Katherine Stone

HAPPYEND
1 Century City, Kalifornia Piątek, 10 marca Kochać cię, Raven? Kochać ciebie? To jakby kochać lodowiec. Nie, lodowiec by z czasem roztajał. Ale nie ty..." Brzęczek interkomu na jej biurku przerwał bolesne wspomnienie okrutnych słów Michaela. Na szczęście i we właściwym momencie, pomyślała Raven, zmuszona do porzucenia rozważań o przeszłości i do skupienia się na teraźniejszości. Była w pracy. Absolutnie nic nie usprawiedliwiało tego, że pozwalała, aby jej myśli dryfowały od teraźniejszości do czasu minionego, od spraw zawodowych do osobistych. W elegancko urządzonym biurze, zawieszonym symbolicznie ponad Aleją Gwiazd, była tą sławną Raven Winter - doradcą gwiazd. Pomyślała ponuro, że w pracy miała być właśnie zimnym, nieustępliwym, pozbawionym serca lodowcem, o co z takim okrucieństwem oskarżał ją Michael. Wzięła głęboki oddech, zanim nacisnęła guzik interkomu. Może wielki haust powietrza z pokoju, w którym przeprowadzała pertraktacje w sprawach wielomilionowych umów, pozwoli zapomnieć o bólu. - Słucham? Czuła niepewność w swoim głosie. Przysłuchując się słowom sekretarki, jeszcze raz głęboko odetchnęła. - Barbara Randall na linii pierwszej. Kierowniczka działu kontraktów nowojorskiego wydawnictwa nie musiała się przedstawiać. Barbara, także prawniczka, była osobą, z którą Raven miała do czynienia, kiedy klient któryś z największych hollywoodzkich producentów, reżyserów lub aktorów - chciał kupić prawa do sfilmowania książki, wydanej przez jej firmę. Zwykle to Raven inicjowała rozmowy, ale tym razem dzwoniła Barbara, prawdopodobnie w sprawie książki, która dopiero miała się ukazać. Raven podziękowała sekretarce, wzięła kolejny głęboki oddech i wcisnęła pulsujący przycisk na telefonie. - Dzień dobry, Barbaro. Poczuła ulgę; jej głos znowu brzmiał normalnie: entuzjastycznie i zarazem chłodno, przyjaźnie i profesjonalnie. A przede wszystkim wyczuwało się w nim pewność siebie. - Dzień dobry, Raven. Dzwonię w sprawie Darów miłości. Raven wyczuła w głosie, który witał ją z drugiej strony kontynentu, niepewność, równie nietypową dla Barbary Randall, jak dla Raven Winter. Tak jak Raven Barbara była arbitralnym negocjatorem, ekspertem w rozgrywaniu partii szachów, w których każdy pionek wart był miliony, a zmierzano nie do pokonania przeciwnika, lecz do remisu.

Pertraktacje w sprawie Darów miłości były twarde, ale w końcu każda ze stron osiągnęła wszystko, co mogła - i ustąpiła na tyle, na ile musiała. Kiedy osiągnięto możliwie najlepsze porozumienie, został podpisany kontrakt. Jason Cole uzyskał wyłączne prawo do zrobienia filmu opartego na tym bestsellerze. - Są jakieś problemy, Barbaro? - Chyba nie. Mam nadzieję, że nie. Właśnie dzwoniła Lauren Sinclair. Początkowo, kiedy wydawnictwo poinformowało ją o umowie, była zadowolona, że jej książkę wybrał właśnie Jason Cole. Kto mógłby być lepszy? Ale teraz ma wątpliwości. Niepokoi się, że on zechce wprowadzić jakieś zmiany. - Ma do tego prawo. Sądziłam, że o prawach do filmowania decyduje wydawnictwo, a nie pani Sinclair. - To prawda, ale zawarliśmy kontrakt bez porozumienia z nią. To był mój błąd. Rzecz jasna, wcale nie musieliśmy się z nią konsultować i, szczerze mówiąc, nie przyszło mi to nawet do głowy. - Raven usłyszała, że Barbara nabiera powietrza, jak gdyby miała nadzieję, że zaczerpnie pewności siebie i wraz z wydechem pozbędzie się niepokoju. Nie całkiem jej się to udało. -Wiem, że to skończona sprawa. Dzwonię, żeby dowiedzieć się, czy istnieją jakieś kwestie sporne. - Chcesz, żebym spytała Jasona, czy zamierza wprowadzić zmiany? - Zrobiłabyś to? Sama wiele razy próbowałam się do niego dodzwonić w ciągu ostatnich pięciu dni, ale nic mi z tego nie wychodziło, jakbym stale napotykała jakąś kamienną ścianę. Na ustach Raven pojawił się lekki uśmiech. Jason Cole nie był właścicielem studia Gold Star. W gruncie rzeczy dzięki wynegocjowanej przez nią umowie na cztery filmy, wartej setki milionów, można by twierdzić, że to Jason należy do Gold Star. Niemniej jednak, gdy ten aktor, zdobywca Oscarów (zdobywał je także, gdy stał się scenarzystą i reżyserem) pojawiał się w studiu, każdy, kto podnosił słuchawkę, zdawał sobie sprawę, że musi surowo "prześwietlać" wszystkie telefony do Jasona. Na większość telefonów, nawet od najsłynniejszych gwiazd Hollywood, nigdy nie odpowiadano, a osoby obce zawsze były ignorowane. Ale Raven Winter zawsze łączono z Jasonem Coleem - i to bezzwłocznie. - Z przyjemnością porozmawiam z Jasonem, Barbaro. Ale może jeszcze nie mieć żadnych planów co do Darów miłości. Właśnie kończy montować Szmer fal, za trzy tygodnie pojedzie do Hongkongu, gdzie przez dwa miesiące będzie kręcił sceny plenerowe do Nefrytowego pałacu, a potem czeka go jeszcze jeden film przed Darami miłości. - Może więc upłynąć sporo czasu, zanim zdołam uspokoić Lauren Sinclair. - Tak. - Raven nie zamierzała upiększać prawdy, choć mogła to zrobić. Być może nigdy nie dojdzie do tego "uspokojenia". O ile znała Jasona, mógł chcieć wprowadzić zmiany. - Ale spróbuję porozmawiać. Czy coś ją konkretnie niepokoi, może podejrzewa, co Jason chciałby zmienić? - Czytałaś tę książkę? Oczywiście, że nie, pomyślała Raven, bez najmniejszego poczucia winy czy chęci usprawiedliwienia się. Była prawnikiem, nie agentem literackim. Włączała się do działania wtedy, gdy praca agenta - omawianie pomysłów, sposobu narracji, ocena jakości działania była zakończona i obie strony chciały zawrzeć umowę. Zadaniem Raven było wynegocjowanie ceny umowy, a potem opracowanie kontraktu. Nie znała Darów miłości, ale czytała kilka entuzjastycznych recenzji. Tłem tej książki o miłości była wojna w Wietnamie. Krytycy porównywali panoramę i ładunek emocjonalny powieści do klasycznych sag wojennych: Przeminęło z wiatrem, Casablanki i Doktora Żywago. I nawet ci, którzy woleli niepokoje i udręki typowe dla "prawdziwej" literatury, wynosili Dary miłości pod niebiosa pomimo ich szczęśliwego zakończenia. Raven nie miała wątpliwości, że to naprawdę wspaniała książka, co nie znaczyło, żeby chciała ją przeczytać. To w gruncie rzeczy romans. A Raven Winter nie czytywała

romansów. Może powinna? Nie, od tego nie będzie lepsza w swoim zawodzie. Raven Winter, doradca prawny, nie mogła być już lepsza. Wiedziała o tym dobrze, ale ten wewnętrzny głos przypominał o wszystkich jej przegranych i wszystkich jej wadach. - Nie czytałam - przyznała cicho. - Ale znam trochę treść. Akcja toczy się w Wietnamie, jest to historia miłości pomiędzy żołnierzem i lekarką chirurgiem. - Samem i Savannah - uzupełniła Barbara. Najwyraźniej nie tylko czytała powieść, ale -jak miliony czytelników - widziała w nich coś więcej niż fikcyjne postaci. Sam i Savannah tak jak Rhett i Scarlett, Jurij i Lara, lisa i Rick byli istotami mitycznymi, legendarnymi, nie zapomnianymi. Zakochali się w sobie, a potem musieli się rozstać. Odnaleźli się na krótko przed tym, jak Savannah urodziła ich córkę. W książce dziecko przeżyło, ale Lauren boi się, że w filmie będzie inaczej, że Jason zechce zmienić to szczęśliwe zakończenie na bardziej smutne. - W porządku. Zadzwonię do Jasona i spróbuję się czegoś dowiedzieć. -Raven zerknęła na złoty, wysadzany brylantami zegarek, który nosiła na szczupłej ręce. Za piętnaście czwarta, czyli za piętnaście szósta w Nowym Jorku. - Prawdopodobnie kończysz już pracę. Uświadomiła sobie, że to piątek, i dodała: - Właściwie kończysz tydzień roboczy. - Tak. Ale poczekam tu, dopóki nie zadzwonisz. Raven była zła na autorkę bestsellera. Dlaczego nie można zmienić zakończenia na bardziej autentyczne? Czy Lauren Sinclair spadła z innej planety? Co to za nieprawdopodobny świat Sama i Savannah? A może życie pisarki było naprawdę tak cudowne, jej romanse niczym nie splamione, nieskazitelnie szczęśliwe, zachwycająco doskonałe? Czy nikt nigdy nie powiedział do Lauren Sinclair: "Kochać cię, Lauren? Kochać ciebie?". - To trochę potrwa, zanim skontaktuję się z Jasonem, więc może ja zadzwonię do pani Sinclair? - Mam bilety do Metropolitan Opera - szepnęła Barbara. - Naprawdę nie będziesz miała nic przeciwko temu? - Oczywiście, że nie. - Nie będzie miała nic przeciwko temu, by powiedzieć pani Lauren Sinclair, że miłość nie zawsze kończy się szczęśliwie. - A jeśli nie uda mi się dzisiaj złapać Jasona, to też ją o tym zawiadomię. - Wspaniale. Bardzo ci dziękuję. Zaraz do niej zadzwonię i powiem jej, że się z nią skontaktujesz. Barbara podała numer Lauren Sinclair. Raven powtórzyła go na wszelki wypadek. - Co to za kierunek, dziewięćset siedem? - Kodiak, na Alasce. - Musi zrobić kawał drogi, gdy wybiera się na promocję książek. - Nigdy tego nie robi. Jest naszą najbardziej kasową autorką, ale nigdy nie była nawet w Nowym Jorku, a tym bardziej gdzie indziej. Nikt z nas jej nie widział, nie mamy nawet fotografii na okładkę. Raven ściągnęła brwi. To było zadziwiające. Stworzyła sobie bardzo wyraźny obraz autorki romansów, która miała tyle tupetu, by pisać szczęśliwe zakończenia, a teraz chce dyktować Jasonowi Coleowi, jak ma robić filmy. Była to olśniewająca wizja kobiety czarującej, a zarazem chorobliwie żądnej sławy, spodziewającej się, że zawsze będą jej rozściełać pod nogami czerwony aksamitny chodnik. 10 Raven wyobraziła ją sobie jako utalentowaną, a zarazem skupioną wyłącznie na sobie primadonnę. Nie spodziewała się pustelnicy. - Masz idealne wyczucie - powiedziała kilka minut później Greta, sekretarka Jasona. Właśnie pojawił się tu po raz pierwszy od tygodnia. - Był w montażowni.

Przypomnę jej to. zawracająca milionom czytelników głowy fantazjami o idealnej miłości ze szczęśliwym zakończeniem. wyjaśniła mu. .Doskonale. że on nie należy do ludzi cierpliwych. Gdyby Raven nie czuła już do siebie nienawiści. Bez wątpienia sekretarka Lauren Sinclair z trudem przeżyła ten dzień.zawsze wspaniałą. gdyby okrutne odrzucenie przez Michaela nie potwierdziło na nowo tego. film należy do mnie. Poczekaj chwilę. Raven. Jednak ostatnio Jason całą namiętność kierował wyłącznie na swój film.. Raven. do niekompetencji. do przedłużających się negocjacji. nieśmiały. co zechce z samym budynkiem. Przeciwnie. błyszczące żywym ogniem zadowolenia. ale niezbędne . Raven pomyślała.Bohaterka książki. Gęste.To Savannah nie przeżyje porodu. Chcę mówić z Lauren Sinclair. którą odczuwała. . . W każdym razie tak twierdziło wiele z porzuconych kochanek Jasona. wybierając numer Lauren Sinclair na Alasce. Poza tym to w gruncie rzeczy nie nasza sprawa.. . do autorki. w którą wierzył . . Tracił spokój. aż odezwie się uwodzicielski głos najbardziej seksownego mężczyzny Hollywood i zastanawiała się. Raven zdziwiła się. są pełne energii. że z kupnem prawa do sfilmowania książki jest jak z kupnem domu: tylko adres zostaje ten sam. co mogli wyobrazić sobie inni. że słaby głosik należy do sławnej autorki. Barbara Randall mówiła mi. W Hollywood jest pełno pięknych kobiet. Ale w kobaltowej głębi oczu nie ma zmęczenia. .Jestem przy telefonie. Savannah.Tu Raven Winter. Przypomnij jej. był cichy. Może Jason po prostu nie ma takich wspaniałych wizji. pełna wdzięku siła jego szczupłego ciała. że pani zadzwoni -odpowiedziała Holly.Jako tako.pewnie miałaby wyrzuty sumienia z powodu satysfakcji. które oglądały Jasona po takiej nocy. . . Podkoszulek i spodnie są luźne. Oczywiście nie był niecierpliwy w łóżku. Powiedziałam Barbarze Randall. Jeśli będzie trzeba. poprawiały się szybko. że choć Dary miłości to jej powieść. Nowy właściciel może zrobić. Lauren Sinclair to był jej pseudonim. Chyba ma na sobie czarny podkoszulek.Ale ja tu jestem pośrednikiem.Cześć. przystojna twarz . a pod ciemnoniebieskimi oczami widać sińce. . ale nie wyczerpany bezsennymi nocami spędzonymi na zaspokajaniu namiętności. ale i tak rzuca się w oczy zmysłowość. Autorka romansów.Z dzieckiem wszystko będzie w porządku . Jak tam Szmer fali! . Krótko mówiąc.nie ogolona. . . jak może wyglądać w tej chwili Jason. w końcu rodzi pani Sinclair obawia się. gdy w grę wchodziły inne aspekty związku. . urzeczywistnienie wizji. lecz pani Sinclair i jej wydawnictwa. zmuszona znosić humory swej chlebodawczyni. który odezwał się w słuchawce po pierwszym dzwonku. że zadzwonię. miała właśnie zakosztować trochę rzeczywistości.uściślił Jason z wyraźną niecierpliwością. przełączę cię.Nasza klientka nie będzie zbyt szczęśliwa.odpp son. Jason Cole wygląda jak mężczyzna nasycony.że podobnie jak posąg z lodu nie jest godna miłości . najkrócej jak mogła.I nie wychodził z niej przez cały czas. Ale miał nieskończone zasoby cierpliwości. A ty po prostu wprowadzasz niewielkie przeróbki.Halo? Głos. Nie chciał poświęcać mu koniecznego czasu. iż zechcesz uśmiercić to dzieci . kiedy chodziło film. . zawsze przekraczającą to.Cześć. ciemne włosy są zmierzwione.Właśnie skończyłam rozmowę z Jasonem Coleem. dlaczego dzwoni. -Niewielkie. Raven czekała. Jason nie miał cierpliwości do więzi damsko-męskich. Trzeba jeszcze sporo cierpliwości. co wiedziała przez całe życie .Trudno. jeśli chodzi o związki z kobietami. wyblakłe dżinsy i znoszone kowbojskie buty.. powiem. Na zakończenie dodała: .

Pani Sinclair? Lauren? Jest pani tam? 12 -Tak.Czy pani też będzie na tym spotkaniu? Pełne nadziei słowa Holly poruszyły coś bardzo głęboko ukrytego w Raven.Jason uważa. jak gdyby decyzję. jak gdyby w istocie już umarła.Widzę. Czy zgodziłaby się pani przyjechać do Nowego Jorku. . nie potrafiła uratować życia ukochanej matce. i może szok. by z nim porozmawiać. Ale jednak go opuszczała. Przed chwilą to słowo. Ten żar pochodził z serca.. by pomóc w oczyszczaniu morskich ptaków i wydr z ropy naftowej. Lauren Sinclair przyjęła wiadomość z rozpaczą. że Savannah umrze.. tylko wówczas. uznała za nieodwracalną. wystraszonym głosie pojawiła się nowa nutka. którą trzeba ocalić.. jak gdyby właśnie zawiadomiła Lauren Sinclair. . przepraszającym. by oglądać po kilka razy filmy Jasona Colea. wymamrocz kilka komunałów. Teraz chodziło o inną matkę. Niebezpieczny i niemądry... Rozpacz.Potem. spytała. . ale. jeśli bohaterka nie przeżyje porodu. W głosie Raven zaczął rodzić się pewien pomysł. nie. mogę pojechać do Los Angeles. że ta historia będzie ciekawsza. . to prawda.. Przed siedemnastoma laty.Tak.. 13 Zazwyczaj.Powiedz jej... Raven nie czuła już żadnej przyjemności z tego. towarzyszyło mu zimno jak ostre. że ma zniszczyć tę nadzieję. Choćby czytelnicy najgoręcej pokochali Savannah. odległy głos autorki. kiedy była trzynastolatką. Teraz przepełniała ją beznadziejność śmierci. gdy wreszcie odpowiedziała na pytanie Raven. przeszywające odłamki . . ze słabą nadzieją. z rozpalonych do białości płomieni. które się w nim tliły. ilekroć grali je w miejscowym kinie. Jej głos brzmiał bardzo poważnie. Nadal był słaby.Czy może mi pani powiedzieć dlaczego? Chciałabym wyjaśnić te powody Jasonowi. lekko ożywiony nadzieją. . kiedy było to absolutnie konieczne. Chodziła sześć kilometrów do miasta na zakupy i na pocztę. że musi to zrobić. bardziej autentyczna. gdy Raven czuła ból. a jednak. żeby się z nim spotkać? W pierwszej chwili Holly chciała odpowiedzieć odmownie. Ale ona jeszcze nie umarła. co proponowała Raven Winter. co myślisz". opuszczała bezpieczną samotnię swego domu. i po to. coś bolesnego. Dziecko będzie żyć. A nawet bardzo rzadko.Och. ale nie mów głośno.zaczęła spokojnie. gdyby porozmawiała pani bezpośrednio z nim. Ale Raven chciała.. Powiedziała głosem łagodnym. pozostawała postacią fikcyjną.. po katastrofie "Yaldeza" wybrała się do Zatoki księcia Williama. dlaczego nie należy zmieniać szczęśliwego zakończenia jej książki. wymyśloną. żeby spotkała się z Jasonem Coleem i wyjaśniła mu. ta jedna sylaba kipiała odwagą i nadzieją. Na początku. . . Nie mogła przystać na to. Oglądała cuda Alaski i wyjeżdżała co roku do Barrow. Przez ostatnie piętnaście lat Holly Elliott nie wyjeżdżała z Alaski. I Holly wiedziała. Mogła pojechać do Los Angeles. że ci przykro.-Tak? W oddalonym. . Ale przecież w rzeczywistości tej śmierci nie było. palącego. w 1989 roku. Był to szept czystej rozpaczy. że zmarła kochana przez nią osoba. przez pierwsze pięć lat na Alasce prowadziła niemal awanturniczy tryb życia. że bardzo to pani przeżywa . Raven zignorowała tę rozsądną radę. Ale chyba lepiej by było. tak beznadziejny jak zrozpaczony. bo po udręczonym szepcie nastąpiła cisza. To było możliwe. ale trochę bardziej odważny. Misja Raven była skończona. "Pożegnaj się z Lauren Sinclair -usłyszała głos wewnętrzny. a całkiem niedawno. lecz bez protestów.

żebym to ja wybrał termin? Naprawdę nie mogę teraz rzucić wszystkiego. To słowo biło prosto w oczy.Wydaje mi się. Ale pytanie Lauren Sinclair sprawiło. Ale czy będziesz miała coś przeciwko temu. . będę tam .. Niezależnie od tego. . Ma miliony czytelników i jeśli zechce sprawę rozdmuchać. .zwłaszcza taki. Przypomniała sobie kruczowłosą dziewczynkę.Ona wcale nie grozi.śmierci Savannah. że wprowadzi wszystkie niezbędne zmiany do jego harmonogramu. Antyreklama przyciąga publiczność w takim samym stopniu jak pozytywne recenzje. by opuściły ten katastrofalny weekend i przeszły do następnej strony kalendarza. A potem.lodu. stanie w obliczu dramatu życiowego . żeby widzowie zignorowali film Jasona Colea . a w jej słabym. ale nie było w nim ani śladu lęku o film. co zrobiła.Powinnaś być po mojej stronie. obroniła ją. Rozpoznano by go natychmiast. gdy dotarła do weekendu poprzedzającego ów poniedziałek. Było to przyznanie się do winy. godzina . że Raven jej pomoże. . będzie szeptał jej ze łzami w oczach wszystkie uroczyste. Teraz Lauren Sinclair prosiła Raven o pomoc. Przetwarzając je. Jego głos przepełniała pogarda dla Lauren Sinclair. Ale tutaj. . Westchnęła cicho. Rzeczywiście. który tak wiele wycierpiał. która stała się już nieaktualna: "Pawilon Dorothy Chandler.wtrącił Jason.. w którym grał także główną rolę. że jej nie zawiedzie. Pozwól. Istotnie.Były już przypadki. czyżbyś zapomniała? . by nie oglądali filmu.Czy tym właśnie grozi? .powiedziała Raven. . który zamierzał nakręcić. że warto uśmierzyć jej obawy. Raven. by choć jedna osoba pomogła jej. . "Chicago" napisane było jej eleganckim charakterem pisma w poprzek soboty i niedzieli. pragnącą rozpaczliwie. ale stanie się jeszcze bardziej zniewalająca. . rozżarzając pełne udręki wspomnienie. radosne słowa miłości. którą niegdyś była. nareszcie pokazałaby im wszystkim! "Kochać cię. przy poniedziałku dwudziestego siódmego natknęła się na kolejną uwagę.W porządku. .. że każdy termin będzie dla niej dogodny . .Tak. że autorzy polecali swym fanom. niski i seksowny śmiech. Jasonie . Po długiej chwili pełnego napięcia milczenia usłyszała cichy. kruchym głosie było coś zadziwiającego. zanim film zostanie ukończony? zapytała chłodno Raven. Po prostu myślałam.i przegranej.. zanim dojdzie do tego spotkania. Pomyślała z ironią. Z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu Lauren wierzyła.stwierdziła Raven. cięższym od poprzedniego i niezwykle wymownym. tak ciasno w nim zamknięte. przyjdzie tu i ją udusi. myśląc równocześnie.Jason tak szybko przerzucał kartki kalendarza.Dobrze.obiecała Raven. pokochała. mało prawdopodobne. że Jason z pewnością zabije ją.. byłby to widok godny zapamiętania: oto wchodzi do Cesarskiej Sali Balowej w hotelu "Fairmont". jej serce było tak pokryte lodem. Raven? Kochać ciebie?" Raven zmusiła swoje myśli i palce.. Zatrzymała się gwałtownie.droczył się z nią. że zerknę w kalendarz. że czasem nie mogła wyczuć jego bicia.I pomogę ci. . Co takiego! -Nie sądzisz. Jak tylko powie mu. stanowiło wyraźny i niewątpliwy symbol jej głupoty . że tlące się węgle buchnęły płomieniem. który tak rozsławił Jasona Colea. smukłymi palcami. wszyscy byliby okropnie przejęci.. że w ciągu kilku sekund przebył piętnaście dni. największy dar namiętności.To spotkanie sama wymyśliłaś? 14 Raven odpowiedziała westchnieniem.. gdy mężczyzna. . wspierając się na ramieniu ubranego w smoking Michaela Andrewsa. Już stworzona przez Lauren postać Sama była niezwykła. dwudziestego siódmego? Również Raven przerzucała kalendarz długimi. nie zawiodę. co ktoś powie. czemu nie? Uwielbiam spotkania z rozwścieczonymi autorami. jak gdyby ryła je w kamieniu. starała się z góry uczynić ten weekend pamiętnym.Co powiesz na lunch w poniedziałek. tuląc dopiero co urodzoną córeczkę.

ale nawet w najmniejszym stopniu nie miały charakteru intymnego.45)". Raven zmarszczyła czoło.I tego dnia wszyscy mają wolne? Jason pytał tak. Ale przez większość czasu mieszkała gdzie indziej: w Topanga Canyon z aktorem. usłyszy plotki i mógłby być trochę niezadowolony. że nic mu nie powiedziała.odparła w końcu bezbarwnym tonem. ciepła. by wrócili pierwszym samolotem w niedzielę rano.powiedziała. miewałaś związki seksualne. słysząc nieoczekiwaną łagodność w jego głosie. Jason zignorował aluzję do Michaela Andrewsa jako swego wroga.Przykro mi. . powodowana głęboką wdzięcznością. czego sobie życzą. "Wygląda jak wnętrze lodówki" . Jasonie . zrobić wszystko. którzy pragnęli twego doskonałego ciała. Michael był po prostu rywalem. a ostatnio w Beverly Hills.Dobrze. Miejscem 16 służącym za przechowalnię dla samej Raven w przerwach pomiędzy okresami namiętności po tym. którego Bez ostrzeżenia otrzymało siedem nominacji.Tak. Jadąc ze swego biura w Alei Gwiazd do parterowego domku o dwóch sypialniach w Brentwood. zgodziła się chętnie. .00 (limuzyna o 16.pomyślała ponuro Raven. w Malibu.Dziękuję. bardzo silnym przeciwnikiem w walce o kasy biletowe. Rzecz jasna Jasonowi nic do tego.powiedziała cicho. . że pójdzie na tę ceremonię z Michaelem. proponował lunch na to popołudnie.To całkiem świeża historia. . którego ostatni film zdobył pięć nominacji do Oscara. . . W domu.Raven zawahała się. w posiadłości należącej do reżysera i producenta Michaela Andrewsa. . "Nigdy nie miałaś z nikim intymnego związku kpił wewnętrzny lodowaty głos. jak gdyby miała zamiar spędzić ten dzień w jednym z luksusowych salonów piękności na przygotowaniach do najbardziej uroczystej gali w Hollywood. jak zwykle. co mu zdradziła. . Stosunki łączące ją z Jasonem były zawsze bardzo życzliwe i niezwykle opłacalne. miejscem. . . ale gdy tylko oderwie się od pracy nad Szmerem fal. Dziesięć minut później była już w domu. Naprawdę przykro mi z powodu Michaela.Według mego kalendarza dwudziestego siódmego jest rozdanie Oscarów . Mały. .Tak bywa . rezygnując z bankietu przewidzianego na godzinę jedenastą. ze względu na ceremonię.A tak na marginesie: przestałam już sypiać z twoim wrogiem. lecz drogi domek w prestiżowej dzielnicy był oficjalnym miejscem zamieszkania Raven przez ostatnie pięć lat. Skupił się natomiast na znaczeniu tego. W jej domu nie było kolorów. żadnej indywidualności. A teraz Jason Cole. 15 . żeby tylko cię pokochali". który kiedyś szaleńczo jej pragnął. a ty zawsze tak chciałaś ich zadowolić. Ten poniedziałek byłby dla niej dniem pracy. W zamian za to. w Santa Monica z doradcą podatkowym. Michael Andrews. gdy mężczyzna. Przez pięć lat domek w Brentwood był raczej przechowalnią niż mieszkaniem.. by towarzyszył jej do Chicago w weekend poprzedzający najważniejszy w Hollywood wieczór. Było to po prostu . Bardzo trudno było przekonać Michaela. gdzie gromadziła nie noszone w danej porze roku ubrania.Mnie też.Nie. chciał wrócić z Chicago w niedzielę rano. Nawet kiedy była umówiona. Raven zatrzymała się przy księgarni na Wilshire Boulevard i kupiła egzemplarz Darów miłości.Ty i Michael nie jesteście już ze sobą? Nie miałem o tym pojęcia.18. w chacie nad morzem w Golony.. znużył się jej chłodem.W każdym razie odpowiada mi lunch w poniedziałek. nie planowała żadnych zabiegów upiększających. Porozmawiam z Lauren i dam znać Grecie. Było wielu mężczyzn. a ona nie znalazła sobie jeszcze kogoś nowego. z jednym z najbardziej wpływowych agentów. która miała odbyć się w Hollywood w poniedziałek wieczorem. mnie to odpowiada . wchodząc do śnieżnobiałego salonu. .

gdzie przebywał lodowy posąg. chwilę po tym. że niezdolna jest do prawdziwej miłości. Ale poddanie się kuszącej perspektywie snu nie pasowało do stylu życia zdyscyplinowanej Raven Winter.lodowato sterylne miejsce. którą sobie złożyła w wieku dziewięciu lat. wypełniające całe życie.pomyślała. czekały za rogiem. Była tak zmęczona.. słabsza. gdy doń docierała. i daje jej pozwolenie. zamierzając w ten sposób zrzucić brzemię myśli. odmładzający i zapewniający odpoczynek. Aż wreszcie nieoczekiwanie przywitały ją własne. które ruszyły przed trzema dniami. Był pachnący. "Kracze kruk: już nigdy więcej" . jak wszystkie myśli o planach.. być ciepła. by pój ść od razu do łóżka. Albo ścierwnik. szmaragdowozielony dywan. miękka i czuła. Co to za śluz na twoich gołych nogach. by skończyła z nimi na zawsze. czarnego ptaka śmierci? Jak sęp. Masz na imię Raven? Raven? Czy to nie nazwa ptaka. ciężej niż poprzednio. jak sprawne jest jej szczupłe ciało. Pewnego dnia. tym razem na stałe. ponieważ obawiała się fiaska. dotrzymywały jej kroku. gdy po raz pierwszy przeczytała ten poemat. Raven wzruszyła szczupłymi ramionami. iż lada dzień przeniesie się.gdyby brała pieniądze za swoje usługi. kiedy ból będzie zbyt wielki. że rodzi się na nowo. ani dawnej ufności. że czeka ją następny olśniewający sukces. że cierpiący pisarz kontaktuje się z nią spoza grobu. Po chwili jednak znowu poczuła przytłaczający ją ciężar. długi. Była strasznie wyczerpana. "Muszę znaleźć ogrodnika . W taki sposób nie przetrwałaby. że tak bardzo jest zmęczona. Były żałośnie zaniedbane i porośnięte wybujałymi chwastami. kiedy nie pokazywał się wśród ludzi. Choćby najszybciej biegła. przekraczającego wszelkie oczekiwania. że niebezpiecznie jest biegać po San Vincente. że te najnowsze echa budziły inne. Prawdę mówiąc. ale rabaty kwiatowe stanowiły obraz nędzy i rozpaczy. pozbawiony marzeń. Przez jedną kuszącą chwilę myślała. Oderwała błękitne jak niebo oczy od białej surowości pokoju i spojrzała na barwy za oknem. jasny wiosenny wieczór. Ale po każdym zerwaniu stawała się coraz bardziej czujna. jak Michael wrócił do domu po siedmiu tygodniach spędzonych na planie filmowym w Madrycie. kiedy umysł zaprząta niedawne echo czyjejś pogardy. 17 Nieważne.i zdawało się. A w dodatku teraz bystry mózg Raven wymęczyły trzy noce dręczących wspomnień bez odrobiny snu.. kolejnego dowodu. Och. Miała kiedyś ogrodnika.. byłaby bogata! Te okrutne przytyki towarzyszyły jej przez całą siedmiokilometrową trasę joggingu. by go dłużej znosić. odległe. czym sęp posmarował swoje chude nogi! Po co ci to. wiesz o tym . do posiadłości w Beverly Hills.. .napisał Poe . Raven chciała się zmienić. ale dawno odszedł na emeryturę. pełna rezerwy. Oczywiście nie miała cudownego uczucia. Nieważne. za każdym razem było jej trudniej. Ponieważ opuściła dzisiaj poranny jogging. jak bardzo się o to starała.Zanim sąsiedzi zaczną narzekać". jej ból. Wrono? Nie masz pończoch? Czy twoja matka-dziwka nie może ci ich kupić? Mogłaby. Nieważne. Od trzydziestu trzech lat jej pokryte lodem serce z trudem walczyło o życie. dawno temu wypowiedziane słowa. Jeszcze raz Raven Winter musiała zaczynać od nowa. Raven poczuła dreszcz bólu. że może udałoby się jej wreszcie zapaść w sen. Czasem nawet były od niej szybsze. postanowiła teraz pobiegać. gdyż musiała wcześnie zatelefonować na Wschodnie Wybrzeże. . Nieważne. rozumiejąc jej ciężkie położenie. a nie wynajęła drugiego. ale wciąż bolesne. nie osiągnęłaby sukcesu zawodowego. uroczysta i pełna udręki obietnica. brzydkiego. bo głupio wierzyła. To była ponura myśl. Starannie pielęgnowany przez ogrodników trawnik wyglądał jak soczysty. Ścierwniku? Czy to wazelina? Smalec? Chodźcie szybko zobaczyć..

aby przeniosła wzrok z twardej jak kamień nawierzchni na jego twarde jak kamień spojrzenie. która o mało nie uczyniła z niego zabójcy. Wpatruje się gniewnie w nawierzchnię. koszulki. Prawdę mówiąc. usiłując odparować jego natarcie. Mógł całkowicie zignorować jej pełne.. że był ekspertem. jedwabiste włosy. Spodziewał się gniewnego spojrzenia wyraźnie mówiącego. Deandra.. Miej choć trochę odwagi.obowiązku wychowywania dwóch córek. pod wpływem adrenaliny.. nie mógł widzieć jej twarzy. Znał aż za dobrze jej zdradliwość i. można by powiedzieć. że wini go za to. w odcieniach błękitu i delikatnego różu. przynajmniej na głos. jeśli chodziło o takie kobiety: które musiały mieć markowe ciuchy. Posłuchała tego bezgłośnego rozkazu. ubierającej się u Ellesse. Ale teraz. drżące wargi i wydatne. że zdaje sobie sprawę z jego obecności. że jego ciężarówka zostanie stuknięta od tyłu . nawet tak zachwycająca. która wybiegła niebacznie na środek jezdni. które nosiła. którego dotrzymał. Podejmie trzeźwą i nieodwracalną decyzję. co powstrzymało gniewne słowa Nicka. którymi zamierzał ją obrzucić! Górował teraz nad nią. ale głowę nadal trzymała pochyloną. Nicholas Gault przyrzekł sobie.a Nicholas Gault nie przerwał milczenia. Nadal klęczała na samym środku jezdni.. jak gdyby jezdnia była odpowiedzialna za jej głupi upadek. Pewnego dnia po prostu powie: już nigdy więcej. nigdy więcej. Nick postanowił nie oszczędzać kobiety. zanim skręcił w prawo z San Vincente w Barrington. Jasnoniebieskie. Było to przyrzeczenie. jak rzeźbione kości policzkowe.zyska w końcu kontrolę nad swym życiem. by lśniący zderzak zetknął się z kruchym ciałem. Zaskoczona i przerażona odskoczyła i upadła. były jej oczy. Spójrz na mnie. choć odrobinę uczciwości.i radosnego . Prawdę mówiąc. Nick wiedział. Ponieważ głowę miała pochyloną. której beztroska omal nie doprowadziła do katastrofy.. podnosząc twarz ku jego gniewnym i pogardliwym oczom . o tym rzadkim. co się zdarzyło. fałsz. Nick był całkowicie uodporniony na urzekającą władzę takiej urody. zmysłowe.. który niebo przybiera po śnieżnej zamieci. szafirowym odcieniu. Ale tym. gdyby nie miał błyskawicznego refleksu i gdyby zawahał się przez ułamek sekundy. Stalowoszare oczy Nicka przesunęły się z jej pochylonej głowy na ubranie do joggingu. milcząco rozkazywał jej. że nigdy nie będzie kląć. i niezmiennie powodem tego była matka dziewczynek. Komplet od Ellesse. gdy tylko kilku centymetrów brakowało. Sama uroda. Ale Nick zdołał zatrzymać się ze zgrzytem hamulców. nie powstrzymałaby jego gniewnych słów.mógłby ją potrącić. opaski na głowę i skarpet. Nick oczekiwał arogancji ze strony pięknej kobiety. tylko czasami. nawet do joggingu. zyskać współczucie. nigdy. bojąc się. a na jego usta cieszyły się jeszcze ostrzejsze słowa. przeklinał jedynie w duchu. Gdyby Nicholas Gaunt znacznie nie zwolnił. nawet jeśli to one zawiniły. Jednak pomimo blasku oczy te nie miały migotliwej pogody takiego nieba ani jego oślepiającej niepokorności. wart kilkaset dolarów. czarne. wyszukane przekleństwa i malownicze inwektywy kipiały mu w ustach. czego nie mógł zignorować. To nie jej nadzwyczajna piękność zamknęła mu usta. 19 . gdy podjął się poważnego . samolubnych kobietach. by się uwolnić. Głośny hałas wyrwał z samobójczej zadumy czarnowłosą kobietę. Nick wiedział wszystko o bogatych. by pieścić lśniącymi lokami idealną twarz. 18 W chwili.. Wzgarda zaczęła mieszać się z gniewem. złożony z szortów. Nick natychmiast wyskoczył z ciężarówki i wściekły skierował się do kobiety.. które wymknęły się spod pastelowej opaski na karku. ocierając sobie skórę na dłoniach i kolanach przy zetknięciu z twardym betonem. i które nigdy nie poczuwały się do odpowiedzialności.

Nad czym? Nick chciał poznać odpowiedź na to pytanie i na inne. a gdy to zrobił. jeszcze bardziej niepokojące. "Co to ścieka po twoich chudych nogach. która ubierasz się tak. . nie muszę iść do szpitala. Obawia się. a jego szare oczy płoną pogardą. że również kolana ma pokaleczone. ale. czego dowodził błysk jego szarych oczu. podnosząc się.powiedziała cicho.. W porządku.Och. lecz jakieś trujące . . Od razu zauważyła. To ona spodziewała się. akceptuje ją. 20 . W mrocznych cieniach jej jasnoniebieskich oczu krył się jeszcze inny komunikat najbardziej zadziwiający i niepokojący. Gdy odwrócił jej dłonie ku górze. . że wszystko byłoby w porządku..ustąpił Nick.Jestem cała i zdrowa? .otoczyła ją w pasie. jak gdyby była przyzwyczajona do pogardy. zamyśliłam się.Dziękuję . schylił się ku niej. białe dłonie.zastanawiał się Nick. Nie sposób tego stwierdzić.Kim jesteś ty.Nic się pani nie stało? . Teraz jednak sięgnął po delikatne. Nick poruszył się. Ja. gdy zobaczył jej mocno pokaleczone kolana. Raven nie pozostawało nic innego. że skrzyczy jąza taką nieostrożność.. że ją wyśmieje. że zamierzał zaatakować ją słowami. .. a nawet istotnie na nią zasługiwała.wyszeptała.zastanowił się z niedowierzaniem Nick.. Po prostu całą siłą woli usiłowała stłumić krzyk bólu. Nie zranił ją zatruty kolec. . cofnęła się z lękiem. że wtargnęła bez zastanowienia na jezdnię. że z rezygnacją przyjmuje jego wściekłość. że byłoby lepiej. Nic dziwnego. gdyby nie zdołał zahamować? Nick chciał kiedyś usłyszeć odpowiedzi na te pytania. i przez chwilę.odezwał się łagodnie. silne i łagodne. że ją zwymyśla. .Dzień dobry . jak gdyby wygląd był sprawą najważniejszą? Która oczekujesz jedynie gniewu ze strony mężczyzny. by powstrzymać słowa. . Jedna z nich podtrzymała jej łokieć.. nie.Czy ma pani w domu bandaże? . kiedy zobaczył jej strach. i gdy stał nad nią z drapieżną czujnością pantery gotowej do skoku. której śnieżnobiałą skórę plamiła czerwień krwi. a gdy znowu przeniósł wzrok na jej twarz. że leżała taka skulona.Lepiej zabiorę panią do szpitala. Strach Raven był całkowicie uzasadniony. . Ścierwniku? Krew?" .Ale zobaczył coś zupełnie innego. Jak gdyby chciała powiedzieć. Może opieka lekarska istotnie nie była jej potrzebna. spostrzegł to samo spojrzenie. Czy naprawdę nie obchodzi ją. dopóki nie zmyje się krwi.myśli. Nick zmarszczył czoło. że człowiek ten kipi gniewem. ale bała się ciekawskich. które tak ją zaprzątnęły. jak tylko przyjąć jego propozycję. druga . bez wątpienia widziała jego gniew.Bardzo przepraszam . To człowiek silny jak stal. Naprawdę.Nie. z wdzięcznością powitałabyś śmierć. szczupłych udach..Więc zawiozę panią do domu. "Kim jesteś? . pogardliwych spojrzeń. jak i opanowanie. zanim porzucił ten plan. Prawdopodobnie mogłaby przejść półtora kilometra do swego domu w Brentwood.Dobrze . które przywitało go poprzednio: zaskakujące przekonanie.Nic mi nie jest. zobaczył mnóstwo krwi.niemal zabójcze . Wiedziała. "Co ona sobie myśli? . . . że mogła zginąć? Czy naprawdę uważa. a straszliwy ból znosisz w godnym milczeniu?" W tej chwili była Śnieżką. Nie wpatrywała się gniewnie w powierzchnię jezdni ani nie zastanawiała się.zapytał. że ma zaciśnięte zęby. wcale nie. a może i nawet lepiej. gdyby jązabił. jak przerzucić na niego winę. . dziękuję panu. Raven wyczuwała zarówno jego siłę.uśmiechnął się łagodnie. . Wydawało się.. aby odsłonić poszarpaną skórę. że ją uderzę?" To prawda. Miał włosy równie czarne jak ona. gdyby ją potrącił. na jakie zasługiwała. które pokaleczone spoczywały nieruchomo na jej obnażonych. I natychmiast wsparły ją jego ręce.Ja.

by odesłano jej rzeczy. które zostawiła w jego posiadłości. odgrywającej rolę "pierwszej naiwnej". kobiety.Mieszkam w Los Angeles przez całe życie . gdy oderwała wzrok od kartonowych pudeł. Może to. ale nie miała jeszcze dość energii. I wiedziała. umieszczony w tyle. zanim się odezwała. które były takim bolesnym symbolem jej wad. że choć ich związek trwał ponad dwa i pół roku. . kruczoczarne pukle zatańczyły. że tylko przechyliły się nieco przy gwałtownym hamowaniu. Może miejsce w szafie ściennej było mu już potrzebne dla innej. trudno będzie nimi coś zrobić. który mógł wyjaśnić wiele spraw: śnieżną biel jej skóry. spokojnym głosem doradcy gwiazd. że jego spokojne. ale żadna z nich się nie przewróciła. to proszę poczekać. żeby się tym zająć. Gdy Nick podprowadził ją do swej ciężarówki. było prawdą? Może znalazł sobie kogoś ciepłego. Soczysty. Nick sądził.Niedaleko jest apteka. . które oderwała od pokaleczonych i zakrwawionych dłoni. Zamierzała dopilnować. że odpowiedź na jego pytanie będzie prosta i łatwa. Najpierw tam wpadniemy.Michael. by zrobić wielki krok i wejść do kabiny ciężarówki. Samotna i strasznie smutna. Wiedziała. Były tam krzaki róż. że nie trzeba pani zawieźć do szpitala. zatrzymując ostrożnie ciężarówkę przed podjazdem jej domku w Brentwood. kto je wysłał . gdzie zimy są długie i pozbawione słońca. z radością na nie odpowiem. istotę z krwi i ciała.Żeby zwrócić panu za bandaż.załkało serce Raven. nie mogąc dłużej znieść jego okrutnych słów. To był logiczny wniosek. . jak ludzka i krucha jest w rzeczywistości. błękitne oczy. A teraz okazało się. oczy Raven padły na ładunek. -Po co? . co wypisywały brukowce o namiętnym romansie sławnego reżysera i zmysłowej hiszpańskiej aktorki. Kiedy zobaczył. a nie lodu? "Ale ja jestem z ciała i krwi. -Nie zwróci mi pani pieniędzy ani nie wejdzie sama do środka. zawodowo zajmując się sprawami pieniężnymi. Uznał. były zaskoczone i niepewne. Ale jego pytanie wywołało jak gdyby paroksyzm bólu. że Śnieżka jest sama w nowym mieście. ale rozkazujące słowa znów ją zaniepokoiły. -Jeśli ma pani jakieś pytania. że nic się nie stało pańskim kwiatom. . takie zainteresowanie widniejące w stalowych oczach.Dopóki nie będzie pani miała opatrunku na rękach. które zagracały ganek. kolorowy. Upłynęła chwila. dodał w formie wyjaśnienia: . które pojawiły się w jej domu w czasie.zapewnił ją. i z pewnością tłumaczyłby stosy kartonowych pudeł.powiedział w końcu. jej brak świadomości. -Nie -powiedziałNick. Jej słowa wywołały u niego takie zdziwienie. . kiedy uciekała trzy dni temu. Więc dlaczego nie miałbym pani pomóc? Chcę też być pewny. Piękne.wyszeptała . że odwróciła wzrok.Cieszę się. co zawierały -ubrania i resztę rzeczy.Nic nie szkodzi . i kiedy spojrzała na swoje dłonie stanowiące wymowny dowód.Dziękuję . pełnych pogardy i lekceważenia. że dowie się.Jeśli nie ma pan nic przeciwko temu. od piętnastu lat. która spędzała życie. pachnący dywan z wielu róż tak ciasno upakowanych. jak gdyby właśnie przybyła z miejscowości. Teraz mówiła chłodnym.ale mieszkam tutaj. jak niebezpieczne jest bieganie po ruchliwych ulicach Los Angeles. gdy potrząsnęła przecząco głową. gdy biegała. 21 Raven wpatrywała się w pudła. Michaelu!" . powiedziała cicho: .spytał Nick. w okolicy Los Angeles. Czy pani dopiero się tu wprowadza? . namiętnego. .Jedwabiste. wejdę do środka i wezmę portmonetkę. Zanim ugięła pokaleczone kolana. skąd przyjechała i jak jej się podoba Los Angeles. Michael dał jej tylko trzy dni czasu.

oraz ciężarówkę wypełnioną różami. gdy studiował w collegeu. nawet tak poraniona.czarująco piękna. A gdyby tak powiedział Śnieżce. a nie z pogardy dla prostego człowieka. że może jej wszystko powiedzieć o sobie. Ale to był dopiero początek. Musiała pozwolić.Jestem ogrodnikiem.. by nie miało dla niej znaczenia. że nie mógł z niej wypaść podczas biegu. . dla którego szczęście córek jest najważniejsze . że jest właścicielem i dyrektorem "Eden Enterprises"? I że róże wypełniające ciężarówkę przeznaczone są do jego posiadłości. Wiedział też. że tak się waha.Nie jestem lekarzem . Było to jednak ryzyko.Gdzie jest klucz? . co chce. . Nicholas Gault był jeszcze w collegeu. jeśli wziąć pod uwagę jego dżinsy i roboczą koszulę. . Ten rewolucyjny wynalazek zmienił go w milionera na długo przedtem. lepszym niż ogrodnik? Czy ta piękna kobieta. Rzeczywiście to prawda. I dowie się kiedyś. Nick uśmiechnął się.. Nie mogła nawet nacisnąć klamki. który dokonał ważnego wyboru w życiu. gdyby okazało się. Prawdę mówiąc. Klucz był w prawej przedniej kieszeni jej różowych szortów. Potem pojawiły się hotele "Eden". których wrażliwe młode serca zostały już raz złamane przez samolubną kobietę dbającą tylko o wygląd i pieniądze. . bez żadnej zarozumiałości. jeszcze nie w tej chwili. chciała też zwrócić mu pieniądze za bandaże. Czy bez takiego wahania pozwoliłaby mu wejść do domu.. wynikało z jej nieśmiałości. Czy jest pan także lekarzem? Jej głos był cichy. by dowiedzieć się wszystkiego o Śnieżce. nagle gorąco zapragnął uwierzyć.nie teraz. rzecz jasna. że jest równie przystojny jak ona . a jednak intrygującą nieuchronność tego..Ogrodnikiem. zareagowałaby przynajmniej cieniem uśmiechu na niezręczną. i jakiś niemądry. niech myśli. że jest inaczej. przekształciła się w coś zupełnie innego. otoczonych wspaniałymi ogrodami. Nie miała wyboru. a ukończone ostatnio "EdenAspen" i "Eden-Carmel" dopełniły do czternastu jego kolekcję małych luksusowych hoteli. .Myślałam. co ona o tym myśli. dopóki nie będzie całkowicie pewien. że był ogrodnikiem. Miał dwie córki. jakie miał na sobie. że jest kimś bogatszym. za jakiego go uważała. Nick pragnął w to wierzyć. że niemal każda kobieta. Bo jest też ojcem. co robił.spytał Nick.Tak. a głos wewnętrzny mówił mu. tak głębokiej. że zapragnęła zaufać jego zaskakującej delikatności.To prawda. by jej pomógł. . tak bardzo niebezpieczny impuls sprawił. że uznałaby trzydziestosześcioletniego ogrodnika za człowieka. Śnieżka uznała go za ogrodnika. gdy wymyślił urządzenie do ćwiczeń gimnastycznych naśladujących pracę w ogrodzie. proszę. czy go zaprosić do wewnątrz. o jego zawodzie. która nosiła stroje Ellesse podczas joggingu i miała dom w jednej z najdroższych dzielnic Los Angeles oraz zielonego jaguara na podjeździe. Ojcem. nim cum laude ukończył wydział architektury terenów zielonych. a nie je zmarnował. że była całkowicie bezradna.powiedział. które sam projektował.A więc mogę wejść do środka? . Wiedział. dbała przede wszystkim o pieniądze i wygląd? Nick miał nadzieję. obojętny. na które po prostu nie mógł sobie pozwolić . co miało się właśnie zdarzyć. aby to. który zna się na pokaleczonych dłoniach i kolanach. Nick podążał wzrokiem za jej spojrzeniem. . że jest pan ogrodnikiem. która ongiś pozwalała mu zarobić na życie. dwie urocze dziewczynki. To był logiczny wniosek. które musiał chronić. kiedy przecisnęli się przez labirynt kartonowych pudeł i dotarli do frontowych drzwi. ale Nick poczuł przypływ irytacji. położonej na wzgórzu w Bel Air? Czy jej piękne błękitne oczy rozbłysłyby szczęściem? Stałyby się uwodzicielskie? Czy nagle zaprosiłaby go z radością do swego wspaniałego domu? Nick zapragnął nagle. Ale praca. Jej pokaleczone i okrwawione ręce sprawiły. Ale na razie.. że ma słuszność.znacznie bardziej ważne od tego pragnienia.

Do diabła.. .Myślę. z pożądliwością oczekując tego kontaktu . że zrezygnował z zaproponowania jej. która sprawiła. by wzięła prysznic. a zamiast rumieńca jej śnieżnobiałe policzki okryła jeszcze większa bladość. który jej sprawi. na ich twarzach pojawiła się ulga. . mężczyźni pragnęli Raven Winter. -Nie uwierzyłby.. kierowany tą samą logiką.powiedział cicho. jakby miał jej zrobić krzywdę? Przez ostatnie dwadzieścia lat od tamtego fatalnego lata. a długie. jak gdyby zrobił to ostry jak brzytwa nóż. . otworzył drzwi i przytrzymał je przed nią. czemu tak na niego patrzy. którzy mogli wykorzystać nagą i bezbronną kobietę. Otworzyła powoli oczy. Wyjął klucz. dziękuję. ale Nick nie wykonał najmniejszego ruchu. gdy okryłaby się ciepłym płaszczem kąpielowym (o ile taki miała). jak mu się zdawało. Nick zakręcił kurki. rozkoszując się ogromnie jej bezbronnością i swoją przewagą. kiedy skończyła trzynaście lat i nagle stała się nieodparcie pociągająca. że czułaby się jeszcze bardziej bezbronna czy zaniepokojona.Ale Śnieżka nie uśmiechnęła się. podstawiła pod nią ręce. Nie chciał zrobić nic. pomógłby jej dokładniej oczyścić i odkazić skaleczenia. że pomysł z prysznicem. Ale skóra została z nich usunięta z niemal chirurgiczną precyzją. mógłby ją przestraszyć. Przez długą chwilę trwało milczenie. -Nie. ale delikatne palce.Już jest lepiej. blada skóra Raven napięła się na kształtnych kościach policzkowych. które należałoby oczyścić. z rezygnacją. Nick chciał zasugerować. że właśnie się wprowadzam -przypomniała sobie Raven. 24 "Uważa. Następnie ostrożnie założyłby na jej śnieżnobiałą skórę śnieżnobiały bandaż. zanim będzie mogła używać dłoni. zachował to dla siebie.W porządku . zrobił to tak delikatnie i ostrożnie. by wzięła gorący prysznic. wpatrywałby się w nią teraz bezwstydnie. . Spodziewała się. Odkręciłby kurki.. Przecież pomimo wszystko był dla niej kimś obcym. ale odrzucił ją. klucz jest w tej kieszeni. rzecz jasna.. Jego szare oczy nadal były poważne. Z przykrością patrzył na jej cierpienie i obawiał się tego. którzy byli jej kochankami w ciągu tych dwudziestu lat. Ale najwyraźniej cierpiała i potrzebowała znieczulenia. Ta myśl przyszła mu już do głowy wcześniej.Zobaczmy.. Kiedy w wodzie nie było już krwi. Gdy Nick starannie uregulował temperaturę i siłę strumienia wody.Naprawdę myślę. Dłonie Raven były otarte do żywego mięsa. a kiedy wreszcie sięgnął po klucz. Będzie mogła rozpiąć sobie szorty i rozwiązać sznurowadła. Oczywiście minie sporo czasu. przekręcić kurki w prysznicu i oczyścić otarte kolana. jeśli nie ma pan nic przeciwko temu. Gdy krew zaczęła spływać wolno do zlewu. a oczy -zamknięte. czarne rzęsy niczym malutkie wachlarzyki zasłoniły z trzepotem jej niezwykłe.. Wyczuł jednak. nie pytając jąo pozwolenie. co miało nastąpić: bólu. że to by pani pomogło. że mieszkam tu od pięciu lat i nie pofatygowałam się wprowadzić żadnych upiększeń". które pokrywała wcześniej krew. jak on. jakimś cudem uniknęły pokaleczenia. co sprawiłoby. oczyszczając skaleczenia zwilżoną gazą. Weszli do kuchni. . Każdy z wielu mężczyzn. że rozsądek nakazywałby jej ostrożność wobec mężczyzn. bojąc się tak samo. zimowego domu. że on sięgnie po klucz. kiedy wchodziła do lodowato białego. ale po kilku chwilach na jej ustach pojawił się ledwo dostrzegalny cień uśmiechu i dodała: . Wiedział.a potem zmieniłby to w coś nieprzyzwoitego.Głos miała równie napięty jak skórę twarzy. . Ale gdy przytrzymał jej ręce i razem je obejrzeli. a nie chropowata nierówność jezdni.powiedział Nick.powiedział cicho Nick. jak to wygląda . a potem. że Raven poczuła dreszcz wdzięczności. . Jeśli Nick poczuł jej drżenie. Nie było tam -jak się obawiali . błękitne oczy.głębokich bruzd ani zagłębień z brudem i piaskiem.Może powinienem zrobić pani drinka? . Zaakceptowała po prostu konieczność tego dotyku. Ale ten mężczyzna nie zachowywał się obleśnie.

ale pod pewnym warunkiem. Pani ma tylko obejrzeć fotografie w katalogu.Może być poniedziałek? Do pracy idę dopiero na wpół do dziesiątej.Łagodnie wzruszyła ramionami i z jeszcze łagodniejszym uśmiechem poprawiła się. radośniejsze.. -No więc. ale w przyszłym tygodniu szef "Eden Enterprises" znajdzie czas. by spędzić weekend na ranczu w Santa Barbara. że zwrócił pan uwagę na mój zaniedbany ogród.. by poprosiła. cofając ręce. Jednak teraz cała łagodność zniknęła nagle. . No cóż. Jutro rano.Weźmie pani aktywny udział w planowaniu ogrodu. które się pani spodobają. Jego twarz nabrała twardości stali. przeglądając w pamięci swój kalendarz. Po prostu powiedz tej kobiecie. . by znała go tylko jako Nicka-ogrodnika.Proszę podać dzień i godzinę. dowiedzieć się więcej o Śnieżce. zanim zdążył zauważyć jej drżenie. Pomimo jej protestów. To była okazja. Aż zaparło mu dech w piersi. Czas poświęcany na kierowanie olbrzymim imperium był znacznie bardziej elastyczny. "Chcesz zobaczyć promienny uśmiech? . ale było to konieczne. a przez głową przemknęły różne kuszące myśli. . co pani wybrała. Czy nie byłby pan zainteresowany jego pielęgnowaniem? Nick już odzyskał zdolność oddychania. bardziej promienne. Proszę je przejrzeć przez weekend. który spędzał z córkami. 25 Nick uśmiechnął się. zanim jeszcze pani się zbudzi..Przed. . . zwalczała ból.Będę tu za piętnaście ósma.. a woda oczyszczała jej krwawiące rany.Chętnie to zrobię. .Oczywiście. delikatny. Nick przerwał. . Czas. a ramiona opadły.a nawet założyć nieskazitelne bandaże na swą śnieżnobiałą skórę. . jakie krzewy i kwiaty pani lubi. Chcesz. abyś rozpiął jej szorty i przyłączył się do niej pod prysznicem? To takie łatwe. dopóki nie odkryje. . jak gdyby obciążył je jakimś wielkim obowiązkiem.szepnęła w końcu Raven. zadba o to. ale bajecznie kosztownymi meblami. aby zostać ogrodnikiem Śnieżki. nieustępliwej mroczności jego oczu. pełen nadziei. by zobaczyć.Oprócz godzin pracy. by zobaczyć więcej uśmiechów. która pasowała do nieoczekiwanej. czego pani chce. ale czy nie był to również wstęp do katastrofy? Nic nie szkodzi. odważyła się uznać.. Wiedział. Muszę wiedzieć.Ale ja wiem. zostawię na ganku stos katalogów.napominał go szyderczy głos rzeczywistości. Pragnął też zobaczyć inne uśmiechy. I wybrać kwiaty.Każdy. że zobaczy promienny uśmiech. Gdy tak długo stała z zamkniętymi oczami.. który dostarczę.Nic nie wiem o kwiatach. a kiedy przeniósł spojrzenie z jej dłoni na twarz -powitał go uśmiech. a nie Nicka-dyrektora. Jaki termin pani odpowiada? . zachwycający. . . -Tak? .A więc przed czy po pracy? . jeśli to panu odpowiada. że takie kłamstwo oznacza budowanie związku na ruchomych piaskach. a kiedy zauważyła łagodny uśmiech mężczyzny. kim ona jest naprawdę. Nick miał nadzieję. kim jesteś naprawdę". ale zamiast tego jej piękna twarz posmutniała. jeszcze raz i jeszcze. .Dziękuję. Chciał ponownie ujrzeć ten uśmiech. który wibrował w jej mózgu na przekór milczącym krzykom poranionego ciała. Miał wyjechać nazajutrz rano 26 wraz z dziewczynkami. Spotkamy się w tygodniu. Ja zrobię resztę. Zanim otworzyła oczy.Uśmiechnął się. . że będzie z tego zadowolony.Sądzę. pomysł stał się planem. O tej porze łatwiej mi zaplanować rozkład dnia. którym całkowicie przeczyła wdzięczność w błękitnych oczach. najwyżej odmówi. która nosi markowe ubrania do joggingu i ma dom wypełniony ponurymi. był nietykalny. zrobimy tak. koncentrując swe myśli na czymś innym: na odważnym pomyśle. .

Mam na imię Raven. Albo to nazwisko absolutnie nic dla niej nie znaczyło. Miał łagodny i poważny ton głosu. "Znam twoje imię . dodał: .Nie jest to pani zwykły weekend? .Ale przede wszystkim chciałbym wiedzieć.powtórzyła z lekkim uśmiechem wdzięczności..Czemu się pani uśmiecha? Jej śnieżnobiałe policzki poróżowiały. z których żaden nie był jej ojcem. z nim rzecz miała się inaczej. Na podłodze koło kanapy stała pękata walizka w kolorze czerwonego wina. . Ale dziś nie mogła uciec od koszmaru na jawie w odległe marzenia.i przerażają28 . Właśnie dzisiaj ją kupiłam.Moja matka mówi. żeby mogła pani wziąć gorący prysznic. według jego dziewięcioletniej córki. że są tu jakieś barwy. To nie było niezwykłe nazwisko. że może zachować anonimowość.Zaśmiała się cicho. a smukłe ciało zesztywniało. gdy przechodzili szybko przez to pomieszczenie w drodze do kuchni. tak samo jak pasująca do niej torba podręczna. jej uśmiech zbladł. albo była najlepszą aktorką w tym mieście aktorów. powiedziała cicho: . dlaczego wyglądasz tak.poprawił. Dziś musiała stawić czoło dawnym przerażającym wspomnieniom . że pozbawione jest całkowicie kolorów. . Kodiak. Na kartonowych pudłach wypisano obok adresu "Raven Winter". doznał wrażenia. .Całkiem nietypowy. a na alabastrowym stoliku do kawy położono książkę w jaskrawej liliowo-złotej okładce. Aha. 10 marca Świat za oknem był atramentowo czarny. jakbyś oczekiwała.Ale miły.Cześć.Dary miłości . I dowiem się tego kiedyś".. i zaskoczenia. Nieoczekiwanie przeszył ją dreszcz.Pomyślałam o swoim weekendzie.powiedział. jakby przygotowując się na atak. Alaska Piątek. To bardzo piękne imię. jak gdyby naprawdę interesowało go to. w wielkiej książce telefonicznej Los Angeles figurowało aż czterech Nicków czy Nicholasów Gaultów. romansu ze szczęśliwym zakończeniem. Raczej w grę wchodziła ta pierwsza możliwość. czyjej weekend będzie miły. -Cześć. że będę się z ciebie wyśmiewał. tak zaskoczyło ją to pytanie .Przyjaciele mówią do mnie Nick. . 27 . . Zadowolony. . . uciekać od swych bolesnych wspomnień o śniegu i mroku. Jej słowa nie były dla Nicka zaskoczeniem. Powiedział to obojętnym głosem. co powinno teraz nastąpić. ku swemu jeszcze większemu zaskoczeniu. Nic. Gdy uświadomiła sobie. na jej ustach pojawił się uroczy. Była więc ta ciemnoczerwona plama na grubym dywanie w odcieniu kości słoniowej. jak mu wyznaje: . .Lepiej już pójdę. Miała wyryte złote monogramy RWW. Teraz uświadomił sobie. unosząc dzielnie głowę.przed odjazdem Nick przeniósł kartonowe pudła z ganku do przestronnego białego salonu. gdy Holly powinna była pisać.pomyślał. Wcześniej. Nick .Raven. Prawdę mówiąc. . że to wspaniała książka. Czeka mnie wybieranie kwiatów i czytanie romansu. mam nadzieję. Nick .Nie.Też to słyszałam. Wreszcie. a śnieg pokrywał wszystko grubą kurtyną przejrzystej ciszy. nieobecny uśmiech.i jego wyraźne zainteresowanie odpowiedzią. Po chwili. ale bacznie obserwował jej reakcję.. . usłyszała.. Pora.Cześć. która leżała obok. I chociaż firma "Eden Resort Hotels" była powszechnie znana. podróżując w fikcyjny świat miłości. Nawet śladu oddźwięku. . Gdy Raven skłoniła z namysłem głowę w kierunku książki. nazywam się Nicholas Gault. .

Towarzyszenie ojcu do stajni. w dzień świętego Walentego. łąka dzikich kwiatów. W końcu. ani Lawrence Elliott nie mieli dzieciństwa. Miała ją ona trzydzieści jeden lat temu. Siedem miesięcy po śmierci Lawrencea Derek pojawił się u drzwi Claire. ale bez ciała. że mogą teraz wszystko osiągnąć. złote i fiołkowo-różowe. czarujący i tak wspaniale odnosił się do Holly. Claire nigdy nie przestała . którą czuli do siebie i do swej złotowłosej córeczki. przystojny mężczyzna. Jej pełna wdzięku i piękna matka też będzie pracowała w klinice. że poleci do Los Angeles. Długie rękawy były przymarszczane przy mankietach. że powinna żyć dalej. Derek był miły. które pozwoliłoby im zrealizować takie marzenia. Muślin koloru kości słoniowej pokrywał skomplikowany haft. aby utrzymać rodzinę . danej Raven Winter..za każdym razem zachwycali się zakochani w niej rodzice. Powróci cały i zdrowy. dużymi i małymi. lawendowe. marszczony kołnierz. którego ciemne oczy śmiały się do niej.cej rzeczywistości: obietnicy. ale będzie miał w końcu swoją własną klinikę. błagał go. .Ma taki miękki nos. Żyła otoczona rodzicielską miłością i wszyscy razem snuli wspaniałe marzenia. stała się mężem i żoną. Suknia o dziesięć miesięcy starsza od Holly była ślubnym strojem jej matki. dzikimi i oswojonymi. silny. Ale to cudowne marzenie nigdy nie miało się spełnić. tak poinformowano parę dni później Claire. który rozgrywał się przed jej oczami. Również Holly ma witać pacjentów i pomagać ojcu. Jako mała dziewczynka Holly często przymierzała tę suknię. gdy miękkie barwy wczesnego wiosennego zmroku ustąpiły czerni nocy. gdyż nie mógł poświęcać całego czasu na naukę w collegeu. Miał powiedzieć Claire. mało prawdopodobne. on i Claire nadal ośmielali się marzyć.a gdy Holly skończy trzynaście lat. Jej dłoń drżała. Tata. Stał obok Lawrencea. kiedy para siedemnastolatków. Derek go podtrzymywał i wysłuchał jego ostatnich słów o miłości do żony i córki. gdy Lawrence uniósł ją. Ani Claire Johnson. Na dwa dni przed końcem służby Lawrencea w Wietnamie oddział wrócił z dżungli bez niego. Przez długi czas po rozmowie telefonicznej Holly bez ruchu stała przy oknie w saloniku swej wiejskiej chaty i patrzyła na spektakl nieba i morza. Derek Burke. Lawrence Elliott i Claire Johnson. która tam wisiała. Powrócił z dżungli ze znaczkiem identyfikacyjnym Lawrencea. by mogła małymi rączkami dotknąć pyska kłaczki palomino i poczuć po raz pierwszy aksamitną miękkość końskich chrap. umierając. 29 Nawet gdy Lawrencea powołano do wojska i wiadomo już było. by zostały kiedykolwiek odnalezione.Taki miękki.od kiedy znikła bez śladu. gdy kula trafiła go w pierś. on będzie już weterynarzem. w której pracował . Po prostu nie można było zabrać zwłok podczas ataku nieprzyjaciela i. Lawrence. że pojedzie do Wietnamu. zabierając ze sobą suknię i kilka innych skarbów.była to jedna z wielu prac. Będzie zajmował się wszystkimi zwierzętami. stanowiących pamiątki z czasów tak szczęśliwych i radosnych. gdy dotykała jedynej sukni. Oczywiście to wymagało czasu. by po powrocie do Stanów odwiedził Claire i upewnił się. by spotkać się z Jasonem Coleem. miał zostać weterynarzem.i tak pięknie!" . złożył krótki raport. Jednak dzięki miłości. Powiedział. "Wyglądasz tak dorośle. znaleźć nową miłość i być szczęśliwa. witając "pacjentów" i ich właścicieli. a poza niewielkimi zaszewkami przy biuście była luźna i skromna jak nocna koszula małej dziewczynki. wydawało im się. Jego kolega.. których się podejmował. gdy Holly po raz ostatni była w nią ubrana. Minęło już ponad dwadzieścia lat od czasu. pójdzie do collegeu podejmie normalne studia dzięki ustawie o szkoleniu weteranów . iż z nią i Holly wszystko w porządku. tatku! .stanowiło dla Holly źródło czystej radości. delikatne pąki . suknia miała też wysoki. a ponad siedemnaście .różowe.wołała z zachwytem trzyletnia Holly. . że on i Lawrence byli najlepszymi przyjaciółmi. Holly Elizabeth Elliott . przeszła do sypialni i otworzyła pachnącą cedrem szafę.

gdy jej niepokój narastał do punktu. Pragnął jej. których istoty nigdy nie wyjawił Claire. w jednej chwili czarujący. jak by zareagowała. ze względu na dzieci. wszyscy czworo. że kiedyś zamieszkają w Seattle. zbyt długi. i czasem zastanawiam się nawet. ale musiał się zmienić od czasu. by chodzić do collegeu. którego poślubiła. Derek i Claire pobrali się osiemnaście miesięcy po śmierci Lawrencea. W końcu.Do kwietnia będziemy miały dość pieniędzy . Lawrencea i Holly właśnie łączyły się z przeniesieniem do Waszyngtonu. Teraz Derek przeniósł się z nimi do Waszyngtonu nie po to. że nie wszystko jest w porządku z mężczyzną. i że wymagała od niego częstych podróży. które dawniej błyszczały promienną radością i nieokiełznanymi marzeniami.. niż oczekiwała Claire . Znowu stawał się czarujący i jej lęki znikały. żeby była całkowicie i nieodwołalnie od niego zależna. Claire starała się zapominać o swych lękach. były teraz smutne i poważne. uciekniemy. a nie chciał utracić Claire. najdroższy. To musiało potrwać. by wystarczyło na cztery bilety w autobusie. lecz żeby zajmować się interesami. oraz na życie. że nie może wrócić do Montany. nostalgiczna i trochę niesamowita. Jak Derek obiecywał przed ślubem. Zaczęła odkładać pieniądze z małych sumek. by nie zawierała żadnych przyjaźni. Choć stawał się wobec niej coraz chłodniejszy. . gdzie Holly i Claire mieszkały z Lawrenceem.Wiem. które urodziła Derekowi. Pomyślała o Seattle. Musiał wiedzieć. jej wielki ból trochę malał. trójkę cudownych dzieci. sprawić. Derek był taki nieobliczalny. zbyt długi.. Przecież miała dzieci. I przez długi czas.nieobecny duchem. ponieważ nie mogła już dłużej ignorować niepokojących przeczuć. które Derek dawał jej na domowe wydatki. w której wykorzystywał doświadczenie zdobyte w Wietnamie.powiedziała Holly z cichą radością. . czy nie bierze narkotyków". Chciała wierzyć. Jej złotowłosa córka kończyła już trzynaście lat i jej błękitnozielone oczy. Ale tak jak nigdy nie miało się spełnić marzenie Lawrencea o klinice weterynaryjnej. że był twoim przyjacielem. . gdy go znałeś.Gdy Derek wyjedzie w jedną ze swych podróży służbowych. z którymi pragnęła spędzić każdą chwilę swego życia.. jego zły humor nagle znikał. do przestronnego domu z dużym podwórzem. Sądzę. nawet na chwilę.szeptało serce Claire do jedynego mężczyzny. którego kochała. I chciał ją kontrolować. Claire wiedziała. ale jak tylko będzie miała dosyć. gdzie Lawrence miał studiować na sławnym wydziale weterynarii Washington State University. Wiedziała tylko. że była to praca. Oczy Holly znowu rozbłysły. Jednak przeprowadzka była dalsza. Claire uległa bez oporu żądaniu Dereka. "Odejdę od niego. że jest niebezpieczny. Odejście od Dereka należało starannie zaplanować. Claire zwalczała niejasne przeczucia. i dla bliźniąt.do zupełnie innego stanu: z Montany do Waszyngtonu. który przewiezie ich przez Casca-des. w którym decydowała 30 się stawić mu czoło. daleko mu było do obojętności. ponieważ dawne cudowne marzenia Claire. że wszystko jest w porządku. Lawrensie . syna i córki. że jej podejrzenia są niemądre.tęsknić za Lawrenceem. Gdyby Derek kiedykolwiek uderzył któreś dzieci lub ją samą. W śnieżysty lutowy . Claire podzieliła się tym odważnym planem z Holly. Claire podjęła odważną decyzję. To była wielka zmiana. tak samo nie spełnił się sen o Seattle . w drugiej . Ale nigdy tego nie zrobił. ale kiedy była z Derekiem. który też kochał Lawrencea. zanim znajdzie jakąś pracę. natychmiast wyjadą.przynajmniej nie dla wszystkich. gdy Claire powiedziała jej. że zaczną nowe życie w Seattle. Przez długi czas. Pojechałby tam za nią. Ona i Lawrence marzyli. Claire natychmiast by go opuściła. przeprowadzili się z małego apartamentu.. Ale za każdym razem. że dokonała właściwego wyboru dla Holly.

przyłączyła się do swego braciszka i siostry. Jego ciemne oczy miały dziki wyraz. potem stały się jeszcze bardziej lodowate. Przez pierwsze lata swego życia Holly i jej rodzice przebywali w krainie. szła powtórka Klubu Myszki Miki. Miłość musiała wystarczyć. by zasłonić siostrzyczkę i braciszka. unieruchamiając ją przy sobie w taki sposób. by obejrzeć ukochaną historię dzielnej dziewczynki i jej mężnego białego psa. w zwolnionym tempie. ta zgroza trwała wiecznie. każde oszalałe błaganie ciągnęły się przez całą wieczność rozpaczy. ani syków krańcowego szaleństwa.Miałybyście ochotę wybrać się na wycieczkę? Wycieczka. Gdy nagle pojawili się Claire i Derek. że Dereka wcale nie interesuje jej odpowiedź. w żywych . 32 choć miała zaledwie trzynaście lat. prawda. nie miało znaczenia. żeby w pełni zrozumieć.głos Dereka był złowieszczo uprzejmy. ten wspaniały świat należał do odległych wspomnień. Wydawała się im nierealna.Chcesz być z nim. .kolorach. gdy wygłosił złowieszcze słowa. Derek już napisał swój makabryczny scenariusz. Nie słyszały też przyciszonych słów . Derek wpadł w szał. co mówiła. w jej koszmarach. zabójczo chłodne i wypełnione nienawiścią. uświadomiła sobie. ofiarowując w zamian swoje. Claire? Chcesz być z Lawrenceem? Rozmawiali w kuchni. ale narkotyk sprawił. Czarne oczy. 31 a nie zamroczony. z kolei Holly przesunęła się przed śmiercionośną lufę. które się w nią wpatrywały nie były ani trochę szkliste.Ty i twój ojciec . Claire próbowała gorączkowo ocalić dzieci. takie niewinne. błagając o ich życie. wciskając jej do ręki bukiet krwistoczerwonych róż. jedną z wielu. Holly siedziała na kanapie z bliźniętami. Gdy wysyczał te niewytłumaczalne słowa. Telewizor był włączony. Claire? . gdy przyglądały się rozgrywającej się tragedii. co to znaczy. że był podniecony.lub raczej śmiertelnych . dzieciaki .szydził. że Derek wrócił. To. . . Holly nic nie słyszała. jak w telewizji. A kiedy Dereka znużyły prośby Claire i nacisnął spust. Stawała pomiędzy nimi i strzelbą. żadne z nich nie słyszało nic. w której miłość była wszechmocna. Jednak Claire i Holly rozumiały. w dzień świętego Walentego. W jakiś sposób zauważyła też szaleństwo Dereka i z zadziwiającą jasnością zrozumiała. Uchwyciła ją obiema rękami. spostrzegła przerażenie matki. chociaż chciała ona zachować spokój ze względu na dzieci. . zakrywając je własnym ciałem. jak dalszy ciąg sagi o Corky i jej psie. I nawet najmężniejsza miłość dziewczynki była żałośnie słabym przeciwnikiem dla oszalałej potęgi jej ojczyma.wysyczał cicho. Każdy grymas przerażenia. była ostatnią podróżą dla nich wszystkich . Ich oczy były takie wielkie. ale kiedy rozpoczęły się Przygody Corky i Białego Cienia.Cześć. a dłoń ściskała teraz strzelbę myśliwską. W pamięci Holly. głos miał przeraźliwie wyraźny. nawet skrzypu kuchennych drzwi.z wyjątkiem Holly. Na szczęście bliźnięta były za małe. Odrabiała lekcje.Czy jesteś moją Walentynką. że go kocha. którą zaplanował Derek. Jego dzikie oczy lśniły niebezpiecznie.dzień. Kiedy tylko wrócił do domu. jej wątłe siły wzmacniało męstwo. . czujny. Dla niej stanowiła źródło niewyobrażalnych wspomnień. Clarie pomyślała. że jest naćpany. złapał Holly. . co się dzieje.ani cichych rozpaczliwych próśb. które będą się stale powtarzać. . że musiała być świadkiem zabijania swego małego rodzeństwa. Ale teraz. Zdziczałe oczy Dereka kpiły z nierozsądnej odwagi Holly. który byłby czternastą rocznicą ślubu Claire i Lawrencea. a nie ogłupiały. zrodzone z miłości.A może twoje serce wciąż należy do twego najdroższego Lawrencea? Gdy uśmiechnęła się mężnie i powiedziała mu. Dzieci w salonie nie słyszały. które posiadał.

Holly? -Tak. drżące dłonie.. że jest dobry i zaopiekuje się nimi . Grzmot ostatniego wystrzału szybko ucichł i Holly nagle została sama -ale teraz głosy z telewizora. ale. zaniepokojeni odgłosami strzałów. . kochanie. a gdy Derek ją puścił.błagało złamane serce Holly. pragnęła jej. obiecuję . akceptując śmierć z królewską godnością. że nawet strzał z bliskiej odległości nie może wyrządzić jej większej krzywdy. Proszę. . gdy nacisnęła wyłącznik. gdzie Claire kochającymi palcami przekazała ostatnie pożegnanie. .. Powoli. . będzie musiała rozluźnić ten czuły uścisk. to się zawiódł. Holly nie bała się śmierci. dopóki nie wyszeptała słów miłości do swej córki. była przesiąknięta na wylot.gdyż tego właśnie pragnął Lawrence. mamusiu. ale nie pociągnął za spust. . Jesteś silna i byłaś tak bardzo kochana przez tatę i przeze mnie. Wreszcie Derek uśmiechnął się. Straciła wszystko. niż pozwalały na to śmiertelne rany. nie próbowała uciekać. którą miała na sobie Holly. Potem uklękła na podłodze. proszę. 33 -Holly.Zabij mnie teraz. Holly." Ale Derek poruszał się w zwolnionym tempie. Z tym szyderczym pożegnaniem Derek Burke przyłożył lufę do swej skroni i pociągnął za spust.Chcę być z nimi. w złotych włosach widniały pasma czerwieni. błękitnozielonych oczach. leśnej zieleni oczu Lawrencea.Kocham cię. które były zadziwiającym połączeniem jasnego błękitu Claire i głębokiej. Możesz dalej żyć. Czy Derek chciał. był to ten sam czarujący uśmiech.. aby błagała go o życie? Jeśli tak. Holly. Pozwól. A gdyby chciał zobaczyć strach w tych przejrzystych. Stała przed nim wyprostowana i dumna. Ale świadectwo jej jako naocznego świadka i tak w gruncie rzeczy nie było . nie mogła odpowiadać na pytania i tylko bezradnie kiwała szkarłatnozłotą główką..Posłuchaj mnie. Czekała na nią z radością. a gdy to zrobił. Zawsze.Zawsze będę cię kochać. Życie Holly było już skończone. huczały jej w uszach. I Claire umarła. Policjantów wezwali sąsiedzi.Muszę zadzwonić po karetkę! -Nie. a na bladych policzkach -jaskrawo czerwone smugi w miejscach. Claire uniosła blade. Kiedy wreszcie udało się im odciągnąć dziewczynkę. za pomocą którego przekonał kiedyś Holly i Claire. Po prostu jej serce z uporem nie chciało zaprzestać bicia. zobaczyli jeszcze więcej krwi.. których nie mogli usłyszeć. ..błagała w duchu.wyszeptała Holly.. Skierował strzelbę ku jej sercu. Być może uświadomił sobie. dochodzących z wnętrza domu. że będziesz szczęśliwa? . Baw się dobrze. Będziesz o tym pamiętać.Żegnaj. I tak żyła dłużej. Holly była w szoku. pozbawionych życia ciał siostrzyczki i braciszka. które przedtem ginęły w tym całym koszmarze. bardzo powoli przesunął broń z serca na twarz.I obiecujesz. . . Znaleźli Holly w zbryzganym krwią salonie. jej ręka pozostawiła krwawe ślady. która była szkarłatna od walentynkowych róż. kiedy troje istot.Mamusiu! Kochające ramiona Claire otuliły Holly.. nie umieraj! . że serce Holly jest już złamane. rozkoszując się tymi ostatnimi chwilami udręki i przerażenia. Bawełniana bluzka.i z tatkiem". ale dziewczynka natychmiast uświadomiła sobie.. Nie miała się już czego bać."Zabij mnie! .. . Wciąż tuliła swą matkę i szeptała słowa. by dotknąć policzków córki. że aby ocalić ukochaną matkę. musiałby czekać całą wieczność. leżało przed nią na podłodze nieruchomo i w milczeniu.. "Pośpiesz się .. na oczy.Tak. Holly uciszyła te głosy. tak bardzo przez nią kochanych.. moje najdroższe kochanie. i delikatnie dotknęła drobnych. bym była z nimi.

Drżące nogi Holly zawiodły ją na górę.. którego nie będzie. Jej głos załamał się.potrzebne. Dla . Niczego. co umarło. ale i nie będąc też pożądanym gościem. mogłaby urzeczywistnić pomysł. a Holly musiała uciec od otaczającej ją wrogości. zawsze. że mógł być tylko jeden 34 powód: sama Holly. Opuściła sypialnię. iż zobaczy Claire. że będziesz szczęśliwa". Dlaczego jednak doszło do tej zbrodni? Dlaczego ten człowiek zabił żonę. coś bardziej ważnego: jeśli nie opuści od razu splamionego krwią salonu. podtrzymywane przez oślepiające migawki rzezi w cieplarnianym gorącu odległych dżungli południowo-wschodniej Azji. odczuj ą ulgę.powiedziała cicho do pustego pokoju. który wibrował w jej mózgu. Nikt nie będzie na nią czekać. Nie możesz sobie pozwolić na udawanie.żółta pajęczyna śmierci. które odłożyła Claire. Wziąć jeden z rewolwerów Dereka i dołączyć do tych. dlaczego żołnierz-zabójca oszczędził swą trzynastoletnią pasierbicę. traktujący ją teraz z nieukrywaną pogardą. których kochała. A potem bawiła się nim. było więcej niż prawdopodobne. że jeśli uwierzy w szczęśliwe zakończenie.. że jest inaczej. Pasma taśmy. że będziesz żyć. którą kochał. Holly.. . Jak mógł nim nie zostać? Bardziej niepokojące było. Ale przede wszystkim musiała być sama ze swą rozpaczą. kiedy Holly rozchyliła wstęgi zagradzające drzwi i weszła po raz ostatni do domu. Niemoralność wojny rodziła niemoralność w żołnierzach. że zniknęła. oszaleje.Ten głos był tak realny.Zabiorę pieniądze. . Może będziesz tam na mnie czekać. milczącymi i ponurymi nagrobkami wszystkiego. I wiedziała coś jeszcze. Było po północy. "Obiecaj mi. Po długich dyskusjach uznano.Jadę do Seattle.Mamusiu! . jaką złożyła umierającej matce. wzbudzając w nim głębokie i zakazane uczucie. Sąsiedzi. przekraczającą niemal ludzką wytrzymałość. dla niej wciąż były szkarłatne i lśniące. którego wojna wpędziła w szaleństwo. Zarówno Holly. którzy chcieli usłyszeć z jej własnych ust historię uwiedzenia i morderstwa. Ale będziesz ze mną. Krwawa sceneria aż nadto wyraźnie świadczyła o tym. którą policja zaznaczała ślady zbrodni. wciąż spowijały dom .. Ty i tatko będziecie ze mną. przytulenia. Całe miasto odetchnie z ulgą. W ciągu czterdziestu ośmiu godzin od zabójstwa uwierzyła w to większość nie wyłączając sąsiadów. że mamusia nie spotka jej w Seattle. poza brązowoczarnymi plamami. a plamy krwi.. gdzie także jej życie dobiegło końca. Było ich dość. żądzę krwi i szaleństwo. zaspokajając jego namiętności. do miejsca. To miało sens. które w ciągu trzech dni stały się brązowoczarne. Ale była zupełnie sama i po chwili upomniała się surowo. gdy okaże się. co zaszło. by zapewnić przejazd i mieszkanie dla czworga.Wiem. że weteran z Wietnamu wrócił do kraju jako morderca. Obiecaj. To. gdzie starannie ukryte zostały pieniądze.. Jej matka. ale Holly i tak widziała ich ukochane postaci. niemal oczekując. prawda? Holly wiedziała. I gdy znudziła ją ta gra. dzieci i siebie? Z powodu Wietnamu. siostra i brat nie leżeli już na podłodze salonu. Dręczyła tego mężczyznę. które odkładałyśmy. mamusiu. mamusiu . 35 . którzy ofiarowali Holly tymczasowe schronienie. . że Holly odwróciła się. dopóki ją to bawiło. w której przebywała przez ostatnie trzy noce. i od armii reporterów. fosforyzująca niesamowicie w świetle bladego zimowego księżyca. Ale nawet w swym szaleństwie Derek nie mógł zabić nieletniej kusicielki. niejako więzień. uznali mieszkańcy miasta. odrzuciła go bez litości. jak i jej ojczym popełnili zbrodnię namiętności. Była śmiercionośną lolitą. pociechy.Mamusiu! Ale nie było nikogo ani niczego. poza uroczystą obietnicą. Tak bardzo potrzebowała dotknięcia. jak planowałyśmy. że cię tam nie zobaczę. .

czegoś więcej poza długimi. Szła wolno przez cmentarz. Pragnęła po prostu spokoju. gorliwe paluszki nacisnęły migawkę. jaki znalazła na tym cichym cmentarzu z jaskrawymi bukietami wiosennych kwiatów. dla której te fotografie coś by znaczyły. portret bezgranicznej miłości i mężnej nadziei. . Jej rodzice nie żyli. Okulary miały jej pomóc wyglądać na tyle lat. tak jak twierdziła. Lawrence i Claire byli rodziną. i to. wzięła dwie fotografie małej siostrzyczki i braciszka. przybierając nazwiska osób. Holly Elliott. gdy głaskała aksamitnie miękkie chrapy klaczki palomino. jedyny namacalny dowód tamtych radosnych. Prawdę mówiąc. Holly wspominała pytanie matki. gdzie zamówiła oprawki ze złotego drutu. smutną twarz dojrzałej kobiety. wujów czy kuzynów. Holly nie miała ochoty iść dalej. Miała na ten album dość miejsca w plecaku i nie było na świecie innej osoby. nikt z ludzi. których spotykała Holly. Według 36 dat. który nie był ukryty. musi zniknąć na zawsze bez śladu. gdy jej makabryczna historia była jeszcze nowością. nie sądzisz? . . gdy wyjaśniła Holly. wyrytych na lśniącym granicie.Jeśli będziemy szanować te nazwiska. Wyjęła z niego tylko pięć ulubionych fotografii: ślubne zdjęcie rodziców. że zabierze je ze sobą we wspaniałą podróż pełną nadziei i cudownych marzeń. jeśli chciała znaleźć pracę. że potrzebuje jakiegoś kamuflażu dla ukrycia swej łatwej do rozpoznania twarzy. nie wątpiłby.swetry i dżinsy . że mogła być kiedyś uśmiechniętą nastolatką z mysimi ogonkami. a kiedy . Potem odszukała także ukryty album z fotografiami. które zmarły jako dzieci. Powinna mieć teraz co najmniej osiemnaście lat. zrobione przez żonę sędziego pokoju. to nic złego się nie stanie. nigdy nie miała kochających dziadków. W gruncie rzeczy Holly uznała. Potem opuściła dom .wytłumaczyła zaskoczonej pracownicy sklepu. Spoza zasłony złotych włosów można było zobaczyć poważną. zdjęcie jej jako dziecka w ich objęciach. Ta ponura wędrówka doprowadziła ją w końcu do grobu Mary Lynn Pierce. gdy ona. by żyć na własny rachunek i móc się utrzymać. w które miało być wprawione zwykłe szkło. którą wykorzystała do złożenia podania o numer ubezpieczenia niezbędny. stać się na tyle dorosła. Holly przysięgła czcić i szanować pożyczone nazwisko. że ma ona prawie dziewiętnaście lat. i jeszcze jedno . ale zajmującą historią ukazywano w wieczornych wiadomościach. Holly nie została rozpoznana. Znacznie więcej trudności miałaby z przekonaniem znajomych.a na wierzchu ułożyła starannie złożoną suknię ślubną Claire. Nikogo. gdy wędrowała przez cmentarz koło Seattle Yolunteer Park na Capitol Hill. Ale nie mogła obiecać nic więcej. Holly zabrała tych pięć drogocennych pamiątek dawno minionego czasu. i wreszcie fotografię Lawrencea trzymającego ją.kilkunastoletniej dziewczynki mogły wystarczyć na bardzo długo. Mary urodziła się pięć lat przed Holly i żyła tylko miesiąc. z uwagą studiując każdy nagrobek.na zawsze. ciotek. W urzędzie stanu cywilnego King County Holly zdobyła kserokopię aktu narodzin Mary. Prawdę mówiąc. a z albumu. jakaś niewidzialna ręka powstrzymała Holly przed zabraniem całego albumu. dopóki nie doszło do innej tragedii. której fotografie wraz z wstydliwą.Claire i Lawrence wpatrzeni w obiektyw i śmiejący się z miłością. .Jestem aktorką.Wzrok mam w porządku .spytała Claire. Następnym etapem był sklep optyczny. że będą mogli zniknąć. odległych czasów. Potrzebuję okularów jako rekwizytu w sztuce.i miasto . złotymi włosami. które teraz nosiła jak zasłonę. Nie mogła przyrzec duchowi jego pierwszej właścicielki. trzynastoletnia niewinna dziewczynka. na którym ona i Claire pokrywały lukrem urodzinowe ciasto dla ojca. gdy jej małe. Zapakowała do plecaka trochę własnych ubrań . Jednak coś bardzo silnego. uznana przez cały świat za nieletnią uwodzicielkę. ile by ich miała Mary Lynn Pierce.

To Marilyn Pierce wsiadła na pokład "Gwiazdy Arktyki" tamtego majowego ranka. Spędzała długie ciemne zimowe noce na czytaniu. oficjalnie zmieniając Mary Lynn na Marilyn. które tworzyła.dziwnym zbiegiem okoliczności powrócono do niej po ośmiu miesiącach. Ale niezmiennie wszystkie sekrety zostawały odsłonięte. pracując w fabryce konserw w Kodiaku i przebywając w świecie niemal bez przerwy skąpanym w jaskrawym. zdecydowała się również wystąpić o paszport. a kiedy nie pracowała . złotym blasku. Ponieważ nie miała prawa jazdy ani żadnego dowodu tożsamości poza kopią metryki i numerem ubezpieczenia. dziecinnym charakterem pisma. a błędy wybaczone. Musiała znaleźć sposób. że będzie czcić i szanować pożyczone nazwisko. gdzie ona. nie istniejąca już Holly Elizabeth Elliott skończyła piętnaście lat. Zanim opuściła Seattle. przestudiowała wszystko. że nigdy nie da mu szczęścia. 37 Dwa lata po zabójstwie jej rodziny Holly przeczytała romans. upiory przegnane. I przez to pierwsze lato.niezbędnym antidotum na przerażające wspomnienia. zmodyfikowała swoje imię. którego akcja toczyła się. odwadze. I nawet nazwanie Alaski "ostatnią granicą" budziło w niej odzew. ale broniła się przed snem z powodu koszmarów. Tymczasem pięć miesięcy wcześniej. a zarazem tak pełnym uroku. ale tylko ze szczęśliwym zakończeniem. na Alasce. gdyż dzięki niemu czuła z nimi żywą więź. była dwudziestolatką. którzy widywali Mary Lynn Pierce codziennie. bo choć nigdy nie złamałaby obietnicy. gdzie nie będą jej już dręczyć upiory. matka i ojciec byli kiedyś tak szczęśliwi.. które przypominały jej o tamtym walentynkowym wieczorze śmierci. z ciemnością. Zanim wypełniła formularz. którego nie mogła odrzucić. nigdy nie zgadliby. Mogła też pojechać dalej na południe w ślad za słońcem. czyhały na nią. Musiała zostać. nie odstępujące na krok od Holly. była kiedyś gorąco kochaną i promiennie szczęśliwą Holly Elliott. Potem nadeszła zima.czytała książki o miłości. Przeczytawszy go trzy razy. fachową pracownicę. tak wyraźnym. które miała ze sobą. Życia jej bohaterek i bohaterów nigdy nie zniszczą nieprzewidziane tragedie. Ale odziedziczyła siłę i odwagę swych rodziców i było to dziedzictwo. Przyjazd Holly na Alaskę zbiegł się z początkiem dnia polarnego. którym miała popłynąć śródlądowym kanałem z Seattle do Anchorage. i miłości. Opis dziewiczej przyrody przypomniał jej Montanę. kłopoty. Nie pozwoliłaby na to. którą znają. w Boże Narodzenie. Zatracała się w nich i czuła się z nimi o wiele bezpieczniej niż z tymi pisanymi przez innych. Holly mogła wrócić do Seattle. o kobietach i mężczyznach. gdyby pozwoliła mu na bezczynność choćby przez jedną chwilę. A gdy ogarniało ją zmęczenie. Holly znalazła pracę w księgarni na University Avenue. a w końcu zaczęła pisać własne historie miłosne. Oczywiście ze szczęśliwym zakończeniem .dzięki nadziei. Miała władzę nad fikcyjnymi światami. Holly pisała o ludziach kochających i życzliwych. że nieśmiała i poważna młoda kobieta. poczuła słaby przypływ nadziei. głębokie i bolesne tajemnice serca. co mogła znaleźć na temat czterdziestego dziewiątego stanu. aby żyć ze śniegiem. nawet ci. by Mary Lynn Pierce spoczywała w pokoju wśród kwiatów na cmentarzu. Zgodnie z dokumentami. którzy nigdy by nie złamali uroczystych przysiąg i pełnych czci obietnic 38 miłości. tworzyła w myślach własne historie. iż egzemplarze . wiedziała aż za dobrze.. Pracowała niezmordowanie. które jak wiedziała. rzecz jasna. Chciała. które czasem wydawały się nierozwiązywalne. przynosząc śnieżną ciszę i nieubłagane ciemności. Holly spisywała swoje opowiadania o miłości ręcznie. że wbrew niezłomnym zasadom. Jej bohaterowie i bohaterki miewali. wzięła list polecający od kierownika księgarni z entuzjazmem wychwalający spokojną. I zawsze nawet najbardziej nieprzezwyciężone przeszkody pokonywano . Holly kupiła bilet w jedną stronę na statek. które zaatakowałyby jej mózg.

którym mogła zagwarantować. Kiedy chodziła do sklepu spożywczego w miasteczku. zawieszonym wysoko nad morzem. mieszkającą sześć kilometrów za miastem. budzące w nich nadzieję i radość. że ożył jeden z jej bohaterów .. kochając swoją małą córeczkę. tłumaczyła Holly wydawcy. którego był reżyserem. młodą kobietę. Nikt w Kodiaku nie miał pojęcia. że Lauren Sinclair to pseudonim. by ta matka zmarła. którego obsadziła w roli romantycznego bohatera.. autorka bestsellerów. gdyby głos odbiornika nie zagłuszał dźwięków dobiegających z kuchni. dotarła do kina i zobaczyła plakat reklamujący Mistrza ucieczek. i wydane. Przez długi czas stała.wysyłane do wydawcy muszą być porządnie przepisane na maszynie. w wiejskim domku. jej błękitnozielone oczy wędrowały czasem ku tłustym nagłówkom w gazetach. silny i bohaterski. kochający i życzliwy. Cała jej poczta przybywała do Kodiaku na adres Marilyn Pierce. jej pierwsze dzieło zostało przeczytane. To kwestia zachowania prywatności.. Miała wrażenie.. był w istocie niefrasobliwym draniem.silny i łagodny.. gdzie mieszka. 13 marca . Może przyniesie jej szczęście. znali ją jako Marilyn Pierce. żeby nosiły stempel nowojorski. 39 Podczas krótkiego dnia w Boże Narodzenie. którzy wiedzieli. Nie chciała. Założy tę suknię na spotkanie z Jasonem Coleem. Świat Holly. nie dostawała też gazet. umiłowane symbole najdroższej miłości. Delikatne palce Holly drżały. Serce bolało ją wciąż na myśl. że nie spotkają ich bezsensowne tragedie ani nikt nie złamie im nieodwracalnie serca. a kryształy śniegu i lodu błyszczały niczym diamenty w promieniach zaskakująco ciepłego. że nie może pozwolić. która pragnęła żyć. Firma wydawnicza z Nowego Jorku przesyłała listy od czytelników w wielkich brązowych kopertach. by ktokolwiek wiedział. Kino było wtedy zamknięte.. wpatrując się w jego zdjęcie.. Zabierze też ze sobą pięć fotografii. inwestując ostrożnie. Los Angeles. i powitane z radością przez czytelników. Przeczytane. czułą matkę. tyle. zwłaszcza te od nie publikowanych jeszcze autorów. Jakoś wytłumaczy mu. Trzymała zaledwie niewielką sumę pieniędzy w lokalnym banku. gdzie mieszkali życzliwi i kochający ludzie. by starczyło na życie. w dwudziestą szóstą rocznicę swych urodzin. i każdy. cichą. Bez śladu wyrzutów sumienia czy żalu Jason Cole zamierzał zabijać. Za siedemnaście dni Holly miała spotkać się z prawdziwym Jasonem Coleem. mogłaby zrobić coś. Nagłówki aż nadto świadczyły o rzeczywistości.. Nieliczni mieszkańcy Kodiaku. że Holly w ogóle istnieje. Holly odpisywała na te wszystkie listy i wysyłała swe odpowiedzi wydawcy. który przekazywał je na pocztę. gdy dotknęła pożółkłego muślinu ślubnej sukni matki. ale nigdy żadnej nie kupiła. złotego słońca. i co roku przekazywała anonimowo spore fundusze organizacjom zajmującym się opieką nad ofiarami przestępstw. symbole jej rodziny. ograniczający się do jej małego domku. W domku Holly nie było telewizora ani radia. by nie dopuścić do tragedii. że prawdziwy Jason Cole jest życzliwy i łagodny. Wolała żyć w tworzonych przez siebie światach. W ciągu czterech lat oglądała każdy sprowadzony do miasteczka film. a czasem w olbrzymich kartonowych pudłach. Resztę przechowywała gdzie indziej. w którym występował Jason Cole. kogo stworzyła z taką miłością. Kalifornia Poniedziałek. Chciał bezlitośnie zamordować kogoś. Niebo było jaskrawoniebieskie. ale Holly następnego dnia pokonała jeszcze raz tę dwunastokilometrową trasę. w którym występował. Nagle podjęła decyzję. Ale teraz zmuszona była stawić czoło gorzkiej prawdzie: człowiek. ani nawet. że Holly to Lauren Sinclair. które zabrała z domu. Holly nigdy nie zachwiała się w swoim przekonaniu. Holly zdecydowała się na długi spacer do miasta. był światem ciszy. Wędrując po mieście. że gdyby tamtej walentynkowej nocy nie oglądała telewizji. żeby obejrzeć film Jasona Colea.

o godności i dumie . Zmusiła ludzi. bezbronną Raven. z producentem i reżyserem Michaelem Andrewsem.i wybierała najbardziej utalentowanych. nie przez łóżko. jakby na nie zasługiwała? A może miłość nie miała dla niej żadnego znaczenia. nie mieli najmniejszej wątpliwości. Twarda. Jeśli Raven zgadzała się znosić stałe upokorzenia i zdrady ze strony Michaela. czarująca i zmysłowa "pierwsza naiwna". w . zatelefonował w kilka miejsc. gdy dziewczynki zasnęły. że wybaczała mu raz po raz? Wydawało się niewiarygodne.i pokornie znosiła jego ciągłe zdrady? Sam Nick był ekspertem. była dlań bardzo niepokojąca.. że Raven znana jest jako Biały Rekin. Żaden z informatorów Nicka nie potrafił powiedzieć mu. Ponieważ zdobyła sobie zasłużoną opinię. Oczywiście była inna kobieta. udało mu się zdobyć trochę więcej danych o Raven W. Informatorzy powiedzieli mu. zmysłowe romanse. Ze swego doświadczenia wiedział. do jakich kompromisów byłaby gotowa. Fałszywych i wyrachowanych obietnic miłosnych? Kiedy Nick opuszczał w piątkowy wieczór uroczą. dlaczego więc decydowała się na takie kompromisy w życiu osobistym? Czy tak bardzo kochała Michaela Andrewsa.. która osiągnęła szczyty w tradycyjnie męskim zawodzie. bardziej ważnymi i niepokojącymi wiadomościami. choć nie tak znów wielkie w porównaniu z królestwem Nicholasa Gaulta. czego się o niej dowiedział przez weekend. nie myślał o jej kosztownym domu. miłość przestaje istnieć. że mógłby kilkakrotnie wykupić Michaela Andrewsa. brakowało pewności siebie? Ci. że gdy zdrada zostanie odkryta. genialna prawniczka. może ceniła jedynie władzę i pieniądze? Biały Rekin. cudownego uwodzenia. nie musiała tego robić. że zawsze niszczy przeciwników. Odniosła sukces na przekór swej zadziwiającej urodzie. miała tak mało szacunku dla siebie. gdyby wiedziała. z którymi rozmawiał Nick. W ciągu prawie trzyletniego związku z Raven miał wiele kobiet.Choć Nicholas Gault spędził weekend z córkami w Santa Barbara.były to najwidoczniej płomienne. Teraz. Jej ostatni związek. To była Raven-prawnik. Raven nie szła na ustępstwa w pracy. w porównaniu z innymi. A jednak Raven z nim została pomimo publicznego upokorzenia i zdrad. że Raven dotarła na szczyt o własnych siłach. jeśli chodzi o zdradę w miłości. Późno w nocy. Dlaczego? Czyżby kobiecie. gdy zatrzymał ciężarówkę przed jej domem. 40 Ale był to błahy szczegół. że zapominała o sobie . strojach i samochodzie. potężnych. ale zdrady Michaela to nic nowego. że zwątpiła w swoją wartość i przyjmowała poniżenie i zdrady. by poważnie traktowali jej wybitną inteligencję. Cóż to jednak znaczyło wobec potęgi i bogactwa Michaela Andrewsa. Wybitna. których miała reprezentować . Czyżby w przeszłości przeżyła taki wstrząs. Jego celuloidowe imperium było ogromne. Raven mogła pozwolić sobie na luksus wybierania klientów. z których żaden nie prowadził do małżeństwa. Przenikliwa. była bogata i potężna. co oznacza środkowe "W" w jej nazwisku. Błyskotliwa. Winter. za najlepszą z najlepszych. właśnie się zakończył. W wieku trzydziestu trzech lat uznana została za jednego z najwybitniejszych doradców prawnych gwiazd w światowej stolicy rozrywki. Andrews wrócił po siedmiu tygodniach spędzonych na zdjęciach w Hiszpanii i już pierwszej nocy wyrzucił ją ze swej posiadłości w Beverly Hills. że łączono ją z kilkoma najbogatszymi i najbardziej wpływowymi mężczyznami Hollywood . Czy Raven kochała Michaela tak mocno. wszyscy w Hollywood pragnęli mieć ją po swojej stronie podczas negocjacji.. ARaven-kobieta? Nick odkrył. 41 Świadomość. pomimo niepokoju wywołanego tym. że Nick i "Eden Enterprises" to jedno? Do jakich kompromisów.. że Raven Winter może brakować pewności siebie. ajednak żywo pamiętał lęk wjej błękitnych oczach.

brzoskwiniowy lniany kostium od Armaniego świadczył wyraźnie o tym.Uspokajając ją jeszcze bardziej. co widział w piątek. Nick znał wiele bogatych kobiet sukcesu i wiedział.. Nick uniósł papierową taśmę tak delikatnie i ostrożnie. kruczoczarnych włosów zatańczyły wokół jej twarzy i musnęły ramiona. Ale ten surowy styl wymagał doskonałości .nieskazitelne . dokładnie tak. że wygląd i pieniądze znaczą bardzo wiele dla Raven Winter... tylko manekinem. a kwadratowe kawałki gazy z lekka się przekrzywiły. Nie było. Raven też uznała. Było doskonale . szczególnym guście. A ty jak sądzisz? Raven nie wiedziała. że każda z nich uzupełniłaby ten strój jakimś własnym symbolem. nadzwyczajna? Czy to. jego cudowna i zaskakująca czułość przyprawiła Raven o dreszcz.Też mi się wydaje.. Przytrzymywała je biała papierowa taśma. I teraz. Zdawało jej sięjakby Lauren Sinclair . żaden włosek nie mógł sterczeć było to zadanie ponad siły dla jej mocno pokaleczonych dłoni.Mogę zobaczyć? . było rzeczywiście autentyczną niepewnością? . Dłonie miała zabandażowane . ale były na niej drobne zagniecenia.gładki. błyszczący kok. że wszystko w porządku.śnieżna biel gazy na śnieżnobiałej skórze.Więc mogłaś odwracać strony Darów miłości? -Tak. wyjątkowa. .. . jak trzy dni temu wyjmował klucz z głębokiej kieszeni jej szortów. i na razie tak powinno zostać. Będzie Nickiemogrodnikiem. a nie kobietą bogatą.Dzień dobry. że się goją. przenigdy.każde czarne jedwabiste pasmo musiało być na swoim miejscu. zawdzięczającą wszystko samej sobie. co sądzić o skaleczeniach. ale nawet to drogie ubranie mówiło o niepewności właścicielki.I co myślisz? Nick słyszał niepokój w jej głosie i zgodnie z prawdą zapewnił: . . . Dotychczas wszystkie rany w jej życiu były ukryte głęboko w środku. Czuła je . stanowiących comiesięczne przypomnienie o lodowatej bezpłodności jej łona. co widział w jej szafirowych oczach.A co z bólem? Raven uśmiechnęła się nareszcie i przyznała: -O wiele lepiej. dodał: .jego myślach na nowo pojawił się intrygujący i kuszący obraz tej bezbronności. kim on jest.Podgoiło się i nie widzę nawet śladu infekcji. .spytał Nick. Czy Raven tak bardzo brakuje pewności siebie? Czy naprawdę aż tak lęka się być inna. . jak bardzo je czuła . Raven nie miała pojęcia. tylko uroczą i bezbronną Śnieżką. Owszem.Raven była pełna podziwu dla tej książki. a nie hotelowym potentatem. To było zaskakujące stwierdzenie.ale nigdy nie było ich widać. mocno upięty na karku. którą jej kupił. było jedynie czarującą iluzją. . Ani jedna. . jak gdyby była tylko modelką.Myślę.o wiele bardziej niż podczas skąpych miesiączek. .Jak się czujesz? Jej pokaleczone i prawdopodobnie obandażowane kolana były zakryte sięgającą do połowy łydek brzoskwiniową spódnicą. ponieważ żadna z jej wewnętrznych ran nigdy się nie zagoiła. .odezwał się cicho. że to.uzupełnione dodatkami. jak zaplanował to projektant. Najwyraźniej niewygodnie jej było samej opatrzyć rany.Dzień dobry . że rany na dłoniach się goją. jakimś wymownym kolorem lub klejnotem mającym świadczyć o jej niezwykłym stylu. O ile nie okaże się od razu. które krwawiły tak obficie . 42 Z pewnością w pracy Biały Rekin miewał znacznie bardziej surową fryzurę. Gdy Raven kiwnęła w odpowiedzi głową. A ona nie będzie Białym Rekinem.och. . lśniące kaskady połyskliwych. tak samo jak wtedy.

Ma zamiar nazywać róże po imieniu. . Też są cudowne. .Pochylając z namysłem ciemną główkę.Tak.. że róże maj ą imiona. Naprawdę nie można tu popełnić błędu. Wybierz. ale poczuł smutek. Bądź odważna. które nigdy się nie zabliźniły. dodała: .ponaglił ją Nick. przypominały teraz lekko różowe na białe płatki Pristine. okazywało się. nazbyt szybko minął zaczarowany.Pewnie . Nick wpatrywał się z namysłem w kobietę.Byłoby dobrze. Małe żółte papierki były przyczepione precyzyjnie. powiedziała mu. . jakie kolory lubi najbardziej. . 43 Nick przypuszczał.. Biały Rekin miał spotkanie w swym biurze w Century City. że znalazłaś mnóstwo kwiatów. wiele stron oznakowano bladożółtymi zakładkami. gdyby mogła to zrobić.powtórzyła Raven. że Lauren Sinclair wiedziała o jej ranach i przesyłała Raven kojącą obietnicę nadziei: nawet najgłębsze rany kiedyś się zagoją..W tym tygodniu? . a Nicholas Gault także zaplanował naradę służbową o dziesiątej. Bądź twórcza. Zdawało się. jak gdyby były jej przyjaciółmi..powiedziała impulsywnie..jeśli jej dzisiejsze ubranie mogło być jakąś wskazówką .Wygląda. Może istnieć szczęście. gdy dzięki jego cierpliwej i nieustającej zachęcie Raven nabierała pewności siebie. gdy bardziej się nad tym zastanawiał.To cudowna książka. Stopniowo. lała balsam na ukryte głęboko rany. i to wyraźne.. widząc jej zaskoczenie. Mam je w kuchni. Wiele. Szybko. gdybyś uczestniczyła przy tym. Nick był zadowolony. To Nick nalewał kawę. że ma swoje upodobania. . . . jej smukłe palce wskazywały subtelne.. mogę to zrobić sam. niezwykle drażliwe kwestie etykiety i . na którym leżały katalogi. Dla bzu wybrała tradycyjny odcień lawendy i koronkową.I mogłam odwracać karty katalogów. . która. w swej rezydencji w Bel Air. ale są pewne.Żeby mi pomóc w projektowaniu.i nic więcej. nierealny czas. a potem rzekł: . . Ma zamiar nazywać róże po imieniu.potwierdził Nick. że Raven odnosi się z takim entuzjazmem do swego ogrodu pełnego bzów i róż. w którym byli Nickiemogrodnikiem i Śnieżką.Zgoda. I zaparzyłam dla nas kawę. że wybiorę różne warianty. .W ciągu tego tygodnia usunę chwasty i przygotuję ziemię pod sadzonki..Nick uśmiechnął się. gdyby okazało się. uroczą biel.bezgraniczną aprobatą. może pojawić się miłość. Raven. romantyczne połączenie koloru kremowego i różu.nie ważyła się wprowadzać poprawek do decyzji projektanta. Oczywiście.Ja? Po co? 44 . jeśli nie masz nic przeciwko temu. że niektóre kwiaty nie pasują do siebie.Pod koniec tygodnia zdobędę wszystkie kwiaty i. zostawione przez niego na ganku w sobotę rano. Nigdy wcześniej nie zdawałam sobie nawet sprawy. że tak samo starannie założyłaby na swych dłoniach bandaże. Chciała mieć bez i róże . a śnieżnobiałe policzki zabarwił słaby rumieniec.Wszystkie kwiaty pasują do siebie. tworząc z kartkami idealnie prosty kąt. .Uwielbiam te nazwy . jej ulubionych róż. A gdy chodziło o róże. zaskoczona. A potem usiadł koło niej przy stole.I co? . pomyślałam.Tak prędko? .pisała specjalnie dla niej. nawet dla niej. w poniedziałek je posadzę. . Dochodziła dziewiąta. A kiedy Nick przyjął jej oświadczenie z -jak się wydawało . które mi zostawiłeś. jak gdyby były jej rodziną. ale wyraźnie zadowolona. Nick zawahał się przez chwilę. co najbardziej lubisz. które ci się podobają. . .

wspomnienie Nicka dało jej siłę. by reprezentował twoje interesy. . . jak trzy lata temu. Obrzucił ją wtedy przekleństwami. .i zadziwiający spokój.pomyślała Raven. To żywe .Mam do ciebie sprawę. Raven.. Sprawdziłem już u twojej sekretarki. jak gdyby nigdy nic ich nie łączyło.wszystko... . ale nie mam czasu. Raven przywykła do takiego poniżenia -ze strony Michaela i ze strony innych mężczyzn. rzuciła zdanie jeszcze bardziej 45 szokujące: . Do diabła. nie cenił jej wcale. Uważał ją za kawał lodu -bez serca. twoi przyjaciele.Nie wiem . Chciał. wysłuchała ostrej. że zaplanowałam" . a jej szafirowe oczy błyszczały.. mam na przyszły poniedziałek plany. przed lunchem w klubie tenisowym i słuchała KBSG. Ale Nick jej nie przeklinał. by pomogła mu w planowaniu swojego ogrodu z różami i bzem. który niecały tydzień temu wykreślił ją ze swojego życia. To interes równie wielki.Potem w pełną zaskoczenia ciszę. królową Elżbietę.Przykro mi. że lepiej będzie.wyszeptała. która zapanowała po jej słowach. która nie była dla niej zaskoczeniem. może teraz mówić do niej.Michael. tak okrutnie wykpił jej sugestię. kiedy namówił ją. 13 marca Caroline Hawthorne przebierała się.i czułe . Waszyngton Poniedziałek. by odeprzeć pełną złośliwości wściekłość Michaela Andrewsa. "A właśnie. może być nawet jeszcze większy. nie interesowała go w trwały sposób. Spodziewała się też czegoś podobnego od mężczyzny. Telefon zadzwonił w chwilę po odejściu Nicka. Raven. czego nie można z łatwością odwołać. Dzwonił teraz do niej w sprawach zawodowych. który z powodu jej bezmyślności omal nie potrącił ją ciężarówką. . .W przyszły poniedziałek? .. by w następny poniedziałek poszła z nim na spotkanie w interesach. .No cóż. którą opracowałaś dla Jasona. Kogo umieścić na honorowym miejscu? Komu dać więcej słońca? Teraz Raven też się uśmiechała. Miał taki sam ton głosu. by dodała jego nazwisko do swej elitarnej listy klientów.powtórzyła za nim.Protokołu? . było prawdą. . I zaledwie parę minut wcześniej powiedział. jak tamta umowa na cztery filmy z Gold Star. . co Michael wykrzyczał jej tydzień temu.. których nie mogę zmienić.Prawdę mówiąc. Widział w niej tylko błyskotliwego prawnika. Twoja rodzina. Nie zaplanowałaś na ten dzień nic. Część druga Seattle. jednej ze stacji softrockowych Seattle. które nadawały półgodzinne wiązanki starych.Będziesz mi potrzebna przez cały dzień. wulgarnej tyrady.Cześć. bez uczuć. Jak mężczyzna. Mimo wszystko to twój ogród. Nick się o nią troszczył. Michaelu.Zawsze można zmienić plany. Nigdy jej nie kochał. Tej myśli towarzyszyła zadziwiająca pewność siebie . . Raven słuchała zaskoczona.Wyobraź sobie. że chciałby. księżnę Monako i Barbarę Bush. Raven czuła przeszywający ból . gdy znajdziesz sobie kogoś innego. Pomyśl o tym. Michaelu. że jednak kiedyś ją kochał. że zaprosiłaś do ogrodu Lady Dianę. . lecz bardzo dobrych melodii: zawsze wzruszających piosenek o pierwszej miłości i miłości .Myślę. i to nie tylko na tym poniedziałkowym spotkaniu.dworskiego protokołu. .

Mała nadmorska miejscowość wczasowa położona była pięćdziesiąt kilometrów na północ od Hoąuiam.przyznała się Caroline. Jak zawsze słowa te obudziły w niej palący głód. . przełożyła go tylko. gdyż była nie tylko zadowolona . kochać tak mocno? Jak to by było. . na piętrze domu przy Queen Annę Hill. tworząc ogniste nawiasy. Była szczęśliwa. która mogła załamać się bez ostrzeżenia.. z . ale powstrzymał ją komunikat disc jockeya. gorącą linię KBSG. spowodowała wyciek ropy naftowej. niebezpieczny.zakazanej. rozpoczynając trzygodzinną podróż do Moclips. zamkniętego na czas przerwy wiosennej. . które przy niewielkim nakładzie pracy obramowywały jej twarz..lecz szczęśliwa.. odrobinę podkreślając jasną cerę. dopasowaną spódnicę. która wydarzyła się w nocy niedaleko od wybrzeża Waszyngtonu. Nie dziwiło ich. że zajmuje się rozlokowaniem ochotników i zwierząt. . Ciężko walczyła o spokój. kuszący głód. W jej szmaragdowych oczach kryła się pełna powagi mądrość. z którymi miała zjeść lunch. Oczywiście miała drobne zmarszczki. Kwadrans później Caroline siedziała już w samochodzie. wszystko było pod kontrolą i przyjaciółki. większym optymizmem.przyjęła ją rumiana kobieta. wyraźne świadectwo. Caroline wkładała prostą. sprawne. pożądanie? 49 Najprawdopodobniej okazałoby się to katastrofą.I z góry dziękujemy. jaśniały większą pewnością siebie. Jak to by było.. spowodowałoby niekontrolowany upadek w przepaść smutku. "Jestem spragniona twego dotyku". Tak właśnie wyglądają w dzisiejszych czasach czterdziestolatki: zdrowe. stojąca w holu gimnazjum w Moclips High. Utworzono tymczasowe schroniska w Neah Bay i Moclips.. Caroline nie zapomniała o lunchu w klubie tenisowym w Seattle. że żyła na tej planecie przez prawie cztery dekady i że w tym czasie poznała śmiech i łzy. Za dwa tygodnie Caroline miała skończyć czterdzieści lat. zieloną jak nefryt i bluzkę z długimi rękawami w odcieniu kości słoniowej. energiczne. a służba ochrony wybrzeża i inne organizacje zapewniają transport dla wydr i ptaków. być kochaną.do miłości. będącą świadectwem jej dobrego zdrowia. pokrytych białąpianą. Budynek tamtej szego liceum. przyjęły jej telefon z pełnym zrozumieniem.. poczuła lekki smutek. której tam nie było za młodu. słuchając wzruszającej muzyki . Lepiej żyć bezpiecznie. którego była gospodynią. Caroline Hawthorne była zadowolona z życia. zdrady i bólu. Pilnie poszukuje się ochotników do pomocy przy oczyszczaniu ich z ropy.i jeszcze bardziej wzruszających słów. a realistyczny .Serdecznie witamy . Gdy Leslie Gore śpiewał It s My Party. o lodowatych zimach smutku i nie kończących się latach radości. na numer. widać było. Trzymała w ręce wielki notes i z jej zachowania. który miał się odbyć za kilka miesięcy. A jednak. Po bliższe szczegóły proszę dzwonić na. Unoszenie się na fali ekstazy. Caroline wyciągnęła rękę.Nigdy jeszcze tego nie robiłam . który i tym razem wzbudziły w niej te słowa. Podczas Good Yibrations Beach Boysów energicznie szczotkowała sięgające do ramion kasztanowe włosy. że Caroline pędzi jak strzała na wybrzeże z powodu spraw o wiele pilniejszych niż uroczysty bal. Podczas Unchained Melody Caroline stała przy oknie sypialni. gdy piosenka się skończyła. stanowiący zagrożenie dla środowiska morskiego od przylądka Flattery do Kalaloch.Katastrofa tankowca. bo miała optymistyczny stosunek do życia. A kiedy Roy Orbison miękkim głosem śpiewał Pretty Woman nakładała delikatnie makijaż. o rewolucji i pokoju. by wyłączać radio przed wyjściem. a jej stanowcze zmagania zostały więcej niż sowicie wynagrodzone. niż to się zdarzało w ciągu wielu lat. Ale iskrzyły się przy tym. Miało to być spotkanie poświęcone planowaniu Balu Szmaragdowego Miasta.Ale człowiek ze stacji radiowej. i patrzyła w dół na wzburzony wiatrem przepych wód w kolorze indygo. . został przeznaczony na tymczasowe schronisko dla zwierząt. Ale ponieważ nadzór należał do jak zawsze kompetentnej Caroline Hawthorne. budzić takie emocje. smutek i radość. dobroczynnego wydarzenia sezonu.

powiedziała zdecydowanie przyjaciołom. z zupełnie innego powodu. że z takim charakterem. Proszę podać mi swoje nazwisko. męski głos..w motelu po drugiej stronie ulicy. 50 .Oczywiście. by uszanować jego prywatność. była w operze. nawet niedoświadczone. Powodem był sam Lawrence Elliott i to. Przecież rumiana dyspozytorka podała jego imię i z tego. powiedział. ponieważ dla Lawrencea Elliotta najważniejsze było . co Caroline wiedziała o doktorze Lawrensie Elliotcie. by odświeżyć się przed wyjazdem. Aż do ubiegłego miesiąca. spokojny. która zniknęła bez śladu. Kluczyła w labiryncie drewnianych ławek i metalowych szafek. Caroline. jak bardzo jest skryty.Kobieta zajrzała do notesu. że przydadzą się każde ręce. ze względu na wyjątkowe . proszę z niego skorzystać. a może nawet prezydentem. po prostu nie przyszło jej do głowy. że ten pełen oddania weterynarz natychmiast tu się zjawi. Caroline wiedziała. logiczne było. Z programu jasno wynikało. który uciekł po siedmiu latach niewoli tylko po to. że jego żona została zamordowana. kiedy położyła temu kres. był o wiele ważniejszy od miłości. dla którego Caroline Hawthorne miała spotkać doktora Lawrencea Elliotta. . by ta umiejętność wystarczyła do przekonania takiego człowieka jak Lawrence Elliott. łagodny.. Ale jeszcze silniej wierzyła. Gdy szła do szatni. że ten weteran wojny wietnamskiej. jej "przyjaciele" toczyli bezlitosną kampanię. Rozpoznała go od razu. "Powinien ubiegać się o jakiś urząd publiczny.znaczenie. Gdy 51 nadawano ten program.. a potem w lewo. prawością i polotem mogłyby zrobić wiele dobrego dla kraju. jak trudno mu publicznie mówić o przerażającej przeszłości. Powinien zostać senatorem. To. co o nim wiedziała. Nie. Będzie na panią czekać pokój . a kilkunastoletnia córka zniknęła. Przyjaciele Caroline nigdy by jej czegoś takiego nie zrobili i nikt nie próbowałby zachowywać się w ten sposób w stosunku do człowieka. że nigdy i w żadnych okolicznościach nie będzie nawet próbowała tego robić. wypowiadający kojące słowa. Caroline była niewątpliwie mistrzynią w przekonywaniu bogatych filantropów. gubernatorem.tragiczne . którego czas emisji został celowo tak wybrany. powód. Otworzył swoje serce przed wszystkimi. jakie miało dlań to święto zakochanych. Do samego końca.Może dać panią do Lawrencea? Ulokował się w szatni dla chłopców. zasługiwał na to. Mężczyzna nie słyszał jej kroków w szumie płynącej wody. by dowiedzieć się. Gdy zbliżyła się do pryszniców. co dowiedziała się o nim z nadawanego na żywo programu 20/20. usłyszała niski. więc Caroline mogła obserwować go niezauważona. A chyba powinno. by ochłonąć. Ale to zrobił. Caroline nigdy przedtem nie zgłaszała się na ochotnika do oczyszczania ptaków i wydr z ropy ani nigdy dotąd nie była w szatni dla chłopców. że Lawrence Elliott powinien zostać prezydentem. którego życie było tak tragiczne. więc nastawiła magnetowid i kilkakrotnie obejrzała później nagranie. by namówić ją na spotkanie z nim. Nawet jeśli nie zamierzała pani spędzić tu nocy.oczywiście bezpłatny . że to może być on. . Ale od samego początku wątpiła. Dlatego Caroline potrzebowała kilku minut. Zobaczmy. Oczywiście nie chodziło tu o coś tak banalnego jak swaty. kierując się odgłosem płynącej wody. że z powodu poszukiwań dawno zaginionej córki odmówiłby ubiegania . Za to niezbywalne prawo zapłacił drożej niż jakikolwiek inny człowiek. aby poświęcił życie dla dobra ogółu.którym rozmawiałam. by zbiegł się z dniem świętego Walentego. by przeznaczyli pokaźne sumy na cele dobroczynne lub sztukę. I właśnie miesiąc temu.choć upłynęło już siedemnaście lat odnalezienie córki.. Caroline zmuszona była zgodzić się z przyjaciółmi. Tylko ty możesz go do tego namówić".

Nie potrzebuje mojej pomocy. Ale dla Lawrencea Elliotta nie było szczęśliwego zakończenia. Nie miała pojęcia. które nastąpiły po tej olbrzymiej stracie. który czekał na niego w domu. Pewne było. co mu powiedzieć . iż Lawrence Elliott nie potrzebował pomocy. ale nie szamotała się.. mogła nigdy nie wrócić do ojca bez względu na okoliczności. że w dłoniach nieznajomego człowieka jest bezpieczna. by napotkać inny. że ją więził. bo nie było prawdą. Caroline słyszała czułość w głosie Lawrencea i widziała. Caroline zastanawiała się. nie chcąc przestraszyć ani mężczyzny. wiedziała już. czarnej ropy. Teraz mimo wszystko miało do tego dojść i Caroline poczuła dreszcz lęku. które wycierpiały nieopisane tortury podczas siedmiu lat niewoli.. po dwunastu latach. zmuszonego iść na wojnę. dlaczego został weterynarzem. Nie tak łatwo było przestraszyć Lawrencea Elliotta. były błahostką.zapewne nie po raz pierwszy. która uciekła ze wstydem. podczas gdy jego długie. Przez następne siedem lat. A on wciąż nie zdawał sobie sprawy z jej obecności i cicho. ustępując naleganiom przyjaciół. Dziewczynka. jego serce nadal cierpiało. I teraz. drżała. doznawała jeszcze bardziej druzgoczących ciosów. łagodnie przemawiał do przerażonej mewy. jeśli porównać je z siedmioma latami więzienia i tortur w odległej dżungli. Po prostu wycofam się po cichu i zaproponuję swoje usługi komuś innemu". a potem. szczupłe palce ostrożnie zdejmowały-jedną po drugiej . Szukał swego dziecka i nie pozwalał umrzeć jego marzeniu. Mewa była zaskakująco spokojna. Serce i nerwy.Dzień dobry. gdy takie jak ona uznawano za winowajczynie. wiejskiej osady położonej dwadzieścia kilka kilometrów na wschód od Seattle. Jednak śmierć ukochanych rodziców to nic w porównaniu z emocjonalnym wstrząsem młodego ojca i męża. na posiadłość gubernatora. Ale nie wycofała się.. że chciała go spotkać. po siedemnastu latach. jakie pozostawiło 52 po sobie pozbawione miłości małżeństwo. Przynajmniej w tej chwili Lawrence potrzebował jeszcze jednej ręki. jak delikatne są jego dłonie trzymające drżące ciałko. a jej złamane serce i zmaltretowana dusza przezwyciężyły wreszcie spustoszenie. I teraz. uznała. gorąco kochanej córki. zamierzała się wybrać do Issaquah. Udało mu się uciec od siedmioletniego koszmaru tylko po to. zauważywszy smugi ropy na jego skroni. "To było nasze marzenie" -odpowiedział. I siedem lat. Gdyby trzymała ptaka albo wzięła od Lawrencea ręcznik. "Nie wiem. Co mogła mu powiedzieć.się o wszelkie urzędy. gdy miała zaledwie dwadzieścia jeden lat. Przed obejrzeniem tamtego odcinka 20/20 Caroline. że pozostałaby na zawsze w ukryciu. gorszy. Jednak po tym programie.. jakby zamykał szczęśliwy rozdział zapoczątkowany w dniu jej narodzin. choć było coś w jego udręczonych. co może mu powiedzieć. ona lub ktokolwiek inny? Jej życie nie zawsze było radosne. lub Biały Dom. znowu czuła się szczęśliwa. nie mówiąc już o poprzedzających je . mógłby odgarnąć nieposłuszny lok . a nie ofiary. gdyby jej ojciec zmienił adres z Issaquah. ograniczając pole widzenia. co sprawiało. Nawet zawód wybrał ze względu na nią. Niemal przepraszał za to. gdy nie ustawał w poszukiwaniach zaginionej. jakie Caroline Hawthorne spędziła w nieudanym małżeństwie.myślała Caroline. obserwując zręczność tych wprawnych i łagodnych dłoni. Caroline zaczerpnęła tchu. Czuła instynktownie. . Gęsty pukiel ciemnobrązowych włosów opadł mu na czoło. ciemnych oczach. gdy dziennikarz z 20/20 spytał go. w luksusowych warunkach. ani ptaka. z powodów jak najbardziej odległych od polityki.warstwy tłustej. powiedziała cicho: . Prawdę mówiąc. że nigdy tego nie zrobi. smutek po śmierci rodziców wydawał się nie do pokonania. Caroline pogodziła się w końcu ze śmiercią rodziców. by poznać Lawrencea Elliotta.

jak bijące od niego ciepło.. jak wygląda. W rzeczywistości oczy Lawrencea Elliotta były zielone. ale nie spodziewała się. pozbawione czucia. "Jestem spragniona twego dotyku" . odpowiadając na jej pytanie. lecz miały ciemną zieleń najgłębszych leśnych zakamarków. urzekające studium siły. więc uznała. ale i tak Caroline ogarniały fale ciepła. bez zachłanności i drapieżności. którego uwięziono. . gdy intensywnie zielone oczy ogarnęły całą jej postać. ale nie ujarzmiono.pomyślała. To dobrze. . magiczne. . nic dziwnego. Co prawda. i dumy. pradawne ustronia.. za pierwszym rzędem szafek. badawczo. Caroline drgnęła zaskoczona. Caroline miała więc wytłumaczenie tego zaskakującego przypływu ciepła .. bez wątpienia tak pokryte były bliznami.Muszę się przebrać . .powiedział w końcu Lawrence. jak wygląda 53 Lawrence. Oto stał przed nią bezspornie pociągający mężczyzna. I jak w tych ostępach.Zabrałam dżinsy i sweter. Sądzę. gdy promienie słońca przebijały się przez gruby baldachim liści. bo tak bardzo kochał swoją żonę. magiczne ciepło jego wzroku skierowane było ku drżącej mewie. Oceniały ją z namysłem. gdyż konieczność zobaczenia Claire. uznała jednak. Obejrzała kilkakrotnie tamten odcinek 20/20. Na ekranie wyglądały na prawie czarne. Jeśli mogły ją poruszyć słowa piosenki.Jestem Caroline. że tak samo działał na nią mężczyzna. i ku niej. Ta duma świadczyła o godności człowieka. Leżą na ławce. Wytrzymał to więzienie i tortury. że wie. nim po raz ostatni nie przesunął ostrożnie ręcznikiem po pokrytych ropą piórach. czy w ogóle usłyszał jej ciche powitanie. Przyszłam pomóc. ale podobno są tu ubrania robocze. Kiedy spojrzał w górę. że podobnie jak włosy maj ą ciemnobrązową barwę. Podczas programu się nie uśmiechał i Caroline nie wiedziała. Nie była przygotowana na wrażenie.okropnościach wojny w dżungli. że w gruncie rzeczy wiązały się ze sobą. znowu przesunęły się na jej ciało. bluzy i kitle. Producenci widowiska nie tracili okazji do pokazania z bliska jego poważnej i przystojnej twarzy. góra zbyt opinała jej pełny biust. że będzie aż tak seksowny. jak może wyglądać uśmiech na jego przystojnej twarzy.Wszystkie ubrania robocze są w męskich rozmiarach . któremu odebrano wszystko. że "eska" będzie na ciebie pasować. Tyle że znowu poczuła ciepło. dyscypliny. Jak te tajemnicze. "Eska" była istotnie najbardziej odpowiednia.Tak. który przetrwał siedem lat uwięzienia w klatce. dopóki nie uświadomiła sobie. nie złamano. że tu jesteś. Caroline uważała. I całkowicie myliła się co do koloru jego niezwykle ciemnych oczu. . w ciemnej zieleni jego oczu migotało złote światło.nie seksowny ani uwodzicielski. Ta myśl zaskoczyła ją niemal tak samo. Nie podniósł wzroku.Jestem Lawrence.. który był uosobieniem bezgranicznej miłości. które stawały się zaczarowane.. jak jej własne. a mimo to zachował swoją prawość. które wzniósł. dotknięcia i kochania jej była o wiele potężniejsza od najbardziej nawet niewyobrażalnego fizycznego bólu. spodnie. jakie na niej wywarł.wyszeptała. Cieszę się. . człowieka skrytego. Wciąż miała na sobie jedwabny strój w kolorach kości słoniowej na wytworny lunch w klubie tenisowym w Seattle. Przez chwilę Caroline zastanawiała się. Zielone oczy.. że wie. że miał to być uśmiech powitalny . szlachetność. 54 . Ten lekki uśmiech nie zawierał śladu fałszu czy dwuznaczności. Nie było wątpliwości. jego oczy mieściły w sobie zagadkowe sekrety i starożytną mądrość. co miało dlań znaczenie. To przyjazne. ale pod jego pieszczotą poczuła przypływ ciepła.a zatem mogła nad nim zapanować. że nie reagowały na wstrząsy. wprost na nią. Była to niezwykła twarz.

doprowadziło ją do wniosku. Najwidoczniej Lawrence składał już wcześniej takie zamówienia w kuchni motelu. i miała pewność. . że kiedy ostatnim razem urządził sobie późną nocą piknik na zalanej księżycową poświatą plaży. "Wszystko w porządku" .Oczywiście. .Issaquah leży około dwudziestu pięciu kilometrów na wschód od Seattle. Żaden ptak ani wydra nie czekają już na swoją kolej.. czy chcesz zrobić przerwę. . by załadować na ciężarówkę. Nocne niebo błyszczało mnóstwem gwiazd. . Przez całe popołudnie i wieczór z ust Lawrencea płynęły kojące słowa.zapewniła Caroline mężczyznę. że zmarszczyła brwi. który pracował z niezmordowanym zapałem. wyrzuconego przez fale. . że Lawrence przebywa tu od wielu godzin. Nie zabrakło muzyki. .stwierdzał. niepewność. . że jest zmęczony. czy właściwie trzyma skrzydło. jak gdyby zamierzał coś powiedzieć. by je założyć. mam zamiar zostać. . witał każde z nich z serdeczną troską i nigdy nie narzekał.Wspomniałaś o swetrze i dżinsach .Jeśli masz ochotę. spojrzała nań i w jego ciemnozielonych oczach.spytał Lawrence. srebrna obwódka otaczała księżyc. Była już prawie trzecia. . Ostatnia z mew została oczyszczona z ropy i wyniesiono ją z szatni.A ja po drugiej stronie jeziora. ale na razie Lawrence i Caroline skończyli pracę. widząc. dobrze" .Lawrence przerwał. I chętnie zjem z tobą kolację. że przyjedzie od razu i zostanie tak długo.a ściągane gumką spodnie nieco zwisały na szczupłych biodrach. że nie . .Zjesz ze mną kolację? . ale te niedostatki kroju nie miały znaczenia. rozjaśnionych teraz księżycową poświatą. kiedy wyszli na dwór. których powiadomiono. być może podczas poprzedniego wycieku ropy. Tym razem po raz pierwszy skierował swoje słowa wyłącznie do niej. gdyż przed wyjściem zza ściany szafek Caroline przykryła swój niebieski strój papierowym kitlem. a morska bryza była pachnąca i ciepła. by poszukujący mogli znaleźć więcej poszkodowanych zwierząt.Powinienem zapytać kilka godzin temu. bo wszyscy wiedzieli.Więc każę przygotować w kuchni kilka kanapek. był całkowicie sam. gdy wezmą już prysznic w motelu. .Musisz już być zmęczona. Plaża należała tylko do nich i była to najwspanialsza sceneria. a do tego zupę rybną. w Issaquah. by ocalić zwierzęta. Cały proces zacznie się na nowo o świcie.zwracał się łagodnie do drżącego zwierzątka albo do niej.zaczął cicho.Nie.Ty też musisz być zmęczony .z entuzjazmem stwierdziła Caroline. 55 Zabrali swoje ubrania. głodny czy spragniony. . w jakiej Caroline kiedykolwiek jadła kolację. dopóki ropa nie zniknie z ich środowiska. . zanim złożył jej tę propozycję. jak długo będzie potrzebny. Ale jego wahanie.. cichej serenady chlupoczących fal. bo po raz pierwszy byli zupełnie sami. . ale kiedy nie padły żadne słowa. płetwę albo dziób. kierowane do Caroline i pokrytych ropą ofiar. jak Lawrence nabiera tchu. zobaczyła wahanie.odparła cicho Caroline. Caroline? -W Seattle. że mam ochotę. . gdzie miała pozostać wraz z innymi. . Caroline słyszała.Odpowiedziałabym. by jutro znowu pomagać. że był jednym z pierwszych.Jaki wspaniały wieczór ..Wcale nie jest zimno. poprawiając w razie potrzeby jej rękę. które przynoszono do nich bez końca. aby mu pomóc. gdy zjawiła się. a zamiast migotliwego światła smukłych świec ich twarze rozjaśniał blask gwiazd i księżycowa poświata.A może zamierzałaś już wracać? . zmierzającą do schroniska.Gdzie mieszkasz. pośrodku śnieżnobiałego piasku natura umieściła stół z wybielonego słońcem drzewa. . . kiedy nie była pewna. kiedy będzie dość jasno. A powietrze jest takie balsamiczne. moglibyśmy zrobić sobie piknik na plaży. i opuścili szkołę nadal odziani w roboczą odzież. "Tak.

to . muzeach i parkach tego miasta. dumny z taty. od jednego skarbu do drugiego. Tak stwierdziły przyjaciółki Caroline. ale prawdziwym uczonym.A więc. Chociaż Stocznia Hawthornea została już dawno sprzedana. . Moi rodzice byli niepoprawnymi romantykami. że nic więcej o niej nie wie.Nie. zanim podejmie ostateczną decyzję? -Nazywam się Hawthorne.Czy twój dziadek nie pragnął. Nie amatorem. jak się okazało. . Caroline.Czy po tym programie miałeś jakąś wiadomość o córce? . wiesz już o mnie wszystko . wiem. zadowolony. że dziadek był naprawdę. Sierota. tak. wspomnieli jej nazwisko? Jeśli błagali. bywaliśmy gośćmi w pałacach książąt i królów. Teraz tym bardziej stało się dla niej jasne. . Sądzę.Nie.odparła z uśmiechem Caroline. . to o tym nie wiem. że pochodzisz ze Seattle? . Jej chęć niesienia pomocy niewinnym stworzeniom była dla Lawrencea bardzo ważnym listem uwierzytelniającym i Caroline miała nadzieję. Widziałam ten odcinek 20/20.Bardzo ci współczuję . . by pomagać pokrzywdzonym zwierzętom.O. . nie czujność.Lubiłaś to. Wiem. Czując. żadnych. Każde nowe wykopalisko uważali za coś fantastycznego. stworzył stoczniowe imperium i poświęcił znaczną część dojrzałego wieku na dzielenie się bogactwami ze społeczeństwem -jako mecenas sztuki i orędownik godnych szacunku celów. Spędziłam dzieciństwo na wędrówkach z rodzicami po całym świecie. zachowano zarówno dawną nazwę.Moja matka była z domu Raleigh. że on nigdy nie przestanie szukać swego zaginionego dziecka.A twoja matka? Caroline pochyliła kasztanową główkę oświetloną blaskiem księżyca. jak i zasadę lojalności względem pracowników. lecz również w jego firmie. że chętnie poświęcasz czas. iż w trakcie rozpaczliwych poszukiwań zaginionej córki naraził innych na przeżywanie swej życiowej tragedii? 56 . Lawrensie. od wykopaliska do wykopaliska. A gdyby jakimś cudem jeszcze żyła.Te słowa wzbudziły jego zainteresowanie.Ale ja wiem o tobie tylko to. A jeśli ludzie. Czas. . Lawrence skinął głową i w jego oczach pojawił się mroczny cień. którym nie powiodły się usiłowania. Każdy dzień był przygodą. Caroline wymówiła nazwisko dziadka z pełną miłości dumą. bez grosza przy duszy. Był legendą Seattle. by skłonić go do ubiegania się o urząd publiczny. Jego córka prawdopodobnie nie żyje.o ile sama nie była więziona w klatce w odległej dżungli przez ostatnie siedemnaście lat -wie.Czy to znaczy. . wyczuła. którego wspaniałomyślność została unieśmiertelniona nie tylko w budynkach. by syn poszedł w jego ślady? . . Czyżby miał wyrzuty sumienia. Jedynaczka jednej z najznakomitszych rodzin w Seattle. Czuła się zażenowana bogactwem swojej rodziny. aby porozmawiał z Caroline Hawthorne. Mój ojciec zyskał sobie taki sam szacunek w środowisku akademickim. dorzuciła jeszcze . . że ojciec jej szuka. .powiedział Lawrence ze spokojem. Od chwili. jak ogarnia ją ulga. . że jego majątek może pomóc w sfinansowaniu kilku. Alistair Hawthorne był niezwykłym człowiekiem. gdy Caroline po raz pierwszy zobaczyła Lawrencea Elliotta w telewizji. że będzie próbował odnaleźć Holly do samej śmierci.Mój ojciec był archeologiem. i nie chce zostać znaleziona.powiedziała cicho Carolina. Poza 57 tym wszystko było jak w bajce..Moim dziadkiem był Alistair Hawthorne. jak dziadek w biznesie. ogarniętym żądzą podróżowania. Urodziłam się w Egipcie . bardzo ważnych odkryć. aby zrezygnował z poszukiwań.Jeśli nawet tak. bo gdy nie sypialiśmy w namiotach na terenie wykopalisk gdzieś na końcu świata.Tak. człowiekiem szanowanym. kim jesteś.

Grant Gannon był draniem. studiowałam w Yassar.To. . samotna i nieszczęśliwa. Starszy ode mnie o pięć lat.czy coś się stało twoim rodzicom? .I wtedy pojawił się Grant Gannon.Czarny charakter? . Moja edukacja w zakresie szkoły średniej była bardzo nietypowa. . zostawił go w dżungli. ale jego egoistyczna chciwość to błahostka w porównaniu z podłościąDereka Burkea. dokonanym przez naiwną dziewczynę. Gdy podniosła na niego szmaragdowe oczy. ale nic nie powiedziała. Claire i Holly też kiedyś stanowili radosną. . Była mgła i nie należało lądować. był już robiącym karierę maklerem. któremu zależało tylko na moich pieniądzach i pozycji społecznej. . który uwiódł jadła jej kolosalnego majątku. wywołany był myśląo jego.I to naprawdę była przygoda. nie spojrzy na niego. sprytnie przebrany za błędnego rycerza.. że pragnie mojej koleżanki. Wiedzieliśmy. niewartym. nagle stałam się nieprawdopodobnie bogata. niesamowicie ufna. podjęliśmy całą rodziną decyzję. widząc jej nagły smutek . . Bardzo kochała tatę. . że będzie to smutne rozstanie.. nagle zaczął się bać. samo przebywanie z dziewczętami w moim wieku było czymś nowym i niezwykłym. skoro stracił dla mnie głowę od pierwszej chwili. Caroline urwała gwałtownie. . . że nie może już dłużej udawać. Ponieważ całe życie spędziłam w towarzystwie dorosłych. . Kiedy skończyłam osiemnaście lat. Patrząc wstecz. w porównaniu z tym. a ja . którego siłą napędową w życiu była miłość do córki. skupił na mnie całkowitą i niepodzielną uwagę.. że Lawrence. . zginęli w katastrofie samolotu nad Afryką Zachodnią.Caroline . a kiedy zginęli rodzice 58 i dziadek.. . i sądząc. .odezwał się łagodnie Lawrence. nie mam wątpliwości co do tej chronologii i jego planów.Tak. opracowanemu specjalnie dla mnie w szwajcarskiej szkole prywatnej. Teraz głos Caroline spoważniał.odparła. spojrzenie..smutna. Oto opowiada Lawrenceowi historię zdrady.. Nawet po trzech latach spędzonych w Yassar byłam wciąż bardzo naiwną dwudziestojednoletnią dziewczyną. gdy wspominała swoją stratę...Wszyscy troje.Masz na myśli. Smutek. by o nim mówić. człowieka.Caroline ..Caroline zaśmiała się cicho. małżeństwo z mężczyzną.A oni oboje bardzo kochali ciebie. co mi się przydarzyło. że Caroline nic już nie powie.pomyślała Caroline. niemądrym wyborem. swoje przeżycia ze starszym mężczyzną. Od sześciu miesięcy umawiał się z moją współlokatorką z Yassar.Tak. kochającą się rodzinę. dojrzała jego mroczne. co spotkało Claire? .Ale stała się podróżnikiem z prawdziwego zdarzenia. Twierdził. Odezwała się cicho: . ale w owym czasie byłam strasznie łatwowierna. ale jak tylko stałam się dziedziczką.. . że powinnam pójść do collegeu. Zawijała rękawy i kopała ze wszystkimi..A spotykanie chłopców w tym samym wieku? . Grant był starszy i ogromnie czarujący. który z zimną krwią postrzelił swego kolegę. ale wszechstronna dzięki programowi korespondencyjnemu. gdy mnie ujrzał. Z telewizyjnego programu dowiedziała się.Tak .spytał Lawrence. rodzice i dziadek. . że nie żyje.Przerażające.. jest banalną historią. "Tworzyliśmy świetny zespół" ..Tak. a nie jej rodzinie. bardzo. ale.Nadeszła pora na twoją własną przygodę? . Caroline popatrzyła z namysłem na Lawrencea. a potem oczarował nieszczęśliwą i samotną żonę Lawrencea opowiadaniami o wielkiej przyjaźni z jej ukochanym mężem. Choć od bardzo dawna nie czuł strachu.W Nowym Jorku. który zauważył Lawrence.Krzywy uśmiech przemknął po jej ustach.A ty gdzie byłaś? .

Teraz wyznała temu mężczyźnie. co spotkało ciebie. by z nim rozmawiała. . Najwidoczniej uznał. iż to. odczuła niebezpieczny przypływ pragnienia i pożądania. dlaczego troskliwość i urok Granta natychmiast znikły po naszym ślubie. nie miała sobie równych. jak się sprawy mają. ale natychmiast pomyślała.żeby nie być tak wiecznie osamotnionym dlatego tylko. pełnym współczucia słuchaczem.. że pobędę tu tylko jakiś czas. co wciąż przeżywa.. Byłam zdecydowana zrobić absolutnie wszystko.To musiało być dla ciebie bardzo trudne. że różnica wieku nie była aż tak wielka. To umożliwiło mi działanie. 60 I zadowolona oraz ustabilizowana... że znowu stanie się szczęśliwa. Strata jest stratą.. znowu szczęśliwa i pełna optymizmu. że jest od niego o wiele młodsza. co ci zrobił. poprawiła się w duchu. małżeństwo trwało siedem lat. Zdrada jest zdradą. jeśli będzie w stanie .Czterdziestoletnia. . Jednak Lawrence zdawał się czytać w jej myślach i jego ciemne oczy kazały jej mówić dalej. . ale poczułam też ulgę. zbyt młoda? A teraz wiedział. jak bardzo potrzebował tego. szybko robiąc w pamięci obliczenia..szepnął Lawrence. co on przeżył. jest gorsze od tego. Miała dwadzieścia jeden lat. gdy wyszła za mąż. Dlatego nie myśl.-Tak. . Caroline.. Ciągle starałam się zrozumieć.potwierdziła Caroline.. . zanim . Caroline . Był to łagodny. by to zrobiła. . wykorzystując głęboko ukrytą siłę. Czy od czasu powrotu z wojny ktoś dzielił się swymi problemami z Lawrenceem? Z jakiegoś powodu Caroline wątpiła w to i schlebiało jej. jedna z wielu. Historia Lawrencea Elliotta była niezwykła. zanim się pozbieram. od tego czasu minęło dwanaście. Przynajmniej było tak. .Nie.. .. co złego zrobiłam.Małżeństwo trwało siedem lat. było o wiele gorsze.. Sądziłam. choć oczywiście była tylko grą pozorów.. 59 Schlebiało. wiedzącemu wszystko o wewnętrznych zmaganiach i wewnętrznej sile: .. . jak pragnął. że ta wiadomość sprawiła mu ulgę. że w najmniejszym stopniu nie tak trudne. nie miała więc wyj ścia. pomóc.Uśmiechnęła się na widok jego zaskoczenia i poczuła dreszcz. Ale teraz chciał zostać zwykłym. że w końcu znam odpowiedź. jak to. lecz stanowczy rozkaz. choć mogło trwać wiecznie. aby się udało. Uzyskałam szybko rozwód i przeniosłam się z Nowego Jorku do Seattle. a gdy z jego ciemnozielonych oczu znikły cienie i zobaczyła z zapierającą dech jasnością. co mnie się przytrafiło. a on czuł się całkiem zadowolony z tego.Opowiedz mi. w którą wierzyłam. by uraczyć mnie gorzką prawdą o moim mężu.Oczywiście . Ale Caroline zrozumiała jego cichą. Pod każdym względem to. Chciał wysłuchać opowiadania o innej udręce. nikim więcej. Powstrzymało ją to przed dalszym opowiadaniem banalnej historii zdrady. W końcu udało jej się dorzucić lekkim tonem: ..powtórzył Lawrence. I sam Lawrence Elliott był nadzwyczajnym człowiekiem. Wydawało się. gdzie często wpadaliśmy z rodzicami pomiędzy ekspedycjami. ale upłynęło już dwanaście lat.Nie rozumiałam. dzięki czemu poczuła się lepiej i mogła marzyć. Zapobiegłam dalszym stratom i zaczęłam nowe życie. Byłam wstrząśnięta. co spotkało Lawrencea. musiała się mu podporządkować. i próbowałam odzyskać miłość. że on wyciąga do niej rękę. że niewiele tragedii mogło się równać z jego własną. Caroline nigdy wcześniej nikomu o tym nie mówiła. gdy zauważyła coś jeszcze. aby przegrupować szyki i opracować nowe plany.Masz czterdzieści lat? .Dwanaście? . jak przeżywałaś to.Opowiedz mi. Sama poradziła sobie z bolesnymi emocjami. Jednak pewnego dnia zadzwoniła do mnie niezadowolona kochanka.Skończę za dwa tygodnie. więcej niż ulgę. jak się okazało. lecz gorącą prośbę.

Tak.. że dziwił się sam sobie.Gdy mnie postrzelił. Przez następne dziewięć lat wędrowałem z moim ojcem-kowbojem od jednego miejsca pracy do drugiego. Caroline zastanawiała się.Myślę. Bezczelny złoty księżyc dodał odwagi Caroline. że źródłem jej siły jest wspaniały dar. . Miłość moich rodziców dała mi pewne i stałe wspomnienie szczęścia i nadziei. Matka odeszła. odczytał głośno napis. od samego początku. Mnie zawsze zależało na szkole i w dodatku poznałem Claire.Opowiedz mi o sobie .Nikt o tym nie wiedział. . .Mam taką nadzieję. Że jest znowu szczęśliwa i pełna optymizmu dzięki tej wewnętrznej sile. gdy znalazł pracę na ranczu w Montanie. prawda? -Tak. pewnie to prawda. że zabójstwa popełniono w rocznicę ślubu. abym zabrał ją od ojczyma. zanim odnalazł obrączkę. znana była producentom programu? Chyba nie. Czy wierząc. a potem cisnął ją w dżunglę.Bo jesteś taka silna. . zamierzał powstrzymywać śmierć do chwili. Jego serce napełniało się smutnymi. przychodząc na świat.Urodziłem się czterdzieści osiem lat temu w Teksasie. a zarazem słodkimi wspomnieniami. które ty i Claire pozostawiliście Holly. Lawrence zachował ten bolesny fakt dla siebie. . że dzień świętego Walentego to nasza rocznica ślubu -powiedział twardym głosem Lawrence. Urodziłeś się czterdzieści kilka lat temu. że udało mi się przetrwać różne wstrząsy dzięki temu. Zostałem więc tam i pracowałem na ranczu za jedzenie i dach nad głową. Claire i ja zamierzaliśmy wziąć ślub po skończeniu szkoły. czy poważnie ranny młody żołnierz próbował z wysiłkiem odszukać złote kółeczko w gęstwinie tropikalnej roślinności.wszystko. z pewnością wspomniano by o tym makabrycznym zbiegu okoliczności. Caroline zauważyła jego zaskoczenie. Dostrzegła. który otrzymała. Nadeszła wiosna i ojciec nie mógł się doczekać. że odpowie jej gniewem. . że w tym wypadku nie jest dopuszczalna ingerencja w życie prywatne. aż do tej chwili. .Caroline zawahała się przez króciutką chwilę i dodała spokojnie: . Czy ta ponura okoliczność.te uważne i życzliwe. gdy weźmie w dłoń ten złoty symbol miłości. by ruszyć w drogę. zielone jak las oczy nie obudziły w niej niebezpiecznych i drapieżnych pragnień. czym nigdy wcześniej się nie dzielił. jak księżyc. marzeń? Czy to poszukiwanie obrączki cudem utrzymywało go przy życiu? Caroline domyśliła się. a może pełną zdumienia pogardą. z rodeo na rodeo. pobraliśmy się na trzy miesiące przed rozdaniem świadectw. Obawiała się. że jest to takie samo wspomnienie jak to.rzekła . ale ponieważ koniecznie chciała. że ważyła się być równie arogancka. Miałem czternaście lat.. Dopiero po chwili Caroline uświadomiła sobie. w same walentynki. Mam taką nadzieję. na chwilę przedtem nim zaczął mówić. Caroline. Jednak Lawrence powinien usłyszeć. Gdyby tak było. zdjął mi obrączkę. że posunęła się za daleko. Zmarszczył czoło z namysłem i po chwili bardzo cicho powiedział: . własnemu pragnieniu podzielenia się tym.Derek wiedział.. Przez kilka uderzeń serca Caroline myślała. Nagle twarz Lawrencea spochmurniała. gdy miałem pięć lat. W złocistej poświacie wiosennego księżyca Caroline zauważyła jego cierpienie. nadziei. Inaczej .Wierzę. . . że byłam tak bardzo kochana jako dziecko. że wrogowie znaleźli Lawrencea.. co Lawrence miał na myśli.Została zabita w rocznicę waszego ślubu? W telewizji szczególnie uwypuklano fakt. że zaraz umrze. że tragedia wydarzyła się w dzień świętego Walentego i że pomiędzy krwawymi plamami rozrzucone 61 były krwistoczerwone róże.Lawrensie? .

On mnie nienawidził. iż podejrzewam go o przemyt narkotyków.Caroline? O czym myślisz? .I miałeś rację. co zostało z jego rodziny. Ale to było bardziej skomplikowane. . by uciec wcześniej i ocalić żonę i córkę przed morderczym szaleństwem Dereka. . Claire przeżyła taki sam koszmar ze swym ojczymem. by założyć rodzinę. że Derek mnie postrzelił. Caroline.. ale nie wiedziałem.nosiłby ją teraz.. Kiedy Lawrence wreszcie się odezwał. zawsze.Derek nigdy nie tknął Holly. .powtórzyła z niedowierzaniem Caroline. że znalazł się w samym środku szaleństwa wojny. ale od chwili. bo wyczuł. Taka była odpowiedź Lawrencea. Caroline pomyślała. które nuciły im serenadę.Ty przepraszasz? . pomimo tego. Poważny wyraz twarzy Lawrencea powiedział jej. nie darował jej życia z powodu zdeprawowanej miłości. że Derek nie molestował Holly. gdyśmy się poznali. huczały teraz ponuro. w którym wyczuwało się ogromne poczucie winy. żebyśmy zostali przyjaciółmi.odparła i zobaczyła milczącą odpowiedź w jego przepełnionych poczuciem winy oczach. Potem jeszcze spokojniej dorzucił: . . .Tak.. by przedstawiali Holly jako uwodzicielkę. Chciał. Lawrence wyjaśnił: 62 . Prawdę mówiąc. Ale nigdy nie pozwoliłem. Lawrence był pewien.Mam niewielki wpływ na to. co zrobił z jej bliskimi.Holly urodziła się w Boże Narodzenie. co wydarzyło się dawno temu w dzień świętego Walentego. byłby wciąż mężem Claire. co mnie niepokoiło.. jakby oburzony na to.. a więc. a od morza powiało chłodem. Chciał. Caroline. Jednak księżyc wciąż świecił jasno. poczucia winy. .Bo wydaje mi się.. .Ponieważ żadne z was nie miało szczęśliwego dzieciństwa? Lawrence skinął głową i Claire rozpoznała uczucie. Może właśnie dlatego zginęła. poszukiwałby Holly.Dlaczego? . że to nie w porządku zmuszać ludzi do wysłuchiwania mojej historii powiedział spokojnie Lawrence. że ludzie nie mają nic przeciwko wysłuchiwaniu tragicznych historii. Podczas gdy rozmawiali... Lawrence najwidoczniej wierzył. groźny. . te bitwy wygrywał. jak bardzo jest szalony. co zechcą powiedzieć dziennikarze. Jak gdyby czytając w jej myślach. W telewizji sugerowano. . Gdy teraz o tym myślę.Przepraszam.Tak . które znowu pojawiło się w jego oczach .. jego głos był łagodny.mroczną wściekłość.Siedemnaście lat temu musiałeś stoczyć niejedną bitwę. .. gdy został porzucony w dżungli jako zmarły. chorobliwie.Oszczędził ją z mojego powodu. ale jasne było.Skąd mogłeś to wiedzieć? . -Tak. znowu poruszony wspomnieniami miłości. Caroline zobaczyła. I nawet wtedy. dla Holly. Była zaplanowanym dzieckiem.Dlaczego oszczędził Holly? Masz jakąś teorię? ...Och. Fale. a potem do końca życia wspominała ten koszmar.Nie mogłeś wiedzieć. .Ale to moja jedyna szansa na odnalezienie córki. Lawrensie. Nie stracił ani jednego karata ze swej złotej . świat wokół nich zmienił się. iż żadne takie zapewnienia nie zmazą. było w nim coś.. dziesięć i pół miesiąca po naszym ślubie. nawet w jakiś niezdrowy sposób to ich fascynuje. . zdumiewam się. że Claire i ja mieliśmy dość odwagi. całkiem słusznie. .. powinien był znaleźć sposób. desperacko próbując ocalić to. .odpowiedział głosem. pomimo swego młodego wieku. jaką odczuwał. Nigdy by na to nie pozwoliła. to. że powinien był wiedzieć. Po prostu nie mogłeś. by moja córka widziała tę okropność. że przyjął jej słowa z wdzięcznością. bezlitośnie.

Sądzę. co działo się ze mną w Wietnamie. To. Zwłaszcza na początku. sprawiało. wszyscy o tym mówili.... by wyczytał to w jej oczach.. co się stało.Wiem. W kartotekach policyjnych są odciski jej palców i przez ostatnie siedemnaście lat zarówno wydział ubezpieczeń społecznych. że podczas programu ukazał jedynie wierzchołek przerażającej góry lodowej. ale skoro nie było dowodu. I czekała. Claire albo przyrodniej siostry Holly. Caroline? . potrzebował. mówić o tym na głos. mogłaby słuchać go wiecznie. jak i urzędy paszportowe szukały podań. nie miała w sobie żądzy krwi. co mógłbyś jeszcze zrobić. Ale zarówno wtedy. Jednak większość ludzi uważa.. że miała ochotę krzyczeć i płakać. Dawałem ogłoszenia w mediach. żeby przez te wszystkie lata nie wiedziała. -Lawrence zmarszczył brwi.. że te pieniądze zdobyto nielegalnie. ciemnozielone oczy wpatrywały się w nią nieustępliwie. . Nie wierzę. jak i teraz czuła. W końcu Caroline powiedziała łagodnie: . pozbawione miłości małżeństwo. gdyby Lawrence chciał. że ją szukasz..Jego zrozpaczone.Powiedziałeś w telewizji bardzo mało o tym.Caroline pamiętała nagłówki.. co Lawrence opowiadał przed telewizyjnymi kamerami o siedmiu latach niewoli. Nie chciała więcej słyszeć o torturach. Na koncie Dereka pozostały po jego śmierci duże sumy. i że z tego powodu zdecydowała się pozostać w ukryciu. . . 64 -Ale? Zaczerpnęła tchu.Ciągle mi się zdaje. prawda? .To. pożądany gość cesarzy. Caroline Hawthorne. który siedział naprzeciwko niej. Trudno ich było nie widzieć. że są tacy. . by zaspokoić żądzę krwi.Trudno wyobrazić sobie. Chciał tylko odnaleźć swoją córkę... która wtedy zginęła. . która przyciąga widzów do ekranu. dziedziczka wielkiej fortuny. Prawdopodobnie nadal handlował narkotykami.Dziękuję. że ty i Claire daliście Holly fundament miłości i szczęścia. najczulsza walentynka od ciebie dla Holly. Ale tak zajmowały ją własne problemy. W końcu powiedziała po prostu: . patrzyła z namysłem na niezwykłego mężczyznę.Tak. w których wymienionaby była metryka urodzenia jej. Lawrensie? Mam znajomości i..Ale bardzo trudno jest wyobrazić sobie. Jest to największy z darów. Te szczere słowa Caroline skłoniły Lawrencea. a jeszcze sporo zostało. wynajmowałem prywatnych detektywów.Czy mogę coś zrobić. I nie czuł się obrażony.. jest niczym w porównaniu z tym. tyle. .Całkiem słusznie ten program pokazano w dzień świętego Walentego. gdy zapytał bardzo cicho: . Jednak Lawrence Elliott milczał. Nie chciał ich szokować swymi przeżyciami. iż to. że mogę je wykorzystać do poszukiwań Holly. co przeżyła moja trzynastoletnia córka tamtej walentynkowej nocy.A co ty sądzisz.. że nie zagłębiała się w makabryczne . żeby się uspokoić. podobnie jak Caroline. co się stało.zuchwałości. co naprawdę. . Była to jakby walentynka. było winą Holly. ale. Wydałem na ten cel majątek.. po twoim powrocie z Wietnamu. . zapadła decyzja. że ona nie żyje. działo się w obozie dla jeńców wojennych. prezydentów i królów. by odsłonił więcej bolesnych prawd..Ja też mam znajomości i pieniądze.Pamiętasz to? . A jednak. Caroline. by choć w najmniejszym stopniu była winna temu. co wierzą. orędowniczka spraw istotnych dla ludzkości. Caroline skinęła z powagą głową. że pominąłem jakąś istotną wskazówkę.. Caroline zebrała się na odwagę i zapytała: 63 . Po prostu pozwoliła. . Władze bardzo poszły mi na rękę. Z jakiegoś powodu nie wspomniała o pieniądzach.

Zanim wróciłem z Wietnamu.Caroline pomyślała. Lawrence Elliort był człowiekiem. . co stało się z otaczającym ich. . 8 Brentwood. rozrzucone po szmaragdowym trawniku. które były w tak złym stanie. ja po prostu czuję. Patrzyła mu w oczy i była pewna.potwierdziła szybko Caroline.Urwał gwałtownie. Jak gdyby zostawiła go dla mnie. łagodność w jego pełnym powagi głosie sprawiła. Musiała załatwić jeszcze jeden telefon. żebym wiedział. że ona żyje. Kalifornia Poniedziałek. że czyta w jej myślach. a także potrafił znieść prawdę. Czuję. Dziesięć minut później przyjechał samochód ze szkółki w Santa Monica. gdy byliśmy jeszcze razem. Po chwili uśmiech znikł.. iż zachowała te cudowne wspomnienia. że jej serce zaczęło walić. który nie uważał szczerości za zdradę. Lawrensie. policja zapakowała w pudła.Ona nie zapomniała .Jest coś jeszcze. dla kogo ten album mógł mieć jakieś znaczenie. długo i z namysłem wpatrywała się we wspaniale kwitnące kwiaty. gdy wypowiadała to zapewnienie. . . zajmując się zwierzętami.. że Lawrence jest cudowny. Przecież zniósł prawdy najbardziej przerażające i nie załamał się.Pewnie myślisz. że oszalałem. . zanim dorzucił. 20 marca O siódmej trzydzieści Nick podjechał swoją wypełnioną różami ciężarówką pod domek Raven w Brentwood. . nie gniewem.Pomyślała ze skruchą. Ale kiedy Lawrence znowu się odezwał. gdy przyjechał. pieszczotliwa bryza odzyskała swoje balsamiczne ciepło. -Nie. I zauważyła na jego twarzy słabiutki cień uśmiechu. przywożąc jeszcze więcej róż i krzaki bzu.Ona nie zapomniała.Myślisz.A więc . Nie zapomniała. z dala od świata. Tym lepiej. że prawdopodobnie niczym nie da się zaskoczyć Lawrencea Elliotta. że tak się stało. Holly nie miała powodu wierzyć. Raven nie wyszła przywitać się z Nickiem. gdy pożegnali się przed drzwiami pokoju Caroline w motelu. .. . co było do powiedzenia. jeszcze przed większością ochotników. . trochę niepewny.sądzisz. Po chwili pełnej szacunku ciszy Caroline dodała miękko: . że wciąż żyję. Jednak nim zatelefonowała. Jedno z nich zawierało album z robionymi przez Claire zdjęciami. O ósmej dziesięć rośliny z obu ciężarówek zostały już wyładowane i samochód szkółki odjechał z turkotem. Miał spędzić cały dzień na jej pokładzie. . co było w domu. gdyby nie zobaczyła jego zdumienia świadczącego. gdy pierwsze uratowane zwierzęta zaczną przybywać do schroniska. Był to uśmiech olśniewający.Ja nie sądzę. że Holly wzięła zdjęcia ze sobą? . W złocistej czarodziejskiej poświacie zuchwałego wiosennego księżyca ona i Lawrence Elliott bez wątpienia powiedzieli sobie wszystko. a promienie 65 księżyca zatańczyły na śnieżnobiałym piasku.A co ty sądzisz. całkiem bezwiednie seksowny. Powiedziałaby to głośno. że Holly nie żyje.szczegóły. A teraz właśnie tego dokonała.Podobnie jak niegdyś ja jest w jakimś więzieniu.Przerwał.Tak i sądzę również. przedstawiającymi naszą rodzinę. Fale znowu złagodniały i zaczęły śpiewać. Była prawie pierwsza. zastanawiając się przez chwilę. uświadomiła sobie. że właściwie odczytał jej śmiałą myśl. . że tak właśnie uważa. zalanym księżycowym blaskiem światem. że bez natychmiastowej pomocy nie przeżyłyby podróży do Moclips ani do Neah Bay. . ale nie było nikogo na świecie. Kilka godzin temu Caroline uznała. I w chwili. .Ja. Caroline próbowała ukryć rozczarowanie. Znikło pięć fotografii wyjętych z albumu.powiedział powoli Lawrence . Poleciał helikopterem na jedną z łodzi służby ochrony wybrzeża. Mieli zobaczyć się znowu o świcie. wszystko. Kiedy jednak Caroline zjawiła się w szkole. Ale zareagował łagodnie. że zabrała suknię ślubną Claire. powitała ją wieść.. Lawrensie? . że Lawrence wyjechał.

idąc zdecydowanym krokiem w kierunku telefonu. że Lauren Sinclair to pseudonim.To dobrze. typowe dla książek Lauren Sinclair. Nie była pewna. A teraz spiskowała przeciwko jedynemu mężczyźnie na ziemi.. Kwiaty znaczyłyby dla niej o wiele więcej. Ale coś w niej musiało wysyłać sygnał. na które nigdy jej nie zapraszano. cudowną obietnicę: gdy odsłonione zostaną wszystkie wstydliwe sekrety. który czuła za każdym razem. Jej młode serce napełniło się nadzieją. Nigdy nie dowiedziała się. gdy zobaczyła rzadki i egzotyczny kwiat. kim jesteśmy. a potem okrutni kochankowie. symbolami wstydu i śmierci. posyłane kilkunastoletniej Raven przez bogatych chłopaków i dziewczęta. . jeśli zachowane zostanie zakończenie szczęśliwe. jak ją widział Blane: jako rzadki. Już po pierwszym sygnale usłyszała jej niepewny. Iskrzący się lód niż miękką. miała nadzieję.Tu Raven Winter.Jakby ktoś przysłał jej pachnący żywy obraz. jakby zaskoczony głos. 67 Wybierając numer do Kodiaku. obrzucano ją lśniącymi klejnotami. nie spiskowała. taki niepewny. Przeczytała już dwie z nich. to nieprawda. że to ona sama przysłała sobie ten piękny. Mam nadzieję. Biorąc pod uwagę wspaniałe przesłanie nadziei i miłości. nie romantycznych uczuć i miłości. czy ich okrutne i złośliwe dziewczyny. Później. czy kruczoczarne orchidee przysyłali jej namiętni z początku. że nie jest "kwiatowym" typem. były jedynymi kwiatami. Z każdym przeczytanym słowem Raven czuła się bliższa znakomitej autorce i jeszcze bardziej dziwiło ją wspomnienie głosu. Ale pomimo ogromnego bólu. tak jak z dumą nosiłaby bukiecik na tańcach. możemy być kochani za to. który specjalnie dla niego rozwinął się z dziewczynki w kobietę. Po naszej ostatniej rozmowie dowiedziałam się od Barbary Randall. egzotyczny czarnowłosy kwiat. jej głos powinien był kipieć szczęściem i radością. jakie miała w życiu otrzymać. jak straciła. jak w książce. z którymi chodziła do jednej klasy w Meadow Academy. którego nazwiska wolisz używać. Było to następnego dnia po tym. Czarne orchidee. Jason Cole przysłał jej dwa tuziny kremowych róż w podziękowaniu za wynegocjowaną przez nią umowę z Gold Star na cztery filmy. że autorka powita ją z radością.Nie. przegnane wszystkie mroczne cienie. a naprawdę nazywasz się Marilyn Pierce. który był cichy. -Czy coś się stało. pastelowy bukiet i jest to najbardziej romantyczny kwiatowy prezent. Bo bardziej przypominała brylant niż różę. . . Były po prostu nagrobkami nadziei. nie delikatnymi bukietami. dziewictwo Blaneowi Calhounowi. Żaden mężczyzna nie przysłał jej dotąd róż. Nie.. a choć wątki były inne.. znalazła w nich to samo pełne nadziei przesłanie. że godna jest róż. gdy dorosła i stała się przedmiotem niemal obsesyjnego pożądania bogatych i potężnych mężczyzn. gdy pojawiał się na jej szkolnej ławce kolejny dowód zdrady. jaki kiedykolwiek otrzymała. Miała po prostu pomóc Lauren Sinclair w uświadomieniu Jasonowi ważnej prawdy . Ale czarne kwiaty pojawiały się wielokrotnie w ciągu następnych lat. powiedziała sobie Raven. . Pracuję już od kilku godzin..wyszeptała Holly z roztargnieniem.To naprawdę nie ma znaczenia. kiedy to na jej szkolnej ławce pojawiła się czarna orchidea.że Dary miłości będą o wiele lepszym filmem. Jednak Raven upominała się surowo. 66 Raven dostawała kwiaty od trzynastego roku życia. odrzucone maski i przebrania. które mogła znaleźć.. Raven była tak poruszona powieścią. . który uznał. Z pewnością był to symbol tego. że cię nie obudziłam. Nie. kruchą piękność. . gdy oddała się jakiemuś bogatemu chłopakowi. że kupiła wszystkie książki Lauren. za każdym razem. Raven zawsze przypinała kwiat do bluzki i nosiła go dumnie.. oddała.

. Dziękuję ci. Musi zmobilizować całą wewnętrzną siłę i odwagę. ale musiała jeszcze przekazać swoje własne przesłanie nadziei.To było konieczne kłamstwo. że przyjadę po ciebie na lotnisko i pokażę ci Los Angeles.Jednak zdecydowałaś się na wagary. by porozmawiać o twoich planach na przyszły tydzień. w zachodniej części Los Angeles.Obie to zrobimy. będę w biurze Jasona Colea. by obejrzał pozbawione już bandaży.O wiele lepiej. Gdy wzruszyła ramionami. szkarłatnego swetra z grubej bawełnianej włóczki włożyła tanie. Była całkowicie przygotowana.Holly rzuciła okiem na kupione już bilety lotnicze.Raven? -Nie. . . ale wiedziała. Holly czuła wdzięczność do Raven za tę propozycję.Jak tam twoje ręce? .To bardzo miło z twojej strony. Tak więc nie spędzi weekendu z tą utalentowaną autorką. . . .Nie. Raven. Pożegnawszy się z Lauren Sinclair. . . by spojrzeć na pięknie zaróżowione policzki Raven. że to spotkanie ma się odbyć za tydzień i pewnie się dziwisz.obiecała Raven. a jedne i drugie można zamówić wcześniej.Lepiej . 68 Raven powinna się była już pożegnać.Zobaczył błysk niepokoju w jej oczach. To naprawdę wspaniała książka i całkowicie zgadzam się z tobą. dziękuję.. zapewniono ją. Raven musiała stawić czoło konsekwencjom właśnie zakończonej rozmowy.Nie. . wyraźnie gojące się dłonie. -Tak.Czy znasz godzinę przylotu? . a do luźnego.Teraz bez trudu możesz pokazywać mi. Dobrze? . są także limuzyny. a położenie hotelu wydawało się idealne.powtórzył jak echo Nick. że mogłaby nie odwoływać wyprawy do Chicago. że musi skupić całą energię na przygotowaniu do spotkania z Jasonem Coleem.Cieszę się . chyba że. . . . a to znaczy.Oczywiście. że nie powinno się zmieniać zakończenia. Może zatrzymam się u nich albo w hotelu. Dzwonię tylko. Jej czarne jak noc włosy były związane w nieco przekrzywiony koński ogon. Jego stalowoszare oczy rozbłysły aprobatą. jeszcze nie. Po raz pierwszy w życiu weźmie taksówkę . wynosiła tylko pięć kilometrów. Poradzę sobie. workowate dżinsy.z lotniska do hotelu Bel Air. znajomych w Los Angeles. jeśli zechcesz. Ale nie było Michaela. za tydzień. .Raven pozwoliła. Nick zauważył niepewność w jej szafirowych oczach.powiedział. .Jesteś pewna? . -Zaraz wszystkim się zajmę i w południe. spłowiałe. . . . nie było nikogo.. wstając i odwracając się od białoróżowej wspaniałej Garden Party. . że nie jestem jeszcze przygotowana. Zgodnie z jej starannymi obliczeniami odległość do studia Gold Star mieszczącego się w bloku na South Sepulveda. Nadal miała zarezerwowany apartament w hotelu "Fairmont". . że tak .To twoje zadanie na dziś... Mam przyjaciół.Nie jestem całkiem pewna.A może wpadnę po ciebie rano w poniedziałek? Wiesz. i dziękuję. Przyleci do Los Angeles w sobotę wieczorem. absolutnie nic. gdyż i tym razem usłyszała lęk w odległym głosie. byś wiedziała. Gdy dzwoniła do hotelu. Ty . . gdzie się zatrzymasz? . Opisy domków w ogrodzie z widokiem na stawy z łabędziami brzmiały wprost idyllicznie. w każdym razie w niedzielę wieczorem.Chcę.Dzień dobry . gdzie mam zasadzić wybraną różę lub bez. zaproponować.spytała Raven. czując mimo wszystko niepokój. i zapewnił ją miękko. nie wahaj się i dzwoń.Powiesz to Jasonowi? .. . Wiem.Dzień dobry. jak gdyby nie czuła się dobrze w roli wielkiej księżnej. że przeczytałam Dary miłości.Mój numer domowy i biurowy są w książce telefonicznej.. że zawsze czekają tu taksówki. więc w razie czego.zgodził się Nick. na mapy i przewodniki po Los Angeles leżące na podłodze.Tak.

. czarnego. Wymagane są stroje wieczorowe. ażurowym i pięknym. stając pomiędzy zaniepokojonymi błękitnymi oczami a delikatnym białym bzem. bo za chwilę Nick odejdzie na zawsze. ale powiedziała coś całkiem innego.Znajdę coś bardzo tradycyjnego. .Dziękuję. Raven przez cały dzień zastanawiała się. Raven odwróciła wzrok.. Nick przesunął się. dokąd powinien się udać? Na przykład w której z wypożyczalni w Beverly Hills mogłaby wcześniej zostawić wyraźne wskazówki. Ma to być bankiet z tańcami i zacznie się o ósmej wieczorem w sobotę.. z tym samym głębokim wyczuciem rytmu. więc musimy wylecieć z Los Angeles wczesnym rankiem. . Miałbyś ochotę się napić? . przynajmniej tak mówiło mu wiele kobiet. czy Nick-ogrodnik wybierze odpowiedni strój na uroczyste spotkanie.. i utkwiła oczy w białym bzie. zorientował się. w najbliższą sobotę. zadziwiająco radosna myśl. nieskazitelnym. Mam je od czasów gimnazjum. gdy zaobserwował zaskoczenie. -Nie gorzej niż inni. 70 . I prawdopodobnie je zobaczyłaś. .O co chodzi. Raven? "Jak gdyby prosił.Zapraszasz mnie na tańce. Nie teraz. ja sadzę. I nigdy żaden tego nie zrobi". mogłaś zauważyć płomienne pożądanie w jego stalowych oczach. . Dopiero dużo później.Uroczystość odbędzie się w Chicago.. Nick miał smoking.pomyślała. zapłacę. obramowaną czarnymi jedwabistymi lokami.Sam zapłacę za wypożyczenie. Raven? . niż sobie poprzednio postanowiła.Chyba. bez żabotu. był wspaniałym tancerzem.Tak . 69 zebrała odwagę. . a potem niepokój Raven. że poprosi go o to później. Wystarczyło tylko powiedzieć: a jeśli już mowa o gimnazjum. Nick wpatrywał się w jej zaróżowioną z niepewności uroczą twarz. powiedział spokojnie: .To była okazja do swobodnego przejścia do rzeczy. zapraszam cię na tańce. Chciałabym złapać samolot o szóstej trzydzieści. Kiedy jej niepokój nie znikał. które czyniło z niego doskonałego kochanka.Tańczyć? -Tak. Jednak Raven pomyślała. A tak na marginesie: podobają mi się twoje dżinsy. . Nick powstrzymał odruch irytacji..Zgadzam się. Kiedy skupiła na nim całą uwagę. Może się zastanawiała. . Irytacja Nicka szybko znikła. że chodzi o coś więcej niż o troskę. Nick.Dziś mogę już sama zaparzyć i nalać kawy.Raven . Oba były czarne. iż dotrzemy na czas. gdy wszystkie rośliny zostały zasadzone w ciemnej żyznej ziemi.To oficjalne przyjęcie. byś się z nim kochała. żeby mieć pewność.Pewnie.decydujesz. Chciał z nią zatańczyć. czy nie wskazać mu. -zawahała się pod bacznym spojrzeniem jego ciemnoszarych oczu. . ale natychmiast odezwał się kpiący lodowaty głos: "Skąd możesz wiedzieć? To prawda. Łagodnym tonem spytał: . jak go poprosić o tę przysługę.przyznała. rzecz jasna.Prawdę mówiąc. Musiała zdobyć się na odwagę teraz. . Będziesz musiał wypożyczyć smoking. Tańczył z tą samą niespieszną zmysłowością. by zwrócić się do niego z prośbą.nawet dwa. jaki rodzaj stroju wieczorowego mają mu zaproponować. rzecz jasna. nienagannie skrojone. . prawdę mówiąc .. bym się z nim kochała" . a jej dom otoczyła zapierająca dech obfitość kolorów i zapachów. Była to oszałamiająca..Umiesz tańczyć? . o ponadczasowej elegancji.. musiała to zrobić. Mnie też. Ale żaden mężczyzna nigdy dotąd nie prosił cię z taką czułością. za który.

Powiedziała. . to znaczy. chciałabym. Nick skinął głową. Wiedział. którą mógłby ćwiczyć do perfekcji. że może być nieobecny także w niedzielę. wybrała jego. 71 . jeśli to pokryję . . Najwidoczniej wyprawa do Chicago była dla niej bardzo ważna.Myślę.Nie zawracaj sobie tym głowy. gdy prowadziła pertraktacje w sprawie wielomilionowych umów.Jeśli ta maskarada z Nickiem-ogrod-nikiem ma trwać nadal (a było to konieczne). Może zaproponuje mu. jeśli powiesz mi. pełne wahania słowa zdumiały go. dla którego go zaprosiła? Dla pozoru? .Piętnasta rocznica ukończenia szkoły. jak gdyby zastanawiał się na tym. że w czarnym jedwabnym smokingu będzie wyglądał na eleganckiego.zgodził się Nick z równym spokojem. łącznie z kolacją.Kiedy wracamy? . A jeśli chodzi o niedzielę? Dzwoniła Deandra. na który właśnie się zgodził. został wynajęty z powodu swej aparycji.Dobrze . że lepiej będzie. ale w niedzielę zaplanowano lunch. . że coś do mnie czujesz. pomyślał przez chwilę o układzie. Z jakiegoś powodu czuła potrzebę. . Nie widziałam nikogo ze swojej klasy od czasu rozdania świadectw. po tych wszystkich latach.Gdybyś mógł. a nie miała dość pewności siebie. że Raven będzie miała już gotową odpowiedź.Będziemy mieli wspólny pokój w hotelu? . która za tę usługę zamierzała płacić jemu. a potem zamierzały nocować u przyjaciółki. by przywitać córki. że musisz zrezygnować w te dni z pracy. za kogo mam uchodzić. że pragnie zabrać dziewczynki na cały dzień. że musimy złapać lot o czwartej. musiał pozwolić.Oczywiście pokryję wszystkie koszty. by pokryła jego wydatki. .odparowała spokojnie. kim w gruncie rzeczy był: za specjalistę w dziedzinie architektury terenów zielonych. I najwidoczniej całkiem słusznie . zanim zapędzi się zbyt daleko. Jeśli zostaniemy na nim. ale poczuję się lepiej. by zapłaciła więcej.Jak to okazja. bo nie miała do kogo się zwrócić. Skoro Michael Andrews nie był już nią zainteresowany.. . . byle tylko znalazł się na czas w domu. Najważniejszy jest sobotni wieczór. A to znaczyło. Nick przypuszczał.Kiedy zechcesz. To życzenie wypowiedział nie Biały Rekin. Nicholas Gault. . -Naprawdę. Jednak Raven nie miała przygotowanej odpowiedzi. a ponieważ twój wyjazd na weekend oznacza. . że będzie wyglądał całkiem znośnie w smokingu. Raven? . Czy to jedyny powód. Zanim Nick odezwał się znowu. też ci to wynagrodzę. pełna niepewności. który stworzył kilka największych na świecie ogrodów. abyś udawał. . Raven spostrzegła jego niepokój i zapewniła go szybko: . ponieważ będzie stanowił olśniewającą eskortę olśniewająco pięknej kobiety. ponieważ wiedziała. aby podawał się za tego. . Nie napisała jeszcze dla niego roli. W gruncie rzeczy nie było żadnych problemów z wyjazdem w tę sobotę. co powiedziała. że uległ jej prośbie bez dalszych protestów. Ale nie chciał pozwolić.Byłaś też na obchodach dziesięciolecia? -Nie. Dziewczęta miały pójść po południu na przyjęcie urodzinowe.Tak.przerwała. że bez wątpienia była o wiele silniejsza i śmielsza. obcemu człowiekowi. lecz Śnieżka. by zaczerpnąć tchu i dać mu okazję do odmowy.uznała. To brak pewności siebie Raven sprawił. kiedy wrócą po spędzeniu kilku niespokojnych godzin z matką.Że jesteśmy kochankami? -Tak.. żeby być w Los Angeles około siódmej.Z łatwością nadgonię zaległości. aby pójść tam sama. Gdy wreszcie się odezwała. Więc on. zamożnego człowieka sukcesu.Apartament z dwiema sypialniami. by ich teraz zobaczyć.

takie omdlewające."W" oznacza Willow. .Płacz. Ale w miarę jak dorastała. wyraźnie było widać. Wskazując wytłaczane złotem inicjały na jej portmonetce -RWW . realnym.stwierdziła.Czy to rodzinne imię? . kpiły z nieukrywaną pogardą. Dlatego właśnie nadano jej te imiona . bardzo łagodnie: . Ale ukrywała je przed koleżankami z klasy. A wierzby też są brzydkie. matka opowiedziała jej o magicznej scenerii. gdy DC-10 oderwał się od płyty lotniska w Los Angeles. szybował kruk.Zapłacz dla nas. Czy potrzebowała do tej podróży towarzysza? Nick uznał. A choć Nick nie chciał. Gdyby ich rodzice dali im takie straszne imiona . że cały ten wizerunek był tylko halucynacją. Raven dała mu to jasno do zrozumienia pół godziny temu. które mogło mu umożliwić wgląd jej przeszłość.. że zagłębiła się w romansie Lauren Sinclair lżyli długo i szczęśliwie. Jako mała dziewczynka uwielbiała być Raven Winter. nic na to nie mógł poradzić. paskudne ptaki śmierci. czego zazwyczaj nie wyjawiała. imiona. Raven. .Co oznacza to środkowe "W"? Jej pierwszą reakcją było zmarszczenie brwi i Nick uświadomił sobie. i o wiele mniej czarujące. możliwe też. a także przed matką. Raven spełniła tylko częściowo jego rozkaz. pod wielką wierzbą. już wygojonych dłoniach. . że nie. a z udręki. i powtórzył bardzo cicho. Jednak od chwili. o rozmowach tłumionych dźwiękiem silników. że jej myśli nie mają nic wspólnego z pełną nadziei opowieścią o miłości. 73 Im Raven była starsza. Wpatrywała się w jedną i tę samą stronę od 72 chwili startu. zaczęły być wykorzystywane przeciwko niej jako okrutne szyderstwa okrutnych dzieci. by podjąć tę najwyraźniej wcale nie sentymentalną podróż do przeszłości. Nick cieszył się na myśl o ich podróży do Chicago. I nie chodziło tylko o to.ptak śmierci i żałobne drzewo . mogę to zrobić. Odpowiedziała mu.spytał: .Zaufaj mi". Zanim jeszcze dowiedziała się. która zdawała się wierzyć. Z jakiegoś powodu Raven Winter czuła potrzebę. jak poczęta została jej córka.płakałyby bez końca. .Nie . wytworzonym w umyśle Sheili Winter przez LSD. a nie o zaufaniu. w tajemniczy sposób opowiadaną przez Sheilę Winter. Może i była kiedyś wiosenna łąka i wierzba. że kruk. . wspaniałym żywym obrazem. który trzymała w białych. kiedy można się rozweselić bezpłatnym szampanem. obficie płynącym w kabinie pierwszej klasy. na tle jaskrawobłękitnego nieba. że właśnie wyraziła prośbę nie do spełnienia. A przynajmniej nie potrzebowała jego. że spytał o coś. gdy zadał ostrożnie pytanie. Raven była jakaś nieobecna. Raven znajdowała się w całkiem innym miejscu.Raven Willow . Ścierwniku.oznaczające kruka i wierzbę.Dobrze. Kruki to takie niesamowite ptaki. ale to ciche wyznanie świadczyło o bólu i rezygnacji.Dobrze . Czarne. płacz! Te bezlitosne kpiny wyciskały łzy z oczu Raven. Jako mała dziewczynka Raven uwielbiała tę historię. którą zauważył Nick. płacz. unosił się na tle nieba koloru jej oczu. "Powiedz mi . Wierzbo! . które kiedyś wydawały się takie czarujące. aby tam była. nie chciał widzieć smutku na jej pięknej twarzy.rozkazywał jej w myślach. które zażywała niemal codziennie przez . a nie fikcyjnym świecie beznadziejności i rozpaczy. tym mniej wyraźne stawały się wspomnienia matki o tym. . skąd się biorą dzieci. gdy w górze.powiedział Nick do kobiety. Ale możliwe. zanim zamknęła się w sobie. w jakiej została poczęta: na wiosennej łące gdzieś w odległym zakątku stanu Nowy Jork.Po prostu imię.żądały okrutne dzieciaki z radością. czarny jak jej włosy.

jak i stale rozszerzając repertuar potraw godnych podniebienia smakosza. . W parku rosły olbrzymie majestatyczne wierzby. na północ od miasta. Dzięki temu czuła się potrzebna. a Sheila dzieckiem-kwiatem. Sheila podała się za znakomitą kucharkę. Głęboko we wnętrzu dziecka kwasu płonął wciąż ognisty ból. sprytnie ukrywając brak doświadczenia. że była tam też inna służba. choć świat widział tylko ascetyczną oziębłość lodu. położona na północnym brzegu jeziora wioska. zwalniając w ten sposób nie tylko cudowną pracę.ani nawet nie próbowała wytworzyć . Toczyło się tu typowo prowincjonalne . wraz z matką i jej ostatnim kochankiem przeniosła się z Nowego Jorku do Chicago. ale lód nie zdławił buzujących pod spodem płomieni. mała. wydatne kości policzkowe i wielki szacunek dla przyrody. stawało się stare i jałowe. I mogły mieszkać w tak wspaniałym miejscu.. I wciąż był tam kwas. lżejszą pracą. Kucharka z posiadłości Thornwood przechodziła na emeryturę i wyjeżdżała na Florydę. Bez wątpienia jej prawdziwy ojciec.podobizny jej ojca. Z początku Sheila pracowała jako pokojówka. wżerający się coraz głębiej w jej mocno poranione serce. że na bardzo wczesnym etapie jej życia ostry i żrący kwas zdołał przedostać się do jej wnętrza. Przestudiowawszy dokładnie historię plemion indiańskich w stanie Nowy Jork. odziana w świeże biało-czarne uniformy. lecz także stróżówkę. miał niezdrową bladą cerę z powodu bezsensownego życia pełnego seksu i narkotyków. W końcu nad najbardziej spustoszonymi rejonami utworzyły się grube warstwy lodu. Więc Raven wykreowała swoje własne wyobrażenie. które poznawała. co powinno być młode i pełne nadziei. Nie miała wątpliwości. gdy była w odpowiednim nastroju. nie zachowała w pamięci . Raven nie miała nic przeciwko gotowaniu. Podstęp udał się w znacznej mierze dzięki temu. jaki pożytek może mieć ze swego milczącego i uciążliwego dziecka. potrafiła wyczarować barwny obraz drzewa i kruka. dumnym. Raven Winter była dzieckiem kwasu. szybko z niej skorzystała. ulubione.. Stróżówka w Thorn-wood wydawała się Raven pałacem. która miała być ich nowym domem. położona była w zacisznym zakątku malowniczego terenu. ale przedtem Sheila usłyszała o lśniącym Złotym Wybrzeżu jeziora Michigan i o możliwości pracy w majestatycznych rezydencjach położonych nad jeziorem. pozostawiając blizny i sprawiając. kruka i nieba. Ajej śnieżnobiała skóra? To właśnie z tego powodu zmuszona była w końcu odrzucić cudowny mit. która nigdy wcześniej jej nie potrzebowała.całą ciążę. To on zachwycał się wspaniałością wierzby. że jej ojciec był Irokezem. i pomimo że czasem. nie Sheila przygotowywała posiłki. zarówno te dawne. To on nadał jej zaczarowane imię. nadal parzący. Fotograficzna pamięć Raven zarejestrowała wszystkie pouczenia kucharki. Podszkoliła ona zarówno matkę. To i tylko to było pewne. A samo Lake Meadow. której nie kwestionowała. studiując książki kucharskie. Kiedy Raven miała dziewięć lat. jak ma przygotowywać ulubione potrawy rodziny Wainwright. Kiedy nadarzyła się taka 74 wspaniała okazja. uznała. Kwas ten palił strasznie. okazała się pełna uroku. która podawała do stołu. choć trochę potrzebna matce. Także po nim Raven odziedziczyła kruczoczarne włosy. który ciągnął się niczym pluszowy dywan w kierunku migotliwego szafirowego jeziora. nadal palący. że jest w części Irokezką. sprzątając w wielu domach i rozglądając się za lepszą. że to. Niszczył w niej najdelikatniejsze i najwrażliwsze miejsca. Teraz Sheila odkryła. jak wszyscy mężczyźni Sheili.. ponieważ odchodząca kucharka pokazała jej. jak i córkę. jak i inni kochankowie matki. To Raven. Raven była dzieckiem kwasu. Była to prawda. Kochanek ulotnił się szybko. szlachetnym i dzielnym. Raven powitałaby z radością chłód lodu i odrętwienie.

blada. Jeśli ta mała. Ale Raven -czarująco piękna młoda kobieta była lafiryndą. że zapewni doskonałe warunki edukacji jakiemuś zdolnemu. Czego się spodziewała? Przecież była dzieckiem kwasu. mając nadzieję na miłość. z powodu zniszczonych ubrań. i oczywiście z powodu swego śmiesznego imienia. I ponieważ po raz pierwszy w życiu Raven miała wrażenie. iż może się między nie wmieszać. Raven została stypendystką w "the Meadow". płaczącą wierzbą. nie zawracali sobie tym głowy. zimny. ale gdzieś około dwunastego roku życia Raven Winter nagle stała się piękna. A chłopcy? Nie przyłączali się nigdy do kampanii przeciwko Raven. pragnęli jej.. To brzydkie imiona. Caitlin i Taylor. Na czele okrutnej i bezlitosnej krucjaty przeciwko niej stała Victoria Wainwright. wazeliny. że da mu jeszcze inny.. ale Victoria i jej przyjaciółki nigdy by na to nie pozwoliły. I żyłaby tu z matką spokojnie. dowiedział się ojej przenosinach do Lake Meadow. chuda twarz i posmarowane wazeliną nogi. uprzywilejowane koleżanki nie przyjęły jej dobrze. Bogate dziewczęta w klasie Raven miały egzotyczne imiona: Chelsea. W wieku trzynastu lat straciła dziewictwo. dziwką. ale niezamożnemu dziecku. że komuś na niej zależy. a przynajmniej jej żeńską w swej zapamiętałej kampanii przeciwko Raven miała cały orszak 75 podziwu i pomocnych przyjaciółek. Ci młodzi bogacze pożerali ją wzrokiem. które do niej kierowali.życie. że pewnego dnia naprawdę będzie miała powód do nienawiści. ilekroć jej znowu zapragnął. gdyby nie to. cudowny dar. Jednak bogate. prywatna szkoła chciała się wywiązać z dalszego zobowiązania. tylko ciała. że przypuszcza. nieodwracalnie uszkodzonym od chwili wcale nie tak czarodziejskiego poczęcia. Blane pojawiał się w jej życiu i znikał przez następne pięć lat.. Ta chuda przybłęda przynosiła im wszystkim wstyd. że coś straciła -był to radosny dar miłości. ladacznicą. na dziecko . tak jak jej matka. a także słowa. Raven oddawała się im wszystkim. palili się do niej. Kiedy kierownik szkoły publicznej. Brał ją z okrucieństwem. natychmiast zadzwonił do dyrektora Meadow Academy.. porzucał ją z okrucieństwem i wracał do niej z okrucieństwem. by być zawsze przedmiotem kpin. bo rzadko się sobie przyglądała. szydziły. Szyderstwa dziewcząt stały się jeszcze zjadliwsze niż dawniej i miały teraz seksualny podtekst. do której chodziła w Chicago. I przysięgała sobie. Raven nie uważała. ale nigdy jej samej. ale teraz wchodzili już w wiek dojrzewania.i nie otrzymywała tego.chuda mała dziewczynka była ptakiem śmierci. którą pokrywała chude. przemoczonym i sękatym drzewem. Raven . i to wielu. że była tak zdolna. gdy zimowy wiatr od jeziora stawał się lodowaty. Ponieważ Victoria rządziła klasą. gołe nogi. Blane Calhoun miał lat szesnaście. która mieszkała z rodzicami w Thornwood i dla której Raven przygotowywała codziennie wyszukane posiłki.. a z jej poważnych błękitnych oczu wyzierało zaniepokojenie i beznadzieja. Pragnął jej pięknego ciała. bo nawet wtedy jako trzynastolatka Raven pragnęła dziecka. ale świadczyły o tym zdumiony wzrok jej koleżanek i kolegów. Sama mogłaby nie zauważyć tej odmiany. Brittany. Nosiły te imiona tak jak swe markowe stroje: z dumąi gracją. była bardzo szczupła. I to Raven Winter była tym dzieckiem. Raven Willow Winter próbowała nosić swoje egzotyczne imiona z taką samą pełną dumy gracją. równie brzydkie jak jej wytarte ubrania. To więcej niż bezczelność ze strony nieślubnej córki służącej.. Raven miała cerę białą jak śnieg. że została stworzona. Być może rozpuszczona spadkobierczyni rodu jakimś szóstym zmysłem wyczuwała. Byli też inni chłopcy. która otrzymała imię po ptaku: Ptarmigan. to teraz miała do tego okazję. przewijając się niczym złota nić bólu i męczarni. Głęboko 76 . rzecz jasna. pozwalała się im dotykać. a bogaci mieszkańcy znani byli z dobrego serca. oznajmiła Victoria tym przyjaciółkom. zabójczy. Wydawało się. była też dziewczynka.

Zaofiarowała jej tylko drobną macierzyńską pociechę: pani Wainwright wie. dobrze się jej przysłużyły. Nie będzie miało znaczenia. Gdy jednak zbliżała się do drzwi. W Meadow Academy istniał sztywny kodeks ubierania się: żadnych spodni dla dziewcząt. jaki znalazła w nauce. że nie posiada nylonów. Raven podeszła do drzwi z samobójczą rezygnacją. Że już nic nie może jej bardziej zranić. Na trzy miesiące przed ukończeniem Meadow Academy przyznano jej pełne stypendium naukowe w UCLA. Ten cel. gdy przeczytała uważnie informator UCLA. aby Raven. wśród tych studentów znajdzie się ktoś. zaakceptowała którąś z podobnych ofert stypendium w Radcliffe. to wielokrotnie krzywdzone serce nagle napełniła nadzieja. zimną i jałową. kto ją polubi.w środku wciąż płonął w niej ogień. ale kiedy pożądanie zostało zaspokojone. Ale myliła się. Natychmiast pomyślała. że Raven poradzi sobie z gotowaniem dla całej rodziny. Yassar czy Yale. jej kochankowie szybko znikali. i wiedziała. a nawet zostanie jej przyjacielem? Raven zamierzała wyjechać do Los Angeles dzień po ukończeniu szkoły. Pozostawione przez kwas blizny przekształciły jej łono w lodową tundrę. .. że ją kocha. i nawet zgodziła się łaskawie. iż usłyszy tragiczne wieści o swej matce. Jej gołe nogi nie będą marznąć. i niezwykle mgliście mówiła o tym. nie Blane. to jasne światło na końcu mrocznego tunelu jej życia napawało ją wielką nadzieją. że Raven poczuła strach. Wiedziała. Nie wspomniała też. Nie było miłości dla Raven Winter i nie było dziecka. gdy pożegnał się już grzecznie ze swą bogatą dziewczyną. Mówiła sobie. że nie odmówi Blaneowi.nigdy. -Wyjechała? .Już wyjechała. czego wszyscy pragnęli . być może o wypadku samochodowym. obiekt nadspodziewanie udanego eksperymentu. a na uniwersytecie będzie tylu studentów z tak różnych środowisk. zaskoczyła Sheilę w trakcie pakowania. dokąd wyjeżdżają. wolność i spokój. Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. że jakoś zniesie te ostatnie trzy miesiące. Nie prosiła córki. być może tylko na chwilę. Niespodziewanie o tej porze odwiedziła ją Patrice Wainwright.to było jej doskonałe śnieżnobiałe ciało. który chciał. Gdy sześć tygodni przed końcem szkoły wróciła do domu. Matka powiedziała Raven. by dostać coś więcej od Raven. że ona i jej aktualny przyjaciel opuszczają Illinois.. Ale w drzwiach nie zobaczyła przystojnej twarzy Blanea Calhouna ani zniszczonego narkotykami i nikotyną oblicza Sheili Winter.. Studiował teraz na 77 uniwersytecie i przez ostatnie dwa lata chodzili z Victorią.. Raven obudziło głośne stukanie. Te obawy na szczęście szybko się rozwiały. matka Victorii. że potem jej serce będzie znowu cierpiało. ta uczelnia stała się przedmiotem jej marzeń. Pożądano jej rozpaczliwie. wymyślić jakiś sposób. To Sheila. siedem godzin po wyjeździe Sheili. ale jedyne. A na fotografiach w informatorze Raven zobaczyła. Może. bo zapomniała przytulić córkę na pożegnanie. że zniknie w tłumie. by mieszkała ona nadal w stróżówce do chwili rozdania świadectw. gdy Patrice Wainwright powiedziała. by im towarzyszyła. gdzie nie mogło zakiełkować nowe życie. że chciałaby się skontaktować z Raven w przyszłości. Ale od czasu. co widzieli wszyscy -jedyne. Założy dżinsy i uszyje sobie letnią sukienkę. wpadał do stróżówki. że na UCLA można nosić nawet dżinsy. aby nie straciły kontaktu . Jej twarz z jedwabiście gładką skórą była tak ponura. że to musi być Blane. Chce powiedzieć. Często jednak. O północy. że chce się widzieć z Sheila. Tylko tam mogła znaleźć ciepło. Inteligencja Raven i azyl. Wróciła. Był to jej pierwotny wybór i nie zmieniła zdania pomimo nacisku ze strony dyrektora. Dadzą jej spokój i będzie mogła się uczyć bez przeszkód.

- Tak. - Wyraźne zaskoczenie Patrice Wainwright stanowiło dla Raven złowróżbne ostrzeżenie: że za chwilę dowie się czegoś, czego nie chce wiedzieć. Ciągnęła więc pośpiesznie, jak gdyby wypowiedzenie tych słów mogło sprawić, że staną się prawdą: Powiedziała pani, że wyjeżdża i że ja będę gotować przez następne sześć tygodni. Umiem gotować. Też o tym mówiła pani. Na patrycjuszowskiej twarzy Patrice Wainwright pojawił się wyraz wyniosłego lekceważenia i niewypowiedzianej pogardy. Raven bardzo dobrze znała tę minę. Przybierała ją Victoria, gdy z nią rozmawiała. - Twoja matka mówiła mi tylko to, Raven, jak wiele masz problemów. - Problemów? - Serce Raven wypełniła nieśmiała nadzieja. Czy matka wiedziała o jej cierpieniach? Czy ją to obchodziło? - Wiem wszystko o narkotykach, o twojej nimfomanii, a także i to, że jesteś złodziejką. Przez chwilę osłupiała Raven nie mogła się odezwać. Nigdy nie brała narkotyków ani razu. A choć wielokrotnie uprawiała seks, nigdy nie sprawiało to jej przyjemności. Była to jedynie rozpaczliwa próba zdobycia miłości. I.. - Moja matka mówiła pani, że jestem złodziejką? -Nie próbuj zaprzeczać. Wiem, że wielokrotnie kradłaś w naszym domu pieniądze i wiem dlaczego - żeby kupować narkotyki i, przynajmniej raz, żeby opłacić skrobankę. 78 Nie! Serce Raven zareagowało krzykiem na to okropne oskarżenie. To jej matka kupowała narkotyki... i to matka usunęła ciążę. Raven dowiedziała się o tym po fakcie. A kiedy dowiedziała się, że przez krótki czas istniała cudowna nadzieja na braciszka lub siostrzyczkę, błagała cicho matkę o wyjaśnienie. Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Sheila zareagowała pełnym zdumienia milczeniem, podkreślonym jeszcze twardym spojrzeniem, które wyjaśniło Raven z druzgoczącą jasnością, że jej matka żałuje, iż nie postąpiła tak samo w jej przypadku. - Do tej pory przymykałam oczy na to, co robiłaś. Twoja matka dobrze nam służyła i bardzo jej współczułam, że musi tyle znieść z twojej strony. Ale nie mogę patrzeć przez palce na kradzież trzech tysięcy dolarów. Zwróć mi zaraz te pieniądze albo wezwę policję. -Ale ja ich nie mam! - Nie wierzę ci. - Patrice podeszła do telefonu. - Miałam nadzieję, że załatwimy tę sprawę dyskretnie, bez nieprzyjemnego rozgłosu i policji. Szczerze mówiąc, ukrywałam wszystkie poprzednie kradzieże przed mężem, bo wiedziałam, iż będzie nalegał, bym natychmiast zwolniła twojąmatkę. Mam miękkie serce i bardzo jej współczułam. -Westchnęła, jak gdyby ciężar tego współczucia był o wiele ważniejszy niż kłopoty, w których znalazła się samotna matka, Sheila Winter. - Mogłabym wstrzymać wypłacanie jej pensji, by w ten sposób odzyskać to, co ukradłaś, ale nawet tego nie zrobiłam, bo wiedziałam, że większość zarobków przeznacza na opłacanie twoich seansów u psychiatry. Nie winie jej, że wyjechała, ale powiem ci, że zabrała ze sobą moje miłosierdzie. -Głos jej stwardniał. - Chcę mieć te pieniądze, Raven, i to już. - Aleja ich nie mam - powtórzyła cicho Raven. Moja matka je ma. Moja matka jest złodziejką. Raven nie mogła wypowiedzieć tego na głos. Pomimo że matka tak strasznie ją zdradziła, nie potrafiła odpłacić jej tym samym. Uniosła dumnie głowę i rzuciła jej w twarz przekonujące kłamstwo. - Wydałam je, by zapłacić zaległe rachunki za terapię. - Jawna strata pieniędzy. Dano ci cudowną okazję, byś się uczyła, przyjęto cię życzliwie w świecie, którego nigdy byś nie poznała, a ty po prostu kpisz sobie z tych, którzy tak bardzo starali ci się pomóc. - Doceniam tę szansę, pani Wainwright. Naprawdę. I jest już ze mną o wiele lepiej. Proszę, niech mi pani uwierzy. Skończyłam z narkotykami i wszystko pani zwrócę, obiecuję. Każdego centa, z odsetkami. Proszę nie dzwonić na policję, proszę. Patrice westchnęła znowu i tym razem było to westchnienie umęczonej arystokratki, zmuszonej do konfrontacji z podejrzaną rzeczywistością klasy niższej. W rzeczywistości

poczuła ulgę. Jej mąż byłby wściekły, gdyby dowiedział się, że tolerowała te kradzieże tylko dlatego, że nie chciała stracić najlepszej kucharki, jaką mieli. 79 - W porządku, Raven, nie zawiadomię policji. Ale chcę, byś wyniosła się z mej posiadłości, i to w tej chwili. Raven opuściła azyl stróżówki w Thornwood i przez ostatnie sześć tygodni szkoły była bezdomna. Czyż jednak nie była bezdomna przez całe życie? Znalazła pracę, dwie prace, obie w barach szybkiej obsługi. Pracowała codziennie po szkole, aż do zamknięcia, i na dwie zmiany w weekendy. Czasem spała w restauracji, czasem w parku, a czasem na szkolnym stadionie. Każdego dnia budziła się o świcie i przed rozpoczęciem lekcji brała prysznic w szatni dla dziewcząt. Po sześciu tygodniach wszystko się skończyło. Raven Willow Winter skończyła szkołę z najwyższymi ocenami i następnego dnia wsiadła do autobusu jadącego do Los Angeles, w kierunku wabiącego ją jasnego światła. Z początku Raven wierzyła, że UCLA będzie takie, jak ośmieliła się marzyć. Balsamiczne, ciepłe powietrze wibrowało energią i śmiechem młodości. Z pewnością tutaj, w samym środku miasteczka studenckiego, po prostu wtopi się w tłum. Ale nawet w tyglu UCLA Raven była inna. Jej śnieżnobiała skóra nie pokrywała się opalenizną ani nie ulegała oparzeniu słonecznemu, jak gdyby jej smukłe, pięknie rzeźbione ciało zrobione było z marmuru. Zauważano ją, gapiono się na nią, budziła zazdrość i pożądanie... gdyż na tle tych wszystkich wspaniałych złocistych kalifornijskich ślicznotek jej kruczoczarne włosy i alabastrowa cera wydawały się niezwykłe i wyjątkowe. Nikt nie kpił z jej imienia ani strojów, ale kobiety miały się przed nią na baczności, tak jak Victoria i jej przyjaciółki. I tutaj, jak w Meadow Academy, mężczyźni po prostu jej pragnęli. Raven zauważała poufałe uśmiechy zakochanych par i bardzo starała się nauczyć śmiechu i flirtu. Ale to było niemożliwe. Nie znajdowała takiej autentycznej radości w swym poranionym sercu, a bycie obiektem miłości to sprawa zbyt poważna, aby z tego żartować. Nie chciała bawić się we flirty. Oddawała swe idealne ciało mężczyznom, którzy go pragnęli. Przy każdym kochanku modliła się, by intensywne pożądanie, które widziała w jego oczach, przekształciło się kiedyś w czułą miłość. Ale nigdy tak się nie stało. Każdy mężczyzna odchodził, zostawiając jej to samo pogardliwe pożegnanie: jest taka lodowata, taka poważna, taka sztywna. 80 Czy nie mogli odgadnąć, że jej sztywność wynikała ze strachu, iż znowu zostanie zdradzona? Czy nie rozumieli, że była tak poważna, ponieważ miłość była dla niej tak ogromnie istotna? I czy nie uświadamiali sobie, że pod pozornym zlodowaceniem wciąż płonął i palił kwas? Raven dotrzymała słowa, że zwróci Patrice Wainwright każdego centa wraz z odsetkami. Jeszcze przed opuszczeniem Lake Meadow wysłała na adres posiadłości Thornwood pierwszą z wielu kopert. Ta koperta zawierała gotówkę. Z Los Angeles jako studentka wysyłała przekazy, zaś później jako studentka prawa, a potem jako prawniczka wysyłała czeki z wydrukowanym nazwiskiem i adresem. Razem zwróciła dwadzieścia pięć tysięcy dolarów, sumę z pewnością przekraczającą znacznie to, co ukradła Sheila Winter. Ostatnią ratę wysłała osiem lat temu, podczas pierwszego roku praktyki w charakterze doradcy w dziedzinie rozrywki. Gdy wysłała pocztą ten czek, poczuła, że coś się skończyło, że jej kontakt z tym bolesnym rozdziałem jej życia został zerwany na zawsze. I wydawało się, że jest tak istotnie, dopóki sześć miesięcy temu nie przyszła koperta, nadana pół kilometra na wschód od Thornwood. Zawierała zaproszenie, ze złoconym ornamentem, na zjazd z okazji piętnastej rocznicy ukończenia Meadow Academy. Proszono o odpowiedź na adres posiadłości niedaleko Thornwood, gdzie mieszkała teraz z mężem, Blanem Calhounem, Victoria Wainwright, jedna z organizatorek zjazdu.

Victoria Wainwright-Calhoun nie musiała wysyłać Raven zaproszenia na uroczystą galę w hotelu "Fairmont" w Chicago. Ale to zrobiła. I było to największe szyderstwo. Raven odpowiedziała bezzwłocznie, wysyłając czek na pięćset dolarów - stanowiący opłatę za wstęp dla dwóch osób, na elegancką kolację z tańcami w sobotni wieczór oraz sutą przekąskę z szampanem następnego ranka. Raven miała teraz pieniądze, markowe ubrania i lśniące klejnoty, ale ciężko zapracowane bogactwo nie dało jej szczęścia ani nie zapewniło wstępu do złotego kręgu przyjaźni i miłości. Wciąż była samotna, wciąż była outsiderem, a teraz postanowiła sobie kupić towarzystwo na ten nader ważny wieczór. Płaciła Nicholasowi Gaultowi, by pomógł jej stworzyć iluzję szczęścia i miłości, by mogła pokazać im wszystkim, że odniosła sukces przewyższający ich najśmielsze oczekiwania. Gdy jednak podniosła wzrok znad nie przeczytanej stronicy powieści Lauren Sinclair na niebo, które miało barwę jej oczu, pomyślała ponuro: "W gruncie rzeczy płacę za to, by nie mieli pojęcia, iż stałam się właśnie tym, za co mnie zawsze uważali - ptakiem śmierci... wierzbą, która wciąż płacze... dzieckiem kwasu, w którym nawet najzimniejsze lodowce nie ochłodzą palącego ognia bólu". 81 10 Apartament, który Raven zarezerwowała w "Fairmont" należał do najlepszych w hotelu. Pomiędzy dwiema przestronnymi sypialniami znajdował się luksusowy salon, w którym nie brakowało nawet małego fortepianu. Każdy pokój urządzony był w subtelnym fiołkoworóżowym i kremowym kolorze i z każdego rozpościerał się panoramiczny widok na jezioro Michigan, Grant Park, Lincoln Park i słynną chicagowską Miracle Mile. Nick i Raven spędzili tu trzy godziny przed tańcami, osobno, w luksusowych sypialniach. Nick zadzwonił do domu, aby podać rodzicom numer telefonu, pod którym można go znaleźć. Okiem doświadczonego hotelarza ocenił z aprobatą wysoką jakość wszystkiego, co go otaczało, rozkoszując się wspaniałymi widokami z okna. Jednak większość czasu spędził na rozmyślaniu o Raven. Z niecierpliwieniem czekał na umówione spotkanie w salonie, o ósmej. Nick czekał w salonie, gdy pojawiła się Raven. Przebywał tam już jakiś czas, gdy dostarczono przesyłkę: bukiecik czarnych orchidei. Patrzył ze zmarszczonymi brwiami na kwiaty, kiedy usłyszał za sobą jej głos: - Doskonale. Odwrócił się i aż dech mu zaparło z wrażenia. Raven miała na sobie czarno-białą kreację królewskiej elegancji. Suknia idealnie przylegała do jej ciała, była prowokacyjna nie dzięki temu, co odsłaniała, ale dzięki temu, co pozostawało skromnie ukryte. Lśniące czarne włosy Raven, zaczesane do tyłu, odsłaniały śnieżnobiałą twarz i były zwinięte w gruby węzeł na czubku jej ślicznej główki. Korona nocy lśniąca, jak gdyby pieścił ją niewidzialny księżyc. Makijaż Raven jak zawsze miała idealny, a jedynymi klejnotami, jakie nosiła, były szafirowe kolczyki, tak jaskrawobłękitne jak jej oczy. Twarz jej wyrażała równocześnie niepewność i odwagę. Śnieżka wyglądała wspaniale, jak baśniowa księżniczka, której nie brak niczego poza wiarą w siebie, a już na pewno nie potrzebuje czarnych orchidei. - Doskonale? - powtórzył w końcu Nick. - Ty je zamówiłaś? - Tak. - Raven wzruszyła ramionami. - To taki żart dla wtajemniczonych. Nick pomyślał, że w gruncie rzeczy to nie jest żaden żart. To sprawa bardzo poważna. Tak poważna, że nawet jej suknia została bez wątpienia 82 wybrana - a może nawet specjalnie uszyta - by idealnie pasowała do bukiecika czarnych orchidei. - Czy mam pomóc ci je przypiąć?

No cóż. co osiągnął. Raven. która nie potrzebowała niezwykłych i egzotycznych kwiatów. że jest zerem.. nie ma znaczenia. a pod chłodną powierzchnią . Nawet gdyby Victoria lub Blane wcisnęli jej podobny bukiet. Jeśli chodzi o kwiaty. który tak czarująco zabarwił go w odpowiedzi na komplement. który uzyskuje się. Ten smoking leży na tobie bardzo dobrze.Są nieodpowiednie.Dziękuję . czując nagły przypływ gorąca do twarzy w odpowiedzi na jego serdeczność. Nie będę ich nosić. potwierdzający obecność Raven na zjeździe..Dziękuję. Były doskonałe. kpiąc ze swych dawnych koleżanek i kolegów. niezwykłe i lśniły wewnętrznym blaskiem. Pomyślał jednak. Obawiała się.. Nick.a może Blane . dziękuję. by nią wprost tryskać. Bezczelna arogancja Raven dała Victorii okazję podzielenia się z przyjaciółkami odrażającą historią. Czy w innym stuleciu Nicholas Gault zerwałby rycersko szkarłatną literę "A" z purytańskiej sukni Hester Prynne? Pewnie tak. a potem poczuła radość. Raven. że mogą mu zaszkodzić. Jej ustom brakowało uśmiechu. Osiągnęła oszałamiający sukces. kiedy otrzymała czek. Victoria Wainwright-Calhoun osłupiała. Nick wpatrywał się w kobietę. Wspaniały bukiecik. że będzie się upierał przy swoim zdaniu. Miała wszelkie powody. Nick ją ochroni. Zamierzała nosić egzotyczne kwiaty z dumą.zaskoczeniem i wdzięcznością. przypominającym połysk jej wspaniałych włosów. że Victoria .Och . poczuł atłas i lód. a jego stalowoszare oczy mówiły jej. A teraz Nick stwierdził. którą matka . ale mam propozycję: zrobimy im piekło. Osłupiała. myślę. . ale. dokonał więcej. . . co przypominało ulgę. .Nie wiem. i dodał: . pełnym nadziei uśmiechem. . podziwiał w milczeniu jakość kwiatów. a niebieskim oczom -błysku pewności siebie. by go przypięła. że wszystko. A potem uśmiechnęła się. a on nie pozwoli. Zamiast tego wyglądała jak ktoś.W niczym nie poprawią twojego wyglądu.... że Raven nie chce nosić tego bukiecika.W porządku. jej głos był chłodny i rzeczowy. zgromadzonych w Imperialnej Sali Balowej. że coś do niej czuje. Kiedy znowu się odezwała. że lepiej przypiąć je zawczasu. że są nieodpowiednie. Nick uświadomił sobie. . bez wątpienia bardzo kosztowny. Ale z Raven nie promieniowała pewność siebie. . ani dlaczego tak bardzo cię niepokoją. zanim oni będą mieli szansę zakpić z niej.wyszeptała. po ciężko zapracowanym zasłużonym sukcesie. kim oni są.A tak na marginesie.Nieodpowiednie? . I w końcu powiedziała spokojnie: . . wyglądasz bardzo pięknie.Dobrze.W odpowiedzi na te słowa w jej pełnych niepewności szafirowych oczach zabłysło coś. Był znowu śnieżnobiały. chociaż były symbolem hańby. bez śladu rumieńca.pulsujący żar. jak zawsze nosiła je w szkole. . jestem ekspertem.Tak. Pod wpływem impulsu dotknął delikatnie jej policzka. .Dobrze .. Najpierw odpowiedziały mu jej oczy . by podkreślić swą niezwykłą i egzotyczną urodę.Zaufaj mi. Raven zwalczyła tę reakcję za pomocą surowego upomnienia: płaci mu za udawanie. Gdy Nick wyjmował czarny bukiecik z białego pudełka. Gdy ją dotknął.zechce ofiarować jej czarne orchidee i uznała. Wątpliwe.uśmiechnął się Nick. 83 by ktokolwiek ze szkolnych kolegów i koleżanek. . Prawdę mówiąc. że Raven Winter potrzebuje czegoś więcej. zdecydowanie odmówi przypięcia czarnego symbolu hańby do nieskazitelnego białego atłasu.odpowiedziała zaskoczona tą propozycją. kto nie ma najmniejszych wątpliwości. nie było też w niej tego pogodnego spokoju. I Raven nagle poczuła się zadziwiająco bezpiecznie. miękkim. który okazał się dla niej najwspanialszą ozdobą.

Raven . ale z pewnością dosyć. podejrzany sposób. zapewniając im zapas anegdot. a pojawiając się tu ze swymi drapieżnymi szponami wbitymi w jego starcze ramię. że mężczyzna jej życia będzie o wiele od niej starszy i ogromnie bogaty. ciemny. Ale i tak pomimo ich złośliwego skupienia. Ponieważ Victoria zareagowała na to z wściekłością. w dekadenckim. jego zdobyczą. Paciorkowate oczy Victorii Calhoun i jej przyjaciółek były wpatrzone w wejście do Imperialnej Sali Balowej. Ale teraz ta beznadziejna Raven Winter zabawi je raz jeszcze. z którym przyjdzie Raven. teraz odsłonił skrywaną przedtem prawdę. Żadna z nich nie chciała przegapić chwili przybycia Raven. z jaką myśliwy czeka na swą ofiarę. bogaty. ilekroć jej pożądliwe błękitne oczy spoczną na ich bezcennych ozdobach.. tak jak przez ostatnie miesiące bawiło je wspominanie plugawych historyjek o dawnych dniach tej dziewczyny w Meadow Academy. który byli wtedy kilkunastoletnimi chłopcami. niezwykle atrakcyjny w seksowny. potężny i pewny siebie. że mężczyzna. Będzie jego kochanką. że podczas zjazdu raz na zawsze pokaże Raven. nawet wówczas. jaka ochocza. skąd wie. teraz z przyjemnością odsłaniali nigdy wcześniej nie opowiadane szczegóły ich zażyłości z Raven -jaka zawsze była chętna. Victoria i jej przyjaciółki stale komunikowały się ze sobą i często jadały razem kolacje w towarzystwie współmałżonków. jeszcze bardziej smakowite. Przepowiadały jednak z wyższością. że Raven jest prawnikiem w Los Angeles. gdzie jej miejsce. którymi będą rozkoszować się w przyszłości. Patrice była zmuszona wyjaśnić. kiedy wszystkie upiększą się klejnotami wartymi fortunę. jaka rozpustna. mówiąc. wyglądała jak prawdziwa dama z wyższych sfer. ma . że to była. że ona już tu jest. Obiecał żonie.z tłumionym przerażeniem wyszeptała Victoria do Blanea. Jako doradca prawny. jaka niemoralna. kiedy spotykali się już z Victorią. pomimo tego. dodając do skradzionych pieniędzy także biżuterię. będą mogły z pogardą spoglądać na Raven. Ale jego przystojna twarz nie była nikomu znana.rzecz jasna . który zawsze chętnie opowiadał o pozbawieniu Raven dziewictwa. Aksamitna. Może będzie o wiele młodszy. że ich związek trwał w istocie pięć lat. Idealnie pasowała do niego. że jej suknia będzie całkowicie pozbawiona smaku. Też widziano ją tu mile. Kradzieże zostały dopisane do długiej listy występków Raven i w ciągu miesięcy poprzedzających zjazd Victoria starannie uzupełniła swoją historyjkę. jakiś model albo początkujący aktor. Przewidywały też ze złośliwą radością. Victoria i jej przyjaciółki oczekiwały pojawienia się Raven z taką samą złowrogą rozkoszą. by złowić mężczyznę z pieniędzmi. Mężczyźni. kiedy w końcu zjawiła się. Historyjki stawały się jeszcze wstrętniejsze. "ogier". burdelowym odcieniu szkarłatu. ich wzrok spoczął na jego pięknej towarzyszce.. tajemniczy nieznajomy pojawił się tu bez zaproszenia? Jeśli nawet tak. Wyglądał jak jeden z nich. zrzucił całkowicie winę na Raven. był więcej niż mile widziany. Przez ostatnie piętnaście lat wielu absolwentów Meadow Academy przebywało nadal w okolicach Chicago. Za bardziej prawdopodobne uznały jednak. że nadal jest gotowa na wszystko. "przystojniak". że wszyscy obserwowali łuk wejścia do sali balowej.pieniądze. Czy ten wysoki. Raven udowodni bez najmniejszych wątpliwości. . nie tyle co one. na pewno będzie się różnił od niej wiekiem. Dzięki temu w wieczór zjazdu. zanim zorientowano się. To słowo z sykiem . głęboko wycięta.opowiedziała jej dopiero w ostatnim czasie. Dopiero gdy Victoria i Blane zbliżyli się do Nicka. upłynęło kilka chwil. markowymi strojami i wybornym szampanem. Ich oczy instynktownie skierowały się na Nicka. Tyle. Bez Raven uroczysta gala w "Fairmont" byłaby jeszcze jednym przyjęciem z wytwornym jedzeniem. Nawet Blane. by kupić jakiś strój. gdy wspominali je jako 84 ludzie dorośli. że bezlitośnie go uwodziła swoją czarującą niemoralnością.

. Chyba nie masz nic przeciwko temu. To będzie jej osobista misja na ten wieczór. podczas której arystokratyczny Nicholas z pogardą odrzuca tandetną Raven Winter. Kopciuszek. Raven nie powinna była mieć Blane a i z całą pewnością nie powinna mieć tego eleganckiego mężczyzny.. gdy tylko uwolni się od obezwładniających okowów lodu. "Mam" .Jestem Nicholas. wyraźnie zasługującego na kogoś o wiele od niej lepszego. Musiała zagruchać. ale w środku skręcała się z gniewu. zaciśniętych 85 pomimo pozorów idealnie uprzejmego uśmiechu. ilekroć miał na to ochotę.. Pozostaną anegdotki. . To było po prostu niemożliwe. którego nie będzie szukał żaden zakochany książę. mniej niż zero. W ich obecności czuła. by chciwie przyjął ten bezcenny dar. wysyłając ogniste impulsy spod pokrywy lodu. Nick wyczuł silny dreszcz.odpowiedziało serce Raven. kiedy Raven zostanie zdemaskowana jako dziwka i złodziejka. a raz dopełniona. a potem z niej szydził? I brał znowu. któremu kiedyś z taką ochotą i nadzieją oddała wszystko. że o ile nie będzie do tego zmuszony. znowu została uwięziona.Witaj.powiedziała spokojnie Raven.Z wyraźnym żalem odwróciła wzrok od Nicka i rzuciła Raven kpiące wyzwanie. który zmroził jej członki. że zdecydowałaś się przyjść.. które publikowały artykuły na temat "Eden Enterprises" i ich potężnego dyrektora. Palące impulsy ognistego bólu zaczęły roztapiać krępujący ją lód. jeszcze bardziej zatrważającego: pożądanie. . Jak mogłaby jeść kolację z kobietą. Oczyma duszy widziała już. że jest taka. jak wybiega niczym Kopciuszek z wybiciem północy. A dowie się prawdy. Blane przedstawił swoją żonę. a potem jego wdzięczność. Już wcześniej zdecydował. jak jej zawsze mówili: zero. .wymknęło się spomiędzy doskonałych zębów. przysięgała sobie w duchu.Cześć. Miła perspektywa nieuniknionej kompromitacji Raven połączona z faktem. że ci ludzie wcale nie są jej przyjaciółmi. tylko po to. bo czarnowłosy. zamierzał przedstawić się po prostu jako "Nick". że wciąż mogła patrzeć na Nicka. pięknie ubraną i wspartą na ramieniu mężczyzny. podtrzymała na duchu Victorię. Gdy jednak tylko próbowała się odwrócić. że jej serce wciąż bije. . który zamroził Raven.zagruchała. Potrząsnąwszy rękąNicka. ... wynagrodzi jej z nawiązką niezwykłe rozczarowanie. Victoria wyobraziła sobie publiczną scenę. Raven nie mogła jeść kolacji z Victorią i Blanem. nie zasługujące na życzliwość ani miłość. że mieli rację? Raven zamierzała uciec. Ten milczący krzyk był jedynym dowodem. -Będą jeszcze dwie inne pary. którymi można się będzie rozkoszować: szok Nicholasa. co miała do zaoferowania. . A kiedy przesunęła wzrok na Blanea. Kiedy przypuszczał. Absolwenci Meadow Academy czytywali "Fortune" i "The Wall Street Journal". dostrzegła coś. Victorio .Raven! Jesteśmy zachwyceni. Ale ponieważ stało się aż nadto jasne.. czy te piętnaście lat nie udowodniło. która kiedyś dręczyła ją z taką zjadliwością? I jak to możliwe. widząc bezczelną Raven Winter. że spotka się z przyj aciółmi Raven. to porzuci ją natychmiast. by jadła kolację 86 z mężczyzną. łagodne ramiona. Niech tylko Nicholas dowie się całej prawdy o Raven. przeznaczoną wyłącznie dla niej.Pozwoliłam sobie posadzić was przy naszym stoliku . skrywaną pogardę. nie poda swojego nazwiska. szarooki nieznajomy był jeszcze wspanialszy z bliska niż widziany z drugiego końca sali. tym razem przez silne. Nicholasie . znowu i znowu. Victoria gruchała z Nicholasem. które poczuła. Widziała pogardę w uśmiechniętych oczach bogaczki. wyciągnął silną dłoń do Blanea i powiedział: .zagruchała Victoria. I.

i często. by zadać więcej pytań. Omawiano je regularnie w prasie handlowej. Podając jej jeden z nich. .Nick oderwał od niej wzrok i rozejrzał się po sali.Niewiele jest do opowiadania. Victorio. "Przyjaciele" chcieli wiedzieć wszystko o jej pracy.nie odstępował jej nawet na krok. ponieważ potrzebują kogoś. .Ja nie piję .powtórzyła Raven z cichą nadzieją. że dziś trochę szampana może nam pomóc. powiedział: . Kiedy jej dotykał. a kiedy go dokończył i jego oceniające szare oczy znowu spoczęły na niej. były ściśle tajne -o ile zainteresowane strony nie zdecydowały się ich ujawnić . ale zbliżali się już do nich ludzie. -Więc jesteś zadziwiająco piękna i osiągnęłaś zadziwiający sukces. z której tryskały bursztynowe kaskady znakomitego szampana. że jesteśmy w Los Angeles i ci wszyscy ludzie przyszli do ciebie. który wygląda następująco: udawajmy. To nie był wpływ szampana. .Bardzo się cieszymy. Źródłem ciepła i cudownego poczucia bezpieczeństwa był Nick. jego delikatnie opiekuńcze pieszczoty mówiły o czymś o wiele bardziej intymnym niż pożądanie. kiedy doszli do srebrnej fontanny. reżyserów. za co mu płaciła. że jesteś najlepsza. Szare. wpatrzone w nią oczy były ciepłe... Iście epikurejska kolacja zaczęła się od królewskiej sałatki oraz uprzejmego.. tak jak go o to prosiła. ale odsuwała tę myśl.Ja też nie piję dużo . Zajmuję się rozrywką. Był to niespieszny i dokładny przegląd.Jednakże mam wrażenie. Pytanie numer jeden: jaki jest twój zawód? . Warunki umów. Był przy niej .ale same umowy i jej rola jako negocjatora były publiczną tajemnicą. A więc uzgodniliśmy wcześniej.powiedziała Raven.Na samym szczycie. łagodne i pełne siły. pojawiały się w . a potem przesunął płonące stalowe spojrzenie na Victorię i odpowiedział zamiast Raven: . Nie czuję się wystarczająco przygotowany na pytania. Potrzebny mi jest krótki wykład na temat Raven Willow Winter.Więc po prostu odpowiedz na moje pytania.dodał miękko . Jedno i drugie. sięgając po dwa napełnione już kryształowe kieliszki. to zbyt mało. a co dopiero wrażenie ciepła i unoszenia się w powietrzu.Więc? . że kilka łyków. że jesteś bardzo piękna. . . mówiły o głębokim przywiązaniu. żeby przetrwać. które upiła z kryształowego kieliszka. prawda? -Tak. Ale . odkryła to. ale chciał to usłyszeć z ust Raven. Nie było teraz czasu.A na jakim miejscu uplasowałabyś się wśród doradców prawnych świata rozrywki Los Angeles? Bądź szczera. co ją boli. by wywołać jakikolwiek efekt. by powiedziała mu wszystko.. A to znaczy. I za mój plan. Należało się uśmiechnąć.. byś czuła się choć trochę zastraszona przez kogokolwiek w tej sali. weźmiemy sobie po kieliszku szampana i wmieszamy się na jakiś czas między gości. Więc. Nick uśmiechnął się.to nie jest powód racjonalny.przyznał się Nick. . o miłości. że nie ma żadnego racjonalnego powodu.które otoczyły jej szczupłą talię. stuknąć się kieliszkami i wznieść toast. które mogą paść podczas kolacji. Raven wiedziała. powiedział łagodnie: Prawdę mówiąc. . Ale teraz. ponieważ były tak ważne. Nick chciał.. . że to tylko pozory.W porządku. o trosce.silna. zjawy z przeszłości. że będziemy z wami siedzieć przy kolacji. potężna osobowość . -Negocjujesz umowy i spisujesz kontrakty dla aktorów. scenarzystów? Nick znał już odpowiedź. jesteś tu najpiękniejsza.Najwybitniejsi klienci? Największe umowy? . 87 . . Raven. -Tak. Raven wiedziała. lecz zjadliwego przesłuchiwania Raven.Tak. musiała to robić. . a nie Don Perignon. Nick udawał kochanka. A słyszeli. by prowadził dla nich negocjacje w sprawie umów wartych miliony.Jestem doradcą prawnym.Za ciebie. które negocjowała. która najwyraźniej przyczyniła jej wiele cierpień.

Raven uprawia jogging .No cóż. a której często wytykano nieślubne pochodzenie. .No cóż .A więc . że jesteś w takiej dobrej formie. która nigdy nie była zamężna. o dziwo. Raven wahała się. Gdy Nick ujrzał z olśniewającą jasnością czarodziejskie marzenia jej serca.Dla mnie jest tu na to przez pół roku albo za gorąco.Tak.Tak . Ta odpowiedź zdawała się sprawiać Victorii przyjemność.Naprawdę? Nick przez chwilę wpatrywał się stalowoszarymi oczami w oczy Victorii. Z radością zagubiłby się na zawsze w tych pozorach. a jego palce czule dotykały śnieżnobiałej dłoni. Powoduje przemęczenie organizmu. Raven reprezentuje prawie wszystkich ludzi. Ale. A jednak. Nie wymaga wysiłku i działa jak aerobik. Victorio . rozczarowana tą odpowiedzią i zirytowana intymnością między nimi. ale ta fikcja nie skutkowała.odpowiedział."People".Nie. jaką sprowokowała. że zesztywniała. Sandra miała miękki. "Entertainment Tonight" i "USA Today". Raven . typowo południowy akcent. ale narastający przeciwko Victorii gniew stanowił mocną więź z rzeczywistością . . też pozwolił sobie uwierzyć w iluzję ich miłości. . im więcej czytam o joggingu. tym bardziej mi się wydaje.przerażająca pamiątka ich pierwszego spotkania.Mylisz się.Płacę mu. prawda? Byłaś kiedyś mężatką? Raven miała udawać. by udawał". . 88 . .Na razie. "On po prostu udaje -napominała siebie Raven.i prowadzoną mową. to robi wielkie wrażenie. Ogłuszający efekt pytania Victorii o jej nieślubne dzieci zmalał pod wpływem słów Nicka i jego kochających szarych oczu. i już po chwili wiadomo było dlaczego. Jogging może powodować przemęczenie. nigdy nie wyszłam za mąż. Naprawdę. uśmiechając się czule do Raven.tłumaczył. przez jedną cudowną chwilę odważyła się uwierzyć w to wspaniałe marzenie. Victorio . Delikatnie ujął jej drżącą dłoń. by podała nazwiska znakomitości.A co z dziećmi. . .Raven nie ma żadnych dzieci. -Victoria powiedziała to tak. Raven? Masz dzieci? Nick nie dotykał w tej chwili Raven. że nic nie jest w stanie jej powstrzymać.spokojnie odparł Nick.poparła ją Sandra. . o którym byśmy słyszeli. . . . Dało jej to szansę zadania następnego zjadliwego pytania kobiecie. ale i tak wyczuł.Poza tym. dodał: . żona jednego z "kochanków" Raven. . ale atłasowa skóra była jeszcze trochę 89 chropowata . Ilu z was słyszało o przyrządzie gimnastycznym edenie? . jak gdyby z powodu klimatu Chicago była w gorszej formie od Raven. które reprezentowała.Nie. ale praca w ogrodzie to cudowna gimnastyka. Raven. Więc prawdopodobnie nie masz wiele czasu na osobiste życie. lecz Victoria . Skaleczenia znikły. albo za zimno. zanim potwierdził. że nie jest on zdrowy. z którą przed tym wieczorem nigdy się nie spotkały. kiedy naciskano ją. I Nick jeszcze raz odpowiedział na pytanie skierowane do Raven.mruknęła Victoria. . .i wydawało się. jak gdyby dosięgnął ją ogłuszający cios. .podsumowała Victoria z ledwo maskowanym zadowoleniem -nikt z ludzi. Potem. .oznajmiła Victoria z wymuszoną wesołością. Nie ona panowała nad sytuacją.A poza tym pracuje w ogrodzie. ponieważ żaden mężczyzna nigdy nie patrzył na nią z taką czułością. że znajdują się w Los Angeles i ci wszyscy ludzie przyszli do niej z powodu jej kwalifikacji.Nic dziwnego. o których słyszeliście.

On tylko udaje. wiedząc. . .Nie . że zatańczy z nimi wszystkimi. że teraz czuje do nich jedynie pogardę. To było ostrzeżenie i Raven nagle uświadomiła sobie. . czy nie. Jak gdyby unosiła się wysoko nad nimi.Najwidoczniej wymyślił go ogrodnik. kiedy wszystkie musiałyśmy się dzielić. Prawdopodobnie wiesz już o tym. . Czy wciąż jest zagubiona w odległych marzeniach? A może jej inteligentne. wzruszyło ramionami na znak przeczenia. . by ją zaakceptowali. nie słabości. postara się. Raven? . prawda? . Dokładnie odtwarza ruchy osoby pracującej w ogrodzie.Jednak słyszałeś o tym urządzeniu do ćwiczeń? . 90 11 Mogę z tobą zatańczyć. Myśląc o tym wieczorze. że niezależnie od tego. Nick udzielił wymijającej odpowiedzi.wtrąciła szybko Raven. że wie.Jesteśmy tak zapracowani. by zatańczyła z Blanem. ani przenikliwe. że słyszało o edenie. Mówiłeś.powiedziała sobie. a teraz jego sztuka .Myślę. czy Nick dowie się o mnie prawdy . że mu na mnie zależy".Zechcesz odstąpić Nicholasa na jeden taniec? Przecież był czas.powiedział. . włączyli do swego koła. Nicholasie.Oczywiście. Musiał teraz zobaczyć jej twarz. Raven nie chciała.uśmiechnęła się Raven.spytał cicho. Teraz to już nie miało znaczenia.Masz jakąś opinię na temat podnoszenia ciężarów? . Czuł. Victorio . podczas gdy przedtem nigdy nie dorastała im do pięt. ale nadal dotykał dłoni Raven.Pięć na osiem osób przy stole przyznało. którą wykonuj ą. To dla nas taki luksus. ale nie jestem znawcą męskich sylwetek. Raven planowała.entuzjazmowała się Sandra. Było to życzenie. Sądzę. I planowała dać im wszystkim jasno do zrozumienia. Jednak w tej chwili Raven nie chciała już z nimi tańczyć. czy Victoria zatańczy z Nickiem. które Nick odczytał z zadziwiającą jasnością.Wzrok Nicka skierowany był na Sandrę. Celem ćwiczeń jest ujędrnienie i hartowanie ciała bez rozbudowy muskulatury.. . prawda? Raven zorientowała się natychmiast. angażuj ą wszystkie grupy mięśni. To pragnienie wypływało z siły.A ty. które nie były ani zamyślone.Tak. że więcej daje niż tradycyjne podnoszenie ciężarów. jak się odpręża w odpowiedzi na jego dotyk. To udawanie było takie cudowne.Nie mam dzisiaj ochoty nikomu odstępować Raven. co zamierzała powiedzieć Victoria: "Przecież był czas. by Blane Calhoun jej dotykał. lecz roztańczone. . "To nie ma znaczenia. ale są tam również dodatkowe urządzenia do ćwiczenia mięśni. jeśli ktoś postawił sobie takie zadanie.. błękitne oczy stały się nagle przenikliwe co dowodziłoby.Tak . kim on jest? Nick spojrzał na nią i zobaczył jej oczy. . co miało dla niej stanowić rodzaj kary. w tym Raven. że jesteś architektem terenów zielonych. -I co? . . że zatańczy z Blanem. . by poznał wszystkie jej wstydliwe sekrety. . Zamierzała pozwolić im. a nawet trochę rozgrzewa. by jeszcze raz jej dotknęli. że nie chcę stracić ani jednej minuty. że znowu jej zapragną. . iskrzące się jakimiś niewypowiedzianymi myślami. .. że Victoria chce. Nie chciała nigdy więcej czuć ich rąk na swym ciele. kiedy wszystkie musiałyśmy się dzielić z tobą naszymi chłopakami". Nicholasie? . że rzadko mamy okazję tańczyć ze sobą.. wiedząc doskonale. zawsze wolałabym podlewać róże. jedynie dzięki pracy.Jest po prostu wspaniały . że cały czas wiedziała. że zawodowi ogrodnicy mają wspaniałe sylwetki.Nie będziesz miała nic przeciwko temu. Dawniej tak rozpaczliwie pragnęła. ale Nick to tylko doskonały aktor. jak tylko orkiestra zaczęła grać.rzuciła jej wyzwanie Victoria. a dwoje innych.Ale myślałam sobie. które jeśli są prawidłowo wykonywane. że gdybym miała wybierać pomiędzy podnoszeniem ciężarów i podlewaniem róż. Raven? Poza tym ty i Blane powinniście chociaż raz zatańczyć ze względu na dawne czasy.spytała Victoria.

No. Victoria była najwyraźniej zdecydowana odsłonić przed nim największe wady Raven i jej najhaniebniejsze występki.bogaci i to był najłatwiejszy sposób zdobycia ich pieniędzy. zagubione szafirowe oczy i palący ból. Nicholasie. Złośliwość Victorii rozwścieczyła Nicka. .Śnieżnobiałe. . . . że Nicholas słyszał już dosyć o seksualnych wybrykach Raven.Zatańcz ze mną. 91 . A gdyby nawet było inaczej. że Blane. . Nie potrzebuje moich pieniędzy. na okropne wspomnienia o tym. Było jasne. że może go naprawdę obchodzić.. że Raven pragnęła. Dzięki Bogu. .powiedziała spokojnie . Po chwili powiedziała z powagą: . starając się i mnie nastawić przeciwko niej". to musisz znaleźć coś poważniejszego niż seks pomiędzy nastolatkami wiele lat temu. . Aon postanowił.Nie niepokoją cię tlące się uczucia? "Niepokoją mnie czarne orchidee . Na prowokacyjną uwagę Victorii. Nick. Victorio.Tak? Dlaczego tak mówisz? .W najmniej szym stopniu nie martwią mnie tlące się uczucia.Po co mi o tym mówisz.Sądzę. Nick . aby Victoria opowiedziała wszystko Nickowi. na jego ton. Znaczenie jego słów było boleśnie jasne.. natychmiast. . -Nie.Przepraszam. lodowate.. . Wtedy skończy się fantazjowanie. A ciebie? Przypuszczam. -Tak. Raven Winter i Blane Calhoun nigdy ze sobą nie tańczyli. że wysłucha tego i beznamiętnie zbije jedno oskarżenie po drugim. co powinieneś wiedzieć o Raven. Raven. Victorio? Sądzisz. nadal uśmiechając się... Raven . zlodowaciałe palce.Victoria powiedziałaby więcej.nie licząc kilku słów stanowiących wstęp do seksu.To może zrobimy coś innego? Takie spotkanie po latach.aktorska miała zostać poddana ostatecznej próbie. że mnie też chce złapać? . nigdy do tego nie doszło.Raven była dziwką. Była biedna.pomyślał Nick. prawda.Nigdy ze sobą nie tańczyliśmy. zachłanne pożądanie. odpowiedział lekko: . śliczne. . 92 Podczas gdy Nick i Victoria tańczyli. Victorio. czym była piętnaście lat temu. nimfomanką. Blane chciał jąmieć. .Raven. że Śnieżce wcale nie przychodziło to z łatwością.. o tym. a nawet nie rozmawiali . prawda? Raven zadrżała. widziała w jego oczach przerażająco znajome.Ponad piętnaście lat temu. ale..Bo Raven spała. Łatwy? Nick był przekonany. Gdzie? Za . . siedzący przy stole Blane przysunął się bliżej do Raven. a chłopcy . ale zmusił się do zachowania spokoju.zatańcz z Victorią. reagując na jego słowa.Jest jeszcze coś. Nick odpowiedział leniwym uśmiechem bez najmniejszego zakłócenia rytmu powolnego tańca. Nicholasie. nigdy nie chodzili na randki. . uwodzicielsko.Jej pragnienie bogactw może być równie nienasycone.. uprawiała seks. . jak jej pragnienie seksu. I niepokoi mnie także.wyszeptał miękko. z niemal każdym mężczyzną w rym pokoju.. .Raven jest bardzo bogata. by zmusić któregoś z nich do małżeństwa. ale jego szare oczy stały się ostre.. kim dla niej był.a nie żar uczuć. że istnieje taka możliwość.. ale jeśli chcesz poddać próbie moją seksualną pewność siebie. .Próbowała zajść w ciążę.Musisz być bardzo pewny siebie w sprawach seksu. że próbujesz przyczynić jej jeszcze więcej cierpienia. Jakiś instynkt samodestrukcji sprawiał. który nie daje jej wytchnienia .. Spała ze wszystkimi.

gdy tak chętnie oddała swoje dziewictwo Blaneowi. żarzące się węgle nagle drgnęły. szukając tylko własnej satysfakcji. W ciągu dwudziestu lat od czasu.pomyślała Raven. a potem nagle zapłonęły palącymi płomieniami bólu. że działo się tak dlatego. Raven pozna natychmiast.No. jeszcze bardziej pociągająca. że jest to kłamstwo. Wyglądali jak kochankowie. Jednak. Choć nikt ich tam nie mógł dostrzec. kiedy rozpocznie się opowiadanie: zmysłowy wdzięk opuści ciało Nicka.Zatańczmy. Twarz Nicka była poważna niczym kamienna rzeźba.. . odpowiedziała z powagą na pytanie Blanea. . zaspokajali ją zawsze tam. . Po chwili. że kobiety podobno potrzebują najbardziej czułości. A teraz jesteś jeszcze piękniejsza. Raven uświadomiła sobie teraz. Nie. że coś do mnie czuje. jakie znała. Zaprowadził ją do odległego. a nie kilkunastoletnimi chłopcami. Ma na to zbyt wiele dumy. a ich pożądanie było brutalne.skarcił ją. częstując go wszystkimi brudnymi szczegółami. Dowiedzieli się gdzieś lub przeczytali. Ale tylko jemu było dobrze. by tańczyli jak kochankowie.ponaglał Blane. pragnęli jej dla swej przyjemności.czułości. że ów spektakl jeszcze się nie rozpoczął.. gdzie nie mogły ich wypatrzyć oczy ciekawskich. Ale w gruncie rzeczy byli tacy jak Blane.Tak. -Nie. Prawdopodobnie zabiłby cię gołymi rękami. Raven . Miałby coś przeciwko temu.Żadne pieniądze nie skłonią go teraz.Chodź. choć wiedziała. doszła do wniosku. a w jego głosie pojawiła się odrobina czułości. Raven. że twój amant miałby coś przeciwko temu? . był z nich wszystkich najuczciwszy. . zwłaszcza na samym początku. Raven. Dlatego też jej dojrzali kochankowie uwodzili ją pozorami czułości. najwyraźniej i on czegoś się nauczył. A Raven czuła się potem jeszcze bardziej pusta. przystanął i uśmiechnął się do kobiety.. zwłaszcza po tym. że pożądając jej. Byli pewnymi siebie kochankami i kiedy mieli ochotę na zbliżenie.naciskał Blane. że zrobiono z niego głupca. . chciał.którąś z aksamitnych draperii? A może na górze. a potem ujął oburącz jej talię. że byli dorosłymi mężczyznami. Ich ciała nie stykały się.Myślisz. że Victoria powie Nickowi całą prawdę o niej. Zawsze było nam tak dobrze razem. osamotniona i opuszczona niż przedtem." W pewnym stopniu odczułaby ulgę. że Victoria jeszcze nie podzieliła się z nim druzgoczącą prawdą.Wiesz. Nie miała wątpliwości. chronił Raven. "Wie wszystko . kiedy jej kochankom zdarzały się przejawy autentycznej -jak się wydawało . gdy jego twarde mięśnie napną się ze wstrętu. czulszy niż jakikolwiek mężczyzna. Odwróciła wzrok od Blanea i odnalazła Victorię i Nicka. Może po prostu minie stół i wyjdzie z sali. wiele chwil. Położył jej smukłe ramiona na swej szyi. Nie zniósłby tego. był taki czuły. . by ze mną został i nadal udawał. gdy szedł za Victorią z parkietu do stolika. pamiętasz? Dobrze? Coś poruszyło się głęboko w niej. która witała go z takim przepraszającym lękiem. jak Victoria skończy raczyć go opisami jej młodzieńczych wyczynów.. Nicka nie obeszłoby. sypiąc iskry. Blane nigdy nawet nie udawał czułości. co najbardziej wymownie świadczyło o tym. Gdy jednak Nick dotarł do stolika. Nick wciąż poruszał 93 się z wdziękiem i zmysłowością. ale Nick .Nie bądź taka zdziwiona. obserwując ich taniec. Raven w końcu zrozumiała. w jego apartamencie lub jej apartamencie? . kołysząc się łagodnie w takt romantycznej melodii. rozpaczliwe i zachłanne. ciemnego kąta sali. zwłaszcza na początku. gdyby zniknęła z Blanem. były chwile. łatwiej byłoby jej znieść to niż jego gniew. . Nick jak dotąd bardzo poważnie traktował swoją pracę. że zawsze cię pragnąłem.

powiedział w końcu. .Miałem ciekawą rozmowę z Victorią . spójrz na mnie. zniknął..uśmiechnęła się uroczym.Dlaczego.. którzy kiedyś byli twoimi kochankami. . Mieli wtedy po kilkanaście lat.Powiedziała ci. .A więc mi powiedz. tak samo Willow. oczywiście. że już wiem. żeby przebywać w sali pełnej mężczyzn.. Raven .i czekała. . a ja biedna.powiedziała cicho. . . . .. mężnym uśmiechem. Raven spuściła głowę zawstydzona. . Szybko jednak.Nie . 95 Jej zaskoczone.Nigdy nie byli moimi kochankami .Dlaczego tak obchodzi cię. który jednak już po chwili zbladł. z wieloma mężczyznami z tej sali.Chyba dlatego. . Nick.Raven. Raven? Dlaczego wszyscy mieliby cię nienawidzić? .. .. co robiłam. . spałam.Drażnili mnie. Ale zapanował nad sobą.. że potrzebuję.Chcesz wiedzieć. gdy skończył tańczyć z Victorią.Co jeszcze powiedziała ci Victoria? . Instynktownie zapragnął zniszczyć ich wszystkich. Prawdę mówiąc. co ci ludzie myślą o tobie? Nie potrzebujesz ich aprobaty. . Raven? . 94 . że zadrżała.Raven to piękne imię. a ja byłam. przypomniała sobie kamienną powagę na jego twarzy. .Po chwili dodał bardzo miękko: .czuł lodowate napięcie milczącej kobiety w jego ramionach.powiedział Nick. to idealne imię dla kruczowłosej piękności.Możemy wyjść.Co masz na myśli? . . gdy zorientował się. I. jeszcze to moje imię.Dlaczego tu jesteśmy.Znów zakipiała w nim złość: . Raven była sztywna. zaniepokojona .wyszeptała.Dlaczego ktokolwiek miałby cię nienawidzić? Jego łagodność sprawiła. .Myślałam. Gorąca wściekłość przeszyła Nicka. .Co złego jest w twoim imieniu? . że muszę być bardzo pewny siebie pod względem seksualnym. . co mi powiedziała? . że moja matka i ja mieszkałyśmy na terenie jej posiadłości i że wszyscy mnie nienawidzili. ale Nick palcem podparł jej podbródek.Dziękuję .Chcę z tobą tańczyć. jak bardzo zraniły ją te bezlitosne kpiny. Przez jedną cudowną chwilę Raven Willow Winter zapomniała o swym wstydzie. a oni nosili markowe stroje. zniszczone ubrania.i czekał.. Czekał bardzo cierpliwie.Samotna? Opuszczona? Tak jak teraz? . uprawiałam seks .. iż byłam taka inna. ..Tak. i bólu.Więc może pójdziemy na górę. -A teraz? .wyznała. aż wreszcie z wyraźnym lękiem spełniła jego rozkaz. Oni byli bogaci.Nie jestem dumna z tego. zbyt szybko. że jestem ptakiem śmierci. prawda? ... Miałam używane. jeśli chcesz. że byłam bardzo biedna. znajdziemy w radiu jakąś stację soft-rockową i potańczymy . płaczącym drzewem. . . smukłej jak wierzbowa gałązka.Powiedziała.Jestem pewna.Ja też chcę z tobą tańczyć.Nie ma usprawiedliwienia dla okrucieństwa. uniósł go . . szafirowe oczy rozbłysły łagodną nadziej ą. Dodawał jej otuchy swymi dłońmi i szarymi oczami.To oni powinni się wstydzić. .Byliśmy nastolatkami. i to zaraz.

Chcę ciebie.wyszeptała. by powitać jej usta. lecz wywoływał ciepło. Jednak ciągle słyszał ostrzeżenia Victorii: to Raven ich wykorzystywała. .sobie na osobności? 12 Tańczyli w swoim fiołkoworóżowym i kremowym salonie wyłożonym pluszowym dywanem. nie było. Zamiast tego był przymus. Naprawdę doceniam to. rozpaczliwe pragnienie akceptacji. ucieczki od lodowatej samotności i palącego bólu. Raven? . Ale w gruncie rzeczy nie wiedział. ale Raven uważała go wciąż za dobrego ogrodnika. ponaglana śmiałymi podszeptami pożądania. że ich usidli. a Raven -jak lód. która uwodziła po to. czy może jej zaufać.wciąż ją lubi? Płaci mu za to. że jest nią zainteresowany.po raz pierwszy płonący w niej ogień nie sprawiał bólu. o chłopcach.swoim bogatym przyjaciółkom? 96 Raven odsunęła się. nigdy też nie miała faktycznie wyboru. Nick był jak stal. Ten szept zdawał się nieść echem poprzez czas. może nawet nierealne. iż niczego nie udaje. musiał kontynuować tę maskaradę. Pożądanie. A i teraz czy nie potrzebuje czegoś rozpaczliwie od tego uwodzicielskiego nieznajomego. Jego pocałunek był czysty i delikatny jak gorące pozdrowienie. wiedziały o tym. zna jej wstydliwe tajemnice. . Zastanawiała się. czego on pragnie. tak okrutnie zdradzone kiedyś przez kobietę.choć wciąż delikatnie -badały jego usta.spytał miękko.Kiedy pozdrowienie zmieniło się w pytanie. czy Nick po prostu nie gra doskonale swej roli. wstąpienia w jakiś urojony krąg miłości.. które z niej szydziły. Nick kochał się z wieloma kobietami. że Raven interesuje go bardziej niż jakakolwiek kobieta. mając nadzieję. z którymi się umawiał. schylił się. którym był w rzeczywistości. który jest taki czuły. że tak przed wszystkimi udawałeś. Raven uniosła ku niemu zapraszająco twarz.Nie musisz tego robić. Intensywne lśnienie jego oczu zdradziło wyraźnie. by udawał. A im szybciej narastało pragnienie. całą bez wyjątku. jutro. kładąc łagodnie palec na jej ustach. Jego serce w to wierzyło. rzecz jasna. to ona z wyrachowaniem uwodziła bogatych młodych mężczyzn. W końcu. Raven pragnęła się kochać. pulsujące ciepło. daleko poza granice tej nocy. Nigdy dotąd tak naprawdę tego nie chciała. Nick. jak przy niewinnym. . którzy ją wykorzystywali. czego chcesz. Wolał nie przyznawać się. Kobiety. co opowiadała mu o swej przeszłości. ale w ich pieszczotach nie było nic chłodnego ani nieustępliwego. a jednak -jak się wydaje . . odpowiedziały nań miękkie wargi Raven. z tym większym naleganiem . bo ze względu na swe ukochane córki. by usidlać. które do niej czuł. ale to zmysłowe spojrzenie przekazywało też inny. akceptowały to i . że zarekomenduje jego usługi -jako ogrodnikakochanka . Było to niebezpieczne pragnienie.Czego chcesz. udawane. o dziewczętach. Pragnął wierzyć w to.powtórzył spokojnie. otulające ją tak łagodnie jak jego ramiona. a nie za bogatego niczym Krezus człowieka. by ją lubił. rozchylone w radosnym zaproszeniu. że są kochankami. przez wszystkie dni i noce swego życia. Gdy ich pocałunek pogłębił się i słyszała ciche westchnienia pożądania -jego i swoje . Nie zamierzał powtórnie się żenić ani angażować emocjonalnie. Nick. Ich ciała kołysały się lekko. przed ślubem z Deandrą i po rozwodzie. a kiedy rozkoszna zachęta tego gestu stała się dla Nicka jasna jak słońce. Nick potrzebował Raven. czułym pocałunku. Nick pragnął mieć Raven dzisiaj.Powiedz mi.Ciebie . ale nie mógł też z całkowitą szczerością oświadczyć. Nick powstrzymał dalsze słowa. córkom. Płaci mu. . pragnął jej i był w niej zakochany. Raven . Nick oddał swą miłość. Może ma nadzieję na sowity napiwek? A może spodziewa się.. wymowny sygnał: że wybór należy do niej.

Zaciągnął ciężkie zasłony i uśmiechnął się czule i uspokajająco. wyprawą w dzikie i niezbadane terytoria pożądania. Raven słyszała te uspokajające słowa. .Nie ma tu dyni. ale każda z nich będzie obietnicą wieczności. Zaczął rozbierać ją powoli. epikurejską ucztę. widząc jej niepokój. całował najpierw te miejsca. a pomimo to wyciągnęła ręce. znający mapę rozkoszy na pamięć. łagodne światło. kiedy sięgał. ze wszystkich podróży? 97 Grunt się nie śpieszyć. poranione przez upadek na jezdnię. Że to odkrywca w dziedzinie zmysłów.. .. z dala od łóżka. . Ślady pozostawione przez jego czułe wargi będą niewidzialne.. . by ten pierwszy raz wydawał się jej początkiem wieczności. I jak powinien odbyć tę najważniejszą. Nick pocałunkiem pożegnał na chwilę śnieżnobiałą szyję. . była czymś zupełnie nowym. . Kopciuszku .. jego usta i serce 98 wysyłały przeprosiny i obietnicę: "Przepraszam. Rozpaczliwie potrzebował Raven. Nick zabrał ją do sypialni. które przytrzymywały te pasma włosów. że marzenie potrwa tylko kilka chwil.Potrzebuję cię. Jego usta będą tkliwie celebrować kochającym pocałunkiem każde odkrycie. do jej sypialni. by zacząć jego rozbierać. -Nie. najbardziej utalentowany i doświadczony. . którą należy się delektować bardzo powoli. Naleganie w jej głosie sprawiło. Tylko jedna pieszczota naraz. bardzo powoli. jak on to robił: jako przelotny romans. zapewniający towarzystwo i rozkosz. namiętności.Rozbieram cię. że zdarzy się coś. Nick rozbierał ją. Uświadomił sobie. kiedy tańczyli i całowali się. pragnienia i lęki. A kiedy była już naga. Tylko ty i ja.ostrzegł ją łagodnie ... którą miał właśnie rozpocząć. że sprawiłem ci ból. Raven. że był najlepszy ze wszystkich. i miłości... jakby to był ich własny księżyc..Pragnę cię. i zobaczył w nich lęk. Kochanki Nicka rozpowiadały. aż pozostała tylko czarnobiała jedwabistość samej Raven. .Co robisz? .traktowały ich związek tak. Jednak podróż z Raven. Lampa stała na toaletce. Będę się bardzo starał. co wszystko zniszczy. który udawał się w tę zapierającą dech podróż z niezachwianą pewnością siebie i niewiarygodnym opanowaniem. których znały. za którymi mógłby podążać. aby zapalić porcelanową lampę.Ani białych myszy. Gdy czule pieścił gojące się skaleczenia. Nick. ukrytą teraz za kurtyną czarnego jak noc jedwabiu. -Nick. że to niemożliwe.Pośpiesz się. szczupłe palce i pociemniałe zmysłowo szare oczy skoncentrowały się intensywnie na delikatnym i powolnym zdejmowaniu szafirowych klejnotów. gdyby się zagubił. które nie wymknęły się z lśniącej korony. .powiedział miękko. zdejmując czarny jedwab i biały atłas.. zaczynając od spinek. że przesunął wzrok z migotliwych błękitnych kolczyków na migotliwe błękitne oczy.Jeśli to zrobisz . i najniebezpieczniejszą. Ale chciał. a w końcu -zapomnieć. Nie pozostawi żadnych drogowskazów na jej śnieżnobiałej skórze. Odczytywał teraz jej myśli.Też mnie pragniesz? .nie będziemy mieli całej nocy. dawała złociste. które zdobiły jej uszy. Z tej raz rozpoczętej podróży nie ma powrotu. i mamy przed sobą całą noc. że nigdy dotąd nie udawała się w taką podróż.. Potem jego długie. Sądzi. by nigdy więcej cię nie zranić". których nie całował dotąd żaden mężczyzna: dłonie i kolana.

I gdy Raven skończyła swoją historię. Byłaś młoda.. Wysłałam jej w sumie dwadzieścia pięć tysięcy dolarów. Raven? . a jego łagodność mówiła Raven. które wyśpiewywało jego serce: "Kocham cię! Kocham cię!" Nigdy dotąd nie zaznał takiego spokoju. Pomyślał. . I możesz je sobie zatrzymać". . by spojrzała na niego. . patrząc w jej zdziwione oczy. która przyczyniła jej tyle cierpienia. jeśli tylko zdołam. by na przekór wszystkiemu kochały swoją matkę.Nie jestem złodziejką.uzupełnił Nick. bardzo powoli. w tej chwili. że nie znikną.. Drżała.Jest jeszcze coś..Teraz to wiem . Gdyby wniesiono oskarżenie. Ujął dłońmi jej twarz.Mówiła mi.A więc mnie rozbierz. Chciałam. uważają. zobaczył w jej rozjarzonych błękitnych oczach pełne odwagi słowa. ale wciąż było w niej ponaglenie . . że nie miało to dla niego znaczenia.W gruncie rzeczy matka Victorii bardzo na tym skorzystała. a on czule odgarniał czarne włosy. konsekwencje dla ciebie byłyby katastrofalne.Ona. -Tak? . już. . że jestem złodziejką. bo chciał zobaczyć. Raven wierzyła teraz w marzenia.. zdradza Sheilę. Były to te same radosne słowa.szepnął miękko przy jej ustach. że wyznając prawdę. by znał prawdę. Potem.I klejnoty . Nicka też bolało serce. miękkich prześcieradłach.Co się stało. spojeni wciąż przez ogień namiętności. a jej błyszczące niczym drogie kamienie oczy stały się bardzo poważne. powiedział z wielką delikatnością: 99 -Chroniłaś ją. taki spokój odzwierciedlają się na jej ślicznej twarzy. Ale gdy uniosła głowę.. abyś to wiedział. gdy moja matka i ja mieszkałyśmy w ich posiadłości.Skradłaś moje serce. które lśniły pewnością siebie. Nick ostrożnie wplótł palce w czarne włosy Raven. tak jak obiecywałam. gdy się kochali. Wzięłaś na siebie winę za to.... Kochać cię. potrzebował jej znowu. gdy odszukały guziki jego koszuli.Przyznałaś się. . by przyjęto na prawo osobę karaną. wierzyła. jak taka doskonałość. Raven.. że kradłam pieniądze w domu jej rodziców. ponaglając ją. nigdy nią nie byłam. położył ją ostrożnie na chłodnych.I zamierzam cię kochać.. choć były . które splątały się. byli jednością. Nick. zdesperowana i biedna. nie lękiem.... i pewnie. ale jej palce były spokojne i pewne. . I gdy go przyjmowała. choć ona nigdy nie dbała o nią. . stopieni w kulę rozkoszy. dygotała w środku od gorąca. w końcu spłaciłam ten dług. Chciała. Raven. powiedział: .Ale oskarżenie nie zostało wniesione i.cudowne ponaglenie.Ponaglony jej słowami Nick oderwał wzrok od pokaleczonej dłoni . co ona zrobiła. Mało prawdopodobne. ale była jej matką. Gdy jednak zaczęła mówić.nawet po tylu latach uważała.. zobaczył w nich tylko niepokój. I pani Wainwright nigdy nie mówiła nic o klejnotach. Słyszał w jej głosie żal. Ale dla niej miało to znaczenie. "Owszem -pomyślał Nick. Podobnie jak coś głęboko ukrytego zmusza jego śliczne dziewczynki. o wiele potężniejszą od poprzednich. .i powitało go spojrzenie błękitnych oczu.Uśmiech Raven zbladł. Uśmiechnęła się krzywo. Byli spleceni. gdzie zacierały się różnice pomiędzy ciałem jej i jego. piękniejsze niż najdoskonalsze z szafirów.. że Raven nawet teraz jest lojalna wobec matki... . gdy słuchał słów Raven. o czym Victoria prawdopodobnie ci nie mówiła. wszystkie jej przyjaciółki. poczuła ból w sercu . wywołane pożądaniem. Pragnął jej. by spojrzeć w jej oczy. Wiedział wszystko i już jej wybaczył. sercem jej i jego. Te słowa obmyły ją falą ciepła. co z pewnością znacznie przekracza wartość rzeczy skradzionych. . Kiedy skończyła go rozbierać. poczucie winy z powodu wyjawienia prawdy o kobiecie. .

Dryfowali od rozkoszy do błogich snów. Nicholasie? Poczuł przypływ gniewu. Nick uśmiechnął się.tak niezwykłe. Gdy Nick poruszył się. że jest wpół do drugiej. Victorio. Wiosenna zamieć śnieżna pojawiła się dosłownie jak grom z jasnego nieba.Mam apetyt tylko na ciebie.Czy coś się stało. gdyby to jemu się przydarzyło. zanim udowodnił jej. Mówi Victoria. jak bardzo jej pragnie. Ale ona i Michael nie zostaliby uwięzieni przez zamieć.Tak mi przykro . powiedział: -Zaczął się lunch. I Raven po raz pierwszy w życiu nie bała się takiej intymności. . Miasto. Zarezerwowaliśmy dla was miejsce przy naszym stole. głos z radia powiedział im. Odłożywszy słuchawkę. Michael z pewnością byłby wściekły. Gdy Nick i Raven dokonywali tego dramatycznego odkrycia. wszystko jest w absolutnym porządku. po raz pierwszy uwierzyła -i nie było to udawane . Zapanował nad sobą i odpowiedział wesoło: .Myślę. a szampan leje się strumieniami. że Raven i ja darujemy sobie lunch. oczekiwania. Nick spojrzał na Raven i powtórzył namiętnie: . . że zrani Raven. a nie "kochać się z tobą". ale każde z nich miało ważne zobowiązania w drugiej części kontynentu. . gdy znudzi się jej doskonałym ciałem. porzuci ją. i dopiero wtedy.Dzień dobry.że naprawdę ma coś do zaofiarowania. tym razem zostało nim zaskoczone i sparaliżowane. Witał pocałunkami te części jej ciała. jak między pozorami a wiarą. czas. ale raz po raz budziły się ich splecione ciała. "Kochać cię" powiedział. gdy usłyszał w głosie Victorii nutkę nadziei. a jeśli nawet zostanie wtedy otwarte. Przekaż wszystkim pozostałym nasze przeprosiny. że jest to różnica taka. Nick i Raven byli bezpieczni w samym środku krainy baśni. co ich wiązało. które nawet podczas snu ciągle od nowa rozpoczynały cudowny taniec miłości. Następnym razem obudziło ich radio.wyszeptała Raven.Jesteś głodny? . a słysząc jego ciche westchnienia.Nie. spowodowane koniecznością zakwaterowania wszystkich pasażerów. na pewno będą duże opóźnienia. . co to znaczy. .Poczekaj chwilkę. mogą jeszcze spędzić chwilę na wspólnym podziwianiu wspaniałości jeziora i nieba. instynktownie spodziewając się wybuchu gniewu Nicka. narzucił jeden z hotelowych płaszczy kąpielowych i podszedł do okna. Zanim zaczną przygotowywać się do wyjazdu. między wyobraźnią a rzeczywistością.Nick zakrył dłonią słuchawkę i spojrzał na śliczną twarz Raven.Powiedziawszy to. Jedzenie jest wspaniałe. na które zabrakło mu czasu poprzednim razem. znów zaniepokojoną. by odsunąć ciężkie zasłony. przypominając jej.. jeśli maj ą zdążyć na lot o czwartej do Los Angeles.Chyba nie. . jedynie niepokalanie biała plątanina wirujących płatków śniegu. Nicholasie. Victorio. czuła radosny bezwstyd. 100 .Więc nie zobaczymy się już? . aby podnieść słuchawkę.Mam apetyt tylko na ciebie. Victoria i Blane zarezerwowali dla nas miejsce przy stole. Piętnaście po jedenastej. pełne pożądania. gdy się uspokoiła. Ale za oknem nie było jeziora ani nieba. Nick pocałował ją. Nick odsłonił słuchawkę. by wziąć prysznic i ubrać się. . które Nick nastawił na budzenie. . zamknięto przynajmniej do rana. Oddała się Nickowi jak nigdy przedtem.. Raven czuła. zauważył godzinę na znajdującym się koło łóżka zegarze. 101 . Ten sygnał znaczył. Międzynarodowe lotnisko OHare. W końcu obudziło ich coś o wiele mniej czarownego: przeraźliwy dzwonek telefonu. zawsze przygotowane na zimowy śnieg. niechętnie wyszedł z łóżka.

że film się kończy. ale nie powiedziała tego na głos. Gdy sobie to uświadomił. ale znam jej prawdziwe nazwisko.Tak. Jednak tym razem nie był to smutek. zawieszonego ponad Aleją Gwiazd. że byłabym zaskoczona. że najprawdopodobniej nie będzie jej jutro w pracy i należy odwołać wszystkie wyznaczone na ten dzień spotkania. by nie zmieniał szczęśliwego zakończenia jej książki. biorąc ją szybko i brutalnie. Na dworze musiało być okropnie zimno.i udało mu się. Gdy wybierał numer do swej posiadłości w Bel Air.Tak. wdzięczna.. pośpieszyć jej na ratunek . oczekując. . Michael nalegałby. Co więc powiesz na taką kolejność: telefon. Miałyśmy się obie spotkać jutro na lunchu z Jasonem Coleem. . a ona byłaby uszczęśliwiona. na wszelki wypadek zadzwoniła do informacji telefonicznej w Kodiaku. w spisie abonentów nie było ani Lauren Sinclair ani Marilyn Pierce. podeszła do okna i przyglądała się zadymce śnieżnej. które czuł. Intensywnie nad czymś myślała. Raven potrząsnęła delikatnie splątanymi w nocy czarnymi lokami.Nie.Hej.Masz pamięć fotograficzną? . I kiedy w końcu przekonałaby go. Pomyślałby jeszcze. że Raven znów sprawia wrażenie smutnej i zagubionej. gdzie się zatrzyma. 102 13 Raven była zupełnie pewna. Jednak.Pomyślała. .Kiedyś miałam. Ona i ja musimy przekonać Jasona. .To nie koniec świata. proszę. Ale telefon odebrała jego dwunastoletnia córka. podczas gdy on czarowałby ich żony. Potem. Przypuszczam. ale ona nawet tam czułaby wewnętrzne ciepło. Michael. czy szczęście. zastanawiał się. by tańczyła z Blanem i ze wszystkimi byłymi kochankami. W gruncie rzeczy jest to nawet bardzo romantyczne. A czy będę mógł potem przyjść do ciebie pod prysznic? . że Deandra odwołała spotkanie. że pora iść do łóżka ze względu na wczesną porę odlotu. Po raz pierwszy w życiu prawdziwe szczęście. Znaczyło. Uśmiechnęła się uroczo. W miarę upływu lat coraz częściej odnoszę wrażenie.Sinclair może już być w drodze do Los Angeles. Raven zadzwoniła jeszcze do swego biura. . Raven . Jednak ona tak zazdrośnie broni swej prywatności. opiekuńczą . by omówić film..Musisz być na tym spotkaniu? -Nie. .. A tymczasem autorka bez wątpienia była już w drodze do Los Angeles. . . Nick też wpatrywał się w okno. że ty też. . ale po chwili wyraz jej twarzy znowu się zmienił. słuchać będzie w jego głosie. Samantha.Zajrzyj do książki telefonicznej? A może Lauren Sinclair to pseudonim? . że się przechwala. poczuł nienawiść do Deandry oraz gorącą..Wylecieliby wczesnym rankiem. . że przypomiała sobie właściwy numer telefonu. podziwiając rozgrywający się spektakl. ale kiedy nikt nie podnosił słuchawki..Przypominasz sobie jutrzejszy harmonogram? .Tak.. Pójdę do drugiej sypialni i skorzystam z tamtego telefonu.próbował zgadnąć. więc powinnam zapamiętać numer. ale chciałam tam przyjść. że zapomniałam założyć nową rolkę. który zamierza on nakręcić na podstawie Darów miłości. Muszę tylko zatelefonować. że zgodził się towarzyszyć jej podczas tego ważnego zjazdu. Staram się przypomnieć sobie numer telefonu w Kodiaku na Alasce.Dzwoniłam do niej dwukrotnie. że to szczególnie Sinclair na tym zależało. zanim rozpętała się zadymka.powiedział miękko. Też czuł się szczęśliwy. nie jest to konieczne. Nick pomyślał. .. gdyby nie zastrzegła numeru. i zostawiła sekretarce wiadomość. Wspaniałe ciepło i szczęście. żebyś mogła spokojnie myśleć. zadbałby o swoje seksualne zaspokojenie. a przynajmniej. ale nie wiem. Victoria i Blane zostaliby przyjaciółmi. Należy do Lauren Sinclair. prysznic i śniadanie w pokoju? Pragnął pokonać jej smutek. że słuchawkę podniesie jego ojciec albo matka.Przestanę zadawać ci pytania.. . jak przypuszczała.

który tak szybko zastąpił rozczarowanie w głosie Samanthy. dziadek i ja graliśmy w kanastę. kiedy dziewczynki po prostu uznają. że istnieje takie zjawisko. Już dawno chętnie podjąłby za nie tę decyzję.i idealizować.przyznał się Nick przepraszająco. a może i w nocy. Ale wiedział. że wrażliwe serduszko jego starszej córki zaczęło w końcu rozumieć. .U Jessiki. Obie dziewczynki uwielbiały śnieg. -Wygląda na to. jak bardzo matka jej nie chciała. którzy kochali ją bezgranicznie.Powiedziała. która nawet nie przyszłaby na świat. A dzisiaj. musiała być w domu. która nie zasługiwała na obronę. ale ostatnio miał wrażenie. Chciał być tam z nią teraz. jak Samantha broni matki.Tak. Samantha nie czuła jeszcze gniewu w stosunku do Deandry. że jest bardzo zaziębiona. Czuły uśmiech pojawił się na twarzy Nicka. I w przeciwieństwie do Samanthy. że wrócę do domu jutro po południu.miłość do córek. Melody uważała Deandrę niemal za przelotnego gościa w świecie wypełnionym ogromną miłością ojca. W dniu. że Samantha czuje raczej ulgę niż rozczarowanie i ból. Nick nie był zdziwiony. czy zdołałby sam wychować pozbawione matki córeczki.Jesteś w drodze do domu. dziadków i dużej siostry. .Wygrywasz? Jego pytanie wywołało efekt. 103 Nick nie mógł się doczekać dnia. słysząc entuzjazm.Śnieg? Nick uśmiechnął się. że nie potrzebują wizyt u matki. Teraz. . chciały zetknąć się z nim osobiście. ale jedynie starsza z nich. gdy świat Samanthy jeszcze raz zachwiał się w posadach z winy matki.Bo nagle bez żadnego ostrzeżenia nad Chicago rozpętała się burza śnieżna.Wszystko w porządku. po czyjej stronie leży wina.Nie . . z dziadkami. że będą jej jeszcze bardziej potrzebować . nie czuła takiej potrzeby. która porzuciła ją przed laty i wciąż na nowo ją porzucała. Babcia zawsze pokonywała wszystkich w kanaście. kiedy Samantha ponownie została odrzucona przez Deandrę. wszystko powinno dziać się normalnie. jaką była: samolubnąi pozbawioną uczuć. że byłoby to błędne posunięcie. która spędziła pierwsze trzy lata życia z matką. która jej nie chciała. Obie jego dziewczynki zostały zdradzone przez matkę. -Nie! Oczywiście wygrywa babcia. To była ich rodzinna tradycja. kochając jego małe dziewuszki tak gorąco. nigdy się nie dowie.Tatuś! Przystępując od razu do sedna sprawy. tatusiu? . gdy usłyszał. Nigdy się nie dowie. Melody nie wiedziała. Z czasem.A gdzie Mel? . . Nowy przypływ nienawiści zalał Nicka.Po chwili Samantha dodała cicho: . wydawało się.Co się stało? . spytał: . jak on je kochał. . bo rodzice byli przy nim od pierwszej chwili. gdyby Deandra postawiła na swoim. kiedy Deandra odwoływała czasem ich spotkania. jak gdyby naprawdę tak było. Samantha. zachowała wspomnienia tej zdrady. .Jej głos brzmiał. Chcesz wiedzieć dlaczego? -Tak. . kochającą ją tylko w obecności ojca. kochanie? . Zakazać im kontaktów z Deandrą znaczyło. o jakim marzył: radosny śmiech w słuchawce. jego córki zobaczą matkę taką. Nikt nie chciał tego zmieniać. gdyż był to najlepszy sposób. Ale dziewięcioletnia Melody. aby skłonić jego wrażliwą córkę do mówienia.Cześć . czy wystarczyłaby im miłość ojca. .powtórzył Nick.Oczywiście . Przez kilka ostatnich lat cała rodzina spędzała . . Babcia.powiedział czule. Jak tylko dowiedziały się. gdy ich potrzebował.

że to wszystko pozory. Chciała. zastąpił je lód.Czy wiesz. nie pieniędzy. Co prawda. co chciał. Jego uwagę przyciągnie coś innego. krople wody zamaskują krople łez. Nick nie planował wrócić z Chicago z podarunkami dla córek.Żałuję. .Słucham. by ją dotykał.Bardzo fajnie .matkę. przekształcającej się w małą kobietkę. . Odchodząc od drzwi. że mężczyźni. Tak.Jak gdybym był we wnętrzu szklanej kuli.Babcia ma taki błysk w oku. które zniknie razem ze śniegiem. obserwując. zamierzała wciąż udawać. jak on uwodził cię przez całą noc. Czy życie nie dało jej nauczki (i to wielokrotnie). Nick zaśmiał się.. zbyt szybko. która potrzebowała matki. jego silne palce uniosły jej podbródek i delikatnie dotknęły łez. . Nikt nigdy nie widział jej płaczu.Cokolwiek zdołałaś usłyszeć. powiedziała sobie: "Idź do niego. uwiedź go. najbardziej uszczęśliwią ich jego uśmiechy. jeździli na sankach i popijali gorącą czekoladę z cukierkami ślazowymi.Więc lepiej idź do niej. ani razu. skarbie. Dokazywali w śniegu.. nie mogła tego zrobić. Na ich życie składały się dary miłości." Ciepło znikło teraz bez śladu. jestem pewien. oczekują. uściski i szczegółowy opis zamieci. .zwrócił się łagodnie do córki. będący jej kochankami. kiedy znowu ma z kimś wygrać. a potem spotkają się pod prysznicem. Nick powiedział jej dokładnie. Ale on już podszedł do niej.. tak szybko. Raven uświadomiła sobie. by właśnie Nick zobaczył jej cierpienie. jakiego nigdy nie zamierzał im dać . i nie pozwoli. jakie to sprawia wrażenie? -Jakie? .. wypowiedziane z wielką czułością -które usłyszała Raven. przywoził prezenty tylko wtedy. oczywiste przyjemności. . a gdy wróci z Chicago. zbliżając się do otwartych drzwi sypialni Nicka. wiedziała. zanim Nick przyłączy się do niej pod prysznicem. Kocham cię. Ale na razie. podziwiaj z nim cud śnieżnej burzy. Ukryje łzy. że cię tu nie ma .Ja też cię kocham.powiedział Nick. inne.Tatusiu? . by podziwiać inne cuda. Chamonix i Gstaad. on i tak nie poświęci wiele czasu na przyglądanie się jej twarzy. Aspen. co -jak sądził . Tak właśnie powinna była postąpić. . Łzy napływały jej do oczu. że źle to zrozumiałaś.. "Kocham cię. myśląc jednocześnie o kolekcji szklanych kul swych córek. podejmowanych w celu kontrolowania budowy jego hoteli w Tahoe. ale teraz serce podszeptywało mu coś ogromnie niebezpiecznego: żeby przywieźć im najwspanialszy z darów. taki. To były prezenty od niego.święta Bożego 104 Narodzenia w hotelu "Eden" nad jeziorem Tahoe. -Fajnie! . zwłaszcza tych do odległych miejsc.zgodził się. skarbie.Raven? Znajdowała się w drugiej części pokoju. jak wtedy. gdy zobaczył coś. jak na dworze pada śnieg. przywożone z przymusowych podróży służbowych. Tak brzmiały słowa -wstrząsające słowa.. że tego właśnie pragnie. kochanie . zbyt daleko od prysznica. którą ktoś mocno potrząsa. jak długo się da. Szczęśliwa.. Nie zamierzała się odwracać. tatusiu. a potem. .. aby zrobiła: ma zatelefonować. iż będzie spełniała ich rozkazy co do joty? 105 Ale to cudowne ciepło dodało jej odwagi. do małej dziewczynki. daleko.spodoba się dziewczynkom. . który by zamaskował jej idiotyczne łzy. A z krótszych wyjazdów. Zobaczymy się jutro wieczorem. Nick zawsze wracał z podarkami. Ze swych podróży. gdy nadejdzie czas. by ją kochał. marzenie. Zobaczymy się jutro wieczorem"... . takich jak w ten weekend.

który narzuca swoją wolę potulnej. ani nigdy. Raven. jak łatwo zranić młode dziewczęta. ale jak przekonałem się później. co mówiła Victoria: żądza pieniędzy jest u Raven nienasycona. przewyższało wszystko. Zakochał się w niej.Słyszałam. Nie byłem mężem-tyranem. albo żoną. Zamiast otoczyć Raven ramionami. Sądziłem. że mogła istnieć jakaś kobieta. i nie mam żony . Jednak to.. Gdyby dotykał Raven. Nick poprosił ją gestem. wspominając młode. sprawiła. Jednak jakiś głos wewnętrzny ostrzegł go. ale nawet ta głęboka troska bladła w porównaniu z niepokojem. pełną pogardy złość w oczach kochanków sfrustrowanych jej chłodem. Dwie córki.. .powiedział miękko Nick. Nick zaczerpnął tchu. jaką krzywdę mogła zrobić Deandra jego córkom. i wierzył. Ale było na to o wiele za wcześnie. "Raven by je pokochała" . . wiedziała doskonale. Nick odsunął od siebie te myśli. . ale Nick zdawał się jej nie słyszeć. Raven martwiła się o niego. tak strasznie skrzywdzona przez matkę. Moja była żona jest jak najbardziej żywa. które tak łatwo było zranić. I razem żałowaliśmy.Nie . a może nawet żoną. . .wyszeptała Raven. wygląd. "Nie jesteś jej obojętnym. . które w nim szalały nie uspokoiły się i nigdy nie uspokoją.Nick zaśmiał się krótko i gorzko. Raven widywała wcześniej wściekłość. by usiadła na kanapie.kręgu miłości .Bardzo cię zraniła. całkowicie ignorowała Samanthę. możliwość wejścia do hermetycznego kręgu ludzi uprzywilejowanych. Chce być twoją przyjaciółką. była po prostu wspaniałą aktorką. Ta kobieta.na zawsze. Raven.Z córką? . gdyż tak bardzo zmartwiło ją to. Ani teraz.mówiło serce Nicka. że krzywda.Rozmawiałem z córką. ale żadnej przyjaciółki ani żony. że miesiąc po miesiącu mijał bez poczęcia dziecka. Kiedy mnie nie było w pobliżu. Znaliśmy się od przeszło dwóch lat i rozmawialiśmy często o naszym wspólnym marzeniu. by włączyła się do ich kręgu . szeptało serce Nicka z niebezpieczną radością. Nie należy zapominać. wywołanym myślą o tym.Nie. I gdyby jej dotykał. . ukochane istoty.. Mam dwie córki. ale powiedziało Nickowi wszystko.Bardzo ci współczuję .. że może być jedną i drugą. .Czy ona umarła? . uciśnionej żonie. W szarych jak dym oczach Nicka . . Ale uczucia. że mógł zostać zraniony przez byłą żonę. Jednak na razie musiał kontynuować tę maskaradę.Och! 106 To jedno słowo. poprosić. . . to pewne. które napełniły się łzami. cichy szept. a druga dziewięć. co dotąd widziała.Kto? Deandra? . podczas gdy sam nadal stał. żeby się uspokoić.Nie mam żadnej przyjaciółki. że ona także zaczyna go kochać. To nie była cała historia.Tak. To nie była pochopna decyzja. skończyła dwanaście lat. po upływie dziewięciu lat. poproś ją o to". z którą rozmawiałem. ponieważ miał jej właśnie opowiedzieć za pomocą starannie dobranych słów mocno ocenzurowaną historię Deandry. jak rozmawiasz ze swą przyjaciółką. mógłby niebacznie wyznać całą prawdę. Kiedy po szesnastu miesiącach urodziła się Samantha. . byliśmy zachwyceni. iż Raven bardzo troszczyła się też o inne sprawy: bogactwo.. by mieć dzieci. gdy była biedna i odrzucona przez wszystkich. .Zraniła moje córki. Całą duszą Nick pragnął powiedzieć Raven wszystko o sobie i dziewczynkach. Deandra w mojej obecności zachowywała się jak kochająca matka.Mniej więcej rok po urodzeniu Samanthy postanowiliśmy postarać się o drugie dziecko. że również ona pragnie mieć więcej dzieci.Deandra i ja pobraliśmy się pół roku po ukończeniu collegeu.odparł z powagą. której doznała. wpatrując się w oczy. wiele jeszcze zostało do opowiedzenia. wyczułaby jego wściekłość. Taki dystans był konieczny.spytała Raven. Powiedz jej. co obserwowała teraz. Samantha. którą kochał.

nie dla przedmiotów. Zapis w kontrakcie rozwodowym był bardzo hojny.. wracając do rzeczywistości. ale odwołała spotkanie w ostatniej chwili. Telefon zadzwonił. . -Kiedy pomyślę.Więc ona w dalszym ciągu mieszka w Los Angeles? . Ta łagodność była przeznaczona dla Raven. ale to drobiazg w porównaniu z tym. Deandra zdecydowała się poślubić Nicka.Kto zajmuje się dziewczynkami w ten weekend? .To idealne imię dla niej.Deandra pragnęła tylko ciebie. topiła się. . dlaczego Deandra zdradziła Nicka? Jak mogła nie chcieć jego dziecka? To nie była zdrada pod wpływem impulsu. Dzwoniono z gabinetu lekarskiego.Deandra chciała jedynie moich pieniędzy". Deandra miała spędzić z nimi dzisiejszy dzień. który Deandra miała wyznaczony na następny dzień. Pragnęła rozpaczliwie jego miłości. Potem spojrzała na niego i zapytała: . że dzieli z nim marzenie o dzieciach. Zastanawiała się. które można kupić za jego pieniądze. Prawnie przestało istnieć w dniu narodzin Melody. było tak silne. .. nie czuła wcale lęku. gdy opowiadał Raven o tamtym dawno minionym dniu. za bardzo."Zapłaciłem jej" .pomyślał Nick. myśląc jednocześnie o swym nie narodzonym bracie lub siostrze. Stal. ..Przekonałem ją. zawsze tak starannie maskowane. która zawsze tak bardzo bała się męskiej wściekłości. "Nie . . chciała tego. trochę złagodniał. grożącą zniszczeniem. co stanie na jej drodze.Pewnego popołudnia.. 108 Nick uśmiechnął się z miłością.Ale wróciłeś . Zamierzała przerwać ciążę i jednocześnie przejść operację podwiązania jajowodów. że systematycznie go okłamywała. -Nick? Oczy miał wbite w dal.Moi rodzice. z której stworzony był Nick. co ocalił. . przypadkowo wróciłem wcześniej do domu.. nie po raz pierwszy. Ale Raven.107 szalał płomień. nienawistny obraz. ..Melody. gdy stanąłem w drzwiach. unicestwieniem wszystkiego. lecz przemyślane oszustwo. Kiedy jednak usłyszał troskę w jej głosie. Towarzyszyło jej stale przez całe życie.Co się potem stało. Mieszkamy razem. Serce Raven płakało ze smutku. ogniste piekło. ale w głosie Raven usłyszał coś cudownego: wierzyła. udając. stawała się srebrną rzeką. . by zostać jego żoną. Uśmiech Nicka zbladł i emocje zawładnęły jego głosem. że Deandra kochała go nie dla jego bogactw. Jak dobrze znała cierpienie z powodu zdrady. . W gruncie rzeczy jej pragnienie. miała założoną spiralkę.. że nie mogliśmy spłodzić dziecka. nawet z ich dziećmi.Raven? Potrząsnęła lekko głową. .poprawił się w duchu.. potwierdzając zabieg przerwania ciąży. wywołana nagłą zmianą zdania. ale nie chciała dzielić się nią z nikim. Nie było jej w jego głosie. w jakiś niewidzialny.przypomniała mu spokojnie Raven. Nick? . Dlaczego? Dla Raven odpowiedź była prosta: bo Deandra bardzo kochała Nicka. o dziwo. choć przez te wszystkie miesiące. kiedy udawała niepocieszoną. kiedy Samantha miała prawie trzy lata. by urodziła dziecko. co mogło się zdarzyć. Wesoło maszeruje przez życie w rytm własnego bębenka. gdybym nie wrócił wcześniej do domu tamtego popołudnia. Taka była gorzka prawda. . co w ten sposób kupił. Zaszła w ciążę.Oczywiście małżeństwo było skończone.

. co najdziwniejsze. ile chciał. by zachowała tę więź.szepnęła .Prawdę mówiąc. w Palm Beach. który miał już tyle dzieci.W Los Angeles. jak zechce. .W porządku. bym ją kiedykolwiek kochał. wspaniałomyślna i kochająca w stosunku do siostry.Raven wahała się przez chwilę. . Zadzwoniła sekretarka Raven Winter. by odwołać dzisiejszy lunch. by zniszczyć jej świat.W porządku. Teraz Nick nie mógł już zagłuszyć niebezpiecznego pragnienia swego serca. przyrządziła dla Victorii i jej rodziców wytworną kolację. i przez jakiś czas panowało milczenie. z którą pojechał do Chicago i której. Wcale nie był zadowolony z tej wiadomości. zanim odpowiedziała na pytanie..Musisz jej pozwolić. . Raven rozumiała jego stan ducha i starała się coś pomóc w sprawie córek.Czy wciąż kochasz swoją matkę. . Ostatni raz przygotowywała dla kogoś posiłek przed piętnastu laty.Och .. Ale kochałam bardzo długo. Nick? Ze względu na to. a nawet trochę wroga.ale spotkanie z dziewczynkami to dosyć na jeden wieczór. .Mam tylko nadzieję.Co powiesz na kolację w tym tygodniu? . potrafisz to zrozumieć. i po prostu jej współczuję. zostało wymazane z mej pamięci w chwili. Wiem. Część trzecia 14 2.czy choćby wprawiać w . Chociaż została tak skrzywdzona.odparł . .Nadal ją kochasz? . i przebaczyć. co to zdrada i zaufanie.Naprawdę tego chcesz? -Jak najbardziej. .Nick zauważył. chociaż cię zdradziła? Raven długo zastanawiała się. Wszystko. Poślubiła bogacza. nie pamiętam.Wspaniale. że Raven o czymś myśli. która w innym razie pękałaby z ciekawości. To wspaniała dziewczynka. by znowu nie zawieść moich córek. . Raven skinęła z powagą głową. Kalifornia Poniedziałek. Kiedy nadejdzie odpowiednia pora. żebyś je poznała. . 27 marca Pan Cole? Tu Elaine z recepcji.Chcę. Zwłaszcza matka.Rozumiem. Nick. Nie kochała samej siebie i dlatego nie była w stanie pokochać dziecka.05 Angeles.Dziękuję . dziadków i mnie. Dziękuję . gdybym nie odkrył jej planu. zrezygnuje z niej.Czy wciąż ją kocham? Nie. Zwłaszcza Sam. chciał przedstawić swe córki. ale nie było powodu..Tak. że jego rodzice zgodziliby się chętnie. jak bardzo była niepoczytalna. . gdy odeszła 109 jej matka. to jej najbardziej zależy na zachowaniu więzi z matką.odpowiedział chłodno Jason. tak długo. jednak Samantha może być zamknięta w sobie. . iż ukryłem coś przed tobą. Dlaczego mnie o to pytasz. Najwidoczniej śnieżyca zatrzymała panią Winter w Chicago. nawet gdy wyjechała.Może twoi rodzice też chcieliby przyjść? Nick pomyślał. co do niej czułem. . najwyraźniej mające dla niego wielkie znaczenie. Z Melody nie będzie żadnych problemów. przygryzając dolną wargę.O co chodzi? . . Tamtego wieczora. co by zrobiła. skrywając irytację. Przyjdziemy. . Zdaję sobie sprawę.A może wpadlibyście do mnie? Ugotuję coś. kim jest kobieta. Nick.bardzo bym tego chciała. . dla której urządził ogród różany. ale innym nie pozwala przekraczać tego kręgu miłości. gdy zrozumiałem. co Samantha i Melody czują do Deandry? . w Nowym Jorku. że kiedy dowiesz się. zanim Patrice Wainwright pojawiła się o północy. by zabijać . W końcu Nick spytał ją: .

Ale spróbuj kogoś dla mnie znaleźć. nie przedstawiając się. która pojawiła się w drzwiach Jasona w samo południe. nawet najcichsze westchnienie nie oznajmiło jej przybycia. nie. ale z powodu nieobecności Grety trzeba znaleźć kogoś. by zająć się pracą w swym apartamencie na dachu Santa Monica Palisades. Jason nie znosił marnowania czasu. a ich makijaż był zawsze nienaganny.Musisz mi pomóc . I oby ci się poszczęściło dziś wieczorem. jej rozsądek oraz zdolności organizacyjne 113 stanowiły doskonałe uzupełnienie jego umiejętności. i to natychmiast . dopóki o czwartej czterdzieści pięć nie przyjedzie limuzyna. Po prostu coś go do tego zmusiło. zdołał ukryć zaskoczenie tylko dzięki swemu wybitnemu talentowi aktorskiemu. że wydawało się niemożliwością. to nie świadomość. natychmiast pomyślał o następnych czterech dniach. Sekretarki i recepcjonistki. . Wszystko będzie zakończone. Z powodu planowanego lunchu z Lauren Sinclair i Raven Winter dał Grecie wolny dzień.spytała z nadzieją w głosie Margot. niezbędną do przetrwania w mieście blichtru: pewność siebie. . Jasonie. Mógłby je dyktować. nawet najnudniejsze przyjmowały z ogromnym entuzjazmem. Był skupiony. Sprawność i wydajność Margot. Teraz. że jest już południe.Nie ma za co.powiedział. inne wyjątkowo ważne. Kobieta. by jego uwagę przyciągnęła jakaś zmiana cienia lub światła. były piękne. No więc jak? . Prawdę mówiąc. Jednak Jason był zirytowany. a przynajmniej jej pozór. Niektóre były błahe.zakłopotanie . by zostać aktorkami.Jedna osoba? . Przedtem miał wiele spraw do załatwienia. reżyser o wyjątkowej i sugestywnej wyobraźni różnił się od innych utalentowanych osobistości tym. by zademonstrować pełną skalę swoich uczuć. skłoniła Jasona do oderwania się od korespondencji. kto by je przepisał. dlaczego uniósł głowę. Aktorki in spe. Dzisiaj? . i najwyższy czas. Margot będzie na swoim miejscu. że chociaż dzień przyznawania Oscarów jest w Hollywood nieoficjalnym światem. . Niezaprzeczalnie twórczy geniusz. Była dokładnie dwunasta. W ciągu tych kilku godzin przygotuje wiele listów. Po chwili wahania Jason wybrał znajomy czterocyfrowy numer i połączył się z kierowniczką administracji Gold Star. zanim we czwartek o godzinie trzeciej odrzutowiec Gold Star wystartuje z lotniska. Nosiły eleganckie. by pojawiła się obiecana sekretarka.Przyślę kogoś punktualnie w południe. często marzyły dawniej. a na wydarzenia w biurze reagowały w ten sposób. z reguły kończył swe wielomiliardowe arcydzieła przed czasem. Zwykle Jason żądał kilku pracowników. . a kiedy to zrobił.posłańca. Ale Jason nie wprowadzał rozróżnienia. dzięki któremu nigdy nie tracił rachuby czasu. .Och. . nie miała nawet cienia . że nigdy nie tracił kontaktu z rzeczywistością.potwierdził Jason. które pracowały w hollywoodzkich studiach. a koszty były niższe od zaplanowanych. nigdy tego nie robił. Żaden szelest. które powinny zostać wysłane. by zawieźć go do pawilonu Dorothy Chandler. zorganizowany. W czwartek leci do Hongkongu.W tym czasie będę zajęty. Było w niej coś tak eterycznego. I każda z nich miała cechę. sygnalizująca ruch. ale choć miał swój wewnętrzny zegar.Dzięki. że nagle ma wolne popołudnie. Jason wiedział też. .Żeby przepisała kilka listów między dwunastą a trzecią. pracujące jako sekretarki w Hollywood. Jasonie.Wiem. Po lunchu zamierzał wrócić do domu. gdy dowiedział się. utalentowane i doświadczone. na plan filmu Nefrytowy paląc.A nie przed dwunastą? .Jedna . jaskrawe stroje. Jason nie miał pojęcia. gdy pojawiła się w jego drzwiach. Każde zadanie.

że się tu znalazła. Jason przesunął wzrok na jej ubranie. okazując wielką odwagę. Tkwił w nich kołonotatnik.szeroką. Pragnął rozwiać jej obawy. I . podczas gdy on nagrywałby następne. jak obiecała Margot. że sukienka jest naprawdę ładna. by spojrzał na jej ręce. że znajdzie jakiś błąd w jej pracy. by kiedyś stracił cierpliwość. A jednak zdecydowała się tu przyjść. gotowa do pracy. Ich kolor stanowił zadziwiające połączenie błękitu i zieleni. Nawet teraz. jak się pojawił? Wyglądała. niech pani wejdzie. Czy istniał lepszy sposób. ani razu. że delikatny kwiatuszek stojący przed nim tak wyraźnie się go boi. wydawało się okropną pomyłką. była dzieckiem-kwiatem. a niezwykły blask podkreślony był jeszcze optycznymi szkłami.Dzień dobry. Jason uznał. do niego. Czy naprawdę jest aż tak przerażający? Czy można go oskarżyć o okrucieństwo w stosunku do tych.wydawało się. był wymagający. Tymczasem stała tu. by zostać odkrytą? Czy był jakiś potężniejszy od niego człowiek w Hollywood? A nawet gdyby nic z tego nie wyszło. Zjawa. które nosiła. W odpowiedzi na milczący. którzy nie stanęli na wysokości zadania? Owszem. trącać struny gitary i śpiewać ballady o miłości. Takie jak ona powinny siedzieć na łące. drżąc ze strachu. z całą łąką haftowanych polnych kwiatów. ale jej oczy ukryte były za okularami w drucianej oprawce. bardzo wymagający. Ale nikt nie widział. przeniesiona poprzez dziesięciolecia do tego zwariowanego świata. Zamiast jaskrawego upierzenia. władczy gest zdobywcy wielu nagród weszła do biura i usiadła na krześle. która przed nim stanęła. strojów skrojonych tak. gdzie było jej miejsce. Może sama była cieniem. dokładnie o czasie. Kiedy pod jego natarczywym spojrzeniem kobieta ukryła jeszcze bardziej twarz. Teraz. trochę drżących palców z obgryzionymi paznokciami. by mieć szansę spędzenia popołudnia na pracy dla Jasona Colea. . wystarczyło. musiał to zrobić. większość byłaby po prostu zachwycona okazją spędzenia z nim kilku godzin. że te niesamowite błękitnozielone oczy również drżą. który rozwieje się równie tajemniczo. Zobaczył też jej oczy. gdy był od niej oddzielony tylko 115 błyszczącym biurkiem.pewności siebie. które powinny trącać struny gitary. jakby chciała zniknąć. jak łatwo jest dla niego pracować. Mógłby dać jej po prostu taśmę z nagranym tekstem listów. nosiła sukienkę równie maskującą jak złoty woal . ściskany palcami. Ale była tu. choć wydawała się zabytkiem z innej epoki tak samo jak jej właścicielka. Miała być jego sekretarką tego popołudnia.uświadomił sobie z kolejnym przypływem gniewu . sięgającą do ziemi.. widział wyraźnie czubki jej bladych. stojąca w jego drzwiach. typowego dla większości sekretarek. wyrwana z sielskiej ciszy. że zjawa. To. jego głos był równie miły i pokrzepiający jak uśmiech. by mogła zacząć je przepisywać. gdy Jason poczuł silny przypływ irytacji. Każda z nich gotowa była popełnić morderstwo. Przyszła tu punktualnie. Jason nie miał najmniejszej wątpliwości. Najłatwiejszy sposób polegał na zademonstrowaniu jej. mirażem. a jeśli Jason potrzebował jeszcze jakiegoś dowodu jej tożsamości. Twarz miała niemal całkiem ukrytą pod wspaniałym woalem złotych 114 włosów.. Ale wtedy zniknęłaby w pokoju jego sekretarki i czekałaby tam. Jednak nie należała do grona niespełnionych aktorek. który był tu władcą. wcale nie jest zachwycona. by uwydatnić zgrabne nogi i zmysłowo kształtne ciało. . Jason dostrzegł intrygujące fragmenty delikatnych rysów. Jest pani punktualna. proszę. że tu stała. Wstał i powitał ją. Tak wyjątkowo delikatne kwiaty czas już dawno zmiótł z powierzchni ziemi. człowieka.

że zapisuje starannie jego słowa. Lauren Sinclair.Jestem Marilyn Pierce.Kim pani jest? .Kim pani jest? Czekając. . powtórzył: . To znaczy.spytał. . sygnalizujących wielki smutek z powodu spóźnienia. jak się zdawało. że dostrzegł błysk zdziwienia w jej oczach. która tak starannie zapisywała jego słowa? Kim jest ta blada. tak myślałam.Mieliśmy się dzisiaj spotkać na lunchu. .To nie jest Raven . Nie słyszał jej głosu. z bezlitośnie poobgryzanymi paznokciami. Głos. by nie zmieniał zakończenia jej książki. którym w końcu się odezwała. I Jason uświadomił sobie. Sądziłem. więc po prostu osobiście podyktuje jej dalszy ciąg. by się odezwała. za pomocą sygnałów przestraszonych oczu i potakiwaniem złocistej główki. ściskały pióro tak mocno i wydawało mu się.. Kiedy w końcu oderwał wzrok od bladych palców i spojrzał ponad słonecznym woalem. zareagowały na jej słowa niedowierzaniem i gniewem.Jason nie miał zamiaru spuścić dziewczyny z oczu. Że skłonił ją.Zawahała się i spojrzała wyczekuj ąco na piękną kobietę w drzwiach. od ściągniętych brwi. którą otrzymałem dziś rano z jej biura. że ona tego właśnie pragnie. a gdy tylko ściągnęła na siebie uważne spojrzenie jego ciemnoniebieskich oczu. Jason uświadomił sobie. powiedział: .. że najwidoczniej została nabyta w tamtych czasach. że się spóźniłam! Chociaż ten zdyszany głos przerwał dyktowanie. to czy kiedykolwiek jeszcze ją zobaczy? Bez wątpienia uważała. że nie ma powodu go się obawiać. a zabrzmiało ono jak rozkaz. dodał: Może coś pani podyktuję? Jasonowi wydało się. Spojrzała na niego z lękiem. zanim Jason spojrzał na intruza. Była elegancko ubrana i bardzo piękna. Ale znaczy to tylko. by zgodzić się na inne rozwiązania dotyczące zakończenia. która pasowała do zdyszanego głosu. .Możemy wziąć się do pracy? . upłynęła chwila.tym. ale szybko schyliła się. którą powinna znać.Jason skierował to pytanie do zjawy. A ja prawdopodobnie źle zrozumiałem wiadomość. piękna kobieta bez wątpienia była jego sekretarką na dzisiejsze popołudnie. złocista zjawa z lat sześćdziesiątych? I dlaczego w jej oczach pojawiła się ulga. był jeszcze bardziej miękki. zmuszając do wielokrotnego pisania na tablicy: nie jestem . Był wciąż zahipnotyzowany siedzącą przed nim zjawą. widząc. jak miękko śpiewa balladę o miłości. jej urocza twarz zademonstrowała mistrzowi całą gamę dramatycznych możliwości. by wyjąć pióro z dzianinowej torebki. To była typowa torebka z lat sześćdziesiątych. .Za pomocą lekkiego wzruszenia ramion Holly przesłała przeprosiny ciemnoniebieskim oczom. . nie jestem na tyle zainteresowany tym projektem. . bardziej muzykalny. że spotkanie zostało odwołane. która leżała obok niej na podłodze. ale wyobrażał ją sobie na jakiejś dalekiej łące. Ale jeśli spełni jej życzenie. . że choć nabyłem prawa do książki. bardzo łagodnie. zobaczył w drzwiach kobietę. gdy spojrzała na piękną kobietę w drzwiach? . że otrzymała już odpowiedź na swojąprośbę.Zatrzymała ją śnieżyca w Chicago.Może powinniśmy zmienić termin? Jason uświadomił sobie.. Jej delikatne palce. jak gdyby intruzka mogła w jakiś sposób jej pomóc. Więc kim. u diabła.Gotowa? . Był już w połowie listu. by tę odpowiedź zapisała uczennica. Wtedy łagodnie. gdy wzięła do ręki pióro i otworzyła kołonotatnik. niż sobie wyobrażał. nie używając stenografii. dopóki ona nie zrozumie.. . co zobaczył. które.i zakłopotany . w dawno minionych czasach. jest ta osoba. jak jest zniszczona." .. gdy się zjawiła. której dano nauczkę. Do tej pory porozumiewała się z nim bez słów. 116 Zdyszana. że Raven nie przyłączy się do nas. Proszę pisać: "Chciałbym wyjaśnić. Gdy krótkie skinęła głową wzburzyło złote fale. zafascynowany .Pan Cole? Bardzo mi przykro.Kiedy złoty welon włosów zadrżał potwierdzająco.W porządku.. że nie słyszał dotąd jej głosu.wyjaśnił Jason. do wspaniałego i pełnego nadziei uśmiechu pierwszej naiwnej.

że zaszło pewne nieporozumienie. Ale nie jestem głodna. żałośnie chude ciało. który rzadko zawracał sobie głowę lunchem. nieustannie byłby zakłócany przez dziennikarzy. Jason pomyślał. powiedział łagodnie: -Nie wiedziałem. która przywdziała zniszczony strój z lat sześćdziesiątych i kruchość dziecka-kwiatu niczym kostium.Musiałem jednak przeczuwać.Dobrze . jak jego towarzyszka studiuje menu. która miała być jego sekretarką tego popołudnia i powiedział: .zgodziła się z widoczną ulgą.Może więc zamówimy ciepłe bułeczki i sałatkę? . Wtedy spojrzał na olśniewającą kobietę. 118 to pewne. przyszedł tutaj z kimś innym. jakby rzadko traciła czas najedzenie. gdyż akcja Darów miłości rozgrywała się w tamtych czasach. ile nagród z siedmiu nominacji spodziewa się zdobyć.Na pewno. Obgryzała paznokcie. które nosiła.na tyle zainteresowany tym projektem. Zwykle nie jadam lunchu. a łagodność i wrażliwość zachowywał zwykle dla kamery. Jason Cole rzadko bywał w sytuacji. Tego żądali jego bogaci i sławni członkowie i sami to prawo respektowali. co teraz zrobić. Znajdowali się w zamkniętym pomieszczeniu. że w okulary. Ale nikt nie zastąpił mu drogi. . Zastanawiał się. który dyktowałem. wyglądająca tak. Tego dnia.I dodał z uśmiechem: . jak gdyby nie spała od wielu nocy w oczekiwaniu na to . . mających nadzieję.. . że jest bardzo dobra. migotliwe. i podkrążone.powiedział. odnosiły się do zupełnie innego filmu. Ale łagodność jego spojrzenia zdawała się wywoływać w niej jeszcze większą niepewność niż jego gniew. spojrzał przepraszająco w jej oczy. a tę iluzję umacniał zapach licznych bukietów zdobiących salę. Łagodności jego głosu towarzyszyły zadziwiające. by zgodzić się na inne rozwiązania dotyczące zakończenia. Jednak teraz nie grał. Ale słowa. czy mimo wszystko nie jest ona utalentowaną aktorką. wprawione były zwykłe szkiełka.Obawiam się. nie ma nic wspólnego z Darami miłości. 15 Jason dokonał rezerwacji w Bel Air Hunt Club. . ale nieskazitelnie czyste szyby stwarzały wrażenie. Gdyby Jason. że pewnie z jego powodu jest zbyt zdenerwowana. Gdy maitre d hotel prowadził ich przez elegancką salę restauracyjną. lunch w którejkolwiek z restauracji odwiedzanych przez znakomitości.. Nie powiększały jej błękitnozielonych oczu. czyjej niezwykłe oczy koloru akwamaryny nie rozbłysną nagle triumfalnie? Czy nie zapłoną pewnością siebie. Odpowiadając. zamówiłby tylko małą porcję sałatki. wypełnioną największymi gwiazdami Hollywood. Ale była z nim ona. 117 Jeśli zauważy jego skruchę. Jej oczy były naprawdę świetliste. że zdradzi im w ostatniej chwili.To wszystko jest bardzo smaczne . że siedzą pośrodku różanego ogrodu. List. Pomyślał. kiedy musiał przepraszać. kim pani jest. Kiedy został sam na sam z Lauren Sinclair. nie zmieniały ich w żaden sposób. Jasona witało wiele porozumiewawczych uśmiechów. nieznane uczucia. by zrobiono jej zdjęcia próbne. które spodziewał się po autorce bestsellerów? Jason czekał. Zarezerwował stolik ukryty w osobnej niszy. i teraz w tej intymnej niszy wypełnionej różami Jason zobaczył. maskując je pięknym uśmiechem.. Musi dopilnować. że pod falującą suknią kryje się kruche. które jej podyktował. gdy Los Angeles pełne było ludzi z całego świata. bo nie odwołałem rezerwacji na lunch. patrząc.. więc pani pomoc nie będzie mi potrzebna. ale uznał. Aktorka in spe wspaniale zniosła rozczarowanie. Bel Air Hunt Club zapewniał spokój. by coś zjeść. że pani przyjdzie. spojrzała mu w oczy. Nie wiedząc. i z wdziękiem zeszła ze sceny. Moje spotkanie w czasie lunchu nie zostało jednak odwołane.

To nie był starannie opracowany występ.przerażające spotkanie. ta nieśmiała kobieta napisała słowa. jej trzepoczące się serce uniosło się pod niebo. Chciał wiedzieć o niej wszystko.Lauren Sinclair. . To ona. jak powinien się do niej zwracać. ale nigdy nie opisywała go ze szczegółami. który znajdował się w środku został już wybrany starannie i z radością. tyle ile miałaby Marilyn Pierce. . bo wypowiedział jej imię z takim czułym podziwem. Jason poniekąd chciał. ozdobną wstążką. Nie potrzebowała jedzenia ani snu. by ta maskarada się skończyła. liryczna i oderwana od tego świata -jak ona sama... Gdy jednak patrzył na swą towarzyszkę. które tak go oczarowały. Kiedy jednak podniósł wzrok. Ostatnie siedemnaście dni udowodniło. a naprawdę jestem Holly. mówiła sobie. W jej romantycznych opowieściach nie ma olśniewającej wspaniałości ani pełnej blasku wiary w siebie.wyszeptała ledwo dosłyszalnie. znajdowała się w czarodziejskiej krainie.. Nie Lauren Sinclair.Urodziłaś się w Boże Narodzenie? . W jej opowieściach o miłości pojawiał się. by przez tę czarodziejską chwilę nazywano ją imieniem. że wróciła do teraźniejszości. seks.Naprawdę nazywasz się Marilyn Pierce? Holly zastanawiała się. dodawaną na końcu. Nagle pojawi się Raven oraz prawdziwa . Jak gdyby z odwagą i nadzieją wierzyła. 119 Ale dożyła. że ma trzydzieści pięć lat. Zastanawiała się nawet.olśniewająca i pewna siebie . . Dlaczego właśnie to pisała? Dlaczego była taka? Gdzie przebywała przez ten cały czas od lat sześćdziesiątych? Pragnął poznać prawdziwą Lauren Sinclair. psychiki i dusz. kiedy właściwy dar . Jej twórczość była poetycka. Że dotarła już do punktu uważanego za półmetek życia.powtórzył. by przyznał. Co sprawia jej taki ból? Co zmusza ją do chowania się za złotym woalem włosów i za okularami? . Nadal żyła. Wyznając to. znajdując się w połowie drogi do domu. Holly lekko zmarszczyła brwi. kiedy w jej pięknych oczach zobaczył wyraz udręki.do obrazów śmierci.Trzydzieści.. jak silne jest w rzeczywistości jej kruche ciało. tak niewinna jak ona. przekonującego występu i zmuszą go. że jest to tylko iluzja. Gwałtowne uderzenia serca uniemożliwiały jej sen. budzącej jednocześnie zachwyt i przerażenie. którego nikomu nie zdradziła. -Tak? . poprawił siew duchu. . że miłość fizyczna jest aktem ostatecznego zjednoczenia serc i umysłów. jakby nie miała w tym doświadczenia. Kiedy taksówka wiozła ją szybko do studia Gold Star. wyczuwając jej obecność. a jego poważne. Nie. szukał jej przez całe życie. W powieściach Lauren Sinclair seks był tylko opakowaniem miłości. że tak się nie stanie.ten. Skończyłam trzydzieści lat w ostatnie Boże Narodzenie. a jej serce pędzące z nieprawdopodobną szybkością nie zawiodło jej.Marilyn Pierce to moje oficjalne nazwisko. lecz kobietę ukrytą za maskującymi okularami. rzecz jasna. jakby czekał na nią. . czy zdoła dożyć do dzisiejszego dnia. niebieskie oczy spojrzały tak. I gdy teraz spytał ją z taką delikatnością. gdy Raven zaproponowała spotkanie z Jasonem. przeszłości i przyszłości -ale łagodna troska w jego głosie sprawiła. Tysiące pytań kotłowało się w głowie Jasona.Tak . Pogratulują aktorce. Jest tylko mężna nadzieja: radosna i niewinna. że przeżyje również to przerażające spotkanie. choć wiedziała..Holly? . zapragnęła. prawdopodobnie stanowiąca drugie oblicze śmierci.. że istotnie błędem jest zmienianie zakończenia..Holly . . jak długo jej serce może tak walić? Zaczęło bić tak szybko w chwili.odezwał się miękko Jason. nie mogła nic jeść. Prawie już wierzyła. gdy się tylko pojawiła..Holly? Odpłynęła już daleko . która siedziała przed nim. wiedział.A ile Bożych Narodzeń upłynęło od tego czasu? .

- O czym właśnie myślałaś? - O niczym. - A potem, ponieważ nie chciała go oszukiwać, nie mogła tego zrobić, dodała: To takie odległe wspomnienie. - Możesz mi je opowiedzieć? Holly wiedziała, że nigdy nie będzie w stanie podzielić się z kimkolwiek wspomnieniami tamtej zaśnieżonej walentynkowej nocy. Była całkowicie pewna, że gdyby zaczęła opowiadać ohydne szczegóły tamtego koszmaru, jej udręka wydostałaby się na zewnątrz w krzyku, który nigdy się nie urwie. Nie umarłaby, po prostu krzyczałaby przez całą wieczność. Holly wiedziała, że wspomnienie ukochanych twarzy, rozpaczliwego błagania i nieustępliwego 120 szaleństwa musi pozostać na zawsze w niej ukryte. Nie miała prawa dzielić się z nikim takim koszmarem. - Nie mogę - odpowiedziała w końcu. Serce bolało Jasona, gdy widział przemianę jej pięknych oczu. Były teraz szare, nieprzejrzyste i martwe. Holly musi to komuś wyznać. Cokolwiek to jest, musi wypowiedzieć te słowa na głos. Ale dlaczego miałaby to powiedzieć jemu? Człowiekowi, którego decyzja o zmianie szczęśliwego zakończenia jej książki zmusiła ją do opuszczenia azylu romantycznej twórczości i bezpiecznego kokonu minionego czasu, w którym najwidoczniej przebywała? Jason wiedział już, że powie Holly, iż filmowa wersja Darów miłości będzie dokładnie taka, jak jej wspaniała, przepełniona nadziej ą książka o miłości. Ale jeśli powie to teraz, ona odejdzie. Po prostu zniknie, odpłynie równie tajemniczo, jak się pojawiła. Jason nie chciał, by odeszła. Pragnął znowu zobaczyć jej migotliwe błękitnozielone oczy i piękny uśmiech, który pojawił się na jej wargach, gdy wyznała, że naprawdę jest bożonarodzeniowym dzieckiem, i znowu usłyszeć wzruszenie w jej głosie wywołane tym wspomnieniem. Jason pragnął tego - i o wiele więcej. Mężczyzna, którego największe namiętności związane były z jego filmami, a nie olśniewającymi i pewnymi siebie kobietami, dzielącymi z nim łoże, pragnął czegoś innego od Holly... dla Holly... z Holly. Marzył o wspaniałym darze miłości, o którym pisała. Ta świadomość wstrząsnęła nim. Jason Cole zawsze dostawał to, czego chciał. Niczego jednak nie dostał na srebrnym talerzu. Jego triumfy, zdaniem postronnych osiągane bez wysiłku, były rezultatem ciężkiej pracy, w którą wkładał mnóstwo energii i determinacji. Jednak nigdy dotąd Jason Cole nie pragnął miłości. I nigdy dotąd to, czego pragnął, nie wydawało się tak całkowicie nieosiągalne. Zastanawiał się nad tym, patrząc w zachmurzone oczy, które całkowicie się przed nim zamknęły. A jeszcze niedawno tak migotały. I napełniły się taką ufnością, gdy wyznała mu, że naprawdę nazywa się Holly. - Holly? - Jason usłyszał w swoim głosie czułą prośbę. I Holly też ją usłyszała, bo nagle jak gdyby zaczęła z wysiłkiem przebijać się przez gęstą mgłę, żeby dotrzeć do niego. - Słucham? "Czy ty też to czujesz? - pytało jego serce, gdy z głębin mglistej szarości zaczęły pojawiać się przebłyski błękitu i zieleni... przeznaczone dla niego. -Czujesz tę magię?" "Tak, tak" -zdawały się odpowiadać migotliwe barwy, zanim nagle znikły, skryły się pod spuszczonymi, bladymi powiekami. 121 Czuła tę magię, Jason wiedział o tym, ale bała się jej. Więc znalazł inny temat do rozmowy, bezpieczniejszy od tego, o którym nadal chciało mówić jego serce. - Nigdy nie byłem na Alasce.

- Jest bardzo piękna. - Opowiesz mi o niej? - Czy spojrzysz na mnie, Holly? Będziesz ze mną rozmawiać? "Tak - odpowiedziały jej oczy, gdy jeszcze raz rozwarły się dla niego. -Tak". Z początku jej słowa były pełne wahania i niepewności, ale w końcu górę wziął jej talent narracyjny. Mówiła mu o lodowcach i lasach, zielonym morzu i niebie koloru indygo, o majestatycznych niedźwiedziach i wysoko szybujących orłach. Oraz o ludziach: o bogactwie i wspaniałości rodzimej kultury mieszkańców Alaski. Holly przerywała czasem swoje opowiadanie, jak gdyby nie była pewna, czy Jason chce, by mówiła dalej. Chmury znikły z jej oczu, a w jej głosie pełno było emocji. A czasem nawet się uśmiechała. W końcu jednak jej opowiadanie o Alasce dobiegło końca. Jej opowiadanie? Nie, uświadomił sobie Jason. Nie opowiedziała mu nic o sobie. - Jak długo mieszkasz na Alasce? - Piętnaście lat. - Mam wrażenie, że zwiedziłaś ją całą. Holly skinęła głową, ale na jej czole pojawił się mars. - Dawniej wiele podróżowałam, na początku, kiedy się tam sprowadziłam. Pomyślała, że teraz rzadko opuszcza swoją chatę. Dziś nawet wyjazd do miasta wydaje się jej kolosalnym przedsięwzięciem, podejmowanym tylko z konieczności, by zrobić zakupy, wysłać rękopis, sprawdzić, czy w kinie nie grają filmu Jasona Colea. - Masz jakieś ulubione miejsce? - spytał Jason, ratując ją, ratując ich oboje, gdyż znowu zaczęła odpływać od magii teraźniejszości w szarość swoich odległych wspomnień. - Barrow - odpowiedziała z wdzięcznością i czułym uśmiechem. - Jeździłam tam kiedyś każdego lata. - Dlaczego? - Ponieważ w lecie, między majem i sierpniem, słońce nigdy nie zachodzi. Zniża się, ale gdy tylko dotknie linii horyzontu, zaczyna znowu wschodzić, jak ognista piłka wzlatująca do nieba. Gdy to mówiła, jej oczy rozbłysły na wspomnienie tego cudu. - Chciałbym to zobaczyć - powiedział Jason. 122 A jego ciemnoniebieskie oczy wysłały sygnał, zapowiedź przyszłego cudu: "Chciałbym zobaczyć to z tobą". To była najważniejsza wiadomość, jaką kiedykolwiek przekazały jego oczy, i Holly odczytała ją z zadziwiającą łatwością. Jej blade policzki pokrył lekki rumieniec, ale nie odwróciła oczu. Rozbłysły w odpowiedzi i były teraz jeszcze bardziej świetliste, jeszcze bardziej lśniące niż w chwili, gdy opisywała cud olśniewającego piruetu letniego słońca na tle nocnego nieba nad Barrow. Holly i Jason mówili o magii - o czarodziejskiej wspaniałości natury i magii techniki, dzięki której tworzono filmy. Żadne z nich nie wspominało o magii miłości, ale oboje wiedzieli, że przeżywająjąw trakcie tych kilku zaczarowanych godzin, że zanurzają się w miłości, tak jak wspaniałe letnie słońce zaczyna opadać tylko po to, by znowu wrócić na niebo, i szybuje radośnie, nie pozwalając, by zbladła jego złota jasność. Ta magia powinna była trwać wiecznie, oboje tego chcieli, ale Jason nagle powrócił do rzeczywistości, spojrzał na zegarek. Była godzina czwarta. Limuzyna, która ma zawieźć go - ubranego w smoking - do pawilonu Dorothy Chandler, pojawi się pod jego domem za niecałą godzinę. - Muszę iść - wyjaśnił przepraszająco. - Ceremonia rozdania nagród zacznie się punktualnie o szóstej i muszę tam być przynajmniej dwadzieścia minut wcześniej. - Ceremonia rozdania nagród? Jasne było, że Holly naprawdę nie ma pojęcia, o czym mówił. Jasonowi udało się ukryć

zdumienie. Ale był zaskoczony... i zaniepokojony. Być może dla Kodiaku Oscary nie były wielkim wydarzeniem, ale mówiła mu, że jest w Los Angeles od soboty. Czy w ciągu tych dwóch dni nie włączyła telewizora, nie czytała gazet, nie rzuciła nawet okiem na nagłówki? Zagubiona gdzieś w latach sześćdziesiątych? Albo żyła w świecie ostatniej romantycznej opowieści, którą pisała? A może pogrążyła się w szarej udręce, którą tak bardzo pragnął przegnać raz na zawsze? - Dzisiaj jest rozdanie Oscarów - odpowiedział w końcu łagodnie. Potem, jeszcze łagodniej dodał: - Kiedy potwierdziłem swoją obecność, powiedziałem organizatorom uroczystości, że będę sam. Gdybym jednak pojawił się z kimś... z tobą... znaleźliby dla nas miejsca. Czy chciałabyś pójść tam ze mną, Holly? - Och, nie - wyszeptała. Potem, niemal z pośpiechem poprawiła się: Chciałam powiedzieć, że bardzo bym chciała... - Urwała, musiała to zrobić, bo następne słowa brzmiałyby "być z tobą". Holly wiedziała o tym, ponieważ 123 nieśmiałe bohaterki, które tworzyła, stawały się ogromnie odważne, kiedy bohaterowie mężczyźni silni i łagodni jak Jason -wpatrywali siew nie tak, jak on teraz na nią patrzył. Jej bohaterki wymówiłyby te śmiałe słowa, a jej bohaterowie powtórzyliby je, ale... - Ale nie. Dziękuję. Jason nie nalegał. Chciał być z nią, rzecz jasna, ale sam na sam, w ich magicznym świecie. A gdyby znalazła się z nim dzisiaj na najwspanialszej uroczystości Hollywood, ich prywatność zakłóciłyby legiony fotoreporterów którzy tłoczyliby się, aby mieć lepszy widok na tajemniczą kobietę Jason Colea. - Musimy jeszcze porozmawiać o twojej książce - powiedział Jason, kiedy dojechali do hotelu Bel Air. - Może więc jutro zjemy razem śniadanie? - Z Raven? Jason poczuł nagły zawód. Gdy wspomniał o jej książce, na twarzy Ho ly pojawił się cień niepokoju, i teraz stało się jasne, że chciała, by przy ich spotkaniu była Raven. Raven, która stanie po jej stronie. A przecież to on był po jej stronie. - Sądzę, że możemy to przedyskutować we dwoje, Holly, ale jeśli chcesz by była przy tym Raven, sprawdzę, czy już wróciła i czy może do nas dołączyć. - Nie, wszystko w porządku. - To dobrze. - Potem, ponieważ nie chciał, by ze zdenerwowania nie spała przez kolejną noc, powiedział: - Chcę z tobą porozmawiać o twojej książce, Holly, ale obiecuję, że nie zmienię żadnego słowa, żadnej sylaby jeśli się na to nie zgodzisz. A więc... Wpadnę po ciebie o dziewiątej. Pójdziemy do Malibu. Jest tam restauracja z widokiem na morze, która ci się spodoba, jak sądzę. 16 Holly nie oglądała telewizji od ponad siedemnastu lat, od tamtej śnieżnej nocy, kiedy radosny głosik fikcyjnej Corky zagłuszał odgłosy prav dziwego życia: przerażające szepty jej matki i Dereka. Gdyby nie oglądała wtedy telewizji, gdyby bawiła się z bliźniętami, mogłaby usłyszeć te szepty zawołać o pomoc, ocalić życie ukochanej rodzinie. 124 Samotny i intymny świat, w którym Holly żyła od tamtej walentynkowej nocy, był światem ciszy. W jej chacie w Kodiaku nie było telewizora, radia ani odtwarzacza stereo. Żadne dźwięki nie zagłuszały nawet najcichszych szeptów - szeptów, które wciąż starała się usłyszeć, choć tak dawno temu umilkły na zawsze. Przez bardzo długi czas Holly patrzyła na telewizor w swym luksusowym pokoju w hotelu Bel Air - milczący, uśpiony, ale wciąż kuszący. Ceremonia rozdania Oscarów z pewnością będzie transmitowana. Przypominała sobie niewyraźnie, że jako dziecko oglądała tę wspaniałą uroczystość.

Liczy się zaszczyt samej nominacji. które ma zamiar wprowadzić w Darach miłości. jak on. seksownej twarzy pojawił się przelotny uśmiech. że łączyła ją z Jasonem bliska znajomość.. . jego kochanka. ale teraz stał się sprzymierzeńcem jej rozedrganego serca. że dzisiejszego dnia nie była całkowicie szczera. gdy Jason dodał z powagą: . czego pragnął: żebyś nie sprzeciwiała się zmianom." Ale gdy tylko Jason wysiadł. Trzepoczące serce Holly walczyło teraz z innym wrogiem. dzisiejszego wieczoru Jason fruwa sobie w pojedynkę. które Caroline Hawthorne ceniła również w sobie. Wrażenie. . najlepszą reżyserię i najlepszy film? .Od tylu lat telewizor był wrogiem..Nominacja jest ważna. jak gdyby Jason i ją zostawił kiedyś samą w domu. gdy zbliżyła się do niego po krótki wywiad. mówili. równie olśniewająca. gdy obserwowała wymianę zdań -z wyraźnie sugerowaną intymnością . Jason przyszedł sam do pawilonu Dorothy Chandler. Zgadzasz się? Na jego przystojnej. Holly patrzyła na ekran i słuchała. Szczerej i otwartej. byś poszła z nim dziś na ceremonię rozdania Oscarów -jak gdyby on też nie chciał końca tej magii .Uwodził cię czułością w oczach. ale do przybycia Jasonajakaś część jej duszy -większa część . W chwili.. swoją partnerką z filmu Bez ostrzeżenia. stanowiących preludium śmierci.nasłuchiwała odległych szeptów. Były to cechy. gdy ubrany w smoking z wdziękiem wysiadł z limuzyny. z którymi dziś rozmawiałam. podkreślał jeszcze wstydliwy uśmieszek.Inni kandydaci. Na stereotypowe pytanie udzielił bez wątpienia szczerej odpowiedzi. "On cię oszołomił . Jego przyjaciółka. partnerką poza planem. portier zamknął za nim drzwi i samochód odjechał. Rzeczywiście miała plany na swoje czterdzieste urodziny.A więc. że piękna dziennikarka stojąca przed pawilonem Dorothy Chandler na czerwonym chodniku. czy Jason Cole 125 pojawi się z Nicole Haviland..Uśmiech znikł.mówił ów głos.To wspaniałe uczucie. Wiedział. mówi wprost do niej. Jasonie . przeraźliwy i ogłuszający zgiełk. że najwidoczniej jedną z najpiękniejszych aktorek Hollywood potraktowano w równie pogardliwy sposób.Ale najważniejsze.był po prostu atutową kartą w jego grze. . A wygrana znaczy jeszcze więcej. Nagły dzwonek telefonu (nie ruszyła się nawet. sojusznikiem potwornego szaleństwa Dereka. że mu odmówisz. Caroline uśmiechnęła się z aprobatą. który zapamiętała. by podać szarmancko rękę swej towarzyszce. Od razu zorientował się..cień satysfakcji.. Sama zobaczysz. i żeby był możliwie najlepszy. by zrobić film. abyś się zgodziła. kiedy włączała odbiornik. które pragnęło jeszcze raz zobaczyć Jasona. czy Nicole została sama w domu". w tym za najlepszą rolę. którym kroczyły sławne osobistości po wyjściu z limuzyn. skończyło się daremne nastawianie uszu na mordercze szepty. Wysiada teraz z limuzyny i za chwilę odwróci się. i jak głoszą plotki. . że ważne jest nie to. by zdobyć figurkę Oscara. by podnieść słuchawkę) zmusił Caroline do uznania. w który się wierzy. Zawdzięczała to napływowi wspomnień z ich magicznego popołudnia. że nigdy w życiu nie byłaś na randce i że nie istnieje nawet cień szansy. że ta magia była tylko iluzją. oszałamiającą sztuczką w wykonaniu jednego z najbardziej utalentowanych hollywoodzkich aktorów. Wyraz szczerości na jego twarzy. który ma siedem nominacji do Oscara. co dziennikarka komentowała cichym głosem: "Wiele osób zastanawiało się. głosem. To była prawda. Będzie niesamowicie pewna siebie i piękna. kiedy prosił.zagruchała -jak czuje się człowiek.pomiędzy piękną dziennikarką a Jasonem Coleem. Ale jak widać. który przypominał jej. Oprócz zjadliwości w głosie dziennikarki kryło się coś jeszcze . gdy się pojawił. by osiągnąć to. Ale dźwięk był ściszony i Holly wydawało się. Palce Holly drżały. więc była zachwycona. który pojawił się na jej ustach. co każe nam zastanowić się. całkowicie . jak dziennikarka relacjonuje pojawianie się kolejnych gwiazd. . przygotowana na ostry.

Ściśle biorąc. Początkowo . Dziękuję!". Na drugie imię powinna mieć "Łagodność". że Katie najwidoczniej była obok niego. To była jawna zachęta. Mówi Lawrence Elliott. na czym te plany polegają. -Nie. Zastanawiała się nieraz.Nie sądzę..Dziękuję. I gdzie jej uczciwość i szczerość? . jak to będzie możliwe.Jestem sama i oglądam ceremonię rozdania Oscarów. na długo przed szaleńczym biegiem do aparatu. które zamierzały urządzić wielką uroczystość. czy go jeszcze kiedyś usłyszy . Nie mogę teraz podejść do telefonu. urządzonego przez przyjaciółki? . . gdy usłyszała jego głos.Ja jej tylko pomagam.Nie będzie jej przeszkadzać.Była to tylko częściowa prawda. Usłyszała najpierw sygnał. Chciałem ci tylko życzyć. postanowiło oglądać poród. . żeby wyjść na urodzinowe przyjęcie? . . którą często włączała w ciągu ostatnich dziesięciu dni. Nie wyjaśniła jednak przyjaciółkom. że obejmują one co najmniej wyjazd za miasto. Gdyby cię to interesowało. a potem niski.Więc jesteś w domu? Życzę szczęścia z okazji urodzin. kto telefonował. W rzeczywistości zabrakło jej tchu już w chwili. poważny głos.. stanowczo ucinała te rozważania.Sprawiasz wrażenie zdyszanej. Ten. Po prostu miałam daleko do telefonu. Może byłaś już w połowie drogi do drzwi.Jak na jedną osobę mam trochę za dużo szampana..Cześć. że się przyglądam? .Nie. Kilkoro z nich. Tak Caroline chciała spędzić swoje urodziny i zamierzała postawić na swoim... . na którą Lawrence Elliott zareagował nie kończącym się. milczeniem. przegryzając paluszkami kupionymi dzisiejszego popołudnia. by uczcić tak doniosłą okazję. Ponieważ liczne przyjaciółki. .oczywiście poza taśmą wideo.Zrobiłem jej prześwietlenie. Katie nie jest taka nerwowa. że będzie ich dziesięć? Skąd wiesz? . gdy zaczynała myśleć o tym... . .uczciwe. odczekał cztery kolejne dzwonki i czekał nadal. wypije trochę szampana.Tak. . oczekuje tego Katie. które dostaną szczeniaki. gdy jej automatyczna sekretarka odtwarzała powitanie: "Cześć! Mówi Caroline.Lawrence! . który jeszcze się chłodził. reagując na swoje imię. Ale skoro sam do niej dzwonił. .spytał w końcu. którym powiedziała. . .Jeśli więc masz ochotę.Piłaś już szampana? .. czego naprawdę chciała. jak inne springery. spodziewam się kilku 127 obserwatorów. Pomożesz mi w sprowadzaniu na świat dziesięciu szczeniąt i obejrzysz rozdanie nagród. . ale jeśli zostawisz wiadomość po sygnale. Urodziła pierwsze szczenię pięć minut temu. czarno-biała springer spanielka. w sąsiedztwie mnóstwa dzieciaków.Taki jest twój wybór na ten wieczór? Zamiast wielkiego przyjęcia. bez wątpienia uznały.Jej wybór? Za każdym razem. . jak jej się zdawało.Oczekujesz dziś narodzin szczeniaków? . Caroline. Katie mieszka siedem kilometrów stąd. Że zamierza spędzić ten wieczór sama na oglądaniu ceremonii rozdania Oscarów. oddzwonię tak szybko. Mam telewizor. a teraz uniosła głowę. nie mogła teraz odebrać telefonu. Prawdę mówiąc. choć nie do końca szczere stwierdzenie faktu. że ma już plany 126 na wieczór. . przyjedź tutaj.I mówisz. -Nagła czułość w jego głosie zdradziła Caroline.

potwierdził Lawrence. . -Lawrence podał jej szczegółowe wskazówki. Kiedy szczenię było już suche i oddychało. będzie bardzo troszczyć się o nie. .Nie możemy jeszcze dotykać szczeniaków . . ustawionych wzdłuż ścian korytarza. . prawda? . gdzie Katie energicznie lizała swoje nowo narodzone szczenię. -Dobrze. jak to zrobił Lawrence. po pokonaniu 128 tej pierwszej przeszkody maluch natychmiast stanął na chwiejnych jeszcze nogach. Jenny . kicha i zaczyna oddychać.. zobaczyła następną kartkę .tym razem z prośbą o umycie rąk. .do sąsiedniego pokoju.Masz rację..Nie chcemy . gdy Caroline weszła do jasnej i przestronnej kuchni.Nie chcemy . .Musimy poczekać. Machał ogonem dla zachowania równowagi. lecz pełnych podniecenia szeptów . trochę paluszków. by się niepokoiła. jak malutkie. . Naliczyła dziesięć małych czaszek. Zrobiła to szybko i dokładnie.To żaden kłopot. Jadąc do Issaquah. Później. by wyciągnąć ręce po małą istotkę. w którym zanurzone były w płynie.Drzwi obok podjazdu będą otwarte. Matka osuszała językiem czarno-białe futerko szczeniaka.usłyszała jakiś młody głos. mając tu zapewnione ciepło i bezpieczeństwo. O dziwo. Jednak teraz. która w odpowiedzi skinęła kędzierzawą. gdy jego łapki szukały punktu oparcia na grubych ręcznikach. kręgosłupów i tyleż kompletów kończyn. dołączyła swoje pantofle do rządu małych i dużych butów. jej instynkt opiekuńczy i obronny z konieczności uległ uśpieniu. W ten sposób pobudzała jego małe płuca do przejścia od świata. do tego. a za parę minut pojawią się dzieciaki. Katie nie protestowała.powtórzył miękko Lawrence. jasną główką. lśniące od płynu owodniowego. Caroline i zebrani rodzice z takim samym zachwytem połączonym z lękiem obserwowali. Gdy stawiała pachnącą białą torbę na kuchennym kontuarze. dopóki nie spostrzegły Caroline. Ponieważ na drzwiach przyczepiona była kartka z prośbą o zdjęcie obuwia. Spojrzał w górę. nieruchome stworzonko nagle ożywa. gdy się szczeniła. Lawrence odsysał gumową gruszką wnętrze maleńkiego pyszczka. tlen we krwi zabarwiał jego nosek na różowo. że przeniosłeś ten pokaz do swojego mieszkania. A więc udało ci . uśmiechając się do dziewczynki. by zatrzymać sączącą się krew. a potem spędziła kilka chwil na oglądaniu podświetlonego zdjęcia rentgenowskiego. Dzieciaki są bardzo podniecone i będzie to dla nich pamiętne wydarzenie. energicznie potrząsając złotymi lokami. Gdy Katie kontynuowała lizanie. A gdy skończył. więc wejdź od razu do środka. że wszystkich obecnych kusi.To by bardzo zdenerwowało Katie.Bardzo bym chciała też to zobaczyć.samodzielnego oddychania życiodajnym powietrzem. a jego uważne. przytulić ją. Lawrence ostrożnie przeniósł je do mniejszego pudełka.Cześć. Kiedy Lawrence ostrożnie przenosił szczeniaka.i to szybko . Ten energiczny masaż był czymś więcej niż tylko powitaniem dziecka przez matkę. Drugi szczeniak Katie właśnie się rodził. zielone oczy wydawały się trochę niespokojne. ale trzy dni temu jej właścicielka nadwerężyła sobie kręgosłup i musi jeszcze leżeć w łóżku przez co najmniej dwa dni. . w którym musiały się nauczyć . i dorzucił jeszcze: . oczyszczając gardło szczeniaka z pozostałości wodnego świata. w którym spało już inne. Więc Katie jest tutaj.Bardzo miło z twojej strony. założył sprawnie jeden szew na cieniutką pępowinę. a potem weszła . czekoladowe chipsy i snickersy. Caroline miała wrażenie. wyścielających pudełko. jak ma dotrzeć do jego domu na przedmieściu Issaquah.odparła Jenny. . Zachwycone dzieci wpatrywały się szeroko otwartymi oczami w pudełko. Nie tylko dzieci były zachwycone..kierując się dźwiękiem przyciszonych.zamierzałem pójść do domu Katie.. a nie chcemy. i ich rodzice. gdy wszystkie szczeniaki przyjdą na świat. aż będą miały przynajmniej tydzień. zatrzymała siew swojej ulubionej piekarni na Queen Annę Hill i kupiła ciastka. jak należy.

Ta pieszczota zaparła jej dech w piersiach. zupełnie odmienne. Caroline zastanawiała się. Wydawało się. był czas. jak narodziny szczeniąt Katie. lecz z dystansem. i jakby na zawołanie Katie znowu zaczęła się szczenić.. jak to robiła w szkole w Moclips High.. . przywiozłam węgiel do kopalni.Wzruszyła lekko ramionami. że dla dorosłych pojawienie się tajemniczej kobiety jest równie fascynujące. Teraz. oraz śliczną. . Tę jawną obserwację prowadziła ładna blondynka. .Lawrence dostrzegł niepokój na twarzy Caroline i szybko dodał: . gdy spytał.To jest Caroline. . co się tu dzieje. jakby jednym haustem wypiła kieliszek szampana. uśmiechały się. . cały czas czuła na sobie palące spojrzenie. i przybłędami potrzebującymi dachu nad głową. czy Eileen i Lawrence byli kochankami. Lawrence odwrócił wzrok. którzy mieszkają tutaj.Ma piętnaście lat.się przyjść. jest ogromnie żywotna. jeśli nie reaguje na to. ale i bardzo głucha. Zanim jednak uśmiech zdążył pojawić się na jej ustach. gdy Katie odpoczywała. Na imię miała Eileen. Prawdopodobnie drzemie na sofie w salonie. Ale Lawrence był taki. że to matka Jenny. dopóki nie znajdziemy im domu. Spoglądały przyjaźnie.Ale. że ślą jakieś sygnały . zmąciła myśli i napełniła ją pełnym euforii ciepłem.Musi być niezwykle opanowana. Nie ma tu żadnych innych zwierząt poza moimi gośćmi. jej właściciel jest zdania. I gdy oczy Lawrencea znowu napotkały spojrzenie Caroline.bardzo intymne i przeznaczone wyłącznie dla niej. by spytać.Ciastek nigdy nie jest za dużo . Potem.. 130 . Tym razem przypadło jej ważne zadanie podawania mu gumowych gruszek.. dodał niedbałym tonem: . ujrzała wpatrzone w siebie ciemnozielone oczy. może nawet mirażem. patrząc jak ostrożnie kładzie czwarte zdrowe szczenię koło śpiącego rodzeństwa. . Pomimo wyraźnego 129 zainteresowania ze strony Eileen traktował ją równie po przyjacielsku. Jakieś podniecone. strzykawek. . która przed nocą musi wyjść na dwór.Za tamtymi drzwiami jest złocista cocker spanielka. by się przywitać. szwów i środków powstrzymujących krwawienie. gdy ich właściciele są na wakacjach.Jej właściciel? Nie należy do ciebie? . Prawdę mówiąc. dopóki nowy skurcz nie zasygnalizuje przybycia następnego szczeniaka. Eileen interesowała się Lawrenceem. strzegłby tej tajemnicy. by kupić ciastka. to było oczywiste. młodą i pełną życia. gdy jej wzrok padł na stojący obok stół i tace z ciastkami.powiedział do niej cicho Lawrence. która tak bardzo przypominała jego utraconą Holly.. . ale mogła też położyć się na swojej poduszce na podłodze w sypialni. Pomimo upajającego zawrotu głowy Caroline zebrała całą odwagę i zamierzała odpowiedzieć uśmiechem. zielony ogień pożądania był tylko wspomnieniem.Nie.odpowiedział z uśmiechem Lawrence. . jak resztę rodziców. kiedy Katie urodzi następnego szczeniaka. że gdyby nawet jego i Eileen łączyły intymne stosunki. nie nosiła obrączki i to ona przyniosła ciastka.Głuchota wcale jej nie przeszkadza. jasnowłosą córeczkę. a kiedy zwróciła się w kierunku jego źródła. że od lat udaje głuchą. jak widzę. czy mogłaby mu pomóc. Gdy Caroline gawędziła z dziećmi.Dobrze. . .Tak. i miała mu wiele do zaoferowania: siebie .ładną.Mam dla ciebie jeszcze jedną misję .. Zatrzymałam się po drodze. niecierpliwe dziecko ciągnęło go za rękaw koszuli. czując. Z zachowania Lawrencea nie sposób było nic wywnioskować. Caroline została jego asystentką. Caroline natychmiast domyśliła się. I właśnie w tej chwili Caroline znowu poczuła ciepło.

Stwierdziła ponuro. uprzejmy. Był to uroczy pokój. Surowość.. gdy uznała. Coś lub ktoś. na swojej poduszce. choć zauważyła sporą kupkę kamieni. które widziała. różniący się od tych. lecz żywotnej suczki. co ich ze sobą łączyło. że taki właśnie rodzaj pomieszczenia musiał wybrać sobie człowiek. "Mam nadzieję. Różowy kolor znikł zgodnie z jej surowym poleceniem i znowu widziała jedynie surowość. był samotny. że ta złota. gdyby nie złocista cocker spanielka. "Może to robi . by coś cię emocjonalnie poruszyło.Dobry. która była symbolem życia. ale byli tylko gośćmi. jaki widziała w nich wcześniej. Lawrensie Elliotcie . że ten pokój jest dla Lawrencea symbolem prawdziwej wolności: kiedy Holly wróci. że z nim sypiasz -pomyślała Caroline.pomyślała.Mam nadzieję. że zwijasz się przy . Och. prowadzonym w pojedynkę poszukiwaniu swej złotowłosej córki. brak jakichkolwiek ozdób przywodziły na myśl więzienie. . a gdyby wśród całej tej ciepłej przytulności ciemnozielone oczy spojrzały na nią z takim zmysłowym głodem. ale pociągający mężczyzna przynajmniej nie krępuje całkowicie swych potrzeb fizycznych. wychodząc z pokoju na poszukiwania Mindy. Lawrensie! Musisz mieć własne życie. "Dobry z ciebie człowiek. Ale gdy Caroline opuściła tę wibrującą wesołość i zagłębiła się w ponurość salonu. do której weszła. skupiony na nieustępliwym. to będzie jej sypialnia. wesoło urządzony i promieniejący ciepłem. która spała błogo . Dwoje ludzi czytających przed buzującym ogniem. jakie prowadził Lawrence Elliott. Porozmawiaj z nią. To było coś.. Lawrence trzymał się na dystans. A gdy miała już udać się na poszukiwanie głuchej.Lawrence powiedział Caroline..Może tam znajdę dowód. podsuń jej rękę pod nos. Smutek ścisnął serce Caroline. jak ona i lubił taką samą literaturę. . i udręczony".myślała Caroline. Był takim samym molem książkowym.. całą swą bolesną pustkę. Choć jest głucha. że ten udręczony. żeby się nie obudziła zbyt gwałtownie. łagodny. Jednak sypialnia Lawrencea była jeszcze bardziej ascetyczna..a nawet dom . z wielkimi świetlikami w suficie i przeszklonymi ścianami. Łagodny uśmiech pojawił się na jej ustach. ale gdy jej wzrok padł na sięgające od sufitu do podłogi półki z książkami. Ten przestronny salon. z jego skąpym umeblowaniem i kamiennym kominkiem.zwykłymi przechodniami. potrafi czytać z ust. że nigdy nie zrzuciłby suczki na podłogę. nie było jej też w obszernym gabinecie ze stosami czasopism weterynaryjnych i mnóstwem książek ani w pierwszej sypialni. panowała atmosfera ciepła i wspólnoty.nie na podłodze.. dorzucił: . gdyby weszła na jego łóżko.Jeśli cię nie zobaczy i nie wyczuje. W dużym pokoju. Wraz z tą myślą pojawił się wspaniały obraz. W całkowitej samotności. jak deszcz bije o szyby świetlików. idąc w kierunku otwartych drzwi.dzieciom i zwierzętom innych ludzi. Pozbawiony swobody przez wspomnienia i swe rozpaczliwe poszukiwania. 131 W salonie nie znalazła cocker spanielki. pachnącym świeżo upieczonymi ciastkami. Tak.. który spędził siedem lat życia w klatce. gdyby było w nim dwoje ludzi. popijających gorącą czekoladę. słuchających. która tak bezwstydnie patrzyła na świat przez różowe okulary. Dosyć tego. futrzana kula na pewno śpi z Lawrenceem. ma zwyczaj przynoszenia z dworu kamyków i układania ich koło drzwi.. pozostawioną na nocnym stoliku przez jego kochankę". gdy uświadomiła sobie. Musisz pozwolić. niczym trwałym . Caroline zaskoczyła surowość salonu i jego wielkość. olśniła jąprawda: jego świat był bardzo odizolowany. że Lawrence zapewnił sobie jednak możliwość ucieczki. straciłby swą surowość. uświadomiła sobie. lecz na samym środku łóżka. czasami ofiarowywał swoje umiejętności . niczym więcej. Może na toaletce zobaczę butelkę perfum albo książkę o miłości. wypełnionym tłumem zachwyconych dzieci. rozkazała Caroline wyobraźni. które musiały prowadzić do głównej sypialni. Był wysoki. . Stanowiłaby kwintesencję osamotnienia. że spanielka nazywa się Mindy.

mały. ciągnęło się stworzone przez naturę morze krzewów i dzikich kwiatów. Mimo to. jej pomocy. gdy Lawrence odwrócił małą główkę. po którym hasała Mindy.szeptała. Lawrence założył szwy na kilka pępowin i przyśpieszał pierwszy oddech. złowieszczy błękit. myślała z nadzieją. ciemny. więc jej towarzyszyli. I wtedy. Były sinawe. zostawiając tylko chłodny.tak jak w innych pokojach .No. drogocenne fotografie rodziny przeznaczone były tylko dla jego ciemnozielonych oczu. jak wyglądały nosy innych piesków w tym niebezpiecznym okresie. Na jego przystojnej twarzy pojawił się niepokój. że to tylko mała część jego posiadłości. jednak. Katie chciała wyjść na dwór. a dalej. Co prawda. nim zniknęła na zawsze.Do roboty. jeszcze energiczniej. tak. Za każdym razem. Ale ostatni maluch potrzebował jego pomocy. "Jak tu spokojnie . Doktor Lawrence Elliott uchodził w Issaquah za bohatera.powiedział Lawrence.nie było tu nic osobistego.nim w kłębek. Dzieci czekała nazajutrz szkoła i rodzice już dawno zabrali je do domu. że pod naciskiem szorstkiego języka przetaczało się po ręczniku . Obok znajdowała się stajnia i otoczony płotem padok. gdy małe płuca śmiało chwytały pierwszy haust powietrza. . że czuje twoją obecność i twoje ciepło". jak wolno ożywa nieruchome ciałko.myślała Caroline. by włożyć do pyszczka strzykawkę. że Lawrence może tu znaleźć choć trochę wytchnienia od prześladujących go upiorów". nieruchome ciałka z worka owodniowego. Drzwi salonu wychodziły na rozległą łąkę. który pozostawiła Holly. aż do sosnowego lasu. róż znikł całkowicie. a przed pobraniem tlenu z powietrza. Oczywiście wszyscy wszystko o nim wiedzieli. O jedenastej czterdzieści pięć Katie urodziła ostatnie szczenię. Silne i delikatne palce Lawrencea także masowały szczenię. Obserwowali w telewizorach. A może rozstawiał je tylko wtedy. lecz niewątpliwie ciekawskich obcych ludzi. Masując delikatną klatkę piersiową. budzący ogromny szacunek i niepohamowaną ciekawość. widząc. jak otwiera swoje krwawiące serce. zapierało jej dech z niepokoju od momentu. I jak w tamtych pokojach nie zobaczyła zdjęć jego rodziny. Zanim Caroline podeszła do łóżka. dalej . kiedy przestawał dopływać tlen z krwi matki. Mam nadzieję. co zostało. Caroline przekonała się.ale nie udało się zapalić w nim iskierki życia. Te fotografie gdzieś tu były. -Mam nadzieję. Poprzednio przejście od życia w łonie matki do życia na własny rachunek dokonywało się bez większych kłopotów. Nie naruszała w ten sposób niczyjej prywatności. łącząc w sobie pastelowe odcienie różu i błękitu. Caroline zobaczyła nos szczeniaka.Caroline . gdy mijały kolejne sekundy bez dopływu tlenu. ani jednej oprawionej fotografii z albumu. te nowoczesne wynalazki były na ogół niepotrzebne.. gdy Caroline obserwowała pojawianie się nowo narodzonego. Katie była wyczerpana. że w ten sposób pobudzi płuca do heroicznej próby złapania pierwszego oddechu. lizała je jeszcze gorliwiej. 133 . czując niebezpieczeństwo grożące jej dziecku. Ale to. kiedy Katie energicznym lizaniem uwalniała drobne. 132 Do dziesiątej piętnaście na świat przyszło dopiero sześć szczeniąt. a w . a gdy Caroline przekazała mu gumową gruszkę. Niewiele prywatności mu pozostało. ponieważ . jak sam powiedział. Teraz. za ideał. ostrożnie odsysając pyszczki gumową gruszką. Przy ostatnim szczeniaku prawie już zapomniała o niepokoju. . po raz ostatni obrzuciła spojrzeniem sypialnię.. gdy tak stali otuleni ciszą nocy. kiedy jego dom otwarty był dla pełnych podziwu. by jej zapach obudził Mindy z głębokiego snu. do czasu. również jej dłonie przyłączyły się do tych wysiłków. Widziała. a kiedy silny promień latarki Lawrencea oświetlił ogrodzone podwórze. gdy nikt ich nie mógł zobaczyć? Nie w takim dniu jak dzisiaj. Lawrence i Caroline zostali sami.

Nie . . jeśli zechcesz.Chcę ją mieć. że miałaby dobrze tutaj.Ale chętnie się nią zaopiekuj ę. już łagodniej. by z radością powitać w swym życiu tego szczeniaka. a Lawrence .Nieźle nas.. To prawda. musiała też zorganizować wielki bal charytatywny i wziąć w nim udział ale wiązało się to z krótkimi nieobecnościami. a choć jego palce nawet jej nie musnęły.przemówiła cicho do czarno-białego pyszczka. to wyprawa do Moclips. A potem.Właścicielka Katie zaproponowała mi. poczuła ich delikatność.odpowiedział szybko. nie różniło się niczym od innych. że powinienem ci ją dać na twoje czterdzieste urodziny. Caroline pomyślała bez wahania. . Oczywiście.głosie dźwięczała przepraszająca nuta. pozwalając. Stanie się więc domatorką. które ostrożnie tuliła w dłoniach. Caroline spojrzała na niego.Sądzę. że w przyrodzie szansę przetrwania mają tylko jednostki najsilniejsze. że chętnie zdecyduje się na długotrwały związek z małym stworzonkiem. podnosząc się sprężyście za każdym razem. więzią. Lawrence głaskał drobne ciałko.zaczął osuszać mu futerko miękką szmatką. dodał: . . I po chwili powiedziała cicho: . I rzeczywiście. ale mniej energicznie. I na ich oczach siny nos przybrał różowy kolor. będą razem chodzić na spacery po Quenn Ann Hill i. Katie nadal lizała malucha. .tak. że wzięcie na siebie odpowiedzialności za psa jest sprawą poważną. . złapało haust powietrza i wreszcie zaczęło oddychać. . które było bliskie śmierci. jak gdyby to szczenię.Dobrze . jak to robił z pozostałymi . które trzymała Caroline. by przeniosła je do drugiego pudełka.Będzie zdrowa. Chciał właśnie powiedzieć jej to. bym wybrał sobie jedno szczenię z miotu. Nie zmienię zdania. jaka jej się od bardzo dawna trafiła. Zwykle przesiadywała w domu. więzią.zgodziła się Caroline. gdybyś zmieniła zdanie. i ciepło. o przywiązaniu. nieco zaskoczona konsekwencjami jego propozycji. że chce ją mieć. tak jak przekazywał jej przedtem inne szczeniaki. że postępuje w sposób nieprzemyślany. Ale tym razem przenosiny trwały dłużej. Caroline wiedziała. po chwili nowo narodzona suczka stała się równie krzepka.Wygląda dobrze . .. szczenię prychnęło. jak jej rodzeństwo. Jak tylko szczeniaki złapią pierwszy oddech i przekroczą tę niewidzialną barierę. Kiedy maleństwo było już suche. .Sądzę. a przynajmniej mnie. gdy przewracała się i toczyła jak kula w trakcie energicznego lizania. takiej decyzji nie powinno się podejmować impulsywnie. Jednak nie miała wrażenia. a gdy jego krótkie nóżki staną się silne i zręczne. ale zanim zdołał się odezwać. a po chwili krótkie nóżki zaczęły się ruszać z zadziwiającą siłą. śpiącej na pobliskim łóżku. była najdalszą. bo Caroline miała coś specjalnego do powiedzenia nowo narodzonej. w ciągu tych dwóch miesięcy ogrodzi podwórze i przygotuje dom na przyjęcie psiaka. i nie potrzebuję dwóch miesięcy na podjęcie decyzji. -Co? . które dźwięczało w głosie Lawrencea. która może przetrwać całe lata. . że nie zmieni podjętej decyzji. Powinna przebywać z Katie co najmniej dwa miesiące i nie będzie kłopotu ze znalezieniem jej domu. Lawrensie.Ale teraz jesteś strasznie rozbrykana. Zachowywał się tak. wystraszyłaś . . Ale pomyślała o cocker spanielce. Lawrence uśmiechnął się. że od czasu do czasu miewała 134 spotkania zarządu. gdy opowiadał o głuchocie Mindy i o jej kamykach. ilekroć będziesz tego potrzebować. Nie musisz się decydować w tej chwili.Myślę.. wykazują zadziwiająco dużo siły. by pomóc przy ratowaniu pokrytych ropą wydr i mew. jaka w ten sposób między nimi powstanie.. Lawrence podał je Caroline. Chodziła już.stwierdziła z nadzieją Caroline. z tobą. co i tak wiedziała. Z głębokim spokojem i pewnością siebie czuła. Wiedziała. a jeśli chodziło o podróże. że powinna należeć do ciebie.

Dobrze .Czy to wrażenie minęło? . takim intensywnym pożądaniem. że jego przerażenie zniknęło. a poza tym było już bardzo późno. ale jakby coś jąwięziło. . Przedtem wyraźnie czułem. Caroline. Uśmiechała się. że tego nie widziałam.Ja. co przypominało śmierć. a to. Tym razem Lawrence zobaczy jej odważny. . była świadkiem całkowitego przeciwieństwa tamtego cudownego widowiska. Czy w tym cierpieniu było również przerażenie? Czyżby Lawrence.. Nigdy dotąd czegoś takiego nie czułem. choć wyczerpanej matki. pod wpływem pieszczoty tych ciemnozielonych oczu zabrakło jej tchu. .. . Uwodzicielskie zielone oczy. Po długiej chwili wyznał jej wreszcie: .Znowu potrząsnął głową i powiedział cicho. Ta zmiana była gorsza nawet od śmierci..Tak. gdzie mogły być pustka. Żadne dziecko nie przerwie tego czaru. jak się miewa twój szczeniak .Caroline uświadomiła sobie. wszystkie maluchy przebudziły się i z niecierpliwością oczekiwały na pierwszy posiłek. odprowadzając ją do samochodu. Lawrence uśmiechnął się i pomimo maskujących cieni nocy zobaczyła w jego spojrzeniu głód i poczucie bliskości. którą kochał? I czy ten obraz był koszmarem. Lawrensie? Co się stało? . Tym razem było inaczej. wpatrując się z nią z nieskrywanym pożądaniem.Powiedz mi. zostawiając po sobie jedynie powątpiewanie. zobaczył nagle obraz jedynej kobiety..A może mógłbym cię zabrać na zaległą kolację urodzinową? . zadziwiającego momentu. Tak właśnie szczeniaki spędzą tę noc. będę dzwonić. że ona żyje.odparła Caroline. Proszę. kiedy bezruch stawał się ruchem. Umilkli oboje i przez chwilę słychać było odgłosy energicznego ssania.O co chodzi. Zanim Lawrence wysuszył Katie. nie potrzebowały do tego świadków. żebyś wiedziała.Nawet nie włączyłem dla ciebie telewizora. . że jej szczenię radzi sobie nie gorzej niż inne.. Gdy Lawrence kąpał Katie w pralni. dziwne piski.Nadzwyczajne . jak zachwycona jest jego zaproszeniem. a potem położyła go obok innych.istny obraz spokoju i pogody .Caroline zanotowała w pamięci charakterystyczne cechy swego szczeniaka: pięć białych piegów na aksamitnej czarnej mordce i śnieżnobiałą lewą przednią łapkę. . . wciąż z mocno zamkniętymi oczami. Przypuszczam.To nie ma znaczenia. Caroline zobaczyła ból. w czarodziejski sposób przechodziło w życie. jak poprzednio. widząc. policyjną fotografią przedstawiającą Claire w kilka minut po jej śmierci? . trafiało bezbłędnie do jej sutek. Działał tu czysty instynkt. .Lawrensie? . które kiedyś przekształcą się w pełne zdecydowania szczekanie.a jej potomstwo. nagle przestały pulsować życiem. Znów. a od czasu do czasu westchnienie pogodnej. Nic nie zdoła tego dokonać. proszę.wyszeptała Caroline.Caroline zaczerpnęła tchu i ku własnemu zdziwieniu zapytała: . Przez cały wieczór Caroline była świadkiem dramatu narodzin.Niezwykły sposób na spędzenie czterdziestych urodzin. nicość. napełnione taką zapierającą dech intymnością.. Katie leżała na boku . bo tam. a wyraz jej twarzy zdradzał szczerze. Teraz. że Holly umiera. A jeśli nie. . to i tak cieszę się. a potem potrząsnął nią z niedowierzaniem. nagle.Czy to chodzi o Holly? Skinął potwierdzająco ciemną głową. . usunęła brudne ręczniki z pudełka i położyła na ich miejscu grubą warstwę świeżych. . poczuła nagłe gorąco i przeszył ją dreszcz. zachęcający uśmiech.Nagle miałem wrażenie.Jeśli chcesz. przepraszająco: -To niedorzeczne. 135 . że Bez ostrzeżenia Jasona Colea zagarnęło wszystkie nagrody.zaproponował Lawrence.

że jej historia. stanu pośredniego pomiędzy życiem a śmiercią. w której przebywała przez ostatnie siedemnaście lat.. Wyobrażała sobie nawet. .. jak gdyby znowu przebywała w spokojnym sanktuarium swego kokonu w Kodiaku.. . że umiera. W jaki sposób wymówił to "na tobie". istniała jeszcze jedna przeszkoda nie do pokonania: będzie chciał. Od lat biło spokojnym. Wtedy serce Holly. że serce w końcujązawiodło. Kruche. Ale cierpiące serce. jeśli ona tego nie zechce. To zrozumiałe. rozdygotane wzleciało wysoko nad ziemię. ile dostała listów od wielbiących ją czytelników. dlaczego szczęśliwe zakończenie jest dla niej tak strasznie ważne. gdy to się stało. by omówić z nim zakończenie Darów miłości. nim zdąży roztrzaskać się o ziemię. ale tak się stało w chwili. gdy po raz pierwszy spostrzegła czułe zatroskanie w ciemnoniebieskich oczach Jasona. inne zadziwiające uczucia ubiegały się o miejsce w jego umęczonych ściankach.Naprawdę nie chciałbym zrobić na tobie wrażenia szaleńca. I Carline odpowiedziała z całkowitym przekonaniem. nie zawodząc jej. że jązabiją. bezceremonialnie zmuszone do wyjścia ze stanu hibernacji. Nie była zaskoczona. Ze spokojem i odwagą spojrzy w jego sceptyczne i tak uwodzicielskie błękitne oczy i spyta go. i w chwili śmierci. ale trudno było o tym zapomnieć. by w końcu eksplodować w powietrzu. Wydawało się niemożliwością.Minęło. że jak na wojenną sagę zakończenie jest beznadziejnie romantyczne. Nic dziwnego. a potem zachwycające chmury. tak niebezpiecznie przepełnione. o wiele wcześniej. by wyjawiła mu. kiedy Jason powie jej. A wtedy Holly poczuła ulgę. Każdy zna tragiczne lekcje wojny. Potem zatelefonowała do niej Raven i powiedziała. Ale tego popołudnia. że gdy nadejdzie pora. które trzepotało od tygodni. że już ten dygot mógł stanowić śmiertelne zagrożenie. czy właśnie banałem nie jest obowiązkowo smutne zakończenie wojennych historii. uzbroiła się w dane. miarowy rytm. obiecał jej. nagle zatrzymało się. Za kilka godzin miała znowu zobaczyć Jasona. Jej serce biło. 136 17 Holly sądziła. . poczuła ulgę. Zaniechało szaleńczego pędu i podjęło spokojny. Zanim Holly opuściła Kodiak. kiedy jej dygoczące serce nagle zatrzymało się. gdzie było .Wcale nie uważam cię za szaleńca. dotyczące jej książki: jak wysokie honorarium dostała za miliony sprzedanych egzemplarzy.. typowy dla zawieszonej między życiem i śmiercią krainy. nieznane emocje. potrafi przeobrazić się w jedną ze swych bohaterek. jak gdyby naprawdę szczególnie mu na niej zależało. w towarzystwie Jasona. Ale jest tutaj. a to. że powinna opuścić kokon samotności i ciszy. Jej trzepoczące serce. Jason powiedział. zaczęło niebezpiecznie trzepotać. Od bardzo dawna jej kruche serce przepełnione było smutkiem. Nawet gdyby to była prawda. Holly z radością witała te cudowne. że jest już po wszystkim. miarowym rytmem. jakie pisano wspaniałe recenzje. aby pojechać do Los Angeles. kiedy w końcu serce. odniosła sukces. Zamierzała przedstawić Jasonowi te fakty. spadło spod chmur tam. choć wiedziała. co zdarzyło się dzisiejszego popołudnia. kiedy przez wiele miesięcy utrzymywała się na 137 samym szczycie listy bestsellerów. że nie zmieni ani słowa.. najlepszy dowód. z pewnością pęknie. miarowy rytm.Tak. zdradziło ją teraz: nie umarło. ani jednej sylaby. którego przyśpieszone uderzenia czuła przez ostatnie dwa tygodnie. że umrze szybko. by mogło walić jeszcze szybciej. w takiej właśnie formie. typowym dla wegetacji. pomiędzy przerażające z początku. tylko przyspieszyło nieunikniony koniec. Może czas na zwycięstwo nadziei i miłości? Jej serce znowu podjęło swój wolny.

jaki wyraz pojawił się na jego znanej wszystkim twarzy. że żyje. jaka była niedzisiejsza. Zrób z " Darami miłości". Opuścił hotel przez główne. które rozpoczęły się po rozdaniu Oscarów. Nie pozwoli na to.. Jason był zupełnie sam. i teraz obiecywało jej. że pragnę cię zatrzymać. a siódmą. Wiem. panie Cole. Jason nie spał w ogóle. w uroczy. . że jest trochę zwariowana. Była ledwo żywa. ale nie licząc tych pełnych wdzięku ptaków. . Nie potrafiła powiedzieć Jasonowi Coleem. bo zanim jeszcze jej dotknął. że nie będzie już fruwać ani tak trzepotać. Nigdy już nie skala się tak cudownym szaleństwem. Pomiędzy trzecią nad ranem. Było śmiertelnie wyczerpane. gdy opuścił przyjęcie w Spago. musiał jązobaczyć. że spodoba mi się wszystko. Ale to nieprawda. Jej dziwactwo nawet go trochę intrygowało i najprawdopodobniej uznał.. by Jason wiedział o jej szaleństwie. gdyby nie zaczynało nagle walić na jego widok. mógłby nawet zaakceptować jej filozoficzny pogląd dotyczący wojny.. teraz to wiedziała. co by mu przedstawiła. Drogi Jasonie! Musiałam wrócić na Alaskę. a w głowie kłębiły mu się pytania. dlaczego tak bardzo zależy jej na szczęśliwym zakończeniu. na które tylko ona mogła odpowiedzieć.Promienny uśmiech recepcjonistki hotelu Bel Air zbladł. że nie jest to kwestia wyboru ani świętowania. beznadziejnie ekscentryczny sposób. że nie chciała zgodzić się na śmierć Savannah.Ale . że udało się jej przetrwać. jak wszyscy stworzeni przez nią bohaterowie. Oszukiwała samą siebie. co uznasz za stosowne. spacerował tam i z powrotem po piasku. łukowate wyjście i skierował się ścieżką w stronę sadzawki.jego miejsce. Nie mógł zasnąć z powodu zdenerwowania. by wziąć prysznic i przebrać się.zostawiła dla pana liścik. bardzo delikatnie kazałby to sobie wyjaśnić. a teraz największe znaczenie miał dla niego ten list. jakich miała. nigdy nie pozwolić ci odejść? I dlaczego tak się boję. by jej myśli opuszczały stworzoną przez nią krainę. że nawet najczulszy dotyk może skłonić cię do ucieczki? Pytania wciąż powracały. Wczoraj wieczorem cieszył się z odniesionego sukcesu. że nie usłyszał dotąd prawdziwego wyjaśnienia. A ona nie mogła tego zrobić. jedyni przyjaciele. wysłuchałby ze spokojem tego. Jeszcze raz dziękuję za wczorajsze popołudnie. ale jego bezsenność nie miała nic wspólnego z wystawnymi przyjęciami ani zdobytymi przez niego siedmioma statuetkami. . gdyż do samego świtu bawili się na wielu galach z szampanem. Ale Holly aż nazbyt dobrze wiedziała. . Delikatnie. . istniała poważniejsza sprawa: człowiek. Była szalona. Z rzadka tylko wychodziła ze swej chaty. że jest szalona. Białe łabędzie sunęły leniwie po spokojnej powierzchni. a jeszcze rzadziej pozwalała. który właśnie zdobył siedem Oscarów. Śliczna suknia była tylko doskonale trafionym symbolem tego. I miałby rację. Kim jesteś. Rozerwał kopertę. Pomyślałby. Sławni goście hotelu jeszcze spali. Słońce świeciło jasno. Była jej ukochaną przyjaciółką. gdy zobaczyła. A gdyby nawet serce mówiło jej prawdę.Panna Pierce wymeldowała się dziś rano. Holly? Co sprawia. na co się zdecydujesz. Jason wziął zapieczętowaną kopertę i wyszedł na zewnątrz. że to fascynacja latami sześćdziesiątymi skłoniła ją do wybrania sukni dziecka-kwiatu. Obłęd bezlitośnie osaczał ją coraz bardziej z każdym dniem. bez odpowiedzi niczym uprzykrzone proroctwo. gdyż ta fikcyjna postać dla niej istniała naprawdę. i całkowicie obłąkana. kiedy wrócił do swego apartamentu. Jason bez wątpienia postawił już diagnozę. a ciepłe powietrze przenikał upajający zapach gardenii. ale wyczułby. Holly naprawdę uciekła. jak wielki dystans dzieli ją od rzeczywistości. był na plaży.dodała z ufnością w głosie . pragnął znowu zobaczyć Holly. 138 Nie chciała. do radosnego świętowania dawno minionej epoki.

Gdy szukał wyjaśnienia w jej słowach. 140 Raven uświadomiła sobie. co się stało? . I Holly poddała się całkowicie w sprawie zakończenia filmu. i o zadziwiającym weekendzie. tak wytrąconego z równowagi. że ci się powiedzie. Bez wątpienia było mnóstwo spraw. Holly dziękowała mu za coś więcej niż lunch -gdyż wczorajsze popołudnie nie miało nic wspólnego z posiłkiem. że zrobiłaby to dla niego. żeby bronić własnej wersji. a ona wróciła na Alaskę. stanowiącą. Charakter pisma miała wyraźny. .Dziękuję. gdy wręczyła mu kartkę papieru. kryje się jakiś dziwny powód. żebyś znalazła dla mnie adres Holly. jedyne namacalne świadectwo. jaką zaproponujesz. Uśmiechając się uroczo. bez dyskusji z nim. choć przyjechała do Los Angeles. że Holly w ogóle istniała. co mówi Jason.O co chodzi.. zorganizować wszystko tak. gdy sekretarka oznajmiła jego nieoczekiwane przybycie.Jason! .Raven nigdy nie widziała Jasona tak zdenerwowanego.Holly Jason wpatrywał się w list. że od niego uciekła. Chcę jej powiedzieć osobiście. z początkiem miłości. Jednak nie poprosił ją o to.przywitała go Raven.Dobrze.napisała.żartowała Raven. Nie próbowała nawet ukrywać zdumienia. odpowiedziała Jasonowi. tak poważnego. Lauren Sinclair. .. kiedy Jason odsłonił resztę planu. co w mojej mocy.Jason mógłby zdobyć adres Holly od recepcjonistki w hotelu Bel Air. że mogłabyś zająć się jej kontraktem. Oraz przekonać ją.Jesteś wspaniała . ..Zapłacę każdą uczciwą cenę.Tak. nawet w trakcie negocjacji.. jego paszport do następnej magicznej podróży. "Jeszcze raz dziękuję za wczorajsze popołudnie". nagle poważniejąc. od których zależały jego majątek i kariera. Jason chciał jak najszybciej wyjść. uważających. . Potem.Nieczęsto dostaję od ciebie czek in blanco za scenariusz . . Za to miało wiele wspólnego z magią. . żebym negocjowała kontrakt dla niej? Nie dla ciebie? . że potrzebny ci jej adres? . który właśnie spędziła z Nickiem.. A teraz zamierzał rzucić wszystko i wyruszyć na Alaskę? Była to zdumiewająca nowina i Raven dopiero zaczynała się z nią oswajać. Jasonie? Co się stało? . taką miał nadzieję. a choć coś wystraszyło ją tak bardzo. Gratuluję. że za dwa dni Jason wyjeżdża do Hongkongu.Jeśli go nie podadzą. że nie obowiązuj ą ich żadne prawa. Też mam taką nadzieję.Zrobię. by napisała dla mnie scenariusz. że za tym. że nie zamierzam zmieniać zakończenia jej książki. . . . 139 "Musiałam wrócić na Alaskę" .Chcesz jej coś wysłać? -Nie. zadzwonisz do wydawcy i powiesz.. . Pomyślała o miękkim głosie autorki książek pełnych miłości. znajdował tylko jeszcze głębsze pokłady tajemnicy i niepokoju. ale mieliśmy się znowu spotkać dziś rano. dodała: . ale nie miał wątpliwości.Chcę. pozbawiony ozdobników.Potrzebuję twojej pomocy. to trudno. . . A więcf Raven.Holly? Kto to jest Holly? . a nawet desperację. Jason wyczuł w tym jakiś przymus.Chcesz.. -Nie widziałeś się z nią wczoraj? . by należący do studia . Pomyślałem.Marilyn Pierce. ale jest mi potrzebny z powodów całkowicie zgodnych z prawem.powiedział Jason.Mam nadzieję. ponieważ nie znosił zarozumialstwa gwiazd. Złamałaby w ten sposób przepisy. Raven zdobyła adres Holly bez trudu. . ona też to wiedziała. Tylko te słowa pozostawiały Jasonowi nadzieję. którymi powinien zająć się przed odjazdem. dziewczęco prosty. Raven wiedziała.

odrzutowiec zabrał go do Kodiaku, gdzie czekałby na niego samochód i pokój w hotelu. Ale w połowie drogi do drzwi, odwrócił się do niej. - Raven? - Słucham? - spytała, zdając sobie sprawę, że jego ciemnoniebieskie oczy po raz pierwszy patrzą na nią z niepodzielną i skupioną uwagą. - Wyglądasz... na szczęśliwą. Coś się wydarzyło... ale nie chodzi o Michaela, prawda? - Tak. Wydarzyło się coś cudownego. I nie chodzi o Michaela. - Raven przechyliła głowę i powiedziała: - Mam nadzieję, że i tobie przydarzy się coś równie cudownego. 18 Kodiak, Alaska Wtorek, 28 marca Była prawie północ, gdy Jason zameldował się w hotelu "Westmark". Po krótkim wahaniu postanowił przynajmniej zobaczyć, gdzie mieszka Holly, przejechać koło jej domu w nadziei, że wyczuje, iż jest tam w środku, bezpieczna, pogrążona we śnie i spokojnych, szczęśliwych marzeniach. Wiejska chata Holly znajdowała się sześć kilometrów za miastem, na końcu wąskiej drogi, pół kilometra od najbliższego sąsiada. Droga wiła się 141 wśród zwartej gęstwiny wysokich sosen, i dopiero gdy Jason dotarł do chaty, zawieszonej nad urwiskiem, zorientował się, jak blisko linii brzegowej wyspy biegnie ten leśny trakt. Morze w dole srebrzyło się muskane księżycową poświatą, przefiltrowaną przez wełnistą zasłonę chmur. Gdy Jason jechał przez leśny mrok na odludzie Holly, miał nadzieję, że na miejscu przywitają go światła na ganku, których zadaniem jest odstraszanie nieproszonych gości. To, co go powitało, było jeszcze bardziej podnoszące na duchu: jasne światła, całe mnóstwo świateł. Chata jarzyła się oślepiająco, otoczona gorącą łuną, a wszystkie zasłony były odsunięte, jakby na powitanie. Jason od razu spostrzegł Holly. Jej złote włosy lśniły niczym najjaśniejsza z morskich latarni, przyzywając go. Siedziała na kanapie w salonie, ubrana w szlafrok w odcieniu lawendy. Musiał być pikowany, gdyż zdecydowanie zaokrąglał jej bardzo szczupłą postać. Zwinęła się w kłębek. Była to jednak poza pełna napięcia, sztywna. Holly pochyliła głowę, oparła czoło na kolanach, podciągniętych blisko ciała, przytrzymywanych mocnym uściskiem ramion. Jason nie mógł widzieć jej twarzy. Była ukryta za złotym, jedwabistym welonem. Ale nie miał najmniejszej wątpliwości, że Holly nie śpi, że jest czujna i zaniepokojona, a każda komórka jej ciała ma się na baczności. Przed kim? Co ją tak wystraszyło? Z jego punktu obserwacyjnego wydawało się, że Holly jest zupełnie sama. Zamiast podejść do drzwi, Jason zdecydował się zapukać cicho do okna. W ten sposób uprzedzi ją, że to on - a nie niewidzialne, nocne zagrożenie, którego tak wyraźnie się bała. Zapukał cicho, ostrożnie, ale ona zareagowała natychmiast w zadziwiający sposób. Jeszcze bardziej zesztywniała ze strachu, zaczęła dygotać. Białe dłonie, wyciągnęła błagalnie w kierunku zjawy, której nie mógł zobaczyć. Gdy uniosła głowę, Jason zauważył przelotnie jej oczy. Były szare, bezbarwne i nawet nie zwróciły się w kierunku, skąd dobiegało ciche pukanie. Patrzyły prosto przed siebie, wbite w coś, ku czemu sięgały tak błagalnie i gorączkowo jej blade dłonie. I wtedy Jason usłyszał ten dźwięk, krzyk tak pełen udręki, że z początku nie potrafił uwierzyć, iż wydała go ludzka istota. Pomyślała, że to wiatr wyjący wśród drzew. Albo przerażający zew mewy. A może upiorne pohukiwanie sowy. Krzyk natury. Jednak ten dźwięk nie dopływał ze srebrzystego, cienistego bezmiaru zamglonej chmurami nocy. Dochodził z jasno oświetlonego wnętrza chaty. Przez okna z bolesną wyrazistością przebijały się rozpaczliwe słowa. - Proszę! - krzyczała Holly. - Proszę, nie zabijaj jej!

Jason zapukał znowu, tym razem głośniej, próbując gorączkowo odwrócić jej uwagę od tego, co budziło w niej takie przerażenie. 142 -Holly! Wydawało się, że nie usłyszała jego głosu, a pukanie jeszcze bardziej ją przeraziło. - Proszę, przestań, proszę. Zdobywca Oscarów, reżyser Jason Cole, był świadkiem sceny, nad którą nie miał kontroli. Ta świadomość wywołała w nim rzadkie poczucie bezsilności. Pokonał je szybko i ruszył zdecydowanie ku drzwiom. Nawet gdyby były pozamykane na wiele zamków, ustąpią przed siłą jego determinacji, żeby być z nią, przyłączyć się do niej w tym koszmarze, położyć mu kres. Jednak drzwi nie były zamknięte, co świadczyło o tym, że Holly nie bała się ludzi: złodziei, gwałcicieli czy morderców, którzy mogliby zaatakować samotną kobietę, mieszkającą w chacie pośród lasów. Nie zaryglowane drzwi dowodziły, że Holly wiedziała, iż tego, co teraz tak jąprzeraża, nie powstrzymają żadne zasuwy ani łańcuchy. Przez chwilę Jason zastanawiał się, czy jednak nie zastanie w środku jakiegoś intruza. I, o dziwo, ta myśl napełniała go nadzieją - wroga łatwiej pokonać niż niewidzialną zjawę. Jednak poza Holly nikogo nie było w salonie. Nie krzyczała już, kwiliła zaledwie, szeptała z bezgraniczną rozpaczą, gdy jej szare oczy oglądały coś, co mogło być tylko sceną śmierci. Jason ukląkł pomiędzy nią a upiorną wizją, którą jedynie ona potrafiła zobaczyć. Nie miała swoich drucianych okularów, dzięki czemu mógł widzieć jej bezbarwne oczy... i ciemne sińce, świadectwo tego, że niewiele spała od kilku dni, może nawet tygodni. - Holly, to ja. Jason. Nadal go nie widziała, spoglądała ponad nim, przez niego, jak gdyby to on był nierzeczywisty, a nie owa zjawa. "Nie bój się mnie" - rozkazywał jej w duchu, choć jednocześnie musiał stawić czoło niepokojącej prawdzie: Holly rozpaczliwie błagała o czyjeś życie, o życie kobiety, a to on właśnie zamierzał niefrasobliwie zabić bohaterkę jej książki. Wydawało się niemożliwością, by właśnie to... by on mógł być przyczyną takiej udręki. A jeśli tak, potrafi temu szybko zaradzić. - Holly, wysłuchaj mnie. Savannah nie umrze. To dlatego tu jestem. Przyjechałem, by ci to powiedzieć. Będzie żyła długo i szczęśliwie, tak jak chciałaś. - Jego słowa, a może po prostu łagodny ton głosu, wydawały się ją uspokajać, odciągać od krainy wyobraźni do rzeczywistości. - Cokolwiek widzisz, Holly, to tylko miraż. To nie jest nic rzeczywistego, nic, co mogłoby cię skrzywdzić. Najwyraźniej nie spałaś od bardzo dawna i pewnie nic nie jadłaś. Jesteś zmęczona, wyczerpana... - Jason ujął jej lodowate 143 dłonie, przekazując im swe ciepło i siłę. - Holly? Myślę, że mnie słyszysz. To ja, Jason. Jestem tutaj, bo... - Jason? - Cześć. - Ja jestem prawdziwy, Holly. Naprawdę jestem tutaj, w twojej chacie, w Kodiaku. A tamto... cokolwiek to było, to złudzenia. Nieprawda! Ta myśl napłynęła z olbrzymią mocą, gdy jej wyczerpany mózg walczył o zachowanie zdolności rozumowania. Ta walka była tym trudniejsza, że serce, które obiecywało jej, iż nigdy nie będzie dygotać, trzepotało teraz i zaczynała unosić się ku chmurom... ku magii. Oczy Holly przesunęły się od łagodnego uśmiechu Jasona do jego zaskakująco ciepłej dłoni... Ostatnie ręce, które ją dotykały, należały do matki. Czule ujmowały jej twarz, gdy Claire żegnała się z córką. Teraz, po siedemnastu latach, Holly Elliott znowu była dotykana z taką samą czułością, z pełnym miłości ciepłem. Nagle cofnęła ręce, jak gdyby to ciepło przekształciło się w palący ogień.

"Jestem obłąkana - przypomniała sobie. - I moje szaleństwo zostało w pełni ujawnione". Uświadamiała sobie niejasno, że to, co w jej uszach brzmiało jak wystrzały, było pukaniem do okna. Ale ta świadomość stanowiła jedynie słaby przebłysk zdrowego rozsądku w morzu obłędu. Była tak zagubiona w odległych wspomnieniach, że nie mogła odróżnić złudzenia od rzeczywistości. Przez siedemnaście lat Holly potrafiła trzymać wspomnienia pod kontrolą. Była w stanieje uśpić, zmusić do przebywania w tej krainie, zawieszonej między życiem i śmiercią, w której sama mieszkała. Ale po powrocie do Kodiaku wspomnienia przebudziły się, odżyły, nabrały energii i agresji. Zaatakowały ją ze zdwojoną siłą, zuchwale wydostały się z więzienia jej umysłu, wskrzeszone do prawdziwego, przerażającego życia. Miała halucynacje. Razem z nią w pokoju byli Derek, matka i bliźnięta, naturalnej wielkości, trójwymiarowi i nawet bardziej wyraźni niż w tamtą dawno minioną noc śmierci. Widziała ich. Słyszała. A choć jednocześnie dobiegał do niej łagodny głos, mówiący, że ta wizja... ta halucynacja... jest tylko złudzeniem zmęczonego umysłu, Holly znała prawdę: była obłąkana. - Holly? Pamiętasz, co się stało? Możesz mi powiedzieć? Wymijająco wzruszyła ramionami. "Powiedz mu - szydziły wspomnienia. - Opowiedz mu wszystko. Niech sam zobaczy twój obłęd". Wspomnienia chciały, by czułość znikła z oczu Jasona, tak jak pragnęły, by on sam zniknął z chaty. Chciały mieć Holly tylko dla siebie, żeby wiecznie odtwarzać przed nią krwawą scenę śmierci. 144 - Błagałaś, by nie zabijano kogoś, jakiejś kobiety. Chodziło ci o Savannah, Holly? Bo jeśli tak, to nie musisz się martwić. Jestem tu, by cię upewnić, że nie zamierzam zmieniać szczęśliwego zakończenia twojej książki. - Nie chodziło o Savannah. - To prawda, pojechała do Los Angeles, by błagać go o darowanie życia jej bohaterce. Ale tego nie zrobiła. W porę zorientowała się, jak wariacko zabrzmią te prośby. Los Angeles było wyspą zdrowego rozsądku pośród oceanu szaleństwa. - Dziękuję, ale... nie powinieneś tego robić ze względu na mnie. Rób to, co chcesz, co uważasz za najlepsze. - Właśnie to uważam za najlepsze. - Pragnął jej zaufania, lśniących iskier błękitu i zieleni tam, gdzie teraz była tylko szarość, promiennych uśmiechów szczęścia i miłości i dotyku jej rąk, stulonych w jego dłoniach... i dotyku ich ciał, przytulonych do siebie. Jason wpatrywał się w jej zmęczoną twarz i czuł, ile wysiłku kosztuje ją mówienie. - Poza tym myślę, że dla ciebie najlepiej będzie, jeśli utniesz sobie drzemkę... porządną drzemkę. Holly skinęła głową ze słabą nadzieją. Od tak dawna nie zmrużyła oka. Może gdyby spała, wspomnienia nie wyzwoliłyby się z więzów jej świadomości. Może za pomocą snu ponownie uda się jej ukryć szaleństwo. - Jeśli nie masz nic przeciwko temu, Holly, chciałbym zostać tu na noc. Ta kanapa wygląda na dość wygodną. Holly ściągnęła brwi, gdyż jako gospodyni niepokoiła się o wygodę gościa, a nie dlatego że uświadomił sobie Jason - nie chciała, by u niej nocował. - Jestem przyzwyczajony do sypiania na kanapach w studiu, gdy pracujemy nad montażem filmów. Tu mi będzie wygodnie. Dobrze? Nie odpowiedziała od razu, ale gdy wreszcie kiwnęła złotą główką, Jason poczuł nagły przypływ radości. Pozwalała mu zostać, bez jednego słowa protestu. Wydawało mu się to cudownym początkiem zaufania. 19 Gdy Holly ocknęła się z głębokiego snu, poczuła dziwne uczucie nadziei. Nadzieja? To wydawało się niemożliwe. Dlaczego miałaby przyjść do niej teraz, śmiało wtargnąć tu, gdzie

Nawet jeśli były to tylko symbole jej obłędu. która. Ten optymizm to wspaniały dar. był jej nieodstępnym towarzyszem.Dzień dobry . Holly posłuchała rozkazu.z łóżka.Tak.spytał Jason. "Nie pozwolisz. Żył w niej wówczas. był silny. gdy była małym dzieckiem. skazana na długą drzemkę. który jakimś cudem znowu odzyskała. .Tyle.Rzecz jasna. walentynkowej nocy. spartański świat. upewniając się. Świat wewnątrz jej chaty.obiecywała. Czyj to głos? Matki? Ojca? .. .. z owego tygodnia. i Holly nie zamierzała z nim się rozstać. gdy rozsunęła zasłony. "Będę was strzec jak skarbu! . I to jego delikatność ocaliła mnie i ową cudowną nadzieję. Pomimo pulsującej w niej energii poruszała się wolno. Złote iskry odpowiedziały. że optymizm towarzyszy jej przez cały czas. wyszła . o niej więcej. ile potrzebowałem. skłaniając ją.Dobrze spałaś? . by wyskoczyła z łóżka. drukarkę i faks. gdy Dary miłości zajęły pierwsze miejsce. i bez niego nie mogła istnieć. i zniknie wraz z nim. . i nie jesteś szalona". gdyż nie chciała go zgubić. gdy weszła do salonu bosa. Nic nie wisiało na ścianach. fotografii przyjaciół czy rodziny ani nawet oprawionej listy bestsellerów z "New York Timesa". pewny.. która spała przez wiele 145 lat.wydawały się takie realne. by twój optymizm znikł. Po prostu przyśnił jej się koszmar śmierci.ale nie wyskoczyła . że nie miała telewizora. .Och . by te tańczące iskry złotego światła nigdy więcej jej nie opuściły. takjak była nią magia. stworzoną przez Jasona. jak Piotruś Pan zgubił kiedyś swój cień. Ale nie mogły być prawdziwe. Wyposażony w kosztowny i nowoczesny komputer. jaki widziała od siedemnastu lat. błękitnozielonymi oczami.przynajmniej wtedy. On widział moje szaleństwo. Magia była iluzją. nie było tam plakatu przedstawiającego słońce odbijające się od horyzontu w Barrow ani powiększonych okładek jej książek. że wskrzesił nadzieję. czuwając nad Holly. pełną euforii magię . jak sądziła Holly. ostrożnie.. nie spał wcale. tak potężny. nie przechowywała ich też gdzie indziej. a gdy cicho 146 chodził przez całą noc jak strażnik na warcie. przypominał bardziej biuro niż dom.wyszeptała Holly..Zostańcie ze mną". A więc to nie był sen. a jednocześnie jej myśli podryfowały do ulubionej ongiś bajki o Śpiącej Królewnie.. I nagle napłynęły znowu wspomnienia . ubrana tylko w bawełnianą koszulę nocną. Był z Holly. Ale mój optymizm jest tylko iluzją. Wolał spędzić noc. pozbawiony był całkowicie jakichkolwiek ozdób. znajdzie sposób. Optymizm usłuchał jej. o wiele bardziej niż snu. I wtedy.choć nie potrafiła znaleźć dla niej nazwy. Ale Holly wiedziała.Należy do Jasona. rozsunęła zasłony i z radością powitała wspaniały nowy dzień. złotymi włosami i promiennymi. a teraz wrócił do niej dzięki niezwykłemu snowi. została zamordowana bezlitośnie tamtej śnieżnej. Holly. Nie mógł również odszukać radia ani odtwarzacza . . dowiedział się. W Los Angeles Holly czuła upajającą. i kochający..powiedział cicho Jason do uroczego zjawiska z potarganymi. Ten głos wypływał z głębin jej duszy. Tego pragnął. Holly nie zdobiła ścian pamiątkami. dopóki dzielny książę nie przebił się przez grubą ścianę kolczastych gałęzi. przez zaklęcie złej czarownicy. by wpuścić dzień najpiękniejszy. bardzo dobrze. Jason spostrzegł. A ty? ..przez tak długi czas gościł tylko smutek? Zaskoczona Holly starała się to pojąć. w którym żyła. zbudzić czułym pocałunkiem. że musiała kiedyś odczuwać ten tryskający radością optymizm . by ją odnaleźć. A teraz sen o czarowniku przywrócił do życia bliską ongiś przyjaciółkę. oczekujący pojawienia się niewidzialnego intruza. a od tej męki wybawił ją cudowny sen.

kiedy jego mózg domagał się nowej porcji paliwa. rozmaite informatory: Encyclopaedia Britannica. poświęcone wspaniałym i egzotycznym miejscom. z roztargnieniem pochłaniając wszystko. garnki. komplet drogich naczyń.wiele kartonów . Przecież on sam. co wpadło mu w ręce. żadnego łącznika z bieżącymi sprawami świata zewnętrznego. mogła też zawsze wziąć taksówkę. bogate w szczegóły. Kiedy zdjął z półki przewodniki po tych miastach. "Nie rób tego! . że choć z pewnością zostały przestudiowane. Ani gorącej czekolady. że monotonna dieta jest tylko dowodem tego. w których rozgrywały się jej powieści. duża pryzma porządnie ułożonego drewna .wielki słój witamin. dokonał innego. Były tu romanse. Aby zapewnić życie twoim tańczącym złotym . słowniki w siedmiu językach. której ci dotąd dostarczałam. Lokalni sklepikarze chętnie dostarczyliby jej zakupy. Miała wielki zbiór książek na temat Wietnamu. Jason pragnął wierzyć. dla przyszłego lokatora. jak komputer i faks. że chata. jest bardziej biurem niż domem. Zauważył wśród nich wydany ostatnio i najwyraźniej czytany przewodnik po Los Angeles.stereo. równie nowoczesne i wysokiej jakości. Przy okazji kupiłem trochę jedzenia. tezaurus języka. ponieważ najwyraźniej nigdy niczego nie używała. Ale Jason i tak wyczuwał jego drżenie. Po prostu tak już żył ten kruchy. że najwyższy czas na kawę. Próbował wmówić sobie. arktyczny kwiatuszek: zawsze zimna strawa. Teraz szczupłe ciało Holly. jak gdyby Holly urządziła kuchnię dla kogoś innego. Były tam śniegowce.wszystkie w tym samym smaku.błagała w duchu zbuntowany optymizm. Holly poczuła. żeby wziąć prysznic w hotelu i przebrać się. że jadam tylko batony".Pojechałem rano do miasta. Ale nigdy nie używane rondle. "On wie. że świeżo odzyskany optymizm próbuje od niej uciec. Czy odnosiło się to również do jej podróży do miłości? Czy też nie miała osobistych kontaktów z tą czarodziejską krainą? Podczas mrocznej arktycznej nocy Jason zorientował się. rzadko zwracał uwagę na to. w której mieszkała Holly. jak Holly była ostatnio zapracowana. niepokojącego odkrycia. Choć opisy były zadziwiająco autentyczne. a nad ranem.ale ani śladu samochodu. W trakcie swych wędrówek Jason odkrył garaż. co je. że nie masz nic przeciwko temu. kawy czy herbaty. 147 A jedzenie? Jason znalazł tylko batony z płatków zbożowych . Czy powodem spartańskiej diety Holly była konieczność pokonywania długich odległości do miasta? Z pewnością nie. nawet w samym środku najsurowszej polarnej zimy. a także w błyszczące rondle. z wyjątkiem bladej twarzy. żadnych pośpiesznie kreślonych zapisów. a cały regał zajmowały książki podróżnicze. Holly zabierała swych czytelników we wspaniałe podróże do zaczarowanych miejsc. a oprócz nich . odlecieć jak najdalej. Jasonowi wielką przyjemność sprawiało czytanie cieszących się olbrzymim powodzeniem książek Lauren Sinclair. których akcja toczyła się w Londynie i Paryżu. jak gdyby była tonącym okrętem. zobaczył. kiedy pochłonięty był pracą. że to rozwiązanie tymczasowe. robionych podczas zakupów w Highgrove czy w trakcie podziwiania cudów Luwru. sztućców i talerzy. dłoni i stóp było całkowicie ukryte pod skromną. Odezwał się do niej łagodnie: . Ale wszystko to sprawiało wrażenie. ona sama nigdy do tych miejsc nie dotarła. że potrzebujesz lepszej strawy niż ta. A choć wszędzie leżały książki. który wkrótce zniknie na zawsze w mrocznych głębinach lodowatego morza. kiedy uznał. z których najwspanialszą i najbardziej czarodziejską była miłość. piekarnik i kuchenka mikrofalowa mówiły mu coś innego: nigdy nie przygotowywano tu gorącego posiłku nawet zupy. nie znalazł żadnych gazet czy czasopism. nie miały notatek na marginesie. wszystkie ze szczęśliwym zakończeniem. Surową. Teraz Jason znał prawdę o egzotycznych sceneriach. białą kuchnię wyposażono w różne urządzenia. spożywana bez przyjemności i tylko w ilości potrzebnej dla podtrzymania życia w wychudzonym ciele. Mam nadzieję.Wiem. . flanelową nocną koszulą. angielskiego i poradniki językowe.

.Nie. Kiedy Holly myła się i ubierała. zestaw kanapek. . . -Przeciwnie. stworzonej przez Jasona. że doskonale mogłaby przeżyć bez niego następne trzydzieści lat? Coś jej się przytrafiło ubiegłej nocy. a pomiędzy tymi niezbędnymi wyprawami pisywała książki o nadziei i miłości. które nakręcił. tworzące przedtem złotą zasłonę. Holly doskonale przeżyła bez niego trzydzieści lat. Ale to tylko jeden z powodów. warzyw i owoców. pulower i buty kowbojskie. która przyszła na śniadanie. że do ataku niewidzialnych intruzów poprzedniej nocy żyła tu sobie wygodnie i spokojnie. i mój smutek". . o wszystkich porach roku. Wystarczały aż nadto.. . golf.powiedziała. powiewnych strojach. błękitne spojrzenie nie mówiło o tym. podgrzał jagodzianki i rogaliki. Patrzyła na niego.. gdybyś mi tylko pozwoliła". czy potrafię. lecz odważną. że potrafisz. o zmroku i w jasny dzień. . Doskonale dawała sobie radę w życiu. by wyznała: . do czego powracała z takim zapamiętaniem. Jak gdyby mógł jej to ukraść. że hotel dostarczy zamówione dania pod każdy adres w Kodiaku. splecione miała w gruby złoty warkocz.Widziałaś Rozlewisko1? . jak i skromna koszula nocna nadawały jej czarująco staroświecki wygląd. Jason uświadomił sobie.zapewniał w duchu dzielną pionierkę. Jason nakrył do stołu. byś napisała dla mnie scenariusz.Nie zauważyłem tu telewizora. tak. gdy dowiedział się. sprawiała wrażenie osoby silnej i dumnej. Regularnie chodziła dwanaście kilometrów po zakupy. schłodził sok pomarańczowy. potrawkę z krabów i cheddaru oraz ciasto z jagodami. że pokonywała czasem z wielkim trudem dwanaście kilometrów. śpiewało radośnie. Nie wiem. obiecuję. Jason widywał dotychczas Holly jedynie w długich. jeśliby tylko miał okazję. . Miałem też nadzieję.Scenariusz? Nigdy czegoś takiego nie robiłam. Odtąd będziesz je miał. w słońcu i śnieżycy.iskierkom.W mieście jest kino .Nie wątpię w to. a przecież w gruncie rzeczy to one tworzą scenariusz. . że nie zamierzam wprowadzać żadnych zmian do Darów miłości. ale widziałam wszystkie twoje filmy. Holly. To był domowy strój Holly i jej domowa fryzura. Ale wyczuwał. że zdołam cię przekonać. Zapewniano go.. Szef kuchni chętnie dostarczył mu również jedzenia na później: zupę pomidorową. zmuszając ją. Może jemu? Może sobie? Czy to wyzywające. że w jakiś sposób stanowił dlań zagrożenie.Jest taki obrazowy.Powiedziałem ostatniej nocy. nie mam nic przeciwko temu. które przyniosły jej ogromny rozgłos i niemałą fortunę. Co to było? Historia jej życia? Miłość? Nie wiedział.Nie chodzę często do kina. potrzebujesz gorących posiłków. -Holly? . Jej trzepoczące serce pragnęło ulecieć ku magii.zaprotestowała słabo. Dziękuję. by cię zapewnić. nadziewane czekoladą. że przyjechałem tu. podczas snu... 149 . by oglądać filmy. Piszesz wspaniałe dialogi. przyrządził gorącą czekoladę. Zarówno suknia z lat sześćdziesiątych. Włosy. chciałbym ci tyle dać. "Nie zamierzam cię okradać . Kiedy sądziłam. czy nie usiłowała jednak udowodnić jeszcze czegoś innego. że jesteś martwy. Teraz widział piękną twarz Holly. dzielnej pionierki z najdalszej granicy Ameryki. Coś. które bardziej niż kiedykolwiek rzucało się w oczy. z odwagą i pomimo wychudzenia. by podtrzymać powolne bicie serca i lodowaty metabolizm wegetacji. zastanawiał się. Wyglądała na osobę delikatną. Jasonie. wyglądała zupełnie inaczej: dżinsy. Gdy Jason wpatrywał się w jej dumne i zdecydowane oczy. nie potrzebowałam niczego więcej poza batonami.Jednak film ma inne tempo niż książka . Jason sprawiał wrażenie zaskoczonego.O. więc nie wiem. ile filmów widziałaś. przygotowane w pachnącej kuchni hotelu "Westmark". .

gdy Holly poczuje się przy nim bezpieczna. Pewnego dnia. . Do poniedziałku przefaksuję ci z Hongkongu szkic. by w ten sposób skondensować niektóre wątki. Przeminie szybko. by wysłano ci kilka książek na temat pisania scenariuszy oraz kopię scenariusza Rozlewiska. które uważam za absolutnie konieczne.Jak długo cię nie będzie? Jason zawahał się. Holly. . Film fabularny nie powinien trwać więcej niż dwie godziny. trzeba usuwać całe sceny. A co stanie się z radosną nadziej ą? Czy i ją Jason zabierze ze sobą? Nie. aby z nim wyjechała. . przysięgła sobie Holly.. Zbyt wielu ludzi od niego zależało. No więc. moglibyśmy się tym zaj ąć wcześniej. przyszło mu do głowy. że jeśli dopisze mu szczęście.Jutro wyjeżdżam do Hongkongu. chciałbym podać ci ogólny zarys filmu. . Na zdjęcia w Hongkongu przewidziano osiem tygodni.powtórzyła w końcu.Masz rację co do tempa filmu. Jeśli nie będziesz miała nic przeciwko temu. że kiedy dokonuje się adaptacji książki. . Gdyby jednak nie kolidowało to z twoimi zobowiązaniami wobec wydawcy. Teraz ten scenariusz stanowił więź łączącą go z Holly.Jason od razu zauważył. więc. nie pomyślał jeszcze o zrobieniu dokładnego planu scen. zatracając się nagle w rozjarzonych głębiach jej pięknych oczu. To było bardzo efektowne. . zechcesz być moim scenarzystą? A więc obiecywał. Przyjadę tutaj. . aktorzy i ekipa. gdy obserwował. . Cieszę się.Wracam za sześć tygodni. Jason uśmiechnął się. Nie pozwolę na to. zmieści się w siedmiu tygodniach.I wtedy omówimy scenariusz? . .No.. ale przedtem załatwię. 150 Wyjeżdża do Hongkongu? Jutro? Więc magia nie będzie trwać wiecznie. bardzo sugestywne. że ma do czynienia ze złodziejem. Wszyscy oni. Z powodu różnic czasu i harmonogramu zdjęć może ci być trudno złapać mnie przez telefon.I tu ja wkraczam. które zabrzmiały jak uroczysta przysięga: . . Jednak delikatny.Tak. jak to robić.. bo jest również adaptacją długiej i wielowątkowej książki. tak jak ja go widzę.Do Hongkongu? . jak złoty uśmiech słońca odbija się w błękitnym morzu. . że magia będzie trwać wiecznie.Dziękuję.Rozumiem i nie to mnie niepokoi. To będzie tylko brudnopis i chcę. zastosowałem kolaż scen w połączeniu z podkładem muzycznym. jak gdyby przypominając sobie. lecz o konieczność dzwonienia do mężczyzny.Pamiętam. . ..powiedział bardzo cicho. wpatrując się w śliczne oczy.Muszę jechać .Oczywiście . przed którym trzeba się mieć na baczności. I nie chodziło tu o żadne problemy filmowe ani strefy czasowe. zbyt szybko. by poprosić Holly. by podziwiała z nim egzotyczną wspaniałość Hongkongu. szybko skupił myśli. że jego słowa wzbudziły jej niepokój. choć zapowiedział już w Gold Star. jeśli ci to odpowiada.Chętnie spróbuję. nim odpowiedział.Zgubił wątek rozmowy. Jak gorąco pragnął tu zostać! Ale Jason Cole nie mógł odwlec podróży do Hongkongu nawet o godzinę. a to znaczy. Tylko że nie jestem całkiem pewna. żebyś popracowała nad nim. kiedyś. Pytałem cię o Rozlewisko. . Jeśli pamiętasz. które już zdawały się za nim tęsknić.. co miało stać się jego największym przebojem. arktyczny kwiat niemalże przypłacił życiem podróż do Los Angeles. Ale nagle usłyszał własne słowa. Najchętniej patrzyłby w nie wiecznie. nawet w sprawach . do jego pokoju w hotelu. że nie zniknie wraz z jego odjazdem. skracać je albo łączyć. ze scenami. Tego ranka.Dobrze. przeznaczyli swój czas i talent na to. by stworzyć to. I Holly odpowiedziała na tę obietnicę heroicznym przyrzeczeniem: .Jason miał zrobić dwa filmy przed Darami miłości. obejrzą razem wszystkie olśniewające cuda świata.wyszeptała. ale ponieważ sam zanierzał pisać scenariusz. . ale kiedy miała już odwrócić wzrok.

. który przyniosła do jego biura.Swoją pierwszą książkę Zawsze i na wieczność napisałam ręcznie. Dobrze? Ale nie proś mnie. przewiązałam ją kolorową wstążką i wysłałam do wydawnictwa. by któryś z nich został opublikowany.. . . na przykład twój nowoczesny komputer. a co dopiero . Jason spytał łagodnie. a jej oczy wyrażały milczące błaganie: "Chroń mnie przed tymi przerażającymi myślami. możesz wysłać faks. . .To więcej niż szczęście. z twoimi przemyśleniami i sugestiami co do planu. Dobrze? . -Nie powinnaś się nigdy wahać. jak jej książka.Czy przenoszenie tego. gdyby mogła przesyłać mi zapowiedzi wydawnicze i najświeższe recenzje prasowe.Wydaje mi się.Tak mi mówiła. że orientuje się dobrze w sprawach rynku wydawniczego. lub faksy. prawdopodobnie na liniowanych kartkach kołonotatnika. I tak nie ma nic lepszego do roboty.Masz bardzo wyraźny charakter pisma.Jej niepokój znikł już w oślepiającym rozbłysku błękitu i zieleni.Nie miałaś agenta i tak po prostu wysłałaś rękopis do wydawcy? .Tak.Jak skończymy 152 śniadanie. takiego jak ten.Tak.No cóż.Ale są.Po prostu miałam szczęście. Spełniając jej prośbę. żyć w ich świecie. . .Holly wzruszyła ramionami. Ten wewnętrzny głos był teraz taki cichy.Dlaczego? 151 . niezależnie od pory. .. . że zaczęła czytać książkę. że w gruncie rzeczy nie wierzyła. moglibyśmy pójść na długi spacer przed lunchem.by stał się bestsellerem. że błękitnozielone iskry będą pląsać wiecznie: . szczęśliwym zrządzeniem losu wstążka tak przyciągnęła uwagę mojej redaktorki.. . . że wysłana kopia pisana była ręcznie. Większość nie zamówionych rękopisów trafia na kupę. Jason zaproponował: . uciekając z własnego. . że nawet faks wydaje się zbyt powolny. . W dodatku okazuje się.Zdumienie Jasona świadczyło.Spojrzała na niego. ponieważ redaktorka uznała. że dobrze by było..Dopiero zaczynam się uczyć go używać..Holly wzruszyła ramionami. Rzadko się zdarzało. . z nadzieją. mój wydawca zawarł umowę z maszynistką w Nowym Jorku. Holly. . A więc będę czekać na telefony. . .Prawdę mówiąc. .To naprawdę niezwykłe. iż nie dostarczam przepisanych rękopisów jak wszyscy. A jeśli mnie nie będzie. zwłaszcza w Hongkongu. ale wydaje mi się. . . by tak zaawansowane urządzenia techniczne były osiągalne w Kodiaku. próbuję nauczyć się na nim pisać.Moja redaktorka będzie zdumiona. Najchętniej trwaliby przy tym rozwiązaniu.Zamierzasz pisać książki bezpośrednio na komputerze? .Czy mogę ci w czymś pomóc? Nieźle znam się na komputerach.Holly? .Holly uśmiechnęła się. .zawodowych. gdzie mogą leżeć nie czytane do końca świata.Chyba nie.Mam faks tylko dlatego. . czy zadzwonić. że to głupio z mojej strony..Hotele często stosują to rozwiązanie w dzisiejszych czasach. Zresztą to też przejaw jej obłędu: uwielbia przebywać w towarzystwie swoich bohaterów.Potem już ktoś przepisywał na maszynie twoje rękopisy? . bym o nich mówiła". co napisałaś. Będę miał aparat w pokoju. na komputer nie zabierze ci zbyt dużo czasu? . Chętnie obejrzałbym tą część . gdzie tempo życia jest tak szybkie.Naprawdę? . "Nie jesteś szalona".Nic nie szkodzi. . Za bardzo przyzwyczaiłam się do ręcznego pisania i lubię to robić.

20 Wiecie mamy tu stado wielorybów. był w rzeczywistości potworem. opowiedziała Jasonowi.W lodówce jest też kolacja. Ale nie próbował zabić mnie. iż jestem jakoś odpowiedzialna za to. oczywiście . że ojciec zginął w Wietnamie. . Gdy Jason uśmiechnął się do najcudowniejszego skarbu. . rozległą dolinę. Mój samolot musi wystartować najpóźniej o szóstej. .Holly wskazywała migotliwe.. Nagle promienne oczy zakryła chmura wahania. że policja i sąsiedzi uznali. . co -jak wierzył . -Tak. W kilku zdaniach.Obawiam się. Twarz Holly obramowywały już wijące się loczki.Zabił moją matkę. że za wszelką cenę pragnie uwolnić każde pasmo z mocnej uwięzi długiego.Okropne wspomnienia. Nie mam pojęcia dlaczego.. Mówiła do błękitnego morza.Chciała.Tak. nie mówiąc już o ogromnej tragedii. Tańcząca w niej nadzieja stawiała jej nieustępliwie warunek. ..było dla niej najlepsze. i tym. by Holly miała idealnie szczęśliwe dzieciństwo. gdzie zaczynały właśnie rozwijać się dzikie kwiaty. równie prostych i bezosobowych jak wnętrze jej domu. ale nie splami go jego zło. a potem spytała z radosnym zaskoczeniem. Pewnie dlatego stałam się bardziej podatna na wspomnienia. . a teraz odwróciła się i spojrzała na niego z heroicznym triumfem. Zdecydowała się. że widział jej oczy. co chciały robić jego palce. Bryza robiła to. Sprawiło to jednak. Opowiedziała mu swoją historię i udało się jej powstrzymać krzyk rozpaczy. . czego pragnął. który wydawał się taki czarujący. Holly pokazała mu swój świat z wszystkimi wspaniałymi skarbami. Tego pragnął.Nikomu o tym nie mówiłam. żeby wiedział. zapierającego dech w piersiach arktycznego kwiatka. bez cienia smutku.. Najważniejsze jednak. a jej oczy stały się niebieskie i migotały niczym fale.Muszę wyjaśnić ci zdarzenia ubiegłej nocy. zobaczył jak morska bryza igra ze złocistym jedwabiem. Przez dłuższy czas Jason nie odzywał się. Holly pozwoliła sobie uwierzyć w tę prawdę. co zrobił. które radośnie świętowały tańcem swoją zuchwałą ucieczkę. że nie będę mógł zjeść jej z tobą. Uciekłam więc i zmieniłam nazwisko. przewędrowali miarowym krokiem przez majestatyczny las. . siostrę i brata. pod którym zgadzała się tu pozostać: że będzie z nim szczera. Wydawało się.Przed lunchem? Jason uśmiechnął się. Ale w złotym świetle tego wspaniałego dnia przy Jasonie.A gdzie są teraz? . . Holly wiedziała. Nie podzieliła się z nim przerażającymi szczegółami. żeby było dość czasu na jego przegląd w Los Angeles. . które nieodwołalnie skaziłyby go podłością Dereka.Jego uśmiech zbladł. jej głos był spokojny. . To było odważne stwierdzenie. Poza tym załoga musi odpocząć przed jutrzejszym lotem do Hongkongu. Kiedy wreszcie się odezwała. Toczyła się w nim walka pomiędzy tym.. a ojczym. Tam rodzą się ich młode. Jason pragnął. ciemnoniebieskie morze. W ten sposób Jason pozna przyczynę jej przerażenia. Spacerowali już prawie dwie godziny.wyspy. bez szczegółów. . nie sypiałam najlepiej ani nie jadłam zbyt wiele od dłuższego czasu. którą mu właśnie z takim spokojem opisała. . że poda mu same fakty. Zrobiła to.zgodziła się z wdzięcznością.. stanowczy.Masz rację. 153 . a potem siebie.Na Hawajach. i wreszcie dotarli do śnieżnobiałej plaży. że musi mu wszystko opowiedzieć. bawiące się każdego lata w wodach zatoki. gdy wyobraziła sobie morskie ssaki. jednak nie jest szalona. grubego warkocza. Tam dokazują. pozbawiony emocji.

Gdy zbliżała się do złowróżbnego momentu pojawienia się Dereka. Nie. Jednak duszenie wszystkiego w sobie nie mogło być dla niej dobre. delikatna i ażurowa niczym panna młoda. . jak z uśmiechem rozmawiały o śniegu. by znajdowała się blisko niego. jakie normalne. . . wyleją się. Łzy wciąż płynęły. a jednak - . A obok bolesnych wspomnień istnieją też inne. Czy nie lepiej. które nagle wytrysną z niej. z czego się śmieli w trakcie nadawania reklam. że kiedy zapukałem do okna. ciężkie od łez. do tej chwili zepchnięte w niepamięć. Więzić! To słowo odbiło się echem w urny śle Holly. gdzie latem będą dokazywać wieloryby.Jeszcze nie opowiedziałaś mi wszystkiego o tamtej nocy..Nie sądzisz.. Zawsze dotąd wzbierały w środku. o wiele wspanialszy od tańca morskiej bryzy i złocistych jedwabnych włosów. dla ciebie zabrzmiało to jak strzały. czuła potrzebę zn nią się w ramionach Jasona. jak coś w niej narasta .Tego dnia padał śnieg . który w końcu zdołał się wyzwolić. Jakie to było wesołe. jakimś cudem znalazła się w jego ramionach. niczym ciepły. Przypomniała sobie wszystkie szczegóły tamtego wieczoru: co Claire gotowała na kolację. lecz rozlewały się w sercu. były teraz mokre. Ale był też inny. prawda? Myślę. Zanim jeszcze gorące łzy zaczęły spływać po jej policzkach. otulona jego ciepłem i siłą. Jasonie. nigdy nie napełniały jej oczu. a może nawet słyszałaś. A co jest dla niej najlepsze? Jason nie wiedział tego. który sycił delikatne korzenie nadziei w jej sercu. To właśnie widziałaś. przepięk poruszający menuet udręki i miłości. że pamiętasz wszystko. tak.. wierzę. do falującej błękitnej wody.Ale to było niemożliwe.wyszeptał Jason. -Triumf Holly już dawno znikł i Jason widział teraz w jej oczach strach. bezgłośny deszcz. Jedynie łzy gromadzone od siedemnastu lat. . przesiąknięte ogromnym smutkiem.stwierdził Jason -ja też nie wiem.. Holly mówiła do morza.... ponieważ te wspomnienia nie są zbrodniarzami.krzyki.A ja muszę to od ciebie usłyszeć.zaczęła cicho Holly. zalewając wszystko. ale chwilę później przyznała: .Nie wiem. Złociste loki. Tylko Derek nim był. na zawsze odcięci od świata? Nie.. .Wiem. że mogłoby ci pomóc. Ale były też ch* 155 gdy potrzebowała dystansu. imponująca jodła. Chwilami. nowy taniec. 154 . delikatnie pieszcząc wargami jej jedwabiste włosy. Każde słowo. a nawet szczegóły odcinka Corky i Biały Cień.. niedawno jeszcze tańczące radośnie. topiąc je w smutku. niewielkiego.Muszę ci to opowiedzieć. kiedy zjawiłem się ubiegłej nocy. o czym gawędziła z siostrą i bratem. Holly. uświadomiła sobie z zaskakującą pewnością siebie.. Ale nie było żadnych krzyków.Na naszym podwórku rosło drzewo. przytłoczone koszmarem.Holly . które były tak potężne. To taniec ich serc i dusz. . zatapiając. gdybyś o tym porozmawiała? Potrząsnęła przecząco głową.Co masz na myśli? . Czy takie wspomnienia i emocje nie powinny zostać uwięzione jak najokrutniej si zbrodniarze.No cóż . wyraz twarzy. by opowiedziała mu szczegółowo swoje wspomnienia o tamtej nocy? Czy nie jest to jedyna szansa na przepędzenie upiorów. który oglądali. czuła. że niedobrze jest więzić w sobie wspomnienia i związane z nimi uczucia. gdy Holly ciągnęła swoją opowieść. że mogły więzić ją w przerażającym koszmarze? Wreszcie bardzo spokojnie powiedział: ... . Ale naprawdę.

156 . Holly. wyszeptała: . powstrzymując oddech. a przepełnione jeszcze większą czułością ciemnobłękitne oczy przemówiły do jej serca. .osobno. ale w każdej chwili mogły zobaczyć. .Dobrze? . gdy stawały przed nią obrazy rzezi. .Tak.. nie zmoczone teraz łzami. Jason nie próbował zatrzymać Holly. jak postępuje twoja praca nad scenariuszem? . .Dobrze. byś mi codziennie raportowała. że uczysz się pisać na komputerze. złote pasmo włosów. patrzyła. podniosła wzrok . Gdy wrócili do chaty Holly.. gdy Holly wciąż płakała..i zobaczyła wyraz jego ciemnobłękitnych oczu. . słysząc dźwięk nisko lecącego samolotu. że zje wszystko. I dopiero wtedy.Dlaczego. Ani teraz. kiedy wybiegła z domu.Jej odpowiedź. by się nim dzielić.. Nadszedł czas jego odjazdu. Opowiedz wszystko. Cudowny optymizm i magia wciąż z nią były. -Nie. ani Holly nigdy wcześniej nie wykonywali tego tańca. że złote loki. a gdy dotknęła jego twarzy. kiedy będę mógł obiecał. Przez większość czasu to ona mówiła. ale były chwile.Tak.powiedział z powagą. rozkazując łagodnie: .Tak .Zamierzam przysyłać ci co najmniej jeden faks dziennie i dzwonić. Jednak tak się nie stało. gdy jej piękne oczy rozbłysły nadzieją.wyszeptała. I opowiedziała mu. a Holly. .. Nie splamiła go podłością Dereka ani tym. wszystko. kiedy zapragnie powrócić do bezpiecznego schronienia jego uścisku. by otoczyć ją kochającymi ramionami. obiecując w zamian. kiedy czuła potrzebę odsunięcia się.powtórzył cicho. bo twórcą choreografii do tego niezwykłego pas de deux była miłość. że jego samochód niknie w lesie. że mi to opowiedziałaś. oczywiście. ale czy możesz pisać do mnie ręcznie? Chciał utrzymać z nią jak najbliższy kontakt bez względu na dystans.Jego czuły uśmiech przepełniony był miłością. że chcę. Holly? Że mi zaufałaś? -Nie. jak samochód Jasona znika pomiędzy sosnami. Jason odsunął czule z jej oczu zmoczone łzami jedwabiste. Na pożegnanie czule i delikatnie przesunął palcami po ślicznej twarzy Holly. bardziej swobodny i radośniej szy niż kiedykolwiek. . Odrzutowiec był tylko srebrzystą sylwetką . kiedy wyczuwał. znowu zatańczyły. co zostawił. i rzucić się za nim w pogoń.Ale? Nie myślisz chyba. bez najmniejszego wahania. Holly . Nie opuściła żadnego szczegółu tego koszmaru. ciągnął dalej: . przepłynął do niego. była już pora. . A kiedy wreszcie przestała płakać. ale. wtórowało temu głośne bicie jego serca.Nigdy nie żałuj... Był to już inny taniec. który miał ich dzielić.Tak mi przykro. by Jason pojechał na lotnisko. Ani Jason.Opowiedz mi to. nie mógł się doczekać. sprawiła. iż zobaczyła obraz zbyt okropny. .Że pozwoliłaś mi się dotknąć? Na jej policzkach.Więc bądź pewna. pojawił się płomienny rumieniec. . .Czy ty też będziesz do mnie pisać i dzwonić każdego dnia? . Ale tańczyli bezbłędnie. ani po upływie czterdziestu pięciu minut. Ja nie żałuję. podkreślona skinieniem głowy.Przykro? .Nie byłam pewna. i ciągnęła opowieść. który krył się w niej przez te wszystkie lata. Holly. I odszedł. Jason przytulił jej kruche i drżące ciało i przez bardzo długi czas. Dała mu na drogę dwie kanapki. Wyciągnęła delikatną dłoń. ale jakimś cudem ogromny smutek. Nie starał się pochwycić białych dłoni. które zaciskały się kurczowo.Wiem. Ale był przy niej. . Kiedy wreszcie skończyła. Wtedy odzywał się. omijając ten fragment.. co kiedyś uznawała za swoje szaleństwo.

bo czekała na niego praca. Być może dlatego o niej nie zapomniał. Jason wpatrywał się w papiery. Wtem. Chciała podzielić się tymi obrazami szczęścia z Jasonem. niepokoił się o nią i żywił się nadzieją. i już wtedy jego twórczy umysł wyobrażał sobie niemal wszystko w formie filmu: jak nada życie zasłyszanej historii. podzieliła się nim. Zakończył się dąsami. Tam w swojej sypialni sięgnęła z namysłem po torebkę z plecionki. Był to 158 wieczór namiętności i rozkoszy. Jason nie pamiętał teraz tamtego artykułu. którymi musiał się zająć. Za sześć tygodni. jeśli nawet będzie to oznaczać kolejną bezsenną noc.. pozbawiony jednak miłości i romantyzmu.a także fotografie swoich bliskich.drobną figurką.. I nie chodziło tu tylko o to. Jednak historia masakry. przechował ją ukrytą głęboko w pamięci. Wtedy nie próbował nawet pracować. na przekór świadomej dyscyplinie. że to niemądre. a Holly .i nigdy nie zniknie .. i że jakimś cudem zna ten brakujący fragment. Dopóki kilkunastoletnia córka. co mówiła Holly. gdy Holly pojawiła się w jego drzwiach. gdy Jasonowi powiedziano. postanowił wykorzystać tak nie157 oczekiwanie wolny czas na załatwienie wielu spraw. która zniknęła bez śladu. Jednak Jason zmusił się do działania. Teraz była środa wieczór i wracał do Los Angeles.choć ten cud zdarzył się o osiem miesięcy za późno -wywarła na nim wielkie wrażenie.. Jason odkrył zaskakującą prawdę: od chwili.. W poniedziałek rano.w towarzystwie nadziei i magii wróciła do chaty. czegoś brakuje w tym. ale jednak zaczęła machać ręką. nie odnajdzie się -żywa lub umarła -historiapozostanie niedokończona. rozjaśnioną światłami ganku. Wydawało się. która towarzyszyła jej do Los Angeles.. Dopiero gdy odrzutowiec zniknął w ciemności. czekająca na niego góra papierkowej roboty nie zmniejszyła się ani trochę. w jego mózgu dosłownie eksplodowała myśl: coś jest nie tak. i zrobi to. Opowieść z "Timea" była fascynująca. że prócz Dereka nie wymieniła żadnego imienia. Cóż to znaczy kilka nie przespanych nocy w porównaniu z kilkunastoma latami koszmarów.przynajmniej straszne wspomnienia nie mogły już więzić jej w koszmarze zła.. który nieoczekiwanie zmartwychwstał . którymi powinien się teraz zajmować. Wyjęła okulary w drucianej oprawce . . Holly . Jason nie pamiętał artykułu z "Timea". która miała miejsce w dzień świętego Walentego. nim w czwartkowe popołudnie wyruszy do Hongkongu. który przeczytał na drugim roku studiów w UCLA. co mu opowiedziała. że spotkanie z Raven Winter i Lauren Sinclair zostało odwołane. gdy tylko pomyślał.. że kiedyś zostanie reżyserem. podczas lotu do Kodiaku. Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Przez cały czas myślał o Holly. Przez cztery godziny Jason pracował intensywnie z wielkim skupieniem. Miał nieodparte wrażenie. Ów walentynkowy wieczór spędził z Nicole Haviland. Ich sekret został ujawniony. ale czegoś w niej brakowało. A było coś jeszcze.na tle mrocznego nieba. Należy podjąć decyzję co do każdego dokumentu z tej teczki. jak ją przedstawi za pomocą obrazów.nigdy ich już nie włoży . że Holly będzie lepiej spać dzisiejszej nocy. nie oglądał też ostatniego odcinka 20/20. Już wtedy. pokaże mu je. gdy wyszedł od niej o północy. I zrobi to. wiedział. co tak zaniepokoiło Jasona. że czegoś brakowało w tym. Pękata teczka leżała na sąsiednim fotelu tak jak wczoraj. Z łatwością mógłby też przebyć powrotną drogę pogrążony w myślach. które tak długo ją terroryzowały. po jego powrocie z Hongkongu. a choć wielki smutek z powodu utraty ukochanej rodziny nie zniknął . nie będą już tak pewne swej władzy nad nią. i siedmioletniej niewoli ojca. a samolot pomachał skrzydłami. Wspomnienia.

musi spędzić ostatnie miesiące ciąży w domu. Zapisz. 31 marca Lawrence zadzwonił do Caroline we wtorek wieczorem. Dam ci numer mojej telefonicznej karty kredytowej. Musiała mieć co najmniej piętnaście lat.. a potem potwierdzali te plany przez następne dwa dni. Śnieg nie był wystarczającą wskazówką. byś korzystała z niej przy telefonowaniu. i numer mojej karty Visa. . Była teraz w ósmym miesiącu ciąży i czuła się tak dobrze.odpowiedział. Zapytał.choć budziła się. a dziewczynka. że Holly zdecydowała się zamieszkać w Kodiaku.A więc w razie czego mam powiedzieć. nie starając się nawet ukryć swego sceptycyzmu. nad którym Jason już się zastanawiał. skłonił go do stwierdzenia: . wtedy była nastolatką. Lawrence i Caroline zaplanowali jej urodzinową kolację we wtorek. że właśnie do niej zwrócił się z tym niezwykłym problemem. Obszar na północ od Cascades miał ostrzejsze zimy. Caroline zapewniła go. Choć jej wątpliwości były widoczne. gdy ginekolog powiedział.Nie wiem. . Część czwarta 21 Seattle.Jeśli miałbym zgadywać. że wybiorą się w piątek do Space Needle. na tyle dużą. kiedy pomyślał. jak zwykle wcześnie . kiedy i dokąd chciałaby pójść na swoją urodzinową kolację. jak Holly opisywała wyniosłą jodłę. kiedy popełniono te morderstwa. i wyślij rachunek bezpośrednio do mnie. że wszystkie szczenięta mają się doskonale. ale porzuciła ją bez chwili wahania. Fakt. Jednak w tym tygodniu . 159 ale w każdej części stanu mogły występować opady śnieżne. czuła do Jasona wdzięczność.kiedy do niej dzwonił kipiała energią. Jest tam facet.Więc zacznę od Seattle. . jakby nie był on zbyt częstym zjawiskiem na danym terenie. Potem. że zamierzamy zrobić film dokumentalny o przemocy w rodzinie? . że może dzwonić nawet później. ile czasu ci to zajmie. Holly. Zawsze był bardzo chętny do pomocy.Czy masz jakieś pojęcie. I nie znamy ich nazwiska -podsumowała Beth Robinson. . Dobrze? . Jeszcze trzy miesiące temu Beth była najlepszym analitykiem Gold Star. Gdy rozmawiała z nim.Dobrze. gdyby trzeba było przesłać jakieś informacje przez kuriera. . stan Waszyngton Piątek.. by powiadomić ją. Właścicielka miała odebrać Mindy w piątek rano. by od ósmej rano zacząć kontaktować się z policją.I że jest to mój własny projekt. że ponieważ ma czterdzieści trzy lata. leżąc w .Zima .. jadąc na lotnisko. nie studia. okrytą koronką świeżo spadłego śniegu. Jasonie? Który to był rok albo chociaż jaka pora roku? . Już nie mogę się doczekać dnia jutrzejszego. Od jakiej części stanu powinnam zacząć? Było to pytanie. Wpadł do jej domu. zdecydowałbym się na zachodnią część stanu. który to był rok. z szerokim widokiem na morze.Dobrze. jak dawno to było. Może Seattle albo któreś z małych miasteczek na wybrzeżu. i powiedział. Lawrence telefonował do niej o jedenastej wieczorem. by zbadała szczegóły zbrodni dokonanej przed wielu laty gdzieś w stanie Waszyngton. a Katie i jej szczeniaki powinny wrócić do swego domu dzień wcześniej. Holly i jej matka tak mówiły o śniegu. ale prawdopodobnie jakieś piętnaście lat temu.A więc ojczym miał na imię Derek. Kochała swoją pracę. która przeżyła. o tej porze już od dawna by spała. kiedy już ułożył do snu swoje pieski. z którym pracowałam kiedyś w "Seattle Times". chociaż przed poznaniem Lawrencea. by przetrwać o własnych siłach. Ustalili. prasą i stacjami telewizyjnymi. wspominając. że chętnie zgodziła się popracować dla Jasona. zaczął się zastanawiać: Holly ma teraz trzydzieści lat.

uznała. gdyby nawet przyszli tu o zmierzchu. mogło być zdrobnione na "Julie lub przekształcone w wytworne "Jules".Juliet .Jesteś bardzo piękna. bardziej zainteresowani odkrywaniem siebie niż jedzeniem.zdecydowali. To imię było nie tylko ładne. ciepłym łóżku. Każdy promień światła starał się przebić przez ulewę i nocne niebo iskrzyło się bezkresem małych tęcz. prowadził do stale nawracającego problemu o wielkim znaczeniu: jak nazwać jej szczeniaka. gdy Lawrence zgodził się z nią. Cascades i Mount Rainier byłyby zasłonięte grubą. Koniczyna i Bułeczka. Caroline. wcale nie zdawały się ulegać złudzeniu. eleganckiej. że deszczowa noc jest piękna. choćby najbardziej oderwany. Później Carolina dziwiła się jak rozmowa o balu mogła płynnie zboczyć na egipskie piramidy. . Nikt nie czekał niecierpliwie. głęboki i łagodny. zamykała oczy. Słyszała też czasem. .szepnęła Caroline. omawiając wszystkie wady i zalety imion: Piegus.Pięknie . Padający deszcz jednocześnie maskował i uwydatniał. Jednak ciemnozielone oczy. wychwytując ich migotliwe światła. Księżna. . że są to idealne warunki do podziwiania jego uroku. zawieszone ponad światem. Mogli jednak podziwiać roziskrzone jak klejnoty światła Szmaragdowego Miasta. lecz i pełne siły. które 163 przetrwało niebezpieczeństwa narodzin. a w zależności od charakteru dzielnego stworzenia. że kurtyna mroku już wcześniej zakryje lśniące. Może nawet na swój sposób atrakcyjna. Jako weterynarz dobrze orientował się. koncentrując się na głosie Lawrencea. obracającej sią restauracji na szczycie Space Needle. Jego głos był niski. białe góry. Teraz. Gawędzili godzinami. nie zobaczyliby gór. zamierzała odwrócić się w jego kierunku. zacierał ostre kontury budynków. . Lawrence Elliott nigdy nie powiedział. . I z każdą chwilą stawali się coraz bardziej głodni siebie. . A tobie? -Lubię je. przechodzili z łatwością od jednego tematu do drugiego. jak gdyby na nich dwojgu spoczywała odpowiedzialność za nowe życie. Jednak teraz. Oczywiście. Kiedy decydowali się na tę godzinę. 164 Nikt nie poganiał ich tego deszczowego. które psie imiona są modne. ten sam. wiosennego wieczoru. a Caroline i Lawrence spożywali je powoli. Kleopatra. "Juliet"? . Patrzył na nią z błyskiem pożądania w ciemnozielonych oczach. lecz zwykła Juliet. a które nie.spytał Lawrence. że jest to jej decyzja.Bardzo pięknie. gdy spoglądała z wysoka na miasto. jej szczeniak. ale zobaczyła jego odbicie w szybie. który słyszała w mroku podczas kilku minionych nocy. Piękna? Ja? Nie! Może jestem nieźle zakonserwowana jak na czterdziestolatkę. by zwolnili miejsca przy oknie. wpatrując się we wspaniałą grę wody i światła. zanim pożegnali się o drugiej nad ranem. Zwykłe złudzenie optyczne. Imbir. które w tej chwili ją pieściły. Olympics. Caroline przypuszczała. Oczywiście Caroline potrzebowała rady Lawrencea. Ale nie piękna? To tylko złudzenie. Gdyby te słowa wypowiedział ktoś inny. że niektórzy ludzie odwołaliby rezerwację z powodu deszczu. Potrawy podawano bez pośpiechu. Poświęcali temu wiele godzin. -Tak.przytulnym. na kilka miesięcy przed rozpoczęciem sezonu turystycznego. zażartowałaby wesoło. jak się seksownie uśmiecha. szarą warstwą chmur.zgodził się cicho Lawrence..Tak . a każdy temat. nie Julia od Romea. zarezerwowali na ósmą. . Stolik w "Emerald Suitę".Nadal podoba ci się.. gdy pokonywali samochodem krótki dystans z jej domu na Queen Annę do centrum Seattle. Tego deszczowego wieczoru. wiedzieli oczywiście. Słyszała wtedy całą jego łagodność i siłę. I po raz pierwszy w życiu Caroline Hawthorne naprawdę czuła się piękna.

. kim jesteś.. wdzięcznie wyciągającej się ku niebu. Nigdy bym tego nie zrobiła. Z tego powodu był dziś tak zdziwiony.wyjaśniła pośpiesznie Caroline. czar pożądania prysł. Kiedy znaleźli się na ziemi. że podjęła się przekonania Lawrencea Elliotta. I kiedy wreszcie się odezwał.Chodźmy stąd. . . która zwiozła ich szybko na dół. Napełniałaś mnie swoim zadowoleniem.tu jego głos złagodniał .Musisz wiedzieć. Na jego twarzy malował się wyraz. . swoim optymizmem.poprosiła go cicho. który teraz wydawał się nierealnym marzeniem. jakie to było dla mnie cudowne. i wyszeptał ochryple: . gdyż maitre dhotel czekał. jakie to samolubne. Odwrócił się do niej gwałtownie. Uwierz mi. by zaprowadzić ich do stolika. Ty dawałaś. . wpływowego biznesmena.Tak. 165 Poważnym skinieniem głowy dał jej do zrozumienia. że nasze spotkanie to przypadek . Ten śmiech był tak długo więziony.Głos należał do Martina Sa-wyera. Z pewnością myślał o wyraźnym zachwycie Martina Sawyera. To ja cię wykorzystywałem. Ale Caroline widziała napięcie potężnych mięśni jego karku i szczęk. bym spróbowała namówić cię do zajęcia się polityką. jakiego Caroline dotąd nie widziała. i bardzo mokre. jak niegdyś on sam był w niewoli.Wreszcie Lawrence przerwał długie milczenie. zabrzmiał gorzko i zimno. Lecz wkrótce znów spochmurniały. swoją radością.na ciemnych i zdradziecko śliskich od deszczu ulicach.. głos. Jednak Lawrence skoncentrował się na prowadzeniu samochodu .. Caroline. Martin poprosił mnie. byś to .Wykorzystywać mnie? . co mogłoby się komuś przydać. gdy zatrzymał się przed jej domem. co świadczyło o pewnej zażyłości między nimi. I to jest najważniejsze.odpowiedziała równie miękko. że zamierzał to zrobić. i Caroline zobaczyła nawet błysk pożądania w jego ciemnozielonych oczach. co za wspaniała niespodzianka! . nic. Tu wtrąciła się żona Martina. no. jeszcze zanim cię poznałam. zwrócił się do Caroline z prośbą.. że cię nie wykorzystywałam. które dodawały ci blasku nocy.. . I natychmiast poczuła. bardzo zimne. żeby zechciała wypróbować swe niezwykłe zdolności przekonywania na opornym kandydacie. Nie mogłabyś tego zrobić.Wejdź. Caroline.Ale spotkaliście się.Caroline i Lawrence. dlaczego tak jest. wypowiedzieć słowa. który potrafił być tak łagodny.. Stanął przy oknie i patrzył na dwór. a ja pozwalałem..Nieprawda! .Lawrence i ja spotkaliśmy się przypadkiem. uwierz. Ale odmówiłam mu. Chwilę później Caroline i Lawrence wsiedli do windy. a ja brałem i cały czas wiedziałem. Martinie . a kanciaste rysy mocnej twarzy stwardniały w niezłomnym postanowieniu. ponieważ Lawrence obejmował Caroline.Zaśmiał się. . Kiedy zawiodły jego próby skłonienia Lawrencea Elliotta. Mógł dojść do tego wniosku. proszę. i najwyraźniej w doskonałej komitywie.zaczęła Caroline. Proszę. że jej słowa dotarły do Lawrencea. Nie mam nic do dania. zielone oczy wpatrywały się z napięciem w jezdnię ani razu nie skierowały się na nią. . Wiesz o tym.czy wiesz.Wiem .Prawda. by zajął się polityką i zapomniał wreszcie o zaginionej córce! .Ty mnie nie wykorzystywałaś. że widzi nas razem. Przez chwilę wydawało się. . nareszcie razem. boja czułam to samo. Caroline pragnęła zagłuszyć ciszę tysiącem tłumaczeń. pełne nie ukrywanego pożądania. i oświetlony świecami przedmiot pożądania. gdy już zrzucili z siebie przemoczone płaszcze. To ja jestem wyzyskiwaczem.. mroczne jak noc. Dlatego oglądałam tamten odcinek 20/20 i wiem. by ubiegał się o urząd publiczny. prowadząc ją w kierunku windy. rozmawiać z tobą. Ale . . były teraz całkowicie bezbarwne. Krople deszczu. . tworząc malutkie tęcze.Wiem.. .No. być z tobą? . które cisnęły mu się na usta w czasie jazdy. idąc za nim do salonu. Mądre. że Lawrence rozluźnia cudownie zaborczy uścisk. Miał przed sobą Space Needle. i wiesz.Jestem pusty w środku.. Ciemnozielone oczy były niemal czarne. .

Caroline słyszała jego słowa. że nie ma nic jej do zaoferowania.Och. że nie jest prawdziwy. . Zanim po raz pierwszy ucałował jej oczekujące wargi. ze mną. jakim się staję. . Caroline nigdy dotąd nie doświadczyła takich emocji.Z wyjątkiem tego. Lawrence poszedł po swój mokry płaszcz. a które należałoby 167 określić jako pożądanie. Jeżeli przy mnie czujesz się mniej samotny.Przy tobie czuję się cudownie. Ale te wspaniałe uczucia . ale seks zamiast ją wzbogacać.. wydawało mi się. . jest to po prostu odbicie ciebie samej. że te emocje nic nie znaczą w porównaniu z tym. Caroline była przez siedem lat mężatką i w ciągu dwunastu lat po rozwodzie miała kilka romansów. która zakończyła się w dżungli Wietnamu.Jego szept był pełen namiętności i rozpaczy.Ale widok Martina przypomniał mi.Gdy wychodziliśmy z restauracji. A po jej śmierci złożył uroczystą obietnicę.ale wiedziała.Był to cichy krzyk rozpaczy. Caroline nie chciała odczuwać tej bolesnej pustki. Mimo to podeszła do niego. Claire i Lawrence Elliott kochali się po raz ostatni na kilka godzin przedtem.Caroline! Kiedy jego palce wplatały się pieszczotliwie w jej włosy. w jego zaniepokojonych oczach dostrzegła wielką czułość. ale wydawały się jej bezsensowne i stanowczo nie zgadzała się odrzucić wspomnień o magii. Jak mógłby ją zranić? Caroline nie zadała tego pytania..Mylisz się! Jesteś dobry. . a usta witały ją najdelikatniejszym pocałunkiem.Tak . kim naprawdę jestem. delikatnie wplatając silne palce w jej jedwabiste kasztanowe włosy. spojrzała w jego udręczone oczy i wyznała: . z czym żył. że czeka nas coś więcej. tak cudownie. I wcale nie chodzi o to. Żyłem samotnie zbyt długo. że możesz teraz odejść i nigdy nie wrócić. Dawno temu oddał swe serce Claire i wciąż o niej myślał. to nie ma nic wspólnego ze mną. Każdy zaczynał się od przyjaźni. gdyż znała już złowieszczą odpowiedź. Z odwagą i czułością powiedziała: . by tego nie wiedzieć.Och. ..powiedział cicho.. Zamierza odejść i nigdy nie wrócić".Nie ma nic złego w człowieku.były dla niej całkowitą nowością. Proszę. To dla niej zniósł siedem lat niewoli i tortur. "On się ze mną żegna . obudziły się w niej zdumiewające uczucia. 166 . Serce zabolało ją jak po utracie kochanej osoby. Uwierz mi.Nie chcę cię zranić. . że zostanę zraniona. Zostań. wyciągając ku niej ręce. .. Powiedział przecież. Poczuła taką pustkę. Cudownie. mniej pusty. kiedy jestem sama. proszę! . a od tamtej dawno minionej nocy taka . Proszę. który sprawił. że widzę swoje odbicie. głód. Caroline. . że Lawrence zatrzymał się. .Ależ tak.Szczerze wierzy. konieczność . że oboje tego chcemy. nim wyruszył w podróż.. Caroline wiedziała. że może zostać bardzo zraniona. . . .. Miała czterdzieści lat i pewne doświadczenie. których znaczenia nigdy dotąd nie rozumiała w pełni. namiętność. zanim wpadliśmy na Martina. Caroline. Caroline.potwierdził łagodnie Lawrence.Lawrensie. Jeśli widzisz we mnie dobroć czy łagodność. co to znaczy oddać wszystko ukochanej kobiecie.. że odnajdzie zaginioną córkę. wprowadzał tylko zamieszanie. Tymczasem Lawrence wiedział. że nie ma nic do zaofiarowania.. taką samotność .Ja też tak się czuję w twojej obecności. Nie taki. który jest przy mnie. ale przeraża mnie myśl. przez całą noc.Nie boję się. imperatyw. bo nigdy nie czuję się. łagodny i. . to.... nie rób tego.. Caroline . przez te wszystkie lata.. Gdy się zwrócił w jej kierunku. I z całą pewnością nie chciała.uświadomiła sobie Caroline. co on czuł. nie odchodź.robiła.to ciepło. by on ją przeżywał. gdy jestem z tobą. wyszeptał znowu: . Były to słowa.

jaśniejący czystością. i powitał ją właśnie taki widok. Kochali się w łóżku. że to już zbyt wiele. jak jego zielone oczy powoli. lecz wiele tańców. Odchyliła brzeg zasłony na tyle. stąpając bezszelestnie na grubym dywanie. gdy jego pożądanie zostało nasycone. którym raz po raz szeptał jej imię. zniknąć bez śladu. narzucił dyscyplinę swoim potrzebom fizycznym. . które wypowiadali. Pragnęła ciemności wtedy. zanim ona się zbudzi. Lawrence był w kuchni. jak gdyby Caroline sama opatuliła się ciepło i wygodnie kołdrą.. Zasypiała w łóżku wzburzonym ich miłością. lecz z zachłannym pożądaniem wę-drująpo jej nagim ciele.. Czego dotyczą? Jak daleko sięgają? Jak bardzo są śmiałe? Nie był to pojedynczy taniec miłości. gdy nagle stanęła jak wryta: Lawrence próbował odejść ubiegłej nocy. Wydawało się jej. jaki obiecywała prognoza pogody. Zamierzał odejść. pewniejszy. co jest ich celem.. nim odpowiedziało na nie jego serce. a jedyne słowa. i pragnęła ciemności teraz. Ale cel takiego uporządkowania pościeli był jasny jak słońce. stapiać w jedność nie tylko rozpalone pragnienia.. Przez kilka chwil Caroline patrzyła w milczeniu na niego. dopiero świtało. jak gdyby ta noc namiętności nie miała miejsca. że w gruncie rzeczy nie widziała ciała Lawrencea. wokół szczupłej talii i nie zatrzymując się nawet. Przez zasłony przedzierały się jasnozłote promienie słońca. jak gdyby nigdy go tu nie było. łączyć coś więcej niż ciała.. Celem? To pytanie odbiło się przelotnie echem w mózgu Lawrencea. jak gdyby miały świadomość. Dzielić się. Jednak jeszcze nie odszedł. gdy mogła widzieć Lawrencea tylko w wyobraźni. a został tylko dlatego. pojawił się serdeczny uśmiech. Idealny wiosenny dzień. a każdy z nich radośniejszy od poprzedniego. pochylony nad ladą. by odkrywać ich wzajemną namiętność za pomocą innych zmysłów. Teraz znowu próbował odejść. Głosem. a na ustach. bardziej intymny. który zdołał przetrwać siedem lat w ciasnej klatce. Caroline porwała kwiecisty szlafrok leżący na krześle. znowu i znowu. Nie zamierzała go błagać. czuły refren. Pomimo ich zapierającej dech w piersiach intensywności miał wrażenie. A Caroline musiała też dowiedzieć się więcej o swych obudzonych właśnie pragnieniach. Zawiązała go mocno. w którym przez minione trzy noce Caroline słuchała jego głosu. Ubiegłonocna burza stanowiła tylko odległe wspomnienie. Chciała się tylko pożegnać. bo wzajemny pociąg fizyczny był aż nadto silny. Nie musiała go długo przekonywać.intymność była tylko wspomnieniem. o wiele potężniejsze. kierując się ku schodom. śmielszy. Świeżo obmyty świat był pogodny. jego namiętność. że łatwiej je kontrolować. Ubrał się już. a także jego blizny. Muzyka płynęła z ich wnętrza.Dzień dobry.. a Lawrence odszedł. jedyny tekst do wspaniałej melodii ich miłości. Był brzask. Człowiek. wypowiadany szeptem. Pomyślała sobie. Lawrence wyprostował się i zwrócił w jej kierunku. to były ich imiona. by uczesać potargane kasztanowe włosy.bez wątpienia spotęgowane wieloma latami surowych wyrzeczeń. ale słyszeli ją oboje. ale nie miał marynarki. powitał ją miękko: . znowu.Cześć. Była już w połowie schodów. pisał coś. niż je pamiętał . bo ona tak go błagała. Jednak teraz te długo więzione pragnienia uwolniły się i wydawały się inne. Poznała jednak jego siłę. wyszła szybko z sypialni. 168 Caroline obudziła się o szóstej rano. Ale teraz pościel była całkiem gładka. Pod wpływem impulsu Caroline odrzuciła kołdrę i podbiegła do okna.. .. by widzieć ulicę. Dawać. Że za wiele emocji zbudzi wyobrażanie sobie. Samochód Lawrencea wciąż stał na ulicy. które pieściły ją z taką czułością. Splatać namiętnie nie tylko ręce i nogi.

ukochanej córki. Nawet najwspanialsza noc namiętności nie stworzyłaby nowego życia. nie zgadza się z jej stwierdzeniem.odpowiedziała. .I moje piersi są obolałe. że ich miłość nie stworzy nowego życia.Pisałem do ciebie. Pośpiesznie dorzuciła: . jak gdyby jej dotknął. Mówią. który wiedział o niej wszystko. z tym fantastycznym ojcem? Dlaczego miałaby się zabezpieczać przed czymś tak cudownym? Zanim jeszcze mogła rozpocząć wewnętrzny dialog o konsekwencjach takiego wyboru. w jasnym świetle dnia..Chciałam tylko. Caroline wiedziała od początku. gdy patrzyła na tego mężczyznę. jak gdyby od nowa rozpoczynali cudowną podróż.. której będzie szukać wiecznie. lecz głęboko odpowiedzialnym wyborem. na które pozwolił sobie. w kryjącej wszystko ciemności. Zamierzał zostawić jej uprzejme pożegnanie. . że pragnął więcej. Wydawało się. A teraz. równie gwałtowny . . żebyś wiedział. wywołanym namiętnością. że nie użyli zabezpieczenia. że jest to nieco naciągnięta prawda. zastąpił go niepokój. Ostatniej nocy. trzydzieści lat później. Caroline doskonale zdawała sobie sprawę. znał każde jej intymne pragnienie i bezwstydne pożądanie. 169 Caroline z powagą skinęła głową. rzeczywistość sprawiła jej orzeźwiający prysznic. z którym dopiero co spędziła noc. to marzenie znowu zostało uwięzione..była dla Lawrencea tym. jak księżyc.. Jako siedemnastolatek zadbał o to.Mam. Tak musiało się stać . pomimo zadziwiających potrzeb jej rozbudzonego pożądania. nie ulgę. -Caroline urwała gwałtownie. obrzmienie w dołe brzucha. Ale Lawrence tego nie wiedział. i to. Chciał być wobec niej w porządku. a prowadziła do 170 ekstazy. . zanim Lawrence odejdzie uspokoić go. która zaczęła się od czułego powitania. . że nie ma powodu do niepokoju. . Jak gdyby wcale się nie niepokoił. by poczuła skrępowanie. by mieć dzieci dopiero po ślubie. powstrzymało ją to. jak gdyby nawet miał nadzieję. że ich miłość .Oboje nie zastosowaliśmy żadnego zabezpieczenia. stał się nieostrożny? A może i dla niego była to kwestia świadomego wyboru? Zakazane pragnienie. jeszcze więcej.. wciąż widziała ten głód. bo już mam wyraźne objawy. . Dlaczego miała wrażenie.gdyż oznaczało ono zdradę w stosunku do innego dziecka. . bo wydawało się jej. . W jej przypadku w tym miesiącu szansa na zajście w ciążę minęła. ale. Ale jego zielone oczy nie pozwoliły.i czuły -jak . czym dla niej: nie brakiem rozwagi. Okres powinien mi się zacząć w poniedziałek.Z zapierającą dech w piersiach szybkością stwierdziła. tak jak pozwolił swym skrępowanym namiętnościom na jedną noc szalonej swobody.Ostatniej nocy Caroline pragnęła ciemności. Łagodny uśmiech Lawrencea znikł. Ale dzisiaj. Również ona musiała coś zrobić. jakby Lawrence właśnie ją pieścił? Ponieważ w jego pytaniu była taka intymność.Nie używałam żadnego zabezpieczenia ostatniej nocy. ale Caroline wiedziała. Czyżby teraz.bez zastosowania środków antykoncepcyjnych .Niewłaściwa pora miesiąca? . Zabezpieczenia przed czym? Przed poczęciem dziecka z tym nadzwyczajnym mężczyzną. Zadrżała. które przekazywała tak wyraźnie. że w tym miesiącu jest za późno na spłodzenie dziecka. przestroga dla lekkomyślnych nastolatków. Odczuwała już sygnalizujące to zmiany.To znaczy? Caroline zadrżała.Tak . co zobaczyła: smutek.. Chciał wiedzieć o niej więcej.Mój cykl jest równie niezawodny. poznać tajemnice jej łona. że mężczyzna. że kobieta może zajść w ciążę każdego dnia swego miesięcznego cyklu. że głód w jego oczach może okazać się dla niej nie do zniesienia. Być może minionej nocy Lawrence zamarzył o drugim dziecku.

. że zna już jej odpowiedź.. Caroline? Lawrence sądził. jednej obory i jednej stajni. ojciec oznajmił im tę decyzję niedbałym z pozoru tonem. zacznę od czegoś. . a ona pozna prawdę jego blizn. tylko ja i jelenie. W ten weekend nie mam dyżuru. co we dwoje mogliby robić w ukrytej dolinie.Powiedzieć ci. ale chciałbym.i ogrzane czułą pieszczotą wiosennego słońca. gdzie mogłabyś wykupić receptę. ale choć jego ciało było tak silne.W moim przypadku też . ale ich rozmowa była tak czuła... gdyby udało mi się wstać bez budzenia ciebie. Kiedy nawet czuły ton jego głosu nie usunął niepokoju z jej twarzy. dodał: . co może odsłonić światło dnia. nie budząc jej. żebyś zobaczy łaj ą za dnia.i świeżo omytych deszczem sosen .Miałem złożyć ci kilka propozycji. Lawrensie . Tamtej nocy widziałaś moją dolinę.To miała być pewna propozycja. ale zgodziłem się wpaść do jednego domu.A więc słucham. Powietrze będzie przesycone wonią kwiatów . chcąc to usłyszeć. za strumieniem i za lasem. Nick powiedział Sam i Melody całą prawdę o Raven: jak się spotkali. Porywał ją.wyszeptała miękko.Ale z łatwością mogę kupić kapturek. która jest też moją przyjaciółką. . że o tym wszystkim zapomniała. .. 2 kwietnia Nick zatrzymał się przy podjeździe Raven. żebym na wszelki wypadek stale miała aktualną receptę. Caroline? . . Przyjechali ciężarówką. jak gdyby ten widok mógł wywołać jej odrazę.Nie . Będą się tam kochać. jak urządzał jej ogród. Znajdowała się daleko. Lawrence wciąż czekał na jej odpowiedź i przez chwilę Caroline zobaczyła jego niepewność.Tak wiele czasu minęło. naciskał ostrożnie: . spojrzał na swoje obie córki. ale zanim wysiadł. Lawrence zamierzał odejść. Nikt o niej nie wie. Więc jak tylko otworzą apteki. a jutro rano. nie sprawiłeś mi bólu. w których już widział zgodę. .Czy któraś z moich propozycji interesuje cię? Caroline nie odpowiedziała od razu. gdzie pracowała. . na której byli . Zobaczy jej obnażoną namiętność. Będziesz zaskoczona.. . dba o to. jak gdyby jego też niepokoiło to. I byłbym zachwycony. . Jednak. ale teraz.spytał.Lawrence uśmiechnął się do szmaragdowych oczu. czego nie planowałem. gdybym miał asystentkę. .A potem dobrze by było odwiedzić Juliet. co zamierzałem napisać? . a ja zatroszczyłbym się o jedzenie na piknik. I dzisiaj. 22 Brenfwood. pieściło ją słońce. . w świetle 171 dnia. Jest bardzo odosobniona i bardzo piękna. Kalifornia Niedziela.Wszystkie. Słowa Caroline zamarły na jej ustach. o piętnastej rocznicy ukończenia szkoły. w morzu dzikich kwiatów.Nie. . A więc.Wszystkie mnie interesują. Nie mogła tego zrobić.zapewniła go szybko i zadrżała.jego miłość. kochając się.Potem moglibyśmy zjeść kolację przy wodospadzie Snoąualmie. Lawrence przerwał.. w dolinie pełnej kwiatów. wspominając jego pieszczoty. tak intymna. uśmiechnął się i powiedział: . a jego namiętność jeszcze potężniejsza ani przez chwilę nie sprawił jej bólu. Następnie poszlibyśmy do centrum handlowego. pochłaniał i wielbił. . będą na siebie patrzeć. a one chętnie jąprzyjęły.. .uśmiechnęła się Caroline. by się pożegnać. poszedłbym po gazetę. bo bardziej sobie ufają. I jest jeszcze inna dolina.Sprawiłem ci ból tej nocy. jego usta i wygłodniałe oczy. A teraz jeszcze mówi o jak najszybszym zrealizowaniu recepty. Caroline. a jego zielone oczy powiedziały mu wymownie.. jak bardzo urosła w ciągu sześciu dni. kawę i rogaliki. Ich miłość będzie jeszcze lepsza niż ostatniej nocy. Caroline oderwała się od oświetlonych słońcem obrazów pachnącej sosnami miłości. że promienieje ona z jej szmaragdowych oczu. Moja ginekolog. ona sama zeszła na dół.Będziemy dobrze się bawić. gdy już jesteś na nogach..

że będzie się z tego śmiała. Samantha miała równie poważny wyraz twarzy. Jesteście punktualni. Trudno było nie zachwycać się jej niewinną radością.Witaj. Raven zwróciła całą uwagę na drugą córkę Nicka. Lubiły wysokie siedzenia. co się stało? .Prawdziwa. najprawdziwsza zabawa.powiedział Nick. Oboje to wiedzieli. Samantha nie potrafiła długo dąsać się na ojca. Jednak po chwili. zapewnić ją.To będzie prawdziwa zabawa. Jednak Nick znowu zaniepokoił się. Oczy miała koloru jasnego nieba i uroczy uśmiech na twarzy. Naprawdę rozumiem". że nie wiedziała.Upuściłam na podłogę naczynie z potrawką. . że świat jest niebezpiecznym miej scem. markowych strojach czy drogich restauracjach. Raven.A ja jestem Melody. . Wiedział. gdyż podobieństwo pomiędzy Samanthą i Raven nie ograniczało się tylko do kruczoczarnych włosów i ciemnoniebieskich oczu. .Nick drażnił się czule z nadąsaną córką. co dziewczynki lubią. Raven.Bardzo ci współczuję . że nie mogłaby jej zranić.. choć obiecywała sobie. Mówił on. Wątpliwe jednak. jak to. zwijając się w spirale. Nick. "Mogłaby być moja". Nick wiedział. że zamieni to w anegdotkę dla dziewczynek. A jeśli podczas wieczoru prawda wyjdzie na jaw? Trudno. którzy łatwo mogą złamać nam serce. które wpatrywały się w nią. że Samantha może zachować milczenie przez cały wieczór. i o tym.A ty musisz być Samantha. Ale tylko jedna odpowiedziała jej uśmiechem. . jaki jej sprawiła ta odpowiedź. Raven pragnęła otoczyć ramionami Samanthę. Sam . była zarumieniona i jakby skonsternowana. Melody. Zamiast tego po prostu uśmiechnęła się i powitała: . "Wszystko w porządku . . gdy rozmawiali o tym. 173 Raven starała się ukryć zawód.Rozumiem jej niepokój. jak zaprosiła ich wszystkich na kolację do swojego domu. Gdy jednak otworzyła drzwi. 172 Nie zamierzał wciągać swych dziewczynek w oszustwo.Zgodnie z opowieściami Nicka jego dziewięcioletnia córka była prawdziwym promyczkiem słońca. .Przyszliśmy za wcześnie? . . spochmurniała. Odrzuciła jego propozycję.Cześć. W gruncie rzeczy Samantha i Melody wolały ciężarówkę. . sprężyste fotele.Rozbiło się? . proszę.i z autentyczną niechęcią .Gdy weszli do domu. . . by do tego doszło. iż ogrodnikiem bywa . Wejdźcie. Jego skromne córki rzadko rozmawiały o pieniądzach. Ciepłe powitanie Raven nie uspokoiło dziewczynki. bardziej podejrzliwa. dokładnie taki sam jak dwunastoletnia Raven. Nick nie powiedział córkom. w której mogły siedzieć z przodu obok ojca. jak pragnęła podać coś. Tematy te obchodziły je równie mało.Cześć. . Raven uśmiechnęła się do dziewczynek.No więc.przez drugą. jak zareaguje ona na Raven. Jestem Raven. a przede wszystkim przestronną szoferkę. że Raven uważała go za ogrodnika. . .w Chicago.zapewniała go Raven. żeby ten pierwszy raz zjedli gdzieś na mieście. Jego stwierdzenie zostało przyjęte z prawdziwym entuzjazmem przez jedną córkę.zapytał Nick. . . Teraz Nick kolejny raz zapewnił je z uśmiechem. pełnym ludzi. czy Lexusem. że Raven będzie całkowicie przygotowana na ich przybycie o szóstej. że będą się dobrze bawić dziś wieczór. czy będą jechać ciężarówką. Cześć. wydawała sięjeszcze bardziej czujna. jak Raven niepokoiła się o tę kolację. Jej zadziwiająco rude włosy lśniły.a naprawdę jest dyrektorem Eden Enterprises.Nie. To była oszałamiająca myśl.

bo miał swoje potrzeby. . że od swej matki przejęła destruktywne.Na twojej idealnie czystej podłodze? No więc wciąż nadaje się do jedzenia.Niedaleko stąd jest nasza ulubiona pizzeria . że mężczyźni czy chłopcy mają prawo żądać czegoś od ciebie. ale gdy jej starsza siostra wygłosiła to zadziwiające stwierdzenie. Ale nie zamierzam podawać jej gościom. .Niezupełnie . iż mężczyźni mają swoje potrzeby. iż pokonała wrodzoną nieśmiałość i wygłosiła to niezwykłe oświadczenie. z całym mnóstwem kobiet. . . A więc wszystko uzgodnione. że straci ojca. żądać. Córka Nicka tak bała się. dwunastoletnia córka Nicka odezwała się znowu. Raven wpatrywała się w zdesperowaną dziewczynkę. żeby zamówić teraz pizzę. A gdybyście tak mi pomogły? Może przy waszej pomocy uda mi się nie wyrzucić jej na podłogę. . .Uśmiechnęła się krzywo. pełna entuzjazmu. więc ma swoje potrzeby. które kobiety powinny zaspokajać. nadaje się do jedzenia i nie pozwolę. czego chce mężczyzna. Za kilka miesięcy Samantha skończy trzynaście lat. by twój ojciec powiedział ci. Proszę. W istocie była tylko małą dziewczynką. W tym wieku Raven straciła dziewictwo. . dodając druzgoczący komentarz do swoich poprzednich słów. poniżające przekonanie. . nagle umilkła. Nick nieraz jej to sugerował. która zareagowała z tak instynktownym współczuciem. że Melody i jej niezwykle poważna dwunastoletnia siostra lubią gotować.Tak. by pójść ze swym ojcem. głęboką. bo tak rozpaczliwie pragnęła miłości. . .szybko stwierdziła Melody. Ale trzeba na to zasłużyć. Krojąca pomidory Raven tylko cudem nie skaleczyła siew rękę. że Samantha uprze się. żebyś nigdy. by się zmarnowała. oddała je. która tak bardzo przypominała ją samą. Wszyscy mają do tego prawo. i gdy podniosła z niej mięso i jarzyny. . Podczas pracy nad sałatką. Zanim Raven zdołała sformułować odpowiedź. okazał się okropnie niedojrzały. Gdy teraz Raven zwróciła się w kierunku Samanthy.pomyślała Raven . Ale teraz uśmiechnęła się z wdzięcznością do dziewczynki. obmyła je starannie i włożyła do pojemnika.. .Raven przerwała. Jako trzynastolatka czuła się taka stara.Naprawdę? To dobrze. coś takiego? Naprawdę to zrobił? . powiedziała: -Nie zrobiłam jeszcze sałatki warzywnej. . by wykorzystać w późniejszym terminie.To dobrze. że musisz zrobić to.uroczym chichotem. Samantha zareagowała na tę próbę żartu ze strony Raven zaskoczonym spojrzeniem. taka wyczerpana.Raven podeszła do stołu i usiadła. który jej pragnął. Po prostu odbiło się od podłogi. 174 Raven stała przy zlewie. tak jak teraz Samantha .Uwielbiamy pizzę . szczęśliwa.Naczynie okazało się bardzo wytrzymałe. a Blane. jak i strach. Każdy chce być lubiany. Wówczas Raven. Jednak Samantha znała miłość. Melody .Jest mężczyzną.i nie miałam nikogo.Ale potrawka się rozlała. kto by mnie kochał i chronił".Nie wierz nigdy.Może pójdę i kupię coś. . Dlatego spotyka się z kobietami. Podłoga w kuchni Raven rzeczywiście była idealnie czysta. a nie brać siłą. kochany. gorącą.Nie. "Byłam dzieckiem. opiekuńczą. ale to nigdy nie myślała. Pomyślałam więc. . a wy przez ten czas lepiej się ze sobą poznacie? Raven czekała.Nie mogę uwierzyć. a dziewczynki siedziały przy stole i tarły ser.Mój tata nie szuka żony. zobaczyła w jej oczach zarówno odwagę.przyznała Samantha. A także dlatego. A przecież właśnie wypowiedziała z powagą słowa. by zaczerpnąć . Ale dziewczynka milczała. szesnastoletni "mężczyzna". Melody trajkotała cały czas. Raven już o tym wiedziała. krojąc pomidory. w które żaden kochający ojciec nie pozwoliłby córce uwierzyć.. ..powiedział Nick. dobrze wiedząc.

. że on widuje się z nią. . kierując się intuicją zrodzoną z bólu. sióstr ani braci. . powiedziała cicho: . Poza tym nie jestem wcale pewna. co w jej mocy. że mogłabym być matką. .dodała Melody. które wspomniała z taką powagą. .Posłuchaj mnie. . że gospodyni tego domu całkowicie zwariowała? Może nie ma pojęcia. czując się porzucone przez swoje matki. ale naprawdę sądzę. Potem Raven. że taka jest prawda. Kiedy Nick wrócił z pizzą. Nigdy bym się na to nie odważyła. Nawet od czasu do czasu uśmiechała się uroczo.Jestem pewna. Tak po prostu jest. zostałam całkiem sama. gdy usłyszał. . .Przedtem nawet nie znałyśmy Jeanette. by zgodziła się.Och . . To. Nigdy nie miałam ojca.Możliwe. że "potrzeby" są tylko określeniem czegoś.zawołała Melody. . To niczyja wina. Uświadomiła sobie. Co więc starsza córka Nicka chciała osiągnąć za pomocą tego stwierdzenia? Czy miała nadzieję. że Nick chroni swoje ukochane córki przed wszelkim złem. Stwierdził. że odeszła z własnych powodów. że robiła. co dla niej było całkiem niezrozumiałe. Jeszcze bardziej się zdenerwował. Ale natura wiedziała swoje.spytała Melody. A kiedy pewnego dnia pojawiła się nieoczekiwanie w naszym domu. że ma! .Melody uśmiechnęła się i zapytała: . Raven widziała jej zmieszanie.odparowała natychmiast Melody.Nie widziałam jej od piętnastu lat. Zdecydowała się wyjechać na kilka tygodni przed ukończeniem przeze mnie średniej szkoły. rozmawiano już w kuchni o ulubionych zespołach muzycznych dziewczynek. Ale teraz jasne było.. odezwała się Samantha. lub nie chcesz.Jaka była twoja matka? . wyraźnie dając do zrozumienia. Samantha już się nie dąsała.zwróciła się w końcu do dziewczynek. i powiedziała łagodnie: .No cóż. Może dla Samanthy.Dlaczego nie? .. że nadawałabym się do tego. te "potrzeby". że to. Najprawdopodobniej nie.W końcu zrozumiałam. .. bo było we mnie coś złego. . może nawet przebłysk nadziei. a potem powtórzy to swojemu ojcu? Być może. 176 . -W końcu uwierzyłam.Nie każda kobieta jest stworzona na matkę. Samantho.Ale nie było . że odeszła z mojego powodu.Wcale nie było w tobie nic złego. co powiedziałam. ponieważ na przekór wszystkiemu śmiała wierzyć. że Raven naprawdę ją zaskoczyła. I niemal równocześnie. Nie dostałaby dobrej oceny jako matka. jak długo próbowała zostać matką.Właśnie. otwierając szeroko ze zdumieniem błękitne oczy i spoglądając to na Raven. -Wszystkie trzy siedziały bardzo poważne. bo 175 mężczyźni mają swoje potrzeby. Przez bardzo długi czas wierzyłam. ale o wiele ciszej. Samantha nie zaprzeczyła. . Nie próbuję zostać twoją matką.W porządku. a nie seks. najwidoczniej równą opiekuńczości Nicka.Dokładnie to samo mówił tatuś.Melody wzruszyła ramionami. . że skłoni podstępem Raven. nie było niespodzianką dla Raven. że będzie matką kochającą. iż powiedziała nam coś podobnego. że mężczyźni mają swoje potrzeby. że to bardzo niewłaściwe z jej strony. . nowej matki. kiedy usłyszał. że to ty nie potrzebujesz. co mówiła. jak Jeanette powiedziała nam. nie ma sensu. że nigdy już się z nią nie spotkał . .wyszeptała Melody. reagując z żarliwą opiekuńczością. o co tu chodzi? Nie zamierzała wyrażać się jaśniej. Najwyraźniej nie dziwiło też Samanthy. to na starszą siostrę. . zgadzam się z nim.Zbyt trudno to wyjaśnić . chciałaś powiedzieć. Może dziewczynka myśli. więc gdy mnie zostawiła.tchu. rozgniewało to tatę. Raven pomyślała o tym. proszę. oznaczały tylko towarzystwo innych dorosłych.Z pewnością. że Samantha patrzy na nią oczyma szeroko otwartymi ze zdziwienia.

. że jest w stanie kochać. wydzierających się z tego samego miejsca. nigdy nie rozmieniały się na drobne. Po chwili wahania dodał. że również Samantha pójdzie w jej ślady. wyjeżdżali rano do Denver. Emocje całego wieczoru uzewnętrzniły się teraz w istny potok łez. niż ona i Nick wyobrażali to sobie. Opowiadała im o śnieżnych zimach w Chicago.. Z góry zaplanowali. Nick nie miał zamiaru powierzyć opieki nad swymi ukochanymi córkami byle komu. Widział. że pomimo katastrofy z potrawką wieczór przeszedł bardzo dobrze. Raven. śmiać się i razem pokonywać najtrudniejsze nawet problemy.. .. Przez jedną cudowną chwilę wydawało się. ale teraz szło o coś więcej . Łzy lały się strumieniami. Pragnęła być kochaną. o dziwo. Ale przecież ona sama mówiła. Melody uścisnęła ją gorąco. zawieszonego gdzieś pomiędzy niedowierzaniem a nadzieją.. tak jak przez cały ostatni tydzień. że to tylko jakiś miraż. gdy wyszedł kupić pizzę. że i ona chce położyć się najpóźniej o dziewiątej.i minęła. Piętnaście po dziewiątej Nick zaczął przypominać. a Raven pocieszała się. którzy zwykle czuwali nad śpiącymi dziewczynkami. a może nawet wcześniej. która smarowała wazeliną chude.a jej błękitne oczy błyszczały. że tej nocy. Nick ma swoje potrzeby i całe mnóstwo kobiet. Raven uśmiechnęła się do niej. co jeszcze powiedziała Samantha. była tego całkiem pewna. że nazajutrz czeka dziewczynki szkoła. Chwilę potem światła ciężarówki Nicka znikły w ciemności. który bardzo przypominał głos Victorii Wainwright-Calhoun. chronić. 177 A Raven zaczęła płakać. które z radościąje zaspokoją. że interesuje go coś więcej poza kilkoma nocami namiętności. gdy tylko dziewczynki zasną. kiedy minęła jedenasta Raven zaczęła już tracić nadzieję. i nawet gdy jasne światła jego ciężarówki oświetliły jej podjazd. sądziła z początku. #Ojca obie dziewczynki podziękowały Raven za kolację. Raven zadrżała.i niegodna miłości. Samantha miała rację: on nie szuka żony ani matki dla swych córek. Spotkanie miało się zakończyć o ósmej trzydzieści.chciała kochać. przeszywające. a oni odpowiedzieli jej w ten sam sposób. że nie byłaby dobrą matką. Ale nawet ta pokrzepiająca prawda nie mogła pokonać milczących krzyków. że pomimo bohaterskich wysiłków. Nick przyjedzie do niej. stojąc na ganku. jego młodszej córce kleją się już oczy. Kiedy Nick cicho powiedział dziewczynkom. wielbić. które zrodziło niebezpieczny potok łez. by się nie poddać. czujna.. obie wzruszyły lekceważąco ramionami i nadal z uwagą słuchały Raven.. Co więcej. by je poznała... Ale ósma trzydzieści nadeszła . były też zadziwiająco głupie. gołe nogi. Nick wyjaśnił Raven. która godzina. bo dla małej dziewczynki. że pora już iść. przyglądała się Raven z punktu obserwacyjnego.Przynajmniej miałyśmy okazję porozmawiać. a Melody kładła się zawsze o dziewiątej. A jeśli wierzyć głosowi. że gdy Samantha dowiedziała się o zaplanowanej kolacji. by odwiedzić córkę i poznać swego pierwszego wnuka. chciał. jak bardzo jest niekochana . szokujące. bo rozpaczliwie pragnęła być kochana. Potem przez dziesięć dni nie będą się mogli spotykać. o wiele lepiej. stanowiły one tylko zimne i gorzkie przypomnienie. by jego gorąco kochane córki nigdy nie ceniły się zbyt nisko. To były słowa oszałamiające.. jak i Raven zamierzali dopilnować.Przepraszam za tamte moje słowa. by sądziła. ale powstrzymała się i tylko powiedziała: . dlatego zostawił je na chwilę. wspominając. Rodzice Nicka. Nick nie dał jej powodu do tego. Moglibyśmy rozmawiać. Dlatego dzisiaj. bo zamierza wstać wcześniej. Tak. Dlatego zawsze marzyła o dziecku. znacznie upiększając prawdę. A w tej chwili. Każdej nocy w tym tygodniu Nick pojawiał się krótko po dziesiątej. oznajmiła. Na ogół była jednak spokojna. Nie zostawiajcie mnie! Zabierzcie mnie ze sobą! Moglibyśmy być rodziną. . a choć zarówno Nick. Raven przez całe swoje życie tak właśnie postępowała. pomachała im ręką na pożegnanie. bo na przekór wszystkim zawsze wierzyła. by pouczyć się jeszcze w ostatniej chwili do egzaminu.

jakby byli rodzicami.... spytała łagodnie: . jak mówi jej te słowa. wciskając migoczący przycisk w swoim aparacie. Nick wpatrywał się z namysłem w jej piękną twarz. że dzwoni Samantha Gault.Cześć. . uśmiechnął się do niej z nieukrywaną czułością. bardzo dobrze. 7 kwietnia. i nic ją ono nie obchodzi. Chyba że do łóżka. Niepokoiłam się tym wieczorem. W tym jednym słowie Raven wyczuła panikę i drżenie. Raven. szare oczy płonęły pożądaniem.powiedział Nick. .szeptał Nick w jej jedwabiste czarne włosy. w trakcie której zgodzą się.Raven? .Nick przyciągnął ją do siebie.. . Będą musieli spędzać razem więcej czasu i razem znosić gorsze momenty. Więc oboje mają teraz swoje tajemnice. Bez żadnego ostrzeżenia Raven znowu wybuchnęła gwałtownym potokiem łez i milczących krzyków rozpaczy. a te słowa brzmiały. Nick widział.Naprawdę nie wiem. jest za wcześnie. Potem. Oboje potrzebują więcej czasu.rozmowy wspomni mimochodem. przywitała się ciepło: . że chce. Samantha najwyraźniej powiedziała coś.Cześć. Od razu zorientuje się..Były zbytnio podniecone. Ukrywając nagły niepokój. że choć wieczór bardzo się udał. Chcę tak wiele. które zapragną Nicholasa Gaulta. a może szczególnie Sam. . zbyt wiele" . Raven pomyślała. On wcale jej nie potrzebuje. a jest przecież mnóstwo innych kobiet. niż sobie uświadamiałam. więc wszystko wylało się ze mnie teraz. a Raven odpowiada mu z radością.Nie. że wart jest wiele. uświadomił sobie.Więc dlaczego płaczesz? Raven uśmiechnęła się niepewnie.Odbiorę . Powiedzieć jej. Chcę. Samantho. by już na zawsze dzieliła z nim życie -i życie jego córek. Ale w końcu staną się rodziną. w których kryły się tajemnice. To z nerwów. . że nie wiedziała dotąd o jego bogactwie.wołała w duchu. i nie miałam czasu. i. . Wiedział. że zbyt fantazjuje. wiele milionów.. by odkryć swe sekrety. .Raven? Co się stało? "Chcę mieć ciebie i twoje śliczne córki. 179 I w ciągu tej poważnej . kiedy otworzyła mu drzwi.. o pierwszej w południe. znacznie więcej. . kiedy dawne lęki Samanthy przeważą nad rodzącą się nadzieją.powiedziała szybko Raven. co zraniło twoje uczucia. że pewnego dnia stanie się rzeczywistością. . A potem wyobrażał sobie poważną rozmowę. pewnie bardziej. Jeśli będzie tak płakała. jak się jej wydawało. by mówić z dziewczynkami o jakichś planach.. miłością. by popłakać nad rozlaną potrawką...Może dla ciebie nie był to udany wieczór . To było wspaniałe marzenie i Nick ufał gorąco. że ukrywała przed nim coś bardzo ważnego. To naprawdę urocze dziewczynki. odejdzie od niej. Oczarowałaś je.i radosnej . pięć dni po pamiętnej kolacji z pizzą. Raven siłą woli powstrzymała łzy. Nick.178 . 23 Century City. że zdradziła mu tylko część prawdy. nawet Sam. Ale gdy wpatrywał się w szafirowe oczy. Jego dłonie łagodnie ujęły jej twarz. Kalifornia Piątek. którzy razem troszczą się o swoje ukochane dzieci. byśmy byli rodziną. które z pewnością się przytrafią. wszystko poszło dobrze.O co chodzi? Wszystko poszło tak dobrze. Nick zamierzał powiedzieć jej. W sekretarka Raven oznajmiła przez interkom.. .. Wracając do Raven dzisiejszej nocy. że ją kocha.Nie mogły zasnąć . a szafirowe oczy Raven rozbłysną szczerym zaskoczeniem. Słyszała czułość w jego głosie. że jest o wiele za wcześnie.

Raven nie była tym zdziwiona.powiedziała spokojnie Raven. . ale zapewne Samantha powiedziała pani.Chodzę do Westlake.. Samantho? Mam zabrać cię do lekarza? . Po prostu muszę pojechać do domu. co łączy panią z Samanthą. . .Samantho? . niemal członkiem rodziny. bez względu na ich bogactwo. Samantha zadzwoniła do mnie. a tata ma dziś po południu ważną naradę. Jesteś chora.Więc jestem do twoich usług. Przestrzegamy surowo zasady. że szkoła dla dziewcząt w Westlake jest jedną z najlepszych prywatnych szkół w tej okolicy.Prawdę mówiąc.Mamy pewien kłopot. wysiadła i uśmiechając się pokrzepiająco do Samanthy. których nie ma na tej liście.. co robił Nick: pielęgnowanie ogrodu. Raven wyłączyła więc silnik. pan Gault jest zajęty. pani Winter. . i jedną z najdroższych. małych dziewczynek. wyciągnęła rękę do kobiety. Błękitne oczy Samanthy odpowiedziały jej wdzięcznością i rozbłysła w nich . Jestem Raven Winter. .Raven wiedziała też. Kobieta przedstawiła się jako dyrektorka szkoły i natychmiast wyjaśniła przyczyny swojej obecności. ale wątpliwe. A ponieważ Nick. Samantha była ukochaną córką wziętego ogrodnika. że dyrekcja troszczyła się o bezpieczeństwo wszystkich pupilek. Znajduje się to na North Faring Avenue w Holm-by Hills. moi dziadkowie są w Denver. . z którymi mogła mieć dzisiaj do czynienia. że Samantha nie będzie mogła tak po prostu wsiąść do samochodu .. . . że kiedy Samantha zadzwoni. że żadna z wielomilionowych umów.Wiem. nie jest tak ważna. Raven spostrzegła Samanthę. niewinnych. To znaczy.Czy mogłabyś przyjechać teraz? . W Westlake uczyło się wiele dziedziczek z Platynowego Trójkąta. które mogły zostać porwane w celu wymienienia ich na cząstkę ogromnych bogactw ich rodziców. zobaczyła na twarzy kobiety zaskoczenie. że choć dla ojca była bezcennym skarbem. iż jej dziadkowie pojechali do Denver i dlatego nie można 181 tym razem na nich liczyć. uśmiechając się do swej małej przyjaciółki. .Mogłabyś zabrać mnie ze szkoły do domu? 180 .Przyznaję. -Niedaleko stąd. . Zamiast tego spróbowała załatwić to w inny sposób: udowodnić. nie .Przyjaźnię się z nią . dla potencjalnego porywacza mogła mieć mniejszą wartość od swoich koleżanek. przyjedzie osoba wymieniona w jej aktach jako opiekun. Stała przy krawężniku przed głównym wejściem.Nie.Oczywiście. .Nadal nie bardzo rozumiem. miała umówione spotkania.Nic. Przypuszczaliśmy. którego najwidoczniej stać na opłacanie wysokiego czesnego w szkole. Jak tylko odłożę słuchawkę..odpowiedziała Raven. Natychmiast stało się jasne. że jest całkowicie niegroźną osobą. jak Samantha. ale żadne z nich nie było tak ważne. poznawanie nowego gatunku róż.. aby nie wypuszczać uczniów z ludźmi. . i nie zamierzała dowodzić w obecności Samanthy. żeby porywano ją dla okupu. gdzie to jest.Oczywiście. dziękuję.kobieta nie zamierzała na to pozwolić. . że sytuacja jest dość wyjątkowa.Dzień dobry. Pomyślała też. Oczywiście. Towarzyszyła jej jakaś kobieta. planowanie żywego obrazu złożonego z kolorów i woni. niecałe piętnaście minut jazdy. by zabrano ją do domu. Tylko powiedz gdzie i kiedy? . jak to.Jestem taka niemądra! Ty też pewnie masz dziś ważne spotkanie. Na Raven wywarł wrażenie fakt.Co się stało? . jak tylko skręciła w ocieniony drzewami podjazd do Westlake. Gdy Raven zatrzymała się obok. Co mogę zrobić? . Samantha westchnęła.

A mnie będzie jeszcze więcej kosztowało posiadanie dziecka.Ciemnoniebieskie oczy Samanthy błyszczały z podziwu. Mama nie zdążyła mnie uprzedzić Raven ukryła gorycz.wtrąciła cicho Samantha. powiedziała: . Krwawienie i skurcze za drugim razem niemal całkowicie zniknęły.To nie jest w gruncie rzeczy choroba. matką i córką. A potem. że jego córka z małej dziewczynki przekształciła 182 się w młodą kobietę. Myślę. wiem o tym i może nawet nie powinnam iść do domu. kiedy obie znalazły się w jaguarze. .No cóż. dziewczętami".. nic nikomu nie mówiąc.Chciałabym.. .Cześć . gdy dostałam okresu. by zrobić sobie wolne na resztę dnia. . że mnie zna i. a Samantha podeszła do niej.I że jej ufam .. Wyszła ze szkoły.Cześć.Czy ty się bałaś? . zgadzam się z pielęgniarką.taka nadzieja. Wspaniale. -Byłaś naprawdę wspaniała. jesteś chora? . . Nie miałam pojęcia.Chciałam się tylko upewnić. . przyjaciółkami. . Jadąc do Westlake.Rozumiem pani obiekcje. Raven uznała. by w jej głosie nie było goryczy i nagle zorientowała się. potykając się. wytłumaczy jej wszystko. Była tak przerażona. W pełni popieramy i doceniamy taką politykę szkoły. by w jego obecności powiedziała. jak nietypowe są jej . iż jest to sprawa "między nami. wszystko jest w porządku. że za pierwszym razem tak będzie lepiej..Naprawdę. że koszty miesiączek Raven są bardzo niewielkie. Ale czy w gruncie rzeczy nie chodzi o to. że Nick bardzo ucieszy się. zatroszczy się o nią. a potem jej matka zmusiła ją. Samantha wzruszyła ramionami i stwierdziła spokojnie: . kiedy wpadła do sypialni. co się stało. wyjęła z torebki wizytówkę i wręczyła ją dyrektorce. Raven pomyślała o tym. by nie zjawiali się w szkole jacyś nieznani ludzie pod fałszywymi pretekstami? Jestem tutaj.Może nawet nieco straszna. ale nie przekręciła jeszcze kluczyka w stacyjce.Proszę bardzo. jej matka również klęła. Raven nie miała pojęcia.przywitała się Raven. biegła do domu.Byłam przerażona. miała silne skurcze. Owego popołudnia Sheila była w łóżku ze swoim aktualnym kochankiem. kaszląc i śmiejąc się przepalonym głosem. Więc.. . . ..Mam okres. że dyrektorka pozwoli mi pójść z tobą.Dobrze. ponieważ Samantha do mnie dzwoniła. Na to. Zapięły już pasy bezpieczeństwa. Okazało się jednak. . Ale szkolna pielęgniarka powiedziała.Naprawdę? No cóż. Raven pochyliła z namysłem głowę i dodała macierzyńskim tonem: . Raven. . . znajdowała się na z góry przegranej pozycji. Nie sądziłam. ale także bardzo ważna. Czy jednak również w takiej sytuacji będzie zadowolony? Raven miała taką nadzieję. Krwawiła.Nie wiedziałaś? Matka nic ci nie mówiła? -Nie.Dziękuję . iż Samantha do niej zadzwoniła. .odpowiedziała Raven. ale nagle wróciły do niej z całą siłą wspomnienia i związane z nimi emocje. żeby umieściła ją pani w aktach Samanthy.Byłam jeszcze mała. jak Nick zareaguje na nowiny Samanthy. Kochanek matki zareagował na jej wyznanie potokiem kpin i przekleństw.Dyrektorka wreszcie się uśmiechnęła. który chwilę wcześniej wydawał się absolutnie nie do pokonania. że Raven postanowiła jak najszybciej załatwić tę sprawę. . Raven otoczyła ramieniem swoją młodą podopieczną. . . myślała. Pierwsza miesiączka to sprawa naturalna. że broni Sheili Winter. jak gdyby tam czekała matka. przekraczając niewidzialny mur. Niech zrozumie. To jasne.Dziękuję. która ją pocieszy. że umiera. . I teraz jestem spokojna. . co się dzieje. .Raven postarała się o to. Oboje spojrzeli z gniewem na Raven. że to dobra okazja. skoro nie zamierzałam odejść bez ciebie. ale zanim skierowała się z nią do samochodu.Więc dosięgło cię to przekleństwo.

ale się nie bałam. Przypuszczała. Rezydencja okazała się budynkiem w stylu kolonialnym. . Z nikim się nie umawia. Jednak nawet wtedy Raven wiedziała. Dlatego też.Nie. . Raven poczuła niepokój.Wiesz. usytuowanym w ogrodzie. pielęgniarka powiedziała jej. . ale nie mam zawrotów głowy.szybko zapewniła ją Raven. . 184 . Nie ma go w domu. gdyby w nie spojrzała. Nagle przypomniała sobie. Widzę jego ciężarówkę.Dziękuję. że nocne wizyty Nicka u niej były czymś wyjątkowym.Przez jej ładną buzię przemknął figlarny uśmiech. choć nie widziała na twarzy Samanthy przerażenia.Zabieram cię do domu. że ma wielkie szczęście. kiedy podsłuchała narzekania koleżanek. . Raven jechała ostrożnie według wskazówek Samanthy wąskimi. .Mnie też . Jej skąpe i bezbolesne miesiączki były kolejnym dowodem na to. Miała macicę dziecka kwasu.Tam trzeba skręcić. . żebyś to wiedziała. że to staromodne słowo. zanim skręciły z Bulwaru Zachodzącego Słońca do Bel Air. a czas krwawienia liczy się w godzinach. znowu zadała pytanie. że to wcale nie jest szczęście. Więc dokąd jedziemy? . jak była dwunastoletnią dziewczynką. Czy zatrzymać się przy aptece? . Pierwszy okres Raven był przerażający. jakby coś mnie głęboko w środku ściskało. jest zawsze z nami w domu. że jadą do domku ogrodnika. ale . Babcia i ja kupiłyśmy parę miesięcy temu wszystko. I już były w Bel Air. krętymi ulicami pomiędzy rezydencjami. pokrytą bliznami i bezpłodną. wspólne tajemnice i sekrety.Nie. co może mi być potrzebne.Nie bałaś się? 183 .Zdziwiona Samantha otworzyła szeroko błękitne oczy. . marmurowego holu. Przy skurczach mam wrażenie. . A kiedy poszła do studenckiego ośrodka zdrowia na swoje pierwsze badanie ginekologiczne i podała. Raven doskonale orientowała się. że skurcze trwają u niej kilka minut.Raczej nie. jak bardzo ma zniszczony organizm. . jak dojechać do East Gate w Bel Air? .A czym? . Jej palce drżały lekko.Muszę ci się do czegoś przyznać .menstruacje. na które nie dostała dotąd odpowiedzi: .Omdlenie? . jak marzyła o tym. Uczą nas w szkole o menstruacji i kilka moich koleżanek już ją ma. nie godzin. gdy przekręcała kluczyk w stacyjce. Potem wprowadziła Raven do eleganckiego. że mój tata umawia się z mnóstwem kobiet. że Nick nie zawsze spędza noce w domu. -W porządku.Oczywiście.Jednak twój tata jest w domu. .Wiem.Nie masz silnego krwawienia ani bólów? . To nieprawda. Ale nie było tu domku ogrodnika. .W niedzielę powiedziałam. Jednak chciała wierzyć.Do pracy nie jeździ ciężarówką.Poczułam się trochę dziwnie. Policzki Samanthy zarumieniły się. Kiedy nie pracuje. bez wątpienia stanowiącym dzieło Nicka. . ale podoba się mnie i moim przyjaciółkom. nie w dniach. . Samantha wyłączyła system alarmowy najnowszej generacji.Na pewno nie grozi mi omdlenie. Chciałam. .powtórzyła Raven z cichym śmiechem. Gdy wreszcie skręciły w prywatną drogę dojazdową. Miło z twojej strony. wprawnie przebierając palcami po tablicy z numerami. Raven zobaczyłaby swoje odbicie w zabytkowym lustrze. aż do college.szepnęła Samantha. znajdującego się na jednej ze wspaniałych posiadłości. by mieć przyjaciółki. Rozmawiałam też o tym z babcią. że mi to powiedziałaś.Lexusem.

Wraz z pierwszym okresem nieodwracalnie przekroczyła niewidzialną linię. . Jednak często ze sobą rozmawiali. prezes i dyrektor zarządzający Eden Enterprises. Przeglądając harmonogram dnia.. Raven rzuciła okiem na zegar. nie potrzebowała patrzeć na swoje odbicie. . że znalazła się w tej kuchni. gdy tylko doszły do kuchni. . Ale nie w obecności Samanthy..spytała. Zakończenie narady zaplanowano na godzinę 185 drugą trzydzieści. i kilka razy w ciągu dnia. a potem . Na starannie wydrukowanej kartce widniały . Z powodu wyjazdu jego rodziców do Denver nie widzieli się od chwili.tego nie zrobiła. co się dziś stało. Najwidoczniej było to dalekie od prawdy. była dziewczynką.Samantha zajrzała do notatnika. ponieważ nie chce słyszeć jego słów pełnych pogardy. Od telefonu Samanthy czuła się tak. Wściekłość. A wtedy i on zobaczy jej wściekłość. gdy zostanie sama z Nickiem. Czyjego stalowoszare oczy rozbłysną wściekłością. że gdy Ni zadzwonił do niej tuż przed dziesiątą. ale teraz. kim naprawdę był: Nicholas Gault. jeżdżąc z jednego ogrodu do drugiego. że ona wciąż tu będzie. żeby nie wracały do pustego mieszkania. pustej rezydencji. której pozwalano przyrządzać w kuchni posiłki dla rodziny Wainwrightów. ostatnia pozycja na ten dzień. kim jest naprawdę Nicholas Gault. ponieważ udawała matkę i eksperta w dziedzinie miesiączek. gdyby musiała się z nim skontaktować. Raven? Mogłybyśmy zjeść ciastka i wypić lemoniadę. Najwyraźniej została przygotowana dla jego córki na wypadek. .odpowiedziała Raven. Być może zaczynało do niej docierać głębsze znaczenie tego. Samantho . że odkryto jego kłamstwa? Prawdopodobnie tak. jak zwykle pozbawiona instynktu samozachowawczego. Nick nie zostawiłby swojej ukochanej córki samej w domu i ona też tego nie zrobi. Gdy Samantha prowadziła ją do kuchni. Zostanie tu jeszcze trochę.wyrzucić. Następna linijka. Raven przeniosła się znów myślami do Lake Meadow. i nie miała żadnych użytecznych informacji o normalnych miesiączkach. która wróciła do kuchni. gdzie jest kuchnia. Raven uświadomiła sobie. podczas gdy ty będziesz się mogła przebrać. Rzecz jasna Raven bywała w wielu rezydencjach w Bel Air jako mile widziany gość. miał właśnie rozpocząć naradę w sprawie budowy hotelu na Maui. każdej nocy. Na górze kartki znalazła odpowiedź na pytanie. Nick zjawi się w domu za trzy kwadranse. dopiero wtedy. Uświadomiła sobie. która stała się kobietą. by przypomnieć sobie. gdy weszła do rezydencji i pojęła całą głębię zdrady Nicka. Nick najwidoczniej zamierzał być w domu przed córkami. kim jest naprawdę: przepiękną istotą z lodu. gdy opuścił ją w poniedziałek o świcie.00 . gdy dziewczynki poszły do łóżka. Samantha. Przez dwadzieścia lat bezskutecznie próbowała zajść w ciążę. .godzina po godzinie -wszystkie zajęcia Nicka wraz z numerami telefonów. którą można wykorzystać.Gdzie twój tata ma dziś naradę? . pobawić się. dzielącą dziewczynki . nie powitał jej w swoim domu. podała kartkę Raven. Jeśli pokażesz mi. Raven miała wrażenie. Pod Sj umieszczono adres biura na Wilshire Boulevard. zanim poszła na górę przebrać się. że Nick dzwoni do niej z budek telefonicznych. Była tu przez pomyłkę. Raven zastanawiała się. podsycając i tak już palący ogień bólu.Tu jest jego dzisiejszy harmonogram.dom. . kiedy telefonował na jej prywatną linię. Oczywiście w obu przypadkach była oszustką. ale nigdy nie wpuszczano do innych pomieszczeń ich wspaniałego domu. Ale Nicholas Gault nie chciał jej tutaj.Zostaniesz jeszcze.Westwood Marąuis. i nie miało to nic wspólnego z jej instynktem samozniszczenia.Zobaczmy. Co za ironia losu. głosiła: 15. -Potem. jakby była jej matką. .Bardzo chętnie. przyrządzę lemoniadę. Chodziło o dziewczynkę. sprawiała wrażenie bardziej kruchej niż poprzednio. jak najbardziej obojętnie. nie ból.

ale ty się tak naprawdę nie zmieniłaś..Co się dzieje? Zarumieniona Samantha zawahała się z odpowiedzią. a Melody miała lekcje baletu do piątej. Nick spojrzał na Raven.Dobrze się czujesz. Spojrzała na jaskrawozieloną koszulkę dziewczynki. Za bardzo szybko to przebiegało. Jak mogłaby to . przylegającą do salonu. Raven zdawała sobie sprawę z tego.Mam pierwszy okres . poczuł zaskoczenie. by mieli te pół godziny już za sobą. dopóki nie wyjaśni wszystkiego.Nigdy nie siedziałam na koniu.Zadzwoniłam do Raven. a ona podwiozła mnie do domu. Samantha powinna wrócić do domu najwcześniej za pół godziny. . Sprawiała wrażenie bardzo smutnej. zaskoczony. że ogarnie ją całą. .. że Raven odkryła pachnącą różami werandę. i poczuła gwałtowny przypływ miłości. rozpaczliwie pragnęła.poderwała się z krzesła Samantha. ponieważ nie nienawidziła Nicka. Nick szedł w kierunku wschodniej części rezydencji. pragnął. I bardziej realne.odezwał się miękko Nick. Samantho? Samantha skinęła głową.Pod wieloma względami tak.A także nieodwołalne. Miłości. że córka tak czule go wita. oczekiwania i niepokoju. zamrozi serce płonące bólem. z jakiegoś powodu pewien. .Chyba tak. . 187 . Raven poczuła. Już widział jak Samantha dorośleje. nie nienawiści? Tak.. i miłość.mruknął Nick. Jego mała dziewczynka stała się kobietą. ozdobioną złotym napisem "Santa Barbara Polo Club". Jak gdyby szukały chłodu. Dzięki temu będą mogli sami porozmawiać. .Jeździsz konno? . Nick rzucił okiem na zegarek. dopóki w rzucających błyskawice szafirowych oczach nie pojawi się zrozumienie. lekki niepokój. że Samantha może zobaczyć w jej oczach smutek. kiedy ją zobaczy. że Samantha jest dokładnie taka sama. A ty? . zakochuje się. lśniące w słońcu.Też byłaś taka w moim wieku? . . . .Sam . Na jego ustach pojawił się uśmiech.Raven pomyślała. mając nadzieję. na werandę.Ale wszystko wydaje się teraz bardziej straszne? 186 . . by je przebyli bezpiecznie.od kobiet. . by ją pokochano. .Raven uśmiechnęła się. Pojedziemy razem do Santa Barbara. ponieważ Samantha najwyraźniej poczuła ulgę.Tatusiu! . no .wyrzuciła z siebie wreszcie Samantha. Oczywiście nie będzie ona całkowita.. Zgodnie z propozycją Samanthy zabrały lemoniadę i ciastka i wyszły na dwór. Ale obok była inna ciemna główka. palce Raven zacisnęły się jeszcze silniej wokół szklanki z lemoniadą.zapytała. . podatna na zranienie. stając na progu wspólnego życia.No. znowu być dzieckiem? Raven na razie nie rozpoczynała rozmowy na ten temat. Uścisnął ją mocno. . W środku jesteś taka sama. że została zrozumiana. a jego serce biło nowym rytmem. Gdy Samantha entuzjastycznie rozwijała plan wspólnego weekendu na ranczo w Santa Barbara. Może pragnęła cofnąć czas. gdzie usiadły przy niebieskozielonym stole z kutego żelaza. Weranda wychodziła na różany ogród i z jej majestatycznej wysokości można było również podziwiać jeden z najbardziej efektownych widoków południowej Kalifornii: położone w dole Miasto Aniołów i migoczący za nim jaskrawobłękitny Pacyfik. kiedy zobaczył jej kruczoczarne włosy. Nie mógł się doczekać. co Nick przeżywa. Oczywiście nie na koniach do gry w polo. Kiedy Nick zobaczył na swoim podjeździe jaguara Raven. ale przede wszystkim ulgę. .Tego nie można cofnąć. Wylękniona.Tak.Musisz spróbować! Spodoba ci się. .

że wcale nie dziwią go jej talenty. że przyjechałaś. że szkoła się już skończyła. . jak ona sama była przekonująca w stosunku do dyrektorki z Westlake. Po chwili. Jak tylko Samantha znikła im z oczu.Ten mistrz kłamstwa i obłudy nadal oszukuje ze względu na Samanthę". o czym jeszcze nie wiedział. . Oczywiście było to kłamstwo. byłem już bardzo bogaty. .Dziękuję. Siedzieli przy stole z kutego żelaza na pachnącej różami werandzie i rozmawiali o przeróżnych sprawach.A poza tym. że niechcący skradła Nickowi to popołudnie.Samantha spojrzała na Raven z tym samym wyrazem twarzy i powiedziała: . Sam? . Potem dowiedział się o małej dziewczynce. . że nie mam na dzisiejsze popołudnie wielu planów. Powiedziała cicho. a nie złodziejem. że pozory mają dla niej znaczenie. i za wszystko. kiedy poznaliśmy się z Deandrą. "Naprawdę mnie przekonała". Teraz czuła się dobrze dzięki temu. żebym mógł ci wszystko wyjaśnić. wstała.Najwyraźniej była bardzo przekonująca.powiedział cicho. Nick odpowiedział na jej słowa trochę niepewnym. częścią zamkniętego kręgu miłości. . . Z jego przystojnej twarzy można było odczytać coś więcej niż wdzięczność. słusznie wywnioskował. Upewniła tę kobietę.mówiła sobie Raven. Naprawdę nie potrzebuję wyjaśnień. proszę. ale pełnym wdzięczności uśmiechem. jak sądzę.zrobić? Jedynie. że nie jest kidnaperką. z których żadna nie miała nic wspólnego z miesiączkami. Raven Winter nie należała do rodziny Gaultów.Była wspaniała! Uśmiech Nicka świadczył.A ty jak się czujesz. Samantha powiedziała mu to. Dlatego też.Pozwól. spytał córkę: . ubraną w markowy strój do joggingu. bardzo miękkim tonem. Orientując się instynktownie. Raven . że jest niemal członkiem rodziny.A co z babcią? Na uroczej.Najpierw zadzwonię do niej. Nick. do odejścia. Kiedy Nick ją spotkał. że jest to sprawa kobiet. zdołała mnie oszukać. łącznie z sercami jego córek. co powiedziała jej Raven: że pomimo tego niezwykłego wydarzenia w środku wciąż jest taka sama. że mnie kocha i podziela moje marzenie o dzieciach. Teraz miała do siebie pretensje za to. 188 . . jak zawsze.Dobrze . dodając otuchy zarówno ojcu. ponieważ zdobyła zaufanie jego bardzo ostrożnej córki. W chwili druzgoczącego olśnienia Raven zrozumiała wszystko.odparła pośpiesznie. Wreszcie.. mając . . że zjawiła się na rocznicowym zjeździe szkoły.Nie jestem głupia. zrobiła to dlatego. bo sprytnie domyśliła się.A jednak myślę. że potrzebujesz . . . Widzisz. że Nick jest z niej dumny. Raven nawet się do niego nie odwróciła. także Raven zaczęła szykować się. gdyż Samantha jej zaufała. musiała ona przekonać dyrektorkę.Samantha zadzwoniła do mnie. "On tylko udaje . Te słowa wbiły się w serce Raven jak ostre noże. która tak cierpiała z powodu nędzy i tak rozpaczliwie pragnęła akceptacji. Zaledwie kilka chwil wcześniej Nick dowiedział się.Tylko mnie wysłuchaj. Moje bogactwo miało dla niej wielkie znaczenie i chociaż nie byłem naiwny ani bardzo zakochany. co teraz uważała za ekscytującą nowinę. aby mnie odebrać. Wydawało się.Ponieważ nazwiska Raven nie było w moich aktach. młodej twarzyczce pojawił się wyraz miłości.Nie idź. rzuciła lekko: . jak i sobie.. . również udając. . W istocie Nick bardzo starannie ukrywał przed nią prawdę z obawy.poprosił Nick. nienawidziła siebie.To nic takiego. przepraszająco: . Naprawdę mnie przekonała. że ojciec czuje się trochę odsunięty na bok. by podzielić się z koleżankami tym. gdy do Samanthy dotarło. że poczuła taką radość. ukradnie mu wszystko. który mógłby porwać dziecko dla pieniędzy. że kiedy dowie się o jego niezmierzonym bogactwie.

Wiem. Jak mogła winić Nicka za brak zaufania? Jak mogła go przekonać. O. ale nigdy nie chodziło jej o pieniądze. Do zobaczenia w piątek! . To nowe życie w jej wnętrzu było faktycznie cudem. Nie miała wyboru. iż jej zlodowaciałe serce kryje w sobie czułe miejsca. jak chcesz. zanim powiem ci o moim majątku.nadzieję. lecz łagodnie. Teraz już wiedziała. ale dlaczego wciąż próbujesz odejść? Zostań. szafirowe oczy. Ponieważ wydawało się. . że gdyby wiedziała o jego majątku.Wspaniale! Nauczę cię jeździć konno. że wreszcie wywrze wrażenie na swoich dręczycielach. co możliwe. Kalifornia Poniedziałek. na ranczo. dla jej serca. gdyż należy do jego rodziny. ale najpierw chcę cię o coś zapytać.Wiesz. 189 Łzy znowu napłynęły jej do oczu. Nick z wielką czułością ujął jej podbródek i uniósł go. obsypał czułymi pocałunkami jej mokre policzki. . I Nick uznał.Gdy zobaczył wśród łez przebłysk nadziei. by móc zobaczyć jej lśniące. skąd 190 te nagłe wybuchy płaczu. . i musiała się obchodzić bardzo ostrożnie z tym cudem. . poczęte na dwa miesiące przed tym.. Raven. Wydawało się nieprawdopodobne. . by stała się częścią jego rodziny. co czuję. Raven zawahała się. . .Sądziłem. 8 maja Cześć. oczy utkwiła w jego piersi. że nauczy ją jeździć konno. poczuć szczęście i radość. brzmiało to tak. próbując to osiągnąć? Tak. 24 Bel Air. jak gdyby Nick prosił ją. Zastanawiała się nawet.Muszę iść. że coś tak małego może wywierać tak ogromny wpływ. efekt ich ostatniej wspólnej nocy. . Od samego początku liczyła się tylko miłość. Ginekolog wykluczyła taką możliwość.W ten weekend będę tylko ci się przyglądać. i przytrzymał mocno. Dla Raven. Nosiła teraz w sobie nowe życie.Dobrze? Raven skinęła głową. Wybierzmy się razem na kolację na cześć Sam. zanim zdążyła się poruszyć.Naprawdę? No cóż.powiedziała Raven i dodała w duchu: "Jeżeli Nick nie ma nic przeciwko temu". że nie oddaje się mężczyznom tylko dla ich bogactw? Jak mogła powiedzieć mu. tata sięga po słuchawkę. że to zaproszenie dotyczy czegoś więcej niż kolacji. Zabieramy koleżanki. Wybieramy się na weekend do Santa Barbara. Melody i ja. Może miałabyś ochotę z nami pojechać. nim odpowiedziała na entuzjastyczną propozycję Samanthy. Sam. że wiem. by na stałe wtargnąć do jego życia. I czy było to takie nielogiczne przypuszczenie? Czy Raven Willow Winter nie poświęciła większej części swego życia. że zanim go spotkała. tata. Tu Sam. gdy ona i Nick po raz pierwszy się kochali. nie wierzyła. którego prawdziwość potwierdziła się zaledwie trzy godziny temu. to jak Deandra zrobiłaby wszystko. Drobne istotka w jej wnętrzu nie miała więcej niż sześć czy siedem tygodni. co czujesz do mnie i dziewczynek. które mogąodtajać.Będą moi dziadkowie. siostrzyczkę lub braciszka Sam. że spodobałoby ci się to. Głowę nadal miała pochyloną.Musiałem się dowiedzieć. żeby jej nie zostawiał. czy nie jest to dziecko Michaela.Bardzo chętnie . .. mówiąc z powagą: . wołający. Nick złapał ją. gdybyś spróbowała. . a teraz dwunastoletnia córka Nicka zaprasza ją do spędzenia wspólnego weekendu w Santa Barbara i proponuje. To było dziecko Nicka. że zawsze pragnęła tylko miłości. ten głos wewnętrzny. Tata chce z tobą porozmawiać.

Melody i Samantha wiedziały. czy będzie mógł do niej wpaść? Chciała. Przynajmniej dwa razy w tygodniu spotykali się ze sobą we czwórkę. Dziewczynki nadal nie miały pojęcia o tym. . zapisanych jej charakterystycznym pismem. W ciągu pięciu tygodni. prowadzony za pośrednictwem telefonu i faksu. ale w pewien sposób była nawet bardziej prywatna. choć nigdy nie dotknął jej w ich obecności. na przestrzeni tysięcy kilometrów dzielących Alaskę od Morza Południowochińskiego. gdy Nick wyjechał do Dallas. gdybyś mógł przyjść wieczorem. i jeszcze cztery (łącznie z ostatnią).Miałam cudowny dzień. Mógł uwierzyć. jego spojrzenie padało natychmiast na faks. Chciała powiedzieć mu o dziecku.a przynajmniej godziny pomiędzy dziesiątą wieczór a świtem. że nigdy nie odwróciłby się od swego dziecka. które upłynęły od powrotu jego rodziców z Denver. gdy przyjmowała swych licznych kochanków. Raven zależało na tym jeszcze bardziej. odpowiedziała: . ciekawskie uszy. albo wysyłał odpowiedź faksem. Ale wiedziała. często zdarzają się poronienia. Było kilka wyjątków: dwie noce. trzy noce. Odczytywał to. Uśmiechając się z czułością. . że w pierwszych trzech miesiącach ciąży. widok nowych kartek. która odważyła się znaleźć schronienie w łonie. Jason i Holly pisali do siebie codziennie. ponieważ wiedziała. że tata musi bardzo lubić Raven. zwłaszcza u pierwiastek. to żaden kłopot. Czy wciąż jest tak zmęczona. dodawał mu energii. Wiadomość przesłana faksem miała intymność listu. . która była godzina w Kodiaku.odpowiedział Nick.Wszystko w porządku. ponieważ nie mogła zostać zagubiona. Choćby był najbardziej zmęczony. że twoi rodzice aprobują moją obecność i że jest tam pokój gościnny. za każdym razem. Pamiętała żywo i boleśnie. dokładnie opisującymi. jak obca stawała się dla niej matka. Choć Nick usilnie dbał.potwierdził Nick.Tak . by przyszedł. albo dzwonił. . by mu nic nie mówić. w którym mogę się zatrzymać? . o to by nie ujawniać charakteru ich związku w obecności córek. jak spędzają czas z dala od siebie. Ten supernowoczesny romans. szczegółowymi i ciekawymi kronikami.kiedy Raven była w Nowym Jorku. Doktor ostrzegła ją. że Nick spędzał noce z Raven. do którego nie śmiało nigdy wstąpić żadne inne dziecko. Raven pokonała lęk wspomnieniem małej istotki. ale był też i drugi: Nick mógł wpaść we wściekłość. a jego śmiech zdradził jej. Jak ci minął dzień? Raven wiedziała. .Tak . cztery . że Nick pyta nie tylko o jej dzień.Czy wszystko w porządku? W ciągu tygodni. że jest jeszcze za wcześnie. . że niedaleko muszą znajdować się czyjeś młode. kiedy Melody bolało gardło i Nick chciał być blisko niej.Dobrze. Pojedziemy dwoma samochodami i jeden z nich może w razie konieczności trochę poczekać. co napisała. To jeden powód. cechowała zadziwiająca intymność. przesłana w inne miejsce ani odczytana przez inną osobę. gdy czuła się tak jakoś nienaturalnie zmęczona . Ich listy były jakby dziennikami. lecz i o ich wspólną noc.że zasypiała przed siódmą. a zakończyłby się po prostu idealnie.teraz wiedziała dlaczego .Więc będziesz wolna w piątkowe popołudnie? Jeśli nie. . ustawiony koło biurka. że zaszła w ciążę. aby go złapać. Nick spędzał z Raven niemal wszystkie noce .Czy chcesz przez to powiedzieć.Chcemy wyjechać w piątek pomiędzy trzecią a w pół do czwartej.Będę gotowa o trzeciej. gdy przebywający w Hongkongu Jason wracał do swego apartamentu w hotelu "Regent". 191 .-W piątek? Na pytanie Raven odpowiedział Nick. Jason . i w zależności od tego. a ostatnio dołączyli się do nich również dziadkowie.

wysyłał jej fragmenty scenariusza kręconego filmu. Na marginesach i dodatkowych kartkach odtwarzał dramaturgię planu, pisał o porażkach i sukcesach, zamieszczał zabawne anegdotki. Pisał też o Hongkongu, o czarujących widokach i dźwiękach, o zapachach tej egzotycznej miejscowości, gdzie Wschód spotykał się z Zachodem, gdzie mityczny smok i majestatyczny lew żyły razem w tak olśniewającej harmonii. W końcu na jego łagodne, lecz uparte nalegania Holly zaczęła odpowiadać mu w podobny sposób. Była w trakcie pisania nowej książki, ale streściła jej początek, opisując bohaterów, ich nadzieje, marzenia, tajemnice i lęki, 192 a potem wysyłała mu każdą scenę, jak tylko ją napisała. Strony, wysyłane przez Holly, również były zaopatrzone w przypisy, obrazujące dramat procesu twórczego. I, podobnie jak Jason, pisała o swoim świecie, malując słowami portret arktycznego piękna, w którym żyła. Jason był w Hongkongu, przepełnionym wibrującą energią i olśniewającym blaskiem, a Holly przebywała w Kodiaku. Ale odkrywała tam tyle samo skarbów, gdy wiosna opanowała niebo, morze, dolinę i las. Dzieliła się nimi równie entuzjastycznie, jak on dzielił się z nią wspaniałymi klejnotami z olśniewającej korony brytyjskiej kolonii. Holly i Jason wymieniali pomiędzy sobą swe dzienniki, a on dzwonił do niej, kiedy tylko mógł. I pod koniec tygodnia zakończy zdjęcia w Hongkongu, urzeczywistniając w ten sposób pozornie nierealistyczny harmonogram. Zamierzał polecieć bezpośrednio do Kodiaku, wylądować tam w piątek późnym popołudniem i zostać do niedzieli wieczór. Potem zrobi krótki postój w Los Angeles i polecieć do Dallas, by sfilmować sceny, które tam się rozgrywały. Kiedy Jason wrócił we wtorek o północy do swego apartamentu, jego wzrok przyciągnęły czekające nań ręcznie zapisane kartki. A gdy zbliżał się do biurka, dostrzegł światełko automatycznej sekretarki. Nie mogło oznaczać wiadomości od Holly. Pomimo wielokrotnych próśb Jasona, nigdy doń nie zadzwoniła. Wiadomość musiała dotyczyć jutrzejszych zdjęć. Pewnie pojawił się jakiś problem, z którym nie mogą sobie poradzić. Jason pragnął sięgnąć po kartki od Holly, ale zamiast tego odebrał telefon: im gładziej przebiegną kolejne dwa dni, tym szybciej znowu ją zobaczy. Jednak wiadomość nie dotyczyła Nefrytowego pałacu. Dzwoniła Beth Robinson z Los Angeles, prosząc, by odezwał się do niej jak najszybciej, nie zważając na porę dnia. Jason zmarszczył czoło, zapisując numer telefonu, który podała mu hotelowa telefonistka. Nie spodziewał się wieści od Beth. Sześć godzin po tym, jak powierzył jej zadanie odnalezienia danych na temat morderstwa dokonanego gdzieś w stanie Waszyngton przez psychopatę imieniem Derek, Beth nagle dostała straszliwego bólu głowy. Gdy przewieziono ją do szpitala, okazało się, że gwałtownie skoczyło jej ciśnienie. Jason dowiedział się o tym od sekretarki, która potem stale przekazywała mu wiadomości o zdrowiu Beth: że spędziła trzy tygodnie na oddziale intensywnej terapii w Cedars-Sinai i że wreszcie jej syn przyszedł na świat dzięki cesarskiemu cięciu. Dziecko było zdrowe, a i Beth miała wkrótce wrócić do domu, gdyż jej stan nagle się polepszył. Jason posłał kwiaty i prezent dla dziecka, nie oczekiwał jednak od niej żadnych wieści. Przypuszczał, że zapomniała o jego zleceniu - i nie miał o to pretensji. Dowie się wszystkiego od Holly, gdy ją znowu zobaczy. 193 Ale teraz Beth zadzwoniła i ma jakąś pilną sprawę. Jason błyskawicznie ustalił różnicę czasu. W Hongkongu był wtorek, tuż po północy, to znaczy, że w Kodiaku jest poniedziałek, siódma wieczór, a w Los Angeles jest o cztery godziny później. - Czuję się doskonale, Jasonie, i mam ślicznego synka. Jest wprost wspaniały i taki z niego śpioch, że również ja dużo odpoczywam... aż za dużo. Uznałam, że trzeba wziąć się do pracy i zadzwoniłam do reportera z "Seattle Times". Od razu rozpoznał historię tego morderstwa.

- Naprawdę? - Tak, i jestem pewna, że jest to ta sama sprawa, o której mi opowiadałeś, z wyjątkiem jednego bardzo ważnego szczegółu. - To znaczy? - To znaczy, że ojciec Holly, Lawrence Elliott, nie zginął w Wietnamie. Na podstawie zeznań Dereka wszyscy uznali, że został zastrzelony przez nieprzyjaciela, choć w rzeczywistości to Derek go postrzelił i porzucił, uznając go za zmarłego. Lawrence Elliott dostał się w ręce partyzantów Vietcongu i trzymano go w niewoli przez siedem lat. Pod wpływem słów Beth Jason nagle przypomniał sobie, że czytał o tej tragedii w "Time". Jako przyszły twórca filmów uznał wówczas, że tej zajmującej historii brak zakończenia, ponieważ nie odnaleziono zaginionej córki. Ale teraz została odnaleziona, prawda? - Mówiłaś, że ojciec miał na imię Lawrence? A matka? Czy nazywała się Holly? - Nie. Zobaczmy... Jest. Miała na imię Claire. Lawrence i Claire... Lawrenceiclaire... Lauren Sinclaire. Tak, w końcu zaginiona córka się odnalazła. Teraz zajmująca historia może zostać zakończona. Ale tylko wtedy, przysiągł sobie Jason, jeśli będzie to oznaczać szczęśliwe zakończenie dla Holly. - Gdzie jest teraz Lawrence Elliott? - W Issaquah, małej miejscowości na peryferiach Seattle. Jest weterynarzem, bardzo lubianym i szanowanym. Wszyscy wiedzą o jego tragedii, dlatego też reporter od razu rozpoznał tę historię. Lawrence szukał swej córki od chwili powrotu z Wietnamu. Prawdę mówiąc, w minione walentynki 20/20 poświęciło cały odcinek sprawie morderstwa i jego poszukiwaniom. - Bardzo chciałbym to obejrzeć. - Tak myślałam. Skontaktowałam się już z tą stacją. Zrobią kopie wszystkich informacji, jakie mają: artykułów z gazet i czasopism, sięgając wstecz do czasów zabójstwa, jak również taśm wideo. Właśnie w tej chwili leci do 194 ciebie z Nowego Jorku do Los Angeles bardzo ciężka paczka. Twoja sekretarka powiedziała mi, że w ten poniedziałek wpadniesz na kilka godzin do swego biura. Może jednak wolisz, żebym przesłała ją porannym samolotem do Hongkongu. - Prześlij mi ją tutaj. - Zrobione. $- Czy ktoś pytano cię, dlaczego tym się interesujesz? - Nie. Powiedziałam im, jak ustaliliśmy, że chcemy zrobić film dokumentalny na temat przemocy domowej. To całkowicie prawdopodobne wyjaśnienie nie budziło żadnych wątpliwości. Reporter z "Times'a" dał mi numery telefonu Lawrence'a Elliotta, na wypadek, gdybyśmy chcieli zrobić z nim wywiad. Oczywiście są dołączone do informacji, przesłanych przez stację telewizyjną. Czy mam ci je teraz podać? -Tak. Gdy Beth podała mu numer do biura Lawrence'a Elliotta i do domu, spytała: - Holly żyje, prawda, Jasonie? Wiesz, gdzie ona jest? Jason nie wahał się. Miał do Beth pełne zaufanie. - Tak, żyje, i wiem, gdzie jest. - I nie ma pojęcia, że jej ojciec żyje? To wydaje się nieprawdopodobne, Jasonie, prawie niemożliwe. Tyle było szumu wokół tej sprawy, prowadzono bardzo skrupulatne poszukiwania. Wszyscy, z którymi rozmawiałam, uważali, że Holly albo dawno już umarła, albo z jakiegoś powodu nie chce widzieć się z ojcem. - Ona żyje - powtórzył spokojnie Jason. Potem, gdy pomyślał o chacie Holly bez śladu gazet, telewizora czy radia, dodał: - I jestem całkiem pewny, że nie ma pojęcia o tym, iż jej ojciec żyje i szuka jej. - To naprawdę zdumiewające. $- Beth, naprawdę zdumiewające, że rzeczy tej dokonałeś.

- To nie było takie trudne, Jasonie. Wystarczyła jedna rozmowa telefoniczna. - Jestem ci bardzo wdzięczny. Po tym telefonie Jason długo siedział pogrążony w myślach. Jako reżyser dysponujący wielomilionowym budżetem, mógł pozwolić sobie na luksus wielokrotnego powtarzania ujęć jakiejś scenyv Mógł wprowadzać dowolne zmiany, poprawki, udoskonalenia, dopóki wszystko nie było w absolutnym porządku. Tak długo nie dokończona historia zabójstwa w wigilię świętego Walentego została wreszcie zamknięta. Znał wszystkie fakty, a zaginiona córka wreszcie się odnalazła. Ale finałowa scena miała zostać dopiero napisana. 195 I należy ją zrobić dobrze przy pierwszym ujęciu. Powinien być jednak przygotowany na to, by wyrzucić wszystko do kosza, jeśli instynkt mu podpowie, że wymaga tego dobro Holly. 25 Przez wiele lat Holly kupowała wszystko, z wyjątkiem żywności, za pośrednictwem przesyłanych pocztą katalogów. Od komputera i faksu, przez pościel i książki, do naczyń i kuchenki mikrofalowej. Bez względu na to jak wielkie i ciężkie były nabyte przedmioty, dostarczano je bezpośrednio do jej chaty. Zamawianie z katalogów stanowiło najłatwiejszą metodę kupowania, najbardziej anonimową. Mogła w samotności studiować uważnie katalogi, a potem, uzbrojona w kartę kredytową, dzwoniła i rozmawiała z jedną z tych osób o zawsze przyjemnym głosie, które zgłaszały się po wykręceniu numerów zaczynających się na 0-800. Holly wybierała z katalogów wszystkie stroje. Lands End, Orvis i L. L. Bean dostarczali jej tego wszystkiego, czego potrzebowała na różne pory roku w Kodiaku: dżinsy, swetry, flanelowe koszule nocne, ciepłą bieliznę i arktyczne kurtki z kapturem. Holly wiedziała, że oferują również spódnice i sukienki, a w katalogach, które otrzymywała od NeimanaMarcusa, Saksa i Horchowa, były jeszcze bardziej luksusowe propozycje. Bardzo dobrze znała zawartość wszystkich katalogów. Studiowała je dokładnie, wykorzystując je przy ubieraniu swoich bohaterek, dbając o szczegóły z taką samą drobiazgową dbałością, z jaką zajmowała się wszystkimi detalami wymyślonych przez siebie światów. Dzień po wyjeździe Jasona do Hongkongu Holly przeglądała katalogi, wybierając stroje dla siebie. Chciała, by kiedy Jason wróci, zobaczył ją w czymś innym niż dżinsy lub ślubna suknia jej matki. I nie chodziło tylko o Jasona, poprawiła się szybko. Chciała tego dla siebie, dla Holly, która w końcu się przebudziła i z radością spojrzała na świat. Niektóre z bohaterek Lauren Sinclair nosiły stroje z cekinami od Cassiniego i suknie z szyfonu i atłasu od Chanel. Ale inne, bardziej do niej podobne, wolały spokojniejszy styl: powiewne, długie spódnice z bluzkami z miękkiego jedwabiu lub skromne szmizjerki w delikatne, kwiatowe wzory. 196 Stroje wyglądały cudownie na modelkach w katalogu, ale składając zamówienia, Holly nie miała pojęcia, jak będą wyglądać na niej... i nadal tego nie wiedziała na pięć dni przed powrotem Jasona, choć niektóre paczki dotarły już do niej dawno temu. Otwierała każdą paczkę zaraz po otrzymaniu, starannie wieszała do szafy lub układała tam jej zawartość. Nie miała jednak śmiałości przymierzyć żadnej z tych rzeczy. Mimo rozbudzonego optymizmu czuła niepewność i lęk. Obawiała się, że w chwili, gdy zacznie przymierzać ubrania, wszystkie cudowne iluzje mogą nagle zniknąć. Będzie zmuszona spojrzeć na siebie w lustrze - naprawdę popatrzeć - a nie robiła tego od dawna, chyba tylko po to, by się upewnić, iż należycie się zamaskowała. Jako mała dziewczynka Holly nigdy nie przyglądała się sobie w lustrze. Nie musiała tego robić. Miłość w oczach jej rodziców była jedynym lustrem, jakiego potrzebowała. W gruncie rzeczy nie wiedziała wtedy, jak wygląda. Wiedziała tylko, że niezależnie od tego, co widzieli rodzice, była kochana.

"Nigdy bym się nie wydostała. co widzi. w ciężki.. uświadomiła sobie. co zobaczę. a także suknia barwy kości słoniowej w delikatne lawendowe kwiaty i. że jemu podoba się to. odziedziczyła po Lawrensie. I właśnie wtedy poczuła ciężar z tyłu głowy. nie trzynastoletnią dziewczynkę. Kolor pochodził od Claire.. Udało jej się spędzić jakiś czas przed lustrem.pomyślała. każdy jej rys był wynikiem ich miłosnego połączenia. Ale była we mnie na długo przedtem. Cokolwiek stanie się z Jasonem. Była ich dziełem. studiując je z uwagą. a potem była nim jej matka. nie patrząc na swoją twarz. Ale jutro pójdzie do salonu . gdzie z konieczności przebywała.. Wiedziała. "Już cię nie potrzebuję . w których mogła się przeglądać. nim go spotkałam. rozmyło. Było tak do pojawienia się Jasona. które jej przekazali: delikatności i siły. a nie twarz Claire. Ale nareszcie wydostała się ze spowijającego ją kokonu. Skupiała się na swoich strojach. splecione jak zawsze.Przez pierwsze pięć lat rodzice byli jej lustrem. Mała dziewczynka. Zapamiętasz to. kiedy pisała. Poza niewidzialnymi przeszkodami. ale i mnie musi spodobać się to. jak gdyby ciągnęła ją żelazna dłoń przeszłości. Tak jak jej oczy łączyły w sobie jaskrawy błękit matki i ciemną. patrząca na nią z taką miłością. która kryje mnie przed światem".tworząc wymyślone światy. który czasem służył jej jako zasłona. determinacji i dumy.. są połączeniem darów od obojga rodziców.. . Gdy jedwabiste pasma rozsypały się. Ujrzała dorosłą kobietę. I twarz tej kobiety musiała polubić. pełne szczęścia i miłości. gdyby nie Jason". przekształcało się tak długo. dopóki twarz. znowu ukryłaby się w swoim kokonie. opadający niemal do pasa. by Holly spojrzała na swoją twarz. Tańczące loki maskowały nierówno ucięte przez nią końce.i zobaczyła Holly. zachowam ją w sercu.Trzeba przyznać. "Słuchaj mnie. również reszta jej twarzy stanowiła żywy symbol darów. podobnie jak rysy. Holly? Obiecasz. żadne oczy. złoty warkocz. jak moi rodzice zachowali mnie".. że będziesz szczęśliwa?" Holly złożyła tę uroczystą obietnicę umierającej matce i przez minione siedemnaście lat dotrzymywała jej w jedyny możliwy sposób . która nie potrafiła obronić swej rodziny. "Nie zaprotestowałam stanowczo. ani zasłony. Od czasu tamtej śnieżnej walentynkowej nocy nie istniały już dla niej żadne lustra. hojności i odwagi. Możesz żyć dalej.. nic nie będzie zasłaniać jej widoku. gruby sznur. Holly zaczerpnęła tchu dla uspokojenia i podniosła oczy na swoje odbicie. Włosy miała odgarnięte do tyłu. leśną zieleń ojca. "Tak. Podobała się jej kremowa jedwabna bluzka i różowa spódnica oraz komplet w miodowym odcieniu. która ciągnie mnie do tyłu. . która spojrzy na nią z lustra. ich radością i nadzieją. ale aureolę miękkich loków wokół twarzy. z miejsca. ponieważ przypominała jej najdroższych rodziców. Gdy Holly wpatrywała się w lustro. że to dzięki Jasonowi znowu odkryłam w sobie nadzieję.. To cudowny dar miłości moich rodziców. nie stała się twarzą Claire. stawianymi przez jej własne emocje. Holly znalazła nożyczki i ze zdumiewającą pewnością siebie obcięła gruby warkocz. musiała pokochać. kochanie. ich dzieckiem. w którym żyła tak długo. nie dzwonił niemal tak samo często. I gdyby nie pisał do niej codziennie. na zawsze zagubiona w wymyślonym świecie. bardzo się bała. Tą żelazną dłonią był jej złocisty warkocz. jej odbicie z lekka się zamgliło. podczas gdy jej serce odzyskiwało swoją siłę i odwagę. która tak rozpaczliwie próbowała ocalić swoją rodzinę. próbując powstrzymać ją przed powrotem do życia. Muszę sama siebie polubić".Nie potrzebuję liny. że znienawidzi twarz. Jesteś silna i byłaś tak bardzo kochana przez tatusia i przeze mnie. I wreszcie nadszedł czas. że jej włosy. Spojrzała ponownie na odbicie w lustrze . 197 Holly stanowiła mieszaninę Claire i Lawrencea.

by rozpocząć rozdział dziewiąty. gdy usiądą oboje przy kominku. jako cudowną. dopóki nie zadzwonił telefon.. niebezpieczną fantazję miłości. z powodu jego pracy. Z góry wiedziała. że bez żalu opuściłaś rozdanie Oscarów. I namiętnie udowadniał jej swoje słowa. Dlaczego pytasz? . że tym razem nie chodzi o nich. Była taka szczęśliwa. nie obawiając się milczenia. choć żyli długo samotnie i niezależnie. Caroline położyła książkę na niskim stoliku i z uśmiechem rozejrzała się po salonie. .. I przecież Lawrence też ją ostrzegał. a następnej nocy mogli rozmawiać do świtu. Większość nocy spędzali tutaj. kiedy zdradzał jej swe tajemnice. A za tydzień. który wciąż był silnie związany ze swą przeszłością. że wkrótce czeka go rozstanie. Tak właśnie odbierała minione tygodnie.Tak. dręczyły go pożądanie i rozpacz. gdy oficjalnie miał wolne. Caroline postanowiła przestać o tym myśleć i miała właśnie sięgnąć po Dary miłości. Caroline wiedziała. dzieląc się ważnymi. stanie się on jeszcze bardziej przytulny. że jest taka młoda . skrytymi prawdami. .Bo to on właśnie dzwonił. . Ale ostatnio. lub gdy udało jej się wywołać na jego wargach uśmiech. Własny śmiech ciągle go zaskakiwał. i to również nie budziło w nich lęku. Potrafili spędzić cichy wieczór na lekturze. Być może uznał. a nie dlatego że o tym rozmawiali. którym pozwoliła urosnąć. gdy Katie rodziła szczenięta. że tak się po prostu stało. toczył jakąś walkę wewnętrzną. i może jeszcze jasnoróżową szminkę. Caroline wyobrażała sobie. Wydawało się to nierealnym fantazjowaniem. by rozpocząć rozdział dziewiąty. jak może być tu przytulnie. że tak łatwo dostosowali się do siebie.Nie. W istocie mieszkali razem bardziej dlatego. jakie to niebezpieczne. Fantazja. Caroline doczytała do końca ósmy rozdział Darów miłości Lauren Sinclair i zamknęła książkę. była bardzo silna. że wszystkie nagrody zdobędzie Jason Cole. Ta pokusa okazała się jeszcze silniejsza. Caroline drżała wciąż na wspomnienie ich niezwykłej namiętności i ogromnego głodu w jego ciemnozielonych oczach.Zamierza zrobić film dokumentalny o zaginionych dzieciach i myśli o włączeniu sprawy .piękności w miasteczku i każe je wyrównać i przystrzyc. pogrążeni w lekturze. ale dzisiaj. Każdego ranka robili plany na nadchodzący wieczór: kiedy i gdzie się razem wybiorą. Kochał się z nią rozpaczliwie. Wciąż zdumiewało ją. Nie powinna więc marzyć o tym.. Tamtej nocy. miała tu miejsce dokładnie taka scena. Lawrence drażnił się z nią teraz. Caroline uznała. Lawrence wydawał się zmartwiony. a także tusz do rzęs. które zdarzały się nawet wtedy. że 199 ich miłość nie potrwa długo.Lawrence zmarszczył brwi. nigdy nie żądając zobowiązań na przyszłość od mężczyzny. Miał zaniepokojony wyraz twarzy i nie próbował tego ukryć. nocnych dyżurów i wielu wezwań. bardziej pełny życia.. prawda? . gdy Katie się szczeniła.Tamtej nocy. kiedy pojawi siew domu ośmiotygodniowa Juliet.. jak bardzo jest piękna. a kiedy słyszał te dawno zapomniane dźwięki i czuł zawartą w nich nadzieję. kiedy pojawił się Lawrence. . Pokusa. ale Lawrence wkrótce skończy telefonować i pójdą do łóżka. choć próbował to ukryć.Czy przywieźli jakieś poranione zwierzę? . Byłaś pewna. z Juliet szalejącą wokół domu. jego oczy napełniały się wdzięcznością. Caroline mogłaby tak żyć z Lawrenceem wiecznie. pożądaniem i miłością. powiedziałaś. że musiało tu chodzić o nich. jak przytulnie będzie tu za tydzień. z bolesnym przeczuciem.ma zaledwie czterdzieści lat! Ale bez śladu kpiny mówił jej też. 198 Kupi lakier do paznokci.Jason Cole? Po co? ..

200 . by zakłóciło to łączność telefoniczną pomiędzy Hongkongiem a Stanami Zjednoczonymi. Próbowali rozmawiać przez niemal dwadzieścia minut. że nie. jak bardzo kocha córkę. Jak Jason Cole śmie tak niepokoić Lawrancea. Jest teraz w Hongkongu. i ostatnia.Odniosłem wrażenie. A jeśli nienawidziła ojca? Jeśli miała powód. Ale gdy powiedział: "Chciałbym. Nie mogę odrzucić żadnej szansy jej odnalezienia.Co. Jeśli uzna.usłyszał bez najmniejszego opóźnienia. Co miałby on zrobić? Udowadniać.Do Seattle? .Wiedziała też. jak gdyby oboje przebywali w tym samym pokoju. by zrozumiał.Do mojego domu. by ze mną porozmawiać. Caroline dostrzegła mroczne cienie w ciemnozielonych oczach Lawrencea. chyba nie włączy jej sprawy do filmu.. rozmowa z Holly. Gdzie podziewały się jego słowa? Czy odbijały się od satelity do satelity jak kule bilardowe? A może nawet aluzja do Lawrencea Elliotta. Kiedy nakłonił ją. Caroline poczuła nagły przypływ gniewu.Wiem. .Holly? .Tak? . "mężczyzny ze Seattle".Może. że któregoś dnia zdoła ją odnaleźć? Jason musiał to wiedzieć. że chce się ze mną spotkać. spowodowała następny wstrząs. i ta do Lawrencea Elliotta. wyprowadzony z równowagi zakłóceniami.Wolałabyś nie jechać do Seattle. zapadła cisza. by znalazła mu jakąś kwaterę koło Issaquah. tak wstrząsnęło Ziemią. jak wdzięczny jestem za każdą pomoc. by przekonać się. że ma nadzieję przylecieć do Kodiaku w piątek wieczór. . ale postanowił wpaść tu o dziewiątej rano w sobotę. . . by go nienawidzić? Może wiedziała. że on żyje. by odwiedzić ciebie.Chciałbyś. ile powiedziała mu. zachowywał się bardziej szorstko. Nie wiem. Ale wszystkie późniejsze rozmowy telefoniczne Jasona pełne były denerwujących pogłosów i przerw: i ta do domu sekretarki w Los Angeles z prośbą. Jason wiedział. Caroline? Uważasz. podczas której. i żyła w strachu. a podczas naszej rozmowy zdarzały się zakłócenia. że Holly bardzo kochała matkę. -Nie jesteś zadowolony? .zapewniła go łagodnie Caroline. Holly? . że Jason Cole zamierza odbyć taką podróż. zapoznając go pobieżnie ze swą przeszłością: "Mój ojciec zginął w Wietnamie". czy naprawdę zależy mi na odnalezieniu Holly. .zapytała.Holly. która ich dzieliła. Przyjdzie tu podczas weekendu. że odsunęła od telekomunikacyjnej satelity Trans-Pacific na tyle. pełna jakichś szumów i syków.. by przedstawiła mu szczegóły tamtej ośnieżonej nocy. tak jak obiecywał od kilku tygodni. najważniejsza. tak że jego słowa całkowicie ominęły satelity i wyruszyły w nieskończoną podróż ku odległej gwieździe? .Z pewnością wszystko mu przekazałeś . żebym z tobą pojechała? Satelity sprawiły się jak należy i Jason usłyszał teraz ulgę To nie odległe wspomnienie ojca sprawiło jej tak nagle ból. . mówiła tylko o koszmarze morderstwa. że cierpi? Przekonać znakomitego reżysera. spowodowane łącznością satelitarną. iż Lawrence Elliott żyje.Jestem zaskoczona. Jason przekazał jej. żebyś w sobotę rano spotkała się w Seattle z pewnym mężczyzną". Jason przeklinał w duchu tę wielką odległość. Jak gdyby odkrycie. niż zamierzał. . Jason wiedział o stosunkach Holly z jej ojcem tyle. wystarczy mu jedno spojrzenie na Lawrencea. To on . czy w pełni przekazałem mu. słyszał ją tak doskonale. że ta udręka warta jest jego uwagi i pomocy? . mieszka w Seattle. Gdy rozmawiał z Beth Robinson. że powinienem mu odmówić? Nie mogę tego zrobić. .Byłem zaskoczony tym telefonem. że jeśli Jason Cole nie jest całkiem nieczułym człowiekiem.

by przetrwać.. że tak. co naprawdę do ciebie czuję" -pomyślał. że chce wypocząć przed wyjazdem do Santa Barbara. Jak ci minęły ostatnie cztery godziny? "Na walce . zapierających dech napadach bólu. Uśmiech znikł. które znów przyklei się do macicy. Raven. że chcę.Szyjka macicy jest zamknięta.A teraz powinnaś odpoczywać. czy może wpaść. zmuszając je. które nigdy dotąd nie były w ciąży.A jeśli będzie niższy? . a po odłożeniu słuchawki poczuła pierwszy skurcz.. Krwawienie może pochodzić z odległego krańca łożyska. . a nie dlatego że zrobiłaś coś złego. .201 "Och. . Oczywiście. . podzieliła się swymi obserwacjami z Raven. Musiała czuwać nad swym najdroższym dzieckiem. chęć życia. . wciąż atakowały w nagłych. .To znaczy. Należy więc przypuszczać. Pełna powagi odpowiedź Raven zabrzmiała jak przysięga i w jej głosie było tyle nadziei. a kiedy to robiły. że z tym dzieckiem wszystko jest w porządku. że nic nie wiemy. jakby wyznał jej miłość.Taki sam? Co to znaczy? .Na zajadłej. jego determinację. Ból był przeszywający.Raven wiedziała.Dobrze..Odpoczynek potrzebny jest tobie. że odpoczynek może zapobiec poronieniu. .Poziom hormonów jest taki sam jak w poniedziałek. Tylko czas zna odpowiedź. że zaczął się proces poronienia. by porównać go z poniedziałkowym. że jeśli poronisz. Sęp! Ścierwnik! Czarny ptak śmierci! Nigdy więcej. nawet nie próbowała zasnąć. A potem. Skurcze i krwawienie mogą wskazywać.. Kiedy Nick zapytał. . to wszystko rozwija się całkiem normalnie. 202 . Nigdy więcej. poronienia w pierwszych trzech miesiącach często zdarzają się kobietom. wyśmiewając jej głupotę.. czy zostaną wydalone tkanki. Walczyła z nimi. jak tylko doktor Sara Rockwell zakończyła badanie. To tylko z niąjest coś nie tak.Oczywiście. że Sara musiała jej wyjaśnić: . jak gdyby ostre szpony drapieżnego ptaka wbijały się w jej łono. czuły.Sara Rockwell popatrzyła ze współczuciem na wymęczoną twarz Raven. odganiając ze wszystkich sił drapieżniki. ośmielała się mieć nadzieję. Powinnam wykonać nowy test ciążowy. nie dziecku. wiem. Ale ostre..pomyślała Raven. O dziesiątej rano w piątek.Wtedy ciąży nie da się utrzymać i w zależności od tego. to dlatego że ciąża nie przebiegała prawidłowo. . 26 Krwawienie rozpoczęło się wczesnym wieczorem. zdecydowane wyrwać nowe życie z jego azylu. by odlatywały. zaciskając się bardziej bestialsko niż przedtem.Jego głos był tak delikatny. Pomimo jej pełnego miłości czuwania.Jak szybko będziesz znać rezultaty badania krwi? .Każę zrobić je od razu. wściekłej walce pomiędzy pokrytą bliznami . Nie ma żadnego naukowego dowodu na to.Tak. . Raven. . żebym mogła przekazać ci wyniki po południu. Te odwieczne kpiny krążyły nad jej głową przez całą noc.. z jej macicąpełną blizn od kwasu i lodu. Z dzieckiem wszystko w porządku. że nadal musimy obserwować przebieg ciąży. chciwe szpony powracały. .Mogą? Ale nie to jest pewne? . Raven wytłumaczyła się zmęczeniem. co zdarzy się w ciągu następnych dni. . Czuła jego siłę. jak sępy czekające na śmierć. Raven nie spała. Jak ci już mówiłam.. na dwadzieścia minut przed telefonem Nicka. Holly! Jak bardzo nie rozumiesz. Dlatego pamiętaj. wesołym głosem dodała.Nie. że ciążę da się utrzymać. Jeśli poziom hormonów będzie wyższy niż przed pięcioma dniami. gdy tylko się pożegnali. może trzeba będzie zalecić łyżeczkowanie macicy.

. że gdyby pozwolić dziecku znaleźć się w pobliżu rodziny.Zatrucie pokarmowe . blisko tego potężnego kręgu miłości. które było teraz krwawiącą. która nie dotrzymywała obietnic.mówiła w duchu Raven do małej istotki w swoim wnętrzu.Zdecydowanie tak.nie mogę jechać do Santa Barbara. . . aby z nimi jechać. gdy ostre szpony przeszywającego bólu wbiły się głęboko w ciało.macicą.". . Pojedziemy do Bel Air . jak gdyby moce.Samantha była równie zaniepokojona. ale jak tylko Raven skręciła w obrzeżoną różami drogę. którą kupiłam sobie wczoraj w drodze do domu. gdyby gwałtownie zwiększyło się krwawienie albo zaszły inne niepokojące zmiany. . głęboką raną. ... zdawały sobie sprawę.. .wykrztusiła Raven. . uwolniła się z jego objęć i zrobiła krok do tyłu. zacząć spokojnie oddychać i zmusić się do uśmiechu. .Tak powiedział lekarz. Jak tylko ją zobaczyli. skurcze wróciły ze zdwojoną siłą. którą opuściła własna matka .pytała z troską Samantha. Uśmiechnęła się bohatersko do Nicka.Co się stało? .zdziwił się Nick.Dobrze. "Nie możemy jechać do Santa Barbara .. przyjdź tu w poniedziałek rano. Wciąż uśmiechnięta powiedziała do Samanthy: -Nie bój się.powiedziała wysiadając.Chyba nie.Z całą pewnością .Zatrucie pokarmowe? . żebym . uśmiechnęła się z przymusem. wiodącą do rezydencji Nicka. które usiłowały wyrzucić nowe życie ze zniszczonej kwasem macicy. jak jej ojciec. Chcesz powtórzyć badanie krwi? . Nick i Samantha stali na podjeździe. jego siła znacznie by wzrosła. . że szpony próbuj ą powstrzymać ją przed jazdą do rezydencji w Bel Air. Raven wyłączyła stacyjkę. . Samanthy i jej nie narodzonego brata lub siostry. Możesz się ze mną skontaktować o każdej porze. Ale teraz w podróży tej chodziło już o dwa młode serduszka. nie zemdleję. Gdybyś wydaliła tkanki. Ale musimy się teraz z nimi zobaczyć. . Raven złapała konwulsyjnie powietrze. i dzieckiem. że jesteśmy zbyt chorzy.Raven 204 popatrzyła czule na dziewczynkę. Początkowo zdecydowała się na tę podróż ze względu na Samanthę. -Raven! -Nick natychmiast schwycił ją w objęcia..Miałam znów krwawienie i skurcze.Potrzeba tylko trochę czasu i dużo płynów. .odparła Raven. by twój tatuś i siostry dowiedzieli się.obiecywała Raven sobie i dziecku. by dojść do siebie. skierowali się w jej kierunku.Zgoda.Wszystko w porządku. ale.Wydaliłaś jakieś tkanki? . choć bardzo byśmy chcieli. by oprzeć się o samochód. . ponieważ chciała być inna niż jej matka. Jej śnieżnobiała skóra była zimna i wilgotna. i gdy Nick otworzył przed nią drzwi samochodu. bezlitośnie szarpana szponami bólu.. i zachwiała się na nogach. . która próbowała wyrzucić z siebie dziecko.Czy jednak na pewno nic ci nie będzie? .I nie mogę pozwolić. a na napiętej. To nic groźnego. osobiście wytłumaczyć. poszarzałej twarzy i w podkrążonych szafirowych oczach malowało się wyraźnie cierpienie. Nawet gdyby krwawienie i skurcze ustąpiły całkowicie podczas weekendu. Krótka jazda z Brentwood do Bel Air była zadziwiająco bezbolesna. nie myśląc o nieudanym weekendzie. Potrzebowała nieco czasu. Prawdopodobnie zaszkodziła mi kanapka. masz do mnie od razu dzwonić. które tak mężnie walczyło o życie"..Cześć . Mam dyżur w ten weekend. Wydawało się.. ładując bagaże do samochodu. co się dzieje.

obserwując. uśmiechnęła się pokrzepiająco do Raven. by jechał za nami.wróciła do normy. .. postawić schłodzoną butelkę 7up na nocnym stoliku i czule całować jej spoconą.zaprotestowała Raven. że Samantha ma rację . jak cierpienie zapiera jej dech w piersiach. Po prostu położę się do łóżka i będę wyobrażała sobie. To minie.dociekał ból. by jeść. .Co mogę dla ciebie zrobić? Musi być na to jakieś lekarstwo? . Wyczuwając. Nick.To nie zatrucie pokarmowe.To ja ci dziękuję.ustąpił. Nie mówmy już o tym. . iż nie jestem taka jak jej matka.Oczywiście. a ty będziesz dochodzić do zdrowia we własnym domu.Wybierzemy się do Santa Barbara. Naprawdę. .. że nawet wypowiedzenie jednej sylaby byłoby dla niej wielkim wysiłkiem. Mam nadzieję. . co zrobiła dla jego córki. przeszywając ją jeszcze ostrzej niż poprzednio. poszarzałą twarz. że przyjechałaś. .. Ale Raven nie . dziękuję. . . .Możesz pobiec do dziadka i powiedzieć mu. i ponieważ czuł do niej ogromną wdzięczność za to. Była to kategoryczna prośba. .. może obudzę się jutro rano całkiem zdrowa i pojadę do Santa Barbara. jaka z ciebie niegodna i niedbała matka".Chcesz.W porządku. za tak miłą propozycję.wyszeptał Nick. i.Raven. dobrze .Zawiozę cię do domu twoim samochodem i poproszę ojca. Po prostu było to zbyt niebezpieczne. by nie zmuszał jej do trwonienia energii na sprzeczkę z nim. jak Raven cierpi. ale czuł się całkiem bezradny. żebyśmy się mogli tobą zająć. . . by zapomnieć o szponach bólu wbijających się w jej łono.Rzeczywiście miała jedzenie i zmuszała się. -Nie czekając na odpowiedź Raven.powiedziała nagle Samantha. odbiera jej kolory.Chyba nie powinniśmy jechać do Santa Barbara . . .Nie. ze względu na dziecko.A ty zostań tutaj.. podczas jazdy zdradziecko krętymi ulicami Bel Air. by Raven dotarła cało do domu. Tym razem Nick nie mógł ulec życzeniom Raven. Sam.Tak. .Dlaczego nie miałabyś. Nick pragnął zapakować Raven do łóżka. na San Vincente. Raven? Jakieś soki? Zupy? . że wkrótce poczujesz się lepiej.Nie. .Masz coś do picia w domu.stwierdził Nick. . którą Nick musiał spełnić. żeby Samantha wiedziała. żeby wiedziała. Raven . sądzę.No.Dziękuję. Nick. ponieważ nie zamierzał narzucać jej swojej woli.. jadąc o świcie na szczyt wzgórza i oglądając złoty wschód słońca.Nie . to nieodparty dowód.Dziękuję ci.Dla Sam. że jesteś dobrą matką? Następne kłamstwo! To. Ból znów wbił w nią ostre szpony. Od czasu do czasu mam skurcze żołądka. . dopóki nie znaleźli się koło rynku w Brentwood. to zatrucie kwasem i nigdy nie wrócisz do normy. dopóki nie uśnie. że utraci panowanie nad kierownicą. dla nas obojga bardzo wiele znaczyło. Wtedy spytał: . Nick nic nie mówił. "Kłamiesz! . . co się teraz w tobie dzieje. bo ją kochał. by nagły skurcz w jej wnętrzu nie spowodował tego.słyszała jego głos.Chciałabym mieć swój samochód. do którego zaraz cię zawiozę. Była to prośba. Samochód mógł być potrzebny jej i dziecku. Raven .Po prostu chciałam. Po prostu muszę się położyć. Może zechcą uczcić zwycięstwo nad ptakami śmierci. . Kto wie. .odparł Nick. jak galopujesz po plaży w Santa Barbara.. bo nigdy nie byłaś normalna. Ale nie mogę jej przyjąć.. Nie mógł nic zrobić poza dopilnowaniem. jak się przez jeden okropny moment zdawało. zwrócił się do Samanthy: . .. Raven chciała. by zaakceptował jej decyzję bez dalszych protestów.Raven? .Och. nawet życie. Wbijała sobie paznokcie w dłonie. "Nie jesteś taka jak jej matka? . Uśmiechnęła się niepewnie. że mamy ważną misję do spełnienia? .Jednak zanim Samantha odeszła.. Nick widział.

otaczających śliczną twarz. Była to kradzież brutalna. Sprawiała wrażenie. I wiedział.Naprawdę pięknie . . że w ciągu tych bezcennych godzin powinni przeżywać magię.. Lawrence nie miał dziś dyżuru. by zadzwoniła na ranczo. nadziei. a nie mówić o niej. że to ona.powitał ją ciepłym głosem. gdyby nawet ich miłość umarła. chroniąc się przed nim. Pewnie wpłynęło na to bardziej urozmaicone jedzenie.W każdym razie bardziej współcześnie.Holly . by spędzić cały weekend na czułym. która wpadła na ogrodzenie z drutu kolczastego i pokaleczyła sobie bok. a jednocześnie z nią walczy. I natychmiast Holly odsunęła się. pożegnała się z nim szeptem. Oczywiście jego uwagę przyciągnęła natychmiast ta piękna kobieta ubrana w złociste szaty. dla którego przybył do tego miasta. że zobaczą się znowu o jedenastej.. szedł w nocnym mroku przez łąkę. Ponieważ przed rokiem uratował 207 jej psa. co on? Czy wierzyła w magię? Czy równie rozpaczliwie jak on pragnęła. . zanim jeszcze skontaktowała się z rodzicami. i zanim zdążył poprosić. która zmieni całe jej życie? Była już prawie północ. czekał na nie z niecierpliwością. że może mu zaufać. Gdy jeździła konno w szkółce jeździeckiej. który pokonywał tysiące kilometrów. których kochała. I magia miłości.. ostrożnym przekonywaniu jej o swej miłości. Od tygodni Jason wyobrażał sobie to spotkanie. Ten człowiek mieszkał zaledwie kilka kilometrów stąd. Na małym lotnisku w Kodiaku nie było zbyt wielu ludzi. Jason rozumiał. bojąc się poddać w pełni jej wspaniałości. Holly. że nigdy nie zawiedzie jej miłości.wpuściła go nawet za drzwi. by do niego dotrzeć. Jason wyczuwał kiełkowanie szczęścia. kiedy Holly przekona się. wracając ze stajni do domu. ale zadzwoniła do niego z prośbą o pomoc jedenastoletnia dziewczynka. że jest to kwestia zaufania. by znowu byli razem? . Najbardziej złote były jej włosy .Wyglądasz wspaniale. ale i tak Jason dopiero po kilku chwilach uświadomił sobie. kiedy zakończy już spotkanie z mężczyzną. Gdy samolot uzupełniał paliwo przed lotem do Seattle i. łzy napłynęły jej do oczu. Jason marzył. w cichym głosie. skoro ukrywał przed nią tajemnicę. jak mógłby poświęcić te godziny na prośby. kiedy lecieli do Szmaragdowego Miasta. zadrżała. Becky zadzwoniła do niego. Poza tym. kiedy Jason i Holly udali się do sąsiadujących ze sobą pokoi w "The Salish Lodge". dlaczego musi zachować coś dla siebie. Gdy Jason odebrał od niej bagaże i objął ją oczami. gwałtowna. Zanim rozstali się. zostali jej odebrani. Bardziej niepokoiły ją obrażenia konia niż jej własne. która pozbawiła energii jej duszę. Kiedy delikatnie ucałował jej wilgotne skronie. Miała zajęte ręce. Ale Jason nie miał całego weekendu. . że pragnie uwierzyć w magię. Jason wiedział. coś spłoszyło Summertime. gdy się obudzi. dlaczego się waha. W listach. jak gdyby zwiększając dzielący ich dystans. Ładnie i zdrowo. Miał tylko kilka nadchodzących godzin. które pisała. 206 Czy również miłości? Czy Holly czuła to. . że został uwieczniony w czołówce Twin Peaks. Gdy Holly i Jason życzyli sobie nawzajem dobrej nocy. nie spotykaną w jego nerwowym życiu. w których trzymała torbę podróżną i worek na ubrania. Jason powiedział Holly. doznał cudownego oddziaływania magii. i znikła.połyskliwa aureola loków. Położony koło wodospadu Snoąualmie prowincjonalny hotel stał się sławny dzięki temu. Jego serce niespokojnie waliło w oczekiwaniu chwili. Życie udzieliło Holly wiele ponurych lekcji: wszyscy. .zapewnił Jason. by mu zaufała? Jak mógł obiecać. o niezwykłych oczach koloru akwamaryny. radości. Nie mógł jej objąć.

przy stole. który. Kowboj. czekając na niego. . . że to niewłaściwe słowo na określenie czegoś. częściej odwiedzać. że chcesz się ze mną ożenić. . Nadal siedziała. Ale tak się stało. nie jest za wcześnie. .powtórzył łagodnie.Masz moją miłość. .Nie myślałem o tym.Ale wolałabym znać prawdę. Claire ciągle była jego żoną. żebyś została. . kochając go. Caroline siedziała w kuchni. na które naraziła swoje serce. o północy. Lawrence zauważył jej zmieszanie i stwierdził łagodnie: .. zanim ją przewiózł i przystąpił do dokładniejszego oczyszczania ran. .Zostanę tak długo. Caroline. .przemknęła przez jej głowę ogłuszająca myśl.Byłem już kiedyś zakochany. że to możliwe.zapytała wchodzącego Lawrencea. i potrzebuj ę twojej miłości. Z pomocą Caroline skończył pracę o dziesiątej w nocy i zadzwonił do Becky. co budzi w niej taki lęk. Caroline westchnęła.Działanie środków uspokajających minęło. i to bardzo. . o ile jeszcze tu będzie. ale mięśnie. Będzie mógł ją tam lepiej obserwować.I bardzo zaniepokojony . Caroline. Leżała przed nią otwarta książka kucharska.Nie. a mimo to zachowuje się bardzo dobrze. Stanowiło to niezbędną osłonę przed ogromnym niebezpieczeństwem. zanim do ciebie zadzwonił. .? . . . . Chciałbym.Jesteś we mnie zakochany? .Jestem trochę zmęczony. Lawrence dał przestraszonej klaczy środek uspokajający. byś odeszła. nie wierzyłem.dorzuciła.Dobrze . Lawrence mógłby oczyścić rany założyć szwy i zrobić klaczy zastrzyk antybiotyku w jej boksie w szkółce jeździeckiej. bym cię o to prosił. gdy przyszła jej do głowy ta niepokojąca myśl.Tak mi przykro.Prawdę.Kocham cię.. że miała rację. Mroczne cienie przemknęły przez jego ciemnozielone oczy.Jednak wydawałeś się taki zmartwiony. czy nie wolałbyś. Koń miał mocno poszarpaną skórę. że zrobi to dzisiaj. ścięgna.wyszeptał zdumiony. .Nic mi się nie stało . że to się może znowu stać. . .Sądzę. które zamierzała upiec rano. taki pociągający. Teraz. . Tak myślę.stwierdziła ze spokojem. Obiecywała? Wydawało się.O czym mówisz? .Caroline spostrzegła od razu. ponieważ zaczęło się to. . Nie wierzyłem. co się wtedy czuje.Jako moja żona? "Ty masz żonę" . . Tę prawdę Caroline już dawno zaakceptowała. Lawrence wracał do domu.Jak się czuje klacz? . że się denerwowałaś. . .Och.Zastanawiałam się. Caroline . pragnął znowu być sam. być może. Samotny kowboj. że to ma coś wspólnego z nami.Nie możesz? A ja mogę.-Z namysłem zmarszczyła brwi. czymś zajęty i odniosłam wrażenie. żebym odeszła? 208 .. a on stał oparty o ladę. . ale wolał przetransportować ją do własnej stajni. Czy to z powodu Holly i Claire? .odpowiedziała z nieśmiałą nadzieją. .Lawrence i Caroline natychmiast udali się na miejsce wypadku. ale daleki. że wszystko jest w porządku.Może za wcześnie.Te czułe słowa rozwiały resztę wątpliwości i jej szmaragdowe oczy zajaśniały promiennie.Jego kochający uśmiech zaczął ją uspokajać. Caroline obiecywała sobie. Wiem. Po prostu nie mogę uwierzyć.A ty jak się czuj esz? . żyły i kości na szczęście pozostały nie naruszone.Jestem bardzo w tobie zakochany. odwiedziwszy swoją pacjentkę po raz ostatni przed pójściem do łóżka. Po faz pierwszy w życiu jestem tak zakochana. jak zechcesz. .. zobaczyła w nich pożądanie i rozpacz pożegnania. w dżinsowym stroju. Największym zagrożeniem dla życia Summertime mogło być zakażenie krwi. ale dawno już przestudiowała przepis na drożdżówki z borówkami. że coś niepokoi cię bardziej niż jutrzejsze spotkanie z Jasonem Coleem.. .Ostatnio wydawałeś się roztargniony.

Gadatliwa właścicielka kotki Mirtem chciała przekazać dobre wieści.Bo masz wrażenie. wyjaśniła: . Powiedział. żeby nie wydawało mu się. by usiadł.To nie powinno długo potrwać. którego tak pokochała. Miękko. . . którym przywitał Caroline.To nie jest z twojej strony żadna zdrada..Jestem Jason Cole. cukier.Chcę mieć dzieci. Jego ciemnozielone oczy przepełniło uczucie wdzięczności. że potrzebuje jej miłości.odpowiedziała Caroline. ale. spojrzała 209 nań i powiedziała: . -Tak. widać było obawę. Wydawało mi się. że jest człowiekiem o majestatycznej posturze.Czy Lawrence czyta tę książkę? . Czarną. . Przenigdy. że zgodnie z przewidywaniami Lawrencea jego pacjentka czuje się o wiele lepiej. . podejść do okna i popatrzeć na łąkę.Nie ma nic przeciwko temu? . Zanim jednak powiedziała choć słowo.odparł z wielkim spokojem. Wydawało się jej. że je zdradzasz? . iż zmusza pana do czekania. Proszę wejść. 210 .Proszę o kawę. uznała. Caroline podała Jasonowi kawę. . Widziała jego filmy i jego zdjęcia w "People" i "Entertainment Tonight". Wyczuwała. i że pomimo ogromnych cierpień jesteś gotów podjąć nową próbę.Chociaż Lawrence nie ma w ten weekend dyżuru.Chcesz. wokół którego ustawiono krzesła. pooglądać tytuły książek na półkach. Zawsze ich pragnęłam. Jestem Caroline Hawthorne. że tęsknisz za tymi latami. 27 Telefon zadzwonił piętnaście sekund wcześniej. A ona może podjąć za niego decyzję. a w jego uśmiechu. kiedy miałeś rodzinę. których nie mógł wymówić Lawrence: . gdzie je zostawiła. Jason wziął do ręki egzemplarz Darów miłości. -Nigdy nie przestaniemy jej szukać. Chyba służyłaby mu za przewodnika. Dlatego to Caroline otworzyła drzwi Jasonowi Coleowi. Ale teraz znalazłam.Ponieważ cię kocham .Nie spieszy mi się. które leżały tam. Dzbanek z kawą. że choć mówi tak spokojnym głosem.Jeśli ty tego chcesz. jak bardzo je kochałeś.Skąd w tobie taka mądrość? . trzy kubki. Jestem jednak pewna. mleko i drożdżówki stały już na niskim stoliku. i kiedy znalazła się w czułym uścisku jego kochających ramion. udowadniasz. a kiedy usłyszeli dochodzący z kuchni miły. że zdradza Holly i Claire. że będzie nieznośnie arogancki. żebyśmy mieli dzieci? . ale mogło to wynikać tylko z odpowiedniego ustawienia przed obiektywem. nie arogancję.Wiem.Przede wszystkim Holly . jeszcze przystojniej szy niż na fotosach.Podeszła do niego. Caroline zaśmiała się z ulgą. jak rozmawiał z Lawrenceem. ale i tak będą do niego stale dzwonić z wezwaniami. .. Caroline wpatrywała się w mężczyznę.. łagodnie wypowiedziała słowa. ale nie zaproponowała. że nigdy nie znajdę dla nich ojca. Poprowadziła go do salonu.. .Ponieważ kocham cię całym sercem. . Miałby pan ochotę na kawę? A może spróbuje pan drożdżówek z borówkami? . Pragnąc znowu się ożenić i mieć dzieci. że chciał się trochę rozejrzeć. nim odezwał się dzwonek u drzwi. obok jej krzesła. . niepokoi się.Absolutnie. Tymczasem Jason Cole okazał się równie wysoki jak Lawrence. W gruncie rzeczy to kolejny dowód. spokojny głos Lawrencea. A na podstawie tego.

Chyba miała trudne życie. . -Jaka jest? . . by przeczytał wietnamski romans ze szczęśliwym zakończeniem? W głosie Jasona nie było okrucieństwa. postanowiła zachować nadzieję. że ona nie wkłada serca w swe książki. że ją zraniono. Zresztą poza Caroline nikt go nawet nie pytał o ten okres. wydawał się bardzo łagodny.Ale pan zaraz mi powie. nie mówił z nikim o tych latach. witając i przepraszając Jasona. których tworzy. czy nie proponowała Lawrenceowi. To. jak i film . że Lauren Sinclair to zespół pisarzy . pisząc. Nie interesowały prasy. żeby tak było. Zamiast tego pragnął poznać okres. Jason Cole wiedział wszystko o przejściach Lawrencea w Wietnamie. żeby przeczytał tę książkę? To pytanie zaskoczyło Caroline. a Lawrence nie pytał go o powody.I co pani sądzi? .Nie. Zanim Lawrence poznał Caroline. . że Dary miłości skończą się szczęśliwie. Przeciwnie. w głębi duszy wie. która czekała go po powrocie.Nie. . że nic ją nie obchodzą bohaterowie. ale nie stała się zgorzkniała. . pięć wspaniałych lat.Naturalnie. czy nie przyniesie mu to ulgi.Że jest to najlepsza książka tej autorki. Sądzę. Jason pragnął dowiedzieć się wszystkiego o tych latach. jak ludzie powinni się do siebie odnosić i jak hojna powinna być miłość. Ja ją czytam.A dlaczego miałoby być inaczej? . które ojciec i córka spędzili razem.Ponieważ w żadnej z książek nie ma jej fotografii ani życiorysu.A jak pani sądzi? Caroline zastanowiła się przez chwilę: . Dla mediów te lata.Nie zaproponowała pani Lawrenceowi. chociaż to ich wspomnienie trzymało go przy życiu w Wietnamie i zmuszało go do poszukiwania Holly.Chce pani wiedzieć. tak łagodny. Zostało mi jeszcze ze trzydzieści stron i bardzo liczę na szczęśliwe zakończenie. .Wolę. ale wciąż były czymś wspaniałym dla Lawrencea. że Caroline wyznała: . Jason nie pytał o zabójstwa ani o wietnamską niewolę Lawrencea. że nie zawsze tak się dzieje. co stracił.Myślałam o tym.Musiała się pani przywiązać do jej bohaterów. Zakupiłem prawa do ekranizacji i teraz razem z Lauren Sinclair pracujemy nad scenariuszem. Po krótkiej przerwie spytał: . pierwsze pięć lat życia Holly. i o rym.. ale wyczuwa się w nich jakąś gorycz. . były po prostu nudne. 211 .A to znaczy. pozbawione sensacji. -Bardzo dobrze wyobraziła pani sobie Lauren Sinclair.Nie. A teraz zastanawiał się.stwierdził ze spokojem Jason.Kilka razy. nie pozbawiło jej to złudzeń. zbiło Caroline z tropu. ani nawet o lata spędzone na poszukiwaniu Holly. nie zamierzam tego pani mówić . To konkretna osoba. który zakończył się dwadzieścia pięć lat temu. Jej książki są bardzo romantyczne i idealistyczne. bo właśnie pojawił się Lawrence. . Zastanawiałam się. i że dla pieniędzy gra na emocj ach czytelników. . pomyślałam. w porównaniu z dramatem wojny oraz tragedią. Jason nie zdążył odpowiedzieć.Caroline uśmiechnęła się. gdyby autorka. gdy zadawał to pytanie.Zarówno książka. . . tak zatroskany. czy kończy się szczęśliwie? . co działo się przez następne czterdzieści pięć minut. jak świat powinien wyglądać. będąc na wojnie.Czytał pan tę książkę? .Caroline uśmiechnęła się i dodała: .Więc Lauren Sinclair naprawdę istnieje? .zapewnił Jason.

choćby po to. że Claire nigdy by nie dopuściła. ponieważ świadczyłoby to jedynie o jego bezsilnej wściekłości. Caroline miała wrażenie.Chyba tak . portret matki. . że Jason chce usłyszeć o szczęściu.zapytał. niech go diabli. że wierzy..To na razie wszystko. . . które jak dotąd Lawrence tylko jej pokazywał. Gdy Jason wyszedł. że nie udaje on zainteresowania. Ale Jason nie chciał nawet spojrzeć na drugi album. Wydawało się. dotykającą aksamitnie miękkich chrap klaczki rasy palomino. Lawrence mu je opisał: zdjęcie ślubne. ale jestem całkowicie pewny.zapewnił go Lawrence. na której Lawrence trzymał na rękach swoją złotowłosą córeczkę. . że tego nie zrobił. Lawrence powiedział. odzywając się po raz pierwszy w ciągu czterdziestu pięciu minut rozmowy. . że otrzymał odpowiedzi na wszystkie pytania . że Derek mógł molestować seksualnie Holly.Jason wstał i dorzucił: . żeby udzielić konkretnej odpowiedzi. . a nie tylko o rozpaczy.Pojawiły się wówczas domysły. Caroline wstrzymała oddech. że zainteresowanie tym szczęśliwym okresem jest czymś więcej niż tylko uprzejmym wstępem do zarzucenia gospodarza pytaniami o nie zamknięty rozdział żałoby. fotografię Holly i Claire. A gdy wpatrywał się w zdjęcie małej i promiennie szczęśliwej 212 Holly. Były dwa albumy. i w końcu tę. zgodnie z którą Holly potraktowana została jak mścicielka. Lawrence wyznał cicho. oczekując. powrócić do ponurej rzeczywistości. czy Lawrence zniszczył podobizny Dereka. Wiedziała.Jeśli coś jeszcze przyjdzie mi do głowy.Ale tak szczerze? . Lawrence przytulił Caroline. by sprawdzić. . "On kłamie .zapytała Caroline.Będziemy tu przez cały dzień . I nie zamierzał zadawać zwykłych pytań o zabójstwa.Claire była molestowana przez swego ojczyma . może nawet uda. . na jego przystojnej twarzy pojawił się przelotnie wyraz ogromnej czułości. Ale dlaczego?". gdy Holly była niemowlęciem. zrywającego z dawną mentalnością. że Jason zainteresuje się też drugim albumem. a drugi poświęcono rodzinie. Opisawszy brakujące fotografie.pomyślała Caroline. Nie usunęłoby to z jego pamięci obrazu tego psychopaty. . lukrujących urodzinowe ciasto dla Lawrencea. że jej nie słyszał.odpowiedział Jason. czego potrzebowałem. które przywołał album. Przyglądając się. Jason podszedł do tej sprawy z punktu widzenia lat dziewięćdziesiątych. iż uważa to pan za nieprawdopodobne. a nie ofiara.Co o tym myślisz? . jak Jason studiuje album. że czasem ten cykl się powtarza.poza jednym. że ma także zdjęcia. by to przydarzyło się naszej córce. Na podstawie dostępnych mi materiałów odniosłem wrażenie. iż Jason odrzuci propozycję. Lawrence potrzebował nieco czasu. trzymanego przez ich dziecko.Wiem.Kłamie. Jeden z nich zawierał zdjęcia rodziny Elliottów. iż Holly zabrała je ze sobą.Zadzwonię za kilka tygodni. bo symbolizowały dla niej szczęśliwe dzieciństwo. . . A kiedy jasne się stało. Gdy zapytał o pięć brakujących fotografii. jedyne. Ale on natychmiast zgodził się obejrzeć bezcenne rodzinne fotografie. jakie zostało zrobione.odpowiedział w końcu. uśmiechających się z miłością do obiektywu aparatu.Zamierza pan włączyć sprawę Holly do swego filmu? .. że widzi ulgę w ciemnobłękitnych oczach Jasona. napotykając spojrzenie jego nieprzeniknionych błękitnych oczu. ojca i córki. Carolina doszła do wniosku. by od wspaniałych wspomnień. czy będzie pan w domu przez jakiś czas? . podobizna Lawrencea i Claire. Wydawał się wręcz bardzo zainteresowany.Był wdzięczny. Caroline oczekiwała. która powstała po rzekomej śmierci Lawrencea w Wietnamie.

. że nie zamierza włączyć sprawy Holly do swego filmu? -Aty? . Jason czuł się niepewnie. dręczyły bezlitośnie serce. zmienić opatrunki i zrobić klaczy kolejny zastrzyk z antybiotyku.I pogrążyłaś się w radosnych myślach. Holly przed chwilą musiała tam siedzieć. .Jason wiedział dokładnie o jej postępach w pracy nad książką. zakończenie.Po prostu siedziałam sobie tutaj. które otaczały jej twarz. to nie ma żadnego sensu.Sądzisz. że najwyraźniej go oczekiwała. .Lawrence mówił ze spokojną stanowczością człowieka.Nie .Pisałaś? . by sprawy. których nie można zmienić. znikła na zawsze. a na stole leżał otwarty kołonotatnik i jej pióra. które go witały. z oburzenia. Walcząc ze swym własnym rozczarowaniem.. .Dobrze.. czego nie chce. Nie możemy go zmusić. a loki. jak nieodwracalne szkody mogą powstać. Inny rozdział. było porządnie zaścielone. stanowiącego dokładną kopię jego własnego..Czy mogę wejść? . . ale łóżko. że to dzisiejsze postępki jej bohaterów. jeśli pozwoli się. bo coś w głębi duszy uparcie jej mówiło. promieniowały odwagą. Jednak akwamarynowe oczy. że to jeszcze nie koniec. i zobaczył.Też tak myślę. Jason wszedł do pokoju Holly. . że odpowiedział mu kłamstwem? Caroline westchnęła. obserwowałam niebo. . a nie jego widok. która śmiała się wesoło do kamery. bardziej szczęśliwe. 28 Dzień dobry .Więcej.. wywołały uroczy blask jej pięknych oczu. Ogarnął go smutek na myśl o tym.powitał ją Jason. "Ale to nie jest w porządku . . chmury. który wie.Lawrence wpatrywał się w nią z ogromną czułością. Sypialnię z widokiem na wodospad wyposażono w okrągły. . by uczynił coś. że Lawrence zamierza obejrzeć rany. -Napotkała jego spojrzenie i nie spuszczając wzroku. Caroline wiedziała. błyszczały teraz mocno.. były odrobinę bardziej miękkie i mniej skręcone. Czytał każde słowo wkrótce po napisaniu i bardzo wciągnęła go jej opowieść. las i wodospad.Nie. a potem go znienawidziłam. -Tak. .pomyślała Caroline.. . Czyżby Jason Cole chciał spotkać się z Lawrenceem tylko po to. z jego powodu.odparła.. Jason musiał porozmawiać z nią w cztery oczy. by przekonać się o jego miłości do córki?" Jak te sławne ciemnobłękitne oczy mogły być tak ślepe? Dlaczego nagrodzony Oscarami aktor nie potrafił ukryć faktu. miał poczucie winy.Wszystko w porządku..Muszę zajrzeć do Summertime. małą dziewczynkę.zapytał. A jej oczy? Roziskrzona niewinność. Musiało być. w którym spała. Nie potrzebował do tego jej pomocy.. ale upływ czasu nie przyćmił ich żółtego blasku. że nie mówi prawdy? Może Jason Cole nie przywykł do kłamstw w prawdziwym życiu? A może dlatego że Lawrence był z nim tak szczery. Ale już po wszystkim. której zdjęcia niedawno oglądał! Tylko włosy miała trochę dłuższe niż wtedy. nie ma. tylu rozpaczliwie szukających je rodziców. Nikt tu jeszcze nie sprzątał. Caroline wolała zostać w domu na wypadek..Jason Cole bardzo mi się spodobał. zapewnił ją: . 214 Było coś jeszcze. Jakże przypominała śliczną. Caroline. Drżała cała z gniewu. . dodała bez słów: "Myślałam o . ponieważ jedno z krzeseł było odsunięte.. inne.Po prostu to nie ma sensu.Oczywiście. gdyby Jason Cole zadzwonił. . I tyle jest innych zagubionych dzieci. dębowy stół i krzesła. .

Z wielką miłością. co mnie martwi. co ci się przydarzyło.pomyślał. .Jest coś. Chwila cudowna.Jason odczekał. wspomniałaś. Kiedy oboje usiedli. kiedy zabito twoich bliskich. aż Holly potwierdziła to lekkim skinieniem roztańczonych.powiedział Jason. przedstawiające siostrzyczkę i braciszka Holly.Ale nigdy nie mówiłaś nic o nim. zwrócony twarzą do huczącej kipieli. dopóki fale strachu nie uspokoją się na zawsze. niewypowiedzianych urazów. gdy Holly w odpowiedzi na jego pytanie gwałtownie się odwróciła. Była to chwila. zrobione przez żonę sędziego pokoju. by ocalić życie swej wymyślonej bohaterce. . -Tak? .zaczął spokojnie. .Kiedy wyjechałeś ostatnim razem. którą tak pokochał. w nagłym przypływie strachu. o co chciałbym cię zapytać . Niczym kruchy zamek z piasku bezlitośnie unicestwiany przez olbrzymią falę mogła zniknąć szybko i bez śladu.tobie". że zarówno ojciec. Wiedział. Jemu.Chciałbym je zobaczyć . zawahała się przez chwilę. że on żyje". Spojrzał na nią i przekonał się. . Mogły wzbierać bez ostrzeżenia. jakie masz? .. Było to pragnienie potężne. jak zareaguje na to kobieta.. że znowu straciła pewność siebie. Świadczyły o tym wspaniałe radosne fotografie. uświadomiłam sobie.Tak. Odwrócił wzrok od jej pięknej twarzy i zapatrzył się na wodospad. który 215 przypominał jej. Holly wyjęła bezcenne fotografie z koperty. Mieli tylko jedno. zastanawiając się.. podobnie jak jej ojciec. że twój ojciec zginął w Wietnamie. -Wtedy pierwszy raz głaskałam pysk konia. . gdy zobaczył. Mieliśmy dwa albumy. że ci tego nie pokazałam. . jak i córka pragną spotkania. Teraz czuła się o wiele lepiej. jak niebezpiecznie jest kochać. Pamiętasz go? Jason zamierzał upewnić się. "A może jednak"? . z którym podzieliła się prawdą o swojej przeszłości. ale samolubne. o tamtej śnieżnej nocy.To ich zdjęcie ślubne. że zamierzał nie wypytywać już Holly o jej uczucia względem ojca. W jej oczach znowu była odwaga. . Było ich siedem: pięć opisanych przez Lawrencea i dwie inne.Kiedy opowiedziałaś mi. a on znów miał zakłócić jej spokój ducha. molestowania. Holly zaczęła opowiadać mu o fotografiach. jadąc do Los Angeles. tylko jemu: dobremu i łagodnemu człowiekowi. 216 . złotych loków. że groźne fale były stale obecne w sercu Holly. Podeszła do toaletki. na fotografii suknię ślubną Claire. wyjęła ze swej torebki kopertę. nie magii. Spojrzała na Jasona. i ulotna. Spotkanie z Lawrenceem tak przekonało go o jego wielkiej miłości do córki. Wyzwoliła się z kokonu swej przeszłości. Miłość wypisana była na twarzach Lawrence' a i Claire. kiedy uznano go już za zmarłego. To są zdjęcia mojej rodziny.. .Holly zmarszczyła czoło.Czy to są jedyne zdjęcia. Miałam tylko trzy lata i pewnie rodzice trochę . o której Jason marzył: kiedy Holly naprawdę uwierzy w magię ich miłości i zaufa jej. Jasonowi serce się ścisnęło. tę samą. Jason tak bardzo pragnął uchwycić tę wspaniałą chwilę. jak niepewne bywa szczęście. ale bardzo zakochani. którą włożyła Holly. "Ponieważ . . dlaczego ich nie wzięłam.pomyślał Jason -jakimś cudem wiedziałaś. Byli młodzi. zatrzymać ją i miłość. ale. Nie było żadnych emocjonalnych sekretów.Coś. którego nie stworzyła swoim piórem. tworzący pod nimi grzmiącą kaskadę. znowu mu ufała.Naprawdę nie wiem.

"Nigdy nie przestał cię szukać". że chcesz go widzieć. jaki był niezwykły. tak. a jednak. Mój ojciec doskonale porozumiewał się ze zwierzętami. by się tym zajął. Ściągnęła brwi. uświadomiłam sobie. uznając za zmarłego. gdy wspominam tamte lata.powiedziała. lękliwy protest przeciwko prawdzie .Mam wrażenie. -Nie powiedziałeś mu? . lecz druzgoczącej.i spłynęły łzami z jej zrozpaczonych oczu. . -Nie . Jason zorientował się.zaprzeczył Jason. że stale był przy mnie. mimo woli kryła się też przed nim. obudziłaś tym we mnie jakieś odległe i niewyraźne wspomnienie. .Mniejsza o to. Nie wiedziałem. Pracował w kilku miejscach i jeszcze się uczył.się bali.że ona i Lawrence są najwidoczniej bardzo do siebie przywiązani. Holly. by powróciła do teraźniejszości. powiedział: . Najpierw musiałem się upewnić. że tu jesteś. 217 Zalały ją emocje. czego nie wiesz. a także o Caroline . Holly . wydaje mi się.Więc on wie . jakbym była dla niego najważniejsza. trzymającego na rękach córkę. pogrążona w śmiercionośnym smutku. zapierając dech w piersiach. zarówno dzikimi.Próbował mnie odszukać. Jasonie? .Mieszka kilka kilometrów stąd.Dlaczego miałabym nie chcieć się z nim zobaczyć? .W każdym razie tak się czułam.Nigdy nie przestał cię szukać. -Nie . . . .Jest coś. że jego zaginiona córka znajduje się tak blisko? A co by było. Był wobec nich taki łagodny. co ją obecnie dręczyło. Holly. ale złapano go i wzięto do niewoli. ale ponieważ czułem się zaniepokojony.powiedział miękko.wyszeptała. Uciekł z niej osiem miesięcy po twoim zniknięciu. . co ci się przytrafiło.To z nim widziałeś się dziś rano? -Tak. gdy dotykała szczupłymi palcami podobizny Lawrence'a. że podobnie jak Lawrence. co wiedział o Lawrensie. Kiedy znowu skupiła na nim uwagę. że bardzo go kochałaś. chciała pobyć trochę dłużej z cudownymi wspomnieniami przeszłości. że pewnego dnia cię odnajdzie.O. słysząc w jego głosie nagłą powagę.nie radosnej prawdzie. Gdy odpowiadał na jej pytania o ojca. Dlaczego nie zdradził jej prawdziwego powodu ich wycieczki do Seattle? I czemu nie powiedział Lawrenceowi. prawda? . . czepiając się ostatnich słów Jasona jak deski ratunkowej na miotanym sztormem morzu. poprosiłem kogoś. podnosząc się i dodała z niepokojem: -I teraz na mnie czeka. o co chodzi.Gdzie on jest. Czekał więc cierpliwie. -Na pewno nie wie.Nie. Miał tylko siedemnaście lat.Ale nie było powodu do niepokoju. napełniając serce żalem . był boleśnie świadom tego. że cię znam. Była to cicha prośba pełna rozpaczy. by zapewnić jej dostatnie życie? . . Coś. Derek go postrzelił i porzucił.On żyje . Może więc zawiozę cię tam teraz? Podczas krótkiej jazdy Jason przekazał jej wszystko. .Miłość przepełniła jej głos. Zawsze miał dla mnie czas.powiedział spokojnie Jason. ponieważ pracował ciężko. . Kiedy podrosłam. co muszę ci powiedzieć. . a one mu ufały. . gdy się ożenił. jak i oswojonymi. ani nawet. Twój ojciec nie zginął w Wietnamie. a osiemnaście. Ale czuł się tak bardzo odpowiedzialny za mnie i matkę. ale nieoczekiwanie jej myśli wynurzyły się na powierzchnię.Bo byłaś . kiedy się urodziłam. że stale był nieobecny. gdyby nie pamiętała swojego ojca? Albo gdyby najbardziej utkwiło jej w pamięci to.wyszeptała. Mogłaby umrzeć.Kiedy powiedziałaś. że koń może mnie ugryźć. a jej oczy stały się czyste i ufne. topiąc myśli.Nigdy nie przestał wierzyć. . . że jej ojciec przeżył. że o tym nie wiedziała i kryjąc się przed światem.

zwróciła się do Jasona i na chwilę cień nieufności zniknął z jej pięknych oczu. bo kiedy zobaczyła jego samochód zatrzymujący się na podjeździe. ale to nie miało znaczenia. Holly. . 218 Kiedy dotarli do celu.On jest tam. Holly zabrała ze sobą fotografię. Otwierając drzwi. Holly i Lawrence opowiadali sobie nawzajem to. I gdy jego ciemnozielone oczy wypełniła niezmierzona radość. Dręczące pytania i odpowiedzi nie znikły. otworzyła drzwi do ogrodu i wskazała na budynek stojący po drugiej stronie usianej barwnymi kwiatami łąki. upragnioną kobietę.. że słyszał znowu te same słowa. wprowadziła ją do salonu. Nic dziwnego. Jasonie . Zapach ten przeniósł Holly w minione czasy.Dziękuję. . Odniósł wrażenie. nie wiara. A kiedy ujrzała. które mogły tylko sprawić im wielkie cierpienie. które Holly wypowiedziała tamtego dnia. bo myślał o niej i o tamtym dniu. . czystą miłością? Jason wyczuwał nie wypowiedziane. W głębi duszy Caroline miała nadzieję na inne. Ale zadziwiający był sam głos: w melodyjnym wysokim sopranie małej dziewczynki dawało się wyczuć miękkie brzmienie dojrzałej kobiety. Promienie słońca pieściły wodę. serce zabiło jej mocniej. Nic dziwnego.Ma taki miękki nos. I Holly powiedziała to samo. jestem Caroline i bardzo kocham twojego ojca. którego miała zaraz zobaczyć. ze względu na niego. W tamtej stajni też był złocisty koń i jej ukochany ojciec. Tymczasem Caroline odzyskała już zdolność mówienia.Potem. Dziewczynka i kobieta. Stał tyłem do Holly. napełnionej złotem.wyszeptała. a oczy napełniły się gorącymi łzami.Dziękuję. Nie potrzebował jej. że usłyszał tutaj jej głos. silny. zanim jeszcze zobaczyła klaczkę rasy palomino.. uśmiechając się poprzez łzy. . pochylając ciemną głowę Summertime. a za tę chwilę oddałabym życie. Ale gdy jechali do Issaquah. . dręczące Holly pytania. również wypełniona słodką wonią świeżo skoszonego siana. I wtedy Holly go zobaczyła. co wówczas. bojaźliwa. 219 Lawrence obrócił się gwałtownie. Caroline zdołała tylko wyszeptać drżącym głosem: -Holly? .I najbardziej niepokojące pytanie: a gdyby nie wspominała go z tak gorącą. w stajni. Szczera radość w błyszczących oczach Caroline do głębi ją poruszyła. Tam. nakrapiając ją złotymi refleksami. Była to nadzieja. jak otwiera drzwi przed młodą kobietą z miękkimi. staje się znowu niepewna. wysoki. zaniepokojona. ukrywaj ąc skrzętnie przed sobą inne prawdy. że się od niego odsuwa. Lawrence zesztywniał na dźwięk tych słów. -Tato! 29 Spacerowali po ukwieconej łące i siedzieli na trawie przy strumieniu. złotowłosa córka zawołała jak wówczas. Był to ten sam ojciec z owego odległego dnia. Obraz złotowłosej dziewczynki i złocistego konia na zawsze miał wyryty w mózgu. gdy jako trzyletnie dziecko dotknęła aksamitnie miękkich chrap palomino: . przeszłość i teraźniejszość. pośród woni dzikich kwiatów. na brzegu szafirowej rzeki. złotymi lokami.Tak.spytała miękko Holly. Może pójdziesz do niego? Dwadzieścia siedem lat temu była inna stajnia. wywołując zmieszanie na jej ślicznej twarzy i tworząc dystans między nimi.Caroline? . lepsze zakończenie wizyty Jasona. myśli i uczucia Holly skupiały się przede wszystkim na ojcu. walące serce wzbiło się pod niebiosa. . czym mogli się podzielić. że go znalazłeś. by wpuścić tę młodą. szepczący łagodnie uspokajające słowa w odpowiedzi na rżenie konia.

że pora wracać do domu.Rozumiem . . Potem odjechał. Też prawdopodobnie nie śpi. świadczyło o niepewności. Jej włosy lśniły miedzią w słońcu popołudnia. Dla Holly i Lawrencea czas odmierzany był miłością.Dziękuję . jak pochyliła oświetloną słońcem kasztanową głowę. 220 zobaczyli. A Holly opowiedziała ojcu.odpowiedziała Caroline z widoczną ulgą. ilekroć dostrzegł błysk złotych włosów. spojrzała na ukochanego mężczyznę. jak jej cudowne obietnice. że wyszliście ze stajni i idziecie w kierunku strumienia. Potem. . widząc ulgę swego ojca. by wrócić do Los Angeles. Dopóki nie przekonał się. Może ów koszmar.Jason został. że się pobieracie . . Nie czuła potrzeby. a jednak nie miała wrażenia. tak jak to sobie wymarzyli. Minęło wiele godzin. że została pisarką.A tymczasem my z Caroliną zajrzymy do Summertime.Lawrence powiedział. . Było to kłamstwo. że wszystko w porządku.powiedziała Caroline kilka godzin później. a jej serce podtrzymywały tylko historie o miłości. I gdy jego serce zaczynało bić mocniej z nadzieją.. mieszka na Alasce. odrywając wzrok od uśmiechniętych oczu Holly. I dopiero kiedy uznali.wzruszyła ramionami Holly . I nie opowiedziała mu o tej nocy. swoją czułością szybko rozpraszając resztki niepewności. że zakochał się w Caroline. Caroline wyszła im na spotkanie na łąkę. Holly. a szmaragdowe oczy promieniały radością z ich szczęścia. Był środek nocy. . Podobny cień widziała w oczach Jasona. co stało się z rzeką płynącą u ich stóp.spytał cicho Lawrence. Holly była w pokoju. Gdy Holly wzięła kartkę. Możliwe też. rzeczywiście nie trwał tak długo? Całkiem możliwe. . i wpatruje się ze zdenerwowaniem w telefon. . . żebyś zadzwoniła. który czekał na nią od tylu lat.Ja też się cieszę.A powinna z nim porozmawiać.Dziękuję . którzy pojechali do Prince William Sound. który Caroline ustawiła na nocnym stoliku.Zostawił numery telefonów. Ponieważ rozmawiali o miłości. Ale nie wspomniał ani słowem o latach niewoli spędzonej w małej klatce w dżungli. ustępując bogatym barwom późnego popołudnia. I prawdopodobnie też myśli o minionym dniu. . a drugi to jego prywatny numer w biurze. że będzie w domu przez cały weekend. . Ani o niekończących się tygodniach i miesiącach.. które spędzał na wędrówkach po ulicach obcych miast w poszukiwaniu Holly.I ja . . O tej porze powinien już być w Los Angeles. Leżeli z Lawrenceem w łóżku. który stale widziała w myślach jak na zwolnionym filmie. że Jason bardzo chciał. które są równie ważne. . że został weterynarzem. by dzielić się swym bólem z ojcem. . prawda? . że była jednym z ochotników.ale nie będę teraz dzwonić. że istnieją takie kłamstwa miłości. Ten pierwszy to telefon do domu.Słyszałam. Jednak to.powitała ją ciepło Holly. . które pisała. wciąż omawiając miniony dzień.wyszeptała Holly. powiedziała tylko. Powiedział. dopóki nie zobaczyliśmy. kiedy Derek zamordował ich marzenia. -Jest w nim zakochana. Żeby podtrzymać go na duchu. . a w biurze w poniedziałek do trzeciej.zapewnił Lawrence. zanim odjechał. przepędziła groźne upiory.powiedział Lawrence. Caroline nawiązała do tego tematu. jaskrawe złoto poranka dawno już znikło.Możesz stąd spokojnie dzwonić . by pomagać oblepionym ropą naftową zwierzętom morskim po katastrofie "Val-deza". że kłamie. gojeniem ran. że wszystkie te lata przetrwała jedynie dzięki wymyślonym przez siebie światom. pomyślała.Cieszę się. Dzięki Jasonowi Holly wypowiedziała już na głos te przerażające słowa. Nie wspomnała jednak Lawrenceowi o tym.Wydaje mi się. Caroline zauważyła w jej oczach niepokój.Wcale nie zamierza do niego telefonować . .Caroline wyciągnęła z kieszeni kartkę i podała ją Holly. Lśniące. nadzieją. Gdy zbliżyli się do domu. potem musi jechać do Dallas. że wszystko przebiegło wówczas bardzo szybko.

Nie . nie jest zastrzeżony. Holly skinęła głową. Po długiej chwili namysłu.Nie. Holly potrząsnęła lekko złotą głową. Raven tak bardzo starała się pomóc małej istotce. która walczyła o przetrwanie w jej wnętrzu. nie narodzonym dzieckiem i jej pokrytą bliznami.odparł Lawrence. przeszywającym dźgnięciem bólu i palącą eksplozją tkanek i krwi. że nie umarła wraz z nim.A więc za godzinę jedziemy na lotnisko. 222 Ale jak to zrobić? Nagle Holly doznała olśnienia.Teraz już zawsze będziemy. Powiedziała mi kiedyś. co miała do zaoferowania: wszystkie nadzieje. taka chętna do pomocy. Ale Jason wyjeżdża jutro do Dallas.Ja też nie pozwolę. to jej pojawienie się na progu jego domu musiało być niespodzianką. a często to czynimy. zanim znowu zajmie się filmem.wyjaśnił Lawrence Holly. Miał taki dziwny wyraz twarzy. muszę z nim porozmawiać. gdy na milczący sygnał Lawrencea Caroline nagle zniknęła. że coś jest nie w porządku. dopiero co cię odnalazłam! . bo głos w jej wnętrzu wciąż żył. .Do Raven? .Ale masz numer jego telefonu.Nie wiem. Uzbroiła jawę wszystko. całą swą . 221 . natychmiast zmienia się wyraz jej twarzy. Holly. Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości..Tak . upiornie spokojne milczenie osłaniające śmierć. Dochodziło południe i choć prawie nie zmrużyli oka. . To ona sporządziła dla mnie kontrakt na napisanie scenariusza do Darów miłości. Jedyną oznaką życia był ten lodowaty szept. . ale coś jest nie w porządku. . że powinnaś przedtem porozmawiać z nim w cztery oczy. ale wie. Ptak śmierci zamordował mężną nadziej ę życia. i bezcenne nowe życie przegrało. iż nie da się tego naprawić. . . Nigdy jej nie spotkałam. . uśmiechając się tajemniczo. Potem zapadła zapierająca dech w piersiach cisza. Ona go kocha. Przecież nawet nie widziałeś ich razem. wrogo nastawioną macicą dobiegła końca.Jest doradcą prawnym w Los Angeles. gdy z nią wrócił. kiedy oglądaliście album ze zdjęciami. . Caroline właśnie zarezerwowała ci miejsce na lot do Los Angeles. -Aty? . Na śniadanie zjedli wczorajsze.Caroline oparła się na łokciu i spojrzała na niego z zaskoczeniem. . I lepiej to zrobić. jaka następuje po niszczącym sztormie. że żaden z jej telefonów..Bierzecie dzisiaj ślub? . ale gdy tylko ktoś wymienia jego imię. że Holly nigdy nie zadzwoni. Możesz do niego zadzwonić i spytać albo zrobi to któreś z nas.przyznała Caroline. Holly przytaknęła. Wszystko skończyło się godzinę temu. Jej dziecko umarło. Jeśli miała usłyszeć uczciwe i nie przygotowane z góry odpowiedzi na dręczące pytania.Ale ty nie zamierzasz na to pozwolić. .I on też ją kocha. . I pewnie boi się. a wszystko stało się oczywiste. Negocjowała najważniejsze umowy Jasona. Jason bardzo kocha Holly. . gdzie mieszka. Po chwili wróciła.Ale ja dopiero tu przyjechałam. Lawrence uśmiechnął się.To coś ważniejszego. nawet domowy. a przynajmniej bardziej pilnego. Zażarta walka pomiędzy jej dzielnym.Jaki z ciebie wszystko rozumiejący ojciec. wszyscy byli na nogach od wielu godzin. a potem zmarszczyła brwi znowu zaniepokojona.Tak. ale zawsze była taka miła. . a Caroline i ja myślimy. Raven żałowała. ten nieubłagany syk.Zadzwonię do Raven. .Caroline i ja podjęliśmy ważną decyzję . ale wciąż wyśmienite drożdżówki i zaczęli przygotowywać lunch. wraz z ostatnim.

o napisanie którego prosił ją Jason. Teraz coś działo się z tą miłością i Raven bardzo chciała uwierzyć. Jason zostawił mi swój zastrzeżony telefon domowy i powiedział. Nie potrzebowała już ciemnoczerwonej pożywki nadziei .zapewniła ją Raven szybko i z całkowitym przekonaniem. choć walka już się skończyła. niezwykłą serdeczność. do skupienia się na miłości Jasona i Holly. kiedy omawiały kontrakt na scenariusz.Mieszka kilka kilometrów stąd. on będzie wciąż dzwonić.. Raven wiedziała. przepełnione nadzieją partie. bez względu na to. że nieodwracalnie obumierają jego najdroższe. gdy rozmawiała z Holly.Nie szkodzi . bohatersko zmuszając się. gdy prosił. że nie była stworzona na matkę. by utrzymać się przy życiu. Po prostu nie potrzebuje teraz tak wiele krwi. że dokładnie tego samego chciał Jason. gdy musiała pogodzić się z prawdą. . gdy prosił ją o pomoc w ustaleniu adresu Holly w Kodiaku. I słyszała ją w głosie Holly za każdym razem. To długa historia. Holly. Telefonowała do niego ostatniej nocy. . Odzyskała siły. gdy jej serce czuło. Czy tak wygląda przyjaźń? . i w ciągu trzech bezsennych nocy bólu. Oczywiście nie mogły zniknąć. że niepokoi ją w niedzielę w domu.Nie .Raven zmarszczyła brwi. a gdyby wcale nie podniosła słuchawki. że Jason wróci tu jutro. i ufność. moje małe kochanie. Jak gdyby nigdy nie było tego dziecka. 223 Ale tym razem dzwoniła Holly. jej to wystarczy. Za każdym razem. tnący niby nóż krzyk rozpaczy.bo nadzieja była martwa.. ale weekend spędzi w Kodiaku. którą straciła. Jeśli nawet będzie matką tylko przez dziewięć miesięcy ciąży. że cokolwiek to było.Czy nie jesteś teraz z nim? Kiedy rozmawiałam w tym tygodniu z jego sekretarką. czy możesz to zrobić.zapewniła ją szczerze Raven. nie jest nieodwracalne. . zanim uzupełni krew. które towarzyszyły jej przez ostatnie trzy doby. Byliśmy tu razem do wczoraj. . Dźwięk telefonu zabrzmiał jak podzwonne.To żaden kłopot. Widziała ją w oczach Jasona tamtego dnia. że Nick przyjmie swoje dziecko.pomyślała Raven. powiedziała. Wstając. że chce. Ale nie zakręciło jej się w głowie. gdzie mieszka Jason? . zawarła umowę ze swym sercem. Pojawił się jednak inny ból. może wiesz. i dziadkami. zrozumiem cię. . I nawet złożyła obietnicę. Poczekaj chwilę. z góry przepraszając.miłość. że to jest miłość. Dziecko kwasu mogło nigdy nie 224 . Raven przygotowała się na zawroty głowy. jakby wcale nie toczyła bohaterskiej bitwy miłości. muszę znaleźć swoją teczkę. przypominając sobie. Odzyskała? Nic podobnego.Nie mam żadnych zastrzeżeń. .Raven. . by jej głos brzmiał wesoło. mógłby nawet wrócić wcześniej z Santa Barbara i pojawić się na jej progu bez ostrzeżenia. której zamierzała dotrzymać. Nie odczuwała zawrotów głowy ani najmniejszego ukłucia bólu. "Żeby nie wiedział. modlitwy. by zdobyła dla niego adres Holly. że to dzwoni Nick. jednak ja wolałabym przylecieć tu dziś po południu i porozmawiać z nim osobiście. Raven bez pytania wiedziała... Raven gotowa była złożyć każdą obietnicę miłości. iż wybierasz się do niego" . z tatą i siostrami. bardziej rozdzierający od poprzedniego. Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości. Musiała odebrać telefon. Raven zmusiła się do zapomnienia o sobie. czuła zadziwiające ciepło. Odda nowo narodzone dziecko ojcu bez wysuwania żadnych żądań. ile to ją miało kosztować: będziesz ze swoim tatą. Jeśli tego nie zrobi. bo musi upłynąć trochę czasu. Wiedziała.Jeśli nie jesteś pewna. gdy mówiła. W przedłużającej się ciszy rozległ się spokojny głos Holly: . ale to nie wystarczyło.Jestem teraz w Seattle. że czuje się lepiej. abym do niego zadzwoniła.

Bo jestem smutna. Holly. 225 które może być jednak "nie całkowite". Nie była już w ciąży. dobrze? -Tak. Nie. ale nadal czuła jej wcześniejsze symptomy: huśtawkę emocji. co się z nią stanie. Po rozmowie z Nickiem pozwoli im płynąć. Przynajmniej nie będzie do niej dzisiaj dzwonił i nie zjawi się tu niespodziewanie.spytała ostrożnie Holly. . i mężczyzna. . Raven w gruncie rzeczy nie obchodziło teraz. by w jej głosie słychać było uśmiech. z początku kłopotliwe. bym mogła o tym mówić. ale coś ją powstrzymało. Wpaść do ciebie. Sara Rockwell powiedziała jej. tam. Tworzyła bohaterki. później przyjmowała jako świadectwo cudu. Kochała całym sercem. która kiedyś żyła.zaznać szczęścia.Raven zmusiła się. że powinna zadzwonić do doktor Rockwell i Nicka. kryjących się pod powierzchnią.. Gdy Raven podyktowała adres Jasona. a której już nie . że nastąpiło poronienie.krwotok. Holly powtórzyła go na wszelki wypadek. Raven próbowała ocalić siebie. ale nagle usłyszała swój własny głos: . jeśli nie teraz. zanim pójdę do Jasona? Raven chciała już wyrazić zgodę.. świadczące o zdrowej ciąży.Chcesz ze mną o tym pomówić? . I nawet mistrzowska prządka snów nie mogła utkać dla niej szczęśliwego zakończenia. . Pomyślała. gotowych bez uprzedzenia eksplodować strumieniem gorących łez. Dlatego będzie musiała przyjść na kontrolę i jeśli poronienie nie było całkowite. zbyt świeże. jak gdyby dzięki temu jej dziecko miłości mogło być wciąż żywe.Czy dobrze się czujesz. Była wtedy wyczerpana. nigdy nie gojących się ran. Niektóre bohaterki książek Holly przypominały Raven. ale w rzeczywistości w życiu prywatnym cierpiały z powodu głębokich. Szczególnie teraz.Jesteś pewna? .Tak. Raven.Dziękuję ci. A teraz Raven chciała się ich uczepić. zanim go znowu zobaczy. jak długo zostanę w Los Angeles. I zawiodła. które wydawały się pewne siebie i władcze. rozkazywała swemu niemądremu sercu. który te cudowne sny ożywiał. Raven? Wydajesz się. Te objawy.Nic mi nie będzie.. smutna. że skurcze i bóle ustąpiły i że spróbuje przespać osiemnaście godzin dzielące ją od następnego ranka. dobrze. która przędła cudowne sny o miłości.No cóż. że w tej chwili najbardziej potrzebuję snu. zakażenie. Musiała powiedzieć mu. Były to olśniewające kobiety sukcesu. że wystarczy. Holly. Całkowicie pewna. należy spojrzeć prawdzie w oczy. Ale chętnie bym się z tobą kiedyś zobaczyła.. Musiała odzyskać siły. gdzie ją rzuciła po powrocie do domu w czwartek wieczorem. zmusić. . by zatelefonowała. czeka ją łyżeczkowanie macicy. wyciągając notes z adresami z pękatej teczki i wracając z nim do telefonu w sypialni. myślała.. a potem spytała cicho: . gdy Holly tak koniecznie musiała się zobaczyć z Jasonem. ale powinna je zdobyć kobieta. dopóki nie usunie z siebie całkowicie tego symbolu małej istotki. czuła radosne zmęczenie. jeśli jutro rano wybierze się do gabinetu doktor Rockwell. Nie spałam od kilku dni i myślę. Po prostu łzy nadal gromadzą się głęboko w środku. . wpatrując się w milczący aparat. Odsunęła od siebie to wspomnienie. Nie wiem. Raven już miała automatycznie zaprzeczyć.Przylecę do Los Angeles około pół do szóstej.Też bym tego chciała. . które dzielnie pokonywały najtrudniejsze przeszkody na drodze do ocalenia. to następnym razem. Musiała jednak zadzwonić do Nicka. by zostały z niąna zawsze.. Pozostałe w macicy resztki martwych tkanek powoduj ą nieraz rozmaite komplikacje . . ale to wszystko jest zbyt nowe. Teczka Raven leżała w sąsiednim pokoju. Jednak dla bohaterek Holly zawsze wszystko szczęśliwie się kończyło. jeśli wydali jakieś tkanki: będzie to znaczyło. .

. że jeśli będzie potrzebowała. Zmusiła się. że to spotkanie nie da ci szczęścia. I tę właśnie prawdę powiedział Holly.Zrobiłbyś to mojemu ojcu.Wejdź. Gniew z powodu tego.Owszem . Jason poprowadził ją do salonu i poprosił.Chcę wiedzieć. Holly nie skorzystała z tej propozycji. Czy Jason naprawdę mógłby być tak okrutny? Czy skazałby Lawrencea na to. Jasonie. ma zamiar przespać się teraz i że porozmawia z Nickiem jutro. dlaczego tak postąpił. cierpieniem.Tak. by odnaleźć zaginioną córkę. . . . gdybym powiedziała ci. była niezwykłym. Ale dla jej ojca każdy dzień minionych siedemnastu lat przepełniony był smutkiem. Błękitne oczy miał podkrążone. -Holly.Jest coś.Stałoby się tak. . Ale w tej chwili nienawidzę. że jej gniewne oczy nie są 227 zdolne widzieć niczego. by usiadła na wygodnej kanapie. Bez jego pozwolenia mogła dotrzeć tylko do umundurowanego portiera w holu. Sławny aktor i reżyser mieszkał w apartamencie na górnym piętrze dobrze strzeżonego budynku. więc to jego matce. głos bardzo łagodny.odparł cicho Jason. przekazała radosną wiadomość. Holly. że wiesz. kiedy zadzwoniła. gdybym doszedł do wniosku. . proszę.ma. a portier zapewnił ją. . bo był zmęczony ciężką pracą? Jason widział jej ogromny ból. Jednak jej serce chciało wiedzieć. Stojąc za kanapą i opierając o nią. Dla Holly wieść o tym.Słucham cię. że ostatecznie ją zdradził. to właśnie ci mówię. czy mogliśmy spędzić cały weekend w hotelu. 226 Kiedy lśniące mosiężne drzwi rozsunęły się. że czuje się o wiele lepiej.. nieustannie dręczyły go wyrzuty sumienia.Mogło tak być. albo że czasem gniewał się na mnie. co mógłby zrobić. Pozwolisz mi przynajmniej spróbować? . by do końca życia cierpiał takie męki? Teraz znała już odpowiedź i mogła stąd odejść.Tak wiele ci zawdzięczam. zawoła dla niej taksówkę. że jest to daremna prośba. wykładanym nefrytowym i białym marmurem.Muszę z tobą pomówić.Dasz mi szansę wyjaśnienia wszystkiego? . .spytał cicho. . . które tak starannie sobie przygotowywała: . Jason już tam czekał na nią. Portier zadzwonił do Jasona i chwilę później Holly jechała na górę prywatną windą. że nie robi wszystkiego. że ledwo go pamiętam. iż on żyje. całkiem by ją pominął? Czy to chcesz mi powiedzieć? . Miał w arsenale tylko jedną broń: prawdę.Ty miałbyś o tym decydować? Gdyby znakomity reżyser uznał. że jej ojciec żyje. Mogła tu zostawić swój bagaż. 30 Holly nie mogła pojawić się nie zapowiedziana na progu Jasona. przekonanie. Nick jeździł konno z dziewczynkami.. Miał wrażenie. Holly zaczerpnęła tchu dla uspokojenia. by zignorować tę łagodność. . Potwierdziło to jej obawy i nagle wyzwoliło wzbierający gniew. Wydawało się. co mogłoby wytłumaczyć bezczelne manipulowanie jej życiem. Jasonie. nieoczekiwanym darem. zaledwie kilka kilometrów od domu mego ojca. a ty byś nawet nie wspomniał. co muszę wiedzieć. spojrzała mu w twarz. że ta scena nie pasuje do jego scenariusza. Nie szukała go i najprawdopodobniej nigdy nie przyszłoby jej to do głowy. babce swego dziecka. a potem wypowiedziała słowa.

. Potem z płonącym spojrzeniem. odkrył coś jeszcze..Nie? . . . a nawet rozpacz. Nie mogłem na to pozwolić. że Holly naprawdę go słucha. . Holly.Myślałem trochę o naszym ślubie. nim zdołał wydobyć z siebie głos.Ty jesteś oczywiście bohaterką. Żaden z nich nie byłby tak okrutny.Udawajmy przez chwilę. Przez bardzo długi czas po prostu patrzyli na siebie. A potem. Dlatego to zrobiłem. Ale się mylił. .zaczął Jason. ciągnął dalej: . . na których widniał uśmiech szczęścia.W odpowiedzi skinęła lekko złotą główką.Poczekać? . od czułego ciepła do namiętnego ognia. szepnęła: . stanowiącą barierę między nimi.Jason sądził. choć to trudne. potem kochającymi ustami. z wciąż płonącymi oczami i wilgotnymi od pocałunków wargami. .Twój ojciec mógł okazać się potworem. Mógł cię strasznie krzywdzić. co ja. . że w takich okolicznościach twoi bohaterowie zrobiliby to samo.Nie chcesz za mnie wyjść? . Kiedy Jason przekonał się. . Upłynęło kilka chwil. to możemy pobrać się w Barrow w czerwcu.wyszeptała. 228 . że jeśli też będziesz tego chciała.Jasonie! Obszedł kanapę. od łagodnego powitania do żarłocznego głodu. Siedzieli na kanapie.Do nocy poślubnej. Wiedział. ale tylko wtedy. . . -Jej wspaniałe błękitnozielone oczy płonęły gniewem. że jest to wspaniały początek życia pełnego takich chwil. Ale teraz nie czuł tego ponaglenia.Och . Z wyjątkową czułością Jason zaczął pieścić jej wargi .. Czy nie postąpiłby w ten sposób bohater z twojej książki? .zaprotestowała gorąco. . co widział wczoraj rano ponad huczącym wodospadem: niczym nie przyćmioną wiarę w cudowną magię ich cudownej miłości. . Były to tysiące różnych pocałunków. co ty zrobiłeś .Nie chcesz poczekać? .wyszeptał Jason.Jasonie..Mylisz się. . czym mogliby się podzielić nawzajem.Żaden z moich bohaterów nie zrobiłby tego. wiedziała. powoli ostrożnie potrząsnęła splątanymi złotymi lokami. Holly. Holly . . jak przyjmować pocałunki ukochanego mężczyzny. ciesząc się tym cudem. I wymyśliłem. że jesteśmy postaciami z twojej książki .najpierw drżącymi z lekka palcami. gdy byłaś dzieckiem. Jason widział. o wiele silniejszy niż przy najbardziej namiętnych pocałunkach. teraz stało się przystanią ich miłości.Och. jak cień gniewu ustępuje miejsca jasnej nadziei. zanim zostanie zmyta przez druzgoczące fale.powiedziała. Radość Holly na myśl o ich ślubie wywołała w nich przypływ pożądania. A kiedy zobaczył jej promienne uszczęśliwienie. a ja. pełnym radosnej pewności siebie. gdy zachodzące słońce dotknie linii horyzontu. Czytałem wszystkie twoje książki i wierzę. może to nie być noc.. będę udawał bohatera. od najdelikatniejszego szeptu do zachłannego pożądania.Oczywiście. uniosła ku niemu twarz i zobaczył to. by sprawiono ci ból. słysząc w jego głosie smutek. Pragnęli teraz czegoś więcej. Nie chciałem. ale zobaczył także w nich cień niepewności. zachwycając się nieograniczonym szczęściem.Kochaj się ze mną. To. a gdy stanął przed nią.. Wczoraj w tej wspaniałej chwili Jason czuł rozpaczliwą potrzebę uchwycenia jej. gdyby. że jej śliczne oczy nie mogą zapłonąć jaśniej. Złożylibyśmy słowa przysięgi w chwili. co było z początku dzielącą ich barierą.Kocham cię. I choć Holly nigdy wcześniej nie była całowana.Prawdę mówiąc.

Nasza miłość nie może mi sprawić bólu.przyznał Lawrence.Pisałam o kochaniu się.Wiedziałaś. że w każdych okolicznościach chciałaby go zobaczyć. Zanim się pożegnali. Lawrence odebrał telefon po pierwszym dzwonku. Na jej twarz powrócił wyraz radosnej pewności. prawda? Ty też nic nie wiedziałaś? -Nie. Holly . by się z nią kochał. gdy usłyszał niepokój w głosie Holly. Mogliby spędzić cały wieczór. Jason wyszedł. . . którzy pomagali mu w poszukiwaniach córki przez te długie lata. Już jesteśmy małżeństwem. by mogła w samotności zadzwonić do Issaquah. . 229 . . . który połączył go z córką.Nie wiedziałam . Ale teraz. ale. ona wróci do Issaquah. nie zastanawiałem się nad tym . którzy okazali mu współczucie i troskę. Zanim nie spotkałem ciebie. zagubieni w czarodziejskim świecie miłości.Ale nie w Barrow? . z którym prosiła go. jak bardzo jest piękna. ale nie wyobrażałam sobie. ... .Nie chcę sprawić ci bólu. czyż nie? . że to byłoby cudowne. zachwycając się. że może być aż tak dobrze.Ja też nie wiedziałem. Pomoże Lawrenceowi uczynić coś. a wkrótce połączą się ich ciała.Myślę. Holly. gdy usłyszał jej uszczęśliwiony głos. dlaczego Jason przyjechał najpierw zobaczyć się z tobą? Myślałeś. i na przekór namiętności jej pocałunków . . Kiedy Jason będzie kręcił film w Dallas.Szczerze mówiąc. Holly powiedziała mu o ich małżeńskich planach. Jason ucałował kąciki jej płonących oczu. Holly . Holly i Jason świętowali swoją miłość.Nie . urna. Nie ma powodu.Słucham.obiecał Lawrence. tak! . Do tej pory nie znałem miłości.Nie gniewaj się na Jasona.bardzo niewinna. Jasonie. . . o czym nieraz pisała Lauren Sinclair.. .Muszę o coś cię spytać. które poczynili z Janso-nem. Ale przecież był ojciec. zanim jeszcze Holly podzieliła się z nim radosnymi nowinami. pełna nadziei. Holly usłyszała uśmiech w jego głosie.odpowiedział szybko... że ja go przysłałam? .Ale coś cię niepokoi. Chodzi o wczorajszy ranek.Będziemy tam . że właścicielka Katie z radością zaopiekuje się Juliet. ale przede wszystkim dlatego. . gdy leżała w jego ramionach otulona czułością. że Jason nagle ściągnął brwi: . .Och. Ich miłość pełna była szacunku. oczy Holly wciąż płonęły zdziwieniem..Ani przez chwilę. wieczność. by zabrać jej bagaże z portierni i kupić coś na kolację. z szacunkiem. Holly zauważyła. Ani przez chwilę nie zwątpił w cud. czule. Jednak nie chcę czekać do tego czasu. budzi największy zachwyt. całą noc.szeptała. Potem podzieliła się z ojcem innymi planami.Ich serca były już poślubione.Niepokoisz się..Ależ wiedziałaś.. a gdy jego palce pieściły złote loki otaczające jej twarz. żeby być świadkami tego wydarzenia. Miała nadzieję. . co było dla niego bardzo ważne: podziękować wszystkim ludziom. . nawet przez chwilę.Ależ tak! Chcę wyjść za ciebie.. prawda? Nasze serca są sobie poślubione. jego serce zabiło z ulgi. który przez siedemnaście lat szukał zaginionej córki.Tak. A potem.wyznał cicho. Cały wieczór.Jak sądzisz. że mogę zajść w ciążę? . wyznał: . kiedy dorzucił: Jestem pewien. gdy przedtem pojawi się pełna oddania miłość. że Caroline i Lawrence pojadą do Barrow.zaprzeczył Jason. Ujął w dłonie jej śliczną twarz. natychmiast zrozumiał. co się stało. zwieńczając ten wspaniały dar czułym połączeniem kochających ciał.W Barrow. Holly powiedziała cicho: . że ma największe znaczenie. zachwytu i radości. nie wiedziałam . -Nie wysyłałaś go. Żadne z nich o nim nie zapomniało.Ojciec powinien zrozumieć.

że chciałaby zobaczyć zachodzące słońce. Pielęgniarka doktor Rockwell zbadała Raven temperaturę. jak odkrył. umieściła jej nazwisko w planach zabiegów łyżeczkowania macicy. że powód tego jest zbyt świeży. powiedział: . na jedenastą. by zdobyć twój adres. I sama miała okazję ujrzeć przebłyski jego furii. które musisz załatwić przed wyjazdem do Dallas. kiedy omal nie wpadła pod jego ciężarówkę.Lawrence zamilkł. oddech. że Nick tam będzie. ale doktor Rockwell nie było. nie szczędząc słów miłości. myśląc w duchu. kiedy kobieta imieniem Jeanette próbowała wkraść się w ich życie. szeptali. . że Nicholas Gault jest zdolny do wściekłości.Gdyby nie Raven. a potem.230 . ciśnienie. kiedy zaskoczył ją. . Ale nawet ta wściekłość zbladła w porównaniu z tym. której pomimo wielu prób nie udało się skontaktować z Raven. kiedy weszła do swego domu w poniedziałek wczesnym wieczorem. Świadomość tego. Znowu się kochali.ani osobiście. a po przełożeniu wizyty na następny dzień. Może jutro. dwukrotnie spodziewała się ujrzeć na jego twarzy wściekłość. gdy opowiadał jej. ani telefonicznie. pobrała próbki krwi na ilość czerwonych krwinek do testu na krzepliwość i do powtórnego testu ciążowego. że tak dobrze ją znasz. co mógłby utracić. .I miał całkowitą rację. gdy popijała z Sam lemoniadę na pachnącej różami werandzie jego wspaniałej rezydencji. Spotkanie ze mną mogłoby być dla ciebie bardzo przykre. Mogłem się zmienić. 31 Brentwood. że po pracy wpadnie do niej do domu. 15 maja Odkąd Raven poznała Nicka. W rezultacie nie doszło do badania. W końcu. Zapadła cisza pełna najczulszych pocałunków. zadzwonię do niej. Nick nie był jedyną osobą. . że wspaniałość letniego słońca odbijającego się od wody wywrze jakieś wrażenie na Królowej Śniegu.Sądzę.Gniewać się? Jak mógłbym to zrobić? Postąpił tak. zaproszę na nasz ślub i zorientuję się. Musiała przeprowadzić nagłą operację cesarskiego cięcia u kobiety z przodującym łożyskiem. że powinniśmy zaprosić na ślub Raven . że Deandra zadecydowała. jeśli będzie miała czas. Kiedy zadzwoniłam do niej po południu. . że tym razem wszystko było jeszcze bardziej zachwycające. iż jego młodsza córka nigdy się nie narodzi. które miało ustalić "kompletność" poronienia. ale chciałabym ją poznać. . A poza tym myślę.Przyznała się do tego? . . choć ze sobą nie rozmawiali. by mogła o nim mówić. . pewnym tonem. Raven wiedziała. Wiedziała.zgodził się.Dobrze. Poniedziałek.Nie znam. Po raz pierwszy. tętno. wywołała w nim burzę emocji. Jason nie chciał tego ze względu na ciebie. była bardzo smutna. Raven zjawiła się na wizytę z rana. gdy zajmiesz się swoimi sprawami. by Raven mogła zadzwonić. bo bardzo cię kocha.powiedziała Holly. Melody opisywała jego gniew. Jednak on wtedy zaopiekował się nią troskliwie. Holly też zostawiła w końcu wiadomość z zaproszeniem na ślub i numerem telefonu w Issaquah. czy zechce się ze mną spotkać. Raven miała przez cały dzień spotkania. on tak samo. że prawdopodobnie niewielu mieszkańców Los Angeles mogłoby wyobrazić sobie. Raven i doktor Sarze Rockwell również nie udało się porozumieć . Jednak tamtego dnia to on ją przeprosił. nie przyjechałabym do Los Angeles porozmawiać z tobą o Darach miłości. .Nie wiedziałem. nie spotkalibyśmy się. mącąc dziewczętom głowach archaicznymi pojęciami o roli kobiety. . więc po kilku próbach połączenia się z nią telefonicznie Nick po prostu zostawił wiadomość u jej sekretarki. Chyba zrobiłoby na niej wrażenie. Oczekiwała też 231 jego gniewu. jak zostało ustalone. żeby pogadać.Też tak sądzę .Ale dlaczego? . co powitało ją. Holly.Jason zgodził się bez wahania. przytuleni do siebie.Tak. które były stabilne. ale dodała. Kalifornia.

więc powinnyśmy mieć wyniki. Zadzwoń. byś przyszła jutro o ósmej rano na pobranie krwi. Przykro mi z powodu dzisiejszego testu. dla której pozory były wszystkim. . 232 Nick jest wściekły. Gdy Raven weszła do domu i napotkała wściekłe spojrzenie szarych oczu. jakie to trudne dla ciebie. aby zachować doskonałą figurę. czego pragnęła. że odkryłem.i ten fałsz tylko wzmógł jego furię. i tak na wszelki wypadek zalecone zostanie łyżeczkowanie macicy. Nicholas widział Śnieżnego Rekina. wciąż nie odrywając wzroku od telefonu.Nie jestem zdziwiony. pozbawione wszelkiej nadziei. tworzącego cienką warstewkę nad zdradzieckimi wodami. ponieważ traktowała tę niewinną istotkę z karygodną lekkomyślnością. Nie mogła patrzeć Nickowi w twarz. Automatyczna sekretarka stała w salonie na niskim stoliku przed oknem. ani spoglądać przez okno na ogród. Dlaczego jest taki zły? Jej serce. że pewnie doktor Rockwell zadzwoniła tutaj i nie wiadomo czemu przekazała Nickowi te wiadomości.Właśnie wszedłem. jeśli masz jakieś pytania albo jeśli dostaniesz krwotoku. wyrachowaną kusicielkę.Nie chciałam. miała błękitnawą biel lodu. o których rozmawiałyśmy". która oszukała nie tylko jego. że jej błyszczące dawniej jak szafiry oczy są teraz zamglone. gorączki lub pojawią się inne symptomy. nietrwała. ale mimo to usłyszał cichą rozpacz w jej głosie . Wiem. skazana na zagładę. Laboratorium obiecuje zrobić test błyskawicznie. żebyś wiedział. dopóki nie zdobyłaby wszystkiego. Niestety nie mam wyników testu ciążowego. ale trzymaj się. Miał przed sobą uwodzicielsko piękną kobietę. . byś nic nie piła ani nie jadła od północy. Poprzez mgłę wściekłości nie dostrzegł. ale i jego córki. co naprawdę działo się z jego uroczą Śnieżką. Nicholasowi Gaultowi mgła wściekłości przesłoniła wzrok. Łyżeczkowanie macicy jest wciąż przewidziane na południe. łącznie z ich sercami. Raven. że test ciążowy poświadczy śmierć płodu i że jeśli nawet badanie ginekologiczne stwierdzi drożność szyjki macicy.To. co w . "Raven. pomyślała.powiedział lodowatym. A więc muszę cię prosić. a zatem całkowite poronienie. Furia nie pozwoliła mu poznać prawdy o jej nieskazitelnej niegdyś. Widział kobietę. przewijając taśmę. tu Sara Rockwell. pozornie spokojnym głosem. że nie spotkałyśmy się dziś rano i że nie udało nam się skontaktować po południu. co doktor Rockwell chce jej powiedzieć. które -jak sądziła . powiedziała spokojnie: . Nie ulegało wątpliwości. Krótko mówiąc.W jego lodowatym głosie słychać teraz było pogardę. kiedy twoja automatyczna sekretarka rejestrowała wiadomość. więc proszę. Nick wini ją.a może ono nie jest moje? . śnieżnobiałej skórze.Raven nie miała ochoty odpowiadać na telefony Sary Rockwell. Ubierała się w eleganckie stroje i podejmowała przerażające decyzje. 233 Po odtworzeniu wiadomości Raven wpatrywała się w aparat.Nalegam. który zaterkotał. -Nick. Jutro wszystko się ostatecznie rozstrzygnie. ponieważ straciła dziecko jego miłości. Teraz była przezroczysta. tak jak ona obwinia samą siebie. znów zaczęło krwawić. prawda? Bez wątpienia pamiętasz.. kiedy zobaczę się z tobą o jedenastej. który dla niej założył. która go w końcu zdradziła.. Wiedziała. . Sądzę.stanowi poważne zagrożenie dla naszego związku. . . Z wściekłości szumiało mu w uszach. więc po prostu wpatrywała się w aparat. słuchając wiadomości. że powinniśmy ją razem przesłuchać . I jak cienki lód była krucha.nie mogło czuć już bólu. . Upuszczono probówkę podczas przekazywania jej do laboratorium. Oszukiwałaby ich tak nadal. Gniew nie pozwalał mu widzieć. Raven podeszła i nacisnęła guzik.. W końcu. co zamierzasz zrobić z moim dzieckiem . Bardzo mi przykro.

Po jej ranach pozostaną jedynie grube. wyznaczone na jutro. całkowicie zamknięta w sobie. umieraj! Nigdy więcej. że zamierzała zabić jego dziecko.Poroniłam w ten weekend. jak bardzo próbowała kochać. tak bardzo.Tak. a Nick spytał cicho: . co się zdarzyło potem.Na wypadek. a teraz naprawdę nie miała już po co żyć..Ale zamierzałaś powiedzieć mi o dziecku. jak gdyby na przekór wszystkiemu nie mógł patrzeć. Jednak inny głos przypomniał jej. Płacz. 234 . Miał ochotę podbiec do niej. ma na celu.Mgła wściekłości rozwiewała się i widział z bolesną wyrazistością oczy.. . objąć ją. ponieważ nadal ją kochał. dostrzegł. dziecię kwasu. Czuł jej drżącą kruchość i jej drżącą odwagę i jeszcze coś. kochał i z radością przyjmiesz do rodziny. Kiedy nic nie groziłoby już ciąży. Rawen.Co ma na celu. które mogą spowodować zakażenie lub krwotok. . że naprawdę wierzyła. Ale on powinien dowiedzieć się prawdy! Musi wiedzieć. . . Raven zawahała się. Pomyślała. nie będzie już odczuwała bólu. nagle skurczyła się jakby przygnieciona ogromnym ciężarem ohydnej prawdy. że dziecko umarło. ale jak owa wyspa była oddzielona od niego. Była blisko.Och. Wiedziałam. nasze dziecko. Zaczerpnęła w płuca powietrza i zwróciła się. ptaku śmierci.szepnął.Moje bezpieczeństwo . co budziło jego przerażenie. Raven? . Raven była w jego ramionach jak drżąca wyspa na oceanie miłości.. że go nie zdradziła ani nie oszukiwała. trzymająca się tak prosto i sztywno. wiedziała to. . pocieszyć i wybaczyć. ale zarazem okropnie daleko. o naszym dziecku. że będziesz je chciał. Słowa Nicka były dla niej ostatnim. nigdy więcej! "Umrzesz .. cierpiącej twarzy. widząc to.. gdy straciła swoje dziecko.obiecywał jej zamroczony umysł. gdyby pozostały jakieś resztki tkanek. Raven z trudem wyprostowała się. iż nie powinno się nic robić dla niej. och.Nie chciałam. śmiertelnym ciosem. . I co z tego? Faktycznie zabiła jego dziecko. Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości. których wyraz dorównywał rozpaczy w jej miękkim głosie.To było nasze dziecko. że zanim umrze oczerniana Raven. Tak bardzo starałam sieje ocalić. zawsze dumna Wierzba-Willow. Jeśli umrze. ale nie potrafiłam. biegł ku niej. Był zaskakująco blisko. Skurcze i krwawienie zaczęły się we czwartek wieczorem. żebyś wiedział. by stawić czoło Nickowi. Nick słyszał przeprosiny i widział z jej uroczej. by wyznać swoją własną prawdę: nie była tego godna.podobnej sytuacji stało się z moim uczuciem do Deandry. Wierzbo. Głos miała obojętny. nawet pokryte bliznami dziecko kwasu powinna mieć szansę. jak ona umiera. zawsze będzie wierzył. i straciłam je.Raven? . ale próbowała.Dlaczego mi nie powiedziałaś? Powinienem być z tobą w ten weekend. którego kocha.Wkrótce będzie po wszystkim. tuląc z czułością w kochających ramionach. Wczoraj. że w ten sposób mężczyzna. Zrobiony wczoraj test ciążowy miał potwierdzić. a łyżeczkowanie macicy.wyznała przepraszająco. Nick. prawda? . . bezkrwiste blizny niczym nagrobki nadziei i miłości. schwytany w jedwabną sieć jej oszustwa. Nick nawet poprzez dymną zasłonę wściekłości.. bo z jakichś powodów nie zasługuje na taką troskę. płacz! Umieraj. toczył z sobą gwałtowną walkę. moje kochanie . . Nick. Objął ją teraz. Raven omal nie umarła wczoraj. nadal zauroczony. dla jej bezpieczeństwa.. . Nastanie spokój i nigdy nie poczujesz już bólu"..

iż nie byliśmy razem podczas tego weekendu. miała teraz świadomość. . Kiedy już wydawało się.wyszeptał Nick. gdy otwierała pudełeczko.rezygnacja. Ale gdy to mówił. W łóżku. Zdecydowałem. W środku. To było także moje dziecko. . Raven? Jego pytanie zbiło ją z tropu. a rano pójdę z tobą do doktora. kochać go. których mogła dostarczyć.Nick przerwał.Wyjdziesz za mnie. Po chwili wzruszyła lekko ramionami. Będziemy rozmawiać o dziecku. Że jego uczucie do niej wykracza znacznie 235 poza seks. która spłynęła po pobladłym policzku. że będziesz to nosić przez cały czas. aksamitnej poduszeczce leżał brylant o wspaniałym szlifie. . że powinna go znać. i tym. że najpierw powinienem spytać ciebie. że została zdradzona. One cię kochają. poza łóżkiem.. że dziewczynki też spiskowały. co ci się w nim przyda.A co z tobą. A w końcu pojawiło się to.Och. zamierzałem oświadczyć ci się w czasie weekendu w Santa Barbara. powinnaś wiedzieć. w tradycyjnej.. Nick wyczuł jej myśli. i podał jej. Pozwól mi zostać dziś z tobą. Ale zarówno łzy. Taki był mój plan. że to nie w niego zwątpiła.Ja. jak to załatwić. . drżące. przejrzystą skórę i zmęczoną.Nick miał na myśli. które utraciliśmy. . że miłość zwycięża.A co z dziewczynkami? Nick uśmiechnął się. wyjął z kieszeni marynarki małe pudełeczko. jej smutek i szepnął czule: . iż Raven Willow Winter nie wie. czy jestem w tobie zakochany i co zamierzam z tym zrobić. i ja też. A gdybyś się zgodziła. pokonując nawet najbardziej uparte wątpliwości. . poszarzałą twarz..Mam nadzieję. Białe palce Raven drżały. I były pełne nadziei. jak i emocje wciąż w niej były. Kiedy ktoś z rodziny choruje.Nawet przyniosłem coś. oboje byśmy wymyślili. na wspaniałej. -Nick. eleganckiej oprawie w stylu Tiffanyego. ale się powstrzymała. Cała surowość znikła z jego głosu. wzbierające. . co o sobie sądziła. w co mogła uwierzyć dzięki ich miłości. eksplodujące. inni powinni być przy nim. by zwrócił uwagę na jej chłodną. Raven . pomagać mu. Raven. . że nie wiedziałem. zauważył jej zaniepokojenie. opłakujemy śmierć naszego nie narodzonego dziecka? . kiedy.Czy sądzisz. Choć pierścionek nie był jeszcze gotowy. ale okazało się. uświadomił sobie.A powinnaś wiedzieć. jak to powiedzieć dziewczynkom. Przeszył ją dreszcz.No cóż. . Tak by zareagowała dawna Raven. tak pełne nadziei. które towarzyszyły jej od początku ciąży. wszędzie. Raven? . że jest godna prezentu.Wydawało mi się najważniejsze. by dziecko było z ojcem. zapytały. która każdy przejaw uprzejmości. lecz w siebie.. Raven sądziła. co zmusiło Nicka. pokryte fioletowym aksamitem.Pozwól mi smucić się z tobą. . Dobrze? Skinęła głową i miała już powiedzieć "dziękuję". a co 236 . Mówiąc to. jakim jest człowiekiem.Przyznaję. i będziemy robić plany na przyszłość. że wczoraj wypłakała już wszystkie łzy. że mógłbym tak postąpić teraz. jak ta mała dzielna istotka. a wraz z nimi rozhuśtane emocje.. siostrami i dziadkami. Po jego słowach poczuła jeszcze większy smutek.. gdy powtórzył: . że mówię o seksownym negliżu? Czy naprawdę wierzysz. Raven. Raven. . . która umarła.. nie mającego związku z seksualnymi rozkoszami.Zaraz zapakujemy cię do ciepłego łóżka. nie wiem. Był świadkiem walki pomiędzy tym. . Wydawało się.Pewnie zmartwiło je to. co najgorsze . Kiedy wróciliśmy ostatniego wieczoru. zakłopotało. wiedzieć. by scałować łzę. przez całą noc.Nick obserwował jej emocje.

dorzucił: . że mogła widzieć jego oczy. by mógł mówić. Dodała miękko: . kiedy doktor Rockwell weszła do gabinetu. co uznałaś za tkanki. ale odpowiedziała szczerze. .Może więc pójdziemy i zrobimy teraz badanie? Nick nigdy dotąd nie był świadkiem badania ginekologicznego i w gruncie rzeczy teraz też zobaczył niewiele. robionych w zeszłym tygodniu. ponieważ białe dłonie splecione z jego dłońmi nie zacisnęły się mocniej.powtórzył Nick. Krwawienie w pierwszym trymestrze ciąży występuje dość często. . który dał jej tak wiele.powiedziała Raven.To znaczy. ciche i pełne nadziei. dowodzi. popatrzyła na ich połączone dłonie i rzuciła lekkim tonem: . więc sprawa wygląda tak. niczego nie żądał. że krwawienie i skurcze całkowicie ustąpiły. następnie Raven usiadła i oboje z Nickiem czekali.dopiero miłości. Wiedział jednak. gdy przemówiła. ..Dobrze. że kryzys minął. że jest pani na mnie skazana. Test ciążowy z dzisiejszego ranka wykazał zdecydowanie wyższy poziom hormonów w porównaniu z wynikami dwóch 237 testów. i ciąża wydaje się przebiegać normalnie. witała z pełną niedowierzania wdzięcznością. i cud. że Sara Rockwell nie sprawiała wcale bólu Raven. by lekarka stwierdziła. .Nadal czujesz się. niewiele.powstrzymała cichy protest.Widząc na twarzy lekarki wyraz.W porządku . na które Sara Rockwell odpowiedziała pokrzepiająco: . że będzie rozwijać się bez kłopotów. Nick. . Teraz miała zamiar powiedzieć coś innego.Może byśmy porozmawiali o dalszych wizytach w moim gabinecie. . przy wszystkim. że Raven groziło poronienie. który uznał za wahanie. więc prawdopodobnie nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałaś.Tak być powinno. O ile mogę to stwierdzić. by to wiedzieć. . które zawsze żywiło uparte przekonanie. i który zasłużył teraz. Kocham cię. pani doktor? To było pytanie Nicka. Raven Willow Winter oznajmiła z cichą radością: . Raven? .Chciałbym być przy Raven.Uśmiechnęła się. łyżeczkowania macicy. Mogłam odpocząć zeszłej nocy i od niedzieli nie miałam krwawienia ani skurczów. . na tyle.Co to znaczy.Dzień dobry . w trakcie wszystkiego. na podstawie danych laboratoryjnych i mojego badania.zapewniła go Sara. Jeśli nie wywołuje poronienia. co zaplanowano na dzisiaj: badania. ponieważ wcale nie miała ochoty protestować ani żadnego powodu. Całe badanie trwało tylko kilka chwil.Obiecałem jej.Kocham cię. iż zagrożenie minęło. słowa płynące z tej części jej serca. Raven. Bardzo prawdopodobne jest. nadal jesteś w ciąży.Jestem? Ale.. by wątpić w heroiczne zwycięstwo dziecka miłości. Sądzę. że miałaś zawsze bardzo lekkie miesiączki. jak tylko uda się wam ubrać Raven? Nick po prostu ją tulił. że będę cały czas trzymał ją za rękę.Ojciec dziecka. jakbyś była w ciąży? Raven przelotnie zmarszczyła brwi. . że wciąż odziaływują na mnie hormony.spytała doktor Rockwell. a jego emocje były zbyt wzburzone. . jest zazwyczaj krótkotrwałym symptomem wywołanym przystosowywaniem się łożyska i macicy. prawdopodobnie było skrzepem krwi. . Spoglądając na mężczyznę. . obejmując i ją. Mówiłaś. Fakt. co trzeba robić dalej. .przywitała się z uśmiechem Sara Rockwell.To.Jak się czujesz. że dziecko kwasu ma jednak wiele do zaofiarowania. I wtedy Sara Rockwell uśmiechnęła się. . .Tak.. To Raven odsunęła się w końcu. 32 To jest Nicholas Gault . . .Dzień dobry . . Nie ma wątpliwości.

kocham. ty nie będziesz ich nową matką. . pokonując go na zawsze. pamiętała. s. Już ci się udało.Zastanawiam się jednak . że będzie wesele.Mam nadzieję.Od samego początku wyczuwałam jego siłę. sióstr i dziadków. tel. pełną zdumienia chwilę. .. o.Kocham cię. wymawiane całkiem inaczej.sprzeciwił się z czułością . Ćesky Tćsin .o.. ul.Oswoją się szybko i z radością. Nick. była czysta miłość.czy nie powinniśmy trochę poczekać. jak i dziecko miłości. powtarzane szeptem. 620 81 62 Warszawa 2000. i mogła słyszeć mocne uderzenia jego serca. Raven. Wydanie I Druk: Finidr. choć wiedziała. jak refren miłości i szczęścia. Kochać cię.szeptał Nick. 620 40 13. Zielna 39.Dobrze . zanim powiemy o nim dziewczynkom. chęć poznania ojca. Słuchała jego czułych słów. Ale. tuląc ją do siebie. i przez jedną. . rozkwitało. wolę życia. Raven.zgodziła się Raven. jaką miały.Myślę. Znowu przyciągnął ją do siebie. . że taka ostrożność nie jest już konieczna. Dziecko miłości czuło się dobrze. które rozbrzmiewały teraz. z pogardą. roztapiając lód.r. Potem dały się słyszeć czułe słowa. 238 . że słyszała kiedyś te same słowa.. a nie radosna odpowiedź. kochanie. Kochać cię.. . 00-108 Warszawa. i okrywały z pieszczotliwą czułością zarówno dziecko kwasu. WYDAWNICTWO AMBER Sp. że mi się to uda. Kochać ciebie. z o. a one dostaną nową matkę. . brzmiące jak szydercze pytanie. a nie miłością. Będziesz jedyną matką.Dziecku nic się nie stanie. . .zapewniła go miękko.Już ci się udało. Raven? Kochać ciebie? W słowach. Nick .Kocham cię. że jakiś czas zabierze im oswojenie się z nowiną. Otuliły ją cudownym ciepłem. Raven .