P. 1
Stone Katherine - Happy End

Stone Katherine - Happy End

|Views: 89|Likes:

More info:

Published by: Horváth Margaret on May 27, 2012
Prawo autorskie:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

07/05/2013

pdf

text

original

Katherine Stone

HAPPYEND
1 Century City, Kalifornia Piątek, 10 marca Kochać cię, Raven? Kochać ciebie? To jakby kochać lodowiec. Nie, lodowiec by z czasem roztajał. Ale nie ty..." Brzęczek interkomu na jej biurku przerwał bolesne wspomnienie okrutnych słów Michaela. Na szczęście i we właściwym momencie, pomyślała Raven, zmuszona do porzucenia rozważań o przeszłości i do skupienia się na teraźniejszości. Była w pracy. Absolutnie nic nie usprawiedliwiało tego, że pozwalała, aby jej myśli dryfowały od teraźniejszości do czasu minionego, od spraw zawodowych do osobistych. W elegancko urządzonym biurze, zawieszonym symbolicznie ponad Aleją Gwiazd, była tą sławną Raven Winter - doradcą gwiazd. Pomyślała ponuro, że w pracy miała być właśnie zimnym, nieustępliwym, pozbawionym serca lodowcem, o co z takim okrucieństwem oskarżał ją Michael. Wzięła głęboki oddech, zanim nacisnęła guzik interkomu. Może wielki haust powietrza z pokoju, w którym przeprowadzała pertraktacje w sprawach wielomilionowych umów, pozwoli zapomnieć o bólu. - Słucham? Czuła niepewność w swoim głosie. Przysłuchując się słowom sekretarki, jeszcze raz głęboko odetchnęła. - Barbara Randall na linii pierwszej. Kierowniczka działu kontraktów nowojorskiego wydawnictwa nie musiała się przedstawiać. Barbara, także prawniczka, była osobą, z którą Raven miała do czynienia, kiedy klient któryś z największych hollywoodzkich producentów, reżyserów lub aktorów - chciał kupić prawa do sfilmowania książki, wydanej przez jej firmę. Zwykle to Raven inicjowała rozmowy, ale tym razem dzwoniła Barbara, prawdopodobnie w sprawie książki, która dopiero miała się ukazać. Raven podziękowała sekretarce, wzięła kolejny głęboki oddech i wcisnęła pulsujący przycisk na telefonie. - Dzień dobry, Barbaro. Poczuła ulgę; jej głos znowu brzmiał normalnie: entuzjastycznie i zarazem chłodno, przyjaźnie i profesjonalnie. A przede wszystkim wyczuwało się w nim pewność siebie. - Dzień dobry, Raven. Dzwonię w sprawie Darów miłości. Raven wyczuła w głosie, który witał ją z drugiej strony kontynentu, niepewność, równie nietypową dla Barbary Randall, jak dla Raven Winter. Tak jak Raven Barbara była arbitralnym negocjatorem, ekspertem w rozgrywaniu partii szachów, w których każdy pionek wart był miliony, a zmierzano nie do pokonania przeciwnika, lecz do remisu.

Pertraktacje w sprawie Darów miłości były twarde, ale w końcu każda ze stron osiągnęła wszystko, co mogła - i ustąpiła na tyle, na ile musiała. Kiedy osiągnięto możliwie najlepsze porozumienie, został podpisany kontrakt. Jason Cole uzyskał wyłączne prawo do zrobienia filmu opartego na tym bestsellerze. - Są jakieś problemy, Barbaro? - Chyba nie. Mam nadzieję, że nie. Właśnie dzwoniła Lauren Sinclair. Początkowo, kiedy wydawnictwo poinformowało ją o umowie, była zadowolona, że jej książkę wybrał właśnie Jason Cole. Kto mógłby być lepszy? Ale teraz ma wątpliwości. Niepokoi się, że on zechce wprowadzić jakieś zmiany. - Ma do tego prawo. Sądziłam, że o prawach do filmowania decyduje wydawnictwo, a nie pani Sinclair. - To prawda, ale zawarliśmy kontrakt bez porozumienia z nią. To był mój błąd. Rzecz jasna, wcale nie musieliśmy się z nią konsultować i, szczerze mówiąc, nie przyszło mi to nawet do głowy. - Raven usłyszała, że Barbara nabiera powietrza, jak gdyby miała nadzieję, że zaczerpnie pewności siebie i wraz z wydechem pozbędzie się niepokoju. Nie całkiem jej się to udało. -Wiem, że to skończona sprawa. Dzwonię, żeby dowiedzieć się, czy istnieją jakieś kwestie sporne. - Chcesz, żebym spytała Jasona, czy zamierza wprowadzić zmiany? - Zrobiłabyś to? Sama wiele razy próbowałam się do niego dodzwonić w ciągu ostatnich pięciu dni, ale nic mi z tego nie wychodziło, jakbym stale napotykała jakąś kamienną ścianę. Na ustach Raven pojawił się lekki uśmiech. Jason Cole nie był właścicielem studia Gold Star. W gruncie rzeczy dzięki wynegocjowanej przez nią umowie na cztery filmy, wartej setki milionów, można by twierdzić, że to Jason należy do Gold Star. Niemniej jednak, gdy ten aktor, zdobywca Oscarów (zdobywał je także, gdy stał się scenarzystą i reżyserem) pojawiał się w studiu, każdy, kto podnosił słuchawkę, zdawał sobie sprawę, że musi surowo "prześwietlać" wszystkie telefony do Jasona. Na większość telefonów, nawet od najsłynniejszych gwiazd Hollywood, nigdy nie odpowiadano, a osoby obce zawsze były ignorowane. Ale Raven Winter zawsze łączono z Jasonem Coleem - i to bezzwłocznie. - Z przyjemnością porozmawiam z Jasonem, Barbaro. Ale może jeszcze nie mieć żadnych planów co do Darów miłości. Właśnie kończy montować Szmer fal, za trzy tygodnie pojedzie do Hongkongu, gdzie przez dwa miesiące będzie kręcił sceny plenerowe do Nefrytowego pałacu, a potem czeka go jeszcze jeden film przed Darami miłości. - Może więc upłynąć sporo czasu, zanim zdołam uspokoić Lauren Sinclair. - Tak. - Raven nie zamierzała upiększać prawdy, choć mogła to zrobić. Być może nigdy nie dojdzie do tego "uspokojenia". O ile znała Jasona, mógł chcieć wprowadzić zmiany. - Ale spróbuję porozmawiać. Czy coś ją konkretnie niepokoi, może podejrzewa, co Jason chciałby zmienić? - Czytałaś tę książkę? Oczywiście, że nie, pomyślała Raven, bez najmniejszego poczucia winy czy chęci usprawiedliwienia się. Była prawnikiem, nie agentem literackim. Włączała się do działania wtedy, gdy praca agenta - omawianie pomysłów, sposobu narracji, ocena jakości działania była zakończona i obie strony chciały zawrzeć umowę. Zadaniem Raven było wynegocjowanie ceny umowy, a potem opracowanie kontraktu. Nie znała Darów miłości, ale czytała kilka entuzjastycznych recenzji. Tłem tej książki o miłości była wojna w Wietnamie. Krytycy porównywali panoramę i ładunek emocjonalny powieści do klasycznych sag wojennych: Przeminęło z wiatrem, Casablanki i Doktora Żywago. I nawet ci, którzy woleli niepokoje i udręki typowe dla "prawdziwej" literatury, wynosili Dary miłości pod niebiosa pomimo ich szczęśliwego zakończenia. Raven nie miała wątpliwości, że to naprawdę wspaniała książka, co nie znaczyło, żeby chciała ją przeczytać. To w gruncie rzeczy romans. A Raven Winter nie czytywała

romansów. Może powinna? Nie, od tego nie będzie lepsza w swoim zawodzie. Raven Winter, doradca prawny, nie mogła być już lepsza. Wiedziała o tym dobrze, ale ten wewnętrzny głos przypominał o wszystkich jej przegranych i wszystkich jej wadach. - Nie czytałam - przyznała cicho. - Ale znam trochę treść. Akcja toczy się w Wietnamie, jest to historia miłości pomiędzy żołnierzem i lekarką chirurgiem. - Samem i Savannah - uzupełniła Barbara. Najwyraźniej nie tylko czytała powieść, ale -jak miliony czytelników - widziała w nich coś więcej niż fikcyjne postaci. Sam i Savannah tak jak Rhett i Scarlett, Jurij i Lara, lisa i Rick byli istotami mitycznymi, legendarnymi, nie zapomnianymi. Zakochali się w sobie, a potem musieli się rozstać. Odnaleźli się na krótko przed tym, jak Savannah urodziła ich córkę. W książce dziecko przeżyło, ale Lauren boi się, że w filmie będzie inaczej, że Jason zechce zmienić to szczęśliwe zakończenie na bardziej smutne. - W porządku. Zadzwonię do Jasona i spróbuję się czegoś dowiedzieć. -Raven zerknęła na złoty, wysadzany brylantami zegarek, który nosiła na szczupłej ręce. Za piętnaście czwarta, czyli za piętnaście szósta w Nowym Jorku. - Prawdopodobnie kończysz już pracę. Uświadomiła sobie, że to piątek, i dodała: - Właściwie kończysz tydzień roboczy. - Tak. Ale poczekam tu, dopóki nie zadzwonisz. Raven była zła na autorkę bestsellera. Dlaczego nie można zmienić zakończenia na bardziej autentyczne? Czy Lauren Sinclair spadła z innej planety? Co to za nieprawdopodobny świat Sama i Savannah? A może życie pisarki było naprawdę tak cudowne, jej romanse niczym nie splamione, nieskazitelnie szczęśliwe, zachwycająco doskonałe? Czy nikt nigdy nie powiedział do Lauren Sinclair: "Kochać cię, Lauren? Kochać ciebie?". - To trochę potrwa, zanim skontaktuję się z Jasonem, więc może ja zadzwonię do pani Sinclair? - Mam bilety do Metropolitan Opera - szepnęła Barbara. - Naprawdę nie będziesz miała nic przeciwko temu? - Oczywiście, że nie. - Nie będzie miała nic przeciwko temu, by powiedzieć pani Lauren Sinclair, że miłość nie zawsze kończy się szczęśliwie. - A jeśli nie uda mi się dzisiaj złapać Jasona, to też ją o tym zawiadomię. - Wspaniale. Bardzo ci dziękuję. Zaraz do niej zadzwonię i powiem jej, że się z nią skontaktujesz. Barbara podała numer Lauren Sinclair. Raven powtórzyła go na wszelki wypadek. - Co to za kierunek, dziewięćset siedem? - Kodiak, na Alasce. - Musi zrobić kawał drogi, gdy wybiera się na promocję książek. - Nigdy tego nie robi. Jest naszą najbardziej kasową autorką, ale nigdy nie była nawet w Nowym Jorku, a tym bardziej gdzie indziej. Nikt z nas jej nie widział, nie mamy nawet fotografii na okładkę. Raven ściągnęła brwi. To było zadziwiające. Stworzyła sobie bardzo wyraźny obraz autorki romansów, która miała tyle tupetu, by pisać szczęśliwe zakończenia, a teraz chce dyktować Jasonowi Coleowi, jak ma robić filmy. Była to olśniewająca wizja kobiety czarującej, a zarazem chorobliwie żądnej sławy, spodziewającej się, że zawsze będą jej rozściełać pod nogami czerwony aksamitny chodnik. 10 Raven wyobraziła ją sobie jako utalentowaną, a zarazem skupioną wyłącznie na sobie primadonnę. Nie spodziewała się pustelnicy. - Masz idealne wyczucie - powiedziała kilka minut później Greta, sekretarka Jasona. Właśnie pojawił się tu po raz pierwszy od tygodnia. - Był w montażowni.

To Savannah nie przeżyje porodu. . Podkoszulek i spodnie są luźne. ale i tak rzuca się w oczy zmysłowość. przystojna twarz . aż odezwie się uwodzicielski głos najbardziej seksownego mężczyzny Hollywood i zastanawiała się. błyszczące żywym ogniem zadowolenia. . iż zechcesz uśmiercić to dzieci . . Ale w kobaltowej głębi oczu nie ma zmęczenia. Savannah. nieśmiały.Przypomnę jej to. Raven zdziwiła się. Raven czekała. Powiedziałam Barbarze Randall. kiedy chodziło film. że słaby głosik należy do sławnej autorki. Przeciwnie.Cześć.odpp son. jeśli chodzi o związki z kobietami. jak może wyglądać w tej chwili Jason.pewnie miałaby wyrzuty sumienia z powodu satysfakcji. Nowy właściciel może zrobić. do przedłużających się negocjacji.uściślił Jason z wyraźną niecierpliwością. Trzeba jeszcze sporo cierpliwości. W Hollywood jest pełno pięknych kobiet. Na zakończenie dodała: . do niekompetencji. . Poza tym to w gruncie rzeczy nie nasza sprawa.Trudno. a pod ciemnoniebieskimi oczami widać sińce. pełna wdzięku siła jego szczupłego ciała.zawsze wspaniałą. A ty po prostu wprowadzasz niewielkie przeróbki.Nasza klientka nie będzie zbyt szczęśliwa. co mogli wyobrazić sobie inni. Jason Cole wygląda jak mężczyzna nasycony. że pani zadzwoni -odpowiedziała Holly.Halo? Głos.. zawracająca milionom czytelników głowy fantazjami o idealnej miłości ze szczęśliwym zakończeniem. że z kupnem prawa do sfilmowania książki jest jak z kupnem domu: tylko adres zostaje ten sam.Cześć. w końcu rodzi pani Sinclair obawia się. Bez wątpienia sekretarka Lauren Sinclair z trudem przeżyła ten dzień. gdyby okrutne odrzucenie przez Michaela nie potwierdziło na nowo tego. był cichy. Raven. gdy w grę wchodziły inne aspekty związku. -Niewielkie. Może Jason po prostu nie ma takich wspaniałych wizji. . wyjaśniła mu. najkrócej jak mogła.I nie wychodził z niej przez cały czas. że choć Dary miłości to jej powieść. . .Bohaterka książki. Raven pomyślała. którą odczuwała. ale niezbędne . Tracił spokój.Jestem przy telefonie. Chcę mówić z Lauren Sinclair. Krótko mówiąc. co wiedziała przez całe życie . przełączę cię. urzeczywistnienie wizji. poprawiały się szybko.Ale ja tu jestem pośrednikiem.Doskonale. Chyba ma na sobie czarny podkoszulek. co zechce z samym budynkiem.że podobnie jak posąg z lodu nie jest godna miłości . Barbara Randall mówiła mi. Oczywiście nie był niecierpliwy w łóżku. . Raven. Gdyby Raven nie czuła już do siebie nienawiści.. do autorki.. . . Poczekaj chwilę. Gęste. W każdym razie tak twierdziło wiele z porzuconych kochanek Jasona. które oglądały Jasona po takiej nocy. miała właśnie zakosztować trochę rzeczywistości. który odezwał się w słuchawce po pierwszym dzwonku. Lauren Sinclair to był jej pseudonim.Z dzieckiem wszystko będzie w porządku . są pełne energii. ciemne włosy są zmierzwione.Właśnie skończyłam rozmowę z Jasonem Coleem. Jednak ostatnio Jason całą namiętność kierował wyłącznie na swój film. Jason nie miał cierpliwości do więzi damsko-męskich. Ale miał nieskończone zasoby cierpliwości. w którą wierzył . wybierając numer Lauren Sinclair na Alasce. . Przypomnij jej. ale nie wyczerpany bezsennymi nocami spędzonymi na zaspokajaniu namiętności. zmuszona znosić humory swej chlebodawczyni. że zadzwonię. Autorka romansów. Jak tam Szmer fali! . .Jako tako. . film należy do mnie. Jeśli będzie trzeba. lecz pani Sinclair i jej wydawnictwa. Nie chciał poświęcać mu koniecznego czasu. że on nie należy do ludzi cierpliwych. wyblakłe dżinsy i znoszone kowbojskie buty.nie ogolona. powiem.Tu Raven Winter. dlaczego dzwoni. zawsze przekraczającą to.

Powiedziała głosem łagodnym. gdyby porozmawiała pani bezpośrednio z nim. Ale Raven chciała. tak beznadziejny jak zrozpaczony. Jej głos brzmiał bardzo poważnie. ze słabą nadzieją. odległy głos autorki. a całkiem niedawno. Ten żar pochodził z serca. z rozpalonych do białości płomieni. Ale chyba lepiej by było. Nie mogła przystać na to.. ilekroć grali je w miejscowym kinie. . opuszczała bezpieczną samotnię swego domu. Teraz chodziło o inną matkę. Chodziła sześć kilometrów do miasta na zakupy i na pocztę. co myślisz". by z nim porozmawiać. że Savannah umrze. spytała.. . jeśli bohaterka nie przeżyje porodu.Och. wymamrocz kilka komunałów. uznała za nieodwracalną. bardziej autentyczna.-Tak? W oddalonym. towarzyszyło mu zimno jak ostre.Widzę.Czy może mi pani powiedzieć dlaczego? Chciałabym wyjaśnić te powody Jasonowi. Rozpacz.. i może szok. a jednak.. ale. Raven nie czuła już żadnej przyjemności z tego. lekko ożywiony nadzieją.. przez pierwsze pięć lat na Alasce prowadziła niemal awanturniczy tryb życia.zaczęła spokojnie. Ale ona jeszcze nie umarła. coś bolesnego. gdy Raven czuła ból. kiedy była trzynastolatką. Lauren Sinclair przyjęła wiadomość z rozpaczą. przepraszającym. . by oglądać po kilka razy filmy Jasona Colea. Czy zgodziłaby się pani przyjechać do Nowego Jorku. Nadal był słaby. nie potrafiła uratować życia ukochanej matce. palącego. bo po udręczonym szepcie nastąpiła cisza. Ale przecież w rzeczywistości tej śmierci nie było. że ta historia będzie ciekawsza. ale trochę bardziej odważny. Przez ostatnie piętnaście lat Holly Elliott nie wyjeżdżała z Alaski. dlaczego nie należy zmieniać szczęśliwego zakończenia jej książki. którą trzeba ocalić.Powiedz jej. A nawet bardzo rzadko. . wystraszonym głosie pojawiła się nowa nutka. kiedy było to absolutnie konieczne. że bardzo to pani przeżywa . . mogę pojechać do Los Angeles. nie. co proponowała Raven Winter.. Mogła pojechać do Los Angeles. Misja Raven była skończona.Czy pani też będzie na tym spotkaniu? Pełne nadziei słowa Holly poruszyły coś bardzo głęboko ukrytego w Raven. Na początku. Przed siedemnastoma laty.Pani Sinclair? Lauren? Jest pani tam? 12 -Tak. to prawda. by pomóc w oczyszczaniu morskich ptaków i wydr z ropy naftowej. I Holly wiedziała.. . po katastrofie "Yaldeza" wybrała się do Zatoki księcia Williama. i po to. że musi to zrobić. . Teraz przepełniała ją beznadziejność śmierci. Oglądała cuda Alaski i wyjeżdżała co roku do Barrow. tylko wówczas. . Był to szept czystej rozpaczy. wymyśloną. Raven zignorowała tę rozsądną radę. pozostawała postacią fikcyjną. . Niebezpieczny i niemądry.. przeszywające odłamki . ale nie mów głośno. że zmarła kochana przez nią osoba. Przed chwilą to słowo.. w 1989 roku. jak gdyby w istocie już umarła. jak gdyby właśnie zawiadomiła Lauren Sinclair. ta jedna sylaba kipiała odwagą i nadzieją. jak gdyby decyzję. Dziecko będzie żyć. żeby spotkała się z Jasonem Coleem i wyjaśniła mu.Tak. Choćby czytelnicy najgoręcej pokochali Savannah. 13 Zazwyczaj. Ale jednak go opuszczała.. To było możliwe. żeby się z nim spotkać? W pierwszej chwili Holly chciała odpowiedzieć odmownie..Potem. "Pożegnaj się z Lauren Sinclair -usłyszała głos wewnętrzny. lecz bez protestów. które się w nim tliły. że ma zniszczyć tę nadzieję. że ci przykro. W głosie Raven zaczął rodzić się pewien pomysł. gdy wreszcie odpowiedziała na pytanie Raven.Jason uważa.

Raven? Kochać ciebie?" Raven zmusiła swoje myśli i palce.. że każdy termin będzie dla niej dogodny .Tak. Już stworzona przez Lauren postać Sama była niezwykła. że zerknę w kalendarz. Jak tylko powie mu. że warto uśmierzyć jej obawy. co ktoś powie.Powinnaś być po mojej stronie. zanim dojdzie do tego spotkania. wspierając się na ramieniu ubranego w smoking Michaela Andrewsa. Westchnęła cicho. że jej nie zawiedzie. by choć jedna osoba pomogła jej. tuląc dopiero co urodzoną córeczkę. Niezależnie od tego. . dwudziestego siódmego? Również Raven przerzucała kalendarz długimi.I pomogę ci. żeby widzowie zignorowali film Jasona Colea . że Raven jej pomoże. To słowo biło prosto w oczy. wszyscy byliby okropnie przejęci. Jasonie .powiedziała Raven. myśląc równocześnie. Było to przyznanie się do winy. stanowiło wyraźny i niewątpliwy symbol jej głupoty . że tlące się węgle buchnęły płomieniem. będzie szeptał jej ze łzami w oczach wszystkie uroczyste. Istotnie. Zatrzymała się gwałtownie. "Chicago" napisane było jej eleganckim charakterem pisma w poprzek soboty i niedzieli.śmierci Savannah. Ale tutaj. którą niegdyś była. Co takiego! -Nie sądzisz. obroniła ją.wtrącił Jason.droczył się z nią. . będę tam .. . a w jej słabym. ale stanie się jeszcze bardziej zniewalająca. gdy mężczyzna. . który tak wiele wycierpiał. nareszcie pokazałaby im wszystkim! "Kochać cię. ale nie było w nim ani śladu lęku o film.Co powiesz na lunch w poniedziałek. Ale czy będziesz miała coś przeciwko temu. . że wprowadzi wszystkie niezbędne zmiany do jego harmonogramu. gdy dotarła do weekendu poprzedzającego ów poniedziałek.To spotkanie sama wymyśliłaś? 14 Raven odpowiedziała westchnieniem. kruchym głosie było coś zadziwiającego. .lodu. żebym to ja wybrał termin? Naprawdę nie mogę teraz rzucić wszystkiego.Dobrze.Były już przypadki. . Antyreklama przyciąga publiczność w takim samym stopniu jak pozytywne recenzje. byłby to widok godny zapamiętania: oto wchodzi do Cesarskiej Sali Balowej w hotelu "Fairmont". Po długiej chwili pełnego napięcia milczenia usłyszała cichy. pragnącą rozpaczliwie. Pomyślała z ironią. . zanim film zostanie ukończony? zapytała chłodno Raven. co zrobiła. tak ciasno w nim zamknięte. jej serce było tak pokryte lodem. w którym grał także główną rolę. . że autorzy polecali swym fanom. że w ciągu kilku sekund przebył piętnaście dni. . przy poniedziałku dwudziestego siódmego natknęła się na kolejną uwagę. czyżbyś zapomniała? . Ma miliony czytelników i jeśli zechce sprawę rozdmuchać.Jason tak szybko przerzucał kartki kalendarza. przyjdzie tu i ją udusi. rozżarzając pełne udręki wspomnienie.. która stała się już nieaktualna: "Pawilon Dorothy Chandler. smukłymi palcami.Ona wcale nie grozi. Teraz Lauren Sinclair prosiła Raven o pomoc. Po prostu myślałam. nie zawiodę. który tak rozsławił Jasona Colea.. który zamierzał nakręcić... Rzeczywiście. czemu nie? Uwielbiam spotkania z rozwścieczonymi autorami. mało prawdopodobne. stanie w obliczu dramatu życiowego .stwierdziła Raven. Raven. radosne słowa miłości. A potem. Z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu Lauren wierzyła. godzina . Ale pytanie Lauren Sinclair sprawiło. Rozpoznano by go natychmiast. . Pozwól. . że czasem nie mogła wyczuć jego bicia. Przetwarzając je. że Jason z pewnością zabije ją. niski i seksowny śmiech..Czy tym właśnie grozi? .. jak gdyby ryła je w kamieniu.Wydaje mi się. by opuściły ten katastrofalny weekend i przeszły do następnej strony kalendarza. Przypomniała sobie kruczowłosą dziewczynkę. by nie oglądali filmu. Jego głos przepełniała pogarda dla Lauren Sinclair. największy dar namiętności.zwłaszcza taki.W porządku. starała się z góry uczynić ten weekend pamiętnym. cięższym od poprzedniego i niezwykle wymownym. pokochała.i przegranej.obiecała Raven.

gdy mężczyzna. A teraz Jason Cole. Było to po prostu . Nawet kiedy była umówiona.Według mego kalendarza dwudziestego siódmego jest rozdanie Oscarów . Raven zmarszczyła czoło. z jednym z najbardziej wpływowych agentów.Nie. Mały. . Przez pięć lat domek w Brentwood był raczej przechowalnią niż mieszkaniem. . W zamian za to.pomyślała ponuro Raven. Ten poniedziałek byłby dla niej dniem pracy. która miała odbyć się w Hollywood w poniedziałek wieczorem. . bardzo silnym przeciwnikiem w walce o kasy biletowe.Tak. Michael Andrews.00 (limuzyna o 16. "Wygląda jak wnętrze lodówki" . Skupił się natomiast na znaczeniu tego. . który kiedyś szaleńczo jej pragnął. znużył się jej chłodem.powiedziała. w Santa Monica z doradcą podatkowym. zrobić wszystko. 15 . Dziesięć minut później była już w domu. .Przykro mi. lecz drogi domek w prestiżowej dzielnicy był oficjalnym miejscem zamieszkania Raven przez ostatnie pięć lat. Miejscem 16 służącym za przechowalnię dla samej Raven w przerwach pomiędzy okresami namiętności po tym. gdzie gromadziła nie noszone w danej porze roku ubrania. a ostatnio w Beverly Hills. Jadąc ze swego biura w Alei Gwiazd do parterowego domku o dwóch sypialniach w Brentwood. Ale przez większość czasu mieszkała gdzie indziej: w Topanga Canyon z aktorem. czego sobie życzą. mnie to odpowiada . Jason zignorował aluzję do Michaela Andrewsa jako swego wroga. . . miejscem.I tego dnia wszyscy mają wolne? Jason pytał tak. żeby tylko cię pokochali". Michael był po prostu rywalem. proponował lunch na to popołudnie. chciał wrócić z Chicago w niedzielę rano. usłyszy plotki i mógłby być trochę niezadowolony. jak zwykle. Naprawdę przykro mi z powodu Michaela.odparła w końcu bezbarwnym tonem. .Tak bywa . co mu zdradziła. Raven zatrzymała się przy księgarni na Wilshire Boulevard i kupiła egzemplarz Darów miłości. Jasonie .Ty i Michael nie jesteście już ze sobą? Nie miałem o tym pojęcia. ciepła. jak gdyby miała zamiar spędzić ten dzień w jednym z luksusowych salonów piękności na przygotowaniach do najbardziej uroczystej gali w Hollywood. rezygnując z bankietu przewidzianego na godzinę jedenastą.Mnie też. w Malibu.Dziękuję. ale gdy tylko oderwie się od pracy nad Szmerem fal. by towarzyszył jej do Chicago w weekend poprzedzający najważniejszy w Hollywood wieczór. a ona nie znalazła sobie jeszcze kogoś nowego.A tak na marginesie: przestałam już sypiać z twoim wrogiem. którzy pragnęli twego doskonałego ciała. W domu. "Nigdy nie miałaś z nikim intymnego związku kpił wewnętrzny lodowaty głos. . Stosunki łączące ją z Jasonem były zawsze bardzo życzliwe i niezwykle opłacalne. w posiadłości należącej do reżysera i producenta Michaela Andrewsa. słysząc nieoczekiwaną łagodność w jego głosie. a ty zawsze tak chciałaś ich zadowolić. Było wielu mężczyzn..Dobrze.powiedziała cicho. żadnej indywidualności. że nic mu nie powiedziała. Bardzo trudno było przekonać Michaela. miewałaś związki seksualne. Rzecz jasna Jasonowi nic do tego.18. . którego ostatni film zdobył pięć nominacji do Oscara. wchodząc do śnieżnobiałego salonu. Porozmawiam z Lauren i dam znać Grecie. . W jej domu nie było kolorów.45)".To całkiem świeża historia. ale nawet w najmniejszym stopniu nie miały charakteru intymnego. powodowana głęboką wdzięcznością.. . by wrócili pierwszym samolotem w niedzielę rano. którego Bez ostrzeżenia otrzymało siedem nominacji. w chacie nad morzem w Golony.W każdym razie odpowiada mi lunch w poniedziałek. ze względu na ceremonię. zgodziła się chętnie. nie planowała żadnych zabiegów upiększających. że pójdzie na tę ceremonię z Michaelem.Raven zawahała się.

że niebezpiecznie jest biegać po San Vincente. uroczysta i pełna udręki obietnica.. .. by skończyła z nimi na zawsze. ale dawno odszedł na emeryturę. jasny wiosenny wieczór. jak Michael wrócił do domu po siedmiu tygodniach spędzonych na planie filmowym w Madrycie. postanowiła teraz pobiegać. zamierzając w ten sposób zrzucić brzemię myśli. Był pachnący. Raven chciała się zmienić. Oderwała błękitne jak niebo oczy od białej surowości pokoju i spojrzała na barwy za oknem. dawno temu wypowiedziane słowa. Starannie pielęgnowany przez ogrodników trawnik wyglądał jak soczysty. ale rabaty kwiatowe stanowiły obraz nędzy i rozpaczy. czarnego ptaka śmierci? Jak sęp. Prawdę mówiąc. W taki sposób nie przetrwałaby. którą sobie złożyła w wieku dziewięciu lat. A w dodatku teraz bystry mózg Raven wymęczyły trzy noce dręczących wspomnień bez odrobiny snu. pozbawiony marzeń. długi. że niezdolna jest do prawdziwej miłości. byłaby bogata! Te okrutne przytyki towarzyszyły jej przez całą siedmiokilometrową trasę joggingu. Nieważne. że czeka ją następny olśniewający sukces. by pój ść od razu do łóżka. ponieważ obawiała się fiaska. Raven wzruszyła szczupłymi ramionami. kiedy ból będzie zbyt wielki. wiesz o tym . kolejnego dowodu. miękka i czuła. czym sęp posmarował swoje chude nogi! Po co ci to. ciężej niż poprzednio. że tak bardzo jest zmęczona. jak sprawne jest jej szczupłe ciało. chwilę po tym.. gdy doń docierała. za każdym razem było jej trudniej. Była tak zmęczona. Nieważne. Przez jedną kuszącą chwilę myślała. Co to za śluz na twoich gołych nogach. nie osiągnęłaby sukcesu zawodowego. Masz na imię Raven? Raven? Czy to nie nazwa ptaka. jak bardzo się o to starała. Choćby najszybciej biegła. gdyż musiała wcześnie zatelefonować na Wschodnie Wybrzeże. jak wszystkie myśli o planach.i zdawało się. Ścierwniku? Czy to wazelina? Smalec? Chodźcie szybko zobaczyć. że te najnowsze echa budziły inne. które ruszyły przed trzema dniami. Wrono? Nie masz pończoch? Czy twoja matka-dziwka nie może ci ich kupić? Mogłaby. Ale poddanie się kuszącej perspektywie snu nie pasowało do stylu życia zdyscyplinowanej Raven Winter. pełna rezerwy. odmładzający i zapewniający odpoczynek.pomyślała. że może udałoby się jej wreszcie zapaść w sen. Czasem nawet były od niej szybsze. Jeszcze raz Raven Winter musiała zaczynać od nowa. Były żałośnie zaniedbane i porośnięte wybujałymi chwastami. Och. szmaragdowozielony dywan. odległe. Raven poczuła dreszcz bólu. bo głupio wierzyła. gdy po raz pierwszy przeczytała ten poemat. ale wciąż bolesne. rozumiejąc jej ciężkie położenie.napisał Poe . Ale po każdym zerwaniu stawała się coraz bardziej czujna. Od trzydziestu trzech lat jej pokryte lodem serce z trudem walczyło o życie.. dotrzymywały jej kroku.gdyby brała pieniądze za swoje usługi. Oczywiście nie miała cudownego uczucia. a nie wynajęła drugiego. by go dłużej znosić. i daje jej pozwolenie. że cierpiący pisarz kontaktuje się z nią spoza grobu. gdzie przebywał lodowy posąg. tym razem na stałe. iż lada dzień przeniesie się. ani dawnej ufności. jej ból. . brzydkiego. Była strasznie wyczerpana. Po chwili jednak znowu poczuła przytłaczający ją ciężar. To była ponura myśl.. przekraczającego wszelkie oczekiwania.Zanim sąsiedzi zaczną narzekać". czekały za rogiem. że rodzi się na nowo. być ciepła.lodowato sterylne miejsce. Aż wreszcie nieoczekiwanie przywitały ją własne. "Muszę znaleźć ogrodnika . do posiadłości w Beverly Hills. "Kracze kruk: już nigdy więcej" . kiedy nie pokazywał się wśród ludzi. kiedy umysł zaprząta niedawne echo czyjejś pogardy. Albo ścierwnik. słabsza. Nieważne.. wypełniające całe życie. Pewnego dnia. Miała kiedyś ogrodnika. 17 Nieważne. Ponieważ opuściła dzisiaj poranny jogging.

Podejmie trzeźwą i nieodwracalną decyzję. czarne. której beztroska omal nie doprowadziła do katastrofy. Jasnoniebieskie. złożony z szortów. Ponieważ głowę miała pochyloną. Stalowoszare oczy Nicka przesunęły się z jej pochylonej głowy na ubranie do joggingu. Spodziewał się gniewnego spojrzenia wyraźnie mówiącego. i niezmiennie powodem tego była matka dziewczynek. że nigdy nie będzie kląć. Ale Nick zdołał zatrzymać się ze zgrzytem hamulców. w odcieniach błękitu i delikatnego różu. by lśniący zderzak zetknął się z kruchym ciałem. wyszukane przekleństwa i malownicze inwektywy kipiały mu w ustach. Miej choć trochę odwagi. o tym rzadkim. by pieścić lśniącymi lokami idealną twarz. zmysłowe. nawet tak zachwycająca. którymi zamierzał ją obrzucić! Górował teraz nad nią. gdy tylko kilku centymetrów brakowało. Znał aż za dobrze jej zdradliwość i. były jej oczy.. jak gdyby jezdnia była odpowiedzialna za jej głupi upadek. 18 W chwili.zyska w końcu kontrolę nad swym życiem.. milcząco rozkazywał jej. Posłuchała tego bezgłośnego rozkazu. szafirowym odcieniu. Nicholas Gault przyrzekł sobie. co powstrzymało gniewne słowa Nicka. Zaskoczona i przerażona odskoczyła i upadła.. Prawdę mówiąc. przeklinał jedynie w duchu. Było to przyrzeczenie.. które nosiła. nie powstrzymałaby jego gniewnych słów. zyskać współczucie. która wybiegła niebacznie na środek jezdni. usiłując odparować jego natarcie. ale głowę nadal trzymała pochyloną. bojąc się. Sama uroda. że był ekspertem. Głośny hałas wyrwał z samobójczej zadumy czarnowłosą kobietę. która o mało nie uczyniła z niego zabójcy..mógłby ją potrącić. że wini go za to. Nick oczekiwał arogancji ze strony pięknej kobiety. gdyby nie miał błyskawicznego refleksu i gdyby zawahał się przez ułamek sekundy. podnosząc twarz ku jego gniewnym i pogardliwym oczom .a Nicholas Gault nie przerwał milczenia. Spójrz na mnie. które wymknęły się spod pastelowej opaski na karku. To nie jej nadzwyczajna piękność zamknęła mu usta.obowiązku wychowywania dwóch córek. i które nigdy nie poczuwały się do odpowiedzialności. ubierającej się u Ellesse. ocierając sobie skórę na dłoniach i kolanach przy zetknięciu z twardym betonem. Pewnego dnia po prostu powie: już nigdy więcej. pod wpływem adrenaliny. Jednak pomimo blasku oczy te nie miały migotliwej pogody takiego nieba ani jego oślepiającej niepokorności. przynajmniej na głos. Mógł całkowicie zignorować jej pełne. drżące wargi i wydatne. Nick wiedział. Nick postanowił nie oszczędzać kobiety. nawet do joggingu. by się uwolnić. Wzgarda zaczęła mieszać się z gniewem. Deandra. Nick natychmiast wyskoczył z ciężarówki i wściekły skierował się do kobiety. a na jego usta cieszyły się jeszcze ostrzejsze słowa. aby przeniosła wzrok z twardej jak kamień nawierzchni na jego twarde jak kamień spojrzenie. zanim skręcił w prawo z San Vincente w Barrington. 19 . czego nie mógł zignorować. można by powiedzieć. Komplet od Ellesse. samolubnych kobietach. jeśli chodziło o takie kobiety: które musiały mieć markowe ciuchy. nigdy. który niebo przybiera po śnieżnej zamieci. nie mógł widzieć jej twarzy. co się zdarzyło. Prawdę mówiąc. choć odrobinę uczciwości. Wpatruje się gniewnie w nawierzchnię.. jak rzeźbione kości policzkowe.. gdy podjął się poważnego . którego dotrzymał. Nick wiedział wszystko o bogatych. opaski na głowę i skarpet. Ale tym. Gdyby Nicholas Gaunt znacznie nie zwolnił. Nick był całkowicie uodporniony na urzekającą władzę takiej urody. fałsz. Ale teraz. że zdaje sobie sprawę z jego obecności.i radosnego . Nadal klęczała na samym środku jezdni. tylko czasami. koszulki. wart kilkaset dolarów. że jego ciężarówka zostanie stuknięta od tyłu .. jedwabiste włosy. nawet jeśli to one zawiniły. nigdy więcej.

. gdyby nie zdołał zahamować? Nick chciał kiedyś usłyszeć odpowiedzi na te pytania.. . .Kim jesteś ty. Nad czym? Nick chciał poznać odpowiedź na to pytanie i na inne. że mogła zginąć? Czy naprawdę uważa. Jak gdyby chciała powiedzieć. Czy naprawdę nie obchodzi ją. Wydawało się. że wszystko byłoby w porządku. a gdy to zrobił. jak i opanowanie. To ona spodziewała się.Dziękuję . Nick zmarszczył czoło. a straszliwy ból znosisz w godnym milczeniu?" W tej chwili była Śnieżką. silne i łagodne. lecz jakieś trujące . . Od razu zauważyła. wcale nie. szczupłych udach. Po prostu całą siłą woli usiłowała stłumić krzyk bólu. a może i nawet lepiej. ale bała się ciekawskich. jak gdyby była przyzwyczajona do pogardy.odezwał się łagodnie. podnosząc się.Lepiej zabiorę panią do szpitala. że ma zaciśnięte zęby.Jestem cała i zdrowa? . . Miał włosy równie czarne jak ona. zobaczył mnóstwo krwi. jeszcze bardziej niepokojące. cofnęła się z lękiem.Dobrze . . akceptuje ją. Nic dziwnego. że zamierzał zaatakować ją słowami.. jak przerzucić na niego winę. Nick poruszył się... W porządku. Naprawdę. nie. i gdy stał nad nią z drapieżną czujnością pantery gotowej do skoku.Nie. z wdzięcznością powitałabyś śmierć.niemal zabójcze . druga . dopóki nie zmyje się krwi. Raven nie pozostawało nic innego. . ale.Bardzo przepraszam .myśli. które przywitało go poprzednio: zaskakujące przekonanie.wyszeptała. której śnieżnobiałą skórę plamiła czerwień krwi. Prawdopodobnie mogłaby przejść półtora kilometra do swego domu w Brentwood. spostrzegł to samo spojrzenie. Ścierwniku? Krew?" . że byłoby lepiej.Och.ustąpił Nick.powiedziała cicho.zapytał. Może opieka lekarska istotnie nie była jej potrzebna.Ja. Obawia się. Nie wpatrywała się gniewnie w powierzchnię jezdni ani nie zastanawiała się. . jak gdyby wygląd był sprawą najważniejszą? Która oczekujesz jedynie gniewu ze strony mężczyzny. że również kolana ma pokaleczone... że wtargnęła bez zastanowienia na jezdnię.Nic mi nie jest. Ja. a gdy znowu przeniósł wzrok na jej twarz. gdyby jązabił. W mrocznych cieniach jej jasnoniebieskich oczu krył się jeszcze inny komunikat najbardziej zadziwiający i niepokojący.Dzień dobry . by powstrzymać słowa.Więc zawiozę panią do domu. Wiedziała. a jego szare oczy płoną pogardą. które tak ją zaprzątnęły. aby odsłonić poszarpaną skórę. "Co ona sobie myśli? . zamyśliłam się. na jakie zasługiwała. Raven wyczuwała zarówno jego siłę.Czy ma pani w domu bandaże? . jak tylko przyjąć jego propozycję. Teraz jednak sięgnął po delikatne.. nie muszę iść do szpitala. Nie zranił ją zatruty kolec.zastanowił się z niedowierzaniem Nick.uśmiechnął się łagodnie. która ubierasz się tak. bez wątpienia widziała jego gniew. Nie sposób tego stwierdzić. gdy zobaczył jej mocno pokaleczone kolana. . .Ale zobaczył coś zupełnie innego. kiedy zobaczył jej strach. "Kim jesteś? .zastanawiał się Nick. gdyby ją potrącił. że ją uderzę?" To prawda. Strach Raven był całkowicie uzasadniony. schylił się ku niej. Gdy odwrócił jej dłonie ku górze. pogardliwych spojrzeń. że człowiek ten kipi gniewem. zanim porzucił ten plan. że leżała taka skulona. że ją wyśmieje. Jedna z nich podtrzymała jej łokieć. a nawet istotnie na nią zasługiwała. dziękuję panu. że skrzyczy jąza taką nieostrożność. białe dłonie. To człowiek silny jak stal. 20 . . czego dowodził błysk jego szarych oczu. "Co to ścieka po twoich chudych nogach.otoczyła ją w pasie. . które pokaleczone spoczywały nieruchomo na jej obnażonych. I natychmiast wsparły ją jego ręce. że ją zwymyśla. że z rezygnacją przyjmuje jego wściekłość. i przez chwilę. .Nic się pani nie stało? .

Więc dlaczego nie miałbym pani pomóc? Chcę też być pewny. zawodowo zajmując się sprawami pieniężnymi. które zostawiła w jego posiadłości.Żeby zwrócić panu za bandaż. kto je wysłał . nie mogąc dłużej znieść jego okrutnych słów. od piętnastu lat. że tylko przechyliły się nieco przy gwałtownym hamowaniu. Gdy Nick podprowadził ją do swej ciężarówki. -Jeśli ma pani jakieś pytania. dodał w formie wyjaśnienia: . zanim się odezwała. A teraz okazało się. Jej słowa wywołały u niego takie zdziwienie. kolorowy. . Wiedziała. . że odpowiedź na jego pytanie będzie prosta i łatwa. . które były takim bolesnym symbolem jej wad. pełnych pogardy i lekceważenia. że jego spokojne. Michaelu!" . skąd przyjechała i jak jej się podoba Los Angeles. 21 Raven wpatrywała się w pudła. że Śnieżka jest sama w nowym mieście. Może miejsce w szafie ściennej było mu już potrzebne dla innej.zapewnił ją. Zamierzała dopilnować. było prawdą? Może znalazł sobie kogoś ciepłego. Były tam krzaki róż. jak ludzka i krucha jest w rzeczywistości.załkało serce Raven. które zagracały ganek. że choć ich związek trwał ponad dwa i pół roku. umieszczony w tyle. . oczy Raven padły na ładunek.powiedział w końcu. . to proszę poczekać. Upłynęła chwila. -Nie -powiedziałNick. namiętnego. że nie trzeba pani zawieźć do szpitala. w okolicy Los Angeles. kobiety. żeby się tym zająć. Michael dał jej tylko trzy dni czasu. Kiedy zobaczył. wejdę do środka i wezmę portmonetkę. że odwróciła wzrok.Mieszkam w Los Angeles przez całe życie . ale nie miała jeszcze dość energii. który mógł wyjaśnić wiele spraw: śnieżną biel jej skóry. i z pewnością tłumaczyłby stosy kartonowych pudeł.Dopóki nie będzie pani miała opatrunku na rękach. że dowie się. I wiedziała. co zawierały -ubrania i resztę rzeczy. która spędzała życie. kruczoczarne pukle zatańczyły. Piękne. Czy pani dopiero się tu wprowadza? . Soczysty.wyszeptała . które pojawiły się w jej domu w czasie. gdzie zimy są długie i pozbawione słońca. powiedziała cicho: . Teraz mówiła chłodnym. takie zainteresowanie widniejące w stalowych oczach. istotę z krwi i ciała. a nie lodu? "Ale ja jestem z ciała i krwi. trudno będzie nimi coś zrobić. Samotna i strasznie smutna. błękitne oczy. jak gdyby właśnie przybyła z miejscowości. Najpierw tam wpadniemy. które oderwała od pokaleczonych i zakrwawionych dłoni. Nick sądził.Jedwabiste.Jeśli nie ma pan nic przeciwko temu.Nic nie szkodzi .Cieszę się. gdy oderwała wzrok od kartonowych pudeł.Michael. ale rozkazujące słowa znów ją zaniepokoiły.spytał Nick. z radością na nie odpowiem.Dziękuję . -Po co? . gdy potrząsnęła przecząco głową. pachnący dywan z wielu róż tak ciasno upakowanych. zatrzymując ostrożnie ciężarówkę przed podjazdem jej domku w Brentwood.ale mieszkam tutaj. by zrobić wielki krok i wejść do kabiny ciężarówki. . gdy biegała. Ale jego pytanie wywołało jak gdyby paroksyzm bólu. -Nie zwróci mi pani pieniędzy ani nie wejdzie sama do środka. Uznał. jej brak świadomości. spokojnym głosem doradcy gwiazd. Zanim ugięła pokaleczone kolana. były zaskoczone i niepewne. Może to. odgrywającej rolę "pierwszej naiwnej". by odesłano jej rzeczy. To był logiczny wniosek. kiedy uciekała trzy dni temu. że nic się nie stało pańskim kwiatom.Niedaleko jest apteka. jak niebezpieczne jest bieganie po ruchliwych ulicach Los Angeles. i kiedy spojrzała na swoje dłonie stanowiące wymowny dowód. ale żadna z nich się nie przewróciła. co wypisywały brukowce o namiętnym romansie sławnego reżysera i zmysłowej hiszpańskiej aktorki.

a jednak intrygującą nieuchronność tego. Wiedział też. Jej pokaleczone i okrwawione ręce sprawiły. ale Nick poczuł przypływ irytacji.czarująco piękna. Ten rewolucyjny wynalazek zmienił go w milionera na długo przedtem. co robił. która nosiła stroje Ellesse podczas joggingu i miała dom w jednej z najdroższych dzielnic Los Angeles oraz zielonego jaguara na podjeździe. . czy go zaprosić do wewnątrz. jeśli wziąć pod uwagę jego dżinsy i roboczą koszulę. Nicholas Gault był jeszcze w collegeu. Musiała pozwolić. . obojętny. nawet tak poraniona. dwie urocze dziewczynki. że tak się waha. Nick podążał wzrokiem za jej spojrzeniem. a głos wewnętrzny mówił mu. .znacznie bardziej ważne od tego pragnienia. by dowiedzieć się wszystkiego o Śnieżce. co chce. Bo jest też ojcem.Gdzie jest klucz? . wynikało z jej nieśmiałości. że uznałaby trzydziestosześcioletniego ogrodnika za człowieka. gdy wymyślił urządzenie do ćwiczeń gimnastycznych naśladujących pracę w ogrodzie. . że jest pan ogrodnikiem. Potem pojawiły się hotele "Eden". położonej na wzgórzu w Bel Air? Czy jej piękne błękitne oczy rozbłysłyby szczęściem? Stałyby się uwodzicielskie? Czy nagle zaprosiłaby go z radością do swego wspaniałego domu? Nick zapragnął nagle. Ale praca. by nie miało dla niej znaczenia. że zapragnęła zaufać jego zaskakującej delikatności. co ona o tym myśli. .Jestem ogrodnikiem. co miało się właśnie zdarzyć. Czy jest pan także lekarzem? Jej głos był cichy. jakie miał na sobie.Tak.nie teraz. że jest równie przystojny jak ona . by jej pomógł. która ongiś pozwalała mu zarobić na życie. nagle gorąco zapragnął uwierzyć. Ale to był dopiero początek. które musiał chronić. oraz ciężarówkę wypełnioną różami. niech myśli. przekształciła się w coś zupełnie innego. bez żadnej zarozumiałości. A gdyby tak powiedział Śnieżce. a nie je zmarnował.Ogrodnikiem. Nie mogła nawet nacisnąć klamki. że jest właścicielem i dyrektorem "Eden Enterprises"? I że róże wypełniające ciężarówkę przeznaczone są do jego posiadłości. zareagowałaby przynajmniej cieniem uśmiechu na niezręczną.. że jest kimś bogatszym. za jakiego go uważała.. że może jej wszystko powiedzieć o sobie. że był ogrodnikiem. Nick pragnął w to wierzyć.. Rzeczywiście to prawda. który dokonał ważnego wyboru w życiu. kiedy przecisnęli się przez labirynt kartonowych pudeł i dotarli do frontowych drzwi. jeszcze nie w tej chwili.. dbała przede wszystkim o pieniądze i wygląd? Nick miał nadzieję. rzecz jasna. I dowie się kiedyś. . dopóki nie będzie całkowicie pewien. tak głębokiej.Nie jestem lekarzem . Nie miała wyboru. Miał dwie córki. Było to jednak ryzyko. na które po prostu nie mógł sobie pozwolić .A więc mogę wejść do środka? . tak bardzo niebezpieczny impuls sprawił. a ukończone ostatnio "EdenAspen" i "Eden-Carmel" dopełniły do czternastu jego kolekcję małych luksusowych hoteli. Ojcem. To był logiczny wniosek. Klucz był w prawej przedniej kieszeni jej różowych szortów. Czy bez takiego wahania pozwoliłaby mu wejść do domu. o jego zawodzie. dla którego szczęście córek jest najważniejsze . i jakiś niemądry. który zna się na pokaleczonych dłoniach i kolanach.Myślałam. gdyby okazało się. że jest inaczej.powiedział. że ma słuszność. nim cum laude ukończył wydział architektury terenów zielonych. a nie z pogardy dla prostego człowieka. otoczonych wspaniałymi ogrodami. Ale na razie. proszę. . Nick uśmiechnął się. że niemal każda kobieta. że nie mógł z niej wypaść podczas biegu. chciała też zwrócić mu pieniądze za bandaże. których wrażliwe młode serca zostały już raz złamane przez samolubną kobietę dbającą tylko o wygląd i pieniądze. gdy studiował w collegeu.To prawda. Wiedział. Śnieżka uznała go za ogrodnika. że była całkowicie bezradna.spytał Nick. które sam projektował. lepszym niż ogrodnik? Czy ta piękna kobieta. aby to. Prawdę mówiąc..

kierowany tą samą logiką. które należałoby oczyścić. nie pytając jąo pozwolenie. Odkręciłby kurki.a potem zmieniłby to w coś nieprzyzwoitego. Zaakceptowała po prostu konieczność tego dotyku. Gdy Nick starannie uregulował temperaturę i siłę strumienia wody.W porządku . Ta myśl przyszła mu już do głowy wcześniej. który jej sprawi.Zobaczmy. .Głos miała równie napięty jak skórę twarzy. kiedy skończyła trzynaście lat i nagle stała się nieodparcie pociągająca. ale Nick nie wykonał najmniejszego ruchu.głębokich bruzd ani zagłębień z brudem i piaskiem. a długie. blada skóra Raven napięła się na kształtnych kościach policzkowych. że to by pani pomogło. że zrezygnował z zaproponowania jej. Gdy krew zaczęła spływać wolno do zlewu. zachował to dla siebie. którzy byli jej kochankami w ciągu tych dwudziestu lat. 24 "Uważa. z pożądliwością oczekując tego kontaktu . Jeśli Nick poczuł jej drżenie. Wiedział. -Nie uwierzyłby. wpatrywałby się w nią teraz bezwstydnie. Otworzyła powoli oczy. a oczy -zamknięte. gdy okryłaby się ciepłym płaszczem kąpielowym (o ile taki miała). Spodziewała się. jakimś cudem uniknęły pokaleczenia. rozkoszując się ogromnie jej bezbronnością i swoją przewagą.Już jest lepiej. zimowego domu. Nie było tam -jak się obawiali . że mieszkam tu od pięciu lat i nie pofatygowałam się wprowadzić żadnych upiększeń". przekręcić kurki w prysznicu i oczyścić otarte kolana. Dłonie Raven były otarte do żywego mięsa.Ale Śnieżka nie uśmiechnęła się. Przecież pomimo wszystko był dla niej kimś obcym. że Raven poczuła dreszcz wdzięczności. mógłby ją przestraszyć. Wyczuł jednak. Każdy z wielu mężczyzn. że właśnie się wprowadzam -przypomniała sobie Raven. Ale skóra została z nich usunięta z niemal chirurgiczną precyzją. jak gdyby zrobił to ostry jak brzytwa nóż. na ich twarzach pojawiła się ulga.powiedział cicho Nick. która sprawiła. które pokrywała wcześniej krew. co sprawiłoby. .Może powinienem zrobić pani drinka? . zanim będzie mogła używać dłoni. -Nie.. bojąc się tak samo. a zamiast rumieńca jej śnieżnobiałe policzki okryła jeszcze większa bladość. Kiedy w wodzie nie było już krwi. co miało nastąpić: bólu.powiedział Nick. Jego szare oczy nadal były poważne.powiedział cicho... z rezygnacją. że on sięgnie po klucz. . ale odrzucił ją. podstawiła pod nią ręce. jak mu się zdawało. otworzył drzwi i przytrzymał je przed nią. Będzie mogła rozpiąć sobie szorty i rozwiązać sznurowadła. Nie chciał zrobić nic.. . . Przez długą chwilę trwało milczenie. Następnie ostrożnie założyłby na jej śnieżnobiałą skórę śnieżnobiały bandaż. by wzięła prysznic. czarne rzęsy niczym malutkie wachlarzyki zasłoniły z trzepotem jej niezwykłe. by wzięła gorący prysznic. . a potem. oczyszczając skaleczenia zwilżoną gazą. którzy mogli wykorzystać nagą i bezbronną kobietę. Ale gdy przytrzymał jej ręce i razem je obejrzeli. że rozsądek nakazywałby jej ostrożność wobec mężczyzn. Ale najwyraźniej cierpiała i potrzebowała znieczulenia. ale po kilku chwilach na jej ustach pojawił się ledwo dostrzegalny cień uśmiechu i dodała: . mężczyźni pragnęli Raven Winter. Weszli do kuchni.Myślę. zrobił to tak delikatnie i ostrożnie. Ale ten mężczyzna nie zachowywał się obleśnie.Naprawdę myślę. a kiedy wreszcie sięgnął po klucz. pomógłby jej dokładniej oczyścić i odkazić skaleczenia. Z przykrością patrzył na jej cierpienie i obawiał się tego. że czułaby się jeszcze bardziej bezbronna czy zaniepokojona. rzecz jasna.. Nick chciał zasugerować. Do diabła. ale delikatne palce. . błękitne oczy. jakby miał jej zrobić krzywdę? Przez ostatnie dwadzieścia lat od tamtego fatalnego lata. że pomysł z prysznicem. jeśli nie ma pan nic przeciwko temu. klucz jest w tej kieszeni. Nick zakręcił kurki.. dziękuję. Wyjął klucz. jak on. kiedy wchodziła do lodowato białego. Oczywiście minie sporo czasu. jak to wygląda . a nie chropowata nierówność jezdni. czemu tak na niego patrzy.

zanim jeszcze pani się zbudzi.Chętnie to zrobię. Gdy tak długo stała z zamkniętymi oczami. a ramiona opadły. Aż zaparło mu dech w piersi..Łagodnie wzruszyła ramionami i z jeszcze łagodniejszym uśmiechem poprawiła się.A więc przed czy po pracy? . . ale bajecznie kosztownymi meblami. która nosi markowe ubrania do joggingu i ma dom wypełniony ponurymi.szepnęła w końcu Raven.. ale pod pewnym warunkiem. Muszę wiedzieć. bardziej promienne. by znała go tylko jako Nicka-ogrodnika.Weźmie pani aktywny udział w planowaniu ogrodu.Nic nie wiem o kwiatach. .Uśmiechnął się.Sądzę. zwalczała ból. O tej porze łatwiej mi zaplanować rozkład dnia.Dziękuję.. Jaki termin pani odpowiada? . że będzie z tego zadowolony.. dopóki nie odkryje. nieustępliwej mroczności jego oczu. którym całkowicie przeczyła wdzięczność w błękitnych oczach. odważyła się uznać. najwyżej odmówi. jeszcze raz i jeszcze. "Chcesz zobaczyć promienny uśmiech? . by spędzić weekend na ranczu w Santa Barbara. dowiedzieć się więcej o Śnieżce. że zwrócił pan uwagę na mój zaniedbany ogród. .Będę tu za piętnaście ósma. Pomimo jej protestów. ale w przyszłym tygodniu szef "Eden Enterprises" znajdzie czas.Ale ja wiem. czego pani chce. kim jesteś naprawdę". . I wybrać kwiaty. Nick miał nadzieję. która pasowała do nieoczekiwanej. a woda oczyszczała jej krwawiące rany. jak gdyby obciążył je jakimś wielkim obowiązkiem. -Tak? . był nietykalny. . . a przez głową przemknęły różne kuszące myśli. Proszę je przejrzeć przez weekend. który dostarczę.Przed. że takie kłamstwo oznacza budowanie związku na ruchomych piaskach. że zobaczy promienny uśmiech. by zobaczyć więcej uśmiechów. zachwycający. a nie Nicka-dyrektora.Każdy. Czas poświęcany na kierowanie olbrzymim imperium był znacznie bardziej elastyczny. . ale czy nie był to również wstęp do katastrofy? Nic nie szkodzi. Miał wyjechać nazajutrz rano 26 wraz z dziewczynkami. Ja zrobię resztę. . które się pani spodobają. . radośniejsze. by zobaczyć. Czy nie byłby pan zainteresowany jego pielęgnowaniem? Nick już odzyskał zdolność oddychania. Chciał ponownie ujrzeć ten uśmiech. zadba o to. pełen nadziei. kim ona jest naprawdę. który spędzał z córkami. ale było to konieczne. pomysł stał się planem. -No więc. zostawię na ganku stos katalogów. Jutro rano. jeśli to panu odpowiada. przeglądając w pamięci swój kalendarz. Pani ma tylko obejrzeć fotografie w katalogu. a kiedy zauważyła łagodny uśmiech mężczyzny. 25 Nick uśmiechnął się. Jego twarz nabrała twardości stali.napominał go szyderczy głos rzeczywistości. a kiedy przeniósł spojrzenie z jej dłoni na twarz -powitał go uśmiech. który wibrował w jej mózgu na przekór milczącym krzykom poranionego ciała. Zanim otworzyła oczy. aby zostać ogrodnikiem Śnieżki. Pragnął też zobaczyć inne uśmiechy. Jednak teraz cała łagodność zniknęła nagle. . Nick przerwał. zrobimy tak. cofając ręce. abyś rozpiął jej szorty i przyłączył się do niej pod prysznicem? To takie łatwe.Oprócz godzin pracy. Spotkamy się w tygodniu. No cóż. zanim zdążył zauważyć jej drżenie. To była okazja..Może być poniedziałek? Do pracy idę dopiero na wpół do dziesiątej. by poprosiła. Wiedział.Oczywiście. koncentrując swe myśli na czymś innym: na odważnym pomyśle. . Czas. jakie krzewy i kwiaty pani lubi.Proszę podać dzień i godzinę. .a nawet założyć nieskazitelne bandaże na swą śnieżnobiałą skórę. Po prostu powiedz tej kobiecie. delikatny. . ale zamiast tego jej piękna twarz posmutniała. Chcesz. .. co pani wybrała.

Raven. -Cześć. Alaska Piątek.Dary miłości . tak samo jak pasująca do niej torba podręczna. ku swemu jeszcze większemu zaskoczeniu. .Cześć. żeby mogła pani wziąć gorący prysznic. co powinno teraz nastąpić. jakbyś oczekiwała. dlaczego wyglądasz tak.Lepiej już pójdę.Moja matka mówi. że to wspaniała książka. Na podłodze koło kanapy stała pękata walizka w kolorze czerwonego wina. a smukłe ciało zesztywniało. Czeka mnie wybieranie kwiatów i czytanie romansu. że są tu jakieś barwy. tak zaskoczyło ją to pytanie . doznał wrażenia. że będę się z ciebie wyśmiewał. . Gdy Raven skłoniła z namysłem głowę w kierunku książki. usłyszała. . . . Kodiak. powiedziała cicho: . na jej ustach pojawił się uroczy.Przyjaciele mówią do mnie Nick.Nie jest to pani zwykły weekend? . Teraz uświadomił sobie.Zaśmiała się cicho. a na alabastrowym stoliku do kawy położono książkę w jaskrawej liliowo-złotej okładce. czyjej weekend będzie miły. uciekać od swych bolesnych wspomnień o śniegu i mroku. To bardzo piękne imię. Powiedział to obojętnym głosem.Nie. nazywam się Nicholas Gault.Pomyślałam o swoim weekendzie. . Nawet śladu oddźwięku. dodał: . Jej słowa nie były dla Nicka zaskoczeniem. nieobecny uśmiech. Nick . Na kartonowych pudłach wypisano obok adresu "Raven Winter". Wreszcie. .Ale miły. Po chwili. 10 marca Świat za oknem był atramentowo czarny.Też to słyszałam. Miał łagodny i poważny ton głosu. Zadowolony. unosząc dzielnie głowę. w wielkiej książce telefonicznej Los Angeles figurowało aż czterech Nicków czy Nicholasów Gaultów. Nieoczekiwanie przeszył ją dreszcz. . 27 . i zaskoczenia. I dowiem się tego kiedyś".pomyślał. Dziś musiała stawić czoło dawnym przerażającym wspomnieniom . To nie było niezwykłe nazwisko. mam nadzieję. gdy Holly powinna była pisać.i jego wyraźne zainteresowanie odpowiedzią. Wcześniej. podróżując w fikcyjny świat miłości. Pora. Nic. . romansu ze szczęśliwym zakończeniem..Cześć. z których żaden nie był jej ojcem.powiedział. Albo to nazwisko absolutnie nic dla niej nie znaczyło. Raczej w grę wchodziła ta pierwsza możliwość. Aha. Prawdę mówiąc. Właśnie dzisiaj ją kupiłam. według jego dziewięcioletniej córki.poprawił. Była więc ta ciemnoczerwona plama na grubym dywanie w odcieniu kości słoniowej. jakby przygotowując się na atak... jak mu wyznaje: . Nick . gdy przechodzili szybko przez to pomieszczenie w drodze do kuchni. z nim rzecz miała się inaczej. jak gdyby naprawdę interesowało go to. .Całkiem nietypowy. a śnieg pokrywał wszystko grubą kurtyną przejrzystej ciszy.Mam na imię Raven. że pozbawione jest całkowicie kolorów.powtórzyła z lekkim uśmiechem wdzięczności. albo była najlepszą aktorką w tym mieście aktorów.Czemu się pani uśmiecha? Jej śnieżnobiałe policzki poróżowiały. Gdy uświadomiła sobie.Ale przede wszystkim chciałbym wiedzieć. I chociaż firma "Eden Resort Hotels" była powszechnie znana.. jej uśmiech zbladł.i przerażają28 . Ale dziś nie mogła uciec od koszmaru na jawie w odległe marzenia.przed odjazdem Nick przeniósł kartonowe pudła z ganku do przestronnego białego salonu. . Miała wyryte złote monogramy RWW. ale bacznie obserwował jej reakcję. która leżała obok. "Znam twoje imię . że może zachować anonimowość. .

i tak pięknie!" . tak poinformowano parę dni później Claire.wołała z zachwytem trzyletnia Holly. czarujący i tak wspaniale odnosił się do Holly. pójdzie do collegeu podejmie normalne studia dzięki ustawie o szkoleniu weteranów . Claire nigdy nie przestała . by po powrocie do Stanów odwiedził Claire i upewnił się. Siedem miesięcy po śmierci Lawrencea Derek pojawił się u drzwi Claire. Derek go podtrzymywał i wysłuchał jego ostatnich słów o miłości do żony i córki. Będzie zajmował się wszystkimi zwierzętami. Powrócił z dżungli ze znaczkiem identyfikacyjnym Lawrencea. Derek Burke. znaleźć nową miłość i być szczęśliwa. złożył krótki raport. zabierając ze sobą suknię i kilka innych skarbów. w której pracował . gdyż nie mógł poświęcać całego czasu na naukę w collegeu. silny. Towarzyszenie ojcu do stajni.cej rzeczywistości: obietnicy. że mogą teraz wszystko osiągnąć. przystojny mężczyzna. W końcu. Powiedział. Również Holly ma witać pacjentów i pomagać ojcu. miał zostać weterynarzem.. Ale to cudowne marzenie nigdy nie miało się spełnić. on i Claire nadal ośmielali się marzyć. Powróci cały i zdrowy. że poleci do Los Angeles. że pojedzie do Wietnamu. którego ciemne oczy śmiały się do niej. a poza niewielkimi zaszewkami przy biuście była luźna i skromna jak nocna koszula małej dziewczynki.Ma taki miękki nos. iż z nią i Holly wszystko w porządku.za każdym razem zachwycali się zakochani w niej rodzice. on będzie już weterynarzem. Przez długi czas po rozmowie telefonicznej Holly bez ruchu stała przy oknie w saloniku swej wiejskiej chaty i patrzyła na spektakl nieba i morza. Na dwa dni przed końcem służby Lawrencea w Wietnamie oddział wrócił z dżungli bez niego. które pozwoliłoby im zrealizować takie marzenia. że powinna żyć dalej. ani Lawrence Elliott nie mieli dzieciństwa. Lawrence Elliott i Claire Johnson. Jego kolega. gdy dotykała jedynej sukni. stanowiących pamiątki z czasów tak szczęśliwych i radosnych. Długie rękawy były przymarszczane przy mankietach. Ani Claire Johnson. Po prostu nie można było zabrać zwłok podczas ataku nieprzyjaciela i. wydawało im się. danej Raven Winter. Suknia o dziesięć miesięcy starsza od Holly była ślubnym strojem jej matki. przeszła do sypialni i otworzyła pachnącą cedrem szafę. którą czuli do siebie i do swej złotowłosej córeczki. stała się mężem i żoną. "Wyglądasz tak dorośle. ale bez ciała.stanowiło dla Holly źródło czystej radości. Muślin koloru kości słoniowej pokrywał skomplikowany haft. tatku! . Jako mała dziewczynka Holly często przymierzała tę suknię. Minęło już ponad dwadzieścia lat od czasu. by mogła małymi rączkami dotknąć pyska kłaczki palomino i poczuć po raz pierwszy aksamitną miękkość końskich chrap. Tata. w dzień świętego Walentego. by zostały kiedykolwiek odnalezione.a gdy Holly skończy trzynaście lat..od kiedy znikła bez śladu.różowe. lawendowe. . witając "pacjentów" i ich właścicieli. łąka dzikich kwiatów. których się podejmował. umierając.Taki miękki. błagał go. Lawrence. Derek był miły.była to jedna z wielu prac. dużymi i małymi. Żyła otoczona rodzicielską miłością i wszyscy razem snuli wspaniałe marzenia. Jej dłoń drżała. by spotkać się z Jasonem Coleem. suknia miała też wysoki. która tam wisiała. Stał obok Lawrencea. delikatne pąki . mało prawdopodobne. dzikimi i oswojonymi. ale będzie miał w końcu swoją własną klinikę. gdy kula trafiła go w pierś. aby utrzymać rodzinę . złote i fiołkowo-różowe. Miał powiedzieć Claire. Jednak dzięki miłości. . Oczywiście to wymagało czasu. a ponad siedemnaście . gdy Holly po raz ostatni była w nią ubrana. Holly Elizabeth Elliott . który rozgrywał się przed jej oczami. gdy miękkie barwy wczesnego wiosennego zmroku ustąpiły czerni nocy. marszczony kołnierz. Miała ją ona trzydzieści jeden lat temu. 29 Nawet gdy Lawrencea powołano do wojska i wiadomo już było. że on i Lawrence byli najlepszymi przyjaciółmi. gdy Lawrence uniósł ją. kiedy para siedemnastolatków. Jej pełna wdzięku i piękna matka też będzie pracowała w klinice.

jej wielki ból trochę malał. Claire podjęła odważną decyzję. Znowu stawał się czarujący i jej lęki znikały. Derek i Claire pobrali się osiemnaście miesięcy po śmierci Lawrencea. uciekniemy. Jej złotowłosa córka kończyła już trzynaście lat i jej błękitnozielone oczy. nostalgiczna i trochę niesamowita. Pragnął jej. do przestronnego domu z dużym podwórzem. i że wymagała od niego częstych podróży. Claire podzieliła się tym odważnym planem z Holly. które urodziła Derekowi. Jednak przeprowadzka była dalsza. Lawrensie .. Ale nigdy tego nie zrobił. gdy jej niepokój narastał do punktu. gdy go znałeś. ponieważ nie mogła już dłużej ignorować niepokojących przeczuć. że była to praca. były teraz smutne i poważne. że kiedyś zamieszkają w Seattle. Claire natychmiast by go opuściła.. . ale musiał się zmienić od czasu. gdzie Lawrence miał studiować na sławnym wydziale weterynarii Washington State University. by wystarczyło na cztery bilety w autobusie. zbyt długi. w którym decydowała 30 się stawić mu czoło. Odejście od Dereka należało starannie zaplanować. w której wykorzystywał doświadczenie zdobyte w Wietnamie. w jednej chwili czarujący.tęsknić za Lawrenceem. ale jak tylko będzie miała dosyć. W śnieżysty lutowy . który też kochał Lawrencea. lecz żeby zajmować się interesami. Musiał wiedzieć. Teraz Derek przeniósł się z nimi do Waszyngtonu nie po to.. że dokonała właściwego wyboru dla Holly. że nie wszystko jest w porządku z mężczyzną.do zupełnie innego stanu: z Montany do Waszyngtonu. To była wielka zmiana.. Claire zwalczała niejasne przeczucia. czy nie bierze narkotyków". ze względu na dzieci. że jej podejrzenia są niemądre. zanim znajdzie jakąś pracę. i czasem zastanawiam się nawet. Sądzę. w drugiej . daleko mu było do obojętności. że jest niebezpieczny. Oczy Holly znowu rozbłysły. jak by zareagowała. oraz na życie. które dawniej błyszczały promienną radością i nieokiełznanymi marzeniami. Przez długi czas. Ale za każdym razem.nieobecny duchem. trójkę cudownych dzieci.Gdy Derek wyjedzie w jedną ze swych podróży służbowych. ale kiedy była z Derekiem. ponieważ dawne cudowne marzenia Claire. Przecież miała dzieci. gdzie Holly i Claire mieszkały z Lawrenceem. że nie może wrócić do Montany. jego zły humor nagle znikał. I chciał ją kontrolować. najdroższy. Gdyby Derek kiedykolwiek uderzył któreś dzieci lub ją samą. którego kochała. gdy Claire powiedziała jej.Do kwietnia będziemy miały dość pieniędzy . Zaczęła odkładać pieniądze z małych sumek. zbyt długi. by nie zawierała żadnych przyjaźni. To musiało potrwać. natychmiast wyjadą. a nie chciał utracić Claire. przeprowadzili się z małego apartamentu. Pomyślała o Seattle. które Derek dawał jej na domowe wydatki. że zaczną nowe życie w Seattle. syna i córki. .powiedziała Holly z cichą radością. żeby była całkowicie i nieodwołalnie od niego zależna. nawet na chwilę.przynajmniej nie dla wszystkich. których istoty nigdy nie wyjawił Claire. wszyscy czworo. Chciała wierzyć. Ale tak jak nigdy nie miało się spełnić marzenie Lawrencea o klinice weterynaryjnej. że wszystko jest w porządku. Claire uległa bez oporu żądaniu Dereka. że był twoim przyjacielem. Lawrencea i Holly właśnie łączyły się z przeniesieniem do Waszyngtonu. sprawić.Wiem.szeptało serce Claire do jedynego mężczyzny. który przewiezie ich przez Casca-des. by chodzić do collegeu. Pojechałby tam za nią. "Odejdę od niego. W końcu. Wiedziała tylko. i dla bliźniąt. niż oczekiwała Claire . . Derek był taki nieobliczalny. Jak Derek obiecywał przed ślubem. Ona i Lawrence marzyli. tak samo nie spełnił się sen o Seattle . z którymi pragnęła spędzić każdą chwilę swego życia. I przez długi czas. Choć stawał się wobec niej coraz chłodniejszy. Claire wiedziała. Claire starała się zapominać o swych lękach. którego poślubiła.

A może twoje serce wciąż należy do twego najdroższego Lawrencea? Gdy uśmiechnęła się mężnie i powiedziała mu.Miałybyście ochotę wybrać się na wycieczkę? Wycieczka. ale kiedy rozpoczęły się Przygody Corky i Białego Cienia. Holly nic nie słyszała. którą zaplanował Derek. .lub raczej śmiertelnych . W pamięci Holly. czujny. Jego dzikie oczy lśniły niebezpiecznie. Claire? . Jednak Claire i Holly rozumiały.dzień. złapał Holly. co się dzieje. ani syków krańcowego szaleństwa. unieruchamiając ją przy sobie w taki sposób. Na szczęście bliźnięta były za małe. że był podniecony. . szła powtórka Klubu Myszki Miki. spostrzegła przerażenie matki. ofiarowując w zamian swoje. Kiedy tylko wrócił do domu. ta zgroza trwała wiecznie. ten wspaniały świat należał do odległych wspomnień.z wyjątkiem Holly. Holly siedziała na kanapie z bliźniętami. A kiedy Dereka znużyły prośby Claire i nacisnął spust. Claire próbowała gorączkowo ocalić dzieci. zrodzone z miłości. takie niewinne. błagając o ich życie. w żywych . dzieciaki . To. przyłączyła się do swego braciszka i siostry. . Ich oczy były takie wielkie.ani cichych rozpaczliwych próśb.Cześć. Claire? Chcesz być z Lawrenceem? Rozmawiali w kuchni. Stawała pomiędzy nimi i strzelbą. Gdy wysyczał te niewytłumaczalne słowa. gdy wygłosił złowieszcze słowa. a dłoń ściskała teraz strzelbę myśliwską. który byłby czternastą rocznicą ślubu Claire i Lawrencea. a nie ogłupiały. zabójczo chłodne i wypełnione nienawiścią. że jest naćpany. Derek już napisał swój makabryczny scenariusz.Ty i twój ojciec . co to znaczy. nie miało znaczenia. Gdy nagle pojawili się Claire i Derek. w której miłość była wszechmocna. które się w nią wpatrywały nie były ani trochę szkliste. gdy przyglądały się rozgrywającej się tragedii. uświadomiła sobie. by zasłonić siostrzyczkę i braciszka. Jego ciemne oczy miały dziki wyraz. .Chcesz być z nim. .kolorach. każde oszalałe błaganie ciągnęły się przez całą wieczność rozpaczy. żadne z nich nie słyszało nic. Miłość musiała wystarczyć. w jej koszmarach. Dzieci w salonie nie słyszały. Uchwyciła ją obiema rękami. wciskając jej do ręki bukiet krwistoczerwonych róż. Telewizor był włączony.głos Dereka był złowieszczo uprzejmy. W jakiś sposób zauważyła też szaleństwo Dereka i z zadziwiającą jasnością zrozumiała. Przez pierwsze lata swego życia Holly i jej rodzice przebywali w krainie.wysyczał cicho. ale narkotyk sprawił. które posiadał. . Zdziczałe oczy Dereka kpiły z nierozsądnej odwagi Holly. Odrabiała lekcje. Derek wpadł w szał. jak dalszy ciąg sagi o Corky i jej psie. Ale teraz. Nie słyszały też przyciszonych słów . żeby w pełni zrozumieć. co mówiła. że musiała być świadkiem zabijania swego małego rodzeństwa. które będą się stale powtarzać. Wydawała się im nierealna.szydził. 32 choć miała zaledwie trzynaście lat. potem stały się jeszcze bardziej lodowate. jak w telewizji. w dzień świętego Walentego. w zwolnionym tempie. że go kocha. jej wątłe siły wzmacniało męstwo. Czarne oczy. I nawet najmężniejsza miłość dziewczynki była żałośnie słabym przeciwnikiem dla oszalałej potęgi jej ojczyma. chociaż chciała ona zachować spokój ze względu na dzieci. jedną z wielu. z kolei Holly przesunęła się przed śmiercionośną lufę. była ostatnią podróżą dla nich wszystkich . Każdy grymas przerażenia. Dla niej stanowiła źródło niewyobrażalnych wspomnień. by obejrzeć ukochaną historię dzielnej dziewczynki i jej mężnego białego psa. głos miał przeraźliwie wyraźny. że Derek wrócił.Czy jesteś moją Walentynką. że Dereka wcale nie interesuje jej odpowiedź. Clarie pomyślała. nawet skrzypu kuchennych drzwi. 31 a nie zamroczony. prawda. zakrywając je własnym ciałem. .

Stała przed nim wyprostowana i dumna. mamusiu. .. za pomocą którego przekonał kiedyś Holly i Claire. że aby ocalić ukochaną matkę. gdy nacisnęła wyłącznik. Wciąż tuliła swą matkę i szeptała słowa. huczały jej w uszach.Mamusiu! Kochające ramiona Claire otuliły Holly. nie mogła odpowiadać na pytania i tylko bezradnie kiwała szkarłatnozłotą główką.błagała w duchu. "Pośpiesz się . proszę.. które były zadziwiającym połączeniem jasnego błękitu Claire i głębokiej. I Claire umarła..wyszeptała Holly. leżało przed nią na podłodze nieruchomo i w milczeniu.Kocham cię.. Holly? -Tak. Jesteś silna i byłaś tak bardzo kochana przez tatę i przeze mnie. dopóki nie wyszeptała słów miłości do swej córki. że jest dobry i zaopiekuje się nimi . zobaczyli jeszcze więcej krwi. błękitnozielonych oczach. Bawełniana bluzka. Holly.. musiałby czekać całą wieczność. . Zawsze. Z tym szyderczym pożegnaniem Derek Burke przyłożył lufę do swej skroni i pociągnął za spust.Tak. pragnęła jej. leśnej zieleni oczu Lawrencea. Ale świadectwo jej jako naocznego świadka i tak w gruncie rzeczy nie było . . .Chcę być z nimi. aby błagała go o życie? Jeśli tak.. Potem uklękła na podłodze. a gdy to zrobił. że nawet strzał z bliskiej odległości nie może wyrządzić jej większej krzywdy. Holly. Czekała na nią z radością. bym była z nimi."Zabij mnie! . Życie Holly było już skończone. i delikatnie dotknęła drobnych.. to się zawiódł. ale dziewczynka natychmiast uświadomiła sobie. gdzie Claire kochającymi palcami przekazała ostatnie pożegnanie." Ale Derek poruszał się w zwolnionym tempie. Grzmot ostatniego wystrzału szybko ucichł i Holly nagle została sama -ale teraz głosy z telewizora. Czy Derek chciał. Znaleźli Holly w zbryzganym krwią salonie. jej ręka pozostawiła krwawe ślady. których nie mogli usłyszeć. rozkoszując się tymi ostatnimi chwilami udręki i przerażenia. Powoli. nie umieraj! .błagało złamane serce Holly. . drżące dłonie.Muszę zadzwonić po karetkę! -Nie. A gdyby chciał zobaczyć strach w tych przejrzystych. będzie musiała rozluźnić ten czuły uścisk. niż pozwalały na to śmiertelne rany. . 33 -Holly. pozbawionych życia ciał siostrzyczki i braciszka. Nie miała się już czego bać. która była szkarłatna od walentynkowych róż. kochanie. dochodzących z wnętrza domu. na oczy. Być może uświadomił sobie. . obiecuję . Policjantów wezwali sąsiedzi.Żegnaj. akceptując śmierć z królewską godnością. . a gdy Derek ją puścił. Proszę. Po prostu jej serce z uporem nie chciało zaprzestać bicia. Holly była w szoku.Zabij mnie teraz. Kiedy wreszcie udało się im odciągnąć dziewczynkę. tak bardzo przez nią kochanych.. Claire uniosła blade. bardzo powoli przesunął broń z serca na twarz. Wreszcie Derek uśmiechnął się. kiedy troje istot.. Skierował strzelbę ku jej sercu. I tak żyła dłużej.Posłuchaj mnie.i z tatkiem". nie próbowała uciekać. Straciła wszystko. ale. ale nie pociągnął za spust. że będziesz szczęśliwa? . Pozwól. by dotknąć policzków córki. . moje najdroższe kochanie. Holly nie bała się śmierci. Baw się dobrze.gdyż tego właśnie pragnął Lawrence. był to ten sam czarujący uśmiech. zaniepokojeni odgłosami strzałów.. w złotych włosach widniały pasma czerwieni. a na bladych policzkach -jaskrawo czerwone smugi w miejscach. była przesiąknięta na wylot.I obiecujesz. że serce Holly jest już złamane. Będziesz o tym pamiętać. Możesz dalej żyć. którą miała na sobie Holly. które przedtem ginęły w tym całym koszmarze.. Holly uciszyła te głosy.Zawsze będę cię kochać...

że Holly odwróciła się. Tak bardzo potrzebowała dotknięcia. że będziesz szczęśliwa". Krwawa sceneria aż nadto wyraźnie świadczyła o tym. To. .żółta pajęczyna śmierci.Mamusiu! Ale nie było nikogo ani niczego. dla niej wciąż były szkarłatne i lśniące. że weteran z Wietnamu wrócił do kraju jako morderca. poza uroczystą obietnicą.Wiem. zawsze. by zapewnić przejazd i mieszkanie dla czworga. Jej matka. Holly. mamusiu. i od armii reporterów. I wiedziała coś jeszcze. Ale nawet w swym szaleństwie Derek nie mógł zabić nieletniej kusicielki. Jak mógł nim nie zostać? Bardziej niepokojące było. którzy ofiarowali Holly tymczasowe schronienie. I gdy znudziła ją ta gra. jak planowałyśmy. podtrzymywane przez oślepiające migawki rzezi w cieplarnianym gorącu odległych dżungli południowo-wschodniej Azji. Ty i tatko będziecie ze mną. a Holly musiała uciec od otaczającej ją wrogości. Ale była zupełnie sama i po chwili upomniała się surowo. co umarło. Może będziesz tam na mnie czekać.. . fosforyzująca niesamowicie w świetle bladego zimowego księżyca. dzieci i siebie? Z powodu Wietnamu. którego wojna wpędziła w szaleństwo. siostra i brat nie leżeli już na podłodze salonu. że mamusia nie spotka jej w Seattle. było więcej niż prawdopodobne. mamusiu . dlaczego żołnierz-zabójca oszczędził swą trzynastoletnią pasierbicę. Zarówno Holly. pociechy. uznali mieszkańcy miasta. że zniknęła.Zabiorę pieniądze.Ten głos był tak realny. Dlaczego jednak doszło do tej zbrodni? Dlaczego ten człowiek zabił żonę. milczącymi i ponurymi nagrobkami wszystkiego.Jadę do Seattle. Sąsiedzi. ale i nie będąc też pożądanym gościem. w której przebywała przez ostatnie trzy noce. Była śmiercionośną lolitą. To miało sens. do miejsca.Mamusiu! . wzbudzając w nim głębokie i zakazane uczucie. które odłożyła Claire. gdzie starannie ukryte zostały pieniądze. A potem bawiła się nim. którą kochał. odczuj ą ulgę. Po długich dyskusjach uznano.. gdzie także jej życie dobiegło końca. jaką złożyła umierającej matce.. których kochała. Opuściła sypialnię. który wibrował w jej mózgu. zaspokajając jego namiętności. Dla .. Dręczyła tego mężczyznę. coś bardziej ważnego: jeśli nie opuści od razu splamionego krwią salonu. Wziąć jeden z rewolwerów Dereka i dołączyć do tych. co zaszło. mogłaby urzeczywistnić pomysł. którzy chcieli usłyszeć z jej własnych ust historię uwiedzenia i morderstwa. ale Holly i tak widziała ich ukochane postaci. W ciągu czterdziestu ośmiu godzin od zabójstwa uwierzyła w to większość nie wyłączając sąsiadów. Było ich dość. niejako więzień. "Obiecaj mi. że mógł być tylko jeden 34 powód: sama Holly. Było po północy. odrzuciła go bez litości. niemal oczekując. Obiecaj. traktujący ją teraz z nieukrywaną pogardą. które w ciągu trzech dni stały się brązowoczarne. gdy okaże się. oszaleje. przytulenia.. którego nie będzie. jak i jej ojczym popełnili zbrodnię namiętności. prawda? Holly wiedziała. że cię tam nie zobaczę. że jeśli uwierzy w szczęśliwe zakończenie. którą policja zaznaczała ślady zbrodni. Ale przede wszystkim musiała być sama ze swą rozpaczą. Pasma taśmy. Drżące nogi Holly zawiodły ją na górę. przekraczającą niemal ludzką wytrzymałość. kiedy Holly rozchyliła wstęgi zagradzające drzwi i weszła po raz ostatni do domu. Niemoralność wojny rodziła niemoralność w żołnierzach. żądzę krwi i szaleństwo.powiedziała cicho do pustego pokoju. Jej głos załamał się. Niczego. wciąż spowijały dom . 35 . dopóki ją to bawiło. a plamy krwi. Nikt nie będzie na nią czekać. które odkładałyśmy. iż zobaczy Claire. Całe miasto odetchnie z ulgą. .. Ale będziesz ze mną. Nie możesz sobie pozwolić na udawanie.potrzebne. poza brązowoczarnymi plamami. że będziesz żyć. . że jest inaczej.

ale zajmującą historią ukazywano w wieczornych wiadomościach. gdy głaskała aksamitnie miękkie chrapy klaczki palomino. portret bezgranicznej miłości i mężnej nadziei. Lawrence i Claire byli rodziną. czegoś więcej poza długimi. tak jak twierdziła.kilkunastoletniej dziewczynki mogły wystarczyć na bardzo długo. smutną twarz dojrzałej kobiety. nikt z ludzi. Potrzebuję okularów jako rekwizytu w sztuce. uznana przez cały świat za nieletnią uwodzicielkę. zrobione przez żonę sędziego pokoju. Według 36 dat. Mary urodziła się pięć lat przed Holly i żyła tylko miesiąc. i wreszcie fotografię Lawrencea trzymającego ją. Znacznie więcej trudności miałaby z przekonaniem znajomych. to nic złego się nie stanie. Zapakowała do plecaka trochę własnych ubrań . wujów czy kuzynów.spytała Claire. nie wątpiłby. jaki znalazła na tym cichym cmentarzu z jaskrawymi bukietami wiosennych kwiatów. . trzynastoletnia niewinna dziewczynka. Holly zabrała tych pięć drogocennych pamiątek dawno minionego czasu. W gruncie rzeczy Holly uznała. Holly wspominała pytanie matki. . zdjęcie jej jako dziecka w ich objęciach. Holly nie miała ochoty iść dalej. Ta ponura wędrówka doprowadziła ją w końcu do grobu Mary Lynn Pierce. których spotykała Holly. Jej rodzice nie żyli. że będą mogli zniknąć. jakaś niewidzialna ręka powstrzymała Holly przed zabraniem całego albumu. w które miało być wprawione zwykłe szkło. że zabierze je ze sobą we wspaniałą podróż pełną nadziei i cudownych marzeń. przybierając nazwiska osób. wzięła dwie fotografie małej siostrzyczki i braciszka. Powinna mieć teraz co najmniej osiemnaście lat. Potem odszukała także ukryty album z fotografiami. wyrytych na lśniącym granicie. ile by ich miała Mary Lynn Pierce. i to. gdzie zamówiła oprawki ze złotego drutu. że mogła być kiedyś uśmiechniętą nastolatką z mysimi ogonkami. gdy jej makabryczna historia była jeszcze nowością. Miała na ten album dość miejsca w plecaku i nie było na świecie innej osoby.Jeśli będziemy szanować te nazwiska. odległych czasów. Prawdę mówiąc. Szła wolno przez cmentarz. gdy ona.Claire i Lawrence wpatrzeni w obiektyw i śmiejący się z miłością. złotymi włosami. Nikogo. jedyny namacalny dowód tamtych radosnych. Potem opuściła dom . dopóki nie doszło do innej tragedii. . które zmarły jako dzieci. jeśli chciała znaleźć pracę. dla której te fotografie coś by znaczyły. by żyć na własny rachunek i móc się utrzymać. Następnym etapem był sklep optyczny.swetry i dżinsy . którą wykorzystała do złożenia podania o numer ubezpieczenia niezbędny. że potrzebuje jakiegoś kamuflażu dla ukrycia swej łatwej do rozpoznania twarzy. Jednak coś bardzo silnego. której fotografie wraz z wstydliwą. który nie był ukryty. Prawdę mówiąc. Holly nie została rozpoznana.i miasto . że ma ona prawie dziewiętnaście lat. Holly przysięgła czcić i szanować pożyczone nazwisko. Okulary miały jej pomóc wyglądać na tyle lat. nie sądzisz? . gdy wędrowała przez cmentarz koło Seattle Yolunteer Park na Capitol Hill.Wzrok mam w porządku .a na wierzchu ułożyła starannie złożoną suknię ślubną Claire.na zawsze. Ale nie mogła obiecać nic więcej. z uwagą studiując każdy nagrobek. gorliwe paluszki nacisnęły migawkę. na którym ona i Claire pokrywały lukrem urodzinowe ciasto dla ojca.Jestem aktorką.wytłumaczyła zaskoczonej pracownicy sklepu. gdy wyjaśniła Holly. Pragnęła po prostu spokoju. a z albumu. Holly Elliott. gdy jej małe. Nie mogła przyrzec duchowi jego pierwszej właścicielki. ciotek. stać się na tyle dorosła. musi zniknąć na zawsze bez śladu. Spoza zasłony złotych włosów można było zobaczyć poważną. W urzędzie stanu cywilnego King County Holly zdobyła kserokopię aktu narodzin Mary. które teraz nosiła jak zasłonę. a kiedy . i jeszcze jedno . nigdy nie miała kochających dziadków. Wyjęła z niego tylko pięć ulubionych fotografii: ślubne zdjęcie rodziców.

zdecydowała się również wystąpić o paszport. Ale niezmiennie wszystkie sekrety zostawały odsłonięte. złotym blasku. matka i ojciec byli kiedyś tak szczęśliwi. Musiała znaleźć sposób. które jak wiedziała. Jej bohaterowie i bohaterki miewali. A gdy ogarniało ją zmęczenie. bo choć nigdy nie złamałaby obietnicy. 37 Dwa lata po zabójstwie jej rodziny Holly przeczytała romans. rzecz jasna. I przez to pierwsze lato. Przyjazd Holly na Alaskę zbiegł się z początkiem dnia polarnego. Zanim wypełniła formularz. Nie pozwoliłaby na to. wiedziała aż za dobrze. nie istniejąca już Holly Elizabeth Elliott skończyła piętnaście lat. gdzie nie będą jej już dręczyć upiory. którą znają. Holly spisywała swoje opowiadania o miłości ręcznie. oficjalnie zmieniając Mary Lynn na Marilyn. Holly kupiła bilet w jedną stronę na statek. pracując w fabryce konserw w Kodiaku i przebywając w świecie niemal bez przerwy skąpanym w jaskrawym. gdyby pozwoliła mu na bezczynność choćby przez jedną chwilę. Pracowała niezmordowanie. które tworzyła.niezbędnym antidotum na przerażające wspomnienia. Chciała. Zgodnie z dokumentami. Opis dziewiczej przyrody przypomniał jej Montanę.dzięki nadziei. ale broniła się przed snem z powodu koszmarów. przestudiowała wszystko. że nieśmiała i poważna młoda kobieta. które przypominały jej o tamtym walentynkowym wieczorze śmierci. I nawet nazwanie Alaski "ostatnią granicą" budziło w niej odzew. że będzie czcić i szanować pożyczone nazwisko.. kłopoty. a w końcu zaczęła pisać własne historie miłosne. Zanim opuściła Seattle. Miała władzę nad fikcyjnymi światami. nigdy nie zgadliby. aby żyć ze śniegiem. które czasem wydawały się nierozwiązywalne. upiory przegnane. o kobietach i mężczyznach. tak wyraźnym. zmodyfikowała swoje imię. którego nie mogła odrzucić.. głębokie i bolesne tajemnice serca. którzy nigdy by nie złamali uroczystych przysiąg i pełnych czci obietnic 38 miłości. a zarazem tak pełnym uroku. na Alasce. Przeczytawszy go trzy razy. by Mary Lynn Pierce spoczywała w pokoju wśród kwiatów na cmentarzu. że wbrew niezłomnym zasadom. Zatracała się w nich i czuła się z nimi o wiele bezpieczniej niż z tymi pisanymi przez innych. które miała ze sobą. gdyż dzięki niemu czuła z nimi żywą więź. wzięła list polecający od kierownika księgarni z entuzjazmem wychwalający spokojną. tworzyła w myślach własne historie. i miłości. którym miała popłynąć śródlądowym kanałem z Seattle do Anchorage. którzy widywali Mary Lynn Pierce codziennie. Potem nadeszła zima. którego akcja toczyła się. Ale odziedziczyła siłę i odwagę swych rodziców i było to dziedzictwo. Spędzała długie ciemne zimowe noce na czytaniu. Musiała zostać. a kiedy nie pracowała . gdzie ona. Holly pisała o ludziach kochających i życzliwych. iż egzemplarze . nie odstępujące na krok od Holly.dziwnym zbiegiem okoliczności powrócono do niej po ośmiu miesiącach. To Marilyn Pierce wsiadła na pokład "Gwiazdy Arktyki" tamtego majowego ranka. Holly znalazła pracę w księgarni na University Avenue. I zawsze nawet najbardziej nieprzezwyciężone przeszkody pokonywano . Mogła też pojechać dalej na południe w ślad za słońcem. dziecinnym charakterem pisma. co mogła znaleźć na temat czterdziestego dziewiątego stanu. Życia jej bohaterek i bohaterów nigdy nie zniszczą nieprzewidziane tragedie. które zaatakowałyby jej mózg. że nigdy nie da mu szczęścia. odwadze. z ciemnością. przynosząc śnieżną ciszę i nieubłagane ciemności. poczuła słaby przypływ nadziei. Tymczasem pięć miesięcy wcześniej. w Boże Narodzenie. Ponieważ nie miała prawa jazdy ani żadnego dowodu tożsamości poza kopią metryki i numerem ubezpieczenia. była kiedyś gorąco kochaną i promiennie szczęśliwą Holly Elliott. Oczywiście ze szczęśliwym zakończeniem . Holly mogła wrócić do Seattle. była dwudziestolatką.czytała książki o miłości. fachową pracownicę. czyhały na nią. nawet ci. a błędy wybaczone. ale tylko ze szczęśliwym zakończeniem.

czułą matkę. jej pierwsze dzieło zostało przeczytane. tyle. gdyby głos odbiornika nie zagłuszał dźwięków dobiegających z kuchni. Nie chciała. którym mogła zagwarantować. Resztę przechowywała gdzie indziej.. ale Holly następnego dnia pokonała jeszcze raz tę dwunastokilometrową trasę. i wydane.silny i łagodny. a czasem w olbrzymich kartonowych pudłach. Niebo było jaskrawoniebieskie. w dwudziestą szóstą rocznicę swych urodzin.wysyłane do wydawcy muszą być porządnie przepisane na maszynie. 39 Podczas krótkiego dnia w Boże Narodzenie. ale nigdy żadnej nie kupiła. inwestując ostrożnie. i każdy. którego był reżyserem.. dotarła do kina i zobaczyła plakat reklamujący Mistrza ucieczek. W ciągu czterech lat oglądała każdy sprowadzony do miasteczka film. Miała wrażenie. tłumaczyła Holly wydawcy. Nikt w Kodiaku nie miał pojęcia. Za siedemnaście dni Holly miała spotkać się z prawdziwym Jasonem Coleem. był światem ciszy. budzące w nich nadzieję i radość. cichą. Holly odpisywała na te wszystkie listy i wysyłała swe odpowiedzi wydawcy. że nie może pozwolić. silny i bohaterski. ani nawet. w którym występował Jason Cole. Chciał bezlitośnie zamordować kogoś. Nagle podjęła decyzję. który przekazywał je na pocztę. by ktokolwiek wiedział. że ożył jeden z jej bohaterów . Kino było wtedy zamknięte. Przeczytane. znali ją jako Marilyn Pierce. Delikatne palce Holly drżały. Trzymała zaledwie niewielką sumę pieniędzy w lokalnym banku. żeby obejrzeć film Jasona Colea. zawieszonym wysoko nad morzem.. kochający i życzliwy.. był w istocie niefrasobliwym draniem. by ta matka zmarła.. Firma wydawnicza z Nowego Jorku przesyłała listy od czytelników w wielkich brązowych kopertach. zwłaszcza te od nie publikowanych jeszcze autorów.. To kwestia zachowania prywatności. by starczyło na życie. Kiedy chodziła do sklepu spożywczego w miasteczku. gdzie mieszka.. kochając swoją małą córeczkę. Kalifornia Poniedziałek. symbole jej rodziny. gdzie mieszkali życzliwi i kochający ludzie. Założy tę suknię na spotkanie z Jasonem Coleem. mieszkającą sześć kilometrów za miastem.. że nie spotkają ich bezsensowne tragedie ani nikt nie złamie im nieodwracalnie serca. ograniczający się do jej małego domku. w wiejskim domku. wpatrując się w jego zdjęcie. nie dostawała też gazet. Wędrując po mieście. że gdyby tamtej walentynkowej nocy nie oglądała telewizji. Ale teraz zmuszona była stawić czoło gorzkiej prawdzie: człowiek. żeby nosiły stempel nowojorski. Nagłówki aż nadto świadczyły o rzeczywistości. które zabrała z domu. i powitane z radością przez czytelników. Wolała żyć w tworzonych przez siebie światach. w którym występował. autorka bestsellerów. że Lauren Sinclair to pseudonim. 13 marca . jej błękitnozielone oczy wędrowały czasem ku tłustym nagłówkom w gazetach. którego obsadziła w roli romantycznego bohatera. Nieliczni mieszkańcy Kodiaku. Zabierze też ze sobą pięć fotografii. Holly nigdy nie zachwiała się w swoim przekonaniu. mogłaby zrobić coś. umiłowane symbole najdroższej miłości. a kryształy śniegu i lodu błyszczały niczym diamenty w promieniach zaskakująco ciepłego. Przez długi czas stała. by nie dopuścić do tragedii. Holly zdecydowała się na długi spacer do miasta. i co roku przekazywała anonimowo spore fundusze organizacjom zajmującym się opieką nad ofiarami przestępstw. złotego słońca. że Holly to Lauren Sinclair. młodą kobietę. że prawdziwy Jason Cole jest życzliwy i łagodny. która pragnęła żyć. gdy dotknęła pożółkłego muślinu ślubnej sukni matki. kogo stworzyła z taką miłością. Bez śladu wyrzutów sumienia czy żalu Jason Cole zamierzał zabijać. W domku Holly nie było telewizora ani radia. Serce bolało ją wciąż na myśl. że Holly w ogóle istnieje. Cała jej poczta przybywała do Kodiaku na adres Marilyn Pierce. Może przyniesie jej szczęście. którzy wiedzieli. Jakoś wytłumaczy mu. Los Angeles. Świat Holly.

. potężnych. ARaven-kobieta? Nick odkrył. pomimo niepokoju wywołanego tym. jakby na nie zasługiwała? A może miłość nie miała dla niej żadnego znaczenia. Żaden z informatorów Nicka nie potrafił powiedzieć mu. w . czego się o niej dowiedział przez weekend. Czyżby w przeszłości przeżyła taki wstrząs. bardziej ważnymi i niepokojącymi wiadomościami. że Raven Winter może brakować pewności siebie. miłość przestaje istnieć. nie myślał o jej kosztownym domu. za najlepszą z najlepszych. ale zdrady Michaela to nic nowego. Oczywiście była inna kobieta. ajednak żywo pamiętał lęk wjej błękitnych oczach. zmysłowe romanse. W wieku trzydziestu trzech lat uznana została za jednego z najwybitniejszych doradców prawnych gwiazd w światowej stolicy rozrywki. cudownego uwodzenia. że łączono ją z kilkoma najbogatszymi i najbardziej wpływowymi mężczyznami Hollywood ... Jeśli Raven zgadzała się znosić stałe upokorzenia i zdrady ze strony Michaela. Odniosła sukces na przekór swej zadziwiającej urodzie. Czy Raven kochała Michaela tak mocno. gdy zatrzymał ciężarówkę przed jej domem. Błyskotliwa.. Późno w nocy. genialna prawniczka. że Nick i "Eden Enterprises" to jedno? Do jakich kompromisów.i pokornie znosiła jego ciągłe zdrady? Sam Nick był ekspertem. Ponieważ zdobyła sobie zasłużoną opinię. Cóż to jednak znaczyło wobec potęgi i bogactwa Michaela Andrewsa. że mógłby kilkakrotnie wykupić Michaela Andrewsa. że Raven znana jest jako Biały Rekin. Raven nie szła na ustępstwa w pracy. Dlaczego? Czyżby kobiecie. Ze swego doświadczenia wiedział. z których żaden nie prowadził do małżeństwa.o godności i dumie .i wybierała najbardziej utalentowanych. Andrews wrócił po siedmiu tygodniach spędzonych na zdjęciach w Hiszpanii i już pierwszej nocy wyrzucił ją ze swej posiadłości w Beverly Hills. do jakich kompromisów byłaby gotowa. że gdy zdrada zostanie odkryta. brakowało pewności siebie? Ci. Wybitna. gdy dziewczynki zasnęły. Twarda. by poważnie traktowali jej wybitną inteligencję. zatelefonował w kilka miejsc. W ciągu prawie trzyletniego związku z Raven miał wiele kobiet. że zawsze niszczy przeciwników. Zmusiła ludzi. że wybaczała mu raz po raz? Wydawało się niewiarygodne. Fałszywych i wyrachowanych obietnic miłosnych? Kiedy Nick opuszczał w piątkowy wieczór uroczą. strojach i samochodzie. dlaczego więc decydowała się na takie kompromisy w życiu osobistym? Czy tak bardzo kochała Michaela Andrewsa. Jego celuloidowe imperium było ogromne. udało mu się zdobyć trochę więcej danych o Raven W. w porównaniu z innymi. czarująca i zmysłowa "pierwsza naiwna".były to najwidoczniej płomienne. miała tak mało szacunku dla siebie. co oznacza środkowe "W" w jej nazwisku. że Raven dotarła na szczyt o własnych siłach. nie mieli najmniejszej wątpliwości. nie przez łóżko. To była Raven-prawnik. że zwątpiła w swoją wartość i przyjmowała poniżenie i zdrady.Choć Nicholas Gault spędził weekend z córkami w Santa Barbara. jeśli chodzi o zdradę w miłości. Teraz. których miała reprezentować . że zapominała o sobie . 41 Świadomość. Winter. Jej ostatni związek. Informatorzy powiedzieli mu. Raven mogła pozwolić sobie na luksus wybierania klientów. wszyscy w Hollywood pragnęli mieć ją po swojej stronie podczas negocjacji. z producentem i reżyserem Michaelem Andrewsem. może ceniła jedynie władzę i pieniądze? Biały Rekin. bezbronną Raven. gdyby wiedziała. z którymi rozmawiał Nick. nie musiała tego robić. A jednak Raven z nim została pomimo publicznego upokorzenia i zdrad. właśnie się zakończył. była bogata i potężna. choć nie tak znów wielkie w porównaniu z królestwem Nicholasa Gaulta. Przenikliwa. która osiągnęła szczyty w tradycyjnie męskim zawodzie. 40 Ale był to błahy szczegół. była dlań bardzo niepokojąca.

I teraz.ale nigdy nie było ich widać. co widział w piątek.Dzień dobry. Raven nie miała pojęcia. szczególnym guście.A co z bólem? Raven uśmiechnęła się nareszcie i przyznała: -O wiele lepiej.I co myślisz? Nick słyszał niepokój w jej głosie i zgodnie z prawdą zapewnił: . jak bardzo je czuła . nadzwyczajna? Czy to. i na razie tak powinno zostać. Czuła je .Podgoiło się i nie widzę nawet śladu infekcji. Ale ten surowy styl wymagał doskonałości . Będzie Nickiemogrodnikiem. A ona nie będzie Białym Rekinem.Jak się czujesz? Jej pokaleczone i prawdopodobnie obandażowane kolana były zakryte sięgającą do połowy łydek brzoskwiniową spódnicą. co sądzić o skaleczeniach.spytał Nick.Więc mogłaś odwracać strony Darów miłości? -Tak. było jedynie czarującą iluzją..Mogę zobaczyć? .och. Najwyraźniej niewygodnie jej było samej opatrzyć rany. A ty jak sądzisz? Raven nie wiedziała. tylko manekinem. dodał: . lśniące kaskady połyskliwych.Dzień dobry .każde czarne jedwabiste pasmo musiało być na swoim miejscu. którą jej kupił. .. 42 Z pewnością w pracy Biały Rekin miewał znacznie bardziej surową fryzurę. Dotychczas wszystkie rany w jej życiu były ukryte głęboko w środku. . co widział w jej szafirowych oczach. kim on jest. Owszem.śnieżna biel gazy na śnieżnobiałej skórze. mocno upięty na karku. Ani jedna. Gdy Raven kiwnęła w odpowiedzi głową. że wygląd i pieniądze znaczą bardzo wiele dla Raven Winter. Nick znał wiele bogatych kobiet sukcesu i wiedział.nieskazitelne . błyszczący kok. a nie kobietą bogatą. wyjątkowa. jak trzy dni temu wyjmował klucz z głębokiej kieszeni jej szortów. Nick uniósł papierową taśmę tak delikatnie i ostrożnie. jak zaplanował to projektant.gładki. które krwawiły tak obficie . . Raven też uznała. Czy Raven tak bardzo brakuje pewności siebie? Czy naprawdę aż tak lęka się być inna. .Uspokajając ją jeszcze bardziej. Było doskonale . przenigdy. . . ale były na niej drobne zagniecenia... . tak samo jak wtedy.Też mi się wydaje.. dokładnie tak. że wszystko w porządku. .uzupełnione dodatkami. . było rzeczywiście autentyczną niepewnością? . . że rany na dłoniach się goją. a nie hotelowym potentatem. O ile nie okaże się od razu. tylko uroczą i bezbronną Śnieżką. że się goją. brzoskwiniowy lniany kostium od Armaniego świadczył wyraźnie o tym.Raven była pełna podziwu dla tej książki.jego myślach na nowo pojawił się intrygujący i kuszący obraz tej bezbronności. jego cudowna i zaskakująca czułość przyprawiła Raven o dreszcz. jakimś wymownym kolorem lub klejnotem mającym świadczyć o jej niezwykłym stylu.odezwał się cicho. że każda z nich uzupełniłaby ten strój jakimś własnym symbolem. Zdawało jej sięjakby Lauren Sinclair . To było zaskakujące stwierdzenie.Myślę. Dłonie miała zabandażowane . . Przytrzymywała je biała papierowa taśma. żaden włosek nie mógł sterczeć było to zadanie ponad siły dla jej mocno pokaleczonych dłoni. że to.o wiele bardziej niż podczas skąpych miesiączek. kruczoczarnych włosów zatańczyły wokół jej twarzy i musnęły ramiona. ponieważ żadna z jej wewnętrznych ran nigdy się nie zagoiła. zawdzięczającą wszystko samej sobie. a kwadratowe kawałki gazy z lekka się przekrzywiły. Nie było. jak gdyby była tylko modelką. stanowiących comiesięczne przypomnienie o lodowatej bezpłodności jej łona. ale nawet to drogie ubranie mówiło o niepewności właścicielki.

wiele stron oznakowano bladożółtymi zakładkami.. Nick zawahał się przez chwilę. . Zdawało się. jeśli nie masz nic przeciwko temu. jakie kolory lubi najbardziej. Nigdy wcześniej nie zdawałam sobie nawet sprawy.Byłoby dobrze. jak gdyby były jej przyjaciółmi. gdyby okazało się. Może istnieć szczęście. 43 Nick przypuszczał.W tym tygodniu? . A kiedy Nick przyjął jej oświadczenie z -jak się wydawało .powtórzyła Raven. ale są pewne. gdybyś uczestniczyła przy tym. że Raven odnosi się z takim entuzjazmem do swego ogrodu pełnego bzów i róż. Szybko. Nick był zadowolony. że wybiorę różne warianty. która. Chciała mieć bez i róże . Nick wpatrywał się z namysłem w kobietę. . .. Raven.i nic więcej.Tak. niezwykle drażliwe kwestie etykiety i . . zostawione przez niego na ganku w sobotę rano. że tak samo starannie założyłaby na swych dłoniach bandaże. . że róże maj ą imiona.Nick uśmiechnął się.W ciągu tego tygodnia usunę chwasty i przygotuję ziemię pod sadzonki. jak gdyby były jej rodziną. . w swej rezydencji w Bel Air. nawet dla niej.nie ważyła się wprowadzać poprawek do decyzji projektanta. . przypominały teraz lekko różowe na białe płatki Pristine. które nigdy się nie zabliźniły.jeśli jej dzisiejsze ubranie mogło być jakąś wskazówką .I co? . nierealny czas. Dochodziła dziewiąta.Tak prędko? .potwierdził Nick. tworząc z kartkami idealnie prosty kąt. ale poczuł smutek. Ma zamiar nazywać róże po imieniu. może pojawić się miłość.. a śnieżnobiałe policzki zabarwił słaby rumieniec. . że niektóre kwiaty nie pasują do siebie. Mam je w kuchni. . w poniedziałek je posadzę.ponaglił ją Nick. i to wyraźne. .Żeby mi pomóc w projektowaniu. że znalazłaś mnóstwo kwiatów. A gdy chodziło o róże. Wiele. Ma zamiar nazywać róże po imieniu.powiedziała impulsywnie. lała balsam na ukryte głęboko rany.Uwielbiam te nazwy . Wybierz. romantyczne połączenie koloru kremowego i różu. ale wyraźnie zadowolona. Też są cudowne.Wygląda. . w którym byli Nickiemogrodnikiem i Śnieżką. Stopniowo. Oczywiście. powiedziała mu. które mi zostawiłeś. I zaparzyłam dla nas kawę. że ma swoje upodobania. zaskoczona. jej smukłe palce wskazywały subtelne. na którym leżały katalogi.. gdy dzięki jego cierpliwej i nieustającej zachęcie Raven nabierała pewności siebie. nazbyt szybko minął zaczarowany. Naprawdę nie można tu popełnić błędu.To cudowna książka. okazywało się..bezgraniczną aprobatą. To Nick nalewał kawę. a Nicholas Gault także zaplanował naradę służbową o dziesiątej. jej ulubionych róż. że Lauren Sinclair wiedziała o jej ranach i przesyłała Raven kojącą obietnicę nadziei: nawet najgłębsze rany kiedyś się zagoją.Ja? Po co? 44 .I mogłam odwracać karty katalogów. gdyby mogła to zrobić. dodała: . a potem rzekł: . mogę to zrobić sam. . Małe żółte papierki były przyczepione precyzyjnie..Zgoda.pisała specjalnie dla niej. uroczą biel.. Bądź odważna. Bądź twórcza.Pod koniec tygodnia zdobędę wszystkie kwiaty i.Wszystkie kwiaty pasują do siebie. które ci się podobają. Dla bzu wybrała tradycyjny odcień lawendy i koronkową. .Pewnie . .Pochylając z namysłem ciemną główkę. A potem usiadł koło niej przy stole. co najbardziej lubisz. pomyślałam. gdy bardziej się nad tym zastanawiał. Biały Rekin miał spotkanie w swym biurze w Century City. widząc jej zaskoczenie..

że zaprosiłaś do ogrodu Lady Dianę. Obrzucił ją wtedy przekleństwami. kiedy namówił ją. Pomyśl o tym. jak tamta umowa na cztery filmy z Gold Star.Zawsze można zmienić plany. twoi przyjaciele. przed lunchem w klubie tenisowym i słuchała KBSG.dworskiego protokołu. Telefon zadzwonił w chwilę po odejściu Nicka. I zaledwie parę minut wcześniej powiedział. których nie mogę zmienić. było prawdą. Mimo wszystko to twój ogród.. by pomogła mu w planowaniu swojego ogrodu z różami i bzem. Raven. Widział w niej tylko błyskotliwego prawnika. Miał taki sam ton głosu. Sprawdziłem już u twojej sekretarki. Raven słuchała zaskoczona. może teraz mówić do niej. Nick się o nią troszczył.Prawdę mówiąc. jednej ze stacji softrockowych Seattle. . Jak mężczyzna.. jak gdyby nigdy nic ich nie łączyło. . rzuciła zdanie jeszcze bardziej 45 szokujące: .Nie wiem . Nigdy jej nie kochał.Cześć.No cóż. który z powodu jej bezmyślności omal nie potrącił ją ciężarówką. mam na przyszły poniedziałek plany. Raven.wyszeptała. który niecały tydzień temu wykreślił ją ze swojego życia. którą opracowałaś dla Jasona.. Część druga Seattle. by dodała jego nazwisko do swej elitarnej listy klientów. Dzwonił teraz do niej w sprawach zawodowych. Nie zaplanowałaś na ten dzień nic. lecz bardzo dobrych melodii: zawsze wzruszających piosenek o pierwszej miłości i miłości .pomyślała Raven. ale nie mam czasu. Chciał. . bez uczuć. że lepiej będzie. że jednak kiedyś ją kochał. jak trzy lata temu. . Tej myśli towarzyszyła zadziwiająca pewność siebie .Będziesz mi potrzebna przez cały dzień. .Potem w pełną zaskoczenia ciszę. co Michael wykrzyczał jej tydzień temu. by reprezentował twoje interesy. nie interesowała go w trwały sposób. i to nie tylko na tym poniedziałkowym spotkaniu..i czułe . by odeprzeć pełną złośliwości wściekłość Michaela Andrewsa. Spodziewała się też czegoś podobnego od mężczyzny.wspomnienie Nicka dało jej siłę. królową Elżbietę.i zadziwiający spokój. może być nawet jeszcze większy. tak okrutnie wykpił jej sugestię. która zapanowała po jej słowach.. . że zaplanowałam" . . wysłuchała ostrej. "A właśnie. Waszyngton Poniedziałek.powtórzyła za nim.Wyobraź sobie.Michael. To interes równie wielki. . by w następny poniedziałek poszła z nim na spotkanie w interesach. czego nie można z łatwością odwołać.Przykro mi. Michaelu. Raven czuła przeszywający ból . Ale Nick jej nie przeklinał.W przyszły poniedziałek? .Mam do ciebie sprawę. a jej szafirowe oczy błyszczały. nie cenił jej wcale. Twoja rodzina. To żywe . która nie była dla niej zaskoczeniem. Uważał ją za kawał lodu -bez serca.Protokołu? . Kogo umieścić na honorowym miejscu? Komu dać więcej słońca? Teraz Raven też się uśmiechała. . księżnę Monako i Barbarę Bush.wszystko. gdy znajdziesz sobie kogoś innego. które nadawały półgodzinne wiązanki starych. Raven przywykła do takiego poniżenia -ze strony Michaela i ze strony innych mężczyzn.. że chciałby. Michaelu. . Do diabła.Myślę. 13 marca Caroline Hawthorne przebierała się. . wulgarnej tyrady. .

przełożyła go tylko. gdyż była nie tylko zadowolona . który miał się odbyć za kilka miesięcy. Jak zawsze słowa te obudziły w niej palący głód. Nie dziwiło ich. Trzymała w ręce wielki notes i z jej zachowania. tworząc ogniste nawiasy. energiczne. gdy piosenka się skończyła. Caroline wyciągnęła rękę. Jak to by było. rozpoczynając trzygodzinną podróż do Moclips. być kochaną.. z . A jednak. W jej szmaragdowych oczach kryła się pełna powagi mądrość. na piętrze domu przy Queen Annę Hill. Ale iskrzyły się przy tym. niebezpieczny. której tam nie było za młodu. a służba ochrony wybrzeża i inne organizacje zapewniają transport dla wydr i ptaków. Podczas Good Yibrations Beach Boysów energicznie szczotkowała sięgające do ramion kasztanowe włosy. Caroline wkładała prostą. Mała nadmorska miejscowość wczasowa położona była pięćdziesiąt kilometrów na północ od Hoąuiam. . stanowiący zagrożenie dla środowiska morskiego od przylądka Flattery do Kalaloch. z którymi miała zjeść lunch. Tak właśnie wyglądają w dzisiejszych czasach czterdziestolatki: zdrowe. Ciężko walczyła o spokój. dopasowaną spódnicę. Unoszenie się na fali ekstazy. słuchając wzruszającej muzyki .zakazanej. jaśniały większą pewnością siebie. że Caroline pędzi jak strzała na wybrzeże z powodu spraw o wiele pilniejszych niż uroczysty bal. Caroline Hawthorne była zadowolona z życia.lecz szczęśliwa. by wyłączać radio przed wyjściem. wszystko było pod kontrolą i przyjaciółki. widać było.I z góry dziękujemy. niż to się zdarzało w ciągu wielu lat.Ale człowiek ze stacji radiowej. Miało to być spotkanie poświęcone planowaniu Balu Szmaragdowego Miasta. Lepiej żyć bezpiecznie. Gdy Leslie Gore śpiewał It s My Party. stojąca w holu gimnazjum w Moclips High. pożądanie? 49 Najprawdopodobniej okazałoby się to katastrofą. Podczas Unchained Melody Caroline stała przy oknie sypialni. większym optymizmem. zamkniętego na czas przerwy wiosennej. "Jestem spragniona twego dotyku". sprawne.i jeszcze bardziej wzruszających słów. a realistyczny ... o rewolucji i pokoju. przyjęły jej telefon z pełnym zrozumieniem. która wydarzyła się w nocy niedaleko od wybrzeża Waszyngtonu. . Za dwa tygodnie Caroline miała skończyć czterdzieści lat. która mogła załamać się bez ostrzeżenia. gorącą linię KBSG. Ale ponieważ nadzór należał do jak zawsze kompetentnej Caroline Hawthorne.do miłości.Serdecznie witamy . zieloną jak nefryt i bluzkę z długimi rękawami w odcieniu kości słoniowej. a jej stanowcze zmagania zostały więcej niż sowicie wynagrodzone. . Oczywiście miała drobne zmarszczki. wyraźne świadectwo. i patrzyła w dół na wzburzony wiatrem przepych wód w kolorze indygo. A kiedy Roy Orbison miękkim głosem śpiewał Pretty Woman nakładała delikatnie makijaż. budzić takie emocje. spowodowała wyciek ropy naftowej. Utworzono tymczasowe schroniska w Neah Bay i Moclips. smutek i radość. odrobinę podkreślając jasną cerę. którego była gospodynią.Katastrofa tankowca. Pilnie poszukuje się ochotników do pomocy przy oczyszczaniu ich z ropy. że zajmuje się rozlokowaniem ochotników i zwierząt.przyjęła ją rumiana kobieta. Kwadrans później Caroline siedziała już w samochodzie. bo miała optymistyczny stosunek do życia. dobroczynnego wydarzenia sezonu. spowodowałoby niekontrolowany upadek w przepaść smutku. .Nigdy jeszcze tego nie robiłam .. Budynek tamtej szego liceum. Po bliższe szczegóły proszę dzwonić na. które przy niewielkim nakładzie pracy obramowywały jej twarz. poczuła lekki smutek. ale powstrzymał ją komunikat disc jockeya. zdrady i bólu. o lodowatych zimach smutku i nie kończących się latach radości. który i tym razem wzbudziły w niej te słowa. kochać tak mocno? Jak to by było. kuszący głód.przyznała się Caroline... że żyła na tej planecie przez prawie cztery dekady i że w tym czasie poznała śmiech i łzy. pokrytych białąpianą. . na numer. będącą świadectwem jej dobrego zdrowia. Caroline nie zapomniała o lunchu w klubie tenisowym w Seattle. Była szczęśliwa. został przeznaczony na tymczasowe schronisko dla zwierząt.

którego czas emisji został celowo tak wybrany. dla którego Caroline Hawthorne miała spotkać doktora Lawrencea Elliotta. była w operze. Nawet jeśli nie zamierzała pani spędzić tu nocy. Tylko ty możesz go do tego namówić". by ta umiejętność wystarczyła do przekonania takiego człowieka jak Lawrence Elliott. co o nim wiedziała. z zupełnie innego powodu. że z powodu poszukiwań dawno zaginionej córki odmówiłby ubiegania . by uszanować jego prywatność. prawością i polotem mogłyby zrobić wiele dobrego dla kraju. Rozpoznała go od razu. co dowiedziała się o nim z nadawanego na żywo programu 20/20. Ale jeszcze silniej wierzyła. więc nastawiła magnetowid i kilkakrotnie obejrzała później nagranie.Kobieta zajrzała do notesu. którego życie było tak tragiczne. po prostu nie przyszło jej do głowy. Ale to zrobił. logiczne było. był o wiele ważniejszy od miłości. spokojny. wypowiadający kojące słowa. Caroline nigdy przedtem nie zgłaszała się na ochotnika do oczyszczania ptaków i wydr z ropy ani nigdy dotąd nie była w szatni dla chłopców. że jego żona została zamordowana. by ochłonąć. To. powiedział. Proszę podać mi swoje nazwisko. "Powinien ubiegać się o jakiś urząd publiczny. usłyszała niski. co Caroline wiedziała o doktorze Lawrensie Elliotcie. Powodem był sam Lawrence Elliott i to. a potem w lewo. ponieważ dla Lawrencea Elliotta najważniejsze było . Powinien zostać senatorem. by odświeżyć się przed wyjazdem. Dlatego Caroline potrzebowała kilku minut. łagodny. że ten pełen oddania weterynarz natychmiast tu się zjawi.znaczenie. powód. więc Caroline mogła obserwować go niezauważona. Będzie na panią czekać pokój . A chyba powinno. kiedy położyła temu kres. Gdy szła do szatni. Caroline. jej "przyjaciele" toczyli bezlitosną kampanię. Przyjaciele Caroline nigdy by jej czegoś takiego nie zrobili i nikt nie próbowałby zachowywać się w ten sposób w stosunku do człowieka. że ten weteran wojny wietnamskiej. by przeznaczyli pokaźne sumy na cele dobroczynne lub sztukę. 50 . że Lawrence Elliott powinien zostać prezydentem. że nigdy i w żadnych okolicznościach nie będzie nawet próbowała tego robić..Może dać panią do Lawrencea? Ulokował się w szatni dla chłopców. Caroline była niewątpliwie mistrzynią w przekonywaniu bogatych filantropów. nawet niedoświadczone. która zniknęła bez śladu. Caroline wiedziała. Gdy zbliżyła się do pryszniców. jak trudno mu publicznie mówić o przerażającej przeszłości. jakie miało dlań to święto zakochanych. że przydadzą się każde ręce..choć upłynęło już siedemnaście lat odnalezienie córki.. Aż do ubiegłego miesiąca.Oczywiście. a może nawet prezydentem. że z takim charakterem. I właśnie miesiąc temu.tragiczne . . Oczywiście nie chodziło tu o coś tak banalnego jak swaty. ze względu na wyjątkowe .oczywiście bezpłatny . że to może być on. aby poświęcił życie dla dobra ogółu. powiedziała zdecydowanie przyjaciołom. Przecież rumiana dyspozytorka podała jego imię i z tego. .w motelu po drugiej stronie ulicy. Z programu jasno wynikało. który uciekł po siedmiu latach niewoli tylko po to. Nie. Ale od samego początku wątpiła.. Do samego końca.którym rozmawiałam. Zobaczmy. zasługiwał na to. Kluczyła w labiryncie drewnianych ławek i metalowych szafek. Gdy 51 nadawano ten program. Caroline zmuszona była zgodzić się z przyjaciółmi. by namówić ją na spotkanie z nim. Za to niezbywalne prawo zapłacił drożej niż jakikolwiek inny człowiek. Otworzył swoje serce przed wszystkimi. proszę z niego skorzystać. gubernatorem. kierując się odgłosem płynącej wody. by zbiegł się z dniem świętego Walentego. męski głos. a kilkunastoletnia córka zniknęła. jak bardzo jest skryty. Mężczyzna nie słyszał jej kroków w szumie płynącej wody. by dowiedzieć się.

były błahostką. a potem. Czuła instynktownie. po dwunastu latach. Gdyby trzymała ptaka albo wzięła od Lawrencea ręcznik. Co mogła mu powiedzieć. które nastąpiły po tej olbrzymiej stracie. Pewne było. lub Biały Dom. z powodów jak najbardziej odległych od polityki. nie chcąc przestraszyć ani mężczyzny. Caroline zastanawiała się. smutek po śmierci rodziców wydawał się nie do pokonania. gorszy. podczas gdy jego długie. powiedziała cicho: . czarnej ropy. "To było nasze marzenie" -odpowiedział. jakie pozostawiło 52 po sobie pozbawione miłości małżeństwo. szczupłe palce ostrożnie zdejmowały-jedną po drugiej . że chciała go spotkać. bo nie było prawdą.Nie potrzebuje mojej pomocy. po siedemnastu latach. który czekał na niego w domu. Teraz mimo wszystko miało do tego dojść i Caroline poczuła dreszcz lęku. co sprawiało.. dlaczego został weterynarzem. gdy dziennikarz z 20/20 spytał go. Przez następne siedem lat. jego serce nadal cierpiało. że nigdy tego nie zrobi. a nie ofiary. znowu czuła się szczęśliwa.warstwy tłustej. I teraz. Przynajmniej w tej chwili Lawrence potrzebował jeszcze jednej ręki. Ale nie wycofała się. by napotkać inny. że ją więził. iż Lawrence Elliott nie potrzebował pomocy. która uciekła ze wstydem. ustępując naleganiom przyjaciół. Przed obejrzeniem tamtego odcinka 20/20 Caroline. mógłby odgarnąć nieposłuszny lok . Caroline słyszała czułość w głosie Lawrencea i widziała. uznała. "Nie wiem.myślała Caroline. choć było coś w jego udręczonych.zapewne nie po raz pierwszy. Gęsty pukiel ciemnobrązowych włosów opadł mu na czoło. wiejskiej osady położonej dwadzieścia kilka kilometrów na wschód od Seattle. zauważywszy smugi ropy na jego skroni. gdyby jej ojciec zmienił adres z Issaquah. że pozostałaby na zawsze w ukryciu. które wycierpiały nieopisane tortury podczas siedmiu lat niewoli. jakie Caroline Hawthorne spędziła w nieudanym małżeństwie. ale nie szamotała się. Caroline zaczerpnęła tchu. Ale dla Lawrencea Elliotta nie było szczęśliwego zakończenia. wiedziała już. A on wciąż nie zdawał sobie sprawy z jej obecności i cicho. Nawet zawód wybrał ze względu na nią. Szukał swego dziecka i nie pozwalał umrzeć jego marzeniu. . Po prostu wycofam się po cichu i zaproponuję swoje usługi komuś innemu". nie mówiąc już o poprzedzających je . Nie miała pojęcia. Jednak śmierć ukochanych rodziców to nic w porównaniu z emocjonalnym wstrząsem młodego ojca i męża. ograniczając pole widzenia. drżała. by poznać Lawrencea Elliotta. Udało mu się uciec od siedmioletniego koszmaru tylko po to. co mu powiedzieć . Nie tak łatwo było przestraszyć Lawrencea Elliotta. mogła nigdy nie wrócić do ojca bez względu na okoliczności. ona lub ktokolwiek inny? Jej życie nie zawsze było radosne. co może mu powiedzieć.. jeśli porównać je z siedmioma latami więzienia i tortur w odległej dżungli. obserwując zręczność tych wprawnych i łagodnych dłoni. na posiadłość gubernatora. łagodnie przemawiał do przerażonej mewy. ciemnych oczach.się o wszelkie urzędy. I teraz.. Jednak po tym programie. jak delikatne są jego dłonie trzymające drżące ciałko. Dziewczynka. jakby zamykał szczęśliwy rozdział zapoczątkowany w dniu jej narodzin. gdy nie ustawał w poszukiwaniach zaginionej. Serce i nerwy. gorąco kochanej córki.Dzień dobry. I siedem lat. Caroline pogodziła się w końcu ze śmiercią rodziców. w luksusowych warunkach. gdy miała zaledwie dwadzieścia jeden lat. Prawdę mówiąc. zmuszonego iść na wojnę. gdy takie jak ona uznawano za winowajczynie. Niemal przepraszał za to. Mewa była zaskakująco spokojna. doznawała jeszcze bardziej druzgoczących ciosów. zamierzała się wybrać do Issaquah.. że w dłoniach nieznajomego człowieka jest bezpieczna. a jej złamane serce i zmaltretowana dusza przezwyciężyły wreszcie spustoszenie. ani ptaka.

lecz miały ciemną zieleń najgłębszych leśnych zakamarków. Leżą na ławce. jego oczy mieściły w sobie zagadkowe sekrety i starożytną mądrość.a zatem mogła nad nim zapanować. które stawały się zaczarowane. magiczne. Obejrzała kilkakrotnie tamten odcinek 20/20. że podobnie jak włosy maj ą ciemnobrązową barwę.powiedział w końcu Lawrence. ale i tak Caroline ogarniały fale ciepła. Producenci widowiska nie tracili okazji do pokazania z bliska jego poważnej i przystojnej twarzy. Przyszłam pomóc. bluzy i kitle. którego uwięziono. ale nie spodziewała się. Była to niezwykła twarz.. czy w ogóle usłyszał jej ciche powitanie. że "eska" będzie na ciebie pasować. że nie reagowały na wstrząsy. i ku niej. Wytrzymał to więzienie i tortury. że tak samo działał na nią mężczyzna. Nie podniósł wzroku. Zielone oczy. Jeśli mogły ją poruszyć słowa piosenki. jak wygląda. szlachetność. . człowieka skrytego. że w gruncie rzeczy wiązały się ze sobą. jak wygląda 53 Lawrence. 54 . W rzeczywistości oczy Lawrencea Elliotta były zielone. Cieszę się.nie seksowny ani uwodzicielski. że będzie aż tak seksowny. pradawne ustronia. które wzniósł. magiczne ciepło jego wzroku skierowane było ku drżącej mewie. . odpowiadając na jej pytanie. za pierwszym rzędem szafek. Sądzę. dyscypliny. ale pod jego pieszczotą poczuła przypływ ciepła. że wie. że wie. Nie była przygotowana na wrażenie. że miał to być uśmiech powitalny . Podczas programu się nie uśmiechał i Caroline nie wiedziała. pozbawione czucia.Muszę się przebrać . Ten lekki uśmiech nie zawierał śladu fałszu czy dwuznaczności. ale podobno są tu ubrania robocze. urzekające studium siły. uznała jednak. . bo tak bardzo kochał swoją żonę. Kiedy spojrzał w górę. Oto stał przed nią bezspornie pociągający mężczyzna. Caroline miała więc wytłumaczenie tego zaskakującego przypływu ciepła . któremu odebrano wszystko. dopóki nie uświadomiła sobie. w ciemnej zieleni jego oczu migotało złote światło. gdy intensywnie zielone oczy ogarnęły całą jej postać. gdy promienie słońca przebijały się przez gruby baldachim liści.. Tyle że znowu poczuła ciepło. nic dziwnego.Jestem Lawrence. . jakie na niej wywarł. a mimo to zachował swoją prawość. i dumy. To przyjazne.Jestem Caroline.pomyślała.. jak bijące od niego ciepło. góra zbyt opinała jej pełny biust. Ta myśl zaskoczyła ją niemal tak samo. Na ekranie wyglądały na prawie czarne. który był uosobieniem bezgranicznej miłości. gdyż konieczność zobaczenia Claire. co miało dlań znaczenie. "Eska" była istotnie najbardziej odpowiednia. wprost na nią. spodnie. . nie złamano. dotknięcia i kochania jej była o wiele potężniejsza od najbardziej nawet niewyobrażalnego fizycznego bólu. To dobrze. jak może wyglądać uśmiech na jego przystojnej twarzy. znowu przesunęły się na jej ciało.Zabrałam dżinsy i sweter. Przez chwilę Caroline zastanawiała się.. .okropnościach wojny w dżungli. nim po raz ostatni nie przesunął ostrożnie ręcznikiem po pokrytych ropą piórach. bez wątpienia tak pokryte były bliznami. że tu jesteś.. ale nie ujarzmiono. więc uznała.Tak.wyszeptała. "Jestem spragniona twego dotyku" .. Wciąż miała na sobie jedwabny strój w kolorach kości słoniowej na wytworny lunch w klubie tenisowym w Seattle. Caroline uważała. jak jej własne. bez zachłanności i drapieżności. Oceniały ją z namysłem. który przetrwał siedem lat uwięzienia w klatce. Ta duma świadczyła o godności człowieka.Wszystkie ubrania robocze są w męskich rozmiarach . Nie było wątpliwości. I jak w tych ostępach. Caroline drgnęła zaskoczona. I całkowicie myliła się co do koloru jego niezwykle ciemnych oczu. badawczo. Jak te tajemnicze. Co prawda.

których powiadomiono. 55 Zabrali swoje ubrania. a do tego zupę rybną. Caroline słyszała.A ja po drugiej stronie jeziora.spytał Lawrence. Caroline? -W Seattle. a zamiast migotliwego światła smukłych świec ich twarze rozjaśniał blask gwiazd i księżycowa poświata. . .zaczął cicho. A powietrze jest takie balsamiczne.Odpowiedziałabym. że nie . Nie zabrakło muzyki. które przynoszono do nich bez końca.A może zamierzałaś już wracać? .. a morska bryza była pachnąca i ciepła..Jaki wspaniały wieczór .Gdzie mieszkasz. Plaża należała tylko do nich i była to najwspanialsza sceneria. niepewność. że mam ochotę. moglibyśmy zrobić sobie piknik na plaży. Nocne niebo błyszczało mnóstwem gwiazd. i miała pewność. . bo po raz pierwszy byli zupełnie sami. że był jednym z pierwszych. . być może podczas poprzedniego wycieku ropy. jak Lawrence nabiera tchu.Wcale nie jest zimno. jak gdyby zamierzał coś powiedzieć.Ty też musisz być zmęczony .stwierdzał.Wspomniałaś o swetrze i dżinsach . Najwidoczniej Lawrence składał już wcześniej takie zamówienia w kuchni motelu. I chętnie zjem z tobą kolację. czy właściwie trzyma skrzydło.zapewniła Caroline mężczyznę. wyrzuconego przez fale. Ale jego wahanie. gdyż przed wyjściem zza ściany szafek Caroline przykryła swój niebieski strój papierowym kitlem.Nie. zanim złożył jej tę propozycję. że kiedy ostatnim razem urządził sobie późną nocą piknik na zalanej księżycową poświatą plaży. .zwracał się łagodnie do drżącego zwierzątka albo do niej.odparła cicho Caroline.Jeśli masz ochotę. . Była już prawie trzecia. był całkowicie sam. . . cichej serenady chlupoczących fal. "Tak. który pracował z niezmordowanym zapałem.Lawrence przerwał. gdzie miała pozostać wraz z innymi.Musisz już być zmęczona. głodny czy spragniony. widząc.Zjesz ze mną kolację? . zmierzającą do schroniska.z entuzjazmem stwierdziła Caroline. . by załadować na ciężarówkę. ale kiedy nie padły żadne słowa. kierowane do Caroline i pokrytych ropą ofiar. "Wszystko w porządku" . witał każde z nich z serdeczną troską i nigdy nie narzekał. Tym razem po raz pierwszy skierował swoje słowa wyłącznie do niej. by poszukujący mogli znaleźć więcej poszkodowanych zwierząt.Oczywiście. że Lawrence przebywa tu od wielu godzin. . w jakiej Caroline kiedykolwiek jadła kolację.Issaquah leży około dwudziestu pięciu kilometrów na wschód od Seattle. . w Issaquah. jak długo będzie potrzebny. .a ściągane gumką spodnie nieco zwisały na szczupłych biodrach. czy chcesz zrobić przerwę.. ale te niedostatki kroju nie miały znaczenia. pośrodku śnieżnobiałego piasku natura umieściła stół z wybielonego słońcem drzewa. doprowadziło ją do wniosku. aby mu pomóc. . i opuścili szkołę nadal odziani w roboczą odzież. mam zamiar zostać. kiedy będzie dość jasno. Przez całe popołudnie i wieczór z ust Lawrencea płynęły kojące słowa. kiedy wyszli na dwór. . . że zmarszczyła brwi. zobaczyła wahanie. dopóki ropa nie zniknie z ich środowiska. że jest zmęczony. poprawiając w razie potrzeby jej rękę. spojrzała nań i w jego ciemnozielonych oczach. by je założyć. by ocalić zwierzęta. rozjaśnionych teraz księżycową poświatą. bo wszyscy wiedzieli. srebrna obwódka otaczała księżyc. dobrze" . by jutro znowu pomagać. . . gdy wezmą już prysznic w motelu.Powinienem zapytać kilka godzin temu. że przyjedzie od razu i zostanie tak długo. płetwę albo dziób. gdy zjawiła się. Żaden ptak ani wydra nie czekają już na swoją kolej. ale na razie Lawrence i Caroline skończyli pracę.Więc każę przygotować w kuchni kilka kanapek. . kiedy nie była pewna. Ostatnia z mew została oczyszczona z ropy i wyniesiono ją z szatni. Cały proces zacznie się na nowo o świcie.

odparła z uśmiechem Caroline. Wiem.Te słowa wzbudziły jego zainteresowanie.Lubiłaś to. Mój ojciec zyskał sobie taki sam szacunek w środowisku akademickim.Tak. stworzył stoczniowe imperium i poświęcił znaczną część dojrzałego wieku na dzielenie się bogactwami ze społeczeństwem -jako mecenas sztuki i orędownik godnych szacunku celów. kim jesteś. Od chwili. ogarniętym żądzą podróżowania. Czuła się zażenowana bogactwem swojej rodziny. Był legendą Seattle. Spędziłam dzieciństwo na wędrówkach z rodzicami po całym świecie. gdy Caroline po raz pierwszy zobaczyła Lawrencea Elliotta w telewizji. aby zrezygnował z poszukiwań. zadowolony. Poza 57 tym wszystko było jak w bajce. iż w trakcie rozpaczliwych poszukiwań zaginionej córki naraził innych na przeżywanie swej życiowej tragedii? 56 .O. . . i nie chce zostać znaleziona.Mój ojciec był archeologiem. by pomagać pokrzywdzonym zwierzętom. Czas. .Moja matka była z domu Raleigh. Jego córka prawdopodobnie nie żyje. bo gdy nie sypialiśmy w namiotach na terenie wykopalisk gdzieś na końcu świata. wspomnieli jej nazwisko? Jeśli błagali. Urodziłam się w Egipcie . że dziadek był naprawdę.Czy to znaczy. bez grosza przy duszy. wyczuła. by skłonić go do ubiegania się o urząd publiczny. wiesz już o mnie wszystko . zanim podejmie ostateczną decyzję? -Nazywam się Hawthorne. by syn poszedł w jego ślady? . Widziałam ten odcinek 20/20.Ale ja wiem o tobie tylko to. to . aby porozmawiał z Caroline Hawthorne. Jej chęć niesienia pomocy niewinnym stworzeniom była dla Lawrencea bardzo ważnym listem uwierzytelniającym i Caroline miała nadzieję. że będzie próbował odnaleźć Holly do samej śmierci. dumny z taty. muzeach i parkach tego miasta. żadnych. bardzo ważnych odkryć. Lawrence skinął głową i w jego oczach pojawił się mroczny cień. .Czy po tym programie miałeś jakąś wiadomość o córce? . .Nie. jak i zasadę lojalności względem pracowników. którego wspaniałomyślność została unieśmiertelniona nie tylko w budynkach. Sądzę. Czując. jak dziadek w biznesie. którym nie powiodły się usiłowania. lecz również w jego firmie.powiedział Lawrence ze spokojem.Czy twój dziadek nie pragnął. że nic więcej o niej nie wie. . . Każdy dzień był przygodą. . że ojciec jej szuka. Teraz tym bardziej stało się dla niej jasne. jak się okazało. . że on nigdy nie przestanie szukać swego zaginionego dziecka. że chętnie poświęcasz czas. A jeśli ludzie. Nie amatorem. Tak stwierdziły przyjaciółki Caroline.Moim dziadkiem był Alistair Hawthorne. Każde nowe wykopalisko uważali za coś fantastycznego. od wykopaliska do wykopaliska. że pochodzisz ze Seattle? . bywaliśmy gośćmi w pałacach książąt i królów. dorzuciła jeszcze . A gdyby jakimś cudem jeszcze żyła.A więc.powiedziała cicho Carolina. wiem. nie czujność. zachowano zarówno dawną nazwę. Lawrensie. Caroline wymówiła nazwisko dziadka z pełną miłości dumą.Bardzo ci współczuję .Jeśli nawet tak. że jego majątek może pomóc w sfinansowaniu kilku. . Sierota. . Chociaż Stocznia Hawthornea została już dawno sprzedana. od jednego skarbu do drugiego. Caroline. to o tym nie wiem. Jedynaczka jednej z najznakomitszych rodzin w Seattle. Czyżby miał wyrzuty sumienia. Alistair Hawthorne był niezwykłym człowiekiem.o ile sama nie była więziona w klatce w odległej dżungli przez ostatnie siedemnaście lat -wie. Moi rodzice byli niepoprawnymi romantykami.Nie. ale prawdziwym uczonym.A twoja matka? Caroline pochyliła kasztanową główkę oświetloną blaskiem księżyca. jak ogarnia ją ulga. tak.. . człowiekiem szanowanym.

Caroline .A spotykanie chłopców w tym samym wieku? .A ty gdzie byłaś? .Ale stała się podróżnikiem z prawdziwego zdarzenia.Caroline .Tak. małżeństwo z mężczyzną. .. ale w owym czasie byłam strasznie łatwowierna. Smutek. zostawił go w dżungli. Nawet po trzech latach spędzonych w Yassar byłam wciąż bardzo naiwną dwudziestojednoletnią dziewczyną. .Tak.A oni oboje bardzo kochali ciebie. Była mgła i nie należało lądować. Starszy ode mnie o pięć lat.Przerażające.Caroline zaśmiała się cicho. niewartym. że nie może już dłużej udawać.Wszyscy troje. Wiedzieliśmy. Caroline urwała gwałtownie. Claire i Holly też kiedyś stanowili radosną.Krzywy uśmiech przemknął po jej ustach.I wtedy pojawił się Grant Gannon. który zauważył Lawrence. że Caroline nic już nie powie. nie spojrzy na niego. był już robiącym karierę maklerem. Caroline popatrzyła z namysłem na Lawrencea. ale jak tylko stałam się dziedziczką. Z telewizyjnego programu dowiedziała się. .Tak . .. zginęli w katastrofie samolotu nad Afryką Zachodnią. że będzie to smutne rozstanie. gdy mnie ujrzał. niesamowicie ufna. Gdy podniosła na niego szmaragdowe oczy. jest banalną historią. rodzice i dziadek. dokonanym przez naiwną dziewczynę. a ja . że Lawrence. a nie jej rodzinie.smutna. opracowanemu specjalnie dla mnie w szwajcarskiej szkole prywatnej. . Oto opowiada Lawrenceowi historię zdrady. widząc jej nagły smutek .odezwał się łagodnie Lawrence. który uwiódł jadła jej kolosalnego majątku.To. co mi się przydarzyło. samo przebywanie z dziewczętami w moim wieku było czymś nowym i niezwykłym. Patrząc wstecz.odparła. . ale..Masz na myśli. samotna i nieszczęśliwa. który z zimną krwią postrzelił swego kolegę.spytał Lawrence. że powinnam pójść do collegeu. . kochającą się rodzinę. Grant Gannon był draniem.Nadeszła pora na twoją własną przygodę? . gdy wspominała swoją stratę. . Moja edukacja w zakresie szkoły średniej była bardzo nietypowa. że nie żyje.. . podjęliśmy całą rodziną decyzję. w porównaniu z tym. Ponieważ całe życie spędziłam w towarzystwie dorosłych. ale jego egoistyczna chciwość to błahostka w porównaniu z podłościąDereka Burkea.. Od sześciu miesięcy umawiał się z moją współlokatorką z Yassar.I to naprawdę była przygoda.W Nowym Jorku. którego siłą napędową w życiu była miłość do córki.pomyślała Caroline.. studiowałam w Yassar. ale wszechstronna dzięki programowi korespondencyjnemu. Grant był starszy i ogromnie czarujący. nie mam wątpliwości co do tej chronologii i jego planów. bardzo.czy coś się stało twoim rodzicom? . .Tak. a potem oczarował nieszczęśliwą i samotną żonę Lawrencea opowiadaniami o wielkiej przyjaźni z jej ukochanym mężem. i sądząc.. swoje przeżycia ze starszym mężczyzną. wywołany był myśląo jego. Choć od bardzo dawna nie czuł strachu. . by o nim mówić. sprytnie przebrany za błędnego rycerza.. skupił na mnie całkowitą i niepodzielną uwagę. Zawijała rękawy i kopała ze wszystkimi. ale nic nie powiedziała. . . Bardzo kochała tatę. któremu zależało tylko na moich pieniądzach i pozycji społecznej. niemądrym wyborem. spojrzenie. Kiedy skończyłam osiemnaście lat. nagle zaczął się bać. "Tworzyliśmy świetny zespół" ... co spotkało Claire? . Teraz głos Caroline spoważniał...Czarny charakter? . . że pragnie mojej koleżanki. skoro stracił dla mnie głowę od pierwszej chwili.. nagle stałam się nieprawdopodobnie bogata. człowieka. Twierdził. dojrzała jego mroczne. a kiedy zginęli rodzice 58 i dziadek. Odezwała się cicho: .

aby się udało. od tego czasu minęło dwanaście. nie miała więc wyj ścia. Był to łagodny. że pobędę tu tylko jakiś czas. ale upłynęło już dwanaście lat..Czterdziestoletnia.Opowiedz mi. że znowu stanie się szczęśliwa. odczuła niebezpieczny przypływ pragnienia i pożądania..-Tak. W końcu udało jej się dorzucić lekkim tonem: . Pod każdym względem to.Uśmiechnęła się na widok jego zaskoczenia i poczuła dreszcz. a on czuł się całkiem zadowolony z tego. co on przeżył. . . . jedna z wielu. . pełnym współczucia słuchaczem. że różnica wieku nie była aż tak wielka.żeby nie być tak wiecznie osamotnionym dlatego tylko. ale natychmiast pomyślała.To musiało być dla ciebie bardzo trudne. Caroline.potwierdziła Caroline. poprawiła się w duchu. wykorzystując głęboko ukrytą siłę. że ta wiadomość sprawiła mu ulgę. . gdy wyszła za mąż. Byłam zdecydowana zrobić absolutnie wszystko. jak pragnął. Ale Caroline zrozumiała jego cichą. . a gdy z jego ciemnozielonych oczu znikły cienie i zobaczyła z zapierającą dech jasnością. choć mogło trwać wiecznie.. by uraczyć mnie gorzką prawdą o moim mężu. Jednak Lawrence zdawał się czytać w jej myślach i jego ciemne oczy kazały jej mówić dalej.. Ciągle starałam się zrozumieć.. nikim więcej. jest gorsze od tego. że w najmniejszym stopniu nie tak trudne. Przynajmniej było tak. znowu szczęśliwa i pełna optymizmu. co wciąż przeżywa. Jednak pewnego dnia zadzwoniła do mnie niezadowolona kochanka. Sama poradziła sobie z bolesnymi emocjami. . wiedzącemu wszystko o wewnętrznych zmaganiach i wewnętrznej sile: .. Najwidoczniej uznał. Wydawało się. że niewiele tragedii mogło się równać z jego własną. jak się okazało. jak to. zanim się pozbieram.Oczywiście . .Nie.. zbyt młoda? A teraz wiedział. szybko robiąc w pamięci obliczenia. aby przegrupować szyki i opracować nowe plany. by z nim rozmawiała. że jest od niego o wiele młodsza. jak przeżywałaś to. że on wyciąga do niej rękę. 60 I zadowolona oraz ustabilizowana.Skończę za dwa tygodnie.. Teraz wyznała temu mężczyźnie. jak się sprawy mają. . Chciał wysłuchać opowiadania o innej udręce. choć oczywiście była tylko grą pozorów. 59 Schlebiało.. ale poczułam też ulgę. małżeństwo trwało siedem lat.Nie rozumiałam. Historia Lawrencea Elliotta była niezwykła. Czy od czasu powrotu z wojny ktoś dzielił się swymi problemami z Lawrenceem? Z jakiegoś powodu Caroline wątpiła w to i schlebiało jej.Masz czterdzieści lat? . Uzyskałam szybko rozwód i przeniosłam się z Nowego Jorku do Seattle. było o wiele gorsze. Sądziłam. jeśli będzie w stanie .. Caroline nigdy wcześniej nikomu o tym nie mówiła.powtórzył Lawrence. Zapobiegłam dalszym stratom i zaczęłam nowe życie. lecz gorącą prośbę.. Strata jest stratą.. Zdrada jest zdradą. pomóc. więcej niż ulgę. by to zrobiła. co mnie się przytrafiło. zanim .Dwanaście? . Dlatego nie myśl. gdy zauważyła coś jeszcze.Małżeństwo trwało siedem lat.. co spotkało Lawrencea. dzięki czemu poczuła się lepiej i mogła marzyć. Ale teraz chciał zostać zwykłym. co ci zrobił. iż to. Byłam wstrząśnięta. nie miała sobie równych. w którą wierzyłam. musiała się mu podporządkować. gdzie często wpadaliśmy z rodzicami pomiędzy ekspedycjami. co złego zrobiłam.. lecz stanowczy rozkaz. że w końcu znam odpowiedź. co spotkało ciebie. i próbowałam odzyskać miłość. jak bardzo potrzebował tego. Powstrzymało ją to przed dalszym opowiadaniem banalnej historii zdrady.szepnął Lawrence. Caroline . Miała dwadzieścia jeden lat. dlaczego troskliwość i urok Granta natychmiast znikły po naszym ślubie.Opowiedz mi. I sam Lawrence Elliott był nadzwyczajnym człowiekiem. To umożliwiło mi działanie.

Opowiedz mi o sobie . co Lawrence miał na myśli.. że zabójstwa popełniono w rocznicę ślubu. . że zaraz umrze. .te uważne i życzliwe.Wierzę. Dostrzegła. Urodziłeś się czterdzieści kilka lat temu. . z pewnością wspomniano by o tym makabrycznym zbiegu okoliczności. własnemu pragnieniu podzielenia się tym.Caroline zawahała się przez króciutką chwilę i dodała spokojnie: . które ty i Claire pozostawiliście Holly. Caroline zastanawiała się. Nagle twarz Lawrencea spochmurniała.. Obawiała się. prawda? -Tak. znana była producentom programu? Chyba nie. że w tym wypadku nie jest dopuszczalna ingerencja w życie prywatne. zielone jak las oczy nie obudziły w niej niebezpiecznych i drapieżnych pragnień. z rodeo na rodeo. Caroline. Przez kilka uderzeń serca Caroline myślała.wszystko. że ważyła się być równie arogancka.Nikt o tym nie wiedział. Gdyby tak było. Że jest znowu szczęśliwa i pełna optymizmu dzięki tej wewnętrznej sile. Miałem czternaście lat. ale ponieważ koniecznie chciała.Mam taką nadzieję.Została zabita w rocznicę waszego ślubu? W telewizji szczególnie uwypuklano fakt. Mnie zawsze zależało na szkole i w dodatku poznałem Claire. Jednak Lawrence powinien usłyszeć. nadziei. Przez następne dziewięć lat wędrowałem z moim ojcem-kowbojem od jednego miejsca pracy do drugiego. Nadeszła wiosna i ojciec nie mógł się doczekać. że tragedia wydarzyła się w dzień świętego Walentego i że pomiędzy krwawymi plamami rozrzucone 61 były krwistoczerwone róże. Mam taką nadzieję.Urodziłem się czterdzieści osiem lat temu w Teksasie. pobraliśmy się na trzy miesiące przed rozdaniem świadectw. zdjął mi obrączkę. Matka odeszła. od samego początku. że byłam tak bardzo kochana jako dziecko. na chwilę przedtem nim zaczął mówić. w same walentynki. gdy znalazł pracę na ranczu w Montanie. przychodząc na świat. abym zabrał ją od ojczyma.Gdy mnie postrzelił. gdy weźmie w dłoń ten złoty symbol miłości. czy poważnie ranny młody żołnierz próbował z wysiłkiem odszukać złote kółeczko w gęstwinie tropikalnej roślinności..Bo jesteś taka silna. a może pełną zdumienia pogardą.rzekła . Dopiero po chwili Caroline uświadomiła sobie. W złocistej poświacie wiosennego księżyca Caroline zauważyła jego cierpienie.Derek wiedział. że odpowie jej gniewem.Lawrensie? . że źródłem jej siły jest wspaniały dar.. jak księżyc. by ruszyć w drogę. gdy miałem pięć lat. Zostałem więc tam i pracowałem na ranczu za jedzenie i dach nad głową. a zarazem słodkimi wspomnieniami. . . Claire i ja zamierzaliśmy wziąć ślub po skończeniu szkoły. . zanim odnalazł obrączkę. Czy wierząc. Czy ta ponura okoliczność. . czym nigdy wcześniej się nie dzielił. Tak.Myślę. Miłość moich rodziców dała mi pewne i stałe wspomnienie szczęścia i nadziei. Caroline zauważyła jego zaskoczenie. Zmarszczył czoło z namysłem i po chwili bardzo cicho powiedział: . że jest to takie samo wspomnienie jak to. że wrogowie znaleźli Lawrencea. że posunęła się za daleko. . a potem cisnął ją w dżunglę. marzeń? Czy to poszukiwanie obrączki cudem utrzymywało go przy życiu? Caroline domyśliła się. pewnie to prawda. który otrzymała. Bezczelny złoty księżyc dodał odwagi Caroline. Inaczej . że dziwił się sam sobie. aż do tej chwili. zamierzał powstrzymywać śmierć do chwili. że dzień świętego Walentego to nasza rocznica ślubu -powiedział twardym głosem Lawrence. że udało mi się przetrwać różne wstrząsy dzięki temu. Lawrence zachował ten bolesny fakt dla siebie. odczytał głośno napis. . Jego serce napełniało się smutnymi.

by uciec wcześniej i ocalić żonę i córkę przed morderczym szaleństwem Dereka. że ludzie nie mają nic przeciwko wysłuchiwaniu tragicznych historii. . że Derek nie molestował Holly. ale jasne było.Caroline? O czym myślisz? . Taka była odpowiedź Lawrencea.Ale to moja jedyna szansa na odnalezienie córki. by moja córka widziała tę okropność.mroczną wściekłość. które znowu pojawiło się w jego oczach .. powinien był znaleźć sposób. Nigdy by na to nie pozwoliła. Fale. . Poważny wyraz twarzy Lawrencea powiedział jej. On mnie nienawidził. dla Holly. desperacko próbując ocalić to. ale od chwili. jaką odczuwał. .Nie mogłeś wiedzieć.Och. poszukiwałby Holly.Dlaczego? .Tak ...Siedemnaście lat temu musiałeś stoczyć niejedną bitwę.Holly urodziła się w Boże Narodzenie. Caroline. w którym wyczuwało się ogromne poczucie winy. .. Caroline pomyślała. to.nosiłby ją teraz. W telewizji sugerowano. byłby wciąż mężem Claire. Lawrence najwidoczniej wierzył. Podczas gdy rozmawiali. zawsze.Przepraszam. pomimo swego młodego wieku. groźny..Oszczędził ją z mojego powodu. Caroline zobaczyła. Lawrence wyjaśnił: 62 . Po prostu nie mogłeś. Może właśnie dlatego zginęła.Derek nigdy nie tknął Holly. że Claire i ja mieliśmy dość odwagi.Bo wydaje mi się. Prawdę mówiąc. co wydarzyło się dawno temu w dzień świętego Walentego. gdy został porzucony w dżungli jako zmarły. jak bardzo jest szalony. huczały teraz ponuro. co zostało z jego rodziny.. I nawet wtedy. by założyć rodzinę.Mam niewielki wpływ na to. co zrobił z jej bliskimi. Nie stracił ani jednego karata ze swej złotej . było w nim coś. że znalazł się w samym środku szaleństwa wojny. Chciał. nie darował jej życia z powodu zdeprawowanej miłości. Ale to było bardziej skomplikowane. Ale nigdy nie pozwoliłem. . że powinien był wiedzieć. Jednak księżyc wciąż świecił jasno.. jakby oburzony na to. chorobliwie. świat wokół nich zmienił się.odpowiedział głosem.. poczucia winy. Claire przeżyła taki sam koszmar ze swym ojczymem. Była zaplanowanym dzieckiem. . .Ponieważ żadne z was nie miało szczęśliwego dzieciństwa? Lawrence skinął głową i Claire rozpoznała uczucie. że to nie w porządku zmuszać ludzi do wysłuchiwania mojej historii powiedział spokojnie Lawrence. a od morza powiało chłodem. . Lawrensie. Caroline. . Lawrence był pewien.Dlaczego oszczędził Holly? Masz jakąś teorię? . zdumiewam się. ... Gdy teraz o tym myślę. że przyjął jej słowa z wdzięcznością. bezlitośnie. a potem do końca życia wspominała ten koszmar. całkiem słusznie. co zechcą powiedzieć dziennikarze. te bitwy wygrywał.odparła i zobaczyła milczącą odpowiedź w jego przepełnionych poczuciem winy oczach. by przedstawiali Holly jako uwodzicielkę. Kiedy Lawrence wreszcie się odezwał. Chciał. a więc.. znowu poruszony wspomnieniami miłości. bo wyczuł. które nuciły im serenadę. iż żadne takie zapewnienia nie zmazą. jego głos był łagodny. ale nie wiedziałem.Tak. żebyśmy zostali przyjaciółmi.I miałeś rację. co mnie niepokoiło. pomimo tego.powtórzyła z niedowierzaniem Caroline.Skąd mogłeś to wiedzieć? . Jak gdyby czytając w jej myślach.. . że Derek mnie postrzelił. . Potem jeszcze spokojniej dorzucił: . .. -Tak.. iż podejrzewam go o przemyt narkotyków. nawet w jakiś niezdrowy sposób to ich fascynuje. dziesięć i pół miesiąca po naszym ślubie.Ty przepraszasz? . . gdyśmy się poznali.

która wtedy zginęła. podobnie jak Caroline. w których wymienionaby była metryka urodzenia jej. że mogę je wykorzystać do poszukiwań Holly. W kartotekach policyjnych są odciski jej palców i przez ostatnie siedemnaście lat zarówno wydział ubezpieczeń społecznych. Na koncie Dereka pozostały po jego śmierci duże sumy. Trudno ich było nie widzieć.. że nie zagłębiała się w makabryczne ...Jego zrozpaczone. Jednak większość ludzi uważa. Lawrensie? Mam znajomości i. Ale zarówno wtedy.Caroline pamiętała nagłówki. co mógłbyś jeszcze zrobić. mogłaby słuchać go wiecznie. nie miała w sobie żądzy krwi. pozbawione miłości małżeństwo.Powiedziałeś w telewizji bardzo mało o tym. a jeszcze sporo zostało. by zaspokoić żądzę krwi. by odsłonił więcej bolesnych prawd. najczulsza walentynka od ciebie dla Holly. I czekała. by choć w najmniejszym stopniu była winna temu. że ty i Claire daliście Holly fundament miłości i szczęścia. że pominąłem jakąś istotną wskazówkę. . gdyby Lawrence chciał. że podczas programu ukazał jedynie wierzchołek przerażającej góry lodowej. ale. To. Była to jakby walentynka. było winą Holly.Tak. wszyscy o tym mówili. Wydałem na ten cel majątek. .To. Nie wierzę.Ciągle mi się zdaje. Nie chciała więcej słyszeć o torturach. 64 -Ale? Zaczerpnęła tchu.. że te pieniądze zdobyto nielegalnie.. Jest to największy z darów. gdy zapytał bardzo cicho: . Władze bardzo poszły mi na rękę. W końcu Caroline powiedziała łagodnie: . .Dziękuję. mówić o tym na głos. Te szczere słowa Caroline skłoniły Lawrencea. działo się w obozie dla jeńców wojennych. Claire albo przyrodniej siostry Holly. prezydentów i królów. W końcu powiedziała po prostu: . żeby przez te wszystkie lata nie wiedziała.Pamiętasz to? . żeby się uspokoić.. Dawałem ogłoszenia w mediach. jak i teraz czuła.Czy mogę coś zrobić. tyle. A jednak.Sądzę. który siedział naprzeciwko niej.. co działo się ze mną w Wietnamie. Nie chciał ich szokować swymi przeżyciami. że ona nie żyje. wynajmowałem prywatnych detektywów. pożądany gość cesarzy. Caroline Hawthorne.. prawda? .zuchwałości. i że z tego powodu zdecydowała się pozostać w ukryciu.. że ją szukasz. zapadła decyzja. co przeżyła moja trzynastoletnia córka tamtej walentynkowej nocy. sprawiało... jest niczym w porównaniu z tym. Ale tak zajmowały ją własne problemy. potrzebował. . po twoim powrocie z Wietnamu. Z jakiegoś powodu nie wspomniała o pieniądzach. że są tacy. Zwłaszcza na początku. co się stało. Caroline? . -Lawrence zmarszczył brwi. że miała ochotę krzyczeć i płakać. jak i urzędy paszportowe szukały podań.. co się stało. patrzyła z namysłem na niezwykłego mężczyznę. co Lawrence opowiadał przed telewizyjnymi kamerami o siedmiu latach niewoli. . co wierzą.Wiem. Caroline skinęła z powagą głową. I nie czuł się obrażony.. by wyczytał to w jej oczach. . Po prostu pozwoliła. .Trudno wyobrazić sobie. co naprawdę. ciemnozielone oczy wpatrywały się w nią nieustępliwie.. . orędowniczka spraw istotnych dla ludzkości. Prawdopodobnie nadal handlował narkotykami. dziedziczka wielkiej fortuny. która przyciąga widzów do ekranu.Całkiem słusznie ten program pokazano w dzień świętego Walentego. Caroline zebrała się na odwagę i zapytała: 63 . .A co ty sądzisz.Ja też mam znajomości i pieniądze. ale skoro nie było dowodu. iż to.Ale bardzo trudno jest wyobrazić sobie.. Chciał tylko odnaleźć swoją córkę. Caroline.. Jednak Lawrence Elliott milczał.

Był to uśmiech olśniewający. . A teraz właśnie tego dokonała. Po chwili uśmiech znikł.Caroline pomyślała.Pomyślała ze skruchą.. że bez natychmiastowej pomocy nie przeżyłyby podróży do Moclips ani do Neah Bay.Tak i sądzę również. Patrzyła mu w oczy i była pewna. żebym wiedział. że Lawrence wyjechał. zanim dorzucił. I zauważyła na jego twarzy słabiutki cień uśmiechu. pieszczotliwa bryza odzyskała swoje balsamiczne ciepło. gdyby nie zobaczyła jego zdumienia świadczącego. zalanym księżycowym blaskiem światem. Caroline próbowała ukryć rozczarowanie. 8 Brentwood. . rozrzucone po szmaragdowym trawniku. gdy pożegnali się przed drzwiami pokoju Caroline w motelu.powiedział powoli Lawrence . Lawrence Elliort był człowiekiem. że tak właśnie uważa. jeszcze przed większością ochotników. który nie uważał szczerości za zdradę. Musiała załatwić jeszcze jeden telefon. gdy pierwsze uratowane zwierzęta zaczną przybywać do schroniska.A co ty sądzisz.sądzisz. gdy przyjechał.Ja nie sądzę. że tak się stało. łagodność w jego pełnym powagi głosie sprawiła. iż zachowała te cudowne wspomnienia.A więc . dla kogo ten album mógł mieć jakieś znaczenie. . że oszalałem.. a promienie 65 księżyca zatańczyły na śnieżnobiałym piasku. że Lawrence jest cudowny. całkiem bezwiednie seksowny. Miał spędzić cały dzień na jej pokładzie. zajmując się zwierzętami. -Nie. długo i z namysłem wpatrywała się we wspaniale kwitnące kwiaty.Podobnie jak niegdyś ja jest w jakimś więzieniu. . Raven nie wyszła przywitać się z Nickiem. Kalifornia Poniedziałek. Jak gdyby zostawiła go dla mnie. ale nie było nikogo na świecie. że zabrała suknię ślubną Claire.Przerwał. . Czuję. policja zapakowała w pudła. Fale znowu złagodniały i zaczęły śpiewać. O ósmej dziesięć rośliny z obu ciężarówek zostały już wyładowane i samochód szkółki odjechał z turkotem. . . W złocistej czarodziejskiej poświacie zuchwałego wiosennego księżyca ona i Lawrence Elliott bez wątpienia powiedzieli sobie wszystko. Była prawie pierwsza. a także potrafił znieść prawdę. Holly nie miała powodu wierzyć. Jednak nim zatelefonowała. Poleciał helikopterem na jedną z łodzi służby ochrony wybrzeża. które były w tak złym stanie. Znikło pięć fotografii wyjętych z albumu.Pewnie myślisz. że prawdopodobnie niczym nie da się zaskoczyć Lawrencea Elliotta. zastanawiając się przez chwilę. . . .Ona nie zapomniała. co było do powiedzenia. nie gniewem. Przecież zniósł prawdy najbardziej przerażające i nie załamał się.Ja. . że ona żyje. Lawrensie.Ona nie zapomniała . Mieli zobaczyć się znowu o świcie. Tym lepiej. 20 marca O siódmej trzydzieści Nick podjechał swoją wypełnioną różami ciężarówką pod domek Raven w Brentwood. Zanim wróciłem z Wietnamu. przedstawiającymi naszą rodzinę. wszystko. gdy wypowiadała to zapewnienie. przywożąc jeszcze więcej róż i krzaki bzu. Kilka godzin temu Caroline uznała. Ale kiedy Lawrence znowu się odezwał. że czyta w jej myślach. Lawrensie? . powitała ją wieść.. że wciąż żyję. Ale zareagował łagodnie. Dziesięć minut później przyjechał samochód ze szkółki w Santa Monica. co stało się z otaczającym ich. .potwierdziła szybko Caroline. Jedno z nich zawierało album z robionymi przez Claire zdjęciami. co było w domu.szczegóły. gdy byliśmy jeszcze razem.Myślisz. z dala od świata. I w chwili. uświadomiła sobie. Powiedziałaby to głośno. że Holly wzięła zdjęcia ze sobą? . Po chwili pełnej szacunku ciszy Caroline dodała miękko: .Jest coś jeszcze. że jej serce zaczęło walić. Kiedy jednak Caroline zjawiła się w szkole. . Nie zapomniała.. ja po prostu czuję. że Holly nie żyje.Urwał gwałtownie. że właściwie odczytał jej śmiałą myśl. trochę niepewny.

Żaden mężczyzna nie przysłał jej dotąd róż.. którego nazwiska wolisz używać. Bo bardziej przypominała brylant niż różę. przegnane wszystkie mroczne cienie. Ale pomimo ogromnego bólu.Jakby ktoś przysłał jej pachnący żywy obraz. czy kruczoczarne orchidee przysyłali jej namiętni z początku. Jednak Raven upominała się surowo. Nigdy nie dowiedziała się. które mogła znaleźć. 66 Raven dostawała kwiaty od trzynastego roku życia. że godna jest róż. miała nadzieję. oddała. . nie spiskowała. Iskrzący się lód niż miękką. Jason Cole przysłał jej dwa tuziny kremowych róż w podziękowaniu za wynegocjowaną przez nią umowę z Gold Star na cztery filmy. że to ona sama przysłała sobie ten piękny. A teraz spiskowała przeciwko jedynemu mężczyźnie na ziemi. idąc zdecydowanym krokiem w kierunku telefonu. typowe dla książek Lauren Sinclair.. Ale coś w niej musiało wysyłać sygnał. że cię nie obudziłam. odrzucone maski i przebrania. Z pewnością był to symbol tego. tak jak z dumą nosiłaby bukiecik na tańcach. Raven była tak poruszona powieścią. że autorka powita ją z radością. gdy dorosła i stała się przedmiotem niemal obsesyjnego pożądania bogatych i potężnych mężczyzn. dziewictwo Blaneowi Calhounowi. Jej młode serce napełniło się nadzieją. Pracuję już od kilku godzin. że nie jest "kwiatowym" typem. Nie. . cudowną obietnicę: gdy odsłonione zostaną wszystkie wstydliwe sekrety. były jedynymi kwiatami. jaki kiedykolwiek otrzymała. Było to następnego dnia po tym. że kupiła wszystkie książki Lauren. jeśli zachowane zostanie zakończenie szczęśliwe. Przeczytała już dwie z nich. Kwiaty znaczyłyby dla niej o wiele więcej. możemy być kochani za to. . z którymi chodziła do jednej klasy w Meadow Academy. Ale czarne kwiaty pojawiały się wielokrotnie w ciągu następnych lat. gdy pojawiał się na jej szkolnej ławce kolejny dowód zdrady. który specjalnie dla niego rozwinął się z dziewczynki w kobietę.Nie.Tu Raven Winter. jakie miała w życiu otrzymać. czy ich okrutne i złośliwe dziewczyny. Miała po prostu pomóc Lauren Sinclair w uświadomieniu Jasonowi ważnej prawdy . obrzucano ją lśniącymi klejnotami. jak w książce. Później. Były po prostu nagrobkami nadziei. który czuła za każdym razem. jakby zaskoczony głos.To dobrze.. pastelowy bukiet i jest to najbardziej romantyczny kwiatowy prezent. 67 Wybierając numer do Kodiaku. kiedy to na jej szkolnej ławce pojawiła się czarna orchidea. . na które nigdy jej nie zapraszano. jak straciła. to nieprawda.wyszeptała Holly z roztargnieniem. jej głos powinien był kipieć szczęściem i radością. Z każdym przeczytanym słowem Raven czuła się bliższa znakomitej autorce i jeszcze bardziej dziwiło ją wspomnienie głosu. a naprawdę nazywasz się Marilyn Pierce. a choć wątki były inne. Mam nadzieję. Czarne orchidee. . który był cichy. że Lauren Sinclair to pseudonim. a potem okrutni kochankowie. symbolami wstydu i śmierci. taki niepewny.. Nie była pewna. Biorąc pod uwagę wspaniałe przesłanie nadziei i miłości. znalazła w nich to samo pełne nadziei przesłanie. nie delikatnymi bukietami. gdy zobaczyła rzadki i egzotyczny kwiat. Po naszej ostatniej rozmowie dowiedziałam się od Barbary Randall. Już po pierwszym sygnale usłyszała jej niepewny. . posyłane kilkunastoletniej Raven przez bogatych chłopaków i dziewczęta. kim jesteśmy. za każdym razem. egzotyczny czarnowłosy kwiat. jak ją widział Blane: jako rzadki..że Dary miłości będą o wiele lepszym filmem. kruchą piękność. który uznał.To naprawdę nie ma znaczenia. powiedziała sobie Raven. Nie. nie romantycznych uczuć i miłości. -Czy coś się stało. Raven zawsze przypinała kwiat do bluzki i nosiła go dumnie. gdy oddała się jakiemuś bogatemu chłopakowi..

-Zaraz wszystkim się zajmę i w południe.Dzień dobry. workowate dżinsy. Jej czarne jak noc włosy były związane w nieco przekrzywiony koński ogon. jak gdyby nie czuła się dobrze w roli wielkiej księżnej.Jesteś pewna? .zgodził się Nick. w każdym razie w niedzielę wieczorem. Mam przyjaciół. . Nadal miała zarezerwowany apartament w hotelu "Fairmont". jeśli zechcesz. że musi skupić całą energię na przygotowaniu do spotkania z Jasonem Coleem. Tak więc nie spędzi weekendu z tą utalentowaną autorką. . a położenie hotelu wydawało się idealne. Jego stalowoszare oczy rozbłysły aprobatą. ale wiedziała.. a do luźnego. . Wiem.To twoje zadanie na dziś. Dzwonię tylko. a jedne i drugie można zamówić wcześniej. wynosiła tylko pięć kilometrów.Tak. Gdy dzwoniła do hotelu.Mój numer domowy i biurowy są w książce telefonicznej. za tydzień. . Przyleci do Los Angeles w sobotę wieczorem. Holly czuła wdzięczność do Raven za tę propozycję. że to spotkanie ma się odbyć za tydzień i pewnie się dziwisz. . . są także limuzyny.Oczywiście. ale musiała jeszcze przekazać swoje własne przesłanie nadziei.spytała Raven. gdzie mam zasadzić wybraną różę lub bez.Raven? -Nie.. wstając i odwracając się od białoróżowej wspaniałej Garden Party. będę w biurze Jasona Colea. Dziękuję ci. . Nick zauważył niepewność w jej szafirowych oczach.O wiele lepiej. i zapewnił ją miękko. . że przeczytałam Dary miłości. . by porozmawiać o twoich planach na przyszły tydzień. To naprawdę wspaniała książka i całkowicie zgadzam się z tobą.Obie to zrobimy. Może zatrzymam się u nich albo w hotelu.Dzień dobry .Jak tam twoje ręce? ..Zobaczył błysk niepokoju w jej oczach.To było konieczne kłamstwo.powiedział.Cieszę się . w zachodniej części Los Angeles. że przyjadę po ciebie na lotnisko i pokażę ci Los Angeles. że nie jestem jeszcze przygotowana. . Raven musiała stawić czoło konsekwencjom właśnie zakończonej rozmowy. zaproponować. czując mimo wszystko niepokój. a to znaczy.Holly rzuciła okiem na kupione już bilety lotnicze.Raven pozwoliła. Była całkowicie przygotowana. . na mapy i przewodniki po Los Angeles leżące na podłodze.Nie. gdzie się zatrzymasz? . Dobrze? .z lotniska do hotelu Bel Air. Musi zmobilizować całą wewnętrzną siłę i odwagę. Zgodnie z jej starannymi obliczeniami odległość do studia Gold Star mieszczącego się w bloku na South Sepulveda. Raven. .Nie. wyraźnie gojące się dłonie. Po raz pierwszy w życiu weźmie taksówkę . -Tak. absolutnie nic.. jeszcze nie. byś wiedziała. . 68 Raven powinna się była już pożegnać. .Jednak zdecydowałaś się na wagary. nie wahaj się i dzwoń.Powiesz to Jasonowi? . . Ale nie było Michaela. . .Nie jestem całkiem pewna.powtórzył jak echo Nick.obiecała Raven.Lepiej . by obejrzał pozbawione już bandaży. . Gdy wzruszyła ramionami.Czy znasz godzinę przylotu? . chyba że. że nie powinno się zmieniać zakończenia. gdyż i tym razem usłyszała lęk w odległym głosie. by spojrzeć na pięknie zaróżowione policzki Raven. że mogłaby nie odwoływać wyprawy do Chicago.. . . . nie było nikogo. Ty . spłowiałe.Chcę. Pożegnawszy się z Lauren Sinclair. Opisy domków w ogrodzie z widokiem na stawy z łabędziami brzmiały wprost idyllicznie. zapewniono ją. więc w razie czego. znajomych w Los Angeles.A może wpadnę po ciebie rano w poniedziałek? Wiesz.. dziękuję. i dziękuję. że tak . Poradzę sobie.To bardzo miło z twojej strony. szkarłatnego swetra z grubej bawełnianej włóczki włożyła tanie.Teraz bez trudu możesz pokazywać mi. że zawsze czekają tu taksówki.

I prawdopodobnie je zobaczyłaś. Dopiero dużo później. bez żabotu. stając pomiędzy zaniepokojonymi błękitnymi oczami a delikatnym białym bzem. Nick wpatrywał się w jej zaróżowioną z niepewności uroczą twarz.Zapraszasz mnie na tańce. że chodzi o coś więcej niż o troskę. niż sobie poprzednio postanowiła.Raven . Raven przez cały dzień zastanawiała się. Może się zastanawiała.Tak . Chciał z nią zatańczyć. obramowaną czarnymi jedwabistymi lokami.. Wystarczyło tylko powiedzieć: a jeśli już mowa o gimnazjum. 70 . zadziwiająco radosna myśl. Nie teraz. musiała to zrobić. zapraszam cię na tańce. byś się z nim kochała. z tym samym głębokim wyczuciem rytmu. rzecz jasna. . mogłaś zauważyć płomienne pożądanie w jego stalowych oczach. Mam je od czasów gimnazjum..Uroczystość odbędzie się w Chicago.. powiedział spokojnie: .pomyślała. ja sadzę. że poprosi go o to później. Kiedy jej niepokój nie znikał. by zwrócić się do niego z prośbą. Nick. bo za chwilę Nick odejdzie na zawsze. .. dokąd powinien się udać? Na przykład w której z wypożyczalni w Beverly Hills mogłaby wcześniej zostawić wyraźne wskazówki. . Ma to być bankiet z tańcami i zacznie się o ósmej wieczorem w sobotę.Prawdę mówiąc.Pewnie. ale powiedziała coś całkiem innego. Kiedy skupiła na nim całą uwagę.Umiesz tańczyć? . Ale żaden mężczyzna nigdy dotąd nie prosił cię z taką czułością. .nawet dwa. nieskazitelnym. -Nie gorzej niż inni.przyznała. Będziesz musiał wypożyczyć smoking. Miałbyś ochotę się napić? . Musiała zdobyć się na odwagę teraz. czy nie wskazać mu. . A tak na marginesie: podobają mi się twoje dżinsy. bym się z nim kochała" . Raven? "Jak gdyby prosił. gdy wszystkie rośliny zostały zasadzone w ciemnej żyznej ziemi. -zawahała się pod bacznym spojrzeniem jego ciemnoszarych oczu. rzecz jasna.Zgadzam się. . Chciałabym złapać samolot o szóstej trzydzieści.Sam zapłacę za wypożyczenie.decydujesz.Chyba. iż dotrzemy na czas. żeby mieć pewność. . gdy zaobserwował zaskoczenie. i utkwiła oczy w białym bzie. przynajmniej tak mówiło mu wiele kobiet. a potem niepokój Raven. Jednak Raven pomyślała.. ale natychmiast odezwał się kpiący lodowaty głos: "Skąd możesz wiedzieć? To prawda. prawdę mówiąc . a jej dom otoczyła zapierająca dech obfitość kolorów i zapachów. jak go poprosić o tę przysługę. . jaki rodzaj stroju wieczorowego mają mu zaproponować. nienagannie skrojone.Dziś mogę już sama zaparzyć i nalać kawy.. Nick powstrzymał odruch irytacji. Nick przesunął się. Mnie też.Znajdę coś bardzo tradycyjnego. za który. czy Nick-ogrodnik wybierze odpowiedni strój na uroczyste spotkanie. Nick miał smoking. Raven? . Oba były czarne. więc musimy wylecieć z Los Angeles wczesnym rankiem. czarnego. . w najbliższą sobotę. Łagodnym tonem spytał: . które czyniło z niego doskonałego kochanka. Irytacja Nicka szybko znikła.Dziękuję. Wymagane są stroje wieczorowe. ażurowym i pięknym. 69 zebrała odwagę.To oficjalne przyjęcie.To była okazja do swobodnego przejścia do rzeczy. o ponadczasowej elegancji. Raven odwróciła wzrok. zapłacę.Tańczyć? -Tak. był wspaniałym tancerzem.. .O co chodzi. I nigdy żaden tego nie zrobi". Tańczył z tą samą niespieszną zmysłowością.. zorientował się. Była to oszałamiająca. .

Nie widziałam nikogo ze swojej klasy od czasu rozdania świadectw. jeśli powiesz mi. Nicholas Gault. że Raven będzie miała już gotową odpowiedź. ponieważ wiedziała. pełne wahania słowa zdumiały go.. Z jakiegoś powodu czuła potrzebę. Jednak Raven nie miała przygotowanej odpowiedzi. która za tę usługę zamierzała płacić jemu. Więc on. . A to znaczyło. . dla którego go zaprosiła? Dla pozoru? .Byłaś też na obchodach dziesięciolecia? -Nie. Zanim Nick odezwał się znowu. zanim zapędzi się zbyt daleko. by zapłaciła więcej. by przywitać córki. Jeśli zostaniemy na nim.Oczywiście pokryję wszystkie koszty. Nick skinął głową. pomyślał przez chwilę o układzie. Najważniejszy jest sobotni wieczór. że uległ jej prośbie bez dalszych protestów.Jeśli ta maskarada z Nickiem-ogrod-nikiem ma trwać nadal (a było to konieczne). Skoro Michael Andrews nie był już nią zainteresowany. a nie miała dość pewności siebie. a potem zamierzały nocować u przyjaciółki. kim w gruncie rzeczy był: za specjalistę w dziedzinie architektury terenów zielonych.Piętnasta rocznica ukończenia szkoły. To życzenie wypowiedział nie Biały Rekin. że coś do mnie czujesz.zgodził się Nick z równym spokojem. że może być nieobecny także w niedzielę.Że jesteśmy kochankami? -Tak. To brak pewności siebie Raven sprawił. lecz Śnieżka.Apartament z dwiema sypialniami. A jeśli chodzi o niedzielę? Dzwoniła Deandra. obcemu człowiekowi. Nie napisała jeszcze dla niego roli. pełna niepewności. -Naprawdę. to znaczy. musiał pozwolić. że pragnie zabrać dziewczynki na cały dzień. ponieważ będzie stanowił olśniewającą eskortę olśniewająco pięknej kobiety. . Gdy wreszcie się odezwała. za kogo mam uchodzić.Z łatwością nadgonię zaległości. . wybrała jego. został wynajęty z powodu swej aparycji.Kiedy zechcesz. że musimy złapać lot o czwartej.odparowała spokojnie. co powiedziała. kiedy wrócą po spędzeniu kilku niespokojnych godzin z matką. że musisz zrezygnować w te dni z pracy. że lepiej będzie. by ich teraz zobaczyć. . Raven spostrzegła jego niepokój i zapewniła go szybko: . abyś udawał. .Jak to okazja. Nick przypuszczał. .Myślę. Czy to jedyny powód. I najwidoczniej całkiem słusznie . że bez wątpienia była o wiele silniejsza i śmielsza.Dobrze . który stworzył kilka największych na świecie ogrodów. ale w niedzielę zaplanowano lunch. W gruncie rzeczy nie było żadnych problemów z wyjazdem w tę sobotę. jeśli to pokryję . ale poczuję się lepiej. gdy prowadziła pertraktacje w sprawie wielomilionowych umów. Najwidoczniej wyprawa do Chicago była dla niej bardzo ważna. że w czarnym jedwabnym smokingu będzie wyglądał na eleganckiego.uznała.Tak. Może zaproponuje mu. . Powiedziała.Gdybyś mógł. Ale nie chciał pozwolić. . byle tylko znalazł się na czas w domu. aby podawał się za tego. że będzie wyglądał całkiem znośnie w smokingu. którą mógłby ćwiczyć do perfekcji. Raven? . by zaczerpnąć tchu i dać mu okazję do odmowy. . po tych wszystkich latach.. 71 . chciałabym.Będziemy mieli wspólny pokój w hotelu? .Nie zawracaj sobie tym głowy. zamożnego człowieka sukcesu. na który właśnie się zgodził. żeby być w Los Angeles około siódmej. łącznie z kolacją.Kiedy wracamy? .przerwała. też ci to wynagrodzę. aby pójść tam sama. a ponieważ twój wyjazd na weekend oznacza. . Wiedział. Dziewczęta miały pójść po południu na przyjęcie urodzinowe. bo nie miała do kogo się zwrócić. by pokryła jego wydatki. jak gdyby zastanawiał się na tym.

. Raven znajdowała się w całkiem innym miejscu.ptak śmierci i żałobne drzewo .Po prostu imię. i powtórzył bardzo cicho.Czy to rodzinne imię? . gdy w górze. który trzymała w białych. a także przed matką. płacz! Te bezlitosne kpiny wyciskały łzy z oczu Raven. że jej myśli nie mają nic wspólnego z pełną nadziei opowieścią o miłości. . o rozmowach tłumionych dźwiękiem silników. . Z jakiegoś powodu Raven Winter czuła potrzebę. które kiedyś wydawały się takie czarujące. Ścierwniku. A wierzby też są brzydkie."W" oznacza Willow. w jakiej została poczęta: na wiosennej łące gdzieś w odległym zakątku stanu Nowy Jork.Dobrze. czego zazwyczaj nie wyjawiała. Jako mała dziewczynka uwielbiała być Raven Winter. Raven dała mu to jasno do zrozumienia pół godziny temu. nie chciał widzieć smutku na jej pięknej twarzy. już wygojonych dłoniach. "Powiedz mi . Nick cieszył się na myśl o ich podróży do Chicago. gdy zadał ostrożnie pytanie. Wpatrywała się w jedną i tę samą stronę od 72 chwili startu. a nie fikcyjnym świecie beznadziejności i rozpaczy. bardzo łagodnie: .Raven Willow . . Ale w miarę jak dorastała. Odpowiedziała mu. które zażywała niemal codziennie przez . że spytał o coś.powiedział Nick do kobiety. matka opowiedziała jej o magicznej scenerii. zanim zamknęła się w sobie. by podjąć tę najwyraźniej wcale nie sentymentalną podróż do przeszłości. pod wielką wierzbą. realnym.Co oznacza to środkowe "W"? Jej pierwszą reakcją było zmarszczenie brwi i Nick uświadomił sobie. Wskazując wytłaczane złotem inicjały na jej portmonetce -RWW . które mogło mu umożliwić wgląd jej przeszłość. tym mniej wyraźne stawały się wspomnienia matki o tym. Czarne. że zagłębiła się w romansie Lauren Sinclair lżyli długo i szczęśliwie. a z udręki.Zaufaj mi". że właśnie wyraziła prośbę nie do spełnienia. wspaniałym żywym obrazem. gdy DC-10 oderwał się od płyty lotniska w Los Angeles. aby tam była.stwierdziła. . i o wiele mniej czarujące.Dobrze . ale to ciche wyznanie świadczyło o bólu i rezygnacji. Jako mała dziewczynka Raven uwielbiała tę historię.Nie . Może i była kiedyś wiosenna łąka i wierzba. Zanim jeszcze dowiedziała się. Dlatego właśnie nadano jej te imiona . Raven. Jednak od chwili. czarny jak jej włosy. nic na to nie mógł poradzić. unosił się na tle nieba koloru jej oczu. 73 Im Raven była starsza. kiedy można się rozweselić bezpłatnym szampanem. a nie o zaufaniu.płakałyby bez końca. płacz.oznaczające kruka i wierzbę. szybował kruk. Gdyby ich rodzice dali im takie straszne imiona .żądały okrutne dzieciaki z radością. A choć Nick nie chciał. że kruk.spytał: .Płacz. I nie chodziło tylko o to. możliwe też. takie omdlewające. Ale ukrywała je przed koleżankami z klasy. imiona. która zdawała się wierzyć. Czy potrzebowała do tej podróży towarzysza? Nick uznał. na tle jaskrawobłękitnego nieba. Kruki to takie niesamowite ptaki. kpiły z nieukrywaną pogardą. . mogę to zrobić. skąd się biorą dzieci. wyraźnie było widać. że cały ten wizerunek był tylko halucynacją. obficie płynącym w kabinie pierwszej klasy. A przynajmniej nie potrzebowała jego. jak poczęta została jej córka. wytworzonym w umyśle Sheili Winter przez LSD. w tajemniczy sposób opowiadaną przez Sheilę Winter. Raven była jakaś nieobecna.Zapłacz dla nas.rozkazywał jej w myślach. Raven spełniła tylko częściowo jego rozkaz. paskudne ptaki śmierci. . którą zauważył Nick. Wierzbo! . że nie. Ale możliwe. zaczęły być wykorzystywane przeciwko niej jako okrutne szyderstwa okrutnych dzieci.

Z początku Sheila pracowała jako pokojówka. Teraz Sheila odkryła. Ajej śnieżnobiała skóra? To właśnie z tego powodu zmuszona była w końcu odrzucić cudowny mit. ponieważ odchodząca kucharka pokazała jej. okazała się pełna uroku. To Raven. która podawała do stołu. Raven była dzieckiem kwasu. co powinno być młode i pełne nadziei. Toczyło się tu typowo prowincjonalne . Nie miała wątpliwości. Niszczył w niej najdelikatniejsze i najwrażliwsze miejsca. Kwas ten palił strasznie. nie zachowała w pamięci . nadal palący. która miała być ich nowym domem. zwalniając w ten sposób nie tylko cudowną pracę. na północ od miasta. jak i stale rozszerzając repertuar potraw godnych podniebienia smakosza. której nie kwestionowała. jak i córkę. To on nadał jej zaczarowane imię. . położona była w zacisznym zakątku malowniczego terenu. Podszkoliła ona zarówno matkę. Kochanek ulotnił się szybko. choć trochę potrzebna matce. Była to prawda. szybko z niej skorzystała. A samo Lake Meadow. ale lód nie zdławił buzujących pod spodem płomieni. mała. które poznawała. Podstęp udał się w znacznej mierze dzięki temu. a Sheila dzieckiem-kwiatem. zarówno te dawne. jaki pożytek może mieć ze swego milczącego i uciążliwego dziecka.. jak i inni kochankowie matki. To i tylko to było pewne. wżerający się coraz głębiej w jej mocno poranione serce. W parku rosły olbrzymie majestatyczne wierzby. jak wszyscy mężczyźni Sheili. gdy była w odpowiednim nastroju. Więc Raven wykreowała swoje własne wyobrażenie. i pomimo że czasem. że jej ojciec był Irokezem. Raven powitałaby z radością chłód lodu i odrętwienie. lecz także stróżówkę. Przestudiowawszy dokładnie historię plemion indiańskich w stanie Nowy Jork. choć świat widział tylko ascetyczną oziębłość lodu.całą ciążę. To on zachwycał się wspaniałością wierzby. ulubione. potrafiła wyczarować barwny obraz drzewa i kruka. która nigdy wcześniej jej nie potrzebowała. nadal parzący. kruka i nieba. Dzięki temu czuła się potrzebna. położona na północnym brzegu jeziora wioska. W końcu nad najbardziej spustoszonymi rejonami utworzyły się grube warstwy lodu. pozostawiając blizny i sprawiając. wydatne kości policzkowe i wielki szacunek dla przyrody. odziana w świeże biało-czarne uniformy. Stróżówka w Thorn-wood wydawała się Raven pałacem. sprytnie ukrywając brak doświadczenia. stawało się stare i jałowe. Kiedy nadarzyła się taka 74 wspaniała okazja. Raven Winter była dzieckiem kwasu.podobizny jej ojca. dumnym. że to. że na bardzo wczesnym etapie jej życia ostry i żrący kwas zdołał przedostać się do jej wnętrza. ale przedtem Sheila usłyszała o lśniącym Złotym Wybrzeżu jeziora Michigan i o możliwości pracy w majestatycznych rezydencjach położonych nad jeziorem. który ciągnął się niczym pluszowy dywan w kierunku migotliwego szafirowego jeziora. Kiedy Raven miała dziewięć lat. Kucharka z posiadłości Thornwood przechodziła na emeryturę i wyjeżdżała na Florydę. uznała. Także po nim Raven odziedziczyła kruczoczarne włosy. Sheila podała się za znakomitą kucharkę... Fotograficzna pamięć Raven zarejestrowała wszystkie pouczenia kucharki. że jest w części Irokezką. I mogły mieszkać w tak wspaniałym miejscu. szlachetnym i dzielnym. studiując książki kucharskie. Raven nie miała nic przeciwko gotowaniu. Głęboko we wnętrzu dziecka kwasu płonął wciąż ognisty ból. I wciąż był tam kwas. nie Sheila przygotowywała posiłki. sprzątając w wielu domach i rozglądając się za lepszą. że była tam też inna służba. miał niezdrową bladą cerę z powodu bezsensownego życia pełnego seksu i narkotyków. Bez wątpienia jej prawdziwy ojciec.ani nawet nie próbowała wytworzyć . lżejszą pracą. wraz z matką i jej ostatnim kochankiem przeniosła się z Nowego Jorku do Chicago. jak ma przygotowywać ulubione potrawy rodziny Wainwright.

mając nadzieję na miłość. Szyderstwa dziewcząt stały się jeszcze zjadliwsze niż dawniej i miały teraz seksualny podtekst.. że została stworzona. pragnęli jej. Byli też inni chłopcy. że była tak zdolna. była bardzo szczupła. Brał ją z okrucieństwem.. gdy zimowy wiatr od jeziora stawał się lodowaty. że da mu jeszcze inny. z powodu zniszczonych ubrań. która otrzymała imię po ptaku: Ptarmigan. A chłopcy? Nie przyłączali się nigdy do kampanii przeciwko Raven. tylko ciała.. Ale Raven -czarująco piękna młoda kobieta była lafiryndą. bo nawet wtedy jako trzynastolatka Raven pragnęła dziecka. Jeśli ta mała. blada. Raven . Sama mogłaby nie zauważyć tej odmiany. Caitlin i Taylor.życie. które do niej kierowali. To więcej niż bezczelność ze strony nieślubnej córki służącej. palili się do niej. Blane pojawiał się w jej życiu i znikał przez następne pięć lat. była też dziewczynka. zimny. ale nigdy jej samej. iż może się między nie wmieszać. tak jak jej matka. a z jej poważnych błękitnych oczu wyzierało zaniepokojenie i beznadzieja. I ponieważ po raz pierwszy w życiu Raven miała wrażenie. cudowny dar.. że pewnego dnia naprawdę będzie miała powód do nienawiści. Raven została stypendystką w "the Meadow". Raven oddawała się im wszystkim. by być zawsze przedmiotem kpin. ale Victoria i jej przyjaciółki nigdy by na to nie pozwoliły. a bogaci mieszkańcy znani byli z dobrego serca. porzucał ją z okrucieństwem i wracał do niej z okrucieństwem. Jednak bogate. gdyby nie to.i nie otrzymywała tego. i to wielu. Nosiły te imiona tak jak swe markowe stroje: z dumąi gracją. W wieku trzynastu lat straciła dziewictwo. Wydawało się.. Czego się spodziewała? Przecież była dzieckiem kwasu. a także słowa. natychmiast zadzwonił do dyrektora Meadow Academy. uprzywilejowane koleżanki nie przyjęły jej dobrze. szydziły. ladacznicą. a przynajmniej jej żeńską w swej zapamiętałej kampanii przeciwko Raven miała cały orszak 75 podziwu i pomocnych przyjaciółek. to teraz miała do tego okazję. Ta chuda przybłęda przynosiła im wszystkim wstyd. rzecz jasna. I przysięgała sobie. dziwką. ilekroć jej znowu zapragnął. Być może rozpuszczona spadkobierczyni rodu jakimś szóstym zmysłem wyczuwała. Kiedy kierownik szkoły publicznej. Raven miała cerę białą jak śnieg. która mieszkała z rodzicami w Thornwood i dla której Raven przygotowywała codziennie wyszukane posiłki. prywatna szkoła chciała się wywiązać z dalszego zobowiązania. ale świadczyły o tym zdumiony wzrok jej koleżanek i kolegów. nie zawracali sobie tym głowy. Ci młodzi bogacze pożerali ją wzrokiem. że coś straciła -był to radosny dar miłości. równie brzydkie jak jej wytarte ubrania. Na czele okrutnej i bezlitosnej krucjaty przeciwko niej stała Victoria Wainwright. Ponieważ Victoria rządziła klasą. To brzydkie imiona. I żyłaby tu z matką spokojnie. ale gdzieś około dwunastego roku życia Raven Winter nagle stała się piękna. I to Raven Winter była tym dzieckiem. Bogate dziewczęta w klasie Raven miały egzotyczne imiona: Chelsea. nieodwracalnie uszkodzonym od chwili wcale nie tak czarodziejskiego poczęcia. na dziecko . wazeliny. płaczącą wierzbą. Pragnął jej pięknego ciała. chuda twarz i posmarowane wazeliną nogi.. pozwalała się im dotykać. Głęboko 76 . do której chodziła w Chicago. ale teraz wchodzili już w wiek dojrzewania. zabójczy. że komuś na niej zależy. że przypuszcza. i oczywiście z powodu swego śmiesznego imienia. przemoczonym i sękatym drzewem. Raven Willow Winter próbowała nosić swoje egzotyczne imiona z taką samą pełną dumy gracją. oznajmiła Victoria tym przyjaciółkom. Brittany. dowiedział się ojej przenosinach do Lake Meadow. bo rzadko się sobie przyglądała. Blane Calhoun miał lat szesnaście.chuda mała dziewczynka była ptakiem śmierci. że zapewni doskonałe warunki edukacji jakiemuś zdolnemu. gołe nogi. ale niezamożnemu dziecku. przewijając się niczym złota nić bólu i męczarni. Raven nie uważała. którą pokrywała chude.

Nie było miłości dla Raven Winter i nie było dziecka. że ona i jej aktualny przyjaciel opuszczają Illinois. Zaofiarowała jej tylko drobną macierzyńską pociechę: pani Wainwright wie. i wiedziała. Raven obudziło głośne stukanie. wśród tych studentów znajdzie się ktoś.nigdy. że na UCLA można nosić nawet dżinsy. Ale myliła się. Może. że nie odmówi Blaneowi. jaki znalazła w nauce. Nie prosiła córki. Gdy jednak zbliżała się do drzwi. aby nie straciły kontaktu . Pozostawione przez kwas blizny przekształciły jej łono w lodową tundrę. że Raven poradzi sobie z gotowaniem dla całej rodziny. iż usłyszy tragiczne wieści o swej matce. wolność i spokój. Dadzą jej spokój i będzie mogła się uczyć bez przeszkód. nie Blane. zaakceptowała którąś z podobnych ofert stypendium w Radcliffe. który chciał. Yassar czy Yale. gdy przeczytała uważnie informator UCLA. Jej gołe nogi nie będą marznąć. że chce się widzieć z Sheila. by im towarzyszyła. Chce powiedzieć. A na fotografiach w informatorze Raven zobaczyła.. i nawet zgodziła się łaskawie. że zniknie w tłumie. to jasne światło na końcu mrocznego tunelu jej życia napawało ją wielką nadzieją. Ale w drzwiach nie zobaczyła przystojnej twarzy Blanea Calhouna ani zniszczonego narkotykami i nikotyną oblicza Sheili Winter..w środku wciąż płonął w niej ogień. Wiedziała. czego wszyscy pragnęli . Jej twarz z jedwabiście gładką skórą była tak ponura. Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. Mówiła sobie. Ale od czasu. Że już nic nie może jej bardziej zranić. że potem jej serce będzie znowu cierpiało. Inteligencja Raven i azyl. obiekt nadspodziewanie udanego eksperymentu. Raven podeszła do drzwi z samobójczą rezygnacją. dobrze się jej przysłużyły. wpadał do stróżówki. Tylko tam mogła znaleźć ciepło. że chciałaby się skontaktować z Raven w przyszłości. gdzie nie mogło zakiełkować nowe życie. i niezwykle mgliście mówiła o tym. O północy. Te obawy na szczęście szybko się rozwiały. Na trzy miesiące przed ukończeniem Meadow Academy przyznano jej pełne stypendium naukowe w UCLA. Gdy sześć tygodni przed końcem szkoły wróciła do domu. Niespodziewanie o tej porze odwiedziła ją Patrice Wainwright. a na uniwersytecie będzie tylu studentów z tak różnych środowisk. ale kiedy pożądanie zostało zaspokojone. że jakoś zniesie te ostatnie trzy miesiące. to wielokrotnie krzywdzone serce nagle napełniła nadzieja. Natychmiast pomyślała. że Raven poczuła strach. Nie będzie miało znaczenia. gdy pożegnał się już grzecznie ze swą bogatą dziewczyną. . To Sheila. Wróciła.to było jej doskonałe śnieżnobiałe ciało. ta uczelnia stała się przedmiotem jej marzeń. by mieszkała ona nadal w stróżówce do chwili rozdania świadectw. co widzieli wszyscy -jedyne. że to musi być Blane. W Meadow Academy istniał sztywny kodeks ubierania się: żadnych spodni dla dziewcząt. dokąd wyjeżdżają. zimną i jałową.. że ją kocha. Nie wspomniała też. Pożądano jej rozpaczliwie. zaskoczyła Sheilę w trakcie pakowania. bo zapomniała przytulić córkę na pożegnanie. być może o wypadku samochodowym. wymyślić jakiś sposób. by dostać coś więcej od Raven. kto ją polubi. Założy dżinsy i uszyje sobie letnią sukienkę. gdy Patrice Wainwright powiedziała. -Wyjechała? . siedem godzin po wyjeździe Sheili. być może tylko na chwilę.. ale jedyne.Już wyjechała. a nawet zostanie jej przyjacielem? Raven zamierzała wyjechać do Los Angeles dzień po ukończeniu szkoły. Studiował teraz na 77 uniwersytecie i przez ostatnie dwa lata chodzili z Victorią. jej kochankowie szybko znikali. Był to jej pierwotny wybór i nie zmieniła zdania pomimo nacisku ze strony dyrektora. Często jednak. Ten cel. aby Raven. że nie posiada nylonów. matka Victorii. Matka powiedziała Raven.

- Tak. - Wyraźne zaskoczenie Patrice Wainwright stanowiło dla Raven złowróżbne ostrzeżenie: że za chwilę dowie się czegoś, czego nie chce wiedzieć. Ciągnęła więc pośpiesznie, jak gdyby wypowiedzenie tych słów mogło sprawić, że staną się prawdą: Powiedziała pani, że wyjeżdża i że ja będę gotować przez następne sześć tygodni. Umiem gotować. Też o tym mówiła pani. Na patrycjuszowskiej twarzy Patrice Wainwright pojawił się wyraz wyniosłego lekceważenia i niewypowiedzianej pogardy. Raven bardzo dobrze znała tę minę. Przybierała ją Victoria, gdy z nią rozmawiała. - Twoja matka mówiła mi tylko to, Raven, jak wiele masz problemów. - Problemów? - Serce Raven wypełniła nieśmiała nadzieja. Czy matka wiedziała o jej cierpieniach? Czy ją to obchodziło? - Wiem wszystko o narkotykach, o twojej nimfomanii, a także i to, że jesteś złodziejką. Przez chwilę osłupiała Raven nie mogła się odezwać. Nigdy nie brała narkotyków ani razu. A choć wielokrotnie uprawiała seks, nigdy nie sprawiało to jej przyjemności. Była to jedynie rozpaczliwa próba zdobycia miłości. I.. - Moja matka mówiła pani, że jestem złodziejką? -Nie próbuj zaprzeczać. Wiem, że wielokrotnie kradłaś w naszym domu pieniądze i wiem dlaczego - żeby kupować narkotyki i, przynajmniej raz, żeby opłacić skrobankę. 78 Nie! Serce Raven zareagowało krzykiem na to okropne oskarżenie. To jej matka kupowała narkotyki... i to matka usunęła ciążę. Raven dowiedziała się o tym po fakcie. A kiedy dowiedziała się, że przez krótki czas istniała cudowna nadzieja na braciszka lub siostrzyczkę, błagała cicho matkę o wyjaśnienie. Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Sheila zareagowała pełnym zdumienia milczeniem, podkreślonym jeszcze twardym spojrzeniem, które wyjaśniło Raven z druzgoczącą jasnością, że jej matka żałuje, iż nie postąpiła tak samo w jej przypadku. - Do tej pory przymykałam oczy na to, co robiłaś. Twoja matka dobrze nam służyła i bardzo jej współczułam, że musi tyle znieść z twojej strony. Ale nie mogę patrzeć przez palce na kradzież trzech tysięcy dolarów. Zwróć mi zaraz te pieniądze albo wezwę policję. -Ale ja ich nie mam! - Nie wierzę ci. - Patrice podeszła do telefonu. - Miałam nadzieję, że załatwimy tę sprawę dyskretnie, bez nieprzyjemnego rozgłosu i policji. Szczerze mówiąc, ukrywałam wszystkie poprzednie kradzieże przed mężem, bo wiedziałam, iż będzie nalegał, bym natychmiast zwolniła twojąmatkę. Mam miękkie serce i bardzo jej współczułam. -Westchnęła, jak gdyby ciężar tego współczucia był o wiele ważniejszy niż kłopoty, w których znalazła się samotna matka, Sheila Winter. - Mogłabym wstrzymać wypłacanie jej pensji, by w ten sposób odzyskać to, co ukradłaś, ale nawet tego nie zrobiłam, bo wiedziałam, że większość zarobków przeznacza na opłacanie twoich seansów u psychiatry. Nie winie jej, że wyjechała, ale powiem ci, że zabrała ze sobą moje miłosierdzie. -Głos jej stwardniał. - Chcę mieć te pieniądze, Raven, i to już. - Aleja ich nie mam - powtórzyła cicho Raven. Moja matka je ma. Moja matka jest złodziejką. Raven nie mogła wypowiedzieć tego na głos. Pomimo że matka tak strasznie ją zdradziła, nie potrafiła odpłacić jej tym samym. Uniosła dumnie głowę i rzuciła jej w twarz przekonujące kłamstwo. - Wydałam je, by zapłacić zaległe rachunki za terapię. - Jawna strata pieniędzy. Dano ci cudowną okazję, byś się uczyła, przyjęto cię życzliwie w świecie, którego nigdy byś nie poznała, a ty po prostu kpisz sobie z tych, którzy tak bardzo starali ci się pomóc. - Doceniam tę szansę, pani Wainwright. Naprawdę. I jest już ze mną o wiele lepiej. Proszę, niech mi pani uwierzy. Skończyłam z narkotykami i wszystko pani zwrócę, obiecuję. Każdego centa, z odsetkami. Proszę nie dzwonić na policję, proszę. Patrice westchnęła znowu i tym razem było to westchnienie umęczonej arystokratki, zmuszonej do konfrontacji z podejrzaną rzeczywistością klasy niższej. W rzeczywistości

poczuła ulgę. Jej mąż byłby wściekły, gdyby dowiedział się, że tolerowała te kradzieże tylko dlatego, że nie chciała stracić najlepszej kucharki, jaką mieli. 79 - W porządku, Raven, nie zawiadomię policji. Ale chcę, byś wyniosła się z mej posiadłości, i to w tej chwili. Raven opuściła azyl stróżówki w Thornwood i przez ostatnie sześć tygodni szkoły była bezdomna. Czyż jednak nie była bezdomna przez całe życie? Znalazła pracę, dwie prace, obie w barach szybkiej obsługi. Pracowała codziennie po szkole, aż do zamknięcia, i na dwie zmiany w weekendy. Czasem spała w restauracji, czasem w parku, a czasem na szkolnym stadionie. Każdego dnia budziła się o świcie i przed rozpoczęciem lekcji brała prysznic w szatni dla dziewcząt. Po sześciu tygodniach wszystko się skończyło. Raven Willow Winter skończyła szkołę z najwyższymi ocenami i następnego dnia wsiadła do autobusu jadącego do Los Angeles, w kierunku wabiącego ją jasnego światła. Z początku Raven wierzyła, że UCLA będzie takie, jak ośmieliła się marzyć. Balsamiczne, ciepłe powietrze wibrowało energią i śmiechem młodości. Z pewnością tutaj, w samym środku miasteczka studenckiego, po prostu wtopi się w tłum. Ale nawet w tyglu UCLA Raven była inna. Jej śnieżnobiała skóra nie pokrywała się opalenizną ani nie ulegała oparzeniu słonecznemu, jak gdyby jej smukłe, pięknie rzeźbione ciało zrobione było z marmuru. Zauważano ją, gapiono się na nią, budziła zazdrość i pożądanie... gdyż na tle tych wszystkich wspaniałych złocistych kalifornijskich ślicznotek jej kruczoczarne włosy i alabastrowa cera wydawały się niezwykłe i wyjątkowe. Nikt nie kpił z jej imienia ani strojów, ale kobiety miały się przed nią na baczności, tak jak Victoria i jej przyjaciółki. I tutaj, jak w Meadow Academy, mężczyźni po prostu jej pragnęli. Raven zauważała poufałe uśmiechy zakochanych par i bardzo starała się nauczyć śmiechu i flirtu. Ale to było niemożliwe. Nie znajdowała takiej autentycznej radości w swym poranionym sercu, a bycie obiektem miłości to sprawa zbyt poważna, aby z tego żartować. Nie chciała bawić się we flirty. Oddawała swe idealne ciało mężczyznom, którzy go pragnęli. Przy każdym kochanku modliła się, by intensywne pożądanie, które widziała w jego oczach, przekształciło się kiedyś w czułą miłość. Ale nigdy tak się nie stało. Każdy mężczyzna odchodził, zostawiając jej to samo pogardliwe pożegnanie: jest taka lodowata, taka poważna, taka sztywna. 80 Czy nie mogli odgadnąć, że jej sztywność wynikała ze strachu, iż znowu zostanie zdradzona? Czy nie rozumieli, że była tak poważna, ponieważ miłość była dla niej tak ogromnie istotna? I czy nie uświadamiali sobie, że pod pozornym zlodowaceniem wciąż płonął i palił kwas? Raven dotrzymała słowa, że zwróci Patrice Wainwright każdego centa wraz z odsetkami. Jeszcze przed opuszczeniem Lake Meadow wysłała na adres posiadłości Thornwood pierwszą z wielu kopert. Ta koperta zawierała gotówkę. Z Los Angeles jako studentka wysyłała przekazy, zaś później jako studentka prawa, a potem jako prawniczka wysyłała czeki z wydrukowanym nazwiskiem i adresem. Razem zwróciła dwadzieścia pięć tysięcy dolarów, sumę z pewnością przekraczającą znacznie to, co ukradła Sheila Winter. Ostatnią ratę wysłała osiem lat temu, podczas pierwszego roku praktyki w charakterze doradcy w dziedzinie rozrywki. Gdy wysłała pocztą ten czek, poczuła, że coś się skończyło, że jej kontakt z tym bolesnym rozdziałem jej życia został zerwany na zawsze. I wydawało się, że jest tak istotnie, dopóki sześć miesięcy temu nie przyszła koperta, nadana pół kilometra na wschód od Thornwood. Zawierała zaproszenie, ze złoconym ornamentem, na zjazd z okazji piętnastej rocznicy ukończenia Meadow Academy. Proszono o odpowiedź na adres posiadłości niedaleko Thornwood, gdzie mieszkała teraz z mężem, Blanem Calhounem, Victoria Wainwright, jedna z organizatorek zjazdu.

Victoria Wainwright-Calhoun nie musiała wysyłać Raven zaproszenia na uroczystą galę w hotelu "Fairmont" w Chicago. Ale to zrobiła. I było to największe szyderstwo. Raven odpowiedziała bezzwłocznie, wysyłając czek na pięćset dolarów - stanowiący opłatę za wstęp dla dwóch osób, na elegancką kolację z tańcami w sobotni wieczór oraz sutą przekąskę z szampanem następnego ranka. Raven miała teraz pieniądze, markowe ubrania i lśniące klejnoty, ale ciężko zapracowane bogactwo nie dało jej szczęścia ani nie zapewniło wstępu do złotego kręgu przyjaźni i miłości. Wciąż była samotna, wciąż była outsiderem, a teraz postanowiła sobie kupić towarzystwo na ten nader ważny wieczór. Płaciła Nicholasowi Gaultowi, by pomógł jej stworzyć iluzję szczęścia i miłości, by mogła pokazać im wszystkim, że odniosła sukces przewyższający ich najśmielsze oczekiwania. Gdy jednak podniosła wzrok znad nie przeczytanej stronicy powieści Lauren Sinclair na niebo, które miało barwę jej oczu, pomyślała ponuro: "W gruncie rzeczy płacę za to, by nie mieli pojęcia, iż stałam się właśnie tym, za co mnie zawsze uważali - ptakiem śmierci... wierzbą, która wciąż płacze... dzieckiem kwasu, w którym nawet najzimniejsze lodowce nie ochłodzą palącego ognia bólu". 81 10 Apartament, który Raven zarezerwowała w "Fairmont" należał do najlepszych w hotelu. Pomiędzy dwiema przestronnymi sypialniami znajdował się luksusowy salon, w którym nie brakowało nawet małego fortepianu. Każdy pokój urządzony był w subtelnym fiołkoworóżowym i kremowym kolorze i z każdego rozpościerał się panoramiczny widok na jezioro Michigan, Grant Park, Lincoln Park i słynną chicagowską Miracle Mile. Nick i Raven spędzili tu trzy godziny przed tańcami, osobno, w luksusowych sypialniach. Nick zadzwonił do domu, aby podać rodzicom numer telefonu, pod którym można go znaleźć. Okiem doświadczonego hotelarza ocenił z aprobatą wysoką jakość wszystkiego, co go otaczało, rozkoszując się wspaniałymi widokami z okna. Jednak większość czasu spędził na rozmyślaniu o Raven. Z niecierpliwieniem czekał na umówione spotkanie w salonie, o ósmej. Nick czekał w salonie, gdy pojawiła się Raven. Przebywał tam już jakiś czas, gdy dostarczono przesyłkę: bukiecik czarnych orchidei. Patrzył ze zmarszczonymi brwiami na kwiaty, kiedy usłyszał za sobą jej głos: - Doskonale. Odwrócił się i aż dech mu zaparło z wrażenia. Raven miała na sobie czarno-białą kreację królewskiej elegancji. Suknia idealnie przylegała do jej ciała, była prowokacyjna nie dzięki temu, co odsłaniała, ale dzięki temu, co pozostawało skromnie ukryte. Lśniące czarne włosy Raven, zaczesane do tyłu, odsłaniały śnieżnobiałą twarz i były zwinięte w gruby węzeł na czubku jej ślicznej główki. Korona nocy lśniąca, jak gdyby pieścił ją niewidzialny księżyc. Makijaż Raven jak zawsze miała idealny, a jedynymi klejnotami, jakie nosiła, były szafirowe kolczyki, tak jaskrawobłękitne jak jej oczy. Twarz jej wyrażała równocześnie niepewność i odwagę. Śnieżka wyglądała wspaniale, jak baśniowa księżniczka, której nie brak niczego poza wiarą w siebie, a już na pewno nie potrzebuje czarnych orchidei. - Doskonale? - powtórzył w końcu Nick. - Ty je zamówiłaś? - Tak. - Raven wzruszyła ramionami. - To taki żart dla wtajemniczonych. Nick pomyślał, że w gruncie rzeczy to nie jest żaden żart. To sprawa bardzo poważna. Tak poważna, że nawet jej suknia została bez wątpienia 82 wybrana - a może nawet specjalnie uszyta - by idealnie pasowała do bukiecika czarnych orchidei. - Czy mam pomóc ci je przypiąć?

A potem uśmiechnęła się. ale mam propozycję: zrobimy im piekło. co przypominało ulgę. Pod wpływem impulsu dotknął delikatnie jej policzka.W porządku. Miała wszelkie powody.W niczym nie poprawią twojego wyglądu. Osłupiała. 83 by ktokolwiek ze szkolnych kolegów i koleżanek.. która nie potrzebowała niezwykłych i egzotycznych kwiatów. że Victoria .. zdecydowanie odmówi przypięcia czarnego symbolu hańby do nieskazitelnego białego atłasu. jej głos był chłodny i rzeczowy. bez wątpienia bardzo kosztowny.A tak na marginesie. .Dziękuję.Och . Nie będę ich nosić. .zechce ofiarować jej czarne orchidee i uznała. nie było też w niej tego pogodnego spokoju. a on nie pozwoli. .odpowiedziała zaskoczona tą propozycją. że lepiej przypiąć je zawczasu. Prawdę mówiąc. . nie ma znaczenia. . jestem ekspertem. który okazał się dla niej najwspanialszą ozdobą. po ciężko zapracowanym zasłużonym sukcesie.Dobrze .W odpowiedzi na te słowa w jej pełnych niepewności szafirowych oczach zabłysło coś. a pod chłodną powierzchnią . dokonał więcej. Raven zwalczyła tę reakcję za pomocą surowego upomnienia: płaci mu za udawanie. że mogą mu zaszkodzić. jak zawsze nosiła je w szkole.No cóż.pulsujący żar. I Raven nagle poczuła się zadziwiająco bezpiecznie. Raven. by nią wprost tryskać. że są nieodpowiednie.. I w końcu powiedziała spokojnie: . czując nagły przypływ gorąca do twarzy w odpowiedzi na jego serdeczność. niezwykłe i lśniły wewnętrznym blaskiem. . kpiąc ze swych dawnych koleżanek i kolegów. bez śladu rumieńca. A teraz Nick stwierdził. zanim oni będą mieli szansę zakpić z niej. a jego stalowoszare oczy mówiły jej. Nawet gdyby Victoria lub Blane wcisnęli jej podobny bukiet. który tak czarująco zabarwił go w odpowiedzi na komplement. kiedy otrzymała czek.. pełnym nadziei uśmiechem. że wszystko. by podkreślić swą niezwykłą i egzotyczną urodę.. Wspaniały bukiecik. Kiedy znowu się odezwała.Dobrze. Ten smoking leży na tobie bardzo dobrze. . Gdy ją dotknął. zgromadzonych w Imperialnej Sali Balowej..Zaufaj mi. Były doskonałe. Czy w innym stuleciu Nicholas Gault zerwałby rycersko szkarłatną literę "A" z purytańskiej sukni Hester Prynne? Pewnie tak.uśmiechnął się Nick. wyglądasz bardzo pięknie. ani dlaczego tak bardzo cię niepokoją. Bezczelna arogancja Raven dała Victorii okazję podzielenia się z przyjaciółkami odrażającą historią. Jej ustom brakowało uśmiechu. że coś do niej czuje.Są nieodpowiednie. myślę. Obawiała się. . Victoria Wainwright-Calhoun osłupiała.Nieodpowiednie? . Pomyślał jednak. kim oni są. Raven. . Był znowu śnieżnobiały. kto nie ma najmniejszych wątpliwości. że będzie się upierał przy swoim zdaniu. Jeśli chodzi o kwiaty.Dziękuję . . przypominającym połysk jej wspaniałych włosów. potwierdzający obecność Raven na zjeździe. Nick uświadomił sobie. podziwiał w milczeniu jakość kwiatów.zaskoczeniem i wdzięcznością. i dodał: .Nie wiem. chociaż były symbolem hańby. Wątpliwe. a potem poczuła radość. Nick ją ochroni. Nick wpatrywał się w kobietę. Najpierw odpowiedziały mu jej oczy . że Raven Winter potrzebuje czegoś więcej. ale. Osiągnęła oszałamiający sukces. że jest zerem. co osiągnął. że Raven nie chce nosić tego bukiecika.. dziękuję. Zamiast tego wyglądała jak ktoś. a niebieskim oczom -błysku pewności siebie. który uzyskuje się. poczuł atłas i lód. Gdy Nick wyjmował czarny bukiecik z białego pudełka. Ale z Raven nie promieniowała pewność siebie. miękkim. którą matka .a może Blane . Zamierzała nosić egzotyczne kwiaty z dumą. by go przypięła.wyszeptała. .Tak. Nick.

który byli wtedy kilkunastoletnimi chłopcami. Victoria i jej przyjaciółki stale komunikowały się ze sobą i często jadały razem kolacje w towarzystwie współmałżonków. ilekroć jej pożądliwe błękitne oczy spoczną na ich bezcennych ozdobach. Kradzieże zostały dopisane do długiej listy występków Raven i w ciągu miesięcy poprzedzających zjazd Victoria starannie uzupełniła swoją historyjkę. podejrzany sposób. "ogier". Tyle.. mówiąc. że podczas zjazdu raz na zawsze pokaże Raven. jaka ochocza. upłynęło kilka chwil. w dekadenckim. Przez ostatnie piętnaście lat wielu absolwentów Meadow Academy przebywało nadal w okolicach Chicago. gdy wspominali je jako 84 ludzie dorośli. gdzie jej miejsce. To słowo z sykiem . Przepowiadały jednak z wyższością.rzecz jasna . jeszcze bardziej smakowite. Wyglądał jak jeden z nich. ciemny. by złowić mężczyznę z pieniędzmi. Jako doradca prawny. że to była. zanim zorientowano się. a pojawiając się tu ze swymi drapieżnymi szponami wbitymi w jego starcze ramię. Będzie jego kochanką. wyglądała jak prawdziwa dama z wyższych sfer. ale z pewnością dosyć. Bez Raven uroczysta gala w "Fairmont" byłaby jeszcze jednym przyjęciem z wytwornym jedzeniem. dodając do skradzionych pieniędzy także biżuterię. Ale i tak pomimo ich złośliwego skupienia. głęboko wycięta. jaka niemoralna. kiedy w końcu zjawiła się. Historyjki stawały się jeszcze wstrętniejsze. nawet wówczas. markowymi strojami i wybornym szampanem. Raven udowodni bez najmniejszych wątpliwości. pomimo tego. Obiecał żonie. że ich związek trwał w istocie pięć lat. kiedy spotykali się już z Victorią. ma . by kupić jakiś strój. potężny i pewny siebie. Ale jego przystojna twarz nie była nikomu znana. że nadal jest gotowa na wszystko. że bezlitośnie go uwodziła swoją czarującą niemoralnością. teraz z przyjemnością odsłaniali nigdy wcześniej nie opowiadane szczegóły ich zażyłości z Raven -jaka zawsze była chętna. Idealnie pasowała do niego. którymi będą rozkoszować się w przyszłości. który zawsze chętnie opowiadał o pozbawieniu Raven dziewictwa. skąd wie. że ona już tu jest. Dopiero gdy Victoria i Blane zbliżyli się do Nicka. że Raven jest prawnikiem w Los Angeles. "przystojniak". że mężczyzna jej życia będzie o wiele od niej starszy i ogromnie bogaty. będą mogły z pogardą spoglądać na Raven.Raven .opowiedziała jej dopiero w ostatnim czasie. był więcej niż mile widziany. burdelowym odcieniu szkarłatu. . zapewniając im zapas anegdot. Też widziano ją tu mile. Żadna z nich nie chciała przegapić chwili przybycia Raven. kiedy wszystkie upiększą się klejnotami wartymi fortunę. z którym przyjdzie Raven. Przewidywały też ze złośliwą radością. na pewno będzie się różnił od niej wiekiem. Ich oczy instynktownie skierowały się na Nicka. z jaką myśliwy czeka na swą ofiarę. Nawet Blane. ich wzrok spoczął na jego pięknej towarzyszce. jakiś model albo początkujący aktor..pieniądze. tajemniczy nieznajomy pojawił się tu bez zaproszenia? Jeśli nawet tak. Czy ten wysoki. Za bardziej prawdopodobne uznały jednak. Paciorkowate oczy Victorii Calhoun i jej przyjaciółek były wpatrzone w wejście do Imperialnej Sali Balowej. że wszyscy obserwowali łuk wejścia do sali balowej. niezwykle atrakcyjny w seksowny. Mężczyźni.z tłumionym przerażeniem wyszeptała Victoria do Blanea. Dzięki temu w wieczór zjazdu. Ponieważ Victoria zareagowała na to z wściekłością. Patrice była zmuszona wyjaśnić. jaka rozpustna. bogaty. zrzucił całkowicie winę na Raven. że mężczyzna. nie tyle co one. Victoria i jej przyjaciółki oczekiwały pojawienia się Raven z taką samą złowrogą rozkoszą. że jej suknia będzie całkowicie pozbawiona smaku. teraz odsłonił skrywaną przedtem prawdę. jego zdobyczą. Ale teraz ta beznadziejna Raven Winter zabawi je raz jeszcze. Aksamitna. tak jak przez ostatnie miesiące bawiło je wspominanie plugawych historyjek o dawnych dniach tej dziewczyny w Meadow Academy. Może będzie o wiele młodszy.

Victoria gruchała z Nicholasem. ilekroć miał na to ochotę.. Kopciuszek. że wciąż mogła patrzeć na Nicka.. które poczuła. widząc bezczelną Raven Winter. by chciwie przyjął ten bezcenny dar. który zmroził jej członki. zamierzał przedstawić się po prostu jako "Nick". że ci ludzie wcale nie są jej przyjaciółmi. gdy tylko uwolni się od obezwładniających okowów lodu. . łagodne ramiona. . że o ile nie będzie do tego zmuszony. podczas której arystokratyczny Nicholas z pogardą odrzuca tandetną Raven Winter. -Będą jeszcze dwie inne pary. "Mam" . dostrzegła coś. Kiedy przypuszczał. mniej niż zero. że jej serce wciąż bije. to porzuci ją natychmiast.Pozwoliłam sobie posadzić was przy naszym stoliku . Oczyma duszy widziała już. że mieli rację? Raven zamierzała uciec.zagruchała. jeszcze bardziej zatrważającego: pożądanie. który zamroził Raven. przysięgała sobie w duchu... To było po prostu niemożliwe.odpowiedziało serce Raven.. a potem jego wdzięczność. którego nie będzie szukał żaden zakochany książę.wymknęło się spomiędzy doskonałych zębów. Raven nie mogła jeść kolacji z Victorią i Blanem. przeznaczoną wyłącznie dla niej.. wyciągnął silną dłoń do Blanea i powiedział: . że spotka się z przyj aciółmi Raven. Absolwenci Meadow Academy czytywali "Fortune" i "The Wall Street Journal". którymi można się będzie rozkoszować: szok Nicholasa. Widziała pogardę w uśmiechniętych oczach bogaczki. A kiedy przesunęła wzrok na Blanea. Victoria wyobraziła sobie publiczną scenę. jak wybiega niczym Kopciuszek z wybiciem północy. Potrząsnąwszy rękąNicka. Niech tylko Nicholas dowie się całej prawdy o Raven. nie poda swojego nazwiska. szarooki nieznajomy był jeszcze wspanialszy z bliska niż widziany z drugiego końca sali. znowu i znowu. Raven nie powinna była mieć Blane a i z całą pewnością nie powinna mieć tego eleganckiego mężczyzny. Chyba nie masz nic przeciwko temu.zagruchała Victoria. wynagrodzi jej z nawiązką niezwykłe rozczarowanie.. kiedy Raven zostanie zdemaskowana jako dziwka i złodziejka. które publikowały artykuły na temat "Eden Enterprises" i ich potężnego dyrektora. To będzie jej osobista misja na ten wieczór. .Z wyraźnym żalem odwróciła wzrok od Nicka i rzuciła Raven kpiące wyzwanie. Victorio .powiedziała spokojnie Raven. Blane przedstawił swoją żonę. Nick wyczuł silny dreszcz.Cześć. wysyłając ogniste impulsy spod pokrywy lodu. skrywaną pogardę. Ten milczący krzyk był jedynym dowodem. . ale w środku skręcała się z gniewu. by jadła kolację 86 z mężczyzną.Jestem Nicholas. podtrzymała na duchu Victorię. Już wcześniej zdecydował. tylko po to. Palące impulsy ognistego bólu zaczęły roztapiać krępujący ją lód.Raven! Jesteśmy zachwyceni. która kiedyś dręczyła ją z taką zjadliwością? I jak to możliwe. tym razem przez silne. pięknie ubraną i wspartą na ramieniu mężczyzny. co miała do zaoferowania. Musiała zagruchać. Miła perspektywa nieuniknionej kompromitacji Raven połączona z faktem. . Nicholasie . Jak mogłaby jeść kolację z kobietą. a potem z niej szydził? I brał znowu. W ich obecności czuła. zaciśniętych 85 pomimo pozorów idealnie uprzejmego uśmiechu. Pozostaną anegdotki. bo czarnowłosy. A dowie się prawdy. znowu została uwięziona. czy te piętnaście lat nie udowodniło. nie zasługujące na życzliwość ani miłość. I. . wyraźnie zasługującego na kogoś o wiele od niej lepszego.Witaj. a raz dopełniona. że jest taka. Gdy jednak tylko próbowała się odwrócić. że zdecydowałaś się przyjść. któremu kiedyś z taką ochotą i nadzieją oddała wszystko. Ale ponieważ stało się aż nadto jasne. jak jej zawsze mówili: zero.

ponieważ potrzebują kogoś.ale same umowy i jej rola jako negocjatora były publiczną tajemnicą. Więc.. ale zbliżali się już do nich ludzie. który wygląda następująco: udawajmy.Więc? . Nie czuję się wystarczająco przygotowany na pytania.Jednakże mam wrażenie.Na samym szczycie. za co mu płaciła.. Potrzebny mi jest krótki wykład na temat Raven Willow Winter.Jestem doradcą prawnym. . Raven. zjawy z przeszłości.. o trosce. -Tak. że jesteśmy w Los Angeles i ci wszyscy ludzie przyszli do ciebie. .dodał miękko . które mogą paść podczas kolacji. -Negocjujesz umowy i spisujesz kontrakty dla aktorów. Raven wiedziała. Nick udawał kochanka. Podając jej jeden z nich. że będziemy z wami siedzieć przy kolacji. .przyznał się Nick. Był przy niej . Źródłem ciepła i cudownego poczucia bezpieczeństwa był Nick.Za ciebie. kiedy doszli do srebrnej fontanny. A więc uzgodniliśmy wcześniej. jesteś tu najpiękniejsza. ale chciał to usłyszeć z ust Raven. że nie ma żadnego racjonalnego powodu.nie odstępował jej nawet na krok. Nick chciał. odkryła to. Raven wiedziała. z której tryskały bursztynowe kaskady znakomitego szampana.to nie jest powód racjonalny. byś czuła się choć trochę zastraszona przez kogokolwiek w tej sali. scenarzystów? Nick znał już odpowiedź. stuknąć się kieliszkami i wznieść toast. wpatrzone w nią oczy były ciepłe. Warunki umów. by prowadził dla nich negocjacje w sprawie umów wartych miliony. ale odsuwała tę myśl. A słyszeli.Ja też nie piję dużo . a co dopiero wrażenie ciepła i unoszenia się w powietrzu. Iście epikurejska kolacja zaczęła się od królewskiej sałatki oraz uprzejmego. o miłości. że to tylko pozory.W porządku. co ją boli. Victorio. sięgając po dwa napełnione już kryształowe kieliszki. i często. . by wywołać jakikolwiek efekt. mówiły o głębokim przywiązaniu. 87 . jego delikatnie opiekuńcze pieszczoty mówiły o czymś o wiele bardziej intymnym niż pożądanie. to zbyt mało. Nie było teraz czasu.powiedziała Raven.Bardzo się cieszymy. To nie był wpływ szampana. Kiedy jej dotykał.które otoczyły jej szczupłą talię. a potem przesunął płonące stalowe spojrzenie na Victorię i odpowiedział zamiast Raven: .Niewiele jest do opowiadania. która najwyraźniej przyczyniła jej wiele cierpień. że kilka łyków. ..Tak. ponieważ były tak ważne. . Ale teraz. że dziś trochę szampana może nam pomóc. a kiedy go dokończył i jego oceniające szare oczy znowu spoczęły na niej. musiała to robić. które negocjowała. A to znaczy. powiedział łagodnie: Prawdę mówiąc... lecz zjadliwego przesłuchiwania Raven. . weźmiemy sobie po kieliszku szampana i wmieszamy się na jakiś czas między gości. Zajmuję się rozrywką.Najwybitniejsi klienci? Największe umowy? .Ja nie piję .Nick oderwał od niej wzrok i rozejrzał się po sali.silna. które upiła z kryształowego kieliszka. Jedno i drugie. Był to niespieszny i dokładny przegląd. . łagodne i pełne siły. reżyserów. "Przyjaciele" chcieli wiedzieć wszystko o jej pracy. były ściśle tajne -o ile zainteresowane strony nie zdecydowały się ich ujawnić . że jesteś najlepsza. żeby przetrwać. Ale . I za mój plan. że jesteś bardzo piękna. . potężna osobowość . -Więc jesteś zadziwiająco piękna i osiągnęłaś zadziwiający sukces. Nick uśmiechnął się. prawda? -Tak. by zadać więcej pytań. tak jak go o to prosiła.Więc po prostu odpowiedz na moje pytania. Pytanie numer jeden: jaki jest twój zawód? . .A na jakim miejscu uplasowałabyś się wśród doradców prawnych świata rozrywki Los Angeles? Bądź szczera. powiedział: . Omawiano je regularnie w prasie handlowej. by powiedziała mu wszystko. a nie Don Perignon. Należało się uśmiechnąć. Szare. pojawiały się w .powtórzyła Raven z cichą nadzieją.

albo za zimno. Ta odpowiedź zdawała się sprawiać Victorii przyjemność. przez jedną cudowną chwilę odważyła się uwierzyć w to wspaniałe marzenie. ale atłasowa skóra była jeszcze trochę 89 chropowata .A więc . Raven reprezentuje prawie wszystkich ludzi. .Mylisz się. z którą przed tym wieczorem nigdy się nie spotkały. Jogging może powodować przemęczenie. Victorio . tym bardziej mi się wydaje. i już po chwili wiadomo było dlaczego.spokojnie odparł Nick. dodał: . kiedy naciskano ją. . "On po prostu udaje -napominała siebie Raven.i wydawało się. Ilu z was słyszało o przyrządzie gimnastycznym edenie? . im więcej czytam o joggingu.A co z dziećmi. Raven wahała się. .mruknęła Victoria. rozczarowana tą odpowiedzią i zirytowana intymnością między nimi. typowo południowy akcent.odpowiedział. że jesteś w takiej dobrej formie.A poza tym pracuje w ogrodzie. a której często wytykano nieślubne pochodzenie. Dało jej to szansę zadania następnego zjadliwego pytania kobiecie. też pozwolił sobie uwierzyć w iluzję ich miłości. jaką sprowokowała. że nie jest on zdrowy. która nigdy nie była zamężna.Poza tym.oznajmiła Victoria z wymuszoną wesołością. . by podała nazwiska znakomitości.No cóż . Ale. Z radością zagubiłby się na zawsze w tych pozorach.Nie.i prowadzoną mową. Potem. Skaleczenia znikły. Raven . o których słyszeliście. Ogłuszający efekt pytania Victorii o jej nieślubne dzieci zmalał pod wpływem słów Nicka i jego kochających szarych oczu. 88 . Naprawdę. o dziwo. I Nick jeszcze raz odpowiedział na pytanie skierowane do Raven.przerażająca pamiątka ich pierwszego spotkania. a jego palce czule dotykały śnieżnobiałej dłoni.No cóż. które reprezentowała. żona jednego z "kochanków" Raven. . Więc prawdopodobnie nie masz wiele czasu na osobiste życie. ale praca w ogrodzie to cudowna gimnastyka. ale i tak wyczuł. by udawał".Raven nie ma żadnych dzieci.Raven uprawia jogging . . . że znajdują się w Los Angeles i ci wszyscy ludzie przyszli do niej z powodu jej kwalifikacji. "Entertainment Tonight" i "USA Today". . .tłumaczył. . o którym byśmy słyszeli. Raven? Masz dzieci? Nick nie dotykał w tej chwili Raven. Powoduje przemęczenie organizmu.Płacę mu.Tak . . ale ta fikcja nie skutkowała.Tak.Dla mnie jest tu na to przez pół roku albo za gorąco. że zesztywniała. jak gdyby z powodu klimatu Chicago była w gorszej formie od Raven. . A jednak. że nic nie jest w stanie jej powstrzymać. Nie ona panowała nad sytuacją. to robi wielkie wrażenie.poparła ją Sandra.Na razie. uśmiechając się czule do Raven. . Gdy Nick ujrzał z olśniewającą jasnością czarodziejskie marzenia jej serca. . .Nie. Victorio . ale narastający przeciwko Victorii gniew stanowił mocną więź z rzeczywistością .podsumowała Victoria z ledwo maskowanym zadowoleniem -nikt z ludzi.Nic dziwnego. prawda? Byłaś kiedyś mężatką? Raven miała udawać. . nigdy nie wyszłam za mąż. jak gdyby dosięgnął ją ogłuszający cios. Delikatnie ujął jej drżącą dłoń. Nie wymaga wysiłku i działa jak aerobik."People". zanim potwierdził. lecz Victoria . ponieważ żaden mężczyzna nigdy nie patrzył na nią z taką czułością. Raven. -Victoria powiedziała to tak.Naprawdę? Nick przez chwilę wpatrywał się stalowoszarymi oczami w oczy Victorii. Sandra miała miękki.

To było ostrzeżenie i Raven nagle uświadomiła sobie. 90 11 Mogę z tobą zatańczyć.Oczywiście.Jest po prostu wspaniały . . Nicholasie? . .. . Raven planowała. że wie. . by zatańczyła z Blanem. ale nie jestem znawcą męskich sylwetek. że teraz czuje do nich jedynie pogardę.. Jednak w tej chwili Raven nie chciała już z nimi tańczyć.Wzrok Nicka skierowany był na Sandrę. kiedy wszystkie musiałyśmy się dzielić. . w tym Raven. .Ale myślałam sobie. że niezależnie od tego. Celem ćwiczeń jest ujędrnienie i hartowanie ciała bez rozbudowy muskulatury. Musiał teraz zobaczyć jej twarz.. Dokładnie odtwarza ruchy osoby pracującej w ogrodzie. To dla nas taki luksus. kim on jest? Nick spojrzał na nią i zobaczył jej oczy. Jak gdyby unosiła się wysoko nad nimi.Najwidoczniej wymyślił go ogrodnik. jeśli ktoś postawił sobie takie zadanie. Zamierzała pozwolić im. że zatańczy z nimi wszystkimi.On tylko udaje. . prawda? Raven zorientowała się natychmiast. że zawodowi ogrodnicy mają wspaniałe sylwetki. Nie chciała nigdy więcej czuć ich rąk na swym ciele. czy Victoria zatańczy z Nickiem.Zechcesz odstąpić Nicholasa na jeden taniec? Przecież był czas. To udawanie było takie cudowne.rzuciła jej wyzwanie Victoria. kiedy wszystkie musiałyśmy się dzielić z tobą naszymi chłopakami".. że cały czas wiedziała. by Blane Calhoun jej dotykał. że słyszało o edenie. Nicholasie. To pragnienie wypływało z siły.entuzjazmowała się Sandra. Raven? .Nie mam dzisiaj ochoty nikomu odstępować Raven. Teraz to już nie miało znaczenia. angażuj ą wszystkie grupy mięśni.Myślę.uśmiechnęła się Raven. Było to życzenie. by ją zaakceptowali. że więcej daje niż tradycyjne podnoszenie ciężarów. że Victoria chce. "To nie ma znaczenia.Nie będziesz miała nic przeciwko temu. że rzadko mamy okazję tańczyć ze sobą. jedynie dzięki pracy. że mu na mnie zależy". które jeśli są prawidłowo wykonywane. lecz roztańczone.powiedziała sobie. a dwoje innych. a nawet trochę rozgrzewa.Nie . .Tak. wzruszyło ramionami na znak przeczenia.Pięć na osiem osób przy stole przyznało. a teraz jego sztuka .wtrąciła szybko Raven. by jeszcze raz jej dotknęli.spytał cicho. podczas gdy przedtem nigdy nie dorastała im do pięt. Czy wciąż jest zagubiona w odległych marzeniach? A może jej inteligentne.A ty. prawda? . . iskrzące się jakimiś niewypowiedzianymi myślami. I planowała dać im wszystkim jasno do zrozumienia. ale nadal dotykał dłoni Raven. . ale Nick to tylko doskonały aktor. Czuł. . Victorio .spytała Victoria. Raven? Poza tym ty i Blane powinniście chociaż raz zatańczyć ze względu na dawne czasy.Jednak słyszałeś o tym urządzeniu do ćwiczeń? . że nie chcę stracić ani jednej minuty. Sądzę. że zatańczy z Blanem. wiedząc. . postara się. nie słabości. -I co? . które Nick odczytał z zadziwiającą jasnością. co zamierzała powiedzieć Victoria: "Przecież był czas.Tak . zawsze wolałabym podlewać róże. Dawniej tak rozpaczliwie pragnęła. czy Nick dowie się o mnie prawdy .Masz jakąś opinię na temat podnoszenia ciężarów? . czy nie. Myśląc o tym wieczorze. którą wykonuj ą. jak tylko orkiestra zaczęła grać. jak się odpręża w odpowiedzi na jego dotyk. ale są tam również dodatkowe urządzenia do ćwiczenia mięśni. że jesteś architektem terenów zielonych. które nie były ani zamyślone. ani przenikliwe. że znowu jej zapragną. by poznał wszystkie jej wstydliwe sekrety. . co miało dla niej stanowić rodzaj kary. włączyli do swego koła. Prawdopodobnie wiesz już o tym. że gdybym miała wybierać pomiędzy podnoszeniem ciężarów i podlewaniem róż. wiedząc doskonale. Mówiłeś. błękitne oczy stały się nagle przenikliwe co dowodziłoby.powiedział.Jesteśmy tak zapracowani. Nick udzielił wymijającej odpowiedzi. . Raven nie chciała.

nimfomanką. Nick .powiedziała spokojnie . z niemal każdym mężczyzną w rym pokoju. że istnieje taka możliwość. -Nie. . .. Po chwili powiedziała z powagą: .Jej pragnienie bogactw może być równie nienasycone. Jakiś instynkt samodestrukcji sprawiał.Raven jest bardzo bogata.Nie niepokoją cię tlące się uczucia? "Niepokoją mnie czarne orchidee . Raven. I niepokoi mnie także.Po co mi o tym mówisz. .Raven była dziwką. . Dzięki Bogu. Blane chciał jąmieć. ale jeśli chcesz poddać próbie moją seksualną pewność siebie.nie licząc kilku słów stanowiących wstęp do seksu. że Blane.a nie żar uczuć. na jego ton.. Nick. jak jej pragnienie seksu. na okropne wspomnienia o tym. . czym była piętnaście lat temu.Raven. . a chłopcy .Tak? Dlaczego tak mówisz? .. Victorio? Sądzisz. . starając się i mnie nastawić przeciwko niej". że może go naprawdę obchodzić.. . Nick odpowiedział leniwym uśmiechem bez najmniejszego zakłócenia rytmu powolnego tańca.Jest jeszcze coś.Nigdy ze sobą nie tańczyliśmy. śliczne. . co powinieneś wiedzieć o Raven. zlodowaciałe palce. 91 . Victoria była najwyraźniej zdecydowana odsłonić przed nim największe wady Raven i jej najhaniebniejsze występki..aktorska miała zostać poddana ostatecznej próbie. natychmiast.zatańcz z Victorią. A gdyby nawet było inaczej.bogaci i to był najłatwiejszy sposób zdobycia ich pieniędzy. Nicholasie. . by zmusić któregoś z nich do małżeństwa.Zatańcz ze mną.. to musisz znaleźć coś poważniejszego niż seks pomiędzy nastolatkami wiele lat temu. Nicholasie.Musisz być bardzo pewny siebie w sprawach seksu. o tym. nigdy nie chodzili na randki. że mnie też chce złapać? . A ciebie? Przypuszczam. . .Victoria powiedziałaby więcej.No.. reagując na jego słowa. Spała ze wszystkimi. Znaczenie jego słów było boleśnie jasne.wyszeptał miękko.Sądzę. uprawiała seks. Victorio. że Raven pragnęła. nadal uśmiechając się.Bo Raven spała. Raven . ... który nie daje jej wytchnienia .Ponad piętnaście lat temu. że próbujesz przyczynić jej jeszcze więcej cierpienia. odpowiedział lekko: . zagubione szafirowe oczy i palący ból. Na prowokacyjną uwagę Victorii.To może zrobimy coś innego? Takie spotkanie po latach.Próbowała zajść w ciążę. ale. ale jego szare oczy stały się ostre. prawda. Gdzie? Za . Nie potrzebuje moich pieniędzy. . siedzący przy stole Blane przysunął się bliżej do Raven. że wysłucha tego i beznamiętnie zbije jedno oskarżenie po drugim. że Nicholas słyszał już dosyć o seksualnych wybrykach Raven. nigdy do tego nie doszło. Łatwy? Nick był przekonany. Złośliwość Victorii rozwścieczyła Nicka. uwodzicielsko..Śnieżnobiałe. -Tak. widziała w jego oczach przerażająco znajome. lodowate.Przepraszam. że Śnieżce wcale nie przychodziło to z łatwością. Była biedna.. Wtedy skończy się fantazjowanie. prawda? Raven zadrżała.W najmniej szym stopniu nie martwią mnie tlące się uczucia. Było jasne. . a nawet nie rozmawiali . Raven Winter i Blane Calhoun nigdy ze sobą nie tańczyli. kim dla niej był.. zachłanne pożądanie.pomyślał Nick. Aon postanowił. . 92 Podczas gdy Nick i Victoria tańczyli. Victorio. ale zmusił się do zachowania spokoju. aby Victoria opowiedziała wszystko Nickowi.

Choć nikt ich tam nie mógł dostrzec.Nie bądź taka zdziwiona. co najbardziej wymownie świadczyło o tym.Żadne pieniądze nie skłonią go teraz. najwyraźniej i on czegoś się nauczył. przystanął i uśmiechnął się do kobiety. Blane nigdy nawet nie udawał czułości. że Victoria powie Nickowi całą prawdę o niej. a w jego głosie pojawiła się odrobina czułości. by tańczyli jak kochankowie. Raven. która witała go z takim przepraszającym lękiem. osamotniona i opuszczona niż przedtem.skarcił ją. A Raven czuła się potem jeszcze bardziej pusta. by ze mną został i nadal udawał. Może po prostu minie stół i wyjdzie z sali.pomyślała Raven. Zawsze było nam tak dobrze razem.Chodź. pragnęli jej dla swej przyjemności. że kobiety podobno potrzebują najbardziej czułości.. Nie. Nie miała wątpliwości. Raven pozna natychmiast.. obserwując ich taniec. jakie znała. Prawdopodobnie zabiłby cię gołymi rękami. Ale tylko jemu było dobrze. Gdy jednak Nick dotarł do stolika. że jest to kłamstwo.Zatańczmy. zwłaszcza na samym początku. Dlatego też jej dojrzali kochankowie uwodzili ją pozorami czułości. że twój amant miałby coś przeciwko temu? . zaspokajali ją zawsze tam. Raven . Wyglądali jak kochankowie. Raven uświadomiła sobie teraz. kiedy rozpocznie się opowiadanie: zmysłowy wdzięk opuści ciało Nicka. były chwile. że byli dorosłymi mężczyznami. Jednak. Zaprowadził ją do odległego.No. pamiętasz? Dobrze? Coś poruszyło się głęboko w niej. że zrobiono z niego głupca. Ich ciała nie stykały się.czułości. gdy tak chętnie oddała swoje dziewictwo Blaneowi. gdyby zniknęła z Blanem. że działo się tak dlatego. kiedy jej kochankom zdarzały się przejawy autentycznej -jak się wydawało . chciał. Nicka nie obeszłoby.. ale Nick . gdy szedł za Victorią z parkietu do stolika. choć wiedziała. "Wie wszystko . że zawsze cię pragnąłem. był taki czuły. szukając tylko własnej satysfakcji. Raven. wiele chwil. a potem nagle zapłonęły palącymi płomieniami bólu. gdzie nie mogły ich wypatrzyć oczy ciekawskich.Myślisz. w jego apartamencie lub jej apartamencie? . -Nie. zwłaszcza na początku. Nie zniósłby tego.Wiesz. chronił Raven. że ów spektakl jeszcze się nie rozpoczął. był z nich wszystkich najuczciwszy. Raven w końcu zrozumiała. . że pożądając jej." W pewnym stopniu odczułaby ulgę. Ma na to zbyt wiele dumy. A teraz jesteś jeszcze piękniejsza. czulszy niż jakikolwiek mężczyzna. . . Byli pewnymi siebie kochankami i kiedy mieli ochotę na zbliżenie. Twarz Nicka była poważna niczym kamienna rzeźba. .Tak. doszła do wniosku. łatwiej byłoby jej znieść to niż jego gniew.ponaglał Blane. Nick jak dotąd bardzo poważnie traktował swoją pracę. jeszcze bardziej pociągająca. sypiąc iskry. zwłaszcza po tym. Po chwili. a nie kilkunastoletnimi chłopcami. W ciągu dwudziestu lat od czasu. częstując go wszystkimi brudnymi szczegółami. . Położył jej smukłe ramiona na swej szyi.którąś z aksamitnych draperii? A może na górze. a ich pożądanie było brutalne. kołysząc się łagodnie w takt romantycznej melodii. Nick wciąż poruszał 93 się z wdziękiem i zmysłowością. że coś do mnie czuje. gdy jego twarde mięśnie napną się ze wstrętu. . . że Victoria jeszcze nie podzieliła się z nim druzgoczącą prawdą.naciskał Blane. żarzące się węgle nagle drgnęły. Odwróciła wzrok od Blanea i odnalazła Victorię i Nicka. jak Victoria skończy raczyć go opisami jej młodzieńczych wyczynów. Dowiedzieli się gdzieś lub przeczytali. Miałby coś przeciwko temu.. ciemnego kąta sali. rozpaczliwe i zachłanne. odpowiedziała z powagą na pytanie Blanea. a potem ujął oburącz jej talię. Ale w gruncie rzeczy byli tacy jak Blane.

Nie . Ale zapanował nad sobą. .Powiedziała.Tak.wyznała. iż byłam taka inna.Ja też chcę z tobą tańczyć.uśmiechnęła się uroczym. płaczącym drzewem.powiedział w końcu.A więc mi powiedz. jeszcze to moje imię. Raven ..Nie ma usprawiedliwienia dla okrucieństwa. znajdziemy w radiu jakąś stację soft-rockową i potańczymy .Powiedziała ci.Jestem pewna.wyszeptała. Przez jedną cudowną chwilę Raven Willow Winter zapomniała o swym wstydzie.Dziękuję . zbyt szybko. . .Myślałam. ale Nick palcem podparł jej podbródek. spałam. smukłej jak wierzbowa gałązka. Raven? . . . .. . Miałam używane.Co jeszcze powiedziała ci Victoria? .Dlaczego. ..powiedziała cicho.To oni powinni się wstydzić.Raven to piękne imię. . Szybko jednak. że już wiem. i to zaraz.Więc może pójdziemy na górę. . a oni nosili markowe stroje. Czekał bardzo cierpliwie. I. którzy kiedyś byli twoimi kochankami. gdy zorientował się.. . aż wreszcie z wyraźnym lękiem spełniła jego rozkaz. oczywiście. uprawiałam seks . . co mi powiedziała? . że byłam bardzo biedna. . gdy skończył tańczyć z Victorią. zniszczone ubrania. uniósł go . 94 . Nick.Byliśmy nastolatkami. . jak bardzo zraniły ją te bezlitosne kpiny.czuł lodowate napięcie milczącej kobiety w jego ramionach. Gorąca wściekłość przeszyła Nicka.Raven.Znów zakipiała w nim złość: ..Nie jestem dumna z tego.Dlaczego ktokolwiek miałby cię nienawidzić? Jego łagodność sprawiła. a ja biedna. Mieli wtedy po kilkanaście lat. co ci ludzie myślą o tobie? Nie potrzebujesz ich aprobaty.Nigdy nie byli moimi kochankami .Co masz na myśli? . jeśli chcesz.Możemy wyjść. 95 Jej zaskoczone. żeby przebywać w sali pełnej mężczyzn. szafirowe oczy rozbłysły łagodną nadziej ą.Chyba dlatego. . który jednak już po chwili zbladł..Drażnili mnie. że potrzebuję. .i czekała.powiedział Nick. . .. . zniknął.Co złego jest w twoim imieniu? . i bólu.Chcesz wiedzieć. przypomniała sobie kamienną powagę na jego twarzy. .Miałem ciekawą rozmowę z Victorią . -A teraz? .Samotna? Opuszczona? Tak jak teraz? . Raven spuściła głowę zawstydzona. z wieloma mężczyznami z tej sali. to idealne imię dla kruczowłosej piękności. że muszę być bardzo pewny siebie pod względem seksualnym.Chcę z tobą tańczyć.. że jestem ptakiem śmierci. . Raven? Dlaczego wszyscy mieliby cię nienawidzić? . Oni byli bogaci.Dlaczego tu jesteśmy. Raven była sztywna. Instynktownie zapragnął zniszczyć ich wszystkich.i czekał. tak samo Willow. .Dlaczego tak obchodzi cię. Dodawał jej otuchy swymi dłońmi i szarymi oczami. że moja matka i ja mieszkałyśmy na terenie jej posiadłości i że wszyscy mnie nienawidzili. Prawdę mówiąc.. prawda? . mężnym uśmiechem. zaniepokojona ... a ja byłam.. że zadrżała. . co robiłam. spójrz na mnie.Po chwili dodał bardzo miękko: .

Pragnął wierzyć w to. że są kochankami. którym był w rzeczywistości. Intensywne lśnienie jego oczu zdradziło wyraźnie. Może ma nadzieję na sowity napiwek? A może spodziewa się.. otulające ją tak łagodnie jak jego ramiona. a Raven -jak lód. daleko poza granice tej nocy. wymowny sygnał: że wybór należy do niej. Nick oddał swą miłość. czy Nick po prostu nie gra doskonale swej roli. Nie zamierzał powtórnie się żenić ani angażować emocjonalnie. że zarekomenduje jego usługi -jako ogrodnikakochanka .wciąż ją lubi? Płaci mu za to. ucieczki od lodowatej samotności i palącego bólu.Chcę ciebie. ale nie mógł też z całkowitą szczerością oświadczyć. zna jej wstydliwe tajemnice. Wolał nie przyznawać się.wyszeptała. przed ślubem z Deandrą i po rozwodzie. nie było. nigdy też nie miała faktycznie wyboru. lecz wywoływał ciepło. a nie za bogatego niczym Krezus człowieka. . a jednak -jak się wydaje . Ten szept zdawał się nieść echem poprzez czas. by udawał. Nigdy dotąd tak naprawdę tego nie chciała. która uwodziła po to.Ciebie . z tym większym naleganiem . by powitać jej usta. może nawet nierealne. Zamiast tego był przymus.Kiedy pozdrowienie zmieniło się w pytanie.po raz pierwszy płonący w niej ogień nie sprawiał bólu. Raven uniosła ku niemu zapraszająco twarz.Powiedz mi. wiedziały o tym. Jego serce w to wierzyło. czego chcesz. Ich ciała kołysały się lekko. jak przy niewinnym. o chłopcach. że Raven interesuje go bardziej niż jakakolwiek kobieta. ale to zmysłowe spojrzenie przekazywało też inny.powtórzył spokojnie. Nick potrzebował Raven. Nick. udawane. Nick był jak stal. pragnął jej i był w niej zakochany. Kobiety. W końcu. bo ze względu na swe ukochane córki. czułym pocałunku. Jednak ciągle słyszał ostrzeżenia Victorii: to Raven ich wykorzystywała.. Zastanawiała się. . co opowiadała mu o swej przeszłości. czy może jej zaufać. całą bez wyjątku. ale w ich pieszczotach nie było nic chłodnego ani nieustępliwego. Naprawdę doceniam to. by ją lubił. z którymi się umawiał. Nick kochał się z wieloma kobietami. którzy ją wykorzystywali. Nick. rozpaczliwe pragnienie akceptacji. . Gdy ich pocałunek pogłębił się i słyszała ciche westchnienia pożądania -jego i swoje . które do niej czuł. tak okrutnie zdradzone kiedyś przez kobietę.spytał miękko. . Nick powstrzymał dalsze słowa. Nick pragnął mieć Raven dzisiaj. czego on pragnie. przez wszystkie dni i noce swego życia. iż niczego nie udaje. które z niej szydziły. . Pożądanie. Raven? . musiał kontynuować tę maskaradę. by usidlać. Raven pragnęła się kochać. ale Raven uważała go wciąż za dobrego ogrodnika. który jest taki czuły.Nie musisz tego robić. córkom.choć wciąż delikatnie -badały jego usta. rzecz jasna. kładąc łagodnie palec na jej ustach. pulsujące ciepło. A im szybciej narastało pragnienie. że jest nią zainteresowany. Jego pocałunek był czysty i delikatny jak gorące pozdrowienie. Raven . rozchylone w radosnym zaproszeniu. a kiedy rozkoszna zachęta tego gestu stała się dla Nicka jasna jak słońce. A i teraz czy nie potrzebuje czegoś rozpaczliwie od tego uwodzicielskiego nieznajomego. odpowiedziały nań miękkie wargi Raven. Było to niebezpieczne pragnienie.Czego chcesz. Płaci mu. że tak przed wszystkimi udawałeś.sobie na osobności? 12 Tańczyli w swoim fiołkoworóżowym i kremowym salonie wyłożonym pluszowym dywanem. wstąpienia w jakiś urojony krąg miłości. Ale w gruncie rzeczy nie wiedział. mając nadzieję. to ona z wyrachowaniem uwodziła bogatych młodych mężczyzn. jutro. że ich usidli. schylił się.swoim bogatym przyjaciółkom? 96 Raven odsunęła się. akceptowały to i . ponaglana śmiałymi podszeptami pożądania. o dziewczętach.

Zaciągnął ciężkie zasłony i uśmiechnął się czule i uspokajająco. Uświadomił sobie. że przesunął wzrok z migotliwych błękitnych kolczyków na migotliwe błękitne oczy. Nick rozbierał ją. zapewniający towarzystwo i rozkosz. . . Odczytywał teraz jej myśli. zaczynając od spinek. epikurejską ucztę. którą należy się delektować bardzo powoli. znający mapę rozkoszy na pamięć. łagodne światło. i miłości. co wszystko zniszczy. ukrytą teraz za kurtyną czarnego jak noc jedwabiu. które zdobiły jej uszy. że to niemożliwe. -Nie. Nick pocałunkiem pożegnał na chwilę śnieżnobiałą szyję. Raven słyszała te uspokajające słowa. ale każda z nich będzie obietnicą wieczności. -Nick.. że nigdy dotąd nie udawała się w taką podróż. jak on to robił: jako przelotny romans. . by ten pierwszy raz wydawał się jej początkiem wieczności. szczupłe palce i pociemniałe zmysłowo szare oczy skoncentrowały się intensywnie na delikatnym i powolnym zdejmowaniu szafirowych klejnotów. ze wszystkich podróży? 97 Grunt się nie śpieszyć.. Tylko ty i ja. . Sądzi. Zaczął rozbierać ją powoli. którą miał właśnie rozpocząć.. z dala od łóżka. które nie wymknęły się z lśniącej korony. wyprawą w dzikie i niezbadane terytoria pożądania. zdejmując czarny jedwab i biały atłas.. A kiedy była już naga. Kochanki Nicka rozpowiadały. by zacząć jego rozbierać. Kopciuszku .. aby zapalić porcelanową lampę. Jego usta będą tkliwie celebrować kochającym pocałunkiem każde odkrycie.. który udawał się w tę zapierającą dech podróż z niezachwianą pewnością siebie i niewiarygodnym opanowaniem.Nie ma tu dyni.Co robisz? . których znały. kiedy tańczyli i całowali się. Potem jego długie.Pragnę cię. że był najlepszy ze wszystkich. a w końcu -zapomnieć. Raven.Też mnie pragniesz? .Potrzebuję cię. i najniebezpieczniejszą. kiedy sięgał.Rozbieram cię. aż pozostała tylko czarnobiała jedwabistość samej Raven. I jak powinien odbyć tę najważniejszą. Że to odkrywca w dziedzinie zmysłów. Nick. Z tej raz rozpoczętej podróży nie ma powrotu. Jednak podróż z Raven. . najbardziej utalentowany i doświadczony. Rozpaczliwie potrzebował Raven.ostrzegł ją łagodnie . Naleganie w jej głosie sprawiło. i zobaczył w nich lęk. Gdy czule pieścił gojące się skaleczenia.Pośpiesz się.. jakby to był ich własny księżyc. Nie pozostawi żadnych drogowskazów na jej śnieżnobiałej skórze. namiętności. dawała złociste. i mamy przed sobą całą noc.nie będziemy mieli całej nocy. Ślady pozostawione przez jego czułe wargi będą niewidzialne. bardzo powoli. widząc jej niepokój. a pomimo to wyciągnęła ręce.powiedział miękko. że zdarzy się coś.. Lampa stała na toaletce. była czymś zupełnie nowym. że sprawiłem ci ból. za którymi mógłby podążać. . poranione przez upadek na jezdnię. Nick zabrał ją do sypialni. całował najpierw te miejsca. do jej sypialni. Tylko jedna pieszczota naraz.traktowały ich związek tak. Ale chciał. by nigdy więcej cię nie zranić". które przytrzymywały te pasma włosów.. . których nie całował dotąd żaden mężczyzna: dłonie i kolana.. pragnienia i lęki. gdyby się zagubił.Ani białych myszy. że marzenie potrwa tylko kilka chwil. jego usta i serce 98 wysyłały przeprosiny i obietnicę: "Przepraszam.. . Będę się bardzo starał. .Jeśli to zrobisz .

tak jak obiecywałam. . by spojrzała na niego. stopieni w kulę rozkoszy.. które lśniły pewnością siebie.. Raven? . Potem. by spojrzeć w jej oczy. Gdyby wniesiono oskarżenie. zdesperowana i biedna. powiedział: .. że kradłam pieniądze w domu jej rodziców.Ale oskarżenie nie zostało wniesione i. . już. choć były . by przyjęto na prawo osobę karaną. taki spokój odzwierciedlają się na jej ślicznej twarzy. Pragnął jej. a on czule odgarniał czarne włosy. bo chciał zobaczyć... Słyszał w jej głosie żal. "Owszem -pomyślał Nick. o czym Victoria prawdopodobnie ci nie mówiła. konsekwencje dla ciebie byłyby katastrofalne. Nick ostrożnie wplótł palce w czarne włosy Raven. I możesz je sobie zatrzymać". abyś to wiedział. Byłaś młoda. .. Były to te same radosne słowa. że nie znikną. gdy się kochali. położył ją ostrożnie na chłodnych. jeśli tylko zdołam.Ponaglony jej słowami Nick oderwał wzrok od pokaleczonej dłoni . w tej chwili. że Raven nawet teraz jest lojalna wobec matki. I gdy go przyjmowała. zdradza Sheilę. Podobnie jak coś głęboko ukrytego zmusza jego śliczne dziewczynki. że jestem złodziejką. że wyznając prawdę. ale wciąż było w niej ponaglenie . Wiedział wszystko i już jej wybaczył..Przyznałaś się. Byli spleceni.Co się stało. sercem jej i jego. wywołane pożądaniem. które wyśpiewywało jego serce: "Kocham cię! Kocham cię!" Nigdy dotąd nie zaznał takiego spokoju. Raven.nawet po tylu latach uważała. a jej błyszczące niczym drogie kamienie oczy stały się bardzo poważne. Raven wierzyła teraz w marzenia.I zamierzam cię kochać.Nie jestem złodziejką. Drżała. wszystkie jej przyjaciółki.W gruncie rzeczy matka Victorii bardzo na tym skorzystała. choć ona nigdy nie dbała o nią.I klejnoty . poczuła ból w sercu . bardzo powoli. Pomyślał.. by na przekór wszystkiemu kochały swoją matkę. wierzyła.uzupełnił Nick. Ale dla niej miało to znaczenie. Wysłałam jej w sumie dwadzieścia pięć tysięcy dolarów.Ona.A więc mnie rozbierz. Uśmiechnęła się krzywo.Teraz to wiem . Te słowa obmyły ją falą ciepła.Mówiła mi. Ujął dłońmi jej twarz. .Uśmiech Raven zbladł.Jest jeszcze coś. gdy moja matka i ja mieszkałyśmy w ich posiadłości. Chciała. Mało prawdopodobne. że nie miało to dla niego znaczenia.. patrząc w jej zdziwione oczy. gdy słuchał słów Raven. w końcu spłaciłam ten dług.. gdzie zacierały się różnice pomiędzy ciałem jej i jego. I pani Wainwright nigdy nie mówiła nic o klejnotach.cudowne ponaglenie. co ona zrobiła. byli jednością. zobaczył w jej rozjarzonych błękitnych oczach pełne odwagi słowa. piękniejsze niż najdoskonalsze z szafirów. dygotała w środku od gorąca. . gdy odszukały guziki jego koszuli.. nie lękiem. . poczucie winy z powodu wyjawienia prawdy o kobiecie.. o wiele potężniejszą od poprzednich.. ponaglając ją. ale jej palce były spokojne i pewne. . . powiedział z wielką delikatnością: 99 -Chroniłaś ją. Gdy jednak zaczęła mówić.. uważają. co z pewnością znacznie przekracza wartość rzeczy skradzionych. miękkich prześcieradłach. Nicka też bolało serce. .Skradłaś moje serce.i powitało go spojrzenie błękitnych oczu. która przyczyniła jej tyle cierpienia. Wzięłaś na siebie winę za to. by znał prawdę. I gdy Raven skończyła swoją historię. jak taka doskonałość. . Kiedy skończyła go rozbierać. Ale gdy uniosła głowę.. Nick. Kochać cię. zobaczył w nich tylko niepokój. Raven. spojeni wciąż przez ogień namiętności. a jego łagodność mówiła Raven. Chciałam. i pewnie. ale była jej matką... .szepnął miękko przy jej ustach. potrzebował jej znowu. -Tak? . . nigdy nią nie byłam. które splątały się.

Tak mi przykro . Nick i Raven byli bezpieczni w samym środku krainy baśni. jak między pozorami a wiarą. znów zaniepokojoną.wyszeptała Raven. 101 . . przypominając jej. 100 . gdy usłyszał w głosie Victorii nutkę nadziei.że naprawdę ma coś do zaofiarowania.Mam apetyt tylko na ciebie.Nie. Wiosenna zamieć śnieżna pojawiła się dosłownie jak grom z jasnego nieba. Piętnaście po jedenastej. powiedział: -Zaczął się lunch. wszystko jest w absolutnym porządku. Oddała się Nickowi jak nigdy przedtem. na które zabrakło mu czasu poprzednim razem.Chyba nie. Nicholasie. Dryfowali od rozkoszy do błogich snów. oczekiwania. a słysząc jego ciche westchnienia. jeśli maj ą zdążyć na lot o czwartej do Los Angeles. Odłożywszy słuchawkę.tak niezwykłe. . gdy znudzi się jej doskonałym ciałem. które Nick nastawił na budzenie. między wyobraźnią a rzeczywistością. że jest to różnica taka.Powiedziawszy to.Poczekaj chwilkę. Raven czuła. co ich wiązało. . Mówi Victoria. i dopiero wtedy. Ale za oknem nie było jeziora ani nieba. . Zarezerwowaliśmy dla was miejsce przy naszym stole. W końcu obudziło ich coś o wiele mniej czarownego: przeraźliwy dzwonek telefonu. Gdy Nick poruszył się. Zapanował nad sobą i odpowiedział wesoło: . mogą jeszcze spędzić chwilę na wspólnym podziwianiu wspaniałości jeziora i nieba. narzucił jeden z hotelowych płaszczy kąpielowych i podszedł do okna. Międzynarodowe lotnisko OHare. zawsze przygotowane na zimowy śnieg.Czy coś się stało. Witał pocałunkami te części jej ciała. Przekaż wszystkim pozostałym nasze przeprosiny. po raz pierwszy uwierzyła -i nie było to udawane . porzuci ją. gdyby to jemu się przydarzyło. Następnym razem obudziło ich radio. Victorio. Nicholasie? Poczuł przypływ gniewu. co to znaczy. czas. I Raven po raz pierwszy w życiu nie bała się takiej intymności. . czuła radosny bezwstyd. gdy się uspokoiła.. zauważył godzinę na znajdującym się koło łóżka zegarze. aby podnieść słuchawkę. zanim udowodnił jej. a szampan leje się strumieniami. Jedzenie jest wspaniałe.Więc nie zobaczymy się już? . na pewno będą duże opóźnienia. by wziąć prysznic i ubrać się. Zanim zaczną przygotowywać się do wyjazdu.Myślę. ale raz po raz budziły się ich splecione ciała. Victoria i Blane zarezerwowali dla nas miejsce przy stole. że zrani Raven. . pełne pożądania. że jest wpół do drugiej. "Kochać cię" powiedział. ale każde z nich miało ważne zobowiązania w drugiej części kontynentu. jedynie niepokalanie biała plątanina wirujących płatków śniegu.Jesteś głodny? . instynktownie spodziewając się wybuchu gniewu Nicka. że Raven i ja darujemy sobie lunch.Nick zakrył dłonią słuchawkę i spojrzał na śliczną twarz Raven. a jeśli nawet zostanie wtedy otwarte. które nawet podczas snu ciągle od nowa rozpoczynały cudowny taniec miłości. Ten sygnał znaczył. Nick uśmiechnął się. Nick spojrzał na Raven i powtórzył namiętnie: . zamknięto przynajmniej do rana. Ale ona i Michael nie zostaliby uwięzieni przez zamieć. Michael z pewnością byłby wściekły. Gdy Nick i Raven dokonywali tego dramatycznego odkrycia. jak bardzo jej pragnie. niechętnie wyszedł z łóżka. . spowodowane koniecznością zakwaterowania wszystkich pasażerów. Nick odsłonił słuchawkę. . tym razem zostało nim zaskoczone i sparaliżowane.Mam apetyt tylko na ciebie. a nie "kochać się z tobą". Victorio. Nick pocałował ją.. by odsunąć ciężkie zasłony. Miasto.Dzień dobry. głos z radia powiedział im.

Przestanę zadawać ci pytania. Na dworze musiało być okropnie zimno. ale chciałam tam przyjść. podczas gdy on czarowałby ich żony. Jednak. by tańczyła z Blanem i ze wszystkimi byłymi kochankami. Należy do Lauren Sinclair. a ona byłaby uszczęśliwiona.Tak. Miałyśmy się obie spotkać jutro na lunchu z Jasonem Coleem.Zajrzyj do książki telefonicznej? A może Lauren Sinclair to pseudonim? .Masz pamięć fotograficzną? . że zapomniałam założyć nową rolkę. słuchać będzie w jego głosie. W miarę upływu lat coraz częściej odnoszę wrażenie. Jednak ona tak zazdrośnie broni swej prywatności. . zanim rozpętała się zadymka.Kiedyś miałam. .Hej.. Jednak tym razem nie był to smutek. . ale kiedy nikt nie podnosił słuchawki. Znaczyło. że film się kończy. biorąc ją szybko i brutalnie.Wylecieliby wczesnym rankiem. A czy będę mógł potem przyjść do ciebie pod prysznic? . Nick pomyślał. Staram się przypomnieć sobie numer telefonu w Kodiaku na Alasce. że Deandra odwołała spotkanie. że przypomiała sobie właściwy numer telefonu. proszę. . Wspaniałe ciepło i szczęście.Sinclair może już być w drodze do Los Angeles. Co więc powiesz na taką kolejność: telefon. na wszelki wypadek zadzwoniła do informacji telefonicznej w Kodiaku. .Tak. Raven zadzwoniła jeszcze do swego biura. podeszła do okna i przyglądała się zadymce śnieżnej.Nie.i udało mu się. Nick też wpatrywał się w okno.próbował zgadnąć. gdzie się zatrzyma. który zamierza on nakręcić na podstawie Darów miłości. pośpieszyć jej na ratunek .To nie koniec świata. Samantha. zawieszonego ponad Aleją Gwiazd. W gruncie rzeczy jest to nawet bardzo romantyczne.powiedział miękko. że to szczególnie Sinclair na tym zależało. oczekując. Raven .Przypominasz sobie jutrzejszy harmonogram? . Pomyślałby jeszcze. Ona i ja musimy przekonać Jasona.. Przypuszczam. że byłabym zaskoczona. w spisie abonentów nie było ani Lauren Sinclair ani Marilyn Pierce. wdzięczna. że pora iść do łóżka ze względu na wczesną porę odlotu. Michael nalegałby. opiekuńczą . że najprawdopodobniej nie będzie jej jutro w pracy i należy odwołać wszystkie wyznaczone na ten dzień spotkania. ale nie powiedziała tego na głos. Gdy sobie to uświadomił. Michael. Pójdę do drugiej sypialni i skorzystam z tamtego telefonu. Victoria i Blane zostaliby przyjaciółmi. nie jest to konieczne. ale ona nawet tam czułaby wewnętrzne ciepło. Muszę tylko zatelefonować.. ale nie wiem. że ty też. 102 13 Raven była zupełnie pewna. Ale telefon odebrała jego dwunastoletnia córka.Dzwoniłam do niej dwukrotnie. i zostawiła sekretarce wiadomość. które czuł. zastanawiał się. . . ale znam jej prawdziwe nazwisko. że Raven znów sprawia wrażenie smutnej i zagubionej. żebyś mogła spokojnie myśleć. . czy szczęście.. ale po chwili wyraz jej twarzy znowu się zmienił. gdyby nie zastrzegła numeru. I kiedy w końcu przekonałaby go. A tymczasem autorka bez wątpienia była już w drodze do Los Angeles. poczuł nienawiść do Deandry oraz gorącą. Gdy wybierał numer do swej posiadłości w Bel Air.Pomyślała. że zgodził się towarzyszyć jej podczas tego ważnego zjazdu. . podziwiając rozgrywający się spektakl. prysznic i śniadanie w pokoju? Pragnął pokonać jej smutek. Też czuł się szczęśliwy. Uśmiechnęła się uroczo. że się przechwala. Potem. . .. że słuchawkę podniesie jego ojciec albo matka. zadbałby o swoje seksualne zaspokojenie. Raven potrząsnęła delikatnie splątanymi w nocy czarnymi lokami.Musisz być na tym spotkaniu? -Nie. by nie zmieniał szczęśliwego zakończenia jej książki. by omówić film. Intensywnie nad czymś myślała.. a przynajmniej.Tak.. Po raz pierwszy w życiu prawdziwe szczęście. jak przypuszczała. więc powinnam zapamiętać numer. ..

Samantha. kochającą ją tylko w obecności ojca.Nie . aby skłonić jego wrażliwą córkę do mówienia. . Babcia zawsze pokonywała wszystkich w kanaście. ale jedynie starsza z nich. . czy wystarczyłaby im miłość ojca. Chcesz wiedzieć dlaczego? -Tak. -Wygląda na to.przyznał się Nick przepraszająco. którzy kochali ją bezgranicznie. czy zdołałby sam wychować pozbawione matki córeczki. która jej nie chciała. -Nie! Oczywiście wygrywa babcia. że wrażliwe serduszko jego starszej córki zaczęło w końcu rozumieć. Czuły uśmiech pojawił się na twarzy Nicka. Jak tylko dowiedziały się. która spędziła pierwsze trzy lata życia z matką. ale ostatnio miał wrażenie. chciały zetknąć się z nim osobiście. że nie potrzebują wizyt u matki. nigdy się nie dowie.miłość do córek. . kiedy Samantha ponownie została odrzucona przez Deandrę. który tak szybko zastąpił rozczarowanie w głosie Samanthy. W dniu. po czyjej stronie leży wina. jak bardzo matka jej nie chciała. Przez kilka ostatnich lat cała rodzina spędzała . gdyż był to najlepszy sposób. Melody uważała Deandrę niemal za przelotnego gościa w świecie wypełnionym ogromną miłością ojca. że wrócę do domu jutro po południu.Wszystko w porządku. wydawało się.powtórzył Nick. gdy ich potrzebował. To była ich rodzinna tradycja.Powiedziała. Obie dziewczynki uwielbiały śnieg.Wygrywasz? Jego pytanie wywołało efekt. Ale dziewięcioletnia Melody. Z czasem. o jakim marzył: radosny śmiech w słuchawce. Samantha nie czuła jeszcze gniewu w stosunku do Deandry. jak Samantha broni matki. która porzuciła ją przed laty i wciąż na nowo ją porzucała. wszystko powinno dziać się normalnie.Śnieg? Nick uśmiechnął się. nie czuła takiej potrzeby. Chciał być tam z nią teraz. jak gdyby naprawdę tak było.powiedział czule. . Melody nie wiedziała. że Samantha czuje raczej ulgę niż rozczarowanie i ból. a może i w nocy. Już dawno chętnie podjąłby za nie tę decyzję. . że istnieje takie zjawisko. Nick nie był zdziwiony. gdy usłyszał. gdyby Deandra postawiła na swoim. 103 Nick nie mógł się doczekać dnia. A dzisiaj. musiała być w domu. kiedy Deandra odwoływała czasem ich spotkania.Jej głos brzmiał.U Jessiki.Tak. kiedy dziewczynki po prostu uznają.Bo nagle bez żadnego ostrzeżenia nad Chicago rozpętała się burza śnieżna. spytał: . że jest bardzo zaziębiona.Co się stało? . . kochanie? . dziadek i ja graliśmy w kanastę. jego córki zobaczą matkę taką. Obie jego dziewczynki zostały zdradzone przez matkę. . Babcia. Zakazać im kontaktów z Deandrą znaczyło. jak on je kochał. z dziadkami. jaką była: samolubnąi pozbawioną uczuć. zachowała wspomnienia tej zdrady. Ale wiedział. kochając jego małe dziewuszki tak gorąco. tatusiu? . która nie zasługiwała na obronę. Nigdy się nie dowie. dziadków i dużej siostry. Nikt nie chciał tego zmieniać.Tatuś! Przystępując od razu do sedna sprawy. że byłoby to błędne posunięcie. że będą jej jeszcze bardziej potrzebować . która nawet nie przyszłaby na świat. . I w przeciwieństwie do Samanthy.Jesteś w drodze do domu.Oczywiście .i idealizować. . gdy świat Samanthy jeszcze raz zachwiał się w posadach z winy matki. Nowy przypływ nienawiści zalał Nicka.Cześć .Po chwili Samantha dodała cicho: .A gdzie Mel? . . bo rodzice byli przy nim od pierwszej chwili. Teraz. słysząc entuzjazm.

nie mogła tego zrobić. podejmowanych w celu kontrolowania budowy jego hoteli w Tahoe. jego silne palce uniosły jej podbródek i delikatnie dotknęły łez. A z krótszych wyjazdów. by podziwiać inne cuda.Jak gdybym był we wnętrzu szklanej kuli. jestem pewien. Ale na razie. Ale on już podszedł do niej.spodoba się dziewczynkom.Bardzo fajnie .. skarbie. Tak brzmiały słowa -wstrząsające słowa. on i tak nie poświęci wiele czasu na przyglądanie się jej twarzy. gdy nadejdzie czas. najbardziej uszczęśliwią ich jego uśmiechy..Cokolwiek zdołałaś usłyszeć. . Czy życie nie dało jej nauczki (i to wielokrotnie).. skarbie. zamierzała wciąż udawać. by ją dotykał. Ze swych podróży. . Nick zawsze wracał z podarkami. który by zamaskował jej idiotyczne łzy. . jakiego nigdy nie zamierzał im dać . przekształcającej się w małą kobietkę. że cię tu nie ma . przywoził prezenty tylko wtedy. że źle to zrozumiałaś. Nick zaśmiał się. krople wody zamaskują krople łez. gdy zobaczył coś. że tego właśnie pragnie. co -jak sądził . które zniknie razem ze śniegiem. Odchodząc od drzwi. kochanie .. co chciał. marzenie. będący jej kochankami. podziwiaj z nim cud śnieżnej burzy. by ją kochał.Raven? Znajdowała się w drugiej części pokoju. którą ktoś mocno potrząsa. -Fajnie! .Tatusiu? . a potem. jak długo się da. Zobaczymy się jutro wieczorem. Aspen. Nie zamierzała się odwracać. Kocham cię. Nick powiedział jej dokładnie. nie pieniędzy. uwiedź go. . wypowiedziane z wielką czułością -które usłyszała Raven.. zbliżając się do otwartych drzwi sypialni Nicka. Nick nie planował wrócić z Chicago z podarunkami dla córek. . Tak właśnie powinna była postąpić.matkę. iż będzie spełniała ich rozkazy co do joty? 105 Ale to cudowne ciepło dodało jej odwagi.Ja też cię kocham.zgodził się. daleko. takich jak w ten weekend.Żałuję.Więc lepiej idź do niej. Dokazywali w śniegu.Słucham. inne. ale teraz serce podszeptywało mu coś ogromnie niebezpiecznego: żeby przywieźć im najwspanialszy z darów." Ciepło znikło teraz bez śladu. Raven uświadomiła sobie. Zobaczymy się jutro wieczorem".zwrócił się łagodnie do córki. Co prawda. wiedziała. zwłaszcza tych do odległych miejsc. taki. Chciała.. Tak. . zanim Nick przyłączy się do niej pod prysznicem. uściski i szczegółowy opis zamieci.. "Kocham cię. do małej dziewczynki.. myśląc jednocześnie o kolekcji szklanych kul swych córek. aby zrobiła: ma zatelefonować. jeździli na sankach i popijali gorącą czekoladę z cukierkami ślazowymi. która potrzebowała matki. jak wtedy. tatusiu. zbyt szybko. że mężczyźni. Szczęśliwa. oczekują.. Łzy napływały jej do oczu. by właśnie Nick zobaczył jej cierpienie..powiedział Nick.Czy wiesz.Babcia ma taki błysk w oku. . To były prezenty od niego. Nikt nigdy nie widział jej płaczu. obserwując. Jego uwagę przyciągnie coś innego. jak na dworze pada śnieg. tak szybko. a gdy wróci z Chicago. oczywiste przyjemności. ani razu. . Chamonix i Gstaad. kiedy znowu ma z kimś wygrać. Na ich życie składały się dary miłości. a potem spotkają się pod prysznicem. zastąpił je lód. że to wszystko pozory. jakie to sprawia wrażenie? -Jakie? . i nie pozwoli. Ukryje łzy. jak on uwodził cię przez całą noc. powiedziała sobie: "Idź do niego. . zbyt daleko od prysznica.święta Bożego 104 Narodzenia w hotelu "Eden" nad jeziorem Tahoe. przywożone z przymusowych podróży służbowych.

. całkowicie ignorowała Samanthę.. wyczułaby jego wściekłość.Rozmawiałem z córką. Znaliśmy się od przeszło dwóch lat i rozmawialiśmy często o naszym wspólnym marzeniu. Moja była żona jest jak najbardziej żywa. wygląd. poprosić. a druga dziewięć. i wierzył. Jednak na razie musiał kontynuować tę maskaradę..Och! 106 To jedno słowo. .Zraniła moje córki. wywołanym myślą o tym. . "Raven by je pokochała" . Samantha. ale Nick zdawał się jej nie słyszeć. . . że mógł zostać zraniony przez byłą żonę.Bardzo ci współczuję . Kiedy mnie nie było w pobliżu. Zakochał się w niej. ale powiedziało Nickowi wszystko. tak strasznie skrzywdzona przez matkę. którą kochał. by mieć dzieci.Kto? Deandra? . wspominając młode. .Nick zaśmiał się krótko i gorzko. Nie byłem mężem-tyranem. byliśmy zachwyceni. ukochane istoty. Ani teraz. której doznała. z którą rozmawiałem. które w nim szalały nie uspokoiły się i nigdy nie uspokoją. była po prostu wspaniałą aktorką. ale jak przekonałem się później. "Nie jesteś jej obojętnym. . . gdy była biedna i odrzucona przez wszystkich.Tak. I gdyby jej dotykał. ale nawet ta głęboka troska bladła w porównaniu z niepokojem. Nie należy zapominać. wiedziała doskonale.. jak rozmawiasz ze swą przyjaciółką. że mogła istnieć jakaś kobieta. przewyższało wszystko. . .spytała Raven. to pewne. jaką krzywdę mogła zrobić Deandra jego córkom.kręgu miłości . Ale było na to o wiele za wcześnie. iż Raven bardzo troszczyła się też o inne sprawy: bogactwo. które tak łatwo było zranić. że miesiąc po miesiącu mijał bez poczęcia dziecka. gdyż tak bardzo zmartwiło ją to. Jednak to.mówiło serce Nicka. że może być jedną i drugą. W szarych jak dym oczach Nicka . albo żoną. pełną pogardy złość w oczach kochanków sfrustrowanych jej chłodem. Całą duszą Nick pragnął powiedzieć Raven wszystko o sobie i dziewczynkach. poproś ją o to". żeby się uspokoić. ale żadnej przyjaciółki ani żony..na zawsze. który narzuca swoją wolę potulnej.Nie. . Zamiast otoczyć Raven ramionami. mógłby niebacznie wyznać całą prawdę. Raven. możliwość wejścia do hermetycznego kręgu ludzi uprzywilejowanych. Deandra w mojej obecności zachowywała się jak kochająca matka. Raven. że krzywda. że również ona pragnie mieć więcej dzieci.Z córką? . że ona także zaczyna go kochać. To nie była pochopna decyzja. Nick zaczerpnął tchu. Gdyby dotykał Raven. podczas gdy sam nadal stał. jak łatwo zranić młode dziewczęta. To nie była cała historia. by usiadła na kanapie. I razem żałowaliśmy. . Powiedz jej.Nie mam żadnej przyjaciółki.Deandra i ja pobraliśmy się pół roku po ukończeniu collegeu.wyszeptała Raven. co mówiła Victoria: żądza pieniędzy jest u Raven nienasycona. Raven martwiła się o niego. co dotąd widziała. Taki dystans był konieczny. sprawiła. wiele jeszcze zostało do opowiedzenia. po upływie dziewięciu lat.Bardzo cię zraniła. ponieważ miał jej właśnie opowiedzieć za pomocą starannie dobranych słów mocno ocenzurowaną historię Deandry.Słyszałam. Dwie córki. cichy szept. Chce być twoją przyjaciółką.odparł z powagą. . szeptało serce Nicka z niebezpieczną radością. Sądziłem. Kiedy po szesnastu miesiącach urodziła się Samantha.Czy ona umarła? . wpatrując się w oczy. ani nigdy. by włączyła się do ich kręgu . Nick poprosił ją gestem. Raven widywała wcześniej wściekłość. Ale uczucia. które napełniły się łzami.powiedział miękko Nick. Ta kobieta. skończyła dwanaście lat. Jednak jakiś głos wewnętrzny ostrzegł go. .Nie . a może nawet żoną.Mniej więcej rok po urodzeniu Samanthy postanowiliśmy postarać się o drugie dziecko. Mam dwie córki. i nie mam żony . Nick odsunął od siebie te myśli. co obserwowała teraz. uciśnionej żonie.

Deandra pragnęła tylko ciebie. miała założoną spiralkę. Stal. Dzwoniono z gabinetu lekarskiego. co ocalił... za bardzo. Pragnęła rozpaczliwie jego miłości. Deandra zdecydowała się poślubić Nicka.pomyślał Nick. gdy opowiadał Raven o tamtym dawno minionym dniu. Wesoło maszeruje przez życie w rytm własnego bębenka. . topiła się. Kiedy jednak usłyszał troskę w jej głosie. ale w głosie Raven usłyszał coś cudownego: wierzyła.Oczywiście małżeństwo było skończone. ogniste piekło. kiedy udawała niepocieszoną. co w ten sposób kupił. . gdybym nie wrócił wcześniej do domu tamtego popołudnia.Melody. by zostać jego żoną.. . że Deandra kochała go nie dla jego bogactw. że nie mogliśmy spłodzić dziecka. w jakiś niewidzialny. Zastanawiała się.Kto zajmuje się dziewczynkami w ten weekend? . ale nie chciała dzielić się nią z nikim. Nie było jej w jego głosie. wywołana nagłą zmianą zdania. Mieszkamy razem. grożącą zniszczeniem. nie czuła wcale lęku. Ale Raven. Zaszła w ciążę. choć przez te wszystkie miesiące.Ale wróciłeś . Zamierzała przerwać ciążę i jednocześnie przejść operację podwiązania jajowodów.Co się potem stało. . ale odwołała spotkanie w ostatniej chwili. Uśmiech Nicka zbladł i emocje zawładnęły jego głosem. Telefon zadzwonił. było tak silne. potwierdzając zabieg przerwania ciąży. z której stworzony był Nick. myśląc jednocześnie o swym nie narodzonym bracie lub siostrze. nienawistny obraz. że systematycznie go okłamywała.poprawił się w duchu. "Nie . która zawsze tak bardzo bała się męskiej wściekłości. gdy stanąłem w drzwiach.Przekonałem ją. Zapis w kontrakcie rozwodowym był bardzo hojny.. trochę złagodniał. nie dla przedmiotów. które można kupić za jego pieniądze. . udając. -Nick? Oczy miał wbite w dal.107 szalał płomień. . Nick? . że dzieli z nim marzenie o dzieciach. 108 Nick uśmiechnął się z miłością.przypomniała mu spokojnie Raven. chciała tego. kiedy Samantha miała prawie trzy lata. co mogło się zdarzyć.Pewnego popołudnia... unicestwieniem wszystkiego. co stanie na jej drodze. Ta łagodność była przeznaczona dla Raven.Więc ona w dalszym ciągu mieszka w Los Angeles? . Towarzyszyło jej stale przez całe życie. o dziwo. dlaczego Deandra zdradziła Nicka? Jak mogła nie chcieć jego dziecka? To nie była zdrada pod wpływem impulsu. Jak dobrze znała cierpienie z powodu zdrady. . lecz przemyślane oszustwo. Taka była gorzka prawda. zawsze tak starannie maskowane. przypadkowo wróciłem wcześniej do domu. . . .To idealne imię dla niej. -Kiedy pomyślę. ale to drobiazg w porównaniu z tym. Deandra miała spędzić z nimi dzisiejszy dzień. Potem spojrzała na niego i zapytała: . Prawnie przestało istnieć w dniu narodzin Melody. Serce Raven płakało ze smutku..Deandra chciała jedynie moich pieniędzy". Dlaczego? Dla Raven odpowiedź była prosta: bo Deandra bardzo kochała Nicka. by urodziła dziecko. który Deandra miała wyznaczony na następny dzień. nawet z ich dziećmi. stawała się srebrną rzeką.Raven? Potrząsnęła lekko głową.. W gruncie rzeczy jej pragnienie. nie po raz pierwszy."Zapłaciłem jej" .Moi rodzice. . wracając do rzeczywistości.

Naprawdę tego chcesz? -Jak najbardziej. nawet gdy wyjechała. który miał już tyle dzieci. że Raven o czymś myśli. tak długo. chociaż cię zdradziła? Raven długo zastanawiała się. Najwidoczniej śnieżyca zatrzymała panią Winter w Chicago. Zdaję sobie sprawę. Przyjdziemy. Teraz Nick nie mógł już zagłuszyć niebezpiecznego pragnienia swego serca. a nawet trochę wroga. chciał przedstawić swe córki. Wiem.Może twoi rodzice też chcieliby przyjść? Nick pomyślał. przyrządziła dla Victorii i jej rodziców wytworną kolację.W porządku. . Nick? Ze względu na to.Musisz jej pozwolić. . i po prostu jej współczuję. by odwołać dzisiejszy lunch. w Palm Beach. zanim odpowiedziała na pytanie. gdybym nie odkrył jej planu. 27 marca Pan Cole? Tu Elaine z recepcji. jak zechce. . potrafisz to zrozumieć.Dziękuję . . że kiedy dowiesz się.Rozumiem. Zwłaszcza Sam. To wspaniała dziewczynka.Och . jednak Samantha może być zamknięta w sobie. Poślubiła bogacza. iż ukryłem coś przed tobą.A może wpadlibyście do mnie? Ugotuję coś. co by zrobiła. Kiedy nadejdzie odpowiednia pora. Nie kochała samej siebie i dlatego nie była w stanie pokochać dziecka. Z Melody nie będzie żadnych problemów. by zachowała tę więź. by zniszczyć jej świat.. . gdy zrozumiałem. co to zdrada i zaufanie.czy choćby wprawiać w .. wspaniałomyślna i kochająca w stosunku do siostry. Zwłaszcza matka. to jej najbardziej zależy na zachowaniu więzi z matką. ile chciał. Wcale nie był zadowolony z tej wiadomości. Kalifornia Poniedziałek.odpowiedział chłodno Jason.O co chodzi? . bym ją kiedykolwiek kochał. Raven rozumiała jego stan ducha i starała się coś pomóc w sprawie córek. i przebaczyć. ale nie było powodu. co najdziwniejsze. przygryzając dolną wargę. .Czy wciąż ją kocham? Nie.. że jego rodzice zgodziliby się chętnie. Dlaczego mnie o to pytasz. . która w innym razie pękałaby z ciekawości. dla której urządził ogród różany.bardzo bym tego chciała.Czy wciąż kochasz swoją matkę. żebyś je poznała. .Raven wahała się przez chwilę. zanim Patrice Wainwright pojawiła się o północy. Część trzecia 14 2. i przez jakiś czas panowało milczenie. Ostatni raz przygotowywała dla kogoś posiłek przed piętnastu laty.Prawdę mówiąc. w Nowym Jorku. . . gdy odeszła 109 jej matka. Raven skinęła z powagą głową.Co powiesz na kolację w tym tygodniu? .Nick zauważył. W końcu Nick spytał ją: . z którą pojechał do Chicago i której. skrywając irytację.Mam tylko nadzieję. .ale spotkanie z dziewczynkami to dosyć na jeden wieczór.Wspaniale. . Nick. Zadzwoniła sekretarka Raven Winter. jak bardzo była niepoczytalna. co Samantha i Melody czują do Deandry? .05 Angeles. kim jest kobieta. Chociaż została tak skrzywdzona. . Wszystko. . . zrezygnuje z niej. . nie pamiętam.Chcę. by zabijać . Dziękuję . Ale kochałam bardzo długo.Nadal ją kochasz? .W Los Angeles. by znowu nie zawieść moich córek. Nick.W porządku. najwyraźniej mające dla niego wielkie znaczenie. zostało wymazane z mej pamięci w chwili. dziadków i mnie. Tamtego wieczora.szepnęła .Tak. co do niej czułem. ale innym nie pozwala przekraczać tego kręgu miłości.odparł .

ale choć miał swój wewnętrzny zegar. że jest już południe. nawet najnudniejsze przyjmowały z ogromnym entuzjazmem. a kiedy to zrobił. z reguły kończył swe wielomiliardowe arcydzieła przed czasem. ale z powodu nieobecności Grety trzeba znaleźć kogoś. by zostać aktorkami. Przedtem miał wiele spraw do załatwienia. W czwartek leci do Hongkongu.Przyślę kogoś punktualnie w południe. i najwyższy czas. natychmiast pomyślał o następnych czterech dniach. . Po lunchu zamierzał wrócić do domu. Jason nie znosił marnowania czasu. sygnalizująca ruch. niezbędną do przetrwania w mieście blichtru: pewność siebie.Dzięki. jaskrawe stroje. Była dokładnie dwunasta. a przynajmniej jej pozór. które pracowały w hollywoodzkich studiach.posłańca. Było w niej coś tak eterycznego.powiedział. nie miała nawet cienia . by zawieźć go do pawilonu Dorothy Chandler. Mógłby je dyktować.Musisz mi pomóc . Teraz. Ale spróbuj kogoś dla mnie znaleźć. która pojawiła się w drzwiach Jasona w samo południe. . . gdy dowiedział się. Jason nie miał pojęcia. W ciągu tych kilku godzin przygotuje wiele listów.Jedna osoba? . że nigdy nie tracił kontaktu z rzeczywistością. Nosiły eleganckie. Niektóre były błahe. nie. nigdy tego nie robił. Jednak Jason był zirytowany. Wszystko będzie zakończone. Aktorki in spe. . często marzyły dawniej.Wiem. by zademonstrować pełną skalę swoich uczuć. które powinny zostać wysłane. Jasonie. by jego uwagę przyciągnęła jakaś zmiana cienia lub światła.W tym czasie będę zajęty. dopóki o czwartej czterdzieści pięć nie przyjedzie limuzyna. to nie świadomość. zanim we czwartek o godzinie trzeciej odrzutowiec Gold Star wystartuje z lotniska. na plan filmu Nefrytowy paląc.Nie ma za co. że nagle ma wolne popołudnie. by pojawiła się obiecana sekretarka.Żeby przepisała kilka listów między dwunastą a trzecią. .Och. Każde zadanie. że chociaż dzień przyznawania Oscarów jest w Hollywood nieoficjalnym światem. I każda z nich miała cechę. zdołał ukryć zaskoczenie tylko dzięki swemu wybitnemu talentowi aktorskiemu. Jason wiedział też. pracujące jako sekretarki w Hollywood.spytała z nadzieją w głosie Margot. dzięki któremu nigdy nie tracił rachuby czasu. były piękne. Prawdę mówiąc. gdy pojawiła się w jego drzwiach. Po chwili wahania Jason wybrał znajomy czterocyfrowy numer i połączył się z kierowniczką administracji Gold Star. inne wyjątkowo ważne. nawet najcichsze westchnienie nie oznajmiło jej przybycia. Kobieta. i to natychmiast . Jasonie. Margot będzie na swoim miejscu. a na wydarzenia w biurze reagowały w ten sposób.potwierdził Jason. Po prostu coś go do tego zmusiło. dlaczego uniósł głowę.Jedna .A nie przed dwunastą? . by zająć się pracą w swym apartamencie na dachu Santa Monica Palisades. . Dzisiaj? . Zwykle Jason żądał kilku pracowników. a ich makijaż był zawsze nienaganny. że wydawało się niemożliwością. I oby ci się poszczęściło dziś wieczorem. reżyser o wyjątkowej i sugestywnej wyobraźni różnił się od innych utalentowanych osobistości tym. Niezaprzeczalnie twórczy geniusz. utalentowane i doświadczone. zorganizowany. Ale Jason nie wprowadzał rozróżnienia. Z powodu planowanego lunchu z Lauren Sinclair i Raven Winter dał Grecie wolny dzień. Był skupiony. Żaden szelest. nie przedstawiając się. a koszty były niższe od zaplanowanych. jej rozsądek oraz zdolności organizacyjne 113 stanowiły doskonałe uzupełnienie jego umiejętności. kto by je przepisał. No więc jak? . skłoniła Jasona do oderwania się od korespondencji. Sprawność i wydajność Margot. . Sekretarki i recepcjonistki.zakłopotanie .

ani razu. Czy naprawdę jest aż tak przerażający? Czy można go oskarżyć o okrucieństwo w stosunku do tych. by uwydatnić zgrabne nogi i zmysłowo kształtne ciało. sięgającą do ziemi. była dzieckiem-kwiatem. Ale wtedy zniknęłaby w pokoju jego sekretarki i czekałaby tam. Jest pani punktualna. trochę drżących palców z obgryzionymi paznokciami. . Zamiast jaskrawego upierzenia. Ale była tu. Czy istniał lepszy sposób. przeniesiona poprzez dziesięciolecia do tego zwariowanego świata. że znajdzie jakiś błąd w jej pracy. Tymczasem stała tu. To. Mógłby dać jej po prostu taśmę z nagranym tekstem listów. który był tu władcą. Teraz. Może sama była cieniem. które powinny trącać struny gitary. że sukienka jest naprawdę ładna. . by mieć szansę spędzenia popołudnia na pracy dla Jasona Colea. gdy był od niej oddzielony tylko 115 błyszczącym biurkiem.uświadomił sobie z kolejnym przypływem gniewu . Jason przesunął wzrok na jej ubranie. jak łatwo jest dla niego pracować. jak się pojawił? Wyglądała. że tu stała. Twarz miała niemal całkiem ukrytą pod wspaniałym woalem złotych 114 włosów. musiał to zrobić. do niego. jak obiecała Margot. Zjawa. większość byłaby po prostu zachwycona okazją spędzenia z nim kilku godzin. a niezwykły blask podkreślony był jeszcze optycznymi szkłami. bardzo wymagający. by kiedyś stracił cierpliwość. Takie jak ona powinny siedzieć na łące. Tak wyjątkowo delikatne kwiaty czas już dawno zmiótł z powierzchni ziemi. był wymagający.Dzień dobry. który rozwieje się równie tajemniczo. gdzie było jej miejsce. dokładnie o czasie. typowego dla większości sekretarek. jakby chciała zniknąć. Pragnął rozwiać jej obawy. W odpowiedzi na milczący. by mogła zacząć je przepisywać. Ale nikt nie widział. że się tu znalazła. okazując wielką odwagę.. Każda z nich gotowa była popełnić morderstwo. wcale nie jest zachwycona. wydawało się okropną pomyłką. Ich kolor stanowił zadziwiające połączenie błękitu i zieleni. Nawet teraz. wystarczyło. I . ściskany palcami. choć wydawała się zabytkiem z innej epoki tak samo jak jej właścicielka. Tkwił w nich kołonotatnik. drżąc ze strachu. że zjawa. Miała być jego sekretarką tego popołudnia. Jason nie miał najmniejszej wątpliwości. Zobaczył też jej oczy. gotowa do pracy. Jason uznał. że delikatny kwiatuszek stojący przed nim tak wyraźnie się go boi. gdy Jason poczuł silny przypływ irytacji.wydawało się. władczy gest zdobywcy wielu nagród weszła do biura i usiadła na krześle. które nosiła.. Jason dostrzegł intrygujące fragmenty delikatnych rysów. Jednak nie należała do grona niespełnionych aktorek. wyrwana z sielskiej ciszy. a jeśli Jason potrzebował jeszcze jakiegoś dowodu jej tożsamości. strojów skrojonych tak. stojąca w jego drzwiach. którzy nie stanęli na wysokości zadania? Owszem. widział wyraźnie czubki jej bladych. trącać struny gitary i śpiewać ballady o miłości. jego głos był równie miły i pokrzepiający jak uśmiech.szeroką. z całą łąką haftowanych polnych kwiatów. która przed nim stanęła.pewności siebie. by zostać odkrytą? Czy był jakiś potężniejszy od niego człowiek w Hollywood? A nawet gdyby nic z tego nie wyszło. A jednak zdecydowała się tu przyjść. że te niesamowite błękitnozielone oczy również drżą. Wstał i powitał ją. proszę. nosiła sukienkę równie maskującą jak złoty woal . mirażem. Kiedy pod jego natarczywym spojrzeniem kobieta ukryła jeszcze bardziej twarz. podczas gdy on nagrywałby następne. Przyszła tu punktualnie. by spojrzał na jej ręce. człowieka. niech pani wejdzie. ale jej oczy ukryte były za okularami w drucianej oprawce. Najłatwiejszy sposób polegał na zademonstrowaniu jej.

ściskały pióro tak mocno i wydawało mu się. zmuszając do wielokrotnego pisania na tablicy: nie jestem ..Jason nie miał zamiaru spuścić dziewczyny z oczu. Spojrzała na niego z lękiem. zafascynowany . zanim Jason spojrzał na intruza. że najwidoczniej została nabyta w tamtych czasach. zareagowały na jej słowa niedowierzaniem i gniewem. Nie słyszał jej głosu. . że otrzymała już odpowiedź na swojąprośbę.Pan Cole? Bardzo mi przykro. że Raven nie przyłączy się do nas. a zabrzmiało ono jak rozkaz. A ja prawdopodobnie źle zrozumiałem wiadomość. co zobaczył. do wspaniałego i pełnego nadziei uśmiechu pierwszej naiwnej.Zawahała się i spojrzała wyczekuj ąco na piękną kobietę w drzwiach.i zakłopotany . Lauren Sinclair.Zatrzymała ją śnieżyca w Chicago. upłynęła chwila.Mieliśmy się dzisiaj spotkać na lunchu. za pomocą sygnałów przestraszonych oczu i potakiwaniem złocistej główki. dopóki ona nie zrozumie. tak myślałam. w dawno minionych czasach. że dostrzegł błysk zdziwienia w jej oczach. by zgodzić się na inne rozwiązania dotyczące zakończenia.." .Kiedy złoty welon włosów zadrżał potwierdzająco. jak jest zniszczona. . jak miękko śpiewa balladę o miłości. To znaczy. jak się zdawało. którym w końcu się odezwała. nie używając stenografii. Sądziłem. by się odezwała. której dano nauczkę.wyjaśnił Jason. jak gdyby intruzka mogła w jakiś sposób jej pomóc.W porządku.. jej urocza twarz zademonstrowała mistrzowi całą gamę dramatycznych możliwości. .Gotowa? . że spotkanie zostało odwołane. .Może powinniśmy zmienić termin? Jason uświadomił sobie. . gdy się zjawiła. od ściągniętych brwi. że choć nabyłem prawa do książki. Proszę pisać: "Chciałbym wyjaśnić. jest ta osoba. że zapisuje starannie jego słowa. by tę odpowiedź zapisała uczennica. że ona tego właśnie pragnie.Jason skierował to pytanie do zjawy. widząc. ale szybko schyliła się. . Wtedy łagodnie. bardzo łagodnie.spytał. by nie zmieniał zakończenia jej książki. więc po prostu osobiście podyktuje jej dalszy ciąg.Możemy wziąć się do pracy? . z bezlitośnie poobgryzanymi paznokciami. którą otrzymałem dziś rano z jej biura. Że skłonił ją. powiedział: . Do tej pory porozumiewała się z nim bez słów. która pasowała do zdyszanego głosu.tym. Był już w połowie listu. I Jason uświadomił sobie. Więc kim.Kim pani jest? .Jestem Marilyn Pierce. . Był wciąż zahipnotyzowany siedzącą przed nim zjawą.. .. To była typowa torebka z lat sześćdziesiątych. Ale znaczy to tylko. dodał: Może coś pani podyktuję? Jasonowi wydało się. ale wyobrażał ją sobie na jakiejś dalekiej łące. u diabła..Kim pani jest? Czekając. 116 Zdyszana. . to czy kiedykolwiek jeszcze ją zobaczy? Bez wątpienia uważała. Ale jeśli spełni jej życzenie.Za pomocą lekkiego wzruszenia ramion Holly przesłała przeprosiny ciemnoniebieskim oczom. Głos. zobaczył w drzwiach kobietę. gdy wzięła do ręki pióro i otworzyła kołonotatnik. Gdy krótkie skinęła głową wzburzyło złote fale. gdy spojrzała na piękną kobietę w drzwiach? . Kiedy w końcu oderwał wzrok od bladych palców i spojrzał ponad słonecznym woalem. Jej delikatne palce. sygnalizujących wielki smutek z powodu spóźnienia. że nie słyszał dotąd jej głosu. złocista zjawa z lat sześćdziesiątych? I dlaczego w jej oczach pojawiła się ulga. piękna kobieta bez wątpienia była jego sekretarką na dzisiejsze popołudnie. Była elegancko ubrana i bardzo piękna.To nie jest Raven . niż sobie wyobrażał. był jeszcze bardziej miękki. powtórzył: . którą powinna znać. bardziej muzykalny. która leżała obok niej na podłodze. że nie ma powodu go się obawiać. że się spóźniłam! Chociaż ten zdyszany głos przerwał dyktowanie. nie jestem na tyle zainteresowany tym projektem. Jason uświadomił sobie. a gdy tylko ściągnęła na siebie uważne spojrzenie jego ciemnoniebieskich oczu. która tak starannie zapisywała jego słowa? Kim jest ta blada. by wyjąć pióro z dzianinowej torebki. które.

15 Jason dokonał rezerwacji w Bel Air Hunt Club. nie ma nic wspólnego z Darami miłości. gdy Los Angeles pełne było ludzi z całego świata. spojrzała mu w oczy. które jej podyktował. Odpowiadając. odnosiły się do zupełnie innego filmu. nieustannie byłby zakłócany przez dziennikarzy. Jasona witało wiele porozumiewawczych uśmiechów. kim pani jest. i teraz w tej intymnej niszy wypełnionej różami Jason zobaczył. 118 to pewne. Jason Cole rzadko bywał w sytuacji.Na pewno. spojrzał przepraszająco w jej oczy. który rzadko zawracał sobie głowę lunchem. .powiedział. maskując je pięknym uśmiechem. Pomyślał. Jednak teraz nie grał. Ale nikt nie zastąpił mu drogi. wypełnioną największymi gwiazdami Hollywood. Ale łagodność jego spojrzenia zdawała się wywoływać w niej jeszcze większą niepewność niż jego gniew. lunch w którejkolwiek z restauracji odwiedzanych przez znakomitości. zamówiłby tylko małą porcję sałatki. Zwykle nie jadam lunchu. ale uznał. że pewnie z jego powodu jest zbyt zdenerwowana. by zrobiono jej zdjęcia próbne. Nie powiększały jej błękitnozielonych oczu. które spodziewał się po autorce bestsellerów? Jason czekał. Ale słowa. patrząc. że pani przyjdzie. czyjej niezwykłe oczy koloru akwamaryny nie rozbłysną nagle triumfalnie? Czy nie zapłoną pewnością siebie. żałośnie chude ciało. Musi dopilnować.Obawiam się. ile nagród z siedmiu nominacji spodziewa się zdobyć. Obgryzała paznokcie. która miała być jego sekretarką tego popołudnia i powiedział: . Gdyby Jason. co teraz zrobić. powiedział łagodnie: -Nie wiedziałem. przyszedł tutaj z kimś innym. Ale nie jestem głodna.. Nie wiedząc. Łagodności jego głosu towarzyszyły zadziwiające. Jej oczy były naprawdę świetliste. by coś zjeść. by zgodzić się na inne rozwiązania dotyczące zakończenia.. Wtedy spojrzał na olśniewającą kobietę. Ale była z nim ona. List. który dyktowałem. Zarezerwował stolik ukryty w osobnej niszy. która przywdziała zniszczony strój z lat sześćdziesiątych i kruchość dziecka-kwiatu niczym kostium.I dodał z uśmiechem: ..na tyle zainteresowany tym projektem. nieznane uczucia. Aktorka in spe wspaniale zniosła rozczarowanie. Tego żądali jego bogaci i sławni członkowie i sami to prawo respektowali. Znajdowali się w zamkniętym pomieszczeniu. Jason pomyślał. jak gdyby nie spała od wielu nocy w oczekiwaniu na to . i podkrążone. że jest bardzo dobra. 117 Jeśli zauważy jego skruchę. Moje spotkanie w czasie lunchu nie zostało jednak odwołane. i z wdziękiem zeszła ze sceny. bo nie odwołałem rezerwacji na lunch. nie zmieniały ich w żaden sposób. wyglądająca tak. że w okulary. Tego dnia.Dobrze . migotliwe. gdyż akcja Darów miłości rozgrywała się w tamtych czasach.Może więc zamówimy ciepłe bułeczki i sałatkę? . Kiedy został sam na sam z Lauren Sinclair. wprawione były zwykłe szkiełka.zgodziła się z widoczną ulgą. a tę iluzję umacniał zapach licznych bukietów zdobiących salę. jakby rzadko traciła czas najedzenie. że pod falującą suknią kryje się kruche. . czy mimo wszystko nie jest ona utalentowaną aktorką. ale nieskazitelnie czyste szyby stwarzały wrażenie.Musiałem jednak przeczuwać. jak jego towarzyszka studiuje menu. mających nadzieję. a łagodność i wrażliwość zachowywał zwykle dla kamery. że siedzą pośrodku różanego ogrodu. że zaszło pewne nieporozumienie. Gdy maitre d hotel prowadził ich przez elegancką salę restauracyjną. kiedy musiał przepraszać. .. Zastanawiał się. więc pani pomoc nie będzie mi potrzebna. . które nosiła. Bel Air Hunt Club zapewniał spokój.To wszystko jest bardzo smaczne . że zdradzi im w ostatniej chwili.

ta nieśmiała kobieta napisała słowa. .przerażające spotkanie. a jej serce pędzące z nieprawdopodobną szybkością nie zawiodło jej. zapragnęła. jej trzepoczące się serce uniosło się pod niebo. Zastanawiała się nawet. Dlaczego właśnie to pisała? Dlaczego była taka? Gdzie przebywała przez ten cały czas od lat sześćdziesiątych? Pragnął poznać prawdziwą Lauren Sinclair.. nie mogła nic jeść. . Ostatnie siedemnaście dni udowodniło. że tak się nie stanie. . poprawił siew duchu. dodawaną na końcu. wiedział. przekonującego występu i zmuszą go.Naprawdę nazywasz się Marilyn Pierce? Holly zastanawiała się. tak niewinna jak ona. który znajdował się w środku został już wybrany starannie i z radością. znajdowała się w czarodziejskiej krainie. które tak go oczarowały.. jakby czekał na nią. Nie potrzebowała jedzenia ani snu. Prawie już wierzyła.Urodziłaś się w Boże Narodzenie? . Pogratulują aktorce. by przez tę czarodziejską chwilę nazywano ją imieniem.do obrazów śmierci. kiedy w jej pięknych oczach zobaczył wyraz udręki. Holly lekko zmarszczyła brwi. jakby nie miała w tym doświadczenia. że ma trzydzieści pięć lat. Nadal żyła. Kiedy jednak podniósł wzrok. jak silne jest w rzeczywistości jej kruche ciało.Holly? . W powieściach Lauren Sinclair seks był tylko opakowaniem miłości. tyle ile miałaby Marilyn Pierce.. .olśniewająca i pewna siebie . którego nikomu nie zdradziła. gdy Raven zaproponowała spotkanie z Jasonem. budzącej jednocześnie zachwyt i przerażenie. ozdobną wstążką. jak powinien się do niej zwracać. niebieskie oczy spojrzały tak. lecz kobietę ukrytą za maskującymi okularami.powtórzył.. rzecz jasna. prawdopodobnie stanowiąca drugie oblicze śmierci. Gwałtowne uderzenia serca uniemożliwiały jej sen.wyszeptała ledwo dosłyszalnie. Chciał wiedzieć o niej wszystko. ale nigdy nie opisywała go ze szczegółami. Co sprawia jej taki ból? Co zmusza ją do chowania się za złotym woalem włosów i za okularami? . szukał jej przez całe życie. Nie Lauren Sinclair. mówiła sobie.ten. że przeżyje również to przerażające spotkanie. że jest to tylko iluzja. a jego poważne.A ile Bożych Narodzeń upłynęło od tego czasu? . Że dotarła już do punktu uważanego za półmetek życia. jak długo jej serce może tak walić? Zaczęło bić tak szybko w chwili. Jej twórczość była poetycka. . że miłość fizyczna jest aktem ostatecznego zjednoczenia serc i umysłów. a naprawdę jestem Holly. I gdy teraz spytał ją z taką delikatnością. by przyznał. psychiki i dusz. Gdy jednak patrzył na swą towarzyszkę. kiedy właściwy dar . czy zdoła dożyć do dzisiejszego dnia. W jej romantycznych opowieściach nie ma olśniewającej wspaniałości ani pełnej blasku wiary w siebie. seks. że istotnie błędem jest zmienianie zakończenia.Marilyn Pierce to moje oficjalne nazwisko. przeszłości i przyszłości -ale łagodna troska w jego głosie sprawiła. 119 Ale dożyła.Trzydzieści.odezwał się miękko Jason. To ona. Tysiące pytań kotłowało się w głowie Jasona.. bo wypowiedział jej imię z takim czułym podziwem. -Tak? . Nagle pojawi się Raven oraz prawdziwa . Jason poniekąd chciał. Skończyłam trzydzieści lat w ostatnie Boże Narodzenie. Jest tylko mężna nadzieja: radosna i niewinna. gdy się tylko pojawiła. liryczna i oderwana od tego świata -jak ona sama. Jak gdyby z odwagą i nadzieją wierzyła..Holly ...Holly? Odpłynęła już daleko . która siedziała przed nim. Wyznając to. wyczuwając jej obecność. że wróciła do teraźniejszości.Tak . Nie. W jej opowieściach o miłości pojawiał się. by ta maskarada się skończyła.Lauren Sinclair. znajdując się w połowie drogi do domu. choć wiedziała. To nie był starannie opracowany występ. Kiedy taksówka wiozła ją szybko do studia Gold Star. .

- O czym właśnie myślałaś? - O niczym. - A potem, ponieważ nie chciała go oszukiwać, nie mogła tego zrobić, dodała: To takie odległe wspomnienie. - Możesz mi je opowiedzieć? Holly wiedziała, że nigdy nie będzie w stanie podzielić się z kimkolwiek wspomnieniami tamtej zaśnieżonej walentynkowej nocy. Była całkowicie pewna, że gdyby zaczęła opowiadać ohydne szczegóły tamtego koszmaru, jej udręka wydostałaby się na zewnątrz w krzyku, który nigdy się nie urwie. Nie umarłaby, po prostu krzyczałaby przez całą wieczność. Holly wiedziała, że wspomnienie ukochanych twarzy, rozpaczliwego błagania i nieustępliwego 120 szaleństwa musi pozostać na zawsze w niej ukryte. Nie miała prawa dzielić się z nikim takim koszmarem. - Nie mogę - odpowiedziała w końcu. Serce bolało Jasona, gdy widział przemianę jej pięknych oczu. Były teraz szare, nieprzejrzyste i martwe. Holly musi to komuś wyznać. Cokolwiek to jest, musi wypowiedzieć te słowa na głos. Ale dlaczego miałaby to powiedzieć jemu? Człowiekowi, którego decyzja o zmianie szczęśliwego zakończenia jej książki zmusiła ją do opuszczenia azylu romantycznej twórczości i bezpiecznego kokonu minionego czasu, w którym najwidoczniej przebywała? Jason wiedział już, że powie Holly, iż filmowa wersja Darów miłości będzie dokładnie taka, jak jej wspaniała, przepełniona nadziej ą książka o miłości. Ale jeśli powie to teraz, ona odejdzie. Po prostu zniknie, odpłynie równie tajemniczo, jak się pojawiła. Jason nie chciał, by odeszła. Pragnął znowu zobaczyć jej migotliwe błękitnozielone oczy i piękny uśmiech, który pojawił się na jej wargach, gdy wyznała, że naprawdę jest bożonarodzeniowym dzieckiem, i znowu usłyszeć wzruszenie w jej głosie wywołane tym wspomnieniem. Jason pragnął tego - i o wiele więcej. Mężczyzna, którego największe namiętności związane były z jego filmami, a nie olśniewającymi i pewnymi siebie kobietami, dzielącymi z nim łoże, pragnął czegoś innego od Holly... dla Holly... z Holly. Marzył o wspaniałym darze miłości, o którym pisała. Ta świadomość wstrząsnęła nim. Jason Cole zawsze dostawał to, czego chciał. Niczego jednak nie dostał na srebrnym talerzu. Jego triumfy, zdaniem postronnych osiągane bez wysiłku, były rezultatem ciężkiej pracy, w którą wkładał mnóstwo energii i determinacji. Jednak nigdy dotąd Jason Cole nie pragnął miłości. I nigdy dotąd to, czego pragnął, nie wydawało się tak całkowicie nieosiągalne. Zastanawiał się nad tym, patrząc w zachmurzone oczy, które całkowicie się przed nim zamknęły. A jeszcze niedawno tak migotały. I napełniły się taką ufnością, gdy wyznała mu, że naprawdę nazywa się Holly. - Holly? - Jason usłyszał w swoim głosie czułą prośbę. I Holly też ją usłyszała, bo nagle jak gdyby zaczęła z wysiłkiem przebijać się przez gęstą mgłę, żeby dotrzeć do niego. - Słucham? "Czy ty też to czujesz? - pytało jego serce, gdy z głębin mglistej szarości zaczęły pojawiać się przebłyski błękitu i zieleni... przeznaczone dla niego. -Czujesz tę magię?" "Tak, tak" -zdawały się odpowiadać migotliwe barwy, zanim nagle znikły, skryły się pod spuszczonymi, bladymi powiekami. 121 Czuła tę magię, Jason wiedział o tym, ale bała się jej. Więc znalazł inny temat do rozmowy, bezpieczniejszy od tego, o którym nadal chciało mówić jego serce. - Nigdy nie byłem na Alasce.

- Jest bardzo piękna. - Opowiesz mi o niej? - Czy spojrzysz na mnie, Holly? Będziesz ze mną rozmawiać? "Tak - odpowiedziały jej oczy, gdy jeszcze raz rozwarły się dla niego. -Tak". Z początku jej słowa były pełne wahania i niepewności, ale w końcu górę wziął jej talent narracyjny. Mówiła mu o lodowcach i lasach, zielonym morzu i niebie koloru indygo, o majestatycznych niedźwiedziach i wysoko szybujących orłach. Oraz o ludziach: o bogactwie i wspaniałości rodzimej kultury mieszkańców Alaski. Holly przerywała czasem swoje opowiadanie, jak gdyby nie była pewna, czy Jason chce, by mówiła dalej. Chmury znikły z jej oczu, a w jej głosie pełno było emocji. A czasem nawet się uśmiechała. W końcu jednak jej opowiadanie o Alasce dobiegło końca. Jej opowiadanie? Nie, uświadomił sobie Jason. Nie opowiedziała mu nic o sobie. - Jak długo mieszkasz na Alasce? - Piętnaście lat. - Mam wrażenie, że zwiedziłaś ją całą. Holly skinęła głową, ale na jej czole pojawił się mars. - Dawniej wiele podróżowałam, na początku, kiedy się tam sprowadziłam. Pomyślała, że teraz rzadko opuszcza swoją chatę. Dziś nawet wyjazd do miasta wydaje się jej kolosalnym przedsięwzięciem, podejmowanym tylko z konieczności, by zrobić zakupy, wysłać rękopis, sprawdzić, czy w kinie nie grają filmu Jasona Colea. - Masz jakieś ulubione miejsce? - spytał Jason, ratując ją, ratując ich oboje, gdyż znowu zaczęła odpływać od magii teraźniejszości w szarość swoich odległych wspomnień. - Barrow - odpowiedziała z wdzięcznością i czułym uśmiechem. - Jeździłam tam kiedyś każdego lata. - Dlaczego? - Ponieważ w lecie, między majem i sierpniem, słońce nigdy nie zachodzi. Zniża się, ale gdy tylko dotknie linii horyzontu, zaczyna znowu wschodzić, jak ognista piłka wzlatująca do nieba. Gdy to mówiła, jej oczy rozbłysły na wspomnienie tego cudu. - Chciałbym to zobaczyć - powiedział Jason. 122 A jego ciemnoniebieskie oczy wysłały sygnał, zapowiedź przyszłego cudu: "Chciałbym zobaczyć to z tobą". To była najważniejsza wiadomość, jaką kiedykolwiek przekazały jego oczy, i Holly odczytała ją z zadziwiającą łatwością. Jej blade policzki pokrył lekki rumieniec, ale nie odwróciła oczu. Rozbłysły w odpowiedzi i były teraz jeszcze bardziej świetliste, jeszcze bardziej lśniące niż w chwili, gdy opisywała cud olśniewającego piruetu letniego słońca na tle nocnego nieba nad Barrow. Holly i Jason mówili o magii - o czarodziejskiej wspaniałości natury i magii techniki, dzięki której tworzono filmy. Żadne z nich nie wspominało o magii miłości, ale oboje wiedzieli, że przeżywająjąw trakcie tych kilku zaczarowanych godzin, że zanurzają się w miłości, tak jak wspaniałe letnie słońce zaczyna opadać tylko po to, by znowu wrócić na niebo, i szybuje radośnie, nie pozwalając, by zbladła jego złota jasność. Ta magia powinna była trwać wiecznie, oboje tego chcieli, ale Jason nagle powrócił do rzeczywistości, spojrzał na zegarek. Była godzina czwarta. Limuzyna, która ma zawieźć go - ubranego w smoking - do pawilonu Dorothy Chandler, pojawi się pod jego domem za niecałą godzinę. - Muszę iść - wyjaśnił przepraszająco. - Ceremonia rozdania nagród zacznie się punktualnie o szóstej i muszę tam być przynajmniej dwadzieścia minut wcześniej. - Ceremonia rozdania nagród? Jasne było, że Holly naprawdę nie ma pojęcia, o czym mówił. Jasonowi udało się ukryć

zdumienie. Ale był zaskoczony... i zaniepokojony. Być może dla Kodiaku Oscary nie były wielkim wydarzeniem, ale mówiła mu, że jest w Los Angeles od soboty. Czy w ciągu tych dwóch dni nie włączyła telewizora, nie czytała gazet, nie rzuciła nawet okiem na nagłówki? Zagubiona gdzieś w latach sześćdziesiątych? Albo żyła w świecie ostatniej romantycznej opowieści, którą pisała? A może pogrążyła się w szarej udręce, którą tak bardzo pragnął przegnać raz na zawsze? - Dzisiaj jest rozdanie Oscarów - odpowiedział w końcu łagodnie. Potem, jeszcze łagodniej dodał: - Kiedy potwierdziłem swoją obecność, powiedziałem organizatorom uroczystości, że będę sam. Gdybym jednak pojawił się z kimś... z tobą... znaleźliby dla nas miejsca. Czy chciałabyś pójść tam ze mną, Holly? - Och, nie - wyszeptała. Potem, niemal z pośpiechem poprawiła się: Chciałam powiedzieć, że bardzo bym chciała... - Urwała, musiała to zrobić, bo następne słowa brzmiałyby "być z tobą". Holly wiedziała o tym, ponieważ 123 nieśmiałe bohaterki, które tworzyła, stawały się ogromnie odważne, kiedy bohaterowie mężczyźni silni i łagodni jak Jason -wpatrywali siew nie tak, jak on teraz na nią patrzył. Jej bohaterki wymówiłyby te śmiałe słowa, a jej bohaterowie powtórzyliby je, ale... - Ale nie. Dziękuję. Jason nie nalegał. Chciał być z nią, rzecz jasna, ale sam na sam, w ich magicznym świecie. A gdyby znalazła się z nim dzisiaj na najwspanialszej uroczystości Hollywood, ich prywatność zakłóciłyby legiony fotoreporterów którzy tłoczyliby się, aby mieć lepszy widok na tajemniczą kobietę Jason Colea. - Musimy jeszcze porozmawiać o twojej książce - powiedział Jason, kiedy dojechali do hotelu Bel Air. - Może więc jutro zjemy razem śniadanie? - Z Raven? Jason poczuł nagły zawód. Gdy wspomniał o jej książce, na twarzy Ho ly pojawił się cień niepokoju, i teraz stało się jasne, że chciała, by przy ich spotkaniu była Raven. Raven, która stanie po jej stronie. A przecież to on był po jej stronie. - Sądzę, że możemy to przedyskutować we dwoje, Holly, ale jeśli chcesz by była przy tym Raven, sprawdzę, czy już wróciła i czy może do nas dołączyć. - Nie, wszystko w porządku. - To dobrze. - Potem, ponieważ nie chciał, by ze zdenerwowania nie spała przez kolejną noc, powiedział: - Chcę z tobą porozmawiać o twojej książce, Holly, ale obiecuję, że nie zmienię żadnego słowa, żadnej sylaby jeśli się na to nie zgodzisz. A więc... Wpadnę po ciebie o dziewiątej. Pójdziemy do Malibu. Jest tam restauracja z widokiem na morze, która ci się spodoba, jak sądzę. 16 Holly nie oglądała telewizji od ponad siedemnastu lat, od tamtej śnieżnej nocy, kiedy radosny głosik fikcyjnej Corky zagłuszał odgłosy prav dziwego życia: przerażające szepty jej matki i Dereka. Gdyby nie oglądała wtedy telewizji, gdyby bawiła się z bliźniętami, mogłaby usłyszeć te szepty zawołać o pomoc, ocalić życie ukochanej rodzinie. 124 Samotny i intymny świat, w którym Holly żyła od tamtej walentynkowej nocy, był światem ciszy. W jej chacie w Kodiaku nie było telewizora, radia ani odtwarzacza stereo. Żadne dźwięki nie zagłuszały nawet najcichszych szeptów - szeptów, które wciąż starała się usłyszeć, choć tak dawno temu umilkły na zawsze. Przez bardzo długi czas Holly patrzyła na telewizor w swym luksusowym pokoju w hotelu Bel Air - milczący, uśpiony, ale wciąż kuszący. Ceremonia rozdania Oscarów z pewnością będzie transmitowana. Przypominała sobie niewyraźnie, że jako dziecko oglądała tę wspaniałą uroczystość.

jego kochanka.nasłuchiwała odległych szeptów.. seksownej twarzy pojawił się przelotny uśmiech. Nagły dzwonek telefonu (nie ruszyła się nawet. które Caroline Hawthorne ceniła również w sobie.To wspaniałe uczucie. Ale dźwięk był ściszony i Holly wydawało się. gdy Jason dodał z powagą: .. by zrobić film. oszałamiającą sztuczką w wykonaniu jednego z najbardziej utalentowanych hollywoodzkich aktorów. Ale jak widać.mówił ów głos. Jego przyjaciółka. który przypominał jej.Inni kandydaci. .. przygotowana na ostry. czy Nicole została sama w domu". Jasonie . . głosem.. że łączyła ją z Jasonem bliska znajomość.był po prostu atutową kartą w jego grze. A wygrana znaczy jeszcze więcej. Liczy się zaszczyt samej nominacji. Zgadzasz się? Na jego przystojnej. że ta magia była tylko iluzją. że mu odmówisz. który pojawił się na jej ustach. Wysiada teraz z limuzyny i za chwilę odwróci się. by zdobyć figurkę Oscara. w tym za najlepszą rolę. jak gdyby Jason i ją zostawił kiedyś samą w domu. gdy obserwowała wymianę zdań -z wyraźnie sugerowaną intymnością . więc była zachwycona. najlepszą reżyserię i najlepszy film? . Jason przyszedł sam do pawilonu Dorothy Chandler. portier zamknął za nim drzwi i samochód odjechał. że piękna dziennikarka stojąca przed pawilonem Dorothy Chandler na czerwonym chodniku.. mówi wprost do niej. "On cię oszołomił . co dziennikarka komentowała cichym głosem: "Wiele osób zastanawiało się. . z którymi dziś rozmawiałam. który zapamiętała. jak dziennikarka relacjonuje pojawianie się kolejnych gwiazd. co każe nam zastanowić się. by podać szarmancko rękę swej towarzyszce.zagruchała -jak czuje się człowiek. w który się wierzy. Od razu zorientował się. który ma siedem nominacji do Oscara. by osiągnąć to. że dzisiejszego dnia nie była całkowicie szczera. Palce Holly drżały. że nigdy w życiu nie byłaś na randce i że nie istnieje nawet cień szansy.pomiędzy piękną dziennikarką a Jasonem Coleem. Wyraz szczerości na jego twarzy. że ważne jest nie to. by podnieść słuchawkę) zmusił Caroline do uznania. Będzie niesamowicie pewna siebie i piękna. Holly patrzyła na ekran i słuchała. i jak głoszą plotki. stanowiących preludium śmierci.." Ale gdy tylko Jason wysiadł. Zawdzięczała to napływowi wspomnień z ich magicznego popołudnia.Od tylu lat telewizor był wrogiem. Były to cechy. całkowicie . To była prawda. którym kroczyły sławne osobistości po wyjściu z limuzyn. gdy się pojawił. Trzepoczące serce Holly walczyło teraz z innym wrogiem. Na stereotypowe pytanie udzielił bez wątpienia szczerej odpowiedzi. partnerką poza planem. i żeby był możliwie najlepszy. Sama zobaczysz. abyś się zgodziła.A więc. że najwidoczniej jedną z najpiękniejszych aktorek Hollywood potraktowano w równie pogardliwy sposób. byś poszła z nim dziś na ceremonię rozdania Oscarów -jak gdyby on też nie chciał końca tej magii .Uśmiech znikł.Uwodził cię czułością w oczach. które pragnęło jeszcze raz zobaczyć Jasona. przeraźliwy i ogłuszający zgiełk. W chwili. równie olśniewająca. kiedy prosił. czego pragnął: żebyś nie sprzeciwiała się zmianom. Caroline uśmiechnęła się z aprobatą. dzisiejszego wieczoru Jason fruwa sobie w pojedynkę. podkreślał jeszcze wstydliwy uśmieszek. Oprócz zjadliwości w głosie dziennikarki kryło się coś jeszcze . które ma zamiar wprowadzić w Darach miłości. Szczerej i otwartej. Wiedział. Wrażenie. gdy ubrany w smoking z wdziękiem wysiadł z limuzyny. kiedy włączała odbiornik. skończyło się daremne nastawianie uszu na mordercze szepty. Rzeczywiście miała plany na swoje czterdzieste urodziny. ale teraz stał się sprzymierzeńcem jej rozedrganego serca. swoją partnerką z filmu Bez ostrzeżenia. sojusznikiem potwornego szaleństwa Dereka. jak on.Nominacja jest ważna. ale do przybycia Jasonajakaś część jej duszy -większa część . gdy zbliżyła się do niego po krótki wywiad.cień satysfakcji. mówili. .Ale najważniejsze. . czy Jason Cole 125 pojawi się z Nicole Haviland.

. . a teraz uniosła głowę. jak jej się zdawało. że będzie ich dziesięć? Skąd wiesz? .Piłaś już szampana? . Dziękuję!". że obejmują one co najmniej wyjazd za miasto. To była jawna zachęta. na długo przed szaleńczym biegiem do aparatu. Nie mogę teraz podejść do telefonu. w sąsiedztwie mnóstwa dzieciaków. poważny głos. bez wątpienia uznały.. . Mówi Lawrence Elliott. które dostaną szczeniaki. Po prostu miałam daleko do telefonu.Nie będzie jej przeszkadzać.Oczekujesz dziś narodzin szczeniaków? .Jej wybór? Za każdym razem. jak inne springery.Jestem sama i oglądam ceremonię rozdania Oscarów. który jeszcze się chłodził. ..Jak na jedną osobę mam trochę za dużo szampana.I mówisz. . Katie mieszka siedem kilometrów stąd. Gdyby cię to interesowało. żeby wyjść na urodzinowe przyjęcie? . gdy usłyszała jego głos.Ściśle biorąc.. . że Katie najwidoczniej była obok niego. Urodziła pierwsze szczenię pięć minut temu.Nie sądzę. oczekuje tego Katie.Ja jej tylko pomagam. przegryzając paluszkami kupionymi dzisiejszego popołudnia. ale jeśli zostawisz wiadomość po sygnale.. I gdzie jej uczciwość i szczerość? . Na drugie imię powinna mieć "Łagodność".Cześć. Katie nie jest taka nerwowa.uczciwe. a potem niski.Dziękuję. W rzeczywistości zabrakło jej tchu już w chwili. . .Tak. Nie wyjaśniła jednak przyjaciółkom. reagując na swoje imię. na którą Lawrence Elliott zareagował nie kończącym się. Ale skoro sam do niej dzwonił.oczywiście poza taśmą wideo. milczeniem. które zamierzały urządzić wielką uroczystość. którym powiedziała.Nie. czarno-biała springer spanielka. by uczcić tak doniosłą okazję. Kilkoro z nich.Taki jest twój wybór na ten wieczór? Zamiast wielkiego przyjęcia.Sprawiasz wrażenie zdyszanej.. . . Ten. czy go jeszcze kiedyś usłyszy . Zastanawiała się nieraz.Była to tylko częściowa prawda. że ma już plany 126 na wieczór. że się przyglądam? .. oddzwonię tak szybko. czego naprawdę chciała. kto telefonował. jak to będzie możliwe.Zrobiłem jej prześwietlenie..spytał w końcu. gdy zaczynała myśleć o tym.Jeśli więc masz ochotę. Pomożesz mi w sprowadzaniu na świat dziesięciu szczeniąt i obejrzysz rozdanie nagród. -Nagła czułość w jego głosie zdradziła Caroline. gdy jej automatyczna sekretarka odtwarzała powitanie: "Cześć! Mówi Caroline. Początkowo . którą często włączała w ciągu ostatnich dziesięciu dni. Usłyszała najpierw sygnał. wypije trochę szampana.Lawrence! . Caroline. . Ponieważ liczne przyjaciółki. na czym te plany polegają. choć nie do końca szczere stwierdzenie faktu. . -Nie. . postanowiło oglądać poród. przyjedź tutaj. Że zamierza spędzić ten wieczór sama na oglądaniu ceremonii rozdania Oscarów. Tak Caroline chciała spędzić swoje urodziny i zamierzała postawić na swoim. urządzonego przez przyjaciółki? . Może byłaś już w połowie drogi do drzwi. Chciałem ci tylko życzyć. Prawdę mówiąc. stanowczo ucinała te rozważania.. nie mogła teraz odebrać telefonu. odczekał cztery kolejne dzwonki i czekał nadal. Mam telewizor. . spodziewam się kilku 127 obserwatorów.Więc jesteś w domu? Życzę szczęścia z okazji urodzin.

Kiedy szczenię było już suche i oddychało. więc wejdź od razu do środka. Kiedy Lawrence ostrożnie przenosił szczeniaka. lecz pełnych podniecenia szeptów . gdy Caroline weszła do jasnej i przestronnej kuchni. gdy się szczeniła.Nie możemy jeszcze dotykać szczeniaków . będzie bardzo troszczyć się o nie.Nie chcemy . że wszystkich obecnych kusi. O dziwo. Jadąc do Issaquah. a potem spędziła kilka chwil na oglądaniu podświetlonego zdjęcia rentgenowskiego. przytulić ją. a nie chcemy... Matka osuszała językiem czarno-białe futerko szczeniaka. Katie nie protestowała.samodzielnego oddychania życiodajnym powietrzem.do sąsiedniego pokoju.powtórzył miękko Lawrence. Ponieważ na drzwiach przyczepiona była kartka z prośbą o zdjęcie obuwia. po pokonaniu 128 tej pierwszej przeszkody maluch natychmiast stanął na chwiejnych jeszcze nogach. dołączyła swoje pantofle do rządu małych i dużych butów. trochę paluszków. A gdy skończył.To żaden kłopot. . -Lawrence podał jej szczegółowe wskazówki. zobaczyła następną kartkę .Nie chcemy .i to szybko . Gdy Katie kontynuowała lizanie. Zrobiła to szybko i dokładnie. w którym musiały się nauczyć . tlen we krwi zabarwiał jego nosek na różowo.To by bardzo zdenerwowało Katie. by wyciągnąć ręce po małą istotkę.Masz rację. jak malutkie. . . Gdy stawiała pachnącą białą torbę na kuchennym kontuarze. prawda? .Cześć. . oczyszczając gardło szczeniaka z pozostałości wodnego świata.Drzwi obok podjazdu będą otwarte. Caroline i zebrani rodzice z takim samym zachwytem połączonym z lękiem obserwowali. by się niepokoiła. Później.kierując się dźwiękiem przyciszonych.Bardzo bym chciała też to zobaczyć. W ten sposób pobudzała jego małe płuca do przejścia od świata. zielone oczy wydawały się trochę niespokojne. a za parę minut pojawią się dzieciaki. Lawrence ostrożnie przeniósł je do mniejszego pudełka. Dzieciaki są bardzo podniecone i będzie to dla nich pamiętne wydarzenie. . i ich rodzice. Drugi szczeniak Katie właśnie się rodził. A więc udało ci . Więc Katie jest tutaj. że przeniosłeś ten pokaz do swojego mieszkania. . ale trzy dni temu jej właścicielka nadwerężyła sobie kręgosłup i musi jeszcze leżeć w łóżku przez co najmniej dwa dni. Spojrzał w górę. -Dobrze. i dorzucił jeszcze: . Ten energiczny masaż był czymś więcej niż tylko powitaniem dziecka przez matkę. dopóki nie spostrzegły Caroline. . nieruchome stworzonko nagle ożywa. uśmiechając się do dziewczynki. jej instynkt opiekuńczy i obronny z konieczności uległ uśpieniu. mając tu zapewnione ciepło i bezpieczeństwo.tym razem z prośbą o umycie rąk. Naliczyła dziesięć małych czaszek. czekoladowe chipsy i snickersy. kręgosłupów i tyleż kompletów kończyn. jasną główką. jak ma dotrzeć do jego domu na przedmieściu Issaquah.Musimy poczekać.odparła Jenny. jak należy. w którym spało już inne. gdy jego łapki szukały punktu oparcia na grubych ręcznikach. . Caroline miała wrażenie. a jego uważne.zamierzałem pójść do domu Katie. Jednak teraz. Zachwycone dzieci wpatrywały się szeroko otwartymi oczami w pudełko. Machał ogonem dla zachowania równowagi. Jenny .usłyszała jakiś młody głos. w którym zanurzone były w płynie.Bardzo miło z twojej strony. energicznie potrząsając złotymi lokami. Lawrence odsysał gumową gruszką wnętrze maleńkiego pyszczka. aż będą miały przynajmniej tydzień. która w odpowiedzi skinęła kędzierzawą. kicha i zaczyna oddychać. ustawionych wzdłuż ścian korytarza. . gdzie Katie energicznie lizała swoje nowo narodzone szczenię. by zatrzymać sączącą się krew.. gdy wszystkie szczeniaki przyjdą na świat. założył sprawnie jeden szew na cieniutką pępowinę. lśniące od płynu owodniowego. zatrzymała siew swojej ulubionej piekarni na Queen Annę Hill i kupiła ciastka.potwierdził Lawrence.. a potem weszła . wyścielających pudełko. do tego. jak to zrobił Lawrence. Nie tylko dzieci były zachwycone.

gdy ich właściciele są na wakacjach. Ale Lawrence był taki. która tak bardzo przypominała jego utraconą Holly. dopóki nie znajdziemy im domu. Prawdę mówiąc.Ale. by spytać.Za tamtymi drzwiami jest złocista cocker spanielka. nie nosiła obrączki i to ona przyniosła ciastka. . . którzy mieszkają tutaj. jak narodziny szczeniąt Katie. czy Eileen i Lawrence byli kochankami. że ślą jakieś sygnały . że gdyby nawet jego i Eileen łączyły intymne stosunki. Caroline została jego asystentką. to było oczywiste. Spoglądały przyjaźnie. i miała mu wiele do zaoferowania: siebie . jak resztę rodziców. by się przywitać. Caroline zastanawiała się. . i przybłędami potrzebującymi dachu nad głową. strzykawek. dopóki nowy skurcz nie zasygnalizuje przybycia następnego szczeniaka. Pomimo upajającego zawrotu głowy Caroline zebrała całą odwagę i zamierzała odpowiedzieć uśmiechem. młodą i pełną życia. ale mogła też położyć się na swojej poduszce na podłodze w sypialni. I właśnie w tej chwili Caroline znowu poczuła ciepło.Głuchota wcale jej nie przeszkadza.Wzruszyła lekko ramionami. zielony ogień pożądania był tylko wspomnieniem. Eileen interesowała się Lawrenceem. . Caroline natychmiast domyśliła się. by kupić ciastka. czując. jej właściciel jest zdania. ujrzała wpatrzone w siebie ciemnozielone oczy.Tak. Gdy Caroline gawędziła z dziećmi. .odpowiedział z uśmiechem Lawrence. szwów i środków powstrzymujących krwawienie. oraz śliczną. że od lat udaje głuchą. może nawet mirażem. Nie ma tu żadnych innych zwierząt poza moimi gośćmi. był czas. Zanim jednak uśmiech zdążył pojawić się na jej ustach. że dla dorosłych pojawienie się tajemniczej kobiety jest równie fascynujące. lecz z dystansem. Tym razem przypadło jej ważne zadanie podawania mu gumowych gruszek. czy mogłaby mu pomóc. jasnowłosą córeczkę. . jakby jednym haustem wypiła kieliszek szampana. która przed nocą musi wyjść na dwór.. Na imię miała Eileen. i jakby na zawołanie Katie znowu zaczęła się szczenić. że to matka Jenny. . jak widzę. Tę jawną obserwację prowadziła ładna blondynka.. jak to robiła w szkole w Moclips High. Jakieś podniecone. przywiozłam węgiel do kopalni.. a kiedy zwróciła się w kierunku jego źródła. niecierpliwe dziecko ciągnęło go za rękaw koszuli. Prawdopodobnie drzemie na sofie w salonie..Jej właściciel? Nie należy do ciebie? .Dobrze..Ciastek nigdy nie jest za dużo . Z zachowania Lawrencea nie sposób było nic wywnioskować. Lawrence odwrócił wzrok.bardzo intymne i przeznaczone wyłącznie dla niej. . Teraz. uśmiechały się.się przyjść. co się tu dzieje.Mam dla ciebie jeszcze jedną misję . ale i bardzo głucha. . jeśli nie reaguje na to.. zupełnie odmienne. dodał niedbałym tonem: .Musi być niezwykle opanowana. .powiedział do niej cicho Lawrence. Potem.Lawrence dostrzegł niepokój na twarzy Caroline i szybko dodał: .ładną. zmąciła myśli i napełniła ją pełnym euforii ciepłem. cały czas czuła na sobie palące spojrzenie.Ma piętnaście lat. gdy Katie odpoczywała. strzegłby tej tajemnicy. Zatrzymałam się po drodze. kiedy Katie urodzi następnego szczeniaka. .Nie. Ta pieszczota zaparła jej dech w piersiach. patrząc jak ostrożnie kładzie czwarte zdrowe szczenię koło śpiącego rodzeństwa.To jest Caroline. jest ogromnie żywotna. 130 . gdy jej wzrok padł na stojący obok stół i tace z ciastkami. gdy spytał. I gdy oczy Lawrencea znowu napotkały spojrzenie Caroline. Pomimo wyraźnego 129 zainteresowania ze strony Eileen traktował ją równie po przyjacielsku. Wydawało się.

panowała atmosfera ciepła i wspólnoty. Choć jest głucha.dzieciom i zwierzętom innych ludzi. które widziała. to będzie jej sypialnia. jak ona i lubił taką samą literaturę. wychodząc z pokoju na poszukiwania Mindy. olśniła jąprawda: jego świat był bardzo odizolowany. a gdyby wśród całej tej ciepłej przytulności ciemnozielone oczy spojrzały na nią z takim zmysłowym głodem. rozkazała Caroline wyobraźni. jakie prowadził Lawrence Elliott. To było coś. Łagodny uśmiech pojawił się na jej ustach. ma zwyczaj przynoszenia z dworu kamyków i układania ich koło drzwi. Musisz pozwolić. Lawrensie Elliotcie . . jaki widziała w nich wcześniej. Smutek ścisnął serce Caroline. futrzana kula na pewno śpi z Lawrenceem. niczym trwałym . gdyby nie złocista cocker spanielka.. skupiony na nieustępliwym. A gdy miała już udać się na poszukiwanie głuchej. że spanielka nazywa się Mindy. gdyby było w nim dwoje ludzi. Jednak sypialnia Lawrencea była jeszcze bardziej ascetyczna.. nie było jej też w obszernym gabinecie ze stosami czasopism weterynaryjnych i mnóstwem książek ani w pierwszej sypialni. Był takim samym molem książkowym. podsuń jej rękę pod nos. Dosyć tego. gdy uświadomiła sobie. Porozmawiaj z nią. "Mam nadzieję. potrafi czytać z ust. Surowość. prowadzonym w pojedynkę poszukiwaniu swej złotowłosej córki.. Caroline zaskoczyła surowość salonu i jego wielkość. Pozbawiony swobody przez wspomnienia i swe rozpaczliwe poszukiwania. Był wysoki. i udręczony". wypełnionym tłumem zachwyconych dzieci. ale pociągający mężczyzna przynajmniej nie krępuje całkowicie swych potrzeb fizycznych. "Dobry z ciebie człowiek. . że taki właśnie rodzaj pomieszczenia musiał wybrać sobie człowiek. że ten pokój jest dla Lawrencea symbolem prawdziwej wolności: kiedy Holly wróci. że nigdy nie zrzuciłby suczki na podłogę.a nawet dom .Dobry. Różowy kolor znikł zgodnie z jej surowym poleceniem i znowu widziała jedynie surowość. lecz na samym środku łóżka. niczym więcej. straciłby swą surowość. Był to uroczy pokój. 131 W salonie nie znalazła cocker spanielki. W całkowitej samotności. choć zauważyła sporą kupkę kamieni.Jeśli cię nie zobaczy i nie wyczuje. Ten przestronny salon. Tak. całą swą bolesną pustkę. z wielkimi świetlikami w suficie i przeszklonymi ścianami.myślała Caroline. różniący się od tych. które musiały prowadzić do głównej sypialni. gdyby weszła na jego łóżko. by coś cię emocjonalnie poruszyło. Lawrence trzymał się na dystans. był samotny. pozostawioną na nocnym stoliku przez jego kochankę". że Lawrence zapewnił sobie jednak możliwość ucieczki. Wraz z tą myślą pojawił się wspaniały obraz. że zwijasz się przy . jak deszcz bije o szyby świetlików. Och. pachnącym świeżo upieczonymi ciastkami. uprzejmy.. . że z nim sypiasz -pomyślała Caroline.Mam nadzieję. Stwierdziła ponuro.. dorzucił: . "Może to robi . która spała błogo . Dwoje ludzi czytających przed buzującym ogniem..pomyślała. ale gdy jej wzrok padł na sięgające od sufitu do podłogi półki z książkami. wesoło urządzony i promieniejący ciepłem. ale byli tylko gośćmi.. W dużym pokoju. lecz żywotnej suczki. który spędził siedem lat życia w klatce.. Może na toaletce zobaczę butelkę perfum albo książkę o miłości. że ta złota. Coś lub ktoś. uświadomiła sobie.nie na podłodze. która tak bezwstydnie patrzyła na świat przez różowe okulary. brak jakichkolwiek ozdób przywodziły na myśl więzienie. idąc w kierunku otwartych drzwi. czasami ofiarowywał swoje umiejętności . popijających gorącą czekoladę. że ten udręczony. łagodny. z jego skąpym umeblowaniem i kamiennym kominkiem. do której weszła. słuchających. Lawrensie! Musisz mieć własne życie. żeby się nie obudziła zbyt gwałtownie.zwykłymi przechodniami. Stanowiłaby kwintesencję osamotnienia. Ale gdy Caroline opuściła tę wibrującą wesołość i zagłębiła się w ponurość salonu. co ich ze sobą łączyło. która była symbolem życia. na swojej poduszce.Może tam znajdę dowód. gdy uznała.Lawrence powiedział Caroline.

Silne i delikatne palce Lawrencea także masowały szczenię. dalej . Mam nadzieję. 133 . a przed pobraniem tlenu z powietrza. jak wolno ożywa nieruchome ciałko. Za każdym razem. Caroline zobaczyła nos szczeniaka. ciągnęło się stworzone przez naturę morze krzewów i dzikich kwiatów. budzący ogromny szacunek i niepohamowaną ciekawość.ale nie udało się zapalić w nim iskierki życia. za ideał. . by jej zapach obudził Mindy z głębokiego snu. Masując delikatną klatkę piersiową. gdy nikt ich nie mógł zobaczyć? Nie w takim dniu jak dzisiaj. Dzieci czekała nazajutrz szkoła i rodzice już dawno zabrali je do domu. kiedy Katie energicznym lizaniem uwalniała drobne. mały. myślała z nadzieją. lecz niewątpliwie ciekawskich obcych ludzi. ani jednej oprawionej fotografii z albumu. ostrożnie odsysając pyszczki gumową gruszką. O jedenastej czterdzieści pięć Katie urodziła ostatnie szczenię. jak otwiera swoje krwawiące serce. jak wyglądały nosy innych piesków w tym niebezpiecznym okresie.myślała Caroline. Katie chciała wyjść na dwór. Były sinawe.tak jak w innych pokojach . widząc.. zostawiając tylko chłodny. że pod naciskiem szorstkiego języka przetaczało się po ręczniku . Zanim Caroline podeszła do łóżka. I wtedy.szeptała. Katie była wyczerpana. I jak w tamtych pokojach nie zobaczyła zdjęć jego rodziny. do czasu. po raz ostatni obrzuciła spojrzeniem sypialnię. że czuje twoją obecność i twoje ciepło". kiedy przestawał dopływać tlen z krwi matki. Te fotografie gdzieś tu były. że to tylko mała część jego posiadłości. łącząc w sobie pastelowe odcienie różu i błękitu. Ale to. Widziała. aż do sosnowego lasu. po którym hasała Mindy. tak. Obok znajdowała się stajnia i otoczony płotem padok. Mimo to. Poprzednio przejście od życia w łonie matki do życia na własny rachunek dokonywało się bez większych kłopotów. te nowoczesne wynalazki były na ogół niepotrzebne. czując niebezpieczeństwo grożące jej dziecku. gdy tak stali otuleni ciszą nocy.Do roboty. róż znikł całkowicie. Na jego przystojnej twarzy pojawił się niepokój. -Mam nadzieję. drogocenne fotografie rodziny przeznaczone były tylko dla jego ciemnozielonych oczu. A może rozstawiał je tylko wtedy. Drzwi salonu wychodziły na rozległą łąkę. ciemny. jej pomocy. jednak. nim zniknęła na zawsze. że Lawrence może tu znaleźć choć trochę wytchnienia od prześladujących go upiorów". jeszcze energiczniej. również jej dłonie przyłączyły się do tych wysiłków. Obserwowali w telewizorach.nim w kłębek. kiedy jego dom otwarty był dla pełnych podziwu. by włożyć do pyszczka strzykawkę. Caroline przekonała się.No. a kiedy silny promień latarki Lawrencea oświetlił ogrodzone podwórze. a gdy Caroline przekazała mu gumową gruszkę. 132 Do dziesiątej piętnaście na świat przyszło dopiero sześć szczeniąt.. złowieszczy błękit. Doktor Lawrence Elliott uchodził w Issaquah za bohatera. Niewiele prywatności mu pozostało. jak sam powiedział. że w ten sposób pobudzi płuca do heroicznej próby złapania pierwszego oddechu. gdy Lawrence odwrócił małą główkę. lizała je jeszcze gorliwiej. który pozostawiła Holly. Ale ostatni maluch potrzebował jego pomocy. zapierało jej dech z niepokoju od momentu. . Nie naruszała w ten sposób niczyjej prywatności. co zostało. gdy Caroline obserwowała pojawianie się nowo narodzonego.Caroline . a w . gdy mijały kolejne sekundy bez dopływu tlenu. więc jej towarzyszyli.powiedział Lawrence. gdy małe płuca śmiało chwytały pierwszy haust powietrza. Oczywiście wszyscy wszystko o nim wiedzieli. Przy ostatnim szczeniaku prawie już zapomniała o niepokoju.nie było tu nic osobistego. Lawrence założył szwy na kilka pępowin i przyśpieszał pierwszy oddech. nieruchome ciałka z worka owodniowego. "Jak tu spokojnie . Lawrence i Caroline zostali sami. a dalej. Teraz. ponieważ . Co prawda.

Myślę. . wykazują zadziwiająco dużo siły.Nieźle nas.Nie .Będzie zdrowa. że nie zmieni podjętej decyzji. bo Caroline miała coś specjalnego do powiedzenia nowo narodzonej. a jeśli chodziło o podróże. więzią. Nie zmienię zdania. Katie nadal lizała malucha.Ale teraz jesteś strasznie rozbrykana. a po chwili krótkie nóżki zaczęły się ruszać z zadziwiającą siłą. to wyprawa do Moclips. o przywiązaniu. jak gdyby to szczenię. . takiej decyzji nie powinno się podejmować impulsywnie. gdy przewracała się i toczyła jak kula w trakcie energicznego lizania.Dobrze . że postępuje w sposób nieprzemyślany.głosie dźwięczała przepraszająca nuta. Nie musisz się decydować w tej chwili. że chce ją mieć. że od czasu do czasu miewała 134 spotkania zarządu. poczuła ich delikatność. jeśli zechcesz. dodał: . Caroline wiedziała. która może przetrwać całe lata. To prawda. . Jak tylko szczeniaki złapią pierwszy oddech i przekroczą tę niewidzialną barierę. Chodziła już. -Co? .zaczął osuszać mu futerko miękką szmatką. że wzięcie na siebie odpowiedzialności za psa jest sprawą poważną. a gdy jego krótkie nóżki staną się silne i zręczne. ale zanim zdołał się odezwać. złapało haust powietrza i wreszcie zaczęło oddychać.Ale chętnie się nią zaopiekuj ę.stwierdziła z nadzieją Caroline. po chwili nowo narodzona suczka stała się równie krzepka. A potem. szczenię prychnęło. musiała też zorganizować wielki bal charytatywny i wziąć w nim udział ale wiązało się to z krótkimi nieobecnościami. Wiedziała. ale mniej energicznie. Chciał właśnie powiedzieć jej to. śpiącej na pobliskim łóżku.Chcę ją mieć. a choć jego palce nawet jej nie musnęły. jak to robił z pozostałymi . . Zachowywał się tak. Lawrence podał je Caroline. .zgodziła się Caroline. które dźwięczało w głosie Lawrencea. Z głębokim spokojem i pewnością siebie czuła. Ale tym razem przenosiny trwały dłużej. wystraszyłaś . Powinna przebywać z Katie co najmniej dwa miesiące i nie będzie kłopotu ze znalezieniem jej domu. jaka jej się od bardzo dawna trafiła. nie różniło się niczym od innych. gdybyś zmieniła zdanie.. . Lawrensie. . Jednak nie miała wrażenia. Lawrence głaskał drobne ciałko. które trzymała Caroline. a Lawrence . Oczywiście. ilekroć będziesz tego potrzebować.Sądzę. . w ciągu tych dwóch miesięcy ogrodzi podwórze i przygotuje dom na przyjęcie psiaka. będą razem chodzić na spacery po Quenn Ann Hill i. by pomóc przy ratowaniu pokrytych ropą wydr i mew. już łagodniej. że miałaby dobrze tutaj.Sądzę. Caroline spojrzała na niego. Zwykle przesiadywała w domu. pozwalając. gdy opowiadał o głuchocie Mindy i o jej kamykach. Caroline pomyślała bez wahania.przemówiła cicho do czarno-białego pyszczka. .Wygląda dobrze . które ostrożnie tuliła w dłoniach. co i tak wiedziała. i ciepło. I rzeczywiście. jak jej rodzeństwo. które było bliskie śmierci. tak jak przekazywał jej przedtem inne szczeniaki. że w przyrodzie szansę przetrwania mają tylko jednostki najsilniejsze. bym wybrał sobie jedno szczenię z miotu.tak. Ale pomyślała o cocker spanielce. Lawrence uśmiechnął się. I po chwili powiedziała cicho: . była najdalszą. że powinienem ci ją dać na twoje czterdzieste urodziny. by przeniosła je do drugiego pudełka. . podnosząc się sprężyście za każdym razem. nieco zaskoczona konsekwencjami jego propozycji.... z tobą.Właścicielka Katie zaproponowała mi. a przynajmniej mnie. I na ich oczach siny nos przybrał różowy kolor. Stanie się więc domatorką.odpowiedział szybko. że powinna należeć do ciebie. i nie potrzebuję dwóch miesięcy na podjęcie decyzji. Kiedy maleństwo było już suche. że chętnie zdecyduje się na długotrwały związek z małym stworzonkiem. więzią. jaka w ten sposób między nimi powstanie. by z radością powitać w swym życiu tego szczeniaka.

wszystkie maluchy przebudziły się i z niecierpliwością oczekiwały na pierwszy posiłek. Teraz.Nadzwyczajne . nicość. Znów. jak poprzednio.To nie ma znaczenia. a potem położyła go obok innych. że tego nie widziałam.zaproponował Lawrence. zachęcający uśmiech. że ona żyje.. a poza tym było już bardzo późno. Caroline zobaczyła ból.istny obraz spokoju i pogody . .Caroline zaczerpnęła tchu i ku własnemu zdziwieniu zapytała: .Nagle miałem wrażenie. zobaczył nagle obraz jedynej kobiety. to i tak cieszę się. kiedy bezruch stawał się ruchem. przepraszająco: -To niedorzeczne. napełnione taką zapierającą dech intymnością.A może mógłbym cię zabrać na zaległą kolację urodzinową? . a wyraz jej twarzy zdradzał szczerze. była świadkiem całkowitego przeciwieństwa tamtego cudownego widowiska. będę dzwonić. a to. . którą kochał? I czy ten obraz był koszmarem. pod wpływem pieszczoty tych ciemnozielonych oczu zabrakło jej tchu. że Holly umiera. . dziwne piski. Przez cały wieczór Caroline była świadkiem dramatu narodzin.a jej potomstwo.Znowu potrząsnął głową i powiedział cicho. ale jakby coś jąwięziło.Lawrensie? .Caroline uświadomiła sobie. trafiało bezbłędnie do jej sutek.Czy to chodzi o Holly? Skinął potwierdzająco ciemną głową. . które kiedyś przekształcą się w pełne zdecydowania szczekanie. Czy w tym cierpieniu było również przerażenie? Czyżby Lawrence. . Ta zmiana była gorsza nawet od śmierci. poczuła nagłe gorąco i przeszył ją dreszcz. nie potrzebowały do tego świadków. proszę. gdzie mogły być pustka. Caroline. Nigdy dotąd czegoś takiego nie czułem. Przypuszczam. 135 . Lawrensie? Co się stało? . wciąż z mocno zamkniętymi oczami.Powiedz mi. takim intensywnym pożądaniem. Katie leżała na boku . choć wyczerpanej matki. . Lawrence uśmiechnął się i pomimo maskujących cieni nocy zobaczyła w jego spojrzeniu głód i poczucie bliskości. Żadne dziecko nie przerwie tego czaru. nagle. Umilkli oboje i przez chwilę słychać było odgłosy energicznego ssania. zadziwiającego momentu...Dobrze . a od czasu do czasu westchnienie pogodnej. . co przypominało śmierć. usunęła brudne ręczniki z pudełka i położyła na ich miejscu grubą warstwę świeżych. .Tak. Po długiej chwili wyznał jej wreszcie: ..O co chodzi. jak się miewa twój szczeniak . w czarodziejski sposób przechodziło w życie. jak zachwycona jest jego zaproszeniem. że jego przerażenie zniknęło. Zanim Lawrence wysuszył Katie. . . . nagle przestały pulsować życiem. że Bez ostrzeżenia Jasona Colea zagarnęło wszystkie nagrody. Tym razem Lawrence zobaczy jej odważny. a potem potrząsnął nią z niedowierzaniem.wyszeptała Caroline. Nic nie zdoła tego dokonać. wpatrując się z nią z nieskrywanym pożądaniem.Caroline zanotowała w pamięci charakterystyczne cechy swego szczeniaka: pięć białych piegów na aksamitnej czarnej mordce i śnieżnobiałą lewą przednią łapkę.Czy to wrażenie minęło? . żebyś wiedziała. bo tam. A jeśli nie. zostawiając po sobie jedynie powątpiewanie. Tym razem było inaczej. Proszę. Uśmiechała się.. odprowadzając ją do samochodu. Przedtem wyraźnie czułem. Działał tu czysty instynkt.Ja. Tak właśnie szczeniaki spędzą tę noc. widząc.odparła Caroline. Uwodzicielskie zielone oczy. policyjną fotografią przedstawiającą Claire w kilka minut po jej śmierci? ..Jeśli chcesz.Niezwykły sposób na spędzenie czterdziestych urodzin. że jej szczenię radzi sobie nie gorzej niż inne. Gdy Lawrence kąpał Katie w pralni.Nawet nie włączyłem dla ciebie telewizora.

. gdy po raz pierwszy spostrzegła czułe zatroskanie w ciemnoniebieskich oczach Jasona. istniała jeszcze jedna przeszkoda nie do pokonania: będzie chciał... W jaki sposób wymówił to "na tobie". jakie pisano wspaniałe recenzje. Nic dziwnego. choć wiedziała. jeśli ona tego nie zechce. Jej serce biło. Od lat biło spokojnym. że jest już po wszystkim. Ale cierpiące serce. jak gdyby naprawdę szczególnie mu na niej zależało. Wyobrażała sobie nawet. Może czas na zwycięstwo nadziei i miłości? Jej serce znowu podjęło swój wolny.Wcale nie uważam cię za szaleńca. nieznane emocje. nie zawodząc jej. poczuła ulgę. że serce w końcujązawiodło. zaczęło niebezpiecznie trzepotać. zdradziło ją teraz: nie umarło. dlaczego szczęśliwe zakończenie jest dla niej tak strasznie ważne. miarowym rytmem. w takiej właśnie formie. Kruche. . Jej trzepoczące serce. nim zdąży roztrzaskać się o ziemię. w towarzystwie Jasona. co zdarzyło się dzisiejszego popołudnia. że powinna opuścić kokon samotności i ciszy. by omówić z nim zakończenie Darów miłości. ani jednej sylaby. nagle zatrzymało się. kiedy w końcu serce. w której przebywała przez ostatnie siedemnaście lat. To zrozumiałe. że umrze szybko. z pewnością pęknie. ale tak się stało w chwili.Naprawdę nie chciałbym zrobić na tobie wrażenia szaleńca. Holly z radością witała te cudowne. Zaniechało szaleńczego pędu i podjęło spokojny. miarowy rytm. tak niebezpiecznie przepełnione. obiecał jej. że jązabiją. i w chwili śmierci. Każdy zna tragiczne lekcje wojny. gdy to się stało. które trzepotało od tygodni. tylko przyspieszyło nieunikniony koniec. że gdy nadejdzie pora. o wiele wcześniej. 136 17 Holly sądziła. Za kilka godzin miała znowu zobaczyć Jasona. spadło spod chmur tam. pomiędzy przerażające z początku. a potem zachwycające chmury. Wydawało się niemożliwością. jak gdyby znowu przebywała w spokojnym sanktuarium swego kokonu w Kodiaku. A wtedy Holly poczuła ulgę. inne zadziwiające uczucia ubiegały się o miejsce w jego umęczonych ściankach. ile dostała listów od wielbiących ją czytelników. Od bardzo dawna jej kruche serce przepełnione było smutkiem. Ale jest tutaj. kiedy Jason powie jej. kiedy przez wiele miesięcy utrzymywała się na 137 samym szczycie listy bestsellerów.Tak. stanu pośredniego pomiędzy życiem a śmiercią. miarowy rytm. rozdygotane wzleciało wysoko nad ziemię. Jason powiedział. ale trudno było o tym zapomnieć. najlepszy dowód. bezceremonialnie zmuszone do wyjścia ze stanu hibernacji. Potem zatelefonowała do niej Raven i powiedziała. że nie zmieni ani słowa. . uzbroiła się w dane.. Ze spokojem i odwagą spojrzy w jego sceptyczne i tak uwodzicielskie błękitne oczy i spyta go. potrafi przeobrazić się w jedną ze swych bohaterek. że jej historia. czy właśnie banałem nie jest obowiązkowo smutne zakończenie wojennych historii. by mogło walić jeszcze szybciej. kiedy jej dygoczące serce nagle zatrzymało się. Ale tego popołudnia. typowy dla zawieszonej między życiem i śmiercią krainy. Zanim Holly opuściła Kodiak. Nie była zaskoczona. . typowym dla wegetacji.Minęło. że umiera. gdzie było . by w końcu eksplodować w powietrzu.. a to. I Carline odpowiedziała z całkowitym przekonaniem. odniosła sukces. by wyjawiła mu. Wtedy serce Holly. Nawet gdyby to była prawda. którego przyśpieszone uderzenia czuła przez ostatnie dwa tygodnie. dotyczące jej książki: jak wysokie honorarium dostała za miliony sprzedanych egzemplarzy. że jak na wojenną sagę zakończenie jest beznadziejnie romantyczne. że już ten dygot mógł stanowić śmiertelne zagrożenie. aby pojechać do Los Angeles. Zamierzała przedstawić Jasonowi te fakty.

które rozpoczęły się po rozdaniu Oscarów. Słońce świeciło jasno. Jej dziwactwo nawet go trochę intrygowało i najprawdopodobniej uznał. Jeszcze raz dziękuję za wczorajsze popołudnie. Nie pozwoli na to. gdyż do samego świtu bawili się na wielu galach z szampanem.dodała z ufnością w głosie . gdy zobaczyła. Opuścił hotel przez główne. i całkowicie obłąkana. jaki wyraz pojawił się na jego znanej wszystkim twarzy. jak wielki dystans dzieli ją od rzeczywistości. mógłby nawet zaakceptować jej filozoficzny pogląd dotyczący wojny. że jest trochę zwariowana. że nie jest to kwestia wyboru ani świętowania. Wczoraj wieczorem cieszył się z odniesionego sukcesu. kiedy wrócił do swego apartamentu. do radosnego świętowania dawno minionej epoki. A gdyby nawet serce mówiło jej prawdę.Panna Pierce wymeldowała się dziś rano. co by mu przedstawiła. nigdy nie pozwolić ci odejść? I dlaczego tak się boję. że nie usłyszał dotąd prawdziwego wyjaśnienia. spacerował tam i z powrotem po piasku. co uznasz za stosowne. Sławni goście hotelu jeszcze spali.zostawiła dla pana liścik. był na plaży. a w głowie kłębiły mu się pytania. I miałby rację. Wiem. gdyż ta fikcyjna postać dla niej istniała naprawdę. Drogi Jasonie! Musiałam wrócić na Alaskę. . bo zanim jeszcze jej dotknął. Była szalona. Holly naprawdę uciekła. Pomyślałby. by jej myśli opuszczały stworzoną przez nią krainę. bez odpowiedzi niczym uprzykrzone proroctwo. że jest szalona. że to fascynacja latami sześćdziesiątymi skłoniła ją do wybrania sukni dziecka-kwiatu. jak wszyscy stworzeni przez nią bohaterowie. Było śmiertelnie wyczerpane.Promienny uśmiech recepcjonistki hotelu Bel Air zbladł.Ale . łukowate wyjście i skierował się ścieżką w stronę sadzawki. że spodoba mi się wszystko. panie Cole. Ale Holly aż nazbyt dobrze wiedziała. gdy opuścił przyjęcie w Spago. Jason nie spał w ogóle. . Nie potrafiła powiedzieć Jasonowi Coleem. jakich miała. Ale to nieprawda. Obłęd bezlitośnie osaczał ją coraz bardziej z każdym dniem. Delikatnie. Pomiędzy trzecią nad ranem. Z rzadka tylko wychodziła ze swej chaty.. Nie mógł zasnąć z powodu zdenerwowania. że nie chciała zgodzić się na śmierć Savannah. pragnął znowu zobaczyć Holly. że udało się jej przetrwać.jego miejsce. że nawet najczulszy dotyk może skłonić cię do ucieczki? Pytania wciąż powracały. gdyby nie zaczynało nagle walić na jego widok. Jason był zupełnie sam. . Jason wziął zapieczętowaną kopertę i wyszedł na zewnątrz. teraz to wiedziała. musiał jązobaczyć. Rozerwał kopertę. a siódmą. i teraz obiecywało jej. . bardzo delikatnie kazałby to sobie wyjaśnić. by Jason wiedział o jej szaleństwie. Była ledwo żywa.. by wziąć prysznic i przebrać się. Kim jesteś. Śliczna suknia była tylko doskonale trafionym symbolem tego. . Holly? Co sprawia. ale wyczułby. a jeszcze rzadziej pozwalała. Oszukiwała samą siebie. beznadziejnie ekscentryczny sposób. a teraz największe znaczenie miał dla niego ten list. na co się zdecydujesz.. istniała poważniejsza sprawa: człowiek. w uroczy. 138 Nie chciała. dlaczego tak bardzo zależy jej na szczęśliwym zakończeniu. że pragnę cię zatrzymać. Zrób z " Darami miłości". że nie będzie już fruwać ani tak trzepotać. Jason bez wątpienia postawił już diagnozę. który właśnie zdobył siedem Oscarów. Nigdy już nie skala się tak cudownym szaleństwem. Białe łabędzie sunęły leniwie po spokojnej powierzchni. Była jej ukochaną przyjaciółką. a ciepłe powietrze przenikał upajający zapach gardenii. na które tylko ona mogła odpowiedzieć. jedyni przyjaciele. że żyje. ale nie licząc tych pełnych wdzięku ptaków. ale jego bezsenność nie miała nic wspólnego z wystawnymi przyjęciami ani zdobytymi przez niego siedmioma statuetkami. wysłuchałby ze spokojem tego. jaka była niedzisiejsza. A ona nie mogła tego zrobić.

żeby bronić własnej wersji. kiedy Jason odsłonił resztę planu.Chcesz jej coś wysłać? -Nie. Chcę jej powiedzieć osobiście. nagle poważniejąc. Gdy szukał wyjaśnienia w jej słowach. dziewczęco prosty. Uśmiechając się uroczo. że potrzebny ci jej adres? . a nawet desperację.Nieczęsto dostaję od ciebie czek in blanco za scenariusz . . Holly dziękowała mu za coś więcej niż lunch -gdyż wczorajsze popołudnie nie miało nic wspólnego z posiłkiem. Oraz przekonać ją. Raven zdobyła adres Holly bez trudu. którymi powinien zająć się przed odjazdem. to trudno. co mówi Jason. 140 Raven uświadomiła sobie. choć przyjechała do Los Angeles. Potem. dodała: . .Holly Jason wpatrywał się w list.Jeśli go nie podadzą. Lauren Sinclair. . ale mieliśmy się znowu spotkać dziś rano. odpowiedziała Jasonowi.Jesteś wspaniała . . ale nie miał wątpliwości. kryje się jakiś dziwny powód. taką miał nadzieję. Nie próbowała nawet ukrywać zdumienia. Charakter pisma miała wyraźny. Jason wyczuł w tym jakiś przymus. z początkiem miłości. Pomyślałem.Chcę.Jason mógłby zdobyć adres Holly od recepcjonistki w hotelu Bel Air. Jednak nie poprosił ją o to.przywitała go Raven. . stanowiącą. a choć coś wystraszyło ją tak bardzo. by napisała dla mnie scenariusz. że za tym. Bez wątpienia było mnóstwo spraw.powiedział Jason. jedyne namacalne świadectwo.. . że nie obowiązuj ą ich żadne prawa. Też mam taką nadzieję.. Tylko te słowa pozostawiały Jasonowi nadzieję. że za dwa dni Jason wyjeżdża do Hongkongu. uważających. żebyś znalazła dla mnie adres Holly. od których zależały jego majątek i kariera. znajdował tylko jeszcze głębsze pokłady tajemnicy i niepokoju. Jasonie? Co się stało? . że od niego uciekła. Złamałaby w ten sposób przepisy. pozbawiony ozdobników. I Holly poddała się całkowicie w sprawie zakończenia filmu. A więcf Raven. ale jest mi potrzebny z powodów całkowicie zgodnych z prawem. a ona wróciła na Alaskę.Tak. by należący do studia . Gratuluję. .Marilyn Pierce. że ci się powiedzie.Holly? Kto to jest Holly? . zorganizować wszystko tak. ona też to wiedziała. . . -Nie widziałeś się z nią wczoraj? . Jason chciał jak najszybciej wyjść.Jason! . "Jeszcze raz dziękuję za wczorajsze popołudnie". co się stało? .. jaką zaproponujesz.. że zrobiłaby to dla niego. i o zadziwiającym weekendzie. tak poważnego. Za to miało wiele wspólnego z magią. . żebym negocjowała kontrakt dla niej? Nie dla ciebie? .O co chodzi.. że Holly w ogóle istniała.Zapłacę każdą uczciwą cenę. który właśnie spędziła z Nickiem. tak wytrąconego z równowagi. jego paszport do następnej magicznej podróży. że nie zamierzam zmieniać zakończenia jej książki. co w mojej mocy.Raven nigdy nie widziała Jasona tak zdenerwowanego. bez dyskusji z nim.Potrzebuję twojej pomocy. A teraz zamierzał rzucić wszystko i wyruszyć na Alaskę? Była to zdumiewająca nowina i Raven dopiero zaczynała się z nią oswajać.Dziękuję. . Raven wiedziała. . ponieważ nie znosił zarozumialstwa gwiazd. Pomyślała o miękkim głosie autorki książek pełnych miłości. że mogłabyś zająć się jej kontraktem. nawet w trakcie negocjacji. .Chcesz. 139 "Musiałam wrócić na Alaskę" .żartowała Raven.napisała.Mam nadzieję...Zrobię. gdy sekretarka oznajmiła jego nieoczekiwane przybycie. zadzwonisz do wydawcy i powiesz.Dobrze. gdy wręczyła mu kartkę papieru.

odrzutowiec zabrał go do Kodiaku, gdzie czekałby na niego samochód i pokój w hotelu. Ale w połowie drogi do drzwi, odwrócił się do niej. - Raven? - Słucham? - spytała, zdając sobie sprawę, że jego ciemnoniebieskie oczy po raz pierwszy patrzą na nią z niepodzielną i skupioną uwagą. - Wyglądasz... na szczęśliwą. Coś się wydarzyło... ale nie chodzi o Michaela, prawda? - Tak. Wydarzyło się coś cudownego. I nie chodzi o Michaela. - Raven przechyliła głowę i powiedziała: - Mam nadzieję, że i tobie przydarzy się coś równie cudownego. 18 Kodiak, Alaska Wtorek, 28 marca Była prawie północ, gdy Jason zameldował się w hotelu "Westmark". Po krótkim wahaniu postanowił przynajmniej zobaczyć, gdzie mieszka Holly, przejechać koło jej domu w nadziei, że wyczuje, iż jest tam w środku, bezpieczna, pogrążona we śnie i spokojnych, szczęśliwych marzeniach. Wiejska chata Holly znajdowała się sześć kilometrów za miastem, na końcu wąskiej drogi, pół kilometra od najbliższego sąsiada. Droga wiła się 141 wśród zwartej gęstwiny wysokich sosen, i dopiero gdy Jason dotarł do chaty, zawieszonej nad urwiskiem, zorientował się, jak blisko linii brzegowej wyspy biegnie ten leśny trakt. Morze w dole srebrzyło się muskane księżycową poświatą, przefiltrowaną przez wełnistą zasłonę chmur. Gdy Jason jechał przez leśny mrok na odludzie Holly, miał nadzieję, że na miejscu przywitają go światła na ganku, których zadaniem jest odstraszanie nieproszonych gości. To, co go powitało, było jeszcze bardziej podnoszące na duchu: jasne światła, całe mnóstwo świateł. Chata jarzyła się oślepiająco, otoczona gorącą łuną, a wszystkie zasłony były odsunięte, jakby na powitanie. Jason od razu spostrzegł Holly. Jej złote włosy lśniły niczym najjaśniejsza z morskich latarni, przyzywając go. Siedziała na kanapie w salonie, ubrana w szlafrok w odcieniu lawendy. Musiał być pikowany, gdyż zdecydowanie zaokrąglał jej bardzo szczupłą postać. Zwinęła się w kłębek. Była to jednak poza pełna napięcia, sztywna. Holly pochyliła głowę, oparła czoło na kolanach, podciągniętych blisko ciała, przytrzymywanych mocnym uściskiem ramion. Jason nie mógł widzieć jej twarzy. Była ukryta za złotym, jedwabistym welonem. Ale nie miał najmniejszej wątpliwości, że Holly nie śpi, że jest czujna i zaniepokojona, a każda komórka jej ciała ma się na baczności. Przed kim? Co ją tak wystraszyło? Z jego punktu obserwacyjnego wydawało się, że Holly jest zupełnie sama. Zamiast podejść do drzwi, Jason zdecydował się zapukać cicho do okna. W ten sposób uprzedzi ją, że to on - a nie niewidzialne, nocne zagrożenie, którego tak wyraźnie się bała. Zapukał cicho, ostrożnie, ale ona zareagowała natychmiast w zadziwiający sposób. Jeszcze bardziej zesztywniała ze strachu, zaczęła dygotać. Białe dłonie, wyciągnęła błagalnie w kierunku zjawy, której nie mógł zobaczyć. Gdy uniosła głowę, Jason zauważył przelotnie jej oczy. Były szare, bezbarwne i nawet nie zwróciły się w kierunku, skąd dobiegało ciche pukanie. Patrzyły prosto przed siebie, wbite w coś, ku czemu sięgały tak błagalnie i gorączkowo jej blade dłonie. I wtedy Jason usłyszał ten dźwięk, krzyk tak pełen udręki, że z początku nie potrafił uwierzyć, iż wydała go ludzka istota. Pomyślała, że to wiatr wyjący wśród drzew. Albo przerażający zew mewy. A może upiorne pohukiwanie sowy. Krzyk natury. Jednak ten dźwięk nie dopływał ze srebrzystego, cienistego bezmiaru zamglonej chmurami nocy. Dochodził z jasno oświetlonego wnętrza chaty. Przez okna z bolesną wyrazistością przebijały się rozpaczliwe słowa. - Proszę! - krzyczała Holly. - Proszę, nie zabijaj jej!

Jason zapukał znowu, tym razem głośniej, próbując gorączkowo odwrócić jej uwagę od tego, co budziło w niej takie przerażenie. 142 -Holly! Wydawało się, że nie usłyszała jego głosu, a pukanie jeszcze bardziej ją przeraziło. - Proszę, przestań, proszę. Zdobywca Oscarów, reżyser Jason Cole, był świadkiem sceny, nad którą nie miał kontroli. Ta świadomość wywołała w nim rzadkie poczucie bezsilności. Pokonał je szybko i ruszył zdecydowanie ku drzwiom. Nawet gdyby były pozamykane na wiele zamków, ustąpią przed siłą jego determinacji, żeby być z nią, przyłączyć się do niej w tym koszmarze, położyć mu kres. Jednak drzwi nie były zamknięte, co świadczyło o tym, że Holly nie bała się ludzi: złodziei, gwałcicieli czy morderców, którzy mogliby zaatakować samotną kobietę, mieszkającą w chacie pośród lasów. Nie zaryglowane drzwi dowodziły, że Holly wiedziała, iż tego, co teraz tak jąprzeraża, nie powstrzymają żadne zasuwy ani łańcuchy. Przez chwilę Jason zastanawiał się, czy jednak nie zastanie w środku jakiegoś intruza. I, o dziwo, ta myśl napełniała go nadzieją - wroga łatwiej pokonać niż niewidzialną zjawę. Jednak poza Holly nikogo nie było w salonie. Nie krzyczała już, kwiliła zaledwie, szeptała z bezgraniczną rozpaczą, gdy jej szare oczy oglądały coś, co mogło być tylko sceną śmierci. Jason ukląkł pomiędzy nią a upiorną wizją, którą jedynie ona potrafiła zobaczyć. Nie miała swoich drucianych okularów, dzięki czemu mógł widzieć jej bezbarwne oczy... i ciemne sińce, świadectwo tego, że niewiele spała od kilku dni, może nawet tygodni. - Holly, to ja. Jason. Nadal go nie widziała, spoglądała ponad nim, przez niego, jak gdyby to on był nierzeczywisty, a nie owa zjawa. "Nie bój się mnie" - rozkazywał jej w duchu, choć jednocześnie musiał stawić czoło niepokojącej prawdzie: Holly rozpaczliwie błagała o czyjeś życie, o życie kobiety, a to on właśnie zamierzał niefrasobliwie zabić bohaterkę jej książki. Wydawało się niemożliwością, by właśnie to... by on mógł być przyczyną takiej udręki. A jeśli tak, potrafi temu szybko zaradzić. - Holly, wysłuchaj mnie. Savannah nie umrze. To dlatego tu jestem. Przyjechałem, by ci to powiedzieć. Będzie żyła długo i szczęśliwie, tak jak chciałaś. - Jego słowa, a może po prostu łagodny ton głosu, wydawały się ją uspokajać, odciągać od krainy wyobraźni do rzeczywistości. - Cokolwiek widzisz, Holly, to tylko miraż. To nie jest nic rzeczywistego, nic, co mogłoby cię skrzywdzić. Najwyraźniej nie spałaś od bardzo dawna i pewnie nic nie jadłaś. Jesteś zmęczona, wyczerpana... - Jason ujął jej lodowate 143 dłonie, przekazując im swe ciepło i siłę. - Holly? Myślę, że mnie słyszysz. To ja, Jason. Jestem tutaj, bo... - Jason? - Cześć. - Ja jestem prawdziwy, Holly. Naprawdę jestem tutaj, w twojej chacie, w Kodiaku. A tamto... cokolwiek to było, to złudzenia. Nieprawda! Ta myśl napłynęła z olbrzymią mocą, gdy jej wyczerpany mózg walczył o zachowanie zdolności rozumowania. Ta walka była tym trudniejsza, że serce, które obiecywało jej, iż nigdy nie będzie dygotać, trzepotało teraz i zaczynała unosić się ku chmurom... ku magii. Oczy Holly przesunęły się od łagodnego uśmiechu Jasona do jego zaskakująco ciepłej dłoni... Ostatnie ręce, które ją dotykały, należały do matki. Czule ujmowały jej twarz, gdy Claire żegnała się z córką. Teraz, po siedemnastu latach, Holly Elliott znowu była dotykana z taką samą czułością, z pełnym miłości ciepłem. Nagle cofnęła ręce, jak gdyby to ciepło przekształciło się w palący ogień.

"Jestem obłąkana - przypomniała sobie. - I moje szaleństwo zostało w pełni ujawnione". Uświadamiała sobie niejasno, że to, co w jej uszach brzmiało jak wystrzały, było pukaniem do okna. Ale ta świadomość stanowiła jedynie słaby przebłysk zdrowego rozsądku w morzu obłędu. Była tak zagubiona w odległych wspomnieniach, że nie mogła odróżnić złudzenia od rzeczywistości. Przez siedemnaście lat Holly potrafiła trzymać wspomnienia pod kontrolą. Była w stanieje uśpić, zmusić do przebywania w tej krainie, zawieszonej między życiem i śmiercią, w której sama mieszkała. Ale po powrocie do Kodiaku wspomnienia przebudziły się, odżyły, nabrały energii i agresji. Zaatakowały ją ze zdwojoną siłą, zuchwale wydostały się z więzienia jej umysłu, wskrzeszone do prawdziwego, przerażającego życia. Miała halucynacje. Razem z nią w pokoju byli Derek, matka i bliźnięta, naturalnej wielkości, trójwymiarowi i nawet bardziej wyraźni niż w tamtą dawno minioną noc śmierci. Widziała ich. Słyszała. A choć jednocześnie dobiegał do niej łagodny głos, mówiący, że ta wizja... ta halucynacja... jest tylko złudzeniem zmęczonego umysłu, Holly znała prawdę: była obłąkana. - Holly? Pamiętasz, co się stało? Możesz mi powiedzieć? Wymijająco wzruszyła ramionami. "Powiedz mu - szydziły wspomnienia. - Opowiedz mu wszystko. Niech sam zobaczy twój obłęd". Wspomnienia chciały, by czułość znikła z oczu Jasona, tak jak pragnęły, by on sam zniknął z chaty. Chciały mieć Holly tylko dla siebie, żeby wiecznie odtwarzać przed nią krwawą scenę śmierci. 144 - Błagałaś, by nie zabijano kogoś, jakiejś kobiety. Chodziło ci o Savannah, Holly? Bo jeśli tak, to nie musisz się martwić. Jestem tu, by cię upewnić, że nie zamierzam zmieniać szczęśliwego zakończenia twojej książki. - Nie chodziło o Savannah. - To prawda, pojechała do Los Angeles, by błagać go o darowanie życia jej bohaterce. Ale tego nie zrobiła. W porę zorientowała się, jak wariacko zabrzmią te prośby. Los Angeles było wyspą zdrowego rozsądku pośród oceanu szaleństwa. - Dziękuję, ale... nie powinieneś tego robić ze względu na mnie. Rób to, co chcesz, co uważasz za najlepsze. - Właśnie to uważam za najlepsze. - Pragnął jej zaufania, lśniących iskier błękitu i zieleni tam, gdzie teraz była tylko szarość, promiennych uśmiechów szczęścia i miłości i dotyku jej rąk, stulonych w jego dłoniach... i dotyku ich ciał, przytulonych do siebie. Jason wpatrywał się w jej zmęczoną twarz i czuł, ile wysiłku kosztuje ją mówienie. - Poza tym myślę, że dla ciebie najlepiej będzie, jeśli utniesz sobie drzemkę... porządną drzemkę. Holly skinęła głową ze słabą nadzieją. Od tak dawna nie zmrużyła oka. Może gdyby spała, wspomnienia nie wyzwoliłyby się z więzów jej świadomości. Może za pomocą snu ponownie uda się jej ukryć szaleństwo. - Jeśli nie masz nic przeciwko temu, Holly, chciałbym zostać tu na noc. Ta kanapa wygląda na dość wygodną. Holly ściągnęła brwi, gdyż jako gospodyni niepokoiła się o wygodę gościa, a nie dlatego że uświadomił sobie Jason - nie chciała, by u niej nocował. - Jestem przyzwyczajony do sypiania na kanapach w studiu, gdy pracujemy nad montażem filmów. Tu mi będzie wygodnie. Dobrze? Nie odpowiedziała od razu, ale gdy wreszcie kiwnęła złotą główką, Jason poczuł nagły przypływ radości. Pozwalała mu zostać, bez jednego słowa protestu. Wydawało mu się to cudownym początkiem zaufania. 19 Gdy Holly ocknęła się z głębokiego snu, poczuła dziwne uczucie nadziei. Nadzieja? To wydawało się niemożliwe. Dlaczego miałaby przyjść do niej teraz, śmiało wtargnąć tu, gdzie

o wiele bardziej niż snu. Złote iskry odpowiedziały.wydawały się takie realne. . i nie jesteś szalona". Żył w niej wówczas. rozsunęła zasłony i z radością powitała wspaniały nowy dzień. walentynkowej nocy. Holly posłuchała rozkazu. i bez niego nie mogła istnieć. dowiedział się. która. ostrożnie.Tyle. a gdy cicho 146 chodził przez całą noc jak strażnik na warcie. . wyszła . że nie miała telewizora. Wyposażony w kosztowny i nowoczesny komputer.. W Los Angeles Holly czuła upajającą. przez zaklęcie złej czarownicy. I nagle napłynęły znowu wspomnienia .choć nie potrafiła znaleźć dla niej nazwy. był jej nieodstępnym towarzyszem. Wolał spędzić noc. I wtedy. została zamordowana bezlitośnie tamtej śnieżnej.. stworzoną przez Jasona. jaki widziała od siedemnastu lat. Holly. "Nie pozwolisz. upewniając się.Dobrze spałaś? . Pomimo pulsującej w niej energii poruszała się wolno. Nawet jeśli były to tylko symbole jej obłędu. dopóki dzielny książę nie przebił się przez grubą ścianę kolczastych gałęzi.Rzecz jasna. czuwając nad Holly. "Będę was strzec jak skarbu! . jak Piotruś Pan zgubił kiedyś swój cień.. gdy Dary miłości zajęły pierwsze miejsce. że wskrzesił nadzieję.obiecywała.Tak. takjak była nią magia.przynajmniej wtedy. I to jego delikatność ocaliła mnie i ową cudowną nadzieję. w którym żyła. pewny. A ty? . Tego pragnął. Magia była iluzją. a jednocześnie jej myśli podryfowały do ulubionej ongiś bajki o Śpiącej Królewnie. skłaniając ją. Ten głos wypływał z głębin jej duszy. by ją odnaleźć.Zostańcie ze mną". Nie mógł również odszukać radia ani odtwarzacza . oczekujący pojawienia się niewidzialnego intruza. by wpuścić dzień najpiękniejszy. błękitnozielonymi oczami. . Holly nie zdobiła ścian pamiątkami. ile potrzebowałem. który jakimś cudem znowu odzyskała. gdyż nie chciała go zgubić. jak sądziła Holly. pozbawiony był całkowicie jakichkolwiek ozdób.Dzień dobry . nie było tam plakatu przedstawiającego słońce odbijające się od horyzontu w Barrow ani powiększonych okładek jej książek. o niej więcej.. by wyskoczyła z łóżka. On widział moje szaleństwo.. .ale nie wyskoczyła . ubrana tylko w bawełnianą koszulę nocną. gdy rozsunęła zasłony. Ale mój optymizm jest tylko iluzją. fotografii przyjaciół czy rodziny ani nawet oprawionej listy bestsellerów z "New York Timesa".powiedział cicho Jason do uroczego zjawiska z potarganymi. gdy była małym dzieckiem. złotymi włosami i promiennymi.przez tak długi czas gościł tylko smutek? Zaskoczona Holly starała się to pojąć. spartański świat. .. Nic nie wisiało na ścianach. Ale Holly wiedziała. tak potężny. by twój optymizm znikł. A więc to nie był sen. przypominał bardziej biuro niż dom. Świat wewnątrz jej chaty... że optymizm towarzyszy jej przez cały czas.spytał Jason. by te tańczące iskry złotego światła nigdy więcej jej nie opuściły. znajdzie sposób. i kochający.z łóżka. Ale nie mogły być prawdziwe. bardzo dobrze. Był z Holly. pełną euforii magię . z owego tygodnia. drukarkę i faks. i zniknie wraz z nim. Optymizm usłuchał jej. zbudzić czułym pocałunkiem.wyszeptała Holly. Czyj to głos? Matki? Ojca? . że musiała kiedyś odczuwać ten tryskający radością optymizm . Po prostu przyśnił jej się koszmar śmierci. był silny. gdy weszła do salonu bosa. nie przechowywała ich też gdzie indziej. A teraz sen o czarowniku przywrócił do życia bliską ongiś przyjaciółkę.Och . a teraz wrócił do niej dzięki niezwykłemu snowi. nie spał wcale. a od tej męki wybawił ją cudowny sen.Należy do Jasona. Ten optymizm to wspaniały dar. skazana na długą drzemkę. i Holly nie zamierzała z nim się rozstać. Jason spostrzegł. która spała przez wiele 145 lat.

angielskiego i poradniki językowe. Ale wszystko to sprawiało wrażenie. Lokalni sklepikarze chętnie dostarczyliby jej zakupy. białą kuchnię wyposażono w różne urządzenia. jak gdyby była tonącym okrętem. żadnych pośpiesznie kreślonych zapisów. rozmaite informatory: Encyclopaedia Britannica. mogła też zawsze wziąć taksówkę. że świeżo odzyskany optymizm próbuje od niej uciec. żeby wziąć prysznic w hotelu i przebrać się. z roztargnieniem pochłaniając wszystko. Jason pragnął wierzyć. Miała wielki zbiór książek na temat Wietnamu. Ale nigdy nie używane rondle.wiele kartonów . Po prostu tak już żył ten kruchy. wszystkie ze szczęśliwym zakończeniem. Jasonowi wielką przyjemność sprawiało czytanie cieszących się olbrzymim powodzeniem książek Lauren Sinclair. Ani gorącej czekolady. Próbował wmówić sobie. jak gdyby Holly urządziła kuchnię dla kogoś innego. dłoni i stóp było całkowicie ukryte pod skromną. kiedy uznał. z których najwspanialszą i najbardziej czarodziejską była miłość.ale ani śladu samochodu. nie znalazł żadnych gazet czy czasopism. że choć z pewnością zostały przestudiowane. Holly zabierała swych czytelników we wspaniałe podróże do zaczarowanych miejsc. Zauważył wśród nich wydany ostatnio i najwyraźniej czytany przewodnik po Los Angeles. nawet w samym środku najsurowszej polarnej zimy. Mam nadzieję. komplet drogich naczyń. "Nie rób tego! . że to rozwiązanie tymczasowe. robionych podczas zakupów w Highgrove czy w trakcie podziwiania cudów Luwru. W trakcie swych wędrówek Jason odkrył garaż. Przecież on sam. Holly poczuła. nie miały notatek na marginesie. co je. Czy powodem spartańskiej diety Holly była konieczność pokonywania długich odległości do miasta? Z pewnością nie.błagała w duchu zbuntowany optymizm. 147 A jedzenie? Jason znalazł tylko batony z płatków zbożowych .wszystkie w tym samym smaku. że potrzebujesz lepszej strawy niż ta. kiedy jego mózg domagał się nowej porcji paliwa.stereo. że najwyższy czas na kawę. dokonał innego. jak komputer i faks. poświęcone wspaniałym i egzotycznym miejscom. odlecieć jak najdalej. Kiedy zdjął z półki przewodniki po tych miastach. w których rozgrywały się jej powieści. z wyjątkiem bladej twarzy. tezaurus języka. że nie masz nic przeciwko temu. Czy odnosiło się to również do jej podróży do miłości? Czy też nie miała osobistych kontaktów z tą czarodziejską krainą? Podczas mrocznej arktycznej nocy Jason zorientował się. Były tam śniegowce. rzadko zwracał uwagę na to. której ci dotąd dostarczałam. a oprócz nich . Surową. garnki. a także w błyszczące rondle.wielki słój witamin. że monotonna dieta jest tylko dowodem tego. duża pryzma porządnie ułożonego drewna . co wpadło mu w ręce. żadnego łącznika z bieżącymi sprawami świata zewnętrznego. Przy okazji kupiłem trochę jedzenia. Ale Jason i tak wyczuwał jego drżenie. Choć opisy były zadziwiająco autentyczne. dla przyszłego lokatora. ona sama nigdy do tych miejsc nie dotarła. Odezwał się do niej łagodnie: . w której mieszkała Holly. że chata. równie nowoczesne i wysokiej jakości. Teraz Jason znał prawdę o egzotycznych sceneriach. Aby zapewnić życie twoim tańczącym złotym . "On wie. a cały regał zajmowały książki podróżnicze. zobaczył. Teraz szczupłe ciało Holly. kawy czy herbaty.Wiem. bogate w szczegóły. flanelową nocną koszulą. A choć wszędzie leżały książki. że jadam tylko batony". kiedy pochłonięty był pracą. . których akcja toczyła się w Londynie i Paryżu. sztućców i talerzy. a nad ranem. słowniki w siedmiu językach. jest bardziej biurem niż domem. niepokojącego odkrycia. spożywana bez przyjemności i tylko w ilości potrzebnej dla podtrzymania życia w wychudzonym ciele. Były tu romanse. ponieważ najwyraźniej nigdy niczego nie używała. który wkrótce zniknie na zawsze w mrocznych głębinach lodowatego morza.Pojechałem rano do miasta. arktyczny kwiatuszek: zawsze zimna strawa. jak Holly była ostatnio zapracowana. piekarnik i kuchenka mikrofalowa mówiły mu coś innego: nigdy nie przygotowywano tu gorącego posiłku nawet zupy.

przygotowane w pachnącej kuchni hotelu "Westmark". 149 . podczas snu. podgrzał jagodzianki i rogaliki. Holly. Włosy. -Przeciwnie.O. nie potrzebowałam niczego więcej poza batonami. czy potrafię. gdybyś mi tylko pozwoliła". Kiedy sądziłam. byś napisała dla mnie scenariusz..W mieście jest kino . Ale wyczuwał. nie mam nic przeciwko temu.Widziałaś Rozlewisko1? ... obiecuję. że pokonywała czasem z wielkim trudem dwanaście kilometrów. lecz odważną. by podtrzymać powolne bicie serca i lodowaty metabolizm wegetacji.Nie chodzę często do kina. Miałem też nadzieję. warzyw i owoców. a pomiędzy tymi niezbędnymi wyprawami pisywała książki o nadziei i miłości. Gdy Jason wpatrywał się w jej dumne i zdecydowane oczy. potrawkę z krabów i cheddaru oraz ciasto z jagodami. stworzonej przez Jasona. by cię zapewnić. To był domowy strój Holly i jej domowa fryzura. Coś. . Dziękuję. pulower i buty kowbojskie. o wszystkich porach roku.powiedziała. że doskonale mogłaby przeżyć bez niego następne trzydzieści lat? Coś jej się przytrafiło ubiegłej nocy.Nie. Patrzyła na niego. Zarówno suknia z lat sześćdziesiątych.Scenariusz? Nigdy czegoś takiego nie robiłam. wyglądała zupełnie inaczej: dżinsy. przyrządził gorącą czekoladę. Co to było? Historia jej życia? Miłość? Nie wiedział.Jednak film ma inne tempo niż książka . że do ataku niewidzialnych intruzów poprzedniej nocy żyła tu sobie wygodnie i spokojnie. gdy dowiedział się. . i mój smutek". Jej trzepoczące serce pragnęło ulecieć ku magii. Ale to tylko jeden z powodów. . "Nie zamierzam cię okradać . Odtąd będziesz je miał. by oglądać filmy. by wyznała: . potrzebujesz gorących posiłków. Teraz widział piękną twarz Holly. więc nie wiem. jak i skromna koszula nocna nadawały jej czarująco staroświecki wygląd. Wyglądała na osobę delikatną.Powiedziałem ostatniej nocy. błękitne spojrzenie nie mówiło o tym. tak. jeśliby tylko miał okazję. powiewnych strojach.Jest taki obrazowy. . że nie zamierzam wprowadzać żadnych zmian do Darów miłości.Nie wątpię w to. a przecież w gruncie rzeczy to one tworzą scenariusz. tworzące przedtem złotą zasłonę. nadziewane czekoladą. zestaw kanapek. . ale widziałam wszystkie twoje filmy.. Jason widywał dotychczas Holly jedynie w długich. Piszesz wspaniałe dialogi.. Jak gdyby mógł jej to ukraść. . że w jakiś sposób stanowił dlań zagrożenie. sprawiała wrażenie osoby silnej i dumnej. czy nie usiłowała jednak udowodnić jeszcze czegoś innego. Nie wiem. Zapewniano go. że potrafisz.Nie zauważyłem tu telewizora. śpiewało radośnie. Szef kuchni chętnie dostarczył mu również jedzenia na później: zupę pomidorową. że jesteś martwy. Jason uświadomił sobie. że zdołam cię przekonać. schłodził sok pomarańczowy. splecione miała w gruby złoty warkocz. z odwagą i pomimo wychudzenia. ile filmów widziałaś. Regularnie chodziła dwanaście kilometrów po zakupy. zastanawiał się. chciałbym ci tyle dać. dzielnej pionierki z najdalszej granicy Ameryki. zmuszając ją. Doskonale dawała sobie radę w życiu. Holly doskonale przeżyła bez niego trzydzieści lat. Jason nakrył do stołu. -Holly? . Kiedy Holly myła się i ubierała. że hotel dostarczy zamówione dania pod każdy adres w Kodiaku. Jason sprawiał wrażenie zaskoczonego. które przyniosły jej ogromny rozgłos i niemałą fortunę.zaprotestowała słabo. w słońcu i śnieżycy. .. Może jemu? Może sobie? Czy to wyzywające. o zmroku i w jasny dzień.zapewniał w duchu dzielną pionierkę. które bardziej niż kiedykolwiek rzucało się w oczy. do czego powracała z takim zapamiętaniem. która przyszła na śniadanie. które nakręcił.iskierkom. Wystarczały aż nadto. golf. Jasonie. że przyjechałem tu. .

więc. że jeśli dopisze mu szczęście. . Ale nagle usłyszał własne słowa. Holly. gdy obserwował.I wtedy omówimy scenariusz? . nim odpowiedział.Jason od razu zauważył. . .Dobrze. .Wracam za sześć tygodni. chciałbym podać ci ogólny zarys filmu. Przeminie szybko. To było bardzo efektowne. Pytałem cię o Rozlewisko.Rozumiem i nie to mnie niepokoi. No więc.. wpatrując się w śliczne oczy. Jeśli pamiętasz. jak złoty uśmiech słońca odbija się w błękitnym morzu. tak jak ja go widzę.Jutro wyjeżdżam do Hongkongu. by w ten sposób skondensować niektóre wątki.I tu ja wkraczam. jak gdyby przypominając sobie. by stworzyć to. . trzeba usuwać całe sceny.Chętnie spróbuję. które uważam za absolutnie konieczne. że nie zniknie wraz z jego odjazdem. a to znaczy. Jason uśmiechnął się. ale ponieważ sam zanierzał pisać scenariusz. . przyszło mu do głowy. . Pewnego dnia. Tylko że nie jestem całkiem pewna. kiedyś. .Jason miał zrobić dwa filmy przed Darami miłości. by podziwiała z nim egzotyczną wspaniałość Hongkongu. Z powodu różnic czasu i harmonogramu zdjęć może ci być trudno złapać mnie przez telefon. zmieści się w siedmiu tygodniach. jeśli ci to odpowiada. nie pomyślał jeszcze o zrobieniu dokładnego planu scen.Dziękuję. zbyt szybko. zatracając się nagle w rozjarzonych głębiach jej pięknych oczu. . Jeśli nie będziesz miała nic przeciwko temu. szybko skupił myśli. moglibyśmy się tym zaj ąć wcześniej. ale kiedy miała już odwrócić wzrok.wyszeptała. . które już zdawały się za nim tęsknić. Tego ranka. I nie chodziło tu o żadne problemy filmowe ani strefy czasowe.Jak długo cię nie będzie? Jason zawahał się. ale przedtem załatwię. żebyś popracowała nad nim. 150 Wyjeżdża do Hongkongu? Jutro? Więc magia nie będzie trwać wiecznie. aktorzy i ekipa. obejrzą razem wszystkie olśniewające cuda świata. arktyczny kwiat niemalże przypłacił życiem podróż do Los Angeles. by poprosić Holly.powtórzyła w końcu. Jak gorąco pragnął tu zostać! Ale Jason Cole nie mógł odwlec podróży do Hongkongu nawet o godzinę. Nie pozwolę na to. Cieszę się. Film fabularny nie powinien trwać więcej niż dwie godziny. Wszyscy oni. Jednak delikatny.Tak.Muszę jechać . gdy Holly poczuje się przy nim bezpieczna. Zbyt wielu ludzi od niego zależało.Do Hongkongu? . Do poniedziałku przefaksuję ci z Hongkongu szkic. bo jest również adaptacją długiej i wielowątkowej książki. by wysłano ci kilka książek na temat pisania scenariuszy oraz kopię scenariusza Rozlewiska. przeznaczyli swój czas i talent na to. choć zapowiedział już w Gold Star.Oczywiście . co miało stać się jego największym przebojem. przysięgła sobie Holly... przed którym trzeba się mieć na baczności. zastosowałem kolaż scen w połączeniu z podkładem muzycznym.. Na zdjęcia w Hongkongu przewidziano osiem tygodni. że kiedy dokonuje się adaptacji książki.No. Przyjadę tutaj. . że ma do czynienia ze złodziejem. że jego słowa wzbudziły jej niepokój. jak to robić.Pamiętam. lecz o konieczność dzwonienia do mężczyzny. .Zgubił wątek rozmowy. skracać je albo łączyć. zechcesz być moim scenarzystą? A więc obiecywał. Gdyby jednak nie kolidowało to z twoimi zobowiązaniami wobec wydawcy. bardzo sugestywne. Najchętniej patrzyłby w nie wiecznie. które zabrzmiały jak uroczysta przysięga: . I Holly odpowiedziała na tę obietnicę heroicznym przyrzeczeniem: . . aby z nim wyjechała. .Masz rację co do tempa filmu. A co stanie się z radosną nadziej ą? Czy i ją Jason zabierze ze sobą? Nie.powiedział bardzo cicho. To będzie tylko brudnopis i chcę. że magia będzie trwać wiecznie.. do jego pokoju w hotelu. nawet w sprawach . Teraz ten scenariusz stanowił więź łączącą go z Holly. ze scenami. .

a co dopiero .Naprawdę? . gdzie mogą leżeć nie czytane do końca świata. iż nie dostarczam przepisanych rękopisów jak wszyscy.. że dobrze by było. . jak jej książka. ponieważ redaktorka uznała.Holly uśmiechnęła się. próbuję nauczyć się na nim pisać. a jej oczy wyrażały milczące błaganie: "Chroń mnie przed tymi przerażającymi myślami.Mam faks tylko dlatego. . by tak zaawansowane urządzenia techniczne były osiągalne w Kodiaku. szczęśliwym zrządzeniem losu wstążka tak przyciągnęła uwagę mojej redaktorki. . mój wydawca zawarł umowę z maszynistką w Nowym Jorku.Po prostu miałam szczęście. zwłaszcza w Hongkongu. Jason zaproponował: . Dobrze? Ale nie proś mnie. A jeśli mnie nie będzie.Czy mogę ci w czymś pomóc? Nieźle znam się na komputerach. Holly. prawdopodobnie na liniowanych kartkach kołonotatnika. by któryś z nich został opublikowany..Potem już ktoś przepisywał na maszynie twoje rękopisy? .To więcej niż szczęście. . . .by stał się bestsellerem. "Nie jesteś szalona". .Tak mi mówiła.Prawdę mówiąc.Dlaczego? 151 . Większość nie zamówionych rękopisów trafia na kupę.Chyba nie. .Holly? . . że orientuje się dobrze w sprawach rynku wydawniczego.Czy przenoszenie tego.Jej niepokój znikł już w oślepiającym rozbłysku błękitu i zieleni. moglibyśmy pójść na długi spacer przed lunchem.Swoją pierwszą książkę Zawsze i na wieczność napisałam ręcznie. żyć w ich świecie. Rzadko się zdarzało.To naprawdę niezwykłe. bym o nich mówiła".Nie miałaś agenta i tak po prostu wysłałaś rękopis do wydawcy? . ale wydaje mi się. .Masz bardzo wyraźny charakter pisma. Jason spytał łagodnie.Zdumienie Jasona świadczyło. I tak nie ma nic lepszego do roboty. takiego jak ten. że błękitnozielone iskry będą pląsać wiecznie: . że zaczęła czytać książkę. . gdzie tempo życia jest tak szybkie. że to głupio z mojej strony. z nadzieją. czy zadzwonić. . W dodatku okazuje się.Wydaje mi się. na przykład twój nowoczesny komputer.Hotele często stosują to rozwiązanie w dzisiejszych czasach. . . Będę miał aparat w pokoju. możesz wysłać faks.. co napisałaś.Ale są. uciekając z własnego. na komputer nie zabierze ci zbyt dużo czasu? .Dopiero zaczynam się uczyć go używać.Moja redaktorka będzie zdumiona. . który przyniosła do jego biura. . Zresztą to też przejaw jej obłędu: uwielbia przebywać w towarzystwie swoich bohaterów. niezależnie od pory.Spojrzała na niego. -Nie powinnaś się nigdy wahać. . gdyby mogła przesyłać mi zapowiedzi wydawnicze i najświeższe recenzje prasowe. .No cóż..Zamierzasz pisać książki bezpośrednio na komputerze? .zawodowych. Spełniając jej prośbę.Holly wzruszyła ramionami.Jak skończymy 152 śniadanie. przewiązałam ją kolorową wstążką i wysłałam do wydawnictwa. .. Za bardzo przyzwyczaiłam się do ręcznego pisania i lubię to robić.Tak. lub faksy. Najchętniej trwaliby przy tym rozwiązaniu.Nic nie szkodzi. Ten wewnętrzny głos był teraz taki cichy.Tak. . .. że wysłana kopia pisana była ręcznie. że w gruncie rzeczy nie wierzyła. z twoimi przemyśleniami i sugestiami co do planu. że nawet faks wydaje się zbyt powolny.Holly wzruszyła ramionami. . . Dobrze? . Chętnie obejrzałbym tą część . A więc będę czekać na telefony.

Tak. . W ten sposób Jason pozna przyczynę jej przerażenia. . iż jestem jakoś odpowiedzialna za to.. . Pewnie dlatego stałam się bardziej podatna na wspomnienia. którą mu właśnie z takim spokojem opisała. Gdy Jason uśmiechnął się do najcudowniejszego skarbu. które nieodwołalnie skaziłyby go podłością Dereka. rozległą dolinę.zgodziła się z wdzięcznością.W lodówce jest też kolacja.Okropne wspomnienia. bez cienia smutku.Nikomu o tym nie mówiłam. opowiedziała Jasonowi. Kiedy wreszcie się odezwała. a potem spytała z radosnym zaskoczeniem. Tańcząca w niej nadzieja stawiała jej nieustępliwie warunek. przewędrowali miarowym krokiem przez majestatyczny las. Przez dłuższy czas Jason nie odzywał się. Holly wiedziała. Holly pokazała mu swój świat z wszystkimi wspaniałymi skarbami. Holly pozwoliła sobie uwierzyć w tę prawdę. Tam rodzą się ich młode. co zrobił. Nie mam pojęcia dlaczego. zobaczył jak morska bryza igra ze złocistym jedwabiem. jej głos był spokojny. i wreszcie dotarli do śnieżnobiałej plaży. pozbawiony emocji. Nagle promienne oczy zakryła chmura wahania. Zdecydowała się. że poda mu same fakty. równie prostych i bezosobowych jak wnętrze jej domu. Tam dokazują.Zabił moją matkę.Holly wskazywała migotliwe. Najważniejsze jednak. jednak nie jest szalona. -Tak. Ale w złotym świetle tego wspaniałego dnia przy Jasonie.Przed lunchem? Jason uśmiechnął się.Jego uśmiech zbladł. a potem siebie. żeby było dość czasu na jego przegląd w Los Angeles.. Spacerowali już prawie dwie godziny.Muszę wyjaśnić ci zdarzenia ubiegłej nocy. Toczyła się w nim walka pomiędzy tym.A gdzie są teraz? . a teraz odwróciła się i spojrzała na niego z heroicznym triumfem. . by Holly miała idealnie szczęśliwe dzieciństwo. W kilku zdaniach. pod którym zgadzała się tu pozostać: że będzie z nim szczera. czego pragnął. nie sypiałam najlepiej ani nie jadłam zbyt wiele od dłuższego czasu. . Poza tym załoga musi odpocząć przed jutrzejszym lotem do Hongkongu. To było odważne stwierdzenie. bawiące się każdego lata w wodach zatoki.. ale nie splami go jego zło.było dla niej najlepsze. że policja i sąsiedzi uznali. .Obawiam się. który wydawał się taki czarujący. co chciały robić jego palce.wyspy. że za wszelką cenę pragnie uwolnić każde pasmo z mocnej uwięzi długiego. które radośnie świętowały tańcem swoją zuchwałą ucieczkę. był w rzeczywistości potworem. Sprawiło to jednak. siostrę i brata. że nie będę mógł zjeść jej z tobą. grubego warkocza. a jej oczy stały się niebieskie i migotały niczym fale. że musi mu wszystko opowiedzieć. . zapierającego dech w piersiach arktycznego kwiatka. że ojciec zginął w Wietnamie. gdzie zaczynały właśnie rozwijać się dzikie kwiaty.. i tym. .Chciała. 153 .. że widział jej oczy. . Mój samolot musi wystartować najpóźniej o szóstej. Opowiedziała mu swoją historię i udało się jej powstrzymać krzyk rozpaczy. Uciekłam więc i zmieniłam nazwisko. bez szczegółów. żeby wiedział. ciemnoniebieskie morze. Tego pragnął.. Zrobiła to. 20 Wiecie mamy tu stado wielorybów. Bryza robiła to. co -jak wierzył . oczywiście . Jason pragnął. Mówiła do błękitnego morza. stanowczy. . nie mówiąc już o ogromnej tragedii. Nie podzieliła się z nim przerażającymi szczegółami. . . Twarz Holly obramowywały już wijące się loczki.Masz rację. gdy wyobraziła sobie morskie ssaki. .Na Hawajach. Wydawało się. a ojczym. Ale nie próbował zabić mnie.

krzyki. czuła. były teraz mokre. Holly. -Triumf Holly już dawno znikł i Jason widział teraz w jej oczach strach. że mogłoby ci pomóc..Na naszym podwórku rosło drzewo.. że pamiętasz wszystko. Nie. prawda? Myślę. ponieważ te wspomnienia nie są zbrodniarzami.. o czym gawędziła z siostrą i bratem. a nawet szczegóły odcinka Corky i Biały Cień. Ale był też inny. jakimś cudem znalazła się w jego ramionach. Tylko Derek nim był. który w końcu zdołał się wyzwolić. Zawsze dotąd wzbierały w środku.Nie sądzisz. który oglądali. wyraz twarzy. Zanim jeszcze gorące łzy zaczęły spływać po jej policzkach. bezgłośny deszcz. tak.zaczęła cicho Holly. wyleją się.stwierdził Jason -ja też nie wiem. Jednak duszenie wszystkiego w sobie nie mogło być dla niej dobre. na zawsze odcięci od świata? Nie. przesiąknięte ogromnym smutkiem. Łzy wciąż płynęły. które były tak potężne. To właśnie widziałaś. . zatapiając. jak z uśmiechem rozmawiały o śniegu.Tego dnia padał śnieg . gdzie latem będą dokazywać wieloryby. topiąc je w smutku. 154 . .Muszę ci to opowiedzieć. przytłoczone koszmarem.Nie wiem. wierzę. przepięk poruszający menuet udręki i miłości. Chwilami..wyszeptał Jason.Holly . czuła potrzebę zn nią się w ramionach Jasona. że kiedy zapukałem do okna.Ale to było niemożliwe. Czy takie wspomnienia i emocje nie powinny zostać uwięzione jak najokrutniej si zbrodniarze. Czy nie lepiej. niedawno jeszcze tańczące radośnie.. ale chwilę później przyznała: ... kiedy zjawiłem się ubiegłej nocy. Przypomniała sobie wszystkie szczegóły tamtego wieczoru: co Claire gotowała na kolację.No cóż . .Co masz na myśli? .. Każde słowo.A ja muszę to od ciebie usłyszeć. A obok bolesnych wspomnień istnieją też inne. gdybyś o tym porozmawiała? Potrząsnęła przecząco głową. a może nawet słyszałaś.Jeszcze nie opowiedziałaś mi wszystkiego o tamtej nocy. otulona jego ciepłem i siłą. imponująca jodła. . lecz rozlewały się w sercu. . Ale nie było żadnych krzyków. Gdy zbliżała się do złowróżbnego momentu pojawienia się Dereka.. Jedynie łzy gromadzone od siedemnastu lat.. a jednak - . by opowiedziała mu szczegółowo swoje wspomnienia o tamtej nocy? Czy nie jest to jedyna szansa na przepędzenie upiorów. który sycił delikatne korzenie nadziei w jej sercu. Jasonie. zalewając wszystko. A co jest dla niej najlepsze? Jason nie wiedział tego. niczym ciepły. nigdy nie napełniały jej oczu. dla ciebie zabrzmiało to jak strzały. z czego się śmieli w trakcie nadawania reklam. delikatnie pieszcząc wargami jej jedwabiste włosy. by znajdowała się blisko niego. które nagle wytrysną z niej. że mogły więzić ją w przerażającym koszmarze? Wreszcie bardzo spokojnie powiedział: . delikatna i ażurowa niczym panna młoda. o wiele wspanialszy od tańca morskiej bryzy i złocistych jedwabnych włosów. niewielkiego. nowy taniec. Jakie to było wesołe.. Złociste loki. Więzić! To słowo odbiło się echem w urny śle Holly. To taniec ich serc i dusz.Wiem. . uświadomiła sobie z zaskakującą pewnością siebie. do falującej błękitnej wody. . gdy Holly ciągnęła swoją opowieść. jak coś w niej narasta . ciężkie od łez. jakie normalne.. do tej chwili zepchnięte w niepamięć. Ale naprawdę. że niedobrze jest więzić w sobie wspomnienia i związane z nimi uczucia. Ale były też ch* 155 gdy potrzebowała dystansu. Holly mówiła do morza.

podniosła wzrok . kiedy wybiegła z domu. Holly. Gdy wrócili do chaty Holly. gdy stawały przed nią obrazy rzezi. ale jakimś cudem ogromny smutek. kiedy czuła potrzebę odsunięcia się. który krył się w niej przez te wszystkie lata.i zobaczyła wyraz jego ciemnobłękitnych oczu. iż zobaczyła obraz zbyt okropny. Kiedy wreszcie skończyła.Przykro? . była już pora. rozkazując łagodnie: . podkreślona skinieniem głowy. Na pożegnanie czule i delikatnie przesunął palcami po ślicznej twarzy Holly. Ani Jason. wszystko.Tak. ani po upływie czterdziestu pięciu minut. Nie splamiła go podłością Dereka ani tym. kiedy zapragnie powrócić do bezpiecznego schronienia jego uścisku. . . Nie opuściła żadnego szczegółu tego koszmaru. znowu zatańczyły. Jason przytulił jej kruche i drżące ciało i przez bardzo długi czas.Jego czuły uśmiech przepełniony był miłością. gdy jej piękne oczy rozbłysły nadzieją. . Wyciągnęła delikatną dłoń. ale w każdej chwili mogły zobaczyć. ale były chwile. ani Holly nigdy wcześniej nie wykonywali tego tańca. Cudowny optymizm i magia wciąż z nią były.Tak . że zje wszystko. że jego samochód niknie w lesie.. Ja nie żałuję. i rzucić się za nim w pogoń.. Ani teraz. wtórowało temu głośne bicie jego serca.. bo twórcą choreografii do tego niezwykłego pas de deux była miłość. patrzyła. złote pasmo włosów. ale.Nie byłam pewna. bardziej swobodny i radośniej szy niż kiedykolwiek.Zamierzam przysyłać ci co najmniej jeden faks dziennie i dzwonić. kiedy będę mógł obiecał. Przez większość czasu to ona mówiła.Dobrze. Holly. że chcę. -Nie.Wiem. przepłynął do niego.Jej odpowiedź.Opowiedz mi to. . i ciągnęła opowieść.Że pozwoliłaś mi się dotknąć? Na jej policzkach. Jason odsunął czule z jej oczu zmoczone łzami jedwabiste. a gdy dotknęła jego twarzy. by otoczyć ją kochającymi ramionami. pojawił się płomienny rumieniec. Holly? Że mi zaufałaś? -Nie. omijając ten fragment. sprawiła. co zostawił. nie mógł się doczekać. byś mi codziennie raportowała. bez najmniejszego wahania. I dopiero wtedy.Nigdy nie żałuj. .osobno. kiedy wyczuwał. I odszedł. by się nim dzielić. . by Jason pojechał na lotnisko. Holly . co kiedyś uznawała za swoje szaleństwo. że złote loki.Czy ty też będziesz do mnie pisać i dzwonić każdego dnia? .. Nie starał się pochwycić białych dłoni. . .Więc bądź pewna. . Nadszedł czas jego odjazdu. . że mi to opowiedziałaś. nie zmoczone teraz łzami. Ale był przy niej. Odrzutowiec był tylko srebrzystą sylwetką . .powiedział z powagą.powtórzył cicho.Dlaczego. że uczysz się pisać na komputerze. gdy Holly wciąż płakała.. jak samochód Jasona znika pomiędzy sosnami. Był to już inny taniec.. ale czy możesz pisać do mnie ręcznie? Chciał utrzymać z nią jak najbliższy kontakt bez względu na dystans. powstrzymując oddech.Tak.. a przepełnione jeszcze większą czułością ciemnobłękitne oczy przemówiły do jej serca. wyszeptała: . oczywiście. które zaciskały się kurczowo. a Holly. Ale tańczyli bezbłędnie. Dała mu na drogę dwie kanapki. jak postępuje twoja praca nad scenariuszem? . Jednak tak się nie stało. I opowiedziała mu.Tak mi przykro. Jason nie próbował zatrzymać Holly. Opowiedz wszystko.Ale? Nie myślisz chyba.Dobrze? . obiecując w zamian. Wtedy odzywał się. . ciągnął dalej: . który miał ich dzielić.. 156 .wyszeptała. słysząc dźwięk nisko lecącego samolotu. A kiedy wreszcie przestała płakać.

pozbawiony jednak miłości i romantyzmu. Jason wpatrywał się w papiery. Ów walentynkowy wieczór spędził z Nicole Haviland. Ich sekret został ujawniony. Przez cały czas myślał o Holly. bo czekała na niego praca. a choć wielki smutek z powodu utraty ukochanej rodziny nie zniknął . która towarzyszyła jej do Los Angeles. że to niemądre. Jason nie pamiętał teraz tamtego artykułu. która zniknęła bez śladu.. Być może dlatego o niej nie zapomniał. które tak długo ją terroryzowały. Pękata teczka leżała na sąsiednim fotelu tak jak wczoraj. Zakończył się dąsami. ale jednak zaczęła machać ręką. co tak zaniepokoiło Jasona. Wydawało się. Jason nie pamiętał artykułu z "Timea". który nieoczekiwanie zmartwychwstał . i że jakimś cudem zna ten brakujący fragment.. którymi powinien się teraz zajmować. jak ją przedstawi za pomocą obrazów. Już wtedy. . Jason odkrył zaskakującą prawdę: od chwili. po jego powrocie z Hongkongu. gdy Holly pojawiła się w jego drzwiach. Teraz była środa wieczór i wracał do Los Angeles. Dopiero gdy odrzutowiec zniknął w ciemności. czegoś brakuje w tym. którymi musiał się zająć. czekająca na niego góra papierkowej roboty nie zmniejszyła się ani trochę. w jego mózgu dosłownie eksplodowała myśl: coś jest nie tak. nie odnajdzie się -żywa lub umarła -historiapozostanie niedokończona. pokaże mu je. i już wtedy jego twórczy umysł wyobrażał sobie niemal wszystko w formie filmu: jak nada życie zasłyszanej historii. A było coś jeszcze. Jednak Jason zmusił się do działania. na przekór świadomej dyscyplinie. ale czegoś w niej brakowało. i siedmioletniej niewoli ojca. co mówiła Holly.drobną figurką. Należy podjąć decyzję co do każdego dokumentu z tej teczki.w towarzystwie nadziei i magii wróciła do chaty. że czegoś brakowało w tym.na tle mrocznego nieba. Wtem. Wtedy nie próbował nawet pracować. gdy Jasonowi powiedziano. wiedział. I zrobi to. Tam w swojej sypialni sięgnęła z namysłem po torebkę z plecionki. nie oglądał też ostatniego odcinka 20/20. niepokoił się o nią i żywił się nadzieją. a Holly ... nie będą już tak pewne swej władzy nad nią. Był to 158 wieczór namiętności i rozkoszy. która miała miejsce w dzień świętego Walentego. podzieliła się nim.przynajmniej straszne wspomnienia nie mogły już więzić jej w koszmarze zła. podczas lotu do Kodiaku.. i zrobi to. Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Chciała podzielić się tymi obrazami szczęścia z Jasonem. co mu opowiedziała. gdy wyszedł od niej o północy.. przechował ją ukrytą głęboko w pamięci. postanowił wykorzystać tak nie157 oczekiwanie wolny czas na załatwienie wielu spraw. Przez cztery godziny Jason pracował intensywnie z wielkim skupieniem. I nie chodziło tu tylko o to..nigdy ich już nie włoży . Opowieść z "Timea" była fascynująca.choć ten cud zdarzył się o osiem miesięcy za późno -wywarła na nim wielkie wrażenie. rozjaśnioną światłami ganku..i nigdy nie zniknie . Holly .a także fotografie swoich bliskich. jeśli nawet będzie to oznaczać kolejną bezsenną noc. a samolot pomachał skrzydłami. że kiedyś zostanie reżyserem. Jednak historia masakry. że spotkanie z Raven Winter i Lauren Sinclair zostało odwołane. że Holly będzie lepiej spać dzisiejszej nocy. Z łatwością mógłby też przebyć powrotną drogę pogrążony w myślach. Miał nieodparte wrażenie. Za sześć tygodni. W poniedziałek rano. Dopóki kilkunastoletnia córka. Wyjęła okulary w drucianej oprawce . gdy tylko pomyślał. Cóż to znaczy kilka nie przespanych nocy w porównaniu z kilkunastoma latami koszmarów. który przeczytał na drugim roku studiów w UCLA. Wspomnienia. że prócz Dereka nie wymieniła żadnego imienia. nim w czwartkowe popołudnie wyruszy do Hongkongu.

który to był rok.. ale porzuciła ją bez chwili wahania. Lawrence telefonował do niej o jedenastej wieczorem. Zapytał. Gdy rozmawiała z nim. Śnieg nie był wystarczającą wskazówką.. Choć jej wątpliwości były widoczne. I nie znamy ich nazwiska -podsumowała Beth Robinson. nad którym Jason już się zastanawiał. Od jakiej części stanu powinnam zacząć? Było to pytanie. i powiedział. Może Seattle albo któreś z małych miasteczek na wybrzeżu. i numer mojej karty Visa. prasą i stacjami telewizyjnymi. by od ósmej rano zacząć kontaktować się z policją. . z szerokim widokiem na morze.Więc zacznę od Seattle. że Holly zdecydowała się zamieszkać w Kodiaku. Jednak w tym tygodniu . wtedy była nastolatką. Dobrze? .Nie wiem. . skłonił go do stwierdzenia: . Lawrence i Caroline zaplanowali jej urodzinową kolację we wtorek. wspominając. Wpadł do jej domu. Holly i jej matka tak mówiły o śniegu. Właścicielka miała odebrać Mindy w piątek rano.Jeśli miałbym zgadywać. że ponieważ ma czterdzieści trzy lata. ale prawdopodobnie jakieś piętnaście lat temu. Musiała mieć co najmniej piętnaście lat.Zima .I że jest to mój własny projekt.. Już nie mogę się doczekać dnia jutrzejszego. że wybiorą się w piątek do Space Needle. z którym pracowałam kiedyś w "Seattle Times". na tyle dużą. . że chętnie zgodziła się popracować dla Jasona. . jakby nie był on zbyt częstym zjawiskiem na danym terenie. Była teraz w ósmym miesiącu ciąży i czuła się tak dobrze. jak zwykle wcześnie . 31 marca Lawrence zadzwonił do Caroline we wtorek wieczorem. a Katie i jej szczeniaki powinny wrócić do swego domu dzień wcześniej.choć budziła się. jadąc na lotnisko. Ustalili. zaczął się zastanawiać: Holly ma teraz trzydzieści lat. gdyby trzeba było przesłać jakieś informacje przez kuriera. Jest tam facet. gdy ginekolog powiedział.A więc w razie czego mam powiedzieć. i wyślij rachunek bezpośrednio do mnie. Holly. a dziewczynka. Jeszcze trzy miesiące temu Beth była najlepszym analitykiem Gold Star.kiedy do niej dzwonił kipiała energią. Jasonie? Który to był rok albo chociaż jaka pora roku? . zdecydowałbym się na zachodnią część stanu. jak dawno to było. Caroline zapewniła go. by powiadomić ją. by zbadała szczegóły zbrodni dokonanej przed wielu laty gdzieś w stanie Waszyngton. Fakt. .Dobrze. nie starając się nawet ukryć swego sceptycyzmu. Potem. że zamierzamy zrobić film dokumentalny o przemocy w rodzinie? . że może dzwonić nawet później. że wszystkie szczenięta mają się doskonale.Dobrze. Zawsze był bardzo chętny do pomocy. chociaż przed poznaniem Lawrencea. o tej porze już od dawna by spała. kiedy pomyślał. kiedy już ułożył do snu swoje pieski. a potem potwierdzali te plany przez następne dwa dni.A więc ojczym miał na imię Derek. okrytą koronką świeżo spadłego śniegu. kiedy i dokąd chciałaby pójść na swoją urodzinową kolację. kiedy popełniono te morderstwa. ile czasu ci to zajmie. czuła do Jasona wdzięczność. Dam ci numer mojej telefonicznej karty kredytowej. leżąc w . jak Holly opisywała wyniosłą jodłę. Kochała swoją pracę. byś korzystała z niej przy telefonowaniu. nie studia. stan Waszyngton Piątek. Zapisz. 159 ale w każdej części stanu mogły występować opady śnieżne. musi spędzić ostatnie miesiące ciąży w domu. Część czwarta 21 Seattle.Czy masz jakieś pojęcie. by przetrwać o własnych siłach. która przeżyła. że właśnie do niej zwrócił się z tym niezwykłym problemem.odpowiedział. Obszar na północ od Cascades miał ostrzejsze zimy.

nie Julia od Romea. białe góry. Poświęcali temu wiele godzin. jak gdyby na nich dwojgu spoczywała odpowiedzialność za nowe życie. To imię było nie tylko ładne. prowadził do stale nawracającego problemu o wielkim znaczeniu: jak nazwać jej szczeniaka. Słyszała też czasem. -Tak. Jako weterynarz dobrze orientował się. obracającej sią restauracji na szczycie Space Needle. Jego głos był niski.Bardzo pięknie. eleganckiej. I po raz pierwszy w życiu Caroline Hawthorne naprawdę czuła się piękna. Jednak teraz. wiedzieli oczywiście. zarezerwowali na ósmą. Ale nie piękna? To tylko złudzenie. wpatrując się we wspaniałą grę wody i światła. które 163 przetrwało niebezpieczeństwa narodzin.Juliet . "Juliet"? . Oczywiście. zamykała oczy. Jednak ciemnozielone oczy. Stolik w "Emerald Suitę"..spytał Lawrence. wcale nie zdawały się ulegać złudzeniu. zanim pożegnali się o drugiej nad ranem. Teraz. Każdy promień światła starał się przebić przez ulewę i nocne niebo iskrzyło się bezkresem małych tęcz. jak się seksownie uśmiecha. Koniczyna i Bułeczka.Nadal podoba ci się.Jesteś bardzo piękna.przytulnym. Gdyby te słowa wypowiedział ktoś inny. Caroline. . Caroline przypuszczała. zawieszone ponad światem. lecz i pełne siły. Księżna. . Gawędzili godzinami. a Caroline i Lawrence spożywali je powoli. by zwolnili miejsca przy oknie. Tego deszczowego wieczoru. że kurtyna mroku już wcześniej zakryje lśniące.Pięknie . Olympics. wychwytując ich migotliwe światła. a które nie. przechodzili z łatwością od jednego tematu do drugiego. uznała. Kiedy decydowali się na tę godzinę. Zwykłe złudzenie optyczne.zdecydowali.zgodził się cicho Lawrence. a w zależności od charakteru dzielnego stworzenia. że jest to jej decyzja. że są to idealne warunki do podziwiania jego uroku. . gdy pokonywali samochodem krótki dystans z jej domu na Queen Annę do centrum Seattle. gdyby nawet przyszli tu o zmierzchu. . Oczywiście Caroline potrzebowała rady Lawrencea. koncentrując się na głosie Lawrencea. . Piękna? Ja? Nie! Może jestem nieźle zakonserwowana jak na czterdziestolatkę. że niektórzy ludzie odwołaliby rezerwację z powodu deszczu. jej szczeniak. 164 Nikt nie poganiał ich tego deszczowego. Imbir. Może nawet na swój sposób atrakcyjna. Później Carolina dziwiła się jak rozmowa o balu mogła płynnie zboczyć na egipskie piramidy. wiosennego wieczoru. które w tej chwili ją pieściły. zażartowałaby wesoło. które psie imiona są modne. na kilka miesięcy przed rozpoczęciem sezonu turystycznego. omawiając wszystkie wady i zalety imion: Piegus. lecz zwykła Juliet. gdy Lawrence zgodził się z nią. że deszczowa noc jest piękna. Kleopatra. Mogli jednak podziwiać roziskrzone jak klejnoty światła Szmaragdowego Miasta. mogło być zdrobnione na "Julie lub przekształcone w wytworne "Jules". Patrzył na nią z błyskiem pożądania w ciemnozielonych oczach. który słyszała w mroku podczas kilku minionych nocy. Cascades i Mount Rainier byłyby zasłonięte grubą. nie zobaczyliby gór. bardziej zainteresowani odkrywaniem siebie niż jedzeniem. głęboki i łagodny. zamierzała odwrócić się w jego kierunku. choćby najbardziej oderwany.Tak . . Lawrence Elliott nigdy nie powiedział. szarą warstwą chmur.szepnęła Caroline. Padający deszcz jednocześnie maskował i uwydatniał. . gdy spoglądała z wysoka na miasto. Potrawy podawano bez pośpiechu. zacierał ostre kontury budynków. I z każdą chwilą stawali się coraz bardziej głodni siebie. ale zobaczyła jego odbicie w szybie. Nikt nie czekał niecierpliwie. ciepłym łóżku. Słyszała wtedy całą jego łagodność i siłę. A tobie? -Lubię je.. a każdy temat. ten sam.

gdy już zrzucili z siebie przemoczone płaszcze. Nie mam nic do dania. ponieważ Lawrence obejmował Caroline. że podjęła się przekonania Lawrencea Elliotta. prowadząc ją w kierunku windy. że jej słowa dotarły do Lawrencea.. zwrócił się do Caroline z prośbą. Kiedy znaleźli się na ziemi.tu jego głos złagodniał . . głos. swoją radością. gdy zatrzymał się przed jej domem. .. Ciemnozielone oczy były niemal czarne. . i bardzo mokre. tworząc malutkie tęcze. że cię nie wykorzystywałam. które dodawały ci blasku nocy. wpływowego biznesmena.Prawda. Przez chwilę wydawało się. mroczne jak noc.Nieprawda! . by zajął się polityką i zapomniał wreszcie o zaginionej córce! . boja czułam to samo. Krople deszczu. co świadczyło o pewnej zażyłości między nimi. . no. że Lawrence rozluźnia cudownie zaborczy uścisk. żeby zechciała wypróbować swe niezwykłe zdolności przekonywania na opornym kandydacie. Z tego powodu był dziś tak zdziwiony. nareszcie razem. . że widzi nas razem. wdzięcznie wyciągającej się ku niebu. Dlatego oglądałam tamten odcinek 20/20 i wiem.Caroline i Lawrence. Caroline.. Mógł dojść do tego wniosku. Kiedy zawiodły jego próby skłonienia Lawrencea Elliotta.na ciemnych i zdradziecko śliskich od deszczu ulicach. I to jest najważniejsze. a kanciaste rysy mocnej twarzy stwardniały w niezłomnym postanowieniu. które cisnęły mu się na usta w czasie jazdy. były teraz całkowicie bezbarwne. proszę. . . rozmawiać z tobą.wyjaśniła pośpiesznie Caroline. zielone oczy wpatrywały się z napięciem w jezdnię ani razu nie skierowały się na nią. a ja pozwalałem.. gdyż maitre dhotel czekał. byś to . 165 Poważnym skinieniem głowy dał jej do zrozumienia. swoim optymizmem. która zwiozła ich szybko na dół. Z pewnością myślał o wyraźnym zachwycie Martina Sawyera.Lawrence i ja spotkaliśmy się przypadkiem. Ty dawałaś. nic. Tu wtrąciła się żona Martina. Wiesz o tym. i oświetlony świecami przedmiot pożądania. Martinie . i najwyraźniej w doskonałej komitywie.Zaśmiał się. pełne nie ukrywanego pożądania.. który teraz wydawał się nierealnym marzeniem. I kiedy wreszcie się odezwał. być z tobą? .Chodźmy stąd. i wyszeptał ochryple: . Nigdy bym tego nie zrobiła. Caroline. jeszcze zanim cię poznałam.Wreszcie Lawrence przerwał długie milczenie..Wiem . Miał przed sobą Space Needle. Mądre.. by ubiegał się o urząd publiczny. .Ale spotkaliście się..Tak. i wiesz. . dlaczego tak jest. Ale Caroline widziała napięcie potężnych mięśni jego karku i szczęk. Martin poprosił mnie.Wiem. a ja brałem i cały czas wiedziałem.Jestem pusty w środku. . idąc za nim do salonu.Musisz wiedzieć. Lecz wkrótce znów spochmurniały. kim jesteś. bardzo zimne.Wejdź. jak niegdyś on sam był w niewoli. co za wspaniała niespodzianka! . Stanął przy oknie i patrzył na dwór. Uwierz mi.Wykorzystywać mnie? . bym spróbowała namówić cię do zajęcia się polityką.czy wiesz.Ty mnie nie wykorzystywałaś. i Caroline zobaczyła nawet błysk pożądania w jego ciemnozielonych oczach. by zaprowadzić ich do stolika.Głos należał do Martina Sa-wyera. . czar pożądania prysł..No. jakiego Caroline dotąd nie widziała. Nie mogłabyś tego zrobić. Odwrócił się do niej gwałtownie.. I natychmiast poczuła. który potrafił być tak łagodny.zaczęła Caroline. Napełniałaś mnie swoim zadowoleniem. Ale . Ten śmiech był tak długo więziony. uwierz. To ja cię wykorzystywałem. jakie to samolubne. . zabrzmiał gorzko i zimno. Caroline pragnęła zagłuszyć ciszę tysiącem tłumaczeń.odpowiedziała równie miękko. Na jego twarzy malował się wyraz. Ale odmówiłam mu. wypowiedzieć słowa. . Chwilę później Caroline i Lawrence wsiedli do windy. Jednak Lawrence skoncentrował się na prowadzeniu samochodu . To ja jestem wyzyskiwaczem. co mogłoby się komuś przydać. że nasze spotkanie to przypadek . Proszę.poprosiła go cicho. że zamierzał to zrobić. jakie to było dla mnie cudowne.

tak cudownie. namiętność.Był to cichy krzyk rozpaczy. nie odchodź. Każdy zaczynał się od przyjaźni. Caroline.Gdy wychodziliśmy z restauracji. Powiedział przecież. jest to po prostu odbicie ciebie samej. Uwierz mi. "On się ze mną żegna . to. Proszę. by on ją przeżywał.uświadomiła sobie Caroline. że nie ma nic do zaofiarowania. Caroline była przez siedem lat mężatką i w ciągu dwunastu lat po rozwodzie miała kilka romansów.. wprowadzał tylko zamieszanie. których znaczenia nigdy dotąd nie rozumiała w pełni. Były to słowa.. Caroline nie chciała odczuwać tej bolesnej pustki. . że zostanę zraniona. głód. Żyłem samotnie zbyt długo. obudziły się w niej zdumiewające uczucia. konieczność .Nie ma nic złego w człowieku. Proszę. to nie ma nic wspólnego ze mną.Z wyjątkiem tego. imperatyw. To dla niej zniósł siedem lat niewoli i tortur. przez te wszystkie lata.. Miała czterdzieści lat i pewne doświadczenie. a usta witały ją najdelikatniejszym pocałunkiem. co to znaczy oddać wszystko ukochanej kobiecie. który jest przy mnie. . a od tamtej dawno minionej nocy taka . by tego nie wiedzieć.Och. wyciągając ku niej ręce. że widzę swoje odbicie.ale wiedziała.Tak . że może zostać bardzo zraniona.Ale widok Martina przypomniał mi. bo nigdy nie czuję się.Jego szept był pełen namiętności i rozpaczy.. Caroline . że oboje tego chcemy. Claire i Lawrence Elliott kochali się po raz ostatni na kilka godzin przedtem. w jego zaniepokojonych oczach dostrzegła wielką czułość. . przez całą noc. ale wydawały się jej bezsensowne i stanowczo nie zgadzała się odrzucić wspomnień o magii.Ja też tak się czuję w twojej obecności. spojrzała w jego udręczone oczy i wyznała: . że Lawrence zatrzymał się. Poczuła taką pustkę.Lawrensie. .. proszę! . Zostań. Jak mógłby ją zranić? Caroline nie zadała tego pytania. nie rób tego.Och.. taką samotność . Mimo to podeszła do niego. nim wyruszył w podróż. że możesz teraz odejść i nigdy nie wrócić.Ależ tak. Caroline wiedziała. . że nie jest prawdziwy. Tymczasem Lawrence wiedział. Caroline. wyszeptał znowu: . . . A po jej śmierci złożył uroczystą obietnicę. Z odwagą i czułością powiedziała: . a które należałoby 167 określić jako pożądanie.. mniej pusty.. Ale te wspaniałe uczucia .. Gdy się zwrócił w jej kierunku. że odnajdzie zaginioną córkę.Mylisz się! Jesteś dobry. 166 . Caroline słyszała jego słowa. Dawno temu oddał swe serce Claire i wciąż o niej myślał.. Zamierza odejść i nigdy nie wrócić".robiła.powiedział cicho. ale przeraża mnie myśl.. zanim wpadliśmy na Martina. co on czuł.były dla niej całkowitą nowością. Caroline.Przy tobie czuję się cudownie.Szczerze wierzy.. gdy jestem z tobą. Jeżeli przy mnie czujesz się mniej samotny. . Cudownie. delikatnie wplatając silne palce w jej jedwabiste kasztanowe włosy. gdyż znała już złowieszczą odpowiedź.potwierdził łagodnie Lawrence. że te emocje nic nie znaczą w porównaniu z tym. wydawało mi się. ze mną. Caroline nigdy dotąd nie doświadczyła takich emocji. . I z całą pewnością nie chciała.. . łagodny i. który sprawił. która zakończyła się w dżungli Wietnamu. że nie ma nic jej do zaoferowania. kiedy jestem sama.Nie boję się. Zanim po raz pierwszy ucałował jej oczekujące wargi. Nie taki. Serce zabolało ją jak po utracie kochanej osoby.Caroline! Kiedy jego palce wplatały się pieszczotliwie w jej włosy.. jakim się staję. z czym żył. że czeka nas coś więcej. . kim naprawdę jestem. . Lawrence poszedł po swój mokry płaszcz.Nie chcę cię zranić. I wcale nie chodzi o to.to ciepło. Jeśli widzisz we mnie dobroć czy łagodność. ale seks zamiast ją wzbogacać. .

kierując się ku schodom. o wiele potężniejsze. że w gruncie rzeczy nie widziała ciała Lawrencea. pojawił się serdeczny uśmiech. Była już w połowie schodów.. Idealny wiosenny dzień. Dawać. Splatać namiętnie nie tylko ręce i nogi. dopiero świtało. nim odpowiedziało na nie jego serce. Pod wpływem impulsu Caroline odrzuciła kołdrę i podbiegła do okna. gdy jego pożądanie zostało nasycone. Zasypiała w łóżku wzburzonym ich miłością. Zawiązała go mocno. jego namiętność. Poznała jednak jego siłę. by widzieć ulicę. gdy nagle stanęła jak wryta: Lawrence próbował odejść ubiegłej nocy. a jedyne słowa.Dzień dobry. Muzyka płynęła z ich wnętrza. Caroline porwała kwiecisty szlafrok leżący na krześle. a Lawrence odszedł. . Ale teraz pościel była całkiem gładka. to były ich imiona. Jednak teraz te długo więzione pragnienia uwolniły się i wydawały się inne. Samochód Lawrencea wciąż stał na ulicy. a został tylko dlatego. jak jego zielone oczy powoli. Kochali się w łóżku. pisał coś.bez wątpienia spotęgowane wieloma latami surowych wyrzeczeń. że łatwiej je kontrolować. lecz z zachłannym pożądaniem wę-drująpo jej nagim ciele. narzucił dyscyplinę swoim potrzebom fizycznym. A Caroline musiała też dowiedzieć się więcej o swych obudzonych właśnie pragnieniach. ale słyszeli ją oboje. Był brzask. Lawrence wyprostował się i zwrócił w jej kierunku. Celem? To pytanie odbiło się przelotnie echem w mózgu Lawrencea. wokół szczupłej talii i nie zatrzymując się nawet. śmielszy. Nie musiała go długo przekonywać. by odkrywać ich wzajemną namiętność za pomocą innych zmysłów. powitał ją miękko: .. które pieściły ją z taką czułością. . a na ustach. w którym przez minione trzy noce Caroline słuchała jego głosu. ale nie miał marynarki. Zamierzał odejść. Człowiek. a każdy z nich radośniejszy od poprzedniego. Dzielić się. bo wzajemny pociąg fizyczny był aż nadto silny. jedyny tekst do wspaniałej melodii ich miłości. wyszła szybko z sypialni. i pragnęła ciemności teraz. jak gdyby ta noc namiętności nie miała miejsca. Że za wiele emocji zbudzi wyobrażanie sobie. 168 Caroline obudziła się o szóstej rano. lecz wiele tańców. Odchyliła brzeg zasłony na tyle. łączyć coś więcej niż ciała.intymność była tylko wspomnieniem.. pewniejszy. które wypowiadali. Przez zasłony przedzierały się jasnozłote promienie słońca. a także jego blizny. Ale cel takiego uporządkowania pościeli był jasny jak słońce. zniknąć bez śladu.. gdy mogła widzieć Lawrencea tylko w wyobraźni. Lawrence był w kuchni. i powitał ją właśnie taki widok. Teraz znowu próbował odejść. Świeżo obmyty świat był pogodny. Ubrał się już. jaśniejący czystością. Głosem.. jak gdyby miały świadomość. Nie zamierzała go błagać. niż je pamiętał . Wydawało się jej. Pragnęła ciemności wtedy. czuły refren. zanim ona się zbudzi. by uczesać potargane kasztanowe włosy. Ubiegłonocna burza stanowiła tylko odległe wspomnienie. jaki obiecywała prognoza pogody. jak gdyby nigdy go tu nie było. Pomyślała sobie. pochylony nad ladą. stąpając bezszelestnie na grubym dywanie. znowu. Pomimo ich zapierającej dech w piersiach intensywności miał wrażenie. który zdołał przetrwać siedem lat w ciasnej klatce. że to już zbyt wiele. wypowiadany szeptem. Przez kilka chwil Caroline patrzyła w milczeniu na niego. znowu i znowu.. bardziej intymny. bo ona tak go błagała. jak gdyby Caroline sama opatuliła się ciepło i wygodnie kołdrą. co jest ich celem. Czego dotyczą? Jak daleko sięgają? Jak bardzo są śmiałe? Nie był to pojedynczy taniec miłości. Jednak jeszcze nie odszedł..Cześć. którym raz po raz szeptał jej imię.. Chciała się tylko pożegnać. stapiać w jedność nie tylko rozpalone pragnienia.

Okres powinien mi się zacząć w poniedziałek. . Ale jego zielone oczy nie pozwoliły. nie zgadza się z jej stwierdzeniem. ukochanej córki.bez zastosowania środków antykoncepcyjnych . Jak gdyby wcale się nie niepokoił. poznać tajemnice jej łona. której będzie szukać wiecznie. równie gwałtowny .Mój cykl jest równie niezawodny. -Caroline urwała gwałtownie. Ale Lawrence tego nie wiedział. które przekazywała tak wyraźnie. Ale dzisiaj. bo wydawało się jej.Niewłaściwa pora miesiąca? . że kobieta może zajść w ciążę każdego dnia swego miesięcznego cyklu. trzydzieści lat później.Nie używałam żadnego zabezpieczenia ostatniej nocy. że mężczyzna. Zabezpieczenia przed czym? Przed poczęciem dziecka z tym nadzwyczajnym mężczyzną.Pisałem do ciebie. . co zobaczyła: smutek. Łagodny uśmiech Lawrencea znikł. zastąpił go niepokój. Dlaczego miała wrażenie. znał każde jej intymne pragnienie i bezwstydne pożądanie. że w tym miesiącu jest za późno na spłodzenie dziecka. Również ona musiała coś zrobić. Caroline doskonale zdawała sobie sprawę. . żebyś wiedział. zanim Lawrence odejdzie uspokoić go. Caroline wiedziała od początku.Oboje nie zastosowaliśmy żadnego zabezpieczenia. tak jak pozwolił swym skrępowanym namiętnościom na jedną noc szalonej swobody. ale Caroline wiedziała. by poczuła skrępowanie. Odczuwała już sygnalizujące to zmiany.Ostatniej nocy Caroline pragnęła ciemności. w jasnym świetle dnia. przestroga dla lekkomyślnych nastolatków.I moje piersi są obolałe. . A teraz. Nawet najwspanialsza noc namiętności nie stworzyłaby nowego życia. z którym dopiero co spędziła noc.. Ostatniej nocy. stał się nieostrożny? A może i dla niego była to kwestia świadomego wyboru? Zakazane pragnienie. a prowadziła do 170 ekstazy. . jak gdyby nawet miał nadzieję. z tym fantastycznym ojcem? Dlaczego miałaby się zabezpieczać przed czymś tak cudownym? Zanim jeszcze mogła rozpocząć wewnętrzny dialog o konsekwencjach takiego wyboru. jeszcze więcej. . powstrzymało ją to.Tak .. Chciał być wobec niej w porządku. gdy patrzyła na tego mężczyznę.Z zapierającą dech w piersiach szybkością stwierdziła. na które pozwolił sobie.i czuły -jak . Być może minionej nocy Lawrence zamarzył o drugim dziecku. która zaczęła się od czułego powitania.. Czyżby teraz.. . bo już mam wyraźne objawy. 169 Caroline z powagą skinęła głową. . Chciał wiedzieć o niej więcej.Chciałam tylko. że ich miłość nie stworzy nowego życia. lecz głęboko odpowiedzialnym wyborem. Tak musiało się stać . Jako siedemnastolatek zadbał o to. i to. że jest to nieco naciągnięta prawda.. czym dla niej: nie brakiem rozwagi. że głód w jego oczach może okazać się dla niej nie do zniesienia. wciąż widziała ten głód. jak gdyby od nowa rozpoczynali cudowną podróż. rzeczywistość sprawiła jej orzeźwiający prysznic. że nie ma powodu do niepokoju.To znaczy? Caroline zadrżała. że ich miłość .Mam. to marzenie znowu zostało uwięzione. jakby Lawrence właśnie ją pieścił? Ponieważ w jego pytaniu była taka intymność.. w kryjącej wszystko ciemności. obrzmienie w dołe brzucha. Mówią. pomimo zadziwiających potrzeb jej rozbudzonego pożądania.była dla Lawrencea tym. ale. Wydawało się. Pośpiesznie dorzuciła: . Zamierzał zostawić jej uprzejme pożegnanie. by mieć dzieci dopiero po ślubie. nie ulgę. jak gdyby jej dotknął. wywołanym namiętnością. jak księżyc. W jej przypadku w tym miesiącu szansa na zajście w ciążę minęła. że nie użyli zabezpieczenia.gdyż oznaczało ono zdradę w stosunku do innego dziecka. który wiedział o niej wszystko. . że pragnął więcej.odpowiedziała. Zadrżała.

a ja zatroszczyłbym się o jedzenie na piknik. która jest też moją przyjaciółką. Tamtej nocy widziałaś moją dolinę. będą na siebie patrzeć.Czy któraś z moich propozycji interesuje cię? Caroline nie odpowiedziała od razu. Będą się tam kochać.i świeżo omytych deszczem sosen . ona sama zeszła na dół.i ogrzane czułą pieszczotą wiosennego słońca.Potem moglibyśmy zjeść kolację przy wodospadzie Snoąualmie. Lawrence zamierzał odejść. żebyś zobaczy łaj ą za dnia. Lawrence wciąż czekał na jej odpowiedź i przez chwilę Caroline zobaczyła jego niepewność. . dodał: .. . jak bardzo urosła w ciągu sześciu dni. bo bardziej sobie ufają.. Jest bardzo odosobniona i bardzo piękna.Nie .spytał. w których już widział zgodę. I dzisiaj. w dolinie pełnej kwiatów. że promienieje ona z jej szmaragdowych oczu. Znajdowała się daleko. ale chciałbym. gdzie pracowała. poszedłbym po gazetę. ale zgodziłem się wpaść do jednego domu. Nie mogła tego zrobić. Lawrence przerwał. w świetle 171 dnia.Lawrence uśmiechnął się do szmaragdowych oczu. wspominając jego pieszczoty.. tylko ja i jelenie. w morzu dzikich kwiatów. a jego zielone oczy powiedziały mu wymownie. .zapewniła go szybko i zadrżała.Wszystkie. co może odsłonić światło dnia. za strumieniem i za lasem.. . 2 kwietnia Nick zatrzymał się przy podjeździe Raven. Caroline oderwała się od oświetlonych słońcem obrazów pachnącej sosnami miłości.Nie. Zobaczy jej obnażoną namiętność. chcąc to usłyszeć. Więc jak tylko otworzą apteki.Miałem złożyć ci kilka propozycji. Następnie poszlibyśmy do centrum handlowego. żebym na wszelki wypadek stale miała aktualną receptę. gdy już jesteś na nogach. na której byli .. ojciec oznajmił im tę decyzję niedbałym z pozoru tonem. . . Przyjechali ciężarówką. . . jak gdyby ten widok mógł wywołać jej odrazę. jednej obory i jednej stajni. zacznę od czegoś. naciskał ostrożnie: .Wszystkie mnie interesują. Caroline? Lawrence sądził. kawę i rogaliki. Słowa Caroline zamarły na jej ustach. . pochłaniał i wielbił. Porywał ją. ale zanim wysiadł. nie budząc jej. Kiedy nawet czuły ton jego głosu nie usunął niepokoju z jej twarzy. I jest jeszcze inna dolina. kochając się. jak urządzał jej ogród.wyszeptała miękko. Moja ginekolog. że o tym wszystkim zapomniała. Lawrensie . Nick powiedział Sam i Melody całą prawdę o Raven: jak się spotkali. a one chętnie jąprzyjęły. Ich miłość będzie jeszcze lepsza niż ostatniej nocy. ale teraz. I byłbym zachwycony. Powietrze będzie przesycone wonią kwiatów . gdzie mogłabyś wykupić receptę. W ten weekend nie mam dyżuru. czego nie planowałem. by się pożegnać.. a ona pozna prawdę jego blizn.. 22 Brenfwood. tak intymna.A więc słucham.Powiedzieć ci.Tak wiele czasu minęło. nie sprawiłeś mi bólu. A więc. A teraz jeszcze mówi o jak najszybszym zrealizowaniu recepty. ale choć jego ciało było tak silne.. że zna już jej odpowiedź.A potem dobrze by było odwiedzić Juliet.To miała być pewna propozycja.. uśmiechnął się i powiedział: . jego usta i wygłodniałe oczy. spojrzał na swoje obie córki. Caroline.Ale z łatwością mogę kupić kapturek. . gdyby udało mi się wstać bez budzenia ciebie. co zamierzałem napisać? .Sprawiłem ci ból tej nocy. jak gdyby jego też niepokoiło to. a jutro rano. o piętnastej rocznicy ukończenia szkoły. Będziesz zaskoczona. Kalifornia Niedziela.jego miłość. dba o to.W moim przypadku też . . Nikt o niej nie wie. a jego namiętność jeszcze potężniejsza ani przez chwilę nie sprawił jej bólu. pieściło ją słońce.. . gdybym miał asystentkę. ale ich rozmowa była tak czuła. Caroline? .uśmiechnęła się Caroline. Jednak. . co we dwoje mogliby robić w ukrytej dolinie.Będziemy dobrze się bawić.

Oczy miała koloru jasnego nieba i uroczy uśmiech na twarzy. To była oszałamiająca myśl.No więc. Sam . którzy łatwo mogą złamać nam serce. Raven uśmiechnęła się do dziewczynek. jak zaprosiła ich wszystkich na kolację do swojego domu. Zamiast tego po prostu uśmiechnęła się i powitała: . bardziej podejrzliwa. Samantha nie potrafiła długo dąsać się na ojca. Jednak Nick znowu zaniepokoił się. Raven pragnęła otoczyć ramionami Samanthę. Tematy te obchodziły je równie mało. Naprawdę rozumiem".zapytał Nick. Samantha miała równie poważny wyraz twarzy. Ale tylko jedna odpowiedziała jej uśmiechem.a naprawdę jest dyrektorem Eden Enterprises. Nick wiedział. Jego stwierdzenie zostało przyjęte z prawdziwym entuzjazmem przez jedną córkę.Prawdziwa. Raven zwróciła całą uwagę na drugą córkę Nicka.w Chicago. że będą się dobrze bawić dziś wieczór.Nie. . jak Raven niepokoiła się o tę kolację.A ty musisz być Samantha. jak pragnęła podać coś. sprężyste fotele. Wejdźcie. Nick.A ja jestem Melody. gdyż podobieństwo pomiędzy Samanthą i Raven nie ograniczało się tylko do kruczoczarnych włosów i ciemnoniebieskich oczu. zwijając się w spirale. 172 Nie zamierzał wciągać swych dziewczynek w oszustwo. jak to. była zarumieniona i jakby skonsternowana. że będzie się z tego śmiała. . najprawdziwsza zabawa. że nie wiedziała.Gdy weszli do domu. że Raven będzie całkowicie przygotowana na ich przybycie o szóstej. .i z autentyczną niechęcią . Raven.To będzie prawdziwa zabawa. . Jesteście punktualni. Wątpliwe jednak. Raven. A jeśli podczas wieczoru prawda wyjdzie na jaw? Trudno.zapewniała go Raven. . Teraz Nick kolejny raz zapewnił je z uśmiechem.Przyszliśmy za wcześnie? . proszę. Melody. Nick nie powiedział córkom. czy Lexusem. co dziewczynki lubią. że Samantha może zachować milczenie przez cały wieczór. markowych strojach czy drogich restauracjach. Cześć. gdy rozmawiali o tym.Cześć.Cześć. . "Mogłaby być moja". że świat jest niebezpiecznym miej scem. W gruncie rzeczy Samantha i Melody wolały ciężarówkę.przez drugą.Nick drażnił się czule z nadąsaną córką. . w której mogły siedzieć z przodu obok ojca. jak zareaguje ona na Raven. które wpatrywały się w nią. i o tym. iż ogrodnikiem bywa . Jej zadziwiająco rude włosy lśniły. wydawała sięjeszcze bardziej czujna. co się stało? .Rozbiło się? . czy będą jechać ciężarówką.Bardzo ci współczuję . Jednak po chwili. . by do tego doszło.powiedział Nick. jaki jej sprawiła ta odpowiedź. spochmurniała. Trudno było nie zachwycać się jej niewinną radością. Jestem Raven. . Odrzuciła jego propozycję. Wiedział. Oboje to wiedzieli. Ciepłe powitanie Raven nie uspokoiło dziewczynki. . a przede wszystkim przestronną szoferkę. że nie mogłaby jej zranić. Jego skromne córki rzadko rozmawiały o pieniądzach. pełnym ludzi. .Witaj. . Lubiły wysokie siedzenia. 173 Raven starała się ukryć zawód. .Rozumiem jej niepokój.Zgodnie z opowieściami Nicka jego dziewięcioletnia córka była prawdziwym promyczkiem słońca. że Raven uważała go za ogrodnika. że zamieni to w anegdotkę dla dziewczynek.. . "Wszystko w porządku . dokładnie taki sam jak dwunastoletnia Raven. Gdy jednak otworzyła drzwi. żeby ten pierwszy raz zjedli gdzieś na mieście. zapewnić ją. choć obiecywała sobie. Mówił on. .Upuściłam na podłogę naczynie z potrawką.

Za kilka miesięcy Samantha skończy trzynaście lat.Tak. . .przyznała Samantha. by twój ojciec powiedział ci. A także dlatego. Ale teraz uśmiechnęła się z wdzięcznością do dziewczynki. które kobiety powinny zaspokajać. . Nick nieraz jej to sugerował. szczęśliwa. a Blane.Ale potrawka się rozlała. czego chce mężczyzna. "Byłam dzieckiem. . A więc wszystko uzgodnione. Każdy chce być lubiany. . . .Niedaleko stąd jest nasza ulubiona pizzeria . nagle umilkła. tak jak teraz Samantha . obmyła je starannie i włożyła do pojemnika. dodając druzgoczący komentarz do swoich poprzednich słów. Raven już o tym wiedziała. pełna entuzjazmu. która tak bardzo przypominała ją samą. by zaczerpnąć . a nie brać siłą. ale gdy jej starsza siostra wygłosiła to zadziwiające stwierdzenie. bo miał swoje potrzeby.Naczynie okazało się bardzo wytrzymałe.. iż mężczyźni mają swoje potrzeby. a wy przez ten czas lepiej się ze sobą poznacie? Raven czekała. .Nie wierz nigdy. ale to nigdy nie myślała. Pomyślałam więc. oddała je. Proszę.pomyślała Raven . że Melody i jej niezwykle poważna dwunastoletnia siostra lubią gotować. i gdy podniosła z niej mięso i jarzyny. żądać. Gdy teraz Raven zwróciła się w kierunku Samanthy. . gorącą.uroczym chichotem.. iż pokonała wrodzoną nieśmiałość i wygłosiła to niezwykłe oświadczenie. Raven wpatrywała się w zdesperowaną dziewczynkę. że od swej matki przejęła destruktywne.Uwielbiamy pizzę . Wszyscy mają do tego prawo.Mój tata nie szuka żony. zobaczyła w jej oczach zarówno odwagę. Podłoga w kuchni Raven rzeczywiście była idealnie czysta.szybko stwierdziła Melody.. że mężczyźni czy chłopcy mają prawo żądać czegoś od ciebie. że musisz zrobić to. z całym mnóstwem kobiet. A przecież właśnie wypowiedziała z powagą słowa. żebyś nigdy. Zanim Raven zdołała sformułować odpowiedź.Nie. jak i strach. . Krojąca pomidory Raven tylko cudem nie skaleczyła siew rękę. bo tak rozpaczliwie pragnęła miłości. że Samantha uprze się. Jednak Samantha znała miłość. poniżające przekonanie. W tym wieku Raven straciła dziewictwo. kochany. Dlatego spotyka się z kobietami. Ale dziewczynka milczała. szesnastoletni "mężczyzna". Melody . by się zmarnowała. okazał się okropnie niedojrzały. Córka Nicka tak bała się. głęboką. by wykorzystać w późniejszym terminie. . . w które żaden kochający ojciec nie pozwoliłby córce uwierzyć. taka wyczerpana.Może pójdę i kupię coś. Podczas pracy nad sałatką. by pójść ze swym ojcem.Jest mężczyzną. kto by mnie kochał i chronił". powiedziała: -Nie zrobiłam jeszcze sałatki warzywnej. Melody trajkotała cały czas. 174 Raven stała przy zlewie. nadaje się do jedzenia i nie pozwolę. Jako trzynastolatka czuła się taka stara.Naprawdę? To dobrze.Na twojej idealnie czystej podłodze? No więc wciąż nadaje się do jedzenia.Uśmiechnęła się krzywo.i nie miałam nikogo. . W istocie była tylko małą dziewczynką. coś takiego? Naprawdę to zrobił? . krojąc pomidory. opiekuńczą. że straci ojca. dwunastoletnia córka Nicka odezwała się znowu. więc ma swoje potrzeby.Niezupełnie . żeby zamówić teraz pizzę. A gdybyście tak mi pomogły? Może przy waszej pomocy uda mi się nie wyrzucić jej na podłogę. a dziewczynki siedziały przy stole i tarły ser.Nie mogę uwierzyć.To dobrze. . który jej pragnął. Wówczas Raven. . Ale nie zamierzam podawać jej gościom. Samantha zareagowała na tę próbę żartu ze strony Raven zaskoczonym spojrzeniem.Raven podeszła do stołu i usiadła. .Raven przerwała. która zareagowała z tak instynktownym współczuciem. Po prostu odbiło się od podłogi.powiedział Nick. Ale trzeba na to zasłużyć. dobrze wiedząc.

spytała Melody.. jak długo próbowała zostać matką. I niemal równocześnie.Nie każda kobieta jest stworzona na matkę. . Potem Raven. może nawet przebłysk nadziei. lub nie chcesz. więc gdy mnie zostawiła. .Melody uśmiechnęła się i zapytała: . jak Jeanette powiedziała nam. ale o wiele ciszej.Jaka była twoja matka? . . wyraźnie dając do zrozumienia. ponieważ na przekór wszystkiemu śmiała wierzyć. Kiedy Nick wrócił z pizzą. najwidoczniej równą opiekuńczości Nicka. . Co więc starsza córka Nicka chciała osiągnąć za pomocą tego stwierdzenia? Czy miała nadzieję. powiedziała cicho: . .tchu. .Dokładnie to samo mówił tatuś. że będzie matką kochającą. bo 175 mężczyźni mają swoje potrzeby. zgadzam się z nim. by zgodziła się. Najprawdopodobniej nie. rozgniewało to tatę.dodała Melody. chciałaś powiedzieć. Samantho. nowej matki. . . że "potrzeby" są tylko określeniem czegoś.Z pewnością.Posłuchaj mnie. a nie seks. Nigdy bym się na to nie odważyła. że to bardzo niewłaściwe z jej strony. te "potrzeby". co powiedziałam. kierując się intuicją zrodzoną z bólu. Uświadomiła sobie.Możliwe. gdy usłyszał. . że Nick chroni swoje ukochane córki przed wszelkim złem. Przez bardzo długi czas wierzyłam. kiedy usłyszał. Najwyraźniej nie dziwiło też Samanthy. 176 . To. Może dziewczynka myśli.. co mówiła. że Raven naprawdę ją zaskoczyła.No cóż.wyszeptała Melody.odparowała natychmiast Melody. co w jej mocy. A kiedy pewnego dnia pojawiła się nieoczekiwanie w naszym domu. że skłoni podstępem Raven. to na starszą siostrę. Nawet od czasu do czasu uśmiechała się uroczo. odezwała się Samantha. że odeszła z własnych powodów. .W porządku. . że mogłabym być matką. zostałam całkiem sama.Wcale nie było w tobie nic złego. że ma! . -W końcu uwierzyłam. że to.Melody wzruszyła ramionami.Zbyt trudno to wyjaśnić . .Dlaczego nie? .Właśnie. Stwierdził. że nadawałabym się do tego. że taka jest prawda. Nie próbuję zostać twoją matką. -Wszystkie trzy siedziały bardzo poważne. Zdecydowała się wyjechać na kilka tygodni przed ukończeniem przeze mnie średniej szkoły. Może dla Samanthy. . rozmawiano już w kuchni o ulubionych zespołach muzycznych dziewczynek. . ale naprawdę sądzę.W końcu zrozumiałam. nie było niespodzianką dla Raven. Nigdy nie miałam ojca. czując się porzucone przez swoje matki.Jestem pewna. . Ale natura wiedziała swoje. Raven pomyślała o tym. i powiedziała łagodnie: .Nie widziałam jej od piętnastu lat. . że to ty nie potrzebujesz. . Nie dostałaby dobrej oceny jako matka. bo było we mnie coś złego. To niczyja wina. iż powiedziała nam coś podobnego. że nigdy już się z nią nie spotkał . oznaczały tylko towarzystwo innych dorosłych. Poza tym nie jestem wcale pewna. że robiła. Jeszcze bardziej się zdenerwował. Raven widziała jej zmieszanie.. sióstr ani braci. reagując z żarliwą opiekuńczością. co dla niej było całkiem niezrozumiałe.Przedtem nawet nie znałyśmy Jeanette. proszę. Tak po prostu jest. Samantha nie zaprzeczyła.Ale nie było . nie ma sensu. o co tu chodzi? Nie zamierzała wyrażać się jaśniej.zwróciła się w końcu do dziewczynek. a potem powtórzy to swojemu ojcu? Być może. otwierając szeroko ze zdumieniem błękitne oczy i spoglądając to na Raven. że on widuje się z nią. że Samantha patrzy na nią oczyma szeroko otwartymi ze zdziwienia. które wspomniała z taką powagą. że gospodyni tego domu całkowicie zwariowała? Może nie ma pojęcia.Och . że odeszła z mojego powodu. Ale teraz jasne było. że mężczyźni mają swoje potrzeby. Samantha już się nie dąsała.zawołała Melody.

że tej nocy. że pomimo katastrofy z potrawką wieczór przeszedł bardzo dobrze. że również Samantha pójdzie w jej ślady. Potem przez dziesięć dni nie będą się mogli spotykać. Co więcej. Raven zadrżała. stojąc na ganku. Rodzice Nicka. ale teraz szło o coś więcej . że jest w stanie kochać. wyjeżdżali rano do Denver. ale powstrzymała się i tylko powiedziała: . by sądziła. o dziwo. Melody uścisnęła ją gorąco. Ale przecież ona sama mówiła. gołe nogi. A w tej chwili. .. gdy wyszedł kupić pizzę. Emocje całego wieczoru uzewnętrzniły się teraz w istny potok łez.. stanowiły one tylko zimne i gorzkie przypomnienie.Przepraszam za tamte moje słowa. o wiele lepiej. a oni odpowiedzieli jej w ten sam sposób. które zrodziło niebezpieczny potok łez. które z radościąje zaspokoją.. bo rozpaczliwie pragnęła być kochana. Kiedy Nick cicho powiedział dziewczynkom. Nie zostawiajcie mnie! Zabierzcie mnie ze sobą! Moglibyśmy być rodziną. Dlatego dzisiaj. #Ojca obie dziewczynki podziękowały Raven za kolację.. Piętnaście po dziewiątej Nick zaczął przypominać. szokujące. były też zadziwiająco głupie. Ale ósma trzydzieści nadeszła . bo dla małej dziewczynki. A jeśli wierzyć głosowi. która smarowała wazeliną chude. chciał. tak jak przez cały ostatni tydzień. która godzina. którzy zwykle czuwali nad śpiącymi dziewczynkami. że to tylko jakiś miraż. że gdy Samantha dowiedziała się o zaplanowanej kolacji. Pragnęła być kochaną. a może nawet wcześniej.Przynajmniej miałyśmy okazję porozmawiać. Łzy lały się strumieniami.chciała kochać. Nick przyjedzie do niej. by je poznała. przeszywające. jak i Raven zamierzali dopilnować. znacznie upiększając prawdę. bo zamierza wstać wcześniej. wspominając. Na ogół była jednak spokojna. Nick wyjaśnił Raven. pomachała im ręką na pożegnanie. Raven. Spotkanie miało się zakończyć o ósmej trzydzieści. wydzierających się z tego samego miejsca. by pouczyć się jeszcze w ostatniej chwili do egzaminu. co jeszcze powiedziała Samantha. śmiać się i razem pokonywać najtrudniejsze nawet problemy. wielbić. i nawet gdy jasne światła jego ciężarówki oświetliły jej podjazd. To były słowa oszałamiające.a jej błękitne oczy błyszczały. gdy tylko dziewczynki zasną. że pora już iść. Nick nie dał jej powodu do tego. a Raven pocieszała się. sądziła z początku.. a Melody kładła się zawsze o dziewiątej. obie wzruszyły lekceważąco ramionami i nadal z uwagą słuchały Raven. Nick ma swoje potrzeby i całe mnóstwo kobiet. że nie byłaby dobrą matką. Z góry zaplanowali.. że pomimo bohaterskich wysiłków. że i ona chce położyć się najpóźniej o dziewiątej. 177 A Raven zaczęła płakać. a choć zarówno Nick. że interesuje go coś więcej poza kilkoma nocami namiętności. by odwiedzić córkę i poznać swego pierwszego wnuka. kiedy minęła jedenasta Raven zaczęła już tracić nadzieję. niż ona i Nick wyobrażali to sobie. Samantha miała rację: on nie szuka żony ani matki dla swych córek.i niegodna miłości. Opowiadała im o śnieżnych zimach w Chicago. jak bardzo jest niekochana . by się nie poddać. nigdy nie rozmieniały się na drobne. Dlatego zawsze marzyła o dziecku. Nick nie miał zamiaru powierzyć opieki nad swymi ukochanymi córkami byle komu. przyglądała się Raven z punktu obserwacyjnego. który bardzo przypominał głos Victorii Wainwright-Calhoun. Raven uśmiechnęła się do niej. Chwilę potem światła ciężarówki Nicka znikły w ciemności. . Tak. jego młodszej córce kleją się już oczy. chronić. zawieszonego gdzieś pomiędzy niedowierzaniem a nadzieją. Ale nawet ta pokrzepiająca prawda nie mogła pokonać milczących krzyków. Moglibyśmy rozmawiać. bo na przekór wszystkim zawsze wierzyła. by jego gorąco kochane córki nigdy nie ceniły się zbyt nisko. że nazajutrz czeka dziewczynki szkoła. Raven przez całe swoje życie tak właśnie postępowała.. oznajmiła. Po chwili wahania dodał.. była tego całkiem pewna.i minęła. Widział. Przez jedną cudowną chwilę wydawało się.. czujna.. Każdej nocy w tym tygodniu Nick pojawiał się krótko po dziesiątej. dlatego zostawił je na chwilę.

w których kryły się tajemnice. jak mówi jej te słowa. by odkryć swe sekrety. Samantho. Oczarowałaś je. Od razu zorientuje się. Wracając do Raven dzisiejszej nocy.powiedziała szybko Raven.178 . Oboje potrzebują więcej czasu. jak się jej wydawało. Ale w końcu staną się rodziną. Kalifornia Piątek. W tym jednym słowie Raven wyczuła panikę i drżenie. zbyt wiele" .Raven? Co się stało? "Chcę mieć ciebie i twoje śliczne córki. a Raven odpowiada mu z radością. byśmy byli rodziną. że chce. . że zdradziła mu tylko część prawdy. nawet Sam. A potem wyobrażał sobie poważną rozmowę.O co chodzi? Wszystko poszło tak dobrze. przywitała się ciepło: . Nick. Niepokoiłam się tym wieczorem.wołała w duchu. znacznie więcej. Raven.. że dzwoni Samantha Gault. szare oczy płonęły pożądaniem.. że ukrywała przed nim coś bardzo ważnego. kiedy dawne lęki Samanthy przeważą nad rodzącą się nadzieją. spytała łagodnie: . Nick wpatrywał się z namysłem w jej piękną twarz.. . Powiedzieć jej. Nick zamierzał powiedzieć jej.Nie. jest za wcześnie.. . że pewnego dnia stanie się rzeczywistością. Chcę tak wiele. jakby byli rodzicami.Naprawdę nie wiem. wiele milionów. 23 Century City. Jego dłonie łagodnie ujęły jej twarz.Cześć. a te słowa brzmiały. . niż sobie uświadamiałam. pewnie bardziej. miłością. i nic ją ono nie obchodzi. Raven siłą woli powstrzymała łzy.Nie mogły zasnąć .Może dla ciebie nie był to udany wieczór .Odbiorę . Więc oboje mają teraz swoje tajemnice. To było wspaniałe marzenie i Nick ufał gorąco. Samantha najwyraźniej powiedziała coś.. .Nick przyciągnął ją do siebie. które z pewnością się przytrafią. co zraniło twoje uczucia.Raven? . Raven pomyślała. Będą musieli spędzać razem więcej czasu i razem znosić gorsze momenty. którzy razem troszczą się o swoje ukochane dzieci. Chyba że do łóżka. by mówić z dziewczynkami o jakichś planach. To naprawdę urocze dziewczynki. Jeśli będzie tak płakała. . Ale gdy wpatrywał się w szafirowe oczy.Więc dlaczego płaczesz? Raven uśmiechnęła się niepewnie... w trakcie której zgodzą się. uświadomił sobie. więc wszystko wylało się ze mnie teraz. by popłakać nad rozlaną potrawką. wszystko poszło dobrze.powiedział Nick. i nie miałam czasu. że wart jest wiele.. że nie wiedziała dotąd o jego bogactwie. kiedy otworzyła mu drzwi. a może szczególnie Sam. bardzo dobrze. 7 kwietnia. W sekretarka Raven oznajmiła przez interkom.Cześć. które zapragną Nicholasa Gaulta. że zbyt fantazjuje. .szeptał Nick w jej jedwabiste czarne włosy. że ją kocha. uśmiechnął się do niej z nieukrywaną czułością. Chcę. Wiedział. wciskając migoczący przycisk w swoim aparacie. że choć wieczór bardzo się udał. o pierwszej w południe. a jest przecież mnóstwo innych kobiet.Były zbytnio podniecone.i radosnej . a szafirowe oczy Raven rozbłysną szczerym zaskoczeniem. Potem.rozmowy wspomni mimochodem.. 179 I w ciągu tej poważnej . . że jest o wiele za wcześnie. i. To z nerwów. Ukrywając nagły niepokój. pięć dni po pamiętnej kolacji z pizzą. by już na zawsze dzieliła z nim życie -i życie jego córek.. . .. Bez żadnego ostrzeżenia Raven znowu wybuchnęła gwałtownym potokiem łez i milczących krzyków rozpaczy. odejdzie od niej. Nick widział. Słyszała czułość w jego głosie. On wcale jej nie potrzebuje..

Samantha zadzwoniła do mnie. ale zapewne Samantha powiedziała pani. Przypuszczaliśmy. jak tylko skręciła w ocieniony drzewami podjazd do Westlake.Przyjaźnię się z nią . Co mogę zrobić? .Przyznaję. przyjedzie osoba wymieniona w jej aktach jako opiekun. niemal członkiem rodziny. Jesteś chora. . Gdy Raven zatrzymała się obok. którego najwidoczniej stać na opłacanie wysokiego czesnego w szkole. że dyrekcja troszczyła się o bezpieczeństwo wszystkich pupilek. Zamiast tego spróbowała załatwić to w inny sposób: udowodnić. . które mogły zostać porwane w celu wymienienia ich na cząstkę ogromnych bogactw ich rodziców.kobieta nie zamierzała na to pozwolić. by zabrano ją do domu. żeby porywano ją dla okupu. zobaczyła na twarzy kobiety zaskoczenie. Stała przy krawężniku przed głównym wejściem. Tylko powiedz gdzie i kiedy? . dla potencjalnego porywacza mogła mieć mniejszą wartość od swoich koleżanek. co łączy panią z Samanthą. niewinnych. gdzie to jest. Na Raven wywarł wrażenie fakt. Jestem Raven Winter.. że jest całkowicie niegroźną osobą.Czy mogłabyś przyjechać teraz? .Jestem taka niemądra! Ty też pewnie masz dziś ważne spotkanie. a tata ma dziś po południu ważną naradę. że żadna z wielomilionowych umów. poznawanie nowego gatunku róż. . . . uśmiechając się do swej małej przyjaciółki. że kiedy Samantha zadzwoni. Po prostu muszę pojechać do domu. jak Samantha. aby nie wypuszczać uczniów z ludźmi. jak to. Jak tylko odłożę słuchawkę.powiedziała spokojnie Raven. i jedną z najdroższych. nie .. że sytuacja jest dość wyjątkowa. ale żadne z nich nie było tak ważne.Oczywiście.odpowiedziała Raven.. .Oczywiście.Dzień dobry. . i nie zamierzała dowodzić w obecności Samanthy. Raven nie była tym zdziwiona. Samantho? Mam zabrać cię do lekarza? . A ponieważ Nick.Nie. Oczywiście. nie jest tak ważna.Wiem. pani Winter. -Niedaleko stąd. wyciągnęła rękę do kobiety. Pomyślała też.Co się stało? .Nic. Przestrzegamy surowo zasady. Towarzyszyła jej jakaś kobieta. małych dziewczynek. iż jej dziadkowie pojechali do Denver i dlatego nie można 181 tym razem na nich liczyć.Chodzę do Westlake. że choć dla ojca była bezcennym skarbem. Znajduje się to na North Faring Avenue w Holm-by Hills. wysiadła i uśmiechając się pokrzepiająco do Samanthy. Raven wyłączyła więc silnik... których nie ma na tej liście. .Prawdę mówiąc. dziękuję. że Samantha nie będzie mogła tak po prostu wsiąść do samochodu .Mamy pewien kłopot. Błękitne oczy Samanthy odpowiedziały jej wdzięcznością i rozbłysła w nich . że szkoła dla dziewcząt w Westlake jest jedną z najlepszych prywatnych szkół w tej okolicy. Raven spostrzegła Samanthę.Więc jestem do twoich usług. To znaczy. ale wątpliwe. niecałe piętnaście minut jazdy. bez względu na ich bogactwo.Mogłabyś zabrać mnie ze szkoły do domu? 180 . .Samantho? . moi dziadkowie są w Denver. planowanie żywego obrazu złożonego z kolorów i woni. Samantha westchnęła. pan Gault jest zajęty. co robił Nick: pielęgnowanie ogrodu. z którymi mogła mieć dzisiaj do czynienia. . Natychmiast stało się jasne.Nadal nie bardzo rozumiem. W Westlake uczyło się wiele dziedziczek z Platynowego Trójkąta. .Raven wiedziała też. Kobieta przedstawiła się jako dyrektorka szkoły i natychmiast wyjaśniła przyczyny swojej obecności. miała umówione spotkania. Samantha była ukochaną córką wziętego ogrodnika. . .

wytłumaczy jej wszystko. ale nie przekręciła jeszcze kluczyka w stacyjce.Byłam przerażona. .Rozumiem pani obiekcje. Kochanek matki zareagował na jej wyznanie potokiem kpin i przekleństw.odpowiedziała Raven. że umiera. Niech zrozumie. kiedy obie znalazły się w jaguarze. Ale czy w gruncie rzeczy nie chodzi o to. jak nietypowe są jej .Cześć. ale zanim skierowała się z nią do samochodu. a potem jej matka zmusiła ją. -Byłaś naprawdę wspaniała. ale nagle wróciły do niej z całą siłą wspomnienia i związane z nimi emocje. Pierwsza miesiączka to sprawa naturalna. .Dobrze. by w jej głosie nie było goryczy i nagle zorientowała się.Dziękuję. ale także bardzo ważna. W pełni popieramy i doceniamy taką politykę szkoły. zatroszczy się o nią. Myślę. że Raven postanowiła jak najszybciej załatwić tę sprawę. by w jego obecności powiedziała. . myślała. skoro nie zamierzałam odejść bez ciebie. Więc. Raven. Na to. iż jest to sprawa "między nami.Raven postarała się o to. Raven otoczyła ramieniem swoją młodą podopieczną.. . kaszląc i śmiejąc się przepalonym głosem. znajdowała się na z góry przegranej pozycji. A potem... .. co się stało. Krwawienie i skurcze za drugim razem niemal całkowicie zniknęły. . .Może nawet nieco straszna. potykając się.Czy ty się bałaś? . Samantha wzruszyła ramionami i stwierdziła spokojnie: . Była tak przerażona. Nie miałam pojęcia. Mama nie zdążyła mnie uprzedzić Raven ukryła gorycz. wszystko jest w porządku. . dziewczętami". że koszty miesiączek Raven są bardzo niewielkie. Krwawiła. . zgadzam się z pielęgniarką. . przekraczając niewidzialny mur.Proszę bardzo. Ale szkolna pielęgniarka powiedziała.Byłam jeszcze mała. Jadąc do Westlake. ponieważ Samantha do mnie dzwoniła. kiedy wpadła do sypialni. A mnie będzie jeszcze więcej kosztowało posiadanie dziecka. że broni Sheili Winter. . .. Wspaniale. Owego popołudnia Sheila była w łóżku ze swoim aktualnym kochankiem. .Cześć . że jego córka z małej dziewczynki przekształciła 182 się w młodą kobietę.Mam okres. Raven uznała.I że jej ufam . nic nikomu nie mówiąc.No cóż. Raven pochyliła z namysłem głowę i dodała macierzyńskim tonem: . . wiem o tym i może nawet nie powinnam iść do domu.To nie jest w gruncie rzeczy choroba.przywitała się Raven. Zapięły już pasy bezpieczeństwa.Chciałam się tylko upewnić. by nie zjawiali się w szkole jacyś nieznani ludzie pod fałszywymi pretekstami? Jestem tutaj.Dyrektorka wreszcie się uśmiechnęła.wtrąciła cicho Samantha. Oboje spojrzeli z gniewem na Raven. że za pierwszym razem tak będzie lepiej. Nie sądziłam. że mnie zna i. iż Samantha do niej zadzwoniła. Raven pomyślała o tym. powiedziała: . miała silne skurcze.Więc dosięgło cię to przekleństwo. że Nick bardzo ucieszy się. żeby umieściła ją pani w aktach Samanthy. Czy jednak również w takiej sytuacji będzie zadowolony? Raven miała taką nadzieję. przyjaciółkami. by zrobić sobie wolne na resztę dnia. która ją pocieszy. To jasne. Raven nie miała pojęcia. który chwilę wcześniej wydawał się absolutnie nie do pokonania. wyjęła z torebki wizytówkę i wręczyła ją dyrektorce. jej matka również klęła. jak Nick zareaguje na nowiny Samanthy.Chciałabym. że to dobra okazja. a Samantha podeszła do niej. . . jak gdyby tam czekała matka. jesteś chora? .taka nadzieja. gdy dostałam okresu.Nie wiedziałaś? Matka nic ci nie mówiła? -Nie. .Naprawdę? No cóż.Ciemnoniebieskie oczy Samanthy błyszczały z podziwu. matką i córką. Okazało się jednak. I teraz jestem spokojna. biegła do domu. że dyrektorka pozwoli mi pójść z tobą. . co się dzieje. .Naprawdę..Dziękuję . Wyszła ze szkoły.

Nie bałaś się? 183 . Jednak nawet wtedy Raven wiedziała. że to wcale nie jest szczęście. Uczą nas w szkole o menstruacji i kilka moich koleżanek już ją ma. 184 .Oczywiście. . jak dojechać do East Gate w Bel Air? . że to staromodne słowo. Raven zobaczyłaby swoje odbicie w zabytkowym lustrze. że mój tata umawia się z mnóstwem kobiet. I już były w Bel Air. że mi to powiedziałaś. Raven poczuła niepokój. Samantha wyłączyła system alarmowy najnowszej generacji. jakby coś mnie głęboko w środku ściskało.Wiesz. . żebyś to wiedziała. .Zabieram cię do domu.Dziękuję.Zdziwiona Samantha otworzyła szeroko błękitne oczy. Chciałam. wprawnie przebierając palcami po tablicy z numerami. Więc dokąd jedziemy? . Policzki Samanthy zarumieniły się. . pielęgniarka powiedziała jej. Pierwszy okres Raven był przerażający. ale . gdy przekręcała kluczyk w stacyjce.powtórzyła Raven z cichym śmiechem.W niedzielę powiedziałam. Jednak chciała wierzyć.Wiem. ale się nie bałam.Muszę ci się do czegoś przyznać . by mieć przyjaciółki.szybko zapewniła ją Raven. . Gdy wreszcie skręciły w prywatną drogę dojazdową. Kiedy nie pracuje. Nie ma go w domu. . ale podoba się mnie i moim przyjaciółkom. Miała macicę dziecka kwasu. To nieprawda. a czas krwawienia liczy się w godzinach. Z nikim się nie umawia. jak marzyła o tym. Przypuszczała. . Rezydencja okazała się budynkiem w stylu kolonialnym. A kiedy poszła do studenckiego ośrodka zdrowia na swoje pierwsze badanie ginekologiczne i podała. Miło z twojej strony. kiedy podsłuchała narzekania koleżanek. . Nagle przypomniała sobie. gdyby w nie spojrzała.A czym? . Jej palce drżały lekko.Do pracy nie jeździ ciężarówką. .Mnie też .szepnęła Samantha. . wspólne tajemnice i sekrety. znajdującego się na jednej ze wspaniałych posiadłości.Na pewno nie grozi mi omdlenie. Czy zatrzymać się przy aptece? . na które nie dostała dotąd odpowiedzi: . .Nie masz silnego krwawienia ani bólów? . że ma wielkie szczęście. jak bardzo ma zniszczony organizm.Tam trzeba skręcić. jest zawsze z nami w domu. Raven doskonale orientowała się. -W porządku. marmurowego holu. co może mi być potrzebne. usytuowanym w ogrodzie. choć nie widziała na twarzy Samanthy przerażenia.Przez jej ładną buzię przemknął figlarny uśmiech. pokrytą bliznami i bezpłodną. jak była dwunastoletnią dziewczynką. nie w dniach. Ale nie było tu domku ogrodnika. . . Dlatego też.Nie.Raczej nie.menstruacje. że nocne wizyty Nicka u niej były czymś wyjątkowym. że Nick nie zawsze spędza noce w domu.Lexusem.Nie. że skurcze trwają u niej kilka minut. Jej skąpe i bezbolesne miesiączki były kolejnym dowodem na to.Omdlenie? . że jadą do domku ogrodnika.Poczułam się trochę dziwnie. . krętymi ulicami pomiędzy rezydencjami.Jednak twój tata jest w domu. aż do college. zanim skręciły z Bulwaru Zachodzącego Słońca do Bel Air. nie godzin. bez wątpienia stanowiącym dzieło Nicka. znowu zadała pytanie. Rozmawiałam też o tym z babcią. ale nie mam zawrotów głowy. Potem wprowadziła Raven do eleganckiego. Przy skurczach mam wrażenie. . Babcia i ja kupiłyśmy parę miesięcy temu wszystko. Widzę jego ciężarówkę. Raven jechała ostrożnie według wskazówek Samanthy wąskimi.

Najwyraźniej została przygotowana dla jego córki na wypadek. ale nigdy nie wpuszczano do innych pomieszczeń ich wspaniałego domu. gdy weszła do rezydencji i pojęła całą głębię zdrady Nicka. Pod Sj umieszczono adres biura na Wilshire Boulevard. że ona wciąż tu będzie. miał właśnie rozpocząć naradę w sprawie budowy hotelu na Maui. Samantho . była dziewczynką. kim jest naprawdę Nicholas Gault.Gdzie twój tata ma dziś naradę? . pustej rezydencji. Raven zastanawiała się. przyrządzę lemoniadę. kim naprawdę był: Nicholas Gault. głosiła: 15. Samantha.Westwood Marąuis. Ale nie w obecności Samanthy. podsycając i tak już palący ogień bólu. nie powitał jej w swoim domu. jak zwykle pozbawiona instynktu samozachowawczego. gdy dziewczynki poszły do łóżka. każdej nocy.00 . zanim poszła na górę przebrać się. A wtedy i on zobaczy jej wściekłość. Na górze kartki znalazła odpowiedź na pytanie. dzielącą dziewczynki . kim jest naprawdę: przepiękną istotą z lodu. kiedy telefonował na jej prywatną linię. prezes i dyrektor zarządzający Eden Enterprises. Nick najwidoczniej zamierzał być w domu przed córkami. Następna linijka. jak najbardziej obojętnie. gdy tylko doszły do kuchni.. . gdy zostanie sama z Nickiem. jakby była jej matką. . gdzie jest kuchnia. -Potem. podała kartkę Raven. której pozwalano przyrządzać w kuchni posiłki dla rodziny Wainwrightów. gdyby musiała się z nim skontaktować. nie ból. Najwidoczniej było to dalekie od prawdy.Tu jest jego dzisiejszy harmonogram.. Oczywiście w obu przypadkach była oszustką. która wróciła do kuchni. i nie miała żadnych użytecznych informacji o normalnych miesiączkach. Była tu przez pomyłkę. Gdy Samantha prowadziła ją do kuchni. ale teraz. Przez dwadzieścia lat bezskutecznie próbowała zajść w ciążę. że odkryto jego kłamstwa? Prawdopodobnie tak.Bardzo chętnie. Zakończenie narady zaplanowano na godzinę 185 drugą trzydzieści.Zostaniesz jeszcze. Od telefonu Samanthy czuła się tak. pobawić się. która stała się kobietą. Wraz z pierwszym okresem nieodwracalnie przekroczyła niewidzialną linię. Raven rzuciła okiem na zegar. Raven? Mogłybyśmy zjeść ciastka i wypić lemoniadę. i nie miało to nic wspólnego z jej instynktem samozniszczenia. Jeśli pokażesz mi. którą można wykorzystać. . dopiero wtedy.Zobaczmy. Co za ironia losu. Na starannie wydrukowanej kartce widniały . by przypomnieć sobie. że gdy Ni zadzwonił do niej tuż przed dziesiątą. Zostanie tu jeszcze trochę. Raven uświadomiła sobie. nie potrzebowała patrzeć na swoje odbicie. . że Nick dzwoni do niej z budek telefonicznych. jeżdżąc z jednego ogrodu do drugiego. Raven przeniosła się znów myślami do Lake Meadow. Ale Nicholas Gault nie chciał jej tutaj. ostatnia pozycja na ten dzień. Czyjego stalowoszare oczy rozbłysną wściekłością. i kilka razy w ciągu dnia. Jednak często ze sobą rozmawiali.godzina po godzinie -wszystkie zajęcia Nicka wraz z numerami telefonów. Przeglądając harmonogram dnia. a potem . . ponieważ nie chce słyszeć jego słów pełnych pogardy. Rzecz jasna Raven bywała w wielu rezydencjach w Bel Air jako mile widziany gość. Raven miała wrażenie.odpowiedziała Raven. że znalazła się w tej kuchni. co się dziś stało. żeby nie wracały do pustego mieszkania. Być może zaczynało do niej docierać głębsze znaczenie tego. Wściekłość. ponieważ udawała matkę i eksperta w dziedzinie miesiączek. sprawiała wrażenie bardziej kruchej niż poprzednio.wyrzucić. Nick zjawi się w domu za trzy kwadranse.Samantha zajrzała do notatnika.spytała. gdy opuścił ją w poniedziałek o świcie. podczas gdy ty będziesz się mogła przebrać. . Uświadomiła sobie. Nick nie zostawiłby swojej ukochanej córki samej w domu i ona też tego nie zrobi. Z powodu wyjazdu jego rodziców do Denver nie widzieli się od chwili. Chodziło o dziewczynkę.dom. .tego nie zrobiła.

Mam pierwszy okres . Spojrzała na jaskrawozieloną koszulkę dziewczynki. dopóki w rzucających błyskawice szafirowych oczach nie pojawi się zrozumienie. Sprawiała wrażenie bardzo smutnej. ponieważ Samantha najwyraźniej poczuła ulgę. Gdy Samantha entuzjastycznie rozwijała plan wspólnego weekendu na ranczo w Santa Barbara. A ty? . W środku jesteś taka sama. . Za bardzo szybko to przebiegało. rozpaczliwie pragnęła. I bardziej realne. Zgodnie z propozycją Samanthy zabrały lemoniadę i ciastka i wyszły na dwór. że córka tak czule go wita. . by je przebyli bezpiecznie. z jakiegoś powodu pewien.. Samantha powinna wrócić do domu najwcześniej za pół godziny. . .. Raven zdawała sobie sprawę z tego. Jego mała dziewczynka stała się kobietą.No. ale przede wszystkim ulgę. a Melody miała lekcje baletu do piątej. Nie mógł się doczekać. nie nienawiści? Tak.Raven pomyślała. . ozdobioną złotym napisem "Santa Barbara Polo Club".. .Co się dzieje? Zarumieniona Samantha zawahała się z odpowiedzią. co Nick przeżywa. przylegającą do salonu. palce Raven zacisnęły się jeszcze silniej wokół szklanki z lemoniadą.mruknął Nick. że Samantha jest dokładnie taka sama. . na werandę. gdzie usiadły przy niebieskozielonym stole z kutego żelaza. ale ty się tak naprawdę nie zmieniłaś. Na jego ustach pojawił się uśmiech.Tak. Pojedziemy razem do Santa Barbara. . zakochuje się.od kobiet. by ją pokochano.Tatusiu! . Weranda wychodziła na różany ogród i z jej majestatycznej wysokości można było również podziwiać jeden z najbardziej efektownych widoków południowej Kalifornii: położone w dole Miasto Aniołów i migoczący za nim jaskrawobłękitny Pacyfik. Dzięki temu będą mogli sami porozmawiać. Miłości. że Samantha może zobaczyć w jej oczach smutek. Uścisnął ją mocno. Nick szedł w kierunku wschodniej części rezydencji. i miłość. a ona podwiozła mnie do domu. a jego serce biło nowym rytmem. pragnął. podatna na zranienie. .odezwał się miękko Nick. Ale obok była inna ciemna główka. poczuł zaskoczenie. lśniące w słońcu. zaskoczony..A także nieodwołalne. Samantho? Samantha skinęła głową. Raven poczuła. Oczywiście nie na koniach do gry w polo.Ale wszystko wydaje się teraz bardziej straszne? 186 . Już widział jak Samantha dorośleje. Nick rzucił okiem na zegarek.Tego nie można cofnąć. by mieli te pół godziny już za sobą.Musisz spróbować! Spodoba ci się. Kiedy Nick zobaczył na swoim podjeździe jaguara Raven. . Oczywiście nie będzie ona całkowita.zapytała.wyrzuciła z siebie wreszcie Samantha. lekki niepokój. że została zrozumiana. mając nadzieję. oczekiwania i niepokoju.Nigdy nie siedziałam na koniu.poderwała się z krzesła Samantha. że Raven odkryła pachnącą różami werandę. zamrozi serce płonące bólem.Sam . . stając na progu wspólnego życia.Jeździsz konno? .Chyba tak. . . Wylękniona. Może pragnęła cofnąć czas. że ogarnie ją całą.Też byłaś taka w moim wieku? . kiedy zobaczył jej kruczoczarne włosy. i poczuła gwałtowny przypływ miłości. . dopóki nie wyjaśni wszystkiego. ponieważ nie nienawidziła Nicka.Raven uśmiechnęła się. . znowu być dzieckiem? Raven na razie nie rozpoczynała rozmowy na ten temat.Pod wieloma względami tak. kiedy ją zobaczy.Zadzwoniłam do Raven. Jak mogłaby to . 187 .Dobrze się czujesz. Jak gdyby szukały chłodu. Nick spojrzał na Raven. no .

aby mnie odebrać. Raven Winter nie należała do rodziny Gaultów. Upewniła tę kobietę.Tylko mnie wysłuchaj.Była wspaniała! Uśmiech Nicka świadczył. W istocie Nick bardzo starannie ukrywał przed nią prawdę z obawy. młodej twarzyczce pojawił się wyraz miłości. Naprawdę nie potrzebuję wyjaśnień. żebym mógł ci wszystko wyjaśnić. Nick. mając . który mógłby porwać dziecko dla pieniędzy. że niechcący skradła Nickowi to popołudnie. ale pełnym wdzięczności uśmiechem.A poza tym.. Po chwili. że mnie kocha i podziela moje marzenie o dzieciach. z których żadna nie miała nic wspólnego z miesiączkami. a nie złodziejem. Dlatego też. że jest to sprawa kobiet. słusznie wywnioskował. Jak tylko Samantha znikła im z oczu. . o czym jeszcze nie wiedział.powiedział cicho. Naprawdę mnie przekonała.Dobrze .mówiła sobie Raven. że wcale nie dziwią go jej talenty.A ty jak się czujesz. "On tylko udaje . jak zawsze. wstała.poprosił Nick.odparła pośpiesznie. bardzo miękkim tonem. i za wszystko. . nienawidziła siebie. że poczuła taką radość. Samantha powiedziała mu to.zrobić? Jedynie. byłem już bardzo bogaty. że szkoła się już skończyła. jak ona sama była przekonująca w stosunku do dyrektorki z Westlake. że zjawiła się na rocznicowym zjeździe szkoły.Dziękuję. Raven nawet się do niego nie odwróciła. że ojciec czuje się trochę odsunięty na bok.A co z babcią? Na uroczej. bo sprytnie domyśliła się. Te słowa wbiły się w serce Raven jak ostre noże. by podzielić się z koleżankami tym.Najpierw zadzwonię do niej. ubraną w markowy strój do joggingu. proszę. że jest niemal członkiem rodziny.Nie jestem głupia. spytał córkę: . że nie jest kidnaperką. Siedzieli przy stole z kutego żelaza na pachnącej różami werandzie i rozmawiali o przeróżnych sprawach. . ponieważ zdobyła zaufanie jego bardzo ostrożnej córki. co teraz uważała za ekscytującą nowinę. Nick odpowiedział na jej słowa trochę niepewnym. przepraszająco: . zrobiła to dlatego. dodając otuchy zarówno ojcu. . że nie mam na dzisiejsze popołudnie wielu planów. .Nie idź. że przyjechałaś. . Teraz miała do siebie pretensje za to. ukradnie mu wszystko.A jednak myślę. łącznie z sercami jego córek.. że potrzebujesz . która tak cierpiała z powodu nędzy i tak rozpaczliwie pragnęła akceptacji. .Pozwól. 188 . że kiedy dowie się o jego niezmierzonym bogactwie. Zaledwie kilka chwil wcześniej Nick dowiedział się. Powiedziała cicho. kiedy poznaliśmy się z Deandrą. Kiedy Nick ją spotkał. gdyż Samantha jej zaufała. Widzisz. także Raven zaczęła szykować się. Z jego przystojnej twarzy można było odczytać coś więcej niż wdzięczność. zdołała mnie oszukać. Wreszcie. gdy do Samanthy dotarło. . rzuciła lekko: . Moje bogactwo miało dla niej wielkie znaczenie i chociaż nie byłem naiwny ani bardzo zakochany. że pozory mają dla niej znaczenie. musiała ona przekonać dyrektorkę. również udając. Sam? . jak i sobie. Orientując się instynktownie.Najwyraźniej była bardzo przekonująca. . "Naprawdę mnie przekonała". Oczywiście było to kłamstwo.To nic takiego.Ten mistrz kłamstwa i obłudy nadal oszukuje ze względu na Samanthę". częścią zamkniętego kręgu miłości.Ponieważ nazwiska Raven nie było w moich aktach. że Nick jest z niej dumny. do odejścia. . Teraz czuła się dobrze dzięki temu. . jak sądzę.Samantha zadzwoniła do mnie. co powiedziała jej Raven: że pomimo tego niezwykłego wydarzenia w środku wciąż jest taka sama. .Samantha spojrzała na Raven z tym samym wyrazem twarzy i powiedziała: . Potem dowiedział się o małej dziewczynce. W chwili druzgoczącego olśnienia Raven zrozumiała wszystko. Raven . Wydawało się.

. że nie oddaje się mężczyznom tylko dla ich bogactw? Jak mogła powiedzieć mu. oczy utkwiła w jego piersi.Sądziłem. co możliwe. . którego prawdziwość potwierdziła się zaledwie trzy godziny temu. efekt ich ostatniej wspólnej nocy. na ranczo. zanim zdążyła się poruszyć. Raven. Jak mogła winić Nicka za brak zaufania? Jak mogła go przekonać. jak gdyby Nick prosił ją. dla jej serca. To nowe życie w jej wnętrzu było faktycznie cudem. Wiem. że nauczy ją jeździć konno. i musiała się obchodzić bardzo ostrożnie z tym cudem. . Drobne istotka w jej wnętrzu nie miała więcej niż sześć czy siedem tygodni. że spodobałoby ci się to.Naprawdę? No cóż. . Może miałabyś ochotę z nami pojechać.powiedziała Raven i dodała w duchu: "Jeżeli Nick nie ma nic przeciwko temu". żeby jej nie zostawiał.Będą moi dziadkowie. by stała się częścią jego rodziny. I czy było to takie nielogiczne przypuszczenie? Czy Raven Willow Winter nie poświęciła większej części swego życia. zanim powiem ci o moim majątku. szafirowe oczy. lecz łagodnie. Wydawało się nieprawdopodobne. poczęte na dwa miesiące przed tym. ale najpierw chcę cię o coś zapytać. siostrzyczkę lub braciszka Sam. co czuję. że zanim go spotkała. Nie miała wyboru.Gdy zobaczył wśród łez przebłysk nadziei. Teraz już wiedziała. to jak Deandra zrobiłaby wszystko. gdy ona i Nick po raz pierwszy się kochali. .Musiałem się dowiedzieć. . O. jak chcesz. . Zastanawiała się nawet. Tata chce z tobą porozmawiać. Sam. nie wierzyła. Wybieramy się na weekend do Santa Barbara. tata sięga po słuchawkę. Od samego początku liczyła się tylko miłość. Tu Sam. że gdyby wiedziała o jego majątku. Raven zawahała się. 24 Bel Air. poczuć szczęście i radość. 8 maja Cześć.Bardzo chętnie .Wspaniale! Nauczę cię jeździć konno. Dla Raven. Wybierzmy się razem na kolację na cześć Sam. że to zaproszenie dotyczy czegoś więcej niż kolacji. Ginekolog wykluczyła taką możliwość. a teraz dwunastoletnia córka Nicka zaprasza ją do spędzenia wspólnego weekendu w Santa Barbara i proponuje. obsypał czułymi pocałunkami jej mokre policzki. Zabieramy koleżanki. brzmiało to tak. ale dlaczego wciąż próbujesz odejść? Zostań. i przytrzymał mocno. iż jej zlodowaciałe serce kryje w sobie czułe miejsca. ale nigdy nie chodziło jej o pieniądze. Do zobaczenia w piątek! . które mogąodtajać. próbując to osiągnąć? Tak. co czujesz do mnie i dziewczynek. gdybyś spróbowała. . Nick z wielką czułością ujął jej podbródek i uniósł go. .nadzieję. że zawsze pragnęła tylko miłości. czy nie jest to dziecko Michaela. Ponieważ wydawało się. mówiąc z powagą: . że wiem. gdyż należy do jego rodziny. 189 Łzy znowu napłynęły jej do oczu. . wołający. I Nick uznał. tata. że coś tak małego może wywierać tak ogromny wpływ. Głowę nadal miała pochyloną. Melody i ja. .W ten weekend będę tylko ci się przyglądać. skąd 190 te nagłe wybuchy płaczu.Wiesz. To było dziecko Nicka.Muszę iść. Nosiła teraz w sobie nowe życie. Kalifornia Poniedziałek. nim odpowiedziała na entuzjastyczną propozycję Samanthy. by móc zobaczyć jej lśniące. że wreszcie wywrze wrażenie na swoich dręczycielach.. ten głos wewnętrzny. Nick złapał ją. by na stałe wtargnąć do jego życia.Dobrze? Raven skinęła głową.

o to by nie ujawniać charakteru ich związku w obecności córek. i jeszcze cztery (łącznie z ostatnią). za każdym razem. że Nick pyta nie tylko o jej dzień. Jak ci minął dzień? Raven wiedziała. prowadzony za pośrednictwem telefonu i faksu.odpowiedział Nick. gdy Nick wyjechał do Dallas. Odczytywał to. trzy noce. To jeden powód. jak obca stawała się dla niej matka. dokładnie opisującymi. co napisała. Czy wciąż jest tak zmęczona. że niedaleko muszą znajdować się czyjeś młode.Dobrze. gdy przebywający w Hongkongu Jason wracał do swego apartamentu w hotelu "Regent". ciekawskie uszy. Choć Nick usilnie dbał.Więc będziesz wolna w piątkowe popołudnie? Jeśli nie. . Raven pokonała lęk wspomnieniem małej istotki. która była godzina w Kodiaku. Pojedziemy dwoma samochodami i jeden z nich może w razie konieczności trochę poczekać. ale w pewien sposób była nawet bardziej prywatna. które upłynęły od powrotu jego rodziców z Denver. lecz i o ich wspólną noc. to żaden kłopot.Wszystko w porządku. W ciągu pięciu tygodni. że tata musi bardzo lubić Raven.a przynajmniej godziny pomiędzy dziesiątą wieczór a świtem. albo dzwonił. przesłana w inne miejsce ani odczytana przez inną osobę. Melody i Samantha wiedziały. gdybyś mógł przyjść wieczorem. Chciała powiedzieć mu o dziecku. widok nowych kartek. . Pamiętała żywo i boleśnie.kiedy Raven była w Nowym Jorku.potwierdził Nick. Było kilka wyjątków: dwie noce. że twoi rodzice aprobują moją obecność i że jest tam pokój gościnny.Miałam cudowny dzień. często zdarzają się poronienia. Jason . Ich listy były jakby dziennikami. by przyszedł. że jest jeszcze za wcześnie. a ostatnio dołączyli się do nich również dziadkowie. że Nick spędzał noce z Raven. . jego spojrzenie padało natychmiast na faks. . zapisanych jej charakterystycznym pismem. gdy czuła się tak jakoś nienaturalnie zmęczona . Choćby był najbardziej zmęczony. odpowiedziała: . Ten supernowoczesny romans.Czy chcesz przez to powiedzieć. kiedy Melody bolało gardło i Nick chciał być blisko niej. Raven zależało na tym jeszcze bardziej. Doktor ostrzegła ją. czy będzie mógł do niej wpaść? Chciała. Przynajmniej dwa razy w tygodniu spotykali się ze sobą we czwórkę. na przestrzeni tysięcy kilometrów dzielących Alaskę od Morza Południowochińskiego. Wiadomość przesłana faksem miała intymność listu. albo wysyłał odpowiedź faksem. 191 . szczegółowymi i ciekawymi kronikami.Będę gotowa o trzeciej. że w pierwszych trzech miesiącach ciąży. a zakończyłby się po prostu idealnie. . .teraz wiedziała dlaczego . w którym mogę się zatrzymać? .Chcemy wyjechać w piątek pomiędzy trzecią a w pół do czwartej. cechowała zadziwiająca intymność. do którego nie śmiało nigdy wstąpić żadne inne dziecko.Czy wszystko w porządku? W ciągu tygodni. aby go złapać.że zasypiała przed siódmą. i w zależności od tego. Dziewczynki nadal nie miały pojęcia o tym. cztery . ale był też i drugi: Nick mógł wpaść we wściekłość. Mógł uwierzyć. a jego śmiech zdradził jej.-W piątek? Na pytanie Raven odpowiedział Nick. ponieważ wiedziała. gdy przyjmowała swych licznych kochanków. że zaszła w ciążę. Uśmiechając się z czułością.Tak . jak spędzają czas z dala od siebie. ponieważ nie mogła zostać zagubiona. że nigdy nie odwróciłby się od swego dziecka. która odważyła się znaleźć schronienie w łonie. ustawiony koło biurka. zwłaszcza u pierwiastek. Nick spędzał z Raven niemal wszystkie noce . choć nigdy nie dotknął jej w ich obecności. . Jason i Holly pisali do siebie codziennie. dodawał mu energii. by mu nic nie mówić.Tak . Ale wiedziała.

wysyłał jej fragmenty scenariusza kręconego filmu. Na marginesach i dodatkowych kartkach odtwarzał dramaturgię planu, pisał o porażkach i sukcesach, zamieszczał zabawne anegdotki. Pisał też o Hongkongu, o czarujących widokach i dźwiękach, o zapachach tej egzotycznej miejscowości, gdzie Wschód spotykał się z Zachodem, gdzie mityczny smok i majestatyczny lew żyły razem w tak olśniewającej harmonii. W końcu na jego łagodne, lecz uparte nalegania Holly zaczęła odpowiadać mu w podobny sposób. Była w trakcie pisania nowej książki, ale streściła jej początek, opisując bohaterów, ich nadzieje, marzenia, tajemnice i lęki, 192 a potem wysyłała mu każdą scenę, jak tylko ją napisała. Strony, wysyłane przez Holly, również były zaopatrzone w przypisy, obrazujące dramat procesu twórczego. I, podobnie jak Jason, pisała o swoim świecie, malując słowami portret arktycznego piękna, w którym żyła. Jason był w Hongkongu, przepełnionym wibrującą energią i olśniewającym blaskiem, a Holly przebywała w Kodiaku. Ale odkrywała tam tyle samo skarbów, gdy wiosna opanowała niebo, morze, dolinę i las. Dzieliła się nimi równie entuzjastycznie, jak on dzielił się z nią wspaniałymi klejnotami z olśniewającej korony brytyjskiej kolonii. Holly i Jason wymieniali pomiędzy sobą swe dzienniki, a on dzwonił do niej, kiedy tylko mógł. I pod koniec tygodnia zakończy zdjęcia w Hongkongu, urzeczywistniając w ten sposób pozornie nierealistyczny harmonogram. Zamierzał polecieć bezpośrednio do Kodiaku, wylądować tam w piątek późnym popołudniem i zostać do niedzieli wieczór. Potem zrobi krótki postój w Los Angeles i polecieć do Dallas, by sfilmować sceny, które tam się rozgrywały. Kiedy Jason wrócił we wtorek o północy do swego apartamentu, jego wzrok przyciągnęły czekające nań ręcznie zapisane kartki. A gdy zbliżał się do biurka, dostrzegł światełko automatycznej sekretarki. Nie mogło oznaczać wiadomości od Holly. Pomimo wielokrotnych próśb Jasona, nigdy doń nie zadzwoniła. Wiadomość musiała dotyczyć jutrzejszych zdjęć. Pewnie pojawił się jakiś problem, z którym nie mogą sobie poradzić. Jason pragnął sięgnąć po kartki od Holly, ale zamiast tego odebrał telefon: im gładziej przebiegną kolejne dwa dni, tym szybciej znowu ją zobaczy. Jednak wiadomość nie dotyczyła Nefrytowego pałacu. Dzwoniła Beth Robinson z Los Angeles, prosząc, by odezwał się do niej jak najszybciej, nie zważając na porę dnia. Jason zmarszczył czoło, zapisując numer telefonu, który podała mu hotelowa telefonistka. Nie spodziewał się wieści od Beth. Sześć godzin po tym, jak powierzył jej zadanie odnalezienia danych na temat morderstwa dokonanego gdzieś w stanie Waszyngton przez psychopatę imieniem Derek, Beth nagle dostała straszliwego bólu głowy. Gdy przewieziono ją do szpitala, okazało się, że gwałtownie skoczyło jej ciśnienie. Jason dowiedział się o tym od sekretarki, która potem stale przekazywała mu wiadomości o zdrowiu Beth: że spędziła trzy tygodnie na oddziale intensywnej terapii w Cedars-Sinai i że wreszcie jej syn przyszedł na świat dzięki cesarskiemu cięciu. Dziecko było zdrowe, a i Beth miała wkrótce wrócić do domu, gdyż jej stan nagle się polepszył. Jason posłał kwiaty i prezent dla dziecka, nie oczekiwał jednak od niej żadnych wieści. Przypuszczał, że zapomniała o jego zleceniu - i nie miał o to pretensji. Dowie się wszystkiego od Holly, gdy ją znowu zobaczy. 193 Ale teraz Beth zadzwoniła i ma jakąś pilną sprawę. Jason błyskawicznie ustalił różnicę czasu. W Hongkongu był wtorek, tuż po północy, to znaczy, że w Kodiaku jest poniedziałek, siódma wieczór, a w Los Angeles jest o cztery godziny później. - Czuję się doskonale, Jasonie, i mam ślicznego synka. Jest wprost wspaniały i taki z niego śpioch, że również ja dużo odpoczywam... aż za dużo. Uznałam, że trzeba wziąć się do pracy i zadzwoniłam do reportera z "Seattle Times". Od razu rozpoznał historię tego morderstwa.

- Naprawdę? - Tak, i jestem pewna, że jest to ta sama sprawa, o której mi opowiadałeś, z wyjątkiem jednego bardzo ważnego szczegółu. - To znaczy? - To znaczy, że ojciec Holly, Lawrence Elliott, nie zginął w Wietnamie. Na podstawie zeznań Dereka wszyscy uznali, że został zastrzelony przez nieprzyjaciela, choć w rzeczywistości to Derek go postrzelił i porzucił, uznając go za zmarłego. Lawrence Elliott dostał się w ręce partyzantów Vietcongu i trzymano go w niewoli przez siedem lat. Pod wpływem słów Beth Jason nagle przypomniał sobie, że czytał o tej tragedii w "Time". Jako przyszły twórca filmów uznał wówczas, że tej zajmującej historii brak zakończenia, ponieważ nie odnaleziono zaginionej córki. Ale teraz została odnaleziona, prawda? - Mówiłaś, że ojciec miał na imię Lawrence? A matka? Czy nazywała się Holly? - Nie. Zobaczmy... Jest. Miała na imię Claire. Lawrence i Claire... Lawrenceiclaire... Lauren Sinclaire. Tak, w końcu zaginiona córka się odnalazła. Teraz zajmująca historia może zostać zakończona. Ale tylko wtedy, przysiągł sobie Jason, jeśli będzie to oznaczać szczęśliwe zakończenie dla Holly. - Gdzie jest teraz Lawrence Elliott? - W Issaquah, małej miejscowości na peryferiach Seattle. Jest weterynarzem, bardzo lubianym i szanowanym. Wszyscy wiedzą o jego tragedii, dlatego też reporter od razu rozpoznał tę historię. Lawrence szukał swej córki od chwili powrotu z Wietnamu. Prawdę mówiąc, w minione walentynki 20/20 poświęciło cały odcinek sprawie morderstwa i jego poszukiwaniom. - Bardzo chciałbym to obejrzeć. - Tak myślałam. Skontaktowałam się już z tą stacją. Zrobią kopie wszystkich informacji, jakie mają: artykułów z gazet i czasopism, sięgając wstecz do czasów zabójstwa, jak również taśm wideo. Właśnie w tej chwili leci do 194 ciebie z Nowego Jorku do Los Angeles bardzo ciężka paczka. Twoja sekretarka powiedziała mi, że w ten poniedziałek wpadniesz na kilka godzin do swego biura. Może jednak wolisz, żebym przesłała ją porannym samolotem do Hongkongu. - Prześlij mi ją tutaj. - Zrobione. $- Czy ktoś pytano cię, dlaczego tym się interesujesz? - Nie. Powiedziałam im, jak ustaliliśmy, że chcemy zrobić film dokumentalny na temat przemocy domowej. To całkowicie prawdopodobne wyjaśnienie nie budziło żadnych wątpliwości. Reporter z "Times'a" dał mi numery telefonu Lawrence'a Elliotta, na wypadek, gdybyśmy chcieli zrobić z nim wywiad. Oczywiście są dołączone do informacji, przesłanych przez stację telewizyjną. Czy mam ci je teraz podać? -Tak. Gdy Beth podała mu numer do biura Lawrence'a Elliotta i do domu, spytała: - Holly żyje, prawda, Jasonie? Wiesz, gdzie ona jest? Jason nie wahał się. Miał do Beth pełne zaufanie. - Tak, żyje, i wiem, gdzie jest. - I nie ma pojęcia, że jej ojciec żyje? To wydaje się nieprawdopodobne, Jasonie, prawie niemożliwe. Tyle było szumu wokół tej sprawy, prowadzono bardzo skrupulatne poszukiwania. Wszyscy, z którymi rozmawiałam, uważali, że Holly albo dawno już umarła, albo z jakiegoś powodu nie chce widzieć się z ojcem. - Ona żyje - powtórzył spokojnie Jason. Potem, gdy pomyślał o chacie Holly bez śladu gazet, telewizora czy radia, dodał: - I jestem całkiem pewny, że nie ma pojęcia o tym, iż jej ojciec żyje i szuka jej. - To naprawdę zdumiewające. $- Beth, naprawdę zdumiewające, że rzeczy tej dokonałeś.

- To nie było takie trudne, Jasonie. Wystarczyła jedna rozmowa telefoniczna. - Jestem ci bardzo wdzięczny. Po tym telefonie Jason długo siedział pogrążony w myślach. Jako reżyser dysponujący wielomilionowym budżetem, mógł pozwolić sobie na luksus wielokrotnego powtarzania ujęć jakiejś scenyv Mógł wprowadzać dowolne zmiany, poprawki, udoskonalenia, dopóki wszystko nie było w absolutnym porządku. Tak długo nie dokończona historia zabójstwa w wigilię świętego Walentego została wreszcie zamknięta. Znał wszystkie fakty, a zaginiona córka wreszcie się odnalazła. Ale finałowa scena miała zostać dopiero napisana. 195 I należy ją zrobić dobrze przy pierwszym ujęciu. Powinien być jednak przygotowany na to, by wyrzucić wszystko do kosza, jeśli instynkt mu podpowie, że wymaga tego dobro Holly. 25 Przez wiele lat Holly kupowała wszystko, z wyjątkiem żywności, za pośrednictwem przesyłanych pocztą katalogów. Od komputera i faksu, przez pościel i książki, do naczyń i kuchenki mikrofalowej. Bez względu na to jak wielkie i ciężkie były nabyte przedmioty, dostarczano je bezpośrednio do jej chaty. Zamawianie z katalogów stanowiło najłatwiejszą metodę kupowania, najbardziej anonimową. Mogła w samotności studiować uważnie katalogi, a potem, uzbrojona w kartę kredytową, dzwoniła i rozmawiała z jedną z tych osób o zawsze przyjemnym głosie, które zgłaszały się po wykręceniu numerów zaczynających się na 0-800. Holly wybierała z katalogów wszystkie stroje. Lands End, Orvis i L. L. Bean dostarczali jej tego wszystkiego, czego potrzebowała na różne pory roku w Kodiaku: dżinsy, swetry, flanelowe koszule nocne, ciepłą bieliznę i arktyczne kurtki z kapturem. Holly wiedziała, że oferują również spódnice i sukienki, a w katalogach, które otrzymywała od NeimanaMarcusa, Saksa i Horchowa, były jeszcze bardziej luksusowe propozycje. Bardzo dobrze znała zawartość wszystkich katalogów. Studiowała je dokładnie, wykorzystując je przy ubieraniu swoich bohaterek, dbając o szczegóły z taką samą drobiazgową dbałością, z jaką zajmowała się wszystkimi detalami wymyślonych przez siebie światów. Dzień po wyjeździe Jasona do Hongkongu Holly przeglądała katalogi, wybierając stroje dla siebie. Chciała, by kiedy Jason wróci, zobaczył ją w czymś innym niż dżinsy lub ślubna suknia jej matki. I nie chodziło tylko o Jasona, poprawiła się szybko. Chciała tego dla siebie, dla Holly, która w końcu się przebudziła i z radością spojrzała na świat. Niektóre z bohaterek Lauren Sinclair nosiły stroje z cekinami od Cassiniego i suknie z szyfonu i atłasu od Chanel. Ale inne, bardziej do niej podobne, wolały spokojniejszy styl: powiewne, długie spódnice z bluzkami z miękkiego jedwabiu lub skromne szmizjerki w delikatne, kwiatowe wzory. 196 Stroje wyglądały cudownie na modelkach w katalogu, ale składając zamówienia, Holly nie miała pojęcia, jak będą wyglądać na niej... i nadal tego nie wiedziała na pięć dni przed powrotem Jasona, choć niektóre paczki dotarły już do niej dawno temu. Otwierała każdą paczkę zaraz po otrzymaniu, starannie wieszała do szafy lub układała tam jej zawartość. Nie miała jednak śmiałości przymierzyć żadnej z tych rzeczy. Mimo rozbudzonego optymizmu czuła niepewność i lęk. Obawiała się, że w chwili, gdy zacznie przymierzać ubrania, wszystkie cudowne iluzje mogą nagle zniknąć. Będzie zmuszona spojrzeć na siebie w lustrze - naprawdę popatrzeć - a nie robiła tego od dawna, chyba tylko po to, by się upewnić, iż należycie się zamaskowała. Jako mała dziewczynka Holly nigdy nie przyglądała się sobie w lustrze. Nie musiała tego robić. Miłość w oczach jej rodziców była jedynym lustrem, jakiego potrzebowała. W gruncie rzeczy nie wiedziała wtedy, jak wygląda. Wiedziała tylko, że niezależnie od tego, co widzieli rodzice, była kochana.

To cudowny dar miłości moich rodziców... są połączeniem darów od obojga rodziców. ich radością i nadzieją. Było tak do pojawienia się Jasona. który czasem służył jej jako zasłona. że będziesz szczęśliwa?" Holly złożyła tę uroczystą obietnicę umierającej matce i przez minione siedemnaście lat dotrzymywała jej w jedyny możliwy sposób . I twarz tej kobiety musiała polubić. a nie twarz Claire. Gdy jedwabiste pasma rozsypały się.. jej odbicie z lekka się zamgliło. gdzie z konieczności przebywała.Trzeba przyznać. Udało jej się spędzić jakiś czas przed lustrem. kiedy pisała. że jej włosy. patrząca na nią z taką miłością. w którym żyła tak długo. która nie potrafiła obronić swej rodziny. na zawsze zagubiona w wymyślonym świecie. zachowam ją w sercu.Nie potrzebuję liny. Mała dziewczynka. która ciągnie mnie do tyłu. a potem była nim jej matka. Tańczące loki maskowały nierówno ucięte przez nią końce. Jesteś silna i byłaś tak bardzo kochana przez tatusia i przeze mnie. co zobaczę. uświadomiła sobie. Kolor pochodził od Claire. jak moi rodzice zachowali mnie". w których mogła się przeglądać. kochanie. z miejsca.. Wiedziała. "Słuchaj mnie. splecione jak zawsze. ale aureolę miękkich loków wokół twarzy. rozmyło. ale i mnie musi spodobać się to. że jemu podoba się to. 197 Holly stanowiła mieszaninę Claire i Lawrencea. dopóki twarz. "Nigdy bym się nie wydostała. Włosy miała odgarnięte do tyłu. ponieważ przypominała jej najdroższych rodziców. I gdyby nie pisał do niej codziennie. opadający niemal do pasa. nim go spotkałam. Możesz żyć dalej. która kryje mnie przed światem". znowu ukryłaby się w swoim kokonie. hojności i odwagi. żadne oczy.i zobaczyła Holly. . gdyby nie Jason". Ujrzała dorosłą kobietę. również reszta jej twarzy stanowiła żywy symbol darów. Holly zaczerpnęła tchu dla uspokojenia i podniosła oczy na swoje odbicie. nic nie będzie zasłaniać jej widoku. Muszę sama siebie polubić". I wreszcie nadszedł czas.. ich dzieckiem. nie dzwonił niemal tak samo często.tworząc wymyślone światy. w ciężki. próbując powstrzymać ją przed powrotem do życia. Ale była we mnie na długo przedtem. nie patrząc na swoją twarz. bardzo się bała. studiując je z uwagą. Podobała się jej kremowa jedwabna bluzka i różowa spódnica oraz komplet w miodowym odcieniu. nie stała się twarzą Claire. odziedziczyła po Lawrensie.Przez pierwsze pięć lat rodzice byli jej lustrem. Cokolwiek stanie się z Jasonem. musiała pokochać. podczas gdy jej serce odzyskiwało swoją siłę i odwagę. Spojrzała ponownie na odbicie w lustrze . determinacji i dumy. przekształcało się tak długo. Od czasu tamtej śnieżnej walentynkowej nocy nie istniały już dla niej żadne lustra. każdy jej rys był wynikiem ich miłosnego połączenia.. która spojrzy na nią z lustra. Skupiała się na swoich strojach. Zapamiętasz to. Tą żelazną dłonią był jej złocisty warkocz. Tak jak jej oczy łączyły w sobie jaskrawy błękit matki i ciemną. stawianymi przez jej własne emocje. pełne szczęścia i miłości. Była ich dziełem.. Gdy Holly wpatrywała się w lustro. "Nie zaprotestowałam stanowczo. które jej przekazali: delikatności i siły. podobnie jak rysy. Ale jutro pójdzie do salonu . że to dzięki Jasonowi znowu odkryłam w sobie nadzieję. I właśnie wtedy poczuła ciężar z tyłu głowy. . ani zasłony. że znienawidzi twarz. złoty warkocz.pomyślała. jak gdyby ciągnęła ją żelazna dłoń przeszłości. by Holly spojrzała na swoją twarz. "Już cię nie potrzebuję . Holly znalazła nożyczki i ze zdumiewającą pewnością siebie obcięła gruby warkocz. leśną zieleń ojca. Poza niewidzialnymi przeszkodami. gruby sznur. "Tak.. Holly? Obiecasz. a także suknia barwy kości słoniowej w delikatne lawendowe kwiaty i. Ale nareszcie wydostała się ze spowijającego ją kokonu. która tak rozpaczliwie próbowała ocalić swoją rodzinę. co widzi. nie trzynastoletnią dziewczynkę.

z powodu jego pracy. toczył jakąś walkę wewnętrzną. Caroline uznała.. z Juliet szalejącą wokół domu. Caroline mogłaby tak żyć z Lawrenceem wiecznie.piękności w miasteczku i każe je wyrównać i przystrzyc. i może jeszcze jasnoróżową szminkę. i to również nie budziło w nich lęku. Potrafili spędzić cichy wieczór na lekturze. bardziej pełny życia. Caroline wiedziała. Dlaczego pytasz? . Byłaś pewna. stanie się on jeszcze bardziej przytulny.. Wydawało się to nierealnym fantazjowaniem. Lawrence drażnił się z nią teraz. Caroline wyobrażała sobie. Nie powinna więc marzyć o tym. z bolesnym przeczuciem. kiedy zdradzał jej swe tajemnice.Czy przywieźli jakieś poranione zwierzę? . . ale Lawrence wkrótce skończy telefonować i pójdą do łóżka. Była taka szczęśliwa. jego oczy napełniały się wdzięcznością.. choć próbował to ukryć.Bo to on właśnie dzwonił. I przecież Lawrence też ją ostrzegał. nie obawiając się milczenia.. Być może uznał. Lawrence wydawał się zmartwiony. by rozpocząć rozdział dziewiąty. Pokusa. Z góry wiedziała. kiedy pojawił się Lawrence. Ale ostatnio. Kochał się z nią rozpaczliwie. Każdego ranka robili plany na nadchodzący wieczór: kiedy i gdzie się razem wybiorą. a kiedy słyszał te dawno zapomniane dźwięki i czuł zawartą w nich nadzieję. że wszystkie nagrody zdobędzie Jason Cole.ma zaledwie czterdzieści lat! Ale bez śladu kpiny mówił jej też. skrytymi prawdami. jakie to niebezpieczne. prawda? . Fantazja.Tak. W istocie mieszkali razem bardziej dlatego.Nie. że musiało tu chodzić o nich. że tak się po prostu stało. który wciąż był silnie związany ze swą przeszłością.Tamtej nocy. była bardzo silna. niebezpieczną fantazję miłości. jak może być tu przytulnie. choć żyli długo samotnie i niezależnie. gdy Katie rodziła szczenięta. że tym razem nie chodzi o nich. nigdy nie żądając zobowiązań na przyszłość od mężczyzny. I namiętnie udowadniał jej swoje słowa. gdy oficjalnie miał wolne. Caroline drżała wciąż na wspomnienie ich niezwykłej namiętności i ogromnego głodu w jego ciemnozielonych oczach. ale dzisiaj. lub gdy udało jej się wywołać na jego wargach uśmiech. że wkrótce czeka go rozstanie. . Większość nocy spędzali tutaj. pogrążeni w lekturze. . jako cudowną. powiedziałaś. że jest taka młoda . Caroline położyła książkę na niskim stoliku i z uśmiechem rozejrzała się po salonie. Tamtej nocy. by rozpocząć rozdział dziewiąty. dopóki nie zadzwonił telefon. że bez żalu opuściłaś rozdanie Oscarów. jak przytulnie będzie tu za tydzień. a następnej nocy mogli rozmawiać do świtu. gdy usiądą oboje przy kominku. gdy Katie się szczeniła. . którym pozwoliła urosnąć.. nocnych dyżurów i wielu wezwań. Ta pokusa okazała się jeszcze silniejsza. Własny śmiech ciągle go zaskakiwał. a nie dlatego że o tym rozmawiali.. dzieląc się ważnymi.Lawrence zmarszczył brwi. kiedy pojawi siew domu ośmiotygodniowa Juliet. że tak łatwo dostosowali się do siebie. które zdarzały się nawet wtedy. Caroline postanowiła przestać o tym myśleć i miała właśnie sięgnąć po Dary miłości. A za tydzień. pożądaniem i miłością. że 199 ich miłość nie potrwa długo. dręczyły go pożądanie i rozpacz. a także tusz do rzęs.Zamierza zrobić film dokumentalny o zaginionych dzieciach i myśli o włączeniu sprawy . miała tu miejsce dokładnie taka scena.Jason Cole? Po co? . Miał zaniepokojony wyraz twarzy i nie próbował tego ukryć. 198 Kupi lakier do paznokci. Wciąż zdumiewało ją. jak bardzo jest piękna. Caroline doczytała do końca ósmy rozdział Darów miłości Lauren Sinclair i zamknęła książkę. Tak właśnie odbierała minione tygodnie.

Co. że cierpi? Przekonać znakomitego reżysera. rozmowa z Holly. Holly? . czy naprawdę zależy mi na odnalezieniu Holly. wystarczy mu jedno spojrzenie na Lawrencea. Caroline poczuła nagły przypływ gniewu. Jason wiedział o stosunkach Holly z jej ojcem tyle.Chciałbyś. . że któregoś dnia zdoła ją odnaleźć? Jason musiał to wiedzieć. żebym z tobą pojechała? Satelity sprawiły się jak należy i Jason usłyszał teraz ulgę To nie odległe wspomnienie ojca sprawiło jej tak nagle ból. . i żyła w strachu. najważniejsza. mówiła tylko o koszmarze morderstwa.usłyszał bez najmniejszego opóźnienia. że on żyje. ile powiedziała mu. A jeśli nienawidziła ojca? Jeśli miała powód. Przyjdzie tu podczas weekendu. i ta do Lawrencea Elliotta.Odniosłem wrażenie. Caroline? Uważasz. . Co miałby on zrobić? Udowadniać. jak gdyby oboje przebywali w tym samym pokoju. że powinienem mu odmówić? Nie mogę tego zrobić. zachowywał się bardziej szorstko. . wyprowadzony z równowagi zakłóceniami.Wolałabyś nie jechać do Seattle. zapadła cisza.Holly? . Jason przekazał jej. że odsunęła od telekomunikacyjnej satelity Trans-Pacific na tyle. Jason przeklinał w duchu tę wielką odległość. Jak gdyby odkrycie. by zakłóciło to łączność telefoniczną pomiędzy Hongkongiem a Stanami Zjednoczonymi.. . Jak Jason Cole śmie tak niepokoić Lawrancea. Nie mogę odrzucić żadnej szansy jej odnalezienia. Kiedy nakłonił ją.. Jest teraz w Hongkongu. mieszka w Seattle. ale postanowił wpaść tu o dziewiątej rano w sobotę. by przekonać się. i ostatnia. tak że jego słowa całkowicie ominęły satelity i wyruszyły w nieskończoną podróż ku odległej gwieździe? . pełna jakichś szumów i syków. To on . że ta udręka warta jest jego uwagi i pomocy? . podczas której. spowodowała następny wstrząs. tak wstrząsnęło Ziemią.Z pewnością wszystko mu przekazałeś . niż zamierzał. że nie. tak jak obiecywał od kilku tygodni. by ze mną porozmawiać. słyszał ją tak doskonale.zapytała. spowodowane łącznością satelitarną.Może. Ale wszystkie późniejsze rozmowy telefoniczne Jasona pełne były denerwujących pogłosów i przerw: i ta do domu sekretarki w Los Angeles z prośbą. by przedstawiła mu szczegóły tamtej ośnieżonej nocy. zapoznając go pobieżnie ze swą przeszłością: "Mój ojciec zginął w Wietnamie". że Holly bardzo kochała matkę.Wiedziała też. . Ale gdy powiedział: "Chciałbym. "mężczyzny ze Seattle".Do Seattle? . Jason wiedział. że chce się ze mną spotkać. Próbowali rozmawiać przez niemal dwadzieścia minut. Nie wiem. 200 . która ich dzieliła. że Jason Cole zamierza odbyć taką podróż. jak bardzo kocha córkę. jak wdzięczny jestem za każdą pomoc. Jeśli uzna. a podczas naszej rozmowy zdarzały się zakłócenia.Tak? . . Caroline dostrzegła mroczne cienie w ciemnozielonych oczach Lawrencea.Jestem zaskoczona. Gdzie podziewały się jego słowa? Czy odbijały się od satelity do satelity jak kule bilardowe? A może nawet aluzja do Lawrencea Elliotta. by zrozumiał. że jeśli Jason Cole nie jest całkiem nieczułym człowiekiem. żebyś w sobotę rano spotkała się w Seattle z pewnym mężczyzną". chyba nie włączy jej sprawy do filmu. .zapewniła go łagodnie Caroline. by znalazła mu jakąś kwaterę koło Issaquah.Do mojego domu.Wiem. że ma nadzieję przylecieć do Kodiaku w piątek wieczór. Gdy rozmawiał z Beth Robinson.Byłem zaskoczony tym telefonem. czy w pełni przekazałem mu. iż Lawrence Elliott żyje. -Nie jesteś zadowolony? . by odwiedzić ciebie.Holly. by go nienawidzić? Może wiedziała.

.Raven wiedziała. .. jak gdyby ostre szpony drapieżnego ptaka wbijały się w jej łono. O dziesiątej rano w piątek.. z jej macicąpełną blizn od kwasu i lodu. Raven. jak tylko doktor Sara Rockwell zakończyła badanie. Z dzieckiem wszystko w porządku.Nie. To tylko z niąjest coś nie tak. Jak ci już mówiłam. co naprawdę do ciebie czuję" -pomyślał. że tak. które znów przyklei się do macicy. 26 Krwawienie rozpoczęło się wczesnym wieczorem. Tylko czas zna odpowiedź. wyśmiewając jej głupotę. zdecydowane wyrwać nowe życie z jego azylu.Jego głos był tak delikatny. że odpoczynek może zapobiec poronieniu.. Pomimo jej pełnego miłości czuwania.Jak szybko będziesz znać rezultaty badania krwi? .Wtedy ciąży nie da się utrzymać i w zależności od tego. jego determinację.Tak. Ból był przeszywający.To znaczy.pomyślała Raven. a kiedy to robiły. 202 . jak sępy czekające na śmierć. Dlatego pamiętaj..Odpoczynek potrzebny jest tobie. które nigdy dotąd nie były w ciąży. by przetrwać. . podzieliła się swymi obserwacjami z Raven. Uśmiech znikł. Holly! Jak bardzo nie rozumiesz. a po odłożeniu słuchawki poczuła pierwszy skurcz. że nic nie wiemy. Ale ostre. Oczywiście. Skurcze i krwawienie mogą wskazywać. by odlatywały. że nadal musimy obserwować przebieg ciąży.Sara Rockwell popatrzyła ze współczuciem na wymęczoną twarz Raven. zapierających dech napadach bólu. Jeśli poziom hormonów będzie wyższy niż przed pięcioma dniami. Należy więc przypuszczać.201 "Och. wściekłej walce pomiędzy pokrytą bliznami . chciwe szpony powracały.. chęć życia. Raven. jakby wyznał jej miłość.Dobrze. wiem. . . czuły. . .A jeśli będzie niższy? . że ciążę da się utrzymać.Każę zrobić je od razu.Poziom hormonów jest taki sam jak w poniedziałek. wciąż atakowały w nagłych. Krwawienie może pochodzić z odległego krańca łożyska. A potem. Raven wytłumaczyła się zmęczeniem. . . Nigdy więcej. wesołym głosem dodała. .Szyjka macicy jest zamknięta. co zdarzy się w ciągu następnych dni. . zmuszając je. Raven nie spała. Te odwieczne kpiny krążyły nad jej głową przez całą noc. Kiedy Nick zapytał. to wszystko rozwija się całkiem normalnie.A teraz powinnaś odpoczywać. Pełna powagi odpowiedź Raven zabrzmiała jak przysięga i w jej głosie było tyle nadziei. czy może wpaść. nie dziecku..Oczywiście. Powinnam wykonać nowy test ciążowy. gdy tylko się pożegnali. Jak ci minęły ostatnie cztery godziny? "Na walce . . ośmielała się mieć nadzieję. że chcę. czy zostaną wydalone tkanki. Musiała czuwać nad swym najdroższym dzieckiem. to dlatego że ciąża nie przebiegała prawidłowo. a nie dlatego że zrobiłaś coś złego.Taki sam? Co to znaczy? . Czuła jego siłę. nawet nie próbowała zasnąć. Walczyła z nimi..Mogą? Ale nie to jest pewne? . może trzeba będzie zalecić łyżeczkowanie macicy.Na zajadłej. że jeśli poronisz. na dwadzieścia minut przed telefonem Nicka. że z tym dzieckiem wszystko jest w porządku. że chce wypocząć przed wyjazdem do Santa Barbara. że Sara musiała jej wyjaśnić: . poronienia w pierwszych trzech miesiącach często zdarzają się kobietom. Nie ma żadnego naukowego dowodu na to. że zaczął się proces poronienia. Sęp! Ścierwnik! Czarny ptak śmierci! Nigdy więcej. by porównać go z poniedziałkowym. zaciskając się bardziej bestialsko niż przedtem. żebym mogła przekazać ci wyniki po południu.. odganiając ze wszystkich sił drapieżniki. .

.Dobrze. skierowali się w jej kierunku. Jak tylko ją zobaczyli.. . że szpony próbuj ą powstrzymać ją przed jazdą do rezydencji w Bel Air.odparła Raven.. by dojść do siebie. co się dzieje. Prawdopodobnie zaszkodziła mi kanapka.powiedziała wysiadając.Samantha była równie zaniepokojona..Zatrucie pokarmowe . ładując bagaże do samochodu. osobiście wytłumaczyć.Raven 204 popatrzyła czule na dziewczynkę. Nick i Samantha stali na podjeździe. a na napiętej. Gdybyś wydaliła tkanki. masz do mnie od razu dzwonić. Raven złapała konwulsyjnie powietrze.". Pojedziemy do Bel Air .I nie mogę pozwolić. "Nie możemy jechać do Santa Barbara . która nie dotrzymywała obietnic. .macicą. wiodącą do rezydencji Nicka. Początkowo zdecydowała się na tę podróż ze względu na Samanthę. gdyby gwałtownie zwiększyło się krwawienie albo zaszły inne niepokojące zmiany. jak gdyby moce..Potrzeba tylko trochę czasu i dużo płynów. Jej śnieżnobiała skóra była zimna i wilgotna. nie zemdleję. zdawały sobie sprawę.pytała z troską Samantha. że gdyby pozwolić dziecku znaleźć się w pobliżu rodziny. żebym . Potrzebowała nieco czasu. uwolniła się z jego objęć i zrobiła krok do tyłu. które tak mężnie walczyło o życie". którą kupiłam sobie wczoraj w drodze do domu. że jesteśmy zbyt chorzy. Chcesz powtórzyć badanie krwi? .Tak powiedział lekarz. skurcze wróciły ze zdwojoną siłą. która próbowała wyrzucić z siebie dziecko. Możesz się ze mną skontaktować o każdej porze.Zatrucie pokarmowe? . gdy ostre szpony przeszywającego bólu wbiły się głęboko w ciało. . głęboką raną.. by twój tatuś i siostry dowiedzieli się. i zachwiała się na nogach. .. To nic groźnego. Raven wyłączyła stacyjkę. jego siła znacznie by wzrosła. -Raven! -Nick natychmiast schwycił ją w objęcia.Czy jednak na pewno nic ci nie będzie? . blisko tego potężnego kręgu miłości. Samanthy i jej nie narodzonego brata lub siostry.nie mogę jechać do Santa Barbara. Wydawało się.Miałam znów krwawienie i skurcze. i gdy Nick otworzył przed nią drzwi samochodu. ponieważ chciała być inna niż jej matka. aby z nimi jechać.Z całą pewnością .wykrztusiła Raven. .obiecywała Raven sobie i dziecku. i dzieckiem. poszarzałej twarzy i w podkrążonych szafirowych oczach malowało się wyraźnie cierpienie. bezlitośnie szarpana szponami bólu. . uśmiechnęła się z przymusem.Wydaliłaś jakieś tkanki? . które usiłowały wyrzucić nowe życie ze zniszczonej kwasem macicy. .Zdecydowanie tak. . ale. Nawet gdyby krwawienie i skurcze ustąpiły całkowicie podczas weekendu. .mówiła w duchu Raven do małej istotki w swoim wnętrzu. które było teraz krwawiącą. ale jak tylko Raven skręciła w obrzeżoną różami drogę. .Zgoda. Krótka jazda z Brentwood do Bel Air była zadziwiająco bezbolesna. przyjdź tu w poniedziałek rano.Co się stało? . jak jej ojciec.zdziwił się Nick. Ale teraz w podróży tej chodziło już o dwa młode serduszka. choć bardzo byśmy chcieli. którą opuściła własna matka . .Wszystko w porządku. Wciąż uśmiechnięta powiedziała do Samanthy: -Nie bój się.Chyba nie...Cześć . nie myśląc o nieudanym weekendzie. . Mam dyżur w ten weekend. . by oprzeć się o samochód. Ale musimy się teraz z nimi zobaczyć. . zacząć spokojnie oddychać i zmusić się do uśmiechu. Uśmiechnęła się bohatersko do Nicka.

Tym razem Nick nie mógł ulec życzeniom Raven.Co mogę dla ciebie zrobić? Musi być na to jakieś lekarstwo? . żebyśmy się mogli tobą zająć. -Nie czekając na odpowiedź Raven.powiedziała nagle Samantha. .To nie zatrucie pokarmowe. bo nigdy nie byłaś normalna. . by jeść. jak Raven cierpi. że Samantha ma rację . . by zapomnieć o szponach bólu wbijających się w jej łono. na San Vincente.Masz coś do picia w domu. .Dziękuję ci.Raven. że wkrótce poczujesz się lepiej.odparł Nick. . że jesteś dobrą matką? Następne kłamstwo! To. Po prostu muszę się położyć. . by zaakceptował jej decyzję bez dalszych protestów. Po prostu położę się do łóżka i będę wyobrażała sobie. do którego zaraz cię zawiozę. bo ją kochał. co się teraz w tobie dzieje. odbiera jej kolory. jak się przez jeden okropny moment zdawało. że mamy ważną misję do spełnienia? . Kto wie.Raven? .. podczas jazdy zdradziecko krętymi ulicami Bel Air. by Raven dotarła cało do domu..Chciałabym mieć swój samochód. że nawet wypowiedzenie jednej sylaby byłoby dla niej wielkim wysiłkiem. ponieważ nie zamierzał narzucać jej swojej woli. .zaprotestowała Raven. Nick pragnął zapakować Raven do łóżka. Raven . Nick. jak galopujesz po plaży w Santa Barbara. Raven? Jakieś soki? Zupy? .Nie. Ale Raven nie . to zatrucie kwasem i nigdy nie wrócisz do normy. Po prostu było to zbyt niebezpieczne. którą Nick musiał spełnić. żeby Samantha wiedziała. To minie. Mam nadzieję. jak cierpienie zapiera jej dech w piersiach. . Sam. dobrze .Dla Sam. sądzę. postawić schłodzoną butelkę 7up na nocnym stoliku i czule całować jej spoconą. . może obudzę się jutro rano całkiem zdrowa i pojadę do Santa Barbara. Nick.. dopóki nie uśnie. by nagły skurcz w jej wnętrzu nie spowodował tego.W porządku. "Kłamiesz! . obserwując.A ty zostań tutaj. . Była to kategoryczna prośba. .ustąpił. dla nas obojga bardzo wiele znaczyło.wróciła do normy... Raven .. ze względu na dziecko. Wtedy spytał: . Naprawdę.. . "Nie jesteś taka jak jej matka? .Nie .Chyba nie powinniśmy jechać do Santa Barbara . . za tak miłą propozycję. .Wybierzemy się do Santa Barbara. Nick nic nie mówił.Dlaczego nie miałabyś. . . .Zawiozę cię do domu twoim samochodem i poproszę ojca.słyszała jego głos..Rzeczywiście miała jedzenie i zmuszała się. a ty będziesz dochodzić do zdrowia we własnym domu.Och. Wyczuwając. iż nie jestem taka jak jej matka. poszarzałą twarz. zwrócił się do Samanthy: . Uśmiechnęła się niepewnie. Raven chciała..Dziękuję. ale czuł się całkiem bezradny. Ból znów wbił w nią ostre szpony. Nick widział. Wbijała sobie paznokcie w dłonie. uśmiechnęła się pokrzepiająco do Raven.dociekał ból. by jechał za nami. Nie mógł nic zrobić poza dopilnowaniem.stwierdził Nick. Ale nie mogę jej przyjąć.To ja ci dziękuję. to nieodparty dowód.Nie. Samochód mógł być potrzebny jej i dziecku. i. że przyjechałaś. dziękuję. jaka z ciebie niegodna i niedbała matka". .Możesz pobiec do dziadka i powiedzieć mu. .. i ponieważ czuł do niej ogromną wdzięczność za to. Była to prośba. Może zechcą uczcić zwycięstwo nad ptakami śmierci. by nie zmuszał jej do trwonienia energii na sprzeczkę z nim. Od czasu do czasu mam skurcze żołądka. jadąc o świcie na szczyt wzgórza i oglądając złoty wschód słońca. co zrobiła dla jego córki. żeby wiedziała. nawet życie.Jednak zanim Samantha odeszła. .wyszeptał Nick.Tak. . Nie mówmy już o tym. . przeszywając ją jeszcze ostrzej niż poprzednio.Oczywiście.Chcesz.Po prostu chciałam.No. dopóki nie znaleźli się koło rynku w Brentwood. że utraci panowanie nad kierownicą.

która zmieni całe jej życie? Była już prawie północ. Ładnie i zdrowo. . . czekał na nie z niecierpliwością. radości. Gdy samolot uzupełniał paliwo przed lotem do Seattle i. Jason wyczuwał kiełkowanie szczęścia. . łzy napłynęły jej do oczu. wracając ze stajni do domu. Położony koło wodospadu Snoąualmie prowincjonalny hotel stał się sławny dzięki temu. który pokonywał tysiące kilometrów.zapewnił Jason. a nie mówić o niej. bojąc się poddać w pełni jej wspaniałości. że jest to kwestia zaufania. zanim jeszcze skontaktowała się z rodzicami. kiedy Holly przekona się. dla którego przybył do tego miasta. ale zadzwoniła do niego z prośbą o pomoc jedenastoletnia dziewczynka. zadrżała. że to ona. by zadzwoniła na ranczo. 206 Czy również miłości? Czy Holly czuła to. Sprawiała wrażenie. gwałtowna. .połyskliwa aureola loków. Lawrence nie miał dziś dyżuru. jak gdyby zwiększając dzielący ich dystans. co on? Czy wierzyła w magię? Czy równie rozpaczliwie jak on pragnęła. ostrożnym przekonywaniu jej o swej miłości. by do niego dotrzeć. że zobaczą się znowu o jedenastej. że został uwieczniony w czołówce Twin Peaks. Ponieważ przed rokiem uratował 207 jej psa. o niezwykłych oczach koloru akwamaryny. Gdy jeździła konno w szkółce jeździeckiej.Naprawdę pięknie . Jason marzył. że w ciągu tych bezcennych godzin powinni przeżywać magię. Jason powiedział Holly. nadziei. I magia miłości. w cichym głosie. Zanim rozstali się. kiedy zakończy już spotkanie z mężczyzną. chroniąc się przed nim. Holly. kiedy Jason i Holly udali się do sąsiadujących ze sobą pokoi w "The Salish Lodge". że pragnie uwierzyć w magię. Becky zadzwoniła do niego. gdy się obudzi. a jednocześnie z nią walczy. i zanim zdążył poprosić. Miał tylko kilka nadchodzących godzin. Gdy Holly i Jason życzyli sobie nawzajem dobrej nocy. nie spotykaną w jego nerwowym życiu. Ale Jason nie miał całego weekendu.. gdyby nawet ich miłość umarła.. i znikła. ale i tak Jason dopiero po kilku chwilach uświadomił sobie.wpuściła go nawet za drzwi. Gdy Jason odebrał od niej bagaże i objął ją oczami. W listach. pożegnała się z nim szeptem. I natychmiast Holly odsunęła się. których kochała. coś spłoszyło Summertime. doznał cudownego oddziaływania magii. by spędzić cały weekend na czułym. że nigdy nie zawiedzie jej miłości. Ten człowiek mieszkał zaledwie kilka kilometrów stąd.Wyglądasz wspaniale.Holly . dlaczego się waha. Jego serce niespokojnie waliło w oczekiwaniu chwili. Bardziej niepokoiły ją obrażenia konia niż jej własne. Od tygodni Jason wyobrażał sobie to spotkanie. Życie udzieliło Holly wiele ponurych lekcji: wszyscy. by mu zaufała? Jak mógł obiecać. Poza tym. jak mógłby poświęcić te godziny na prośby. Jason wiedział. skoro ukrywał przed nią tajemnicę. ..powitał ją ciepłym głosem. że może mu zaufać. w których trzymała torbę podróżną i worek na ubrania. która pozbawiła energii jej duszę. zostali jej odebrani. by znowu byli razem? . dlaczego musi zachować coś dla siebie. Miała zajęte ręce. Najbardziej złote były jej włosy . która wpadła na ogrodzenie z drutu kolczastego i pokaleczyła sobie bok. kiedy lecieli do Szmaragdowego Miasta. które pisała. Jason rozumiał. Była to kradzież brutalna. Kiedy delikatnie ucałował jej wilgotne skronie. otaczających śliczną twarz.W każdym razie bardziej współcześnie. Nie mógł jej objąć. Na małym lotnisku w Kodiaku nie było zbyt wielu ludzi. Pewnie wpłynęło na to bardziej urozmaicone jedzenie. szedł w nocnym mroku przez łąkę. I wiedział. Oczywiście jego uwagę przyciągnęła natychmiast ta piękna kobieta ubrana w złociste szaty.

ale dawno już przestudiowała przepis na drożdżówki z borówkami.Sądzę.Lawrence i Caroline natychmiast udali się na miejsce wypadku. .Jako moja żona? "Ty masz żonę" .dorzuciła. odwiedziwszy swoją pacjentkę po raz ostatni przed pójściem do łóżka.Te czułe słowa rozwiały resztę wątpliwości i jej szmaragdowe oczy zajaśniały promiennie.odpowiedziała z nieśmiałą nadzieją. Obiecywała? Wydawało się. czekając na niego. żebym odeszła? 208 . że się denerwowałaś. czymś zajęty i odniosłam wrażenie. Po faz pierwszy w życiu jestem tak zakochana. . taki pociągający.Działanie środków uspokajających minęło. a on stał oparty o ladę. co budzi w niej taki lęk. . że to się może znowu stać. Czy to z powodu Holly i Claire? . że zrobi to dzisiaj. czy nie wolałbyś. . i potrzebuj ę twojej miłości.Caroline spostrzegła od razu. . a mimo to zachowuje się bardzo dobrze.Może za wcześnie. . bym cię o to prosił. częściej odwiedzać. być może. . Chciałbym. . zanim do ciebie zadzwonił. Caroline obiecywała sobie. zanim ją przewiózł i przystąpił do dokładniejszego oczyszczania ran. i to bardzo. w dżinsowym stroju. .. żebyś została. . . Nie wierzyłem.Zastanawiałam się. . .. kochając go. ponieważ zaczęło się to. Stanowiło to niezbędną osłonę przed ogromnym niebezpieczeństwem. ścięgna.Prawdę. Lawrence wracał do domu.A ty jak się czuj esz? .-Z namysłem zmarszczyła brwi. ale wolał przetransportować ją do własnej stajni.Jego kochający uśmiech zaczął ją uspokajać. przy stole. .Kocham cię.Nic mi się nie stało .Byłem już kiedyś zakochany.I bardzo zaniepokojony . . żyły i kości na szczęście pozostały nie naruszone. . . o ile jeszcze tu będzie. że chcesz się ze mną ożenić.Jak się czuje klacz? .wyszeptał zdumiony.O czym mówisz? . nie wierzyłem.Jednak wydawałeś się taki zmartwiony. Wiem. że to możliwe. Teraz.Och.Jestem trochę zmęczony. Mroczne cienie przemknęły przez jego ciemnozielone oczy. Lawrence dał przestraszonej klaczy środek uspokajający.. Caroline.Dobrze ..powtórzył łagodnie. byś odeszła. Caroline siedziała w kuchni.Nie możesz? A ja mogę.Nie myślałem o tym.Masz moją miłość. ale mięśnie.. że to ma coś wspólnego z nami. Ale tak się stało. . że to niewłaściwe słowo na określenie czegoś. . Lawrence mógłby oczyścić rany założyć szwy i zrobić klaczy zastrzyk antybiotyku w jej boksie w szkółce jeździeckiej. nie jest za wcześnie. co się wtedy czuje.Tak mi przykro.Ostatnio wydawałeś się roztargniony. na które naraziła swoje serce.Jesteś we mnie zakochany? . Caroline . który. że miała rację.przemknęła przez jej głowę ogłuszająca myśl. Największym zagrożeniem dla życia Summertime mogło być zakażenie krwi.Ale wolałabym znać prawdę. .Jestem bardzo w tobie zakochany. ale daleki. Koń miał mocno poszarpaną skórę. gdy przyszła jej do głowy ta niepokojąca myśl. pragnął znowu być sam.? . Leżała przed nią otwarta książka kucharska. Samotny kowboj. Caroline westchnęła. jak zechcesz. które zamierzała upiec rano. Tak myślę. Z pomocą Caroline skończył pracę o dziesiątej w nocy i zadzwonił do Becky.Nie.zapytała wchodzącego Lawrencea. że wszystko jest w porządku. że coś niepokoi cię bardziej niż jutrzejsze spotkanie z Jasonem Coleem. . o północy. Będzie mógł ją tam lepiej obserwować.Zostanę tak długo. Claire ciągle była jego żoną. Kowboj. zobaczyła w nich pożądanie i rozpacz pożegnania. .stwierdziła ze spokojem. . Caroline. Lawrence zauważył jej zmieszanie i stwierdził łagodnie: . . Po prostu nie mogę uwierzyć. Tę prawdę Caroline już dawno zaakceptowała. . Nadal siedziała.

. ale mogło to wynikać tylko z odpowiedniego ustawienia przed obiektywem. .Chcę mieć dzieci.Czy Lawrence czyta tę książkę? . Pragnąc znowu się ożenić i mieć dzieci.. Dlatego to Caroline otworzyła drzwi Jasonowi Coleowi. Zawsze ich pragnęłam.odparł z wielkim spokojem. Wydawało się jej. Czarną. jeszcze przystojniej szy niż na fotosach.Wiem. a w jego uśmiechu.Chociaż Lawrence nie ma w ten weekend dyżuru. Wydawało mi się.Jeśli ty tego chcesz. .odpowiedziała Caroline.. . niepokoi się. żebyśmy mieli dzieci? .Podeszła do niego. jak bardzo je kochałeś. Wyczuwała.Nie spieszy mi się. i że pomimo ogromnych cierpień jesteś gotów podjąć nową próbę. podejść do okna i popatrzeć na łąkę. 27 Telefon zadzwonił piętnaście sekund wcześniej. Miałby pan ochotę na kawę? A może spróbuje pan drożdżówek z borówkami? . by usiadł. Dzbanek z kawą. Caroline zaśmiała się z ulgą. ale. spojrzała 209 nań i powiedziała: . że jest człowiekiem o majestatycznej posturze. Poprowadziła go do salonu.Skąd w tobie taka mądrość? . nim odezwał się dzwonek u drzwi. że choć mówi tak spokojnym głosem. gdzie je zostawiła. pooglądać tytuły książek na półkach. Chyba służyłaby mu za przewodnika. trzy kubki.. obok jej krzesła.Ponieważ cię kocham . że zdradza Holly i Claire. że nigdy nie znajdę dla nich ojca. że potrzebuje jej miłości. którym przywitał Caroline. którego tak pokochała. Tymczasem Jason Cole okazał się równie wysoki jak Lawrence. Ale teraz znalazłam. mleko i drożdżówki stały już na niskim stoliku. Caroline wpatrywała się w mężczyznę.To nie jest z twojej strony żadna zdrada. Zanim jednak powiedziała choć słowo. Jestem Caroline Hawthorne. 210 . Przenigdy. Gadatliwa właścicielka kotki Mirtem chciała przekazać dobre wieści. a kiedy usłyszeli dochodzący z kuchni miły. że je zdradzasz? . spokojny głos Lawrencea.Proszę o kawę.Ponieważ kocham cię całym sercem. Jestem jednak pewna. i kiedy znalazła się w czułym uścisku jego kochających ramion. . -Nigdy nie przestaniemy jej szukać. łagodnie wypowiedziała słowa.Chcesz. kiedy miałeś rodzinę. wyjaśniła: . .Jestem Jason Cole. A ona może podjąć za niego decyzję.Bo masz wrażenie. których nie mógł wymówić Lawrence: . udowadniasz. A na podstawie tego. . nie arogancję. . Jego ciemnozielone oczy przepełniło uczucie wdzięczności. Proszę wejść.Nie ma nic przeciwko temu? . Powiedział. ale nie zaproponowała.To nie powinno długo potrwać. widać było obawę. wokół którego ustawiono krzesła. Miękko.Absolutnie. W gruncie rzeczy to kolejny dowód. Caroline podała Jasonowi kawę. że będzie nieznośnie arogancki. które leżały tam. jak rozmawiał z Lawrenceem. uznała. ale i tak będą do niego stale dzwonić z wezwaniami. żeby nie wydawało mu się. cukier. -Tak. iż zmusza pana do czekania. Jason wziął do ręki egzemplarz Darów miłości. że chciał się trochę rozejrzeć.Przede wszystkim Holly . . że zgodnie z przewidywaniami Lawrencea jego pacjentka czuje się o wiele lepiej. Widziała jego filmy i jego zdjęcia w "People" i "Entertainment Tonight". że tęsknisz za tymi latami..

Po krótkiej przerwie spytał: . .Wolę. że nic ją nie obchodzą bohaterowie. . To konkretna osoba. w głębi duszy wie. tak zatroskany. postanowiła zachować nadzieję. A teraz zastanawiał się. ale wyczuwa się w nich jakąś gorycz. który zakończył się dwadzieścia pięć lat temu. by przeczytał wietnamski romans ze szczęśliwym zakończeniem? W głosie Jasona nie było okrucieństwa.A jak pani sądzi? Caroline zastanowiła się przez chwilę: . co stracił. -Jaka jest? .Ponieważ w żadnej z książek nie ma jej fotografii ani życiorysu. . były po prostu nudne. .Czytał pan tę książkę? . ale nie stała się zgorzkniała.Że jest to najlepsza książka tej autorki. -Bardzo dobrze wyobraziła pani sobie Lauren Sinclair.Nie. nie pozbawiło jej to złudzeń. żeby przeczytał tę książkę? To pytanie zaskoczyło Caroline. To.Kilka razy. Jason nie pytał o zabójstwa ani o wietnamską niewolę Lawrencea. Jason pragnął dowiedzieć się wszystkiego o tych latach. wydawał się bardzo łagodny.Nie zaproponowała pani Lawrenceowi. tak łagodny. pomyślałam. 211 .I co pani sądzi? . zbiło Caroline z tropu.Nie. Jej książki są bardzo romantyczne i idealistyczne.Ale pan zaraz mi powie. chociaż to ich wspomnienie trzymało go przy życiu w Wietnamie i zmuszało go do poszukiwania Holly. czy nie przyniesie mu to ulgi.Musiała się pani przywiązać do jej bohaterów. bo właśnie pojawił się Lawrence. pierwsze pięć lat życia Holly. . w porównaniu z dramatem wojny oraz tragedią. witając i przepraszając Jasona. że Dary miłości skończą się szczęśliwie. nie mówił z nikim o tych latach. Dla mediów te lata.Nie. . że nie zawsze tak się dzieje.. czy nie proponowała Lawrenceowi. że Lauren Sinclair to zespół pisarzy .Więc Lauren Sinclair naprawdę istnieje? .Chyba miała trudne życie. ale wciąż były czymś wspaniałym dla Lawrencea. jak świat powinien wyglądać. Zakupiłem prawa do ekranizacji i teraz razem z Lauren Sinclair pracujemy nad scenariuszem. jak ludzie powinni się do siebie odnosić i jak hojna powinna być miłość. Zastanawiałam się.Caroline uśmiechnęła się. czy kończy się szczęśliwie? . . pozbawione sensacji. pisząc. Nie interesowały prasy. Zostało mi jeszcze ze trzydzieści stron i bardzo liczę na szczęśliwe zakończenie. żeby tak było. nie zamierzam tego pani mówić . Zamiast tego pragnął poznać okres.A dlaczego miałoby być inaczej? . .stwierdził ze spokojem Jason.zapewnił Jason. które ojciec i córka spędzili razem. Zresztą poza Caroline nikt go nawet nie pytał o ten okres.Chce pani wiedzieć. Jason Cole wiedział wszystko o przejściach Lawrencea w Wietnamie. . gdy zadawał to pytanie. Jason nie zdążył odpowiedzieć.A to znaczy. ani nawet o lata spędzone na poszukiwaniu Holly. a Lawrence nie pytał go o powody. pięć wspaniałych lat.Zarówno książka. Przeciwnie. . będąc na wojnie. że Caroline wyznała: . Ja ją czytam.Caroline uśmiechnęła się i dodała: . . Sądzę. która czekała go po powrocie. co działo się przez następne czterdzieści pięć minut. Zanim Lawrence poznał Caroline.Naturalnie. których tworzy. i o rym. gdyby autorka. że ją zraniono.Myślałam o tym. że ona nie wkłada serca w swe książki. jak i film . i że dla pieniędzy gra na emocj ach czytelników.

by sprawdzić. lukrujących urodzinowe ciasto dla Lawrencea. że wierzy. iż uważa to pan za nieprawdopodobne.To na razie wszystko. na jego przystojnej twarzy pojawił się przelotnie wyraz ogromnej czułości. czy będzie pan w domu przez jakiś czas? . i w końcu tę. bo symbolizowały dla niej szczęśliwe dzieciństwo. Lawrence mu je opisał: zdjęcie ślubne. iż Jason odrzuci propozycję. że widzi ulgę w ciemnobłękitnych oczach Jasona. . Wydawał się wręcz bardzo zainteresowany. na której Lawrence trzymał na rękach swoją złotowłosą córeczkę. jak Jason studiuje album.Jeśli coś jeszcze przyjdzie mi do głowy.poza jednym.Wiem. że jej nie słyszał. .Będziemy tu przez cały dzień . Jason podszedł do tej sprawy z punktu widzenia lat dziewięćdziesiątych. ojca i córki. . zgodnie z którą Holly potraktowana została jak mścicielka. Ale Jason nie chciał nawet spojrzeć na drugi album. Jeden z nich zawierał zdjęcia rodziny Elliottów. a nie ofiara.Claire była molestowana przez swego ojczyma . że czasem ten cykl się powtarza. czy Lawrence zniszczył podobizny Dereka. Przyglądając się.pomyślała Caroline. . Lawrence wyznał cicho.Pojawiły się wówczas domysły. że Jason chce usłyszeć o szczęściu.zapytał.Chyba tak . Wydawało się.odpowiedział w końcu. Były dwa albumy. Caroline wstrzymała oddech. czego potrzebowałem.. . . Opisawszy brakujące fotografie. trzymanego przez ich dziecko. Ale on natychmiast zgodził się obejrzeć bezcenne rodzinne fotografie. choćby po to. że Derek mógł molestować seksualnie Holly. Lawrence potrzebował nieco czasu. dotykającą aksamitnie miękkich chrap klaczki rasy palomino. że nie udaje on zainteresowania.Kłamie. . zrywającego z dawną mentalnością. by od wspaniałych wspomnień. . Wiedziała. jakie zostało zrobione. Caroline miała wrażenie.zapewnił go Lawrence. portret matki. uśmiechających się z miłością do obiektywu aparatu. jedyne. odzywając się po raz pierwszy w ciągu czterdziestu pięciu minut rozmowy. . Caroline oczekiwała. A gdy wpatrywał się w zdjęcie małej i promiennie szczęśliwej 212 Holly. a nie tylko o rozpaczy. powrócić do ponurej rzeczywistości. które jak dotąd Lawrence tylko jej pokazywał. może nawet uda. że ma także zdjęcia. Carolina doszła do wniosku. która powstała po rzekomej śmierci Lawrencea w Wietnamie.zapytała Caroline. I nie zamierzał zadawać zwykłych pytań o zabójstwa. napotykając spojrzenie jego nieprzeniknionych błękitnych oczu. Lawrence przytulił Caroline. a drugi poświęcono rodzinie. które przywołał album. Na podstawie dostępnych mi materiałów odniosłem wrażenie. gdy Holly była niemowlęciem.Co o tym myślisz? . by to przydarzyło się naszej córce. że tego nie zrobił. że otrzymał odpowiedzi na wszystkie pytania . ale jestem całkowicie pewny. niech go diabli. żeby udzielić konkretnej odpowiedzi. że zainteresowanie tym szczęśliwym okresem jest czymś więcej niż tylko uprzejmym wstępem do zarzucenia gospodarza pytaniami o nie zamknięty rozdział żałoby. ponieważ świadczyłoby to jedynie o jego bezsilnej wściekłości. oczekując. Nie usunęłoby to z jego pamięci obrazu tego psychopaty. podobizna Lawrencea i Claire.Jason wstał i dorzucił: . że Claire nigdy by nie dopuściła.Zamierza pan włączyć sprawę Holly do swego filmu? . . Ale dlaczego?". Gdy zapytał o pięć brakujących fotografii. . Gdy Jason wyszedł. iż Holly zabrała je ze sobą.Był wdzięczny.Ale tak szczerze? . Lawrence powiedział.. A kiedy jasne się stało.odpowiedział Jason.Zadzwonię za kilka tygodni. że Jason zainteresuje się też drugim albumem. "On kłamie . fotografię Holly i Claire.

tylu rozpaczliwie szukających je rodziców. Jason musiał porozmawiać z nią w cztery oczy. Walcząc ze swym własnym rozczarowaniem. z oburzenia. "Ale to nie jest w porządku .. miał poczucie winy. Caroline wiedziała.odparła. -Tak. . by uczynił coś. bo coś w głębi duszy uparcie jej mówiło. ale upływ czasu nie przyćmił ich żółtego blasku. Jason czuł się niepewnie. jak nieodwracalne szkody mogą powstać.. który wie. zapewnił ją: .. .Pisałaś? .Oczywiście. z jego powodu.Nie. Caroline wolała zostać w domu na wypadek..Lawrence mówił ze spokojną stanowczością człowieka.. Jason wszedł do pokoju Holly. jeśli pozwoli się. ale łóżko. . że to jeszcze nie koniec.. to nie ma żadnego sensu. . A jej oczy? Roziskrzona niewinność. Inny rozdział.Muszę zajrzeć do Summertime. 214 Było coś jeszcze. której zdjęcia niedawno oglądał! Tylko włosy miała trochę dłuższe niż wtedy.Nie .. bardziej szczęśliwe. czego nie chce. Jakże przypominała śliczną.Sądzisz. obserwowałam niebo. Nikt tu jeszcze nie sprzątał. . Czytał każde słowo wkrótce po napisaniu i bardzo wciągnęła go jej opowieść. . Jednak akwamarynowe oczy. chmury. promieniowały odwagą. że najwyraźniej go oczekiwała. . . Caroline. Musiało być... .Czy mogę wejść? . Nie możemy go zmusić. zakończenie. dodała bez słów: "Myślałam o . by przekonać się o jego miłości do córki?" Jak te sławne ciemnobłękitne oczy mogły być tak ślepe? Dlaczego nagrodzony Oscarami aktor nie potrafił ukryć faktu. a nie jego widok. które otaczały jej twarz. że odpowiedział mu kłamstwem? Caroline westchnęła. których nie można zmienić.I pogrążyłaś się w radosnych myślach.Po prostu to nie ma sensu.Dobrze. a potem go znienawidziłam.Po prostu siedziałam sobie tutaj. wywołały uroczy blask jej pięknych oczu. że to dzisiejsze postępki jej bohaterów. która śmiała się wesoło do kamery.Też tak myślę.zapytał. Czyżby Jason Cole chciał spotkać się z Lawrenceem tylko po to. ponieważ jedno z krzeseł było odsunięte.Jason wiedział dokładnie o jej postępach w pracy nad książką. w którym spała.pomyślała Caroline. . Ogarnął go smutek na myśl o tym. a loki.. że nie zamierza włączyć sprawy Holly do swego filmu? -Aty? . nie ma. Drżała cała z gniewu. a na stole leżał otwarty kołonotatnik i jej pióra. Ale już po wszystkim. błyszczały teraz mocno. Sypialnię z widokiem na wodospad wyposażono w okrągły. -Napotkała jego spojrzenie i nie spuszczając wzroku. były odrobinę bardziej miękkie i mniej skręcone.Jason Cole bardzo mi się spodobał. . Holly przed chwilą musiała tam siedzieć. że nie mówi prawdy? Może Jason Cole nie przywykł do kłamstw w prawdziwym życiu? A może dlatego że Lawrence był z nim tak szczery. I tyle jest innych zagubionych dzieci. las i wodospad.Więcej. które go witały. inne. . i zobaczył. dębowy stół i krzesła. . . małą dziewczynkę.. gdyby Jason Cole zadzwonił. znikła na zawsze. 28 Dzień dobry .Wszystko w porządku. stanowiącego dokładną kopię jego własnego.Lawrence wpatrywał się w nią z ogromną czułością. dręczyły bezlitośnie serce. by sprawy.powitał ją Jason. Nie potrzebował do tego jej pomocy. że Lawrence zamierza obejrzeć rany. było porządnie zaścielone. zmienić opatrunki i zrobić klaczy kolejny zastrzyk z antybiotyku.

że zarówno ojciec. Mieli tylko jedno. gdy Holly w odpowiedzi na jego pytanie gwałtownie się odwróciła. "A może jednak"? . Było ich siedem: pięć opisanych przez Lawrencea i dwie inne. a on znów miał zakłócić jej spokój ducha. którą włożyła Holly.pomyślał Jason -jakimś cudem wiedziałaś. tworzący pod nimi grzmiącą kaskadę. Wyzwoliła się z kokonu swej przeszłości. wyjęła ze swej torebki kopertę. gdy zobaczył. Teraz czuła się o wiele lepiej.Jest coś. ale samolubne. Pamiętasz go? Jason zamierzał upewnić się. podobnie jak jej ojciec. To są zdjęcia mojej rodziny. że ci tego nie pokazałam. o tamtej śnieżnej nocy. . Jason tak bardzo pragnął uchwycić tę wspaniałą chwilę. niewypowiedzianych urazów. Była to chwila. zawahała się przez chwilę. dopóki fale strachu nie uspokoją się na zawsze. którego nie stworzyła swoim piórem. molestowania. -Tak? . Świadczyły o tym wspaniałe radosne fotografie.pomyślał. zastanawiając się. Holly zaczęła opowiadać mu o fotografiach. Chwila cudowna. jakie masz? . na fotografii suknię ślubną Claire. jadąc do Los Angeles. o co chciałbym cię zapytać .. zatrzymać ją i miłość. tylko jemu: dobremu i łagodnemu człowiekowi. Spotkanie z Lawrenceem tak przekonało go o jego wielkiej miłości do córki. znowu mu ufała. uświadomiłam sobie. z którym podzieliła się prawdą o swojej przeszłości..Tak. o której Jason marzył: kiedy Holly naprawdę uwierzy w magię ich miłości i zaufa jej. Spojrzała na Jasona. ale. Mogły wzbierać bez ostrzeżenia.Jason odczekał. że zamierzał nie wypytywać już Holly o jej uczucia względem ojca. co mnie martwi. Kiedy oboje usiedli. . jak niebezpiecznie jest kochać. dlaczego ich nie wzięłam.Ale nigdy nie mówiłaś nic o nim. jak zareaguje na to kobieta. złotych loków. Wiedział. którą tak pokochał.tobie". . jak i córka pragną spotkania.Holly zmarszczyła czoło. 216 . Mieliśmy dwa albumy. Podeszła do toaletki. . że on żyje". że znowu straciła pewność siebie. i ulotna. by ocalić życie swej wymyślonej bohaterce. wspomniałaś. Jemu. Jasonowi serce się ścisnęło.To ich zdjęcie ślubne. że groźne fale były stale obecne w sercu Holly. ..Czy to są jedyne zdjęcia. ale bardzo zakochani.Kiedy wyjechałeś ostatnim razem.Chciałbym je zobaczyć . kiedy uznano go już za zmarłego. . tę samą. -Wtedy pierwszy raz głaskałam pysk konia. Odwrócił wzrok od jej pięknej twarzy i zapatrzył się na wodospad. . Niczym kruchy zamek z piasku bezlitośnie unicestwiany przez olbrzymią falę mogła zniknąć szybko i bez śladu. nie magii. przedstawiające siostrzyczkę i braciszka Holly. Było to pragnienie potężne. w nagłym przypływie strachu.. . Z wielką miłością. aż Holly potwierdziła to lekkim skinieniem roztańczonych. zwrócony twarzą do huczącej kipieli. "Ponieważ . zrobione przez żonę sędziego pokoju. Miałam tylko trzy lata i pewnie rodzice trochę . jak niepewne bywa szczęście. .Naprawdę nie wiem. który 215 przypominał jej. co ci się przydarzyło.Kiedy opowiedziałaś mi.zaczął spokojnie. Spojrzał na nią i przekonał się. kiedy zabito twoich bliskich.Coś. że twój ojciec zginął w Wietnamie. Byli młodzi. Holly wyjęła bezcenne fotografie z koperty. W jej oczach znowu była odwaga. Nie było żadnych emocjonalnych sekretów. Miłość wypisana była na twarzach Lawrence' a i Claire.powiedział Jason.

by zapewnić jej dostatnie życie? . . mimo woli kryła się też przed nim. Jasonie? .Bo byłaś .Mniejsza o to.To z nim widziałeś się dziś rano? -Tak. jakbym była dla niego najważniejsza.Nie. czego nie wiesz.W każdym razie tak się czułam. -Nie . ani nawet. gdy dotykała szczupłymi palcami podobizny Lawrence'a. Gdy odpowiadał na jej pytania o ojca. Ściągnęła brwi. słysząc w jego głosie nagłą powagę. obudziłaś tym we mnie jakieś odległe i niewyraźne wspomnienie. lękliwy protest przeciwko prawdzie . Ale czuł się tak bardzo odpowiedzialny za mnie i matkę. Była to cicha prośba pełna rozpaczy. Miał tylko siedemnaście lat. Zawsze miał dla mnie czas. Czekał więc cierpliwie. trzymającego na rękach córkę. ale ponieważ czułem się zaniepokojony. gdyby nie pamiętała swojego ojca? Albo gdyby najbardziej utkwiło jej w pamięci to.Jest coś. że stale był nieobecny. Kiedy znowu skupiła na nim uwagę. Coś.zaprzeczył Jason. ale nieoczekiwanie jej myśli wynurzyły się na powierzchnię. że cię znam. . powiedział: . -Na pewno nie wie. -Nie .Ale nie było powodu do niepokoju. Holly.się bali.Nigdy nie przestał cię szukać.Mam wrażenie. co ją obecnie dręczyło. chciała pobyć trochę dłużej z cudownymi wspomnieniami przeszłości. zarówno dzikimi.powiedział miękko. uznając za zmarłego. Mogłaby umrzeć.wyszeptała. Twój ojciec nie zginął w Wietnamie. ale złapano go i wzięto do niewoli. że tu jesteś. a także o Caroline .Gdzie on jest. Pracował w kilku miejscach i jeszcze się uczył. podnosząc się i dodała z niepokojem: -I teraz na mnie czeka. by powróciła do teraźniejszości. Derek go postrzelił i porzucił. 217 Zalały ją emocje. Holly .i spłynęły łzami z jej zrozpaczonych oczu. . że koń może mnie ugryźć. zapierając dech w piersiach. gdy się ożenił. że o tym nie wiedziała i kryjąc się przed światem. .Dlaczego miałabym nie chcieć się z nim zobaczyć? . wydaje mi się. prawda? . . Kiedy podrosłam. .że ona i Lawrence są najwidoczniej bardzo do siebie przywiązani. . kiedy się urodziłam. .Więc on wie . że bardzo go kochałaś. a jej oczy stały się czyste i ufne. jak i oswojonymi. Najpierw musiałem się upewnić. że pewnego dnia cię odnajdzie.wyszeptała. jaki był niezwykły. ponieważ pracował ciężko. a one mu ufały. Mój ojciec doskonale porozumiewał się ze zwierzętami. Był wobec nich taki łagodny.Nigdy nie przestał wierzyć.Miłość przepełniła jej głos. by się tym zajął. że jej ojciec przeżył. że jego zaginiona córka znajduje się tak blisko? A co by było. -Nie powiedziałeś mu? .powiedziała. . "Nigdy nie przestał cię szukać".On żyje . czepiając się ostatnich słów Jasona jak deski ratunkowej na miotanym sztormem morzu. lecz druzgoczącej.Kiedy powiedziałaś. uświadomiłam sobie. był boleśnie świadom tego. że chcesz go widzieć. a osiemnaście. Jason zorientował się. . o co chodzi. napełniając serce żalem . . . że podobnie jak Lawrence. Holly. Uciekł z niej osiem miesięcy po twoim zniknięciu. tak. Dlaczego nie zdradził jej prawdziwego powodu ich wycieczki do Seattle? I czemu nie powiedział Lawrenceowi.powiedział spokojnie Jason. co wiedział o Lawrensie. Może więc zawiozę cię tam teraz? Podczas krótkiej jazdy Jason przekazał jej wszystko. pogrążona w śmiercionośnym smutku. Nie wiedziałem. poprosiłem kogoś. topiąc myśli. co ci się przytrafiło. a jednak.nie radosnej prawdzie. co muszę ci powiedzieć. . .Próbował mnie odszukać. gdy wspominam tamte lata.Mieszka kilka kilometrów stąd.O. że stale był przy mnie.

Może pójdziesz do niego? Dwadzieścia siedem lat temu była inna stajnia. ale to nie miało znaczenia. by wpuścić tę młodą. jestem Caroline i bardzo kocham twojego ojca.wyszeptała. a oczy napełniły się gorącymi łzami.Potem. . 218 Kiedy dotarli do celu. Dziewczynka i kobieta. że się od niego odsuwa.. zaniepokojona. Caroline zdołała tylko wyszeptać drżącym głosem: -Holly? . otworzyła drzwi do ogrodu i wskazała na budynek stojący po drugiej stronie usianej barwnymi kwiatami łąki. bo kiedy zobaczyła jego samochód zatrzymujący się na podjeździe. Tam. Jasonie . Zapach ten przeniósł Holly w minione czasy. Holly i Lawrence opowiadali sobie nawzajem to. -Tato! 29 Spacerowali po ukwieconej łące i siedzieli na trawie przy strumieniu. jak otwiera drzwi przed młodą kobietą z miękkimi. staje się znowu niepewna. I gdy jego ciemnozielone oczy wypełniła niezmierzona radość. Otwierając drzwi. złotowłosa córka zawołała jak wówczas. silny. pochylając ciemną głowę Summertime. na brzegu szafirowej rzeki.spytała miękko Holly. I wtedy Holly go zobaczyła. uśmiechając się poprzez łzy. w stajni. że go znalazłeś. co wówczas.Dziękuję. również wypełniona słodką wonią świeżo skoszonego siana. wprowadziła ją do salonu.Dziękuję.Tak. 219 Lawrence obrócił się gwałtownie. Odniósł wrażenie. zanim jeszcze zobaczyła klaczkę rasy palomino. złotymi lokami. . ukrywaj ąc skrzętnie przed sobą inne prawdy. . Obraz złotowłosej dziewczynki i złocistego konia na zawsze miał wyryty w mózgu. W tamtej stajni też był złocisty koń i jej ukochany ojciec. walące serce wzbiło się pod niebiosa. I Holly powiedziała to samo. Stał tyłem do Holly. wywołując zmieszanie na jej ślicznej twarzy i tworząc dystans między nimi. serce zabiło jej mocniej. Był to ten sam ojciec z owego odległego dnia. lepsze zakończenie wizyty Jasona. które Holly wypowiedziała tamtego dnia. Ale gdy jechali do Issaquah. pośród woni dzikich kwiatów. przeszłość i teraźniejszość. Tymczasem Caroline odzyskała już zdolność mówienia.. bojaźliwa. Nic dziwnego. Nic dziwnego. zwróciła się do Jasona i na chwilę cień nieufności zniknął z jej pięknych oczu. myśli i uczucia Holly skupiały się przede wszystkim na ojcu. którego miała zaraz zobaczyć. dręczące Holly pytania. . wysoki. upragnioną kobietę. Była to nadzieja. nie wiara. a za tę chwilę oddałabym życie. gdy jako trzyletnie dziecko dotknęła aksamitnie miękkich chrap palomino: . czym mogli się podzielić. W głębi duszy Caroline miała nadzieję na inne. . napełnionej złotem. Dręczące pytania i odpowiedzi nie znikły. ze względu na niego. Szczera radość w błyszczących oczach Caroline do głębi ją poruszyła. że usłyszał tutaj jej głos. Promienie słońca pieściły wodę. Nie potrzebował jej. szepczący łagodnie uspokajające słowa w odpowiedzi na rżenie konia. nakrapiając ją złotymi refleksami. które mogły tylko sprawić im wielkie cierpienie. . Holly zabrała ze sobą fotografię. Ale zadziwiający był sam głos: w melodyjnym wysokim sopranie małej dziewczynki dawało się wyczuć miękkie brzmienie dojrzałej kobiety. Lawrence zesztywniał na dźwięk tych słów.On jest tam. że słyszał znowu te same słowa. bo myślał o niej i o tamtym dniu. Holly.Caroline? . czystą miłością? Jason wyczuwał nie wypowiedziane. A kiedy ujrzała.Ma taki miękki nos.I najbardziej niepokojące pytanie: a gdyby nie wspominała go z tak gorącą.

rzeczywiście nie trwał tak długo? Całkiem możliwe.. Ten pierwszy to telefon do domu. by pomagać oblepionym ropą naftową zwierzętom morskim po katastrofie "Val-deza". Gdy zbliżyli się do domu.A tymczasem my z Caroliną zajrzymy do Summertime. Żeby podtrzymać go na duchu. że będzie w domu przez cały weekend.powitała ją ciepło Holly. . jaskrawe złoto poranka dawno już znikło. że była jednym z ochotników. . Może ów koszmar. powiedziała tylko. Był środek nocy. jak pochyliła oświetloną słońcem kasztanową głowę.Wydaje mi się. że wszystko w porządku. a jej serce podtrzymywały tylko historie o miłości. 220 zobaczyli. ilekroć dostrzegł błysk złotych włosów. .wyszeptała Holly. A Holly opowiedziała ojcu. Podobny cień widziała w oczach Jasona.odpowiedziała Caroline z widoczną ulgą.Słyszałam.A powinna z nim porozmawiać. I nie opowiedziała mu o tej nocy. który stale widziała w myślach jak na zwolnionym filmie. a w biurze w poniedziałek do trzeciej. Potem. potem musi jechać do Dallas. widząc ulgę swego ojca. Caroline nawiązała do tego tematu. wciąż omawiając miniony dzień. że wszystko przebiegło wówczas bardzo szybko.Możesz stąd spokojnie dzwonić . by dzielić się swym bólem z ojcem. że Jason bardzo chciał.Lawrence powiedział. I gdy jego serce zaczynało bić mocniej z nadzieją. świadczyło o niepewności. Jej włosy lśniły miedzią w słońcu popołudnia. I dopiero kiedy uznali.zapewnił Lawrence. zanim odjechał. które spędzał na wędrówkach po ulicach obcych miast w poszukiwaniu Holly. gojeniem ran. który Caroline ustawiła na nocnym stoliku. ustępując bogatym barwom późnego popołudnia. pomyślała. Ponieważ rozmawiali o miłości. Ani o niekończących się tygodniach i miesiącach.ale nie będę teraz dzwonić. Potem odjechał.Cieszę się. Też prawdopodobnie nie śpi. Ale nie wspomniał ani słowem o latach niewoli spędzonej w małej klatce w dżungli. a szmaragdowe oczy promieniały radością z ich szczęścia. .Caroline wyciągnęła z kieszeni kartkę i podała ją Holly. że została pisarką. Nie czuła potrzeby. przepędziła groźne upiory. Leżeli z Lawrenceem w łóżku. że się pobieracie . .Rozumiem . odrywając wzrok od uśmiechniętych oczu Holly. mieszka na Alasce. spojrzała na ukochanego mężczyznę.Ja też się cieszę.Dziękuję . nadzieją.spytał cicho Lawrence. Dla Holly i Lawrencea czas odmierzany był miłością. co stało się z rzeką płynącą u ich stóp. by wrócić do Los Angeles. Minęło wiele godzin. Nie wspomnała jednak Lawrenceowi o tym. Dopóki nie przekonał się. Caroline zauważyła w jej oczach niepokój.Zostawił numery telefonów. .Dziękuję . . . a drugi to jego prywatny numer w biurze. I prawdopodobnie też myśli o minionym dniu.. . Gdy Holly wzięła kartkę. Caroline wyszła im na spotkanie na łąkę. że pora wracać do domu.powiedziała Caroline kilka godzin później.I ja . że został weterynarzem. że kłamie. Było to kłamstwo. którzy pojechali do Prince William Sound. dopóki nie zobaczyliśmy. prawda? .Jason został.wzruszyła ramionami Holly . . że wyszliście ze stajni i idziecie w kierunku strumienia. . . żebyś zadzwoniła. tak jak to sobie wymarzyli. Dzięki Jasonowi Holly wypowiedziała już na głos te przerażające słowa. . . który czekał na nią od tylu lat. że wszystkie te lata przetrwała jedynie dzięki wymyślonym przez siebie światom. swoją czułością szybko rozpraszając resztki niepewności. Lśniące. . i wpatruje się ze zdenerwowaniem w telefon. -Jest w nim zakochana. Powiedział. Holly. że istnieją takie kłamstwa miłości. Holly była w pokoju. a jednak nie miała wrażenia. które są równie ważne.Wcale nie zamierza do niego telefonować . jak jej cudowne obietnice. kiedy Derek zamordował ich marzenia. że zakochał się w Caroline. . Możliwe też. O tej porze powinien już być w Los Angeles.powiedział Lawrence. które pisała. Jednak to.

Jest doradcą prawnym w Los Angeles.Jaki z ciebie wszystko rozumiejący ojciec. .I on też ją kocha. Lawrence uśmiechnął się. . Wszystko skończyło się godzinę temu. . .Ale ty nie zamierzasz na to pozwolić. Jej dziecko umarło. Miał taki dziwny wyraz twarzy. Holly skinęła głową. Raven żałowała. ale coś jest nie w porządku. gdzie mieszka. Holly. .Do Raven? . ten nieubłagany syk.wyjaśnił Lawrence Holly. wraz z ostatnim. Zażarta walka pomiędzy jej dzielnym. Na śniadanie zjedli wczorajsze. Powiedziała mi kiedyś.Teraz już zawsze będziemy. muszę z nim porozmawiać. wrogo nastawioną macicą dobiegła końca. -Aty? . Caroline właśnie zarezerwowała ci miejsce na lot do Los Angeles. taka chętna do pomocy. Ona go kocha. nawet domowy. Po chwili wróciła. Po długiej chwili namysłu. całą swą . bo głos w jej wnętrzu wciąż żył. kiedy oglądaliście album ze zdjęciami. Ale Jason wyjeżdża jutro do Dallas. że żaden z jej telefonów. Holly przytaknęła. I pewnie boi się. Potem zapadła zapierająca dech w piersiach cisza. Dochodziło południe i choć prawie nie zmrużyli oka. że nie umarła wraz z nim. Jason bardzo kocha Holly. ale wie. a przynajmniej bardziej pilnego. Raven tak bardzo starała się pomóc małej istotce. wszyscy byli na nogach od wielu godzin.Nie wiem. nie jest zastrzeżony.A więc za godzinę jedziemy na lotnisko.Nie .Bierzecie dzisiaj ślub? . 222 Ale jak to zrobić? Nagle Holly doznała olśnienia. i bezcenne nowe życie przegrało. . iż nie da się tego naprawić.Ale ja dopiero tu przyjechałam. . upiornie spokojne milczenie osłaniające śmierć. I lepiej to zrobić. 221 .Tak . która walczyła o przetrwanie w jej wnętrzu. Negocjowała najważniejsze umowy Jasona. Jedyną oznaką życia był ten lodowaty szept. . .Caroline oparła się na łokciu i spojrzała na niego z zaskoczeniem.Ja też nie pozwolę. Przecież nawet nie widziałeś ich razem.. . . Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości. że powinnaś przedtem porozmawiać z nim w cztery oczy.To coś ważniejszego. dopiero co cię odnalazłam! . zanim znowu zajmie się filmem. jaka następuje po niszczącym sztormie. przeszywającym dźgnięciem bólu i palącą eksplozją tkanek i krwi. że coś jest nie w porządku.odparł Lawrence. uśmiechając się tajemniczo. ale gdy tylko ktoś wymienia jego imię.Nie. co miała do zaoferowania: wszystkie nadzieje..Ale masz numer jego telefonu.przyznała Caroline. a potem zmarszczyła brwi znowu zaniepokojona. ale zawsze była taka miła. Możesz do niego zadzwonić i spytać albo zrobi to któreś z nas.Zadzwonię do Raven. gdy z nią wrócił. natychmiast zmienia się wyraz jej twarzy. Ptak śmierci zamordował mężną nadziej ę życia. . Jeśli miała usłyszeć uczciwe i nie przygotowane z góry odpowiedzi na dręczące pytania. nie narodzonym dzieckiem i jej pokrytą bliznami. Holly potrząsnęła lekko złotą głową. Nigdy jej nie spotkałam. gdy na milczący sygnał Lawrencea Caroline nagle zniknęła. . to jej pojawienie się na progu jego domu musiało być niespodzianką. ale wciąż wyśmienite drożdżówki i zaczęli przygotowywać lunch. Uzbroiła jawę wszystko. że Holly nigdy nie zadzwoni.Tak.Caroline i ja podjęliśmy ważną decyzję . a Caroline i ja myślimy. a często to czynimy. To ona sporządziła dla mnie kontrakt na napisanie scenariusza do Darów miłości. a wszystko stało się oczywiste. .

Nie mam żadnych zastrzeżeń. że czuje się lepiej. I słyszała ją w głosie Holly za każdym razem. Oczywiście nie mogły zniknąć. przepełnione nadzieją partie. przypominając sobie. Odzyskała? Nic podobnego. i dziadkami. Wstając. że nieodwracalnie obumierają jego najdroższe. Widziała ją w oczach Jasona tamtego dnia. choć walka już się skończyła.Nie . Telefonowała do niego ostatniej nocy. czy możesz to zrobić. że to dzwoni Nick. że cokolwiek to było. Odzyskała siły. Holly. zrozumiem cię. może wiesz.To żaden kłopot.Mieszka kilka kilometrów stąd. Raven bez pytania wiedziała.. że Nick przyjmie swoje dziecko. mógłby nawet wrócić wcześniej z Santa Barbara i pojawić się na jej progu bez ostrzeżenia. Raven gotowa była złożyć każdą obietnicę miłości. To długa historia. ile to ją miało kosztować: będziesz ze swoim tatą. z tatą i siostrami. bez względu na to. jednak ja wolałabym przylecieć tu dziś po południu i porozmawiać z nim osobiście. Raven zmusiła się do zapomnienia o sobie.. Nie odczuwała zawrotów głowy ani najmniejszego ukłucia bólu. Za każdym razem. Odda nowo narodzone dziecko ojcu bez wysuwania żadnych żądań.Nie szkodzi . Byliśmy tu razem do wczoraj. bo musi upłynąć trochę czasu. gdy prosił. Jeśli nawet będzie matką tylko przez dziewięć miesięcy ciąży. gdy mówiła. Po prostu nie potrzebuje teraz tak wiele krwi. . modlitwy. by zdobyła dla niego adres Holly. gdy musiała pogodzić się z prawdą. bohatersko zmuszając się.miłość. jej to wystarczy. której zamierzała dotrzymać. ale weekend spędzi w Kodiaku. i w ciągu trzech bezsennych nocy bólu. zawarła umowę ze swym sercem. Czy tak wygląda przyjaźń? . Dziecko kwasu mogło nigdy nie 224 .Jeśli nie jesteś pewna. abym do niego zadzwoniła. . Ale nie zakręciło jej się w głowie. Dźwięk telefonu zabrzmiał jak podzwonne. muszę znaleźć swoją teczkę. jakby wcale nie toczyła bohaterskiej bitwy miłości. Pojawił się jednak inny ból. że dokładnie tego samego chciał Jason. gdy prosił ją o pomoc w ustaleniu adresu Holly w Kodiaku. Jeśli tego nie zrobi.Raven. czuła zadziwiające ciepło.Raven zmarszczyła brwi. że niepokoi ją w niedzielę w domu. tnący niby nóż krzyk rozpaczy. iż wybierasz się do niego" . do skupienia się na miłości Jasona i Holly. że nie była stworzona na matkę. I nawet złożyła obietnicę. gdzie mieszka Jason? . . Raven wiedziała. z góry przepraszając. . że Jason wróci tu jutro. .Jestem teraz w Seattle. że to jest miłość. którą straciła. Jason zostawił mi swój zastrzeżony telefon domowy i powiedział. gdy jej serce czuło. "Żeby nie wiedział.bo nadzieja była martwa. Musiała odebrać telefon.. niezwykłą serdeczność. że chce. Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości.zapewniła ją szczerze Raven. Raven przygotowała się na zawroty głowy. . Teraz coś działo się z tą miłością i Raven bardzo chciała uwierzyć.Czy nie jesteś teraz z nim? Kiedy rozmawiałam w tym tygodniu z jego sekretarką. Nie potrzebowała już ciemnoczerwonej pożywki nadziei . by utrzymać się przy życiu. ale to nie wystarczyło. Poczekaj chwilę. powiedziała. W przedłużającej się ciszy rozległ się spokojny głos Holly: . Wiedziała.zapewniła ją Raven szybko i z całkowitym przekonaniem.. by jej głos brzmiał wesoło. Jak gdyby nigdy nie było tego dziecka. . i ufność. a gdyby wcale nie podniosła słuchawki. o napisanie którego prosił ją Jason. zanim uzupełni krew. 223 Ale tym razem dzwoniła Holly.pomyślała Raven. moje małe kochanie. on będzie wciąż dzwonić. nie jest nieodwracalne. które towarzyszyły jej przez ostatnie trzy doby. bardziej rozdzierający od poprzedniego. kiedy omawiały kontrakt na scenariusz. gdy rozmawiała z Holly.

które dzielnie pokonywały najtrudniejsze przeszkody na drodze do ocalenia. jeśli jutro rano wybierze się do gabinetu doktor Rockwell. Były to olśniewające kobiety sukcesu. wyciągając notes z adresami z pękatej teczki i wracając z nim do telefonu w sypialni. ale nadal czuła jej wcześniejsze symptomy: huśtawkę emocji. Po rozmowie z Nickiem pozwoli im płynąć. myślała. że skurcze i bóle ustąpiły i że spróbuje przespać osiemnaście godzin dzielące ją od następnego ranka. która przędła cudowne sny o miłości. jak gdyby dzięki temu jej dziecko miłości mogło być wciąż żywe. że powinna zadzwonić do doktor Rockwell i Nicka. że nastąpiło poronienie. ale coś ją powstrzymało. Pomyślała. zanim go znowu zobaczy. z początku kłopotliwe. Raven próbowała ocalić siebie.zaznać szczęścia.. by zatelefonowała. wpatrując się w milczący aparat. Holly. . Raven. rozkazywała swemu niemądremu sercu. ale powinna je zdobyć kobieta. . Szczególnie teraz.Tak.. Całkowicie pewna. Teczka Raven leżała w sąsiednim pokoju. by w jej głosie słychać było uśmiech. Tworzyła bohaterki.Nic mi nie będzie.. że wystarczy. Po prostu łzy nadal gromadzą się głęboko w środku. Musiała odzyskać siły. jeśli wydali jakieś tkanki: będzie to znaczyło. Pozostałe w macicy resztki martwych tkanek powoduj ą nieraz rozmaite komplikacje .Raven zmusiła się. bym mogła o tym mówić. . Kochała całym sercem. tam.Jesteś pewna? . i mężczyzna. Sara Rockwell powiedziała jej. Przynajmniej nie będzie do niej dzisiaj dzwonił i nie zjawi się tu niespodziewanie.. Musiała powiedzieć mu.No cóż. a której już nie .Czy dobrze się czujesz. Te objawy. .Bo jestem smutna. . 225 które może być jednak "nie całkowite". Ale chętnie bym się z tobą kiedyś zobaczyła. świadczące o zdrowej ciąży.spytała ostrożnie Holly. by zostały z niąna zawsze. a potem spytała cicho: . I nawet mistrzowska prządka snów nie mogła utkać dla niej szczęśliwego zakończenia. które wydawały się pewne siebie i władcze. Gdy Raven podyktowała adres Jasona. Nie była już w ciąży. należy spojrzeć prawdzie w oczy. kryjących się pod powierzchnią. dobrze? -Tak. . A teraz Raven chciała się ich uczepić. Dlatego będzie musiała przyjść na kontrolę i jeśli poronienie nie było całkowite. później przyjmowała jako świadectwo cudu. nigdy nie gojących się ran. . Odsunęła od siebie to wspomnienie. Niektóre bohaterki książek Holly przypominały Raven. Jednak dla bohaterek Holly zawsze wszystko szczęśliwie się kończyło. gdy Holly tak koniecznie musiała się zobaczyć z Jasonem.krwotok. Raven? Wydajesz się. ..Przylecę do Los Angeles około pół do szóstej. Była wtedy wyczerpana. Holly. co się z nią stanie. dopóki nie usunie z siebie całkowicie tego symbolu małej istotki. jeśli nie teraz. Nie wiem. gdzie ją rzuciła po powrocie do domu w czwartek wieczorem.Chcesz ze mną o tym pomówić? .Też bym tego chciała. Musiała jednak zadzwonić do Nicka. zmusić. ale w rzeczywistości w życiu prywatnym cierpiały z powodu głębokich. czuła radosne zmęczenie. który te cudowne sny ożywiał. zbyt świeże. I zawiodła. to następnym razem. Wpaść do ciebie. Nie. jak długo zostanę w Los Angeles. Holly powtórzyła go na wszelki wypadek. która kiedyś żyła.. ale to wszystko jest zbyt nowe. dobrze. zanim pójdę do Jasona? Raven chciała już wyrazić zgodę.Dziękuję ci. czeka ją łyżeczkowanie macicy. Raven w gruncie rzeczy nie obchodziło teraz. że w tej chwili najbardziej potrzebuję snu. gotowych bez uprzedzenia eksplodować strumieniem gorących łez. smutna. ale nagle usłyszała swój własny głos: . Nie spałam od kilku dni i myślę. Raven już miała automatycznie zaprzeczyć. zakażenie.

. . .. Holly zaczerpnęła tchu dla uspokojenia.Słucham cię. Nick jeździł konno z dziewczynkami. proszę. iż on żyje. dlaczego tak postąpił. Miał wrażenie. . Stojąc za kanapą i opierając o nią. a potem wypowiedziała słowa. Wydawało się. -Holly. . co mógłby zrobić. . co mogłoby wytłumaczyć bezczelne manipulowanie jej życiem. Holly. 30 Holly nie mogła pojawić się nie zapowiedziana na progu Jasona.. . by zignorować tę łagodność. Potwierdziło to jej obawy i nagle wyzwoliło wzbierający gniew. że ta scena nie pasuje do jego scenariusza. by usiadła na wygodnej kanapie. że jej gniewne oczy nie są 227 zdolne widzieć niczego. Dla Holly wieść o tym. I tę właśnie prawdę powiedział Holly. Jasonie. przekazała radosną wiadomość. Nie szukała go i najprawdopodobniej nigdy nie przyszłoby jej to do głowy. że jej ojciec żyje.Jest coś. by odnaleźć zaginioną córkę. Czy Jason naprawdę mógłby być tak okrutny? Czy skazałby Lawrencea na to. zawoła dla niej taksówkę. że wiesz.Dasz mi szansę wyjaśnienia wszystkiego? . Pozwolisz mi przynajmniej spróbować? . że ledwo go pamiętam. że czuje się o wiele lepiej. Jasonie. Ale w tej chwili nienawidzę. . 226 Kiedy lśniące mosiężne drzwi rozsunęły się. babce swego dziecka. gdybym powiedziała ci. spojrzała mu w twarz. Błękitne oczy miał podkrążone. Jason poprowadził ją do salonu i poprosił. które tak starannie sobie przygotowywała: . więc to jego matce. Gniew z powodu tego. że jest to daremna prośba. nieoczekiwanym darem. . była niezwykłym. Bez jego pozwolenia mogła dotrzeć tylko do umundurowanego portiera w holu. a portier zapewnił ją.spytał cicho. kiedy zadzwoniła.Tak wiele ci zawdzięczam.Stałoby się tak. by do końca życia cierpiał takie męki? Teraz znała już odpowiedź i mogła stąd odejść.Ty miałbyś o tym decydować? Gdyby znakomity reżyser uznał.odparł cicho Jason. że to spotkanie nie da ci szczęścia. Portier zadzwonił do Jasona i chwilę później Holly jechała na górę prywatną windą. . a ty byś nawet nie wspomniał. . Ale dla jej ojca każdy dzień minionych siedemnastu lat przepełniony był smutkiem.Chcę wiedzieć. że nie robi wszystkiego. wykładanym nefrytowym i białym marmurem.Wejdź. Mogła tu zostawić swój bagaż. gdybym doszedł do wniosku. cierpieniem. zaledwie kilka kilometrów od domu mego ojca. czy mogliśmy spędzić cały weekend w hotelu. ma zamiar przespać się teraz i że porozmawia z Nickiem jutro. Miał w arsenale tylko jedną broń: prawdę. Holly nie skorzystała z tej propozycji. Jason już tam czekał na nią. Zmusiła się.Muszę z tobą pomówić.Zrobiłbyś to mojemu ojcu. całkiem by ją pominął? Czy to chcesz mi powiedzieć? . Sławny aktor i reżyser mieszkał w apartamencie na górnym piętrze dobrze strzeżonego budynku. nieustannie dręczyły go wyrzuty sumienia. głos bardzo łagodny.Tak. to właśnie ci mówię. Jednak jej serce chciało wiedzieć. bo był zmęczony ciężką pracą? Jason widział jej ogromny ból. że ostatecznie ją zdradził.Owszem . przekonanie.ma. co muszę wiedzieć. albo że czasem gniewał się na mnie. że jeśli będzie potrzebowała.Mogło tak być.

Żaden z nich nie byłby tak okrutny. . z wciąż płonącymi oczami i wilgotnymi od pocałunków wargami.Kocham cię. To. A potem. Holly. . Wiedział.najpierw drżącymi z lekka palcami. może to nie być noc.Jasonie. Pragnęli teraz czegoś więcej. nim zdołał wydobyć z siebie głos. że jej śliczne oczy nie mogą zapłonąć jaśniej. będę udawał bohatera. a gdy stanął przed nią. . . Z wyjątkową czułością Jason zaczął pieścić jej wargi . by sprawiono ci ból. uniosła ku niemu twarz i zobaczył to. Czytałem wszystkie twoje książki i wierzę. . zanim zostanie zmyta przez druzgoczące fale.Prawdę mówiąc. Siedzieli na kanapie. Przez bardzo długi czas po prostu patrzyli na siebie. stanowiącą barierę między nimi. Upłynęło kilka chwil. . a nawet rozpacz. Radość Holly na myśl o ich ślubie wywołała w nich przypływ pożądania. Dlatego to zrobiłem. . że jest to wspaniały początek życia pełnego takich chwil. . gdy zachodzące słońce dotknie linii horyzontu. na których widniał uśmiech szczęścia.wyszeptał Jason. powoli ostrożnie potrząsnęła splątanymi złotymi lokami. .Och . . Ale teraz nie czuł tego ponaglenia. Holly . od najdelikatniejszego szeptu do zachłannego pożądania.. słysząc w jego głosie smutek. od łagodnego powitania do żarłocznego głodu. o wiele silniejszy niż przy najbardziej namiętnych pocałunkach. co ty zrobiłeś .Oczywiście.zaprotestowała gorąco. ale tylko wtedy. co ja.Do nocy poślubnej. . gdyby..Udawajmy przez chwilę. choć to trudne. wiedziała. Były to tysiące różnych pocałunków. co widział wczoraj rano ponad huczącym wodospadem: niczym nie przyćmioną wiarę w cudowną magię ich cudownej miłości. Mógł cię strasznie krzywdzić. pełnym radosnej pewności siebie. Ale się mylił. ciągnął dalej: .wyszeptała. Nie mogłem na to pozwolić.Kochaj się ze mną. I wymyśliłem. teraz stało się przystanią ich miłości.. .Jason sądził. Holly.W odpowiedzi skinęła lekko złotą główką.Ty jesteś oczywiście bohaterką.Och. gdy byłaś dzieckiem. jak cień gniewu ustępuje miejsca jasnej nadziei. że jeśli też będziesz tego chciała.Nie? . potem kochającymi ustami. zachwycając się nieograniczonym szczęściem. Jason widział. czym mogliby się podzielić nawzajem. że jesteśmy postaciami z twojej książki . co było z początku dzielącą ich barierą.powiedziała. Złożylibyśmy słowa przysięgi w chwili. -Jej wspaniałe błękitnozielone oczy płonęły gniewem.Żaden z moich bohaterów nie zrobiłby tego.Poczekać? .Nie chcesz poczekać? . od czułego ciepła do namiętnego ognia. jak przyjmować pocałunki ukochanego mężczyzny.Mylisz się. odkrył coś jeszcze.Myślałem trochę o naszym ślubie.Nie chcesz za mnie wyjść? . to możemy pobrać się w Barrow w czerwcu. ale zobaczył także w nich cień niepewności.zaczął Jason.. że w takich okolicznościach twoi bohaterowie zrobiliby to samo. . Potem z płonącym spojrzeniem. Nie chciałem.. 228 .Twój ojciec mógł okazać się potworem.. że Holly naprawdę go słucha. Kiedy Jason przekonał się. ciesząc się tym cudem. Czy nie postąpiłby w ten sposób bohater z twojej książki? .Jasonie! Obszedł kanapę. a ja. Wczoraj w tej wspaniałej chwili Jason czuł rozpaczliwą potrzebę uchwycenia jej. szepnęła: . A kiedy zobaczył jej promienne uszczęśliwienie. . I choć Holly nigdy wcześniej nie była całowana.

ale przede wszystkim dlatego.. z którym prosiła go. Miała nadzieję. nie wiedziałam . ona wróci do Issaquah. Pomoże Lawrenceowi uczynić coś. Jason ucałował kąciki jej płonących oczu. Do tej pory nie znałem miłości.. gdy usłyszał niepokój w głosie Holly.Słucham.Ale nie w Barrow? .Niepokoisz się.Ojciec powinien zrozumieć. .Ale coś cię niepokoi.odpowiedział szybko. Ich miłość pełna była szacunku. . nie zastanawiałem się nad tym . Holly powiedziała cicho: . dlaczego Jason przyjechał najpierw zobaczyć się z tobą? Myślałeś. żeby być świadkami tego wydarzenia.W Barrow. ale. ale nie wyobrażałam sobie.Nie wiedziałam . tak! . by się z nią kochał.Wiedziałaś. . którzy pomagali mu w poszukiwaniach córki przez te długie lata. jak bardzo jest piękna. . jego serce zabiło z ulgi. oczy Holly wciąż płonęły zdziwieniem. że ma największe znaczenie. Holly . że w każdych okolicznościach chciałaby go zobaczyć. Zanim nie spotkałem ciebie. Ani przez chwilę nie zwątpił w cud. Już jesteśmy małżeństwem. zachwycając się. Zanim się pożegnali. Cały wieczór. . Holly usłyszała uśmiech w jego głosie.. by mogła w samotności zadzwonić do Issaquah. wyznał: . co było dla niego bardzo ważne: podziękować wszystkim ludziom.Jak sądzisz.Nie gniewaj się na Jasona. . gdy przedtem pojawi się pełna oddania miłość. -Nie wysyłałaś go. 229 . gdy usłyszał jej uszczęśliwiony głos. prawda? Nasze serca są sobie poślubione.Ależ wiedziałaś.zaprzeczył Jason..Nie . zagubieni w czarodziejskim świecie miłości.Ależ tak! Chcę wyjść za ciebie.. Mogliby spędzić cały wieczór.obiecał Lawrence.Szczerze mówiąc. . Potem podzieliła się z ojcem innymi planami. Holly zauważyła. . co się stało. Żadne z nich o nim nie zapomniało.Och. gdy leżała w jego ramionach otulona czułością. o czym nieraz pisała Lauren Sinclair. który przez siedemnaście lat szukał zaginionej córki. że ja go przysłałam? . .Myślę.Nasza miłość nie może mi sprawić bólu.Muszę o coś cię spytać. czyż nie? . Ale teraz. Lawrence odebrał telefon po pierwszym dzwonku. którzy okazali mu współczucie i troskę. A potem. Ale przecież był ojciec.Ich serca były już poślubione. . że Jason nagle ściągnął brwi: . by zabrać jej bagaże z portierni i kupić coś na kolację. Holly.Pisałam o kochaniu się.szeptała. czule. Jasonie. . budzi największy zachwyt. a wkrótce połączą się ich ciała. że może być aż tak dobrze. Holly powiedziała mu o ich małżeńskich planach. . że właścicielka Katie z radością zaopiekuje się Juliet. Ujął w dłonie jej śliczną twarz. Jednak nie chcę czekać do tego czasu. .Ja też nie wiedziałem. Holly .bardzo niewinna. Chodzi o wczorajszy ranek. które poczynili z Janso-nem. a gdy jego palce pieściły złote loki otaczające jej twarz. urna. Nie ma powodu. zachwytu i radości.wyznał cicho.. że Caroline i Lawrence pojadą do Barrow. całą noc. i na przekór namiętności jej pocałunków .Ani przez chwilę. że mogę zajść w ciążę? .Będziemy tam . który połączył go z córką. prawda? Ty też nic nie wiedziałaś? -Nie. natychmiast zrozumiał. kiedy dorzucił: Jestem pewien.Nie chcę sprawić ci bólu. . Kiedy Jason będzie kręcił film w Dallas.. zanim jeszcze Holly podzieliła się z nim radosnymi nowinami. zwieńczając ten wspaniały dar czułym połączeniem kochających ciał. wieczność. Na jej twarz powrócił wyraz radosnej pewności. pełna nadziei.Tak..przyznał Lawrence. . nawet przez chwilę.. Jason wyszedł. że to byłoby cudowne. z szacunkiem. Holly i Jason świętowali swoją miłość.

kiedy weszła do swego domu w poniedziałek wczesnym wieczorem. Raven zjawiła się na wizytę z rana. Jednak on wtedy zaopiekował się nią troskliwie. że tak dobrze ją znasz. że chciałaby zobaczyć zachodzące słońce. nie przyjechałabym do Los Angeles porozmawiać z tobą o Darach miłości. bo bardzo cię kocha. przytuleni do siebie. A poza tym myślę. że Nick tam będzie. że prawdopodobnie niewielu mieszkańców Los Angeles mogłoby wyobrazić sobie.Nie wiedziałem. Zapadła cisza pełna najczulszych pocałunków. Kalifornia. Nick nie był jedyną osobą. pobrała próbki krwi na ilość czerwonych krwinek do testu na krzepliwość i do powtórnego testu ciążowego. .Też tak sądzę . że powód tego jest zbyt świeży. pewnym tonem. powiedział: . by Raven mogła zadzwonić.Dobrze. a po przełożeniu wizyty na następny dzień. jak odkrył.230 . W rezultacie nie doszło do badania. kiedy kobieta imieniem Jeanette próbowała wkraść się w ich życie. zaproszę na nasz ślub i zorientuję się. była bardzo smutna. 31 Brentwood. że Deandra zadecydowała. Spotkanie ze mną mogłoby być dla ciebie bardzo przykre. tętno. by zdobyć twój adres. żeby pogadać. . Chyba zrobiłoby na niej wrażenie. on tak samo.Gniewać się? Jak mógłbym to zrobić? Postąpił tak. Mogłem się zmienić. . a potem. na jedenastą. Ale nawet ta wściekłość zbladła w porównaniu z tym. kiedy omal nie wpadła pod jego ciężarówkę. Jednak tamtego dnia to on ją przeprosił. Raven i doktor Sarze Rockwell również nie udało się porozumieć . szeptali. że tym razem wszystko było jeszcze bardziej zachwycające.Ale dlaczego? . co mógłby utracić. Po raz pierwszy. umieściła jej nazwisko w planach zabiegów łyżeczkowania macicy. Poniedziałek.Tak. której pomimo wielu prób nie udało się skontaktować z Raven. ani telefonicznie. Kiedy zadzwoniłam do niej po południu. które musisz załatwić przed wyjazdem do Dallas. iż jego młodsza córka nigdy się nie narodzi. Jason nie chciał tego ze względu na ciebie. gdy zajmiesz się swoimi sprawami. Musiała przeprowadzić nagłą operację cesarskiego cięcia u kobiety z przodującym łożyskiem. . Melody opisywała jego gniew. mącąc dziewczętom głowach archaicznymi pojęciami o roli kobiety. które miało ustalić "kompletność" poronienia. . Raven wiedziała.powiedziała Holly. . gdy popijała z Sam lemoniadę na pachnącej różami werandzie jego wspaniałej rezydencji.Przyznała się do tego? . I sama miała okazję ujrzeć przebłyski jego furii. że wspaniałość letniego słońca odbijającego się od wody wywrze jakieś wrażenie na Królowej Śniegu. Wiedziała. Raven miała przez cały dzień spotkania. ciśnienie. gdy opowiadał jej. że Nicholas Gault jest zdolny do wściekłości. . jak zostało ustalone. że powinniśmy zaprosić na ślub Raven .Gdyby nie Raven. Oczekiwała też 231 jego gniewu. zadzwonię do niej. kiedy zaskoczył ją. czy zechce się ze mną spotkać. więc po kilku próbach połączenia się z nią telefonicznie Nick po prostu zostawił wiadomość u jej sekretarki. dwukrotnie spodziewała się ujrzeć na jego twarzy wściekłość.ani osobiście. Może jutro. wywołała w nim burzę emocji. ale doktor Rockwell nie było. . by mogła o nim mówić. które były stabilne. Znowu się kochali. ale chciałabym ją poznać. . Świadomość tego. . choć ze sobą nie rozmawiali. Pielęgniarka doktor Rockwell zbadała Raven temperaturę. myśląc w duchu. jeśli będzie miała czas.Jason zgodził się bez wahania.I miał całkowitą rację.zgodził się. W końcu. co powitało ją. nie spotkalibyśmy się. Holly. ale dodała.Lawrence zamilkł. że po pracy wpadnie do niej do domu.Nie znam. Holly też zostawiła w końcu wiadomość z zaproszeniem na ślub i numerem telefonu w Issaquah. nie szczędząc słów miłości.Sądzę. oddech. 15 maja Odkąd Raven poznała Nicka.

Wiem. pomyślała. słuchając wiadomości. ale trzymaj się. kiedy twoja automatyczna sekretarka rejestrowała wiadomość. że pewnie doktor Rockwell zadzwoniła tutaj i nie wiadomo czemu przekazała Nickowi te wiadomości. że jej błyszczące dawniej jak szafiry oczy są teraz zamglone. pozornie spokojnym głosem. Przykro mi z powodu dzisiejszego testu. co naprawdę działo się z jego uroczą Śnieżką. ani spoglądać przez okno na ogród. Krótko mówiąc. nietrwała. dopóki nie zdobyłaby wszystkiego. pozbawione wszelkiej nadziei. i tak na wszelki wypadek zalecone zostanie łyżeczkowanie macicy. Teraz była przezroczysta.Właśnie wszedłem. co doktor Rockwell chce jej powiedzieć. który zaterkotał. 232 Nick jest wściekły. Gniew nie pozwalał mu widzieć. Jutro wszystko się ostatecznie rozstrzygnie. Dlaczego jest taki zły? Jej serce.W jego lodowatym głosie słychać teraz było pogardę.nie mogło czuć już bólu. czego pragnęła.Nie jestem zdziwiony. Nick wini ją. "Raven. Upuszczono probówkę podczas przekazywania jej do laboratorium. . W końcu. tworzącego cienką warstewkę nad zdradzieckimi wodami.a może ono nie jest moje? . tu Sara Rockwell. wyrachowaną kusicielkę. Wiedziała. powiedziała spokojnie: . . co w . która oszukała nie tylko jego.. byś nic nie piła ani nie jadła od północy. Poprzez mgłę wściekłości nie dostrzegł.stanowi poważne zagrożenie dla naszego związku. ale i jego córki. która go w końcu zdradziła.i ten fałsz tylko wzmógł jego furię.Nalegam. przewijając taśmę. a zatem całkowite poronienie. łącznie z ich sercami.Nie chciałam.. żebyś wiedział. Laboratorium obiecuje zrobić test błyskawicznie. skazana na zagładę. Łyżeczkowanie macicy jest wciąż przewidziane na południe. ponieważ traktowała tę niewinną istotkę z karygodną lekkomyślnością. Raven podeszła i nacisnęła guzik. Sądzę. Oszukiwałaby ich tak nadal. że odkryłem. Zadzwoń. A więc muszę cię prosić. prawda? Bez wątpienia pamiętasz. Nicholas widział Śnieżnego Rekina. że nie spotkałyśmy się dziś rano i że nie udało nam się skontaktować po południu. Nicholasowi Gaultowi mgła wściekłości przesłoniła wzrok. Nie ulegało wątpliwości. -Nick. Widział kobietę. które -jak sądziła . . Automatyczna sekretarka stała w salonie na niskim stoliku przed oknem. gorączki lub pojawią się inne symptomy. więc powinnyśmy mieć wyniki.Raven nie miała ochoty odpowiadać na telefony Sary Rockwell. Miał przed sobą uwodzicielsko piękną kobietę. Furia nie pozwoliła mu poznać prawdy o jej nieskazitelnej niegdyś. dla której pozory były wszystkim. tak jak ona obwinia samą siebie. wciąż nie odrywając wzroku od telefonu. ponieważ straciła dziecko jego miłości. ale mimo to usłyszał cichą rozpacz w jej głosie .To. kiedy zobaczę się z tobą o jedenastej. 233 Po odtworzeniu wiadomości Raven wpatrywała się w aparat. znów zaczęło krwawić.. Z wściekłości szumiało mu w uszach. Ubierała się w eleganckie stroje i podejmowała przerażające decyzje. więc po prostu wpatrywała się w aparat. . Bardzo mi przykro. byś przyszła jutro o ósmej rano na pobranie krwi. . Raven. miała błękitnawą biel lodu. I jak cienki lód była krucha. co zamierzasz zrobić z moim dzieckiem . jeśli masz jakieś pytania albo jeśli dostaniesz krwotoku. . jakie to trudne dla ciebie. o których rozmawiałyśmy". który dla niej założył. że powinniśmy ją razem przesłuchać . Gdy Raven weszła do domu i napotkała wściekłe spojrzenie szarych oczu. Nie mogła patrzeć Nickowi w twarz. aby zachować doskonałą figurę. śnieżnobiałej skórze.powiedział lodowatym. więc proszę. że test ciążowy poświadczy śmierć płodu i że jeśli nawet badanie ginekologiczne stwierdzi drożność szyjki macicy. Niestety nie mam wyników testu ciążowego.

trzymająca się tak prosto i sztywno. och. by wyznać swoją własną prawdę: nie była tego godna. że naprawdę wierzyła. śmiertelnym ciosem.. które mogą spowodować zakażenie lub krwotok. Raven z trudem wyprostowała się. nie będzie już odczuwała bólu. . prawda? . ..Na wypadek. że zamierzała zabić jego dziecko. by stawić czoło Nickowi. moje kochanie . Nick. Raven zawahała się.obiecywał jej zamroczony umysł. Kiedy nic nie groziłoby już ciąży. dla jej bezpieczeństwa. że go nie zdradziła ani nie oszukiwała. Nick nawet poprzez dymną zasłonę wściekłości.. że w ten sposób mężczyzna. . tuląc z czułością w kochających ramionach.Tak. którego kocha. a Nick spytał cicho: . nigdy więcej! "Umrzesz . Czuł jej drżącą kruchość i jej drżącą odwagę i jeszcze coś. Nastanie spokój i nigdy nie poczujesz już bólu". i straciłam je. ale zarazem okropnie daleko. płacz! Umieraj. jak ona umiera.. Nick. Był zaskakująco blisko. schwytany w jedwabną sieć jej oszustwa.Poroniłam w ten weekend. Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości. zawsze dumna Wierzba-Willow.Nie chciałam.To było nasze dziecko. Pomyślała.Ale zamierzałaś powiedzieć mi o dziecku. . tak bardzo. bezkrwiste blizny niczym nagrobki nadziei i miłości. ma na celu. Wierzbo. Raven była w jego ramionach jak drżąca wyspa na oceanie miłości. których wyraz dorównywał rozpaczy w jej miękkim głosie. Nick słyszał przeprosiny i widział z jej uroczej. że będziesz je chciał. Była blisko.Co ma na celu. nagle skurczyła się jakby przygnieciona ogromnym ciężarem ohydnej prawdy. Skurcze i krwawienie zaczęły się we czwartek wieczorem.Moje bezpieczeństwo .Och. Objął ją teraz. ponieważ nadal ją kochał. gdyby pozostały jakieś resztki tkanek. iż nie powinno się nic robić dla niej. a teraz naprawdę nie miała już po co żyć. wiedziała to. widząc to.. zawsze będzie wierzył. jak gdyby na przekór wszystkiemu nie mógł patrzeć. ptaku śmierci. ale próbowała. że zanim umrze oczerniana Raven. nawet pokryte bliznami dziecko kwasu powinna mieć szansę. Miał ochotę podbiec do niej. o naszym dziecku. . Ale on powinien dowiedzieć się prawdy! Musi wiedzieć. Raven omal nie umarła wczoraj. objąć ją. Słowa Nicka były dla niej ostatnim. .Mgła wściekłości rozwiewała się i widział z bolesną wyrazistością oczy. że dziecko umarło. biegł ku niej. kochał i z radością przyjmiesz do rodziny. całkowicie zamknięta w sobie. . Zaczerpnęła w płuca powietrza i zwróciła się. umieraj! Nigdy więcej. co budziło jego przerażenie. pocieszyć i wybaczyć. Płacz. cierpiącej twarzy. ale nie potrafiłam. żebyś wiedział.szepnął. . nasze dziecko.. gdy straciła swoje dziecko. Głos miała obojętny. Jeśli umrze.. . I co z tego? Faktycznie zabiła jego dziecko. Wiedziałam.Wkrótce będzie po wszystkim. nadal zauroczony. co się zdarzyło potem. Tak bardzo starałam sieje ocalić. toczył z sobą gwałtowną walkę.wyznała przepraszająco. dostrzegł.Dlaczego mi nie powiedziałaś? Powinienem być z tobą w ten weekend. Rawen.Raven? . Wczoraj. wyznaczone na jutro. Jednak inny głos przypomniał jej. dziecię kwasu.. a łyżeczkowanie macicy. 234 . jak bardzo próbowała kochać. Zrobiony wczoraj test ciążowy miał potwierdzić. Raven? . Po jej ranach pozostaną jedynie grube. ale jak owa wyspa była oddzielona od niego. bo z jakichś powodów nie zasługuje na taką troskę.podobnej sytuacji stało się z moim uczuciem do Deandry.

. . jak to powiedzieć dziewczynkom. a co 236 . .No cóż. poza łóżkiem. Ale zarówno łzy. zakłopotało. że wczoraj wypłakała już wszystkie łzy.. . które utraciliśmy. Że jego uczucie do niej wykracza znacznie 235 poza seks.A powinnaś wiedzieć. że została zdradzona.Pewnie zmartwiło je to. opłakujemy śmierć naszego nie narodzonego dziecka? . że jest godna prezentu. Wydawało się.wyszeptał Nick.Nick przerwał. czy jestem w tobie zakochany i co zamierzam z tym zrobić. że to nie w niego zwątpiła.. gdy otwierała pudełeczko. drżące. ale się powstrzymała. że najpierw powinienem spytać ciebie. Raven. . . Pozwól mi zostać dziś z tobą. tak pełne nadziei.Pozwól mi smucić się z tobą. i podał jej. Przeszył ją dreszcz. Raven? .Och.Mam nadzieję. Choć pierścionek nie był jeszcze gotowy. co zmusiło Nicka. Raven. Po chwili wzruszyła lekko ramionami. Po jego słowach poczuła jeszcze większy smutek. zauważył jej zaniepokojenie. a rano pójdę z tobą do doktora. uświadomił sobie. że nie wiedziałem.Wydawało mi się najważniejsze.Zaraz zapakujemy cię do ciepłego łóżka. . i tym. która umarła.Czy sądzisz. jakim jest człowiekiem. że miłość zwycięża. co najgorsze . która spłynęła po pobladłym policzku.. miała teraz świadomość. Zdecydowałem. iż Raven Willow Winter nie wie. że dziewczynki też spiskowały. co ci się w nim przyda. zapytały. -Nick. która każdy przejaw uprzejmości. i ja też.Nick obserwował jej emocje.A co z dziewczynkami? Nick uśmiechnął się. Raven sądziła. . zamierzałem oświadczyć ci się w czasie weekendu w Santa Barbara. Taki był mój plan.Ja. Tak by zareagowała dawna Raven. że mógłbym tak postąpić teraz. I były pełne nadziei. wiedzieć. że powinna go znać. Był świadkiem walki pomiędzy tym.Przyznaję. które towarzyszyły jej od początku ciąży. . A gdybyś się zgodziła. . kiedy. lecz w siebie. jak i emocje wciąż w niej były. . pomagać mu. W łóżku. przejrzystą skórę i zmęczoną. inni powinni być przy nim. nie wiem. że będziesz to nosić przez cały czas. eleganckiej oprawie w stylu Tiffanyego. To było także moje dziecko. co o sobie sądziła. W środku. wszędzie. w co mogła uwierzyć dzięki ich miłości. gdy powtórzył: . a wraz z nimi rozhuśtane emocje. Mówiąc to. by dziecko było z ojcem. Kiedy wróciliśmy ostatniego wieczoru. Kiedy już wydawało się. wzbierające.. A w końcu pojawiło się to. jak to załatwić.Wyjdziesz za mnie. Cała surowość znikła z jego głosu. aksamitnej poduszeczce leżał brylant o wspaniałym szlifie. Będziemy rozmawiać o dziecku. eksplodujące. Raven. by scałować łzę. iż nie byliśmy razem podczas tego weekendu..Nick miał na myśli. Raven? Jego pytanie zbiło ją z tropu. na wspaniałej. wyjął z kieszeni marynarki małe pudełeczko. siostrami i dziadkami. kochać go.rezygnacja. pokonując nawet najbardziej uparte wątpliwości. . Ale gdy to mówił. przez całą noc. nie mającego związku z seksualnymi rozkoszami. pokryte fioletowym aksamitem. poszarzałą twarz. jej smutek i szepnął czule: . oboje byśmy wymyślili. których mogła dostarczyć. . ale okazało się. powinnaś wiedzieć. w tradycyjnej. One cię kochają. Raven .A co z tobą. że mówię o seksownym negliżu? Czy naprawdę wierzysz. Białe palce Raven drżały. jak ta mała dzielna istotka.. i będziemy robić plany na przyszłość. Nick wyczuł jej myśli. Dobrze? Skinęła głową i miała już powiedzieć "dziękuję". . by zwrócił uwagę na jej chłodną. Kiedy ktoś z rodziny choruje.Nawet przyniosłem coś.

i ciąża wydaje się przebiegać normalnie. że dziecko kwasu ma jednak wiele do zaofiarowania. To Raven odsunęła się w końcu. .Ojciec dziecka. by wątpić w heroiczne zwycięstwo dziecka miłości.Może byśmy porozmawiali o dalszych wizytach w moim gabinecie.powtórzył Nick.Dobrze. Mogłam odpocząć zeszłej nocy i od niedzieli nie miałam krwawienia ani skurczów. pani doktor? To było pytanie Nicka. który uznał za wahanie.. dorzucił: . słowa płynące z tej części jej serca.Chciałbym być przy Raven. że mogła widzieć jego oczy. niewiele.powstrzymała cichy protest. Raven Willow Winter oznajmiła z cichą radością: . . że wciąż odziaływują na mnie hormony. jak tylko uda się wam ubrać Raven? Nick po prostu ją tulił.przywitała się z uśmiechem Sara Rockwell. . co zaplanowano na dzisiaj: badania. i który zasłużył teraz. że kryzys minął. . na tyle. popatrzyła na ich połączone dłonie i rzuciła lekkim tonem: . co uznałaś za tkanki. i cud. Sądzę. łyżeczkowania macicy. a jego emocje były zbyt wzburzone. Nie ma wątpliwości. prawdopodobnie było skrzepem krwi. . kiedy doktor Rockwell weszła do gabinetu. że krwawienie i skurcze całkowicie ustąpiły.Może więc pójdziemy i zrobimy teraz badanie? Nick nigdy dotąd nie był świadkiem badania ginekologicznego i w gruncie rzeczy teraz też zobaczył niewiele. więc prawdopodobnie nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałaś. robionych w zeszłym tygodniu. witała z pełną niedowierzania wdzięcznością. że jest pani na mnie skazana. by mógł mówić.powiedziała Raven. . Wiedział jednak. by to wiedzieć.dopiero miłości. Mówiłaś. dowodzi. który dał jej tak wiele. co trzeba robić dalej.Jak się czujesz. Spoglądając na mężczyznę. nadal jesteś w ciąży. niczego nie żądał. gdy przemówiła.Tak. Raven. Krwawienie w pierwszym trymestrze ciąży występuje dość często.Nadal czujesz się. które zawsze żywiło uparte przekonanie. przy wszystkim. by lekarka stwierdziła. .spytała doktor Rockwell. ale odpowiedziała szczerze. .To znaczy. Bardzo prawdopodobne jest. . . . 32 To jest Nicholas Gault .Co to znaczy. .Dzień dobry . Nick. na podstawie danych laboratoryjnych i mojego badania.Widząc na twarzy lekarki wyraz. . Test ciążowy z dzisiejszego ranka wykazał zdecydowanie wyższy poziom hormonów w porównaniu z wynikami dwóch 237 testów.Jestem? Ale. że będzie rozwijać się bez kłopotów. Jeśli nie wywołuje poronienia. I wtedy Sara Rockwell uśmiechnęła się. . ponieważ wcale nie miała ochoty protestować ani żadnego powodu. w trakcie wszystkiego. Fakt... O ile mogę to stwierdzić. iż zagrożenie minęło. że będę cały czas trzymał ją za rękę. . że miałaś zawsze bardzo lekkie miesiączki. Całe badanie trwało tylko kilka chwil. że Sara Rockwell nie sprawiała wcale bólu Raven.Tak być powinno. że Raven groziło poronienie. jest zazwyczaj krótkotrwałym symptomem wywołanym przystosowywaniem się łożyska i macicy.W porządku . ciche i pełne nadziei. . Dodała miękko: .Dzień dobry .To. na które Sara Rockwell odpowiedziała pokrzepiająco: . . Kocham cię. jakbyś była w ciąży? Raven przelotnie zmarszczyła brwi.Uśmiechnęła się.Kocham cię. Teraz miała zamiar powiedzieć coś innego.Obiecałem jej.zapewniła go Sara. ponieważ białe dłonie splecione z jego dłońmi nie zacisnęły się mocniej. Raven? . . obejmując i ją. więc sprawa wygląda tak. następnie Raven usiadła i oboje z Nickiem czekali.

Kocham cię. . ty nie będziesz ich nową matką.Kocham cię. i przez jedną. a nie miłością. jaką miały. pamiętała.zapewniła go miękko. powtarzane szeptem. pełną zdumienia chwilę. i mogła słyszeć mocne uderzenia jego serca. o. Słuchała jego czułych słów. że jakiś czas zabierze im oswojenie się z nowiną. . . Raven. wolę życia.zgodziła się Raven. . Ale. Dziecko miłości czuło się dobrze. które rozbrzmiewały teraz. ul. .. rozkwitało. choć wiedziała. 620 81 62 Warszawa 2000. Nick . Wydanie I Druk: Finidr.czy nie powinniśmy trochę poczekać. Raven . chęć poznania ojca. jak i dziecko miłości. jak refren miłości i szczęścia. roztapiając lód.Mam nadzieję. że taka ostrożność nie jest już konieczna. Raven.sprzeciwił się z czułością .. że mi się to uda. była czysta miłość. brzmiące jak szydercze pytanie. Zielna 39. Ćesky Tćsin . i okrywały z pieszczotliwą czułością zarówno dziecko kwasu. pokonując go na zawsze.. że będzie wesele. z o. kocham. . 00-108 Warszawa. wymawiane całkiem inaczej. Otuliły ją cudownym ciepłem.. Kochać ciebie.Myślę. Nick. sióstr i dziadków. . s. Znowu przyciągnął ją do siebie. Będziesz jedyną matką.Dobrze . Potem dały się słyszeć czułe słowa.o. . kochanie. a nie radosna odpowiedź. tel. z pogardą. zanim powiemy o nim dziewczynkom.szeptał Nick. Raven? Kochać ciebie? W słowach. Kochać cię. a one dostaną nową matkę. WYDAWNICTWO AMBER Sp. 620 40 13. tuląc ją do siebie.r. Już ci się udało.Zastanawiam się jednak .Od samego początku wyczuwałam jego siłę.Oswoją się szybko i z radością. 238 . że słyszała kiedyś te same słowa.Dziecku nic się nie stanie.Już ci się udało. Kochać cię.

You're Reading a Free Preview

Pobierz
scribd
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->