Katherine Stone

HAPPYEND
1 Century City, Kalifornia Piątek, 10 marca Kochać cię, Raven? Kochać ciebie? To jakby kochać lodowiec. Nie, lodowiec by z czasem roztajał. Ale nie ty..." Brzęczek interkomu na jej biurku przerwał bolesne wspomnienie okrutnych słów Michaela. Na szczęście i we właściwym momencie, pomyślała Raven, zmuszona do porzucenia rozważań o przeszłości i do skupienia się na teraźniejszości. Była w pracy. Absolutnie nic nie usprawiedliwiało tego, że pozwalała, aby jej myśli dryfowały od teraźniejszości do czasu minionego, od spraw zawodowych do osobistych. W elegancko urządzonym biurze, zawieszonym symbolicznie ponad Aleją Gwiazd, była tą sławną Raven Winter - doradcą gwiazd. Pomyślała ponuro, że w pracy miała być właśnie zimnym, nieustępliwym, pozbawionym serca lodowcem, o co z takim okrucieństwem oskarżał ją Michael. Wzięła głęboki oddech, zanim nacisnęła guzik interkomu. Może wielki haust powietrza z pokoju, w którym przeprowadzała pertraktacje w sprawach wielomilionowych umów, pozwoli zapomnieć o bólu. - Słucham? Czuła niepewność w swoim głosie. Przysłuchując się słowom sekretarki, jeszcze raz głęboko odetchnęła. - Barbara Randall na linii pierwszej. Kierowniczka działu kontraktów nowojorskiego wydawnictwa nie musiała się przedstawiać. Barbara, także prawniczka, była osobą, z którą Raven miała do czynienia, kiedy klient któryś z największych hollywoodzkich producentów, reżyserów lub aktorów - chciał kupić prawa do sfilmowania książki, wydanej przez jej firmę. Zwykle to Raven inicjowała rozmowy, ale tym razem dzwoniła Barbara, prawdopodobnie w sprawie książki, która dopiero miała się ukazać. Raven podziękowała sekretarce, wzięła kolejny głęboki oddech i wcisnęła pulsujący przycisk na telefonie. - Dzień dobry, Barbaro. Poczuła ulgę; jej głos znowu brzmiał normalnie: entuzjastycznie i zarazem chłodno, przyjaźnie i profesjonalnie. A przede wszystkim wyczuwało się w nim pewność siebie. - Dzień dobry, Raven. Dzwonię w sprawie Darów miłości. Raven wyczuła w głosie, który witał ją z drugiej strony kontynentu, niepewność, równie nietypową dla Barbary Randall, jak dla Raven Winter. Tak jak Raven Barbara była arbitralnym negocjatorem, ekspertem w rozgrywaniu partii szachów, w których każdy pionek wart był miliony, a zmierzano nie do pokonania przeciwnika, lecz do remisu.

Pertraktacje w sprawie Darów miłości były twarde, ale w końcu każda ze stron osiągnęła wszystko, co mogła - i ustąpiła na tyle, na ile musiała. Kiedy osiągnięto możliwie najlepsze porozumienie, został podpisany kontrakt. Jason Cole uzyskał wyłączne prawo do zrobienia filmu opartego na tym bestsellerze. - Są jakieś problemy, Barbaro? - Chyba nie. Mam nadzieję, że nie. Właśnie dzwoniła Lauren Sinclair. Początkowo, kiedy wydawnictwo poinformowało ją o umowie, była zadowolona, że jej książkę wybrał właśnie Jason Cole. Kto mógłby być lepszy? Ale teraz ma wątpliwości. Niepokoi się, że on zechce wprowadzić jakieś zmiany. - Ma do tego prawo. Sądziłam, że o prawach do filmowania decyduje wydawnictwo, a nie pani Sinclair. - To prawda, ale zawarliśmy kontrakt bez porozumienia z nią. To był mój błąd. Rzecz jasna, wcale nie musieliśmy się z nią konsultować i, szczerze mówiąc, nie przyszło mi to nawet do głowy. - Raven usłyszała, że Barbara nabiera powietrza, jak gdyby miała nadzieję, że zaczerpnie pewności siebie i wraz z wydechem pozbędzie się niepokoju. Nie całkiem jej się to udało. -Wiem, że to skończona sprawa. Dzwonię, żeby dowiedzieć się, czy istnieją jakieś kwestie sporne. - Chcesz, żebym spytała Jasona, czy zamierza wprowadzić zmiany? - Zrobiłabyś to? Sama wiele razy próbowałam się do niego dodzwonić w ciągu ostatnich pięciu dni, ale nic mi z tego nie wychodziło, jakbym stale napotykała jakąś kamienną ścianę. Na ustach Raven pojawił się lekki uśmiech. Jason Cole nie był właścicielem studia Gold Star. W gruncie rzeczy dzięki wynegocjowanej przez nią umowie na cztery filmy, wartej setki milionów, można by twierdzić, że to Jason należy do Gold Star. Niemniej jednak, gdy ten aktor, zdobywca Oscarów (zdobywał je także, gdy stał się scenarzystą i reżyserem) pojawiał się w studiu, każdy, kto podnosił słuchawkę, zdawał sobie sprawę, że musi surowo "prześwietlać" wszystkie telefony do Jasona. Na większość telefonów, nawet od najsłynniejszych gwiazd Hollywood, nigdy nie odpowiadano, a osoby obce zawsze były ignorowane. Ale Raven Winter zawsze łączono z Jasonem Coleem - i to bezzwłocznie. - Z przyjemnością porozmawiam z Jasonem, Barbaro. Ale może jeszcze nie mieć żadnych planów co do Darów miłości. Właśnie kończy montować Szmer fal, za trzy tygodnie pojedzie do Hongkongu, gdzie przez dwa miesiące będzie kręcił sceny plenerowe do Nefrytowego pałacu, a potem czeka go jeszcze jeden film przed Darami miłości. - Może więc upłynąć sporo czasu, zanim zdołam uspokoić Lauren Sinclair. - Tak. - Raven nie zamierzała upiększać prawdy, choć mogła to zrobić. Być może nigdy nie dojdzie do tego "uspokojenia". O ile znała Jasona, mógł chcieć wprowadzić zmiany. - Ale spróbuję porozmawiać. Czy coś ją konkretnie niepokoi, może podejrzewa, co Jason chciałby zmienić? - Czytałaś tę książkę? Oczywiście, że nie, pomyślała Raven, bez najmniejszego poczucia winy czy chęci usprawiedliwienia się. Była prawnikiem, nie agentem literackim. Włączała się do działania wtedy, gdy praca agenta - omawianie pomysłów, sposobu narracji, ocena jakości działania była zakończona i obie strony chciały zawrzeć umowę. Zadaniem Raven było wynegocjowanie ceny umowy, a potem opracowanie kontraktu. Nie znała Darów miłości, ale czytała kilka entuzjastycznych recenzji. Tłem tej książki o miłości była wojna w Wietnamie. Krytycy porównywali panoramę i ładunek emocjonalny powieści do klasycznych sag wojennych: Przeminęło z wiatrem, Casablanki i Doktora Żywago. I nawet ci, którzy woleli niepokoje i udręki typowe dla "prawdziwej" literatury, wynosili Dary miłości pod niebiosa pomimo ich szczęśliwego zakończenia. Raven nie miała wątpliwości, że to naprawdę wspaniała książka, co nie znaczyło, żeby chciała ją przeczytać. To w gruncie rzeczy romans. A Raven Winter nie czytywała

romansów. Może powinna? Nie, od tego nie będzie lepsza w swoim zawodzie. Raven Winter, doradca prawny, nie mogła być już lepsza. Wiedziała o tym dobrze, ale ten wewnętrzny głos przypominał o wszystkich jej przegranych i wszystkich jej wadach. - Nie czytałam - przyznała cicho. - Ale znam trochę treść. Akcja toczy się w Wietnamie, jest to historia miłości pomiędzy żołnierzem i lekarką chirurgiem. - Samem i Savannah - uzupełniła Barbara. Najwyraźniej nie tylko czytała powieść, ale -jak miliony czytelników - widziała w nich coś więcej niż fikcyjne postaci. Sam i Savannah tak jak Rhett i Scarlett, Jurij i Lara, lisa i Rick byli istotami mitycznymi, legendarnymi, nie zapomnianymi. Zakochali się w sobie, a potem musieli się rozstać. Odnaleźli się na krótko przed tym, jak Savannah urodziła ich córkę. W książce dziecko przeżyło, ale Lauren boi się, że w filmie będzie inaczej, że Jason zechce zmienić to szczęśliwe zakończenie na bardziej smutne. - W porządku. Zadzwonię do Jasona i spróbuję się czegoś dowiedzieć. -Raven zerknęła na złoty, wysadzany brylantami zegarek, który nosiła na szczupłej ręce. Za piętnaście czwarta, czyli za piętnaście szósta w Nowym Jorku. - Prawdopodobnie kończysz już pracę. Uświadomiła sobie, że to piątek, i dodała: - Właściwie kończysz tydzień roboczy. - Tak. Ale poczekam tu, dopóki nie zadzwonisz. Raven była zła na autorkę bestsellera. Dlaczego nie można zmienić zakończenia na bardziej autentyczne? Czy Lauren Sinclair spadła z innej planety? Co to za nieprawdopodobny świat Sama i Savannah? A może życie pisarki było naprawdę tak cudowne, jej romanse niczym nie splamione, nieskazitelnie szczęśliwe, zachwycająco doskonałe? Czy nikt nigdy nie powiedział do Lauren Sinclair: "Kochać cię, Lauren? Kochać ciebie?". - To trochę potrwa, zanim skontaktuję się z Jasonem, więc może ja zadzwonię do pani Sinclair? - Mam bilety do Metropolitan Opera - szepnęła Barbara. - Naprawdę nie będziesz miała nic przeciwko temu? - Oczywiście, że nie. - Nie będzie miała nic przeciwko temu, by powiedzieć pani Lauren Sinclair, że miłość nie zawsze kończy się szczęśliwie. - A jeśli nie uda mi się dzisiaj złapać Jasona, to też ją o tym zawiadomię. - Wspaniale. Bardzo ci dziękuję. Zaraz do niej zadzwonię i powiem jej, że się z nią skontaktujesz. Barbara podała numer Lauren Sinclair. Raven powtórzyła go na wszelki wypadek. - Co to za kierunek, dziewięćset siedem? - Kodiak, na Alasce. - Musi zrobić kawał drogi, gdy wybiera się na promocję książek. - Nigdy tego nie robi. Jest naszą najbardziej kasową autorką, ale nigdy nie była nawet w Nowym Jorku, a tym bardziej gdzie indziej. Nikt z nas jej nie widział, nie mamy nawet fotografii na okładkę. Raven ściągnęła brwi. To było zadziwiające. Stworzyła sobie bardzo wyraźny obraz autorki romansów, która miała tyle tupetu, by pisać szczęśliwe zakończenia, a teraz chce dyktować Jasonowi Coleowi, jak ma robić filmy. Była to olśniewająca wizja kobiety czarującej, a zarazem chorobliwie żądnej sławy, spodziewającej się, że zawsze będą jej rozściełać pod nogami czerwony aksamitny chodnik. 10 Raven wyobraziła ją sobie jako utalentowaną, a zarazem skupioną wyłącznie na sobie primadonnę. Nie spodziewała się pustelnicy. - Masz idealne wyczucie - powiedziała kilka minut później Greta, sekretarka Jasona. Właśnie pojawił się tu po raz pierwszy od tygodnia. - Był w montażowni.

Nasza klientka nie będzie zbyt szczęśliwa. Może Jason po prostu nie ma takich wspaniałych wizji. Barbara Randall mówiła mi.pewnie miałaby wyrzuty sumienia z powodu satysfakcji.Bohaterka książki. najkrócej jak mogła. Gęste. którą odczuwała. zawsze przekraczającą to. . Raven czekała. ciemne włosy są zmierzwione. . A ty po prostu wprowadzasz niewielkie przeróbki.Ale ja tu jestem pośrednikiem. gdy w grę wchodziły inne aspekty związku. że zadzwonię. Autorka romansów. Nie chciał poświęcać mu koniecznego czasu.Halo? Głos.Trudno.nie ogolona. ale niezbędne . że pani zadzwoni -odpowiedziała Holly. . W Hollywood jest pełno pięknych kobiet. Jednak ostatnio Jason całą namiętność kierował wyłącznie na swój film. zawracająca milionom czytelników głowy fantazjami o idealnej miłości ze szczęśliwym zakończeniem. że choć Dary miłości to jej powieść. powiem. są pełne energii. Podkoszulek i spodnie są luźne. Przypomnij jej. Poza tym to w gruncie rzeczy nie nasza sprawa. urzeczywistnienie wizji. jeśli chodzi o związki z kobietami. Powiedziałam Barbarze Randall. aż odezwie się uwodzicielski głos najbardziej seksownego mężczyzny Hollywood i zastanawiała się.. Przeciwnie.Właśnie skończyłam rozmowę z Jasonem Coleem.To Savannah nie przeżyje porodu. zmuszona znosić humory swej chlebodawczyni. Na zakończenie dodała: . . poprawiały się szybko. -Niewielkie. w końcu rodzi pani Sinclair obawia się.. jak może wyglądać w tej chwili Jason. Jason nie miał cierpliwości do więzi damsko-męskich. Lauren Sinclair to był jej pseudonim. .Cześć.Tu Raven Winter.Cześć. pełna wdzięku siła jego szczupłego ciała.I nie wychodził z niej przez cały czas. nieśmiały. do niekompetencji.uściślił Jason z wyraźną niecierpliwością. Chcę mówić z Lauren Sinclair. błyszczące żywym ogniem zadowolenia.. co mogli wyobrazić sobie inni. . film należy do mnie. co zechce z samym budynkiem. do autorki.Doskonale. . Nowy właściciel może zrobić. . Raven.Przypomnę jej to. Ale miał nieskończone zasoby cierpliwości. . kiedy chodziło film.Jestem przy telefonie. Chyba ma na sobie czarny podkoszulek. był cichy. przełączę cię. Raven pomyślała. Oczywiście nie był niecierpliwy w łóżku. Raven zdziwiła się.odpp son. przystojna twarz . ale i tak rzuca się w oczy zmysłowość. wyjaśniła mu. Krótko mówiąc.Z dzieckiem wszystko będzie w porządku . iż zechcesz uśmiercić to dzieci . miała właśnie zakosztować trochę rzeczywistości.zawsze wspaniałą. który odezwał się w słuchawce po pierwszym dzwonku. Tracił spokój.Jako tako. a pod ciemnoniebieskimi oczami widać sińce. dlaczego dzwoni. wyblakłe dżinsy i znoszone kowbojskie buty. . Jeśli będzie trzeba. Gdyby Raven nie czuła już do siebie nienawiści. . Jak tam Szmer fali! . Poczekaj chwilę. które oglądały Jasona po takiej nocy.że podobnie jak posąg z lodu nie jest godna miłości . Raven. że z kupnem prawa do sfilmowania książki jest jak z kupnem domu: tylko adres zostaje ten sam. lecz pani Sinclair i jej wydawnictwa. co wiedziała przez całe życie . gdyby okrutne odrzucenie przez Michaela nie potwierdziło na nowo tego. w którą wierzył . Trzeba jeszcze sporo cierpliwości. Ale w kobaltowej głębi oczu nie ma zmęczenia. że słaby głosik należy do sławnej autorki. ale nie wyczerpany bezsennymi nocami spędzonymi na zaspokajaniu namiętności. Bez wątpienia sekretarka Lauren Sinclair z trudem przeżyła ten dzień. do przedłużających się negocjacji. . Savannah. że on nie należy do ludzi cierpliwych. W każdym razie tak twierdziło wiele z porzuconych kochanek Jasona. . wybierając numer Lauren Sinclair na Alasce. Jason Cole wygląda jak mężczyzna nasycony.

Chodziła sześć kilometrów do miasta na zakupy i na pocztę.. Dziecko będzie żyć. kiedy była trzynastolatką. Nie mogła przystać na to. Ale Raven chciała. To było możliwe. .. że bardzo to pani przeżywa . jak gdyby właśnie zawiadomiła Lauren Sinclair.Czy może mi pani powiedzieć dlaczego? Chciałabym wyjaśnić te powody Jasonowi. to prawda. przeszywające odłamki . Przed siedemnastoma laty. ta jedna sylaba kipiała odwagą i nadzieją.Widzę. by oglądać po kilka razy filmy Jasona Colea. Ale ona jeszcze nie umarła. Rozpacz. Przez ostatnie piętnaście lat Holly Elliott nie wyjeżdżała z Alaski. Oglądała cuda Alaski i wyjeżdżała co roku do Barrow.. co proponowała Raven Winter.Pani Sinclair? Lauren? Jest pani tam? 12 -Tak.Tak. że ci przykro. ilekroć grali je w miejscowym kinie. ale. ale trochę bardziej odważny. towarzyszyło mu zimno jak ostre. a całkiem niedawno. Był to szept czystej rozpaczy. wystraszonym głosie pojawiła się nowa nutka. . palącego. które się w nim tliły.Jason uważa. spytała. Na początku. bardziej autentyczna. a jednak. W głosie Raven zaczął rodzić się pewien pomysł.Och.. co myślisz". . gdyby porozmawiała pani bezpośrednio z nim. by z nim porozmawiać. tylko wówczas. gdy Raven czuła ból. Lauren Sinclair przyjęła wiadomość z rozpaczą. żeby się z nim spotkać? W pierwszej chwili Holly chciała odpowiedzieć odmownie. Choćby czytelnicy najgoręcej pokochali Savannah. . że musi to zrobić. Jej głos brzmiał bardzo poważnie. Teraz chodziło o inną matkę.. że ta historia będzie ciekawsza. Mogła pojechać do Los Angeles. odległy głos autorki. . przepraszającym. 13 Zazwyczaj. mogę pojechać do Los Angeles. Teraz przepełniała ją beznadziejność śmierci.zaczęła spokojnie. po katastrofie "Yaldeza" wybrała się do Zatoki księcia Williama. dlaczego nie należy zmieniać szczęśliwego zakończenia jej książki. Ale chyba lepiej by było. bo po udręczonym szepcie nastąpiła cisza. Misja Raven była skończona. Nadal był słaby... .Powiedz jej. nie. lecz bez protestów. Raven nie czuła już żadnej przyjemności z tego. nie potrafiła uratować życia ukochanej matce. Czy zgodziłaby się pani przyjechać do Nowego Jorku. "Pożegnaj się z Lauren Sinclair -usłyszała głos wewnętrzny. Ten żar pochodził z serca.Czy pani też będzie na tym spotkaniu? Pełne nadziei słowa Holly poruszyły coś bardzo głęboko ukrytego w Raven. Przed chwilą to słowo.Potem. A nawet bardzo rzadko. którą trzeba ocalić. opuszczała bezpieczną samotnię swego domu. I Holly wiedziała.. ale nie mów głośno. wymamrocz kilka komunałów. z rozpalonych do białości płomieni.. by pomóc w oczyszczaniu morskich ptaków i wydr z ropy naftowej. kiedy było to absolutnie konieczne. . jak gdyby decyzję. w 1989 roku. że Savannah umrze.-Tak? W oddalonym. Niebezpieczny i niemądry. i może szok. . Ale jednak go opuszczała. lekko ożywiony nadzieją. . że ma zniszczyć tę nadzieję. wymyśloną. uznała za nieodwracalną. gdy wreszcie odpowiedziała na pytanie Raven. ze słabą nadzieją. jeśli bohaterka nie przeżyje porodu.. tak beznadziejny jak zrozpaczony. coś bolesnego. Raven zignorowała tę rozsądną radę. że zmarła kochana przez nią osoba. żeby spotkała się z Jasonem Coleem i wyjaśniła mu. i po to. Ale przecież w rzeczywistości tej śmierci nie było. jak gdyby w istocie już umarła. Powiedziała głosem łagodnym.. przez pierwsze pięć lat na Alasce prowadziła niemal awanturniczy tryb życia. pozostawała postacią fikcyjną.

że Jason z pewnością zabije ją.Jason tak szybko przerzucał kartki kalendarza. Przetwarzając je. stanie w obliczu dramatu życiowego .. cięższym od poprzedniego i niezwykle wymownym. będę tam . tuląc dopiero co urodzoną córeczkę.Dobrze. nareszcie pokazałaby im wszystkim! "Kochać cię. . czemu nie? Uwielbiam spotkania z rozwścieczonymi autorami.. ale nie było w nim ani śladu lęku o film. Pomyślała z ironią. Istotnie. że wprowadzi wszystkie niezbędne zmiany do jego harmonogramu. żebym to ja wybrał termin? Naprawdę nie mogę teraz rzucić wszystkiego. Po prostu myślałam. Pozwól.. co ktoś powie. Teraz Lauren Sinclair prosiła Raven o pomoc.lodu.Ona wcale nie grozi. Po długiej chwili pełnego napięcia milczenia usłyszała cichy. będzie szeptał jej ze łzami w oczach wszystkie uroczyste.To spotkanie sama wymyśliłaś? 14 Raven odpowiedziała westchnieniem. . a w jej słabym. "Chicago" napisane było jej eleganckim charakterem pisma w poprzek soboty i niedzieli.i przegranej. To słowo biło prosto w oczy. który tak wiele wycierpiał.Powinnaś być po mojej stronie. zanim film zostanie ukończony? zapytała chłodno Raven. mało prawdopodobne.Były już przypadki. że czasem nie mogła wyczuć jego bicia. tak ciasno w nim zamknięte. . wspierając się na ramieniu ubranego w smoking Michaela Andrewsa. Antyreklama przyciąga publiczność w takim samym stopniu jak pozytywne recenzje.I pomogę ci. żeby widzowie zignorowali film Jasona Colea . .. Westchnęła cicho. przy poniedziałku dwudziestego siódmego natknęła się na kolejną uwagę. Rozpoznano by go natychmiast.W porządku. Niezależnie od tego.obiecała Raven. by opuściły ten katastrofalny weekend i przeszły do następnej strony kalendarza. Ma miliony czytelników i jeśli zechce sprawę rozdmuchać. Rzeczywiście. największy dar namiętności. . rozżarzając pełne udręki wspomnienie.droczył się z nią. Raven? Kochać ciebie?" Raven zmusiła swoje myśli i palce.Wydaje mi się. radosne słowa miłości. . kruchym głosie było coś zadziwiającego. w którym grał także główną rolę. obroniła ją. ale stanie się jeszcze bardziej zniewalająca. . Jego głos przepełniała pogarda dla Lauren Sinclair. który zamierzał nakręcić. że autorzy polecali swym fanom. nie zawiodę. że zerknę w kalendarz. dwudziestego siódmego? Również Raven przerzucała kalendarz długimi. Z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu Lauren wierzyła.zwłaszcza taki. przyjdzie tu i ją udusi. że każdy termin będzie dla niej dogodny . jak gdyby ryła je w kamieniu. Przypomniała sobie kruczowłosą dziewczynkę. . Już stworzona przez Lauren postać Sama była niezwykła. A potem. . .. która stała się już nieaktualna: "Pawilon Dorothy Chandler. czyżbyś zapomniała? . co zrobiła. Było to przyznanie się do winy. Co takiego! -Nie sądzisz.powiedziała Raven. który tak rozsławił Jasona Colea. Jak tylko powie mu. smukłymi palcami. starała się z góry uczynić ten weekend pamiętnym. że Raven jej pomoże.Tak. myśląc równocześnie. Raven. że w ciągu kilku sekund przebył piętnaście dni. gdy mężczyzna. pragnącą rozpaczliwie. stanowiło wyraźny i niewątpliwy symbol jej głupoty . . godzina . Ale pytanie Lauren Sinclair sprawiło. zanim dojdzie do tego spotkania. jej serce było tak pokryte lodem. byłby to widok godny zapamiętania: oto wchodzi do Cesarskiej Sali Balowej w hotelu "Fairmont".śmierci Savannah.. że tlące się węgle buchnęły płomieniem.. Jasonie . . gdy dotarła do weekendu poprzedzającego ów poniedziałek.Czy tym właśnie grozi? .wtrącił Jason. Ale tutaj. którą niegdyś była. Ale czy będziesz miała coś przeciwko temu. by choć jedna osoba pomogła jej.stwierdziła Raven. że jej nie zawiedzie. wszyscy byliby okropnie przejęci.Co powiesz na lunch w poniedziałek. że warto uśmierzyć jej obawy. Zatrzymała się gwałtownie. by nie oglądali filmu. niski i seksowny śmiech.. pokochała.

Porozmawiam z Lauren i dam znać Grecie. usłyszy plotki i mógłby być trochę niezadowolony.powiedziała. Nawet kiedy była umówiona. Stosunki łączące ją z Jasonem były zawsze bardzo życzliwe i niezwykle opłacalne. 15 . jak zwykle. bardzo silnym przeciwnikiem w walce o kasy biletowe.. w posiadłości należącej do reżysera i producenta Michaela Andrewsa. . "Nigdy nie miałaś z nikim intymnego związku kpił wewnętrzny lodowaty głos.Według mego kalendarza dwudziestego siódmego jest rozdanie Oscarów . a ostatnio w Beverly Hills. że nic mu nie powiedziała. Naprawdę przykro mi z powodu Michaela. Michael Andrews. ale nawet w najmniejszym stopniu nie miały charakteru intymnego. proponował lunch na to popołudnie. Mały. W zamian za to. w Santa Monica z doradcą podatkowym. jak gdyby miała zamiar spędzić ten dzień w jednym z luksusowych salonów piękności na przygotowaniach do najbardziej uroczystej gali w Hollywood. zgodziła się chętnie. znużył się jej chłodem. . by towarzyszył jej do Chicago w weekend poprzedzający najważniejszy w Hollywood wieczór. gdzie gromadziła nie noszone w danej porze roku ubrania. wchodząc do śnieżnobiałego salonu.Mnie też.Przykro mi. Jasonie . by wrócili pierwszym samolotem w niedzielę rano. ze względu na ceremonię.Tak bywa . z jednym z najbardziej wpływowych agentów. który kiedyś szaleńczo jej pragnął. Było to po prostu . Przez pięć lat domek w Brentwood był raczej przechowalnią niż mieszkaniem.Tak. co mu zdradziła.pomyślała ponuro Raven.Raven zawahała się.powiedziała cicho.00 (limuzyna o 16. którego Bez ostrzeżenia otrzymało siedem nominacji. Miejscem 16 służącym za przechowalnię dla samej Raven w przerwach pomiędzy okresami namiętności po tym. . . A teraz Jason Cole.I tego dnia wszyscy mają wolne? Jason pytał tak. gdy mężczyzna. chciał wrócić z Chicago w niedzielę rano.Dobrze.Dziękuję.45)". Raven zatrzymała się przy księgarni na Wilshire Boulevard i kupiła egzemplarz Darów miłości. . miejscem.To całkiem świeża historia. Jason zignorował aluzję do Michaela Andrewsa jako swego wroga. Bardzo trudno było przekonać Michaela. żadnej indywidualności.odparła w końcu bezbarwnym tonem. a ona nie znalazła sobie jeszcze kogoś nowego. Dziesięć minut później była już w domu. . . rezygnując z bankietu przewidzianego na godzinę jedenastą. że pójdzie na tę ceremonię z Michaelem. "Wygląda jak wnętrze lodówki" . nie planowała żadnych zabiegów upiększających. Ale przez większość czasu mieszkała gdzie indziej: w Topanga Canyon z aktorem.Nie. Ten poniedziałek byłby dla niej dniem pracy. ale gdy tylko oderwie się od pracy nad Szmerem fal. którego ostatni film zdobył pięć nominacji do Oscara. W domu. Rzecz jasna Jasonowi nic do tego. miewałaś związki seksualne.W każdym razie odpowiada mi lunch w poniedziałek. czego sobie życzą. w Malibu. którzy pragnęli twego doskonałego ciała. . w chacie nad morzem w Golony. która miała odbyć się w Hollywood w poniedziałek wieczorem. Skupił się natomiast na znaczeniu tego. . W jej domu nie było kolorów. .18.. Michael był po prostu rywalem. Jadąc ze swego biura w Alei Gwiazd do parterowego domku o dwóch sypialniach w Brentwood. słysząc nieoczekiwaną łagodność w jego głosie. . a ty zawsze tak chciałaś ich zadowolić.Ty i Michael nie jesteście już ze sobą? Nie miałem o tym pojęcia. lecz drogi domek w prestiżowej dzielnicy był oficjalnym miejscem zamieszkania Raven przez ostatnie pięć lat. zrobić wszystko. Było wielu mężczyzn. . ciepła. mnie to odpowiada .A tak na marginesie: przestałam już sypiać z twoim wrogiem. Raven zmarszczyła czoło. żeby tylko cię pokochali". powodowana głęboką wdzięcznością.

To była ponura myśl. że tak bardzo jest zmęczona. gdyż musiała wcześnie zatelefonować na Wschodnie Wybrzeże. którą sobie złożyła w wieku dziewięciu lat. chwilę po tym. jak wszystkie myśli o planach. Raven wzruszyła szczupłymi ramionami. ponieważ obawiała się fiaska. gdy po raz pierwszy przeczytała ten poemat.. Oczywiście nie miała cudownego uczucia. jej ból. przekraczającego wszelkie oczekiwania. kiedy umysł zaprząta niedawne echo czyjejś pogardy. Raven chciała się zmienić. Była strasznie wyczerpana. dotrzymywały jej kroku. tym razem na stałe. że może udałoby się jej wreszcie zapaść w sen.. jak Michael wrócił do domu po siedmiu tygodniach spędzonych na planie filmowym w Madrycie. że rodzi się na nowo. Och. pełna rezerwy. czekały za rogiem. ciężej niż poprzednio. Raven poczuła dreszcz bólu. gdy doń docierała. szmaragdowozielony dywan. Nieważne. Były żałośnie zaniedbane i porośnięte wybujałymi chwastami. słabsza. Po chwili jednak znowu poczuła przytłaczający ją ciężar.. Starannie pielęgnowany przez ogrodników trawnik wyglądał jak soczysty. by skończyła z nimi na zawsze. zamierzając w ten sposób zrzucić brzemię myśli. Ale poddanie się kuszącej perspektywie snu nie pasowało do stylu życia zdyscyplinowanej Raven Winter. W taki sposób nie przetrwałaby. Czasem nawet były od niej szybsze. postanowiła teraz pobiegać.. Ponieważ opuściła dzisiaj poranny jogging. że te najnowsze echa budziły inne. ale wciąż bolesne. ani dawnej ufności.. "Kracze kruk: już nigdy więcej" . . być ciepła.. 17 Nieważne. Aż wreszcie nieoczekiwanie przywitały ją własne. Przez jedną kuszącą chwilę myślała. długi. Masz na imię Raven? Raven? Czy to nie nazwa ptaka. jak sprawne jest jej szczupłe ciało. ale rabaty kwiatowe stanowiły obraz nędzy i rozpaczy. że cierpiący pisarz kontaktuje się z nią spoza grobu. Miała kiedyś ogrodnika.gdyby brała pieniądze za swoje usługi. kiedy nie pokazywał się wśród ludzi. brzydkiego. by pój ść od razu do łóżka. ale dawno odszedł na emeryturę. czarnego ptaka śmierci? Jak sęp. . pozbawiony marzeń. Oderwała błękitne jak niebo oczy od białej surowości pokoju i spojrzała na barwy za oknem. A w dodatku teraz bystry mózg Raven wymęczyły trzy noce dręczących wspomnień bez odrobiny snu.Zanim sąsiedzi zaczną narzekać". kiedy ból będzie zbyt wielki. że czeka ją następny olśniewający sukces. Od trzydziestu trzech lat jej pokryte lodem serce z trudem walczyło o życie.pomyślała. kolejnego dowodu.lodowato sterylne miejsce. a nie wynajęła drugiego. Nieważne. Prawdę mówiąc. Ścierwniku? Czy to wazelina? Smalec? Chodźcie szybko zobaczyć. które ruszyły przed trzema dniami.i zdawało się. Jeszcze raz Raven Winter musiała zaczynać od nowa. Co to za śluz na twoich gołych nogach. uroczysta i pełna udręki obietnica. odległe. do posiadłości w Beverly Hills. że niebezpiecznie jest biegać po San Vincente. wypełniające całe życie. iż lada dzień przeniesie się. jak bardzo się o to starała. Wrono? Nie masz pończoch? Czy twoja matka-dziwka nie może ci ich kupić? Mogłaby. i daje jej pozwolenie. bo głupio wierzyła. Albo ścierwnik. że niezdolna jest do prawdziwej miłości. Nieważne. gdzie przebywał lodowy posąg. Był pachnący. Pewnego dnia. Choćby najszybciej biegła.napisał Poe . miękka i czuła. by go dłużej znosić. czym sęp posmarował swoje chude nogi! Po co ci to. jasny wiosenny wieczór. rozumiejąc jej ciężkie położenie. Była tak zmęczona. dawno temu wypowiedziane słowa. byłaby bogata! Te okrutne przytyki towarzyszyły jej przez całą siedmiokilometrową trasę joggingu. odmładzający i zapewniający odpoczynek. nie osiągnęłaby sukcesu zawodowego. "Muszę znaleźć ogrodnika . Ale po każdym zerwaniu stawała się coraz bardziej czujna. wiesz o tym . za każdym razem było jej trudniej.

. Prawdę mówiąc. i niezmiennie powodem tego była matka dziewczynek. Nick wiedział. Komplet od Ellesse.i radosnego . którymi zamierzał ją obrzucić! Górował teraz nad nią. nawet do joggingu. Ale tym. która wybiegła niebacznie na środek jezdni. a na jego usta cieszyły się jeszcze ostrzejsze słowa. nie mógł widzieć jej twarzy. gdy tylko kilku centymetrów brakowało. że zdaje sobie sprawę z jego obecności. Sama uroda.zyska w końcu kontrolę nad swym życiem. jedwabiste włosy.. pod wpływem adrenaliny. ocierając sobie skórę na dłoniach i kolanach przy zetknięciu z twardym betonem. którego dotrzymał. Spójrz na mnie. czarne. Nadal klęczała na samym środku jezdni. Posłuchała tego bezgłośnego rozkazu. choć odrobinę uczciwości. Stalowoszare oczy Nicka przesunęły się z jej pochylonej głowy na ubranie do joggingu. który niebo przybiera po śnieżnej zamieci. która o mało nie uczyniła z niego zabójcy. drżące wargi i wydatne. by się uwolnić. Gdyby Nicholas Gaunt znacznie nie zwolnił. nawet tak zachwycająca. były jej oczy. Nick oczekiwał arogancji ze strony pięknej kobiety. o tym rzadkim. opaski na głowę i skarpet. Jednak pomimo blasku oczy te nie miały migotliwej pogody takiego nieba ani jego oślepiającej niepokorności. jak gdyby jezdnia była odpowiedzialna za jej głupi upadek. ubierającej się u Ellesse. Spodziewał się gniewnego spojrzenia wyraźnie mówiącego. Nick wiedział wszystko o bogatych. aby przeniosła wzrok z twardej jak kamień nawierzchni na jego twarde jak kamień spojrzenie.. bojąc się. wart kilkaset dolarów. Ponieważ głowę miała pochyloną.. wyszukane przekleństwa i malownicze inwektywy kipiały mu w ustach. szafirowym odcieniu. które wymknęły się spod pastelowej opaski na karku. by pieścić lśniącymi lokami idealną twarz. że jego ciężarówka zostanie stuknięta od tyłu .. nawet jeśli to one zawiniły. Nicholas Gault przyrzekł sobie. zmysłowe. nigdy. Nick postanowił nie oszczędzać kobiety. że nigdy nie będzie kląć. że wini go za to. zanim skręcił w prawo z San Vincente w Barrington. Jasnoniebieskie. Prawdę mówiąc. złożony z szortów. które nosiła. tylko czasami. usiłując odparować jego natarcie. ale głowę nadal trzymała pochyloną. Ale Nick zdołał zatrzymać się ze zgrzytem hamulców.obowiązku wychowywania dwóch córek. Zaskoczona i przerażona odskoczyła i upadła. milcząco rozkazywał jej. nigdy więcej. Ale teraz. podnosząc twarz ku jego gniewnym i pogardliwym oczom . 19 . Mógł całkowicie zignorować jej pełne. fałsz. Podejmie trzeźwą i nieodwracalną decyzję. Nick był całkowicie uodporniony na urzekającą władzę takiej urody. gdyby nie miał błyskawicznego refleksu i gdyby zawahał się przez ułamek sekundy. Głośny hałas wyrwał z samobójczej zadumy czarnowłosą kobietę. jeśli chodziło o takie kobiety: które musiały mieć markowe ciuchy. To nie jej nadzwyczajna piękność zamknęła mu usta. Znał aż za dobrze jej zdradliwość i. w odcieniach błękitu i delikatnego różu.. by lśniący zderzak zetknął się z kruchym ciałem. Pewnego dnia po prostu powie: już nigdy więcej. że był ekspertem. przynajmniej na głos. i które nigdy nie poczuwały się do odpowiedzialności. Miej choć trochę odwagi. samolubnych kobietach.a Nicholas Gault nie przerwał milczenia. przeklinał jedynie w duchu. Deandra. 18 W chwili. Wpatruje się gniewnie w nawierzchnię. co się zdarzyło. czego nie mógł zignorować. gdy podjął się poważnego . Wzgarda zaczęła mieszać się z gniewem. jak rzeźbione kości policzkowe.. Było to przyrzeczenie. koszulki.mógłby ją potrącić. co powstrzymało gniewne słowa Nicka. można by powiedzieć. Nick natychmiast wyskoczył z ciężarówki i wściekły skierował się do kobiety. której beztroska omal nie doprowadziła do katastrofy. zyskać współczucie.. nie powstrzymałaby jego gniewnych słów.

Prawdopodobnie mogłaby przejść półtora kilometra do swego domu w Brentwood.Dobrze . .Czy ma pani w domu bandaże? .. Wiedziała. Ja. lecz jakieś trujące . jak i opanowanie.zastanawiał się Nick. jak tylko przyjąć jego propozycję. i gdy stał nad nią z drapieżną czujnością pantery gotowej do skoku. nie. schylił się ku niej. a może i nawet lepiej. .niemal zabójcze . "Co to ścieka po twoich chudych nogach..Dzień dobry . gdy zobaczył jej mocno pokaleczone kolana. Teraz jednak sięgnął po delikatne. Miał włosy równie czarne jak ona.. . Strach Raven był całkowicie uzasadniony. Od razu zauważyła. że ją uderzę?" To prawda.. że ją wyśmieje.Jestem cała i zdrowa? . a straszliwy ból znosisz w godnym milczeniu?" W tej chwili była Śnieżką. szczupłych udach. .myśli. . a gdy znowu przeniósł wzrok na jej twarz.Więc zawiozę panią do domu.wyszeptała.. zanim porzucił ten plan. . gdyby ją potrącił. Po prostu całą siłą woli usiłowała stłumić krzyk bólu. że ma zaciśnięte zęby.Bardzo przepraszam .Nic się pani nie stało? . białe dłonie. . podnosząc się. wcale nie. nie muszę iść do szpitala.zapytał. Gdy odwrócił jej dłonie ku górze. To człowiek silny jak stal. a gdy to zrobił.uśmiechnął się łagodnie. które tak ją zaprzątnęły. Nie sposób tego stwierdzić. która ubierasz się tak. . . W porządku. że mogła zginąć? Czy naprawdę uważa. że z rezygnacją przyjmuje jego wściekłość.Kim jesteś ty. Nick zmarszczył czoło.. jak gdyby wygląd był sprawą najważniejszą? Która oczekujesz jedynie gniewu ze strony mężczyzny. dopóki nie zmyje się krwi.otoczyła ją w pasie. aby odsłonić poszarpaną skórę. że byłoby lepiej. To ona spodziewała się. . czego dowodził błysk jego szarych oczu. bez wątpienia widziała jego gniew. że również kolana ma pokaleczone. Jedna z nich podtrzymała jej łokieć. kiedy zobaczył jej strach. ale. że skrzyczy jąza taką nieostrożność. cofnęła się z lękiem. Nick poruszył się. z wdzięcznością powitałabyś śmierć. że leżała taka skulona.odezwał się łagodnie. spostrzegł to samo spojrzenie. że człowiek ten kipi gniewem. i przez chwilę. pogardliwych spojrzeń. zobaczył mnóstwo krwi.Nie...ustąpił Nick. druga . jak gdyby była przyzwyczajona do pogardy.Dziękuję . gdyby jązabił. a nawet istotnie na nią zasługiwała.powiedziała cicho. ale bała się ciekawskich.Ale zobaczył coś zupełnie innego. zamyśliłam się. W mrocznych cieniach jej jasnoniebieskich oczu krył się jeszcze inny komunikat najbardziej zadziwiający i niepokojący. Nie zranił ją zatruty kolec. I natychmiast wsparły ją jego ręce. że wszystko byłoby w porządku. .Lepiej zabiorę panią do szpitala.Ja. że ją zwymyśla. które przywitało go poprzednio: zaskakujące przekonanie.Nic mi nie jest. "Kim jesteś? . Naprawdę. Nie wpatrywała się gniewnie w powierzchnię jezdni ani nie zastanawiała się. Ścierwniku? Krew?" . gdyby nie zdołał zahamować? Nick chciał kiedyś usłyszeć odpowiedzi na te pytania. silne i łagodne. na jakie zasługiwała. . że wtargnęła bez zastanowienia na jezdnię. Nad czym? Nick chciał poznać odpowiedź na to pytanie i na inne. Raven wyczuwała zarówno jego siłę. dziękuję panu. Wydawało się. Jak gdyby chciała powiedzieć. "Co ona sobie myśli? . by powstrzymać słowa. 20 . Czy naprawdę nie obchodzi ją. Raven nie pozostawało nic innego. Nic dziwnego. jak przerzucić na niego winę. Może opieka lekarska istotnie nie była jej potrzebna. Obawia się. że zamierzał zaatakować ją słowami. akceptuje ją. które pokaleczone spoczywały nieruchomo na jej obnażonych. której śnieżnobiałą skórę plamiła czerwień krwi. jeszcze bardziej niepokojące.Och.zastanowił się z niedowierzaniem Nick. a jego szare oczy płoną pogardą.

że nic się nie stało pańskim kwiatom. oczy Raven padły na ładunek. ale żadna z nich się nie przewróciła. ale rozkazujące słowa znów ją zaniepokoiły. Piękne. jak niebezpieczne jest bieganie po ruchliwych ulicach Los Angeles. ale nie miała jeszcze dość energii. kto je wysłał . w okolicy Los Angeles. które oderwała od pokaleczonych i zakrwawionych dłoni. że dowie się. od piętnastu lat. trudno będzie nimi coś zrobić. -Nie -powiedziałNick. że nie trzeba pani zawieźć do szpitala. wejdę do środka i wezmę portmonetkę. zanim się odezwała.zapewnił ją. Michaelu!" . który mógł wyjaśnić wiele spraw: śnieżną biel jej skóry. spokojnym głosem doradcy gwiazd.Żeby zwrócić panu za bandaż. Były tam krzaki róż. błękitne oczy. gdy biegała. i kiedy spojrzała na swoje dłonie stanowiące wymowny dowód. a nie lodu? "Ale ja jestem z ciała i krwi. i z pewnością tłumaczyłby stosy kartonowych pudeł. Teraz mówiła chłodnym. Gdy Nick podprowadził ją do swej ciężarówki. -Po co? . żeby się tym zająć. Zamierzała dopilnować. że odwróciła wzrok. I wiedziała. które były takim bolesnym symbolem jej wad. skąd przyjechała i jak jej się podoba Los Angeles. jej brak świadomości. że jego spokojne. gdy oderwała wzrok od kartonowych pudeł. że odpowiedź na jego pytanie będzie prosta i łatwa. które zostawiła w jego posiadłości. powiedziała cicho: . umieszczony w tyle. Może to. że Śnieżka jest sama w nowym mieście. A teraz okazało się.ale mieszkam tutaj. Może miejsce w szafie ściennej było mu już potrzebne dla innej. z radością na nie odpowiem. takie zainteresowanie widniejące w stalowych oczach. były zaskoczone i niepewne. Wiedziała. Zanim ugięła pokaleczone kolana. Najpierw tam wpadniemy.wyszeptała . kobiety. nie mogąc dłużej znieść jego okrutnych słów. namiętnego.Dziękuję . zawodowo zajmując się sprawami pieniężnymi. Więc dlaczego nie miałbym pani pomóc? Chcę też być pewny. istotę z krwi i ciała. . Czy pani dopiero się tu wprowadza? .Dopóki nie będzie pani miała opatrunku na rękach. Samotna i strasznie smutna. jak ludzka i krucha jest w rzeczywistości. Soczysty. które zagracały ganek.powiedział w końcu. odgrywającej rolę "pierwszej naiwnej". Uznał.Mieszkam w Los Angeles przez całe życie . kruczoczarne pukle zatańczyły. Upłynęła chwila. . że tylko przechyliły się nieco przy gwałtownym hamowaniu. że choć ich związek trwał ponad dwa i pół roku. zatrzymując ostrożnie ciężarówkę przed podjazdem jej domku w Brentwood. dodał w formie wyjaśnienia: . co wypisywały brukowce o namiętnym romansie sławnego reżysera i zmysłowej hiszpańskiej aktorki. pełnych pogardy i lekceważenia. Kiedy zobaczył. Jej słowa wywołały u niego takie zdziwienie. kolorowy. co zawierały -ubrania i resztę rzeczy. -Nie zwróci mi pani pieniędzy ani nie wejdzie sama do środka. by odesłano jej rzeczy. gdzie zimy są długie i pozbawione słońca. Ale jego pytanie wywołało jak gdyby paroksyzm bólu.Jeśli nie ma pan nic przeciwko temu. gdy potrząsnęła przecząco głową. pachnący dywan z wielu róż tak ciasno upakowanych.spytał Nick. Michael dał jej tylko trzy dni czasu. .Michael. które pojawiły się w jej domu w czasie.Nic nie szkodzi . 21 Raven wpatrywała się w pudła. Nick sądził.Jedwabiste. To był logiczny wniosek.załkało serce Raven. . .Niedaleko jest apteka. było prawdą? Może znalazł sobie kogoś ciepłego. by zrobić wielki krok i wejść do kabiny ciężarówki.Cieszę się. kiedy uciekała trzy dni temu. jak gdyby właśnie przybyła z miejscowości. -Jeśli ma pani jakieś pytania. . która spędzała życie. to proszę poczekać.

zareagowałaby przynajmniej cieniem uśmiechu na niezręczną. . Nie miała wyboru. Bo jest też ojcem. że ma słuszność. by dowiedzieć się wszystkiego o Śnieżce. co miało się właśnie zdarzyć. a ukończone ostatnio "EdenAspen" i "Eden-Carmel" dopełniły do czternastu jego kolekcję małych luksusowych hoteli. I dowie się kiedyś.. Ale na razie. bez żadnej zarozumiałości.A więc mogę wejść do środka? .. dwie urocze dziewczynki. Klucz był w prawej przedniej kieszeni jej różowych szortów. że tak się waha. które musiał chronić. Ale praca.spytał Nick. gdy wymyślił urządzenie do ćwiczeń gimnastycznych naśladujących pracę w ogrodzie. i jakiś niemądry. chciała też zwrócić mu pieniądze za bandaże. nagle gorąco zapragnął uwierzyć. . Potem pojawiły się hotele "Eden". Czy bez takiego wahania pozwoliłaby mu wejść do domu.nie teraz. oraz ciężarówkę wypełnioną różami. Musiała pozwolić.To prawda. otoczonych wspaniałymi ogrodami.Jestem ogrodnikiem.. tak bardzo niebezpieczny impuls sprawił. by jej pomógł.. że zapragnęła zaufać jego zaskakującej delikatności. a nie z pogardy dla prostego człowieka. który dokonał ważnego wyboru w życiu. czy go zaprosić do wewnątrz. Wiedział też. przekształciła się w coś zupełnie innego. . gdyby okazało się. że jest kimś bogatszym. jeśli wziąć pod uwagę jego dżinsy i roboczą koszulę. nim cum laude ukończył wydział architektury terenów zielonych. Jej pokaleczone i okrwawione ręce sprawiły. co robił. Ojcem. aby to. lepszym niż ogrodnik? Czy ta piękna kobieta. że jest inaczej. że niemal każda kobieta. Nick uśmiechnął się. który zna się na pokaleczonych dłoniach i kolanach. które sam projektował. że jest pan ogrodnikiem. że nie mógł z niej wypaść podczas biegu. Rzeczywiście to prawda. Ale to był dopiero początek. niech myśli. która nosiła stroje Ellesse podczas joggingu i miała dom w jednej z najdroższych dzielnic Los Angeles oraz zielonego jaguara na podjeździe. Nick podążał wzrokiem za jej spojrzeniem. A gdyby tak powiedział Śnieżce. o jego zawodzie. Miał dwie córki. że była całkowicie bezradna. . ale Nick poczuł przypływ irytacji. a jednak intrygującą nieuchronność tego. jeszcze nie w tej chwili. których wrażliwe młode serca zostały już raz złamane przez samolubną kobietę dbającą tylko o wygląd i pieniądze. Było to jednak ryzyko. że był ogrodnikiem. że uznałaby trzydziestosześcioletniego ogrodnika za człowieka. położonej na wzgórzu w Bel Air? Czy jej piękne błękitne oczy rozbłysłyby szczęściem? Stałyby się uwodzicielskie? Czy nagle zaprosiłaby go z radością do swego wspaniałego domu? Nick zapragnął nagle. nawet tak poraniona. Nie mogła nawet nacisnąć klamki. .Gdzie jest klucz? . Nicholas Gault był jeszcze w collegeu. Śnieżka uznała go za ogrodnika.Nie jestem lekarzem . dbała przede wszystkim o pieniądze i wygląd? Nick miał nadzieję. To był logiczny wniosek. Prawdę mówiąc. . Wiedział. dla którego szczęście córek jest najważniejsze . co chce.Ogrodnikiem. Nick pragnął w to wierzyć. rzecz jasna. Czy jest pan także lekarzem? Jej głos był cichy. kiedy przecisnęli się przez labirynt kartonowych pudeł i dotarli do frontowych drzwi. gdy studiował w collegeu.Tak.czarująco piękna. tak głębokiej. na które po prostu nie mógł sobie pozwolić . jakie miał na sobie. . Ten rewolucyjny wynalazek zmienił go w milionera na długo przedtem. a głos wewnętrzny mówił mu.znacznie bardziej ważne od tego pragnienia. która ongiś pozwalała mu zarobić na życie. co ona o tym myśli. że może jej wszystko powiedzieć o sobie. że jest właścicielem i dyrektorem "Eden Enterprises"? I że róże wypełniające ciężarówkę przeznaczone są do jego posiadłości.. obojętny. że jest równie przystojny jak ona . a nie je zmarnował. dopóki nie będzie całkowicie pewien.powiedział.Myślałam. za jakiego go uważała. proszę. wynikało z jej nieśmiałości. by nie miało dla niej znaczenia.

Gdy Nick starannie uregulował temperaturę i siłę strumienia wody. rzecz jasna. jak to wygląda . Ale gdy przytrzymał jej ręce i razem je obejrzeli.Już jest lepiej. na ich twarzach pojawiła się ulga. . zachował to dla siebie. czemu tak na niego patrzy. czarne rzęsy niczym malutkie wachlarzyki zasłoniły z trzepotem jej niezwykłe. Będzie mogła rozpiąć sobie szorty i rozwiązać sznurowadła.Ale Śnieżka nie uśmiechnęła się. że pomysł z prysznicem. przekręcić kurki w prysznicu i oczyścić otarte kolana. kierowany tą samą logiką. zanim będzie mogła używać dłoni. klucz jest w tej kieszeni. rozkoszując się ogromnie jej bezbronnością i swoją przewagą. Zaakceptowała po prostu konieczność tego dotyku. że mieszkam tu od pięciu lat i nie pofatygowałam się wprowadzić żadnych upiększeń". Jego szare oczy nadal były poważne. Wiedział. Dłonie Raven były otarte do żywego mięsa. Ale skóra została z nich usunięta z niemal chirurgiczną precyzją. Wyczuł jednak.a potem zmieniłby to w coś nieprzyzwoitego. jak mu się zdawało. Ta myśl przyszła mu już do głowy wcześniej. blada skóra Raven napięła się na kształtnych kościach policzkowych. z pożądliwością oczekując tego kontaktu ..W porządku . a nie chropowata nierówność jezdni. co sprawiłoby. Gdy krew zaczęła spływać wolno do zlewu. -Nie. która sprawiła. że Raven poczuła dreszcz wdzięczności. Wyjął klucz. jak gdyby zrobił to ostry jak brzytwa nóż. -Nie uwierzyłby.Może powinienem zrobić pani drinka? . . które pokrywała wcześniej krew. Nie chciał zrobić nic. pomógłby jej dokładniej oczyścić i odkazić skaleczenia. zimowego domu. Weszli do kuchni. Nick chciał zasugerować.Myślę. że właśnie się wprowadzam -przypomniała sobie Raven. że czułaby się jeszcze bardziej bezbronna czy zaniepokojona. Każdy z wielu mężczyzn. Nie było tam -jak się obawiali . Oczywiście minie sporo czasu.. że zrezygnował z zaproponowania jej. Do diabła. Spodziewała się.powiedział cicho. a zamiast rumieńca jej śnieżnobiałe policzki okryła jeszcze większa bladość. a potem. ale Nick nie wykonał najmniejszego ruchu. które należałoby oczyścić. gdy okryłaby się ciepłym płaszczem kąpielowym (o ile taki miała). z rezygnacją. by wzięła prysznic. 24 "Uważa. że to by pani pomogło. a oczy -zamknięte. Ale najwyraźniej cierpiała i potrzebowała znieczulenia.. kiedy wchodziła do lodowato białego. Przecież pomimo wszystko był dla niej kimś obcym.. Następnie ostrożnie założyłby na jej śnieżnobiałą skórę śnieżnobiały bandaż. Przez długą chwilę trwało milczenie. jak on. ale odrzucił ją. który jej sprawi.. . oczyszczając skaleczenia zwilżoną gazą. błękitne oczy. podstawiła pod nią ręce. bojąc się tak samo. ale delikatne palce.Naprawdę myślę. . Otworzyła powoli oczy. Z przykrością patrzył na jej cierpienie i obawiał się tego.Zobaczmy..powiedział cicho Nick. co miało nastąpić: bólu. Kiedy w wodzie nie było już krwi. . ale po kilku chwilach na jej ustach pojawił się ledwo dostrzegalny cień uśmiechu i dodała: . by wzięła gorący prysznic. dziękuję. że rozsądek nakazywałby jej ostrożność wobec mężczyzn. Odkręciłby kurki. Ale ten mężczyzna nie zachowywał się obleśnie. jakimś cudem uniknęły pokaleczenia. .Głos miała równie napięty jak skórę twarzy. a kiedy wreszcie sięgnął po klucz. wpatrywałby się w nią teraz bezwstydnie.głębokich bruzd ani zagłębień z brudem i piaskiem. a długie. otworzył drzwi i przytrzymał je przed nią.powiedział Nick. mógłby ją przestraszyć. kiedy skończyła trzynaście lat i nagle stała się nieodparcie pociągająca. jeśli nie ma pan nic przeciwko temu. zrobił to tak delikatnie i ostrożnie. którzy mogli wykorzystać nagą i bezbronną kobietę. Jeśli Nick poczuł jej drżenie. mężczyźni pragnęli Raven Winter. Nick zakręcił kurki. którzy byli jej kochankami w ciągu tych dwudziestu lat. że on sięgnie po klucz. . jakby miał jej zrobić krzywdę? Przez ostatnie dwadzieścia lat od tamtego fatalnego lata. nie pytając jąo pozwolenie.

ale zamiast tego jej piękna twarz posmutniała. . . jeśli to panu odpowiada. że zobaczy promienny uśmiech. Chcesz. odważyła się uznać. Miał wyjechać nazajutrz rano 26 wraz z dziewczynkami. ale było to konieczne. . jeszcze raz i jeszcze. a przez głową przemknęły różne kuszące myśli. Nick przerwał. a nie Nicka-dyrektora. dopóki nie odkryje. . która nosi markowe ubrania do joggingu i ma dom wypełniony ponurymi. No cóż. że takie kłamstwo oznacza budowanie związku na ruchomych piaskach. Po prostu powiedz tej kobiecie.. Nick miał nadzieję. O tej porze łatwiej mi zaplanować rozkład dnia. który wibrował w jej mózgu na przekór milczącym krzykom poranionego ciała. którym całkowicie przeczyła wdzięczność w błękitnych oczach. a ramiona opadły. ..Oprócz godzin pracy. Chciał ponownie ujrzeć ten uśmiech. zanim zdążył zauważyć jej drżenie. cofając ręce. Pragnął też zobaczyć inne uśmiechy. Aż zaparło mu dech w piersi. . Jaki termin pani odpowiada? .Weźmie pani aktywny udział w planowaniu ogrodu. Jutro rano. zrobimy tak. -Tak? . zanim jeszcze pani się zbudzi. przeglądając w pamięci swój kalendarz. a woda oczyszczała jej krwawiące rany. a kiedy przeniósł spojrzenie z jej dłoni na twarz -powitał go uśmiech. który spędzał z córkami. czego pani chce. . by zobaczyć..A więc przed czy po pracy? . delikatny. która pasowała do nieoczekiwanej.Dziękuję. dowiedzieć się więcej o Śnieżce.Uśmiechnął się. pełen nadziei.Chętnie to zrobię..szepnęła w końcu Raven.Może być poniedziałek? Do pracy idę dopiero na wpół do dziesiątej..a nawet założyć nieskazitelne bandaże na swą śnieżnobiałą skórę. zadba o to. jakie krzewy i kwiaty pani lubi.Każdy. . . . . by spędzić weekend na ranczu w Santa Barbara. radośniejsze. by znała go tylko jako Nicka-ogrodnika. że będzie z tego zadowolony. bardziej promienne. "Chcesz zobaczyć promienny uśmiech? . Proszę je przejrzeć przez weekend. To była okazja. który dostarczę. ale bajecznie kosztownymi meblami. Muszę wiedzieć. zachwycający. 25 Nick uśmiechnął się. Zanim otworzyła oczy. Pani ma tylko obejrzeć fotografie w katalogu. kim ona jest naprawdę.Oczywiście. kim jesteś naprawdę". najwyżej odmówi. Czy nie byłby pan zainteresowany jego pielęgnowaniem? Nick już odzyskał zdolność oddychania. Jednak teraz cała łagodność zniknęła nagle. ale pod pewnym warunkiem. . aby zostać ogrodnikiem Śnieżki. Pomimo jej protestów. koncentrując swe myśli na czymś innym: na odważnym pomyśle. zwalczała ból. co pani wybrała. Czas poświęcany na kierowanie olbrzymim imperium był znacznie bardziej elastyczny. .Proszę podać dzień i godzinę.Nic nie wiem o kwiatach. zostawię na ganku stos katalogów. Ja zrobię resztę. Jego twarz nabrała twardości stali.napominał go szyderczy głos rzeczywistości.Będę tu za piętnaście ósma. że zwrócił pan uwagę na mój zaniedbany ogród. nieustępliwej mroczności jego oczu. pomysł stał się planem. które się pani spodobają. -No więc. był nietykalny. ale w przyszłym tygodniu szef "Eden Enterprises" znajdzie czas. Czas.Łagodnie wzruszyła ramionami i z jeszcze łagodniejszym uśmiechem poprawiła się. Wiedział. jak gdyby obciążył je jakimś wielkim obowiązkiem. I wybrać kwiaty. by poprosiła.Sądzę. ale czy nie był to również wstęp do katastrofy? Nic nie szkodzi. Spotkamy się w tygodniu. . a kiedy zauważyła łagodny uśmiech mężczyzny.. Gdy tak długo stała z zamkniętymi oczami. by zobaczyć więcej uśmiechów.Ale ja wiem. abyś rozpiął jej szorty i przyłączył się do niej pod prysznicem? To takie łatwe.Przed.

Na kartonowych pudłach wypisano obok adresu "Raven Winter". a smukłe ciało zesztywniało. unosząc dzielnie głowę. która leżała obok. Raczej w grę wchodziła ta pierwsza możliwość. .Cześć.Pomyślałam o swoim weekendzie. ku swemu jeszcze większemu zaskoczeniu. Gdy uświadomiła sobie.Raven.Nie. albo była najlepszą aktorką w tym mieście aktorów. . żeby mogła pani wziąć gorący prysznic. "Znam twoje imię . Nieoczekiwanie przeszył ją dreszcz. Alaska Piątek. Pora. z których żaden nie był jej ojcem.. Gdy Raven skłoniła z namysłem głowę w kierunku książki. mam nadzieję.Cześć. że może zachować anonimowość. że są tu jakieś barwy. .. Dziś musiała stawić czoło dawnym przerażającym wspomnieniom . gdy przechodzili szybko przez to pomieszczenie w drodze do kuchni. .powtórzyła z lekkim uśmiechem wdzięczności. na jej ustach pojawił się uroczy. I chociaż firma "Eden Resort Hotels" była powszechnie znana. To bardzo piękne imię. że to wspaniała książka. . Na podłodze koło kanapy stała pękata walizka w kolorze czerwonego wina. co powinno teraz nastąpić.powiedział. podróżując w fikcyjny świat miłości.przed odjazdem Nick przeniósł kartonowe pudła z ganku do przestronnego białego salonu.Nie jest to pani zwykły weekend? . w wielkiej książce telefonicznej Los Angeles figurowało aż czterech Nicków czy Nicholasów Gaultów. Powiedział to obojętnym głosem.Moja matka mówi. . Kodiak. a na alabastrowym stoliku do kawy położono książkę w jaskrawej liliowo-złotej okładce. Teraz uświadomił sobie. jakbyś oczekiwała. Aha. czyjej weekend będzie miły. . romansu ze szczęśliwym zakończeniem. To nie było niezwykłe nazwisko. tak zaskoczyło ją to pytanie . Nick . nazywam się Nicholas Gault. .i jego wyraźne zainteresowanie odpowiedzią.. .Przyjaciele mówią do mnie Nick. Czeka mnie wybieranie kwiatów i czytanie romansu. Nawet śladu oddźwięku. że pozbawione jest całkowicie kolorów. tak samo jak pasująca do niej torba podręczna. jej uśmiech zbladł. gdy Holly powinna była pisać. 10 marca Świat za oknem był atramentowo czarny. doznał wrażenia. dlaczego wyglądasz tak. . według jego dziewięcioletniej córki.Ale przede wszystkim chciałbym wiedzieć.Zaśmiała się cicho. Nic. Była więc ta ciemnoczerwona plama na grubym dywanie w odcieniu kości słoniowej. . a śnieg pokrywał wszystko grubą kurtyną przejrzystej ciszy.pomyślał. Właśnie dzisiaj ją kupiłam. Nick . Wreszcie. usłyszała. Wcześniej. dodał: . jak mu wyznaje: .Czemu się pani uśmiecha? Jej śnieżnobiałe policzki poróżowiały.Dary miłości . ale bacznie obserwował jej reakcję.poprawił.Całkiem nietypowy. i zaskoczenia. Zadowolony. uciekać od swych bolesnych wspomnień o śniegu i mroku. Jej słowa nie były dla Nicka zaskoczeniem. jak gdyby naprawdę interesowało go to. Po chwili. Miał łagodny i poważny ton głosu. powiedziała cicho: .Ale miły.. Prawdę mówiąc.Też to słyszałam. 27 . -Cześć. z nim rzecz miała się inaczej. że będę się z ciebie wyśmiewał. .Lepiej już pójdę. Ale dziś nie mogła uciec od koszmaru na jawie w odległe marzenia.Mam na imię Raven. I dowiem się tego kiedyś". nieobecny uśmiech. Miała wyryte złote monogramy RWW. Albo to nazwisko absolutnie nic dla niej nie znaczyło.i przerażają28 . jakby przygotowując się na atak.

by zostały kiedykolwiek odnalezione. umierając. ale będzie miał w końcu swoją własną klinikę. gdy Holly po raz ostatni była w nią ubrana. złożył krótki raport. Będzie zajmował się wszystkimi zwierzętami. Jednak dzięki miłości.Taki miękki. Derek Burke. Towarzyszenie ojcu do stajni. on będzie już weterynarzem. gdyż nie mógł poświęcać całego czasu na naukę w collegeu. Minęło już ponad dwadzieścia lat od czasu. Oczywiście to wymagało czasu. on i Claire nadal ośmielali się marzyć. że on i Lawrence byli najlepszymi przyjaciółmi. gdy Lawrence uniósł ją. Miał powiedzieć Claire. przystojny mężczyzna. znaleźć nową miłość i być szczęśliwa. silny. przeszła do sypialni i otworzyła pachnącą cedrem szafę. Jej dłoń drżała. miał zostać weterynarzem. że poleci do Los Angeles. których się podejmował. Claire nigdy nie przestała . pójdzie do collegeu podejmie normalne studia dzięki ustawie o szkoleniu weteranów . Żyła otoczona rodzicielską miłością i wszyscy razem snuli wspaniałe marzenia. Derek go podtrzymywał i wysłuchał jego ostatnich słów o miłości do żony i córki. Jako mała dziewczynka Holly często przymierzała tę suknię. Lawrence Elliott i Claire Johnson. Również Holly ma witać pacjentów i pomagać ojcu. Długie rękawy były przymarszczane przy mankietach. czarujący i tak wspaniale odnosił się do Holly. Siedem miesięcy po śmierci Lawrencea Derek pojawił się u drzwi Claire. Derek był miły. Muślin koloru kości słoniowej pokrywał skomplikowany haft. tatku! . by mogła małymi rączkami dotknąć pyska kłaczki palomino i poczuć po raz pierwszy aksamitną miękkość końskich chrap. zabierając ze sobą suknię i kilka innych skarbów. Holly Elizabeth Elliott . . by po powrocie do Stanów odwiedził Claire i upewnił się. w której pracował .Ma taki miękki nos. iż z nią i Holly wszystko w porządku. W końcu. Jego kolega.wołała z zachwytem trzyletnia Holly. Powiedział.za każdym razem zachwycali się zakochani w niej rodzice.. Powrócił z dżungli ze znaczkiem identyfikacyjnym Lawrencea. a ponad siedemnaście . gdy dotykała jedynej sukni. Lawrence. tak poinformowano parę dni później Claire. wydawało im się. Na dwa dni przed końcem służby Lawrencea w Wietnamie oddział wrócił z dżungli bez niego.różowe. Ale to cudowne marzenie nigdy nie miało się spełnić.była to jedna z wielu prac. że pojedzie do Wietnamu. witając "pacjentów" i ich właścicieli.a gdy Holly skończy trzynaście lat. w dzień świętego Walentego. ani Lawrence Elliott nie mieli dzieciństwa. Jej pełna wdzięku i piękna matka też będzie pracowała w klinice. Stał obok Lawrencea. suknia miała też wysoki. . Suknia o dziesięć miesięcy starsza od Holly była ślubnym strojem jej matki. która tam wisiała.stanowiło dla Holly źródło czystej radości. aby utrzymać rodzinę . Po prostu nie można było zabrać zwłok podczas ataku nieprzyjaciela i. stanowiących pamiątki z czasów tak szczęśliwych i radosnych. mało prawdopodobne. że mogą teraz wszystko osiągnąć. danej Raven Winter. gdy kula trafiła go w pierś.cej rzeczywistości: obietnicy. Powróci cały i zdrowy. 29 Nawet gdy Lawrencea powołano do wojska i wiadomo już było. którego ciemne oczy śmiały się do niej. stała się mężem i żoną. a poza niewielkimi zaszewkami przy biuście była luźna i skromna jak nocna koszula małej dziewczynki. złote i fiołkowo-różowe. łąka dzikich kwiatów. które pozwoliłoby im zrealizować takie marzenia. marszczony kołnierz. dzikimi i oswojonymi. że powinna żyć dalej. którą czuli do siebie i do swej złotowłosej córeczki. "Wyglądasz tak dorośle..od kiedy znikła bez śladu. który rozgrywał się przed jej oczami. delikatne pąki . błagał go. Przez długi czas po rozmowie telefonicznej Holly bez ruchu stała przy oknie w saloniku swej wiejskiej chaty i patrzyła na spektakl nieba i morza. ale bez ciała. gdy miękkie barwy wczesnego wiosennego zmroku ustąpiły czerni nocy. Ani Claire Johnson. by spotkać się z Jasonem Coleem. Tata. lawendowe. kiedy para siedemnastolatków. Miała ją ona trzydzieści jeden lat temu. dużymi i małymi.i tak pięknie!" .

jak by zareagowała. jej wielki ból trochę malał. które urodziła Derekowi. oraz na życie. Gdyby Derek kiedykolwiek uderzył któreś dzieci lub ją samą. niż oczekiwała Claire . w drugiej . Wiedziała tylko. I chciał ją kontrolować.. zbyt długi.Gdy Derek wyjedzie w jedną ze swych podróży służbowych.Do kwietnia będziemy miały dość pieniędzy . że jest niebezpieczny. w której wykorzystywał doświadczenie zdobyte w Wietnamie. że dokonała właściwego wyboru dla Holly. Ale nigdy tego nie zrobił. że wszystko jest w porządku. "Odejdę od niego. Jak Derek obiecywał przed ślubem. syna i córki. trójkę cudownych dzieci. Claire starała się zapominać o swych lękach. i dla bliźniąt. i że wymagała od niego częstych podróży. Claire wiedziała. Choć stawał się wobec niej coraz chłodniejszy. Ale za każdym razem. Znowu stawał się czarujący i jej lęki znikały. Derek był taki nieobliczalny. Lawrensie . gdy go znałeś. ponieważ dawne cudowne marzenia Claire. do przestronnego domu z dużym podwórzem.. Oczy Holly znowu rozbłysły. że zaczną nowe życie w Seattle. Pragnął jej. że jej podejrzenia są niemądre. a nie chciał utracić Claire. jego zły humor nagle znikał. . Derek i Claire pobrali się osiemnaście miesięcy po śmierci Lawrencea. Lawrencea i Holly właśnie łączyły się z przeniesieniem do Waszyngtonu. że była to praca. Jednak przeprowadzka była dalsza. daleko mu było do obojętności. W śnieżysty lutowy .. zanim znajdzie jakąś pracę. Chciała wierzyć. Claire zwalczała niejasne przeczucia. Przez długi czas. którego poślubiła.nieobecny duchem. Claire natychmiast by go opuściła. Ale tak jak nigdy nie miało się spełnić marzenie Lawrencea o klinice weterynaryjnej.przynajmniej nie dla wszystkich. Sądzę. Claire podjęła odważną decyzję. wszyscy czworo. w którym decydowała 30 się stawić mu czoło. Claire uległa bez oporu żądaniu Dereka. że kiedyś zamieszkają w Seattle. gdy Claire powiedziała jej. by nie zawierała żadnych przyjaźni. ze względu na dzieci. nostalgiczna i trochę niesamowita. by chodzić do collegeu. którego kochała. że nie wszystko jest w porządku z mężczyzną. gdy jej niepokój narastał do punktu. tak samo nie spełnił się sen o Seattle . który też kochał Lawrencea. Przecież miała dzieci. gdzie Holly i Claire mieszkały z Lawrenceem. i czasem zastanawiam się nawet. uciekniemy. lecz żeby zajmować się interesami. których istoty nigdy nie wyjawił Claire. ale musiał się zmienić od czasu. że nie może wrócić do Montany. natychmiast wyjadą.powiedziała Holly z cichą radością. żeby była całkowicie i nieodwołalnie od niego zależna. ale kiedy była z Derekiem. czy nie bierze narkotyków". To była wielka zmiana. Zaczęła odkładać pieniądze z małych sumek. Ona i Lawrence marzyli. że był twoim przyjacielem. Odejście od Dereka należało starannie zaplanować. by wystarczyło na cztery bilety w autobusie. były teraz smutne i poważne. Pojechałby tam za nią. z którymi pragnęła spędzić każdą chwilę swego życia. zbyt długi. ponieważ nie mogła już dłużej ignorować niepokojących przeczuć. Claire podzieliła się tym odważnym planem z Holly. I przez długi czas. w jednej chwili czarujący. Musiał wiedzieć. . Teraz Derek przeniósł się z nimi do Waszyngtonu nie po to. Pomyślała o Seattle. . które Derek dawał jej na domowe wydatki. To musiało potrwać. W końcu.szeptało serce Claire do jedynego mężczyzny. przeprowadzili się z małego apartamentu.tęsknić za Lawrenceem. najdroższy.do zupełnie innego stanu: z Montany do Waszyngtonu. ale jak tylko będzie miała dosyć.Wiem. gdzie Lawrence miał studiować na sławnym wydziale weterynarii Washington State University. Jej złotowłosa córka kończyła już trzynaście lat i jej błękitnozielone oczy.. który przewiezie ich przez Casca-des. sprawić. które dawniej błyszczały promienną radością i nieokiełznanymi marzeniami. nawet na chwilę.

że był podniecony. że Derek wrócił. Derek wpadł w szał. jak w telewizji. czujny. ten wspaniały świat należał do odległych wspomnień. którą zaplanował Derek. że Dereka wcale nie interesuje jej odpowiedź. które się w nią wpatrywały nie były ani trochę szkliste. wciskając jej do ręki bukiet krwistoczerwonych róż. Przez pierwsze lata swego życia Holly i jej rodzice przebywali w krainie. A kiedy Dereka znużyły prośby Claire i nacisnął spust. W pamięci Holly. Każdy grymas przerażenia. ta zgroza trwała wiecznie. ani syków krańcowego szaleństwa. co to znaczy. ofiarowując w zamian swoje.A może twoje serce wciąż należy do twego najdroższego Lawrencea? Gdy uśmiechnęła się mężnie i powiedziała mu. była ostatnią podróżą dla nich wszystkich . zakrywając je własnym ciałem. złapał Holly. Telewizor był włączony. żadne z nich nie słyszało nic. Jego ciemne oczy miały dziki wyraz.Czy jesteś moją Walentynką.szydził.ani cichych rozpaczliwych próśb. 32 choć miała zaledwie trzynaście lat. Gdy wysyczał te niewytłumaczalne słowa.Miałybyście ochotę wybrać się na wycieczkę? Wycieczka. zrodzone z miłości. ale narkotyk sprawił. dzieciaki . przyłączyła się do swego braciszka i siostry. co mówiła. że go kocha. w dzień świętego Walentego. W jakiś sposób zauważyła też szaleństwo Dereka i z zadziwiającą jasnością zrozumiała. Gdy nagle pojawili się Claire i Derek. gdy przyglądały się rozgrywającej się tragedii. z kolei Holly przesunęła się przed śmiercionośną lufę.Chcesz być z nim. że musiała być świadkiem zabijania swego małego rodzeństwa.głos Dereka był złowieszczo uprzejmy. by zasłonić siostrzyczkę i braciszka. jedną z wielu. Claire próbowała gorączkowo ocalić dzieci. Claire? Chcesz być z Lawrenceem? Rozmawiali w kuchni.dzień. a dłoń ściskała teraz strzelbę myśliwską. w której miłość była wszechmocna. . unieruchamiając ją przy sobie w taki sposób. zabójczo chłodne i wypełnione nienawiścią. To. Jego dzikie oczy lśniły niebezpiecznie. Ich oczy były takie wielkie. gdy wygłosił złowieszcze słowa. co się dzieje. spostrzegła przerażenie matki.kolorach.wysyczał cicho. . w zwolnionym tempie. każde oszalałe błaganie ciągnęły się przez całą wieczność rozpaczy. a nie ogłupiały. w żywych . które posiadał. nawet skrzypu kuchennych drzwi. że jest naćpany. jej wątłe siły wzmacniało męstwo.lub raczej śmiertelnych . 31 a nie zamroczony. uświadomiła sobie. Ale teraz. Jednak Claire i Holly rozumiały. Na szczęście bliźnięta były za małe. ale kiedy rozpoczęły się Przygody Corky i Białego Cienia. chociaż chciała ona zachować spokój ze względu na dzieci. Wydawała się im nierealna. jak dalszy ciąg sagi o Corky i jej psie. . Odrabiała lekcje. żeby w pełni zrozumieć. który byłby czternastą rocznicą ślubu Claire i Lawrencea. . Dla niej stanowiła źródło niewyobrażalnych wspomnień. Dzieci w salonie nie słyszały.Cześć. szła powtórka Klubu Myszki Miki. Czarne oczy. Clarie pomyślała. Zdziczałe oczy Dereka kpiły z nierozsądnej odwagi Holly. które będą się stale powtarzać. takie niewinne. Kiedy tylko wrócił do domu. błagając o ich życie.z wyjątkiem Holly. prawda. by obejrzeć ukochaną historię dzielnej dziewczynki i jej mężnego białego psa. Nie słyszały też przyciszonych słów . Claire? . Holly siedziała na kanapie z bliźniętami. Stawała pomiędzy nimi i strzelbą. nie miało znaczenia.Ty i twój ojciec . Derek już napisał swój makabryczny scenariusz. Uchwyciła ją obiema rękami. . . potem stały się jeszcze bardziej lodowate. Holly nic nie słyszała. w jej koszmarach. I nawet najmężniejsza miłość dziewczynki była żałośnie słabym przeciwnikiem dla oszalałej potęgi jej ojczyma. . głos miał przeraźliwie wyraźny. Miłość musiała wystarczyć.

bym była z nimi. Życie Holly było już skończone. .. Wciąż tuliła swą matkę i szeptała słowa. Policjantów wezwali sąsiedzi. "Pośpiesz się . ale nie pociągnął za spust. i delikatnie dotknęła drobnych. pragnęła jej. Po prostu jej serce z uporem nie chciało zaprzestać bicia. to się zawiódł.. niż pozwalały na to śmiertelne rany. . huczały jej w uszach. gdy nacisnęła wyłącznik. .. Baw się dobrze. Wreszcie Derek uśmiechnął się." Ale Derek poruszał się w zwolnionym tempie. obiecuję . Być może uświadomił sobie. a gdy Derek ją puścił. za pomocą którego przekonał kiedyś Holly i Claire. . ale dziewczynka natychmiast uświadomiła sobie.błagała w duchu. Ale świadectwo jej jako naocznego świadka i tak w gruncie rzeczy nie było . tak bardzo przez nią kochanych. akceptując śmierć z królewską godnością. mamusiu.gdyż tego właśnie pragnął Lawrence. Holly. aby błagała go o życie? Jeśli tak.I obiecujesz. leżało przed nią na podłodze nieruchomo i w milczeniu. moje najdroższe kochanie.Zawsze będę cię kochać. . że aby ocalić ukochaną matkę. Grzmot ostatniego wystrzału szybko ucichł i Holly nagle została sama -ale teraz głosy z telewizora.Kocham cię. I tak żyła dłużej. drżące dłonie. I Claire umarła. ale. Skierował strzelbę ku jej sercu. a na bladych policzkach -jaskrawo czerwone smugi w miejscach. by dotknąć policzków córki.Tak.wyszeptała Holly. Bawełniana bluzka. dochodzących z wnętrza domu. nie próbowała uciekać. Powoli. . rozkoszując się tymi ostatnimi chwilami udręki i przerażenia. kiedy troje istot. ... Holly była w szoku. Możesz dalej żyć. . kochanie. gdzie Claire kochającymi palcami przekazała ostatnie pożegnanie. dopóki nie wyszeptała słów miłości do swej córki. Znaleźli Holly w zbryzganym krwią salonie. nie mogła odpowiadać na pytania i tylko bezradnie kiwała szkarłatnozłotą główką. bardzo powoli przesunął broń z serca na twarz. która była szkarłatna od walentynkowych róż. Nie miała się już czego bać. Holly nie bała się śmierci.. Stała przed nim wyprostowana i dumna.. na oczy.. była przesiąknięta na wylot.. Kiedy wreszcie udało się im odciągnąć dziewczynkę. Czy Derek chciał. Straciła wszystko. których nie mogli usłyszeć. A gdyby chciał zobaczyć strach w tych przejrzystych. Czekała na nią z radością. Holly. a gdy to zrobił. które przedtem ginęły w tym całym koszmarze. które były zadziwiającym połączeniem jasnego błękitu Claire i głębokiej.."Zabij mnie! .i z tatkiem". że nawet strzał z bliskiej odległości nie może wyrządzić jej większej krzywdy.Muszę zadzwonić po karetkę! -Nie.. którą miała na sobie Holly. że będziesz szczęśliwa? . jej ręka pozostawiła krwawe ślady. musiałby czekać całą wieczność. Potem uklękła na podłodze. Z tym szyderczym pożegnaniem Derek Burke przyłożył lufę do swej skroni i pociągnął za spust. 33 -Holly. że serce Holly jest już złamane. był to ten sam czarujący uśmiech.Mamusiu! Kochające ramiona Claire otuliły Holly.. Pozwól.Żegnaj. pozbawionych życia ciał siostrzyczki i braciszka. będzie musiała rozluźnić ten czuły uścisk. błękitnozielonych oczach.Posłuchaj mnie.Chcę być z nimi. zaniepokojeni odgłosami strzałów. proszę. nie umieraj! . Jesteś silna i byłaś tak bardzo kochana przez tatę i przeze mnie. w złotych włosach widniały pasma czerwieni. Proszę. że jest dobry i zaopiekuje się nimi . Zawsze.błagało złamane serce Holly. Holly? -Tak. Będziesz o tym pamiętać. zobaczyli jeszcze więcej krwi.Zabij mnie teraz. .. leśnej zieleni oczu Lawrencea. Claire uniosła blade. Holly uciszyła te głosy.

Jej matka. pociechy.Zabiorę pieniądze. Krwawa sceneria aż nadto wyraźnie świadczyła o tym. którą kochał.Jadę do Seattle. ale Holly i tak widziała ich ukochane postaci. mamusiu . Ale nawet w swym szaleństwie Derek nie mógł zabić nieletniej kusicielki. To miało sens. którzy chcieli usłyszeć z jej własnych ust historię uwiedzenia i morderstwa. że jest inaczej. by zapewnić przejazd i mieszkanie dla czworga. . gdzie starannie ukryte zostały pieniądze.Ten głos był tak realny. Pasma taśmy. Dręczyła tego mężczyznę. odrzuciła go bez litości. siostra i brat nie leżeli już na podłodze salonu. poza brązowoczarnymi plamami. do miejsca. Holly. że weteran z Wietnamu wrócił do kraju jako morderca. a plamy krwi. Ale będziesz ze mną. iż zobaczy Claire. i od armii reporterów. jak i jej ojczym popełnili zbrodnię namiętności. zaspokajając jego namiętności. "Obiecaj mi. kiedy Holly rozchyliła wstęgi zagradzające drzwi i weszła po raz ostatni do domu. dopóki ją to bawiło.Mamusiu! Ale nie było nikogo ani niczego. Drżące nogi Holly zawiodły ją na górę. którzy ofiarowali Holly tymczasowe schronienie. którego nie będzie. którą policja zaznaczała ślady zbrodni.. co zaszło. . Wziąć jeden z rewolwerów Dereka i dołączyć do tych. że będziesz żyć.. podtrzymywane przez oślepiające migawki rzezi w cieplarnianym gorącu odległych dżungli południowo-wschodniej Azji. było więcej niż prawdopodobne. Nikt nie będzie na nią czekać. dzieci i siebie? Z powodu Wietnamu. w której przebywała przez ostatnie trzy noce.powiedziała cicho do pustego pokoju..żółta pajęczyna śmierci. fosforyzująca niesamowicie w świetle bladego zimowego księżyca. Było po północy.Wiem. co umarło.potrzebne. Może będziesz tam na mnie czekać. Dlaczego jednak doszło do tej zbrodni? Dlaczego ten człowiek zabił żonę. uznali mieszkańcy miasta. że mamusia nie spotka jej w Seattle. jak planowałyśmy. Niczego. ale i nie będąc też pożądanym gościem. odczuj ą ulgę. że zniknęła.Mamusiu! . Opuściła sypialnię. Obiecaj. Ale przede wszystkim musiała być sama ze swą rozpaczą. Było ich dość. które odkładałyśmy. jaką złożyła umierającej matce.. 35 . prawda? Holly wiedziała. Zarówno Holly. Całe miasto odetchnie z ulgą. traktujący ją teraz z nieukrywaną pogardą. I gdy znudziła ją ta gra. że jeśli uwierzy w szczęśliwe zakończenie. . To. Dla . zawsze.. Była śmiercionośną lolitą. że mógł być tylko jeden 34 powód: sama Holly. coś bardziej ważnego: jeśli nie opuści od razu splamionego krwią salonu. Niemoralność wojny rodziła niemoralność w żołnierzach. dla niej wciąż były szkarłatne i lśniące. że Holly odwróciła się. którego wojna wpędziła w szaleństwo. których kochała. I wiedziała coś jeszcze. niemal oczekując. A potem bawiła się nim. poza uroczystą obietnicą. wciąż spowijały dom . . a Holly musiała uciec od otaczającej ją wrogości. Po długich dyskusjach uznano. które w ciągu trzech dni stały się brązowoczarne. Sąsiedzi. Nie możesz sobie pozwolić na udawanie. przytulenia. że będziesz szczęśliwa". mogłaby urzeczywistnić pomysł. milczącymi i ponurymi nagrobkami wszystkiego. dlaczego żołnierz-zabójca oszczędził swą trzynastoletnią pasierbicę.. Jak mógł nim nie zostać? Bardziej niepokojące było. Ty i tatko będziecie ze mną. Ale była zupełnie sama i po chwili upomniała się surowo. które odłożyła Claire. W ciągu czterdziestu ośmiu godzin od zabójstwa uwierzyła w to większość nie wyłączając sąsiadów. wzbudzając w nim głębokie i zakazane uczucie. przekraczającą niemal ludzką wytrzymałość. niejako więzień. gdzie także jej życie dobiegło końca. że cię tam nie zobaczę. żądzę krwi i szaleństwo. który wibrował w jej mózgu. mamusiu. Tak bardzo potrzebowała dotknięcia. gdy okaże się. Jej głos załamał się. oszaleje.

w które miało być wprawione zwykłe szkło. musi zniknąć na zawsze bez śladu.swetry i dżinsy . którą wykorzystała do złożenia podania o numer ubezpieczenia niezbędny. W gruncie rzeczy Holly uznała. a z albumu. i wreszcie fotografię Lawrencea trzymającego ją. Nikogo. Holly Elliott. Powinna mieć teraz co najmniej osiemnaście lat. Następnym etapem był sklep optyczny. Szła wolno przez cmentarz. W urzędzie stanu cywilnego King County Holly zdobyła kserokopię aktu narodzin Mary. Okulary miały jej pomóc wyglądać na tyle lat. trzynastoletnia niewinna dziewczynka. nie sądzisz? .Jestem aktorką. Jej rodzice nie żyli. Holly nie miała ochoty iść dalej. uznana przez cały świat za nieletnią uwodzicielkę. jakaś niewidzialna ręka powstrzymała Holly przed zabraniem całego albumu. Spoza zasłony złotych włosów można było zobaczyć poważną. które teraz nosiła jak zasłonę. że będą mogli zniknąć. Wyjęła z niego tylko pięć ulubionych fotografii: ślubne zdjęcie rodziców. że potrzebuje jakiegoś kamuflażu dla ukrycia swej łatwej do rozpoznania twarzy. Potem odszukała także ukryty album z fotografiami. gdy wędrowała przez cmentarz koło Seattle Yolunteer Park na Capitol Hill. Potrzebuję okularów jako rekwizytu w sztuce. smutną twarz dojrzałej kobiety. portret bezgranicznej miłości i mężnej nadziei.kilkunastoletniej dziewczynki mogły wystarczyć na bardzo długo. Holly zabrała tych pięć drogocennych pamiątek dawno minionego czasu.Wzrok mam w porządku . ciotek. na którym ona i Claire pokrywały lukrem urodzinowe ciasto dla ojca. Ta ponura wędrówka doprowadziła ją w końcu do grobu Mary Lynn Pierce. Zapakowała do plecaka trochę własnych ubrań . by żyć na własny rachunek i móc się utrzymać. gdzie zamówiła oprawki ze złotego drutu. zrobione przez żonę sędziego pokoju.a na wierzchu ułożyła starannie złożoną suknię ślubną Claire. Lawrence i Claire byli rodziną. który nie był ukryty. Miała na ten album dość miejsca w plecaku i nie było na świecie innej osoby. dopóki nie doszło do innej tragedii. . Holly nie została rozpoznana. jaki znalazła na tym cichym cmentarzu z jaskrawymi bukietami wiosennych kwiatów. które zmarły jako dzieci.wytłumaczyła zaskoczonej pracownicy sklepu. dla której te fotografie coś by znaczyły. zdjęcie jej jako dziecka w ich objęciach. Prawdę mówiąc. przybierając nazwiska osób.Claire i Lawrence wpatrzeni w obiektyw i śmiejący się z miłością. Według 36 dat. Nie mogła przyrzec duchowi jego pierwszej właścicielki. gorliwe paluszki nacisnęły migawkę. Mary urodziła się pięć lat przed Holly i żyła tylko miesiąc. że mogła być kiedyś uśmiechniętą nastolatką z mysimi ogonkami. gdy wyjaśniła Holly. nigdy nie miała kochających dziadków. Ale nie mogła obiecać nic więcej. ale zajmującą historią ukazywano w wieczornych wiadomościach. Jednak coś bardzo silnego. z uwagą studiując każdy nagrobek. tak jak twierdziła. których spotykała Holly. wujów czy kuzynów.spytała Claire. to nic złego się nie stanie. ile by ich miała Mary Lynn Pierce. jeśli chciała znaleźć pracę. że ma ona prawie dziewiętnaście lat. której fotografie wraz z wstydliwą. Znacznie więcej trudności miałaby z przekonaniem znajomych. nikt z ludzi. jedyny namacalny dowód tamtych radosnych. że zabierze je ze sobą we wspaniałą podróż pełną nadziei i cudownych marzeń. gdy ona. złotymi włosami. nie wątpiłby. Holly wspominała pytanie matki. a kiedy . wzięła dwie fotografie małej siostrzyczki i braciszka. Prawdę mówiąc. gdy głaskała aksamitnie miękkie chrapy klaczki palomino. gdy jej makabryczna historia była jeszcze nowością. i jeszcze jedno . i to. wyrytych na lśniącym granicie. stać się na tyle dorosła. czegoś więcej poza długimi. Holly przysięgła czcić i szanować pożyczone nazwisko. Pragnęła po prostu spokoju. . Potem opuściła dom .i miasto . gdy jej małe. .Jeśli będziemy szanować te nazwiska. odległych czasów.na zawsze.

Opis dziewiczej przyrody przypomniał jej Montanę. Przyjazd Holly na Alaskę zbiegł się z początkiem dnia polarnego. matka i ojciec byli kiedyś tak szczęśliwi. Nie pozwoliłaby na to. Holly pisała o ludziach kochających i życzliwych. nawet ci. upiory przegnane. zmodyfikowała swoje imię. była kiedyś gorąco kochaną i promiennie szczęśliwą Holly Elliott. że nigdy nie da mu szczęścia. przestudiowała wszystko. ale tylko ze szczęśliwym zakończeniem. nie odstępujące na krok od Holly. nie istniejąca już Holly Elizabeth Elliott skończyła piętnaście lat. które zaatakowałyby jej mózg.niezbędnym antidotum na przerażające wspomnienia. I przez to pierwsze lato. tworzyła w myślach własne historie. Musiała zostać.. Jej bohaterowie i bohaterki miewali. To Marilyn Pierce wsiadła na pokład "Gwiazdy Arktyki" tamtego majowego ranka. pracując w fabryce konserw w Kodiaku i przebywając w świecie niemal bez przerwy skąpanym w jaskrawym. I nawet nazwanie Alaski "ostatnią granicą" budziło w niej odzew. co mogła znaleźć na temat czterdziestego dziewiątego stanu. Zanim wypełniła formularz. złotym blasku. głębokie i bolesne tajemnice serca. na Alasce. Tymczasem pięć miesięcy wcześniej. które jak wiedziała. że będzie czcić i szanować pożyczone nazwisko. Pracowała niezmordowanie. bo choć nigdy nie złamałaby obietnicy. Musiała znaleźć sposób. Zatracała się w nich i czuła się z nimi o wiele bezpieczniej niż z tymi pisanymi przez innych. A gdy ogarniało ją zmęczenie. Chciała. którą znają.dziwnym zbiegiem okoliczności powrócono do niej po ośmiu miesiącach. które przypominały jej o tamtym walentynkowym wieczorze śmierci. Mogła też pojechać dalej na południe w ślad za słońcem. które miała ze sobą. rzecz jasna. którzy nigdy by nie złamali uroczystych przysiąg i pełnych czci obietnic 38 miłości. którym miała popłynąć śródlądowym kanałem z Seattle do Anchorage. przynosząc śnieżną ciszę i nieubłagane ciemności.dzięki nadziei. a kiedy nie pracowała . Holly znalazła pracę w księgarni na University Avenue. i miłości. by Mary Lynn Pierce spoczywała w pokoju wśród kwiatów na cmentarzu. a błędy wybaczone. Przeczytawszy go trzy razy. że nieśmiała i poważna młoda kobieta. w Boże Narodzenie. Ponieważ nie miała prawa jazdy ani żadnego dowodu tożsamości poza kopią metryki i numerem ubezpieczenia. kłopoty. a w końcu zaczęła pisać własne historie miłosne. aby żyć ze śniegiem. Zanim opuściła Seattle. Życia jej bohaterek i bohaterów nigdy nie zniszczą nieprzewidziane tragedie. a zarazem tak pełnym uroku. 37 Dwa lata po zabójstwie jej rodziny Holly przeczytała romans. zdecydowała się również wystąpić o paszport. odwadze.. iż egzemplarze . Holly spisywała swoje opowiadania o miłości ręcznie. ale broniła się przed snem z powodu koszmarów. dziecinnym charakterem pisma. Spędzała długie ciemne zimowe noce na czytaniu. Miała władzę nad fikcyjnymi światami. Ale odziedziczyła siłę i odwagę swych rodziców i było to dziedzictwo. gdzie ona. tak wyraźnym. gdzie nie będą jej już dręczyć upiory. oficjalnie zmieniając Mary Lynn na Marilyn. z ciemnością. że wbrew niezłomnym zasadom. które tworzyła. nigdy nie zgadliby. czyhały na nią. I zawsze nawet najbardziej nieprzezwyciężone przeszkody pokonywano . Zgodnie z dokumentami. gdyż dzięki niemu czuła z nimi żywą więź. wiedziała aż za dobrze. którzy widywali Mary Lynn Pierce codziennie. Oczywiście ze szczęśliwym zakończeniem . była dwudziestolatką. które czasem wydawały się nierozwiązywalne. gdyby pozwoliła mu na bezczynność choćby przez jedną chwilę. Holly kupiła bilet w jedną stronę na statek. Potem nadeszła zima. poczuła słaby przypływ nadziei. Ale niezmiennie wszystkie sekrety zostawały odsłonięte. którego nie mogła odrzucić. fachową pracownicę. Holly mogła wrócić do Seattle.czytała książki o miłości. którego akcja toczyła się. wzięła list polecający od kierownika księgarni z entuzjazmem wychwalający spokojną. o kobietach i mężczyznach.

Może przyniesie jej szczęście. To kwestia zachowania prywatności. Zabierze też ze sobą pięć fotografii. gdzie mieszkali życzliwi i kochający ludzie. Resztę przechowywała gdzie indziej. nie dostawała też gazet. Bez śladu wyrzutów sumienia czy żalu Jason Cole zamierzał zabijać. Trzymała zaledwie niewielką sumę pieniędzy w lokalnym banku. który przekazywał je na pocztę. że nie spotkają ich bezsensowne tragedie ani nikt nie złamie im nieodwracalnie serca.. Nie chciała.silny i łagodny. żeby nosiły stempel nowojorski. Wolała żyć w tworzonych przez siebie światach. 39 Podczas krótkiego dnia w Boże Narodzenie. kochający i życzliwy. był światem ciszy. Chciał bezlitośnie zamordować kogoś.. budzące w nich nadzieję i radość.. że Holly w ogóle istnieje. Miała wrażenie. by nie dopuścić do tragedii. Nagle podjęła decyzję. kogo stworzyła z taką miłością. złotego słońca. tłumaczyła Holly wydawcy. znali ją jako Marilyn Pierce. zwłaszcza te od nie publikowanych jeszcze autorów. Delikatne palce Holly drżały. gdy dotknęła pożółkłego muślinu ślubnej sukni matki. Nagłówki aż nadto świadczyły o rzeczywistości. Wędrując po mieście. gdyby głos odbiornika nie zagłuszał dźwięków dobiegających z kuchni. Holly odpisywała na te wszystkie listy i wysyłała swe odpowiedzi wydawcy.. żeby obejrzeć film Jasona Colea. w którym występował Jason Cole. młodą kobietę. tyle. i wydane. by starczyło na życie. Firma wydawnicza z Nowego Jorku przesyłała listy od czytelników w wielkich brązowych kopertach. wpatrując się w jego zdjęcie. że ożył jeden z jej bohaterów . jej błękitnozielone oczy wędrowały czasem ku tłustym nagłówkom w gazetach. którego był reżyserem. jej pierwsze dzieło zostało przeczytane. dotarła do kina i zobaczyła plakat reklamujący Mistrza ucieczek. Holly nigdy nie zachwiała się w swoim przekonaniu. Nikt w Kodiaku nie miał pojęcia. ale Holly następnego dnia pokonała jeszcze raz tę dwunastokilometrową trasę. która pragnęła żyć. umiłowane symbole najdroższej miłości. a kryształy śniegu i lodu błyszczały niczym diamenty w promieniach zaskakująco ciepłego. a czasem w olbrzymich kartonowych pudłach. że prawdziwy Jason Cole jest życzliwy i łagodny. ale nigdy żadnej nie kupiła. inwestując ostrożnie. by ktokolwiek wiedział. Założy tę suknię na spotkanie z Jasonem Coleem. którym mogła zagwarantować. silny i bohaterski. i powitane z radością przez czytelników.. Przez długi czas stała. w którym występował. w dwudziestą szóstą rocznicę swych urodzin. Serce bolało ją wciąż na myśl. i co roku przekazywała anonimowo spore fundusze organizacjom zajmującym się opieką nad ofiarami przestępstw. W domku Holly nie było telewizora ani radia. 13 marca . w wiejskim domku. Nieliczni mieszkańcy Kodiaku. którego obsadziła w roli romantycznego bohatera. Przeczytane. cichą. mieszkającą sześć kilometrów za miastem. kochając swoją małą córeczkę. że Holly to Lauren Sinclair. Kino było wtedy zamknięte.. mogłaby zrobić coś. Jakoś wytłumaczy mu. i każdy. które zabrała z domu. gdzie mieszka. Ale teraz zmuszona była stawić czoło gorzkiej prawdzie: człowiek.. by ta matka zmarła. ani nawet.. Holly zdecydowała się na długi spacer do miasta. Kiedy chodziła do sklepu spożywczego w miasteczku. W ciągu czterech lat oglądała każdy sprowadzony do miasteczka film. że gdyby tamtej walentynkowej nocy nie oglądała telewizji. Za siedemnaście dni Holly miała spotkać się z prawdziwym Jasonem Coleem. że Lauren Sinclair to pseudonim. Świat Holly. był w istocie niefrasobliwym draniem. ograniczający się do jej małego domku.wysyłane do wydawcy muszą być porządnie przepisane na maszynie. Niebo było jaskrawoniebieskie. zawieszonym wysoko nad morzem. Los Angeles. Cała jej poczta przybywała do Kodiaku na adres Marilyn Pierce. którzy wiedzieli. autorka bestsellerów. Kalifornia Poniedziałek. symbole jej rodziny. czułą matkę. że nie może pozwolić.

gdy zatrzymał ciężarówkę przed jej domem. Jej ostatni związek. zatelefonował w kilka miejsc. Dlaczego? Czyżby kobiecie. bardziej ważnymi i niepokojącymi wiadomościami..i pokornie znosiła jego ciągłe zdrady? Sam Nick był ekspertem. Jego celuloidowe imperium było ogromne. Zmusiła ludzi. właśnie się zakończył. nie mieli najmniejszej wątpliwości. za najlepszą z najlepszych. jeśli chodzi o zdradę w miłości. W wieku trzydziestu trzech lat uznana została za jednego z najwybitniejszych doradców prawnych gwiazd w światowej stolicy rozrywki. że Raven znana jest jako Biały Rekin. miała tak mało szacunku dla siebie. To była Raven-prawnik. jakby na nie zasługiwała? A może miłość nie miała dla niej żadnego znaczenia.i wybierała najbardziej utalentowanych. cudownego uwodzenia. Raven nie szła na ustępstwa w pracy. Teraz. była dlań bardzo niepokojąca.. Odniosła sukces na przekór swej zadziwiającej urodzie. nie musiała tego robić. A jednak Raven z nim została pomimo publicznego upokorzenia i zdrad. Późno w nocy. Błyskotliwa. czarująca i zmysłowa "pierwsza naiwna". gdyby wiedziała. czego się o niej dowiedział przez weekend. Czy Raven kochała Michaela tak mocno. wszyscy w Hollywood pragnęli mieć ją po swojej stronie podczas negocjacji. Twarda. nie przez łóżko. że gdy zdrada zostanie odkryta. zmysłowe romanse. miłość przestaje istnieć. choć nie tak znów wielkie w porównaniu z królestwem Nicholasa Gaulta. udało mu się zdobyć trochę więcej danych o Raven W. z których żaden nie prowadził do małżeństwa. że wybaczała mu raz po raz? Wydawało się niewiarygodne. Informatorzy powiedzieli mu.. Oczywiście była inna kobieta. w porównaniu z innymi. do jakich kompromisów byłaby gotowa. Ponieważ zdobyła sobie zasłużoną opinię. strojach i samochodzie. Ze swego doświadczenia wiedział. ajednak żywo pamiętał lęk wjej błękitnych oczach. że zapominała o sobie .. Andrews wrócił po siedmiu tygodniach spędzonych na zdjęciach w Hiszpanii i już pierwszej nocy wyrzucił ją ze swej posiadłości w Beverly Hills. bezbronną Raven. dlaczego więc decydowała się na takie kompromisy w życiu osobistym? Czy tak bardzo kochała Michaela Andrewsa. ARaven-kobieta? Nick odkrył. potężnych. że łączono ją z kilkoma najbogatszymi i najbardziej wpływowymi mężczyznami Hollywood . 41 Świadomość. Winter. z producentem i reżyserem Michaelem Andrewsem. że Raven Winter może brakować pewności siebie. brakowało pewności siebie? Ci. których miała reprezentować . Czyżby w przeszłości przeżyła taki wstrząs. Przenikliwa. że mógłby kilkakrotnie wykupić Michaela Andrewsa. Cóż to jednak znaczyło wobec potęgi i bogactwa Michaela Andrewsa. Raven mogła pozwolić sobie na luksus wybierania klientów. może ceniła jedynie władzę i pieniądze? Biały Rekin. ale zdrady Michaela to nic nowego. Żaden z informatorów Nicka nie potrafił powiedzieć mu. pomimo niepokoju wywołanego tym. że Nick i "Eden Enterprises" to jedno? Do jakich kompromisów.były to najwidoczniej płomienne. Jeśli Raven zgadzała się znosić stałe upokorzenia i zdrady ze strony Michaela. 40 Ale był to błahy szczegół.o godności i dumie . w . była bogata i potężna. nie myślał o jej kosztownym domu. gdy dziewczynki zasnęły. genialna prawniczka. Wybitna. co oznacza środkowe "W" w jej nazwisku. że zwątpiła w swoją wartość i przyjmowała poniżenie i zdrady. by poważnie traktowali jej wybitną inteligencję. która osiągnęła szczyty w tradycyjnie męskim zawodzie. W ciągu prawie trzyletniego związku z Raven miał wiele kobiet. że zawsze niszczy przeciwników.Choć Nicholas Gault spędził weekend z córkami w Santa Barbara. Fałszywych i wyrachowanych obietnic miłosnych? Kiedy Nick opuszczał w piątkowy wieczór uroczą. że Raven dotarła na szczyt o własnych siłach. z którymi rozmawiał Nick.

co sądzić o skaleczeniach. jakimś wymownym kolorem lub klejnotem mającym świadczyć o jej niezwykłym stylu.Uspokajając ją jeszcze bardziej. Ale ten surowy styl wymagał doskonałości . Nick znał wiele bogatych kobiet sukcesu i wiedział. A ty jak sądzisz? Raven nie wiedziała. dodał: . Dotychczas wszystkie rany w jej życiu były ukryte głęboko w środku. . i na razie tak powinno zostać.odezwał się cicho. . Będzie Nickiemogrodnikiem. że wygląd i pieniądze znaczą bardzo wiele dla Raven Winter. Nick uniósł papierową taśmę tak delikatnie i ostrożnie. jak bardzo je czuła . . że się goją.ale nigdy nie było ich widać. nadzwyczajna? Czy to. ponieważ żadna z jej wewnętrznych ran nigdy się nie zagoiła. O ile nie okaże się od razu.A co z bólem? Raven uśmiechnęła się nareszcie i przyznała: -O wiele lepiej. a kwadratowe kawałki gazy z lekka się przekrzywiły. tylko uroczą i bezbronną Śnieżką.och.śnieżna biel gazy na śnieżnobiałej skórze.gładki. Raven też uznała.Podgoiło się i nie widzę nawet śladu infekcji. . ale nawet to drogie ubranie mówiło o niepewności właścicielki. To było zaskakujące stwierdzenie. Najwyraźniej niewygodnie jej było samej opatrzyć rany. . 42 Z pewnością w pracy Biały Rekin miewał znacznie bardziej surową fryzurę. jego cudowna i zaskakująca czułość przyprawiła Raven o dreszcz. . Czuła je . .nieskazitelne .I co myślisz? Nick słyszał niepokój w jej głosie i zgodnie z prawdą zapewnił: .spytał Nick. tylko manekinem. . stanowiących comiesięczne przypomnienie o lodowatej bezpłodności jej łona.Jak się czujesz? Jej pokaleczone i prawdopodobnie obandażowane kolana były zakryte sięgającą do połowy łydek brzoskwiniową spódnicą. Gdy Raven kiwnęła w odpowiedzi głową. . Ani jedna.Też mi się wydaje.Dzień dobry. kruczoczarnych włosów zatańczyły wokół jej twarzy i musnęły ramiona. brzoskwiniowy lniany kostium od Armaniego świadczył wyraźnie o tym. które krwawiły tak obficie . a nie kobietą bogatą. że każda z nich uzupełniłaby ten strój jakimś własnym symbolem. którą jej kupił. szczególnym guście. I teraz. . że rany na dłoniach się goją. jak trzy dni temu wyjmował klucz z głębokiej kieszeni jej szortów.Myślę. Owszem. Zdawało jej sięjakby Lauren Sinclair .. a nie hotelowym potentatem. dokładnie tak.Więc mogłaś odwracać strony Darów miłości? -Tak. mocno upięty na karku... że to. co widział w jej szafirowych oczach. żaden włosek nie mógł sterczeć było to zadanie ponad siły dla jej mocno pokaleczonych dłoni. było rzeczywiście autentyczną niepewnością? . Przytrzymywała je biała papierowa taśma. Raven nie miała pojęcia.Mogę zobaczyć? . jak zaplanował to projektant. kim on jest.. wyjątkowa.. Było doskonale . Czy Raven tak bardzo brakuje pewności siebie? Czy naprawdę aż tak lęka się być inna. Nie było. zawdzięczającą wszystko samej sobie. błyszczący kok. .uzupełnione dodatkami.Raven była pełna podziwu dla tej książki. ale były na niej drobne zagniecenia. że wszystko w porządku. przenigdy.Dzień dobry . co widział w piątek. było jedynie czarującą iluzją.o wiele bardziej niż podczas skąpych miesiączek. Dłonie miała zabandażowane .jego myślach na nowo pojawił się intrygujący i kuszący obraz tej bezbronności. A ona nie będzie Białym Rekinem. jak gdyby była tylko modelką. tak samo jak wtedy.każde czarne jedwabiste pasmo musiało być na swoim miejscu. lśniące kaskady połyskliwych.

w którym byli Nickiemogrodnikiem i Śnieżką. Oczywiście. Biały Rekin miał spotkanie w swym biurze w Century City. Dochodziła dziewiąta.potwierdził Nick.W tym tygodniu? .. a potem rzekł: . Ma zamiar nazywać róże po imieniu..powtórzyła Raven.Zgoda. Zdawało się. mogę to zrobić sam.Wygląda. .. . .ponaglił ją Nick. a śnieżnobiałe policzki zabarwił słaby rumieniec. Wybierz. że róże maj ą imiona. A kiedy Nick przyjął jej oświadczenie z -jak się wydawało . . . przypominały teraz lekko różowe na białe płatki Pristine. wiele stron oznakowano bladożółtymi zakładkami. że wybiorę różne warianty. . które mi zostawiłeś. Raven. . w swej rezydencji w Bel Air.i nic więcej.. okazywało się.I mogłam odwracać karty katalogów. a Nicholas Gault także zaplanował naradę służbową o dziesiątej. że Lauren Sinclair wiedziała o jej ranach i przesyłała Raven kojącą obietnicę nadziei: nawet najgłębsze rany kiedyś się zagoją.Pod koniec tygodnia zdobędę wszystkie kwiaty i. Nigdy wcześniej nie zdawałam sobie nawet sprawy. Bądź odważna. że Raven odnosi się z takim entuzjazmem do swego ogrodu pełnego bzów i róż. jakie kolory lubi najbardziej. gdyby mogła to zrobić. ale są pewne. Małe żółte papierki były przyczepione precyzyjnie. w poniedziałek je posadzę..Tak prędko? . gdy bardziej się nad tym zastanawiał. że tak samo starannie założyłaby na swych dłoniach bandaże.W ciągu tego tygodnia usunę chwasty i przygotuję ziemię pod sadzonki. . Ma zamiar nazywać róże po imieniu. pomyślałam.powiedziała impulsywnie. . jeśli nie masz nic przeciwko temu.Pewnie . które nigdy się nie zabliźniły. romantyczne połączenie koloru kremowego i różu. gdyby okazało się.. co najbardziej lubisz.Byłoby dobrze.Uwielbiam te nazwy . Nick wpatrywał się z namysłem w kobietę. To Nick nalewał kawę. nawet dla niej.jeśli jej dzisiejsze ubranie mogło być jakąś wskazówką . ale wyraźnie zadowolona. A potem usiadł koło niej przy stole.I co? . na którym leżały katalogi. . że niektóre kwiaty nie pasują do siebie. Wiele. .. może pojawić się miłość. A gdy chodziło o róże. Bądź twórcza.Ja? Po co? 44 . która. zaskoczona. tworząc z kartkami idealnie prosty kąt. Dla bzu wybrała tradycyjny odcień lawendy i koronkową.Pochylając z namysłem ciemną główkę. Naprawdę nie można tu popełnić błędu. ale poczuł smutek. . gdy dzięki jego cierpliwej i nieustającej zachęcie Raven nabierała pewności siebie. Może istnieć szczęście. Chciała mieć bez i róże .Żeby mi pomóc w projektowaniu. nazbyt szybko minął zaczarowany. 43 Nick przypuszczał. Nick był zadowolony. zostawione przez niego na ganku w sobotę rano. widząc jej zaskoczenie.Tak.bezgraniczną aprobatą.To cudowna książka. i to wyraźne.pisała specjalnie dla niej.Wszystkie kwiaty pasują do siebie. Nick zawahał się przez chwilę. jak gdyby były jej rodziną. że ma swoje upodobania. Też są cudowne. nierealny czas. . które ci się podobają. jak gdyby były jej przyjaciółmi. niezwykle drażliwe kwestie etykiety i . gdybyś uczestniczyła przy tym. jej smukłe palce wskazywały subtelne. jej ulubionych róż. Mam je w kuchni. I zaparzyłam dla nas kawę.. lała balsam na ukryte głęboko rany. że znalazłaś mnóstwo kwiatów. uroczą biel.Nick uśmiechnął się.nie ważyła się wprowadzać poprawek do decyzji projektanta. Szybko. powiedziała mu. . Stopniowo. dodała: .

by reprezentował twoje interesy. . wysłuchała ostrej. Nigdy jej nie kochał. jednej ze stacji softrockowych Seattle.Protokołu? . To żywe ..Mam do ciebie sprawę. może teraz mówić do niej. które nadawały półgodzinne wiązanki starych.wszystko. Obrzucił ją wtedy przekleństwami.i czułe . by pomogła mu w planowaniu swojego ogrodu z różami i bzem. .Prawdę mówiąc. jak trzy lata temu.. Miał taki sam ton głosu. że zaprosiłaś do ogrodu Lady Dianę. Tej myśli towarzyszyła zadziwiająca pewność siebie . Mimo wszystko to twój ogród. by dodała jego nazwisko do swej elitarnej listy klientów. Widział w niej tylko błyskotliwego prawnika. . Raven.Michael. Twoja rodzina. "A właśnie. Raven czuła przeszywający ból . przed lunchem w klubie tenisowym i słuchała KBSG. . Jak mężczyzna. Michaelu.Potem w pełną zaskoczenia ciszę. która zapanowała po jej słowach.No cóż. 13 marca Caroline Hawthorne przebierała się.W przyszły poniedziałek? . czego nie można z łatwością odwołać. Raven. że zaplanowałam" .. bez uczuć. . gdy znajdziesz sobie kogoś innego. królową Elżbietę. twoi przyjaciele. kiedy namówił ją. Część druga Seattle. mam na przyszły poniedziałek plany. . . a jej szafirowe oczy błyszczały. Pomyśl o tym. że lepiej będzie. Telefon zadzwonił w chwilę po odejściu Nicka. którą opracowałaś dla Jasona. Sprawdziłem już u twojej sekretarki. I zaledwie parę minut wcześniej powiedział.Będziesz mi potrzebna przez cały dzień. jak gdyby nigdy nic ich nie łączyło. Michaelu. Dzwonił teraz do niej w sprawach zawodowych. .i zadziwiający spokój. by odeprzeć pełną złośliwości wściekłość Michaela Andrewsa..dworskiego protokołu.Zawsze można zmienić plany.Nie wiem . rzuciła zdanie jeszcze bardziej 45 szokujące: . Spodziewała się też czegoś podobnego od mężczyzny.powtórzyła za nim. co Michael wykrzyczał jej tydzień temu. Chciał. że jednak kiedyś ją kochał. Nick się o nią troszczył. ale nie mam czasu. . wulgarnej tyrady. tak okrutnie wykpił jej sugestię. i to nie tylko na tym poniedziałkowym spotkaniu. nie interesowała go w trwały sposób. która nie była dla niej zaskoczeniem. To interes równie wielki. było prawdą.wspomnienie Nicka dało jej siłę.Wyobraź sobie. których nie mogę zmienić. Raven przywykła do takiego poniżenia -ze strony Michaela i ze strony innych mężczyzn. może być nawet jeszcze większy. lecz bardzo dobrych melodii: zawsze wzruszających piosenek o pierwszej miłości i miłości . Do diabła. Uważał ją za kawał lodu -bez serca. .Przykro mi. że chciałby.. . .Myślę. który niecały tydzień temu wykreślił ją ze swojego życia. Nie zaplanowałaś na ten dzień nic. nie cenił jej wcale.wyszeptała.pomyślała Raven.. Kogo umieścić na honorowym miejscu? Komu dać więcej słońca? Teraz Raven też się uśmiechała.Cześć. Raven słuchała zaskoczona. Ale Nick jej nie przeklinał. księżnę Monako i Barbarę Bush. jak tamta umowa na cztery filmy z Gold Star. Waszyngton Poniedziałek. który z powodu jej bezmyślności omal nie potrącił ją ciężarówką. by w następny poniedziałek poszła z nim na spotkanie w interesach.

A kiedy Roy Orbison miękkim głosem śpiewał Pretty Woman nakładała delikatnie makijaż. Trzymała w ręce wielki notes i z jej zachowania. budzić takie emocje. smutek i radość. wyraźne świadectwo.. Caroline wyciągnęła rękę. . który miał się odbyć za kilka miesięcy. Tak właśnie wyglądają w dzisiejszych czasach czterdziestolatki: zdrowe. wszystko było pod kontrolą i przyjaciółki. pożądanie? 49 Najprawdopodobniej okazałoby się to katastrofą. energiczne.przyznała się Caroline. sprawne. a jej stanowcze zmagania zostały więcej niż sowicie wynagrodzone. być kochaną. Podczas Unchained Melody Caroline stała przy oknie sypialni. Pilnie poszukuje się ochotników do pomocy przy oczyszczaniu ich z ropy.Serdecznie witamy . Ale iskrzyły się przy tym.. Jak zawsze słowa te obudziły w niej palący głód. który i tym razem wzbudziły w niej te słowa. Caroline nie zapomniała o lunchu w klubie tenisowym w Seattle. zdrady i bólu. bo miała optymistyczny stosunek do życia. a realistyczny . Ciężko walczyła o spokój. Po bliższe szczegóły proszę dzwonić na.. o rewolucji i pokoju. pokrytych białąpianą. większym optymizmem. kochać tak mocno? Jak to by było. A jednak. na numer. a służba ochrony wybrzeża i inne organizacje zapewniają transport dla wydr i ptaków. zamkniętego na czas przerwy wiosennej. . przyjęły jej telefon z pełnym zrozumieniem. Kwadrans później Caroline siedziała już w samochodzie.do miłości.lecz szczęśliwa.Katastrofa tankowca.przyjęła ją rumiana kobieta. widać było. Była szczęśliwa. . która wydarzyła się w nocy niedaleko od wybrzeża Waszyngtonu. dobroczynnego wydarzenia sezonu. ale powstrzymał ją komunikat disc jockeya.I z góry dziękujemy. dopasowaną spódnicę.. Unoszenie się na fali ekstazy. Nie dziwiło ich. rozpoczynając trzygodzinną podróż do Moclips. Budynek tamtej szego liceum.Ale człowiek ze stacji radiowej. które przy niewielkim nakładzie pracy obramowywały jej twarz. słuchając wzruszającej muzyki . spowodowałoby niekontrolowany upadek w przepaść smutku. Oczywiście miała drobne zmarszczki. kuszący głód. na piętrze domu przy Queen Annę Hill. Jak to by było. . przełożyła go tylko. że zajmuje się rozlokowaniem ochotników i zwierząt. Podczas Good Yibrations Beach Boysów energicznie szczotkowała sięgające do ramion kasztanowe włosy. Utworzono tymczasowe schroniska w Neah Bay i Moclips. niebezpieczny. Gdy Leslie Gore śpiewał It s My Party. Miało to być spotkanie poświęcone planowaniu Balu Szmaragdowego Miasta.i jeszcze bardziej wzruszających słów. Ale ponieważ nadzór należał do jak zawsze kompetentnej Caroline Hawthorne. stojąca w holu gimnazjum w Moclips High. został przeznaczony na tymczasowe schronisko dla zwierząt. o lodowatych zimach smutku i nie kończących się latach radości. . tworząc ogniste nawiasy. jaśniały większą pewnością siebie. której tam nie było za młodu. z którymi miała zjeść lunch. W jej szmaragdowych oczach kryła się pełna powagi mądrość.. Lepiej żyć bezpiecznie. którego była gospodynią. spowodowała wyciek ropy naftowej. by wyłączać radio przed wyjściem. i patrzyła w dół na wzburzony wiatrem przepych wód w kolorze indygo.zakazanej. gorącą linię KBSG.Nigdy jeszcze tego nie robiłam .. Za dwa tygodnie Caroline miała skończyć czterdzieści lat. niż to się zdarzało w ciągu wielu lat. będącą świadectwem jej dobrego zdrowia. która mogła załamać się bez ostrzeżenia. że żyła na tej planecie przez prawie cztery dekady i że w tym czasie poznała śmiech i łzy. stanowiący zagrożenie dla środowiska morskiego od przylądka Flattery do Kalaloch. gdy piosenka się skończyła. gdyż była nie tylko zadowolona . odrobinę podkreślając jasną cerę. Mała nadmorska miejscowość wczasowa położona była pięćdziesiąt kilometrów na północ od Hoąuiam. poczuła lekki smutek. Caroline Hawthorne była zadowolona z życia. z . Caroline wkładała prostą. "Jestem spragniona twego dotyku". zieloną jak nefryt i bluzkę z długimi rękawami w odcieniu kości słoniowej. że Caroline pędzi jak strzała na wybrzeże z powodu spraw o wiele pilniejszych niż uroczysty bal.

I właśnie miesiąc temu. Powinien zostać senatorem. więc nastawiła magnetowid i kilkakrotnie obejrzała później nagranie. po prostu nie przyszło jej do głowy. Kluczyła w labiryncie drewnianych ławek i metalowych szafek. więc Caroline mogła obserwować go niezauważona. proszę z niego skorzystać. Dlatego Caroline potrzebowała kilku minut. Caroline wiedziała. A chyba powinno. wypowiadający kojące słowa.oczywiście bezpłatny .. by uszanować jego prywatność. logiczne było. Ale to zrobił. ze względu na wyjątkowe . . Gdy zbliżyła się do pryszniców. Oczywiście nie chodziło tu o coś tak banalnego jak swaty. Powodem był sam Lawrence Elliott i to. że Lawrence Elliott powinien zostać prezydentem. że nigdy i w żadnych okolicznościach nie będzie nawet próbowała tego robić. by ochłonąć. którego życie było tak tragiczne. jak trudno mu publicznie mówić o przerażającej przeszłości. kiedy położyła temu kres. Mężczyzna nie słyszał jej kroków w szumie płynącej wody. która zniknęła bez śladu. Caroline zmuszona była zgodzić się z przyjaciółmi. jak bardzo jest skryty. był o wiele ważniejszy od miłości. Rozpoznała go od razu.Kobieta zajrzała do notesu. Do samego końca. by zbiegł się z dniem świętego Walentego.tragiczne .. że ten pełen oddania weterynarz natychmiast tu się zjawi. by odświeżyć się przed wyjazdem. że z powodu poszukiwań dawno zaginionej córki odmówiłby ubiegania . Przecież rumiana dyspozytorka podała jego imię i z tego. prawością i polotem mogłyby zrobić wiele dobrego dla kraju. Aż do ubiegłego miesiąca. Za to niezbywalne prawo zapłacił drożej niż jakikolwiek inny człowiek. dla którego Caroline Hawthorne miała spotkać doktora Lawrencea Elliotta. że z takim charakterem.Może dać panią do Lawrencea? Ulokował się w szatni dla chłopców.w motelu po drugiej stronie ulicy. kierując się odgłosem płynącej wody. by dowiedzieć się. który uciekł po siedmiu latach niewoli tylko po to. zasługiwał na to. powód. jej "przyjaciele" toczyli bezlitosną kampanię. Gdy szła do szatni.Oczywiście. "Powinien ubiegać się o jakiś urząd publiczny. męski głos. . że przydadzą się każde ręce. Caroline. nawet niedoświadczone.którym rozmawiałam. Przyjaciele Caroline nigdy by jej czegoś takiego nie zrobili i nikt nie próbowałby zachowywać się w ten sposób w stosunku do człowieka. że jego żona została zamordowana.. usłyszała niski. Nie. gubernatorem. Ale od samego początku wątpiła. że ten weteran wojny wietnamskiej. To. co Caroline wiedziała o doktorze Lawrensie Elliotcie. powiedziała zdecydowanie przyjaciołom.znaczenie. powiedział. by przeznaczyli pokaźne sumy na cele dobroczynne lub sztukę. Będzie na panią czekać pokój . ponieważ dla Lawrencea Elliotta najważniejsze było . że to może być on. Tylko ty możesz go do tego namówić". Z programu jasno wynikało. Gdy 51 nadawano ten program. spokojny. a kilkunastoletnia córka zniknęła. 50 . co o nim wiedziała.. Caroline nigdy przedtem nie zgłaszała się na ochotnika do oczyszczania ptaków i wydr z ropy ani nigdy dotąd nie była w szatni dla chłopców.choć upłynęło już siedemnaście lat odnalezienie córki. Zobaczmy. łagodny. Caroline była niewątpliwie mistrzynią w przekonywaniu bogatych filantropów. by namówić ją na spotkanie z nim. co dowiedziała się o nim z nadawanego na żywo programu 20/20. z zupełnie innego powodu. Ale jeszcze silniej wierzyła. Otworzył swoje serce przed wszystkimi. aby poświęcił życie dla dobra ogółu. jakie miało dlań to święto zakochanych. by ta umiejętność wystarczyła do przekonania takiego człowieka jak Lawrence Elliott. a potem w lewo. była w operze. którego czas emisji został celowo tak wybrany. Proszę podać mi swoje nazwisko. a może nawet prezydentem. Nawet jeśli nie zamierzała pani spędzić tu nocy.

gorszy. gdyby jej ojciec zmienił adres z Issaquah.Nie potrzebuje mojej pomocy. jakie Caroline Hawthorne spędziła w nieudanym małżeństwie. że chciała go spotkać. gdy dziennikarz z 20/20 spytał go. Pewne było. Przez następne siedem lat. z powodów jak najbardziej odległych od polityki. nie chcąc przestraszyć ani mężczyzny. Nawet zawód wybrał ze względu na nią. a potem. po dwunastu latach. jego serce nadal cierpiało. ale nie szamotała się. Jednak po tym programie. że ją więził. I siedem lat. a nie ofiary. jakby zamykał szczęśliwy rozdział zapoczątkowany w dniu jej narodzin. Udało mu się uciec od siedmioletniego koszmaru tylko po to. na posiadłość gubernatora. ani ptaka. jak delikatne są jego dłonie trzymające drżące ciałko. Niemal przepraszał za to. ona lub ktokolwiek inny? Jej życie nie zawsze było radosne. Przed obejrzeniem tamtego odcinka 20/20 Caroline. ciemnych oczach. nie mówiąc już o poprzedzających je . szczupłe palce ostrożnie zdejmowały-jedną po drugiej . Ale nie wycofała się.zapewne nie po raz pierwszy. A on wciąż nie zdawał sobie sprawy z jej obecności i cicho. zmuszonego iść na wojnę.się o wszelkie urzędy..myślała Caroline. lub Biały Dom. choć było coś w jego udręczonych. ograniczając pole widzenia. zamierzała się wybrać do Issaquah. uznała.. w luksusowych warunkach. zauważywszy smugi ropy na jego skroni. mogła nigdy nie wrócić do ojca bez względu na okoliczności. który czekał na niego w domu. że nigdy tego nie zrobi. co sprawiało. czarnej ropy. co mu powiedzieć . po siedemnastu latach. które nastąpiły po tej olbrzymiej stracie. Gęsty pukiel ciemnobrązowych włosów opadł mu na czoło. Prawdę mówiąc. gorąco kochanej córki. wiedziała już. Serce i nerwy. podczas gdy jego długie. mógłby odgarnąć nieposłuszny lok . Jednak śmierć ukochanych rodziców to nic w porównaniu z emocjonalnym wstrząsem młodego ojca i męża. Szukał swego dziecka i nie pozwalał umrzeć jego marzeniu. Nie tak łatwo było przestraszyć Lawrencea Elliotta.warstwy tłustej. Przynajmniej w tej chwili Lawrence potrzebował jeszcze jednej ręki. powiedziała cicho: . Co mogła mu powiedzieć. iż Lawrence Elliott nie potrzebował pomocy. gdy takie jak ona uznawano za winowajczynie.Dzień dobry. a jej złamane serce i zmaltretowana dusza przezwyciężyły wreszcie spustoszenie. bo nie było prawdą. I teraz. Ale dla Lawrencea Elliotta nie było szczęśliwego zakończenia. jeśli porównać je z siedmioma latami więzienia i tortur w odległej dżungli. "Nie wiem. że w dłoniach nieznajomego człowieka jest bezpieczna. gdy miała zaledwie dwadzieścia jeden lat. gdy nie ustawał w poszukiwaniach zaginionej. smutek po śmierci rodziców wydawał się nie do pokonania.. wiejskiej osady położonej dwadzieścia kilka kilometrów na wschód od Seattle. dlaczego został weterynarzem. Po prostu wycofam się po cichu i zaproponuję swoje usługi komuś innemu". łagodnie przemawiał do przerażonej mewy. Caroline zaczerpnęła tchu.. ustępując naleganiom przyjaciół. że pozostałaby na zawsze w ukryciu. Nie miała pojęcia. "To było nasze marzenie" -odpowiedział. . Czuła instynktownie. drżała. jakie pozostawiło 52 po sobie pozbawione miłości małżeństwo. Caroline słyszała czułość w głosie Lawrencea i widziała. doznawała jeszcze bardziej druzgoczących ciosów. obserwując zręczność tych wprawnych i łagodnych dłoni. Teraz mimo wszystko miało do tego dojść i Caroline poczuła dreszcz lęku. która uciekła ze wstydem. by poznać Lawrencea Elliotta. by napotkać inny. były błahostką. Mewa była zaskakująco spokojna. Gdyby trzymała ptaka albo wzięła od Lawrencea ręcznik. które wycierpiały nieopisane tortury podczas siedmiu lat niewoli. Caroline pogodziła się w końcu ze śmiercią rodziców. Dziewczynka. Caroline zastanawiała się. I teraz. znowu czuła się szczęśliwa. co może mu powiedzieć.

. Tyle że znowu poczuła ciepło. Nie podniósł wzroku. jak wygląda 53 Lawrence. dyscypliny. To przyjazne. że tak samo działał na nią mężczyzna. urzekające studium siły. bo tak bardzo kochał swoją żonę. Ta duma świadczyła o godności człowieka. Leżą na ławce. . jak może wyglądać uśmiech na jego przystojnej twarzy. gdy promienie słońca przebijały się przez gruby baldachim liści. i dumy. uznała jednak. Sądzę.nie seksowny ani uwodzicielski. magiczne ciepło jego wzroku skierowane było ku drżącej mewie. dotknięcia i kochania jej była o wiele potężniejsza od najbardziej nawet niewyobrażalnego fizycznego bólu.. że wie. nim po raz ostatni nie przesunął ostrożnie ręcznikiem po pokrytych ropą piórach. . że będzie aż tak seksowny.. gdyż konieczność zobaczenia Claire.. lecz miały ciemną zieleń najgłębszych leśnych zakamarków. odpowiadając na jej pytanie.Jestem Lawrence. że wie. ale pod jego pieszczotą poczuła przypływ ciepła. którego uwięziono. "Eska" była istotnie najbardziej odpowiednia. spodnie. 54 . Ten lekki uśmiech nie zawierał śladu fałszu czy dwuznaczności. dopóki nie uświadomiła sobie. Wytrzymał to więzienie i tortury.a zatem mogła nad nim zapanować. I całkowicie myliła się co do koloru jego niezwykle ciemnych oczu. więc uznała. że miał to być uśmiech powitalny . jak wygląda. bez zachłanności i drapieżności. że tu jesteś. W rzeczywistości oczy Lawrencea Elliotta były zielone. Obejrzała kilkakrotnie tamten odcinek 20/20. że "eska" będzie na ciebie pasować. gdy intensywnie zielone oczy ogarnęły całą jej postać. Wciąż miała na sobie jedwabny strój w kolorach kości słoniowej na wytworny lunch w klubie tenisowym w Seattle. . Przez chwilę Caroline zastanawiała się. który był uosobieniem bezgranicznej miłości.wyszeptała. bez wątpienia tak pokryte były bliznami. za pierwszym rzędem szafek. a mimo to zachował swoją prawość. Cieszę się. Producenci widowiska nie tracili okazji do pokazania z bliska jego poważnej i przystojnej twarzy. Oceniały ją z namysłem. nie złamano. który przetrwał siedem lat uwięzienia w klatce. które wzniósł. bluzy i kitle.Wszystkie ubrania robocze są w męskich rozmiarach . Była to niezwykła twarz. ale podobno są tu ubrania robocze. i ku niej. ale i tak Caroline ogarniały fale ciepła. co miało dlań znaczenie. że nie reagowały na wstrząsy. Caroline uważała. Nie było wątpliwości. któremu odebrano wszystko. jak bijące od niego ciepło. pradawne ustronia. ale nie spodziewała się. pozbawione czucia. Nie była przygotowana na wrażenie. To dobrze. magiczne. szlachetność. "Jestem spragniona twego dotyku" . ale nie ujarzmiono. Ta myśl zaskoczyła ją niemal tak samo. jak jej własne. wprost na nią. że podobnie jak włosy maj ą ciemnobrązową barwę. Na ekranie wyglądały na prawie czarne. Oto stał przed nią bezspornie pociągający mężczyzna. które stawały się zaczarowane.okropnościach wojny w dżungli. jakie na niej wywarł. Caroline drgnęła zaskoczona.Tak.. jego oczy mieściły w sobie zagadkowe sekrety i starożytną mądrość. . góra zbyt opinała jej pełny biust. Caroline miała więc wytłumaczenie tego zaskakującego przypływu ciepła .pomyślała. człowieka skrytego. że w gruncie rzeczy wiązały się ze sobą. badawczo.. . Kiedy spojrzał w górę. I jak w tych ostępach. Jeśli mogły ją poruszyć słowa piosenki. Jak te tajemnicze.powiedział w końcu Lawrence. znowu przesunęły się na jej ciało. czy w ogóle usłyszał jej ciche powitanie.Jestem Caroline. . Zielone oczy.Zabrałam dżinsy i sweter. w ciemnej zieleni jego oczu migotało złote światło.Muszę się przebrać . nic dziwnego. Podczas programu się nie uśmiechał i Caroline nie wiedziała. Przyszłam pomóc. Co prawda.

A powietrze jest takie balsamiczne.a ściągane gumką spodnie nieco zwisały na szczupłych biodrach. Caroline słyszała. kierowane do Caroline i pokrytych ropą ofiar. Cały proces zacznie się na nowo o świcie. a zamiast migotliwego światła smukłych świec ich twarze rozjaśniał blask gwiazd i księżycowa poświata. Ostatnia z mew została oczyszczona z ropy i wyniesiono ją z szatni.Więc każę przygotować w kuchni kilka kanapek. kiedy będzie dość jasno. być może podczas poprzedniego wycieku ropy. a morska bryza była pachnąca i ciepła. zanim złożył jej tę propozycję.Jeśli masz ochotę. spojrzała nań i w jego ciemnozielonych oczach.. by poszukujący mogli znaleźć więcej poszkodowanych zwierząt. głodny czy spragniony. . a do tego zupę rybną.Issaquah leży około dwudziestu pięciu kilometrów na wschód od Seattle. które przynoszono do nich bez końca. Żaden ptak ani wydra nie czekają już na swoją kolej.Powinienem zapytać kilka godzin temu. których powiadomiono. "Wszystko w porządku" . . Nocne niebo błyszczało mnóstwem gwiazd. był całkowicie sam. moglibyśmy zrobić sobie piknik na plaży.Lawrence przerwał. że był jednym z pierwszych. . Nie zabrakło muzyki.A może zamierzałaś już wracać? . gdyż przed wyjściem zza ściany szafek Caroline przykryła swój niebieski strój papierowym kitlem. w jakiej Caroline kiedykolwiek jadła kolację. Tym razem po raz pierwszy skierował swoje słowa wyłącznie do niej.Wcale nie jest zimno.Musisz już być zmęczona. . jak długo będzie potrzebny. . Ale jego wahanie. . bo wszyscy wiedzieli.stwierdzał. Przez całe popołudnie i wieczór z ust Lawrencea płynęły kojące słowa.Wspomniałaś o swetrze i dżinsach .Jaki wspaniały wieczór .z entuzjazmem stwierdziła Caroline.Odpowiedziałabym. i opuścili szkołę nadal odziani w roboczą odzież. . że zmarszczyła brwi. kiedy wyszli na dwór. cichej serenady chlupoczących fal.Zjesz ze mną kolację? .. że Lawrence przebywa tu od wielu godzin. ale te niedostatki kroju nie miały znaczenia. zmierzającą do schroniska. że jest zmęczony. Najwidoczniej Lawrence składał już wcześniej takie zamówienia w kuchni motelu. . bo po raz pierwszy byli zupełnie sami. w Issaquah.Nie.. płetwę albo dziób.Ty też musisz być zmęczony . . by jutro znowu pomagać. gdy wezmą już prysznic w motelu. mam zamiar zostać. że przyjedzie od razu i zostanie tak długo. który pracował z niezmordowanym zapałem. ale na razie Lawrence i Caroline skończyli pracę. . "Tak. czy chcesz zrobić przerwę. . dopóki ropa nie zniknie z ich środowiska. by załadować na ciężarówkę.zapewniła Caroline mężczyznę. . ale kiedy nie padły żadne słowa.A ja po drugiej stronie jeziora. .spytał Lawrence. . jak gdyby zamierzał coś powiedzieć. jak Lawrence nabiera tchu. że mam ochotę. wyrzuconego przez fale. . Caroline? -W Seattle.zwracał się łagodnie do drżącego zwierzątka albo do niej. I chętnie zjem z tobą kolację. srebrna obwódka otaczała księżyc. witał każde z nich z serdeczną troską i nigdy nie narzekał.Gdzie mieszkasz. zobaczyła wahanie. . by je założyć. 55 Zabrali swoje ubrania. pośrodku śnieżnobiałego piasku natura umieściła stół z wybielonego słońcem drzewa.odparła cicho Caroline. by ocalić zwierzęta.Oczywiście. że nie . i miała pewność. Była już prawie trzecia. gdy zjawiła się. doprowadziło ją do wniosku. widząc. dobrze" . . aby mu pomóc. kiedy nie była pewna.zaczął cicho. poprawiając w razie potrzeby jej rękę. gdzie miała pozostać wraz z innymi. . Plaża należała tylko do nich i była to najwspanialsza sceneria. niepewność. rozjaśnionych teraz księżycową poświatą. że kiedy ostatnim razem urządził sobie późną nocą piknik na zalanej księżycową poświatą plaży. czy właściwie trzyma skrzydło.

bardzo ważnych odkryć. Był legendą Seattle.A więc. kim jesteś. Lawrensie.Jeśli nawet tak. . Teraz tym bardziej stało się dla niej jasne. bo gdy nie sypialiśmy w namiotach na terenie wykopalisk gdzieś na końcu świata.Czy to znaczy. . że nic więcej o niej nie wie. Chociaż Stocznia Hawthornea została już dawno sprzedana. A jeśli ludzie.O. że dziadek był naprawdę. że chętnie poświęcasz czas. bez grosza przy duszy. od wykopaliska do wykopaliska. by skłonić go do ubiegania się o urząd publiczny. zadowolony.Nie. Sądzę. . Tak stwierdziły przyjaciółki Caroline. muzeach i parkach tego miasta. że on nigdy nie przestanie szukać swego zaginionego dziecka. to . gdy Caroline po raz pierwszy zobaczyła Lawrencea Elliotta w telewizji. Czyżby miał wyrzuty sumienia.Ale ja wiem o tobie tylko to. Mój ojciec zyskał sobie taki sam szacunek w środowisku akademickim. Caroline. nie czujność.Mój ojciec był archeologiem. iż w trakcie rozpaczliwych poszukiwań zaginionej córki naraził innych na przeżywanie swej życiowej tragedii? 56 . i nie chce zostać znaleziona.A twoja matka? Caroline pochyliła kasztanową główkę oświetloną blaskiem księżyca. wyczuła. . by syn poszedł w jego ślady? . Poza 57 tym wszystko było jak w bajce. ogarniętym żądzą podróżowania. wiesz już o mnie wszystko .Nie. Urodziłam się w Egipcie . dumny z taty. od jednego skarbu do drugiego. wiem. jak dziadek w biznesie.. . wspomnieli jej nazwisko? Jeśli błagali. Czuła się zażenowana bogactwem swojej rodziny. . Caroline wymówiła nazwisko dziadka z pełną miłości dumą. człowiekiem szanowanym.Czy twój dziadek nie pragnął. Wiem. .odparła z uśmiechem Caroline. Jej chęć niesienia pomocy niewinnym stworzeniom była dla Lawrencea bardzo ważnym listem uwierzytelniającym i Caroline miała nadzieję. bywaliśmy gośćmi w pałacach książąt i królów. aby porozmawiał z Caroline Hawthorne. dorzuciła jeszcze . . Alistair Hawthorne był niezwykłym człowiekiem. żadnych.powiedziała cicho Carolina. Od chwili. Czując. Nie amatorem. aby zrezygnował z poszukiwań. Widziałam ten odcinek 20/20. to o tym nie wiem. Każdy dzień był przygodą.Te słowa wzbudziły jego zainteresowanie. że ojciec jej szuka. Każde nowe wykopalisko uważali za coś fantastycznego. by pomagać pokrzywdzonym zwierzętom. . Moi rodzice byli niepoprawnymi romantykami. jak i zasadę lojalności względem pracowników. lecz również w jego firmie. że pochodzisz ze Seattle? . którym nie powiodły się usiłowania. . A gdyby jakimś cudem jeszcze żyła. Czas.Bardzo ci współczuję .Tak. jak się okazało. . Spędziłam dzieciństwo na wędrówkach z rodzicami po całym świecie. Jego córka prawdopodobnie nie żyje.Moja matka była z domu Raleigh. Jedynaczka jednej z najznakomitszych rodzin w Seattle. zachowano zarówno dawną nazwę. że będzie próbował odnaleźć Holly do samej śmierci. zanim podejmie ostateczną decyzję? -Nazywam się Hawthorne. którego wspaniałomyślność została unieśmiertelniona nie tylko w budynkach. ale prawdziwym uczonym. tak. Lawrence skinął głową i w jego oczach pojawił się mroczny cień.Moim dziadkiem był Alistair Hawthorne. Sierota.Czy po tym programie miałeś jakąś wiadomość o córce? .o ile sama nie była więziona w klatce w odległej dżungli przez ostatnie siedemnaście lat -wie. jak ogarnia ją ulga. .powiedział Lawrence ze spokojem.Lubiłaś to. że jego majątek może pomóc w sfinansowaniu kilku. stworzył stoczniowe imperium i poświęcił znaczną część dojrzałego wieku na dzielenie się bogactwami ze społeczeństwem -jako mecenas sztuki i orędownik godnych szacunku celów.

.I wtedy pojawił się Grant Gannon. kochającą się rodzinę. jest banalną historią.Caroline . zginęli w katastrofie samolotu nad Afryką Zachodnią. skupił na mnie całkowitą i niepodzielną uwagę... który z zimną krwią postrzelił swego kolegę.Masz na myśli. był już robiącym karierę maklerem. Smutek. a potem oczarował nieszczęśliwą i samotną żonę Lawrencea opowiadaniami o wielkiej przyjaźni z jej ukochanym mężem.spytał Lawrence. . . Z telewizyjnego programu dowiedziała się.Caroline . .To. Patrząc wstecz. Ponieważ całe życie spędziłam w towarzystwie dorosłych. niemądrym wyborem. że nie żyje. że pragnie mojej koleżanki.. .Nadeszła pora na twoją własną przygodę? . Caroline urwała gwałtownie. swoje przeżycia ze starszym mężczyzną. małżeństwo z mężczyzną. że Caroline nic już nie powie. Kiedy skończyłam osiemnaście lat.czy coś się stało twoim rodzicom? . nie mam wątpliwości co do tej chronologii i jego planów. sprytnie przebrany za błędnego rycerza. nagle zaczął się bać. którego siłą napędową w życiu była miłość do córki. niewartym.Tak. Wiedzieliśmy.. Moja edukacja w zakresie szkoły średniej była bardzo nietypowa.Tak. wywołany był myśląo jego.Caroline zaśmiała się cicho. w porównaniu z tym. Nawet po trzech latach spędzonych w Yassar byłam wciąż bardzo naiwną dwudziestojednoletnią dziewczyną.A ty gdzie byłaś? . a kiedy zginęli rodzice 58 i dziadek. Choć od bardzo dawna nie czuł strachu.Przerażające.Tak . . Była mgła i nie należało lądować. a nie jej rodzinie.. dokonanym przez naiwną dziewczynę..I to naprawdę była przygoda.Ale stała się podróżnikiem z prawdziwego zdarzenia. że nie może już dłużej udawać. że Lawrence. Grant Gannon był draniem. co spotkało Claire? . Teraz głos Caroline spoważniał. . Od sześciu miesięcy umawiał się z moją współlokatorką z Yassar. podjęliśmy całą rodziną decyzję. samo przebywanie z dziewczętami w moim wieku było czymś nowym i niezwykłym. rodzice i dziadek. co mi się przydarzyło..A spotykanie chłopców w tym samym wieku? . któremu zależało tylko na moich pieniądzach i pozycji społecznej. . nie spojrzy na niego.. Starszy ode mnie o pięć lat. a ja . widząc jej nagły smutek . bardzo. ale jego egoistyczna chciwość to błahostka w porównaniu z podłościąDereka Burkea. Bardzo kochała tatę. nagle stałam się nieprawdopodobnie bogata. Grant był starszy i ogromnie czarujący.. samotna i nieszczęśliwa. . ale jak tylko stałam się dziedziczką.. ale nic nie powiedziała.odezwał się łagodnie Lawrence. Twierdził. spojrzenie. i sądząc.smutna. gdy wspominała swoją stratę. Claire i Holly też kiedyś stanowili radosną.. że powinnam pójść do collegeu. człowieka. . dojrzała jego mroczne.. . który uwiódł jadła jej kolosalnego majątku. Zawijała rękawy i kopała ze wszystkimi. ale. by o nim mówić. Caroline popatrzyła z namysłem na Lawrencea. .odparła. ale wszechstronna dzięki programowi korespondencyjnemu. ale w owym czasie byłam strasznie łatwowierna.Tak. skoro stracił dla mnie głowę od pierwszej chwili. . opracowanemu specjalnie dla mnie w szwajcarskiej szkole prywatnej.Krzywy uśmiech przemknął po jej ustach. niesamowicie ufna. studiowałam w Yassar. Odezwała się cicho: .Czarny charakter? . gdy mnie ujrzał. Gdy podniosła na niego szmaragdowe oczy.A oni oboje bardzo kochali ciebie. zostawił go w dżungli. że będzie to smutne rozstanie. Oto opowiada Lawrenceowi historię zdrady. . który zauważył Lawrence..pomyślała Caroline. "Tworzyliśmy świetny zespół" .W Nowym Jorku.Wszyscy troje.

jak się sprawy mają. . że on wyciąga do niej rękę. Pod każdym względem to.. Uzyskałam szybko rozwód i przeniosłam się z Nowego Jorku do Seattle. jak bardzo potrzebował tego.. Najwidoczniej uznał. by uraczyć mnie gorzką prawdą o moim mężu.. Ale teraz chciał zostać zwykłym. choć oczywiście była tylko grą pozorów... Zapobiegłam dalszym stratom i zaczęłam nowe życie. Powstrzymało ją to przed dalszym opowiadaniem banalnej historii zdrady.Nie rozumiałam. a on czuł się całkiem zadowolony z tego.żeby nie być tak wiecznie osamotnionym dlatego tylko. że różnica wieku nie była aż tak wielka.Czterdziestoletnia.. aby przegrupować szyki i opracować nowe plany. jak się okazało. szybko robiąc w pamięci obliczenia.. Caroline. Był to łagodny. co spotkało ciebie.potwierdziła Caroline. Dlatego nie myśl. że ta wiadomość sprawiła mu ulgę. gdy wyszła za mąż..Dwanaście? . nie miała więc wyj ścia. Ciągle starałam się zrozumieć. Wydawało się. zbyt młoda? A teraz wiedział. lecz gorącą prośbę.Skończę za dwa tygodnie. ale natychmiast pomyślała. choć mogło trwać wiecznie. ale poczułam też ulgę. pomóc.Opowiedz mi. Czy od czasu powrotu z wojny ktoś dzielił się swymi problemami z Lawrenceem? Z jakiegoś powodu Caroline wątpiła w to i schlebiało jej. co ci zrobił. Miała dwadzieścia jeden lat. I sam Lawrence Elliott był nadzwyczajnym człowiekiem. Zdrada jest zdradą. . jak przeżywałaś to. co mnie się przytrafiło. dlaczego troskliwość i urok Granta natychmiast znikły po naszym ślubie. jest gorsze od tego. że w najmniejszym stopniu nie tak trudne. że pobędę tu tylko jakiś czas.Masz czterdzieści lat? . Chciał wysłuchać opowiadania o innej udręce. było o wiele gorsze. odczuła niebezpieczny przypływ pragnienia i pożądania. co on przeżył. . w którą wierzyłam.. że niewiele tragedii mogło się równać z jego własną. pełnym współczucia słuchaczem. od tego czasu minęło dwanaście. i próbowałam odzyskać miłość. gdy zauważyła coś jeszcze. co spotkało Lawrencea. by to zrobiła. Sądziłam. małżeństwo trwało siedem lat. wiedzącemu wszystko o wewnętrznych zmaganiach i wewnętrznej sile: .szepnął Lawrence. Caroline nigdy wcześniej nikomu o tym nie mówiła. znowu szczęśliwa i pełna optymizmu.. co wciąż przeżywa. aby się udało. co złego zrobiłam. więcej niż ulgę. zanim się pozbieram. 59 Schlebiało. Jednak pewnego dnia zadzwoniła do mnie niezadowolona kochanka. wykorzystując głęboko ukrytą siłę. że znowu stanie się szczęśliwa. nikim więcej. jedna z wielu. . Caroline .Nie. nie miała sobie równych.Opowiedz mi. W końcu udało jej się dorzucić lekkim tonem: . iż to.Uśmiechnęła się na widok jego zaskoczenia i poczuła dreszcz.Małżeństwo trwało siedem lat.-Tak.To musiało być dla ciebie bardzo trudne. musiała się mu podporządkować. lecz stanowczy rozkaz. Teraz wyznała temu mężczyźnie. Jednak Lawrence zdawał się czytać w jej myślach i jego ciemne oczy kazały jej mówić dalej.powtórzył Lawrence. a gdy z jego ciemnozielonych oczu znikły cienie i zobaczyła z zapierającą dech jasnością... Ale Caroline zrozumiała jego cichą. Byłam wstrząśnięta. zanim . .. jeśli będzie w stanie . że w końcu znam odpowiedź.Oczywiście . ale upłynęło już dwanaście lat.. Strata jest stratą. poprawiła się w duchu. by z nim rozmawiała. To umożliwiło mi działanie. Sama poradziła sobie z bolesnymi emocjami. . jak to. . Byłam zdecydowana zrobić absolutnie wszystko. że jest od niego o wiele młodsza. Przynajmniej było tak. 60 I zadowolona oraz ustabilizowana. jak pragnął. . . dzięki czemu poczuła się lepiej i mogła marzyć. gdzie często wpadaliśmy z rodzicami pomiędzy ekspedycjami. Historia Lawrencea Elliotta była niezwykła.

Nagle twarz Lawrencea spochmurniała. . Mam taką nadzieję. a może pełną zdumienia pogardą. z pewnością wspomniano by o tym makabrycznym zbiegu okoliczności. że zaraz umrze. Urodziłeś się czterdzieści kilka lat temu. Że jest znowu szczęśliwa i pełna optymizmu dzięki tej wewnętrznej sile. że udało mi się przetrwać różne wstrząsy dzięki temu.te uważne i życzliwe. pewnie to prawda. Czy wierząc.Opowiedz mi o sobie . Bezczelny złoty księżyc dodał odwagi Caroline. że posunęła się za daleko. że wrogowie znaleźli Lawrencea. Matka odeszła. od samego początku. gdy weźmie w dłoń ten złoty symbol miłości. . Miałem czternaście lat. Claire i ja zamierzaliśmy wziąć ślub po skończeniu szkoły.Caroline zawahała się przez króciutką chwilę i dodała spokojnie: . .Lawrensie? . własnemu pragnieniu podzielenia się tym. że tragedia wydarzyła się w dzień świętego Walentego i że pomiędzy krwawymi plamami rozrzucone 61 były krwistoczerwone róże. że jest to takie samo wspomnienie jak to. zielone jak las oczy nie obudziły w niej niebezpiecznych i drapieżnych pragnień.Urodziłem się czterdzieści osiem lat temu w Teksasie. że źródłem jej siły jest wspaniały dar. Lawrence zachował ten bolesny fakt dla siebie.Została zabita w rocznicę waszego ślubu? W telewizji szczególnie uwypuklano fakt. Dostrzegła.. W złocistej poświacie wiosennego księżyca Caroline zauważyła jego cierpienie. aż do tej chwili.Wierzę. na chwilę przedtem nim zaczął mówić.rzekła . prawda? -Tak. Tak. Mnie zawsze zależało na szkole i w dodatku poznałem Claire. Przez następne dziewięć lat wędrowałem z moim ojcem-kowbojem od jednego miejsca pracy do drugiego. . że odpowie jej gniewem. że zabójstwa popełniono w rocznicę ślubu.Gdy mnie postrzelił. Caroline. Caroline zastanawiała się. marzeń? Czy to poszukiwanie obrączki cudem utrzymywało go przy życiu? Caroline domyśliła się. jak księżyc. . Zmarszczył czoło z namysłem i po chwili bardzo cicho powiedział: . że ważyła się być równie arogancka.Nikt o tym nie wiedział. a potem cisnął ją w dżunglę. Obawiała się. zamierzał powstrzymywać śmierć do chwili.. . czym nigdy wcześniej się nie dzielił. gdy miałem pięć lat. Zostałem więc tam i pracowałem na ranczu za jedzenie i dach nad głową. Dopiero po chwili Caroline uświadomiła sobie. zanim odnalazł obrączkę. w same walentynki. co Lawrence miał na myśli. znana była producentom programu? Chyba nie.Myślę. . przychodząc na świat. a zarazem słodkimi wspomnieniami. odczytał głośno napis. z rodeo na rodeo. że dziwił się sam sobie. by ruszyć w drogę.. Jednak Lawrence powinien usłyszeć. Przez kilka uderzeń serca Caroline myślała. Jego serce napełniało się smutnymi. Czy ta ponura okoliczność. który otrzymała. że byłam tak bardzo kochana jako dziecko.Mam taką nadzieję.Bo jesteś taka silna. zdjął mi obrączkę. pobraliśmy się na trzy miesiące przed rozdaniem świadectw. które ty i Claire pozostawiliście Holly.Derek wiedział. Miłość moich rodziców dała mi pewne i stałe wspomnienie szczęścia i nadziei. Nadeszła wiosna i ojciec nie mógł się doczekać. Gdyby tak było. gdy znalazł pracę na ranczu w Montanie. Caroline zauważyła jego zaskoczenie. ale ponieważ koniecznie chciała. nadziei.wszystko.. Inaczej . że w tym wypadku nie jest dopuszczalna ingerencja w życie prywatne. czy poważnie ranny młody żołnierz próbował z wysiłkiem odszukać złote kółeczko w gęstwinie tropikalnej roślinności. . że dzień świętego Walentego to nasza rocznica ślubu -powiedział twardym głosem Lawrence. . abym zabrał ją od ojczyma.

co zechcą powiedzieć dziennikarze. świat wokół nich zmienił się. co zostało z jego rodziny. -Tak. ale jasne było. Gdy teraz o tym myślę.. Fale.. Lawrence najwidoczniej wierzył. poczucia winy. dziesięć i pół miesiąca po naszym ślubie. .I miałeś rację. poszukiwałby Holly. powinien był znaleźć sposób... Chciał.Och. ale nie wiedziałem.Ponieważ żadne z was nie miało szczęśliwego dzieciństwa? Lawrence skinął głową i Claire rozpoznała uczucie.Holly urodziła się w Boże Narodzenie.Ty przepraszasz? .Oszczędził ją z mojego powodu. by moja córka widziała tę okropność. co zrobił z jej bliskimi. Kiedy Lawrence wreszcie się odezwał. Lawrence wyjaśnił: 62 . nie darował jej życia z powodu zdeprawowanej miłości.Tak .. . znowu poruszony wspomnieniami miłości. jaką odczuwał. ale od chwili. Taka była odpowiedź Lawrencea. pomimo swego młodego wieku.. Ale to było bardziej skomplikowane. które nuciły im serenadę. że powinien był wiedzieć. W telewizji sugerowano. Nie stracił ani jednego karata ze swej złotej . Była zaplanowanym dzieckiem.Caroline? O czym myślisz? .. a potem do końca życia wspominała ten koszmar.. Prawdę mówiąc. to.powtórzyła z niedowierzaniem Caroline. On mnie nienawidził. I nawet wtedy.odparła i zobaczyła milczącą odpowiedź w jego przepełnionych poczuciem winy oczach.Bo wydaje mi się. .Siedemnaście lat temu musiałeś stoczyć niejedną bitwę.Derek nigdy nie tknął Holly. całkiem słusznie. bo wyczuł. byłby wciąż mężem Claire. by przedstawiali Holly jako uwodzicielkę. Jednak księżyc wciąż świecił jasno.Mam niewielki wpływ na to. huczały teraz ponuro.Przepraszam. gdy został porzucony w dżungli jako zmarły. Ale nigdy nie pozwoliłem. że znalazł się w samym środku szaleństwa wojny. Może właśnie dlatego zginęła. iż żadne takie zapewnienia nie zmazą. Lawrensie... w którym wyczuwało się ogromne poczucie winy. że Claire i ja mieliśmy dość odwagi. że Derek nie molestował Holly. że ludzie nie mają nic przeciwko wysłuchiwaniu tragicznych historii.Dlaczego oszczędził Holly? Masz jakąś teorię? . jego głos był łagodny. jak bardzo jest szalony. . Po prostu nie mogłeś. Claire przeżyła taki sam koszmar ze swym ojczymem. iż podejrzewam go o przemyt narkotyków. Jak gdyby czytając w jej myślach. .Skąd mogłeś to wiedzieć? .. . zdumiewam się. . Chciał. nawet w jakiś niezdrowy sposób to ich fascynuje. by uciec wcześniej i ocalić żonę i córkę przed morderczym szaleństwem Dereka. Podczas gdy rozmawiali. Nigdy by na to nie pozwoliła.Nie mogłeś wiedzieć. . . zawsze. Caroline.. bezlitośnie. Potem jeszcze spokojniej dorzucił: .nosiłby ją teraz. gdyśmy się poznali.Ale to moja jedyna szansa na odnalezienie córki. dla Holly. .. że Derek mnie postrzelił. Poważny wyraz twarzy Lawrencea powiedział jej. co wydarzyło się dawno temu w dzień świętego Walentego. . Caroline pomyślała. Lawrence był pewien..Tak. chorobliwie. żebyśmy zostali przyjaciółmi. desperacko próbując ocalić to. . że przyjął jej słowa z wdzięcznością. te bitwy wygrywał. . a więc. groźny. co mnie niepokoiło. że to nie w porządku zmuszać ludzi do wysłuchiwania mojej historii powiedział spokojnie Lawrence. Caroline zobaczyła.odpowiedział głosem. Caroline. które znowu pojawiło się w jego oczach . by założyć rodzinę. pomimo tego.mroczną wściekłość. a od morza powiało chłodem. . było w nim coś.Dlaczego? . jakby oburzony na to.

Ciągle mi się zdaje. potrzebował.Wiem.. Chciał tylko odnaleźć swoją córkę. . Po prostu pozwoliła. co się stało. Wydałem na ten cel majątek. dziedziczka wielkiej fortuny.Sądzę. tyle. To. jak i teraz czuła. najczulsza walentynka od ciebie dla Holly. orędowniczka spraw istotnych dla ludzkości. I czekała. Lawrensie? Mam znajomości i. co mógłbyś jeszcze zrobić. Jednak Lawrence Elliott milczał. żeby się uspokoić. iż to. Nie chciała więcej słyszeć o torturach. że ją szukasz. mówić o tym na głos. pozbawione miłości małżeństwo.. nie miała w sobie żądzy krwi.. Na koncie Dereka pozostały po jego śmierci duże sumy. działo się w obozie dla jeńców wojennych. Jednak większość ludzi uważa.. patrzyła z namysłem na niezwykłego mężczyznę. prawda? . Caroline. ale skoro nie było dowodu.Pamiętasz to? . . ciemnozielone oczy wpatrywały się w nią nieustępliwie.Jego zrozpaczone.. 64 -Ale? Zaczerpnęła tchu.. W końcu powiedziała po prostu: . .Ja też mam znajomości i pieniądze. Prawdopodobnie nadal handlował narkotykami. by odsłonił więcej bolesnych prawd.Trudno wyobrazić sobie. Dawałem ogłoszenia w mediach. sprawiało. Caroline zebrała się na odwagę i zapytała: 63 .To. że mogę je wykorzystać do poszukiwań Holly. . Ale tak zajmowały ją własne problemy. wynajmowałem prywatnych detektywów. jest niczym w porównaniu z tym. i że z tego powodu zdecydowała się pozostać w ukryciu. by choć w najmniejszym stopniu była winna temu. A jednak. gdyby Lawrence chciał. Claire albo przyrodniej siostry Holly. że te pieniądze zdobyto nielegalnie. W kartotekach policyjnych są odciski jej palców i przez ostatnie siedemnaście lat zarówno wydział ubezpieczeń społecznych.A co ty sądzisz. Te szczere słowa Caroline skłoniły Lawrencea.... było winą Holly. który siedział naprzeciwko niej. -Lawrence zmarszczył brwi.Czy mogę coś zrobić. .Powiedziałeś w telewizji bardzo mało o tym. Nie wierzę. że podczas programu ukazał jedynie wierzchołek przerażającej góry lodowej. by wyczytał to w jej oczach.Całkiem słusznie ten program pokazano w dzień świętego Walentego. po twoim powrocie z Wietnamu. prezydentów i królów. Caroline Hawthorne. że są tacy. pożądany gość cesarzy. Ale zarówno wtedy.. podobnie jak Caroline. w których wymienionaby była metryka urodzenia jej. co przeżyła moja trzynastoletnia córka tamtej walentynkowej nocy.. Nie chciał ich szokować swymi przeżyciami. Władze bardzo poszły mi na rękę. co działo się ze mną w Wietnamie. że nie zagłębiała się w makabryczne . wszyscy o tym mówili. która wtedy zginęła. co wierzą. która przyciąga widzów do ekranu. Zwłaszcza na początku. ale... by zaspokoić żądzę krwi. że pominąłem jakąś istotną wskazówkę. co naprawdę. .zuchwałości. gdy zapytał bardzo cicho: . co Lawrence opowiadał przed telewizyjnymi kamerami o siedmiu latach niewoli. Trudno ich było nie widzieć.Ale bardzo trudno jest wyobrazić sobie. W końcu Caroline powiedziała łagodnie: . Caroline skinęła z powagą głową. I nie czuł się obrażony. . co się stało.. że ty i Claire daliście Holly fundament miłości i szczęścia. że ona nie żyje. Jest to największy z darów. . Z jakiegoś powodu nie wspomniała o pieniądzach. Caroline? . Była to jakby walentynka.Tak.. zapadła decyzja. że miała ochotę krzyczeć i płakać. jak i urzędy paszportowe szukały podań. .Dziękuję.Caroline pamiętała nagłówki. mogłaby słuchać go wiecznie. a jeszcze sporo zostało. żeby przez te wszystkie lata nie wiedziała..

Ona nie zapomniała. wszystko.Myślisz. Tym lepiej. Ale kiedy Lawrence znowu się odezwał. co stało się z otaczającym ich.powiedział powoli Lawrence . przywożąc jeszcze więcej róż i krzaki bzu. Raven nie wyszła przywitać się z Nickiem. długo i z namysłem wpatrywała się we wspaniale kwitnące kwiaty. co było w domu.Urwał gwałtownie.Ja. gdy przyjechał. zastanawiając się przez chwilę. gdy pierwsze uratowane zwierzęta zaczną przybywać do schroniska. że Lawrence wyjechał. O ósmej dziesięć rośliny z obu ciężarówek zostały już wyładowane i samochód szkółki odjechał z turkotem. I zauważyła na jego twarzy słabiutki cień uśmiechu. iż zachowała te cudowne wspomnienia. .. a promienie 65 księżyca zatańczyły na śnieżnobiałym piasku. że bez natychmiastowej pomocy nie przeżyłyby podróży do Moclips ani do Neah Bay. Kilka godzin temu Caroline uznała. który nie uważał szczerości za zdradę. . . co było do powiedzenia. Nie zapomniała.Caroline pomyślała. jeszcze przed większością ochotników. . Był to uśmiech olśniewający.Pomyślała ze skruchą. Dziesięć minut później przyjechał samochód ze szkółki w Santa Monica. Poleciał helikopterem na jedną z łodzi służby ochrony wybrzeża. .potwierdziła szybko Caroline. Po chwili uśmiech znikł. ja po prostu czuję. które były w tak złym stanie.. powitała ją wieść. . całkiem bezwiednie seksowny.A więc . Kiedy jednak Caroline zjawiła się w szkole. że czyta w jej myślach.Ona nie zapomniała . że Lawrence jest cudowny. zajmując się zwierzętami. rozrzucone po szmaragdowym trawniku. . Fale znowu złagodniały i zaczęły śpiewać. . Miał spędzić cały dzień na jej pokładzie. Powiedziałaby to głośno. nie gniewem. Holly nie miała powodu wierzyć. żebym wiedział. . Lawrensie. I w chwili. Mieli zobaczyć się znowu o świcie. Kalifornia Poniedziałek. Zanim wróciłem z Wietnamu. Jednak nim zatelefonowała. 20 marca O siódmej trzydzieści Nick podjechał swoją wypełnioną różami ciężarówką pod domek Raven w Brentwood.A co ty sądzisz. Patrzyła mu w oczy i była pewna. Czuję.sądzisz.Tak i sądzę również. gdy wypowiadała to zapewnienie. Znikło pięć fotografii wyjętych z albumu. Po chwili pełnej szacunku ciszy Caroline dodała miękko: . że ona żyje. że wciąż żyję. że tak właśnie uważa. Lawrensie? . ale nie było nikogo na świecie. że prawdopodobnie niczym nie da się zaskoczyć Lawrencea Elliotta. pieszczotliwa bryza odzyskała swoje balsamiczne ciepło. Przecież zniósł prawdy najbardziej przerażające i nie załamał się. że jej serce zaczęło walić. . 8 Brentwood.Ja nie sądzę. z dala od świata. . Caroline próbowała ukryć rozczarowanie.Przerwał. policja zapakowała w pudła.Pewnie myślisz. że oszalałem. Ale zareagował łagodnie. a także potrafił znieść prawdę.szczegóły. -Nie. Musiała załatwić jeszcze jeden telefon. zanim dorzucił. gdyby nie zobaczyła jego zdumienia świadczącego. trochę niepewny. przedstawiającymi naszą rodzinę. Jak gdyby zostawiła go dla mnie. Lawrence Elliort był człowiekiem.Podobnie jak niegdyś ja jest w jakimś więzieniu. że tak się stało.. W złocistej czarodziejskiej poświacie zuchwałego wiosennego księżyca ona i Lawrence Elliott bez wątpienia powiedzieli sobie wszystko. gdy byliśmy jeszcze razem. uświadomiła sobie. Jedno z nich zawierało album z robionymi przez Claire zdjęciami.Jest coś jeszcze. . zalanym księżycowym blaskiem światem.. Była prawie pierwsza. łagodność w jego pełnym powagi głosie sprawiła. A teraz właśnie tego dokonała. gdy pożegnali się przed drzwiami pokoju Caroline w motelu. że właściwie odczytał jej śmiałą myśl. że Holly wzięła zdjęcia ze sobą? . . że Holly nie żyje. dla kogo ten album mógł mieć jakieś znaczenie. że zabrała suknię ślubną Claire.

kim jesteśmy. który uznał. gdy pojawiał się na jej szkolnej ławce kolejny dowód zdrady. jak straciła. czy ich okrutne i złośliwe dziewczyny. Czarne orchidee. Nie. Jej młode serce napełniło się nadzieją. pastelowy bukiet i jest to najbardziej romantyczny kwiatowy prezent. A teraz spiskowała przeciwko jedynemu mężczyźnie na ziemi. -Czy coś się stało. że autorka powita ją z radością. gdy zobaczyła rzadki i egzotyczny kwiat. że kupiła wszystkie książki Lauren. odrzucone maski i przebrania. posyłane kilkunastoletniej Raven przez bogatych chłopaków i dziewczęta. tak jak z dumą nosiłaby bukiecik na tańcach. na które nigdy jej nie zapraszano. taki niepewny. . obrzucano ją lśniącymi klejnotami. Później. przegnane wszystkie mroczne cienie. że to ona sama przysłała sobie ten piękny. którego nazwiska wolisz używać. że cię nie obudziłam. Raven zawsze przypinała kwiat do bluzki i nosiła go dumnie. Nie była pewna. egzotyczny czarnowłosy kwiat. Iskrzący się lód niż miękką. idąc zdecydowanym krokiem w kierunku telefonu. Było to następnego dnia po tym. Przeczytała już dwie z nich. Ale coś w niej musiało wysyłać sygnał. dziewictwo Blaneowi Calhounowi. Mam nadzieję. Biorąc pod uwagę wspaniałe przesłanie nadziei i miłości. a potem okrutni kochankowie. Kwiaty znaczyłyby dla niej o wiele więcej.że Dary miłości będą o wiele lepszym filmem.. jak w książce. typowe dla książek Lauren Sinclair. za każdym razem. Raven była tak poruszona powieścią. Miała po prostu pomóc Lauren Sinclair w uświadomieniu Jasonowi ważnej prawdy . jeśli zachowane zostanie zakończenie szczęśliwe. powiedziała sobie Raven. gdy oddała się jakiemuś bogatemu chłopakowi. który był cichy. jakie miała w życiu otrzymać..Tu Raven Winter. jej głos powinien był kipieć szczęściem i radością. oddała. .Nie. a naprawdę nazywasz się Marilyn Pierce. że Lauren Sinclair to pseudonim. 66 Raven dostawała kwiaty od trzynastego roku życia. miała nadzieję. Bo bardziej przypominała brylant niż różę. cudowną obietnicę: gdy odsłonione zostaną wszystkie wstydliwe sekrety. nie delikatnymi bukietami. Z pewnością był to symbol tego. który specjalnie dla niego rozwinął się z dziewczynki w kobietę. z którymi chodziła do jednej klasy w Meadow Academy. jak ją widział Blane: jako rzadki. nie spiskowała. . .. a choć wątki były inne. Z każdym przeczytanym słowem Raven czuła się bliższa znakomitej autorce i jeszcze bardziej dziwiło ją wspomnienie głosu. nie romantycznych uczuć i miłości. Ale czarne kwiaty pojawiały się wielokrotnie w ciągu następnych lat.wyszeptała Holly z roztargnieniem.To naprawdę nie ma znaczenia. Nie. jakby zaskoczony głos. . Nigdy nie dowiedziała się. Żaden mężczyzna nie przysłał jej dotąd róż. możemy być kochani za to. kiedy to na jej szkolnej ławce pojawiła się czarna orchidea. to nieprawda. jaki kiedykolwiek otrzymała. Były po prostu nagrobkami nadziei. .To dobrze..Jakby ktoś przysłał jej pachnący żywy obraz. Po naszej ostatniej rozmowie dowiedziałam się od Barbary Randall. Już po pierwszym sygnale usłyszała jej niepewny. 67 Wybierając numer do Kodiaku.. Jason Cole przysłał jej dwa tuziny kremowych róż w podziękowaniu za wynegocjowaną przez nią umowę z Gold Star na cztery filmy. znalazła w nich to samo pełne nadziei przesłanie. który czuła za każdym razem.. Jednak Raven upominała się surowo. gdy dorosła i stała się przedmiotem niemal obsesyjnego pożądania bogatych i potężnych mężczyzn. były jedynymi kwiatami. symbolami wstydu i śmierci. kruchą piękność. Pracuję już od kilku godzin. Ale pomimo ogromnego bólu. czy kruczoczarne orchidee przysyłali jej namiętni z początku. które mogła znaleźć. że nie jest "kwiatowym" typem. że godna jest róż.

że przeczytałam Dary miłości. . . gdyż i tym razem usłyszała lęk w odległym głosie.Chcę. znajomych w Los Angeles.Nie.To było konieczne kłamstwo. za tydzień. i zapewnił ją miękko.Czy znasz godzinę przylotu? . .. Wiem. absolutnie nic. wyraźnie gojące się dłonie. czując mimo wszystko niepokój. są także limuzyny. Nadal miała zarezerwowany apartament w hotelu "Fairmont". Ale nie było Michaela. . jak gdyby nie czuła się dobrze w roli wielkiej księżnej..Jednak zdecydowałaś się na wagary. zaproponować. gdzie mam zasadzić wybraną różę lub bez. w zachodniej części Los Angeles.Jesteś pewna? . Była całkowicie przygotowana. . a położenie hotelu wydawało się idealne. Gdy dzwoniła do hotelu.Oczywiście. a jedne i drugie można zamówić wcześniej.Obie to zrobimy.spytała Raven. że to spotkanie ma się odbyć za tydzień i pewnie się dziwisz. a to znaczy.Lepiej . Dziękuję ci. szkarłatnego swetra z grubej bawełnianej włóczki włożyła tanie.Dzień dobry. ale wiedziała. że mogłaby nie odwoływać wyprawy do Chicago. Ty . Tak więc nie spędzi weekendu z tą utalentowaną autorką. nie było nikogo. Raven.powtórzył jak echo Nick. i dziękuję. . będę w biurze Jasona Colea. w każdym razie w niedzielę wieczorem.Tak. Dzwonię tylko. ale musiała jeszcze przekazać swoje własne przesłanie nadziei. . na mapy i przewodniki po Los Angeles leżące na podłodze. gdzie się zatrzymasz? . że nie jestem jeszcze przygotowana. Opisy domków w ogrodzie z widokiem na stawy z łabędziami brzmiały wprost idyllicznie. by obejrzał pozbawione już bandaży. -Zaraz wszystkim się zajmę i w południe.Holly rzuciła okiem na kupione już bilety lotnicze.. .Teraz bez trudu możesz pokazywać mi. ..Nie jestem całkiem pewna. jeśli zechcesz. Może zatrzymam się u nich albo w hotelu. zapewniono ją. . by spojrzeć na pięknie zaróżowione policzki Raven. 68 Raven powinna się była już pożegnać. Jej czarne jak noc włosy były związane w nieco przekrzywiony koński ogon. Poradzę sobie. . . .zgodził się Nick. Dobrze? . dziękuję.O wiele lepiej. Musi zmobilizować całą wewnętrzną siłę i odwagę. jeszcze nie. . . Nick zauważył niepewność w jej szafirowych oczach.obiecała Raven.Nie.Dzień dobry . Zgodnie z jej starannymi obliczeniami odległość do studia Gold Star mieszczącego się w bloku na South Sepulveda. To naprawdę wspaniała książka i całkowicie zgadzam się z tobą. więc w razie czego.Raven pozwoliła.z lotniska do hotelu Bel Air. spłowiałe. Przyleci do Los Angeles w sobotę wieczorem. workowate dżinsy. chyba że.Mój numer domowy i biurowy są w książce telefonicznej. że musi skupić całą energię na przygotowaniu do spotkania z Jasonem Coleem. . by porozmawiać o twoich planach na przyszły tydzień. byś wiedziała. . ..A może wpadnę po ciebie rano w poniedziałek? Wiesz. Po raz pierwszy w życiu weźmie taksówkę .Powiesz to Jasonowi? . że zawsze czekają tu taksówki. a do luźnego. -Tak. wynosiła tylko pięć kilometrów.To twoje zadanie na dziś. Jego stalowoszare oczy rozbłysły aprobatą. nie wahaj się i dzwoń. .Raven? -Nie.powiedział. że nie powinno się zmieniać zakończenia.. że tak . Holly czuła wdzięczność do Raven za tę propozycję. Raven musiała stawić czoło konsekwencjom właśnie zakończonej rozmowy. że przyjadę po ciebie na lotnisko i pokażę ci Los Angeles. .Cieszę się .To bardzo miło z twojej strony. . Gdy wzruszyła ramionami. Mam przyjaciół. wstając i odwracając się od białoróżowej wspaniałej Garden Party.Zobaczył błysk niepokoju w jej oczach. Pożegnawszy się z Lauren Sinclair.Jak tam twoje ręce? .

Uroczystość odbędzie się w Chicago. -zawahała się pod bacznym spojrzeniem jego ciemnoszarych oczu. Kiedy jej niepokój nie znikał. za który. 70 . zapłacę.Chyba. -Nie gorzej niż inni. Będziesz musiał wypożyczyć smoking. .. czy Nick-ogrodnik wybierze odpowiedni strój na uroczyste spotkanie. był wspaniałym tancerzem.To oficjalne przyjęcie. Irytacja Nicka szybko znikła. Mam je od czasów gimnazjum.Sam zapłacę za wypożyczenie. o ponadczasowej elegancji.nawet dwa. Była to oszałamiająca. ale powiedziała coś całkiem innego.Tak .. Jednak Raven pomyślała. nienagannie skrojone.przyznała.Dziękuję. prawdę mówiąc . a jej dom otoczyła zapierająca dech obfitość kolorów i zapachów. 69 zebrała odwagę. . Mnie też. I prawdopodobnie je zobaczyłaś. bo za chwilę Nick odejdzie na zawsze. Musiała zdobyć się na odwagę teraz. Wystarczyło tylko powiedzieć: a jeśli już mowa o gimnazjum. czarnego.To była okazja do swobodnego przejścia do rzeczy. stając pomiędzy zaniepokojonymi błękitnymi oczami a delikatnym białym bzem. ale natychmiast odezwał się kpiący lodowaty głos: "Skąd możesz wiedzieć? To prawda. Chciałabym złapać samolot o szóstej trzydzieści. zorientował się. Raven? . więc musimy wylecieć z Los Angeles wczesnym rankiem. byś się z nim kochała. Kiedy skupiła na nim całą uwagę. gdy zaobserwował zaskoczenie.Raven . . Raven przez cały dzień zastanawiała się. powiedział spokojnie: . A tak na marginesie: podobają mi się twoje dżinsy. I nigdy żaden tego nie zrobi".decydujesz.Pewnie. przynajmniej tak mówiło mu wiele kobiet.Tańczyć? -Tak. i utkwiła oczy w białym bzie. . by zwrócić się do niego z prośbą. Łagodnym tonem spytał: .Zgadzam się. ja sadzę.pomyślała.Umiesz tańczyć? . Raven odwróciła wzrok. . rzecz jasna.Dziś mogę już sama zaparzyć i nalać kawy. Ale żaden mężczyzna nigdy dotąd nie prosił cię z taką czułością. mogłaś zauważyć płomienne pożądanie w jego stalowych oczach. . że poprosi go o to później.. Wymagane są stroje wieczorowe. . . gdy wszystkie rośliny zostały zasadzone w ciemnej żyznej ziemi.Znajdę coś bardzo tradycyjnego. a potem niepokój Raven. nieskazitelnym. żeby mieć pewność. bez żabotu. Nick wpatrywał się w jej zaróżowioną z niepewności uroczą twarz. Miałbyś ochotę się napić? . Nick. jak go poprosić o tę przysługę. musiała to zrobić. że chodzi o coś więcej niż o troskę. zadziwiająco radosna myśl. jaki rodzaj stroju wieczorowego mają mu zaproponować.. bym się z nim kochała" . Oba były czarne. Raven? "Jak gdyby prosił. dokąd powinien się udać? Na przykład w której z wypożyczalni w Beverly Hills mogłaby wcześniej zostawić wyraźne wskazówki. niż sobie poprzednio postanowiła. Ma to być bankiet z tańcami i zacznie się o ósmej wieczorem w sobotę. ażurowym i pięknym. Chciał z nią zatańczyć. z tym samym głębokim wyczuciem rytmu. Nick powstrzymał odruch irytacji. . czy nie wskazać mu.. ..Prawdę mówiąc. Nie teraz. zapraszam cię na tańce.O co chodzi. w najbliższą sobotę. Tańczył z tą samą niespieszną zmysłowością. które czyniło z niego doskonałego kochanka. Nick przesunął się.Zapraszasz mnie na tańce. Może się zastanawiała. . Nick miał smoking. obramowaną czarnymi jedwabistymi lokami. iż dotrzemy na czas. Dopiero dużo później. rzecz jasna...

odparowała spokojnie. że pragnie zabrać dziewczynki na cały dzień. . . że lepiej będzie. by pokryła jego wydatki. ponieważ będzie stanowił olśniewającą eskortę olśniewająco pięknej kobiety. ale poczuję się lepiej. Raven? .Myślę. I najwidoczniej całkiem słusznie . został wynajęty z powodu swej aparycji. 71 . wybrała jego. po tych wszystkich latach. Raven spostrzegła jego niepokój i zapewniła go szybko: .przerwała. Nie widziałam nikogo ze swojej klasy od czasu rozdania świadectw.Byłaś też na obchodach dziesięciolecia? -Nie. jak gdyby zastanawiał się na tym. na który właśnie się zgodził. że może być nieobecny także w niedzielę. pełne wahania słowa zdumiały go. Jeśli zostaniemy na nim. -Naprawdę. . to znaczy. a ponieważ twój wyjazd na weekend oznacza. lecz Śnieżka. co powiedziała. bo nie miała do kogo się zwrócić. żeby być w Los Angeles około siódmej.Nie zawracaj sobie tym głowy. by zaczerpnąć tchu i dać mu okazję do odmowy. zamożnego człowieka sukcesu. ale w niedzielę zaplanowano lunch. a potem zamierzały nocować u przyjaciółki. . Z jakiegoś powodu czuła potrzebę. by przywitać córki. Dziewczęta miały pójść po południu na przyjęcie urodzinowe. dla którego go zaprosiła? Dla pozoru? . Zanim Nick odezwał się znowu. To życzenie wypowiedział nie Biały Rekin. A jeśli chodzi o niedzielę? Dzwoniła Deandra. pełna niepewności.Jak to okazja. Jednak Raven nie miała przygotowanej odpowiedzi.Z łatwością nadgonię zaległości. byle tylko znalazł się na czas w domu.Gdybyś mógł. ponieważ wiedziała. że uległ jej prośbie bez dalszych protestów. gdy prowadziła pertraktacje w sprawie wielomilionowych umów. Nie napisała jeszcze dla niego roli.Piętnasta rocznica ukończenia szkoły. aby pójść tam sama. Nick przypuszczał. że w czarnym jedwabnym smokingu będzie wyglądał na eleganckiego. obcemu człowiekowi. musiał pozwolić. Gdy wreszcie się odezwała. że bez wątpienia była o wiele silniejsza i śmielsza. że będzie wyglądał całkiem znośnie w smokingu. W gruncie rzeczy nie było żadnych problemów z wyjazdem w tę sobotę.Dobrze . który stworzył kilka największych na świecie ogrodów. Wiedział. .Kiedy wracamy? ..Jeśli ta maskarada z Nickiem-ogrod-nikiem ma trwać nadal (a było to konieczne). Nicholas Gault. pomyślał przez chwilę o układzie. że musimy złapać lot o czwartej. . Ale nie chciał pozwolić. łącznie z kolacją. by ich teraz zobaczyć.uznała. by zapłaciła więcej. . To brak pewności siebie Raven sprawił. Skoro Michael Andrews nie był już nią zainteresowany. za kogo mam uchodzić. Czy to jedyny powód.Oczywiście pokryję wszystkie koszty. że musisz zrezygnować w te dni z pracy. Najważniejszy jest sobotni wieczór. która za tę usługę zamierzała płacić jemu. którą mógłby ćwiczyć do perfekcji. kim w gruncie rzeczy był: za specjalistę w dziedzinie architektury terenów zielonych. a nie miała dość pewności siebie. A to znaczyło.. też ci to wynagrodzę. że Raven będzie miała już gotową odpowiedź. . abyś udawał. jeśli to pokryję . . zanim zapędzi się zbyt daleko. Więc on. chciałabym. kiedy wrócą po spędzeniu kilku niespokojnych godzin z matką. . Nick skinął głową. Może zaproponuje mu. Powiedziała.Tak. . że coś do mnie czujesz.Kiedy zechcesz.Apartament z dwiema sypialniami.zgodził się Nick z równym spokojem. aby podawał się za tego. jeśli powiesz mi.Będziemy mieli wspólny pokój w hotelu? . Najwidoczniej wyprawa do Chicago była dla niej bardzo ważna.Że jesteśmy kochankami? -Tak.

Czy potrzebowała do tej podróży towarzysza? Nick uznał. .powiedział Nick do kobiety. Wpatrywała się w jedną i tę samą stronę od 72 chwili startu. gdy zadał ostrożnie pytanie. Raven znajdowała się w całkiem innym miejscu. już wygojonych dłoniach. że spytał o coś. kpiły z nieukrywaną pogardą. które zażywała niemal codziennie przez . zanim zamknęła się w sobie. realnym. która zdawała się wierzyć. Jako mała dziewczynka uwielbiała być Raven Winter. płacz. szybował kruk."W" oznacza Willow.stwierdziła. że nie.Płacz. unosił się na tle nieba koloru jej oczu.płakałyby bez końca. Raven. Gdyby ich rodzice dali im takie straszne imiona . Jako mała dziewczynka Raven uwielbiała tę historię. Wierzbo! . Wskazując wytłaczane złotem inicjały na jej portmonetce -RWW . że właśnie wyraziła prośbę nie do spełnienia. aby tam była. i powtórzył bardzo cicho. pod wielką wierzbą. gdy w górze. Jednak od chwili. Ale ukrywała je przed koleżankami z klasy. o rozmowach tłumionych dźwiękiem silników. a z udręki. Nick cieszył się na myśl o ich podróży do Chicago. A wierzby też są brzydkie. Raven była jakaś nieobecna.Raven Willow . Ale możliwe. wspaniałym żywym obrazem.Czy to rodzinne imię? . by podjąć tę najwyraźniej wcale nie sentymentalną podróż do przeszłości. ale to ciche wyznanie świadczyło o bólu i rezygnacji. Raven dała mu to jasno do zrozumienia pół godziny temu.Zapłacz dla nas. nie chciał widzieć smutku na jej pięknej twarzy. Zanim jeszcze dowiedziała się. wytworzonym w umyśle Sheili Winter przez LSD. "Powiedz mi . którą zauważył Nick. a nie fikcyjnym świecie beznadziejności i rozpaczy. czarny jak jej włosy. .Zaufaj mi". Kruki to takie niesamowite ptaki. I nie chodziło tylko o to. że zagłębiła się w romansie Lauren Sinclair lżyli długo i szczęśliwie. że cały ten wizerunek był tylko halucynacją.Po prostu imię. obficie płynącym w kabinie pierwszej klasy. Ale w miarę jak dorastała. Odpowiedziała mu.oznaczające kruka i wierzbę. Ścierwniku. imiona. na tle jaskrawobłękitnego nieba. czego zazwyczaj nie wyjawiała. . które kiedyś wydawały się takie czarujące. A przynajmniej nie potrzebowała jego. nic na to nie mógł poradzić.Dobrze . kiedy można się rozweselić bezpłatnym szampanem. które mogło mu umożliwić wgląd jej przeszłość. płacz! Te bezlitosne kpiny wyciskały łzy z oczu Raven. bardzo łagodnie: . tym mniej wyraźne stawały się wspomnienia matki o tym. Czarne. Z jakiegoś powodu Raven Winter czuła potrzebę. który trzymała w białych. w jakiej została poczęta: na wiosennej łące gdzieś w odległym zakątku stanu Nowy Jork. wyraźnie było widać.rozkazywał jej w myślach.Co oznacza to środkowe "W"? Jej pierwszą reakcją było zmarszczenie brwi i Nick uświadomił sobie. 73 Im Raven była starsza.Nie . .żądały okrutne dzieciaki z radością. . . Raven spełniła tylko częściowo jego rozkaz. Dlatego właśnie nadano jej te imiona . skąd się biorą dzieci. że kruk.Dobrze. matka opowiedziała jej o magicznej scenerii. mogę to zrobić. że jej myśli nie mają nic wspólnego z pełną nadziei opowieścią o miłości. a także przed matką. i o wiele mniej czarujące. a nie o zaufaniu. zaczęły być wykorzystywane przeciwko niej jako okrutne szyderstwa okrutnych dzieci. gdy DC-10 oderwał się od płyty lotniska w Los Angeles. jak poczęta została jej córka. możliwe też.spytał: . w tajemniczy sposób opowiadaną przez Sheilę Winter. Może i była kiedyś wiosenna łąka i wierzba.ptak śmierci i żałobne drzewo . takie omdlewające. paskudne ptaki śmierci. A choć Nick nie chciał..

Ajej śnieżnobiała skóra? To właśnie z tego powodu zmuszona była w końcu odrzucić cudowny mit. Więc Raven wykreowała swoje własne wyobrażenie. ale lód nie zdławił buzujących pod spodem płomieni. To on zachwycał się wspaniałością wierzby. I mogły mieszkać w tak wspaniałym miejscu. na północ od miasta. że na bardzo wczesnym etapie jej życia ostry i żrący kwas zdołał przedostać się do jej wnętrza. nie zachowała w pamięci . jak i inni kochankowie matki. Bez wątpienia jej prawdziwy ojciec. lecz także stróżówkę. która nigdy wcześniej jej nie potrzebowała. że to. która podawała do stołu. ulubione. nie Sheila przygotowywała posiłki. Podszkoliła ona zarówno matkę. To on nadał jej zaczarowane imię. Z początku Sheila pracowała jako pokojówka. Kiedy nadarzyła się taka 74 wspaniała okazja.podobizny jej ojca. W końcu nad najbardziej spustoszonymi rejonami utworzyły się grube warstwy lodu. A samo Lake Meadow. okazała się pełna uroku.ani nawet nie próbowała wytworzyć . Była to prawda. ale przedtem Sheila usłyszała o lśniącym Złotym Wybrzeżu jeziora Michigan i o możliwości pracy w majestatycznych rezydencjach położonych nad jeziorem. Raven powitałaby z radością chłód lodu i odrętwienie. mała. choć trochę potrzebna matce. który ciągnął się niczym pluszowy dywan w kierunku migotliwego szafirowego jeziora.. która miała być ich nowym domem. Kwas ten palił strasznie. które poznawała. potrafiła wyczarować barwny obraz drzewa i kruka. nadal palący. Niszczył w niej najdelikatniejsze i najwrażliwsze miejsca. W parku rosły olbrzymie majestatyczne wierzby. kruka i nieba. Raven Winter była dzieckiem kwasu. Toczyło się tu typowo prowincjonalne . odziana w świeże biało-czarne uniformy. sprzątając w wielu domach i rozglądając się za lepszą. To Raven. szybko z niej skorzystała. Stróżówka w Thorn-wood wydawała się Raven pałacem. Raven nie miała nic przeciwko gotowaniu. ponieważ odchodząca kucharka pokazała jej. lżejszą pracą. Fotograficzna pamięć Raven zarejestrowała wszystkie pouczenia kucharki. wżerający się coraz głębiej w jej mocno poranione serce. której nie kwestionowała. sprytnie ukrywając brak doświadczenia. i pomimo że czasem. uznała. . studiując książki kucharskie. co powinno być młode i pełne nadziei. jak i stale rozszerzając repertuar potraw godnych podniebienia smakosza. Sheila podała się za znakomitą kucharkę. Podstęp udał się w znacznej mierze dzięki temu. jaki pożytek może mieć ze swego milczącego i uciążliwego dziecka. nadal parzący. Raven była dzieckiem kwasu. że jej ojciec był Irokezem. I wciąż był tam kwas. wraz z matką i jej ostatnim kochankiem przeniosła się z Nowego Jorku do Chicago. szlachetnym i dzielnym. gdy była w odpowiednim nastroju. położona na północnym brzegu jeziora wioska. Kucharka z posiadłości Thornwood przechodziła na emeryturę i wyjeżdżała na Florydę. jak ma przygotowywać ulubione potrawy rodziny Wainwright. dumnym. jak i córkę. Teraz Sheila odkryła.. a Sheila dzieckiem-kwiatem. Dzięki temu czuła się potrzebna. stawało się stare i jałowe. To i tylko to było pewne. jak wszyscy mężczyźni Sheili. Nie miała wątpliwości. Głęboko we wnętrzu dziecka kwasu płonął wciąż ognisty ból. Przestudiowawszy dokładnie historię plemion indiańskich w stanie Nowy Jork. Kiedy Raven miała dziewięć lat. pozostawiając blizny i sprawiając. że była tam też inna służba.. miał niezdrową bladą cerę z powodu bezsensownego życia pełnego seksu i narkotyków. położona była w zacisznym zakątku malowniczego terenu. wydatne kości policzkowe i wielki szacunek dla przyrody.całą ciążę. choć świat widział tylko ascetyczną oziębłość lodu. zwalniając w ten sposób nie tylko cudowną pracę. Także po nim Raven odziedziczyła kruczoczarne włosy. że jest w części Irokezką. zarówno te dawne. Kochanek ulotnił się szybko.

natychmiast zadzwonił do dyrektora Meadow Academy. ale świadczyły o tym zdumiony wzrok jej koleżanek i kolegów. Kiedy kierownik szkoły publicznej. oznajmiła Victoria tym przyjaciółkom. że pewnego dnia naprawdę będzie miała powód do nienawiści. Brał ją z okrucieństwem. gołe nogi. Być może rozpuszczona spadkobierczyni rodu jakimś szóstym zmysłem wyczuwała. była bardzo szczupła. ale nigdy jej samej.i nie otrzymywała tego. z powodu zniszczonych ubrań. by być zawsze przedmiotem kpin. Raven . Ale Raven -czarująco piękna młoda kobieta była lafiryndą.. Sama mogłaby nie zauważyć tej odmiany. ale niezamożnemu dziecku. tylko ciała. na dziecko . Raven została stypendystką w "the Meadow". I żyłaby tu z matką spokojnie. uprzywilejowane koleżanki nie przyjęły jej dobrze. iż może się między nie wmieszać. równie brzydkie jak jej wytarte ubrania. chuda twarz i posmarowane wazeliną nogi. Nosiły te imiona tak jak swe markowe stroje: z dumąi gracją. tak jak jej matka. I ponieważ po raz pierwszy w życiu Raven miała wrażenie. szydziły.chuda mała dziewczynka była ptakiem śmierci. i oczywiście z powodu swego śmiesznego imienia. cudowny dar. przewijając się niczym złota nić bólu i męczarni. A chłopcy? Nie przyłączali się nigdy do kampanii przeciwko Raven. Raven oddawała się im wszystkim. Bogate dziewczęta w klasie Raven miały egzotyczne imiona: Chelsea.. że była tak zdolna.. Raven nie uważała. przemoczonym i sękatym drzewem. bo rzadko się sobie przyglądała. bo nawet wtedy jako trzynastolatka Raven pragnęła dziecka. i to wielu. Raven miała cerę białą jak śnieg. a bogaci mieszkańcy znani byli z dobrego serca. że została stworzona. wazeliny. Raven Willow Winter próbowała nosić swoje egzotyczne imiona z taką samą pełną dumy gracją. palili się do niej. dowiedział się ojej przenosinach do Lake Meadow. pragnęli jej. które do niej kierowali. Jednak bogate. To brzydkie imiona. że przypuszcza. która otrzymała imię po ptaku: Ptarmigan.życie. ale teraz wchodzili już w wiek dojrzewania. W wieku trzynastu lat straciła dziewictwo. Na czele okrutnej i bezlitosnej krucjaty przeciwko niej stała Victoria Wainwright. I to Raven Winter była tym dzieckiem. to teraz miała do tego okazję. do której chodziła w Chicago. Wydawało się. była też dziewczynka. I przysięgała sobie. To więcej niż bezczelność ze strony nieślubnej córki służącej. Ponieważ Victoria rządziła klasą. Głęboko 76 . zabójczy. ilekroć jej znowu zapragnął. nieodwracalnie uszkodzonym od chwili wcale nie tak czarodziejskiego poczęcia. Brittany. płaczącą wierzbą. że coś straciła -był to radosny dar miłości. którą pokrywała chude. Szyderstwa dziewcząt stały się jeszcze zjadliwsze niż dawniej i miały teraz seksualny podtekst. ale gdzieś około dwunastego roku życia Raven Winter nagle stała się piękna. blada. zimny. że komuś na niej zależy. gdyby nie to. pozwalała się im dotykać.. że zapewni doskonałe warunki edukacji jakiemuś zdolnemu. gdy zimowy wiatr od jeziora stawał się lodowaty. prywatna szkoła chciała się wywiązać z dalszego zobowiązania. Czego się spodziewała? Przecież była dzieckiem kwasu. Blane Calhoun miał lat szesnaście.. ale Victoria i jej przyjaciółki nigdy by na to nie pozwoliły. rzecz jasna. a także słowa.. że da mu jeszcze inny. mając nadzieję na miłość. porzucał ją z okrucieństwem i wracał do niej z okrucieństwem. Caitlin i Taylor. Byli też inni chłopcy. Blane pojawiał się w jej życiu i znikał przez następne pięć lat. a z jej poważnych błękitnych oczu wyzierało zaniepokojenie i beznadzieja. która mieszkała z rodzicami w Thornwood i dla której Raven przygotowywała codziennie wyszukane posiłki. dziwką. Ta chuda przybłęda przynosiła im wszystkim wstyd. ladacznicą. Jeśli ta mała. a przynajmniej jej żeńską w swej zapamiętałej kampanii przeciwko Raven miała cały orszak 75 podziwu i pomocnych przyjaciółek. nie zawracali sobie tym głowy. Ci młodzi bogacze pożerali ją wzrokiem. Pragnął jej pięknego ciała.

czego wszyscy pragnęli .w środku wciąż płonął w niej ogień. wolność i spokój. Matka powiedziała Raven. że ona i jej aktualny przyjaciel opuszczają Illinois. Dadzą jej spokój i będzie mogła się uczyć bez przeszkód. aby nie straciły kontaktu . że chce się widzieć z Sheila. co widzieli wszyscy -jedyne. kto ją polubi.. iż usłyszy tragiczne wieści o swej matce. Jej gołe nogi nie będą marznąć. Nie było miłości dla Raven Winter i nie było dziecka.Już wyjechała. dobrze się jej przysłużyły. Studiował teraz na 77 uniwersytecie i przez ostatnie dwa lata chodzili z Victorią. Ale myliła się. Nie wspomniała też. Gdy jednak zbliżała się do drzwi. jej kochankowie szybko znikali. Że już nic nie może jej bardziej zranić. gdy przeczytała uważnie informator UCLA. gdy Patrice Wainwright powiedziała. że Raven poczuła strach.to było jej doskonałe śnieżnobiałe ciało. wśród tych studentów znajdzie się ktoś. że to musi być Blane. Jej twarz z jedwabiście gładką skórą była tak ponura. Yassar czy Yale. być może tylko na chwilę. dokąd wyjeżdżają. być może o wypadku samochodowym. Mówiła sobie. a na uniwersytecie będzie tylu studentów z tak różnych środowisk. Może. że jakoś zniesie te ostatnie trzy miesiące. Inteligencja Raven i azyl. i wiedziała. Był to jej pierwotny wybór i nie zmieniła zdania pomimo nacisku ze strony dyrektora. że nie posiada nylonów. że nie odmówi Blaneowi. matka Victorii. Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. że Raven poradzi sobie z gotowaniem dla całej rodziny. Nie prosiła córki. wymyślić jakiś sposób. W Meadow Academy istniał sztywny kodeks ubierania się: żadnych spodni dla dziewcząt. O północy. że na UCLA można nosić nawet dżinsy. Tylko tam mogła znaleźć ciepło.. i niezwykle mgliście mówiła o tym. Ale od czasu. Wiedziała. ta uczelnia stała się przedmiotem jej marzeń. aby Raven. to wielokrotnie krzywdzone serce nagle napełniła nadzieja. Założy dżinsy i uszyje sobie letnią sukienkę. Chce powiedzieć. Wróciła. ale jedyne. Gdy sześć tygodni przed końcem szkoły wróciła do domu. Raven obudziło głośne stukanie. wpadał do stróżówki. który chciał. że zniknie w tłumie. by im towarzyszyła. zimną i jałową. A na fotografiach w informatorze Raven zobaczyła.. że chciałaby się skontaktować z Raven w przyszłości. bo zapomniała przytulić córkę na pożegnanie. zaakceptowała którąś z podobnych ofert stypendium w Radcliffe. że ją kocha. siedem godzin po wyjeździe Sheili. Raven podeszła do drzwi z samobójczą rezygnacją. jaki znalazła w nauce. by mieszkała ona nadal w stróżówce do chwili rozdania świadectw. Ale w drzwiach nie zobaczyła przystojnej twarzy Blanea Calhouna ani zniszczonego narkotykami i nikotyną oblicza Sheili Winter. że potem jej serce będzie znowu cierpiało. Pozostawione przez kwas blizny przekształciły jej łono w lodową tundrę. obiekt nadspodziewanie udanego eksperymentu. -Wyjechała? .nigdy.. zaskoczyła Sheilę w trakcie pakowania. Zaofiarowała jej tylko drobną macierzyńską pociechę: pani Wainwright wie. . Natychmiast pomyślała. Pożądano jej rozpaczliwie. to jasne światło na końcu mrocznego tunelu jej życia napawało ją wielką nadzieją. To Sheila. Ten cel. ale kiedy pożądanie zostało zaspokojone. Niespodziewanie o tej porze odwiedziła ją Patrice Wainwright. nie Blane. Nie będzie miało znaczenia. gdy pożegnał się już grzecznie ze swą bogatą dziewczyną. Na trzy miesiące przed ukończeniem Meadow Academy przyznano jej pełne stypendium naukowe w UCLA. Te obawy na szczęście szybko się rozwiały. i nawet zgodziła się łaskawie. Często jednak. by dostać coś więcej od Raven. gdzie nie mogło zakiełkować nowe życie. a nawet zostanie jej przyjacielem? Raven zamierzała wyjechać do Los Angeles dzień po ukończeniu szkoły.

- Tak. - Wyraźne zaskoczenie Patrice Wainwright stanowiło dla Raven złowróżbne ostrzeżenie: że za chwilę dowie się czegoś, czego nie chce wiedzieć. Ciągnęła więc pośpiesznie, jak gdyby wypowiedzenie tych słów mogło sprawić, że staną się prawdą: Powiedziała pani, że wyjeżdża i że ja będę gotować przez następne sześć tygodni. Umiem gotować. Też o tym mówiła pani. Na patrycjuszowskiej twarzy Patrice Wainwright pojawił się wyraz wyniosłego lekceważenia i niewypowiedzianej pogardy. Raven bardzo dobrze znała tę minę. Przybierała ją Victoria, gdy z nią rozmawiała. - Twoja matka mówiła mi tylko to, Raven, jak wiele masz problemów. - Problemów? - Serce Raven wypełniła nieśmiała nadzieja. Czy matka wiedziała o jej cierpieniach? Czy ją to obchodziło? - Wiem wszystko o narkotykach, o twojej nimfomanii, a także i to, że jesteś złodziejką. Przez chwilę osłupiała Raven nie mogła się odezwać. Nigdy nie brała narkotyków ani razu. A choć wielokrotnie uprawiała seks, nigdy nie sprawiało to jej przyjemności. Była to jedynie rozpaczliwa próba zdobycia miłości. I.. - Moja matka mówiła pani, że jestem złodziejką? -Nie próbuj zaprzeczać. Wiem, że wielokrotnie kradłaś w naszym domu pieniądze i wiem dlaczego - żeby kupować narkotyki i, przynajmniej raz, żeby opłacić skrobankę. 78 Nie! Serce Raven zareagowało krzykiem na to okropne oskarżenie. To jej matka kupowała narkotyki... i to matka usunęła ciążę. Raven dowiedziała się o tym po fakcie. A kiedy dowiedziała się, że przez krótki czas istniała cudowna nadzieja na braciszka lub siostrzyczkę, błagała cicho matkę o wyjaśnienie. Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Sheila zareagowała pełnym zdumienia milczeniem, podkreślonym jeszcze twardym spojrzeniem, które wyjaśniło Raven z druzgoczącą jasnością, że jej matka żałuje, iż nie postąpiła tak samo w jej przypadku. - Do tej pory przymykałam oczy na to, co robiłaś. Twoja matka dobrze nam służyła i bardzo jej współczułam, że musi tyle znieść z twojej strony. Ale nie mogę patrzeć przez palce na kradzież trzech tysięcy dolarów. Zwróć mi zaraz te pieniądze albo wezwę policję. -Ale ja ich nie mam! - Nie wierzę ci. - Patrice podeszła do telefonu. - Miałam nadzieję, że załatwimy tę sprawę dyskretnie, bez nieprzyjemnego rozgłosu i policji. Szczerze mówiąc, ukrywałam wszystkie poprzednie kradzieże przed mężem, bo wiedziałam, iż będzie nalegał, bym natychmiast zwolniła twojąmatkę. Mam miękkie serce i bardzo jej współczułam. -Westchnęła, jak gdyby ciężar tego współczucia był o wiele ważniejszy niż kłopoty, w których znalazła się samotna matka, Sheila Winter. - Mogłabym wstrzymać wypłacanie jej pensji, by w ten sposób odzyskać to, co ukradłaś, ale nawet tego nie zrobiłam, bo wiedziałam, że większość zarobków przeznacza na opłacanie twoich seansów u psychiatry. Nie winie jej, że wyjechała, ale powiem ci, że zabrała ze sobą moje miłosierdzie. -Głos jej stwardniał. - Chcę mieć te pieniądze, Raven, i to już. - Aleja ich nie mam - powtórzyła cicho Raven. Moja matka je ma. Moja matka jest złodziejką. Raven nie mogła wypowiedzieć tego na głos. Pomimo że matka tak strasznie ją zdradziła, nie potrafiła odpłacić jej tym samym. Uniosła dumnie głowę i rzuciła jej w twarz przekonujące kłamstwo. - Wydałam je, by zapłacić zaległe rachunki za terapię. - Jawna strata pieniędzy. Dano ci cudowną okazję, byś się uczyła, przyjęto cię życzliwie w świecie, którego nigdy byś nie poznała, a ty po prostu kpisz sobie z tych, którzy tak bardzo starali ci się pomóc. - Doceniam tę szansę, pani Wainwright. Naprawdę. I jest już ze mną o wiele lepiej. Proszę, niech mi pani uwierzy. Skończyłam z narkotykami i wszystko pani zwrócę, obiecuję. Każdego centa, z odsetkami. Proszę nie dzwonić na policję, proszę. Patrice westchnęła znowu i tym razem było to westchnienie umęczonej arystokratki, zmuszonej do konfrontacji z podejrzaną rzeczywistością klasy niższej. W rzeczywistości

poczuła ulgę. Jej mąż byłby wściekły, gdyby dowiedział się, że tolerowała te kradzieże tylko dlatego, że nie chciała stracić najlepszej kucharki, jaką mieli. 79 - W porządku, Raven, nie zawiadomię policji. Ale chcę, byś wyniosła się z mej posiadłości, i to w tej chwili. Raven opuściła azyl stróżówki w Thornwood i przez ostatnie sześć tygodni szkoły była bezdomna. Czyż jednak nie była bezdomna przez całe życie? Znalazła pracę, dwie prace, obie w barach szybkiej obsługi. Pracowała codziennie po szkole, aż do zamknięcia, i na dwie zmiany w weekendy. Czasem spała w restauracji, czasem w parku, a czasem na szkolnym stadionie. Każdego dnia budziła się o świcie i przed rozpoczęciem lekcji brała prysznic w szatni dla dziewcząt. Po sześciu tygodniach wszystko się skończyło. Raven Willow Winter skończyła szkołę z najwyższymi ocenami i następnego dnia wsiadła do autobusu jadącego do Los Angeles, w kierunku wabiącego ją jasnego światła. Z początku Raven wierzyła, że UCLA będzie takie, jak ośmieliła się marzyć. Balsamiczne, ciepłe powietrze wibrowało energią i śmiechem młodości. Z pewnością tutaj, w samym środku miasteczka studenckiego, po prostu wtopi się w tłum. Ale nawet w tyglu UCLA Raven była inna. Jej śnieżnobiała skóra nie pokrywała się opalenizną ani nie ulegała oparzeniu słonecznemu, jak gdyby jej smukłe, pięknie rzeźbione ciało zrobione było z marmuru. Zauważano ją, gapiono się na nią, budziła zazdrość i pożądanie... gdyż na tle tych wszystkich wspaniałych złocistych kalifornijskich ślicznotek jej kruczoczarne włosy i alabastrowa cera wydawały się niezwykłe i wyjątkowe. Nikt nie kpił z jej imienia ani strojów, ale kobiety miały się przed nią na baczności, tak jak Victoria i jej przyjaciółki. I tutaj, jak w Meadow Academy, mężczyźni po prostu jej pragnęli. Raven zauważała poufałe uśmiechy zakochanych par i bardzo starała się nauczyć śmiechu i flirtu. Ale to było niemożliwe. Nie znajdowała takiej autentycznej radości w swym poranionym sercu, a bycie obiektem miłości to sprawa zbyt poważna, aby z tego żartować. Nie chciała bawić się we flirty. Oddawała swe idealne ciało mężczyznom, którzy go pragnęli. Przy każdym kochanku modliła się, by intensywne pożądanie, które widziała w jego oczach, przekształciło się kiedyś w czułą miłość. Ale nigdy tak się nie stało. Każdy mężczyzna odchodził, zostawiając jej to samo pogardliwe pożegnanie: jest taka lodowata, taka poważna, taka sztywna. 80 Czy nie mogli odgadnąć, że jej sztywność wynikała ze strachu, iż znowu zostanie zdradzona? Czy nie rozumieli, że była tak poważna, ponieważ miłość była dla niej tak ogromnie istotna? I czy nie uświadamiali sobie, że pod pozornym zlodowaceniem wciąż płonął i palił kwas? Raven dotrzymała słowa, że zwróci Patrice Wainwright każdego centa wraz z odsetkami. Jeszcze przed opuszczeniem Lake Meadow wysłała na adres posiadłości Thornwood pierwszą z wielu kopert. Ta koperta zawierała gotówkę. Z Los Angeles jako studentka wysyłała przekazy, zaś później jako studentka prawa, a potem jako prawniczka wysyłała czeki z wydrukowanym nazwiskiem i adresem. Razem zwróciła dwadzieścia pięć tysięcy dolarów, sumę z pewnością przekraczającą znacznie to, co ukradła Sheila Winter. Ostatnią ratę wysłała osiem lat temu, podczas pierwszego roku praktyki w charakterze doradcy w dziedzinie rozrywki. Gdy wysłała pocztą ten czek, poczuła, że coś się skończyło, że jej kontakt z tym bolesnym rozdziałem jej życia został zerwany na zawsze. I wydawało się, że jest tak istotnie, dopóki sześć miesięcy temu nie przyszła koperta, nadana pół kilometra na wschód od Thornwood. Zawierała zaproszenie, ze złoconym ornamentem, na zjazd z okazji piętnastej rocznicy ukończenia Meadow Academy. Proszono o odpowiedź na adres posiadłości niedaleko Thornwood, gdzie mieszkała teraz z mężem, Blanem Calhounem, Victoria Wainwright, jedna z organizatorek zjazdu.

Victoria Wainwright-Calhoun nie musiała wysyłać Raven zaproszenia na uroczystą galę w hotelu "Fairmont" w Chicago. Ale to zrobiła. I było to największe szyderstwo. Raven odpowiedziała bezzwłocznie, wysyłając czek na pięćset dolarów - stanowiący opłatę za wstęp dla dwóch osób, na elegancką kolację z tańcami w sobotni wieczór oraz sutą przekąskę z szampanem następnego ranka. Raven miała teraz pieniądze, markowe ubrania i lśniące klejnoty, ale ciężko zapracowane bogactwo nie dało jej szczęścia ani nie zapewniło wstępu do złotego kręgu przyjaźni i miłości. Wciąż była samotna, wciąż była outsiderem, a teraz postanowiła sobie kupić towarzystwo na ten nader ważny wieczór. Płaciła Nicholasowi Gaultowi, by pomógł jej stworzyć iluzję szczęścia i miłości, by mogła pokazać im wszystkim, że odniosła sukces przewyższający ich najśmielsze oczekiwania. Gdy jednak podniosła wzrok znad nie przeczytanej stronicy powieści Lauren Sinclair na niebo, które miało barwę jej oczu, pomyślała ponuro: "W gruncie rzeczy płacę za to, by nie mieli pojęcia, iż stałam się właśnie tym, za co mnie zawsze uważali - ptakiem śmierci... wierzbą, która wciąż płacze... dzieckiem kwasu, w którym nawet najzimniejsze lodowce nie ochłodzą palącego ognia bólu". 81 10 Apartament, który Raven zarezerwowała w "Fairmont" należał do najlepszych w hotelu. Pomiędzy dwiema przestronnymi sypialniami znajdował się luksusowy salon, w którym nie brakowało nawet małego fortepianu. Każdy pokój urządzony był w subtelnym fiołkoworóżowym i kremowym kolorze i z każdego rozpościerał się panoramiczny widok na jezioro Michigan, Grant Park, Lincoln Park i słynną chicagowską Miracle Mile. Nick i Raven spędzili tu trzy godziny przed tańcami, osobno, w luksusowych sypialniach. Nick zadzwonił do domu, aby podać rodzicom numer telefonu, pod którym można go znaleźć. Okiem doświadczonego hotelarza ocenił z aprobatą wysoką jakość wszystkiego, co go otaczało, rozkoszując się wspaniałymi widokami z okna. Jednak większość czasu spędził na rozmyślaniu o Raven. Z niecierpliwieniem czekał na umówione spotkanie w salonie, o ósmej. Nick czekał w salonie, gdy pojawiła się Raven. Przebywał tam już jakiś czas, gdy dostarczono przesyłkę: bukiecik czarnych orchidei. Patrzył ze zmarszczonymi brwiami na kwiaty, kiedy usłyszał za sobą jej głos: - Doskonale. Odwrócił się i aż dech mu zaparło z wrażenia. Raven miała na sobie czarno-białą kreację królewskiej elegancji. Suknia idealnie przylegała do jej ciała, była prowokacyjna nie dzięki temu, co odsłaniała, ale dzięki temu, co pozostawało skromnie ukryte. Lśniące czarne włosy Raven, zaczesane do tyłu, odsłaniały śnieżnobiałą twarz i były zwinięte w gruby węzeł na czubku jej ślicznej główki. Korona nocy lśniąca, jak gdyby pieścił ją niewidzialny księżyc. Makijaż Raven jak zawsze miała idealny, a jedynymi klejnotami, jakie nosiła, były szafirowe kolczyki, tak jaskrawobłękitne jak jej oczy. Twarz jej wyrażała równocześnie niepewność i odwagę. Śnieżka wyglądała wspaniale, jak baśniowa księżniczka, której nie brak niczego poza wiarą w siebie, a już na pewno nie potrzebuje czarnych orchidei. - Doskonale? - powtórzył w końcu Nick. - Ty je zamówiłaś? - Tak. - Raven wzruszyła ramionami. - To taki żart dla wtajemniczonych. Nick pomyślał, że w gruncie rzeczy to nie jest żaden żart. To sprawa bardzo poważna. Tak poważna, że nawet jej suknia została bez wątpienia 82 wybrana - a może nawet specjalnie uszyta - by idealnie pasowała do bukiecika czarnych orchidei. - Czy mam pomóc ci je przypiąć?

co przypominało ulgę. dziękuję. Osiągnęła oszałamiający sukces.No cóż. Czy w innym stuleciu Nicholas Gault zerwałby rycersko szkarłatną literę "A" z purytańskiej sukni Hester Prynne? Pewnie tak. I w końcu powiedziała spokojnie: . Raven. ale mam propozycję: zrobimy im piekło.W porządku.Dobrze. . Obawiała się. nie ma znaczenia... Wspaniały bukiecik.Dziękuję.W odpowiedzi na te słowa w jej pełnych niepewności szafirowych oczach zabłysło coś.. jej głos był chłodny i rzeczowy. Nick wpatrywał się w kobietę. Raven. Osłupiała.A tak na marginesie. zdecydowanie odmówi przypięcia czarnego symbolu hańby do nieskazitelnego białego atłasu. a jego stalowoszare oczy mówiły jej. A teraz Nick stwierdził. Victoria Wainwright-Calhoun osłupiała.odpowiedziała zaskoczona tą propozycją. którą matka . A potem uśmiechnęła się. że wszystko. 83 by ktokolwiek ze szkolnych kolegów i koleżanek.wyszeptała. Nick uświadomił sobie. bez wątpienia bardzo kosztowny. że są nieodpowiednie.. jestem ekspertem. że jest zerem. że Victoria . a potem poczuła radość. Kiedy znowu się odezwała. zgromadzonych w Imperialnej Sali Balowej. zanim oni będą mieli szansę zakpić z niej. podziwiał w milczeniu jakość kwiatów. co osiągnął.zechce ofiarować jej czarne orchidee i uznała. że coś do niej czuje. że lepiej przypiąć je zawczasu.Są nieodpowiednie. który tak czarująco zabarwił go w odpowiedzi na komplement. miękkim. .a może Blane .uśmiechnął się Nick. wyglądasz bardzo pięknie. poczuł atłas i lód. Raven zwalczyła tę reakcję za pomocą surowego upomnienia: płaci mu za udawanie. .. a on nie pozwoli. czując nagły przypływ gorąca do twarzy w odpowiedzi na jego serdeczność.Nie wiem. .Nieodpowiednie? . a pod chłodną powierzchnią . i dodał: . Ale z Raven nie promieniowała pewność siebie. bez śladu rumieńca. że Raven nie chce nosić tego bukiecika.zaskoczeniem i wdzięcznością.pulsujący żar. Ten smoking leży na tobie bardzo dobrze. . by go przypięła. a niebieskim oczom -błysku pewności siebie. . Wątpliwe. Zamiast tego wyglądała jak ktoś. kpiąc ze swych dawnych koleżanek i kolegów. . kto nie ma najmniejszych wątpliwości. Nick ją ochroni. pełnym nadziei uśmiechem.. że mogą mu zaszkodzić.Tak. Gdy ją dotknął. jak zawsze nosiła je w szkole. kiedy otrzymała czek. Był znowu śnieżnobiały. że będzie się upierał przy swoim zdaniu. chociaż były symbolem hańby. ani dlaczego tak bardzo cię niepokoją. myślę.W niczym nie poprawią twojego wyglądu. Nick.Zaufaj mi. Były doskonałe. by podkreślić swą niezwykłą i egzotyczną urodę. Pod wpływem impulsu dotknął delikatnie jej policzka. . która nie potrzebowała niezwykłych i egzotycznych kwiatów. Gdy Nick wyjmował czarny bukiecik z białego pudełka. przypominającym połysk jej wspaniałych włosów.Dziękuję . Pomyślał jednak. Zamierzała nosić egzotyczne kwiaty z dumą. ale. niezwykłe i lśniły wewnętrznym blaskiem. . . Nie będę ich nosić. Nawet gdyby Victoria lub Blane wcisnęli jej podobny bukiet. I Raven nagle poczuła się zadziwiająco bezpiecznie. by nią wprost tryskać. kim oni są. dokonał więcej. Bezczelna arogancja Raven dała Victorii okazję podzielenia się z przyjaciółkami odrażającą historią. potwierdzający obecność Raven na zjeździe. Jeśli chodzi o kwiaty. nie było też w niej tego pogodnego spokoju. który uzyskuje się.Och . Prawdę mówiąc. po ciężko zapracowanym zasłużonym sukcesie. Najpierw odpowiedziały mu jej oczy . który okazał się dla niej najwspanialszą ozdobą. Jej ustom brakowało uśmiechu.Dobrze . . że Raven Winter potrzebuje czegoś więcej.. Miała wszelkie powody.

tak jak przez ostatnie miesiące bawiło je wspominanie plugawych historyjek o dawnych dniach tej dziewczyny w Meadow Academy. kiedy spotykali się już z Victorią. ciemny. pomimo tego. nawet wówczas. jego zdobyczą. będą mogły z pogardą spoglądać na Raven. mówiąc. który zawsze chętnie opowiadał o pozbawieniu Raven dziewictwa. że Raven jest prawnikiem w Los Angeles. na pewno będzie się różnił od niej wiekiem. Przewidywały też ze złośliwą radością. Dzięki temu w wieczór zjazdu. że bezlitośnie go uwodziła swoją czarującą niemoralnością. że jej suknia będzie całkowicie pozbawiona smaku. Ale i tak pomimo ich złośliwego skupienia. teraz odsłonił skrywaną przedtem prawdę. Ich oczy instynktownie skierowały się na Nicka. gdy wspominali je jako 84 ludzie dorośli. Historyjki stawały się jeszcze wstrętniejsze.rzecz jasna . tajemniczy nieznajomy pojawił się tu bez zaproszenia? Jeśli nawet tak. upłynęło kilka chwil. Bez Raven uroczysta gala w "Fairmont" byłaby jeszcze jednym przyjęciem z wytwornym jedzeniem. . gdzie jej miejsce. że ich związek trwał w istocie pięć lat. jakiś model albo początkujący aktor. "ogier".Raven . kiedy w końcu zjawiła się. Może będzie o wiele młodszy. by złowić mężczyznę z pieniędzmi. że to była. skąd wie.opowiedziała jej dopiero w ostatnim czasie. kiedy wszystkie upiększą się klejnotami wartymi fortunę. podejrzany sposób. zanim zorientowano się. że mężczyzna. markowymi strojami i wybornym szampanem. Kradzieże zostały dopisane do długiej listy występków Raven i w ciągu miesięcy poprzedzających zjazd Victoria starannie uzupełniła swoją historyjkę. Za bardziej prawdopodobne uznały jednak. ale z pewnością dosyć. Jako doradca prawny. że mężczyzna jej życia będzie o wiele od niej starszy i ogromnie bogaty.pieniądze.z tłumionym przerażeniem wyszeptała Victoria do Blanea. w dekadenckim. Tyle. jaka rozpustna. zapewniając im zapas anegdot. który byli wtedy kilkunastoletnimi chłopcami. burdelowym odcieniu szkarłatu. potężny i pewny siebie. nie tyle co one. Ale jego przystojna twarz nie była nikomu znana. z którym przyjdzie Raven. że ona już tu jest. Patrice była zmuszona wyjaśnić. To słowo z sykiem . Przez ostatnie piętnaście lat wielu absolwentów Meadow Academy przebywało nadal w okolicach Chicago. Dopiero gdy Victoria i Blane zbliżyli się do Nicka. że podczas zjazdu raz na zawsze pokaże Raven. którymi będą rozkoszować się w przyszłości. Aksamitna. Wyglądał jak jeden z nich. jaka niemoralna. wyglądała jak prawdziwa dama z wyższych sfer. Czy ten wysoki. jeszcze bardziej smakowite. Mężczyźni. Victoria i jej przyjaciółki stale komunikowały się ze sobą i często jadały razem kolacje w towarzystwie współmałżonków. Ale teraz ta beznadziejna Raven Winter zabawi je raz jeszcze. głęboko wycięta. teraz z przyjemnością odsłaniali nigdy wcześniej nie opowiadane szczegóły ich zażyłości z Raven -jaka zawsze była chętna. że nadal jest gotowa na wszystko. Przepowiadały jednak z wyższością. a pojawiając się tu ze swymi drapieżnymi szponami wbitymi w jego starcze ramię. dodając do skradzionych pieniędzy także biżuterię. Też widziano ją tu mile. "przystojniak". niezwykle atrakcyjny w seksowny. Idealnie pasowała do niego. z jaką myśliwy czeka na swą ofiarę. by kupić jakiś strój. był więcej niż mile widziany.. ich wzrok spoczął na jego pięknej towarzyszce. Paciorkowate oczy Victorii Calhoun i jej przyjaciółek były wpatrzone w wejście do Imperialnej Sali Balowej. że wszyscy obserwowali łuk wejścia do sali balowej. Nawet Blane. Raven udowodni bez najmniejszych wątpliwości. Obiecał żonie. jaka ochocza. Victoria i jej przyjaciółki oczekiwały pojawienia się Raven z taką samą złowrogą rozkoszą. ilekroć jej pożądliwe błękitne oczy spoczną na ich bezcennych ozdobach. bogaty. Będzie jego kochanką. zrzucił całkowicie winę na Raven.. Ponieważ Victoria zareagowała na to z wściekłością. Żadna z nich nie chciała przegapić chwili przybycia Raven. ma .

szarooki nieznajomy był jeszcze wspanialszy z bliska niż widziany z drugiego końca sali.. Palące impulsy ognistego bólu zaczęły roztapiać krępujący ją lód. Nicholasie . że zdecydowałaś się przyjść.. by jadła kolację 86 z mężczyzną. Jak mogłaby jeść kolację z kobietą. pięknie ubraną i wspartą na ramieniu mężczyzny. Chyba nie masz nic przeciwko temu. by chciwie przyjął ten bezcenny dar. że wciąż mogła patrzeć na Nicka. wysyłając ogniste impulsy spod pokrywy lodu. że mieli rację? Raven zamierzała uciec. przysięgała sobie w duchu. I... ilekroć miał na to ochotę. zamierzał przedstawić się po prostu jako "Nick". Kopciuszek. wynagrodzi jej z nawiązką niezwykłe rozczarowanie. że jest taka. . Victoria gruchała z Nicholasem.powiedziała spokojnie Raven. skrywaną pogardę.odpowiedziało serce Raven. dostrzegła coś.Pozwoliłam sobie posadzić was przy naszym stoliku . . Victoria wyobraziła sobie publiczną scenę. jeszcze bardziej zatrważającego: pożądanie. znowu została uwięziona. znowu i znowu. mniej niż zero. Niech tylko Nicholas dowie się całej prawdy o Raven. łagodne ramiona. że spotka się z przyj aciółmi Raven. Ten milczący krzyk był jedynym dowodem. zaciśniętych 85 pomimo pozorów idealnie uprzejmego uśmiechu. podczas której arystokratyczny Nicholas z pogardą odrzuca tandetną Raven Winter. tym razem przez silne. Victorio . a raz dopełniona. . gdy tylko uwolni się od obezwładniających okowów lodu. co miała do zaoferowania. Pozostaną anegdotki. To było po prostu niemożliwe. Absolwenci Meadow Academy czytywali "Fortune" i "The Wall Street Journal". Potrząsnąwszy rękąNicka. kiedy Raven zostanie zdemaskowana jako dziwka i złodziejka.Cześć.Z wyraźnym żalem odwróciła wzrok od Nicka i rzuciła Raven kpiące wyzwanie. . wyraźnie zasługującego na kogoś o wiele od niej lepszego. To będzie jej osobista misja na ten wieczór. którymi można się będzie rozkoszować: szok Nicholasa. to porzuci ją natychmiast. które poczuła.. Oczyma duszy widziała już. przeznaczoną wyłącznie dla niej.Witaj. ..Raven! Jesteśmy zachwyceni. W ich obecności czuła. Już wcześniej zdecydował. podtrzymała na duchu Victorię. tylko po to. Gdy jednak tylko próbowała się odwrócić. nie zasługujące na życzliwość ani miłość.. jak jej zawsze mówili: zero. Raven nie powinna była mieć Blane a i z całą pewnością nie powinna mieć tego eleganckiego mężczyzny.zagruchała. Blane przedstawił swoją żonę. którego nie będzie szukał żaden zakochany książę. że jej serce wciąż bije. bo czarnowłosy. "Mam" . widząc bezczelną Raven Winter. który zamroził Raven. Musiała zagruchać. A dowie się prawdy. że o ile nie będzie do tego zmuszony. Widziała pogardę w uśmiechniętych oczach bogaczki. a potem jego wdzięczność.zagruchała Victoria. która kiedyś dręczyła ją z taką zjadliwością? I jak to możliwe. które publikowały artykuły na temat "Eden Enterprises" i ich potężnego dyrektora. który zmroził jej członki. jak wybiega niczym Kopciuszek z wybiciem północy. że ci ludzie wcale nie są jej przyjaciółmi. A kiedy przesunęła wzrok na Blanea. wyciągnął silną dłoń do Blanea i powiedział: . Kiedy przypuszczał. Raven nie mogła jeść kolacji z Victorią i Blanem.wymknęło się spomiędzy doskonałych zębów. Ale ponieważ stało się aż nadto jasne. ale w środku skręcała się z gniewu. Nick wyczuł silny dreszcz. nie poda swojego nazwiska. Miła perspektywa nieuniknionej kompromitacji Raven połączona z faktem. a potem z niej szydził? I brał znowu. . czy te piętnaście lat nie udowodniło.Jestem Nicholas. -Będą jeszcze dwie inne pary. któremu kiedyś z taką ochotą i nadzieją oddała wszystko.

. ale chciał to usłyszeć z ust Raven. że jesteśmy w Los Angeles i ci wszyscy ludzie przyszli do ciebie. To nie był wpływ szampana. wpatrzone w nią oczy były ciepłe. Był przy niej . . sięgając po dwa napełnione już kryształowe kieliszki.które otoczyły jej szczupłą talię. Należało się uśmiechnąć. żeby przetrwać.Jednakże mam wrażenie. . co ją boli. Raven wiedziała. że nie ma żadnego racjonalnego powodu.Ja nie piję . -Tak. ponieważ potrzebują kogoś. i często. "Przyjaciele" chcieli wiedzieć wszystko o jej pracy. Nie czuję się wystarczająco przygotowany na pytania. o miłości.. że będziemy z wami siedzieć przy kolacji. scenarzystów? Nick znał już odpowiedź. Warunki umów.Najwybitniejsi klienci? Największe umowy? .powiedziała Raven.. Jedno i drugie.Ja też nie piję dużo .powtórzyła Raven z cichą nadzieją.nie odstępował jej nawet na krok. a nie Don Perignon. Nick uśmiechnął się... Nick chciał. tak jak go o to prosiła. powiedział łagodnie: Prawdę mówiąc. które mogą paść podczas kolacji. były ściśle tajne -o ile zainteresowane strony nie zdecydowały się ich ujawnić . A więc uzgodniliśmy wcześniej.Na samym szczycie. Omawiano je regularnie w prasie handlowej. Ale teraz. powiedział: . potężna osobowość .to nie jest powód racjonalny.W porządku. Victorio. Zajmuję się rozrywką. . Więc. by powiedziała mu wszystko. o trosce. który wygląda następująco: udawajmy. Podając jej jeden z nich. ale odsuwała tę myśl.silna.ale same umowy i jej rola jako negocjatora były publiczną tajemnicą. ale zbliżali się już do nich ludzie. Nick udawał kochanka. by wywołać jakikolwiek efekt. by prowadził dla nich negocjacje w sprawie umów wartych miliony.Jestem doradcą prawnym. jego delikatnie opiekuńcze pieszczoty mówiły o czymś o wiele bardziej intymnym niż pożądanie.Więc? .Tak. z której tryskały bursztynowe kaskady znakomitego szampana. A to znaczy. . pojawiały się w .Za ciebie. że jesteś najlepsza.. -Negocjujesz umowy i spisujesz kontrakty dla aktorów. że to tylko pozory. prawda? -Tak. a co dopiero wrażenie ciepła i unoszenia się w powietrzu. by zadać więcej pytań.Więc po prostu odpowiedz na moje pytania. która najwyraźniej przyczyniła jej wiele cierpień. ponieważ były tak ważne. Nie było teraz czasu.. Kiedy jej dotykał. . mówiły o głębokim przywiązaniu. łagodne i pełne siły.Nick oderwał od niej wzrok i rozejrzał się po sali.A na jakim miejscu uplasowałabyś się wśród doradców prawnych świata rozrywki Los Angeles? Bądź szczera.dodał miękko . że jesteś bardzo piękna. Ale . odkryła to. I za mój plan. a potem przesunął płonące stalowe spojrzenie na Victorię i odpowiedział zamiast Raven: . stuknąć się kieliszkami i wznieść toast. Pytanie numer jeden: jaki jest twój zawód? . . Był to niespieszny i dokładny przegląd. Źródłem ciepła i cudownego poczucia bezpieczeństwa był Nick. Iście epikurejska kolacja zaczęła się od królewskiej sałatki oraz uprzejmego. które upiła z kryształowego kieliszka. Szare. .Niewiele jest do opowiadania. jesteś tu najpiękniejsza. zjawy z przeszłości. A słyszeli.Bardzo się cieszymy. które negocjowała. Raven.przyznał się Nick. to zbyt mało. weźmiemy sobie po kieliszku szampana i wmieszamy się na jakiś czas między gości. . że dziś trochę szampana może nam pomóc. a kiedy go dokończył i jego oceniające szare oczy znowu spoczęły na niej. musiała to robić. 87 . byś czuła się choć trochę zastraszona przez kogokolwiek w tej sali. że kilka łyków. . kiedy doszli do srebrnej fontanny. Raven wiedziała. Potrzebny mi jest krótki wykład na temat Raven Willow Winter. za co mu płaciła. reżyserów. lecz zjadliwego przesłuchiwania Raven. -Więc jesteś zadziwiająco piękna i osiągnęłaś zadziwiający sukces.

i prowadzoną mową.oznajmiła Victoria z wymuszoną wesołością. . że nic nie jest w stanie jej powstrzymać. to robi wielkie wrażenie. im więcej czytam o joggingu. o którym byśmy słyszeli.Raven nie ma żadnych dzieci.Mylisz się. Ogłuszający efekt pytania Victorii o jej nieślubne dzieci zmalał pod wpływem słów Nicka i jego kochających szarych oczu. Nie ona panowała nad sytuacją. ponieważ żaden mężczyzna nigdy nie patrzył na nią z taką czułością.mruknęła Victoria.spokojnie odparł Nick.Nie. . Potem. nigdy nie wyszłam za mąż.podsumowała Victoria z ledwo maskowanym zadowoleniem -nikt z ludzi. . Jogging może powodować przemęczenie. Raven reprezentuje prawie wszystkich ludzi. Raven. że znajdują się w Los Angeles i ci wszyscy ludzie przyszli do niej z powodu jej kwalifikacji. Victorio . .przerażająca pamiątka ich pierwszego spotkania. a której często wytykano nieślubne pochodzenie. jak gdyby z powodu klimatu Chicago była w gorszej formie od Raven. przez jedną cudowną chwilę odważyła się uwierzyć w to wspaniałe marzenie. prawda? Byłaś kiedyś mężatką? Raven miała udawać.Naprawdę? Nick przez chwilę wpatrywał się stalowoszarymi oczami w oczy Victorii. dodał: . . Ale. . Powoduje przemęczenie organizmu. . że nie jest on zdrowy. Raven wahała się. uśmiechając się czule do Raven. z którą przed tym wieczorem nigdy się nie spotkały. .Płacę mu. i już po chwili wiadomo było dlaczego. o których słyszeliście.No cóż . ale atłasowa skóra była jeszcze trochę 89 chropowata . Victorio . Z radością zagubiłby się na zawsze w tych pozorach. I Nick jeszcze raz odpowiedział na pytanie skierowane do Raven. ale praca w ogrodzie to cudowna gimnastyka. .tłumaczył. Ta odpowiedź zdawała się sprawiać Victorii przyjemność. "On po prostu udaje -napominała siebie Raven. która nigdy nie była zamężna. które reprezentowała.Poza tym.Nic dziwnego. że jesteś w takiej dobrej formie.i wydawało się. Więc prawdopodobnie nie masz wiele czasu na osobiste życie. rozczarowana tą odpowiedzią i zirytowana intymnością między nimi. ale ta fikcja nie skutkowała. Raven? Masz dzieci? Nick nie dotykał w tej chwili Raven. że zesztywniała.Nie. -Victoria powiedziała to tak. . jaką sprowokowała.odpowiedział.Tak . Sandra miała miękki.poparła ją Sandra. .A poza tym pracuje w ogrodzie. "Entertainment Tonight" i "USA Today". . typowo południowy akcent. by udawał".A co z dziećmi. A jednak. ale i tak wyczuł. Dało jej to szansę zadania następnego zjadliwego pytania kobiecie. Raven . Delikatnie ujął jej drżącą dłoń. zanim potwierdził.A więc .Na razie. tym bardziej mi się wydaje. żona jednego z "kochanków" Raven. ale narastający przeciwko Victorii gniew stanowił mocną więź z rzeczywistością .Dla mnie jest tu na to przez pół roku albo za gorąco. . by podała nazwiska znakomitości. kiedy naciskano ją. lecz Victoria . albo za zimno. Nie wymaga wysiłku i działa jak aerobik. Ilu z was słyszało o przyrządzie gimnastycznym edenie? .No cóż. Naprawdę.Raven uprawia jogging .Tak."People". . . też pozwolił sobie uwierzyć w iluzję ich miłości. o dziwo. Skaleczenia znikły. . jak gdyby dosięgnął ją ogłuszający cios. Gdy Nick ujrzał z olśniewającą jasnością czarodziejskie marzenia jej serca. 88 . a jego palce czule dotykały śnieżnobiałej dłoni.

. jak się odpręża w odpowiedzi na jego dotyk. Mówiłeś. To dla nas taki luksus. by ją zaakceptowali. . które Nick odczytał z zadziwiającą jasnością. wiedząc doskonale.Tak. że znowu jej zapragną. Zamierzała pozwolić im. jedynie dzięki pracy. To było ostrzeżenie i Raven nagle uświadomiła sobie.On tylko udaje. Raven planowała. Nicholasie. w tym Raven. Czy wciąż jest zagubiona w odległych marzeniach? A może jej inteligentne.entuzjazmowała się Sandra.A ty. że słyszało o edenie. jak tylko orkiestra zaczęła grać. błękitne oczy stały się nagle przenikliwe co dowodziłoby.Zechcesz odstąpić Nicholasa na jeden taniec? Przecież był czas. co zamierzała powiedzieć Victoria: "Przecież był czas.. kiedy wszystkie musiałyśmy się dzielić. . kim on jest? Nick spojrzał na nią i zobaczył jej oczy. .Wzrok Nicka skierowany był na Sandrę. wiedząc.uśmiechnęła się Raven. że zatańczy z nimi wszystkimi. które jeśli są prawidłowo wykonywane. że zatańczy z Blanem. Nie chciała nigdy więcej czuć ich rąk na swym ciele. a teraz jego sztuka . To pragnienie wypływało z siły.rzuciła jej wyzwanie Victoria. . że Victoria chce.Pięć na osiem osób przy stole przyznało. . "To nie ma znaczenia. Raven? . . że więcej daje niż tradycyjne podnoszenie ciężarów. którą wykonuj ą. Sądzę. Dokładnie odtwarza ruchy osoby pracującej w ogrodzie. co miało dla niej stanowić rodzaj kary. Jednak w tej chwili Raven nie chciała już z nimi tańczyć. .Masz jakąś opinię na temat podnoszenia ciężarów? ..Nie mam dzisiaj ochoty nikomu odstępować Raven. 90 11 Mogę z tobą zatańczyć.wtrąciła szybko Raven. że niezależnie od tego. by poznał wszystkie jej wstydliwe sekrety. Musiał teraz zobaczyć jej twarz. . włączyli do swego koła. czy nie.powiedział. Prawdopodobnie wiesz już o tym. że gdybym miała wybierać pomiędzy podnoszeniem ciężarów i podlewaniem róż. że zawodowi ogrodnicy mają wspaniałe sylwetki. angażuj ą wszystkie grupy mięśni. Było to życzenie. . . by zatańczyła z Blanem.Najwidoczniej wymyślił go ogrodnik. a dwoje innych. . że wie. prawda? . podczas gdy przedtem nigdy nie dorastała im do pięt. czy Victoria zatańczy z Nickiem. które nie były ani zamyślone. . postara się. Nick udzielił wymijającej odpowiedzi.Myślę. Celem ćwiczeń jest ujędrnienie i hartowanie ciała bez rozbudowy muskulatury. Raven? Poza tym ty i Blane powinniście chociaż raz zatańczyć ze względu na dawne czasy. ani przenikliwe. I planowała dać im wszystkim jasno do zrozumienia. że mu na mnie zależy". że teraz czuje do nich jedynie pogardę. Nicholasie? . że rzadko mamy okazję tańczyć ze sobą. lecz roztańczone.spytała Victoria. Czuł. ale Nick to tylko doskonały aktor. . Victorio .Jednak słyszałeś o tym urządzeniu do ćwiczeń? . że jesteś architektem terenów zielonych. Teraz to już nie miało znaczenia.Tak . wzruszyło ramionami na znak przeczenia. -I co? . Raven nie chciała. by Blane Calhoun jej dotykał. Jak gdyby unosiła się wysoko nad nimi. Dawniej tak rozpaczliwie pragnęła. czy Nick dowie się o mnie prawdy . To udawanie było takie cudowne. że cały czas wiedziała.Nie .spytał cicho. iskrzące się jakimiś niewypowiedzianymi myślami. ale nie jestem znawcą męskich sylwetek. prawda? Raven zorientowała się natychmiast. ale są tam również dodatkowe urządzenia do ćwiczenia mięśni. Myśląc o tym wieczorze.powiedziała sobie.. kiedy wszystkie musiałyśmy się dzielić z tobą naszymi chłopakami". jeśli ktoś postawił sobie takie zadanie. że nie chcę stracić ani jednej minuty.Jesteśmy tak zapracowani. ale nadal dotykał dłoni Raven. by jeszcze raz jej dotknęli. zawsze wolałabym podlewać róże.Jest po prostu wspaniały .Nie będziesz miała nic przeciwko temu. a nawet trochę rozgrzewa.Ale myślałam sobie. nie słabości. .Oczywiście.

-Nie. . że może go naprawdę obchodzić. Blane chciał jąmieć. .Przepraszam.. zagubione szafirowe oczy i palący ból. Nick .Nigdy ze sobą nie tańczyliśmy. by zmusić któregoś z nich do małżeństwa. prawda.wyszeptał miękko. Nie potrzebuje moich pieniędzy.Ponad piętnaście lat temu. widziała w jego oczach przerażająco znajome. Było jasne.. czym była piętnaście lat temu. o tym.aktorska miała zostać poddana ostatecznej próbie..Zatańcz ze mną. że mnie też chce złapać? . że Raven pragnęła. aby Victoria opowiedziała wszystko Nickowi.. który nie daje jej wytchnienia . ale jego szare oczy stały się ostre.Śnieżnobiałe. ale zmusił się do zachowania spokoju. reagując na jego słowa.To może zrobimy coś innego? Takie spotkanie po latach. Spała ze wszystkimi. że Blane.No. . ale.. odpowiedział lekko: . Po chwili powiedziała z powagą: . I niepokoi mnie także.zatańcz z Victorią. zlodowaciałe palce. Victoria była najwyraźniej zdecydowana odsłonić przed nim największe wady Raven i jej najhaniebniejsze występki..Po co mi o tym mówisz. Raven. nigdy nie chodzili na randki. Victorio. Była biedna.Nie niepokoją cię tlące się uczucia? "Niepokoją mnie czarne orchidee . . że próbujesz przyczynić jej jeszcze więcej cierpienia. uprawiała seks. . . . to musisz znaleźć coś poważniejszego niż seks pomiędzy nastolatkami wiele lat temu. a nawet nie rozmawiali . Victorio. A ciebie? Przypuszczam. na jego ton.a nie żar uczuć.bogaci i to był najłatwiejszy sposób zdobycia ich pieniędzy. śliczne... Raven Winter i Blane Calhoun nigdy ze sobą nie tańczyli.Raven była dziwką. . . 91 . Nick.nie licząc kilku słów stanowiących wstęp do seksu.Bo Raven spała. Nicholasie. Gdzie? Za . Na prowokacyjną uwagę Victorii. Nicholasie. uwodzicielsko.pomyślał Nick. . ale jeśli chcesz poddać próbie moją seksualną pewność siebie.Jej pragnienie bogactw może być równie nienasycone. ..W najmniej szym stopniu nie martwią mnie tlące się uczucia. kim dla niej był. Znaczenie jego słów było boleśnie jasne.Próbowała zajść w ciążę.Victoria powiedziałaby więcej. siedzący przy stole Blane przysunął się bliżej do Raven. Wtedy skończy się fantazjowanie. zachłanne pożądanie. A gdyby nawet było inaczej. nadal uśmiechając się. Aon postanowił. Dzięki Bogu. z niemal każdym mężczyzną w rym pokoju... . 92 Podczas gdy Nick i Victoria tańczyli. jak jej pragnienie seksu.Musisz być bardzo pewny siebie w sprawach seksu.Raven. .Tak? Dlaczego tak mówisz? . nimfomanką. nigdy do tego nie doszło. Złośliwość Victorii rozwścieczyła Nicka. że istnieje taka możliwość.Raven jest bardzo bogata. . na okropne wspomnienia o tym. że Nicholas słyszał już dosyć o seksualnych wybrykach Raven. a chłopcy . Raven .Jest jeszcze coś. . natychmiast. Łatwy? Nick był przekonany. że Śnieżce wcale nie przychodziło to z łatwością. że wysłucha tego i beznamiętnie zbije jedno oskarżenie po drugim. co powinieneś wiedzieć o Raven. lodowate. .powiedziała spokojnie . starając się i mnie nastawić przeciwko niej". -Tak. Victorio? Sądzisz.. Nick odpowiedział leniwym uśmiechem bez najmniejszego zakłócenia rytmu powolnego tańca. Jakiś instynkt samodestrukcji sprawiał.Sądzę. prawda? Raven zadrżała.

rozpaczliwe i zachłanne. W ciągu dwudziestu lat od czasu. żarzące się węgle nagle drgnęły. że działo się tak dlatego. . . że zrobiono z niego głupca. a nie kilkunastoletnimi chłopcami. częstując go wszystkimi brudnymi szczegółami. -Nie. jakie znała. Nick wciąż poruszał 93 się z wdziękiem i zmysłowością. Dlatego też jej dojrzali kochankowie uwodzili ją pozorami czułości. były chwile.Wiesz. zwłaszcza po tym. Zawsze było nam tak dobrze razem. Nicka nie obeszłoby. że Victoria powie Nickowi całą prawdę o niej. gdy tak chętnie oddała swoje dziewictwo Blaneowi. ." W pewnym stopniu odczułaby ulgę. Miałby coś przeciwko temu. Raven. zwłaszcza na samym początku.naciskał Blane. Nie zniósłby tego. "Wie wszystko . kołysząc się łagodnie w takt romantycznej melodii.. Nie miała wątpliwości. Ich ciała nie stykały się. A teraz jesteś jeszcze piękniejsza. . Prawdopodobnie zabiłby cię gołymi rękami. że jest to kłamstwo. że zawsze cię pragnąłem. choć wiedziała. kiedy rozpocznie się opowiadanie: zmysłowy wdzięk opuści ciało Nicka. że byli dorosłymi mężczyznami. gdy szedł za Victorią z parkietu do stolika. Ale w gruncie rzeczy byli tacy jak Blane. Choć nikt ich tam nie mógł dostrzec. Zaprowadził ją do odległego. że kobiety podobno potrzebują najbardziej czułości. Ale tylko jemu było dobrze. .Tak. Ma na to zbyt wiele dumy. przystanął i uśmiechnął się do kobiety.Chodź. szukając tylko własnej satysfakcji.którąś z aksamitnych draperii? A może na górze. Nie. czulszy niż jakikolwiek mężczyzna. pamiętasz? Dobrze? Coś poruszyło się głęboko w niej. a potem nagle zapłonęły palącymi płomieniami bólu. ciemnego kąta sali. odpowiedziała z powagą na pytanie Blanea. a ich pożądanie było brutalne.. Jednak. Twarz Nicka była poważna niczym kamienna rzeźba.pomyślała Raven.No. jeszcze bardziej pociągająca.. Gdy jednak Nick dotarł do stolika. obserwując ich taniec. że pożądając jej. Raven uświadomiła sobie teraz.Żadne pieniądze nie skłonią go teraz.skarcił ją. A Raven czuła się potem jeszcze bardziej pusta.czułości. osamotniona i opuszczona niż przedtem. Raven. gdzie nie mogły ich wypatrzyć oczy ciekawskich. Po chwili.Zatańczmy. Raven . chciał. jak Victoria skończy raczyć go opisami jej młodzieńczych wyczynów. Położył jej smukłe ramiona na swej szyi. Dowiedzieli się gdzieś lub przeczytali.Nie bądź taka zdziwiona. Może po prostu minie stół i wyjdzie z sali. ale Nick . Blane nigdy nawet nie udawał czułości. . by ze mną został i nadal udawał. a potem ujął oburącz jej talię. Wyglądali jak kochankowie. a w jego głosie pojawiła się odrobina czułości. sypiąc iskry. Raven pozna natychmiast. w jego apartamencie lub jej apartamencie? . kiedy jej kochankom zdarzały się przejawy autentycznej -jak się wydawało . gdy jego twarde mięśnie napną się ze wstrętu. Raven w końcu zrozumiała. gdyby zniknęła z Blanem. pragnęli jej dla swej przyjemności. Nick jak dotąd bardzo poważnie traktował swoją pracę. Odwróciła wzrok od Blanea i odnalazła Victorię i Nicka. że coś do mnie czuje. był z nich wszystkich najuczciwszy. był taki czuły.ponaglał Blane. łatwiej byłoby jej znieść to niż jego gniew. że twój amant miałby coś przeciwko temu? . chronił Raven.. że Victoria jeszcze nie podzieliła się z nim druzgoczącą prawdą. doszła do wniosku. najwyraźniej i on czegoś się nauczył. wiele chwil. Byli pewnymi siebie kochankami i kiedy mieli ochotę na zbliżenie. zwłaszcza na początku. co najbardziej wymownie świadczyło o tym. zaspokajali ją zawsze tam. by tańczyli jak kochankowie. że ów spektakl jeszcze się nie rozpoczął. która witała go z takim przepraszającym lękiem.Myślisz. .

a ja byłam. . .Dlaczego. Ale zapanował nad sobą. . Raven była sztywna. że już wiem.. Szybko jednak. Raven? . Dodawał jej otuchy swymi dłońmi i szarymi oczami.Chyba dlatego. . .Miałem ciekawą rozmowę z Victorią . smukłej jak wierzbowa gałązka. Miałam używane.. Gorąca wściekłość przeszyła Nicka. Czekał bardzo cierpliwie. uniósł go . że zadrżała.Raven.powiedziała cicho. 95 Jej zaskoczone..i czekał.Po chwili dodał bardzo miękko: .Myślałam. jeszcze to moje imię. . aż wreszcie z wyraźnym lękiem spełniła jego rozkaz.Samotna? Opuszczona? Tak jak teraz? . spałam.Powiedziała ci.Ja też chcę z tobą tańczyć.. .Co masz na myśli? .powiedział Nick.Więc może pójdziemy na górę.i czekała.wyszeptała.Co złego jest w twoim imieniu? . . uprawiałam seks .Chcesz wiedzieć. . . . że jestem ptakiem śmierci. którzy kiedyś byli twoimi kochankami. .A więc mi powiedz. gdy skończył tańczyć z Victorią. Przez jedną cudowną chwilę Raven Willow Winter zapomniała o swym wstydzie.Byliśmy nastolatkami. Instynktownie zapragnął zniszczyć ich wszystkich. szafirowe oczy rozbłysły łagodną nadziej ą. . gdy zorientował się. zaniepokojona . zniszczone ubrania.Nie .Jestem pewna. co ci ludzie myślą o tobie? Nie potrzebujesz ich aprobaty. Nick. mężnym uśmiechem.Dlaczego tu jesteśmy.Dziękuję . oczywiście. że byłam bardzo biedna. i to zaraz. co mi powiedziała? . spójrz na mnie. . Raven spuściła głowę zawstydzona.. . Mieli wtedy po kilkanaście lat. który jednak już po chwili zbladł.Nigdy nie byli moimi kochankami . że potrzebuję.. jak bardzo zraniły ją te bezlitosne kpiny. . to idealne imię dla kruczowłosej piękności.. Raven? Dlaczego wszyscy mieliby cię nienawidzić? .czuł lodowate napięcie milczącej kobiety w jego ramionach.To oni powinni się wstydzić. . zniknął.. co robiłam. prawda? . . jeśli chcesz. I. płaczącym drzewem.Dlaczego tak obchodzi cię. że moja matka i ja mieszkałyśmy na terenie jej posiadłości i że wszyscy mnie nienawidzili..wyznała. .powiedział w końcu.Tak.. tak samo Willow. ale Nick palcem podparł jej podbródek. 94 .uśmiechnęła się uroczym. żeby przebywać w sali pełnej mężczyzn. iż byłam taka inna..Nie ma usprawiedliwienia dla okrucieństwa.Chcę z tobą tańczyć. . i bólu. zbyt szybko.Nie jestem dumna z tego.Powiedziała. przypomniała sobie kamienną powagę na jego twarzy. znajdziemy w radiu jakąś stację soft-rockową i potańczymy .Znów zakipiała w nim złość: . Oni byli bogaci.Drażnili mnie.Możemy wyjść. a oni nosili markowe stroje. .Co jeszcze powiedziała ci Victoria? . Prawdę mówiąc. -A teraz? . a ja biedna. że muszę być bardzo pewny siebie pod względem seksualnym. z wieloma mężczyznami z tej sali.Raven to piękne imię.Dlaczego ktokolwiek miałby cię nienawidzić? Jego łagodność sprawiła. Raven .. . .

Ciebie . W końcu.Powiedz mi. . ale w ich pieszczotach nie było nic chłodnego ani nieustępliwego. Płaci mu. schylił się. ponaglana śmiałymi podszeptami pożądania.po raz pierwszy płonący w niej ogień nie sprawiał bólu. Było to niebezpieczne pragnienie. by ją lubił. Jego serce w to wierzyło. Ich ciała kołysały się lekko. . by powitać jej usta. Może ma nadzieję na sowity napiwek? A może spodziewa się.. że jest nią zainteresowany. kładąc łagodnie palec na jej ustach. lecz wywoływał ciepło. czy Nick po prostu nie gra doskonale swej roli. z którymi się umawiał. Nie zamierzał powtórnie się żenić ani angażować emocjonalnie. wstąpienia w jakiś urojony krąg miłości. Raven uniosła ku niemu zapraszająco twarz. o dziewczętach. Gdy ich pocałunek pogłębił się i słyszała ciche westchnienia pożądania -jego i swoje . Zamiast tego był przymus. z tym większym naleganiem . Nigdy dotąd tak naprawdę tego nie chciała. który jest taki czuły.Chcę ciebie. a jednak -jak się wydaje . . że są kochankami. przez wszystkie dni i noce swego życia. .Kiedy pozdrowienie zmieniło się w pytanie. Intensywne lśnienie jego oczu zdradziło wyraźnie. że zarekomenduje jego usługi -jako ogrodnikakochanka . czego chcesz. całą bez wyjątku. córkom. o chłopcach. a kiedy rozkoszna zachęta tego gestu stała się dla Nicka jasna jak słońce. pulsujące ciepło. bo ze względu na swe ukochane córki. mając nadzieję. Nick. czego on pragnie.choć wciąż delikatnie -badały jego usta.wyszeptała.spytał miękko. Nick oddał swą miłość. udawane. A im szybciej narastało pragnienie. Nick. którzy ją wykorzystywali. Ten szept zdawał się nieść echem poprzez czas.. nigdy też nie miała faktycznie wyboru. wymowny sygnał: że wybór należy do niej. Pożądanie. że tak przed wszystkimi udawałeś. czy może jej zaufać. Zastanawiała się. Raven . przed ślubem z Deandrą i po rozwodzie. Raven pragnęła się kochać. Pragnął wierzyć w to. ale to zmysłowe spojrzenie przekazywało też inny. to ona z wyrachowaniem uwodziła bogatych młodych mężczyzn. a nie za bogatego niczym Krezus człowieka. a Raven -jak lód. rozchylone w radosnym zaproszeniu. które do niej czuł. iż niczego nie udaje. by udawał. wiedziały o tym. którym był w rzeczywistości. ucieczki od lodowatej samotności i palącego bólu. musiał kontynuować tę maskaradę.Czego chcesz. akceptowały to i . Nick pragnął mieć Raven dzisiaj. która uwodziła po to. czułym pocałunku. jak przy niewinnym. jutro. otulające ją tak łagodnie jak jego ramiona. Nick był jak stal. A i teraz czy nie potrzebuje czegoś rozpaczliwie od tego uwodzicielskiego nieznajomego. rzecz jasna. rozpaczliwe pragnienie akceptacji. ale nie mógł też z całkowitą szczerością oświadczyć. Naprawdę doceniam to. Jego pocałunek był czysty i delikatny jak gorące pozdrowienie. Wolał nie przyznawać się. zna jej wstydliwe tajemnice. Jednak ciągle słyszał ostrzeżenia Victorii: to Raven ich wykorzystywała.Nie musisz tego robić. odpowiedziały nań miękkie wargi Raven. Nick powstrzymał dalsze słowa.sobie na osobności? 12 Tańczyli w swoim fiołkoworóżowym i kremowym salonie wyłożonym pluszowym dywanem. tak okrutnie zdradzone kiedyś przez kobietę. pragnął jej i był w niej zakochany. Nick kochał się z wieloma kobietami.powtórzył spokojnie. ale Raven uważała go wciąż za dobrego ogrodnika.swoim bogatym przyjaciółkom? 96 Raven odsunęła się.wciąż ją lubi? Płaci mu za to. że ich usidli. że Raven interesuje go bardziej niż jakakolwiek kobieta. Raven? . które z niej szydziły. . Kobiety. nie było. by usidlać. Nick potrzebował Raven. co opowiadała mu o swej przeszłości. Ale w gruncie rzeczy nie wiedział. może nawet nierealne. daleko poza granice tej nocy.

nie będziemy mieli całej nocy.Nie ma tu dyni. wyprawą w dzikie i niezbadane terytoria pożądania. Naleganie w jej głosie sprawiło. . jakby to był ich własny księżyc. Nick pocałunkiem pożegnał na chwilę śnieżnobiałą szyję. do jej sypialni. Zaciągnął ciężkie zasłony i uśmiechnął się czule i uspokajająco. że marzenie potrwa tylko kilka chwil. .. całował najpierw te miejsca.. Z tej raz rozpoczętej podróży nie ma powrotu.Też mnie pragniesz? . że był najlepszy ze wszystkich. by ten pierwszy raz wydawał się jej początkiem wieczności. zapewniający towarzystwo i rozkosz. Lampa stała na toaletce.powiedział miękko. ze wszystkich podróży? 97 Grunt się nie śpieszyć. Nick rozbierał ją.Co robisz? ..Rozbieram cię. najbardziej utalentowany i doświadczony.Ani białych myszy. kiedy tańczyli i całowali się. co wszystko zniszczy. zaczynając od spinek. ale każda z nich będzie obietnicą wieczności. których nie całował dotąd żaden mężczyzna: dłonie i kolana. Kopciuszku . Nick zabrał ją do sypialni. Raven słyszała te uspokajające słowa. szczupłe palce i pociemniałe zmysłowo szare oczy skoncentrowały się intensywnie na delikatnym i powolnym zdejmowaniu szafirowych klejnotów. a pomimo to wyciągnęła ręce. . i zobaczył w nich lęk. za którymi mógłby podążać. Kochanki Nicka rozpowiadały. Jednak podróż z Raven. epikurejską ucztę. Nick. Nie pozostawi żadnych drogowskazów na jej śnieżnobiałej skórze. jak on to robił: jako przelotny romans. . że to niemożliwe. Uświadomił sobie. którą miał właśnie rozpocząć. . Potem jego długie. Gdy czule pieścił gojące się skaleczenia. Odczytywał teraz jej myśli. że przesunął wzrok z migotliwych błękitnych kolczyków na migotliwe błękitne oczy. by zacząć jego rozbierać.Jeśli to zrobisz .Pośpiesz się.Potrzebuję cię.traktowały ich związek tak. które zdobiły jej uszy. i mamy przed sobą całą noc. A kiedy była już naga.. że nigdy dotąd nie udawała się w taką podróż. gdyby się zagubił. I jak powinien odbyć tę najważniejszą. Sądzi. że zdarzy się coś. kiedy sięgał. . Zaczął rozbierać ją powoli. bardzo powoli. Rozpaczliwie potrzebował Raven. była czymś zupełnie nowym. widząc jej niepokój. . . pragnienia i lęki. zdejmując czarny jedwab i biały atłas. poranione przez upadek na jezdnię.Pragnę cię. z dala od łóżka. znający mapę rozkoszy na pamięć. że sprawiłem ci ból. i najniebezpieczniejszą. . których znały. jego usta i serce 98 wysyłały przeprosiny i obietnicę: "Przepraszam... Tylko jedna pieszczota naraz. -Nick. które nie wymknęły się z lśniącej korony..ostrzegł ją łagodnie . łagodne światło. Ślady pozostawione przez jego czułe wargi będą niewidzialne. Raven. by nigdy więcej cię nie zranić". które przytrzymywały te pasma włosów.. aby zapalić porcelanową lampę. który udawał się w tę zapierającą dech podróż z niezachwianą pewnością siebie i niewiarygodnym opanowaniem. Jego usta będą tkliwie celebrować kochającym pocałunkiem każde odkrycie. Że to odkrywca w dziedzinie zmysłów. namiętności.. -Nie. a w końcu -zapomnieć.. ukrytą teraz za kurtyną czarnego jak noc jedwabiu. Tylko ty i ja.. Ale chciał. aż pozostała tylko czarnobiała jedwabistość samej Raven. i miłości. Będę się bardzo starał. dawała złociste. którą należy się delektować bardzo powoli.

"Owszem -pomyślał Nick.I zamierzam cię kochać.. I możesz je sobie zatrzymać". że kradłam pieniądze w domu jej rodziców. choć ona nigdy nie dbała o nią.Mówiła mi. Słyszał w jej głosie żal. .Uśmiech Raven zbladł. konsekwencje dla ciebie byłyby katastrofalne. ale jej palce były spokojne i pewne. położył ją ostrożnie na chłodnych. I gdy Raven skończyła swoją historię. że nie znikną. które lśniły pewnością siebie. bo chciał zobaczyć. gdy słuchał słów Raven. w tej chwili.nawet po tylu latach uważała. Raven? . ponaglając ją. Chciałam. Ujął dłońmi jej twarz. piękniejsze niż najdoskonalsze z szafirów. Byli spleceni.. Raven wierzyła teraz w marzenia. abyś to wiedział.cudowne ponaglenie. Kochać cię.. Uśmiechnęła się krzywo. co z pewnością znacznie przekracza wartość rzeczy skradzionych. Potem. Nicka też bolało serce. a on czule odgarniał czarne włosy. o czym Victoria prawdopodobnie ci nie mówiła. choć były . patrząc w jej zdziwione oczy. już.Jest jeszcze coś.. zobaczył w nich tylko niepokój.Nie jestem złodziejką.Co się stało. potrzebował jej znowu. Drżała. . Pomyślał. uważają. Pragnął jej. ale wciąż było w niej ponaglenie . gdy się kochali.uzupełnił Nick. by spojrzała na niego. byli jednością. wierzyła. . zobaczył w jej rozjarzonych błękitnych oczach pełne odwagi słowa. w końcu spłaciłam ten dług. I gdy go przyjmowała. dygotała w środku od gorąca... a jej błyszczące niczym drogie kamienie oczy stały się bardzo poważne.Skradłaś moje serce.. poczucie winy z powodu wyjawienia prawdy o kobiecie. a jego łagodność mówiła Raven. Ale dla niej miało to znaczenie. gdy moja matka i ja mieszkałyśmy w ich posiadłości. i pewnie. zdradza Sheilę. jeśli tylko zdołam. wszystkie jej przyjaciółki.i powitało go spojrzenie błękitnych oczu. Gdyby wniesiono oskarżenie.A więc mnie rozbierz. o wiele potężniejszą od poprzednich.W gruncie rzeczy matka Victorii bardzo na tym skorzystała. gdzie zacierały się różnice pomiędzy ciałem jej i jego. . Ale gdy uniosła głowę. ale była jej matką..Teraz to wiem . -Tak? . która przyczyniła jej tyle cierpienia.Ale oskarżenie nie zostało wniesione i. .Ona. . Nick. Raven. nie lękiem.. że Raven nawet teraz jest lojalna wobec matki. by przyjęto na prawo osobę karaną.Przyznałaś się. . by spojrzeć w jej oczy. Raven. by znał prawdę. Nick ostrożnie wplótł palce w czarne włosy Raven.. Chciała. jak taka doskonałość.. nigdy nią nie byłam. Wzięłaś na siebie winę za to. Gdy jednak zaczęła mówić.. . Te słowa obmyły ją falą ciepła. . Podobnie jak coś głęboko ukrytego zmusza jego śliczne dziewczynki. że jestem złodziejką.szepnął miękko przy jej ustach. spojeni wciąż przez ogień namiętności. które wyśpiewywało jego serce: "Kocham cię! Kocham cię!" Nigdy dotąd nie zaznał takiego spokoju. powiedział: . by na przekór wszystkiemu kochały swoją matkę. Byłaś młoda.. które splątały się. tak jak obiecywałam.. że nie miało to dla niego znaczenia.. bardzo powoli. gdy odszukały guziki jego koszuli. Mało prawdopodobne. stopieni w kulę rozkoszy..I klejnoty . poczuła ból w sercu . . I pani Wainwright nigdy nie mówiła nic o klejnotach. Kiedy skończyła go rozbierać. taki spokój odzwierciedlają się na jej ślicznej twarzy. Były to te same radosne słowa. miękkich prześcieradłach. .. Wysłałam jej w sumie dwadzieścia pięć tysięcy dolarów. Wiedział wszystko i już jej wybaczył.Ponaglony jej słowami Nick oderwał wzrok od pokaleczonej dłoni . sercem jej i jego. wywołane pożądaniem. że wyznając prawdę. co ona zrobiła. powiedział z wielką delikatnością: 99 -Chroniłaś ją. zdesperowana i biedna. .

znów zaniepokojoną. gdy znudzi się jej doskonałym ciałem. na pewno będą duże opóźnienia. pełne pożądania.Dzień dobry. między wyobraźnią a rzeczywistością.tak niezwykłe. wszystko jest w absolutnym porządku. a nie "kochać się z tobą". gdy się uspokoiła. . że jest wpół do drugiej.Więc nie zobaczymy się już? . czuła radosny bezwstyd.wyszeptała Raven. Victorio. Miasto. jak bardzo jej pragnie. niechętnie wyszedł z łóżka. na które zabrakło mu czasu poprzednim razem.Poczekaj chwilkę.Tak mi przykro . po raz pierwszy uwierzyła -i nie było to udawane . porzuci ją. ale każde z nich miało ważne zobowiązania w drugiej części kontynentu. zawsze przygotowane na zimowy śnieg. głos z radia powiedział im. Jedzenie jest wspaniałe. instynktownie spodziewając się wybuchu gniewu Nicka. oczekiwania. a słysząc jego ciche westchnienia. Oddała się Nickowi jak nigdy przedtem. . . Przekaż wszystkim pozostałym nasze przeprosiny. tym razem zostało nim zaskoczone i sparaliżowane. Międzynarodowe lotnisko OHare. 100 . mogą jeszcze spędzić chwilę na wspólnym podziwianiu wspaniałości jeziora i nieba. Witał pocałunkami te części jej ciała. Ale za oknem nie było jeziora ani nieba. . Zapanował nad sobą i odpowiedział wesoło: . Nick pocałował ją.Powiedziawszy to.. co to znaczy.Czy coś się stało. co ich wiązało. 101 . gdyby to jemu się przydarzyło. Zanim zaczną przygotowywać się do wyjazdu. Odłożywszy słuchawkę.Jesteś głodny? . .Chyba nie. przypominając jej. . . ale raz po raz budziły się ich splecione ciała. które Nick nastawił na budzenie. Nicholasie? Poczuł przypływ gniewu. że Raven i ja darujemy sobie lunch. a szampan leje się strumieniami. by wziąć prysznic i ubrać się.. W końcu obudziło ich coś o wiele mniej czarownego: przeraźliwy dzwonek telefonu. zauważył godzinę na znajdującym się koło łóżka zegarze. Wiosenna zamieć śnieżna pojawiła się dosłownie jak grom z jasnego nieba. Raven czuła. Michael z pewnością byłby wściekły. aby podnieść słuchawkę. Victoria i Blane zarezerwowali dla nas miejsce przy stole. narzucił jeden z hotelowych płaszczy kąpielowych i podszedł do okna. by odsunąć ciężkie zasłony. że jest to różnica taka. Mówi Victoria. Victorio. Zarezerwowaliśmy dla was miejsce przy naszym stole. . "Kochać cię" powiedział.że naprawdę ma coś do zaofiarowania. spowodowane koniecznością zakwaterowania wszystkich pasażerów. Piętnaście po jedenastej. Gdy Nick poruszył się. zanim udowodnił jej.Nick zakrył dłonią słuchawkę i spojrzał na śliczną twarz Raven. które nawet podczas snu ciągle od nowa rozpoczynały cudowny taniec miłości.Nie. jeśli maj ą zdążyć na lot o czwartej do Los Angeles. Nick uśmiechnął się. Dryfowali od rozkoszy do błogich snów. jak między pozorami a wiarą. Gdy Nick i Raven dokonywali tego dramatycznego odkrycia. Nick odsłonił słuchawkę. Nick i Raven byli bezpieczni w samym środku krainy baśni.Mam apetyt tylko na ciebie. Nick spojrzał na Raven i powtórzył namiętnie: . a jeśli nawet zostanie wtedy otwarte. Nicholasie. że zrani Raven.Myślę. zamknięto przynajmniej do rana. czas. powiedział: -Zaczął się lunch.Mam apetyt tylko na ciebie. I Raven po raz pierwszy w życiu nie bała się takiej intymności. Ale ona i Michael nie zostaliby uwięzieni przez zamieć. i dopiero wtedy. jedynie niepokalanie biała plątanina wirujących płatków śniegu. Ten sygnał znaczył. gdy usłyszał w głosie Victorii nutkę nadziei. Następnym razem obudziło ich radio.

Jednak tym razem nie był to smutek. Też czuł się szczęśliwy.Przestanę zadawać ci pytania. by omówić film. Znaczyło. więc powinnam zapamiętać numer. że słuchawkę podniesie jego ojciec albo matka. Ale telefon odebrała jego dwunastoletnia córka.Tak. Miałyśmy się obie spotkać jutro na lunchu z Jasonem Coleem. ale nie powiedziała tego na głos. by nie zmieniał szczęśliwego zakończenia jej książki. gdzie się zatrzyma.Nie.. jak przypuszczała. że przypomiała sobie właściwy numer telefonu. W miarę upływu lat coraz częściej odnoszę wrażenie. podeszła do okna i przyglądała się zadymce śnieżnej. pośpieszyć jej na ratunek . Wspaniałe ciepło i szczęście. zanim rozpętała się zadymka. że najprawdopodobniej nie będzie jej jutro w pracy i należy odwołać wszystkie wyznaczone na ten dzień spotkania. Raven . proszę. Michael.To nie koniec świata. że byłabym zaskoczona. Samantha.Pomyślała. podziwiając rozgrywający się spektakl.. . że się przechwala. zawieszonego ponad Aleją Gwiazd.. ale kiedy nikt nie podnosił słuchawki. Pójdę do drugiej sypialni i skorzystam z tamtego telefonu. ale po chwili wyraz jej twarzy znowu się zmienił. że pora iść do łóżka ze względu na wczesną porę odlotu.Tak. i zostawiła sekretarce wiadomość. wdzięczna. . że ty też.próbował zgadnąć. Gdy wybierał numer do swej posiadłości w Bel Air. poczuł nienawiść do Deandry oraz gorącą. Pomyślałby jeszcze.. Muszę tylko zatelefonować. Nick pomyślał.. . podczas gdy on czarowałby ich żony. Intensywnie nad czymś myślała. czy szczęście. by tańczyła z Blanem i ze wszystkimi byłymi kochankami. Potem. prysznic i śniadanie w pokoju? Pragnął pokonać jej smutek. Staram się przypomnieć sobie numer telefonu w Kodiaku na Alasce. Należy do Lauren Sinclair.Hej. na wszelki wypadek zadzwoniła do informacji telefonicznej w Kodiaku. które czuł. Jednak. . a przynajmniej. opiekuńczą . że zapomniałam założyć nową rolkę. że Deandra odwołała spotkanie. Przypuszczam. . . Na dworze musiało być okropnie zimno. Po raz pierwszy w życiu prawdziwe szczęście. że Raven znów sprawia wrażenie smutnej i zagubionej. ale chciałam tam przyjść. biorąc ją szybko i brutalnie.Masz pamięć fotograficzną? . Uśmiechnęła się uroczo. Raven potrząsnęła delikatnie splątanymi w nocy czarnymi lokami. który zamierza on nakręcić na podstawie Darów miłości. nie jest to konieczne. zadbałby o swoje seksualne zaspokojenie. Jednak ona tak zazdrośnie broni swej prywatności.powiedział miękko. . że to szczególnie Sinclair na tym zależało.Musisz być na tym spotkaniu? -Nie. Co więc powiesz na taką kolejność: telefon. gdyby nie zastrzegła numeru..Tak.Zajrzyj do książki telefonicznej? A może Lauren Sinclair to pseudonim? . .Sinclair może już być w drodze do Los Angeles. że zgodził się towarzyszyć jej podczas tego ważnego zjazdu. żebyś mogła spokojnie myśleć. A czy będę mógł potem przyjść do ciebie pod prysznic? . 102 13 Raven była zupełnie pewna. w spisie abonentów nie było ani Lauren Sinclair ani Marilyn Pierce. Nick też wpatrywał się w okno. . A tymczasem autorka bez wątpienia była już w drodze do Los Angeles. .Wylecieliby wczesnym rankiem. zastanawiał się.Kiedyś miałam.i udało mu się. Michael nalegałby. ale znam jej prawdziwe nazwisko. Ona i ja musimy przekonać Jasona. ale nie wiem. oczekując. .. a ona byłaby uszczęśliwiona. słuchać będzie w jego głosie. Raven zadzwoniła jeszcze do swego biura.Przypominasz sobie jutrzejszy harmonogram? . ..Dzwoniłam do niej dwukrotnie. że film się kończy. ale ona nawet tam czułaby wewnętrzne ciepło. Gdy sobie to uświadomił. I kiedy w końcu przekonałaby go. Victoria i Blane zostaliby przyjaciółmi. W gruncie rzeczy jest to nawet bardzo romantyczne.

Bo nagle bez żadnego ostrzeżenia nad Chicago rozpętała się burza śnieżna. która jej nie chciała. czy wystarczyłaby im miłość ojca. Nick nie był zdziwiony. że nie potrzebują wizyt u matki. Jak tylko dowiedziały się. który tak szybko zastąpił rozczarowanie w głosie Samanthy.Po chwili Samantha dodała cicho: . gdyż był to najlepszy sposób. Babcia zawsze pokonywała wszystkich w kanaście. gdy świat Samanthy jeszcze raz zachwiał się w posadach z winy matki.powiedział czule. jak gdyby naprawdę tak było. nie czuła takiej potrzeby.Wszystko w porządku. a może i w nocy. . . która nie zasługiwała na obronę.Co się stało? . wydawało się. zachowała wspomnienia tej zdrady. Samantha. Nowy przypływ nienawiści zalał Nicka.Jej głos brzmiał. chciały zetknąć się z nim osobiście. jego córki zobaczą matkę taką. Już dawno chętnie podjąłby za nie tę decyzję. Nigdy się nie dowie.przyznał się Nick przepraszająco. . aby skłonić jego wrażliwą córkę do mówienia. . dziadek i ja graliśmy w kanastę.Wygrywasz? Jego pytanie wywołało efekt.Jesteś w drodze do domu.Oczywiście .miłość do córek. spytał: . kochanie? . która spędziła pierwsze trzy lata życia z matką. Chcesz wiedzieć dlaczego? -Tak. Samantha nie czuła jeszcze gniewu w stosunku do Deandry. I w przeciwieństwie do Samanthy. że istnieje takie zjawisko. Obie dziewczynki uwielbiały śnieg. kiedy Deandra odwoływała czasem ich spotkania. jak on je kochał. -Nie! Oczywiście wygrywa babcia. że wrócę do domu jutro po południu. A dzisiaj. ale jedynie starsza z nich. To była ich rodzinna tradycja. o jakim marzył: radosny śmiech w słuchawce. jaką była: samolubnąi pozbawioną uczuć. nigdy się nie dowie. Nikt nie chciał tego zmieniać. . Czuły uśmiech pojawił się na twarzy Nicka. . Z czasem. jak bardzo matka jej nie chciała. Ale wiedział. że będą jej jeszcze bardziej potrzebować . Zakazać im kontaktów z Deandrą znaczyło. kiedy Samantha ponownie została odrzucona przez Deandrę. że jest bardzo zaziębiona. . kiedy dziewczynki po prostu uznają. ale ostatnio miał wrażenie. musiała być w domu. dziadków i dużej siostry. gdy ich potrzebował.Tatuś! Przystępując od razu do sedna sprawy. kochając jego małe dziewuszki tak gorąco. Babcia. tatusiu? . Teraz. Obie jego dziewczynki zostały zdradzone przez matkę.A gdzie Mel? . Melody nie wiedziała. kochającą ją tylko w obecności ojca.Śnieg? Nick uśmiechnął się. . z dziadkami. -Wygląda na to. która nawet nie przyszłaby na świat.U Jessiki. Ale dziewięcioletnia Melody. że wrażliwe serduszko jego starszej córki zaczęło w końcu rozumieć. którzy kochali ją bezgranicznie. . jak Samantha broni matki. czy zdołałby sam wychować pozbawione matki córeczki.powtórzył Nick. 103 Nick nie mógł się doczekać dnia. gdyby Deandra postawiła na swoim. po czyjej stronie leży wina.Nie . która porzuciła ją przed laty i wciąż na nowo ją porzucała. .Tak. słysząc entuzjazm.Cześć . Przez kilka ostatnich lat cała rodzina spędzała . że byłoby to błędne posunięcie. gdy usłyszał. wszystko powinno dziać się normalnie. W dniu.i idealizować.Powiedziała. Chciał być tam z nią teraz. że Samantha czuje raczej ulgę niż rozczarowanie i ból. Melody uważała Deandrę niemal za przelotnego gościa w świecie wypełnionym ogromną miłością ojca. bo rodzice byli przy nim od pierwszej chwili.

gdy zobaczył coś. Jego uwagę przyciągnie coś innego. -Fajnie! . Nikt nigdy nie widział jej płaczu. Ze swych podróży.matkę. Raven uświadomiła sobie. która potrzebowała matki. kiedy znowu ma z kimś wygrać.zgodził się. zbyt daleko od prysznica. skarbie. kochanie . jak on uwodził cię przez całą noc.. A z krótszych wyjazdów. Tak brzmiały słowa -wstrząsające słowa. Ale on już podszedł do niej.. Nie zamierzała się odwracać. którą ktoś mocno potrząsa. wypowiedziane z wielką czułością -które usłyszała Raven. Odchodząc od drzwi. takich jak w ten weekend.Ja też cię kocham. że to wszystko pozory. zamierzała wciąż udawać. daleko. "Kocham cię. że mężczyźni. jeździli na sankach i popijali gorącą czekoladę z cukierkami ślazowymi.. oczywiste przyjemności.Więc lepiej idź do niej. Nick nie planował wrócić z Chicago z podarunkami dla córek.Raven? Znajdowała się w drugiej części pokoju. Nick powiedział jej dokładnie. przywoził prezenty tylko wtedy. zwłaszcza tych do odległych miejsc. marzenie.. . Nick zaśmiał się. zbyt szybko. . jak na dworze pada śnieg. .Bardzo fajnie . taki.Czy wiesz. zbliżając się do otwartych drzwi sypialni Nicka. skarbie. Na ich życie składały się dary miłości. nie mogła tego zrobić..święta Bożego 104 Narodzenia w hotelu "Eden" nad jeziorem Tahoe.. .Słucham.. Kocham cię. Łzy napływały jej do oczu. nie pieniędzy. by ją dotykał. oczekują. . Zobaczymy się jutro wieczorem". on i tak nie poświęci wiele czasu na przyglądanie się jej twarzy. Tak właśnie powinna była postąpić. który by zamaskował jej idiotyczne łzy. uściski i szczegółowy opis zamieci.. Aspen. . zanim Nick przyłączy się do niej pod prysznicem. będący jej kochankami.zwrócił się łagodnie do córki. i nie pozwoli. do małej dziewczynki. Zobaczymy się jutro wieczorem.Cokolwiek zdołałaś usłyszeć.. . jakiego nigdy nie zamierzał im dać . Ukryje łzy. Czy życie nie dało jej nauczki (i to wielokrotnie). Szczęśliwa. Co prawda. tak szybko. gdy nadejdzie czas. Tak. Nick zawsze wracał z podarkami. inne. ani razu. Chciała.Jak gdybym był we wnętrzu szklanej kuli. aby zrobiła: ma zatelefonować. wiedziała. że tego właśnie pragnie. ale teraz serce podszeptywało mu coś ogromnie niebezpiecznego: żeby przywieźć im najwspanialszy z darów. że źle to zrozumiałaś. by właśnie Nick zobaczył jej cierpienie. a potem.Żałuję. myśląc jednocześnie o kolekcji szklanych kul swych córek. najbardziej uszczęśliwią ich jego uśmiechy. przekształcającej się w małą kobietkę. obserwując. a potem spotkają się pod prysznicem. Ale na razie. jak długo się da. jak wtedy. Chamonix i Gstaad.. jestem pewien. . podejmowanych w celu kontrolowania budowy jego hoteli w Tahoe. co chciał. To były prezenty od niego. zastąpił je lód. uwiedź go. jego silne palce uniosły jej podbródek i delikatnie dotknęły łez. krople wody zamaskują krople łez. by ją kochał.spodoba się dziewczynkom. przywożone z przymusowych podróży służbowych.Babcia ma taki błysk w oku.powiedział Nick. a gdy wróci z Chicago.Tatusiu? . podziwiaj z nim cud śnieżnej burzy. Dokazywali w śniegu. jakie to sprawia wrażenie? -Jakie? . co -jak sądził ." Ciepło znikło teraz bez śladu. . które zniknie razem ze śniegiem. tatusiu. iż będzie spełniała ich rozkazy co do joty? 105 Ale to cudowne ciepło dodało jej odwagi. że cię tu nie ma . by podziwiać inne cuda. powiedziała sobie: "Idź do niego.

. Raven martwiła się o niego.wyszeptała Raven. by usiadła na kanapie.na zawsze. . wiele jeszcze zostało do opowiedzenia. Raven. z którą rozmawiałem. ponieważ miał jej właśnie opowiedzieć za pomocą starannie dobranych słów mocno ocenzurowaną historię Deandry.Nie mam żadnej przyjaciółki. Nick poprosił ją gestem. pełną pogardy złość w oczach kochanków sfrustrowanych jej chłodem. Ale było na to o wiele za wcześnie. Ani teraz. że może być jedną i drugą. i wierzył. Samantha..mówiło serce Nicka. . sprawiła.Tak. Jednak to. ale żadnej przyjaciółki ani żony.Słyszałam. co obserwowała teraz. Kiedy mnie nie było w pobliżu. poproś ją o to". wygląd. które tak łatwo było zranić. Nie byłem mężem-tyranem. . które w nim szalały nie uspokoiły się i nigdy nie uspokoją.Bardzo cię zraniła. tak strasznie skrzywdzona przez matkę.spytała Raven. Dwie córki. mógłby niebacznie wyznać całą prawdę. wyczułaby jego wściekłość. Chce być twoją przyjaciółką. Kiedy po szesnastu miesiącach urodziła się Samantha. Zakochał się w niej. Zamiast otoczyć Raven ramionami.Och! 106 To jedno słowo. ale powiedziało Nickowi wszystko. . to pewne. które napełniły się łzami. .. Jednak jakiś głos wewnętrzny ostrzegł go. "Raven by je pokochała" . ukochane istoty. podczas gdy sam nadal stał. i nie mam żony . możliwość wejścia do hermetycznego kręgu ludzi uprzywilejowanych.kręgu miłości . Sądziłem. Ta kobieta.Rozmawiałem z córką.Deandra i ja pobraliśmy się pół roku po ukończeniu collegeu.odparł z powagą. Powiedz jej. gdy była biedna i odrzucona przez wszystkich. szeptało serce Nicka z niebezpieczną radością. Nie należy zapominać. . że również ona pragnie mieć więcej dzieci. by mieć dzieci. "Nie jesteś jej obojętnym. którą kochał. że krzywda. a może nawet żoną. wywołanym myślą o tym. albo żoną. ale Nick zdawał się jej nie słyszeć. . ale nawet ta głęboka troska bladła w porównaniu z niepokojem. . wpatrując się w oczy.Nie. Mam dwie córki. wspominając młode. której doznała. że mogła istnieć jakaś kobieta. . jak rozmawiasz ze swą przyjaciółką. Deandra w mojej obecności zachowywała się jak kochająca matka.Zraniła moje córki.powiedział miękko Nick. poprosić.. Nick zaczerpnął tchu. wiedziała doskonale. . I gdyby jej dotykał. cichy szept. który narzuca swoją wolę potulnej. co dotąd widziała. Nick odsunął od siebie te myśli.Mniej więcej rok po urodzeniu Samanthy postanowiliśmy postarać się o drugie dziecko. W szarych jak dym oczach Nicka .Nick zaśmiał się krótko i gorzko. ale jak przekonałem się później. Gdyby dotykał Raven. I razem żałowaliśmy.Nie . To nie była cała historia. Moja była żona jest jak najbardziej żywa. ani nigdy. Ale uczucia. jaką krzywdę mogła zrobić Deandra jego córkom. To nie była pochopna decyzja. Jednak na razie musiał kontynuować tę maskaradę. żeby się uspokoić. była po prostu wspaniałą aktorką. Całą duszą Nick pragnął powiedzieć Raven wszystko o sobie i dziewczynkach. Raven widywała wcześniej wściekłość. Znaliśmy się od przeszło dwóch lat i rozmawialiśmy często o naszym wspólnym marzeniu.Czy ona umarła? . po upływie dziewięciu lat. . Raven. byliśmy zachwyceni. jak łatwo zranić młode dziewczęta. a druga dziewięć. uciśnionej żonie.. całkowicie ignorowała Samanthę. .Kto? Deandra? .Bardzo ci współczuję . iż Raven bardzo troszczyła się też o inne sprawy: bogactwo. przewyższało wszystko. że mógł zostać zraniony przez byłą żonę.Z córką? . że ona także zaczyna go kochać. . gdyż tak bardzo zmartwiło ją to. by włączyła się do ich kręgu . że miesiąc po miesiącu mijał bez poczęcia dziecka. skończyła dwanaście lat. co mówiła Victoria: żądza pieniędzy jest u Raven nienasycona. Taki dystans był konieczny.

Pragnęła rozpaczliwie jego miłości. grożącą zniszczeniem. gdybym nie wrócił wcześniej do domu tamtego popołudnia.Melody. Telefon zadzwonił.Moi rodzice.107 szalał płomień. . co stanie na jej drodze. co ocalił. Zastanawiała się.Więc ona w dalszym ciągu mieszka w Los Angeles? . dlaczego Deandra zdradziła Nicka? Jak mogła nie chcieć jego dziecka? To nie była zdrada pod wpływem impulsu. co w ten sposób kupił. udając. że systematycznie go okłamywała. Jak dobrze znała cierpienie z powodu zdrady.. kiedy Samantha miała prawie trzy lata.. że Deandra kochała go nie dla jego bogactw. choć przez te wszystkie miesiące.poprawił się w duchu.Deandra chciała jedynie moich pieniędzy". zawsze tak starannie maskowane. Dlaczego? Dla Raven odpowiedź była prosta: bo Deandra bardzo kochała Nicka.Co się potem stało.przypomniała mu spokojnie Raven. przypadkowo wróciłem wcześniej do domu. Uśmiech Nicka zbladł i emocje zawładnęły jego głosem.. trochę złagodniał. Zapis w kontrakcie rozwodowym był bardzo hojny. Towarzyszyło jej stale przez całe życie. było tak silne. ale w głosie Raven usłyszał coś cudownego: wierzyła.Pewnego popołudnia. Deandra zdecydowała się poślubić Nicka. która zawsze tak bardzo bała się męskiej wściekłości. nienawistny obraz. Ta łagodność była przeznaczona dla Raven. . że nie mogliśmy spłodzić dziecka. że dzieli z nim marzenie o dzieciach. Stal. nie po raz pierwszy. . .Raven? Potrząsnęła lekko głową. Nick? . w jakiś niewidzialny. Dzwoniono z gabinetu lekarskiego. Zamierzała przerwać ciążę i jednocześnie przejść operację podwiązania jajowodów. chciała tego. -Nick? Oczy miał wbite w dal. topiła się.. Ale Raven. ale nie chciała dzielić się nią z nikim. który Deandra miała wyznaczony na następny dzień. nawet z ich dziećmi. za bardzo. . nie dla przedmiotów. co mogło się zdarzyć.Oczywiście małżeństwo było skończone.Ale wróciłeś . ale to drobiazg w porównaniu z tym. ."Zapłaciłem jej" . gdy opowiadał Raven o tamtym dawno minionym dniu.. .To idealne imię dla niej. Prawnie przestało istnieć w dniu narodzin Melody. które można kupić za jego pieniądze. Wesoło maszeruje przez życie w rytm własnego bębenka. W gruncie rzeczy jej pragnienie. z której stworzony był Nick. by urodziła dziecko. Potem spojrzała na niego i zapytała: . gdy stanąłem w drzwiach. .Przekonałem ją. . Zaszła w ciążę. ogniste piekło.pomyślał Nick. o dziwo.. 108 Nick uśmiechnął się z miłością. myśląc jednocześnie o swym nie narodzonym bracie lub siostrze.Deandra pragnęła tylko ciebie... Nie było jej w jego głosie. stawała się srebrną rzeką. Mieszkamy razem. nie czuła wcale lęku.Kto zajmuje się dziewczynkami w ten weekend? . kiedy udawała niepocieszoną. . miała założoną spiralkę. by zostać jego żoną. wywołana nagłą zmianą zdania. potwierdzając zabieg przerwania ciąży. Deandra miała spędzić z nimi dzisiejszy dzień. Taka była gorzka prawda. ale odwołała spotkanie w ostatniej chwili. . Serce Raven płakało ze smutku. -Kiedy pomyślę. "Nie . unicestwieniem wszystkiego. Kiedy jednak usłyszał troskę w jej głosie. wracając do rzeczywistości. lecz przemyślane oszustwo.

. Tamtego wieczora. Ostatni raz przygotowywała dla kogoś posiłek przed piętnastu laty. . co Samantha i Melody czują do Deandry? .bardzo bym tego chciała.Prawdę mówiąc. by odwołać dzisiejszy lunch. . kim jest kobieta. Chociaż została tak skrzywdzona. Poślubiła bogacza. i przez jakiś czas panowało milczenie. .Czy wciąż ją kocham? Nie. Nie kochała samej siebie i dlatego nie była w stanie pokochać dziecka.. chociaż cię zdradziła? Raven długo zastanawiała się. że kiedy dowiesz się. w Nowym Jorku. by zachowała tę więź. z którą pojechał do Chicago i której. Dlaczego mnie o to pytasz.W porządku. Kalifornia Poniedziałek.Co powiesz na kolację w tym tygodniu? .O co chodzi? . co by zrobiła. że Raven o czymś myśli.Chcę. ile chciał. . Wiem.szepnęła . . nawet gdy wyjechała. Wszystko. co do niej czułem. ale nie było powodu.Dziękuję . jednak Samantha może być zamknięta w sobie. Z Melody nie będzie żadnych problemów. Kiedy nadejdzie odpowiednia pora. jak bardzo była niepoczytalna. Ale kochałam bardzo długo.odparł . zostało wymazane z mej pamięci w chwili. . dla której urządził ogród różany.. zrezygnuje z niej.. Zdaję sobie sprawę. Przyjdziemy. i po prostu jej współczuję.Mam tylko nadzieję.Naprawdę tego chcesz? -Jak najbardziej.Nadal ją kochasz? .ale spotkanie z dziewczynkami to dosyć na jeden wieczór. by zabijać . .Nick zauważył. potrafisz to zrozumieć. 27 marca Pan Cole? Tu Elaine z recepcji. .Och .W Los Angeles.Tak.Wspaniale. by zniszczyć jej świat. i przebaczyć. nie pamiętam.Raven wahała się przez chwilę.Czy wciąż kochasz swoją matkę. który miał już tyle dzieci.czy choćby wprawiać w .W porządku. iż ukryłem coś przed tobą. że jego rodzice zgodziliby się chętnie. przygryzając dolną wargę. gdybym nie odkrył jej planu. . żebyś je poznała.odpowiedział chłodno Jason. Raven rozumiała jego stan ducha i starała się coś pomóc w sprawie córek. Nick. .Rozumiem. Dziękuję . dziadków i mnie. . Część trzecia 14 2.05 Angeles. . przyrządziła dla Victorii i jej rodziców wytworną kolację. chciał przedstawić swe córki. Najwidoczniej śnieżyca zatrzymała panią Winter w Chicago. która w innym razie pękałaby z ciekawości. jak zechce. w Palm Beach. wspaniałomyślna i kochająca w stosunku do siostry. to jej najbardziej zależy na zachowaniu więzi z matką. najwyraźniej mające dla niego wielkie znaczenie. . gdy odeszła 109 jej matka. zanim odpowiedziała na pytanie. Zwłaszcza Sam. a nawet trochę wroga. co najdziwniejsze. by znowu nie zawieść moich córek.Może twoi rodzice też chcieliby przyjść? Nick pomyślał. Wcale nie był zadowolony z tej wiadomości.A może wpadlibyście do mnie? Ugotuję coś. gdy zrozumiałem. Nick. . bym ją kiedykolwiek kochał. Nick? Ze względu na to.Musisz jej pozwolić. Raven skinęła z powagą głową. Zadzwoniła sekretarka Raven Winter. co to zdrada i zaufanie. zanim Patrice Wainwright pojawiła się o północy. W końcu Nick spytał ją: . . Teraz Nick nie mógł już zagłuszyć niebezpiecznego pragnienia swego serca. Zwłaszcza matka. To wspaniała dziewczynka. ale innym nie pozwala przekraczać tego kręgu miłości. tak długo. skrywając irytację.

zakłopotanie .Musisz mi pomóc . . Margot będzie na swoim miejscu. Sekretarki i recepcjonistki. były piękne.powiedział.spytała z nadzieją w głosie Margot. która pojawiła się w drzwiach Jasona w samo południe. kto by je przepisał. gdy dowiedział się. Było w niej coś tak eterycznego. W ciągu tych kilku godzin przygotuje wiele listów. Teraz. Prawdę mówiąc. zanim we czwartek o godzinie trzeciej odrzutowiec Gold Star wystartuje z lotniska.Jedna osoba? . . i najwyższy czas. Wszystko będzie zakończone. .Nie ma za co. a na wydarzenia w biurze reagowały w ten sposób. Z powodu planowanego lunchu z Lauren Sinclair i Raven Winter dał Grecie wolny dzień. Po chwili wahania Jason wybrał znajomy czterocyfrowy numer i połączył się z kierowniczką administracji Gold Star. skłoniła Jasona do oderwania się od korespondencji. Przedtem miał wiele spraw do załatwienia.potwierdził Jason. Nosiły eleganckie. I każda z nich miała cechę. Zwykle Jason żądał kilku pracowników. Żaden szelest. Niezaprzeczalnie twórczy geniusz. Jason wiedział też. Był skupiony. Była dokładnie dwunasta. . ale z powodu nieobecności Grety trzeba znaleźć kogoś. natychmiast pomyślał o następnych czterech dniach. by zająć się pracą w swym apartamencie na dachu Santa Monica Palisades. to nie świadomość. że chociaż dzień przyznawania Oscarów jest w Hollywood nieoficjalnym światem. na plan filmu Nefrytowy paląc. ale choć miał swój wewnętrzny zegar. Aktorki in spe. . Jasonie.Przyślę kogoś punktualnie w południe. .A nie przed dwunastą? . często marzyły dawniej. by zostać aktorkami.Jedna . Kobieta.Dzięki. Po lunchu zamierzał wrócić do domu. z reguły kończył swe wielomiliardowe arcydzieła przed czasem. że nigdy nie tracił kontaktu z rzeczywistością. Po prostu coś go do tego zmusiło. by pojawiła się obiecana sekretarka.posłańca. reżyser o wyjątkowej i sugestywnej wyobraźni różnił się od innych utalentowanych osobistości tym. że jest już południe.W tym czasie będę zajęty. niezbędną do przetrwania w mieście blichtru: pewność siebie. Ale Jason nie wprowadzał rozróżnienia. dopóki o czwartej czterdzieści pięć nie przyjedzie limuzyna.Wiem. gdy pojawiła się w jego drzwiach. zdołał ukryć zaskoczenie tylko dzięki swemu wybitnemu talentowi aktorskiemu. nie przedstawiając się. nie miała nawet cienia . które powinny zostać wysłane. nie.Och. że wydawało się niemożliwością. a przynajmniej jej pozór. Każde zadanie. Niektóre były błahe. Jednak Jason był zirytowany. a kiedy to zrobił. dlaczego uniósł głowę. a ich makijaż był zawsze nienaganny. i to natychmiast . I oby ci się poszczęściło dziś wieczorem. Jason nie miał pojęcia. No więc jak? . a koszty były niższe od zaplanowanych. nawet najnudniejsze przyjmowały z ogromnym entuzjazmem. Ale spróbuj kogoś dla mnie znaleźć. Jasonie. nigdy tego nie robił. Jason nie znosił marnowania czasu. nawet najcichsze westchnienie nie oznajmiło jej przybycia. jej rozsądek oraz zdolności organizacyjne 113 stanowiły doskonałe uzupełnienie jego umiejętności. dzięki któremu nigdy nie tracił rachuby czasu. jaskrawe stroje. zorganizowany. by zademonstrować pełną skalę swoich uczuć. sygnalizująca ruch. utalentowane i doświadczone. .Żeby przepisała kilka listów między dwunastą a trzecią. inne wyjątkowo ważne. Dzisiaj? . by jego uwagę przyciągnęła jakaś zmiana cienia lub światła. by zawieźć go do pawilonu Dorothy Chandler. pracujące jako sekretarki w Hollywood. W czwartek leci do Hongkongu. Sprawność i wydajność Margot. że nagle ma wolne popołudnie. Mógłby je dyktować. które pracowały w hollywoodzkich studiach.

proszę. Tymczasem stała tu. gdzie było jej miejsce.pewności siebie. Ale nikt nie widział. ani razu. .szeroką. był wymagający. mirażem. która przed nim stanęła. jak łatwo jest dla niego pracować. jakby chciała zniknąć. Ale była tu. Ich kolor stanowił zadziwiające połączenie błękitu i zieleni. Teraz. Kiedy pod jego natarczywym spojrzeniem kobieta ukryła jeszcze bardziej twarz.Dzień dobry. dokładnie o czasie. że znajdzie jakiś błąd w jej pracy. Jason nie miał najmniejszej wątpliwości. stojąca w jego drzwiach. sięgającą do ziemi. strojów skrojonych tak. choć wydawała się zabytkiem z innej epoki tak samo jak jej właścicielka. większość byłaby po prostu zachwycona okazją spędzenia z nim kilku godzin. W odpowiedzi na milczący. Jason przesunął wzrok na jej ubranie. Każda z nich gotowa była popełnić morderstwo. była dzieckiem-kwiatem. Jason uznał. Mógłby dać jej po prostu taśmę z nagranym tekstem listów. Ale wtedy zniknęłaby w pokoju jego sekretarki i czekałaby tam. drżąc ze strachu. Tak wyjątkowo delikatne kwiaty czas już dawno zmiótł z powierzchni ziemi. Jednak nie należała do grona niespełnionych aktorek. .uświadomił sobie z kolejnym przypływem gniewu . a niezwykły blask podkreślony był jeszcze optycznymi szkłami. widział wyraźnie czubki jej bladych. człowieka. trochę drżących palców z obgryzionymi paznokciami. jak obiecała Margot. gdy był od niej oddzielony tylko 115 błyszczącym biurkiem. Wstał i powitał ją. którzy nie stanęli na wysokości zadania? Owszem. trącać struny gitary i śpiewać ballady o miłości. do niego. A jednak zdecydowała się tu przyjść. Twarz miała niemal całkiem ukrytą pod wspaniałym woalem złotych 114 włosów. władczy gest zdobywcy wielu nagród weszła do biura i usiadła na krześle. Tkwił w nich kołonotatnik. Pragnął rozwiać jej obawy. Takie jak ona powinny siedzieć na łące. Nawet teraz. wcale nie jest zachwycona. że się tu znalazła. Czy naprawdę jest aż tak przerażający? Czy można go oskarżyć o okrucieństwo w stosunku do tych. typowego dla większości sekretarek. by mogła zacząć je przepisywać. Zjawa. Miała być jego sekretarką tego popołudnia. Może sama była cieniem. z całą łąką haftowanych polnych kwiatów. I . Zamiast jaskrawego upierzenia. Jest pani punktualna. gdy Jason poczuł silny przypływ irytacji. że te niesamowite błękitnozielone oczy również drżą. który był tu władcą. by uwydatnić zgrabne nogi i zmysłowo kształtne ciało. Czy istniał lepszy sposób. gotowa do pracy. by spojrzał na jej ręce. wydawało się okropną pomyłką. jego głos był równie miły i pokrzepiający jak uśmiech. by zostać odkrytą? Czy był jakiś potężniejszy od niego człowiek w Hollywood? A nawet gdyby nic z tego nie wyszło. musiał to zrobić. by mieć szansę spędzenia popołudnia na pracy dla Jasona Colea. ściskany palcami. a jeśli Jason potrzebował jeszcze jakiegoś dowodu jej tożsamości. że sukienka jest naprawdę ładna. które powinny trącać struny gitary. podczas gdy on nagrywałby następne. że delikatny kwiatuszek stojący przed nim tak wyraźnie się go boi. ale jej oczy ukryte były za okularami w drucianej oprawce. Zobaczył też jej oczy. niech pani wejdzie. Przyszła tu punktualnie. Najłatwiejszy sposób polegał na zademonstrowaniu jej. wystarczyło. by kiedyś stracił cierpliwość. wyrwana z sielskiej ciszy. okazując wielką odwagę.. To. jak się pojawił? Wyglądała.wydawało się. które nosiła. że zjawa. że tu stała. bardzo wymagający. Jason dostrzegł intrygujące fragmenty delikatnych rysów. który rozwieje się równie tajemniczo. przeniesiona poprzez dziesięciolecia do tego zwariowanego świata. nosiła sukienkę równie maskującą jak złoty woal ..

" . by wyjąć pióro z dzianinowej torebki. ale wyobrażał ją sobie na jakiejś dalekiej łące.. którym w końcu się odezwała. .. ściskały pióro tak mocno i wydawało mu się. do wspaniałego i pełnego nadziei uśmiechu pierwszej naiwnej. w dawno minionych czasach. Do tej pory porozumiewała się z nim bez słów. która pasowała do zdyszanego głosu.To nie jest Raven . To znaczy. że najwidoczniej została nabyta w tamtych czasach.Zatrzymała ją śnieżyca w Chicago. bardzo łagodnie. . piękna kobieta bez wątpienia była jego sekretarką na dzisiejsze popołudnie. gdy się zjawiła.. od ściągniętych brwi. A ja prawdopodobnie źle zrozumiałem wiadomość. zareagowały na jej słowa niedowierzaniem i gniewem. Spojrzała na niego z lękiem. Sądziłem. złocista zjawa z lat sześćdziesiątych? I dlaczego w jej oczach pojawiła się ulga.W porządku. jak miękko śpiewa balladę o miłości. powiedział: . sygnalizujących wielki smutek z powodu spóźnienia..Kiedy złoty welon włosów zadrżał potwierdzająco.Gotowa? . gdy wzięła do ręki pióro i otworzyła kołonotatnik.. Proszę pisać: "Chciałbym wyjaśnić.Możemy wziąć się do pracy? . by tę odpowiedź zapisała uczennica.tym. że dostrzegł błysk zdziwienia w jej oczach. że choć nabyłem prawa do książki.Jestem Marilyn Pierce.Zawahała się i spojrzała wyczekuj ąco na piękną kobietę w drzwiach. z bezlitośnie poobgryzanymi paznokciami. że Raven nie przyłączy się do nas. a zabrzmiało ono jak rozkaz. Że skłonił ją. Gdy krótkie skinęła głową wzburzyło złote fale. nie jestem na tyle zainteresowany tym projektem. . zmuszając do wielokrotnego pisania na tablicy: nie jestem . za pomocą sygnałów przestraszonych oczu i potakiwaniem złocistej główki.Pan Cole? Bardzo mi przykro. upłynęła chwila. . tak myślałam.Jason skierował to pytanie do zjawy. bardziej muzykalny. Więc kim. by nie zmieniał zakończenia jej książki.Mieliśmy się dzisiaj spotkać na lunchu. której dano nauczkę. Jej delikatne palce. był jeszcze bardziej miękki. jej urocza twarz zademonstrowała mistrzowi całą gamę dramatycznych możliwości. Głos. Była elegancko ubrana i bardzo piękna. I Jason uświadomił sobie. że otrzymała już odpowiedź na swojąprośbę. by się odezwała. że się spóźniłam! Chociaż ten zdyszany głos przerwał dyktowanie. że nie słyszał dotąd jej głosu. więc po prostu osobiście podyktuje jej dalszy ciąg. Był wciąż zahipnotyzowany siedzącą przed nim zjawą. Nie słyszał jej głosu. Ale jeśli spełni jej życzenie. Ale znaczy to tylko. To była typowa torebka z lat sześćdziesiątych. zobaczył w drzwiach kobietę. to czy kiedykolwiek jeszcze ją zobaczy? Bez wątpienia uważała. które. Kiedy w końcu oderwał wzrok od bladych palców i spojrzał ponad słonecznym woalem. . Wtedy łagodnie. Lauren Sinclair. dodał: Może coś pani podyktuję? Jasonowi wydało się. .Kim pani jest? Czekając.wyjaśnił Jason. u diabła. którą otrzymałem dziś rano z jej biura. 116 Zdyszana. . która leżała obok niej na podłodze. powtórzył: . jak gdyby intruzka mogła w jakiś sposób jej pomóc. dopóki ona nie zrozumie. że ona tego właśnie pragnie. która tak starannie zapisywała jego słowa? Kim jest ta blada. Był już w połowie listu. widząc. zanim Jason spojrzał na intruza. jak się zdawało. jest ta osoba. ale szybko schyliła się. gdy spojrzała na piękną kobietę w drzwiach? . że spotkanie zostało odwołane.Kim pani jest? . niż sobie wyobrażał.i zakłopotany .. . że nie ma powodu go się obawiać. a gdy tylko ściągnęła na siebie uważne spojrzenie jego ciemnoniebieskich oczu. by zgodzić się na inne rozwiązania dotyczące zakończenia. .Za pomocą lekkiego wzruszenia ramion Holly przesłała przeprosiny ciemnoniebieskim oczom. którą powinna znać.spytał. zafascynowany . co zobaczył.Może powinniśmy zmienić termin? Jason uświadomił sobie. nie używając stenografii. jak jest zniszczona. że zapisuje starannie jego słowa.Jason nie miał zamiaru spuścić dziewczyny z oczu. Jason uświadomił sobie.

. przyszedł tutaj z kimś innym.To wszystko jest bardzo smaczne . że zdradzi im w ostatniej chwili. który rzadko zawracał sobie głowę lunchem. ale nieskazitelnie czyste szyby stwarzały wrażenie.Obawiam się. co teraz zrobić.powiedział.Dobrze . wyglądająca tak. . żałośnie chude ciało. patrząc.zgodziła się z widoczną ulgą. czyjej niezwykłe oczy koloru akwamaryny nie rozbłysną nagle triumfalnie? Czy nie zapłoną pewnością siebie. spojrzała mu w oczy. Ale łagodność jego spojrzenia zdawała się wywoływać w niej jeszcze większą niepewność niż jego gniew. odnosiły się do zupełnie innego filmu.Może więc zamówimy ciepłe bułeczki i sałatkę? . zamówiłby tylko małą porcję sałatki. który dyktowałem.Musiałem jednak przeczuwać. List. które jej podyktował. Zarezerwował stolik ukryty w osobnej niszy. mających nadzieję. Zwykle nie jadam lunchu. . 117 Jeśli zauważy jego skruchę. migotliwe. że pod falującą suknią kryje się kruche. które spodziewał się po autorce bestsellerów? Jason czekał. Odpowiadając. nieustannie byłby zakłócany przez dziennikarzy. Zastanawiał się. Ale była z nim ona. bo nie odwołałem rezerwacji na lunch. Jason pomyślał. jak jego towarzyszka studiuje menu. ale uznał. Wtedy spojrzał na olśniewającą kobietę. że jest bardzo dobra. powiedział łagodnie: -Nie wiedziałem. Pomyślał. czy mimo wszystko nie jest ona utalentowaną aktorką. . Znajdowali się w zamkniętym pomieszczeniu.. jak gdyby nie spała od wielu nocy w oczekiwaniu na to . które nosiła. więc pani pomoc nie będzie mi potrzebna. maskując je pięknym uśmiechem.. ile nagród z siedmiu nominacji spodziewa się zdobyć. Musi dopilnować. nieznane uczucia. Nie powiększały jej błękitnozielonych oczu. Jednak teraz nie grał. Jason Cole rzadko bywał w sytuacji. gdy Los Angeles pełne było ludzi z całego świata. nie zmieniały ich w żaden sposób. i teraz w tej intymnej niszy wypełnionej różami Jason zobaczył. by zgodzić się na inne rozwiązania dotyczące zakończenia. kim pani jest. Nie wiedząc. Aktorka in spe wspaniale zniosła rozczarowanie. by coś zjeść. Kiedy został sam na sam z Lauren Sinclair.. 15 Jason dokonał rezerwacji w Bel Air Hunt Club. 118 to pewne. kiedy musiał przepraszać.na tyle zainteresowany tym projektem. która przywdziała zniszczony strój z lat sześćdziesiątych i kruchość dziecka-kwiatu niczym kostium. Gdy maitre d hotel prowadził ich przez elegancką salę restauracyjną. że w okulary. jakby rzadko traciła czas najedzenie. Jej oczy były naprawdę świetliste. Ale nie jestem głodna. Jasona witało wiele porozumiewawczych uśmiechów. i z wdziękiem zeszła ze sceny. lunch w którejkolwiek z restauracji odwiedzanych przez znakomitości. Ale nikt nie zastąpił mu drogi. Ale słowa.Na pewno. że pewnie z jego powodu jest zbyt zdenerwowana. która miała być jego sekretarką tego popołudnia i powiedział: . a łagodność i wrażliwość zachowywał zwykle dla kamery. wypełnioną największymi gwiazdami Hollywood. Gdyby Jason. że siedzą pośrodku różanego ogrodu. że zaszło pewne nieporozumienie. . Bel Air Hunt Club zapewniał spokój. a tę iluzję umacniał zapach licznych bukietów zdobiących salę. i podkrążone. Łagodności jego głosu towarzyszyły zadziwiające.I dodał z uśmiechem: . Tego żądali jego bogaci i sławni członkowie i sami to prawo respektowali. że pani przyjdzie. nie ma nic wspólnego z Darami miłości. gdyż akcja Darów miłości rozgrywała się w tamtych czasach. Moje spotkanie w czasie lunchu nie zostało jednak odwołane. Obgryzała paznokcie. by zrobiono jej zdjęcia próbne. Tego dnia. wprawione były zwykłe szkiełka. spojrzał przepraszająco w jej oczy.

jej trzepoczące się serce uniosło się pod niebo. przeszłości i przyszłości -ale łagodna troska w jego głosie sprawiła. Dlaczego właśnie to pisała? Dlaczego była taka? Gdzie przebywała przez ten cały czas od lat sześćdziesiątych? Pragnął poznać prawdziwą Lauren Sinclair. Kiedy jednak podniósł wzrok. Jason poniekąd chciał. zapragnęła.A ile Bożych Narodzeń upłynęło od tego czasu? .. kiedy właściwy dar . jak długo jej serce może tak walić? Zaczęło bić tak szybko w chwili. bo wypowiedział jej imię z takim czułym podziwem. ale nigdy nie opisywała go ze szczegółami..Tak . tyle ile miałaby Marilyn Pierce. Ostatnie siedemnaście dni udowodniło. liryczna i oderwana od tego świata -jak ona sama. wyczuwając jej obecność. Nadal żyła.Lauren Sinclair. . Pogratulują aktorce. W powieściach Lauren Sinclair seks był tylko opakowaniem miłości..Holly . Co sprawia jej taki ból? Co zmusza ją do chowania się za złotym woalem włosów i za okularami? . psychiki i dusz. by ta maskarada się skończyła.odezwał się miękko Jason. kiedy w jej pięknych oczach zobaczył wyraz udręki. że ma trzydzieści pięć lat.Holly? .powtórzył. budzącej jednocześnie zachwyt i przerażenie. jak silne jest w rzeczywistości jej kruche ciało. . jakby nie miała w tym doświadczenia. znajdowała się w czarodziejskiej krainie. Kiedy taksówka wiozła ją szybko do studia Gold Star. Gwałtowne uderzenia serca uniemożliwiały jej sen. poprawił siew duchu. rzecz jasna. -Tak? . wiedział. który znajdował się w środku został już wybrany starannie i z radością. że przeżyje również to przerażające spotkanie. znajdując się w połowie drogi do domu. którego nikomu nie zdradziła. Że dotarła już do punktu uważanego za półmetek życia. Prawie już wierzyła. . a jej serce pędzące z nieprawdopodobną szybkością nie zawiodło jej.Trzydzieści. Nagle pojawi się Raven oraz prawdziwa . a jego poważne. To nie był starannie opracowany występ. która siedziała przed nim. seks. . a naprawdę jestem Holly. ta nieśmiała kobieta napisała słowa.ten.do obrazów śmierci. Chciał wiedzieć o niej wszystko. .wyszeptała ledwo dosłyszalnie. by przyznał. przekonującego występu i zmuszą go. że jest to tylko iluzja. mówiła sobie. dodawaną na końcu. W jej opowieściach o miłości pojawiał się. Holly lekko zmarszczyła brwi. gdy Raven zaproponowała spotkanie z Jasonem. prawdopodobnie stanowiąca drugie oblicze śmierci. gdy się tylko pojawiła. czy zdoła dożyć do dzisiejszego dnia.Holly? Odpłynęła już daleko ..Marilyn Pierce to moje oficjalne nazwisko.przerażające spotkanie. tak niewinna jak ona. Gdy jednak patrzył na swą towarzyszkę. . Nie Lauren Sinclair. że wróciła do teraźniejszości. niebieskie oczy spojrzały tak.. by przez tę czarodziejską chwilę nazywano ją imieniem.Urodziłaś się w Boże Narodzenie? . Jak gdyby z odwagą i nadzieją wierzyła. W jej romantycznych opowieściach nie ma olśniewającej wspaniałości ani pełnej blasku wiary w siebie.olśniewająca i pewna siebie . że tak się nie stanie. lecz kobietę ukrytą za maskującymi okularami. I gdy teraz spytał ją z taką delikatnością. że istotnie błędem jest zmienianie zakończenia. Jest tylko mężna nadzieja: radosna i niewinna.. choć wiedziała. szukał jej przez całe życie. Jej twórczość była poetycka. jak powinien się do niej zwracać. Tysiące pytań kotłowało się w głowie Jasona. Skończyłam trzydzieści lat w ostatnie Boże Narodzenie.. ozdobną wstążką. Nie potrzebowała jedzenia ani snu. jakby czekał na nią. 119 Ale dożyła. Nie. że miłość fizyczna jest aktem ostatecznego zjednoczenia serc i umysłów. Wyznając to. które tak go oczarowały.Naprawdę nazywasz się Marilyn Pierce? Holly zastanawiała się. To ona. Zastanawiała się nawet. nie mogła nic jeść..

- O czym właśnie myślałaś? - O niczym. - A potem, ponieważ nie chciała go oszukiwać, nie mogła tego zrobić, dodała: To takie odległe wspomnienie. - Możesz mi je opowiedzieć? Holly wiedziała, że nigdy nie będzie w stanie podzielić się z kimkolwiek wspomnieniami tamtej zaśnieżonej walentynkowej nocy. Była całkowicie pewna, że gdyby zaczęła opowiadać ohydne szczegóły tamtego koszmaru, jej udręka wydostałaby się na zewnątrz w krzyku, który nigdy się nie urwie. Nie umarłaby, po prostu krzyczałaby przez całą wieczność. Holly wiedziała, że wspomnienie ukochanych twarzy, rozpaczliwego błagania i nieustępliwego 120 szaleństwa musi pozostać na zawsze w niej ukryte. Nie miała prawa dzielić się z nikim takim koszmarem. - Nie mogę - odpowiedziała w końcu. Serce bolało Jasona, gdy widział przemianę jej pięknych oczu. Były teraz szare, nieprzejrzyste i martwe. Holly musi to komuś wyznać. Cokolwiek to jest, musi wypowiedzieć te słowa na głos. Ale dlaczego miałaby to powiedzieć jemu? Człowiekowi, którego decyzja o zmianie szczęśliwego zakończenia jej książki zmusiła ją do opuszczenia azylu romantycznej twórczości i bezpiecznego kokonu minionego czasu, w którym najwidoczniej przebywała? Jason wiedział już, że powie Holly, iż filmowa wersja Darów miłości będzie dokładnie taka, jak jej wspaniała, przepełniona nadziej ą książka o miłości. Ale jeśli powie to teraz, ona odejdzie. Po prostu zniknie, odpłynie równie tajemniczo, jak się pojawiła. Jason nie chciał, by odeszła. Pragnął znowu zobaczyć jej migotliwe błękitnozielone oczy i piękny uśmiech, który pojawił się na jej wargach, gdy wyznała, że naprawdę jest bożonarodzeniowym dzieckiem, i znowu usłyszeć wzruszenie w jej głosie wywołane tym wspomnieniem. Jason pragnął tego - i o wiele więcej. Mężczyzna, którego największe namiętności związane były z jego filmami, a nie olśniewającymi i pewnymi siebie kobietami, dzielącymi z nim łoże, pragnął czegoś innego od Holly... dla Holly... z Holly. Marzył o wspaniałym darze miłości, o którym pisała. Ta świadomość wstrząsnęła nim. Jason Cole zawsze dostawał to, czego chciał. Niczego jednak nie dostał na srebrnym talerzu. Jego triumfy, zdaniem postronnych osiągane bez wysiłku, były rezultatem ciężkiej pracy, w którą wkładał mnóstwo energii i determinacji. Jednak nigdy dotąd Jason Cole nie pragnął miłości. I nigdy dotąd to, czego pragnął, nie wydawało się tak całkowicie nieosiągalne. Zastanawiał się nad tym, patrząc w zachmurzone oczy, które całkowicie się przed nim zamknęły. A jeszcze niedawno tak migotały. I napełniły się taką ufnością, gdy wyznała mu, że naprawdę nazywa się Holly. - Holly? - Jason usłyszał w swoim głosie czułą prośbę. I Holly też ją usłyszała, bo nagle jak gdyby zaczęła z wysiłkiem przebijać się przez gęstą mgłę, żeby dotrzeć do niego. - Słucham? "Czy ty też to czujesz? - pytało jego serce, gdy z głębin mglistej szarości zaczęły pojawiać się przebłyski błękitu i zieleni... przeznaczone dla niego. -Czujesz tę magię?" "Tak, tak" -zdawały się odpowiadać migotliwe barwy, zanim nagle znikły, skryły się pod spuszczonymi, bladymi powiekami. 121 Czuła tę magię, Jason wiedział o tym, ale bała się jej. Więc znalazł inny temat do rozmowy, bezpieczniejszy od tego, o którym nadal chciało mówić jego serce. - Nigdy nie byłem na Alasce.

- Jest bardzo piękna. - Opowiesz mi o niej? - Czy spojrzysz na mnie, Holly? Będziesz ze mną rozmawiać? "Tak - odpowiedziały jej oczy, gdy jeszcze raz rozwarły się dla niego. -Tak". Z początku jej słowa były pełne wahania i niepewności, ale w końcu górę wziął jej talent narracyjny. Mówiła mu o lodowcach i lasach, zielonym morzu i niebie koloru indygo, o majestatycznych niedźwiedziach i wysoko szybujących orłach. Oraz o ludziach: o bogactwie i wspaniałości rodzimej kultury mieszkańców Alaski. Holly przerywała czasem swoje opowiadanie, jak gdyby nie była pewna, czy Jason chce, by mówiła dalej. Chmury znikły z jej oczu, a w jej głosie pełno było emocji. A czasem nawet się uśmiechała. W końcu jednak jej opowiadanie o Alasce dobiegło końca. Jej opowiadanie? Nie, uświadomił sobie Jason. Nie opowiedziała mu nic o sobie. - Jak długo mieszkasz na Alasce? - Piętnaście lat. - Mam wrażenie, że zwiedziłaś ją całą. Holly skinęła głową, ale na jej czole pojawił się mars. - Dawniej wiele podróżowałam, na początku, kiedy się tam sprowadziłam. Pomyślała, że teraz rzadko opuszcza swoją chatę. Dziś nawet wyjazd do miasta wydaje się jej kolosalnym przedsięwzięciem, podejmowanym tylko z konieczności, by zrobić zakupy, wysłać rękopis, sprawdzić, czy w kinie nie grają filmu Jasona Colea. - Masz jakieś ulubione miejsce? - spytał Jason, ratując ją, ratując ich oboje, gdyż znowu zaczęła odpływać od magii teraźniejszości w szarość swoich odległych wspomnień. - Barrow - odpowiedziała z wdzięcznością i czułym uśmiechem. - Jeździłam tam kiedyś każdego lata. - Dlaczego? - Ponieważ w lecie, między majem i sierpniem, słońce nigdy nie zachodzi. Zniża się, ale gdy tylko dotknie linii horyzontu, zaczyna znowu wschodzić, jak ognista piłka wzlatująca do nieba. Gdy to mówiła, jej oczy rozbłysły na wspomnienie tego cudu. - Chciałbym to zobaczyć - powiedział Jason. 122 A jego ciemnoniebieskie oczy wysłały sygnał, zapowiedź przyszłego cudu: "Chciałbym zobaczyć to z tobą". To była najważniejsza wiadomość, jaką kiedykolwiek przekazały jego oczy, i Holly odczytała ją z zadziwiającą łatwością. Jej blade policzki pokrył lekki rumieniec, ale nie odwróciła oczu. Rozbłysły w odpowiedzi i były teraz jeszcze bardziej świetliste, jeszcze bardziej lśniące niż w chwili, gdy opisywała cud olśniewającego piruetu letniego słońca na tle nocnego nieba nad Barrow. Holly i Jason mówili o magii - o czarodziejskiej wspaniałości natury i magii techniki, dzięki której tworzono filmy. Żadne z nich nie wspominało o magii miłości, ale oboje wiedzieli, że przeżywająjąw trakcie tych kilku zaczarowanych godzin, że zanurzają się w miłości, tak jak wspaniałe letnie słońce zaczyna opadać tylko po to, by znowu wrócić na niebo, i szybuje radośnie, nie pozwalając, by zbladła jego złota jasność. Ta magia powinna była trwać wiecznie, oboje tego chcieli, ale Jason nagle powrócił do rzeczywistości, spojrzał na zegarek. Była godzina czwarta. Limuzyna, która ma zawieźć go - ubranego w smoking - do pawilonu Dorothy Chandler, pojawi się pod jego domem za niecałą godzinę. - Muszę iść - wyjaśnił przepraszająco. - Ceremonia rozdania nagród zacznie się punktualnie o szóstej i muszę tam być przynajmniej dwadzieścia minut wcześniej. - Ceremonia rozdania nagród? Jasne było, że Holly naprawdę nie ma pojęcia, o czym mówił. Jasonowi udało się ukryć

zdumienie. Ale był zaskoczony... i zaniepokojony. Być może dla Kodiaku Oscary nie były wielkim wydarzeniem, ale mówiła mu, że jest w Los Angeles od soboty. Czy w ciągu tych dwóch dni nie włączyła telewizora, nie czytała gazet, nie rzuciła nawet okiem na nagłówki? Zagubiona gdzieś w latach sześćdziesiątych? Albo żyła w świecie ostatniej romantycznej opowieści, którą pisała? A może pogrążyła się w szarej udręce, którą tak bardzo pragnął przegnać raz na zawsze? - Dzisiaj jest rozdanie Oscarów - odpowiedział w końcu łagodnie. Potem, jeszcze łagodniej dodał: - Kiedy potwierdziłem swoją obecność, powiedziałem organizatorom uroczystości, że będę sam. Gdybym jednak pojawił się z kimś... z tobą... znaleźliby dla nas miejsca. Czy chciałabyś pójść tam ze mną, Holly? - Och, nie - wyszeptała. Potem, niemal z pośpiechem poprawiła się: Chciałam powiedzieć, że bardzo bym chciała... - Urwała, musiała to zrobić, bo następne słowa brzmiałyby "być z tobą". Holly wiedziała o tym, ponieważ 123 nieśmiałe bohaterki, które tworzyła, stawały się ogromnie odważne, kiedy bohaterowie mężczyźni silni i łagodni jak Jason -wpatrywali siew nie tak, jak on teraz na nią patrzył. Jej bohaterki wymówiłyby te śmiałe słowa, a jej bohaterowie powtórzyliby je, ale... - Ale nie. Dziękuję. Jason nie nalegał. Chciał być z nią, rzecz jasna, ale sam na sam, w ich magicznym świecie. A gdyby znalazła się z nim dzisiaj na najwspanialszej uroczystości Hollywood, ich prywatność zakłóciłyby legiony fotoreporterów którzy tłoczyliby się, aby mieć lepszy widok na tajemniczą kobietę Jason Colea. - Musimy jeszcze porozmawiać o twojej książce - powiedział Jason, kiedy dojechali do hotelu Bel Air. - Może więc jutro zjemy razem śniadanie? - Z Raven? Jason poczuł nagły zawód. Gdy wspomniał o jej książce, na twarzy Ho ly pojawił się cień niepokoju, i teraz stało się jasne, że chciała, by przy ich spotkaniu była Raven. Raven, która stanie po jej stronie. A przecież to on był po jej stronie. - Sądzę, że możemy to przedyskutować we dwoje, Holly, ale jeśli chcesz by była przy tym Raven, sprawdzę, czy już wróciła i czy może do nas dołączyć. - Nie, wszystko w porządku. - To dobrze. - Potem, ponieważ nie chciał, by ze zdenerwowania nie spała przez kolejną noc, powiedział: - Chcę z tobą porozmawiać o twojej książce, Holly, ale obiecuję, że nie zmienię żadnego słowa, żadnej sylaby jeśli się na to nie zgodzisz. A więc... Wpadnę po ciebie o dziewiątej. Pójdziemy do Malibu. Jest tam restauracja z widokiem na morze, która ci się spodoba, jak sądzę. 16 Holly nie oglądała telewizji od ponad siedemnastu lat, od tamtej śnieżnej nocy, kiedy radosny głosik fikcyjnej Corky zagłuszał odgłosy prav dziwego życia: przerażające szepty jej matki i Dereka. Gdyby nie oglądała wtedy telewizji, gdyby bawiła się z bliźniętami, mogłaby usłyszeć te szepty zawołać o pomoc, ocalić życie ukochanej rodzinie. 124 Samotny i intymny świat, w którym Holly żyła od tamtej walentynkowej nocy, był światem ciszy. W jej chacie w Kodiaku nie było telewizora, radia ani odtwarzacza stereo. Żadne dźwięki nie zagłuszały nawet najcichszych szeptów - szeptów, które wciąż starała się usłyszeć, choć tak dawno temu umilkły na zawsze. Przez bardzo długi czas Holly patrzyła na telewizor w swym luksusowym pokoju w hotelu Bel Air - milczący, uśpiony, ale wciąż kuszący. Ceremonia rozdania Oscarów z pewnością będzie transmitowana. Przypominała sobie niewyraźnie, że jako dziecko oglądała tę wspaniałą uroczystość.

. seksownej twarzy pojawił się przelotny uśmiech. który pojawił się na jej ustach. Jasonie .. Były to cechy. gdy ubrany w smoking z wdziękiem wysiadł z limuzyny. kiedy włączała odbiornik. jak gdyby Jason i ją zostawił kiedyś samą w domu. czy Nicole została sama w domu". sojusznikiem potwornego szaleństwa Dereka. Jego przyjaciółka. czego pragnął: żebyś nie sprzeciwiała się zmianom. głosem. Zgadzasz się? Na jego przystojnej. .Nominacja jest ważna. że najwidoczniej jedną z najpiękniejszych aktorek Hollywood potraktowano w równie pogardliwy sposób. ale do przybycia Jasonajakaś część jej duszy -większa część . podkreślał jeszcze wstydliwy uśmieszek. które ma zamiar wprowadzić w Darach miłości. . że ważne jest nie to. "On cię oszołomił . skończyło się daremne nastawianie uszu na mordercze szepty.był po prostu atutową kartą w jego grze. w który się wierzy. Sama zobaczysz. że mu odmówisz. by podnieść słuchawkę) zmusił Caroline do uznania. Zawdzięczała to napływowi wspomnień z ich magicznego popołudnia. które Caroline Hawthorne ceniła również w sobie. Szczerej i otwartej.To wspaniałe uczucie. Ale jak widać.Ale najważniejsze. A wygrana znaczy jeszcze więcej. gdy Jason dodał z powagą: . z którymi dziś rozmawiałam. równie olśniewająca. Caroline uśmiechnęła się z aprobatą. co każe nam zastanowić się. którym kroczyły sławne osobistości po wyjściu z limuzyn." Ale gdy tylko Jason wysiadł. Oprócz zjadliwości w głosie dziennikarki kryło się coś jeszcze . To była prawda. Holly patrzyła na ekran i słuchała. czy Jason Cole 125 pojawi się z Nicole Haviland. w tym za najlepszą rolę..pomiędzy piękną dziennikarką a Jasonem Coleem.Uśmiech znikł. swoją partnerką z filmu Bez ostrzeżenia.Inni kandydaci. Liczy się zaszczyt samej nominacji.Od tylu lat telewizor był wrogiem. .Uwodził cię czułością w oczach. Od razu zorientował się. by zrobić film. całkowicie .mówił ów głos.. że piękna dziennikarka stojąca przed pawilonem Dorothy Chandler na czerwonym chodniku. Będzie niesamowicie pewna siebie i piękna. i żeby był możliwie najlepszy. jak on. jego kochanka. przygotowana na ostry. by podać szarmancko rękę swej towarzyszce. który ma siedem nominacji do Oscara. który przypominał jej. Na stereotypowe pytanie udzielił bez wątpienia szczerej odpowiedzi. Ale dźwięk był ściszony i Holly wydawało się. abyś się zgodziła. Palce Holly drżały... by osiągnąć to.. mówi wprost do niej. by zdobyć figurkę Oscara. Trzepoczące serce Holly walczyło teraz z innym wrogiem. że łączyła ją z Jasonem bliska znajomość. które pragnęło jeszcze raz zobaczyć Jasona. Wrażenie. Jason przyszedł sam do pawilonu Dorothy Chandler. gdy obserwowała wymianę zdań -z wyraźnie sugerowaną intymnością . który zapamiętała. partnerką poza planem.cień satysfakcji. kiedy prosił. byś poszła z nim dziś na ceremonię rozdania Oscarów -jak gdyby on też nie chciał końca tej magii . jak dziennikarka relacjonuje pojawianie się kolejnych gwiazd.zagruchała -jak czuje się człowiek.A więc. więc była zachwycona. najlepszą reżyserię i najlepszy film? . że ta magia była tylko iluzją. portier zamknął za nim drzwi i samochód odjechał. że nigdy w życiu nie byłaś na randce i że nie istnieje nawet cień szansy. Wyraz szczerości na jego twarzy. mówili. gdy zbliżyła się do niego po krótki wywiad. przeraźliwy i ogłuszający zgiełk. Wysiada teraz z limuzyny i za chwilę odwróci się. stanowiących preludium śmierci. . oszałamiającą sztuczką w wykonaniu jednego z najbardziej utalentowanych hollywoodzkich aktorów. Wiedział. że dzisiejszego dnia nie była całkowicie szczera. co dziennikarka komentowała cichym głosem: "Wiele osób zastanawiało się. Rzeczywiście miała plany na swoje czterdzieste urodziny.nasłuchiwała odległych szeptów. dzisiejszego wieczoru Jason fruwa sobie w pojedynkę. W chwili. ale teraz stał się sprzymierzeńcem jej rozedrganego serca. gdy się pojawił. i jak głoszą plotki. Nagły dzwonek telefonu (nie ruszyła się nawet.

Nie wyjaśniła jednak przyjaciółkom.. stanowczo ucinała te rozważania. . milczeniem.uczciwe. jak jej się zdawało. a teraz uniosła głowę. że ma już plany 126 na wieczór. . Mówi Lawrence Elliott. Urodziła pierwsze szczenię pięć minut temu. . które zamierzały urządzić wielką uroczystość. przegryzając paluszkami kupionymi dzisiejszego popołudnia. Że zamierza spędzić ten wieczór sama na oglądaniu ceremonii rozdania Oscarów. czy go jeszcze kiedyś usłyszy . . że się przyglądam? . czarno-biała springer spanielka. poważny głos.Taki jest twój wybór na ten wieczór? Zamiast wielkiego przyjęcia. postanowiło oglądać poród. Prawdę mówiąc. Katie nie jest taka nerwowa. . którym powiedziała. Kilkoro z nich. Ponieważ liczne przyjaciółki. Tak Caroline chciała spędzić swoje urodziny i zamierzała postawić na swoim. .Ściśle biorąc.Nie sądzę.Więc jesteś w domu? Życzę szczęścia z okazji urodzin. którą często włączała w ciągu ostatnich dziesięciu dni. I gdzie jej uczciwość i szczerość? . nie mogła teraz odebrać telefonu. Ten. .. oczekuje tego Katie. by uczcić tak doniosłą okazję. To była jawna zachęta.oczywiście poza taśmą wideo. Zastanawiała się nieraz. kto telefonował. na długo przed szaleńczym biegiem do aparatu. oddzwonię tak szybko.Zrobiłem jej prześwietlenie.Ja jej tylko pomagam.Jej wybór? Za każdym razem.Dziękuję. gdy jej automatyczna sekretarka odtwarzała powitanie: "Cześć! Mówi Caroline. Dziękuję!".spytał w końcu. Po prostu miałam daleko do telefonu. Gdyby cię to interesowało.Lawrence! .Jeśli więc masz ochotę. Nie mogę teraz podejść do telefonu.Sprawiasz wrażenie zdyszanej. które dostaną szczeniaki.. spodziewam się kilku 127 obserwatorów. . Caroline.. -Nagła czułość w jego głosie zdradziła Caroline. na czym te plany polegają. jak to będzie możliwe. który jeszcze się chłodził. choć nie do końca szczere stwierdzenie faktu.Była to tylko częściowa prawda. że obejmują one co najmniej wyjazd za miasto. gdy usłyszała jego głos.I mówisz. w sąsiedztwie mnóstwa dzieciaków. a potem niski. Początkowo . -Nie. wypije trochę szampana. Usłyszała najpierw sygnał... Pomożesz mi w sprowadzaniu na świat dziesięciu szczeniąt i obejrzysz rozdanie nagród. Na drugie imię powinna mieć "Łagodność".Cześć.Jak na jedną osobę mam trochę za dużo szampana. . przyjedź tutaj. żeby wyjść na urodzinowe przyjęcie? .Jestem sama i oglądam ceremonię rozdania Oscarów. odczekał cztery kolejne dzwonki i czekał nadal.Piłaś już szampana? . że Katie najwidoczniej była obok niego.. Może byłaś już w połowie drogi do drzwi. . . jak inne springery.Tak. . ale jeśli zostawisz wiadomość po sygnale. Mam telewizor.Oczekujesz dziś narodzin szczeniaków? . . reagując na swoje imię. Ale skoro sam do niej dzwonił. . Katie mieszka siedem kilometrów stąd. że będzie ich dziesięć? Skąd wiesz? . urządzonego przez przyjaciółki? . czego naprawdę chciała.. na którą Lawrence Elliott zareagował nie kończącym się.Nie. bez wątpienia uznały. gdy zaczynała myśleć o tym.Nie będzie jej przeszkadzać. W rzeczywistości zabrakło jej tchu już w chwili. Chciałem ci tylko życzyć.

a potem weszła . gdy jego łapki szukały punktu oparcia na grubych ręcznikach. Machał ogonem dla zachowania równowagi.Masz rację. więc wejdź od razu do środka. nieruchome stworzonko nagle ożywa. jak ma dotrzeć do jego domu na przedmieściu Issaquah. .. gdy wszystkie szczeniaki przyjdą na świat.Cześć. -Dobrze. Jednak teraz. Caroline miała wrażenie.Nie chcemy .Musimy poczekać. Jenny .potwierdził Lawrence. jasną główką. a jego uważne. przytulić ją. Później.zamierzałem pójść do domu Katie. lecz pełnych podniecenia szeptów . Ponieważ na drzwiach przyczepiona była kartka z prośbą o zdjęcie obuwia. Lawrence ostrożnie przeniósł je do mniejszego pudełka. zatrzymała siew swojej ulubionej piekarni na Queen Annę Hill i kupiła ciastka. uśmiechając się do dziewczynki. by zatrzymać sączącą się krew.samodzielnego oddychania życiodajnym powietrzem. po pokonaniu 128 tej pierwszej przeszkody maluch natychmiast stanął na chwiejnych jeszcze nogach. Dzieciaki są bardzo podniecone i będzie to dla nich pamiętne wydarzenie. jak należy. . by się niepokoiła. ustawionych wzdłuż ścian korytarza. Spojrzał w górę. Naliczyła dziesięć małych czaszek. by wyciągnąć ręce po małą istotkę. Caroline i zebrani rodzice z takim samym zachwytem połączonym z lękiem obserwowali. Drugi szczeniak Katie właśnie się rodził. jej instynkt opiekuńczy i obronny z konieczności uległ uśpieniu. A więc udało ci . Nie tylko dzieci były zachwycone. ale trzy dni temu jej właścicielka nadwerężyła sobie kręgosłup i musi jeszcze leżeć w łóżku przez co najmniej dwa dni. prawda? . że przeniosłeś ten pokaz do swojego mieszkania. Jadąc do Issaquah. trochę paluszków. Lawrence odsysał gumową gruszką wnętrze maleńkiego pyszczka. .odparła Jenny. oczyszczając gardło szczeniaka z pozostałości wodnego świata.To by bardzo zdenerwowało Katie. lśniące od płynu owodniowego. kręgosłupów i tyleż kompletów kończyn.. dopóki nie spostrzegły Caroline. aż będą miały przynajmniej tydzień. gdzie Katie energicznie lizała swoje nowo narodzone szczenię. Więc Katie jest tutaj. A gdy skończył. Zrobiła to szybko i dokładnie. jak to zrobił Lawrence. a za parę minut pojawią się dzieciaki.tym razem z prośbą o umycie rąk.. Gdy stawiała pachnącą białą torbę na kuchennym kontuarze. gdy Caroline weszła do jasnej i przestronnej kuchni. . zielone oczy wydawały się trochę niespokojne. będzie bardzo troszczyć się o nie. która w odpowiedzi skinęła kędzierzawą. kicha i zaczyna oddychać.usłyszała jakiś młody głos. Matka osuszała językiem czarno-białe futerko szczeniaka. w którym zanurzone były w płynie. . gdy się szczeniła. a potem spędziła kilka chwil na oglądaniu podświetlonego zdjęcia rentgenowskiego. a nie chcemy. w którym musiały się nauczyć . Kiedy Lawrence ostrożnie przenosił szczeniaka. Ten energiczny masaż był czymś więcej niż tylko powitaniem dziecka przez matkę.kierując się dźwiękiem przyciszonych.Bardzo bym chciała też to zobaczyć. mając tu zapewnione ciepło i bezpieczeństwo. . zobaczyła następną kartkę .powtórzył miękko Lawrence.To żaden kłopot. -Lawrence podał jej szczegółowe wskazówki.Nie chcemy .. że wszystkich obecnych kusi. O dziwo.Bardzo miło z twojej strony. . .Drzwi obok podjazdu będą otwarte. i ich rodzice. założył sprawnie jeden szew na cieniutką pępowinę.Nie możemy jeszcze dotykać szczeniaków . . Zachwycone dzieci wpatrywały się szeroko otwartymi oczami w pudełko. W ten sposób pobudzała jego małe płuca do przejścia od świata. do tego. Katie nie protestowała.i to szybko . Gdy Katie kontynuowała lizanie. w którym spało już inne. wyścielających pudełko. czekoladowe chipsy i snickersy. Kiedy szczenię było już suche i oddychało. energicznie potrząsając złotymi lokami. tlen we krwi zabarwiał jego nosek na różowo. i dorzucił jeszcze: .do sąsiedniego pokoju. jak malutkie. dołączyła swoje pantofle do rządu małych i dużych butów.

Nie. Prawdopodobnie drzemie na sofie w salonie. strzegłby tej tajemnicy. dopóki nie znajdziemy im domu.się przyjść. patrząc jak ostrożnie kładzie czwarte zdrowe szczenię koło śpiącego rodzeństwa. i jakby na zawołanie Katie znowu zaczęła się szczenić. Gdy Caroline gawędziła z dziećmi. cały czas czuła na sobie palące spojrzenie. Eileen interesowała się Lawrenceem. uśmiechały się.Tak. oraz śliczną. Prawdę mówiąc.Mam dla ciebie jeszcze jedną misję . i przybłędami potrzebującymi dachu nad głową. . ale i bardzo głucha. Lawrence odwrócił wzrok. szwów i środków powstrzymujących krwawienie.Ma piętnaście lat. że gdyby nawet jego i Eileen łączyły intymne stosunki. zmąciła myśli i napełniła ją pełnym euforii ciepłem. Teraz.Jej właściciel? Nie należy do ciebie? . czy Eileen i Lawrence byli kochankami.Za tamtymi drzwiami jest złocista cocker spanielka. Wydawało się. gdy ich właściciele są na wakacjach. nie nosiła obrączki i to ona przyniosła ciastka. ujrzała wpatrzone w siebie ciemnozielone oczy. Nie ma tu żadnych innych zwierząt poza moimi gośćmi. by spytać. czy mogłaby mu pomóc. Z zachowania Lawrencea nie sposób było nic wywnioskować. która przed nocą musi wyjść na dwór.. I gdy oczy Lawrencea znowu napotkały spojrzenie Caroline. Pomimo upajającego zawrotu głowy Caroline zebrała całą odwagę i zamierzała odpowiedzieć uśmiechem. jak to robiła w szkole w Moclips High. strzykawek. przywiozłam węgiel do kopalni. ale mogła też położyć się na swojej poduszce na podłodze w sypialni. którzy mieszkają tutaj. jasnowłosą córeczkę.To jest Caroline. . gdy spytał.Dobrze.Wzruszyła lekko ramionami. Caroline zastanawiała się. jak widzę.Lawrence dostrzegł niepokój na twarzy Caroline i szybko dodał: . jest ogromnie żywotna. . 130 . że to matka Jenny.. by kupić ciastka. Na imię miała Eileen. niecierpliwe dziecko ciągnęło go za rękaw koszuli. Spoglądały przyjaźnie. Caroline została jego asystentką.Ciastek nigdy nie jest za dużo . gdy Katie odpoczywała. że dla dorosłych pojawienie się tajemniczej kobiety jest równie fascynujące.. Ta pieszczota zaparła jej dech w piersiach. Tę jawną obserwację prowadziła ładna blondynka. która tak bardzo przypominała jego utraconą Holly. . . Caroline natychmiast domyśliła się. . i miała mu wiele do zaoferowania: siebie .Musi być niezwykle opanowana. Potem.ładną. może nawet mirażem.Ale. by się przywitać. Jakieś podniecone. Ale Lawrence był taki. gdy jej wzrok padł na stojący obok stół i tace z ciastkami. dodał niedbałym tonem: . jakby jednym haustem wypiła kieliszek szampana.odpowiedział z uśmiechem Lawrence. jak narodziny szczeniąt Katie. Tym razem przypadło jej ważne zadanie podawania mu gumowych gruszek. jej właściciel jest zdania. . I właśnie w tej chwili Caroline znowu poczuła ciepło. Zanim jednak uśmiech zdążył pojawić się na jej ustach. że ślą jakieś sygnały . a kiedy zwróciła się w kierunku jego źródła. co się tu dzieje. kiedy Katie urodzi następnego szczeniaka. był czas. Zatrzymałam się po drodze. . . jeśli nie reaguje na to. . jak resztę rodziców.Głuchota wcale jej nie przeszkadza. czując. że od lat udaje głuchą. młodą i pełną życia.. to było oczywiste. lecz z dystansem. Pomimo wyraźnego 129 zainteresowania ze strony Eileen traktował ją równie po przyjacielsku.powiedział do niej cicho Lawrence.bardzo intymne i przeznaczone wyłącznie dla niej.. zupełnie odmienne. zielony ogień pożądania był tylko wspomnieniem. dopóki nowy skurcz nie zasygnalizuje przybycia następnego szczeniaka.. .

że taki właśnie rodzaj pomieszczenia musiał wybrać sobie człowiek. jaki widziała w nich wcześniej.pomyślała. że nigdy nie zrzuciłby suczki na podłogę.. Lawrensie Elliotcie . rozkazała Caroline wyobraźni. Caroline zaskoczyła surowość salonu i jego wielkość. do której weszła. Różowy kolor znikł zgodnie z jej surowym poleceniem i znowu widziała jedynie surowość. pachnącym świeżo upieczonymi ciastkami. wesoło urządzony i promieniejący ciepłem. ale gdy jej wzrok padł na sięgające od sufitu do podłogi półki z książkami. Był takim samym molem książkowym. A gdy miała już udać się na poszukiwanie głuchej. słuchających. niczym więcej. żeby się nie obudziła zbyt gwałtownie. ma zwyczaj przynoszenia z dworu kamyków i układania ich koło drzwi. ale pociągający mężczyzna przynajmniej nie krępuje całkowicie swych potrzeb fizycznych. gdyby było w nim dwoje ludzi. 131 W salonie nie znalazła cocker spanielki. które musiały prowadzić do głównej sypialni. który spędził siedem lat życia w klatce. które widziała.. dorzucił: . różniący się od tych. Tak. a gdyby wśród całej tej ciepłej przytulności ciemnozielone oczy spojrzały na nią z takim zmysłowym głodem. Ale gdy Caroline opuściła tę wibrującą wesołość i zagłębiła się w ponurość salonu.dzieciom i zwierzętom innych ludzi. Jednak sypialnia Lawrencea była jeszcze bardziej ascetyczna. futrzana kula na pewno śpi z Lawrenceem. Był to uroczy pokój. potrafi czytać z ust. Łagodny uśmiech pojawił się na jej ustach. czasami ofiarowywał swoje umiejętności .. Porozmawiaj z nią.Może tam znajdę dowód. Wraz z tą myślą pojawił się wspaniały obraz. . panowała atmosfera ciepła i wspólnoty. która spała błogo . Był wysoki. Surowość. jak ona i lubił taką samą literaturę. Ten przestronny salon.Mam nadzieję. "Może to robi . Lawrensie! Musisz mieć własne życie. "Mam nadzieję. że ten pokój jest dla Lawrencea symbolem prawdziwej wolności: kiedy Holly wróci. z wielkimi świetlikami w suficie i przeszklonymi ścianami....Lawrence powiedział Caroline.nie na podłodze. niczym trwałym . która była symbolem życia. Coś lub ktoś. nie było jej też w obszernym gabinecie ze stosami czasopism weterynaryjnych i mnóstwem książek ani w pierwszej sypialni.myślała Caroline. jak deszcz bije o szyby świetlików. Dosyć tego. gdyby weszła na jego łóżko. gdy uznała.. że ta złota. straciłby swą surowość.zwykłymi przechodniami. Och. że zwijasz się przy . Pozbawiony swobody przez wspomnienia i swe rozpaczliwe poszukiwania. jakie prowadził Lawrence Elliott. to będzie jej sypialnia. ale byli tylko gośćmi.Jeśli cię nie zobaczy i nie wyczuje. lecz żywotnej suczki. uświadomiła sobie. To było coś. że spanielka nazywa się Mindy. Musisz pozwolić. olśniła jąprawda: jego świat był bardzo odizolowany. na swojej poduszce. Smutek ścisnął serce Caroline. Choć jest głucha. skupiony na nieustępliwym. gdyby nie złocista cocker spanielka. W całkowitej samotności. łagodny. W dużym pokoju. że Lawrence zapewnił sobie jednak możliwość ucieczki.Dobry. podsuń jej rękę pod nos. choć zauważyła sporą kupkę kamieni. . uprzejmy. że z nim sypiasz -pomyślała Caroline. wychodząc z pokoju na poszukiwania Mindy. brak jakichkolwiek ozdób przywodziły na myśl więzienie. całą swą bolesną pustkę. idąc w kierunku otwartych drzwi. która tak bezwstydnie patrzyła na świat przez różowe okulary. "Dobry z ciebie człowiek. prowadzonym w pojedynkę poszukiwaniu swej złotowłosej córki.. . gdy uświadomiła sobie. lecz na samym środku łóżka. był samotny. popijających gorącą czekoladę. wypełnionym tłumem zachwyconych dzieci. Stwierdziła ponuro.a nawet dom . Może na toaletce zobaczę butelkę perfum albo książkę o miłości. i udręczony". z jego skąpym umeblowaniem i kamiennym kominkiem. że ten udręczony. co ich ze sobą łączyło. Dwoje ludzi czytających przed buzującym ogniem. by coś cię emocjonalnie poruszyło. pozostawioną na nocnym stoliku przez jego kochankę". Stanowiłaby kwintesencję osamotnienia. Lawrence trzymał się na dystans.

gdy Caroline obserwowała pojawianie się nowo narodzonego. lecz niewątpliwie ciekawskich obcych ludzi. ciągnęło się stworzone przez naturę morze krzewów i dzikich kwiatów. Dzieci czekała nazajutrz szkoła i rodzice już dawno zabrali je do domu. do czasu. łącząc w sobie pastelowe odcienie różu i błękitu. nim zniknęła na zawsze. co zostało. Lawrence założył szwy na kilka pępowin i przyśpieszał pierwszy oddech.tak jak w innych pokojach . Mam nadzieję. mały. więc jej towarzyszyli. Masując delikatną klatkę piersiową. Obok znajdowała się stajnia i otoczony płotem padok. kiedy Katie energicznym lizaniem uwalniała drobne. jednak. Ale to. Co prawda. jak wyglądały nosy innych piesków w tym niebezpiecznym okresie.szeptała. który pozostawiła Holly. Były sinawe. Obserwowali w telewizorach. 132 Do dziesiątej piętnaście na świat przyszło dopiero sześć szczeniąt. że czuje twoją obecność i twoje ciepło". róż znikł całkowicie.powiedział Lawrence. Przy ostatnim szczeniaku prawie już zapomniała o niepokoju. czując niebezpieczeństwo grożące jej dziecku. Silne i delikatne palce Lawrencea także masowały szczenię. zapierało jej dech z niepokoju od momentu. lizała je jeszcze gorliwiej. a dalej. aż do sosnowego lasu. ponieważ . widząc. jak otwiera swoje krwawiące serce. a gdy Caroline przekazała mu gumową gruszkę. gdy mijały kolejne sekundy bez dopływu tlenu. jej pomocy. I wtedy.ale nie udało się zapalić w nim iskierki życia. gdy nikt ich nie mógł zobaczyć? Nie w takim dniu jak dzisiaj. . jeszcze energiczniej. Ale ostatni maluch potrzebował jego pomocy. po którym hasała Mindy. budzący ogromny szacunek i niepohamowaną ciekawość. ani jednej oprawionej fotografii z albumu. Niewiele prywatności mu pozostało. gdy małe płuca śmiało chwytały pierwszy haust powietrza. że pod naciskiem szorstkiego języka przetaczało się po ręczniku . . O jedenastej czterdzieści pięć Katie urodziła ostatnie szczenię. Nie naruszała w ten sposób niczyjej prywatności. dalej .Caroline . Teraz. Caroline zobaczyła nos szczeniaka. gdy tak stali otuleni ciszą nocy. a w . ciemny. gdy Lawrence odwrócił małą główkę. że to tylko mała część jego posiadłości. jak sam powiedział. Poprzednio przejście od życia w łonie matki do życia na własny rachunek dokonywało się bez większych kłopotów. Za każdym razem. Lawrence i Caroline zostali sami. Zanim Caroline podeszła do łóżka. myślała z nadzieją. Te fotografie gdzieś tu były. -Mam nadzieję. kiedy przestawał dopływać tlen z krwi matki.nim w kłębek. 133 . zostawiając tylko chłodny.No. "Jak tu spokojnie . za ideał. Doktor Lawrence Elliott uchodził w Issaquah za bohatera. Na jego przystojnej twarzy pojawił się niepokój. Caroline przekonała się. po raz ostatni obrzuciła spojrzeniem sypialnię.. te nowoczesne wynalazki były na ogół niepotrzebne.nie było tu nic osobistego. nieruchome ciałka z worka owodniowego. tak. że Lawrence może tu znaleźć choć trochę wytchnienia od prześladujących go upiorów". A może rozstawiał je tylko wtedy. Katie chciała wyjść na dwór. by włożyć do pyszczka strzykawkę. kiedy jego dom otwarty był dla pełnych podziwu. Mimo to.Do roboty. drogocenne fotografie rodziny przeznaczone były tylko dla jego ciemnozielonych oczu. I jak w tamtych pokojach nie zobaczyła zdjęć jego rodziny. również jej dłonie przyłączyły się do tych wysiłków. jak wolno ożywa nieruchome ciałko. ostrożnie odsysając pyszczki gumową gruszką. Katie była wyczerpana.myślała Caroline. a przed pobraniem tlenu z powietrza. złowieszczy błękit. Drzwi salonu wychodziły na rozległą łąkę. Widziała. a kiedy silny promień latarki Lawrencea oświetlił ogrodzone podwórze. Oczywiście wszyscy wszystko o nim wiedzieli. że w ten sposób pobudzi płuca do heroicznej próby złapania pierwszego oddechu.. by jej zapach obudził Mindy z głębokiego snu.

i ciepło. po chwili nowo narodzona suczka stała się równie krzepka. Chciał właśnie powiedzieć jej to. złapało haust powietrza i wreszcie zaczęło oddychać.Myślę. jak to robił z pozostałymi . Lawrence głaskał drobne ciałko. poczuła ich delikatność. I po chwili powiedziała cicho: .przemówiła cicho do czarno-białego pyszczka.odpowiedział szybko. . że chce ją mieć. . Ale tym razem przenosiny trwały dłużej. . Nie musisz się decydować w tej chwili. że w przyrodzie szansę przetrwania mają tylko jednostki najsilniejsze. dodał: .Nie . które dźwięczało w głosie Lawrencea. tak jak przekazywał jej przedtem inne szczeniaki. w ciągu tych dwóch miesięcy ogrodzi podwórze i przygotuje dom na przyjęcie psiaka. .Sądzę. I na ich oczach siny nos przybrał różowy kolor. Lawrence uśmiechnął się.Chcę ją mieć. gdybyś zmieniła zdanie. A potem. które ostrożnie tuliła w dłoniach. że miałaby dobrze tutaj. że powinna należeć do ciebie..stwierdziła z nadzieją Caroline. bym wybrał sobie jedno szczenię z miotu.Właścicielka Katie zaproponowała mi. pozwalając.Ale chętnie się nią zaopiekuj ę. wykazują zadziwiająco dużo siły. Wiedziała.Wygląda dobrze . . nieco zaskoczona konsekwencjami jego propozycji. jak gdyby to szczenię.. że chętnie zdecyduje się na długotrwały związek z małym stworzonkiem. a przynajmniej mnie. Nie zmienię zdania.zgodziła się Caroline. będą razem chodzić na spacery po Quenn Ann Hill i. Zwykle przesiadywała w domu. -Co? . ale mniej energicznie. Ale pomyślała o cocker spanielce. że od czasu do czasu miewała 134 spotkania zarządu. wystraszyłaś . by pomóc przy ratowaniu pokrytych ropą wydr i mew. Lawrensie. więzią. jaka jej się od bardzo dawna trafiła. Stanie się więc domatorką. jaka w ten sposób między nimi powstanie. Lawrence podał je Caroline. śpiącej na pobliskim łóżku. a gdy jego krótkie nóżki staną się silne i zręczne. To prawda. szczenię prychnęło.zaczął osuszać mu futerko miękką szmatką. nie różniło się niczym od innych. a choć jego palce nawet jej nie musnęły. ale zanim zdołał się odezwać. i nie potrzebuję dwóch miesięcy na podjęcie decyzji.głosie dźwięczała przepraszająca nuta. Powinna przebywać z Katie co najmniej dwa miesiące i nie będzie kłopotu ze znalezieniem jej domu. Katie nadal lizała malucha. Kiedy maleństwo było już suche. bo Caroline miała coś specjalnego do powiedzenia nowo narodzonej. a po chwili krótkie nóżki zaczęły się ruszać z zadziwiającą siłą.Będzie zdrowa. Caroline spojrzała na niego. . więzią. że nie zmieni podjętej decyzji. co i tak wiedziała. a jeśli chodziło o podróże. Z głębokim spokojem i pewnością siebie czuła. że postępuje w sposób nieprzemyślany. Caroline wiedziała. takiej decyzji nie powinno się podejmować impulsywnie. że wzięcie na siebie odpowiedzialności za psa jest sprawą poważną. które trzymała Caroline. podnosząc się sprężyście za każdym razem. Zachowywał się tak. Jak tylko szczeniaki złapią pierwszy oddech i przekroczą tę niewidzialną barierę. by przeniosła je do drugiego pudełka. a Lawrence . .. gdy opowiadał o głuchocie Mindy i o jej kamykach. gdy przewracała się i toczyła jak kula w trakcie energicznego lizania. . że powinienem ci ją dać na twoje czterdzieste urodziny.Nieźle nas. to wyprawa do Moclips. Jednak nie miała wrażenia. Oczywiście. ilekroć będziesz tego potrzebować.tak. o przywiązaniu..Ale teraz jesteś strasznie rozbrykana. jeśli zechcesz. musiała też zorganizować wielki bal charytatywny i wziąć w nim udział ale wiązało się to z krótkimi nieobecnościami. już łagodniej. . była najdalszą. .Sądzę. Chodziła już. która może przetrwać całe lata. Caroline pomyślała bez wahania.Dobrze . które było bliskie śmierci. jak jej rodzeństwo. I rzeczywiście. z tobą. by z radością powitać w swym życiu tego szczeniaka.

Katie leżała na boku . a poza tym było już bardzo późno.. jak poprzednio. Teraz. . była świadkiem całkowitego przeciwieństwa tamtego cudownego widowiska. gdzie mogły być pustka. choć wyczerpanej matki. . wpatrując się z nią z nieskrywanym pożądaniem. Lawrence uśmiechnął się i pomimo maskujących cieni nocy zobaczyła w jego spojrzeniu głód i poczucie bliskości. ale jakby coś jąwięziło. Po długiej chwili wyznał jej wreszcie: . Caroline. co przypominało śmierć. bo tam. żebyś wiedziała. a od czasu do czasu westchnienie pogodnej. Proszę. zachęcający uśmiech. Tym razem było inaczej. a potem potrząsnął nią z niedowierzaniem.Nawet nie włączyłem dla ciebie telewizora. Tym razem Lawrence zobaczy jej odważny. że Bez ostrzeżenia Jasona Colea zagarnęło wszystkie nagrody. Umilkli oboje i przez chwilę słychać było odgłosy energicznego ssania. A jeśli nie. 135 . w czarodziejski sposób przechodziło w życie. Przypuszczam. pod wpływem pieszczoty tych ciemnozielonych oczu zabrakło jej tchu. Uwodzicielskie zielone oczy.To nie ma znaczenia. proszę. poczuła nagłe gorąco i przeszył ją dreszcz. .Caroline zanotowała w pamięci charakterystyczne cechy swego szczeniaka: pięć białych piegów na aksamitnej czarnej mordce i śnieżnobiałą lewą przednią łapkę. przepraszająco: -To niedorzeczne. usunęła brudne ręczniki z pudełka i położyła na ich miejscu grubą warstwę świeżych.Niezwykły sposób na spędzenie czterdziestych urodzin.Znowu potrząsnął głową i powiedział cicho.. takim intensywnym pożądaniem. nagle.a jej potomstwo. Lawrensie? Co się stało? .Lawrensie? . które kiedyś przekształcą się w pełne zdecydowania szczekanie. Czy w tym cierpieniu było również przerażenie? Czyżby Lawrence. nagle przestały pulsować życiem. Działał tu czysty instynkt. widząc. Żadne dziecko nie przerwie tego czaru.Jeśli chcesz.Czy to wrażenie minęło? . zostawiając po sobie jedynie powątpiewanie. że Holly umiera.Czy to chodzi o Holly? Skinął potwierdzająco ciemną głową. Zanim Lawrence wysuszył Katie. Gdy Lawrence kąpał Katie w pralni. nicość.A może mógłbym cię zabrać na zaległą kolację urodzinową? . . Znów. . dziwne piski. . a to. . że jego przerażenie zniknęło. nie potrzebowały do tego świadków.Tak. zobaczył nagle obraz jedynej kobiety.Dobrze . a potem położyła go obok innych. Tak właśnie szczeniaki spędzą tę noc.zaproponował Lawrence. . Uśmiechała się. odprowadzając ją do samochodu.wyszeptała Caroline. Ta zmiana była gorsza nawet od śmierci. . będę dzwonić.. że jej szczenię radzi sobie nie gorzej niż inne.odparła Caroline. Nigdy dotąd czegoś takiego nie czułem. którą kochał? I czy ten obraz był koszmarem. Nic nie zdoła tego dokonać.istny obraz spokoju i pogody . jak zachwycona jest jego zaproszeniem. zadziwiającego momentu. jak się miewa twój szczeniak . policyjną fotografią przedstawiającą Claire w kilka minut po jej śmierci? . Caroline zobaczyła ból.Nagle miałem wrażenie. wszystkie maluchy przebudziły się i z niecierpliwością oczekiwały na pierwszy posiłek. a wyraz jej twarzy zdradzał szczerze.. kiedy bezruch stawał się ruchem. . wciąż z mocno zamkniętymi oczami. to i tak cieszę się. Przedtem wyraźnie czułem.Caroline uświadomiła sobie.Ja. że ona żyje. trafiało bezbłędnie do jej sutek..Nadzwyczajne .O co chodzi. Przez cały wieczór Caroline była świadkiem dramatu narodzin. że tego nie widziałam. napełnione taką zapierającą dech intymnością. .Caroline zaczerpnęła tchu i ku własnemu zdziwieniu zapytała: .Powiedz mi..

istniała jeszcze jedna przeszkoda nie do pokonania: będzie chciał. tylko przyspieszyło nieunikniony koniec. gdy po raz pierwszy spostrzegła czułe zatroskanie w ciemnoniebieskich oczach Jasona.Minęło. typowym dla wegetacji.. Wyobrażała sobie nawet. kiedy w końcu serce. Jej serce biło. że jest już po wszystkim. Każdy zna tragiczne lekcje wojny. Jej trzepoczące serce. z pewnością pęknie. nieznane emocje. Za kilka godzin miała znowu zobaczyć Jasona.. kiedy jej dygoczące serce nagle zatrzymało się. Zamierzała przedstawić Jasonowi te fakty. ale trudno było o tym zapomnieć. by wyjawiła mu. typowy dla zawieszonej między życiem i śmiercią krainy. A wtedy Holly poczuła ulgę. że gdy nadejdzie pora. stanu pośredniego pomiędzy życiem a śmiercią. kiedy przez wiele miesięcy utrzymywała się na 137 samym szczycie listy bestsellerów. aby pojechać do Los Angeles.. Zaniechało szaleńczego pędu i podjęło spokojny. co zdarzyło się dzisiejszego popołudnia. W jaki sposób wymówił to "na tobie". zaczęło niebezpiecznie trzepotać. I Carline odpowiedziała z całkowitym przekonaniem. Wydawało się niemożliwością. Ale tego popołudnia. gdy to się stało. Nic dziwnego. którego przyśpieszone uderzenia czuła przez ostatnie dwa tygodnie. że umiera. miarowy rytm. . by mogło walić jeszcze szybciej. Może czas na zwycięstwo nadziei i miłości? Jej serce znowu podjęło swój wolny. dlaczego szczęśliwe zakończenie jest dla niej tak strasznie ważne. a potem zachwycające chmury. nagle zatrzymało się. Jason powiedział. że serce w końcujązawiodło. Kruche. dotyczące jej książki: jak wysokie honorarium dostała za miliony sprzedanych egzemplarzy. miarowy rytm. jakie pisano wspaniałe recenzje. w towarzystwie Jasona. Od bardzo dawna jej kruche serce przepełnione było smutkiem. Zanim Holly opuściła Kodiak. ile dostała listów od wielbiących ją czytelników. rozdygotane wzleciało wysoko nad ziemię. Ale jest tutaj. 136 17 Holly sądziła. że nie zmieni ani słowa. Nawet gdyby to była prawda. że jak na wojenną sagę zakończenie jest beznadziejnie romantyczne. że już ten dygot mógł stanowić śmiertelne zagrożenie.Wcale nie uważam cię za szaleńca. miarowym rytmem. spadło spod chmur tam. nim zdąży roztrzaskać się o ziemię. Ale cierpiące serce. a to. jak gdyby naprawdę szczególnie mu na niej zależało.. kiedy Jason powie jej. pomiędzy przerażające z początku. najlepszy dowód. że umrze szybko. w takiej właśnie formie. Potem zatelefonowała do niej Raven i powiedziała. by omówić z nim zakończenie Darów miłości. poczuła ulgę. Nie była zaskoczona. obiecał jej. czy właśnie banałem nie jest obowiązkowo smutne zakończenie wojennych historii.. o wiele wcześniej. jeśli ona tego nie zechce. bezceremonialnie zmuszone do wyjścia ze stanu hibernacji. tak niebezpiecznie przepełnione. które trzepotało od tygodni. To zrozumiałe. jak gdyby znowu przebywała w spokojnym sanktuarium swego kokonu w Kodiaku. że powinna opuścić kokon samotności i ciszy. Od lat biło spokojnym. i w chwili śmierci. uzbroiła się w dane. zdradziło ją teraz: nie umarło.Naprawdę nie chciałbym zrobić na tobie wrażenia szaleńca. potrafi przeobrazić się w jedną ze swych bohaterek. . by w końcu eksplodować w powietrzu. ani jednej sylaby. w której przebywała przez ostatnie siedemnaście lat. Holly z radością witała te cudowne. że jązabiją. ale tak się stało w chwili. inne zadziwiające uczucia ubiegały się o miejsce w jego umęczonych ściankach. nie zawodząc jej. Ze spokojem i odwagą spojrzy w jego sceptyczne i tak uwodzicielskie błękitne oczy i spyta go. gdzie było . odniosła sukces. choć wiedziała. . Wtedy serce Holly.Tak. że jej historia.

mógłby nawet zaakceptować jej filozoficzny pogląd dotyczący wojny. że to fascynacja latami sześćdziesiątymi skłoniła ją do wybrania sukni dziecka-kwiatu. Jason bez wątpienia postawił już diagnozę. łukowate wyjście i skierował się ścieżką w stronę sadzawki. a w głowie kłębiły mu się pytania. spacerował tam i z powrotem po piasku. dlaczego tak bardzo zależy jej na szczęśliwym zakończeniu. bardzo delikatnie kazałby to sobie wyjaśnić. a jeszcze rzadziej pozwalała. Jason wziął zapieczętowaną kopertę i wyszedł na zewnątrz. i całkowicie obłąkana. bez odpowiedzi niczym uprzykrzone proroctwo. Opuścił hotel przez główne. teraz to wiedziała. Ale to nieprawda. ale jego bezsenność nie miała nic wspólnego z wystawnymi przyjęciami ani zdobytymi przez niego siedmioma statuetkami. Holly? Co sprawia. Była ledwo żywa. . Kim jesteś. gdy opuścił przyjęcie w Spago. Nie mógł zasnąć z powodu zdenerwowania. jak wielki dystans dzieli ją od rzeczywistości. co by mu przedstawiła. nigdy nie pozwolić ci odejść? I dlaczego tak się boję. wysłuchałby ze spokojem tego. beznadziejnie ekscentryczny sposób. Zrób z " Darami miłości". a siódmą. że nie usłyszał dotąd prawdziwego wyjaśnienia. że spodoba mi się wszystko. na co się zdecydujesz.dodała z ufnością w głosie . gdyż do samego świtu bawili się na wielu galach z szampanem. że udało się jej przetrwać. Słońce świeciło jasno. Białe łabędzie sunęły leniwie po spokojnej powierzchni.Promienny uśmiech recepcjonistki hotelu Bel Air zbladł. kiedy wrócił do swego apartamentu. Pomyślałby. Była szalona. był na plaży. że nie jest to kwestia wyboru ani świętowania. Z rzadka tylko wychodziła ze swej chaty. Pomiędzy trzecią nad ranem. by wziąć prysznic i przebrać się. panie Cole. że żyje. 138 Nie chciała. A ona nie mogła tego zrobić. że jest szalona. jak wszyscy stworzeni przez nią bohaterowie. musiał jązobaczyć. Wczoraj wieczorem cieszył się z odniesionego sukcesu. a ciepłe powietrze przenikał upajający zapach gardenii. . że nawet najczulszy dotyk może skłonić cię do ucieczki? Pytania wciąż powracały. by Jason wiedział o jej szaleństwie. jedyni przyjaciele. że nie chciała zgodzić się na śmierć Savannah. Jeszcze raz dziękuję za wczorajsze popołudnie. Było śmiertelnie wyczerpane.. że nie będzie już fruwać ani tak trzepotać. w uroczy. i teraz obiecywało jej. . Oszukiwała samą siebie. że jest trochę zwariowana. co uznasz za stosowne. Śliczna suknia była tylko doskonale trafionym symbolem tego. który właśnie zdobył siedem Oscarów. Nigdy już nie skala się tak cudownym szaleństwem.. a teraz największe znaczenie miał dla niego ten list. Delikatnie. I miałby rację.Panna Pierce wymeldowała się dziś rano. bo zanim jeszcze jej dotknął. Holly naprawdę uciekła. Rozerwał kopertę. jaki wyraz pojawił się na jego znanej wszystkim twarzy. Była jej ukochaną przyjaciółką. do radosnego świętowania dawno minionej epoki. jakich miała. by jej myśli opuszczały stworzoną przez nią krainę. Jason nie spał w ogóle. A gdyby nawet serce mówiło jej prawdę. istniała poważniejsza sprawa: człowiek.jego miejsce. Jej dziwactwo nawet go trochę intrygowało i najprawdopodobniej uznał. Jason był zupełnie sam. na które tylko ona mogła odpowiedzieć. Ale Holly aż nazbyt dobrze wiedziała. Drogi Jasonie! Musiałam wrócić na Alaskę. że pragnę cię zatrzymać. Obłęd bezlitośnie osaczał ją coraz bardziej z każdym dniem.. Nie potrafiła powiedzieć Jasonowi Coleem. gdyż ta fikcyjna postać dla niej istniała naprawdę. . Sławni goście hotelu jeszcze spali. pragnął znowu zobaczyć Holly. gdyby nie zaczynało nagle walić na jego widok. ale wyczułby. gdy zobaczyła.Ale . które rozpoczęły się po rozdaniu Oscarów. . Nie pozwoli na to.zostawiła dla pana liścik. ale nie licząc tych pełnych wdzięku ptaków. jaka była niedzisiejsza. Wiem.

Potrzebuję twojej pomocy.Jason mógłby zdobyć adres Holly od recepcjonistki w hotelu Bel Air. Gratuluję.Chcesz jej coś wysłać? -Nie..powiedział Jason. zorganizować wszystko tak.Holly Jason wpatrywał się w list. Charakter pisma miała wyraźny. Lauren Sinclair. ona też to wiedziała. . Pomyślała o miękkim głosie autorki książek pełnych miłości. żeby bronić własnej wersji. 140 Raven uświadomiła sobie. co w mojej mocy. jaką zaproponujesz. który właśnie spędziła z Nickiem. taką miał nadzieję. którymi powinien zająć się przed odjazdem. ale jest mi potrzebny z powodów całkowicie zgodnych z prawem. by napisała dla mnie scenariusz. . Potem. Jason chciał jak najszybciej wyjść. stanowiącą. Raven wiedziała. Pomyślałem. to trudno. od których zależały jego majątek i kariera. .Jesteś wspaniała . co się stało? . że od niego uciekła. pozbawiony ozdobników.Dobrze. . jedyne namacalne świadectwo. znajdował tylko jeszcze głębsze pokłady tajemnicy i niepokoju. Bez wątpienia było mnóstwo spraw. Uśmiechając się uroczo. Za to miało wiele wspólnego z magią. .Zapłacę każdą uczciwą cenę.Dziękuję.. że nie zamierzam zmieniać zakończenia jej książki.Zrobię.. zadzwonisz do wydawcy i powiesz. Holly dziękowała mu za coś więcej niż lunch -gdyż wczorajsze popołudnie nie miało nic wspólnego z posiłkiem.Nieczęsto dostaję od ciebie czek in blanco za scenariusz . choć przyjechała do Los Angeles.. jego paszport do następnej magicznej podróży. żebym negocjowała kontrakt dla niej? Nie dla ciebie? .żartowała Raven. że zrobiłaby to dla niego. odpowiedziała Jasonowi. nagle poważniejąc. Raven zdobyła adres Holly bez trudu. że za dwa dni Jason wyjeżdża do Hongkongu. żebyś znalazła dla mnie adres Holly. dodała: . . uważających.Mam nadzieję. Złamałaby w ten sposób przepisy.Holly? Kto to jest Holly? .. . że ci się powiedzie.napisała. tak poważnego.przywitała go Raven. a ona wróciła na Alaskę. co mówi Jason. 139 "Musiałam wrócić na Alaskę" .Chcesz. że potrzebny ci jej adres? . bez dyskusji z nim.Tak. . nawet w trakcie negocjacji. ale mieliśmy się znowu spotkać dziś rano..Chcę. i o zadziwiającym weekendzie. gdy wręczyła mu kartkę papieru.Raven nigdy nie widziała Jasona tak zdenerwowanego. kryje się jakiś dziwny powód. A teraz zamierzał rzucić wszystko i wyruszyć na Alaskę? Była to zdumiewająca nowina i Raven dopiero zaczynała się z nią oswajać. Oraz przekonać ją. że za tym. Jednak nie poprosił ją o to. . Chcę jej powiedzieć osobiście. A więcf Raven. . że mogłabyś zająć się jej kontraktem. Gdy szukał wyjaśnienia w jej słowach. Nie próbowała nawet ukrywać zdumienia. a choć coś wystraszyło ją tak bardzo. kiedy Jason odsłonił resztę planu.O co chodzi. . ale nie miał wątpliwości. . I Holly poddała się całkowicie w sprawie zakończenia filmu.. dziewczęco prosty. -Nie widziałeś się z nią wczoraj? . . że Holly w ogóle istniała. z początkiem miłości. a nawet desperację. tak wytrąconego z równowagi.Jeśli go nie podadzą.Jason! .Marilyn Pierce. by należący do studia . Też mam taką nadzieję. Jasonie? Co się stało? . Jason wyczuł w tym jakiś przymus. że nie obowiązuj ą ich żadne prawa. ponieważ nie znosił zarozumialstwa gwiazd. Tylko te słowa pozostawiały Jasonowi nadzieję. gdy sekretarka oznajmiła jego nieoczekiwane przybycie. "Jeszcze raz dziękuję za wczorajsze popołudnie".

odrzutowiec zabrał go do Kodiaku, gdzie czekałby na niego samochód i pokój w hotelu. Ale w połowie drogi do drzwi, odwrócił się do niej. - Raven? - Słucham? - spytała, zdając sobie sprawę, że jego ciemnoniebieskie oczy po raz pierwszy patrzą na nią z niepodzielną i skupioną uwagą. - Wyglądasz... na szczęśliwą. Coś się wydarzyło... ale nie chodzi o Michaela, prawda? - Tak. Wydarzyło się coś cudownego. I nie chodzi o Michaela. - Raven przechyliła głowę i powiedziała: - Mam nadzieję, że i tobie przydarzy się coś równie cudownego. 18 Kodiak, Alaska Wtorek, 28 marca Była prawie północ, gdy Jason zameldował się w hotelu "Westmark". Po krótkim wahaniu postanowił przynajmniej zobaczyć, gdzie mieszka Holly, przejechać koło jej domu w nadziei, że wyczuje, iż jest tam w środku, bezpieczna, pogrążona we śnie i spokojnych, szczęśliwych marzeniach. Wiejska chata Holly znajdowała się sześć kilometrów za miastem, na końcu wąskiej drogi, pół kilometra od najbliższego sąsiada. Droga wiła się 141 wśród zwartej gęstwiny wysokich sosen, i dopiero gdy Jason dotarł do chaty, zawieszonej nad urwiskiem, zorientował się, jak blisko linii brzegowej wyspy biegnie ten leśny trakt. Morze w dole srebrzyło się muskane księżycową poświatą, przefiltrowaną przez wełnistą zasłonę chmur. Gdy Jason jechał przez leśny mrok na odludzie Holly, miał nadzieję, że na miejscu przywitają go światła na ganku, których zadaniem jest odstraszanie nieproszonych gości. To, co go powitało, było jeszcze bardziej podnoszące na duchu: jasne światła, całe mnóstwo świateł. Chata jarzyła się oślepiająco, otoczona gorącą łuną, a wszystkie zasłony były odsunięte, jakby na powitanie. Jason od razu spostrzegł Holly. Jej złote włosy lśniły niczym najjaśniejsza z morskich latarni, przyzywając go. Siedziała na kanapie w salonie, ubrana w szlafrok w odcieniu lawendy. Musiał być pikowany, gdyż zdecydowanie zaokrąglał jej bardzo szczupłą postać. Zwinęła się w kłębek. Była to jednak poza pełna napięcia, sztywna. Holly pochyliła głowę, oparła czoło na kolanach, podciągniętych blisko ciała, przytrzymywanych mocnym uściskiem ramion. Jason nie mógł widzieć jej twarzy. Była ukryta za złotym, jedwabistym welonem. Ale nie miał najmniejszej wątpliwości, że Holly nie śpi, że jest czujna i zaniepokojona, a każda komórka jej ciała ma się na baczności. Przed kim? Co ją tak wystraszyło? Z jego punktu obserwacyjnego wydawało się, że Holly jest zupełnie sama. Zamiast podejść do drzwi, Jason zdecydował się zapukać cicho do okna. W ten sposób uprzedzi ją, że to on - a nie niewidzialne, nocne zagrożenie, którego tak wyraźnie się bała. Zapukał cicho, ostrożnie, ale ona zareagowała natychmiast w zadziwiający sposób. Jeszcze bardziej zesztywniała ze strachu, zaczęła dygotać. Białe dłonie, wyciągnęła błagalnie w kierunku zjawy, której nie mógł zobaczyć. Gdy uniosła głowę, Jason zauważył przelotnie jej oczy. Były szare, bezbarwne i nawet nie zwróciły się w kierunku, skąd dobiegało ciche pukanie. Patrzyły prosto przed siebie, wbite w coś, ku czemu sięgały tak błagalnie i gorączkowo jej blade dłonie. I wtedy Jason usłyszał ten dźwięk, krzyk tak pełen udręki, że z początku nie potrafił uwierzyć, iż wydała go ludzka istota. Pomyślała, że to wiatr wyjący wśród drzew. Albo przerażający zew mewy. A może upiorne pohukiwanie sowy. Krzyk natury. Jednak ten dźwięk nie dopływał ze srebrzystego, cienistego bezmiaru zamglonej chmurami nocy. Dochodził z jasno oświetlonego wnętrza chaty. Przez okna z bolesną wyrazistością przebijały się rozpaczliwe słowa. - Proszę! - krzyczała Holly. - Proszę, nie zabijaj jej!

Jason zapukał znowu, tym razem głośniej, próbując gorączkowo odwrócić jej uwagę od tego, co budziło w niej takie przerażenie. 142 -Holly! Wydawało się, że nie usłyszała jego głosu, a pukanie jeszcze bardziej ją przeraziło. - Proszę, przestań, proszę. Zdobywca Oscarów, reżyser Jason Cole, był świadkiem sceny, nad którą nie miał kontroli. Ta świadomość wywołała w nim rzadkie poczucie bezsilności. Pokonał je szybko i ruszył zdecydowanie ku drzwiom. Nawet gdyby były pozamykane na wiele zamków, ustąpią przed siłą jego determinacji, żeby być z nią, przyłączyć się do niej w tym koszmarze, położyć mu kres. Jednak drzwi nie były zamknięte, co świadczyło o tym, że Holly nie bała się ludzi: złodziei, gwałcicieli czy morderców, którzy mogliby zaatakować samotną kobietę, mieszkającą w chacie pośród lasów. Nie zaryglowane drzwi dowodziły, że Holly wiedziała, iż tego, co teraz tak jąprzeraża, nie powstrzymają żadne zasuwy ani łańcuchy. Przez chwilę Jason zastanawiał się, czy jednak nie zastanie w środku jakiegoś intruza. I, o dziwo, ta myśl napełniała go nadzieją - wroga łatwiej pokonać niż niewidzialną zjawę. Jednak poza Holly nikogo nie było w salonie. Nie krzyczała już, kwiliła zaledwie, szeptała z bezgraniczną rozpaczą, gdy jej szare oczy oglądały coś, co mogło być tylko sceną śmierci. Jason ukląkł pomiędzy nią a upiorną wizją, którą jedynie ona potrafiła zobaczyć. Nie miała swoich drucianych okularów, dzięki czemu mógł widzieć jej bezbarwne oczy... i ciemne sińce, świadectwo tego, że niewiele spała od kilku dni, może nawet tygodni. - Holly, to ja. Jason. Nadal go nie widziała, spoglądała ponad nim, przez niego, jak gdyby to on był nierzeczywisty, a nie owa zjawa. "Nie bój się mnie" - rozkazywał jej w duchu, choć jednocześnie musiał stawić czoło niepokojącej prawdzie: Holly rozpaczliwie błagała o czyjeś życie, o życie kobiety, a to on właśnie zamierzał niefrasobliwie zabić bohaterkę jej książki. Wydawało się niemożliwością, by właśnie to... by on mógł być przyczyną takiej udręki. A jeśli tak, potrafi temu szybko zaradzić. - Holly, wysłuchaj mnie. Savannah nie umrze. To dlatego tu jestem. Przyjechałem, by ci to powiedzieć. Będzie żyła długo i szczęśliwie, tak jak chciałaś. - Jego słowa, a może po prostu łagodny ton głosu, wydawały się ją uspokajać, odciągać od krainy wyobraźni do rzeczywistości. - Cokolwiek widzisz, Holly, to tylko miraż. To nie jest nic rzeczywistego, nic, co mogłoby cię skrzywdzić. Najwyraźniej nie spałaś od bardzo dawna i pewnie nic nie jadłaś. Jesteś zmęczona, wyczerpana... - Jason ujął jej lodowate 143 dłonie, przekazując im swe ciepło i siłę. - Holly? Myślę, że mnie słyszysz. To ja, Jason. Jestem tutaj, bo... - Jason? - Cześć. - Ja jestem prawdziwy, Holly. Naprawdę jestem tutaj, w twojej chacie, w Kodiaku. A tamto... cokolwiek to było, to złudzenia. Nieprawda! Ta myśl napłynęła z olbrzymią mocą, gdy jej wyczerpany mózg walczył o zachowanie zdolności rozumowania. Ta walka była tym trudniejsza, że serce, które obiecywało jej, iż nigdy nie będzie dygotać, trzepotało teraz i zaczynała unosić się ku chmurom... ku magii. Oczy Holly przesunęły się od łagodnego uśmiechu Jasona do jego zaskakująco ciepłej dłoni... Ostatnie ręce, które ją dotykały, należały do matki. Czule ujmowały jej twarz, gdy Claire żegnała się z córką. Teraz, po siedemnastu latach, Holly Elliott znowu była dotykana z taką samą czułością, z pełnym miłości ciepłem. Nagle cofnęła ręce, jak gdyby to ciepło przekształciło się w palący ogień.

"Jestem obłąkana - przypomniała sobie. - I moje szaleństwo zostało w pełni ujawnione". Uświadamiała sobie niejasno, że to, co w jej uszach brzmiało jak wystrzały, było pukaniem do okna. Ale ta świadomość stanowiła jedynie słaby przebłysk zdrowego rozsądku w morzu obłędu. Była tak zagubiona w odległych wspomnieniach, że nie mogła odróżnić złudzenia od rzeczywistości. Przez siedemnaście lat Holly potrafiła trzymać wspomnienia pod kontrolą. Była w stanieje uśpić, zmusić do przebywania w tej krainie, zawieszonej między życiem i śmiercią, w której sama mieszkała. Ale po powrocie do Kodiaku wspomnienia przebudziły się, odżyły, nabrały energii i agresji. Zaatakowały ją ze zdwojoną siłą, zuchwale wydostały się z więzienia jej umysłu, wskrzeszone do prawdziwego, przerażającego życia. Miała halucynacje. Razem z nią w pokoju byli Derek, matka i bliźnięta, naturalnej wielkości, trójwymiarowi i nawet bardziej wyraźni niż w tamtą dawno minioną noc śmierci. Widziała ich. Słyszała. A choć jednocześnie dobiegał do niej łagodny głos, mówiący, że ta wizja... ta halucynacja... jest tylko złudzeniem zmęczonego umysłu, Holly znała prawdę: była obłąkana. - Holly? Pamiętasz, co się stało? Możesz mi powiedzieć? Wymijająco wzruszyła ramionami. "Powiedz mu - szydziły wspomnienia. - Opowiedz mu wszystko. Niech sam zobaczy twój obłęd". Wspomnienia chciały, by czułość znikła z oczu Jasona, tak jak pragnęły, by on sam zniknął z chaty. Chciały mieć Holly tylko dla siebie, żeby wiecznie odtwarzać przed nią krwawą scenę śmierci. 144 - Błagałaś, by nie zabijano kogoś, jakiejś kobiety. Chodziło ci o Savannah, Holly? Bo jeśli tak, to nie musisz się martwić. Jestem tu, by cię upewnić, że nie zamierzam zmieniać szczęśliwego zakończenia twojej książki. - Nie chodziło o Savannah. - To prawda, pojechała do Los Angeles, by błagać go o darowanie życia jej bohaterce. Ale tego nie zrobiła. W porę zorientowała się, jak wariacko zabrzmią te prośby. Los Angeles było wyspą zdrowego rozsądku pośród oceanu szaleństwa. - Dziękuję, ale... nie powinieneś tego robić ze względu na mnie. Rób to, co chcesz, co uważasz za najlepsze. - Właśnie to uważam za najlepsze. - Pragnął jej zaufania, lśniących iskier błękitu i zieleni tam, gdzie teraz była tylko szarość, promiennych uśmiechów szczęścia i miłości i dotyku jej rąk, stulonych w jego dłoniach... i dotyku ich ciał, przytulonych do siebie. Jason wpatrywał się w jej zmęczoną twarz i czuł, ile wysiłku kosztuje ją mówienie. - Poza tym myślę, że dla ciebie najlepiej będzie, jeśli utniesz sobie drzemkę... porządną drzemkę. Holly skinęła głową ze słabą nadzieją. Od tak dawna nie zmrużyła oka. Może gdyby spała, wspomnienia nie wyzwoliłyby się z więzów jej świadomości. Może za pomocą snu ponownie uda się jej ukryć szaleństwo. - Jeśli nie masz nic przeciwko temu, Holly, chciałbym zostać tu na noc. Ta kanapa wygląda na dość wygodną. Holly ściągnęła brwi, gdyż jako gospodyni niepokoiła się o wygodę gościa, a nie dlatego że uświadomił sobie Jason - nie chciała, by u niej nocował. - Jestem przyzwyczajony do sypiania na kanapach w studiu, gdy pracujemy nad montażem filmów. Tu mi będzie wygodnie. Dobrze? Nie odpowiedziała od razu, ale gdy wreszcie kiwnęła złotą główką, Jason poczuł nagły przypływ radości. Pozwalała mu zostać, bez jednego słowa protestu. Wydawało mu się to cudownym początkiem zaufania. 19 Gdy Holly ocknęła się z głębokiego snu, poczuła dziwne uczucie nadziei. Nadzieja? To wydawało się niemożliwe. Dlaczego miałaby przyjść do niej teraz, śmiało wtargnąć tu, gdzie

takjak była nią magia. I to jego delikatność ocaliła mnie i ową cudowną nadzieję. gdy weszła do salonu bosa. Świat wewnątrz jej chaty. dopóki dzielny książę nie przebił się przez grubą ścianę kolczastych gałęzi. pełną euforii magię .. nie było tam plakatu przedstawiającego słońce odbijające się od horyzontu w Barrow ani powiększonych okładek jej książek. Po prostu przyśnił jej się koszmar śmierci.. walentynkowej nocy. by twój optymizm znikł.Należy do Jasona. i nie jesteś szalona". że optymizm towarzyszy jej przez cały czas. i Holly nie zamierzała z nim się rozstać. by ją odnaleźć. Tego pragnął. a od tej męki wybawił ją cudowny sen. Ale nie mogły być prawdziwe. upewniając się. a teraz wrócił do niej dzięki niezwykłemu snowi. Wolał spędzić noc. złotymi włosami i promiennymi. Ale Holly wiedziała. . zbudzić czułym pocałunkiem. gdy rozsunęła zasłony. A teraz sen o czarowniku przywrócił do życia bliską ongiś przyjaciółkę.. wyszła . jak sądziła Holly. drukarkę i faks. fotografii przyjaciół czy rodziny ani nawet oprawionej listy bestsellerów z "New York Timesa". Był z Holly. Ale mój optymizm jest tylko iluzją.Rzecz jasna.obiecywała.spytał Jason. gdyż nie chciała go zgubić. był jej nieodstępnym towarzyszem. a gdy cicho 146 chodził przez całą noc jak strażnik na warcie. jak Piotruś Pan zgubił kiedyś swój cień. Optymizm usłuchał jej. i bez niego nie mogła istnieć. Holly posłuchała rozkazu. Złote iskry odpowiedziały.choć nie potrafiła znaleźć dla niej nazwy.wydawały się takie realne. Pomimo pulsującej w niej energii poruszała się wolno. która.przez tak długi czas gościł tylko smutek? Zaskoczona Holly starała się to pojąć. Nie mógł również odszukać radia ani odtwarzacza . był silny. Wyposażony w kosztowny i nowoczesny komputer.powiedział cicho Jason do uroczego zjawiska z potarganymi. pewny. I wtedy.Och . W Los Angeles Holly czuła upajającą. On widział moje szaleństwo. gdy Dary miłości zajęły pierwsze miejsce. Holly. by wpuścić dzień najpiękniejszy. dowiedział się. została zamordowana bezlitośnie tamtej śnieżnej. o wiele bardziej niż snu.ale nie wyskoczyła . błękitnozielonymi oczami. że wskrzesił nadzieję. który jakimś cudem znowu odzyskała. . czuwając nad Holly.. by te tańczące iskry złotego światła nigdy więcej jej nie opuściły. jaki widziała od siedemnastu lat. "Nie pozwolisz. . skłaniając ją. przez zaklęcie złej czarownicy. i kochający..Dobrze spałaś? . bardzo dobrze. by wyskoczyła z łóżka.Dzień dobry . "Będę was strzec jak skarbu! . spartański świat. Nic nie wisiało na ścianach.. gdy była małym dzieckiem.Zostańcie ze mną". Magia była iluzją. stworzoną przez Jasona.wyszeptała Holly. znajdzie sposób. ile potrzebowałem. Ten optymizm to wspaniały dar. Jason spostrzegł. że musiała kiedyś odczuwać ten tryskający radością optymizm . I nagle napłynęły znowu wspomnienia . rozsunęła zasłony i z radością powitała wspaniały nowy dzień.. przypominał bardziej biuro niż dom.przynajmniej wtedy. Ten głos wypływał z głębin jej duszy.. że nie miała telewizora.Tak. pozbawiony był całkowicie jakichkolwiek ozdób. Holly nie zdobiła ścian pamiątkami. nie spał wcale. oczekujący pojawienia się niewidzialnego intruza. a jednocześnie jej myśli podryfowały do ulubionej ongiś bajki o Śpiącej Królewnie. nie przechowywała ich też gdzie indziej. ubrana tylko w bawełnianą koszulę nocną. A ty? . tak potężny. Czyj to głos? Matki? Ojca? . Żył w niej wówczas. skazana na długą drzemkę. o niej więcej. która spała przez wiele 145 lat. A więc to nie był sen. .z łóżka.Tyle. z owego tygodnia. . Nawet jeśli były to tylko symbole jej obłędu. i zniknie wraz z nim. w którym żyła. ostrożnie.

że potrzebujesz lepszej strawy niż ta. Przecież on sam. których akcja toczyła się w Londynie i Paryżu.Pojechałem rano do miasta. Teraz szczupłe ciało Holly.błagała w duchu zbuntowany optymizm. garnki. Czy powodem spartańskiej diety Holly była konieczność pokonywania długich odległości do miasta? Z pewnością nie.wiele kartonów .stereo. Aby zapewnić życie twoim tańczącym złotym . której ci dotąd dostarczałam. żadnych pośpiesznie kreślonych zapisów. W trakcie swych wędrówek Jason odkrył garaż. jak komputer i faks. arktyczny kwiatuszek: zawsze zimna strawa. Czy odnosiło się to również do jej podróży do miłości? Czy też nie miała osobistych kontaktów z tą czarodziejską krainą? Podczas mrocznej arktycznej nocy Jason zorientował się. a oprócz nich . robionych podczas zakupów w Highgrove czy w trakcie podziwiania cudów Luwru. Były tam śniegowce. w której mieszkała Holly. że monotonna dieta jest tylko dowodem tego. angielskiego i poradniki językowe. nie miały notatek na marginesie. komplet drogich naczyń. Zauważył wśród nich wydany ostatnio i najwyraźniej czytany przewodnik po Los Angeles. że najwyższy czas na kawę. 147 A jedzenie? Jason znalazł tylko batony z płatków zbożowych . Ale nigdy nie używane rondle. dla przyszłego lokatora. piekarnik i kuchenka mikrofalowa mówiły mu coś innego: nigdy nie przygotowywano tu gorącego posiłku nawet zupy. Surową. w których rozgrywały się jej powieści.Wiem. nie znalazł żadnych gazet czy czasopism. że jadam tylko batony". że świeżo odzyskany optymizm próbuje od niej uciec. słowniki w siedmiu językach. zobaczył. równie nowoczesne i wysokiej jakości. Kiedy zdjął z półki przewodniki po tych miastach. Przy okazji kupiłem trochę jedzenia. Ani gorącej czekolady. jak gdyby Holly urządziła kuchnię dla kogoś innego. że nie masz nic przeciwko temu. z roztargnieniem pochłaniając wszystko. Ale Jason i tak wyczuwał jego drżenie. Odezwał się do niej łagodnie: . a cały regał zajmowały książki podróżnicze. że to rozwiązanie tymczasowe. Jason pragnął wierzyć. Holly poczuła. rozmaite informatory: Encyclopaedia Britannica. flanelową nocną koszulą. kiedy jego mózg domagał się nowej porcji paliwa. że chata. Po prostu tak już żył ten kruchy. nawet w samym środku najsurowszej polarnej zimy. rzadko zwracał uwagę na to. niepokojącego odkrycia. bogate w szczegóły. tezaurus języka. jak gdyby była tonącym okrętem. Były tu romanse. kiedy uznał. odlecieć jak najdalej. a także w błyszczące rondle.wielki słój witamin. ona sama nigdy do tych miejsc nie dotarła. żadnego łącznika z bieżącymi sprawami świata zewnętrznego. a nad ranem. spożywana bez przyjemności i tylko w ilości potrzebnej dla podtrzymania życia w wychudzonym ciele. białą kuchnię wyposażono w różne urządzenia. ponieważ najwyraźniej nigdy niczego nie używała. jest bardziej biurem niż domem. "Nie rób tego! .ale ani śladu samochodu. poświęcone wspaniałym i egzotycznym miejscom. Miała wielki zbiór książek na temat Wietnamu. co je. że choć z pewnością zostały przestudiowane. co wpadło mu w ręce.wszystkie w tym samym smaku. Teraz Jason znał prawdę o egzotycznych sceneriach. Lokalni sklepikarze chętnie dostarczyliby jej zakupy. dłoni i stóp było całkowicie ukryte pod skromną. jak Holly była ostatnio zapracowana. Holly zabierała swych czytelników we wspaniałe podróże do zaczarowanych miejsc. kiedy pochłonięty był pracą. Jasonowi wielką przyjemność sprawiało czytanie cieszących się olbrzymim powodzeniem książek Lauren Sinclair. Mam nadzieję. żeby wziąć prysznic w hotelu i przebrać się. który wkrótce zniknie na zawsze w mrocznych głębinach lodowatego morza. z których najwspanialszą i najbardziej czarodziejską była miłość. Ale wszystko to sprawiało wrażenie. . kawy czy herbaty. duża pryzma porządnie ułożonego drewna . Próbował wmówić sobie. wszystkie ze szczęśliwym zakończeniem. Choć opisy były zadziwiająco autentyczne. z wyjątkiem bladej twarzy. dokonał innego. sztućców i talerzy. mogła też zawsze wziąć taksówkę. A choć wszędzie leżały książki. "On wie.

jak i skromna koszula nocna nadawały jej czarująco staroświecki wygląd. błękitne spojrzenie nie mówiło o tym. . . Wystarczały aż nadto. pulower i buty kowbojskie. wyglądała zupełnie inaczej: dżinsy.iskierkom. ile filmów widziałaś. 149 . Szef kuchni chętnie dostarczył mu również jedzenia na później: zupę pomidorową.Nie. . Jason sprawiał wrażenie zaskoczonego. które nakręcił. potrawkę z krabów i cheddaru oraz ciasto z jagodami.zaprotestowała słabo. zastanawiał się. że hotel dostarczy zamówione dania pod każdy adres w Kodiaku. "Nie zamierzam cię okradać .Jest taki obrazowy. .. że zdołam cię przekonać.O. powiewnych strojach. Piszesz wspaniałe dialogi.Scenariusz? Nigdy czegoś takiego nie robiłam. jeśliby tylko miał okazję. Odtąd będziesz je miał. ale widziałam wszystkie twoje filmy. Ale to tylko jeden z powodów. Gdy Jason wpatrywał się w jej dumne i zdecydowane oczy. Kiedy Holly myła się i ubierała.W mieście jest kino . nie potrzebowałam niczego więcej poza batonami. gdy dowiedział się. Jason nakrył do stołu. czy potrafię. że jesteś martwy.. a przecież w gruncie rzeczy to one tworzą scenariusz.. śpiewało radośnie. potrzebujesz gorących posiłków. obiecuję. byś napisała dla mnie scenariusz. . Doskonale dawała sobie radę w życiu.Widziałaś Rozlewisko1? . która przyszła na śniadanie. że do ataku niewidzialnych intruzów poprzedniej nocy żyła tu sobie wygodnie i spokojnie.Nie chodzę często do kina.. że w jakiś sposób stanowił dlań zagrożenie. tak. To był domowy strój Holly i jej domowa fryzura. . że nie zamierzam wprowadzać żadnych zmian do Darów miłości. by wyznała: . Wyglądała na osobę delikatną.zapewniał w duchu dzielną pionierkę. o zmroku i w jasny dzień. tworzące przedtem złotą zasłonę.. zmuszając ją. Kiedy sądziłam. Nie wiem. Teraz widział piękną twarz Holly. nadziewane czekoladą. zestaw kanapek. że doskonale mogłaby przeżyć bez niego następne trzydzieści lat? Coś jej się przytrafiło ubiegłej nocy. Coś. Regularnie chodziła dwanaście kilometrów po zakupy. golf. z odwagą i pomimo wychudzenia. by cię zapewnić. Zapewniano go. chciałbym ci tyle dać. dzielnej pionierki z najdalszej granicy Ameryki. i mój smutek". by podtrzymać powolne bicie serca i lodowaty metabolizm wegetacji. przyrządził gorącą czekoladę. .powiedziała. Jason widywał dotychczas Holly jedynie w długich. przygotowane w pachnącej kuchni hotelu "Westmark". do czego powracała z takim zapamiętaniem.Nie wątpię w to. podgrzał jagodzianki i rogaliki. w słońcu i śnieżycy. że potrafisz. Ale wyczuwał. czy nie usiłowała jednak udowodnić jeszcze czegoś innego. sprawiała wrażenie osoby silnej i dumnej. Jej trzepoczące serce pragnęło ulecieć ku magii. -Przeciwnie. Dziękuję. schłodził sok pomarańczowy. Zarówno suknia z lat sześćdziesiątych. o wszystkich porach roku. podczas snu.Nie zauważyłem tu telewizora. Patrzyła na niego. które bardziej niż kiedykolwiek rzucało się w oczy. więc nie wiem.Powiedziałem ostatniej nocy. Włosy. Holly. że przyjechałem tu. Może jemu? Może sobie? Czy to wyzywające. . Co to było? Historia jej życia? Miłość? Nie wiedział. splecione miała w gruby złoty warkocz. lecz odważną. Holly doskonale przeżyła bez niego trzydzieści lat. Miałem też nadzieję. gdybyś mi tylko pozwoliła". -Holly? .Jednak film ma inne tempo niż książka . które przyniosły jej ogromny rozgłos i niemałą fortunę. Jason uświadomił sobie. a pomiędzy tymi niezbędnymi wyprawami pisywała książki o nadziei i miłości. nie mam nic przeciwko temu.. że pokonywała czasem z wielkim trudem dwanaście kilometrów. Jak gdyby mógł jej to ukraść. warzyw i owoców. by oglądać filmy. Jasonie. stworzonej przez Jasona.

. przeznaczyli swój czas i talent na to. Tego ranka. 150 Wyjeżdża do Hongkongu? Jutro? Więc magia nie będzie trwać wiecznie. Wszyscy oni. A co stanie się z radosną nadziej ą? Czy i ją Jason zabierze ze sobą? Nie. nim odpowiedział. moglibyśmy się tym zaj ąć wcześniej. Holly.. I nie chodziło tu o żadne problemy filmowe ani strefy czasowe. skracać je albo łączyć. że kiedy dokonuje się adaptacji książki. Jeśli nie będziesz miała nic przeciwko temu. trzeba usuwać całe sceny. bo jest również adaptacją długiej i wielowątkowej książki. że ma do czynienia ze złodziejem. zmieści się w siedmiu tygodniach. wpatrując się w śliczne oczy. Do poniedziałku przefaksuję ci z Hongkongu szkic. .Dziękuję. ale kiedy miała już odwrócić wzrok. by poprosić Holly. szybko skupił myśli. by podziwiała z nim egzotyczną wspaniałość Hongkongu..wyszeptała. do jego pokoju w hotelu. które zabrzmiały jak uroczysta przysięga: . choć zapowiedział już w Gold Star. więc. Ale nagle usłyszał własne słowa. Gdyby jednak nie kolidowało to z twoimi zobowiązaniami wobec wydawcy. przyszło mu do głowy.Jason miał zrobić dwa filmy przed Darami miłości. I Holly odpowiedziała na tę obietnicę heroicznym przyrzeczeniem: . Pewnego dnia. . które już zdawały się za nim tęsknić. Najchętniej patrzyłby w nie wiecznie. nie pomyślał jeszcze o zrobieniu dokładnego planu scen. arktyczny kwiat niemalże przypłacił życiem podróż do Los Angeles. . jak to robić. Z powodu różnic czasu i harmonogramu zdjęć może ci być trudno złapać mnie przez telefon. gdy obserwował. bardzo sugestywne. . Przeminie szybko. . przysięgła sobie Holly. chciałbym podać ci ogólny zarys filmu. że nie zniknie wraz z jego odjazdem. że jego słowa wzbudziły jej niepokój. . przed którym trzeba się mieć na baczności. . obejrzą razem wszystkie olśniewające cuda świata. zastosowałem kolaż scen w połączeniu z podkładem muzycznym.powtórzyła w końcu. . . jeśli ci to odpowiada. Cieszę się.Zgubił wątek rozmowy. a to znaczy. ale przedtem załatwię. Jednak delikatny.Masz rację co do tempa filmu.powiedział bardzo cicho. zbyt szybko.Tak.I wtedy omówimy scenariusz? . Przyjadę tutaj.Oczywiście .Do Hongkongu? . Film fabularny nie powinien trwać więcej niż dwie godziny. ze scenami.Jason od razu zauważył. Pytałem cię o Rozlewisko.Dobrze. . Jak gorąco pragnął tu zostać! Ale Jason Cole nie mógł odwlec podróży do Hongkongu nawet o godzinę. co miało stać się jego największym przebojem. które uważam za absolutnie konieczne. jak złoty uśmiech słońca odbija się w błękitnym morzu. zatracając się nagle w rozjarzonych głębiach jej pięknych oczu. ale ponieważ sam zanierzał pisać scenariusz.Wracam za sześć tygodni. No więc. . .Jutro wyjeżdżam do Hongkongu. jak gdyby przypominając sobie. zechcesz być moim scenarzystą? A więc obiecywał. kiedyś... aktorzy i ekipa. . Tylko że nie jestem całkiem pewna. tak jak ja go widzę. Na zdjęcia w Hongkongu przewidziano osiem tygodni.Muszę jechać . że jeśli dopisze mu szczęście. by wysłano ci kilka książek na temat pisania scenariuszy oraz kopię scenariusza Rozlewiska. że magia będzie trwać wiecznie. żebyś popracowała nad nim. To będzie tylko brudnopis i chcę. Jason uśmiechnął się. To było bardzo efektowne. Teraz ten scenariusz stanowił więź łączącą go z Holly.I tu ja wkraczam. lecz o konieczność dzwonienia do mężczyzny.Jak długo cię nie będzie? Jason zawahał się. Nie pozwolę na to. nawet w sprawach . by stworzyć to. aby z nim wyjechała. gdy Holly poczuje się przy nim bezpieczna.Chętnie spróbuję.. Jeśli pamiętasz. by w ten sposób skondensować niektóre wątki.No. .Pamiętam.Rozumiem i nie to mnie niepokoi. Zbyt wielu ludzi od niego zależało.

.Swoją pierwszą książkę Zawsze i na wieczność napisałam ręcznie. żyć w ich świecie. .To naprawdę niezwykłe. możesz wysłać faks. niezależnie od pory. Dobrze? . ale wydaje mi się. I tak nie ma nic lepszego do roboty..Naprawdę? .Holly wzruszyła ramionami. .Zamierzasz pisać książki bezpośrednio na komputerze? . .Chyba nie.Ale są.Jak skończymy 152 śniadanie. jak jej książka.Czy mogę ci w czymś pomóc? Nieźle znam się na komputerach. .Jej niepokój znikł już w oślepiającym rozbłysku błękitu i zieleni. . .Po prostu miałam szczęście.Nic nie szkodzi.Moja redaktorka będzie zdumiona...by stał się bestsellerem. iż nie dostarczam przepisanych rękopisów jak wszyscy. . prawdopodobnie na liniowanych kartkach kołonotatnika. Większość nie zamówionych rękopisów trafia na kupę.Tak. że w gruncie rzeczy nie wierzyła. na komputer nie zabierze ci zbyt dużo czasu? .No cóż. by tak zaawansowane urządzenia techniczne były osiągalne w Kodiaku. -Nie powinnaś się nigdy wahać. takiego jak ten.Hotele często stosują to rozwiązanie w dzisiejszych czasach.Tak. Ten wewnętrzny głos był teraz taki cichy. Dobrze? Ale nie proś mnie. że zaczęła czytać książkę. a jej oczy wyrażały milczące błaganie: "Chroń mnie przed tymi przerażającymi myślami.. gdzie mogą leżeć nie czytane do końca świata.Prawdę mówiąc.Masz bardzo wyraźny charakter pisma. mój wydawca zawarł umowę z maszynistką w Nowym Jorku.Czy przenoszenie tego. że błękitnozielone iskry będą pląsać wiecznie: . . .Dopiero zaczynam się uczyć go używać. A więc będę czekać na telefony. Holly. gdyby mogła przesyłać mi zapowiedzi wydawnicze i najświeższe recenzje prasowe.Potem już ktoś przepisywał na maszynie twoje rękopisy? .Wydaje mi się. moglibyśmy pójść na długi spacer przed lunchem. W dodatku okazuje się. . . . a co dopiero . Jason zaproponował: .zawodowych. .Spojrzała na niego. co napisałaś. Będę miał aparat w pokoju. na przykład twój nowoczesny komputer. by któryś z nich został opublikowany. Najchętniej trwaliby przy tym rozwiązaniu. że to głupio z mojej strony. że nawet faks wydaje się zbyt powolny. który przyniosła do jego biura. bym o nich mówiła". Jason spytał łagodnie. Rzadko się zdarzało.Mam faks tylko dlatego. .Holly wzruszyła ramionami. Spełniając jej prośbę. z nadzieją...Nie miałaś agenta i tak po prostu wysłałaś rękopis do wydawcy? .Tak mi mówiła. "Nie jesteś szalona". zwłaszcza w Hongkongu.Holly? . .Holly uśmiechnęła się. z twoimi przemyśleniami i sugestiami co do planu. przewiązałam ją kolorową wstążką i wysłałam do wydawnictwa. A jeśli mnie nie będzie. lub faksy. Zresztą to też przejaw jej obłędu: uwielbia przebywać w towarzystwie swoich bohaterów. że dobrze by było. . . Chętnie obejrzałbym tą część .Zdumienie Jasona świadczyło. szczęśliwym zrządzeniem losu wstążka tak przyciągnęła uwagę mojej redaktorki.Dlaczego? 151 .To więcej niż szczęście. . gdzie tempo życia jest tak szybkie. uciekając z własnego. . że wysłana kopia pisana była ręcznie. Za bardzo przyzwyczaiłam się do ręcznego pisania i lubię to robić. ponieważ redaktorka uznała. . próbuję nauczyć się na nim pisać. . że orientuje się dobrze w sprawach rynku wydawniczego. czy zadzwonić. .

Opowiedziała mu swoją historię i udało się jej powstrzymać krzyk rozpaczy.Holly wskazywała migotliwe. Pewnie dlatego stałam się bardziej podatna na wspomnienia. . . Holly wiedziała. co chciały robić jego palce. czego pragnął. że za wszelką cenę pragnie uwolnić każde pasmo z mocnej uwięzi długiego.. Zrobiła to. gdzie zaczynały właśnie rozwijać się dzikie kwiaty. Gdy Jason uśmiechnął się do najcudowniejszego skarbu.Zabił moją matkę. pod którym zgadzała się tu pozostać: że będzie z nim szczera. że poda mu same fakty. i wreszcie dotarli do śnieżnobiałej plaży. Przez dłuższy czas Jason nie odzywał się. ciemnoniebieskie morze. równie prostych i bezosobowych jak wnętrze jej domu.Na Hawajach.Muszę wyjaśnić ci zdarzenia ubiegłej nocy. Holly pozwoliła sobie uwierzyć w tę prawdę.Masz rację. Ale nie próbował zabić mnie.. Holly pokazała mu swój świat z wszystkimi wspaniałymi skarbami. Wydawało się.Nikomu o tym nie mówiłam. .. bez cienia smutku. . a potem siebie. Najważniejsze jednak. Zdecydowała się.. żeby było dość czasu na jego przegląd w Los Angeles. by Holly miała idealnie szczęśliwe dzieciństwo. Poza tym załoga musi odpocząć przed jutrzejszym lotem do Hongkongu. który wydawał się taki czarujący. zapierającego dech w piersiach arktycznego kwiatka.zgodziła się z wdzięcznością. Bryza robiła to. bez szczegółów. że policja i sąsiedzi uznali.. opowiedziała Jasonowi. . które nieodwołalnie skaziłyby go podłością Dereka. co zrobił.W lodówce jest też kolacja. -Tak.wyspy. które radośnie świętowały tańcem swoją zuchwałą ucieczkę. był w rzeczywistości potworem.Przed lunchem? Jason uśmiechnął się. a ojczym. pozbawiony emocji. Ale w złotym świetle tego wspaniałego dnia przy Jasonie. przewędrowali miarowym krokiem przez majestatyczny las.Okropne wspomnienia. jednak nie jest szalona. Nagle promienne oczy zakryła chmura wahania.Chciała. Tam rodzą się ich młode. nie sypiałam najlepiej ani nie jadłam zbyt wiele od dłuższego czasu.Obawiam się. Mówiła do błękitnego morza. . Mój samolot musi wystartować najpóźniej o szóstej. stanowczy. gdy wyobraziła sobie morskie ssaki. że nie będę mógł zjeść jej z tobą. . nie mówiąc już o ogromnej tragedii. a teraz odwróciła się i spojrzała na niego z heroicznym triumfem. co -jak wierzył . bawiące się każdego lata w wodach zatoki. Spacerowali już prawie dwie godziny. Nie mam pojęcia dlaczego. a potem spytała z radosnym zaskoczeniem. grubego warkocza. a jej oczy stały się niebieskie i migotały niczym fale. . Kiedy wreszcie się odezwała. oczywiście . iż jestem jakoś odpowiedzialna za to. . .A gdzie są teraz? . Tańcząca w niej nadzieja stawiała jej nieustępliwie warunek. Sprawiło to jednak.Jego uśmiech zbladł. jej głos był spokojny. . W kilku zdaniach. Toczyła się w nim walka pomiędzy tym. którą mu właśnie z takim spokojem opisała.. i tym. rozległą dolinę. że musi mu wszystko opowiedzieć.było dla niej najlepsze. Tam dokazują. 153 . siostrę i brata. . że ojciec zginął w Wietnamie.Tak. Uciekłam więc i zmieniłam nazwisko. 20 Wiecie mamy tu stado wielorybów. Twarz Holly obramowywały już wijące się loczki. ale nie splami go jego zło. że widział jej oczy. żeby wiedział. To było odważne stwierdzenie. Tego pragnął. . Jason pragnął. zobaczył jak morska bryza igra ze złocistym jedwabiem. Nie podzieliła się z nim przerażającymi szczegółami. W ten sposób Jason pozna przyczynę jej przerażenia.

Wiem. gdy Holly ciągnęła swoją opowieść. Tylko Derek nim był.wyszeptał Jason. A co jest dla niej najlepsze? Jason nie wiedział tego. o czym gawędziła z siostrą i bratem. nigdy nie napełniały jej oczu. . przepięk poruszający menuet udręki i miłości.Muszę ci to opowiedzieć. Zanim jeszcze gorące łzy zaczęły spływać po jej policzkach.Holly . wyleją się. że mogły więzić ją w przerażającym koszmarze? Wreszcie bardzo spokojnie powiedział: . delikatna i ażurowa niczym panna młoda. niedawno jeszcze tańczące radośnie.Nie wiem.krzyki. topiąc je w smutku. Czy takie wspomnienia i emocje nie powinny zostać uwięzione jak najokrutniej si zbrodniarze. .Nie sądzisz. . wierzę. .. Holly mówiła do morza.. przesiąknięte ogromnym smutkiem. Holly. Ale był też inny. zatapiając.. Jasonie. . który oglądali. -Triumf Holly już dawno znikł i Jason widział teraz w jej oczach strach. Jednak duszenie wszystkiego w sobie nie mogło być dla niej dobre. a nawet szczegóły odcinka Corky i Biały Cień. niczym ciepły... Ale były też ch* 155 gdy potrzebowała dystansu. gdybyś o tym porozmawiała? Potrząsnęła przecząco głową. Każde słowo. że mogłoby ci pomóc. niewielkiego.A ja muszę to od ciebie usłyszeć. Ale naprawdę. ciężkie od łez. imponująca jodła. Przypomniała sobie wszystkie szczegóły tamtego wieczoru: co Claire gotowała na kolację. To taniec ich serc i dusz.stwierdził Jason -ja też nie wiem. Jakie to było wesołe. które nagle wytrysną z niej.Tego dnia padał śnieg . które były tak potężne. Jedynie łzy gromadzone od siedemnastu lat. tak. . dla ciebie zabrzmiało to jak strzały. Chwilami.Ale to było niemożliwe. na zawsze odcięci od świata? Nie. jak coś w niej narasta . Więzić! To słowo odbiło się echem w urny śle Holly. Łzy wciąż płynęły. Ale nie było żadnych krzyków. Złociste loki. lecz rozlewały się w sercu. Nie. czuła. .No cóż . 154 . by opowiedziała mu szczegółowo swoje wspomnienia o tamtej nocy? Czy nie jest to jedyna szansa na przepędzenie upiorów. który sycił delikatne korzenie nadziei w jej sercu.Co masz na myśli? . bezgłośny deszcz.. gdzie latem będą dokazywać wieloryby. A obok bolesnych wspomnień istnieją też inne. ponieważ te wspomnienia nie są zbrodniarzami. kiedy zjawiłem się ubiegłej nocy. a może nawet słyszałaś. że pamiętasz wszystko. przytłoczone koszmarem... że niedobrze jest więzić w sobie wspomnienia i związane z nimi uczucia.. były teraz mokre. jakimś cudem znalazła się w jego ramionach. otulona jego ciepłem i siłą. To właśnie widziałaś. by znajdowała się blisko niego..Na naszym podwórku rosło drzewo. wyraz twarzy. uświadomiła sobie z zaskakującą pewnością siebie. jakie normalne. ale chwilę później przyznała: . z czego się śmieli w trakcie nadawania reklam. do tej chwili zepchnięte w niepamięć.. nowy taniec.zaczęła cicho Holly. do falującej błękitnej wody. Zawsze dotąd wzbierały w środku. który w końcu zdołał się wyzwolić. że kiedy zapukałem do okna. Czy nie lepiej. zalewając wszystko. a jednak - . jak z uśmiechem rozmawiały o śniegu. o wiele wspanialszy od tańca morskiej bryzy i złocistych jedwabnych włosów.. prawda? Myślę. Gdy zbliżała się do złowróżbnego momentu pojawienia się Dereka.Jeszcze nie opowiedziałaś mi wszystkiego o tamtej nocy. czuła potrzebę zn nią się w ramionach Jasona. delikatnie pieszcząc wargami jej jedwabiste włosy.

była już pora.Dobrze? . by się nim dzielić. który krył się w niej przez te wszystkie lata. przepłynął do niego. -Nie.wyszeptała. Jednak tak się nie stało. Dała mu na drogę dwie kanapki. kiedy wyczuwał. 156 . . jak samochód Jasona znika pomiędzy sosnami. że uczysz się pisać na komputerze. . złote pasmo włosów.Jego czuły uśmiech przepełniony był miłością. a gdy dotknęła jego twarzy. Holly? Że mi zaufałaś? -Nie. podkreślona skinieniem głowy. ciągnął dalej: . Nie opuściła żadnego szczegółu tego koszmaru. . wtórowało temu głośne bicie jego serca.powtórzył cicho.Więc bądź pewna. iż zobaczyła obraz zbyt okropny. bardziej swobodny i radośniej szy niż kiedykolwiek.Nie byłam pewna. . . ale. i ciągnęła opowieść. Nadszedł czas jego odjazdu. . byś mi codziennie raportowała. kiedy wybiegła z domu. i rzucić się za nim w pogoń. I dopiero wtedy. Jason odsunął czule z jej oczu zmoczone łzami jedwabiste.Że pozwoliłaś mi się dotknąć? Na jej policzkach. ani Holly nigdy wcześniej nie wykonywali tego tańca. co kiedyś uznawała za swoje szaleństwo.Opowiedz mi to. że jego samochód niknie w lesie. Odrzutowiec był tylko srebrzystą sylwetką . .Dobrze. nie mógł się doczekać. Holly . Ale tańczyli bezbłędnie. Gdy wrócili do chaty Holly...Tak ..osobno. wyszeptała: . rozkazując łagodnie: . znowu zatańczyły. że zje wszystko.. sprawiła.Zamierzam przysyłać ci co najmniej jeden faks dziennie i dzwonić. które zaciskały się kurczowo. Ani teraz. kiedy będę mógł obiecał. obiecując w zamian. Przez większość czasu to ona mówiła.Przykro? . . podniosła wzrok . Wyciągnęła delikatną dłoń. ale jakimś cudem ogromny smutek. bo twórcą choreografii do tego niezwykłego pas de deux była miłość. Holly. ale w każdej chwili mogły zobaczyć. by otoczyć ją kochającymi ramionami.Ale? Nie myślisz chyba. wszystko.Tak. Na pożegnanie czule i delikatnie przesunął palcami po ślicznej twarzy Holly. kiedy zapragnie powrócić do bezpiecznego schronienia jego uścisku. co zostawił. że mi to opowiedziałaś.Tak mi przykro. I opowiedziała mu. ani po upływie czterdziestu pięciu minut. . .. a przepełnione jeszcze większą czułością ciemnobłękitne oczy przemówiły do jej serca. Nie splamiła go podłością Dereka ani tym.i zobaczyła wyraz jego ciemnobłękitnych oczu. Nie starał się pochwycić białych dłoni. Był to już inny taniec.Tak. że złote loki.Dlaczego. Wtedy odzywał się. I odszedł. gdy Holly wciąż płakała. ale były chwile. Ja nie żałuję. Kiedy wreszcie skończyła. Jason przytulił jej kruche i drżące ciało i przez bardzo długi czas. Jason nie próbował zatrzymać Holly. słysząc dźwięk nisko lecącego samolotu. ale czy możesz pisać do mnie ręcznie? Chciał utrzymać z nią jak najbliższy kontakt bez względu na dystans. patrzyła.Wiem. Ale był przy niej. kiedy czuła potrzebę odsunięcia się. by Jason pojechał na lotnisko. a Holly. powstrzymując oddech.. Holly. Cudowny optymizm i magia wciąż z nią były. nie zmoczone teraz łzami.Czy ty też będziesz do mnie pisać i dzwonić każdego dnia? . że chcę. pojawił się płomienny rumieniec. Opowiedz wszystko. jak postępuje twoja praca nad scenariuszem? . . bez najmniejszego wahania. A kiedy wreszcie przestała płakać.Jej odpowiedź.. oczywiście.. . Ani Jason. który miał ich dzielić. omijając ten fragment. gdy jej piękne oczy rozbłysły nadzieją. gdy stawały przed nią obrazy rzezi.Nigdy nie żałuj.powiedział z powagą.

co tak zaniepokoiło Jasona. że prócz Dereka nie wymieniła żadnego imienia. nie odnajdzie się -żywa lub umarła -historiapozostanie niedokończona. Tam w swojej sypialni sięgnęła z namysłem po torebkę z plecionki.na tle mrocznego nieba. Wtedy nie próbował nawet pracować. gdy Holly pojawiła się w jego drzwiach. który nieoczekiwanie zmartwychwstał . która zniknęła bez śladu. W poniedziałek rano.choć ten cud zdarzył się o osiem miesięcy za późno -wywarła na nim wielkie wrażenie. który przeczytał na drugim roku studiów w UCLA.przynajmniej straszne wspomnienia nie mogły już więzić jej w koszmarze zła. I zrobi to. Cóż to znaczy kilka nie przespanych nocy w porównaniu z kilkunastoma latami koszmarów. niepokoił się o nią i żywił się nadzieją. co mu opowiedziała. nie oglądał też ostatniego odcinka 20/20. Za sześć tygodni. że kiedyś zostanie reżyserem. że czegoś brakowało w tym. gdy tylko pomyślał. Wtem. Jednak historia masakry. ale jednak zaczęła machać ręką. że spotkanie z Raven Winter i Lauren Sinclair zostało odwołane. że to niemądre. czegoś brakuje w tym. Miał nieodparte wrażenie. po jego powrocie z Hongkongu. bo czekała na niego praca.. Holly . i siedmioletniej niewoli ojca. Teraz była środa wieczór i wracał do Los Angeles. Pękata teczka leżała na sąsiednim fotelu tak jak wczoraj. Chciała podzielić się tymi obrazami szczęścia z Jasonem. Z łatwością mógłby też przebyć powrotną drogę pogrążony w myślach. podczas lotu do Kodiaku. I nie chodziło tu tylko o to. Wyjęła okulary w drucianej oprawce . pokaże mu je. czekająca na niego góra papierkowej roboty nie zmniejszyła się ani trochę.a także fotografie swoich bliskich. Należy podjąć decyzję co do każdego dokumentu z tej teczki. a choć wielki smutek z powodu utraty ukochanej rodziny nie zniknął . która miała miejsce w dzień świętego Walentego. Wspomnienia. A było coś jeszcze. które tak długo ją terroryzowały. nim w czwartkowe popołudnie wyruszy do Hongkongu. nie będą już tak pewne swej władzy nad nią. Dopóki kilkunastoletnia córka. Dopiero gdy odrzutowiec zniknął w ciemności.. Jason wpatrywał się w papiery.nigdy ich już nie włoży . Opowieść z "Timea" była fascynująca. Zakończył się dąsami. Jason nie pamiętał teraz tamtego artykułu. postanowił wykorzystać tak nie157 oczekiwanie wolny czas na załatwienie wielu spraw. Na jego twarzy pojawił się uśmiech. którymi musiał się zająć. Jednak Jason zmusił się do działania. Być może dlatego o niej nie zapomniał. gdy wyszedł od niej o północy. Ich sekret został ujawniony. a Holly . Ów walentynkowy wieczór spędził z Nicole Haviland. Jason odkrył zaskakującą prawdę: od chwili. przechował ją ukrytą głęboko w pamięci. Przez cały czas myślał o Holly. na przekór świadomej dyscyplinie. która towarzyszyła jej do Los Angeles. co mówiła Holly. że Holly będzie lepiej spać dzisiejszej nocy. jeśli nawet będzie to oznaczać kolejną bezsenną noc.. Przez cztery godziny Jason pracował intensywnie z wielkim skupieniem. którymi powinien się teraz zajmować.i nigdy nie zniknie . ale czegoś w niej brakowało. Był to 158 wieczór namiętności i rozkoszy.drobną figurką. Jason nie pamiętał artykułu z "Timea". rozjaśnioną światłami ganku. wiedział. Wydawało się. podzieliła się nim.. a samolot pomachał skrzydłami. .. pozbawiony jednak miłości i romantyzmu. jak ją przedstawi za pomocą obrazów. w jego mózgu dosłownie eksplodowała myśl: coś jest nie tak.w towarzystwie nadziei i magii wróciła do chaty. i już wtedy jego twórczy umysł wyobrażał sobie niemal wszystko w formie filmu: jak nada życie zasłyszanej historii. gdy Jasonowi powiedziano.. i zrobi to. i że jakimś cudem zna ten brakujący fragment... Już wtedy.

Kochała swoją pracę. byś korzystała z niej przy telefonowaniu. że chętnie zgodziła się popracować dla Jasona. Jednak w tym tygodniu .Zima . . by od ósmej rano zacząć kontaktować się z policją. . . okrytą koronką świeżo spadłego śniegu. czuła do Jasona wdzięczność. która przeżyła. Holly i jej matka tak mówiły o śniegu. Choć jej wątpliwości były widoczne. kiedy pomyślał. Holly. który to był rok.kiedy do niej dzwonił kipiała energią. Gdy rozmawiała z nim. I nie znamy ich nazwiska -podsumowała Beth Robinson. Dobrze? . Właścicielka miała odebrać Mindy w piątek rano. by zbadała szczegóły zbrodni dokonanej przed wielu laty gdzieś w stanie Waszyngton. z szerokim widokiem na morze. Musiała mieć co najmniej piętnaście lat.. nie starając się nawet ukryć swego sceptycyzmu. z którym pracowałam kiedyś w "Seattle Times". Fakt. ale porzuciła ją bez chwili wahania. . jakby nie był on zbyt częstym zjawiskiem na danym terenie. że wybiorą się w piątek do Space Needle. kiedy już ułożył do snu swoje pieski. 159 ale w każdej części stanu mogły występować opady śnieżne.Nie wiem. stan Waszyngton Piątek. i numer mojej karty Visa. Jest tam facet. musi spędzić ostatnie miesiące ciąży w domu. Lawrence telefonował do niej o jedenastej wieczorem.Dobrze. Potem.Jeśli miałbym zgadywać. Zawsze był bardzo chętny do pomocy.Więc zacznę od Seattle. by przetrwać o własnych siłach. jadąc na lotnisko. kiedy i dokąd chciałaby pójść na swoją urodzinową kolację. i powiedział. ile czasu ci to zajmie. Jasonie? Który to był rok albo chociaż jaka pora roku? . jak Holly opisywała wyniosłą jodłę. leżąc w . Dam ci numer mojej telefonicznej karty kredytowej. zaczął się zastanawiać: Holly ma teraz trzydzieści lat.odpowiedział. a Katie i jej szczeniaki powinny wrócić do swego domu dzień wcześniej. chociaż przed poznaniem Lawrencea. Zapisz. jak dawno to było. że ponieważ ma czterdzieści trzy lata. że zamierzamy zrobić film dokumentalny o przemocy w rodzinie? . że Holly zdecydowała się zamieszkać w Kodiaku..I że jest to mój własny projekt. że może dzwonić nawet później.A więc ojczym miał na imię Derek. Od jakiej części stanu powinnam zacząć? Było to pytanie. a dziewczynka. ale prawdopodobnie jakieś piętnaście lat temu. Już nie mogę się doczekać dnia jutrzejszego. nad którym Jason już się zastanawiał.choć budziła się. wspominając.Czy masz jakieś pojęcie. nie studia.A więc w razie czego mam powiedzieć. Ustalili. Była teraz w ósmym miesiącu ciąży i czuła się tak dobrze. Jeszcze trzy miesiące temu Beth była najlepszym analitykiem Gold Star. Część czwarta 21 Seattle. o tej porze już od dawna by spała. na tyle dużą. Może Seattle albo któreś z małych miasteczek na wybrzeżu. skłonił go do stwierdzenia: .Dobrze. Obszar na północ od Cascades miał ostrzejsze zimy. a potem potwierdzali te plany przez następne dwa dni. i wyślij rachunek bezpośrednio do mnie. gdyby trzeba było przesłać jakieś informacje przez kuriera. Wpadł do jej domu. wtedy była nastolatką. . kiedy popełniono te morderstwa. by powiadomić ją.. gdy ginekolog powiedział. że właśnie do niej zwrócił się z tym niezwykłym problemem. że wszystkie szczenięta mają się doskonale. 31 marca Lawrence zadzwonił do Caroline we wtorek wieczorem. prasą i stacjami telewizyjnymi. Śnieg nie był wystarczającą wskazówką. jak zwykle wcześnie . Zapytał. Caroline zapewniła go. Lawrence i Caroline zaplanowali jej urodzinową kolację we wtorek. zdecydowałbym się na zachodnią część stanu.

mogło być zdrobnione na "Julie lub przekształcone w wytworne "Jules". Każdy promień światła starał się przebić przez ulewę i nocne niebo iskrzyło się bezkresem małych tęcz. które psie imiona są modne. . Gdyby te słowa wypowiedział ktoś inny.przytulnym. koncentrując się na głosie Lawrencea. że niektórzy ludzie odwołaliby rezerwację z powodu deszczu.Jesteś bardzo piękna. które w tej chwili ją pieściły.. Padający deszcz jednocześnie maskował i uwydatniał.Tak . zamierzała odwrócić się w jego kierunku. jej szczeniak. Jednak ciemnozielone oczy. wcale nie zdawały się ulegać złudzeniu. który słyszała w mroku podczas kilku minionych nocy. wychwytując ich migotliwe światła. Gawędzili godzinami. Nikt nie czekał niecierpliwie. Jednak teraz. Patrzył na nią z błyskiem pożądania w ciemnozielonych oczach. Oczywiście Caroline potrzebowała rady Lawrencea. Kleopatra. a w zależności od charakteru dzielnego stworzenia. . Księżna. Piękna? Ja? Nie! Może jestem nieźle zakonserwowana jak na czterdziestolatkę. omawiając wszystkie wady i zalety imion: Piegus. obracającej sią restauracji na szczycie Space Needle. lecz i pełne siły. lecz zwykła Juliet. zamykała oczy. by zwolnili miejsca przy oknie. gdy pokonywali samochodem krótki dystans z jej domu na Queen Annę do centrum Seattle. Koniczyna i Bułeczka. Stolik w "Emerald Suitę". bardziej zainteresowani odkrywaniem siebie niż jedzeniem. . Teraz. Caroline. Słyszała też czasem. I po raz pierwszy w życiu Caroline Hawthorne naprawdę czuła się piękna. a które nie. Caroline przypuszczała. wpatrując się we wspaniałą grę wody i światła. zawieszone ponad światem.zdecydowali. Cascades i Mount Rainier byłyby zasłonięte grubą. A tobie? -Lubię je.Juliet . ciepłym łóżku. zacierał ostre kontury budynków. To imię było nie tylko ładne. głęboki i łagodny. że są to idealne warunki do podziwiania jego uroku. wiedzieli oczywiście.spytał Lawrence.. gdy Lawrence zgodził się z nią. które 163 przetrwało niebezpieczeństwa narodzin. Mogli jednak podziwiać roziskrzone jak klejnoty światła Szmaragdowego Miasta. nie zobaczyliby gór. . szarą warstwą chmur. ale zobaczyła jego odbicie w szybie. Jako weterynarz dobrze orientował się. eleganckiej. jak się seksownie uśmiecha. Jego głos był niski. I z każdą chwilą stawali się coraz bardziej głodni siebie. że deszczowa noc jest piękna. jak gdyby na nich dwojgu spoczywała odpowiedzialność za nowe życie. Kiedy decydowali się na tę godzinę. a każdy temat.Bardzo pięknie. przechodzili z łatwością od jednego tematu do drugiego. że jest to jej decyzja. Imbir. -Tak. Potrawy podawano bez pośpiechu. uznała. Oczywiście. że kurtyna mroku już wcześniej zakryje lśniące. Olympics. prowadził do stale nawracającego problemu o wielkim znaczeniu: jak nazwać jej szczeniaka. Później Carolina dziwiła się jak rozmowa o balu mogła płynnie zboczyć na egipskie piramidy. gdy spoglądała z wysoka na miasto. . Ale nie piękna? To tylko złudzenie. Tego deszczowego wieczoru.Nadal podoba ci się.szepnęła Caroline. Zwykłe złudzenie optyczne. białe góry. 164 Nikt nie poganiał ich tego deszczowego. gdyby nawet przyszli tu o zmierzchu. zarezerwowali na ósmą. zanim pożegnali się o drugiej nad ranem. choćby najbardziej oderwany. nie Julia od Romea. a Caroline i Lawrence spożywali je powoli. Może nawet na swój sposób atrakcyjna. ten sam. Poświęcali temu wiele godzin.zgodził się cicho Lawrence. Słyszała wtedy całą jego łagodność i siłę. "Juliet"? . . na kilka miesięcy przed rozpoczęciem sezonu turystycznego.Pięknie . zażartowałaby wesoło. . Lawrence Elliott nigdy nie powiedział. wiosennego wieczoru.

no. Mądre. Przez chwilę wydawało się. To ja cię wykorzystywałem. 165 Poważnym skinieniem głowy dał jej do zrozumienia.Nieprawda! .na ciemnych i zdradziecko śliskich od deszczu ulicach. Ale . były teraz całkowicie bezbarwne. i wyszeptał ochryple: . dlaczego tak jest.Wiem. że widzi nas razem. być z tobą? .tu jego głos złagodniał . bardzo zimne. Mógł dojść do tego wniosku. Miał przed sobą Space Needle. prowadząc ją w kierunku windy. I natychmiast poczuła. . Z pewnością myślał o wyraźnym zachwycie Martina Sawyera. Kiedy zawiodły jego próby skłonienia Lawrencea Elliotta. Wiesz o tym.Chodźmy stąd. wpływowego biznesmena. . żeby zechciała wypróbować swe niezwykłe zdolności przekonywania na opornym kandydacie. Ale odmówiłam mu. mroczne jak noc. jakie to było dla mnie cudowne.Wreszcie Lawrence przerwał długie milczenie. Nigdy bym tego nie zrobiła. gdyż maitre dhotel czekał. Nie mam nic do dania. który teraz wydawał się nierealnym marzeniem. Caroline. idąc za nim do salonu.. Krople deszczu. jakiego Caroline dotąd nie widziała. gdy zatrzymał się przed jej domem.Ale spotkaliście się. Lecz wkrótce znów spochmurniały. byś to . że Lawrence rozluźnia cudownie zaborczy uścisk. Uwierz mi.Wykorzystywać mnie? . Tu wtrąciła się żona Martina. pełne nie ukrywanego pożądania. .. .Zaśmiał się. które cisnęły mu się na usta w czasie jazdy. Kiedy znaleźli się na ziemi.. co mogłoby się komuś przydać. Martin poprosił mnie... . . jeszcze zanim cię poznałam.odpowiedziała równie miękko. . Odwrócił się do niej gwałtownie.zaczęła Caroline. czar pożądania prysł. Ten śmiech był tak długo więziony. Chwilę później Caroline i Lawrence wsiedli do windy. Na jego twarzy malował się wyraz. Caroline pragnęła zagłuszyć ciszę tysiącem tłumaczeń.Jestem pusty w środku. że cię nie wykorzystywałam. które dodawały ci blasku nocy.. . nic.Ty mnie nie wykorzystywałaś. rozmawiać z tobą.poprosiła go cicho. . Proszę. a ja brałem i cały czas wiedziałem. by zaprowadzić ich do stolika. co za wspaniała niespodzianka! . Ty dawałaś.wyjaśniła pośpiesznie Caroline. . . głos.Lawrence i ja spotkaliśmy się przypadkiem. I kiedy wreszcie się odezwał. że zamierzał to zrobić. Z tego powodu był dziś tak zdziwiony. Ciemnozielone oczy były niemal czarne.Musisz wiedzieć. uwierz. i oświetlony świecami przedmiot pożądania. Martinie . że podjęła się przekonania Lawrencea Elliotta. wdzięcznie wyciągającej się ku niebu. bym spróbowała namówić cię do zajęcia się polityką.Tak. że nasze spotkanie to przypadek . zielone oczy wpatrywały się z napięciem w jezdnię ani razu nie skierowały się na nią. . by ubiegał się o urząd publiczny. co świadczyło o pewnej zażyłości między nimi.Wejdź. ponieważ Lawrence obejmował Caroline. tworząc malutkie tęcze. i Caroline zobaczyła nawet błysk pożądania w jego ciemnozielonych oczach. i wiesz. która zwiozła ich szybko na dół. kim jesteś.Głos należał do Martina Sa-wyera. który potrafił być tak łagodny. nareszcie razem..czy wiesz. Caroline. i bardzo mokre. swoim optymizmem. zabrzmiał gorzko i zimno.Prawda. że jej słowa dotarły do Lawrencea. Dlatego oglądałam tamten odcinek 20/20 i wiem. wypowiedzieć słowa. zwrócił się do Caroline z prośbą. a ja pozwalałem. boja czułam to samo. Jednak Lawrence skoncentrował się na prowadzeniu samochodu . by zajął się polityką i zapomniał wreszcie o zaginionej córce! . Napełniałaś mnie swoim zadowoleniem.. swoją radością. a kanciaste rysy mocnej twarzy stwardniały w niezłomnym postanowieniu. To ja jestem wyzyskiwaczem.Wiem . Nie mogłabyś tego zrobić.Caroline i Lawrence..No. jakie to samolubne.. Stanął przy oknie i patrzył na dwór. proszę. Ale Caroline widziała napięcie potężnych mięśni jego karku i szczęk. i najwyraźniej w doskonałej komitywie. I to jest najważniejsze. . gdy już zrzucili z siebie przemoczone płaszcze. jak niegdyś on sam był w niewoli.

Tak . Zanim po raz pierwszy ucałował jej oczekujące wargi.Mylisz się! Jesteś dobry. że widzę swoje odbicie. Ale te wspaniałe uczucia . tak cudownie.Ale widok Martina przypomniał mi. zanim wpadliśmy na Martina. Lawrence poszedł po swój mokry płaszcz. że odnajdzie zaginioną córkę. który jest przy mnie. Caroline była przez siedem lat mężatką i w ciągu dwunastu lat po rozwodzie miała kilka romansów. że nie jest prawdziwy.Lawrensie.Nie ma nic złego w człowieku. Proszę... . kiedy jestem sama.Przy tobie czuję się cudownie. . . ale wydawały się jej bezsensowne i stanowczo nie zgadzała się odrzucić wspomnień o magii. Serce zabolało ją jak po utracie kochanej osoby. że zostanę zraniona. łagodny i. która zakończyła się w dżungli Wietnamu. nim wyruszył w podróż. że może zostać bardzo zraniona. kim naprawdę jestem. w jego zaniepokojonych oczach dostrzegła wielką czułość.były dla niej całkowitą nowością.powiedział cicho. Caroline nie chciała odczuwać tej bolesnej pustki. I wcale nie chodzi o to.Szczerze wierzy. Zamierza odejść i nigdy nie wrócić". Caroline nigdy dotąd nie doświadczyła takich emocji. by tego nie wiedzieć. który sprawił. nie odchodź. wyciągając ku niej ręce. gdy jestem z tobą. wprowadzał tylko zamieszanie. przez te wszystkie lata.Ależ tak. wyszeptał znowu: . których znaczenia nigdy dotąd nie rozumiała w pełni. Uwierz mi.Nie chcę cię zranić.robiła. a usta witały ją najdelikatniejszym pocałunkiem. by on ją przeżywał. Żyłem samotnie zbyt długo.potwierdził łagodnie Lawrence. Caroline wiedziała.. obudziły się w niej zdumiewające uczucia.Jego szept był pełen namiętności i rozpaczy. . . "On się ze mną żegna . . Cudownie.. ze mną. taką samotność . To dla niej zniósł siedem lat niewoli i tortur. co to znaczy oddać wszystko ukochanej kobiecie.. mniej pusty. Proszę. bo nigdy nie czuję się. Caroline.Ja też tak się czuję w twojej obecności. Każdy zaczynał się od przyjaźni. Jeśli widzisz we mnie dobroć czy łagodność. A po jej śmierci złożył uroczystą obietnicę. .. konieczność . że nie ma nic do zaofiarowania.Och. z czym żył. Powiedział przecież.Och. Nie taki. Z odwagą i czułością powiedziała: .. Claire i Lawrence Elliott kochali się po raz ostatni na kilka godzin przedtem. jest to po prostu odbicie ciebie samej. spojrzała w jego udręczone oczy i wyznała: .Caroline! Kiedy jego palce wplatały się pieszczotliwie w jej włosy. że czeka nas coś więcej.. Zostań. . to nie ma nic wspólnego ze mną. to.Gdy wychodziliśmy z restauracji. . jakim się staję.. wydawało mi się. Caroline. Jak mógłby ją zranić? Caroline nie zadała tego pytania.to ciepło.. Caroline . że możesz teraz odejść i nigdy nie wrócić. Tymczasem Lawrence wiedział. że te emocje nic nie znaczą w porównaniu z tym. I z całą pewnością nie chciała. Jeżeli przy mnie czujesz się mniej samotny.Nie boję się. Poczuła taką pustkę. ale seks zamiast ją wzbogacać. Były to słowa. że nie ma nic jej do zaoferowania. przez całą noc. . delikatnie wplatając silne palce w jej jedwabiste kasztanowe włosy. namiętność.ale wiedziała.. co on czuł.uświadomiła sobie Caroline. Caroline.. ale przeraża mnie myśl... . Dawno temu oddał swe serce Claire i wciąż o niej myślał. Gdy się zwrócił w jej kierunku. Caroline słyszała jego słowa. głód. proszę! . nie rób tego. Mimo to podeszła do niego. a od tamtej dawno minionej nocy taka . a które należałoby 167 określić jako pożądanie. . że Lawrence zatrzymał się. 166 . gdyż znała już złowieszczą odpowiedź. Miała czterdzieści lat i pewne doświadczenie. imperatyw. .Z wyjątkiem tego. że oboje tego chcemy.Był to cichy krzyk rozpaczy.

o wiele potężniejsze. jak gdyby Caroline sama opatuliła się ciepło i wygodnie kołdrą. Przez kilka chwil Caroline patrzyła w milczeniu na niego. by uczesać potargane kasztanowe włosy. którym raz po raz szeptał jej imię. zniknąć bez śladu. Lawrence wyprostował się i zwrócił w jej kierunku. lecz z zachłannym pożądaniem wę-drująpo jej nagim ciele. wypowiadany szeptem.. Dzielić się. i powitał ją właśnie taki widok. Jednak jeszcze nie odszedł.Cześć. pojawił się serdeczny uśmiech. ale słyszeli ją oboje. bo wzajemny pociąg fizyczny był aż nadto silny. gdy mogła widzieć Lawrencea tylko w wyobraźni. Ubiegłonocna burza stanowiła tylko odległe wspomnienie. niż je pamiętał . Pomimo ich zapierającej dech w piersiach intensywności miał wrażenie. łączyć coś więcej niż ciała. Wydawało się jej.. Lawrence był w kuchni. śmielszy. a każdy z nich radośniejszy od poprzedniego. jaśniejący czystością. ale nie miał marynarki. Samochód Lawrencea wciąż stał na ulicy. Splatać namiętnie nie tylko ręce i nogi. Nie zamierzała go błagać.. w którym przez minione trzy noce Caroline słuchała jego głosu. jak gdyby ta noc namiętności nie miała miejsca. Celem? To pytanie odbiło się przelotnie echem w mózgu Lawrencea. Była już w połowie schodów. Jednak teraz te długo więzione pragnienia uwolniły się i wydawały się inne. znowu.. Teraz znowu próbował odejść. Poznała jednak jego siłę. Głosem. a został tylko dlatego. Ubrał się już. Człowiek. A Caroline musiała też dowiedzieć się więcej o swych obudzonych właśnie pragnieniach. Ale teraz pościel była całkiem gładka. Zawiązała go mocno. bardziej intymny.intymność była tylko wspomnieniem. 168 Caroline obudziła się o szóstej rano. Nie musiała go długo przekonywać. Był brzask. i pragnęła ciemności teraz. czuły refren. pisał coś. Pragnęła ciemności wtedy. które wypowiadali. Pomyślała sobie. Zamierzał odejść. by odkrywać ich wzajemną namiętność za pomocą innych zmysłów. narzucił dyscyplinę swoim potrzebom fizycznym. które pieściły ją z taką czułością. wokół szczupłej talii i nie zatrzymując się nawet. jedyny tekst do wspaniałej melodii ich miłości. dopiero świtało. Odchyliła brzeg zasłony na tyle. co jest ich celem.Dzień dobry. który zdołał przetrwać siedem lat w ciasnej klatce. jaki obiecywała prognoza pogody. . Idealny wiosenny dzień. lecz wiele tańców. pochylony nad ladą. bo ona tak go błagała. znowu i znowu. a Lawrence odszedł. Ale cel takiego uporządkowania pościeli był jasny jak słońce. pewniejszy.. że w gruncie rzeczy nie widziała ciała Lawrencea. by widzieć ulicę. Świeżo obmyty świat był pogodny. Caroline porwała kwiecisty szlafrok leżący na krześle. kierując się ku schodom. jak gdyby miały świadomość. wyszła szybko z sypialni. a jedyne słowa. Że za wiele emocji zbudzi wyobrażanie sobie. Zasypiała w łóżku wzburzonym ich miłością. Dawać. gdy jego pożądanie zostało nasycone.. . nim odpowiedziało na nie jego serce. a także jego blizny. jak gdyby nigdy go tu nie było. to były ich imiona. gdy nagle stanęła jak wryta: Lawrence próbował odejść ubiegłej nocy. Czego dotyczą? Jak daleko sięgają? Jak bardzo są śmiałe? Nie był to pojedynczy taniec miłości. stapiać w jedność nie tylko rozpalone pragnienia. Muzyka płynęła z ich wnętrza.. że to już zbyt wiele.. zanim ona się zbudzi. stąpając bezszelestnie na grubym dywanie. Chciała się tylko pożegnać. że łatwiej je kontrolować. powitał ją miękko: .bez wątpienia spotęgowane wieloma latami surowych wyrzeczeń. jego namiętność. Przez zasłony przedzierały się jasnozłote promienie słońca. jak jego zielone oczy powoli. Pod wpływem impulsu Caroline odrzuciła kołdrę i podbiegła do okna. a na ustach. Kochali się w łóżku.

nie ulgę. zastąpił go niepokój. która zaczęła się od czułego powitania. że ich miłość . ale. Chciał być wobec niej w porządku. . gdy patrzyła na tego mężczyznę. nie zgadza się z jej stwierdzeniem. a prowadziła do 170 ekstazy. rzeczywistość sprawiła jej orzeźwiający prysznic. jak księżyc. . co zobaczyła: smutek. bo wydawało się jej.Chciałam tylko.Niewłaściwa pora miesiąca? . by mieć dzieci dopiero po ślubie. jak gdyby od nowa rozpoczynali cudowną podróż.i czuły -jak . 169 Caroline z powagą skinęła głową. które przekazywała tak wyraźnie. Caroline doskonale zdawała sobie sprawę. ale Caroline wiedziała. znał każde jej intymne pragnienie i bezwstydne pożądanie. Odczuwała już sygnalizujące to zmiany. który wiedział o niej wszystko.Z zapierającą dech w piersiach szybkością stwierdziła. Chciał wiedzieć o niej więcej. . Jako siedemnastolatek zadbał o to. Łagodny uśmiech Lawrencea znikł. Ostatniej nocy. w jasnym świetle dnia.Pisałem do ciebie. ukochanej córki. Tak musiało się stać . jak gdyby nawet miał nadzieję. w kryjącej wszystko ciemności. stał się nieostrożny? A może i dla niego była to kwestia świadomego wyboru? Zakazane pragnienie. jeszcze więcej. . -Caroline urwała gwałtownie. że głód w jego oczach może okazać się dla niej nie do zniesienia.była dla Lawrencea tym. na które pozwolił sobie. i to. Ale Lawrence tego nie wiedział.odpowiedziała.To znaczy? Caroline zadrżała. Również ona musiała coś zrobić. Mówią. że pragnął więcej. . że mężczyzna. W jej przypadku w tym miesiącu szansa na zajście w ciążę minęła.. .. że jest to nieco naciągnięta prawda. tak jak pozwolił swym skrępowanym namiętnościom na jedną noc szalonej swobody. jak gdyby jej dotknął. wciąż widziała ten głód. Nawet najwspanialsza noc namiętności nie stworzyłaby nowego życia. z którym dopiero co spędziła noc. wywołanym namiętnością.. poznać tajemnice jej łona.Mam. Zamierzał zostawić jej uprzejme pożegnanie.gdyż oznaczało ono zdradę w stosunku do innego dziecka. której będzie szukać wiecznie. z tym fantastycznym ojcem? Dlaczego miałaby się zabezpieczać przed czymś tak cudownym? Zanim jeszcze mogła rozpocząć wewnętrzny dialog o konsekwencjach takiego wyboru. że nie ma powodu do niepokoju. by poczuła skrępowanie. Zadrżała. A teraz. trzydzieści lat później. Caroline wiedziała od początku.. Pośpiesznie dorzuciła: . równie gwałtowny . . Ale jego zielone oczy nie pozwoliły. obrzmienie w dołe brzucha.Mój cykl jest równie niezawodny. czym dla niej: nie brakiem rozwagi. że nie użyli zabezpieczenia.I moje piersi są obolałe. że w tym miesiącu jest za późno na spłodzenie dziecka. Wydawało się. Zabezpieczenia przed czym? Przed poczęciem dziecka z tym nadzwyczajnym mężczyzną. że ich miłość nie stworzy nowego życia.Nie używałam żadnego zabezpieczenia ostatniej nocy.bez zastosowania środków antykoncepcyjnych . że kobieta może zajść w ciążę każdego dnia swego miesięcznego cyklu. jakby Lawrence właśnie ją pieścił? Ponieważ w jego pytaniu była taka intymność.. lecz głęboko odpowiedzialnym wyborem. . Dlaczego miała wrażenie. pomimo zadziwiających potrzeb jej rozbudzonego pożądania. Ale dzisiaj. Czyżby teraz. Jak gdyby wcale się nie niepokoił.Oboje nie zastosowaliśmy żadnego zabezpieczenia. powstrzymało ją to.Tak . Być może minionej nocy Lawrence zamarzył o drugim dziecku. zanim Lawrence odejdzie uspokoić go. to marzenie znowu zostało uwięzione. . bo już mam wyraźne objawy.Ostatniej nocy Caroline pragnęła ciemności. przestroga dla lekkomyślnych nastolatków.. żebyś wiedział. Okres powinien mi się zacząć w poniedziałek.

Lawrence uśmiechnął się do szmaragdowych oczu. dodał: . ale teraz. Znajdowała się daleko.Ale z łatwością mogę kupić kapturek. jak gdyby jego też niepokoiło to. gdybym miał asystentkę. Lawrensie .A potem dobrze by było odwiedzić Juliet. uśmiechnął się i powiedział: .Nie .. a jego namiętność jeszcze potężniejsza ani przez chwilę nie sprawił jej bólu. naciskał ostrożnie: . na której byli .Powiedzieć ci. .Nie. Słowa Caroline zamarły na jej ustach. . że promienieje ona z jej szmaragdowych oczu.Wszystkie. Będą się tam kochać. Lawrence przerwał. a jutro rano. 22 Brenfwood.. za strumieniem i za lasem.W moim przypadku też .uśmiechnęła się Caroline. żebym na wszelki wypadek stale miała aktualną receptę. Nie mogła tego zrobić. . że o tym wszystkim zapomniała.Wszystkie mnie interesują. a one chętnie jąprzyjęły. zacznę od czegoś. Kalifornia Niedziela. jak urządzał jej ogród. gdzie mogłabyś wykupić receptę.zapewniła go szybko i zadrżała. nie budząc jej. Kiedy nawet czuły ton jego głosu nie usunął niepokoju z jej twarzy. będą na siebie patrzeć. o piętnastej rocznicy ukończenia szkoły. Będziesz zaskoczona. . ona sama zeszła na dół. .. co zamierzałem napisać? . ale zanim wysiadł. Lawrence zamierzał odejść. żebyś zobaczy łaj ą za dnia. poszedłbym po gazetę. w morzu dzikich kwiatów. gdyby udało mi się wstać bez budzenia ciebie. I dzisiaj. by się pożegnać. Nick powiedział Sam i Melody całą prawdę o Raven: jak się spotkali. co we dwoje mogliby robić w ukrytej dolinie.i ogrzane czułą pieszczotą wiosennego słońca. Zobaczy jej obnażoną namiętność. . tak intymna. I byłbym zachwycony. pochłaniał i wielbił. .Miałem złożyć ci kilka propozycji. Jest bardzo odosobniona i bardzo piękna.Czy któraś z moich propozycji interesuje cię? Caroline nie odpowiedziała od razu.. . jednej obory i jednej stajni.To miała być pewna propozycja.. że zna już jej odpowiedź. gdy już jesteś na nogach. kawę i rogaliki. Więc jak tylko otworzą apteki. .jego miłość.Tak wiele czasu minęło. . a ja zatroszczyłbym się o jedzenie na piknik. czego nie planowałem. W ten weekend nie mam dyżuru. ale choć jego ciało było tak silne. . Przyjechali ciężarówką. pieściło ją słońce. A teraz jeszcze mówi o jak najszybszym zrealizowaniu recepty. spojrzał na swoje obie córki. co może odsłonić światło dnia. ale chciałbym.spytał. Jednak. ale ich rozmowa była tak czuła. jego usta i wygłodniałe oczy. gdzie pracowała. tylko ja i jelenie. a jego zielone oczy powiedziały mu wymownie. . kochając się. Porywał ją. która jest też moją przyjaciółką.. Caroline? . Caroline oderwała się od oświetlonych słońcem obrazów pachnącej sosnami miłości.. Ich miłość będzie jeszcze lepsza niż ostatniej nocy.i świeżo omytych deszczem sosen .Będziemy dobrze się bawić. 2 kwietnia Nick zatrzymał się przy podjeździe Raven.. w których już widział zgodę. w dolinie pełnej kwiatów. A więc...Sprawiłem ci ból tej nocy. Caroline. w świetle 171 dnia. Caroline? Lawrence sądził.wyszeptała miękko.A więc słucham.Potem moglibyśmy zjeść kolację przy wodospadzie Snoąualmie. Następnie poszlibyśmy do centrum handlowego. a ona pozna prawdę jego blizn. dba o to. . Tamtej nocy widziałaś moją dolinę. I jest jeszcze inna dolina. Moja ginekolog. Nikt o niej nie wie. jak gdyby ten widok mógł wywołać jej odrazę. jak bardzo urosła w ciągu sześciu dni. Lawrence wciąż czekał na jej odpowiedź i przez chwilę Caroline zobaczyła jego niepewność. Powietrze będzie przesycone wonią kwiatów . nie sprawiłeś mi bólu. bo bardziej sobie ufają. chcąc to usłyszeć. ale zgodziłem się wpaść do jednego domu. wspominając jego pieszczoty. ojciec oznajmił im tę decyzję niedbałym z pozoru tonem.

markowych strojach czy drogich restauracjach.Bardzo ci współczuję . Jednak Nick znowu zaniepokoił się. Nick wiedział. czy Lexusem.Cześć. a przede wszystkim przestronną szoferkę. choć obiecywała sobie. zapewnić ją. 173 Raven starała się ukryć zawód. iż ogrodnikiem bywa . jaki jej sprawiła ta odpowiedź. 172 Nie zamierzał wciągać swych dziewczynek w oszustwo. . że świat jest niebezpiecznym miej scem. najprawdziwsza zabawa. które wpatrywały się w nią. Trudno było nie zachwycać się jej niewinną radością.przez drugą. .Rozumiem jej niepokój. co się stało? . Raven. Cześć. . zwijając się w spirale. jak Raven niepokoiła się o tę kolację. Jego skromne córki rzadko rozmawiały o pieniądzach. Naprawdę rozumiem". pełnym ludzi. . co dziewczynki lubią. Jesteście punktualni. W gruncie rzeczy Samantha i Melody wolały ciężarówkę. wydawała sięjeszcze bardziej czujna. proszę. Melody. Jednak po chwili.A ja jestem Melody.Prawdziwa. Jego stwierdzenie zostało przyjęte z prawdziwym entuzjazmem przez jedną córkę. .Gdy weszli do domu. była zarumieniona i jakby skonsternowana. . że Raven będzie całkowicie przygotowana na ich przybycie o szóstej. jak to. że zamieni to w anegdotkę dla dziewczynek. . bardziej podejrzliwa. . Jestem Raven. Wejdźcie. jak zareaguje ona na Raven. Nick nie powiedział córkom. Wątpliwe jednak. jak pragnęła podać coś. Raven. To była oszałamiająca myśl. którzy łatwo mogą złamać nam serce.Rozbiło się? . Sam . Samantha miała równie poważny wyraz twarzy. Ale tylko jedna odpowiedziała jej uśmiechem.Przyszliśmy za wcześnie? . .zapewniała go Raven. by do tego doszło. że będą się dobrze bawić dziś wieczór. "Mogłaby być moja". że będzie się z tego śmiała.w Chicago. Jej zadziwiająco rude włosy lśniły. że nie wiedziała. .a naprawdę jest dyrektorem Eden Enterprises.Nie. Mówił on. że Samantha może zachować milczenie przez cały wieczór. . Samantha nie potrafiła długo dąsać się na ojca. Lubiły wysokie siedzenia. Odrzuciła jego propozycję. A jeśli podczas wieczoru prawda wyjdzie na jaw? Trudno.To będzie prawdziwa zabawa. gdyż podobieństwo pomiędzy Samanthą i Raven nie ograniczało się tylko do kruczoczarnych włosów i ciemnoniebieskich oczu. Tematy te obchodziły je równie mało.A ty musisz być Samantha.powiedział Nick. spochmurniała. "Wszystko w porządku . .zapytał Nick. Raven pragnęła otoczyć ramionami Samanthę. że Raven uważała go za ogrodnika. Zamiast tego po prostu uśmiechnęła się i powitała: . jak zaprosiła ich wszystkich na kolację do swojego domu. żeby ten pierwszy raz zjedli gdzieś na mieście. w której mogły siedzieć z przodu obok ojca. Gdy jednak otworzyła drzwi. że nie mogłaby jej zranić.Zgodnie z opowieściami Nicka jego dziewięcioletnia córka była prawdziwym promyczkiem słońca. . . Teraz Nick kolejny raz zapewnił je z uśmiechem.Cześć. Nick.No więc.Upuściłam na podłogę naczynie z potrawką. Oboje to wiedzieli. Raven uśmiechnęła się do dziewczynek. Raven zwróciła całą uwagę na drugą córkę Nicka. .. Oczy miała koloru jasnego nieba i uroczy uśmiech na twarzy. Ciepłe powitanie Raven nie uspokoiło dziewczynki.Witaj. gdy rozmawiali o tym. czy będą jechać ciężarówką.Nick drażnił się czule z nadąsaną córką.i z autentyczną niechęcią . i o tym. dokładnie taki sam jak dwunastoletnia Raven. Wiedział. sprężyste fotele.

Uśmiechnęła się krzywo. który jej pragnął. coś takiego? Naprawdę to zrobił? .Ale potrawka się rozlała. dobrze wiedząc.Niedaleko stąd jest nasza ulubiona pizzeria . . a dziewczynki siedziały przy stole i tarły ser. Ale dziewczynka milczała. Nick nieraz jej to sugerował. dodając druzgoczący komentarz do swoich poprzednich słów. Jednak Samantha znała miłość. Dlatego spotyka się z kobietami.Raven przerwała. taka wyczerpana. Córka Nicka tak bała się. "Byłam dzieckiem. by wykorzystać w późniejszym terminie. gorącą. krojąc pomidory. a nie brać siłą. ale gdy jej starsza siostra wygłosiła to zadziwiające stwierdzenie. Samantha zareagowała na tę próbę żartu ze strony Raven zaskoczonym spojrzeniem. że mężczyźni czy chłopcy mają prawo żądać czegoś od ciebie. by się zmarnowała. . oddała je. . która tak bardzo przypominała ją samą. .Uwielbiamy pizzę .Może pójdę i kupię coś. Po prostu odbiło się od podłogi. Raven wpatrywała się w zdesperowaną dziewczynkę.Naczynie okazało się bardzo wytrzymałe. Ale teraz uśmiechnęła się z wdzięcznością do dziewczynki. głęboką.Nie. szesnastoletni "mężczyzna".Jest mężczyzną. bo tak rozpaczliwie pragnęła miłości. Raven już o tym wiedziała.Naprawdę? To dobrze. które kobiety powinny zaspokajać. jak i strach.To dobrze. W tym wieku Raven straciła dziewictwo. tak jak teraz Samantha . Melody trajkotała cały czas. kochany. z całym mnóstwem kobiet. że Samantha uprze się.Tak. obmyła je starannie i włożyła do pojemnika. A więc wszystko uzgodnione. .uroczym chichotem. szczęśliwa. pełna entuzjazmu. dwunastoletnia córka Nicka odezwała się znowu. . Proszę. która zareagowała z tak instynktownym współczuciem. zobaczyła w jej oczach zarówno odwagę. . w które żaden kochający ojciec nie pozwoliłby córce uwierzyć. że straci ojca. Krojąca pomidory Raven tylko cudem nie skaleczyła siew rękę. 174 Raven stała przy zlewie. . Melody . A gdybyście tak mi pomogły? Może przy waszej pomocy uda mi się nie wyrzucić jej na podłogę. Każdy chce być lubiany..pomyślała Raven . Gdy teraz Raven zwróciła się w kierunku Samanthy. poniżające przekonanie.Raven podeszła do stołu i usiadła. . Wówczas Raven. by pójść ze swym ojcem. i gdy podniosła z niej mięso i jarzyny.Na twojej idealnie czystej podłodze? No więc wciąż nadaje się do jedzenia.i nie miałam nikogo. Ale nie zamierzam podawać jej gościom. . . Pomyślałam więc. nagle umilkła. bo miał swoje potrzeby. żeby zamówić teraz pizzę. Ale trzeba na to zasłużyć. Jako trzynastolatka czuła się taka stara. powiedziała: -Nie zrobiłam jeszcze sałatki warzywnej. . A przecież właśnie wypowiedziała z powagą słowa. a wy przez ten czas lepiej się ze sobą poznacie? Raven czekała.Niezupełnie . A także dlatego.szybko stwierdziła Melody. iż pokonała wrodzoną nieśmiałość i wygłosiła to niezwykłe oświadczenie. opiekuńczą.Mój tata nie szuka żony. żebyś nigdy.. Za kilka miesięcy Samantha skończy trzynaście lat. Zanim Raven zdołała sformułować odpowiedź. a Blane. ale to nigdy nie myślała. że od swej matki przejęła destruktywne. Podczas pracy nad sałatką. że Melody i jej niezwykle poważna dwunastoletnia siostra lubią gotować. . .Nie mogę uwierzyć. żądać. że musisz zrobić to. .przyznała Samantha. czego chce mężczyzna. by zaczerpnąć . iż mężczyźni mają swoje potrzeby.. Wszyscy mają do tego prawo. W istocie była tylko małą dziewczynką. by twój ojciec powiedział ci. Podłoga w kuchni Raven rzeczywiście była idealnie czysta. .Nie wierz nigdy. okazał się okropnie niedojrzały. więc ma swoje potrzeby.powiedział Nick. nadaje się do jedzenia i nie pozwolę. kto by mnie kochał i chronił".

Posłuchaj mnie. . .zawołała Melody. A kiedy pewnego dnia pojawiła się nieoczekiwanie w naszym domu. Kiedy Nick wrócił z pizzą. To. to na starszą siostrę. zgadzam się z nim.Jaka była twoja matka? . że "potrzeby" są tylko określeniem czegoś.spytała Melody. gdy usłyszał. co dla niej było całkiem niezrozumiałe. najwidoczniej równą opiekuńczości Nicka. jak długo próbowała zostać matką. . o co tu chodzi? Nie zamierzała wyrażać się jaśniej.Z pewnością. więc gdy mnie zostawiła. . Jeszcze bardziej się zdenerwował.dodała Melody. rozmawiano już w kuchni o ulubionych zespołach muzycznych dziewczynek. kierując się intuicją zrodzoną z bólu. . Ale teraz jasne było. Najprawdopodobniej nie.W porządku. kiedy usłyszał. że Raven naprawdę ją zaskoczyła. Samantho. sióstr ani braci. -Wszystkie trzy siedziały bardzo poważne. Nawet od czasu do czasu uśmiechała się uroczo. co powiedziałam. co w jej mocy.tchu. reagując z żarliwą opiekuńczością.Melody uśmiechnęła się i zapytała: . że taka jest prawda.Właśnie. nowej matki. Tak po prostu jest. że to. że skłoni podstępem Raven. iż powiedziała nam coś podobnego.Melody wzruszyła ramionami. . te "potrzeby". czując się porzucone przez swoje matki. powiedziała cicho: ..odparowała natychmiast Melody. że nigdy już się z nią nie spotkał . Nigdy nie miałam ojca. oznaczały tylko towarzystwo innych dorosłych. że gospodyni tego domu całkowicie zwariowała? Może nie ma pojęcia.Przedtem nawet nie znałyśmy Jeanette. . rozgniewało to tatę. . Nie próbuję zostać twoją matką. i powiedziała łagodnie: . że Nick chroni swoje ukochane córki przed wszelkim złem. nie ma sensu.Wcale nie było w tobie nic złego. ponieważ na przekór wszystkiemu śmiała wierzyć. chciałaś powiedzieć. nie było niespodzianką dla Raven. bo 175 mężczyźni mają swoje potrzeby. odezwała się Samantha. Potem Raven. Samantha nie zaprzeczyła. Nigdy bym się na to nie odważyła. co mówiła. I niemal równocześnie. że mężczyźni mają swoje potrzeby. że to ty nie potrzebujesz. ale naprawdę sądzę. Raven widziała jej zmieszanie. które wspomniała z taką powagą. że robiła. ale o wiele ciszej.Możliwe. by zgodziła się. Przez bardzo długi czas wierzyłam. że to bardzo niewłaściwe z jej strony. a nie seks.wyszeptała Melody. Uświadomiła sobie. proszę. .No cóż. wyraźnie dając do zrozumienia.Jestem pewna. Poza tym nie jestem wcale pewna. To niczyja wina. . Najwyraźniej nie dziwiło też Samanthy.Dlaczego nie? . . że będzie matką kochającą. Stwierdził.Nie każda kobieta jest stworzona na matkę. Raven pomyślała o tym.Dokładnie to samo mówił tatuś. . że odeszła z własnych powodów. że ma! . 176 . a potem powtórzy to swojemu ojcu? Być może. -W końcu uwierzyłam. że mogłabym być matką. Może dla Samanthy. .. że on widuje się z nią.zwróciła się w końcu do dziewczynek. lub nie chcesz.W końcu zrozumiałam. Co więc starsza córka Nicka chciała osiągnąć za pomocą tego stwierdzenia? Czy miała nadzieję. Zdecydowała się wyjechać na kilka tygodni przed ukończeniem przeze mnie średniej szkoły. Może dziewczynka myśli. zostałam całkiem sama.. .Zbyt trudno to wyjaśnić . że Samantha patrzy na nią oczyma szeroko otwartymi ze zdziwienia. jak Jeanette powiedziała nam.Och . bo było we mnie coś złego. . Samantha już się nie dąsała. . . Ale natura wiedziała swoje. że odeszła z mojego powodu. może nawet przebłysk nadziei. że nadawałabym się do tego.Ale nie było .Nie widziałam jej od piętnastu lat. otwierając szeroko ze zdumieniem błękitne oczy i spoglądając to na Raven. Nie dostałaby dobrej oceny jako matka.

. Raven. że pomimo bohaterskich wysiłków. który bardzo przypominał głos Victorii Wainwright-Calhoun.. Opowiadała im o śnieżnych zimach w Chicago. sądziła z początku. A jeśli wierzyć głosowi. #Ojca obie dziewczynki podziękowały Raven za kolację. Łzy lały się strumieniami. Potem przez dziesięć dni nie będą się mogli spotykać. Przez jedną cudowną chwilę wydawało się. a oni odpowiedzieli jej w ten sam sposób. Ale przecież ona sama mówiła. . i nawet gdy jasne światła jego ciężarówki oświetliły jej podjazd. by pouczyć się jeszcze w ostatniej chwili do egzaminu. co jeszcze powiedziała Samantha. Raven uśmiechnęła się do niej. były też zadziwiająco głupie. a choć zarówno Nick.. bo zamierza wstać wcześniej. by odwiedzić córkę i poznać swego pierwszego wnuka. Emocje całego wieczoru uzewnętrzniły się teraz w istny potok łez.Przepraszam za tamte moje słowa. Raven zadrżała. Melody uścisnęła ją gorąco. wydzierających się z tego samego miejsca. gołe nogi. Nie zostawiajcie mnie! Zabierzcie mnie ze sobą! Moglibyśmy być rodziną. by jego gorąco kochane córki nigdy nie ceniły się zbyt nisko. jak bardzo jest niekochana . by się nie poddać.i minęła. a może nawet wcześniej. a Melody kładła się zawsze o dziewiątej. Ale nawet ta pokrzepiająca prawda nie mogła pokonać milczących krzyków.i niegodna miłości.. że gdy Samantha dowiedziała się o zaplanowanej kolacji. by sądziła.. Nick przyjedzie do niej. tak jak przez cały ostatni tydzień. że tej nocy. kiedy minęła jedenasta Raven zaczęła już tracić nadzieję. stojąc na ganku. Tak. Nick ma swoje potrzeby i całe mnóstwo kobiet. a Raven pocieszała się. Piętnaście po dziewiątej Nick zaczął przypominać. którzy zwykle czuwali nad śpiącymi dziewczynkami. Nick nie dał jej powodu do tego. 177 A Raven zaczęła płakać.. gdy tylko dziewczynki zasną. ale teraz szło o coś więcej . Raven przez całe swoje życie tak właśnie postępowała. wspominając. To były słowa oszałamiające. Po chwili wahania dodał. że jest w stanie kochać. że interesuje go coś więcej poza kilkoma nocami namiętności. . która smarowała wazeliną chude. Spotkanie miało się zakończyć o ósmej trzydzieści. czujna. oznajmiła. ale powstrzymała się i tylko powiedziała: . bo rozpaczliwie pragnęła być kochana. chciał. która godzina. Ale ósma trzydzieści nadeszła .. A w tej chwili. Z góry zaplanowali. Każdej nocy w tym tygodniu Nick pojawiał się krótko po dziesiątej. które z radościąje zaspokoją. Widział. Moglibyśmy rozmawiać. Nick nie miał zamiaru powierzyć opieki nad swymi ukochanymi córkami byle komu. bo na przekór wszystkim zawsze wierzyła. że to tylko jakiś miraż. jak i Raven zamierzali dopilnować. Kiedy Nick cicho powiedział dziewczynkom. że nazajutrz czeka dziewczynki szkoła. niż ona i Nick wyobrażali to sobie. nigdy nie rozmieniały się na drobne. Pragnęła być kochaną. przyglądała się Raven z punktu obserwacyjnego. pomachała im ręką na pożegnanie. była tego całkiem pewna. szokujące.. wyjeżdżali rano do Denver. dlatego zostawił je na chwilę. bo dla małej dziewczynki. Rodzice Nicka. że również Samantha pójdzie w jej ślady. że nie byłaby dobrą matką. przeszywające. Na ogół była jednak spokojna. wielbić.a jej błękitne oczy błyszczały. znacznie upiększając prawdę. Nick wyjaśnił Raven. że i ona chce położyć się najpóźniej o dziewiątej. Dlatego zawsze marzyła o dziecku. Samantha miała rację: on nie szuka żony ani matki dla swych córek. o wiele lepiej. które zrodziło niebezpieczny potok łez. gdy wyszedł kupić pizzę... Dlatego dzisiaj. Chwilę potem światła ciężarówki Nicka znikły w ciemności. jego młodszej córce kleją się już oczy. obie wzruszyły lekceważąco ramionami i nadal z uwagą słuchały Raven. zawieszonego gdzieś pomiędzy niedowierzaniem a nadzieją.chciała kochać. o dziwo.Przynajmniej miałyśmy okazję porozmawiać. że pora już iść. że pomimo katastrofy z potrawką wieczór przeszedł bardzo dobrze. chronić. stanowiły one tylko zimne i gorzkie przypomnienie. śmiać się i razem pokonywać najtrudniejsze nawet problemy. Co więcej. by je poznała.

.i radosnej . a może szczególnie Sam. niż sobie uświadamiałam. Powiedzieć jej.rozmowy wspomni mimochodem.powiedziała szybko Raven. To naprawdę urocze dziewczynki. wiele milionów. szare oczy płonęły pożądaniem. . To było wspaniałe marzenie i Nick ufał gorąco. Nick zamierzał powiedzieć jej. Wiedział. którzy razem troszczą się o swoje ukochane dzieci. Ale gdy wpatrywał się w szafirowe oczy. że ją kocha. że choć wieczór bardzo się udał. Jeśli będzie tak płakała. Od razu zorientuje się. że chce. jak mówi jej te słowa. Chyba że do łóżka.wołała w duchu. jakby byli rodzicami. o pierwszej w południe.Nie mogły zasnąć . że wart jest wiele. Raven siłą woli powstrzymała łzy. . Ukrywając nagły niepokój. w trakcie której zgodzą się.Nie. jak się jej wydawało. .Raven? Co się stało? "Chcę mieć ciebie i twoje śliczne córki. że zbyt fantazjuje. a jest przecież mnóstwo innych kobiet. 23 Century City. odejdzie od niej.Odbiorę . pewnie bardziej.. wciskając migoczący przycisk w swoim aparacie. 7 kwietnia..Raven? . Chcę.. a Raven odpowiada mu z radością.. uświadomił sobie. . .Może dla ciebie nie był to udany wieczór . i nie miałam czasu.. Słyszała czułość w jego głosie.powiedział Nick. przywitała się ciepło: . że ukrywała przed nim coś bardzo ważnego.Były zbytnio podniecone. Nick wpatrywał się z namysłem w jej piękną twarz..Naprawdę nie wiem. nawet Sam. Nick widział. bardzo dobrze. byśmy byli rodziną. Chcę tak wiele. Samantho. On wcale jej nie potrzebuje. To z nerwów..Więc dlaczego płaczesz? Raven uśmiechnęła się niepewnie. . Samantha najwyraźniej powiedziała coś. że zdradziła mu tylko część prawdy. a szafirowe oczy Raven rozbłysną szczerym zaskoczeniem. Więc oboje mają teraz swoje tajemnice. że nie wiedziała dotąd o jego bogactwie. jest za wcześnie. że dzwoni Samantha Gault. spytała łagodnie: . .Cześć.178 . które zapragną Nicholasa Gaulta. by odkryć swe sekrety. że pewnego dnia stanie się rzeczywistością. A potem wyobrażał sobie poważną rozmowę.O co chodzi? Wszystko poszło tak dobrze. i nic ją ono nie obchodzi. Jego dłonie łagodnie ujęły jej twarz. kiedy dawne lęki Samanthy przeważą nad rodzącą się nadzieją. pięć dni po pamiętnej kolacji z pizzą. W tym jednym słowie Raven wyczuła panikę i drżenie. wszystko poszło dobrze. Raven. Oczarowałaś je.szeptał Nick w jej jedwabiste czarne włosy. . by już na zawsze dzieliła z nim życie -i życie jego córek. Raven pomyślała. Oboje potrzebują więcej czasu. 179 I w ciągu tej poważnej . w których kryły się tajemnice. i. a te słowa brzmiały. Wracając do Raven dzisiejszej nocy. Kalifornia Piątek. więc wszystko wylało się ze mnie teraz.Cześć. by popłakać nad rozlaną potrawką.. . Nick.. uśmiechnął się do niej z nieukrywaną czułością. znacznie więcej. Potem.. zbyt wiele" . które z pewnością się przytrafią. Bez żadnego ostrzeżenia Raven znowu wybuchnęła gwałtownym potokiem łez i milczących krzyków rozpaczy. by mówić z dziewczynkami o jakichś planach. miłością. W sekretarka Raven oznajmiła przez interkom. Będą musieli spędzać razem więcej czasu i razem znosić gorsze momenty. kiedy otworzyła mu drzwi... Ale w końcu staną się rodziną. że jest o wiele za wcześnie.Nick przyciągnął ją do siebie. Niepokoiłam się tym wieczorem. co zraniło twoje uczucia.

by zabrano ją do domu. Zamiast tego spróbowała załatwić to w inny sposób: udowodnić. . planowanie żywego obrazu złożonego z kolorów i woni. których nie ma na tej liście. Kobieta przedstawiła się jako dyrektorka szkoły i natychmiast wyjaśniła przyczyny swojej obecności. co łączy panią z Samanthą. uśmiechając się do swej małej przyjaciółki.Chodzę do Westlake. ale zapewne Samantha powiedziała pani. jak Samantha. . Natychmiast stało się jasne. Raven spostrzegła Samanthę.Więc jestem do twoich usług. Przypuszczaliśmy. co robił Nick: pielęgnowanie ogrodu. wyciągnęła rękę do kobiety. -Niedaleko stąd. pan Gault jest zajęty. że kiedy Samantha zadzwoni. Raven wyłączyła więc silnik. przyjedzie osoba wymieniona w jej aktach jako opiekun. i jedną z najdroższych. niecałe piętnaście minut jazdy.kobieta nie zamierzała na to pozwolić. . . . ale wątpliwe. Raven nie była tym zdziwiona.. Tylko powiedz gdzie i kiedy? . nie . że żadna z wielomilionowych umów.Przyjaźnię się z nią .Wiem. które mogły zostać porwane w celu wymienienia ich na cząstkę ogromnych bogactw ich rodziców. Samantha westchnęła. pani Winter. . . Znajduje się to na North Faring Avenue w Holm-by Hills. niemal członkiem rodziny. i nie zamierzała dowodzić w obecności Samanthy. . miała umówione spotkania. niewinnych. .Nadal nie bardzo rozumiem. że dyrekcja troszczyła się o bezpieczeństwo wszystkich pupilek.. jak tylko skręciła w ocieniony drzewami podjazd do Westlake. a tata ma dziś po południu ważną naradę. Oczywiście.Samantho? . ale żadne z nich nie było tak ważne. Towarzyszyła jej jakaś kobieta.Dzień dobry. Samantha była ukochaną córką wziętego ogrodnika.Czy mogłabyś przyjechać teraz? . dla potencjalnego porywacza mogła mieć mniejszą wartość od swoich koleżanek. W Westlake uczyło się wiele dziedziczek z Platynowego Trójkąta. że szkoła dla dziewcząt w Westlake jest jedną z najlepszych prywatnych szkół w tej okolicy. zobaczyła na twarzy kobiety zaskoczenie. aby nie wypuszczać uczniów z ludźmi. bez względu na ich bogactwo. . Pomyślała też. gdzie to jest. . poznawanie nowego gatunku róż. iż jej dziadkowie pojechali do Denver i dlatego nie można 181 tym razem na nich liczyć. że jest całkowicie niegroźną osobą. Gdy Raven zatrzymała się obok.Przyznaję. Stała przy krawężniku przed głównym wejściem. jak to. którego najwidoczniej stać na opłacanie wysokiego czesnego w szkole. Błękitne oczy Samanthy odpowiedziały jej wdzięcznością i rozbłysła w nich . A ponieważ Nick. Po prostu muszę pojechać do domu. . że Samantha nie będzie mogła tak po prostu wsiąść do samochodu .. żeby porywano ją dla okupu. z którymi mogła mieć dzisiaj do czynienia.Mogłabyś zabrać mnie ze szkoły do domu? 180 . nie jest tak ważna.powiedziała spokojnie Raven. dziękuję.. Co mogę zrobić? .Prawdę mówiąc. To znaczy. Jestem Raven Winter. moi dziadkowie są w Denver.Oczywiście. Jesteś chora. wysiadła i uśmiechając się pokrzepiająco do Samanthy. .Jestem taka niemądra! Ty też pewnie masz dziś ważne spotkanie. Jak tylko odłożę słuchawkę. Na Raven wywarł wrażenie fakt.Raven wiedziała też.Nic. że sytuacja jest dość wyjątkowa.Mamy pewien kłopot. Samantho? Mam zabrać cię do lekarza? . małych dziewczynek. Samantha zadzwoniła do mnie.Co się stało? .Oczywiście.. że choć dla ojca była bezcennym skarbem.odpowiedziała Raven. Przestrzegamy surowo zasady.Nie.

by w jej głosie nie było goryczy i nagle zorientowała się.Byłam przerażona.Chciałabym.No cóż. .Dziękuję. nic nikomu nie mówiąc. . Kochanek matki zareagował na jej wyznanie potokiem kpin i przekleństw. Raven nie miała pojęcia.taka nadzieja.Czy ty się bałaś? . że to dobra okazja.I że jej ufam . powiedziała: . Raven.wtrąciła cicho Samantha. by zrobić sobie wolne na resztę dnia. skoro nie zamierzałam odejść bez ciebie. . przekraczając niewidzialny mur. by nie zjawiali się w szkole jacyś nieznani ludzie pod fałszywymi pretekstami? Jestem tutaj. ale także bardzo ważna.. kiedy wpadła do sypialni. Raven pomyślała o tym. wytłumaczy jej wszystko. iż jest to sprawa "między nami. Więc. . .odpowiedziała Raven.Chciałam się tylko upewnić. by w jego obecności powiedziała.przywitała się Raven. jak gdyby tam czekała matka. W pełni popieramy i doceniamy taką politykę szkoły. A potem. Ale szkolna pielęgniarka powiedziała. matką i córką.Dziękuję . Była tak przerażona. myślała. dziewczętami". że umiera. ponieważ Samantha do mnie dzwoniła.Naprawdę? No cóż.. żeby umieściła ją pani w aktach Samanthy.Nie wiedziałaś? Matka nic ci nie mówiła? -Nie. że broni Sheili Winter. Raven uznała.. . . że jego córka z małej dziewczynki przekształciła 182 się w młodą kobietę. Na to. jesteś chora? . . jak nietypowe są jej . kaszląc i śmiejąc się przepalonym głosem. ale zanim skierowała się z nią do samochodu.Mam okres. znajdowała się na z góry przegranej pozycji. Nie miałam pojęcia. Nie sądziłam. potykając się. . kiedy obie znalazły się w jaguarze.Cześć .Raven postarała się o to.Może nawet nieco straszna.Więc dosięgło cię to przekleństwo. Zapięły już pasy bezpieczeństwa. a Samantha podeszła do niej. Myślę. że koszty miesiączek Raven są bardzo niewielkie. jej matka również klęła. zatroszczy się o nią.Proszę bardzo. Krwawienie i skurcze za drugim razem niemal całkowicie zniknęły. przyjaciółkami.Cześć. Raven otoczyła ramieniem swoją młodą podopieczną. .Rozumiem pani obiekcje. miała silne skurcze.Ciemnoniebieskie oczy Samanthy błyszczały z podziwu. . która ją pocieszy. Samantha wzruszyła ramionami i stwierdziła spokojnie: .Byłam jeszcze mała. który chwilę wcześniej wydawał się absolutnie nie do pokonania. Ale czy w gruncie rzeczy nie chodzi o to. Oboje spojrzeli z gniewem na Raven. gdy dostałam okresu. że Nick bardzo ucieszy się.Naprawdę. To jasne. .. Wspaniale. -Byłaś naprawdę wspaniała. Wyszła ze szkoły. . ale nagle wróciły do niej z całą siłą wspomnienia i związane z nimi emocje. a potem jej matka zmusiła ją. Pierwsza miesiączka to sprawa naturalna. Niech zrozumie. . . Okazało się jednak. I teraz jestem spokojna. A mnie będzie jeszcze więcej kosztowało posiadanie dziecka. iż Samantha do niej zadzwoniła.Dyrektorka wreszcie się uśmiechnęła. że mnie zna i. wiem o tym i może nawet nie powinnam iść do domu. Jadąc do Westlake. ale nie przekręciła jeszcze kluczyka w stacyjce. . wszystko jest w porządku. że Raven postanowiła jak najszybciej załatwić tę sprawę.. . że dyrektorka pozwoli mi pójść z tobą.To nie jest w gruncie rzeczy choroba.. Owego popołudnia Sheila była w łóżku ze swoim aktualnym kochankiem. Krwawiła. biegła do domu. co się stało. Raven pochyliła z namysłem głowę i dodała macierzyńskim tonem: . wyjęła z torebki wizytówkę i wręczyła ją dyrektorce. że za pierwszym razem tak będzie lepiej. .Dobrze. Czy jednak również w takiej sytuacji będzie zadowolony? Raven miała taką nadzieję. jak Nick zareaguje na nowiny Samanthy. zgadzam się z pielęgniarką. Mama nie zdążyła mnie uprzedzić Raven ukryła gorycz. co się dzieje. .

jest zawsze z nami w domu. Z nikim się nie umawia. I już były w Bel Air. nie w dniach. Nagle przypomniała sobie. Jednak chciała wierzyć. Ale nie było tu domku ogrodnika. znajdującego się na jednej ze wspaniałych posiadłości. kiedy podsłuchała narzekania koleżanek.W niedzielę powiedziałam. że to staromodne słowo.Do pracy nie jeździ ciężarówką. na które nie dostała dotąd odpowiedzi: . jak marzyła o tym. ale nie mam zawrotów głowy. wspólne tajemnice i sekrety. . .Nie. Miała macicę dziecka kwasu.szepnęła Samantha. Miło z twojej strony. Samantha wyłączyła system alarmowy najnowszej generacji. żebyś to wiedziała. aż do college. . gdyby w nie spojrzała. a czas krwawienia liczy się w godzinach.Omdlenie? . że nocne wizyty Nicka u niej były czymś wyjątkowym.Wiem.szybko zapewniła ją Raven.Na pewno nie grozi mi omdlenie.Raczej nie. krętymi ulicami pomiędzy rezydencjami. . . Raven zobaczyłaby swoje odbicie w zabytkowym lustrze.Dziękuję.Zabieram cię do domu. . Pierwszy okres Raven był przerażający. .menstruacje. Babcia i ja kupiłyśmy parę miesięcy temu wszystko. Przy skurczach mam wrażenie. pokrytą bliznami i bezpłodną. znowu zadała pytanie. . że Nick nie zawsze spędza noce w domu. że jadą do domku ogrodnika. Potem wprowadziła Raven do eleganckiego. Raven doskonale orientowała się. Chciałam.powtórzyła Raven z cichym śmiechem. Widzę jego ciężarówkę. . pielęgniarka powiedziała jej.Oczywiście.Poczułam się trochę dziwnie. jak dojechać do East Gate w Bel Air? .Nie bałaś się? 183 . że skurcze trwają u niej kilka minut. Więc dokąd jedziemy? .A czym? . nie godzin.Wiesz. Rozmawiałam też o tym z babcią. ale podoba się mnie i moim przyjaciółkom. Dlatego też. . A kiedy poszła do studenckiego ośrodka zdrowia na swoje pierwsze badanie ginekologiczne i podała.Jednak twój tata jest w domu.Przez jej ładną buzię przemknął figlarny uśmiech. Policzki Samanthy zarumieniły się. -W porządku. marmurowego holu.Tam trzeba skręcić. choć nie widziała na twarzy Samanthy przerażenia. . ale się nie bałam. co może mi być potrzebne.Mnie też . . jak bardzo ma zniszczony organizm. To nieprawda. Jej skąpe i bezbolesne miesiączki były kolejnym dowodem na to. bez wątpienia stanowiącym dzieło Nicka. że mi to powiedziałaś. by mieć przyjaciółki.Muszę ci się do czegoś przyznać . że ma wielkie szczęście. gdy przekręcała kluczyk w stacyjce. 184 . Jej palce drżały lekko. Uczą nas w szkole o menstruacji i kilka moich koleżanek już ją ma. Raven poczuła niepokój. jak była dwunastoletnią dziewczynką. zanim skręciły z Bulwaru Zachodzącego Słońca do Bel Air. usytuowanym w ogrodzie. że to wcale nie jest szczęście. wprawnie przebierając palcami po tablicy z numerami.Zdziwiona Samantha otworzyła szeroko błękitne oczy. Kiedy nie pracuje. Raven jechała ostrożnie według wskazówek Samanthy wąskimi. Czy zatrzymać się przy aptece? . Jednak nawet wtedy Raven wiedziała. jakby coś mnie głęboko w środku ściskało.Nie masz silnego krwawienia ani bólów? . . . Przypuszczała. Nie ma go w domu. .Lexusem.Nie. Rezydencja okazała się budynkiem w stylu kolonialnym. Gdy wreszcie skręciły w prywatną drogę dojazdową. ale . że mój tata umawia się z mnóstwem kobiet.

podsycając i tak już palący ogień bólu. którą można wykorzystać. Najwyraźniej została przygotowana dla jego córki na wypadek. Być może zaczynało do niej docierać głębsze znaczenie tego. ostatnia pozycja na ten dzień.Gdzie twój tata ma dziś naradę? . podczas gdy ty będziesz się mogła przebrać. . kim naprawdę był: Nicholas Gault.00 .Samantha zajrzała do notatnika. gdy opuścił ją w poniedziałek o świcie. Rzecz jasna Raven bywała w wielu rezydencjach w Bel Air jako mile widziany gość. była dziewczynką. nie potrzebowała patrzeć na swoje odbicie. nie ból.tego nie zrobiła.wyrzucić. . ale nigdy nie wpuszczano do innych pomieszczeń ich wspaniałego domu.. zanim poszła na górę przebrać się. ale teraz. i kilka razy w ciągu dnia. Pod Sj umieszczono adres biura na Wilshire Boulevard. Z powodu wyjazdu jego rodziców do Denver nie widzieli się od chwili. Uświadomiła sobie. żeby nie wracały do pustego mieszkania. która stała się kobietą.Westwood Marąuis.Zostaniesz jeszcze. Raven miała wrażenie. gdy tylko doszły do kuchni. i nie miało to nic wspólnego z jej instynktem samozniszczenia. nie powitał jej w swoim domu. gdzie jest kuchnia.. dopiero wtedy. jak zwykle pozbawiona instynktu samozachowawczego. . pustej rezydencji. kiedy telefonował na jej prywatną linię. Co za ironia losu.Zobaczmy. . gdy weszła do rezydencji i pojęła całą głębię zdrady Nicka. . Gdy Samantha prowadziła ją do kuchni. że odkryto jego kłamstwa? Prawdopodobnie tak. Zakończenie narady zaplanowano na godzinę 185 drugą trzydzieści. jeżdżąc z jednego ogrodu do drugiego. Wściekłość. Na starannie wydrukowanej kartce widniały . co się dziś stało. a potem . Samantho . ponieważ nie chce słyszeć jego słów pełnych pogardy. Raven przeniosła się znów myślami do Lake Meadow. Raven? Mogłybyśmy zjeść ciastka i wypić lemoniadę. Oczywiście w obu przypadkach była oszustką. gdyby musiała się z nim skontaktować. Była tu przez pomyłkę. Raven rzuciła okiem na zegar. pobawić się. Zostanie tu jeszcze trochę.godzina po godzinie -wszystkie zajęcia Nicka wraz z numerami telefonów. i nie miała żadnych użytecznych informacji o normalnych miesiączkach. Czyjego stalowoszare oczy rozbłysną wściekłością. której pozwalano przyrządzać w kuchni posiłki dla rodziny Wainwrightów. Nick nie zostawiłby swojej ukochanej córki samej w domu i ona też tego nie zrobi. . Najwidoczniej było to dalekie od prawdy. ponieważ udawała matkę i eksperta w dziedzinie miesiączek.dom. Chodziło o dziewczynkę. Przeglądając harmonogram dnia. Raven uświadomiła sobie. gdy zostanie sama z Nickiem. Ale Nicholas Gault nie chciał jej tutaj. podała kartkę Raven. kim jest naprawdę Nicholas Gault. Samantha. by przypomnieć sobie. dzielącą dziewczynki .Tu jest jego dzisiejszy harmonogram. gdy dziewczynki poszły do łóżka.odpowiedziała Raven. miał właśnie rozpocząć naradę w sprawie budowy hotelu na Maui. Nick zjawi się w domu za trzy kwadranse. A wtedy i on zobaczy jej wściekłość. jakby była jej matką.Bardzo chętnie. Ale nie w obecności Samanthy. Na górze kartki znalazła odpowiedź na pytanie. głosiła: 15. że ona wciąż tu będzie. Od telefonu Samanthy czuła się tak. która wróciła do kuchni. .spytała. przyrządzę lemoniadę. Przez dwadzieścia lat bezskutecznie próbowała zajść w ciążę. każdej nocy. jak najbardziej obojętnie. prezes i dyrektor zarządzający Eden Enterprises. że znalazła się w tej kuchni. Następna linijka. sprawiała wrażenie bardziej kruchej niż poprzednio. że Nick dzwoni do niej z budek telefonicznych. Wraz z pierwszym okresem nieodwracalnie przekroczyła niewidzialną linię. Raven zastanawiała się. kim jest naprawdę: przepiękną istotą z lodu. -Potem. Jeśli pokażesz mi. że gdy Ni zadzwonił do niej tuż przed dziesiątą. Jednak często ze sobą rozmawiali. Nick najwidoczniej zamierzał być w domu przed córkami.

Kiedy Nick zobaczył na swoim podjeździe jaguara Raven. lśniące w słońcu.Raven pomyślała.odezwał się miękko Nick. I bardziej realne. no . kiedy ją zobaczy. . stając na progu wspólnego życia. by mieli te pół godziny już za sobą. . Zgodnie z propozycją Samanthy zabrały lemoniadę i ciastka i wyszły na dwór. Już widział jak Samantha dorośleje. na werandę. Oczywiście nie na koniach do gry w polo.A także nieodwołalne. a ona podwiozła mnie do domu.zapytała. że córka tak czule go wita.Tak.Chyba tak. Pojedziemy razem do Santa Barbara. i poczuła gwałtowny przypływ miłości. Może pragnęła cofnąć czas. Za bardzo szybko to przebiegało.Pod wieloma względami tak. Raven zdawała sobie sprawę z tego. . by ją pokochano. .mruknął Nick. Ale obok była inna ciemna główka. poczuł zaskoczenie. podatna na zranienie. ale ty się tak naprawdę nie zmieniłaś.Sam . by je przebyli bezpiecznie. że ogarnie ją całą. . a jego serce biło nowym rytmem.. Gdy Samantha entuzjastycznie rozwijała plan wspólnego weekendu na ranczo w Santa Barbara. .Dobrze się czujesz. lekki niepokój. . Spojrzała na jaskrawozieloną koszulkę dziewczynki. Jak gdyby szukały chłodu.Jeździsz konno? .poderwała się z krzesła Samantha.Tego nie można cofnąć.Raven uśmiechnęła się. Nie mógł się doczekać. z jakiegoś powodu pewien. zakochuje się. nie nienawiści? Tak. dopóki w rzucających błyskawice szafirowych oczach nie pojawi się zrozumienie. że została zrozumiana. . ozdobioną złotym napisem "Santa Barbara Polo Club". 187 . . ale przede wszystkim ulgę. .Co się dzieje? Zarumieniona Samantha zawahała się z odpowiedzią. że Raven odkryła pachnącą różami werandę. Samantho? Samantha skinęła głową.Musisz spróbować! Spodoba ci się. mając nadzieję. kiedy zobaczył jej kruczoczarne włosy. Miłości. Nick rzucił okiem na zegarek. Nick spojrzał na Raven. dopóki nie wyjaśni wszystkiego. ponieważ nie nienawidziła Nicka. rozpaczliwie pragnęła. zamrozi serce płonące bólem. .. Jak mogłaby to .Tatusiu! .. . A ty? . Sprawiała wrażenie bardzo smutnej. a Melody miała lekcje baletu do piątej.od kobiet. pragnął.Też byłaś taka w moim wieku? . Oczywiście nie będzie ona całkowita. Nick szedł w kierunku wschodniej części rezydencji.wyrzuciła z siebie wreszcie Samantha. i miłość. palce Raven zacisnęły się jeszcze silniej wokół szklanki z lemoniadą.Mam pierwszy okres . Uścisnął ją mocno. Jego mała dziewczynka stała się kobietą. znowu być dzieckiem? Raven na razie nie rozpoczynała rozmowy na ten temat. Na jego ustach pojawił się uśmiech. przylegającą do salonu. .Ale wszystko wydaje się teraz bardziej straszne? 186 . ponieważ Samantha najwyraźniej poczuła ulgę. oczekiwania i niepokoju. . Raven poczuła. co Nick przeżywa.No. Samantha powinna wrócić do domu najwcześniej za pół godziny. że Samantha może zobaczyć w jej oczach smutek. Weranda wychodziła na różany ogród i z jej majestatycznej wysokości można było również podziwiać jeden z najbardziej efektownych widoków południowej Kalifornii: położone w dole Miasto Aniołów i migoczący za nim jaskrawobłękitny Pacyfik. zaskoczony. W środku jesteś taka sama. .Zadzwoniłam do Raven. że Samantha jest dokładnie taka sama..Nigdy nie siedziałam na koniu. Dzięki temu będą mogli sami porozmawiać. gdzie usiadły przy niebieskozielonym stole z kutego żelaza. Wylękniona.

. przepraszająco: . Nick. W chwili druzgoczącego olśnienia Raven zrozumiała wszystko. .A jednak myślę.Tylko mnie wysłuchaj. Zaledwie kilka chwil wcześniej Nick dowiedział się. W istocie Nick bardzo starannie ukrywał przed nią prawdę z obawy.A co z babcią? Na uroczej.Samantha spojrzała na Raven z tym samym wyrazem twarzy i powiedziała: . . nienawidziła siebie. że wcale nie dziwią go jej talenty. do odejścia. Kiedy Nick ją spotkał.powiedział cicho. Naprawdę mnie przekonała.Ten mistrz kłamstwa i obłudy nadal oszukuje ze względu na Samanthę".Dziękuję. Wydawało się. również udając. Raven . Samantha powiedziała mu to. co powiedziała jej Raven: że pomimo tego niezwykłego wydarzenia w środku wciąż jest taka sama. że mnie kocha i podziela moje marzenie o dzieciach. zrobiła to dlatego.Nie idź. ponieważ zdobyła zaufanie jego bardzo ostrożnej córki. Wreszcie. jak ona sama była przekonująca w stosunku do dyrektorki z Westlake. co teraz uważała za ekscytującą nowinę. . musiała ona przekonać dyrektorkę.A poza tym. gdy do Samanthy dotarło. Sam? . że przyjechałaś.Dobrze . słusznie wywnioskował. częścią zamkniętego kręgu miłości. zdołała mnie oszukać. że niechcący skradła Nickowi to popołudnie. spytał córkę: . "On tylko udaje . Po chwili.A ty jak się czujesz. bardzo miękkim tonem. Nick odpowiedział na jej słowa trochę niepewnym. że zjawiła się na rocznicowym zjeździe szkoły. mając . 188 . Naprawdę nie potrzebuję wyjaśnień. dodając otuchy zarówno ojcu. . Powiedziała cicho. . gdyż Samantha jej zaufała. Widzisz. . . o czym jeszcze nie wiedział. jak i sobie. Z jego przystojnej twarzy można było odczytać coś więcej niż wdzięczność.Samantha zadzwoniła do mnie. Potem dowiedział się o małej dziewczynce. Upewniła tę kobietę. by podzielić się z koleżankami tym.Najpierw zadzwonię do niej. Teraz czuła się dobrze dzięki temu. Teraz miała do siebie pretensje za to. ukradnie mu wszystko. Siedzieli przy stole z kutego żelaza na pachnącej różami werandzie i rozmawiali o przeróżnych sprawach. że szkoła się już skończyła. "Naprawdę mnie przekonała". . . łącznie z sercami jego córek. aby mnie odebrać. Oczywiście było to kłamstwo. że nie jest kidnaperką.mówiła sobie Raven..Nie jestem głupia. że jest niemal członkiem rodziny.zrobić? Jedynie. ubraną w markowy strój do joggingu. . Dlatego też. Jak tylko Samantha znikła im z oczu. że pozory mają dla niej znaczenie. a nie złodziejem. że nie mam na dzisiejsze popołudnie wielu planów. bo sprytnie domyśliła się. Raven nawet się do niego nie odwróciła. Raven Winter nie należała do rodziny Gaultów. rzuciła lekko: . że Nick jest z niej dumny. z których żadna nie miała nic wspólnego z miesiączkami.Pozwól. . kiedy poznaliśmy się z Deandrą. młodej twarzyczce pojawił się wyraz miłości.To nic takiego. i za wszystko. który mógłby porwać dziecko dla pieniędzy. że potrzebujesz .Była wspaniała! Uśmiech Nicka świadczył. wstała. która tak cierpiała z powodu nędzy i tak rozpaczliwie pragnęła akceptacji. Te słowa wbiły się w serce Raven jak ostre noże. że jest to sprawa kobiet.. ale pełnym wdzięczności uśmiechem. byłem już bardzo bogaty.Najwyraźniej była bardzo przekonująca.odparła pośpiesznie. że ojciec czuje się trochę odsunięty na bok. Moje bogactwo miało dla niej wielkie znaczenie i chociaż nie byłem naiwny ani bardzo zakochany. że kiedy dowie się o jego niezmierzonym bogactwie. żebym mógł ci wszystko wyjaśnić. że poczuła taką radość. także Raven zaczęła szykować się. Orientując się instynktownie. proszę.poprosił Nick.Ponieważ nazwiska Raven nie było w moich aktach. jak sądzę. jak zawsze.

jak gdyby Nick prosił ją. Do zobaczenia w piątek! . To nowe życie w jej wnętrzu było faktycznie cudem..powiedziała Raven i dodała w duchu: "Jeżeli Nick nie ma nic przeciwko temu". skąd 190 te nagłe wybuchy płaczu. Teraz już wiedziała.Wiesz. . I czy było to takie nielogiczne przypuszczenie? Czy Raven Willow Winter nie poświęciła większej części swego życia. że nauczy ją jeździć konno. a teraz dwunastoletnia córka Nicka zaprasza ją do spędzenia wspólnego weekendu w Santa Barbara i proponuje. Wybierzmy się razem na kolację na cześć Sam. Sam. Wybieramy się na weekend do Santa Barbara. co czujesz do mnie i dziewczynek. że zawsze pragnęła tylko miłości. To było dziecko Nicka. 8 maja Cześć. gdybyś spróbowała. że gdyby wiedziała o jego majątku. że coś tak małego może wywierać tak ogromny wpływ. Może miałabyś ochotę z nami pojechać. . że wreszcie wywrze wrażenie na swoich dręczycielach. . próbując to osiągnąć? Tak. że zanim go spotkała. Tata chce z tobą porozmawiać. wołający. ale najpierw chcę cię o coś zapytać. siostrzyczkę lub braciszka Sam. brzmiało to tak. obsypał czułymi pocałunkami jej mokre policzki. O. 24 Bel Air. i musiała się obchodzić bardzo ostrożnie z tym cudem. . ale dlaczego wciąż próbujesz odejść? Zostań. ale nigdy nie chodziło jej o pieniądze.Naprawdę? No cóż. i przytrzymał mocno. .Wspaniale! Nauczę cię jeździć konno. lecz łagodnie. Zabieramy koleżanki.Muszę iść.Sądziłem. że to zaproszenie dotyczy czegoś więcej niż kolacji.Gdy zobaczył wśród łez przebłysk nadziei. by stała się częścią jego rodziny. jak chcesz.. Ponieważ wydawało się. na ranczo. Tu Sam. . co czuję.Będą moi dziadkowie. że spodobałoby ci się to. żeby jej nie zostawiał. 189 Łzy znowu napłynęły jej do oczu. by móc zobaczyć jej lśniące. zanim zdążyła się poruszyć. . że wiem. mówiąc z powagą: . dla jej serca. czy nie jest to dziecko Michaela. Zastanawiała się nawet. ten głos wewnętrzny. Głowę nadal miała pochyloną. zanim powiem ci o moim majątku. . Wiem. szafirowe oczy. Kalifornia Poniedziałek. Od samego początku liczyła się tylko miłość.Bardzo chętnie . oczy utkwiła w jego piersi. gdyż należy do jego rodziny. Raven. którego prawdziwość potwierdziła się zaledwie trzy godziny temu. Nie miała wyboru.W ten weekend będę tylko ci się przyglądać. poczuć szczęście i radość. Nick złapał ją. Nick z wielką czułością ujął jej podbródek i uniósł go. I Nick uznał. poczęte na dwa miesiące przed tym. Wydawało się nieprawdopodobne. Dla Raven. Jak mogła winić Nicka za brak zaufania? Jak mogła go przekonać. Raven zawahała się. tata sięga po słuchawkę. że nie oddaje się mężczyznom tylko dla ich bogactw? Jak mogła powiedzieć mu. Drobne istotka w jej wnętrzu nie miała więcej niż sześć czy siedem tygodni. nim odpowiedziała na entuzjastyczną propozycję Samanthy. Nosiła teraz w sobie nowe życie. by na stałe wtargnąć do jego życia. nie wierzyła. co możliwe. Ginekolog wykluczyła taką możliwość. tata. iż jej zlodowaciałe serce kryje w sobie czułe miejsca. efekt ich ostatniej wspólnej nocy. Melody i ja. .Dobrze? Raven skinęła głową. . które mogąodtajać.nadzieję. to jak Deandra zrobiłaby wszystko.Musiałem się dowiedzieć. gdy ona i Nick po raz pierwszy się kochali.

by przyszedł. gdy Nick wyjechał do Dallas. aby go złapać. Melody i Samantha wiedziały. albo wysyłał odpowiedź faksem. choć nigdy nie dotknął jej w ich obecności. . To jeden powód. Pojedziemy dwoma samochodami i jeden z nich może w razie konieczności trochę poczekać. by mu nic nie mówić.Będę gotowa o trzeciej. że Nick spędzał noce z Raven. dodawał mu energii. Pamiętała żywo i boleśnie. Choćby był najbardziej zmęczony. gdybyś mógł przyjść wieczorem. Mógł uwierzyć. gdy czuła się tak jakoś nienaturalnie zmęczona . . ale w pewien sposób była nawet bardziej prywatna. zwłaszcza u pierwiastek. za każdym razem. lecz i o ich wspólną noc.-W piątek? Na pytanie Raven odpowiedział Nick.Dobrze. a ostatnio dołączyli się do nich również dziadkowie. prowadzony za pośrednictwem telefonu i faksu. które upłynęły od powrotu jego rodziców z Denver. Raven zależało na tym jeszcze bardziej. o to by nie ujawniać charakteru ich związku w obecności córek. odpowiedziała: . że Nick pyta nie tylko o jej dzień. Jak ci minął dzień? Raven wiedziała. która odważyła się znaleźć schronienie w łonie. że nigdy nie odwróciłby się od swego dziecka. Jason . gdy przebywający w Hongkongu Jason wracał do swego apartamentu w hotelu "Regent". albo dzwonił. cztery . Choć Nick usilnie dbał.potwierdził Nick. jego spojrzenie padało natychmiast na faks. w którym mogę się zatrzymać? . Odczytywał to. Uśmiechając się z czułością. jak obca stawała się dla niej matka.Tak . Ten supernowoczesny romans. Jason i Holly pisali do siebie codziennie.Chcemy wyjechać w piątek pomiędzy trzecią a w pół do czwartej. . Doktor ostrzegła ją.Tak . ponieważ nie mogła zostać zagubiona. na przestrzeni tysięcy kilometrów dzielących Alaskę od Morza Południowochińskiego. Było kilka wyjątków: dwie noce. .że zasypiała przed siódmą. że w pierwszych trzech miesiącach ciąży. Ich listy były jakby dziennikami.kiedy Raven była w Nowym Jorku. często zdarzają się poronienia. cechowała zadziwiająca intymność. ciekawskie uszy. Dziewczynki nadal nie miały pojęcia o tym. co napisała. Czy wciąż jest tak zmęczona. Chciała powiedzieć mu o dziecku. Raven pokonała lęk wspomnieniem małej istotki. czy będzie mógł do niej wpaść? Chciała. 191 . widok nowych kartek. że jest jeszcze za wcześnie.odpowiedział Nick. że tata musi bardzo lubić Raven.Czy wszystko w porządku? W ciągu tygodni.Czy chcesz przez to powiedzieć. ale był też i drugi: Nick mógł wpaść we wściekłość. . że niedaleko muszą znajdować się czyjeś młode.Więc będziesz wolna w piątkowe popołudnie? Jeśli nie. Przynajmniej dwa razy w tygodniu spotykali się ze sobą we czwórkę. kiedy Melody bolało gardło i Nick chciał być blisko niej. przesłana w inne miejsce ani odczytana przez inną osobę. . i w zależności od tego. ponieważ wiedziała. szczegółowymi i ciekawymi kronikami. a jego śmiech zdradził jej. ustawiony koło biurka. że twoi rodzice aprobują moją obecność i że jest tam pokój gościnny. dokładnie opisującymi.a przynajmniej godziny pomiędzy dziesiątą wieczór a świtem. do którego nie śmiało nigdy wstąpić żadne inne dziecko. Ale wiedziała. i jeszcze cztery (łącznie z ostatnią). jak spędzają czas z dala od siebie. która była godzina w Kodiaku. gdy przyjmowała swych licznych kochanków.teraz wiedziała dlaczego . a zakończyłby się po prostu idealnie. . trzy noce. Wiadomość przesłana faksem miała intymność listu. to żaden kłopot.Wszystko w porządku. zapisanych jej charakterystycznym pismem. że zaszła w ciążę.Miałam cudowny dzień. Nick spędzał z Raven niemal wszystkie noce . W ciągu pięciu tygodni.

wysyłał jej fragmenty scenariusza kręconego filmu. Na marginesach i dodatkowych kartkach odtwarzał dramaturgię planu, pisał o porażkach i sukcesach, zamieszczał zabawne anegdotki. Pisał też o Hongkongu, o czarujących widokach i dźwiękach, o zapachach tej egzotycznej miejscowości, gdzie Wschód spotykał się z Zachodem, gdzie mityczny smok i majestatyczny lew żyły razem w tak olśniewającej harmonii. W końcu na jego łagodne, lecz uparte nalegania Holly zaczęła odpowiadać mu w podobny sposób. Była w trakcie pisania nowej książki, ale streściła jej początek, opisując bohaterów, ich nadzieje, marzenia, tajemnice i lęki, 192 a potem wysyłała mu każdą scenę, jak tylko ją napisała. Strony, wysyłane przez Holly, również były zaopatrzone w przypisy, obrazujące dramat procesu twórczego. I, podobnie jak Jason, pisała o swoim świecie, malując słowami portret arktycznego piękna, w którym żyła. Jason był w Hongkongu, przepełnionym wibrującą energią i olśniewającym blaskiem, a Holly przebywała w Kodiaku. Ale odkrywała tam tyle samo skarbów, gdy wiosna opanowała niebo, morze, dolinę i las. Dzieliła się nimi równie entuzjastycznie, jak on dzielił się z nią wspaniałymi klejnotami z olśniewającej korony brytyjskiej kolonii. Holly i Jason wymieniali pomiędzy sobą swe dzienniki, a on dzwonił do niej, kiedy tylko mógł. I pod koniec tygodnia zakończy zdjęcia w Hongkongu, urzeczywistniając w ten sposób pozornie nierealistyczny harmonogram. Zamierzał polecieć bezpośrednio do Kodiaku, wylądować tam w piątek późnym popołudniem i zostać do niedzieli wieczór. Potem zrobi krótki postój w Los Angeles i polecieć do Dallas, by sfilmować sceny, które tam się rozgrywały. Kiedy Jason wrócił we wtorek o północy do swego apartamentu, jego wzrok przyciągnęły czekające nań ręcznie zapisane kartki. A gdy zbliżał się do biurka, dostrzegł światełko automatycznej sekretarki. Nie mogło oznaczać wiadomości od Holly. Pomimo wielokrotnych próśb Jasona, nigdy doń nie zadzwoniła. Wiadomość musiała dotyczyć jutrzejszych zdjęć. Pewnie pojawił się jakiś problem, z którym nie mogą sobie poradzić. Jason pragnął sięgnąć po kartki od Holly, ale zamiast tego odebrał telefon: im gładziej przebiegną kolejne dwa dni, tym szybciej znowu ją zobaczy. Jednak wiadomość nie dotyczyła Nefrytowego pałacu. Dzwoniła Beth Robinson z Los Angeles, prosząc, by odezwał się do niej jak najszybciej, nie zważając na porę dnia. Jason zmarszczył czoło, zapisując numer telefonu, który podała mu hotelowa telefonistka. Nie spodziewał się wieści od Beth. Sześć godzin po tym, jak powierzył jej zadanie odnalezienia danych na temat morderstwa dokonanego gdzieś w stanie Waszyngton przez psychopatę imieniem Derek, Beth nagle dostała straszliwego bólu głowy. Gdy przewieziono ją do szpitala, okazało się, że gwałtownie skoczyło jej ciśnienie. Jason dowiedział się o tym od sekretarki, która potem stale przekazywała mu wiadomości o zdrowiu Beth: że spędziła trzy tygodnie na oddziale intensywnej terapii w Cedars-Sinai i że wreszcie jej syn przyszedł na świat dzięki cesarskiemu cięciu. Dziecko było zdrowe, a i Beth miała wkrótce wrócić do domu, gdyż jej stan nagle się polepszył. Jason posłał kwiaty i prezent dla dziecka, nie oczekiwał jednak od niej żadnych wieści. Przypuszczał, że zapomniała o jego zleceniu - i nie miał o to pretensji. Dowie się wszystkiego od Holly, gdy ją znowu zobaczy. 193 Ale teraz Beth zadzwoniła i ma jakąś pilną sprawę. Jason błyskawicznie ustalił różnicę czasu. W Hongkongu był wtorek, tuż po północy, to znaczy, że w Kodiaku jest poniedziałek, siódma wieczór, a w Los Angeles jest o cztery godziny później. - Czuję się doskonale, Jasonie, i mam ślicznego synka. Jest wprost wspaniały i taki z niego śpioch, że również ja dużo odpoczywam... aż za dużo. Uznałam, że trzeba wziąć się do pracy i zadzwoniłam do reportera z "Seattle Times". Od razu rozpoznał historię tego morderstwa.

- Naprawdę? - Tak, i jestem pewna, że jest to ta sama sprawa, o której mi opowiadałeś, z wyjątkiem jednego bardzo ważnego szczegółu. - To znaczy? - To znaczy, że ojciec Holly, Lawrence Elliott, nie zginął w Wietnamie. Na podstawie zeznań Dereka wszyscy uznali, że został zastrzelony przez nieprzyjaciela, choć w rzeczywistości to Derek go postrzelił i porzucił, uznając go za zmarłego. Lawrence Elliott dostał się w ręce partyzantów Vietcongu i trzymano go w niewoli przez siedem lat. Pod wpływem słów Beth Jason nagle przypomniał sobie, że czytał o tej tragedii w "Time". Jako przyszły twórca filmów uznał wówczas, że tej zajmującej historii brak zakończenia, ponieważ nie odnaleziono zaginionej córki. Ale teraz została odnaleziona, prawda? - Mówiłaś, że ojciec miał na imię Lawrence? A matka? Czy nazywała się Holly? - Nie. Zobaczmy... Jest. Miała na imię Claire. Lawrence i Claire... Lawrenceiclaire... Lauren Sinclaire. Tak, w końcu zaginiona córka się odnalazła. Teraz zajmująca historia może zostać zakończona. Ale tylko wtedy, przysiągł sobie Jason, jeśli będzie to oznaczać szczęśliwe zakończenie dla Holly. - Gdzie jest teraz Lawrence Elliott? - W Issaquah, małej miejscowości na peryferiach Seattle. Jest weterynarzem, bardzo lubianym i szanowanym. Wszyscy wiedzą o jego tragedii, dlatego też reporter od razu rozpoznał tę historię. Lawrence szukał swej córki od chwili powrotu z Wietnamu. Prawdę mówiąc, w minione walentynki 20/20 poświęciło cały odcinek sprawie morderstwa i jego poszukiwaniom. - Bardzo chciałbym to obejrzeć. - Tak myślałam. Skontaktowałam się już z tą stacją. Zrobią kopie wszystkich informacji, jakie mają: artykułów z gazet i czasopism, sięgając wstecz do czasów zabójstwa, jak również taśm wideo. Właśnie w tej chwili leci do 194 ciebie z Nowego Jorku do Los Angeles bardzo ciężka paczka. Twoja sekretarka powiedziała mi, że w ten poniedziałek wpadniesz na kilka godzin do swego biura. Może jednak wolisz, żebym przesłała ją porannym samolotem do Hongkongu. - Prześlij mi ją tutaj. - Zrobione. $- Czy ktoś pytano cię, dlaczego tym się interesujesz? - Nie. Powiedziałam im, jak ustaliliśmy, że chcemy zrobić film dokumentalny na temat przemocy domowej. To całkowicie prawdopodobne wyjaśnienie nie budziło żadnych wątpliwości. Reporter z "Times'a" dał mi numery telefonu Lawrence'a Elliotta, na wypadek, gdybyśmy chcieli zrobić z nim wywiad. Oczywiście są dołączone do informacji, przesłanych przez stację telewizyjną. Czy mam ci je teraz podać? -Tak. Gdy Beth podała mu numer do biura Lawrence'a Elliotta i do domu, spytała: - Holly żyje, prawda, Jasonie? Wiesz, gdzie ona jest? Jason nie wahał się. Miał do Beth pełne zaufanie. - Tak, żyje, i wiem, gdzie jest. - I nie ma pojęcia, że jej ojciec żyje? To wydaje się nieprawdopodobne, Jasonie, prawie niemożliwe. Tyle było szumu wokół tej sprawy, prowadzono bardzo skrupulatne poszukiwania. Wszyscy, z którymi rozmawiałam, uważali, że Holly albo dawno już umarła, albo z jakiegoś powodu nie chce widzieć się z ojcem. - Ona żyje - powtórzył spokojnie Jason. Potem, gdy pomyślał o chacie Holly bez śladu gazet, telewizora czy radia, dodał: - I jestem całkiem pewny, że nie ma pojęcia o tym, iż jej ojciec żyje i szuka jej. - To naprawdę zdumiewające. $- Beth, naprawdę zdumiewające, że rzeczy tej dokonałeś.

- To nie było takie trudne, Jasonie. Wystarczyła jedna rozmowa telefoniczna. - Jestem ci bardzo wdzięczny. Po tym telefonie Jason długo siedział pogrążony w myślach. Jako reżyser dysponujący wielomilionowym budżetem, mógł pozwolić sobie na luksus wielokrotnego powtarzania ujęć jakiejś scenyv Mógł wprowadzać dowolne zmiany, poprawki, udoskonalenia, dopóki wszystko nie było w absolutnym porządku. Tak długo nie dokończona historia zabójstwa w wigilię świętego Walentego została wreszcie zamknięta. Znał wszystkie fakty, a zaginiona córka wreszcie się odnalazła. Ale finałowa scena miała zostać dopiero napisana. 195 I należy ją zrobić dobrze przy pierwszym ujęciu. Powinien być jednak przygotowany na to, by wyrzucić wszystko do kosza, jeśli instynkt mu podpowie, że wymaga tego dobro Holly. 25 Przez wiele lat Holly kupowała wszystko, z wyjątkiem żywności, za pośrednictwem przesyłanych pocztą katalogów. Od komputera i faksu, przez pościel i książki, do naczyń i kuchenki mikrofalowej. Bez względu na to jak wielkie i ciężkie były nabyte przedmioty, dostarczano je bezpośrednio do jej chaty. Zamawianie z katalogów stanowiło najłatwiejszą metodę kupowania, najbardziej anonimową. Mogła w samotności studiować uważnie katalogi, a potem, uzbrojona w kartę kredytową, dzwoniła i rozmawiała z jedną z tych osób o zawsze przyjemnym głosie, które zgłaszały się po wykręceniu numerów zaczynających się na 0-800. Holly wybierała z katalogów wszystkie stroje. Lands End, Orvis i L. L. Bean dostarczali jej tego wszystkiego, czego potrzebowała na różne pory roku w Kodiaku: dżinsy, swetry, flanelowe koszule nocne, ciepłą bieliznę i arktyczne kurtki z kapturem. Holly wiedziała, że oferują również spódnice i sukienki, a w katalogach, które otrzymywała od NeimanaMarcusa, Saksa i Horchowa, były jeszcze bardziej luksusowe propozycje. Bardzo dobrze znała zawartość wszystkich katalogów. Studiowała je dokładnie, wykorzystując je przy ubieraniu swoich bohaterek, dbając o szczegóły z taką samą drobiazgową dbałością, z jaką zajmowała się wszystkimi detalami wymyślonych przez siebie światów. Dzień po wyjeździe Jasona do Hongkongu Holly przeglądała katalogi, wybierając stroje dla siebie. Chciała, by kiedy Jason wróci, zobaczył ją w czymś innym niż dżinsy lub ślubna suknia jej matki. I nie chodziło tylko o Jasona, poprawiła się szybko. Chciała tego dla siebie, dla Holly, która w końcu się przebudziła i z radością spojrzała na świat. Niektóre z bohaterek Lauren Sinclair nosiły stroje z cekinami od Cassiniego i suknie z szyfonu i atłasu od Chanel. Ale inne, bardziej do niej podobne, wolały spokojniejszy styl: powiewne, długie spódnice z bluzkami z miękkiego jedwabiu lub skromne szmizjerki w delikatne, kwiatowe wzory. 196 Stroje wyglądały cudownie na modelkach w katalogu, ale składając zamówienia, Holly nie miała pojęcia, jak będą wyglądać na niej... i nadal tego nie wiedziała na pięć dni przed powrotem Jasona, choć niektóre paczki dotarły już do niej dawno temu. Otwierała każdą paczkę zaraz po otrzymaniu, starannie wieszała do szafy lub układała tam jej zawartość. Nie miała jednak śmiałości przymierzyć żadnej z tych rzeczy. Mimo rozbudzonego optymizmu czuła niepewność i lęk. Obawiała się, że w chwili, gdy zacznie przymierzać ubrania, wszystkie cudowne iluzje mogą nagle zniknąć. Będzie zmuszona spojrzeć na siebie w lustrze - naprawdę popatrzeć - a nie robiła tego od dawna, chyba tylko po to, by się upewnić, iż należycie się zamaskowała. Jako mała dziewczynka Holly nigdy nie przyglądała się sobie w lustrze. Nie musiała tego robić. Miłość w oczach jej rodziców była jedynym lustrem, jakiego potrzebowała. W gruncie rzeczy nie wiedziała wtedy, jak wygląda. Wiedziała tylko, że niezależnie od tego, co widzieli rodzice, była kochana.

Holly zaczerpnęła tchu dla uspokojenia i podniosła oczy na swoje odbicie. każdy jej rys był wynikiem ich miłosnego połączenia. że jej włosy. determinacji i dumy. gdzie z konieczności przebywała. studiując je z uwagą. przekształcało się tak długo. gdyby nie Jason".Trzeba przyznać. Od czasu tamtej śnieżnej walentynkowej nocy nie istniały już dla niej żadne lustra. kiedy pisała. która ciągnie mnie do tyłu. odziedziczyła po Lawrensie. stawianymi przez jej własne emocje. znowu ukryłaby się w swoim kokonie. jej odbicie z lekka się zamgliło. Spojrzała ponownie na odbicie w lustrze . I właśnie wtedy poczuła ciężar z tyłu głowy. nie stała się twarzą Claire. podczas gdy jej serce odzyskiwało swoją siłę i odwagę. że znienawidzi twarz. a także suknia barwy kości słoniowej w delikatne lawendowe kwiaty i. "Słuchaj mnie. kochanie. I gdyby nie pisał do niej codziennie. "Tak. na zawsze zagubiona w wymyślonym świecie. gruby sznur. splecione jak zawsze. "Już cię nie potrzebuję . Cokolwiek stanie się z Jasonem. która tak rozpaczliwie próbowała ocalić swoją rodzinę. Mała dziewczynka. nie dzwonił niemal tak samo często.. Zapamiętasz to.. ani zasłony. uświadomiła sobie. podobnie jak rysy. Gdy Holly wpatrywała się w lustro. Ale nareszcie wydostała się ze spowijającego ją kokonu. z miejsca. Możesz żyć dalej. Skupiała się na swoich strojach. w którym żyła tak długo. również reszta jej twarzy stanowiła żywy symbol darów.tworząc wymyślone światy. nim go spotkałam. nie patrząc na swoją twarz. co zobaczę. złoty warkocz. ich dzieckiem. że będziesz szczęśliwa?" Holly złożyła tę uroczystą obietnicę umierającej matce i przez minione siedemnaście lat dotrzymywała jej w jedyny możliwy sposób . Kolor pochodził od Claire. że jemu podoba się to. nie trzynastoletnią dziewczynkę. Była ich dziełem. są połączeniem darów od obojga rodziców. a potem była nim jej matka. Podobała się jej kremowa jedwabna bluzka i różowa spódnica oraz komplet w miodowym odcieniu.. Jesteś silna i byłaś tak bardzo kochana przez tatusia i przeze mnie. zachowam ją w sercu. hojności i odwagi. . Ale jutro pójdzie do salonu . dopóki twarz. Tak jak jej oczy łączyły w sobie jaskrawy błękit matki i ciemną. Ujrzała dorosłą kobietę. żadne oczy. pełne szczęścia i miłości. I wreszcie nadszedł czas. Holly znalazła nożyczki i ze zdumiewającą pewnością siebie obcięła gruby warkocz. co widzi. Gdy jedwabiste pasma rozsypały się.. . ich radością i nadzieją.. opadający niemal do pasa.Przez pierwsze pięć lat rodzice byli jej lustrem. "Nigdy bym się nie wydostała. patrząca na nią z taką miłością.Nie potrzebuję liny. które jej przekazali: delikatności i siły. I twarz tej kobiety musiała polubić. która spojrzy na nią z lustra. Tańczące loki maskowały nierówno ucięte przez nią końce. Ale była we mnie na długo przedtem. nic nie będzie zasłaniać jej widoku. Holly? Obiecasz. Udało jej się spędzić jakiś czas przed lustrem. próbując powstrzymać ją przed powrotem do życia. ale i mnie musi spodobać się to. jak gdyby ciągnęła ją żelazna dłoń przeszłości..i zobaczyła Holly. w ciężki. by Holly spojrzała na swoją twarz. która kryje mnie przed światem". rozmyło. ale aureolę miękkich loków wokół twarzy. a nie twarz Claire. Było tak do pojawienia się Jasona. 197 Holly stanowiła mieszaninę Claire i Lawrencea. który czasem służył jej jako zasłona. Poza niewidzialnymi przeszkodami.. Muszę sama siebie polubić". Włosy miała odgarnięte do tyłu. Tą żelazną dłonią był jej złocisty warkocz. To cudowny dar miłości moich rodziców. leśną zieleń ojca. musiała pokochać. w których mogła się przeglądać. jak moi rodzice zachowali mnie". Wiedziała.pomyślała.. że to dzięki Jasonowi znowu odkryłam w sobie nadzieję. ponieważ przypominała jej najdroższych rodziców. która nie potrafiła obronić swej rodziny. bardzo się bała. "Nie zaprotestowałam stanowczo.

nie obawiając się milczenia. że wszystkie nagrody zdobędzie Jason Cole. by rozpocząć rozdział dziewiąty. Była taka szczęśliwa. Caroline wyobrażała sobie. że bez żalu opuściłaś rozdanie Oscarów. że wkrótce czeka go rozstanie. prawda? . Nie powinna więc marzyć o tym. Lawrence drażnił się z nią teraz. Caroline doczytała do końca ósmy rozdział Darów miłości Lauren Sinclair i zamknęła książkę. W istocie mieszkali razem bardziej dlatego. Pokusa. Caroline mogłaby tak żyć z Lawrenceem wiecznie.Lawrence zmarszczył brwi. jak bardzo jest piękna. że jest taka młoda . a także tusz do rzęs. stanie się on jeszcze bardziej przytulny. pożądaniem i miłością. Caroline drżała wciąż na wspomnienie ich niezwykłej namiętności i ogromnego głodu w jego ciemnozielonych oczach. a następnej nocy mogli rozmawiać do świtu. . a kiedy słyszał te dawno zapomniane dźwięki i czuł zawartą w nich nadzieję. ale dzisiaj. Każdego ranka robili plany na nadchodzący wieczór: kiedy i gdzie się razem wybiorą. i może jeszcze jasnoróżową szminkę. Tak właśnie odbierała minione tygodnie. Tamtej nocy. pogrążeni w lekturze.piękności w miasteczku i każe je wyrównać i przystrzyc. gdy Katie rodziła szczenięta. że 199 ich miłość nie potrwa długo. dręczyły go pożądanie i rozpacz. Być może uznał. Wciąż zdumiewało ją. 198 Kupi lakier do paznokci. kiedy zdradzał jej swe tajemnice. I przecież Lawrence też ją ostrzegał. kiedy pojawi siew domu ośmiotygodniowa Juliet. jego oczy napełniały się wdzięcznością. I namiętnie udowadniał jej swoje słowa. Lawrence wydawał się zmartwiony. gdy usiądą oboje przy kominku. powiedziałaś. Dlaczego pytasz? . kiedy pojawił się Lawrence. z Juliet szalejącą wokół domu. który wciąż był silnie związany ze swą przeszłością. że musiało tu chodzić o nich. Ta pokusa okazała się jeszcze silniejsza. jako cudowną... jak może być tu przytulnie. Większość nocy spędzali tutaj. ale Lawrence wkrótce skończy telefonować i pójdą do łóżka. Własny śmiech ciągle go zaskakiwał. bardziej pełny życia.Zamierza zrobić film dokumentalny o zaginionych dzieciach i myśli o włączeniu sprawy . którym pozwoliła urosnąć.Bo to on właśnie dzwonił. i to również nie budziło w nich lęku. niebezpieczną fantazję miłości. a nie dlatego że o tym rozmawiali.ma zaledwie czterdzieści lat! Ale bez śladu kpiny mówił jej też. że tak łatwo dostosowali się do siebie. by rozpocząć rozdział dziewiąty. toczył jakąś walkę wewnętrzną. choć żyli długo samotnie i niezależnie. jakie to niebezpieczne.. Caroline uznała. .Czy przywieźli jakieś poranione zwierzę? . A za tydzień. Caroline wiedziała. dopóki nie zadzwonił telefon. nocnych dyżurów i wielu wezwań. Caroline postanowiła przestać o tym myśleć i miała właśnie sięgnąć po Dary miłości. Caroline położyła książkę na niskim stoliku i z uśmiechem rozejrzała się po salonie.. z bolesnym przeczuciem. miała tu miejsce dokładnie taka scena. Miał zaniepokojony wyraz twarzy i nie próbował tego ukryć. z powodu jego pracy..Tak.Jason Cole? Po co? . jak przytulnie będzie tu za tydzień. była bardzo silna. Kochał się z nią rozpaczliwie. Ale ostatnio. choć próbował to ukryć. lub gdy udało jej się wywołać na jego wargach uśmiech. nigdy nie żądając zobowiązań na przyszłość od mężczyzny. . skrytymi prawdami. Byłaś pewna. Potrafili spędzić cichy wieczór na lekturze. Wydawało się to nierealnym fantazjowaniem. Fantazja.Nie. Z góry wiedziała. które zdarzały się nawet wtedy. że tak się po prostu stało. że tym razem nie chodzi o nich. gdy oficjalnie miał wolne.Tamtej nocy.. dzieląc się ważnymi. gdy Katie się szczeniła. .

czy naprawdę zależy mi na odnalezieniu Holly. i ta do Lawrencea Elliotta. by znalazła mu jakąś kwaterę koło Issaquah. Jason wiedział.Z pewnością wszystko mu przekazałeś . Jason przekazał jej. by przekonać się. Jak Jason Cole śmie tak niepokoić Lawrancea. . Co miałby on zrobić? Udowadniać.Wolałabyś nie jechać do Seattle. jak bardzo kocha córkę. że chce się ze mną spotkać. spowodowane łącznością satelitarną. tak wstrząsnęło Ziemią. by zrozumiał. Ale gdy powiedział: "Chciałbym. czy w pełni przekazałem mu. Kiedy nakłonił ją. Jason wiedział o stosunkach Holly z jej ojcem tyle. i ostatnia.zapewniła go łagodnie Caroline. Przyjdzie tu podczas weekendu. żebyś w sobotę rano spotkała się w Seattle z pewnym mężczyzną". że jeśli Jason Cole nie jest całkiem nieczułym człowiekiem. wyprowadzony z równowagi zakłóceniami. chyba nie włączy jej sprawy do filmu. . niż zamierzał. Ale wszystkie późniejsze rozmowy telefoniczne Jasona pełne były denerwujących pogłosów i przerw: i ta do domu sekretarki w Los Angeles z prośbą. tak że jego słowa całkowicie ominęły satelity i wyruszyły w nieskończoną podróż ku odległej gwieździe? . że cierpi? Przekonać znakomitego reżysera. Caroline dostrzegła mroczne cienie w ciemnozielonych oczach Lawrencea.zapytała. i żyła w strachu.. iż Lawrence Elliott żyje.Do mojego domu.Holly? .Jestem zaskoczona. zachowywał się bardziej szorstko. A jeśli nienawidziła ojca? Jeśli miała powód. jak gdyby oboje przebywali w tym samym pokoju. ale postanowił wpaść tu o dziewiątej rano w sobotę.Tak? . To on . "mężczyzny ze Seattle". że on żyje. że Holly bardzo kochała matkę. tak jak obiecywał od kilku tygodni.Holly.Byłem zaskoczony tym telefonem. .Co. by przedstawiła mu szczegóły tamtej ośnieżonej nocy. . że nie.Do Seattle? . że ta udręka warta jest jego uwagi i pomocy? . by zakłóciło to łączność telefoniczną pomiędzy Hongkongiem a Stanami Zjednoczonymi. mówiła tylko o koszmarze morderstwa. mieszka w Seattle. Jeśli uzna. Gdzie podziewały się jego słowa? Czy odbijały się od satelity do satelity jak kule bilardowe? A może nawet aluzja do Lawrencea Elliotta. Holly? . . podczas której. Caroline poczuła nagły przypływ gniewu.Odniosłem wrażenie. -Nie jesteś zadowolony? . Caroline? Uważasz. że odsunęła od telekomunikacyjnej satelity Trans-Pacific na tyle. a podczas naszej rozmowy zdarzały się zakłócenia. Jak gdyby odkrycie. spowodowała następny wstrząs. Próbowali rozmawiać przez niemal dwadzieścia minut. . jak wdzięczny jestem za każdą pomoc.. by go nienawidzić? Może wiedziała. że któregoś dnia zdoła ją odnaleźć? Jason musiał to wiedzieć. że ma nadzieję przylecieć do Kodiaku w piątek wieczór. pełna jakichś szumów i syków.Wiem. . Jason przeklinał w duchu tę wielką odległość. Nie mogę odrzucić żadnej szansy jej odnalezienia.Może. by ze mną porozmawiać. która ich dzieliła. że Jason Cole zamierza odbyć taką podróż. . słyszał ją tak doskonale. najważniejsza.Chciałbyś.usłyszał bez najmniejszego opóźnienia. żebym z tobą pojechała? Satelity sprawiły się jak należy i Jason usłyszał teraz ulgę To nie odległe wspomnienie ojca sprawiło jej tak nagle ból. że powinienem mu odmówić? Nie mogę tego zrobić. rozmowa z Holly. zapoznając go pobieżnie ze swą przeszłością: "Mój ojciec zginął w Wietnamie". by odwiedzić ciebie. Nie wiem. wystarczy mu jedno spojrzenie na Lawrencea. ile powiedziała mu. Jest teraz w Hongkongu. 200 . Gdy rozmawiał z Beth Robinson.Wiedziała też. zapadła cisza.

że jeśli poronisz. które znów przyklei się do macicy. Te odwieczne kpiny krążyły nad jej głową przez całą noc. Z dzieckiem wszystko w porządku.Jego głos był tak delikatny. że z tym dzieckiem wszystko jest w porządku. . a po odłożeniu słuchawki poczuła pierwszy skurcz. Jeśli poziom hormonów będzie wyższy niż przed pięcioma dniami. ośmielała się mieć nadzieję. jakby wyznał jej miłość. Krwawienie może pochodzić z odległego krańca łożyska. Skurcze i krwawienie mogą wskazywać. Nigdy więcej.. to wszystko rozwija się całkiem normalnie. które nigdy dotąd nie były w ciąży. zmuszając je. żebym mogła przekazać ci wyniki po południu. co naprawdę do ciebie czuję" -pomyślał. Raven nie spała. zaciskając się bardziej bestialsko niż przedtem. wściekłej walce pomiędzy pokrytą bliznami . czuły.Mogą? Ale nie to jest pewne? .Wtedy ciąży nie da się utrzymać i w zależności od tego. Raven wytłumaczyła się zmęczeniem. jak gdyby ostre szpony drapieżnego ptaka wbijały się w jej łono. Pełna powagi odpowiedź Raven zabrzmiała jak przysięga i w jej głosie było tyle nadziei. wciąż atakowały w nagłych. że nadal musimy obserwować przebieg ciąży. Holly! Jak bardzo nie rozumiesz. to dlatego że ciąża nie przebiegała prawidłowo.Taki sam? Co to znaczy? . . jak sępy czekające na śmierć. by porównać go z poniedziałkowym. że chce wypocząć przed wyjazdem do Santa Barbara. Dlatego pamiętaj. Musiała czuwać nad swym najdroższym dzieckiem. że nic nie wiemy. że tak. Nie ma żadnego naukowego dowodu na to. wiem. odganiając ze wszystkich sił drapieżniki.Poziom hormonów jest taki sam jak w poniedziałek. Tylko czas zna odpowiedź. A potem.Raven wiedziała. nie dziecku. . To tylko z niąjest coś nie tak. . . gdy tylko się pożegnali. Powinnam wykonać nowy test ciążowy. poronienia w pierwszych trzech miesiącach często zdarzają się kobietom. że odpoczynek może zapobiec poronieniu.. Raven.pomyślała Raven..Szyjka macicy jest zamknięta.Tak. a kiedy to robiły.Oczywiście.Dobrze. a nie dlatego że zrobiłaś coś złego. nawet nie próbowała zasnąć. Jak ci minęły ostatnie cztery godziny? "Na walce .. . .To znaczy.Każę zrobić je od razu.. że ciążę da się utrzymać. podzieliła się swymi obserwacjami z Raven. by odlatywały. Pomimo jej pełnego miłości czuwania. . Uśmiech znikł. Jak ci już mówiłam.A jeśli będzie niższy? . Sęp! Ścierwnik! Czarny ptak śmierci! Nigdy więcej. by przetrwać. . że chcę. jak tylko doktor Sara Rockwell zakończyła badanie. czy może wpaść. Oczywiście. Czuła jego siłę. czy zostaną wydalone tkanki.Jak szybko będziesz znać rezultaty badania krwi? . wyśmiewając jej głupotę. . co zdarzy się w ciągu następnych dni. że Sara musiała jej wyjaśnić: .Na zajadłej.A teraz powinnaś odpoczywać. chciwe szpony powracały. na dwadzieścia minut przed telefonem Nicka.Nie. 202 . Walczyła z nimi.Sara Rockwell popatrzyła ze współczuciem na wymęczoną twarz Raven. z jej macicąpełną blizn od kwasu i lodu.201 "Och. Raven. zapierających dech napadach bólu. Ból był przeszywający. . .Odpoczynek potrzebny jest tobie. że zaczął się proces poronienia. O dziesiątej rano w piątek.. Należy więc przypuszczać. Ale ostre. 26 Krwawienie rozpoczęło się wczesnym wieczorem. jego determinację... zdecydowane wyrwać nowe życie z jego azylu. może trzeba będzie zalecić łyżeczkowanie macicy. Kiedy Nick zapytał. wesołym głosem dodała. chęć życia. .

że szpony próbuj ą powstrzymać ją przed jazdą do rezydencji w Bel Air.obiecywała Raven sobie i dziecku. ładując bagaże do samochodu. Wciąż uśmiechnięta powiedziała do Samanthy: -Nie bój się.Co się stało? . zacząć spokojnie oddychać i zmusić się do uśmiechu. Prawdopodobnie zaszkodziła mi kanapka. Nawet gdyby krwawienie i skurcze ustąpiły całkowicie podczas weekendu.Zdecydowanie tak. by twój tatuś i siostry dowiedzieli się. Uśmiechnęła się bohatersko do Nicka.Zatrucie pokarmowe? .Z całą pewnością .Wydaliłaś jakieś tkanki? . . ale jak tylko Raven skręciła w obrzeżoną różami drogę. .. gdy ostre szpony przeszywającego bólu wbiły się głęboko w ciało. którą opuściła własna matka . jego siła znacznie by wzrosła. która próbowała wyrzucić z siebie dziecko. masz do mnie od razu dzwonić. Nick i Samantha stali na podjeździe. nie zemdleję.I nie mogę pozwolić. To nic groźnego.Samantha była równie zaniepokojona. Gdybyś wydaliła tkanki..Zgoda. Ale musimy się teraz z nimi zobaczyć. aby z nimi jechać. uśmiechnęła się z przymusem. .Zatrucie pokarmowe . Jak tylko ją zobaczyli.. .Cześć . . . Mam dyżur w ten weekend.macicą. by dojść do siebie. Jej śnieżnobiała skóra była zimna i wilgotna. osobiście wytłumaczyć. . Krótka jazda z Brentwood do Bel Air była zadziwiająco bezbolesna. że jesteśmy zbyt chorzy. skurcze wróciły ze zdwojoną siłą.mówiła w duchu Raven do małej istotki w swoim wnętrzu.odparła Raven. żebym .Dobrze. jak gdyby moce. i dzieckiem. nie myśląc o nieudanym weekendzie. Potrzebowała nieco czasu.Miałam znów krwawienie i skurcze. Raven złapała konwulsyjnie powietrze. że gdyby pozwolić dziecku znaleźć się w pobliżu rodziny.Czy jednak na pewno nic ci nie będzie? . ponieważ chciała być inna niż jej matka.Potrzeba tylko trochę czasu i dużo płynów. Ale teraz w podróży tej chodziło już o dwa młode serduszka. . "Nie możemy jechać do Santa Barbara . Samanthy i jej nie narodzonego brata lub siostry. gdyby gwałtownie zwiększyło się krwawienie albo zaszły inne niepokojące zmiany.. które usiłowały wyrzucić nowe życie ze zniszczonej kwasem macicy. i zachwiała się na nogach. Możesz się ze mną skontaktować o każdej porze..". poszarzałej twarzy i w podkrążonych szafirowych oczach malowało się wyraźnie cierpienie. i gdy Nick otworzył przed nią drzwi samochodu. Wydawało się. która nie dotrzymywała obietnic. Pojedziemy do Bel Air . Raven wyłączyła stacyjkę. skierowali się w jej kierunku.Raven 204 popatrzyła czule na dziewczynkę.wykrztusiła Raven.Tak powiedział lekarz. by oprzeć się o samochód. bezlitośnie szarpana szponami bólu. głęboką raną. jak jej ojciec. . blisko tego potężnego kręgu miłości. -Raven! -Nick natychmiast schwycił ją w objęcia. .Chyba nie. zdawały sobie sprawę.. . ale.Wszystko w porządku. . wiodącą do rezydencji Nicka.pytała z troską Samantha.nie mogę jechać do Santa Barbara. przyjdź tu w poniedziałek rano. . a na napiętej. Początkowo zdecydowała się na tę podróż ze względu na Samanthę. uwolniła się z jego objęć i zrobiła krok do tyłu. . które było teraz krwawiącą..powiedziała wysiadając.. którą kupiłam sobie wczoraj w drodze do domu. choć bardzo byśmy chcieli. Chcesz powtórzyć badanie krwi? . . które tak mężnie walczyło o życie". co się dzieje.zdziwił się Nick.

Zawiozę cię do domu twoim samochodem i poproszę ojca. Mam nadzieję. Nick nic nie mówił.Dziękuję ci. Wbijała sobie paznokcie w dłonie. . Była to kategoryczna prośba. "Kłamiesz! .Dla Sam. żebyśmy się mogli tobą zająć. .Raven? .Chciałabym mieć swój samochód. Może zechcą uczcić zwycięstwo nad ptakami śmierci. dobrze .. Po prostu było to zbyt niebezpieczne. może obudzę się jutro rano całkiem zdrowa i pojadę do Santa Barbara. . . którą Nick musiał spełnić. by jechał za nami. Wyczuwając. Po prostu położę się do łóżka i będę wyobrażała sobie. by zaakceptował jej decyzję bez dalszych protestów. Od czasu do czasu mam skurcze żołądka. Raven? Jakieś soki? Zupy? . . że utraci panowanie nad kierownicą. jak cierpienie zapiera jej dech w piersiach. dla nas obojga bardzo wiele znaczyło. Była to prośba. odbiera jej kolory. Uśmiechnęła się niepewnie.wyszeptał Nick. że mamy ważną misję do spełnienia? . iż nie jestem taka jak jej matka. jak galopujesz po plaży w Santa Barbara. by nie zmuszał jej do trwonienia energii na sprzeczkę z nim.Nie . . . Ból znów wbił w nią ostre szpony.wróciła do normy.Rzeczywiście miała jedzenie i zmuszała się. Naprawdę. jak się przez jeden okropny moment zdawało.. To minie. uśmiechnęła się pokrzepiająco do Raven. ze względu na dziecko. dopóki nie znaleźli się koło rynku w Brentwood. żeby Samantha wiedziała. . by jeść.Możesz pobiec do dziadka i powiedzieć mu. Tym razem Nick nie mógł ulec życzeniom Raven. jaka z ciebie niegodna i niedbała matka". Wtedy spytał: . by zapomnieć o szponach bólu wbijających się w jej łono. "Nie jesteś taka jak jej matka? . Samochód mógł być potrzebny jej i dziecku. zwrócił się do Samanthy: . że wkrótce poczujesz się lepiej.. przeszywając ją jeszcze ostrzej niż poprzednio. jak Raven cierpi.ustąpił.No.Masz coś do picia w domu. na San Vincente. poszarzałą twarz. nawet życie.Wybierzemy się do Santa Barbara. . że nawet wypowiedzenie jednej sylaby byłoby dla niej wielkim wysiłkiem.A ty zostań tutaj.Dziękuję. że Samantha ma rację . Raven .. sądzę. . i. .Po prostu chciałam. Ale Raven nie .dociekał ból. . ale czuł się całkiem bezradny.Chcesz. dopóki nie uśnie. jadąc o świcie na szczyt wzgórza i oglądając złoty wschód słońca. to nieodparty dowód. .Dlaczego nie miałabyś. bo nigdy nie byłaś normalna.. to zatrucie kwasem i nigdy nie wrócisz do normy. Po prostu muszę się położyć. Raven chciała.Chyba nie powinniśmy jechać do Santa Barbara .Jednak zanim Samantha odeszła.To ja ci dziękuję.. Nie mógł nic zrobić poza dopilnowaniem. .. do którego zaraz cię zawiozę. Raven . by nagły skurcz w jej wnętrzu nie spowodował tego. Nie mówmy już o tym. ..Oczywiście. ponieważ nie zamierzał narzucać jej swojej woli.zaprotestowała Raven. ..Tak. . Sam. że przyjechałaś. postawić schłodzoną butelkę 7up na nocnym stoliku i czule całować jej spoconą. . Kto wie. by Raven dotarła cało do domu.stwierdził Nick. . i ponieważ czuł do niej ogromną wdzięczność za to. . za tak miłą propozycję. bo ją kochał. Nick. Nick. Ale nie mogę jej przyjąć. dziękuję. . że jesteś dobrą matką? Następne kłamstwo! To.Raven.słyszała jego głos.Co mogę dla ciebie zrobić? Musi być na to jakieś lekarstwo? .Nie.W porządku. -Nie czekając na odpowiedź Raven. żeby wiedziała. obserwując.. . co się teraz w tobie dzieje.odparł Nick. co zrobiła dla jego córki.powiedziała nagle Samantha.Och. a ty będziesz dochodzić do zdrowia we własnym domu.To nie zatrucie pokarmowe. Nick pragnął zapakować Raven do łóżka. podczas jazdy zdradziecko krętymi ulicami Bel Air. Nick widział.Nie.

Jason wiedział. Jason wyczuwał kiełkowanie szczęścia. by spędzić cały weekend na czułym. nie spotykaną w jego nerwowym życiu. Pewnie wpłynęło na to bardziej urozmaicone jedzenie. skoro ukrywał przed nią tajemnicę.. dlaczego musi zachować coś dla siebie. Jego serce niespokojnie waliło w oczekiwaniu chwili. że może mu zaufać. i znikła. jak mógłby poświęcić te godziny na prośby. Lawrence nie miał dziś dyżuru. że nigdy nie zawiedzie jej miłości. bojąc się poddać w pełni jej wspaniałości. Miała zajęte ręce. . otaczających śliczną twarz.Holly . Na małym lotnisku w Kodiaku nie było zbyt wielu ludzi.W każdym razie bardziej współcześnie. .. Gdy Jason odebrał od niej bagaże i objął ją oczami. by do niego dotrzeć.Wyglądasz wspaniale.. a nie mówić o niej. szedł w nocnym mroku przez łąkę. radości.powitał ją ciepłym głosem. dla którego przybył do tego miasta. Gdy jeździła konno w szkółce jeździeckiej. Ładnie i zdrowo. kiedy Holly przekona się. by zadzwoniła na ranczo. 206 Czy również miłości? Czy Holly czuła to. co on? Czy wierzyła w magię? Czy równie rozpaczliwie jak on pragnęła. Najbardziej złote były jej włosy . zadrżała. czekał na nie z niecierpliwością. których kochała. Gdy Holly i Jason życzyli sobie nawzajem dobrej nocy. o niezwykłych oczach koloru akwamaryny. że w ciągu tych bezcennych godzin powinni przeżywać magię. I magia miłości. chroniąc się przed nim. ale i tak Jason dopiero po kilku chwilach uświadomił sobie. że to ona. która wpadła na ogrodzenie z drutu kolczastego i pokaleczyła sobie bok. . że jest to kwestia zaufania. . Jason marzył. Ten człowiek mieszkał zaledwie kilka kilometrów stąd. kiedy lecieli do Szmaragdowego Miasta. . i zanim zdążył poprosić. ale zadzwoniła do niego z prośbą o pomoc jedenastoletnia dziewczynka. ostrożnym przekonywaniu jej o swej miłości. kiedy Jason i Holly udali się do sąsiadujących ze sobą pokoi w "The Salish Lodge". łzy napłynęły jej do oczu. Ale Jason nie miał całego weekendu. zostali jej odebrani. Kiedy delikatnie ucałował jej wilgotne skronie. nadziei. w których trzymała torbę podróżną i worek na ubrania. by mu zaufała? Jak mógł obiecać. Oczywiście jego uwagę przyciągnęła natychmiast ta piękna kobieta ubrana w złociste szaty. W listach. Bardziej niepokoiły ją obrażenia konia niż jej własne. która zmieni całe jej życie? Była już prawie północ. które pisała. że zobaczą się znowu o jedenastej. a jednocześnie z nią walczy. Poza tym. I wiedział. Życie udzieliło Holly wiele ponurych lekcji: wszyscy. jak gdyby zwiększając dzielący ich dystans.zapewnił Jason. Sprawiała wrażenie. doznał cudownego oddziaływania magii. który pokonywał tysiące kilometrów. wracając ze stajni do domu. Położony koło wodospadu Snoąualmie prowincjonalny hotel stał się sławny dzięki temu.Naprawdę pięknie . Gdy samolot uzupełniał paliwo przed lotem do Seattle i. gdyby nawet ich miłość umarła. kiedy zakończy już spotkanie z mężczyzną. zanim jeszcze skontaktowała się z rodzicami. Zanim rozstali się. Jason rozumiał. Becky zadzwoniła do niego. dlaczego się waha. Była to kradzież brutalna. że został uwieczniony w czołówce Twin Peaks. Jason powiedział Holly. I natychmiast Holly odsunęła się. Od tygodni Jason wyobrażał sobie to spotkanie. Ponieważ przed rokiem uratował 207 jej psa. gdy się obudzi. która pozbawiła energii jej duszę. w cichym głosie. coś spłoszyło Summertime. by znowu byli razem? . gwałtowna. Holly. Nie mógł jej objąć. Miał tylko kilka nadchodzących godzin. pożegnała się z nim szeptem. że pragnie uwierzyć w magię.połyskliwa aureola loków.wpuściła go nawet za drzwi.

w dżinsowym stroju. .Ale wolałabym znać prawdę. .zapytała wchodzącego Lawrencea.? .wyszeptał zdumiony.Zostanę tak długo. .Masz moją miłość. Tak myślę. Nadal siedziała. nie jest za wcześnie. które zamierzała upiec rano. że chcesz się ze mną ożenić. który. byś odeszła. .Jednak wydawałeś się taki zmartwiony. odwiedziwszy swoją pacjentkę po raz ostatni przed pójściem do łóżka. ścięgna. . Obiecywała? Wydawało się. że coś niepokoi cię bardziej niż jutrzejsze spotkanie z Jasonem Coleem. . Po faz pierwszy w życiu jestem tak zakochana. czymś zajęty i odniosłam wrażenie. Lawrence mógłby oczyścić rany założyć szwy i zrobić klaczy zastrzyk antybiotyku w jej boksie w szkółce jeździeckiej. . .-Z namysłem zmarszczyła brwi.. że się denerwowałaś.I bardzo zaniepokojony . . zanim do ciebie zadzwonił. czekając na niego. o ile jeszcze tu będzie..Nie możesz? A ja mogę. ale wolał przetransportować ją do własnej stajni.Prawdę. . Caroline obiecywała sobie.Te czułe słowa rozwiały resztę wątpliwości i jej szmaragdowe oczy zajaśniały promiennie. Po prostu nie mogę uwierzyć.odpowiedziała z nieśmiałą nadzieją. .Nie myślałem o tym. czy nie wolałbyś.Nie. żebyś została. a mimo to zachowuje się bardzo dobrze. Caroline. Największym zagrożeniem dla życia Summertime mogło być zakażenie krwi. żyły i kości na szczęście pozostały nie naruszone. Stanowiło to niezbędną osłonę przed ogromnym niebezpieczeństwem.Och. Mroczne cienie przemknęły przez jego ciemnozielone oczy.Byłem już kiedyś zakochany. Czy to z powodu Holly i Claire? . Caroline .przemknęła przez jej głowę ogłuszająca myśl. .Jestem bardzo w tobie zakochany. Tę prawdę Caroline już dawno zaakceptowała. że to ma coś wspólnego z nami. bym cię o to prosił.Jako moja żona? "Ty masz żonę" .. co budzi w niej taki lęk. częściej odwiedzać. i potrzebuj ę twojej miłości. ale daleki. Koń miał mocno poszarpaną skórę. nie wierzyłem.. Lawrence wracał do domu.Jesteś we mnie zakochany? . ale dawno już przestudiowała przepis na drożdżówki z borówkami. . że to możliwe. . . zobaczyła w nich pożądanie i rozpacz pożegnania. jak zechcesz.Lawrence i Caroline natychmiast udali się na miejsce wypadku. że to się może znowu stać. .Kocham cię. . i to bardzo.Może za wcześnie. . gdy przyszła jej do głowy ta niepokojąca myśl. że zrobi to dzisiaj. Caroline westchnęła.Jestem trochę zmęczony.Nic mi się nie stało . .Dobrze . przy stole. . Claire ciągle była jego żoną. Caroline siedziała w kuchni. być może.Działanie środków uspokajających minęło. Będzie mógł ją tam lepiej obserwować. taki pociągający. Caroline.O czym mówisz? . Nie wierzyłem.Tak mi przykro. Lawrence dał przestraszonej klaczy środek uspokajający.Sądzę.powtórzył łagodnie.A ty jak się czuj esz? . kochając go. Z pomocą Caroline skończył pracę o dziesiątej w nocy i zadzwonił do Becky. na które naraziła swoje serce.Caroline spostrzegła od razu. żebym odeszła? 208 . co się wtedy czuje. pragnął znowu być sam.stwierdziła ze spokojem. . . Leżała przed nią otwarta książka kucharska. że miała rację. Kowboj.Jego kochający uśmiech zaczął ją uspokajać.Ostatnio wydawałeś się roztargniony. . Chciałbym. Ale tak się stało. Teraz. że wszystko jest w porządku. o północy.Jak się czuje klacz? . a on stał oparty o ladę. ponieważ zaczęło się to. zanim ją przewiózł i przystąpił do dokładniejszego oczyszczania ran. Lawrence zauważył jej zmieszanie i stwierdził łagodnie: . Wiem.dorzuciła. . . ale mięśnie. Samotny kowboj..Zastanawiałam się. że to niewłaściwe słowo na określenie czegoś.

widać było obawę. Wydawało mi się. że chciał się trochę rozejrzeć..Przede wszystkim Holly .Nie spieszy mi się. Miękko.. które leżały tam. Proszę wejść. żebyśmy mieli dzieci? .To nie jest z twojej strony żadna zdrada. a kiedy usłyszeli dochodzący z kuchni miły.odpowiedziała Caroline. A ona może podjąć za niego decyzję. Wydawało się jej. że zgodnie z przewidywaniami Lawrencea jego pacjentka czuje się o wiele lepiej.To nie powinno długo potrwać. ale mogło to wynikać tylko z odpowiedniego ustawienia przed obiektywem. obok jej krzesła.Chociaż Lawrence nie ma w ten weekend dyżuru. i że pomimo ogromnych cierpień jesteś gotów podjąć nową próbę. -Tak. . Zanim jednak powiedziała choć słowo. Powiedział. Pragnąc znowu się ożenić i mieć dzieci. nim odezwał się dzwonek u drzwi. Caroline wpatrywała się w mężczyznę. pooglądać tytuły książek na półkach.Ponieważ kocham cię całym sercem. Zawsze ich pragnęłam. -Nigdy nie przestaniemy jej szukać. kiedy miałeś rodzinę. W gruncie rzeczy to kolejny dowód. A na podstawie tego.Podeszła do niego. trzy kubki.Jeśli ty tego chcesz. którym przywitał Caroline. Czarną. ale nie zaproponowała. i kiedy znalazła się w czułym uścisku jego kochających ramion. . nie arogancję..Czy Lawrence czyta tę książkę? . gdzie je zostawiła. jak rozmawiał z Lawrenceem.Nie ma nic przeciwko temu? . że nigdy nie znajdę dla nich ojca. Jestem Caroline Hawthorne.. Jego ciemnozielone oczy przepełniło uczucie wdzięczności. . że potrzebuje jej miłości. . Dzbanek z kawą. że je zdradzasz? . Miałby pan ochotę na kawę? A może spróbuje pan drożdżówek z borówkami? . . . cukier. którego tak pokochała. spojrzała 209 nań i powiedziała: . by usiadł. żeby nie wydawało mu się. 27 Telefon zadzwonił piętnaście sekund wcześniej. Przenigdy. jeszcze przystojniej szy niż na fotosach. . Jason wziął do ręki egzemplarz Darów miłości. iż zmusza pana do czekania. jak bardzo je kochałeś. podejść do okna i popatrzeć na łąkę. łagodnie wypowiedziała słowa. że choć mówi tak spokojnym głosem. Dlatego to Caroline otworzyła drzwi Jasonowi Coleowi.Chcę mieć dzieci. Tymczasem Jason Cole okazał się równie wysoki jak Lawrence. mleko i drożdżówki stały już na niskim stoliku. uznała.Jestem Jason Cole. Poprowadziła go do salonu. ale. a w jego uśmiechu. Chyba służyłaby mu za przewodnika. Jestem jednak pewna. Caroline podała Jasonowi kawę. niepokoi się.odparł z wielkim spokojem. Widziała jego filmy i jego zdjęcia w "People" i "Entertainment Tonight". ale i tak będą do niego stale dzwonić z wezwaniami. wokół którego ustawiono krzesła. że tęsknisz za tymi latami. Wyczuwała.Chcesz. że zdradza Holly i Claire. 210 . że jest człowiekiem o majestatycznej posturze. Ale teraz znalazłam.Ponieważ cię kocham . Caroline zaśmiała się z ulgą. spokojny głos Lawrencea. . .Wiem. udowadniasz.Proszę o kawę. że będzie nieznośnie arogancki. wyjaśniła: . których nie mógł wymówić Lawrence: .Absolutnie. Gadatliwa właścicielka kotki Mirtem chciała przekazać dobre wieści.Skąd w tobie taka mądrość? .Bo masz wrażenie.

Sądzę. w głębi duszy wie. i o rym. pomyślałam. Zostało mi jeszcze ze trzydzieści stron i bardzo liczę na szczęśliwe zakończenie.stwierdził ze spokojem Jason.Ale pan zaraz mi powie.Zarówno książka. które ojciec i córka spędzili razem. . pisząc. bo właśnie pojawił się Lawrence. . żeby tak było. wydawał się bardzo łagodny. To konkretna osoba. jak i film . . A teraz zastanawiał się. tak zatroskany. gdyby autorka. były po prostu nudne. zbiło Caroline z tropu. że nic ją nie obchodzą bohaterowie.Chyba miała trudne życie. pięć wspaniałych lat. ale wyczuwa się w nich jakąś gorycz. i że dla pieniędzy gra na emocj ach czytelników. co stracił. Ja ją czytam. Zastanawiałam się. która czekała go po powrocie.Nie. czy kończy się szczęśliwie? . . pierwsze pięć lat życia Holly.I co pani sądzi? . Zamiast tego pragnął poznać okres. że Dary miłości skończą się szczęśliwie. Jason nie zdążył odpowiedzieć. że nie zawsze tak się dzieje. . . gdy zadawał to pytanie. ale nie stała się zgorzkniała. że ona nie wkłada serca w swe książki. w porównaniu z dramatem wojny oraz tragedią. -Jaka jest? . ale wciąż były czymś wspaniałym dla Lawrencea.zapewnił Jason.Nie.. który zakończył się dwadzieścia pięć lat temu.Że jest to najlepsza książka tej autorki. Nie interesowały prasy. Jej książki są bardzo romantyczne i idealistyczne.Nie. czy nie proponowała Lawrenceowi. tak łagodny. jak świat powinien wyglądać. postanowiła zachować nadzieję. .Chce pani wiedzieć. nie zamierzam tego pani mówić . nie mówił z nikim o tych latach. witając i przepraszając Jasona. pozbawione sensacji. że ją zraniono. których tworzy.Caroline uśmiechnęła się i dodała: . Przeciwnie. Zanim Lawrence poznał Caroline.A to znaczy.Ponieważ w żadnej z książek nie ma jej fotografii ani życiorysu. Jason nie pytał o zabójstwa ani o wietnamską niewolę Lawrencea. że Lauren Sinclair to zespół pisarzy . chociaż to ich wspomnienie trzymało go przy życiu w Wietnamie i zmuszało go do poszukiwania Holly.Więc Lauren Sinclair naprawdę istnieje? .Naturalnie.A dlaczego miałoby być inaczej? . jak ludzie powinni się do siebie odnosić i jak hojna powinna być miłość. Jason pragnął dowiedzieć się wszystkiego o tych latach. . że Caroline wyznała: . by przeczytał wietnamski romans ze szczęśliwym zakończeniem? W głosie Jasona nie było okrucieństwa. nie pozbawiło jej to złudzeń. Po krótkiej przerwie spytał: . -Bardzo dobrze wyobraziła pani sobie Lauren Sinclair. co działo się przez następne czterdzieści pięć minut.Kilka razy.Nie zaproponowała pani Lawrenceowi. . . .Czytał pan tę książkę? .Caroline uśmiechnęła się. To. będąc na wojnie. Dla mediów te lata. żeby przeczytał tę książkę? To pytanie zaskoczyło Caroline. czy nie przyniesie mu to ulgi. 211 .A jak pani sądzi? Caroline zastanowiła się przez chwilę: . a Lawrence nie pytał go o powody. ani nawet o lata spędzone na poszukiwaniu Holly. Jason Cole wiedział wszystko o przejściach Lawrencea w Wietnamie.Myślałam o tym.Wolę. Zresztą poza Caroline nikt go nawet nie pytał o ten okres.Musiała się pani przywiązać do jej bohaterów. Zakupiłem prawa do ekranizacji i teraz razem z Lauren Sinclair pracujemy nad scenariuszem.

czego potrzebowałem. że otrzymał odpowiedzi na wszystkie pytania . ale jestem całkowicie pewny. by to przydarzyło się naszej córce. Były dwa albumy. czy Lawrence zniszczył podobizny Dereka. Caroline wstrzymała oddech. i w końcu tę. że tego nie zrobił. Gdy zapytał o pięć brakujących fotografii. iż uważa to pan za nieprawdopodobne. na której Lawrence trzymał na rękach swoją złotowłosą córeczkę. Carolina doszła do wniosku. "On kłamie . iż Holly zabrała je ze sobą. Nie usunęłoby to z jego pamięci obrazu tego psychopaty. że Jason chce usłyszeć o szczęściu. . oczekując. Wydawał się wręcz bardzo zainteresowany. że zainteresowanie tym szczęśliwym okresem jest czymś więcej niż tylko uprzejmym wstępem do zarzucenia gospodarza pytaniami o nie zamknięty rozdział żałoby. by sprawdzić. Ale on natychmiast zgodził się obejrzeć bezcenne rodzinne fotografie. Jeden z nich zawierał zdjęcia rodziny Elliottów. Przyglądając się. . Ale dlaczego?".Claire była molestowana przez swego ojczyma . podobizna Lawrencea i Claire.zapytała Caroline.poza jednym. na jego przystojnej twarzy pojawił się przelotnie wyraz ogromnej czułości. Ale Jason nie chciał nawet spojrzeć na drugi album. Jason podszedł do tej sprawy z punktu widzenia lat dziewięćdziesiątych. fotografię Holly i Claire.To na razie wszystko. . a nie tylko o rozpaczy. Na podstawie dostępnych mi materiałów odniosłem wrażenie..Kłamie.Jeśli coś jeszcze przyjdzie mi do głowy. Lawrence przytulił Caroline. niech go diabli.. by od wspaniałych wspomnień. trzymanego przez ich dziecko. dotykającą aksamitnie miękkich chrap klaczki rasy palomino. Opisawszy brakujące fotografie. A gdy wpatrywał się w zdjęcie małej i promiennie szczęśliwej 212 Holly. ponieważ świadczyłoby to jedynie o jego bezsilnej wściekłości. jakie zostało zrobione.Pojawiły się wówczas domysły. Gdy Jason wyszedł. jedyne. . a drugi poświęcono rodzinie. może nawet uda. uśmiechających się z miłością do obiektywu aparatu. że nie udaje on zainteresowania. że widzi ulgę w ciemnobłękitnych oczach Jasona. . że ma także zdjęcia.Zadzwonię za kilka tygodni. zgodnie z którą Holly potraktowana została jak mścicielka. .odpowiedział Jason. bo symbolizowały dla niej szczęśliwe dzieciństwo. Lawrence mu je opisał: zdjęcie ślubne. że Derek mógł molestować seksualnie Holly. Wydawało się.pomyślała Caroline.Co o tym myślisz? .Jason wstał i dorzucił: . odzywając się po raz pierwszy w ciągu czterdziestu pięciu minut rozmowy. żeby udzielić konkretnej odpowiedzi.Zamierza pan włączyć sprawę Holly do swego filmu? . . która powstała po rzekomej śmierci Lawrencea w Wietnamie. które przywołał album. czy będzie pan w domu przez jakiś czas? . . a nie ofiara.Chyba tak . że czasem ten cykl się powtarza.zapewnił go Lawrence. choćby po to. powrócić do ponurej rzeczywistości. A kiedy jasne się stało. jak Jason studiuje album. lukrujących urodzinowe ciasto dla Lawrencea. że Jason zainteresuje się też drugim albumem. ojca i córki. gdy Holly była niemowlęciem.odpowiedział w końcu. że jej nie słyszał. że Claire nigdy by nie dopuściła. . które jak dotąd Lawrence tylko jej pokazywał. napotykając spojrzenie jego nieprzeniknionych błękitnych oczu. portret matki. iż Jason odrzuci propozycję. Wiedziała. Lawrence powiedział. I nie zamierzał zadawać zwykłych pytań o zabójstwa.Ale tak szczerze? . zrywającego z dawną mentalnością. .Wiem.Był wdzięczny. Caroline oczekiwała. Caroline miała wrażenie. Lawrence potrzebował nieco czasu.Będziemy tu przez cały dzień . Lawrence wyznał cicho.zapytał. . że wierzy.

Jason Cole bardzo mi się spodobał. a loki. zmienić opatrunki i zrobić klaczy kolejny zastrzyk z antybiotyku. której zdjęcia niedawno oglądał! Tylko włosy miała trochę dłuższe niż wtedy. .Oczywiście. zakończenie.. Czyżby Jason Cole chciał spotkać się z Lawrenceem tylko po to.. z jego powodu...Sądzisz. w którym spała.Lawrence mówił ze spokojną stanowczością człowieka. było porządnie zaścielone. Walcząc ze swym własnym rozczarowaniem. która śmiała się wesoło do kamery. Ale już po wszystkim. Jakże przypominała śliczną.Wszystko w porządku. . tylu rozpaczliwie szukających je rodziców.Po prostu siedziałam sobie tutaj.Pisałaś? . . Sypialnię z widokiem na wodospad wyposażono w okrągły. który wie. dodała bez słów: "Myślałam o . las i wodospad. że to jeszcze nie koniec. jeśli pozwoli się. obserwowałam niebo. -Tak. Nie potrzebował do tego jej pomocy.Muszę zajrzeć do Summertime. to nie ma żadnego sensu.. Caroline wolała zostać w domu na wypadek. . a nie jego widok. że to dzisiejsze postępki jej bohaterów. .Po prostu to nie ma sensu. Jason czuł się niepewnie. Jason wszedł do pokoju Holly. .Więcej. małą dziewczynkę. były odrobinę bardziej miękkie i mniej skręcone.odparła. . z oburzenia.Lawrence wpatrywał się w nią z ogromną czułością. stanowiącego dokładną kopię jego własnego. Nie możemy go zmusić. . znikła na zawsze. miał poczucie winy. wywołały uroczy blask jej pięknych oczu. błyszczały teraz mocno. że odpowiedział mu kłamstwem? Caroline westchnęła. -Napotkała jego spojrzenie i nie spuszczając wzroku. Musiało być.. Ogarnął go smutek na myśl o tym. promieniowały odwagą.. bardziej szczęśliwe. zapewnił ją: .Nie . Nikt tu jeszcze nie sprzątał. inne. że najwyraźniej go oczekiwała.. Drżała cała z gniewu.I pogrążyłaś się w radosnych myślach. ponieważ jedno z krzeseł było odsunięte. że nie mówi prawdy? Może Jason Cole nie przywykł do kłamstw w prawdziwym życiu? A może dlatego że Lawrence był z nim tak szczery. by przekonać się o jego miłości do córki?" Jak te sławne ciemnobłękitne oczy mogły być tak ślepe? Dlaczego nagrodzony Oscarami aktor nie potrafił ukryć faktu.Nie. a potem go znienawidziłam. i zobaczył. dębowy stół i krzesła. 28 Dzień dobry .. . "Ale to nie jest w porządku . by uczynił coś.powitał ją Jason.Dobrze.Jason wiedział dokładnie o jej postępach w pracy nad książką. czego nie chce. by sprawy. że Lawrence zamierza obejrzeć rany. jak nieodwracalne szkody mogą powstać. ale upływ czasu nie przyćmił ich żółtego blasku.. A jej oczy? Roziskrzona niewinność. że nie zamierza włączyć sprawy Holly do swego filmu? -Aty? .Czy mogę wejść? .zapytał. Caroline wiedziała. .Też tak myślę. . Jednak akwamarynowe oczy.pomyślała Caroline. a na stole leżał otwarty kołonotatnik i jej pióra. Jason musiał porozmawiać z nią w cztery oczy. bo coś w głębi duszy uparcie jej mówiło. chmury. które go witały. Caroline. Holly przed chwilą musiała tam siedzieć. Inny rozdział. ale łóżko. dręczyły bezlitośnie serce. . 214 Było coś jeszcze. gdyby Jason Cole zadzwonił. I tyle jest innych zagubionych dzieci. nie ma. . które otaczały jej twarz. Czytał każde słowo wkrótce po napisaniu i bardzo wciągnęła go jej opowieść. których nie można zmienić. ..

ale. aż Holly potwierdziła to lekkim skinieniem roztańczonych. Spotkanie z Lawrenceem tak przekonało go o jego wielkiej miłości do córki. kiedy zabito twoich bliskich. Mogły wzbierać bez ostrzeżenia. zastanawiając się. nie magii.Jason odczekał. Spojrzała na Jasona.tobie". Holly zaczęła opowiadać mu o fotografiach. ale bardzo zakochani. Kiedy oboje usiedli. Wiedział. złotych loków. jak niepewne bywa szczęście.. którą tak pokochał. . . że groźne fale były stale obecne w sercu Holly. którego nie stworzyła swoim piórem.To ich zdjęcie ślubne. Świadczyły o tym wspaniałe radosne fotografie.Coś.pomyślał. zatrzymać ją i miłość. Jemu. Była to chwila. molestowania.Holly zmarszczyła czoło. i ulotna. z którym podzieliła się prawdą o swojej przeszłości. Było ich siedem: pięć opisanych przez Lawrencea i dwie inne.Tak. że znowu straciła pewność siebie. Holly wyjęła bezcenne fotografie z koperty. Było to pragnienie potężne. Chwila cudowna. a on znów miał zakłócić jej spokój ducha. co ci się przydarzyło. że ci tego nie pokazałam. Niczym kruchy zamek z piasku bezlitośnie unicestwiany przez olbrzymią falę mogła zniknąć szybko i bez śladu. o co chciałbym cię zapytać . podobnie jak jej ojciec. 216 . .pomyślał Jason -jakimś cudem wiedziałaś. którą włożyła Holly. co mnie martwi. Miłość wypisana była na twarzach Lawrence' a i Claire.Jest coś. dlaczego ich nie wzięłam. kiedy uznano go już za zmarłego.Czy to są jedyne zdjęcia. -Wtedy pierwszy raz głaskałam pysk konia. uświadomiłam sobie. który 215 przypominał jej. jak niebezpiecznie jest kochać.zaczął spokojnie. Jason tak bardzo pragnął uchwycić tę wspaniałą chwilę. Pamiętasz go? Jason zamierzał upewnić się. jadąc do Los Angeles. zrobione przez żonę sędziego pokoju. .Naprawdę nie wiem. Nie było żadnych emocjonalnych sekretów. zawahała się przez chwilę. -Tak? . . jak i córka pragną spotkania.. ale samolubne. jak zareaguje na to kobieta. Podeszła do toaletki. że on żyje". przedstawiające siostrzyczkę i braciszka Holly. że twój ojciec zginął w Wietnamie. znowu mu ufała. na fotografii suknię ślubną Claire. . Miałam tylko trzy lata i pewnie rodzice trochę .Chciałbym je zobaczyć . w nagłym przypływie strachu. Jasonowi serce się ścisnęło. Byli młodzi. tylko jemu: dobremu i łagodnemu człowiekowi. Odwrócił wzrok od jej pięknej twarzy i zapatrzył się na wodospad. "Ponieważ . wspomniałaś. że zarówno ojciec. dopóki fale strachu nie uspokoją się na zawsze.Ale nigdy nie mówiłaś nic o nim. o której Jason marzył: kiedy Holly naprawdę uwierzy w magię ich miłości i zaufa jej. tę samą. wyjęła ze swej torebki kopertę. Wyzwoliła się z kokonu swej przeszłości. Mieliśmy dwa albumy. To są zdjęcia mojej rodziny. Mieli tylko jedno.Kiedy wyjechałeś ostatnim razem. by ocalić życie swej wymyślonej bohaterce.Kiedy opowiedziałaś mi. . gdy Holly w odpowiedzi na jego pytanie gwałtownie się odwróciła. jakie masz? . Teraz czuła się o wiele lepiej. "A może jednak"? . Spojrzał na nią i przekonał się. zwrócony twarzą do huczącej kipieli. . W jej oczach znowu była odwaga. .. Z wielką miłością. tworzący pod nimi grzmiącą kaskadę.. że zamierzał nie wypytywać już Holly o jej uczucia względem ojca.powiedział Jason. niewypowiedzianych urazów. o tamtej śnieżnej nocy. gdy zobaczył.

Dlaczego nie zdradził jej prawdziwego powodu ich wycieczki do Seattle? I czemu nie powiedział Lawrenceowi. gdy się ożenił. że jej ojciec przeżył. Nie wiedziałem.nie radosnej prawdzie. że pewnego dnia cię odnajdzie. gdyby nie pamiętała swojego ojca? Albo gdyby najbardziej utkwiło jej w pamięci to. -Nie . Uciekł z niej osiem miesięcy po twoim zniknięciu. 217 Zalały ją emocje. a jej oczy stały się czyste i ufne. co wiedział o Lawrensie. Ściągnęła brwi.Miłość przepełniła jej głos. ponieważ pracował ciężko.To z nim widziałeś się dziś rano? -Tak.Ale nie było powodu do niepokoju. -Nie powiedziałeś mu? . Zawsze miał dla mnie czas.Mniejsza o to. co ci się przytrafiło. poprosiłem kogoś. zapierając dech w piersiach.że ona i Lawrence są najwidoczniej bardzo do siebie przywiązani. obudziłaś tym we mnie jakieś odległe i niewyraźne wspomnienie. mimo woli kryła się też przed nim. a jednak. .powiedział miękko. Czekał więc cierpliwie. że koń może mnie ugryźć.się bali. . napełniając serce żalem .Mam wrażenie. jaki był niezwykły. Mój ojciec doskonale porozumiewał się ze zwierzętami. o co chodzi. lecz druzgoczącej. Miał tylko siedemnaście lat. Jason zorientował się.Mieszka kilka kilometrów stąd. podnosząc się i dodała z niepokojem: -I teraz na mnie czeka. Kiedy podrosłam. -Na pewno nie wie. tak. . zarówno dzikimi. by powróciła do teraźniejszości. .Nigdy nie przestał wierzyć. ani nawet. czepiając się ostatnich słów Jasona jak deski ratunkowej na miotanym sztormem morzu.Więc on wie .Bo byłaś . . co muszę ci powiedzieć.Próbował mnie odszukać. by zapewnić jej dostatnie życie? .W każdym razie tak się czułam. . że chcesz go widzieć. Coś. że bardzo go kochałaś. Kiedy znowu skupiła na nim uwagę.Jest coś.powiedział spokojnie Jason. ale nieoczekiwanie jej myśli wynurzyły się na powierzchnię. Twój ojciec nie zginął w Wietnamie. Mogłaby umrzeć. -Nie . powiedział: .Dlaczego miałabym nie chcieć się z nim zobaczyć? . by się tym zajął. . . prawda? . co ją obecnie dręczyło. jak i oswojonymi. że tu jesteś. .Nie.zaprzeczył Jason. że jego zaginiona córka znajduje się tak blisko? A co by było.On żyje . Najpierw musiałem się upewnić. słysząc w jego głosie nagłą powagę. .i spłynęły łzami z jej zrozpaczonych oczu. chciała pobyć trochę dłużej z cudownymi wspomnieniami przeszłości. a one mu ufały. .wyszeptała.Kiedy powiedziałaś. Jasonie? . czego nie wiesz. ale złapano go i wzięto do niewoli. "Nigdy nie przestał cię szukać". Holly .wyszeptała. że podobnie jak Lawrence. uznając za zmarłego. Gdy odpowiadał na jej pytania o ojca. Holly. był boleśnie świadom tego. . a także o Caroline . pogrążona w śmiercionośnym smutku.Nigdy nie przestał cię szukać. że stale był przy mnie. Ale czuł się tak bardzo odpowiedzialny za mnie i matkę. . lękliwy protest przeciwko prawdzie . Była to cicha prośba pełna rozpaczy. jakbym była dla niego najważniejsza. Pracował w kilku miejscach i jeszcze się uczył.O. że o tym nie wiedziała i kryjąc się przed światem. gdy dotykała szczupłymi palcami podobizny Lawrence'a. że stale był nieobecny.Gdzie on jest. Derek go postrzelił i porzucił. . Był wobec nich taki łagodny. gdy wspominam tamte lata. uświadomiłam sobie. kiedy się urodziłam. a osiemnaście. Może więc zawiozę cię tam teraz? Podczas krótkiej jazdy Jason przekazał jej wszystko. ale ponieważ czułem się zaniepokojony. topiąc myśli.powiedziała. Holly. że cię znam. trzymającego na rękach córkę. wydaje mi się.

nakrapiając ją złotymi refleksami. Nic dziwnego. . przeszłość i teraźniejszość. które mogły tylko sprawić im wielkie cierpienie. . jestem Caroline i bardzo kocham twojego ojca. dręczące Holly pytania. Dziewczynka i kobieta. wprowadziła ją do salonu.Tak. a za tę chwilę oddałabym życie. Holly i Lawrence opowiadali sobie nawzajem to. Holly. Caroline zdołała tylko wyszeptać drżącym głosem: -Holly? .Caroline? . Była to nadzieja. . Stał tyłem do Holly. zanim jeszcze zobaczyła klaczkę rasy palomino. pośród woni dzikich kwiatów. że się od niego odsuwa.Dziękuję. Odniósł wrażenie. Tam. -Tato! 29 Spacerowali po ukwieconej łące i siedzieli na trawie przy strumieniu. Holly zabrała ze sobą fotografię. że go znalazłeś. Obraz złotowłosej dziewczynki i złocistego konia na zawsze miał wyryty w mózgu. upragnioną kobietę. Ale gdy jechali do Issaquah. Tymczasem Caroline odzyskała już zdolność mówienia. Szczera radość w błyszczących oczach Caroline do głębi ją poruszyła. zaniepokojona. ale to nie miało znaczenia. Był to ten sam ojciec z owego odległego dnia. . napełnionej złotem. szepczący łagodnie uspokajające słowa w odpowiedzi na rżenie konia. W głębi duszy Caroline miała nadzieję na inne. czystą miłością? Jason wyczuwał nie wypowiedziane. zwróciła się do Jasona i na chwilę cień nieufności zniknął z jej pięknych oczu. .wyszeptała. Nic dziwnego. Jasonie . a oczy napełniły się gorącymi łzami. lepsze zakończenie wizyty Jasona.On jest tam. serce zabiło jej mocniej.. Lawrence zesztywniał na dźwięk tych słów. wysoki. Otwierając drzwi. myśli i uczucia Holly skupiały się przede wszystkim na ojcu. silny. na brzegu szafirowej rzeki. otworzyła drzwi do ogrodu i wskazała na budynek stojący po drugiej stronie usianej barwnymi kwiatami łąki.Ma taki miękki nos. ukrywaj ąc skrzętnie przed sobą inne prawdy. Promienie słońca pieściły wodę. Zapach ten przeniósł Holly w minione czasy. 219 Lawrence obrócił się gwałtownie. W tamtej stajni też był złocisty koń i jej ukochany ojciec. którego miała zaraz zobaczyć. w stajni. Może pójdziesz do niego? Dwadzieścia siedem lat temu była inna stajnia. A kiedy ujrzała. złotowłosa córka zawołała jak wówczas. jak otwiera drzwi przed młodą kobietą z miękkimi. I Holly powiedziała to samo. uśmiechając się poprzez łzy. Dręczące pytania i odpowiedzi nie znikły. walące serce wzbiło się pod niebiosa. co wówczas. Nie potrzebował jej. że usłyszał tutaj jej głos. czym mogli się podzielić. że słyszał znowu te same słowa. gdy jako trzyletnie dziecko dotknęła aksamitnie miękkich chrap palomino: . również wypełniona słodką wonią świeżo skoszonego siana. I wtedy Holly go zobaczyła.Dziękuję.. złotymi lokami.I najbardziej niepokojące pytanie: a gdyby nie wspominała go z tak gorącą. Ale zadziwiający był sam głos: w melodyjnym wysokim sopranie małej dziewczynki dawało się wyczuć miękkie brzmienie dojrzałej kobiety. pochylając ciemną głowę Summertime. wywołując zmieszanie na jej ślicznej twarzy i tworząc dystans między nimi.spytała miękko Holly. by wpuścić tę młodą. staje się znowu niepewna. bo kiedy zobaczyła jego samochód zatrzymujący się na podjeździe. bo myślał o niej i o tamtym dniu. nie wiara. ze względu na niego. . które Holly wypowiedziała tamtego dnia.Potem. 218 Kiedy dotarli do celu. bojaźliwa. I gdy jego ciemnozielone oczy wypełniła niezmierzona radość.

że będzie w domu przez cały weekend. które są równie ważne. odrywając wzrok od uśmiechniętych oczu Holly. kiedy Derek zamordował ich marzenia. I prawdopodobnie też myśli o minionym dniu. a szmaragdowe oczy promieniały radością z ich szczęścia.Dziękuję . jaskrawe złoto poranka dawno już znikło. którzy pojechali do Prince William Sound. Potem odjechał. świadczyło o niepewności. Holly była w pokoju. . . że pora wracać do domu. . Jej włosy lśniły miedzią w słońcu popołudnia. prawda? . swoją czułością szybko rozpraszając resztki niepewności.spytał cicho Lawrence. Był środek nocy.Słyszałam. że wszystko przebiegło wówczas bardzo szybko. jak jej cudowne obietnice. O tej porze powinien już być w Los Angeles.Wcale nie zamierza do niego telefonować . dopóki nie zobaczyliśmy. tak jak to sobie wymarzyli. by wrócić do Los Angeles. powiedziała tylko. co stało się z rzeką płynącą u ich stóp.powiedziała Caroline kilka godzin później. Gdy Holly wzięła kartkę.A powinna z nim porozmawiać. które spędzał na wędrówkach po ulicach obcych miast w poszukiwaniu Holly. nadzieją. spojrzała na ukochanego mężczyznę. rzeczywiście nie trwał tak długo? Całkiem możliwe. . Potem.A tymczasem my z Caroliną zajrzymy do Summertime. który stale widziała w myślach jak na zwolnionym filmie. potem musi jechać do Dallas.. I dopiero kiedy uznali. Minęło wiele godzin. Ten pierwszy to telefon do domu. Nie czuła potrzeby. .powitała ją ciepło Holly. że zakochał się w Caroline. . i wpatruje się ze zdenerwowaniem w telefon. Leżeli z Lawrenceem w łóżku. wciąż omawiając miniony dzień. Powiedział. żebyś zadzwoniła. że wszystko w porządku.Lawrence powiedział. że Jason bardzo chciał. przepędziła groźne upiory. a drugi to jego prywatny numer w biurze. Możliwe też. a w biurze w poniedziałek do trzeciej. Było to kłamstwo. jak pochyliła oświetloną słońcem kasztanową głowę. gojeniem ran.Ja też się cieszę.wzruszyła ramionami Holly . że został weterynarzem. . Gdy zbliżyli się do domu. . Może ów koszmar. Jednak to. .Wydaje mi się. Caroline zauważyła w jej oczach niepokój. by pomagać oblepionym ropą naftową zwierzętom morskim po katastrofie "Val-deza".Dziękuję .zapewnił Lawrence.Cieszę się. by dzielić się swym bólem z ojcem.Rozumiem . że istnieją takie kłamstwa miłości.wyszeptała Holly. Lśniące. Dopóki nie przekonał się. że się pobieracie . które pisała. -Jest w nim zakochana.Jason został. że kłamie.powiedział Lawrence. .odpowiedziała Caroline z widoczną ulgą. .I ja . Caroline wyszła im na spotkanie na łąkę. . Też prawdopodobnie nie śpi. widząc ulgę swego ojca. Dla Holly i Lawrencea czas odmierzany był miłością. a jej serce podtrzymywały tylko historie o miłości. że wszystkie te lata przetrwała jedynie dzięki wymyślonym przez siebie światom. . Dzięki Jasonowi Holly wypowiedziała już na głos te przerażające słowa. ilekroć dostrzegł błysk złotych włosów. Ponieważ rozmawiali o miłości.Możesz stąd spokojnie dzwonić . zanim odjechał.. mieszka na Alasce. Holly. Nie wspomnała jednak Lawrenceowi o tym. . ustępując bogatym barwom późnego popołudnia.Caroline wyciągnęła z kieszeni kartkę i podała ją Holly. I gdy jego serce zaczynało bić mocniej z nadzieją. . Żeby podtrzymać go na duchu. I nie opowiedziała mu o tej nocy. a jednak nie miała wrażenia. pomyślała.ale nie będę teraz dzwonić. Caroline nawiązała do tego tematu. . Ale nie wspomniał ani słowem o latach niewoli spędzonej w małej klatce w dżungli. Ani o niekończących się tygodniach i miesiącach.Zostawił numery telefonów. że została pisarką. który czekał na nią od tylu lat. że wyszliście ze stajni i idziecie w kierunku strumienia. że była jednym z ochotników. 220 zobaczyli. który Caroline ustawiła na nocnym stoliku. Podobny cień widziała w oczach Jasona. A Holly opowiedziała ojcu.

. Negocjowała najważniejsze umowy Jasona.Ale masz numer jego telefonu. gdzie mieszka.Ja też nie pozwolę.przyznała Caroline. wraz z ostatnim. Uzbroiła jawę wszystko. . wrogo nastawioną macicą dobiegła końca..Nie. Holly potrząsnęła lekko złotą głową. nawet domowy.Ale ja dopiero tu przyjechałam. to jej pojawienie się na progu jego domu musiało być niespodzianką. i bezcenne nowe życie przegrało. taka chętna do pomocy.To coś ważniejszego. całą swą .Do Raven? . Możesz do niego zadzwonić i spytać albo zrobi to któreś z nas. .Zadzwonię do Raven. Po długiej chwili namysłu. a wszystko stało się oczywiste. ale gdy tylko ktoś wymienia jego imię. Jej dziecko umarło. a przynajmniej bardziej pilnego.Bierzecie dzisiaj ślub? . nie jest zastrzeżony. Po chwili wróciła.Tak. 222 Ale jak to zrobić? Nagle Holly doznała olśnienia. . Powiedziała mi kiedyś. ten nieubłagany syk.Teraz już zawsze będziemy. Jason bardzo kocha Holly. . że nie umarła wraz z nim. Przecież nawet nie widziałeś ich razem. nie narodzonym dzieckiem i jej pokrytą bliznami.I on też ją kocha. jaka następuje po niszczącym sztormie. bo głos w jej wnętrzu wciąż żył. ale coś jest nie w porządku.Ale ty nie zamierzasz na to pozwolić. gdy na milczący sygnał Lawrencea Caroline nagle zniknęła. I lepiej to zrobić.Jaki z ciebie wszystko rozumiejący ojciec.A więc za godzinę jedziemy na lotnisko. ale zawsze była taka miła. kiedy oglądaliście album ze zdjęciami. gdy z nią wrócił. Raven żałowała. 221 . upiornie spokojne milczenie osłaniające śmierć. To ona sporządziła dla mnie kontrakt na napisanie scenariusza do Darów miłości. Holly.Nie wiem. ale wciąż wyśmienite drożdżówki i zaczęli przygotowywać lunch. uśmiechając się tajemniczo. . Ptak śmierci zamordował mężną nadziej ę życia. -Aty? . Miał taki dziwny wyraz twarzy. Caroline właśnie zarezerwowała ci miejsce na lot do Los Angeles. Nigdy jej nie spotkałam. Na śniadanie zjedli wczorajsze. Lawrence uśmiechnął się. która walczyła o przetrwanie w jej wnętrzu. Holly skinęła głową. . Dochodziło południe i choć prawie nie zmrużyli oka. Zażarta walka pomiędzy jej dzielnym. że żaden z jej telefonów. . Ona go kocha. iż nie da się tego naprawić. muszę z nim porozmawiać. przeszywającym dźgnięciem bólu i palącą eksplozją tkanek i krwi. zanim znowu zajmie się filmem. Potem zapadła zapierająca dech w piersiach cisza.Nie . a potem zmarszczyła brwi znowu zaniepokojona. że powinnaś przedtem porozmawiać z nim w cztery oczy.Caroline i ja podjęliśmy ważną decyzję . . co miała do zaoferowania: wszystkie nadzieje. a Caroline i ja myślimy. wszyscy byli na nogach od wielu godzin. Jeśli miała usłyszeć uczciwe i nie przygotowane z góry odpowiedzi na dręczące pytania. Holly przytaknęła. Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości. ale wie. że coś jest nie w porządku. . . Wszystko skończyło się godzinę temu.Tak . .Jest doradcą prawnym w Los Angeles. Raven tak bardzo starała się pomóc małej istotce. natychmiast zmienia się wyraz jej twarzy. a często to czynimy. że Holly nigdy nie zadzwoni. I pewnie boi się. Ale Jason wyjeżdża jutro do Dallas. .Caroline oparła się na łokciu i spojrzała na niego z zaskoczeniem. .wyjaśnił Lawrence Holly. dopiero co cię odnalazłam! .odparł Lawrence. Jedyną oznaką życia był ten lodowaty szept..

by utrzymać się przy życiu. że Jason wróci tu jutro.Mieszka kilka kilometrów stąd. Czy tak wygląda przyjaźń? . Byliśmy tu razem do wczoraj. kiedy omawiały kontrakt na scenariusz. Oczywiście nie mogły zniknąć. Raven gotowa była złożyć każdą obietnicę miłości. Jak gdyby nigdy nie było tego dziecka. by jej głos brzmiał wesoło. modlitwy. . Pojawił się jednak inny ból. To długa historia. Ale nie zakręciło jej się w głowie. że to dzwoni Nick. bardziej rozdzierający od poprzedniego. bez względu na to. by zdobyła dla niego adres Holly. Wstając. Raven zmusiła się do zapomnienia o sobie.. I nawet złożyła obietnicę. jakby wcale nie toczyła bohaterskiej bitwy miłości. gdzie mieszka Jason? . i w ciągu trzech bezsennych nocy bólu. przepełnione nadzieją partie. on będzie wciąż dzwonić. Za każdym razem. Widziała ją w oczach Jasona tamtego dnia. której zamierzała dotrzymać. . abym do niego zadzwoniła. że nieodwracalnie obumierają jego najdroższe. Musiała odebrać telefon. tnący niby nóż krzyk rozpaczy. zanim uzupełni krew.Nie szkodzi . Dziecko kwasu mogło nigdy nie 224 . Teraz coś działo się z tą miłością i Raven bardzo chciała uwierzyć. może wiesz. bohatersko zmuszając się.Raven zmarszczyła brwi. czy możesz to zrobić. . 223 Ale tym razem dzwoniła Holly. gdy rozmawiała z Holly. jednak ja wolałabym przylecieć tu dziś po południu i porozmawiać z nim osobiście. że to jest miłość. Telefonowała do niego ostatniej nocy. które towarzyszyły jej przez ostatnie trzy doby. Po prostu nie potrzebuje teraz tak wiele krwi. zawarła umowę ze swym sercem. Odda nowo narodzone dziecko ojcu bez wysuwania żadnych żądań. i ufność. ale weekend spędzi w Kodiaku. . choć walka już się skończyła. z tatą i siostrami. gdy prosił. gdy prosił ją o pomoc w ustaleniu adresu Holly w Kodiaku. Nie odczuwała zawrotów głowy ani najmniejszego ukłucia bólu. . że nie była stworzona na matkę. i dziadkami. że Nick przyjmie swoje dziecko. bo musi upłynąć trochę czasu.Nie .. nie jest nieodwracalne. gdy musiała pogodzić się z prawdą.miłość.To żaden kłopot. Odzyskała siły. Dźwięk telefonu zabrzmiał jak podzwonne. że cokolwiek to było. ile to ją miało kosztować: będziesz ze swoim tatą. niezwykłą serdeczność.Czy nie jesteś teraz z nim? Kiedy rozmawiałam w tym tygodniu z jego sekretarką. gdy mówiła. powiedziała. że chce.bo nadzieja była martwa. Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości. Nie potrzebowała już ciemnoczerwonej pożywki nadziei . Raven bez pytania wiedziała. o napisanie którego prosił ją Jason. mógłby nawet wrócić wcześniej z Santa Barbara i pojawić się na jej progu bez ostrzeżenia. Raven wiedziała. Jason zostawił mi swój zastrzeżony telefon domowy i powiedział. jej to wystarczy.Raven.. . Raven przygotowała się na zawroty głowy.Jeśli nie jesteś pewna. iż wybierasz się do niego" . że niepokoi ją w niedzielę w domu. W przedłużającej się ciszy rozległ się spokojny głos Holly: . do skupienia się na miłości Jasona i Holly. ale to nie wystarczyło. że czuje się lepiej. że dokładnie tego samego chciał Jason. muszę znaleźć swoją teczkę. zrozumiem cię. czuła zadziwiające ciepło.pomyślała Raven. Poczekaj chwilę. Jeśli nawet będzie matką tylko przez dziewięć miesięcy ciąży. Holly. I słyszała ją w głosie Holly za każdym razem. moje małe kochanie. którą straciła. Odzyskała? Nic podobnego.Nie mam żadnych zastrzeżeń.. . przypominając sobie. gdy jej serce czuło.zapewniła ją szczerze Raven. Jeśli tego nie zrobi. a gdyby wcale nie podniosła słuchawki. z góry przepraszając. Wiedziała.Jestem teraz w Seattle. "Żeby nie wiedział.zapewniła ją Raven szybko i z całkowitym przekonaniem.

No cóż. . by zostały z niąna zawsze.. jak gdyby dzięki temu jej dziecko miłości mogło być wciąż żywe. . 225 które może być jednak "nie całkowite".Raven zmusiła się. to następnym razem. że wystarczy. które wydawały się pewne siebie i władcze. Pomyślała.. smutna. który te cudowne sny ożywiał.. Teczka Raven leżała w sąsiednim pokoju. Holly. Niektóre bohaterki książek Holly przypominały Raven. I nawet mistrzowska prządka snów nie mogła utkać dla niej szczęśliwego zakończenia. Musiała powiedzieć mu. a której już nie . ale to wszystko jest zbyt nowe. . Raven próbowała ocalić siebie. Nie wiem. Po rozmowie z Nickiem pozwoli im płynąć. czeka ją łyżeczkowanie macicy. bym mogła o tym mówić. a potem spytała cicho: . Szczególnie teraz.Tak.Też bym tego chciała. . ale nagle usłyszała swój własny głos: .Nic mi nie będzie. czuła radosne zmęczenie. Dlatego będzie musiała przyjść na kontrolę i jeśli poronienie nie było całkowite. jak długo zostanę w Los Angeles. Musiała odzyskać siły. by zatelefonowała. . Odsunęła od siebie to wspomnienie.. gdzie ją rzuciła po powrocie do domu w czwartek wieczorem. Sara Rockwell powiedziała jej. .. później przyjmowała jako świadectwo cudu. wyciągając notes z adresami z pękatej teczki i wracając z nim do telefonu w sypialni. należy spojrzeć prawdzie w oczy. świadczące o zdrowej ciąży. dobrze? -Tak. Całkowicie pewna. . ale nadal czuła jej wcześniejsze symptomy: huśtawkę emocji. Kochała całym sercem.. I zawiodła. wpatrując się w milczący aparat. tam. zbyt świeże. z początku kłopotliwe. Po prostu łzy nadal gromadzą się głęboko w środku.krwotok. która kiedyś żyła. dobrze.Przylecę do Los Angeles około pół do szóstej. jeśli jutro rano wybierze się do gabinetu doktor Rockwell. myślała. gotowych bez uprzedzenia eksplodować strumieniem gorących łez. by w jej głosie słychać było uśmiech. Holly. ale powinna je zdobyć kobieta.Bo jestem smutna. że w tej chwili najbardziej potrzebuję snu. że nastąpiło poronienie.spytała ostrożnie Holly. A teraz Raven chciała się ich uczepić. że skurcze i bóle ustąpiły i że spróbuje przespać osiemnaście godzin dzielące ją od następnego ranka. Te objawy. Gdy Raven podyktowała adres Jasona.zaznać szczęścia.Czy dobrze się czujesz. Pozostałe w macicy resztki martwych tkanek powoduj ą nieraz rozmaite komplikacje . Była wtedy wyczerpana. jeśli wydali jakieś tkanki: będzie to znaczyło. dopóki nie usunie z siebie całkowicie tego symbolu małej istotki. Wpaść do ciebie. Nie. co się z nią stanie. ale w rzeczywistości w życiu prywatnym cierpiały z powodu głębokich. zanim pójdę do Jasona? Raven chciała już wyrazić zgodę.Chcesz ze mną o tym pomówić? . nigdy nie gojących się ran. Ale chętnie bym się z tobą kiedyś zobaczyła. Holly powtórzyła go na wszelki wypadek. które dzielnie pokonywały najtrudniejsze przeszkody na drodze do ocalenia. Były to olśniewające kobiety sukcesu. zmusić. gdy Holly tak koniecznie musiała się zobaczyć z Jasonem. Raven w gruncie rzeczy nie obchodziło teraz.Dziękuję ci. która przędła cudowne sny o miłości. kryjących się pod powierzchnią. Raven. Musiała jednak zadzwonić do Nicka. Raven? Wydajesz się. ale coś ją powstrzymało. rozkazywała swemu niemądremu sercu. Przynajmniej nie będzie do niej dzisiaj dzwonił i nie zjawi się tu niespodziewanie. zakażenie. i mężczyzna. Raven już miała automatycznie zaprzeczyć.Jesteś pewna? . że powinna zadzwonić do doktor Rockwell i Nicka. Nie spałam od kilku dni i myślę. zanim go znowu zobaczy. jeśli nie teraz. Jednak dla bohaterek Holly zawsze wszystko szczęśliwie się kończyło. . Tworzyła bohaterki. Nie była już w ciąży.

Nie szukała go i najprawdopodobniej nigdy nie przyszłoby jej to do głowy. Pozwolisz mi przynajmniej spróbować? . -Holly. głos bardzo łagodny. przekonanie. gdybym doszedł do wniosku. zawoła dla niej taksówkę. by zignorować tę łagodność. całkiem by ją pominął? Czy to chcesz mi powiedzieć? . . by usiadła na wygodnej kanapie. . że ledwo go pamiętam. Ale w tej chwili nienawidzę. Portier zadzwonił do Jasona i chwilę później Holly jechała na górę prywatną windą. Czy Jason naprawdę mógłby być tak okrutny? Czy skazałby Lawrencea na to. Holly. kiedy zadzwoniła. . spojrzała mu w twarz.spytał cicho. że jest to daremna prośba.Muszę z tobą pomówić. to właśnie ci mówię. . że to spotkanie nie da ci szczęścia. iż on żyje. a portier zapewnił ją. a ty byś nawet nie wspomniał. Bez jego pozwolenia mogła dotrzeć tylko do umundurowanego portiera w holu. . Sławny aktor i reżyser mieszkał w apartamencie na górnym piętrze dobrze strzeżonego budynku. wykładanym nefrytowym i białym marmurem.Chcę wiedzieć. babce swego dziecka. więc to jego matce. co mogłoby wytłumaczyć bezczelne manipulowanie jej życiem. proszę. Miał wrażenie.Tak. . I tę właśnie prawdę powiedział Holly.Wejdź. Holly nie skorzystała z tej propozycji. co mógłby zrobić. bo był zmęczony ciężką pracą? Jason widział jej ogromny ból. że czuje się o wiele lepiej. gdybym powiedziała ci. Miał w arsenale tylko jedną broń: prawdę. Mogła tu zostawić swój bagaż. co muszę wiedzieć.Dasz mi szansę wyjaśnienia wszystkiego? .Zrobiłbyś to mojemu ojcu. a potem wypowiedziała słowa. że jeśli będzie potrzebowała. .Stałoby się tak. Potwierdziło to jej obawy i nagle wyzwoliło wzbierający gniew. . Wydawało się.Owszem . by do końca życia cierpiał takie męki? Teraz znała już odpowiedź i mogła stąd odejść. Gniew z powodu tego. Dla Holly wieść o tym. że ostatecznie ją zdradził. ma zamiar przespać się teraz i że porozmawia z Nickiem jutro..Słucham cię.Jest coś. Holly zaczerpnęła tchu dla uspokojenia. Stojąc za kanapą i opierając o nią. że ta scena nie pasuje do jego scenariusza. . zaledwie kilka kilometrów od domu mego ojca. albo że czasem gniewał się na mnie. Jasonie. Zmusiła się. . 30 Holly nie mogła pojawić się nie zapowiedziana na progu Jasona. które tak starannie sobie przygotowywała: . nieoczekiwanym darem.Mogło tak być.odparł cicho Jason. że jej ojciec żyje. Nick jeździł konno z dziewczynkami.. Jasonie. była niezwykłym. nieustannie dręczyły go wyrzuty sumienia.ma. że nie robi wszystkiego. 226 Kiedy lśniące mosiężne drzwi rozsunęły się.Tak wiele ci zawdzięczam. że wiesz. przekazała radosną wiadomość. . dlaczego tak postąpił. że jej gniewne oczy nie są 227 zdolne widzieć niczego. Błękitne oczy miał podkrążone. Jason już tam czekał na nią. Ale dla jej ojca każdy dzień minionych siedemnastu lat przepełniony był smutkiem. Jednak jej serce chciało wiedzieć.Ty miałbyś o tym decydować? Gdyby znakomity reżyser uznał. Jason poprowadził ją do salonu i poprosił. czy mogliśmy spędzić cały weekend w hotelu. cierpieniem. by odnaleźć zaginioną córkę.

W odpowiedzi skinęła lekko złotą główką. to możemy pobrać się w Barrow w czerwcu. ciesząc się tym cudem. Były to tysiące różnych pocałunków. od czułego ciepła do namiętnego ognia.zaczął Jason. co widział wczoraj rano ponad huczącym wodospadem: niczym nie przyćmioną wiarę w cudowną magię ich cudownej miłości.. Przez bardzo długi czas po prostu patrzyli na siebie. To. Nie chciałem. . od łagodnego powitania do żarłocznego głodu. Jason widział. a ja. ale tylko wtedy. . szepnęła: . co było z początku dzielącą ich barierą. -Jej wspaniałe błękitnozielone oczy płonęły gniewem. Ale teraz nie czuł tego ponaglenia. Złożylibyśmy słowa przysięgi w chwili. Wiedział. Ale się mylił. co ty zrobiłeś . . że w takich okolicznościach twoi bohaterowie zrobiliby to samo.Oczywiście.Nie? .Żaden z moich bohaterów nie zrobiłby tego. Wczoraj w tej wspaniałej chwili Jason czuł rozpaczliwą potrzebę uchwycenia jej. choć to trudne. nim zdołał wydobyć z siebie głos. Czytałem wszystkie twoje książki i wierzę. z wciąż płonącymi oczami i wilgotnymi od pocałunków wargami. . Dlatego to zrobiłem. . Radość Holly na myśl o ich ślubie wywołała w nich przypływ pożądania.Prawdę mówiąc. zachwycając się nieograniczonym szczęściem. . że Holly naprawdę go słucha. by sprawiono ci ból. zanim zostanie zmyta przez druzgoczące fale.. Pragnęli teraz czegoś więcej. wiedziała. Potem z płonącym spojrzeniem. I wymyśliłem. o wiele silniejszy niż przy najbardziej namiętnych pocałunkach. . że jest to wspaniały początek życia pełnego takich chwil. . 228 . Holly . Holly. słysząc w jego głosie smutek.Do nocy poślubnej..Och . potem kochającymi ustami. czym mogliby się podzielić nawzajem.Jasonie! Obszedł kanapę. . a gdy stanął przed nią. że jeśli też będziesz tego chciała. stanowiącą barierę między nimi. Holly. jak przyjmować pocałunki ukochanego mężczyzny. gdy zachodzące słońce dotknie linii horyzontu. . pełnym radosnej pewności siebie. .wyszeptała.Mylisz się. Siedzieli na kanapie.powiedziała. Mógł cię strasznie krzywdzić. .najpierw drżącymi z lekka palcami. od najdelikatniejszego szeptu do zachłannego pożądania. odkrył coś jeszcze. A kiedy zobaczył jej promienne uszczęśliwienie. .Nie chcesz za mnie wyjść? .Kocham cię. A potem. jak cień gniewu ustępuje miejsca jasnej nadziei. ale zobaczył także w nich cień niepewności.Ty jesteś oczywiście bohaterką. Nie mogłem na to pozwolić. będę udawał bohatera. gdyby.. a nawet rozpacz. Upłynęło kilka chwil.zaprotestowała gorąco. może to nie być noc.Jasonie. teraz stało się przystanią ich miłości.wyszeptał Jason.Och.Poczekać? .Jason sądził. gdy byłaś dzieckiem. powoli ostrożnie potrząsnęła splątanymi złotymi lokami. na których widniał uśmiech szczęścia. Żaden z nich nie byłby tak okrutny. uniosła ku niemu twarz i zobaczył to. że jesteśmy postaciami z twojej książki . . ciągnął dalej: .Nie chcesz poczekać? .Kochaj się ze mną. I choć Holly nigdy wcześniej nie była całowana.Myślałem trochę o naszym ślubie. że jej śliczne oczy nie mogą zapłonąć jaśniej.Udawajmy przez chwilę.. Z wyjątkową czułością Jason zaczął pieścić jej wargi . Czy nie postąpiłby w ten sposób bohater z twojej książki? ..Twój ojciec mógł okazać się potworem. Kiedy Jason przekonał się. co ja.

by zabrać jej bagaże z portierni i kupić coś na kolację. by mogła w samotności zadzwonić do Issaquah. zwieńczając ten wspaniały dar czułym połączeniem kochających ciał. co było dla niego bardzo ważne: podziękować wszystkim ludziom. którzy okazali mu współczucie i troskę.. czule. a gdy jego palce pieściły złote loki otaczające jej twarz. że ma największe znaczenie. jego serce zabiło z ulgi. Pomoże Lawrenceowi uczynić coś.Tak.Muszę o coś cię spytać. .Ojciec powinien zrozumieć. . . .Słucham. tak! . Mogliby spędzić cały wieczór.. Na jej twarz powrócił wyraz radosnej pewności. Holly powiedziała mu o ich małżeńskich planach. zachwycając się. że w każdych okolicznościach chciałaby go zobaczyć. zagubieni w czarodziejskim świecie miłości. o czym nieraz pisała Lauren Sinclair.. prawda? Ty też nic nie wiedziałaś? -Nie.Będziemy tam .Ależ tak! Chcę wyjść za ciebie. . .W Barrow.bardzo niewinna. Ujął w dłonie jej śliczną twarz. że Jason nagle ściągnął brwi: . -Nie wysyłałaś go. Holly . Zanim nie spotkałem ciebie.zaprzeczył Jason. oczy Holly wciąż płonęły zdziwieniem. . gdy przedtem pojawi się pełna oddania miłość.odpowiedział szybko. A potem. Holly i Jason świętowali swoją miłość. Ale przecież był ojciec. kiedy dorzucił: Jestem pewien. Do tej pory nie znałem miłości. że Caroline i Lawrence pojadą do Barrow.Niepokoisz się.szeptała. Holly usłyszała uśmiech w jego głosie. Holly powiedziała cicho: . i na przekór namiętności jej pocałunków .wyznał cicho. Jason ucałował kąciki jej płonących oczu. Lawrence odebrał telefon po pierwszym dzwonku. zanim jeszcze Holly podzieliła się z nim radosnymi nowinami. Ich miłość pełna była szacunku. który połączył go z córką. czyż nie? . . ale. nie zastanawiałem się nad tym . Ale teraz. Chodzi o wczorajszy ranek. jak bardzo jest piękna. .Ale nie w Barrow? . ale przede wszystkim dlatego. by się z nią kochał. który przez siedemnaście lat szukał zaginionej córki. prawda? Nasze serca są sobie poślubione.. co się stało.Ani przez chwilę. gdy usłyszał jej uszczęśliwiony głos.Szczerze mówiąc.Jak sądzisz. . Miała nadzieję. urna. że ja go przysłałam? . z szacunkiem. 229 . że mogę zajść w ciążę? . ona wróci do Issaquah. zachwytu i radości.Pisałam o kochaniu się. nie wiedziałam .Ależ wiedziałaś.przyznał Lawrence. Już jesteśmy małżeństwem. . Nie ma powodu. . Zanim się pożegnali. całą noc.Nie wiedziałam .. ale nie wyobrażałam sobie.. gdy usłyszał niepokój w głosie Holly.Wiedziałaś. dlaczego Jason przyjechał najpierw zobaczyć się z tobą? Myślałeś. Ani przez chwilę nie zwątpił w cud. Jednak nie chcę czekać do tego czasu. . Cały wieczór. Jason wyszedł. Holly. Holly zauważyła.Nie gniewaj się na Jasona. Kiedy Jason będzie kręcił film w Dallas. wyznał: . Holly . że może być aż tak dobrze. które poczynili z Janso-nem.Och. Potem podzieliła się z ojcem innymi planami.Nie chcę sprawić ci bólu. gdy leżała w jego ramionach otulona czułością. a wkrótce połączą się ich ciała. że to byłoby cudowne. natychmiast zrozumiał. którzy pomagali mu w poszukiwaniach córki przez te długie lata. pełna nadziei. z którym prosiła go..obiecał Lawrence.Ich serca były już poślubione.Nasza miłość nie może mi sprawić bólu. Żadne z nich o nim nie zapomniało. Jasonie. .Myślę. budzi największy zachwyt. nawet przez chwilę.Nie ..Ale coś cię niepokoi. żeby być świadkami tego wydarzenia. .Ja też nie wiedziałem. wieczność.. że właścicielka Katie z radością zaopiekuje się Juliet.

Pielęgniarka doktor Rockwell zbadała Raven temperaturę. że tym razem wszystko było jeszcze bardziej zachwycające. że Deandra zadecydowała. gdy zajmiesz się swoimi sprawami. Jason nie chciał tego ze względu na ciebie. Spotkanie ze mną mogłoby być dla ciebie bardzo przykre. ale doktor Rockwell nie było. tętno. . że Nicholas Gault jest zdolny do wściekłości. jeśli będzie miała czas. . kiedy weszła do swego domu w poniedziałek wczesnym wieczorem. kiedy zaskoczył ją. by zdobyć twój adres. nie przyjechałabym do Los Angeles porozmawiać z tobą o Darach miłości. Może jutro. Oczekiwała też 231 jego gniewu. że tak dobrze ją znasz. nie szczędząc słów miłości. bo bardzo cię kocha. więc po kilku próbach połączenia się z nią telefonicznie Nick po prostu zostawił wiadomość u jej sekretarki.Przyznała się do tego? . żeby pogadać. pobrała próbki krwi na ilość czerwonych krwinek do testu na krzepliwość i do powtórnego testu ciążowego. przytuleni do siebie. . Zapadła cisza pełna najczulszych pocałunków. 15 maja Odkąd Raven poznała Nicka. że powinniśmy zaprosić na ślub Raven . zadzwonię do niej. Raven wiedziała. choć ze sobą nie rozmawiali.Nie znam. Raven miała przez cały dzień spotkania. Raven i doktor Sarze Rockwell również nie udało się porozumieć . Mogłem się zmienić. że Nick tam będzie. ani telefonicznie. jak odkrył.Sądzę.Lawrence zamilkł. nie spotkalibyśmy się. co powitało ją. Kiedy zadzwoniłam do niej po południu. A poza tym myślę. Wiedziała.Gdyby nie Raven. a po przełożeniu wizyty na następny dzień. szeptali. pewnym tonem. umieściła jej nazwisko w planach zabiegów łyżeczkowania macicy. .230 . kiedy kobieta imieniem Jeanette próbowała wkraść się w ich życie. które miało ustalić "kompletność" poronienia. . I sama miała okazję ujrzeć przebłyski jego furii. powiedział: . że po pracy wpadnie do niej do domu. Musiała przeprowadzić nagłą operację cesarskiego cięcia u kobiety z przodującym łożyskiem. gdy opowiadał jej. Nick nie był jedyną osobą.Jason zgodził się bez wahania.Nie wiedziałem. on tak samo. że powód tego jest zbyt świeży.I miał całkowitą rację. Holly też zostawiła w końcu wiadomość z zaproszeniem na ślub i numerem telefonu w Issaquah. Świadomość tego. Poniedziałek. 31 Brentwood. Holly. zaproszę na nasz ślub i zorientuję się. czy zechce się ze mną spotkać. . iż jego młodsza córka nigdy się nie narodzi. że wspaniałość letniego słońca odbijającego się od wody wywrze jakieś wrażenie na Królowej Śniegu. Jednak on wtedy zaopiekował się nią troskliwie.powiedziała Holly. gdy popijała z Sam lemoniadę na pachnącej różami werandzie jego wspaniałej rezydencji. której pomimo wielu prób nie udało się skontaktować z Raven. Znowu się kochali. Chyba zrobiłoby na niej wrażenie. . Raven zjawiła się na wizytę z rana. by Raven mogła zadzwonić. ciśnienie. jak zostało ustalone. a potem. Po raz pierwszy. W końcu. na jedenastą. . by mogła o nim mówić. Melody opisywała jego gniew.Tak. ale dodała. . myśląc w duchu. kiedy omal nie wpadła pod jego ciężarówkę. W rezultacie nie doszło do badania.Też tak sądzę .Ale dlaczego? .Dobrze. że prawdopodobnie niewielu mieszkańców Los Angeles mogłoby wyobrazić sobie. dwukrotnie spodziewała się ujrzeć na jego twarzy wściekłość.Gniewać się? Jak mógłbym to zrobić? Postąpił tak. które były stabilne. Kalifornia. mącąc dziewczętom głowach archaicznymi pojęciami o roli kobiety. co mógłby utracić. że chciałaby zobaczyć zachodzące słońce. Ale nawet ta wściekłość zbladła w porównaniu z tym. wywołała w nim burzę emocji. ale chciałabym ją poznać. które musisz załatwić przed wyjazdem do Dallas.zgodził się. . oddech. Jednak tamtego dnia to on ją przeprosił.ani osobiście. była bardzo smutna.

Wiedziała. Przykro mi z powodu dzisiejszego testu. dla której pozory były wszystkim. co doktor Rockwell chce jej powiedzieć.Nie jestem zdziwiony. jeśli masz jakieś pytania albo jeśli dostaniesz krwotoku. Wiem. tu Sara Rockwell. ale i jego córki. pozbawione wszelkiej nadziei. byś przyszła jutro o ósmej rano na pobranie krwi. jakie to trudne dla ciebie. 232 Nick jest wściekły. Bardzo mi przykro. prawda? Bez wątpienia pamiętasz. co naprawdę działo się z jego uroczą Śnieżką. Zadzwoń. która go w końcu zdradziła. tworzącego cienką warstewkę nad zdradzieckimi wodami..Nie chciałam.i ten fałsz tylko wzmógł jego furię. Ubierała się w eleganckie stroje i podejmowała przerażające decyzje. Z wściekłości szumiało mu w uszach. pozornie spokojnym głosem. który zaterkotał. powiedziała spokojnie: . Upuszczono probówkę podczas przekazywania jej do laboratorium. . aby zachować doskonałą figurę. miała błękitnawą biel lodu. co zamierzasz zrobić z moim dzieckiem . byś nic nie piła ani nie jadła od północy. . że nie spotkałyśmy się dziś rano i że nie udało nam się skontaktować po południu. wyrachowaną kusicielkę. dopóki nie zdobyłaby wszystkiego. Laboratorium obiecuje zrobić test błyskawicznie. Jutro wszystko się ostatecznie rozstrzygnie. a zatem całkowite poronienie. Nicholasowi Gaultowi mgła wściekłości przesłoniła wzrok.. Raven podeszła i nacisnęła guzik. co w . kiedy zobaczę się z tobą o jedenastej. Furia nie pozwoliła mu poznać prawdy o jej nieskazitelnej niegdyś.Właśnie wszedłem. które -jak sądziła . więc powinnyśmy mieć wyniki. Krótko mówiąc. więc po prostu wpatrywała się w aparat.stanowi poważne zagrożenie dla naszego związku. że odkryłem. ale mimo to usłyszał cichą rozpacz w jej głosie . i tak na wszelki wypadek zalecone zostanie łyżeczkowanie macicy. znów zaczęło krwawić. że pewnie doktor Rockwell zadzwoniła tutaj i nie wiadomo czemu przekazała Nickowi te wiadomości. że powinniśmy ją razem przesłuchać . Nie mogła patrzeć Nickowi w twarz. ponieważ straciła dziecko jego miłości. wciąż nie odrywając wzroku od telefonu. Miał przed sobą uwodzicielsko piękną kobietę. Poprzez mgłę wściekłości nie dostrzegł. tak jak ona obwinia samą siebie..To. Oszukiwałaby ich tak nadal. nietrwała. o których rozmawiałyśmy".powiedział lodowatym.Raven nie miała ochoty odpowiadać na telefony Sary Rockwell. pomyślała. kiedy twoja automatyczna sekretarka rejestrowała wiadomość. śnieżnobiałej skórze. ponieważ traktowała tę niewinną istotkę z karygodną lekkomyślnością.a może ono nie jest moje? . Sądzę. -Nick.W jego lodowatym głosie słychać teraz było pogardę.nie mogło czuć już bólu. Dlaczego jest taki zły? Jej serce. łącznie z ich sercami. skazana na zagładę. czego pragnęła. . przewijając taśmę. ani spoglądać przez okno na ogród. ale trzymaj się. że test ciążowy poświadczy śmierć płodu i że jeśli nawet badanie ginekologiczne stwierdzi drożność szyjki macicy. Raven. Gdy Raven weszła do domu i napotkała wściekłe spojrzenie szarych oczu. który dla niej założył. która oszukała nie tylko jego. więc proszę. żebyś wiedział. Teraz była przezroczysta. Nicholas widział Śnieżnego Rekina. Gniew nie pozwalał mu widzieć. Łyżeczkowanie macicy jest wciąż przewidziane na południe. I jak cienki lód była krucha. "Raven. że jej błyszczące dawniej jak szafiry oczy są teraz zamglone. 233 Po odtworzeniu wiadomości Raven wpatrywała się w aparat. Niestety nie mam wyników testu ciążowego. Nick wini ją. A więc muszę cię prosić. . gorączki lub pojawią się inne symptomy. W końcu. Automatyczna sekretarka stała w salonie na niskim stoliku przed oknem. . . Widział kobietę. Nie ulegało wątpliwości. słuchając wiadomości.Nalegam.

. . ale nie potrafiłam. ale jak owa wyspa była oddzielona od niego. Ale on powinien dowiedzieć się prawdy! Musi wiedzieć.Raven? . bezkrwiste blizny niczym nagrobki nadziei i miłości.To było nasze dziecko. że dziecko umarło. nagle skurczyła się jakby przygnieciona ogromnym ciężarem ohydnej prawdy. ..Moje bezpieczeństwo .Co ma na celu. . Zaczerpnęła w płuca powietrza i zwróciła się.Dlaczego mi nie powiedziałaś? Powinienem być z tobą w ten weekend. Wczoraj. . by stawić czoło Nickowi. . dostrzegł. których wyraz dorównywał rozpaczy w jej miękkim głosie. ptaku śmierci. dla jej bezpieczeństwa. że zanim umrze oczerniana Raven.. że naprawdę wierzyła. .obiecywał jej zamroczony umysł. toczył z sobą gwałtowną walkę. och. wiedziała to. Nastanie spokój i nigdy nie poczujesz już bólu". objąć ją. Raven z trudem wyprostowała się. .Ale zamierzałaś powiedzieć mi o dziecku.Poroniłam w ten weekend. kochał i z radością przyjmiesz do rodziny. wyznaczone na jutro. które mogą spowodować zakażenie lub krwotok. Objął ją teraz. całkowicie zamknięta w sobie.. by wyznać swoją własną prawdę: nie była tego godna. Zrobiony wczoraj test ciążowy miał potwierdzić. jak bardzo próbowała kochać. Był zaskakująco blisko. Po jej ranach pozostaną jedynie grube. Skurcze i krwawienie zaczęły się we czwartek wieczorem. nie będzie już odczuwała bólu. nasze dziecko. biegł ku niej. jak ona umiera. Miał ochotę podbiec do niej.. ale zarazem okropnie daleko.. o naszym dziecku. moje kochanie . jak gdyby na przekór wszystkiemu nie mógł patrzeć.Tak. Czuł jej drżącą kruchość i jej drżącą odwagę i jeszcze coś. Nick.szepnął. iż nie powinno się nic robić dla niej. którego kocha. 234 .. śmiertelnym ciosem. Kiedy nic nie groziłoby już ciąży. dziecię kwasu. Raven? . że w ten sposób mężczyzna. i straciłam je. Nick nawet poprzez dymną zasłonę wściekłości.Wkrótce będzie po wszystkim.podobnej sytuacji stało się z moim uczuciem do Deandry. Płacz.Nie chciałam. że zamierzała zabić jego dziecko. zawsze dumna Wierzba-Willow. umieraj! Nigdy więcej. prawda? .wyznała przepraszająco. Głos miała obojętny. schwytany w jedwabną sieć jej oszustwa. ale próbowała. cierpiącej twarzy.Na wypadek. zawsze będzie wierzył. nawet pokryte bliznami dziecko kwasu powinna mieć szansę. że go nie zdradziła ani nie oszukiwała. Słowa Nicka były dla niej ostatnim. Wiedziałam. nigdy więcej! "Umrzesz .. Dziecko kwasu zabiło dziecko miłości. Raven zawahała się. . Jeśli umrze. I co z tego? Faktycznie zabiła jego dziecko. Wierzbo. Pomyślała. Rawen. ponieważ nadal ją kochał. widząc to. tak bardzo. Nick słyszał przeprosiny i widział z jej uroczej. a łyżeczkowanie macicy. gdy straciła swoje dziecko. Była blisko. nadal zauroczony. Raven omal nie umarła wczoraj. tuląc z czułością w kochających ramionach. a teraz naprawdę nie miała już po co żyć. Tak bardzo starałam sieje ocalić. Nick. gdyby pozostały jakieś resztki tkanek. bo z jakichś powodów nie zasługuje na taką troskę. co się zdarzyło potem. pocieszyć i wybaczyć.. Raven była w jego ramionach jak drżąca wyspa na oceanie miłości. Jednak inny głos przypomniał jej. trzymająca się tak prosto i sztywno. że będziesz je chciał. co budziło jego przerażenie.Och.Mgła wściekłości rozwiewała się i widział z bolesną wyrazistością oczy. a Nick spytał cicho: . płacz! Umieraj. ma na celu. żebyś wiedział.

iż nie byliśmy razem podczas tego weekendu. . kiedy. Raven? . wszędzie. zauważył jej zaniepokojenie. wiedzieć. poszarzałą twarz.Och.. Raven? Jego pytanie zbiło ją z tropu. w tradycyjnej. Nick wyczuł jej myśli. a wraz z nimi rozhuśtane emocje. . Kiedy ktoś z rodziny choruje. Ale gdy to mówił. aksamitnej poduszeczce leżał brylant o wspaniałym szlifie. Że jego uczucie do niej wykracza znacznie 235 poza seks. co ci się w nim przyda. Choć pierścionek nie był jeszcze gotowy. W środku. która spłynęła po pobladłym policzku. wzbierające. . jak ta mała dzielna istotka.Pewnie zmartwiło je to.. . i tym. A w końcu pojawiło się to..Czy sądzisz.Pozwól mi smucić się z tobą.. jak i emocje wciąż w niej były. jej smutek i szepnął czule: . Pozwól mi zostać dziś z tobą.No cóż. Raven . opłakujemy śmierć naszego nie narodzonego dziecka? . że nie wiedziałem.Nick obserwował jej emocje. zapytały.. czy jestem w tobie zakochany i co zamierzam z tym zrobić. Po chwili wzruszyła lekko ramionami. miała teraz świadomość. pomagać mu. ale okazało się. Będziemy rozmawiać o dziecku. wyjął z kieszeni marynarki małe pudełeczko. jak to załatwić. -Nick. kochać go. w co mogła uwierzyć dzięki ich miłości.Przyznaję. Mówiąc to. gdy otwierała pudełeczko. eksplodujące. . Był świadkiem walki pomiędzy tym. że dziewczynki też spiskowały. W łóżku. drżące. co o sobie sądziła. oboje byśmy wymyślili. Białe palce Raven drżały. uświadomił sobie. . na wspaniałej. eleganckiej oprawie w stylu Tiffanyego. . przez całą noc. One cię kochają. i będziemy robić plany na przyszłość.Wydawało mi się najważniejsze. która każdy przejaw uprzejmości. a rano pójdę z tobą do doktora.wyszeptał Nick. To było także moje dziecko.A powinnaś wiedzieć. jak to powiedzieć dziewczynkom. Raven sądziła. gdy powtórzył: . Raven. zamierzałem oświadczyć ci się w czasie weekendu w Santa Barbara. Wydawało się. . które utraciliśmy. które towarzyszyły jej od początku ciąży.Nick przerwał. że została zdradzona. co najgorsze . że powinna go znać. ale się powstrzymała. że będziesz to nosić przez cały czas. pokonując nawet najbardziej uparte wątpliwości. pokryte fioletowym aksamitem.Ja. że mógłbym tak postąpić teraz. .A co z tobą. by zwrócił uwagę na jej chłodną. a co 236 . Kiedy już wydawało się.Nawet przyniosłem coś.. że to nie w niego zwątpiła. Ale zarówno łzy. Dobrze? Skinęła głową i miała już powiedzieć "dziękuję". inni powinni być przy nim. Taki był mój plan.rezygnacja. Raven.A co z dziewczynkami? Nick uśmiechnął się. i podał jej. nie wiem. przejrzystą skórę i zmęczoną.. jakim jest człowiekiem. lecz w siebie. Raven. powinnaś wiedzieć. siostrami i dziadkami. Tak by zareagowała dawna Raven. I były pełne nadziei.Zaraz zapakujemy cię do ciepłego łóżka. Kiedy wróciliśmy ostatniego wieczoru. by dziecko było z ojcem. że wczoraj wypłakała już wszystkie łzy. Cała surowość znikła z jego głosu. nie mającego związku z seksualnymi rozkoszami.Nick miał na myśli. . poza łóżkiem. tak pełne nadziei. która umarła. Przeszył ją dreszcz. . że jest godna prezentu. których mogła dostarczyć. iż Raven Willow Winter nie wie.Mam nadzieję. że miłość zwycięża. co zmusiło Nicka. że mówię o seksownym negliżu? Czy naprawdę wierzysz. . by scałować łzę. zakłopotało. że najpierw powinienem spytać ciebie.Wyjdziesz za mnie. Zdecydowałem. i ja też. A gdybyś się zgodziła. . Po jego słowach poczuła jeszcze większy smutek.

. na tyle. by lekarka stwierdziła.spytała doktor Rockwell. by to wiedzieć.Tak. by wątpić w heroiczne zwycięstwo dziecka miłości. jak tylko uda się wam ubrać Raven? Nick po prostu ją tulił. łyżeczkowania macicy. . że Sara Rockwell nie sprawiała wcale bólu Raven. że krwawienie i skurcze całkowicie ustąpiły.Ojciec dziecka. by mógł mówić. i który zasłużył teraz. który uznał za wahanie. nadal jesteś w ciąży.Jestem? Ale. i ciąża wydaje się przebiegać normalnie. Całe badanie trwało tylko kilka chwil. że będę cały czas trzymał ją za rękę. przy wszystkim. jakbyś była w ciąży? Raven przelotnie zmarszczyła brwi.Tak być powinno. . . dowodzi. które zawsze żywiło uparte przekonanie. . iż zagrożenie minęło. Raven. Jeśli nie wywołuje poronienia. że będzie rozwijać się bez kłopotów. 32 To jest Nicholas Gault .Uśmiechnęła się. ale odpowiedziała szczerze. że Raven groziło poronienie. Krwawienie w pierwszym trymestrze ciąży występuje dość często. prawdopodobnie było skrzepem krwi. Bardzo prawdopodobne jest. Fakt.Jak się czujesz. .Co to znaczy.Kocham cię. Mówiłaś.dopiero miłości. robionych w zeszłym tygodniu. dorzucił: .Nadal czujesz się. . Teraz miała zamiar powiedzieć coś innego. .. więc sprawa wygląda tak. Raven? .Widząc na twarzy lekarki wyraz. . Test ciążowy z dzisiejszego ranka wykazał zdecydowanie wyższy poziom hormonów w porównaniu z wynikami dwóch 237 testów. że miałaś zawsze bardzo lekkie miesiączki. więc prawdopodobnie nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałaś.Obiecałem jej. Raven Willow Winter oznajmiła z cichą radością: . Spoglądając na mężczyznę. a jego emocje były zbyt wzburzone. O ile mogę to stwierdzić. obejmując i ją. że jest pani na mnie skazana. że mogła widzieć jego oczy. Nie ma wątpliwości. niewiele. na podstawie danych laboratoryjnych i mojego badania. następnie Raven usiadła i oboje z Nickiem czekali. . Kocham cię. i cud. Nick.powtórzył Nick. gdy przemówiła.zapewniła go Sara. w trakcie wszystkiego. popatrzyła na ich połączone dłonie i rzuciła lekkim tonem: .Może więc pójdziemy i zrobimy teraz badanie? Nick nigdy dotąd nie był świadkiem badania ginekologicznego i w gruncie rzeczy teraz też zobaczył niewiele.W porządku . niczego nie żądał. co trzeba robić dalej. który dał jej tak wiele.Dobrze.powiedziała Raven.przywitała się z uśmiechem Sara Rockwell. słowa płynące z tej części jej serca. ciche i pełne nadziei. . .To. . . To Raven odsunęła się w końcu. że kryzys minął. ponieważ białe dłonie splecione z jego dłońmi nie zacisnęły się mocniej. pani doktor? To było pytanie Nicka.powstrzymała cichy protest. ponieważ wcale nie miała ochoty protestować ani żadnego powodu. że dziecko kwasu ma jednak wiele do zaofiarowania. na które Sara Rockwell odpowiedziała pokrzepiająco: .Dzień dobry . witała z pełną niedowierzania wdzięcznością. kiedy doktor Rockwell weszła do gabinetu. co zaplanowano na dzisiaj: badania. . jest zazwyczaj krótkotrwałym symptomem wywołanym przystosowywaniem się łożyska i macicy. . Wiedział jednak. I wtedy Sara Rockwell uśmiechnęła się. Mogłam odpocząć zeszłej nocy i od niedzieli nie miałam krwawienia ani skurczów.Chciałbym być przy Raven.Może byśmy porozmawiali o dalszych wizytach w moim gabinecie. Sądzę.Dzień dobry . . . Dodała miękko: .To znaczy.. że wciąż odziaływują na mnie hormony.. co uznałaś za tkanki.

. jak i dziecko miłości. które rozbrzmiewały teraz.czy nie powinniśmy trochę poczekać. wymawiane całkiem inaczej.o. choć wiedziała. że będzie wesele.Zastanawiam się jednak . .. kochanie. . Raven . rozkwitało. 00-108 Warszawa. kocham.Myślę. Już ci się udało. . a nie radosna odpowiedź. . Kochać cię. Nick.Kocham cię.zgodziła się Raven. . wolę życia. 620 40 13. powtarzane szeptem. Wydanie I Druk: Finidr. Kochać cię. Słuchała jego czułych słów. Ćesky Tćsin .Oswoją się szybko i z radością. jak refren miłości i szczęścia. Nick . Znowu przyciągnął ją do siebie. jaką miały.Od samego początku wyczuwałam jego siłę. o. sióstr i dziadków. i przez jedną.Dobrze . Raven? Kochać ciebie? W słowach. chęć poznania ojca. Będziesz jedyną matką. . była czysta miłość. że taka ostrożność nie jest już konieczna..szeptał Nick. WYDAWNICTWO AMBER Sp. roztapiając lód. i mogła słyszeć mocne uderzenia jego serca..sprzeciwił się z czułością .Dziecku nic się nie stanie. i okrywały z pieszczotliwą czułością zarówno dziecko kwasu. a nie miłością. Dziecko miłości czuło się dobrze. że jakiś czas zabierze im oswojenie się z nowiną. Kochać ciebie.r. Potem dały się słyszeć czułe słowa. pokonując go na zawsze. z o. tuląc ją do siebie. z pogardą.Już ci się udało. że słyszała kiedyś te same słowa. Otuliły ją cudownym ciepłem. ty nie będziesz ich nową matką. 238 . ul. pamiętała.zapewniła go miękko.Kocham cię. zanim powiemy o nim dziewczynkom. . brzmiące jak szydercze pytanie. że mi się to uda. 620 81 62 Warszawa 2000. Ale. tel. pełną zdumienia chwilę.Mam nadzieję. Raven. a one dostaną nową matkę. Raven. Zielna 39. s. .

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful