Jakób Raciborski

Zbiorek
Poezji i Wierszy Ludowych

I wydanie Lublin 1913 II wydanie Mokrelipie 2013

Opracowanie graficzne, redakcja techniczna, skład: Andrzej Kondrat

Korekta: Krystyna Fronc

Produkcję zorganizowało: Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Lokalnego „Mokrelipie”

Wydawca: Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Lokalnego „Mokrelipie” 22-463 Radecznica

ISBN 978-83-62033-33-1

Druk: Drukarnia Attyla s.j. 22–400 Zamość, ul. Partyzantów 61 tel./fax 84 627 19 16, 84 639 12 13 www.attyla.eu

Najczcigodniejszemu Księdzu Antoniemu Kwiatkowskiemu Redaktorowi „Nowej Jutrzenki” wielkiemu miłośnikowi ludu niezmordowanemu pisarzowi i działaczowi współczesnemu w dowód uznania pracę tę poświęca Autor

Czytajc Jakóba Raciborskiego...
Zbiorek wierszy Jakóba Raciborskiego wydany po raz pierwszy w 1913 roku, a więc okrągłe sto lat temu zasługuje na wznowienie. Trudu tego podjął się Prezes Stowarzyszenia Mokrelipie i radny Gminy Radecznica – Andrzej Kondrat i bardzo dobrze, bowiem twórczość zapomnianego przez lata poety, społecznika i wielkiego patrioty rodem z Mokregolipia, wioski położonej w administracyjnych granicach Gminy, zasługuje na przypomnienie i upamiętnienie. Na treść omawianego zbiorku składają się 34 utwory o zróżnicowanej tematyce: biograficznej (Opis mego życia, Moje dążenia, Do Rodziców, Tęsknota) ogólnospołecznej z podkreśleniem problematyki chłopskiej (Myśl Chłopska, Nieśmy Oświatę, Wezwanie do Pracy, Do Niedbale Czytających Gazety, Do Młodzieży, Dlaczego?, Do Ludzi Uczonych, Zaniedbujących się w Obowiązkach Obywatelskich) kulturalno – obyczajowej (Do Zwiedzających Wystawę Częstochowską, Piosenka Karnawałowa, Kołowrotki, Uciekł już Karnawał) religijnej (Kolenda, Pieśń majowa, Pieśń na Dzień Narodzenia N. M. P, Roraty, Boleść Serca) Jakób Raciborski jest wielkim miłośnikiem przyrody, wyraz czego daje w utworach: Powitanie Skowronka, Przyszedł Maj, Maj, Piosenka Jesienna, Jesień, Na Orzechach. Jako rolnik ma wiele do powiedzenia odnośnie prac polowych (Żniwa, Po Żniwach). Piękne wiersze poświęca osobom: Konrada Prószyńskiego, znanego pod pseudonimem „Kazimierza Promyka”, postępowego działacza oświatowego, pedagoga, wydawcy tygodnika „Gazeta Świąteczna” – Runął dzielny mąż w narodzie, Który zawsze szedł na przodzie
1 Pisownia okresu przedwojennego.

5

Jakób Raciborski

I pracował bez wytchnienia Dla naszego odrodzenia. Mieczysława Brzezińskiego – działacza społeczno – oświatowego, publicysty, wydawcy i przyrodnika. Jednego z założycieli Polskiej Macierzy Szkolnej, redaktora naczelnego i wydawcy czasopisma „Zorza”.2 – Bardzo to strata dotkliwa Dla kraju, gdy mu ubywa Z pomiędzy braci siermiężnych Tyle szlachetnych serc mężnych, Które wszystek lud miłują I dlań usilnie pracują. oraz żyjącej z nim współcześnie pisarki Wandy Grochowskiej zwanej „Wieśniaczką znad Wisły” – Bo Bóg nigdy tego nie zapomni przecie Co Ty w życiu zrobisz dobrego na świecie, Ale za Twą zbożną pracę wśród swej braci Po ziemskiej pielgrzymce niebem Ci zapłaci3, Co wskazuje na to, jak bardzo światłym był człowiekiem, idącym
2 3 Wikipedia, wolna encyklopedia. Wanda Grochowska, wydała m. in. Rok Pański w pieśni. Zbiorek poezji ku chwale Bożej, (Warszawa 1913). Jest autorką krótkich opowieści historycznych o demonstracyjnie patriotycznej wymowie: Obrazki wojenne, ( Warszawa 1906), Król, Jan III Sobieski obrońca wiary, czciciel Maryi. W 250 rocznicę odsieczy Wiednia 1683–1933 (Warszawa 1933). Napisała także obrazek sceniczny U żłóbka Zbawiciela (Warszawa 1913). A. Łukiewski, Dzieje Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego w Polsce, Warszawa 1968, II 470–471 (mps Archiwum SAC w Warszawie), Strona internetowa eduteka.pl

6

Czytając Jakóba Raciborskiego...

z duchem czasu. O tym, że poeta cenił sobie wiedzę, szanował pisane słowo czytamy w utworze Do niedbale czytających gazety – Nam inaczej przecie o tem trzeba sądzić, jeżli nie chcemy dziś w ciemnocie błądzić, i nam obowiązki każą się oświecać i promień oświaty śród braci rozniecać! ....................................................................................................... a książka z gazetą wykształcenie daje i dostępną szkołą być nam nie przestaje. lecz wszystko, co dobre z rozwagą czytajmy i dla lepszej doli wspólnie dziś pracujmy. W roku 1909 Jakób Raciborski otrzymał od Redakcji „Nowej Jutrzenki” nagrodę w postaci książki, jego wdzięczność musiała być bardzo wielka skoro napisał o tym wiersz. Na jego treść nie składają się jednak tylko i wyłącznie słowa wdzięczności poety, a raczej jego wdzięczność dla tych, którzy czytają „Jutrzenkę...” – Bóg Wam zapłać Czytelnicy za życzliwe słowo! I za to, że pokochaliście „Jutrzenkę Nową”! Że ją wspólnie wraz z innemi pismami czytacie I dla polepszenia doli pracy się imacie, Że cenicie ludzką pracę i zeń korzystacie I że do gmachu przyszłości cegiełkę rzucacie! Jest Raciborski na wskroś chłopskim poetą, na wskroś chłopem, czego się nie wstydzi, ale zdaje się być szczęśliwym z tego stanu rzeczy –

7

Jakób Raciborski

Jestem sobie chłop, Jakby żytni snop! Wesół sobie wciąż pracuje I szczęśliwym się w tem czuje, ....................................................................................................... Jestem sobie chłop! ....................................................................................................... Kocham chłopski stan! Bo w nim jestem pan!... zasługuje z tej racji by jego utwory trafiły tam gdzie ich miejsce – do naszych radecznickich wsi, do tych, co rolnikami się mienią i są nimi z zawodu. Chociaż zmieniły się diametralnie warunki pracy na wsi, chociaż nie brakuje nam nośników informacji nie tylko w postaci gazet, książek, utwory Jakóba Raciborskiego nic nie straciły na swej wartości, są wartością samą w sobie. Uczą jak być wzorowym obywatelem, co w życiu cenić najbardziej i czemu życie swoje warto poświęcić. Regina Smoter Grzeszkiewicz

8

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

I. Opis Mego Życia
Przedewszystkiem tu o tem nadmienić należy, Iż z dziada i pradziada pochodzę z siermieży. Urodziłem się w Mokrem–Lipiu piętnastego Lipca tysiąc osiemset osiemdziesiątego Drugiego roku. Żyje sobie przy rodzicach Gruntu którego matka w spuściźnie po Kycach4 Dostała sześć morgów, przypada na nas czworga Rodzeństwa oprócz lasu po półtora morga. Lata chłopięce w letniej i jesiennej porze Spędzałem za „pasianką” na polu i w borze Samotne kawalerskie życie opuściłem W dwudziestym roku życia, a zaślubiłem Sobie wybraną przez się pannę Katarzynę Jasińską z Radecznicy – uczciwą dziewczynę Lecz niestety nie długom cieszył się tem kwiatkiem Nie łamała się drugi raz ze mną opłatkiem... Bo zaledwie rok minął i dziewięć mięsięcy Nagle spada grom z nieba – wpada śmierć co prędzej, Ścina ją w kwiecie wieku i powala w grobie Zostawiając mię w wielkim smutku i żałobie5 Jeszcze po jednej stracie łez z ócz nie otarłem, to jest po swem synaczku Bronisławie zmarłym6 A oto bezlitosna smierć – ta straszna siła – Znów, mnie nieszczęśliwego we łzach zatopiła,
4 5 6 Kycowie to dziadkowie Raciborskiego ze strony matki Działo się to 10 października 1904 roku 30 marca tegoż 1904 roku

9

Jakób Raciborski

Nikt zapewne prócz sierot: jak młody tak stary Nie wychlił w swem życiu większej smutku czary, Jaką ja już, niestety, w gorzkich łzach potoku Wychyliłem w dwudziestym drugim życia roku Prawda, iż od kłopotów nikt z nas nie jest wolny, Bo smucić się potrafi nawet ptaszek polny, Kiedy jakiś drapieżnik w jego gniazdo wpada, Straszając go i małe piskle mu wykrada, Ale takie, jakiem ja miał smutki, kłopoty, Znają tylko poeci i biedne sieroty, Długo ze łzami w oczach korny cichy, głos skargi Wyrywał się z mych piersi i drgały mi wargi, Aż dopiero za siedem lat po śmierci żony, Zostałem trochę od tych smutków uwolniony, I pragnąłem zaślubić sę jedną dziewoję, W której poznałem przyszłą towarzyszkę swoję, Lecz niestety, napróżnom myślał o niej długo, Napróżno ubiegałem się zostać jej sługą. Jej sługą, kochankiem, panem, mężem – wszystkiem, Albowiem wzgardziła mną biednym jak... listkiem, To też słusznie powiedział wspóczesny poeta7 Że dziś tylko na świecie góruje moneta, Zaś rozumność, uczciwość, szlachetne serce Są wśród nas jak... u pogan – w wielkiej poniewierce: „Dziś kto tylko brzęknie trzosem, Czy jest mężem czy młokosem, Byle znaczne miał urzędy To kobiece zyska względy,
7 Antoni Koźluk

10

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

I sympatię zyska szczerą. A co miłośc – ta dopiero Ze ślubnego ma kobierca W połączone wstąpić serca. Dzisiaj łatwo brzęk monety Zjedna miłość – wzgląd kobiety”. Do nauk od najmłodszych dziecinnych lat miałem Wielkie chęci i tak je szczerze ukochałem, Że żadne złe przeszkody, jakie mi stawały Na tej drodze zachwiać mnie nigdy nie zdołały. Wprawdzie, że elementarz matka mi kupiła I na nim mię A, B, C, nieźle nauczyła, Ale jakem rozpoczął naukę pisania I pragnąłem jak nieba książek do czytania, To nie tylko, że na to grosza mi skąpiła, Ale nieraz mię jeszcze rózgą uderzyła. Ojciec zaś choć na książce litery nie umie I pożytku z nauki także nie rozumie, Jednak takich słów przykrych odeń nie słyszałem, Jakie nieraz z ust matki usłyszeć musiałem, Nieraz i od sąsiadów byłem wyśmiewany, Zamiast słowa zachęty słyszałem nagany: – „Ślęcz, ślęcz!... głupcze... całemi prawie godzinami Nad książką – będziesz jadł chleb, podzielisz się z nami, – My, jak i nasi ojcowie nie znamy sztuki Czytania i pisania – ni żadnej nauki, A przecie nie źle nam się powodzi, a tobie Zachciewa się oświaty! O, nie wybij sobie Tego wszystkiego z głowy, niebierz się do pracy, 11

Jakób Raciborski

To będziesz gospodarzem, każdy to zobaczy”... Lecz ja nie patrzałem na te ciemne istoty I na ich nierozumne takie śmieszne ploty Ale wspierany łaską Wszechmocnego Boga Kroczyłem dalej naprzód przez ciernia i głoga Oczywiście, że owe ostre ciernia, głogi, Nie zraniły mi nigdy ni ręki, ni nogi, Lecz, jak one głęboko w piersi się wżerały I jak nieraz me młode serce zakrwawiały To żadne najostrzejsze podobne szykany Nie uczyniłyby mi większej w sercu rany. Tak! Niedość żem do wiedzy zamknięte miał wrota I byłem opuszczony jak gdyby sierota Ale nieraz mnie jeszcze wyśmiano, złajano, Jakby mnie na jakim złym czynie złapano. Nie piszę to dlatego, by z rodziców szydzić I razem z sąsiadami przed światem ich wstydzić Nie! Wszak nie tylko oni sami temu winni Że są tak nie rozumni i tacy dziecinni Jakich jeszcze niestety dużo jest na świecie Bo i pankowie, trochę winni temu przecie, Jako ludzie uczeni, iż się zaniedbują W swych wielkich obowiązkach i mało pracują Nad uświadomieniem nas – ludu wieśniaczego Dotąd pod każdym względem upośledzonego. Gdyby mości panowie karty porzucili I swoje obowiązki sumienie pełnili, Toby nasi rodzice nie byli takiemi Jakiemi oni dzisiaj są – nieuczonemi. Prawda, że i panowie nie wszyscy jednacy 12

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

Bo przecież są rozmaici: i tacy... i tacy, Ale tych, którzy biedny, wiejski lud kochają I różnemi sposoby go uświadamiają, Jest bardzo mała garstka. Lecz już dosyć o tem, Albowiem w twarde serca, chćby walić młotem, To one jakby głazy – nic się nie poruszą! Wszak nie od dziś pisarze umysł sobie suszą Pisaniem artykułów do panów – ich – mości, Wzywających do pracy, zgody i jedności, A wszystko nadaremnie – oni wciąż jak dzieci Kochają się w zabawach – czas im próżno leci... Lecz, jak to zwykle wszystko kuleje w początkach, Zwłaszcza w nieodpowiednich – krytycznych warunkach Tak samo i mnie w nauce się powodziło: Z początku bardzo ciężko i smutno mi było, Ale później, gdym skończył lat przeszło szesnaście I umiałem: sierp, kosę i cep ująć w garście, To wtenczas już z pisaniem było mi pół biedy, Albowiem już niebrałem więcej do rąk kredy, Jaką przedtem w pisaniu się posługiwałem, Gdyż wciąż jaknajusilniej o to się starałem, Żeby sobie zarobić czasem kilka złoty Na atrament i inne pisarskie przedmioty, I dzisiaj dzięki Bogu nieźle piórem orzę I do czego się tylko w robocie przyłożę – Wszystko mi jak najlepiej idzie bez przygany, W niczem się nie powstydzę z czem– żem obeznany. (Nie chwalę się, bynajmniej! Wszak nie po kapocie Człowieka się poznaje, tylko po robocie, Jakiej on się oddaję – kim on jest w istocie) 13

Jakób Raciborski

Znam też nieźle na pamięć swego kraju dzieje I wiem jakie on dawniej przechodził koleje; Jak go podzieliły losy na trzy części Niby harty padlinę – bez miecza i pięści. Wiem też, jak ten świat stoi, jak się ziemia kręci, Jak tutaj na tem świecie żyli dawniej święci Jak należy pracować na kawałek chleba, Aby kiedyś po śmierci dostać się do nieba. Zaś do pracy społecznej i do układania Wierszy, dopierom wtenczas uczuł powołania, Kiedy mi się dwadziścia cztery lat spełniło I czytaniem pism, książek w głowie rozjaśniło, To jest blisko w dwa lata po śmierci swej żony, Kiedy to jeszcze w smutku byłem pogrążony I po pracy fizycznej we chwilach wytchnienia Nigdzie znaleźć nie mogłem dla się ukojenia. Odtąd o ile tylko czas mi na to służy I o ile mi bardzo sen oka nie mróży Zawsze z wielką ochotą biorę pióro w rękę By napisać i rzucić w świat jakąś piosenkę

14

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

II. Moje Denia
Nie o zaszczyty, honory i sławę mi chodzi, Co jest tylko czczem słowem i prędko przechodzi, Ale o zadań spełnienie, jak każe sumienie, O te czyny, o tę pracę, co nigdy nie zginie Co jest niejako pomnikiem, obrazem w przyszłości, Co jest szlachetnem, przykładnem dla całej ludzkości. Tak, bracia moi kochani, nie dbam o pochwałę I o to co jest wzniosłe i serce zagrzewa, O te czyny, o te piosenki, co ma dusza śpiewa... Bo cóżby mi przyszło z tego, choćby mię chwalono I po rozmaitych pismach zawsze unoszono Jeśli ziarno na oświaty niwie dziś rzucone Będzie przez mą brać siermiężną zawsze zaniedbane Jeśli wszystkie me wysiłki zostaną w ukryciu!...

15

Jakób Raciborski

III. Niemy Owiat
Niechaj na wieki będzie pochwalony Od wszystkich Jezus Chrystus Bóg wcielony! Kochanych braci witam słowy temi, Które wymawiam z serca usty swemi. Chcę czytelnicy z Wami tu pomówić, Aby Was wszystkich do pracy pobudzić, O czem zapomnieć nie należy przecie; Ale niestety, i tak jest na świecie, Że inni ludzie chociaż więcej wiedzą, A jednak nad tem głów sobie nie biedzą, Że i dla innych trza być drogowskazem, Torując drogę – i pracować razem, A zwłaszcza w dobie dzisiejszej pomroków, W której jest dużo fałszywych proroków, Którzy lud ciemny od Wiary odwodzą, A coraz bardziej w terroryźmie brodzą. Socjalizm wielki w owczej skórze idzie Do ludzi biednych, niby radzić biedzie I coraz większe w kraju robi żniwo Z mas tych maluczkich, co rychlej, co żywo. To też już dosyć niechaj tego będzie – Chwyćmy kaganiec, niosąc światło wszędzie; Nieśmy oświatę wśród naszego ludu Stale – bez przerwy, nie żałujmy trudu, Aby co rychlej pierzchała ta ciemnota, A zawitała nam jutrzenka złota! I niech ta praca powstanie z miłości, Z uczuć braterstwa i z uczuć polskości. 16

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

IV. Wezwanie Do Pracy
Czemuż bracia kochani tak się zaniedbujemy I o spełnieniu obowiązków wcale nie myślemy, Tylko zawsze każdą sprawę na starych zrzucamy, Zamiast pracować wytrwale tylko poziewamy? Wszak nie na to chyba jesteśmy stworzeni Od Boga: i zdrowiem i zdolnością obdarzeni, By tutaj tylko: jeść, pić, gnuśnieć lub rozkoszować, Ale na to, by iść naprzód i wspólnie pracować. Tyle pracy i zabiegów na nas ciągle czeka, A tu większość nas nie myśli o tem, albo zwleka! Tyle już trudów i czasu na to śmy stracili, Gdyśmy te kółka rolnicze i sklepy tworzli, A dziś, gdy początek trudny, zaraz się zrażamy I w najowocniejszej pracy ręce opuszczamy! I czemuż te istytucje tak źle funkcjonują, Że coraz to nam smutniejszą nowinę zwiastują O swoim marnym istnieniu i że działa mało, Lub, że ono tam i ówdzie istnieć już przestało? Czemuż bowiem niepomyślnie tak się u nas dzieje, Że lepsza nam przyszłoć dniała, a teraz ciemnieje? Oto więc dla tej przyczyny, że my tylko śpiemy I że do owocnej pracy wziąć się dziś nie chcemy, Że się jeden na drugiego tylko oglądamy, Zamiast pracować wytrwale my się rozleniamy Gdybyśmy się tylko wszyscy zastanowić chcieli I tej pracy wzniosłe cele dzisiaj zrozumieli Tobyśmy pewnie inaczej do onej się brali I nigdy byśmy się od niej już nie uchylali. 17

Jakób Raciborski

To też drodzy moi bracia mili czytelnicy, Zwracam się niniejszym do was wszystkich bez różnicy: Otrząśnijmy się z tych zgubnych nałogów gnuśności, A weźmijmy się do pracy dla lepszej przyszłości, Pracujmy wszyscy w jedności, zawsze jak należy, Niechże więc ten czas najdroższy, co tak szybko bieży Nie będzie straconym na tem próżnym narzekaniu Na ciężkie czasy, lub co gorsza na próżnowaniu, Ale raczej każda chwila niech powoli schodzi: W pracy w kółkach, spółkach, która życie nam osłodzi, A więc jeszcze raz powtarzam: – Bracia nie zwlekajmy, I swych wielkich obowiąków nie zaniedbywajmy, Ale zawsze chętnie, śmiało, razem i w jedności Bierzmy się szczerze do pracy dla lepszej przyszłości, O, bo gdy tak, jak dotąd gnuśnieć wciąż będziemy, – To cóż swojemu potomstwu po sobie spuścimy? Oto nic więcej prócz biedy, nędzy i niedoli – Prócz tej jednej zachwaszczonej skiby ziemi – roli, Za co zamiast „Wieczny pokój” dla duszy zbawienia, Usłyszymy tylko ciągłe same złorzeczenia.

18

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

V. Do Nie Dbale Czytajcych Gazety
Pragnę dzisiaj skreślić słów kilka w streszczeniu do was czytelnicy w takim o to brzmieniu: na co to my, bracia gazety czytamy i ich niecierpliwie zawsze wyglądamy? Na co to ci światli nad niemi pracują i coraz to więcej pism dobrych drukują? Czy wszystko dlatego, by na tem zarabiać i majątki, sławę sobie przysposabiać? Czy tylko dlatego, byśmy je czytali i nic więcej jeno głową pokiwali? Czy może dlatego, aby się zabawić i ten czas najdroższy na ziewaniu strawić? O nie! My się chyba bardzo w tem mylimy, jeśli ludzką pracę tak nisko cenimy! Nam inaczej przecie o tem trzeba sądzić, jeżli nie chcemy dziś w ciemnocie błądzić, i nam obowiązki każą się oświecać i promień oświaty śród braci rozniecać! I na nas włożono to wielkie zadanie, byśmy obowiązki swe zawsze pełnili i swoich sąsiadów z ciemnoty budzili! Bo pomyślmy tylko drodzy bracia moi: czyli nam Polakom, to wszystko przystoi? żebyśmy tak w drzemce gazety czytali i dalej w ciemnocie brnąć nie przestawali? – nie, bracia kochani, i wielu to powie, że dobre czytanie rozjaśnia nam w głowie, a książka z gazetą wykształcenie daje 19

Jakób Raciborski

i dostępną szkołą być nam nie przestaje. A wszak iluż z ludzi, co nam dobrze czynią, ci którzy się przecie Polakami mienią, temu zawdzięczają swe uświadomnie i w tem tylko widzą nasze odrodzenie. I dzisiaj na chwile w pracy nie ustają, ale z poświęcenim jej się oddają – oświaty kaganiec dzierżyć nie przestają. Byśmy się ockneli przykłady nam dają, a my tak zawsze w swym uporze trwamy, i na ciężkie czasy tylko narzekamy, zamiast ująć w dłonie kaganiec oświaty i ze słowem prawdy iść do wiejskiej chaty! Zamiast spojrzeć w stronę, gdzie się lepiej dzieje tam, gdzie się dobrobyt naszym braciom śmieje i z tej ludzkiej pracy wzór brać i przykłady i te wszystkie z gazet zastosować rady: do swoich warsztatów do tej matki – roli i myśleć i dźwigać się ze swej niedoli, to my jeszcze śmiemy głosić takie zadania, że żadnej korzyści nie mamy z czytania. Ach! Bracia kochani, na próżno czekamy! Na próżno do lepszych czasów dziś wzdychamy! Próżne nasze skargi, próżne nasze żale – dopokąd będzimy tak czytać ospale. Dokąd nie weźmiemy się do pracy szczerze i z gazetą, z książką nie zrobim przymierze, dopotąd niedoli swej nie polepszymy, dopotąd swą chłopską biedę piec musimy. To też drodzy bracia, czytelnicy mili 20

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

nie traćmy drogiego czasu, ani chwili na takiem, jak dotąd nie mądrem czytaniu i książek i gazet i pustem gadaniu, lecz wszystko, co dobre z rozwagą czytajmy i dla lepszej doli wspólnie dziś pracujmy. Bądźmy jednem kołem kółka rolniczego, twórzmy instytucje sklepu spółkowego. A wówczas na pewno do celu dojdziemy – Bóg nam dopomoże i byt polepszymy, czego wam winszuje ten mieszkaniec wioski, zwanej Mokrelipie Jakób Raciborski.

21

Jakób Raciborski

VI. Do Rodziców
Pozwólcie mi dzisiaj rodzice kochani, powiedzieć słów kilka, co me serce rani. Co me serce rani, nad czem dusza płacze, choć niejeden może z radości aż skacze! Oto schodzi wiosna, gdy tylko rozdnieje i gonicie ciągle za bydłem do lasa mówiąc: – „idź nieboże„– na żywność do pasa. Gonicie zawsze za tą swoją trzodą, nie bacząc nic nigdy na latorośl młodą, że ona tam tylko najwięcej dziczeje i zamiast się uczyć, to jeszcze głupieje. Że najdroższa przecie jest wam ta istota, przed którą swej pieczy zamykacie wrota i więcej sto razy przez to dziś stracicie, gdy swoją dziecinę za trzodą gonicie. Bo ona tam tylko bez waszej czujności najwięcej do złego nabiera skłonności, nie trzeba jej uczyć, sama się w to wprawi, że później wam serce słowami zakrwawi. Nie dbacie o dzieci by wszczepić weń cnoty i uczyć prawd wiary i dobrej roboty, a one tymczasem w dzikości wzrastają i coraz to prawie gorszymi się stają. I czem ta pasionka jest dla naszych dzieci, jak nie szkołą zgorszeń, gdzie czas prórzno leci gdzie plamią swe serce brzydkimi śpiewami, których by nie chciały powtórzyć przed wami. Gdzie przeróżnych bluźnierstw tam się dopuszczają, 22

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

bo starsze tych młodszych pilnie douczają; a jak jeszcze wśród nich jest jaki „drągała„ co to zwykł źle broić i młodszych w tem kala o wówczas słuchając uszom się nie wierzy, że to nasze dzieci tak się brzydko bawią i swoje serduszka tak strasznie plugawią a jednak naprawdę, tak jest rzeczywiście, tylko pójdźcie proszę i do nich się zbliżcie a wnet w nich poznacie, że nikt inny przecie tylko nasza dziatwa, tak bluźni i plecie. To też ukochani, ojcowie i matki, uczcie, oświecajcie swoje miłe dziatki; uczcie je dobrego we właściwą porę, jeśli z nich w starości chcecie mieć podporę! Tak uczcie starannie to swoje pacholę, byleby nie w polu, lecz w domu i w szkole! A co do „pasionki”, – umówić pasterza i niech każdy rolnik trzódkę mu powierza. W każdej wiosce przecie jest po kilku ludzi, którym bez zajęcia czasem się i nudzi, więc dać im kij w rękę w kieszeń z parę złoty, a chętnie się wezmą do roboty. Lecz jeżeli wszędzie to się nie nadaje i muszą tu i ówdzie zostać te zwyczaje, to niech tam przynajmniej na to się zdobędą: że niech wśród pastuszków zawsze starsi będą! Bo kto pieczy nie ma nad swemi dziatkami, nad powierzonymi sobie sługami – to ten postępuje, jak nie chrześcijanin, gdyż wyrzekł się wiary i jest jak poganin, 23

Jakób Raciborski

pomyślcie rodzice rozumnie w tej sprawie i chciejcie ją w życiu stosować łaskawie, wypełniając wszystko, jak każe sumienie, by po ziemskim życiu otrzymać zbawienie.

24

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

VII. Do Młodziey
Młodzieży! Och! Lepiej się ruszajmy! I w walce z ciemnotą nigdy nie ustajmy. Nie traćmy tak wiele tego czasu drogiego na różnych hulankach bez skutku żadnego. Ale stańmy razem do onej wielkiej pracy! Bóg nam dopomoże i sprawić to raczy, że kiedyś jaśniejsze promienie oświaty zabłysną i olśnią nasze wiejskie chaty. przyjmijcie koledzy te moje upomnienia do swojego serca głowy i sumienia. I chciejcie pracować wspólnie z nami w jedności na niwie oświaty dla lepszej pszyszłości.

25

Jakób Raciborski

VIII. Do Zwiedzajcych Wystaw Czstochowsk
Zwracam się tu z prośbą do was bracia mili, coście częstochowską wystawę zwiedzili, abyście nam o niej chociażby w krótkości chcieli dać łaskawie trochę wiadomości, któreby do pracy innych zachęcały i ową wzorową chatę przedstawiały. Opiszcie o wszystkiem, coście tam widzieli i o pogadankach, jakieście słyszeli, żeby i my o niej się coś dowiedzieli i w rzeczywistości jakąś korzyść mieli. Smutno to, niestety było w naszej duszy, gdyśmy zostawali tu w domu jak w głuszy, podczas, gdy tam inni wystawę zwiedzali i z tylu przeróżnych rzeczy korzystali. Lecz cóż było począć, że się tak złożyło, że wiele w tem przeszkód niepomyślnych było, że jednym niestety grosza brakowało, a drugim zajęcie znów nie pozwalało. Trza się było zgodzić z tem, choć w tej nadziei, że wy w imię dobra wspólnego idei, jako czytelnicy, bracia i koledzy! Nie poskąpicie nam zdobytej wiedzy, ale chętnie, z serca nam jej udzielicie i z wzorową chatą nas zaznajomicie. to też kto już zwiedził to miejsce wystawy i kogo obchodzą narodowe sprawy, a nie znudzającym jest dziś dlań pisanie, niechże wypowiada w tem względzie swe zdanie. 26

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

IX. Dlaczego?
Dlaczego mój bracie tak bardzo narzekasz na kraj swój rodzinny i z niego uciekasz wraz ze swemi dziatkami przez morskie bałwany tam hen, gdzieś do jakieś nie znanej Panamy? Czy ci tu zabrakło czarnego kęs chleba; którym wykarmiła cię ta polska gleba?.. O! brak ci nie chleba, lecz tylko oświaty i głowę masz pustą, jak gdyby ze szmaty, że byle jakiemu półgłówkowi wierzysz, a na oświecejszych ludzi zęby szczerzysz. Gdyby ciemność z żądzą bogactw nie istniały i twego umysłu w karbach nie trzymały, to pewnie byś nie wlókł spracowanych kości w Brazylijskie bory bez żadnej litości. I czy ci nie szkoda opuszczać kościoła, Przyjaciół, znajomych, rodzinnego sioła i na poniewierkę iść gdzieś w świat nieznany pomiędzy narody dzikie i pogany?.. O biada ci bracie, że dom swój opuszczasz i do Brazylii na oślep się puszczasz albowiem nie znajdziesz tam tego schronienia, jakie masz tu w kraju – w miejscu urodzenia. Nigdy tam nie będziesz miał w sercu spokoju, ani też pociechy po pracy i znoju, albowiem okropny smutek i tęsknica wciąż cię będą nękać i bielić ci lica.

27

Jakób Raciborski

X. Do Ludzi Uczonych, Zaniedbujcych si w Obowizkach Obywatelskich
O! Wy ludzie nierozumni! choć jesteście dużo umni, że się tak zaniedbujecie w obowiązkach na tem świecie, – któż bowiem być może wolny od pracy, jak ptaszek polny – z prawdziwych obywateli i oświaty szerzycieli? – niech wszak każdy z nich pracuje, jak sumienie mu wskazuje, spełniając swe powinności. By dożyć lepszej przyszłości. A przecież i wy wraz z nami zwiecie się tu Polakami! Więc czemuż od nas stronicie? Czyliż pracy się boicie? O wy ludzie małomyślni nie bądźcie tak bardzo pyszni z tego, żeście bogatszymi, wszak jesteście uczonymi! Ale odważnie i śmiało, jak na Polaków przystało obowiązki swe spełniajcie i lud ciemny oświecajcie.

28

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

XI. Myl Chłopska
Chociażby ci zginąć przyszło, w oczy prawdę rąb! Niech cię bojaźń nie przejmuje mocnym bądź, jak dąb! Albowiem w ten tylko sposób zdołasz dowód dać! Żeś ukochał, umiłował swą siermiężną brać!..

29

Jakób Raciborski

XII. Kolenda
Zawitaj najdroższy Jezu narodzony, w ubogiej stajence na sianku złożony, który będąc Bogiem, nie gardzisz barłogiem, Hej! Kolenda, kolenda! Daj Jezu najświętszy, by wszyscy poznali, żeś jest pan nad pany, aby cię kochali, żeś też niepojęty, nad świętymi święty, Hej! Kolenda, kolenda! Daj niech święta wiara będzie bez wątpienia, twa chwała rozbrzmiewa i te śliczne pienia, niechaj w każdej stronie jej znicz zawsze płonie, Hej! Kolenda, kolenda!

Spraw o Boże Wielki w człowieczej osobie, by każdy jej bronił w teraźniejszej dobie, aby nam jaśniała ta gwiazda wspaniała, Hej! Kolenda, kolenda! Bo bardzo się nasza święta wiara chwieje, wielu wrogów na nią całą paszczą zieje, by ją w tym momencie zetrzeć w fundamencie, Hej! Kolenda, kolenda To też pójdzimy do tej pasterzów gromadki, bracia czytelnicy, dorośli i dziatki, 30

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

prosząc razem z nimi za braćmi naszymi, Hej! Kolenda, kolenda! Aby się już przecie dziś opamiętali, i tę wiarę świętą z nami wyznawali, w każdej życia chwili, by w niej stali byli, Hej! Kolenda, kolenda! A na koniec składam w tej oto kolendzie, życzenia współbraciom, czytelnikom wszędzie: gdzie się oświecają niech szczęścia doznają, Hej! Kolenda, hej kolenda

31

Jakób Raciborski

XIII. Piosenka Karnawałowa
Choć na dworze zawirucha I wiatr mroźny wszędzie dmucha, to Maciek chłop zuchwaty Dwóch sąsiadów wziął za swaty, A od ojca kilka złoty i pojechał na zaloty. Gdy przyjechał do tej wioski, Gdzie już widać chatę Zośki, Wtem przed kruczkiem uciekając, Przeskoczył mu drogę zając. O niedobra to jest wróżba – Rzekł jadący z nim pan „drużba” Lepiej byśmy postąpili, Abyśmy się nawrócili. Lecz Maciek chłop oświecony, Nie wierzy w te zabobony, Jakim ludzki umysł chory, Daje posłuch do tej pory. Tylko konie batem trąca – Jedzie dalej – nic nie skrąca. Przyjechawszy kawał drogi I znalazł się u „niebogi„ Przy stoliku zaścielonym I jedzeniem zastawionym: Znalazła się tam kiełbasa, Żytni chlebuś, z serem fasa I na niczem nie zbywało U Zosienki, jakich mało. Wybrana to z niej dziewczyna: 32

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

Rumieniuchna, jak kalina Skromna, cicha i uczciwa I do pracy nie leniwa. Zdolna ona jest do tańca, Do roboty i różańca I nie wstydzi się niczego, Bo dla niej nie ma nic trudnego. Wszyscy we wsi Zosię znają I bardzo ją poważają, Chłopcy też ją umią cenić, Każdy radby się z nią żenić. Ale z Zośki dziewka dumna Z tego, że jest dużo umna, Woli Maćka biedniejszego Rozumnego i trzeźwego, A niżeli Jaśka bogatego Do niczego niezdolnego. Droższe dla niej Maćka cnoty, Jego uśmiech i pieszczoty, Niż Jaśkowa ładna chata, Włuki gruntu albo spłata. To też Maciek długą chwilę Spędził tam u Zosi mile, A potem siadłszy na sanie Pojechali na plebanię, Zmówić pacierz i zgarść miedzi Dać księdzu na zapowiedzi. Gdy minęło trzy niedziele I przyszedł czas na wesele, Maciek starym swym zwyczajem, 33

Jakób Raciborski

Zakrzątnąwszy się nawzajem, Z swatem gości zapraszaniem, A grajek swem pięknem graniem, Schodzących się biesiadników, W gronie jego domowników, Za gościnnym sadzał stołem, Weseląc się z nimi społem. A gdy zeszła się drużyna, i wybiła ta godzina, by szykować się do drogi, i udać się do „niebogi„ wówczas czteroma furmankami, dobranemi konikami, Maciek z całą swą drużyną, ruszył w drogę z wielką miną. Wesołe to były gody, tej dobranej pary młodej, choć przeklęta ta gorzała, na stole tam nie postała.

34

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

XIV. Kołowrotki
Furczą sobie furczą we wsi kołowrotki, na których równiutka niteczka się snuje i co dzień to w większą liczbę rosną motki naszej gospodyni, gdy szczerze pracuje. Szczęśliwe są nasze wiejskie gospodynie, że w porze zimowej krecą kołowrotki, albowiem choć troszczą się o swej rodzinie, za to siedzą sobie w domu jak pieszczotki. Nie znać dziś po naszych niewiastach znużenia, choć każda z nich po całych dniach przędzie, gdyż to ich pociesza, że więcej odzienia nowego dla całej rodziny przybędzie. To też i dziewuchy dniem, wieczorami, chętnie uwijają się koło kądzieli, bo wiedzą, że matka nowemi płótnami, w niedługiej przyszłości z niemi się podzieli. Pamiętają one wszystkie doskonale, o starym zwyczaju, jaki jest na świecie, że gdy która wyjdzie za mąż w karnawale, to matka jej odda cały posag przecie. A więc uwijajcie się koło kądzieli, kochane niewiasty w zgodzie i w miłości! Niech wam Bóg pomaga i zdrowia udzieli, byście pracowały teraz i w przyszłości. 35

Jakób Raciborski

XV. Uciekł ju Karnawał
Umilkły hałasy, uciekł już karnawał ów czas największej ludzkiej wesołości, w którym się niejeden rozpuście oddawał, wpadając poniekąd w sidła nieprawości. Ustały już dzisiaj wszelkie rekreacje i te śmiechy, gwary i wesołe nuty, a znów nam nastały postne medytacje, czas wielkiej żałoby i szczerej pokuty. Śpieszą do cię Jezu ludu Twego fale, ze skruszonym sercem i schyloną głową, by u tronu twego nucić: „gorzkie żale” i obchodzić z tobą tę drogę krzyżową. Ach! Jak błogo duszy i w sercu wesele, gdy się dzisiaj widzi ten ludek korzący, z pobożnością wielką w domu i w kościele prawdziwie serdeczną pokutę czyniący! Przyjm nasze wzdychania, ach ukrzyżowany! Jezu Chryste, Panie, nasz Boże jedyny! Nie bądźże, ach nie bądź na nas zagniewany! Zmiułuj się i odpuść nam nasze ciężkie winy! Już więcej cię Jezu obrażać nie chcemy i brodzić i tarzać się w grzechów odmęcie, lecz zawsze, jak żądasz, kochać Cię pragnimy i cześć Ci odawać w świętym sakramencie. 36

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

XVI. Powitanie Skowronka
Witaj miły skowroneczku, błogiej wiosny zwiastuneczku, który swoje wdzięczne głosy, zanosisz hen pod niebiosy. Nim słoneczko blask swój rzuci, już każdy z was piosenkę nuci, wychwalając niebieskiego, Pana Boga Wszechmocnego. Szczęśliwi są wiejscy ludzie, chociaż żyją w pracy, w trudzie, albowiem przez cały dzionek, przyśpiewuje im skowronek. Jak tylko marzec nastaje, i śnieg z pól i łąk precz taje, on już w górę podlatuje, i wesoło przyśpiewuje. Miło jest słuchać tych pieśni, co nucą śpiewacy leśni, od wiosenki do jesieni, po całej leśnej przestrzeni. Miło jest, gdy pasterz młody, pasąc w lesie swoje trzody,

37

Jakób Raciborski

lub wesoła wiejska dziewa jaką piosenkę zaśpiewa. Ale głosu wdzięcznego, od skowroneczka polnego, nikt prawie nie słyszał w świecie, jak słyszy rolnik w lecie.

38

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

XVII. Przyszedł Maj
Przyszedł, przyszedł piękny maj! Wszelkiej zieleni, zieleni już się kąpie w słońcu gaj, w całej swojej przestrzeni. Już zaszumiał cały bór, miłych ptasząt śpiewaniem, i słychać ich cały chór, każdy dzionek świtaniem. Już rozbrzmiewa wdzięczny śpiew, co słowiczek wywodzi, a piosenka wiejskich dziew znów echem się rozchodzi. Już konary starych drzew, świeżą szatę wdziewają, już latorośl, młody krzew, swoje pędy puszczają. Już i lipa pod swój cień prosi, tych co strudzeni, by jej życiem wonnych tchnień, byli uszczęśliwieni. Aby chorych słodkiem snem ukołysać na chwilę, by tu w ciężkim stanie swem, odpoczęli se mile. 39

Jakób Raciborski

Ach zawitał cudny maj! Z bogatą przepysznością, i już zdobi polski kraj: Barwnem kwieciem, wonnością. Już wychyla ziele kwiat, ze swojego kielicha, i już dzisiaj cały świat, świeżą wonią oddycha. Już wspaniały wonny kwiat, rozłożystej lilyi, wieńczy okna naszych chat, i ołtarze Maryi. Już rozbudza się kwiat róż, z zimowego uśpienia, już i niwa naszych zbóż, bujnie wzrasta z korzenia. Już ogrzewa słońca blask, jak roślinność, tak ziemię, Bóg pociesza skarbem łask, kochające swe plemię. Już wstępuje w ziemski ród, otucha wraz z nadzieją, Że za jego pracę, trud, przyszłość zbiorów nam dnieje.

40

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

Że obfity ziarna plon, żyzna wyda nam gleba, że nasz ojciec z górnych stron, da dostatek nam chleba.

41

Jakób Raciborski

XVIII. Maj
Ach! Jak miły jest ten świat, gdy nastanie miesiąc maj. Jak rozkiwitnie wonny kwiat, i zaszumi liśćmi gaj. Tchnie wesoło cały kraj, pełnem życiem wszerz i wzdłuż, jakby istny ziemski raj, pełen wonnych lilji, róż. Brzmi w przestrzeni całej bór, rozłożystych bujnych drzew, słychać śpiewnych ptasząt chór, I wieśniaczych dziewcząt śpiew. Lśni nam jasny słońca blask, i ogrzewa ziemi płód, Bóg udziela nam swych łask, i pociesza ziemski ród. O! Jakże to cieszy nas, patrząc w stronę pól i łąk, gdzie wszystko w majowy czas, rośnie jak na drożdżach pąk. Lżej już chorym cierpieć ból, w cieniu pod osłoną drzew, gdzie z rozległych naszych pól, słyszą polnych ptasząt śpiew! 42

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

XIX. Pie Majowa
Matko Najświętsza Niepokalna, skarbnico śwętych łask przebrana, przed tobą kornie czoła schylamy taką pieśnią Cię dziś witamy. Smutna nam teraz nastała era, że zło tak wielki plon wśród nas zbiera, że musim patrzeć na takie czyny, jakich dopuszczają się Kainy. Zawsze Ci Maryjo zadaje rany, ten „marjawicki” lud pobłąkany, albowiem trwa on wciąż w zaślepieniu, i jeszcze bluźni Twemu imieniu. Ach! Jakaż boleść serca nam ściska i łzy rzęsiste z oczu wyciska, gdy się zwrócimy do Częstochowy i przypomnim se czyn macochowy. I tam na Jasnej Cudownej Górze, zakradł się srogi wilk w owczej skórze, aby Ci Maryjo zadać cios krwawy i miejsce święte odrzeć ze sławy. Nie wahał się łotr sięgnąć swą ręką, po skarb Twój Jasnogórska Panienko, który od wieków lud składa w darze, na Twoje święte wielkie ołtarze. 43

Jakób Raciborski

O! Matko Święta! My Twoje dziatki idziem do Ciebie, jako do matki i błagamy Cię za zbłąkanymi, nieszczęśliwymi braćmi naszymi. Skrusz Marjo serca tych bezbożników i zatwardziałych wielkich grzeszników i przemień wszystkich ich w pokutników na prawych chrześćjan, na katolików. Wyrwij, ach wyrwij Matko kochana, wszystkich tych ludzi z paszczy szatana, aby Cię razem z nami kochali i w świętej wierze do końca trwali. Rozprosz Marjo grzechowe cienie. wypleń z serc naszych złego nasienie. niech w każdej naszej polskiej rodzinie, zgoda i miłość wieczna zasłynie.

44

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

XX. Żniwa
Hej! nadeszły błogie żniwa Ten najdroższy zbiorów czas. Zaszumiała nasza niwa, Brzękiem, śpiewem gdyby las. Już co chwila staje snop, I rozbrzmiewa dana hop. Rozkołysał się wesoło, W wielką falę zboża łan. Z sierpem krząta się hen w koło, Pracowity wiejski stan. A choć dotknie słońca żar, Chętnie zbiera Boży dar. Wystąpili na zagony, Wiejscy ludzie jakby w tan, I zbierają pilnie plony, Które zrodził niebios Pan. Już co chwila zbożny kłos, rośnie w coraz większy stos. Nastawiano na szerokiem Polu kopów, stert i „lal” I już gdzie tylko rzucić okiem, I gdzie spojrzeć w przestrzeń w dal, Wszędzie jak zajmuje grunt, Stają świeże kopy w rząd. Ach! Jak miło rolnikowi, Choć mu czoło rosi pot I każdemu żniwiarzowi Idącemu w żniwny lot, 45

Jakób Raciborski

Gdy już może chwycić cep I rozdobyć z kłosa chleb. Pobłogosław że nam Boże W pracy koło naszych żniw. Daj niech sprzątaniem piękne zboże, Z tych rozległych pól i niw, Niechaj wszystek ziemski ród, Ma chleb za swą pracę, trud.

46

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

XXI. Po Żniwach
Dzięki Bogu chleba nikt z nas już nie łaknie, Bo najbiedniejszemu go dzisiaj nie braknie, Byle tylko Pan Bóg z nieba wysokiego, Raczył nam nadal dać zdrowia czerstwego. Urodzajów roczek ten (1911) nam nieposkąpił, (Choć może gdzie indziej inaczej postąpił) Bo jak ozimina, tak też i jarzyna, Wyrosły tak pięknie jak gdyby łozina. Czas na sprzęt zbożeńka też ładnie nam sprzyjał, i każdy lipcowy dzień pogodnie mijał, dopiero co w sierpniu po pewnej spiekocie, zaczął nam przeszkadzać deszcz trochę w robocie. Ale dzięki Bogu nic się nie zgnoiło– ustał deszcz i znowu się wypogodziło, i wszystko sprzątnęliśmy z pól do stodoły i już się skończyły nam letnie mozoły.

47

Jakób Raciborski

XXII. Pie Na Dzie Narodzenia N.M.P.
Witaj nam, witaj gwiazdo zbawienia, Dziecino Święta przyjm nasze pienia, które z serc naszych ku niebu płyną, módl się za nami Święta Dziecino. Ach! Smutno się dziś na świecie dzieje, że gdy pomyśleć aż serce mdleje, że tylu wśród nas wyrodnych synów, judaszów, wrogów wiary, Kainów. Że brat się nieraz mści nad swym bratem, syn dla rodziców staje się katem, sąsiad z sąsiadem się przeklinają, jedni ku drugim zemstą pałają. Wszyscy tak żądzą bogactw miotani i w zawziętości zapamiętani, że nieraz w taką wściekłość wpadają, iż nawet morderstw się dopuszczają. O! Sprowadź Święta Dziecino Boża, wszystkich tych ludzi dzisiaj z rozdroża. Niechaj Twą wielką świętość poznają i niech Cię wspólnie z nami kochają. Niech już nienawiść śród nas nie gości, niechaj żyjemy w zgodzie w jedności.

48

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

Niech lud do wiary wróci zbłąkany, który w sieć czarta jest połapany. Spraw narodzona Dziecino Święta, niech „Marjawityzm” się opamięta, i niech za swoje grzechy żałuje, w żalu i skrusze niech pokutuje. Niech ci, co pyszni hardego czoła, spieszą w pokorze dziś do kościoła, by tam u stóp Twych paść na kolana i chwalić Niebios Króla i Pana. Spraw niech mąż z żoną przy swoim trwają, niech żyją w zgodzie, niech się kochają, niech dziatki swoje dobrze chowają, swe obowiązki niech wypełniją. O! Królująca z świętymi w niebie, Panno Maryjo błagamy ciebie, nie wypuszczaj nas z Twojej opieki, daj niech Cię chwalim tu i na wieki.

49

Jakób Raciborski

XXIII. Piosenka Jesienna
Choć lato minęło i jesień nastała i wszelka roślinność wszędzie żyć przestała, to jednakże nikt się z nas dzisiaj nie smuci, bo wiemy, że lato jeszcze do nas wróci. Po skończonej zimie starym swym zwyczajem i znów ten świat cały zrobi pięknym gajem. A chociaż słoneczko nas tak nie ogrzewa, ani żadne ptasze nam już dziś nie śpiewa, tylko zewsząd wiatry wciąż żałośnie wyją i coraz to większe chmury niebo kryją, to za to już teraz przednowku nie znamy i smacznego chleba pod dostatkiem mamy. Nie brak nam niczego, dzięki Panu Bogu, pełno mamy w dole, w stodole i w brogu, tylko, żebyśmy się umieli rachować i umiarkowanie tem wszystkim szafować, a możem być pewni, że z polskiego rodu nikt już dziś nie zazna chłodu, ani głodu.

50

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

XXIV. Jesie
Posmutniały lasy posmutniał kraj cały, już jesienne wiatry zewsząd nas owiały i już wszelką zieleń i kwiaty i zioła, rosnące przepysznie hen wszędzie dokoła, za pierwszym podmuchem w nicość zamieniły i wszelką rośliność na pniu uśmierciły. Nie słychać już dzisiaj takiego śpiewania, jakie rozbrzmiewało co dzień od świtania, gdyż wszystkie ptaszęta, które nam śpiewały, już do ciepłych krain od nas odleciały, tylko pastuszkowie od czasu do czasu zanucą „oj dana” gdy wracają z lasu. Nie słychać już teraz polnych pszczółek grania, jakiem wciąż tuliły strudzonych do spania, albowiem już nastał czas ostrej jesieni, pozbawionej ciepła słonecznych promieni i całe ich roje, jakie w lecie były, poszły na spoczynek, do komór się skryły. Nie ma w lesie, w polu, życia i uciechy, skąd hen rozbrzmiewały różne piosenki, śmiechy, tylko wszędzie wiatry wciąż żałośnie wieją, coraz to bardziej całem drzewem chwieją, obnażając z liścia je już pożułkłego, i wszystko kołyszą do snu zimowego.

51

Jakób Raciborski

Lecz choć zewsząd wiatry wciąż szumią ponuro i coraz to większą niebo kryją chmurą, to jednakże każdy szczęśliwym się czuje i zawsze wesoły sobie tu pracuje, aby nim rozpoczną się nieznośne słoty, ukończyć pomyślnie swe polne roboty. A choć nie czujemy miłej kwiatów woni, żadne z ptasząt nam już nie świergoni, to jednak nie smuci to bardzo rolnika i najbiednieszego nawet robotnika, bo aczkolwiek pustki i głucho dokoła, za to napełniona chlebusiem stodoła.

52

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

XXV. Na Orzechach
Dużo jest uciechy, Gdy smaczne orzechy W lesie na leszczynie Po całej gęstwinie Jak wosk pożóknieją I dobrze dojrzeją, Gdyż wszędzie wokoło Rozbrzmiewa wesoło Dziewczyny śpiewanie, Ludzkie wołanie. Widać, jak leszczyna Do ziemi się zgina, Wesołej Jaguni, Orzeszkami dzwoni. A ona rączkami Rwie je ząbkami Chrupie smakuje I tak wyśpiewuje: Dana! moja dana Nie pójdę za pana, Tylko za wiejskiego Chłopca poczciwego, Który, jak do tańca, Tak i do rózańca, Zdolny pracowity I jest nie rozpity. Bo wiem, że z takiego Mogę mieć lepszego 53

Jakób Raciborski

Męża i kochanka Aniżeli z „panka” Co chodzi w krawacie I w niemieckiej szacie, A widać po mowie, Że pustki ma w głowie. Dana! Moja dana! Wiosko ma kochana! Wolę twe ustronie, Lasy, pola, błonie, Niż miejskie turkoty, Gwary i pieszczoty. Gdyż tu w wiejskiej chatce, Przy rodzonej matce I pomiędzy swymi Braćmi i krewnymi Szczęśliwszą się czuje. Bo choć wciąż pracuję, Od świtu do nocy, Aż pot leje w oczy, Za to mi Bóg z nieba Daje co potrzeba. Dana! Moja dana! Wole tu od rana Robić w pocie czoła I być wciąż wesoła Niźli wybielena I wypudrowana Po miejskiej ulicy Chodzić po próżnicy. 54

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

XXVI. Roraty
Chociaż zimno jest na świecie I wiatr mroźny śniegiem miecie, To jednak gdy dzwon kościoła O świtaniu na mszę woła, Każdy wdziewa ciepłe szaty I pośpiesza na roraty. Śpieszy dziś lud z wsi, z miast, sioła Na roraty do kościoła, Aby nim dzionek nastanie I leniuch do pracy wstanie Oddać pokłon Najwyższemu Panu Bogu Wszechmocnemu. Słychać roratnie śpiewania, Korne prośby i błagania Po kościołach w rannej dobie Płynące o Boże ku Tobie Z szczerą wiarą, jak przed laty Z ust pobożnych w te roraty. Przyjdź, ach przyjdź–że ukochany Zbawicielu pożądany. Z niebieskiej swej wysokości Na ten padół, na niskości I rozjaśnić racz ciemności Panujące wśród ludzkości.

55

Jakób Raciborski

Przyjdź! Utrwal swe panowanie Boże Dziecię, a nasz Panie, Bo czart i nieprzyjaciele Uderzają wciąż w nas śmiele, Więc przyjdź Jezu, jak przed wieki Udziel mocy i opieki.

56

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

XXVII. Tsknota
Ach nie masz bracie o tem pojęcia Gdyś jest wśród swoich od lat dziecięcia, Jaka tęsknota człowieka gniecie Szukającego zarobku w świecie. Aczkolwiek i ci ją odczuwają, Którzy na dłuższy czas się rozstają Ze swemi krewnymi, których potrzeba Zmusza wyjeżdżać w świat szukać chleba. A jednak serca ich tak nie drgają I takich smutków, pragnień nie znają Jakich doznaje dusza i serce Człeka biednego w tej poniewierce. Bo kiedy człowiek dom swój opuści I w zagraniczne kraje się puści, Zaraz wstępuje weń ta tęsknota, Ciągłem znękaniem bieli mu lica. Ciągle człek smutny na obcej ziemi Pomiędzy narodami innemi, Albowiem radby jednej godziny Wrócić do swojej polskiej krainy.

57

Jakób Raciborski

XXVIII. Bole Serca
z powodu świętokradztwa na jasnej Górze8 Gdy smutną nowinę z gazet wyczytałem, Iż na Jasnej Górze klasztor okradziono, To tak mną wstrząsnęło, iż mało nie mdlałem, I gorzkom zapłakał nad bracią spodloną. Ach! Serce się kraje, że do takiej zbrodni W tym cudownym miejscu odważyć się śmieli Judasze bez Boga, synowie wyrodni I stamtąd bezkarnie z skarbami umknęli! Tyle z rzędu wieków na to się składało, Ażeby upiększyć tron Bogarodzicy, A dzisiaj, niestety nic zeń nie zostało, Prócz wielkiej żałoby, ludzkich łez krynicy. Chociaż na ten klasztor od jego istnienia Tyle już klęsk różnych i gromów spadało, Jednak nie doznawał on tego zniszczenia, Jakie świętokradztwo mu dzisiaj zadało. Tam Marja tyle cudów już zdziałała I dla wszystkich ludzi śle błogosławienie, A dziś się zbrodnicza ręka nie wahała Szerzyć w tem miejscu takie spustoszenie.

8

Popełnionego w 1909 roku.

58

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

Ach mój mocny Boże, jakżeś Ty cierpliwy! Że choć smutnym wzrokiem na zbrodnie patrzałeś Jakiej się dopuszczał człowiek nieuczciwy, A rychło za zbrodnie go nie ukarałeś. O! skrusz, skrusz Marjo serca tych grzeszników, Którzy obrazili Cię czynem zbrodniczem I przemień ich teraz w szczerych pokutników, By łzy wylewali przed Twoim obliczem. O daj, daj to Boże, aby powrócili Ci bezbożni ludzie z złej drogi do cnoty I aby swą skruchą Marje pocieszyli, Składając na ołtarz skradzione klejnoty.

59

Jakób Raciborski

XXIX. Dla Uczczenia Ś. P. K. Prószyskiego
(KAZIMIERZA PROMYKA) Runął dzielny mąż w narodzie, Który zawsze szedł na przodzie I pracował bez wytchnienia Dla naszego odrodzenia. Legł w grobie człek zasłużony, Ten pracownik niestrudzony, Który przez lat trzy dziesiątki We wszystkie kraju zakątki Dążył z kagańcem oświaty Do wieśniaczej naszej chaty, Rozpraszając te ciemności, Jakie wówczas wśród ludzkości Jeszcze bardzo panowały I lud w mocy swej trzymały. Lecz choć nie ma Prószyńskiego, Na niskościach świata tego, To duch jego jest wciąż z nami. Nie odszedł od nas z książkami, Promyk światła zawsze lśni Wśród nas źródło wiedzy tkwi. Tylko bracia czytelnicy, Rzemieślnicy i rolnicy, My korzystać zen umiejmy Swiatło wiedzę czerpać chciejmy! I drugich z nią zapoznajmy, Czytać, pisać nauczajmy, A zadanie swe spełnimy I Promyka tem uczcimy. 60

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

XXX. Pamici
(MIECZYSŁAWA BRZEZIŃSKIEGO) Bardzo to strata dotkliwa Dla kraju, gdy mu ubywa Z pomiędzy braci siermiężnych Tyle szlachetnych serc mężnych, Które wszystek lud miłują I dlań usilnie pracują. Chociaż oświatowa niwa W wielkim odłogu spoczywa, Nie jeden jej zachwaszczony Zagon rodzi nikłe plony Wskutek braku rąk do pracy Dobrych siewców i oraczy. A jednakże śmierć straszliwa Nigdy prawie nie spoczywa, Tylko ciągle się uwija W koło nas jakoby żmija I w każdym roku bezmiary Zabiera nam wielkie ofiary. Dopiero co w Konopnickiej Znanej z pracy poetyckiej Utraciliśmy pieśniarkę I w prozie dzielną pisarkę,9 A teraz znowu jednego Ubywa człeka wielkiego I ja chłopek z wiejskiej chaty Odczuwam tę wielką stratę,
9 Zmarła we Lwowie 8 października 1910 r.

61

Jakób Raciborski

Jaką w teraźniejszej dobie Kraj nasz ponosi w osobie Mieczysława Brzezińskiego W lutym10 w Warszawie zmarłego Wielki to człowiek był z niego Serca bardzo szlachetnego Dla całej polskiej ludzkości, Gdyż od wczesnej swej młodości Dążył z kagańcem oświaty Do wieśniaczej każdej chaty. Niezrażał się przeszkodami I więziennemi karami, Które nań często spadały I drogę mu tamowały, Ale wytrwale nią kroczył I z niej nigdy już nie zboczył. Dużo zdziałał on dobrego W życiu dla kraju naszego I dla ludu prostaczego Do oświaty dążącego.

10 W 1911 r

62

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

XXXI. Podzikowanie Za Nagrod Pisarsk11
Z przyznanej mi nagrody bardzo się raduję I za takową Redakcyi uprzejmie dziękuję: Bóg Ci zapłać serdeczny! za łaskawość Twoją, Że drukujesz i nagradzasz skromną pracę moją, Że ją dla moich współbraci dobrą poczytujesz I że do walki z ciemnotą nas dziś powołujesz. Bóg Wam zapłać Czytelnicy za życzliwe słowo, I za to, że pokochaliście „Jutrzenkę Nową”, Że ją wspólnie wraz z innemi pismami czytacie I dla polepszenia doli pracy się imacie, Że cenicie ludzką pracę i zeń korzystacie I że do gmachu przyszłości cegiełkę rzucacie. O! świeć nam „Jutrzenko Nowa”, świeć pełną jasnością, Świeć i nigdy nie przestawaj we walce z ciemnością, A my Ci swojej pomocy już nie poskąpimy, Ale stale cię swą pracą zasilać będziemy, A więc i nadal z radością nasz promyku drogi! Będziemy cię sprowadzać w swe wieśniacze progi. O Chryste, dziś zmartwychwstały, dodaj wytrwałości, Błogosław nam w zbożnej pracy dla lepszej przyszłości, Pobłogosław–że tym wszystkim, którzy Cię kochają, Błogosław też i rolnikom, którzy ziemię krają, Pobłogosław i strapionych – osusz łzy z powieki, Niech Cię wszyscy wychwalają teraz i na wieki!
11 W formie książek, przyznaną mi w 1909 r. od Red. „Nowej Jutrzenki”

63

Jakób Raciborski

XXXII. Do Wieniaczki Znad Wisły12
Wieśniaczko znad Wisły! gdzieżeś się kształciła? Skądeś taką wiedzę głęboką zdobyła? Czy po ono do szkół wysokich chodziłaś? Czyli z ksiąg czytaniem w domu przyswoiłaś? Czy też cię Opatrzność swą łaską okryła I zdolnością wielką obdarzyć raczyła? Że tak piękne dzieło otwierasz przed nami Darząc nas swojemi miłemi pieśniami. Jeśli wola Boga tak była zrządziła I takiem talentem Cię uposażyła, O! to bardzo z tego możesz być szczęśliwa, Że Cię wszechmoc Boska do tej pracy wzywa. Bo Bóg nigdy tego nie zapomni przecie Co Ty w życiu zrobisz dobrego na świecie, Ale za Twą zbożną pracę wśród swej braci Po ziemskiej pielgrzymce niebem Ci zapłaci,

12 Nazwisko czyli pseudonim współczesnej poetki Wandy Grochowskiej

64

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

XXXIII. Jestem Sobie Chłop!...
Jestem sobie chłop, Jakby żytni snop! Wesół sobie wciąż pracuje I szczęśliwym się w tem czuje, Gdyż ta praca ma, Lepszy byt mi da. Bo przez pracę, znój, Spływa szczęścia zdrój, A więc kto je chętnie znosi I kto Boga kornie prosi, Ten wesoło tchnie Jemu szczęście kwnie. A choć potu dość, I zaboli kość, Jednak takie me zadanie I od Boga powołanie, By przez pracę, trud, Zmazać grzechów brud13 Praca jest mi broń, Ona wieńczy skroń, Ona wiedzie nas do nieba, Ona wszystkim daje chleb I poprawia los, A odwraca cios.
13 Albo zaspakajać głód!

65

Jakób Raciborski

Ale kto jest leń, I patrzy, gdzie cień, Ten nigdy się nie dorobi I co zje–to nie odrobi, A że kocha chłód To ma często głód. A znów iluż z nas Ten najdroższy czas, Na hulankach i gnuśności, Przepędzają w lubieżności, Pracy nie chcą tknąć! Wolą „walca” rznąć. Wolą w knajpach pić, Lub gdzie indziej gnić, Byle nigdy nie pracować, Tylko sobie rozkoszować, Jakby ziemski kraj, Miał tu wieczny raj. A tymczasem nie! Mylą oni się! Wszak na to jest człek stworzony I krwią Boga odkupiony, By tu w pracy żył!!! I nią Boga czcił.

66

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

Bo tu każdy gość, I wszystko jest czczość, Choćby miliony posiadał I połową świata władał Wszystko światu da, Co tu tylko ma, Bo... pośpieszy z tąd Na ostatni sąd, Aby przed sędzią surowym Po tem swem życiu chwilowem, Tam rachunek zdjąć, I znów wieczność wziąć. Tak więc będzie tam, Gdzie Bóg sądzi sam, Jak kto sobie zasługuje, Tak On wieczność mu gotuje, Gdyż On niebios Pan, I w nim nie masz zmian. Jestem sobie chłop, Dana moja hop, Kocham pracę, pola, łąki I te śliczne kwiecia pąki, Kocham chłopski stan, Bo w nim jestem pan!...

67

Jakób Raciborski

XXXIV. Dumka Poznaska
Choć się zawzięły na nas szwaby, I w różny sposób nas wciąż gnębią, Jednak serc naszych nie wyziębią, Bo i z nas chłopy – a nie baby – I my potrafim być mocnymi W swej świętej wierze, na swej ziemi! Nieraz bywały takie chwile, Że się zdawało; iż zginiemy A dzięki Bogu my żyjemy I jeszcze czujem się na sile, Jeszcze krew w naszych żyłach płonie, Jeszcze są krzepkie nasze dłonie. Żyjem i nigdy nas nie zgniotą Szwabskie uciski między swemi, Owszem czynią nas mężniejszymi Do walki z wrogą nam hołotą, Gdyż my za wolność w imię Boże Walczym i nic nas już nie zmoże. Bliższy niż nasz jest koniec wroga Tego tyrana największego, Który znając cel życia swego, Kroczy wbrew prawa i wbrew Boga, Albowiem droga ta jest śliska „Przyjdzie więc kryska na Matyska”.

68

Zbiorek Poezji i Wierszy Ludowych

Przyjdzie czas na te szwabskie duchy, Co nas zawzięcie dzisiaj duszą, Że wszyscy marnie zginąć muszą, Tak, jak w jesieni giną muchy, Że z szerokiego ich plemienia Nie pozostanie nawet cienia. O! bo ten, który światem rządzi, Chociaż w karaniu nierychliwy, To jako sędzia sprawiedliwy, Jeszcze w tem życiu je osądzi I za uciski naszych braci Podłóg zasług im zapłaci.

69

Posłowie
Oddaję w Państwa ręce zbiorek poezji i wierszy ludowych napisanych przez Jakóba Raciborskiego włościanina – samouka z Mokrego– Lipia14, wydanych pierwszy raz w roku 1913, w Drukarni Ludowej J. Popiela w Lublinie. Autor urodził się w 1882 roku we wsi Mokrelipie w rodzinie chłopskiej. Mając dwadzieścia lat ożenił się z Katarzyną Jasińską z Radecznicy. Życie osobiste nie szczędziło młodemu Jakóbowi trosk i nieszczęść. Szczególnie tragicznym okazał się rok 1904, kiedy to 30 marca zmarł mu syn Bronisław, a 10 października zmarła ukochana żona. To jednak nie załamało Raciborskiego, który od młodych lat wciągnięty w wir pracy społecznej, organizował zebrania, przemawiał do ludu na zgromadzeniach i pisał wiersze. O jego postawie i uczuciach mówią słowa: „Choć się zawzięły na nas szwaby, I w różny sposób nas gnębią, Jednak serc naszych nie wyziębią, Bo z nas chłopy – a nie baby – I my potrafim być mocnymi” Są to słowa wiersza okolicznościowego, który powstał prawdopodobnie w czasie I Wojny Światowej, kiedy Lubelszczyzna znajdowała się pod okupacją austriacką. Ten dziś mało znany utalentowany przywódca ludowy umiał zawsze skupiać wokół siebie słuchaczy. Chciał przelać w nich swą wiarę w niepodległość i lepszą przyszłość ludu wiejskiego. Wykorzystywał każdą nadarzającą się okazję, a najczęściej święta państwowe i kościelne. „Gazeta Ludowa” z 1916 roku opisuje, że w rocznicę wybuchu powstania
14 Przedwojenna pisownia nazwy miejscowości Mokrelipie.

70

Posłowie

styczniowego, na uroczystościach w Szczebrzeszynie dwukrotnie zabierał głos. Jak zawsze mówił o miłości do ojczyzny. Przemówienie zaczął od słów Piotra Skargi: „Kochani bracia Polacy! Gdy tylko tłomoki ratować będziecie, a okrętowi gdy tonie w pomoc nie pójdziecie – to okręt utonie – i wszyscy poginiecie.” Raciborski za sprawę najważniejszą uważał odzyskanie niepodległości. W rocznicę Konstytucji 3 Maja zorganizował patriotyczną manifestację w rodzinnej wiosce, a na kościelnej uroczystości w Radecznicy przypomniał zebranym o obowiązkach względem ojczyzny, obwiniając za utratę niepodległości „...tych, którzy w narodzie przodowali.” Po odzyskaniu niepodległości ten żarliwy trybun ludowy z Mokregolipia czynnie włączył się w życie społeczne wolnej Polski, realizując głoszone już wcześniej swoje naczelne społecznikowskie hasło oświaty dla ludu. O działalności Raciborskiego na polu oświatowym mówi skromna notatka prasowa: „dnia 15 bm. grono młodzieży mokrolipijskiej na czele z Panem Jakóbem Raciborskim, działaczem tutejszym, urządziła po raz trzeci przedstawienie amatorskie, wywiązując się ze swych ról nienajgorzej. Odegrano sztukę „Nastka” z której dochód przeznaczono na rzecz straży ogniowej.” Choroba nie pozwoliła Raciborskiemu na dłuższe kontynuowanie działalności społecznej i twórczości literackiej. Umarł na gruźlicę 30 kwietnia 1926 roku. Pozostawił jednak trwały ślad w życiu społeczno kulturalnym regionu i dorobek poetycki. Andrzej Kondrat

71

Jakób Raciborski

O Jakóbie Raciborskim pisali:
– L. Kobierzycki: Włościanin poeta: Jakób Raciborski, mieszkaniec wsi Mokre Lipie, pow. Zamość. „Kronika powiatu Zamojskiego 1918 r. nr 16. – J Adamowski: Jakób Raciborski – poeta z Mokrego Lipia. „Zielony Sztandar” 1974 r. nr 74 (wyd. AB). – S. Zybała: W pięćdziesiątą rocznicę śmierci Jakóba Raciborskiego „Biblioteczna Służba Informacyjna” 1976 r. nr 3, s 60–61

72

Krótka historia wsi Mokrelipie...
Początki osadnictwa w Mokremlipiu datują się na wczesną epokę brązu co wykazały badania archeologiczne przeprowadzone przez pracowników Katedry Archeologii Polski w Warszawie w 1957 roku. Wieś położona jest w dolinie Poru na pograniczu Roztocza Zachodniego i Padołu Zamojskiego. Jej pierwotna nazwa brzmiała „Lipie” – istniał tutaj drewniany kościół pod wezwaniem Krzyża Świętego, konsekracji którego dokonał w roku 1360 biskup chełmski Tomasz z Sienna. W XIV w., na mocy układu zawartego pomiędzy Dymitrem z Goraja, a ks. Abp. halickim Jakubem Strefą, w roku 1298 wieś Lipie darowano rodowi Smogorzewskich – Latyczyńskich. Kolejną świątynie, tym razem murowaną wznieśli trzej szlachcice – Wantoch z Sułowca, Jambroż Rakusz ze Stworyczowa (dawna nazwa wsi Tworyczów) i Mikołaj Latyczyński – „dziedzic na Lipiu i Latyczynie”. 15 stycznia 1403 roku biskup chełmski Stefan dokonał konsekracji kościoła – od tego momentu datuje się historia parafii Mokrelipie, która uważana jest za jedną z najstarszych na terenie diecezji chełmskiej. Na przestrzeni lat 1547 – 1579 obiekt funkcjonował jako kircha (kościół protestancki). Katolikom przywrócił go biskup chełmski – Jerzy Zamoyski; po gruntownym remoncie w roku 1671 biskup Mikołaj Świrski dokonał konsekracji świątyni. Obecnie istniejący wybudowany został w latach 1907 – 1913; 13 września 1913 roku kościół konsekrował biskup lubelski – Franciszek Jaczewski. W roku 1605 Mokre–Lipie15 odkupił od braci Latyczyńskich ordynat Jan Zamoyski i włączył do Ordynacji Zamoyskiej. W roku
15 Pisownia w omawianych latach.

73

Jakób Raciborski

1783 wieś była siedzibą klucza, w skład którego wchodziły wsie: Mokre–Lipie, Sąciażka (Sąsiadka), Uście, Zakłodzie. W wieku XIX istniał w Mokrymlipiu folwark liczący pięć domów i należący do dóbr ordynackich Bodaczów i Gaj Gruszczański. W 1827 roku wieś Mokre–Lipie liczyła 28 domów i 120 mieszkańców, dzieląc się na: wieś chłopów pańszczyźnianych, wieś kościelną i wieś dworską. W okresie rozbiorów wieś była pod zaborem rosyjskim i w roku1864 jak wynika z aktu nadania, chłopi pańszczyźniani otrzymali ziemię. W Mokrym–Lipiu urodził się Stanisław Sarnicki, zaliczany do grona wybitnych postaci ruchu protestanckiego – polihistor, autor prac: „Księgi hetmańskie”, oraz „Roczniki, czyli o pochodzeniu i czynach Polaków” – w tej pracy zamieścił artykuł o działalności Rzeczpospolitej Babińskiej. Inny minister kalwiński z Mokrego– Lipia – Jan Brzycki przyjęty został na Synodzie we Włodzisławiu (4 – 15 październik 1588 roku) jako poseł, który przyniósł list od „znakomitych mężów ziemi chełmskiej” zapewniający o wspólnej jedności z zebranymi. W początkach XX wieku we wsi prężnie działała organizacja polityczna skupiająca miejscowych włościan – Krukowskiego, Floka, Józefa Kłodnickiego, Ferensa, Paszkę, Wypycha, Jezierskiego; w zebraniach często brał udział właściciel folwarku w Smoryniu – Józef Brandt (nielegalnie przemycał broń na potrzeby oddziałów powstańczych). Grupie przewodniczył Stanisław Moskalewski ze Zwierzyńca.

74

Krótka historia wsi Mokrelipie...

W kronice Szkoły Powszechnej w Mokremlipiu z 1916 roku czytamy: „Mokre–Lipie wieś i folwark nad rzeką Por. Według ksiąg poborowych dzieli się na nomenklatury: Wieś – 25 osób, obszaru 516 mórg16, Mokre–Lipie litery „A” – proboszczowskie – osób 21, obszaru 99 mórg i Mokre–Lipie litery „B” – poproboszczowskie, 5 osób, obszaru 14 mórg. Ludności ma 313 dusz, w tej liczbie 5 – prawosławnych i 6 żydowskich. Gleba dobra, włościanie zamożni, łąki obfite, lasu nie wiele. Powszechne jest sadownictwo śliwczane. Folwark liczy 5 dym należących do ordynacji zamojskiej Bodaczów. Obecny kościół parafialny murowany pod wezwaniem Św. Krzyża wzniesiony w 1403 r. przez Mikołaja z Latyczyna, w ciągu 50–ciu lat (1547 – 1597) służył za zbór kalwiński, poczem został przywrócony katolikom przez Jerzego Zamoyskiego biskupa chełmskiego. W 1913 roku wybudowano nowy kościół murowany.” W czasie I wojny światowej przez wioskę przebiegała linia frontu, co spowodowało spalenie większej części zabudowań i przyczyniło się do ogromnych strat gospodarczych. Na parafialnym cmentarzu grzebalnym znajdują się mogiły żołnierzy austriackich i niemieckich poległych w czasie walk wojennych w tym okresie. W 1916 roku powstała jednoklasowa Szkoła Powszechna. Zajęcia odbywały się w izbie wynajmowanej u Tomasza Płocharza i Jana Łapińskiego a opiekunem szkoły był Michał Chadam. W grudniu 1921 roku ukończono budowę drewnianego budynku szkoły. W kronice z tego okresu odnajdujemy opis tego wydarzenia. „Poświęcenie budynku szkolnego odbyło się 14 XII 1921 r. Dzień ten był dla mieszkańców wsi nader uroczysty. W uroczystości tej wziął
16 Morga, z niem. Morgen (ranek), jest to obszar ziemi jaką jeden człowiek może w ciągu dnia skosić lub zorać, równa 5985 m2 = około 60 arów.

75

Jakób Raciborski

udział P. Starosta z Zamościa, O.O. Bernardyni z Radecznicy, nauczycielstwo gminy Sułów, Członkowie Dozoru Szkolnego, ludność okoliczna i miejscowa. Od 15 grudnia naukę prowadzono w nowym budynku, gdzie znajduje się też pomieszczenie dla 2 sił nauczycielskich.... W roku 1921/22 prowadzono IV oddziały – 2 komplety. 1) komplet tj. oddz. III i IV pobierał nauke rano od 8 – 11 godz. 2) komplet tj. oddz. I i II pobierał naukę po południu od godz. 1 – 3” Od 30 marca 1922 roku w szkole uczyły dwie nauczycielki: Ż. Strokówna i H. Jasińska... W skład grona nauczycielskiego wchodził też ks. proboszcz Andrzej Paluszkiwwicz, który udzielał nauki religii na wszystkich oddziałach.” W Szkole Powszechnej w Mokremlipiu w latach 1916 – 1932 uczyli nauczyciele: Stanisława Kamińska, Albina Pilichowska, Stanisław Sowa, Zdzisława Strokówna, Henryka Jasińska, Maria Kowalska, Maria Rozdolska, Józefa Gładyszowa, Adam Waśko, Franciszka Waśko, Olga Stadnicka, Helena Kuzycz, Mikołaj Kuzycz, Jan Sowiński. W tym okresie religii nauczali: Ks. Andrzej Paluszkiewicz, ks. Leonard Kępiński, ks. Antoni Rudziński, ks. Andrzej Kostrzewa. W 1917 roku założona została w Mokremlipiu Ochotnicza Straż Pożarna. Naczelnikiem został Wojciech Kozioł, gospodarzem Władysław Śledź, a prezesem Konstanty Świderski. Przy straży istniała orkiestra dęta, której kapelmistrzem był Józef Jabłoński. Podczas II wojny światowej aktywnie działała partyzantka. Z Mokregolipia pochodził Franciszek Madej Ps. „Mrówka” Komendant XV Obwodu Batalionów Chłopskich Zamość, odznaczony Złotym Krzyżem Orderu Virtuti Militari. Znany powszechnie jest wyczyn Jana Tońki, który 20 lipca 1944 roku przeprowadził łąkami od strony Sąsiadki wojska radzieckie pod same 76

Krótka historia wsi Mokrelipie...

stanowiska stacjonujących we wsi oddziałów niemieckich. Wioska została wyzwolona bez żadnych strat. Poległych 18 Niemców pochowano na cmentarzu parafialnym, a reszta oddziału trafiła do niewoli radzieckiej. Po wojnie wieś zaczęła się prężnie rozwijać. W 1945 roku zbudowano (już dziś nie istniejącą) świetlicę, w której znajdował się pierwszy sklep państwowy. W 1958 roku zbudowano utwardzoną drogę, a w 1961 roku przeprowadzono elektryfikację. W 1974 roku w szkole założono telefon. W latach 1992 – 1994 dzięki staraniom ks. Prof. H. Steca w kościele w Mokremlipiu wykonano witraże w pracowni Krystyny i Bogusława Szczekanów w Krakowie. Przedstawiają postacie świętych. Są ofiarą parafian na rzecz kościoła. Na Mokrolipskim cmentarzu spoczywają: Antonina z Wisłockich Debolny zmarła 7 lutego 1863 w wieku 74 lat, Kazimierz Jaworski zmarły w 1837, Stanisław Jaworski – 1854, Franciszka Ziemnicka – 1860, ks. Franciszek Kwiatkowski – 1870 proboszcz parafii Mokrelipie, którą zarządzał przez 36 lat. Antoni Różyczka – były dyrektor cukrowni w Cesarstwie; urodzony 15 listopada 1841 roku, zmarł 28 listopada 1902 roku. Rodzina zmarłego zamieściła na nagrobku napis: „Cześć twej pamięci zacny mężu i ojcze”. Właściciel Sułowca – Wincenty Huskowski – zmarł 29 stycznia 1903 roku, żona Huskowskiego Katarzyna z Branickich Huskowska – żyła lat 82; zmarła 7 lipca 1929 roku, oraz nagrobek ich syna Stanisława, zamordowanego w 1940 roku w Kumowej Dolinie k/Chełma, gdzie został pochowany w zbiorowej mogile. Michał Rudnicki w wieku 39 lat (16 lipca 1941 roku ) zginął na Majdanku opracował Andrzej Kondrat

77

Jakób Raciborski

Bibliografia:
1. „Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich” Warszawa 1880 t. VI s. 627 2. Kroniki Parafialne 3. Kronika Szkoły Powszechnej w Mokremlipiu http://horajec.republika.pl/mokrelip.html – Opracowanie Reginy Smoter Grześkiewicz

78

Spis treci
Czytając Jakóba Raciborskiego... ........................................ I. II. III. IV. V. VI. VII. VIII. IX. X. XI. XII. XIII. XIV. XV. XVI. XVII. XVIII. XIX. XX. Opis mego życia ............................................... Moje dążenia ................................................... Nieśmy oświatę ................................................ Wezwanie do pracy .......................................... Do nie dbale czytających gazety ....................... Do rodziców .................................................... Do młodzieży .................................................. Do zwiedzających wystawę częstochowską ...... Dlaczego? ......................................................... Do ludzi uczonych, zaniedbujących... ............... Myśl chłopska .................................................. Kolenda ............................................................ Piosenka karnawałowa ..................................... Kołowrotki ....................................................... Uciekł już karnawał .......................................... Powitanie skowronka ....................................... Przyszedł maj ................................................... Maj .................................................................. Pieśń majowa ................................................... Żniwa ............................................................... 5 9 15 16 17 19 22 25 26 27 28 29 30 32 35 36 37 39 42 43 45 79

Jakób Raciborski

XXI. XXII. XXIII. XXIV. XXV. XXVI. XXVII. XXVIII. XXIX. XXX. XXXI. XXXII. XXXIII. XXXIV.

Po żniwach ....................................................... Pieśń na dzień narodzenia N.M.P. ................... Piosenka jJesienna ............................................ Jesień ................................................................ Na orzechach ................................................... Roraty .............................................................. Tęsknota ........................................................... Boleść serca ...................................................... Dla uczczenia Ś. P. K. Prószyńskiego ................. Pamięci (Mieczysława Brzezińskiego) ............. Podziękowanie za nagrodę pisarską .................. Do wieśniaczki znad Wisły .............................. Jestem sobie chłop! .......................................... Dumka poznańska ...........................................

47 48 50 51 53 55 57 58 60 61 63 64 65 68 70 73

Posłowie ............................................................................. Krótka historia wsi Mokrelipie... ........................................

80

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful