www.gk.

pl

Polska Gazeta Krakowska | 27 listopada 2009 | 23

Magazyn

Historia

Peter McDonald, jeden z niewielu żyjących szyfrantów Navajo

Rok 1942. Szkolenie indiańskich żołnierzy ze specjalnego oddziału, w którym służyło 29 Indian

Indianieuratowalitysiące amerykańskich żołnierzy
Plemię Navajo w czasie II wojny światowej pomogło Amerykanom stworzyć szyfr, który był nie do złamania dla wrogów – piszą z USA dla „Gazety Krakowskiej” Aneta Radziejowska i Marek Rygielski

O

to niezwykła historia grupy młodych Indian Navajo, którzy z poczuciaobowiązkupomogliAmeryce w potrzebie i dokonali tego, co nieudałosięinnym. Zostali uznani za wielkich wojowników i patriotów. Stworzyli szyfr, dzięki któremu udało się ocalić życie tysięcy amerykańskich żołnierzy. Na samym początku II wojny światowej japoński wywiad błyskawicznie łamał każdy nowy szyfr opracowany przez amerykańską armię. Japończycy byli tak dobrze poinformowani o planowanych ruchach wojsk przeciwnika, że nie dawali się zaskoczyć żadnym atakiem. Wśród członków japońskiego wywiadu wielu mówiło po angielsku doskonale, mogli więc bez trudu fałszować amerykańskierozkazyiwprowadzaćswoich wrogów w pułapki. Dajcie nam szyfr! Aby chronić się przed zalewem fałszywych informacji amerykańska armia tworzyła coraz bardziej skomplikowane szyfry. Podczas kampanii na wyspie

Guadalcanal dowódcy zaczęli w końcu narzekać, że szyfrowanie i rozszyfrowywanie nawet krótkich wiadomości zajmuje im całe godziny. Zaczęli domagać się uswoich przełożonych bardziej efektywnych, i wciąż bezpiecznych, metod komunikowania się. Język bez alfabetu O problemie amerykańskich wojsk dowiedział się Phillip Johnston, cywil mieszkający w Kalifornii. Jako syn misjonarza dorastał wśród Indian Navajo i był jedną z 30 osób spoza szczepu, która potrafiła płynnie mówić w ich języku. Phillip zdał sobie sprawę, że językNavajo,wktórymnieużywa się alfabetu i którego praktycznie nie sposób nauczyć się nie nasiąkając nim w młodości,

może stanowić doskonałą podstawę do zbudowania szyfru, którego nie złamie nikt. Johnston przedstawił swój projektdowódcomwojskowym iotrzymałodnichzgodęnarozpoczęciepilotażowegoprojektu stworzenia Szyfru Navajo. Oddziałzostałstworzonynapoczątku 1942 roku. Składał się z 29 Indian Navajo, specjalnie dobranych przez Johnstona. W późniejszych latach szyfr podlegał wielu modyfikacjom, ale podstawy i jego stworzenie przypisujesięwłaśnietejgrupie. Pierwsza podróż Wielu rekrutów było wtedy młodymi chłopcami, którzy nigdy wcześniej nie wybrali się w podróż poza swoje tereny rodzinne, niektórzy nie mieli nawet aktów urodzenia, trudno więc było zweryfikować ich wiek. Dopieropowojnie zorientowano się, że w grupie byli zarówno 15-letni chłopcy jak i 35letni mężczyźni. Jednak bez względu na wiek – wszyscy doskonale radzili sobie podczas szkolenia w koszarach na pustyni w południowej Kalifornii. Szyfr, który stworzono w bazie Camp Pendleton, był jednocześnie kunsztowny i efek-

tywny. Początkowo składał się z 200 wyrażeń i pozwalał w ciągu 20 sekund przekazać komunikat, którego zaszyfrowanie zajmowało maszynom 30 minut. Z czasem zakres wyrażeń wzrastał i pod koniec wojny używano już 600 pojęć. Żółw, czyli czołg Zasada szyfru była bardzo prosta: w języku Navajo opisywano terminy wojskowe, tak by kojarzyły się z rzeczami znanymi Indianom. Na przykład indiańskie słowo określające żółwia oznaczało czołg, bombowiec nurkujący otrzymał indiańską nazwę jastrzębia. Gdy brakowało odpowiedników – słowa były literowane w języku Navajo i hasłem była pierwsza litera z ich angielskiego odpowiednika. Na przykład Wo-LaChee to po angielsku „ant” (mrówka). Wo-La-Cheeâ oznaczało więc literę A. Ponieważ Indianie płynnie porozumiewali się w swoim rodzimym języku, mogli szybko przekazywać sobie skomplikowane komunikaty, których nie potrafili zrozumieć nawet inni Navajo, nie zapoznani z tajnikami szyfru. Po przeszkoleniu szyfranci zostali wysłani dojed-

Keith Little, szef stowarzyszenia

nostek marines działających naPacyfiku. Mimo początkowej niechęci dowódców szybko zdobyli sobie zaufanie żołnierzy,którzycenili ichzaunikalne umiejętności. Pamięć i zimna krew Podczas przekazywania komunikatów nie mogli niczego notować, musieli więc polegać jedynie na swojej pamięci i zachowaniu zimnej krwi nawet podczas bitwy. Wiedzieli, że ich pomyłka może kosztować życie wielu żołnierzy. Podczas pierwszych 48 godzin bitwy o Iwo Jimę przekazali bezbłędnie ponad 800 wiadomości.

Z czasem wśród amerykańskich żołnierzy zaczęła krążyć legenda o indiańskich szyfrantach. Po wojnie szyfranci Navajo wrócili do domu jako bohaterowie, o którychnikt nie wiedział. Szyfr, którego używali podczas wojny, okazał się tak skuteczny, że armia zdecydowała, że on i wiedza o nim muszą pozostać tajne. Szyfranci musieli więc milczeć przez ponad 20 lat. Nawet gdy kod już odtajniono, wiedza o nim i jego twórcach nie była powszechnie znana. Dopiero w 2001 roku bohaterowie zostali odznaczeni Złotymi Medalami Kongresu. Została garstka Dziści,którzyjeszczeżyją,mają po80,90lat.Zostałaichgarstka. Stworzono fundację Navajo Code Talker Association, której celem jest spisanie historii indiańskich żołnierzy II wojny światowej. Kolejnym krokiem będzie wybudowanie muzeum. Tekst powstał na podstawie historii opowiedzianej serwisowi „kierunek:us” przez członków Navajo Code Talker Association, któremu szefuje Keith Little.

Przez ponad 20 lat szyfr Indian był używany przez armię amerykańską

FOT.NAVAJOCODETALKERASSOCIATION(3)

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful