Katherine Stone

HAPPYEND
1 Century City, Kalifornia Piątek, 10 marca Kochać cię, Raven? Kochać ciebie? To jakby kochać lodowiec. Nie, lodowiec by z czasem roztajał. Ale nie ty..." Brzęczek interkomu na jej biurku przerwał bolesne wspomnienie okrutnych słów Michaela. Na szczęście i we właściwym momencie, pomyślała Raven, zmuszona do porzucenia rozważań o przeszłości i do skupienia się na teraźniejszości. Była w pracy. Absolutnie nic nie usprawiedliwiało tego, że pozwalała, aby jej myśli dryfowały od teraźniejszości do czasu minionego, od spraw zawodowych do osobistych. W elegancko urządzonym biurze, zawieszonym symbolicznie ponad Aleją Gwiazd, była tą sławną Raven Winter - doradcą gwiazd. Pomyślała ponuro, że w pracy miała być właśnie zimnym, nieustępliwym, pozbawionym serca lodowcem, o co z takim okrucieństwem oskarżał ją Michael. Wzięła głęboki oddech, zanim nacisnęła guzik interkomu. Może wielki haust powietrza z pokoju, w którym przeprowadzała pertraktacje w sprawach wielomilionowych umów, pozwoli zapomnieć o bólu. - Słucham? Czuła niepewność w swoim głosie. Przysłuchując się słowom sekretarki, jeszcze raz głęboko odetchnęła. - Barbara Randall na linii pierwszej. Kierowniczka działu kontraktów nowojorskiego wydawnictwa nie musiała się przedstawiać. Barbara, także prawniczka, była osobą, z którą Raven miała do czynienia, kiedy klient któryś z największych hollywoodzkich producentów, reżyserów lub aktorów - chciał kupić prawa do sfilmowania książki, wydanej przez jej firmę. Zwykle to Raven inicjowała rozmowy, ale tym razem dzwoniła Barbara, prawdopodobnie w sprawie książki, która dopiero miała się ukazać. Raven podziękowała sekretarce, wzięła kolejny głęboki oddech i wcisnęła pulsujący przycisk na telefonie. - Dzień dobry, Barbaro. Poczuła ulgę; jej głos znowu brzmiał normalnie: entuzjastycznie i zarazem chłodno, przyjaźnie i profesjonalnie. A przede wszystkim wyczuwało się w nim pewność siebie. - Dzień dobry, Raven. Dzwonię w sprawie Darów miłości. Raven wyczuła w głosie, który witał ją z drugiej strony kontynentu, niepewność, równie nietypową dla Barbary Randall, jak dla Raven Winter. Tak jak Raven Barbara była arbitralnym negocjatorem, ekspertem w rozgrywaniu partii szachów, w których każdy pionek wart był miliony, a zmierzano nie do pokonania przeciwnika, lecz do remisu.

Pertraktacje w sprawie Darów miłości były twarde, ale w końcu każda ze stron osiągnęła wszystko, co mogła - i ustąpiła na tyle, na ile musiała. Kiedy osiągnięto możliwie najlepsze porozumienie, został podpisany kontrakt. Jason Cole uzyskał wyłączne prawo do zrobienia filmu opartego na tym bestsellerze. - Są jakieś problemy, Barbaro? - Chyba nie. Mam nadzieję, że nie. Właśnie dzwoniła Lauren Sinclair. Początkowo, kiedy wydawnictwo poinformowało ją o umowie, była zadowolona, że jej książkę wybrał właśnie Jason Cole. Kto mógłby być lepszy? Ale teraz ma wątpliwości. Niepokoi się, że on zechce wprowadzić jakieś zmiany. - Ma do tego prawo. Sądziłam, że o prawach do filmowania decyduje wydawnictwo, a nie pani Sinclair. - To prawda, ale zawarliśmy kontrakt bez porozumienia z nią. To był mój błąd. Rzecz jasna, wcale nie musieliśmy się z nią konsultować i, szczerze mówiąc, nie przyszło mi to nawet do głowy. - Raven usłyszała, że Barbara nabiera powietrza, jak gdyby miała nadzieję, że zaczerpnie pewności siebie i wraz z wydechem pozbędzie się niepokoju. Nie całkiem jej się to udało. -Wiem, że to skończona sprawa. Dzwonię, żeby dowiedzieć się, czy istnieją jakieś kwestie sporne. - Chcesz, żebym spytała Jasona, czy zamierza wprowadzić zmiany? - Zrobiłabyś to? Sama wiele razy próbowałam się do niego dodzwonić w ciągu ostatnich pięciu dni, ale nic mi z tego nie wychodziło, jakbym stale napotykała jakąś kamienną ścianę. Na ustach Raven pojawił się lekki uśmiech. Jason Cole nie był właścicielem studia Gold Star. W gruncie rzeczy dzięki wynegocjowanej przez nią umowie na cztery filmy, wartej setki milionów, można by twierdzić, że to Jason należy do Gold Star. Niemniej jednak, gdy ten aktor, zdobywca Oscarów (zdobywał je także, gdy stał się scenarzystą i reżyserem) pojawiał się w studiu, każdy, kto podnosił słuchawkę, zdawał sobie sprawę, że musi surowo "prześwietlać" wszystkie telefony do Jasona. Na większość telefonów, nawet od najsłynniejszych gwiazd Hollywood, nigdy nie odpowiadano, a osoby obce zawsze były ignorowane. Ale Raven Winter zawsze łączono z Jasonem Coleem - i to bezzwłocznie. - Z przyjemnością porozmawiam z Jasonem, Barbaro. Ale może jeszcze nie mieć żadnych planów co do Darów miłości. Właśnie kończy montować Szmer fal, za trzy tygodnie pojedzie do Hongkongu, gdzie przez dwa miesiące będzie kręcił sceny plenerowe do Nefrytowego pałacu, a potem czeka go jeszcze jeden film przed Darami miłości. - Może więc upłynąć sporo czasu, zanim zdołam uspokoić Lauren Sinclair. - Tak. - Raven nie zamierzała upiększać prawdy, choć mogła to zrobić. Być może nigdy nie dojdzie do tego "uspokojenia". O ile znała Jasona, mógł chcieć wprowadzić zmiany. - Ale spróbuję porozmawiać. Czy coś ją konkretnie niepokoi, może podejrzewa, co Jason chciałby zmienić? - Czytałaś tę książkę? Oczywiście, że nie, pomyślała Raven, bez najmniejszego poczucia winy czy chęci usprawiedliwienia się. Była prawnikiem, nie agentem literackim. Włączała się do działania wtedy, gdy praca agenta - omawianie pomysłów, sposobu narracji, ocena jakości działania była zakończona i obie strony chciały zawrzeć umowę. Zadaniem Raven było wynegocjowanie ceny umowy, a potem opracowanie kontraktu. Nie znała Darów miłości, ale czytała kilka entuzjastycznych recenzji. Tłem tej książki o miłości była wojna w Wietnamie. Krytycy porównywali panoramę i ładunek emocjonalny powieści do klasycznych sag wojennych: Przeminęło z wiatrem, Casablanki i Doktora Żywago. I nawet ci, którzy woleli niepokoje i udręki typowe dla "prawdziwej" literatury, wynosili Dary miłości pod niebiosa pomimo ich szczęśliwego zakończenia. Raven nie miała wątpliwości, że to naprawdę wspaniała książka, co nie znaczyło, żeby chciała ją przeczytać. To w gruncie rzeczy romans. A Raven Winter nie czytywała

romansów. Może powinna? Nie, od tego nie będzie lepsza w swoim zawodzie. Raven Winter, doradca prawny, nie mogła być już lepsza. Wiedziała o tym dobrze, ale ten wewnętrzny głos przypominał o wszystkich jej przegranych i wszystkich jej wadach. - Nie czytałam - przyznała cicho. - Ale znam trochę treść. Akcja toczy się w Wietnamie, jest to historia miłości pomiędzy żołnierzem i lekarką chirurgiem. - Samem i Savannah - uzupełniła Barbara. Najwyraźniej nie tylko czytała powieść, ale -jak miliony czytelników - widziała w nich coś więcej niż fikcyjne postaci. Sam i Savannah tak jak Rhett i Scarlett, Jurij i Lara, lisa i Rick byli istotami mitycznymi, legendarnymi, nie zapomnianymi. Zakochali się w sobie, a potem musieli się rozstać. Odnaleźli się na krótko przed tym, jak Savannah urodziła ich córkę. W książce dziecko przeżyło, ale Lauren boi się, że w filmie będzie inaczej, że Jason zechce zmienić to szczęśliwe zakończenie na bardziej smutne. - W porządku. Zadzwonię do Jasona i spróbuję się czegoś dowiedzieć. -Raven zerknęła na złoty, wysadzany brylantami zegarek, który nosiła na szczupłej ręce. Za piętnaście czwarta, czyli za piętnaście szósta w Nowym Jorku. - Prawdopodobnie kończysz już pracę. Uświadomiła sobie, że to piątek, i dodała: - Właściwie kończysz tydzień roboczy. - Tak. Ale poczekam tu, dopóki nie zadzwonisz. Raven była zła na autorkę bestsellera. Dlaczego nie można zmienić zakończenia na bardziej autentyczne? Czy Lauren Sinclair spadła z innej planety? Co to za nieprawdopodobny świat Sama i Savannah? A może życie pisarki było naprawdę tak cudowne, jej romanse niczym nie splamione, nieskazitelnie szczęśliwe, zachwycająco doskonałe? Czy nikt nigdy nie powiedział do Lauren Sinclair: "Kochać cię, Lauren? Kochać ciebie?". - To trochę potrwa, zanim skontaktuję się z Jasonem, więc może ja zadzwonię do pani Sinclair? - Mam bilety do Metropolitan Opera - szepnęła Barbara. - Naprawdę nie będziesz miała nic przeciwko temu? - Oczywiście, że nie. - Nie będzie miała nic przeciwko temu, by powiedzieć pani Lauren Sinclair, że miłość nie zawsze kończy się szczęśliwie. - A jeśli nie uda mi się dzisiaj złapać Jasona, to też ją o tym zawiadomię. - Wspaniale. Bardzo ci dziękuję. Zaraz do niej zadzwonię i powiem jej, że się z nią skontaktujesz. Barbara podała numer Lauren Sinclair. Raven powtórzyła go na wszelki wypadek. - Co to za kierunek, dziewięćset siedem? - Kodiak, na Alasce. - Musi zrobić kawał drogi, gdy wybiera się na promocję książek. - Nigdy tego nie robi. Jest naszą najbardziej kasową autorką, ale nigdy nie była nawet w Nowym Jorku, a tym bardziej gdzie indziej. Nikt z nas jej nie widział, nie mamy nawet fotografii na okładkę. Raven ściągnęła brwi. To było zadziwiające. Stworzyła sobie bardzo wyraźny obraz autorki romansów, która miała tyle tupetu, by pisać szczęśliwe zakończenia, a teraz chce dyktować Jasonowi Coleowi, jak ma robić filmy. Była to olśniewająca wizja kobiety czarującej, a zarazem chorobliwie żądnej sławy, spodziewającej się, że zawsze będą jej rozściełać pod nogami czerwony aksamitny chodnik. 10 Raven wyobraziła ją sobie jako utalentowaną, a zarazem skupioną wyłącznie na sobie primadonnę. Nie spodziewała się pustelnicy. - Masz idealne wyczucie - powiedziała kilka minut później Greta, sekretarka Jasona. Właśnie pojawił się tu po raz pierwszy od tygodnia. - Był w montażowni.

Ale ja tu jestem pośrednikiem.odpp son. co wiedziała przez całe życie . Ale w kobaltowej głębi oczu nie ma zmęczenia. ale niezbędne .Cześć. Nowy właściciel może zrobić. zawsze przekraczającą to. gdyby okrutne odrzucenie przez Michaela nie potwierdziło na nowo tego.. Krótko mówiąc. a pod ciemnoniebieskimi oczami widać sińce. Jason Cole wygląda jak mężczyzna nasycony. pełna wdzięku siła jego szczupłego ciała. wybierając numer Lauren Sinclair na Alasce. są pełne energii. co mogli wyobrazić sobie inni. Chcę mówić z Lauren Sinclair.Tu Raven Winter. A ty po prostu wprowadzasz niewielkie przeróbki. . Jeśli będzie trzeba. co zechce z samym budynkiem. Savannah. Barbara Randall mówiła mi. ale i tak rzuca się w oczy zmysłowość.zawsze wspaniałą. Raven zdziwiła się. jak może wyglądać w tej chwili Jason. . urzeczywistnienie wizji. nieśmiały. był cichy. przystojna twarz .. Raven pomyślała. które oglądały Jasona po takiej nocy. aż odezwie się uwodzicielski głos najbardziej seksownego mężczyzny Hollywood i zastanawiała się. Przypomnij jej.uściślił Jason z wyraźną niecierpliwością. Gęste. że zadzwonię. . W każdym razie tak twierdziło wiele z porzuconych kochanek Jasona. Na zakończenie dodała: . Raven czekała. poprawiały się szybko. kiedy chodziło film. do autorki. Podkoszulek i spodnie są luźne. że pani zadzwoni -odpowiedziała Holly. -Niewielkie. ciemne włosy są zmierzwione.pewnie miałaby wyrzuty sumienia z powodu satysfakcji. Powiedziałam Barbarze Randall. . najkrócej jak mogła. Ale miał nieskończone zasoby cierpliwości.Przypomnę jej to. . Poza tym to w gruncie rzeczy nie nasza sprawa. Jason nie miał cierpliwości do więzi damsko-męskich. że z kupnem prawa do sfilmowania książki jest jak z kupnem domu: tylko adres zostaje ten sam. Gdyby Raven nie czuła już do siebie nienawiści.To Savannah nie przeżyje porodu.. Jak tam Szmer fali! . lecz pani Sinclair i jej wydawnictwa. film należy do mnie. Tracił spokój.Właśnie skończyłam rozmowę z Jasonem Coleem. Raven.Jako tako. że słaby głosik należy do sławnej autorki. Raven.Nasza klientka nie będzie zbyt szczęśliwa.Jestem przy telefonie. . Bez wątpienia sekretarka Lauren Sinclair z trudem przeżyła ten dzień. miała właśnie zakosztować trochę rzeczywistości. Oczywiście nie był niecierpliwy w łóżku.że podobnie jak posąg z lodu nie jest godna miłości . iż zechcesz uśmiercić to dzieci . . Autorka romansów. wyblakłe dżinsy i znoszone kowbojskie buty. Może Jason po prostu nie ma takich wspaniałych wizji.Doskonale. Nie chciał poświęcać mu koniecznego czasu. powiem. że on nie należy do ludzi cierpliwych. . który odezwał się w słuchawce po pierwszym dzwonku. . że choć Dary miłości to jej powieść. jeśli chodzi o związki z kobietami. W Hollywood jest pełno pięknych kobiet. którą odczuwała. Przeciwnie. . . Trzeba jeszcze sporo cierpliwości. w końcu rodzi pani Sinclair obawia się. w którą wierzył . dlaczego dzwoni. Chyba ma na sobie czarny podkoszulek. zmuszona znosić humory swej chlebodawczyni. Jednak ostatnio Jason całą namiętność kierował wyłącznie na swój film. do niekompetencji.Z dzieckiem wszystko będzie w porządku .nie ogolona.Cześć. .I nie wychodził z niej przez cały czas. Lauren Sinclair to był jej pseudonim. przełączę cię. błyszczące żywym ogniem zadowolenia. gdy w grę wchodziły inne aspekty związku. ale nie wyczerpany bezsennymi nocami spędzonymi na zaspokajaniu namiętności. .Halo? Głos.Trudno. Poczekaj chwilę.Bohaterka książki. wyjaśniła mu. do przedłużających się negocjacji. zawracająca milionom czytelników głowy fantazjami o idealnej miłości ze szczęśliwym zakończeniem.

13 Zazwyczaj... ale trochę bardziej odważny. bo po udręczonym szepcie nastąpiła cisza. Ale Raven chciała. wystraszonym głosie pojawiła się nowa nutka. Raven zignorowała tę rozsądną radę. "Pożegnaj się z Lauren Sinclair -usłyszała głos wewnętrzny. ta jedna sylaba kipiała odwagą i nadzieją. przez pierwsze pięć lat na Alasce prowadziła niemal awanturniczy tryb życia. ze słabą nadzieją. gdy wreszcie odpowiedziała na pytanie Raven. Choćby czytelnicy najgoręcej pokochali Savannah. żeby spotkała się z Jasonem Coleem i wyjaśniła mu. a całkiem niedawno. coś bolesnego. . by oglądać po kilka razy filmy Jasona Colea. jak gdyby decyzję.Pani Sinclair? Lauren? Jest pani tam? 12 -Tak. mogę pojechać do Los Angeles. I Holly wiedziała. które się w nim tliły. żeby się z nim spotkać? W pierwszej chwili Holly chciała odpowiedzieć odmownie. Oglądała cuda Alaski i wyjeżdżała co roku do Barrow. kiedy była trzynastolatką. Dziecko będzie żyć... a jednak. Ten żar pochodził z serca. . Jej głos brzmiał bardzo poważnie. Mogła pojechać do Los Angeles.Jason uważa. Raven nie czuła już żadnej przyjemności z tego. gdy Raven czuła ból.Widzę. Powiedziała głosem łagodnym. uznała za nieodwracalną. że Savannah umrze. towarzyszyło mu zimno jak ostre. Ale chyba lepiej by było. . po katastrofie "Yaldeza" wybrała się do Zatoki księcia Williama. Nie mogła przystać na to. gdyby porozmawiała pani bezpośrednio z nim. by pomóc w oczyszczaniu morskich ptaków i wydr z ropy naftowej. co myślisz". Przed siedemnastoma laty. Teraz chodziło o inną matkę.-Tak? W oddalonym. W głosie Raven zaczął rodzić się pewien pomysł.. Czy zgodziłaby się pani przyjechać do Nowego Jorku... że ci przykro. Przed chwilą to słowo. opuszczała bezpieczną samotnię swego domu. .Czy może mi pani powiedzieć dlaczego? Chciałabym wyjaśnić te powody Jasonowi. lekko ożywiony nadzieją. lecz bez protestów. którą trzeba ocalić. palącego. Nadal był słaby. . bardziej autentyczna. Teraz przepełniała ją beznadziejność śmierci. przepraszającym. wymyśloną. pozostawała postacią fikcyjną. że ma zniszczyć tę nadzieję. jeśli bohaterka nie przeżyje porodu. w 1989 roku. tylko wówczas. i może szok. Niebezpieczny i niemądry. nie. jak gdyby w istocie już umarła. co proponowała Raven Winter. ilekroć grali je w miejscowym kinie. kiedy było to absolutnie konieczne. To było możliwe. przeszywające odłamki .. Na początku. . Chodziła sześć kilometrów do miasta na zakupy i na pocztę. spytała. . tak beznadziejny jak zrozpaczony. z rozpalonych do białości płomieni.. by z nim porozmawiać. Był to szept czystej rozpaczy.. że bardzo to pani przeżywa . że ta historia będzie ciekawsza. Ale przecież w rzeczywistości tej śmierci nie było.Czy pani też będzie na tym spotkaniu? Pełne nadziei słowa Holly poruszyły coś bardzo głęboko ukrytego w Raven.Potem.. A nawet bardzo rzadko. Rozpacz. że zmarła kochana przez nią osoba. ale nie mów głośno. nie potrafiła uratować życia ukochanej matce.Tak. Przez ostatnie piętnaście lat Holly Elliott nie wyjeżdżała z Alaski.zaczęła spokojnie. to prawda. Ale jednak go opuszczała. wymamrocz kilka komunałów.Powiedz jej. ale. Lauren Sinclair przyjęła wiadomość z rozpaczą. . odległy głos autorki. że musi to zrobić. . Ale ona jeszcze nie umarła. i po to. Misja Raven była skończona.Och. jak gdyby właśnie zawiadomiła Lauren Sinclair. dlaczego nie należy zmieniać szczęśliwego zakończenia jej książki.

będzie szeptał jej ze łzami w oczach wszystkie uroczyste. A potem. . co ktoś powie.śmierci Savannah. wszyscy byliby okropnie przejęci. czyżbyś zapomniała? . by opuściły ten katastrofalny weekend i przeszły do następnej strony kalendarza. Jak tylko powie mu. wspierając się na ramieniu ubranego w smoking Michaela Andrewsa. Przetwarzając je. smukłymi palcami. Niezależnie od tego. która stała się już nieaktualna: "Pawilon Dorothy Chandler.. stanie w obliczu dramatu życiowego . To słowo biło prosto w oczy. co zrobiła. pokochała.. że Raven jej pomoże. Po prostu myślałam. tak ciasno w nim zamknięte. że w ciągu kilku sekund przebył piętnaście dni. .Jason tak szybko przerzucał kartki kalendarza. Rozpoznano by go natychmiast.zwłaszcza taki. rozżarzając pełne udręki wspomnienie.. Co takiego! -Nie sądzisz. stanowiło wyraźny i niewątpliwy symbol jej głupoty . starała się z góry uczynić ten weekend pamiętnym. ale nie było w nim ani śladu lęku o film. którą niegdyś była.W porządku. byłby to widok godny zapamiętania: oto wchodzi do Cesarskiej Sali Balowej w hotelu "Fairmont". godzina .Ona wcale nie grozi. że każdy termin będzie dla niej dogodny . Przypomniała sobie kruczowłosą dziewczynkę.powiedziała Raven. który tak wiele wycierpiał. Ale pytanie Lauren Sinclair sprawiło. zanim dojdzie do tego spotkania. czemu nie? Uwielbiam spotkania z rozwścieczonymi autorami. . że autorzy polecali swym fanom. nie zawiodę. żebym to ja wybrał termin? Naprawdę nie mogę teraz rzucić wszystkiego.. Ale czy będziesz miała coś przeciwko temu. kruchym głosie było coś zadziwiającego. Raven. . Ale tutaj.I pomogę ci.Powinnaś być po mojej stronie. .Tak. myśląc równocześnie.stwierdziła Raven. Pomyślała z ironią. "Chicago" napisane było jej eleganckim charakterem pisma w poprzek soboty i niedzieli. Pozwól. cięższym od poprzedniego i niezwykle wymownym. . gdy mężczyzna. . że jej nie zawiedzie. mało prawdopodobne. Raven? Kochać ciebie?" Raven zmusiła swoje myśli i palce.. . . nareszcie pokazałaby im wszystkim! "Kochać cię. że warto uśmierzyć jej obawy. . jak gdyby ryła je w kamieniu. w którym grał także główną rolę. będę tam . że czasem nie mogła wyczuć jego bicia. Już stworzona przez Lauren postać Sama była niezwykła.Dobrze. pragnącą rozpaczliwie. by nie oglądali filmu. Ma miliony czytelników i jeśli zechce sprawę rozdmuchać. radosne słowa miłości. by choć jedna osoba pomogła jej. .Wydaje mi się.lodu. Jego głos przepełniała pogarda dla Lauren Sinclair. Po długiej chwili pełnego napięcia milczenia usłyszała cichy. Antyreklama przyciąga publiczność w takim samym stopniu jak pozytywne recenzje. Teraz Lauren Sinclair prosiła Raven o pomoc.. żeby widzowie zignorowali film Jasona Colea . który zamierzał nakręcić. przy poniedziałku dwudziestego siódmego natknęła się na kolejną uwagę. jej serce było tak pokryte lodem.To spotkanie sama wymyśliłaś? 14 Raven odpowiedziała westchnieniem. Istotnie. Westchnęła cicho.obiecała Raven. że Jason z pewnością zabije ją. .wtrącił Jason. Rzeczywiście. Było to przyznanie się do winy. największy dar namiętności.Co powiesz na lunch w poniedziałek.droczył się z nią.i przegranej. gdy dotarła do weekendu poprzedzającego ów poniedziałek.. że zerknę w kalendarz. Zatrzymała się gwałtownie.Były już przypadki. że wprowadzi wszystkie niezbędne zmiany do jego harmonogramu. Z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu Lauren wierzyła. dwudziestego siódmego? Również Raven przerzucała kalendarz długimi. Jasonie .. a w jej słabym. tuląc dopiero co urodzoną córeczkę.Czy tym właśnie grozi? . zanim film zostanie ukończony? zapytała chłodno Raven. że tlące się węgle buchnęły płomieniem. przyjdzie tu i ją udusi. który tak rozsławił Jasona Colea. ale stanie się jeszcze bardziej zniewalająca. obroniła ją. niski i seksowny śmiech.

. ale gdy tylko oderwie się od pracy nad Szmerem fal. Rzecz jasna Jasonowi nic do tego. którego Bez ostrzeżenia otrzymało siedem nominacji. W zamian za to.. Naprawdę przykro mi z powodu Michaela.00 (limuzyna o 16.Dziękuję. miejscem. .A tak na marginesie: przestałam już sypiać z twoim wrogiem. zgodziła się chętnie. którego ostatni film zdobył pięć nominacji do Oscara. Raven zmarszczyła czoło. "Nigdy nie miałaś z nikim intymnego związku kpił wewnętrzny lodowaty głos.W każdym razie odpowiada mi lunch w poniedziałek. zrobić wszystko. z jednym z najbardziej wpływowych agentów. . nie planowała żadnych zabiegów upiększających. mnie to odpowiada . .Przykro mi.Dobrze. w Santa Monica z doradcą podatkowym. powodowana głęboką wdzięcznością. Jadąc ze swego biura w Alei Gwiazd do parterowego domku o dwóch sypialniach w Brentwood.45)". W domu. miewałaś związki seksualne. ciepła. że nic mu nie powiedziała. a ona nie znalazła sobie jeszcze kogoś nowego. co mu zdradziła. jak gdyby miała zamiar spędzić ten dzień w jednym z luksusowych salonów piękności na przygotowaniach do najbardziej uroczystej gali w Hollywood. znużył się jej chłodem. Miejscem 16 służącym za przechowalnię dla samej Raven w przerwach pomiędzy okresami namiętności po tym. w chacie nad morzem w Golony. Mały. Michael Andrews. "Wygląda jak wnętrze lodówki" . .Tak bywa .Według mego kalendarza dwudziestego siódmego jest rozdanie Oscarów .I tego dnia wszyscy mają wolne? Jason pytał tak. słysząc nieoczekiwaną łagodność w jego głosie. żadnej indywidualności. . że pójdzie na tę ceremonię z Michaelem. czego sobie życzą. która miała odbyć się w Hollywood w poniedziałek wieczorem. Przez pięć lat domek w Brentwood był raczej przechowalnią niż mieszkaniem. Nawet kiedy była umówiona. Raven zatrzymała się przy księgarni na Wilshire Boulevard i kupiła egzemplarz Darów miłości. Jasonie .To całkiem świeża historia.18. Bardzo trudno było przekonać Michaela.Tak. wchodząc do śnieżnobiałego salonu. Ale przez większość czasu mieszkała gdzie indziej: w Topanga Canyon z aktorem. Ten poniedziałek byłby dla niej dniem pracy. by wrócili pierwszym samolotem w niedzielę rano. usłyszy plotki i mógłby być trochę niezadowolony. którzy pragnęli twego doskonałego ciała. który kiedyś szaleńczo jej pragnął. Porozmawiam z Lauren i dam znać Grecie. żeby tylko cię pokochali". by towarzyszył jej do Chicago w weekend poprzedzający najważniejszy w Hollywood wieczór. . Stosunki łączące ją z Jasonem były zawsze bardzo życzliwe i niezwykle opłacalne. a ty zawsze tak chciałaś ich zadowolić. w posiadłości należącej do reżysera i producenta Michaela Andrewsa. 15 .powiedziała cicho. gdy mężczyzna.Nie.Ty i Michael nie jesteście już ze sobą? Nie miałem o tym pojęcia. chciał wrócić z Chicago w niedzielę rano. Jason zignorował aluzję do Michaela Andrewsa jako swego wroga. Było to po prostu . ale nawet w najmniejszym stopniu nie miały charakteru intymnego. ze względu na ceremonię. bardzo silnym przeciwnikiem w walce o kasy biletowe. lecz drogi domek w prestiżowej dzielnicy był oficjalnym miejscem zamieszkania Raven przez ostatnie pięć lat. Było wielu mężczyzn.powiedziała. a ostatnio w Beverly Hills. gdzie gromadziła nie noszone w danej porze roku ubrania. Skupił się natomiast na znaczeniu tego..pomyślała ponuro Raven. w Malibu. rezygnując z bankietu przewidzianego na godzinę jedenastą.odparła w końcu bezbarwnym tonem. A teraz Jason Cole.Raven zawahała się. W jej domu nie było kolorów.Mnie też. . . jak zwykle. . proponował lunch na to popołudnie. Dziesięć minut później była już w domu. Michael był po prostu rywalem. . .

Miała kiedyś ogrodnika. kiedy ból będzie zbyt wielki. nie osiągnęłaby sukcesu zawodowego.pomyślała.. do posiadłości w Beverly Hills. Była strasznie wyczerpana. że tak bardzo jest zmęczona.Zanim sąsiedzi zaczną narzekać". Jeszcze raz Raven Winter musiała zaczynać od nowa.. bo głupio wierzyła. Choćby najszybciej biegła. tym razem na stałe. kiedy nie pokazywał się wśród ludzi. jak sprawne jest jej szczupłe ciało. Był pachnący. by skończyła z nimi na zawsze. Co to za śluz na twoich gołych nogach. uroczysta i pełna udręki obietnica. kolejnego dowodu. Raven wzruszyła szczupłymi ramionami. jasny wiosenny wieczór. gdzie przebywał lodowy posąg. Pewnego dnia. byłaby bogata! Te okrutne przytyki towarzyszyły jej przez całą siedmiokilometrową trasę joggingu. Po chwili jednak znowu poczuła przytłaczający ją ciężar.. Aż wreszcie nieoczekiwanie przywitały ją własne. którą sobie złożyła w wieku dziewięciu lat. Och. które ruszyły przed trzema dniami. zamierzając w ten sposób zrzucić brzemię myśli. wypełniające całe życie. by pój ść od razu do łóżka. być ciepła. Nieważne. i daje jej pozwolenie. Oczywiście nie miała cudownego uczucia. Przez jedną kuszącą chwilę myślała. Od trzydziestu trzech lat jej pokryte lodem serce z trudem walczyło o życie.i zdawało się. miękka i czuła. "Kracze kruk: już nigdy więcej" . postanowiła teraz pobiegać. . jak Michael wrócił do domu po siedmiu tygodniach spędzonych na planie filmowym w Madrycie. by go dłużej znosić. Nieważne. brzydkiego. Raven poczuła dreszcz bólu. a nie wynajęła drugiego. ponieważ obawiała się fiaska. że cierpiący pisarz kontaktuje się z nią spoza grobu. gdyż musiała wcześnie zatelefonować na Wschodnie Wybrzeże. gdy doń docierała. A w dodatku teraz bystry mózg Raven wymęczyły trzy noce dręczących wspomnień bez odrobiny snu. kiedy umysł zaprząta niedawne echo czyjejś pogardy. jak wszystkie myśli o planach. że czeka ją następny olśniewający sukces. odmładzający i zapewniający odpoczynek. że rodzi się na nowo. W taki sposób nie przetrwałaby. dawno temu wypowiedziane słowa. że te najnowsze echa budziły inne. Ścierwniku? Czy to wazelina? Smalec? Chodźcie szybko zobaczyć. czarnego ptaka śmierci? Jak sęp. odległe. ani dawnej ufności. Masz na imię Raven? Raven? Czy to nie nazwa ptaka. pozbawiony marzeń.. Była tak zmęczona..napisał Poe . ale rabaty kwiatowe stanowiły obraz nędzy i rozpaczy. słabsza. za każdym razem było jej trudniej. Albo ścierwnik. dotrzymywały jej kroku. wiesz o tym . jak bardzo się o to starała. Oderwała błękitne jak niebo oczy od białej surowości pokoju i spojrzała na barwy za oknem. Prawdę mówiąc. Były żałośnie zaniedbane i porośnięte wybujałymi chwastami. . Czasem nawet były od niej szybsze. Wrono? Nie masz pończoch? Czy twoja matka-dziwka nie może ci ich kupić? Mogłaby. "Muszę znaleźć ogrodnika . ciężej niż poprzednio. 17 Nieważne. Ale po każdym zerwaniu stawała się coraz bardziej czujna. iż lada dzień przeniesie się. gdy po raz pierwszy przeczytała ten poemat. chwilę po tym. że może udałoby się jej wreszcie zapaść w sen. To była ponura myśl. Starannie pielęgnowany przez ogrodników trawnik wyglądał jak soczysty. że niebezpiecznie jest biegać po San Vincente. ale wciąż bolesne. szmaragdowozielony dywan. Raven chciała się zmienić. Ale poddanie się kuszącej perspektywie snu nie pasowało do stylu życia zdyscyplinowanej Raven Winter. długi. czekały za rogiem. że niezdolna jest do prawdziwej miłości..lodowato sterylne miejsce. pełna rezerwy.gdyby brała pieniądze za swoje usługi. jej ból. czym sęp posmarował swoje chude nogi! Po co ci to. ale dawno odszedł na emeryturę. Ponieważ opuściła dzisiaj poranny jogging. przekraczającego wszelkie oczekiwania. Nieważne. rozumiejąc jej ciężkie położenie.

szafirowym odcieniu. jak gdyby jezdnia była odpowiedzialna za jej głupi upadek. zanim skręcił w prawo z San Vincente w Barrington. czego nie mógł zignorować.. że wini go za to. bojąc się. przynajmniej na głos. o tym rzadkim. Nick natychmiast wyskoczył z ciężarówki i wściekły skierował się do kobiety. że zdaje sobie sprawę z jego obecności. co powstrzymało gniewne słowa Nicka. podnosząc twarz ku jego gniewnym i pogardliwym oczom . które wymknęły się spod pastelowej opaski na karku.. Podejmie trzeźwą i nieodwracalną decyzję. drżące wargi i wydatne.obowiązku wychowywania dwóch córek. Ale Nick zdołał zatrzymać się ze zgrzytem hamulców.. Prawdę mówiąc. gdy podjął się poważnego . Wpatruje się gniewnie w nawierzchnię. gdyby nie miał błyskawicznego refleksu i gdyby zawahał się przez ułamek sekundy. Nick był całkowicie uodporniony na urzekającą władzę takiej urody.. który niebo przybiera po śnieżnej zamieci. Ale teraz. choć odrobinę uczciwości.i radosnego . Nicholas Gault przyrzekł sobie. i niezmiennie powodem tego była matka dziewczynek. jak rzeźbione kości policzkowe. że jego ciężarówka zostanie stuknięta od tyłu .. Jednak pomimo blasku oczy te nie miały migotliwej pogody takiego nieba ani jego oślepiającej niepokorności. i które nigdy nie poczuwały się do odpowiedzialności. koszulki. nawet jeśli to one zawiniły. Jasnoniebieskie. ubierającej się u Ellesse. fałsz. Było to przyrzeczenie.mógłby ją potrącić. nie mógł widzieć jej twarzy. Sama uroda. Miej choć trochę odwagi. zyskać współczucie. która o mało nie uczyniła z niego zabójcy. by lśniący zderzak zetknął się z kruchym ciałem. którymi zamierzał ją obrzucić! Górował teraz nad nią. Nick wiedział wszystko o bogatych. a na jego usta cieszyły się jeszcze ostrzejsze słowa. która wybiegła niebacznie na środek jezdni. Głośny hałas wyrwał z samobójczej zadumy czarnowłosą kobietę. Nick oczekiwał arogancji ze strony pięknej kobiety. przeklinał jedynie w duchu. złożony z szortów. czarne. Nick wiedział. nie powstrzymałaby jego gniewnych słów. co się zdarzyło. usiłując odparować jego natarcie. jedwabiste włosy. nigdy. To nie jej nadzwyczajna piękność zamknęła mu usta. by się uwolnić. że nigdy nie będzie kląć. Wzgarda zaczęła mieszać się z gniewem. Nadal klęczała na samym środku jezdni. Spodziewał się gniewnego spojrzenia wyraźnie mówiącego. jeśli chodziło o takie kobiety: które musiały mieć markowe ciuchy. nawet do joggingu. tylko czasami.. Ale tym. Znał aż za dobrze jej zdradliwość i. Deandra. 18 W chwili. były jej oczy. opaski na głowę i skarpet. Stalowoszare oczy Nicka przesunęły się z jej pochylonej głowy na ubranie do joggingu. milcząco rozkazywał jej. Spójrz na mnie. nawet tak zachwycająca. Zaskoczona i przerażona odskoczyła i upadła.a Nicholas Gault nie przerwał milczenia. w odcieniach błękitu i delikatnego różu. Gdyby Nicholas Gaunt znacznie nie zwolnił. Ponieważ głowę miała pochyloną. której beztroska omal nie doprowadziła do katastrofy. zmysłowe. Posłuchała tego bezgłośnego rozkazu. pod wpływem adrenaliny. gdy tylko kilku centymetrów brakowało. można by powiedzieć. by pieścić lśniącymi lokami idealną twarz. Pewnego dnia po prostu powie: już nigdy więcej. 19 . Prawdę mówiąc.zyska w końcu kontrolę nad swym życiem. samolubnych kobietach. wyszukane przekleństwa i malownicze inwektywy kipiały mu w ustach. które nosiła. że był ekspertem. Komplet od Ellesse. wart kilkaset dolarów. nigdy więcej. Nick postanowił nie oszczędzać kobiety.. ocierając sobie skórę na dłoniach i kolanach przy zetknięciu z twardym betonem. Mógł całkowicie zignorować jej pełne.. ale głowę nadal trzymała pochyloną. aby przeniosła wzrok z twardej jak kamień nawierzchni na jego twarde jak kamień spojrzenie. którego dotrzymał.

że mogła zginąć? Czy naprawdę uważa. akceptuje ją.Lepiej zabiorę panią do szpitala. która ubierasz się tak..Kim jesteś ty. że skrzyczy jąza taką nieostrożność. . które przywitało go poprzednio: zaskakujące przekonanie. Miał włosy równie czarne jak ona. W mrocznych cieniach jej jasnoniebieskich oczu krył się jeszcze inny komunikat najbardziej zadziwiający i niepokojący. gdyby nie zdołał zahamować? Nick chciał kiedyś usłyszeć odpowiedzi na te pytania.Czy ma pani w domu bandaże? . .Bardzo przepraszam . . które tak ją zaprzątnęły. jak i opanowanie.Jestem cała i zdrowa? .. że byłoby lepiej. . Nick zmarszczył czoło. pogardliwych spojrzeń. Raven wyczuwała zarówno jego siłę. Ścierwniku? Krew?" .Nic mi nie jest. Nie zranił ją zatruty kolec..zastanowił się z niedowierzaniem Nick. kiedy zobaczył jej strach. . białe dłonie. . "Co ona sobie myśli? . Teraz jednak sięgnął po delikatne. jak przerzucić na niego winę.Dobrze . zobaczył mnóstwo krwi.Dzień dobry . by powstrzymać słowa. Strach Raven był całkowicie uzasadniony. aby odsłonić poszarpaną skórę. jak gdyby była przyzwyczajona do pogardy. że wszystko byłoby w porządku. szczupłych udach. . gdyby ją potrącił..Dziękuję . jeszcze bardziej niepokojące. na jakie zasługiwała. że człowiek ten kipi gniewem. i gdy stał nad nią z drapieżną czujnością pantery gotowej do skoku. ..Ja. zamyśliłam się. Nie sposób tego stwierdzić. zanim porzucił ten plan. . a gdy to zrobił. silne i łagodne. Nie wpatrywała się gniewnie w powierzchnię jezdni ani nie zastanawiała się. Gdy odwrócił jej dłonie ku górze. gdy zobaczył jej mocno pokaleczone kolana. I natychmiast wsparły ją jego ręce.uśmiechnął się łagodnie. Naprawdę. że ją uderzę?" To prawda. spostrzegł to samo spojrzenie. Może opieka lekarska istotnie nie była jej potrzebna. nie muszę iść do szpitala.ustąpił Nick. Od razu zauważyła. gdyby jązabił. że leżała taka skulona. "Kim jesteś? . podnosząc się.odezwał się łagodnie. dopóki nie zmyje się krwi. Ja.Ale zobaczył coś zupełnie innego. Czy naprawdę nie obchodzi ją. schylił się ku niej. lecz jakieś trujące .zastanawiał się Nick.niemal zabójcze . . Wiedziała. a może i nawet lepiej.Więc zawiozę panią do domu..powiedziała cicho. że zamierzał zaatakować ją słowami. Nick poruszył się. że ją zwymyśla. a jego szare oczy płoną pogardą. nie. "Co to ścieka po twoich chudych nogach. druga . że ją wyśmieje. że z rezygnacją przyjmuje jego wściekłość. W porządku. dziękuję panu. jak tylko przyjąć jego propozycję. jak gdyby wygląd był sprawą najważniejszą? Która oczekujesz jedynie gniewu ze strony mężczyzny.Nie. że wtargnęła bez zastanowienia na jezdnię.Nic się pani nie stało? .Och. a straszliwy ból znosisz w godnym milczeniu?" W tej chwili była Śnieżką. Jak gdyby chciała powiedzieć. a gdy znowu przeniósł wzrok na jej twarz. której śnieżnobiałą skórę plamiła czerwień krwi. że ma zaciśnięte zęby. Wydawało się. że również kolana ma pokaleczone.otoczyła ją w pasie. Prawdopodobnie mogłaby przejść półtora kilometra do swego domu w Brentwood.myśli. . czego dowodził błysk jego szarych oczu. a nawet istotnie na nią zasługiwała. To człowiek silny jak stal. ale. Raven nie pozostawało nic innego. Jedna z nich podtrzymała jej łokieć..wyszeptała. Obawia się. wcale nie.. cofnęła się z lękiem. Nic dziwnego. które pokaleczone spoczywały nieruchomo na jej obnażonych. To ona spodziewała się. z wdzięcznością powitałabyś śmierć. Nad czym? Nick chciał poznać odpowiedź na to pytanie i na inne. 20 . i przez chwilę. . ale bała się ciekawskich. Po prostu całą siłą woli usiłowała stłumić krzyk bólu.zapytał. bez wątpienia widziała jego gniew.

umieszczony w tyle. które zagracały ganek. Może to. które były takim bolesnym symbolem jej wad. -Nie -powiedziałNick. co wypisywały brukowce o namiętnym romansie sławnego reżysera i zmysłowej hiszpańskiej aktorki. wejdę do środka i wezmę portmonetkę.Niedaleko jest apteka. Michaelu!" . gdy potrząsnęła przecząco głową. że nic się nie stało pańskim kwiatom. To był logiczny wniosek. było prawdą? Może znalazł sobie kogoś ciepłego. oczy Raven padły na ładunek. Czy pani dopiero się tu wprowadza? . że nie trzeba pani zawieźć do szpitala. by zrobić wielki krok i wejść do kabiny ciężarówki. namiętnego. Może miejsce w szafie ściennej było mu już potrzebne dla innej. . które zostawiła w jego posiadłości. ale żadna z nich się nie przewróciła. kruczoczarne pukle zatańczyły. kto je wysłał . odgrywającej rolę "pierwszej naiwnej". powiedziała cicho: .ale mieszkam tutaj. że jego spokojne. i kiedy spojrzała na swoje dłonie stanowiące wymowny dowód. Wiedziała.Dziękuję .Dopóki nie będzie pani miała opatrunku na rękach. to proszę poczekać. gdzie zimy są długie i pozbawione słońca.spytał Nick. były zaskoczone i niepewne. kiedy uciekała trzy dni temu. że tylko przechyliły się nieco przy gwałtownym hamowaniu. Były tam krzaki róż. . pachnący dywan z wielu róż tak ciasno upakowanych. które oderwała od pokaleczonych i zakrwawionych dłoni. jak ludzka i krucha jest w rzeczywistości. 21 Raven wpatrywała się w pudła. że dowie się. że Śnieżka jest sama w nowym mieście. kolorowy. Więc dlaczego nie miałbym pani pomóc? Chcę też być pewny. . gdy biegała. . od piętnastu lat. że odwróciła wzrok. Ale jego pytanie wywołało jak gdyby paroksyzm bólu. takie zainteresowanie widniejące w stalowych oczach. Zamierzała dopilnować. Najpierw tam wpadniemy. zanim się odezwała. dodał w formie wyjaśnienia: . skąd przyjechała i jak jej się podoba Los Angeles.Michael. Nick sądził. Gdy Nick podprowadził ją do swej ciężarówki. a nie lodu? "Ale ja jestem z ciała i krwi. co zawierały -ubrania i resztę rzeczy. z radością na nie odpowiem. Piękne. ale rozkazujące słowa znów ją zaniepokoiły.Żeby zwrócić panu za bandaż.powiedział w końcu. który mógł wyjaśnić wiele spraw: śnieżną biel jej skóry. -Po co? . Soczysty. Uznał. że odpowiedź na jego pytanie będzie prosta i łatwa. jak gdyby właśnie przybyła z miejscowości.wyszeptała . spokojnym głosem doradcy gwiazd. Samotna i strasznie smutna. Teraz mówiła chłodnym.zapewnił ją. gdy oderwała wzrok od kartonowych pudeł. ale nie miała jeszcze dość energii. zawodowo zajmując się sprawami pieniężnymi. I wiedziała. trudno będzie nimi coś zrobić.Mieszkam w Los Angeles przez całe życie .Cieszę się.załkało serce Raven. . żeby się tym zająć. że choć ich związek trwał ponad dwa i pół roku. kobiety. nie mogąc dłużej znieść jego okrutnych słów. Michael dał jej tylko trzy dni czasu. . istotę z krwi i ciała. Upłynęła chwila. błękitne oczy. które pojawiły się w jej domu w czasie. -Jeśli ma pani jakieś pytania.Jeśli nie ma pan nic przeciwko temu. i z pewnością tłumaczyłby stosy kartonowych pudeł. która spędzała życie.Nic nie szkodzi . jej brak świadomości. A teraz okazało się. pełnych pogardy i lekceważenia. Jej słowa wywołały u niego takie zdziwienie. Zanim ugięła pokaleczone kolana. -Nie zwróci mi pani pieniędzy ani nie wejdzie sama do środka. by odesłano jej rzeczy. Kiedy zobaczył. zatrzymując ostrożnie ciężarówkę przed podjazdem jej domku w Brentwood.Jedwabiste. w okolicy Los Angeles. jak niebezpieczne jest bieganie po ruchliwych ulicach Los Angeles.

oraz ciężarówkę wypełnioną różami. co ona o tym myśli.Myślałam. tak bardzo niebezpieczny impuls sprawił. że ma słuszność. by nie miało dla niej znaczenia. że może jej wszystko powiedzieć o sobie. A gdyby tak powiedział Śnieżce. Wiedział. Wiedział też. jeśli wziąć pod uwagę jego dżinsy i roboczą koszulę. że nie mógł z niej wypaść podczas biegu. czy go zaprosić do wewnątrz. . a nie je zmarnował. aby to. bez żadnej zarozumiałości.nie teraz.. . przekształciła się w coś zupełnie innego. dwie urocze dziewczynki. rzecz jasna. Nick uśmiechnął się. Nie miała wyboru. położonej na wzgórzu w Bel Air? Czy jej piękne błękitne oczy rozbłysłyby szczęściem? Stałyby się uwodzicielskie? Czy nagle zaprosiłaby go z radością do swego wspaniałego domu? Nick zapragnął nagle. kiedy przecisnęli się przez labirynt kartonowych pudeł i dotarli do frontowych drzwi. by dowiedzieć się wszystkiego o Śnieżce. Nie mogła nawet nacisnąć klamki. że zapragnęła zaufać jego zaskakującej delikatności. i jakiś niemądry. Czy bez takiego wahania pozwoliłaby mu wejść do domu.Gdzie jest klucz? . proszę. Rzeczywiście to prawda. Jej pokaleczone i okrwawione ręce sprawiły. że jest pan ogrodnikiem. jakie miał na sobie. ale Nick poczuł przypływ irytacji. że jest inaczej. . nagle gorąco zapragnął uwierzyć.Ogrodnikiem.Jestem ogrodnikiem. nawet tak poraniona. Nick pragnął w to wierzyć.Nie jestem lekarzem . na które po prostu nie mógł sobie pozwolić .A więc mogę wejść do środka? . Czy jest pan także lekarzem? Jej głos był cichy. że była całkowicie bezradna. gdy studiował w collegeu. Nick podążał wzrokiem za jej spojrzeniem. który zna się na pokaleczonych dłoniach i kolanach. . tak głębokiej. co robił. Musiała pozwolić. nim cum laude ukończył wydział architektury terenów zielonych. . . co chce. gdy wymyślił urządzenie do ćwiczeń gimnastycznych naśladujących pracę w ogrodzie. za jakiego go uważała. Bo jest też ojcem. To był logiczny wniosek. że uznałaby trzydziestosześcioletniego ogrodnika za człowieka. która nosiła stroje Ellesse podczas joggingu i miała dom w jednej z najdroższych dzielnic Los Angeles oraz zielonego jaguara na podjeździe. które sam projektował. a głos wewnętrzny mówił mu. których wrażliwe młode serca zostały już raz złamane przez samolubną kobietę dbającą tylko o wygląd i pieniądze. że tak się waha. że był ogrodnikiem. a ukończone ostatnio "EdenAspen" i "Eden-Carmel" dopełniły do czternastu jego kolekcję małych luksusowych hoteli.powiedział. Ten rewolucyjny wynalazek zmienił go w milionera na długo przedtem.. co miało się właśnie zdarzyć. dbała przede wszystkim o pieniądze i wygląd? Nick miał nadzieję.. otoczonych wspaniałymi ogrodami. Ale na razie. niech myśli. że jest równie przystojny jak ona . Ale to był dopiero początek. Prawdę mówiąc. Miał dwie córki. Ojcem. wynikało z jej nieśmiałości.. Nicholas Gault był jeszcze w collegeu. dopóki nie będzie całkowicie pewien. a jednak intrygującą nieuchronność tego. dla którego szczęście córek jest najważniejsze . które musiał chronić. obojętny. . gdyby okazało się. chciała też zwrócić mu pieniądze za bandaże. że niemal każda kobieta. Ale praca.czarująco piękna. Klucz był w prawej przedniej kieszeni jej różowych szortów. o jego zawodzie. Było to jednak ryzyko.znacznie bardziej ważne od tego pragnienia. lepszym niż ogrodnik? Czy ta piękna kobieta. Potem pojawiły się hotele "Eden". jeszcze nie w tej chwili. który dokonał ważnego wyboru w życiu. zareagowałaby przynajmniej cieniem uśmiechu na niezręczną. która ongiś pozwalała mu zarobić na życie. I dowie się kiedyś.spytał Nick. że jest właścicielem i dyrektorem "Eden Enterprises"? I że róże wypełniające ciężarówkę przeznaczone są do jego posiadłości.Tak. a nie z pogardy dla prostego człowieka. że jest kimś bogatszym. by jej pomógł.To prawda. Śnieżka uznała go za ogrodnika..

. Kiedy w wodzie nie było już krwi. który jej sprawi..powiedział Nick. Wyczuł jednak. że pomysł z prysznicem. na ich twarzach pojawiła się ulga. ale odrzucił ją. by wzięła prysznic.głębokich bruzd ani zagłębień z brudem i piaskiem. Ta myśl przyszła mu już do głowy wcześniej. Nie chciał zrobić nic. podstawiła pod nią ręce. że właśnie się wprowadzam -przypomniała sobie Raven. rzecz jasna. ale Nick nie wykonał najmniejszego ruchu.Ale Śnieżka nie uśmiechnęła się.. czemu tak na niego patrzy. że mieszkam tu od pięciu lat i nie pofatygowałam się wprowadzić żadnych upiększeń". a zamiast rumieńca jej śnieżnobiałe policzki okryła jeszcze większa bladość.Głos miała równie napięty jak skórę twarzy. Ale skóra została z nich usunięta z niemal chirurgiczną precyzją. Oczywiście minie sporo czasu. Będzie mogła rozpiąć sobie szorty i rozwiązać sznurowadła. klucz jest w tej kieszeni. Otworzyła powoli oczy. Wyjął klucz.. dziękuję. Nick chciał zasugerować. Dłonie Raven były otarte do żywego mięsa. a potem. Przecież pomimo wszystko był dla niej kimś obcym. kierowany tą samą logiką. . z pożądliwością oczekując tego kontaktu . Nick zakręcił kurki.Może powinienem zrobić pani drinka? . jak mu się zdawało. że zrezygnował z zaproponowania jej. jak on. gdy okryłaby się ciepłym płaszczem kąpielowym (o ile taki miała).. Gdy krew zaczęła spływać wolno do zlewu. 24 "Uważa. jeśli nie ma pan nic przeciwko temu.Myślę. Do diabła. otworzył drzwi i przytrzymał je przed nią. . Wiedział. zrobił to tak delikatnie i ostrożnie. które należałoby oczyścić.a potem zmieniłby to w coś nieprzyzwoitego. a nie chropowata nierówność jezdni. którzy byli jej kochankami w ciągu tych dwudziestu lat. błękitne oczy. . jakimś cudem uniknęły pokaleczenia. Jeśli Nick poczuł jej drżenie. która sprawiła. rozkoszując się ogromnie jej bezbronnością i swoją przewagą. a kiedy wreszcie sięgnął po klucz. wpatrywałby się w nią teraz bezwstydnie. Ale ten mężczyzna nie zachowywał się obleśnie.Naprawdę myślę. blada skóra Raven napięła się na kształtnych kościach policzkowych.Już jest lepiej. jakby miał jej zrobić krzywdę? Przez ostatnie dwadzieścia lat od tamtego fatalnego lata. kiedy skończyła trzynaście lat i nagle stała się nieodparcie pociągająca.powiedział cicho. że to by pani pomogło. Odkręciłby kurki.Zobaczmy. -Nie uwierzyłby. Spodziewała się. kiedy wchodziła do lodowato białego. zanim będzie mogła używać dłoni. . nie pytając jąo pozwolenie. Ale najwyraźniej cierpiała i potrzebowała znieczulenia. co miało nastąpić: bólu. zachował to dla siebie. Ale gdy przytrzymał jej ręce i razem je obejrzeli. czarne rzęsy niczym malutkie wachlarzyki zasłoniły z trzepotem jej niezwykłe. . przekręcić kurki w prysznicu i oczyścić otarte kolana. a oczy -zamknięte. mężczyźni pragnęli Raven Winter. które pokrywała wcześniej krew. pomógłby jej dokładniej oczyścić i odkazić skaleczenia. Nie było tam -jak się obawiali . -Nie. Zaakceptowała po prostu konieczność tego dotyku. którzy mogli wykorzystać nagą i bezbronną kobietę. Jego szare oczy nadal były poważne.W porządku .. Następnie ostrożnie założyłby na jej śnieżnobiałą skórę śnieżnobiały bandaż.powiedział cicho Nick. Każdy z wielu mężczyzn. Gdy Nick starannie uregulował temperaturę i siłę strumienia wody. by wzięła gorący prysznic. jak to wygląda . że czułaby się jeszcze bardziej bezbronna czy zaniepokojona. oczyszczając skaleczenia zwilżoną gazą. ale delikatne palce. ale po kilku chwilach na jej ustach pojawił się ledwo dostrzegalny cień uśmiechu i dodała: .. Przez długą chwilę trwało milczenie. że rozsądek nakazywałby jej ostrożność wobec mężczyzn. że Raven poczuła dreszcz wdzięczności. Z przykrością patrzył na jej cierpienie i obawiał się tego. . że on sięgnie po klucz. bojąc się tak samo. mógłby ją przestraszyć. Weszli do kuchni. a długie. jak gdyby zrobił to ostry jak brzytwa nóż. zimowego domu. co sprawiłoby. z rezygnacją.

Weźmie pani aktywny udział w planowaniu ogrodu. delikatny. Chciał ponownie ujrzeć ten uśmiech.Dziękuję. 25 Nick uśmiechnął się.Oprócz godzin pracy. przeglądając w pamięci swój kalendarz. aby zostać ogrodnikiem Śnieżki. by spędzić weekend na ranczu w Santa Barbara. która nosi markowe ubrania do joggingu i ma dom wypełniony ponurymi. by zobaczyć.. I wybrać kwiaty. . . że zwrócił pan uwagę na mój zaniedbany ogród. -Tak? . Proszę je przejrzeć przez weekend.Przed. zostawię na ganku stos katalogów.Uśmiechnął się.. co pani wybrała. Jaki termin pani odpowiada? .. dopóki nie odkryje. Czas poświęcany na kierowanie olbrzymim imperium był znacznie bardziej elastyczny. . zadba o to. a woda oczyszczała jej krwawiące rany. koncentrując swe myśli na czymś innym: na odważnym pomyśle.Proszę podać dzień i godzinę. . ale w przyszłym tygodniu szef "Eden Enterprises" znajdzie czas. Pragnął też zobaczyć inne uśmiechy.Ale ja wiem.Sądzę.Nic nie wiem o kwiatach. Po prostu powiedz tej kobiecie. którym całkowicie przeczyła wdzięczność w błękitnych oczach. bardziej promienne. by zobaczyć więcej uśmiechów. że takie kłamstwo oznacza budowanie związku na ruchomych piaskach. dowiedzieć się więcej o Śnieżce. ale bajecznie kosztownymi meblami. ale pod pewnym warunkiem. zanim jeszcze pani się zbudzi. kim ona jest naprawdę. Zanim otworzyła oczy. zwalczała ból. O tej porze łatwiej mi zaplanować rozkład dnia. Wiedział.Chętnie to zrobię. Muszę wiedzieć. pomysł stał się planem. abyś rozpiął jej szorty i przyłączył się do niej pod prysznicem? To takie łatwe. -No więc. jeszcze raz i jeszcze. zachwycający. ale zamiast tego jej piękna twarz posmutniała. Czy nie byłby pan zainteresowany jego pielęgnowaniem? Nick już odzyskał zdolność oddychania. . No cóż. "Chcesz zobaczyć promienny uśmiech? . . który dostarczę.Będę tu za piętnaście ósma.. nieustępliwej mroczności jego oczu. najwyżej odmówi. był nietykalny. Pani ma tylko obejrzeć fotografie w katalogu. To była okazja. radośniejsze. Gdy tak długo stała z zamkniętymi oczami. Czas. Chcesz. Aż zaparło mu dech w piersi.napominał go szyderczy głos rzeczywistości. pełen nadziei. jakie krzewy i kwiaty pani lubi. czego pani chce. . Pomimo jej protestów. że będzie z tego zadowolony. . . Jego twarz nabrała twardości stali. które się pani spodobają.Każdy. zrobimy tak.a nawet założyć nieskazitelne bandaże na swą śnieżnobiałą skórę. ale było to konieczne. .Może być poniedziałek? Do pracy idę dopiero na wpół do dziesiątej. a nie Nicka-dyrektora. a kiedy przeniósł spojrzenie z jej dłoni na twarz -powitał go uśmiech.szepnęła w końcu Raven.Łagodnie wzruszyła ramionami i z jeszcze łagodniejszym uśmiechem poprawiła się. jeśli to panu odpowiada. Spotkamy się w tygodniu. że zobaczy promienny uśmiech. który wibrował w jej mózgu na przekór milczącym krzykom poranionego ciała.A więc przed czy po pracy? . zanim zdążył zauważyć jej drżenie. . kim jesteś naprawdę". która pasowała do nieoczekiwanej. a ramiona opadły. odważyła się uznać.Oczywiście. . Nick przerwał. by poprosiła. jak gdyby obciążył je jakimś wielkim obowiązkiem. by znała go tylko jako Nicka-ogrodnika. Ja zrobię resztę. Jednak teraz cała łagodność zniknęła nagle. Nick miał nadzieję. Miał wyjechać nazajutrz rano 26 wraz z dziewczynkami. Jutro rano. a przez głową przemknęły różne kuszące myśli. ale czy nie był to również wstęp do katastrofy? Nic nie szkodzi. cofając ręce. a kiedy zauważyła łagodny uśmiech mężczyzny.. . który spędzał z córkami.. .

Pomyślałam o swoim weekendzie. . ale bacznie obserwował jej reakcję.Ale przede wszystkim chciałbym wiedzieć.powtórzyła z lekkim uśmiechem wdzięczności.Lepiej już pójdę.Nie.Cześć.Całkiem nietypowy. że będę się z ciebie wyśmiewał. jakbyś oczekiwała. że może zachować anonimowość.i przerażają28 . Jej słowa nie były dla Nicka zaskoczeniem. Gdy uświadomiła sobie. Pora. dodał: . Miała wyryte złote monogramy RWW. . na jej ustach pojawił się uroczy. Aha. . gdy Holly powinna była pisać. a śnieg pokrywał wszystko grubą kurtyną przejrzystej ciszy. jak mu wyznaje: . a smukłe ciało zesztywniało. jakby przygotowując się na atak.. ku swemu jeszcze większemu zaskoczeniu.Mam na imię Raven.powiedział. w wielkiej książce telefonicznej Los Angeles figurowało aż czterech Nicków czy Nicholasów Gaultów. .poprawił. . Właśnie dzisiaj ją kupiłam. Nick . Raczej w grę wchodziła ta pierwsza możliwość. Alaska Piątek. albo była najlepszą aktorką w tym mieście aktorów. doznał wrażenia.Zaśmiała się cicho. . żeby mogła pani wziąć gorący prysznic. romansu ze szczęśliwym zakończeniem. i zaskoczenia. Miał łagodny i poważny ton głosu. uciekać od swych bolesnych wspomnień o śniegu i mroku.pomyślał. gdy przechodzili szybko przez to pomieszczenie w drodze do kuchni.Cześć. . Kodiak. czyjej weekend będzie miły. . Nick . która leżała obok. Nieoczekiwanie przeszył ją dreszcz.Czemu się pani uśmiecha? Jej śnieżnobiałe policzki poróżowiały.Nie jest to pani zwykły weekend? .Ale miły. Na kartonowych pudłach wypisano obok adresu "Raven Winter".. mam nadzieję. -Cześć. a na alabastrowym stoliku do kawy położono książkę w jaskrawej liliowo-złotej okładce. powiedziała cicho: . Nic. I dowiem się tego kiedyś". co powinno teraz nastąpić. że pozbawione jest całkowicie kolorów. "Znam twoje imię . według jego dziewięcioletniej córki. To nie było niezwykłe nazwisko. To bardzo piękne imię. . tak zaskoczyło ją to pytanie . Była więc ta ciemnoczerwona plama na grubym dywanie w odcieniu kości słoniowej. podróżując w fikcyjny świat miłości. Po chwili. dlaczego wyglądasz tak. nazywam się Nicholas Gault.Dary miłości . Gdy Raven skłoniła z namysłem głowę w kierunku książki. Wcześniej..Przyjaciele mówią do mnie Nick. jak gdyby naprawdę interesowało go to. .Raven. że są tu jakieś barwy. z których żaden nie był jej ojcem. Dziś musiała stawić czoło dawnym przerażającym wspomnieniom .przed odjazdem Nick przeniósł kartonowe pudła z ganku do przestronnego białego salonu. Prawdę mówiąc.. Teraz uświadomił sobie. Czeka mnie wybieranie kwiatów i czytanie romansu. tak samo jak pasująca do niej torba podręczna. 10 marca Świat za oknem był atramentowo czarny. jej uśmiech zbladł. unosząc dzielnie głowę. Na podłodze koło kanapy stała pękata walizka w kolorze czerwonego wina. nieobecny uśmiech. z nim rzecz miała się inaczej.Też to słyszałam. I chociaż firma "Eden Resort Hotels" była powszechnie znana. Zadowolony. Nawet śladu oddźwięku. 27 . usłyszała. Wreszcie. że to wspaniała książka. . Powiedział to obojętnym głosem. Albo to nazwisko absolutnie nic dla niej nie znaczyło.i jego wyraźne zainteresowanie odpowiedzią. .Moja matka mówi. Ale dziś nie mogła uciec od koszmaru na jawie w odległe marzenia.

przeszła do sypialni i otworzyła pachnącą cedrem szafę. 29 Nawet gdy Lawrencea powołano do wojska i wiadomo już było. Powiedział. suknia miała też wysoki. Holly Elizabeth Elliott . wydawało im się. W końcu.za każdym razem zachwycali się zakochani w niej rodzice. gdy kula trafiła go w pierś. który rozgrywał się przed jej oczami. Lawrence Elliott i Claire Johnson. Jednak dzięki miłości. Po prostu nie można było zabrać zwłok podczas ataku nieprzyjaciela i.a gdy Holly skończy trzynaście lat. a poza niewielkimi zaszewkami przy biuście była luźna i skromna jak nocna koszula małej dziewczynki. łąka dzikich kwiatów. Derek Burke. która tam wisiała. gdyż nie mógł poświęcać całego czasu na naukę w collegeu. danej Raven Winter. Również Holly ma witać pacjentów i pomagać ojcu. Jej dłoń drżała. . czarujący i tak wspaniale odnosił się do Holly. że poleci do Los Angeles. Długie rękawy były przymarszczane przy mankietach.i tak pięknie!" . Muślin koloru kości słoniowej pokrywał skomplikowany haft.była to jedna z wielu prac. Derek go podtrzymywał i wysłuchał jego ostatnich słów o miłości do żony i córki. Jako mała dziewczynka Holly często przymierzała tę suknię. Miała ją ona trzydzieści jeden lat temu. Derek był miły. lawendowe. Jej pełna wdzięku i piękna matka też będzie pracowała w klinice. których się podejmował. Oczywiście to wymagało czasu. Claire nigdy nie przestała . które pozwoliłoby im zrealizować takie marzenia. Miał powiedzieć Claire. Tata. złożył krótki raport. że pojedzie do Wietnamu. marszczony kołnierz. "Wyglądasz tak dorośle.Ma taki miękki nos. błagał go. Jego kolega. iż z nią i Holly wszystko w porządku. dużymi i małymi. Ale to cudowne marzenie nigdy nie miało się spełnić. Żyła otoczona rodzicielską miłością i wszyscy razem snuli wspaniałe marzenia. Powróci cały i zdrowy. stała się mężem i żoną. znaleźć nową miłość i być szczęśliwa.różowe. gdy Lawrence uniósł ją. by spotkać się z Jasonem Coleem. mało prawdopodobne.wołała z zachwytem trzyletnia Holly. ale bez ciała. by po powrocie do Stanów odwiedził Claire i upewnił się. gdy dotykała jedynej sukni. on będzie już weterynarzem. by mogła małymi rączkami dotknąć pyska kłaczki palomino i poczuć po raz pierwszy aksamitną miękkość końskich chrap. a ponad siedemnaście . w której pracował .. ale będzie miał w końcu swoją własną klinikę. którą czuli do siebie i do swej złotowłosej córeczki. zabierając ze sobą suknię i kilka innych skarbów. przystojny mężczyzna. by zostały kiedykolwiek odnalezione. Będzie zajmował się wszystkimi zwierzętami.od kiedy znikła bez śladu. on i Claire nadal ośmielali się marzyć. ani Lawrence Elliott nie mieli dzieciństwa. Siedem miesięcy po śmierci Lawrencea Derek pojawił się u drzwi Claire. aby utrzymać rodzinę . tatku! . Suknia o dziesięć miesięcy starsza od Holly była ślubnym strojem jej matki. Ani Claire Johnson. gdy miękkie barwy wczesnego wiosennego zmroku ustąpiły czerni nocy. stanowiących pamiątki z czasów tak szczęśliwych i radosnych. kiedy para siedemnastolatków. którego ciemne oczy śmiały się do niej. pójdzie do collegeu podejmie normalne studia dzięki ustawie o szkoleniu weteranów .Taki miękki.cej rzeczywistości: obietnicy. tak poinformowano parę dni później Claire. gdy Holly po raz ostatni była w nią ubrana. dzikimi i oswojonymi. .stanowiło dla Holly źródło czystej radości. Stał obok Lawrencea. w dzień świętego Walentego. że powinna żyć dalej. delikatne pąki . Przez długi czas po rozmowie telefonicznej Holly bez ruchu stała przy oknie w saloniku swej wiejskiej chaty i patrzyła na spektakl nieba i morza. silny.. miał zostać weterynarzem. Lawrence. złote i fiołkowo-różowe. że on i Lawrence byli najlepszymi przyjaciółmi. witając "pacjentów" i ich właścicieli. Na dwa dni przed końcem służby Lawrencea w Wietnamie oddział wrócił z dżungli bez niego. umierając. Towarzyszenie ojcu do stajni. Minęło już ponad dwadzieścia lat od czasu. że mogą teraz wszystko osiągnąć. Powrócił z dżungli ze znaczkiem identyfikacyjnym Lawrencea.

trójkę cudownych dzieci. ponieważ nie mogła już dłużej ignorować niepokojących przeczuć. którego kochała.do zupełnie innego stanu: z Montany do Waszyngtonu. najdroższy. by wystarczyło na cztery bilety w autobusie. że nie wszystko jest w porządku z mężczyzną. sprawić. zbyt długi.. że jej podejrzenia są niemądre. by chodzić do collegeu. gdzie Lawrence miał studiować na sławnym wydziale weterynarii Washington State University. Claire podzieliła się tym odważnym planem z Holly. Claire starała się zapominać o swych lękach. Derek był taki nieobliczalny. zanim znajdzie jakąś pracę. były teraz smutne i poważne. że była to praca. Przez długi czas. gdy Claire powiedziała jej. oraz na życie. w drugiej . i dla bliźniąt. . Jednak przeprowadzka była dalsza. To była wielka zmiana. Claire natychmiast by go opuściła. Pojechałby tam za nią.powiedziała Holly z cichą radością. Sądzę. Claire uległa bez oporu żądaniu Dereka.Wiem. W śnieżysty lutowy .szeptało serce Claire do jedynego mężczyzny. Ona i Lawrence marzyli. nawet na chwilę. gdzie Holly i Claire mieszkały z Lawrenceem. wszyscy czworo. czy nie bierze narkotyków". przeprowadzili się z małego apartamentu. Choć stawał się wobec niej coraz chłodniejszy. Pomyślała o Seattle. których istoty nigdy nie wyjawił Claire. daleko mu było do obojętności. w którym decydowała 30 się stawić mu czoło. Derek i Claire pobrali się osiemnaście miesięcy po śmierci Lawrencea. Ale nigdy tego nie zrobił. które Derek dawał jej na domowe wydatki.. Zaczęła odkładać pieniądze z małych sumek. natychmiast wyjadą. Claire wiedziała.Gdy Derek wyjedzie w jedną ze swych podróży służbowych. Ale za każdym razem. z którymi pragnęła spędzić każdą chwilę swego życia. że był twoim przyjacielem. że zaczną nowe życie w Seattle.przynajmniej nie dla wszystkich. Chciała wierzyć. jej wielki ból trochę malał. którego poślubiła. żeby była całkowicie i nieodwołalnie od niego zależna. Odejście od Dereka należało starannie zaplanować.tęsknić za Lawrenceem. które dawniej błyszczały promienną radością i nieokiełznanymi marzeniami. . Pragnął jej. że nie może wrócić do Montany. "Odejdę od niego. To musiało potrwać. . Jej złotowłosa córka kończyła już trzynaście lat i jej błękitnozielone oczy. W końcu. który też kochał Lawrencea. że wszystko jest w porządku. Claire zwalczała niejasne przeczucia. lecz żeby zajmować się interesami. Lawrencea i Holly właśnie łączyły się z przeniesieniem do Waszyngtonu. jego zły humor nagle znikał. Wiedziała tylko.nieobecny duchem. nostalgiczna i trochę niesamowita. Teraz Derek przeniósł się z nimi do Waszyngtonu nie po to. że kiedyś zamieszkają w Seattle. i czasem zastanawiam się nawet. że dokonała właściwego wyboru dla Holly. gdy go znałeś. niż oczekiwała Claire . ale jak tylko będzie miała dosyć.. ale kiedy była z Derekiem. które urodziła Derekowi. Ale tak jak nigdy nie miało się spełnić marzenie Lawrencea o klinice weterynaryjnej. a nie chciał utracić Claire. do przestronnego domu z dużym podwórzem. uciekniemy. który przewiezie ich przez Casca-des.Do kwietnia będziemy miały dość pieniędzy . gdy jej niepokój narastał do punktu. ze względu na dzieci. tak samo nie spełnił się sen o Seattle . Claire podjęła odważną decyzję.. w jednej chwili czarujący. Lawrensie . zbyt długi. ale musiał się zmienić od czasu. syna i córki. jak by zareagowała. I chciał ją kontrolować. Gdyby Derek kiedykolwiek uderzył któreś dzieci lub ją samą. Znowu stawał się czarujący i jej lęki znikały. Oczy Holly znowu rozbłysły. ponieważ dawne cudowne marzenia Claire. w której wykorzystywał doświadczenie zdobyte w Wietnamie. Przecież miała dzieci. by nie zawierała żadnych przyjaźni. że jest niebezpieczny. I przez długi czas. Jak Derek obiecywał przed ślubem. i że wymagała od niego częstych podróży. Musiał wiedzieć.

Clarie pomyślała.szydził. zakrywając je własnym ciałem. każde oszalałe błaganie ciągnęły się przez całą wieczność rozpaczy. jak dalszy ciąg sagi o Corky i jej psie. Gdy wysyczał te niewytłumaczalne słowa. że Derek wrócił. uświadomiła sobie. potem stały się jeszcze bardziej lodowate. Jego ciemne oczy miały dziki wyraz.Ty i twój ojciec . . Na szczęście bliźnięta były za małe. że był podniecony. . Gdy nagle pojawili się Claire i Derek. w żywych . Dzieci w salonie nie słyszały. Uchwyciła ją obiema rękami. I nawet najmężniejsza miłość dziewczynki była żałośnie słabym przeciwnikiem dla oszalałej potęgi jej ojczyma. ta zgroza trwała wiecznie. takie niewinne. Telewizor był włączony. Claire próbowała gorączkowo ocalić dzieci.Czy jesteś moją Walentynką. czujny.A może twoje serce wciąż należy do twego najdroższego Lawrencea? Gdy uśmiechnęła się mężnie i powiedziała mu. W jakiś sposób zauważyła też szaleństwo Dereka i z zadziwiającą jasnością zrozumiała. prawda. które będą się stale powtarzać. a dłoń ściskała teraz strzelbę myśliwską. Ale teraz. złapał Holly. by obejrzeć ukochaną historię dzielnej dziewczynki i jej mężnego białego psa. jej wątłe siły wzmacniało męstwo. Holly siedziała na kanapie z bliźniętami. Każdy grymas przerażenia. ale kiedy rozpoczęły się Przygody Corky i Białego Cienia. które posiadał. ale narkotyk sprawił. Derek wpadł w szał.ani cichych rozpaczliwych próśb.Miałybyście ochotę wybrać się na wycieczkę? Wycieczka. Ich oczy były takie wielkie. żeby w pełni zrozumieć. dzieciaki . ani syków krańcowego szaleństwa. nawet skrzypu kuchennych drzwi. by zasłonić siostrzyczkę i braciszka. Zdziczałe oczy Dereka kpiły z nierozsądnej odwagi Holly. 31 a nie zamroczony.dzień. w jej koszmarach. Jednak Claire i Holly rozumiały.lub raczej śmiertelnych . Dla niej stanowiła źródło niewyobrażalnych wspomnień. nie miało znaczenia. co to znaczy. jedną z wielu. chociaż chciała ona zachować spokój ze względu na dzieci. . zabójczo chłodne i wypełnione nienawiścią. że go kocha. była ostatnią podróżą dla nich wszystkich . a nie ogłupiały. Derek już napisał swój makabryczny scenariusz. Czarne oczy. przyłączyła się do swego braciszka i siostry. Kiedy tylko wrócił do domu. Claire? . Jego dzikie oczy lśniły niebezpiecznie. w dzień świętego Walentego. błagając o ich życie. ten wspaniały świat należał do odległych wspomnień. z kolei Holly przesunęła się przed śmiercionośną lufę. który byłby czternastą rocznicą ślubu Claire i Lawrencea.głos Dereka był złowieszczo uprzejmy. To. że Dereka wcale nie interesuje jej odpowiedź. którą zaplanował Derek. Miłość musiała wystarczyć. gdy przyglądały się rozgrywającej się tragedii. zrodzone z miłości. wciskając jej do ręki bukiet krwistoczerwonych róż. . głos miał przeraźliwie wyraźny. które się w nią wpatrywały nie były ani trochę szkliste.kolorach. W pamięci Holly. Stawała pomiędzy nimi i strzelbą. spostrzegła przerażenie matki. żadne z nich nie słyszało nic. A kiedy Dereka znużyły prośby Claire i nacisnął spust. 32 choć miała zaledwie trzynaście lat. co mówiła. co się dzieje. jak w telewizji. że jest naćpany. Nie słyszały też przyciszonych słów . unieruchamiając ją przy sobie w taki sposób. .wysyczał cicho. . że musiała być świadkiem zabijania swego małego rodzeństwa.Cześć. . Przez pierwsze lata swego życia Holly i jej rodzice przebywali w krainie. Holly nic nie słyszała. Odrabiała lekcje. Claire? Chcesz być z Lawrenceem? Rozmawiali w kuchni.Chcesz być z nim. w zwolnionym tempie. gdy wygłosił złowieszcze słowa.z wyjątkiem Holly. szła powtórka Klubu Myszki Miki. ofiarowując w zamian swoje. w której miłość była wszechmocna. Wydawała się im nierealna.

. Grzmot ostatniego wystrzału szybko ucichł i Holly nagle została sama -ale teraz głosy z telewizora. pozbawionych życia ciał siostrzyczki i braciszka. tak bardzo przez nią kochanych. i delikatnie dotknęła drobnych.gdyż tego właśnie pragnął Lawrence. Z tym szyderczym pożegnaniem Derek Burke przyłożył lufę do swej skroni i pociągnął za spust. zaniepokojeni odgłosami strzałów. która była szkarłatna od walentynkowych róż.. huczały jej w uszach. Pozwól. akceptując śmierć z królewską godnością. będzie musiała rozluźnić ten czuły uścisk. Wciąż tuliła swą matkę i szeptała słowa. . mamusiu. .błagała w duchu. . rozkoszując się tymi ostatnimi chwilami udręki i przerażenia.I obiecujesz.i z tatkiem".. a gdy Derek ją puścił. Powoli. I Claire umarła. była przesiąknięta na wylot. .Kocham cię. których nie mogli usłyszeć. Wreszcie Derek uśmiechnął się. nie mogła odpowiadać na pytania i tylko bezradnie kiwała szkarłatnozłotą główką. . . ale dziewczynka natychmiast uświadomiła sobie. bym była z nimi. aby błagała go o życie? Jeśli tak. że nawet strzał z bliskiej odległości nie może wyrządzić jej większej krzywdy. że jest dobry i zaopiekuje się nimi . dopóki nie wyszeptała słów miłości do swej córki. gdzie Claire kochającymi palcami przekazała ostatnie pożegnanie. Claire uniosła blade. ale nie pociągnął za spust.Chcę być z nimi. Możesz dalej żyć. ale. Życie Holly było już skończone.Mamusiu! Kochające ramiona Claire otuliły Holly. za pomocą którego przekonał kiedyś Holly i Claire. a gdy to zrobił. Baw się dobrze. Będziesz o tym pamiętać. Czy Derek chciał. Bawełniana bluzka. że będziesz szczęśliwa? .. . A gdyby chciał zobaczyć strach w tych przejrzystych.. nie umieraj! .Żegnaj. 33 -Holly. dochodzących z wnętrza domu.Zabij mnie teraz. kiedy troje istot. że aby ocalić ukochaną matkę. Kiedy wreszcie udało się im odciągnąć dziewczynkę. Zawsze.. proszę. zobaczyli jeszcze więcej krwi. Potem uklękła na podłodze. niż pozwalały na to śmiertelne rany. na oczy.Muszę zadzwonić po karetkę! -Nie. w złotych włosach widniały pasma czerwieni. Holly.. drżące dłonie. musiałby czekać całą wieczność. Znaleźli Holly w zbryzganym krwią salonie." Ale Derek poruszał się w zwolnionym tempie. był to ten sam czarujący uśmiech. Holly? -Tak. Straciła wszystko.Posłuchaj mnie. bardzo powoli przesunął broń z serca na twarz. którą miała na sobie Holly. Czekała na nią z radością. Holly... Być może uświadomił sobie. że serce Holly jest już złamane.wyszeptała Holly. obiecuję . gdy nacisnęła wyłącznik.Zawsze będę cię kochać. Po prostu jej serce z uporem nie chciało zaprzestać bicia. Jesteś silna i byłaś tak bardzo kochana przez tatę i przeze mnie. to się zawiódł. błękitnozielonych oczach. Skierował strzelbę ku jej sercu. nie próbowała uciekać. które były zadziwiającym połączeniem jasnego błękitu Claire i głębokiej. I tak żyła dłużej. które przedtem ginęły w tym całym koszmarze. jej ręka pozostawiła krwawe ślady. Holly nie bała się śmierci.Tak. Holly uciszyła te głosy.błagało złamane serce Holly. Policjantów wezwali sąsiedzi. Stała przed nim wyprostowana i dumna. Ale świadectwo jej jako naocznego świadka i tak w gruncie rzeczy nie było . leżało przed nią na podłodze nieruchomo i w milczeniu. Nie miała się już czego bać. by dotknąć policzków córki.. Holly była w szoku... pragnęła jej. moje najdroższe kochanie. a na bladych policzkach -jaskrawo czerwone smugi w miejscach. Proszę.. . kochanie. "Pośpiesz się ."Zabij mnie! . . leśnej zieleni oczu Lawrencea.

które odłożyła Claire. Niemoralność wojny rodziła niemoralność w żołnierzach. Była śmiercionośną lolitą. poza brązowoczarnymi plamami.. którą policja zaznaczała ślady zbrodni. . oszaleje. Jej głos załamał się. To miało sens.Mamusiu! Ale nie było nikogo ani niczego. Tak bardzo potrzebowała dotknięcia. prawda? Holly wiedziała.żółta pajęczyna śmierci. Ty i tatko będziecie ze mną. którego nie będzie. Było ich dość. co zaszło. Jak mógł nim nie zostać? Bardziej niepokojące było. iż zobaczy Claire. i od armii reporterów. który wibrował w jej mózgu. dzieci i siebie? Z powodu Wietnamu. że Holly odwróciła się. że mamusia nie spotka jej w Seattle. Zarówno Holly. żądzę krwi i szaleństwo. wzbudzając w nim głębokie i zakazane uczucie. w której przebywała przez ostatnie trzy noce.. zaspokajając jego namiętności. Pasma taśmy. jak i jej ojczym popełnili zbrodnię namiętności. I gdy znudziła ją ta gra. odrzuciła go bez litości. że będziesz szczęśliwa". niejako więzień. Ale nawet w swym szaleństwie Derek nie mógł zabić nieletniej kusicielki. dla niej wciąż były szkarłatne i lśniące. Było po północy. Dręczyła tego mężczyznę. co umarło. mogłaby urzeczywistnić pomysł. Opuściła sypialnię. I wiedziała coś jeszcze. do miejsca. ale i nie będąc też pożądanym gościem.powiedziała cicho do pustego pokoju. poza uroczystą obietnicą. mamusiu. W ciągu czterdziestu ośmiu godzin od zabójstwa uwierzyła w to większość nie wyłączając sąsiadów. Całe miasto odetchnie z ulgą.. dopóki ją to bawiło. Ale była zupełnie sama i po chwili upomniała się surowo. Po długich dyskusjach uznano. "Obiecaj mi. że cię tam nie zobaczę. że jeśli uwierzy w szczęśliwe zakończenie. 35 . Sąsiedzi. Nie możesz sobie pozwolić na udawanie. milczącymi i ponurymi nagrobkami wszystkiego. .. a Holly musiała uciec od otaczającej ją wrogości. Nikt nie będzie na nią czekać. że jest inaczej. że mógł być tylko jeden 34 powód: sama Holly. Krwawa sceneria aż nadto wyraźnie świadczyła o tym. którą kochał. gdy okaże się. którego wojna wpędziła w szaleństwo.. którzy ofiarowali Holly tymczasowe schronienie. że zniknęła. zawsze. coś bardziej ważnego: jeśli nie opuści od razu splamionego krwią salonu. Ale przede wszystkim musiała być sama ze swą rozpaczą. a plamy krwi. których kochała. które w ciągu trzech dni stały się brązowoczarne.Mamusiu! . A potem bawiła się nim.Ten głos był tak realny. niemal oczekując. Dla .Jadę do Seattle.potrzebne. że będziesz żyć. dlaczego żołnierz-zabójca oszczędził swą trzynastoletnią pasierbicę. przekraczającą niemal ludzką wytrzymałość. Może będziesz tam na mnie czekać. jak planowałyśmy. było więcej niż prawdopodobne. Niczego. gdzie starannie ukryte zostały pieniądze. ale Holly i tak widziała ich ukochane postaci. uznali mieszkańcy miasta. przytulenia. Obiecaj. . Holly. które odkładałyśmy. jaką złożyła umierającej matce. Drżące nogi Holly zawiodły ją na górę. . gdzie także jej życie dobiegło końca. Jej matka. wciąż spowijały dom . by zapewnić przejazd i mieszkanie dla czworga. którzy chcieli usłyszeć z jej własnych ust historię uwiedzenia i morderstwa. To. siostra i brat nie leżeli już na podłodze salonu. że weteran z Wietnamu wrócił do kraju jako morderca. Dlaczego jednak doszło do tej zbrodni? Dlaczego ten człowiek zabił żonę. pociechy. odczuj ą ulgę. fosforyzująca niesamowicie w świetle bladego zimowego księżyca. podtrzymywane przez oślepiające migawki rzezi w cieplarnianym gorącu odległych dżungli południowo-wschodniej Azji. traktujący ją teraz z nieukrywaną pogardą.. Wziąć jeden z rewolwerów Dereka i dołączyć do tych.Zabiorę pieniądze. mamusiu . kiedy Holly rozchyliła wstęgi zagradzające drzwi i weszła po raz ostatni do domu.Wiem. Ale będziesz ze mną.

gdy wędrowała przez cmentarz koło Seattle Yolunteer Park na Capitol Hill. Ale nie mogła obiecać nic więcej. że mogła być kiedyś uśmiechniętą nastolatką z mysimi ogonkami. Spoza zasłony złotych włosów można było zobaczyć poważną. Prawdę mówiąc. Nikogo. gdy jej makabryczna historia była jeszcze nowością. którą wykorzystała do złożenia podania o numer ubezpieczenia niezbędny. wzięła dwie fotografie małej siostrzyczki i braciszka. a z albumu. Potem opuściła dom . Okulary miały jej pomóc wyglądać na tyle lat. że będą mogli zniknąć. Jednak coś bardzo silnego.Jestem aktorką. że zabierze je ze sobą we wspaniałą podróż pełną nadziei i cudownych marzeń.i miasto . W urzędzie stanu cywilnego King County Holly zdobyła kserokopię aktu narodzin Mary. które teraz nosiła jak zasłonę. Miała na ten album dość miejsca w plecaku i nie było na świecie innej osoby. że ma ona prawie dziewiętnaście lat. gdy jej małe. Szła wolno przez cmentarz. Następnym etapem był sklep optyczny. i to. W gruncie rzeczy Holly uznała. której fotografie wraz z wstydliwą. nie wątpiłby. Lawrence i Claire byli rodziną. gdzie zamówiła oprawki ze złotego drutu.swetry i dżinsy . Jej rodzice nie żyli. z uwagą studiując każdy nagrobek. Holly nie została rozpoznana. jedyny namacalny dowód tamtych radosnych. złotymi włosami. . Znacznie więcej trudności miałaby z przekonaniem znajomych. dla której te fotografie coś by znaczyły. jaki znalazła na tym cichym cmentarzu z jaskrawymi bukietami wiosennych kwiatów. portret bezgranicznej miłości i mężnej nadziei. wyrytych na lśniącym granicie. Pragnęła po prostu spokoju.Claire i Lawrence wpatrzeni w obiektyw i śmiejący się z miłością. by żyć na własny rachunek i móc się utrzymać. ile by ich miała Mary Lynn Pierce. gdy ona. przybierając nazwiska osób. Holly zabrała tych pięć drogocennych pamiątek dawno minionego czasu. że potrzebuje jakiegoś kamuflażu dla ukrycia swej łatwej do rozpoznania twarzy. uznana przez cały świat za nieletnią uwodzicielkę. Holly przysięgła czcić i szanować pożyczone nazwisko. . Nie mogła przyrzec duchowi jego pierwszej właścicielki. Potrzebuję okularów jako rekwizytu w sztuce. ciotek. to nic złego się nie stanie. Według 36 dat. które zmarły jako dzieci. wujów czy kuzynów. i jeszcze jedno . Powinna mieć teraz co najmniej osiemnaście lat. gorliwe paluszki nacisnęły migawkę. Holly nie miała ochoty iść dalej. Potem odszukała także ukryty album z fotografiami. Ta ponura wędrówka doprowadziła ją w końcu do grobu Mary Lynn Pierce. nigdy nie miała kochających dziadków. których spotykała Holly. gdy wyjaśniła Holly.Wzrok mam w porządku . który nie był ukryty. jeśli chciała znaleźć pracę. w które miało być wprawione zwykłe szkło. a kiedy . Holly Elliott. gdy głaskała aksamitnie miękkie chrapy klaczki palomino. . stać się na tyle dorosła.kilkunastoletniej dziewczynki mogły wystarczyć na bardzo długo. czegoś więcej poza długimi. jakaś niewidzialna ręka powstrzymała Holly przed zabraniem całego albumu. odległych czasów. nikt z ludzi. trzynastoletnia niewinna dziewczynka. smutną twarz dojrzałej kobiety. Prawdę mówiąc. nie sądzisz? .spytała Claire. Wyjęła z niego tylko pięć ulubionych fotografii: ślubne zdjęcie rodziców.Jeśli będziemy szanować te nazwiska.wytłumaczyła zaskoczonej pracownicy sklepu. ale zajmującą historią ukazywano w wieczornych wiadomościach. i wreszcie fotografię Lawrencea trzymającego ją. tak jak twierdziła. Holly wspominała pytanie matki. zdjęcie jej jako dziecka w ich objęciach. musi zniknąć na zawsze bez śladu.na zawsze.a na wierzchu ułożyła starannie złożoną suknię ślubną Claire. dopóki nie doszło do innej tragedii. Zapakowała do plecaka trochę własnych ubrań . Mary urodziła się pięć lat przed Holly i żyła tylko miesiąc. zrobione przez żonę sędziego pokoju. na którym ona i Claire pokrywały lukrem urodzinowe ciasto dla ojca.

tak wyraźnym. czyhały na nią. Holly spisywała swoje opowiadania o miłości ręcznie. gdzie ona. odwadze. Musiała znaleźć sposób.dziwnym zbiegiem okoliczności powrócono do niej po ośmiu miesiącach. gdzie nie będą jej już dręczyć upiory. które czasem wydawały się nierozwiązywalne. które zaatakowałyby jej mózg. Potem nadeszła zima. Jej bohaterowie i bohaterki miewali. w Boże Narodzenie. przynosząc śnieżną ciszę i nieubłagane ciemności. Zatracała się w nich i czuła się z nimi o wiele bezpieczniej niż z tymi pisanymi przez innych. i miłości. które miała ze sobą. A gdy ogarniało ją zmęczenie.niezbędnym antidotum na przerażające wspomnienia. Zanim opuściła Seattle. wiedziała aż za dobrze. Ale niezmiennie wszystkie sekrety zostawały odsłonięte. Musiała zostać. którzy widywali Mary Lynn Pierce codziennie. dziecinnym charakterem pisma. Oczywiście ze szczęśliwym zakończeniem . złotym blasku. przestudiowała wszystko. aby żyć ze śniegiem. nigdy nie zgadliby. Chciała. była dwudziestolatką. Ale odziedziczyła siłę i odwagę swych rodziców i było to dziedzictwo. a kiedy nie pracowała . oficjalnie zmieniając Mary Lynn na Marilyn. że będzie czcić i szanować pożyczone nazwisko. kłopoty. że nieśmiała i poważna młoda kobieta. nie odstępujące na krok od Holly.czytała książki o miłości. bo choć nigdy nie złamałaby obietnicy. nawet ci. zdecydowała się również wystąpić o paszport. Spędzała długie ciemne zimowe noce na czytaniu.. Holly kupiła bilet w jedną stronę na statek. a błędy wybaczone. które jak wiedziała. rzecz jasna. matka i ojciec byli kiedyś tak szczęśliwi. I przez to pierwsze lato. z ciemnością. Nie pozwoliłaby na to. Mogła też pojechać dalej na południe w ślad za słońcem. I nawet nazwanie Alaski "ostatnią granicą" budziło w niej odzew. głębokie i bolesne tajemnice serca. fachową pracownicę. którego nie mogła odrzucić. Zgodnie z dokumentami. Zanim wypełniła formularz. 37 Dwa lata po zabójstwie jej rodziny Holly przeczytała romans. którego akcja toczyła się. którzy nigdy by nie złamali uroczystych przysiąg i pełnych czci obietnic 38 miłości. Tymczasem pięć miesięcy wcześniej. a w końcu zaczęła pisać własne historie miłosne. Przyjazd Holly na Alaskę zbiegł się z początkiem dnia polarnego. Opis dziewiczej przyrody przypomniał jej Montanę. Pracowała niezmordowanie. nie istniejąca już Holly Elizabeth Elliott skończyła piętnaście lat. iż egzemplarze . o kobietach i mężczyznach. Ponieważ nie miała prawa jazdy ani żadnego dowodu tożsamości poza kopią metryki i numerem ubezpieczenia. na Alasce. Holly mogła wrócić do Seattle.dzięki nadziei. pracując w fabryce konserw w Kodiaku i przebywając w świecie niemal bez przerwy skąpanym w jaskrawym. które przypominały jej o tamtym walentynkowym wieczorze śmierci. I zawsze nawet najbardziej nieprzezwyciężone przeszkody pokonywano . że nigdy nie da mu szczęścia. upiory przegnane. tworzyła w myślach własne historie. ale tylko ze szczęśliwym zakończeniem. co mogła znaleźć na temat czterdziestego dziewiątego stanu. którą znają. poczuła słaby przypływ nadziei. że wbrew niezłomnym zasadom. Holly pisała o ludziach kochających i życzliwych. Przeczytawszy go trzy razy. które tworzyła. gdyż dzięki niemu czuła z nimi żywą więź. którym miała popłynąć śródlądowym kanałem z Seattle do Anchorage. była kiedyś gorąco kochaną i promiennie szczęśliwą Holly Elliott. Miała władzę nad fikcyjnymi światami.. To Marilyn Pierce wsiadła na pokład "Gwiazdy Arktyki" tamtego majowego ranka. by Mary Lynn Pierce spoczywała w pokoju wśród kwiatów na cmentarzu. a zarazem tak pełnym uroku. wzięła list polecający od kierownika księgarni z entuzjazmem wychwalający spokojną. zmodyfikowała swoje imię. gdyby pozwoliła mu na bezczynność choćby przez jedną chwilę. Życia jej bohaterek i bohaterów nigdy nie zniszczą nieprzewidziane tragedie. ale broniła się przed snem z powodu koszmarów. Holly znalazła pracę w księgarni na University Avenue.

i co roku przekazywała anonimowo spore fundusze organizacjom zajmującym się opieką nad ofiarami przestępstw. Bez śladu wyrzutów sumienia czy żalu Jason Cole zamierzał zabijać.. cichą. młodą kobietę. ograniczający się do jej małego domku. Cała jej poczta przybywała do Kodiaku na adres Marilyn Pierce. Kiedy chodziła do sklepu spożywczego w miasteczku. a czasem w olbrzymich kartonowych pudłach. czułą matkę. Holly odpisywała na te wszystkie listy i wysyłała swe odpowiedzi wydawcy. 13 marca . dotarła do kina i zobaczyła plakat reklamujący Mistrza ucieczek. żeby nosiły stempel nowojorski. że ożył jeden z jej bohaterów . Niebo było jaskrawoniebieskie. Nikt w Kodiaku nie miał pojęcia. by nie dopuścić do tragedii. mieszkającą sześć kilometrów za miastem.. autorka bestsellerów. Serce bolało ją wciąż na myśl. mogłaby zrobić coś.. że Holly to Lauren Sinclair. Nagłówki aż nadto świadczyły o rzeczywistości. w którym występował. nie dostawała też gazet. że Lauren Sinclair to pseudonim. To kwestia zachowania prywatności. Za siedemnaście dni Holly miała spotkać się z prawdziwym Jasonem Coleem. Jakoś wytłumaczy mu. tłumaczyła Holly wydawcy. Nieliczni mieszkańcy Kodiaku. Chciał bezlitośnie zamordować kogoś. Holly nigdy nie zachwiała się w swoim przekonaniu. w wiejskim domku. Nie chciała.. Delikatne palce Holly drżały.wysyłane do wydawcy muszą być porządnie przepisane na maszynie. tyle. i każdy. by starczyło na życie. kochający i życzliwy. by ta matka zmarła. którym mogła zagwarantować. którzy wiedzieli. żeby obejrzeć film Jasona Colea. znali ją jako Marilyn Pierce. w dwudziestą szóstą rocznicę swych urodzin. jej błękitnozielone oczy wędrowały czasem ku tłustym nagłówkom w gazetach. Może przyniesie jej szczęście. którego był reżyserem. Trzymała zaledwie niewielką sumę pieniędzy w lokalnym banku. gdyby głos odbiornika nie zagłuszał dźwięków dobiegających z kuchni. Firma wydawnicza z Nowego Jorku przesyłała listy od czytelników w wielkich brązowych kopertach. złotego słońca. kogo stworzyła z taką miłością. w którym występował Jason Cole. Nagle podjęła decyzję. inwestując ostrożnie. że nie spotkają ich bezsensowne tragedie ani nikt nie złamie im nieodwracalnie serca. który przekazywał je na pocztę. W ciągu czterech lat oglądała każdy sprowadzony do miasteczka film. Wolała żyć w tworzonych przez siebie światach. że gdyby tamtej walentynkowej nocy nie oglądała telewizji. umiłowane symbole najdroższej miłości. Miała wrażenie. która pragnęła żyć. Wędrując po mieście. gdzie mieszka. jej pierwsze dzieło zostało przeczytane. ale Holly następnego dnia pokonała jeszcze raz tę dwunastokilometrową trasę. które zabrała z domu. którego obsadziła w roli romantycznego bohatera.. W domku Holly nie było telewizora ani radia. był światem ciszy. Przez długi czas stała. Założy tę suknię na spotkanie z Jasonem Coleem. że prawdziwy Jason Cole jest życzliwy i łagodny. kochając swoją małą córeczkę. ani nawet. że Holly w ogóle istnieje. Holly zdecydowała się na długi spacer do miasta.. Zabierze też ze sobą pięć fotografii. ale nigdy żadnej nie kupiła. silny i bohaterski. Kino było wtedy zamknięte. zwłaszcza te od nie publikowanych jeszcze autorów.. 39 Podczas krótkiego dnia w Boże Narodzenie. Przeczytane. gdzie mieszkali życzliwi i kochający ludzie.silny i łagodny. Kalifornia Poniedziałek. Los Angeles. Ale teraz zmuszona była stawić czoło gorzkiej prawdzie: człowiek. budzące w nich nadzieję i radość. zawieszonym wysoko nad morzem. i powitane z radością przez czytelników. gdy dotknęła pożółkłego muślinu ślubnej sukni matki. Resztę przechowywała gdzie indziej. był w istocie niefrasobliwym draniem. i wydane. Świat Holly. wpatrując się w jego zdjęcie. że nie może pozwolić.. a kryształy śniegu i lodu błyszczały niczym diamenty w promieniach zaskakująco ciepłego. by ktokolwiek wiedział. symbole jej rodziny.

bezbronną Raven. była bogata i potężna. nie przez łóżko. Żaden z informatorów Nicka nie potrafił powiedzieć mu. pomimo niepokoju wywołanego tym. Ponieważ zdobyła sobie zasłużoną opinię. była dlań bardzo niepokojąca. Winter. która osiągnęła szczyty w tradycyjnie męskim zawodzie.i wybierała najbardziej utalentowanych. za najlepszą z najlepszych. nie myślał o jej kosztownym domu. właśnie się zakończył. że łączono ją z kilkoma najbogatszymi i najbardziej wpływowymi mężczyznami Hollywood . zmysłowe romanse. ARaven-kobieta? Nick odkrył. czarująca i zmysłowa "pierwsza naiwna". że zapominała o sobie . choć nie tak znów wielkie w porównaniu z królestwem Nicholasa Gaulta.. 41 Świadomość. Ze swego doświadczenia wiedział. Błyskotliwa. Jego celuloidowe imperium było ogromne. Jej ostatni związek. potężnych. że wybaczała mu raz po raz? Wydawało się niewiarygodne. miłość przestaje istnieć. że Raven znana jest jako Biały Rekin. w porównaniu z innymi. dlaczego więc decydowała się na takie kompromisy w życiu osobistym? Czy tak bardzo kochała Michaela Andrewsa. Wybitna. gdy dziewczynki zasnęły. by poważnie traktowali jej wybitną inteligencję. do jakich kompromisów byłaby gotowa. miała tak mało szacunku dla siebie. gdyby wiedziała. Przenikliwa. Andrews wrócił po siedmiu tygodniach spędzonych na zdjęciach w Hiszpanii i już pierwszej nocy wyrzucił ją ze swej posiadłości w Beverly Hills. że zwątpiła w swoją wartość i przyjmowała poniżenie i zdrady. Fałszywych i wyrachowanych obietnic miłosnych? Kiedy Nick opuszczał w piątkowy wieczór uroczą. A jednak Raven z nim została pomimo publicznego upokorzenia i zdrad. że mógłby kilkakrotnie wykupić Michaela Andrewsa. Zmusiła ludzi. z których żaden nie prowadził do małżeństwa.. zatelefonował w kilka miejsc. że Raven dotarła na szczyt o własnych siłach. Czy Raven kochała Michaela tak mocno. Raven mogła pozwolić sobie na luksus wybierania klientów. gdy zatrzymał ciężarówkę przed jej domem. bardziej ważnymi i niepokojącymi wiadomościami. 40 Ale był to błahy szczegół. Jeśli Raven zgadzała się znosić stałe upokorzenia i zdrady ze strony Michaela. Odniosła sukces na przekór swej zadziwiającej urodzie. że zawsze niszczy przeciwników. jakby na nie zasługiwała? A może miłość nie miała dla niej żadnego znaczenia. Oczywiście była inna kobieta. ajednak żywo pamiętał lęk wjej błękitnych oczach. których miała reprezentować . Cóż to jednak znaczyło wobec potęgi i bogactwa Michaela Andrewsa. z producentem i reżyserem Michaelem Andrewsem.i pokornie znosiła jego ciągłe zdrady? Sam Nick był ekspertem. To była Raven-prawnik. Raven nie szła na ustępstwa w pracy. ale zdrady Michaela to nic nowego.. Teraz. co oznacza środkowe "W" w jej nazwisku. Informatorzy powiedzieli mu. czego się o niej dowiedział przez weekend. genialna prawniczka. Czyżby w przeszłości przeżyła taki wstrząs.o godności i dumie . strojach i samochodzie. że Raven Winter może brakować pewności siebie. w . cudownego uwodzenia. jeśli chodzi o zdradę w miłości. wszyscy w Hollywood pragnęli mieć ją po swojej stronie podczas negocjacji. z którymi rozmawiał Nick. że gdy zdrada zostanie odkryta.Choć Nicholas Gault spędził weekend z córkami w Santa Barbara. brakowało pewności siebie? Ci. Dlaczego? Czyżby kobiecie. nie mieli najmniejszej wątpliwości. Późno w nocy. że Nick i "Eden Enterprises" to jedno? Do jakich kompromisów. W wieku trzydziestu trzech lat uznana została za jednego z najwybitniejszych doradców prawnych gwiazd w światowej stolicy rozrywki. Twarda. nie musiała tego robić. W ciągu prawie trzyletniego związku z Raven miał wiele kobiet. może ceniła jedynie władzę i pieniądze? Biały Rekin.były to najwidoczniej płomienne. udało mu się zdobyć trochę więcej danych o Raven W..

ale były na niej drobne zagniecenia.. Dłonie miała zabandażowane .Więc mogłaś odwracać strony Darów miłości? -Tak. I teraz. jak trzy dni temu wyjmował klucz z głębokiej kieszeni jej szortów. . Zdawało jej sięjakby Lauren Sinclair . a kwadratowe kawałki gazy z lekka się przekrzywiły.spytał Nick. A ona nie będzie Białym Rekinem. Najwyraźniej niewygodnie jej było samej opatrzyć rany. . którą jej kupił. Ale ten surowy styl wymagał doskonałości . Gdy Raven kiwnęła w odpowiedzi głową. co widział w jej szafirowych oczach. Czy Raven tak bardzo brakuje pewności siebie? Czy naprawdę aż tak lęka się być inna. kim on jest. brzoskwiniowy lniany kostium od Armaniego świadczył wyraźnie o tym.gładki.Uspokajając ją jeszcze bardziej. jak bardzo je czuła . a nie kobietą bogatą. tylko manekinem.Dzień dobry. stanowiących comiesięczne przypomnienie o lodowatej bezpłodności jej łona. Ani jedna. Nick uniósł papierową taśmę tak delikatnie i ostrożnie. zawdzięczającą wszystko samej sobie. było rzeczywiście autentyczną niepewnością? . i na razie tak powinno zostać. że każda z nich uzupełniłaby ten strój jakimś własnym symbolem. które krwawiły tak obficie . a nie hotelowym potentatem. kruczoczarnych włosów zatańczyły wokół jej twarzy i musnęły ramiona.Jak się czujesz? Jej pokaleczone i prawdopodobnie obandażowane kolana były zakryte sięgającą do połowy łydek brzoskwiniową spódnicą. . Raven nie miała pojęcia. że wszystko w porządku. lśniące kaskady połyskliwych.nieskazitelne . Było doskonale . szczególnym guście.I co myślisz? Nick słyszał niepokój w jej głosie i zgodnie z prawdą zapewnił: . . Nick znał wiele bogatych kobiet sukcesu i wiedział.Mogę zobaczyć? . To było zaskakujące stwierdzenie.uzupełnione dodatkami.ale nigdy nie było ich widać. co sądzić o skaleczeniach. . tylko uroczą i bezbronną Śnieżką.Myślę. wyjątkowa..Podgoiło się i nie widzę nawet śladu infekcji. co widział w piątek.Dzień dobry . błyszczący kok. Raven też uznała. że wygląd i pieniądze znaczą bardzo wiele dla Raven Winter. ale nawet to drogie ubranie mówiło o niepewności właścicielki. jak gdyby była tylko modelką. . było jedynie czarującą iluzją.odezwał się cicho. . dodał: . jakimś wymownym kolorem lub klejnotem mającym świadczyć o jej niezwykłym stylu. dokładnie tak.. Nie było.A co z bólem? Raven uśmiechnęła się nareszcie i przyznała: -O wiele lepiej. żaden włosek nie mógł sterczeć było to zadanie ponad siły dla jej mocno pokaleczonych dłoni. . jak zaplanował to projektant. .. że to.jego myślach na nowo pojawił się intrygujący i kuszący obraz tej bezbronności.o wiele bardziej niż podczas skąpych miesiączek.och. Będzie Nickiemogrodnikiem. O ile nie okaże się od razu.Raven była pełna podziwu dla tej książki.. że się goją. przenigdy. 42 Z pewnością w pracy Biały Rekin miewał znacznie bardziej surową fryzurę. Przytrzymywała je biała papierowa taśma. jego cudowna i zaskakująca czułość przyprawiła Raven o dreszcz. ponieważ żadna z jej wewnętrznych ran nigdy się nie zagoiła. nadzwyczajna? Czy to. Czuła je . mocno upięty na karku. Owszem. tak samo jak wtedy.Też mi się wydaje. .śnieżna biel gazy na śnieżnobiałej skórze. Dotychczas wszystkie rany w jej życiu były ukryte głęboko w środku. A ty jak sądzisz? Raven nie wiedziała.każde czarne jedwabiste pasmo musiało być na swoim miejscu. . że rany na dłoniach się goją.

jeśli nie masz nic przeciwko temu. zaskoczona. Oczywiście.Wszystkie kwiaty pasują do siebie. A potem usiadł koło niej przy stole. a śnieżnobiałe policzki zabarwił słaby rumieniec.Pewnie .. Małe żółte papierki były przyczepione precyzyjnie. Mam je w kuchni. .Ja? Po co? 44 . Bądź odważna..Byłoby dobrze.. lała balsam na ukryte głęboko rany. które nigdy się nie zabliźniły. . nawet dla niej. Nick był zadowolony. przypominały teraz lekko różowe na białe płatki Pristine. w swej rezydencji w Bel Air.Pod koniec tygodnia zdobędę wszystkie kwiaty i.Pochylając z namysłem ciemną główkę.powtórzyła Raven.i nic więcej.. nazbyt szybko minął zaczarowany. . Dochodziła dziewiąta. gdyby okazało się. co najbardziej lubisz. Nick zawahał się przez chwilę.pisała specjalnie dla niej. widząc jej zaskoczenie. Ma zamiar nazywać róże po imieniu. mogę to zrobić sam. Biały Rekin miał spotkanie w swym biurze w Century City. . jak gdyby były jej rodziną. i to wyraźne. że znalazłaś mnóstwo kwiatów.powiedziała impulsywnie. A gdy chodziło o róże. dodała: . że Lauren Sinclair wiedziała o jej ranach i przesyłała Raven kojącą obietnicę nadziei: nawet najgłębsze rany kiedyś się zagoją. pomyślałam.Zgoda. jakie kolory lubi najbardziej. tworząc z kartkami idealnie prosty kąt.potwierdził Nick.jeśli jej dzisiejsze ubranie mogło być jakąś wskazówką . nierealny czas. . które mi zostawiłeś. które ci się podobają.. uroczą biel. Stopniowo. może pojawić się miłość. . 43 Nick przypuszczał. Dla bzu wybrała tradycyjny odcień lawendy i koronkową.W tym tygodniu? .Wygląda. wiele stron oznakowano bladożółtymi zakładkami. . gdy bardziej się nad tym zastanawiał. romantyczne połączenie koloru kremowego i różu. .ponaglił ją Nick. Też są cudowne. że róże maj ą imiona. . która. ale są pewne. a potem rzekł: . Nigdy wcześniej nie zdawałam sobie nawet sprawy. a Nicholas Gault także zaplanował naradę służbową o dziesiątej. niezwykle drażliwe kwestie etykiety i .Tak..Uwielbiam te nazwy .Nick uśmiechnął się. na którym leżały katalogi. Wybierz.Żeby mi pomóc w projektowaniu. jej ulubionych róż.I co? . . To Nick nalewał kawę. że tak samo starannie założyłaby na swych dłoniach bandaże. Raven. Bądź twórcza. że ma swoje upodobania. okazywało się. ale poczuł smutek. w poniedziałek je posadzę. Ma zamiar nazywać róże po imieniu. Szybko. że niektóre kwiaty nie pasują do siebie. gdyby mogła to zrobić.bezgraniczną aprobatą.. . gdybyś uczestniczyła przy tym. Wiele.. Naprawdę nie można tu popełnić błędu. Chciała mieć bez i róże . A kiedy Nick przyjął jej oświadczenie z -jak się wydawało . I zaparzyłam dla nas kawę. jak gdyby były jej przyjaciółmi. Może istnieć szczęście.nie ważyła się wprowadzać poprawek do decyzji projektanta.Tak prędko? . że Raven odnosi się z takim entuzjazmem do swego ogrodu pełnego bzów i róż. .W ciągu tego tygodnia usunę chwasty i przygotuję ziemię pod sadzonki. powiedziała mu. gdy dzięki jego cierpliwej i nieustającej zachęcie Raven nabierała pewności siebie. Nick wpatrywał się z namysłem w kobietę. że wybiorę różne warianty. jej smukłe palce wskazywały subtelne. Zdawało się. zostawione przez niego na ganku w sobotę rano. . ale wyraźnie zadowolona.To cudowna książka.I mogłam odwracać karty katalogów. w którym byli Nickiemogrodnikiem i Śnieżką. .

księżnę Monako i Barbarę Bush. . Telefon zadzwonił w chwilę po odejściu Nicka. że zaprosiłaś do ogrodu Lady Dianę. jednej ze stacji softrockowych Seattle. . Nie zaplanowałaś na ten dzień nic. . nie cenił jej wcale.Nie wiem . Michaelu. Nick się o nią troszczył. . by dodała jego nazwisko do swej elitarnej listy klientów. Mimo wszystko to twój ogród. przed lunchem w klubie tenisowym i słuchała KBSG. by pomogła mu w planowaniu swojego ogrodu z różami i bzem. którą opracowałaś dla Jasona. Nigdy jej nie kochał. ale nie mam czasu. nie interesowała go w trwały sposób. Uważał ją za kawał lodu -bez serca.. i to nie tylko na tym poniedziałkowym spotkaniu.wyszeptała. Sprawdziłem już u twojej sekretarki. To interes równie wielki..Będziesz mi potrzebna przez cały dzień. twoi przyjaciele. . że chciałby. który niecały tydzień temu wykreślił ją ze swojego życia.Myślę. . bez uczuć.. . Kogo umieścić na honorowym miejscu? Komu dać więcej słońca? Teraz Raven też się uśmiechała.Przykro mi. jak gdyby nigdy nic ich nie łączyło. Michaelu. . że lepiej będzie. jak trzy lata temu. może teraz mówić do niej. 13 marca Caroline Hawthorne przebierała się.wszystko. która nie była dla niej zaskoczeniem. tak okrutnie wykpił jej sugestię. by odeprzeć pełną złośliwości wściekłość Michaela Andrewsa. czego nie można z łatwością odwołać. . mam na przyszły poniedziałek plany.Mam do ciebie sprawę. Raven.powtórzyła za nim. kiedy namówił ją..No cóż. .Protokołu? . co Michael wykrzyczał jej tydzień temu. To żywe . rzuciła zdanie jeszcze bardziej 45 szokujące: . "A właśnie. Widział w niej tylko błyskotliwego prawnika. że jednak kiedyś ją kochał.wspomnienie Nicka dało jej siłę. by reprezentował twoje interesy.pomyślała Raven. może być nawet jeszcze większy. by w następny poniedziałek poszła z nim na spotkanie w interesach.dworskiego protokołu.Michael.. która zapanowała po jej słowach. Waszyngton Poniedziałek. Ale Nick jej nie przeklinał. Twoja rodzina. gdy znajdziesz sobie kogoś innego. Chciał.. Tej myśli towarzyszyła zadziwiająca pewność siebie . których nie mogę zmienić. Raven przywykła do takiego poniżenia -ze strony Michaela i ze strony innych mężczyzn.Zawsze można zmienić plany. jak tamta umowa na cztery filmy z Gold Star.Wyobraź sobie. królową Elżbietę. I zaledwie parę minut wcześniej powiedział. Do diabła. Jak mężczyzna. było prawdą.i zadziwiający spokój. wysłuchała ostrej. Raven czuła przeszywający ból . Raven słuchała zaskoczona. . Spodziewała się też czegoś podobnego od mężczyzny. Raven. które nadawały półgodzinne wiązanki starych. Obrzucił ją wtedy przekleństwami. który z powodu jej bezmyślności omal nie potrącił ją ciężarówką. wulgarnej tyrady. Pomyśl o tym. Miał taki sam ton głosu.Prawdę mówiąc.W przyszły poniedziałek? .i czułe . Dzwonił teraz do niej w sprawach zawodowych.Cześć. lecz bardzo dobrych melodii: zawsze wzruszających piosenek o pierwszej miłości i miłości . . że zaplanowałam" . Część druga Seattle. a jej szafirowe oczy błyszczały.Potem w pełną zaskoczenia ciszę.

Ale ponieważ nadzór należał do jak zawsze kompetentnej Caroline Hawthorne.. ale powstrzymał ją komunikat disc jockeya. pożądanie? 49 Najprawdopodobniej okazałoby się to katastrofą. bo miała optymistyczny stosunek do życia.Nigdy jeszcze tego nie robiłam .Ale człowiek ze stacji radiowej. widać było. Jak zawsze słowa te obudziły w niej palący głód. gdyż była nie tylko zadowolona . Podczas Good Yibrations Beach Boysów energicznie szczotkowała sięgające do ramion kasztanowe włosy. spowodowała wyciek ropy naftowej. Miało to być spotkanie poświęcone planowaniu Balu Szmaragdowego Miasta. Nie dziwiło ich. Utworzono tymczasowe schroniska w Neah Bay i Moclips. spowodowałoby niekontrolowany upadek w przepaść smutku. z którymi miała zjeść lunch. Gdy Leslie Gore śpiewał It s My Party. Budynek tamtej szego liceum. . a realistyczny . zdrady i bólu. gdy piosenka się skończyła. poczuła lekki smutek. o rewolucji i pokoju. Caroline wkładała prostą. której tam nie było za młodu. smutek i radość.. Caroline nie zapomniała o lunchu w klubie tenisowym w Seattle. przyjęły jej telefon z pełnym zrozumieniem.. na numer. stanowiący zagrożenie dla środowiska morskiego od przylądka Flattery do Kalaloch.przyznała się Caroline.przyjęła ją rumiana kobieta. rozpoczynając trzygodzinną podróż do Moclips. .. kuszący głód. Tak właśnie wyglądają w dzisiejszych czasach czterdziestolatki: zdrowe. o lodowatych zimach smutku i nie kończących się latach radości. że żyła na tej planecie przez prawie cztery dekady i że w tym czasie poznała śmiech i łzy. stojąca w holu gimnazjum w Moclips High. przełożyła go tylko. Za dwa tygodnie Caroline miała skończyć czterdzieści lat. tworząc ogniste nawiasy. Oczywiście miała drobne zmarszczki. Jak to by było. które przy niewielkim nakładzie pracy obramowywały jej twarz.I z góry dziękujemy. sprawne. być kochaną.Katastrofa tankowca.do miłości. . że Caroline pędzi jak strzała na wybrzeże z powodu spraw o wiele pilniejszych niż uroczysty bal. W jej szmaragdowych oczach kryła się pełna powagi mądrość. i patrzyła w dół na wzburzony wiatrem przepych wód w kolorze indygo. Caroline wyciągnęła rękę. pokrytych białąpianą. Mała nadmorska miejscowość wczasowa położona była pięćdziesiąt kilometrów na północ od Hoąuiam. wyraźne świadectwo.. Kwadrans później Caroline siedziała już w samochodzie. dobroczynnego wydarzenia sezonu. będącą świadectwem jej dobrego zdrowia. niż to się zdarzało w ciągu wielu lat. która mogła załamać się bez ostrzeżenia. gorącą linię KBSG. Pilnie poszukuje się ochotników do pomocy przy oczyszczaniu ich z ropy.Serdecznie witamy . wszystko było pod kontrolą i przyjaciółki. niebezpieczny. większym optymizmem. Ciężko walczyła o spokój. . Ale iskrzyły się przy tym.. który miał się odbyć za kilka miesięcy. Lepiej żyć bezpiecznie. Trzymała w ręce wielki notes i z jej zachowania. z . dopasowaną spódnicę. budzić takie emocje. Unoszenie się na fali ekstazy. jaśniały większą pewnością siebie. A jednak. Podczas Unchained Melody Caroline stała przy oknie sypialni. odrobinę podkreślając jasną cerę. że zajmuje się rozlokowaniem ochotników i zwierząt. Po bliższe szczegóły proszę dzwonić na. A kiedy Roy Orbison miękkim głosem śpiewał Pretty Woman nakładała delikatnie makijaż. a służba ochrony wybrzeża i inne organizacje zapewniają transport dla wydr i ptaków. kochać tak mocno? Jak to by było. Caroline Hawthorne była zadowolona z życia.i jeszcze bardziej wzruszających słów. która wydarzyła się w nocy niedaleko od wybrzeża Waszyngtonu.zakazanej.lecz szczęśliwa. słuchając wzruszającej muzyki . a jej stanowcze zmagania zostały więcej niż sowicie wynagrodzone. Była szczęśliwa. . został przeznaczony na tymczasowe schronisko dla zwierząt. zieloną jak nefryt i bluzkę z długimi rękawami w odcieniu kości słoniowej. na piętrze domu przy Queen Annę Hill. energiczne. którego była gospodynią. który i tym razem wzbudziły w niej te słowa. by wyłączać radio przed wyjściem. zamkniętego na czas przerwy wiosennej. "Jestem spragniona twego dotyku".

Ale to zrobił. co dowiedziała się o nim z nadawanego na żywo programu 20/20. Caroline wiedziała. Powinien zostać senatorem. Caroline. spokojny. była w operze. Zobaczmy. że ten weteran wojny wietnamskiej. co o nim wiedziała. więc Caroline mogła obserwować go niezauważona. ze względu na wyjątkowe . Ale od samego początku wątpiła. nawet niedoświadczone. usłyszała niski. A chyba powinno. Będzie na panią czekać pokój .. Rozpoznała go od razu. I właśnie miesiąc temu. by namówić ją na spotkanie z nim.Może dać panią do Lawrencea? Ulokował się w szatni dla chłopców. powiedział. że z takim charakterem. by odświeżyć się przed wyjazdem. powiedziała zdecydowanie przyjaciołom. że ten pełen oddania weterynarz natychmiast tu się zjawi. by dowiedzieć się. Za to niezbywalne prawo zapłacił drożej niż jakikolwiek inny człowiek. by zbiegł się z dniem świętego Walentego.Oczywiście. proszę z niego skorzystać. by ta umiejętność wystarczyła do przekonania takiego człowieka jak Lawrence Elliott. męski głos. Aż do ubiegłego miesiąca. Gdy 51 nadawano ten program. że z powodu poszukiwań dawno zaginionej córki odmówiłby ubiegania . . Kluczyła w labiryncie drewnianych ławek i metalowych szafek. kierując się odgłosem płynącej wody.. który uciekł po siedmiu latach niewoli tylko po to. jak bardzo jest skryty. Proszę podać mi swoje nazwisko.tragiczne . Caroline była niewątpliwie mistrzynią w przekonywaniu bogatych filantropów. 50 .choć upłynęło już siedemnaście lat odnalezienie córki. Przyjaciele Caroline nigdy by jej czegoś takiego nie zrobili i nikt nie próbowałby zachowywać się w ten sposób w stosunku do człowieka. Do samego końca. Z programu jasno wynikało. by uszanować jego prywatność. po prostu nie przyszło jej do głowy. którego życie było tak tragiczne. Nawet jeśli nie zamierzała pani spędzić tu nocy. To. Nie. a kilkunastoletnia córka zniknęła. którego czas emisji został celowo tak wybrany. "Powinien ubiegać się o jakiś urząd publiczny. zasługiwał na to. gubernatorem. łagodny. logiczne było. a potem w lewo. powód. Przecież rumiana dyspozytorka podała jego imię i z tego. był o wiele ważniejszy od miłości. Mężczyzna nie słyszał jej kroków w szumie płynącej wody. Caroline nigdy przedtem nie zgłaszała się na ochotnika do oczyszczania ptaków i wydr z ropy ani nigdy dotąd nie była w szatni dla chłopców. jakie miało dlań to święto zakochanych. jej "przyjaciele" toczyli bezlitosną kampanię.oczywiście bezpłatny . aby poświęcił życie dla dobra ogółu. ponieważ dla Lawrencea Elliotta najważniejsze było . dla którego Caroline Hawthorne miała spotkać doktora Lawrencea Elliotta. że to może być on. z zupełnie innego powodu. Gdy szła do szatni. jak trudno mu publicznie mówić o przerażającej przeszłości. że nigdy i w żadnych okolicznościach nie będzie nawet próbowała tego robić. by ochłonąć.Kobieta zajrzała do notesu. że jego żona została zamordowana. Gdy zbliżyła się do pryszniców.znaczenie.. prawością i polotem mogłyby zrobić wiele dobrego dla kraju. co Caroline wiedziała o doktorze Lawrensie Elliotcie.którym rozmawiałam. Ale jeszcze silniej wierzyła. .. która zniknęła bez śladu. Caroline zmuszona była zgodzić się z przyjaciółmi. Tylko ty możesz go do tego namówić". że przydadzą się każde ręce. że Lawrence Elliott powinien zostać prezydentem. Powodem był sam Lawrence Elliott i to. więc nastawiła magnetowid i kilkakrotnie obejrzała później nagranie. kiedy położyła temu kres. Dlatego Caroline potrzebowała kilku minut. Otworzył swoje serce przed wszystkimi. Oczywiście nie chodziło tu o coś tak banalnego jak swaty. by przeznaczyli pokaźne sumy na cele dobroczynne lub sztukę. a może nawet prezydentem.w motelu po drugiej stronie ulicy. wypowiadający kojące słowa.

Caroline zaczerpnęła tchu. zmuszonego iść na wojnę. obserwując zręczność tych wprawnych i łagodnych dłoni. zauważywszy smugi ropy na jego skroni. jeśli porównać je z siedmioma latami więzienia i tortur w odległej dżungli. po dwunastu latach. gorąco kochanej córki. który czekał na niego w domu. a potem. że nigdy tego nie zrobi. gdy nie ustawał w poszukiwaniach zaginionej. że w dłoniach nieznajomego człowieka jest bezpieczna. wiejskiej osady położonej dwadzieścia kilka kilometrów na wschód od Seattle.. gdyby jej ojciec zmienił adres z Issaquah. jego serce nadal cierpiało. ale nie szamotała się. które wycierpiały nieopisane tortury podczas siedmiu lat niewoli. po siedemnastu latach. Teraz mimo wszystko miało do tego dojść i Caroline poczuła dreszcz lęku. Caroline słyszała czułość w głosie Lawrencea i widziała. I siedem lat. Ale nie wycofała się. Udało mu się uciec od siedmioletniego koszmaru tylko po to. mogła nigdy nie wrócić do ojca bez względu na okoliczności. powiedziała cicho: . były błahostką. znowu czuła się szczęśliwa. ciemnych oczach. z powodów jak najbardziej odległych od polityki. wiedziała już. jakie pozostawiło 52 po sobie pozbawione miłości małżeństwo. doznawała jeszcze bardziej druzgoczących ciosów.. Szukał swego dziecka i nie pozwalał umrzeć jego marzeniu. że pozostałaby na zawsze w ukryciu. co może mu powiedzieć. że chciała go spotkać. Caroline pogodziła się w końcu ze śmiercią rodziców. gdy takie jak ona uznawano za winowajczynie. Ale dla Lawrencea Elliotta nie było szczęśliwego zakończenia. nie mówiąc już o poprzedzających je . bo nie było prawdą. Co mogła mu powiedzieć.. Dziewczynka. .myślała Caroline. gdy dziennikarz z 20/20 spytał go. Przez następne siedem lat. Nie miała pojęcia. Nawet zawód wybrał ze względu na nią. mógłby odgarnąć nieposłuszny lok . łagodnie przemawiał do przerażonej mewy.się o wszelkie urzędy. Prawdę mówiąc. a nie ofiary. Jednak po tym programie.. gdy miała zaledwie dwadzieścia jeden lat. Niemal przepraszał za to. jak delikatne są jego dłonie trzymające drżące ciałko. by poznać Lawrencea Elliotta. iż Lawrence Elliott nie potrzebował pomocy. Gęsty pukiel ciemnobrązowych włosów opadł mu na czoło. Mewa była zaskakująco spokojna.Nie potrzebuje mojej pomocy. dlaczego został weterynarzem. uznała. która uciekła ze wstydem. "Nie wiem. ograniczając pole widzenia. I teraz. co sprawiało. lub Biały Dom.zapewne nie po raz pierwszy. jakie Caroline Hawthorne spędziła w nieudanym małżeństwie. Serce i nerwy. Caroline zastanawiała się. smutek po śmierci rodziców wydawał się nie do pokonania. Jednak śmierć ukochanych rodziców to nic w porównaniu z emocjonalnym wstrząsem młodego ojca i męża. "To było nasze marzenie" -odpowiedział. Czuła instynktownie. ona lub ktokolwiek inny? Jej życie nie zawsze było radosne. Przed obejrzeniem tamtego odcinka 20/20 Caroline. Pewne było. zamierzała się wybrać do Issaquah. co mu powiedzieć . drżała. A on wciąż nie zdawał sobie sprawy z jej obecności i cicho. Gdyby trzymała ptaka albo wzięła od Lawrencea ręcznik. nie chcąc przestraszyć ani mężczyzny. które nastąpiły po tej olbrzymiej stracie. a jej złamane serce i zmaltretowana dusza przezwyciężyły wreszcie spustoszenie. szczupłe palce ostrożnie zdejmowały-jedną po drugiej . I teraz. Nie tak łatwo było przestraszyć Lawrencea Elliotta.Dzień dobry. jakby zamykał szczęśliwy rozdział zapoczątkowany w dniu jej narodzin. Po prostu wycofam się po cichu i zaproponuję swoje usługi komuś innemu". gorszy. podczas gdy jego długie. na posiadłość gubernatora. ani ptaka. by napotkać inny. Przynajmniej w tej chwili Lawrence potrzebował jeszcze jednej ręki. choć było coś w jego udręczonych.warstwy tłustej. ustępując naleganiom przyjaciół. czarnej ropy. w luksusowych warunkach. że ją więził.

co miało dlań znaczenie. Producenci widowiska nie tracili okazji do pokazania z bliska jego poważnej i przystojnej twarzy. . że podobnie jak włosy maj ą ciemnobrązową barwę. pozbawione czucia. że wie. że tak samo działał na nią mężczyzna. czy w ogóle usłyszał jej ciche powitanie. I jak w tych ostępach. człowieka skrytego.a zatem mogła nad nim zapanować. Jeśli mogły ją poruszyć słowa piosenki. gdyż konieczność zobaczenia Claire. nic dziwnego. jego oczy mieściły w sobie zagadkowe sekrety i starożytną mądrość. ale i tak Caroline ogarniały fale ciepła. odpowiadając na jej pytanie. dyscypliny. Nie podniósł wzroku. za pierwszym rzędem szafek. Jak te tajemnicze. Podczas programu się nie uśmiechał i Caroline nie wiedziała. Oto stał przed nią bezspornie pociągający mężczyzna. magiczne ciepło jego wzroku skierowane było ku drżącej mewie. któremu odebrano wszystko. którego uwięziono. spodnie.. i dumy. Zielone oczy. Tyle że znowu poczuła ciepło. Obejrzała kilkakrotnie tamten odcinek 20/20. ale pod jego pieszczotą poczuła przypływ ciepła. Przez chwilę Caroline zastanawiała się. który był uosobieniem bezgranicznej miłości. który przetrwał siedem lat uwięzienia w klatce. które stawały się zaczarowane.Tak. bez wątpienia tak pokryte były bliznami. szlachetność.Zabrałam dżinsy i sweter. że miał to być uśmiech powitalny . Kiedy spojrzał w górę. że tu jesteś. w ciemnej zieleni jego oczu migotało złote światło. . . wprost na nią. Leżą na ławce. Caroline miała więc wytłumaczenie tego zaskakującego przypływu ciepła . Co prawda. . znowu przesunęły się na jej ciało. jak jej własne. bluzy i kitle. że wie. "Jestem spragniona twego dotyku" . 54 . Nie było wątpliwości. ale podobno są tu ubrania robocze. które wzniósł. W rzeczywistości oczy Lawrencea Elliotta były zielone. gdy promienie słońca przebijały się przez gruby baldachim liści.. Wciąż miała na sobie jedwabny strój w kolorach kości słoniowej na wytworny lunch w klubie tenisowym w Seattle. "Eska" była istotnie najbardziej odpowiednia. jakie na niej wywarł.wyszeptała.powiedział w końcu Lawrence.Muszę się przebrać . lecz miały ciemną zieleń najgłębszych leśnych zakamarków. że "eska" będzie na ciebie pasować... uznała jednak. Ta duma świadczyła o godności człowieka. Cieszę się. dotknięcia i kochania jej była o wiele potężniejsza od najbardziej nawet niewyobrażalnego fizycznego bólu. urzekające studium siły.Wszystkie ubrania robocze są w męskich rozmiarach . To przyjazne. bez zachłanności i drapieżności. . Sądzę. To dobrze. magiczne.pomyślała. Caroline uważała. i ku niej. a mimo to zachował swoją prawość.. .Jestem Lawrence. jak wygląda. ale nie spodziewała się. jak bijące od niego ciepło. Wytrzymał to więzienie i tortury. że w gruncie rzeczy wiązały się ze sobą.Jestem Caroline. Caroline drgnęła zaskoczona. że nie reagowały na wstrząsy. gdy intensywnie zielone oczy ogarnęły całą jej postać.okropnościach wojny w dżungli. Oceniały ją z namysłem. Ten lekki uśmiech nie zawierał śladu fałszu czy dwuznaczności. Ta myśl zaskoczyła ją niemal tak samo. Przyszłam pomóc. dopóki nie uświadomiła sobie. jak wygląda 53 Lawrence.. Na ekranie wyglądały na prawie czarne. że będzie aż tak seksowny. Nie była przygotowana na wrażenie. góra zbyt opinała jej pełny biust. pradawne ustronia.nie seksowny ani uwodzicielski. więc uznała. jak może wyglądać uśmiech na jego przystojnej twarzy. badawczo. Była to niezwykła twarz. ale nie ujarzmiono. bo tak bardzo kochał swoją żonę. nim po raz ostatni nie przesunął ostrożnie ręcznikiem po pokrytych ropą piórach. I całkowicie myliła się co do koloru jego niezwykle ciemnych oczu. nie złamano.

wyrzuconego przez fale. 55 Zabrali swoje ubrania. spojrzała nań i w jego ciemnozielonych oczach. poprawiając w razie potrzeby jej rękę.Jaki wspaniały wieczór . mam zamiar zostać. Była już prawie trzecia. głodny czy spragniony. Tym razem po raz pierwszy skierował swoje słowa wyłącznie do niej. .zaczął cicho. .Jeśli masz ochotę. że przyjedzie od razu i zostanie tak długo. że Lawrence przebywa tu od wielu godzin..A może zamierzałaś już wracać? . Najwidoczniej Lawrence składał już wcześniej takie zamówienia w kuchni motelu. kierowane do Caroline i pokrytych ropą ofiar.Odpowiedziałabym. kiedy będzie dość jasno. że nie . pośrodku śnieżnobiałego piasku natura umieściła stół z wybielonego słońcem drzewa. dobrze" . bo po raz pierwszy byli zupełnie sami. Przez całe popołudnie i wieczór z ust Lawrencea płynęły kojące słowa.A ja po drugiej stronie jeziora. Nocne niebo błyszczało mnóstwem gwiazd. Ale jego wahanie. ale te niedostatki kroju nie miały znaczenia. być może podczas poprzedniego wycieku ropy. że kiedy ostatnim razem urządził sobie późną nocą piknik na zalanej księżycową poświatą plaży. czy chcesz zrobić przerwę. i opuścili szkołę nadal odziani w roboczą odzież.zwracał się łagodnie do drżącego zwierzątka albo do niej.stwierdzał. jak długo będzie potrzebny. w Issaquah. . . . . czy właściwie trzyma skrzydło.Wcale nie jest zimno. by ocalić zwierzęta. .Lawrence przerwał. niepewność. gdyż przed wyjściem zza ściany szafek Caroline przykryła swój niebieski strój papierowym kitlem. był całkowicie sam.z entuzjazmem stwierdziła Caroline. by załadować na ciężarówkę.. . który pracował z niezmordowanym zapałem.odparła cicho Caroline. gdy zjawiła się. jak gdyby zamierzał coś powiedzieć.Nie. i miała pewność.Powinienem zapytać kilka godzin temu. Cały proces zacznie się na nowo o świcie. zanim złożył jej tę propozycję. moglibyśmy zrobić sobie piknik na plaży. a do tego zupę rybną. Plaża należała tylko do nich i była to najwspanialsza sceneria.spytał Lawrence. że jest zmęczony. by jutro znowu pomagać. Caroline? -W Seattle.Ty też musisz być zmęczony . kiedy nie była pewna.zapewniła Caroline mężczyznę. srebrna obwódka otaczała księżyc.Gdzie mieszkasz. by je założyć. . że zmarszczyła brwi. witał każde z nich z serdeczną troską i nigdy nie narzekał.a ściągane gumką spodnie nieco zwisały na szczupłych biodrach. . dopóki ropa nie zniknie z ich środowiska. . ale na razie Lawrence i Caroline skończyli pracę.Wspomniałaś o swetrze i dżinsach . a morska bryza była pachnąca i ciepła. ale kiedy nie padły żadne słowa.Oczywiście. gdzie miała pozostać wraz z innymi.Musisz już być zmęczona. zmierzającą do schroniska.Zjesz ze mną kolację? . "Wszystko w porządku" . Caroline słyszała. rozjaśnionych teraz księżycową poświatą. . kiedy wyszli na dwór.Issaquah leży około dwudziestu pięciu kilometrów na wschód od Seattle. Nie zabrakło muzyki. płetwę albo dziób. A powietrze jest takie balsamiczne. w jakiej Caroline kiedykolwiek jadła kolację. których powiadomiono. . że był jednym z pierwszych. I chętnie zjem z tobą kolację. Żaden ptak ani wydra nie czekają już na swoją kolej. a zamiast migotliwego światła smukłych świec ich twarze rozjaśniał blask gwiazd i księżycowa poświata. . że mam ochotę. jak Lawrence nabiera tchu. aby mu pomóc. cichej serenady chlupoczących fal.. . gdy wezmą już prysznic w motelu. . by poszukujący mogli znaleźć więcej poszkodowanych zwierząt. "Tak. doprowadziło ją do wniosku. które przynoszono do nich bez końca. bo wszyscy wiedzieli. Ostatnia z mew została oczyszczona z ropy i wyniesiono ją z szatni.Więc każę przygotować w kuchni kilka kanapek. . zobaczyła wahanie. . widząc.

. A jeśli ludzie. Sądzę. Jedynaczka jednej z najznakomitszych rodzin w Seattle. Chociaż Stocznia Hawthornea została już dawno sprzedana. jak się okazało. jak i zasadę lojalności względem pracowników. że ojciec jej szuka.Jeśli nawet tak. Nie amatorem. Czas. . Wiem. Moi rodzice byli niepoprawnymi romantykami. Był legendą Seattle. . że on nigdy nie przestanie szukać swego zaginionego dziecka. . Caroline.A twoja matka? Caroline pochyliła kasztanową główkę oświetloną blaskiem księżyca. wyczuła. Czując.Nie. zachowano zarówno dawną nazwę. iż w trakcie rozpaczliwych poszukiwań zaginionej córki naraził innych na przeżywanie swej życiowej tragedii? 56 .Ale ja wiem o tobie tylko to. jak dziadek w biznesie. dumny z taty.o ile sama nie była więziona w klatce w odległej dżungli przez ostatnie siedemnaście lat -wie. . Tak stwierdziły przyjaciółki Caroline. zanim podejmie ostateczną decyzję? -Nazywam się Hawthorne. muzeach i parkach tego miasta. zadowolony. bez grosza przy duszy. wiesz już o mnie wszystko . . Lawrensie. . żadnych.Mój ojciec był archeologiem. wiem. ogarniętym żądzą podróżowania. Poza 57 tym wszystko było jak w bajce. Każdy dzień był przygodą. stworzył stoczniowe imperium i poświęcił znaczną część dojrzałego wieku na dzielenie się bogactwami ze społeczeństwem -jako mecenas sztuki i orędownik godnych szacunku celów. by syn poszedł w jego ślady? . Czuła się zażenowana bogactwem swojej rodziny. Alistair Hawthorne był niezwykłym człowiekiem. którego wspaniałomyślność została unieśmiertelniona nie tylko w budynkach. . by pomagać pokrzywdzonym zwierzętom. to o tym nie wiem. że będzie próbował odnaleźć Holly do samej śmierci.Nie. to . że pochodzisz ze Seattle? . Widziałam ten odcinek 20/20. . lecz również w jego firmie. Od chwili. bardzo ważnych odkryć. tak. A gdyby jakimś cudem jeszcze żyła.Lubiłaś to. aby porozmawiał z Caroline Hawthorne. Czyżby miał wyrzuty sumienia.A więc. od wykopaliska do wykopaliska. ale prawdziwym uczonym. że nic więcej o niej nie wie. że dziadek był naprawdę.Czy to znaczy.Czy po tym programie miałeś jakąś wiadomość o córce? . Każde nowe wykopalisko uważali za coś fantastycznego. Teraz tym bardziej stało się dla niej jasne.powiedział Lawrence ze spokojem. Spędziłam dzieciństwo na wędrówkach z rodzicami po całym świecie. Jego córka prawdopodobnie nie żyje. od jednego skarbu do drugiego. aby zrezygnował z poszukiwań. Mój ojciec zyskał sobie taki sam szacunek w środowisku akademickim. jak ogarnia ją ulga. i nie chce zostać znaleziona. Urodziłam się w Egipcie . Jej chęć niesienia pomocy niewinnym stworzeniom była dla Lawrencea bardzo ważnym listem uwierzytelniającym i Caroline miała nadzieję. bywaliśmy gośćmi w pałacach książąt i królów. .Czy twój dziadek nie pragnął.Moja matka była z domu Raleigh. ..Te słowa wzbudziły jego zainteresowanie. Lawrence skinął głową i w jego oczach pojawił się mroczny cień.O. kim jesteś. Sierota. gdy Caroline po raz pierwszy zobaczyła Lawrencea Elliotta w telewizji. człowiekiem szanowanym. którym nie powiodły się usiłowania.Bardzo ci współczuję . że chętnie poświęcasz czas.powiedziała cicho Carolina. nie czujność.Tak. by skłonić go do ubiegania się o urząd publiczny. bo gdy nie sypialiśmy w namiotach na terenie wykopalisk gdzieś na końcu świata. dorzuciła jeszcze .Moim dziadkiem był Alistair Hawthorne. wspomnieli jej nazwisko? Jeśli błagali. .odparła z uśmiechem Caroline. Caroline wymówiła nazwisko dziadka z pełną miłości dumą. że jego majątek może pomóc w sfinansowaniu kilku.

. Była mgła i nie należało lądować. . . Z telewizyjnego programu dowiedziała się. .. . by o nim mówić.Ale stała się podróżnikiem z prawdziwego zdarzenia. Patrząc wstecz. dojrzała jego mroczne.Caroline .Nadeszła pora na twoją własną przygodę? .I wtedy pojawił się Grant Gannon. zostawił go w dżungli.spytał Lawrence. którego siłą napędową w życiu była miłość do córki.. Starszy ode mnie o pięć lat. samo przebywanie z dziewczętami w moim wieku było czymś nowym i niezwykłym.Caroline zaśmiała się cicho. Caroline popatrzyła z namysłem na Lawrencea. podjęliśmy całą rodziną decyzję. gdy wspominała swoją stratę. .Krzywy uśmiech przemknął po jej ustach.A spotykanie chłopców w tym samym wieku? . samotna i nieszczęśliwa. zginęli w katastrofie samolotu nad Afryką Zachodnią. co spotkało Claire? .. niemądrym wyborem. Choć od bardzo dawna nie czuł strachu.Tak. "Tworzyliśmy świetny zespół" . a nie jej rodzinie. widząc jej nagły smutek . spojrzenie.A oni oboje bardzo kochali ciebie. że pragnie mojej koleżanki.. i sądząc. swoje przeżycia ze starszym mężczyzną. ale nic nie powiedziała.W Nowym Jorku.. niewartym. a kiedy zginęli rodzice 58 i dziadek. człowieka. dokonanym przez naiwną dziewczynę. Gdy podniosła na niego szmaragdowe oczy. że powinnam pójść do collegeu. .czy coś się stało twoim rodzicom? .Tak . ale jak tylko stałam się dziedziczką.. Od sześciu miesięcy umawiał się z moją współlokatorką z Yassar. że Caroline nic już nie powie.odparła. Claire i Holly też kiedyś stanowili radosną. nagle zaczął się bać. opracowanemu specjalnie dla mnie w szwajcarskiej szkole prywatnej. wywołany był myśląo jego. .Wszyscy troje. bardzo. że Lawrence. w porównaniu z tym. że nie może już dłużej udawać. sprytnie przebrany za błędnego rycerza. a ja . Teraz głos Caroline spoważniał. był już robiącym karierę maklerem. że nie żyje.Masz na myśli. ale. nie spojrzy na niego..A ty gdzie byłaś? . Grant Gannon był draniem. niesamowicie ufna.To. . Odezwała się cicho: . Wiedzieliśmy.Tak. Bardzo kochała tatę. ale wszechstronna dzięki programowi korespondencyjnemu. .I to naprawdę była przygoda. ale w owym czasie byłam strasznie łatwowierna.Caroline . .Przerażające. nagle stałam się nieprawdopodobnie bogata. Nawet po trzech latach spędzonych w Yassar byłam wciąż bardzo naiwną dwudziestojednoletnią dziewczyną. co mi się przydarzyło. że będzie to smutne rozstanie. rodzice i dziadek. który z zimną krwią postrzelił swego kolegę... . Ponieważ całe życie spędziłam w towarzystwie dorosłych. gdy mnie ujrzał.. który zauważył Lawrence. Oto opowiada Lawrenceowi historię zdrady. skupił na mnie całkowitą i niepodzielną uwagę. . Twierdził.odezwał się łagodnie Lawrence. który uwiódł jadła jej kolosalnego majątku. Moja edukacja w zakresie szkoły średniej była bardzo nietypowa. Grant był starszy i ogromnie czarujący. a potem oczarował nieszczęśliwą i samotną żonę Lawrencea opowiadaniami o wielkiej przyjaźni z jej ukochanym mężem.. studiowałam w Yassar.Tak. nie mam wątpliwości co do tej chronologii i jego planów..Czarny charakter? .smutna. skoro stracił dla mnie głowę od pierwszej chwili. . kochającą się rodzinę. Zawijała rękawy i kopała ze wszystkimi. Caroline urwała gwałtownie. któremu zależało tylko na moich pieniądzach i pozycji społecznej. ale jego egoistyczna chciwość to błahostka w porównaniu z podłościąDereka Burkea. małżeństwo z mężczyzną.pomyślała Caroline.. Smutek. jest banalną historią. Kiedy skończyłam osiemnaście lat.

lecz gorącą prośbę.. jest gorsze od tego.Nie. ... poprawiła się w duchu. I sam Lawrence Elliott był nadzwyczajnym człowiekiem.. co wciąż przeżywa. jak to. Ale teraz chciał zostać zwykłym. aby przegrupować szyki i opracować nowe plany.żeby nie być tak wiecznie osamotnionym dlatego tylko. Przynajmniej było tak. co ci zrobił. gdy wyszła za mąż.. Jednak pewnego dnia zadzwoniła do mnie niezadowolona kochanka. szybko robiąc w pamięci obliczenia. i próbowałam odzyskać miłość. by uraczyć mnie gorzką prawdą o moim mężu. jak się sprawy mają. 60 I zadowolona oraz ustabilizowana. Uzyskałam szybko rozwód i przeniosłam się z Nowego Jorku do Seattle.. Teraz wyznała temu mężczyźnie. Najwidoczniej uznał. Jednak Lawrence zdawał się czytać w jej myślach i jego ciemne oczy kazały jej mówić dalej. .. Miała dwadzieścia jeden lat.. w którą wierzyłam. że znowu stanie się szczęśliwa. Czy od czasu powrotu z wojny ktoś dzielił się swymi problemami z Lawrenceem? Z jakiegoś powodu Caroline wątpiła w to i schlebiało jej. że w najmniejszym stopniu nie tak trudne. małżeństwo trwało siedem lat. . więcej niż ulgę. pomóc. jedna z wielu. nie miała więc wyj ścia. co spotkało ciebie. Był to łagodny. Ciągle starałam się zrozumieć. że ta wiadomość sprawiła mu ulgę.Masz czterdzieści lat? . Caroline . Wydawało się. gdy zauważyła coś jeszcze. 59 Schlebiało. że różnica wieku nie była aż tak wielka. Strata jest stratą.Czterdziestoletnia. by to zrobiła. odczuła niebezpieczny przypływ pragnienia i pożądania. jak przeżywałaś to. lecz stanowczy rozkaz. jak się okazało. To umożliwiło mi działanie. zanim . zanim się pozbieram. Dlatego nie myśl. Caroline.. pełnym współczucia słuchaczem. co on przeżył.Skończę za dwa tygodnie. nikim więcej. Sądziłam. że w końcu znam odpowiedź. Caroline nigdy wcześniej nikomu o tym nie mówiła. było o wiele gorsze. Historia Lawrencea Elliotta była niezwykła.Opowiedz mi. dlaczego troskliwość i urok Granta natychmiast znikły po naszym ślubie.-Tak.To musiało być dla ciebie bardzo trudne. Byłam wstrząśnięta.Małżeństwo trwało siedem lat. . Ale Caroline zrozumiała jego cichą. by z nim rozmawiała.potwierdziła Caroline. . wiedzącemu wszystko o wewnętrznych zmaganiach i wewnętrznej sile: . Sama poradziła sobie z bolesnymi emocjami. a on czuł się całkiem zadowolony z tego. znowu szczęśliwa i pełna optymizmu. co spotkało Lawrencea. ale upłynęło już dwanaście lat. gdzie często wpadaliśmy z rodzicami pomiędzy ekspedycjami. . co złego zrobiłam. że on wyciąga do niej rękę.. choć mogło trwać wiecznie.Opowiedz mi.powtórzył Lawrence. że jest od niego o wiele młodsza. jak bardzo potrzebował tego. nie miała sobie równych.Oczywiście .. choć oczywiście była tylko grą pozorów. . Zdrada jest zdradą. . od tego czasu minęło dwanaście.Nie rozumiałam. Pod każdym względem to. że pobędę tu tylko jakiś czas. W końcu udało jej się dorzucić lekkim tonem: . ale natychmiast pomyślała.. Zapobiegłam dalszym stratom i zaczęłam nowe życie. że niewiele tragedii mogło się równać z jego własną. ale poczułam też ulgę.szepnął Lawrence. iż to. jak pragnął. jeśli będzie w stanie . Powstrzymało ją to przed dalszym opowiadaniem banalnej historii zdrady. Byłam zdecydowana zrobić absolutnie wszystko..Dwanaście? . . wykorzystując głęboko ukrytą siłę. zbyt młoda? A teraz wiedział..Uśmiechnęła się na widok jego zaskoczenia i poczuła dreszcz. Chciał wysłuchać opowiadania o innej udręce. musiała się mu podporządkować. a gdy z jego ciemnozielonych oczu znikły cienie i zobaczyła z zapierającą dech jasnością. aby się udało. co mnie się przytrafiło. dzięki czemu poczuła się lepiej i mogła marzyć.

że udało mi się przetrwać różne wstrząsy dzięki temu. Nadeszła wiosna i ojciec nie mógł się doczekać. . Gdyby tak było. gdy znalazł pracę na ranczu w Montanie. . że źródłem jej siły jest wspaniały dar. w same walentynki. zdjął mi obrączkę. by ruszyć w drogę. czym nigdy wcześniej się nie dzielił. że jest to takie samo wspomnienie jak to. które ty i Claire pozostawiliście Holly. Obawiała się.. Caroline zastanawiała się.Urodziłem się czterdzieści osiem lat temu w Teksasie. że tragedia wydarzyła się w dzień świętego Walentego i że pomiędzy krwawymi plamami rozrzucone 61 były krwistoczerwone róże.Nikt o tym nie wiedział. Mam taką nadzieję. że dzień świętego Walentego to nasza rocznica ślubu -powiedział twardym głosem Lawrence. Jego serce napełniało się smutnymi. Urodziłeś się czterdzieści kilka lat temu. znana była producentom programu? Chyba nie. pobraliśmy się na trzy miesiące przed rozdaniem świadectw. Że jest znowu szczęśliwa i pełna optymizmu dzięki tej wewnętrznej sile. że zabójstwa popełniono w rocznicę ślubu. Bezczelny złoty księżyc dodał odwagi Caroline. że ważyła się być równie arogancka. jak księżyc. że dziwił się sam sobie. nadziei.Mam taką nadzieję.Wierzę. Czy ta ponura okoliczność. Czy wierząc. zanim odnalazł obrączkę.Gdy mnie postrzelił. własnemu pragnieniu podzielenia się tym. Dostrzegła. aż do tej chwili. Zostałem więc tam i pracowałem na ranczu za jedzenie i dach nad głową.Myślę. . Caroline.Lawrensie? .. Dopiero po chwili Caroline uświadomiła sobie. Tak.Opowiedz mi o sobie . Miłość moich rodziców dała mi pewne i stałe wspomnienie szczęścia i nadziei. przychodząc na świat. z rodeo na rodeo. .. W złocistej poświacie wiosennego księżyca Caroline zauważyła jego cierpienie. co Lawrence miał na myśli. że posunęła się za daleko. Przez następne dziewięć lat wędrowałem z moim ojcem-kowbojem od jednego miejsca pracy do drugiego. od samego początku. a potem cisnął ją w dżunglę. a zarazem słodkimi wspomnieniami. że zaraz umrze. marzeń? Czy to poszukiwanie obrączki cudem utrzymywało go przy życiu? Caroline domyśliła się. abym zabrał ją od ojczyma. Nagle twarz Lawrencea spochmurniała. . . że wrogowie znaleźli Lawrencea.rzekła .. ale ponieważ koniecznie chciała. że w tym wypadku nie jest dopuszczalna ingerencja w życie prywatne.Bo jesteś taka silna. Jednak Lawrence powinien usłyszeć. z pewnością wspomniano by o tym makabrycznym zbiegu okoliczności. Claire i ja zamierzaliśmy wziąć ślub po skończeniu szkoły. Mnie zawsze zależało na szkole i w dodatku poznałem Claire. który otrzymała. odczytał głośno napis.wszystko. gdy weźmie w dłoń ten złoty symbol miłości. . Zmarszczył czoło z namysłem i po chwili bardzo cicho powiedział: . zamierzał powstrzymywać śmierć do chwili. gdy miałem pięć lat. czy poważnie ranny młody żołnierz próbował z wysiłkiem odszukać złote kółeczko w gęstwinie tropikalnej roślinności. prawda? -Tak. Inaczej . . . na chwilę przedtem nim zaczął mówić. że odpowie jej gniewem. Matka odeszła.Została zabita w rocznicę waszego ślubu? W telewizji szczególnie uwypuklano fakt. Caroline zauważyła jego zaskoczenie. a może pełną zdumienia pogardą. że byłam tak bardzo kochana jako dziecko. Miałem czternaście lat. pewnie to prawda.te uważne i życzliwe. Przez kilka uderzeń serca Caroline myślała. zielone jak las oczy nie obudziły w niej niebezpiecznych i drapieżnych pragnień.Derek wiedział. Lawrence zachował ten bolesny fakt dla siebie.Caroline zawahała się przez króciutką chwilę i dodała spokojnie: .

Ty przepraszasz? .Dlaczego oszczędził Holly? Masz jakąś teorię? . świat wokół nich zmienił się. by uciec wcześniej i ocalić żonę i córkę przed morderczym szaleństwem Dereka.odparła i zobaczyła milczącą odpowiedź w jego przepełnionych poczuciem winy oczach. co zechcą powiedzieć dziennikarze. Lawrence wyjaśnił: 62 . w którym wyczuwało się ogromne poczucie winy. było w nim coś. .Caroline? O czym myślisz? . .Nie mogłeś wiedzieć. że Claire i ja mieliśmy dość odwagi.. by przedstawiali Holly jako uwodzicielkę. Po prostu nie mogłeś. Była zaplanowanym dzieckiem. . I nawet wtedy.Tak .Holly urodziła się w Boże Narodzenie.Mam niewielki wpływ na to. Potem jeszcze spokojniej dorzucił: .. jak bardzo jest szalony. Może właśnie dlatego zginęła.. . -Tak. nie darował jej życia z powodu zdeprawowanej miłości. gdy został porzucony w dżungli jako zmarły. iż podejrzewam go o przemyt narkotyków. Nigdy by na to nie pozwoliła. co wydarzyło się dawno temu w dzień świętego Walentego.odpowiedział głosem. Ale to było bardziej skomplikowane.. zdumiewam się. poszukiwałby Holly. huczały teraz ponuro. gdyśmy się poznali. to. a więc.Och..Bo wydaje mi się. ale nie wiedziałem. Podczas gdy rozmawiali.Dlaczego? . byłby wciąż mężem Claire. Claire przeżyła taki sam koszmar ze swym ojczymem. żebyśmy zostali przyjaciółmi.Przepraszam. pomimo swego młodego wieku. Nie stracił ani jednego karata ze swej złotej . dla Holly. że ludzie nie mają nic przeciwko wysłuchiwaniu tragicznych historii. by moja córka widziała tę okropność.Ale to moja jedyna szansa na odnalezienie córki. .I miałeś rację..Siedemnaście lat temu musiałeś stoczyć niejedną bitwę... W telewizji sugerowano. znowu poruszony wspomnieniami miłości. . Kiedy Lawrence wreszcie się odezwał.. . ale jasne było. ale od chwili. co zostało z jego rodziny. dziesięć i pół miesiąca po naszym ślubie.Tak. Taka była odpowiedź Lawrencea. a od morza powiało chłodem. Fale.Ponieważ żadne z was nie miało szczęśliwego dzieciństwa? Lawrence skinął głową i Claire rozpoznała uczucie. chorobliwie. jego głos był łagodny. że znalazł się w samym środku szaleństwa wojny.mroczną wściekłość. Chciał.Oszczędził ją z mojego powodu. . . iż żadne takie zapewnienia nie zmazą. bo wyczuł.Derek nigdy nie tknął Holly. że to nie w porządku zmuszać ludzi do wysłuchiwania mojej historii powiedział spokojnie Lawrence. że Derek mnie postrzelił. pomimo tego. desperacko próbując ocalić to. groźny. Prawdę mówiąc. powinien był znaleźć sposób. Jak gdyby czytając w jej myślach. ... bezlitośnie. . całkiem słusznie. Caroline. jaką odczuwał. On mnie nienawidził.Skąd mogłeś to wiedzieć? . które znowu pojawiło się w jego oczach .. co mnie niepokoiło. że Derek nie molestował Holly. Caroline zobaczyła. Gdy teraz o tym myślę. Jednak księżyc wciąż świecił jasno. Ale nigdy nie pozwoliłem. Chciał. by założyć rodzinę. te bitwy wygrywał. jakby oburzony na to.powtórzyła z niedowierzaniem Caroline. poczucia winy..nosiłby ją teraz. Lawrence był pewien. zawsze. nawet w jakiś niezdrowy sposób to ich fascynuje. . które nuciły im serenadę. że powinien był wiedzieć. . Lawrence najwidoczniej wierzył. Poważny wyraz twarzy Lawrencea powiedział jej. co zrobił z jej bliskimi.. Caroline. a potem do końca życia wspominała ten koszmar. . Caroline pomyślała. że przyjął jej słowa z wdzięcznością. Lawrensie.

Ale bardzo trudno jest wyobrazić sobie. gdyby Lawrence chciał. żeby przez te wszystkie lata nie wiedziała. prawda? . który siedział naprzeciwko niej. Po prostu pozwoliła. po twoim powrocie z Wietnamu. . że pominąłem jakąś istotną wskazówkę. co przeżyła moja trzynastoletnia córka tamtej walentynkowej nocy.Sądzę. Jednak większość ludzi uważa. Claire albo przyrodniej siostry Holly.Jego zrozpaczone. .Dziękuję.Czy mogę coś zrobić. W końcu Caroline powiedziała łagodnie: . sprawiało.. patrzyła z namysłem na niezwykłego mężczyznę.A co ty sądzisz. Chciał tylko odnaleźć swoją córkę. działo się w obozie dla jeńców wojennych. jak i urzędy paszportowe szukały podań. że te pieniądze zdobyto nielegalnie. tyle. że miała ochotę krzyczeć i płakać. że nie zagłębiała się w makabryczne . jak i teraz czuła.. Z jakiegoś powodu nie wspomniała o pieniądzach.Tak. dziedziczka wielkiej fortuny.Pamiętasz to? . prezydentów i królów. co się stało. I czekała.Wiem.To.zuchwałości. potrzebował. orędowniczka spraw istotnych dla ludzkości. mogłaby słuchać go wiecznie. co się stało. co naprawdę. Caroline.. i że z tego powodu zdecydowała się pozostać w ukryciu. mówić o tym na głos.. że mogę je wykorzystać do poszukiwań Holly. najczulsza walentynka od ciebie dla Holly. Nie chciał ich szokować swymi przeżyciami. wynajmowałem prywatnych detektywów. Dawałem ogłoszenia w mediach. co wierzą. A jednak. że ją szukasz. która wtedy zginęła. . zapadła decyzja. było winą Holly. Wydałem na ten cel majątek. by zaspokoić żądzę krwi.Trudno wyobrazić sobie. Ale tak zajmowały ją własne problemy. -Lawrence zmarszczył brwi..Całkiem słusznie ten program pokazano w dzień świętego Walentego. Caroline skinęła z powagą głową. by choć w najmniejszym stopniu była winna temu. ale skoro nie było dowodu. iż to. . To. Prawdopodobnie nadal handlował narkotykami. I nie czuł się obrażony. Nie wierzę. Ale zarówno wtedy. a jeszcze sporo zostało... podobnie jak Caroline. ciemnozielone oczy wpatrywały się w nią nieustępliwie.. która przyciąga widzów do ekranu. Caroline? . pożądany gość cesarzy. by odsłonił więcej bolesnych prawd. nie miała w sobie żądzy krwi. Władze bardzo poszły mi na rękę.... co działo się ze mną w Wietnamie. Caroline Hawthorne. żeby się uspokoić. Caroline zebrała się na odwagę i zapytała: 63 . Jednak Lawrence Elliott milczał.. .. co mógłbyś jeszcze zrobić. pozbawione miłości małżeństwo. by wyczytał to w jej oczach. . Jest to największy z darów. Trudno ich było nie widzieć.Powiedziałeś w telewizji bardzo mało o tym. Zwłaszcza na początku. gdy zapytał bardzo cicho: . Nie chciała więcej słyszeć o torturach. . .. co Lawrence opowiadał przed telewizyjnymi kamerami o siedmiu latach niewoli. W końcu powiedziała po prostu: ..Caroline pamiętała nagłówki.Ciągle mi się zdaje. wszyscy o tym mówili. Była to jakby walentynka. że ona nie żyje. że ty i Claire daliście Holly fundament miłości i szczęścia. że są tacy. że podczas programu ukazał jedynie wierzchołek przerażającej góry lodowej. jest niczym w porównaniu z tym. ale. W kartotekach policyjnych są odciski jej palców i przez ostatnie siedemnaście lat zarówno wydział ubezpieczeń społecznych.. 64 -Ale? Zaczerpnęła tchu. w których wymienionaby była metryka urodzenia jej. Na koncie Dereka pozostały po jego śmierci duże sumy. Lawrensie? Mam znajomości i.Ja też mam znajomości i pieniądze. Te szczere słowa Caroline skłoniły Lawrencea. .

. zanim dorzucił. zastanawiając się przez chwilę. uświadomiła sobie.Ona nie zapomniała . a promienie 65 księżyca zatańczyły na śnieżnobiałym piasku. Tym lepiej. z dala od świata. Mieli zobaczyć się znowu o świcie. żebym wiedział. długo i z namysłem wpatrywała się we wspaniale kwitnące kwiaty. że Lawrence wyjechał.Ja. że Holly nie żyje. że bez natychmiastowej pomocy nie przeżyłyby podróży do Moclips ani do Neah Bay.. gdyby nie zobaczyła jego zdumienia świadczącego.. że Holly wzięła zdjęcia ze sobą? . I zauważyła na jego twarzy słabiutki cień uśmiechu. że tak właśnie uważa. .Caroline pomyślała. Ale zareagował łagodnie. Czuję. Kalifornia Poniedziałek. Znikło pięć fotografii wyjętych z albumu. że właściwie odczytał jej śmiałą myśl. Zanim wróciłem z Wietnamu. Powiedziałaby to głośno. że wciąż żyję. całkiem bezwiednie seksowny. Przecież zniósł prawdy najbardziej przerażające i nie załamał się. że czyta w jej myślach. . Była prawie pierwsza. Lawrensie? . Był to uśmiech olśniewający. gdy pierwsze uratowane zwierzęta zaczną przybywać do schroniska. wszystko. że jej serce zaczęło walić.Pewnie myślisz. gdy wypowiadała to zapewnienie.sądzisz. Jednak nim zatelefonowała. -Nie. . Caroline próbowała ukryć rozczarowanie. Poleciał helikopterem na jedną z łodzi służby ochrony wybrzeża. 8 Brentwood. że tak się stało. że zabrała suknię ślubną Claire. Musiała załatwić jeszcze jeden telefon.A więc . . Kiedy jednak Caroline zjawiła się w szkole. Raven nie wyszła przywitać się z Nickiem. łagodność w jego pełnym powagi głosie sprawiła. co było w domu. przywożąc jeszcze więcej róż i krzaki bzu. Lawrence Elliort był człowiekiem.Pomyślała ze skruchą. że oszalałem. Lawrensie. co stało się z otaczającym ich. które były w tak złym stanie. że ona żyje. jeszcze przed większością ochotników. nie gniewem.Jest coś jeszcze. .szczegóły.Podobnie jak niegdyś ja jest w jakimś więzieniu. I w chwili.A co ty sądzisz. rozrzucone po szmaragdowym trawniku.Przerwał. zajmując się zwierzętami. . . gdy pożegnali się przed drzwiami pokoju Caroline w motelu. Nie zapomniała. Ale kiedy Lawrence znowu się odezwał. powitała ją wieść. gdy przyjechał. ale nie było nikogo na świecie. że prawdopodobnie niczym nie da się zaskoczyć Lawrencea Elliotta. zalanym księżycowym blaskiem światem.Ona nie zapomniała. Po chwili uśmiech znikł. Holly nie miała powodu wierzyć. pieszczotliwa bryza odzyskała swoje balsamiczne ciepło. Fale znowu złagodniały i zaczęły śpiewać.Myślisz. że Lawrence jest cudowny.. Po chwili pełnej szacunku ciszy Caroline dodała miękko: . Dziesięć minut później przyjechał samochód ze szkółki w Santa Monica. . . który nie uważał szczerości za zdradę.Tak i sądzę również. A teraz właśnie tego dokonała. 20 marca O siódmej trzydzieści Nick podjechał swoją wypełnioną różami ciężarówką pod domek Raven w Brentwood. policja zapakowała w pudła. . . gdy byliśmy jeszcze razem. co było do powiedzenia. Jedno z nich zawierało album z robionymi przez Claire zdjęciami. trochę niepewny.powiedział powoli Lawrence . O ósmej dziesięć rośliny z obu ciężarówek zostały już wyładowane i samochód szkółki odjechał z turkotem. ja po prostu czuję. Patrzyła mu w oczy i była pewna.potwierdziła szybko Caroline. . iż zachowała te cudowne wspomnienia.Urwał gwałtownie. Miał spędzić cały dzień na jej pokładzie. przedstawiającymi naszą rodzinę. Jak gdyby zostawiła go dla mnie.Ja nie sądzę.. W złocistej czarodziejskiej poświacie zuchwałego wiosennego księżyca ona i Lawrence Elliott bez wątpienia powiedzieli sobie wszystko. a także potrafił znieść prawdę. dla kogo ten album mógł mieć jakieś znaczenie. Kilka godzin temu Caroline uznała.

Bo bardziej przypominała brylant niż różę. znalazła w nich to samo pełne nadziei przesłanie. gdy dorosła i stała się przedmiotem niemal obsesyjnego pożądania bogatych i potężnych mężczyzn. jak ją widział Blane: jako rzadki. . taki niepewny. Raven była tak poruszona powieścią. Kwiaty znaczyłyby dla niej o wiele więcej. pastelowy bukiet i jest to najbardziej romantyczny kwiatowy prezent. kim jesteśmy. że kupiła wszystkie książki Lauren. a choć wątki były inne. Ale czarne kwiaty pojawiały się wielokrotnie w ciągu następnych lat. symbolami wstydu i śmierci. że nie jest "kwiatowym" typem. Mam nadzieję. miała nadzieję. jej głos powinien był kipieć szczęściem i radością. Jej młode serce napełniło się nadzieją. na które nigdy jej nie zapraszano. Miała po prostu pomóc Lauren Sinclair w uświadomieniu Jasonowi ważnej prawdy . Były po prostu nagrobkami nadziei. nie delikatnymi bukietami.. Biorąc pod uwagę wspaniałe przesłanie nadziei i miłości. Później. który specjalnie dla niego rozwinął się z dziewczynki w kobietę. Raven zawsze przypinała kwiat do bluzki i nosiła go dumnie.. które mogła znaleźć. a naprawdę nazywasz się Marilyn Pierce.. jaki kiedykolwiek otrzymała. posyłane kilkunastoletniej Raven przez bogatych chłopaków i dziewczęta. 66 Raven dostawała kwiaty od trzynastego roku życia. Nie. typowe dla książek Lauren Sinclair. -Czy coś się stało. 67 Wybierając numer do Kodiaku. nie spiskowała. czy ich okrutne i złośliwe dziewczyny. Jednak Raven upominała się surowo. że cię nie obudziłam. kruchą piękność. czy kruczoczarne orchidee przysyłali jej namiętni z początku. to nieprawda. Żaden mężczyzna nie przysłał jej dotąd róż. za każdym razem. z którymi chodziła do jednej klasy w Meadow Academy.. Nigdy nie dowiedziała się. że autorka powita ją z radością. Pracuję już od kilku godzin. jakie miała w życiu otrzymać. że Lauren Sinclair to pseudonim. który był cichy..Jakby ktoś przysłał jej pachnący żywy obraz.wyszeptała Holly z roztargnieniem. że godna jest róż. Iskrzący się lód niż miękką. powiedziała sobie Raven. egzotyczny czarnowłosy kwiat. Nie była pewna.. Czarne orchidee. że to ona sama przysłała sobie ten piękny. obrzucano ją lśniącymi klejnotami. Ale pomimo ogromnego bólu. jak w książce. Po naszej ostatniej rozmowie dowiedziałam się od Barbary Randall. . jeśli zachowane zostanie zakończenie szczęśliwe. dziewictwo Blaneowi Calhounowi. Już po pierwszym sygnale usłyszała jej niepewny.To naprawdę nie ma znaczenia. możemy być kochani za to. Jason Cole przysłał jej dwa tuziny kremowych róż w podziękowaniu za wynegocjowaną przez nią umowę z Gold Star na cztery filmy. . gdy pojawiał się na jej szkolnej ławce kolejny dowód zdrady. gdy zobaczyła rzadki i egzotyczny kwiat. A teraz spiskowała przeciwko jedynemu mężczyźnie na ziemi. odrzucone maski i przebrania. idąc zdecydowanym krokiem w kierunku telefonu. jak straciła. nie romantycznych uczuć i miłości. tak jak z dumą nosiłaby bukiecik na tańcach. przegnane wszystkie mroczne cienie. .że Dary miłości będą o wiele lepszym filmem.To dobrze. który czuła za każdym razem. . . Z pewnością był to symbol tego. który uznał. cudowną obietnicę: gdy odsłonione zostaną wszystkie wstydliwe sekrety. kiedy to na jej szkolnej ławce pojawiła się czarna orchidea. Przeczytała już dwie z nich. Nie. były jedynymi kwiatami. Było to następnego dnia po tym.Nie. Ale coś w niej musiało wysyłać sygnał. a potem okrutni kochankowie.Tu Raven Winter. którego nazwiska wolisz używać. jakby zaskoczony głos. oddała. gdy oddała się jakiemuś bogatemu chłopakowi. Z każdym przeczytanym słowem Raven czuła się bliższa znakomitej autorce i jeszcze bardziej dziwiło ją wspomnienie głosu.

To bardzo miło z twojej strony. Tak więc nie spędzi weekendu z tą utalentowaną autorką. jak gdyby nie czuła się dobrze w roli wielkiej księżnej. a jedne i drugie można zamówić wcześniej. Nick zauważył niepewność w jej szafirowych oczach. workowate dżinsy.Dzień dobry . są także limuzyny. nie było nikogo. że musi skupić całą energię na przygotowaniu do spotkania z Jasonem Coleem. będę w biurze Jasona Colea.Nie.A może wpadnę po ciebie rano w poniedziałek? Wiesz. a do luźnego.Dzień dobry. jeśli zechcesz. że zawsze czekają tu taksówki.Mój numer domowy i biurowy są w książce telefonicznej..Raven? -Nie. gdzie się zatrzymasz? .Oczywiście.. że mogłaby nie odwoływać wyprawy do Chicago. absolutnie nic. znajomych w Los Angeles. . .powiedział. Dzwonię tylko. jeszcze nie. Ale nie było Michaela.Raven pozwoliła. w zachodniej części Los Angeles.Czy znasz godzinę przylotu? . czując mimo wszystko niepokój. Raven musiała stawić czoło konsekwencjom właśnie zakończonej rozmowy. że nie powinno się zmieniać zakończenia. Jej czarne jak noc włosy były związane w nieco przekrzywiony koński ogon. więc w razie czego. . To naprawdę wspaniała książka i całkowicie zgadzam się z tobą. by obejrzał pozbawione już bandaży.Chcę. Dobrze? .Tak. .Jesteś pewna? . Była całkowicie przygotowana. a położenie hotelu wydawało się idealne.Nie jestem całkiem pewna. .Teraz bez trudu możesz pokazywać mi. . Gdy wzruszyła ramionami.To było konieczne kłamstwo..Zobaczył błysk niepokoju w jej oczach. Zgodnie z jej starannymi obliczeniami odległość do studia Gold Star mieszczącego się w bloku na South Sepulveda. Pożegnawszy się z Lauren Sinclair.obiecała Raven. . -Tak. Może zatrzymam się u nich albo w hotelu.Jednak zdecydowałaś się na wagary. zaproponować.spytała Raven. Raven. gdyż i tym razem usłyszała lęk w odległym głosie.Jak tam twoje ręce? . i zapewnił ją miękko. ale musiała jeszcze przekazać swoje własne przesłanie nadziei. .z lotniska do hotelu Bel Air. szkarłatnego swetra z grubej bawełnianej włóczki włożyła tanie. na mapy i przewodniki po Los Angeles leżące na podłodze.zgodził się Nick. . ale wiedziała.Holly rzuciła okiem na kupione już bilety lotnicze. Ty . za tydzień. Holly czuła wdzięczność do Raven za tę propozycję. . że to spotkanie ma się odbyć za tydzień i pewnie się dziwisz.Nie. i dziękuję. że nie jestem jeszcze przygotowana. nie wahaj się i dzwoń. . chyba że.Obie to zrobimy. wynosiła tylko pięć kilometrów. . że tak .O wiele lepiej. wstając i odwracając się od białoróżowej wspaniałej Garden Party. byś wiedziała. . Opisy domków w ogrodzie z widokiem na stawy z łabędziami brzmiały wprost idyllicznie. dziękuję. że przeczytałam Dary miłości. . by porozmawiać o twoich planach na przyszły tydzień. że przyjadę po ciebie na lotnisko i pokażę ci Los Angeles. Po raz pierwszy w życiu weźmie taksówkę . gdzie mam zasadzić wybraną różę lub bez. .Lepiej . . . Poradzę sobie. -Zaraz wszystkim się zajmę i w południe. Nadal miała zarezerwowany apartament w hotelu "Fairmont".. Jego stalowoszare oczy rozbłysły aprobatą. 68 Raven powinna się była już pożegnać. wyraźnie gojące się dłonie. zapewniono ją. a to znaczy..Powiesz to Jasonowi? . .powtórzył jak echo Nick. . by spojrzeć na pięknie zaróżowione policzki Raven. Wiem. . Dziękuję ci.To twoje zadanie na dziś.Cieszę się . spłowiałe. w każdym razie w niedzielę wieczorem.. Mam przyjaciół. Gdy dzwoniła do hotelu. Przyleci do Los Angeles w sobotę wieczorem. Musi zmobilizować całą wewnętrzną siłę i odwagę. .

nawet dwa. . o ponadczasowej elegancji. . . Nick wpatrywał się w jej zaróżowioną z niepewności uroczą twarz. obramowaną czarnymi jedwabistymi lokami. w najbliższą sobotę. ale natychmiast odezwał się kpiący lodowaty głos: "Skąd możesz wiedzieć? To prawda. . czarnego.Sam zapłacę za wypożyczenie.. . Nick powstrzymał odruch irytacji. nienagannie skrojone. Raven? "Jak gdyby prosił. zadziwiająco radosna myśl. powiedział spokojnie: . Będziesz musiał wypożyczyć smoking. Kiedy jej niepokój nie znikał.Prawdę mówiąc. Irytacja Nicka szybko znikła. Wymagane są stroje wieczorowe.Uroczystość odbędzie się w Chicago. zapraszam cię na tańce.To oficjalne przyjęcie. Mnie też.. stając pomiędzy zaniepokojonymi błękitnymi oczami a delikatnym białym bzem. Ale żaden mężczyzna nigdy dotąd nie prosił cię z taką czułością. bym się z nim kochała" .Dziękuję. Jednak Raven pomyślała. . byś się z nim kochała. prawdę mówiąc . Musiała zdobyć się na odwagę teraz. za który. mogłaś zauważyć płomienne pożądanie w jego stalowych oczach. i utkwiła oczy w białym bzie.. ale powiedziała coś całkiem innego.Zapraszasz mnie na tańce. ażurowym i pięknym. . by zwrócić się do niego z prośbą. z tym samym głębokim wyczuciem rytmu.. Raven? . bo za chwilę Nick odejdzie na zawsze. dokąd powinien się udać? Na przykład w której z wypożyczalni w Beverly Hills mogłaby wcześniej zostawić wyraźne wskazówki. musiała to zrobić.. rzecz jasna. I prawdopodobnie je zobaczyłaś.Znajdę coś bardzo tradycyjnego. gdy wszystkie rośliny zostały zasadzone w ciemnej żyznej ziemi. A tak na marginesie: podobają mi się twoje dżinsy. a potem niepokój Raven. a jej dom otoczyła zapierająca dech obfitość kolorów i zapachów.To była okazja do swobodnego przejścia do rzeczy. Dopiero dużo później. czy nie wskazać mu. . jak go poprosić o tę przysługę. Chciał z nią zatańczyć.Raven . był wspaniałym tancerzem. Nick miał smoking. Mam je od czasów gimnazjum. rzecz jasna.pomyślała. .decydujesz. Miałbyś ochotę się napić? . Kiedy skupiła na nim całą uwagę. iż dotrzemy na czas. przynajmniej tak mówiło mu wiele kobiet. Nick przesunął się. Raven odwróciła wzrok. Oba były czarne. . Nick. nieskazitelnym.przyznała. Ma to być bankiet z tańcami i zacznie się o ósmej wieczorem w sobotę.Tańczyć? -Tak. -zawahała się pod bacznym spojrzeniem jego ciemnoszarych oczu. Raven przez cały dzień zastanawiała się. ja sadzę.Dziś mogę już sama zaparzyć i nalać kawy. 69 zebrała odwagę.Zgadzam się. .. jaki rodzaj stroju wieczorowego mają mu zaproponować. gdy zaobserwował zaskoczenie. 70 . Wystarczyło tylko powiedzieć: a jeśli już mowa o gimnazjum. Chciałabym złapać samolot o szóstej trzydzieści. I nigdy żaden tego nie zrobi". które czyniło z niego doskonałego kochanka.Chyba. żeby mieć pewność. że chodzi o coś więcej niż o troskę. Nie teraz. Łagodnym tonem spytał: . czy Nick-ogrodnik wybierze odpowiedni strój na uroczyste spotkanie. -Nie gorzej niż inni. Była to oszałamiająca. bez żabotu. Może się zastanawiała. Tańczył z tą samą niespieszną zmysłowością.Pewnie.O co chodzi. zapłacę. zorientował się..Umiesz tańczyć? .Tak . niż sobie poprzednio postanowiła.. więc musimy wylecieć z Los Angeles wczesnym rankiem. że poprosi go o to później.

To brak pewności siebie Raven sprawił.Apartament z dwiema sypialniami. Nie widziałam nikogo ze swojej klasy od czasu rozdania świadectw. .odparowała spokojnie. . To życzenie wypowiedział nie Biały Rekin. że uległ jej prośbie bez dalszych protestów. -Naprawdę. że musimy złapać lot o czwartej. kim w gruncie rzeczy był: za specjalistę w dziedzinie architektury terenów zielonych.przerwała. obcemu człowiekowi.Oczywiście pokryję wszystkie koszty. dla którego go zaprosiła? Dla pozoru? . łącznie z kolacją. ale w niedzielę zaplanowano lunch. . pomyślał przez chwilę o układzie. by zaczerpnąć tchu i dać mu okazję do odmowy. chciałabym. by zapłaciła więcej. że musisz zrezygnować w te dni z pracy. Nicholas Gault.Byłaś też na obchodach dziesięciolecia? -Nie. co powiedziała. abyś udawał. pełne wahania słowa zdumiały go. za kogo mam uchodzić. został wynajęty z powodu swej aparycji. A to znaczyło. że lepiej będzie.zgodził się Nick z równym spokojem. aby pójść tam sama.Tak.Będziemy mieli wspólny pokój w hotelu? . pełna niepewności. Wiedział. musiał pozwolić. który stworzył kilka największych na świecie ogrodów. Skoro Michael Andrews nie był już nią zainteresowany. Nick przypuszczał. 71 . Nick skinął głową. . ale poczuję się lepiej. a nie miała dość pewności siebie. Nie napisała jeszcze dla niego roli. że w czarnym jedwabnym smokingu będzie wyglądał na eleganckiego. że coś do mnie czujesz. Raven? . Z jakiegoś powodu czuła potrzebę. jeśli to pokryję . Zanim Nick odezwał się znowu. Dziewczęta miały pójść po południu na przyjęcie urodzinowe.uznała..Jeśli ta maskarada z Nickiem-ogrod-nikiem ma trwać nadal (a było to konieczne). . Najwidoczniej wyprawa do Chicago była dla niej bardzo ważna. I najwidoczniej całkiem słusznie . Ale nie chciał pozwolić. W gruncie rzeczy nie było żadnych problemów z wyjazdem w tę sobotę. . Może zaproponuje mu. że bez wątpienia była o wiele silniejsza i śmielsza. zanim zapędzi się zbyt daleko. wybrała jego. Najważniejszy jest sobotni wieczór. A jeśli chodzi o niedzielę? Dzwoniła Deandra. by pokryła jego wydatki.Myślę. na który właśnie się zgodził.Dobrze .Gdybyś mógł.Jak to okazja. byle tylko znalazł się na czas w domu. by przywitać córki. . aby podawał się za tego. a ponieważ twój wyjazd na weekend oznacza. . która za tę usługę zamierzała płacić jemu.Kiedy zechcesz. gdy prowadziła pertraktacje w sprawie wielomilionowych umów. że Raven będzie miała już gotową odpowiedź. Jednak Raven nie miała przygotowanej odpowiedzi. to znaczy.Z łatwością nadgonię zaległości. żeby być w Los Angeles około siódmej. że może być nieobecny także w niedzielę. Raven spostrzegła jego niepokój i zapewniła go szybko: .Piętnasta rocznica ukończenia szkoły. którą mógłby ćwiczyć do perfekcji. że pragnie zabrać dziewczynki na cały dzień. jeśli powiesz mi. też ci to wynagrodzę. jak gdyby zastanawiał się na tym. lecz Śnieżka. Więc on. Jeśli zostaniemy na nim. Gdy wreszcie się odezwała. . Powiedziała.Kiedy wracamy? . ponieważ będzie stanowił olśniewającą eskortę olśniewająco pięknej kobiety. bo nie miała do kogo się zwrócić.Nie zawracaj sobie tym głowy. a potem zamierzały nocować u przyjaciółki. Czy to jedyny powód. zamożnego człowieka sukcesu. że będzie wyglądał całkiem znośnie w smokingu.Że jesteśmy kochankami? -Tak. ponieważ wiedziała. .. by ich teraz zobaczyć. kiedy wrócą po spędzeniu kilku niespokojnych godzin z matką. . po tych wszystkich latach.

matka opowiedziała jej o magicznej scenerii. który trzymała w białych. Czy potrzebowała do tej podróży towarzysza? Nick uznał. zanim zamknęła się w sobie. ale to ciche wyznanie świadczyło o bólu i rezygnacji. Jako mała dziewczynka Raven uwielbiała tę historię. które kiedyś wydawały się takie czarujące. Raven dała mu to jasno do zrozumienia pół godziny temu. a z udręki."W" oznacza Willow. imiona. możliwe też. a nie fikcyjnym świecie beznadziejności i rozpaczy.oznaczające kruka i wierzbę. Ale w miarę jak dorastała. że właśnie wyraziła prośbę nie do spełnienia. gdy zadał ostrożnie pytanie.płakałyby bez końca. takie omdlewające. a także przed matką. A choć Nick nie chciał. . aby tam była. Jednak od chwili. że nie.żądały okrutne dzieciaki z radością.Dobrze. że kruk. unosił się na tle nieba koloru jej oczu. płacz.Czy to rodzinne imię? .spytał: . Czarne. . szybował kruk. bardzo łagodnie: . wspaniałym żywym obrazem. Raven znajdowała się w całkiem innym miejscu.Dobrze .ptak śmierci i żałobne drzewo . i o wiele mniej czarujące. Ale ukrywała je przed koleżankami z klasy. Raven. Odpowiedziała mu. że jej myśli nie mają nic wspólnego z pełną nadziei opowieścią o miłości. kpiły z nieukrywaną pogardą. Wierzbo! . gdy DC-10 oderwał się od płyty lotniska w Los Angeles. Wskazując wytłaczane złotem inicjały na jej portmonetce -RWW . obficie płynącym w kabinie pierwszej klasy. Wpatrywała się w jedną i tę samą stronę od 72 chwili startu.Raven Willow . na tle jaskrawobłękitnego nieba. zaczęły być wykorzystywane przeciwko niej jako okrutne szyderstwa okrutnych dzieci. Jako mała dziewczynka uwielbiała być Raven Winter. Ścierwniku.Po prostu imię. . którą zauważył Nick. wytworzonym w umyśle Sheili Winter przez LSD. o rozmowach tłumionych dźwiękiem silników. nie chciał widzieć smutku na jej pięknej twarzy. czego zazwyczaj nie wyjawiała.rozkazywał jej w myślach. A przynajmniej nie potrzebowała jego. Może i była kiedyś wiosenna łąka i wierzba.stwierdziła. skąd się biorą dzieci. że spytał o coś. czarny jak jej włosy. mogę to zrobić. pod wielką wierzbą. "Powiedz mi . A wierzby też są brzydkie. Raven była jakaś nieobecna.Płacz.. Zanim jeszcze dowiedziała się. już wygojonych dłoniach. w jakiej została poczęta: na wiosennej łące gdzieś w odległym zakątku stanu Nowy Jork.Zaufaj mi". które mogło mu umożliwić wgląd jej przeszłość. że cały ten wizerunek był tylko halucynacją. Nick cieszył się na myśl o ich podróży do Chicago. paskudne ptaki śmierci. .powiedział Nick do kobiety. Gdyby ich rodzice dali im takie straszne imiona . i powtórzył bardzo cicho. Kruki to takie niesamowite ptaki. jak poczęta została jej córka. Ale możliwe. by podjąć tę najwyraźniej wcale nie sentymentalną podróż do przeszłości. która zdawała się wierzyć. Dlatego właśnie nadano jej te imiona . 73 Im Raven była starsza. wyraźnie było widać. które zażywała niemal codziennie przez . realnym. a nie o zaufaniu.Nie . nic na to nie mógł poradzić. Raven spełniła tylko częściowo jego rozkaz. gdy w górze. I nie chodziło tylko o to. . .Zapłacz dla nas. kiedy można się rozweselić bezpłatnym szampanem.Co oznacza to środkowe "W"? Jej pierwszą reakcją było zmarszczenie brwi i Nick uświadomił sobie. w tajemniczy sposób opowiadaną przez Sheilę Winter. tym mniej wyraźne stawały się wspomnienia matki o tym. że zagłębiła się w romansie Lauren Sinclair lżyli długo i szczęśliwie. płacz! Te bezlitosne kpiny wyciskały łzy z oczu Raven. Z jakiegoś powodu Raven Winter czuła potrzebę.

A samo Lake Meadow. To on zachwycał się wspaniałością wierzby. że to.. Dzięki temu czuła się potrzebna. W końcu nad najbardziej spustoszonymi rejonami utworzyły się grube warstwy lodu. na północ od miasta. ulubione. której nie kwestionowała. Fotograficzna pamięć Raven zarejestrowała wszystkie pouczenia kucharki. choć świat widział tylko ascetyczną oziębłość lodu. pozostawiając blizny i sprawiając. że jest w części Irokezką. Ajej śnieżnobiała skóra? To właśnie z tego powodu zmuszona była w końcu odrzucić cudowny mit. położona była w zacisznym zakątku malowniczego terenu. Kiedy nadarzyła się taka 74 wspaniała okazja. odziana w świeże biało-czarne uniformy. gdy była w odpowiednim nastroju. Raven Winter była dzieckiem kwasu. Raven była dzieckiem kwasu. jak i inni kochankowie matki. Więc Raven wykreowała swoje własne wyobrażenie. studiując książki kucharskie. Przestudiowawszy dokładnie historię plemion indiańskich w stanie Nowy Jork. Była to prawda. że na bardzo wczesnym etapie jej życia ostry i żrący kwas zdołał przedostać się do jej wnętrza. kruka i nieba. Podszkoliła ona zarówno matkę. W parku rosły olbrzymie majestatyczne wierzby. ale przedtem Sheila usłyszała o lśniącym Złotym Wybrzeżu jeziora Michigan i o możliwości pracy w majestatycznych rezydencjach położonych nad jeziorem. która podawała do stołu. jaki pożytek może mieć ze swego milczącego i uciążliwego dziecka. zwalniając w ten sposób nie tylko cudowną pracę. Z początku Sheila pracowała jako pokojówka.ani nawet nie próbowała wytworzyć . Głęboko we wnętrzu dziecka kwasu płonął wciąż ognisty ból. zarówno te dawne. co powinno być młode i pełne nadziei. uznała. jak wszyscy mężczyźni Sheili. Teraz Sheila odkryła. Bez wątpienia jej prawdziwy ojciec. choć trochę potrzebna matce. która nigdy wcześniej jej nie potrzebowała. stawało się stare i jałowe. jak i córkę. To i tylko to było pewne. ale lód nie zdławił buzujących pod spodem płomieni. że była tam też inna służba. lżejszą pracą. Raven powitałaby z radością chłód lodu i odrętwienie. który ciągnął się niczym pluszowy dywan w kierunku migotliwego szafirowego jeziora. okazała się pełna uroku. potrafiła wyczarować barwny obraz drzewa i kruka. Kwas ten palił strasznie. Kucharka z posiadłości Thornwood przechodziła na emeryturę i wyjeżdżała na Florydę. dumnym. szlachetnym i dzielnym. sprzątając w wielu domach i rozglądając się za lepszą. wżerający się coraz głębiej w jej mocno poranione serce.. które poznawała. Sheila podała się za znakomitą kucharkę. Niszczył w niej najdelikatniejsze i najwrażliwsze miejsca. Nie miała wątpliwości. Także po nim Raven odziedziczyła kruczoczarne włosy. Podstęp udał się w znacznej mierze dzięki temu.podobizny jej ojca. To Raven. sprytnie ukrywając brak doświadczenia. . która miała być ich nowym domem. jak i stale rozszerzając repertuar potraw godnych podniebienia smakosza. ponieważ odchodząca kucharka pokazała jej. że jej ojciec był Irokezem. mała. i pomimo że czasem. nie Sheila przygotowywała posiłki. wydatne kości policzkowe i wielki szacunek dla przyrody. I mogły mieszkać w tak wspaniałym miejscu. nadal parzący. lecz także stróżówkę. Kiedy Raven miała dziewięć lat. wraz z matką i jej ostatnim kochankiem przeniosła się z Nowego Jorku do Chicago. nadal palący. Raven nie miała nic przeciwko gotowaniu.całą ciążę. jak ma przygotowywać ulubione potrawy rodziny Wainwright. miał niezdrową bladą cerę z powodu bezsensownego życia pełnego seksu i narkotyków. a Sheila dzieckiem-kwiatem. położona na północnym brzegu jeziora wioska. nie zachowała w pamięci . szybko z niej skorzystała. Kochanek ulotnił się szybko. Stróżówka w Thorn-wood wydawała się Raven pałacem. Toczyło się tu typowo prowincjonalne .. I wciąż był tam kwas. To on nadał jej zaczarowane imię.

Sama mogłaby nie zauważyć tej odmiany. ale niezamożnemu dziecku. Raven . że zapewni doskonałe warunki edukacji jakiemuś zdolnemu. którą pokrywała chude. była bardzo szczupła. przemoczonym i sękatym drzewem. tak jak jej matka. palili się do niej. z powodu zniszczonych ubrań. Kiedy kierownik szkoły publicznej. pragnęli jej. że była tak zdolna. Byli też inni chłopcy. Jednak bogate. dziwką. szydziły.. ladacznicą. zimny. płaczącą wierzbą. Raven oddawała się im wszystkim. A chłopcy? Nie przyłączali się nigdy do kampanii przeciwko Raven. że została stworzona. Być może rozpuszczona spadkobierczyni rodu jakimś szóstym zmysłem wyczuwała.. Szyderstwa dziewcząt stały się jeszcze zjadliwsze niż dawniej i miały teraz seksualny podtekst. gołe nogi. prywatna szkoła chciała się wywiązać z dalszego zobowiązania. Pragnął jej pięknego ciała. była też dziewczynka. I przysięgała sobie. Raven miała cerę białą jak śnieg. że coś straciła -był to radosny dar miłości. Blane Calhoun miał lat szesnaście. gdyby nie to. rzecz jasna. Caitlin i Taylor. Raven została stypendystką w "the Meadow". cudowny dar. a przynajmniej jej żeńską w swej zapamiętałej kampanii przeciwko Raven miała cały orszak 75 podziwu i pomocnych przyjaciółek. Jeśli ta mała. Ci młodzi bogacze pożerali ją wzrokiem. tylko ciała. blada. że komuś na niej zależy. nie zawracali sobie tym głowy. że pewnego dnia naprawdę będzie miała powód do nienawiści. To brzydkie imiona. ale Victoria i jej przyjaciółki nigdy by na to nie pozwoliły. iż może się między nie wmieszać. i oczywiście z powodu swego śmiesznego imienia. gdy zimowy wiatr od jeziora stawał się lodowaty. mając nadzieję na miłość. Ale Raven -czarująco piękna młoda kobieta była lafiryndą. Ponieważ Victoria rządziła klasą.. Nosiły te imiona tak jak swe markowe stroje: z dumąi gracją. na dziecko .życie. która mieszkała z rodzicami w Thornwood i dla której Raven przygotowywała codziennie wyszukane posiłki. oznajmiła Victoria tym przyjaciółkom. I to Raven Winter była tym dzieckiem. pozwalała się im dotykać. chuda twarz i posmarowane wazeliną nogi. Raven nie uważała. To więcej niż bezczelność ze strony nieślubnej córki służącej. Głęboko 76 . a z jej poważnych błękitnych oczu wyzierało zaniepokojenie i beznadzieja. a także słowa. zabójczy. Czego się spodziewała? Przecież była dzieckiem kwasu. że da mu jeszcze inny.. porzucał ją z okrucieństwem i wracał do niej z okrucieństwem. to teraz miała do tego okazję. wazeliny. ale świadczyły o tym zdumiony wzrok jej koleżanek i kolegów. ale teraz wchodzili już w wiek dojrzewania. że przypuszcza. natychmiast zadzwonił do dyrektora Meadow Academy. Bogate dziewczęta w klasie Raven miały egzotyczne imiona: Chelsea. bo nawet wtedy jako trzynastolatka Raven pragnęła dziecka.. by być zawsze przedmiotem kpin.chuda mała dziewczynka była ptakiem śmierci.. bo rzadko się sobie przyglądała. uprzywilejowane koleżanki nie przyjęły jej dobrze. a bogaci mieszkańcy znani byli z dobrego serca. dowiedział się ojej przenosinach do Lake Meadow. Wydawało się. ale nigdy jej samej. Brittany. ilekroć jej znowu zapragnął. nieodwracalnie uszkodzonym od chwili wcale nie tak czarodziejskiego poczęcia. równie brzydkie jak jej wytarte ubrania. która otrzymała imię po ptaku: Ptarmigan.i nie otrzymywała tego. W wieku trzynastu lat straciła dziewictwo. Ta chuda przybłęda przynosiła im wszystkim wstyd. przewijając się niczym złota nić bólu i męczarni. Na czele okrutnej i bezlitosnej krucjaty przeciwko niej stała Victoria Wainwright. I ponieważ po raz pierwszy w życiu Raven miała wrażenie. Blane pojawiał się w jej życiu i znikał przez następne pięć lat. które do niej kierowali. Brał ją z okrucieństwem. do której chodziła w Chicago. Raven Willow Winter próbowała nosić swoje egzotyczne imiona z taką samą pełną dumy gracją. ale gdzieś około dwunastego roku życia Raven Winter nagle stała się piękna. i to wielu. I żyłaby tu z matką spokojnie.

Może.Już wyjechała. że jakoś zniesie te ostatnie trzy miesiące. by mieszkała ona nadal w stróżówce do chwili rozdania świadectw. iż usłyszy tragiczne wieści o swej matce. Inteligencja Raven i azyl. to jasne światło na końcu mrocznego tunelu jej życia napawało ją wielką nadzieją. Nie prosiła córki. Wiedziała. zimną i jałową. że chciałaby się skontaktować z Raven w przyszłości. i niezwykle mgliście mówiła o tym. gdy Patrice Wainwright powiedziała. O północy. Na trzy miesiące przed ukończeniem Meadow Academy przyznano jej pełne stypendium naukowe w UCLA. a nawet zostanie jej przyjacielem? Raven zamierzała wyjechać do Los Angeles dzień po ukończeniu szkoły. Ale od czasu.. Pożądano jej rozpaczliwie. by dostać coś więcej od Raven. Nie wspomniała też. wolność i spokój. Natychmiast pomyślała. Zaofiarowała jej tylko drobną macierzyńską pociechę: pani Wainwright wie. Yassar czy Yale. obiekt nadspodziewanie udanego eksperymentu. matka Victorii. Raven obudziło głośne stukanie.nigdy. czego wszyscy pragnęli . że ona i jej aktualny przyjaciel opuszczają Illinois. gdzie nie mogło zakiełkować nowe życie. Studiował teraz na 77 uniwersytecie i przez ostatnie dwa lata chodzili z Victorią. Dadzą jej spokój i będzie mogła się uczyć bez przeszkód. ta uczelnia stała się przedmiotem jej marzeń. Jej gołe nogi nie będą marznąć. Wróciła. wymyślić jakiś sposób. że nie posiada nylonów. że na UCLA można nosić nawet dżinsy. Chce powiedzieć. że nie odmówi Blaneowi. gdy pożegnał się już grzecznie ze swą bogatą dziewczyną.. i nawet zgodziła się łaskawie. że to musi być Blane. bo zapomniała przytulić córkę na pożegnanie. że zniknie w tłumie. jej kochankowie szybko znikali. Nie będzie miało znaczenia. Był to jej pierwotny wybór i nie zmieniła zdania pomimo nacisku ze strony dyrektora. że Raven poczuła strach. że ją kocha. Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. by im towarzyszyła. ale jedyne. nie Blane. gdy przeczytała uważnie informator UCLA. siedem godzin po wyjeździe Sheili. ale kiedy pożądanie zostało zaspokojone. A na fotografiach w informatorze Raven zobaczyła.w środku wciąż płonął w niej ogień. Założy dżinsy i uszyje sobie letnią sukienkę.. Gdy jednak zbliżała się do drzwi. Często jednak. Mówiła sobie. jaki znalazła w nauce. Ale w drzwiach nie zobaczyła przystojnej twarzy Blanea Calhouna ani zniszczonego narkotykami i nikotyną oblicza Sheili Winter.. aby nie straciły kontaktu . kto ją polubi. wpadał do stróżówki. .to było jej doskonałe śnieżnobiałe ciało. Jej twarz z jedwabiście gładką skórą była tak ponura. Ale myliła się. dobrze się jej przysłużyły. Matka powiedziała Raven. co widzieli wszyscy -jedyne. Niespodziewanie o tej porze odwiedziła ją Patrice Wainwright. a na uniwersytecie będzie tylu studentów z tak różnych środowisk. To Sheila. zaakceptowała którąś z podobnych ofert stypendium w Radcliffe. że Raven poradzi sobie z gotowaniem dla całej rodziny. zaskoczyła Sheilę w trakcie pakowania. że potem jej serce będzie znowu cierpiało. Raven podeszła do drzwi z samobójczą rezygnacją. i wiedziała. aby Raven. być może o wypadku samochodowym. Te obawy na szczęście szybko się rozwiały. że chce się widzieć z Sheila. Ten cel. Pozostawione przez kwas blizny przekształciły jej łono w lodową tundrę. Tylko tam mogła znaleźć ciepło. to wielokrotnie krzywdzone serce nagle napełniła nadzieja. Nie było miłości dla Raven Winter i nie było dziecka. -Wyjechała? . Gdy sześć tygodni przed końcem szkoły wróciła do domu. który chciał. wśród tych studentów znajdzie się ktoś. W Meadow Academy istniał sztywny kodeks ubierania się: żadnych spodni dla dziewcząt. być może tylko na chwilę. dokąd wyjeżdżają. Że już nic nie może jej bardziej zranić.

- Tak. - Wyraźne zaskoczenie Patrice Wainwright stanowiło dla Raven złowróżbne ostrzeżenie: że za chwilę dowie się czegoś, czego nie chce wiedzieć. Ciągnęła więc pośpiesznie, jak gdyby wypowiedzenie tych słów mogło sprawić, że staną się prawdą: Powiedziała pani, że wyjeżdża i że ja będę gotować przez następne sześć tygodni. Umiem gotować. Też o tym mówiła pani. Na patrycjuszowskiej twarzy Patrice Wainwright pojawił się wyraz wyniosłego lekceważenia i niewypowiedzianej pogardy. Raven bardzo dobrze znała tę minę. Przybierała ją Victoria, gdy z nią rozmawiała. - Twoja matka mówiła mi tylko to, Raven, jak wiele masz problemów. - Problemów? - Serce Raven wypełniła nieśmiała nadzieja. Czy matka wiedziała o jej cierpieniach? Czy ją to obchodziło? - Wiem wszystko o narkotykach, o twojej nimfomanii, a także i to, że jesteś złodziejką. Przez chwilę osłupiała Raven nie mogła się odezwać. Nigdy nie brała narkotyków ani razu. A choć wielokrotnie uprawiała seks, nigdy nie sprawiało to jej przyjemności. Była to jedynie rozpaczliwa próba zdobycia miłości. I.. - Moja matka mówiła pani, że jestem złodziejką? -Nie próbuj zaprzeczać. Wiem, że wielokrotnie kradłaś w naszym domu pieniądze i wiem dlaczego - żeby kupować narkotyki i, przynajmniej raz, żeby opłacić skrobankę. 78 Nie! Serce Raven zareagowało krzykiem na to okropne oskarżenie. To jej matka kupowała narkotyki... i to matka usunęła ciążę. Raven dowiedziała się o tym po fakcie. A kiedy dowiedziała się, że przez krótki czas istniała cudowna nadzieja na braciszka lub siostrzyczkę, błagała cicho matkę o wyjaśnienie. Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Sheila zareagowała pełnym zdumienia milczeniem, podkreślonym jeszcze twardym spojrzeniem, które wyjaśniło Raven z druzgoczącą jasnością, że jej matka żałuje, iż nie postąpiła tak samo w jej przypadku. - Do tej pory przymykałam oczy na to, co robiłaś. Twoja matka dobrze nam służyła i bardzo jej współczułam, że musi tyle znieść z twojej strony. Ale nie mogę patrzeć przez palce na kradzież trzech tysięcy dolarów. Zwróć mi zaraz te pieniądze albo wezwę policję. -Ale ja ich nie mam! - Nie wierzę ci. - Patrice podeszła do telefonu. - Miałam nadzieję, że załatwimy tę sprawę dyskretnie, bez nieprzyjemnego rozgłosu i policji. Szczerze mówiąc, ukrywałam wszystkie poprzednie kradzieże przed mężem, bo wiedziałam, iż będzie nalegał, bym natychmiast zwolniła twojąmatkę. Mam miękkie serce i bardzo jej współczułam. -Westchnęła, jak gdyby ciężar tego współczucia był o wiele ważniejszy niż kłopoty, w których znalazła się samotna matka, Sheila Winter. - Mogłabym wstrzymać wypłacanie jej pensji, by w ten sposób odzyskać to, co ukradłaś, ale nawet tego nie zrobiłam, bo wiedziałam, że większość zarobków przeznacza na opłacanie twoich seansów u psychiatry. Nie winie jej, że wyjechała, ale powiem ci, że zabrała ze sobą moje miłosierdzie. -Głos jej stwardniał. - Chcę mieć te pieniądze, Raven, i to już. - Aleja ich nie mam - powtórzyła cicho Raven. Moja matka je ma. Moja matka jest złodziejką. Raven nie mogła wypowiedzieć tego na głos. Pomimo że matka tak strasznie ją zdradziła, nie potrafiła odpłacić jej tym samym. Uniosła dumnie głowę i rzuciła jej w twarz przekonujące kłamstwo. - Wydałam je, by zapłacić zaległe rachunki za terapię. - Jawna strata pieniędzy. Dano ci cudowną okazję, byś się uczyła, przyjęto cię życzliwie w świecie, którego nigdy byś nie poznała, a ty po prostu kpisz sobie z tych, którzy tak bardzo starali ci się pomóc. - Doceniam tę szansę, pani Wainwright. Naprawdę. I jest już ze mną o wiele lepiej. Proszę, niech mi pani uwierzy. Skończyłam z narkotykami i wszystko pani zwrócę, obiecuję. Każdego centa, z odsetkami. Proszę nie dzwonić na policję, proszę. Patrice westchnęła znowu i tym razem było to westchnienie umęczonej arystokratki, zmuszonej do konfrontacji z podejrzaną rzeczywistością klasy niższej. W rzeczywistości

poczuła ulgę. Jej mąż byłby wściekły, gdyby dowiedział się, że tolerowała te kradzieże tylko dlatego, że nie chciała stracić najlepszej kucharki, jaką mieli. 79 - W porządku, Raven, nie zawiadomię policji. Ale chcę, byś wyniosła się z mej posiadłości, i to w tej chwili. Raven opuściła azyl stróżówki w Thornwood i przez ostatnie sześć tygodni szkoły była bezdomna. Czyż jednak nie była bezdomna przez całe życie? Znalazła pracę, dwie prace, obie w barach szybkiej obsługi. Pracowała codziennie po szkole, aż do zamknięcia, i na dwie zmiany w weekendy. Czasem spała w restauracji, czasem w parku, a czasem na szkolnym stadionie. Każdego dnia budziła się o świcie i przed rozpoczęciem lekcji brała prysznic w szatni dla dziewcząt. Po sześciu tygodniach wszystko się skończyło. Raven Willow Winter skończyła szkołę z najwyższymi ocenami i następnego dnia wsiadła do autobusu jadącego do Los Angeles, w kierunku wabiącego ją jasnego światła. Z początku Raven wierzyła, że UCLA będzie takie, jak ośmieliła się marzyć. Balsamiczne, ciepłe powietrze wibrowało energią i śmiechem młodości. Z pewnością tutaj, w samym środku miasteczka studenckiego, po prostu wtopi się w tłum. Ale nawet w tyglu UCLA Raven była inna. Jej śnieżnobiała skóra nie pokrywała się opalenizną ani nie ulegała oparzeniu słonecznemu, jak gdyby jej smukłe, pięknie rzeźbione ciało zrobione było z marmuru. Zauważano ją, gapiono się na nią, budziła zazdrość i pożądanie... gdyż na tle tych wszystkich wspaniałych złocistych kalifornijskich ślicznotek jej kruczoczarne włosy i alabastrowa cera wydawały się niezwykłe i wyjątkowe. Nikt nie kpił z jej imienia ani strojów, ale kobiety miały się przed nią na baczności, tak jak Victoria i jej przyjaciółki. I tutaj, jak w Meadow Academy, mężczyźni po prostu jej pragnęli. Raven zauważała poufałe uśmiechy zakochanych par i bardzo starała się nauczyć śmiechu i flirtu. Ale to było niemożliwe. Nie znajdowała takiej autentycznej radości w swym poranionym sercu, a bycie obiektem miłości to sprawa zbyt poważna, aby z tego żartować. Nie chciała bawić się we flirty. Oddawała swe idealne ciało mężczyznom, którzy go pragnęli. Przy każdym kochanku modliła się, by intensywne pożądanie, które widziała w jego oczach, przekształciło się kiedyś w czułą miłość. Ale nigdy tak się nie stało. Każdy mężczyzna odchodził, zostawiając jej to samo pogardliwe pożegnanie: jest taka lodowata, taka poważna, taka sztywna. 80 Czy nie mogli odgadnąć, że jej sztywność wynikała ze strachu, iż znowu zostanie zdradzona? Czy nie rozumieli, że była tak poważna, ponieważ miłość była dla niej tak ogromnie istotna? I czy nie uświadamiali sobie, że pod pozornym zlodowaceniem wciąż płonął i palił kwas? Raven dotrzymała słowa, że zwróci Patrice Wainwright każdego centa wraz z odsetkami. Jeszcze przed opuszczeniem Lake Meadow wysłała na adres posiadłości Thornwood pierwszą z wielu kopert. Ta koperta zawierała gotówkę. Z Los Angeles jako studentka wysyłała przekazy, zaś później jako studentka prawa, a potem jako prawniczka wysyłała czeki z wydrukowanym nazwiskiem i adresem. Razem zwróciła dwadzieścia pięć tysięcy dolarów, sumę z pewnością przekraczającą znacznie to, co ukradła Sheila Winter. Ostatnią ratę wysłała osiem lat temu, podczas pierwszego roku praktyki w charakterze doradcy w dziedzinie rozrywki. Gdy wysłała pocztą ten czek, poczuła, że coś się skończyło, że jej kontakt z tym bolesnym rozdziałem jej życia został zerwany na zawsze. I wydawało się, że jest tak istotnie, dopóki sześć miesięcy temu nie przyszła koperta, nadana pół kilometra na wschód od Thornwood. Zawierała zaproszenie, ze złoconym ornamentem, na zjazd z okazji piętnastej rocznicy ukończenia Meadow Academy. Proszono o odpowiedź na adres posiadłości niedaleko Thornwood, gdzie mieszkała teraz z mężem, Blanem Calhounem, Victoria Wainwright, jedna z organizatorek zjazdu.

Victoria Wainwright-Calhoun nie musiała wysyłać Raven zaproszenia na uroczystą galę w hotelu "Fairmont" w Chicago. Ale to zrobiła. I było to największe szyderstwo. Raven odpowiedziała bezzwłocznie, wysyłając czek na pięćset dolarów - stanowiący opłatę za wstęp dla dwóch osób, na elegancką kolację z tańcami w sobotni wieczór oraz sutą przekąskę z szampanem następnego ranka. Raven miała teraz pieniądze, markowe ubrania i lśniące klejnoty, ale ciężko zapracowane bogactwo nie dało jej szczęścia ani nie zapewniło wstępu do złotego kręgu przyjaźni i miłości. Wciąż była samotna, wciąż była outsiderem, a teraz postanowiła sobie kupić towarzystwo na ten nader ważny wieczór. Płaciła Nicholasowi Gaultowi, by pomógł jej stworzyć iluzję szczęścia i miłości, by mogła pokazać im wszystkim, że odniosła sukces przewyższający ich najśmielsze oczekiwania. Gdy jednak podniosła wzrok znad nie przeczytanej stronicy powieści Lauren Sinclair na niebo, które miało barwę jej oczu, pomyślała ponuro: "W gruncie rzeczy płacę za to, by nie mieli pojęcia, iż stałam się właśnie tym, za co mnie zawsze uważali - ptakiem śmierci... wierzbą, która wciąż płacze... dzieckiem kwasu, w którym nawet najzimniejsze lodowce nie ochłodzą palącego ognia bólu". 81 10 Apartament, który Raven zarezerwowała w "Fairmont" należał do najlepszych w hotelu. Pomiędzy dwiema przestronnymi sypialniami znajdował się luksusowy salon, w którym nie brakowało nawet małego fortepianu. Każdy pokój urządzony był w subtelnym fiołkoworóżowym i kremowym kolorze i z każdego rozpościerał się panoramiczny widok na jezioro Michigan, Grant Park, Lincoln Park i słynną chicagowską Miracle Mile. Nick i Raven spędzili tu trzy godziny przed tańcami, osobno, w luksusowych sypialniach. Nick zadzwonił do domu, aby podać rodzicom numer telefonu, pod którym można go znaleźć. Okiem doświadczonego hotelarza ocenił z aprobatą wysoką jakość wszystkiego, co go otaczało, rozkoszując się wspaniałymi widokami z okna. Jednak większość czasu spędził na rozmyślaniu o Raven. Z niecierpliwieniem czekał na umówione spotkanie w salonie, o ósmej. Nick czekał w salonie, gdy pojawiła się Raven. Przebywał tam już jakiś czas, gdy dostarczono przesyłkę: bukiecik czarnych orchidei. Patrzył ze zmarszczonymi brwiami na kwiaty, kiedy usłyszał za sobą jej głos: - Doskonale. Odwrócił się i aż dech mu zaparło z wrażenia. Raven miała na sobie czarno-białą kreację królewskiej elegancji. Suknia idealnie przylegała do jej ciała, była prowokacyjna nie dzięki temu, co odsłaniała, ale dzięki temu, co pozostawało skromnie ukryte. Lśniące czarne włosy Raven, zaczesane do tyłu, odsłaniały śnieżnobiałą twarz i były zwinięte w gruby węzeł na czubku jej ślicznej główki. Korona nocy lśniąca, jak gdyby pieścił ją niewidzialny księżyc. Makijaż Raven jak zawsze miała idealny, a jedynymi klejnotami, jakie nosiła, były szafirowe kolczyki, tak jaskrawobłękitne jak jej oczy. Twarz jej wyrażała równocześnie niepewność i odwagę. Śnieżka wyglądała wspaniale, jak baśniowa księżniczka, której nie brak niczego poza wiarą w siebie, a już na pewno nie potrzebuje czarnych orchidei. - Doskonale? - powtórzył w końcu Nick. - Ty je zamówiłaś? - Tak. - Raven wzruszyła ramionami. - To taki żart dla wtajemniczonych. Nick pomyślał, że w gruncie rzeczy to nie jest żaden żart. To sprawa bardzo poważna. Tak poważna, że nawet jej suknia została bez wątpienia 82 wybrana - a może nawet specjalnie uszyta - by idealnie pasowała do bukiecika czarnych orchidei. - Czy mam pomóc ci je przypiąć?

który okazał się dla niej najwspanialszą ozdobą. Raven zwalczyła tę reakcję za pomocą surowego upomnienia: płaci mu za udawanie.zaskoczeniem i wdzięcznością. Były doskonałe. który tak czarująco zabarwił go w odpowiedzi na komplement. bez śladu rumieńca.zechce ofiarować jej czarne orchidee i uznała. Miała wszelkie powody. . podziwiał w milczeniu jakość kwiatów.No cóż.W odpowiedzi na te słowa w jej pełnych niepewności szafirowych oczach zabłysło coś. którą matka . ani dlaczego tak bardzo cię niepokoją. Ale z Raven nie promieniowała pewność siebie. że są nieodpowiednie.Tak. kpiąc ze swych dawnych koleżanek i kolegów. Najpierw odpowiedziały mu jej oczy . że jest zerem. Pomyślał jednak.Och . nie ma znaczenia. dziękuję. Gdy ją dotknął. że coś do niej czuje.Nieodpowiednie? . Zamiast tego wyglądała jak ktoś. Ten smoking leży na tobie bardzo dobrze. kiedy otrzymała czek. Jeśli chodzi o kwiaty.W porządku.Dziękuję . a niebieskim oczom -błysku pewności siebie. która nie potrzebowała niezwykłych i egzotycznych kwiatów. co osiągnął. który uzyskuje się.. Raven. potwierdzający obecność Raven na zjeździe.Dziękuję. bez wątpienia bardzo kosztowny. Nawet gdyby Victoria lub Blane wcisnęli jej podobny bukiet. czując nagły przypływ gorąca do twarzy w odpowiedzi na jego serdeczność. dokonał więcej. A potem uśmiechnęła się. . a on nie pozwoli.wyszeptała. chociaż były symbolem hańby. . pełnym nadziei uśmiechem. wyglądasz bardzo pięknie. .Dobrze . Zamierzała nosić egzotyczne kwiaty z dumą. zgromadzonych w Imperialnej Sali Balowej. że będzie się upierał przy swoim zdaniu. Osiągnęła oszałamiający sukces. zanim oni będą mieli szansę zakpić z niej.. . Kiedy znowu się odezwała. . . Nick wpatrywał się w kobietę. nie było też w niej tego pogodnego spokoju. Obawiała się. co przypominało ulgę. . po ciężko zapracowanym zasłużonym sukcesie. że Raven nie chce nosić tego bukiecika. Wspaniały bukiecik. myślę. A teraz Nick stwierdził. że Raven Winter potrzebuje czegoś więcej.Nie wiem. poczuł atłas i lód. Nick ją ochroni. Prawdę mówiąc.uśmiechnął się Nick. Nick uświadomił sobie. zdecydowanie odmówi przypięcia czarnego symbolu hańby do nieskazitelnego białego atłasu. Osłupiała. że lepiej przypiąć je zawczasu.a może Blane .Są nieodpowiednie. i dodał: .Zaufaj mi. kim oni są. Był znowu śnieżnobiały. Nick. niezwykłe i lśniły wewnętrznym blaskiem. Nie będę ich nosić. Raven... . jak zawsze nosiła je w szkole. że wszystko. I Raven nagle poczuła się zadziwiająco bezpiecznie. by nią wprost tryskać. miękkim. . jej głos był chłodny i rzeczowy. Czy w innym stuleciu Nicholas Gault zerwałby rycersko szkarłatną literę "A" z purytańskiej sukni Hester Prynne? Pewnie tak. Jej ustom brakowało uśmiechu. a potem poczuła radość. kto nie ma najmniejszych wątpliwości. Bezczelna arogancja Raven dała Victorii okazję podzielenia się z przyjaciółkami odrażającą historią.A tak na marginesie. Pod wpływem impulsu dotknął delikatnie jej policzka. a pod chłodną powierzchnią .Dobrze.pulsujący żar. by go przypięła.odpowiedziała zaskoczona tą propozycją. by podkreślić swą niezwykłą i egzotyczną urodę.. ..W niczym nie poprawią twojego wyglądu. że Victoria . przypominającym połysk jej wspaniałych włosów. jestem ekspertem. a jego stalowoszare oczy mówiły jej. że mogą mu zaszkodzić. ale mam propozycję: zrobimy im piekło. Victoria Wainwright-Calhoun osłupiała. 83 by ktokolwiek ze szkolnych kolegów i koleżanek. Gdy Nick wyjmował czarny bukiecik z białego pudełka. Wątpliwe. ale. I w końcu powiedziała spokojnie: ..

będą mogły z pogardą spoglądać na Raven. Będzie jego kochanką. jaka rozpustna. kiedy spotykali się już z Victorią. podejrzany sposób. jaka ochocza. Za bardziej prawdopodobne uznały jednak. Historyjki stawały się jeszcze wstrętniejsze. Dopiero gdy Victoria i Blane zbliżyli się do Nicka. Żadna z nich nie chciała przegapić chwili przybycia Raven. kiedy wszystkie upiększą się klejnotami wartymi fortunę. teraz odsłonił skrywaną przedtem prawdę. by złowić mężczyznę z pieniędzmi. Victoria i jej przyjaciółki oczekiwały pojawienia się Raven z taką samą złowrogą rozkoszą. Też widziano ją tu mile. że wszyscy obserwowali łuk wejścia do sali balowej. Może będzie o wiele młodszy. mówiąc. na pewno będzie się różnił od niej wiekiem. wyglądała jak prawdziwa dama z wyższych sfer. "ogier". że Raven jest prawnikiem w Los Angeles. którymi będą rozkoszować się w przyszłości.rzecz jasna . ma . Mężczyźni. markowymi strojami i wybornym szampanem. Wyglądał jak jeden z nich. Idealnie pasowała do niego. Tyle. To słowo z sykiem . tak jak przez ostatnie miesiące bawiło je wspominanie plugawych historyjek o dawnych dniach tej dziewczyny w Meadow Academy. w dekadenckim. Nawet Blane. "przystojniak". bogaty. Jako doradca prawny. że to była. z jaką myśliwy czeka na swą ofiarę. upłynęło kilka chwil. burdelowym odcieniu szkarłatu. z którym przyjdzie Raven. pomimo tego. Czy ten wysoki.z tłumionym przerażeniem wyszeptała Victoria do Blanea. gdzie jej miejsce. Bez Raven uroczysta gala w "Fairmont" byłaby jeszcze jednym przyjęciem z wytwornym jedzeniem. a pojawiając się tu ze swymi drapieżnymi szponami wbitymi w jego starcze ramię. zrzucił całkowicie winę na Raven. Paciorkowate oczy Victorii Calhoun i jej przyjaciółek były wpatrzone w wejście do Imperialnej Sali Balowej. Przepowiadały jednak z wyższością. Ponieważ Victoria zareagowała na to z wściekłością. który byli wtedy kilkunastoletnimi chłopcami. Victoria i jej przyjaciółki stale komunikowały się ze sobą i często jadały razem kolacje w towarzystwie współmałżonków. kiedy w końcu zjawiła się. że mężczyzna. Przez ostatnie piętnaście lat wielu absolwentów Meadow Academy przebywało nadal w okolicach Chicago. by kupić jakiś strój. Przewidywały też ze złośliwą radością. skąd wie. gdy wspominali je jako 84 ludzie dorośli. Ale jego przystojna twarz nie była nikomu znana. głęboko wycięta. Ale teraz ta beznadziejna Raven Winter zabawi je raz jeszcze.pieniądze. Raven udowodni bez najmniejszych wątpliwości. ilekroć jej pożądliwe błękitne oczy spoczną na ich bezcennych ozdobach. że ona już tu jest. Obiecał żonie. Patrice była zmuszona wyjaśnić. że bezlitośnie go uwodziła swoją czarującą niemoralnością. ale z pewnością dosyć. zanim zorientowano się. potężny i pewny siebie. niezwykle atrakcyjny w seksowny. Aksamitna. .. ich wzrok spoczął na jego pięknej towarzyszce. że mężczyzna jej życia będzie o wiele od niej starszy i ogromnie bogaty. teraz z przyjemnością odsłaniali nigdy wcześniej nie opowiadane szczegóły ich zażyłości z Raven -jaka zawsze była chętna. jego zdobyczą. że podczas zjazdu raz na zawsze pokaże Raven. który zawsze chętnie opowiadał o pozbawieniu Raven dziewictwa. że nadal jest gotowa na wszystko. jeszcze bardziej smakowite. jakiś model albo początkujący aktor. Ale i tak pomimo ich złośliwego skupienia. jaka niemoralna. nawet wówczas. Dzięki temu w wieczór zjazdu. że jej suknia będzie całkowicie pozbawiona smaku. Kradzieże zostały dopisane do długiej listy występków Raven i w ciągu miesięcy poprzedzających zjazd Victoria starannie uzupełniła swoją historyjkę. nie tyle co one. dodając do skradzionych pieniędzy także biżuterię.opowiedziała jej dopiero w ostatnim czasie. Ich oczy instynktownie skierowały się na Nicka. tajemniczy nieznajomy pojawił się tu bez zaproszenia? Jeśli nawet tak. że ich związek trwał w istocie pięć lat.. ciemny. był więcej niż mile widziany.Raven . zapewniając im zapas anegdot.

Niech tylko Nicholas dowie się całej prawdy o Raven.Raven! Jesteśmy zachwyceni. .. tym razem przez silne. by jadła kolację 86 z mężczyzną. To było po prostu niemożliwe. nie zasługujące na życzliwość ani miłość. która kiedyś dręczyła ją z taką zjadliwością? I jak to możliwe. Musiała zagruchać. -Będą jeszcze dwie inne pary. że mieli rację? Raven zamierzała uciec. szarooki nieznajomy był jeszcze wspanialszy z bliska niż widziany z drugiego końca sali. mniej niż zero. A kiedy przesunęła wzrok na Blanea. pięknie ubraną i wspartą na ramieniu mężczyzny. Blane przedstawił swoją żonę.powiedziała spokojnie Raven. wynagrodzi jej z nawiązką niezwykłe rozczarowanie. Chyba nie masz nic przeciwko temu.. a potem jego wdzięczność. Już wcześniej zdecydował. Nicholasie .Witaj. którymi można się będzie rozkoszować: szok Nicholasa. gdy tylko uwolni się od obezwładniających okowów lodu. Nick wyczuł silny dreszcz. Victorio . wyraźnie zasługującego na kogoś o wiele od niej lepszego.. podczas której arystokratyczny Nicholas z pogardą odrzuca tandetną Raven Winter. Victoria wyobraziła sobie publiczną scenę. tylko po to. "Mam" . znowu została uwięziona.Z wyraźnym żalem odwróciła wzrok od Nicka i rzuciła Raven kpiące wyzwanie. że jest taka. ilekroć miał na to ochotę.Jestem Nicholas. W ich obecności czuła. Pozostaną anegdotki.zagruchała Victoria. Ale ponieważ stało się aż nadto jasne. którego nie będzie szukał żaden zakochany książę. któremu kiedyś z taką ochotą i nadzieją oddała wszystko. Raven nie powinna była mieć Blane a i z całą pewnością nie powinna mieć tego eleganckiego mężczyzny. Widziała pogardę w uśmiechniętych oczach bogaczki.. jak jej zawsze mówili: zero. a raz dopełniona.Pozwoliłam sobie posadzić was przy naszym stoliku . Jak mogłaby jeść kolację z kobietą. przysięgała sobie w duchu. znowu i znowu. zaciśniętych 85 pomimo pozorów idealnie uprzejmego uśmiechu. Gdy jednak tylko próbowała się odwrócić. jak wybiega niczym Kopciuszek z wybiciem północy. które publikowały artykuły na temat "Eden Enterprises" i ich potężnego dyrektora. . zamierzał przedstawić się po prostu jako "Nick".odpowiedziało serce Raven. Ten milczący krzyk był jedynym dowodem. które poczuła. nie poda swojego nazwiska.zagruchała. jeszcze bardziej zatrważającego: pożądanie. który zmroził jej członki. I. czy te piętnaście lat nie udowodniło. że o ile nie będzie do tego zmuszony. łagodne ramiona.. widząc bezczelną Raven Winter. skrywaną pogardę. dostrzegła coś. Kopciuszek. . bo czarnowłosy. To będzie jej osobista misja na ten wieczór. . Absolwenci Meadow Academy czytywali "Fortune" i "The Wall Street Journal". . że spotka się z przyj aciółmi Raven. że wciąż mogła patrzeć na Nicka. A dowie się prawdy. że ci ludzie wcale nie są jej przyjaciółmi. podtrzymała na duchu Victorię. kiedy Raven zostanie zdemaskowana jako dziwka i złodziejka. . a potem z niej szydził? I brał znowu.. przeznaczoną wyłącznie dla niej. Kiedy przypuszczał. który zamroził Raven.Cześć. by chciwie przyjął ten bezcenny dar. co miała do zaoferowania. że jej serce wciąż bije. to porzuci ją natychmiast. wysyłając ogniste impulsy spod pokrywy lodu. Potrząsnąwszy rękąNicka.wymknęło się spomiędzy doskonałych zębów. Miła perspektywa nieuniknionej kompromitacji Raven połączona z faktem. wyciągnął silną dłoń do Blanea i powiedział: .. Oczyma duszy widziała już. ale w środku skręcała się z gniewu. że zdecydowałaś się przyjść. Raven nie mogła jeść kolacji z Victorią i Blanem. Palące impulsy ognistego bólu zaczęły roztapiać krępujący ją lód. Victoria gruchała z Nicholasem.

nie odstępował jej nawet na krok. Kiedy jej dotykał. -Więc jesteś zadziwiająco piękna i osiągnęłaś zadziwiający sukces.Ja też nie piję dużo . Nie było teraz czasu. Należało się uśmiechnąć. by prowadził dla nich negocjacje w sprawie umów wartych miliony. o trosce. która najwyraźniej przyczyniła jej wiele cierpień. . Był przy niej . . Nick chciał. . by powiedziała mu wszystko. "Przyjaciele" chcieli wiedzieć wszystko o jej pracy. że będziemy z wami siedzieć przy kolacji. to zbyt mało.Więc po prostu odpowiedz na moje pytania. stuknąć się kieliszkami i wznieść toast.Jestem doradcą prawnym. ale zbliżali się już do nich ludzie. które negocjowała.. żeby przetrwać. To nie był wpływ szampana. Jedno i drugie.W porządku. ale odsuwała tę myśl. . Warunki umów. by wywołać jakikolwiek efekt. że jesteś bardzo piękna. że dziś trochę szampana może nam pomóc. ponieważ były tak ważne. A słyszeli. .to nie jest powód racjonalny.dodał miękko . Podając jej jeden z nich. łagodne i pełne siły. wpatrzone w nią oczy były ciepłe.A na jakim miejscu uplasowałabyś się wśród doradców prawnych świata rozrywki Los Angeles? Bądź szczera. zjawy z przeszłości. by zadać więcej pytań. -Negocjujesz umowy i spisujesz kontrakty dla aktorów. Potrzebny mi jest krótki wykład na temat Raven Willow Winter.Ja nie piję . Zajmuję się rozrywką. reżyserów. co ją boli. Źródłem ciepła i cudownego poczucia bezpieczeństwa był Nick. Pytanie numer jeden: jaki jest twój zawód? . lecz zjadliwego przesłuchiwania Raven.silna.. Nick udawał kochanka. weźmiemy sobie po kieliszku szampana i wmieszamy się na jakiś czas między gości. . Raven wiedziała. potężna osobowość .. . kiedy doszli do srebrnej fontanny. jego delikatnie opiekuńcze pieszczoty mówiły o czymś o wiele bardziej intymnym niż pożądanie. mówiły o głębokim przywiązaniu.Jednakże mam wrażenie. a co dopiero wrażenie ciepła i unoszenia się w powietrzu. byś czuła się choć trochę zastraszona przez kogokolwiek w tej sali. Był to niespieszny i dokładny przegląd. odkryła to. powiedział łagodnie: Prawdę mówiąc. a nie Don Perignon. ponieważ potrzebują kogoś. Nie czuję się wystarczająco przygotowany na pytania.Tak. Nick uśmiechnął się.które otoczyły jej szczupłą talię. a potem przesunął płonące stalowe spojrzenie na Victorię i odpowiedział zamiast Raven: . że to tylko pozory.powiedziała Raven. który wygląda następująco: udawajmy.przyznał się Nick. Ale . tak jak go o to prosiła. 87 . które mogą paść podczas kolacji.Najwybitniejsi klienci? Największe umowy? . I za mój plan. Omawiano je regularnie w prasie handlowej..Więc? . Szare. z której tryskały bursztynowe kaskady znakomitego szampana. A więc uzgodniliśmy wcześniej. ale chciał to usłyszeć z ust Raven. które upiła z kryształowego kieliszka. że jesteś najlepsza. prawda? -Tak. musiała to robić.Za ciebie. Victorio. A to znaczy. Ale teraz.ale same umowy i jej rola jako negocjatora były publiczną tajemnicą. za co mu płaciła.Niewiele jest do opowiadania. Więc.. Raven wiedziała.Bardzo się cieszymy. .Nick oderwał od niej wzrok i rozejrzał się po sali.powtórzyła Raven z cichą nadzieją. sięgając po dwa napełnione już kryształowe kieliszki. a kiedy go dokończył i jego oceniające szare oczy znowu spoczęły na niej.. i często. że kilka łyków. powiedział: . że jesteśmy w Los Angeles i ci wszyscy ludzie przyszli do ciebie. Raven. scenarzystów? Nick znał już odpowiedź. o miłości. Iście epikurejska kolacja zaczęła się od królewskiej sałatki oraz uprzejmego. jesteś tu najpiękniejsza. były ściśle tajne -o ile zainteresowane strony nie zdecydowały się ich ujawnić . że nie ma żadnego racjonalnego powodu. -Tak.Na samym szczycie. . pojawiały się w . .

. że zesztywniała. ale i tak wyczuł. prawda? Byłaś kiedyś mężatką? Raven miała udawać. . Jogging może powodować przemęczenie. o dziwo. nigdy nie wyszłam za mąż. Dało jej to szansę zadania następnego zjadliwego pytania kobiecie. ponieważ żaden mężczyzna nigdy nie patrzył na nią z taką czułością. albo za zimno.Raven uprawia jogging . dodał: .Na razie. przez jedną cudowną chwilę odważyła się uwierzyć w to wspaniałe marzenie. Raven wahała się. z którą przed tym wieczorem nigdy się nie spotkały. Potem. Gdy Nick ujrzał z olśniewającą jasnością czarodziejskie marzenia jej serca. Skaleczenia znikły. że jesteś w takiej dobrej formie. Raven .A poza tym pracuje w ogrodzie. która nigdy nie była zamężna. .Raven nie ma żadnych dzieci. -Victoria powiedziała to tak. jak gdyby z powodu klimatu Chicago była w gorszej formie od Raven. . I Nick jeszcze raz odpowiedział na pytanie skierowane do Raven. .Tak. Nie wymaga wysiłku i działa jak aerobik. że znajdują się w Los Angeles i ci wszyscy ludzie przyszli do niej z powodu jej kwalifikacji.oznajmiła Victoria z wymuszoną wesołością. . jaką sprowokowała.Mylisz się.mruknęła Victoria. Z radością zagubiłby się na zawsze w tych pozorach. Delikatnie ujął jej drżącą dłoń. Ta odpowiedź zdawała się sprawiać Victorii przyjemność.i wydawało się. . . też pozwolił sobie uwierzyć w iluzję ich miłości.A co z dziećmi. ale ta fikcja nie skutkowała. o których słyszeliście. Naprawdę. Sandra miała miękki.spokojnie odparł Nick.Dla mnie jest tu na to przez pół roku albo za gorąco.podsumowała Victoria z ledwo maskowanym zadowoleniem -nikt z ludzi. "Entertainment Tonight" i "USA Today". rozczarowana tą odpowiedzią i zirytowana intymnością między nimi. A jednak. to robi wielkie wrażenie. Ilu z was słyszało o przyrządzie gimnastycznym edenie? . Raven.Nie. im więcej czytam o joggingu. ale narastający przeciwko Victorii gniew stanowił mocną więź z rzeczywistością . Victorio . zanim potwierdził. by udawał". Victorio .odpowiedział.i prowadzoną mową.No cóż. kiedy naciskano ją. a jego palce czule dotykały śnieżnobiałej dłoni. które reprezentowała. a której często wytykano nieślubne pochodzenie.tłumaczył.Płacę mu. . by podała nazwiska znakomitości. .A więc .poparła ją Sandra. i już po chwili wiadomo było dlaczego. jak gdyby dosięgnął ją ogłuszający cios. że nic nie jest w stanie jej powstrzymać. uśmiechając się czule do Raven.Poza tym. . Więc prawdopodobnie nie masz wiele czasu na osobiste życie. żona jednego z "kochanków" Raven. . .No cóż . Powoduje przemęczenie organizmu.Naprawdę? Nick przez chwilę wpatrywał się stalowoszarymi oczami w oczy Victorii. Raven reprezentuje prawie wszystkich ludzi.Tak . . Ogłuszający efekt pytania Victorii o jej nieślubne dzieci zmalał pod wpływem słów Nicka i jego kochających szarych oczu. lecz Victoria . o którym byśmy słyszeli. . "On po prostu udaje -napominała siebie Raven. . Ale.przerażająca pamiątka ich pierwszego spotkania. 88 . Nie ona panowała nad sytuacją. że nie jest on zdrowy. ale praca w ogrodzie to cudowna gimnastyka. Raven? Masz dzieci? Nick nie dotykał w tej chwili Raven. typowo południowy akcent.Nic dziwnego.Nie. tym bardziej mi się wydaje. ale atłasowa skóra była jeszcze trochę 89 chropowata ."People".

Celem ćwiczeń jest ujędrnienie i hartowanie ciała bez rozbudowy muskulatury. kiedy wszystkie musiałyśmy się dzielić z tobą naszymi chłopakami".Oczywiście. zawsze wolałabym podlewać róże.. 90 11 Mogę z tobą zatańczyć. .Zechcesz odstąpić Nicholasa na jeden taniec? Przecież był czas. że Victoria chce. by poznał wszystkie jej wstydliwe sekrety. Teraz to już nie miało znaczenia. Myśląc o tym wieczorze.Pięć na osiem osób przy stole przyznało. wzruszyło ramionami na znak przeczenia. ale nie jestem znawcą męskich sylwetek. Dokładnie odtwarza ruchy osoby pracującej w ogrodzie. jak się odpręża w odpowiedzi na jego dotyk. Nicholasie? . Zamierzała pozwolić im. prawda? Raven zorientowała się natychmiast.Jest po prostu wspaniały . co zamierzała powiedzieć Victoria: "Przecież był czas. że mu na mnie zależy".powiedział. w tym Raven. To udawanie było takie cudowne.Nie . które Nick odczytał z zadziwiającą jasnością. że zatańczy z Blanem. . -I co? . Nie chciała nigdy więcej czuć ich rąk na swym ciele. a teraz jego sztuka . iskrzące się jakimiś niewypowiedzianymi myślami. To dla nas taki luksus. ale nadal dotykał dłoni Raven. .Ale myślałam sobie.Tak. że gdybym miała wybierać pomiędzy podnoszeniem ciężarów i podlewaniem róż. Nicholasie. .. Victorio .On tylko udaje. by zatańczyła z Blanem. postara się. a nawet trochę rozgrzewa. angażuj ą wszystkie grupy mięśni. które nie były ani zamyślone. ..Jesteśmy tak zapracowani. że zatańczy z nimi wszystkimi. Raven planowała.powiedziała sobie. Raven? .entuzjazmowała się Sandra. Sądzę.Myślę. ale Nick to tylko doskonały aktor. Mówiłeś. lecz roztańczone.Nie mam dzisiaj ochoty nikomu odstępować Raven. wiedząc doskonale. "To nie ma znaczenia. by jeszcze raz jej dotknęli. by Blane Calhoun jej dotykał. To było ostrzeżenie i Raven nagle uświadomiła sobie. . błękitne oczy stały się nagle przenikliwe co dowodziłoby. .A ty. Było to życzenie.. Nick udzielił wymijającej odpowiedzi. które jeśli są prawidłowo wykonywane. Raven nie chciała. To pragnienie wypływało z siły. że znowu jej zapragną.Masz jakąś opinię na temat podnoszenia ciężarów? . wiedząc. że słyszało o edenie.Nie będziesz miała nic przeciwko temu.Wzrok Nicka skierowany był na Sandrę. czy Nick dowie się o mnie prawdy . . Musiał teraz zobaczyć jej twarz. kim on jest? Nick spojrzał na nią i zobaczył jej oczy.Najwidoczniej wymyślił go ogrodnik. nie słabości. ani przenikliwe. Dawniej tak rozpaczliwie pragnęła. którą wykonuj ą. . Raven? Poza tym ty i Blane powinniście chociaż raz zatańczyć ze względu na dawne czasy. by ją zaakceptowali. . że rzadko mamy okazję tańczyć ze sobą. Jak gdyby unosiła się wysoko nad nimi. . jak tylko orkiestra zaczęła grać.spytała Victoria. że zawodowi ogrodnicy mają wspaniałe sylwetki. a dwoje innych. Czuł.spytał cicho. kiedy wszystkie musiałyśmy się dzielić. że cały czas wiedziała. I planowała dać im wszystkim jasno do zrozumienia.Jednak słyszałeś o tym urządzeniu do ćwiczeń? . jedynie dzięki pracy. że teraz czuje do nich jedynie pogardę. prawda? . że niezależnie od tego. czy Victoria zatańczy z Nickiem. ale są tam również dodatkowe urządzenia do ćwiczenia mięśni. Jednak w tej chwili Raven nie chciała już z nimi tańczyć. że więcej daje niż tradycyjne podnoszenie ciężarów.wtrąciła szybko Raven. jeśli ktoś postawił sobie takie zadanie. włączyli do swego koła.rzuciła jej wyzwanie Victoria. że jesteś architektem terenów zielonych. że wie. . co miało dla niej stanowić rodzaj kary.uśmiechnęła się Raven.Tak . . czy nie. podczas gdy przedtem nigdy nie dorastała im do pięt. . Prawdopodobnie wiesz już o tym. Czy wciąż jest zagubiona w odległych marzeniach? A może jej inteligentne. że nie chcę stracić ani jednej minuty.

Po chwili powiedziała z powagą: . który nie daje jej wytchnienia . Nick odpowiedział leniwym uśmiechem bez najmniejszego zakłócenia rytmu powolnego tańca. a chłopcy . na jego ton.. co powinieneś wiedzieć o Raven. by zmusić któregoś z nich do małżeństwa. że Śnieżce wcale nie przychodziło to z łatwością. Złośliwość Victorii rozwścieczyła Nicka. z niemal każdym mężczyzną w rym pokoju. śliczne. . że mnie też chce złapać? . . czym była piętnaście lat temu.Po co mi o tym mówisz.Sądzę. widziała w jego oczach przerażająco znajome. . nimfomanką.To może zrobimy coś innego? Takie spotkanie po latach. starając się i mnie nastawić przeciwko niej".bogaci i to był najłatwiejszy sposób zdobycia ich pieniędzy.. Jakiś instynkt samodestrukcji sprawiał.Przepraszam. Była biedna. nadal uśmiechając się. że może go naprawdę obchodzić. Victorio. .Nie niepokoją cię tlące się uczucia? "Niepokoją mnie czarne orchidee . odpowiedział lekko: ..Bo Raven spała. Aon postanowił. że Raven pragnęła.. Nie potrzebuje moich pieniędzy. ale jeśli chcesz poddać próbie moją seksualną pewność siebie. że istnieje taka możliwość. kim dla niej był.. . ale jego szare oczy stały się ostre. -Nie. . Wtedy skończy się fantazjowanie..pomyślał Nick. Spała ze wszystkimi.Śnieżnobiałe. zagubione szafirowe oczy i palący ból. . Znaczenie jego słów było boleśnie jasne. -Tak. na okropne wspomnienia o tym. Na prowokacyjną uwagę Victorii.. o tym. Victorio? Sądzisz.Nigdy ze sobą nie tańczyliśmy. Nicholasie. jak jej pragnienie seksu. 91 .nie licząc kilku słów stanowiących wstęp do seksu.Jej pragnienie bogactw może być równie nienasycone. Victorio. uwodzicielsko. Nick . prawda. że wysłucha tego i beznamiętnie zbije jedno oskarżenie po drugim.a nie żar uczuć. Łatwy? Nick był przekonany.Jest jeszcze coś.. .Zatańcz ze mną. siedzący przy stole Blane przysunął się bliżej do Raven. że Nicholas słyszał już dosyć o seksualnych wybrykach Raven. Victoria była najwyraźniej zdecydowana odsłonić przed nim największe wady Raven i jej najhaniebniejsze występki. zachłanne pożądanie. . Blane chciał jąmieć.W najmniej szym stopniu nie martwią mnie tlące się uczucia. nigdy do tego nie doszło.Musisz być bardzo pewny siebie w sprawach seksu. Raven.Ponad piętnaście lat temu.. . że próbujesz przyczynić jej jeszcze więcej cierpienia. ale. A gdyby nawet było inaczej. zlodowaciałe palce. Nick.No. . ale zmusił się do zachowania spokoju. a nawet nie rozmawiali . natychmiast. .aktorska miała zostać poddana ostatecznej próbie. Dzięki Bogu. Raven . nigdy nie chodzili na randki. prawda? Raven zadrżała. Było jasne.Próbowała zajść w ciążę. uprawiała seks. lodowate. 92 Podczas gdy Nick i Victoria tańczyli. reagując na jego słowa. Raven Winter i Blane Calhoun nigdy ze sobą nie tańczyli.zatańcz z Victorią.Raven była dziwką.Victoria powiedziałaby więcej.Raven. I niepokoi mnie także.Tak? Dlaczego tak mówisz? . Nicholasie. . to musisz znaleźć coś poważniejszego niż seks pomiędzy nastolatkami wiele lat temu. . A ciebie? Przypuszczam. aby Victoria opowiedziała wszystko Nickowi.wyszeptał miękko. Gdzie? Za ..powiedziała spokojnie . . że Blane. ..Raven jest bardzo bogata..

Prawdopodobnie zabiłby cię gołymi rękami. przystanął i uśmiechnął się do kobiety. był z nich wszystkich najuczciwszy. Nie miała wątpliwości.pomyślała Raven. osamotniona i opuszczona niż przedtem. choć wiedziała. a w jego głosie pojawiła się odrobina czułości. najwyraźniej i on czegoś się nauczył. A Raven czuła się potem jeszcze bardziej pusta. Nick wciąż poruszał 93 się z wdziękiem i zmysłowością. ciemnego kąta sali. co najbardziej wymownie świadczyło o tym. chciał. zwłaszcza na początku. że zrobiono z niego głupca. gdy szedł za Victorią z parkietu do stolika. Nick jak dotąd bardzo poważnie traktował swoją pracę. chronił Raven. a potem ujął oburącz jej talię. żarzące się węgle nagle drgnęły. jakie znała. Odwróciła wzrok od Blanea i odnalazła Victorię i Nicka. odpowiedziała z powagą na pytanie Blanea. Ale tylko jemu było dobrze. sypiąc iskry.Wiesz. wiele chwil. Raven. .. gdyby zniknęła z Blanem. Położył jej smukłe ramiona na swej szyi. że pożądając jej. Gdy jednak Nick dotarł do stolika. Raven . jak Victoria skończy raczyć go opisami jej młodzieńczych wyczynów. czulszy niż jakikolwiek mężczyzna. że Victoria powie Nickowi całą prawdę o niej. rozpaczliwe i zachłanne. . że jest to kłamstwo. zaspokajali ją zawsze tam. . były chwile.Zatańczmy. "Wie wszystko . pragnęli jej dla swej przyjemności. obserwując ich taniec. Ich ciała nie stykały się. w jego apartamencie lub jej apartamencie? . że coś do mnie czuje. pamiętasz? Dobrze? Coś poruszyło się głęboko w niej. gdy tak chętnie oddała swoje dziewictwo Blaneowi. szukając tylko własnej satysfakcji. że twój amant miałby coś przeciwko temu? . A teraz jesteś jeszcze piękniejsza. Jednak. a potem nagle zapłonęły palącymi płomieniami bólu. ale Nick . że Victoria jeszcze nie podzieliła się z nim druzgoczącą prawdą.skarcił ją. Raven pozna natychmiast.Myślisz. że ów spektakl jeszcze się nie rozpoczął. Wyglądali jak kochankowie. Nie zniósłby tego.No. Ale w gruncie rzeczy byli tacy jak Blane. kiedy jej kochankom zdarzały się przejawy autentycznej -jak się wydawało .naciskał Blane. ." W pewnym stopniu odczułaby ulgę. Raven. Raven w końcu zrozumiała. że byli dorosłymi mężczyznami. Blane nigdy nawet nie udawał czułości. Choć nikt ich tam nie mógł dostrzec.Tak. Twarz Nicka była poważna niczym kamienna rzeźba. Może po prostu minie stół i wyjdzie z sali. Zaprowadził ją do odległego. Dowiedzieli się gdzieś lub przeczytali. .którąś z aksamitnych draperii? A może na górze. Nie.. Po chwili. a ich pożądanie było brutalne. Byli pewnymi siebie kochankami i kiedy mieli ochotę na zbliżenie. W ciągu dwudziestu lat od czasu. . że zawsze cię pragnąłem. by tańczyli jak kochankowie. gdy jego twarde mięśnie napną się ze wstrętu. Zawsze było nam tak dobrze razem.Chodź. częstując go wszystkimi brudnymi szczegółami. że kobiety podobno potrzebują najbardziej czułości. łatwiej byłoby jej znieść to niż jego gniew.Żadne pieniądze nie skłonią go teraz. która witała go z takim przepraszającym lękiem. kiedy rozpocznie się opowiadanie: zmysłowy wdzięk opuści ciało Nicka.ponaglał Blane. . doszła do wniosku. że działo się tak dlatego. Dlatego też jej dojrzali kochankowie uwodzili ją pozorami czułości. kołysząc się łagodnie w takt romantycznej melodii. -Nie. zwłaszcza po tym. by ze mną został i nadal udawał. Ma na to zbyt wiele dumy.czułości.Nie bądź taka zdziwiona. zwłaszcza na samym początku.. był taki czuły. jeszcze bardziej pociągająca.. Miałby coś przeciwko temu. Nicka nie obeszłoby. a nie kilkunastoletnimi chłopcami. gdzie nie mogły ich wypatrzyć oczy ciekawskich. Raven uświadomiła sobie teraz.

. 94 . .. co mi powiedziała? . .i czekała. że byłam bardzo biedna..A więc mi powiedz.Chyba dlatego. mężnym uśmiechem.Co masz na myśli? . I. Mieli wtedy po kilkanaście lat.. a oni nosili markowe stroje. . Szybko jednak.Dlaczego tak obchodzi cię. . którzy kiedyś byli twoimi kochankami.Chcesz wiedzieć. jeśli chcesz. iż byłam taka inna. Nick. . Raven? . . gdy zorientował się.Dlaczego ktokolwiek miałby cię nienawidzić? Jego łagodność sprawiła.Raven to piękne imię. gdy skończył tańczyć z Victorią. spójrz na mnie. tak samo Willow.. uprawiałam seks . smukłej jak wierzbowa gałązka.powiedział Nick. Miałam używane.. i to zaraz.wyznała.Dlaczego. co robiłam.Dziękuję . Raven . przypomniała sobie kamienną powagę na jego twarzy..Dlaczego tu jesteśmy. . a ja byłam.. płaczącym drzewem. prawda? .powiedziała cicho.Myślałam.Miałem ciekawą rozmowę z Victorią .Nie ma usprawiedliwienia dla okrucieństwa.powiedział w końcu. . . . . zniszczone ubrania.Raven. szafirowe oczy rozbłysły łagodną nadziej ą.Ja też chcę z tobą tańczyć. a ja biedna.Powiedziała ci. . 95 Jej zaskoczone.. co ci ludzie myślą o tobie? Nie potrzebujesz ich aprobaty. Przez jedną cudowną chwilę Raven Willow Winter zapomniała o swym wstydzie.Co jeszcze powiedziała ci Victoria? . . jak bardzo zraniły ją te bezlitosne kpiny. .Co złego jest w twoim imieniu? . i bólu. Oni byli bogaci.Nie . .Po chwili dodał bardzo miękko: . zbyt szybko.Nie jestem dumna z tego.Samotna? Opuszczona? Tak jak teraz? . oczywiście. -A teraz? . aż wreszcie z wyraźnym lękiem spełniła jego rozkaz. Gorąca wściekłość przeszyła Nicka.i czekał. . Czekał bardzo cierpliwie. ale Nick palcem podparł jej podbródek.Znów zakipiała w nim złość: .Powiedziała.wyszeptała. Prawdę mówiąc. że już wiem.. że muszę być bardzo pewny siebie pod względem seksualnym. uniósł go .Nigdy nie byli moimi kochankami . zniknął. Instynktownie zapragnął zniszczyć ich wszystkich. że zadrżała.. . Raven spuściła głowę zawstydzona. że jestem ptakiem śmierci. że potrzebuję. znajdziemy w radiu jakąś stację soft-rockową i potańczymy . .Więc może pójdziemy na górę.Drażnili mnie. to idealne imię dla kruczowłosej piękności.Chcę z tobą tańczyć.Byliśmy nastolatkami. jeszcze to moje imię.Możemy wyjść. który jednak już po chwili zbladł. . Raven? Dlaczego wszyscy mieliby cię nienawidzić? .To oni powinni się wstydzić. że moja matka i ja mieszkałyśmy na terenie jej posiadłości i że wszyscy mnie nienawidzili. spałam. . . Ale zapanował nad sobą. Raven była sztywna.Tak. zaniepokojona .Jestem pewna.uśmiechnęła się uroczym. z wieloma mężczyznami z tej sali. . . żeby przebywać w sali pełnej mężczyzn..czuł lodowate napięcie milczącej kobiety w jego ramionach. Dodawał jej otuchy swymi dłońmi i szarymi oczami.

ponaglana śmiałymi podszeptami pożądania.choć wciąż delikatnie -badały jego usta. to ona z wyrachowaniem uwodziła bogatych młodych mężczyzn. otulające ją tak łagodnie jak jego ramiona. nigdy też nie miała faktycznie wyboru. A i teraz czy nie potrzebuje czegoś rozpaczliwie od tego uwodzicielskiego nieznajomego. nie było. lecz wywoływał ciepło. mając nadzieję. przez wszystkie dni i noce swego życia. Raven uniosła ku niemu zapraszająco twarz. . Nick potrzebował Raven.po raz pierwszy płonący w niej ogień nie sprawiał bólu. rozpaczliwe pragnienie akceptacji.sobie na osobności? 12 Tańczyli w swoim fiołkoworóżowym i kremowym salonie wyłożonym pluszowym dywanem. Kobiety. a Raven -jak lód. iż niczego nie udaje. jak przy niewinnym. by usidlać. Jednak ciągle słyszał ostrzeżenia Victorii: to Raven ich wykorzystywała. Ten szept zdawał się nieść echem poprzez czas. wstąpienia w jakiś urojony krąg miłości. ale Raven uważała go wciąż za dobrego ogrodnika. rozchylone w radosnym zaproszeniu.. Wolał nie przyznawać się.wyszeptała. Nick był jak stal. wymowny sygnał: że wybór należy do niej. Było to niebezpieczne pragnienie.wciąż ją lubi? Płaci mu za to. . Zamiast tego był przymus.Powiedz mi. o dziewczętach. Nigdy dotąd tak naprawdę tego nie chciała. pulsujące ciepło. Gdy ich pocałunek pogłębił się i słyszała ciche westchnienia pożądania -jego i swoje . . Jego serce w to wierzyło.spytał miękko. przed ślubem z Deandrą i po rozwodzie. ale w ich pieszczotach nie było nic chłodnego ani nieustępliwego. Nick pragnął mieć Raven dzisiaj. czego chcesz. Nick. którym był w rzeczywistości. W końcu. co opowiadała mu o swej przeszłości.Kiedy pozdrowienie zmieniło się w pytanie. który jest taki czuły. Zastanawiała się. odpowiedziały nań miękkie wargi Raven. Nie zamierzał powtórnie się żenić ani angażować emocjonalnie. którzy ją wykorzystywali. rzecz jasna. pragnął jej i był w niej zakochany. ale nie mógł też z całkowitą szczerością oświadczyć. wiedziały o tym. by powitać jej usta. że ich usidli. kładąc łagodnie palec na jej ustach. z tym większym naleganiem . udawane. zna jej wstydliwe tajemnice. a nie za bogatego niczym Krezus człowieka. jutro. która uwodziła po to.Czego chcesz. daleko poza granice tej nocy. że tak przed wszystkimi udawałeś.. że są kochankami. że Raven interesuje go bardziej niż jakakolwiek kobieta. z którymi się umawiał. Nick kochał się z wieloma kobietami.swoim bogatym przyjaciółkom? 96 Raven odsunęła się. bo ze względu na swe ukochane córki. Pożądanie. które z niej szydziły. całą bez wyjątku. by ją lubił. Pragnął wierzyć w to. czy może jej zaufać. czego on pragnie. ale to zmysłowe spojrzenie przekazywało też inny. córkom. Płaci mu. schylił się. Raven .powtórzył spokojnie. Nick powstrzymał dalsze słowa. a kiedy rozkoszna zachęta tego gestu stała się dla Nicka jasna jak słońce. Raven pragnęła się kochać. . a jednak -jak się wydaje . czułym pocałunku.Chcę ciebie. tak okrutnie zdradzone kiedyś przez kobietę. które do niej czuł.Nie musisz tego robić. ucieczki od lodowatej samotności i palącego bólu. o chłopcach. . akceptowały to i . Ale w gruncie rzeczy nie wiedział. Intensywne lśnienie jego oczu zdradziło wyraźnie. że jest nią zainteresowany. Może ma nadzieję na sowity napiwek? A może spodziewa się. musiał kontynuować tę maskaradę. Raven? . czy Nick po prostu nie gra doskonale swej roli. może nawet nierealne. Jego pocałunek był czysty i delikatny jak gorące pozdrowienie.Ciebie . Ich ciała kołysały się lekko. Nick. A im szybciej narastało pragnienie. że zarekomenduje jego usługi -jako ogrodnikakochanka . Nick oddał swą miłość. Naprawdę doceniam to. by udawał.

Raven. bardzo powoli. którą należy się delektować bardzo powoli. Z tej raz rozpoczętej podróży nie ma powrotu. zaczynając od spinek. które nie wymknęły się z lśniącej korony. i miłości. A kiedy była już naga.Pośpiesz się. by nigdy więcej cię nie zranić".ostrzegł ją łagodnie . Tylko jedna pieszczota naraz..Ani białych myszy. Kochanki Nicka rozpowiadały. .Nie ma tu dyni. ale każda z nich będzie obietnicą wieczności. Kopciuszku . . że zdarzy się coś.. Nie pozostawi żadnych drogowskazów na jej śnieżnobiałej skórze. . Potem jego długie. gdyby się zagubił. Będę się bardzo starał. Nick rozbierał ją. Zaczął rozbierać ją powoli.. znający mapę rozkoszy na pamięć. Naleganie w jej głosie sprawiło. że był najlepszy ze wszystkich. Rozpaczliwie potrzebował Raven. łagodne światło. Uświadomił sobie. pragnienia i lęki... których nie całował dotąd żaden mężczyzna: dłonie i kolana... z dala od łóżka. kiedy tańczyli i całowali się. i mamy przed sobą całą noc. i najniebezpieczniejszą. za którymi mógłby podążać. by ten pierwszy raz wydawał się jej początkiem wieczności.Potrzebuję cię. Sądzi. a w końcu -zapomnieć. aby zapalić porcelanową lampę. Nick. zapewniający towarzystwo i rozkosz. a pomimo to wyciągnęła ręce. szczupłe palce i pociemniałe zmysłowo szare oczy skoncentrowały się intensywnie na delikatnym i powolnym zdejmowaniu szafirowych klejnotów. ukrytą teraz za kurtyną czarnego jak noc jedwabiu. który udawał się w tę zapierającą dech podróż z niezachwianą pewnością siebie i niewiarygodnym opanowaniem.Co robisz? . Że to odkrywca w dziedzinie zmysłów. ze wszystkich podróży? 97 Grunt się nie śpieszyć.Rozbieram cię. wyprawą w dzikie i niezbadane terytoria pożądania.nie będziemy mieli całej nocy. co wszystko zniszczy. epikurejską ucztę.traktowały ich związek tak. dawała złociste. Tylko ty i ja. . którą miał właśnie rozpocząć. że przesunął wzrok z migotliwych błękitnych kolczyków na migotliwe błękitne oczy. i zobaczył w nich lęk. by zacząć jego rozbierać. namiętności. jak on to robił: jako przelotny romans. najbardziej utalentowany i doświadczony. zdejmując czarny jedwab i biały atłas. I jak powinien odbyć tę najważniejszą. . ...Też mnie pragniesz? . do jej sypialni. że marzenie potrwa tylko kilka chwil. . Odczytywał teraz jej myśli.Jeśli to zrobisz . Zaciągnął ciężkie zasłony i uśmiechnął się czule i uspokajająco. Lampa stała na toaletce.Pragnę cię. -Nie. -Nick. . widząc jej niepokój. całował najpierw te miejsca. aż pozostała tylko czarnobiała jedwabistość samej Raven. kiedy sięgał. jakby to był ich własny księżyc. że to niemożliwe. Ślady pozostawione przez jego czułe wargi będą niewidzialne. . jego usta i serce 98 wysyłały przeprosiny i obietnicę: "Przepraszam. Jego usta będą tkliwie celebrować kochającym pocałunkiem każde odkrycie. że nigdy dotąd nie udawała się w taką podróż. Nick zabrał ją do sypialni.. że sprawiłem ci ból. była czymś zupełnie nowym. Raven słyszała te uspokajające słowa. Ale chciał. które przytrzymywały te pasma włosów.. poranione przez upadek na jezdnię. których znały. Nick pocałunkiem pożegnał na chwilę śnieżnobiałą szyję. które zdobiły jej uszy. Gdy czule pieścił gojące się skaleczenia.powiedział miękko. Jednak podróż z Raven.

ponaglając ją.i powitało go spojrzenie błękitnych oczu. stopieni w kulę rozkoszy.Ale oskarżenie nie zostało wniesione i.cudowne ponaglenie. poczucie winy z powodu wyjawienia prawdy o kobiecie..Uśmiech Raven zbladł. powiedział: .I zamierzam cię kochać. by spojrzeć w jej oczy. Ale dla niej miało to znaczenie. Byli spleceni. a on czule odgarniał czarne włosy. Mało prawdopodobne. gdzie zacierały się różnice pomiędzy ciałem jej i jego. a jego łagodność mówiła Raven. że kradłam pieniądze w domu jej rodziców. Gdyby wniesiono oskarżenie. że jestem złodziejką. już. ale jej palce były spokojne i pewne. która przyczyniła jej tyle cierpienia.. ale była jej matką. gdy moja matka i ja mieszkałyśmy w ich posiadłości.. Kiedy skończyła go rozbierać.Skradłaś moje serce. Nick. wywołane pożądaniem. by na przekór wszystkiemu kochały swoją matkę..Ona.. co z pewnością znacznie przekracza wartość rzeczy skradzionych. piękniejsze niż najdoskonalsze z szafirów.uzupełnił Nick..szepnął miękko przy jej ustach.Jest jeszcze coś. Pomyślał. tak jak obiecywałam. . Wzięłaś na siebie winę za to.Mówiła mi...A więc mnie rozbierz. nigdy nią nie byłam. konsekwencje dla ciebie byłyby katastrofalne.. byli jednością. jeśli tylko zdołam. I możesz je sobie zatrzymać". Kochać cię. Raven. które splątały się. o czym Victoria prawdopodobnie ci nie mówiła. że Raven nawet teraz jest lojalna wobec matki.. taki spokój odzwierciedlają się na jej ślicznej twarzy. Chciała. miękkich prześcieradłach. . I gdy Raven skończyła swoją historię. jak taka doskonałość. choć ona nigdy nie dbała o nią.. Uśmiechnęła się krzywo.. że nie miało to dla niego znaczenia. Ujął dłońmi jej twarz. . zobaczył w jej rozjarzonych błękitnych oczach pełne odwagi słowa. gdy odszukały guziki jego koszuli. Wysłałam jej w sumie dwadzieścia pięć tysięcy dolarów. Byłaś młoda. bardzo powoli.. spojeni wciąż przez ogień namiętności. zdesperowana i biedna. że nie znikną. -Tak? . wszystkie jej przyjaciółki. . . by spojrzała na niego. powiedział z wielką delikatnością: 99 -Chroniłaś ją.W gruncie rzeczy matka Victorii bardzo na tym skorzystała. poczuła ból w sercu . w końcu spłaciłam ten dług. Słyszał w jej głosie żal. I gdy go przyjmowała. w tej chwili. a jej błyszczące niczym drogie kamienie oczy stały się bardzo poważne. . Drżała. Wiedział wszystko i już jej wybaczył. Nicka też bolało serce. o wiele potężniejszą od poprzednich. patrząc w jej zdziwione oczy. Raven? . zobaczył w nich tylko niepokój. . które lśniły pewnością siebie. by znał prawdę. . Gdy jednak zaczęła mówić. ale wciąż było w niej ponaglenie .nawet po tylu latach uważała. wierzyła. I pani Wainwright nigdy nie mówiła nic o klejnotach.I klejnoty . "Owszem -pomyślał Nick. . Raven. zdradza Sheilę. Ale gdy uniosła głowę. i pewnie. Pragnął jej. dygotała w środku od gorąca. abyś to wiedział. . Potem. choć były .Ponaglony jej słowami Nick oderwał wzrok od pokaleczonej dłoni . gdy słuchał słów Raven.. że wyznając prawdę. . Były to te same radosne słowa.. które wyśpiewywało jego serce: "Kocham cię! Kocham cię!" Nigdy dotąd nie zaznał takiego spokoju.Teraz to wiem ..Przyznałaś się. . Nick ostrożnie wplótł palce w czarne włosy Raven. potrzebował jej znowu.Nie jestem złodziejką. uważają. nie lękiem. Raven wierzyła teraz w marzenia. co ona zrobiła.Co się stało.. Podobnie jak coś głęboko ukrytego zmusza jego śliczne dziewczynki. Te słowa obmyły ją falą ciepła. sercem jej i jego. by przyjęto na prawo osobę karaną. położył ją ostrożnie na chłodnych. bo chciał zobaczyć. gdy się kochali. Chciałam.

. spowodowane koniecznością zakwaterowania wszystkich pasażerów. Michael z pewnością byłby wściekły. a szampan leje się strumieniami. Jedzenie jest wspaniałe. jak bardzo jej pragnie. Raven czuła.. które nawet podczas snu ciągle od nowa rozpoczynały cudowny taniec miłości. że jest to różnica taka. zamknięto przynajmniej do rana. Odłożywszy słuchawkę. tym razem zostało nim zaskoczone i sparaliżowane. że zrani Raven. pełne pożądania. Nick spojrzał na Raven i powtórzył namiętnie: .że naprawdę ma coś do zaofiarowania. Dryfowali od rozkoszy do błogich snów. znów zaniepokojoną. mogą jeszcze spędzić chwilę na wspólnym podziwianiu wspaniałości jeziora i nieba.wyszeptała Raven. Zapanował nad sobą i odpowiedział wesoło: . gdy się uspokoiła. które Nick nastawił na budzenie. i dopiero wtedy. Przekaż wszystkim pozostałym nasze przeprosiny.Jesteś głodny? . Nick i Raven byli bezpieczni w samym środku krainy baśni. czuła radosny bezwstyd. zauważył godzinę na znajdującym się koło łóżka zegarze. Ale ona i Michael nie zostaliby uwięzieni przez zamieć.Nie.Mam apetyt tylko na ciebie. Zanim zaczną przygotowywać się do wyjazdu. Nick uśmiechnął się. co to znaczy. powiedział: -Zaczął się lunch.Chyba nie. Miasto. W końcu obudziło ich coś o wiele mniej czarownego: przeraźliwy dzwonek telefonu. . głos z radia powiedział im.Myślę. Ten sygnał znaczył. gdy znudzi się jej doskonałym ciałem. Następnym razem obudziło ich radio.Nick zakrył dłonią słuchawkę i spojrzał na śliczną twarz Raven. czas. . Piętnaście po jedenastej. . a słysząc jego ciche westchnienia. . a nie "kochać się z tobą". na pewno będą duże opóźnienia. Witał pocałunkami te części jej ciała. porzuci ją. jedynie niepokalanie biała plątanina wirujących płatków śniegu. zawsze przygotowane na zimowy śnieg. na które zabrakło mu czasu poprzednim razem.Dzień dobry. by odsunąć ciężkie zasłony. Mówi Victoria. przypominając jej. a jeśli nawet zostanie wtedy otwarte.. że Raven i ja darujemy sobie lunch. co ich wiązało. by wziąć prysznic i ubrać się.tak niezwykłe. instynktownie spodziewając się wybuchu gniewu Nicka. wszystko jest w absolutnym porządku. między wyobraźnią a rzeczywistością. "Kochać cię" powiedział.Poczekaj chwilkę. I Raven po raz pierwszy w życiu nie bała się takiej intymności. Oddała się Nickowi jak nigdy przedtem. narzucił jeden z hotelowych płaszczy kąpielowych i podszedł do okna. Nicholasie? Poczuł przypływ gniewu. . Victoria i Blane zarezerwowali dla nas miejsce przy stole. Gdy Nick i Raven dokonywali tego dramatycznego odkrycia. ale raz po raz budziły się ich splecione ciała. jeśli maj ą zdążyć na lot o czwartej do Los Angeles. . zanim udowodnił jej. jak między pozorami a wiarą.Czy coś się stało. Ale za oknem nie było jeziora ani nieba. Victorio. Międzynarodowe lotnisko OHare. 101 . aby podnieść słuchawkę. gdyby to jemu się przydarzyło. Gdy Nick poruszył się. Zarezerwowaliśmy dla was miejsce przy naszym stole.Tak mi przykro . ale każde z nich miało ważne zobowiązania w drugiej części kontynentu. Nicholasie. . oczekiwania. Nick odsłonił słuchawkę. gdy usłyszał w głosie Victorii nutkę nadziei. niechętnie wyszedł z łóżka. Nick pocałował ją. że jest wpół do drugiej. Wiosenna zamieć śnieżna pojawiła się dosłownie jak grom z jasnego nieba. po raz pierwszy uwierzyła -i nie było to udawane .Więc nie zobaczymy się już? . Victorio.Mam apetyt tylko na ciebie. 100 .Powiedziawszy to.

zastanawiał się. . Raven .. Jednak. Staram się przypomnieć sobie numer telefonu w Kodiaku na Alasce. na wszelki wypadek zadzwoniła do informacji telefonicznej w Kodiaku.. Po raz pierwszy w życiu prawdziwe szczęście. Nick pomyślał.Przestanę zadawać ci pytania. .Tak. Intensywnie nad czymś myślała.Hej. W miarę upływu lat coraz częściej odnoszę wrażenie. podziwiając rozgrywający się spektakl. . ale kiedy nikt nie podnosił słuchawki. że byłabym zaskoczona. Ale telefon odebrała jego dwunastoletnia córka. by nie zmieniał szczęśliwego zakończenia jej książki.próbował zgadnąć. A czy będę mógł potem przyjść do ciebie pod prysznic? . Wspaniałe ciepło i szczęście. Michael nalegałby. Miałyśmy się obie spotkać jutro na lunchu z Jasonem Coleem. Też czuł się szczęśliwy. ale po chwili wyraz jej twarzy znowu się zmienił. Na dworze musiało być okropnie zimno.Masz pamięć fotograficzną? . Potem. jak przypuszczała.Wylecieliby wczesnym rankiem. Muszę tylko zatelefonować. Victoria i Blane zostaliby przyjaciółmi. ale nie wiem. . że zapomniałam założyć nową rolkę. W gruncie rzeczy jest to nawet bardzo romantyczne. że ty też. który zamierza on nakręcić na podstawie Darów miłości. które czuł.Tak. Pójdę do drugiej sypialni i skorzystam z tamtego telefonu. więc powinnam zapamiętać numer.. czy szczęście. . . .. Ona i ja musimy przekonać Jasona. a ona byłaby uszczęśliwiona. . ale znam jej prawdziwe nazwisko. 102 13 Raven była zupełnie pewna.Kiedyś miałam. żebyś mogła spokojnie myśleć. Uśmiechnęła się uroczo. Jednak ona tak zazdrośnie broni swej prywatności. proszę. podczas gdy on czarowałby ich żony. ale ona nawet tam czułaby wewnętrzne ciepło. A tymczasem autorka bez wątpienia była już w drodze do Los Angeles.Dzwoniłam do niej dwukrotnie. a przynajmniej.Musisz być na tym spotkaniu? -Nie.Przypominasz sobie jutrzejszy harmonogram? . wdzięczna. by tańczyła z Blanem i ze wszystkimi byłymi kochankami. w spisie abonentów nie było ani Lauren Sinclair ani Marilyn Pierce. . ale chciałam tam przyjść.. słuchać będzie w jego głosie. Raven potrząsnęła delikatnie splątanymi w nocy czarnymi lokami.. że najprawdopodobniej nie będzie jej jutro w pracy i należy odwołać wszystkie wyznaczone na ten dzień spotkania. gdyby nie zastrzegła numeru.Pomyślała. że pora iść do łóżka ze względu na wczesną porę odlotu. że się przechwala. . zawieszonego ponad Aleją Gwiazd. ale nie powiedziała tego na głos. zadbałby o swoje seksualne zaspokojenie.Sinclair może już być w drodze do Los Angeles. Samantha.powiedział miękko. gdzie się zatrzyma. że słuchawkę podniesie jego ojciec albo matka. że film się kończy.i udało mu się. Michael. prysznic i śniadanie w pokoju? Pragnął pokonać jej smutek. Pomyślałby jeszcze. Gdy wybierał numer do swej posiadłości w Bel Air.To nie koniec świata. poczuł nienawiść do Deandry oraz gorącą. pośpieszyć jej na ratunek . I kiedy w końcu przekonałaby go. biorąc ją szybko i brutalnie. Co więc powiesz na taką kolejność: telefon. Jednak tym razem nie był to smutek. opiekuńczą . Znaczyło. Raven zadzwoniła jeszcze do swego biura.. że Raven znów sprawia wrażenie smutnej i zagubionej. nie jest to konieczne. że Deandra odwołała spotkanie. .. Należy do Lauren Sinclair. zanim rozpętała się zadymka. że to szczególnie Sinclair na tym zależało. Przypuszczam.Zajrzyj do książki telefonicznej? A może Lauren Sinclair to pseudonim? . . że zgodził się towarzyszyć jej podczas tego ważnego zjazdu. podeszła do okna i przyglądała się zadymce śnieżnej. że przypomiała sobie właściwy numer telefonu. Gdy sobie to uświadomił. Nick też wpatrywał się w okno. i zostawiła sekretarce wiadomość. by omówić film.Tak. oczekując.Nie.

spytał: . nigdy się nie dowie.Wygrywasz? Jego pytanie wywołało efekt. Już dawno chętnie podjąłby za nie tę decyzję. że będą jej jeszcze bardziej potrzebować . kiedy Samantha ponownie została odrzucona przez Deandrę. bo rodzice byli przy nim od pierwszej chwili. po czyjej stronie leży wina. jego córki zobaczą matkę taką. zachowała wspomnienia tej zdrady. kochając jego małe dziewuszki tak gorąco. który tak szybko zastąpił rozczarowanie w głosie Samanthy. . Z czasem. musiała być w domu. gdy usłyszał. że wrócę do domu jutro po południu.Oczywiście . gdy świat Samanthy jeszcze raz zachwiał się w posadach z winy matki. gdyby Deandra postawiła na swoim. że nie potrzebują wizyt u matki.Bo nagle bez żadnego ostrzeżenia nad Chicago rozpętała się burza śnieżna. aby skłonić jego wrażliwą córkę do mówienia. Chcesz wiedzieć dlaczego? -Tak. jak gdyby naprawdę tak było. z dziadkami. wydawało się. ale jedynie starsza z nich. tatusiu? . ale ostatnio miał wrażenie. czy wystarczyłaby im miłość ojca. Jak tylko dowiedziały się. -Wygląda na to. nie czuła takiej potrzeby.Tatuś! Przystępując od razu do sedna sprawy.Jesteś w drodze do domu. Samantha nie czuła jeszcze gniewu w stosunku do Deandry. .A gdzie Mel? . że istnieje takie zjawisko. Nick nie był zdziwiony. Zakazać im kontaktów z Deandrą znaczyło.Jej głos brzmiał. jak Samantha broni matki. . 103 Nick nie mógł się doczekać dnia.Śnieg? Nick uśmiechnął się. że byłoby to błędne posunięcie. dziadek i ja graliśmy w kanastę.miłość do córek. Babcia. kiedy Deandra odwoływała czasem ich spotkania. kochanie? . I w przeciwieństwie do Samanthy.i idealizować. . jak bardzo matka jej nie chciała. chciały zetknąć się z nim osobiście. która jej nie chciała. dziadków i dużej siostry. a może i w nocy.Po chwili Samantha dodała cicho: . kochającą ją tylko w obecności ojca. . czy zdołałby sam wychować pozbawione matki córeczki. jak on je kochał. jaką była: samolubnąi pozbawioną uczuć. Przez kilka ostatnich lat cała rodzina spędzała .Cześć . która nawet nie przyszłaby na świat. Teraz. Melody uważała Deandrę niemal za przelotnego gościa w świecie wypełnionym ogromną miłością ojca. . gdy ich potrzebował. A dzisiaj. . że wrażliwe serduszko jego starszej córki zaczęło w końcu rozumieć. która spędziła pierwsze trzy lata życia z matką. Nikt nie chciał tego zmieniać. że Samantha czuje raczej ulgę niż rozczarowanie i ból. wszystko powinno dziać się normalnie. Czuły uśmiech pojawił się na twarzy Nicka. że jest bardzo zaziębiona. słysząc entuzjazm.Wszystko w porządku. która nie zasługiwała na obronę. Chciał być tam z nią teraz. To była ich rodzinna tradycja. Nigdy się nie dowie. Ale dziewięcioletnia Melody. gdyż był to najlepszy sposób. Nowy przypływ nienawiści zalał Nicka.przyznał się Nick przepraszająco. . . Obie jego dziewczynki zostały zdradzone przez matkę.powiedział czule.Nie .powtórzył Nick. którzy kochali ją bezgranicznie. która porzuciła ją przed laty i wciąż na nowo ją porzucała. Ale wiedział. W dniu. -Nie! Oczywiście wygrywa babcia. Melody nie wiedziała. Obie dziewczynki uwielbiały śnieg. Babcia zawsze pokonywała wszystkich w kanaście. kiedy dziewczynki po prostu uznają.Powiedziała. Samantha.Tak.Co się stało? .U Jessiki. o jakim marzył: radosny śmiech w słuchawce. .

iż będzie spełniała ich rozkazy co do joty? 105 Ale to cudowne ciepło dodało jej odwagi. Kocham cię. jego silne palce uniosły jej podbródek i delikatnie dotknęły łez. Nick zaśmiał się. oczywiste przyjemności. nie mogła tego zrobić. które zniknie razem ze śniegiem. ale teraz serce podszeptywało mu coś ogromnie niebezpiecznego: żeby przywieźć im najwspanialszy z darów. który by zamaskował jej idiotyczne łzy. przywoził prezenty tylko wtedy.Więc lepiej idź do niej. . która potrzebowała matki. zamierzała wciąż udawać. przekształcającej się w małą kobietkę. jak wtedy. Nie zamierzała się odwracać... że to wszystko pozory. skarbie. jeździli na sankach i popijali gorącą czekoladę z cukierkami ślazowymi. że źle to zrozumiałaś. -Fajnie! .Słucham. jestem pewien. jak on uwodził cię przez całą noc. gdy nadejdzie czas. wypowiedziane z wielką czułością -które usłyszała Raven. zanim Nick przyłączy się do niej pod prysznicem. tak szybko. Odchodząc od drzwi. Czy życie nie dało jej nauczki (i to wielokrotnie). że cię tu nie ma . Jego uwagę przyciągnie coś innego.. Łzy napływały jej do oczu. oczekują. gdy zobaczył coś. Ukryje łzy. aby zrobiła: ma zatelefonować. by właśnie Nick zobaczył jej cierpienie.Ja też cię kocham. Ze swych podróży. A z krótszych wyjazdów. ani razu.Jak gdybym był we wnętrzu szklanej kuli. "Kocham cię. a potem spotkają się pod prysznicem.. jak długo się da.zgodził się. którą ktoś mocno potrząsa. Tak brzmiały słowa -wstrząsające słowa. Nick powiedział jej dokładnie. że mężczyźni. uwiedź go.zwrócił się łagodnie do córki.. a gdy wróci z Chicago. To były prezenty od niego. Chciała. Na ich życie składały się dary miłości. zbyt szybko. Dokazywali w śniegu.." Ciepło znikło teraz bez śladu. tatusiu. że tego właśnie pragnie. zbliżając się do otwartych drzwi sypialni Nicka.matkę. obserwując. on i tak nie poświęci wiele czasu na przyglądanie się jej twarzy. Ale on już podszedł do niej. i nie pozwoli.Żałuję. Zobaczymy się jutro wieczorem". Co prawda.. by ją dotykał. Nick zawsze wracał z podarkami. podejmowanych w celu kontrolowania budowy jego hoteli w Tahoe.Tatusiu? .. co -jak sądził . Nikt nigdy nie widział jej płaczu. a potem. Nick nie planował wrócić z Chicago z podarunkami dla córek.Babcia ma taki błysk w oku. . Tak. będący jej kochankami.. Szczęśliwa. by ją kochał. przywożone z przymusowych podróży służbowych. . jakie to sprawia wrażenie? -Jakie? . co chciał.Cokolwiek zdołałaś usłyszeć.święta Bożego 104 Narodzenia w hotelu "Eden" nad jeziorem Tahoe. zastąpił je lód. do małej dziewczynki. zwłaszcza tych do odległych miejsc. najbardziej uszczęśliwią ich jego uśmiechy. .Bardzo fajnie . . skarbie. Raven uświadomiła sobie. Ale na razie. kochanie .spodoba się dziewczynkom. kiedy znowu ma z kimś wygrać. krople wody zamaskują krople łez. jak na dworze pada śnieg. nie pieniędzy.Raven? Znajdowała się w drugiej części pokoju. uściski i szczegółowy opis zamieci. .Czy wiesz. wiedziała. powiedziała sobie: "Idź do niego. takich jak w ten weekend. zbyt daleko od prysznica.powiedział Nick.. inne. myśląc jednocześnie o kolekcji szklanych kul swych córek. Chamonix i Gstaad. taki. daleko. by podziwiać inne cuda. jakiego nigdy nie zamierzał im dać . . . Zobaczymy się jutro wieczorem. . Tak właśnie powinna była postąpić. marzenie. Aspen. podziwiaj z nim cud śnieżnej burzy.

kręgu miłości . Powiedz jej... i nie mam żony . cichy szept. przewyższało wszystko. Samantha.Z córką? . Dwie córki. . co mówiła Victoria: żądza pieniędzy jest u Raven nienasycona. by mieć dzieci.Och! 106 To jedno słowo. W szarych jak dym oczach Nicka . ani nigdy.Zraniła moje córki. a druga dziewięć. szeptało serce Nicka z niebezpieczną radością. żeby się uspokoić. by włączyła się do ich kręgu . ale Nick zdawał się jej nie słyszeć. poprosić..Bardzo ci współczuję . sprawiła. .powiedział miękko Nick. Taki dystans był konieczny. ale żadnej przyjaciółki ani żony. byliśmy zachwyceni. że również ona pragnie mieć więcej dzieci. który narzuca swoją wolę potulnej. Ani teraz. I gdyby jej dotykał. i wierzył. Mam dwie córki.spytała Raven. wyczułaby jego wściekłość.odparł z powagą. Zamiast otoczyć Raven ramionami. skończyła dwanaście lat. . Ale było na to o wiele za wcześnie. Ale uczucia. wygląd. wspominając młode. to pewne.Rozmawiałem z córką. Kiedy mnie nie było w pobliżu. jak łatwo zranić młode dziewczęta. wiele jeszcze zostało do opowiedzenia. I razem żałowaliśmy. całkowicie ignorowała Samanthę. Całą duszą Nick pragnął powiedzieć Raven wszystko o sobie i dziewczynkach. które w nim szalały nie uspokoiły się i nigdy nie uspokoją. To nie była cała historia. Deandra w mojej obecności zachowywała się jak kochająca matka. pełną pogardy złość w oczach kochanków sfrustrowanych jej chłodem. gdy była biedna i odrzucona przez wszystkich.Nie . że ona także zaczyna go kochać. której doznała. Kiedy po szesnastu miesiącach urodziła się Samantha. Nie należy zapominać. . Jednak to. Znaliśmy się od przeszło dwóch lat i rozmawialiśmy często o naszym wspólnym marzeniu. .Tak. Gdyby dotykał Raven. co dotąd widziała. .Nie mam żadnej przyjaciółki. Nie byłem mężem-tyranem. "Raven by je pokochała" .mówiło serce Nicka. ale powiedziało Nickowi wszystko. możliwość wejścia do hermetycznego kręgu ludzi uprzywilejowanych. ponieważ miał jej właśnie opowiedzieć za pomocą starannie dobranych słów mocno ocenzurowaną historię Deandry. z którą rozmawiałem.. ale nawet ta głęboka troska bladła w porównaniu z niepokojem. . co obserwowała teraz.Nick zaśmiał się krótko i gorzko. Raven martwiła się o niego. "Nie jesteś jej obojętnym.wyszeptała Raven.na zawsze. .Kto? Deandra? . Nick poprosił ją gestem. Zakochał się w niej.Deandra i ja pobraliśmy się pół roku po ukończeniu collegeu. Nick odsunął od siebie te myśli.Słyszałam. była po prostu wspaniałą aktorką. podczas gdy sam nadal stał. . tak strasznie skrzywdzona przez matkę. Sądziłem. którą kochał. . jak rozmawiasz ze swą przyjaciółką. iż Raven bardzo troszczyła się też o inne sprawy: bogactwo. Nick zaczerpnął tchu. wpatrując się w oczy. by usiadła na kanapie. wiedziała doskonale. gdyż tak bardzo zmartwiło ją to. ukochane istoty. a może nawet żoną. albo żoną. Ta kobieta. .Bardzo cię zraniła. ale jak przekonałem się później. że miesiąc po miesiącu mijał bez poczęcia dziecka. Raven. Jednak jakiś głos wewnętrzny ostrzegł go. że mogła istnieć jakaś kobieta. że może być jedną i drugą. że mógł zostać zraniony przez byłą żonę. wywołanym myślą o tym. mógłby niebacznie wyznać całą prawdę. uciśnionej żonie. . Chce być twoją przyjaciółką. Raven widywała wcześniej wściekłość.Mniej więcej rok po urodzeniu Samanthy postanowiliśmy postarać się o drugie dziecko.Nie. po upływie dziewięciu lat. Jednak na razie musiał kontynuować tę maskaradę. To nie była pochopna decyzja.. które tak łatwo było zranić. które napełniły się łzami. jaką krzywdę mogła zrobić Deandra jego córkom. Raven. że krzywda. poproś ją o to". Moja była żona jest jak najbardziej żywa. .Czy ona umarła? .

Dzwoniono z gabinetu lekarskiego.. Stal.107 szalał płomień. nienawistny obraz.Kto zajmuje się dziewczynkami w ten weekend? .. że nie mogliśmy spłodzić dziecka. miała założoną spiralkę. Telefon zadzwonił. trochę złagodniał. nie czuła wcale lęku. że Deandra kochała go nie dla jego bogactw. że dzieli z nim marzenie o dzieciach. W gruncie rzeczy jej pragnienie. kiedy Samantha miała prawie trzy lata. co mogło się zdarzyć.. ale w głosie Raven usłyszał coś cudownego: wierzyła. Mieszkamy razem. dlaczego Deandra zdradziła Nicka? Jak mogła nie chcieć jego dziecka? To nie była zdrada pod wpływem impulsu.. że systematycznie go okłamywała. Dlaczego? Dla Raven odpowiedź była prosta: bo Deandra bardzo kochała Nicka. Jak dobrze znała cierpienie z powodu zdrady. potwierdzając zabieg przerwania ciąży. zawsze tak starannie maskowane.Raven? Potrząsnęła lekko głową. myśląc jednocześnie o swym nie narodzonym bracie lub siostrze. gdy opowiadał Raven o tamtym dawno minionym dniu. Towarzyszyło jej stale przez całe życie. Deandra miała spędzić z nimi dzisiejszy dzień.Deandra chciała jedynie moich pieniędzy". ale odwołała spotkanie w ostatniej chwili. Ale Raven. o dziwo. przypadkowo wróciłem wcześniej do domu. . Nie było jej w jego głosie..Oczywiście małżeństwo było skończone. kiedy udawała niepocieszoną. . co w ten sposób kupił. w jakiś niewidzialny.Moi rodzice.Więc ona w dalszym ciągu mieszka w Los Angeles? . Pragnęła rozpaczliwie jego miłości.. za bardzo. .Melody. co ocalił. Wesoło maszeruje przez życie w rytm własnego bębenka. choć przez te wszystkie miesiące. unicestwieniem wszystkiego. Prawnie przestało istnieć w dniu narodzin Melody. nie dla przedmiotów.pomyślał Nick. by urodziła dziecko. która zawsze tak bardzo bała się męskiej wściekłości. Zastanawiała się.poprawił się w duchu. nawet z ich dziećmi. "Nie . by zostać jego żoną. Nick? . ale to drobiazg w porównaniu z tym. 108 Nick uśmiechnął się z miłością. które można kupić za jego pieniądze. grożącą zniszczeniem. chciała tego. Zaszła w ciążę.Ale wróciłeś . z której stworzony był Nick. .Co się potem stało.To idealne imię dla niej. Uśmiech Nicka zbladł i emocje zawładnęły jego głosem. Zapis w kontrakcie rozwodowym był bardzo hojny. nie po raz pierwszy. -Nick? Oczy miał wbite w dal. . Deandra zdecydowała się poślubić Nicka. Kiedy jednak usłyszał troskę w jej głosie.Pewnego popołudnia. Potem spojrzała na niego i zapytała: .przypomniała mu spokojnie Raven. . Zamierzała przerwać ciążę i jednocześnie przejść operację podwiązania jajowodów.Przekonałem ją. . co stanie na jej drodze. gdybym nie wrócił wcześniej do domu tamtego popołudnia. udając. topiła się. ogniste piekło. Taka była gorzka prawda. wywołana nagłą zmianą zdania. wracając do rzeczywistości. . lecz przemyślane oszustwo.. . który Deandra miała wyznaczony na następny dzień.. . gdy stanąłem w drzwiach."Zapłaciłem jej" . stawała się srebrną rzeką. . -Kiedy pomyślę. było tak silne. Serce Raven płakało ze smutku. ale nie chciała dzielić się nią z nikim.Deandra pragnęła tylko ciebie. Ta łagodność była przeznaczona dla Raven.

Wcale nie był zadowolony z tej wiadomości. przyrządziła dla Victorii i jej rodziców wytworną kolację. Zwłaszcza Sam.odparł . z którą pojechał do Chicago i której. . dziadków i mnie. Kiedy nadejdzie odpowiednia pora. Przyjdziemy. by znowu nie zawieść moich córek. Wiem.Rozumiem. jak zechce. a nawet trochę wroga. który miał już tyle dzieci. i przebaczyć. która w innym razie pękałaby z ciekawości. potrafisz to zrozumieć.bardzo bym tego chciała. ile chciał. co do niej czułem. Część trzecia 14 2.Naprawdę tego chcesz? -Jak najbardziej.Tak.W porządku. bym ją kiedykolwiek kochał. że Raven o czymś myśli. . Raven skinęła z powagą głową.Czy wciąż kochasz swoją matkę.czy choćby wprawiać w . gdy odeszła 109 jej matka. Z Melody nie będzie żadnych problemów.W Los Angeles. Teraz Nick nie mógł już zagłuszyć niebezpiecznego pragnienia swego serca. Dziękuję . Raven rozumiała jego stan ducha i starała się coś pomóc w sprawie córek. Ale kochałam bardzo długo.Czy wciąż ją kocham? Nie. . co to zdrada i zaufanie. kim jest kobieta. i po prostu jej współczuję. . nie pamiętam. To wspaniała dziewczynka. . Poślubiła bogacza. że kiedy dowiesz się. tak długo..Dziękuję . w Nowym Jorku.Może twoi rodzice też chcieliby przyjść? Nick pomyślał. to jej najbardziej zależy na zachowaniu więzi z matką. . najwyraźniej mające dla niego wielkie znaczenie. Zadzwoniła sekretarka Raven Winter. Ostatni raz przygotowywała dla kogoś posiłek przed piętnastu laty.Wspaniale. zrezygnuje z niej. .Musisz jej pozwolić.Nadal ją kochasz? . co Samantha i Melody czują do Deandry? . wspaniałomyślna i kochająca w stosunku do siostry. Nick? Ze względu na to. Nick. ale nie było powodu.. chociaż cię zdradziła? Raven długo zastanawiała się. gdy zrozumiałem.Prawdę mówiąc. Nick. . dla której urządził ogród różany. . Zwłaszcza matka.O co chodzi? . i przez jakiś czas panowało milczenie. . Wszystko. by odwołać dzisiejszy lunch.Mam tylko nadzieję.A może wpadlibyście do mnie? Ugotuję coś. że jego rodzice zgodziliby się chętnie. ale innym nie pozwala przekraczać tego kręgu miłości. by zabijać . by zniszczyć jej świat.Nick zauważył. w Palm Beach.Och . co najdziwniejsze. Nie kochała samej siebie i dlatego nie była w stanie pokochać dziecka. Zdaję sobie sprawę. zanim odpowiedziała na pytanie.ale spotkanie z dziewczynkami to dosyć na jeden wieczór. co by zrobiła. skrywając irytację. by zachowała tę więź.Chcę. Najwidoczniej śnieżyca zatrzymała panią Winter w Chicago. chciał przedstawić swe córki. jednak Samantha może być zamknięta w sobie. zostało wymazane z mej pamięci w chwili. . . . zanim Patrice Wainwright pojawiła się o północy. gdybym nie odkrył jej planu.Co powiesz na kolację w tym tygodniu? .05 Angeles. Dlaczego mnie o to pytasz.szepnęła .W porządku. 27 marca Pan Cole? Tu Elaine z recepcji.odpowiedział chłodno Jason. . żebyś je poznała. jak bardzo była niepoczytalna. iż ukryłem coś przed tobą. Kalifornia Poniedziałek. nawet gdy wyjechała. W końcu Nick spytał ją: . .. Chociaż została tak skrzywdzona. przygryzając dolną wargę.Raven wahała się przez chwilę. Tamtego wieczora. .

i najwyższy czas. I oby ci się poszczęściło dziś wieczorem. by zawieźć go do pawilonu Dorothy Chandler. Kobieta.posłańca. by jego uwagę przyciągnęła jakaś zmiana cienia lub światła.Żeby przepisała kilka listów między dwunastą a trzecią. . nie miała nawet cienia . nawet najnudniejsze przyjmowały z ogromnym entuzjazmem. reżyser o wyjątkowej i sugestywnej wyobraźni różnił się od innych utalentowanych osobistości tym. sygnalizująca ruch. Po chwili wahania Jason wybrał znajomy czterocyfrowy numer i połączył się z kierowniczką administracji Gold Star. Dzisiaj? . Niektóre były błahe. a ich makijaż był zawsze nienaganny. że wydawało się niemożliwością. Margot będzie na swoim miejscu. że jest już południe. ale choć miał swój wewnętrzny zegar.A nie przed dwunastą? . i to natychmiast . .Jedna osoba? . Jason nie znosił marnowania czasu. Jasonie. Żaden szelest. I każda z nich miała cechę. by zająć się pracą w swym apartamencie na dachu Santa Monica Palisades. . kto by je przepisał. Była dokładnie dwunasta. .Przyślę kogoś punktualnie w południe. zanim we czwartek o godzinie trzeciej odrzutowiec Gold Star wystartuje z lotniska.Jedna .powiedział. Ale spróbuj kogoś dla mnie znaleźć. były piękne. Zwykle Jason żądał kilku pracowników. ale z powodu nieobecności Grety trzeba znaleźć kogoś. Przedtem miał wiele spraw do załatwienia. nie. natychmiast pomyślał o następnych czterech dniach. nie przedstawiając się. by zademonstrować pełną skalę swoich uczuć. Po prostu coś go do tego zmusiło. Było w niej coś tak eterycznego. skłoniła Jasona do oderwania się od korespondencji. zorganizowany. utalentowane i doświadczone. a koszty były niższe od zaplanowanych.Musisz mi pomóc . że nigdy nie tracił kontaktu z rzeczywistością. z reguły kończył swe wielomiliardowe arcydzieła przed czasem. nigdy tego nie robił. że chociaż dzień przyznawania Oscarów jest w Hollywood nieoficjalnym światem. .potwierdził Jason. niezbędną do przetrwania w mieście blichtru: pewność siebie. Jason nie miał pojęcia. które powinny zostać wysłane. że nagle ma wolne popołudnie. by zostać aktorkami. Sekretarki i recepcjonistki. No więc jak? . . dzięki któremu nigdy nie tracił rachuby czasu.spytała z nadzieją w głosie Margot. Aktorki in spe. Ale Jason nie wprowadzał rozróżnienia.Wiem. Niezaprzeczalnie twórczy geniusz. to nie świadomość. a przynajmniej jej pozór. Teraz. jej rozsądek oraz zdolności organizacyjne 113 stanowiły doskonałe uzupełnienie jego umiejętności. inne wyjątkowo ważne. Każde zadanie. Prawdę mówiąc. gdy dowiedział się.Dzięki. nawet najcichsze westchnienie nie oznajmiło jej przybycia. jaskrawe stroje. a na wydarzenia w biurze reagowały w ten sposób. często marzyły dawniej. Jasonie. Sprawność i wydajność Margot. Mógłby je dyktować.W tym czasie będę zajęty. by pojawiła się obiecana sekretarka. Wszystko będzie zakończone. które pracowały w hollywoodzkich studiach. gdy pojawiła się w jego drzwiach. Z powodu planowanego lunchu z Lauren Sinclair i Raven Winter dał Grecie wolny dzień. W czwartek leci do Hongkongu. dlaczego uniósł głowę. Był skupiony.zakłopotanie . dopóki o czwartej czterdzieści pięć nie przyjedzie limuzyna. na plan filmu Nefrytowy paląc.Och. Jason wiedział też. Jednak Jason był zirytowany. pracujące jako sekretarki w Hollywood. Nosiły eleganckie.Nie ma za co. która pojawiła się w drzwiach Jasona w samo południe. a kiedy to zrobił. Po lunchu zamierzał wrócić do domu. W ciągu tych kilku godzin przygotuje wiele listów. . zdołał ukryć zaskoczenie tylko dzięki swemu wybitnemu talentowi aktorskiemu.

choć wydawała się zabytkiem z innej epoki tak samo jak jej właścicielka. jakby chciała zniknąć. strojów skrojonych tak. podczas gdy on nagrywałby następne. gdy był od niej oddzielony tylko 115 błyszczącym biurkiem.. że te niesamowite błękitnozielone oczy również drżą. którzy nie stanęli na wysokości zadania? Owszem. Najłatwiejszy sposób polegał na zademonstrowaniu jej. Każda z nich gotowa była popełnić morderstwo. Ale wtedy zniknęłaby w pokoju jego sekretarki i czekałaby tam. wydawało się okropną pomyłką. by mogła zacząć je przepisywać. człowieka. Nawet teraz. by uwydatnić zgrabne nogi i zmysłowo kształtne ciało. dokładnie o czasie. Jason przesunął wzrok na jej ubranie.. większość byłaby po prostu zachwycona okazją spędzenia z nim kilku godzin. Pragnął rozwiać jej obawy. nosiła sukienkę równie maskującą jak złoty woal . wystarczyło. . Jest pani punktualna. Takie jak ona powinny siedzieć na łące. Tkwił w nich kołonotatnik. Przyszła tu punktualnie. z całą łąką haftowanych polnych kwiatów. Ale nikt nie widział. który rozwieje się równie tajemniczo. które powinny trącać struny gitary. a jeśli Jason potrzebował jeszcze jakiegoś dowodu jej tożsamości. był wymagający. A jednak zdecydowała się tu przyjść. ściskany palcami. Czy naprawdę jest aż tak przerażający? Czy można go oskarżyć o okrucieństwo w stosunku do tych. Czy istniał lepszy sposób. Jednak nie należała do grona niespełnionych aktorek. że zjawa. To. była dzieckiem-kwiatem. drżąc ze strachu.uświadomił sobie z kolejnym przypływem gniewu . do niego.wydawało się. jak obiecała Margot. Ale była tu. Jason dostrzegł intrygujące fragmenty delikatnych rysów. proszę. ale jej oczy ukryte były za okularami w drucianej oprawce. I . trącać struny gitary i śpiewać ballady o miłości. gotowa do pracy. ani razu. że sukienka jest naprawdę ładna. Tymczasem stała tu. Tak wyjątkowo delikatne kwiaty czas już dawno zmiótł z powierzchni ziemi. który był tu władcą. że znajdzie jakiś błąd w jej pracy. jego głos był równie miły i pokrzepiający jak uśmiech. że delikatny kwiatuszek stojący przed nim tak wyraźnie się go boi. wyrwana z sielskiej ciszy. Ich kolor stanowił zadziwiające połączenie błękitu i zieleni. okazując wielką odwagę. Miała być jego sekretarką tego popołudnia. niech pani wejdzie. W odpowiedzi na milczący. Mógłby dać jej po prostu taśmę z nagranym tekstem listów. stojąca w jego drzwiach.Dzień dobry. Zamiast jaskrawego upierzenia. Może sama była cieniem. a niezwykły blask podkreślony był jeszcze optycznymi szkłami. bardzo wymagający. wcale nie jest zachwycona. przeniesiona poprzez dziesięciolecia do tego zwariowanego świata. trochę drżących palców z obgryzionymi paznokciami. Zjawa. by spojrzał na jej ręce. Jason uznał. gdy Jason poczuł silny przypływ irytacji. . że się tu znalazła. gdzie było jej miejsce. jak się pojawił? Wyglądała.szeroką. widział wyraźnie czubki jej bladych.pewności siebie. by mieć szansę spędzenia popołudnia na pracy dla Jasona Colea. jak łatwo jest dla niego pracować. Wstał i powitał ją. Kiedy pod jego natarczywym spojrzeniem kobieta ukryła jeszcze bardziej twarz. Teraz. która przed nim stanęła. mirażem. by kiedyś stracił cierpliwość. Jason nie miał najmniejszej wątpliwości. by zostać odkrytą? Czy był jakiś potężniejszy od niego człowiek w Hollywood? A nawet gdyby nic z tego nie wyszło. władczy gest zdobywcy wielu nagród weszła do biura i usiadła na krześle. musiał to zrobić. które nosiła. Twarz miała niemal całkiem ukrytą pod wspaniałym woalem złotych 114 włosów. typowego dla większości sekretarek. że tu stała. sięgającą do ziemi. Zobaczył też jej oczy.

W porządku. tak myślałam. jak jest zniszczona.Jason nie miał zamiaru spuścić dziewczyny z oczu.. z bezlitośnie poobgryzanymi paznokciami. by nie zmieniał zakończenia jej książki. nie używając stenografii. Proszę pisać: "Chciałbym wyjaśnić. zobaczył w drzwiach kobietę. zareagowały na jej słowa niedowierzaniem i gniewem.Kiedy złoty welon włosów zadrżał potwierdzająco. co zobaczył. dopóki ona nie zrozumie.Jason skierował to pytanie do zjawy. że ona tego właśnie pragnie.. 116 Zdyszana.spytał. To znaczy. nie jestem na tyle zainteresowany tym projektem. dodał: Może coś pani podyktuję? Jasonowi wydało się. Jej delikatne palce. piękna kobieta bez wątpienia była jego sekretarką na dzisiejsze popołudnie. zafascynowany . Jason uświadomił sobie.To nie jest Raven . do wspaniałego i pełnego nadziei uśmiechu pierwszej naiwnej. upłynęła chwila. która leżała obok niej na podłodze. jak miękko śpiewa balladę o miłości. To była typowa torebka z lat sześćdziesiątych. od ściągniętych brwi. A ja prawdopodobnie źle zrozumiałem wiadomość. . by wyjąć pióro z dzianinowej torebki. sygnalizujących wielki smutek z powodu spóźnienia. to czy kiedykolwiek jeszcze ją zobaczy? Bez wątpienia uważała.Zawahała się i spojrzała wyczekuj ąco na piękną kobietę w drzwiach. Był już w połowie listu. . ale wyobrażał ją sobie na jakiejś dalekiej łące. ściskały pióro tak mocno i wydawało mu się. bardzo łagodnie. która tak starannie zapisywała jego słowa? Kim jest ta blada. u diabła. Ale znaczy to tylko. którą powinna znać. I Jason uświadomił sobie. którym w końcu się odezwała. Lauren Sinclair. Głos. gdy wzięła do ręki pióro i otworzyła kołonotatnik. jest ta osoba. . bardziej muzykalny.i zakłopotany . że dostrzegł błysk zdziwienia w jej oczach. że choć nabyłem prawa do książki. za pomocą sygnałów przestraszonych oczu i potakiwaniem złocistej główki. by tę odpowiedź zapisała uczennica. . która pasowała do zdyszanego głosu. niż sobie wyobrażał. jak gdyby intruzka mogła w jakiś sposób jej pomóc. jak się zdawało. Wtedy łagodnie.Pan Cole? Bardzo mi przykro. które.. gdy się zjawiła. . którą otrzymałem dziś rano z jej biura. Spojrzała na niego z lękiem. a gdy tylko ściągnęła na siebie uważne spojrzenie jego ciemnoniebieskich oczu.Kim pani jest? Czekając. powiedział: . że nie słyszał dotąd jej głosu. że się spóźniłam! Chociaż ten zdyszany głos przerwał dyktowanie. widząc.Za pomocą lekkiego wzruszenia ramion Holly przesłała przeprosiny ciemnoniebieskim oczom. Do tej pory porozumiewała się z nim bez słów. Sądziłem. był jeszcze bardziej miękki. gdy spojrzała na piękną kobietę w drzwiach? . ... Była elegancko ubrana i bardzo piękna.. . złocista zjawa z lat sześćdziesiątych? I dlaczego w jej oczach pojawiła się ulga. w dawno minionych czasach. .wyjaśnił Jason. że spotkanie zostało odwołane. więc po prostu osobiście podyktuje jej dalszy ciąg.Gotowa? . której dano nauczkę. ale szybko schyliła się. Że skłonił ją. Był wciąż zahipnotyzowany siedzącą przed nim zjawą. by się odezwała. a zabrzmiało ono jak rozkaz. zanim Jason spojrzał na intruza. Kiedy w końcu oderwał wzrok od bladych palców i spojrzał ponad słonecznym woalem.Mieliśmy się dzisiaj spotkać na lunchu.Jestem Marilyn Pierce. Nie słyszał jej głosu. by zgodzić się na inne rozwiązania dotyczące zakończenia. powtórzył: . Więc kim. jej urocza twarz zademonstrowała mistrzowi całą gamę dramatycznych możliwości. Ale jeśli spełni jej życzenie." . że najwidoczniej została nabyta w tamtych czasach.tym. że otrzymała już odpowiedź na swojąprośbę.Zatrzymała ją śnieżyca w Chicago. że zapisuje starannie jego słowa. Gdy krótkie skinęła głową wzburzyło złote fale. .Może powinniśmy zmienić termin? Jason uświadomił sobie. że Raven nie przyłączy się do nas. zmuszając do wielokrotnego pisania na tablicy: nie jestem .Możemy wziąć się do pracy? .Kim pani jest? . że nie ma powodu go się obawiać.

zamówiłby tylko małą porcję sałatki. które spodziewał się po autorce bestsellerów? Jason czekał. lunch w którejkolwiek z restauracji odwiedzanych przez znakomitości. Gdyby Jason. Ale łagodność jego spojrzenia zdawała się wywoływać w niej jeszcze większą niepewność niż jego gniew. mających nadzieję. Ale słowa. nie zmieniały ich w żaden sposób. patrząc. Obgryzała paznokcie. które nosiła. która miała być jego sekretarką tego popołudnia i powiedział: . by zgodzić się na inne rozwiązania dotyczące zakończenia. więc pani pomoc nie będzie mi potrzebna. nieustannie byłby zakłócany przez dziennikarzy. spojrzał przepraszająco w jej oczy. by zrobiono jej zdjęcia próbne. gdy Los Angeles pełne było ludzi z całego świata. wyglądająca tak. Jednak teraz nie grał. 15 Jason dokonał rezerwacji w Bel Air Hunt Club. Odpowiadając. Moje spotkanie w czasie lunchu nie zostało jednak odwołane. gdyż akcja Darów miłości rozgrywała się w tamtych czasach. które jej podyktował. i z wdziękiem zeszła ze sceny. nie ma nic wspólnego z Darami miłości. ale nieskazitelnie czyste szyby stwarzały wrażenie. Pomyślał. że zaszło pewne nieporozumienie. Zwykle nie jadam lunchu. że siedzą pośrodku różanego ogrodu. Bel Air Hunt Club zapewniał spokój. Tego żądali jego bogaci i sławni członkowie i sami to prawo respektowali. . kiedy musiał przepraszać. Nie wiedząc. by coś zjeść. co teraz zrobić. migotliwe.Musiałem jednak przeczuwać. że w okulary. Zastanawiał się. i podkrążone.Na pewno.To wszystko jest bardzo smaczne . spojrzała mu w oczy. . Nie powiększały jej błękitnozielonych oczu.zgodziła się z widoczną ulgą.Dobrze . czy mimo wszystko nie jest ona utalentowaną aktorką. Łagodności jego głosu towarzyszyły zadziwiające. powiedział łagodnie: -Nie wiedziałem. jak jego towarzyszka studiuje menu. bo nie odwołałem rezerwacji na lunch. przyszedł tutaj z kimś innym..powiedział.. Jej oczy były naprawdę świetliste. Jason Cole rzadko bywał w sytuacji. Aktorka in spe wspaniale zniosła rozczarowanie. maskując je pięknym uśmiechem. Kiedy został sam na sam z Lauren Sinclair. czyjej niezwykłe oczy koloru akwamaryny nie rozbłysną nagle triumfalnie? Czy nie zapłoną pewnością siebie. Jason pomyślał. Ale nikt nie zastąpił mu drogi. List. .I dodał z uśmiechem: . a tę iluzję umacniał zapach licznych bukietów zdobiących salę. kim pani jest. że jest bardzo dobra.. Musi dopilnować. 118 to pewne. jakby rzadko traciła czas najedzenie. Ale była z nim ona. ale uznał. Gdy maitre d hotel prowadził ich przez elegancką salę restauracyjną. który dyktowałem. Zarezerwował stolik ukryty w osobnej niszy.Może więc zamówimy ciepłe bułeczki i sałatkę? . . że pewnie z jego powodu jest zbyt zdenerwowana.. i teraz w tej intymnej niszy wypełnionej różami Jason zobaczył. żałośnie chude ciało. 117 Jeśli zauważy jego skruchę.na tyle zainteresowany tym projektem. a łagodność i wrażliwość zachowywał zwykle dla kamery. odnosiły się do zupełnie innego filmu. Znajdowali się w zamkniętym pomieszczeniu. że pani przyjdzie. Jasona witało wiele porozumiewawczych uśmiechów. który rzadko zawracał sobie głowę lunchem. ile nagród z siedmiu nominacji spodziewa się zdobyć. że pod falującą suknią kryje się kruche. wprawione były zwykłe szkiełka. Tego dnia. Wtedy spojrzał na olśniewającą kobietę.Obawiam się. wypełnioną największymi gwiazdami Hollywood. że zdradzi im w ostatniej chwili. która przywdziała zniszczony strój z lat sześćdziesiątych i kruchość dziecka-kwiatu niczym kostium. nieznane uczucia. Ale nie jestem głodna. jak gdyby nie spała od wielu nocy w oczekiwaniu na to .

że istotnie błędem jest zmienianie zakończenia. że przeżyje również to przerażające spotkanie. Tysiące pytań kotłowało się w głowie Jasona. wyczuwając jej obecność. Gwałtowne uderzenia serca uniemożliwiały jej sen. a jego poważne. To nie był starannie opracowany występ. bo wypowiedział jej imię z takim czułym podziwem. W jej romantycznych opowieściach nie ma olśniewającej wspaniałości ani pełnej blasku wiary w siebie.. jakby nie miała w tym doświadczenia. Holly lekko zmarszczyła brwi.. seks. Pogratulują aktorce. ozdobną wstążką. tak niewinna jak ona. W powieściach Lauren Sinclair seks był tylko opakowaniem miłości. . choć wiedziała. Nadal żyła. kiedy w jej pięknych oczach zobaczył wyraz udręki.olśniewająca i pewna siebie . Ostatnie siedemnaście dni udowodniło. przekonującego występu i zmuszą go. To ona. I gdy teraz spytał ją z taką delikatnością. prawdopodobnie stanowiąca drugie oblicze śmierci. Co sprawia jej taki ból? Co zmusza ją do chowania się za złotym woalem włosów i za okularami? . Kiedy jednak podniósł wzrok. a jej serce pędzące z nieprawdopodobną szybkością nie zawiodło jej. wiedział. Wyznając to. szukał jej przez całe życie...Urodziłaś się w Boże Narodzenie? .Holly . Że dotarła już do punktu uważanego za półmetek życia. Jak gdyby z odwagą i nadzieją wierzyła. dodawaną na końcu. budzącej jednocześnie zachwyt i przerażenie. Nie potrzebowała jedzenia ani snu. . liryczna i oderwana od tego świata -jak ona sama.Marilyn Pierce to moje oficjalne nazwisko. jej trzepoczące się serce uniosło się pod niebo.Holly? Odpłynęła już daleko .Tak .. tyle ile miałaby Marilyn Pierce. że ma trzydzieści pięć lat. by przez tę czarodziejską chwilę nazywano ją imieniem. niebieskie oczy spojrzały tak.Lauren Sinclair.A ile Bożych Narodzeń upłynęło od tego czasu? . jak powinien się do niej zwracać. czy zdoła dożyć do dzisiejszego dnia.Holly? . nie mogła nic jeść.. że tak się nie stanie. . . przeszłości i przyszłości -ale łagodna troska w jego głosie sprawiła. że wróciła do teraźniejszości.powtórzył.wyszeptała ledwo dosłyszalnie. poprawił siew duchu. Nie. znajdowała się w czarodziejskiej krainie. którego nikomu nie zdradziła. . Jason poniekąd chciał. lecz kobietę ukrytą za maskującymi okularami. Dlaczego właśnie to pisała? Dlaczego była taka? Gdzie przebywała przez ten cały czas od lat sześćdziesiątych? Pragnął poznać prawdziwą Lauren Sinclair. Prawie już wierzyła. W jej opowieściach o miłości pojawiał się. Gdy jednak patrzył na swą towarzyszkę. który znajdował się w środku został już wybrany starannie i z radością. która siedziała przed nim. jak długo jej serce może tak walić? Zaczęło bić tak szybko w chwili. psychiki i dusz.ten. Chciał wiedzieć o niej wszystko. by przyznał. by ta maskarada się skończyła.do obrazów śmierci. znajdując się w połowie drogi do domu.. Jej twórczość była poetycka. mówiła sobie. Kiedy taksówka wiozła ją szybko do studia Gold Star. gdy Raven zaproponowała spotkanie z Jasonem. kiedy właściwy dar .przerażające spotkanie. Nie Lauren Sinclair. zapragnęła. -Tak? . a naprawdę jestem Holly. ale nigdy nie opisywała go ze szczegółami. że miłość fizyczna jest aktem ostatecznego zjednoczenia serc i umysłów. ta nieśmiała kobieta napisała słowa. Zastanawiała się nawet. Skończyłam trzydzieści lat w ostatnie Boże Narodzenie.. że jest to tylko iluzja. Nagle pojawi się Raven oraz prawdziwa . . które tak go oczarowały. jak silne jest w rzeczywistości jej kruche ciało. 119 Ale dożyła.odezwał się miękko Jason.Naprawdę nazywasz się Marilyn Pierce? Holly zastanawiała się. jakby czekał na nią. rzecz jasna.Trzydzieści. gdy się tylko pojawiła. Jest tylko mężna nadzieja: radosna i niewinna.

- O czym właśnie myślałaś? - O niczym. - A potem, ponieważ nie chciała go oszukiwać, nie mogła tego zrobić, dodała: To takie odległe wspomnienie. - Możesz mi je opowiedzieć? Holly wiedziała, że nigdy nie będzie w stanie podzielić się z kimkolwiek wspomnieniami tamtej zaśnieżonej walentynkowej nocy. Była całkowicie pewna, że gdyby zaczęła opowiadać ohydne szczegóły tamtego koszmaru, jej udręka wydostałaby się na zewnątrz w krzyku, który nigdy się nie urwie. Nie umarłaby, po prostu krzyczałaby przez całą wieczność. Holly wiedziała, że wspomnienie ukochanych twarzy, rozpaczliwego błagania i nieustępliwego 120 szaleństwa musi pozostać na zawsze w niej ukryte. Nie miała prawa dzielić się z nikim takim koszmarem. - Nie mogę - odpowiedziała w końcu. Serce bolało Jasona, gdy widział przemianę jej pięknych oczu. Były teraz szare, nieprzejrzyste i martwe. Holly musi to komuś wyznać. Cokolwiek to jest, musi wypowiedzieć te słowa na głos. Ale dlaczego miałaby to powiedzieć jemu? Człowiekowi, którego decyzja o zmianie szczęśliwego zakończenia jej książki zmusiła ją do opuszczenia azylu romantycznej twórczości i bezpiecznego kokonu minionego czasu, w którym najwidoczniej przebywała? Jason wiedział już, że powie Holly, iż filmowa wersja Darów miłości będzie dokładnie taka, jak jej wspaniała, przepełniona nadziej ą książka o miłości. Ale jeśli powie to teraz, ona odejdzie. Po prostu zniknie, odpłynie równie tajemniczo, jak się pojawiła. Jason nie chciał, by odeszła. Pragnął znowu zobaczyć jej migotliwe błękitnozielone oczy i piękny uśmiech, który pojawił się na jej wargach, gdy wyznała, że naprawdę jest bożonarodzeniowym dzieckiem, i znowu usłyszeć wzruszenie w jej głosie wywołane tym wspomnieniem. Jason pragnął tego - i o wiele więcej. Mężczyzna, którego największe namiętności związane były z jego filmami, a nie olśniewającymi i pewnymi siebie kobietami, dzielącymi z nim łoże, pragnął czegoś innego od Holly... dla Holly... z Holly. Marzył o wspaniałym darze miłości, o którym pisała. Ta świadomość wstrząsnęła nim. Jason Cole zawsze dostawał to, czego chciał. Niczego jednak nie dostał na srebrnym talerzu. Jego triumfy, zdaniem postronnych osiągane bez wysiłku, były rezultatem ciężkiej pracy, w którą wkładał mnóstwo energii i determinacji. Jednak nigdy dotąd Jason Cole nie pragnął miłości. I nigdy dotąd to, czego pragnął, nie wydawało się tak całkowicie nieosiągalne. Zastanawiał się nad tym, patrząc w zachmurzone oczy, które całkowicie się przed nim zamknęły. A jeszcze niedawno tak migotały. I napełniły się taką ufnością, gdy wyznała mu, że naprawdę nazywa się Holly. - Holly? - Jason usłyszał w swoim głosie czułą prośbę. I Holly też ją usłyszała, bo nagle jak gdyby zaczęła z wysiłkiem przebijać się przez gęstą mgłę, żeby dotrzeć do niego. - Słucham? "Czy ty też to czujesz? - pytało jego serce, gdy z głębin mglistej szarości zaczęły pojawiać się przebłyski błękitu i zieleni... przeznaczone dla niego. -Czujesz tę magię?" "Tak, tak" -zdawały się odpowiadać migotliwe barwy, zanim nagle znikły, skryły się pod spuszczonymi, bladymi powiekami. 121 Czuła tę magię, Jason wiedział o tym, ale bała się jej. Więc znalazł inny temat do rozmowy, bezpieczniejszy od tego, o którym nadal chciało mówić jego serce. - Nigdy nie byłem na Alasce.

- Jest bardzo piękna. - Opowiesz mi o niej? - Czy spojrzysz na mnie, Holly? Będziesz ze mną rozmawiać? "Tak - odpowiedziały jej oczy, gdy jeszcze raz rozwarły się dla niego. -Tak". Z początku jej słowa były pełne wahania i niepewności, ale w końcu górę wziął jej talent narracyjny. Mówiła mu o lodowcach i lasach, zielonym morzu i niebie koloru indygo, o majestatycznych niedźwiedziach i wysoko szybujących orłach. Oraz o ludziach: o bogactwie i wspaniałości rodzimej kultury mieszkańców Alaski. Holly przerywała czasem swoje opowiadanie, jak gdyby nie była pewna, czy Jason chce, by mówiła dalej. Chmury znikły z jej oczu, a w jej głosie pełno było emocji. A czasem nawet się uśmiechała. W końcu jednak jej opowiadanie o Alasce dobiegło końca. Jej opowiadanie? Nie, uświadomił sobie Jason. Nie opowiedziała mu nic o sobie. - Jak długo mieszkasz na Alasce? - Piętnaście lat. - Mam wrażenie, że zwiedziłaś ją całą. Holly skinęła głową, ale na jej czole pojawił się mars. - Dawniej wiele podróżowałam, na początku, kiedy się tam sprowadziłam. Pomyślała, że teraz rzadko opuszcza swoją chatę. Dziś nawet wyjazd do miasta wydaje się jej kolosalnym przedsięwzięciem, podejmowanym tylko z konieczności, by zrobić zakupy, wysłać rękopis, sprawdzić, czy w kinie nie grają filmu Jasona Colea. - Masz jakieś ulubione miejsce? - spytał Jason, ratując ją, ratując ich oboje, gdyż znowu zaczęła odpływać od magii teraźniejszości w szarość swoich odległych wspomnień. - Barrow - odpowiedziała z wdzięcznością i czułym uśmiechem. - Jeździłam tam kiedyś każdego lata. - Dlaczego? - Ponieważ w lecie, między majem i sierpniem, słońce nigdy nie zachodzi. Zniża się, ale gdy tylko dotknie linii horyzontu, zaczyna znowu wschodzić, jak ognista piłka wzlatująca do nieba. Gdy to mówiła, jej oczy rozbłysły na wspomnienie tego cudu. - Chciałbym to zobaczyć - powiedział Jason. 122 A jego ciemnoniebieskie oczy wysłały sygnał, zapowiedź przyszłego cudu: "Chciałbym zobaczyć to z tobą". To była najważniejsza wiadomość, jaką kiedykolwiek przekazały jego oczy, i Holly odczytała ją z zadziwiającą łatwością. Jej blade policzki pokrył lekki rumieniec, ale nie odwróciła oczu. Rozbłysły w odpowiedzi i były teraz jeszcze bardziej świetliste, jeszcze bardziej lśniące niż w chwili, gdy opisywała cud olśniewającego piruetu letniego słońca na tle nocnego nieba nad Barrow. Holly i Jason mówili o magii - o czarodziejskiej wspaniałości natury i magii techniki, dzięki której tworzono filmy. Żadne z nich nie wspominało o magii miłości, ale oboje wiedzieli, że przeżywająjąw trakcie tych kilku zaczarowanych godzin, że zanurzają się w miłości, tak jak wspaniałe letnie słońce zaczyna opadać tylko po to, by znowu wrócić na niebo, i szybuje radośnie, nie pozwalając, by zbladła jego złota jasność. Ta magia powinna była trwać wiecznie, oboje tego chcieli, ale Jason nagle powrócił do rzeczywistości, spojrzał na zegarek. Była godzina czwarta. Limuzyna, która ma zawieźć go - ubranego w smoking - do pawilonu Dorothy Chandler, pojawi się pod jego domem za niecałą godzinę. - Muszę iść - wyjaśnił przepraszająco. - Ceremonia rozdania nagród zacznie się punktualnie o szóstej i muszę tam być przynajmniej dwadzieścia minut wcześniej. - Ceremonia rozdania nagród? Jasne było, że Holly naprawdę nie ma pojęcia, o czym mówił. Jasonowi udało się ukryć

zdumienie. Ale był zaskoczony... i zaniepokojony. Być może dla Kodiaku Oscary nie były wielkim wydarzeniem, ale mówiła mu, że jest w Los Angeles od soboty. Czy w ciągu tych dwóch dni nie włączyła telewizora, nie czytała gazet, nie rzuciła nawet okiem na nagłówki? Zagubiona gdzieś w latach sześćdziesiątych? Albo żyła w świecie ostatniej romantycznej opowieści, którą pisała? A może pogrążyła się w szarej udręce, którą tak bardzo pragnął przegnać raz na zawsze? - Dzisiaj jest rozdanie Oscarów - odpowiedział w końcu łagodnie. Potem, jeszcze łagodniej dodał: - Kiedy potwierdziłem swoją obecność, powiedziałem organizatorom uroczystości, że będę sam. Gdybym jednak pojawił się z kimś... z tobą... znaleźliby dla nas miejsca. Czy chciałabyś pójść tam ze mną, Holly? - Och, nie - wyszeptała. Potem, niemal z pośpiechem poprawiła się: Chciałam powiedzieć, że bardzo bym chciała... - Urwała, musiała to zrobić, bo następne słowa brzmiałyby "być z tobą". Holly wiedziała o tym, ponieważ 123 nieśmiałe bohaterki, które tworzyła, stawały się ogromnie odważne, kiedy bohaterowie mężczyźni silni i łagodni jak Jason -wpatrywali siew nie tak, jak on teraz na nią patrzył. Jej bohaterki wymówiłyby te śmiałe słowa, a jej bohaterowie powtórzyliby je, ale... - Ale nie. Dziękuję. Jason nie nalegał. Chciał być z nią, rzecz jasna, ale sam na sam, w ich magicznym świecie. A gdyby znalazła się z nim dzisiaj na najwspanialszej uroczystości Hollywood, ich prywatność zakłóciłyby legiony fotoreporterów którzy tłoczyliby się, aby mieć lepszy widok na tajemniczą kobietę Jason Colea. - Musimy jeszcze porozmawiać o twojej książce - powiedział Jason, kiedy dojechali do hotelu Bel Air. - Może więc jutro zjemy razem śniadanie? - Z Raven? Jason poczuł nagły zawód. Gdy wspomniał o jej książce, na twarzy Ho ly pojawił się cień niepokoju, i teraz stało się jasne, że chciała, by przy ich spotkaniu była Raven. Raven, która stanie po jej stronie. A przecież to on był po jej stronie. - Sądzę, że możemy to przedyskutować we dwoje, Holly, ale jeśli chcesz by była przy tym Raven, sprawdzę, czy już wróciła i czy może do nas dołączyć. - Nie, wszystko w porządku. - To dobrze. - Potem, ponieważ nie chciał, by ze zdenerwowania nie spała przez kolejną noc, powiedział: - Chcę z tobą porozmawiać o twojej książce, Holly, ale obiecuję, że nie zmienię żadnego słowa, żadnej sylaby jeśli się na to nie zgodzisz. A więc... Wpadnę po ciebie o dziewiątej. Pójdziemy do Malibu. Jest tam restauracja z widokiem na morze, która ci się spodoba, jak sądzę. 16 Holly nie oglądała telewizji od ponad siedemnastu lat, od tamtej śnieżnej nocy, kiedy radosny głosik fikcyjnej Corky zagłuszał odgłosy prav dziwego życia: przerażające szepty jej matki i Dereka. Gdyby nie oglądała wtedy telewizji, gdyby bawiła się z bliźniętami, mogłaby usłyszeć te szepty zawołać o pomoc, ocalić życie ukochanej rodzinie. 124 Samotny i intymny świat, w którym Holly żyła od tamtej walentynkowej nocy, był światem ciszy. W jej chacie w Kodiaku nie było telewizora, radia ani odtwarzacza stereo. Żadne dźwięki nie zagłuszały nawet najcichszych szeptów - szeptów, które wciąż starała się usłyszeć, choć tak dawno temu umilkły na zawsze. Przez bardzo długi czas Holly patrzyła na telewizor w swym luksusowym pokoju w hotelu Bel Air - milczący, uśpiony, ale wciąż kuszący. Ceremonia rozdania Oscarów z pewnością będzie transmitowana. Przypominała sobie niewyraźnie, że jako dziecko oglądała tę wspaniałą uroczystość.

który pojawił się na jej ustach. mówi wprost do niej. Nagły dzwonek telefonu (nie ruszyła się nawet. gdy ubrany w smoking z wdziękiem wysiadł z limuzyny. podkreślał jeszcze wstydliwy uśmieszek. Wiedział. Jasonie . . gdy się pojawił. jak gdyby Jason i ją zostawił kiedyś samą w domu. by podnieść słuchawkę) zmusił Caroline do uznania. . Szczerej i otwartej. To była prawda. Od razu zorientował się." Ale gdy tylko Jason wysiadł. swoją partnerką z filmu Bez ostrzeżenia. jak on. Wysiada teraz z limuzyny i za chwilę odwróci się. i jak głoszą plotki. że łączyła ją z Jasonem bliska znajomość. przeraźliwy i ogłuszający zgiełk.zagruchała -jak czuje się człowiek. że dzisiejszego dnia nie była całkowicie szczera. Na stereotypowe pytanie udzielił bez wątpienia szczerej odpowiedzi. mówili. więc była zachwycona. ale do przybycia Jasonajakaś część jej duszy -większa część .mówił ów głos. że mu odmówisz. że piękna dziennikarka stojąca przed pawilonem Dorothy Chandler na czerwonym chodniku. co każe nam zastanowić się.Uśmiech znikł. że najwidoczniej jedną z najpiękniejszych aktorek Hollywood potraktowano w równie pogardliwy sposób.To wspaniałe uczucie. Palce Holly drżały. jak dziennikarka relacjonuje pojawianie się kolejnych gwiazd. byś poszła z nim dziś na ceremonię rozdania Oscarów -jak gdyby on też nie chciał końca tej magii . . co dziennikarka komentowała cichym głosem: "Wiele osób zastanawiało się.Ale najważniejsze. by osiągnąć to. by podać szarmancko rękę swej towarzyszce. Ale jak widać. Wyraz szczerości na jego twarzy. gdy zbliżyła się do niego po krótki wywiad. czy Jason Cole 125 pojawi się z Nicole Haviland. portier zamknął za nim drzwi i samochód odjechał. że ważne jest nie to. kiedy prosił. który ma siedem nominacji do Oscara.był po prostu atutową kartą w jego grze.A więc. sojusznikiem potwornego szaleństwa Dereka. dzisiejszego wieczoru Jason fruwa sobie w pojedynkę. Liczy się zaszczyt samej nominacji. najlepszą reżyserię i najlepszy film? . z którymi dziś rozmawiałam. który przypominał jej. Sama zobaczysz.Nominacja jest ważna. by zrobić film. Trzepoczące serce Holly walczyło teraz z innym wrogiem. które pragnęło jeszcze raz zobaczyć Jasona. w tym za najlepszą rolę.nasłuchiwała odległych szeptów.. stanowiących preludium śmierci. przygotowana na ostry. gdy Jason dodał z powagą: . w który się wierzy.Inni kandydaci. Caroline uśmiechnęła się z aprobatą. Zawdzięczała to napływowi wspomnień z ich magicznego popołudnia. które ma zamiar wprowadzić w Darach miłości. czego pragnął: żebyś nie sprzeciwiała się zmianom.Uwodził cię czułością w oczach. ale teraz stał się sprzymierzeńcem jej rozedrganego serca.. które Caroline Hawthorne ceniła również w sobie. . Jego przyjaciółka. Holly patrzyła na ekran i słuchała.. Rzeczywiście miała plany na swoje czterdzieste urodziny. by zdobyć figurkę Oscara.pomiędzy piękną dziennikarką a Jasonem Coleem. oszałamiającą sztuczką w wykonaniu jednego z najbardziej utalentowanych hollywoodzkich aktorów. Ale dźwięk był ściszony i Holly wydawało się. gdy obserwowała wymianę zdań -z wyraźnie sugerowaną intymnością .. seksownej twarzy pojawił się przelotny uśmiech. że nigdy w życiu nie byłaś na randce i że nie istnieje nawet cień szansy. którym kroczyły sławne osobistości po wyjściu z limuzyn. i żeby był możliwie najlepszy.cień satysfakcji. że ta magia była tylko iluzją.Od tylu lat telewizor był wrogiem. Zgadzasz się? Na jego przystojnej. równie olśniewająca. całkowicie . kiedy włączała odbiornik. który zapamiętała. "On cię oszołomił . głosem. jego kochanka. czy Nicole została sama w domu". Oprócz zjadliwości w głosie dziennikarki kryło się coś jeszcze . Jason przyszedł sam do pawilonu Dorothy Chandler. Będzie niesamowicie pewna siebie i piękna. W chwili... partnerką poza planem. abyś się zgodziła. skończyło się daremne nastawianie uszu na mordercze szepty. A wygrana znaczy jeszcze więcej. . Wrażenie. Były to cechy.

. a teraz uniosła głowę. które dostaną szczeniaki. . który jeszcze się chłodził. .Dziękuję. Nie mogę teraz podejść do telefonu. Prawdę mówiąc. . I gdzie jej uczciwość i szczerość? . ale jeśli zostawisz wiadomość po sygnale. Urodziła pierwsze szczenię pięć minut temu. Początkowo . bez wątpienia uznały.Tak..spytał w końcu. odczekał cztery kolejne dzwonki i czekał nadal. Może byłaś już w połowie drogi do drzwi. którym powiedziała. wypije trochę szampana. choć nie do końca szczere stwierdzenie faktu.Ściśle biorąc. Ponieważ liczne przyjaciółki. Usłyszała najpierw sygnał.. Zastanawiała się nieraz. jak inne springery.. czy go jeszcze kiedyś usłyszy .Ja jej tylko pomagam. urządzonego przez przyjaciółki? .Jeśli więc masz ochotę. . gdy jej automatyczna sekretarka odtwarzała powitanie: "Cześć! Mówi Caroline. przyjedź tutaj. którą często włączała w ciągu ostatnich dziesięciu dni. .Piłaś już szampana? . Na drugie imię powinna mieć "Łagodność". by uczcić tak doniosłą okazję. że się przyglądam? . że będzie ich dziesięć? Skąd wiesz? ..oczywiście poza taśmą wideo. . reagując na swoje imię. jak jej się zdawało. . na którą Lawrence Elliott zareagował nie kończącym się. -Nagła czułość w jego głosie zdradziła Caroline. -Nie.Oczekujesz dziś narodzin szczeniaków? . przegryzając paluszkami kupionymi dzisiejszego popołudnia.Więc jesteś w domu? Życzę szczęścia z okazji urodzin. na czym te plany polegają. Katie nie jest taka nerwowa. żeby wyjść na urodzinowe przyjęcie? . oddzwonię tak szybko. .Zrobiłem jej prześwietlenie.Jestem sama i oglądam ceremonię rozdania Oscarów.I mówisz. stanowczo ucinała te rozważania.Sprawiasz wrażenie zdyszanej. Gdyby cię to interesowało. czego naprawdę chciała. Nie wyjaśniła jednak przyjaciółkom. Mam telewizor. Chciałem ci tylko życzyć. . na długo przed szaleńczym biegiem do aparatu.uczciwe. poważny głos. Ten.Nie będzie jej przeszkadzać. kto telefonował. . Kilkoro z nich. że obejmują one co najmniej wyjazd za miasto. Dziękuję!". w sąsiedztwie mnóstwa dzieciaków.Była to tylko częściowa prawda. że ma już plany 126 na wieczór.Jak na jedną osobę mam trochę za dużo szampana.. milczeniem.Jej wybór? Za każdym razem. Po prostu miałam daleko do telefonu. postanowiło oglądać poród. nie mogła teraz odebrać telefonu. czarno-biała springer spanielka. Mówi Lawrence Elliott.Nie.Lawrence! . Katie mieszka siedem kilometrów stąd.Nie sądzę. W rzeczywistości zabrakło jej tchu już w chwili. .. oczekuje tego Katie. a potem niski. Że zamierza spędzić ten wieczór sama na oglądaniu ceremonii rozdania Oscarów. które zamierzały urządzić wielką uroczystość. To była jawna zachęta. Ale skoro sam do niej dzwonił. gdy zaczynała myśleć o tym. Caroline. że Katie najwidoczniej była obok niego. Pomożesz mi w sprowadzaniu na świat dziesięciu szczeniąt i obejrzysz rozdanie nagród. . jak to będzie możliwe.. . gdy usłyszała jego głos.Taki jest twój wybór na ten wieczór? Zamiast wielkiego przyjęcia. Tak Caroline chciała spędzić swoje urodziny i zamierzała postawić na swoim. .Cześć. spodziewam się kilku 127 obserwatorów.

Kiedy Lawrence ostrożnie przenosił szczeniaka. O dziwo. i dorzucił jeszcze: .do sąsiedniego pokoju.potwierdził Lawrence. Zrobiła to szybko i dokładnie. ustawionych wzdłuż ścian korytarza. -Dobrze. jak należy. Matka osuszała językiem czarno-białe futerko szczeniaka. w którym musiały się nauczyć .kierując się dźwiękiem przyciszonych. zielone oczy wydawały się trochę niespokojne.samodzielnego oddychania życiodajnym powietrzem.. by wyciągnąć ręce po małą istotkę. . założył sprawnie jeden szew na cieniutką pępowinę.usłyszała jakiś młody głos. Gdy Katie kontynuowała lizanie. jasną główką. gdy wszystkie szczeniaki przyjdą na świat. kicha i zaczyna oddychać. gdy jego łapki szukały punktu oparcia na grubych ręcznikach. Machał ogonem dla zachowania równowagi. i ich rodzice. gdy się szczeniła. więc wejdź od razu do środka. Caroline miała wrażenie.Masz rację. trochę paluszków. Katie nie protestowała. wyścielających pudełko. Lawrence ostrożnie przeniósł je do mniejszego pudełka. jej instynkt opiekuńczy i obronny z konieczności uległ uśpieniu. A więc udało ci .Nie możemy jeszcze dotykać szczeniaków . . a nie chcemy. Jednak teraz.Nie chcemy . W ten sposób pobudzała jego małe płuca do przejścia od świata. Jenny . jak to zrobił Lawrence. przytulić ją. prawda? . .To by bardzo zdenerwowało Katie. jak malutkie. Zachwycone dzieci wpatrywały się szeroko otwartymi oczami w pudełko. jak ma dotrzeć do jego domu na przedmieściu Issaquah.powtórzył miękko Lawrence. Kiedy szczenię było już suche i oddychało.Drzwi obok podjazdu będą otwarte. że wszystkich obecnych kusi. a potem spędziła kilka chwil na oglądaniu podświetlonego zdjęcia rentgenowskiego. aż będą miały przynajmniej tydzień. gdzie Katie energicznie lizała swoje nowo narodzone szczenię. mając tu zapewnione ciepło i bezpieczeństwo. by zatrzymać sączącą się krew. oczyszczając gardło szczeniaka z pozostałości wodnego świata.zamierzałem pójść do domu Katie. będzie bardzo troszczyć się o nie. a potem weszła . . Nie tylko dzieci były zachwycone. uśmiechając się do dziewczynki. Naliczyła dziesięć małych czaszek. po pokonaniu 128 tej pierwszej przeszkody maluch natychmiast stanął na chwiejnych jeszcze nogach. Ten energiczny masaż był czymś więcej niż tylko powitaniem dziecka przez matkę. Ponieważ na drzwiach przyczepiona była kartka z prośbą o zdjęcie obuwia.. . tlen we krwi zabarwiał jego nosek na różowo. która w odpowiedzi skinęła kędzierzawą. dołączyła swoje pantofle do rządu małych i dużych butów.. ale trzy dni temu jej właścicielka nadwerężyła sobie kręgosłup i musi jeszcze leżeć w łóżku przez co najmniej dwa dni.odparła Jenny. a jego uważne. .Cześć. .Musimy poczekać.To żaden kłopot. kręgosłupów i tyleż kompletów kończyn.. czekoladowe chipsy i snickersy. nieruchome stworzonko nagle ożywa. A gdy skończył. zobaczyła następną kartkę .i to szybko . Dzieciaki są bardzo podniecone i będzie to dla nich pamiętne wydarzenie. Jadąc do Issaquah. lecz pełnych podniecenia szeptów . -Lawrence podał jej szczegółowe wskazówki. w którym zanurzone były w płynie. . by się niepokoiła. Spojrzał w górę. Więc Katie jest tutaj.tym razem z prośbą o umycie rąk. zatrzymała siew swojej ulubionej piekarni na Queen Annę Hill i kupiła ciastka. Drugi szczeniak Katie właśnie się rodził. gdy Caroline weszła do jasnej i przestronnej kuchni. Później. że przeniosłeś ten pokaz do swojego mieszkania. Lawrence odsysał gumową gruszką wnętrze maleńkiego pyszczka. dopóki nie spostrzegły Caroline. do tego.Nie chcemy . . Gdy stawiała pachnącą białą torbę na kuchennym kontuarze. Caroline i zebrani rodzice z takim samym zachwytem połączonym z lękiem obserwowali. energicznie potrząsając złotymi lokami. lśniące od płynu owodniowego. w którym spało już inne.Bardzo miło z twojej strony. a za parę minut pojawią się dzieciaki.Bardzo bym chciała też to zobaczyć.

Nie ma tu żadnych innych zwierząt poza moimi gośćmi..Mam dla ciebie jeszcze jedną misję .Tak. Z zachowania Lawrencea nie sposób było nic wywnioskować. patrząc jak ostrożnie kładzie czwarte zdrowe szczenię koło śpiącego rodzeństwa. jej właściciel jest zdania. gdy Katie odpoczywała.bardzo intymne i przeznaczone wyłącznie dla niej. Pomimo wyraźnego 129 zainteresowania ze strony Eileen traktował ją równie po przyjacielsku. co się tu dzieje. Na imię miała Eileen. i jakby na zawołanie Katie znowu zaczęła się szczenić. a kiedy zwróciła się w kierunku jego źródła.. niecierpliwe dziecko ciągnęło go za rękaw koszuli.powiedział do niej cicho Lawrence. oraz śliczną. że to matka Jenny..Ciastek nigdy nie jest za dużo . Lawrence odwrócił wzrok. I gdy oczy Lawrencea znowu napotkały spojrzenie Caroline. ale mogła też położyć się na swojej poduszce na podłodze w sypialni. .ładną. że od lat udaje głuchą. czy Eileen i Lawrence byli kochankami. Caroline zastanawiała się.Ale. gdy jej wzrok padł na stojący obok stół i tace z ciastkami. Tę jawną obserwację prowadziła ładna blondynka. . i miała mu wiele do zaoferowania: siebie . Tym razem przypadło jej ważne zadanie podawania mu gumowych gruszek. I właśnie w tej chwili Caroline znowu poczuła ciepło. dopóki nowy skurcz nie zasygnalizuje przybycia następnego szczeniaka. Jakieś podniecone.. jeśli nie reaguje na to. zmąciła myśli i napełniła ją pełnym euforii ciepłem. nie nosiła obrączki i to ona przyniosła ciastka. by się przywitać. Caroline natychmiast domyśliła się. która tak bardzo przypominała jego utraconą Holly. Potem.. uśmiechały się. zupełnie odmienne. . Zatrzymałam się po drodze. Spoglądały przyjaźnie.Ma piętnaście lat. że dla dorosłych pojawienie się tajemniczej kobiety jest równie fascynujące. jak widzę. przywiozłam węgiel do kopalni. może nawet mirażem.To jest Caroline. ujrzała wpatrzone w siebie ciemnozielone oczy.. . cały czas czuła na sobie palące spojrzenie. Gdy Caroline gawędziła z dziećmi. Pomimo upajającego zawrotu głowy Caroline zebrała całą odwagę i zamierzała odpowiedzieć uśmiechem. .Nie. jak narodziny szczeniąt Katie. . jest ogromnie żywotna.Jej właściciel? Nie należy do ciebie? . Prawdę mówiąc. by kupić ciastka. jak to robiła w szkole w Moclips High.Dobrze. lecz z dystansem. jakby jednym haustem wypiła kieliszek szampana. Teraz. szwów i środków powstrzymujących krwawienie.Lawrence dostrzegł niepokój na twarzy Caroline i szybko dodał: . by spytać. był czas. Eileen interesowała się Lawrenceem. że gdyby nawet jego i Eileen łączyły intymne stosunki.odpowiedział z uśmiechem Lawrence. jak resztę rodziców. dodał niedbałym tonem: . kiedy Katie urodzi następnego szczeniaka. . czując. która przed nocą musi wyjść na dwór. strzegłby tej tajemnicy. strzykawek.Musi być niezwykle opanowana.Wzruszyła lekko ramionami. czy mogłaby mu pomóc. młodą i pełną życia. Prawdopodobnie drzemie na sofie w salonie. . zielony ogień pożądania był tylko wspomnieniem. że ślą jakieś sygnały . Caroline została jego asystentką. to było oczywiste. Zanim jednak uśmiech zdążył pojawić się na jej ustach. którzy mieszkają tutaj. gdy spytał. Ale Lawrence był taki.się przyjść.Głuchota wcale jej nie przeszkadza. Wydawało się. jasnowłosą córeczkę. Ta pieszczota zaparła jej dech w piersiach. dopóki nie znajdziemy im domu. . ale i bardzo głucha. gdy ich właściciele są na wakacjach. .Za tamtymi drzwiami jest złocista cocker spanielka. 130 . i przybłędami potrzebującymi dachu nad głową. .

Lawrence trzymał się na dystans. że nigdy nie zrzuciłby suczki na podłogę. słuchających. jaki widziała w nich wcześniej.nie na podłodze. co ich ze sobą łączyło. że ten udręczony. ale gdy jej wzrok padł na sięgające od sufitu do podłogi półki z książkami. to będzie jej sypialnia. uświadomiła sobie. Porozmawiaj z nią. był samotny. "Dobry z ciebie człowiek. że ten pokój jest dla Lawrencea symbolem prawdziwej wolności: kiedy Holly wróci. Choć jest głucha.myślała Caroline. wychodząc z pokoju na poszukiwania Mindy. Dosyć tego. różniący się od tych. łagodny. że zwijasz się przy . że z nim sypiasz -pomyślała Caroline. "Mam nadzieję. brak jakichkolwiek ozdób przywodziły na myśl więzienie. lecz żywotnej suczki. Ale gdy Caroline opuściła tę wibrującą wesołość i zagłębiła się w ponurość salonu. wypełnionym tłumem zachwyconych dzieci. czasami ofiarowywał swoje umiejętności .zwykłymi przechodniami. że taki właśnie rodzaj pomieszczenia musiał wybrać sobie człowiek.Dobry..Jeśli cię nie zobaczy i nie wyczuje. które widziała. popijających gorącą czekoladę. gdy uświadomiła sobie... Łagodny uśmiech pojawił się na jej ustach. jak deszcz bije o szyby świetlików. Coś lub ktoś. To było coś. jak ona i lubił taką samą literaturę. Pozbawiony swobody przez wspomnienia i swe rozpaczliwe poszukiwania. z jego skąpym umeblowaniem i kamiennym kominkiem. 131 W salonie nie znalazła cocker spanielki. lecz na samym środku łóżka.a nawet dom . na swojej poduszce. Musisz pozwolić. Lawrensie Elliotcie . który spędził siedem lat życia w klatce. "Może to robi . A gdy miała już udać się na poszukiwanie głuchej. Był to uroczy pokój..pomyślała. że ta złota. Caroline zaskoczyła surowość salonu i jego wielkość. że spanielka nazywa się Mindy. niczym więcej.Mam nadzieję. całą swą bolesną pustkę. by coś cię emocjonalnie poruszyło. Surowość. że Lawrence zapewnił sobie jednak możliwość ucieczki. pozostawioną na nocnym stoliku przez jego kochankę". Dwoje ludzi czytających przed buzującym ogniem.Może tam znajdę dowód. niczym trwałym . Jednak sypialnia Lawrencea była jeszcze bardziej ascetyczna. gdyby weszła na jego łóżko. Stanowiłaby kwintesencję osamotnienia. z wielkimi świetlikami w suficie i przeszklonymi ścianami. która spała błogo . która była symbolem życia. Był takim samym molem książkowym. Może na toaletce zobaczę butelkę perfum albo książkę o miłości. podsuń jej rękę pod nos. Tak. nie było jej też w obszernym gabinecie ze stosami czasopism weterynaryjnych i mnóstwem książek ani w pierwszej sypialni. żeby się nie obudziła zbyt gwałtownie.Lawrence powiedział Caroline. idąc w kierunku otwartych drzwi. skupiony na nieustępliwym. gdyby nie złocista cocker spanielka. które musiały prowadzić do głównej sypialni. wesoło urządzony i promieniejący ciepłem.. Stwierdziła ponuro. futrzana kula na pewno śpi z Lawrenceem. i udręczony". a gdyby wśród całej tej ciepłej przytulności ciemnozielone oczy spojrzały na nią z takim zmysłowym głodem. jakie prowadził Lawrence Elliott. W dużym pokoju. rozkazała Caroline wyobraźni. która tak bezwstydnie patrzyła na świat przez różowe okulary. ma zwyczaj przynoszenia z dworu kamyków i układania ich koło drzwi.. panowała atmosfera ciepła i wspólnoty. Smutek ścisnął serce Caroline. Był wysoki. choć zauważyła sporą kupkę kamieni.. olśniła jąprawda: jego świat był bardzo odizolowany. ale pociągający mężczyzna przynajmniej nie krępuje całkowicie swych potrzeb fizycznych. pachnącym świeżo upieczonymi ciastkami. straciłby swą surowość.. W całkowitej samotności. Lawrensie! Musisz mieć własne życie. . uprzejmy. dorzucił: . gdy uznała. Różowy kolor znikł zgodnie z jej surowym poleceniem i znowu widziała jedynie surowość. Ten przestronny salon. . Och. do której weszła. ale byli tylko gośćmi. Wraz z tą myślą pojawił się wspaniały obraz.dzieciom i zwierzętom innych ludzi. gdyby było w nim dwoje ludzi. prowadzonym w pojedynkę poszukiwaniu swej złotowłosej córki. potrafi czytać z ust. .

gdy mijały kolejne sekundy bez dopływu tlenu. Widziała. a w . ostrożnie odsysając pyszczki gumową gruszką. a dalej. Były sinawe. drogocenne fotografie rodziny przeznaczone były tylko dla jego ciemnozielonych oczu. . Poprzednio przejście od życia w łonie matki do życia na własny rachunek dokonywało się bez większych kłopotów. złowieszczy błękit. jednak. Mimo to. jak otwiera swoje krwawiące serce. więc jej towarzyszyli. za ideał. Ale ostatni maluch potrzebował jego pomocy. gdy nikt ich nie mógł zobaczyć? Nie w takim dniu jak dzisiaj. Katie była wyczerpana. również jej dłonie przyłączyły się do tych wysiłków. do czasu. Te fotografie gdzieś tu były.szeptała. widząc. aż do sosnowego lasu. myślała z nadzieją. Obok znajdowała się stajnia i otoczony płotem padok. Lawrence i Caroline zostali sami. by włożyć do pyszczka strzykawkę. gdy Caroline obserwowała pojawianie się nowo narodzonego. Dzieci czekała nazajutrz szkoła i rodzice już dawno zabrali je do domu.myślała Caroline. lecz niewątpliwie ciekawskich obcych ludzi. O jedenastej czterdzieści pięć Katie urodziła ostatnie szczenię. mały. że to tylko mała część jego posiadłości.. nim zniknęła na zawsze. jak sam powiedział. ponieważ . że Lawrence może tu znaleźć choć trochę wytchnienia od prześladujących go upiorów". Lawrence założył szwy na kilka pępowin i przyśpieszał pierwszy oddech. Ale to. Oczywiście wszyscy wszystko o nim wiedzieli. gdy małe płuca śmiało chwytały pierwszy haust powietrza. Teraz. jej pomocy. zapierało jej dech z niepokoju od momentu. jak wolno ożywa nieruchome ciałko. Katie chciała wyjść na dwór. kiedy przestawał dopływać tlen z krwi matki. po raz ostatni obrzuciła spojrzeniem sypialnię. róż znikł całkowicie. a przed pobraniem tlenu z powietrza.. Caroline zobaczyła nos szczeniaka. te nowoczesne wynalazki były na ogół niepotrzebne. lizała je jeszcze gorliwiej.Caroline . Nie naruszała w ten sposób niczyjej prywatności. kiedy Katie energicznym lizaniem uwalniała drobne. Za każdym razem. . Caroline przekonała się. A może rozstawiał je tylko wtedy. a kiedy silny promień latarki Lawrencea oświetlił ogrodzone podwórze.nie było tu nic osobistego. 132 Do dziesiątej piętnaście na świat przyszło dopiero sześć szczeniąt.No. jak wyglądały nosy innych piesków w tym niebezpiecznym okresie. Na jego przystojnej twarzy pojawił się niepokój. zostawiając tylko chłodny. który pozostawiła Holly. ani jednej oprawionej fotografii z albumu. I wtedy. I jak w tamtych pokojach nie zobaczyła zdjęć jego rodziny.nim w kłębek. że czuje twoją obecność i twoje ciepło". nieruchome ciałka z worka owodniowego. łącząc w sobie pastelowe odcienie różu i błękitu. 133 . Zanim Caroline podeszła do łóżka. co zostało. budzący ogromny szacunek i niepohamowaną ciekawość. a gdy Caroline przekazała mu gumową gruszkę. Co prawda. Niewiele prywatności mu pozostało. by jej zapach obudził Mindy z głębokiego snu. tak. gdy Lawrence odwrócił małą główkę. że w ten sposób pobudzi płuca do heroicznej próby złapania pierwszego oddechu.ale nie udało się zapalić w nim iskierki życia.tak jak w innych pokojach . jeszcze energiczniej. że pod naciskiem szorstkiego języka przetaczało się po ręczniku . "Jak tu spokojnie . kiedy jego dom otwarty był dla pełnych podziwu. Przy ostatnim szczeniaku prawie już zapomniała o niepokoju. po którym hasała Mindy. ciemny. -Mam nadzieję. Drzwi salonu wychodziły na rozległą łąkę. Doktor Lawrence Elliott uchodził w Issaquah za bohatera. gdy tak stali otuleni ciszą nocy. dalej .powiedział Lawrence.Do roboty. Mam nadzieję. Obserwowali w telewizorach. czując niebezpieczeństwo grożące jej dziecku. Silne i delikatne palce Lawrencea także masowały szczenię. Masując delikatną klatkę piersiową. ciągnęło się stworzone przez naturę morze krzewów i dzikich kwiatów.

że nie zmieni podjętej decyzji. Lawrence podał je Caroline.Ale chętnie się nią zaopiekuj ę. .Chcę ją mieć. że chce ją mieć. i nie potrzebuję dwóch miesięcy na podjęcie decyzji. a jeśli chodziło o podróże. Stanie się więc domatorką.Nieźle nas. Z głębokim spokojem i pewnością siebie czuła. Lawrence głaskał drobne ciałko. . bym wybrał sobie jedno szczenię z miotu. I rzeczywiście. Zachowywał się tak.Wygląda dobrze . Caroline spojrzała na niego. a gdy jego krótkie nóżki staną się silne i zręczne. by pomóc przy ratowaniu pokrytych ropą wydr i mew. . Nie musisz się decydować w tej chwili. Oczywiście. ale mniej energicznie.Właścicielka Katie zaproponowała mi. . które trzymała Caroline. I na ich oczach siny nos przybrał różowy kolor. nieco zaskoczona konsekwencjami jego propozycji.Myślę. Caroline wiedziała. wystraszyłaś . takiej decyzji nie powinno się podejmować impulsywnie. ilekroć będziesz tego potrzebować.zgodziła się Caroline. . musiała też zorganizować wielki bal charytatywny i wziąć w nim udział ale wiązało się to z krótkimi nieobecnościami. a przynajmniej mnie. to wyprawa do Moclips. o przywiązaniu. że od czasu do czasu miewała 134 spotkania zarządu.Sądzę. że miałaby dobrze tutaj. będą razem chodzić na spacery po Quenn Ann Hill i. -Co? . jak to robił z pozostałymi . która może przetrwać całe lata. podnosząc się sprężyście za każdym razem. Ale tym razem przenosiny trwały dłużej. nie różniło się niczym od innych. które dźwięczało w głosie Lawrencea. tak jak przekazywał jej przedtem inne szczeniaki. Powinna przebywać z Katie co najmniej dwa miesiące i nie będzie kłopotu ze znalezieniem jej domu. bo Caroline miała coś specjalnego do powiedzenia nowo narodzonej. .stwierdziła z nadzieją Caroline. szczenię prychnęło.. że wzięcie na siebie odpowiedzialności za psa jest sprawą poważną.odpowiedział szybko. Kiedy maleństwo było już suche.Będzie zdrowa. . Lawrence uśmiechnął się. po chwili nowo narodzona suczka stała się równie krzepka. Chodziła już. To prawda. dodał: . jak jej rodzeństwo. I po chwili powiedziała cicho: . złapało haust powietrza i wreszcie zaczęło oddychać. jaka jej się od bardzo dawna trafiła. Chciał właśnie powiedzieć jej to. Katie nadal lizała malucha.Dobrze . że powinna należeć do ciebie.. a choć jego palce nawet jej nie musnęły. Zwykle przesiadywała w domu. już łagodniej. poczuła ich delikatność. śpiącej na pobliskim łóżku. . była najdalszą. co i tak wiedziała. Jak tylko szczeniaki złapią pierwszy oddech i przekroczą tę niewidzialną barierę. jeśli zechcesz. z tobą. a po chwili krótkie nóżki zaczęły się ruszać z zadziwiającą siłą.głosie dźwięczała przepraszająca nuta. wykazują zadziwiająco dużo siły. by z radością powitać w swym życiu tego szczeniaka. . Ale pomyślała o cocker spanielce. które było bliskie śmierci. A potem. jak gdyby to szczenię.Ale teraz jesteś strasznie rozbrykana. że postępuje w sposób nieprzemyślany.tak. gdybyś zmieniła zdanie. Wiedziała. i ciepło. . gdy opowiadał o głuchocie Mindy i o jej kamykach. więzią. Caroline pomyślała bez wahania. by przeniosła je do drugiego pudełka.. że w przyrodzie szansę przetrwania mają tylko jednostki najsilniejsze.zaczął osuszać mu futerko miękką szmatką. w ciągu tych dwóch miesięcy ogrodzi podwórze i przygotuje dom na przyjęcie psiaka.Nie . pozwalając. a Lawrence . ale zanim zdołał się odezwać. Lawrensie. Nie zmienię zdania. więzią. że powinienem ci ją dać na twoje czterdzieste urodziny. jaka w ten sposób między nimi powstanie.przemówiła cicho do czarno-białego pyszczka. że chętnie zdecyduje się na długotrwały związek z małym stworzonkiem.Sądzę. które ostrożnie tuliła w dłoniach. Jednak nie miała wrażenia.. gdy przewracała się i toczyła jak kula w trakcie energicznego lizania.

O co chodzi.Czy to wrażenie minęło? . że jej szczenię radzi sobie nie gorzej niż inne. Zanim Lawrence wysuszył Katie. nie potrzebowały do tego świadków. Żadne dziecko nie przerwie tego czaru. a to. dziwne piski. zostawiając po sobie jedynie powątpiewanie. odprowadzając ją do samochodu. takim intensywnym pożądaniem. Uśmiechała się.. Teraz. jak się miewa twój szczeniak . nagle przestały pulsować życiem. . a potem położyła go obok innych. Katie leżała na boku . była świadkiem całkowitego przeciwieństwa tamtego cudownego widowiska. Przedtem wyraźnie czułem. ale jakby coś jąwięziło. że ona żyje. będę dzwonić. Tak właśnie szczeniaki spędzą tę noc.Powiedz mi.. . . .Dobrze .Ja. wszystkie maluchy przebudziły się i z niecierpliwością oczekiwały na pierwszy posiłek. .Czy to chodzi o Holly? Skinął potwierdzająco ciemną głową.Nadzwyczajne . Znów.A może mógłbym cię zabrać na zaległą kolację urodzinową? . Przez cały wieczór Caroline była świadkiem dramatu narodzin.Tak. policyjną fotografią przedstawiającą Claire w kilka minut po jej śmierci? . przepraszająco: -To niedorzeczne. Lawrence uśmiechnął się i pomimo maskujących cieni nocy zobaczyła w jego spojrzeniu głód i poczucie bliskości. Tym razem Lawrence zobaczy jej odważny. jak zachwycona jest jego zaproszeniem.. Nigdy dotąd czegoś takiego nie czułem. co przypominało śmierć. Ta zmiana była gorsza nawet od śmierci.wyszeptała Caroline.Jeśli chcesz. że Bez ostrzeżenia Jasona Colea zagarnęło wszystkie nagrody.Caroline zanotowała w pamięci charakterystyczne cechy swego szczeniaka: pięć białych piegów na aksamitnej czarnej mordce i śnieżnobiałą lewą przednią łapkę. pod wpływem pieszczoty tych ciemnozielonych oczu zabrakło jej tchu.Caroline zaczerpnęła tchu i ku własnemu zdziwieniu zapytała: . wpatrując się z nią z nieskrywanym pożądaniem. to i tak cieszę się. Caroline zobaczyła ból. wciąż z mocno zamkniętymi oczami. że Holly umiera. gdzie mogły być pustka.a jej potomstwo. napełnione taką zapierającą dech intymnością. a poza tym było już bardzo późno. proszę. Tym razem było inaczej. poczuła nagłe gorąco i przeszył ją dreszcz. Uwodzicielskie zielone oczy. a od czasu do czasu westchnienie pogodnej. nagle. Lawrensie? Co się stało? . usunęła brudne ręczniki z pudełka i położyła na ich miejscu grubą warstwę świeżych. Caroline. którą kochał? I czy ten obraz był koszmarem. że jego przerażenie zniknęło. bo tam. żebyś wiedziała. Proszę.Caroline uświadomiła sobie..istny obraz spokoju i pogody . Gdy Lawrence kąpał Katie w pralni. Czy w tym cierpieniu było również przerażenie? Czyżby Lawrence.Niezwykły sposób na spędzenie czterdziestych urodzin. a potem potrząsnął nią z niedowierzaniem. 135 . że tego nie widziałam. nicość.Nagle miałem wrażenie. zadziwiającego momentu. które kiedyś przekształcą się w pełne zdecydowania szczekanie. trafiało bezbłędnie do jej sutek. Przypuszczam. ..odparła Caroline. . zachęcający uśmiech. Działał tu czysty instynkt. zobaczył nagle obraz jedynej kobiety. Nic nie zdoła tego dokonać. .To nie ma znaczenia. . kiedy bezruch stawał się ruchem.Nawet nie włączyłem dla ciebie telewizora. choć wyczerpanej matki. w czarodziejski sposób przechodziło w życie. Po długiej chwili wyznał jej wreszcie: . .zaproponował Lawrence. widząc.Lawrensie? . .Znowu potrząsnął głową i powiedział cicho. a wyraz jej twarzy zdradzał szczerze. jak poprzednio.. Umilkli oboje i przez chwilę słychać było odgłosy energicznego ssania. A jeśli nie.

I Carline odpowiedziała z całkowitym przekonaniem. Może czas na zwycięstwo nadziei i miłości? Jej serce znowu podjęło swój wolny. Holly z radością witała te cudowne. choć wiedziała. gdy po raz pierwszy spostrzegła czułe zatroskanie w ciemnoniebieskich oczach Jasona. Nawet gdyby to była prawda. . w towarzystwie Jasona. inne zadziwiające uczucia ubiegały się o miejsce w jego umęczonych ściankach. by mogło walić jeszcze szybciej. a to. zdradziło ją teraz: nie umarło. że nie zmieni ani słowa. jakie pisano wspaniałe recenzje. typowy dla zawieszonej między życiem i śmiercią krainy. nagle zatrzymało się. miarowy rytm. o wiele wcześniej. Ale cierpiące serce. gdy to się stało.. by w końcu eksplodować w powietrzu. że jak na wojenną sagę zakończenie jest beznadziejnie romantyczne. 136 17 Holly sądziła. ile dostała listów od wielbiących ją czytelników. Kruche. ale tak się stało w chwili. dlaczego szczęśliwe zakończenie jest dla niej tak strasznie ważne.Tak. Jej serce biło. że jązabiją. Ale tego popołudnia. Zaniechało szaleńczego pędu i podjęło spokojny. Jej trzepoczące serce.. poczuła ulgę. czy właśnie banałem nie jest obowiązkowo smutne zakończenie wojennych historii. pomiędzy przerażające z początku. jeśli ona tego nie zechce. Każdy zna tragiczne lekcje wojny. kiedy w końcu serce. Od lat biło spokojnym. Nic dziwnego. kiedy Jason powie jej. Zanim Holly opuściła Kodiak. że jej historia. kiedy przez wiele miesięcy utrzymywała się na 137 samym szczycie listy bestsellerów. W jaki sposób wymówił to "na tobie". że serce w końcujązawiodło. że powinna opuścić kokon samotności i ciszy. którego przyśpieszone uderzenia czuła przez ostatnie dwa tygodnie... i w chwili śmierci. . że umiera. miarowym rytmem. rozdygotane wzleciało wysoko nad ziemię. Ze spokojem i odwagą spojrzy w jego sceptyczne i tak uwodzicielskie błękitne oczy i spyta go. Za kilka godzin miała znowu zobaczyć Jasona. z pewnością pęknie. tak niebezpiecznie przepełnione. uzbroiła się w dane. Od bardzo dawna jej kruche serce przepełnione było smutkiem. A wtedy Holly poczuła ulgę. Wyobrażała sobie nawet. najlepszy dowód.Wcale nie uważam cię za szaleńca. Ale jest tutaj. stanu pośredniego pomiędzy życiem a śmiercią. kiedy jej dygoczące serce nagle zatrzymało się. jak gdyby znowu przebywała w spokojnym sanktuarium swego kokonu w Kodiaku. że już ten dygot mógł stanowić śmiertelne zagrożenie. istniała jeszcze jedna przeszkoda nie do pokonania: będzie chciał. ani jednej sylaby. że jest już po wszystkim. odniosła sukces. nieznane emocje. potrafi przeobrazić się w jedną ze swych bohaterek. Nie była zaskoczona. ale trudno było o tym zapomnieć. w której przebywała przez ostatnie siedemnaście lat. . Wydawało się niemożliwością. Potem zatelefonowała do niej Raven i powiedziała.Naprawdę nie chciałbym zrobić na tobie wrażenia szaleńca. nim zdąży roztrzaskać się o ziemię. tylko przyspieszyło nieunikniony koniec. że umrze szybko. To zrozumiałe. bezceremonialnie zmuszone do wyjścia ze stanu hibernacji. aby pojechać do Los Angeles. w takiej właśnie formie. by omówić z nim zakończenie Darów miłości. które trzepotało od tygodni. Jason powiedział. obiecał jej. jak gdyby naprawdę szczególnie mu na niej zależało.Minęło. Zamierzała przedstawić Jasonowi te fakty. co zdarzyło się dzisiejszego popołudnia. miarowy rytm. by wyjawiła mu. że gdy nadejdzie pora. a potem zachwycające chmury. zaczęło niebezpiecznie trzepotać. typowym dla wegetacji. spadło spod chmur tam.. nie zawodząc jej. gdzie było . dotyczące jej książki: jak wysokie honorarium dostała za miliony sprzedanych egzemplarzy. Wtedy serce Holly.

zostawiła dla pana liścik..dodała z ufnością w głosie . w uroczy. . panie Cole. a ciepłe powietrze przenikał upajający zapach gardenii. A ona nie mogła tego zrobić. jaki wyraz pojawił się na jego znanej wszystkim twarzy.jego miejsce. że nie będzie już fruwać ani tak trzepotać. że pragnę cię zatrzymać.. . jedyni przyjaciele. że nawet najczulszy dotyk może skłonić cię do ucieczki? Pytania wciąż powracały. że nie usłyszał dotąd prawdziwego wyjaśnienia. Nie mógł zasnąć z powodu zdenerwowania. I miałby rację.Ale . istniała poważniejsza sprawa: człowiek. bez odpowiedzi niczym uprzykrzone proroctwo. dlaczego tak bardzo zależy jej na szczęśliwym zakończeniu. . Białe łabędzie sunęły leniwie po spokojnej powierzchni. Jeszcze raz dziękuję za wczorajsze popołudnie. gdyż ta fikcyjna postać dla niej istniała naprawdę. ale jego bezsenność nie miała nic wspólnego z wystawnymi przyjęciami ani zdobytymi przez niego siedmioma statuetkami. Była szalona. do radosnego świętowania dawno minionej epoki. Nigdy już nie skala się tak cudownym szaleństwem. mógłby nawet zaakceptować jej filozoficzny pogląd dotyczący wojny. . Ale to nieprawda. Pomiędzy trzecią nad ranem. Rozerwał kopertę. Słońce świeciło jasno. Wiem. bo zanim jeszcze jej dotknął. i teraz obiecywało jej. Drogi Jasonie! Musiałam wrócić na Alaskę. spacerował tam i z powrotem po piasku. a jeszcze rzadziej pozwalała.Panna Pierce wymeldowała się dziś rano. Zrób z " Darami miłości". 138 Nie chciała. nigdy nie pozwolić ci odejść? I dlaczego tak się boję. jakich miała. Holly naprawdę uciekła. że udało się jej przetrwać. Była ledwo żywa. bardzo delikatnie kazałby to sobie wyjaśnić. Jason wziął zapieczętowaną kopertę i wyszedł na zewnątrz. że nie chciała zgodzić się na śmierć Savannah. że spodoba mi się wszystko. pragnął znowu zobaczyć Holly. Z rzadka tylko wychodziła ze swej chaty. Jej dziwactwo nawet go trochę intrygowało i najprawdopodobniej uznał. że jest trochę zwariowana. gdyż do samego świtu bawili się na wielu galach z szampanem. i całkowicie obłąkana. Jason bez wątpienia postawił już diagnozę. na które tylko ona mogła odpowiedzieć. teraz to wiedziała. co by mu przedstawiła. co uznasz za stosowne. a teraz największe znaczenie miał dla niego ten list. Nie pozwoli na to. A gdyby nawet serce mówiło jej prawdę. który właśnie zdobył siedem Oscarów. Pomyślałby. gdyby nie zaczynało nagle walić na jego widok. by jej myśli opuszczały stworzoną przez nią krainę. Jason nie spał w ogóle. że nie jest to kwestia wyboru ani świętowania. Jason był zupełnie sam. jak wielki dystans dzieli ją od rzeczywistości. Ale Holly aż nazbyt dobrze wiedziała. musiał jązobaczyć. wysłuchałby ze spokojem tego. Śliczna suknia była tylko doskonale trafionym symbolem tego. Kim jesteś.. by Jason wiedział o jej szaleństwie. ale nie licząc tych pełnych wdzięku ptaków. że jest szalona. na co się zdecydujesz. beznadziejnie ekscentryczny sposób. a siódmą. a w głowie kłębiły mu się pytania. Nie potrafiła powiedzieć Jasonowi Coleem. gdy opuścił przyjęcie w Spago. Było śmiertelnie wyczerpane. Delikatnie. Oszukiwała samą siebie. Wczoraj wieczorem cieszył się z odniesionego sukcesu. jak wszyscy stworzeni przez nią bohaterowie. Obłęd bezlitośnie osaczał ją coraz bardziej z każdym dniem. Opuścił hotel przez główne. że to fascynacja latami sześćdziesiątymi skłoniła ją do wybrania sukni dziecka-kwiatu. by wziąć prysznic i przebrać się.Promienny uśmiech recepcjonistki hotelu Bel Air zbladł. Sławni goście hotelu jeszcze spali. jaka była niedzisiejsza. ale wyczułby. kiedy wrócił do swego apartamentu. Była jej ukochaną przyjaciółką. że żyje. które rozpoczęły się po rozdaniu Oscarów. gdy zobaczyła. był na plaży. . łukowate wyjście i skierował się ścieżką w stronę sadzawki. Holly? Co sprawia.

Zapłacę każdą uczciwą cenę.Tak. . tak poważnego.przywitała go Raven. . że za dwa dni Jason wyjeżdża do Hongkongu. gdy sekretarka oznajmiła jego nieoczekiwane przybycie. Holly dziękowała mu za coś więcej niż lunch -gdyż wczorajsze popołudnie nie miało nic wspólnego z posiłkiem. zorganizować wszystko tak. . .napisała. . stanowiącą. tak wytrąconego z równowagi. z początkiem miłości. że za tym. co mówi Jason. a choć coś wystraszyło ją tak bardzo.Jesteś wspaniała . ale nie miał wątpliwości. dziewczęco prosty. co w mojej mocy.Dziękuję. że nie zamierzam zmieniać zakończenia jej książki. 140 Raven uświadomiła sobie... "Jeszcze raz dziękuję za wczorajsze popołudnie". że Holly w ogóle istniała.Chcesz. ale jest mi potrzebny z powodów całkowicie zgodnych z prawem. żebyś znalazła dla mnie adres Holly. uważających.Potrzebuję twojej pomocy. Pomyślała o miękkim głosie autorki książek pełnych miłości.powiedział Jason. Gratuluję.Chcę. Jason wyczuł w tym jakiś przymus. by należący do studia . . że mogłabyś zająć się jej kontraktem. Chcę jej powiedzieć osobiście.. 139 "Musiałam wrócić na Alaskę" . Złamałaby w ten sposób przepisy. pozbawiony ozdobników.Chcesz jej coś wysłać? -Nie. nawet w trakcie negocjacji.Jeśli go nie podadzą. . a nawet desperację. żeby bronić własnej wersji. Oraz przekonać ją. . by napisała dla mnie scenariusz. odpowiedziała Jasonowi. choć przyjechała do Los Angeles. zadzwonisz do wydawcy i powiesz. Potem. Też mam taką nadzieję... bez dyskusji z nim. kiedy Jason odsłonił resztę planu. Raven wiedziała.Marilyn Pierce. dodała: . Za to miało wiele wspólnego z magią.Mam nadzieję. jaką zaproponujesz.żartowała Raven. . że od niego uciekła. .Holly? Kto to jest Holly? . -Nie widziałeś się z nią wczoraj? . Pomyślałem.Holly Jason wpatrywał się w list.Jason! . a ona wróciła na Alaskę. A więcf Raven. . znajdował tylko jeszcze głębsze pokłady tajemnicy i niepokoju. . Jednak nie poprosił ją o to. Uśmiechając się uroczo. że potrzebny ci jej adres? .Nieczęsto dostaję od ciebie czek in blanco za scenariusz . ona też to wiedziała. że zrobiłaby to dla niego. Raven zdobyła adres Holly bez trudu.Zrobię.Dobrze. jego paszport do następnej magicznej podróży.. od których zależały jego majątek i kariera. że nie obowiązuj ą ich żadne prawa.Raven nigdy nie widziała Jasona tak zdenerwowanego. którymi powinien zająć się przed odjazdem. Tylko te słowa pozostawiały Jasonowi nadzieję. kryje się jakiś dziwny powód. Charakter pisma miała wyraźny. i o zadziwiającym weekendzie. jedyne namacalne świadectwo. który właśnie spędziła z Nickiem. to trudno.Jason mógłby zdobyć adres Holly od recepcjonistki w hotelu Bel Air. Lauren Sinclair. że ci się powiedzie.O co chodzi. Jasonie? Co się stało? . Jason chciał jak najszybciej wyjść. nagle poważniejąc. ale mieliśmy się znowu spotkać dziś rano. I Holly poddała się całkowicie w sprawie zakończenia filmu. co się stało? . gdy wręczyła mu kartkę papieru. Bez wątpienia było mnóstwo spraw. Gdy szukał wyjaśnienia w jej słowach. A teraz zamierzał rzucić wszystko i wyruszyć na Alaskę? Była to zdumiewająca nowina i Raven dopiero zaczynała się z nią oswajać. . Nie próbowała nawet ukrywać zdumienia. taką miał nadzieję. ponieważ nie znosił zarozumialstwa gwiazd. żebym negocjowała kontrakt dla niej? Nie dla ciebie? ..

odrzutowiec zabrał go do Kodiaku, gdzie czekałby na niego samochód i pokój w hotelu. Ale w połowie drogi do drzwi, odwrócił się do niej. - Raven? - Słucham? - spytała, zdając sobie sprawę, że jego ciemnoniebieskie oczy po raz pierwszy patrzą na nią z niepodzielną i skupioną uwagą. - Wyglądasz... na szczęśliwą. Coś się wydarzyło... ale nie chodzi o Michaela, prawda? - Tak. Wydarzyło się coś cudownego. I nie chodzi o Michaela. - Raven przechyliła głowę i powiedziała: - Mam nadzieję, że i tobie przydarzy się coś równie cudownego. 18 Kodiak, Alaska Wtorek, 28 marca Była prawie północ, gdy Jason zameldował się w hotelu "Westmark". Po krótkim wahaniu postanowił przynajmniej zobaczyć, gdzie mieszka Holly, przejechać koło jej domu w nadziei, że wyczuje, iż jest tam w środku, bezpieczna, pogrążona we śnie i spokojnych, szczęśliwych marzeniach. Wiejska chata Holly znajdowała się sześć kilometrów za miastem, na końcu wąskiej drogi, pół kilometra od najbliższego sąsiada. Droga wiła się 141 wśród zwartej gęstwiny wysokich sosen, i dopiero gdy Jason dotarł do chaty, zawieszonej nad urwiskiem, zorientował się, jak blisko linii brzegowej wyspy biegnie ten leśny trakt. Morze w dole srebrzyło się muskane księżycową poświatą, przefiltrowaną przez wełnistą zasłonę chmur. Gdy Jason jechał przez leśny mrok na odludzie Holly, miał nadzieję, że na miejscu przywitają go światła na ganku, których zadaniem jest odstraszanie nieproszonych gości. To, co go powitało, było jeszcze bardziej podnoszące na duchu: jasne światła, całe mnóstwo świateł. Chata jarzyła się oślepiająco, otoczona gorącą łuną, a wszystkie zasłony były odsunięte, jakby na powitanie. Jason od razu spostrzegł Holly. Jej złote włosy lśniły niczym najjaśniejsza z morskich latarni, przyzywając go. Siedziała na kanapie w salonie, ubrana w szlafrok w odcieniu lawendy. Musiał być pikowany, gdyż zdecydowanie zaokrąglał jej bardzo szczupłą postać. Zwinęła się w kłębek. Była to jednak poza pełna napięcia, sztywna. Holly pochyliła głowę, oparła czoło na kolanach, podciągniętych blisko ciała, przytrzymywanych mocnym uściskiem ramion. Jason nie mógł widzieć jej twarzy. Była ukryta za złotym, jedwabistym welonem. Ale nie miał najmniejszej wątpliwości, że Holly nie śpi, że jest czujna i zaniepokojona, a każda komórka jej ciała ma się na baczności. Przed kim? Co ją tak wystraszyło? Z jego punktu obserwacyjnego wydawało się, że Holly jest zupełnie sama. Zamiast podejść do drzwi, Jason zdecydował się zapukać cicho do okna. W ten sposób uprzedzi ją, że to on - a nie niewidzialne, nocne zagrożenie, którego tak wyraźnie się bała. Zapukał cicho, ostrożnie, ale ona zareagowała natychmiast w zadziwiający sposób. Jeszcze bardziej zesztywniała ze strachu, zaczęła dygotać. Białe dłonie, wyciągnęła błagalnie w kierunku zjawy, której nie mógł zobaczyć. Gdy uniosła głowę, Jason zauważył przelotnie jej oczy. Były szare, bezbarwne i nawet nie zwróciły się w kierunku, skąd dobiegało ciche pukanie. Patrzyły prosto przed siebie, wbite w coś, ku czemu sięgały tak błagalnie i gorączkowo jej blade dłonie. I wtedy Jason usłyszał ten dźwięk, krzyk tak pełen udręki, że z początku nie potrafił uwierzyć, iż wydała go ludzka istota. Pomyślała, że to wiatr wyjący wśród drzew. Albo przerażający zew mewy. A może upiorne pohukiwanie sowy. Krzyk natury. Jednak ten dźwięk nie dopływał ze srebrzystego, cienistego bezmiaru zamglonej chmurami nocy. Dochodził z jasno oświetlonego wnętrza chaty. Przez okna z bolesną wyrazistością przebijały się rozpaczliwe słowa. - Proszę! - krzyczała Holly. - Proszę, nie zabijaj jej!

Jason zapukał znowu, tym razem głośniej, próbując gorączkowo odwrócić jej uwagę od tego, co budziło w niej takie przerażenie. 142 -Holly! Wydawało się, że nie usłyszała jego głosu, a pukanie jeszcze bardziej ją przeraziło. - Proszę, przestań, proszę. Zdobywca Oscarów, reżyser Jason Cole, był świadkiem sceny, nad którą nie miał kontroli. Ta świadomość wywołała w nim rzadkie poczucie bezsilności. Pokonał je szybko i ruszył zdecydowanie ku drzwiom. Nawet gdyby były pozamykane na wiele zamków, ustąpią przed siłą jego determinacji, żeby być z nią, przyłączyć się do niej w tym koszmarze, położyć mu kres. Jednak drzwi nie były zamknięte, co świadczyło o tym, że Holly nie bała się ludzi: złodziei, gwałcicieli czy morderców, którzy mogliby zaatakować samotną kobietę, mieszkającą w chacie pośród lasów. Nie zaryglowane drzwi dowodziły, że Holly wiedziała, iż tego, co teraz tak jąprzeraża, nie powstrzymają żadne zasuwy ani łańcuchy. Przez chwilę Jason zastanawiał się, czy jednak nie zastanie w środku jakiegoś intruza. I, o dziwo, ta myśl napełniała go nadzieją - wroga łatwiej pokonać niż niewidzialną zjawę. Jednak poza Holly nikogo nie było w salonie. Nie krzyczała już, kwiliła zaledwie, szeptała z bezgraniczną rozpaczą, gdy jej szare oczy oglądały coś, co mogło być tylko sceną śmierci. Jason ukląkł pomiędzy nią a upiorną wizją, którą jedynie ona potrafiła zobaczyć. Nie miała swoich drucianych okularów, dzięki czemu mógł widzieć jej bezbarwne oczy... i ciemne sińce, świadectwo tego, że niewiele spała od kilku dni, może nawet tygodni. - Holly, to ja. Jason. Nadal go nie widziała, spoglądała ponad nim, przez niego, jak gdyby to on był nierzeczywisty, a nie owa zjawa. "Nie bój się mnie" - rozkazywał jej w duchu, choć jednocześnie musiał stawić czoło niepokojącej prawdzie: Holly rozpaczliwie błagała o czyjeś życie, o życie kobiety, a to on właśnie zamierzał niefrasobliwie zabić bohaterkę jej książki. Wydawało się niemożliwością, by właśnie to... by on mógł być przyczyną takiej udręki. A jeśli tak, potrafi temu szybko zaradzić. - Holly, wysłuchaj mnie. Savannah nie umrze. To dlatego tu jestem. Przyjechałem, by ci to powiedzieć. Będzie żyła długo i szczęśliwie, tak jak chciałaś. - Jego słowa, a może po prostu łagodny ton głosu, wydawały się ją uspokajać, odciągać od krainy wyobraźni do rzeczywistości. - Cokolwiek widzisz, Holly, to tylko miraż. To nie jest nic rzeczywistego, nic, co mogłoby cię skrzywdzić. Najwyraźniej nie spałaś od bardzo dawna i pewnie nic nie jadłaś. Jesteś zmęczona, wyczerpana... - Jason ujął jej lodowate 143 dłonie, przekazując im swe ciepło i siłę. - Holly? Myślę, że mnie słyszysz. To ja, Jason. Jestem tutaj, bo... - Jason? - Cześć. - Ja jestem prawdziwy, Holly. Naprawdę jestem tutaj, w twojej chacie, w Kodiaku. A tamto... cokolwiek to było, to złudzenia. Nieprawda! Ta myśl napłynęła z olbrzymią mocą, gdy jej wyczerpany mózg walczył o zachowanie zdolności rozumowania. Ta walka była tym trudniejsza, że serce, które obiecywało jej, iż nigdy nie będzie dygotać, trzepotało teraz i zaczynała unosić się ku chmurom... ku magii. Oczy Holly przesunęły się od łagodnego uśmiechu Jasona do jego zaskakująco ciepłej dłoni... Ostatnie ręce, które ją dotykały, należały do matki. Czule ujmowały jej twarz, gdy Claire żegnała się z córką. Teraz, po siedemnastu latach, Holly Elliott znowu była dotykana z taką samą czułością, z pełnym miłości ciepłem. Nagle cofnęła ręce, jak gdyby to ciepło przekształciło się w palący ogień.

"Jestem obłąkana - przypomniała sobie. - I moje szaleństwo zostało w pełni ujawnione". Uświadamiała sobie niejasno, że to, co w jej uszach brzmiało jak wystrzały, było pukaniem do okna. Ale ta świadomość stanowiła jedynie słaby przebłysk zdrowego rozsądku w morzu obłędu. Była tak zagubiona w odległych wspomnieniach, że nie mogła odróżnić złudzenia od rzeczywistości. Przez siedemnaście lat Holly potrafiła trzymać wspomnienia pod kontrolą. Była w stanieje uśpić, zmusić do przebywania w tej krainie, zawieszonej między życiem i śmiercią, w której sama mieszkała. Ale po powrocie do Kodiaku wspomnienia przebudziły się, odżyły, nabrały energii i agresji. Zaatakowały ją ze zdwojoną siłą, zuchwale wydostały się z więzienia jej umysłu, wskrzeszone do prawdziwego, przerażającego życia. Miała halucynacje. Razem z nią w pokoju byli Derek, matka i bliźnięta, naturalnej wielkości, trójwymiarowi i nawet bardziej wyraźni niż w tamtą dawno minioną noc śmierci. Widziała ich. Słyszała. A choć jednocześnie dobiegał do niej łagodny głos, mówiący, że ta wizja... ta halucynacja... jest tylko złudzeniem zmęczonego umysłu, Holly znała prawdę: była obłąkana. - Holly? Pamiętasz, co się stało? Możesz mi powiedzieć? Wymijająco wzruszyła ramionami. "Powiedz mu - szydziły wspomnienia. - Opowiedz mu wszystko. Niech sam zobaczy twój obłęd". Wspomnienia chciały, by czułość znikła z oczu Jasona, tak jak pragnęły, by on sam zniknął z chaty. Chciały mieć Holly tylko dla siebie, żeby wiecznie odtwarzać przed nią krwawą scenę śmierci. 144 - Błagałaś, by nie zabijano kogoś, jakiejś kobiety. Chodziło ci o Savannah, Holly? Bo jeśli tak, to nie musisz się martwić. Jestem tu, by cię upewnić, że nie zamierzam zmieniać szczęśliwego zakończenia twojej książki. - Nie chodziło o Savannah. - To prawda, pojechała do Los Angeles, by błagać go o darowanie życia jej bohaterce. Ale tego nie zrobiła. W porę zorientowała się, jak wariacko zabrzmią te prośby. Los Angeles było wyspą zdrowego rozsądku pośród oceanu szaleństwa. - Dziękuję, ale... nie powinieneś tego robić ze względu na mnie. Rób to, co chcesz, co uważasz za najlepsze. - Właśnie to uważam za najlepsze. - Pragnął jej zaufania, lśniących iskier błękitu i zieleni tam, gdzie teraz była tylko szarość, promiennych uśmiechów szczęścia i miłości i dotyku jej rąk, stulonych w jego dłoniach... i dotyku ich ciał, przytulonych do siebie. Jason wpatrywał się w jej zmęczoną twarz i czuł, ile wysiłku kosztuje ją mówienie. - Poza tym myślę, że dla ciebie najlepiej będzie, jeśli utniesz sobie drzemkę... porządną drzemkę. Holly skinęła głową ze słabą nadzieją. Od tak dawna nie zmrużyła oka. Może gdyby spała, wspomnienia nie wyzwoliłyby się z więzów jej świadomości. Może za pomocą snu ponownie uda się jej ukryć szaleństwo. - Jeśli nie masz nic przeciwko temu, Holly, chciałbym zostać tu na noc. Ta kanapa wygląda na dość wygodną. Holly ściągnęła brwi, gdyż jako gospodyni niepokoiła się o wygodę gościa, a nie dlatego że uświadomił sobie Jason - nie chciała, by u niej nocował. - Jestem przyzwyczajony do sypiania na kanapach w studiu, gdy pracujemy nad montażem filmów. Tu mi będzie wygodnie. Dobrze? Nie odpowiedziała od razu, ale gdy wreszcie kiwnęła złotą główką, Jason poczuł nagły przypływ radości. Pozwalała mu zostać, bez jednego słowa protestu. Wydawało mu się to cudownym początkiem zaufania. 19 Gdy Holly ocknęła się z głębokiego snu, poczuła dziwne uczucie nadziei. Nadzieja? To wydawało się niemożliwe. Dlaczego miałaby przyjść do niej teraz, śmiało wtargnąć tu, gdzie

Czyj to głos? Matki? Ojca? . . stworzoną przez Jasona. A więc to nie był sen.Tak. Holly posłuchała rozkazu...wyszeptała Holly. A teraz sen o czarowniku przywrócił do życia bliską ongiś przyjaciółkę. która spała przez wiele 145 lat. oczekujący pojawienia się niewidzialnego intruza. "Będę was strzec jak skarbu! . bardzo dobrze. gdy rozsunęła zasłony. Złote iskry odpowiedziały. przypominał bardziej biuro niż dom. fotografii przyjaciół czy rodziny ani nawet oprawionej listy bestsellerów z "New York Timesa". że nie miała telewizora. Świat wewnątrz jej chaty. została zamordowana bezlitośnie tamtej śnieżnej. I nagle napłynęły znowu wspomnienia . gdy Dary miłości zajęły pierwsze miejsce. pozbawiony był całkowicie jakichkolwiek ozdób. i kochający. Ale mój optymizm jest tylko iluzją. nie przechowywała ich też gdzie indziej. dopóki dzielny książę nie przebił się przez grubą ścianę kolczastych gałęzi. która. że wskrzesił nadzieję.ale nie wyskoczyła . Jason spostrzegł.. Nic nie wisiało na ścianach.. ostrożnie. z owego tygodnia.Dzień dobry .Należy do Jasona. Nie mógł również odszukać radia ani odtwarzacza . a gdy cicho 146 chodził przez całą noc jak strażnik na warcie. A ty? . o niej więcej. . gdyż nie chciała go zgubić. że musiała kiedyś odczuwać ten tryskający radością optymizm . a jednocześnie jej myśli podryfowały do ulubionej ongiś bajki o Śpiącej Królewnie. Po prostu przyśnił jej się koszmar śmierci. jaki widziała od siedemnastu lat. skłaniając ją.Tyle.. . a teraz wrócił do niej dzięki niezwykłemu snowi. "Nie pozwolisz. by ją odnaleźć.obiecywała. W Los Angeles Holly czuła upajającą.. takjak była nią magia. i bez niego nie mogła istnieć. walentynkowej nocy.Och . Ale nie mogły być prawdziwe. że optymizm towarzyszy jej przez cały czas. Holly nie zdobiła ścian pamiątkami. był silny. w którym żyła. złotymi włosami i promiennymi.przynajmniej wtedy. ile potrzebowałem. Tego pragnął. upewniając się. a od tej męki wybawił ją cudowny sen. Wyposażony w kosztowny i nowoczesny komputer. nie spał wcale. błękitnozielonymi oczami. zbudzić czułym pocałunkiem. i zniknie wraz z nim. znajdzie sposób. nie było tam plakatu przedstawiającego słońce odbijające się od horyzontu w Barrow ani powiększonych okładek jej książek. skazana na długą drzemkę. który jakimś cudem znowu odzyskała. by twój optymizm znikł.Zostańcie ze mną". gdy była małym dzieckiem. czuwając nad Holly. Wolał spędzić noc. wyszła . I wtedy.przez tak długi czas gościł tylko smutek? Zaskoczona Holly starała się to pojąć. przez zaklęcie złej czarownicy. tak potężny. Żył w niej wówczas. o wiele bardziej niż snu. drukarkę i faks. jak sądziła Holly. Ten optymizm to wspaniały dar. Magia była iluzją. .. jak Piotruś Pan zgubił kiedyś swój cień. pewny. Nawet jeśli były to tylko symbole jej obłędu. Ale Holly wiedziała. i nie jesteś szalona". pełną euforii magię .z łóżka. był jej nieodstępnym towarzyszem. rozsunęła zasłony i z radością powitała wspaniały nowy dzień. i Holly nie zamierzała z nim się rozstać..wydawały się takie realne. Ten głos wypływał z głębin jej duszy.powiedział cicho Jason do uroczego zjawiska z potarganymi. Był z Holly. Holly. by te tańczące iskry złotego światła nigdy więcej jej nie opuściły. dowiedział się.Rzecz jasna. gdy weszła do salonu bosa. by wyskoczyła z łóżka. by wpuścić dzień najpiękniejszy. spartański świat. On widział moje szaleństwo. I to jego delikatność ocaliła mnie i ową cudowną nadzieję.choć nie potrafiła znaleźć dla niej nazwy. Pomimo pulsującej w niej energii poruszała się wolno.spytał Jason. Optymizm usłuchał jej.Dobrze spałaś? . . ubrana tylko w bawełnianą koszulę nocną.

kawy czy herbaty. Ani gorącej czekolady.wiele kartonów . sztućców i talerzy. równie nowoczesne i wysokiej jakości. jak komputer i faks. że nie masz nic przeciwko temu.Pojechałem rano do miasta. kiedy jego mózg domagał się nowej porcji paliwa. robionych podczas zakupów w Highgrove czy w trakcie podziwiania cudów Luwru. a nad ranem. A choć wszędzie leżały książki. których akcja toczyła się w Londynie i Paryżu. że monotonna dieta jest tylko dowodem tego. w których rozgrywały się jej powieści. Były tam śniegowce. Ale wszystko to sprawiało wrażenie. garnki. piekarnik i kuchenka mikrofalowa mówiły mu coś innego: nigdy nie przygotowywano tu gorącego posiłku nawet zupy. rzadko zwracał uwagę na to. Jasonowi wielką przyjemność sprawiało czytanie cieszących się olbrzymim powodzeniem książek Lauren Sinclair. Czy odnosiło się to również do jej podróży do miłości? Czy też nie miała osobistych kontaktów z tą czarodziejską krainą? Podczas mrocznej arktycznej nocy Jason zorientował się. Miała wielki zbiór książek na temat Wietnamu. Próbował wmówić sobie.błagała w duchu zbuntowany optymizm.wielki słój witamin. spożywana bez przyjemności i tylko w ilości potrzebnej dla podtrzymania życia w wychudzonym ciele. Ale Jason i tak wyczuwał jego drżenie. Odezwał się do niej łagodnie: . "On wie. nawet w samym środku najsurowszej polarnej zimy. kiedy pochłonięty był pracą. zobaczył. Kiedy zdjął z półki przewodniki po tych miastach. poświęcone wspaniałym i egzotycznym miejscom. duża pryzma porządnie ułożonego drewna . z roztargnieniem pochłaniając wszystko. w której mieszkała Holly. że najwyższy czas na kawę.wszystkie w tym samym smaku. ponieważ najwyraźniej nigdy niczego nie używała. Przecież on sam. jest bardziej biurem niż domem. a oprócz nich . Jason pragnął wierzyć. Holly poczuła. "Nie rób tego! . W trakcie swych wędrówek Jason odkrył garaż. a także w błyszczące rondle. słowniki w siedmiu językach. dla przyszłego lokatora.Wiem. że choć z pewnością zostały przestudiowane. komplet drogich naczyń. . z wyjątkiem bladej twarzy. Czy powodem spartańskiej diety Holly była konieczność pokonywania długich odległości do miasta? Z pewnością nie. białą kuchnię wyposażono w różne urządzenia. Ale nigdy nie używane rondle. że chata. że potrzebujesz lepszej strawy niż ta. Choć opisy były zadziwiająco autentyczne. Mam nadzieję. arktyczny kwiatuszek: zawsze zimna strawa. Po prostu tak już żył ten kruchy. dokonał innego. tezaurus języka. Teraz Jason znał prawdę o egzotycznych sceneriach. Przy okazji kupiłem trochę jedzenia. niepokojącego odkrycia. że jadam tylko batony". co wpadło mu w ręce. mogła też zawsze wziąć taksówkę. z których najwspanialszą i najbardziej czarodziejską była miłość. który wkrótce zniknie na zawsze w mrocznych głębinach lodowatego morza. odlecieć jak najdalej. Były tu romanse. dłoni i stóp było całkowicie ukryte pod skromną. żadnych pośpiesznie kreślonych zapisów. a cały regał zajmowały książki podróżnicze. ona sama nigdy do tych miejsc nie dotarła. bogate w szczegóły. że świeżo odzyskany optymizm próbuje od niej uciec. 147 A jedzenie? Jason znalazł tylko batony z płatków zbożowych . Lokalni sklepikarze chętnie dostarczyliby jej zakupy. żadnego łącznika z bieżącymi sprawami świata zewnętrznego. Holly zabierała swych czytelników we wspaniałe podróże do zaczarowanych miejsc. jak gdyby była tonącym okrętem. nie znalazł żadnych gazet czy czasopism. Surową. kiedy uznał. Aby zapewnić życie twoim tańczącym złotym . Zauważył wśród nich wydany ostatnio i najwyraźniej czytany przewodnik po Los Angeles. Teraz szczupłe ciało Holly. jak Holly była ostatnio zapracowana.ale ani śladu samochodu. flanelową nocną koszulą. nie miały notatek na marginesie. rozmaite informatory: Encyclopaedia Britannica. żeby wziąć prysznic w hotelu i przebrać się. której ci dotąd dostarczałam.stereo. co je. że to rozwiązanie tymczasowe. angielskiego i poradniki językowe. wszystkie ze szczęśliwym zakończeniem. jak gdyby Holly urządziła kuchnię dla kogoś innego.

które przyniosły jej ogromny rozgłos i niemałą fortunę. .Jednak film ma inne tempo niż książka . ile filmów widziałaś. tak. podgrzał jagodzianki i rogaliki. gdy dowiedział się. o zmroku i w jasny dzień. że nie zamierzam wprowadzać żadnych zmian do Darów miłości. Patrzyła na niego. . lecz odważną. Jason uświadomił sobie. stworzonej przez Jasona. Włosy. Wyglądała na osobę delikatną. .zapewniał w duchu dzielną pionierkę. nie mam nic przeciwko temu. czy potrafię. z odwagą i pomimo wychudzenia. do czego powracała z takim zapamiętaniem. byś napisała dla mnie scenariusz. że jesteś martwy. przygotowane w pachnącej kuchni hotelu "Westmark". powiewnych strojach.. potrawkę z krabów i cheddaru oraz ciasto z jagodami. więc nie wiem. zmuszając ją. pulower i buty kowbojskie. w słońcu i śnieżycy. 149 . Co to było? Historia jej życia? Miłość? Nie wiedział. "Nie zamierzam cię okradać . Regularnie chodziła dwanaście kilometrów po zakupy.zaprotestowała słabo. by wyznała: . schłodził sok pomarańczowy. błękitne spojrzenie nie mówiło o tym. . jeśliby tylko miał okazję. Jason nakrył do stołu. chciałbym ci tyle dać. Jej trzepoczące serce pragnęło ulecieć ku magii.Powiedziałem ostatniej nocy. że w jakiś sposób stanowił dlań zagrożenie. dzielnej pionierki z najdalszej granicy Ameryki. . warzyw i owoców.iskierkom. że doskonale mogłaby przeżyć bez niego następne trzydzieści lat? Coś jej się przytrafiło ubiegłej nocy. Miałem też nadzieję. które bardziej niż kiedykolwiek rzucało się w oczy. Coś. golf. nadziewane czekoladą.powiedziała. gdybyś mi tylko pozwoliła".Nie. że do ataku niewidzialnych intruzów poprzedniej nocy żyła tu sobie wygodnie i spokojnie.. Piszesz wspaniałe dialogi. Gdy Jason wpatrywał się w jej dumne i zdecydowane oczy. -Przeciwnie.Nie zauważyłem tu telewizora. która przyszła na śniadanie. wyglądała zupełnie inaczej: dżinsy. obiecuję. by oglądać filmy. Teraz widział piękną twarz Holly. Szef kuchni chętnie dostarczył mu również jedzenia na później: zupę pomidorową.Nie wątpię w to. przyrządził gorącą czekoladę.. ale widziałam wszystkie twoje filmy. że przyjechałem tu. sprawiała wrażenie osoby silnej i dumnej. Jak gdyby mógł jej to ukraść. . Ale to tylko jeden z powodów. i mój smutek". Jason widywał dotychczas Holly jedynie w długich. Kiedy Holly myła się i ubierała. podczas snu. splecione miała w gruby złoty warkocz. które nakręcił. Jason sprawiał wrażenie zaskoczonego. Dziękuję. by podtrzymać powolne bicie serca i lodowaty metabolizm wegetacji. Jasonie. -Holly? . . potrzebujesz gorących posiłków.Scenariusz? Nigdy czegoś takiego nie robiłam. by cię zapewnić. Nie wiem.. że pokonywała czasem z wielkim trudem dwanaście kilometrów. Holly.W mieście jest kino . Wystarczały aż nadto..Nie chodzę często do kina. że zdołam cię przekonać.O. Holly doskonale przeżyła bez niego trzydzieści lat.Jest taki obrazowy. o wszystkich porach roku. a przecież w gruncie rzeczy to one tworzą scenariusz. zastanawiał się..Widziałaś Rozlewisko1? . Odtąd będziesz je miał. Zapewniano go. To był domowy strój Holly i jej domowa fryzura. Ale wyczuwał. śpiewało radośnie. Może jemu? Może sobie? Czy to wyzywające. tworzące przedtem złotą zasłonę. czy nie usiłowała jednak udowodnić jeszcze czegoś innego. jak i skromna koszula nocna nadawały jej czarująco staroświecki wygląd. . Zarówno suknia z lat sześćdziesiątych. nie potrzebowałam niczego więcej poza batonami. zestaw kanapek. Doskonale dawała sobie radę w życiu. że potrafisz. a pomiędzy tymi niezbędnymi wyprawami pisywała książki o nadziei i miłości. że hotel dostarczy zamówione dania pod każdy adres w Kodiaku. Kiedy sądziłam.

.Oczywiście . . przed którym trzeba się mieć na baczności.powiedział bardzo cicho. . lecz o konieczność dzwonienia do mężczyzny. które zabrzmiały jak uroczysta przysięga: . jeśli ci to odpowiada. . Na zdjęcia w Hongkongu przewidziano osiem tygodni.powtórzyła w końcu.I wtedy omówimy scenariusz? . by wysłano ci kilka książek na temat pisania scenariuszy oraz kopię scenariusza Rozlewiska.. Jason uśmiechnął się.Pamiętam. nawet w sprawach .Jutro wyjeżdżam do Hongkongu. Pytałem cię o Rozlewisko. obejrzą razem wszystkie olśniewające cuda świata. że magia będzie trwać wiecznie. aktorzy i ekipa. skracać je albo łączyć. więc. kiedyś.. No więc. jak złoty uśmiech słońca odbija się w błękitnym morzu. tak jak ja go widzę. jak gdyby przypominając sobie. gdy Holly poczuje się przy nim bezpieczna. A co stanie się z radosną nadziej ą? Czy i ją Jason zabierze ze sobą? Nie.Rozumiem i nie to mnie niepokoi. że nie zniknie wraz z jego odjazdem.Masz rację co do tempa filmu. I nie chodziło tu o żadne problemy filmowe ani strefy czasowe. moglibyśmy się tym zaj ąć wcześniej. ale ponieważ sam zanierzał pisać scenariusz.Do Hongkongu? . Jeśli pamiętasz. To będzie tylko brudnopis i chcę. Przyjadę tutaj. Teraz ten scenariusz stanowił więź łączącą go z Holly.Jak długo cię nie będzie? Jason zawahał się. Cieszę się. Tylko że nie jestem całkiem pewna. przyszło mu do głowy. . Pewnego dnia. Tego ranka.Muszę jechać . Film fabularny nie powinien trwać więcej niż dwie godziny. które już zdawały się za nim tęsknić. że kiedy dokonuje się adaptacji książki. szybko skupił myśli.Tak. bardzo sugestywne. .Jason od razu zauważył.wyszeptała. . . . . bo jest również adaptacją długiej i wielowątkowej książki. Jeśli nie będziesz miała nic przeciwko temu. że jego słowa wzbudziły jej niepokój. do jego pokoju w hotelu. zechcesz być moim scenarzystą? A więc obiecywał. a to znaczy. arktyczny kwiat niemalże przypłacił życiem podróż do Los Angeles. Wszyscy oni. chciałbym podać ci ogólny zarys filmu. Nie pozwolę na to.Wracam za sześć tygodni. choć zapowiedział już w Gold Star. trzeba usuwać całe sceny. by podziwiała z nim egzotyczną wspaniałość Hongkongu. które uważam za absolutnie konieczne. ze scenami. aby z nim wyjechała. by w ten sposób skondensować niektóre wątki. wpatrując się w śliczne oczy. Najchętniej patrzyłby w nie wiecznie...Chętnie spróbuję. Gdyby jednak nie kolidowało to z twoimi zobowiązaniami wobec wydawcy. jak to robić. przeznaczyli swój czas i talent na to.Zgubił wątek rozmowy. Jednak delikatny. nie pomyślał jeszcze o zrobieniu dokładnego planu scen. Jak gorąco pragnął tu zostać! Ale Jason Cole nie mógł odwlec podróży do Hongkongu nawet o godzinę. gdy obserwował. Holly. by stworzyć to. że jeśli dopisze mu szczęście. . Zbyt wielu ludzi od niego zależało. . by poprosić Holly. Ale nagle usłyszał własne słowa.Dziękuję.Dobrze. zbyt szybko. 150 Wyjeżdża do Hongkongu? Jutro? Więc magia nie będzie trwać wiecznie.No. nim odpowiedział.I tu ja wkraczam. zastosowałem kolaż scen w połączeniu z podkładem muzycznym. . To było bardzo efektowne. co miało stać się jego największym przebojem. żebyś popracowała nad nim. . ale kiedy miała już odwrócić wzrok. zmieści się w siedmiu tygodniach. że ma do czynienia ze złodziejem. . zatracając się nagle w rozjarzonych głębiach jej pięknych oczu..Jason miał zrobić dwa filmy przed Darami miłości. Przeminie szybko. przysięgła sobie Holly. Do poniedziałku przefaksuję ci z Hongkongu szkic. I Holly odpowiedziała na tę obietnicę heroicznym przyrzeczeniem: . ale przedtem załatwię. Z powodu różnic czasu i harmonogramu zdjęć może ci być trudno złapać mnie przez telefon.

Najchętniej trwaliby przy tym rozwiązaniu. co napisałaś. bym o nich mówiła".No cóż. Zresztą to też przejaw jej obłędu: uwielbia przebywać w towarzystwie swoich bohaterów. niezależnie od pory. że błękitnozielone iskry będą pląsać wiecznie: . . A więc będę czekać na telefony. . Za bardzo przyzwyczaiłam się do ręcznego pisania i lubię to robić. .Zamierzasz pisać książki bezpośrednio na komputerze? .Holly? . że orientuje się dobrze w sprawach rynku wydawniczego.. . szczęśliwym zrządzeniem losu wstążka tak przyciągnęła uwagę mojej redaktorki. Rzadko się zdarzało.Swoją pierwszą książkę Zawsze i na wieczność napisałam ręcznie.. iż nie dostarczam przepisanych rękopisów jak wszyscy. na przykład twój nowoczesny komputer.Naprawdę? . że nawet faks wydaje się zbyt powolny.Dopiero zaczynam się uczyć go używać.. Spełniając jej prośbę. Większość nie zamówionych rękopisów trafia na kupę. a jej oczy wyrażały milczące błaganie: "Chroń mnie przed tymi przerażającymi myślami. . .Holly wzruszyła ramionami. . . I tak nie ma nic lepszego do roboty.Zdumienie Jasona świadczyło. z nadzieją. na komputer nie zabierze ci zbyt dużo czasu? . .Nic nie szkodzi. próbuję nauczyć się na nim pisać. "Nie jesteś szalona". .Tak.Hotele często stosują to rozwiązanie w dzisiejszych czasach. . możesz wysłać faks. lub faksy. ale wydaje mi się. A jeśli mnie nie będzie. że w gruncie rzeczy nie wierzyła.Mam faks tylko dlatego.Tak.Prawdę mówiąc. . . Dobrze? Ale nie proś mnie. czy zadzwonić.Holly uśmiechnęła się. . . moglibyśmy pójść na długi spacer przed lunchem. . jak jej książka. W dodatku okazuje się. gdzie tempo życia jest tak szybkie. prawdopodobnie na liniowanych kartkach kołonotatnika. .To więcej niż szczęście. by któryś z nich został opublikowany.Po prostu miałam szczęście. z twoimi przemyśleniami i sugestiami co do planu.Holly wzruszyła ramionami. który przyniosła do jego biura. by tak zaawansowane urządzenia techniczne były osiągalne w Kodiaku. że zaczęła czytać książkę. . takiego jak ten. -Nie powinnaś się nigdy wahać. . przewiązałam ją kolorową wstążką i wysłałam do wydawnictwa. gdyby mogła przesyłać mi zapowiedzi wydawnicze i najświeższe recenzje prasowe.Wydaje mi się.Dlaczego? 151 . że to głupio z mojej strony. żyć w ich świecie..Czy mogę ci w czymś pomóc? Nieźle znam się na komputerach. że wysłana kopia pisana była ręcznie.Jej niepokój znikł już w oślepiającym rozbłysku błękitu i zieleni. mój wydawca zawarł umowę z maszynistką w Nowym Jorku.Nie miałaś agenta i tak po prostu wysłałaś rękopis do wydawcy? . Jason spytał łagodnie...Masz bardzo wyraźny charakter pisma.Tak mi mówiła.Moja redaktorka będzie zdumiona. . .by stał się bestsellerem. .Potem już ktoś przepisywał na maszynie twoje rękopisy? . zwłaszcza w Hongkongu.zawodowych. gdzie mogą leżeć nie czytane do końca świata. uciekając z własnego.Jak skończymy 152 śniadanie.To naprawdę niezwykłe. Chętnie obejrzałbym tą część . Będę miał aparat w pokoju.Ale są. Ten wewnętrzny głos był teraz taki cichy. Jason zaproponował: .Chyba nie. Dobrze? . . ponieważ redaktorka uznała.Spojrzała na niego. że dobrze by było. a co dopiero .Czy przenoszenie tego. Holly.

Muszę wyjaśnić ci zdarzenia ubiegłej nocy. pozbawiony emocji. a jej oczy stały się niebieskie i migotały niczym fale.Nikomu o tym nie mówiłam. równie prostych i bezosobowych jak wnętrze jej domu. by Holly miała idealnie szczęśliwe dzieciństwo. Bryza robiła to. który wydawał się taki czarujący. Tam rodzą się ich młode. Twarz Holly obramowywały już wijące się loczki.Zabił moją matkę. Tańcząca w niej nadzieja stawiała jej nieustępliwie warunek. gdzie zaczynały właśnie rozwijać się dzikie kwiaty. . . Mówiła do błękitnego morza. a potem siebie.zgodziła się z wdzięcznością.W lodówce jest też kolacja. Holly wiedziała. że poda mu same fakty. nie mówiąc już o ogromnej tragedii. zapierającego dech w piersiach arktycznego kwiatka. przewędrowali miarowym krokiem przez majestatyczny las. a potem spytała z radosnym zaskoczeniem. Spacerowali już prawie dwie godziny. opowiedziała Jasonowi. że ojciec zginął w Wietnamie. Kiedy wreszcie się odezwała. Nie mam pojęcia dlaczego. Pewnie dlatego stałam się bardziej podatna na wspomnienia. . Mój samolot musi wystartować najpóźniej o szóstej. . Przez dłuższy czas Jason nie odzywał się. oczywiście . ciemnoniebieskie morze. którą mu właśnie z takim spokojem opisała. jej głos był spokojny. co chciały robić jego palce. ale nie splami go jego zło. . że musi mu wszystko opowiedzieć. Zrobiła to... że widział jej oczy. nie sypiałam najlepiej ani nie jadłam zbyt wiele od dłuższego czasu.Chciała. Nagle promienne oczy zakryła chmura wahania. Tego pragnął. . bawiące się każdego lata w wodach zatoki. Opowiedziała mu swoją historię i udało się jej powstrzymać krzyk rozpaczy. 153 . jednak nie jest szalona. że nie będę mógł zjeść jej z tobą. . Najważniejsze jednak. bez cienia smutku. czego pragnął. że policja i sąsiedzi uznali. W ten sposób Jason pozna przyczynę jej przerażenia. zobaczył jak morska bryza igra ze złocistym jedwabiem. Sprawiło to jednak..Obawiam się. grubego warkocza. iż jestem jakoś odpowiedzialna za to. Holly pozwoliła sobie uwierzyć w tę prawdę. . Nie podzieliła się z nim przerażającymi szczegółami. Uciekłam więc i zmieniłam nazwisko.Na Hawajach. że za wszelką cenę pragnie uwolnić każde pasmo z mocnej uwięzi długiego. . 20 Wiecie mamy tu stado wielorybów. które nieodwołalnie skaziłyby go podłością Dereka.Jego uśmiech zbladł. Jason pragnął. bez szczegółów. Tam dokazują. i wreszcie dotarli do śnieżnobiałej plaży. Poza tym załoga musi odpocząć przed jutrzejszym lotem do Hongkongu. które radośnie świętowały tańcem swoją zuchwałą ucieczkę. . co -jak wierzył . żeby wiedział. gdy wyobraziła sobie morskie ssaki. Gdy Jason uśmiechnął się do najcudowniejszego skarbu. był w rzeczywistości potworem.Holly wskazywała migotliwe. pod którym zgadzała się tu pozostać: że będzie z nim szczera. co zrobił.Tak. -Tak.. a teraz odwróciła się i spojrzała na niego z heroicznym triumfem.wyspy.A gdzie są teraz? . i tym.Przed lunchem? Jason uśmiechnął się. Holly pokazała mu swój świat z wszystkimi wspaniałymi skarbami. a ojczym.. Zdecydowała się. Ale nie próbował zabić mnie.Okropne wspomnienia. .. Toczyła się w nim walka pomiędzy tym. To było odważne stwierdzenie. rozległą dolinę. Wydawało się. Ale w złotym świetle tego wspaniałego dnia przy Jasonie. stanowczy. siostrę i brata. żeby było dość czasu na jego przegląd w Los Angeles.było dla niej najlepsze. W kilku zdaniach. . .Masz rację.

jak z uśmiechem rozmawiały o śniegu. zatapiając. że niedobrze jest więzić w sobie wspomnienia i związane z nimi uczucia..stwierdził Jason -ja też nie wiem. delikatnie pieszcząc wargami jej jedwabiste włosy.zaczęła cicho Holly. że kiedy zapukałem do okna. Chwilami.. nowy taniec. Zanim jeszcze gorące łzy zaczęły spływać po jej policzkach. Tylko Derek nim był. Złociste loki.. otulona jego ciepłem i siłą. niedawno jeszcze tańczące radośnie.Tego dnia padał śnieg .. To właśnie widziałaś.A ja muszę to od ciebie usłyszeć. niczym ciepły. kiedy zjawiłem się ubiegłej nocy.Co masz na myśli? . Czy nie lepiej. który oglądali.wyszeptał Jason. Przypomniała sobie wszystkie szczegóły tamtego wieczoru: co Claire gotowała na kolację. by opowiedziała mu szczegółowo swoje wspomnienia o tamtej nocy? Czy nie jest to jedyna szansa na przepędzenie upiorów. który sycił delikatne korzenie nadziei w jej sercu.No cóż . Ale były też ch* 155 gdy potrzebowała dystansu. że pamiętasz wszystko. przepięk poruszający menuet udręki i miłości.. przytłoczone koszmarem. dla ciebie zabrzmiało to jak strzały. by znajdowała się blisko niego. niewielkiego.. były teraz mokre. . Łzy wciąż płynęły. Jednak duszenie wszystkiego w sobie nie mogło być dla niej dobre. wyleją się. które były tak potężne. a może nawet słyszałaś. a nawet szczegóły odcinka Corky i Biały Cień. przesiąknięte ogromnym smutkiem. Jasonie.. lecz rozlewały się w sercu.Nie wiem. czuła. topiąc je w smutku.Na naszym podwórku rosło drzewo. że mogły więzić ją w przerażającym koszmarze? Wreszcie bardzo spokojnie powiedział: . Jakie to było wesołe. Jedynie łzy gromadzone od siedemnastu lat. do tej chwili zepchnięte w niepamięć. gdy Holly ciągnęła swoją opowieść. .Ale to było niemożliwe. zalewając wszystko. nigdy nie napełniały jej oczu. Zawsze dotąd wzbierały w środku. 154 . imponująca jodła. .Wiem. ciężkie od łez. jakimś cudem znalazła się w jego ramionach. Holly. Holly mówiła do morza. . jak coś w niej narasta .Nie sądzisz. jakie normalne. . delikatna i ażurowa niczym panna młoda. o czym gawędziła z siostrą i bratem. gdybyś o tym porozmawiała? Potrząsnęła przecząco głową. Czy takie wspomnienia i emocje nie powinny zostać uwięzione jak najokrutniej si zbrodniarze. -Triumf Holly już dawno znikł i Jason widział teraz w jej oczach strach.Jeszcze nie opowiedziałaś mi wszystkiego o tamtej nocy. bezgłośny deszcz. gdzie latem będą dokazywać wieloryby. .Holly . prawda? Myślę. Gdy zbliżała się do złowróżbnego momentu pojawienia się Dereka. wyraz twarzy. że mogłoby ci pomóc. wierzę. ponieważ te wspomnienia nie są zbrodniarzami. To taniec ich serc i dusz.Muszę ci to opowiedzieć. Każde słowo. z czego się śmieli w trakcie nadawania reklam. na zawsze odcięci od świata? Nie. ale chwilę później przyznała: . które nagle wytrysną z niej.. Nie.. Ale nie było żadnych krzyków. a jednak - . który w końcu zdołał się wyzwolić. o wiele wspanialszy od tańca morskiej bryzy i złocistych jedwabnych włosów.. Więzić! To słowo odbiło się echem w urny śle Holly. A obok bolesnych wspomnień istnieją też inne. Ale był też inny. Ale naprawdę. A co jest dla niej najlepsze? Jason nie wiedział tego. . uświadomiła sobie z zaskakującą pewnością siebie.. czuła potrzebę zn nią się w ramionach Jasona. do falującej błękitnej wody.krzyki.. tak.

co kiedyś uznawała za swoje szaleństwo. Był to już inny taniec. który krył się w niej przez te wszystkie lata. nie zmoczone teraz łzami.Zamierzam przysyłać ci co najmniej jeden faks dziennie i dzwonić. byś mi codziennie raportowała. Ale tańczyli bezbłędnie. . że jego samochód niknie w lesie. Wyciągnęła delikatną dłoń. kiedy wybiegła z domu. oczywiście. ale jakimś cudem ogromny smutek. omijając ten fragment.Czy ty też będziesz do mnie pisać i dzwonić każdego dnia? .powiedział z powagą. . obiecując w zamian. Holly? Że mi zaufałaś? -Nie. przepłynął do niego. Jason przytulił jej kruche i drżące ciało i przez bardzo długi czas. ale. że mi to opowiedziałaś. i ciągnęła opowieść. gdy stawały przed nią obrazy rzezi. jak postępuje twoja praca nad scenariuszem? . Nie splamiła go podłością Dereka ani tym.Ale? Nie myślisz chyba. bo twórcą choreografii do tego niezwykłego pas de deux była miłość.Opowiedz mi to. . Ani teraz. a gdy dotknęła jego twarzy.Dobrze. .Przykro? .Tak mi przykro. ale były chwile.. jak samochód Jasona znika pomiędzy sosnami.Tak. Na pożegnanie czule i delikatnie przesunął palcami po ślicznej twarzy Holly. Kiedy wreszcie skończyła. gdy Holly wciąż płakała. . Jednak tak się nie stało. Ani Jason. wtórowało temu głośne bicie jego serca. . kiedy czuła potrzebę odsunięcia się.. gdy jej piękne oczy rozbłysły nadzieją. Jason odsunął czule z jej oczu zmoczone łzami jedwabiste. i rzucić się za nim w pogoń. . pojawił się płomienny rumieniec. -Nie. co zostawił. znowu zatańczyły. nie mógł się doczekać.Więc bądź pewna. a Holly. złote pasmo włosów. Odrzutowiec był tylko srebrzystą sylwetką . że uczysz się pisać na komputerze.. 156 . że chcę. Przez większość czasu to ona mówiła. Gdy wrócili do chaty Holly. I odszedł. by otoczyć ją kochającymi ramionami. I opowiedziała mu.Jej odpowiedź. wyszeptała: .. Cudowny optymizm i magia wciąż z nią były. . . by się nim dzielić..osobno. podkreślona skinieniem głowy. ani po upływie czterdziestu pięciu minut.wyszeptała. Nie starał się pochwycić białych dłoni. które zaciskały się kurczowo.Nigdy nie żałuj. podniosła wzrok . rozkazując łagodnie: . a przepełnione jeszcze większą czułością ciemnobłękitne oczy przemówiły do jej serca. bez najmniejszego wahania. I dopiero wtedy. Ale był przy niej. Holly. ani Holly nigdy wcześniej nie wykonywali tego tańca.Nie byłam pewna.Tak. ale czy możesz pisać do mnie ręcznie? Chciał utrzymać z nią jak najbliższy kontakt bez względu na dystans. Nie opuściła żadnego szczegółu tego koszmaru.Jego czuły uśmiech przepełniony był miłością.powtórzył cicho. by Jason pojechał na lotnisko.. kiedy będę mógł obiecał. słysząc dźwięk nisko lecącego samolotu. powstrzymując oddech. Wtedy odzywał się. A kiedy wreszcie przestała płakać. . wszystko.i zobaczyła wyraz jego ciemnobłękitnych oczu. patrzyła. Holly. kiedy zapragnie powrócić do bezpiecznego schronienia jego uścisku. bardziej swobodny i radośniej szy niż kiedykolwiek. .. Jason nie próbował zatrzymać Holly. . kiedy wyczuwał.Dobrze? . Holly .Że pozwoliłaś mi się dotknąć? Na jej policzkach. iż zobaczyła obraz zbyt okropny. była już pora..Wiem. że zje wszystko. ale w każdej chwili mogły zobaczyć. który miał ich dzielić. Dała mu na drogę dwie kanapki. Ja nie żałuję.Dlaczego. że złote loki. Opowiedz wszystko.Tak . ciągnął dalej: . sprawiła. Nadszedł czas jego odjazdu.

. że kiedyś zostanie reżyserem. nie odnajdzie się -żywa lub umarła -historiapozostanie niedokończona.a także fotografie swoich bliskich. rozjaśnioną światłami ganku.na tle mrocznego nieba. Dopóki kilkunastoletnia córka. który nieoczekiwanie zmartwychwstał . i już wtedy jego twórczy umysł wyobrażał sobie niemal wszystko w formie filmu: jak nada życie zasłyszanej historii. że to niemądre.. Teraz była środa wieczór i wracał do Los Angeles. ale czegoś w niej brakowało. pokaże mu je.. Ich sekret został ujawniony. Za sześć tygodni. przechował ją ukrytą głęboko w pamięci. Przez cztery godziny Jason pracował intensywnie z wielkim skupieniem.. Wyjęła okulary w drucianej oprawce . Jason nie pamiętał teraz tamtego artykułu. a samolot pomachał skrzydłami. I nie chodziło tu tylko o to. i zrobi to.. jeśli nawet będzie to oznaczać kolejną bezsenną noc.. Chciała podzielić się tymi obrazami szczęścia z Jasonem.drobną figurką. Już wtedy. czegoś brakuje w tym. gdy Holly pojawiła się w jego drzwiach.nigdy ich już nie włoży . i siedmioletniej niewoli ojca. . na przekór świadomej dyscyplinie. która towarzyszyła jej do Los Angeles.przynajmniej straszne wspomnienia nie mogły już więzić jej w koszmarze zła. gdy Jasonowi powiedziano. niepokoił się o nią i żywił się nadzieją. W poniedziałek rano. Jednak historia masakry. że Holly będzie lepiej spać dzisiejszej nocy. Miał nieodparte wrażenie. A było coś jeszcze. Z łatwością mógłby też przebyć powrotną drogę pogrążony w myślach. Dopiero gdy odrzutowiec zniknął w ciemności. które tak długo ją terroryzowały.choć ten cud zdarzył się o osiem miesięcy za późno -wywarła na nim wielkie wrażenie. co mu opowiedziała. Wspomnienia. I zrobi to. Ów walentynkowy wieczór spędził z Nicole Haviland. Jason nie pamiętał artykułu z "Timea". wiedział. Był to 158 wieczór namiętności i rozkoszy. Opowieść z "Timea" była fascynująca. Na jego twarzy pojawił się uśmiech. którymi musiał się zająć. Holly . podzieliła się nim. która miała miejsce w dzień świętego Walentego. postanowił wykorzystać tak nie157 oczekiwanie wolny czas na załatwienie wielu spraw. gdy wyszedł od niej o północy. Jason wpatrywał się w papiery. którymi powinien się teraz zajmować. że czegoś brakowało w tym. Wydawało się. nim w czwartkowe popołudnie wyruszy do Hongkongu.w towarzystwie nadziei i magii wróciła do chaty. gdy tylko pomyślał. Wtem. ale jednak zaczęła machać ręką. Jednak Jason zmusił się do działania.. Być może dlatego o niej nie zapomniał.. Tam w swojej sypialni sięgnęła z namysłem po torebkę z plecionki. który przeczytał na drugim roku studiów w UCLA. Zakończył się dąsami.i nigdy nie zniknie . Jason odkrył zaskakującą prawdę: od chwili. Wtedy nie próbował nawet pracować. Należy podjąć decyzję co do każdego dokumentu z tej teczki. nie będą już tak pewne swej władzy nad nią. i że jakimś cudem zna ten brakujący fragment. w jego mózgu dosłownie eksplodowała myśl: coś jest nie tak. Pękata teczka leżała na sąsiednim fotelu tak jak wczoraj. Przez cały czas myślał o Holly. po jego powrocie z Hongkongu. bo czekała na niego praca. co mówiła Holly. że prócz Dereka nie wymieniła żadnego imienia. czekająca na niego góra papierkowej roboty nie zmniejszyła się ani trochę. a choć wielki smutek z powodu utraty ukochanej rodziny nie zniknął . że spotkanie z Raven Winter i Lauren Sinclair zostało odwołane. podczas lotu do Kodiaku. nie oglądał też ostatniego odcinka 20/20. jak ją przedstawi za pomocą obrazów. Cóż to znaczy kilka nie przespanych nocy w porównaniu z kilkunastoma latami koszmarów. a Holly . pozbawiony jednak miłości i romantyzmu. co tak zaniepokoiło Jasona. która zniknęła bez śladu.

kiedy i dokąd chciałaby pójść na swoją urodzinową kolację. . nad którym Jason już się zastanawiał. kiedy popełniono te morderstwa. o tej porze już od dawna by spała. I nie znamy ich nazwiska -podsumowała Beth Robinson. Zapisz. i numer mojej karty Visa. na tyle dużą. że może dzwonić nawet później. jak dawno to było. Holly. Dobrze? . wtedy była nastolatką. Jeszcze trzy miesiące temu Beth była najlepszym analitykiem Gold Star. musi spędzić ostatnie miesiące ciąży w domu. zaczął się zastanawiać: Holly ma teraz trzydzieści lat. jadąc na lotnisko. Potem. że Holly zdecydowała się zamieszkać w Kodiaku. prasą i stacjami telewizyjnymi. Lawrence telefonował do niej o jedenastej wieczorem.Zima . z którym pracowałam kiedyś w "Seattle Times".. Jasonie? Który to był rok albo chociaż jaka pora roku? . że zamierzamy zrobić film dokumentalny o przemocy w rodzinie? . ale prawdopodobnie jakieś piętnaście lat temu. zdecydowałbym się na zachodnią część stanu. leżąc w . Właścicielka miała odebrać Mindy w piątek rano. . jak Holly opisywała wyniosłą jodłę.Dobrze. nie studia. okrytą koronką świeżo spadłego śniegu. który to był rok. by od ósmej rano zacząć kontaktować się z policją. że właśnie do niej zwrócił się z tym niezwykłym problemem.. a potem potwierdzali te plany przez następne dwa dni. i wyślij rachunek bezpośrednio do mnie. 31 marca Lawrence zadzwonił do Caroline we wtorek wieczorem. Wpadł do jej domu. Śnieg nie był wystarczającą wskazówką. że ponieważ ma czterdzieści trzy lata. a dziewczynka. skłonił go do stwierdzenia: . Obszar na północ od Cascades miał ostrzejsze zimy. jakby nie był on zbyt częstym zjawiskiem na danym terenie.odpowiedział.. która przeżyła. Musiała mieć co najmniej piętnaście lat. wspominając. a Katie i jej szczeniaki powinny wrócić do swego domu dzień wcześniej. . gdy ginekolog powiedział. Caroline zapewniła go. że wybiorą się w piątek do Space Needle.Więc zacznę od Seattle. Kochała swoją pracę. kiedy już ułożył do snu swoje pieski. . 159 ale w każdej części stanu mogły występować opady śnieżne. Od jakiej części stanu powinnam zacząć? Było to pytanie.Dobrze.kiedy do niej dzwonił kipiała energią. . Była teraz w ósmym miesiącu ciąży i czuła się tak dobrze. Może Seattle albo któreś z małych miasteczek na wybrzeżu. by przetrwać o własnych siłach. że chętnie zgodziła się popracować dla Jasona.A więc w razie czego mam powiedzieć. Już nie mogę się doczekać dnia jutrzejszego. Zapytał.I że jest to mój własny projekt.Czy masz jakieś pojęcie. kiedy pomyślał. Dam ci numer mojej telefonicznej karty kredytowej. Jednak w tym tygodniu . stan Waszyngton Piątek. Lawrence i Caroline zaplanowali jej urodzinową kolację we wtorek. Jest tam facet. i powiedział. gdyby trzeba było przesłać jakieś informacje przez kuriera. że wszystkie szczenięta mają się doskonale. czuła do Jasona wdzięczność. Gdy rozmawiała z nim. ile czasu ci to zajmie. by zbadała szczegóły zbrodni dokonanej przed wielu laty gdzieś w stanie Waszyngton.Nie wiem. chociaż przed poznaniem Lawrencea. Ustalili. Holly i jej matka tak mówiły o śniegu. by powiadomić ją. Zawsze był bardzo chętny do pomocy. jak zwykle wcześnie .choć budziła się. Część czwarta 21 Seattle. Fakt. Choć jej wątpliwości były widoczne. z szerokim widokiem na morze. ale porzuciła ją bez chwili wahania. nie starając się nawet ukryć swego sceptycyzmu.Jeśli miałbym zgadywać.A więc ojczym miał na imię Derek. byś korzystała z niej przy telefonowaniu.

wiosennego wieczoru. wiedzieli oczywiście. jej szczeniak. Kleopatra. Koniczyna i Bułeczka. . białe góry. gdy pokonywali samochodem krótki dystans z jej domu na Queen Annę do centrum Seattle. że niektórzy ludzie odwołaliby rezerwację z powodu deszczu. a każdy temat. bardziej zainteresowani odkrywaniem siebie niż jedzeniem.spytał Lawrence. Jego głos był niski. A tobie? -Lubię je. Teraz. że są to idealne warunki do podziwiania jego uroku. .przytulnym. wychwytując ich migotliwe światła. Oczywiście Caroline potrzebowała rady Lawrencea. lecz i pełne siły. obracającej sią restauracji na szczycie Space Needle. które w tej chwili ją pieściły. że deszczowa noc jest piękna. Każdy promień światła starał się przebić przez ulewę i nocne niebo iskrzyło się bezkresem małych tęcz. Gawędzili godzinami. . Gdyby te słowa wypowiedział ktoś inny. 164 Nikt nie poganiał ich tego deszczowego. I z każdą chwilą stawali się coraz bardziej głodni siebie. Caroline przypuszczała. . .zdecydowali. Potrawy podawano bez pośpiechu. lecz zwykła Juliet. wcale nie zdawały się ulegać złudzeniu. Nikt nie czekał niecierpliwie. że jest to jej decyzja. Patrzył na nią z błyskiem pożądania w ciemnozielonych oczach. Lawrence Elliott nigdy nie powiedział. Oczywiście. koncentrując się na głosie Lawrencea. Caroline.Pięknie . Mogli jednak podziwiać roziskrzone jak klejnoty światła Szmaragdowego Miasta. . ten sam. nie Julia od Romea. że kurtyna mroku już wcześniej zakryje lśniące. -Tak. gdy Lawrence zgodził się z nią. a Caroline i Lawrence spożywali je powoli. Olympics. Jednak ciemnozielone oczy. wpatrując się we wspaniałą grę wody i światła. uznała. zanim pożegnali się o drugiej nad ranem. zacierał ostre kontury budynków. Jednak teraz.Nadal podoba ci się. Słyszała wtedy całą jego łagodność i siłę. gdy spoglądała z wysoka na miasto. a które nie. . Tego deszczowego wieczoru. Księżna. "Juliet"? .Juliet . zamierzała odwrócić się w jego kierunku. Jako weterynarz dobrze orientował się. eleganckiej. Poświęcali temu wiele godzin. ale zobaczyła jego odbicie w szybie. jak się seksownie uśmiecha.szepnęła Caroline. Może nawet na swój sposób atrakcyjna. Słyszała też czasem.Bardzo pięknie. prowadził do stale nawracającego problemu o wielkim znaczeniu: jak nazwać jej szczeniaka. Cascades i Mount Rainier byłyby zasłonięte grubą. na kilka miesięcy przed rozpoczęciem sezonu turystycznego. I po raz pierwszy w życiu Caroline Hawthorne naprawdę czuła się piękna. Ale nie piękna? To tylko złudzenie. a w zależności od charakteru dzielnego stworzenia. które psie imiona są modne.. Stolik w "Emerald Suitę". który słyszała w mroku podczas kilku minionych nocy. Padający deszcz jednocześnie maskował i uwydatniał. Imbir. Później Carolina dziwiła się jak rozmowa o balu mogła płynnie zboczyć na egipskie piramidy.. Piękna? Ja? Nie! Może jestem nieźle zakonserwowana jak na czterdziestolatkę.Tak . które 163 przetrwało niebezpieczeństwa narodzin. zarezerwowali na ósmą. ciepłym łóżku.Jesteś bardzo piękna. choćby najbardziej oderwany. przechodzili z łatwością od jednego tematu do drugiego. Kiedy decydowali się na tę godzinę. omawiając wszystkie wady i zalety imion: Piegus. głęboki i łagodny. zawieszone ponad światem.zgodził się cicho Lawrence. zamykała oczy. mogło być zdrobnione na "Julie lub przekształcone w wytworne "Jules". Zwykłe złudzenie optyczne. jak gdyby na nich dwojgu spoczywała odpowiedzialność za nowe życie. To imię było nie tylko ładne. zażartowałaby wesoło. szarą warstwą chmur. nie zobaczyliby gór. gdyby nawet przyszli tu o zmierzchu. by zwolnili miejsca przy oknie.

która zwiozła ich szybko na dół. . wypowiedzieć słowa.wyjaśniła pośpiesznie Caroline. Caroline pragnęła zagłuszyć ciszę tysiącem tłumaczeń. . a kanciaste rysy mocnej twarzy stwardniały w niezłomnym postanowieniu. żeby zechciała wypróbować swe niezwykłe zdolności przekonywania na opornym kandydacie. To ja cię wykorzystywałem.Lawrence i ja spotkaliśmy się przypadkiem. Ciemnozielone oczy były niemal czarne. Nigdy bym tego nie zrobiła. i oświetlony świecami przedmiot pożądania.Głos należał do Martina Sa-wyera. Proszę.Zaśmiał się. kim jesteś. Z pewnością myślał o wyraźnym zachwycie Martina Sawyera. by zaprowadzić ich do stolika.Wiem.Wiem . . uwierz.poprosiła go cicho. być z tobą? . gdyż maitre dhotel czekał. . czar pożądania prysł. To ja jestem wyzyskiwaczem. Odwrócił się do niej gwałtownie.. Napełniałaś mnie swoim zadowoleniem. Martinie .Wreszcie Lawrence przerwał długie milczenie. Na jego twarzy malował się wyraz.Prawda. . .Caroline i Lawrence.. Miał przed sobą Space Needle. no. by ubiegał się o urząd publiczny. pełne nie ukrywanego pożądania.. Dlatego oglądałam tamten odcinek 20/20 i wiem. Tu wtrąciła się żona Martina. proszę. i wiesz. Z tego powodu był dziś tak zdziwiony. Caroline. jeszcze zanim cię poznałam. które cisnęły mu się na usta w czasie jazdy. które dodawały ci blasku nocy. że nasze spotkanie to przypadek . .No. że jej słowa dotarły do Lawrencea.. wdzięcznie wyciągającej się ku niebu. a ja pozwalałem. . dlaczego tak jest. a ja brałem i cały czas wiedziałem. ponieważ Lawrence obejmował Caroline. co świadczyło o pewnej zażyłości między nimi.czy wiesz. 165 Poważnym skinieniem głowy dał jej do zrozumienia.Wykorzystywać mnie? .Tak. prowadząc ją w kierunku windy. jakie to samolubne. Jednak Lawrence skoncentrował się na prowadzeniu samochodu . Ale . Ale odmówiłam mu. byś to . I kiedy wreszcie się odezwał.Jestem pusty w środku. Wiesz o tym. boja czułam to samo. . . Martin poprosił mnie. że zamierzał to zrobić. i Caroline zobaczyła nawet błysk pożądania w jego ciemnozielonych oczach. co za wspaniała niespodzianka! .Musisz wiedzieć. I natychmiast poczuła. i bardzo mokre. nic. bardzo zimne. były teraz całkowicie bezbarwne.zaczęła Caroline.. Ten śmiech był tak długo więziony. Stanął przy oknie i patrzył na dwór. bym spróbowała namówić cię do zajęcia się polityką. Krople deszczu.. zwrócił się do Caroline z prośbą. idąc za nim do salonu.. Lecz wkrótce znów spochmurniały. nareszcie razem. Chwilę później Caroline i Lawrence wsiedli do windy. który teraz wydawał się nierealnym marzeniem. jakiego Caroline dotąd nie widziała. i najwyraźniej w doskonałej komitywie.na ciemnych i zdradziecko śliskich od deszczu ulicach. który potrafił być tak łagodny. co mogłoby się komuś przydać. wpływowego biznesmena. Kiedy zawiodły jego próby skłonienia Lawrencea Elliotta.. tworząc malutkie tęcze. swoim optymizmem.odpowiedziała równie miękko. zabrzmiał gorzko i zimno. że widzi nas razem. jak niegdyś on sam był w niewoli. . by zajął się polityką i zapomniał wreszcie o zaginionej córce! . Ty dawałaś. Nie mam nic do dania.Nieprawda! . że cię nie wykorzystywałam. rozmawiać z tobą. Nie mogłabyś tego zrobić. I to jest najważniejsze.Chodźmy stąd. Mądre. Przez chwilę wydawało się. jakie to było dla mnie cudowne. gdy zatrzymał się przed jej domem. mroczne jak noc.Ale spotkaliście się. Uwierz mi. . Ale Caroline widziała napięcie potężnych mięśni jego karku i szczęk. głos. że podjęła się przekonania Lawrencea Elliotta.Wejdź. Kiedy znaleźli się na ziemi... gdy już zrzucili z siebie przemoczone płaszcze. Mógł dojść do tego wniosku. . że Lawrence rozluźnia cudownie zaborczy uścisk.tu jego głos złagodniał . Caroline. zielone oczy wpatrywały się z napięciem w jezdnię ani razu nie skierowały się na nią.Ty mnie nie wykorzystywałaś. swoją radością. i wyszeptał ochryple: .

wprowadzał tylko zamieszanie.. wyszeptał znowu: . Miała czterdzieści lat i pewne doświadczenie. Były to słowa. Caroline była przez siedem lat mężatką i w ciągu dwunastu lat po rozwodzie miała kilka romansów. imperatyw. Jeżeli przy mnie czujesz się mniej samotny. że nie ma nic do zaofiarowania. łagodny i. Caroline. ale seks zamiast ją wzbogacać. konieczność . Nie taki. który jest przy mnie. kiedy jestem sama. nim wyruszył w podróż.Nie chcę cię zranić. Zamierza odejść i nigdy nie wrócić". ale przeraża mnie myśl. proszę! . . spojrzała w jego udręczone oczy i wyznała: . Caroline nie chciała odczuwać tej bolesnej pustki.uświadomiła sobie Caroline... delikatnie wplatając silne palce w jej jedwabiste kasztanowe włosy. ale wydawały się jej bezsensowne i stanowczo nie zgadzała się odrzucić wspomnień o magii.powiedział cicho. Lawrence poszedł po swój mokry płaszcz. gdy jestem z tobą. Caroline nigdy dotąd nie doświadczyła takich emocji... że te emocje nic nie znaczą w porównaniu z tym. gdyż znała już złowieszczą odpowiedź. A po jej śmierci złożył uroczystą obietnicę.Przy tobie czuję się cudownie. która zakończyła się w dżungli Wietnamu... których znaczenia nigdy dotąd nie rozumiała w pełni. to.potwierdził łagodnie Lawrence. . z czym żył. Caroline. Proszę. a usta witały ją najdelikatniejszym pocałunkiem. Zostań. I wcale nie chodzi o to. Żyłem samotnie zbyt długo. . Poczuła taką pustkę. Każdy zaczynał się od przyjaźni. tak cudownie. a które należałoby 167 określić jako pożądanie.Był to cichy krzyk rozpaczy.Mylisz się! Jesteś dobry. . głód. Uwierz mi.Caroline! Kiedy jego palce wplatały się pieszczotliwie w jej włosy. Powiedział przecież. Mimo to podeszła do niego. Caroline słyszała jego słowa.Och. . ze mną. że może zostać bardzo zraniona. . taką samotność .Och. że oboje tego chcemy. jest to po prostu odbicie ciebie samej.Nie ma nic złego w człowieku. bo nigdy nie czuję się. że widzę swoje odbicie. Zanim po raz pierwszy ucałował jej oczekujące wargi. wyciągając ku niej ręce. by tego nie wiedzieć.Ależ tak. nie odchodź. a od tamtej dawno minionej nocy taka . że nie ma nic jej do zaoferowania. Gdy się zwrócił w jej kierunku. Proszę.Ja też tak się czuję w twojej obecności. "On się ze mną żegna .Nie boję się. Z odwagą i czułością powiedziała: . Caroline wiedziała.Szczerze wierzy. Jak mógłby ją zranić? Caroline nie zadała tego pytania. że czeka nas coś więcej...były dla niej całkowitą nowością. .Ale widok Martina przypomniał mi. Ale te wspaniałe uczucia . Serce zabolało ją jak po utracie kochanej osoby. Cudownie. to nie ma nic wspólnego ze mną.Z wyjątkiem tego. co on czuł. mniej pusty. . obudziły się w niej zdumiewające uczucia. Caroline . wydawało mi się. Jeśli widzisz we mnie dobroć czy łagodność. przez całą noc.Jego szept był pełen namiętności i rozpaczy.. .robiła. przez te wszystkie lata. 166 .Tak . Claire i Lawrence Elliott kochali się po raz ostatni na kilka godzin przedtem. To dla niej zniósł siedem lat niewoli i tortur. który sprawił. . I z całą pewnością nie chciała. . że możesz teraz odejść i nigdy nie wrócić.ale wiedziała.Gdy wychodziliśmy z restauracji.. że zostanę zraniona. że nie jest prawdziwy. by on ją przeżywał. Tymczasem Lawrence wiedział. w jego zaniepokojonych oczach dostrzegła wielką czułość. że odnajdzie zaginioną córkę. Caroline. że Lawrence zatrzymał się. Dawno temu oddał swe serce Claire i wciąż o niej myślał.. .. jakim się staję.. namiętność. kim naprawdę jestem.to ciepło.Lawrensie. co to znaczy oddać wszystko ukochanej kobiecie. zanim wpadliśmy na Martina. nie rób tego. .

Człowiek. Ubiegłonocna burza stanowiła tylko odległe wspomnienie. by widzieć ulicę. Czego dotyczą? Jak daleko sięgają? Jak bardzo są śmiałe? Nie był to pojedynczy taniec miłości. Muzyka płynęła z ich wnętrza. powitał ją miękko: . . stapiać w jedność nie tylko rozpalone pragnienia. Poznała jednak jego siłę. jego namiętność. czuły refren. że łatwiej je kontrolować. by odkrywać ich wzajemną namiętność za pomocą innych zmysłów. Świeżo obmyty świat był pogodny. który zdołał przetrwać siedem lat w ciasnej klatce. jak gdyby Caroline sama opatuliła się ciepło i wygodnie kołdrą. a także jego blizny. Ubrał się już. wokół szczupłej talii i nie zatrzymując się nawet. jaki obiecywała prognoza pogody. bo ona tak go błagała. łączyć coś więcej niż ciała. Zasypiała w łóżku wzburzonym ich miłością. w którym przez minione trzy noce Caroline słuchała jego głosu.bez wątpienia spotęgowane wieloma latami surowych wyrzeczeń. co jest ich celem.. znowu i znowu. Odchyliła brzeg zasłony na tyle. Idealny wiosenny dzień. znowu. Że za wiele emocji zbudzi wyobrażanie sobie. ale nie miał marynarki.. Caroline porwała kwiecisty szlafrok leżący na krześle. wypowiadany szeptem. Głosem. którym raz po raz szeptał jej imię. Dawać. pisał coś. stąpając bezszelestnie na grubym dywanie. Nie zamierzała go błagać. Celem? To pytanie odbiło się przelotnie echem w mózgu Lawrencea. kierując się ku schodom. jaśniejący czystością. lecz z zachłannym pożądaniem wę-drująpo jej nagim ciele. Pomimo ich zapierającej dech w piersiach intensywności miał wrażenie. Pragnęła ciemności wtedy. . Pomyślała sobie. jak jego zielone oczy powoli. Teraz znowu próbował odejść. jedyny tekst do wspaniałej melodii ich miłości. Ale cel takiego uporządkowania pościeli był jasny jak słońce. gdy mogła widzieć Lawrencea tylko w wyobraźni. a każdy z nich radośniejszy od poprzedniego.. Lawrence był w kuchni. Chciała się tylko pożegnać. Zawiązała go mocno. pewniejszy. zniknąć bez śladu.. że to już zbyt wiele. Nie musiała go długo przekonywać. które wypowiadali. by uczesać potargane kasztanowe włosy. jak gdyby nigdy go tu nie było. pochylony nad ladą. Dzielić się.. o wiele potężniejsze. dopiero świtało.. a jedyne słowa. ale słyszeli ją oboje. a Lawrence odszedł. lecz wiele tańców. Przez kilka chwil Caroline patrzyła w milczeniu na niego. które pieściły ją z taką czułością. Pod wpływem impulsu Caroline odrzuciła kołdrę i podbiegła do okna. Samochód Lawrencea wciąż stał na ulicy. gdy nagle stanęła jak wryta: Lawrence próbował odejść ubiegłej nocy. a został tylko dlatego. zanim ona się zbudzi. jak gdyby ta noc namiętności nie miała miejsca.Dzień dobry. Przez zasłony przedzierały się jasnozłote promienie słońca.Cześć. Wydawało się jej. i pragnęła ciemności teraz. wyszła szybko z sypialni. nim odpowiedziało na nie jego serce. śmielszy. Był brzask. Splatać namiętnie nie tylko ręce i nogi. Kochali się w łóżku.. pojawił się serdeczny uśmiech. niż je pamiętał . Zamierzał odejść. Lawrence wyprostował się i zwrócił w jej kierunku. jak gdyby miały świadomość. Była już w połowie schodów. że w gruncie rzeczy nie widziała ciała Lawrencea. Jednak teraz te długo więzione pragnienia uwolniły się i wydawały się inne. i powitał ją właśnie taki widok. bo wzajemny pociąg fizyczny był aż nadto silny. to były ich imiona. gdy jego pożądanie zostało nasycone. a na ustach. Jednak jeszcze nie odszedł. A Caroline musiała też dowiedzieć się więcej o swych obudzonych właśnie pragnieniach.intymność była tylko wspomnieniem. narzucił dyscyplinę swoim potrzebom fizycznym. Ale teraz pościel była całkiem gładka. 168 Caroline obudziła się o szóstej rano.. bardziej intymny.

A teraz.Mój cykl jest równie niezawodny.Mam. że w tym miesiącu jest za późno na spłodzenie dziecka. zastąpił go niepokój. . Zamierzał zostawić jej uprzejme pożegnanie. Ostatniej nocy. wywołanym namiętnością.. 169 Caroline z powagą skinęła głową. że nie użyli zabezpieczenia. Jako siedemnastolatek zadbał o to.Pisałem do ciebie.. Okres powinien mi się zacząć w poniedziałek. która zaczęła się od czułego powitania. Nawet najwspanialsza noc namiętności nie stworzyłaby nowego życia. Łagodny uśmiech Lawrencea znikł. równie gwałtowny . a prowadziła do 170 ekstazy. jak gdyby nawet miał nadzieję.Oboje nie zastosowaliśmy żadnego zabezpieczenia. z tym fantastycznym ojcem? Dlaczego miałaby się zabezpieczać przed czymś tak cudownym? Zanim jeszcze mogła rozpocząć wewnętrzny dialog o konsekwencjach takiego wyboru.. Zadrżała. której będzie szukać wiecznie. które przekazywała tak wyraźnie. w kryjącej wszystko ciemności. Mówią. jak gdyby jej dotknął. Wydawało się. lecz głęboko odpowiedzialnym wyborem. jak księżyc. z którym dopiero co spędziła noc.Ostatniej nocy Caroline pragnęła ciemności. rzeczywistość sprawiła jej orzeźwiający prysznic. .Z zapierającą dech w piersiach szybkością stwierdziła. poznać tajemnice jej łona. . nie ulgę. Dlaczego miała wrażenie.odpowiedziała.bez zastosowania środków antykoncepcyjnych . Ale Lawrence tego nie wiedział. -Caroline urwała gwałtownie. jeszcze więcej. Tak musiało się stać . Chciał być wobec niej w porządku.i czuły -jak . stał się nieostrożny? A może i dla niego była to kwestia świadomego wyboru? Zakazane pragnienie. ale Caroline wiedziała. pomimo zadziwiających potrzeb jej rozbudzonego pożądania. Czyżby teraz. co zobaczyła: smutek. który wiedział o niej wszystko. trzydzieści lat później. że nie ma powodu do niepokoju. żebyś wiedział. Pośpiesznie dorzuciła: . że ich miłość nie stworzy nowego życia. ukochanej córki.I moje piersi są obolałe.Nie używałam żadnego zabezpieczenia ostatniej nocy. że jest to nieco naciągnięta prawda. Caroline wiedziała od początku.Niewłaściwa pora miesiąca? . jak gdyby od nowa rozpoczynali cudowną podróż. Ale jego zielone oczy nie pozwoliły. że pragnął więcej. Ale dzisiaj. wciąż widziała ten głód. . że ich miłość . znał każde jej intymne pragnienie i bezwstydne pożądanie. gdy patrzyła na tego mężczyznę. na które pozwolił sobie. . Być może minionej nocy Lawrence zamarzył o drugim dziecku. tak jak pozwolił swym skrępowanym namiętnościom na jedną noc szalonej swobody. .gdyż oznaczało ono zdradę w stosunku do innego dziecka. że głód w jego oczach może okazać się dla niej nie do zniesienia. bo wydawało się jej.była dla Lawrencea tym. W jej przypadku w tym miesiącu szansa na zajście w ciążę minęła. w jasnym świetle dnia. Jak gdyby wcale się nie niepokoił.Tak . by mieć dzieci dopiero po ślubie.. jakby Lawrence właśnie ją pieścił? Ponieważ w jego pytaniu była taka intymność.. i to. to marzenie znowu zostało uwięzione. by poczuła skrępowanie. przestroga dla lekkomyślnych nastolatków. Zabezpieczenia przed czym? Przed poczęciem dziecka z tym nadzwyczajnym mężczyzną.Chciałam tylko. ale. że kobieta może zajść w ciążę każdego dnia swego miesięcznego cyklu. Odczuwała już sygnalizujące to zmiany. obrzmienie w dołe brzucha.. czym dla niej: nie brakiem rozwagi. że mężczyzna. powstrzymało ją to. Chciał wiedzieć o niej więcej. nie zgadza się z jej stwierdzeniem. Również ona musiała coś zrobić. Caroline doskonale zdawała sobie sprawę.To znaczy? Caroline zadrżała. . zanim Lawrence odejdzie uspokoić go. . bo już mam wyraźne objawy. .

Tak wiele czasu minęło. . gdy już jesteś na nogach. . I jest jeszcze inna dolina.W moim przypadku też . a jutro rano.Lawrence uśmiechnął się do szmaragdowych oczu. .Nie... Nikt o niej nie wie.Wszystkie mnie interesują. jak gdyby ten widok mógł wywołać jej odrazę. że o tym wszystkim zapomniała. naciskał ostrożnie: . jak gdyby jego też niepokoiło to. Będą się tam kochać. jego usta i wygłodniałe oczy. ale ich rozmowa była tak czuła. za strumieniem i za lasem. Lawrence zamierzał odejść.jego miłość. żebyś zobaczy łaj ą za dnia. gdzie mogłabyś wykupić receptę.zapewniła go szybko i zadrżała. A więc. jednej obory i jednej stajni. dodał: .Czy któraś z moich propozycji interesuje cię? Caroline nie odpowiedziała od razu.uśmiechnęła się Caroline. uśmiechnął się i powiedział: . Nick powiedział Sam i Melody całą prawdę o Raven: jak się spotkali. Jednak. W ten weekend nie mam dyżuru. Porywał ją. dba o to. czego nie planowałem. poszedłbym po gazetę. ale choć jego ciało było tak silne. pochłaniał i wielbił. Przyjechali ciężarówką. Znajdowała się daleko. by się pożegnać. Ich miłość będzie jeszcze lepsza niż ostatniej nocy. Więc jak tylko otworzą apteki. gdybym miał asystentkę. Będziesz zaskoczona. gdyby udało mi się wstać bez budzenia ciebie. I byłbym zachwycony. . ... A teraz jeszcze mówi o jak najszybszym zrealizowaniu recepty. 22 Brenfwood. co we dwoje mogliby robić w ukrytej dolinie. tylko ja i jelenie. Zobaczy jej obnażoną namiętność. Caroline? . w morzu dzikich kwiatów.. Kalifornia Niedziela.. o piętnastej rocznicy ukończenia szkoły. .i ogrzane czułą pieszczotą wiosennego słońca.Potem moglibyśmy zjeść kolację przy wodospadzie Snoąualmie. Moja ginekolog. 2 kwietnia Nick zatrzymał się przy podjeździe Raven. Lawrence wciąż czekał na jej odpowiedź i przez chwilę Caroline zobaczyła jego niepewność. bo bardziej sobie ufają. kawę i rogaliki. Caroline oderwała się od oświetlonych słońcem obrazów pachnącej sosnami miłości. . gdzie pracowała. Lawrence przerwał. w których już widział zgodę. . Tamtej nocy widziałaś moją dolinę. Lawrensie . że zna już jej odpowiedź. co może odsłonić światło dnia. a one chętnie jąprzyjęły. .To miała być pewna propozycja. Powietrze będzie przesycone wonią kwiatów . ale zanim wysiadł. jak bardzo urosła w ciągu sześciu dni.. zacznę od czegoś.. nie budząc jej. Caroline? Lawrence sądził. . żebym na wszelki wypadek stale miała aktualną receptę. Nie mogła tego zrobić. Jest bardzo odosobniona i bardzo piękna. będą na siebie patrzeć..A potem dobrze by było odwiedzić Juliet. jak urządzał jej ogród.Sprawiłem ci ból tej nocy. Caroline. która jest też moją przyjaciółką.Będziemy dobrze się bawić.spytał.. w dolinie pełnej kwiatów. ona sama zeszła na dół. tak intymna. I dzisiaj.Powiedzieć ci. nie sprawiłeś mi bólu. na której byli . w świetle 171 dnia.Nie . co zamierzałem napisać? . ale chciałbym.Wszystkie.wyszeptała miękko. Słowa Caroline zamarły na jej ustach. chcąc to usłyszeć. .A więc słucham.i świeżo omytych deszczem sosen .Miałem złożyć ci kilka propozycji. . spojrzał na swoje obie córki. . a jego zielone oczy powiedziały mu wymownie. Następnie poszlibyśmy do centrum handlowego. a jego namiętność jeszcze potężniejsza ani przez chwilę nie sprawił jej bólu. ojciec oznajmił im tę decyzję niedbałym z pozoru tonem. a ona pozna prawdę jego blizn. kochając się. a ja zatroszczyłbym się o jedzenie na piknik. ale teraz. ale zgodziłem się wpaść do jednego domu. wspominając jego pieszczoty.Ale z łatwością mogę kupić kapturek. Kiedy nawet czuły ton jego głosu nie usunął niepokoju z jej twarzy. pieściło ją słońce. że promienieje ona z jej szmaragdowych oczu.

Mówił on.Przyszliśmy za wcześnie? .zapytał Nick.. . Tematy te obchodziły je równie mało. Trudno było nie zachwycać się jej niewinną radością. czy Lexusem.w Chicago. w której mogły siedzieć z przodu obok ojca. że nie wiedziała.Rozumiem jej niepokój. że świat jest niebezpiecznym miej scem. czy będą jechać ciężarówką. Lubiły wysokie siedzenia. i o tym. Sam . .Cześć. .Nick drażnił się czule z nadąsaną córką. Raven. . Gdy jednak otworzyła drzwi. że zamieni to w anegdotkę dla dziewczynek. Raven uśmiechnęła się do dziewczynek. Samantha miała równie poważny wyraz twarzy. Jego skromne córki rzadko rozmawiały o pieniądzach. sprężyste fotele. była zarumieniona i jakby skonsternowana. Raven pragnęła otoczyć ramionami Samanthę. Naprawdę rozumiem". jak Raven niepokoiła się o tę kolację.Gdy weszli do domu. Nick nie powiedział córkom. gdy rozmawiali o tym. Jesteście punktualni. Oczy miała koloru jasnego nieba i uroczy uśmiech na twarzy.Cześć.A ty musisz być Samantha. W gruncie rzeczy Samantha i Melody wolały ciężarówkę. Ciepłe powitanie Raven nie uspokoiło dziewczynki. co dziewczynki lubią. pełnym ludzi. zapewnić ją. . . że Raven będzie całkowicie przygotowana na ich przybycie o szóstej. . że nie mogłaby jej zranić. wydawała sięjeszcze bardziej czujna. Wątpliwe jednak. Cześć. .A ja jestem Melody.Nie. że Raven uważała go za ogrodnika. że będą się dobrze bawić dziś wieczór.Witaj. a przede wszystkim przestronną szoferkę. Ale tylko jedna odpowiedziała jej uśmiechem. Zamiast tego po prostu uśmiechnęła się i powitała: . jak zaprosiła ich wszystkich na kolację do swojego domu.zapewniała go Raven. które wpatrywały się w nią. że będzie się z tego śmiała.i z autentyczną niechęcią .Bardzo ci współczuję . zwijając się w spirale. Odrzuciła jego propozycję. "Wszystko w porządku .Zgodnie z opowieściami Nicka jego dziewięcioletnia córka była prawdziwym promyczkiem słońca. Oboje to wiedzieli. najprawdziwsza zabawa. Wejdźcie. gdyż podobieństwo pomiędzy Samanthą i Raven nie ograniczało się tylko do kruczoczarnych włosów i ciemnoniebieskich oczu. . co się stało? .Upuściłam na podłogę naczynie z potrawką.a naprawdę jest dyrektorem Eden Enterprises.To będzie prawdziwa zabawa. Teraz Nick kolejny raz zapewnił je z uśmiechem.przez drugą. że Samantha może zachować milczenie przez cały wieczór. "Mogłaby być moja".Rozbiło się? . jak zareaguje ona na Raven. jaki jej sprawiła ta odpowiedź. A jeśli podczas wieczoru prawda wyjdzie na jaw? Trudno. bardziej podejrzliwa. . Jestem Raven. Jej zadziwiająco rude włosy lśniły. 173 Raven starała się ukryć zawód. by do tego doszło. . proszę. dokładnie taki sam jak dwunastoletnia Raven. Raven. Raven zwróciła całą uwagę na drugą córkę Nicka. Wiedział. choć obiecywała sobie. jak pragnęła podać coś. którzy łatwo mogą złamać nam serce. . markowych strojach czy drogich restauracjach. iż ogrodnikiem bywa . Jednak Nick znowu zaniepokoił się.Prawdziwa. . Nick. Samantha nie potrafiła długo dąsać się na ojca.powiedział Nick. spochmurniała. żeby ten pierwszy raz zjedli gdzieś na mieście. Melody. Jego stwierdzenie zostało przyjęte z prawdziwym entuzjazmem przez jedną córkę. jak to.No więc. 172 Nie zamierzał wciągać swych dziewczynek w oszustwo. . Jednak po chwili. Nick wiedział. To była oszałamiająca myśl. .

bo miał swoje potrzeby. więc ma swoje potrzeby. iż pokonała wrodzoną nieśmiałość i wygłosiła to niezwykłe oświadczenie. nadaje się do jedzenia i nie pozwolę. . by się zmarnowała. W istocie była tylko małą dziewczynką. Wówczas Raven. szczęśliwa.Jest mężczyzną. a nie brać siłą.i nie miałam nikogo. Samantha zareagowała na tę próbę żartu ze strony Raven zaskoczonym spojrzeniem. coś takiego? Naprawdę to zrobił? . czego chce mężczyzna. że Samantha uprze się.Nie mogę uwierzyć. . . Córka Nicka tak bała się. 174 Raven stała przy zlewie. w które żaden kochający ojciec nie pozwoliłby córce uwierzyć. poniżające przekonanie. . dobrze wiedząc. a Blane. że Melody i jej niezwykle poważna dwunastoletnia siostra lubią gotować. . . nagle umilkła.szybko stwierdziła Melody. . Proszę.Nie wierz nigdy. Ale dziewczynka milczała. A także dlatego. że straci ojca. iż mężczyźni mają swoje potrzeby. Melody . okazał się okropnie niedojrzały. by wykorzystać w późniejszym terminie.uroczym chichotem. opiekuńczą. Podłoga w kuchni Raven rzeczywiście była idealnie czysta. który jej pragnął. i gdy podniosła z niej mięso i jarzyny. dwunastoletnia córka Nicka odezwała się znowu. by pójść ze swym ojcem. Wszyscy mają do tego prawo. by zaczerpnąć . Ale teraz uśmiechnęła się z wdzięcznością do dziewczynki. Każdy chce być lubiany. obmyła je starannie i włożyła do pojemnika. pełna entuzjazmu. Krojąca pomidory Raven tylko cudem nie skaleczyła siew rękę.To dobrze. że musisz zrobić to.Nie. kochany. Jednak Samantha znała miłość.przyznała Samantha.Ale potrawka się rozlała. A gdybyście tak mi pomogły? Może przy waszej pomocy uda mi się nie wyrzucić jej na podłogę. oddała je. Melody trajkotała cały czas. dodając druzgoczący komentarz do swoich poprzednich słów. a wy przez ten czas lepiej się ze sobą poznacie? Raven czekała. z całym mnóstwem kobiet. powiedziała: -Nie zrobiłam jeszcze sałatki warzywnej. które kobiety powinny zaspokajać.Uśmiechnęła się krzywo. "Byłam dzieckiem.. bo tak rozpaczliwie pragnęła miłości.Może pójdę i kupię coś. krojąc pomidory. . tak jak teraz Samantha . by twój ojciec powiedział ci. . kto by mnie kochał i chronił".Niezupełnie . taka wyczerpana. a dziewczynki siedziały przy stole i tarły ser. Gdy teraz Raven zwróciła się w kierunku Samanthy. żeby zamówić teraz pizzę. .Tak.Raven przerwała.pomyślała Raven .Niedaleko stąd jest nasza ulubiona pizzeria . Zanim Raven zdołała sformułować odpowiedź. A przecież właśnie wypowiedziała z powagą słowa. . W tym wieku Raven straciła dziewictwo.powiedział Nick.Raven podeszła do stołu i usiadła. która tak bardzo przypominała ją samą. A więc wszystko uzgodnione.Naczynie okazało się bardzo wytrzymałe. ale to nigdy nie myślała. Ale trzeba na to zasłużyć. Podczas pracy nad sałatką. Raven wpatrywała się w zdesperowaną dziewczynkę. jak i strach. żądać. .Naprawdę? To dobrze.. głęboką.Uwielbiamy pizzę .Na twojej idealnie czystej podłodze? No więc wciąż nadaje się do jedzenia.. Nick nieraz jej to sugerował. Pomyślałam więc. że od swej matki przejęła destruktywne. Raven już o tym wiedziała. że mężczyźni czy chłopcy mają prawo żądać czegoś od ciebie. zobaczyła w jej oczach zarówno odwagę. . Za kilka miesięcy Samantha skończy trzynaście lat. Dlatego spotyka się z kobietami.Mój tata nie szuka żony. ale gdy jej starsza siostra wygłosiła to zadziwiające stwierdzenie. szesnastoletni "mężczyzna". gorącą. Jako trzynastolatka czuła się taka stara. . żebyś nigdy. która zareagowała z tak instynktownym współczuciem. . Po prostu odbiło się od podłogi. . Ale nie zamierzam podawać jej gościom.

że odeszła z własnych powodów. Kiedy Nick wrócił z pizzą. -W końcu uwierzyłam. . Nigdy nie miałam ojca. Samantho. Nigdy bym się na to nie odważyła. co dla niej było całkiem niezrozumiałe. . i powiedziała łagodnie: . ale o wiele ciszej. czując się porzucone przez swoje matki. Najprawdopodobniej nie. .. co powiedziałam. otwierając szeroko ze zdumieniem błękitne oczy i spoglądając to na Raven. Raven widziała jej zmieszanie. Samantha już się nie dąsała.Możliwe. A kiedy pewnego dnia pojawiła się nieoczekiwanie w naszym domu. Potem Raven.zawołała Melody. że mogłabym być matką. Nie dostałaby dobrej oceny jako matka. że nadawałabym się do tego.dodała Melody. gdy usłyszał. oznaczały tylko towarzystwo innych dorosłych. wyraźnie dając do zrozumienia. że odeszła z mojego powodu. lub nie chcesz. Zdecydowała się wyjechać na kilka tygodni przed ukończeniem przeze mnie średniej szkoły. Przez bardzo długi czas wierzyłam.Nie widziałam jej od piętnastu lat. rozgniewało to tatę. bo 175 mężczyźni mają swoje potrzeby. Nie próbuję zostać twoją matką. że Samantha patrzy na nią oczyma szeroko otwartymi ze zdziwienia.wyszeptała Melody.Melody wzruszyła ramionami.odparowała natychmiast Melody. zgadzam się z nim. . To niczyja wina. co mówiła. . Raven pomyślała o tym. że nigdy już się z nią nie spotkał . a nie seks. kiedy usłyszał. a potem powtórzy to swojemu ojcu? Być może. że Raven naprawdę ją zaskoczyła.Przedtem nawet nie znałyśmy Jeanette. . te "potrzeby". że "potrzeby" są tylko określeniem czegoś.Ale nie było . Może dla Samanthy. że Nick chroni swoje ukochane córki przed wszelkim złem. 176 . że będzie matką kochającą. nie było niespodzianką dla Raven. Samantha nie zaprzeczyła.Melody uśmiechnęła się i zapytała: .tchu. . że to ty nie potrzebujesz. które wspomniała z taką powagą. kierując się intuicją zrodzoną z bólu. Tak po prostu jest. reagując z żarliwą opiekuńczością. by zgodziła się. To. .No cóż. więc gdy mnie zostawiła. Ale teraz jasne było.spytała Melody.Dokładnie to samo mówił tatuś. że on widuje się z nią. rozmawiano już w kuchni o ulubionych zespołach muzycznych dziewczynek.Zbyt trudno to wyjaśnić .Posłuchaj mnie.Właśnie. Ale natura wiedziała swoje. że ma! . może nawet przebłysk nadziei. że gospodyni tego domu całkowicie zwariowała? Może nie ma pojęcia. że to. Co więc starsza córka Nicka chciała osiągnąć za pomocą tego stwierdzenia? Czy miała nadzieję. ponieważ na przekór wszystkiemu śmiała wierzyć. . Stwierdził. Jeszcze bardziej się zdenerwował.Wcale nie było w tobie nic złego.Och . o co tu chodzi? Nie zamierzała wyrażać się jaśniej.Jaka była twoja matka? . zostałam całkiem sama. Poza tym nie jestem wcale pewna.zwróciła się w końcu do dziewczynek. chciałaś powiedzieć. odezwała się Samantha. Uświadomiła sobie. . nie ma sensu. -Wszystkie trzy siedziały bardzo poważne.Dlaczego nie? . nowej matki.Z pewnością. co w jej mocy. Najwyraźniej nie dziwiło też Samanthy. I niemal równocześnie. sióstr ani braci. że robiła. . iż powiedziała nam coś podobnego.W porządku.Jestem pewna. .Nie każda kobieta jest stworzona na matkę. Może dziewczynka myśli. to na starszą siostrę. że taka jest prawda.W końcu zrozumiałam. . . . najwidoczniej równą opiekuńczości Nicka. że mężczyźni mają swoje potrzeby. . powiedziała cicho: . ale naprawdę sądzę. proszę. jak Jeanette powiedziała nam... że skłoni podstępem Raven. jak długo próbowała zostać matką. że to bardzo niewłaściwe z jej strony. bo było we mnie coś złego. . Nawet od czasu do czasu uśmiechała się uroczo.

by pouczyć się jeszcze w ostatniej chwili do egzaminu. śmiać się i razem pokonywać najtrudniejsze nawet problemy. chciał. o wiele lepiej. bo na przekór wszystkim zawsze wierzyła. #Ojca obie dziewczynki podziękowały Raven za kolację. o dziwo. a Raven pocieszała się. szokujące. Po chwili wahania dodał. Raven..i niegodna miłości. stojąc na ganku.. Widział. jak bardzo jest niekochana .. tak jak przez cały ostatni tydzień. Melody uścisnęła ją gorąco. a oni odpowiedzieli jej w ten sam sposób. Samantha miała rację: on nie szuka żony ani matki dla swych córek. by jego gorąco kochane córki nigdy nie ceniły się zbyt nisko.Przepraszam za tamte moje słowa. że nazajutrz czeka dziewczynki szkoła. Nie zostawiajcie mnie! Zabierzcie mnie ze sobą! Moglibyśmy być rodziną. stanowiły one tylko zimne i gorzkie przypomnienie. pomachała im ręką na pożegnanie. że jest w stanie kochać. Pragnęła być kochaną. znacznie upiększając prawdę.i minęła. bo dla małej dziewczynki. a choć zarówno Nick. który bardzo przypominał głos Victorii Wainwright-Calhoun. wspominając. Dlatego dzisiaj. przyglądała się Raven z punktu obserwacyjnego. która smarowała wazeliną chude. co jeszcze powiedziała Samantha. Spotkanie miało się zakończyć o ósmej trzydzieści. Potem przez dziesięć dni nie będą się mogli spotykać. Moglibyśmy rozmawiać. Każdej nocy w tym tygodniu Nick pojawiał się krótko po dziesiątej. ale powstrzymała się i tylko powiedziała: . Raven zadrżała. wielbić. Rodzice Nicka. dlatego zostawił je na chwilę. którzy zwykle czuwali nad śpiącymi dziewczynkami. jego młodszej córce kleją się już oczy. gdy tylko dziewczynki zasną.. Ale ósma trzydzieści nadeszła .chciała kochać..a jej błękitne oczy błyszczały. czujna. Raven uśmiechnęła się do niej.Przynajmniej miałyśmy okazję porozmawiać. ale teraz szło o coś więcej . Ale nawet ta pokrzepiająca prawda nie mogła pokonać milczących krzyków. Piętnaście po dziewiątej Nick zaczął przypominać.. Raven przez całe swoje życie tak właśnie postępowała. i nawet gdy jasne światła jego ciężarówki oświetliły jej podjazd. A w tej chwili. że i ona chce położyć się najpóźniej o dziewiątej. Dlatego zawsze marzyła o dziecku. wyjeżdżali rano do Denver.. Tak. które zrodziło niebezpieczny potok łez. by sądziła. obie wzruszyły lekceważąco ramionami i nadal z uwagą słuchały Raven. bo rozpaczliwie pragnęła być kochana. przeszywające. która godzina. że pomimo bohaterskich wysiłków. Przez jedną cudowną chwilę wydawało się. że pora już iść. chronić. . Nick ma swoje potrzeby i całe mnóstwo kobiet. Emocje całego wieczoru uzewnętrzniły się teraz w istny potok łez. Ale przecież ona sama mówiła. Nick nie miał zamiaru powierzyć opieki nad swymi ukochanymi córkami byle komu. że to tylko jakiś miraż. Nick nie dał jej powodu do tego. . że tej nocy. jak i Raven zamierzali dopilnować. Chwilę potem światła ciężarówki Nicka znikły w ciemności. sądziła z początku. kiedy minęła jedenasta Raven zaczęła już tracić nadzieję. a może nawet wcześniej. by odwiedzić córkę i poznać swego pierwszego wnuka. To były słowa oszałamiające. że pomimo katastrofy z potrawką wieczór przeszedł bardzo dobrze. Opowiadała im o śnieżnych zimach w Chicago. że interesuje go coś więcej poza kilkoma nocami namiętności. 177 A Raven zaczęła płakać. oznajmiła. a Melody kładła się zawsze o dziewiątej. A jeśli wierzyć głosowi. Z góry zaplanowali. gołe nogi. Kiedy Nick cicho powiedział dziewczynkom. które z radościąje zaspokoją. były też zadziwiająco głupie. bo zamierza wstać wcześniej.. niż ona i Nick wyobrażali to sobie. Nick przyjedzie do niej.. była tego całkiem pewna.. że nie byłaby dobrą matką. gdy wyszedł kupić pizzę. nigdy nie rozmieniały się na drobne. Nick wyjaśnił Raven. Na ogół była jednak spokojna. że również Samantha pójdzie w jej ślady. Co więcej. zawieszonego gdzieś pomiędzy niedowierzaniem a nadzieją. wydzierających się z tego samego miejsca. że gdy Samantha dowiedziała się o zaplanowanej kolacji. by się nie poddać. Łzy lały się strumieniami. by je poznała.

że nie wiedziała dotąd o jego bogactwie. .Więc dlaczego płaczesz? Raven uśmiechnęła się niepewnie. Ukrywając nagły niepokój. w trakcie której zgodzą się.Nie. pięć dni po pamiętnej kolacji z pizzą.Cześć. więc wszystko wylało się ze mnie teraz. On wcale jej nie potrzebuje. Raven siłą woli powstrzymała łzy.178 . Samantho..wołała w duchu.Może dla ciebie nie był to udany wieczór . uświadomił sobie. przywitała się ciepło: . W tym jednym słowie Raven wyczuła panikę i drżenie.. . i nie miałam czasu.. Jego dłonie łagodnie ujęły jej twarz.O co chodzi? Wszystko poszło tak dobrze. a może szczególnie Sam. Raven pomyślała.Odbiorę . że chce. że ją kocha.Raven? . Słyszała czułość w jego głosie. w których kryły się tajemnice. jest za wcześnie. 179 I w ciągu tej poważnej ..szeptał Nick w jej jedwabiste czarne włosy. . 23 Century City. To było wspaniałe marzenie i Nick ufał gorąco. że pewnego dnia stanie się rzeczywistością. by popłakać nad rozlaną potrawką. . Oboje potrzebują więcej czasu. kiedy otworzyła mu drzwi.. Jeśli będzie tak płakała.. że jest o wiele za wcześnie. i.Naprawdę nie wiem.Były zbytnio podniecone.Raven? Co się stało? "Chcę mieć ciebie i twoje śliczne córki. że choć wieczór bardzo się udał. jak się jej wydawało. wciskając migoczący przycisk w swoim aparacie. Nick zamierzał powiedzieć jej. o pierwszej w południe.Cześć. Nick. które z pewnością się przytrafią. Chcę tak wiele. wszystko poszło dobrze. . . Potem. Samantha najwyraźniej powiedziała coś. że zbyt fantazjuje. Ale w końcu staną się rodziną. znacznie więcej. kiedy dawne lęki Samanthy przeważą nad rodzącą się nadzieją. W sekretarka Raven oznajmiła przez interkom. że dzwoni Samantha Gault. Ale gdy wpatrywał się w szafirowe oczy. .. a Raven odpowiada mu z radością. i nic ją ono nie obchodzi. którzy razem troszczą się o swoje ukochane dzieci. by już na zawsze dzieliła z nim życie -i życie jego córek.. uśmiechnął się do niej z nieukrywaną czułością. A potem wyobrażał sobie poważną rozmowę. Powiedzieć jej. Będą musieli spędzać razem więcej czasu i razem znosić gorsze momenty. Nick widział.. wiele milionów. zbyt wiele" . by odkryć swe sekrety. Nick wpatrywał się z namysłem w jej piękną twarz. Chyba że do łóżka. Niepokoiłam się tym wieczorem. jakby byli rodzicami. Wracając do Raven dzisiejszej nocy. .. .Nie mogły zasnąć . które zapragną Nicholasa Gaulta. że wart jest wiele. To naprawdę urocze dziewczynki. a szafirowe oczy Raven rozbłysną szczerym zaskoczeniem. . Oczarowałaś je. Wiedział.powiedział Nick. niż sobie uświadamiałam. a jest przecież mnóstwo innych kobiet. nawet Sam.i radosnej .Nick przyciągnął ją do siebie. Bez żadnego ostrzeżenia Raven znowu wybuchnęła gwałtownym potokiem łez i milczących krzyków rozpaczy. by mówić z dziewczynkami o jakichś planach. Kalifornia Piątek.powiedziała szybko Raven. Raven. jak mówi jej te słowa. odejdzie od niej. pewnie bardziej. że zdradziła mu tylko część prawdy.. byśmy byli rodziną. Od razu zorientuje się. Więc oboje mają teraz swoje tajemnice.rozmowy wspomni mimochodem. Chcę.. bardzo dobrze. a te słowa brzmiały. To z nerwów. spytała łagodnie: . że ukrywała przed nim coś bardzo ważnego. co zraniło twoje uczucia. miłością. 7 kwietnia. szare oczy płonęły pożądaniem.

pan Gault jest zajęty. Jak tylko odłożę słuchawkę. . uśmiechając się do swej małej przyjaciółki. Samantha westchnęła.Oczywiście. Co mogę zrobić? . planowanie żywego obrazu złożonego z kolorów i woni. że Samantha nie będzie mogła tak po prostu wsiąść do samochodu . które mogły zostać porwane w celu wymienienia ich na cząstkę ogromnych bogactw ich rodziców. Towarzyszyła jej jakaś kobieta.. ale zapewne Samantha powiedziała pani. . jak Samantha. przyjedzie osoba wymieniona w jej aktach jako opiekun. Znajduje się to na North Faring Avenue w Holm-by Hills. jak tylko skręciła w ocieniony drzewami podjazd do Westlake. Samantho? Mam zabrać cię do lekarza? .Prawdę mówiąc. Pomyślała też. Zamiast tego spróbowała załatwić to w inny sposób: udowodnić. i nie zamierzała dowodzić w obecności Samanthy. zobaczyła na twarzy kobiety zaskoczenie. aby nie wypuszczać uczniów z ludźmi.Mogłabyś zabrać mnie ze szkoły do domu? 180 . jak to. Raven wyłączyła więc silnik. . Na Raven wywarł wrażenie fakt. . a tata ma dziś po południu ważną naradę. by zabrano ją do domu. .odpowiedziała Raven. Tylko powiedz gdzie i kiedy? . Raven spostrzegła Samanthę. A ponieważ Nick. z którymi mogła mieć dzisiaj do czynienia. iż jej dziadkowie pojechali do Denver i dlatego nie można 181 tym razem na nich liczyć. .. Samantha była ukochaną córką wziętego ogrodnika. Raven nie była tym zdziwiona. ale żadne z nich nie było tak ważne. bez względu na ich bogactwo. wyciągnęła rękę do kobiety. . . pani Winter.Raven wiedziała też.Nie. -Niedaleko stąd. i jedną z najdroższych. moi dziadkowie są w Denver. co łączy panią z Samanthą. że kiedy Samantha zadzwoni. co robił Nick: pielęgnowanie ogrodu. żeby porywano ją dla okupu. że choć dla ojca była bezcennym skarbem. Błękitne oczy Samanthy odpowiedziały jej wdzięcznością i rozbłysła w nich . .Dzień dobry. że jest całkowicie niegroźną osobą. Przestrzegamy surowo zasady. miała umówione spotkania.Przyznaję.powiedziała spokojnie Raven. wysiadła i uśmiechając się pokrzepiająco do Samanthy.. Stała przy krawężniku przed głównym wejściem. gdzie to jest. że żadna z wielomilionowych umów. małych dziewczynek. . poznawanie nowego gatunku róż. Samantha zadzwoniła do mnie. dla potencjalnego porywacza mogła mieć mniejszą wartość od swoich koleżanek.Nadal nie bardzo rozumiem. To znaczy. Jestem Raven Winter. nie jest tak ważna.Co się stało? . Jesteś chora.. .Czy mogłabyś przyjechać teraz? . .Chodzę do Westlake. Kobieta przedstawiła się jako dyrektorka szkoły i natychmiast wyjaśniła przyczyny swojej obecności. Natychmiast stało się jasne. niewinnych. niecałe piętnaście minut jazdy.Wiem. że szkoła dla dziewcząt w Westlake jest jedną z najlepszych prywatnych szkół w tej okolicy. że sytuacja jest dość wyjątkowa. dziękuję. Po prostu muszę pojechać do domu. Przypuszczaliśmy. W Westlake uczyło się wiele dziedziczek z Platynowego Trójkąta.Oczywiście.Samantho? . niemal członkiem rodziny. że dyrekcja troszczyła się o bezpieczeństwo wszystkich pupilek. których nie ma na tej liście.Przyjaźnię się z nią . nie . . którego najwidoczniej stać na opłacanie wysokiego czesnego w szkole.Mamy pewien kłopot.Więc jestem do twoich usług..Jestem taka niemądra! Ty też pewnie masz dziś ważne spotkanie.Nic. ale wątpliwe. Oczywiście. Gdy Raven zatrzymała się obok.kobieta nie zamierzała na to pozwolić.

To nie jest w gruncie rzeczy choroba. . że Nick bardzo ucieszy się. ale nagle wróciły do niej z całą siłą wspomnienia i związane z nimi emocje. -Byłaś naprawdę wspaniała. . ale zanim skierowała się z nią do samochodu. . który chwilę wcześniej wydawał się absolutnie nie do pokonania.. znajdowała się na z góry przegranej pozycji. co się stało. jej matka również klęła. myślała. . nic nikomu nie mówiąc. Samantha wzruszyła ramionami i stwierdziła spokojnie: . Więc. że jego córka z małej dziewczynki przekształciła 182 się w młodą kobietę. . To jasne. Krwawienie i skurcze za drugim razem niemal całkowicie zniknęły. . przekraczając niewidzialny mur. by zrobić sobie wolne na resztę dnia. skoro nie zamierzałam odejść bez ciebie.Byłam jeszcze mała. jesteś chora? . że broni Sheili Winter. wytłumaczy jej wszystko.Nie wiedziałaś? Matka nic ci nie mówiła? -Nie. Raven uznała. jak nietypowe są jej . jak Nick zareaguje na nowiny Samanthy.Raven postarała się o to. która ją pocieszy. dziewczętami". jak gdyby tam czekała matka.. a potem jej matka zmusiła ją.Może nawet nieco straszna. że Raven postanowiła jak najszybciej załatwić tę sprawę. Wyszła ze szkoły. że dyrektorka pozwoli mi pójść z tobą. .Naprawdę. . . Kochanek matki zareagował na jej wyznanie potokiem kpin i przekleństw. . powiedziała: ... .Chciałam się tylko upewnić. . Zapięły już pasy bezpieczeństwa. W pełni popieramy i doceniamy taką politykę szkoły. . Oboje spojrzeli z gniewem na Raven. by w jej głosie nie było goryczy i nagle zorientowała się.Dziękuję. Raven pomyślała o tym. . zatroszczy się o nią. przyjaciółkami. potykając się. miała silne skurcze. ale nie przekręciła jeszcze kluczyka w stacyjce. Na to.Naprawdę? No cóż. kaszląc i śmiejąc się przepalonym głosem. Raven nie miała pojęcia. gdy dostałam okresu. matką i córką. zgadzam się z pielęgniarką.. ..Chciałabym.Rozumiem pani obiekcje. . Nie sądziłam. ponieważ Samantha do mnie dzwoniła. że umiera. Mama nie zdążyła mnie uprzedzić Raven ukryła gorycz.Byłam przerażona. . Jadąc do Westlake.taka nadzieja. A mnie będzie jeszcze więcej kosztowało posiadanie dziecka. że mnie zna i. że to dobra okazja. Ale szkolna pielęgniarka powiedziała.Dobrze. Raven.Czy ty się bałaś? . kiedy obie znalazły się w jaguarze. Raven otoczyła ramieniem swoją młodą podopieczną. by nie zjawiali się w szkole jacyś nieznani ludzie pod fałszywymi pretekstami? Jestem tutaj. Niech zrozumie. Krwawiła. . by w jego obecności powiedziała. Czy jednak również w takiej sytuacji będzie zadowolony? Raven miała taką nadzieję.I że jej ufam . wiem o tym i może nawet nie powinnam iść do domu. a Samantha podeszła do niej. iż jest to sprawa "między nami.Proszę bardzo.wtrąciła cicho Samantha. biegła do domu.Więc dosięgło cię to przekleństwo. wyjęła z torebki wizytówkę i wręczyła ją dyrektorce. kiedy wpadła do sypialni.Cześć. wszystko jest w porządku. Owego popołudnia Sheila była w łóżku ze swoim aktualnym kochankiem. . Raven pochyliła z namysłem głowę i dodała macierzyńskim tonem: .Ciemnoniebieskie oczy Samanthy błyszczały z podziwu.Mam okres. żeby umieściła ją pani w aktach Samanthy. że koszty miesiączek Raven są bardzo niewielkie. Była tak przerażona. Ale czy w gruncie rzeczy nie chodzi o to. Myślę.Dziękuję . iż Samantha do niej zadzwoniła.Dyrektorka wreszcie się uśmiechnęła.przywitała się Raven. co się dzieje. że za pierwszym razem tak będzie lepiej.Cześć . Wspaniale.odpowiedziała Raven. Nie miałam pojęcia. ale także bardzo ważna.No cóż. Pierwsza miesiączka to sprawa naturalna. I teraz jestem spokojna. Okazało się jednak. A potem.

by mieć przyjaciółki.Nie. Czy zatrzymać się przy aptece? . Raven doskonale orientowała się.A czym? . . Raven poczuła niepokój. Widzę jego ciężarówkę. Ale nie było tu domku ogrodnika. nie w dniach. co może mi być potrzebne. Gdy wreszcie skręciły w prywatną drogę dojazdową.Dziękuję.Oczywiście. -W porządku. że Nick nie zawsze spędza noce w domu. . że ma wielkie szczęście. jakby coś mnie głęboko w środku ściskało. Rezydencja okazała się budynkiem w stylu kolonialnym.Na pewno nie grozi mi omdlenie. a czas krwawienia liczy się w godzinach. wspólne tajemnice i sekrety. jak marzyła o tym. że skurcze trwają u niej kilka minut. A kiedy poszła do studenckiego ośrodka zdrowia na swoje pierwsze badanie ginekologiczne i podała. . . Miała macicę dziecka kwasu. kiedy podsłuchała narzekania koleżanek. że to staromodne słowo.Do pracy nie jeździ ciężarówką. ale . Jednak nawet wtedy Raven wiedziała.Zabieram cię do domu. na które nie dostała dotąd odpowiedzi: . Rozmawiałam też o tym z babcią. Przypuszczała. . choć nie widziała na twarzy Samanthy przerażenia. że nocne wizyty Nicka u niej były czymś wyjątkowym. nie godzin.Nie masz silnego krwawienia ani bólów? . Przy skurczach mam wrażenie. jak była dwunastoletnią dziewczynką. jest zawsze z nami w domu. Z nikim się nie umawia.Raczej nie. Samantha wyłączyła system alarmowy najnowszej generacji. Nagle przypomniała sobie.Lexusem. Raven zobaczyłaby swoje odbicie w zabytkowym lustrze. ale się nie bałam.Mnie też .Zdziwiona Samantha otworzyła szeroko błękitne oczy. zanim skręciły z Bulwaru Zachodzącego Słońca do Bel Air. . . wprawnie przebierając palcami po tablicy z numerami.Omdlenie? . Kiedy nie pracuje. żebyś to wiedziała.Jednak twój tata jest w domu.W niedzielę powiedziałam. gdyby w nie spojrzała. Dlatego też. że mój tata umawia się z mnóstwem kobiet. jak bardzo ma zniszczony organizm. Babcia i ja kupiłyśmy parę miesięcy temu wszystko. Miło z twojej strony. znowu zadała pytanie. marmurowego holu. To nieprawda.Tam trzeba skręcić. Chciałam. że mi to powiedziałaś. usytuowanym w ogrodzie.szybko zapewniła ją Raven. . gdy przekręcała kluczyk w stacyjce.Wiesz.powtórzyła Raven z cichym śmiechem. . bez wątpienia stanowiącym dzieło Nicka. znajdującego się na jednej ze wspaniałych posiadłości.Muszę ci się do czegoś przyznać . jak dojechać do East Gate w Bel Air? .Nie bałaś się? 183 .szepnęła Samantha. Uczą nas w szkole o menstruacji i kilka moich koleżanek już ją ma.menstruacje. Jednak chciała wierzyć. Policzki Samanthy zarumieniły się. . że jadą do domku ogrodnika. . I już były w Bel Air. pokrytą bliznami i bezpłodną.Poczułam się trochę dziwnie.Wiem. że to wcale nie jest szczęście. aż do college. Raven jechała ostrożnie według wskazówek Samanthy wąskimi. 184 . ale podoba się mnie i moim przyjaciółkom. krętymi ulicami pomiędzy rezydencjami. Więc dokąd jedziemy? . Jej skąpe i bezbolesne miesiączki były kolejnym dowodem na to. . . ale nie mam zawrotów głowy. Jej palce drżały lekko. Pierwszy okres Raven był przerażający. . Potem wprowadziła Raven do eleganckiego. pielęgniarka powiedziała jej. Nie ma go w domu.Nie. .Przez jej ładną buzię przemknął figlarny uśmiech.

Ale nie w obecności Samanthy. Następna linijka. która stała się kobietą. była dziewczynką. kim naprawdę był: Nicholas Gault. jeżdżąc z jednego ogrodu do drugiego.wyrzucić. Raven uświadomiła sobie. dopiero wtedy. i nie miało to nic wspólnego z jej instynktem samozniszczenia. Najwidoczniej było to dalekie od prawdy.Tu jest jego dzisiejszy harmonogram. Na starannie wydrukowanej kartce widniały . jak zwykle pozbawiona instynktu samozachowawczego.dom. Samantha. Nick najwidoczniej zamierzał być w domu przed córkami.Zobaczmy.Bardzo chętnie. ponieważ nie chce słyszeć jego słów pełnych pogardy. nie potrzebowała patrzeć na swoje odbicie. Z powodu wyjazdu jego rodziców do Denver nie widzieli się od chwili. sprawiała wrażenie bardziej kruchej niż poprzednio. Uświadomiła sobie. . Jeśli pokażesz mi. jakby była jej matką. a potem . . że Nick dzwoni do niej z budek telefonicznych.Samantha zajrzała do notatnika. Co za ironia losu. . ale teraz. jak najbardziej obojętnie. Czyjego stalowoszare oczy rozbłysną wściekłością. podsycając i tak już palący ogień bólu. żeby nie wracały do pustego mieszkania. Przez dwadzieścia lat bezskutecznie próbowała zajść w ciążę. gdy dziewczynki poszły do łóżka. Pod Sj umieszczono adres biura na Wilshire Boulevard. Wściekłość. by przypomnieć sobie. gdy opuścił ją w poniedziałek o świcie. prezes i dyrektor zarządzający Eden Enterprises. co się dziś stało. gdy weszła do rezydencji i pojęła całą głębię zdrady Nicka.odpowiedziała Raven. Raven przeniosła się znów myślami do Lake Meadow. że gdy Ni zadzwonił do niej tuż przed dziesiątą.. pobawić się. gdyby musiała się z nim skontaktować. Oczywiście w obu przypadkach była oszustką. Rzecz jasna Raven bywała w wielu rezydencjach w Bel Air jako mile widziany gość..Gdzie twój tata ma dziś naradę? . Raven zastanawiała się. Na górze kartki znalazła odpowiedź na pytanie. ostatnia pozycja na ten dzień. która wróciła do kuchni. Samantho . przyrządzę lemoniadę. głosiła: 15. ponieważ udawała matkę i eksperta w dziedzinie miesiączek. gdy zostanie sama z Nickiem.tego nie zrobiła. Od telefonu Samanthy czuła się tak. Nick nie zostawiłby swojej ukochanej córki samej w domu i ona też tego nie zrobi. Ale Nicholas Gault nie chciał jej tutaj.Westwood Marąuis. Gdy Samantha prowadziła ją do kuchni. nie powitał jej w swoim domu. Nick zjawi się w domu za trzy kwadranse. kiedy telefonował na jej prywatną linię. . i nie miała żadnych użytecznych informacji o normalnych miesiączkach. A wtedy i on zobaczy jej wściekłość. i kilka razy w ciągu dnia.spytała. podczas gdy ty będziesz się mogła przebrać. ale nigdy nie wpuszczano do innych pomieszczeń ich wspaniałego domu.Zostaniesz jeszcze. że odkryto jego kłamstwa? Prawdopodobnie tak. Wraz z pierwszym okresem nieodwracalnie przekroczyła niewidzialną linię.godzina po godzinie -wszystkie zajęcia Nicka wraz z numerami telefonów. Była tu przez pomyłkę. gdy tylko doszły do kuchni. podała kartkę Raven. Raven? Mogłybyśmy zjeść ciastka i wypić lemoniadę. kim jest naprawdę: przepiękną istotą z lodu. każdej nocy. gdzie jest kuchnia. że ona wciąż tu będzie. nie ból. Najwyraźniej została przygotowana dla jego córki na wypadek. Zostanie tu jeszcze trochę. dzielącą dziewczynki . miał właśnie rozpocząć naradę w sprawie budowy hotelu na Maui. kim jest naprawdę Nicholas Gault. Przeglądając harmonogram dnia. Chodziło o dziewczynkę. Być może zaczynało do niej docierać głębsze znaczenie tego. . -Potem. pustej rezydencji. Raven rzuciła okiem na zegar.00 . . zanim poszła na górę przebrać się. Jednak często ze sobą rozmawiali. Raven miała wrażenie. Zakończenie narady zaplanowano na godzinę 185 drugą trzydzieści. że znalazła się w tej kuchni. której pozwalano przyrządzać w kuchni posiłki dla rodziny Wainwrightów. którą można wykorzystać. .

Spojrzała na jaskrawozieloną koszulkę dziewczynki.Jeździsz konno? . Samantha powinna wrócić do domu najwcześniej za pół godziny.. . Kiedy Nick zobaczył na swoim podjeździe jaguara Raven. ponieważ nie nienawidziła Nicka. dopóki nie wyjaśni wszystkiego.Sam .Ale wszystko wydaje się teraz bardziej straszne? 186 . W środku jesteś taka sama. Samantho? Samantha skinęła głową. . Pojedziemy razem do Santa Barbara. że Raven odkryła pachnącą różami werandę.Tego nie można cofnąć.Tatusiu! . kiedy ją zobaczy. by je przebyli bezpiecznie. Dzięki temu będą mogli sami porozmawiać. a jego serce biło nowym rytmem. że Samantha jest dokładnie taka sama.. nie nienawiści? Tak.No. . Raven poczuła. i miłość. że ogarnie ją całą. . . zamrozi serce płonące bólem.od kobiet. Raven zdawała sobie sprawę z tego. .Nigdy nie siedziałam na koniu. a Melody miała lekcje baletu do piątej. że Samantha może zobaczyć w jej oczach smutek. Nick szedł w kierunku wschodniej części rezydencji.Też byłaś taka w moim wieku? . a ona podwiozła mnie do domu. Uścisnął ją mocno. lekki niepokój. poczuł zaskoczenie. oczekiwania i niepokoju. . znowu być dzieckiem? Raven na razie nie rozpoczynała rozmowy na ten temat. rozpaczliwie pragnęła. Na jego ustach pojawił się uśmiech. ozdobioną złotym napisem "Santa Barbara Polo Club". Już widział jak Samantha dorośleje. lśniące w słońcu. . Miłości. Jak mogłaby to . Za bardzo szybko to przebiegało.wyrzuciła z siebie wreszcie Samantha.Raven uśmiechnęła się.odezwał się miękko Nick. Jego mała dziewczynka stała się kobietą. dopóki w rzucających błyskawice szafirowych oczach nie pojawi się zrozumienie. przylegającą do salonu. ponieważ Samantha najwyraźniej poczuła ulgę. Ale obok była inna ciemna główka.Zadzwoniłam do Raven. stając na progu wspólnego życia. Nie mógł się doczekać.Mam pierwszy okres . Wylękniona.Co się dzieje? Zarumieniona Samantha zawahała się z odpowiedzią. palce Raven zacisnęły się jeszcze silniej wokół szklanki z lemoniadą. zaskoczony.Tak. by ją pokochano. . że córka tak czule go wita. mając nadzieję. . co Nick przeżywa. A ty? . kiedy zobaczył jej kruczoczarne włosy.Musisz spróbować! Spodoba ci się. ale ty się tak naprawdę nie zmieniłaś. podatna na zranienie. ale przede wszystkim ulgę. Nick spojrzał na Raven.A także nieodwołalne. pragnął.zapytała. . ..Raven pomyślała. Zgodnie z propozycją Samanthy zabrały lemoniadę i ciastka i wyszły na dwór. że została zrozumiana.Chyba tak. Nick rzucił okiem na zegarek.. Może pragnęła cofnąć czas. na werandę. by mieli te pół godziny już za sobą.Pod wieloma względami tak.mruknął Nick.poderwała się z krzesła Samantha. Sprawiała wrażenie bardzo smutnej. no . gdzie usiadły przy niebieskozielonym stole z kutego żelaza. . . z jakiegoś powodu pewien. Oczywiście nie na koniach do gry w polo. Weranda wychodziła na różany ogród i z jej majestatycznej wysokości można było również podziwiać jeden z najbardziej efektownych widoków południowej Kalifornii: położone w dole Miasto Aniołów i migoczący za nim jaskrawobłękitny Pacyfik. zakochuje się. I bardziej realne. .Dobrze się czujesz. Gdy Samantha entuzjastycznie rozwijała plan wspólnego weekendu na ranczo w Santa Barbara. Oczywiście nie będzie ona całkowita. i poczuła gwałtowny przypływ miłości. 187 . Jak gdyby szukały chłodu.

byłem już bardzo bogaty.Nie idź. Naprawdę mnie przekonała. że Nick jest z niej dumny. wstała.Samantha zadzwoniła do mnie.poprosił Nick. jak sądzę. że potrzebujesz . Teraz czuła się dobrze dzięki temu.Tylko mnie wysłuchaj. Raven Winter nie należała do rodziny Gaultów.powiedział cicho. że przyjechałaś. Jak tylko Samantha znikła im z oczu. bo sprytnie domyśliła się. Wydawało się. gdy do Samanthy dotarło. dodając otuchy zarówno ojcu. .Dobrze . . Naprawdę nie potrzebuję wyjaśnień. Kiedy Nick ją spotkał.A co z babcią? Na uroczej. Siedzieli przy stole z kutego żelaza na pachnącej różami werandzie i rozmawiali o przeróżnych sprawach. młodej twarzyczce pojawił się wyraz miłości.A ty jak się czujesz. także Raven zaczęła szykować się. Raven . Nick odpowiedział na jej słowa trochę niepewnym.zrobić? Jedynie. ukradnie mu wszystko. "On tylko udaje . . Samantha powiedziała mu to. do odejścia.To nic takiego. Orientując się instynktownie. że jest to sprawa kobiet.. Sam? . zrobiła to dlatego. żebym mógł ci wszystko wyjaśnić. . Moje bogactwo miało dla niej wielkie znaczenie i chociaż nie byłem naiwny ani bardzo zakochany. . że szkoła się już skończyła.A poza tym. z których żadna nie miała nic wspólnego z miesiączkami. W istocie Nick bardzo starannie ukrywał przed nią prawdę z obawy. Z jego przystojnej twarzy można było odczytać coś więcej niż wdzięczność. Powiedziała cicho. W chwili druzgoczącego olśnienia Raven zrozumiała wszystko. Wreszcie. że wcale nie dziwią go jej talenty.mówiła sobie Raven. że pozory mają dla niej znaczenie.Nie jestem głupia. że ojciec czuje się trochę odsunięty na bok. Zaledwie kilka chwil wcześniej Nick dowiedział się.. rzuciła lekko: . bardzo miękkim tonem. 188 . a nie złodziejem.odparła pośpiesznie. co powiedziała jej Raven: że pomimo tego niezwykłego wydarzenia w środku wciąż jest taka sama.Najwyraźniej była bardzo przekonująca. o czym jeszcze nie wiedział. ponieważ zdobyła zaufanie jego bardzo ostrożnej córki. i za wszystko. łącznie z sercami jego córek. że poczuła taką radość. Nick. Widzisz. że kiedy dowie się o jego niezmierzonym bogactwie.Była wspaniała! Uśmiech Nicka świadczył.Najpierw zadzwonię do niej. Oczywiście było to kłamstwo. jak i sobie. również udając. . Te słowa wbiły się w serce Raven jak ostre noże.Ponieważ nazwiska Raven nie było w moich aktach. . że nie jest kidnaperką. ale pełnym wdzięczności uśmiechem. że zjawiła się na rocznicowym zjeździe szkoły. Dlatego też. spytał córkę: . nienawidziła siebie. częścią zamkniętego kręgu miłości.A jednak myślę. . by podzielić się z koleżankami tym. Po chwili. jak ona sama była przekonująca w stosunku do dyrektorki z Westlake. .Ten mistrz kłamstwa i obłudy nadal oszukuje ze względu na Samanthę".Pozwól. słusznie wywnioskował. Upewniła tę kobietę. zdołała mnie oszukać.Dziękuję. która tak cierpiała z powodu nędzy i tak rozpaczliwie pragnęła akceptacji. przepraszająco: . kiedy poznaliśmy się z Deandrą. Teraz miała do siebie pretensje za to. . Potem dowiedział się o małej dziewczynce. co teraz uważała za ekscytującą nowinę. aby mnie odebrać. że jest niemal członkiem rodziny. proszę. jak zawsze. . który mógłby porwać dziecko dla pieniędzy. musiała ona przekonać dyrektorkę. że mnie kocha i podziela moje marzenie o dzieciach. mając . ubraną w markowy strój do joggingu. . gdyż Samantha jej zaufała. że nie mam na dzisiejsze popołudnie wielu planów. Raven nawet się do niego nie odwróciła. że niechcący skradła Nickowi to popołudnie.Samantha spojrzała na Raven z tym samym wyrazem twarzy i powiedziała: . "Naprawdę mnie przekonała".

. szafirowe oczy. Raven zawahała się. Nosiła teraz w sobie nowe życie. co czuję. że to zaproszenie dotyczy czegoś więcej niż kolacji. mówiąc z powagą: . poczęte na dwa miesiące przed tym. to jak Deandra zrobiłaby wszystko. jak gdyby Nick prosił ją. wołający. . . co możliwe. Wybieramy się na weekend do Santa Barbara. którego prawdziwość potwierdziła się zaledwie trzy godziny temu. 24 Bel Air. . Wydawało się nieprawdopodobne. Teraz już wiedziała.Dobrze? Raven skinęła głową. Może miałabyś ochotę z nami pojechać. I czy było to takie nielogiczne przypuszczenie? Czy Raven Willow Winter nie poświęciła większej części swego życia.nadzieję. gdyż należy do jego rodziny. że nie oddaje się mężczyznom tylko dla ich bogactw? Jak mogła powiedzieć mu. iż jej zlodowaciałe serce kryje w sobie czułe miejsca. Ponieważ wydawało się. Jak mogła winić Nicka za brak zaufania? Jak mogła go przekonać. oczy utkwiła w jego piersi. . Wiem. by na stałe wtargnąć do jego życia. Dla Raven. Raven. tata sięga po słuchawkę. że wreszcie wywrze wrażenie na swoich dręczycielach. Do zobaczenia w piątek! . Tata chce z tobą porozmawiać. dla jej serca.W ten weekend będę tylko ci się przyglądać. Od samego początku liczyła się tylko miłość.. Głowę nadal miała pochyloną. . skąd 190 te nagłe wybuchy płaczu.Naprawdę? No cóż. gdy ona i Nick po raz pierwszy się kochali. że wiem. lecz łagodnie.Wspaniale! Nauczę cię jeździć konno. I Nick uznał.. ale dlaczego wciąż próbujesz odejść? Zostań. i musiała się obchodzić bardzo ostrożnie z tym cudem. Wybierzmy się razem na kolację na cześć Sam. ale nigdy nie chodziło jej o pieniądze. nim odpowiedziała na entuzjastyczną propozycję Samanthy.Będą moi dziadkowie. 189 Łzy znowu napłynęły jej do oczu. i przytrzymał mocno. Nick z wielką czułością ujął jej podbródek i uniósł go. czy nie jest to dziecko Michaela. że zawsze pragnęła tylko miłości. by stała się częścią jego rodziny.Sądziłem. żeby jej nie zostawiał. efekt ich ostatniej wspólnej nocy. Kalifornia Poniedziałek. ale najpierw chcę cię o coś zapytać. Nick złapał ją. Nie miała wyboru. . Melody i ja. poczuć szczęście i radość. Tu Sam. Zastanawiała się nawet. brzmiało to tak. próbując to osiągnąć? Tak. siostrzyczkę lub braciszka Sam. . obsypał czułymi pocałunkami jej mokre policzki. gdybyś spróbowała. na ranczo. ten głos wewnętrzny. że coś tak małego może wywierać tak ogromny wpływ. że zanim go spotkała. jak chcesz.Musiałem się dowiedzieć.Muszę iść. które mogąodtajać.Gdy zobaczył wśród łez przebłysk nadziei. a teraz dwunastoletnia córka Nicka zaprasza ją do spędzenia wspólnego weekendu w Santa Barbara i proponuje. nie wierzyła. . tata. To nowe życie w jej wnętrzu było faktycznie cudem. zanim zdążyła się poruszyć. Sam. 8 maja Cześć. co czujesz do mnie i dziewczynek. Drobne istotka w jej wnętrzu nie miała więcej niż sześć czy siedem tygodni. To było dziecko Nicka. by móc zobaczyć jej lśniące.Bardzo chętnie . że nauczy ją jeździć konno.powiedziała Raven i dodała w duchu: "Jeżeli Nick nie ma nic przeciwko temu". Zabieramy koleżanki. .Wiesz. Ginekolog wykluczyła taką możliwość. że spodobałoby ci się to. zanim powiem ci o moim majątku. O. że gdyby wiedziała o jego majątku.

Odczytywał to. aby go złapać. Jak ci minął dzień? Raven wiedziała.Czy wszystko w porządku? W ciągu tygodni. .Więc będziesz wolna w piątkowe popołudnie? Jeśli nie. ponieważ wiedziała.Wszystko w porządku. widok nowych kartek. Dziewczynki nadal nie miały pojęcia o tym.teraz wiedziała dlaczego . . Chciała powiedzieć mu o dziecku. która odważyła się znaleźć schronienie w łonie. ustawiony koło biurka.potwierdził Nick. w którym mogę się zatrzymać? . Czy wciąż jest tak zmęczona. kiedy Melody bolało gardło i Nick chciał być blisko niej. Ich listy były jakby dziennikami. gdy przyjmowała swych licznych kochanków.Tak . jak obca stawała się dla niej matka. Było kilka wyjątków: dwie noce. i jeszcze cztery (łącznie z ostatnią). o to by nie ujawniać charakteru ich związku w obecności córek. a jego śmiech zdradził jej. Przynajmniej dwa razy w tygodniu spotykali się ze sobą we czwórkę. a zakończyłby się po prostu idealnie.Czy chcesz przez to powiedzieć. czy będzie mógł do niej wpaść? Chciała. szczegółowymi i ciekawymi kronikami. Wiadomość przesłana faksem miała intymność listu. Pojedziemy dwoma samochodami i jeden z nich może w razie konieczności trochę poczekać. na przestrzeni tysięcy kilometrów dzielących Alaskę od Morza Południowochińskiego. że Nick pyta nie tylko o jej dzień. trzy noce. że jest jeszcze za wcześnie. . że niedaleko muszą znajdować się czyjeś młode. lecz i o ich wspólną noc. Raven pokonała lęk wspomnieniem małej istotki. cechowała zadziwiająca intymność. jak spędzają czas z dala od siebie. 191 . ale w pewien sposób była nawet bardziej prywatna. Uśmiechając się z czułością. Pamiętała żywo i boleśnie. Melody i Samantha wiedziały. Ale wiedziała. co napisała. że tata musi bardzo lubić Raven. za każdym razem. zwłaszcza u pierwiastek. albo wysyłał odpowiedź faksem. by przyszedł. . gdy Nick wyjechał do Dallas. zapisanych jej charakterystycznym pismem. prowadzony za pośrednictwem telefonu i faksu. .że zasypiała przed siódmą.kiedy Raven była w Nowym Jorku.Tak . cztery . dokładnie opisującymi. to żaden kłopot.odpowiedział Nick. ciekawskie uszy. która była godzina w Kodiaku.a przynajmniej godziny pomiędzy dziesiątą wieczór a świtem. że Nick spędzał noce z Raven. albo dzwonił.Będę gotowa o trzeciej. Choćby był najbardziej zmęczony. i w zależności od tego. gdy czuła się tak jakoś nienaturalnie zmęczona . Mógł uwierzyć. W ciągu pięciu tygodni.Miałam cudowny dzień. Choć Nick usilnie dbał. To jeden powód. a ostatnio dołączyli się do nich również dziadkowie. jego spojrzenie padało natychmiast na faks. Jason i Holly pisali do siebie codziennie. Jason . że nigdy nie odwróciłby się od swego dziecka. gdy przebywający w Hongkongu Jason wracał do swego apartamentu w hotelu "Regent". które upłynęły od powrotu jego rodziców z Denver. do którego nie śmiało nigdy wstąpić żadne inne dziecko. ale był też i drugi: Nick mógł wpaść we wściekłość.Dobrze. gdybyś mógł przyjść wieczorem. Raven zależało na tym jeszcze bardziej. że zaszła w ciążę. . Nick spędzał z Raven niemal wszystkie noce . Doktor ostrzegła ją. odpowiedziała: . często zdarzają się poronienia. że w pierwszych trzech miesiącach ciąży. by mu nic nie mówić. ponieważ nie mogła zostać zagubiona. choć nigdy nie dotknął jej w ich obecności. dodawał mu energii.-W piątek? Na pytanie Raven odpowiedział Nick. .Chcemy wyjechać w piątek pomiędzy trzecią a w pół do czwartej. przesłana w inne miejsce ani odczytana przez inną osobę. że twoi rodzice aprobują moją obecność i że jest tam pokój gościnny. Ten supernowoczesny romans.

wysyłał jej fragmenty scenariusza kręconego filmu. Na marginesach i dodatkowych kartkach odtwarzał dramaturgię planu, pisał o porażkach i sukcesach, zamieszczał zabawne anegdotki. Pisał też o Hongkongu, o czarujących widokach i dźwiękach, o zapachach tej egzotycznej miejscowości, gdzie Wschód spotykał się z Zachodem, gdzie mityczny smok i majestatyczny lew żyły razem w tak olśniewającej harmonii. W końcu na jego łagodne, lecz uparte nalegania Holly zaczęła odpowiadać mu w podobny sposób. Była w trakcie pisania nowej książki, ale streściła jej początek, opisując bohaterów, ich nadzieje, marzenia, tajemnice i lęki, 192 a potem wysyłała mu każdą scenę, jak tylko ją napisała. Strony, wysyłane przez Holly, również były zaopatrzone w przypisy, obrazujące dramat procesu twórczego. I, podobnie jak Jason, pisała o swoim świecie, malując słowami portret arktycznego piękna, w którym żyła. Jason był w Hongkongu, przepełnionym wibrującą energią i olśniewającym blaskiem, a Holly przebywała w Kodiaku. Ale odkrywała tam tyle samo skarbów, gdy wiosna opanowała niebo, morze, dolinę i las. Dzieliła się nimi równie entuzjastycznie, jak on dzielił się z nią wspaniałymi klejnotami z olśniewającej korony brytyjskiej kolonii. Holly i Jason wymieniali pomiędzy sobą swe dzienniki, a on dzwonił do niej, kiedy tylko mógł. I pod koniec tygodnia zakończy zdjęcia w Hongkongu, urzeczywistniając w ten sposób pozornie nierealistyczny harmonogram. Zamierzał polecieć bezpośrednio do Kodiaku, wylądować tam w piątek późnym popołudniem i zostać do niedzieli wieczór. Potem zrobi krótki postój w Los Angeles i polecieć do Dallas, by sfilmować sceny, które tam się rozgrywały. Kiedy Jason wrócił we wtorek o północy do swego apartamentu, jego wzrok przyciągnęły czekające nań ręcznie zapisane kartki. A gdy zbliżał się do biurka, dostrzegł światełko automatycznej sekretarki. Nie mogło oznaczać wiadomości od Holly. Pomimo wielokrotnych próśb Jasona, nigdy doń nie zadzwoniła. Wiadomość musiała dotyczyć jutrzejszych zdjęć. Pewnie pojawił się jakiś problem, z którym nie mogą sobie poradzić. Jason pragnął sięgnąć po kartki od Holly, ale zamiast tego odebrał telefon: im gładziej przebiegną kolejne dwa dni, tym szybciej znowu ją zobaczy. Jednak wiadomość nie dotyczyła Nefrytowego pałacu. Dzwoniła Beth Robinson z Los Angeles, prosząc, by odezwał się do niej jak najszybciej, nie zważając na porę dnia. Jason zmarszczył czoło, zapisując numer telefonu, który podała mu hotelowa telefonistka. Nie spodziewał się wieści od Beth. Sześć godzin po tym, jak powierzył jej zadanie odnalezienia danych na temat morderstwa dokonanego gdzieś w stanie Waszyngton przez psychopatę imieniem Derek, Beth nagle dostała straszliwego bólu głowy. Gdy przewieziono ją do szpitala, okazało się, że gwałtownie skoczyło jej ciśnienie. Jason dowiedział się o tym od sekretarki, która potem stale przekazywała mu wiadomości o zdrowiu Beth: że spędziła trzy tygodnie na oddziale intensywnej terapii w Cedars-Sinai i że wreszcie jej syn przyszedł na świat dzięki cesarskiemu cięciu. Dziecko było zdrowe, a i Beth miała wkrótce wrócić do domu, gdyż jej stan nagle się polepszył. Jason posłał kwiaty i prezent dla dziecka, nie oczekiwał jednak od niej żadnych wieści. Przypuszczał, że zapomniała o jego zleceniu - i nie miał o to pretensji. Dowie się wszystkiego od Holly, gdy ją znowu zobaczy. 193 Ale teraz Beth zadzwoniła i ma jakąś pilną sprawę. Jason błyskawicznie ustalił różnicę czasu. W Hongkongu był wtorek, tuż po północy, to znaczy, że w Kodiaku jest poniedziałek, siódma wieczór, a w Los Angeles jest o cztery godziny później. - Czuję się doskonale, Jasonie, i mam ślicznego synka. Jest wprost wspaniały i taki z niego śpioch, że również ja dużo odpoczywam... aż za dużo. Uznałam, że trzeba wziąć się do pracy i zadzwoniłam do reportera z "Seattle Times". Od razu rozpoznał historię tego morderstwa.

- Naprawdę? - Tak, i jestem pewna, że jest to ta sama sprawa, o której mi opowiadałeś, z wyjątkiem jednego bardzo ważnego szczegółu. - To znaczy? - To znaczy, że ojciec Holly, Lawrence Elliott, nie zginął w Wietnamie. Na podstawie zeznań Dereka wszyscy uznali, że został zastrzelony przez nieprzyjaciela, choć w rzeczywistości to Derek go postrzelił i porzucił, uznając go za zmarłego. Lawrence Elliott dostał się w ręce partyzantów Vietcongu i trzymano go w niewoli przez siedem lat. Pod wpływem słów Beth Jason nagle przypomniał sobie, że czytał o tej tragedii w "Time". Jako przyszły twórca filmów uznał wówczas, że tej zajmującej historii brak zakończenia, ponieważ nie odnaleziono zaginionej córki. Ale teraz została odnaleziona, prawda? - Mówiłaś, że ojciec miał na imię Lawrence? A matka? Czy nazywała się Holly? - Nie. Zobaczmy... Jest. Miała na imię Claire. Lawrence i Claire... Lawrenceiclaire... Lauren Sinclaire. Tak, w końcu zaginiona córka się odnalazła. Teraz zajmująca historia może zostać zakończona. Ale tylko wtedy, przysiągł sobie Jason, jeśli będzie to oznaczać szczęśliwe zakończenie dla Holly. - Gdzie jest teraz Lawrence Elliott? - W Issaquah, małej miejscowości na peryferiach Seattle. Jest weterynarzem, bardzo lubianym i szanowanym. Wszyscy wiedzą o jego tragedii, dlatego też reporter od razu rozpoznał tę historię. Lawrence szukał swej córki od chwili powrotu z Wietnamu. Prawdę mówiąc, w minione walentynki 20/20 poświęciło cały odcinek sprawie morderstwa i jego poszukiwaniom. - Bardzo chciałbym to obejrzeć. - Tak myślałam. Skontaktowałam się już z tą stacją. Zrobią kopie wszystkich informacji, jakie mają: artykułów z gazet i czasopism, sięgając wstecz do czasów zabójstwa, jak również taśm wideo. Właśnie w tej chwili leci do 194 ciebie z Nowego Jorku do Los Angeles bardzo ciężka paczka. Twoja sekretarka powiedziała mi, że w ten poniedziałek wpadniesz na kilka godzin do swego biura. Może jednak wolisz, żebym przesłała ją porannym samolotem do Hongkongu. - Prześlij mi ją tutaj. - Zrobione. $- Czy ktoś pytano cię, dlaczego tym się interesujesz? - Nie. Powiedziałam im, jak ustaliliśmy, że chcemy zrobić film dokumentalny na temat przemocy domowej. To całkowicie prawdopodobne wyjaśnienie nie budziło żadnych wątpliwości. Reporter z "Times'a" dał mi numery telefonu Lawrence'a Elliotta, na wypadek, gdybyśmy chcieli zrobić z nim wywiad. Oczywiście są dołączone do informacji, przesłanych przez stację telewizyjną. Czy mam ci je teraz podać? -Tak. Gdy Beth podała mu numer do biura Lawrence'a Elliotta i do domu, spytała: - Holly żyje, prawda, Jasonie? Wiesz, gdzie ona jest? Jason nie wahał się. Miał do Beth pełne zaufanie. - Tak, żyje, i wiem, gdzie jest. - I nie ma pojęcia, że jej ojciec żyje? To wydaje się nieprawdopodobne, Jasonie, prawie niemożliwe. Tyle było szumu wokół tej sprawy, prowadzono bardzo skrupulatne poszukiwania. Wszyscy, z którymi rozmawiałam, uważali, że Holly albo dawno już umarła, albo z jakiegoś powodu nie chce widzieć się z ojcem. - Ona żyje - powtórzył spokojnie Jason. Potem, gdy pomyślał o chacie Holly bez śladu gazet, telewizora czy radia, dodał: - I jestem całkiem pewny, że nie ma pojęcia o tym, iż jej ojciec żyje i szuka jej. - To naprawdę zdumiewające. $- Beth, naprawdę zdumiewające, że rzeczy tej dokonałeś.

- To nie było takie trudne, Jasonie. Wystarczyła jedna rozmowa telefoniczna. - Jestem ci bardzo wdzięczny. Po tym telefonie Jason długo siedział pogrążony w myślach. Jako reżyser dysponujący wielomilionowym budżetem, mógł pozwolić sobie na luksus wielokrotnego powtarzania ujęć jakiejś scenyv Mógł wprowadzać dowolne zmiany, poprawki, udoskonalenia, dopóki wszystko nie było w absolutnym porządku. Tak długo nie dokończona historia zabójstwa w wigilię świętego Walentego została wreszcie zamknięta. Znał wszystkie fakty, a zaginiona córka wreszcie się odnalazła. Ale finałowa scena miała zostać dopiero napisana. 195 I należy ją zrobić dobrze przy pierwszym ujęciu. Powinien być jednak przygotowany na to, by wyrzucić wszystko do kosza, jeśli instynkt mu podpowie, że wymaga tego dobro Holly. 25 Przez wiele lat Holly kupowała wszystko, z wyjątkiem żywności, za pośrednictwem przesyłanych pocztą katalogów. Od komputera i faksu, przez pościel i książki, do naczyń i kuchenki mikrofalowej. Bez względu na to jak wielkie i ciężkie były nabyte przedmioty, dostarczano je bezpośrednio do jej chaty. Zamawianie z katalogów stanowiło najłatwiejszą metodę kupowania, najbardziej anonimową. Mogła w samotności studiować uważnie katalogi, a potem, uzbrojona w kartę kredytową, dzwoniła i rozmawiała z jedną z tych osób o zawsze przyjemnym głosie, które zgłaszały się po wykręceniu numerów zaczynających się na 0-800. Holly wybierała z katalogów wszystkie stroje. Lands End, Orvis i L. L. Bean dostarczali jej tego wszystkiego, czego potrzebowała na różne pory roku w Kodiaku: dżinsy, swetry, flanelowe koszule nocne, ciepłą bieliznę i arktyczne kurtki z kapturem. Holly wiedziała, że oferują również spódnice i sukienki, a w katalogach, które otrzymywała od NeimanaMarcusa, Saksa i Horchowa, były jeszcze bardziej luksusowe propozycje. Bardzo dobrze znała zawartość wszystkich katalogów. Studiowała je dokładnie, wykorzystując je przy ubieraniu swoich bohaterek, dbając o szczegóły z taką samą drobiazgową dbałością, z jaką zajmowała się wszystkimi detalami wymyślonych przez siebie światów. Dzień po wyjeździe Jasona do Hongkongu Holly przeglądała katalogi, wybierając stroje dla siebie. Chciała, by kiedy Jason wróci, zobaczył ją w czymś innym niż dżinsy lub ślubna suknia jej matki. I nie chodziło tylko o Jasona, poprawiła się szybko. Chciała tego dla siebie, dla Holly, która w końcu się przebudziła i z radością spojrzała na świat. Niektóre z bohaterek Lauren Sinclair nosiły stroje z cekinami od Cassiniego i suknie z szyfonu i atłasu od Chanel. Ale inne, bardziej do niej podobne, wolały spokojniejszy styl: powiewne, długie spódnice z bluzkami z miękkiego jedwabiu lub skromne szmizjerki w delikatne, kwiatowe wzory. 196 Stroje wyglądały cudownie na modelkach w katalogu, ale składając zamówienia, Holly nie miała pojęcia, jak będą wyglądać na niej... i nadal tego nie wiedziała na pięć dni przed powrotem Jasona, choć niektóre paczki dotarły już do niej dawno temu. Otwierała każdą paczkę zaraz po otrzymaniu, starannie wieszała do szafy lub układała tam jej zawartość. Nie miała jednak śmiałości przymierzyć żadnej z tych rzeczy. Mimo rozbudzonego optymizmu czuła niepewność i lęk. Obawiała się, że w chwili, gdy zacznie przymierzać ubrania, wszystkie cudowne iluzje mogą nagle zniknąć. Będzie zmuszona spojrzeć na siebie w lustrze - naprawdę popatrzeć - a nie robiła tego od dawna, chyba tylko po to, by się upewnić, iż należycie się zamaskowała. Jako mała dziewczynka Holly nigdy nie przyglądała się sobie w lustrze. Nie musiała tego robić. Miłość w oczach jej rodziców była jedynym lustrem, jakiego potrzebowała. W gruncie rzeczy nie wiedziała wtedy, jak wygląda. Wiedziała tylko, że niezależnie od tego, co widzieli rodzice, była kochana.

dopóki twarz. gruby sznur. nic nie będzie zasłaniać jej widoku. która ciągnie mnie do tyłu. I właśnie wtedy poczuła ciężar z tyłu głowy. które jej przekazali: delikatności i siły. . ale aureolę miękkich loków wokół twarzy. odziedziczyła po Lawrensie.Trzeba przyznać. która kryje mnie przed światem". a także suknia barwy kości słoniowej w delikatne lawendowe kwiaty i.. Ale jutro pójdzie do salonu .Nie potrzebuję liny. . ich radością i nadzieją. próbując powstrzymać ją przed powrotem do życia. Była ich dziełem. Skupiała się na swoich strojach. patrząca na nią z taką miłością. "Słuchaj mnie. w których mogła się przeglądać. która spojrzy na nią z lustra. "Nigdy bym się nie wydostała. Ujrzała dorosłą kobietę. Ale nareszcie wydostała się ze spowijającego ją kokonu. Muszę sama siebie polubić". Mała dziewczynka. 197 Holly stanowiła mieszaninę Claire i Lawrencea.. splecione jak zawsze. ani zasłony. Możesz żyć dalej. nie trzynastoletnią dziewczynkę. podczas gdy jej serce odzyskiwało swoją siłę i odwagę. gdyby nie Jason". kochanie. który czasem służył jej jako zasłona. zachowam ją w sercu. każdy jej rys był wynikiem ich miłosnego połączenia. hojności i odwagi. bardzo się bała.. kiedy pisała.pomyślała. że jemu podoba się to. Tą żelazną dłonią był jej złocisty warkocz. która tak rozpaczliwie próbowała ocalić swoją rodzinę. nie dzwonił niemal tak samo często. Kolor pochodził od Claire. nie patrząc na swoją twarz.i zobaczyła Holly. ale i mnie musi spodobać się to. ich dzieckiem. nie stała się twarzą Claire. jak moi rodzice zachowali mnie".. Holly zaczerpnęła tchu dla uspokojenia i podniosła oczy na swoje odbicie. by Holly spojrzała na swoją twarz. stawianymi przez jej własne emocje. która nie potrafiła obronić swej rodziny. że będziesz szczęśliwa?" Holly złożyła tę uroczystą obietnicę umierającej matce i przez minione siedemnaście lat dotrzymywała jej w jedyny możliwy sposób . Jesteś silna i byłaś tak bardzo kochana przez tatusia i przeze mnie. Cokolwiek stanie się z Jasonem.. Tak jak jej oczy łączyły w sobie jaskrawy błękit matki i ciemną. w ciężki. Ale była we mnie na długo przedtem. złoty warkocz. jak gdyby ciągnęła ją żelazna dłoń przeszłości. Spojrzała ponownie na odbicie w lustrze . uświadomiła sobie. z miejsca.. Było tak do pojawienia się Jasona. I gdyby nie pisał do niej codziennie. studiując je z uwagą. że znienawidzi twarz. co widzi. również reszta jej twarzy stanowiła żywy symbol darów. nim go spotkałam. "Tak. że to dzięki Jasonowi znowu odkryłam w sobie nadzieję. znowu ukryłaby się w swoim kokonie. Holly znalazła nożyczki i ze zdumiewającą pewnością siebie obcięła gruby warkocz.. determinacji i dumy. opadający niemal do pasa. I wreszcie nadszedł czas.Przez pierwsze pięć lat rodzice byli jej lustrem. Wiedziała. rozmyło. ponieważ przypominała jej najdroższych rodziców.tworząc wymyślone światy. a nie twarz Claire. I twarz tej kobiety musiała polubić. leśną zieleń ojca. a potem była nim jej matka. żadne oczy. Zapamiętasz to.. "Nie zaprotestowałam stanowczo. musiała pokochać. Holly? Obiecasz. Poza niewidzialnymi przeszkodami. Tańczące loki maskowały nierówno ucięte przez nią końce. "Już cię nie potrzebuję . na zawsze zagubiona w wymyślonym świecie. To cudowny dar miłości moich rodziców. są połączeniem darów od obojga rodziców. Od czasu tamtej śnieżnej walentynkowej nocy nie istniały już dla niej żadne lustra. Włosy miała odgarnięte do tyłu. podobnie jak rysy. co zobaczę. w którym żyła tak długo. że jej włosy. Gdy jedwabiste pasma rozsypały się. Udało jej się spędzić jakiś czas przed lustrem. Podobała się jej kremowa jedwabna bluzka i różowa spódnica oraz komplet w miodowym odcieniu. pełne szczęścia i miłości. gdzie z konieczności przebywała. Gdy Holly wpatrywała się w lustro. przekształcało się tak długo. jej odbicie z lekka się zamgliło.

które zdarzały się nawet wtedy. Była taka szczęśliwa. niebezpieczną fantazję miłości.Tamtej nocy. Kochał się z nią rozpaczliwie. jakie to niebezpieczne. którym pozwoliła urosnąć. Caroline położyła książkę na niskim stoliku i z uśmiechem rozejrzała się po salonie. jako cudowną. kiedy zdradzał jej swe tajemnice..piękności w miasteczku i każe je wyrównać i przystrzyc. że 199 ich miłość nie potrwa długo. Być może uznał. skrytymi prawdami. że tym razem nie chodzi o nich. gdy Katie rodziła szczenięta. że jest taka młoda . stanie się on jeszcze bardziej przytulny. Caroline wyobrażała sobie.ma zaledwie czterdzieści lat! Ale bez śladu kpiny mówił jej też. Wciąż zdumiewało ją. toczył jakąś walkę wewnętrzną. Ta pokusa okazała się jeszcze silniejsza. Caroline wiedziała. gdy usiądą oboje przy kominku. Fantazja. Caroline drżała wciąż na wspomnienie ich niezwykłej namiętności i ogromnego głodu w jego ciemnozielonych oczach. . powiedziałaś. ale Lawrence wkrótce skończy telefonować i pójdą do łóżka. A za tydzień. że bez żalu opuściłaś rozdanie Oscarów. nocnych dyżurów i wielu wezwań. lub gdy udało jej się wywołać na jego wargach uśmiech.. a nie dlatego że o tym rozmawiali. a następnej nocy mogli rozmawiać do świtu. jak bardzo jest piękna. Potrafili spędzić cichy wieczór na lekturze. kiedy pojawi siew domu ośmiotygodniowa Juliet. Każdego ranka robili plany na nadchodzący wieczór: kiedy i gdzie się razem wybiorą. miała tu miejsce dokładnie taka scena. Pokusa. Caroline mogłaby tak żyć z Lawrenceem wiecznie. Własny śmiech ciągle go zaskakiwał. dzieląc się ważnymi. pogrążeni w lekturze. i może jeszcze jasnoróżową szminkę. . jak przytulnie będzie tu za tydzień. Lawrence wydawał się zmartwiony. Dlaczego pytasz? . by rozpocząć rozdział dziewiąty. dopóki nie zadzwonił telefon. Caroline postanowiła przestać o tym myśleć i miała właśnie sięgnąć po Dary miłości.. dręczyły go pożądanie i rozpacz. Caroline uznała. Nie powinna więc marzyć o tym.Lawrence zmarszczył brwi.Czy przywieźli jakieś poranione zwierzę? .. . Caroline doczytała do końca ósmy rozdział Darów miłości Lauren Sinclair i zamknęła książkę. bardziej pełny życia. że wkrótce czeka go rozstanie. Z góry wiedziała. W istocie mieszkali razem bardziej dlatego. Tak właśnie odbierała minione tygodnie. że tak łatwo dostosowali się do siebie. I namiętnie udowadniał jej swoje słowa. nie obawiając się milczenia.Nie. Wydawało się to nierealnym fantazjowaniem. Lawrence drażnił się z nią teraz.. z powodu jego pracy.Jason Cole? Po co? . który wciąż był silnie związany ze swą przeszłością. prawda? . Większość nocy spędzali tutaj.Tak. że musiało tu chodzić o nich. jak może być tu przytulnie. Byłaś pewna. gdy Katie się szczeniła.Bo to on właśnie dzwonił. Ale ostatnio. że wszystkie nagrody zdobędzie Jason Cole. by rozpocząć rozdział dziewiąty. Miał zaniepokojony wyraz twarzy i nie próbował tego ukryć. 198 Kupi lakier do paznokci. z bolesnym przeczuciem. a kiedy słyszał te dawno zapomniane dźwięki i czuł zawartą w nich nadzieję. pożądaniem i miłością. że tak się po prostu stało. nigdy nie żądając zobowiązań na przyszłość od mężczyzny.Zamierza zrobić film dokumentalny o zaginionych dzieciach i myśli o włączeniu sprawy . jego oczy napełniały się wdzięcznością. a także tusz do rzęs. choć próbował to ukryć. . kiedy pojawił się Lawrence. z Juliet szalejącą wokół domu. była bardzo silna. ale dzisiaj.. I przecież Lawrence też ją ostrzegał. Tamtej nocy. i to również nie budziło w nich lęku. choć żyli długo samotnie i niezależnie. gdy oficjalnie miał wolne.

wystarczy mu jedno spojrzenie na Lawrencea. "mężczyzny ze Seattle". Jak gdyby odkrycie. . Nie mogę odrzucić żadnej szansy jej odnalezienia. . spowodowała następny wstrząs. Jason przeklinał w duchu tę wielką odległość. zapadła cisza. że cierpi? Przekonać znakomitego reżysera. by zakłóciło to łączność telefoniczną pomiędzy Hongkongiem a Stanami Zjednoczonymi.Jestem zaskoczona. najważniejsza. Ale wszystkie późniejsze rozmowy telefoniczne Jasona pełne były denerwujących pogłosów i przerw: i ta do domu sekretarki w Los Angeles z prośbą. Ale gdy powiedział: "Chciałbym. .Tak? . zachowywał się bardziej szorstko.zapytała. ile powiedziała mu. żebyś w sobotę rano spotkała się w Seattle z pewnym mężczyzną". że odsunęła od telekomunikacyjnej satelity Trans-Pacific na tyle. -Nie jesteś zadowolony? . jak wdzięczny jestem za każdą pomoc. Jason wiedział o stosunkach Holly z jej ojcem tyle. A jeśli nienawidziła ojca? Jeśli miała powód.Może. . Nie wiem. Przyjdzie tu podczas weekendu. Jest teraz w Hongkongu.Byłem zaskoczony tym telefonem. jak bardzo kocha córkę.Do mojego domu. że chce się ze mną spotkać. by zrozumiał. 200 . Gdy rozmawiał z Beth Robinson. Caroline dostrzegła mroczne cienie w ciemnozielonych oczach Lawrencea. by go nienawidzić? Może wiedziała.Wolałabyś nie jechać do Seattle. że on żyje. by ze mną porozmawiać. iż Lawrence Elliott żyje..Wiedziała też. pełna jakichś szumów i syków. słyszał ją tak doskonale.Co.Holly. że któregoś dnia zdoła ją odnaleźć? Jason musiał to wiedzieć. i ostatnia. spowodowane łącznością satelitarną. niż zamierzał. Kiedy nakłonił ją. czy naprawdę zależy mi na odnalezieniu Holly. Próbowali rozmawiać przez niemal dwadzieścia minut.Chciałbyś. .zapewniła go łagodnie Caroline. że nie. mówiła tylko o koszmarze morderstwa. Co miałby on zrobić? Udowadniać. podczas której. że powinienem mu odmówić? Nie mogę tego zrobić.Odniosłem wrażenie. Caroline? Uważasz.usłyszał bez najmniejszego opóźnienia.Wiem.Z pewnością wszystko mu przekazałeś . Holly? . Jeśli uzna. ale postanowił wpaść tu o dziewiątej rano w sobotę. tak wstrząsnęło Ziemią. że jeśli Jason Cole nie jest całkiem nieczułym człowiekiem. że ma nadzieję przylecieć do Kodiaku w piątek wieczór. To on . by odwiedzić ciebie. czy w pełni przekazałem mu. by znalazła mu jakąś kwaterę koło Issaquah.Do Seattle? . Jak Jason Cole śmie tak niepokoić Lawrancea.Holly? . . rozmowa z Holly. . jak gdyby oboje przebywali w tym samym pokoju. i żyła w strachu. by przedstawiła mu szczegóły tamtej ośnieżonej nocy. żebym z tobą pojechała? Satelity sprawiły się jak należy i Jason usłyszał teraz ulgę To nie odległe wspomnienie ojca sprawiło jej tak nagle ból. i ta do Lawrencea Elliotta. że ta udręka warta jest jego uwagi i pomocy? . Gdzie podziewały się jego słowa? Czy odbijały się od satelity do satelity jak kule bilardowe? A może nawet aluzja do Lawrencea Elliotta. chyba nie włączy jej sprawy do filmu. która ich dzieliła. . Jason wiedział. wyprowadzony z równowagi zakłóceniami.. tak jak obiecywał od kilku tygodni. by przekonać się. że Holly bardzo kochała matkę. że Jason Cole zamierza odbyć taką podróż. zapoznając go pobieżnie ze swą przeszłością: "Mój ojciec zginął w Wietnamie". Jason przekazał jej. mieszka w Seattle. Caroline poczuła nagły przypływ gniewu. a podczas naszej rozmowy zdarzały się zakłócenia. tak że jego słowa całkowicie ominęły satelity i wyruszyły w nieskończoną podróż ku odległej gwieździe? .

na dwadzieścia minut przed telefonem Nicka.Dobrze. Czuła jego siłę. które nigdy dotąd nie były w ciąży. Jak ci minęły ostatnie cztery godziny? "Na walce . zapierających dech napadach bólu. A potem.pomyślała Raven.Szyjka macicy jest zamknięta. .. Z dzieckiem wszystko w porządku. gdy tylko się pożegnali.Sara Rockwell popatrzyła ze współczuciem na wymęczoną twarz Raven. Ale ostre. Jak ci już mówiłam. które znów przyklei się do macicy. to wszystko rozwija się całkiem normalnie. że chcę. wesołym głosem dodała. to dlatego że ciąża nie przebiegała prawidłowo..Każę zrobić je od razu.Jak szybko będziesz znać rezultaty badania krwi? . że odpoczynek może zapobiec poronieniu.To znaczy. Krwawienie może pochodzić z odległego krańca łożyska. żebym mogła przekazać ci wyniki po południu. że jeśli poronisz. . zaciskając się bardziej bestialsko niż przedtem. podzieliła się swymi obserwacjami z Raven. Musiała czuwać nad swym najdroższym dzieckiem.. Należy więc przypuszczać. . by przetrwać.. . jak gdyby ostre szpony drapieżnego ptaka wbijały się w jej łono. że chce wypocząć przed wyjazdem do Santa Barbara. Ból był przeszywający. poronienia w pierwszych trzech miesiącach często zdarzają się kobietom.. jak sępy czekające na śmierć. To tylko z niąjest coś nie tak.Na zajadłej. ośmielała się mieć nadzieję. z jej macicąpełną blizn od kwasu i lodu. chciwe szpony powracały.Nie. zdecydowane wyrwać nowe życie z jego azylu... wciąż atakowały w nagłych. . Raven. jego determinację. by odlatywały. ..Taki sam? Co to znaczy? . Sęp! Ścierwnik! Czarny ptak śmierci! Nigdy więcej.Odpoczynek potrzebny jest tobie. Holly! Jak bardzo nie rozumiesz. 26 Krwawienie rozpoczęło się wczesnym wieczorem. Raven. chęć życia. a kiedy to robiły. że zaczął się proces poronienia.Mogą? Ale nie to jest pewne? . nawet nie próbowała zasnąć. . . co naprawdę do ciebie czuję" -pomyślał. . .A jeśli będzie niższy? .Poziom hormonów jest taki sam jak w poniedziałek. O dziesiątej rano w piątek. jak tylko doktor Sara Rockwell zakończyła badanie. Raven wytłumaczyła się zmęczeniem.201 "Och. Powinnam wykonać nowy test ciążowy.A teraz powinnaś odpoczywać. Skurcze i krwawienie mogą wskazywać. może trzeba będzie zalecić łyżeczkowanie macicy. wiem. że ciążę da się utrzymać. . by porównać go z poniedziałkowym. Raven nie spała.Oczywiście.Wtedy ciąży nie da się utrzymać i w zależności od tego. wściekłej walce pomiędzy pokrytą bliznami . Nie ma żadnego naukowego dowodu na to. . Walczyła z nimi. że tak. Oczywiście.Tak. Jeśli poziom hormonów będzie wyższy niż przed pięcioma dniami. 202 . . odganiając ze wszystkich sił drapieżniki. Pomimo jej pełnego miłości czuwania. nie dziecku. jakby wyznał jej miłość. czuły. Kiedy Nick zapytał. Te odwieczne kpiny krążyły nad jej głową przez całą noc. a nie dlatego że zrobiłaś coś złego. że z tym dzieckiem wszystko jest w porządku. Uśmiech znikł. Nigdy więcej. zmuszając je. Pełna powagi odpowiedź Raven zabrzmiała jak przysięga i w jej głosie było tyle nadziei. że nic nie wiemy. Dlatego pamiętaj. czy może wpaść.Raven wiedziała. wyśmiewając jej głupotę. że nadal musimy obserwować przebieg ciąży. czy zostaną wydalone tkanki.Jego głos był tak delikatny. a po odłożeniu słuchawki poczuła pierwszy skurcz. co zdarzy się w ciągu następnych dni. Tylko czas zna odpowiedź. że Sara musiała jej wyjaśnić: .

ale jak tylko Raven skręciła w obrzeżoną różami drogę. gdyby gwałtownie zwiększyło się krwawienie albo zaszły inne niepokojące zmiany. .Wydaliłaś jakieś tkanki? . Raven wyłączyła stacyjkę.. poszarzałej twarzy i w podkrążonych szafirowych oczach malowało się wyraźnie cierpienie. Raven złapała konwulsyjnie powietrze.Dobrze. .". . "Nie możemy jechać do Santa Barbara . którą kupiłam sobie wczoraj w drodze do domu. które usiłowały wyrzucić nowe życie ze zniszczonej kwasem macicy. Nick i Samantha stali na podjeździe. . jak jej ojciec.. . Gdybyś wydaliła tkanki. . Wydawało się.Czy jednak na pewno nic ci nie będzie? .Tak powiedział lekarz. Pojedziemy do Bel Air . . Możesz się ze mną skontaktować o każdej porze. blisko tego potężnego kręgu miłości. . nie myśląc o nieudanym weekendzie. To nic groźnego. Wciąż uśmiechnięta powiedziała do Samanthy: -Nie bój się. ładując bagaże do samochodu. . uwolniła się z jego objęć i zrobiła krok do tyłu.macicą. że szpony próbuj ą powstrzymać ją przed jazdą do rezydencji w Bel Air. ale.Wszystko w porządku. Samanthy i jej nie narodzonego brata lub siostry.odparła Raven. .. ponieważ chciała być inna niż jej matka.. Chcesz powtórzyć badanie krwi? .pytała z troską Samantha. .wykrztusiła Raven. które było teraz krwawiącą. Prawdopodobnie zaszkodziła mi kanapka. że jesteśmy zbyt chorzy. Początkowo zdecydowała się na tę podróż ze względu na Samanthę. i zachwiała się na nogach. co się dzieje... jak gdyby moce. uśmiechnęła się z przymusem. choć bardzo byśmy chcieli.Miałam znów krwawienie i skurcze. że gdyby pozwolić dziecku znaleźć się w pobliżu rodziny. i gdy Nick otworzył przed nią drzwi samochodu.Zatrucie pokarmowe? . masz do mnie od razu dzwonić.Cześć . by dojść do siebie. skurcze wróciły ze zdwojoną siłą.Chyba nie. osobiście wytłumaczyć. Potrzebowała nieco czasu. Jej śnieżnobiała skóra była zimna i wilgotna. Mam dyżur w ten weekend.Zgoda.Zatrucie pokarmowe . głęboką raną. .. . . a na napiętej.obiecywała Raven sobie i dziecku. Krótka jazda z Brentwood do Bel Air była zadziwiająco bezbolesna. i dzieckiem. gdy ostre szpony przeszywającego bólu wbiły się głęboko w ciało. zdawały sobie sprawę. skierowali się w jej kierunku. którą opuściła własna matka . Uśmiechnęła się bohatersko do Nicka.Samantha była równie zaniepokojona. by twój tatuś i siostry dowiedzieli się. które tak mężnie walczyło o życie".mówiła w duchu Raven do małej istotki w swoim wnętrzu. Ale teraz w podróży tej chodziło już o dwa młode serduszka. by oprzeć się o samochód.Co się stało? . Nawet gdyby krwawienie i skurcze ustąpiły całkowicie podczas weekendu. -Raven! -Nick natychmiast schwycił ją w objęcia. nie zemdleję. przyjdź tu w poniedziałek rano. Ale musimy się teraz z nimi zobaczyć. .Raven 204 popatrzyła czule na dziewczynkę. jego siła znacznie by wzrosła.Z całą pewnością . aby z nimi jechać. bezlitośnie szarpana szponami bólu. która nie dotrzymywała obietnic. żebym .powiedziała wysiadając.Potrzeba tylko trochę czasu i dużo płynów.I nie mogę pozwolić. wiodącą do rezydencji Nicka. zacząć spokojnie oddychać i zmusić się do uśmiechu.zdziwił się Nick.. która próbowała wyrzucić z siebie dziecko.Zdecydowanie tak. Jak tylko ją zobaczyli.nie mogę jechać do Santa Barbara.

Po prostu było to zbyt niebezpieczne. co zrobiła dla jego córki. że mamy ważną misję do spełnienia? . poszarzałą twarz. podczas jazdy zdradziecko krętymi ulicami Bel Air. Nick. dopóki nie uśnie.Dziękuję ci. .. .. . Nick pragnął zapakować Raven do łóżka. to nieodparty dowód. . Od czasu do czasu mam skurcze żołądka. . nawet życie. . że przyjechałaś. Nie mówmy już o tym. Może zechcą uczcić zwycięstwo nad ptakami śmierci. Wbijała sobie paznokcie w dłonie. Kto wie. zwrócił się do Samanthy: . to zatrucie kwasem i nigdy nie wrócisz do normy.Co mogę dla ciebie zrobić? Musi być na to jakieś lekarstwo? . -Nie czekając na odpowiedź Raven. uśmiechnęła się pokrzepiająco do Raven. że Samantha ma rację .Po prostu chciałam. by jeść. Ból znów wbił w nią ostre szpony.Nie. żebyśmy się mogli tobą zająć. dopóki nie znaleźli się koło rynku w Brentwood.Nie. bo ją kochał. by zaakceptował jej decyzję bez dalszych protestów. przeszywając ją jeszcze ostrzej niż poprzednio.Możesz pobiec do dziadka i powiedzieć mu.stwierdził Nick. postawić schłodzoną butelkę 7up na nocnym stoliku i czule całować jej spoconą.To ja ci dziękuję.Chyba nie powinniśmy jechać do Santa Barbara .dociekał ból. jak cierpienie zapiera jej dech w piersiach. Mam nadzieję.Och.. . a ty będziesz dochodzić do zdrowia we własnym domu.A ty zostań tutaj. Samochód mógł być potrzebny jej i dziecku. .Jednak zanim Samantha odeszła.To nie zatrucie pokarmowe.Masz coś do picia w domu. może obudzę się jutro rano całkiem zdrowa i pojadę do Santa Barbara. dobrze . Raven . . Naprawdę. sądzę. Ale nie mogę jej przyjąć. Po prostu położę się do łóżka i będę wyobrażała sobie.. . ze względu na dziecko.odparł Nick.. Po prostu muszę się położyć.. . i. że utraci panowanie nad kierownicą. "Kłamiesz! . odbiera jej kolory.Wybierzemy się do Santa Barbara. Wtedy spytał: . Ale Raven nie . . Tym razem Nick nie mógł ulec życzeniom Raven.. by nagły skurcz w jej wnętrzu nie spowodował tego. jadąc o świcie na szczyt wzgórza i oglądając złoty wschód słońca.Chcesz. Nick nic nie mówił.Dziękuję. Była to kategoryczna prośba.Chciałabym mieć swój samochód. . . za tak miłą propozycję. ponieważ nie zamierzał narzucać jej swojej woli.No. . Sam. jak galopujesz po plaży w Santa Barbara.wróciła do normy.. Nie mógł nic zrobić poza dopilnowaniem.Raven? . iż nie jestem taka jak jej matka. bo nigdy nie byłaś normalna.ustąpił.zaprotestowała Raven. by nie zmuszał jej do trwonienia energii na sprzeczkę z nim.Zawiozę cię do domu twoim samochodem i poproszę ojca.Rzeczywiście miała jedzenie i zmuszała się. jak Raven cierpi.Raven. . ale czuł się całkiem bezradny. . jaka z ciebie niegodna i niedbała matka". że jesteś dobrą matką? Następne kłamstwo! To. Raven chciała. Wyczuwając. Raven .. by Raven dotarła cało do domu. Raven? Jakieś soki? Zupy? . obserwując.Dla Sam. To minie. .W porządku. Nick widział. dziękuję. by zapomnieć o szponach bólu wbijających się w jej łono. co się teraz w tobie dzieje. żeby Samantha wiedziała. do którego zaraz cię zawiozę. "Nie jesteś taka jak jej matka? . . .powiedziała nagle Samantha.Nie . . którą Nick musiał spełnić. .Dlaczego nie miałabyś. żeby wiedziała. jak się przez jeden okropny moment zdawało..Tak. Nick. Uśmiechnęła się niepewnie. dla nas obojga bardzo wiele znaczyło. że nawet wypowiedzenie jednej sylaby byłoby dla niej wielkim wysiłkiem.Oczywiście. i ponieważ czuł do niej ogromną wdzięczność za to. by jechał za nami. Była to prośba.wyszeptał Nick.słyszała jego głos. że wkrótce poczujesz się lepiej. na San Vincente.

Jason wyczuwał kiełkowanie szczęścia. i zanim zdążył poprosić. kiedy Jason i Holly udali się do sąsiadujących ze sobą pokoi w "The Salish Lodge". dlaczego musi zachować coś dla siebie. co on? Czy wierzyła w magię? Czy równie rozpaczliwie jak on pragnęła. Była to kradzież brutalna. i znikła. Zanim rozstali się. by spędzić cały weekend na czułym. pożegnała się z nim szeptem. kiedy Holly przekona się. Życie udzieliło Holly wiele ponurych lekcji: wszyscy. że w ciągu tych bezcennych godzin powinni przeżywać magię. że jest to kwestia zaufania. chroniąc się przed nim. I wiedział. zostali jej odebrani. Jason marzył. Becky zadzwoniła do niego.Naprawdę pięknie . która wpadła na ogrodzenie z drutu kolczastego i pokaleczyła sobie bok. . łzy napłynęły jej do oczu. gdyby nawet ich miłość umarła. kiedy zakończy już spotkanie z mężczyzną.wpuściła go nawet za drzwi. szedł w nocnym mroku przez łąkę.połyskliwa aureola loków.. których kochała. jak gdyby zwiększając dzielący ich dystans. Gdy samolot uzupełniał paliwo przed lotem do Seattle i. gdy się obudzi. że zobaczą się znowu o jedenastej. Miał tylko kilka nadchodzących godzin. że został uwieczniony w czołówce Twin Peaks. Jason wiedział.. doznał cudownego oddziaływania magii. kiedy lecieli do Szmaragdowego Miasta. Gdy Holly i Jason życzyli sobie nawzajem dobrej nocy. bojąc się poddać w pełni jej wspaniałości. by zadzwoniła na ranczo. W listach. Nie mógł jej objąć. a jednocześnie z nią walczy. ostrożnym przekonywaniu jej o swej miłości. że pragnie uwierzyć w magię. Położony koło wodospadu Snoąualmie prowincjonalny hotel stał się sławny dzięki temu. Lawrence nie miał dziś dyżuru. . która zmieni całe jej życie? Była już prawie północ.Wyglądasz wspaniale. Kiedy delikatnie ucałował jej wilgotne skronie. w cichym głosie. Bardziej niepokoiły ją obrażenia konia niż jej własne. Ładnie i zdrowo. która pozbawiła energii jej duszę. ale zadzwoniła do niego z prośbą o pomoc jedenastoletnia dziewczynka. . Ponieważ przed rokiem uratował 207 jej psa. nadziei.zapewnił Jason.Holly . a nie mówić o niej. ale i tak Jason dopiero po kilku chwilach uświadomił sobie. by do niego dotrzeć. radości. Sprawiała wrażenie. I magia miłości. coś spłoszyło Summertime. Poza tym. że może mu zaufać. Jego serce niespokojnie waliło w oczekiwaniu chwili. że to ona. Oczywiście jego uwagę przyciągnęła natychmiast ta piękna kobieta ubrana w złociste szaty. jak mógłby poświęcić te godziny na prośby. Na małym lotnisku w Kodiaku nie było zbyt wielu ludzi. dla którego przybył do tego miasta. Pewnie wpłynęło na to bardziej urozmaicone jedzenie. o niezwykłych oczach koloru akwamaryny. 206 Czy również miłości? Czy Holly czuła to. dlaczego się waha. Ten człowiek mieszkał zaledwie kilka kilometrów stąd. Gdy Jason odebrał od niej bagaże i objął ją oczami. Miała zajęte ręce. który pokonywał tysiące kilometrów. . Gdy jeździła konno w szkółce jeździeckiej. Holly. Jason powiedział Holly. . otaczających śliczną twarz. Ale Jason nie miał całego weekendu. czekał na nie z niecierpliwością.powitał ją ciepłym głosem. by znowu byli razem? . nie spotykaną w jego nerwowym życiu. skoro ukrywał przed nią tajemnicę.. by mu zaufała? Jak mógł obiecać. które pisała. Od tygodni Jason wyobrażał sobie to spotkanie. I natychmiast Holly odsunęła się.W każdym razie bardziej współcześnie. gwałtowna. wracając ze stajni do domu. w których trzymała torbę podróżną i worek na ubrania. zadrżała. że nigdy nie zawiedzie jej miłości. zanim jeszcze skontaktowała się z rodzicami. Jason rozumiał. Najbardziej złote były jej włosy .

kochając go. ale wolał przetransportować ją do własnej stajni.powtórzył łagodnie. co budzi w niej taki lęk. nie wierzyłem.-Z namysłem zmarszczyła brwi. Caroline westchnęła.O czym mówisz? . Koń miał mocno poszarpaną skórę.Nic mi się nie stało . Caroline.Te czułe słowa rozwiały resztę wątpliwości i jej szmaragdowe oczy zajaśniały promiennie.Jednak wydawałeś się taki zmartwiony. Mroczne cienie przemknęły przez jego ciemnozielone oczy. . Caroline .Nie myślałem o tym. .Sądzę.. częściej odwiedzać. bym cię o to prosił. zanim do ciebie zadzwonił. . Z pomocą Caroline skończył pracę o dziesiątej w nocy i zadzwonił do Becky.Jesteś we mnie zakochany? .Nie. który. . Kowboj. Lawrence zauważył jej zmieszanie i stwierdził łagodnie: . że wszystko jest w porządku. Tak myślę.Jestem trochę zmęczony. że to niewłaściwe słowo na określenie czegoś. czy nie wolałbyś. Ale tak się stało. odwiedziwszy swoją pacjentkę po raz ostatni przed pójściem do łóżka. czekając na niego.Masz moją miłość.Ale wolałabym znać prawdę. ale mięśnie..Jak się czuje klacz? .A ty jak się czuj esz? . Największym zagrożeniem dla życia Summertime mogło być zakażenie krwi. przy stole.Och. i potrzebuj ę twojej miłości. Nadal siedziała.Jestem bardzo w tobie zakochany. Obiecywała? Wydawało się.Byłem już kiedyś zakochany. Po prostu nie mogę uwierzyć. co się wtedy czuje. że to możliwe. .Może za wcześnie. . . . Caroline obiecywała sobie.Dobrze . jak zechcesz. . Teraz. żebym odeszła? 208 . Claire ciągle była jego żoną.dorzuciła. na które naraziła swoje serce. . Po faz pierwszy w życiu jestem tak zakochana. Leżała przed nią otwarta książka kucharska. Będzie mógł ją tam lepiej obserwować. które zamierzała upiec rano.Caroline spostrzegła od razu.wyszeptał zdumiony. . . pragnął znowu być sam.Prawdę. taki pociągający. byś odeszła. . że miała rację. Lawrence mógłby oczyścić rany założyć szwy i zrobić klaczy zastrzyk antybiotyku w jej boksie w szkółce jeździeckiej. .Nie możesz? A ja mogę. żyły i kości na szczęście pozostały nie naruszone. i to bardzo.Działanie środków uspokajających minęło. . . Tę prawdę Caroline już dawno zaakceptowała. . w dżinsowym stroju. nie jest za wcześnie. zobaczyła w nich pożądanie i rozpacz pożegnania. Czy to z powodu Holly i Claire? . czymś zajęty i odniosłam wrażenie. Stanowiło to niezbędną osłonę przed ogromnym niebezpieczeństwem.. że to ma coś wspólnego z nami. . Lawrence wracał do domu. o północy. a mimo to zachowuje się bardzo dobrze. . że to się może znowu stać.Zostanę tak długo.Tak mi przykro.Kocham cię.? . . . ale daleki. Lawrence dał przestraszonej klaczy środek uspokajający. ... być może. zanim ją przewiózł i przystąpił do dokładniejszego oczyszczania ran. Wiem. o ile jeszcze tu będzie. Samotny kowboj. Nie wierzyłem. ale dawno już przestudiowała przepis na drożdżówki z borówkami.I bardzo zaniepokojony . Caroline siedziała w kuchni.Jego kochający uśmiech zaczął ją uspokajać. gdy przyszła jej do głowy ta niepokojąca myśl.zapytała wchodzącego Lawrencea. żebyś została.Jako moja żona? "Ty masz żonę" .Ostatnio wydawałeś się roztargniony.Lawrence i Caroline natychmiast udali się na miejsce wypadku. .stwierdziła ze spokojem. Caroline. że coś niepokoi cię bardziej niż jutrzejsze spotkanie z Jasonem Coleem. ścięgna. Chciałbym.Zastanawiałam się. . że zrobi to dzisiaj.przemknęła przez jej głowę ogłuszająca myśl.odpowiedziała z nieśmiałą nadzieją. że chcesz się ze mną ożenić. . a on stał oparty o ladę. ponieważ zaczęło się to. że się denerwowałaś.

. jeszcze przystojniej szy niż na fotosach. Tymczasem Jason Cole okazał się równie wysoki jak Lawrence. które leżały tam. a kiedy usłyszeli dochodzący z kuchni miły. że zdradza Holly i Claire. -Tak.Absolutnie. Ale teraz znalazłam. kiedy miałeś rodzinę. że je zdradzasz? .Chociaż Lawrence nie ma w ten weekend dyżuru.To nie powinno długo potrwać. . A na podstawie tego. cukier. Wyczuwała. A ona może podjąć za niego decyzję. jak rozmawiał z Lawrenceem. . że potrzebuje jej miłości. nim odezwał się dzwonek u drzwi. których nie mógł wymówić Lawrence: .Chcę mieć dzieci. wyjaśniła: . 27 Telefon zadzwonił piętnaście sekund wcześniej. że zgodnie z przewidywaniami Lawrencea jego pacjentka czuje się o wiele lepiej. wokół którego ustawiono krzesła. Caroline wpatrywała się w mężczyznę. Proszę wejść. W gruncie rzeczy to kolejny dowód.. Miękko. mleko i drożdżówki stały już na niskim stoliku. łagodnie wypowiedziała słowa.Wiem. Zanim jednak powiedziała choć słowo. .Ponieważ cię kocham . iż zmusza pana do czekania. że chciał się trochę rozejrzeć.Czy Lawrence czyta tę książkę? . . . . że nigdy nie znajdę dla nich ojca. spokojny głos Lawrencea. Jestem jednak pewna. Zawsze ich pragnęłam.. Chyba służyłaby mu za przewodnika. ale nie zaproponowała. .To nie jest z twojej strony żadna zdrada.Ponieważ kocham cię całym sercem. Czarną. Wydawało mi się. Poprowadziła go do salonu. a w jego uśmiechu.Podeszła do niego.Jestem Jason Cole. udowadniasz. że tęsknisz za tymi latami. Dzbanek z kawą. gdzie je zostawiła. Caroline zaśmiała się z ulgą.Przede wszystkim Holly .. 210 . Jestem Caroline Hawthorne. podejść do okna i popatrzeć na łąkę. że jest człowiekiem o majestatycznej posturze. Przenigdy.odparł z wielkim spokojem. widać było obawę. Powiedział.Nie spieszy mi się. pooglądać tytuły książek na półkach. Pragnąc znowu się ożenić i mieć dzieci. Wydawało się jej. Caroline podała Jasonowi kawę. żebyśmy mieli dzieci? . by usiadł. ale. którym przywitał Caroline.odpowiedziała Caroline. Widziała jego filmy i jego zdjęcia w "People" i "Entertainment Tonight". Dlatego to Caroline otworzyła drzwi Jasonowi Coleowi. -Nigdy nie przestaniemy jej szukać. ale i tak będą do niego stale dzwonić z wezwaniami.Proszę o kawę.Nie ma nic przeciwko temu? . ale mogło to wynikać tylko z odpowiedniego ustawienia przed obiektywem. Jego ciemnozielone oczy przepełniło uczucie wdzięczności. którego tak pokochała.Bo masz wrażenie. niepokoi się. że będzie nieznośnie arogancki. Jason wziął do ręki egzemplarz Darów miłości. .Jeśli ty tego chcesz. spojrzała 209 nań i powiedziała: .Skąd w tobie taka mądrość? . nie arogancję. obok jej krzesła. że choć mówi tak spokojnym głosem. . Gadatliwa właścicielka kotki Mirtem chciała przekazać dobre wieści. żeby nie wydawało mu się. Miałby pan ochotę na kawę? A może spróbuje pan drożdżówek z borówkami? . jak bardzo je kochałeś. trzy kubki. i że pomimo ogromnych cierpień jesteś gotów podjąć nową próbę. i kiedy znalazła się w czułym uścisku jego kochających ramion.Chcesz. uznała.

-Bardzo dobrze wyobraziła pani sobie Lauren Sinclair. nie pozbawiło jej to złudzeń. postanowiła zachować nadzieję. Jej książki są bardzo romantyczne i idealistyczne. Zamiast tego pragnął poznać okres. były po prostu nudne.Musiała się pani przywiązać do jej bohaterów. . .I co pani sądzi? . Po krótkiej przerwie spytał: . których tworzy. Przeciwnie.Chce pani wiedzieć. Jason pragnął dowiedzieć się wszystkiego o tych latach. że Caroline wyznała: . pisząc. że ją zraniono. pierwsze pięć lat życia Holly. Zostało mi jeszcze ze trzydzieści stron i bardzo liczę na szczęśliwe zakończenie. Nie interesowały prasy.. jak świat powinien wyglądać. który zakończył się dwadzieścia pięć lat temu. Zakupiłem prawa do ekranizacji i teraz razem z Lauren Sinclair pracujemy nad scenariuszem.Ponieważ w żadnej z książek nie ma jej fotografii ani życiorysu. pomyślałam. żeby tak było. że Dary miłości skończą się szczęśliwie. tak łagodny. co działo się przez następne czterdzieści pięć minut.Myślałam o tym. To. ani nawet o lata spędzone na poszukiwaniu Holly. Dla mediów te lata. jak i film . ale wyczuwa się w nich jakąś gorycz. . wydawał się bardzo łagodny.A to znaczy. żeby przeczytał tę książkę? To pytanie zaskoczyło Caroline.Chyba miała trudne życie. ale wciąż były czymś wspaniałym dla Lawrencea.Czytał pan tę książkę? . . witając i przepraszając Jasona. która czekała go po powrocie.Nie.Zarówno książka. ale nie stała się zgorzkniała. i że dla pieniędzy gra na emocj ach czytelników. co stracił.Ale pan zaraz mi powie. Jason Cole wiedział wszystko o przejściach Lawrencea w Wietnamie. czy nie proponowała Lawrenceowi.Nie. nie mówił z nikim o tych latach. bo właśnie pojawił się Lawrence.Więc Lauren Sinclair naprawdę istnieje? . . 211 . Zanim Lawrence poznał Caroline. To konkretna osoba. że nic ją nie obchodzą bohaterowie.Caroline uśmiechnęła się i dodała: . że ona nie wkłada serca w swe książki.Nie zaproponowała pani Lawrenceowi.A jak pani sądzi? Caroline zastanowiła się przez chwilę: . i o rym. gdyby autorka. a Lawrence nie pytał go o powody.Kilka razy.A dlaczego miałoby być inaczej? . . . Zastanawiałam się.Wolę. tak zatroskany. zbiło Caroline z tropu. nie zamierzam tego pani mówić .Nie. . pozbawione sensacji. w porównaniu z dramatem wojny oraz tragedią. Sądzę.Naturalnie. chociaż to ich wspomnienie trzymało go przy życiu w Wietnamie i zmuszało go do poszukiwania Holly. -Jaka jest? . by przeczytał wietnamski romans ze szczęśliwym zakończeniem? W głosie Jasona nie było okrucieństwa.Caroline uśmiechnęła się. będąc na wojnie. . w głębi duszy wie. Jason nie pytał o zabójstwa ani o wietnamską niewolę Lawrencea. że nie zawsze tak się dzieje. Ja ją czytam. .stwierdził ze spokojem Jason. czy nie przyniesie mu to ulgi. A teraz zastanawiał się.zapewnił Jason. Zresztą poza Caroline nikt go nawet nie pytał o ten okres.Że jest to najlepsza książka tej autorki. czy kończy się szczęśliwie? . gdy zadawał to pytanie. które ojciec i córka spędzili razem. Jason nie zdążył odpowiedzieć. że Lauren Sinclair to zespół pisarzy . . jak ludzie powinni się do siebie odnosić i jak hojna powinna być miłość. pięć wspaniałych lat.

. powrócić do ponurej rzeczywistości. A gdy wpatrywał się w zdjęcie małej i promiennie szczęśliwej 212 Holly. lukrujących urodzinowe ciasto dla Lawrencea. że ma także zdjęcia. Były dwa albumy. jakie zostało zrobione.zapytała Caroline.Będziemy tu przez cały dzień . że widzi ulgę w ciemnobłękitnych oczach Jasona. "On kłamie . że Derek mógł molestować seksualnie Holly. .Chyba tak . Jeden z nich zawierał zdjęcia rodziny Elliottów. żeby udzielić konkretnej odpowiedzi. fotografię Holly i Claire.Co o tym myślisz? . oczekując. . Jason podszedł do tej sprawy z punktu widzenia lat dziewięćdziesiątych.poza jednym.zapytał.Jeśli coś jeszcze przyjdzie mi do głowy. może nawet uda. na której Lawrence trzymał na rękach swoją złotowłosą córeczkę. które jak dotąd Lawrence tylko jej pokazywał. iż Holly zabrała je ze sobą. . a nie ofiara.Był wdzięczny. Lawrence wyznał cicho. Wiedziała. by to przydarzyło się naszej córce. że zainteresowanie tym szczęśliwym okresem jest czymś więcej niż tylko uprzejmym wstępem do zarzucenia gospodarza pytaniami o nie zamknięty rozdział żałoby. które przywołał album. niech go diabli. że otrzymał odpowiedzi na wszystkie pytania . czy Lawrence zniszczył podobizny Dereka. Ale dlaczego?". by od wspaniałych wspomnień. Caroline wstrzymała oddech. a drugi poświęcono rodzinie. ojca i córki.Pojawiły się wówczas domysły. . Caroline oczekiwała.Kłamie. a nie tylko o rozpaczy.. .Wiem. Na podstawie dostępnych mi materiałów odniosłem wrażenie. która powstała po rzekomej śmierci Lawrencea w Wietnamie. . że Jason zainteresuje się też drugim albumem. odzywając się po raz pierwszy w ciągu czterdziestu pięciu minut rozmowy. czego potrzebowałem.pomyślała Caroline. . . jedyne.Zamierza pan włączyć sprawę Holly do swego filmu? . ale jestem całkowicie pewny. Przyglądając się. Lawrence powiedział. . I nie zamierzał zadawać zwykłych pytań o zabójstwa. portret matki. iż Jason odrzuci propozycję. Opisawszy brakujące fotografie. Lawrence przytulił Caroline.Zadzwonię za kilka tygodni. Caroline miała wrażenie. że tego nie zrobił. jak Jason studiuje album. choćby po to. uśmiechających się z miłością do obiektywu aparatu. trzymanego przez ich dziecko. i w końcu tę. bo symbolizowały dla niej szczęśliwe dzieciństwo. zrywającego z dawną mentalnością. czy będzie pan w domu przez jakiś czas? . dotykającą aksamitnie miękkich chrap klaczki rasy palomino. Wydawało się. zgodnie z którą Holly potraktowana została jak mścicielka. by sprawdzić.Jason wstał i dorzucił: . Ale Jason nie chciał nawet spojrzeć na drugi album. Carolina doszła do wniosku. Lawrence mu je opisał: zdjęcie ślubne. na jego przystojnej twarzy pojawił się przelotnie wyraz ogromnej czułości. że Jason chce usłyszeć o szczęściu. iż uważa to pan za nieprawdopodobne. Gdy zapytał o pięć brakujących fotografii. napotykając spojrzenie jego nieprzeniknionych błękitnych oczu. podobizna Lawrencea i Claire. Ale on natychmiast zgodził się obejrzeć bezcenne rodzinne fotografie. że jej nie słyszał. . A kiedy jasne się stało. że Claire nigdy by nie dopuściła.zapewnił go Lawrence. Wydawał się wręcz bardzo zainteresowany.odpowiedział Jason. że wierzy.odpowiedział w końcu. gdy Holly była niemowlęciem. Nie usunęłoby to z jego pamięci obrazu tego psychopaty. że nie udaje on zainteresowania. że czasem ten cykl się powtarza. Gdy Jason wyszedł. ponieważ świadczyłoby to jedynie o jego bezsilnej wściekłości..Ale tak szczerze? .To na razie wszystko.Claire była molestowana przez swego ojczyma . Lawrence potrzebował nieco czasu.

z jego powodu. Czyżby Jason Cole chciał spotkać się z Lawrenceem tylko po to. które otaczały jej twarz. było porządnie zaścielone.Lawrence wpatrywał się w nią z ogromną czułością. Nie potrzebował do tego jej pomocy. .Po prostu siedziałam sobie tutaj. las i wodospad.Pisałaś? . Nie możemy go zmusić.. .Czy mogę wejść? . tylu rozpaczliwie szukających je rodziców. Jason wszedł do pokoju Holly. a na stole leżał otwarty kołonotatnik i jej pióra. wywołały uroczy blask jej pięknych oczu.Dobrze. to nie ma żadnego sensu. Drżała cała z gniewu.powitał ją Jason. Musiało być. . Caroline. ale łóżko. I tyle jest innych zagubionych dzieci.Więcej. że nie zamierza włączyć sprawy Holly do swego filmu? -Aty? . że odpowiedział mu kłamstwem? Caroline westchnęła. że to jeszcze nie koniec. -Napotkała jego spojrzenie i nie spuszczając wzroku. miał poczucie winy. .Lawrence mówił ze spokojną stanowczością człowieka. że najwyraźniej go oczekiwała.Też tak myślę. Jakże przypominała śliczną. a nie jego widok.Nie .Jason wiedział dokładnie o jej postępach w pracy nad książką.zapytał. by sprawy. obserwowałam niebo. . i zobaczył. że Lawrence zamierza obejrzeć rany. inne. Caroline wiedziała.Oczywiście..Wszystko w porządku..pomyślała Caroline. nie ma. ale upływ czasu nie przyćmił ich żółtego blasku. ..... .Muszę zajrzeć do Summertime. a loki. bardziej szczęśliwe. Nikt tu jeszcze nie sprzątał. Sypialnię z widokiem na wodospad wyposażono w okrągły. A jej oczy? Roziskrzona niewinność.Po prostu to nie ma sensu. były odrobinę bardziej miękkie i mniej skręcone. chmury. . jak nieodwracalne szkody mogą powstać. Ogarnął go smutek na myśl o tym. dębowy stół i krzesła. promieniowały odwagą. że nie mówi prawdy? Może Jason Cole nie przywykł do kłamstw w prawdziwym życiu? A może dlatego że Lawrence był z nim tak szczery. jeśli pozwoli się. Jednak akwamarynowe oczy. znikła na zawsze. stanowiącego dokładną kopię jego własnego. . .. która śmiała się wesoło do kamery. Jason musiał porozmawiać z nią w cztery oczy. zmienić opatrunki i zrobić klaczy kolejny zastrzyk z antybiotyku. 28 Dzień dobry . . "Ale to nie jest w porządku . w którym spała. gdyby Jason Cole zadzwonił.Sądzisz. dręczyły bezlitośnie serce. Ale już po wszystkim. 214 Było coś jeszcze. Inny rozdział.I pogrążyłaś się w radosnych myślach. które go witały. a potem go znienawidziłam.. z oburzenia. Walcząc ze swym własnym rozczarowaniem. Czytał każde słowo wkrótce po napisaniu i bardzo wciągnęła go jej opowieść. . by przekonać się o jego miłości do córki?" Jak te sławne ciemnobłękitne oczy mogły być tak ślepe? Dlaczego nagrodzony Oscarami aktor nie potrafił ukryć faktu.Nie.. małą dziewczynkę. ponieważ jedno z krzeseł było odsunięte.odparła. dodała bez słów: "Myślałam o . Jason czuł się niepewnie. by uczynił coś. Holly przed chwilą musiała tam siedzieć. zakończenie. bo coś w głębi duszy uparcie jej mówiło. których nie można zmienić. że to dzisiejsze postępki jej bohaterów. zapewnił ją: . . który wie. której zdjęcia niedawno oglądał! Tylko włosy miała trochę dłuższe niż wtedy. błyszczały teraz mocno.Jason Cole bardzo mi się spodobał. czego nie chce. . Caroline wolała zostać w domu na wypadek.. -Tak.

. Miłość wypisana była na twarzach Lawrence' a i Claire. którą tak pokochał. . kiedy zabito twoich bliskich. ale samolubne. molestowania. -Tak? . Było to pragnienie potężne. podobnie jak jej ojciec. Miałam tylko trzy lata i pewnie rodzice trochę . Wyzwoliła się z kokonu swej przeszłości. aż Holly potwierdziła to lekkim skinieniem roztańczonych.Holly zmarszczyła czoło. o tamtej śnieżnej nocy. Holly wyjęła bezcenne fotografie z koperty. dopóki fale strachu nie uspokoją się na zawsze. uświadomiłam sobie.Czy to są jedyne zdjęcia. który 215 przypominał jej.Tak... Niczym kruchy zamek z piasku bezlitośnie unicestwiany przez olbrzymią falę mogła zniknąć szybko i bez śladu.Chciałbym je zobaczyć . tę samą. Było ich siedem: pięć opisanych przez Lawrencea i dwie inne. Jasonowi serce się ścisnęło. Jason tak bardzo pragnął uchwycić tę wspaniałą chwilę. tylko jemu: dobremu i łagodnemu człowiekowi. Kiedy oboje usiedli. że on żyje".Kiedy wyjechałeś ostatnim razem. że ci tego nie pokazałam. . co mnie martwi. Teraz czuła się o wiele lepiej. w nagłym przypływie strachu. o co chciałbym cię zapytać . by ocalić życie swej wymyślonej bohaterce. -Wtedy pierwszy raz głaskałam pysk konia. Spotkanie z Lawrenceem tak przekonało go o jego wielkiej miłości do córki.Coś.powiedział Jason. którą włożyła Holly. złotych loków. wspomniałaś. Nie było żadnych emocjonalnych sekretów.tobie". Pamiętasz go? Jason zamierzał upewnić się. Mieliśmy dwa albumy. że twój ojciec zginął w Wietnamie. jakie masz? . Chwila cudowna. Wiedział. Byli młodzi. a on znów miał zakłócić jej spokój ducha. wyjęła ze swej torebki kopertę. Jemu.Jason odczekał. Mogły wzbierać bez ostrzeżenia.Jest coś. Mieli tylko jedno. . 216 . .Ale nigdy nie mówiłaś nic o nim. nie magii. że znowu straciła pewność siebie. dlaczego ich nie wzięłam. Spojrzała na Jasona. niewypowiedzianych urazów.pomyślał Jason -jakimś cudem wiedziałaś.. na fotografii suknię ślubną Claire. Spojrzał na nią i przekonał się. co ci się przydarzyło. gdy Holly w odpowiedzi na jego pytanie gwałtownie się odwróciła. jadąc do Los Angeles.Kiedy opowiedziałaś mi. "Ponieważ ..Naprawdę nie wiem. Z wielką miłością. którego nie stworzyła swoim piórem.pomyślał. zawahała się przez chwilę. ale bardzo zakochani. że groźne fale były stale obecne w sercu Holly. . że zamierzał nie wypytywać już Holly o jej uczucia względem ojca. i ulotna. "A może jednak"? .To ich zdjęcie ślubne. ale. tworzący pod nimi grzmiącą kaskadę. Podeszła do toaletki. kiedy uznano go już za zmarłego. znowu mu ufała. jak i córka pragną spotkania. zwrócony twarzą do huczącej kipieli. z którym podzieliła się prawdą o swojej przeszłości. przedstawiające siostrzyczkę i braciszka Holly. jak niepewne bywa szczęście. Odwrócił wzrok od jej pięknej twarzy i zapatrzył się na wodospad. . jak zareaguje na to kobieta. jak niebezpiecznie jest kochać. Holly zaczęła opowiadać mu o fotografiach. gdy zobaczył. W jej oczach znowu była odwaga. Była to chwila. że zarówno ojciec. zatrzymać ją i miłość. To są zdjęcia mojej rodziny. .zaczął spokojnie. Świadczyły o tym wspaniałe radosne fotografie. . zrobione przez żonę sędziego pokoju. zastanawiając się. o której Jason marzył: kiedy Holly naprawdę uwierzy w magię ich miłości i zaufa jej.

. co muszę ci powiedzieć. Może więc zawiozę cię tam teraz? Podczas krótkiej jazdy Jason przekazał jej wszystko.On żyje . co ci się przytrafiło. . prawda? . . że jego zaginiona córka znajduje się tak blisko? A co by było. że cię znam. że stale był przy mnie. Jasonie? . napełniając serce żalem .Miłość przepełniła jej głos. uznając za zmarłego. Mój ojciec doskonale porozumiewał się ze zwierzętami.Nigdy nie przestał cię szukać. Ale czuł się tak bardzo odpowiedzialny za mnie i matkę. czego nie wiesz. że o tym nie wiedziała i kryjąc się przed światem. Miał tylko siedemnaście lat. trzymającego na rękach córkę. tak. Derek go postrzelił i porzucił. czepiając się ostatnich słów Jasona jak deski ratunkowej na miotanym sztormem morzu. pogrążona w śmiercionośnym smutku. Ściągnęła brwi. że jej ojciec przeżył. . podnosząc się i dodała z niepokojem: -I teraz na mnie czeka. uświadomiłam sobie. . . wydaje mi się. Kiedy znowu skupiła na nim uwagę. . mimo woli kryła się też przed nim. . chciała pobyć trochę dłużej z cudownymi wspomnieniami przeszłości.Mieszka kilka kilometrów stąd. Holly . gdy wspominam tamte lata.Kiedy powiedziałaś. kiedy się urodziłam.Więc on wie . że chcesz go widzieć. że koń może mnie ugryźć. . Coś.W każdym razie tak się czułam. że tu jesteś. Dlaczego nie zdradził jej prawdziwego powodu ich wycieczki do Seattle? I czemu nie powiedział Lawrenceowi.O. . topiąc myśli. powiedział: .zaprzeczył Jason. Uciekł z niej osiem miesięcy po twoim zniknięciu.wyszeptała. Kiedy podrosłam.Bo byłaś . był boleśnie świadom tego. 217 Zalały ją emocje. "Nigdy nie przestał cię szukać". że stale był nieobecny. jaki był niezwykły. Najpierw musiałem się upewnić. ani nawet.powiedziała. lękliwy protest przeciwko prawdzie . -Nie . ale ponieważ czułem się zaniepokojony. a jej oczy stały się czyste i ufne. .wyszeptała. a także o Caroline .Mniejsza o to. a osiemnaście.Mam wrażenie. by zapewnić jej dostatnie życie? . Gdy odpowiadał na jej pytania o ojca. ale złapano go i wzięto do niewoli. Twój ojciec nie zginął w Wietnamie. Nie wiedziałem.Jest coś. zapierając dech w piersiach. . gdyby nie pamiętała swojego ojca? Albo gdyby najbardziej utkwiło jej w pamięci to. ale nieoczekiwanie jej myśli wynurzyły się na powierzchnię. gdy się ożenił.Nigdy nie przestał wierzyć. a one mu ufały. Holly.Gdzie on jest. Zawsze miał dla mnie czas. że pewnego dnia cię odnajdzie.że ona i Lawrence są najwidoczniej bardzo do siebie przywiązani. zarówno dzikimi. Był wobec nich taki łagodny. jakbym była dla niego najważniejsza.powiedział miękko.i spłynęły łzami z jej zrozpaczonych oczu.Nie.To z nim widziałeś się dziś rano? -Tak. o co chodzi. że podobnie jak Lawrence. lecz druzgoczącej. . poprosiłem kogoś. słysząc w jego głosie nagłą powagę. Czekał więc cierpliwie. obudziłaś tym we mnie jakieś odległe i niewyraźne wspomnienie. by się tym zajął. Jason zorientował się. gdy dotykała szczupłymi palcami podobizny Lawrence'a. co wiedział o Lawrensie. a jednak. ponieważ pracował ciężko. . -Nie powiedziałeś mu? . by powróciła do teraźniejszości. -Na pewno nie wie. Pracował w kilku miejscach i jeszcze się uczył. Mogłaby umrzeć. że bardzo go kochałaś. co ją obecnie dręczyło.się bali.Dlaczego miałabym nie chcieć się z nim zobaczyć? .Ale nie było powodu do niepokoju. Holly.Próbował mnie odszukać.nie radosnej prawdzie. Była to cicha prośba pełna rozpaczy. -Nie .powiedział spokojnie Jason. jak i oswojonymi.

ukrywaj ąc skrzętnie przed sobą inne prawdy. jestem Caroline i bardzo kocham twojego ojca. W głębi duszy Caroline miała nadzieję na inne. a za tę chwilę oddałabym życie. również wypełniona słodką wonią świeżo skoszonego siana. zwróciła się do Jasona i na chwilę cień nieufności zniknął z jej pięknych oczu. staje się znowu niepewna. Ale gdy jechali do Issaquah.wyszeptała.On jest tam. zanim jeszcze zobaczyła klaczkę rasy palomino. pochylając ciemną głowę Summertime. . A kiedy ujrzała. . szepczący łagodnie uspokajające słowa w odpowiedzi na rżenie konia. że słyszał znowu te same słowa. wprowadziła ją do salonu..Tak. I gdy jego ciemnozielone oczy wypełniła niezmierzona radość. Był to ten sam ojciec z owego odległego dnia.Dziękuję. Holly i Lawrence opowiadali sobie nawzajem to. Tam. bo kiedy zobaczyła jego samochód zatrzymujący się na podjeździe. 219 Lawrence obrócił się gwałtownie. zaniepokojona. a oczy napełniły się gorącymi łzami. . Nic dziwnego. przeszłość i teraźniejszość. nie wiara. Caroline zdołała tylko wyszeptać drżącym głosem: -Holly? . Promienie słońca pieściły wodę. Dziewczynka i kobieta. Holly. by wpuścić tę młodą. I wtedy Holly go zobaczyła. Holly zabrała ze sobą fotografię. że usłyszał tutaj jej głos. ale to nie miało znaczenia. złotymi lokami. ze względu na niego. Szczera radość w błyszczących oczach Caroline do głębi ją poruszyła. Stał tyłem do Holly. Ale zadziwiający był sam głos: w melodyjnym wysokim sopranie małej dziewczynki dawało się wyczuć miękkie brzmienie dojrzałej kobiety..spytała miękko Holly. Była to nadzieja. pośród woni dzikich kwiatów. I Holly powiedziała to samo. . upragnioną kobietę. złotowłosa córka zawołała jak wówczas. Odniósł wrażenie. silny. dręczące Holly pytania. Zapach ten przeniósł Holly w minione czasy. czystą miłością? Jason wyczuwał nie wypowiedziane. Może pójdziesz do niego? Dwadzieścia siedem lat temu była inna stajnia. co wówczas. jak otwiera drzwi przed młodą kobietą z miękkimi. którego miała zaraz zobaczyć.Caroline? . że go znalazłeś. które mogły tylko sprawić im wielkie cierpienie. bojaźliwa. Lawrence zesztywniał na dźwięk tych słów. lepsze zakończenie wizyty Jasona. Obraz złotowłosej dziewczynki i złocistego konia na zawsze miał wyryty w mózgu. napełnionej złotem.Dziękuję. 218 Kiedy dotarli do celu. że się od niego odsuwa. czym mogli się podzielić. nakrapiając ją złotymi refleksami. Nic dziwnego. uśmiechając się poprzez łzy. które Holly wypowiedziała tamtego dnia. serce zabiło jej mocniej. -Tato! 29 Spacerowali po ukwieconej łące i siedzieli na trawie przy strumieniu. Nie potrzebował jej.Ma taki miękki nos. W tamtej stajni też był złocisty koń i jej ukochany ojciec. bo myślał o niej i o tamtym dniu. Dręczące pytania i odpowiedzi nie znikły.I najbardziej niepokojące pytanie: a gdyby nie wspominała go z tak gorącą. na brzegu szafirowej rzeki. . . gdy jako trzyletnie dziecko dotknęła aksamitnie miękkich chrap palomino: . wysoki. Jasonie .Potem. walące serce wzbiło się pod niebiosa. w stajni. otworzyła drzwi do ogrodu i wskazała na budynek stojący po drugiej stronie usianej barwnymi kwiatami łąki. wywołując zmieszanie na jej ślicznej twarzy i tworząc dystans między nimi. Tymczasem Caroline odzyskała już zdolność mówienia. myśli i uczucia Holly skupiały się przede wszystkim na ojcu. Otwierając drzwi.

Dla Holly i Lawrencea czas odmierzany był miłością. . którzy pojechali do Prince William Sound.Wydaje mi się. i wpatruje się ze zdenerwowaniem w telefon.Rozumiem .Słyszałam. a w biurze w poniedziałek do trzeciej. Może ów koszmar. a jednak nie miała wrażenia. by dzielić się swym bólem z ojcem.Lawrence powiedział. że wszystko w porządku. potem musi jechać do Dallas. Minęło wiele godzin. Potem odjechał. Caroline zauważyła w jej oczach niepokój. że pora wracać do domu. .I ja . Było to kłamstwo.. Nie czuła potrzeby.Cieszę się.wyszeptała Holly. . I dopiero kiedy uznali. że wyszliście ze stajni i idziecie w kierunku strumienia. widząc ulgę swego ojca. . jaskrawe złoto poranka dawno już znikło. przepędziła groźne upiory. co stało się z rzeką płynącą u ich stóp. . które spędzał na wędrówkach po ulicach obcych miast w poszukiwaniu Holly. by pomagać oblepionym ropą naftową zwierzętom morskim po katastrofie "Val-deza". Potem. .Jason został. spojrzała na ukochanego mężczyznę. które pisała. . kiedy Derek zamordował ich marzenia. dopóki nie zobaczyliśmy. swoją czułością szybko rozpraszając resztki niepewności.Dziękuję . Dopóki nie przekonał się. że wszystkie te lata przetrwała jedynie dzięki wymyślonym przez siebie światom. Gdy zbliżyli się do domu. . powiedziała tylko. I prawdopodobnie też myśli o minionym dniu. nadzieją. odrywając wzrok od uśmiechniętych oczu Holly. że była jednym z ochotników.. . a szmaragdowe oczy promieniały radością z ich szczęścia. O tej porze powinien już być w Los Angeles. Leżeli z Lawrenceem w łóżku. Ponieważ rozmawiali o miłości.Możesz stąd spokojnie dzwonić .powiedział Lawrence. . by wrócić do Los Angeles.spytał cicho Lawrence. że Jason bardzo chciał. a jej serce podtrzymywały tylko historie o miłości. I nie opowiedziała mu o tej nocy. Ten pierwszy to telefon do domu. żebyś zadzwoniła. który stale widziała w myślach jak na zwolnionym filmie. świadczyło o niepewności. Caroline wyszła im na spotkanie na łąkę. który Caroline ustawiła na nocnym stoliku. a drugi to jego prywatny numer w biurze. że kłamie. ilekroć dostrzegł błysk złotych włosów.Wcale nie zamierza do niego telefonować . ustępując bogatym barwom późnego popołudnia. że zakochał się w Caroline. rzeczywiście nie trwał tak długo? Całkiem możliwe. które są równie ważne. . Ani o niekończących się tygodniach i miesiącach. . Był środek nocy. Dzięki Jasonowi Holly wypowiedziała już na głos te przerażające słowa.A powinna z nim porozmawiać.Caroline wyciągnęła z kieszeni kartkę i podała ją Holly. że się pobieracie . Żeby podtrzymać go na duchu. zanim odjechał. Lśniące. . Też prawdopodobnie nie śpi. który czekał na nią od tylu lat.odpowiedziała Caroline z widoczną ulgą. Ale nie wspomniał ani słowem o latach niewoli spędzonej w małej klatce w dżungli. wciąż omawiając miniony dzień.powiedziała Caroline kilka godzin później. 220 zobaczyli. Jednak to. jak pochyliła oświetloną słońcem kasztanową głowę. . -Jest w nim zakochana. prawda? . Podobny cień widziała w oczach Jasona.zapewnił Lawrence. . I gdy jego serce zaczynało bić mocniej z nadzieją. Holly. Nie wspomnała jednak Lawrenceowi o tym. że została pisarką. tak jak to sobie wymarzyli. że istnieją takie kłamstwa miłości. pomyślała. Holly była w pokoju.ale nie będę teraz dzwonić. Możliwe też.Ja też się cieszę. Powiedział.powitała ją ciepło Holly. Caroline nawiązała do tego tematu. .A tymczasem my z Caroliną zajrzymy do Summertime.Dziękuję . A Holly opowiedziała ojcu. mieszka na Alasce. że wszystko przebiegło wówczas bardzo szybko.wzruszyła ramionami Holly . gojeniem ran. jak jej cudowne obietnice. że został weterynarzem. że będzie w domu przez cały weekend.Zostawił numery telefonów. Gdy Holly wzięła kartkę. Jej włosy lśniły miedzią w słońcu popołudnia.

Tak . Jason bardzo kocha Holly.Caroline i ja podjęliśmy ważną decyzję . Po długiej chwili namysłu.Ale masz numer jego telefonu. . a wszystko stało się oczywiste. ale gdy tylko ktoś wymienia jego imię. Raven tak bardzo starała się pomóc małej istotce.Bierzecie dzisiaj ślub? . Holly potrząsnęła lekko złotą głową. . ale wciąż wyśmienite drożdżówki i zaczęli przygotowywać lunch. która walczyła o przetrwanie w jej wnętrzu. upiornie spokojne milczenie osłaniające śmierć.Nie wiem. . Na śniadanie zjedli wczorajsze. 221 .Ale ty nie zamierzasz na to pozwolić.. nie jest zastrzeżony. . wraz z ostatnim. Dochodziło południe i choć prawie nie zmrużyli oka. co miała do zaoferowania: wszystkie nadzieje. I lepiej to zrobić.I on też ją kocha.. Po chwili wróciła. ale coś jest nie w porządku. wszyscy byli na nogach od wielu godzin. Uzbroiła jawę wszystko. . gdzie mieszka. Holly skinęła głową. 222 Ale jak to zrobić? Nagle Holly doznała olśnienia. Powiedziała mi kiedyś.Ale ja dopiero tu przyjechałam. Jeśli miała usłyszeć uczciwe i nie przygotowane z góry odpowiedzi na dręczące pytania. natychmiast zmienia się wyraz jej twarzy. gdy z nią wrócił. zanim znowu zajmie się filmem. dopiero co cię odnalazłam! . gdy na milczący sygnał Lawrencea Caroline nagle zniknęła.Ja też nie pozwolę. ale wie. .przyznała Caroline.Nie .odparł Lawrence. całą swą . Nigdy jej nie spotkałam. wrogo nastawioną macicą dobiegła końca. jaka następuje po niszczącym sztormie. a potem zmarszczyła brwi znowu zaniepokojona. . Przecież nawet nie widziałeś ich razem. ten nieubłagany syk. ale zawsze była taka miła. . I pewnie boi się. iż nie da się tego naprawić. a często to czynimy.Caroline oparła się na łokciu i spojrzała na niego z zaskoczeniem. Jej dziecko umarło. to jej pojawienie się na progu jego domu musiało być niespodzianką. Ale Jason wyjeżdża jutro do Dallas. i bezcenne nowe życie przegrało. muszę z nim porozmawiać.Tak. Lawrence uśmiechnął się. . nie narodzonym dzieckiem i jej pokrytą bliznami. .Do Raven? . Miał taki dziwny wyraz twarzy. . Ptak śmierci zamordował mężną nadziej ę życia.Nie.Teraz już zawsze będziemy. bo głos w jej wnętrzu wciąż żył. że żaden z jej telefonów. Potem zapadła zapierająca dech w piersiach cisza.Jest doradcą prawnym w Los Angeles. a przynajmniej bardziej pilnego. Raven żałowała. nawet domowy.Jaki z ciebie wszystko rozumiejący ojciec.Zadzwonię do Raven. a Caroline i ja myślimy.wyjaśnił Lawrence Holly. To ona sporządziła dla mnie kontrakt na napisanie scenariusza do Darów miłości. Caroline właśnie zarezerwowała ci miejsce na lot do Los Angeles. że Holly nigdy nie zadzwoni. Holly przytaknęła. . Wszystko skończyło się godzinę temu.To coś ważniejszego. kiedy oglądaliście album ze zdjęciami. taka chętna do pomocy.A więc za godzinę jedziemy na lotnisko. Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości. . Ona go kocha. że nie umarła wraz z nim. Holly. przeszywającym dźgnięciem bólu i palącą eksplozją tkanek i krwi. Negocjowała najważniejsze umowy Jasona. . Możesz do niego zadzwonić i spytać albo zrobi to któreś z nas. że coś jest nie w porządku. Jedyną oznaką życia był ten lodowaty szept. że powinnaś przedtem porozmawiać z nim w cztery oczy. Zażarta walka pomiędzy jej dzielnym. uśmiechając się tajemniczo. -Aty? .

gdzie mieszka Jason? . Oczywiście nie mogły zniknąć. niezwykłą serdeczność. czy możesz to zrobić. że czuje się lepiej. jej to wystarczy.Nie szkodzi . muszę znaleźć swoją teczkę. .. by utrzymać się przy życiu. Jeśli nawet będzie matką tylko przez dziewięć miesięcy ciąży.. Byliśmy tu razem do wczoraj. bez względu na to. zanim uzupełni krew. Ale nie zakręciło jej się w głowie. przepełnione nadzieją partie. że to dzwoni Nick. Dziecko kwasu mogło nigdy nie 224 .To żaden kłopot. iż wybierasz się do niego" . powiedziała. moje małe kochanie.zapewniła ją szczerze Raven. Za każdym razem. gdy musiała pogodzić się z prawdą. Pojawił się jednak inny ból. i ufność. Jeśli tego nie zrobi. . którą straciła. że Jason wróci tu jutro. Holly.Nie .pomyślała Raven. 223 Ale tym razem dzwoniła Holly. że chce. Czy tak wygląda przyjaźń? .Jestem teraz w Seattle. zawarła umowę ze swym sercem. Jak gdyby nigdy nie było tego dziecka.Mieszka kilka kilometrów stąd. a gdyby wcale nie podniosła słuchawki. . ale weekend spędzi w Kodiaku. że nieodwracalnie obumierają jego najdroższe. To długa historia. z góry przepraszając. że niepokoi ją w niedzielę w domu. zrozumiem cię. gdy jej serce czuło. bohatersko zmuszając się. Teraz coś działo się z tą miłością i Raven bardzo chciała uwierzyć. by zdobyła dla niego adres Holly. nie jest nieodwracalne.bo nadzieja była martwa.Raven zmarszczyła brwi. . gdy rozmawiała z Holly. do skupienia się na miłości Jasona i Holly. Raven wiedziała. tnący niby nóż krzyk rozpaczy. Jason zostawił mi swój zastrzeżony telefon domowy i powiedział. gdy prosił ją o pomoc w ustaleniu adresu Holly w Kodiaku. . by jej głos brzmiał wesoło. I słyszała ją w głosie Holly za każdym razem. i w ciągu trzech bezsennych nocy bólu. Raven gotowa była złożyć każdą obietnicę miłości. Odzyskała? Nic podobnego. Raven bez pytania wiedziała.. z tatą i siostrami. bardziej rozdzierający od poprzedniego. Musiała odebrać telefon.Raven. "Żeby nie wiedział. i dziadkami.zapewniła ją Raven szybko i z całkowitym przekonaniem. Nie odczuwała zawrotów głowy ani najmniejszego ukłucia bólu. Poczekaj chwilę. której zamierzała dotrzymać. które towarzyszyły jej przez ostatnie trzy doby. kiedy omawiały kontrakt na scenariusz. Raven przygotowała się na zawroty głowy. Widziała ją w oczach Jasona tamtego dnia. Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości. że to jest miłość. Wstając. Odda nowo narodzone dziecko ojcu bez wysuwania żadnych żądań. może wiesz. jednak ja wolałabym przylecieć tu dziś po południu i porozmawiać z nim osobiście. że Nick przyjmie swoje dziecko. Odzyskała siły. Raven zmusiła się do zapomnienia o sobie. gdy mówiła. o napisanie którego prosił ją Jason. abym do niego zadzwoniła. jakby wcale nie toczyła bohaterskiej bitwy miłości. Telefonowała do niego ostatniej nocy. . W przedłużającej się ciszy rozległ się spokojny głos Holly: .Jeśli nie jesteś pewna. modlitwy. mógłby nawet wrócić wcześniej z Santa Barbara i pojawić się na jej progu bez ostrzeżenia. I nawet złożyła obietnicę. że cokolwiek to było. . gdy prosił.Czy nie jesteś teraz z nim? Kiedy rozmawiałam w tym tygodniu z jego sekretarką.Nie mam żadnych zastrzeżeń. Wiedziała.miłość. bo musi upłynąć trochę czasu. choć walka już się skończyła. ale to nie wystarczyło. on będzie wciąż dzwonić. Nie potrzebowała już ciemnoczerwonej pożywki nadziei . przypominając sobie. ile to ją miało kosztować: będziesz ze swoim tatą. że dokładnie tego samego chciał Jason. czuła zadziwiające ciepło. że nie była stworzona na matkę.. Dźwięk telefonu zabrzmiał jak podzwonne. Po prostu nie potrzebuje teraz tak wiele krwi.

Raven próbowała ocalić siebie. Była wtedy wyczerpana. jeśli jutro rano wybierze się do gabinetu doktor Rockwell.Też bym tego chciała. Musiała jednak zadzwonić do Nicka. Dlatego będzie musiała przyjść na kontrolę i jeśli poronienie nie było całkowite. tam. jeśli nie teraz.spytała ostrożnie Holly. Raven w gruncie rzeczy nie obchodziło teraz. Ale chętnie bym się z tobą kiedyś zobaczyła. zanim pójdę do Jasona? Raven chciała już wyrazić zgodę. Niektóre bohaterki książek Holly przypominały Raven. która kiedyś żyła. . gotowych bez uprzedzenia eksplodować strumieniem gorących łez. 225 które może być jednak "nie całkowite". czeka ją łyżeczkowanie macicy. że skurcze i bóle ustąpiły i że spróbuje przespać osiemnaście godzin dzielące ją od następnego ranka.Dziękuję ci. Raven już miała automatycznie zaprzeczyć. by zatelefonowała. ale nagle usłyszała swój własny głos: .Przylecę do Los Angeles około pół do szóstej. jak gdyby dzięki temu jej dziecko miłości mogło być wciąż żywe. który te cudowne sny ożywiał.Tak. a której już nie .zaznać szczęścia. że powinna zadzwonić do doktor Rockwell i Nicka. i mężczyzna. I nawet mistrzowska prządka snów nie mogła utkać dla niej szczęśliwego zakończenia. że nastąpiło poronienie. smutna. ale to wszystko jest zbyt nowe. . że wystarczy.Bo jestem smutna. dopóki nie usunie z siebie całkowicie tego symbolu małej istotki. ale powinna je zdobyć kobieta. Gdy Raven podyktowała adres Jasona. . która przędła cudowne sny o miłości. Teczka Raven leżała w sąsiednim pokoju.Raven zmusiła się. Sara Rockwell powiedziała jej. Wpaść do ciebie. wpatrując się w milczący aparat. Nie. Przynajmniej nie będzie do niej dzisiaj dzwonił i nie zjawi się tu niespodziewanie. a potem spytała cicho: . jeśli wydali jakieś tkanki: będzie to znaczyło. Te objawy. należy spojrzeć prawdzie w oczy. Musiała odzyskać siły. Holly. które wydawały się pewne siebie i władcze. Musiała powiedzieć mu. myślała.. Nie spałam od kilku dni i myślę. Pomyślała. zanim go znowu zobaczy. świadczące o zdrowej ciąży. jak długo zostanę w Los Angeles. ale nadal czuła jej wcześniejsze symptomy: huśtawkę emocji. Holly.Jesteś pewna? . gdzie ją rzuciła po powrocie do domu w czwartek wieczorem. które dzielnie pokonywały najtrudniejsze przeszkody na drodze do ocalenia.. Kochała całym sercem. z początku kłopotliwe. gdy Holly tak koniecznie musiała się zobaczyć z Jasonem. rozkazywała swemu niemądremu sercu. . . Nie wiem. Holly powtórzyła go na wszelki wypadek. wyciągając notes z adresami z pękatej teczki i wracając z nim do telefonu w sypialni. bym mogła o tym mówić. Po prostu łzy nadal gromadzą się głęboko w środku. to następnym razem. Tworzyła bohaterki. . A teraz Raven chciała się ich uczepić. zmusić.Chcesz ze mną o tym pomówić? . Szczególnie teraz.. później przyjmowała jako świadectwo cudu. Pozostałe w macicy resztki martwych tkanek powoduj ą nieraz rozmaite komplikacje .. dobrze? -Tak. ale w rzeczywistości w życiu prywatnym cierpiały z powodu głębokich. zakażenie.. kryjących się pod powierzchnią. Całkowicie pewna. że w tej chwili najbardziej potrzebuję snu. Jednak dla bohaterek Holly zawsze wszystko szczęśliwie się kończyło.Nic mi nie będzie.Czy dobrze się czujesz. . I zawiodła. czuła radosne zmęczenie. by zostały z niąna zawsze.. Po rozmowie z Nickiem pozwoli im płynąć.No cóż. co się z nią stanie. .krwotok. by w jej głosie słychać było uśmiech. ale coś ją powstrzymało. Raven? Wydajesz się. dobrze. zbyt świeże. Odsunęła od siebie to wspomnienie. Raven. Nie była już w ciąży. nigdy nie gojących się ran. Były to olśniewające kobiety sukcesu.

gdybym doszedł do wniosku. że jej gniewne oczy nie są 227 zdolne widzieć niczego. babce swego dziecka.Mogło tak być. Jason już tam czekał na nią. przekonanie. że wiesz.Zrobiłbyś to mojemu ojcu. 30 Holly nie mogła pojawić się nie zapowiedziana na progu Jasona.odparł cicho Jason. . by do końca życia cierpiał takie męki? Teraz znała już odpowiedź i mogła stąd odejść. Błękitne oczy miał podkrążone. . przekazała radosną wiadomość.Owszem . . była niezwykłym. Jednak jej serce chciało wiedzieć. a ty byś nawet nie wspomniał. że ledwo go pamiętam. . kiedy zadzwoniła. cierpieniem. nieoczekiwanym darem. . czy mogliśmy spędzić cały weekend w hotelu. co muszę wiedzieć. całkiem by ją pominął? Czy to chcesz mi powiedzieć? .Tak.Chcę wiedzieć. Nick jeździł konno z dziewczynkami. spojrzała mu w twarz. by odnaleźć zaginioną córkę. co mógłby zrobić. to właśnie ci mówię. zaledwie kilka kilometrów od domu mego ojca.Jest coś. głos bardzo łagodny. by zignorować tę łagodność.Tak wiele ci zawdzięczam. 226 Kiedy lśniące mosiężne drzwi rozsunęły się. Jasonie. że jest to daremna prośba. . ma zamiar przespać się teraz i że porozmawia z Nickiem jutro.Muszę z tobą pomówić. Ale w tej chwili nienawidzę. Miał w arsenale tylko jedną broń: prawdę. że to spotkanie nie da ci szczęścia. Dla Holly wieść o tym. że ta scena nie pasuje do jego scenariusza. Stojąc za kanapą i opierając o nią. -Holly.Stałoby się tak. że jeśli będzie potrzebowała. Nie szukała go i najprawdopodobniej nigdy nie przyszłoby jej to do głowy. że jej ojciec żyje. zawoła dla niej taksówkę. Sławny aktor i reżyser mieszkał w apartamencie na górnym piętrze dobrze strzeżonego budynku. wykładanym nefrytowym i białym marmurem. że czuje się o wiele lepiej. Gniew z powodu tego. Czy Jason naprawdę mógłby być tak okrutny? Czy skazałby Lawrencea na to. Holly nie skorzystała z tej propozycji.ma. gdybym powiedziała ci.spytał cicho. bo był zmęczony ciężką pracą? Jason widział jej ogromny ból. Holly zaczerpnęła tchu dla uspokojenia. które tak starannie sobie przygotowywała: . że nie robi wszystkiego. . by usiadła na wygodnej kanapie. Jason poprowadził ją do salonu i poprosił. dlaczego tak postąpił. Potwierdziło to jej obawy i nagle wyzwoliło wzbierający gniew. proszę. Zmusiła się. . Jasonie. Holly. Mogła tu zostawić swój bagaż. a potem wypowiedziała słowa. Portier zadzwonił do Jasona i chwilę później Holly jechała na górę prywatną windą. . Pozwolisz mi przynajmniej spróbować? . Ale dla jej ojca każdy dzień minionych siedemnastu lat przepełniony był smutkiem.Ty miałbyś o tym decydować? Gdyby znakomity reżyser uznał. nieustannie dręczyły go wyrzuty sumienia. a portier zapewnił ją. albo że czasem gniewał się na mnie. .Wejdź. iż on żyje.. Wydawało się. że ostatecznie ją zdradził.Dasz mi szansę wyjaśnienia wszystkiego? . . I tę właśnie prawdę powiedział Holly.Słucham cię. Miał wrażenie.. co mogłoby wytłumaczyć bezczelne manipulowanie jej życiem. więc to jego matce. Bez jego pozwolenia mogła dotrzeć tylko do umundurowanego portiera w holu.

Kocham cię.Mylisz się. Potem z płonącym spojrzeniem. Ale teraz nie czuł tego ponaglenia. o wiele silniejszy niż przy najbardziej namiętnych pocałunkach. co ty zrobiłeś . ciągnął dalej: .Udawajmy przez chwilę. uniosła ku niemu twarz i zobaczył to. Czytałem wszystkie twoje książki i wierzę.wyszeptał Jason. . . że jesteśmy postaciami z twojej książki . A potem. a ja.. Mógł cię strasznie krzywdzić. słysząc w jego głosie smutek. Wczoraj w tej wspaniałej chwili Jason czuł rozpaczliwą potrzebę uchwycenia jej. że jeśli też będziesz tego chciała. wiedziała. a nawet rozpacz. stanowiącą barierę między nimi. by sprawiono ci ból.. 228 .. ciesząc się tym cudem. . . Jason widział. Czy nie postąpiłby w ten sposób bohater z twojej książki? . czym mogliby się podzielić nawzajem. Radość Holly na myśl o ich ślubie wywołała w nich przypływ pożądania.Żaden z moich bohaterów nie zrobiłby tego. I wymyśliłem. To. teraz stało się przystanią ich miłości.Och. Złożylibyśmy słowa przysięgi w chwili.zaczął Jason. potem kochającymi ustami. że jej śliczne oczy nie mogą zapłonąć jaśniej. Z wyjątkową czułością Jason zaczął pieścić jej wargi . gdy zachodzące słońce dotknie linii horyzontu.Jasonie. Kiedy Jason przekonał się..Ty jesteś oczywiście bohaterką. że jest to wspaniały początek życia pełnego takich chwil. z wciąż płonącymi oczami i wilgotnymi od pocałunków wargami. Nie chciałem. . Holly. jak cień gniewu ustępuje miejsca jasnej nadziei.Nie chcesz za mnie wyjść? . od czułego ciepła do namiętnego ognia. może to nie być noc. jak przyjmować pocałunki ukochanego mężczyzny. zanim zostanie zmyta przez druzgoczące fale. na których widniał uśmiech szczęścia. od łagodnego powitania do żarłocznego głodu. Wiedział. A kiedy zobaczył jej promienne uszczęśliwienie. co było z początku dzielącą ich barierą. co ja. .zaprotestowała gorąco.Poczekać? .Jasonie! Obszedł kanapę. . Siedzieli na kanapie. ale zobaczył także w nich cień niepewności. Ale się mylił. Pragnęli teraz czegoś więcej.Nie? .Do nocy poślubnej. Były to tysiące różnych pocałunków..Oczywiście.W odpowiedzi skinęła lekko złotą główką. -Jej wspaniałe błękitnozielone oczy płonęły gniewem. powoli ostrożnie potrząsnęła splątanymi złotymi lokami. . . Nie mogłem na to pozwolić. .Nie chcesz poczekać? .najpierw drżącymi z lekka palcami. od najdelikatniejszego szeptu do zachłannego pożądania. Upłynęło kilka chwil. a gdy stanął przed nią.Twój ojciec mógł okazać się potworem. . zachwycając się nieograniczonym szczęściem. .Och . Przez bardzo długi czas po prostu patrzyli na siebie. I choć Holly nigdy wcześniej nie była całowana. Dlatego to zrobiłem. że Holly naprawdę go słucha.Myślałem trochę o naszym ślubie. .Prawdę mówiąc.Jason sądził. gdyby. to możemy pobrać się w Barrow w czerwcu. będę udawał bohatera. choć to trudne. Żaden z nich nie byłby tak okrutny.Kochaj się ze mną. Holly.. odkrył coś jeszcze. nim zdołał wydobyć z siebie głos. szepnęła: . gdy byłaś dzieckiem.wyszeptała.powiedziała. że w takich okolicznościach twoi bohaterowie zrobiliby to samo. . Holly . pełnym radosnej pewności siebie. ale tylko wtedy. co widział wczoraj rano ponad huczącym wodospadem: niczym nie przyćmioną wiarę w cudowną magię ich cudownej miłości.

by się z nią kochał. Mogliby spędzić cały wieczór. Jason ucałował kąciki jej płonących oczu.Ja też nie wiedziałem. wieczność.zaprzeczył Jason. Holly i Jason świętowali swoją miłość. Holly powiedziała cicho: . by mogła w samotności zadzwonić do Issaquah... natychmiast zrozumiał. Holly powiedziała mu o ich małżeńskich planach. jak bardzo jest piękna. z którym prosiła go. Holly usłyszała uśmiech w jego głosie. A potem. Chodzi o wczorajszy ranek. budzi największy zachwyt. Potem podzieliła się z ojcem innymi planami.Och. ona wróci do Issaquah. że to byłoby cudowne. . dlaczego Jason przyjechał najpierw zobaczyć się z tobą? Myślałeś.Niepokoisz się.W Barrow. czule.. . Zanim się pożegnali.Szczerze mówiąc. . Ale przecież był ojciec. zachwycając się. z szacunkiem. Ani przez chwilę nie zwątpił w cud. ale przede wszystkim dlatego. pełna nadziei. tak! . Ujął w dłonie jej śliczną twarz. Kiedy Jason będzie kręcił film w Dallas. i na przekór namiętności jej pocałunków .. którzy pomagali mu w poszukiwaniach córki przez te długie lata. ale nie wyobrażałam sobie. że Caroline i Lawrence pojadą do Barrow. urna.Będziemy tam .Ależ tak! Chcę wyjść za ciebie. Jednak nie chcę czekać do tego czasu.Ani przez chwilę. Holly .Ale nie w Barrow? . który połączył go z córką. że Jason nagle ściągnął brwi: . że ja go przysłałam? . . zagubieni w czarodziejskim świecie miłości. 229 .Nasza miłość nie może mi sprawić bólu. . . Jason wyszedł. .Myślę.Wiedziałaś.odpowiedział szybko. .Ojciec powinien zrozumieć. -Nie wysyłałaś go. zanim jeszcze Holly podzieliła się z nim radosnymi nowinami. Holly zauważyła.Ale coś cię niepokoi. które poczynili z Janso-nem. Holly . Pomoże Lawrenceowi uczynić coś. . . że w każdych okolicznościach chciałaby go zobaczyć. że może być aż tak dobrze.obiecał Lawrence.. .Nie chcę sprawić ci bólu.Nie .Słucham.Jak sądzisz. Ale teraz. oczy Holly wciąż płonęły zdziwieniem. czyż nie? . którzy okazali mu współczucie i troskę. . co było dla niego bardzo ważne: podziękować wszystkim ludziom. Cały wieczór. Lawrence odebrał telefon po pierwszym dzwonku. zwieńczając ten wspaniały dar czułym połączeniem kochających ciał. nie zastanawiałem się nad tym . nie wiedziałam . Na jej twarz powrócił wyraz radosnej pewności. ale. co się stało.. żeby być świadkami tego wydarzenia. gdy przedtem pojawi się pełna oddania miłość.. . Miała nadzieję. gdy usłyszał jej uszczęśliwiony głos. Do tej pory nie znałem miłości. . gdy usłyszał niepokój w głosie Holly. Holly.wyznał cicho. o czym nieraz pisała Lauren Sinclair. Jasonie. Żadne z nich o nim nie zapomniało. jego serce zabiło z ulgi.przyznał Lawrence. całą noc. ..Muszę o coś cię spytać.Nie gniewaj się na Jasona. że mogę zajść w ciążę? . Nie ma powodu. że ma największe znaczenie. by zabrać jej bagaże z portierni i kupić coś na kolację. zachwytu i radości. gdy leżała w jego ramionach otulona czułością.Pisałam o kochaniu się.Tak.Ależ wiedziałaś. kiedy dorzucił: Jestem pewien. że właścicielka Katie z radością zaopiekuje się Juliet. który przez siedemnaście lat szukał zaginionej córki. nawet przez chwilę.. Zanim nie spotkałem ciebie. Ich miłość pełna była szacunku. a wkrótce połączą się ich ciała. a gdy jego palce pieściły złote loki otaczające jej twarz.Ich serca były już poślubione. prawda? Nasze serca są sobie poślubione. Już jesteśmy małżeństwem.bardzo niewinna.szeptała.Nie wiedziałam . prawda? Ty też nic nie wiedziałaś? -Nie. wyznał: .

by Raven mogła zadzwonić. umieściła jej nazwisko w planach zabiegów łyżeczkowania macicy.Też tak sądzę . Mogłem się zmienić. . ale chciałabym ją poznać.ani osobiście. 31 Brentwood. że tak dobrze ją znasz. Zapadła cisza pełna najczulszych pocałunków. 15 maja Odkąd Raven poznała Nicka. że Nick tam będzie. ale doktor Rockwell nie było. a potem. by mogła o nim mówić. Raven zjawiła się na wizytę z rana. Spotkanie ze mną mogłoby być dla ciebie bardzo przykre. Chyba zrobiłoby na niej wrażenie. zaproszę na nasz ślub i zorientuję się. Poniedziałek. że chciałaby zobaczyć zachodzące słońce.Lawrence zamilkł.zgodził się. Oczekiwała też 231 jego gniewu. . Musiała przeprowadzić nagłą operację cesarskiego cięcia u kobiety z przodującym łożyskiem. bo bardzo cię kocha.Nie wiedziałem. Świadomość tego. na jedenastą. kiedy kobieta imieniem Jeanette próbowała wkraść się w ich życie.Tak. pewnym tonem. powiedział: . a po przełożeniu wizyty na następny dzień. kiedy omal nie wpadła pod jego ciężarówkę. W rezultacie nie doszło do badania. czy zechce się ze mną spotkać. gdy popijała z Sam lemoniadę na pachnącej różami werandzie jego wspaniałej rezydencji.Przyznała się do tego? . że powinniśmy zaprosić na ślub Raven .Gniewać się? Jak mógłbym to zrobić? Postąpił tak. Melody opisywała jego gniew. że Deandra zadecydowała. Ale nawet ta wściekłość zbladła w porównaniu z tym. .Jason zgodził się bez wahania. że po pracy wpadnie do niej do domu. I sama miała okazję ujrzeć przebłyski jego furii. wywołała w nim burzę emocji. Kiedy zadzwoniłam do niej po południu. Wiedziała. Holly też zostawiła w końcu wiadomość z zaproszeniem na ślub i numerem telefonu w Issaquah. . żeby pogadać. jak zostało ustalone. że powód tego jest zbyt świeży. dwukrotnie spodziewała się ujrzeć na jego twarzy wściekłość. której pomimo wielu prób nie udało się skontaktować z Raven. choć ze sobą nie rozmawiali. które musisz załatwić przed wyjazdem do Dallas.powiedziała Holly. była bardzo smutna. .Gdyby nie Raven.230 . kiedy zaskoczył ją.Nie znam. Pielęgniarka doktor Rockwell zbadała Raven temperaturę. . Jason nie chciał tego ze względu na ciebie. . nie szczędząc słów miłości. że wspaniałość letniego słońca odbijającego się od wody wywrze jakieś wrażenie na Królowej Śniegu. gdy opowiadał jej. Jednak on wtedy zaopiekował się nią troskliwie. Kalifornia. co powitało ją. Po raz pierwszy. tętno. szeptali. które były stabilne. zadzwonię do niej.Dobrze. Raven wiedziała. . . mącąc dziewczętom głowach archaicznymi pojęciami o roli kobiety. pobrała próbki krwi na ilość czerwonych krwinek do testu na krzepliwość i do powtórnego testu ciążowego. Nick nie był jedyną osobą. iż jego młodsza córka nigdy się nie narodzi. A poza tym myślę. ani telefonicznie.Sądzę. on tak samo. nie spotkalibyśmy się. jak odkrył. Może jutro. przytuleni do siebie. oddech. więc po kilku próbach połączenia się z nią telefonicznie Nick po prostu zostawił wiadomość u jej sekretarki. by zdobyć twój adres. ciśnienie. . że Nicholas Gault jest zdolny do wściekłości. W końcu. że prawdopodobnie niewielu mieszkańców Los Angeles mogłoby wyobrazić sobie.I miał całkowitą rację. Raven i doktor Sarze Rockwell również nie udało się porozumieć . co mógłby utracić. Znowu się kochali. Raven miała przez cały dzień spotkania.Ale dlaczego? . Holly. gdy zajmiesz się swoimi sprawami. myśląc w duchu. kiedy weszła do swego domu w poniedziałek wczesnym wieczorem. jeśli będzie miała czas. Jednak tamtego dnia to on ją przeprosił. ale dodała. nie przyjechałabym do Los Angeles porozmawiać z tobą o Darach miłości. że tym razem wszystko było jeszcze bardziej zachwycające. które miało ustalić "kompletność" poronienia.

A więc muszę cię prosić. że pewnie doktor Rockwell zadzwoniła tutaj i nie wiadomo czemu przekazała Nickowi te wiadomości. . co w . Miał przed sobą uwodzicielsko piękną kobietę. wciąż nie odrywając wzroku od telefonu. Przykro mi z powodu dzisiejszego testu. Gdy Raven weszła do domu i napotkała wściekłe spojrzenie szarych oczu.W jego lodowatym głosie słychać teraz było pogardę.a może ono nie jest moje? . tak jak ona obwinia samą siebie. tu Sara Rockwell. więc po prostu wpatrywała się w aparat. że test ciążowy poświadczy śmierć płodu i że jeśli nawet badanie ginekologiczne stwierdzi drożność szyjki macicy. które -jak sądziła . Raven podeszła i nacisnęła guzik.Nie jestem zdziwiony. Nie ulegało wątpliwości.To. byś przyszła jutro o ósmej rano na pobranie krwi.. dla której pozory były wszystkim. dopóki nie zdobyłaby wszystkiego. Raven. że jej błyszczące dawniej jak szafiry oczy są teraz zamglone. aby zachować doskonałą figurę. Z wściekłości szumiało mu w uszach. Automatyczna sekretarka stała w salonie na niskim stoliku przed oknem. Furia nie pozwoliła mu poznać prawdy o jej nieskazitelnej niegdyś. Dlaczego jest taki zły? Jej serce. Nicholas widział Śnieżnego Rekina. Łyżeczkowanie macicy jest wciąż przewidziane na południe. skazana na zagładę. przewijając taśmę. a zatem całkowite poronienie. Gniew nie pozwalał mu widzieć. co doktor Rockwell chce jej powiedzieć. ponieważ straciła dziecko jego miłości. Nicholasowi Gaultowi mgła wściekłości przesłoniła wzrok. więc powinnyśmy mieć wyniki. że nie spotkałyśmy się dziś rano i że nie udało nam się skontaktować po południu. więc proszę. Krótko mówiąc. który dla niej założył. jakie to trudne dla ciebie. co naprawdę działo się z jego uroczą Śnieżką. pozbawione wszelkiej nadziei. Niestety nie mam wyników testu ciążowego. W końcu. prawda? Bez wątpienia pamiętasz. czego pragnęła.Raven nie miała ochoty odpowiadać na telefony Sary Rockwell.. tworzącego cienką warstewkę nad zdradzieckimi wodami.Właśnie wszedłem. Wiedziała. ani spoglądać przez okno na ogród.Nie chciałam. pomyślała. byś nic nie piła ani nie jadła od północy. który zaterkotał. ale mimo to usłyszał cichą rozpacz w jej głosie . . ponieważ traktowała tę niewinną istotkę z karygodną lekkomyślnością.Nalegam. Sądzę. ale trzymaj się. Nie mogła patrzeć Nickowi w twarz. "Raven. znów zaczęło krwawić. Nick wini ją. Ubierała się w eleganckie stroje i podejmowała przerażające decyzje. Widział kobietę. 232 Nick jest wściekły. Jutro wszystko się ostatecznie rozstrzygnie. Teraz była przezroczysta.powiedział lodowatym. Bardzo mi przykro. -Nick. wyrachowaną kusicielkę. . Upuszczono probówkę podczas przekazywania jej do laboratorium. Zadzwoń. o których rozmawiałyśmy". gorączki lub pojawią się inne symptomy. ale i jego córki. I jak cienki lód była krucha. pozornie spokojnym głosem. która oszukała nie tylko jego. co zamierzasz zrobić z moim dzieckiem .nie mogło czuć już bólu. słuchając wiadomości. Laboratorium obiecuje zrobić test błyskawicznie. powiedziała spokojnie: . . miała błękitnawą biel lodu. Poprzez mgłę wściekłości nie dostrzegł. nietrwała. i tak na wszelki wypadek zalecone zostanie łyżeczkowanie macicy. kiedy twoja automatyczna sekretarka rejestrowała wiadomość. śnieżnobiałej skórze. 233 Po odtworzeniu wiadomości Raven wpatrywała się w aparat. .stanowi poważne zagrożenie dla naszego związku. . że odkryłem.i ten fałsz tylko wzmógł jego furię.. że powinniśmy ją razem przesłuchać . łącznie z ich sercami. Wiem. która go w końcu zdradziła. jeśli masz jakieś pytania albo jeśli dostaniesz krwotoku. kiedy zobaczę się z tobą o jedenastej. żebyś wiedział. Oszukiwałaby ich tak nadal.

że zanim umrze oczerniana Raven. Jeśli umrze. ale nie potrafiłam. że będziesz je chciał. nigdy więcej! "Umrzesz . Skurcze i krwawienie zaczęły się we czwartek wieczorem. ale jak owa wyspa była oddzielona od niego. dostrzegł. gdyby pozostały jakieś resztki tkanek. Raven? .wyznała przepraszająco. jak ona umiera. że zamierzała zabić jego dziecko. śmiertelnym ciosem. a Nick spytał cicho: . . .obiecywał jej zamroczony umysł. i straciłam je. całkowicie zamknięta w sobie. Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości. moje kochanie . jak gdyby na przekór wszystkiemu nie mógł patrzeć. biegł ku niej. żebyś wiedział. Zaczerpnęła w płuca powietrza i zwróciła się. tuląc z czułością w kochających ramionach. Raven zawahała się.To było nasze dziecko. Nick.Ale zamierzałaś powiedzieć mi o dziecku.Na wypadek. Jednak inny głos przypomniał jej. by stawić czoło Nickowi.Och.podobnej sytuacji stało się z moim uczuciem do Deandry. że naprawdę wierzyła. Głos miała obojętny.. . że go nie zdradziła ani nie oszukiwała. które mogą spowodować zakażenie lub krwotok. których wyraz dorównywał rozpaczy w jej miękkim głosie. Nick nawet poprzez dymną zasłonę wściekłości. widząc to. zawsze dumna Wierzba-Willow. Raven była w jego ramionach jak drżąca wyspa na oceanie miłości. bezkrwiste blizny niczym nagrobki nadziei i miłości. ptaku śmierci. zawsze będzie wierzył. Była blisko. Wiedziałam. . Był zaskakująco blisko. toczył z sobą gwałtowną walkę. Nick słyszał przeprosiny i widział z jej uroczej. . och. Po jej ranach pozostaną jedynie grube. o naszym dziecku. dziecię kwasu. trzymająca się tak prosto i sztywno. Pomyślała.Wkrótce będzie po wszystkim. dla jej bezpieczeństwa. a teraz naprawdę nie miała już po co żyć.. 234 . by wyznać swoją własną prawdę: nie była tego godna. Tak bardzo starałam sieje ocalić. prawda? . ale próbowała. Ale on powinien dowiedzieć się prawdy! Musi wiedzieć. ma na celu. ale zarazem okropnie daleko. co budziło jego przerażenie. Raven z trudem wyprostowała się... nasze dziecko. .Co ma na celu. nadal zauroczony.Nie chciałam. Nick. płacz! Umieraj. wyznaczone na jutro. pocieszyć i wybaczyć. jak bardzo próbowała kochać. a łyżeczkowanie macicy. kochał i z radością przyjmiesz do rodziny. . Kiedy nic nie groziłoby już ciąży. I co z tego? Faktycznie zabiła jego dziecko. Wczoraj. iż nie powinno się nic robić dla niej. którego kocha. bo z jakichś powodów nie zasługuje na taką troskę. nie będzie już odczuwała bólu. że dziecko umarło. umieraj! Nigdy więcej.Raven? . że w ten sposób mężczyzna.. Zrobiony wczoraj test ciążowy miał potwierdzić. . Objął ją teraz. tak bardzo. co się zdarzyło potem. . objąć ją. Nastanie spokój i nigdy nie poczujesz już bólu". Rawen. wiedziała to.Mgła wściekłości rozwiewała się i widział z bolesną wyrazistością oczy. nagle skurczyła się jakby przygnieciona ogromnym ciężarem ohydnej prawdy.Dlaczego mi nie powiedziałaś? Powinienem być z tobą w ten weekend. Miał ochotę podbiec do niej.. Płacz.Poroniłam w ten weekend. gdy straciła swoje dziecko.Tak. Raven omal nie umarła wczoraj..szepnął.Moje bezpieczeństwo . cierpiącej twarzy. schwytany w jedwabną sieć jej oszustwa. Czuł jej drżącą kruchość i jej drżącą odwagę i jeszcze coś.. Słowa Nicka były dla niej ostatnim. ponieważ nadal ją kochał. Wierzbo. nawet pokryte bliznami dziecko kwasu powinna mieć szansę.

.Czy sądzisz.No cóż. Raven? Jego pytanie zbiło ją z tropu. Że jego uczucie do niej wykracza znacznie 235 poza seks. i ja też. . Przeszył ją dreszcz.Nick obserwował jej emocje. Taki był mój plan. Białe palce Raven drżały. W środku. I były pełne nadziei.Zaraz zapakujemy cię do ciepłego łóżka. wszędzie. tak pełne nadziei. i podał jej.Mam nadzieję. Po chwili wzruszyła lekko ramionami. nie mającego związku z seksualnymi rozkoszami. a wraz z nimi rozhuśtane emocje. W łóżku. Tak by zareagowała dawna Raven. jej smutek i szepnął czule: . siostrami i dziadkami. w tradycyjnej.rezygnacja. że powinna go znać. Kiedy wróciliśmy ostatniego wieczoru. . uświadomił sobie. czy jestem w tobie zakochany i co zamierzam z tym zrobić. Raven? . eleganckiej oprawie w stylu Tiffanyego. która umarła. Dobrze? Skinęła głową i miała już powiedzieć "dziękuję". eksplodujące. . nie wiem. Zdecydowałem. Raven.Nick miał na myśli. lecz w siebie.Przyznaję. aksamitnej poduszeczce leżał brylant o wspaniałym szlifie. które utraciliśmy. która spłynęła po pobladłym policzku.Och. ale się powstrzymała. miała teraz świadomość. . jak i emocje wciąż w niej były. -Nick. Wydawało się. że mógłbym tak postąpić teraz. Choć pierścionek nie był jeszcze gotowy. że to nie w niego zwątpiła.Nick przerwał. wyjął z kieszeni marynarki małe pudełeczko. co ci się w nim przyda. Raven sądziła. jak to powiedzieć dziewczynkom. wiedzieć. opłakujemy śmierć naszego nie narodzonego dziecka? . ale okazało się. kochać go. która każdy przejaw uprzejmości. . . To było także moje dziecko.Wyjdziesz za mnie. Będziemy rozmawiać o dziecku. pokryte fioletowym aksamitem. zamierzałem oświadczyć ci się w czasie weekendu w Santa Barbara.Pozwól mi smucić się z tobą. zakłopotało. . zauważył jej zaniepokojenie. że została zdradzona. Kiedy ktoś z rodziny choruje. poza łóżkiem. Kiedy już wydawało się. że będziesz to nosić przez cały czas.Pewnie zmartwiło je to. .A co z dziewczynkami? Nick uśmiechnął się. przejrzystą skórę i zmęczoną. inni powinni być przy nim. iż nie byliśmy razem podczas tego weekendu. co najgorsze . że jest godna prezentu. . jak to załatwić... powinnaś wiedzieć. poszarzałą twarz. by scałować łzę. Był świadkiem walki pomiędzy tym. wzbierające. Raven.A co z tobą. gdy otwierała pudełeczko. pomagać mu. Raven.Ja.Nawet przyniosłem coś.. . A w końcu pojawiło się to. Po jego słowach poczuła jeszcze większy smutek. jak ta mała dzielna istotka.A powinnaś wiedzieć. oboje byśmy wymyślili. jakim jest człowiekiem. Nick wyczuł jej myśli. że najpierw powinienem spytać ciebie. że miłość zwycięża. by dziecko było z ojcem. A gdybyś się zgodziła. zapytały. które towarzyszyły jej od początku ciąży. . Cała surowość znikła z jego głosu. Mówiąc to. których mogła dostarczyć.wyszeptał Nick. kiedy. iż Raven Willow Winter nie wie. a co 236 . w co mogła uwierzyć dzięki ich miłości. że nie wiedziałem. One cię kochają. . Ale gdy to mówił. pokonując nawet najbardziej uparte wątpliwości. Pozwól mi zostać dziś z tobą. przez całą noc. że mówię o seksownym negliżu? Czy naprawdę wierzysz. gdy powtórzył: . by zwrócił uwagę na jej chłodną. i będziemy robić plany na przyszłość.Wydawało mi się najważniejsze.. i tym. na wspaniałej. że dziewczynki też spiskowały.. a rano pójdę z tobą do doktora. Raven . że wczoraj wypłakała już wszystkie łzy. . Ale zarówno łzy.. co o sobie sądziła. co zmusiło Nicka. drżące.

Widząc na twarzy lekarki wyraz.Jestem? Ale. Kocham cię. witała z pełną niedowierzania wdzięcznością. że mogła widzieć jego oczy. obejmując i ją.przywitała się z uśmiechem Sara Rockwell.powtórzył Nick. . . .W porządku .Chciałbym być przy Raven.Uśmiechnęła się. Dodała miękko: . w trakcie wszystkiego. że jest pani na mnie skazana. .Dobrze. więc sprawa wygląda tak. że miałaś zawsze bardzo lekkie miesiączki. że będę cały czas trzymał ją za rękę. jak tylko uda się wam ubrać Raven? Nick po prostu ją tulił. . Sądzę. jakbyś była w ciąży? Raven przelotnie zmarszczyła brwi. . Raven? . ale odpowiedziała szczerze. a jego emocje były zbyt wzburzone. na które Sara Rockwell odpowiedziała pokrzepiająco: . Teraz miała zamiar powiedzieć coś innego. .Jak się czujesz. który dał jej tak wiele. . na tyle.powstrzymała cichy protest.Co to znaczy. . . Nick. Wiedział jednak.Dzień dobry . Spoglądając na mężczyznę. Mogłam odpocząć zeszłej nocy i od niedzieli nie miałam krwawienia ani skurczów.To znaczy. słowa płynące z tej części jej serca.To. że Sara Rockwell nie sprawiała wcale bólu Raven. Mówiłaś. i który zasłużył teraz.Nadal czujesz się. . i ciąża wydaje się przebiegać normalnie. ponieważ białe dłonie splecione z jego dłońmi nie zacisnęły się mocniej. by to wiedzieć. kiedy doktor Rockwell weszła do gabinetu. dowodzi. O ile mogę to stwierdzić. . . przy wszystkim. by mógł mówić. Całe badanie trwało tylko kilka chwil. niczego nie żądał. by lekarka stwierdziła. by wątpić w heroiczne zwycięstwo dziecka miłości. prawdopodobnie było skrzepem krwi. . Raven..Dzień dobry . że kryzys minął.Tak być powinno..Kocham cię. więc prawdopodobnie nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałaś. Bardzo prawdopodobne jest. To Raven odsunęła się w końcu. pani doktor? To było pytanie Nicka. co zaplanowano na dzisiaj: badania. . co uznałaś za tkanki. który uznał za wahanie. gdy przemówiła. ponieważ wcale nie miała ochoty protestować ani żadnego powodu. nadal jesteś w ciąży. że Raven groziło poronienie. .powiedziała Raven. że dziecko kwasu ma jednak wiele do zaofiarowania. I wtedy Sara Rockwell uśmiechnęła się. które zawsze żywiło uparte przekonanie. łyżeczkowania macicy. Fakt.Może więc pójdziemy i zrobimy teraz badanie? Nick nigdy dotąd nie był świadkiem badania ginekologicznego i w gruncie rzeczy teraz też zobaczył niewiele. następnie Raven usiadła i oboje z Nickiem czekali. niewiele. 32 To jest Nicholas Gault .dopiero miłości. . jest zazwyczaj krótkotrwałym symptomem wywołanym przystosowywaniem się łożyska i macicy. dorzucił: . robionych w zeszłym tygodniu. i cud. Nie ma wątpliwości.Może byśmy porozmawiali o dalszych wizytach w moim gabinecie. Test ciążowy z dzisiejszego ranka wykazał zdecydowanie wyższy poziom hormonów w porównaniu z wynikami dwóch 237 testów.. Krwawienie w pierwszym trymestrze ciąży występuje dość często. . Raven Willow Winter oznajmiła z cichą radością: . popatrzyła na ich połączone dłonie i rzuciła lekkim tonem: . ciche i pełne nadziei. że wciąż odziaływują na mnie hormony.zapewniła go Sara.Obiecałem jej. że krwawienie i skurcze całkowicie ustąpiły. iż zagrożenie minęło.Ojciec dziecka. na podstawie danych laboratoryjnych i mojego badania.Tak. Jeśli nie wywołuje poronienia. że będzie rozwijać się bez kłopotów. co trzeba robić dalej.spytała doktor Rockwell.

Nick .zgodziła się Raven. i mogła słyszeć mocne uderzenia jego serca. 620 81 62 Warszawa 2000. pokonując go na zawsze. Nick.Zastanawiam się jednak . kocham. Już ci się udało. jak i dziecko miłości.sprzeciwił się z czułością . Otuliły ją cudownym ciepłem.Mam nadzieję. . chęć poznania ojca. Raven? Kochać ciebie? W słowach. sióstr i dziadków. że jakiś czas zabierze im oswojenie się z nowiną. roztapiając lód. Ale. . jaką miały.szeptał Nick. . z pogardą.Już ci się udało. zanim powiemy o nim dziewczynkom. WYDAWNICTWO AMBER Sp. tel. Kochać ciebie. jak refren miłości i szczęścia. wymawiane całkiem inaczej. a one dostaną nową matkę. . była czysta miłość. 00-108 Warszawa.czy nie powinniśmy trochę poczekać. rozkwitało.Kocham cię. Będziesz jedyną matką.Dziecku nic się nie stanie. ty nie będziesz ich nową matką. ul. i przez jedną. o. Zielna 39. Dziecko miłości czuło się dobrze.Kocham cię. kochanie. 620 40 13. że taka ostrożność nie jest już konieczna... choć wiedziała.. Potem dały się słyszeć czułe słowa. wolę życia. . Kochać cię. . które rozbrzmiewały teraz. pamiętała. Raven. a nie miłością. że będzie wesele. i okrywały z pieszczotliwą czułością zarówno dziecko kwasu. brzmiące jak szydercze pytanie. Ćesky Tćsin . że słyszała kiedyś te same słowa.. Słuchała jego czułych słów. Wydanie I Druk: Finidr.r.zapewniła go miękko. . Kochać cię. Raven.Dobrze .o. .Myślę.Oswoją się szybko i z radością. 238 . pełną zdumienia chwilę. z o. s. powtarzane szeptem. Znowu przyciągnął ją do siebie. że mi się to uda. tuląc ją do siebie.Od samego początku wyczuwałam jego siłę. Raven . a nie radosna odpowiedź.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful