven płakało ze smutku.To idealne imię dla niej. które można kupić za jego pieniądze. przypadkowo wróciłem wcześniej do domu. Dzwoniono z gabinetu lekarskiego. co stanie na jej drodze. zawsze tak starannie maskowane. wywołana nagłą zmianą zdania.Pewnego popołudnia.107 szalał płomień.. nawet z ich dziećmi.Deandra chciała jedynie moich pieniędzy". że Deandra kochała go nie dla jego bogactw.przypomniała mu spokojnie Raven. co mogło się zdarzyć. który Deandra miała wyznaczony na następny dzień. dlaczego Deandra zdradziła Nicka? Jak mogła nie chcieć jego dziecka? To nie była zdrada pod wpływem impulsu. co w ten sposób kupił.Raven? Potrząsnęła lekko głową. ale odwołała spotkanie w ostatniej chwili. kiedy udawała niepocieszoną. . ale to drobiazg w porównaniu z tym.Ale wróciłeś . było tak silne. ale nie chciała dzielić się nią z nikim. . Zapis w kontrakcie rozwodowym był bardzo hojny. co ocalił.. nienawistny obraz. ale w głosie Raven usłyszał coś cudownego: wierzyła. Zaszła w ciążę. stawała się srebrną rzeką. w jakiś niewidzialny. topiła się. grożącą zniszczeniem. Zamierzała przerwać ciążę i jednocześnie przejść operację podwiązania jajowodów. 108 Nick uśmiechnął się z miłością. . gdy stanąłem w drzwiach. Wesoło maszeruje przez życie w rytm własnego bębenka. by urodziła dziecko. Jak dobrze znała cierpienie z powodu zdrady.pomyślał Nick.Deandra pragnęła tylko ciebie... lecz przemyślane oszustwo. nie dla przedmiotów. z której stworzony był Nick. że nie mogliśmy spłodzić dziecka. miała założoną spiralkę. ...Melody. . Nick? . . W gruncie rzeczy jej pragnienie. kiedy Samantha miała prawie trzy lata. unicestwieniem wszystkiego. by zostać jego żoną. Ale Raven. Zastanawiała się. -Nick? Oczy miał wbite w dal. za bardzo.."Zapłaciłem jej" . o dziwo. "Nie . Dlaczego? Dla Raven odpowiedź była prosta: bo Deandra bardzo kochała Nicka.Więc ona w dalszym ciągu mieszka w Los Angeles? . nie czuła wcale lęku.Przekonałem ją. ogniste piekło. Deandra zdecydowała się poślubić Nicka. udając. .Co się potem stało. Potem spojrzała na niego i zapytała: . Deandra miała spędzić z nimi dzisiejszy dzień. Nie było jej w jego głosie. Uśmiech Nicka zbladł i emocje zawładnęły jego głosem. gdybym nie wrócił wcześniej do domu tamtego popołudnia. . . gdy opowiadał Raven o tamtym dawno minionym dniu. Towarzyszyło jej stale przez całe życie. nie po raz pierwszy. Telefon zadzwonił. myśląc jednocześnie o swym nie narodzonym bracie lub siostrze. -Kiedy pomyślę.poprawił się w duchu. która zawsze tak bardzo bała się męskiej wściekłości.Moi rodzice. chciała tego. że systematycznie go okłamywała. Ta łagodność była przeznaczona dla Raven. . że dzieli z nim marzenie o dzieciach. choć przez te wszystkie miesiące. .

W porządku.Chcę. Zwłaszcza Sam. Chociaż została tak skrzywdzona. co to zdrada i zaufanie.Co powiesz na kolację w tym tygodniu? . Przyjdziemy.W Los Angeles.odpowiedział chłodno Jason.Musisz jej pozwolić. zanim Patrice Wainwright pojawiła się o północy. to jej najbardziej zależy na zachowaniu więzi z matką. kim jest kobieta.szepnęła . dziadków i mnie. Nick? Ze względu na to.Tak. . co najdziwniejsze. iż ukryłem coś przed tobą. by odwołać dzisiejszy lunch. przyrządziła dla Victorii i jej rodziców wytworną kolację. by znowu nie zawieść moich córek. Wcale nie był zadowolony z tej wiadomości. z którą pojechał do Chicago i której. Nie kochała samej siebie i dlatego nie była w stanie pokochać dziecka. by zachowała tę więź. Kalifornia Poniedziałek. . . i przebaczyć.Naprawdę tego chcesz? -Jak najbardziej. . .Czy wciąż kochasz swoją matkę. Nick. gdy odeszła 109 jej matka.ale spotkanie z dziewczynkami to dosyć na jeden wieczór. najwyraźniej mające dla niego wielkie znaczenie. Kiedy nadejdzie odpowiednia pora. jak bardzo była niepoczytalna. ale nie było powodu. chciał przedstawić swe córki. W końcu Nick spytał ją: . Nick. .Nadal ją kochasz? . Najwidoczniej śnieżyca zatrzymała panią Winter w Chicago. że kiedy dowiesz się. Ale kochałam bardzo długo. przygryzając dolną wargę. To wspaniała dziewczynka. dla której urządził ogród różany. nie pamiętam.Prawdę mówiąc. żebyś je poznała. .Wspaniale.bardzo bym tego chciała. ile chciał. tak długo. który miał już tyle dzieci.Och . i przez jakiś czas panowało milczenie. Teraz Nick nie mógł już zagłuszyć niebezpiecznego pragnienia swego serca. co Samantha i Melody czują do Deandry? . Dziękuję . chociaż cię zdradziła? Raven długo zastanawiała się.Czy wciąż ją kocham? Nie.. jednak Samantha może być zamknięta w sobie.odparł . i po prostu jej współczuję. . a nawet trochę wroga. co do niej czułem.05 Angeles. jak zechce.Dziękuję . .czy choćby wprawiać w . Poślubiła bogacza. . Część trzecia 14 2. potrafisz to zrozumieć. Z Melody nie będzie żadnych problemów. gdybym nie odkrył jej planu. . że jego rodzice zgodziliby się chętnie. bym ją kiedykolwiek kochał. ale innym nie pozwala przekraczać tego kręgu miłości. .Rozumiem.O co chodzi? . Ostatni raz przygotowywała dla kogoś posiłek przed piętnastu laty. Tamtego wieczora.A może wpadlibyście do mnie? Ugotuję coś. zanim odpowiedziała na pytanie. wspaniałomyślna i kochająca w stosunku do siostry.. w Palm Beach.. Dlaczego mnie o to pytasz. Zdaję sobie sprawę. że Raven o czymś myśli.Nick zauważył. by zabijać . zrezygnuje z niej. Zadzwoniła sekretarka Raven Winter. . skrywając irytację. Raven skinęła z powagą głową. .Może twoi rodzice też chcieliby przyjść? Nick pomyślał. .Mam tylko nadzieję. Wiem. nawet gdy wyjechała. Wszystko. by zniszczyć jej świat.Raven wahała się przez chwilę. co by zrobiła. która w innym razie pękałaby z ciekawości.W porządku. 27 marca Pan Cole? Tu Elaine z recepcji. Raven rozumiała jego stan ducha i starała się coś pomóc w sprawie córek. zostało wymazane z mej pamięci w chwili. w Nowym Jorku. gdy zrozumiałem. Zwłaszcza matka. .

Sekretarki i recepcjonistki. I każda z nich miała cechę. Aktorki in spe. Każde zadanie. niezbędną do przetrwania w mieście blichtru: pewność siebie. Przedtem miał wiele spraw do załatwienia. nigdy tego nie robił.Przyślę kogoś punktualnie w południe. Margot będzie na swoim miejscu. No więc jak? . Niezaprzeczalnie twórczy geniusz.Musisz mi pomóc . W czwartek leci do Hongkongu. natychmiast pomyślał o następnych czterech dniach. kto by je przepisał. Jednak Jason był zirytowany. a kiedy to zrobił. nawet najcichsze westchnienie nie oznajmiło jej przybycia. a ich makijaż był zawsze nienaganny. i to natychmiast .posłańca. utalentowane i doświadczone. Jason nie miał pojęcia.Nie ma za co. zdołał ukryć zaskoczenie tylko dzięki swemu wybitnemu talentowi aktorskiemu. nie. a na wydarzenia w biurze reagowały w ten sposób. jej rozsądek oraz zdolności organizacyjne 113 stanowiły doskonałe uzupełnienie jego umiejętności. . Był skupiony. dlaczego uniósł głowę. gdy pojawiła się w jego drzwiach. I oby ci się poszczęściło dziś wieczorem. nie miała nawet cienia . Wszystko będzie zakończone. sygnalizująca ruch. Teraz.potwierdził Jason. i najwyższy czas.W tym czasie będę zajęty. Ale spróbuj kogoś dla mnie znaleźć. zorganizowany. Po chwili wahania Jason wybrał znajomy czterocyfrowy numer i połączył się z kierowniczką administracji Gold Star. . dopóki o czwartej czterdzieści pięć nie przyjedzie limuzyna. pracujące jako sekretarki w Hollywood. dzięki któremu nigdy nie tracił rachuby czasu. Było w niej coś tak eterycznego. że nagle ma wolne popołudnie. by zademonstrować pełną skalę swoich uczuć.Jedna osoba? .Dzięki. że wydawało się niemożliwością. by zająć się pracą w swym apartamencie na dachu Santa Monica Palisades.Żeby przepisała kilka listów między dwunastą a trzecią. Jasonie. . a przynajmniej jej pozór. skłoniła Jasona do oderwania się od korespondencji. która pojawiła się w drzwiach Jasona w samo południe. często marzyły dawniej. że jest już południe. Zwykle Jason żądał kilku pracowników. by zawieźć go do pawilonu Dorothy Chandler.A nie przed dwunastą? .Jedna . Żaden szelest. Po prostu coś go do tego zmusiło. Po lunchu zamierzał wrócić do domu. gdy dowiedział się. reżyser o wyjątkowej i sugestywnej wyobraźni różnił się od innych utalentowanych osobistości tym. nawet najnudniejsze przyjmowały z ogromnym entuzjazmem. ale z powodu nieobecności Grety trzeba znaleźć kogoś. które powinny zostać wysłane. Nosiły eleganckie. na plan filmu Nefrytowy paląc. że nigdy nie tracił kontaktu z rzeczywistością. Była dokładnie dwunasta. były piękne. Jasonie. Ale Jason nie wprowadzał rozróżnienia. to nie świadomość. Mógłby je dyktować. a koszty były niższe od zaplanowanych. inne wyjątkowo ważne. W ciągu tych kilku godzin przygotuje wiele listów. nie przedstawiając się. Prawdę mówiąc. ale choć miał swój wewnętrzny zegar.spytała z nadzieją w głosie Margot. .Wiem. Niektóre były błahe.zakłopotanie . by jego uwagę przyciągnęła jakaś zmiana cienia lub światła. by pojawiła się obiecana sekretarka.Och. że chociaż dzień przyznawania Oscarów jest w Hollywood nieoficjalnym światem. Z powodu planowanego lunchu z Lauren Sinclair i Raven Winter dał Grecie wolny dzień. jaskrawe stroje. z reguły kończył swe wielomiliardowe arcydzieła przed czasem. zanim we czwartek o godzinie trzeciej odrzutowiec Gold Star wystartuje z lotniska. Dzisiaj? . które pracowały w hollywoodzkich studiach. . Jason wiedział też. Jason nie znosił marnowania czasu. . Kobieta. by zostać aktorkami.powiedział. Sprawność i wydajność Margot. .

Zobaczył też jej oczy.pewności siebie. ściskany palcami. Tak wyjątkowo delikatne kwiaty czas już dawno zmiótł z powierzchni ziemi.. z całą łąką haftowanych polnych kwiatów. była dzieckiem-kwiatem. był wymagający. by uwydatnić zgrabne nogi i zmysłowo kształtne ciało. Ale była tu. wydawało się okropną pomyłką. widział wyraźnie czubki jej bladych. Mógłby dać jej po prostu taśmę z nagranym tekstem listów.. wyrwana z sielskiej ciszy. a niezwykły blask podkreślony był jeszcze optycznymi szkłami. Przyszła tu punktualnie. że się tu znalazła. proszę. Pragnął rozwiać jej obawy. jak łatwo jest dla niego pracować. większość byłaby po prostu zachwycona okazją spędzenia z nim kilku godzin. gotowa do pracy. Ale nikt nie widział. strojów skrojonych tak. która przed nim stanęła. mirażem. . a jeśli Jason potrzebował jeszcze jakiegoś dowodu jej tożsamości. Kiedy pod jego natarczywym spojrzeniem kobieta ukryła jeszcze bardziej twarz. by kiedyś stracił cierpliwość. gdy był od niej oddzielony tylko 115 błyszczącym biurkiem. że te niesamowite błękitnozielone oczy również drżą. Miała być jego sekretarką tego popołudnia. że zjawa. jego głos był równie miły i pokrzepiający jak uśmiech. Tkwił w nich kołonotatnik. Każda z nich gotowa była popełnić morderstwo. którzy nie stanęli na wysokości zadania? Owszem. okazując wielką odwagę. by mieć szansę spędzenia popołudnia na pracy dla Jasona Colea. . Najłatwiejszy sposób polegał na zademonstrowaniu jej. bardzo wymagający. Może sama była cieniem. do niego. Jason przesunął wzrok na jej ubranie. typowego dla większości sekretarek. Jason nie miał najmniejszej wątpliwości. gdzie było jej miejsce. jak się pojawił? Wyglądała. nosiła sukienkę równie maskującą jak złoty woal . Zamiast jaskrawego upierzenia. Zjawa. które powinny trącać struny gitary. podczas gdy on nagrywałby następne. Takie jak ona powinny siedzieć na łące. To. że znajdzie jakiś błąd w jej pracy. Ich kolor stanowił zadziwiające połączenie błękitu i zieleni. stojąca w jego drzwiach. trochę drżących palców z obgryzionymi paznokciami. jak obiecała Margot. Jason uznał. gdy Jason poczuł silny przypływ irytacji. niech pani wejdzie. człowieka. Ale wtedy zniknęłaby w pokoju jego sekretarki i czekałaby tam. Wstał i powitał ją. wcale nie jest zachwycona. ani razu. Jednak nie należała do grona niespełnionych aktorek.szeroką. Twarz miała niemal całkiem ukrytą pod wspaniałym woalem złotych 114 włosów. Czy naprawdę jest aż tak przerażający? Czy można go oskarżyć o okrucieństwo w stosunku do tych. Czy istniał lepszy sposób. by spojrzał na jej ręce. Jest pani punktualna. musiał to zrobić. Teraz. trącać struny gitary i śpiewać ballady o miłości. Tymczasem stała tu. który rozwieje się równie tajemniczo. ale jej oczy ukryte były za okularami w drucianej oprawce. Nawet teraz. choć wydawała się zabytkiem z innej epoki tak samo jak jej właścicielka. władczy gest zdobywcy wielu nagród weszła do biura i usiadła na krześle. by mogła zacząć je przepisywać. jakby chciała zniknąć. sięgającą do ziemi. że sukienka jest naprawdę ładna. które nosiła.wydawało się. że tu stała. przeniesiona poprzez dziesięciolecia do tego zwariowanego świata. że delikatny kwiatuszek stojący przed nim tak wyraźnie się go boi. drżąc ze strachu. Jason dostrzegł intrygujące fragmenty delikatnych rysów. który był tu władcą.Dzień dobry. by zostać odkrytą? Czy był jakiś potężniejszy od niego człowiek w Hollywood? A nawet gdyby nic z tego nie wyszło. W odpowiedzi na milczący.uświadomił sobie z kolejnym przypływem gniewu . I . dokładnie o czasie. A jednak zdecydowała się tu przyjść. wystarczyło.

zafascynowany . a zabrzmiało ono jak rozkaz. dodał: Może coś pani podyktuję? Jasonowi wydało się. powiedział: . 116 Zdyszana. . gdy się zjawiła. że choć nabyłem prawa do książki. która leżała obok niej na podłodze. To znaczy. za pomocą sygnałów przestraszonych oczu i potakiwaniem złocistej główki. co zobaczył. że się spóźniłam! Chociaż ten zdyszany głos przerwał dyktowanie. powtórzył: .W porządku.To nie jest Raven . złocista zjawa z lat sześćdziesiątych? I dlaczego w jej oczach pojawiła się ulga. jak miękko śpiewa balladę o miłości. do wspaniałego i pełnego nadziei uśmiechu pierwszej naiwnej.Gotowa? . dopóki ona nie zrozumie. że spotkanie zostało odwołane. gdy wzięła do ręki pióro i otworzyła kołonotatnik. Spojrzała na niego z lękiem. by wyjąć pióro z dzianinowej torebki.tym.Za pomocą lekkiego wzruszenia ramion Holly przesłała przeprosiny ciemnoniebieskim oczom. nie używając stenografii.. . Był wciąż zahipnotyzowany siedzącą przed nim zjawą. . u diabła. .. zobaczył w drzwiach kobietę. która tak starannie zapisywała jego słowa? Kim jest ta blada. .wyjaśnił Jason. piękna kobieta bez wątpienia była jego sekretarką na dzisiejsze popołudnie. ale szybko schyliła się. w dawno minionych czasach.i zakłopotany . niż sobie wyobrażał. upłynęła chwila. zmuszając do wielokrotnego pisania na tablicy: nie jestem . . tak myślałam.Zawahała się i spojrzała wyczekuj ąco na piękną kobietę w drzwiach.Pan Cole? Bardzo mi przykro..Może powinniśmy zmienić termin? Jason uświadomił sobie. więc po prostu osobiście podyktuje jej dalszy ciąg. bardzo łagodnie.Możemy wziąć się do pracy? . jak jest zniszczona. Gdy krótkie skinęła głową wzburzyło złote fale. . jej urocza twarz zademonstrowała mistrzowi całą gamę dramatycznych możliwości. że ona tego właśnie pragnie. Do tej pory porozumiewała się z nim bez słów. bardziej muzykalny. Wtedy łagodnie.. że otrzymała już odpowiedź na swojąprośbę.Kim pani jest? .Zatrzymała ją śnieżyca w Chicago. .. którą otrzymałem dziś rano z jej biura. zareagowały na jej słowa niedowierzaniem i gniewem. Ale jeśli spełni jej życzenie. którym w końcu się odezwała.. ściskały pióro tak mocno i wydawało mu się.Mieliśmy się dzisiaj spotkać na lunchu. Proszę pisać: "Chciałbym wyjaśnić. jak się zdawało. . od ściągniętych brwi. Sądziłem.Jason nie miał zamiaru spuścić dziewczyny z oczu. Ale znaczy to tylko. która pasowała do zdyszanego głosu. I Jason uświadomił sobie. a gdy tylko ściągnęła na siebie uważne spojrzenie jego ciemnoniebieskich oczu. nie jestem na tyle zainteresowany tym projektem. jest ta osoba. że zapisuje starannie jego słowa. że nie słyszał dotąd jej głosu. którą powinna znać.Kiedy złoty welon włosów zadrżał potwierdzająco. Kiedy w końcu oderwał wzrok od bladych palców i spojrzał ponad słonecznym woalem. której dano nauczkę. A ja prawdopodobnie źle zrozumiałem wiadomość. że dostrzegł błysk zdziwienia w jej oczach.Kim pani jest? Czekając. Głos. ale wyobrażał ją sobie na jakiejś dalekiej łące. sygnalizujących wielki smutek z powodu spóźnienia. To była typowa torebka z lat sześćdziesiątych. że nie ma powodu go się obawiać. był jeszcze bardziej miękki. Więc kim. widząc. że Raven nie przyłączy się do nas. by nie zmieniał zakończenia jej książki. zanim Jason spojrzał na intruza. gdy spojrzała na piękną kobietę w drzwiach? ." . z bezlitośnie poobgryzanymi paznokciami. Lauren Sinclair. które. że najwidoczniej została nabyta w tamtych czasach. Był już w połowie listu. by tę odpowiedź zapisała uczennica.Jestem Marilyn Pierce. Że skłonił ją. Nie słyszał jej głosu. by się odezwała. Jason uświadomił sobie. Jej delikatne palce.spytał. to czy kiedykolwiek jeszcze ją zobaczy? Bez wątpienia uważała. jak gdyby intruzka mogła w jakiś sposób jej pomóc.Jason skierował to pytanie do zjawy. Była elegancko ubrana i bardzo piękna. by zgodzić się na inne rozwiązania dotyczące zakończenia.

że jest bardzo dobra. Jej oczy były naprawdę świetliste. bo nie odwołałem rezerwacji na lunch. powiedział łagodnie: -Nie wiedziałem.I dodał z uśmiechem: . Aktorka in spe wspaniale zniosła rozczarowanie. wyglądająca tak. spojrzała mu w oczy. Gdy maitre d hotel prowadził ich przez elegancką salę restauracyjną. i teraz w tej intymnej niszy wypełnionej różami Jason zobaczył. Zwykle nie jadam lunchu. Ale była z nim ona. . . że pani przyjdzie. i podkrążone. które nosiła. i z wdziękiem zeszła ze sceny. co teraz zrobić. czy mimo wszystko nie jest ona utalentowaną aktorką. przyszedł tutaj z kimś innym. jak jego towarzyszka studiuje menu. która miała być jego sekretarką tego popołudnia i powiedział: . że siedzą pośrodku różanego ogrodu. że zaszło pewne nieporozumienie. Kiedy został sam na sam z Lauren Sinclair. Bel Air Hunt Club zapewniał spokój. czyjej niezwykłe oczy koloru akwamaryny nie rozbłysną nagle triumfalnie? Czy nie zapłoną pewnością siebie. Jason pomyślał. a łagodność i wrażliwość zachowywał zwykle dla kamery. Ale nikt nie zastąpił mu drogi. jakby rzadko traciła czas najedzenie. ile nagród z siedmiu nominacji spodziewa się zdobyć. żałośnie chude ciało. spojrzał przepraszająco w jej oczy. Zastanawiał się. by zgodzić się na inne rozwiązania dotyczące zakończenia.Dobrze . które spodziewał się po autorce bestsellerów? Jason czekał.To wszystko jest bardzo smaczne . . Jasona witało wiele porozumiewawczych uśmiechów.Może więc zamówimy ciepłe bułeczki i sałatkę? . że pod falującą suknią kryje się kruche. nieznane uczucia. a tę iluzję umacniał zapach licznych bukietów zdobiących salę. Łagodności jego głosu towarzyszyły zadziwiające. że zdradzi im w ostatniej chwili.. Jason Cole rzadko bywał w sytuacji. Zarezerwował stolik ukryty w osobnej niszy. maskując je pięknym uśmiechem. Ale nie jestem głodna.Obawiam się. Ale słowa. Gdyby Jason. gdy Los Angeles pełne było ludzi z całego świata. patrząc. nie zmieniały ich w żaden sposób. Odpowiadając. która przywdziała zniszczony strój z lat sześćdziesiątych i kruchość dziecka-kwiatu niczym kostium. Nie powiększały jej błękitnozielonych oczu.. lunch w którejkolwiek z restauracji odwiedzanych przez znakomitości. . mających nadzieję. Tego dnia.Na pewno. ale uznał. kim pani jest. Znajdowali się w zamkniętym pomieszczeniu. nie ma nic wspólnego z Darami miłości. Wtedy spojrzał na olśniewającą kobietę. który rzadko zawracał sobie głowę lunchem. Moje spotkanie w czasie lunchu nie zostało jednak odwołane. 117 Jeśli zauważy jego skruchę.Musiałem jednak przeczuwać. Nie wiedząc. wprawione były zwykłe szkiełka. który dyktowałem. kiedy musiał przepraszać. więc pani pomoc nie będzie mi potrzebna.na tyle zainteresowany tym projektem. gdyż akcja Darów miłości rozgrywała się w tamtych czasach.powiedział. by coś zjeść.. Tego żądali jego bogaci i sławni członkowie i sami to prawo respektowali. List. 15 Jason dokonał rezerwacji w Bel Air Hunt Club. Obgryzała paznokcie. Pomyślał. że pewnie z jego powodu jest zbyt zdenerwowana. Jednak teraz nie grał. nieustannie byłby zakłócany przez dziennikarzy. Ale łagodność jego spojrzenia zdawała się wywoływać w niej jeszcze większą niepewność niż jego gniew. Musi dopilnować. wypełnioną największymi gwiazdami Hollywood. 118 to pewne. że w okulary.zgodziła się z widoczną ulgą. jak gdyby nie spała od wielu nocy w oczekiwaniu na to . odnosiły się do zupełnie innego filmu. migotliwe. zamówiłby tylko małą porcję sałatki. ale nieskazitelnie czyste szyby stwarzały wrażenie.. by zrobiono jej zdjęcia próbne. które jej podyktował.

Nie potrzebowała jedzenia ani snu.Holly .. Nadal żyła. .. a naprawdę jestem Holly. Jak gdyby z odwagą i nadzieją wierzyła.. Tysiące pytań kotłowało się w głowie Jasona. a jej serce pędzące z nieprawdopodobną szybkością nie zawiodło jej.Trzydzieści.odezwał się miękko Jason. by ta maskarada się skończyła. jakby nie miała w tym doświadczenia.. tak niewinna jak ona. że ma trzydzieści pięć lat. Nie. przekonującego występu i zmuszą go. że wróciła do teraźniejszości. poprawił siew duchu.. jak silne jest w rzeczywistości jej kruche ciało. jej trzepoczące się serce uniosło się pod niebo. kiedy w jej pięknych oczach zobaczył wyraz udręki. Że dotarła już do punktu uważanego za półmetek życia. -Tak? .Tak .Urodziłaś się w Boże Narodzenie? . W jej romantycznych opowieściach nie ma olśniewającej wspaniałości ani pełnej blasku wiary w siebie. Skończyłam trzydzieści lat w ostatnie Boże Narodzenie. W powieściach Lauren Sinclair seks był tylko opakowaniem miłości. psychiki i dusz. którego nikomu nie zdradziła. jak długo jej serce może tak walić? Zaczęło bić tak szybko w chwili. dodawaną na końcu. że miłość fizyczna jest aktem ostatecznego zjednoczenia serc i umysłów. . gdy się tylko pojawiła. Ostatnie siedemnaście dni udowodniło. Nie Lauren Sinclair. To ona. I gdy teraz spytał ją z taką delikatnością. Jason poniekąd chciał. Zastanawiała się nawet. bo wypowiedział jej imię z takim czułym podziwem. ta nieśmiała kobieta napisała słowa. Nagle pojawi się Raven oraz prawdziwa . rzecz jasna. by przez tę czarodziejską chwilę nazywano ją imieniem. Kiedy jednak podniósł wzrok. że tak się nie stanie. by przyznał. budzącej jednocześnie zachwyt i przerażenie. że istotnie błędem jest zmienianie zakończenia. wiedział. a jego poważne. lecz kobietę ukrytą za maskującymi okularami. choć wiedziała. seks. szukał jej przez całe życie. prawdopodobnie stanowiąca drugie oblicze śmierci. znajdowała się w czarodziejskiej krainie. To nie był starannie opracowany występ. Kiedy taksówka wiozła ją szybko do studia Gold Star. ale nigdy nie opisywała go ze szczegółami. że jest to tylko iluzja. . jak powinien się do niej zwracać. Prawie już wierzyła.ten.. . niebieskie oczy spojrzały tak. przeszłości i przyszłości -ale łagodna troska w jego głosie sprawiła. W jej opowieściach o miłości pojawiał się.wyszeptała ledwo dosłyszalnie. 119 Ale dożyła. Jej twórczość była poetycka. Chciał wiedzieć o niej wszystko. zapragnęła. nie mogła nic jeść.do obrazów śmierci. kiedy właściwy dar . które tak go oczarowały. Holly lekko zmarszczyła brwi. znajdując się w połowie drogi do domu. Gwałtowne uderzenia serca uniemożliwiały jej sen.Holly? Odpłynęła już daleko . która siedziała przed nim.A ile Bożych Narodzeń upłynęło od tego czasu? . czy zdoła dożyć do dzisiejszego dnia. Co sprawia jej taki ból? Co zmusza ją do chowania się za złotym woalem włosów i za okularami? . Gdy jednak patrzył na swą towarzyszkę. tyle ile miałaby Marilyn Pierce. że przeżyje również to przerażające spotkanie. gdy Raven zaproponowała spotkanie z Jasonem.powtórzył. ozdobną wstążką. Dlaczego właśnie to pisała? Dlaczego była taka? Gdzie przebywała przez ten cały czas od lat sześćdziesiątych? Pragnął poznać prawdziwą Lauren Sinclair. który znajdował się w środku został już wybrany starannie i z radością. Wyznając to. jakby czekał na nią. . Pogratulują aktorce. mówiła sobie..przerażające spotkanie.Marilyn Pierce to moje oficjalne nazwisko. .olśniewająca i pewna siebie .Naprawdę nazywasz się Marilyn Pierce? Holly zastanawiała się.Holly? ..Lauren Sinclair. wyczuwając jej obecność. liryczna i oderwana od tego świata -jak ona sama. Jest tylko mężna nadzieja: radosna i niewinna.

- O czym właśnie myślałaś? - O niczym. - A potem, ponieważ nie chciała go oszukiwać, nie mogła tego zrobić, dodała: To takie odległe wspomnienie. - Możesz mi je opowiedzieć? Holly wiedziała, że nigdy nie będzie w stanie podzielić się z kimkolwiek wspomnieniami tamtej zaśnieżonej walentynkowej nocy. Była całkowicie pewna, że gdyby zaczęła opowiadać ohydne szczegóły tamtego koszmaru, jej udręka wydostałaby się na zewnątrz w krzyku, który nigdy się nie urwie. Nie umarłaby, po prostu krzyczałaby przez całą wieczność. Holly wiedziała, że wspomnienie ukochanych twarzy, rozpaczliwego błagania i nieustępliwego 120 szaleństwa musi pozostać na zawsze w niej ukryte. Nie miała prawa dzielić się z nikim takim koszmarem. - Nie mogę - odpowiedziała w końcu. Serce bolało Jasona, gdy widział przemianę jej pięknych oczu. Były teraz szare, nieprzejrzyste i martwe. Holly musi to komuś wyznać. Cokolwiek to jest, musi wypowiedzieć te słowa na głos. Ale dlaczego miałaby to powiedzieć jemu? Człowiekowi, którego decyzja o zmianie szczęśliwego zakończenia jej książki zmusiła ją do opuszczenia azylu romantycznej twórczości i bezpiecznego kokonu minionego czasu, w którym najwidoczniej przebywała? Jason wiedział już, że powie Holly, iż filmowa wersja Darów miłości będzie dokładnie taka, jak jej wspaniała, przepełniona nadziej ą książka o miłości. Ale jeśli powie to teraz, ona odejdzie. Po prostu zniknie, odpłynie równie tajemniczo, jak się pojawiła. Jason nie chciał, by odeszła. Pragnął znowu zobaczyć jej migotliwe błękitnozielone oczy i piękny uśmiech, który pojawił się na jej wargach, gdy wyznała, że naprawdę jest bożonarodzeniowym dzieckiem, i znowu usłyszeć wzruszenie w jej głosie wywołane tym wspomnieniem. Jason pragnął tego - i o wiele więcej. Mężczyzna, którego największe namiętności związane były z jego filmami, a nie olśniewającymi i pewnymi siebie kobietami, dzielącymi z nim łoże, pragnął czegoś innego od Holly... dla Holly... z Holly. Marzył o wspaniałym darze miłości, o którym pisała. Ta świadomość wstrząsnęła nim. Jason Cole zawsze dostawał to, czego chciał. Niczego jednak nie dostał na srebrnym talerzu. Jego triumfy, zdaniem postronnych osiągane bez wysiłku, były rezultatem ciężkiej pracy, w którą wkładał mnóstwo energii i determinacji. Jednak nigdy dotąd Jason Cole nie pragnął miłości. I nigdy dotąd to, czego pragnął, nie wydawało się tak całkowicie nieosiągalne. Zastanawiał się nad tym, patrząc w zachmurzone oczy, które całkowicie się przed nim zamknęły. A jeszcze niedawno tak migotały. I napełniły się taką ufnością, gdy wyznała mu, że naprawdę nazywa się Holly. - Holly? - Jason usłyszał w swoim głosie czułą prośbę. I Holly też ją usłyszała, bo nagle jak gdyby zaczęła z wysiłkiem przebijać się przez gęstą mgłę, żeby dotrzeć do niego. - Słucham? "Czy ty też to czujesz? - pytało jego serce, gdy z głębin mglistej szarości zaczęły pojawiać się przebłyski błękitu i zieleni... przeznaczone dla niego. -Czujesz tę magię?" "Tak, tak" -zdawały się odpowiadać migotliwe barwy, zanim nagle znikły, skryły się pod spuszczonymi, bladymi powiekami. 121 Czuła tę magię, Jason wiedział o tym, ale bała się jej. Więc znalazł inny temat do rozmowy, bezpieczniejszy od tego, o którym nadal chciało mówić jego serce. - Nigdy nie byłem na Alasce.

- Jest bardzo piękna. - Opowiesz mi o niej? - Czy spojrzysz na mnie, Holly? Będziesz ze mną rozmawiać? "Tak - odpowiedziały jej oczy, gdy jeszcze raz rozwarły się dla niego. -Tak". Z początku jej słowa były pełne wahania i niepewności, ale w końcu górę wziął jej talent narracyjny. Mówiła mu o lodowcach i lasach, zielonym morzu i niebie koloru indygo, o majestatycznych niedźwiedziach i wysoko szybujących orłach. Oraz o ludziach: o bogactwie i wspaniałości rodzimej kultury mieszkańców Alaski. Holly przerywała czasem swoje opowiadanie, jak gdyby nie była pewna, czy Jason chce, by mówiła dalej. Chmury znikły z jej oczu, a w jej głosie pełno było emocji. A czasem nawet się uśmiechała. W końcu jednak jej opowiadanie o Alasce dobiegło końca. Jej opowiadanie? Nie, uświadomił sobie Jason. Nie opowiedziała mu nic o sobie. - Jak długo mieszkasz na Alasce? - Piętnaście lat. - Mam wrażenie, że zwiedziłaś ją całą. Holly skinęła głową, ale na jej czole pojawił się mars. - Dawniej wiele podróżowałam, na początku, kiedy się tam sprowadziłam. Pomyślała, że teraz rzadko opuszcza swoją chatę. Dziś nawet wyjazd do miasta wydaje się jej kolosalnym przedsięwzięciem, podejmowanym tylko z konieczności, by zrobić zakupy, wysłać rękopis, sprawdzić, czy w kinie nie grają filmu Jasona Colea. - Masz jakieś ulubione miejsce? - spytał Jason, ratując ją, ratując ich oboje, gdyż znowu zaczęła odpływać od magii teraźniejszości w szarość swoich odległych wspomnień. - Barrow - odpowiedziała z wdzięcznością i czułym uśmiechem. - Jeździłam tam kiedyś każdego lata. - Dlaczego? - Ponieważ w lecie, między majem i sierpniem, słońce nigdy nie zachodzi. Zniża się, ale gdy tylko dotknie linii horyzontu, zaczyna znowu wschodzić, jak ognista piłka wzlatująca do nieba. Gdy to mówiła, jej oczy rozbłysły na wspomnienie tego cudu. - Chciałbym to zobaczyć - powiedział Jason. 122 A jego ciemnoniebieskie oczy wysłały sygnał, zapowiedź przyszłego cudu: "Chciałbym zobaczyć to z tobą". To była najważniejsza wiadomość, jaką kiedykolwiek przekazały jego oczy, i Holly odczytała ją z zadziwiającą łatwością. Jej blade policzki pokrył lekki rumieniec, ale nie odwróciła oczu. Rozbłysły w odpowiedzi i były teraz jeszcze bardziej świetliste, jeszcze bardziej lśniące niż w chwili, gdy opisywała cud olśniewającego piruetu letniego słońca na tle nocnego nieba nad Barrow. Holly i Jason mówili o magii - o czarodziejskiej wspaniałości natury i magii techniki, dzięki której tworzono filmy. Żadne z nich nie wspominało o magii miłości, ale oboje wiedzieli, że przeżywająjąw trakcie tych kilku zaczarowanych godzin, że zanurzają się w miłości, tak jak wspaniałe letnie słońce zaczyna opadać tylko po to, by znowu wrócić na niebo, i szybuje radośnie, nie pozwalając, by zbladła jego złota jasność. Ta magia powinna była trwać wiecznie, oboje tego chcieli, ale Jason nagle powrócił do rzeczywistości, spojrzał na zegarek. Była godzina czwarta. Limuzyna, która ma zawieźć go - ubranego w smoking - do pawilonu Dorothy Chandler, pojawi się pod jego domem za niecałą godzinę. - Muszę iść - wyjaśnił przepraszająco. - Ceremonia rozdania nagród zacznie się punktualnie o szóstej i muszę tam być przynajmniej dwadzieścia minut wcześniej. - Ceremonia rozdania nagród? Jasne było, że Holly naprawdę nie ma pojęcia, o czym mówił. Jasonowi udało się ukryć

zdumienie. Ale był zaskoczony... i zaniepokojony. Być może dla Kodiaku Oscary nie były wielkim wydarzeniem, ale mówiła mu, że jest w Los Angeles od soboty. Czy w ciągu tych dwóch dni nie włączyła telewizora, nie czytała gazet, nie rzuciła nawet okiem na nagłówki? Zagubiona gdzieś w latach sześćdziesiątych? Albo żyła w świecie ostatniej romantycznej opowieści, którą pisała? A może pogrążyła się w szarej udręce, którą tak bardzo pragnął przegnać raz na zawsze? - Dzisiaj jest rozdanie Oscarów - odpowiedział w końcu łagodnie. Potem, jeszcze łagodniej dodał: - Kiedy potwierdziłem swoją obecność, powiedziałem organizatorom uroczystości, że będę sam. Gdybym jednak pojawił się z kimś... z tobą... znaleźliby dla nas miejsca. Czy chciałabyś pójść tam ze mną, Holly? - Och, nie - wyszeptała. Potem, niemal z pośpiechem poprawiła się: Chciałam powiedzieć, że bardzo bym chciała... - Urwała, musiała to zrobić, bo następne słowa brzmiałyby "być z tobą". Holly wiedziała o tym, ponieważ 123 nieśmiałe bohaterki, które tworzyła, stawały się ogromnie odważne, kiedy bohaterowie mężczyźni silni i łagodni jak Jason -wpatrywali siew nie tak, jak on teraz na nią patrzył. Jej bohaterki wymówiłyby te śmiałe słowa, a jej bohaterowie powtórzyliby je, ale... - Ale nie. Dziękuję. Jason nie nalegał. Chciał być z nią, rzecz jasna, ale sam na sam, w ich magicznym świecie. A gdyby znalazła się z nim dzisiaj na najwspanialszej uroczystości Hollywood, ich prywatność zakłóciłyby legiony fotoreporterów którzy tłoczyliby się, aby mieć lepszy widok na tajemniczą kobietę Jason Colea. - Musimy jeszcze porozmawiać o twojej książce - powiedział Jason, kiedy dojechali do hotelu Bel Air. - Może więc jutro zjemy razem śniadanie? - Z Raven? Jason poczuł nagły zawód. Gdy wspomniał o jej książce, na twarzy Ho ly pojawił się cień niepokoju, i teraz stało się jasne, że chciała, by przy ich spotkaniu była Raven. Raven, która stanie po jej stronie. A przecież to on był po jej stronie. - Sądzę, że możemy to przedyskutować we dwoje, Holly, ale jeśli chcesz by była przy tym Raven, sprawdzę, czy już wróciła i czy może do nas dołączyć. - Nie, wszystko w porządku. - To dobrze. - Potem, ponieważ nie chciał, by ze zdenerwowania nie spała przez kolejną noc, powiedział: - Chcę z tobą porozmawiać o twojej książce, Holly, ale obiecuję, że nie zmienię żadnego słowa, żadnej sylaby jeśli się na to nie zgodzisz. A więc... Wpadnę po ciebie o dziewiątej. Pójdziemy do Malibu. Jest tam restauracja z widokiem na morze, która ci się spodoba, jak sądzę. 16 Holly nie oglądała telewizji od ponad siedemnastu lat, od tamtej śnieżnej nocy, kiedy radosny głosik fikcyjnej Corky zagłuszał odgłosy prav dziwego życia: przerażające szepty jej matki i Dereka. Gdyby nie oglądała wtedy telewizji, gdyby bawiła się z bliźniętami, mogłaby usłyszeć te szepty zawołać o pomoc, ocalić życie ukochanej rodzinie. 124 Samotny i intymny świat, w którym Holly żyła od tamtej walentynkowej nocy, był światem ciszy. W jej chacie w Kodiaku nie było telewizora, radia ani odtwarzacza stereo. Żadne dźwięki nie zagłuszały nawet najcichszych szeptów - szeptów, które wciąż starała się usłyszeć, choć tak dawno temu umilkły na zawsze. Przez bardzo długi czas Holly patrzyła na telewizor w swym luksusowym pokoju w hotelu Bel Air - milczący, uśpiony, ale wciąż kuszący. Ceremonia rozdania Oscarów z pewnością będzie transmitowana. Przypominała sobie niewyraźnie, że jako dziecko oglądała tę wspaniałą uroczystość.

Od tylu lat telewizor był wrogiem. Holly patrzyła na ekran i słuchała. Ale dźwięk był ściszony i Holly wydawało się.pomiędzy piękną dziennikarką a Jasonem Coleem. stanowiących preludium śmierci. Palce Holly drżały. jak gdyby Jason i ją zostawił kiedyś samą w domu. Zawdzięczała to napływowi wspomnień z ich magicznego popołudnia.. który ma siedem nominacji do Oscara. przygotowana na ostry. .był po prostu atutową kartą w jego grze. Rzeczywiście miała plany na swoje czterdzieste urodziny. gdy zbliżyła się do niego po krótki wywiad. Oprócz zjadliwości w głosie dziennikarki kryło się coś jeszcze . Wysiada teraz z limuzyny i za chwilę odwróci się. Zgadzasz się? Na jego przystojnej. podkreślał jeszcze wstydliwy uśmieszek.. że łączyła ją z Jasonem bliska znajomość. czego pragnął: żebyś nie sprzeciwiała się zmianom. Liczy się zaszczyt samej nominacji. "On cię oszołomił . gdy się pojawił.Uwodził cię czułością w oczach.zagruchała -jak czuje się człowiek. jak dziennikarka relacjonuje pojawianie się kolejnych gwiazd. całkowicie ." Ale gdy tylko Jason wysiadł. Trzepoczące serce Holly walczyło teraz z innym wrogiem. mówi wprost do niej. A wygrana znaczy jeszcze więcej. że piękna dziennikarka stojąca przed pawilonem Dorothy Chandler na czerwonym chodniku. partnerką poza planem. seksownej twarzy pojawił się przelotny uśmiech. W chwili. ale do przybycia Jasonajakaś część jej duszy -większa część .Ale najważniejsze. mówili. którym kroczyły sławne osobistości po wyjściu z limuzyn. ale teraz stał się sprzymierzeńcem jej rozedrganego serca. . jego kochanka.. najlepszą reżyserię i najlepszy film? . że dzisiejszego dnia nie była całkowicie szczera. co każe nam zastanowić się. przeraźliwy i ogłuszający zgiełk. głosem. w tym za najlepszą rolę. czy Jason Cole 125 pojawi się z Nicole Haviland. . że ta magia była tylko iluzją. kiedy prosił. które Caroline Hawthorne ceniła również w sobie.To wspaniałe uczucie. by podać szarmancko rękę swej towarzyszce. To była prawda.Inni kandydaci.A więc. sojusznikiem potwornego szaleństwa Dereka. z którymi dziś rozmawiałam. w który się wierzy. które ma zamiar wprowadzić w Darach miłości. Wiedział. który zapamiętała. Caroline uśmiechnęła się z aprobatą. Od razu zorientował się. gdy ubrany w smoking z wdziękiem wysiadł z limuzyny. Będzie niesamowicie pewna siebie i piękna. by zrobić film. że najwidoczniej jedną z najpiękniejszych aktorek Hollywood potraktowano w równie pogardliwy sposób. skończyło się daremne nastawianie uszu na mordercze szepty. swoją partnerką z filmu Bez ostrzeżenia. Wyraz szczerości na jego twarzy. Nagły dzwonek telefonu (nie ruszyła się nawet.nasłuchiwała odległych szeptów. równie olśniewająca. abyś się zgodziła. Na stereotypowe pytanie udzielił bez wątpienia szczerej odpowiedzi. by zdobyć figurkę Oscara. gdy obserwowała wymianę zdań -z wyraźnie sugerowaną intymnością . . co dziennikarka komentowała cichym głosem: "Wiele osób zastanawiało się. portier zamknął za nim drzwi i samochód odjechał. czy Nicole została sama w domu". że ważne jest nie to. Jego przyjaciółka. Jasonie . kiedy włączała odbiornik. . Wrażenie. dzisiejszego wieczoru Jason fruwa sobie w pojedynkę.cień satysfakcji. Szczerej i otwartej. gdy Jason dodał z powagą: . że mu odmówisz.. że nigdy w życiu nie byłaś na randce i że nie istnieje nawet cień szansy.Uśmiech znikł. Ale jak widać. by podnieść słuchawkę) zmusił Caroline do uznania. które pragnęło jeszcze raz zobaczyć Jasona. i jak głoszą plotki. jak on.. więc była zachwycona.mówił ów głos. Sama zobaczysz. by osiągnąć to. który pojawił się na jej ustach. który przypominał jej. byś poszła z nim dziś na ceremonię rozdania Oscarów -jak gdyby on też nie chciał końca tej magii .Nominacja jest ważna. Jason przyszedł sam do pawilonu Dorothy Chandler.. oszałamiającą sztuczką w wykonaniu jednego z najbardziej utalentowanych hollywoodzkich aktorów. Były to cechy. i żeby był możliwie najlepszy.

.Dziękuję. w sąsiedztwie mnóstwa dzieciaków. choć nie do końca szczere stwierdzenie faktu.Jestem sama i oglądam ceremonię rozdania Oscarów. Gdyby cię to interesowało. Mam telewizor. którym powiedziała.Jej wybór? Za każdym razem. W rzeczywistości zabrakło jej tchu już w chwili. że będzie ich dziesięć? Skąd wiesz? . .Ściśle biorąc. który jeszcze się chłodził. postanowiło oglądać poród. czego naprawdę chciała.Oczekujesz dziś narodzin szczeniaków? . Katie mieszka siedem kilometrów stąd. . Urodziła pierwsze szczenię pięć minut temu. wypije trochę szampana. żeby wyjść na urodzinowe przyjęcie? . Chciałem ci tylko życzyć. jak inne springery. które zamierzały urządzić wielką uroczystość. To była jawna zachęta.Nie będzie jej przeszkadzać. oczekuje tego Katie. że ma już plany 126 na wieczór..Taki jest twój wybór na ten wieczór? Zamiast wielkiego przyjęcia. .Piłaś już szampana? . które dostaną szczeniaki. reagując na swoje imię. stanowczo ucinała te rozważania. Nie wyjaśniła jednak przyjaciółkom. by uczcić tak doniosłą okazję. Tak Caroline chciała spędzić swoje urodziny i zamierzała postawić na swoim. Po prostu miałam daleko do telefonu. Mówi Lawrence Elliott. spodziewam się kilku 127 obserwatorów. Na drugie imię powinna mieć "Łagodność". . odczekał cztery kolejne dzwonki i czekał nadal. na którą Lawrence Elliott zareagował nie kończącym się.Sprawiasz wrażenie zdyszanej. . kto telefonował. oddzwonię tak szybko.Cześć. I gdzie jej uczciwość i szczerość? .uczciwe. ale jeśli zostawisz wiadomość po sygnale. a teraz uniosła głowę.. przegryzając paluszkami kupionymi dzisiejszego popołudnia.Była to tylko częściowa prawda. . . Zastanawiała się nieraz. że obejmują one co najmniej wyjazd za miasto.Jak na jedną osobę mam trochę za dużo szampana. . Pomożesz mi w sprowadzaniu na świat dziesięciu szczeniąt i obejrzysz rozdanie nagród... milczeniem. gdy jej automatyczna sekretarka odtwarzała powitanie: "Cześć! Mówi Caroline. -Nie. Kilkoro z nich.spytał w końcu. gdy zaczynała myśleć o tym. . Dziękuję!". Katie nie jest taka nerwowa. na czym te plany polegają. Może byłaś już w połowie drogi do drzwi. że Katie najwidoczniej była obok niego. -Nagła czułość w jego głosie zdradziła Caroline.. Ponieważ liczne przyjaciółki. Nie mogę teraz podejść do telefonu. że się przyglądam? .Ja jej tylko pomagam. Prawdę mówiąc. . Że zamierza spędzić ten wieczór sama na oglądaniu ceremonii rozdania Oscarów. jak jej się zdawało.I mówisz.Nie. . czarno-biała springer spanielka.. Ten. gdy usłyszała jego głos. Początkowo . .Jeśli więc masz ochotę. przyjedź tutaj.Więc jesteś w domu? Życzę szczęścia z okazji urodzin.oczywiście poza taśmą wideo. na długo przed szaleńczym biegiem do aparatu. urządzonego przez przyjaciółki? . poważny głos.. nie mogła teraz odebrać telefonu. jak to będzie możliwe. Usłyszała najpierw sygnał. bez wątpienia uznały. Ale skoro sam do niej dzwonił.Tak. którą często włączała w ciągu ostatnich dziesięciu dni. czy go jeszcze kiedyś usłyszy . Caroline..Nie sądzę.Lawrence! . .Zrobiłem jej prześwietlenie. a potem niski.

ustawionych wzdłuż ścian korytarza. gdy się szczeniła. że przeniosłeś ten pokaz do swojego mieszkania. lecz pełnych podniecenia szeptów . Gdy Katie kontynuowała lizanie. dołączyła swoje pantofle do rządu małych i dużych butów. Ten energiczny masaż był czymś więcej niż tylko powitaniem dziecka przez matkę. trochę paluszków.. Jadąc do Issaquah. gdy jego łapki szukały punktu oparcia na grubych ręcznikach.Bardzo bym chciała też to zobaczyć.Bardzo miło z twojej strony.Drzwi obok podjazdu będą otwarte. i dorzucił jeszcze: . tlen we krwi zabarwiał jego nosek na różowo. wyścielających pudełko.. by zatrzymać sączącą się krew. do tego. Caroline miała wrażenie. Machał ogonem dla zachowania równowagi. jak to zrobił Lawrence. energicznie potrząsając złotymi lokami. kręgosłupów i tyleż kompletów kończyn. jak należy. Naliczyła dziesięć małych czaszek. a nie chcemy. nieruchome stworzonko nagle ożywa. Drugi szczeniak Katie właśnie się rodził. . Ponieważ na drzwiach przyczepiona była kartka z prośbą o zdjęcie obuwia. Nie tylko dzieci były zachwycone.usłyszała jakiś młody głos. Matka osuszała językiem czarno-białe futerko szczeniaka. Caroline i zebrani rodzice z takim samym zachwytem połączonym z lękiem obserwowali.Cześć. aż będą miały przynajmniej tydzień. -Dobrze. Dzieciaki są bardzo podniecone i będzie to dla nich pamiętne wydarzenie. gdy Caroline weszła do jasnej i przestronnej kuchni. będzie bardzo troszczyć się o nie. a za parę minut pojawią się dzieciaki. Więc Katie jest tutaj. która w odpowiedzi skinęła kędzierzawą. by wyciągnąć ręce po małą istotkę.samodzielnego oddychania życiodajnym powietrzem. Zrobiła to szybko i dokładnie.i to szybko . a potem spędziła kilka chwil na oglądaniu podświetlonego zdjęcia rentgenowskiego. jej instynkt opiekuńczy i obronny z konieczności uległ uśpieniu. dopóki nie spostrzegły Caroline. po pokonaniu 128 tej pierwszej przeszkody maluch natychmiast stanął na chwiejnych jeszcze nogach. Jenny .Masz rację. w którym zanurzone były w płynie.Nie chcemy . Spojrzał w górę. ale trzy dni temu jej właścicielka nadwerężyła sobie kręgosłup i musi jeszcze leżeć w łóżku przez co najmniej dwa dni. więc wejdź od razu do środka. Lawrence ostrożnie przeniósł je do mniejszego pudełka. by się niepokoiła. mając tu zapewnione ciepło i bezpieczeństwo. założył sprawnie jeden szew na cieniutką pępowinę. Jednak teraz. czekoladowe chipsy i snickersy. Zachwycone dzieci wpatrywały się szeroko otwartymi oczami w pudełko..tym razem z prośbą o umycie rąk.kierując się dźwiękiem przyciszonych. jak ma dotrzeć do jego domu na przedmieściu Issaquah. przytulić ją.Nie możemy jeszcze dotykać szczeniaków .odparła Jenny. oczyszczając gardło szczeniaka z pozostałości wodnego świata. zatrzymała siew swojej ulubionej piekarni na Queen Annę Hill i kupiła ciastka. . -Lawrence podał jej szczegółowe wskazówki.Nie chcemy . .potwierdził Lawrence.powtórzył miękko Lawrence.To żaden kłopot. O dziwo.do sąsiedniego pokoju. A gdy skończył. zobaczyła następną kartkę . . gdzie Katie energicznie lizała swoje nowo narodzone szczenię.Musimy poczekać. jak malutkie. kicha i zaczyna oddychać. w którym musiały się nauczyć . że wszystkich obecnych kusi. Katie nie protestowała. lśniące od płynu owodniowego. a jego uważne. Później. zielone oczy wydawały się trochę niespokojne. Kiedy Lawrence ostrożnie przenosił szczeniaka. Kiedy szczenię było już suche i oddychało. prawda? . gdy wszystkie szczeniaki przyjdą na świat. jasną główką. .To by bardzo zdenerwowało Katie. A więc udało ci . uśmiechając się do dziewczynki. a potem weszła ..zamierzałem pójść do domu Katie. . . . W ten sposób pobudzała jego małe płuca do przejścia od świata. Gdy stawiała pachnącą białą torbę na kuchennym kontuarze. w którym spało już inne. . i ich rodzice. Lawrence odsysał gumową gruszką wnętrze maleńkiego pyszczka.

Jakieś podniecone. gdy ich właściciele są na wakacjach.Musi być niezwykle opanowana..bardzo intymne i przeznaczone wyłącznie dla niej.ładną. Ale Lawrence był taki.Wzruszyła lekko ramionami. Z zachowania Lawrencea nie sposób było nic wywnioskować. gdy spytał. ujrzała wpatrzone w siebie ciemnozielone oczy.. dopóki nowy skurcz nie zasygnalizuje przybycia następnego szczeniaka. jak widzę.Tak. czy mogłaby mu pomóc.Za tamtymi drzwiami jest złocista cocker spanielka. Caroline natychmiast domyśliła się.Dobrze. ale i bardzo głucha. strzykawek. by kupić ciastka. Prawdę mówiąc. Pomimo upajającego zawrotu głowy Caroline zebrała całą odwagę i zamierzała odpowiedzieć uśmiechem. że ślą jakieś sygnały . może nawet mirażem. i przybłędami potrzebującymi dachu nad głową. zmąciła myśli i napełniła ją pełnym euforii ciepłem. .. Na imię miała Eileen. że gdyby nawet jego i Eileen łączyły intymne stosunki. gdy Katie odpoczywała. patrząc jak ostrożnie kładzie czwarte zdrowe szczenię koło śpiącego rodzeństwa. jej właściciel jest zdania. szwów i środków powstrzymujących krwawienie. jasnowłosą córeczkę. Eileen interesowała się Lawrenceem. ale mogła też położyć się na swojej poduszce na podłodze w sypialni. jak resztę rodziców. Zatrzymałam się po drodze. to było oczywiste. nie nosiła obrączki i to ona przyniosła ciastka. dopóki nie znajdziemy im domu. niecierpliwe dziecko ciągnęło go za rękaw koszuli.się przyjść.Lawrence dostrzegł niepokój na twarzy Caroline i szybko dodał: . lecz z dystansem. czując.odpowiedział z uśmiechem Lawrence. .Ale. cały czas czuła na sobie palące spojrzenie. jest ogromnie żywotna. która przed nocą musi wyjść na dwór. . . I właśnie w tej chwili Caroline znowu poczuła ciepło. zielony ogień pożądania był tylko wspomnieniem. jakby jednym haustem wypiła kieliszek szampana. dodał niedbałym tonem: . Zanim jednak uśmiech zdążył pojawić się na jej ustach. Gdy Caroline gawędziła z dziećmi.. młodą i pełną życia. czy Eileen i Lawrence byli kochankami. że dla dorosłych pojawienie się tajemniczej kobiety jest równie fascynujące. . . przywiozłam węgiel do kopalni. . I gdy oczy Lawrencea znowu napotkały spojrzenie Caroline. co się tu dzieje. Spoglądały przyjaźnie. Tym razem przypadło jej ważne zadanie podawania mu gumowych gruszek. Ta pieszczota zaparła jej dech w piersiach. Nie ma tu żadnych innych zwierząt poza moimi gośćmi. jak to robiła w szkole w Moclips High. strzegłby tej tajemnicy. . .Jej właściciel? Nie należy do ciebie? . Caroline zastanawiała się.Ciastek nigdy nie jest za dużo . był czas. która tak bardzo przypominała jego utraconą Holly.Mam dla ciebie jeszcze jedną misję . zupełnie odmienne. by się przywitać. kiedy Katie urodzi następnego szczeniaka.To jest Caroline. Teraz. Potem. . a kiedy zwróciła się w kierunku jego źródła. gdy jej wzrok padł na stojący obok stół i tace z ciastkami.Głuchota wcale jej nie przeszkadza. by spytać. .Ma piętnaście lat. Wydawało się. Lawrence odwrócił wzrok. Tę jawną obserwację prowadziła ładna blondynka. jak narodziny szczeniąt Katie.powiedział do niej cicho Lawrence. jeśli nie reaguje na to. oraz śliczną. uśmiechały się. Pomimo wyraźnego 129 zainteresowania ze strony Eileen traktował ją równie po przyjacielsku. że od lat udaje głuchą. 130 . którzy mieszkają tutaj. Caroline została jego asystentką.. i jakby na zawołanie Katie znowu zaczęła się szczenić. Prawdopodobnie drzemie na sofie w salonie.Nie.. że to matka Jenny. i miała mu wiele do zaoferowania: siebie .

Stanowiłaby kwintesencję osamotnienia. Był wysoki.pomyślała. jakie prowadził Lawrence Elliott. Surowość.dzieciom i zwierzętom innych ludzi. choć zauważyła sporą kupkę kamieni. niczym więcej. rozkazała Caroline wyobraźni. Porozmawiaj z nią. niczym trwałym . .. różniący się od tych.nie na podłodze. "Może to robi . uprzejmy. nie było jej też w obszernym gabinecie ze stosami czasopism weterynaryjnych i mnóstwem książek ani w pierwszej sypialni. wypełnionym tłumem zachwyconych dzieci. olśniła jąprawda: jego świat był bardzo odizolowany. Łagodny uśmiech pojawił się na jej ustach. Ten przestronny salon. Może na toaletce zobaczę butelkę perfum albo książkę o miłości. prowadzonym w pojedynkę poszukiwaniu swej złotowłosej córki. Był to uroczy pokój. uświadomiła sobie. Dwoje ludzi czytających przed buzującym ogniem. To było coś. który spędził siedem lat życia w klatce.. W dużym pokoju.Mam nadzieję. jak deszcz bije o szyby świetlików. że ten pokój jest dla Lawrencea symbolem prawdziwej wolności: kiedy Holly wróci. Ale gdy Caroline opuściła tę wibrującą wesołość i zagłębiła się w ponurość salonu. Och. dorzucił: . a gdyby wśród całej tej ciepłej przytulności ciemnozielone oczy spojrzały na nią z takim zmysłowym głodem. żeby się nie obudziła zbyt gwałtownie. że ta złota.. pozostawioną na nocnym stoliku przez jego kochankę". Lawrence trzymał się na dystans. Różowy kolor znikł zgodnie z jej surowym poleceniem i znowu widziała jedynie surowość.a nawet dom . gdyby weszła na jego łóżko. słuchających. . na swojej poduszce. Coś lub ktoś. 131 W salonie nie znalazła cocker spanielki. lecz żywotnej suczki. jaki widziała w nich wcześniej. podsuń jej rękę pod nos. łagodny. Dosyć tego.. gdyby było w nim dwoje ludzi. Pozbawiony swobody przez wspomnienia i swe rozpaczliwe poszukiwania. jak ona i lubił taką samą literaturę. która tak bezwstydnie patrzyła na świat przez różowe okulary. że taki właśnie rodzaj pomieszczenia musiał wybrać sobie człowiek. Musisz pozwolić.Może tam znajdę dowód. Lawrensie! Musisz mieć własne życie. "Dobry z ciebie człowiek. że nigdy nie zrzuciłby suczki na podłogę. Lawrensie Elliotcie . Choć jest głucha. straciłby swą surowość. które widziała. że spanielka nazywa się Mindy. Wraz z tą myślą pojawił się wspaniały obraz.zwykłymi przechodniami. co ich ze sobą łączyło. czasami ofiarowywał swoje umiejętności .Jeśli cię nie zobaczy i nie wyczuje. z jego skąpym umeblowaniem i kamiennym kominkiem. wychodząc z pokoju na poszukiwania Mindy. że zwijasz się przy . Stwierdziła ponuro. że z nim sypiasz -pomyślała Caroline.. gdy uznała. całą swą bolesną pustkę. . W całkowitej samotności. idąc w kierunku otwartych drzwi. skupiony na nieustępliwym. że Lawrence zapewnił sobie jednak możliwość ucieczki. popijających gorącą czekoladę. brak jakichkolwiek ozdób przywodziły na myśl więzienie. ale byli tylko gośćmi. ale gdy jej wzrok padł na sięgające od sufitu do podłogi półki z książkami. ale pociągający mężczyzna przynajmniej nie krępuje całkowicie swych potrzeb fizycznych.. z wielkimi świetlikami w suficie i przeszklonymi ścianami. panowała atmosfera ciepła i wspólnoty. futrzana kula na pewno śpi z Lawrenceem. które musiały prowadzić do głównej sypialni. pachnącym świeżo upieczonymi ciastkami. wesoło urządzony i promieniejący ciepłem. Smutek ścisnął serce Caroline. Był takim samym molem książkowym.Dobry. ma zwyczaj przynoszenia z dworu kamyków i układania ich koło drzwi. był samotny. gdy uświadomiła sobie. do której weszła. gdyby nie złocista cocker spanielka.. "Mam nadzieję. i udręczony". Caroline zaskoczyła surowość salonu i jego wielkość.Lawrence powiedział Caroline. potrafi czytać z ust.. by coś cię emocjonalnie poruszyło. która była symbolem życia. która spała błogo . że ten udręczony. Tak. to będzie jej sypialnia. lecz na samym środku łóżka. A gdy miała już udać się na poszukiwanie głuchej.myślała Caroline. Jednak sypialnia Lawrencea była jeszcze bardziej ascetyczna.

po raz ostatni obrzuciła spojrzeniem sypialnię. I jak w tamtych pokojach nie zobaczyła zdjęć jego rodziny. . a przed pobraniem tlenu z powietrza. -Mam nadzieję. że to tylko mała część jego posiadłości. by jej zapach obudził Mindy z głębokiego snu. łącząc w sobie pastelowe odcienie różu i błękitu. że czuje twoją obecność i twoje ciepło". Obserwowali w telewizorach. myślała z nadzieją.powiedział Lawrence. dalej . jej pomocy. Za każdym razem. Oczywiście wszyscy wszystko o nim wiedzieli. Masując delikatną klatkę piersiową. Mam nadzieję. te nowoczesne wynalazki były na ogół niepotrzebne.nie było tu nic osobistego.No. jak wyglądały nosy innych piesków w tym niebezpiecznym okresie. nim zniknęła na zawsze. A może rozstawiał je tylko wtedy. Widziała.. Drzwi salonu wychodziły na rozległą łąkę. nieruchome ciałka z worka owodniowego.Do roboty. gdy mijały kolejne sekundy bez dopływu tlenu. zostawiając tylko chłodny. O jedenastej czterdzieści pięć Katie urodziła ostatnie szczenię. że Lawrence może tu znaleźć choć trochę wytchnienia od prześladujących go upiorów". po którym hasała Mindy. Zanim Caroline podeszła do łóżka. gdy Lawrence odwrócił małą główkę. róż znikł całkowicie. czując niebezpieczeństwo grożące jej dziecku. gdy małe płuca śmiało chwytały pierwszy haust powietrza. I wtedy. Na jego przystojnej twarzy pojawił się niepokój. kiedy przestawał dopływać tlen z krwi matki. kiedy Katie energicznym lizaniem uwalniała drobne. złowieszczy błękit. ciemny. aż do sosnowego lasu. lizała je jeszcze gorliwiej. Te fotografie gdzieś tu były. za ideał. drogocenne fotografie rodziny przeznaczone były tylko dla jego ciemnozielonych oczu. Mimo to. Przy ostatnim szczeniaku prawie już zapomniała o niepokoju. Były sinawe. ostrożnie odsysając pyszczki gumową gruszką. Obok znajdowała się stajnia i otoczony płotem padok. a gdy Caroline przekazała mu gumową gruszkę. Katie chciała wyjść na dwór. Silne i delikatne palce Lawrencea także masowały szczenię.tak jak w innych pokojach . Katie była wyczerpana. . a w . jak wolno ożywa nieruchome ciałko. ani jednej oprawionej fotografii z albumu. Caroline zobaczyła nos szczeniaka. Dzieci czekała nazajutrz szkoła i rodzice już dawno zabrali je do domu. zapierało jej dech z niepokoju od momentu. że w ten sposób pobudzi płuca do heroicznej próby złapania pierwszego oddechu. by włożyć do pyszczka strzykawkę. Nie naruszała w ten sposób niczyjej prywatności. Lawrence założył szwy na kilka pępowin i przyśpieszał pierwszy oddech.myślała Caroline. Teraz.. jednak. gdy nikt ich nie mógł zobaczyć? Nie w takim dniu jak dzisiaj. Niewiele prywatności mu pozostało. Ale to. 132 Do dziesiątej piętnaście na świat przyszło dopiero sześć szczeniąt. jeszcze energiczniej. widząc. mały. Poprzednio przejście od życia w łonie matki do życia na własny rachunek dokonywało się bez większych kłopotów. ciągnęło się stworzone przez naturę morze krzewów i dzikich kwiatów. że pod naciskiem szorstkiego języka przetaczało się po ręczniku . ponieważ . gdy Caroline obserwowała pojawianie się nowo narodzonego. Doktor Lawrence Elliott uchodził w Issaquah za bohatera. Ale ostatni maluch potrzebował jego pomocy. Co prawda. "Jak tu spokojnie . 133 . a dalej. kiedy jego dom otwarty był dla pełnych podziwu.nim w kłębek. Lawrence i Caroline zostali sami. tak. lecz niewątpliwie ciekawskich obcych ludzi. jak sam powiedział. a kiedy silny promień latarki Lawrencea oświetlił ogrodzone podwórze. jak otwiera swoje krwawiące serce.szeptała. więc jej towarzyszyli. co zostało. budzący ogromny szacunek i niepohamowaną ciekawość. również jej dłonie przyłączyły się do tych wysiłków.Caroline .ale nie udało się zapalić w nim iskierki życia. który pozostawiła Holly. Caroline przekonała się. gdy tak stali otuleni ciszą nocy. do czasu.

które było bliskie śmierci. by z radością powitać w swym życiu tego szczeniaka.zaczął osuszać mu futerko miękką szmatką. Chciał właśnie powiedzieć jej to.przemówiła cicho do czarno-białego pyszczka. gdy opowiadał o głuchocie Mindy i o jej kamykach. wykazują zadziwiająco dużo siły. -Co? . Ale pomyślała o cocker spanielce. że nie zmieni podjętej decyzji. o przywiązaniu.Właścicielka Katie zaproponowała mi. że chce ją mieć. Lawrence podał je Caroline. po chwili nowo narodzona suczka stała się równie krzepka. i ciepło. . co i tak wiedziała. Caroline spojrzała na niego. jak gdyby to szczenię. ilekroć będziesz tego potrzebować. Nie zmienię zdania. więzią. z tobą.Sądzę.Będzie zdrowa.Myślę. która może przetrwać całe lata. że postępuje w sposób nieprzemyślany. . bo Caroline miała coś specjalnego do powiedzenia nowo narodzonej. wystraszyłaś . to wyprawa do Moclips. Kiedy maleństwo było już suche. I na ich oczach siny nos przybrał różowy kolor. Ale tym razem przenosiny trwały dłużej. nieco zaskoczona konsekwencjami jego propozycji.głosie dźwięczała przepraszająca nuta. ale zanim zdołał się odezwać. a choć jego palce nawet jej nie musnęły. musiała też zorganizować wielki bal charytatywny i wziąć w nim udział ale wiązało się to z krótkimi nieobecnościami. jaka jej się od bardzo dawna trafiła. Jednak nie miała wrażenia. śpiącej na pobliskim łóżku. a przynajmniej mnie. . Z głębokim spokojem i pewnością siebie czuła. złapało haust powietrza i wreszcie zaczęło oddychać. że chętnie zdecyduje się na długotrwały związek z małym stworzonkiem. już łagodniej. że powinienem ci ją dać na twoje czterdzieste urodziny. Zachowywał się tak. że miałaby dobrze tutaj. .Ale teraz jesteś strasznie rozbrykana. a jeśli chodziło o podróże. Lawrence uśmiechnął się. To prawda. a Lawrence . I po chwili powiedziała cicho: .odpowiedział szybko.Chcę ją mieć. . Zwykle przesiadywała w domu. szczenię prychnęło. Katie nadal lizała malucha. będą razem chodzić na spacery po Quenn Ann Hill i. i nie potrzebuję dwóch miesięcy na podjęcie decyzji. . Jak tylko szczeniaki złapią pierwszy oddech i przekroczą tę niewidzialną barierę. Wiedziała. które trzymała Caroline. by przeniosła je do drugiego pudełka.Dobrze . pozwalając. dodał: . była najdalszą. że wzięcie na siebie odpowiedzialności za psa jest sprawą poważną. jaka w ten sposób między nimi powstanie. że powinna należeć do ciebie.zgodziła się Caroline.. .Nie . które dźwięczało w głosie Lawrencea. Lawrensie.. które ostrożnie tuliła w dłoniach. tak jak przekazywał jej przedtem inne szczeniaki. A potem.. w ciągu tych dwóch miesięcy ogrodzi podwórze i przygotuje dom na przyjęcie psiaka. . . Oczywiście. Caroline pomyślała bez wahania.Nieźle nas.tak.stwierdziła z nadzieją Caroline. Caroline wiedziała. Powinna przebywać z Katie co najmniej dwa miesiące i nie będzie kłopotu ze znalezieniem jej domu.Ale chętnie się nią zaopiekuj ę. gdy przewracała się i toczyła jak kula w trakcie energicznego lizania. że od czasu do czasu miewała 134 spotkania zarządu. Chodziła już. jak jej rodzeństwo. podnosząc się sprężyście za każdym razem. więzią. . Nie musisz się decydować w tej chwili. bym wybrał sobie jedno szczenię z miotu. nie różniło się niczym od innych. gdybyś zmieniła zdanie.Sądzę.. poczuła ich delikatność. by pomóc przy ratowaniu pokrytych ropą wydr i mew. jeśli zechcesz. takiej decyzji nie powinno się podejmować impulsywnie. jak to robił z pozostałymi . a po chwili krótkie nóżki zaczęły się ruszać z zadziwiającą siłą. że w przyrodzie szansę przetrwania mają tylko jednostki najsilniejsze. I rzeczywiście.Wygląda dobrze . ale mniej energicznie. Lawrence głaskał drobne ciałko. a gdy jego krótkie nóżki staną się silne i zręczne. Stanie się więc domatorką.

pod wpływem pieszczoty tych ciemnozielonych oczu zabrakło jej tchu. Po długiej chwili wyznał jej wreszcie: . to i tak cieszę się.O co chodzi. wpatrując się z nią z nieskrywanym pożądaniem. że tego nie widziałam. . Ta zmiana była gorsza nawet od śmierci.To nie ma znaczenia. że jej szczenię radzi sobie nie gorzej niż inne.. A jeśli nie. . które kiedyś przekształcą się w pełne zdecydowania szczekanie.Znowu potrząsnął głową i powiedział cicho.istny obraz spokoju i pogody .Dobrze . widząc. takim intensywnym pożądaniem. Znów. . że Holly umiera.Caroline zaczerpnęła tchu i ku własnemu zdziwieniu zapytała: . . nie potrzebowały do tego świadków. . odprowadzając ją do samochodu. Umilkli oboje i przez chwilę słychać było odgłosy energicznego ssania. w czarodziejski sposób przechodziło w życie. jak zachwycona jest jego zaproszeniem.zaproponował Lawrence. Żadne dziecko nie przerwie tego czaru. Nigdy dotąd czegoś takiego nie czułem. Tym razem było inaczej. gdzie mogły być pustka. nagle. a poza tym było już bardzo późno. że jego przerażenie zniknęło.. Uwodzicielskie zielone oczy. a od czasu do czasu westchnienie pogodnej. Nic nie zdoła tego dokonać. .Nawet nie włączyłem dla ciebie telewizora. napełnione taką zapierającą dech intymnością. .Ja..Niezwykły sposób na spędzenie czterdziestych urodzin. Gdy Lawrence kąpał Katie w pralni. a to. że Bez ostrzeżenia Jasona Colea zagarnęło wszystkie nagrody. zachęcający uśmiech. jak się miewa twój szczeniak .. bo tam. a potem potrząsnął nią z niedowierzaniem.Tak. Przedtem wyraźnie czułem. wszystkie maluchy przebudziły się i z niecierpliwością oczekiwały na pierwszy posiłek. Teraz. usunęła brudne ręczniki z pudełka i położyła na ich miejscu grubą warstwę świeżych. poczuła nagłe gorąco i przeszył ją dreszcz. Przypuszczam. . proszę. Działał tu czysty instynkt. trafiało bezbłędnie do jej sutek. Caroline zobaczyła ból. jak poprzednio. Tym razem Lawrence zobaczy jej odważny.Nadzwyczajne . kiedy bezruch stawał się ruchem. Caroline. Zanim Lawrence wysuszył Katie. ale jakby coś jąwięziło.odparła Caroline. . Proszę. choć wyczerpanej matki.Caroline zanotowała w pamięci charakterystyczne cechy swego szczeniaka: pięć białych piegów na aksamitnej czarnej mordce i śnieżnobiałą lewą przednią łapkę.Nagle miałem wrażenie. Przez cały wieczór Caroline była świadkiem dramatu narodzin. 135 ..Powiedz mi. wciąż z mocno zamkniętymi oczami. będę dzwonić. żebyś wiedziała.a jej potomstwo. Katie leżała na boku . a potem położyła go obok innych.Czy to wrażenie minęło? . nagle przestały pulsować życiem. policyjną fotografią przedstawiającą Claire w kilka minut po jej śmierci? .Caroline uświadomiła sobie. Lawrence uśmiechnął się i pomimo maskujących cieni nocy zobaczyła w jego spojrzeniu głód i poczucie bliskości. co przypominało śmierć. Lawrensie? Co się stało? . była świadkiem całkowitego przeciwieństwa tamtego cudownego widowiska. Czy w tym cierpieniu było również przerażenie? Czyżby Lawrence. Uśmiechała się. .Czy to chodzi o Holly? Skinął potwierdzająco ciemną głową. że ona żyje.Jeśli chcesz. zadziwiającego momentu.wyszeptała Caroline. przepraszająco: -To niedorzeczne. .A może mógłbym cię zabrać na zaległą kolację urodzinową? . nicość.Lawrensie? . zostawiając po sobie jedynie powątpiewanie. a wyraz jej twarzy zdradzał szczerze.. którą kochał? I czy ten obraz był koszmarem. zobaczył nagle obraz jedynej kobiety. dziwne piski. Tak właśnie szczeniaki spędzą tę noc.

Potem zatelefonowała do niej Raven i powiedziała. w takiej właśnie formie. istniała jeszcze jedna przeszkoda nie do pokonania: będzie chciał. zdradziło ją teraz: nie umarło. że już ten dygot mógł stanowić śmiertelne zagrożenie. . Jej trzepoczące serce. gdy po raz pierwszy spostrzegła czułe zatroskanie w ciemnoniebieskich oczach Jasona. jakie pisano wspaniałe recenzje. Ze spokojem i odwagą spojrzy w jego sceptyczne i tak uwodzicielskie błękitne oczy i spyta go. . Może czas na zwycięstwo nadziei i miłości? Jej serce znowu podjęło swój wolny. stanu pośredniego pomiędzy życiem a śmiercią.Wcale nie uważam cię za szaleńca. inne zadziwiające uczucia ubiegały się o miejsce w jego umęczonych ściankach. Zanim Holly opuściła Kodiak. jeśli ona tego nie zechce. odniosła sukces. . Holly z radością witała te cudowne. Jej serce biło. Zaniechało szaleńczego pędu i podjęło spokojny. ale trudno było o tym zapomnieć. zaczęło niebezpiecznie trzepotać. i w chwili śmierci. że jej historia. Wyobrażała sobie nawet. że jązabiją. obiecał jej. Wtedy serce Holly. A wtedy Holly poczuła ulgę. nie zawodząc jej. gdzie było . że umiera. typowy dla zawieszonej między życiem i śmiercią krainy.Minęło. tylko przyspieszyło nieunikniony koniec. tak niebezpiecznie przepełnione. Ale jest tutaj. nagle zatrzymało się. dotyczące jej książki: jak wysokie honorarium dostała za miliony sprzedanych egzemplarzy. najlepszy dowód. typowym dla wegetacji. Ale cierpiące serce. Nie była zaskoczona. nim zdąży roztrzaskać się o ziemię. którego przyśpieszone uderzenia czuła przez ostatnie dwa tygodnie.Naprawdę nie chciałbym zrobić na tobie wrażenia szaleńca. dlaczego szczęśliwe zakończenie jest dla niej tak strasznie ważne. że nie zmieni ani słowa. by wyjawiła mu. w której przebywała przez ostatnie siedemnaście lat. ani jednej sylaby.. by mogło walić jeszcze szybciej. co zdarzyło się dzisiejszego popołudnia. Jason powiedział. rozdygotane wzleciało wysoko nad ziemię. poczuła ulgę. Kruche. Za kilka godzin miała znowu zobaczyć Jasona.. Każdy zna tragiczne lekcje wojny. aby pojechać do Los Angeles. z pewnością pęknie. Ale tego popołudnia. które trzepotało od tygodni. uzbroiła się w dane. jak gdyby znowu przebywała w spokojnym sanktuarium swego kokonu w Kodiaku. jak gdyby naprawdę szczególnie mu na niej zależało. To zrozumiałe. pomiędzy przerażające z początku. o wiele wcześniej. Nic dziwnego. choć wiedziała. W jaki sposób wymówił to "na tobie". a to. a potem zachwycające chmury. by w końcu eksplodować w powietrzu. kiedy Jason powie jej. że jest już po wszystkim. że serce w końcujązawiodło. miarowy rytm. miarowy rytm. nieznane emocje. że jak na wojenną sagę zakończenie jest beznadziejnie romantyczne.. że umrze szybko..Tak. Zamierzała przedstawić Jasonowi te fakty. ile dostała listów od wielbiących ją czytelników. że gdy nadejdzie pora. Od bardzo dawna jej kruche serce przepełnione było smutkiem. potrafi przeobrazić się w jedną ze swych bohaterek. kiedy w końcu serce. 136 17 Holly sądziła. Wydawało się niemożliwością. ale tak się stało w chwili. kiedy przez wiele miesięcy utrzymywała się na 137 samym szczycie listy bestsellerów. gdy to się stało.. Od lat biło spokojnym. że powinna opuścić kokon samotności i ciszy. w towarzystwie Jasona. I Carline odpowiedziała z całkowitym przekonaniem. spadło spod chmur tam. czy właśnie banałem nie jest obowiązkowo smutne zakończenie wojennych historii. kiedy jej dygoczące serce nagle zatrzymało się. miarowym rytmem. by omówić z nim zakończenie Darów miłości. bezceremonialnie zmuszone do wyjścia ze stanu hibernacji. Nawet gdyby to była prawda.

. że nawet najczulszy dotyk może skłonić cię do ucieczki? Pytania wciąż powracały. by jej myśli opuszczały stworzoną przez nią krainę. a w głowie kłębiły mu się pytania. mógłby nawet zaakceptować jej filozoficzny pogląd dotyczący wojny. by Jason wiedział o jej szaleństwie. 138 Nie chciała. Nigdy już nie skala się tak cudownym szaleństwem. a siódmą. pragnął znowu zobaczyć Holly.. Jason był zupełnie sam.Ale . Holly naprawdę uciekła. I miałby rację. gdyż do samego świtu bawili się na wielu galach z szampanem. Delikatnie. Opuścił hotel przez główne. Nie mógł zasnąć z powodu zdenerwowania. łukowate wyjście i skierował się ścieżką w stronę sadzawki. Wczoraj wieczorem cieszył się z odniesionego sukcesu. że nie jest to kwestia wyboru ani świętowania.zostawiła dla pana liścik. Jej dziwactwo nawet go trochę intrygowało i najprawdopodobniej uznał. Nie pozwoli na to. Pomyślałby. bez odpowiedzi niczym uprzykrzone proroctwo. Jason nie spał w ogóle. Ale Holly aż nazbyt dobrze wiedziała. Zrób z " Darami miłości". że nie chciała zgodzić się na śmierć Savannah. Jason bez wątpienia postawił już diagnozę.Panna Pierce wymeldowała się dziś rano. bo zanim jeszcze jej dotknął. co by mu przedstawiła. ale wyczułby. . nigdy nie pozwolić ci odejść? I dlaczego tak się boję. Rozerwał kopertę. Śliczna suknia była tylko doskonale trafionym symbolem tego. Było śmiertelnie wyczerpane. gdy zobaczyła. a teraz największe znaczenie miał dla niego ten list. Z rzadka tylko wychodziła ze swej chaty. Pomiędzy trzecią nad ranem. że jest trochę zwariowana. Jeszcze raz dziękuję za wczorajsze popołudnie. i teraz obiecywało jej. na co się zdecydujesz. gdy opuścił przyjęcie w Spago. by wziąć prysznic i przebrać się. panie Cole. Jason wziął zapieczętowaną kopertę i wyszedł na zewnątrz. że pragnę cię zatrzymać. do radosnego świętowania dawno minionej epoki. Sławni goście hotelu jeszcze spali. był na plaży. który właśnie zdobył siedem Oscarów. że nie będzie już fruwać ani tak trzepotać.dodała z ufnością w głosie . że udało się jej przetrwać. a ciepłe powietrze przenikał upajający zapach gardenii. jaki wyraz pojawił się na jego znanej wszystkim twarzy. że nie usłyszał dotąd prawdziwego wyjaśnienia. Obłęd bezlitośnie osaczał ją coraz bardziej z każdym dniem. Słońce świeciło jasno. . a jeszcze rzadziej pozwalała. gdyż ta fikcyjna postać dla niej istniała naprawdę. A gdyby nawet serce mówiło jej prawdę. gdyby nie zaczynało nagle walić na jego widok. jaka była niedzisiejsza. Drogi Jasonie! Musiałam wrócić na Alaskę. Kim jesteś.. wysłuchałby ze spokojem tego. jedyni przyjaciele. Nie potrafiła powiedzieć Jasonowi Coleem. Oszukiwała samą siebie. A ona nie mogła tego zrobić. Holly? Co sprawia.jego miejsce. że jest szalona. . spacerował tam i z powrotem po piasku.Promienny uśmiech recepcjonistki hotelu Bel Air zbladł. bardzo delikatnie kazałby to sobie wyjaśnić. Białe łabędzie sunęły leniwie po spokojnej powierzchni. na które tylko ona mogła odpowiedzieć. że żyje. kiedy wrócił do swego apartamentu. które rozpoczęły się po rozdaniu Oscarów. Wiem. w uroczy. że to fascynacja latami sześćdziesiątymi skłoniła ją do wybrania sukni dziecka-kwiatu. ale jego bezsenność nie miała nic wspólnego z wystawnymi przyjęciami ani zdobytymi przez niego siedmioma statuetkami. . Była jej ukochaną przyjaciółką. ale nie licząc tych pełnych wdzięku ptaków. teraz to wiedziała. jakich miała. beznadziejnie ekscentryczny sposób. dlaczego tak bardzo zależy jej na szczęśliwym zakończeniu. Była szalona. że spodoba mi się wszystko. jak wielki dystans dzieli ją od rzeczywistości. musiał jązobaczyć. jak wszyscy stworzeni przez nią bohaterowie.. co uznasz za stosowne. istniała poważniejsza sprawa: człowiek. Ale to nieprawda. Była ledwo żywa. i całkowicie obłąkana.

który właśnie spędziła z Nickiem.Raven nigdy nie widziała Jasona tak zdenerwowanego.. kryje się jakiś dziwny powód. że mogłabyś zająć się jej kontraktem.Jason mógłby zdobyć adres Holly od recepcjonistki w hotelu Bel Air.Jesteś wspaniała . że za dwa dni Jason wyjeżdża do Hongkongu. kiedy Jason odsłonił resztę planu. zorganizować wszystko tak.Dziękuję. 139 "Musiałam wrócić na Alaskę" . .Holly? Kto to jest Holly? . Bez wątpienia było mnóstwo spraw.Chcesz jej coś wysłać? -Nie. Jednak nie poprosił ją o to. że ci się powiedzie. . . dziewczęco prosty. . stanowiącą. A więcf Raven.. Za to miało wiele wspólnego z magią. którymi powinien zająć się przed odjazdem. Pomyślała o miękkim głosie autorki książek pełnych miłości. dodała: .powiedział Jason.Zapłacę każdą uczciwą cenę. Gdy szukał wyjaśnienia w jej słowach. bez dyskusji z nim. żeby bronić własnej wersji.. .. co się stało? . . ale jest mi potrzebny z powodów całkowicie zgodnych z prawem. A teraz zamierzał rzucić wszystko i wyruszyć na Alaskę? Była to zdumiewająca nowina i Raven dopiero zaczynała się z nią oswajać. że zrobiłaby to dla niego. Pomyślałem. "Jeszcze raz dziękuję za wczorajsze popołudnie".. Jasonie? Co się stało? . ona też to wiedziała. gdy sekretarka oznajmiła jego nieoczekiwane przybycie.Jason! . . ale nie miał wątpliwości.Holly Jason wpatrywał się w list. ale mieliśmy się znowu spotkać dziś rano. Tylko te słowa pozostawiały Jasonowi nadzieję. -Nie widziałeś się z nią wczoraj? . choć przyjechała do Los Angeles. gdy wręczyła mu kartkę papieru. Uśmiechając się uroczo. że od niego uciekła. zadzwonisz do wydawcy i powiesz.Jeśli go nie podadzą. a nawet desperację.Marilyn Pierce. nawet w trakcie negocjacji. I Holly poddała się całkowicie w sprawie zakończenia filmu. Oraz przekonać ją. co w mojej mocy. . że za tym. . jedyne namacalne świadectwo. tak wytrąconego z równowagi. Potem.Zrobię. to trudno. jego paszport do następnej magicznej podróży. odpowiedziała Jasonowi.Mam nadzieję.żartowała Raven. co mówi Jason.Chcesz. z początkiem miłości. że nie obowiązuj ą ich żadne prawa. żebyś znalazła dla mnie adres Holly. Charakter pisma miała wyraźny. jaką zaproponujesz.Nieczęsto dostaję od ciebie czek in blanco za scenariusz . tak poważnego. Holly dziękowała mu za coś więcej niż lunch -gdyż wczorajsze popołudnie nie miało nic wspólnego z posiłkiem. że potrzebny ci jej adres? . . ponieważ nie znosił zarozumialstwa gwiazd. Jason wyczuł w tym jakiś przymus. uważających. . Złamałaby w ten sposób przepisy. 140 Raven uświadomiła sobie. a ona wróciła na Alaskę. że nie zamierzam zmieniać zakończenia jej książki.. Jason chciał jak najszybciej wyjść. Też mam taką nadzieję. że Holly w ogóle istniała.Chcę.napisała. od których zależały jego majątek i kariera. Lauren Sinclair. Nie próbowała nawet ukrywać zdumienia.Potrzebuję twojej pomocy.Tak. znajdował tylko jeszcze głębsze pokłady tajemnicy i niepokoju. żebym negocjowała kontrakt dla niej? Nie dla ciebie? . pozbawiony ozdobników. . . nagle poważniejąc..O co chodzi. Gratuluję. a choć coś wystraszyło ją tak bardzo. by napisała dla mnie scenariusz. i o zadziwiającym weekendzie. Chcę jej powiedzieć osobiście. by należący do studia .Dobrze.przywitała go Raven. Raven wiedziała. taką miał nadzieję. Raven zdobyła adres Holly bez trudu.

odrzutowiec zabrał go do Kodiaku, gdzie czekałby na niego samochód i pokój w hotelu. Ale w połowie drogi do drzwi, odwrócił się do niej. - Raven? - Słucham? - spytała, zdając sobie sprawę, że jego ciemnoniebieskie oczy po raz pierwszy patrzą na nią z niepodzielną i skupioną uwagą. - Wyglądasz... na szczęśliwą. Coś się wydarzyło... ale nie chodzi o Michaela, prawda? - Tak. Wydarzyło się coś cudownego. I nie chodzi o Michaela. - Raven przechyliła głowę i powiedziała: - Mam nadzieję, że i tobie przydarzy się coś równie cudownego. 18 Kodiak, Alaska Wtorek, 28 marca Była prawie północ, gdy Jason zameldował się w hotelu "Westmark". Po krótkim wahaniu postanowił przynajmniej zobaczyć, gdzie mieszka Holly, przejechać koło jej domu w nadziei, że wyczuje, iż jest tam w środku, bezpieczna, pogrążona we śnie i spokojnych, szczęśliwych marzeniach. Wiejska chata Holly znajdowała się sześć kilometrów za miastem, na końcu wąskiej drogi, pół kilometra od najbliższego sąsiada. Droga wiła się 141 wśród zwartej gęstwiny wysokich sosen, i dopiero gdy Jason dotarł do chaty, zawieszonej nad urwiskiem, zorientował się, jak blisko linii brzegowej wyspy biegnie ten leśny trakt. Morze w dole srebrzyło się muskane księżycową poświatą, przefiltrowaną przez wełnistą zasłonę chmur. Gdy Jason jechał przez leśny mrok na odludzie Holly, miał nadzieję, że na miejscu przywitają go światła na ganku, których zadaniem jest odstraszanie nieproszonych gości. To, co go powitało, było jeszcze bardziej podnoszące na duchu: jasne światła, całe mnóstwo świateł. Chata jarzyła się oślepiająco, otoczona gorącą łuną, a wszystkie zasłony były odsunięte, jakby na powitanie. Jason od razu spostrzegł Holly. Jej złote włosy lśniły niczym najjaśniejsza z morskich latarni, przyzywając go. Siedziała na kanapie w salonie, ubrana w szlafrok w odcieniu lawendy. Musiał być pikowany, gdyż zdecydowanie zaokrąglał jej bardzo szczupłą postać. Zwinęła się w kłębek. Była to jednak poza pełna napięcia, sztywna. Holly pochyliła głowę, oparła czoło na kolanach, podciągniętych blisko ciała, przytrzymywanych mocnym uściskiem ramion. Jason nie mógł widzieć jej twarzy. Była ukryta za złotym, jedwabistym welonem. Ale nie miał najmniejszej wątpliwości, że Holly nie śpi, że jest czujna i zaniepokojona, a każda komórka jej ciała ma się na baczności. Przed kim? Co ją tak wystraszyło? Z jego punktu obserwacyjnego wydawało się, że Holly jest zupełnie sama. Zamiast podejść do drzwi, Jason zdecydował się zapukać cicho do okna. W ten sposób uprzedzi ją, że to on - a nie niewidzialne, nocne zagrożenie, którego tak wyraźnie się bała. Zapukał cicho, ostrożnie, ale ona zareagowała natychmiast w zadziwiający sposób. Jeszcze bardziej zesztywniała ze strachu, zaczęła dygotać. Białe dłonie, wyciągnęła błagalnie w kierunku zjawy, której nie mógł zobaczyć. Gdy uniosła głowę, Jason zauważył przelotnie jej oczy. Były szare, bezbarwne i nawet nie zwróciły się w kierunku, skąd dobiegało ciche pukanie. Patrzyły prosto przed siebie, wbite w coś, ku czemu sięgały tak błagalnie i gorączkowo jej blade dłonie. I wtedy Jason usłyszał ten dźwięk, krzyk tak pełen udręki, że z początku nie potrafił uwierzyć, iż wydała go ludzka istota. Pomyślała, że to wiatr wyjący wśród drzew. Albo przerażający zew mewy. A może upiorne pohukiwanie sowy. Krzyk natury. Jednak ten dźwięk nie dopływał ze srebrzystego, cienistego bezmiaru zamglonej chmurami nocy. Dochodził z jasno oświetlonego wnętrza chaty. Przez okna z bolesną wyrazistością przebijały się rozpaczliwe słowa. - Proszę! - krzyczała Holly. - Proszę, nie zabijaj jej!

Jason zapukał znowu, tym razem głośniej, próbując gorączkowo odwrócić jej uwagę od tego, co budziło w niej takie przerażenie. 142 -Holly! Wydawało się, że nie usłyszała jego głosu, a pukanie jeszcze bardziej ją przeraziło. - Proszę, przestań, proszę. Zdobywca Oscarów, reżyser Jason Cole, był świadkiem sceny, nad którą nie miał kontroli. Ta świadomość wywołała w nim rzadkie poczucie bezsilności. Pokonał je szybko i ruszył zdecydowanie ku drzwiom. Nawet gdyby były pozamykane na wiele zamków, ustąpią przed siłą jego determinacji, żeby być z nią, przyłączyć się do niej w tym koszmarze, położyć mu kres. Jednak drzwi nie były zamknięte, co świadczyło o tym, że Holly nie bała się ludzi: złodziei, gwałcicieli czy morderców, którzy mogliby zaatakować samotną kobietę, mieszkającą w chacie pośród lasów. Nie zaryglowane drzwi dowodziły, że Holly wiedziała, iż tego, co teraz tak jąprzeraża, nie powstrzymają żadne zasuwy ani łańcuchy. Przez chwilę Jason zastanawiał się, czy jednak nie zastanie w środku jakiegoś intruza. I, o dziwo, ta myśl napełniała go nadzieją - wroga łatwiej pokonać niż niewidzialną zjawę. Jednak poza Holly nikogo nie było w salonie. Nie krzyczała już, kwiliła zaledwie, szeptała z bezgraniczną rozpaczą, gdy jej szare oczy oglądały coś, co mogło być tylko sceną śmierci. Jason ukląkł pomiędzy nią a upiorną wizją, którą jedynie ona potrafiła zobaczyć. Nie miała swoich drucianych okularów, dzięki czemu mógł widzieć jej bezbarwne oczy... i ciemne sińce, świadectwo tego, że niewiele spała od kilku dni, może nawet tygodni. - Holly, to ja. Jason. Nadal go nie widziała, spoglądała ponad nim, przez niego, jak gdyby to on był nierzeczywisty, a nie owa zjawa. "Nie bój się mnie" - rozkazywał jej w duchu, choć jednocześnie musiał stawić czoło niepokojącej prawdzie: Holly rozpaczliwie błagała o czyjeś życie, o życie kobiety, a to on właśnie zamierzał niefrasobliwie zabić bohaterkę jej książki. Wydawało się niemożliwością, by właśnie to... by on mógł być przyczyną takiej udręki. A jeśli tak, potrafi temu szybko zaradzić. - Holly, wysłuchaj mnie. Savannah nie umrze. To dlatego tu jestem. Przyjechałem, by ci to powiedzieć. Będzie żyła długo i szczęśliwie, tak jak chciałaś. - Jego słowa, a może po prostu łagodny ton głosu, wydawały się ją uspokajać, odciągać od krainy wyobraźni do rzeczywistości. - Cokolwiek widzisz, Holly, to tylko miraż. To nie jest nic rzeczywistego, nic, co mogłoby cię skrzywdzić. Najwyraźniej nie spałaś od bardzo dawna i pewnie nic nie jadłaś. Jesteś zmęczona, wyczerpana... - Jason ujął jej lodowate 143 dłonie, przekazując im swe ciepło i siłę. - Holly? Myślę, że mnie słyszysz. To ja, Jason. Jestem tutaj, bo... - Jason? - Cześć. - Ja jestem prawdziwy, Holly. Naprawdę jestem tutaj, w twojej chacie, w Kodiaku. A tamto... cokolwiek to było, to złudzenia. Nieprawda! Ta myśl napłynęła z olbrzymią mocą, gdy jej wyczerpany mózg walczył o zachowanie zdolności rozumowania. Ta walka była tym trudniejsza, że serce, które obiecywało jej, iż nigdy nie będzie dygotać, trzepotało teraz i zaczynała unosić się ku chmurom... ku magii. Oczy Holly przesunęły się od łagodnego uśmiechu Jasona do jego zaskakująco ciepłej dłoni... Ostatnie ręce, które ją dotykały, należały do matki. Czule ujmowały jej twarz, gdy Claire żegnała się z córką. Teraz, po siedemnastu latach, Holly Elliott znowu była dotykana z taką samą czułością, z pełnym miłości ciepłem. Nagle cofnęła ręce, jak gdyby to ciepło przekształciło się w palący ogień.

"Jestem obłąkana - przypomniała sobie. - I moje szaleństwo zostało w pełni ujawnione". Uświadamiała sobie niejasno, że to, co w jej uszach brzmiało jak wystrzały, było pukaniem do okna. Ale ta świadomość stanowiła jedynie słaby przebłysk zdrowego rozsądku w morzu obłędu. Była tak zagubiona w odległych wspomnieniach, że nie mogła odróżnić złudzenia od rzeczywistości. Przez siedemnaście lat Holly potrafiła trzymać wspomnienia pod kontrolą. Była w stanieje uśpić, zmusić do przebywania w tej krainie, zawieszonej między życiem i śmiercią, w której sama mieszkała. Ale po powrocie do Kodiaku wspomnienia przebudziły się, odżyły, nabrały energii i agresji. Zaatakowały ją ze zdwojoną siłą, zuchwale wydostały się z więzienia jej umysłu, wskrzeszone do prawdziwego, przerażającego życia. Miała halucynacje. Razem z nią w pokoju byli Derek, matka i bliźnięta, naturalnej wielkości, trójwymiarowi i nawet bardziej wyraźni niż w tamtą dawno minioną noc śmierci. Widziała ich. Słyszała. A choć jednocześnie dobiegał do niej łagodny głos, mówiący, że ta wizja... ta halucynacja... jest tylko złudzeniem zmęczonego umysłu, Holly znała prawdę: była obłąkana. - Holly? Pamiętasz, co się stało? Możesz mi powiedzieć? Wymijająco wzruszyła ramionami. "Powiedz mu - szydziły wspomnienia. - Opowiedz mu wszystko. Niech sam zobaczy twój obłęd". Wspomnienia chciały, by czułość znikła z oczu Jasona, tak jak pragnęły, by on sam zniknął z chaty. Chciały mieć Holly tylko dla siebie, żeby wiecznie odtwarzać przed nią krwawą scenę śmierci. 144 - Błagałaś, by nie zabijano kogoś, jakiejś kobiety. Chodziło ci o Savannah, Holly? Bo jeśli tak, to nie musisz się martwić. Jestem tu, by cię upewnić, że nie zamierzam zmieniać szczęśliwego zakończenia twojej książki. - Nie chodziło o Savannah. - To prawda, pojechała do Los Angeles, by błagać go o darowanie życia jej bohaterce. Ale tego nie zrobiła. W porę zorientowała się, jak wariacko zabrzmią te prośby. Los Angeles było wyspą zdrowego rozsądku pośród oceanu szaleństwa. - Dziękuję, ale... nie powinieneś tego robić ze względu na mnie. Rób to, co chcesz, co uważasz za najlepsze. - Właśnie to uważam za najlepsze. - Pragnął jej zaufania, lśniących iskier błękitu i zieleni tam, gdzie teraz była tylko szarość, promiennych uśmiechów szczęścia i miłości i dotyku jej rąk, stulonych w jego dłoniach... i dotyku ich ciał, przytulonych do siebie. Jason wpatrywał się w jej zmęczoną twarz i czuł, ile wysiłku kosztuje ją mówienie. - Poza tym myślę, że dla ciebie najlepiej będzie, jeśli utniesz sobie drzemkę... porządną drzemkę. Holly skinęła głową ze słabą nadzieją. Od tak dawna nie zmrużyła oka. Może gdyby spała, wspomnienia nie wyzwoliłyby się z więzów jej świadomości. Może za pomocą snu ponownie uda się jej ukryć szaleństwo. - Jeśli nie masz nic przeciwko temu, Holly, chciałbym zostać tu na noc. Ta kanapa wygląda na dość wygodną. Holly ściągnęła brwi, gdyż jako gospodyni niepokoiła się o wygodę gościa, a nie dlatego że uświadomił sobie Jason - nie chciała, by u niej nocował. - Jestem przyzwyczajony do sypiania na kanapach w studiu, gdy pracujemy nad montażem filmów. Tu mi będzie wygodnie. Dobrze? Nie odpowiedziała od razu, ale gdy wreszcie kiwnęła złotą główką, Jason poczuł nagły przypływ radości. Pozwalała mu zostać, bez jednego słowa protestu. Wydawało mu się to cudownym początkiem zaufania. 19 Gdy Holly ocknęła się z głębokiego snu, poczuła dziwne uczucie nadziei. Nadzieja? To wydawało się niemożliwe. Dlaczego miałaby przyjść do niej teraz, śmiało wtargnąć tu, gdzie

z łóżka.Należy do Jasona. z owego tygodnia.przynajmniej wtedy. znajdzie sposób. W Los Angeles Holly czuła upajającą.. by wpuścić dzień najpiękniejszy. została zamordowana bezlitośnie tamtej śnieżnej. oczekujący pojawienia się niewidzialnego intruza. skazana na długą drzemkę. a od tej męki wybawił ją cudowny sen. bardzo dobrze. błękitnozielonymi oczami. był jej nieodstępnym towarzyszem. Wyposażony w kosztowny i nowoczesny komputer. Był z Holly. . A więc to nie był sen.Och . pozbawiony był całkowicie jakichkolwiek ozdób. a gdy cicho 146 chodził przez całą noc jak strażnik na warcie. spartański świat. Nawet jeśli były to tylko symbole jej obłędu. gdy była małym dzieckiem. że musiała kiedyś odczuwać ten tryskający radością optymizm . I to jego delikatność ocaliła mnie i ową cudowną nadzieję. i Holly nie zamierzała z nim się rozstać.. przez zaklęcie złej czarownicy. Ale mój optymizm jest tylko iluzją. A teraz sen o czarowniku przywrócił do życia bliską ongiś przyjaciółkę. który jakimś cudem znowu odzyskała. Nic nie wisiało na ścianach. Holly nie zdobiła ścian pamiątkami. dowiedział się. Wolał spędzić noc. Świat wewnątrz jej chaty. o niej więcej. by twój optymizm znikł. ostrożnie.powiedział cicho Jason do uroczego zjawiska z potarganymi.przez tak długi czas gościł tylko smutek? Zaskoczona Holly starała się to pojąć. był silny. I wtedy. dopóki dzielny książę nie przebił się przez grubą ścianę kolczastych gałęzi.Zostańcie ze mną". Tego pragnął. by te tańczące iskry złotego światła nigdy więcej jej nie opuściły. nie było tam plakatu przedstawiającego słońce odbijające się od horyzontu w Barrow ani powiększonych okładek jej książek. i zniknie wraz z nim. Ale Holly wiedziała. upewniając się. drukarkę i faks.. zbudzić czułym pocałunkiem. która spała przez wiele 145 lat. gdy Dary miłości zajęły pierwsze miejsce. pełną euforii magię .Tak. Nie mógł również odszukać radia ani odtwarzacza . przypominał bardziej biuro niż dom.choć nie potrafiła znaleźć dla niej nazwy. Złote iskry odpowiedziały. .obiecywała. i nie jesteś szalona". ile potrzebowałem.Dzień dobry . stworzoną przez Jasona. Holly posłuchała rozkazu. gdyż nie chciała go zgubić. że wskrzesił nadzieję. by wyskoczyła z łóżka. a jednocześnie jej myśli podryfowały do ulubionej ongiś bajki o Śpiącej Królewnie. . gdy weszła do salonu bosa.spytał Jason. A ty? .. i bez niego nie mogła istnieć. skłaniając ją. że nie miała telewizora. . i kochający. walentynkowej nocy.Rzecz jasna.wydawały się takie realne. ubrana tylko w bawełnianą koszulę nocną. Czyj to głos? Matki? Ojca? .. a teraz wrócił do niej dzięki niezwykłemu snowi. Ale nie mogły być prawdziwe. złotymi włosami i promiennymi. nie przechowywała ich też gdzie indziej. o wiele bardziej niż snu. tak potężny. by ją odnaleźć. Po prostu przyśnił jej się koszmar śmierci. jak Piotruś Pan zgubił kiedyś swój cień. nie spał wcale. która. Ten optymizm to wspaniały dar. że optymizm towarzyszy jej przez cały czas. czuwając nad Holly. Ten głos wypływał z głębin jej duszy. Optymizm usłuchał jej. "Będę was strzec jak skarbu! . jaki widziała od siedemnastu lat. w którym żyła. Magia była iluzją. "Nie pozwolisz. rozsunęła zasłony i z radością powitała wspaniały nowy dzień. jak sądziła Holly.wyszeptała Holly. . Pomimo pulsującej w niej energii poruszała się wolno.. I nagle napłynęły znowu wspomnienia .ale nie wyskoczyła . fotografii przyjaciół czy rodziny ani nawet oprawionej listy bestsellerów z "New York Timesa". gdy rozsunęła zasłony. Holly.Tyle. On widział moje szaleństwo... Jason spostrzegł. wyszła . takjak była nią magia.Dobrze spałaś? . Żył w niej wówczas. pewny.

słowniki w siedmiu językach. w której mieszkała Holly. Jasonowi wielką przyjemność sprawiało czytanie cieszących się olbrzymim powodzeniem książek Lauren Sinclair.błagała w duchu zbuntowany optymizm. kiedy jego mózg domagał się nowej porcji paliwa.Wiem. Zauważył wśród nich wydany ostatnio i najwyraźniej czytany przewodnik po Los Angeles. W trakcie swych wędrówek Jason odkrył garaż. żeby wziąć prysznic w hotelu i przebrać się. ponieważ najwyraźniej nigdy niczego nie używała. garnki.ale ani śladu samochodu. rozmaite informatory: Encyclopaedia Britannica. angielskiego i poradniki językowe. że świeżo odzyskany optymizm próbuje od niej uciec. Jason pragnął wierzyć. Holly poczuła. Aby zapewnić życie twoim tańczącym złotym . Były tu romanse. sztućców i talerzy. zobaczył. co je. z których najwspanialszą i najbardziej czarodziejską była miłość. Teraz Jason znał prawdę o egzotycznych sceneriach. Po prostu tak już żył ten kruchy.Pojechałem rano do miasta. Mam nadzieję. a cały regał zajmowały książki podróżnicze. Ale Jason i tak wyczuwał jego drżenie. dokonał innego. A choć wszędzie leżały książki. spożywana bez przyjemności i tylko w ilości potrzebnej dla podtrzymania życia w wychudzonym ciele. Przy okazji kupiłem trochę jedzenia. Były tam śniegowce. Holly zabierała swych czytelników we wspaniałe podróże do zaczarowanych miejsc.wielki słój witamin. flanelową nocną koszulą. a nad ranem. Ale nigdy nie używane rondle. piekarnik i kuchenka mikrofalowa mówiły mu coś innego: nigdy nie przygotowywano tu gorącego posiłku nawet zupy.wiele kartonów . z wyjątkiem bladej twarzy. bogate w szczegóły. żadnych pośpiesznie kreślonych zapisów. których akcja toczyła się w Londynie i Paryżu.stereo. że to rozwiązanie tymczasowe. niepokojącego odkrycia. komplet drogich naczyń. arktyczny kwiatuszek: zawsze zimna strawa. Surową. poświęcone wspaniałym i egzotycznym miejscom. nie miały notatek na marginesie. tezaurus języka. że najwyższy czas na kawę. jak komputer i faks. 147 A jedzenie? Jason znalazł tylko batony z płatków zbożowych . równie nowoczesne i wysokiej jakości. robionych podczas zakupów w Highgrove czy w trakcie podziwiania cudów Luwru. dla przyszłego lokatora. żadnego łącznika z bieżącymi sprawami świata zewnętrznego. Przecież on sam. Lokalni sklepikarze chętnie dostarczyliby jej zakupy. "On wie. rzadko zwracał uwagę na to. Odezwał się do niej łagodnie: . Teraz szczupłe ciało Holly. że monotonna dieta jest tylko dowodem tego. białą kuchnię wyposażono w różne urządzenia. duża pryzma porządnie ułożonego drewna . jak gdyby była tonącym okrętem. Miała wielki zbiór książek na temat Wietnamu. "Nie rób tego! . Kiedy zdjął z półki przewodniki po tych miastach. z roztargnieniem pochłaniając wszystko. nie znalazł żadnych gazet czy czasopism. wszystkie ze szczęśliwym zakończeniem. w których rozgrywały się jej powieści. odlecieć jak najdalej. Próbował wmówić sobie. kiedy pochłonięty był pracą. że potrzebujesz lepszej strawy niż ta. Czy odnosiło się to również do jej podróży do miłości? Czy też nie miała osobistych kontaktów z tą czarodziejską krainą? Podczas mrocznej arktycznej nocy Jason zorientował się. Czy powodem spartańskiej diety Holly była konieczność pokonywania długich odległości do miasta? Z pewnością nie. jak gdyby Holly urządziła kuchnię dla kogoś innego.wszystkie w tym samym smaku. co wpadło mu w ręce. który wkrótce zniknie na zawsze w mrocznych głębinach lodowatego morza. a także w błyszczące rondle. nawet w samym środku najsurowszej polarnej zimy. a oprócz nich . że choć z pewnością zostały przestudiowane. Choć opisy były zadziwiająco autentyczne. ona sama nigdy do tych miejsc nie dotarła. której ci dotąd dostarczałam. jest bardziej biurem niż domem. kawy czy herbaty. . jak Holly była ostatnio zapracowana. Ani gorącej czekolady. że jadam tylko batony". Ale wszystko to sprawiało wrażenie. mogła też zawsze wziąć taksówkę. że nie masz nic przeciwko temu. kiedy uznał. dłoni i stóp było całkowicie ukryte pod skromną. że chata.

"Nie zamierzam cię okradać . Teraz widział piękną twarz Holly. że jesteś martwy. śpiewało radośnie. Włosy. Coś. Jason nakrył do stołu. nie mam nic przeciwko temu. Regularnie chodziła dwanaście kilometrów po zakupy. która przyszła na śniadanie.. schłodził sok pomarańczowy. Kiedy sądziłam. Odtąd będziesz je miał. o wszystkich porach roku.Widziałaś Rozlewisko1? . Jej trzepoczące serce pragnęło ulecieć ku magii. by podtrzymać powolne bicie serca i lodowaty metabolizm wegetacji. nie potrzebowałam niczego więcej poza batonami. więc nie wiem. że nie zamierzam wprowadzać żadnych zmian do Darów miłości. powiewnych strojach. obiecuję. byś napisała dla mnie scenariusz. że pokonywała czasem z wielkim trudem dwanaście kilometrów. że do ataku niewidzialnych intruzów poprzedniej nocy żyła tu sobie wygodnie i spokojnie. . Jason sprawiał wrażenie zaskoczonego. Gdy Jason wpatrywał się w jej dumne i zdecydowane oczy. by cię zapewnić. Jak gdyby mógł jej to ukraść. a przecież w gruncie rzeczy to one tworzą scenariusz. zastanawiał się. gdy dowiedział się. Zapewniano go... Jason uświadomił sobie. warzyw i owoców. Miałem też nadzieję. jak i skromna koszula nocna nadawały jej czarująco staroświecki wygląd. błękitne spojrzenie nie mówiło o tym. -Holly? . . by wyznała: . dzielnej pionierki z najdalszej granicy Ameryki.Nie chodzę często do kina. tworzące przedtem złotą zasłonę. Holly doskonale przeżyła bez niego trzydzieści lat. czy potrafię. Doskonale dawała sobie radę w życiu.Scenariusz? Nigdy czegoś takiego nie robiłam. które nakręcił. Piszesz wspaniałe dialogi. Jasonie. lecz odważną. wyglądała zupełnie inaczej: dżinsy. podczas snu. stworzonej przez Jasona. ile filmów widziałaś.zapewniał w duchu dzielną pionierkę. że potrafisz.zaprotestowała słabo. Może jemu? Może sobie? Czy to wyzywające.O. podgrzał jagodzianki i rogaliki. o zmroku i w jasny dzień.. by oglądać filmy. że w jakiś sposób stanowił dlań zagrożenie. potrawkę z krabów i cheddaru oraz ciasto z jagodami. . Ale wyczuwał. tak. sprawiała wrażenie osoby silnej i dumnej. . do czego powracała z takim zapamiętaniem. które bardziej niż kiedykolwiek rzucało się w oczy.Nie wątpię w to.W mieście jest kino . przyrządził gorącą czekoladę.Powiedziałem ostatniej nocy.powiedziała. ale widziałam wszystkie twoje filmy. . że doskonale mogłaby przeżyć bez niego następne trzydzieści lat? Coś jej się przytrafiło ubiegłej nocy.Jest taki obrazowy. jeśliby tylko miał okazję. z odwagą i pomimo wychudzenia. Ale to tylko jeden z powodów. . a pomiędzy tymi niezbędnymi wyprawami pisywała książki o nadziei i miłości. Wystarczały aż nadto. Dziękuję. chciałbym ci tyle dać. Szef kuchni chętnie dostarczył mu również jedzenia na później: zupę pomidorową. golf. że hotel dostarczy zamówione dania pod każdy adres w Kodiaku. nadziewane czekoladą. gdybyś mi tylko pozwoliła". że zdołam cię przekonać. pulower i buty kowbojskie. czy nie usiłowała jednak udowodnić jeszcze czegoś innego. Wyglądała na osobę delikatną. Zarówno suknia z lat sześćdziesiątych.. 149 . potrzebujesz gorących posiłków. Jason widywał dotychczas Holly jedynie w długich.. .Nie zauważyłem tu telewizora. że przyjechałem tu. w słońcu i śnieżycy. i mój smutek". Nie wiem.Jednak film ma inne tempo niż książka .Nie. Kiedy Holly myła się i ubierała. zmuszając ją. . splecione miała w gruby złoty warkocz. Holly. Patrzyła na niego. -Przeciwnie.iskierkom. przygotowane w pachnącej kuchni hotelu "Westmark". Co to było? Historia jej życia? Miłość? Nie wiedział. które przyniosły jej ogromny rozgłos i niemałą fortunę. To był domowy strój Holly i jej domowa fryzura. zestaw kanapek.

że ma do czynienia ze złodziejem.I tu ja wkraczam. . bardzo sugestywne.wyszeptała.powtórzyła w końcu. że nie zniknie wraz z jego odjazdem. bo jest również adaptacją długiej i wielowątkowej książki. które uważam za absolutnie konieczne. zmieści się w siedmiu tygodniach. Jason uśmiechnął się. żebyś popracowała nad nim.Oczywiście . do jego pokoju w hotelu..Jak długo cię nie będzie? Jason zawahał się. by poprosić Holly. Cieszę się.Do Hongkongu? . 150 Wyjeżdża do Hongkongu? Jutro? Więc magia nie będzie trwać wiecznie. Pytałem cię o Rozlewisko. A co stanie się z radosną nadziej ą? Czy i ją Jason zabierze ze sobą? Nie.. przysięgła sobie Holly. by w ten sposób skondensować niektóre wątki.Jason od razu zauważył. . zechcesz być moim scenarzystą? A więc obiecywał. gdy Holly poczuje się przy nim bezpieczna. tak jak ja go widzę. moglibyśmy się tym zaj ąć wcześniej. ale przedtem załatwię. .Dobrze. zbyt szybko. Ale nagle usłyszał własne słowa. . jak to robić.No. ze scenami. ale ponieważ sam zanierzał pisać scenariusz. To będzie tylko brudnopis i chcę. choć zapowiedział już w Gold Star. jeśli ci to odpowiada. wpatrując się w śliczne oczy. co miało stać się jego największym przebojem.Rozumiem i nie to mnie niepokoi. .Jutro wyjeżdżam do Hongkongu. jak złoty uśmiech słońca odbija się w błękitnym morzu.Jason miał zrobić dwa filmy przed Darami miłości.. . Tego ranka. Teraz ten scenariusz stanowił więź łączącą go z Holly.Masz rację co do tempa filmu. a to znaczy. . Holly. by podziwiała z nim egzotyczną wspaniałość Hongkongu. No więc.Zgubił wątek rozmowy. nie pomyślał jeszcze o zrobieniu dokładnego planu scen. Do poniedziałku przefaksuję ci z Hongkongu szkic. Jeśli nie będziesz miała nic przeciwko temu.Tak. . Zbyt wielu ludzi od niego zależało. . zatracając się nagle w rozjarzonych głębiach jej pięknych oczu. że jego słowa wzbudziły jej niepokój. Najchętniej patrzyłby w nie wiecznie. lecz o konieczność dzwonienia do mężczyzny. nawet w sprawach .powiedział bardzo cicho. .Muszę jechać . że jeśli dopisze mu szczęście. . Jak gorąco pragnął tu zostać! Ale Jason Cole nie mógł odwlec podróży do Hongkongu nawet o godzinę. Z powodu różnic czasu i harmonogramu zdjęć może ci być trudno złapać mnie przez telefon. Tylko że nie jestem całkiem pewna. przyszło mu do głowy. Przyjadę tutaj. Na zdjęcia w Hongkongu przewidziano osiem tygodni. które już zdawały się za nim tęsknić. które zabrzmiały jak uroczysta przysięga: . . I nie chodziło tu o żadne problemy filmowe ani strefy czasowe. gdy obserwował. by stworzyć to. arktyczny kwiat niemalże przypłacił życiem podróż do Los Angeles. nim odpowiedział.. że kiedy dokonuje się adaptacji książki. Jeśli pamiętasz. Gdyby jednak nie kolidowało to z twoimi zobowiązaniami wobec wydawcy. skracać je albo łączyć.Chętnie spróbuję. Nie pozwolę na to. Jednak delikatny. więc.Wracam za sześć tygodni. Przeminie szybko. I Holly odpowiedziała na tę obietnicę heroicznym przyrzeczeniem: . zastosowałem kolaż scen w połączeniu z podkładem muzycznym. Film fabularny nie powinien trwać więcej niż dwie godziny. To było bardzo efektowne. przeznaczyli swój czas i talent na to. by wysłano ci kilka książek na temat pisania scenariuszy oraz kopię scenariusza Rozlewiska. .Pamiętam. chciałbym podać ci ogólny zarys filmu. obejrzą razem wszystkie olśniewające cuda świata. jak gdyby przypominając sobie. Wszyscy oni. kiedyś. Pewnego dnia.I wtedy omówimy scenariusz? . szybko skupił myśli. trzeba usuwać całe sceny. ale kiedy miała już odwrócić wzrok.. aby z nim wyjechała. . że magia będzie trwać wiecznie. aktorzy i ekipa. . przed którym trzeba się mieć na baczności.Dziękuję.

.Chyba nie.Dlaczego? 151 .Jej niepokój znikł już w oślepiającym rozbłysku błękitu i zieleni. uciekając z własnego..Zamierzasz pisać książki bezpośrednio na komputerze? .Nic nie szkodzi. żyć w ich świecie.Holly? . z nadzieją.. .. z twoimi przemyśleniami i sugestiami co do planu. by któryś z nich został opublikowany.Holly uśmiechnęła się. co napisałaś. Spełniając jej prośbę.Hotele często stosują to rozwiązanie w dzisiejszych czasach. szczęśliwym zrządzeniem losu wstążka tak przyciągnęła uwagę mojej redaktorki. . . że dobrze by było. . . . na przykład twój nowoczesny komputer. Najchętniej trwaliby przy tym rozwiązaniu. Będę miał aparat w pokoju. czy zadzwonić. próbuję nauczyć się na nim pisać. . Za bardzo przyzwyczaiłam się do ręcznego pisania i lubię to robić. .Naprawdę? . moglibyśmy pójść na długi spacer przed lunchem. przewiązałam ją kolorową wstążką i wysłałam do wydawnictwa. gdyby mogła przesyłać mi zapowiedzi wydawnicze i najświeższe recenzje prasowe. . ponieważ redaktorka uznała.To naprawdę niezwykłe. bym o nich mówiła".by stał się bestsellerem. takiego jak ten. że orientuje się dobrze w sprawach rynku wydawniczego. który przyniosła do jego biura. gdzie tempo życia jest tak szybkie..Potem już ktoś przepisywał na maszynie twoje rękopisy? .Mam faks tylko dlatego. Rzadko się zdarzało.To więcej niż szczęście. Ten wewnętrzny głos był teraz taki cichy.Dopiero zaczynam się uczyć go używać.Zdumienie Jasona świadczyło.Moja redaktorka będzie zdumiona. że to głupio z mojej strony.Spojrzała na niego. W dodatku okazuje się. iż nie dostarczam przepisanych rękopisów jak wszyscy. Holly. na komputer nie zabierze ci zbyt dużo czasu? . . . "Nie jesteś szalona". Dobrze? . możesz wysłać faks.No cóż.Swoją pierwszą książkę Zawsze i na wieczność napisałam ręcznie. . zwłaszcza w Hongkongu.Prawdę mówiąc. że zaczęła czytać książkę. gdzie mogą leżeć nie czytane do końca świata.Wydaje mi się. że w gruncie rzeczy nie wierzyła. . A więc będę czekać na telefony.Czy mogę ci w czymś pomóc? Nieźle znam się na komputerach. .Holly wzruszyła ramionami. Chętnie obejrzałbym tą część .Jak skończymy 152 śniadanie.Tak.Masz bardzo wyraźny charakter pisma. niezależnie od pory. .Czy przenoszenie tego. . że nawet faks wydaje się zbyt powolny. .Tak mi mówiła. . . a jej oczy wyrażały milczące błaganie: "Chroń mnie przed tymi przerażającymi myślami. A jeśli mnie nie będzie. -Nie powinnaś się nigdy wahać.Tak. . Jason zaproponował: .zawodowych. Zresztą to też przejaw jej obłędu: uwielbia przebywać w towarzystwie swoich bohaterów.Ale są.. prawdopodobnie na liniowanych kartkach kołonotatnika. Większość nie zamówionych rękopisów trafia na kupę.. że wysłana kopia pisana była ręcznie. mój wydawca zawarł umowę z maszynistką w Nowym Jorku. ale wydaje mi się. lub faksy. jak jej książka. . I tak nie ma nic lepszego do roboty.Nie miałaś agenta i tak po prostu wysłałaś rękopis do wydawcy? . Dobrze? Ale nie proś mnie.Po prostu miałam szczęście. . by tak zaawansowane urządzenia techniczne były osiągalne w Kodiaku. Jason spytał łagodnie. a co dopiero . że błękitnozielone iskry będą pląsać wiecznie: .Holly wzruszyła ramionami.

Zdecydowała się. Gdy Jason uśmiechnął się do najcudowniejszego skarbu. iż jestem jakoś odpowiedzialna za to. oczywiście . stanowczy.Jego uśmiech zbladł.Na Hawajach. co chciały robić jego palce. jej głos był spokojny. siostrę i brata. .Przed lunchem? Jason uśmiechnął się. a jej oczy stały się niebieskie i migotały niczym fale. rozległą dolinę. a teraz odwróciła się i spojrzała na niego z heroicznym triumfem.. Poza tym załoga musi odpocząć przed jutrzejszym lotem do Hongkongu. że musi mu wszystko opowiedzieć. że za wszelką cenę pragnie uwolnić każde pasmo z mocnej uwięzi długiego. że poda mu same fakty. pozbawiony emocji. Nie mam pojęcia dlaczego. a potem siebie. W ten sposób Jason pozna przyczynę jej przerażenia.Zabił moją matkę.. . Mówiła do błękitnego morza. . by Holly miała idealnie szczęśliwe dzieciństwo. gdzie zaczynały właśnie rozwijać się dzikie kwiaty. . .Muszę wyjaśnić ci zdarzenia ubiegłej nocy. bawiące się każdego lata w wodach zatoki..W lodówce jest też kolacja. żeby wiedział. . Najważniejsze jednak. był w rzeczywistości potworem. Toczyła się w nim walka pomiędzy tym.A gdzie są teraz? . że policja i sąsiedzi uznali. Bryza robiła to. przewędrowali miarowym krokiem przez majestatyczny las. ale nie splami go jego zło. Przez dłuższy czas Jason nie odzywał się. zapierającego dech w piersiach arktycznego kwiatka. Sprawiło to jednak. że nie będę mógł zjeść jej z tobą.Chciała. Nie podzieliła się z nim przerażającymi szczegółami.zgodziła się z wdzięcznością. i tym. Holly wiedziała. nie sypiałam najlepiej ani nie jadłam zbyt wiele od dłuższego czasu. jednak nie jest szalona. pod którym zgadzała się tu pozostać: że będzie z nim szczera. który wydawał się taki czarujący. że ojciec zginął w Wietnamie.Holly wskazywała migotliwe. że widział jej oczy. Zrobiła to. co -jak wierzył . Mój samolot musi wystartować najpóźniej o szóstej. bez szczegółów. a potem spytała z radosnym zaskoczeniem. Twarz Holly obramowywały już wijące się loczki.wyspy. Opowiedziała mu swoją historię i udało się jej powstrzymać krzyk rozpaczy. a ojczym. co zrobił. . . . Wydawało się. 20 Wiecie mamy tu stado wielorybów. Ale nie próbował zabić mnie. opowiedziała Jasonowi.było dla niej najlepsze. . równie prostych i bezosobowych jak wnętrze jej domu. Spacerowali już prawie dwie godziny. W kilku zdaniach. i wreszcie dotarli do śnieżnobiałej plaży. .Tak. Holly pozwoliła sobie uwierzyć w tę prawdę..Okropne wspomnienia. 153 .Obawiam się. gdy wyobraziła sobie morskie ssaki. bez cienia smutku. nie mówiąc już o ogromnej tragedii. ciemnoniebieskie morze. Pewnie dlatego stałam się bardziej podatna na wspomnienia. które nieodwołalnie skaziłyby go podłością Dereka.. zobaczył jak morska bryza igra ze złocistym jedwabiem. Tam rodzą się ich młode.Nikomu o tym nie mówiłam. którą mu właśnie z takim spokojem opisała. . Holly pokazała mu swój świat z wszystkimi wspaniałymi skarbami. żeby było dość czasu na jego przegląd w Los Angeles. To było odważne stwierdzenie. Tam dokazują. Nagle promienne oczy zakryła chmura wahania.. .Masz rację. -Tak. czego pragnął. Ale w złotym świetle tego wspaniałego dnia przy Jasonie. Kiedy wreszcie się odezwała. które radośnie świętowały tańcem swoją zuchwałą ucieczkę. Jason pragnął. grubego warkocza. Uciekłam więc i zmieniłam nazwisko. Tańcząca w niej nadzieja stawiała jej nieustępliwie warunek. Tego pragnął.

Ale były też ch* 155 gdy potrzebowała dystansu. Jednak duszenie wszystkiego w sobie nie mogło być dla niej dobre. jak z uśmiechem rozmawiały o śniegu. że mogły więzić ją w przerażającym koszmarze? Wreszcie bardzo spokojnie powiedział: . gdybyś o tym porozmawiała? Potrząsnęła przecząco głową. delikatna i ażurowa niczym panna młoda. przytłoczone koszmarem.Nie sądzisz. Zanim jeszcze gorące łzy zaczęły spływać po jej policzkach. . Tylko Derek nim był. gdy Holly ciągnęła swoją opowieść.Jeszcze nie opowiedziałaś mi wszystkiego o tamtej nocy. ale chwilę później przyznała: . niczym ciepły. Jasonie. Czy nie lepiej.. a może nawet słyszałaś. który w końcu zdołał się wyzwolić. A obok bolesnych wspomnień istnieją też inne. czuła potrzebę zn nią się w ramionach Jasona. Holly. Jedynie łzy gromadzone od siedemnastu lat.Muszę ci to opowiedzieć.. czuła. że mogłoby ci pomóc.Na naszym podwórku rosło drzewo.Tego dnia padał śnieg . kiedy zjawiłem się ubiegłej nocy. jakie normalne. . który sycił delikatne korzenie nadziei w jej sercu. przesiąknięte ogromnym smutkiem.A ja muszę to od ciebie usłyszeć. . nowy taniec.. wyraz twarzy. dla ciebie zabrzmiało to jak strzały.Holly .Nie wiem. 154 .krzyki. prawda? Myślę.Wiem. Gdy zbliżała się do złowróżbnego momentu pojawienia się Dereka. imponująca jodła. jak coś w niej narasta . bezgłośny deszcz. przepięk poruszający menuet udręki i miłości. Więzić! To słowo odbiło się echem w urny śle Holly. wyleją się. by opowiedziała mu szczegółowo swoje wspomnienia o tamtej nocy? Czy nie jest to jedyna szansa na przepędzenie upiorów. Ale nie było żadnych krzyków. Nie. .. by znajdowała się blisko niego.. były teraz mokre. do falującej błękitnej wody. Chwilami. niewielkiego. że pamiętasz wszystko. To taniec ich serc i dusz.. o czym gawędziła z siostrą i bratem. Przypomniała sobie wszystkie szczegóły tamtego wieczoru: co Claire gotowała na kolację..zaczęła cicho Holly.Co masz na myśli? .. To właśnie widziałaś. ciężkie od łez. zatapiając. gdzie latem będą dokazywać wieloryby. topiąc je w smutku. który oglądali. Ale był też inny. zalewając wszystko.wyszeptał Jason. . -Triumf Holly już dawno znikł i Jason widział teraz w jej oczach strach. wierzę. o wiele wspanialszy od tańca morskiej bryzy i złocistych jedwabnych włosów. nigdy nie napełniały jej oczu. że niedobrze jest więzić w sobie wspomnienia i związane z nimi uczucia. które nagle wytrysną z niej. ponieważ te wspomnienia nie są zbrodniarzami.. a jednak - . A co jest dla niej najlepsze? Jason nie wiedział tego.Ale to było niemożliwe. Łzy wciąż płynęły. jakimś cudem znalazła się w jego ramionach. . Zawsze dotąd wzbierały w środku. Czy takie wspomnienia i emocje nie powinny zostać uwięzione jak najokrutniej si zbrodniarze. że kiedy zapukałem do okna. które były tak potężne. tak. . na zawsze odcięci od świata? Nie. do tej chwili zepchnięte w niepamięć. otulona jego ciepłem i siłą. lecz rozlewały się w sercu.stwierdził Jason -ja też nie wiem. Holly mówiła do morza. a nawet szczegóły odcinka Corky i Biały Cień. Każde słowo.. Ale naprawdę.. Złociste loki. delikatnie pieszcząc wargami jej jedwabiste włosy. Jakie to było wesołe. uświadomiła sobie z zaskakującą pewnością siebie. z czego się śmieli w trakcie nadawania reklam.No cóż . niedawno jeszcze tańczące radośnie..

gdy stawały przed nią obrazy rzezi. Jason odsunął czule z jej oczu zmoczone łzami jedwabiste. 156 .Jego czuły uśmiech przepełniony był miłością. ale jakimś cudem ogromny smutek.Wiem. ciągnął dalej: . Gdy wrócili do chaty Holly. by otoczyć ją kochającymi ramionami.Czy ty też będziesz do mnie pisać i dzwonić każdego dnia? ..powiedział z powagą. i ciągnęła opowieść. . I opowiedziała mu. Holly . wtórowało temu głośne bicie jego serca. słysząc dźwięk nisko lecącego samolotu. że mi to opowiedziałaś.Tak. byś mi codziennie raportowała. . i rzucić się za nim w pogoń. Jason nie próbował zatrzymać Holly. by się nim dzielić. Holly. Nie splamiła go podłością Dereka ani tym.Jej odpowiedź. ale w każdej chwili mogły zobaczyć. . .. że zje wszystko. powstrzymując oddech. ani po upływie czterdziestu pięciu minut. oczywiście. bo twórcą choreografii do tego niezwykłego pas de deux była miłość. znowu zatańczyły.Nigdy nie żałuj. który miał ich dzielić. gdy Holly wciąż płakała. Ani teraz. Kiedy wreszcie skończyła. . Opowiedz wszystko. kiedy wyczuwał. sprawiła. kiedy wybiegła z domu. Ja nie żałuję.Opowiedz mi to. że jego samochód niknie w lesie.Tak . że złote loki. a przepełnione jeszcze większą czułością ciemnobłękitne oczy przemówiły do jej serca. podkreślona skinieniem głowy. że chcę.Nie byłam pewna.Tak. Jednak tak się nie stało. I dopiero wtedy.Zamierzam przysyłać ci co najmniej jeden faks dziennie i dzwonić. .. Nie starał się pochwycić białych dłoni. była już pora. a Holly. Ale tańczyli bezbłędnie.Dlaczego. które zaciskały się kurczowo. a gdy dotknęła jego twarzy.i zobaczyła wyraz jego ciemnobłękitnych oczu. gdy jej piękne oczy rozbłysły nadzieją. kiedy czuła potrzebę odsunięcia się. . że uczysz się pisać na komputerze. Na pożegnanie czule i delikatnie przesunął palcami po ślicznej twarzy Holly. Ani Jason. kiedy zapragnie powrócić do bezpiecznego schronienia jego uścisku. . I odszedł. A kiedy wreszcie przestała płakać.Że pozwoliłaś mi się dotknąć? Na jej policzkach. nie zmoczone teraz łzami. Nie opuściła żadnego szczegółu tego koszmaru. Przez większość czasu to ona mówiła. kiedy będę mógł obiecał. ale.Tak mi przykro. ale czy możesz pisać do mnie ręcznie? Chciał utrzymać z nią jak najbliższy kontakt bez względu na dystans. .. Nadszedł czas jego odjazdu. patrzyła.Przykro? . Cudowny optymizm i magia wciąż z nią były.. co kiedyś uznawała za swoje szaleństwo.wyszeptała. który krył się w niej przez te wszystkie lata. iż zobaczyła obraz zbyt okropny. ale były chwile.Dobrze? . wyszeptała: .. jak samochód Jasona znika pomiędzy sosnami. obiecując w zamian. .powtórzył cicho. Holly. bez najmniejszego wahania. . bardziej swobodny i radośniej szy niż kiedykolwiek.Ale? Nie myślisz chyba. pojawił się płomienny rumieniec. Dała mu na drogę dwie kanapki. .Dobrze. co zostawił. Jason przytulił jej kruche i drżące ciało i przez bardzo długi czas. wszystko.osobno. Wtedy odzywał się. Holly? Że mi zaufałaś? -Nie.. Wyciągnęła delikatną dłoń.Więc bądź pewna. jak postępuje twoja praca nad scenariuszem? . omijając ten fragment. Ale był przy niej.. Odrzutowiec był tylko srebrzystą sylwetką . by Jason pojechał na lotnisko. podniosła wzrok . ani Holly nigdy wcześniej nie wykonywali tego tańca. rozkazując łagodnie: . złote pasmo włosów. przepłynął do niego. nie mógł się doczekać. Był to już inny taniec. -Nie.

i już wtedy jego twórczy umysł wyobrażał sobie niemal wszystko w formie filmu: jak nada życie zasłyszanej historii. Jason nie pamiętał artykułu z "Timea". Ich sekret został ujawniony.i nigdy nie zniknie . Wyjęła okulary w drucianej oprawce . I zrobi to.choć ten cud zdarzył się o osiem miesięcy za późno -wywarła na nim wielkie wrażenie. Opowieść z "Timea" była fascynująca. Już wtedy. wiedział. Teraz była środa wieczór i wracał do Los Angeles. Dopiero gdy odrzutowiec zniknął w ciemności.. Pękata teczka leżała na sąsiednim fotelu tak jak wczoraj.w towarzystwie nadziei i magii wróciła do chaty. W poniedziałek rano.nigdy ich już nie włoży ..drobną figurką.a także fotografie swoich bliskich.. jak ją przedstawi za pomocą obrazów. Był to 158 wieczór namiętności i rozkoszy. a Holly . Jason odkrył zaskakującą prawdę: od chwili. która zniknęła bez śladu. postanowił wykorzystać tak nie157 oczekiwanie wolny czas na załatwienie wielu spraw. Być może dlatego o niej nie zapomniał. że czegoś brakowało w tym. Zakończył się dąsami. czegoś brakuje w tym. i zrobi to.. po jego powrocie z Hongkongu. pozbawiony jednak miłości i romantyzmu. . nie odnajdzie się -żywa lub umarła -historiapozostanie niedokończona. Dopóki kilkunastoletnia córka. Ów walentynkowy wieczór spędził z Nicole Haviland. która towarzyszyła jej do Los Angeles. gdy Holly pojawiła się w jego drzwiach. że to niemądre.. gdy wyszedł od niej o północy. I nie chodziło tu tylko o to. Wydawało się. czekająca na niego góra papierkowej roboty nie zmniejszyła się ani trochę. a samolot pomachał skrzydłami.na tle mrocznego nieba. Jason nie pamiętał teraz tamtego artykułu. podzieliła się nim. bo czekała na niego praca. gdy Jasonowi powiedziano. która miała miejsce w dzień świętego Walentego. pokaże mu je. które tak długo ją terroryzowały. że Holly będzie lepiej spać dzisiejszej nocy. jeśli nawet będzie to oznaczać kolejną bezsenną noc. Miał nieodparte wrażenie. ale jednak zaczęła machać ręką. Należy podjąć decyzję co do każdego dokumentu z tej teczki. co mówiła Holly. Z łatwością mógłby też przebyć powrotną drogę pogrążony w myślach. nie będą już tak pewne swej władzy nad nią. który nieoczekiwanie zmartwychwstał . Przez cały czas myślał o Holly. że prócz Dereka nie wymieniła żadnego imienia. co mu opowiedziała.. rozjaśnioną światłami ganku. nim w czwartkowe popołudnie wyruszy do Hongkongu. i siedmioletniej niewoli ojca. podczas lotu do Kodiaku. który przeczytał na drugim roku studiów w UCLA. gdy tylko pomyślał. ale czegoś w niej brakowało. Wtem. którymi powinien się teraz zajmować. Holly . że spotkanie z Raven Winter i Lauren Sinclair zostało odwołane. A było coś jeszcze. Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Jednak historia masakry.przynajmniej straszne wspomnienia nie mogły już więzić jej w koszmarze zła. Wspomnienia. przechował ją ukrytą głęboko w pamięci. niepokoił się o nią i żywił się nadzieją. Chciała podzielić się tymi obrazami szczęścia z Jasonem. Jednak Jason zmusił się do działania. co tak zaniepokoiło Jasona. Tam w swojej sypialni sięgnęła z namysłem po torebkę z plecionki. Wtedy nie próbował nawet pracować. Cóż to znaczy kilka nie przespanych nocy w porównaniu z kilkunastoma latami koszmarów.. w jego mózgu dosłownie eksplodowała myśl: coś jest nie tak. że kiedyś zostanie reżyserem. którymi musiał się zająć. a choć wielki smutek z powodu utraty ukochanej rodziny nie zniknął . Przez cztery godziny Jason pracował intensywnie z wielkim skupieniem. Jason wpatrywał się w papiery. nie oglądał też ostatniego odcinka 20/20. Za sześć tygodni.. i że jakimś cudem zna ten brakujący fragment. na przekór świadomej dyscyplinie.

. że właśnie do niej zwrócił się z tym niezwykłym problemem. by powiadomić ją. nie starając się nawet ukryć swego sceptycyzmu. że ponieważ ma czterdzieści trzy lata. ile czasu ci to zajmie. z którym pracowałam kiedyś w "Seattle Times". Zawsze był bardzo chętny do pomocy. ale prawdopodobnie jakieś piętnaście lat temu. a dziewczynka. że zamierzamy zrobić film dokumentalny o przemocy w rodzinie? . Choć jej wątpliwości były widoczne. Dobrze? . gdyby trzeba było przesłać jakieś informacje przez kuriera. na tyle dużą. że może dzwonić nawet później. 159 ale w każdej części stanu mogły występować opady śnieżne. która przeżyła. Od jakiej części stanu powinnam zacząć? Było to pytanie.Dobrze. Część czwarta 21 Seattle.I że jest to mój własny projekt. i powiedział.kiedy do niej dzwonił kipiała energią..Nie wiem. Zapisz. gdy ginekolog powiedział. Obszar na północ od Cascades miał ostrzejsze zimy. nad którym Jason już się zastanawiał. czuła do Jasona wdzięczność. . Holly i jej matka tak mówiły o śniegu. Holly. Jest tam facet. jak zwykle wcześnie . 31 marca Lawrence zadzwonił do Caroline we wtorek wieczorem. wtedy była nastolatką. . Kochała swoją pracę. nie studia. jadąc na lotnisko. leżąc w .A więc ojczym miał na imię Derek. Lawrence telefonował do niej o jedenastej wieczorem. zaczął się zastanawiać: Holly ma teraz trzydzieści lat.Czy masz jakieś pojęcie. by zbadała szczegóły zbrodni dokonanej przed wielu laty gdzieś w stanie Waszyngton. jak Holly opisywała wyniosłą jodłę. Dam ci numer mojej telefonicznej karty kredytowej. który to był rok. Jeszcze trzy miesiące temu Beth była najlepszym analitykiem Gold Star.. .Jeśli miałbym zgadywać.odpowiedział. a potem potwierdzali te plany przez następne dwa dni. Może Seattle albo któreś z małych miasteczek na wybrzeżu. a Katie i jej szczeniaki powinny wrócić do swego domu dzień wcześniej. Jednak w tym tygodniu . musi spędzić ostatnie miesiące ciąży w domu.Zima .A więc w razie czego mam powiedzieć. jak dawno to było. Caroline zapewniła go. że Holly zdecydowała się zamieszkać w Kodiaku. Ustalili. kiedy i dokąd chciałaby pójść na swoją urodzinową kolację. że chętnie zgodziła się popracować dla Jasona. z szerokim widokiem na morze. Lawrence i Caroline zaplanowali jej urodzinową kolację we wtorek. o tej porze już od dawna by spała. kiedy pomyślał. by przetrwać o własnych siłach. że wszystkie szczenięta mają się doskonale. Potem. i numer mojej karty Visa.. I nie znamy ich nazwiska -podsumowała Beth Robinson. Właścicielka miała odebrać Mindy w piątek rano. Zapytał. byś korzystała z niej przy telefonowaniu. Gdy rozmawiała z nim. Musiała mieć co najmniej piętnaście lat. kiedy już ułożył do snu swoje pieski.Więc zacznę od Seattle. . że wybiorą się w piątek do Space Needle. kiedy popełniono te morderstwa. ale porzuciła ją bez chwili wahania. Jasonie? Który to był rok albo chociaż jaka pora roku? . skłonił go do stwierdzenia: . okrytą koronką świeżo spadłego śniegu. prasą i stacjami telewizyjnymi.choć budziła się. by od ósmej rano zacząć kontaktować się z policją. stan Waszyngton Piątek. zdecydowałbym się na zachodnią część stanu. i wyślij rachunek bezpośrednio do mnie. jakby nie był on zbyt częstym zjawiskiem na danym terenie. chociaż przed poznaniem Lawrencea. wspominając.Dobrze. Była teraz w ósmym miesiącu ciąży i czuła się tak dobrze. Wpadł do jej domu. Śnieg nie był wystarczającą wskazówką. Już nie mogę się doczekać dnia jutrzejszego. Fakt.

a w zależności od charakteru dzielnego stworzenia. że kurtyna mroku już wcześniej zakryje lśniące. prowadził do stale nawracającego problemu o wielkim znaczeniu: jak nazwać jej szczeniaka.Nadal podoba ci się. Lawrence Elliott nigdy nie powiedział. omawiając wszystkie wady i zalety imion: Piegus. koncentrując się na głosie Lawrencea. Cascades i Mount Rainier byłyby zasłonięte grubą. uznała. Olympics.przytulnym. ale zobaczyła jego odbicie w szybie. Potrawy podawano bez pośpiechu. Księżna. wiosennego wieczoru. głęboki i łagodny. Jako weterynarz dobrze orientował się. Poświęcali temu wiele godzin. Gdyby te słowa wypowiedział ktoś inny. nie Julia od Romea. Imbir. I po raz pierwszy w życiu Caroline Hawthorne naprawdę czuła się piękna. jak gdyby na nich dwojgu spoczywała odpowiedzialność za nowe życie.Jesteś bardzo piękna. Stolik w "Emerald Suitę". 164 Nikt nie poganiał ich tego deszczowego. Kiedy decydowali się na tę godzinę. wpatrując się we wspaniałą grę wody i światła. które 163 przetrwało niebezpieczeństwa narodzin. gdyby nawet przyszli tu o zmierzchu. -Tak. Kleopatra. To imię było nie tylko ładne.zgodził się cicho Lawrence. że jest to jej decyzja.Juliet . że deszczowa noc jest piękna. Caroline przypuszczała. choćby najbardziej oderwany. zażartowałaby wesoło. Koniczyna i Bułeczka. eleganckiej. obracającej sią restauracji na szczycie Space Needle.Tak . jej szczeniak. lecz i pełne siły. na kilka miesięcy przed rozpoczęciem sezonu turystycznego. bardziej zainteresowani odkrywaniem siebie niż jedzeniem. zanim pożegnali się o drugiej nad ranem. . wychwytując ich migotliwe światła. ciepłym łóżku.. Jednak teraz. wcale nie zdawały się ulegać złudzeniu. . Tego deszczowego wieczoru. . Słyszała też czasem. Ale nie piękna? To tylko złudzenie. zamykała oczy. A tobie? -Lubię je. zarezerwowali na ósmą. Oczywiście. . gdy Lawrence zgodził się z nią. Padający deszcz jednocześnie maskował i uwydatniał. że są to idealne warunki do podziwiania jego uroku. gdy pokonywali samochodem krótki dystans z jej domu na Queen Annę do centrum Seattle. Piękna? Ja? Nie! Może jestem nieźle zakonserwowana jak na czterdziestolatkę. zamierzała odwrócić się w jego kierunku.spytał Lawrence. nie zobaczyliby gór. Teraz. I z każdą chwilą stawali się coraz bardziej głodni siebie.Pięknie . Patrzył na nią z błyskiem pożądania w ciemnozielonych oczach. Caroline. Mogli jednak podziwiać roziskrzone jak klejnoty światła Szmaragdowego Miasta. a Caroline i Lawrence spożywali je powoli. Gawędzili godzinami. Może nawet na swój sposób atrakcyjna. ten sam. mogło być zdrobnione na "Julie lub przekształcone w wytworne "Jules". lecz zwykła Juliet. . który słyszała w mroku podczas kilku minionych nocy. zacierał ostre kontury budynków. Każdy promień światła starał się przebić przez ulewę i nocne niebo iskrzyło się bezkresem małych tęcz. Nikt nie czekał niecierpliwie. które psie imiona są modne.. zawieszone ponad światem. przechodzili z łatwością od jednego tematu do drugiego. jak się seksownie uśmiecha. że niektórzy ludzie odwołaliby rezerwację z powodu deszczu.zdecydowali. . Słyszała wtedy całą jego łagodność i siłę. szarą warstwą chmur. białe góry. a które nie.szepnęła Caroline. "Juliet"? . Później Carolina dziwiła się jak rozmowa o balu mogła płynnie zboczyć na egipskie piramidy. gdy spoglądała z wysoka na miasto. . Jednak ciemnozielone oczy. by zwolnili miejsca przy oknie. Oczywiście Caroline potrzebowała rady Lawrencea. wiedzieli oczywiście. które w tej chwili ją pieściły. Zwykłe złudzenie optyczne. Jego głos był niski.Bardzo pięknie. a każdy temat.

jakie to samolubne. Nie mam nic do dania. gdyż maitre dhotel czekał. by zajął się polityką i zapomniał wreszcie o zaginionej córce! ..Jestem pusty w środku.wyjaśniła pośpiesznie Caroline. Stanął przy oknie i patrzył na dwór.Tak. i najwyraźniej w doskonałej komitywie.Caroline i Lawrence. Wiesz o tym. i oświetlony świecami przedmiot pożądania. a kanciaste rysy mocnej twarzy stwardniały w niezłomnym postanowieniu. . jak niegdyś on sam był w niewoli. Dlatego oglądałam tamten odcinek 20/20 i wiem. Caroline pragnęła zagłuszyć ciszę tysiącem tłumaczeń. I to jest najważniejsze. wpływowego biznesmena.Prawda. Miał przed sobą Space Needle.Wreszcie Lawrence przerwał długie milczenie. Na jego twarzy malował się wyraz. Napełniałaś mnie swoim zadowoleniem. Jednak Lawrence skoncentrował się na prowadzeniu samochodu . Z tego powodu był dziś tak zdziwiony.. żeby zechciała wypróbować swe niezwykłe zdolności przekonywania na opornym kandydacie. zabrzmiał gorzko i zimno. proszę. Tu wtrąciła się żona Martina. uwierz. ponieważ Lawrence obejmował Caroline. Nie mogłabyś tego zrobić.Nieprawda! . mroczne jak noc. Lecz wkrótce znów spochmurniały. . I kiedy wreszcie się odezwał. Nigdy bym tego nie zrobiła. by ubiegał się o urząd publiczny. . który potrafił być tak łagodny. i wyszeptał ochryple: . i Caroline zobaczyła nawet błysk pożądania w jego ciemnozielonych oczach. Ten śmiech był tak długo więziony. nareszcie razem.Musisz wiedzieć.. Chwilę później Caroline i Lawrence wsiedli do windy. wdzięcznie wyciągającej się ku niebu. . jeszcze zanim cię poznałam.Głos należał do Martina Sa-wyera. że cię nie wykorzystywałam. które dodawały ci blasku nocy. jakiego Caroline dotąd nie widziała. To ja jestem wyzyskiwaczem..Wiem. pełne nie ukrywanego pożądania. że nasze spotkanie to przypadek . że widzi nas razem. Odwrócił się do niej gwałtownie. Ale Caroline widziała napięcie potężnych mięśni jego karku i szczęk. Martin poprosił mnie. by zaprowadzić ich do stolika. były teraz całkowicie bezbarwne. głos.. Uwierz mi. To ja cię wykorzystywałem. boja czułam to samo. Ale . dlaczego tak jest. Krople deszczu.. Martinie . . że Lawrence rozluźnia cudownie zaborczy uścisk. i wiesz. a ja brałem i cały czas wiedziałem.Ty mnie nie wykorzystywałaś. Kiedy znaleźli się na ziemi.. I natychmiast poczuła.Chodźmy stąd. które cisnęły mu się na usta w czasie jazdy. Caroline. a ja pozwalałem. zielone oczy wpatrywały się z napięciem w jezdnię ani razu nie skierowały się na nią. byś to . zwrócił się do Caroline z prośbą. Z pewnością myślał o wyraźnym zachwycie Martina Sawyera. 165 Poważnym skinieniem głowy dał jej do zrozumienia. rozmawiać z tobą.No. . bardzo zimne. . i bardzo mokre. . .. wypowiedzieć słowa. czar pożądania prysł. idąc za nim do salonu. co świadczyło o pewnej zażyłości między nimi. jakie to było dla mnie cudowne.zaczęła Caroline.czy wiesz.tu jego głos złagodniał . gdy zatrzymał się przed jej domem. Proszę. że jej słowa dotarły do Lawrencea. .Wiem .na ciemnych i zdradziecko śliskich od deszczu ulicach. tworząc malutkie tęcze. . swoją radością. Ty dawałaś.Ale spotkaliście się. .poprosiła go cicho.Wykorzystywać mnie? . Kiedy zawiodły jego próby skłonienia Lawrencea Elliotta.odpowiedziała równie miękko.. Przez chwilę wydawało się. że zamierzał to zrobić. prowadząc ją w kierunku windy. bym spróbowała namówić cię do zajęcia się polityką.Zaśmiał się. Ale odmówiłam mu. swoim optymizmem.. no. Caroline. która zwiozła ich szybko na dół. co za wspaniała niespodzianka! . co mogłoby się komuś przydać. Ciemnozielone oczy były niemal czarne.Wejdź. Mógł dojść do tego wniosku. Mądre. być z tobą? . który teraz wydawał się nierealnym marzeniem. nic. kim jesteś. gdy już zrzucili z siebie przemoczone płaszcze.Lawrence i ja spotkaliśmy się przypadkiem. że podjęła się przekonania Lawrencea Elliotta. .

by on ją przeżywał. imperatyw.Jego szept był pełen namiętności i rozpaczy. .Ale widok Martina przypomniał mi.Caroline! Kiedy jego palce wplatały się pieszczotliwie w jej włosy. taką samotność . . Każdy zaczynał się od przyjaźni.Lawrensie.Mylisz się! Jesteś dobry. . że nie ma nic do zaofiarowania. przez te wszystkie lata. że możesz teraz odejść i nigdy nie wrócić. że te emocje nic nie znaczą w porównaniu z tym. Nie taki. Caroline. .. że nie jest prawdziwy.były dla niej całkowitą nowością. . Proszę. kim naprawdę jestem. że widzę swoje odbicie.Och. Poczuła taką pustkę. który sprawił. jest to po prostu odbicie ciebie samej.Gdy wychodziliśmy z restauracji. 166 . bo nigdy nie czuję się. Caroline wiedziała. których znaczenia nigdy dotąd nie rozumiała w pełni. Jeżeli przy mnie czujesz się mniej samotny. to. że oboje tego chcemy.. Gdy się zwrócił w jej kierunku. . że zostanę zraniona. Zanim po raz pierwszy ucałował jej oczekujące wargi. proszę! . I wcale nie chodzi o to. Dawno temu oddał swe serce Claire i wciąż o niej myślał. ale seks zamiast ją wzbogacać. który jest przy mnie. głód. To dla niej zniósł siedem lat niewoli i tortur.Nie boję się. Były to słowa. mniej pusty. ale przeraża mnie myśl. gdyż znała już złowieszczą odpowiedź.Z wyjątkiem tego. Caroline . Cudownie. ale wydawały się jej bezsensowne i stanowczo nie zgadzała się odrzucić wspomnień o magii. . kiedy jestem sama. Tymczasem Lawrence wiedział. Caroline.Ależ tak. że może zostać bardzo zraniona.Nie ma nic złego w człowieku. że Lawrence zatrzymał się.Nie chcę cię zranić.Tak . wyszeptał znowu: . Zamierza odejść i nigdy nie wrócić". tak cudownie. by tego nie wiedzieć. Caroline.Szczerze wierzy... łagodny i.Przy tobie czuję się cudownie. że odnajdzie zaginioną córkę.. . co on czuł. Miała czterdzieści lat i pewne doświadczenie. Zostań. wydawało mi się.. wyciągając ku niej ręce. z czym żył.. Caroline słyszała jego słowa.to ciepło. Caroline nigdy dotąd nie doświadczyła takich emocji. że nie ma nic jej do zaoferowania. spojrzała w jego udręczone oczy i wyznała: . Claire i Lawrence Elliott kochali się po raz ostatni na kilka godzin przedtem. a usta witały ją najdelikatniejszym pocałunkiem. Uwierz mi. Lawrence poszedł po swój mokry płaszcz. Caroline nie chciała odczuwać tej bolesnej pustki.. . przez całą noc. nie rób tego. Caroline była przez siedem lat mężatką i w ciągu dwunastu lat po rozwodzie miała kilka romansów. że czeka nas coś więcej. Powiedział przecież. obudziły się w niej zdumiewające uczucia.ale wiedziała.. delikatnie wplatając silne palce w jej jedwabiste kasztanowe włosy.. namiętność. Żyłem samotnie zbyt długo. Jeśli widzisz we mnie dobroć czy łagodność. w jego zaniepokojonych oczach dostrzegła wielką czułość. Proszę. a które należałoby 167 określić jako pożądanie. Ale te wspaniałe uczucia . A po jej śmierci złożył uroczystą obietnicę. "On się ze mną żegna . .potwierdził łagodnie Lawrence. Mimo to podeszła do niego...powiedział cicho. to nie ma nic wspólnego ze mną. wprowadzał tylko zamieszanie. co to znaczy oddać wszystko ukochanej kobiecie. ze mną.Ja też tak się czuję w twojej obecności.Och.. gdy jestem z tobą. nim wyruszył w podróż. a od tamtej dawno minionej nocy taka .robiła. zanim wpadliśmy na Martina. jakim się staję. nie odchodź. konieczność .uświadomiła sobie Caroline. Serce zabolało ją jak po utracie kochanej osoby. . I z całą pewnością nie chciała.Był to cichy krzyk rozpaczy. . . Jak mógłby ją zranić? Caroline nie zadała tego pytania.. która zakończyła się w dżungli Wietnamu. Z odwagą i czułością powiedziała: .

by odkrywać ich wzajemną namiętność za pomocą innych zmysłów. by widzieć ulicę. Ale cel takiego uporządkowania pościeli był jasny jak słońce. i powitał ją właśnie taki widok. Głosem. zanim ona się zbudzi. lecz wiele tańców. Ubiegłonocna burza stanowiła tylko odległe wspomnienie.. ale słyszeli ją oboje. w którym przez minione trzy noce Caroline słuchała jego głosu.. ale nie miał marynarki. to były ich imiona. Teraz znowu próbował odejść. powitał ją miękko: . śmielszy. Był brzask. Zasypiała w łóżku wzburzonym ich miłością. Pragnęła ciemności wtedy. gdy mogła widzieć Lawrencea tylko w wyobraźni. Splatać namiętnie nie tylko ręce i nogi. a Lawrence odszedł. a jedyne słowa. Czego dotyczą? Jak daleko sięgają? Jak bardzo są śmiałe? Nie był to pojedynczy taniec miłości. a został tylko dlatego. że łatwiej je kontrolować. Że za wiele emocji zbudzi wyobrażanie sobie. Przez kilka chwil Caroline patrzyła w milczeniu na niego.. wypowiadany szeptem. Nie musiała go długo przekonywać. które wypowiadali. stapiać w jedność nie tylko rozpalone pragnienia.. Chciała się tylko pożegnać. o wiele potężniejsze. lecz z zachłannym pożądaniem wę-drująpo jej nagim ciele. Pomimo ich zapierającej dech w piersiach intensywności miał wrażenie. bo wzajemny pociąg fizyczny był aż nadto silny. jak gdyby ta noc namiętności nie miała miejsca. nim odpowiedziało na nie jego serce. Dzielić się. co jest ich celem. bardziej intymny. Idealny wiosenny dzień. i pragnęła ciemności teraz. bo ona tak go błagała.. jak gdyby nigdy go tu nie było. pochylony nad ladą. by uczesać potargane kasztanowe włosy. którym raz po raz szeptał jej imię. jak gdyby miały świadomość. jego namiętność. pojawił się serdeczny uśmiech. Zamierzał odejść. . gdy nagle stanęła jak wryta: Lawrence próbował odejść ubiegłej nocy. Zawiązała go mocno. Była już w połowie schodów.bez wątpienia spotęgowane wieloma latami surowych wyrzeczeń.. . Odchyliła brzeg zasłony na tyle. wyszła szybko z sypialni. niż je pamiętał . Świeżo obmyty świat był pogodny. stąpając bezszelestnie na grubym dywanie. Wydawało się jej. które pieściły ją z taką czułością.Dzień dobry. pisał coś. jaki obiecywała prognoza pogody. Lawrence wyprostował się i zwrócił w jej kierunku. Pomyślała sobie. a na ustach. Przez zasłony przedzierały się jasnozłote promienie słońca. znowu i znowu. wokół szczupłej talii i nie zatrzymując się nawet. znowu. jedyny tekst do wspaniałej melodii ich miłości. Jednak jeszcze nie odszedł.Cześć. że to już zbyt wiele. Caroline porwała kwiecisty szlafrok leżący na krześle. który zdołał przetrwać siedem lat w ciasnej klatce. Samochód Lawrencea wciąż stał na ulicy. Poznała jednak jego siłę. Celem? To pytanie odbiło się przelotnie echem w mózgu Lawrencea. że w gruncie rzeczy nie widziała ciała Lawrencea. łączyć coś więcej niż ciała. a każdy z nich radośniejszy od poprzedniego. A Caroline musiała też dowiedzieć się więcej o swych obudzonych właśnie pragnieniach. Jednak teraz te długo więzione pragnienia uwolniły się i wydawały się inne. 168 Caroline obudziła się o szóstej rano. Pod wpływem impulsu Caroline odrzuciła kołdrę i podbiegła do okna.intymność była tylko wspomnieniem. Ale teraz pościel była całkiem gładka. zniknąć bez śladu. jak jego zielone oczy powoli. a także jego blizny. dopiero świtało. czuły refren. Muzyka płynęła z ich wnętrza.. Nie zamierzała go błagać. pewniejszy. kierując się ku schodom.. jak gdyby Caroline sama opatuliła się ciepło i wygodnie kołdrą. narzucił dyscyplinę swoim potrzebom fizycznym. Dawać. Lawrence był w kuchni. Kochali się w łóżku. Ubrał się już. gdy jego pożądanie zostało nasycone. Człowiek. jaśniejący czystością.

wywołanym namiętnością. 169 Caroline z powagą skinęła głową. Chciał być wobec niej w porządku. która zaczęła się od czułego powitania. w kryjącej wszystko ciemności. że ich miłość nie stworzy nowego życia. z tym fantastycznym ojcem? Dlaczego miałaby się zabezpieczać przed czymś tak cudownym? Zanim jeszcze mogła rozpocząć wewnętrzny dialog o konsekwencjach takiego wyboru. znał każde jej intymne pragnienie i bezwstydne pożądanie. że w tym miesiącu jest za późno na spłodzenie dziecka. Łagodny uśmiech Lawrencea znikł.Niewłaściwa pora miesiąca? . jak gdyby od nowa rozpoczynali cudowną podróż. . by mieć dzieci dopiero po ślubie. Ostatniej nocy. Jak gdyby wcale się nie niepokoił. rzeczywistość sprawiła jej orzeźwiający prysznic. . .Chciałam tylko. by poczuła skrępowanie. Pośpiesznie dorzuciła: . jak księżyc. nie zgadza się z jej stwierdzeniem.Nie używałam żadnego zabezpieczenia ostatniej nocy. nie ulgę. . Czyżby teraz. który wiedział o niej wszystko. -Caroline urwała gwałtownie.odpowiedziała.. bo wydawało się jej. co zobaczyła: smutek. że jest to nieco naciągnięta prawda.. Zadrżała. zastąpił go niepokój. A teraz. tak jak pozwolił swym skrępowanym namiętnościom na jedną noc szalonej swobody.To znaczy? Caroline zadrżała. bo już mam wyraźne objawy. i to.. przestroga dla lekkomyślnych nastolatków.Mój cykl jest równie niezawodny.Z zapierającą dech w piersiach szybkością stwierdziła. . jeszcze więcej. równie gwałtowny .Oboje nie zastosowaliśmy żadnego zabezpieczenia. Wydawało się. Odczuwała już sygnalizujące to zmiany. Zabezpieczenia przed czym? Przed poczęciem dziecka z tym nadzwyczajnym mężczyzną. zanim Lawrence odejdzie uspokoić go. ukochanej córki. że mężczyzna. Być może minionej nocy Lawrence zamarzył o drugim dziecku. jak gdyby jej dotknął. że głód w jego oczach może okazać się dla niej nie do zniesienia. że ich miłość . Chciał wiedzieć o niej więcej. Ale Lawrence tego nie wiedział. a prowadziła do 170 ekstazy.. czym dla niej: nie brakiem rozwagi. . lecz głęboko odpowiedzialnym wyborem. Ale jego zielone oczy nie pozwoliły. na które pozwolił sobie. Nawet najwspanialsza noc namiętności nie stworzyłaby nowego życia. gdy patrzyła na tego mężczyznę. Tak musiało się stać . Dlaczego miała wrażenie. trzydzieści lat później. ale Caroline wiedziała. obrzmienie w dołe brzucha. Również ona musiała coś zrobić. z którym dopiero co spędziła noc. stał się nieostrożny? A może i dla niego była to kwestia świadomego wyboru? Zakazane pragnienie. żebyś wiedział. to marzenie znowu zostało uwięzione. poznać tajemnice jej łona. wciąż widziała ten głód. Ale dzisiaj.była dla Lawrencea tym.Mam.bez zastosowania środków antykoncepcyjnych . .gdyż oznaczało ono zdradę w stosunku do innego dziecka. Mówią. że nie ma powodu do niepokoju. jak gdyby nawet miał nadzieję. Okres powinien mi się zacząć w poniedziałek. że pragnął więcej. które przekazywała tak wyraźnie. . powstrzymało ją to. W jej przypadku w tym miesiącu szansa na zajście w ciążę minęła.i czuły -jak . w jasnym świetle dnia. Jako siedemnastolatek zadbał o to. że nie użyli zabezpieczenia. że kobieta może zajść w ciążę każdego dnia swego miesięcznego cyklu.. Zamierzał zostawić jej uprzejme pożegnanie. Caroline doskonale zdawała sobie sprawę. ale. której będzie szukać wiecznie. Caroline wiedziała od początku.Ostatniej nocy Caroline pragnęła ciemności.Pisałem do ciebie. jakby Lawrence właśnie ją pieścił? Ponieważ w jego pytaniu była taka intymność.I moje piersi są obolałe. pomimo zadziwiających potrzeb jej rozbudzonego pożądania. ..Tak .

. Caroline? Lawrence sądził. a jego zielone oczy powiedziały mu wymownie. że o tym wszystkim zapomniała. Nie mogła tego zrobić. co zamierzałem napisać? .i świeżo omytych deszczem sosen . będą na siebie patrzeć. ale ich rozmowa była tak czuła. spojrzał na swoje obie córki. kawę i rogaliki. że zna już jej odpowiedź.. Przyjechali ciężarówką.. poszedłbym po gazetę. a jutro rano. o piętnastej rocznicy ukończenia szkoły.Ale z łatwością mogę kupić kapturek. Więc jak tylko otworzą apteki.Wszystkie mnie interesują. gdzie pracowała.wyszeptała miękko. . żebyś zobaczy łaj ą za dnia.Miałem złożyć ci kilka propozycji.Czy któraś z moich propozycji interesuje cię? Caroline nie odpowiedziała od razu. W ten weekend nie mam dyżuru. Zobaczy jej obnażoną namiętność.. w morzu dzikich kwiatów. ojciec oznajmił im tę decyzję niedbałym z pozoru tonem. ale zanim wysiadł.. I dzisiaj. . nie sprawiłeś mi bólu. chcąc to usłyszeć. Tamtej nocy widziałaś moją dolinę. która jest też moją przyjaciółką.Nie. gdybym miał asystentkę. . 2 kwietnia Nick zatrzymał się przy podjeździe Raven. tak intymna. . kochając się. co we dwoje mogliby robić w ukrytej dolinie. . jak urządzał jej ogród. żebym na wszelki wypadek stale miała aktualną receptę.To miała być pewna propozycja. gdy już jesteś na nogach.jego miłość. Porywał ją.. .W moim przypadku też . jak gdyby jego też niepokoiło to. .. ale choć jego ciało było tak silne.. ona sama zeszła na dół. Słowa Caroline zamarły na jej ustach. Caroline. a jego namiętność jeszcze potężniejsza ani przez chwilę nie sprawił jej bólu.. gdyby udało mi się wstać bez budzenia ciebie. Lawrence zamierzał odejść. Będziesz zaskoczona. I jest jeszcze inna dolina.Będziemy dobrze się bawić. jednej obory i jednej stajni. Kiedy nawet czuły ton jego głosu nie usunął niepokoju z jej twarzy.A potem dobrze by było odwiedzić Juliet. I byłbym zachwycony.zapewniła go szybko i zadrżała. dba o to. A teraz jeszcze mówi o jak najszybszym zrealizowaniu recepty. Nikt o niej nie wie. . by się pożegnać. Caroline? . Będą się tam kochać. ale teraz. zacznę od czegoś. a ja zatroszczyłbym się o jedzenie na piknik.i ogrzane czułą pieszczotą wiosennego słońca. Lawrensie . a ona pozna prawdę jego blizn. dodał: . naciskał ostrożnie: . a one chętnie jąprzyjęły. tylko ja i jelenie. jak gdyby ten widok mógł wywołać jej odrazę. Lawrence przerwał. gdzie mogłabyś wykupić receptę. Następnie poszlibyśmy do centrum handlowego. 22 Brenfwood. wspominając jego pieszczoty. jak bardzo urosła w ciągu sześciu dni. Ich miłość będzie jeszcze lepsza niż ostatniej nocy. Kalifornia Niedziela. Powietrze będzie przesycone wonią kwiatów . Znajdowała się daleko. . uśmiechnął się i powiedział: . nie budząc jej.Lawrence uśmiechnął się do szmaragdowych oczu. w których już widział zgodę. w dolinie pełnej kwiatów.spytał. ale chciałbym. Lawrence wciąż czekał na jej odpowiedź i przez chwilę Caroline zobaczyła jego niepewność. . Caroline oderwała się od oświetlonych słońcem obrazów pachnącej sosnami miłości.Powiedzieć ci.Wszystkie. że promienieje ona z jej szmaragdowych oczu. w świetle 171 dnia. bo bardziej sobie ufają. na której byli . ale zgodziłem się wpaść do jednego domu. za strumieniem i za lasem. pochłaniał i wielbił. . Moja ginekolog.Sprawiłem ci ból tej nocy. czego nie planowałem. Jest bardzo odosobniona i bardzo piękna. A więc. Nick powiedział Sam i Melody całą prawdę o Raven: jak się spotkali. co może odsłonić światło dnia. jego usta i wygłodniałe oczy.Nie . .A więc słucham.Tak wiele czasu minęło.uśmiechnęła się Caroline. pieściło ją słońce. Jednak..Potem moglibyśmy zjeść kolację przy wodospadzie Snoąualmie. .

powiedział Nick.Zgodnie z opowieściami Nicka jego dziewięcioletnia córka była prawdziwym promyczkiem słońca. że Samantha może zachować milczenie przez cały wieczór. iż ogrodnikiem bywa . że Raven będzie całkowicie przygotowana na ich przybycie o szóstej. bardziej podejrzliwa. jak pragnęła podać coś. Jestem Raven. Jednak Nick znowu zaniepokoił się.Rozbiło się? . czy będą jechać ciężarówką.Upuściłam na podłogę naczynie z potrawką. 173 Raven starała się ukryć zawód. Jego stwierdzenie zostało przyjęte z prawdziwym entuzjazmem przez jedną córkę.Rozumiem jej niepokój. że świat jest niebezpiecznym miej scem. że będzie się z tego śmiała. Zamiast tego po prostu uśmiechnęła się i powitała: . że nie mogłaby jej zranić.Prawdziwa. Melody. Jej zadziwiająco rude włosy lśniły. choć obiecywała sobie. markowych strojach czy drogich restauracjach.przez drugą. żeby ten pierwszy raz zjedli gdzieś na mieście. . Trudno było nie zachwycać się jej niewinną radością. Oczy miała koloru jasnego nieba i uroczy uśmiech na twarzy.Cześć. co dziewczynki lubią. To była oszałamiająca myśl. Raven. Ale tylko jedna odpowiedziała jej uśmiechem. Tematy te obchodziły je równie mało. W gruncie rzeczy Samantha i Melody wolały ciężarówkę. jaki jej sprawiła ta odpowiedź. jak Raven niepokoiła się o tę kolację. Cześć. Gdy jednak otworzyła drzwi. . zapewnić ją. 172 Nie zamierzał wciągać swych dziewczynek w oszustwo. w której mogły siedzieć z przodu obok ojca. pełnym ludzi. Samantha miała równie poważny wyraz twarzy. Nick. gdyż podobieństwo pomiędzy Samanthą i Raven nie ograniczało się tylko do kruczoczarnych włosów i ciemnoniebieskich oczu. .Cześć. . jak to.Nick drażnił się czule z nadąsaną córką. Lubiły wysokie siedzenia. .. jak zaprosiła ich wszystkich na kolację do swojego domu. była zarumieniona i jakby skonsternowana. Sam . Raven. które wpatrywały się w nią. Odrzuciła jego propozycję. jak zareaguje ona na Raven.A ja jestem Melody. Ciepłe powitanie Raven nie uspokoiło dziewczynki. którzy łatwo mogą złamać nam serce. .Nie. . . Wątpliwe jednak. sprężyste fotele. Jego skromne córki rzadko rozmawiały o pieniądzach. Jednak po chwili. .w Chicago. proszę.A ty musisz być Samantha. by do tego doszło. Wiedział. że zamieni to w anegdotkę dla dziewczynek. . że nie wiedziała. a przede wszystkim przestronną szoferkę. Naprawdę rozumiem". dokładnie taki sam jak dwunastoletnia Raven.No więc. Raven zwróciła całą uwagę na drugą córkę Nicka. co się stało? . Nick nie powiedział córkom. . "Wszystko w porządku . zwijając się w spirale. Teraz Nick kolejny raz zapewnił je z uśmiechem. A jeśli podczas wieczoru prawda wyjdzie na jaw? Trudno. Nick wiedział. Raven uśmiechnęła się do dziewczynek. spochmurniała. wydawała sięjeszcze bardziej czujna. najprawdziwsza zabawa. i o tym.Witaj.zapytał Nick.Gdy weszli do domu. że Raven uważała go za ogrodnika. . Samantha nie potrafiła długo dąsać się na ojca.zapewniała go Raven. . Wejdźcie. Jesteście punktualni. Mówił on. "Mogłaby być moja".To będzie prawdziwa zabawa.Przyszliśmy za wcześnie? . że będą się dobrze bawić dziś wieczór. . Oboje to wiedzieli.a naprawdę jest dyrektorem Eden Enterprises. gdy rozmawiali o tym. Raven pragnęła otoczyć ramionami Samanthę.i z autentyczną niechęcią . czy Lexusem.Bardzo ci współczuję . .

A gdybyście tak mi pomogły? Może przy waszej pomocy uda mi się nie wyrzucić jej na podłogę. bo miał swoje potrzeby. . . iż pokonała wrodzoną nieśmiałość i wygłosiła to niezwykłe oświadczenie. w które żaden kochający ojciec nie pozwoliłby córce uwierzyć.Na twojej idealnie czystej podłodze? No więc wciąż nadaje się do jedzenia. żeby zamówić teraz pizzę. i gdy podniosła z niej mięso i jarzyny. Krojąca pomidory Raven tylko cudem nie skaleczyła siew rękę. jak i strach. że straci ojca.przyznała Samantha. Melody trajkotała cały czas. by zaczerpnąć .Tak.pomyślała Raven . bo tak rozpaczliwie pragnęła miłości. by się zmarnowała. iż mężczyźni mają swoje potrzeby.Naczynie okazało się bardzo wytrzymałe. szczęśliwa. pełna entuzjazmu.Jest mężczyzną. Jako trzynastolatka czuła się taka stara. .Naprawdę? To dobrze. Jednak Samantha znała miłość. ..Nie wierz nigdy. który jej pragnął. a Blane. 174 Raven stała przy zlewie. dodając druzgoczący komentarz do swoich poprzednich słów. a dziewczynki siedziały przy stole i tarły ser. że musisz zrobić to. A także dlatego.Raven podeszła do stołu i usiadła. by wykorzystać w późniejszym terminie. Ale dziewczynka milczała. . z całym mnóstwem kobiet. oddała je.Niedaleko stąd jest nasza ulubiona pizzeria . że Melody i jej niezwykle poważna dwunastoletnia siostra lubią gotować. . która tak bardzo przypominała ją samą. Ale trzeba na to zasłużyć.. Melody . szesnastoletni "mężczyzna". Zanim Raven zdołała sformułować odpowiedź. .Raven przerwała. W tym wieku Raven straciła dziewictwo. że mężczyźni czy chłopcy mają prawo żądać czegoś od ciebie. Ale teraz uśmiechnęła się z wdzięcznością do dziewczynki.Uśmiechnęła się krzywo. gorącą. taka wyczerpana. by pójść ze swym ojcem.szybko stwierdziła Melody. głęboką.i nie miałam nikogo. W istocie była tylko małą dziewczynką. . Podczas pracy nad sałatką. Podłoga w kuchni Raven rzeczywiście była idealnie czysta. Za kilka miesięcy Samantha skończy trzynaście lat. Nick nieraz jej to sugerował. okazał się okropnie niedojrzały.Niezupełnie . . obmyła je starannie i włożyła do pojemnika. zobaczyła w jej oczach zarówno odwagę. Córka Nicka tak bała się.powiedział Nick. Raven już o tym wiedziała. dobrze wiedząc. Wówczas Raven. żądać.Nie. które kobiety powinny zaspokajać. dwunastoletnia córka Nicka odezwała się znowu. ale gdy jej starsza siostra wygłosiła to zadziwiające stwierdzenie. Proszę. . Dlatego spotyka się z kobietami. czego chce mężczyzna. by twój ojciec powiedział ci. .Nie mogę uwierzyć. która zareagowała z tak instynktownym współczuciem. krojąc pomidory. że Samantha uprze się. A więc wszystko uzgodnione. . Ale nie zamierzam podawać jej gościom. Każdy chce być lubiany. "Byłam dzieckiem. Samantha zareagowała na tę próbę żartu ze strony Raven zaskoczonym spojrzeniem.Uwielbiamy pizzę .Może pójdę i kupię coś. .uroczym chichotem. Raven wpatrywała się w zdesperowaną dziewczynkę. ale to nigdy nie myślała.Ale potrawka się rozlała. A przecież właśnie wypowiedziała z powagą słowa. coś takiego? Naprawdę to zrobił? . Gdy teraz Raven zwróciła się w kierunku Samanthy. opiekuńczą. żebyś nigdy. kto by mnie kochał i chronił". tak jak teraz Samantha . ..Mój tata nie szuka żony. a wy przez ten czas lepiej się ze sobą poznacie? Raven czekała. powiedziała: -Nie zrobiłam jeszcze sałatki warzywnej. a nie brać siłą. Pomyślałam więc.To dobrze. kochany. poniżające przekonanie. więc ma swoje potrzeby. nadaje się do jedzenia i nie pozwolę. . Po prostu odbiło się od podłogi. Wszyscy mają do tego prawo. nagle umilkła. . że od swej matki przejęła destruktywne.

-Wszystkie trzy siedziały bardzo poważne.zawołała Melody. że taka jest prawda.Nie widziałam jej od piętnastu lat.Dlaczego nie? . A kiedy pewnego dnia pojawiła się nieoczekiwanie w naszym domu.Dokładnie to samo mówił tatuś. Nie dostałaby dobrej oceny jako matka. oznaczały tylko towarzystwo innych dorosłych. Najwyraźniej nie dziwiło też Samanthy. że odeszła z własnych powodów. Zdecydowała się wyjechać na kilka tygodni przed ukończeniem przeze mnie średniej szkoły. i powiedziała łagodnie: . Tak po prostu jest.Wcale nie było w tobie nic złego. -W końcu uwierzyłam. 176 . jak Jeanette powiedziała nam. by zgodziła się. że mężczyźni mają swoje potrzeby. co w jej mocy. może nawet przebłysk nadziei. Samantha już się nie dąsała. że gospodyni tego domu całkowicie zwariowała? Może nie ma pojęcia. że robiła. co mówiła. . te "potrzeby". . .Zbyt trudno to wyjaśnić . że odeszła z mojego powodu. że to bardzo niewłaściwe z jej strony.No cóż.. chciałaś powiedzieć. Najprawdopodobniej nie. Nawet od czasu do czasu uśmiechała się uroczo. co dla niej było całkiem niezrozumiałe.Melody wzruszyła ramionami.Właśnie. że skłoni podstępem Raven. Kiedy Nick wrócił z pizzą. Może dziewczynka myśli.Jestem pewna. . . otwierając szeroko ze zdumieniem błękitne oczy i spoglądając to na Raven. ale naprawdę sądzę. Nigdy nie miałam ojca.W porządku. Przez bardzo długi czas wierzyłam. wyraźnie dając do zrozumienia. że nigdy już się z nią nie spotkał .. a nie seks. że "potrzeby" są tylko określeniem czegoś. Nigdy bym się na to nie odważyła. To. To niczyja wina. zgadzam się z nim. gdy usłyszał. Samantho. najwidoczniej równą opiekuńczości Nicka. Stwierdził. że to. kierując się intuicją zrodzoną z bólu. proszę. . iż powiedziała nam coś podobnego. Ale natura wiedziała swoje. rozmawiano już w kuchni o ulubionych zespołach muzycznych dziewczynek. to na starszą siostrę. zostałam całkiem sama. więc gdy mnie zostawiła.dodała Melody. . odezwała się Samantha. Nie próbuję zostać twoją matką.Och . że to ty nie potrzebujesz. . jak długo próbowała zostać matką. nie było niespodzianką dla Raven.. że mogłabym być matką. Potem Raven. Jeszcze bardziej się zdenerwował. o co tu chodzi? Nie zamierzała wyrażać się jaśniej. I niemal równocześnie. że on widuje się z nią.wyszeptała Melody. lub nie chcesz. . rozgniewało to tatę. .Jaka była twoja matka? . Poza tym nie jestem wcale pewna.Ale nie było . .W końcu zrozumiałam.zwróciła się w końcu do dziewczynek.Przedtem nawet nie znałyśmy Jeanette. nowej matki. Samantha nie zaprzeczyła. że Raven naprawdę ją zaskoczyła. a potem powtórzy to swojemu ojcu? Być może. nie ma sensu. ponieważ na przekór wszystkiemu śmiała wierzyć. że Nick chroni swoje ukochane córki przed wszelkim złem. . Uświadomiła sobie. kiedy usłyszał.Z pewnością. że będzie matką kochającą.spytała Melody. . ale o wiele ciszej. że Samantha patrzy na nią oczyma szeroko otwartymi ze zdziwienia. . Raven widziała jej zmieszanie.Melody uśmiechnęła się i zapytała: . Raven pomyślała o tym.Możliwe. powiedziała cicho: . Może dla Samanthy. bo 175 mężczyźni mają swoje potrzeby.tchu. bo było we mnie coś złego. co powiedziałam. Co więc starsza córka Nicka chciała osiągnąć za pomocą tego stwierdzenia? Czy miała nadzieję.Nie każda kobieta jest stworzona na matkę. czując się porzucone przez swoje matki. że nadawałabym się do tego. . że ma! . .Posłuchaj mnie.odparowała natychmiast Melody. sióstr ani braci. . Ale teraz jasne było. reagując z żarliwą opiekuńczością. które wspomniała z taką powagą.

177 A Raven zaczęła płakać.a jej błękitne oczy błyszczały. że pomimo bohaterskich wysiłków. nigdy nie rozmieniały się na drobne. stojąc na ganku. Nie zostawiajcie mnie! Zabierzcie mnie ze sobą! Moglibyśmy być rodziną. która godzina. a oni odpowiedzieli jej w ten sam sposób. Samantha miała rację: on nie szuka żony ani matki dla swych córek.. Pragnęła być kochaną. by jego gorąco kochane córki nigdy nie ceniły się zbyt nisko.. jak bardzo jest niekochana .. Potem przez dziesięć dni nie będą się mogli spotykać. obie wzruszyły lekceważąco ramionami i nadal z uwagą słuchały Raven. by sądziła. że interesuje go coś więcej poza kilkoma nocami namiętności. ale teraz szło o coś więcej .i niegodna miłości.. a choć zarówno Nick. jego młodszej córce kleją się już oczy. Piętnaście po dziewiątej Nick zaczął przypominać. którzy zwykle czuwali nad śpiącymi dziewczynkami. były też zadziwiająco głupie. oznajmiła. Co więcej. Tak. wyjeżdżali rano do Denver. o dziwo. wydzierających się z tego samego miejsca. o wiele lepiej. Chwilę potem światła ciężarówki Nicka znikły w ciemności. dlatego zostawił je na chwilę. że również Samantha pójdzie w jej ślady. a może nawet wcześniej. kiedy minęła jedenasta Raven zaczęła już tracić nadzieję. wspominając. Widział. bo na przekór wszystkim zawsze wierzyła. była tego całkiem pewna. Łzy lały się strumieniami. by się nie poddać. że nazajutrz czeka dziewczynki szkoła. Nick przyjedzie do niej. chronić. a Raven pocieszała się. Każdej nocy w tym tygodniu Nick pojawiał się krótko po dziesiątej. że pomimo katastrofy z potrawką wieczór przeszedł bardzo dobrze. bo rozpaczliwie pragnęła być kochana.. a Melody kładła się zawsze o dziewiątej. Nick nie dał jej powodu do tego.. sądziła z początku.. gdy tylko dziewczynki zasną. Na ogół była jednak spokojna. Przez jedną cudowną chwilę wydawało się. Po chwili wahania dodał.Przynajmniej miałyśmy okazję porozmawiać. by pouczyć się jeszcze w ostatniej chwili do egzaminu. że tej nocy. Moglibyśmy rozmawiać. gołe nogi. To były słowa oszałamiające. Raven zadrżała. Opowiadała im o śnieżnych zimach w Chicago. . Dlatego zawsze marzyła o dziecku.Przepraszam za tamte moje słowa. które zrodziło niebezpieczny potok łez. jak i Raven zamierzali dopilnować. znacznie upiększając prawdę. szokujące. ale powstrzymała się i tylko powiedziała: . że i ona chce położyć się najpóźniej o dziewiątej. które z radościąje zaspokoją. Rodzice Nicka. przeszywające. . bo zamierza wstać wcześniej. A jeśli wierzyć głosowi. co jeszcze powiedziała Samantha. bo dla małej dziewczynki. i nawet gdy jasne światła jego ciężarówki oświetliły jej podjazd. przyglądała się Raven z punktu obserwacyjnego. #Ojca obie dziewczynki podziękowały Raven za kolację. wielbić. Spotkanie miało się zakończyć o ósmej trzydzieści.chciała kochać. Ale przecież ona sama mówiła. Kiedy Nick cicho powiedział dziewczynkom. czujna. Raven. że jest w stanie kochać. niż ona i Nick wyobrażali to sobie.i minęła. Dlatego dzisiaj. Melody uścisnęła ją gorąco. że pora już iść. A w tej chwili. Nick nie miał zamiaru powierzyć opieki nad swymi ukochanymi córkami byle komu. śmiać się i razem pokonywać najtrudniejsze nawet problemy.. że gdy Samantha dowiedziała się o zaplanowanej kolacji. pomachała im ręką na pożegnanie. tak jak przez cały ostatni tydzień. Raven uśmiechnęła się do niej. by je poznała. gdy wyszedł kupić pizzę. Ale nawet ta pokrzepiająca prawda nie mogła pokonać milczących krzyków. zawieszonego gdzieś pomiędzy niedowierzaniem a nadzieją. Nick wyjaśnił Raven. stanowiły one tylko zimne i gorzkie przypomnienie. Raven przez całe swoje życie tak właśnie postępowała. by odwiedzić córkę i poznać swego pierwszego wnuka.. Nick ma swoje potrzeby i całe mnóstwo kobiet.. że nie byłaby dobrą matką. Z góry zaplanowali. Emocje całego wieczoru uzewnętrzniły się teraz w istny potok łez. Ale ósma trzydzieści nadeszła . że to tylko jakiś miraż. który bardzo przypominał głos Victorii Wainwright-Calhoun. chciał. która smarowała wazeliną chude.

Ale w końcu staną się rodziną. które zapragną Nicholasa Gaulta. a Raven odpowiada mu z radością. że chce. że ją kocha. On wcale jej nie potrzebuje. . i. a jest przecież mnóstwo innych kobiet. uświadomił sobie. .Cześć.. nawet Sam. jak mówi jej te słowa. wiele milionów. Nick zamierzał powiedzieć jej. Chcę. co zraniło twoje uczucia. jak się jej wydawało. szare oczy płonęły pożądaniem. wciskając migoczący przycisk w swoim aparacie. odejdzie od niej. które z pewnością się przytrafią. że zbyt fantazjuje. 179 I w ciągu tej poważnej . . Kalifornia Piątek. uśmiechnął się do niej z nieukrywaną czułością. Od razu zorientuje się. że dzwoni Samantha Gault.. . pewnie bardziej. Raven. Niepokoiłam się tym wieczorem. Oczarowałaś je. . Potem. bardzo dobrze. .Nick przyciągnął ją do siebie. Chcę tak wiele. w których kryły się tajemnice. Słyszała czułość w jego głosie. by popłakać nad rozlaną potrawką. Ukrywając nagły niepokój. .. że zdradziła mu tylko część prawdy. W tym jednym słowie Raven wyczuła panikę i drżenie..i radosnej . którzy razem troszczą się o swoje ukochane dzieci..rozmowy wspomni mimochodem.Nie mogły zasnąć . że nie wiedziała dotąd o jego bogactwie.Naprawdę nie wiem.Były zbytnio podniecone. niż sobie uświadamiałam.. by mówić z dziewczynkami o jakichś planach.Raven? . Jego dłonie łagodnie ujęły jej twarz.szeptał Nick w jej jedwabiste czarne włosy. miłością. pięć dni po pamiętnej kolacji z pizzą. a szafirowe oczy Raven rozbłysną szczerym zaskoczeniem..powiedziała szybko Raven. To z nerwów. Raven siłą woli powstrzymała łzy. a może szczególnie Sam.Nie. Bez żadnego ostrzeżenia Raven znowu wybuchnęła gwałtownym potokiem łez i milczących krzyków rozpaczy. więc wszystko wylało się ze mnie teraz. Ale gdy wpatrywał się w szafirowe oczy. i nie miałam czasu. by już na zawsze dzieliła z nim życie -i życie jego córek.Raven? Co się stało? "Chcę mieć ciebie i twoje śliczne córki. To było wspaniałe marzenie i Nick ufał gorąco.. i nic ją ono nie obchodzi.Więc dlaczego płaczesz? Raven uśmiechnęła się niepewnie.Cześć. spytała łagodnie: . kiedy dawne lęki Samanthy przeważą nad rodzącą się nadzieją. Jeśli będzie tak płakała. jest za wcześnie. przywitała się ciepło: . Chyba że do łóżka. Wracając do Raven dzisiejszej nocy.. Oboje potrzebują więcej czasu.Może dla ciebie nie był to udany wieczór . To naprawdę urocze dziewczynki. że choć wieczór bardzo się udał. znacznie więcej. .powiedział Nick. Samantho. byśmy byli rodziną. że jest o wiele za wcześnie. A potem wyobrażał sobie poważną rozmowę.. że wart jest wiele. Nick.wołała w duchu. że pewnego dnia stanie się rzeczywistością. kiedy otworzyła mu drzwi.. o pierwszej w południe. by odkryć swe sekrety.O co chodzi? Wszystko poszło tak dobrze. Nick widział.178 . jakby byli rodzicami. a te słowa brzmiały. Wiedział. .Odbiorę . . Raven pomyślała. W sekretarka Raven oznajmiła przez interkom.. Będą musieli spędzać razem więcej czasu i razem znosić gorsze momenty. zbyt wiele" . Powiedzieć jej. 23 Century City. Samantha najwyraźniej powiedziała coś. że ukrywała przed nim coś bardzo ważnego. Więc oboje mają teraz swoje tajemnice. wszystko poszło dobrze. w trakcie której zgodzą się. 7 kwietnia. Nick wpatrywał się z namysłem w jej piękną twarz.

-Niedaleko stąd. Raven wyłączyła więc silnik. Pomyślała też. małych dziewczynek. niewinnych. przyjedzie osoba wymieniona w jej aktach jako opiekun. . żeby porywano ją dla okupu. co łączy panią z Samanthą.powiedziała spokojnie Raven. pani Winter. . Zamiast tego spróbowała załatwić to w inny sposób: udowodnić. ale żadne z nich nie było tak ważne. . Na Raven wywarł wrażenie fakt.Wiem. niemal członkiem rodziny. uśmiechając się do swej małej przyjaciółki. Jestem Raven Winter. których nie ma na tej liście. .Oczywiście. nie . Gdy Raven zatrzymała się obok. Co mogę zrobić? . Jak tylko odłożę słuchawkę. . Samantho? Mam zabrać cię do lekarza? . Znajduje się to na North Faring Avenue w Holm-by Hills. że Samantha nie będzie mogła tak po prostu wsiąść do samochodu . . bez względu na ich bogactwo. planowanie żywego obrazu złożonego z kolorów i woni. dziękuję. Tylko powiedz gdzie i kiedy? . że kiedy Samantha zadzwoni.Co się stało? . wysiadła i uśmiechając się pokrzepiająco do Samanthy. Kobieta przedstawiła się jako dyrektorka szkoły i natychmiast wyjaśniła przyczyny swojej obecności. Błękitne oczy Samanthy odpowiedziały jej wdzięcznością i rozbłysła w nich . To znaczy.. Raven spostrzegła Samanthę. a tata ma dziś po południu ważną naradę. by zabrano ją do domu.Chodzę do Westlake. Samantha zadzwoniła do mnie. dla potencjalnego porywacza mogła mieć mniejszą wartość od swoich koleżanek. . ale zapewne Samantha powiedziała pani. że szkoła dla dziewcząt w Westlake jest jedną z najlepszych prywatnych szkół w tej okolicy.Jestem taka niemądra! Ty też pewnie masz dziś ważne spotkanie.Nie. i jedną z najdroższych. .kobieta nie zamierzała na to pozwolić. aby nie wypuszczać uczniów z ludźmi.. Natychmiast stało się jasne. moi dziadkowie są w Denver. Przypuszczaliśmy..Samantho? . które mogły zostać porwane w celu wymienienia ich na cząstkę ogromnych bogactw ich rodziców.Prawdę mówiąc. jak to. z którymi mogła mieć dzisiaj do czynienia.Więc jestem do twoich usług. iż jej dziadkowie pojechali do Denver i dlatego nie można 181 tym razem na nich liczyć. i nie zamierzała dowodzić w obecności Samanthy. nie jest tak ważna. . Towarzyszyła jej jakaś kobieta. . poznawanie nowego gatunku róż.Przyjaźnię się z nią .Czy mogłabyś przyjechać teraz? . miała umówione spotkania. którego najwidoczniej stać na opłacanie wysokiego czesnego w szkole.Nic.Przyznaję. że żadna z wielomilionowych umów. Samantha była ukochaną córką wziętego ogrodnika. niecałe piętnaście minut jazdy.Oczywiście. .Mogłabyś zabrać mnie ze szkoły do domu? 180 .. jak tylko skręciła w ocieniony drzewami podjazd do Westlake. pan Gault jest zajęty. co robił Nick: pielęgnowanie ogrodu. Samantha westchnęła. A ponieważ Nick.Dzień dobry. Stała przy krawężniku przed głównym wejściem. że sytuacja jest dość wyjątkowa. Jesteś chora. że dyrekcja troszczyła się o bezpieczeństwo wszystkich pupilek. gdzie to jest. Przestrzegamy surowo zasady. Raven nie była tym zdziwiona. Po prostu muszę pojechać do domu. W Westlake uczyło się wiele dziedziczek z Platynowego Trójkąta. Oczywiście. wyciągnęła rękę do kobiety. . że jest całkowicie niegroźną osobą. jak Samantha.odpowiedziała Raven. . zobaczyła na twarzy kobiety zaskoczenie.Nadal nie bardzo rozumiem.Mamy pewien kłopot. że choć dla ojca była bezcennym skarbem.Raven wiedziała też.. ale wątpliwe.

Nie miałam pojęcia. że za pierwszym razem tak będzie lepiej. Krwawiła.Byłam jeszcze mała. Czy jednak również w takiej sytuacji będzie zadowolony? Raven miała taką nadzieję. . .Raven postarała się o to. potykając się.Mam okres. To jasne. Raven nie miała pojęcia. przyjaciółkami. . Raven pomyślała o tym. Jadąc do Westlake.wtrąciła cicho Samantha. kaszląc i śmiejąc się przepalonym głosem. wszystko jest w porządku. myślała.Ciemnoniebieskie oczy Samanthy błyszczały z podziwu. I teraz jestem spokojna. skoro nie zamierzałam odejść bez ciebie... Wyszła ze szkoły. że broni Sheili Winter. że to dobra okazja.. ale zanim skierowała się z nią do samochodu. Oboje spojrzeli z gniewem na Raven. jesteś chora? . że Raven postanowiła jak najszybciej załatwić tę sprawę. .Nie wiedziałaś? Matka nic ci nie mówiła? -Nie. Samantha wzruszyła ramionami i stwierdziła spokojnie: . kiedy wpadła do sypialni. że jego córka z małej dziewczynki przekształciła 182 się w młodą kobietę. wyjęła z torebki wizytówkę i wręczyła ją dyrektorce.No cóż. Nie sądziłam. biegła do domu. Na to. Krwawienie i skurcze za drugim razem niemal całkowicie zniknęły. .. Raven pochyliła z namysłem głowę i dodała macierzyńskim tonem: . by w jego obecności powiedziała. -Byłaś naprawdę wspaniała. Owego popołudnia Sheila była w łóżku ze swoim aktualnym kochankiem. . . . . . ale także bardzo ważna.Dobrze.I że jej ufam . a Samantha podeszła do niej. co się dzieje. . jak gdyby tam czekała matka. Raven uznała. . . Okazało się jednak. przekraczając niewidzialny mur. W pełni popieramy i doceniamy taką politykę szkoły. by zrobić sobie wolne na resztę dnia. ponieważ Samantha do mnie dzwoniła. Ale szkolna pielęgniarka powiedziała. Niech zrozumie.. wytłumaczy jej wszystko. .Dyrektorka wreszcie się uśmiechnęła. Mama nie zdążyła mnie uprzedzić Raven ukryła gorycz. nic nikomu nie mówiąc. dziewczętami". jej matka również klęła.To nie jest w gruncie rzeczy choroba. iż Samantha do niej zadzwoniła. A potem. iż jest to sprawa "między nami. zgadzam się z pielęgniarką. który chwilę wcześniej wydawał się absolutnie nie do pokonania.Dziękuję. jak nietypowe są jej .Cześć. jak Nick zareaguje na nowiny Samanthy.taka nadzieja.Naprawdę.Cześć . że dyrektorka pozwoli mi pójść z tobą. znajdowała się na z góry przegranej pozycji. wiem o tym i może nawet nie powinnam iść do domu. gdy dostałam okresu. co się stało. . Ale czy w gruncie rzeczy nie chodzi o to. kiedy obie znalazły się w jaguarze.przywitała się Raven. . Zapięły już pasy bezpieczeństwa.Może nawet nieco straszna. Więc. że koszty miesiączek Raven są bardzo niewielkie. .Chciałam się tylko upewnić.Byłam przerażona. Wspaniale. że mnie zna i. A mnie będzie jeszcze więcej kosztowało posiadanie dziecka. ale nagle wróciły do niej z całą siłą wspomnienia i związane z nimi emocje.Naprawdę? No cóż. matką i córką..Proszę bardzo. Kochanek matki zareagował na jej wyznanie potokiem kpin i przekleństw. że Nick bardzo ucieszy się. że umiera. powiedziała: . żeby umieściła ją pani w aktach Samanthy. Raven otoczyła ramieniem swoją młodą podopieczną.Więc dosięgło cię to przekleństwo. by nie zjawiali się w szkole jacyś nieznani ludzie pod fałszywymi pretekstami? Jestem tutaj. zatroszczy się o nią.odpowiedziała Raven. Była tak przerażona. . Pierwsza miesiączka to sprawa naturalna. a potem jej matka zmusiła ją. która ją pocieszy.Rozumiem pani obiekcje. Raven. ale nie przekręciła jeszcze kluczyka w stacyjce.Dziękuję .Czy ty się bałaś? . .Chciałabym. miała silne skurcze. by w jej głosie nie było goryczy i nagle zorientowała się. Myślę.

. Policzki Samanthy zarumieniły się.szybko zapewniła ją Raven.Poczułam się trochę dziwnie. marmurowego holu. pokrytą bliznami i bezpłodną. Czy zatrzymać się przy aptece? . usytuowanym w ogrodzie. Kiedy nie pracuje. gdy przekręcała kluczyk w stacyjce. Jednak chciała wierzyć.Na pewno nie grozi mi omdlenie. nie w dniach. . żebyś to wiedziała.Nie masz silnego krwawienia ani bólów? . że jadą do domku ogrodnika. że nocne wizyty Nicka u niej były czymś wyjątkowym. Miała macicę dziecka kwasu. .Zdziwiona Samantha otworzyła szeroko błękitne oczy. . wspólne tajemnice i sekrety.Raczej nie. Jej palce drżały lekko. A kiedy poszła do studenckiego ośrodka zdrowia na swoje pierwsze badanie ginekologiczne i podała.Nie bałaś się? 183 . aż do college. -W porządku. ale .szepnęła Samantha. gdyby w nie spojrzała. że Nick nie zawsze spędza noce w domu. Pierwszy okres Raven był przerażający. I już były w Bel Air.Lexusem. kiedy podsłuchała narzekania koleżanek. nie godzin.Jednak twój tata jest w domu.Wiem.Muszę ci się do czegoś przyznać . Uczą nas w szkole o menstruacji i kilka moich koleżanek już ją ma.Przez jej ładną buzię przemknął figlarny uśmiech.Oczywiście. Widzę jego ciężarówkę.W niedzielę powiedziałam.Nie. znajdującego się na jednej ze wspaniałych posiadłości.Dziękuję. 184 . Przypuszczała.A czym? . . wprawnie przebierając palcami po tablicy z numerami. .Wiesz. znowu zadała pytanie. ale nie mam zawrotów głowy.Do pracy nie jeździ ciężarówką. że ma wielkie szczęście. na które nie dostała dotąd odpowiedzi: . jak była dwunastoletnią dziewczynką. To nieprawda. że mój tata umawia się z mnóstwem kobiet. co może mi być potrzebne. Samantha wyłączyła system alarmowy najnowszej generacji. Jednak nawet wtedy Raven wiedziała. jak dojechać do East Gate w Bel Air? . Potem wprowadziła Raven do eleganckiego. Raven jechała ostrożnie według wskazówek Samanthy wąskimi. Rezydencja okazała się budynkiem w stylu kolonialnym. zanim skręciły z Bulwaru Zachodzącego Słońca do Bel Air. . by mieć przyjaciółki. Rozmawiałam też o tym z babcią. Raven doskonale orientowała się. jest zawsze z nami w domu. Ale nie było tu domku ogrodnika. Chciałam. Raven zobaczyłaby swoje odbicie w zabytkowym lustrze. Z nikim się nie umawia.Nie. . . bez wątpienia stanowiącym dzieło Nicka. . . Babcia i ja kupiłyśmy parę miesięcy temu wszystko. Gdy wreszcie skręciły w prywatną drogę dojazdową. Więc dokąd jedziemy? . Raven poczuła niepokój. ale się nie bałam. Dlatego też. jak marzyła o tym. krętymi ulicami pomiędzy rezydencjami. ale podoba się mnie i moim przyjaciółkom. Nagle przypomniała sobie.menstruacje. że skurcze trwają u niej kilka minut.Omdlenie? . . a czas krwawienia liczy się w godzinach. choć nie widziała na twarzy Samanthy przerażenia. że to wcale nie jest szczęście. Przy skurczach mam wrażenie. . że to staromodne słowo.Mnie też . Nie ma go w domu. że mi to powiedziałaś. .Zabieram cię do domu. Miło z twojej strony. . Jej skąpe i bezbolesne miesiączki były kolejnym dowodem na to. pielęgniarka powiedziała jej. jakby coś mnie głęboko w środku ściskało. jak bardzo ma zniszczony organizm.powtórzyła Raven z cichym śmiechem.Tam trzeba skręcić.

Raven rzuciła okiem na zegar. kim jest naprawdę: przepiękną istotą z lodu. która stała się kobietą. Być może zaczynało do niej docierać głębsze znaczenie tego.spytała. .. podczas gdy ty będziesz się mogła przebrać.Zostaniesz jeszcze. Uświadomiła sobie. gdy weszła do rezydencji i pojęła całą głębię zdrady Nicka. Raven zastanawiała się.. a potem . Pod Sj umieszczono adres biura na Wilshire Boulevard. Przez dwadzieścia lat bezskutecznie próbowała zajść w ciążę. Nick zjawi się w domu za trzy kwadranse. Ale Nicholas Gault nie chciał jej tutaj. kim naprawdę był: Nicholas Gault. każdej nocy. gdyby musiała się z nim skontaktować. miał właśnie rozpocząć naradę w sprawie budowy hotelu na Maui.dom. Na górze kartki znalazła odpowiedź na pytanie. zanim poszła na górę przebrać się. dzielącą dziewczynki . ponieważ udawała matkę i eksperta w dziedzinie miesiączek.Bardzo chętnie.odpowiedziała Raven. gdzie jest kuchnia. -Potem. Jeśli pokażesz mi. Jednak często ze sobą rozmawiali. ponieważ nie chce słyszeć jego słów pełnych pogardy. pobawić się. Raven miała wrażenie. Zostanie tu jeszcze trochę. żeby nie wracały do pustego mieszkania. Czyjego stalowoszare oczy rozbłysną wściekłością. . ale nigdy nie wpuszczano do innych pomieszczeń ich wspaniałego domu. Chodziło o dziewczynkę. Rzecz jasna Raven bywała w wielu rezydencjach w Bel Air jako mile widziany gość. głosiła: 15. którą można wykorzystać. Nick nie zostawiłby swojej ukochanej córki samej w domu i ona też tego nie zrobi. Przeglądając harmonogram dnia.Zobaczmy. dopiero wtedy. . . podsycając i tak już palący ogień bólu. A wtedy i on zobaczy jej wściekłość. prezes i dyrektor zarządzający Eden Enterprises.Tu jest jego dzisiejszy harmonogram. . gdy opuścił ją w poniedziałek o świcie. pustej rezydencji. kim jest naprawdę Nicholas Gault.00 .godzina po godzinie -wszystkie zajęcia Nicka wraz z numerami telefonów. przyrządzę lemoniadę. gdy zostanie sama z Nickiem. Co za ironia losu. że ona wciąż tu będzie. nie ból. Najwidoczniej było to dalekie od prawdy. Była tu przez pomyłkę. . Raven? Mogłybyśmy zjeść ciastka i wypić lemoniadę. by przypomnieć sobie. gdy dziewczynki poszły do łóżka. gdy tylko doszły do kuchni. Następna linijka. Samantha. że Nick dzwoni do niej z budek telefonicznych. sprawiała wrażenie bardziej kruchej niż poprzednio. . Zakończenie narady zaplanowano na godzinę 185 drugą trzydzieści. której pozwalano przyrządzać w kuchni posiłki dla rodziny Wainwrightów. i nie miała żadnych użytecznych informacji o normalnych miesiączkach. Raven uświadomiła sobie. która wróciła do kuchni. ale teraz. Samantho . Na starannie wydrukowanej kartce widniały . Wściekłość.tego nie zrobiła. że odkryto jego kłamstwa? Prawdopodobnie tak.Gdzie twój tata ma dziś naradę? . że gdy Ni zadzwonił do niej tuż przed dziesiątą.Samantha zajrzała do notatnika. jakby była jej matką. była dziewczynką. jak zwykle pozbawiona instynktu samozachowawczego. że znalazła się w tej kuchni. co się dziś stało. nie powitał jej w swoim domu. kiedy telefonował na jej prywatną linię. Raven przeniosła się znów myślami do Lake Meadow. Od telefonu Samanthy czuła się tak. Najwyraźniej została przygotowana dla jego córki na wypadek. podała kartkę Raven.wyrzucić. ostatnia pozycja na ten dzień.Westwood Marąuis. nie potrzebowała patrzeć na swoje odbicie. Nick najwidoczniej zamierzał być w domu przed córkami. i kilka razy w ciągu dnia. i nie miało to nic wspólnego z jej instynktem samozniszczenia. jeżdżąc z jednego ogrodu do drugiego. Wraz z pierwszym okresem nieodwracalnie przekroczyła niewidzialną linię. Gdy Samantha prowadziła ją do kuchni. Ale nie w obecności Samanthy. jak najbardziej obojętnie. Oczywiście w obu przypadkach była oszustką. Z powodu wyjazdu jego rodziców do Denver nie widzieli się od chwili.

Chyba tak.Jeździsz konno? .No. . i miłość. Gdy Samantha entuzjastycznie rozwijała plan wspólnego weekendu na ranczo w Santa Barbara. . Za bardzo szybko to przebiegało. Oczywiście nie na koniach do gry w polo. . Samantho? Samantha skinęła głową. . Nick szedł w kierunku wschodniej części rezydencji.od kobiet. Ale obok była inna ciemna główka. pragnął. rozpaczliwie pragnęła. no . . Raven zdawała sobie sprawę z tego. Już widział jak Samantha dorośleje. Kiedy Nick zobaczył na swoim podjeździe jaguara Raven. Zgodnie z propozycją Samanthy zabrały lemoniadę i ciastka i wyszły na dwór.Tak. . Nick spojrzał na Raven. Oczywiście nie będzie ona całkowita.. mając nadzieję. . . ozdobioną złotym napisem "Santa Barbara Polo Club".wyrzuciła z siebie wreszcie Samantha. by ją pokochano. . znowu być dzieckiem? Raven na razie nie rozpoczynała rozmowy na ten temat. dopóki w rzucających błyskawice szafirowych oczach nie pojawi się zrozumienie. ale przede wszystkim ulgę. Sprawiała wrażenie bardzo smutnej.A także nieodwołalne.odezwał się miękko Nick.Też byłaś taka w moim wieku? .Sam .Tego nie można cofnąć. lśniące w słońcu. Raven poczuła. że Samantha jest dokładnie taka sama.Nigdy nie siedziałam na koniu. stając na progu wspólnego życia.Pod wieloma względami tak. by je przebyli bezpiecznie. . że Samantha może zobaczyć w jej oczach smutek. nie nienawiści? Tak. . . Jak mogłaby to . zaskoczony. A ty? .Ale wszystko wydaje się teraz bardziej straszne? 186 . Weranda wychodziła na różany ogród i z jej majestatycznej wysokości można było również podziwiać jeden z najbardziej efektownych widoków południowej Kalifornii: położone w dole Miasto Aniołów i migoczący za nim jaskrawobłękitny Pacyfik. Samantha powinna wrócić do domu najwcześniej za pół godziny. poczuł zaskoczenie. zamrozi serce płonące bólem. Spojrzała na jaskrawozieloną koszulkę dziewczynki. . .Tatusiu! . . oczekiwania i niepokoju. a jego serce biło nowym rytmem. że ogarnie ją całą. Jego mała dziewczynka stała się kobietą. Pojedziemy razem do Santa Barbara. a ona podwiozła mnie do domu. ponieważ Samantha najwyraźniej poczuła ulgę.Zadzwoniłam do Raven.Musisz spróbować! Spodoba ci się. kiedy ją zobaczy.poderwała się z krzesła Samantha. ale ty się tak naprawdę nie zmieniłaś... ponieważ nie nienawidziła Nicka. lekki niepokój.Dobrze się czujesz. I bardziej realne. palce Raven zacisnęły się jeszcze silniej wokół szklanki z lemoniadą. a Melody miała lekcje baletu do piątej. że została zrozumiana. że Raven odkryła pachnącą różami werandę. i poczuła gwałtowny przypływ miłości. przylegającą do salonu.Co się dzieje? Zarumieniona Samantha zawahała się z odpowiedzią.Mam pierwszy okres .. kiedy zobaczył jej kruczoczarne włosy. Nick rzucił okiem na zegarek. z jakiegoś powodu pewien. co Nick przeżywa. W środku jesteś taka sama. 187 . Jak gdyby szukały chłodu. Może pragnęła cofnąć czas.zapytała. zakochuje się. Na jego ustach pojawił się uśmiech. że córka tak czule go wita. na werandę. gdzie usiadły przy niebieskozielonym stole z kutego żelaza. dopóki nie wyjaśni wszystkiego.mruknął Nick. Wylękniona. Dzięki temu będą mogli sami porozmawiać. by mieli te pół godziny już za sobą.Raven pomyślała. podatna na zranienie. Nie mógł się doczekać.Raven uśmiechnęła się. Uścisnął ją mocno. Miłości.

że poczuła taką radość. że wcale nie dziwią go jej talenty.mówiła sobie Raven. że jest niemal członkiem rodziny. że zjawiła się na rocznicowym zjeździe szkoły. . Wreszcie.A ty jak się czujesz. jak sądzę. Naprawdę mnie przekonała. byłem już bardzo bogaty. . która tak cierpiała z powodu nędzy i tak rozpaczliwie pragnęła akceptacji.poprosił Nick. dodając otuchy zarówno ojcu. zrobiła to dlatego.Pozwól.Nie idź. Raven nawet się do niego nie odwróciła. Raven .. że ojciec czuje się trochę odsunięty na bok. Potem dowiedział się o małej dziewczynce. Moje bogactwo miało dla niej wielkie znaczenie i chociaż nie byłem naiwny ani bardzo zakochany. łącznie z sercami jego córek.powiedział cicho. musiała ona przekonać dyrektorkę. i za wszystko. Z jego przystojnej twarzy można było odczytać coś więcej niż wdzięczność.Samantha spojrzała na Raven z tym samym wyrazem twarzy i powiedziała: . Teraz miała do siebie pretensje za to. Nick odpowiedział na jej słowa trochę niepewnym. Teraz czuła się dobrze dzięki temu.zrobić? Jedynie. że Nick jest z niej dumny.odparła pośpiesznie. słusznie wywnioskował. Samantha powiedziała mu to. . że niechcący skradła Nickowi to popołudnie. .Dziękuję. Po chwili. co teraz uważała za ekscytującą nowinę. Te słowa wbiły się w serce Raven jak ostre noże. . ubraną w markowy strój do joggingu. Sam? . Naprawdę nie potrzebuję wyjaśnień. Zaledwie kilka chwil wcześniej Nick dowiedział się. gdy do Samanthy dotarło. W istocie Nick bardzo starannie ukrywał przed nią prawdę z obawy. Nick. młodej twarzyczce pojawił się wyraz miłości. ukradnie mu wszystko. że szkoła się już skończyła. Orientując się instynktownie. Upewniła tę kobietę. Siedzieli przy stole z kutego żelaza na pachnącej różami werandzie i rozmawiali o przeróżnych sprawach. ale pełnym wdzięczności uśmiechem. . że jest to sprawa kobiet. proszę. spytał córkę: . do odejścia. że nie jest kidnaperką. bo sprytnie domyśliła się.To nic takiego. . bardzo miękkim tonem. jak zawsze.A poza tym. "On tylko udaje . mając . który mógłby porwać dziecko dla pieniędzy. co powiedziała jej Raven: że pomimo tego niezwykłego wydarzenia w środku wciąż jest taka sama. przepraszająco: . . że mnie kocha i podziela moje marzenie o dzieciach. że nie mam na dzisiejsze popołudnie wielu planów.Dobrze .Najpierw zadzwonię do niej. aby mnie odebrać. Kiedy Nick ją spotkał.Ten mistrz kłamstwa i obłudy nadal oszukuje ze względu na Samanthę".Nie jestem głupia. Powiedziała cicho.A jednak myślę.Samantha zadzwoniła do mnie. że przyjechałaś. . z których żadna nie miała nic wspólnego z miesiączkami.A co z babcią? Na uroczej. że pozory mają dla niej znaczenie. Wydawało się. ponieważ zdobyła zaufanie jego bardzo ostrożnej córki.Tylko mnie wysłuchaj.Była wspaniała! Uśmiech Nicka świadczył. że kiedy dowie się o jego niezmierzonym bogactwie. W chwili druzgoczącego olśnienia Raven zrozumiała wszystko. Oczywiście było to kłamstwo. żebym mógł ci wszystko wyjaśnić. wstała.Najwyraźniej była bardzo przekonująca. "Naprawdę mnie przekonała". rzuciła lekko: . jak i sobie. że potrzebujesz . kiedy poznaliśmy się z Deandrą. a nie złodziejem. Dlatego też. . nienawidziła siebie. 188 . Raven Winter nie należała do rodziny Gaultów. Widzisz. częścią zamkniętego kręgu miłości. jak ona sama była przekonująca w stosunku do dyrektorki z Westlake. także Raven zaczęła szykować się. o czym jeszcze nie wiedział. Jak tylko Samantha znikła im z oczu. zdołała mnie oszukać.. .Ponieważ nazwiska Raven nie było w moich aktach. . gdyż Samantha jej zaufała. również udając. by podzielić się z koleżankami tym.

nadzieję.Będą moi dziadkowie.powiedziała Raven i dodała w duchu: "Jeżeli Nick nie ma nic przeciwko temu". by móc zobaczyć jej lśniące. że wreszcie wywrze wrażenie na swoich dręczycielach. . Nosiła teraz w sobie nowe życie. To było dziecko Nicka.Naprawdę? No cóż. . Sam. gdyż należy do jego rodziny. ale dlaczego wciąż próbujesz odejść? Zostań. efekt ich ostatniej wspólnej nocy. Nick złapał ją. co możliwe. poczęte na dwa miesiące przed tym. Melody i ja. . ale najpierw chcę cię o coś zapytać. Ponieważ wydawało się. co czujesz do mnie i dziewczynek. by stała się częścią jego rodziny. tata sięga po słuchawkę. by na stałe wtargnąć do jego życia. To nowe życie w jej wnętrzu było faktycznie cudem. 24 Bel Air. że nie oddaje się mężczyznom tylko dla ich bogactw? Jak mogła powiedzieć mu. Wiem. iż jej zlodowaciałe serce kryje w sobie czułe miejsca.Bardzo chętnie . a teraz dwunastoletnia córka Nicka zaprasza ją do spędzenia wspólnego weekendu w Santa Barbara i proponuje.Muszę iść. 189 Łzy znowu napłynęły jej do oczu. czy nie jest to dziecko Michaela.Dobrze? Raven skinęła głową. Głowę nadal miała pochyloną. jak chcesz. zanim powiem ci o moim majątku. Jak mogła winić Nicka za brak zaufania? Jak mogła go przekonać. to jak Deandra zrobiłaby wszystko. Zastanawiała się nawet. Od samego początku liczyła się tylko miłość. skąd 190 te nagłe wybuchy płaczu. Teraz już wiedziała. siostrzyczkę lub braciszka Sam. że coś tak małego może wywierać tak ogromny wpływ. O. że to zaproszenie dotyczy czegoś więcej niż kolacji. gdybyś spróbowała. poczuć szczęście i radość. że spodobałoby ci się to. że zawsze pragnęła tylko miłości.W ten weekend będę tylko ci się przyglądać. mówiąc z powagą: .Wspaniale! Nauczę cię jeździć konno. jak gdyby Nick prosił ją. wołający.Wiesz. i przytrzymał mocno. Drobne istotka w jej wnętrzu nie miała więcej niż sześć czy siedem tygodni. Kalifornia Poniedziałek. . nim odpowiedziała na entuzjastyczną propozycję Samanthy. Tata chce z tobą porozmawiać. na ranczo. Raven zawahała się. Wybieramy się na weekend do Santa Barbara. I czy było to takie nielogiczne przypuszczenie? Czy Raven Willow Winter nie poświęciła większej części swego życia. żeby jej nie zostawiał. . Wydawało się nieprawdopodobne. tata. próbując to osiągnąć? Tak. co czuję. że zanim go spotkała. że wiem.. I Nick uznał. które mogąodtajać. ale nigdy nie chodziło jej o pieniądze. lecz łagodnie. Nie miała wyboru. oczy utkwiła w jego piersi. gdy ona i Nick po raz pierwszy się kochali.. zanim zdążyła się poruszyć.Sądziłem. że nauczy ją jeździć konno. Nick z wielką czułością ujął jej podbródek i uniósł go. Do zobaczenia w piątek! . którego prawdziwość potwierdziła się zaledwie trzy godziny temu. Raven. nie wierzyła. 8 maja Cześć. brzmiało to tak. Tu Sam. Dla Raven. . dla jej serca. Wybierzmy się razem na kolację na cześć Sam. Może miałabyś ochotę z nami pojechać. ten głos wewnętrzny.Gdy zobaczył wśród łez przebłysk nadziei. . . że gdyby wiedziała o jego majątku. i musiała się obchodzić bardzo ostrożnie z tym cudem. Ginekolog wykluczyła taką możliwość. . szafirowe oczy. Zabieramy koleżanki. obsypał czułymi pocałunkami jej mokre policzki.Musiałem się dowiedzieć. .

Tak . Odczytywał to. która odważyła się znaleźć schronienie w łonie. Pamiętała żywo i boleśnie. gdybyś mógł przyjść wieczorem. że twoi rodzice aprobują moją obecność i że jest tam pokój gościnny. czy będzie mógł do niej wpaść? Chciała.kiedy Raven była w Nowym Jorku. Wiadomość przesłana faksem miała intymność listu. albo wysyłał odpowiedź faksem. jak obca stawała się dla niej matka. To jeden powód. . która była godzina w Kodiaku.Więc będziesz wolna w piątkowe popołudnie? Jeśli nie. Nick spędzał z Raven niemal wszystkie noce . Ale wiedziała. Choćby był najbardziej zmęczony. że niedaleko muszą znajdować się czyjeś młode. cechowała zadziwiająca intymność. to żaden kłopot. Przynajmniej dwa razy w tygodniu spotykali się ze sobą we czwórkę. . że jest jeszcze za wcześnie. przesłana w inne miejsce ani odczytana przez inną osobę. że zaszła w ciążę.Czy wszystko w porządku? W ciągu tygodni.Będę gotowa o trzeciej. aby go złapać.potwierdził Nick. Ten supernowoczesny romans. lecz i o ich wspólną noc. w którym mogę się zatrzymać? .-W piątek? Na pytanie Raven odpowiedział Nick.Dobrze. Pojedziemy dwoma samochodami i jeden z nich może w razie konieczności trochę poczekać. jego spojrzenie padało natychmiast na faks. kiedy Melody bolało gardło i Nick chciał być blisko niej. gdy przebywający w Hongkongu Jason wracał do swego apartamentu w hotelu "Regent". . dodawał mu energii. ustawiony koło biurka. Choć Nick usilnie dbał.Miałam cudowny dzień. na przestrzeni tysięcy kilometrów dzielących Alaskę od Morza Południowochińskiego. . a ostatnio dołączyli się do nich również dziadkowie. że tata musi bardzo lubić Raven. Jason .Tak . za każdym razem. by mu nic nie mówić. szczegółowymi i ciekawymi kronikami. choć nigdy nie dotknął jej w ich obecności. odpowiedziała: . zapisanych jej charakterystycznym pismem. Ich listy były jakby dziennikami. Raven zależało na tym jeszcze bardziej. cztery . . W ciągu pięciu tygodni. Dziewczynki nadal nie miały pojęcia o tym. że w pierwszych trzech miesiącach ciąży.Chcemy wyjechać w piątek pomiędzy trzecią a w pół do czwartej.Czy chcesz przez to powiedzieć.odpowiedział Nick. do którego nie śmiało nigdy wstąpić żadne inne dziecko.że zasypiała przed siódmą. albo dzwonił. które upłynęły od powrotu jego rodziców z Denver. a zakończyłby się po prostu idealnie. trzy noce. o to by nie ujawniać charakteru ich związku w obecności córek. widok nowych kartek. gdy czuła się tak jakoś nienaturalnie zmęczona . Raven pokonała lęk wspomnieniem małej istotki.teraz wiedziała dlaczego . 191 . co napisała. że nigdy nie odwróciłby się od swego dziecka. że Nick spędzał noce z Raven. Mógł uwierzyć. Było kilka wyjątków: dwie noce. ale był też i drugi: Nick mógł wpaść we wściekłość. . by przyszedł. często zdarzają się poronienia. ponieważ nie mogła zostać zagubiona. zwłaszcza u pierwiastek. Doktor ostrzegła ją. Jason i Holly pisali do siebie codziennie. prowadzony za pośrednictwem telefonu i faksu.Wszystko w porządku. i jeszcze cztery (łącznie z ostatnią). Uśmiechając się z czułością. a jego śmiech zdradził jej. jak spędzają czas z dala od siebie. ciekawskie uszy. Czy wciąż jest tak zmęczona. Melody i Samantha wiedziały. gdy Nick wyjechał do Dallas. że Nick pyta nie tylko o jej dzień. Chciała powiedzieć mu o dziecku. gdy przyjmowała swych licznych kochanków. dokładnie opisującymi.a przynajmniej godziny pomiędzy dziesiątą wieczór a świtem. . i w zależności od tego. ponieważ wiedziała. Jak ci minął dzień? Raven wiedziała. ale w pewien sposób była nawet bardziej prywatna.

wysyłał jej fragmenty scenariusza kręconego filmu. Na marginesach i dodatkowych kartkach odtwarzał dramaturgię planu, pisał o porażkach i sukcesach, zamieszczał zabawne anegdotki. Pisał też o Hongkongu, o czarujących widokach i dźwiękach, o zapachach tej egzotycznej miejscowości, gdzie Wschód spotykał się z Zachodem, gdzie mityczny smok i majestatyczny lew żyły razem w tak olśniewającej harmonii. W końcu na jego łagodne, lecz uparte nalegania Holly zaczęła odpowiadać mu w podobny sposób. Była w trakcie pisania nowej książki, ale streściła jej początek, opisując bohaterów, ich nadzieje, marzenia, tajemnice i lęki, 192 a potem wysyłała mu każdą scenę, jak tylko ją napisała. Strony, wysyłane przez Holly, również były zaopatrzone w przypisy, obrazujące dramat procesu twórczego. I, podobnie jak Jason, pisała o swoim świecie, malując słowami portret arktycznego piękna, w którym żyła. Jason był w Hongkongu, przepełnionym wibrującą energią i olśniewającym blaskiem, a Holly przebywała w Kodiaku. Ale odkrywała tam tyle samo skarbów, gdy wiosna opanowała niebo, morze, dolinę i las. Dzieliła się nimi równie entuzjastycznie, jak on dzielił się z nią wspaniałymi klejnotami z olśniewającej korony brytyjskiej kolonii. Holly i Jason wymieniali pomiędzy sobą swe dzienniki, a on dzwonił do niej, kiedy tylko mógł. I pod koniec tygodnia zakończy zdjęcia w Hongkongu, urzeczywistniając w ten sposób pozornie nierealistyczny harmonogram. Zamierzał polecieć bezpośrednio do Kodiaku, wylądować tam w piątek późnym popołudniem i zostać do niedzieli wieczór. Potem zrobi krótki postój w Los Angeles i polecieć do Dallas, by sfilmować sceny, które tam się rozgrywały. Kiedy Jason wrócił we wtorek o północy do swego apartamentu, jego wzrok przyciągnęły czekające nań ręcznie zapisane kartki. A gdy zbliżał się do biurka, dostrzegł światełko automatycznej sekretarki. Nie mogło oznaczać wiadomości od Holly. Pomimo wielokrotnych próśb Jasona, nigdy doń nie zadzwoniła. Wiadomość musiała dotyczyć jutrzejszych zdjęć. Pewnie pojawił się jakiś problem, z którym nie mogą sobie poradzić. Jason pragnął sięgnąć po kartki od Holly, ale zamiast tego odebrał telefon: im gładziej przebiegną kolejne dwa dni, tym szybciej znowu ją zobaczy. Jednak wiadomość nie dotyczyła Nefrytowego pałacu. Dzwoniła Beth Robinson z Los Angeles, prosząc, by odezwał się do niej jak najszybciej, nie zważając na porę dnia. Jason zmarszczył czoło, zapisując numer telefonu, który podała mu hotelowa telefonistka. Nie spodziewał się wieści od Beth. Sześć godzin po tym, jak powierzył jej zadanie odnalezienia danych na temat morderstwa dokonanego gdzieś w stanie Waszyngton przez psychopatę imieniem Derek, Beth nagle dostała straszliwego bólu głowy. Gdy przewieziono ją do szpitala, okazało się, że gwałtownie skoczyło jej ciśnienie. Jason dowiedział się o tym od sekretarki, która potem stale przekazywała mu wiadomości o zdrowiu Beth: że spędziła trzy tygodnie na oddziale intensywnej terapii w Cedars-Sinai i że wreszcie jej syn przyszedł na świat dzięki cesarskiemu cięciu. Dziecko było zdrowe, a i Beth miała wkrótce wrócić do domu, gdyż jej stan nagle się polepszył. Jason posłał kwiaty i prezent dla dziecka, nie oczekiwał jednak od niej żadnych wieści. Przypuszczał, że zapomniała o jego zleceniu - i nie miał o to pretensji. Dowie się wszystkiego od Holly, gdy ją znowu zobaczy. 193 Ale teraz Beth zadzwoniła i ma jakąś pilną sprawę. Jason błyskawicznie ustalił różnicę czasu. W Hongkongu był wtorek, tuż po północy, to znaczy, że w Kodiaku jest poniedziałek, siódma wieczór, a w Los Angeles jest o cztery godziny później. - Czuję się doskonale, Jasonie, i mam ślicznego synka. Jest wprost wspaniały i taki z niego śpioch, że również ja dużo odpoczywam... aż za dużo. Uznałam, że trzeba wziąć się do pracy i zadzwoniłam do reportera z "Seattle Times". Od razu rozpoznał historię tego morderstwa.

- Naprawdę? - Tak, i jestem pewna, że jest to ta sama sprawa, o której mi opowiadałeś, z wyjątkiem jednego bardzo ważnego szczegółu. - To znaczy? - To znaczy, że ojciec Holly, Lawrence Elliott, nie zginął w Wietnamie. Na podstawie zeznań Dereka wszyscy uznali, że został zastrzelony przez nieprzyjaciela, choć w rzeczywistości to Derek go postrzelił i porzucił, uznając go za zmarłego. Lawrence Elliott dostał się w ręce partyzantów Vietcongu i trzymano go w niewoli przez siedem lat. Pod wpływem słów Beth Jason nagle przypomniał sobie, że czytał o tej tragedii w "Time". Jako przyszły twórca filmów uznał wówczas, że tej zajmującej historii brak zakończenia, ponieważ nie odnaleziono zaginionej córki. Ale teraz została odnaleziona, prawda? - Mówiłaś, że ojciec miał na imię Lawrence? A matka? Czy nazywała się Holly? - Nie. Zobaczmy... Jest. Miała na imię Claire. Lawrence i Claire... Lawrenceiclaire... Lauren Sinclaire. Tak, w końcu zaginiona córka się odnalazła. Teraz zajmująca historia może zostać zakończona. Ale tylko wtedy, przysiągł sobie Jason, jeśli będzie to oznaczać szczęśliwe zakończenie dla Holly. - Gdzie jest teraz Lawrence Elliott? - W Issaquah, małej miejscowości na peryferiach Seattle. Jest weterynarzem, bardzo lubianym i szanowanym. Wszyscy wiedzą o jego tragedii, dlatego też reporter od razu rozpoznał tę historię. Lawrence szukał swej córki od chwili powrotu z Wietnamu. Prawdę mówiąc, w minione walentynki 20/20 poświęciło cały odcinek sprawie morderstwa i jego poszukiwaniom. - Bardzo chciałbym to obejrzeć. - Tak myślałam. Skontaktowałam się już z tą stacją. Zrobią kopie wszystkich informacji, jakie mają: artykułów z gazet i czasopism, sięgając wstecz do czasów zabójstwa, jak również taśm wideo. Właśnie w tej chwili leci do 194 ciebie z Nowego Jorku do Los Angeles bardzo ciężka paczka. Twoja sekretarka powiedziała mi, że w ten poniedziałek wpadniesz na kilka godzin do swego biura. Może jednak wolisz, żebym przesłała ją porannym samolotem do Hongkongu. - Prześlij mi ją tutaj. - Zrobione. $- Czy ktoś pytano cię, dlaczego tym się interesujesz? - Nie. Powiedziałam im, jak ustaliliśmy, że chcemy zrobić film dokumentalny na temat przemocy domowej. To całkowicie prawdopodobne wyjaśnienie nie budziło żadnych wątpliwości. Reporter z "Times'a" dał mi numery telefonu Lawrence'a Elliotta, na wypadek, gdybyśmy chcieli zrobić z nim wywiad. Oczywiście są dołączone do informacji, przesłanych przez stację telewizyjną. Czy mam ci je teraz podać? -Tak. Gdy Beth podała mu numer do biura Lawrence'a Elliotta i do domu, spytała: - Holly żyje, prawda, Jasonie? Wiesz, gdzie ona jest? Jason nie wahał się. Miał do Beth pełne zaufanie. - Tak, żyje, i wiem, gdzie jest. - I nie ma pojęcia, że jej ojciec żyje? To wydaje się nieprawdopodobne, Jasonie, prawie niemożliwe. Tyle było szumu wokół tej sprawy, prowadzono bardzo skrupulatne poszukiwania. Wszyscy, z którymi rozmawiałam, uważali, że Holly albo dawno już umarła, albo z jakiegoś powodu nie chce widzieć się z ojcem. - Ona żyje - powtórzył spokojnie Jason. Potem, gdy pomyślał o chacie Holly bez śladu gazet, telewizora czy radia, dodał: - I jestem całkiem pewny, że nie ma pojęcia o tym, iż jej ojciec żyje i szuka jej. - To naprawdę zdumiewające. $- Beth, naprawdę zdumiewające, że rzeczy tej dokonałeś.

- To nie było takie trudne, Jasonie. Wystarczyła jedna rozmowa telefoniczna. - Jestem ci bardzo wdzięczny. Po tym telefonie Jason długo siedział pogrążony w myślach. Jako reżyser dysponujący wielomilionowym budżetem, mógł pozwolić sobie na luksus wielokrotnego powtarzania ujęć jakiejś scenyv Mógł wprowadzać dowolne zmiany, poprawki, udoskonalenia, dopóki wszystko nie było w absolutnym porządku. Tak długo nie dokończona historia zabójstwa w wigilię świętego Walentego została wreszcie zamknięta. Znał wszystkie fakty, a zaginiona córka wreszcie się odnalazła. Ale finałowa scena miała zostać dopiero napisana. 195 I należy ją zrobić dobrze przy pierwszym ujęciu. Powinien być jednak przygotowany na to, by wyrzucić wszystko do kosza, jeśli instynkt mu podpowie, że wymaga tego dobro Holly. 25 Przez wiele lat Holly kupowała wszystko, z wyjątkiem żywności, za pośrednictwem przesyłanych pocztą katalogów. Od komputera i faksu, przez pościel i książki, do naczyń i kuchenki mikrofalowej. Bez względu na to jak wielkie i ciężkie były nabyte przedmioty, dostarczano je bezpośrednio do jej chaty. Zamawianie z katalogów stanowiło najłatwiejszą metodę kupowania, najbardziej anonimową. Mogła w samotności studiować uważnie katalogi, a potem, uzbrojona w kartę kredytową, dzwoniła i rozmawiała z jedną z tych osób o zawsze przyjemnym głosie, które zgłaszały się po wykręceniu numerów zaczynających się na 0-800. Holly wybierała z katalogów wszystkie stroje. Lands End, Orvis i L. L. Bean dostarczali jej tego wszystkiego, czego potrzebowała na różne pory roku w Kodiaku: dżinsy, swetry, flanelowe koszule nocne, ciepłą bieliznę i arktyczne kurtki z kapturem. Holly wiedziała, że oferują również spódnice i sukienki, a w katalogach, które otrzymywała od NeimanaMarcusa, Saksa i Horchowa, były jeszcze bardziej luksusowe propozycje. Bardzo dobrze znała zawartość wszystkich katalogów. Studiowała je dokładnie, wykorzystując je przy ubieraniu swoich bohaterek, dbając o szczegóły z taką samą drobiazgową dbałością, z jaką zajmowała się wszystkimi detalami wymyślonych przez siebie światów. Dzień po wyjeździe Jasona do Hongkongu Holly przeglądała katalogi, wybierając stroje dla siebie. Chciała, by kiedy Jason wróci, zobaczył ją w czymś innym niż dżinsy lub ślubna suknia jej matki. I nie chodziło tylko o Jasona, poprawiła się szybko. Chciała tego dla siebie, dla Holly, która w końcu się przebudziła i z radością spojrzała na świat. Niektóre z bohaterek Lauren Sinclair nosiły stroje z cekinami od Cassiniego i suknie z szyfonu i atłasu od Chanel. Ale inne, bardziej do niej podobne, wolały spokojniejszy styl: powiewne, długie spódnice z bluzkami z miękkiego jedwabiu lub skromne szmizjerki w delikatne, kwiatowe wzory. 196 Stroje wyglądały cudownie na modelkach w katalogu, ale składając zamówienia, Holly nie miała pojęcia, jak będą wyglądać na niej... i nadal tego nie wiedziała na pięć dni przed powrotem Jasona, choć niektóre paczki dotarły już do niej dawno temu. Otwierała każdą paczkę zaraz po otrzymaniu, starannie wieszała do szafy lub układała tam jej zawartość. Nie miała jednak śmiałości przymierzyć żadnej z tych rzeczy. Mimo rozbudzonego optymizmu czuła niepewność i lęk. Obawiała się, że w chwili, gdy zacznie przymierzać ubrania, wszystkie cudowne iluzje mogą nagle zniknąć. Będzie zmuszona spojrzeć na siebie w lustrze - naprawdę popatrzeć - a nie robiła tego od dawna, chyba tylko po to, by się upewnić, iż należycie się zamaskowała. Jako mała dziewczynka Holly nigdy nie przyglądała się sobie w lustrze. Nie musiała tego robić. Miłość w oczach jej rodziców była jedynym lustrem, jakiego potrzebowała. W gruncie rzeczy nie wiedziała wtedy, jak wygląda. Wiedziała tylko, że niezależnie od tego, co widzieli rodzice, była kochana.

uświadomiła sobie. gdzie z konieczności przebywała. każdy jej rys był wynikiem ich miłosnego połączenia. a nie twarz Claire. ponieważ przypominała jej najdroższych rodziców. nie stała się twarzą Claire. "Tak.pomyślała. dopóki twarz. Ujrzała dorosłą kobietę. w ciężki. w których mogła się przeglądać.. że będziesz szczęśliwa?" Holly złożyła tę uroczystą obietnicę umierającej matce i przez minione siedemnaście lat dotrzymywała jej w jedyny możliwy sposób . Zapamiętasz to. I wreszcie nadszedł czas. leśną zieleń ojca. Mała dziewczynka. Holly? Obiecasz. nie dzwonił niemal tak samo często. splecione jak zawsze. rozmyło. żadne oczy. z miejsca. które jej przekazali: delikatności i siły. a potem była nim jej matka. który czasem służył jej jako zasłona. Muszę sama siebie polubić". Poza niewidzialnymi przeszkodami. zachowam ją w sercu. a także suknia barwy kości słoniowej w delikatne lawendowe kwiaty i.tworząc wymyślone światy. "Nie zaprotestowałam stanowczo. patrząca na nią z taką miłością. na zawsze zagubiona w wymyślonym świecie. próbując powstrzymać ją przed powrotem do życia. Włosy miała odgarnięte do tyłu.Trzeba przyznać. ani zasłony. stawianymi przez jej własne emocje. opadający niemal do pasa. 197 Holly stanowiła mieszaninę Claire i Lawrencea. musiała pokochać. I właśnie wtedy poczuła ciężar z tyłu głowy. kiedy pisała. Cokolwiek stanie się z Jasonem. Była ich dziełem. podczas gdy jej serce odzyskiwało swoją siłę i odwagę. nie trzynastoletnią dziewczynkę. . że znienawidzi twarz. Spojrzała ponownie na odbicie w lustrze . "Słuchaj mnie. jak moi rodzice zachowali mnie". która spojrzy na nią z lustra. ale aureolę miękkich loków wokół twarzy. podobnie jak rysy.Przez pierwsze pięć lat rodzice byli jej lustrem.i zobaczyła Holly. Holly znalazła nożyczki i ze zdumiewającą pewnością siebie obcięła gruby warkocz. Ale nareszcie wydostała się ze spowijającego ją kokonu. nim go spotkałam. która nie potrafiła obronić swej rodziny. by Holly spojrzała na swoją twarz. "Już cię nie potrzebuję . gruby sznur. To cudowny dar miłości moich rodziców. pełne szczęścia i miłości. studiując je z uwagą. Tą żelazną dłonią był jej złocisty warkocz. Kolor pochodził od Claire.. jak gdyby ciągnęła ją żelazna dłoń przeszłości. Podobała się jej kremowa jedwabna bluzka i różowa spódnica oraz komplet w miodowym odcieniu. gdyby nie Jason". są połączeniem darów od obojga rodziców. Gdy jedwabiste pasma rozsypały się. determinacji i dumy. co zobaczę. jej odbicie z lekka się zamgliło. Tańczące loki maskowały nierówno ucięte przez nią końce. złoty warkocz. że to dzięki Jasonowi znowu odkryłam w sobie nadzieję.Nie potrzebuję liny. ich dzieckiem. . w którym żyła tak długo. Skupiała się na swoich strojach. że jej włosy. nie patrząc na swoją twarz.. która tak rozpaczliwie próbowała ocalić swoją rodzinę. Udało jej się spędzić jakiś czas przed lustrem. Było tak do pojawienia się Jasona. co widzi. hojności i odwagi. odziedziczyła po Lawrensie... również reszta jej twarzy stanowiła żywy symbol darów. I gdyby nie pisał do niej codziennie. Możesz żyć dalej. I twarz tej kobiety musiała polubić. która ciągnie mnie do tyłu. kochanie. Gdy Holly wpatrywała się w lustro. Tak jak jej oczy łączyły w sobie jaskrawy błękit matki i ciemną. "Nigdy bym się nie wydostała. Ale jutro pójdzie do salonu .. przekształcało się tak długo. znowu ukryłaby się w swoim kokonie. nic nie będzie zasłaniać jej widoku. która kryje mnie przed światem". Holly zaczerpnęła tchu dla uspokojenia i podniosła oczy na swoje odbicie. Ale była we mnie na długo przedtem.. bardzo się bała. Wiedziała. ich radością i nadzieją. ale i mnie musi spodobać się to. Jesteś silna i byłaś tak bardzo kochana przez tatusia i przeze mnie.. że jemu podoba się to. Od czasu tamtej śnieżnej walentynkowej nocy nie istniały już dla niej żadne lustra.

W istocie mieszkali razem bardziej dlatego. że wszystkie nagrody zdobędzie Jason Cole. którym pozwoliła urosnąć. Nie powinna więc marzyć o tym. Caroline wiedziała. choć żyli długo samotnie i niezależnie. kiedy pojawi siew domu ośmiotygodniowa Juliet. bardziej pełny życia. I przecież Lawrence też ją ostrzegał. które zdarzały się nawet wtedy. Ta pokusa okazała się jeszcze silniejsza. jego oczy napełniały się wdzięcznością. Potrafili spędzić cichy wieczór na lekturze.Jason Cole? Po co? . który wciąż był silnie związany ze swą przeszłością. . toczył jakąś walkę wewnętrzną. gdy Katie rodziła szczenięta. Każdego ranka robili plany na nadchodzący wieczór: kiedy i gdzie się razem wybiorą. jak bardzo jest piękna. z powodu jego pracy. miała tu miejsce dokładnie taka scena. jak może być tu przytulnie. Lawrence wydawał się zmartwiony. a także tusz do rzęs. Być może uznał. Caroline położyła książkę na niskim stoliku i z uśmiechem rozejrzała się po salonie. Fantazja.. pożądaniem i miłością. że wkrótce czeka go rozstanie. Tak właśnie odbierała minione tygodnie.Tak. lub gdy udało jej się wywołać na jego wargach uśmiech.ma zaledwie czterdzieści lat! Ale bez śladu kpiny mówił jej też. gdy usiądą oboje przy kominku. Pokusa. Miał zaniepokojony wyraz twarzy i nie próbował tego ukryć. gdy oficjalnie miał wolne. Ale ostatnio. I namiętnie udowadniał jej swoje słowa. powiedziałaś. a kiedy słyszał te dawno zapomniane dźwięki i czuł zawartą w nich nadzieję.. Większość nocy spędzali tutaj. prawda? . dzieląc się ważnymi. . jak przytulnie będzie tu za tydzień. Byłaś pewna. A za tydzień. nie obawiając się milczenia. jako cudowną. Caroline mogłaby tak żyć z Lawrenceem wiecznie.. Lawrence drażnił się z nią teraz. a następnej nocy mogli rozmawiać do świtu. Caroline uznała. kiedy zdradzał jej swe tajemnice. Wciąż zdumiewało ją. Dlaczego pytasz? . Caroline doczytała do końca ósmy rozdział Darów miłości Lauren Sinclair i zamknęła książkę. choć próbował to ukryć. że 199 ich miłość nie potrwa długo. . że tym razem nie chodzi o nich. ale Lawrence wkrótce skończy telefonować i pójdą do łóżka. i może jeszcze jasnoróżową szminkę. by rozpocząć rozdział dziewiąty..Lawrence zmarszczył brwi. była bardzo silna. że bez żalu opuściłaś rozdanie Oscarów. że tak się po prostu stało. niebezpieczną fantazję miłości. by rozpocząć rozdział dziewiąty. jakie to niebezpieczne. nocnych dyżurów i wielu wezwań. . Caroline postanowiła przestać o tym myśleć i miała właśnie sięgnąć po Dary miłości.. kiedy pojawił się Lawrence. Własny śmiech ciągle go zaskakiwał. że musiało tu chodzić o nich. że jest taka młoda .. a nie dlatego że o tym rozmawiali. że tak łatwo dostosowali się do siebie. Kochał się z nią rozpaczliwie.Czy przywieźli jakieś poranione zwierzę? . gdy Katie się szczeniła. Z góry wiedziała.Tamtej nocy. dopóki nie zadzwonił telefon. Caroline wyobrażała sobie. i to również nie budziło w nich lęku.Zamierza zrobić film dokumentalny o zaginionych dzieciach i myśli o włączeniu sprawy . ale dzisiaj. pogrążeni w lekturze. Tamtej nocy. dręczyły go pożądanie i rozpacz. stanie się on jeszcze bardziej przytulny.Nie. Była taka szczęśliwa. z Juliet szalejącą wokół domu. 198 Kupi lakier do paznokci.piękności w miasteczku i każe je wyrównać i przystrzyc.Bo to on właśnie dzwonił. skrytymi prawdami. z bolesnym przeczuciem. Wydawało się to nierealnym fantazjowaniem. nigdy nie żądając zobowiązań na przyszłość od mężczyzny. Caroline drżała wciąż na wspomnienie ich niezwykłej namiętności i ogromnego głodu w jego ciemnozielonych oczach.

pełna jakichś szumów i syków. by zrozumiał.Holly. . wyprowadzony z równowagi zakłóceniami. jak wdzięczny jestem za każdą pomoc. Gdy rozmawiał z Beth Robinson. . że powinienem mu odmówić? Nie mogę tego zrobić.. . by go nienawidzić? Może wiedziała.zapewniła go łagodnie Caroline. spowodowane łącznością satelitarną. Ale gdy powiedział: "Chciałbym. a podczas naszej rozmowy zdarzały się zakłócenia.Może.zapytała.Holly? ..Chciałbyś.Jestem zaskoczona.usłyszał bez najmniejszego opóźnienia. że któregoś dnia zdoła ją odnaleźć? Jason musiał to wiedzieć. żebym z tobą pojechała? Satelity sprawiły się jak należy i Jason usłyszał teraz ulgę To nie odległe wspomnienie ojca sprawiło jej tak nagle ból.Odniosłem wrażenie.Wiem. że ma nadzieję przylecieć do Kodiaku w piątek wieczór. zapoznając go pobieżnie ze swą przeszłością: "Mój ojciec zginął w Wietnamie".Do mojego domu. Caroline? Uważasz. Jest teraz w Hongkongu. . i ostatnia. że cierpi? Przekonać znakomitego reżysera. która ich dzieliła. Nie wiem.Wiedziała też. Holly? . zapadła cisza. że odsunęła od telekomunikacyjnej satelity Trans-Pacific na tyle. ile powiedziała mu. podczas której. słyszał ją tak doskonale. . że ta udręka warta jest jego uwagi i pomocy? . mieszka w Seattle. Jason wiedział o stosunkach Holly z jej ojcem tyle. chyba nie włączy jej sprawy do filmu.Wolałabyś nie jechać do Seattle. i żyła w strachu.Do Seattle? . by zakłóciło to łączność telefoniczną pomiędzy Hongkongiem a Stanami Zjednoczonymi. że jeśli Jason Cole nie jest całkiem nieczułym człowiekiem. że chce się ze mną spotkać. by przekonać się. Próbowali rozmawiać przez niemal dwadzieścia minut. . Jeśli uzna. 200 . jak gdyby oboje przebywali w tym samym pokoju. spowodowała następny wstrząs. tak wstrząsnęło Ziemią. A jeśli nienawidziła ojca? Jeśli miała powód. by ze mną porozmawiać. by znalazła mu jakąś kwaterę koło Issaquah.Tak? . mówiła tylko o koszmarze morderstwa. że on żyje. Jak gdyby odkrycie. że Jason Cole zamierza odbyć taką podróż. że Holly bardzo kochała matkę. zachowywał się bardziej szorstko. Gdzie podziewały się jego słowa? Czy odbijały się od satelity do satelity jak kule bilardowe? A może nawet aluzja do Lawrencea Elliotta. żebyś w sobotę rano spotkała się w Seattle z pewnym mężczyzną". . . Jak Jason Cole śmie tak niepokoić Lawrancea. Caroline dostrzegła mroczne cienie w ciemnozielonych oczach Lawrencea. Jason wiedział. tak jak obiecywał od kilku tygodni.Z pewnością wszystko mu przekazałeś . czy w pełni przekazałem mu. wystarczy mu jedno spojrzenie na Lawrencea. jak bardzo kocha córkę. Przyjdzie tu podczas weekendu. Jason przeklinał w duchu tę wielką odległość. by przedstawiła mu szczegóły tamtej ośnieżonej nocy. tak że jego słowa całkowicie ominęły satelity i wyruszyły w nieskończoną podróż ku odległej gwieździe? . Caroline poczuła nagły przypływ gniewu. najważniejsza. niż zamierzał. że nie. "mężczyzny ze Seattle". ale postanowił wpaść tu o dziewiątej rano w sobotę. Kiedy nakłonił ją. Co miałby on zrobić? Udowadniać.Byłem zaskoczony tym telefonem. by odwiedzić ciebie. Nie mogę odrzucić żadnej szansy jej odnalezienia. czy naprawdę zależy mi na odnalezieniu Holly. Jason przekazał jej. iż Lawrence Elliott żyje. i ta do Lawrencea Elliotta. To on . -Nie jesteś zadowolony? . rozmowa z Holly. Ale wszystkie późniejsze rozmowy telefoniczne Jasona pełne były denerwujących pogłosów i przerw: i ta do domu sekretarki w Los Angeles z prośbą.Co.

nie dziecku. wyśmiewając jej głupotę.201 "Och.Taki sam? Co to znaczy? . Oczywiście. może trzeba będzie zalecić łyżeczkowanie macicy. podzieliła się swymi obserwacjami z Raven.Raven wiedziała. to wszystko rozwija się całkiem normalnie. że tak. że Sara musiała jej wyjaśnić: . . nawet nie próbowała zasnąć. Te odwieczne kpiny krążyły nad jej głową przez całą noc.Nie. że nic nie wiemy. Raven wytłumaczyła się zmęczeniem. by odlatywały. . Raven. że chce wypocząć przed wyjazdem do Santa Barbara. Jeśli poziom hormonów będzie wyższy niż przed pięcioma dniami. jego determinację. a kiedy to robiły. A potem. co naprawdę do ciebie czuję" -pomyślał. co zdarzy się w ciągu następnych dni. Pełna powagi odpowiedź Raven zabrzmiała jak przysięga i w jej głosie było tyle nadziei. Uśmiech znikł. . na dwadzieścia minut przed telefonem Nicka. wściekłej walce pomiędzy pokrytą bliznami . to dlatego że ciąża nie przebiegała prawidłowo. a nie dlatego że zrobiłaś coś złego. że z tym dzieckiem wszystko jest w porządku. . chciwe szpony powracały. . Dlatego pamiętaj. Tylko czas zna odpowiedź. Czuła jego siłę. odganiając ze wszystkich sił drapieżniki.A jeśli będzie niższy? . jak gdyby ostre szpony drapieżnego ptaka wbijały się w jej łono. zmuszając je. Powinnam wykonać nowy test ciążowy. . wiem.Jego głos był tak delikatny. Sęp! Ścierwnik! Czarny ptak śmierci! Nigdy więcej. które znów przyklei się do macicy. że ciążę da się utrzymać. czuły.. Z dzieckiem wszystko w porządku.Odpoczynek potrzebny jest tobie. że odpoczynek może zapobiec poronieniu. że chcę.Tak.Oczywiście.Szyjka macicy jest zamknięta. by porównać go z poniedziałkowym.To znaczy..Mogą? Ale nie to jest pewne? . 202 .Dobrze.. gdy tylko się pożegnali. Ale ostre. które nigdy dotąd nie były w ciąży.. Kiedy Nick zapytał. . a po odłożeniu słuchawki poczuła pierwszy skurcz. że nadal musimy obserwować przebieg ciąży. że zaczął się proces poronienia. Nigdy więcej. jak tylko doktor Sara Rockwell zakończyła badanie. Musiała czuwać nad swym najdroższym dzieckiem. Ból był przeszywający. wciąż atakowały w nagłych. ośmielała się mieć nadzieję. zapierających dech napadach bólu. wesołym głosem dodała. jak sępy czekające na śmierć.Poziom hormonów jest taki sam jak w poniedziałek.A teraz powinnaś odpoczywać. z jej macicąpełną blizn od kwasu i lodu.Jak szybko będziesz znać rezultaty badania krwi? . Krwawienie może pochodzić z odległego krańca łożyska. . . czy może wpaść.. O dziesiątej rano w piątek. Raven. Skurcze i krwawienie mogą wskazywać.Sara Rockwell popatrzyła ze współczuciem na wymęczoną twarz Raven.pomyślała Raven. Raven nie spała. zaciskając się bardziej bestialsko niż przedtem. by przetrwać. zdecydowane wyrwać nowe życie z jego azylu.Wtedy ciąży nie da się utrzymać i w zależności od tego. jakby wyznał jej miłość. żebym mogła przekazać ci wyniki po południu. chęć życia. . że jeśli poronisz. Nie ma żadnego naukowego dowodu na to. Jak ci już mówiłam. 26 Krwawienie rozpoczęło się wczesnym wieczorem.Na zajadłej. . .. . Holly! Jak bardzo nie rozumiesz. poronienia w pierwszych trzech miesiącach często zdarzają się kobietom.. Jak ci minęły ostatnie cztery godziny? "Na walce . czy zostaną wydalone tkanki.. Należy więc przypuszczać.Każę zrobić je od razu. Walczyła z nimi. To tylko z niąjest coś nie tak. Pomimo jej pełnego miłości czuwania.

Zatrucie pokarmowe .obiecywała Raven sobie i dziecku.Chyba nie. które usiłowały wyrzucić nowe życie ze zniszczonej kwasem macicy. aby z nimi jechać..Zdecydowanie tak. . którą opuściła własna matka .Zatrucie pokarmowe? . masz do mnie od razu dzwonić. by twój tatuś i siostry dowiedzieli się.Miałam znów krwawienie i skurcze. . że jesteśmy zbyt chorzy.Wydaliłaś jakieś tkanki? . i gdy Nick otworzył przed nią drzwi samochodu. i zachwiała się na nogach. głęboką raną. . poszarzałej twarzy i w podkrążonych szafirowych oczach malowało się wyraźnie cierpienie.. zdawały sobie sprawę.Wszystko w porządku. zacząć spokojnie oddychać i zmusić się do uśmiechu. Gdybyś wydaliła tkanki.. nie myśląc o nieudanym weekendzie. choć bardzo byśmy chcieli.. . Możesz się ze mną skontaktować o każdej porze.". skurcze wróciły ze zdwojoną siłą. które było teraz krwawiącą. Raven złapała konwulsyjnie powietrze. jak gdyby moce. uśmiechnęła się z przymusem. Jak tylko ją zobaczyli. Początkowo zdecydowała się na tę podróż ze względu na Samanthę.Samantha była równie zaniepokojona. Raven wyłączyła stacyjkę. osobiście wytłumaczyć. . która próbowała wyrzucić z siebie dziecko..powiedziała wysiadając. która nie dotrzymywała obietnic. . gdy ostre szpony przeszywającego bólu wbiły się głęboko w ciało.. ale.pytała z troską Samantha. które tak mężnie walczyło o życie". Chcesz powtórzyć badanie krwi? .Co się stało? .Zgoda. przyjdź tu w poniedziałek rano. Krótka jazda z Brentwood do Bel Air była zadziwiająco bezbolesna. którą kupiłam sobie wczoraj w drodze do domu. Wydawało się. ponieważ chciała być inna niż jej matka. . że szpony próbuj ą powstrzymać ją przed jazdą do rezydencji w Bel Air. jego siła znacznie by wzrosła. .. by dojść do siebie. i dzieckiem. gdyby gwałtownie zwiększyło się krwawienie albo zaszły inne niepokojące zmiany. Mam dyżur w ten weekend. Uśmiechnęła się bohatersko do Nicka. Wciąż uśmiechnięta powiedziała do Samanthy: -Nie bój się.Z całą pewnością .Cześć . . . że gdyby pozwolić dziecku znaleźć się w pobliżu rodziny. -Raven! -Nick natychmiast schwycił ją w objęcia.macicą.zdziwił się Nick. . a na napiętej. Ale musimy się teraz z nimi zobaczyć.odparła Raven. co się dzieje. Nawet gdyby krwawienie i skurcze ustąpiły całkowicie podczas weekendu. blisko tego potężnego kręgu miłości. Potrzebowała nieco czasu. jak jej ojciec.Potrzeba tylko trochę czasu i dużo płynów. Prawdopodobnie zaszkodziła mi kanapka. Nick i Samantha stali na podjeździe. "Nie możemy jechać do Santa Barbara . Jej śnieżnobiała skóra była zimna i wilgotna.. żebym . To nic groźnego.wykrztusiła Raven. . . ładując bagaże do samochodu. Samanthy i jej nie narodzonego brata lub siostry. Pojedziemy do Bel Air .I nie mogę pozwolić. Ale teraz w podróży tej chodziło już o dwa młode serduszka. ale jak tylko Raven skręciła w obrzeżoną różami drogę.Raven 204 popatrzyła czule na dziewczynkę.mówiła w duchu Raven do małej istotki w swoim wnętrzu.nie mogę jechać do Santa Barbara.Czy jednak na pewno nic ci nie będzie? . uwolniła się z jego objęć i zrobiła krok do tyłu. wiodącą do rezydencji Nicka.Tak powiedział lekarz. . bezlitośnie szarpana szponami bólu.Dobrze. skierowali się w jej kierunku. nie zemdleję. by oprzeć się o samochód. .

.Możesz pobiec do dziadka i powiedzieć mu. to zatrucie kwasem i nigdy nie wrócisz do normy. Była to prośba. Samochód mógł być potrzebny jej i dziecku. przeszywając ją jeszcze ostrzej niż poprzednio. którą Nick musiał spełnić. że wkrótce poczujesz się lepiej. Raven chciała. -Nie czekając na odpowiedź Raven.Masz coś do picia w domu.. by nagły skurcz w jej wnętrzu nie spowodował tego. dobrze . . . Od czasu do czasu mam skurcze żołądka. poszarzałą twarz.Zawiozę cię do domu twoim samochodem i poproszę ojca. by zapomnieć o szponach bólu wbijających się w jej łono. nawet życie.wyszeptał Nick. żeby Samantha wiedziała.Rzeczywiście miała jedzenie i zmuszała się. . że przyjechałaś. i.Dziękuję ci. dla nas obojga bardzo wiele znaczyło. żeby wiedziała. . . "Kłamiesz! .W porządku. może obudzę się jutro rano całkiem zdrowa i pojadę do Santa Barbara. to nieodparty dowód.. Ale nie mogę jej przyjąć. "Nie jesteś taka jak jej matka? . by nie zmuszał jej do trwonienia energii na sprzeczkę z nim. Nick pragnął zapakować Raven do łóżka. Wtedy spytał: . odbiera jej kolory. jak Raven cierpi. obserwując. ale czuł się całkiem bezradny.. sądzę. że nawet wypowiedzenie jednej sylaby byłoby dla niej wielkim wysiłkiem.Jednak zanim Samantha odeszła. a ty będziesz dochodzić do zdrowia we własnym domu. Nick widział.Po prostu chciałam. Wyczuwając. Sam. jak się przez jeden okropny moment zdawało. Nick.No. Mam nadzieję. . Uśmiechnęła się niepewnie. . Nick. Kto wie. że utraci panowanie nad kierownicą. by jeść. za tak miłą propozycję. .Raven. postawić schłodzoną butelkę 7up na nocnym stoliku i czule całować jej spoconą.Wybierzemy się do Santa Barbara.A ty zostań tutaj.. jadąc o świcie na szczyt wzgórza i oglądając złoty wschód słońca.dociekał ból.Dziękuję. .. .. . iż nie jestem taka jak jej matka.Nie .Chciałabym mieć swój samochód. Po prostu muszę się położyć. jaka z ciebie niegodna i niedbała matka". . by zaakceptował jej decyzję bez dalszych protestów.Nie. .wróciła do normy. podczas jazdy zdradziecko krętymi ulicami Bel Air..Co mogę dla ciebie zrobić? Musi być na to jakieś lekarstwo? .Nie. do którego zaraz cię zawiozę. ze względu na dziecko. . ponieważ nie zamierzał narzucać jej swojej woli. dopóki nie uśnie.zaprotestowała Raven. i ponieważ czuł do niej ogromną wdzięczność za to. Po prostu położę się do łóżka i będę wyobrażała sobie.Raven? . zwrócił się do Samanthy: . .powiedziała nagle Samantha. Nie mówmy już o tym.To ja ci dziękuję.Dlaczego nie miałabyś.stwierdził Nick. . Nick nic nie mówił. na San Vincente. . bo ją kochał. że jesteś dobrą matką? Następne kłamstwo! To. Raven? Jakieś soki? Zupy? .Och. Nie mógł nic zrobić poza dopilnowaniem. . Ale Raven nie .Chyba nie powinniśmy jechać do Santa Barbara . . co zrobiła dla jego córki. dziękuję. Tym razem Nick nie mógł ulec życzeniom Raven. Naprawdę. by jechał za nami. Ból znów wbił w nią ostre szpony. że mamy ważną misję do spełnienia? . uśmiechnęła się pokrzepiająco do Raven. co się teraz w tobie dzieje.ustąpił. Po prostu było to zbyt niebezpieczne.Oczywiście. To minie. jak galopujesz po plaży w Santa Barbara. żebyśmy się mogli tobą zająć.. Raven . .. jak cierpienie zapiera jej dech w piersiach. dopóki nie znaleźli się koło rynku w Brentwood.Chcesz.Tak. Może zechcą uczcić zwycięstwo nad ptakami śmierci. że Samantha ma rację . Raven .odparł Nick.To nie zatrucie pokarmowe..Dla Sam. by Raven dotarła cało do domu. . Była to kategoryczna prośba.słyszała jego głos. Wbijała sobie paznokcie w dłonie. bo nigdy nie byłaś normalna.

Jego serce niespokojnie waliło w oczekiwaniu chwili. Życie udzieliło Holly wiele ponurych lekcji: wszyscy. Lawrence nie miał dziś dyżuru. Jason wyczuwał kiełkowanie szczęścia. Jason rozumiał. kiedy Holly przekona się. . a nie mówić o niej. o niezwykłych oczach koloru akwamaryny.. Gdy jeździła konno w szkółce jeździeckiej. gdy się obudzi. I natychmiast Holly odsunęła się. jak mógłby poświęcić te godziny na prośby. w których trzymała torbę podróżną i worek na ubrania. Becky zadzwoniła do niego. by do niego dotrzeć. Oczywiście jego uwagę przyciągnęła natychmiast ta piękna kobieta ubrana w złociste szaty. że może mu zaufać. Gdy Jason odebrał od niej bagaże i objął ją oczami. Gdy Holly i Jason życzyli sobie nawzajem dobrej nocy. że jest to kwestia zaufania. bojąc się poddać w pełni jej wspaniałości. która wpadła na ogrodzenie z drutu kolczastego i pokaleczyła sobie bok. Zanim rozstali się.wpuściła go nawet za drzwi. . Jason wiedział. jak gdyby zwiększając dzielący ich dystans. zadrżała. Ładnie i zdrowo. kiedy lecieli do Szmaragdowego Miasta. Najbardziej złote były jej włosy . ale zadzwoniła do niego z prośbą o pomoc jedenastoletnia dziewczynka. Poza tym. W listach. Była to kradzież brutalna. dla którego przybył do tego miasta. by zadzwoniła na ranczo.. ostrożnym przekonywaniu jej o swej miłości.powitał ją ciepłym głosem. coś spłoszyło Summertime. że w ciągu tych bezcennych godzin powinni przeżywać magię. Kiedy delikatnie ucałował jej wilgotne skronie. kiedy zakończy już spotkanie z mężczyzną. Położony koło wodospadu Snoąualmie prowincjonalny hotel stał się sławny dzięki temu. Gdy samolot uzupełniał paliwo przed lotem do Seattle i.Wyglądasz wspaniale. że pragnie uwierzyć w magię. która pozbawiła energii jej duszę. że to ona. gdyby nawet ich miłość umarła. że nigdy nie zawiedzie jej miłości. i zanim zdążył poprosić. Jason powiedział Holly. Ale Jason nie miał całego weekendu. Nie mógł jej objąć.W każdym razie bardziej współcześnie. . . łzy napłynęły jej do oczu. by spędzić cały weekend na czułym. których kochała. dlaczego się waha. Na małym lotnisku w Kodiaku nie było zbyt wielu ludzi. Jason marzył.zapewnił Jason. Od tygodni Jason wyobrażał sobie to spotkanie. ale i tak Jason dopiero po kilku chwilach uświadomił sobie. I wiedział. które pisała. który pokonywał tysiące kilometrów. Holly. pożegnała się z nim szeptem. dlaczego musi zachować coś dla siebie. Miał tylko kilka nadchodzących godzin. by mu zaufała? Jak mógł obiecać. która zmieni całe jej życie? Była już prawie północ. 206 Czy również miłości? Czy Holly czuła to. czekał na nie z niecierpliwością. doznał cudownego oddziaływania magii. Ponieważ przed rokiem uratował 207 jej psa. chroniąc się przed nim..Naprawdę pięknie . że został uwieczniony w czołówce Twin Peaks. a jednocześnie z nią walczy. . by znowu byli razem? . co on? Czy wierzyła w magię? Czy równie rozpaczliwie jak on pragnęła. i znikła. nie spotykaną w jego nerwowym życiu. w cichym głosie. szedł w nocnym mroku przez łąkę. radości. Sprawiała wrażenie. że zobaczą się znowu o jedenastej.połyskliwa aureola loków. kiedy Jason i Holly udali się do sąsiadujących ze sobą pokoi w "The Salish Lodge". I magia miłości. Bardziej niepokoiły ją obrażenia konia niż jej własne. skoro ukrywał przed nią tajemnicę. Ten człowiek mieszkał zaledwie kilka kilometrów stąd. nadziei. wracając ze stajni do domu. gwałtowna. zostali jej odebrani. zanim jeszcze skontaktowała się z rodzicami. Pewnie wpłynęło na to bardziej urozmaicone jedzenie.Holly . Miała zajęte ręce. otaczających śliczną twarz.

Dobrze .powtórzył łagodnie. nie jest za wcześnie. przy stole. taki pociągający. Chciałbym. czy nie wolałbyś.dorzuciła.Jego kochający uśmiech zaczął ją uspokajać.. Caroline. że miała rację. Tę prawdę Caroline już dawno zaakceptowała. częściej odwiedzać. żebym odeszła? 208 . Ale tak się stało. a on stał oparty o ladę.Tak mi przykro. .O czym mówisz? . ale dawno już przestudiowała przepis na drożdżówki z borówkami. Mroczne cienie przemknęły przez jego ciemnozielone oczy. .Och.Masz moją miłość.Caroline spostrzegła od razu.Kocham cię. Wiem. . Po prostu nie mogę uwierzyć. .I bardzo zaniepokojony .Prawdę. Będzie mógł ją tam lepiej obserwować. że chcesz się ze mną ożenić. Z pomocą Caroline skończył pracę o dziesiątej w nocy i zadzwonił do Becky. o ile jeszcze tu będzie.. Samotny kowboj. być może. i potrzebuj ę twojej miłości.Zastanawiałam się. nie wierzyłem. Obiecywała? Wydawało się. Caroline.Jesteś we mnie zakochany? . kochając go. żyły i kości na szczęście pozostały nie naruszone. . . że to się może znowu stać. . Lawrence dał przestraszonej klaczy środek uspokajający.odpowiedziała z nieśmiałą nadzieją. ale daleki. zobaczyła w nich pożądanie i rozpacz pożegnania. . co się wtedy czuje.-Z namysłem zmarszczyła brwi. . a mimo to zachowuje się bardzo dobrze. Nie wierzyłem.Jednak wydawałeś się taki zmartwiony. .Działanie środków uspokajających minęło. Koń miał mocno poszarpaną skórę.przemknęła przez jej głowę ogłuszająca myśl.Sądzę. żebyś została. jak zechcesz. Największym zagrożeniem dla życia Summertime mogło być zakażenie krwi. .Jak się czuje klacz? .Jako moja żona? "Ty masz żonę" . który.. Kowboj. . że się denerwowałaś. . Lawrence wracał do domu. pragnął znowu być sam. czymś zajęty i odniosłam wrażenie. Teraz. . Claire ciągle była jego żoną. .Byłem już kiedyś zakochany. Caroline . że zrobi to dzisiaj. zanim ją przewiózł i przystąpił do dokładniejszego oczyszczania ran. . bym cię o to prosił. zanim do ciebie zadzwonił. że to ma coś wspólnego z nami. Caroline obiecywała sobie. . .Ale wolałabym znać prawdę.? .Nic mi się nie stało .zapytała wchodzącego Lawrencea. ale wolał przetransportować ją do własnej stajni..Jestem bardzo w tobie zakochany. o północy. Po faz pierwszy w życiu jestem tak zakochana.Zostanę tak długo.Ostatnio wydawałeś się roztargniony. i to bardzo. że coś niepokoi cię bardziej niż jutrzejsze spotkanie z Jasonem Coleem. Lawrence zauważył jej zmieszanie i stwierdził łagodnie: .Nie. w dżinsowym stroju.Nie myślałem o tym. że to niewłaściwe słowo na określenie czegoś. Caroline westchnęła. że wszystko jest w porządku. Tak myślę. . ścięgna. byś odeszła. Czy to z powodu Holly i Claire? . Leżała przed nią otwarta książka kucharska. Lawrence mógłby oczyścić rany założyć szwy i zrobić klaczy zastrzyk antybiotyku w jej boksie w szkółce jeździeckiej.Nie możesz? A ja mogę. . czekając na niego. odwiedziwszy swoją pacjentkę po raz ostatni przed pójściem do łóżka. . .Te czułe słowa rozwiały resztę wątpliwości i jej szmaragdowe oczy zajaśniały promiennie.A ty jak się czuj esz? . ale mięśnie.stwierdziła ze spokojem.Lawrence i Caroline natychmiast udali się na miejsce wypadku.Może za wcześnie. Caroline siedziała w kuchni.wyszeptał zdumiony. . że to możliwe. . ponieważ zaczęło się to. Nadal siedziała.Jestem trochę zmęczony. co budzi w niej taki lęk. Stanowiło to niezbędną osłonę przed ogromnym niebezpieczeństwem. na które naraziła swoje serce.. gdy przyszła jej do głowy ta niepokojąca myśl. które zamierzała upiec rano. .

a kiedy usłyszeli dochodzący z kuchni miły. spokojny głos Lawrencea. trzy kubki. .Ponieważ kocham cię całym sercem. . żebyśmy mieli dzieci? . Wydawało się jej. Miękko. gdzie je zostawiła. Przenigdy.odparł z wielkim spokojem. Wyczuwała. jeszcze przystojniej szy niż na fotosach.Chcę mieć dzieci. którego tak pokochała.Skąd w tobie taka mądrość? .. Zawsze ich pragnęłam. Widziała jego filmy i jego zdjęcia w "People" i "Entertainment Tonight". spojrzała 209 nań i powiedziała: .Chcesz.Ponieważ cię kocham . Dlatego to Caroline otworzyła drzwi Jasonowi Coleowi. widać było obawę.. mleko i drożdżówki stały już na niskim stoliku.. że chciał się trochę rozejrzeć. Tymczasem Jason Cole okazał się równie wysoki jak Lawrence. . ale mogło to wynikać tylko z odpowiedniego ustawienia przed obiektywem. -Nigdy nie przestaniemy jej szukać. 210 .Czy Lawrence czyta tę książkę? . Miałby pan ochotę na kawę? A może spróbuje pan drożdżówek z borówkami? . a w jego uśmiechu. że choć mówi tak spokojnym głosem. wokół którego ustawiono krzesła. Jestem Caroline Hawthorne.To nie powinno długo potrwać.To nie jest z twojej strony żadna zdrada. . Czarną. . Caroline podała Jasonowi kawę. że będzie nieznośnie arogancki. . iż zmusza pana do czekania. nie arogancję. A na podstawie tego. jak rozmawiał z Lawrenceem. które leżały tam. obok jej krzesła. Jestem jednak pewna.Wiem. A ona może podjąć za niego decyzję. ale i tak będą do niego stale dzwonić z wezwaniami. uznała. że je zdradzasz? . którym przywitał Caroline. wyjaśniła: .odpowiedziała Caroline. Caroline wpatrywała się w mężczyznę. że jest człowiekiem o majestatycznej posturze. Proszę wejść. by usiadł. Pragnąc znowu się ożenić i mieć dzieci.Przede wszystkim Holly . . Caroline zaśmiała się z ulgą. i kiedy znalazła się w czułym uścisku jego kochających ramion. Dzbanek z kawą. ale nie zaproponowała. .Proszę o kawę. kiedy miałeś rodzinę.Nie ma nic przeciwko temu? . Gadatliwa właścicielka kotki Mirtem chciała przekazać dobre wieści. że tęsknisz za tymi latami. podejść do okna i popatrzeć na łąkę. Chyba służyłaby mu za przewodnika. i że pomimo ogromnych cierpień jesteś gotów podjąć nową próbę. W gruncie rzeczy to kolejny dowód. 27 Telefon zadzwonił piętnaście sekund wcześniej. Zanim jednak powiedziała choć słowo. Jason wziął do ręki egzemplarz Darów miłości. Poprowadziła go do salonu. łagodnie wypowiedziała słowa. . niepokoi się. Powiedział.Bo masz wrażenie.Jestem Jason Cole. że potrzebuje jej miłości. pooglądać tytuły książek na półkach. ale. że zgodnie z przewidywaniami Lawrencea jego pacjentka czuje się o wiele lepiej.Absolutnie. że zdradza Holly i Claire. nim odezwał się dzwonek u drzwi. Wydawało mi się. Ale teraz znalazłam.Nie spieszy mi się. -Tak.Chociaż Lawrence nie ma w ten weekend dyżuru. udowadniasz.. Jego ciemnozielone oczy przepełniło uczucie wdzięczności. że nigdy nie znajdę dla nich ojca. cukier.Jeśli ty tego chcesz. których nie mógł wymówić Lawrence: . jak bardzo je kochałeś. żeby nie wydawało mu się.Podeszła do niego.

Caroline uśmiechnęła się. że Caroline wyznała: . jak i film . Dla mediów te lata.Naturalnie. Ja ją czytam. pierwsze pięć lat życia Holly. To konkretna osoba. żeby tak było. Jason nie zdążył odpowiedzieć. Jason Cole wiedział wszystko o przejściach Lawrencea w Wietnamie. . . będąc na wojnie.I co pani sądzi? .Wolę. były po prostu nudne. A teraz zastanawiał się. jak świat powinien wyglądać.stwierdził ze spokojem Jason. która czekała go po powrocie. .Musiała się pani przywiązać do jej bohaterów. . by przeczytał wietnamski romans ze szczęśliwym zakończeniem? W głosie Jasona nie było okrucieństwa.A dlaczego miałoby być inaczej? . pięć wspaniałych lat.Ale pan zaraz mi powie. żeby przeczytał tę książkę? To pytanie zaskoczyło Caroline. w porównaniu z dramatem wojny oraz tragedią.Nie.Zarówno książka. i o rym. w głębi duszy wie. gdyby autorka. tak łagodny.Chyba miała trudne życie. chociaż to ich wspomnienie trzymało go przy życiu w Wietnamie i zmuszało go do poszukiwania Holly. . że Dary miłości skończą się szczęśliwie.A to znaczy. Zakupiłem prawa do ekranizacji i teraz razem z Lauren Sinclair pracujemy nad scenariuszem. że nic ją nie obchodzą bohaterowie. ale nie stała się zgorzkniała. nie mówił z nikim o tych latach. Po krótkiej przerwie spytał: .Nie zaproponowała pani Lawrenceowi.Nie. wydawał się bardzo łagodny. zbiło Caroline z tropu. pisząc. a Lawrence nie pytał go o powody. . pozbawione sensacji. Zastanawiałam się.Czytał pan tę książkę? . .zapewnił Jason. czy kończy się szczęśliwie? . Zamiast tego pragnął poznać okres. Nie interesowały prasy.Caroline uśmiechnęła się i dodała: . że ją zraniono. Jason pragnął dowiedzieć się wszystkiego o tych latach. czy nie przyniesie mu to ulgi. . -Bardzo dobrze wyobraziła pani sobie Lauren Sinclair. czy nie proponowała Lawrenceowi. bo właśnie pojawił się Lawrence. ani nawet o lata spędzone na poszukiwaniu Holly.Ponieważ w żadnej z książek nie ma jej fotografii ani życiorysu. że nie zawsze tak się dzieje. Przeciwnie. Zanim Lawrence poznał Caroline.Nie. . że Lauren Sinclair to zespół pisarzy .Że jest to najlepsza książka tej autorki.. i że dla pieniędzy gra na emocj ach czytelników. Jason nie pytał o zabójstwa ani o wietnamską niewolę Lawrencea. pomyślałam. które ojciec i córka spędzili razem.Myślałam o tym. To. . nie zamierzam tego pani mówić . Jej książki są bardzo romantyczne i idealistyczne. witając i przepraszając Jasona. co działo się przez następne czterdzieści pięć minut. nie pozbawiło jej to złudzeń. ale wyczuwa się w nich jakąś gorycz. 211 . co stracił. . Sądzę. tak zatroskany. że ona nie wkłada serca w swe książki. których tworzy. Zostało mi jeszcze ze trzydzieści stron i bardzo liczę na szczęśliwe zakończenie. gdy zadawał to pytanie.Chce pani wiedzieć. jak ludzie powinni się do siebie odnosić i jak hojna powinna być miłość. ale wciąż były czymś wspaniałym dla Lawrencea. -Jaka jest? .Kilka razy.Więc Lauren Sinclair naprawdę istnieje? . który zakończył się dwadzieścia pięć lat temu.A jak pani sądzi? Caroline zastanowiła się przez chwilę: . Zresztą poza Caroline nikt go nawet nie pytał o ten okres. postanowiła zachować nadzieję.

żeby udzielić konkretnej odpowiedzi. Lawrence wyznał cicho.zapytała Caroline. Gdy Jason wyszedł.odpowiedział w końcu. A gdy wpatrywał się w zdjęcie małej i promiennie szczęśliwej 212 Holly.zapewnił go Lawrence. . Opisawszy brakujące fotografie. Na podstawie dostępnych mi materiałów odniosłem wrażenie. Caroline oczekiwała. na której Lawrence trzymał na rękach swoją złotowłosą córeczkę. może nawet uda. uśmiechających się z miłością do obiektywu aparatu. Nie usunęłoby to z jego pamięci obrazu tego psychopaty. a nie ofiara. dotykającą aksamitnie miękkich chrap klaczki rasy palomino.Wiem.Kłamie. Jason podszedł do tej sprawy z punktu widzenia lat dziewięćdziesiątych. że wierzy. jak Jason studiuje album.Zamierza pan włączyć sprawę Holly do swego filmu? . . że zainteresowanie tym szczęśliwym okresem jest czymś więcej niż tylko uprzejmym wstępem do zarzucenia gospodarza pytaniami o nie zamknięty rozdział żałoby. Ale on natychmiast zgodził się obejrzeć bezcenne rodzinne fotografie. czego potrzebowałem. że czasem ten cykl się powtarza.Zadzwonię za kilka tygodni. Lawrence mu je opisał: zdjęcie ślubne. portret matki.zapytał. że Jason zainteresuje się też drugim albumem. podobizna Lawrencea i Claire.To na razie wszystko. Lawrence potrzebował nieco czasu. Jeden z nich zawierał zdjęcia rodziny Elliottów. jedyne. by to przydarzyło się naszej córce.Był wdzięczny. fotografię Holly i Claire. że Derek mógł molestować seksualnie Holly. odzywając się po raz pierwszy w ciągu czterdziestu pięciu minut rozmowy. że ma także zdjęcia. . Gdy zapytał o pięć brakujących fotografii. gdy Holly była niemowlęciem.Chyba tak .Jeśli coś jeszcze przyjdzie mi do głowy. zrywającego z dawną mentalnością. . Wydawało się. Ale Jason nie chciał nawet spojrzeć na drugi album. oczekując. że widzi ulgę w ciemnobłękitnych oczach Jasona. Carolina doszła do wniosku.odpowiedział Jason. napotykając spojrzenie jego nieprzeniknionych błękitnych oczu. że Claire nigdy by nie dopuściła. która powstała po rzekomej śmierci Lawrencea w Wietnamie. .pomyślała Caroline. Caroline miała wrażenie. iż uważa to pan za nieprawdopodobne. choćby po to.. które jak dotąd Lawrence tylko jej pokazywał. Wiedziała. Przyglądając się. .Jason wstał i dorzucił: .Claire była molestowana przez swego ojczyma . bo symbolizowały dla niej szczęśliwe dzieciństwo.poza jednym. . Lawrence powiedział. Ale dlaczego?".Co o tym myślisz? . Caroline wstrzymała oddech.Ale tak szczerze? .Pojawiły się wówczas domysły. lukrujących urodzinowe ciasto dla Lawrencea. że jej nie słyszał. na jego przystojnej twarzy pojawił się przelotnie wyraz ogromnej czułości. "On kłamie . by sprawdzić. ale jestem całkowicie pewny. że Jason chce usłyszeć o szczęściu. ponieważ świadczyłoby to jedynie o jego bezsilnej wściekłości. . zgodnie z którą Holly potraktowana została jak mścicielka. że nie udaje on zainteresowania. czy Lawrence zniszczył podobizny Dereka. czy będzie pan w domu przez jakiś czas? . iż Holly zabrała je ze sobą. ojca i córki. Lawrence przytulił Caroline. . niech go diabli. a nie tylko o rozpaczy. Wydawał się wręcz bardzo zainteresowany. jakie zostało zrobione. I nie zamierzał zadawać zwykłych pytań o zabójstwa. że tego nie zrobił. iż Jason odrzuci propozycję. i w końcu tę. trzymanego przez ich dziecko. powrócić do ponurej rzeczywistości. Były dwa albumy. . a drugi poświęcono rodzinie. które przywołał album. . by od wspaniałych wspomnień.Będziemy tu przez cały dzień . że otrzymał odpowiedzi na wszystkie pytania .. A kiedy jasne się stało.

Wszystko w porządku. że najwyraźniej go oczekiwała. . które otaczały jej twarz. .zapytał... których nie można zmienić. to nie ma żadnego sensu. Jason musiał porozmawiać z nią w cztery oczy.Pisałaś? .Muszę zajrzeć do Summertime. były odrobinę bardziej miękkie i mniej skręcone. małą dziewczynkę.. bardziej szczęśliwe. zakończenie. . Czytał każde słowo wkrótce po napisaniu i bardzo wciągnęła go jej opowieść. dodała bez słów: "Myślałam o . Nie możemy go zmusić. błyszczały teraz mocno. który wie. A jej oczy? Roziskrzona niewinność.Jason wiedział dokładnie o jej postępach w pracy nad książką. ponieważ jedno z krzeseł było odsunięte. w którym spała. Nie potrzebował do tego jej pomocy. .. Jednak akwamarynowe oczy.Więcej. zmienić opatrunki i zrobić klaczy kolejny zastrzyk z antybiotyku.Po prostu siedziałam sobie tutaj. 214 Było coś jeszcze.powitał ją Jason. zapewnił ją: . że odpowiedział mu kłamstwem? Caroline westchnęła. czego nie chce. Inny rozdział. . Caroline wolała zostać w domu na wypadek. .Oczywiście. promieniowały odwagą. . Ogarnął go smutek na myśl o tym. Drżała cała z gniewu.pomyślała Caroline. znikła na zawsze.Dobrze. Caroline. . Nikt tu jeszcze nie sprzątał. . Musiało być. Jason czuł się niepewnie. miał poczucie winy. jeśli pozwoli się. bo coś w głębi duszy uparcie jej mówiło. dębowy stół i krzesła. Jakże przypominała śliczną. obserwowałam niebo. gdyby Jason Cole zadzwonił. wywołały uroczy blask jej pięknych oczu. . "Ale to nie jest w porządku . ale łóżko. inne..Nie . Caroline wiedziała. jak nieodwracalne szkody mogą powstać.I pogrążyłaś się w radosnych myślach. Holly przed chwilą musiała tam siedzieć.Lawrence wpatrywał się w nią z ogromną czułością.. Czyżby Jason Cole chciał spotkać się z Lawrenceem tylko po to. było porządnie zaścielone.Sądzisz. a na stole leżał otwarty kołonotatnik i jej pióra.Nie. .. las i wodospad. dręczyły bezlitośnie serce. -Tak. Sypialnię z widokiem na wodospad wyposażono w okrągły. stanowiącego dokładną kopię jego własnego.Też tak myślę. której zdjęcia niedawno oglądał! Tylko włosy miała trochę dłuższe niż wtedy. 28 Dzień dobry . że Lawrence zamierza obejrzeć rany.. z jego powodu.odparła. które go witały. by sprawy. by przekonać się o jego miłości do córki?" Jak te sławne ciemnobłękitne oczy mogły być tak ślepe? Dlaczego nagrodzony Oscarami aktor nie potrafił ukryć faktu.. Jason wszedł do pokoju Holly.Czy mogę wejść? . tylu rozpaczliwie szukających je rodziców. ale upływ czasu nie przyćmił ich żółtego blasku. nie ma. chmury.Po prostu to nie ma sensu. by uczynił coś. a nie jego widok. I tyle jest innych zagubionych dzieci. . Ale już po wszystkim. Walcząc ze swym własnym rozczarowaniem. -Napotkała jego spojrzenie i nie spuszczając wzroku.Jason Cole bardzo mi się spodobał.. że nie zamierza włączyć sprawy Holly do swego filmu? -Aty? . która śmiała się wesoło do kamery.. i zobaczył. że nie mówi prawdy? Może Jason Cole nie przywykł do kłamstw w prawdziwym życiu? A może dlatego że Lawrence był z nim tak szczery. . że to jeszcze nie koniec. że to dzisiejsze postępki jej bohaterów. a loki. a potem go znienawidziłam. .Lawrence mówił ze spokojną stanowczością człowieka. z oburzenia.

tobie".Jason odczekał. Odwrócił wzrok od jej pięknej twarzy i zapatrzył się na wodospad.Coś. Świadczyły o tym wspaniałe radosne fotografie. uświadomiłam sobie. Było to pragnienie potężne. Z wielką miłością. jak niepewne bywa szczęście. Spotkanie z Lawrenceem tak przekonało go o jego wielkiej miłości do córki. przedstawiające siostrzyczkę i braciszka Holly. 216 . dlaczego ich nie wzięłam. jak i córka pragną spotkania. Było ich siedem: pięć opisanych przez Lawrencea i dwie inne. wspomniałaś. Pamiętasz go? Jason zamierzał upewnić się. kiedy zabito twoich bliskich. dopóki fale strachu nie uspokoją się na zawsze. Jasonowi serce się ścisnęło. To są zdjęcia mojej rodziny.. Była to chwila. jak niebezpiecznie jest kochać. którą tak pokochał. o co chciałbym cię zapytać . -Tak? . niewypowiedzianych urazów. . zatrzymać ją i miłość. .Ale nigdy nie mówiłaś nic o nim. .zaczął spokojnie. że twój ojciec zginął w Wietnamie. o tamtej śnieżnej nocy. .To ich zdjęcie ślubne. co mnie martwi. że zarówno ojciec. . . Jason tak bardzo pragnął uchwycić tę wspaniałą chwilę.Jest coś. Byli młodzi.Tak. Niczym kruchy zamek z piasku bezlitośnie unicestwiany przez olbrzymią falę mogła zniknąć szybko i bez śladu. tę samą. zastanawiając się. . w nagłym przypływie strachu.Chciałbym je zobaczyć . gdy zobaczył.Kiedy opowiedziałaś mi. Mieliśmy dwa albumy. jak zareaguje na to kobieta. złotych loków. Holly wyjęła bezcenne fotografie z koperty. by ocalić życie swej wymyślonej bohaterce. którą włożyła Holly. Teraz czuła się o wiele lepiej. że on żyje".Holly zmarszczyła czoło. molestowania.. -Wtedy pierwszy raz głaskałam pysk konia. znowu mu ufała. którego nie stworzyła swoim piórem. "Ponieważ . że groźne fale były stale obecne w sercu Holly. co ci się przydarzyło. Jemu. Spojrzała na Jasona. o której Jason marzył: kiedy Holly naprawdę uwierzy w magię ich miłości i zaufa jej. jadąc do Los Angeles.Naprawdę nie wiem.pomyślał Jason -jakimś cudem wiedziałaś. że znowu straciła pewność siebie. . kiedy uznano go już za zmarłego. nie magii. jakie masz? . a on znów miał zakłócić jej spokój ducha.. że ci tego nie pokazałam. Chwila cudowna. zawahała się przez chwilę. gdy Holly w odpowiedzi na jego pytanie gwałtownie się odwróciła.powiedział Jason. ale samolubne. Mieli tylko jedno. ale. Podeszła do toaletki. że zamierzał nie wypytywać już Holly o jej uczucia względem ojca. tylko jemu: dobremu i łagodnemu człowiekowi. podobnie jak jej ojciec. tworzący pod nimi grzmiącą kaskadę. Spojrzał na nią i przekonał się. Wyzwoliła się z kokonu swej przeszłości. "A może jednak"? .pomyślał. Miałam tylko trzy lata i pewnie rodzice trochę .Kiedy wyjechałeś ostatnim razem. na fotografii suknię ślubną Claire. W jej oczach znowu była odwaga. aż Holly potwierdziła to lekkim skinieniem roztańczonych. Holly zaczęła opowiadać mu o fotografiach. zrobione przez żonę sędziego pokoju.. Miłość wypisana była na twarzach Lawrence' a i Claire.Czy to są jedyne zdjęcia. Wiedział. . wyjęła ze swej torebki kopertę. ale bardzo zakochani. który 215 przypominał jej. Kiedy oboje usiedli. zwrócony twarzą do huczącej kipieli. z którym podzieliła się prawdą o swojej przeszłości. Mogły wzbierać bez ostrzeżenia. Nie było żadnych emocjonalnych sekretów. i ulotna.

uznając za zmarłego. Dlaczego nie zdradził jej prawdziwego powodu ich wycieczki do Seattle? I czemu nie powiedział Lawrenceowi. że tu jesteś. że stale był nieobecny. jakbym była dla niego najważniejsza. pogrążona w śmiercionośnym smutku. mimo woli kryła się też przed nim. 217 Zalały ją emocje. Mogłaby umrzeć. Ale czuł się tak bardzo odpowiedzialny za mnie i matkę. "Nigdy nie przestał cię szukać". a także o Caroline .Bo byłaś .Nie.się bali. . co wiedział o Lawrensie. .zaprzeczył Jason. . uświadomiłam sobie. topiąc myśli. . co muszę ci powiedzieć. zapierając dech w piersiach.powiedział spokojnie Jason. Czekał więc cierpliwie. zarówno dzikimi.że ona i Lawrence są najwidoczniej bardzo do siebie przywiązani. Jasonie? . jaki był niezwykły. powiedział: . jak i oswojonymi. Miał tylko siedemnaście lat. był boleśnie świadom tego. by zapewnić jej dostatnie życie? .wyszeptała. gdy wspominam tamte lata.Więc on wie .On żyje . co ją obecnie dręczyło.powiedziała. . ani nawet. wydaje mi się.Ale nie było powodu do niepokoju. kiedy się urodziłam. Była to cicha prośba pełna rozpaczy. że stale był przy mnie. że koń może mnie ugryźć. lecz druzgoczącej. że bardzo go kochałaś. lękliwy protest przeciwko prawdzie . Zawsze miał dla mnie czas. Gdy odpowiadał na jej pytania o ojca. napełniając serce żalem . poprosiłem kogoś. Coś. co ci się przytrafiło. .Mniejsza o to.Miłość przepełniła jej głos. że chcesz go widzieć.Kiedy powiedziałaś.Jest coś. trzymającego na rękach córkę. Holly . by się tym zajął. .Mieszka kilka kilometrów stąd. że pewnego dnia cię odnajdzie.wyszeptała.O. że o tym nie wiedziała i kryjąc się przed światem. prawda? . Twój ojciec nie zginął w Wietnamie.Dlaczego miałabym nie chcieć się z nim zobaczyć? . Najpierw musiałem się upewnić. -Nie .i spłynęły łzami z jej zrozpaczonych oczu. czego nie wiesz. Kiedy znowu skupiła na nim uwagę. chciała pobyć trochę dłużej z cudownymi wspomnieniami przeszłości. tak. ponieważ pracował ciężko. słysząc w jego głosie nagłą powagę. -Nie . . . ale ponieważ czułem się zaniepokojony. Ściągnęła brwi.powiedział miękko. Holly.Nigdy nie przestał wierzyć. że jego zaginiona córka znajduje się tak blisko? A co by było. Holly. Mój ojciec doskonale porozumiewał się ze zwierzętami. Uciekł z niej osiem miesięcy po twoim zniknięciu. ale nieoczekiwanie jej myśli wynurzyły się na powierzchnię. ale złapano go i wzięto do niewoli.To z nim widziałeś się dziś rano? -Tak. . Pracował w kilku miejscach i jeszcze się uczył. a osiemnaście.Mam wrażenie. obudziłaś tym we mnie jakieś odległe i niewyraźne wspomnienie. -Nie powiedziałeś mu? . Może więc zawiozę cię tam teraz? Podczas krótkiej jazdy Jason przekazał jej wszystko. a one mu ufały. . gdy dotykała szczupłymi palcami podobizny Lawrence'a. podnosząc się i dodała z niepokojem: -I teraz na mnie czeka. . gdyby nie pamiętała swojego ojca? Albo gdyby najbardziej utkwiło jej w pamięci to. że podobnie jak Lawrence. a jej oczy stały się czyste i ufne. czepiając się ostatnich słów Jasona jak deski ratunkowej na miotanym sztormem morzu. Jason zorientował się. Derek go postrzelił i porzucił.Gdzie on jest.nie radosnej prawdzie. .Próbował mnie odszukać.Nigdy nie przestał cię szukać. -Na pewno nie wie. o co chodzi. by powróciła do teraźniejszości. że cię znam. Nie wiedziałem. Był wobec nich taki łagodny. a jednak. że jej ojciec przeżył.W każdym razie tak się czułam. Kiedy podrosłam. gdy się ożenił. .

bo myślał o niej i o tamtym dniu.I najbardziej niepokojące pytanie: a gdyby nie wspominała go z tak gorącą. myśli i uczucia Holly skupiały się przede wszystkim na ojcu. że się od niego odsuwa. Był to ten sam ojciec z owego odległego dnia. Jasonie . zaniepokojona. serce zabiło jej mocniej.. wywołując zmieszanie na jej ślicznej twarzy i tworząc dystans między nimi. w stajni. -Tato! 29 Spacerowali po ukwieconej łące i siedzieli na trawie przy strumieniu. pochylając ciemną głowę Summertime. 219 Lawrence obrócił się gwałtownie. W głębi duszy Caroline miała nadzieję na inne. Otwierając drzwi. Ale zadziwiający był sam głos: w melodyjnym wysokim sopranie małej dziewczynki dawało się wyczuć miękkie brzmienie dojrzałej kobiety. 218 Kiedy dotarli do celu. Obraz złotowłosej dziewczynki i złocistego konia na zawsze miał wyryty w mózgu. ukrywaj ąc skrzętnie przed sobą inne prawdy. upragnioną kobietę. nie wiara. Stał tyłem do Holly. na brzegu szafirowej rzeki. zanim jeszcze zobaczyła klaczkę rasy palomino. Holly i Lawrence opowiadali sobie nawzajem to. A kiedy ujrzała.Dziękuję. W tamtej stajni też był złocisty koń i jej ukochany ojciec. . Dziewczynka i kobieta. I wtedy Holly go zobaczyła. że go znalazłeś. Caroline zdołała tylko wyszeptać drżącym głosem: -Holly? . a oczy napełniły się gorącymi łzami. Szczera radość w błyszczących oczach Caroline do głębi ją poruszyła. nakrapiając ją złotymi refleksami. czym mogli się podzielić. wysoki. wprowadziła ją do salonu. którego miała zaraz zobaczyć.Potem. bo kiedy zobaczyła jego samochód zatrzymujący się na podjeździe. jestem Caroline i bardzo kocham twojego ojca. szepczący łagodnie uspokajające słowa w odpowiedzi na rżenie konia. I Holly powiedziała to samo. gdy jako trzyletnie dziecko dotknęła aksamitnie miękkich chrap palomino: .spytała miękko Holly. . .Caroline? . bojaźliwa. ale to nie miało znaczenia. również wypełniona słodką wonią świeżo skoszonego siana. Tam. ze względu na niego. Była to nadzieja. złotymi lokami. a za tę chwilę oddałabym życie.Ma taki miękki nos. Lawrence zesztywniał na dźwięk tych słów. staje się znowu niepewna. Może pójdziesz do niego? Dwadzieścia siedem lat temu była inna stajnia.On jest tam. Ale gdy jechali do Issaquah. przeszłość i teraźniejszość. I gdy jego ciemnozielone oczy wypełniła niezmierzona radość. pośród woni dzikich kwiatów. czystą miłością? Jason wyczuwał nie wypowiedziane. Promienie słońca pieściły wodę. że usłyszał tutaj jej głos. że słyszał znowu te same słowa. . które Holly wypowiedziała tamtego dnia. uśmiechając się poprzez łzy. . jak otwiera drzwi przed młodą kobietą z miękkimi. zwróciła się do Jasona i na chwilę cień nieufności zniknął z jej pięknych oczu. Tymczasem Caroline odzyskała już zdolność mówienia. Nic dziwnego. . by wpuścić tę młodą.Tak. walące serce wzbiło się pod niebiosa.Dziękuję. silny. Holly. napełnionej złotem. złotowłosa córka zawołała jak wówczas. lepsze zakończenie wizyty Jasona.wyszeptała. Nic dziwnego. co wówczas. Nie potrzebował jej. dręczące Holly pytania. otworzyła drzwi do ogrodu i wskazała na budynek stojący po drugiej stronie usianej barwnymi kwiatami łąki. które mogły tylko sprawić im wielkie cierpienie. Holly zabrała ze sobą fotografię.. Odniósł wrażenie. Dręczące pytania i odpowiedzi nie znikły. Zapach ten przeniósł Holly w minione czasy.

powiedziała tylko. Caroline nawiązała do tego tematu. . Ale nie wspomniał ani słowem o latach niewoli spędzonej w małej klatce w dżungli. widząc ulgę swego ojca. że istnieją takie kłamstwa miłości. Holly. dopóki nie zobaczyliśmy. .A tymczasem my z Caroliną zajrzymy do Summertime. że wszystkie te lata przetrwała jedynie dzięki wymyślonym przez siebie światom.Zostawił numery telefonów. . Ponieważ rozmawiali o miłości. O tej porze powinien już być w Los Angeles. . że była jednym z ochotników.A powinna z nim porozmawiać. Nie wspomnała jednak Lawrenceowi o tym. Potem.. . by wrócić do Los Angeles.powitała ją ciepło Holly. Był środek nocy. że się pobieracie .I ja . .Wydaje mi się. a drugi to jego prywatny numer w biurze. Ten pierwszy to telefon do domu. Może ów koszmar. które pisała. odrywając wzrok od uśmiechniętych oczu Holly. Ani o niekończących się tygodniach i miesiącach. że zakochał się w Caroline. I prawdopodobnie też myśli o minionym dniu. Caroline zauważyła w jej oczach niepokój. prawda? .Ja też się cieszę. jaskrawe złoto poranka dawno już znikło.Słyszałam. które spędzał na wędrówkach po ulicach obcych miast w poszukiwaniu Holly. ilekroć dostrzegł błysk złotych włosów. a w biurze w poniedziałek do trzeciej. zanim odjechał.Caroline wyciągnęła z kieszeni kartkę i podała ją Holly. że pora wracać do domu. tak jak to sobie wymarzyli. ustępując bogatym barwom późnego popołudnia. który stale widziała w myślach jak na zwolnionym filmie. mieszka na Alasce. Nie czuła potrzeby.Cieszę się. -Jest w nim zakochana. kiedy Derek zamordował ich marzenia. .spytał cicho Lawrence. Leżeli z Lawrenceem w łóżku. co stało się z rzeką płynącą u ich stóp. że będzie w domu przez cały weekend. Żeby podtrzymać go na duchu. . 220 zobaczyli.. Dzięki Jasonowi Holly wypowiedziała już na głos te przerażające słowa. że została pisarką. I gdy jego serce zaczynało bić mocniej z nadzieją. . . potem musi jechać do Dallas. Możliwe też. . który Caroline ustawiła na nocnym stoliku. Podobny cień widziała w oczach Jasona. I dopiero kiedy uznali. Było to kłamstwo.odpowiedziała Caroline z widoczną ulgą. że został weterynarzem. żebyś zadzwoniła. gojeniem ran. rzeczywiście nie trwał tak długo? Całkiem możliwe. .wyszeptała Holly. Też prawdopodobnie nie śpi. Jednak to. .Dziękuję .wzruszyła ramionami Holly . że wszystko w porządku. Dla Holly i Lawrencea czas odmierzany był miłością. Lśniące. by pomagać oblepionym ropą naftową zwierzętom morskim po katastrofie "Val-deza".ale nie będę teraz dzwonić. a jej serce podtrzymywały tylko historie o miłości. że wszystko przebiegło wówczas bardzo szybko. a szmaragdowe oczy promieniały radością z ich szczęścia. Minęło wiele godzin. jak jej cudowne obietnice. A Holly opowiedziała ojcu. i wpatruje się ze zdenerwowaniem w telefon. Caroline wyszła im na spotkanie na łąkę. Potem odjechał.Dziękuję . że Jason bardzo chciał. . wciąż omawiając miniony dzień. spojrzała na ukochanego mężczyznę.powiedział Lawrence.Możesz stąd spokojnie dzwonić . że kłamie. którzy pojechali do Prince William Sound.Jason został. że wyszliście ze stajni i idziecie w kierunku strumienia. Holly była w pokoju. . swoją czułością szybko rozpraszając resztki niepewności.Rozumiem . by dzielić się swym bólem z ojcem. Jej włosy lśniły miedzią w słońcu popołudnia. nadzieją. a jednak nie miała wrażenia. jak pochyliła oświetloną słońcem kasztanową głowę. Gdy Holly wzięła kartkę. Dopóki nie przekonał się. świadczyło o niepewności. Powiedział.Lawrence powiedział. I nie opowiedziała mu o tej nocy.Wcale nie zamierza do niego telefonować . .zapewnił Lawrence. pomyślała. który czekał na nią od tylu lat. przepędziła groźne upiory. które są równie ważne. Gdy zbliżyli się do domu.powiedziała Caroline kilka godzin później.

gdy na milczący sygnał Lawrencea Caroline nagle zniknęła. Caroline właśnie zarezerwowała ci miejsce na lot do Los Angeles. Jason bardzo kocha Holly. kiedy oglądaliście album ze zdjęciami. Ona go kocha. a potem zmarszczyła brwi znowu zaniepokojona. ale gdy tylko ktoś wymienia jego imię.Nie. . wrogo nastawioną macicą dobiegła końca. przeszywającym dźgnięciem bólu i palącą eksplozją tkanek i krwi. dopiero co cię odnalazłam! . .przyznała Caroline. natychmiast zmienia się wyraz jej twarzy. nie jest zastrzeżony. muszę z nim porozmawiać. a wszystko stało się oczywiste. Holly skinęła głową.Ale ja dopiero tu przyjechałam. bo głos w jej wnętrzu wciąż żył.Nie wiem. ale zawsze była taka miła. . Możesz do niego zadzwonić i spytać albo zrobi to któreś z nas. . Lawrence uśmiechnął się.Jaki z ciebie wszystko rozumiejący ojciec. Po chwili wróciła. Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości.Tak . I lepiej to zrobić. taka chętna do pomocy. Nigdy jej nie spotkałam. Uzbroiła jawę wszystko. To ona sporządziła dla mnie kontrakt na napisanie scenariusza do Darów miłości.Ale ty nie zamierzasz na to pozwolić. co miała do zaoferowania: wszystkie nadzieje. że żaden z jej telefonów.Bierzecie dzisiaj ślub? . . całą swą . to jej pojawienie się na progu jego domu musiało być niespodzianką. Negocjowała najważniejsze umowy Jasona. jaka następuje po niszczącym sztormie. -Aty? .wyjaśnił Lawrence Holly. .I on też ją kocha. że Holly nigdy nie zadzwoni. a przynajmniej bardziej pilnego. iż nie da się tego naprawić.Jest doradcą prawnym w Los Angeles.odparł Lawrence. 222 Ale jak to zrobić? Nagle Holly doznała olśnienia. Powiedziała mi kiedyś. Na śniadanie zjedli wczorajsze. Zażarta walka pomiędzy jej dzielnym. uśmiechając się tajemniczo. Holly. upiornie spokojne milczenie osłaniające śmierć. .Caroline i ja podjęliśmy ważną decyzję .To coś ważniejszego. że powinnaś przedtem porozmawiać z nim w cztery oczy. Potem zapadła zapierająca dech w piersiach cisza. nie narodzonym dzieckiem i jej pokrytą bliznami.Teraz już zawsze będziemy. Miał taki dziwny wyraz twarzy. 221 .Do Raven? . Holly potrząsnęła lekko złotą głową. wszyscy byli na nogach od wielu godzin. I pewnie boi się.Nie . nawet domowy.Ja też nie pozwolę. Wszystko skończyło się godzinę temu. Jeśli miała usłyszeć uczciwe i nie przygotowane z góry odpowiedzi na dręczące pytania. .. i bezcenne nowe życie przegrało. ale wciąż wyśmienite drożdżówki i zaczęli przygotowywać lunch. .Tak. wraz z ostatnim.Ale masz numer jego telefonu. Po długiej chwili namysłu. Jej dziecko umarło. gdzie mieszka. . ale coś jest nie w porządku. . . Jedyną oznaką życia był ten lodowaty szept. że nie umarła wraz z nim. Ptak śmierci zamordował mężną nadziej ę życia. która walczyła o przetrwanie w jej wnętrzu. Dochodziło południe i choć prawie nie zmrużyli oka.Zadzwonię do Raven. Raven żałowała.Caroline oparła się na łokciu i spojrzała na niego z zaskoczeniem. a Caroline i ja myślimy. . . gdy z nią wrócił. Holly przytaknęła. zanim znowu zajmie się filmem. ten nieubłagany syk. Raven tak bardzo starała się pomóc małej istotce. Przecież nawet nie widziałeś ich razem. ale wie. Ale Jason wyjeżdża jutro do Dallas. a często to czynimy. że coś jest nie w porządku..A więc za godzinę jedziemy na lotnisko.

"Żeby nie wiedział. moje małe kochanie. Odda nowo narodzone dziecko ojcu bez wysuwania żadnych żądań. Wstając. kiedy omawiały kontrakt na scenariusz. powiedziała. Teraz coś działo się z tą miłością i Raven bardzo chciała uwierzyć. . . czuła zadziwiające ciepło. gdy musiała pogodzić się z prawdą. przypominając sobie. Jeśli nawet będzie matką tylko przez dziewięć miesięcy ciąży. Czy tak wygląda przyjaźń? . z tatą i siostrami. by jej głos brzmiał wesoło. mógłby nawet wrócić wcześniej z Santa Barbara i pojawić się na jej progu bez ostrzeżenia. Jak gdyby nigdy nie było tego dziecka. gdy rozmawiała z Holly. choć walka już się skończyła. Poczekaj chwilę. Za każdym razem. To długa historia. że nie była stworzona na matkę. bohatersko zmuszając się. Odzyskała? Nic podobnego. zanim uzupełni krew. że to dzwoni Nick. Raven bez pytania wiedziała.. Raven przygotowała się na zawroty głowy. Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości. że Nick przyjmie swoje dziecko.Mieszka kilka kilometrów stąd. Raven zmusiła się do zapomnienia o sobie. Musiała odebrać telefon.. by zdobyła dla niego adres Holly.. Raven wiedziała. Nie potrzebowała już ciemnoczerwonej pożywki nadziei . Odzyskała siły. gdy prosił. . czy możesz to zrobić. że dokładnie tego samego chciał Jason.Raven zmarszczyła brwi.Czy nie jesteś teraz z nim? Kiedy rozmawiałam w tym tygodniu z jego sekretarką. gdzie mieszka Jason? . Pojawił się jednak inny ból.To żaden kłopot.zapewniła ją Raven szybko i z całkowitym przekonaniem. zawarła umowę ze swym sercem. ile to ją miało kosztować: będziesz ze swoim tatą. gdy jej serce czuło. Jason zostawił mi swój zastrzeżony telefon domowy i powiedział. że chce. iż wybierasz się do niego" . Oczywiście nie mogły zniknąć. I nawet złożyła obietnicę. . że niepokoi ją w niedzielę w domu. zrozumiem cię. . z góry przepraszając. Dźwięk telefonu zabrzmiał jak podzwonne. by utrzymać się przy życiu. tnący niby nóż krzyk rozpaczy. bardziej rozdzierający od poprzedniego.pomyślała Raven. modlitwy. I słyszała ją w głosie Holly za każdym razem. przepełnione nadzieją partie. Telefonowała do niego ostatniej nocy. Holly.Nie szkodzi . on będzie wciąż dzwonić. i dziadkami. bez względu na to.Jeśli nie jesteś pewna. że to jest miłość. bo musi upłynąć trochę czasu. Ale nie zakręciło jej się w głowie.Nie mam żadnych zastrzeżeń. i ufność. Po prostu nie potrzebuje teraz tak wiele krwi. Dziecko kwasu mogło nigdy nie 224 . W przedłużającej się ciszy rozległ się spokojny głos Holly: . że nieodwracalnie obumierają jego najdroższe.Raven. .miłość. że czuje się lepiej. że cokolwiek to było. jakby wcale nie toczyła bohaterskiej bitwy miłości. muszę znaleźć swoją teczkę. Widziała ją w oczach Jasona tamtego dnia. abym do niego zadzwoniła.bo nadzieja była martwa. Byliśmy tu razem do wczoraj. a gdyby wcale nie podniosła słuchawki. ale to nie wystarczyło. gdy prosił ją o pomoc w ustaleniu adresu Holly w Kodiaku. którą straciła. Nie odczuwała zawrotów głowy ani najmniejszego ukłucia bólu. . jednak ja wolałabym przylecieć tu dziś po południu i porozmawiać z nim osobiście. że Jason wróci tu jutro.. które towarzyszyły jej przez ostatnie trzy doby.Nie . i w ciągu trzech bezsennych nocy bólu. Jeśli tego nie zrobi. ale weekend spędzi w Kodiaku. Wiedziała.Jestem teraz w Seattle. której zamierzała dotrzymać. 223 Ale tym razem dzwoniła Holly. niezwykłą serdeczność. może wiesz. nie jest nieodwracalne. jej to wystarczy. do skupienia się na miłości Jasona i Holly. Raven gotowa była złożyć każdą obietnicę miłości. o napisanie którego prosił ją Jason.zapewniła ją szczerze Raven. gdy mówiła.

Odsunęła od siebie to wspomnienie. zanim go znowu zobaczy. .krwotok. by zostały z niąna zawsze. Musiała jednak zadzwonić do Nicka. . zmusić. Teczka Raven leżała w sąsiednim pokoju. Po rozmowie z Nickiem pozwoli im płynąć.. . Raven. zakażenie. Raven w gruncie rzeczy nie obchodziło teraz. która przędła cudowne sny o miłości.. Musiała powiedzieć mu. . Jednak dla bohaterek Holly zawsze wszystko szczęśliwie się kończyło.Przylecę do Los Angeles około pół do szóstej. 225 które może być jednak "nie całkowite".Raven zmusiła się. należy spojrzeć prawdzie w oczy. . ale to wszystko jest zbyt nowe.Bo jestem smutna. Holly.Nic mi nie będzie. a której już nie .Jesteś pewna? . Musiała odzyskać siły. tam. Raven? Wydajesz się. czuła radosne zmęczenie. Były to olśniewające kobiety sukcesu. gotowych bez uprzedzenia eksplodować strumieniem gorących łez. z początku kłopotliwe. A teraz Raven chciała się ich uczepić.. która kiedyś żyła.Czy dobrze się czujesz. Przynajmniej nie będzie do niej dzisiaj dzwonił i nie zjawi się tu niespodziewanie. które wydawały się pewne siebie i władcze.Dziękuję ci. ale nadal czuła jej wcześniejsze symptomy: huśtawkę emocji. gdy Holly tak koniecznie musiała się zobaczyć z Jasonem. jeśli nie teraz. Holly powtórzyła go na wszelki wypadek. Raven już miała automatycznie zaprzeczyć. Gdy Raven podyktowała adres Jasona. kryjących się pod powierzchnią. Szczególnie teraz. Nie wiem. co się z nią stanie.Tak. myślała. czeka ją łyżeczkowanie macicy. Nie. Te objawy. Sara Rockwell powiedziała jej. by zatelefonowała. jak gdyby dzięki temu jej dziecko miłości mogło być wciąż żywe.. Nie była już w ciąży. później przyjmowała jako świadectwo cudu. Pozostałe w macicy resztki martwych tkanek powoduj ą nieraz rozmaite komplikacje . to następnym razem. Tworzyła bohaterki. Wpaść do ciebie. Ale chętnie bym się z tobą kiedyś zobaczyła. ale w rzeczywistości w życiu prywatnym cierpiały z powodu głębokich. zanim pójdę do Jasona? Raven chciała już wyrazić zgodę. Niektóre bohaterki książek Holly przypominały Raven. . Pomyślała. . Dlatego będzie musiała przyjść na kontrolę i jeśli poronienie nie było całkowite. Po prostu łzy nadal gromadzą się głęboko w środku. że powinna zadzwonić do doktor Rockwell i Nicka. gdzie ją rzuciła po powrocie do domu w czwartek wieczorem. rozkazywała swemu niemądremu sercu. Była wtedy wyczerpana. jeśli jutro rano wybierze się do gabinetu doktor Rockwell. by w jej głosie słychać było uśmiech. że w tej chwili najbardziej potrzebuję snu. ale powinna je zdobyć kobieta. zbyt świeże..zaznać szczęścia. smutna. Nie spałam od kilku dni i myślę. Kochała całym sercem. a potem spytała cicho: . jak długo zostanę w Los Angeles. świadczące o zdrowej ciąży. że nastąpiło poronienie. dopóki nie usunie z siebie całkowicie tego symbolu małej istotki. ale nagle usłyszała swój własny głos: . I nawet mistrzowska prządka snów nie mogła utkać dla niej szczęśliwego zakończenia. Raven próbowała ocalić siebie.No cóż. które dzielnie pokonywały najtrudniejsze przeszkody na drodze do ocalenia.Też bym tego chciała.spytała ostrożnie Holly. że wystarczy. .Chcesz ze mną o tym pomówić? . wyciągając notes z adresami z pękatej teczki i wracając z nim do telefonu w sypialni. bym mogła o tym mówić. jeśli wydali jakieś tkanki: będzie to znaczyło. dobrze.. Holly. który te cudowne sny ożywiał. ale coś ją powstrzymało. nigdy nie gojących się ran. Całkowicie pewna. i mężczyzna. wpatrując się w milczący aparat. dobrze? -Tak. I zawiodła. że skurcze i bóle ustąpiły i że spróbuje przespać osiemnaście godzin dzielące ją od następnego ranka.

zawoła dla niej taksówkę. 30 Holly nie mogła pojawić się nie zapowiedziana na progu Jasona. ma zamiar przespać się teraz i że porozmawia z Nickiem jutro. by usiadła na wygodnej kanapie.Ty miałbyś o tym decydować? Gdyby znakomity reżyser uznał. bo był zmęczony ciężką pracą? Jason widział jej ogromny ból. Dla Holly wieść o tym.. Potwierdziło to jej obawy i nagle wyzwoliło wzbierający gniew. że ta scena nie pasuje do jego scenariusza. a portier zapewnił ją.Zrobiłbyś to mojemu ojcu. by zignorować tę łagodność. albo że czasem gniewał się na mnie. co muszę wiedzieć.Mogło tak być. przekonanie. Jednak jej serce chciało wiedzieć. cierpieniem.Wejdź. kiedy zadzwoniła.ma. by odnaleźć zaginioną córkę. .Chcę wiedzieć. to właśnie ci mówię. Ale dla jej ojca każdy dzień minionych siedemnastu lat przepełniony był smutkiem. Zmusiła się. Jasonie. . . że wiesz.Słucham cię. Miał wrażenie. Jason już tam czekał na nią. Ale w tej chwili nienawidzę. Portier zadzwonił do Jasona i chwilę później Holly jechała na górę prywatną windą. .Owszem . czy mogliśmy spędzić cały weekend w hotelu.odparł cicho Jason. była niezwykłym.Stałoby się tak.. głos bardzo łagodny. Holly zaczerpnęła tchu dla uspokojenia.Dasz mi szansę wyjaśnienia wszystkiego? . więc to jego matce. .Tak. co mógłby zrobić. że jest to daremna prośba. gdybym doszedł do wniosku. Pozwolisz mi przynajmniej spróbować? . . Nick jeździł konno z dziewczynkami. nieustannie dręczyły go wyrzuty sumienia. nieoczekiwanym darem. co mogłoby wytłumaczyć bezczelne manipulowanie jej życiem. Bez jego pozwolenia mogła dotrzeć tylko do umundurowanego portiera w holu. Jason poprowadził ją do salonu i poprosił. Błękitne oczy miał podkrążone. a ty byś nawet nie wspomniał. I tę właśnie prawdę powiedział Holly.Tak wiele ci zawdzięczam. dlaczego tak postąpił. -Holly. gdybym powiedziała ci. Wydawało się. że jej gniewne oczy nie są 227 zdolne widzieć niczego. proszę. że czuje się o wiele lepiej. że jeśli będzie potrzebowała. które tak starannie sobie przygotowywała: . Miał w arsenale tylko jedną broń: prawdę. Gniew z powodu tego. Stojąc za kanapą i opierając o nią. Czy Jason naprawdę mógłby być tak okrutny? Czy skazałby Lawrencea na to. a potem wypowiedziała słowa. Sławny aktor i reżyser mieszkał w apartamencie na górnym piętrze dobrze strzeżonego budynku. że ledwo go pamiętam. . Mogła tu zostawić swój bagaż. iż on żyje.Muszę z tobą pomówić. Nie szukała go i najprawdopodobniej nigdy nie przyszłoby jej to do głowy.spytał cicho. całkiem by ją pominął? Czy to chcesz mi powiedzieć? . . że jej ojciec żyje. że to spotkanie nie da ci szczęścia. by do końca życia cierpiał takie męki? Teraz znała już odpowiedź i mogła stąd odejść. Holly nie skorzystała z tej propozycji. że ostatecznie ją zdradził. przekazała radosną wiadomość. babce swego dziecka.Jest coś. zaledwie kilka kilometrów od domu mego ojca. . . Holly. że nie robi wszystkiego. Jasonie. 226 Kiedy lśniące mosiężne drzwi rozsunęły się. . spojrzała mu w twarz. wykładanym nefrytowym i białym marmurem.

słysząc w jego głosie smutek. Pragnęli teraz czegoś więcej.najpierw drżącymi z lekka palcami. .zaprotestowała gorąco. .powiedziała. a gdy stanął przed nią. od czułego ciepła do namiętnego ognia. co ja. że w takich okolicznościach twoi bohaterowie zrobiliby to samo. teraz stało się przystanią ich miłości. a nawet rozpacz. ciesząc się tym cudem.Nie chcesz za mnie wyjść? . Nie mogłem na to pozwolić.wyszeptała.Myślałem trochę o naszym ślubie. Holly .Do nocy poślubnej. A potem.. co widział wczoraj rano ponad huczącym wodospadem: niczym nie przyćmioną wiarę w cudowną magię ich cudownej miłości. jak przyjmować pocałunki ukochanego mężczyzny. . ale zobaczył także w nich cień niepewności.Prawdę mówiąc. Wiedział.Ty jesteś oczywiście bohaterką. na których widniał uśmiech szczęścia. . . Nie chciałem. . z wciąż płonącymi oczami i wilgotnymi od pocałunków wargami. Holly. od najdelikatniejszego szeptu do zachłannego pożądania.Oczywiście. szepnęła: . . co ty zrobiłeś . -Jej wspaniałe błękitnozielone oczy płonęły gniewem. Jason widział.Och .Udawajmy przez chwilę.Jasonie. ale tylko wtedy.. Dlatego to zrobiłem. jak cień gniewu ustępuje miejsca jasnej nadziei. I wymyśliłem. że jesteśmy postaciami z twojej książki .Mylisz się. potem kochającymi ustami. wiedziała. gdy byłaś dzieckiem. . że Holly naprawdę go słucha..Twój ojciec mógł okazać się potworem.. Siedzieli na kanapie. Były to tysiące różnych pocałunków. gdyby. . Ale się mylił. . Z wyjątkową czułością Jason zaczął pieścić jej wargi .. uniosła ku niemu twarz i zobaczył to. Złożylibyśmy słowa przysięgi w chwili.Kocham cię. Mógł cię strasznie krzywdzić. nim zdołał wydobyć z siebie głos.Kochaj się ze mną. zanim zostanie zmyta przez druzgoczące fale. .wyszeptał Jason. od łagodnego powitania do żarłocznego głodu. odkrył coś jeszcze.W odpowiedzi skinęła lekko złotą główką. Czy nie postąpiłby w ten sposób bohater z twojej książki? . będę udawał bohatera. Kiedy Jason przekonał się. że jeśli też będziesz tego chciała. czym mogliby się podzielić nawzajem. by sprawiono ci ból. I choć Holly nigdy wcześniej nie była całowana. A kiedy zobaczył jej promienne uszczęśliwienie.Poczekać? ..Nie? . że jej śliczne oczy nie mogą zapłonąć jaśniej. pełnym radosnej pewności siebie.Jason sądził. Żaden z nich nie byłby tak okrutny. . To. Przez bardzo długi czas po prostu patrzyli na siebie. że jest to wspaniały początek życia pełnego takich chwil. powoli ostrożnie potrząsnęła splątanymi złotymi lokami. zachwycając się nieograniczonym szczęściem. gdy zachodzące słońce dotknie linii horyzontu. to możemy pobrać się w Barrow w czerwcu.Nie chcesz poczekać? . o wiele silniejszy niż przy najbardziej namiętnych pocałunkach.zaczął Jason.Żaden z moich bohaterów nie zrobiłby tego. Czytałem wszystkie twoje książki i wierzę. Ale teraz nie czuł tego ponaglenia. a ja.Jasonie! Obszedł kanapę. Potem z płonącym spojrzeniem. Upłynęło kilka chwil. Radość Holly na myśl o ich ślubie wywołała w nich przypływ pożądania. Holly. stanowiącą barierę między nimi. choć to trudne.Och. . co było z początku dzielącą ich barierą. może to nie być noc. Wczoraj w tej wspaniałej chwili Jason czuł rozpaczliwą potrzebę uchwycenia jej. . ciągnął dalej: . 228 .

prawda? Ty też nic nie wiedziałaś? -Nie. czule.Nie gniewaj się na Jasona. całą noc. żeby być świadkami tego wydarzenia.Nie wiedziałam . oczy Holly wciąż płonęły zdziwieniem.. z szacunkiem.Ale coś cię niepokoi. by zabrać jej bagaże z portierni i kupić coś na kolację. ona wróci do Issaquah.W Barrow. by mogła w samotności zadzwonić do Issaquah. Lawrence odebrał telefon po pierwszym dzwonku. i na przekór namiętności jej pocałunków ..Ależ wiedziałaś.Ależ tak! Chcę wyjść za ciebie. który przez siedemnaście lat szukał zaginionej córki. co było dla niego bardzo ważne: podziękować wszystkim ludziom.Nie . wieczność. Holly .. jego serce zabiło z ulgi. tak! . Zanim nie spotkałem ciebie. by się z nią kochał.Och. czyż nie? . Holly zauważyła.Nasza miłość nie może mi sprawić bólu. którzy okazali mu współczucie i troskę. Jason wyszedł. Ujął w dłonie jej śliczną twarz. zagubieni w czarodziejskim świecie miłości. a wkrótce połączą się ich ciała.Szczerze mówiąc. że Caroline i Lawrence pojadą do Barrow. . Cały wieczór.odpowiedział szybko.Nie chcę sprawić ci bólu. który połączył go z córką. o czym nieraz pisała Lauren Sinclair. jak bardzo jest piękna. nie wiedziałam . zachwytu i radości. pełna nadziei.zaprzeczył Jason. że ja go przysłałam? . Zanim się pożegnali. Chodzi o wczorajszy ranek. kiedy dorzucił: Jestem pewien.Ani przez chwilę. ale. Miała nadzieję. Na jej twarz powrócił wyraz radosnej pewności. Holly i Jason świętowali swoją miłość. Ani przez chwilę nie zwątpił w cud.obiecał Lawrence. .Ojciec powinien zrozumieć. . natychmiast zrozumiał. . .. Holly usłyszała uśmiech w jego głosie.wyznał cicho.Będziemy tam . Już jesteśmy małżeństwem. nawet przez chwilę. które poczynili z Janso-nem. Ich miłość pełna była szacunku.Niepokoisz się. a gdy jego palce pieściły złote loki otaczające jej twarz. że Jason nagle ściągnął brwi: . Holly powiedziała mu o ich małżeńskich planach. którzy pomagali mu w poszukiwaniach córki przez te długie lata..Jak sądzisz. zachwycając się. . Mogliby spędzić cały wieczór.przyznał Lawrence. zanim jeszcze Holly podzieliła się z nim radosnymi nowinami. Jednak nie chcę czekać do tego czasu.bardzo niewinna. że właścicielka Katie z radością zaopiekuje się Juliet. . . .Ja też nie wiedziałem. Do tej pory nie znałem miłości. wyznał: . .. urna.Wiedziałaś. z którym prosiła go. 229 . A potem.. . zwieńczając ten wspaniały dar czułym połączeniem kochających ciał. Żadne z nich o nim nie zapomniało. . gdy leżała w jego ramionach otulona czułością.Muszę o coś cię spytać.szeptała. dlaczego Jason przyjechał najpierw zobaczyć się z tobą? Myślałeś. gdy usłyszał jej uszczęśliwiony głos.. Jasonie. . gdy przedtem pojawi się pełna oddania miłość. Ale przecież był ojciec. Kiedy Jason będzie kręcił film w Dallas.Tak. Ale teraz. Pomoże Lawrenceowi uczynić coś. że ma największe znaczenie.Pisałam o kochaniu się.Słucham.Ale nie w Barrow? . ale przede wszystkim dlatego. co się stało. że w każdych okolicznościach chciałaby go zobaczyć. nie zastanawiałem się nad tym . że mogę zajść w ciążę? . Holly powiedziała cicho: .Myślę. Potem podzieliła się z ojcem innymi planami. Holly . gdy usłyszał niepokój w głosie Holly.. ale nie wyobrażałam sobie. że może być aż tak dobrze. Nie ma powodu. budzi największy zachwyt. . . prawda? Nasze serca są sobie poślubione.Ich serca były już poślubione. -Nie wysyłałaś go. Jason ucałował kąciki jej płonących oczu. Holly. że to byłoby cudowne.

dwukrotnie spodziewała się ujrzeć na jego twarzy wściekłość. Jednak on wtedy zaopiekował się nią troskliwie. jak zostało ustalone. Raven zjawiła się na wizytę z rana.Też tak sądzę .Gniewać się? Jak mógłbym to zrobić? Postąpił tak. Raven wiedziała. a potem. .Dobrze. tętno. powiedział: . jak odkrył. co powitało ją. Pielęgniarka doktor Rockwell zbadała Raven temperaturę. zadzwonię do niej. kiedy zaskoczył ją.Przyznała się do tego? . myśląc w duchu. gdy opowiadał jej. umieściła jej nazwisko w planach zabiegów łyżeczkowania macicy.Sądzę. Świadomość tego.Ale dlaczego? . co mógłby utracić. Mogłem się zmienić. mącąc dziewczętom głowach archaicznymi pojęciami o roli kobiety. więc po kilku próbach połączenia się z nią telefonicznie Nick po prostu zostawił wiadomość u jej sekretarki.Nie wiedziałem. nie spotkalibyśmy się.zgodził się. Zapadła cisza pełna najczulszych pocałunków.Nie znam. Wiedziała. Ale nawet ta wściekłość zbladła w porównaniu z tym. przytuleni do siebie. by Raven mogła zadzwonić. Jason nie chciał tego ze względu na ciebie. że wspaniałość letniego słońca odbijającego się od wody wywrze jakieś wrażenie na Królowej Śniegu. W końcu. . nie szczędząc słów miłości. by mogła o nim mówić. kiedy kobieta imieniem Jeanette próbowała wkraść się w ich życie. szeptali. nie przyjechałabym do Los Angeles porozmawiać z tobą o Darach miłości. że prawdopodobnie niewielu mieszkańców Los Angeles mogłoby wyobrazić sobie. wywołała w nim burzę emocji. pobrała próbki krwi na ilość czerwonych krwinek do testu na krzepliwość i do powtórnego testu ciążowego. ale dodała. Spotkanie ze mną mogłoby być dla ciebie bardzo przykre. W rezultacie nie doszło do badania. Znowu się kochali. które musisz załatwić przed wyjazdem do Dallas.230 . Jednak tamtego dnia to on ją przeprosił. żeby pogadać. że tym razem wszystko było jeszcze bardziej zachwycające. Kiedy zadzwoniłam do niej po południu. że Deandra zadecydowała. gdy zajmiesz się swoimi sprawami. czy zechce się ze mną spotkać. . 31 Brentwood. .Jason zgodził się bez wahania. które były stabilne.Tak. choć ze sobą nie rozmawiali. . .ani osobiście. ale doktor Rockwell nie było. Chyba zrobiłoby na niej wrażenie. . że chciałaby zobaczyć zachodzące słońce.Gdyby nie Raven. zaproszę na nasz ślub i zorientuję się. Może jutro. kiedy omal nie wpadła pod jego ciężarówkę. której pomimo wielu prób nie udało się skontaktować z Raven. że tak dobrze ją znasz. że Nick tam będzie.I miał całkowitą rację.Lawrence zamilkł. była bardzo smutna. Po raz pierwszy. bo bardzo cię kocha. że po pracy wpadnie do niej do domu. . iż jego młodsza córka nigdy się nie narodzi. 15 maja Odkąd Raven poznała Nicka. by zdobyć twój adres. które miało ustalić "kompletność" poronienia. . że powód tego jest zbyt świeży. ani telefonicznie. I sama miała okazję ujrzeć przebłyski jego furii. . Holly. on tak samo. że powinniśmy zaprosić na ślub Raven . gdy popijała z Sam lemoniadę na pachnącej różami werandzie jego wspaniałej rezydencji. Holly też zostawiła w końcu wiadomość z zaproszeniem na ślub i numerem telefonu w Issaquah. Raven i doktor Sarze Rockwell również nie udało się porozumieć . Poniedziałek.powiedziała Holly. jeśli będzie miała czas. Musiała przeprowadzić nagłą operację cesarskiego cięcia u kobiety z przodującym łożyskiem. Kalifornia. na jedenastą. ciśnienie. Melody opisywała jego gniew. że Nicholas Gault jest zdolny do wściekłości. Oczekiwała też 231 jego gniewu. Raven miała przez cały dzień spotkania. a po przełożeniu wizyty na następny dzień. pewnym tonem. ale chciałabym ją poznać. kiedy weszła do swego domu w poniedziałek wczesnym wieczorem. A poza tym myślę. Nick nie był jedyną osobą. oddech.

"Raven. co naprawdę działo się z jego uroczą Śnieżką. I jak cienki lód była krucha. wyrachowaną kusicielkę.Raven nie miała ochoty odpowiadać na telefony Sary Rockwell. Nicholas widział Śnieżnego Rekina. o których rozmawiałyśmy". że powinniśmy ją razem przesłuchać . więc proszę. kiedy twoja automatyczna sekretarka rejestrowała wiadomość. co w . znów zaczęło krwawić. Upuszczono probówkę podczas przekazywania jej do laboratorium.Nie jestem zdziwiony. ale trzymaj się. co zamierzasz zrobić z moim dzieckiem . W końcu. słuchając wiadomości.. wciąż nie odrywając wzroku od telefonu. przewijając taśmę. dopóki nie zdobyłaby wszystkiego. Przykro mi z powodu dzisiejszego testu. aby zachować doskonałą figurę. . byś nic nie piła ani nie jadła od północy. Nie ulegało wątpliwości. która go w końcu zdradziła. Z wściekłości szumiało mu w uszach.To.Nie chciałam. że nie spotkałyśmy się dziś rano i że nie udało nam się skontaktować po południu. a zatem całkowite poronienie. więc powinnyśmy mieć wyniki. ponieważ straciła dziecko jego miłości. tworzącego cienką warstewkę nad zdradzieckimi wodami. ale i jego córki. Dlaczego jest taki zły? Jej serce. i tak na wszelki wypadek zalecone zostanie łyżeczkowanie macicy. pomyślała. byś przyszła jutro o ósmej rano na pobranie krwi. Gdy Raven weszła do domu i napotkała wściekłe spojrzenie szarych oczu.. śnieżnobiałej skórze. . jeśli masz jakieś pytania albo jeśli dostaniesz krwotoku. -Nick. czego pragnęła. Miał przed sobą uwodzicielsko piękną kobietę. 232 Nick jest wściekły.powiedział lodowatym. pozbawione wszelkiej nadziei. Nick wini ją. Furia nie pozwoliła mu poznać prawdy o jej nieskazitelnej niegdyś. Nie mogła patrzeć Nickowi w twarz.stanowi poważne zagrożenie dla naszego związku.W jego lodowatym głosie słychać teraz było pogardę. . Sądzę. Widział kobietę. który dla niej założył. co doktor Rockwell chce jej powiedzieć.i ten fałsz tylko wzmógł jego furię. Raven podeszła i nacisnęła guzik. Bardzo mi przykro. powiedziała spokojnie: . Nicholasowi Gaultowi mgła wściekłości przesłoniła wzrok. że jej błyszczące dawniej jak szafiry oczy są teraz zamglone. kiedy zobaczę się z tobą o jedenastej. ani spoglądać przez okno na ogród. Oszukiwałaby ich tak nadal. ponieważ traktowała tę niewinną istotkę z karygodną lekkomyślnością. która oszukała nie tylko jego. . że pewnie doktor Rockwell zadzwoniła tutaj i nie wiadomo czemu przekazała Nickowi te wiadomości. tak jak ona obwinia samą siebie. A więc muszę cię prosić.nie mogło czuć już bólu.a może ono nie jest moje? . które -jak sądziła . więc po prostu wpatrywała się w aparat. Jutro wszystko się ostatecznie rozstrzygnie. że odkryłem.Właśnie wszedłem. Wiedziała. .. Poprzez mgłę wściekłości nie dostrzegł. miała błękitnawą biel lodu.Nalegam. Gniew nie pozwalał mu widzieć. Ubierała się w eleganckie stroje i podejmowała przerażające decyzje. gorączki lub pojawią się inne symptomy. skazana na zagładę. Niestety nie mam wyników testu ciążowego. . dla której pozory były wszystkim. Raven. Łyżeczkowanie macicy jest wciąż przewidziane na południe. ale mimo to usłyszał cichą rozpacz w jej głosie . Laboratorium obiecuje zrobić test błyskawicznie. Krótko mówiąc. Teraz była przezroczysta. że test ciążowy poświadczy śmierć płodu i że jeśli nawet badanie ginekologiczne stwierdzi drożność szyjki macicy. tu Sara Rockwell. Wiem. Automatyczna sekretarka stała w salonie na niskim stoliku przed oknem. 233 Po odtworzeniu wiadomości Raven wpatrywała się w aparat. prawda? Bez wątpienia pamiętasz. Zadzwoń. nietrwała. łącznie z ich sercami. jakie to trudne dla ciebie. który zaterkotał. żebyś wiedział. pozornie spokojnym głosem.

Nastanie spokój i nigdy nie poczujesz już bólu". Raven z trudem wyprostowała się. ponieważ nadal ją kochał. ale próbowała. jak gdyby na przekór wszystkiemu nie mógł patrzeć. Kiedy nic nie groziłoby już ciąży. prawda? . . Zaczerpnęła w płuca powietrza i zwróciła się. Wczoraj. nadal zauroczony. by wyznać swoją własną prawdę: nie była tego godna. a teraz naprawdę nie miała już po co żyć. żebyś wiedział.Och. dla jej bezpieczeństwa. Czuł jej drżącą kruchość i jej drżącą odwagę i jeszcze coś. iż nie powinno się nic robić dla niej.To było nasze dziecko. Raven? . . że będziesz je chciał. ale nie potrafiłam. nasze dziecko. I co z tego? Faktycznie zabiła jego dziecko.Co ma na celu.Na wypadek. . tuląc z czułością w kochających ramionach.. zawsze dumna Wierzba-Willow. jak ona umiera. nawet pokryte bliznami dziecko kwasu powinna mieć szansę. ale zarazem okropnie daleko. ale jak owa wyspa była oddzielona od niego. biegł ku niej. pocieszyć i wybaczyć.Ale zamierzałaś powiedzieć mi o dziecku. Zrobiony wczoraj test ciążowy miał potwierdzić. dziecię kwasu.. co się zdarzyło potem. . że go nie zdradziła ani nie oszukiwała. o naszym dziecku. że w ten sposób mężczyzna. trzymająca się tak prosto i sztywno. Objął ją teraz. ptaku śmierci. Raven omal nie umarła wczoraj. Płacz.. całkowicie zamknięta w sobie. . Nick nawet poprzez dymną zasłonę wściekłości.. co budziło jego przerażenie. umieraj! Nigdy więcej..wyznała przepraszająco. widząc to. schwytany w jedwabną sieć jej oszustwa. Skurcze i krwawienie zaczęły się we czwartek wieczorem. śmiertelnym ciosem.Wkrótce będzie po wszystkim. Rawen. Pomyślała. Miał ochotę podbiec do niej. Jednak inny głos przypomniał jej.Tak. Jeśli umrze. cierpiącej twarzy. nigdy więcej! "Umrzesz . kochał i z radością przyjmiesz do rodziny. toczył z sobą gwałtowną walkę.. 234 .Mgła wściekłości rozwiewała się i widział z bolesną wyrazistością oczy. Tak bardzo starałam sieje ocalić.Moje bezpieczeństwo .Raven? . jak bardzo próbowała kochać. gdy straciła swoje dziecko. Nick. ma na celu. gdyby pozostały jakieś resztki tkanek. i straciłam je. wiedziała to. dostrzegł.Dlaczego mi nie powiedziałaś? Powinienem być z tobą w ten weekend. . którego kocha. których wyraz dorównywał rozpaczy w jej miękkim głosie. Wiedziałam. Raven była w jego ramionach jak drżąca wyspa na oceanie miłości. tak bardzo. Słowa Nicka były dla niej ostatnim. a łyżeczkowanie macicy.obiecywał jej zamroczony umysł. Był zaskakująco blisko. wyznaczone na jutro. . objąć ją. które mogą spowodować zakażenie lub krwotok. że zamierzała zabić jego dziecko.szepnął. Głos miała obojętny.podobnej sytuacji stało się z moim uczuciem do Deandry. że dziecko umarło. . bezkrwiste blizny niczym nagrobki nadziei i miłości. Nick. moje kochanie .. och. zawsze będzie wierzył. Była blisko. nagle skurczyła się jakby przygnieciona ogromnym ciężarem ohydnej prawdy. a Nick spytał cicho: .. by stawić czoło Nickowi. nie będzie już odczuwała bólu.Nie chciałam. . płacz! Umieraj. Nick słyszał przeprosiny i widział z jej uroczej.Poroniłam w ten weekend. że zanim umrze oczerniana Raven. Wierzbo. Ale on powinien dowiedzieć się prawdy! Musi wiedzieć. że naprawdę wierzyła. Raven zawahała się. Po jej ranach pozostaną jedynie grube. bo z jakichś powodów nie zasługuje na taką troskę. Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości.

Raven.. Po jego słowach poczuła jeszcze większy smutek. Wydawało się. że jest godna prezentu. przejrzystą skórę i zmęczoną. co o sobie sądziła. A gdybyś się zgodziła.Zaraz zapakujemy cię do ciepłego łóżka.. których mogła dostarczyć. . . To było także moje dziecko. która każdy przejaw uprzejmości. Raven . iż nie byliśmy razem podczas tego weekendu. by zwrócił uwagę na jej chłodną. Dobrze? Skinęła głową i miała już powiedzieć "dziękuję". . zapytały. nie wiem. wiedzieć.rezygnacja. uświadomił sobie. Ale zarówno łzy. Kiedy już wydawało się. a wraz z nimi rozhuśtane emocje.A co z tobą.wyszeptał Nick. . Zdecydowałem. nie mającego związku z seksualnymi rozkoszami. Będziemy rozmawiać o dziecku. i będziemy robić plany na przyszłość. -Nick. . wyjął z kieszeni marynarki małe pudełeczko. a co 236 . że będziesz to nosić przez cały czas. ale okazało się. które utraciliśmy. jak to załatwić. Pozwól mi zostać dziś z tobą. która spłynęła po pobladłym policzku. na wspaniałej. w tradycyjnej. czy jestem w tobie zakochany i co zamierzam z tym zrobić. która umarła.. że nie wiedziałem.Nick miał na myśli. jak to powiedzieć dziewczynkom.Nick obserwował jej emocje. że mógłbym tak postąpić teraz. Mówiąc to. Kiedy ktoś z rodziny choruje.Przyznaję.Nick przerwał. które towarzyszyły jej od początku ciąży. zamierzałem oświadczyć ci się w czasie weekendu w Santa Barbara. Nick wyczuł jej myśli. że mówię o seksownym negliżu? Czy naprawdę wierzysz. eksplodujące. . W łóżku. One cię kochają. w co mogła uwierzyć dzięki ich miłości.Ja. aksamitnej poduszeczce leżał brylant o wspaniałym szlifie. inni powinni być przy nim. opłakujemy śmierć naszego nie narodzonego dziecka? . że wczoraj wypłakała już wszystkie łzy. . Ale gdy to mówił. by scałować łzę.. i tym. miała teraz świadomość. Raven sądziła.A co z dziewczynkami? Nick uśmiechnął się.No cóż. jej smutek i szepnął czule: . Białe palce Raven drżały.Czy sądzisz.Wydawało mi się najważniejsze.Pozwól mi smucić się z tobą. zauważył jej zaniepokojenie. przez całą noc. że powinna go znać.Nawet przyniosłem coś. że to nie w niego zwątpiła. poza łóżkiem. gdy otwierała pudełeczko. co zmusiło Nicka. tak pełne nadziei. poszarzałą twarz. wzbierające. Raven. eleganckiej oprawie w stylu Tiffanyego. ale się powstrzymała. W środku. . Przeszył ją dreszcz. . pokryte fioletowym aksamitem. że miłość zwycięża. i podał jej. że dziewczynki też spiskowały. że najpierw powinienem spytać ciebie. gdy powtórzył: . Raven? Jego pytanie zbiło ją z tropu. Po chwili wzruszyła lekko ramionami. I były pełne nadziei. drżące. . oboje byśmy wymyślili. iż Raven Willow Winter nie wie.. pokonując nawet najbardziej uparte wątpliwości.Pewnie zmartwiło je to.A powinnaś wiedzieć. .Wyjdziesz za mnie. Choć pierścionek nie był jeszcze gotowy. Był świadkiem walki pomiędzy tym. Że jego uczucie do niej wykracza znacznie 235 poza seks. by dziecko było z ojcem. Cała surowość znikła z jego głosu. i ja też. jakim jest człowiekiem. Raven. kiedy. siostrami i dziadkami. Tak by zareagowała dawna Raven. . Raven? . . że została zdradzona.. zakłopotało. jak ta mała dzielna istotka.Mam nadzieję. powinnaś wiedzieć. co ci się w nim przyda. jak i emocje wciąż w niej były. wszędzie. lecz w siebie. A w końcu pojawiło się to.Och. Kiedy wróciliśmy ostatniego wieczoru. a rano pójdę z tobą do doktora. pomagać mu. co najgorsze . Taki był mój plan.. kochać go.

.Widząc na twarzy lekarki wyraz. i ciąża wydaje się przebiegać normalnie. ponieważ wcale nie miała ochoty protestować ani żadnego powodu.Chciałbym być przy Raven.Nadal czujesz się. jak tylko uda się wam ubrać Raven? Nick po prostu ją tulił. Wiedział jednak.Może więc pójdziemy i zrobimy teraz badanie? Nick nigdy dotąd nie był świadkiem badania ginekologicznego i w gruncie rzeczy teraz też zobaczył niewiele. I wtedy Sara Rockwell uśmiechnęła się.. . ciche i pełne nadziei. Spoglądając na mężczyznę. by to wiedzieć. pani doktor? To było pytanie Nicka.powiedziała Raven. dowodzi. Mówiłaś.zapewniła go Sara. w trakcie wszystkiego. Kocham cię. by wątpić w heroiczne zwycięstwo dziecka miłości. . że mogła widzieć jego oczy.Tak. że Sara Rockwell nie sprawiała wcale bólu Raven. jakbyś była w ciąży? Raven przelotnie zmarszczyła brwi. prawdopodobnie było skrzepem krwi. ale odpowiedziała szczerze.Jak się czujesz. łyżeczkowania macicy. To Raven odsunęła się w końcu. niczego nie żądał.przywitała się z uśmiechem Sara Rockwell. . Całe badanie trwało tylko kilka chwil.Obiecałem jej. że będzie rozwijać się bez kłopotów.Co to znaczy. jest zazwyczaj krótkotrwałym symptomem wywołanym przystosowywaniem się łożyska i macicy. następnie Raven usiadła i oboje z Nickiem czekali. popatrzyła na ich połączone dłonie i rzuciła lekkim tonem: . ponieważ białe dłonie splecione z jego dłońmi nie zacisnęły się mocniej. by mógł mówić. . i który zasłużył teraz. Dodała miękko: . co zaplanowano na dzisiaj: badania. . Raven. na podstawie danych laboratoryjnych i mojego badania.Tak być powinno. że dziecko kwasu ma jednak wiele do zaofiarowania. . że Raven groziło poronienie. co trzeba robić dalej.Dzień dobry . . więc prawdopodobnie nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałaś. który dał jej tak wiele. a jego emocje były zbyt wzburzone. i cud. Raven Willow Winter oznajmiła z cichą radością: . Jeśli nie wywołuje poronienia. gdy przemówiła. że miałaś zawsze bardzo lekkie miesiączki. .Może byśmy porozmawiali o dalszych wizytach w moim gabinecie. . dorzucił: . przy wszystkim. . Nick.. na które Sara Rockwell odpowiedziała pokrzepiająco: . . . że jest pani na mnie skazana. które zawsze żywiło uparte przekonanie. by lekarka stwierdziła. 32 To jest Nicholas Gault .To. obejmując i ją.W porządku . więc sprawa wygląda tak. Teraz miała zamiar powiedzieć coś innego. Mogłam odpocząć zeszłej nocy i od niedzieli nie miałam krwawienia ani skurczów. Bardzo prawdopodobne jest.Dzień dobry .powstrzymała cichy protest. Nie ma wątpliwości. .dopiero miłości. . Raven? . że krwawienie i skurcze całkowicie ustąpiły. który uznał za wahanie.Jestem? Ale. że kryzys minął. niewiele. robionych w zeszłym tygodniu.Kocham cię. . Fakt. że wciąż odziaływują na mnie hormony. Sądzę. co uznałaś za tkanki. . słowa płynące z tej części jej serca. kiedy doktor Rockwell weszła do gabinetu.powtórzył Nick.To znaczy. nadal jesteś w ciąży. .. iż zagrożenie minęło. witała z pełną niedowierzania wdzięcznością.Ojciec dziecka.Uśmiechnęła się.Dobrze.spytała doktor Rockwell. Test ciążowy z dzisiejszego ranka wykazał zdecydowanie wyższy poziom hormonów w porównaniu z wynikami dwóch 237 testów. że będę cały czas trzymał ją za rękę. O ile mogę to stwierdzić. Krwawienie w pierwszym trymestrze ciąży występuje dość często. na tyle.

Kocham cię.. 238 . Słuchała jego czułych słów. które rozbrzmiewały teraz. WYDAWNICTWO AMBER Sp. tel. 00-108 Warszawa. była czysta miłość. wymawiane całkiem inaczej. i okrywały z pieszczotliwą czułością zarówno dziecko kwasu. zanim powiemy o nim dziewczynkom. Raven. z pogardą. a one dostaną nową matkę.Dziecku nic się nie stanie. i przez jedną. Ćesky Tćsin .Mam nadzieję. Dziecko miłości czuło się dobrze. wolę życia. ul. Już ci się udało.r. z o. Otuliły ją cudownym ciepłem. choć wiedziała. że słyszała kiedyś te same słowa. . . . Wydanie I Druk: Finidr.czy nie powinniśmy trochę poczekać.. Kochać ciebie. powtarzane szeptem. . Raven? Kochać ciebie? W słowach. że będzie wesele. a nie miłością. . że mi się to uda. Kochać cię.Dobrze . Nick . jak i dziecko miłości. kochanie. Ale. że jakiś czas zabierze im oswojenie się z nowiną.Od samego początku wyczuwałam jego siłę.zapewniła go miękko. tuląc ją do siebie. s.o. sióstr i dziadków. rozkwitało. pełną zdumienia chwilę. że taka ostrożność nie jest już konieczna.Zastanawiam się jednak . Kochać cię. Znowu przyciągnął ją do siebie.Kocham cię.sprzeciwił się z czułością . Raven. o. Nick.. Raven . .zgodziła się Raven. 620 81 62 Warszawa 2000. brzmiące jak szydercze pytanie. jak refren miłości i szczęścia.Myślę. jaką miały.. Zielna 39.Oswoją się szybko i z radością. ty nie będziesz ich nową matką. a nie radosna odpowiedź. . pokonując go na zawsze. Będziesz jedyną matką. 620 40 13.szeptał Nick. i mogła słyszeć mocne uderzenia jego serca. pamiętała. roztapiając lód. . Potem dały się słyszeć czułe słowa.Już ci się udało. kocham. chęć poznania ojca.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful