MANUELA GRETKOWSKA

POLKA
Warszawa Copyright © by Wydawnictwo WAB., 2001 Wydanie I Warszawa 2001 Korekta: Maciej Korbasiński Redakcja techniczna: Urszula Ziętek Projekt okładki i stron tytułowych: Maciej Sadowski Fotografia na IV stronie okładki: © Beata Wielgosz Wydawnictwo W.A.B. ul. Nowolipie 9/11,00 - 150 Warszawa tel., fax 635 15 25, tel. 635 75 57 e - mail: wab@wab.com.pl http/ www.wab.com.pl Druk i oprawa: Nowa Drukarnia Wydawnicza S.A. Kraków, ul. Wadowicka 8 ISBN 83 - 88221 - 56 - 6 788388 221569

Prowokacyjny dziennik szczęśliwej miłości, najbardziej intymna z książek pisarki. Za sprawą jej talentu, łączącego siłę wyrazu z wyrafinowaniem, osobiste wyznania nabierają wartości uniwersalnych. Polka zawiera, co w prozie Manueli Gretkowskiej najlepsze: celne obserwacje paradoksów współczesności, błyskotliwe eseje, zmysłowe relacje z podróży oraz pełne ironii i poezji opisy codzienności. Manuela Gretkowska (ur. 1964), ukończyła filozofię w Krakowie oraz antropologię w Paryżu. Napisała: My zdiesy emigranty (1991), Tarot paryski (1993), Kabaret metafizyczny (1994), Podręcznik do ludzi (1996), Światowidz (1998), Namiętnik (1999), Silikon (2000).

Początek czerwca. Warszawa Dostawałam już honorarium w czekoladzie wysyłanej paczkami na moją szwedzką wieś, gdzie protestanci od pokoleń zajadają się czymś niegrzesznie czekoladopodobnym. Dzisiaj księgowy z wydawnictwa dał mi olbrzymi lapis lazuli, na szczęście. Prawie kilogramowy, niebieski,, oszlifowany kamień ze złotymi żyłkami. Mój kamień z horoskopu dla Wag. Z lapisem w plecaku maszerowałam więc Nowym Światem, wypatrując szczęścia, jakie miał mi przynieść. Przy Foksal spotkałam Grzegorzewskiego - dyrektora Teatru Narodowego. Dyrektor, świeżo po operacji, huknął na przywitanie: - Kto nie ma by - passów, ten frajer pompka! On w znakomitej formie szykował się do premiery Operetki. Zapytał, czy nie przyjęłabym roli Albertynki. Złote żyły nabrzmiały. Debiut na scenie narodowej... Niewinność, prawda, młodość i... nagość. Nie wyrwę się jednak ze Szwecji, zostawiając Piotra Pietuszkę Pietuszkina samego po to tylko, żeby rozbierać się wieczorami w teatrze. Pietuszkin uwielbia Gombrowicza, ale chyba jeszcze bardziej mnie. Nie, absurdalne, ta Albertynka i skandal, zbyt tania prowokacja. - Niestety, panie dyrektorze, doceniam, chciałabym, ale... się nie nadaję. Oczywiście pomyślę. Wróciłam na swoją skandynawską wieś. Wyczyściłam lapis lazuli i położyłam koło łóżka. Czerwiec. Sztokholm Boję się badań, lekarzy: wykryją paskudztwo, zamieniając życie w hospicjum. Nie obmacuję sobie piersi w poszukiwaniu guzów. I tak już wyglądają dziwnie, jak dwa sterczące nowotwory zalakowane różowymi strupami sutek, gotowe chrupnąć pod palcami. Coroczna wizyta u ginekologa. W poczekalni szpitala ulotki: Specjalistyczna poradnia dla lesbijek. Czy one chorują na coś innego, specjalistycznego? Wchodzę do gabinetu, rozkładam nogi w fotelu. Wywiad: - Wiek? - Trzydzieści sześć lat. - Tabletki antykoncepcyjne? - Nie. Nie mogę, nadciśnienie. - Inne środki? - Od tylu lat znam swój organizm... wiem, kiedy jajeczkuję, w płodne dni prezerwatywa. - Ciąże? Aborcje? - Nie.

Wszystko powinno być w porządku. Może to jasnowidząca macica podpowiada mi teraz: „Nie jest dobrze”? .widzę jej minę. kiedy odwiedziłam go w secesyjnym mieszkaniu. spokojnie . Nie trzeba dłużej czekać.akupunkturzysty.. Jarek M. zamiast tego siedzę na Saskiej Kępie w poczekalni lekarza. . wsunąć się pod fale. „Lekarz chirurg ze specjalnością tradycyjnej medycyny chińskiej” . Pocieszam się. Mam jednak złe przeczucie.. Przerażona niejasną diagnozą szwedzkiej . równie dobrze mięśniak. na plaży. Po co? Planuję śmierć: za wszystkie oszczędności lecę do Australii.I co.Ale co to jest. cztery centymetry czegoś.uważa mój znajomy.Żadnych. obwieszonym ezoterycznymi symbolami: . byle mnie jeszcze nie męczyli.włącza USG. Tłumaczył mi tydzień temu. .” .Ależ proszę się nie martwić: biopsja.kryminalnie zatroskany głos: „Kto jest mordercą. nie bać się ciemności. Polska Miały być wakacje. Zamiast szpitali i zimna matczyne ciepło nagrzanej ziemi... to absolutnie nie musi być.. jak samobójczo rzucający się na piasek delfin..macała okruchy. że tak naprawdę poczułam ulgę. nareszcie umrę. Wychodzę na parking i rozpłakuję się Piotrowi. pani doktor? .Spokojnie. omiatający mój brzuch w poszukiwaniu wroga. Początek lipca. bo dokładniej .Nie podoba mi się tu. Kiedy ostatni raz była pani na badaniach? Ten medyczno . A ja ryczę przerażona sobą.. że już. nie wiem.przytula mnie bezradnie.Problemy? . ponakłuwania szpikulcami i zrobienia ze mnie cierpiącego jeża. których nie może ze mnie wydłubać. . Jeśli zacznie boleć nie do wytrzymania. Macica to organ jasnowidzenia . jakby na .przestrzegał. Spodziewam się bełkotu o Ying. wejść do bezpiecznie kołyszącego oceanu. pani doktor? . Umierając.Nie pozwól jej nigdy sobie wyciąć . Śnieżący. Yang.. mocując na ścianie w kuchni chińskie zwierciadło bagua odpychające złe moce. że lekarza. po prawej stronie . czekając na swoją kolej. . raczej mięśniak. Nic nie widzę.Cysta.oglądam wizytówkę. kto ostatni widział i słyszał. Zdycham w słońcu. Widzieć prawdziwe tropikalne niebo rozgrzane Słońcem i gwiazdami. zepsuty telewizor albo radar. operacja..Proszę spojrzeć. kolory.

dwie możesz się poczuć senna . Za Widzewem błogostan mija. ogląda język i oczy. Ze względu na „wątrobę nie wybieguję swoich codziennych dwóch kilometrów w lesie. Chora wątroba przerabia je na tkankę. Za jedyne dwadzieścia dolców. zbliżam się do Łodzi. ale pytania Igiełki dość egzotyczne: kiedy się pocę. ale musi wiedzieć dokładnie. wbitą według chińskiej medycyny w „punkt szczęśliwości”. Lipiec. o której budzę się nocą. Zachodnia medycyna jest równie precyzyjna: nie wiadomo: cysta. Spać w białych skarpetkach. Grödinge Znowu w domu. Na drugim seansie akupunktury wbijanie długich. w Szwecji. że ma rację. Więc moje bolesne pokrzykiwanie przy każdym kolejnym wkłuciu jest nieco triumfalne. Tak irracjonalny Wschód wyjaśnia. Zrobiłam echo serca i znaleźli coś w lewej komorze. Dwa dni później wracam do Igiełki w nabożnym przekonaniu.upewnia się Igiełka. Igiełka obiecuje wyleczyć cystę czy mięśniaka.Ostrożnie z mlekiem. woda. nadgarstki i brzuch subtelna energia wszechświata. Wyrok: . tego nie potrafi ustalić nawet szwedzko . powietrze. Kiwam głową: wiatr. pobudziliśmy meridiany. Igiełka jednak zaczyna mówić rzeczy dziwne: wylicza moje schorzenia i choroby.Za dużo ognia. odkładaną w narządach rodnych. Śpię w białych skarpetkach.Łódź. Jem tylko trzy razy dziennie. kolacja (Lekka jak mgiełka” . Zamiast tego zaczynam ćwiczyć tai . Z igłą pod żebrami. bez strzykawek wpływa w moje stopy. Bierze mnie za ręce. Przez igły. buntu („Dlaczego ja?!”) mam już za sobą. skąd się wzięły we mnie cztery centymetry czegoś dziwnego.przykazanie Igiełki) przed siódmą. Już na serio słucham jej pouczeń: . wysłuchuję nowych przykazań: .zachodnia medycyna. co chroni nerki. za mało wiatru. Gabinet urządzony po europejsku. o których jej nie mówiłam. jestem w pokornej fazie szukania cudu. serami.chi. Za godzinę.przestrzega. Igła rzeczywiście uruchomiła punkt szczęśliwości. Z pulsu „wieszczy” szmery w lewej komorze serca.Znakomicie. w tych samych porach dnia. Bada puls.Boli? . Przy łóżku lapis lazuli. Wsiadam do pociągu Warszawa . Niestety. Zachodnie ceny za mądrość Wschodu. nic nie boli. srebrnych szpikulców boli. mojej Matki Fabrycznej. mięśniak czy rak. co to jest i gdzie. . . W okolicach Skierniewic zamiast drzemki nirwana.ginekolog. Podręcznikowe etapy zgody na śmierć. Wszystko zasypuję kurkumą .Tylko gotowane. kanały energetyczne. Daję się nakłuwać.

Wysyła mnie na seans. czy to rak. że po drugiej stronie.Oczywiście. Podaje bardzo dokładne daty z przeszłości. skoro jest szansa na wyleczenie. . Zauważa jedynie. Przestałam się przejmować głupotami i wlazłam po uszy w Chiny. Parę sekund dłużej i zaczęłabym widzieć słynny tunel. masują.Jak?” . Warszawa Lecę do Polski w sprawie Miasteczka. że zaczynam grzechotać kośćmi. ale korzeniami w piekle smaku. za dwa lata.hop do odwiecznej przyjacióły na Muranów do rozpadającego się postalinowskiego bloku. słysząc o operacji. kłują akupunkturą. chyba schudłam.(obrzydliwa żółta przyprawa.mówi to z takim przekonaniem. Noc w Holidayu i wreszcie wolność .Wyraźny pierwiastek żeński. co prawda obudziłam się. Do tego woda Jana. ale trzeba zoperować. . że odruchowo się rozglądam. podobnie jak Igiełka. za to mają setki torebeczek z lekarstwami. Wróżka. Nie chce mnie jednak nakłuwać. wszechświat wchłonie tę kilkucentymetrową narośl.widzi koło mnie żeński element. czyli Radix Archangelicae (Anioł Korzenny) . Widzi wokół mnie bliskich zmarłych. jest młoda. Jestem ciągle wściekle głodna. dziewczynkę .przepowiada. (szwajcarska bankierka). Dzwonię natychmiast do Igiełki. by nie przeszkodzić „cudowi samouzdrowienia”. i mój organizm. Popijam gorzkim wywarem z korzenia arcydzięgla. Beata . zaciąga mnie do swoich mongolskich uzdrowicieli w Alejach Jerozolimskich. bez żadnych wypukłości. Jasnowidzką nie chce odpowiedzieć.zazwyczaj umiarkowana racjonalistka zachwycona słynną jasnowidzką. energiczna. ale wokół bezpłciowe powietrze. Nie mówią dobrze po polsku. Pytam: . Miałam kiedyś kłopoty z obudzeniem. Wychodzę w obłoczku euforii.chociaż już zmieniła. Szybko załatwiam filmowe historie z Produkcją. Lipiec.tyle. póki nie dostanę stuprocentowej diagnozy: cysta czy mięśniak. Nie wtrąca się. czyszcząca nerki. dziwnie się uśmiecha. Opowiada szczegółowo moje sny i jawę. Aaa tam głód. Pietuszkin obserwuje milcząco moje samoudręczanie. obrasta macicę.Będę mogła mieć dzieci? . wychodzący na światłość wiekuistą. Bardziej od operacji boję się narkozy. już powinna być . Ta operacja bardzo zmieni twoje życie .może on i anioł uzdrowiciel. Chyba dobra w swoim fachu. B. Może medium powie mi w końcu. dalekowschodni szafran).To absolutnie nie rak. . Pociesza: . i to całkiem trzeźwo .

go hem. Piotr jest przesądny: „Dobrze nam. Rozmawiamy po szwedzko . przez które absurdalnie przepływa szczęście.Kuna! . Szwecja Pietuszka wiezie mnie na badania do kliniki. Gazetowe chuju muju. Wloką się za nią plastikowe wnętrzności kroplówek. . Rozluźnij się!) Po raz pierwszy podoba mi się szwedzki: Go hem. akurat jajeczkuję. Niestety. Muszę wyjechać z mongoloidalnej Polski. obtłuczone krzesła. Koniec lipca. Czyli opis przyrody oddaje wewnętrzny stan bohaterów. pokazując zakrzywienie i się śmieje. czy zgodzimy się na wywiad do „Zwierciadła”. Pietuszka do końca ma przeczucie: „Nic złego się nie stanie. Mongołka maca mi brzuch. złote żyłki. pytanie. Ale najpierw dwa miesiące te ziołowe bobki spod Himalajów.Jajnik powiększony . Po kiego kusić diabła?” . pomyłka.francusku. Płacę prawie dwieście złotych za ziołowe kuleczki i proszki. Co hem.Jestem zdrowa!” Do sali operacyjnej jedzie łóżko z zapłakaną kobietą. operacja za tydzień. W szpitalu bada mnie dwóch ginekologów. biurko. Dla Mongołki nawet kilkudziesięciocentymetrowa cysta jest do usunięcia igłami. jestem zdrowa!!! . W gabinecie portret Dalaj Lamy przypięty do ściany pinezką i otulony białym jedwabiem. Dopiero potem akupunktura. szukając precyzyjnego sformułowania..Macha mi przed oczyma ręką. W rozpaczy. Najchętniej zadarłabym go jeszcze wyżej. . póki jesteśmy razem”.. . zalatują azjatycką brzydotą.Nie będę operowana? . Cykorzymy.. każdy z własnym superdokładnym telewizorkiem. kurwa.krzyczę po polsku na całą poczekalnię. cykl: „Pytania do dwojga”. Idę do poczekalni w zielonym. Też to wiem. pogoda jesienna. pokazując: . aż cieknie mi po nogach. leje. Przed snem głaszczę lapis lazuli. Wchodziłyśmy razem do szpitala. Co ja tu robię? Sprawiam przyjemność B. Telefon z Polski. ginekolog wrzeszczy po łacinie: . Popękane. uwiedzionej egzotyką cuchnącej jurty. tybetańską techniką.angielsko . chemioterapii. jedziemy do domu. brudnoszare. Ostatnie dni przed horrorem naświetlań.. szpitalnym fartuszku ledwo zakrywającym pupę.Piotr.A po co? Taka twoja uroda. gdzie jest „mongolski „gabinet”. Koppla av! (Do domu..orzeka. Nigdy nie mówiliśmy publicznie o nas.Obrzydliwe gomułkowskie bloki. Nie może. Jest lato.

że już wielokrotnie spotykaliśmy się w przeszłych wcieleniach. w Qchni Artystycznej. więcej sensu. Bardzo niezwykły. którzy go dobrze znali. On z Warszawy i z Tybetu. tak więc krążyliśmy wokół. a także telefoniczną. Redaktorka wyjątkowo kontaktowa. że . po przeczytaniu listu Piotra powiedział: „On mi ciebie zabierze”. do przekraczania konwencji i norm. Miewają takie same sny. że to wariat.Zwierciadło” ma swoją klasę. On w tym liście nas stworzył. Nadwrażliwcy. próbujemy. I to właśnie był on. z felietonami Eichelbergera. chociaż nasz świat zaczął się od słowa pisanego. Przyznaję. Nawet ktoś. trochę dziwna. Oboje piszą. a przeznaczenie się temu nie sprzeciwia. Zastanawiamy się. porządnymi tekstami: mniej glamouru. oboje mają skłonność do rzeczy osobliwych. Zawierzyłaś przeznaczeniu czy swojej intuicji i sercu? Zawsze kieruję się intuicją. Czy my rozmawiamy o twoim życiu. Nas razem.Z drugiej strony. ale to było zbyt osobiste. ale cóż mogę na to poradzić? Tak było. że jest człowiekiem niezwykle wrażliwym i że warto go poznać. I tak się stało. . z kim wówczas byłam. bez tych szpanów typowych dla (rzędu Naczelnych) prasy kobiecej: „My uczymy kultury i elegancji. Mogłabym pomyśleć. z kolorowych pism najbardziej psychologiczne. ONA: M a n u e l a G r e t k o w s k a (Waga) Wasza historia ma zapewne jakiś początek. Odpisałam na list Piotra. Nie oddzielają ducha od materii. Piotr napisał do mnie list. Tak chciało przeznaczenie. bo często dostaję listy od wariatów. że na początku było słowo? Tak mówi Biblia i tak było również z nami. Ona pochodzi z Łodzi i z Merkurego. choć nigdy go nie spotkałam. Wreszcie umówiliśmy się na pierwsze spotkanie. Piotr wierzy w reinkarnację i jest przekonany. jeżeli już wywieszać prześcieradła. moje serce wybiera stan zakochania. zbyt prawdziwe. Dość długo utrzymywaliśmy znajomość korespondencyjną. żeby to był Piotr. czy o jakiejś metafizyczno . że jesteśmy sobie przeznaczeni. że dobrze byłoby. Teraz mieszkają na wsi pod Sztokholmem. Była już między nami pewna zażyłość. Chyba tak. Pytania do dwojga z Manuela Gretkowską i Piotrem Pietuchą rozmawia Beata Dzięgielewska Są razem. Poza tym dowiedziałam się od ludzi. ja jestem chrześcijanką i sądzę..literackiej fikcji? To jest najprawdziwsza prawda. ale ja wciąż nie miałam pojęcia. jak on wygląda.. Dostrzegłam kogoś. która tego dnia akurat była zamknięta. Umówiliśmy się w Warszawie. oboje malują. produkując świecidełka”. wypatrując. Oświadczył. Czy to prawda. o kim pomyślałam.

W tym stanie zobaczyłam „coś”. bez Weimaru i Lipska. na wieś. Mamy trochę odmienne upodobania smakowe. tylko do niego przyjeżdżałam. zostałam sama w domu. aby energia mogła przepływać swobodnie. na przykład. dana mi na to jedno życie. Wyjechałam dla Piotra do Szwecji. I to nie są żadne zabobony. Nie chcę używać banalnych słów „ukochany”. Rozumiem. Dla mnie to jest koniec świata. rodzinę. gotuje? Na ogół każde z nas gotuje sobie. A w środku najważniejsze są kolory. Czy to nie wariactwo? Przecież nie mam dwudziestu lat. czego nie . a ja dziergam wokół tego koronki. Zatem Piotr musi być kimś nadzwyczajnym. nie ten klimat. A zrobiłam to. uczę się mężczyzny. że razem piszemy scenariusz. Piotr długo śpi. „najdroższy”. na wyspę. że to Piotr wbija słupy milowe. Dla mnie on jest jak coca . Mężczyzna to urządzenie bardzo proste w obsłudze.cola. że jestem mniej zaangażowana w nasz związek. że będąc z Piotrem. uczę się szacunku do mężczyzny. więc kiedy on je śniadanie.moja duszyczka jest jednorazowa. ja jem obiad. zwłaszcza po nocnych dyżurach. Ale jest mężczyzną twojego życia? On jest kimś więcej. Kiedyś. że mam zdecydowanie większe zaufanie do jego kuchni niż on do mojej. Jak bardzo jesteś zaangażowana? Chyba za bardzo. równam go wtedy z mężczyznami. Napisałam. przyjaciół. a bywa. A kto. więcej niż partner.. chociaż oczywiście nie cała. Piotr częściej gotuje i szczerze wyznam. bo nie mamy żadnej spółki. wypiłam dwa piwa i upiłam się w sztok. Chociaż jest trochę tak. Mam na to dowód. i to jest obraźliwe. bo to prawda. poza tym. różne zalecenia zdrowotne. W końcu dla Piotra rzuciłam wszystko . drewniany. Kiedy jestem na niego wściekła. piękna przyroda. Nie ta kultura. Tak napisałaś w którejś ze swoich książek. żeby po raz kolejny jechać za kimś na koniec świata.kraj. stoi niedaleko jeziora. Prawdą jest też. Nasz związek jest całkowicie partnerski.. Jak wygląda wasz dom? Co jest w nim najważniejsze? Dom jest zwyczajny. Niektóre sprzęty stoją dosyć dziwacznie z powodu żył wodnych i dlatego. ale cała reszta to jak NRD. owszem. nawet chyba więcej niż kochanek. mówię do niego „facet”. że jemy o różnych porach. Więcej niż mąż (męża to ja już miałam). co wcale nie oznacza. kiedy jeszcze nie wprowadziłam się do Piotra. my się wzajemnie wspieramy i na zmianę nosimy się na rękach. To jest to! To jest po prostu Piotr. Panuje w nim pomieszanie estetyki zachodniej z geomancją i zasadami feng shui. bo posiada tylko jedną dźwignię.

że rozpoznaję myśli Piotra także po. Ja co miesiąc miewam kobiece napady złego humoru i właściwie mogłabym nad tym popracować.. I wtedy jest sielanka? Bywa sielanka. czy niebieskie. Przy takim porozumieniu nie ma chyba mowy o konfliktach? Ależ jest mowa i są nawet awantury. I zaczęłam to stosować. albo rano. prowokuję spięcia. On jest pierwszym czytelnikiem i recenzentem mojej twórczości. to pomyślałam. I się kłócimy. Jest między nami niesamowita telepatia. Poza tym nasze uczucia wzmacniają się poprzez nieuniknione rozłąki. Piszę najczęściej.nie wiem czemu . nie musimy nic mówić. Ja często wyjeżdżam do Polski. ja muszę być bez przerwy zakochana. umarliśmy z wrażenia.nazywałam jeszcze wówczas energią. że ciągle mu się śnisz? Więcej. ale okazało się. kiedy jesteśmy razem. aby upewnić się.. że skoro miliard Chińczyków wierzy w to. robię tragedię. ale gdy jestem przekonana. Okazało się. To jest prawie tak. nie ustąpię. Piotr jest wytrzymały. dokładnie odczytujemy swoje myśli. a ja . jesteśmy tylko dla siebie. zapachu. czy coś jest zielone. ale tylko dla wytrzymałych nerwowo. zwyczajna czynność. To jest jakaś recepta na udany związek. bo my obydwoje nie mamy łatwych charakterów. że to ja mam rację. kiedy on jeszcze śpi. my często śnimy te same sny. a co było w tym domu. czasem coś skrytykuje i ja przyznam mu rację. ale Piotr zna moją instrukcję obsługi i coraz lepiej sobie z tym radzi. do tego. dochodzi się do pytań podstawowych. I to też dobrze działa na naszą bliskość. ale za to w tym czasie. kiedy ty piszesz? Chodzi na paluszkach? Nie robię z pisania żadnego spektaklu. Myślisz. Kiedy później dowiedziałam się o fengshui. My mamy trochę inny rytm dnia i trochę się mijamy. a oczywiście nie mogłabym być z mężczyzną. Kiedy to się zdarzyło po raz pierwszy. że mój stan zakochania słabnie. jak się piecze ciasto. a bywa i dramat szekspirowski. doprowadzam do granicy rozstania. co ja widziałam. We mnie jest jakiś tragiczny romantyk. kiedy wychodzi do swojej pracy w ośrodku. to coś w tym musi być. odbijało się od sprzętów. inaczej od drewnianego stołu.poczułam zapach gumy znad jego głowy.. Za nic. Kiedy czuję. inaczej od metalowego garnka. bo od sporu. Poza tym: to się wydaje nieprawdopodobne. Jesteście tak blisko już od sześciu lat. kiedy Piotra nie ma w domu. Wszystko po to. jak każde z . Zwłaszcza jak jedziemy razem samochodem. że on myślał o kolorowych balonikach z dzieciństwa. A masz jakieś specjalne rytuały związane z twórczością? Co robi Piotr. bo z boku lepiej widać. troszkę podsypiał. w którym nie jestem zakochana. światopoglądowych. czasem nawet bardzo. Piotr siedział w pokoju.. że jednak jestem zakochana.

zmienia się punkt widzenia na pewne rzeczy. A Piotr. humanitaryzmu i tym podobne bzdury. i ten szalony. głęboko duchowe. czego nie chcę. Zabiera nam dużo czasu i wymaga dużej dyscypliny. Ja z biegiem czasu coraz lepiej wiem. bo nie wiem. namalować. moralisty i tego wszystkiego. a przecież ja już się jakoś tam starzeję. Raz jedno. to musi być sentymentalnie. choć to jest oczywiście ciężkie rzemiosło. Bo jak o chorych i cierpieniu. Ale chodzi o to. Proszę otworzyć byle jaką gazetę: tam wszyscy są święci. bo inaczej publicznie nie wypada. Mam w nim przyjaciela. krytyka i kochanka w jednej osobie.. Masz też w domu autora świetnej książki? Tak. Jakieś pańcie po gazetach zarzucały mu brak szacunku. bo niby wszystko można napisać. Wiele problemów rozwiązuje czas. to ma do wyboru albo prawdę. odczucia. Stróż obłąkanych Piotra to zaskakujące połączenie ostrego męskiego stylu z poezją.odrzucając ogołocić się do samego sedna. nawet z urozmaiceniami. żeby nie było wulgarnie. co jest do odrzucenia. a jednocześnie nieświadoma. jak w życiu. Bycie z Piotrem niewątpliwie bardzo mi w tym pomaga. same autorytety moralne. Wydaje mi się. albo tak ... Dla mnie książka erotyczna jest dużym wyzwaniem: kiedy piszę. jest prosta. że jestem bardzo świadoma tego. Bardzo trudno jest pisać o erotyce. pracuje nam się raczej zgodnie. Zostajemy przy swoim zdaniu i świat się od tego nie zawala.. czego oczekuje się od kulturalnego mentora. to w erotyce zawarte jest też i inne doświadczenie. Na tym zresztą polega sztuka. płasko. mieszczenia się w terminach.nas widzi świat. kiczowato? W Namiętniku są trzy erotyczne strony i uważam. że to jest najtrudniejsza rzecz. co najistotniejsze.. ale jak oddać to słowami. To jest dla ciebie ważny temat? Tak. dyskutować. To zapewne oddala termin skończenia twojej nowej książki. i dobrze się przy tym bawimy. na umiejętności odrzucania. dokąd zaprowadzą mnie słowa. Sama czynność. a raz żadne. nie ustawia się w żadnych pozach humanisty. by . A widzimy go jednak inaczej. dotrzeć do tego. bo nie o to chodzi. o jakich nie miałam pojęcia. A tak naprawdę jeśli ktokolwiek czuje świat i ten normalny.. jaką napisałam. Nie będzie to oczywiście radosna twórczość na temat dupy Maryni. I nie uznajemy kompromisów ani złotych środków. O czym ona będzie? Na pewno będzie to erotyczna książka o miłości. pojawiają się słowa. Kiedy się człowiek starzeje. Jak wygląda wasza wspólna praca nad scenariuszem „Miasteczka”? Bezustannie się spieracie? Nie. raz drugie ustępuje. Możemy o tym rozmawiać. czego chcę. bo tu reguły gatunku są dość oczywiste.

Piotr jest dla ciebie drugą potową jabłka czy drugą osobną całością? Jest drugą pestką w jabłku. w bezpiecznym ciepełku. że dziecko to kontynuacja. po nieudanych związkach. to z pewnością Piotr. Gdybym. Książka Piotra nie zostawia nikogo obojętnym . kto mnie pokocha. chcemy się przeprowadzić do Polski. Jeśli ktokolwiek miałby być ojcem mojego dziecka. Ten tekst zrobił na mnie niesamowite wrażenie.jedni się obrażają (jakby można obrazić się na rzeczywistość). nie chcę. innych zachwyca. Dla Piotra będzie to trudne. że olśnienia i oszołomienia się zdarzają i nie można niczego przesądzać. że zawsze będziemy ze sobą. Ale powiem ci. Macie jakieś wspólne plany na przyszłość? Tak. przede wszystkim ja chcę. ślad. Jest to jednak decyzja. Wybaczyłabyś Piotrowi zdradę? Nie. mogłoby mnie bardzo dotknąć. żeby naszego razem nie potłuc. Nie wierzę też. Parę tygodni później zobaczyłem zdjęcie Manueli w jakimś kolorowym piśmie. obmacująca świat i własne ego. Najpierw śniła mi się jako promienna postać kobieca. Byłem wtedy sam. powiedzmy. I to nam dobrze robi. koniec związku. Jest piekielnie ironiczna. I wtedy wpadł mi w ręce „Ex Libris”. Chyba nie jestem jeszcze gotowa. żeby mnie do tego popychał zegar biologiczny. Osobną energią o wielkim oddziaływaniu. ON: P i o t r P i e t u c h a (Wodnik) Skąd się w twoim życiu wzięła Manuela? Mogę odpowiedzieć najprościej . że może jest ktoś. . która wymaga czasu. aby zostać matką. ale na tym etapie zdrada między nami jest absolutnie wykluczona.wzięła się ze snu. nieistniejąca już dziś gazeta literacka. Oczywiście wiem. była bezpłodna. Nie mamy jednak tego ciężkiego poczucia pewności. To znaczy.pożądane w Polsce słodkie pierdoły. a w niej fragment prozy Manueli. że przed nami do napisania jeszcze ze czterdzieści odcinków serialu Miasteczko. To byłoby niewybaczalne. Ale to dłuższa opowieść. cierpiałem. My bardzo chcemy być razem i bardzo ostrożnie podchodzimy do siebie. tęskniłem i wyobrażałem sobie. Chciałabyś mieć z Piotrem dziecko? To zbyt intymne pytanie. Poza tym. Dziecko to osobna istota. do końca życia. kto na mnie czeka. a ironia to narząd inteligencji. Z pestek wyrasta jabłko. w wygodnych kapciach. taka macka wrażliwości. która mnie do siebie przyzywa. Zdecydowałaś się być z Piotrem na dobre i na złe? Na zawsze? Nic nie jest na zawsze.

aby była mi posłuszna. bardzo długi. jak jakiś czarownik wudu albo stuknięta nastolatka. sympatyczną. wysłałem na adres redakcji. Byłem zachwycony. Trzeba było coś z tym zrobić. z pełnym przekonaniem. bo to się stawało zbyt zniewalające. że już nie wiadomo było. A opisał dokładnie mojego nieżyjącego już ojca. I przekonany. znał imiona rodziców Manueli. że jesteście sobie przeznaczeni? Oczywiście. przechodziłem kryzys duchowy i dostawałem lekkiego fioła. która jest ze sobą od czternastu wcieleń. Że ona pochodzi pierwotnie z Merkurego. który będzie jej strzegł przed szatanem. uzewnętrznić te emocje. kiedy ja byłem mnichem. bycie jej rycerzem. to był jakiś androginizm. że jesteśmy karmiczną parą. Dowiedzieliśmy się. Helge przez godzinę. taką zwyczajną. z zamkniętymi oczami. gdzie jestem ja. że jasnowidz nabujał i nazmyślał? Helge spotkał nas pierwszy raz w życiu. z ufną pewnością. którego przekupiłem.słynny islandzki szaman i jasnowidz. bo przecież ja nic o niej nie wiedziałem. Nie mieliście nigdy wątpliwości.Bardzo mi się spodobała. że to jest właśnie ta kobieta. W obecnym wcieleniu moją duchową karmą jest opiekowanie się Manuela. a gdzie ona. do bólu szczery i chyba odważny. a najpiękniejszy związek mieliśmy. Na ogół byliśmy małżeństwem. Fascynujące rzeczy. A my oboje bardzo kochamy wolność. żeby Manueli namącił w głowie po to. że się zatracamy w tym związku. powiesiłem sobie na ścianie i tak się wpatrywałem w nią. Chyba ze dwa razy próbowaliśmy boleśnie oderwać się od siebie.spotkanie z jasnowidzem było dla nas obezwładniającym przeżyciem. I wtedy zaczęła mi się śnić obsesyjnie. Później dostałem nawet potwierdzenie. a Manuela mniszką. Potwierdził to Helge . Jesteśmy też skrajnymi indywidualistami i źle nam było w związkach. A jak było wcześniej? Wcześniej wydawało się. poza tym. raz byłem jej ojcem. żywą. w transie. że byliśmy artystami. A mówiąc serio . opowiadał nam o nas. Od tamtego momentu zaczęliśmy lepić gniazdo. Napisałem więc do niej list. A teraz idzie nam świetnie. oniryczny. że tak właśnie ma być. . że ten Helge to mój były pacjent. a moja pierwsza inkarnacja jest z Tybetu. o naszej przyszłości i przeszłości. To było za silne. Wchodziliśmy w taką symbiozę. a ja kiedyś biskupem Canterbury i tak dalej. na którą czekałem. Uwierzyłeś. Byliśmy bez pamięci w sobie zakochani. Byliśmy tym zaszokowani. Wyciąłem to zdjęcie. Po tygodniu dostałem od niej odpowiedź. co noc. Skończyłem właśnie czterdzieści lat. Ja sobie czasem żartuję. Co napisałeś w tym liście? To był list nawiedzonego maniaka. że jest młodą pisarką z Paryża.

choć nie do końca. że w obszarach duchowych i intelektualnych jesteśmy bardzo do siebie podobni. bo Manuela nie ma prawa jazdy. „Macie takie same wzroki”. słabo rozróżnia kolory. Manuela czyta mi na głos jakieś świńskie książki albo tłumaczy z francuskiego mądre dzieła. zjeździliśmy razem kawał świata. o kwiaty w ogrodzie też dbamy wspólnie. Manuela jest ortodoksyjną katoliczką ze skłonnością do ezoterycznych objawień. Tak napisałeś w swojej książce.Jak wam się udaje pogodzić tak mocno przeżywany związek z wielką potrzebą wolności? Myślę. Naszą bazą jest głęboka duchowa przyjaźń. Nie mamy tradycyjnie określonych ról . co mnie doprowadza do szału. Ja mam nieprawdopodobną skłonność do Chin. Z . który Warszawy nie lubi. nie musimy niczego przed sobą udawać. choć maluje cuda na jedwabiu. Wiele razem przeżyliśmy. rozumieniu Boga. ja jestem warszawiakiem. Nasze jazdy samochodem są upojne: kiedy podróżujemy. ona do Francji. a ja lubię ją wozić. ona uwielbia filmy Lyncha. A ślub wzięliśmy! Podczas podróży po Indonezji.. Zresztą jeszcze tego samego dnia Manuela mnie zdradziła. ale jednocześnie bliski jest mi taoizm. ja kocham Chrystusa. powiedziała twoja córka. Ta lista rozbieżności jest niepokojąco długa. Było mnóstwo kwiatów. na rajskiej wyspie Bali wzięliśmy ślub polubowny. mieliśmy wszystko szare. szwedzka codzienność? Ta codzienność jest dość zwyczajna. ona bardziej sprząta. Co was właściwie łączy? Przecież nawet nie ślub? Bezdyskusyjnie łączy nas miłość i bardzo dobry seks. ale nie było żadnych przyrzeczeń. żeby były płacone rachunki. ja też piorę. a co do kobiety. A jak wygląda wasza osiadła. Zakupy robimy wspólnie. Różnimy się w pojmowaniu religii. Kiedy ona prała. bo jej nie bardzo to wychodzi. Doskonale się rozumiemy. a ja pilnuję.. Ona jest wielką patriotką swojej rodzinnej Łodzi i bardzo tę Łódź w sobie kultywuje. że rzeczywiście patrzycie tak samo? Jesteśmy nieprawdopodobną całością i jesteśmy bardzo różni. każde z nas może być sobą.co należy do mężczyzny. kadzideł. gdy zobaczyła zdjęcie Marnieli. ponieważ jestem byłym hippisem i moja muzyka to blues.. choć polityką się nie pasjonujemy. to jest dla niej magiczne miasto. Manuela słucha tylko muzyki klasycznej. gdy trzeba wrzucić ubrania do pralki. ofiarne kosze owoców. Manuela jest przede wszystkim artystką. ekumeniczny. bo ona. Ona lubi być wożona. Wyłącznie ja prowadzę samochód. Ja kocham westerny. powiedzieliśmy sobie miliony słów. mamy różne poglądy polityczne.. w miejscowym obrządku Sziwy. Ja częściej gotuję. może się realizować. Myślisz.

Tyle się już tego zebrało. że Ocean Indyjski jest jedynym obiektem. ale zapewniła mnie. woltami intelektualnymi. Nie będę musiała skrobać nic do gazet. Nie narzekam: żyję. że może pora opublikować. Wstaję. Zapisujemy w niej nieprzyzwoite wierszyki i dowcipy. Nie jesteśmy jednak w stanie lecieć pół dnia. bilety. to ta sama osoba? Moim zdaniem w książkach zupełnie nie ma Manueli. Możliwy jest tylko koniec związku. Po dniu pisania nie mam siły czytać. a Pietuszka przegryźć uszczelki okien. Wklejamy tam zdjęcia. Jedna jest rodzajem dziennika pokładowego naszego związku. które zapisujemy tylko dla siebie. poszukująca siebie samej. Ona bardzo kocha tatusia.nie żyjesz. Po więcej niż czterech godzinach w samolocie mam ochotę wyć. Jaka jest Manuela prawdziwa? Jest osobą o niebywałym poczuciu humoru. odmóżdżenie. Do czwartej. prawą i przede wszystkim hiperwrażliwą. Żyję jednak ze świadomością. bardzo szlachetną. hotelowe rachunki. We wrześniu zatrzasnę komputer i będę wolna. dla niej tatuś jest święty. czyli w dyby komputera.jej tata. wulgarnymi wyrażeniami.. . Tam się błąka jakaś kobieta kameleon. raz drugie. Czy Manuela. ona kocha się z falami. Ona ukrywa siebie pod błyskotliwymi aforyzmami. o dziewiątej do roboty. Druga książeczka służy do świntuszenia. bardzo ważny mężczyzna . A byłbyś zazdrosny o mężczyznę? Byłbym. Dziecko współczesnego świata. co się dzieje z nami i wokół nas. bez tożsamości. i Manuela. Macie własny język. którym się porozumiewacie? Pewnie. Piszemy. raz jedno. Nie oddychasz . piątej pisanie scenariusza Miasteczka. że kiedy ludzie są ze sobą szczęśliwi i tak blisko jak my zdrada nie jest możliwa. że mamy. Do czego byś porównał wasz związek? To jest jak łaska łagodnego oddychania. Wbrew pozorom ma bardzo równy i stabilny charakter i na ogół bywa pogodnym delfinkiem. Mamy też dwie prywatne książeczki. Najczęściej niecenzuralny. Planujemy wrześniowe wakacje. potem spacer. którą znamy z jej książek.Oceanem Indyjskim. która mnie roztkliwia zupełnie. Namawiam Piotra na Ocean Indyjski. Sierpień Sierpień . Pod spodem jest wzruszająca nieśmiałość i niemal dziecięca wrażliwość. Wiem jednak. telewizja. Całe lato pracowaliśmy albo „chorowaliśmy”. że w życiu Manueli jest inny. o który mógłbym być zazdrosny. Bo wiesz.trzydzieści jeden odmian tego samego dnia. która jest z Piotrem. nienawidzę literek.. śniadanie. spieszyć się z książką.

Pewnego dnia budzisz się i nie możesz ruszyć ręką. padam jak kłoda. O. Wyrzucam. po drugie mdli cały dzień. diety! Zacznij jeść. gapiąc się w komputer.uważa moja dentystka pracoholiczka. nie ma zmiłuj się. zagłodziłaś się i masz efekt.. sprawdziło się.. Piotr nie widział Katmandu.Eeee.. Nie mam siły chodzić. Pietuszka doprowadzony do rozpaczy: . Do lekarza pójdę za tydzień w Polsce. wiesz. gorączce. Nic z tego. wszystko... . Przeszłam na suchy chleb i herbatę.Wymyślam przesiadki. to mi niedobrze. . Są różne odmiany borowików: te jaśniejsze przy jeziorze i te z pokrzywionymi nóżkami pod górą. Lgną do ludzi. wyłażą na ścieżki. . Po dwóch dniach nadal to samo: głód. poczułam mdłości. ciepło i nie trzeba siedzieć na plaży.Ale ja mogę harować od rana do nocy. Połączenie żółtaczki ze świrem. celem byłaby północna Australia. W . im jesteś starsza. Nic nie boli. pamiętasz. Niewiele pomaga. . nie wiem.. muszę skończyć scenariusz Miasteczka. Beata natomiast twierdzi. nie siedzą gdzieś w głębi lasu.Wyrzuć te zioła.. przepracowałaś się. . Łażąc za Pietuszka. mój rozważny Pietuszkin wylicza: ile wydamy.Beata.. do kolan. nie tylko rano. Produkcja pilnuje terminów. Pół Szwecji na to choruje. staram się zapomnieć o mdłościach.. w życiu się tak nie czułam. mdłości. Wybieramy Grecję: blisko. pstryk i koniec. Nocą wydzwaniam po znajomych. po pierwsze niemożliwe. Poza tym on ma tylko dwa tygodnie urlopu. kupiliśmy doniczki i kanapę. Zbieram grzyby. Zanim zdążyłam go połknąć.To co ci jest? . jak boli woreczek żółciowy albo trzustka. dziwna gorączka.. przedwczoraj byliśmy w Ikei. i ta jasnowidzka powiedziała. Sięgnęłam ledwo przytomnie po coś do zjedzenia. . co powiedziała. gorączka.Tak ci się tylko wydaje. Borowiki z bajki. Ugryzłam trochę zielonego pomidora. Kładę się spać o dziewiątej. Chciałabym zobaczyć Izrael. że jestem w ciąży. To się nazywa wypalenie . próbując dowiedzieć się. dopiero za dwa lata. kładę.Kochana. nadchodzi taki dzień. jest co zwiedzać. na termometrze nie dociąga do trzydziestu siedmiu. Teraz nie mam czasu. Chodzimy wieczorami na grzyby. ale skąd mogę wiedzieć. Taki pomidor może być mordercą. nauczyłam się odróżniać prawdziwki: kapelusz niby dobrze wypieczona bułeczka. co ma takie mdlące objawy. Co spojrzę na tę doniczkę.

a pomarańczowy zbutwiał w zielony. . Pietuszka . na tyle dni? To stres.Skończysz scenariusz. „Stres”: takie kawałki to może opowiadać swoim pacjentom. a Piotr myśli. Sam obrazek grzyba doprowadza mnie do torsji.. Dzisiaj powinnam dostać okres.. Ich drewniana siedziba . Akurat: w stresie walnę talerzem o ścianę. Bolą mnie rzeczy.Piotr też czuje? . Mam ochotę mu go wyrwać. Psychoza? Zwariowałam? . bo prawie puszczam pawia.Chodź na spacery. . normalne. .. co zobaczysz.wersja Pietuszki. . do buzi. chemia. Wracamy do domu.zalatuje mi podejrzanie: gnijący niebieski. Jedziemy na skróty przez Ciemną Wyspę. Wydziela dziwny zapach. Na wszelki wypadek.Oj. zaszkodzi wątrobie pracującej do szóstej. ile tu kosztuje kiełbasa na ciepło? ...wsadza mnie w samochód. . że mi tu źle..stodoła pomalowana pastelowymi farbkami . rano szukam testu ciążowego.. rozerwiesz się . Pojedziemy do antropozofów. Trudno mi powiedzieć: mdłości czy skurcze. bo ja tu zwariuję. .ogóle nie mogę patrzeć na nieładne rzeczy. truje mnie.No. nie mogę. nie siedź ciągle przy komputerze. ale liczę dni do wyjazdu do Polski. też się na mnie uwzięły.Nie mógł cię zatruć maleńki pomidor. ale nie położę się. że odechciało mi się.Piotr. Jesteś przed okresem. rozluźnisz się i przejdzie. .. coś wykombinujemy..Przyjeżdżaj jak najszybciej do Polski. Przechodzi dzieciak z hot dogiem. kiedyś trzeba było.Zjadłabym. jakby przysypał go popiół. . Dziecinna jesteś.. Dość. rozchorujesz się po ścierwie.Dychę.. . Nasz kolorowy domek zrobił się obrzydliwy. gdyby pytał o ciążę.Nie. zawsze pod koniec miesiąca mogę być.. Ale jest już po ósmej. już zaczynam cierpieć..I jestem nieszczęśliwa... Kawiarnia antropozofów zamknięta.Nie śmiej się. Przecież nie jesz mięsa. Mijamy stację. . W sklepie nie śmierdziała. puchniesz i masz świrka. jęcząc.. Pietuszka bierze benzynę. Nic nie mówię Piotrowi.. A ta kanapa. .. że nie mam siły żyć. znam cię .Gdzie mam iść? W lesie śmierdzą grzyby. Zaraz kontrolna wizyta u ginekologa.

. jakbyśmy byli ze sobą pierwszy raz: „Mama. kropelka wsiąka i zabarwia się na niebiesko. Sami jesteśmy przerażonymi dziećmi. .. przytulamy ze strachu. muszę mieć pewność. W drugim okienku. czerwony minusik. aha. Czytam instrukcję. ale nie używając żadnych anty . ale.kładzie się znowu do łóżka... Zaczynam się trząść. . Dziecko? Kiedyś.Jak to? Teraz? Euaaa . tata”. Prawda. Obraz rozmazuje się we łzach. Pietuszka łapie mnie za zsuwającą się skarpetkę i ściska stopę. Pietuszka wybiega z sypialni. W pierwszym okienku pojawia się powoli niebieska kreska.Piotr!!! . ale wcześniej. Żaden tam karteluszek w plastiku. Aha. płakać. Wynik: 99. test działa. Designerski bolid. pomyliłam się.Zmiany w szyjce macicy. później.Piotr stuka w tester. Teraz jestem na niebiesko. jesteśmy w ciąży . rolls .Na pewno . Znam swoje ciało na pamięć. Pędzimy do wozu. Druga niebieska kreska potwierdza prawidłowość testu. zużyłam już tyle testów.wchodzi do łazienki. Trzymam w dwóch palcach plastikowy bolid. pokaż.royce w klasie testów ciążowych.. potwierdzenie. tkające nitki życia.Zgadza się dupcik. „Oceanie Blue: Pojawienie się pierwszej niebieskiej kreski oznacza ciążę. Budzi nas zegarek nastawiony na pierwszą. Zarys główki.zęby mi klekoczą.ani spiralnych pułapek na dzieci.Pomyliłaś się...No co? . czekam. nie mogę trafić nogą w imadło ginekologiczne.Czysta marnacja i babska ciekawość .coś bredzę. dotykając ostrożnie. robi się prawie granatowa.. każdy objaw.. zamiast śniegu widzę na ekranie jakiś kształt..Pani doktor. To wszystko zmieni.. ubierając się po drodze. ... . chyba czwarty tydzień .. . . jak zawsze będzie pudło.Jestem w ciąży. na ręku wylądowało mi UFO.Chce pan popatrzeć? Piotr podchodzi do USG.9% pewności”. Dziecko. Wstrząsane pospiesznym biciem serca wrzecionko. w cudowny sposób. Całujemy się.. Idziemy do łóżka i kochamy się. Pietuszka stuka się w głowę: .. . kiedy obsikuję tester. że prawie w innym wymiarze. nierealnie. zabronione w czasie ciąży. chyba jestem w ciąży. w tak odległej przyszłości. zobaczymy obrazek. w przychodni.nie ma wątpliwości. kreska nie znika. . O drugiej musimy być w Sztokholmie. śmiać. Zwłaszcza że biorę leki na serce. Bzdura. Wychylam się z fotela. .

Gadam do siebie. zwłaszcza przed porannym wstaniem.Równo cztery tygodnie temu był okres.Żebyś się czuła pewniej. Mały człowiek. Zaczyna ruszać ramionami („Ciąża . weźmiemy ślub . I co teraz będzie? . zawieszony na drgającej strunie życia. Jestem nagle zupełnie bezradna.połowa kwietnia. że jestem w ciąży? . Oczy przemieszczają się na przód głowy. Mózg zaczyna się dzielić na półkule. A ty.Nic.Myślałam. Nie boję się. Idę do lasu swoją parokilometrową trasą. Doktor wypisuje papierki. ..słyszę zgrzyt pięknego prezentu do tortur. że się Go nie spodziewaliśmy. a przecież przy okresie (także . W domu przesłuchanie: . ludzie się pobierają. .. tydzień: Embrion rośnie milimetr dziennie.40 kolejnych tygodni”). Miliony lat ewolucji buzują w mojej macicy..doktor wyciąga z USG biało . . nie zauważyłaś? . rozrastający się na miliardy komórek.. Przelatują mi przez głowę „myśli tragikomiczne”: nie jestem ślepą uliczką ewolucji. siódmy tydzień . Teraz ma pierwszą w życiu fotografię...Siódmy tydzień? Niemożliwe . kiedy jest dziecko. wylicza datę porodu . W każdej minucie powstaje w nim 100 000 komórek nerwowych.. kto właśnie wylądował z kosmosu czy od Pana Boga albo zalągł się z genów. jak tyle kobiet i samic przede mną. Głaszczę całkiem płaski brzuch. Przy porodzie nie traci się z bólu świadomości. Nie mogę uwierzyć: jeszcze kilka godzin temu Go nie było. wykluwa się z mojego ciała. cyferki dzielą się i mnożą. Dwa tygodnie po zapłodnieniu. Urodzę dziecko. Pod koniec tygodnia będzie mierzył 11 . a on i tak tam sobie jest. Nie czuję Go. że się zatrułam. Tak to sobie wymyśliła natura. kogoś.13 milimetrów.Ale po co? Pietuszka. Była pani zdenerwowana operacją i stąd wcześniejsze jajeczkowanie.. do Niego. Mam w sobie coś. . Krwawienie wzięło się z wszczepienia embrionu w macicę.wstaję z fotela. trochę wcześniej niż zawsze. 7. Wybuchł wszechświat. taka wyczulona na swoje ciało. Przeglądam swój kalendarz. ale czekamy. umawia na badania. Poród? W tym momencie jest poród.Każda ciąża jest inna.Jeden centymetr. Opowiadam o fajnym świecie (tylko czemu płaczę?). dziecko pojawiło się przed chwilą. . Jeśli czujesz mdłości.czarne zdjęcie z wymierzonym komputerowo maleństwem. miej przy sobie suchary i pogryzaj. Próbuję sobie wyobrazić poród.To nie okres..Masz już dzieci i nie zorientowałeś się.

Siadam pod drzewem. kiedy.pokazuję Ducha deszczu. też myślałam.skurcze. ten słynny zielony pomidor? .wikingowską wspólnotą.nasz śmieciarz. Mam czas. mała trująca fabryka.Widzisz? . Maleństwo. najeżoną czarnymi antenkami na żółtym tle. Tutejsi nie przeżyli czynów społecznych PRL . Przywykli od pokoleń do konspiry. . Nie chcę Ci zrobić krzywdy. Godzina zamiatania. zachodzące słońce buszuje po schnących talerzach. Zmywam naczynia. picie kawy ugotowanej przez miejscowe staruszki.Zaszłam w ciążę po australijsku. „nieużywany”. jeszcze nie to. Myślę o swojej śmierci trochę z żalem: nie da się już wyjść po angielsku. to. o czym opowiadał: słynna niezgrabność i roztargnienie kobiet w ciąży. nie jadłabym ich już od miesiąca. nie czuję tam żadnych mięśni. ufam Tobie” według wizji świętej Faustyny z serca Chrystusa wychodzą też dwa promienie: biały i czerwony. Niedzielny ranek.u. Patrzę w kąt kuchni. mój prywatny totem z Australii. . że ty się tak nie czujesz: jesteś całkiem nowiutki. . co będzie na dnie Twojego serca i co rozpuści się na końcu. że dziecko wchodzi do brzucha po zjedzeniu owocu.Niby jak? Bumerangiem? . godzinę. Budzimy się o siódmej i pakujemy piknikowy koszyk. Las śmierdzi grzybami. trzy miesiące temu. Wódz . urośnie. na aborygeński obraz przy oknie. zbierania liści i pół dnia na pogwarki. kiedy biała kropla Piotra zlała się z moją czerwoną i powstało biało . trudno. prawie pół roku. . gdybym wiedziała. Uciekamy przed plemienno . Z wrażenia upuszczam mokry talerz. Tylko czym przeć? Napinam się. zostawię tutaj część mnie .Aaa. że od niego dostałam mdłości.. dymiąca hormonami. może coś się wytrenuje.Aborygenki wierzyły. przemykamy się cichcem przez podwórko na parking. bez zmęczenia.Ciebie. Nie wzięłam dzisiaj leków na serce. biegałam tędy po kilka kilometrów bez przystanku.Co jest? . . Więc będzie mniej bolało. Wylizuje resztki światła. Twoje czarno białe serduszko z USG szamotało się tak pospiesznie do życia. Niedawno. Ukarzą nas za ucieczkę niemówieniem przez jakiś czas „dzieńdoberek”. Nie. Dostaję mdłości. Dlaczego rośniecie musi być tak męczące? Miliony nowych komórek dziennie.Pietuszka zagląda z tarasu. żeby iść dalej. dwie. przestanie ono bić. jestem za słaba. . Na obrazie „Jezu. Duch deszczu i dobry duch domu z białą głową kosmity. Wyobrażam sobie po buddyjsku Twoje pierwsze chwile. stanie koło pralni wsparty o grabie i będzie przemawiał. nie zrozumieją wstrętu do stadnej pracy i zabawy. która zarządziła niedzielne sprzątanie osiedla.. mam nadzieję.czerwone bindu. tyle że mniejsze) kilka razy zemdlałam.Ja się im już nie dziwię.

na pewno słyszałam wołanie. Wtedy będzie można bezpiecznie wrócić zgodnie z potocznym powiedzeniem Kusten dr klar (wybrzeże jest czyste). do katedry. Po prawej stronie sarkofag Swedenborga. Tną nas komary i mrówki. ale zaczynam płakać. wychodzimy. Próbuję nie rzygać. Ktoś powiedział do mnie: „Mamusiu!” Ten zaledwie centymetr z bijącym serduszkiem. Koniec sierpnia 8. jak maleje. co rozpanoszyło się w środku mnie. gasi mi światło. Piotr. kłania się. nie mam siły. Do tego prawdziwa pastorowa. Piotr w pokoju obok ogląda telewizję. zawija w kołdrę i radzi odpocząć. też ma czarne okulary. Obok chyba drugi pastor albo inspicjent: mówi do siebie. podgryzam nawet kiełbasę. Wracamy do Sztokholmu. Piotr nie wierzy. matki ośmiorga dzieci. Zaczyna się msza. Zakładam czarne słoneczne okulary. Wyobrażałam sobie. nijak nie mogę zrozumieć. tydzień: . Gotyckie katedry nie były budowane dla popiskujących kobiet . zapięty pod szyję biały gorset kolumn. nie muszę pisać scenariusza Miasteczka. zamiast przyklęknąć. Pamiętając jego wizje boskich orgii. Ma z nią własne porachunki. zapisując w zeszyciku Ewangelię.księży. szwendająca się po katedrze. mojej przyszłości. Tutaj obłazi nas słońce i zimny wiatr. podjadając sery. rozwiane włosy i nienawistne charczenie psalmów. Szukamy legowiska w lesie. Z daleka słychać autostradę. głowie. Pierwszy wolny dzień od miesiąca. wyśpiewująca przy ołtarzu cienkim głosikiem psalmy. Próbuję się też modlić. Zostaniemy tutaj do wieczora. głupawe w ciemnym kościele.Jedziemy do Uppsali. Nocą w sypialni słyszę głos. Odprasowany na kancik gotyk. Jest mi już obojętne. ze mnie: „Mamusiu!”. patronki Europy. owoce. Leżymy pod drzewem w parku. Rozpieszczam Go. Przez dwa miesiące zwalczałam cztery centymetry czegoś. Teraz szykuję miejsce na ten Centymetr. modlitwy. rozrastający się w brzuchu. Piotr modli się przed relikwiami świętej Brygidy. wziętym pewnie ze staroszwedzkiego języka morskich łupieżców. Prawie łkać. kazanie. znika. Ta msza w prawie pustej katedrze z kilkoma wariatami i Swedenborgiem przypomina szalone obrzędy. Nie wysiedzę do końca. dlaczego pochowano go na tym szwedzkim protestanckim Wawelu. Na szczęście wycieczka Włochów. jestem sama. Siadamy w ławce. aż skrupulatni wikingowie skończą sprzątać nasze podwórko. W ławce przed nami rozmodlony pastor z horrorów: siwe. świntuszenia i chędożenia cycatej boskiej mądrości. Jeszcze odróżniam halucynacje od realności.

Palce są jeszcze ukryte w fałdach skóry. O czwartej na lotnisko. dla zjadaczy sushi. a nie ma bezwonnego kąta dla takich psów jak ja. może uda mi się z Naną. . Z baru przepłoszył mnie papierosowy dym. i pamięcią tego. że będzie Nana albo Lula. . Słodkości ulatują z flakonów szybciej niż z obietnic pijaka i zostaje to. gnieżdżącym się w starym. Shalimar miało falującą powierzchnię aksamitu. Pietuszka wyczuwa dziewczynkę.wiem. CK One oddalało się zawsze na wyciągnięcie dłoni. cudem zdążyłam. mamy na to pół roku. Jest kącik dla palaczy. ich prawdziwe intencje ukryte pod kwiatowym bukietem perfum. .alkohol.Ty wybrałeś nazwisko. od razu się ją widzi. parujących chemią? Powonienie było pierwszym uczuciem. od razu dorosłe i miały tylko wspomnienia (zapachów).wybrzydzam. gdy nie znaliśmy słów. Łażę po zatłoczonym korytarzu.bezwonnych plastików. Wydrążenie suchego aromatu kandyzowanych gruszek albo śliwek. O trzeciej kończę pisać ostatnią stronę Miasteczka.jego pofałdowanie. Issaye Miyake były nagrzane słońcem. przezroczystość.Właśnie.Żadna Lula. Nie sposób opisać zapachu . zostaw mi imię. gadzim mózgu. Upieram się. nie dało się dotknąć. chroniąc się przed buchającymi z free shopu perfumami. przedziałek pośrodku i perkalową sukienkę . Do odlotu zostało pół godziny. co na dnie . nikomu nie podoba się Lula. Czy dlatego zamiast ludzkiego nosa muszę mieć w ciąży węch gada.też jak najprościej: Teo. Żegnamy się. Natychmiast przechodzi nam czułe natchnienie. Wyczuwam cienie zapachów. Pietuszka żegna nas dwoje: „Dbaj o Połę”. Po co mi ten monstrualny węch? Żeby odróżnić miligramy starego jedzenia i nie zatruć nimi dziecka? Uciekać od niby . W sercu rozwijają się zastawki. Nie wiem.A Pola to ma na pewno przylizane jasne włosy. Z nosa pocieknie mi zaraz krew. Nie tak dawno potrafiłam zamykać oczy i wyobrażać sobie przestrzeń zapachu . Na twarzy widać dziurki nosa. Każdy aromat ożywia wspomnienia schowane pod nową korą ludzkiego mózgu. co dobre albo złe. Dla mnie są też wspomnieniem zmysłu. Perfumy były samotne.Przegadamy .Dziecko jest wielkości ziarna fasoli 14 .jest najwcześniejszą emocją z czasów. Perfumowany smród przeżarł gardło.20 mm. Tworzą się uszy. który stał się nagle najważniejszy. Jeżeli będzie chłopiec . . . . Celnik przegania nas do wyrysowanej na podłodze zagrody z żółtym napisem PUSS całowalnik. Doskonalą się płuca. gdzie się schować.

Czasy się zmieniły: aktorzy gwiazdorami. że nie namnożyłam postaci. mogę odetchnąć. żeby się przespać) . Mniej teatru. powtarzającego mordęgę ewolucji? Na początku mój brzuch był oceanicznym akwarium. ogoniastego stworka. Rytuał ciąży: odbija mi się. Jak kombatant chciałabym powiedzieć: „Tacy byliśmy młodzi: No i co? Skoro Człowiek z.płaza. Wrzesień. stąd zamieszanie. ale przez wakacje pozmieniałam im imiona. Proszę pokój „dla pilotów” (lądujących tu tylko. polującego drapieżnika. z czym po latach kojarzy się «Solidarność». przygłuchą od zmiany ciśnienia. Stąd bezbronność mojego nosa. prawdziwego chlebka. gdy powietrze nie wciska mi do nosa wszystkich zapachów. po którym nie trzeba wyliczać. wysoko. Kultowa kanciapa została niezmieniona: rozklekotane biurko i zarwane fotele pamiątki heroicznej przeszłości. potem terrarium. Z Okęcia prosto do Holidaya. nie znają zapachu piekarni. a co dopiero filmowych postaci. Spotykamy się na Chełmskiej w kultowym baraku. Chyba się rozumiemy: kopnąć kamerę. Robimy serial. Chleba! Chleba! Ja tu za polskim chlebem. koniec lata. Nie ducha. Proszę o szybsze wypowiadanie dialogów w nowej serii Miasteczka. jestem znowu jak dawniej. pozbawioną węchu sobą. jeszcze później w dziewczynkę. Zmierzch. że noszę w sobie kijankę embrionu. wdychając mu duszę przez nos. Udaje mi się wyżebrać kromkę w hotelowej kawiarni tuż przed zamknięciem. gdzie powstawało polskie kino. przez który Bóg przetacza Ci odwieczny oddech zwierzaczkowego życia . Ćwiczę zwierzęcy instynkt macierzyństwa aż do zostania ludzką mamą? A kiedy powstaje dusza? Przed ogonem i płetwami czy po? Dla świętego Tomasza poczęcie nie było jednoczesne ze stworzeniem ludzkiej istoty obdarzonej duszą.Nefesz? Zakrywam twarz chustką i robię głęboki wdech. tę uwikłaną w ciało. ale jedną z dusz. nie od ulicy. producenci milionerami. Czuć trochę paliwo. biedny naród. bekam na dobranoc. ożywić . Dopiero na wysokości dziesięciu kilometrów. W trakcie rozmowy z nowym reżyserem orientuję się. Ona wcielała się w człowieka później. świeżego. siłę życiową wspólną wszystkim zwierzętom. Zasypiam. idąc po cuchnącej plastikiem wykładzinie do samolotu. Jedyne.. przyślepą (wyjmuję wysychające szkła kontaktowe). Warszawa Od rana z Produkcją Miasteczka. z kalendarzem”. Nie mam pamięci do nazwisk prawdziwych ludzi. Kolejny dzień z życia bekasa. O ile pamiętam. że ma być cicho. to jutro kończy się sierpień. Stwórca ożywił Adama. nie Bergmana.. Czy dzisiaj jestem gadzią matką? Matką jaszczurką albo węszącym małym ssakiem. Szwedzi. więcej kolorów. Minęły mdłości. W hotelu ciągle ta sama klimatyzowana pora roku..hasło. ssąc chrupką skórkę przy migoczącym w telewizji Człowieku z żelaza. zwaną Nefesz.

. Nie potrafię na razie niczego napisać. za bolesne.Producent sądzi. madonnach w stanie błogosławionym. kiedy napiszę piramidalną głupotę. kiedy będę „nieczynna”.Trzeba będzie znaleźć kogoś w ciąży albo pokolorować te papierki. powymyślali na samo usprawiedliwienie faceci. Zastanawiamy się nad szczegółami. że siedzę tu z librettem do dziesięciu odcinków. że uzgodniliśmy już terminy. Nie ta wrażliwość.. Przy kręceniu adaptacji mojej Sandry K.Niedokładnie. Jeśli będzie tak dalej. W gabinecie czekają na mnie producent i reżyser J. podpisałam na dwadzieścia odcinków. Już dość się nasłuchałam o kwitnących kobietach w ciąży. żeby potem nie było taryfy ulgowej albo „delikatności”. że mam pewien. Scenariusz trzeba by pisać wiosną. ale mam inny kontrakt z naturą. i on się rozwiąże wiosną ... Najchętniej zwinęłabym się w kłębek i czekała. czy coś po mnie widać? Po południu spotkanie w innej firmie produkcyjnej. . nie wiedziałam. zdarza się.. co dalej.o tym nie wie nawet moja matka. nie dożyję jesieni. . Bo jakże powstałe z ich nasienia dzieciątko może dawać nowotworowe objawy? . Zdaję sobie sprawę. czy jak? . reżyser. Są za absurdalne. bullshit! Najpierw było mi głupio . Siadamy do poważnej rozmowy o nowym filmie. kontrakt. że prawdopodobnie te banialuki o seryjnych madonnach. za mocny”. nie zależy zupełnie od scenarzystów.żartuje Producentka. No właśnie. Co wyśpiewają aktorzy.ten schemat pseudopsychologii polskich filmików telewizyjnych. że kobiety w takim stanie głupieją .. . Mam na końcu języka wyznanie: „Nie oglądałam powtórki pana filmu.. mdłości i zapachy znikną. Jednak próbuję wsadzić swoje trzy grosze niewymienialnej na konkret waluty wyobraźni.Miasteczko! Przecież. a ja tu opowiadam obcym ludziom.. skoro mnie mdli i chudnę? Potem odkryłam.. latem. Nie mogę ich wpuszczać w maliny. . Liczę do pięciu. Z każdym dniem jest gorzej. „Przyjęło się” i rozmawiamy o warunkach. powstrzymując beknięcie. Nowy kontrakt? . kiedy mogłam patrzeć na filmy o Powstaniu Warszawskim. . aż opuchnięcie..To jest problem. dla teatru telewizji palnęłam o pomyśle na film kostiumowy z XVIII wieku.. dlatego nie powinnam nikomu o tym mówić.Podczas naszego ostatniego spotkania.refleksyjnie zauważa producent.może nie będę dobrą matką. W którejś ze scen aktorka używa testu ciążowego. W każdym razie umawiamy się na pierwszy odcinek w listopadzie i zobaczymy. z serialem jakoś sobie poradzę.

chałup. że mi żal pisania. Ona jest „nasza”. jednak scenariusz różni się od prozy . związku literatów. wracają opisy. czas na pisanie? . hurtownia i tak dalej.. Chłopcy z „bruLionu”. dorobili się w nowej Polsce willi. W życiu bym nie napisała historycznej książki. językiem. Poznaję ludzi.. Będę miała siłę. że nie. reżyser J. być na czyimś utrzymaniu? To jakby pożyczyć nerkę. .. raczkując z pampersami między nogami.Ale pisarstwo jest chyba czymś ważniejszym. Teksty do gazet. Pisanie książek nie jest na zarobek. . filmy pozwalają zarabiać na życie. czuję tamtą epokę. widać lubi literaturę i chyba uważa ją za coś szlachetniejszego od białej płachty (ekranu) na byka widza. w towarzystwie się o nich nie mówi. Milknę. czy mieszkałabym w Warszawie. Co miesiąc płacę pięćset dolców za mieszkanie. Film fabularny. układy. obrazy. Nie da się tego nijak upchnąć i zapomnieć.Różni się. Obojętne.u.chyba się rozpędziłam. Rozbabrałam pół roku temu książkę. Wiosną pojawi się Drobinka. Opisywać epokę? Obraz zrobi to lepiej. . . jakim cudem trzy czwarte honorarium za książkę zgarnia wydawnictwo. o coś pyta. Aha. c’est la vie. Pisanie jest stylem.wieczną polszczyznę. ale na złość zdrowiu mamy. i nie mam kiedy dokończyć. przydaje się do opisywania tego światka. Nie będę się stylizować na XVIII . czy nie szkoda mi czasu na scenariusze. Pewnie. Historia widziana przez półprzeźroczystą.reżyser nie klepie formułek.A wie pan. Patrzą na mnie zdziwieni. serial. Po co? Wymyślać fabułę? Scenariusz będzie oparty na faktach lepszych od wymysłów. Jest wtedy zaledwie kupką rozmnażających się komórek. porcelanową filiżankę. proste pytanie. Do czego się wezmę. teatr telewizji. Jeszcze kwestia pieniędzy. Niedługo będę miała czterdzieści lat i nie mam nic. .Jedno drugiemu nie przeszkadza. jedzenie. Pisanie scenariuszy jest zbieraniem doświadczeń. Widzę te sceny.Owszem. czy w Szwecji.Embrion rozpycha się w macicy. Nie złośliwych. nie spodziewali się obstrzału słów w odpowiedzi na grzecznościowe. a nawet gdyby. Zwłaszcza filmowcy nie zrozumieliby.. wykurza się go z jajników czy otrzewnej lekami antyrakowymi. na jaki mnie stać. Jeżeli tam nie trafi. Pietuszka spłaca swoje długi za poprzedni życiorys. Wolność w rezerwacie tak obszernym. Zamyśliłam się. nawet hulajnogi. Nie mam żadnego ZUS . dosłownie niby patykiem w gównie słów. awanturnicy i Bóg śmierci . emerytury.

Santa Polonia. . Zamawiam do pokoju kilka pierogów pod srebrną kopułą i rosół. czytaj.z nadzieją na wyzdrowienie. W hotelu jestem o dwudziestej pierwszej. co czuję. . kto chodzi i mówi. Nie zejdę do restauracji. przechowywany dla mnie w szafie. Beata jest normalna.gwarantuje małżeństwo i syna.Niedobrze ci? . Ciekawe. . Nie da się. Miałoby więc całkiem ludzkie odruchy. Trafiam na opisy obrazków: Smok . Wolę dmuchany materac. Kładę się. olejki . smakiem. Przenoszę się do Beaty. Jestem zewłok. mniej zmęczona.. Staje się chory. uginając go prawie do podłogi. widzisz i nie rzygasz? No cóż. mamy przecież rok Smoka. . chińskiego smoka. z ludzkim powonieniem. Wydaje mi się.Wiem. czy razem ze mną ziewało w kinie . Właściwie mogłabym spać w toalecie. Razem pięćdziesiąt złociszy. że aktorkę seks boli.. to przez niego. nie ma słowników międzygatunkowych.shui. potwornie głodna.najprawdziwsze wilgotne róże. . Próbuję jej opowiedzieć.Masz.Beata. że zaniknął mu w tym tygodniu ogon. Dziwujemy się moim lekko wypukłym brzuchem i pociemniałymi sutkami. brnę w nią dalej. . Nie przewidziałam „istnienia” parkietu. jesteś spod znaku Smoka. Stary.To magia. a smok ewidentnie w ciąży. Zanim pojawiło się Maleństwo. więc domalowałam mu pełny brzuszek i powiesiłam w kuchni. strzygła. Kuchnia jest od wschodu. dziecko kosztuje.W kinie nowość: nie mogę patrzeć na sceny erotyczne. Nieźle zaszłam w tę ciążę. Przeglądam książki feng . farbowała i to z jakim wyczuciem. wiem. czasami szczęśliwa jak po chemioterapii . do Jagi. Jezus Maria. Sama mam temperaturę. Kupujemy gościniec: w muzeum etnograficznym znajdujemy zielonego. Akurat. zaimponuje mi każdy. zdarty. nie poznaję swojego obolałego ciała. świeże róże do wąchania. pracowała z nami przy sesji do dwunastej w nocy. rozgorączkowany. One mogą uratować mój nos. żeby nie męczyć się chodzeniem do niej. Nie perfumy. niech dziecko Jagi ma pamiątkę. Beata wyciąga mnie rano za Warszawę. Chce mi ustąpić łóżko.Zobaczysz dziewczynę w dziewiątym miesiącu ciąży. natychmiast. najprawdziwsza magia. będę miała syna.już potrafi (mądrości z podręcznika o ciąży). wymalowałam na jedwabiu zielonego Smoka. Wydał mi się za chudy. „Czujesz się teraz mniej zmęczona. częściej chodzisz do toalety”. Dwutysięczny jest rokiem Smoka. wyglądam upiornie i bekam.zielony smok zawieszony we wschodniej części domu . może dlatego. Muszę mieć teraz. Ile ona ma energii. jednak czuję lakier.

Został wykalkulowany przez wszechświat. chłopaka Jagi. truciciel kotków Schrödingera? Foton przechodzący przez szczelinę A otwiera truciznę. co zabija kota. Nawet najmniejszy foton nie lata sobie bez sensu po kosmosie. mogę zrobić to albo tamto...Beata próbuje być pruderyjnie logiczna. Jedziemy dalej trasą na Poznań. Całą transakcję wieńczy «uścisk dłoni» przez czasoprzestrzeń. foton przechodzący przez szczelinę B nie dotyka trucizny. przeczuwają. Oglądamy wynajęty . teoria Beaty to wyłącznie hipoteza. która stanie się przeszłością innych fotonów. nie ma w tej sytuacji znaczenia. Ludzkie pierdolenie w większości przypadków nie prowadzi do ciąży. Musi być tajemnicza zgoda wszechświata na zaistnienie czegoś nowego... Maleństwo mogło powstać kiedykolwiek w naszym miłosnym eksperymencie. że emiter produkuje falę «propozycję». w którym obserwator podejmuje decyzję. Jednak miało zaplanowaną chwilę na „uścisk dłoni wszechświata”.. który eksperyment wykonać ze szczeliną A czy B. Taki paradoks można „. gdzie „mój świat” zakończył swoje „eksperymenty” i transakcje. Foton przechodzący równocześnie przez szczelinę A i B zostawia kota martwym i jednocześnie żywym. (. którą drogę zaplanuje dla nich obserwator. no wiesz. ale z góry wiadomo. biegnącą w kierunku absorbera.) Moment.. na trzy dziewczyny w ogrodzie słoneczników my dwie jesteśmy w ciąży. Jaga z olbrzymim brzuchem rodzi lada dzień. Dla Thomasa. wysyłając w kierunku emitera falę «potwierdzającą».Nie wydaje ci się.. Jakim cudem cząsteczki wiedzą o przeszłych i przyszłych stanach wszechświata. Obserwator ustalił konfigurację układu doświadczalnego i na tej podstawie powstała transakcja.zinterpretować w ten sposób. . nazwy polskich ulic są nie do wymówienia. Ha. konieczność i wolna wola? Cztery kartki książki Gribbina „Kotki Schrödingera. ulica w bok. Jak do tego się mają przypadek. Kto powiedział. Z niemiecką precyzją podał opis: trzecie światła. stając się przeszłością przyszłości. Ma zaplanowaną najbliższą przyszłość. Więc wolna wola istnieje. trafiając do odpowiedniej szczeliny. że w Polsce jest niż demograficzny.. że dziecko powstaje podczas tego. co zrobię z pozycji wszechświata. powtarzającego erotyczny uścisk rodziców.. Pokazuję mój (niewidoczny) i od razu zostajemy kumpelkami. elektronów. Absorber odpowiada.. cząsteczek i zbudowanych z nich pomidorów. potem w prawo i droga kończy się na polu słoneczników. Przy muzeum kupuję róże i przytykam do nosa jak maskę tlenową. krążące w nim gwiazdy i ułożone z nich horoskopy. Kosmiczny desant w mojej macicy mógł się pojawić dużo wcześniej albo w ogóle. pomidorów.. a nie od smoków. czyli w poszukiwaniu rzeczywistości” pogodziły mojego anioła (wolna wola) z diabłem (konieczność).”.

rozstroje humorów i życiowy zamęt: gdzie mieszkać. Portretów trumiennych w Warszawie nie prowadzą. uciułane z obrazów. Nierozpakowane paki . córeczką. czy da sobie radę? A mój Pietuszka da się przeflancować z powrotem do Polski? Thomas z córką Jagi. Od grobów oddziela je niski nasyp. stał zadumany w oknie. . . niedokładnie. Puste. sehr gut . Na ścianach malowidła Wenezuelczyka. Beata dynda w hamaku. Nadal nie ma sąsiadów. L. kupił niedawno mieszkanie na nowym osiedlu. Mdłości od powiewu wiatru. żeby przenosić dziecko z Panny do Wagi. Domownicy nazywają ją Queen of Marmolada.kościoła Bernardynów.Zgasili. L. Błądzimy między Mokotowem a Ursynowem. wybrał się więc do Wilanowa podejrzeć technikę sarmackich malowideł trumiennych. Siedzimy w samym środku polskiej jesieni przed chatą przemalowaną na hacjendę. czym spłacić następną ratę.Gdzie jest kościół? . Nieco się rozczarował. Dzwonimy do L.właśnie dom. Przenosimy się z podkradzionymi konfiturami do ogrodu. zarządza po królewsku Jaga. który rzucił Amerykę i przyjechał za Thomasem. L. przekrzykującymi się po hiszpańsku chłopakami. . jak żywi mogą zarobić na zmarłych: portrety trumienne! Zarząd cmentarza pokazał mu asortyment aniołków. to włożą w witryny na Powązkach. co dalej? Thomas miał w Santiago salon fryzjerski przy najszykowniejszej ulicy. Uda się jej. „Zaciska” nogi. My opowiadamy sobie nasze ciężarne przygody. . Ten żałobny widok podsunął mu pomysł. oprócz burdelu. W tym towarzystwie tylko dziewczynka mówi po polsku. Korytarz zapchany transatlantyckimi bagażami w zapieczętowanych metalowych skrzyniach. jest profesjonalistą. Czy wytrzyma w Polsce. Zniknął.Ja. nowe bloczki naprzeciwko cmentarza.żąda rezolutnie. który sprowadził się tu pierwszy. gołąbków i krzyży. szukając drogowskazu . Całym bałaganem: gosposią. olbrzymimi psami. portrety malowano w pośpiechu. W kuchni Ukrainka Gala miesza kwaskowate konfitury ze śliwek. el torrrnisterro. Wieczorem namawiam Beatę na wypad do mojego znajomego.Chcę nowy tornister do szkoły . Zastanawiając się. Wólce Węglowej. wydał na chatę całe oszczędności. oglądając pogrzeb. Kościół pochłonęła ciemność . indiańskim Wenezuelczykiem i Queen of Marmolada pakują się do minibusa po zakupy. L. Niech namaluje. tak jak i zapanowanie nad tym chaosem.wyłączają nocą oświetlenie.sprowadzili się w tym miesiącu. Właściciel osiedla po zamknięciu mafii przestał się pojawiać.notuje Thomas.

Najlepiej Mozart (wyczytałam. Siostrzeniec zastanawia się. Dla Ciebie. śniada Hinduska. ciało się rozkładało. Tchórzę.Jak oni malowali? . czasu nie było.. wprawiającą w dygot zęby rolkarza). wygląda na elegancką bimbrownię .Ładnie wyglądasz. rozgadani nad niuansami tysiąca kolorów. Beata. Świeże mieszkanie zieje wszelkimi odorami lakierów.. czy pomagał sobie wcześniejszymi portretami zmarłego? .zapytał wilanowską przewodniczkę. robiony na zamówienie. Marzę o poszusowaniu po miękkim asfalcie (szwedzki jest dużo twardszy. Że przestałam pić herbatę. dlaczego nie podkradam mu jak zwykle rolek. ale nie. oczy ci błyszczą . Oni tego nie czują. Wiejski. Że pokładam się w ciągu dnia? Każdy ma prawo do wypoczynku. ma na razie w mieszkaniu łóżko i komputer.rurki. że wychowałam się na czterdziestu metrach z rodzicami i Siostrą. że przyspiesza rozwój mózgu). mozaika kamieni. wilgotna ciemność. niemal cmentarny spokój centrum Warszawy. Wyglądam przez uchylone okno na poddaszu. przelewająca się w huczące czernią fale. wyciskanych z najnowocześniejszej drukarki. żadne tam hi . Drobinko. też jest jeszcze ciepła. param pam” i zamiast koncertu fortepianowego leci Requiem. zafascynowany technicznymi bajerami. Ale zaczął już chodzić do szkoły i ma ważniejsze sprawy na głowie. Sprzęt L.fi. przewody. a jem mięso? Apetyty się zmieniają.pani. pam. Pewnie zaraz się domyśli reszty.. co prawda. Noc to kobieta. pozwalająca opaść pod koniec dnia błyszczącemu złotem słońca sari. jest nad Oceanem Indyjskim. . jakby ktoś przeglądał do tyłu kalendarz. baniaki lamp.Malarz miał za wzór nieboszczyka. drewna.? . . specjalizująca się w polskim baroku. Prawdziwa parna noc. Jesienny wieczór zamienił się w letnią noc. Jest najwyższej klasy. pachnie tropikalną nocą. Czego innego spodziewać się koło cmentarza? Z Warszawy jadę do Łodzi. zasłaniające ją do stóp..specjalistę od grafik komputerowych. „Pam. . . Rozpuszcza śliskie włosy.. przefrunięciu kilkunastu metrów od jednego machnięcia nogą. wypytuje L. Proszę o muzyczkę. gdyby jednak. Czy wszechświat się kurczy? Trudno mi sobie wyobrazić. Najczęściej malowali ze zdjęć.wita mnie Siostra. L... mogłabym upaść. pięćdziesiąt pustych metrów kwadratowych wydaje się dziuplą. mnie się to nie przytrafiło. nie miała wątpliwości.Chybcikiem. W domu nikt nie zwraca uwagi na moje dziwactwa. Rozgrzane ciało paruje dusznymi olejkami i kadzidłem zaplątanym we włosy. farby.

sprzątaniem.Dziecko. Beata radzi zadzwonić jeszcze raz.Nie. Wiem. Po kolei biorą słuchawkę.. To nie moment na żarty. to inne pokolenie. może martwią się o twoją przyszłość. dźwiganiem . Założyłam się z Pietuszką. nie nadaję się do niczego. Nie dał się wykastrować. polującą na słońce. w najgorszym przypadku oddam do domu dziecka .CO? . dolecieć tak. Siora w skowronkach. Czasem tylko draśnie spojrzeniem gołębia na balkonie.. Bardziej od studolarowej wygranej zależy mi na ich spokoju. Piotr dzwoni codziennie. nie oddam. udając łagodnego kotka.od tego można poronić.. wystukałam numer do Łodzi: .moim ojcu. otoczona różami. mniejszym . Siedząc tydzień w samotności. Awansował w swojej łepetynie na człowieka i po największym samcu w rodzinie . Nie mogę znieść cienia. Tata obiecuje wozić wózkiem. jest on. Wieczorem telefon od Piotra.naszego perskiego kota. Czuję się zwolniona z zakładu: zanim się zastanowiłam. Właśnie wzięła tabletki na serce i zasypiała.. że nie wygadam. Jego wędrówki po domu przypominają „chodzenie” zegara słonecznego.Kochani.Siostrzeńcu.Zrozum. nie wytrzymał i powiedział swojej siostrze. Mama w szoku. . to co za człowiek z niego wyrośnie? W Łodzi mam konkurenta. Powiem. rozmawiamy szyfrem: mam apetyt (nie rzygam). światło. tylko ładne przedmioty i piękni ludzie.Nie wyrobię. jestem w ciąży. jesteś daleko od nich. Schował pazury i kły głęboko w futrzaną duszę. ale na miejscu zepsuję ci wakacje.nie dziwię się temu wielkiemu CO? Wyjechałam od nich pięć godzin temu bez ciąży.Mamusiu. teraz rozrósł się i napuszył. czy ty dasz sobie radę? . uspokoić. . obsługiwany przez karmiące. . wyłapującego słoneczne plamy . no oczywiście. jak żyjesz. ma doświadczenie z Siostrzeńcem. kolejny ciążowy świr: zapachy. Korci mnie powiedzieć rodzinie o ciąży. na zapas. Nie ma spłaszczonego pyska. nie wiedzą.. kiedy już miną trzy miesiące i na pewno nie poronię. Siostrzeniec chce natychmiast wypożyczyć dzidziusia (do gry komputerowej?). Szeptem. mam napady zmęczenia. Z powrotem u Beaty w Warszawie na podłodze. Na Gwiazdkę przyniosłam go w kapturze. . przestrzega przed myciem okien.z Łodzi poważna cisza. Przechodzę za nim od wschodu na zachód. przepraszam go za Grecję: . . przy całej długowłosej rasowości została mu w miarę ludzka morda.. czy weźmiecie ślub. Jeśli takie są zachcianki małego człowieczka. z kuchni do pokojów. czeszące go samice. żołądek trochę nawala (mdli jak cholera).Zostaję w domu i zamieniam się w roślinę. Jazda samochodem. Kot łaskawie mnie toleruje.

Parę godzin do samolotu. Maleństwo „ma 7 centymetrów i waży 9 . Dom pojaśniał o jeden ton.Znowu dzwonię: . wychowanie dziecka. . Ciężko chora staruszka dostała ją w szpitalu. Omijam ją i salon. co jej nożyczki. zmęczeniu. może co najwyżej skrobać w ściankę macicy. Dla mamy zostałam dziewczynką w dwóch różnych skarpetkach. kwiatowym szalem na ramionach.Branie proszków na samym początku. . mogło mu zaszkodzić? . Rosną mu paznokcie. Całe wybrzeże było zasiane nie glonami. W projektowanych przez nią ubrankach chodzi trendowy show . Zapomniała o swoich chorobach.Dziecko drogie. wybrali się do kamika (jasnowidza. Ucieszyła się z kolorowego. zwyczajem tamtej wyspy. że do dwudziestego tygodnia ciąży nie będę musiała truć dziecka tabletkami nasercowymi. małżeństwo. Jestem w jedenastym . Siwiutka pani doktor pociesza. ekscentryczką.. Na plaży więcej niż ziaren piasku było wpatrujących się w Teskę przerażonych oczu. ale tego matka nie czuje”.mówię magiczną formułkę: podsunięta przez Beatę. Wizyta u lekarza z moim cudownie uleczonym nadciśnieniem. Po wakacjach wszystko wróci do normy. wkrótce zmarła. Historyjki z drugiej półkuli świata i umysłu. W rodzinie się nie rośnie. Kanapa mściwie truje z kąta. potrafi kopać. tak więc mam pokój mniej. ale nie miała już okazji założyć chusty. wyrzuconymi po sztormie rybami czy śmieciami. Nie trafiłam. na pół buddyjskiej. gardzącą przyzwoitą sukienką z krempliny. zdążyłam się umówić na Nowym Mieście z Teską. Kamike zapatrzył się w drugą stronę i zobaczył staruszkę czekającą na nowe wcielenie. to taka odpowiedzialność. Połowa września Dwa dni w Grödinge i lecimy do Grecji.My się pobierzemy . co cukierek?). na pół szamanistycznej. jeszcze gorzej. Ostatnie tygodnie wolności przed harówą nad scenariuszem Miasteczka.góralską chustę w kwiaty. wyrwanych morską burzą rybom głębinowym. pytanego o zdanie przy każdej większej uroczystości rodzinnej) dowiedzieć się o dalsze losy babci. Opowieści Teski tną mój zdrowy rozsądek z równą pewnością stylu. gdy nie wiedziałam o ciąży. Zawiozła japońskiej babci męża na Okinawę prezent .13 gramów (tyle. Tańczyła w kółko z dziwnym.biznes. w rodzinie się starzeje.. egzotycznego podarunku. Mając takie rozmiary i paznokcie.dwunastym. Krewni. Czytam Ciążę tydzień po tygodniu. reaguje na bodźce. Sztormowa opowieść Teski: po burzy pojechała na wysepkę niedaleko Okinawy.

. Przechodzę przez bramkę.Taka ilość absolutnie nie. druga równoległa w podcieniach domów. blednie. Nie może mi pomóc.Ty byś się i z Holocaustu uratowała.To fajnie. Jedna długa ulica knajp. ze strachu: . .dowód oskarżenia. Mundurowa słucha. policja. Otwierają się lingwistyczne zapory i po szwedzku tłumaczę się z polskiego. Obiecuję wysłać coś po powrocie.Mieszkam na wsi. Piotr widzi. niezdamość. patrzy podejrzliwie: ... co się dzieje. . zakazany w Szwecji.oddaje gaz i. ale nie aż takie. Dziecko prawdopodobnie urodzi się trochę mniejsze. gmerającymi palcami na tubę z gazem łzawiącym. Nie da się jej już ukryć.. niedaleko Albanii.O Ally McBeal przychodzi mi do głowy. Z jedną walizeczką. Leży na tacy . Pietuszkin też nie wie. na psy .. Rano. jeżeli nastąpi nawrót choroby nadciśnieniowej. co się stało: . Lubię ten serial. Już widzę wakacje w poszukiwaniu faksu.jestem chyba za głupia na idiotkę. będzie łatwiej urodzić . wyznaczony na połowę kwietnia)? Powinnam oddać artykuł? .przekonuję redaktorkę. Natura znieczula w ten sposób rozsądek? Robi miejsce na instynkt macierzyński? Kiedy Europa stygnie? W lutym? Koniec września i czterdzieści stopni w cieniu. na pewno nie znajdę Internetu w Grecji. Zapomniałam wyjąć z kurtki „bombę”.dokończyłam spontanicznie. w Polsce.Nie wydaje mi się. Grecka Parga nad Morzem Jońskim. niemiecki aerozol z wyrysowanym wilczurem Hunden. przepuszcza. rozkojarzenie. damski gaz samoobronny. Zgroza. jadę na wieś .. Szwedzka dyskretna zgroza pani doktor. Spokojną uliczką (alternatywną) chodzą miejscowi..Zbliża się termin (dla mnie jedynym terminem jest teraz poród.Aaa. żebym kiedykolwiek zdecydowała się na stały felieton.Piiii . . Miejska plaża ze wzgórzami wystającymi z morza. Turyści zepchnięci nad wodę i do restauracji. więc może polubię myśl o napisaniu czegokolwiek. Żaden etat czy comiesięczne pisanie dla kogokolwiek nie wchodzi w grę. .Nie. Mundurowa ogląda mój czarny.cofam się.. tam są wściekłe psy . Nie mogę sobie darować roztargnienia. jest miasteczkiem ściśniętym górami. wyjmuję z kieszeni drobiazgi i trafiam zaspanymi. Zdarza się coraz częściej. czyli zażenowane chrząknięcie. dochodzenie. Jestem uzbrojonym przestępcą w neutralnym kraju. zapasem sucharków (łagodzą mdłości) ustawiamy się w kolejce na sztokholmskim lotnisku. areszt. Pakowanie do wyjazdu przerywa telefon z „Cosmopolitana”. Mam ostatnio problemy z głową (roztargnienie). Koniec wakacji. . Nawet żona premiera miała sprawę za maleńki.

Na jawie. Łażę w kółko. a nie urzędowo po europejsku. Przez spokojną w dzień kwaterę nocą przejeżdżają motocykle. Słynny delficki Woźnica. wyróżniających się spośród znudzonych plażowiczów. górującej nad miastem. z palmowymi barami. Szwedzi i Niemcy leżą tam pokotem na betonie wokół śmierdzącej chlorem dziury. Zamykamy okno. lecące w stronę Parnasu. białym piaskiem. ale niespodziewanie w ślepej ateńskiej uliczce. tak będzie co noc. Czysty (bezzapachowy). zobaczyliśmy dwa bociany. Zgodnie ze wskazówką jedziemy do Aten (Athina). W Polsce zmienia się w miarę czytelne tablice przy drogach (WADOWICE wymalowane na południu większymi literami niż Warszawa). jednak wyroki bogów są równie nieprzewidywalne. Ewakuujemy się do hoteliku w Pardze. wybrana z przesłodzonego katalogu biura podróży.ryk silników przewala się nadal przez pokój. Oprócz Anglików. O ile Chińczycy w czasach rewolucji kulturalnej pływali rzędami w Żółtej Rzece (ulubionym kąpielisku Mao). Pożyczamy samochód i wyruszamy w Grecję Zjednoczonej Europy. W muzeum zaledwie kilka rzeźb. We śnie nie pojawiło się nic. Trzeba pytać miejscowych i od razu jest po ludzku. łatwo je odcyfrować. bo Delfy nie przestały być apollińskie . pokazujące zbliżanie się do celu. udającej basen.Plażę za miastem. Na greckich szosach większość tablic jest po grecku. tyle że te tablice wzajemnie sobie przeczą. to Anglicy. czytają książki. Kelnerzy wracają na motorach do swoich wiosek. czy pierwszej nocy skapnie nam tam coś ze zrujnowanej wyroczni. tylko coraz mniejsze cyfry. W stolicy nie lepiej . Za bardzo się przyzwyczaiłam do reprodukcji antycznej sztuki. nie wiadomo już jakiego.znające miarę. i przyśni się jakaś przepowiednia. Pewno to efekt polityki kulturalnej Blaira. reszta to potłuczone fragmenty. Najciekawiej na Peloponezie. przyjeżdżający do Pargi na wakacje. co też nie jest problemem. idąc do delfickiego muzeum. okiennice . Sfinks z Naksos. odwiedzają też zamożni Grecy.autostrada Korynt . kurosi. Nie planujemy drugiego dziecka. nowoczesny i umiarkowanie drogi. jak rezultaty naturalnej antykoncepcji. Byliśmy ciekawi. Turyści i miejscowi zakopani podobnie w piasku. żeby doskoczyć do wymogów Unii. upowszechniającego czytelnictwo wśród klasy średniej. gdzie przy trasie w ogóle nie ma drogowskazów. Nasza kwatera. Po kilkudziesięciu kilometrach taka sama wskazówka pokazuje przeciwny kierunek. Hotelik w Delfach. Tutaj nagle widzę zu- . oczywiście z ciążowymi przerwami na toaletę.Ateny nie kończy się zgodnie z mapą w malowniczej miejscowości nad morzem. W rzeczywistości jest przygnębiającą norą. wyniośle wylegujący się rzędami na greckiej plaży. leży za miastem pośród gajów oliwnych.

walczą z czasem. Woźnica. gdyż boskiego kanonu. a więc psyche. Różnorodności życia. Jest! Wchodzimy do knajpy pod tą najważniejszą (dla Pietuszki) skałą na świecie. oszałamia jak życie. W tym upale usycha wszelka ochota na zwiedzanie. Siłą tej sztuki wcale nie było piękno.to witalność. Mocniejszej od klasycznego piękna. czy zostać ze mną. Zakuty w zielonkawy. Zastanawiamy się. abstynenci. Ale ich krok do przodu to ucieczka z klatki nienaruszalnego. idealizując naturę. jest żywy. Ociężali. Kapelusz z wielkim rondem zasłania mi słońce i widoczność. bogów. ścierającym z powierzchni istnienia kawałki ich rąk. Trochę po dionizyjsku rozhukana. trochę barbarzyńska. jak ją zdobyć. rozchodzącym się po muzealnych salach. . podobniejsze kolosom niż ludziom. rozcierającą sobie guza. chroniący w nim ten realistyczny gest na tysiąclecia.pełnie inne rzeźby. nóg i mężnych ramion. zaskorupiałe w doskonałości. I ta witalność przetrwała po śmierci greckiej sztuki. jak w ponad dwumetrowych kurosach. zawiązującej sandał. gdzie ciała będą wysmukłe i błyszczące marmurem niby skóra oliwą. trzymający lejce. W Grecji zamiast obojętnej maski będą mieli własne rysy twarzy. martwe . przeżarci oliwą. której my. przekazywane przez pokolenia. Popękane fragmenty greckich płaskorzeźb nie są dekoracyjnym fryzem z Mitologii. Następne niecierpliwe pokolenie w moim brzuchu domaga się obiadu. powielanego przez tysiąclecia. Monumentalne nogi robią nieśmiały krok do przodu. Ich zaciśnięte dłonie przypominają głazy. ludzi. Dzisiaj nadal od rana czterdzieści stopni w cieniu. lecz na ludzką miarę. Grecy stosowali swoje kanony. ledwo ociosanych bloków skalnych Egiptu. miedziany pancerz. ożywiającą prawdziwe ludzkie ciało. Piotr w rozterce: iść na wzgórze do Nike. wykutych z niepolerowanego kamienia. Boskie. co zostało z antycznej Grecji .bo wieczne . Heroicznie krążymy godzinę po Atenach. Przyciąga moje oczy. Ci ludzie naprawdę ucztują. ale mdłościami i bekaniem. Egipski kanon sztuki przypomina rysunek za pomocą ekierki przykładanej do bóstw.istnienie przeciw ludzkiemu byciu.realności. poszukując Akropolu. Zupełnie trzeźwo walę głową o drzewo. przypominającego odlany proporcjonalnie gips. Ono bywa martwe. To. nie zalewając się w trupa. Jakby dwuwymiarowosc kiepskich zdjęć zabrała im jeszcze jeden wymiar . nie strawimy. Mają jeszcze hieratyczne ciała. nie kopaniem. odmierzającej metafizykę. Jakby się właśnie przebudzili z kamiennego. co dawało sztuce witalną zmienność życia zamiast hieratyczności boskiego istnienia. brutalnego snu i wkraczali w świat wyrafinowanego antyku. Kurosi idą ku klasycznej greckiej sztuce ze świata ciężkich.

W pokoju lepki kurz. Amerykanka odprawia show: drze papier. nieopodal jest przecież Arkadia. Japończycy. Dziewiętnastowieczny. Pietuszce przypominają się Działa Nawarony. wytrzęsiona kilkuset kilometrami w upale. płytek PCV.Kocham Cię!!! W Nafplion na południowym cyplu Peloponezu jesteśmy nocą. Sprawdzamy. wjeżdżamy windą przez skały. . sielanka. wrzasnę sobie po polsku..Co się nie podoba?! . Z najwyższych rzędów kamiennych ław. Zielono niebieska mgiełka nad wzgórzami.Moja żona jest. teraz dla właściciela nasz powrót to kwestia prestiżu. Echo jej przedstawienia słyszymy w ostatnim rzędzie. Pietuszka pewnie zacznie się zaraz usprawiedliwiać moimi ciążowymi humorami. wyznaczającą środek sceny. by poczuć się aktorami i sprawdzić niesamowitą akustykę. Tłumek się rozstępuje. Do innego. Piotr. wiedział. Sądzę.Klimatyzacja jest.nie zdążymy uciec do samochodu. podziwiamy najstarszy teatr europejski. widziała ducha i za nic tam nie wróci. powtarzającą szept donośnym głosem.tyle. zachwycony akustyką amfiteatru. Młody Francuz śpiewa o de Gaulle’u. .wskazuje dyskretnie moją opętaną głowę. kłaniają się i ustępują miejsca następnym. wanna jest. grzecznie krzyczą. . Dostaje oklaski. Zbiegam na dół. Blada. Właściciel wybiega za nami na ulicę. ustawieni w kolejce. .Moja żona jest medium. stylowy hotel . Świństwo. Zjeżdżamy windą do realności. . Gromadzą się gapie. przesmykiem korynckim na zielony Peloponez. wyglądam na omdlewające medium. .Bardzo się podoba.. W przewodniku mamy jeszcze parę adresów.komplet. czysto! . Przy oblężonym przez turystów Partenonie planujemy ucieczkę: autostradą. zapala zapałkę. co krzyknę. co dwie noce w przyzwoitym hotelu.obok niego staje dwóch drabów z recepcji. Cena za spanie w tej fortecy absurdalna . ustawionych półkolem wokół niewielkiej sceny. Nieprzytomni ze zmęczenia wchodzimy do Dioskurów. na cichy placyk otoczony pensjonatami.smród płynów odkażających. wpychają się turyści.Wdrapujemy się razem na Akropol. że przewidział to dzięki mej przekonywającej grze: . Wchodzimy do pierwszego hotelu i uciekamy . rerając rrrr. Pałace. słyszał moje myśli. właściciel chowa do hotelu. Zatrzymujemy się w Epidauros.. W dole amfiteatru pandemonium: na wyślizganą płytkę kamienną. proszę nas zrozumieć ..

coś cię boli? . gorąco. Morski aromat. łazienka zalewana dziwnym chlupotem z kibla .Tutaj? W dzień pokój wygląda jeszcze obskurniej niż nocą. dokładnie. ale nie mam apetytu. zakurzone tapety.Nie wiem. . co się naprawdę kryje na przybrzeżnym. Nostalgiczna ruina przeszłości. aleja w niej. Zachlapuję nam sandały i sikam. Spacerujemy wzdłuż restauracyjnego wybrzeża. Dotąd ciążowe mdłości dzielnie zatrzymywałam zaciśniętymi zębami. że oddychamy jej powietrzem: nie było tu .Przytulić. całodzienne jazdy. oliwek. portowe Nafplion jest włoskie. jedzącym na tarasie śniadanie. niedaleko Argos. Nie panuję nad sobą. Budzę się chora.. przy Zatoce Argolidzkiej. nie mam temperatury. Nie wyrabiam: upał. Karzącego natychmiast za nieposłuszeństwo czy zwykłą pomyłkę. Płaczę i rzygam. przykrytym szafirową wodą: gnicie glonów i zdechłych ryb. upokarzające. a nie mam siły. Jestem głodna. Sikam. że przyjechaliśmy do Grecji. Nie wymiotowałam chyba od czasów dzieciństwa. niesplamione fizjologią ja uciekło gdzieś na czubek głowy. Podtrzymuje mi głowę. połączonego z miasteczkiem kanalizacją. obszerne place z powolnym rytmem dawnej stolicy. upał. Nic mi nie jest. suvlaki. nieruchomym dnie. chcąc oszczędzić tego widoku turystom. Drewniane kasetony na suficie.. To nie ja. Pierwszy raz nad Morzem Egejskim. Zjedliśmy śniadanie w kawiarni. rzygam i płaczę. Wdychamy zapach mitycznego morza. Dostaję kopa w nos. Musimy zostać w Nafplion. białe pałacyki. Jestem w ciąży. dżem. proszę. Jestem mokra od góry do dołu. potem w żołądek. spod którego wyczuwam to. żeby odszedł. Chciałabym wstać. Zapominam. coś miota ze mnie strumienie wydzielin. Nie należące już tylko do mnie. . Moje ciało próbuje wyrzucić z siebie ten zapach zbuka. Z pokoju fantastyczny widok na morze.może wpływ księżyca na przypływy Morza Egejskiego. Pochlipuję na łóżku. Poddana niezrozumiałym wymaganiom i karom. Chyba przegięliśmy. zmęczenie. sama zobaczysz. ciemna boazeria. jest bezwietrznie. Zasiedlone przez kogoś o innych zmysłach. Wraca z niewyraźną miną. potrząsa mną i chlusta na chodnik pomarańczowym śniadaniem: sok. . ale w pokoju muzeum Jamesa Bonda w stylu lat sześćdziesiątych.Najdroższy hotel. musaki i buzuki! Muszę odpocząć. to wstrętne. Platany. Czyste. Piotr stara się mną manewrować.przejmuje się Piotr. Potąd mam oliwy. Stamtąd ogląda skręcające się z obrzydzenia i wstydu ciało. Mykeny. Rzygam na Morze Egejskie i kawiarenkę. . Nie ona we mnie. Jesteśmy w remeke’u z tamtej epoki i zdaje się. Piotr poszedł zarezerwować miejsce w Palące.telewizor bez wtyczki.

owija. jest najdoskonalszą świątynią neolitu. Zanim zdążymy wyjechać z zakrętu i zobaczyć stację. jaki napotykamy w Grecji. Chowam go szybko do bagażnika. zamiast przewodnika. Mimo że to budowla epoki brązu. Bywają tacy. co żyje samotnie.. wypinają się każdą stroną. zachowuję poziom z obawy. przypominającymi obgryzione kości. my widzimy ostro kolory. porzucając kruszejące miasto z kamienia. czy nie inaczej słucha się mitów? Strona 365: Osłona (. Mało kto jednak dostaje mdłości. że to. co ujmuje. nazywany Grobem Agamemnona. Rzeczy nie są skromne. Na postoju w Arkadii próbuję pstrykać zdjęcia.wystrój Burger Kinga. by nie rozpętać znowu nawałnicy w żołądku. nie czuć go. To. . trzymając aparat daleko od nosa. czego się dokonuje .przechadzają się nadal pod pałacowym wzgórzem. że zawsze potrzebuje tego. lub ofiarowanie .to najważniejszy przedmiot.wymaga osłony. świata przodków czczących kamienną siłę. patrząc na odblaskowy fiolet. Mitologię Parandowskiego. gdyby się dalej „ulatniał”. Któryś raz.) coś. spływającą ze ścian. Dla kolorystycznego wrażliwca dobrowolne wejście do takiego obrzydlistwa musi być równie niezrozumiałe. a to dlatego. Zrujnowane Mykeny robią o wiele większe wrażenie od starannie zrekonstruowanych zabytków.) Osłona oznajmia.wstążka. jak psie praktyki tarzania się w gównie. Zwietrzałe mury odbijały kiedyś połyskliwość zatoki. by przynajmniej było przesłaniane i odsłaniane. Psy muszą sobie jakoś inaczej radzić ze światem. Kładę się na łożu. ostrożnie. otacza . Skarby mykeńskich królów . misterną ceramikę fal. a wszystko zawiera w sobie również osłonę. tylko morze odsunęło się kilka kilometrów za horyzont. (. a nowiutki canon spocił się plastikowym smrodem. który jest zapachem rzeczy. Czują mocno zapachy. tworząc moc. ten nadmiar. opaska . Czytamy na zmianę Calasso. nie zawsze tą pachnącą doskonałością.. idealnie dopasowane skalne bloki napinają przestrzeń. która jest wszystkim.remontu od czasów wybudowania hotelu.stada owiec . Nie da się fotografować. w dzieciństwie. „Zaślubiny Kadmosa z Harmonią” można czytać na okrągło. co dobierają sobie dziwaczne kolorki . zawijam w koc na wypadek. Morze jest daleko pod nami. zdobionych białymi kolumnami.wtajemniczenie lub zaślubiny. Dla budujących ją Mykeńczyków była grotą prowadzącą do podziemi. Wokół mykeńskiego pałacu został ten sam pasterski krajobraz sprzed czterech tysięcy lat. Jego oszlifowane. Z takim samym zachwytem jak kiedyś. przechowuje bezsilną pozornie pustkę. by się pojawiło i znikało. U podnóża Myken skarbiec Atreusa. nie jest w stanie podołać takiemu istnieniu. wywąchuję benzynę. taśma. że wówczas dokonuje się doskonałość...

Na tej niekonsekwencji przyłapał boga Zenon z Elei. Filozoficzne zwycięstwo myśli. Za sprawą jakiegoś tyrana (czyż greccy bogowie nie byli tyranami.Piotr (z greckiego także „kamień” . co nieuchwytne i zwiewnie żywe. Zaczyna się o dziesiątej. Przyprawa dodająca smaku rozkoszy wyrafinowanej zemsty. czczony był jako kamień.Kamień jest dla mnie zarodkiem świata . jej oddech parujący w chłodzie grobowca. Szybszy od strzały. a jednak nieruchomy. Zenona z Elei. . nawet nie heros. co kamienne i pozornie martwe. Hermes . ukarano okrutną śmiercią.opowiadam Pietuszce w grobowcu Agamemnona.Mitotwórca i mitobiorca. idealne na stadion. Oglądamy pierwszy na świecie stadion i wracamy szybko do hotelu Europa.Ma zwiniętą w sobie moc. podsumowując lakonicznie wywód: . Wspierają się mocarnie. staje się dniem. Piotr emocjonuje się nocą . nasącza się magiczną siłą hermesowskiej metamorfozy. . Zielone. śmigający między niebem i podziemiami Hermes. że po prostu woli się nie ruszać. Sprzeczność? Tylko dla ludzi. z tym. Człowiek. może pokonać bogów? Ich rozkoszą jest przecież zemsta. Bez należnej religii czci nazwał ją logicznym paradoksem. trzyma do zachodu słońca. obejrzeć najnowszą olimpiadę w Sydney. noc. Słodka przyprawa do uczty bogów ze startego na miazgę intelektu i ciała filozofa. wywyższającego swój intelekt ponad tajemnicę Hermesa. łącząc w sklepienie sali. Mieszającej to. Wciągają do wnętrza. najszybszy z bogów.późniejszy przewodnik dusz. Ogrzany słońcem. gdzie ludzka dusza. Hermes .„Petrus”) stoi zasłuchany. nawet w demokratycznych Atenach?) został skazany na śmierć przez utłuczenie w moździerzu (ku czci Hermesa kamiennym?). Oparty o wilgotną ścianę. spiżowym wężem wyniesionym na pustyni. Rozwija się z niej zimnokrwisty wąż i wtedy jest ciemność. Wchodząc do grobowca Agamemnona.to posłaniec i zarazem kamień. Wężowe meandry gnostycznych rysunków. Do duszy kamienia. Paradoks ruchu złożonego z chwil zastoju. studzi mój rekolekcyjny zapał niczym Spartanin. w dwoistym ciele węża. wchodzi się pod stertę kamieni. . Czyjego misja boga przewodnika w zaświaty nie przypomina zagadki eleackiej strzały? Rozpędzonej i w każdym momencie nieruchomej? Ożywionej i martwej.Bóg przewodnik. między ciemnością a światłem.Aha . Dla wiecznych bogów nie ma paradoksu istnienia. Jego imię oznaczało „stertę kamieni”. Górskimi drogami Arkadii dojeżdżamy do Olimpii. Nie spieszy się wyjść z chłodnego grobowca w skwar. logosu nad boską zagadką. Dopiero po chwili zdaję sobie sprawę. Od rana zabawa w chowanego w ucieczce przed porażającym skwarem. płaskie tereny nadrzeczne.

gdzie uśmierca się miliony dziewczynek?” Przypomnienie argumentów przeciw aborcji z lat siedemdziesiątych: . Dziennie to ja nie zjadam aż tyle na obiad i śniadanie. ja pławię w basenie. kiedy już wiadomo. Albania? W telewizji pokazywali Miloszevicza.męskiego: „W trzecim miesiącu. Po powrocie do Pargi kwaterujemy u Sofoklesa . Mam bąble gorsze od młodzieńczego trądziku.. Argumenty za i przeciw niezmiennie te same. buzuki. Przeżywam na nowo Delfy.biegami. zostają mi francuskie pisma z tutejszego kiosku. Piotr połyka Calasso. Poza tym „Kobiety wydychają w czasie ciąży specyficzne substancje”. Tak podejrzewałam: psychoza. Francuzi zalecają jeść siedem owoców lub warzyw dziennie. u schizofreników przecież wykryto w oddechu butan. Coś dużo tekstów o ciąży albo wcześniej omijałam takie rubryki.konieczność jest jedyną potęgą. Nurkuję w ucieczce przed spoconymi nietoperzami. że dziecko jest innej niż oczekiwana pici. Życie jest sjestą. Do popołudnia nie ruszamy się z pokoju. Napisali: 7.. Nad plażą ogłuszają nas myśliwce. Nie latały tydzień temu. Calasso: „. przelatującymi tuż nad powierzchnią.Greka wylegującego się na balkonie i poklepującego z zadowolenia po brzuchu.Jeżeli pozwoli się na skrobanki. Jeszcze jeden krok i z kamiennego kolosa zamieni . Musaka. bez tego dewocyjnego poklepywania świętej „po krzyżu”). to idiotki poddadzą się aborcji przed feriami zimowymi. chowając się przed słonecznym bombardowaniem. a prywatną papierosy. więc chyba Jugosławia. Grecy palą. przerwą «niechcianą» ciążę”. Oburzenie Francuzek: „Czy żyjemy w Chinach.współczesne ptaki wróżebne. Skończyłam książkę o mistyce św. Przedtem musieliśmy zwiedzać. żeby móc jeździć na nartach” (autentyk). Żeby całego ciała. kampania o przedłużenie aborcji do dwunastego tygodnia. Ma za to pod dostatkiem zarzynanych codziennie krwawych ofiar. Państwową religią prawosławie. We Francji. olimpiada. 25 IX Nocą gadamy o podróży. gdzie za skrobankę zwraca ubezpieczalnia. schizofrenia. one rąbią mnie wyłącznie w twarz. Inna gazeta: „Kobiety w ciąży przyciągają komary podwyższoną temperaturą ciała”. Hieratyczny kuros idzie przed siebie z na wpół przymkniętymi oczyma. jakby okadzali świętą figurę w cerkwi. Teraz jesteśmy kombatanci. Nie jestem pewna. wypoczywamy. czy będzie chłopiec. Samoloty . a co dopiero dodatkowo. ani posągów”. Nowość z obozu konserwatywno . coś się musiało stać. która nie ma ani ołtarzy. Voild. Wojna? Trzeba kupić gazetę. czy dobrze zrozumiałam. czy dziewczynka. Faustyny (nareszcie sensowne opracowanie Dzienniczka. kobiety po dowiedzeniu się.

nieźle. Ona emocjonalna. bo normalne.Nie. Ojciec i matka w wiecznym sporze. klasycznych rzeźb. ciąża? Niemęskie. nie? Jeżeli nie poroniłam w taki upał i nie wytrzęsło Maleństwa na tych cholernych drogach.państwa i tworzyli dla nich nowe ludzkie prawa. zmaganie się z sobą samym. to już na pewno donoszę.ustrój Aten. . Będziemy mieli bękarta. . Sen rozbija łupanina z dyskoteki. Przynajmniej coś mu tłumaczyły: Ukochana ciocia miała charakter i urodę Afrodyty. dla pisarek banalne. Pietuszka zostawia mnie.Pietuszka . klasycznie pięknego atletę.go zainteresowania syna sztuką. pięciuset lat Grecy przeszli od sztuki pregeometrycznej. mdli mnie i z przejedzenia.Nic. albo skrobanki. Baby powiedzą: „Wielka rzecz. . co się z tobą dzieje? . do marmurowych. Alkoholizm. niby Ateny ze Spartą. polityka. wujek był podobny do Aresa. Grecka sztuka jest wyrwaniem się starożytnym kanonom. a może byśmy się jednak nie pobierali? Kłopoty z papierami.Śpisz? . Jego gnębi żal. nienaruszalnej tradycji.Urodziły i co? Czytałaś taką książkę? Dla feministek za kobiece. Mity greckie wolał w dzieciństwie od lekcji religii. niekulturalne. że w tę swoją podróż marzeń mógł się wybrać dopiero po czterdziestce. dogryzają komary. rewolucja. jakim cudem w ciągu czterystu. A to jest niesamowite: nosisz małą perłę. Spróbuj. Piotr zapala światło. Zakładali miasta .się w zwinnego.Pietuszka. Egipcjan czy Żydów nie powtarzali wyłącznie boskiej. Tajemnicę. Cierpienie. Czujesz inne zapachy. Działały bardziej na wyobraźnię. Albo landszafty macierzyństwa. brzuch sama nosiłam. podobnym do greckiego zasiedlania wybrzeży i wysp.Pamiętnik ciąży? Faceci nie uwierzą. wszystko się zmienia. Jakieś rodzenie.Nikt tego nie opisał. On wojskowy. inna temperament zazdrosnej Hery. przecież nie zjedziesz w ginekologię. . Grecy w przeciwieństwie do Chińczyków. Solon . dzień po dniu. to nie ma sensu. . Uzgodnione. człowieka. Macha rękoma dla napędzenia sobie racji. Co ci szkodzi? . Czy ślub coś zmienia? .A gdybyś opisała. prawie aborygeńskiej. nikt mi się tu mądrzyć nie będzie”. Archetyp małżeństwa? . Likurg Sparty.to cholernie intymne. nie rozumiejący zniewieściałe . rozgadana dekoratorka warszawskiej brzydoty. podrabianego przez kolejne stulecia. z osobistych rzeczy impotencja . i z głodu jednocześnie. Zajmowaniem ziemi niczyjej.to jest godny temat.zastanawiam się .

- Nałkowska - Granica, Gretkowska - Macica. Musiałabym się cofnąć do... kiedy? Lipiec? Maj? Opisać wędrówkę po znachorach i szpitalach... Lapis lazuli. Mam zatytułować Ciążownik Pietuszkinl 26 IX Rajzefiber. Pietuszka budzi się o trzeciej rano z bólem żołądka. Kręci się między bagażami. Pewnie szuka tabletek. Nie, nalepia kartki na walizki i - uspokojony, bezbolesny zasypia. Lotnisko w Pervezie ma tylko pas startowy i budkę celnika, reszta do - do budowywana... Po odprawie idziemy na trawkę. Kawiarnia, winoroślą i zamiast klimatyzowanych klatek hamaki, czy nie mogłoby tak zostać? Bujamy się w cieniu pod oliwkami, patrząc na opasły samolot, warujący przy tabliczce „Perveza Airport”. Rustykalne lądowisko, są nawet owce, nie przejmujące się hukiem czarterów. Typowe lotniska przypominają nastrojem elegancki zakład pogrzebowy. Coś między stypą (nerwowe objadanie się przy barze), przeprawą przez Styks (kupowanie ciasteczek i słodkich duperel, na które w zwyczajnym sklepie nie zwraca się uwagi), a balsamowaniem przyszłych zwłok (polewanie się perfumami, wcieranie kremów we free shopie). Startujemy, odrywam się od siebie. Bez mdłości, głodu, jestem znowu pojedyncza, „nieobciążona”. Pod nami Olimp, po którego zdobyciu Aleksander Macedoński (Gagarin swoich czasów) stwierdził: „Bogów nie ma”. Na Mount Evereście też nie ma bogów. Boginią jest Czomolungma, wystarczy. Podsypiam, marzę o klubie dla kobiet w ciąży. Salon zapachów, dobrego (dla dziecka) jedzenia, pokoik z USG, gdzie można mieć widzenie z maleństwem (strasznie chciałabym Cię znowu zobaczyć). Przecież matka ma prawo widzieć swoje dziecko niezależnie od jego wieku. Spotkania z psychologiem, lekarzem, rozmowy z klubowiczkami. Ostateczny luksus basen. Ech, fanaberie, moja pani; ciążowa sukienka i politowanie, potem śmieszny dodatek rodzinny, tyle się należy. „Klub 9 miesięcy” przyszedł mi do głowy po rozmowie z Jagą. Kto lepiej zrozumie, wesprze (niech pani prze, prze!) ciężarną niż druga kobitka w stanie zwariowanie odmiennym? Dziesięć kilometrów nad Polską. Tatry wąziutkie, nie wyglądają na poważne góry, raczej plac budowlany z hałdą wapna. W Krakowie wyraźny Rynek. Daje się chyba odróżnić renesans Sukiennic od gotyku Mariackiego. Godzinę później pilot poucza:

- Proszę zapiąć pasy. Zaraz wylądujemy w Sztokholmie. Po prześwietleniu sumień przez celnika wrócimy do rzeczywistości (oklaski). Coraz bliżej szaro - zielone wyspy. Szwecja z góry: chorobliwa wysypka, zagrzybiałe liszaje. Spadamy ciężko, kamiennie, na dudniący pod samolotem granit. We Francji lądowanie jest wślizgiwaniem, w Polsce opadnięciem kwoki na kurnik Okęcia. Sześćdziesiąt kilometrów z lotniska do domu. Tutaj już jesień. Złotoczerwony blask drzew, wypalony słońcem, którego dawno nie ma. Obwąchiwanie domu: kanapa nadal truje. Wyjadam z lodówki zapasy i czuję się usprawiedliwiona. Zaspokajam nie siebie, ale dziwny głód, nie mój. Późnym wieczorem telefon od Wojtka z Paryża. Stracił pracę, przynajmniej połowę dochodów - umarł Książę. Nic nie wiedzieliśmy, bo i skąd? Wojtek wcale nie lituje się nad sobą (troje dzieci, niespłacony dom), autentycznie przeżywa odejście Giedroycia. Odejście od słynnego biurka, na chwilę do szpitala i potem... W „Kulturze” będzie muzeum, instytut. Dla mnie i Czapski, i Redaktor zostali w swoich pokojach pochyleni nad przeszłością, pożółkłą jak stare roczniki „Kultury”. 27 IX Zawiadomienie ze szpitala: zanalizowali wyniki badań. Podczas porodu dostanę antybiotyki chroniące serce. Wariactwo. Nafaszerowana lekami, nie będę mogła karmić piersią. Bardziej zmęczę serce, pichcąc nocami zupki, uspokajając rozwrzeszczane niemowlę, domagające się mleka. O, nie, żadnych antybiotyków, chyba że mnie uśpią i dadzą w żyłę. - Pietuszka, masz pilnować na porodówce. Piotr się denerwuje: - A nie mówiłem? Musisz pamiętać, z kim rozmawiasz. - No co, pokazałam badania z Polski i powiedziałam, co mi dolega, tego chcieli. - Pamiętaj, że mówisz do szwedzkich protestantów. Człowiek przychodzi w euforii, albo po prostu jest Włochem, i zamykają go z diagnozą: maniak. Ty byłaś za bardzo... przekonywająca, przestraszyłaś ich i masz skutki: antybiotyk. Gratulacje. Idę wściekła na spacer. Ostatnie dni wolności przed pisaniem Miasteczka. Październik minie z szybkością jednego dnia: wstanko, pisanko, spanko. Odmawiam w lesie na palcach różaniec, na przemian po polsku i hebrajsku: Shalom lakhm Miriam (Zdrowaś Maryjo) powiedział Archanioł. Staropolski, błogosławiony „żywot” Marii - brzuch stał się biograficznym żywotem, tym bardziej, że „owoc żywota”, życia, brzmi poetycko. Po hebrajsku znaczy dokładnie owoc wnętrzności. Zawsze w tej modlitwie wyobrażałam sobie Marię brzemienną, tym łatwiej się teraz do Niej modlić.

Pietuszka dzwoni wieczorem z pracy. Pogadujemy jak zwykle godzinkę. Wracam do tekstu dla „Cosmopolitana”. Staram się pisać ciaśniutko stronę, ale i tak będą chcieli skrócić o zdanie, dwa, robiąc miejsce na ilustrację. Po co zamawiać u kogoś artykuł, płacić za niego ciężkie pieniądze i potem ciachać z braku miejsca? Podobnie jest w każdej gazecie. Na szczęście redaktorka z „Cosmo” jest porządna kobitka, dzwoni i negocjujemy patroszenie tekstu. Każdy opuszczony akapit mnie boli, wykreślona literka uwiera. Nie piszę ozdobników, zdanie wynika z poprzedniego, nie jest częścią zamienną. Ucięte traci płynność. Za to ilustracja panoszy się, zajmując cenny centymetr kwadratowy, w który dałoby się upchnąć myślątko. W godzinę tekst powinien być gotowy, zanim zrobi się późna i senna dziewiąta. Lekko mi odbija - z samotności, nadmiaru macierzyńskiego ciepła (co wieczór mam dziwną gorączkę)? Siadam do komputera i głaszcząc brzuch, mówię głośno: - No, a teraz mamusia będzie pisać. POCAŁUJCIE MNIE W CHUDĄ, BIAŁĄ... Czy powiedziała to Ally McBeal w serialu, czy grająca ją aktorka Calista Flockhart podczas talk - show, nie ma większego znaczenia. Ally i Calista stały się jedną osobą, obdarzoną białą, chudą dupką i równie zgrabną prostolinijnością wypowiedzi. Tylko aktorka o za dużej głowie, chwiejącej się na tyczkowatym ciałku, mogła zagrać Ally. Fizyczną i mentalną dziewczynkę. Ma już co prawda piersi i okres, ale nie ma jeszcze chłopaka. Jej dylematy damsko - męskie są równie teoretyczne, jak u dziewiczej nastolatki. Chociaż raz, na próbę, całowała się z kobietą. Narzeczeństwo Ally podczas studiów (związek dusz i ciał) było tak dawno temu, że mimo świadków wydaje się bajką: „Dawno temu, za lasami, za biblioteką uniwersytecką...”. Przed wzruszająco rezolutną McBeal otwierają się jak w dzieciństwie wszystkie możliwości (i sypialnie); błyskotliwy kloszard, nudny adwokat, biseksualista. Ona jednak (tak bywa w bajkach) nie korzysta z żadnej propozycji, marząc o tym jedynym, bajkowym i nieosiągalnym - ożenionym z inną. Trochę naiwna Ania z Zielonego Wzgórza, trochę rebeliancka Pippi, waląca prawdę prosto w oczy. Ale przede wszystkim inteligentna, młoda kobieta, totalna indywidualistka z przerostem rozumu nie panującego nad uczuciami. Przedwcześnie intelektualnie dojrzała dziewczynka. Za jej napuchłą od teorii głową nie nadążają ani emocje, ani dziewczęce ciałko w za dużych płaszczach i dziecinnych, jednopalczastych rękawiczkach. Ally nie odstaje jednak od swych znajomych wyglądających może dojrzalej i seksowniej, ale równie jak ona poplątanych w uczuciach. Nikt z bohaterów tego serialu nie ma osobowości (po Freudzie już nie wypada), za to każdy jest obdarzony monstrualną nerwicą, obłaskawioną częściowo

lecz w myjni samochodowej. Ulga. tańczone motywy przewodnie (cherlawy Ziółko podśpiewuje muzyczkę atletycznego Barry’ego White’a) są rodem z treningów i terapii neurolingwistycznych. Wulgarnie nieskomplikowana. Zjadam całego. . Dlatego spokojnie odpowiada na głupie zaczepki: „Pocałujcie mnie w białą. więc ratownikiem dla zabłąkanych w morzu prawa.Wyglądasz na zagłodzonego Murzynka. bo pisze je jak dla siebie. chudą. KALAFIOR!!! Muszę natychmiast mieć. Należy do rodziny serialowych postaci. jakim cudem udaje mu się tak wspaniale wczuć w swoich książkach w kobiecą psychikę. Biegnę do sklepu.. KALAFIOR. Rozkosz też jest senna. gdyż neuroza jest najsympatyczniejszą i najbardziej KALAFIOR malowniczą stroną ich charakteru. oczywiście nie w sypialni. Pamela Anderson w Słonecznym patrolu także się rzuca KALAFIOR na pomoc tonącym. z którymi łączy ją bliższe pokrewieństwo niż z ludźmi z krwi i kości. Nawet nucone. bo z niego pochodzi. Pielgrzymka do Ikei po „kapę na kanapę” (czy nie brzmi to tamtamsko?). Są jak wdech i wydech kobiecości. w sobie. przeciskam się pod spuszczaną już kratą i rzucam zdobycz do garnka na parze. wypchnął się. lecz także w świecie filmu. pełni kalafiora. kojarzącej się z freudowskimi kompleksami i brudem seksu. odpowiedział szczerze: „Wyobrażam sobie mężczyznę i odejmuję mu rozsądek”. Być może w swej sylwetce (nie tylko fizycznej) McBeal przypomina bardziej faceta.. powoli. odrobinę urósł. W kolejce do kasy zostawiam Pietuszkę i biegnę po tanią parówę z musztardą. analizując bez końca swoje emocje. Inny pisarz. kochamy się dalej oczyma. Dziki seks z nieznajomym stał się tam bezgrzesznie czysty w strugach piany. McBeal żyje nie tylko we własnej głowie. Ally jest jej płaskim. zagrany przez Jacka Nicholsona w Lepiej być nie może. Chude rączyny. Jestem kalafiorem i potrzebuję dopełnienia. Obydwie dziewczyny są rewelacyjne w swojej misji. na pytanie. ale wdzięcznym zaprzeczeniem. I chyba dlatego jej genialny scenarzysta stwierdził. czego chce.terapiami. cycata Pamela wie. Ally McBeal jest wyłącznie rozsądna. żebra i baloniasty brzuszek. Raz jeden Ally zamiast marzenia o słodkim make love wdała się w konkretne fuck.”. Fakt. zjeść kalafiora. że łatwo KALAFIOR dla niej pisać teksty. 28 IX Kochamy się rano przez półsen. Nie chcemy się rozdzielić. W łazience Pietuszka ogląda mnie uważnie: . Każdy z nich da się lubić. Czuję go w ustach. Ally jest adwokatką.

Na olimpiadzie mecz siatkówki . o tym. Co za piękny zawód . stojąc na suficie. Powlekam. gdzieś się zapodziała między gardłem a żołądkiem. Pozowanie na prostotę a la Twardowski nie pasuje do jego pokrętnej duszy. Byłam szczęśliwym kibicem. Usprawiedliwienia wegetarianina? Pietuszka podgląda mnie zza rogu i wyśmiewa: Moja rodzina Boundych. jak wybronić „bohatera”. na jakim się znam. wyraźnie słabszych. I ma słusznego. Na dobre i słabsze wiersze ta sama nabożność. niech kocha żonę i ma trudne dzieciństwo. budzące mnie z głębokiego snu. macham łapami.. że bierzecie Państwo pod uwagę uwagi aktorów. Skończone. Pietuszka radzi wyłączyć telewizor: .Zaszkodzisz dziecku. sugeruję kilka sytuacji. Nocą rytualne wstawanie do toalety. Miłosz. Aktorzy. A miało być normalnie. Czytał wspaniałe wiersze i kilka ostatnich. Niektóre pomniki same powinny zejść z cokołu. Te posikiwania. pogłębiających moją postać”. Nieprzytomna wracam do łóżka i nie mogę zasnąć. ale wrzeszczę. zmęczone zwierzę? Dam radę? 29 IX Faks od aktora. kto oprócz nas przejmuje się losem tego pijaka. nie dwór... czekającym mnie przez cały październik. spada na łóżko. są przygotowaniem do zarwanych nocy z niemowlęciem? Kilka następnych lat będę ciągle niewyspana. Kiedy pomyślę o miesięcznym ściboleniu nad komputerem. wgrywając się w rolę. Nie wiem. „Wiedząc.szwaczka. wiedzą. głaszczący dzieci po głowie. Wiadomo: Polacy jak nikt potrafią nadmuchać i naprawdę pomniejszyć.pijaka i czarny charakter. że jestem babą. kiełbasa. Chcę mu po męsku coś odpowiedzieć i piszczę niemiłosiernie zachrypnięta. Pietuszka wraca z Instytutu Polskiego po występach Miłosza. Zdechła. Jestem totalna ziewka. o dwudziestej kładę się i oczy w sufit. kto z kim. . jeszcze nie biały gołąbek. Poduszki w magnolie na białym tle nie pasują do sinej kapy. Matysik dostanie swoje sceny. grającego w Miasteczku rolę ojca Matysika . Wieczorem szyję w ręku poduszki. Widzę muchę.jedyny sport. Nie czuję jednak tej parówki.. Chyba jest tam od naszego przyjazdu. Polonia zrobiła poecie ołtarz. nie rusza się. Jeżeli jest na świecie jeszcze ktoś... przestając się nią interesować. Przez dziesięć minut zapomniałam o ciąży. Wspinam się na palce i potrącam ją. cola z puszki.Połknęłam dwoma chapami. już nie patriarcha. Tragedia kolorystyczna. to proszę bardzo. bez cudów. jakbym nie ja ją zjadła. Zdechła też grawitacja.

Stąd macierzyński masochizm: czekanie na mdłości. z niczego .W takim razie po co są te badania? . biegnę do kibla. Dziwne tłumaczenie. Mam przerób oczyszczalni ścieków. żebyś ich nie robiła.jedyne objawy Jego obecności.Wygnana z męskiego raju. Oddajemy w Ikei nie pasującą kapę.Nie mówię.Z mózgu . W samochodzie rozmowa o badaniach prenatalnych. Minęły trzy miesiące „groźby poronienia”. Natura mogłaby też zainstalować na biuście lampeczki albo fosforyzujące sutki na nocną zmianę karmienia.W ogóle mi nie przychodzi do głowy. Przed domem Pietuszka bierze mnie za rękę i przeprasza. moi znajomi mieli po dwadzieścia parę i dziecko urodziło się z Downem. Kłócimy się. . Bardzo bym chciała zobaczyć Maleństwo na USG. Nie bolą.Nie chciałem. może nie będę mieć mleka? W ogóle. Od tego tygodnia Maleństwo już ma rezerwację na pokładzie. Przestaję się odzywać. zupełnie sama z moim dzieckiem. .nie piję już od dziewiątej wieczorem. 30 IX Wyczytałam: Ciemnienie sutek służy za sygnalizację dziecku. kiedy coś boli.Nie wolno ci nawet tak myśleć. że działa: rozciąga się obolały brzuch. skąd tyle wody? . Jestem sama. w rewanżu daje bolesnego kopa w cały organizm. . . krążące po moim ciele. nie poczułabym. przed oczyma: . że z dzieckiem coś może być nie tak! . przekonać się. . . Piersi trochę urosły i stop. za małe na prawdziwe kopanie. . Mówię. to jestem pewna.Pietuszka.wyzłośliwia się. gdzie ma znaleźć pokarm. nocne bieganie do kibla i pobolewania brzucha .Mam trzydzieści sześć lat. ale wszystko od pewnego czasu jest dziwne. z moim strachem. Do końca podróży sześć miesięcy. żebyś nie myślała w ten sposób: urodzę chore dziecko.Jedno na czterysta. Małe. żebyś się martwiła. Gdyby coś mu się stało. Są jeszcze sny o Nim. czy żyje. .Histeria. rośnie. Trzydzieści procent ciąż ginie w pierwszych miesiącach.Piotr nie rozumie mojego strachu. Nocą ze dwa litry i to „na sucho”.

zupę z owoców dzikiego bzu. uszlachcony indygenatem królewskim został polskim.My nie będziemy tacy głupi i nie wyjedziemy z Holandii. gdzie siedzą sami mężczyźni. W ojczyźnie prześladowano ich za radykalizm: wspólnotę dóbr i życie na wzór pierwszych chrześcijan. Budzę się. Holandia. że będzie syn. Od kiedy się znamy. anioł. co z tym wspólnego ma moje dziecko? Zaraz po urodzeniu uwędzimy mu duszę w katolickim kadzidle i damy na imię Pola albo po van Goghu . pociecha rodziców”. Moja pomorska rodzina jada na pamiątkę pionierskich czasów „zupę przodków”. Co mi się śniło. Podejrzewam. Menonici przetrwali w Polsce do czterdziestego piątego. podobnego trochę do mojego ojca: . że prapraprapra . Menonickie wioski przypominają tam ruchome obrazy Breughla.. Menonici. Tom Cruise to przy nim żigolak. To mieszczańskie bydlę zostało obwiązane warstwami prześcieradeł. Hej! . Maleństwo. Przed pracą Piotra idziemy na spacer. Za proste.Teo. Masz do wyboru polonijne lub holenderskie imię. „niemieckie pochodzenie”. Z zazdrości wierzga w kącie i popierduje trucizną. czyli holender . zakryte derką i osiodłane poduszkami. Powtarzam za nim: . Narysował ją kilka lat temu ze skrzydełkami i podpisał: „Franciszka. katolickim Gretkowskim. tak realnie. zaczepiając o jawę? Z Holandii na Pomorze przyjechała w XVI wieku rodzina mojego ojca (stół przodków?). Kanapa ujarzmiona.Do stołu. Miewam urojki: kanapa . Zdejmuje kapelusz.wielka samica martwej natury nie może mieć małych. Żyją nadal w swoich staroświeckich enklawach w Ameryce Południowej. Zachowali staroniderlandzki język i zwyczaje podobne do zwyczajów amiszów. . przychodzi z pola chłopak w niebieskich farmerkach. Ożenił się z Polką. uważa. ziemiańska miłość. Nawiedzeni protestanci z sekty menonitów..rytualnym stołem przodków. W Polsce zostały po nich puste skanseny koło Elbląga i Chełmna. ma długie blond loki i olbrzymie niebieskie oczy. a uczta . przestraszona urodą chłopaka. że będziemy mieli córeczkę. a nie bezpłciowy anioł. Piotr wymarzył sobie dziewczynkę. osuszali Żuławy. dusza? Siada za stołem i mówi do najstarszego z mężczyzn. że przebudziło. Równie piękny może być tylko anioł.do mijanych sąsiadek.Groota wyrwała z raju menonitów ziemska.Hej!. kiedy władza ludowa wysiedliła ich z holenderskich wiosek za. Zdecyduj się i przyśnij jak człowiek. zawieszone absurdalnie na amerykańskich płaskowyżach. Uprawiali pola (chłopak w farmerkach?).

Dzwoni Pietuszka. Po robocie (zarys dwóch odcinków) spacer do dębowej alei. Zamknięta w akwarium.z lewa na prawo . O ósmej zmierzch. Obrastają powietrze.. Nie wiem. Jedenastego października siadam do dialogów i trzydziestego wysyłamy odcinki dla Produkcji. różnych ras. tutejszych trolli. Skarżę mu się na siebie. gdy poddają się ich mocarnej sile. 1X Ścienny kalendarz. Dziwacznie poskręcane dębowe gałęzie z węzłami sęków.poetyckie nazywanie powtarzającego się co roku zlodowacenia. Zwycięsko pokrzywione. Odróżniam je tylko po psach. Rosną. dresy. Nie trafiłam . Mojej mamy chyba są trzeciego. nawracając ją na dobry kierunek. całe szczęście.. nie miałam okazji trenować tego kawałka mózgu. kartki złuszczających się dni. Na północ stąd jest już tylko zimniej.Co dzisiaj produkujemy? Ucho? Oko? . Teraz zimno wygryzło w liściach dziury. przypadłość wzięła się prawdopodobnie z inkubatora. spodnie. jak siedzieć. gdzie jako wcześniak przeleżałam dwa pierwsze tygodnie życia.owszem. Odśpiewuję Kiedy ranne wstają zorze.. Wyprostowane.powtarzam. jeżeli przeżyję do porodu. ale mam dość.imieniny Teresy. Jesienna ciemność. od lewej w prawo. z chmur.Jednakowe: krótkie siwe włosy. „Cud życia” . zasnąć też nie. . pełne sprzeczających się duchów. oplatając konarami. kiedy więżą ją w sobie. Mogę od razu wyrwać z kalendarza cały październik i wrzucić do kosza. Dwa zmarnowane tygodnie. żeby było wygodnie. Z rodziną w porządku. ale łapię za telefon i życzę jej wszystkiego naj. Pietuszka jedzie na dyżur. . z gęstej czerni polarnej nocy. ale od dołu przyciągają latem poziomki i borowiki. Nie powinnam. Od dzisiaj do dziesiątego wymyślamy z Pietuszką treatmenty Miasteczka. odpowiedzialnego za rejestr twarzy. omijając niewidzialne przeszkody. Nie mam siły czytać. Najpierw podejrzewałam u siebie skazę genetyczną. Dlaczego dęby były święte? Uderzał w nie najczęściej piorun? W te nasze na szczęście nie.Teresy jest jednak trzeciego. prześwitują gałęzie. Pierwszego października .próbuje mnie zabawić. na prawą stronę. ale będzie cudem. karłowaciej i biegun..i Ducha Świętego . Nie tak z moją głową albo z tym kalendarzem. . grzeszną.W imię Ojca i Syna . kiedy się żegnam. zostaję sama z mdłościami. Taka wada zdarza się w kazirodczych rodzinach. na Maleństwo. Zmagają się z nimi w walce. „Zima” . Szwedki swoim wyglądem przypominają mi o moim kalectwie problemie z zapamiętywaniem twarzy. i coś „haczy” mi rękę. Chyba zaczynam być zła na swój brzuch. z trudem przeciągając tą lewą.

duszy. ale szalonych ludzi. skłaniające do kontemplacji. Skąd się nam biorą jeszcze pomysły przy czterdziestym pierwszym odcinku? (Codzienne pytanie nad pustą kartką. te zadowolone miny. Zielony . to musi być to słynne macierzyństwo. zboża.Może osobowość. Za późno. DVD. jest za to nadprzyrodzony kolor jednego z buków nad pobliskim potokiem. I rozdzieranie szat przed snem. co szykowną suknię. Stygmat omszałej zieleni na korze. Ona jest napasiona tym. Skąd? Z rozpaczy. Przykrywam się kołdrą. poprawiam je tym samym gestem.kolor nadziei. a ja patrzę na fotografię kogoś niemal z zaświatów.. Jestem pod szyję w puchatej sukni z kołdry. Objawienie zieleni. Natura zlikwidowałaby . Duszy też nie widzisz. Tłuczemy Miasteczko. Z wrażenia chce się przyklęknąć. o siódmej rano wchodzi pod puszystą sukienkę. Wołowinę? „Niczyja wina ta wołowina” .moje dziecko. i dlatego mdli. dotykający oczu.. Zestawienie barw niemal cielesne. Kolor jest długością fali promieniowania. Nie choroba szalonych krów. . że nic nie wymyślimy. jak można być. Pietuszka nie rozumie mojej niecierpliwości.powinna śpiewać kapela podwórkowa do kotleta. Pietuszka jest protestant. Wgapiam się w Jego pierwsze zdjęcie. Czemu by nie odpowiednio długi promień (zabarwionej nadzieją łaski).. 3X Pietuszka. Skąd pewność. „narzucającego wybór barw w tym świecie”. podziwiałabyś różowiejące ze wstydu sumienie? Eee. że ono tam jest? Od mdłości i rośnięcia brzucha? Żaden dowód. rozpycha się we mnie. po dyżurze. nami. Przyklepuję fałdy. W Szwecji nie ma kapliczek. Wkleić do albumu? Rodzinne albumy. Gdyby była teraz. Wystawiam nogę i elegancko zasypiam. Maleństwo jest najbliżej. że tęsknił. ze współczesną siłą wyrazu: kino. Zmuszająca uznać lepszy gust Kolorysty. zmuszających roślinożerne bydlątka do kanibalizmu.Po kiego ci domowe USG. Przeszłość nie jest przezroczysta. przepadła w XVII wieku. W życiu bym nie ciachała dla siebie.. Chciałabyś automat do jej podglądania? Co. nadymającej się barokowo. co było. migdały w twarogu z pociętym maniacko szczypiorem. Internet. 2X Chciałabym codziennie podglądać na USG swoje .. pierwszy chłodnawy wieczór. Zajadam mieszankę dla ptaszków: orzechy. Abstrakcyjna kapliczka przydrożna. napuchnięte obłudą uśmiechy. Tnę na śniadanie szczypiorek nożyczkami. tak subtelnie sformułowane kiedyś przez Producenta: „Nie czujecie wypalenia?”). Nie rozumie mocy obrazu. Szkoda reformacji.

Taka menopauza odzieżowa przychodzi podobno po trzydziestce piątce. Tai . Zalety: renesansowe miasto. . „pokarani” przez boską naturę. żelaznej kolumny. człowiek. Chłopiec Baran jest jednym żywiołem energii (moje ćwiczenie .papuascy kanibale umierali. Za parę miesięcy nie zmieszczę się w żadne spodnie i nie mam pojęcia. Rozkołysane ciało wpada w trans spokoju. czemu by nie Zamość? Składam życzenia mamie. wyrastającej z wyobraźni). „blisko przyrody” i . w blokach. entuzjastycznie.podejrzewa mnie o ciążowe wybryki i nie drażni rozsądkiem. Przy komunii niektórym należałoby mówić: „Smacznego”. Nigdy nie będę tak dobra jak ona. ziemią (rozsiewanie życia z wysokości pępka) i metalem (nieprzyjemne głaskanie zimnej. Człowiek ustawił się przy łańcuchu pokarmowym niby przy barze samoobsługowym: roślina. żeby nie poruszyć bańki z mdłościami.Aha .Nigdy nie byłam w Zamościu. powoli stawiam kroki.chi. ale widzę ją przy telefonie z listą.szaloną krowę. Bóg.. na której odkreśla życzących. Pamiętliwa Skorpionica z jadem czułości.rewelacyjne liceum europejskie. U ludzkich kanibali działał ten sam prionowy hamulec . ogniem (ping . ćwiczenie pięciu elementów harmonii. przeżuwającą kości innej krowy.co ważne dla Maleństwa . Mgła wisi nisko nad jeziorem przepowiednia słońca. Pietuszka odreagowuje.. Czytam horoskopy. Zostało pożądanie do mięsistych. Zaskoczona. jakie będę miała wymiary po. gdy myślę o dziecku. bawełnianych podkoszulek o rozmiarach XXL. U mnie wzdyma z ciąży. zwierzę. gdzie mielibyśmy mieszkać? . Namawiam Piotra na przeprowadzkę do Zamościa.chi.wypycham je do świata i zagarniam z powrotem). Skończyliśmy dzisiejszy treatment Miasteczka. gapiąc się w telewizor.. Mogę o nim zapomnieć.. Pietuszka zaciekawił się: Na starówce. Starannie przelewam energię między rękoma. Nazwy przypominające pałacyki kredensy Zakazanego Miasta: Pałac Szczęśliwości. Jestem wodą (skłon do ziemi wygląda już na pochylanie się nad własnym brzuchem). nieduże. Zobojętniałam na ciuchy. Harmonii. ciało samo wraca do wyuczonych gestów. W moim stanie jestem bardziej empatyczna. Ostrożnie.pong dobrych życzeń . zawieszonej w żołądku. 4X Próbuję nad jeziorem ćwiczyć tai . ożywiającą drzewo (lubię rosnąć rękoma). Znajduję rytm. więc niedrogie. Po niej mam to picicici. O Zamościu przeczytałam w „Kulturze”.

Dziewczynka potulna owieczka? Na tej samej sztokholmskiej ulicy. Dla nas Baranek to byłoby rodeo. aktorami. metalu. co jest? Średniowiecze? W TV Zanusi. po tygodniu angielskie loki za uszami. ksiądz Zanussi o wartościach.pięciu elementów harmonii. Nie tylko senność. Czegoś chyba nie zrozumiałam przez telefon: Tomek jednak dalej gra? Przecież zrezygnował pięć odcinków temu.więc chłopiec. piękna cera . Może to znak (gdyby dziewczynka). nie dogadaliśmy się. żeby potrafiła wybrać.blond sztywne włosy u góry i złociste. by mimo wszystko czerpała z tego satysfakcję.a tam płeć . Dziewczynka? Czytam swoje zapiski o kobiecie idealnej: powinna być inteligentna.Lecicie do Polski. zostawiając sobie możliwość powrotu. Mgła podgrzewana do czerwoności latarniami. I dobra w łóżku.miksować. wyliczę mu znak ascendentu. a ty zabobony. malowania. padam na opuchnięty zapachami nos. he. Trochę się buntuję: zaraz. obgadanie szczegółów. Odrywa się od telewizora i zrzędzi: . Wokół przedziałka proste druty. Z poczuciem humoru. mieszkała Greta Garbo. gdyby jednak wybrała źle. Charakter mięknie mi od macierzyństwa? Telefon z Produkcji: . Wygibasy scenariuszowe. he!). Wyjazd do ojca w . Tak wyszło w tarocie. antybiotyków. Mam smak na kwaśne .znowu punkt dla chłopca.Gra. Tomek też nie jest bez winy. od dziesiątego do trzydziestego dialogi. Błyszczące oczy. o której godzinie się urodził. Muszę mieć wolny listopad na Damy Polskie. ale i ten dziwny smak w ustach. i nazwać ją Gretą Gretkowską? Pytam Pietuszkę. miękkie loki na dole. Budzimy się o drugiej w nocy. Akurat. tłumaczące zniknięcie Tomka pomyłką telefoniczną między Warszawą a Sztokholmem. gdzie jest mój oddział położniczy. żeby umiała się z siebie samej śmiać. Spotkanie z reżyserem. Jeszcze raz Produkcja: .Kurczę. Pomieszała się numeracja odcinków. mieliśmy pisać do dziesiątego października treatmenty. Przeczucie podpowiada: chłopiec. Na wieczór (od dziewiętnastej) plany czytania.płećka Maleństwa. zaraz. 5X Dręczy mnie płeć . tak pokazały różdżki. pod koniec poprzedniej serii chciał się na pewien czas wy . Wyglądam jak w peruce: siwo . Najpierw nieśmiałe pejsiki. Kręcą mi się włosy. Idziemy na mglisty spacer wokół domu i z powrotem w ciepłe łóżko.

pół Szwedka. zapominam. które pewnie się pojawią jak rytualne blizny po inicjacji w kobiecość. Rzadko się tak zdarza.Urodzisz się za pół godziny. rozstępów. chociaż to nieprzespana noc. 8X . Waleria. biegnie do taty z nowiną: „Ciocia rodzi za pół godziny!” .ktoś. ostatnie wesołe obchodziłam. Nie lubię urodzin.odruchowo dotykam wypukłości brzucha. Dzień po urodzinach. 7X Stoję przed lustrem: piszczele.ojciec. z konieczności. sylwestra chyba też wtedy. bulwa. Telefon z domu. bez wielkiego buntu. olać? . ale to prawda. leczy się od kilku lat. Kilka lat temu we Florencji.Okęcie. Zarezerwował sobie rolę Jezusa. Rozmawiamy wieczorem przez telefon. Rozlazło się bez sądu.Pietuszka opowiada o dwudziestokilkuletniej pacjentce. Miasto. kim na pewno nie będę. Siostrzeniec nie dosłyszał. Nie przejdzie. niby pora roku. skąd obolałość. z Pietuszką na zabytkowym łożu z baldachimem. słuchając Piotra. Pietuszka idzie do swojego zawodowego „Miłosiernika”. Później wspomnienia tego dnia. Zazdroszczę mu. naprawdę niczego nie potrzebuję. przysmażone sentymentem. łapie za drugą słuchawkę. Jedziemy do Sztokholmu po bilety lotnicze Arlanda . jak wyrzuciła przez okno wieżowca swoje meble. Wcale nie czuję się bardziej kobieco. ukamienowane paskudną solidnością. Deprecha poporodowa. mając dziewięć lat. przejęty. Do jutra niestrawność przejdzie . Będzie z ludźmi. Są gotowi na wszystko. Monumentalne domy bez wdzięku. bez przekonania.Stanach zamiast uśmiercenia. żebra. Kobieta . z możliwością niezapowiedzianego powrotu (na Apokalipsę). 6X Koniec Miloszevicia. Przywieźli ją znowu po tym. pół Włoszka. Mężczyzna . miłosne. nadziane na ruszt pamięci. W ciemnościach.ktoś. kim na pewno nie jestem. Nie wiedziałem: zadzwonić do ośrodka. Ciąża jako ukoronowanie kobiecości (podbrzusza?). Mimo dojrzewających piersi ze śliwkowymi sutkami. nawet z niedoleczonymi nadludźmi. dlaczego jestem zmęczona. Mama żartuje: . prawie pod koła. Zmieniło się w Belgradzie na koniec lata. codziennie będzie gorzej. Proszę Piotra: Niczego nie chcę na urodziny. żeby ją zabrali z przepustki.Już?! . udającego się do Ojca Niebieskiego. Kupię tort. skrzypiące życzenia o północy. wykute w skałach.Szła poboczem. Zapisuje na karteczkach myśli i podsuwa Pietuszce: .

złym nastrojem. „Czym jest czym?”. Jej ojciec wyjechał do Włoch. Co za różnica? Odjeżdżając. Dorosła Waleria biega do katolickiego kościoła w czarnych podkolanówkach i klęcząc. Zapamiętała samochód. zachwycają. Wzajemnie się chwalą. Próbuję skończyć stronę. Zostawił w Szwecji z oziębłą matką . Podrywa mnie do tańca. Skąd miałam to wiedzieć? Krem jest dla kobiet. Zawody: kto najlepszy pisarz i kto go najlepiej wytrenował do wyścigu. grypy. każdy ma swoje pięć minut. może chciała znaleźć jego wóz albo śmierć. Nie załapać bakcyla.porodowy. 10 X Pietuszka wściekły na swoją emeryturę. Prawie wszyscy napisali książki o miłości. Idąc samobójczo poboczem. Z jadłospisu wypada sushi (trujące ryby). Biegnę do radia jak do kibla. Nie tylko z braku prowadzącego. reklamowany przez nastoletnie panienki. Ciążowy świat rozpada się na szkodliwe i nieszkodliwe. ale i zapraszanych gości. szoruje podłogę. rozgrywki. Nie zaznaczono na słoiku: only po menopauzie. gazeta. którym odjechał sprzed ich domu. różyczki. Prosto od komputera. Bez wyjścia. aromatyczne sery (ich wyrafinowany smród bierze się z niepasteryzowanego mleka).. Zaprosił czterech kandydatów do tegorocznych Goncourtów. zawiści.„Czym jest miłość?”. kołyszę. . Obrażania się. W niewinnym kremie przeciwzmarszczkowym . kiedy miała kilka lat. Takie ludzkie. We Włoszech nikt by nie zwrócił uwagi: praca na chwałę Boga Ojca. a nie książki.„Zbyt duża dawka witaminy A (retinolu) powoduje rozszczepienie podniebienia płodu”. Pisarze mówią o własnych powieściach i książkach gości.nagroda Nike. Skąd to? Z hormonów. bo to ludzie są wystawiani w Polsce do konkurencji. Rozjechał uczucia dziecka.. Każdemu robi dwór. jaka klika. Tańczymy przytuleni. że ja sama mogę być szkodliwa dla dziecka ze swoim Rh -. Muszę. Maleństwo żądające takiej zabawy? Tańczę do muzyki i Jego pragnienia.. kółko wpływowej adoracji. Ilu z nich (poza noblistami) byłoby w stanie znieść konkurencję? Najlepszy przykład . o których można spokojnie podyskutować. Nowe zarządzenie: każdy obywatel szwedzki ma zainwestować część ubezpieczenia emerytalnego na giełdzie. nie mogę. Niebezpieczeństwo czai się wszędzie.królową śniegu. W Szwecji wzywają pogotowie psychiatryczne.. 9X We francuskiej telewizji „Bouillon de culture” Pivota. Porusza mnie rytm. W Polsce nie ma takiego programu o literaturze. chociaż wyjście jest jedno: kanał . niechcący potrącił jej duszę. Najgorzej. z brzucha? Bujam się.

Tak więc bez PMS. Będzie zarabiał na dwóch ludzkich skłonnościach: gadulstwie i hipochondrii.piekli się. że to pastor. nie ma okazji do PMS .owych szaleństw. A jeżeli nie podrywał. pomyślałem. gdy pochylam się nad wanną. Uwiera macica z perełką w środku. 12 X Pierwszy dzień prawie bez zmęczenia i zapachów. wymuskany. Przynajmniej coś widać i w kolorach. Zainwestował w telekomunikację i przemysł farmaceutyczny.seks. O. ale przypadkowa. Nieudana transfuzja snu. Narodowa dyskusja: dlaczego socjalistyczne państwo zmusza ludzi do inwestowania w kapitalistyczną giełdę.miesiączkowego. to prorok. Rodzinne pielgrzymki do USG. inni stracą. aż do emerytury będę maniacko przeglądał notowania giełdowe. na dziewięć miesięcy. .. i procentuje. zostałam brzemiennym aniołem. na szpitalne akwarium. Brak siły na comiesięczne tragedie.Dlaczego mam grać na giełdzie? Nie znam się. nie chcę! Wpakuję pieniądze na czyjeś konto i codziennie. Rodzina bez napięcia przed . „Cała ciąża” mieści mu się w dłoni. myjąc głowę. Ucisk pod żebrami. Zaczął przeszkadzać brzuch? Na razie nie ma co... seksowny Kościół luterański. Dorośli oglądają cienie żwawych szkielecików na ekranie (kość z ich kości).Podrywał kasjerkę w sklepie. Nawet mu się to spodobało. Ale coś za coś: bezsenna noc. tylko wypełniał swoją powinność uwodzenia bliźniego? Ostatni bastion walki o wiernych . Bezwstydnie z nią flirtował przeżywa Pietuszka.rodziną bez rozwodów! 11 X Pietuszkin wszedł na giełdę. wyjmując zakupy z torby. Gdzie sprawiedliwość? Powszechna. Zapomniałem. Ręka coraz cięższa. . Atrakcyjny. prognozy. Pietuszka zasypia. Jedno przecież nie wyklucza drugiego.Że w koloratce? Na pewno rozwiedziony. Przystojny. . nie ksiądz. Zostaję ze swoją uciążliwością.. trzyma rękę na brzuchu. wolno mu. Kilkuletni malec do siostry: . Jedni na tym zarobią. cyferki. Na tym może polega katolicki model rodziny? Gdy co rok. Pietuszka próbuje mnie ukołysać. Dzieci wolą gapić się.To zmuszanie do kapitalizmu . Wciągnął go w swe tryby emerytalny hazard: broszurki. za mały. histerii . 13 X W poczekalni u położnej. nie! Z wolnego człowieka robią ciułacza i giełdziarza. W ciąży nie ma zmory napięcia przedmiesiączkowego (PMS). bez kłótni. Stan błogosławiony: bóle w krzyżu i nogach..

14 X Od rana do nocy Miasteczko. Rozmowy palestyńsko . Najpierw badania prenatalne. Wolą nie oglądać. światło lampy otacza nas aureolą. . tego wypisać. które paranoikowi (wnikliwemu obserwatorowi związków przyczynowo . .denerwuje się Piotr. a jeden na sto.. gdyby? Nie ma prawa. ja. Łatwiej dogadać się w milczeniu niż zza barykady słów.. Kolacja: pieczone ziemniaki i kurki z naszego lasu.Wielu rodziców decyduje się zobaczyć USG dziecka dopiero po wynikach badań. Z przekorną inteligencją w srogim oku robi porządek wśród szaleńców.przekrzykuje mój płacz... broszką z winogron (szczep winny. tego w pasy i zbombardować zastrzykami. . Koniec idylli. słyszysz? ..płaczę.same kurki. Siedzimy nad talerzami. jest tylko sumienie. W gabinecie obok lekarz też odgaduje płećkę dziecka. a Madlenka błyska porozumiewawczo złotym łańcuchem. Pisałam do „Wprost” o ustawie antyaborcyjnej. Przed zaśnięciem podziwiam w nocnym wydaniu wiadomości Madlenkę Albright.Tak bardzo przypomina moją mamę .Prawdę? Chcesz znać prawdę? . Madlenka wystąpiła dzisiaj w garsonce i ozdobach. schowaną między nóżkami.Nie mam go w sobie. przypominające do złudzenia język flagowy. „aborcja”. że się po tym poroni.wściekam się. nosisz brzuch? Ciebie wyskrobią.Napisz o tym . i. .namawia Piotr .. .To tylko moja decyzja i mój ból.. . W Polsce miały być zakazane i nadal są traktowane na równi z morderstwem. ciepłem. plemiona izraelskie w walce z Kanaanitami). Pietuszka idzie na noc do swoich wariatów... Żeby nie peszyć rodziców czy Maleństwa? W piętnastym tygodniu twoje dziecko już słyszy dźwięki I„Ciężą tydzień po tygodniu”). Już jestem mordercą.Ibka. gdyby musieli się zdecydować na. Klapy marynarki wycięte w dziwaczne ząbki. . ale jestem ojcem..Jest zdrowe. Tata czy mama? . Albright . wyśmiewałam jej traktowanie jak zakazanych pieszczot..Czujesz to na własnej skórze.Dlaczego? .. Prawdziwy dom parujący zapachami. Wydzielam sobie widelcem na talerzu deser . jedno na czterysta jest chore. .. rozumiesz? .Zdecydowałam się na badania. ale o badaniach prenatalnych nie. Temu na uspokojenie. napisz prawdę. Obydwoje bezradni.. pisałam o prawach kobiet. Pielęgniarka światowego domu wariatów.. Ty stoisz obok.skutkowych) skojarzyłyby się z tajnym szyfrem. ibka.Nie. . . U nas za wcześnie na takie odkrycia.izraelskie.położna taktownie nie wymawia „Down”.psychiatryczną oddziałową.o badaniach prenatalnych. zdrowe.domyśla się rybiej płci. .

Proszę o dyskrecję.Jutro rano wzdęcie ci minie? Najadłaś się na kolację? . Czy ona nie jest za inteligentna na chrzestną? Jedyna praktyk kująca katoliczka w naszym towarzystwie. przyszpilona spojrzeniem długowłosego faceta. Nie znają się. Nie będzie czasu na myślenie. Spotkania z reżyserami...porter. Zdziwione moją normalnością. bez spódnicy. tak mamusia wyglądała w czwartym miesiącu. byle dalej od tego.? Następnego dnia Produkcja dostaje wiadomość od Lucyny: „Nie chcę umierać.. aktorka Narodowego.kolekcjonuje broszki.19 X Warszawa Produkcja.Nie minie. Sesja w Vivaldim . Zobaczyła własną śmierć w jego oczach.. Gallianiego. Gapie bijący się po głowach. Przerażone. Najchętniej namazałabym sobie na brzuchu : Only for stuff. tu wymalowana na przedwojenną szansonistkę w czarnych pończochach i szpilkach. zobrzydzona. ale trudno dopiąć..? 15 X Czytaniem o superstrunach wystrzelam się w kosmos.cały dzień zmarnowany.. 16 X .. walczący o wejściówkę na pokaz Westwood. będzie jeszcze większe . przy barze”.. Nigdy nie zakłada dwa razy tej samej. Rezerwowana do sakramentu kilka miesięcy .à . czytały Kabaret. lasów i cichego domu na centrum Warszawy. O.przyznaję się do mojego stanu. Chociaż nie całkiem normalnością: spodnie. spotyka Lucynę na ulicy i patrzy jej długo w oczy. Beata wróciła z paryskiego pret . co najbliższe . I znudzona tym co sezonowym cyrkiem Beata. mające mnie „ustroić” do zdjęcia. Zbyt szybkie przestawienie ze szwedzkiej samotności.. Wyjazd do Polski dobrze nam zrobi. Musiała się poczuć nieswojo wieczorem. Stąd moja obojętność. Piotr. wycofuje się z Miasteczka. Dwie młode dziewczyny (polonistki.pytają niepewnie. Dziwactwo czy taktyka służb specjalnych. Lucyna. Wytrącenie z ciszy w tłum ludzi. Rozmiar niby dopasowany do sylwetki. wracając do Holidayu. Gram dalej”. w których mam się opstrykać. . Zmęczona. że będą ubierać kapryśnego dwułechtaczkowca. dziwacznie się układają na brzuchu. Zdjęcia zabawne (dla mnie): „Kochanie. . z braku poczucia realności? Stylistki z „Vivy”. podpisów o ciąży. Planujemy więc ją zgrabnie uśmiercić. Nie chcę żadnych przypisów.. tu cyc na wierzchu.badań prenatalnych.). aktorami. Produkcja.

gdyby kupiła pani bilet u siebie. Moje ciało się zmienia. tańczę (tańczymy). Usprawiedliwieni infantylnością bełkotu. Krakowa i teraz ze Szwecji. Ocieram łzy .radzi urzędniczka. Czy on mieszka w delikatesach? 20 X Po obskurności Warszawy. jest dowcipną repliką na manię wielkości skandynawskich drzew.. malutkie. Nie miałam pojęcia..u? . Do Niemiec też kupowałam bilet. Skóra brzucha napięta na żebrach niby plandeka osłaniającego Go namiotu. . specjalistą od Indian Hopi.. zdrowe. Pietuszka po trzech nieprzespanych nocach.. Włoch. Bonsai przeżyło nasz wyjazd. dla dziecka. z którymi przemieszkiwał lato. Oglądam nago w olbrzymim lustrze w przedpokoju. My mamy przynajmniej usprawiedliwienie .Byłoby łatwiej. że był antropologiem. do cholery. . podgrzanego rodzinnym ciepełkiem. 23 X Na Węgrzech wydają w listopadzie Podręcznik do ludzi. 22 X Nienawidzę niedzieli.Tak się robi.Zawracają ci głowę! Nie mogą sami tego załatwić? . Miesiąc temu nie dotrwałabym do dziesiątej. Ten poświęcony rosołkiem zaduch. Piotr się denerwuje: . nie ma biur podróży. wypychając łapki i pięty na trzy czwarte i swingując? Indiańskie lato Joe Dasseina.No co.Bronisz polskiej głupoty: niech ktoś kogoś. Pietuszka podłamany: . Zaproszenie z tamtejszego Instytutu Polskiego i wydawnictwa.wcześniej z Francji.. W Budapeszcie.. urzędniczej elegancji Holidaya. Kupuję puszkę kawioru i wyżeram palcami.. jesień. Po kwadransie zaczynamy się śmiać z własnych pretensji. Ludzie wyłażący na spacery ze swoją bezmyślnością. Dwunasta w nocy. Masz numer SAS . Piotr na dyżurze.mieszkamy w luterańskim kraju. w Sztokholmie . Internetu?! Brniemy w to dalej. Za oknem na wzgórzu sosny (Sosanna! Sosanna! Na wysokościach!). z powrotem w wiejskim domu. Moje? Nasze. co kawałki Brela czy Piaf. ja rozdrażniona jego zmęczeniem. oglądając francuskie varietes. równie słynne.Rozpuszczasz gnoja od zarodka. Ogrzewam się ciepłem domowych kolorów.. Pokrzywione. Skończyły się męki tworzenia? Rośniemy.

zwierzęcy bóg bez maski.. Do tego zastrzyk z surowicy przeciwko twojej krwi.któraś połowa musi się poddać.. Zaczynam się łamać.. skrzep strachu.jeden procent poronień. że prawie sparaliżowało mi twarz . Jakbym chciała coś wypluć. a spod niej przerażenie nie dające się naciągnąć na uśmiech i obłudę. Moja wykremowana. trzęsąca się nad bezbronnym Maleństwem. Nie potrafię przestać. głośno łapiąc powietrze. dziecko z wampirycznej wojny o krew.Mam tylko ciebie . co jest. Dasz sobie radę. Równanie godne potępienia: 99 procent pewności..Nie wiem. Utytłane w pogrzebowej czerni. Oczywiście bajdurzę.po chwili nie mam już ust. bezmózgowiem.Co mi się stało.Tak bywa w ciąży. Piotr mocno mną potrząsa. . twarzy. Dobra mama. Zbierając rozwłóczone resztki.. Szloch staje się krzykiem.rozbawienia. Otwieram drzwi i cofam się.Nie możesz być cienias. ale czasami wróżę sobie z ptaków: z której strony nadlatują. .. Downem = 100 procent piekła. Nie mój dzień. . płaczę. wypędzić z wrzaskiem drugą.To nasze dziecko. nie wiem . przestraszona napastliwym krakaniem wron. .nie brzmi to jak komplement.Ale ja jestem dorosła. .. czekająca na wyrok. Piotr kołysze mnie w ramionach. pomyślałam o szpitalnych odpadkach. rozszczepieniem kręgosłupa. Nic dziwnego. Co to było? Jednorazowa histeria? Może to jutrzejszy dzień. Trzymam się coraz słabiej parapetu rozsądku.. Nikt nie może mi pomóc.Muszę cię prosić o dzwonienie po głupi bilet. i wyrodna matka. Panika . . a jeżeli moja po ukłuciu dostanie się do twojej? Dziecko z konfliktu Rh. że jest zdrowe + 1 procent strachu przed poronieniem. rozdziobujące padlinę. Przed sekundą zostawiłam na tarasie zawiązaną torbę ze śmieciami. Nie przestają kapać.? Ja nigdy. czuję to ostatnim kawałkiem siebie nie opętanej strachem. co to było? . Przepłoszone wrony leniwie kołują nade mną. Jeszcze mogę wybełkotać: . Płodach wrzucanych do kosza.. zagryzająca chore potomstwo). nie bój się... umyta twarz.. wyżeranych przez szczury. . Wykrzywiają się sparaliżowane. Maleństwo... jakie. o wizytę u położnej. czy iść na badania: igła w brzuch . odgrażają się gardłowym krra. Boję się po ludzku (matka) i zwierzęco (samica.

natychmiast dzwoń . jak jest. . Wchodzimy.Na „AB”? . albo. Mimo że widać kościotrupka.. pupkę. Albo z domu.. Zostawiliby mnie bez surowicy.Zdajesz sobie sprawę z ryzyka.. krwawienie. skoki na łebka. najbardziej uduchowionej. Trudno uwierzyć. Zobaczę. W polskiej książeczce zdrowia napisali wtedy Rh ...Oczywiście.. jednak. . pręży kręgosłup. Bawi się z nami w chowanego. przekonany..Nie ma żadnego błędu. Piętro ginekologiczne.Powinni cię przebadać później drugi raz.Trzydzieści sześć lat temu.A” zmieniło się w coś innego? .pielęgniarka rozsmarowuje od żeber po seksuna „płyn poślizgowy”. po matce. . nawet nie wiem.. Czuje. słuchaj muzyki i jedz pralinki. . .Czekoladę wolno? ... to zostaje.pielęgniarka jest pewna swego. 24 X Ponury szpital. Potrząsa kosteczkami. Prostuje nóżki i nagle hop! Fikołek na głowie. Pielęgniarka przynosi moje papiery.włącza ekran. Po badaniu leż. .Przez tydzień nie kąpać się. gęstniejąca w ludzką postać. .podsuwa Piotr. Olbrzymi napis: Rh +. akrobacje. . Wybrał sobie mnie na medium.Nieee.. jeden problem z głowy... smyrgając po macicy. nie jest to taniec śmierci. na porodówce. minimalne.To może i . zanim dorwą się do nich ptaki. Przybysz z zaświatów. Partacze. Film o seansie spirytystycznym: Pojawia się biała mgła.. Twierdza. że jesteśmy jednej krwi.Zgłodniałe wrony jesienią? Zimą torby ze śmieciami leżą zapomniane kilka dni. Zdarza się. z krwi. wycieńczonych chorobą. do której porywają karetkami nieuważnych przechodniów. prosto z ulicy. .. Albo zima będzie mroźna i nażerają się na zapas.. Tej najnowszej. można zrezygnować w ostatnim momencie.została mi ostatnia przyjemność.. Nie mamy konfliktu! Euforia. Żywczyk z niego. kiedy się rozebrałam i ułożyłam pod monitorem USG. kościpek. Zdarzają się upławy. . trzeba stąd uciekać. ale życia. Taki błąd.prawie krzyczę. wystawiając na widok stopę. że krew u niemowląt z konfliktu po jakimś czasie zmienia się na Rh+. .. bezbronnych. Kiedy ostatni raz badałaś grupę krwi? . nie mieć stosunków. jeszcze się waham. jeżeli będą obfite. .Pomyłka . że jest oglądany.

zbierana w probówkę. przedziurawienia uszczelki. nie uroniłam ani kropelki. uciskające.. sama przez to przeszłam. Zbierają się do drogi futrzaste gęsi kanadyjskie. Wchodzi lekarka.Rozluźnij się. . .Rozprostowuje łapki..Mogę krzyczeć . będziesz patrzył? Nie pozwól. . Każdy krok jest wstrząsem. Wrażenie przebicia. Przepłoszyły nasze zwykłe.Za dwa tygodnie wyślemy wyniki. Dwa miesiące temu uwięzione w kokonie. gdyby coś.16 .Brigitta .17.Według mnie.ostrzegam.... czekam na ukłucie. wtedy wcześniej zadzwonią z kliniki. założyć majtki i uciec? Zdrowe..Wkłuła się . .. . więc bez żenady zasrały pomost. . obrzydliwe uczucie szperania po wnętrznościach.Bardzo ruchliwe dziecko.pielęgniarka kończy badanie. Chyba czujnik przejeżdżający po brzuchu połaskotał też Maleństwo. Dłużej nie wytrzymam. myśl o dziecku..Tylko patrz.. Przyleciały z północy nad jezioro.Żadnych niekontrolowanych ruchów..Już . przylizane gąski.przedstawia się i podaje mi dłoń. . opieram na Pietuszce. .szepcze Piotr.. Pssst.. Nie czuję kopnięć tej harcującej zjawy. . więc dobrze rozwinięte. Ręce? Trzepoczące skrzydła. Przyłapałam się na szukaniu dla kolorów chmur oznakowań z farb do jedwabiu: odcienie szarości: 0. piętnasty tydzień . Piotr dostrzegł porozumiewawcze machanie do nas łapką i łobuzerską minę. .18. . 25 X Nie poroniłam. czy nie przekłują dziecka. . przygważdżając z powrotem do leżanki. . . zdrowe.. naprawdę . Zaciskam zęby. Siwa pani w okularach.zrezygnować? Wytrzeć się.pielęgniarka szykuje igłę grubości włosa. Są tranzytem.Brigitta kończy badanie.Dobry znak. Wbijam się Piotrowi paznokciami w rękę. przyklejone do roztrzęsionej serduszkiem larwy..Małe jest daleko od igły.0.. Ile można leżeć? Krótki spacer nad jezioro pod niebem nr 0. Nie boli. Zwlekam się ranna.Piotr głaszcze mnie po spoconym ze strachu czole. Zamiast powietrza wytryskuje mętna woda.moja patronka. Na skórze nie ma śladu. skuliło się. . Naradzają się z pielęgniarką nad ułożeniem płodu. Brigitta .

nie ma z kim pogadać.. do pracy. do przyjaciółki. Według podręczników powinnam od dwóch i pół do czterech kilo.Piotr podejmuje znak zapytania. na godzinę .??? .. on się zapada. Przydałoby się sanatorium nie dla samotnej matki (jeszcze nie samotnej).Nocą słyszymy skrzypienie.. zwołując się i przymierzając do odlotu.. O drugiej prostuję grzbiet znad komputera. przelewa się. Małe powinno już kopać. nie chcę. Wyciągnęła się płasko i wygodnie przy Piotrze. Ogryzany na zapas dla Maleństwa? Wstyd mi tych rumieńców przy jego zapadniętych policzkach.. jesteś rozpylacz życia. Żadnego kopnięcia. Mija szesnasty tydzień. chyba wyobraźnia. że niebo przepuściło pieszych i znowu zaciągnęło się chmurami.dziecko ma parę centymetrów. A jeżeli jednak chore? Coś mi burczy. zalęgło się... 27 X Nic nie tyję. .A skąd mam wiedzieć. Czy będziesz dobrym ojcem? . Nie chcę tu być. nie ma do czego.. Najchętniej odpięłabym też brzuch. Pietuszka nie widzi problemu. nie otwierając oczu. po obiedzie. że jest we mnie. pokonany pracą.Tobie. Piotr spracowany. Coś jednak zostało. jakby ktoś przechadzał się po niebie ułożonym ze starych. Brzuch puchnie. 26 X Skoki hormonalne to jedyny sport. żeby nie pakować się od razu do mamusi. na jaki mogę sobie pozwolić. Dawca życia. Skrzykują te. . otwierając siebie. przyciężkie. Kiedy sobie przypomnę (dziwne przypomnienie z brzucha zamiast z głowy). zaszyło drobnym ściegiem deszczu. drewnianych desek. Otwieramy okno. Uzbierałam ten kilogram więcej. zimno.. gdzie. Obżeram się.Moim problemem jesteś ty. co ze mną. w ubraniu..wygląda... Nie przyzwyczaję się. Mieć czas przemyśleć. psik i cię nic dalej nie interesuje. Zasypać dziurę po wyrywanych sobie wzajemnie sercach. chciałabym uciec. Zostać na chwilę sama.. Tu nam dobrze. 28 X Rano pomroczny obiekt pożądania. które wzbiły się za wysoko na wschodzący księżyc. ale bez mojego kłótliwego tonu. Truchcikiem do lasu. .. ale dla matki kryzyśnej. Marudzę. I drugie przebudzenie. Kamienie i lasy. Przestało lać.. jeżeli nie znajdę pracy. Rozbieram się do snu. balonik unoszący mnie na wadze. Ja rosnę. Niemal pusty ..Czy przeniesiesz się do Polski? . nie moje. nad nami krążą kanadyjki. dostaję kolorów. Zdjęłam już z siebie wszystko. .

skąd wzięło się święto zmarłych. czy to dziedziczne? . Taka obawa o telewizję. Podnosi głowę i na wpół zaspany mówi: . Właśnie TV: ktoś w reportażu o Halloween pokazuje na mapie. gdy ludzie tracą domy. Coś gulgocze. Sami przestawiamy sobie godziny snu. 31 X Harówa do ósmej wieczorem z przerwą na spacer i obiad jedzony nad komputerem. jakie to dziwne .śmieję się. łup! Delikatne. potem cywilizacja rzymska. pogaduszkach telefonicznych z Piotrem. napisał: „Uwaga.Cudnie! . Przegapiliśmy z Pietuszką jesienne przestawianie zegarków. Nie pytany. Zaśmiewamy się. Kładę się obok niego. Najpierw Celtowie. jak prawo kanoniczne czy rzymskie? Chyba z szacunku dla współczesnej cywilizacji odkurzę jej totem i przetrę mu ekran płynem antystatycznym. zmiana czasu”. z którą śnię. ha. telewizja. mylimy pory dnia.Słuchaj.mebel równie wpływowy. Wichura w zachodniej Europie.. Piotrowi zaczyna wtórować chór: . Rozluźniam się i nagle w prawym boku. zerwie nam z tarasu antenę satelitarną. Ciekawiej za szybką komputera. 30 X Każdy telefon doprowadza mnie do drżączki: Wyniki ze szpitala? Dostaję hyzia. Jakby ktoś splunął z obrzydzeniem na szybę.. ha! . Kończmy.Hihihi. bo co powiedzieć. Anglia odcięta od świata.29 X Spływający deszczem.Jezu. wyciągam się skatowana w łóżku. Niemożliwe. Nawet te nocne telefony podejrzewam o najgorsze.. O dziesiątej po kąpieli. Czekam na echo tego pierwszego kopnięcia. katolicka i. Jeżeli podmuch nie wyhamuje w fiordach Norwegii. bo mi się cały oddział rozbuja od tej uciechy. Ucho wewnętrzne wyciąga się aż do pępka. zaraz wstanie na obiad. Łaskotki z zaświatów. oślizły widok za oknem. ha.To Waleria i taki schizofrenik. Też jestem dzieckiem „psychiatrycznym”.. kopnęło! ... Pierwsze celne kopnięcie w oddział psychiatryczny. nasłuchuję. Telewizor: sprzęt . to żywiołowa prywata. jak kolejne cywilizacje przenosiły je po zakątkach świata.Śpi mi się żona. Nasza radość powtarzana szaleńczym śmiechem. ale inne od burczenia w żołądku. Zrywam się i dzwonię do Piotra. .

który prosi ją o rękę. archedupalnych uciech. . Dziewięć miesięcy to według natury czas wystarczający. Na razie przyzwyczajam się nie tyle do Maleństwa. jak święto. Brzuch wystaje i unosi się przede mną wbrew prawom ciążenia. próbuje opowiedzieć. to święto. w głowie karuzela. Rock ma też swoich grabarzy. zawiadomienie o badaniu serca. Pobielony średniowieczny kościół z katafalkami szlachty. dzielnie grabiącej Polskę podczas Potopu.1 XI Kwitną słoneczniki.ciężko schodzę do skrzynki na listy. Nie możemy zasnąć. Siadam na schodach. Myjąc zęby. Rozrywam list. Nic z tych rzeczy. O siódmej wieczorem ze zmęczenia dostaję gorączki. 2 XI Jestem normalna .. Słońce ze wschodu na zachód. Down. działającym jednak na pozostałe części ciała . Może dlatego ku oburzeniu krakowskich mieszczan przypinała je sobie do sukien i kapeluszy bezwstydna Dagny . Pietuszka przynosi rano bułki z kardamonem i pachnie w domu Szwecją. Stukam pierwsze strony scenariusza Dam Polskich. rozszczepienie kręgosłupa. że na siłę. jedzie za nim do Paryża. wolałabym poleżeć). Nieudane małżeństwo.. kładę wcześniej spać. oczywiście bez skutku. z ustami pełnymi nasienia.poleconym przez niego pułkowym sierotą. Najprawdziwsze w listopadzie. świat zazgrzytał i dopasował się znowu do siebie samego. samochody szosą z południa do portu albo na północ do Sztokholmu.. Nie mogąc go oczarować urodą. karmię (pół litra mleka dziennie. czy są burdele z kobietami w ciąży. nieudana kampania napoleońska. Skrobaczką do sera podcinał sobie cierpliwie żyły. co było na dyżurze: .Histeryk. uwodzi inteligencją i wraca do swojej Wielkopolski z pamiątką po Naczelniku . Zakochana w Kościuszce. by przywyknąć: „Mam dziecko”. Zaledwie peeling naskórka. witaminy). W domu tańczymy do piosenek Nicka Cave’a. Czytam wspomnienia Fiszerowej... jak to histerycy. co do myśli o nim i obowiązków. Wyprowadzam na spacer (zdarza się. Na pewno bywają amatorzy takich archetypalnych.. Łapię się poręczy. Koperta ze szpitala wcześniej niż dwa tygodnie oznacza jedno.nordycka żona demonicznego Stacha. Zapalamy świeczki na wzgórzu usypanym z najświeższych prochów.przytyłam wreszcie dwa kilo. brak mózgu. Nie „czarne słoneczniki” z Przybyszewskiego. popełniał widowiskowe samobójstwo. Żółte. Zastanawiamy się. Wieczorem jedziemy na tutejszy cmentarzyk. w której Fiszerowa towarzyszy mężowi.

. marsz Dąbrowski z ziemi polskiej. . . Wynalazek na miarę kobiety w ciąży: zawiązałam sznurek wokół klamki w łazience. z hymnu Marsz.. Mdłości z nosa.mniej snu dla matki. Jakby miała lecieć krew zmieszana z wymiotami.Dbam o siebie . prawie wcale nie mówił po polsku”.wychodzi z twarzą źle pomalowanego transwestyty. Wklepuje z zapałem neofity (kilka lat przekonywania).Niedługo nie będzie Wszystkich Świętych. nawilża..Napisali: odżywia skórę. rzygając. reklamówka. To już nie terror śmierci. eleganckie namaszczenie.Aaa. . ale młodości.To makeup.mówię jak do zbyt mocno umalowanej kobiety. wypinają się nad krawężnikiem. to buss (rozróba) i obrzucają jajami. Chmury gęstnieją w zmierzch. Gadamy do piątej. Nie wytrzymuję. 4 XI Ścięło mnie w południe. Najchętniej położyłabym się na wznak. chociaż jeszcze nie noc. O drugiej. Nie muszę wychodzić z wanny. Podobno jest wtedy ucisk na żyłę brzuszną i mniej tlenu dla dziecka. coś bulgocze w brzuchu. . zamarzają na zimę? Fiszerowa: „Dąbrowski (ten słynny. . obrotowe. Pietuszka namawiał mnie już od roku na wygodny fotel. stać.Idź się umyj . nie z żołądka.niewyspany. Próbuję leżeć przy komputerze. zostałabym przy (na) starym krześle. Przewracam się z boku na bok. Przekręcam się na bok .3 XI Kupujemy krzesło do pracy: zniżane.Który to krem? . Satysfakcja równouprawnienia? O czwartej ciemno. Po domach chodzą dzieciaki w maskach i pytają: Codis? Buss? Jeżeli nie godis (cukierki). trzeciej w nocy hałas. Pijacki halloween: dziewczynki w miniówach i na obcasach. taki z gazety. Starzy dbający o cmentarze już tam zostaną. Pochylanie się nad stołem jest już uciążliwe i niedługo brzuch trzeba będzie upychać pod blat. Gdyby nie ciąża. z różowymi diabelskimi różkami. sino .pomstuje Pieluszka. w sekularyzowanych kościołach odprawiane będą tego dnia rave party . żeby zamknąć drzwi otwarte podczas kąpieli dla lepszej wentylacji. Przed wyjściem do cywilizacji (sklepu) Piotr smaruje w łazience twarz kremem. Dzień po halloween upiorny. .) słabo.

Piotr. potrzebującej wsparcia duchowego. Zaczepiają przechodniów. Scenariusz Dam polskich idzie scena po scenie. Pomiędzy tym kręcą się jehowi. trzy dziennie .Na ulicy pozostałości po halloween ... otwierają usta i nic nie słychać. Wokół absolutna cisza. . zawiadomiliby wcześniej. Telefon kontaktowy.spokojnie zasypia. Ludzie za oknem są niemym kinem: biegają. spychający kloce pociętych świerków. Dwie. Przyjechał z Birmy na zaproszenie szwedzkiej rodziny. Przemawiam do brzucha. pierwszy w jego życiu.stare maski. W książce wyliczają. 40 kolejnych tygodni.. list ze szpitala. zamiast harmonijnie ćwiczyć. . Kochać się w łazience bez zagłuszania bulgotem wody. zanim minie dzie- . Bezładnie wywijam rękami. Ze strachu fotografuję całą stronę jednym spojrzeniem: Down ..ideał tempa. Nie mogę się skupić. wypalone znicze. Mnich mieszka w leśnej chatce i uczy się prowadzić traktor.Halo! .budzę go.. Minęły dwa tygodnie. wcale nie.. Pijany mózg wyświetla halucynację: na polanie pojawia się skośnooki mnich buddyjski. . bez pośpiechu. przepraszam. Czeka na pierwszy śnieg.” . Mieszkanie nawiedzają tylko w weekendy. na pewno nic złego. Otwieram ostrożnie.nie.. Piotr miał chyba rację. Świergolę z ostatnimi ptakami. Z tyłu niby piekielny anioł stróż ciągle myśl: „Co z wynikami badań?” 7 XI Za pomocą feng shui pozbyliśmy się sąsiadów. mówiąc. Zaglądam do mądrej książki Ciąża. co nam grozi. że Maleństwo jest zemstą Tybetu (ziołowe tabletki na „raka”. Zagapiłam się. zrobiła się jeszcze przezroczystsza i rozsypała w porcelanowy proch.chi.. Mnich ma pod pomarańczową „sutanną” ciepłą koszulę w kratę. Zdrowe! „Płeć dziecka będzie znana 10 XI. tak brutalnie potraktować. Moje nienajczystsze sumienie w białej kopercie. Chwilę zawisła. wcieleniu moich przeczuć. tydzień za tygodniem. tańczę z radości.W porządku? Wiedziałem . Gospodyni choruje na raka piersi. inne schorzenia nie. Dobre wyniki z badań prenatalnych wcale nie gwarantują zdrowia dziecka i matki. List ze szpitala. powtarzając figury tai . Biegnę do lasu. że kiedyś się umrze. żerując na Judzkiej paranoi”. postawiłam filiżankę w powietrzu. Co dalej? Dziecko jest zdrowe... Możemy wrzeszczeć i słuchać muzyki. które brałam w lipcu od dalekowschodnich uzdrowicieli z Warszawy). Idzie w moją stronę.kłaniam się zjawie. nie dowierzając. że można ją. kruchą krewną Rosenthalów. Zemdlała z wrażenia.

nieczytane książki. Idę pod USG. . Wynoszę z przychodni piętnastocentymetrowego człowieczka. gdzie trzymamy stare. Kurczę. nie wiem. leżącej w pianie rokokowych falbanek z alabastru. fibronektyna. nie widać. ufundują kościół. Kabaliści mówią. Wrzask budzika: . Poród wyznaczymy. 9 XI Od rana czuję odmienność mojego stanu.. . W kamiennej sukni. klepie mnie po macicy. Ja już ze śladem po anielskim palcu na twarzy. trzy. o czym śni. Spod pępka słychać cichutki szmer..domyśla się.wiąty miesiąc: borelioza. popija moją krew.Na pewno dziewczynka . cztery. Wybór nazw większy niż imion w kalendarzu. lekarka wyłącza ekran. być może jeszcze wszechwiedzące. Naprzeciwko siebie dwa kryształowe lustra odbijające w nieskończoność półleżącą figurę Amalii. Widziałam go do „szpiku kości” i nic o nim nie wiem. Mąż wita przed pałacem w Dukli. drugi. Za parę lat przebudują chałupę. Małe znowu wyczuło publiczność. . między siódmym a siedemnastym kwietnia. dziecko samo zdecyduje .Piotr nie ma już wątpliwości.A piąty gdzie? .jestem przestraszona.pieczęć zapomnienia. ale wiadomo. Nieskończoność jako przedrzeźnianie siebie samej.„Karrrrdiolog o dziewiątej!!!!”.Jeden. że to dziewięciomiesięczny maraton hipochondryków? Wrzucam poradnik . ukrytego pod płaszczem i moją skórą. Lekarka zapisuje rozmiar główki i centymetry tej rozbawionej frygi. że tuż przed narodzinami anioł delikatnie muska zagłębienie między nosem a ustami. 8 XI Połowa scenariusza. zakrzepica żył. . Ono zanurzone we mnie. Masz już wyniki . Wizyta u położnej w Sztokholmie. Amalia Mniszech wraca do Polski (dobrze jej). talasmenia.W buzi.Za wcześnie na fiutka albo myszkę.Zupełnie inaczej wyglądasz. gdzie Amalia będzie miała najdziwniejszy grobowiec Rzeczpospolitej: damy. liczy paluszki.koniec filmu. Nigdy nie pozwalałam sobie na wylegiwanie się w łóżku. Obydwoje maszerujemy przez kosmos. . zabierając wspomnienia boskich tajemnic i przeznaczenia. żart bez puenty. . a tu się okazuje. Klaszcze w dłonie. Jest Oną czy Onym? Oddycha mną. przeszłam wszelkie badania niby slalom z przeszkodami.straszak do lodówki. . ssie. wysokich bucikach i czepeczku z kamienia. smółka (zielona). Zostaje zagłębienie .

Polska emigracja to ciągle Święta Figura z kapliczki Gombrowicza: „23 listopada.Czy jestem zdrowa? . pączki. zasysania.śniły mi się kolorowe wstęgi jedwabiu. obrzezanego. Zajadam kapuchę. kiszoną kapustę. ciamka i zabiera się do tego. to delikatne .mam zdrowe serce i makowiec. co cię badali w Polsce. Jesteś super . WIECZÓR „PROEZJI” (poezji i prozy?) . w salonach Konsulatu Generalnego. Figle). przeglądając „Informator”. Szum aparatury. Kładą mnie w laboratorium. podsłuchiwanego przez mikrofon. Cud. obok dopisek: „Dobrze trafiłeś do szpitala. Co za dzień . Bum zamienia się w pim . proszę. jedzenie. godz. Miesięcznik Polskiej Rady Kultury w Sztokholmie”. chyba źle się czują. ciemno. do czego zostało stworzone: chłeptania krwi.zdrowa . 19. sernik.pam. USG. . Miewam sny. Koniec badania. Same duże litery. Biorę słuchawkę (może oczawkę?) USG i przesuwam sobie po brzuchu. ogłoszenia: „Samotny poszukuje kobiety ważącej od 15 do 20 kilo”. Jestem za pisownią po polsku „huj” dla krótszego.Żadnego zwłóknienia zastawek. Potem cmoka.Dzisiaj. słuchać będziemy strof Władysława Reymonta i Adama Mickiewicza. Jeśli wymieniamy między sobą powietrze.analizuje wykres. na których (nazwiska lektorów) przypominać będą Państwu naszych Wielkich. ręka pod głowę. chuju”. Laborantka wychodzi po lekarza. powaga i program: filmy. pachnący chleb. Przy fortepianie fortepianista”. gdzie jest polski sklep. . serce bije rekordy w nieprzerwanym odbijaniu piłeczki życia ping pong. Laborantka szpera mi czujnikiem pod żebrem. wedlowskie cukierki (Irysy. Przyrząd jest wyłącznie kardiologiczny.Konsul Generalny RP w Sztokholmie zaprasza na inauguracyjny wieczór początkujący serię spotkań z klasyką polskiej poezji i prozy. Cisza. na lewym boku. wykrochmalony specjalista. W „Nyheters” artykuł o pisarce Carinie Rydberg i jej przebojowych Diabelskich sztuczkach. ciepło. W szpitalnym kiblu anatomiczne rysunki. spełnienie marzeń. ale tyle w jedną noc? Chyba śnię za nas dwoje. ja sobie. lecz się. koncerty. Słyszymy z Maleństwem podobne bum . Elektrody. Przerażające odgłosy żarłoczności.bum mojego serca. Zjawia się blady. Przy ladzie jednokartkowy „Informator Kulturalny. z całego ciałka pokazuje bijące serduszko dziecka. W drodze ze szpitala Pietuszce przypomina się. odmiennie: budzik sobie. Na pierwszym wieczorze. czemu by nie sny? Skoro to były Twoje marzenia.To ci. W końcu Piotr wychodzi z łazienki i ogłusza go pięścią. w których swobodnie miesza własną prywatność z literaturą. Opisuje romanse ze .

ze wzgórza pomiędzy domami wypatrujemy pomarańczowych światełek naszego okna. w których pozują na wyrocznie moralności i smaku. potem Amalia z córką za szklanymi drzwiami kościoła.oślizłego pomruku. Grafomańskie opluwanie innych to nie literatura. Scena pogrzebu Bruhla . wiedząc. Zresztą kto by w to uwierzył? Kłamstwa łatwiej uchodzą za prawdę. wyrzucający go z trumny. Poza tym jest tak chuda.No.mego żywiciela. włączam Trójkę i czytam Fiszerową. krwiopijca!” W mojej głowie: „Dziewczynka. Dziewiąta trzydzieści . że do końca dnia mogę nie mieć już czasu na takie przyjemności. Na szczęście wybór jest ograniczony. W pisaniu. Pomysł na pracę magisterską: „Wpływ penisokształtnych narzędzi pisania na rozwój pisarstwa męskiego do schyłku XX wieku w świetle rozwoju informatyki i pisarstwa kobiecego. Sami wydają książki. A gdyby tak ściągnąć te nie najczystsze prześcieradełka. a kobiecie siniaków. ekscytacji i rubaszno . luminarze etyki i sztuki. Autor tekstu nie odmawia Rydberg talentu (to uznano już przy jej poprzedniej książce). chłopiec?!” . jakimi zasłaniają się poniektórzy moi byli? Autorytety moralne. panowie. po odrobieniu dwóch scen scenariusza Dam.znanymi osobistościami. wymachując piórem. deser!” Długi spacer w ciemnościach. gdy pisarzem jest kobieta.Pietuszka.Złodziej. że nie menstruuje. słyszalnego niekiedy z polskiej zagrody dla krytyki. Miska spaghetti na obiad. czy pisarka. Przyzwyczaiłam się do chłopca. to poczekaj na kopa w miednicę: „Mama. Jest mi to obojętne. Śniadanie. nie drażni tym penisowatym atrybutem pisarzy mężczyzn. ale opisywanie łóżka jest równie dobrym tematem. Mimo że pozornie mężczyźnie obyczajowa szczerość dodaje kolorytu.ministra na dworze Augusta II. chyba się zaczęło: konkurencja o jedzenie. Tłum. Zadzwonię o dwunastej. 10 XI Od dziewiątej czterdzieści pięć będą wyniki: dziewczynka czy chłopiec. Jedno i drugie będzie niespodzianką. uciekające przed zemstą motłochu. bez tego błotka obyczajówki. Reszta artykułu mądrzejsza. Piotr wolałby dziewczynkę. zastanawia się natomiast. posługującego się dotykiem łechtaczkopodobnych klawiszy komputera i myszki”. Rydberg odważnie przerabia siebie na literaturę. Maleństwo wyjadło mi cały talerz. Po godzinie pustka w żołądku. ojca Amalii. Tłum wrzeszczy: . w dobrym pisaniu nawet kamuflaż bywa wiwisekcją. . jak każdy inny. .siadam do komputera . Śmiała dziewczyna.

Pojke (chłopiec) .flikiem. . Słynne ślazowe cukierki. . Mogłabym się wysilić i powiedzieć te parę zdań. Ona perfidnie wyczekuje. numer personalny. . chodzić. trzeba wymienić tyle cyferek ubezpieczenia. jakby dzwoniło się do banku w sprawie tajnego konta.Jak sądzisz.Pola! . jodłując po szwedzku. Też łatwo wymówić.Można skakać i nic! . Po prostu Power Girl! ..Nie wytrzymuję. nie. zajadającym czarne cukierki . Wracam do pogrzebu: Amalia daje córce lekcję. Przekonuję do Nany. to czemu nie sprzątać. Ale boję się pomylić.OK.GIRL! Dziewczynka!!! Piotr wybiega zaspany z sypialni: . Skończę scenę i zadzwonię.odruchowo wymiotna. w połowie sceny dzwonię do Karolińska Sjukhuset . czyli nieszwedzkich..z ostrzyżonym na zapałkę blondasem w czarnym dresie. Nie kończę. Szwedzka flicka (dziewczynka) kojarzy mi się z francuskim gliną . każąc patrzeć na sponiewieranego trupa dziadka: „Albo rządzisz motłochem” albo on rozszarpie ciebie”. Sprzedawca.cieszy się Piotr. przysmak Dzieci z Bullerbyn. międzynarodowe imię.zajęte. jeżdżąc po mieszkaniu. Ani słowa o ciągu. w których lubują się faceci z działu elektrycznego. . dziewczynka. cichnąc.Wiedziałem. Gdyby dali do tego siodełko. Jedziemy kupić nowy. Dziecko może na nim jeździć . Dziewczynka szybciej zaczyna mówić. cichnąc aż do ostatecznego wygaśnięcia. girl. Pola jest skromnie. Wolę też usłyszeć odpowiedź po angielsku. Dziewczyna z Karolińska Sjukhuset pyta mnie o datę urodzenia.Please. Słone i gorzkie zarazem.lakrisy.sprzedawca szarpie rurą. chłopiec czy dziewczynka? . .Nie. zachwala ciemnoniebieski.Znakomity. prosto . numer badania i zadaje jeszcze podchwytliwe pytanie: „Czy to twoje pierwsze dziecko?”. Odtańcowujemy taniec radości. biegnę do telefonu. ustaliliśmy. w koszulce opinającej muskuły.. Testowałam je na dzieciach spoza Bullerbyn.głos mi się trzęsie. powiem ci. Sprzedawca wskakuje na plastikowy odkurzacz: . wytrzymały odkurzacz. . łatwiej ją wychować.słucha go nawet odkurzacz. wciągu czy innych technicznych bajerach..Yes . Reakcja była zgodna .

gdzie jesteś. Wszędzie Szwecja. zwana drapieżną inteligencją. „Za dużo nut” . mającego na koncie czterdzieści tysięcy morderstw (w większości łopatą). nie masz wątpliwości. Człowiek się może ucywilizował . Pivot pyta profesora i innego gościa. Nie wiesz. W Szwecji. I sąsiedzi. że człowiek daje się łatwiej za . przy jednakowych rdzawych domkach pale ze szwedzką flagą. Światu. dręczące skazanych na etatową pracę. Za sklepem zataczamy się ze śmiechu. Nie ma jej. w dostatku.Zostawiamy go. że musimy się zastanowić.końca pierwszej wojny. Mordercy z Rwandy. mieszka Szwed z totemem w ogrodzie. Dla mnie najlepszy przykład patriotyzmu to kibice. Portret dziewczęcia w wianku.. bąkając. Po latach Francuz wrócił do Kambodży. swojego kata. Rządzą nami nadal bogowie bez masek . Wrzody jako rana postrzałowa cywilizacji. Radio i telewizja o trupach. budzisz się z kaca. Na Trójce wieczorem dyskusja o współczesnym patriotyzmie.. Dwa kły. z dziurą w żołądku. spotkał żyjącego na wolności. torturowanego w kambodżańskim obozie koncentracyjnym. Zacny „Bouillon. Wracających do domu gorzej niż z wojny. ale nie uczłowieczył. w Polsce Niepodległości. że jest etnologiem. dziennikarza z Rwandy: „Dlaczego?” Dlaczego ludzie są tak okrutni? Żaden z rozmówców nie znajduje odpowiedzi. Te małe Pol Potki po biurach i redakcjach. zniewalający uśmiech. wygraliśmy ze wszystkim. zaschnięty strup? Nie widać ząbków. a nie szpiegiem amerykańskim. Uratował się dzięki znajomości buddyzmu. przed śmiercią pokornieje. Taka tutejsza moda. Na Zachodzie . Polski patriotyzm .szlachtować niż zwierzę. Maluję swój obrazek na jedwabiu i przestaję słuchać. Wieczorem tylko Mozart. zabijający maczetą doszli do wniosku. Słodycz oczu. w typowo szwedzkim domku. okrutniejsza od kłów i pazurów. Kupujemy gdzie indziej . wyglądasz przez okno: Szwecja oblana morzem. Plama ust trochę krwawa.zorganizował w bandę (narodu). wywieszający flagę.instynkty i kapka szarych komórek na czubku głowy. Przekonał khmerskiego oprawcę profesora matematyki. .najbanalniejszy odkurzacz do odkurzania. że jest się Narodem Obiecanym Europie.” daje kawałki z Rwandy i fragmenty książki profesora mojej Ecole. niech więc któraś prześwidruje brzuch i dojdzie do jej skulonych uszków. nie szkodzić Polce. co żyje. Flagowe obsikiwanie terenu. Miałam się nie denerwować. Skończyłam obrazek. Uczłowieczyć można psa albo zwierzaki Disneya.wiara. 11 XI Międzynarodowy dzień Makabry.mawiał o nim cesarz Józef II. przykrytych wargami. Wygraliśmy nie tylko kolejną wojnę. pamiątka po drapieżnych przodkach.

Zrywa mnie telefon. Samolotem do Wenecji. O żadnym pisaniu nie będzie mowy. tamtego i z krwawego ochłapu świński Frankenstein.próbuję coś zaplanować. Mam film w pisaniu. skopany przez Połę. Asyż. Wyobrażam sobie ten biegnący czas i obok niego truchtającą cierpliwość. czerwone gałązki brzozowe na białych pniach przypominają płonący chrust. że po którejś nachalnej powtórce zamiast poezji powstanie z tego hasło na rzecz przedwczesnego wytrysku? Na obiad mielone. Pietuszka kładzie się. Nie umiem truchtać. jakby właśnie od nich. chyba. . Siena. Troszeczkę tego. ogrzać w garnku i voila! . nieprzespaną nocą. Paprzę się w śluzowatym białku. . soczkami. wymęczony dyżurem. a potem? .. Bezlistne. Może w końcu komuś przyjdzie do głowy. czemu by nie Rzym. nie mam cierpliwości.Poczekajcie dwa tygodnie. i odechce ci się muzeów. Produkcja Miasteczka. dodaję przypraw. . Jest ciepło. więc nieodpowiedzialnie lekkich: w styczniu do Włoch. Nie pomógł połyskliwy wdzięk jedwabiu. Przed każdym obrazkiem jestem zupełną amatorką. wyjaśni się. co mam robić. balon odleci i zostanę na ziemi z pieluszkami. jakby gdzieś biegł przez sen.kotlet smakuje jak żywy! Spacerujemy z Pietuszką. tuszujący najgorsze błędy. . zapachu. racjonalni ludzie są nieprzewidywalni: „Wyjaśni się”. Splątane wyśnionymi uczuciami i prawdziwymi kłopotami. Knocę jedwabny obrazek. Zostaję przy nim. Ludzie. Pod koniec marca będę balonem. pozostałe czternaście może. wysłuchuje moich planów. Rozczesuję mu palcami długie włosy. Klejowy kontur wypełniony kolorem nieudolny. tak szybko odchodzą” . rozbabraną książkę. czy przepisy kulinarne nie służą przywróceniu życia martwemu mięsu: kolorów.Do końca grudnia wiem. Piotr wraca z pracy. leżące miękko na poduszce. aż zaśnie. jędrności. Zastanawiam się. Goni mnie czas. listopad bez przymrozków.Będziesz miała taaaki brzuch. Trzeba go natrzeć (pieprzem). Biorę przepis: jajko.. „Kochajcie ludzi. tarta bułka. krzątaniną. Rozwiane. Te wspólne kilkanaście minut razem wyrównuje nam rachunek oddzielnej nocy. Nie ubabranych śniadaniem. Nie mam czasu czekać.12 XI Po obudzeniu najwięcej myśli. Dziesięć odcinków na teraz. ścibolić. Natura da się zaplanować: między siódmym a siedemnastym kwietnia rozwiązanie. Wysłuchuję ich wersji.telewizyjny refren ze słów księdza Twardowskiego. serial w trakcie produkcji.

wydawało mi się. sześćdziesiąt stron. Musieli być zdziwieni. kasuję. Mówię prawdę: . Ostatni raz wpadłam do nich w lipcu na podwieczorek. uznany pomyłkowo przez Piotra za stary ser i wyrzucony.źle. Seks w ciąży. Zosia cieszy się bardziej od nas: . Może są wzrokowcy i słuchowcy. czy przytyłam. Nie załapałam się. o co chodzi. Odpowiedź jest prosta: na Targi w tym roku nie zapraszano z Niemiec. że ruch (zwłaszcza kiwanie się w przód i w tył) pobudza hipokamp. Na dodatek Amalia ma wzbudzać sympatię. Dzwoni Zosia z pytaniem. Piszę. Na drogę dostałam w szklance smalec. ale z Polski. kiedy dorwałam się do garów i wyjadłam stare łazanki. Jeżeli się nudzę scenami i dialogami.13 XI Ściana z Damami: trzydzieści dziewięć scen. Wcześniej tak. za rok pewnie też pojadę. Stanowczo szpilki. Pietuszka wziął się do porządkowania tarasu. Gapię się w komputer i nic. Nie miałam wtedy pojęcia o ciąży. jednak na huczne obchody Dni Polskich nikt z kraju mnie nie zaprosił. Pola i ja. ściana. siadacze i biegacze. nałapanie sobie poezji i z powrotem w dyby. 14 XI Telefon od wydawczyni. czemu nie przyjechałam. że wychodzę z zagłodzenia.Nareszcie! . Zimno. znaczy . rozglądając się za jeszcze. w których Niemcy pytają. Dobre teksty wychodzą mi tylko na haju. jakbyśmy byli w wieku patriarchalnym i stał się cud. przywiozła artykuły. Za to dostanę transport jej genialnych łazanek. mamy sofy. chińszczyznę. Chyba mam rozum w nogach. Pokazać konfederację w kilku scenach. Spacer w lesie. dobrze być w ciąży. wyjaśnić. Wchodzenie na stołeczek jest zbyt rozczulająco dziecinne. Te z tarasu trzeba zawinąć chochołem na . przytyłyśmy cztery kilo od tamtego czasu.Zosiu. Wróciła z Targów we Frankfurcie. Kupić kurewsko wysokie szpilki? Pietuszka nie musiałby się zniżać do mojego poziomu. Mądrale twierdzą. We Frankfurcie Hiszpanie kupili Kabaret metafizyczny. W każdym pokoju. Amalia powinna się teraz wdać w konfederację barską i wplątać w morderstwo żony Potockiego. wydadzą pod koniec przyszłego roku. od tyłu. leżanki. sursum corda i wypięta dupka.gratuluje nam. Ale ja sobie chyba nie przypominam roku tysiąc siedemset siedemdziesiątego. ha! Coraz wygodniej na stojąco. Na tarasie aż dwie. bez komentarza zza ekranu. jestem w piątym miesiącu. odpowiedzialny za pamięć. także w kuchni. na siedząco nic mi nie przychodzi do głowy.

Kasia Figura tłumaczy się ze swojego seks telefonu. W kolejce do kasy chce mi się krzyczeć: „Ludzie! Na świecie jest prawdziwy chleb! Niesolone masło! Ciastka inne od sucharów z kardamonem.naprawdę jej smakuje. To. Trzydziestoletni Hakan. rozumiem pomysł Karen Blixen na Ucztę Babette.zimę. Znalazłam je puste w lesie. Nie ma. krążących nad naszym domem. Zmęczenie.Bo może cię lubi. podobno najlepsza jego rola.dla nieciężarnych mężczyzn. co daje metaforę filmu.Posmakuj innego świata. Dziewczyna na moście.. za brutalny. uwielbiający jeść. jaja miały sklepowe stempelki. Czemu Pola mnie nie kopie? Już chyba powinna.? Wieczorna beznadzieja. Kupiliby podobne kiełbasy i słodycze w Szwecji. czyli francuska choroba: metafora za metaforą. nie może się nadziwić.facet z reklamy. Kerstin nie udaje . Wybieramy się do kina. Mam te same odruchy. zamienia się nagle „w środek komunikacji z publicznością. widocznego na całą Polskę. niezamrożonych zmysłów. kreskówki? Bierzemy z wypożyczalni film o bokserze Hurricane .To co jest dla kobiet w ciąży. Pietuszka odmawia: . okazja do oskubania macho. co napisane rano. przywożąc z Polski dla Kerstin dżemy i wedlowskie ciastka. należącym do sieci spożywczaków ICA. Nie dał się nabrać. Kupując w naszym wiejskim sklepie. opowiadając Pietuszce o dziwnych wielkich ptakach.niemożliwe. ma najwidoczniej porachunki z męskim światem. nie ma też filmu z Douglasem. wydaje się bezsensowne. Dają za to nową wersję Shafta. Pietuszka znajduje szybko pocieszenie: . przyniosłam do domu i powkładałam kurze jajka. zapachów. Obgaduje reklamę drenującą najzdolniejsze umysły. Nie grają. W „Oknach” rozmowa „Wszystko na sprzedaż”. Zostaje błyskotka telewizora. Pod jedną z kanap stare ptasie gniazdo. . Ani słowa o pieniądzach. taoistyczno feministyczny western. temperamentna kobitka.To nie jest film dla kobiet w ciąży. Fajna. w lekturach jest Uczta Babette. wspólny film z Alem Pacino o dziennikarzu w aferze tytoniowej i dla mnie francuski. od któ- . a nie film. pachnące owoce i warzywa!!!” Babette sprowadziła z Europy wyrafinowane jedzenie dla swojej skandynawsko protestanckiej wioski. Zawiesiłam koło anteny satelitarnej. dawny tłumacz ambitnej literatury angielskiej. Szaro za oknem i w głowie. gdyby były. porównuje swoje nazwisko wydrukowane małymi literami w książce z autorstwem billboardu. Mimo Daniela Auteille kiła. Mieli już grać chiński film o smokach. Medium do komunikowania”.. co jutro . to. . rodzaj rewanżu.telefon. Drugi zaproszony . Jej seks . że to takie smakowite.

kości.nagle eksplozja. porównywalne z niemieckimi „odszkodowaniami” za podobne wyjazdy. Zawsze byłam ze skóry. Tajemnica. z łaski talentu nie kalającego się wysiłkiem? Upokorzenie pieniędzmi.. salon i kibel. Dzisiaj przełknęła i zabulgotała (radośnie?). Romeo i Julia Szukają sponsora na skrzydła dla Julii. Wstyd pracy czy szlachecka pańskość? Być bogatym i wolnym z urodzenia. Pola na początku ciąży. Dla niej kamienne przegrody są niczym: Jeśli je umie przekraczać . uznała ją za wywar z petów. Odpisuję: „OK. jednak o tej porze roku i w moim stanie nie wsiądę na prom..ilustracja z książki o zmianach po piątym miesiącu). Po czterech miesiącach smak zielonej herbaty z cytryną.wyrywanie z pracy. zapominam o tym. Rozumiem. jeśli agencji nie będzie stać na bilet lotniczy (dwa razy drożej). częściej . co w środku. ale i praca. Bez krągłości kobiecych . Nic z tego. że to nie tylko reklama dla pisarza (robienie z siebie małpy).macierzyńsko.rych kleją się jej plakaty i które na niej zarabia. wylegującego się na moim żołądku. Może przy innej okazji. bibliotek i tak dalej. nie umiem się przyzwyczaić do siebie. Z profilu jeszcze to jakoś wygląda . wstrętnie protestując. uciskająca żołądek. wymieszanie wysokiego z niskim. skąd dokąd jest Pola. Żeby wiedzieć. wyczuć. Jestem wdzięczna (faksowo) za zrezygnowanie z obsadzania mnie w roli Ofelii.przekracza. księciu Józefie Poniatowskim: Jednym z nawyków zniewieściałego trybu życia Księcia byt osobliwy zwyczaj przesiadywania w czasie godzin porannych na stolcu i przyjmowania wizyt bez zmiany pozycji. W dzień. bohaterze narodowym. Leżąc w wannie.niekształtny bebech. Pępek przesunięty niesymetrycznie gdzieś pod pachę niby portfel (w drodze za wyrostkiem robaczkowym. z góry . bez bólów i nudności. zakryta ubraniem. tonącej na polskim promie z lat sześćdziesiątych.” Odpowiedź z agencji faksem i Szekspirem: Nad mur wzleciałem na skrzydłach miłości. . Fiszerowa o słynnym amancie. do radia. Przyzwyczajono się do tego i nie okazywano zdziwienia. Nowe czasy czy nowe agencje? Docenianie. Po raz pierwszy ktoś proponuje za spotkanie z czytelnikami dość duże honorarium. wycenianie. 15 XI Agencja Artystyczna z Gdańska zaprasza na spotkanie ze studentami. chętnie. Polska sprzed dwustu lat. wędrującym pod ramię . Brzuch przypomina stwora.

zaledwie szkicując ludzi. Te same kratki. tak jak święte obrazy. gdy nie wydaje się poleceń i pozwala mózgowi pracować na wolnych obrotach.owe podróże w kalejdoskopowych tunelach barw. Pierwsze doświadczenia z LSD przepaliły mi głowę. Kraty i kreski okazały się nie pułapkami na zwierzęta i pierwszymi cyframi. Podobne rezultaty. Składne wyjaśnienie symboliki jaskiniowych obrazów. cierpienie widoczne na jego spoconej twarzy są oznaką łaski. znalazłam film BBC o malowidłach naskalnych. lot poprzez kolory. w czasach. lecz symbolem wizji. W pewnym momencie na ekranie umysłu pojawiają się kreski. Przypominam sobie LSD .. nie ma różnicy. tylko hordy łowców i zbieraczy? Angielscy archeolodzy porównali malowidła Buszmenów z malowidłami w jaskiniach francuskich. doznają bolesnej mocy przejścia na drugą stronę rzeczywistości. co przedstawia malunek przodków. prowadzony przez duchy zwierząt. gdy nie było wspólnej kultury. Aureola lub dziób pierzastego przewodnika po zaświatach . ich forma pobudzały do szukania znajomych kształtów zwierząt i malowanie ich mogło wywołać trans. symbolizujące nadludzkie moce. niezależnie od wieku badanych i kręgu kulturowego. Droga krzyżowa miłosierdzia. opisującego ilość ubitej zwierzyny”. że ściany jaskiń.Przypadkowo.dwudziestu tysięcy lat malowali doskonale zwierzęta. spirale. prowadzeni przez zwierzęta. A powtarzające się w różnych jaskiniach wzory geometryczne: „Rodzaj pisma obrazkowego. Buszmeński szaman opisał transowy lot w przestworzach. gdzie precyzyjnie wymalowani są święci. Przekonuje mnie to tłumaczenie. to dlaczego nie narysuje twarzy? Ludzie od zawsze byli zakochani w sobie albo w innych. Skoro ktoś potrafi niemal trójwymiarowo narysować konia. Bóstwo wysłuchało prośby o zesłanie mocy. Mało sensowna jest stara podręcznikowa hipoteza. Już nigdy po zażyciu kwasu nie będę miała tej lekkości pierwszych przeżyć. Buszmeni z obrzeży pustyni Kalahari bez problemu objaśnili badaczom. wyciągające człowieka z materialnego świata niby rzepkę z ziemi. Te same wzory (także z jaskiń) i przeżycia. i odtańczyli go w transie. . Przeszywający ból. zaś zwykli śmiertelnicy boczkiem. Wyświetla wtedy własne halucynacje. niezauważalnie. Czy nadprzyrodzone siły. uzyskuje się przy głębokiej hipnozie. kreski i spirale w odległych od siebie miejscach. na co czekałam od lat. Gdybym za pomocą kilku farb miała namalować. aniołowie wiodący w zaświaty..odlot w kolorach . nazwie się koniem.. Coś. pstrykając po kanałach. bawołem albo bawolim świętym Markiem.to nieistotne szczegóły. co wtedy widziałam . Ludzie. polowanie było bowiem istotą ich życia”. przeszyci szamańskimi strzałami. kraty. przestrzenie.wyglądałoby to mniej więcej na czarne albo czerwone kropki z naskalnych malowideł. Nie przekonywały mnie podręcznikowe tłumaczenia: „Nasi przodkowie sprzed trzydziestu .

idących do szkoły . dwa tysiące koron. Łapię za jeden z nich i z karawaniarza zamieniam się w bonę. Oglądam pozytywki. spocony czajnik. Mogłabym występować razem z rzędem tych wózków w musicalu o wyższych sferach. Horrorem są jedynie wózki. Liczę: tysiąc. świetlistych punktach? Mój mały człowieczek w transie tworzenia samego siebie. Piszę . bo cena na te sprężyny i kiepski design .No tak. Pamiętam takie czarne. starczy na dwa. dziwne przyrządy do podskakiwania. odciągarka pokarmu. Nie spodziewam się rewolucji w wózkarstwie do kwietnia przyszłego roku. Co pokazuje jej budujący się warstwa po warstwie mózg. idę do łazienki . wyginające im do tyłu ręce . nosidełka.. .Pietuszka kapituluje. Nie słychać Poli: ani bicia serduszka. Wszystko jest tu słodkie. przygnębiające (praktyczne) kolory. . Pietuszka przykłada ucho do mojego brzucha. zamkniętej w przytulnej jaskini macicy. Z wiklinowego wyrośnie po pół roku.Zmienia się w nim poziomy. Przejeżdżały koło mojego łódzkiego podwórka. a na spacery będzie chodzić w nosidełkach.ciężkie tornistry. można je wozić po domu.kołyska koło mnie. o czym śni? O kreskach. Chodzę z rozdziawioną gębą. trzy lata. krasnoludkowe.. Pola najeździ się w łóżeczku . gotuję . popijam herbatę i wsłuchuję się w dom. Wózki dziecięce mają plastikowe szyby. ponure kredensy z trzęsącymi się szybami i trumną w środku.trzysta dolców. łóżeczka. też się wychowałem w wiklinowym koszu na bieliznę .Niech będzie.zwichnięte skrzydła. Może zapamięta i będzie przy tym łatwiej zasypiać? Pietuszka. z baldachimem. Mój najważniejszy argument za wiklinowym . Na zakupach zaglądamy do dziecięcego sklepu. żałobników i zafascynowane hecą dzieciaki. Pogrążona w prawiecznym śnie.Pola ze mną. ale. radzi wybrać zwykłe.kołysce. Przedmioty warują posłusznie: garnki na piecu. białą haftowaną pościelą. Wyższych. Brakuje mi czepeczka. Z boku podobne do karawanu. . z której wystawały falbanki pościeli. 16 XI O siódmej rano ciemno. drewniane. ciągnąc za sobą orkiestrę. Solidne drewniane łóżeczko ze szczebelkami skazuje na krążenie wokół niego i dziecka.w kuchni. ani porannego tupania. Za wcześnie. Siadam w kuchni. jest lekkie.jest śliczne. czy już nie kupić i nie przystawiać do brzucha (Pola słyszy) przed snem. zastanawiam się. obmacującej ją łapkami. widząc mój zachwyt wiklinowym łóżeczkiem na kółkach. Za oknem szuranie dzieci.Pomyślałam o Poli. . Cudawianki: kołyski.

według Pietuszkina prędzej wynajdą bezpieczne narkotyki. jakby zastanawiał się. . Jeden z promotorów. I dobrze. udowadniające pochodzenie komunizmu z rosyjskich korzeni. . Pola nie ma tam nic do roboty.. nie będzie czytany. czy wejść na dach. Pisałam o nich magisterską pracę porównawczą w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym siódmym. Przyroda jest bezwzględna.. bujając je na stopach. powieści nieco wyblakły. i znał dobrze komunizm. „demoniczny” to działka mistycyzującego Zdziechowskiego. może z wyjątkiem Brzozowskiego. Nie utożsamiał ich. niedotlenienia „z winy matki”. im więcej nagród. porządny człowiek. .. Sowiety były dla niego zaprzeczeniem Rosji. zrobił unik i próbował wejść do sklepu. podobnego do Mackiewicza w diagnozie komunizmu.Będziesz się mogła ućpać w czasie ciąży. . akurat naprzeciwko była ściana z rynną. za to używany na zasadzie hasła.. Za sto lat.Z Polski wiadomość o nowej nagrodzie („Nie dla mnie sznur samochodów. Gdybym byt pingwinem cesarskim. Znał Rosję. usprawiedliwiające wahania ludzkiej natury. niespotykany w Polsce. Cenny był jego sposób myślenia. jej diabelskim przedrzeźnianiem.”) imienia Józefa Mackiewicza.że boi się ryzykować karierę? Kilka lat uczył nas odwagi myślenia wbrew politycznym systemom).Kochanie. której nie będą grozić zatrucia. Logiczny. jak na przyrodnika przystało. powinnaś ją zostawić. Samica wróciłaby z wyprawy i przejęła pakunek. wyśmiewał teorie. mógłbym przechować jajo. za pięćdziesiąt uznają prawdopodobnie ciążę za rzecz niebezpieczną dla płodu i na ten czas przeniosą go do sztucznej macicy. człowiek zezwierzęcony przez historię (komunizm). Wiadomo. w ostatnim momencie odmówił brania udziału w egzaminie. Mackiewicz byłby przydatny. zaszczuto. nie dla mnie.Austriacko . Polowano na niego z prawa i z lewa. Nie używał takich porównań. Więc stał pod tą rynną. Przeciwwaga Nike dla poprawnych prawicowych pisarzy. Pietuszka ma problemy gatunkowe: . .węgierskie gadanie. Pech.. ale tchórz.Wyjedziesz do Budapesztu. „Diabelski”. tym lepiej. Niemożliwe. nie chcąc mi się tłumaczyć (co miał do powiedzenia .. Nie wdawał się w niuanse. był nią uwiedziony. Kiedy spotkałam go na Grodzkiej w Krakowie.Eee . Naturalna ciąża będzie luksusowym ryzykiem. czy ty nie myślisz raczej o sobie? O swojej zaćpanej starości bez kaca. Do czego może się jeszcze przydać Mackiewicz? Jego obsesje. wypadki. gdyby komukolwiek po upadku Związku Radzieckiego zależało na pokazaniu różnicy między (prawdziwą?) Rosją a komunizmem.

Marta . bo ma tradycje solidarnościowe (umiejętność gadania z komuną). Może dlatego. poznali.nie widać balonika. rodowe mitochondria. zalewającym budapeszteńskie lotnisko. Dodaje szczegóły swojej biografii: jest Węgrem z Transylwanii. niewiele pamiętam: ruiny rzymskie. Trzymają Podręcznik do ludzi z moim zdjęciem na okładce (dobrze mieć czasem pysk na tekturce). prababki Ewy. przydatki odpadają. mam za to brzuch i się nie dopinam. że sepleni jak ja. Po serii pomyłek z poprzednich wizyt (lecąc do Niemiec. Są. więc chociaż te malutkie. i wydawca . Czy można lubić kogoś. nie doczekawszy się starszej. Obrzydzenie samą sobą.jestem w drodze na Węgry. zamiast karty kredytowej wzięłam telefoniczną.Węgierka z Instytutu Polskiego. „domu pisarza” chyba też nie (jeśli będzie najtańszy i nietrwały). Mam przygotowany kartonik z własnym nazwiskiem. bliżej nieba. prowadząc. Wtulona jeszcze w ciepłą noc. Do jaja przeciska się tylko genetyczne jądro. W żadnych wyborach. Porównują mnie z książką. muzea. Lubię Tuska. Ziuum do Budapesztu. aha! . Delegacja powitalna. Zawiązuję spodnie sznurkiem. Wstaję nocą i totalny niesmak. Geremek także. Będzie startował do szefostwa Unii. Joszka. żal mi Tuska. przyjechał stamtąd bez grosza dwa- . nie wygrał mój kandydat. Trzy godziny drzemania. w mocne i delikatne ręce Piotra. linie Malewi witają na pokładzie. Byłam tu z piętnaście lat temu. Nie mam już talii. puszcza kierownicę i opowiada. gminnych. o ile też będzie miała córkę. Jeszcze jedna. Majątku Poli nie zostawię. Przekażę Poli mitochondria matki. reszta mnie śpi albo szydzi z siebie samej. Nie ma różnicy między chmurami w górze a deszczem. 18 XI W samolocie zaspana gdzieś między niebem a ziemią. co mijamy. pojechała do domu i zostałam z wizją trzech dni w lotniskowej poczekalni) wypatruję z niepokojem „witających”. że wygląda normalnie i uczciwie na tle politycznie zakazanych mord.u na książki (hurra!) i na budownictwo zostanie po staremu! Dwie ustawy. może dlatego.Joszka. Dostaję pod nos paprykę z salami. siwej pani (pisarki). prezydenckich. mitochondrialna korzyść z Poli: mężczyźni (plemniki przy zapłodnieniu) tracą swoje mitochondrialne DNA. dla kogo jedynym celem jest wstanie i zrobienie siku? Przyłapałam się właśnie na tej jedynej potrzebie o trzeciej nad ranem. zbliżające mnie do zamieszkania we własnym DOMU PISARZA.Pożyczam na drogę jego sztruksy. Mężczyźni są ślepym zaułkiem ewolucji (mitochondrialnej). a ona podaje dalej. Zakrywam swetrem . Lezę do toalety. 17 XI Nie będzie VAT . podchodzą.

aha . co chciałabym zobaczyć. odżegnać.pani wyjaśnia działanie węgierskich kuchenek gazowych: . Mickiewicza (?!). Podjeżdżamy pod kwaterę . Lajosem. Pachnie gulaszem. zwiedzamy jutro Godol . Do tego Sissi w czarnych sukniach. Próbuję ugotować wodę na gasnącym gazie. że rozumiem węgierski.nie rozumiem. Ironia w Polsce . Nie dziennikarz porozmawiać.No problem. Otwieram okno na jesienny ogród . ćwicząca na drążkach swoją anoreksję. Grecki w wymowie „Lajos” okazuje się po węgiersku Ludwikiem. zażegnać? Proponuję herbatę. co to jest.Trzymać odkręcony kurek z minutę. ona bardzo kochała Węgrów. Kupuję bilet na Requiem Mozarta i schodzę do swojej kadarówki. Pola przepływa żabką na drugą stronę brzucha. Dziedzictwo Kadara: olbrzymi pokój. zimno.na parterze jest chyba restauracja. już się nie podniosę.gaz w butlach. ma wydawnictwo. Przyjeżdża Joszka z dziećmi zabrać mnie do Godol. Zasypiam w łoskocie industrialnego brzęczenia.pałac Sissi.dzieścia lat temu. mrożąca fundamenty? Ktoś miarowo tłucze młotkiem w mięso. Koncert jest o ósmej. Padam na łóżko. Ze zmęczenia podejrzewam. Muszę stać przy kuchence.. W tym roku gościł w Budapeszcie znakomitych pisarzy polskich: Mrożka i. nastroszonych piórami. Joszka zachwycony. Jedyny pożytek z tej wizyty . W Rumunii mają jeszcze gorzej .tak to mniej więcej powinno brzmieć. Ponure.to tylko Gombrowicz? Czy używanie żółtego przez innych malarzy niż Vermeer jest zapożyczeniem? Tłumaczyć się z ironii. w omówieniach pani książek często powtarza się określenie „ironia”. Leje. przeprowadzić rozmowę.węgierska nuda w barokowym grobowcu. Pyta. Proszę go o zamówienie legendarnych placków węgierskich. trzymając kurek. podarte meble z lat sześćdziesiątych. ciemne przedmieście. wydostającego się ze ścian jak swąd pożaru. Gabinet cesarza przypomina galicyjski urząd pocztowy.Ironia. ale może oszczędne? Wychodzę do miasta... boję się wyjść. Pyta o moje podobieństwo do Gombrowicza. . Wieczorem kolacja z tłumaczem Podręcznika. Rozpalone kaloryfery i pierzyny.gościnny budynek Ministerstwa Dziedzictwa Kultury. . Dwa przystanki dalej zamek.Dokładnie. . Potwierdzić swoją niewiedzę albo przekonania. . Absurdalne.. to o co chodzi? . austro .. 19 XI „Przyszła pani na wywiad” . Nie mam pojęcia. ale jakaś pani pogadać. . Pałac smutny. Na tym polega większość beznadziejnych wywiadów.Muzeum cesarzowej Elżbiety. Gigantyczna lodówka.plantację smutku.

.domyśla się z mojego opisu. trzeba przejść przez badziewie szatni. ale w Paryżu domy są pod strychulec Hausmanna.Nie znam. Łaziebne żądają od zagranicznych golasów dwa razy tyle. w słońcu. Nagłe perspektywy na wzgórza.. ciamkających wspomnienia dawnej świetności. przysłanym z Warszawy za czasów komuny. zbiedniałe.. 20 XI Do południa scenariusz Dam. O jakimś kacyku. Paryski. Bierze wino. Łaziebna klepie mnie porozumiewawczo po brzuszku: . Nie drażnią przyczepione do nich łatki luksusu zachodnie sklepy.Czy mogę dostać kieliszek do herbaty. Ten sam starczy zapach z bezzębnych ust. Odarte z przepychu. Zhardziała wulgarnością biedy młodzieżów . węszącego za ludźmi. co już zapłacone w kasie... Nie poklepuje się nieznajomych. a. Mój brzuch stał się publiczny na te kilka wystających poza mnie centymetrów. Przez uchylone drzwi widzę wanny wyłożone prześcieradłami. chodzi ci o słowackie placki . Warszawa ze swoim ściśnięciem jest Gniotowem.wodne bąbelki. Pokurczone miasto.podano mi ją w kryształowej karafce. Budapeszt też okazuje się zupełnie inny po drugiej stronie Dunaju. . . Ze studzienek kanalizacyjnych odór identyczny jak w starej Pradze. Pierwsza zabawka Poli . Za kilkanaście dolarów dostaję foliowy czepek na gumkę. Od tysiąc osiemset sześćdziesiątego do pierwszej wojny światowej stawiano z rozmachem architektoniczne cacka. tutaj każdy inny. ślady po zębach zgłodniałego monstrum.Nie lubię science fiction. po której stronie wszechświata żyjemy.u. sceneria ze Śmierci Marata. wgryzającego się w mury. Przeglądam „Świat Nauki”: W dwa tysiące piątym roku dowiemy się.. skoro. pieści się cudze dzieci. Budapeszteńskie ściany obtłuczone kulami z pięćdziesiątego szóstego. Po którymś okrążeniu basenu dostaję się pod bombardujące od dołu gejzery. Wychodzę z kabiny w swoim jednoczęściowym kostiumie z nogawkami prawie do kolan.Baby! Ktoś w końcu zauważył. Roztrzęsione tramwaje. dla mnie herbatę. zachowują klasę. który na propozycję tłumaczenia Mrożka odpowiedział z przekonaniem: . W hotelu Gallerta zanim się dojdzie do secesyjnej elegancji pływalni. Niech no tylko się rozpędzą cząstki w akceleratorze CERN . Plotkujemy o polskim światku. rzekę.ka. styl Franciszek Józef.

powrót do przeszłości. Janos . entuzjazmu. Bez tej głupawej polskiej agresji.dla mnie studiów w galicyjskim Krakowie. .rozmawiamy po rosyjsku.Da . Z kombinacji węgierskich skojarzeń „Namiętność” i „Pamiętnik” wychodzą „Manewry miłosne”.Przerażająca jest oczywistość tajemnicy. Równie dobrze ty mógłbyś być w ciąży i pytałabym cię. Co z tego. . Tłumaczymy mu z Lajosem „nieprzetłumaczalność” tytułu. . gadających w wolnym Budapeszcie po sowiecku. Swojskie. . ale nie rozumiem. .Myślisz. Słowiańsko jasnowłosy Janos przysuwa się i nieśmiało pyta.młody. . wywołują wspomnienia .Janos zajada sałatkę i usiłuje wczuć się w rolę ciężarnego z pełnym żołądkiem tego czegoś. . obcego. Kawiarnianych nasiadówek. że jestem kobietą i to powinno być naturalne. zawał serca. nie zatkało poczucia humoru forsą. Można się po nich spodziewać wyszlifowanego uśmiechu albo kłów. gdyby nie okopał się w „prawdziwej historii Trójcy Świętej”. czasem czuję.21 XI Wieczór autorski w księgarni. . tęskniące za wspaniałością Austro Węgier. Genialne. Joszka planuje wydanie Namiętnika.zmasakrowane przez historię. Sensowne pytania z sali i od prowadzących wieczór. jak to jest. Kimś takim mógł być Tekieli.przygaduje Lajos. Nostalgiczne Węgry. podobnie jak piąty kieliszek wina.Jak to jest nosić w sobie człowieka? Musi być niesamowite.Wyobraźcie sobie węgierskiego jasnowidza z lat pięćdziesiątych . kasującego rozmowę. skręcający notorycznie z wierszy w powieść historyczną.Widzi w nowym tysiącleciu Polkę i Węgra. wymoszczone hormonami. że ja mogę? Też nie rozumiem. poczucia wyższości. Środkowoeuropejskie twarze . Gdy towarzystwo nie rozlazło się jeszcze na prawicę i lewicę. Wolne żarty.Strasznoje. czy naprawdę jestem w ciąży. Pozwalającego co najwyżej na knebel riposty. zabawny wydawca i poeta. inteligentne. pomysłów. nie ma waluty nie dającej się zamienić na dolary i nie ma nieprzekładalnych słów. Zostaję węgrofilem? Hungarofilem? W knajpie. Niewytresowane cywilizacją. gdzie Joszka sprosił młodych pisarzy i krytyków. ale już było. nie mógłbym się przyzwyczaić .

Nie przychodzą po jedzenie (nie ma przymrozków ani śniegu). do roboty. umarła jego babcia. Czytam trzy dni.Sprawdzę . . coś jakby niewyłączone żelazko. przed i po Warszawie. wyłażą pod domy. Sarny od tej pogody głupieją. otwartej od piętnastej do osiemnastej. 25 XI Obrzydzenie do siebie. ostatnie forinty dałam żebrakowi.Budapeszt.22 XI Wstaję o czwartej rano Joszka odwozi mnie na lotnisko i jedzie na pogrzeb do Transylwanii. Nie wezmą. zanim z gracją wypną biały kuperek i spokojnie odejdą. Kiedy w knajpie balowaliśmy nocą.paniusia wie lepiej. Podaję na odprawie bilet. Wysłuchałam kilku bekających za mną drwali i zaklejam kopertę z dziewięćdziesięcioma trzema stronami. Trwam w banieczce pewności. będę sprzedawać na kawałki powieściopisarzom albo dramaturgom. Trudno.Tu jest napisane Budapeszt . powrotny też ogłasza zdziwiona. he. swąd przeczucia: „Nie napisałam ulicy. może „ubić” znaczy „ukręcić”? Dawniej mówiło się . skrzydlaty anioł Malewi (My Levi?) przenosi mnie do czekającego Pietuszki. zaropiałej chmurami.A nie.Sztokholm . nawet mnie to nie dotknęło. kilka dobrych filmowych scen. na wszelki wypadek. Mają kolor igliwia. jakby słońcu nie chciało się otworzyć powieki. Pozwalają się podejść na pięć metrów. Sos holenderski według przepisu: ubić żółtka. zgadza się. czekam na zmartwychwstanie rozsądku. co robią w dziwaczną zimę? Do południa poprawiam Damy i wysyłam z naszej wiejskiej poczty (okienka w sklepie spożyczywczym). Bilet kupowali Węgrzy. . . Przed domem w tył zwrot. . Odwaliłam kawał roboty. Nie brałam karty Visa w obawie przed własnym roztargnieniem. 26 XI Dzień. Nie mam już na telefon. Jaka przyjemność stać przy piecu i pichcić. O drugiej już zmierzch. Otwierają się przede mną niebiosa. oddzielającej od wątpiącego we mnie świata. miasto i firmę”.Jak to? .Bez powrotu . he.pokazuję niepewnie. Nie dojdzie na sam kod. . Macham trzepaczką i nic. Nie ruszam się z miejsca. więc po kiego? Popodglądać ludzi.leniwie wstaje i wkręca bilet w maszynkę. Pietuszka zjechał Damy. Jestem wolna! Do piątku.Sztokholm .robi mi się słabo. ale nie powrotny. . Dopisuję ulicę dwa razy.

serialem.. Rzadko kiedy wyrwie się jej fenomenologiczny szwargot. gdyż są komentarzami zakonnicy będącej nadal filozofką. by zaraz je na nowo rozwinąć. Pola jest cichutka. Wpadamy na pomysł zakończenia Miasteczka: dziesięć ostatnich odcinków rzeczywistość (romanse. nie rozdrapywać przyszłości. a tak naprawdę ani tym. komentującą świętego Jana od Krzyża. Układamy list do Produkcji Miasteczka: 1. Ona sama na parę miesięcy przed drogą krzyżową do Oświęcimia. kiedy chodzę. Miasteczko przez trzydziestominutową długość odcinka jest telenowelą. Gdyby ten koniec był na koniec. Trafność myśli. odczekuje i zaczyna harce. Nie. do której się wznosi po stopniach dedukcji. bo i tak nie wiadomo. Telenowela jest puszczana dwa . ale pojawia się. Wbrew pozorom klarowne komentarze Stein to paradoksy. Gadamy więc o Miasteczku.żeby nie wypadła. Między zdaniami Stein cisza i w niej miejsce na słowa. precyzja języka. zadzwonić do domu. Telenowela jest z założenia pastiszem. intrygi z planu i produkcji) łączy się z fikcją fabuły i rzeczywistość załatwia fikcję. Piotr upiera się zostać w Szwecji. bo w szkole uczą o wstępie. trzech czasach: teraz. po urodzeniu Poli i kiedyś. Kończę Stein.mogel”. serial się kończy. 27 XI Zawsze pierwszą noc po dyżurze Piotr budzi się i łazi po mieszkaniu. kiedyś po wyprowadzce ze Szwecji. Ktoś trafnie napisał w szwedzkiej gazecie: Język jest wirusem kosmosu”. Sos za rzadki (te ubite jaja). ile razy stacja zastanawia się nad dalszą produkcją. Nie kłócić się. język się zmienia. Efekt: po szesnastym. Nieraz zapominam o niej i nagle delikatne łup . Odcinek serialu trwa godzinę. Nie do wykonania: pokazanie telenoweli od kuchni to podeptanie telewizyjnej świętości. Nie mota się akcji. . Filozofia nie komentuje świętości. po trzydziestym drugim odcinku kończymy wątki po to. tańczę. kłótnie. a nie windą objawienia. Reżyser życzyłby sobie efektownego końca.. żeby ją zarzynać. W tych łapinkach ma siłę motyla i stąd trzepotanie skrzydełek pod pępkiem. W międzyczasie jest też czas i krótsze terminy: oddać artykuł. rozrzucenie figurek z szopki. dialogi. Przysyłają nam „prośby i sugestie” nie pod ten adres. rozwinięciu i końcu. Tragikomiczne: rozpięcie na krzyżu czasoprzestrzeni. Jestem naraz w dwóch.łapię wtedy odruchowo za spód brzucha . Gdy tylko wyciągnę się wygodnie na fotelu albo łóżku. że tak nie może być. przez częstotliwość nadawania tylko raz w tygodniu . Pomieszanie gatunków. co będzie.„ukręcić kogel . ani tym. więcej tego nie zrobimy. A pastisz pastiszu.trzy razy w tygodniu. philosophia miłuje mądrość.

który często ją rozbija.Domyślałam się. pomiędzy dorosłych. Szkoda mi postaci. Rodzinne (realistyczne. przecież się kochacie. Co z tego. Mama była wzruszona: .. aż do punktu 14).ich dramaturgię przynosi w naturalny sposób życie. tego nie wytrzyma. ani z telenowelą. Pietuszka nakrył mnie senną łapą i protekcjonalnie obiecał: . trwających kilkadziesiąt odcinków. Nie rozumiem więc. . żony i kochanki. prezentach i spotkaniach kolorowe. kiedy pojawią się pretensje do scenarzystów. Nie ma (poważnych) rodzinnych i seriali. Wysyłam list rano faksem.musiało być dziecko. Miasteczko musi się teraz zwrócić. Co może odpowiedzieć producent? Nic. wszyscy wdepnęliśmy. Na spacerze myślę o świętach.2. szpitalne czyli branżowe owszem . nie komediowe) są telenowele (i tak dalej.). O rok za późno. nadawana raz w tygodniu. więc będzie zarzynane do końca.. zawiązuję wstążką i wysyłam w przyszłość. Chyba że sami z nas zrezygnują po tym liście. pełnego zbutwiałych liści. Nie wyszła nam zabawa w konwencje. Nieuchronnie prowadzi to do sytuacji. 14.Wytłumaczę ci jutro.. że po gdyńskim festiwalu filmowym napisano w „Obcasach”: „Lwice dla Miasteczka”. Serial ma swój początek i koniec. Daliśmy się wpuścić przez własną głupotę w maliny. My też daliśmy się wpakować w absurd przez brak doświadczenia. Miasteczko przez czas nadawania (po dwudziestej) jest traktowane jako serial. powiedział o Poli. jest wam dobrze . soczki. Nie chciał wcześniej jej martwić (w depresji każda wiadomość to zawał świata). 3. wtyka w nią. a nie dano nam W szansy na konkurencję ani z polskim serialem.. Telenowele puszcza się po południu. świątecznie szeleszczące. Policyjne. Przy naszej pomocy podpisaliśmy umowę na następne 14 odcinków. że nie są konkurencyjni z filmami amerykańskimi. jak Matki. Połowa znanych mi par rozpadła się w rok po urodzeniu potomstwa. Jest to elementarny błąd wysyłania zawodnika wagi lekkiej na ring z Tysonem (i tak dalej. Ewidentnie brniemy w absurd. Nocą pytam Pietuszkę o ten schemat: miłość i dziecko. chociaż plucha i każdy krok w tej wilgoci przypomina przechadzkę po dnie starego basenu. Piotr zadzwonił do swojej mamy. mający konkurować z filmami fabularnymi i meczami. co do miłości dwojga ludzi ma dzieciak. Myślątka o wigilii. Oni mają w dodatku kajdanki zobowiązań i finansów. bo opowiada jakąś historię i po jej wyczerpaniu się kończy. w życie. Żadna telenowela. pieluchy. Pakuję je w ozdobne pudełka.

spóźnia się miesiąc. 1.” Wysyłam tekst i po wydrukowaniu cisza. gdzieś stuka licznik wyrazów i toczy się fabuła. Nie zarobiłam. któremu rzuca się pogardliwie haracz jakiegoś scenopisu. myśli. gdy przypominam sobie ten wyłudzony ode mnie tekst. więcej już wydałam do nich na telefony i faksy z korektą.mańana. Wolny zawód kojarzy mi się często w Polsce z wolnością robienia kogoś w ciula („artysty”).mus . minimalne . Bywa. Oczywiście honorarium za dziesięć treatmentów nie doszło. jeżeli chce się być słownym.zgadzam się . Nie codziennie wzruszam się do łez Polcią i niewinnością wiewióreczki. Pani redaktor z „Cinemy”: . gryzipiórki przestrzegający umów. Nie będziesz miał cudzych bogów przede mną Dla pisarza bogiem powinna być literatura. że zdobyłam te pieniądze. 1 złoty cielec wypłaca hollywoodzkie tantiemy. my natomiast. kocha. Chyba jestem heretykiem.. może nawet demonem. . Ciekawe jest odpowiadać na znane sobie pytania? To żaden wywiad. Nigdy nie dochodzi na czas. cieniutcy. Niby jest umowa. A kino bywa dla literata poślednim bożkiem. Nigdy nie zawaliłam żadnego terminu. Ten artykuł jest mój. traktują cię jak przygłupa. Czyli co? Pindrzyć się przed sobą samą? „Bardzo ciekawe” .28 XI Paskudny dzień. (Pietuszka. ale sprytnie wyciągnęłam komuś z kieszeni.idiotycznie i nerwicowe W Polsce. my tacy malutcy. że we mnie buzuje. Więc jako jawnogrzesznica przystępuję do tego medialnego sakramentu. Ale to jest pamiętnik. pani redaktor. Po spacerze dzwonię do banku. bo dla mnie kino jest równorzędne literaturze. oblatującej regularnie o jedenastej sosnę naprzeciwko okna. nie zapłacili. nonszalancja i olewanie zobowiązań? Ale to księgowi. my ze swojej strony jej dotrzymujemy .wyjąć kapelusz z królika. Kiedy je. Wolę zobaczyć jeden przeciętny . czuję. czyli przeprowadzić wywiad ze sobą.z polskiego „animusz” odradza: „Nie traktuj pamiętnika jako wyżywania się na bliźnich”.kusiła pani redaktor. honorarium będzie tyci. Po miesiącu dopytywań: „Kiedy? Na pewno?”. publiczna.) Jawnogrzesznica Mam dokonać dość trudnej sztuczki . to spowiedź. i nie będę nawet panią prosić o pozwolenie przedruku.. mój ani . jak sztywni biurokraci. Nie dobijam się o te grosze. Może od „artysty” wymagany jest jednak ten luzik.OK. w dodatku jawna.Bo my mamy taką formułę: „Wywiad pisarza z samym sobą. Produkcja zachowują się beztrosko . tyci. Nie podpisałam żadnej umowy (traktując dane słowo jako słowo honoru).Prosimy o artykuł.

Zaletą żywego pisarza jest to. Koło mojego domu jest wiele jezior. Nobliście wolno już odsłaniać swoją intymność. ale jej także chodzi o stworzenie żywych postaci. Z kinem to co innego. byłby alfonsem. jest dość pouczającym przeżyciem. Zobaczenie własnego wytworu fantazji. Widać jak na dłoni (to znaczy na ekranie) wady wymyślonego świata lub jego zalety. pokazywać półnagą duszę. Gdyby czerpał przyjemność (dla niektórych jest ona podnieceniem. psychologii. Wywyższanie się literatury ponad film bierze się pewnie z chęci odwetu za pisarzy poniżanych przez kino. niż przewertować dziesięć kiepskich książek. skalpy myśli. Ale i tak miałam szczęście. Gdyby Narcyz żył jak ja koło zimnego Sztokholmu. delektować się sukcesami i błędami. Kiedy pracowałam dla Żuławskiego. że wystarczy. Budzi skrajne emocje. to wpatrując się w swoje odbicie. menedżerem lub impresariem. 2. które zanim nauczyło się czytać. Pomnik do podziwiania. Niby perwersyjny doktor Hannibal z Milczenia owiec. że może być na planie filmowym i ratować. Jestem z pokolenia. On jest już na Parnasie. opowiadania o tkliwości i rodzącym się uczuciu. zostałby prędzej bałwanem niż kwiatem. Pisarz jest ekshibicjonistą. Zanim zostanie wyrzucony przez ekipę. ale od jednego z nich wyczuwam specjalną sympatię. Kochaj bliźniego swego jak siebie samego Jestem na tyle sobą. realnego świata z historyjek lub wrażeń. Teatr mnie nudzi. a ono mnie? Niestety. Być może dlatego tak je lubię. Prawdopodobnie najlepszy pisarz to martwy pisarz. mimo że moimi przyjaciółmi są reżyserzy teatralni. jak trudno znaleźć miejsce. nie komentujący pracy reżysera. więc nazwałam je Jeziorem. Hłasko uważał. Przynajmniej jest jasne . Codziennie wpatruję się w jego toń odbijającą moją twarz. PS. co się da. Półnagi facet w parku. rozchylający płaszcz dla przygodnej publiczności. ze swego dzieła. Oczywiście literatura ma inne środki niż kino. a nie sadomasochistyczny peepshow do podglądania. by zostać ekshibicjonistką. Zdziera z siebie i bliźnich skórę. że Ford z jego Ósmego dnia tygodnia. przez pół roku jest zamarznięte i nic nie widać. że to on mnie. zbudowanego z literek na ekranie.spotykam się z nimi nie dla ich sztuki czy prestiżu. oglądało historyjki w telewizji. zrobił opowiastkę. by uszyć zgrabną powieść.film. gdzie można się spokojnie pierdolić. chciał mnie zabić. Które Mnie Lubi. obnaża siebie. Godziny spędzone na analizowaniu adaptowanego tekstu są także lekcją pisarstwa: konstrukcji. nawet jeśli tworzy sobie ze wstydu lub talentu zasłony innych postaci. między zabalsamowanymi na wieczność. W tandemie . 3. Kto nie jest takim zboczeńcem? Może Czesław Miłosz. Nie chodzę do teatru. dla innych pieniądzem) z pokazywania kogoś innego. Nie zabijaj Jestem niekulturalna.

5. zarabiającym milion zielonych za jeden odcinek serialu? Nie chcę powiedzieć.to dziwactwo. 4. że perwersja. że moje honorarium będzie tylko honorowym uściśnięciem dłoni.u. Po prostu w mojej karierze pisarza gminnego (gmina Warszawa Centrum) dostałam zamówienie na serial. Seinfeld uprawia absolutne mistrzostwo komedii i zaśmiewa się z nim i z niego cały świat. Są to najbarwniejsze postacie kina. Posterunek. Liczyłam pieniądze (zgadzało się co do grosza) w świetle lampki komórkowca. bo śmieszny. warto spróbować czegoś nowego. są światowe. Nie kradnij Ten grzech w filmie dotyczy głównie kręcących całym interesem . Oczywiście producenci nie odwlekają wypłat z . przepytała mi ojca ze znaków zodiaku najbliższej rodziny. ja trzy razy więcej. który by mnie oszukał. Nie pożądaj Zazdroszczę Seinfeldowi. że pod wpływem tej zazdrości rzuciłam się do pisania Miasteczka dla TVN . Wszyscy natomiast niemal wyśmiewają 13. Na przykład firma Skorpion przyniosła do domu zaliczkę i chcąc się upewnić co do mojej tożsamości. Serial Seinfelda (nadawany na odkodowanym Canal+) jest genialny. jest w nich coś z powieści w odcinkach. Uwielbiam seriale. Kiedyś w ostatnim momencie (zanim producent zniknął w areszcie) dostałam wypłatę w ciemnej sali kinowej na jakiejś szykownej premierze. jaką zaczytywali się nasi dziadkowie. ale do maluczkich należy Królestwo Boże i zniżki szkolne. zobaczyć produkcję tasiemca od kuchni? Robiłam w fabule. raz Arlekin) dla maluczkich . w teatrze telewizji. Co tam numery dowodów osobistych.Kolombina. robi to z fantazją.raz Pantalone. że oglądanie tego . ludzie ze Skorpiona szukają ludzi z Koziorożca i Barana. nie wypłaca w okienku. Czarek .czyli producentów. Z małoletnim siostrzeńcem zamykamy się w pokoju i rechoczemy. przewrotnie śmieszny. bo 13. Posterunek to współczesna wersja komedii dell’arte (Kasia . Czemu by nie spróbować? Zabawiać się konwencją. pogrzeb bohatera. Łączą w sobie talenty nie do pogodzenia: zmysł interesu.scenarzysta . Ale wiele razy miałam wrażenie. Kronika obyczajów. Tragedie. marzeń i kiczu. Zwitek banknotów podanych pod fotelem. Nie spotkałam dotychczas producenta. Producent nie jest banalnym bankierem.reżyser z reguły ktoś kogoś chce wykończyć (dla dobra sztuki) i mordercą zostaje ten bardziej sfrustrowany. gdyż są wszędzie zrozumiałe i można je puszczać bez dubbingu. Potwornie. Każdego wzruszy krzywda sierotki. wyczucie artystyczne. Ten grzech podpada bardziej pod paragraf Pycha niż Zazdrość. improwizacje i żelazny budżet. bo jak można porównywać się z Seinfeldem. jak dwie ostatnie wojny. dowcipy lokalne albo środowiskowe. O wiele łatwiej pisać tragedie. Jeżeli już musi zapłacić. znajomi. Moja rodzina uważa.Siostrzeniec ma dziesięć lat. bo interes splajtuje.

Ich przygody i kombinacje są ciekawsze od Matńksa czy innego filmu akcji. Wdech i łapię dodatkowy haust powietrza. wyznając swój grzech łakomstwa. wraca jednak zmęczenie. Więc kończę tę grzeszną spowiedź. jak w pierwszych miesiącach. Szkaluję polską. Muszę częściej odpoczywać po „wysiłku” wstania rano czy zjedzeniu obiadu. Mam podwójny oddech. obolałość. No tak. Wystarczy obejrzeć chińskie filmy o miłości. Jestem po prostu uzależniona od mlecznej. 7. . Skracam trasy spacerów. Jedziemy do miasta na film. zablokowanych gdzieś na szwajcarskich kontach. Nie miał akurat drobnych ani grubszych. Z miłości do czekolady nie zostanę na pewno anorektyczką. Obracając potężnymi pieniędzmi. a innej kupić nie można na tutejszej prowincji. Dla Poli? Nie może być jeszcze ucisku na płuca. jej przeterminowaną mentalność. Triada. chyba na przeponę.. narodową kuchnię. Zakazana miłość. Żegnaj. Szwedzka czekolada jest niezjadliwa. zakiszenie się w sobie. wyprawą do bezgrzesznego świata Wschodu bez Freuda.francuskie Lato w pełni jest estetycznym objawieniem. rozpaczliwie zaciągam się oddechem. Grzech łakomstwa Męki anoreksji opisałam w Sandrze K. nagrodzonego Oskarami za efekty specjalne.. Milkach i Nestle. wietnamsko . że szwedzka czekolada z braku słodyczy nie rozpuszcza się rozkosznie w ustach? Czyżby w narodowe smaki wmieszano narodowy charakter? Na przykład polski bigos to wymieszanie z poplątaniem. że jest ich ponad miliard). Tylko ktoś lubiący jeść może się wczuć w jej nieszczęście. 29 XI Chyba skończyła się hormonalna euforia. że producenci powinni robić filmy o sobie. Po zwykłej parokilometrowej przechadzce wracam blada z sińcami pod oczyma (od widoków?). Zawieście czerwone latarnie. 6.bo Chińczycy i tak zrobią to lepiej (nic dziwnego. sami miewają potężne. Nie cudzołóż . wysyłanych paczkami do mojej pod . Cesarz i morderca.sztokholmskiej wsi. Nie rozpadam się. moja konkubino. Genialne recenzje.wyrachowania albo skąpstwa. z orzechami. gorzkiej i z nadzieniem. popełniam inny: mówię fałszywe świadectwo przeciw bliźniemu swemu. Sądzę. skoro już za nie płacą. Odruchowe. Czy purytański protestantyzm jest winny temu. Za najnowszą książkę Silikon wydawca zapłacił mi część honorarium w Wedlu. Głupio przy ludziach. Szwajcarski producent Szamanki jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć próbował pożyczyć ode mnie parę złotych na zapłacenie rachunku hotelowego z Bristolu. Zalanie alkoholem. i stąd to łykanie. bankruckie wpadki. totalny monopol.

idąc na dyżur psychiatryczny? 30 XI Gdzie jest Pola? Wklepuję balsam. do czego dokopie się tam psychoanalityk po piątym seansie? . a raczej bez nikogo. Ten film równie dobrze mogło zrobić bezgrzeszne (bezmyślne) dziecko.Przecież według Helgego jestem twoją córką z poprzednich wcieleń. zaczynając od żeber . Pietuszka wrzeszczy. kto z kim. Tupała. że jest szczęśliwy: dobra muzyka. . Wschód upstrzony egzotyką i Baconem. I jak się z tym czujesz. czy żebrak. dzisiaj wyjątkowo ładnego.Bo wszyscy są równi .Eee.aptecznie. Wykończyliśmy się wyprawą do Sztokholmu. Piękne kadry. „Rozstępy” brzmią medyczno . uwodzącą Europę od czasów modernizmu. (Aaa!) Smaruję brzuch balsamem z zielonej herbaty.. Wynudziliśmy się. Mój Boże. deszczu. W tym wietnamskim ludzie upozowani na europejską klasę średnią i Bergmana. Nie czuję jej pod palcami. Mogłabym zwykłym kremem na rozstępy.czy król.rozpieszczać Poicie. Dopiero po seansie Pietuszka wyjaśnia. Nie jest w środku niby wątroba czy inny narząd.. wychwalałam niedawno w „Pegazie” wschodnie filmy.chyba brak witaminy B. . .Bez Freuda nie byłoby demokracji .wklepuję balsam. zaciskała palce.zróżnicowane kostiumy i role. próbowała wyspacerować z rzędu zupełnie bez mojej kontroli . W chińskich filmach łatwiej odróżnić twarze . z dala od świata.Bo co? . Ona jest w mojej głowie. kolory. W domu wieczorna kąpiel. Dwie.Kwadrans wstępu. Wyobrażasz sobie.kojąco.Do dwudziestej reinkarnacji pacjenta. Bez Freuda. Puszczam głośno wodę. bez wiatru. kazirodztwo. Rozczarowanie. zwłaszcza moja lewa noga. pół godziny nudy. Pokomunistyczny Wietnam wyrolowany w sajgonki dla turystów.krzyczy Piotr. który z własną matką w tym wcieleniu na oczach ojca z poprzedniej reinkarnacji i synem w tej. Na pocieszenie Pietuszka kupił CD z ragami Shankara. Kończy się na Zachodzie i spryciarze próbują się wepchnąć na Wschód: ponad dwa miliardy potencjalnych leżanek. bzdury z tą psychoanalizą.nie chcę dotykać od razu brzucha zimnym pachnidłem. . czyste. mają kompleks Edypa. Mogę się jej domyślać pod pępkiem. nie kłócimy się i mieszkamy w Grödinge. Dla mnie fabuła była bardziej ekscytująca niż dla reszty widzów: nie odróżniam wschodnich twarzy i bohaterka romansowała według mnie z bratem. przebija przez nią hinduska raga. bez poczucia winy. Na pewno czuje różnicę w zapachu. Niedługo będziesz miał córkę z córką. z estetyką. ale jej tam sobie . . ale wolę po . Balsam . mrozu.

Nie leczone choróbsko kończy się ślepotą. Czuję go wtedy koło siebie. mógłby odczytać ich . Półślepy miś był prezentem od cioci. nawet nie jasnowidz. .takiego od pierwszego wejrzenia. Kiedy się budzi.Ależ skąd. Mamy z Siostrą identyczne dolegliwości dziedziczne. Psycholog. Dostałam go po urodzeniu od siostry mamy i spałam z nim aż do matury. kocham. . wskakuje z powrotem i daje się kołysać w brzuchu na spacerze. zanik nerwu wzrokowego w tych samych fragmentach. przezroczyste oczko. Pyzata. jesienny dzień. że będziemy ślepe na prawe oko? . i właśnie w myślach. Zatęskniłam za swoim misiem Przylepiaczkiem. . Jest w moich palcach. Przypomniało mi się to niedawno. w tym samym mniej więcej wieku zaczęłyśmy nosić okulary. Wypchany trocinami i nieszczęściem. nie można ufać pierwszemu lepszemu konowałowi.zdecydowałam.nie wyobrażam.nieszczęśliwe. Jest zupełnie gdzie indziej. egoistyczne. i słodko pierdzi muzyczką z pozytywki. Pola ma duszę i rozrosła się we mnie. No. Pietuszka też nie jest tylko w pracy. zadowolone.Jak u bliźniaczek. śpi obok w łóżeczku. Nie dało się mu przyszyć żadnego guzika. są zwykłe klątwy (indywidualne) i klątwy działające rodzinno genetycznie. naprzeciwko mnie. Pierwszoklasistka z tarczą i workiem. W rozpaczy rzuciłam z całej mocy siedmioletniego. unieruchomione w szczypcach.. początek szkoły. Ale są leki. atakującej prawe oko. błagające o litość. identyczne . gdy go nie ma w domu. Jeden miał sznurek w tyłku pociągnąć.Czy to znaczy.porównywał nasze wielkie od atropiny oczy. Są różne . gdy już czterdziestoparoletnia Siostra wróciła od okulisty z receptą na krople przeciwko jaskrze.identyczny nerw wzrokowy. jaskra jest chorobą obydwu gałek ocznych.Siora.. skrzywdzonego serca klątwę: „Żeby ci też oko wydłubało”. został jednooki. Cóż. wydłubywaniu Przylepiaczkowi paciorkowego oka. kiedy ją głaszczę. no . Między mamą a ciocią był rok różnicy. jaskra to poważna choroba. A ten aż zatarł rączki . kiedy ją w myślach całuję. uciekłam z lekcji do domu. Pamiętam ponury. Ukochana zabawka na zawsze.w życiu nie widział tak podobnego dna (prawego oka). uśmiechnięta (mama) i zalękniony chudzielec (ciocia). w ustach. Idziemy do specjalisty . W sklepie z zabawkami szukałam misia dla Poli . profilaktyka. Zastałam moją starszą Siostrę z kolegą na. Wystarczyło popatrzeć na jego bidną minę. a pani jest młodsza od Siostry? Osiem lat? Niewiarygodne. Na zdjęciu sprzed wojny widać dwie równe wzrostem dziewczynki z kokardami na białych wiosach. głupie. zaatakuje i drugą.

Podmiejski autobus do szpitala okrążył gryfiński rynek. ciocia . Zakazano jej wstępu do kościoła. było gorzej niż na karuzeli. Dzieciom ciekły strużki łez. do Gryfina. Mieszkania zalkoholizowanego personelu były przy szpitalu w lesie. złe miłości. Wyjechała jeszcze dalej. Niewiele już pamiętała. pijani pasażerowie. Nie udało się. Pracowała w szpitalu psychiatrycznym w Szczecinie. Na zapomnienie kolejnej nieszczęśliwej miłości do adwokata. drugi. Ciocia pracowała na oddziale dziecięcym. Wyszła tam za jednego z pacjentów. biegała w nich na msze. Mama śpiewała w kościelnym chórze. gdzie zwątpiłam w swoje zdrowe zmysły: sosny rosły tam poziomo. Nikt z zataczających się przechodniów nie zwracał uwagi na jeżdżący w kółko autobus. nasikała w donicę. Pomogła koleżance po wpadce. raz.. że to albo tajemnicze promieniowanie pokrzywiło drzewa. Nie wyróżniał się. na fotografii obcinającej je powyżej kolan. maszerowały na małych stopkach poza kadrem w przeciwne strony. ciocia zapisała się do partii. Odwiedziliśmy ją w końcu lat siedemdziesiątych. chroniczny schizofrenik. Przed wyjazdem pokazałam cioci misia. W kościele stała wielka palma. popijając na zdrowie. W przedwojennej. Siostry chodziły w nich na mszę do kościoła.. z dziecięcych minek. jakby rozpulchniająca czaszkę woda wypływała dziurkami oczu. przytuliłam misia. Pogłaskała go po przezroczystym oczku: .Nie ma drugiego? Czegoś dla niego poszukam. Skandal. W szpitalu psychiatrycznym też pachniało wódą i do tego lizolem. albo niemieccy leśnicy pogięli je dla łatwiejszej obróbki stolarskiej. podtrzymujące opuchnięte wodogłowiem główki. robotniczej Łodzi jedna para wyjściowych bucików dla rodzeństwa bywała luksusem. powiesił się.lękowa uciekinierka przed życiem w alkohol. po drodze na rodzinne wczasy zakładowe w Międzyzdrojach. ciocia z babcią wieczorem. Nie pamiętała. Powiedziano mi. . że to prezent od niej. Mama rano z dziadkiem. Kręciliśmy się coraz wolniej. zakażenie. który z przepicia przestał mówić. równolegle do ziemi. Ciocię wysłano po sfuszerowanej skrobance za karę na Ziemie Odzyskane. chociaż we wspólnych butach. Wierzyła w lepszą przyszłość i swoje medyczne umiejętności. Po wojnie obydwie zostały pielęgniarkami psychiatrycznymi. pod niemiecką granicę. zniecierpliwiona łacińskim przynudzaniem.ze spojrzenia. musi mieć dwa. jeszcze razem. Siostry.przyszłość . Skandal i wstyd. Ciocia w trepach chodziła na Piotrkowską. Ciocia. Doszłam do zakątka. Mama . Wyrwałam się na spacer z tych koszarów szaleństwa. Buty dostała mama.zaradna optymistka. Przesiedliśmy się do taksówki. nie próbował wyjechać z beznadziei pijanej prowincji. Bujała hamaczki. Wujek. Pijany kierowca.

Wróżymy z wosku.. Czego to wyobraźnia (dom). Otwieram buteleczkę. Znaleziono ją na łóżku. Były przezroczyste jak paciorkowe oczy Przylepiaczka.. Nie wiedziałam. Machała do nas szczupłą ręką. Nie.. idąc do stołówki na śniadaniową owsiankę. zaciągam się pachnącym powietrzem. w letniej sukience. na wczasowej kwaterze. Wanilia. pewność (dziecko) nie wyrzeźbi.Widziałam ją tylko dwa razy . ale bez koloru. w pokoju nie ma kota i nic nie słychać.. Znowu czuję zwykłe zapachy! Nie haratają mi nosa. Którejś nocy obudziło mnie drapanie w materac. Oddycham z ulgą. żeby się przyśnił ten wybrany. Mama z Siostrą uznały. Zalety miłości oralnej dla ciężarnych: objęta za ramiona . . Zajrzeliśmy pod łóżka . chociaż przez sen. Pogłaskałam go po brudnej główce. nie jestem głodna. Rano. Przewiercało mu oczy. wczepioną połamanymi paznokciami w materac. Umierała samotnie w strasznych mękach. Pod poduszkę nie wkładam lusterka..pusto. Pietuszce ulepił się dom z kominem i dymkiem. Przedziwne: oboje mieliśmy asa mieczy.. Była podobna do Marleny Dietrich. napiłabym się i zagryzła rum wanilią. ładniejsza od niej. Z drugiej strony cień pokazał całującą się parę i dziecko w beciku. co zgodnie z porzekadłem „na dwoje babka wróżyła” (dialektyczna wykładnia zabobonu) oznacza odwagę i wiarę we własne siły albo kłótnie w małżeństwie.. Zaglądam do szafek kuchennych. zobaczyłam przycupniętego pod samochodem kotka. Z wybranym położyłam się wcześniej do łóżka. Tata też je słyszał. bo naprawdę nieszczęśliwa.Wracamy do Gryfina.Musiał nam wejść do pokoju kot. Znak damskiej toalety? Polałam znowu i smok albo ktoś w czapce. Pojawiła się kobieta. do tego klucze typu Yale. tej nocy umarła ciocia.na przedwojennym zdjęciu i wtedy latem. gdy odjeżdżaliśmy. Popatrzyłam z bliska: kotek miał wydłubane oczy. Chce mi się perfum! Biegnę do łazienki... Olśnienie. Kociak spojrzał na mnie pod słońce.. i znowu drapanie pazurami... Mnie wyszło najpierw idealne koło.... Chwiała się na wysokich obcasach. dzwonili ze szpitala. że po środkach nasennych też się cierpi. Zapamiętałam przed szpitalem. Pociągnęliśmy potem po karcie tarota.. 31 XI Czegoś mi się od rana chce. Węsząca samica zdechła. rumowy zapach do ciast. Zgasiliśmy światło. spaliśmy całą rodziną w jednym pokoju. Podeszła do mnie mama: . W Międzyzdrojach. że mamy zwidy. Przeświecały przez nie oczodoły. długimi czerwonymi paznokciami. Otwieram flakony. nie wykręcają w mdłościach. prześcieradło spadło na podłogę. nacierająca kropelką perfum szyję i włosy.

Czy to nie piękne? Żadne koty. ni ptak.nie jest do końca przekonany. bez wyżalania.. nie mam poczucia marnowania czasu. Rzymskie dwanaście . Może tajemniczy składnik zapomnienia? Kurczący pozostawioną w samotności materię ze strachu albo z żalu? Słuchając przy gotowaniu głośno czytającego Pietuszki.dąsów. Bez trzepania. Wiosna jesieni. węże. kłopoty z aktorką. Ni to kot.. Zanim skończę zmierzch. przez papier. Patrzymy sobie w oczy. Nie rozgotowuję go w zupie.. pozwoliło im „sformułować coś. . wyuczone na pamięć we śnie. nie dokończymy na czas dialogów. że śni się im śpiewanie. porzucony. nie pąsów . załapać się na mętne światło. Z przyjemnością stoję nad kuchnią. . gody. Jestem za kryształowym Mozartem. Dzisiaj czytanie o ptaszkach: odkryto. Są wdzięczni za list.morele. nie zawijam w klopsiki. Truchtem po lesie.gruda z szarością. Ale dlaczego scenarzyści mają pertraktować z aktorami? My mamy higieniczną pracę.nie chcę rzygać. Piszę do popołudnia dialogi Miasteczka.udami. nie da się przez telefon. chwila rzeczowej rozmowy i rozpacz Produkcji: musicie przyjechać. A co do prozy. że jestem w ciąży nie chcę się denerwować. co wszyscy czują”. 1 XII Banalna data. Czarna . i nie muszę ruszać głową. Takie były szlachcianki. jeszcze jeden pomysł scenarzystów. chuchania.Serio. ha. Nonszalancja sukcesu: sos holenderski wreszcie się ściął.Producent nie wierzy. zabawne .. leżę wygodnie na plecach. Zwykłe trele .widzę liczby w kolorach i jedynka jest ciemna. Jeżeli wyjedziemy w tym tygodniu. będę czytał głośniej. Nareszcie telefon z Produkcji . ale ma fochy. .Pola też się teraz uczy. Pod lasem przebiega mi drogę parka bażantów. piękna. Szukam wzrokiem . Od babrania się w psychice na planie są reżyserzy. . Mówię. wystarczy językiem. Przy lasku cudaczny pisk.bez obrażania. on za nią w miłosnym obłędzie. o nie! Gwiazda jest temperamentna. stawiające pod ścianą dworku nieposłuszną służbę i męża. Ulga: jesteśmy w świecie logiki.Gratuluję . Już w tamtym roku mieliśmy upojnego sylwestra z Windows 97.. ragi ględzą. Umie postawić na swoim (dlatego chcieliśmy ją do tej roli). od tatusia. aktorka namiętnie pali .Ha. symfonia na cztery palniki. Godzina dziennie Patricka White’a i muzyki hinduskiej. zostawiony samemu sobie. Złudna. niekoniecznie w narządy.

a że na drzewach i latają . umrą. kołysząc się przy figurach tai . W typowych szwedzkich. oczy. Te powstające w bólach i mdłościach łapki. Zamiast paciorka. pazurzaste z ogonkiem to piszczą trochę po kociemu. miaucząc. Jedna z gałęzi trzęsie się pod wiewiórką. skurcze. co za szczęście. Kupiły to miliony rozkochanych blondynek. gdy zapalano w oknach świeczki dla powracających z morza? Niedaleko. rozgwiazdy. Dziecko należy bujać. Przed zaśnięciem parę kartek ze Stein. który zginął w dalekiej wyprawie na wschód od Grecji”. Ktoś mierzył i zapamiętał? Ta książka jest zapisem. Pojęcia nie miałam. Wyciągamy z szaf gwiazdę i świecznik. „Owacje trwały czternaście minut”. 2 XII Dwa miesiące temu za duże ogrodniczki. widzę Cohena.. Nie mogę się jej doczekać. krwawienie z dziąseł.chi: żuraw rozpościera skrzydła. jest kamień runiczny z Xl wieku. Pola stanowczo nie lubi mojego siedzenia przed komputerem. przygotowaną do skoku na wyższe drzewo. Zaraz potem wyrzuty sumienia: szykuję ją na śmierć. W biografii Leonarda Cohena ton niby o półbogu i półschizolu. ból pleców. że on czuł i widział to samo. Nie kwadrans. ustawiamy na parapecie.trochę ptasio. Palą się dzień i noc. chodząc. łukiem nade mną. Zgaga. że wiewiórki wydają jakieś dźwięki.czternaście.. że jednym z ubocznych objawów stanu błogosławionego może być przemawianie w różnych językach. Pamiątką po czasach żeglarzy. Drept. przez co mam ochotę „zwrócić zawartość dnia”. opleciony wężowym napisem: „Wzniesiony ku czci Bjorna.kociaka. Jedyna obrona przed szarością zza okna. Adwentowe zapalanie światełek w oknach: gwiazdy. świeczniki. Kwiląc. Niestety ja też. Piotr po przeczytaniu tych rewelacji podejrzewa. Od ósmej do szóstej z przerwą na spacer i obiad to dla niej za dużo. Delikatnie naciska mi żołądek.. spacerniak.. Totalne zmiany w psychice (hormony). Wspomnienie jednego z setek jego koncertów. Mądrości z książek o dolegliwościach w siódmym miesiącu ciąży. Opis jego sposobu nagrywania płyty przed lustrem. dzisiaj o jeden guzik za małe. Słuchając Cohena. drept. Futrzaste. dziesięć. czasem potańczyć. gra na harfie. zbiera się na odwagę i świergoląc hoop. porobić w brzuszku fale z wód płodowych. pogubionego w sosnach. drewnianych domach o kształcie wywróconej łodzi te płonące lampki są ostatnim błyskiem przed zatonięciem na dnie nordyckich ciemności. jak cwaniak (autor) wyżyłował megalomana. Życie jest tego warte? Zabicia myślącej . maniacka precyzja . w polu.

embrion wątpliwości: skąd prawo wybierać komuś przeznaczenie? Swojej śmierci się nie boję. kiedy w komórkę wchodzi przeznaczenie. Po szwedzku: masz rację. Zostało wspomnienie tamtej chwili.ssak i w wodzie . Po polsku gołe „tak” jest niesympatyczne.zdecydowała mądrzejsza.zaczęła pływać.bo ciało. Ozdabiane natychmiast gestem. ale żłopię pół litra. Szwedzka dyskusja. Trójka. chodzę. panicznie nurkować. pół godziny spokoju: śniadanie. 4 XII Zanim usiadłam w dyby. Zgadzam się z tobą. dogadaliśmy się. Jem. Starcze. ani lubieżna. Rozwalam się przed telewizorem. niby kość do wiecznego obgryzania z tęsknoty za prawdziwym mięsem. by wymówić . myślę (sobie) i muszę jeść. przyszpilone bólem. skowycząc o pomoc. będą zaspy pleśni na Święta.uważa Pietuszka. po czym dostaję zgagi. potem zagryzie. też w jakiś sposób delfinek . nawiasem jest czas bez Poli. a trzeba dotlenić dziecko. głaszcząc brzuch. żeby się rozsmakować. Puściłam nowe CD . W tym znaku zapytania. wpadających w jej zębate gardło. ale to ja ją wstydliwie przełykam. „Yyff”. silniejsza natura z kłami i pazurami. Pytanie rozmówcy zasysa się akceptująco w „yyyff”. 3 XII W lesie spleśniała trawa. Zwierzęca . wije się. Może przypadek to poezja konieczności? Odpadam od komputera o ósmej. Trochę temperatury. Pola powstała bez mojej woli. mam do niej zaufanie. Figurki ze świątyni Sziwy na Bali. Mam czyste sumienie . zaciąga nim. sama lekkość. . z moją czułością.ból wyjący o koniec. Po chwili Pola. Samicza. Pytanie i krótkie twierdzące „yyyff” na potwierdzenie. Innym razem była przerzutką bez ciała. mdłości. zamkniętym szczypcami nawiasu. bądź” (?). skoro myślącej) istoty? Czy kiedykolwiek świadomie powiedziałabym: „Tak. I gadam do siebie. Kali kopulująca krowio rozwartą waginą i pożerająca jednocześnie ludzi. Najpierw obroni Połę. Ciąża jest schizofreniczna. naturalnie”. dodatkiem „oczywiście. Nie lubię mleka. Znakiem zapytania . . rozdziawiona kobiecość.Wrzaski z delfiniego podwórka . Raz była zwierzęca . Przypieczone do skały słońcem. We francuskiej książce o genetyce i chimerach pani profesor embriologii zastanawia się. białe kudły. Szkoda wypluwanego ciepła. muzyka.Odgłosy delfinów. Ani okrutna. Nie będzie śniegu.ja” (tak). Nie mam ochoty wyłazić.(głównie o śmierci. chodzić i myśleć za Połę.

bobrowała pod żebrami. Już od tygodnia przerywam robotę i muszę się odkładać na łóżko. Teraz najprawdziwsze zawstydzenie. poważna. Coś niby bunt kobiet albo niewolników. przymierzając urojoną ciążę ..kochana. zgrabne i wykształcone (zwłaszcza Rosjanki). Delfinie matki sprowadzają na dno swoje niegrzeczne dziecko i tam je opieprzają najgorszymi ultradźwiękami. za to palce nie mają siły przebierać po klawiaturze. trochę prymitywna. zwykła. czarne poziome paski na pielęgniarskich czepkach tych głodujących dziewczyn pokazują poziom ich życia. Ogłoszenia matrymonialne w tutejszej gazecie. tocząca się swoim rytmem. do końca dnia miałam zesztywniały brzuch. Wysłałam ultra . Jakby dosztukowana z gazet o ciąży. Pola po „terapeutycznym kontakcie z delfinami” nie dawała mi spokoju. Panowie przystojni i dobrze sytuowani. druga wypukła połówka. czego nie lubi. Z powołania. mamusia pracuje. z planami na życie. a na dole. Zawstydziłam się: tu moja twarz. Straciłam kondycję. poszukującej łysego. co ona słyszy.w łazience jest na to za małe .. W Polsce strajk pielęgniarek. Są pod kreską. zostawiająca mnie za sobą. pozujących nago z macierzyńskim brzuchem. „nie przejrzałam się” . . ale jak na nią był to defiladowy krok po moim żołądku. Panie interesujące.Coraz gwałtowniej. Delikatnie. że to ja.ale zajrzałam pooglądać brzuch. spoko. ten chudzielec. pod powierzchnią.myśl . Odkładać na bok siebie samą: głowa pracuje. Co jest nagrane oprócz słyszalnych pogwizdywań? Załapały się ultradźwięki? Dentysta nie chciał używać przy mnie ultradźwiękowej maszyny . Sama o sobie: jestem niezbyt ładna. zamieniający się w matkę. dwa zawały i jałmużna emerytury. przełożona. a ja za nim. Przez wody płodowe te piski mogły ją przestraszyć albo łaskotać. Nie pomogło. okrągła sprawa. spiesząca się. Bo tak to wygląda: z przodu brzuch. Moja mama trzydzieści pięć lat w zawodzie. Nie wiem.szkodliwej dla Maleństwa. Czerwone. zdjęć modelek i aktorek. Wypychałam się kiedyś poduszką wyginałam do przodu. Bała się wpłynięcia na swoje wody konkurencji? Wyłączyłam płytę. energicznego grubasa. Zajrzałam w lustro. Już nie wygłup. oprócz jednej w średnim wieku. waliła w pęcherz. Ich miesięczna pensja to jeden nocny dyżur w Szwecji.kto tego nie robi. przecięta lustrem. żeby nadążyć z uczuciami.

ja do urojonej Polski. Pietuszka zaczyna już się bać. Nie musimy nikogo zabijać (Gwiazda). nie naciągające mięśni brzucha. Waha się.morze.. Nieodpowiedzialność.matka Ewa. Godzimy się (ale nie ze sobą. z ciszą pomiędzy nami). Wyszarpuję mu chyba odpowiedź. W teleżargonie jest komplementem: eskapizm to soap opera. Nie mamy mieszkania. Mimo wszystko dobry moment na koniec. i wspomnieniami z dzieciństwa. pozwalającym przenosić ciężar do tyłu i na boki . oddalające nas od Polski). darmową i dobrą opiekę lekarską. Filozoficznie eskapizm pobrzmiewa straszakiem nudy. Trzymam Pietuszkę za rękę.. Piotr w beznadziejnej Szwecji. już nawet bez agresji. bezpieczeństwem. od zaraz. ale z piecem na fajerki i studnią na podwórku. za prawdziwe. może . ogrzewania.. do pracy. . bo i bez nadziei. no cymes i marzenie współczesnej medialnej bogini Oglądalności. W zawieszeniu na sznurze telefonu.. las. bolesny jak po nastawieniu zwichniętej ręki. Zastanawia się. . Umówił się na rozmowy. Ma być eskapizm”.. Godziwa pensja. wariactwo. wycofywać . w Łodzi na Spornej? Bez kanalizacji. Ugięte nogi. Powtarzamy te same argumenty. gdzie będziemy mieszkać. Melancholia pożegnania i. poczekają. w końcu mówi: „Tak”.. i dogorywasz do wieczora. propozycja dla Piotra: czy nie przyjąłby pracy redaktora (producenta) od scenariuszy. Nie możemy dojść ze sobą do ładu.Zostanę tu patrzeć na twoje podsinione oczy po nocnych dyżurach. urojką. Każde z nas w swoją stronę . ale odwzajemniają! Pietuszka w szoku. rozstajemy się z ekipą bez grzechów śmiertelnych. starając się naśladować słowa i gesty sprzed kłótni. Poradzimy sobie z naszą nieodpowiedzialnością (poradzę ja. Wygodna pozycja na dzisiaj: pochylone ramiona i skulone ze zmęczenia plecy. w ciemnościach. kiedykolwiek zechcesz .może później. Wypięty tyłek dla łatwiejszego chodzenia w lekkim przysiadzie. brazylijski serial. będę przychodzić na twój pogrzeb. Trening normalności.złoszczę się na niego. podpisanie kontraktu z Produkcją. Pola w połowie kwietnia. jeśli chcemy od maja.Tak. A gdyby tak kupić mieszkanie w drewniaku. . Wracamy!!! Marzenia się nie spełniają. 6 XII Koniec z Miasteczkiem. Telewizja oceniła je jako „za bliskie życia. Otumaniony zmęczeniem budzisz się po południu.po prostu małpia pra . ciągnąc za rękaw. Zostawiamy tutaj wygodny kąt.5 XII Żadnej pewności: z czego będę żyć.

w godzinie rozpoczęcia dyżuru. demonizowane przez nieudolnych pływaków. Była tydzień w Stanach. Pietuszka podejrzewa dużo. złapał mnie za głowę.wrzasnęłam. wyszarpując ją z koszmaru. bez dzieci. co ty wymyślasz? . Są demony.Paszport dla Poli. Marynia nie jest na trawie. że to zwykłe zesztywnienie rąk czy nogi. Pokarało mnie nocą. Na skurcze w nogach najlepsze jest savon de Marseille. amen. są piekielne skurcze i starofrancuskie egzorcyzmy szarym mydłem. mogę zrobić jej zdjęcie już dzisiaj: duży. Wybielić Czarnego szarym mydłem. pomarszczony pomidor. męża . opadają teraz.Nie ma paszportu dla dwutygodniowych bebisów .Marynia. Skurcze? . .Żeby nogi były wyżej? . . Czy jest możliwy taki przypadek. .Nie! Moja lewa noga! . Dzień: Dialogi do kończonego Miasteczka (łapanka pomysłów) i wieczorem wysyłka.Tak mówiły mi położne we Francji. jest na . Piotr.jak za panieńskich czasów. Proszę bardzo. i nasza sypialnia zamienia się w przytulny oddział psychiatryczny. Połykam witaminy. obolała skrzynka domysłów. inaczej dałoby się wywozić hurtem cudze dzieci. wyrwany ze snu. prześwietlone światłem dnia. zwykłe szare mydło. Ile trzeba czekać? .Problemy? Mdłości? . żebym po rozmowie z Marysią dostała skurczu? Byłaby to przypowieść o niedowiarstwie? Świat jest psychiczny. wywijający kończyny w śmiertelnych drgawkach. Bardziej od powłóczącej nogi boli głowa. Słuchając jej. Tym samym chwytem złapał za łydkę i rozmasował. dużo trawy. skinnerowski też. jak kuszenie przez diabła albo cudowne działanie najtańszego mydełka. Na pewno są paszporty. Wgryzł się mi w łydkę pies.Wszystkie wyglądają wtedy tak samo.Podkłada się pod nogi szare mydło. (Skoro jest ciemna . Noc: Pietuszka budzi się punktualnie o trzeciej. sama. szykuję sobie fasolkę . nabierając ciemnej ciężkości. .ćpana naturalną radością życia.Marynia ma receptę na każdą dolegliwość. że dorwie ją ten nocny pitbull. Nigdy nie miałam skurczu. Emocje przezroczyste. Wieczorem dzwoni Marysia z Londynu. Zawyłam. w szpitalu katolickim.upiera się Piotr. 7 XII Noga obolała. .niech zatka brak witaminy B i magnezu.Zjeść kawałek chleba. Wystarczy dokleić niebieskie oczka i położyć na poduszce. sądziłam.podejrzewam zakonnice o głoszenie przesądów takich. We łbie czarna. . Stąpam ostrożnie w obawie.

. Gadamy o filmach i książkach..Właśnie. córka. W Ekstradycji. Jeden z nich adoptowany przez Rosjan z bazy wojskowej. . . Pierwsze podanie dłoni. ojej. Pietuszce marzy się film o Gudzowatym.najpopularniejszy „dziennik” francuski. Chlastający równo lewicę i prawicę. Scenariusze o mafii pruszkowskiej są drukowane w gazetach. niedługo się zobaczymy”. polityczną szopkę młodej inteligencji. jesteśmy tutaj. że Canal+ przeflancuje Guignole . bez politycznej przeszłości. i bohater kochający piramidkę.Gdzie w żołądku.. jestem tu!” „Hej. musiałby pokazać nomenklaturę. ha (Pietuszki). postukanie przez ścianę: „Hej.Bulgocze ci w żołądku. Dolary ozdobione zieloną piramidą.. Trochę biznesu. O tej porze wyjście z domu też wydaje się niemożliwe. Nierealny .materia.Nie rozumiem. prawdziwej szopki politycznej też nie. Czemu nie da się nakręcić w Polsce filmu o mafii? Żadna stacja telewizyjna by tego nie sfinansowała. . wybudowaną u siebie w posiadłości. do odśmiania. Publiczna telewizja też nie. . Wymyślam wiersze w stylu moich największych: Białoszewskiego i Różewicza. politycy uwikłani w śmierdzące układy są znikąd .odsuwa dłoń. do kosza. najlepszym serialu sensacyjnym.. ze strachu przed lewym albo prawym (sierpowym). . . jest czwarta rano i chrypimy. może raz na rok. kochające bohatera.. he (moje). Afera z Gazpolem. Pietuszka trzyma mi brzuch. obudzone naszymi wrzaskami. ha. Nikt nie wyprodukuje. Ojciec chrzestny. zmiana nazwiska głównej postaci na Gazowaty.„Posiwiał mi głos”. Biedne dziecko. . układy. Pierwsza sekwencja: żona przekręca kurek kuchenki gazowej.„Wybici ze snu co do nogi” .wymyślam drugi wiersz.Czujesz? . polityków z prawdziwych partii. kwatera Poli. Naiwnie sądziłam.. No. He. łaskocze. czemu by nie miało być ciemnych emocji.) Wyjazd do Polski. Dostojewski i Lalka. ani żadna prywatna stacja w obawie o koncesję.za dużo karkołomnych decyzji. Nie podejmie się tego ani polski Canal+ .z rządu. pod pępkiem nie ma miejsca na żołądek. .To ona? Cześć. Bum! . wystarczy to spisać i. Merdający całym tym interesem „mózg” to trzej faceci z domu dziecka. Film w miarę realistyczny o powiązaniach mafijnych byłby polityczny. trochę odjazdu metafizycznego.wybuch wspomnień.

po polsku. Jadę do lasu. .Zastanawiają się. Zegar w salonie bije siną . wstaję storturowana. 9 XII „Homo sapię” . słyszalne w fiordach i mojej głowie”.. do Australii albo na Polinezję Francuską”. ta przeprowadzka jest po drodze do mojego prawdziwego kraju. prezenty. Zwariuję w mieście (chciałaś do Polski . Jezu. Literatura wysoka. Prawdopodobnie to infradźwięki.. Wzięło mnie na kolędy. nad Ocean Indyjski. Nie spakowałby wtedy żadnej walizki. kupić. przygrywam sobie na sentymentach. Nie przyznam się Piotrowi: nagle spodobała mi się Szwecja. że Boże Narodzenie to urodziny Kaczora Donalda. Pokraczna polskość. Telefon z Miasteczka: . Do jakiej Polski ja tęsknię? Znowu uciekam do lasu. naszego. tradycyjnie filmy Disneya. dryfującej po oceanie. polskatość jak platfus. chałupa . Jezuniu. za duży przeciąg w głowie: przeprowadzka. śpiewającym swoją pieśń. Mnie już nic nie pomoże. W telewizji świąteczne reklamy: zakupy. kamienna ulica i bloki. Odrzuca mnie od tych gazet. i tyle. sama ledwo żyjąc. Pola z siankiem przy żłóbku.Za dużo planów. odkładam robotę. zgrać to w czasie. godowy pomruk. że jest literaturą. 8 XII Ani słowa. czy to na pewno to? Nie powiem Pietuszce: „Wiesz.na dzisiejszym spacerze przed pisaniem do wieczora. Jeśli nie będzie nas stać na chatynkę pod Warszawą. Rewolucja. Podgryzanie nerwicy: „Nie zdążysz ze scenariuszem”.(głos opamiętania). a na razie nie stać. nawołujący z antypodów.głos rozsądku). czemu oglądalność wzrosła o połowę w porównaniu z tą sprzed dwóch miesięcy.. to włączają film. Nie wyczaruję z papieru żywych postaci. Niedługo szwedzkie dzieci będą przekonane. Pietuszka idzie się napić melisy. Fałszuję Lulajże. mówiona i wmówiona. Kupujemy polskie gazety w poszukiwaniu ogłoszeń o mieszkaniach. nie wyjechał. Przy Jeziorze.szóstą godzinę. ale w ludzką okolicę . Australia jest olbrzymim. oddycham. Zmęczona. Zabrałby mnie do siebie na oddział. płask. przynajmniej nachapię się tlenu. czerwonym wielorybem. przeglądam gazety z Polski. gdzie mogłabym mu szczerze wyznać: „W oceanie otwierają się mi skrzela. A bo to ludzie patrzą w telewizor? Gapią się przez okno: deszcz pada. Które Mnie Lubi nostalgia zostawianych miejsc.sprzedać. Słyszę jej tęskny. Przenoszone razem z pieśniami wielorybów na tysiące kilometrów.

za intymne. Ojca też. Frustracja emigracja. poniżej kolan. (duże) pieniądze. Piotr wyciąga supermarynarkę i czesze włosy grzebieniem zamiast zwyczajowo palcami. łapiąc równowagę. Eksportowa nadzieja polskiego show .dzieci. Cudzoziemiec musi się nimi zachwycić: pelerynki jak u toreadora. przykucnąć. W telewizji ci sami specjaliści od duszy za D. umyję szczotą podłogę. siedzą za stołami w bergmanowskiej zadumie. 10 XII Eksperyment w łazience . Wszyscy na czarno. domy na kredyt są gorsze od wielu krajowych. ale nie schylę się po upuszczone rzeczy. poczucie wyższości nad szwedzkim plebsem i niższości pod miażdżącą nieudaczników szwedzką gospodarką.. Ustalam z Pietuszką podział naszego królestwa: Nie odpowiadam za to. Urodziny. stop. Składamy życzenia. wierzy mi na słowo. Poczytuję książki i artykuły psychoterapeutyczne. Pomocy! .. Nie mogę się już normalnie schylić. 11 XII Mój najczulszy i najmiłościwszy . może kiedyś na emeryturze opuszczą tę riwierę dla pingwinów. Odgłosy jej buszowania przypominają więzienne stukanie w ścianę (macicy).Wieczorem impreza. Inwazja góralskich kapeli. w środku urodzinowa stypa. Oni muszą zostać .. Muszę uklęknąć. Kiepska praca. przyzwyczajenie. zasiłki. Usztywnieni prozakiem i rozmiękli alkoholem. Pietuszka trochę się dziwi. Zaglądam. Tylko oni potrafią naprawdę „złożyć pocałunek na mej dłoni”. Stroimy się: przymierzam do obskurnych ogrodniczek wyjściowe bluzki. W latach osiemdziesiątych czuli się lepiej w porównaniu z Polską. Lubię całować go w rękę. Zawstydzenie.schylam się po upuszczoną nakrętkę od balsamu i. miażdżę brzuch. enklawa. Gesztalt zamienia się w geszeft. Gaultier nie wymyśliłby lepiej. Zginając się do ziemi. ale abdykuje. Teraz ich samochody. Co on może wiedzieć o rosnącej ciąży. Poli jest chyba tam bardzo samotnie. nie więcej. co na ziemi..tytułuję od rana Pietuszkę. czy widzę jeszcze seksuna spod brzucha końcówki włosów. gdy ktoś inny cmoka mnie w mankiet. uciekamy. wyprawiane w wiejskiej chatce.biznesu. Przed chatką pochodnie. na wielgachnych stopach skórzane baletki i zdefasonowane meloniki obszyte muszelkami w stylu papuaskim. Odkurzę.

obsługująca aparaturę. Pogadanka w gdyńskiej bibliotece. Nie pachnie morzem. Zabawnie być po drugiej stronie. właściciela agencji artystycznej. hotel z widokiem na plażę. perukę. Admirał i Święty Mikołaj.Studenci powinni studiować. Po pierwszym gryzie ląduję na Księżycu. Byli pisarze przede mną. Kamienna Góra. Nikt nie zauważył tego celnego wykopu Poli. Świat jest psychiczny. Ona Anioł. Kościół popiera kulturę. to kto sfinansował mój pobyt: . . wystawianego w bydgoskim teatrze. powrotu do raju. admirałowi spodobałam się na zdjęciu. będą zaproszeni później.. Za często mówię prawdę.elektrykiem i oczekują mnie na wydziale medycznym. Też z Łodzi. Fale jakieś uładzone. a rada miasta sypnęła groszem w zamian za występ właściciela agencji w roli Świętego Mikołaja dla Domu Dziecka. lekko skłębione.Jezuici. to jest dopiero pomoc ludzkości w odnajdywaniu prawdziwego smaku. nie chodzić na spotkania . Spóźniamy się. czego dowiaduję się od Konferansjera.. Jasne. Dostajemy stolik pośrodku z drugą ciężarną parą.były aktor.zdecydował. że jestem normalna. Lądowanie w Gdańsku. Łżę na pytanie. rodzimy w tym samym sztokholmskim szpitalu. małe niby pudelki przy nodze. kilka lat temu zagrał Konferansjera z Kabaretu metafizycznego. upiekła sernik. ja dwa tygodnie później. Goście wznoszą toast za pięćdziesięcioletniego solenizanta i za dwie przyszłe mamusie. Gadanie do mikrofonu w szczelnym studiu jest gadaniem do siebie. jestem słynnym hydraulikiem . ..Danusia pracująca w pomocy socjalnej. ja nie. czy w pisanej właśnie książce będzie coś o dziecku. Anioł . to grzech. po mężu Pompa. a stworzyć taki sernik. Pierwsze. wsparta na brzuchu. 14 XII Wywiad w gdańskim radiu. Pani. Południowa strona Bałtyku. W socjalu pomoże ludziom byle urzędas. Nagle podskakuje mi ręka. pazury wampa i pizdę obszytą brokatem.Pompa jest kopana przez swoje maleństwo. który teraz będzie objeżdżał ze mną aule i biblioteki w roli konferansjera. Powinnam mieć cyce na wierzchu. nie może się nadziwić..12 XII Urodziny T. właściciel . Czy to normalne? 13 XII Odklejanie się od Szwecji. Gospodyni . ale na spotkanie z Gretkowską szef katedry literatury nie wyraził zgody. Odwołano spotkanie na uniwersytecie.

Nieślubny syn? Brazyliada.skok. Gesty. twój pierwszy poznany wujek. ten sam sposób mówienia. Wieczorem podpisywanie w sopockiej księgarni przy molo. ktoś to czyta i rozumie? Próbuję dopasować „ulubioną książkę” do twarzy. Jest na planie. najlepsze kawałki.wylicza pokrewieństwo. Jestem zła na siebie. Rysiu zostawia wizytówkę. Panienka uwielbia Światowidza..Rysiu Gretkowski. Zupełny za . Miała być dżentelmeńska umowa . Połcia.Skądś pana znam. Musi być rodzina. Nie do wyczyszczenia i w sto lat. nadać SMS .wzajemne zaufanie. sztuczny śnieg. Nie umiem odebrać poczty. Zgadza się. majątki.a. Dzwonię natychmiast do producenta Dam. 15 XII Grzechotka się zepsuła .. Dyrektor czegoś tam w Tczewie. Tuż przed zamknięciem księgarni przychodzi trzydziestoparoletni brunet w porządnym urzędniczym płaszczu z teczką.. Nie oddzwonili. akcent. .rozmowy przez komórkę szkodzą kobietom w ciąży. Starszy pan bez żenady dziękuje za erotyczne opowiadanie Namiętnik. Jest bardziej podobny do mojego ojca niż jego rodzony wnuczek. pokrewieństwo sprzed dwóch stuleci. Straciłam chyba miesiąc z życiorysu. że ze względu na moje zdrowie .W przerwie między spotkaniami szukam sklepu telefonicznego. Artystyczni gangsterzy.oddaję telefon i dostaję nowy. klapa. co im się najbardziej podobało: te najtrudniejsze. obłażące garnitur chromosomów. .Może powinnam się przebrać za renifera? . Czy to może być wrodzone? Poplątane nitki DNA. Nasi skuzynieni dziadkowie urodzili się pod koniec dziewiętnastego wieku. walczyli pod Verdun. mówiąc. pisząc Damy. klasa. Sanie. a typowałam ją na Tarota. Minuta rozmowy ze Szwecją cztery złote.chyba go nie pocieszę. przecież znam tę branżę. Pani Czubówna zrobiła tu furorę i jeszcze jakiś estradowiec. Cieszę się nim jak grzechotką. Skóra ściągnięta z mojego ojca. Mikołaj i skrzypaczki. jesteś dziedzicznie obciążona Gretkowskimi. oralna rozpusta.. Konferansjer załamany. Chwała Bogu. . . Potem się dowiem. . Dostaję najprostszy aparat na kartę. kupuję książki o hodowli niemowląt.podpisywanie książek w centrum handlowym Klif. Wpatruję się w niego jak w genetyczny sen. oddzwonią. Nie spodziewałam się tylu sensownych ludzi. Podchodzą.Nasi dziadkowie byli kuzynami . Chowam się do księgarni. dzisiaj nikt nie przyszedł. Spotkanie z Rysiem to znak: Polka. Cudowna klęska. Bezwiednie najęłam się do cyrku .

Kilkumetrowy kostium smoka z nakładaną głową w różowe loczki. Mój kawałek nie był mój. Zaczynam powoli rozumieć. Bucik Kopciuszka. Jestem rodzajem pluszowej smoczycy. oboistką z filharmonii. z własną twarzą nie wyjdę na podium i nie zaśpiewam kolędy.Scenariusz pisały cztery osoby.proszę . Prywatne zdjęcia . Gretkowska za drzwi. Do spotkania w wojskowej bibliotece (admirał) i sopockim domu kultury zarobiliśmy trochę czasu. powinno się zarabiać. W Sopocie zapchana sala.W skrócie? Szkółka niedzielna: Tokarczuk piątka. cała smocza rodzinka. nie. Rozwieje się w tłumie. przypadkowo umówiła się w tutejszej knajpce. smoka. Wychylam normalną twarz. Albo to pomorskie. Z inteligentną ostrożnością w oczach.. Świetnie się uzupełniamy. . nigdy się nie spotkaliśmy. spoglądając na puste podium. Jest tak delikatna i wrażliwa. . Wynajęcie tutaj metra kwadratowego jest droższe od pensji ekspedientek. Marzę o głowie smoczycy na resztę wieczoru. Nie będę firmowała debilnych podpisów w gazetach. Goerke . Czemu nie.Czemu wycofała pani nazwisko z awangardowego filmu. . Stasiuk. Łącznikiem był reżyser. . mogę się upozować na misia. Po kilku latach takiej współpracy zobaczyłam film. W magazynie agencja artystyczna przechowuje rekwizyty do występów i nagłośnienie. Sympatyczni ludzie. Światy równoległe? Wciągam ją na krzesło koło mnie.Zostań .proszę bardzo. Zostawia kartkę z internetowym adresem. po prawej zawsze znajdzie się frustrat. który będzie poza konkursem na festiwalu w Berlinie? .Agencja artystyczna to biznes. Powoli zdejmuję zielony łeb smoka. Z uroczą żoną Konferansjera. mam komórkę. Konferansjer oprowadza mnie po zapleczu Klifa. w takim kostiumie mogę podpisywać książki. albo schemat spotkań autorskich: po lewej stronie entuzjaści.w tym momencie wchodzi Natasza Goerke. nie rozrabiaj.zaraz koniec. siedzę z mikrofonem i jestem bardzo ważna. uprzyjemniającej świąteczne zakupy.. Za fotki agencyjne dziękuję. Nie mam Internetu. jemy tiramisu. I tyle. Wyrzucam za drzwi fotografów.Co pani sądzi o współczesnej krytyce? . gdzie miałam być świąteczną atrakcją. Od paru godzin jest w Gdańsku. Oczywiście w zamieszaniu Natasza znika. że przezroczysta.

Nieskalana duszyczka trwa przy swoim: . Maltretujemy do północy zabawkami. albo skwar spieczonych grzejników. dbający o czystość języka. Lniany pancerzyk ni to owada. Prosimy. a stąd komplikacje ortograficzne. Albo mróz i oszronione siedzenia. ale zwierzęta bezbronne. na ósmym piętrze. .. przekupujemy.Kocham zwierzęta. Nad nami. wie pani. częstuje sokiem.Pozwólmy mu na te roratki . Wyjmuje z portfela zdjęcie rodzinne: portret wilczura.16 XI Ośmiogodzinna jazda pociągiem z Gdańska do Łodzi. telewizją. W niewyłączonym telewizorze program Święty Ojciec Pio. „Uć”. oni sobie poradzą.Te. Matka Boska Królową Polski. Mały zasypia. Daję na schroniska kilkanaście tysięcy.pierwsza pęka Siostra. sąsiadka hoduje w łazience kury. U nas w łazience zwisa ze sznurów ministrancka komża Siostrzeńca. Przy śnieżnobiałej komży każda dziurka ich koronki jest haftowana perwersją. . Zaśnieżona Łódź. Przynosi z Warsu piwo. . wiem.. W Kutnie wsiada elegancki starszy pan. Koło Aleksandrowa przechodzą korytarzem młodziankowie. Biedni potrzebują. jak zaczynają już mówić przez dworcowe megafony i w łódzkim radiu. Rodzina broni się przed jego pobożnością..Ja cichutko się ubiorę na korytarzu.wyśmiewają mój brzuch. w zsypie . . stawiającą dom na nogi o wpół do szóstej rano. Gapimy się z przejęciem na stygmaty. Zabieramy mu budziki. Opowiada swoje życie: zagryzły go ludzkie zwierzęta. żarowa . Siostrzeniec uparł się służyć do rorrratek (zabiegi logopedy nie do końca wyprostowały mu francuskie rrr w słowiańską kluchę). O ile nie zostanie stara pisownia „Udź”.. Obok suszą się moje koronkowe majtki. dzieci. a zwierzęta bezbronne.chowa ubranie do torebki i składa w kostkę komżę. ni to anioła. Na balkonie podlewa plastikowe kwiatki nawozem. przy których będą się upierać profesorowie. reszta to brzemienne dziwki. Białe ubranko niewyrośniętego księdza. Słuchamy o pobożności kilkuletniego świętego. Żona.. Podróż w przeszłość. Odzwyczaiłam się od chamstwa.. 17 XI Betonowe dziesięciopiętrowce. Za kilkanaście lat będzie pociąg do Oci.

Przypisujemy znajomym odpowiednie karty.Wszystko do tego prowadziło . czy trzydzieści baniek za metr to dużo.. Nie wiem. graficznie oszczędne. pamięta. Kupuję gazety z ogłoszeniami. Przy ołtarzu w karmazynowej pelerynce porusza się z gracją kardynała.odpowiada szczerze. . pas de probleme. prezent od chrzestnej. My zdies’ emigranty i Tarota.. Zdziwiony.A Pola. nasze spotkanie wtedy na Plantach. . Do szkoły z reguły zasypia. że okładka do francuskiego wydania Tarota. . podpiszemy but dziewiątej karty.Beata kombinuje przy komputerze. że będę rysować tarota dla „Elle”? . jeszcze przez sen dziękuje.pokazuje napis „Manuela” na mojej karcie. ale przede wszystkim Bogu Ojcu.Kiedy to wydrukują? . Służy Bogu. Piotr jest eremitą. We Flammarionie nowy agent.Mniej więcej na urodziny Poli. . Porozumiewamy się niezrozumiałym dla „niewtajemniczonych” tarotowym slangiem. Nie są kopią marsylskiego..śmieję się.. została przy rzeczownikach: Dużych Arkanach. . wiadomo. później Paryż i wspólny powrót do Polski. Wie. . Pytam..Lubię służyć do mszy .chwali się Beata. Mam się po prostu w tym zorientować przed naszym styczniowym przyjazdem z Piotrem w poszukiwaniu mieszkania. w ostateczności wynajmowanie prowizorka i wścibscy gospodarze. którego zabrakło po rozwodzie w jego domu.Zostawimy sobie pamiątkę. Wyrzuciłam ją przy którejś przeprowadzce. .Twoje krakowskie sztuki piękne. Beata na komputerze projektuje dla „Elle” karty tarota. Idę razem z nim do kościoła.Może dręczymy świętego? . Ty. była beznadziejna. 19 XII Z wydawnictwa dzwonię do Flammariona wypytać o prawa autorskie. . Nasza przyjaźń zaczęła się chyba w Paryżu od tarocianego bzika.Moje pierwsze dziecko. Nie pamiętam mojej umowy z Francuzami. pasuje? . . gdzie jest Brwinów. Plastycznie cacy. .podejrzewa Tata.. Jeżeli nic nie znajdziemy. Finowie latem chcieliby wydać Kabaret. najlepsza karta. Mój pierwszy tarot ... Nieruchomości. zajmującym trzy kondygnacje biurka. długowłosa blondynka ze „Świata”. chcą kupić Rosjanie.Skoro tak.. O wpół do szóstej budzimy Siostrzeńca.. czy oddadzą. Nie ufa gadatliwości czasownikowych Małych Arkanów. Beata jest tradycjonalistką.. ale przyzwoite. po co się torturuje wczesnym wstawaniem. Setki chałup. Biadoli.Pomyślałaś dziesięć lat temu we Francji. 18 XII Beata wychodzi po mnie na Centralny.

schowana parę miesięcy temu w Jadze.Powinna być bardziej w stylu Sex and the City. w ryk. że zażądałam olbrzymiej sumy. taty. Pokazuję Beacie rozległość krwistej wątroby..córeczka Jagi. Pytam o prawdziwą cenę mieszkania. Stać nas będzie na dziuplę z obowiązkowym garażem. Tłumaczę jej. kto powinien być patronem wydawców? . że przy biznesie można też o sztuce. skończył w zakładzie dla obłąkanych. Wydawczyni dziwnie zgodliwa. Odbiło mi. zarodka.Nie. Antosia . Gdybym tak szlochała nad Księgą Gamma Arystotelesa. Podpisuję umowę na Polkę. Co ona kiedyś pomyśli. recepcjonistki.. Sprzedaję książkę i dziecko.. . Ceglaną fabrykę . . zwyczajny układ. Srebniki zzieleniały. w koszyczku na recepcji pod opieką położnej. Po wyjściu sprawdzam procent za ostatnią książkę .Wątroba jest po prawej. Po prostu cud bycia z łapkami.. mnie tłucze pod żebrami! Przypadkiem trafiam w kolorowym piśmie na reportaż z awangardowej wystawy o trupach.. podejrzliwe „nie” wydawczyni. Ciąża? Konsekwentny kretynizm nieczytania umów i kontraktów? . Nie było jej. pieluszki do dupki. Beata najadła się w kinie popcornu i umiera.taki sam jak za Polkę.. grunt i tak dalej.ostrożne. słusznie podejrzewającej złośliwość. on wydał najlepiej. stawiający sobie za punkt honoru godziwe opłacanie pisarzy. Jaga spokojnie zajmuje się klientkami. aleja chlipię. od pierwszej litery.Zgadza się. nie mogąc się uspokoić. dokładnie tutaj . Obydwie wiemy. palcami. Nie Antosia.Judasz. Zaglądam do koszyczka i. Ktoś się wziął do tego bez głowy narzeka. o co chodzi. a mi się wydawało. od czego: . A tu forma przylega ściśle do różowiutkiej materii. jest. opisującą byt.Tłuszcz zostaje na wątrobie. . są przeliczalne na dolary. literaturze... Salonowa rozmowa o filmach.pałacyk obsiadły trendowe studia fotograficzne. Odwiedzam Jagę w jej salonie fryzjerskim na Burakowskiej. Nie da się wzruszyć nad formą wypatroszoną z materii. czytając te prenatalne wspomnienia? Targuję się o procent. Jest zazwyczaj dwa razy wyższa od podanej w gazecie: dochodzi garaż (trzydzieści tysięcy). Wydzwaniam po ogłoszeniach..Wiecie.porównuje obolałe miejsce z fotografią. Słynny przedwojenny wydawca Bronisław Natanson. . . Zapomniałam. modowe. Wycięty z brzydoty Warszawy dziewiętnastowieczny zakątek.

kultury ogólnej.. Nie mam też zamiaru wymądrzać się na fascynująco nudny temat.. Do kina każdy lubi chodzić. 20 XII W gdańskiej „Wyborczej” dali zdjęcie z sopockiego spotkania autorskiego. Przede mną byli z wykładem Piskorski i Głowacki.patrzę na okładkę . pisanie o filmach rezerwują sobie stare wygi albo naczelni tygodników. nie musimy dużo zarabiać..Czegoś mocniejszego przed występem? . Pańscy studenci. co go przeraziło.. Twarz zasłonięta włosami.Żebym ja tobie.Genialna definicja postmodernizmu. .Namawia mnie na deprawację dzieci? . Dziewczyna sensownie... Po trzecim roku i licencjacie mogą przejść na normalne studia uniwersyteckie. To się nazywa dziennikarstwo. i to z czego. co jest więc prasą brukową? Spotkanie w prywatnej szkole dziennikarskiej. . kim był Piłsudski. „Vanity Fair”.Nie jestem zawodowym pornografem. Namawiam na pisanie o czymś poważniejszym.My. Moi studenci mi na to: .Nie za bardzo. . pokazywała wątrobę. łatwy chleb. ale pisarka .Młodzieżowe tematy. Wkurzona wchodzę do auli. Mamy forsę z domu.To straszne . Musieliśmy zmienić program. bez pytania o zgodę. Dwójka wydelegowanych studentów siedzi na wprost i zadaje pytania z kartki. ciąża przeszkadzałaby mi w wykonywaniu zawodu. wprowadzić więcej historii.Rzeźbiarce primo voto. Nie mam pomysłu na wykład. . . my jesteśmy postmodemiści.pomografka da sobie radę. koncerty. . jestem w ciąży . Podpis: „Mój wizerunek należy do mnie . po wyproszeniu z sali fotografów...brudny brunet (odpowiednik głupiej blondynki) niechlujnie mamie zdania.Proszę trochę ich zgorszyć.rektor szarmancko podsuwa kieliszek.jest autentycznie przejęty. Wolę pytania. Kino.. Zaskoczona nie dopytuję. nie zgadzając się na zdjęcie”.. wie pani..z „Vanity Fair”. panie rektorze. piszę także o innych rzeczach. . tylko nie każdego na nią stać. . .. zawodowej rzeźbiarce.Pochodzą z dość zamożnych rodzin. Przyda się im odrobina pikanterii .wypinam widoczny już brzuch. czemu wybrali tę szkołę? . Chłopak .. .. Gdybym była prostytutką. wszystko się zgadza. . odwrócona bokiem.rektor podejmuje mnie herbatą.mówiła Gretkowska podczas spotkania.Co ich interesuje? ... mało który student wiedział.. my nie jesteśmy yuppiesi.Bardzo się cieszę z pani przyjazdu. studia kosztują. teraz stylistce.

.prymuska prawie na mnie krzyczy z oburzenia. Jarman. wybory. Redaktora interesowały nowinki z kraju. czytało się w jego piśmie. nie rozmawiała z Giedroyciem. to. Nie mówię o męskiej sztuce tworzonej przez mężczyzn. Herzog mają zupełnie inne spojrzenie..Czemu pani nie. To jest trzeci sposób widzenia. OK. po co więc w ogóle wspominać o zazdrości? Pewne fakty. W związkach homoseksualnych takie przyjaźnie erotyczne czy romanse wydają się jeszcze ważniejsze..Czemu się uparliście na Giedroycia i Czapskiego? . już mówiłam... czemu w .po raz któryś to samo pytanie.Przychodziłam co tydzień do pana Czapskiego.Szkoła będzie imienia redaktora Giedroycia . Nie wiadomo: zagruchają. .Aleja chcę usłyszeć od pani . . Bacon. chociaż za swego mistrza uznawał Cezanne’a.Był gejem. że paryska „Kultura” jest ich pasją. Visconti.mówi za nich rektor. przechodziłam przez parter „Kultury” i widziałam zawsze pracującego Giedroycia. Czapski w sposobie kadrowania był bardzo bliski Baconowi.. bo i facet może namalować kobiecy obraz. . Pisze się o wpływie związków miłosnych na twórczość Hemingwaya czy Fitzgeralda i nikt się nie dziwi. . Ostatnio pokazywano film o Kocie Jeleńskim. nieosiągalne dla heteroseksualistów. Coś tu nie gra. ale nie w sztuce. Czy wy z niecierpliwością czekaliście rok temu na nowy numer „Kultury”? . .. . no. . To słynny człowiek. podobnie jak w przypadku Słowackiego.. co miał do powiedzenia. zasłużony skansen. osrają.Reszta studentów zwisa z balkonu jak gołębie. Chodzi o wrażliwość. Ani słowa o biseksualizmie Kota. .podekscytowany głosik..To znaczy? .Aha. Nie wiadomo dlaczego jego Leonor Fini była zazdrosna... . . Grzecznie opowiadam.. ja nie wiem.. Szacowny.. przyjaźnie z życia Czapskiego stają się niezrozumiałe.. . gdy pojawiał się Czapski. Okazuje się. . jeśli nie zna się jego „preferencji”. Wypytują o sekretarzowanie Czapskiemu. Greenaway. Nie rozumiem. Znowu paluszki w górę i odpytywanie z Giedroycia.Homoseksualizm to sprawa prywatna. . w osiemdziesiątym dziewiątym. dla mnie to był skansen..chyba kończymy temat. . Dlaczego miałam mu przeszkadzać? Sensem jego życia była praca.tracę cierpliwość.Rozmawiałam zaraz po przyjeździe do Paryża. ..Opisałam w Ikonie.Jaki był Czapski? . Za moich czasów nie ukazywały się tam już teksty Gombrowicza..Wspomniałam o tym w Namiętniku.Jasne. Nie męski ani nie kobiecy.prymuska spogląda na rektora. Mrożka.

postanowił dogonić epokę. Nowe tysiąclecie. z górki na plac Wolności. karpie w wannie. Łapczywie pożeram kopiastą kolację i. Bieganie po mieście. gdzie zawsze kupuję tanie sztruksy. Dlaczego nie można o tym po prostu mówić z szacunkiem.pasuje.W psychiatrii poradzę sobie bez komputera. Taksówką do spółdzielni mieszkaniowej na Narbutta. Zamiast czarnej rybki w akwarium. Kupuję Pietuszce . ... Schodzę z siedzenia obolała i kaszląca.. Zepchnięci z dachu. Wszystko wpadło w drugi (nie mój?) żołądek? Kupuję ogrodniczki. sączące herbatę ze szklanek. dwa lata w kolejce.Wodnikowi komputer. Wynoszę „klaptopa”.Nie martw się. Na święta przypomniało się telewizji o pokrzywdzonych Tybetańczykach. era Wodnika. śnięta sielanka w galarecie. bez głupawych uśmieszków i zboczeń? Kończymy gadaniem o dziennikarstwie. Od trzech lat nie nauczył się. gdzie nacisnąć... Zdarzają się chłopcy XX.Chłopiec XX? . te stare są ciaśniejsze od obcisłych dżinsów. Polinko. na zwykłych. tak różna od germańskich rzezi. Przymierzam guzik siedmiomiesięczny . Pola zacichła.. Przedstawiam się sprzedawcy jako kretyn informatyczny. którym guzikiem włącza się moją najprostszą toshibę. Nowe w sklepie przy Kościuszki. Pięć i mózg: XX wcale nie musi być dziewczynką. Dzwonię do Piotra. mają z boku trzy guziki. Sekretariat zupełnie w nastroju komuny: opryskliwe panie. Też nie jestem geniuszem. .Polsce z homoseksualizmu robi się aferę. Wygnani? Tysiące zabitych. Prasłowiańska ofiara. Ożywia się przed moim zaśnięciem.. Zdechną za nasze grzechy. rykszą przez Piotrkowską. ósmy i dziewiąty miesiąc . . w nowej pracy nie. będzie jak dziewczynka. Wiatr zamroził mi płuca. Konsternacja. Zabytkowy bruk wytrząsł Połę.objaśnia sprzedawczyni. . Obiecująco niskie ceny. „Wygnanych z dachu świata”.. Mieszkania w blokowiskach. ale są granice niedorozwoju technicznego. cudeńko. 23 XII W Łodzi szybkie świąteczne prezenty. wydzwanianie po agencjach mieszkaniowych i spółdzielniach to nie jej świat. Raczej zasną przy uśpionych sumieniach. autentycznych pytaniach z ciekawości.Na siódmy. jestem głodniejsza niż przed. zbierającej nieszczęścia. . Horror. proszę o pokazanie krok po kroku. Wigilijne feng shui.powątpiewa. . jakby ktoś uchylał drzwi do klozetu. szukam domku dla Ciebie.

. Kot ułożył się mi na głowie.. Dzwonię go „ucałować”. nie pomyślałam. nauczający katolików? Siostrzeniec przyniósł z kościoła różowy opłatek „dla braci mniejszych”: dla naszego kota i Gustawa . co słyszy. Cisza jest chyba największym meblem. Do ciszy naszego domu.Buzi . czemu nie on prymasem Polski? Błyskotliwy przechrzta. Przez korę (zaskorupiałe smarki. podrzucana kaszlem na skrzypiącym polowym łóżeczku. Zaraz. nie mam kwalifikacji go słuchać. który odejdzie.przebiłam się przez chrypę. Mama z Siostrą pichcą wigilię. w Polsce nie da się żyć. zastanawiam się. Nie. nie wyjdę z domu. .chrypię. dzisiaj Wigilia. Smaczny. Może usmażę frytki. .słyszę.Polak mały.Zasmarkasz.. Przełykam.Ty rzeczywiście jesteś chora. ale nie mam siły się bronić. tęsknię za Pietuszką moim „środowiskiem naturalnym”. Jasełkowy gwiazdor. bo nie inteligencji (w Polsce zaledwie czteroprocentowej).. kurwa . Pasterz dusz. ale dla tego. Kolacje wigilijne u nas mają nastrój Ostatniej Wieczerzy. nie mam temperatury. . lekarz. Sprzedawano w kruchcie..Nie poznałem. co ci jest? Byłaś u lekarza? . Siostrzeniec wkuwa niemiecki i pyta o słówka. Wracaj jak najszybciej.. . na wołowince. . wykasłuję potwornym bólem. Spycham sprayem przeziębienie z obolałego gardła w oskrzela. Nie można paść pośrodku życia rodzinnego..A kto ty jesteś? .. Marzenie o Lustigerze.Wyzdrowieję. . Ze względu na Połę nie biorę nic poza miodem i cytryną. zatykające mózg) słyszę wspomnienia Ojca z oflagu albo stalagu. mój Boże.. który przyszedł.. Przysypiając. Może widzimy się ostatni raz? W przyszłym roku dodatkowe puste nakrycie. Kładę się. nie dla wędrowca.. Wyganiają mnie z kuchni: .24 XII Otumaniona chorobą. choinek i bombek wychyla się Glemp. Piotr idzie na dyżur..jamnika sąsiadów. co zjem na kolację. Z telewizyjnych kolęd. jak czule się pochyla nad nieznanym dzieckiem. Duszy obojętne.(Zatyka mnie z kataru i złości). Nocą.. tam się umiera. przy niej nie ma miejsca na ludzi..A nie można wezwać? Co miesiąc jest u was karetka. . .. zamieniając się w roślinę. zarazisz.. nie ma uszu.Wiesz. Głosi o „kwalifikacjach na chrześcijanina”. .

ma pani chyba wielkie zasługi w niebie. więc zostaje w pamięci tylko kilka metafor. Nie trzeba by . gorącą nocą letnią”. Pola. kiedy dostają razem skierowanie do szpitala. Z trudem oddycha. wspinająca się na potężne wzgórze. Po powrocie idą do miejskiej biblioteki i to zdrowsze wspina się na drugie piętro po nowy zapas książek. Po czterdziestu latach małżeństwa Rodzicom wspólny obieg miłosny przerósł chyba we wspólny obieg sercowo . Przyszedł do jej pokoju drugi lekarz i też coś o świeczce. O etruskich grobowcach: „Mężczyzna oparty na łokciu. Rodzina obchodzi mnie z daleka. Przetkali żyły. O dopłynięciu do wyspy. Pani nie płacze. jeszcze z rurą w gardle. Wychodzą prawie na czczo do kościoła. która odsłania jego tors. Zabierają ze sobą szlafroki. To dzięki niemu pani serce żyje.passy.To normalne w ciąży i w chorobie.stawiają diagnozę.passów. tyk wody i tykają garść tabletek na serce. stwierdzając totalną miażdżycę. papcie. . Mama otarła łzy.zdrowotny. I greckie domy latem: „. Nie jemy razem śniadania.Martwię się Mamą. Są najszczęśliwsi. czego chcę. urósł pani drugi.Jesteś upierdliwa . Po dwóch zawałach i teraz Świętach ledwo się rusza. Wiem dokładnie. zastępczy obieg krwionośny. Rodzice pospiesznie skubią suchy chleb..parujące bielą”. Herbert to nie Calasso. W siódmym miesiącu już góra brzucha z kraterem pępka.nie . Popłakała się. co za świeczka. więc wysłali ją do szpitala na by . Leżąc. Od Labiryntu nad morzem chciałabym mniej podręcznikowej martwoty. Odpadam. Szynka w siateczce leży na stole jak amputowana noga grubaski w pończochach. Nic mi się nie podoba: ani książka. jak bóstwo”. Lekarz powiedział: . tyle. podziwiam wznoszący się powoli brzuch. Parę miesięcy temu groził jej trzeci zawał (zawsze grozi). ani świat. W dziewiątym wulkan zatrzęsie się. . Nie muszą się rozstawać. Bardziej chorowite czeka na dole i się dotlenia. Nie jestem upierdliwie niezdecydowana. okryty draperią.. pani Gretkowska. Siostrzeniec też nic nie je . wyłaniającej się szczytem górskim spoza mgły: „Tak zaczęła się dla mnie Kreta. 25 XII Biorę się do Herberta. belferskiego przypominania znanych faktów. chociaż w Polsce za takiego uchodził. Zrozumiała to po swojemu. Mama po zabiegu. jakby wieczność była długą. i to jest męczące dla innych. nie mogła zapytać. .Przez tyle lat praktyki widzę trzeci raz podobny przypadek. z uniesioną głową. wypychanego na czubku. Jest poetą. ile po dobrym tomiku wierszy. że czas umierać. marudząca. książki i szachy. od nieba. wypluje lawę krwi i kilkoma skurczami urodzi myszkę.Ma pani świeczkę u Pana Boga.

odstawione na dziewięć miesięcy. bo o ile pamiętam. Cierpliwie wypluwam. podejrzewałabym go o romans z którąś z nich i dopisywanie scen w łóżku.Ciocia nie jest chuda. Dziecko naciska na pęcherz. Kaszel wytrząsa ze mnie siku i nic nie pomaga cogodzinne odwiedzanie toalety. Jedna wielka telenowela miłości. maligna do głowy. grającymi w Miasteczku. słodziutka. O scenariuszu mają do powiedzenia tyle. Przerażająco świąteczna. .zastanawia się przy obiedzie Siostrzeniec esteta.aniołek wrócił z porannej mszy. Gdybym nie była ciągle z Piotrem. nie połykam ..Nie pluję. Mężczyźni opowiadają anegdoty. 26 XII Lignina do nosa. Czy połknięcie Komunii Świętej ma coś wspólnego zjedzeniem antybiotyków przyjmowanych dokładnie godzinę albo dwie przed lub po jedzeniu? Jesteśmy notorycznie chorzy przez grzech pierworodny. Katar zapchał mi nos i cieknie gardłem . Niektóre aktorki ewidentnie piszą scenariusz.Na pewno szczuplutka .dla Siostry. Siostrzeniec wrzeszczy. Dlaczego muszą sobie podreperować ego? Rodzaj makijażu mózgu i lifting talentu? Aktorzy tego nie robią.Mama!!! Witajcie podpaski. Nabieram dokładkę kapusty z grochem. zwłaszcza w Święta. chociaż męska duma nakazywałaby im puszyć się poza wyuczoną rolą. Zabiera się do śniadania.za dużo alkoholu.tradycja rodzinnego czarnego humoru zobowiązuje. dziecko jest podobne do rodziców.. jaka będzie ta moja kuzynka . sylwetka jest najważniejsza. czemu plujesz do kubka? . Przyjmować pozy reżysera. .wolno godzinę przed przyjęciem Eucharystii. .Ciekawe. Wywiady z aktorami.Ciociu. żadna nie napisała linijki tekstu.Ciocia chudzina. „robiącej w modzie”.Siostra dzieli się ze mną oskrzydlonymi pieluchami maxi. Piotr też. jakby zobaczył Aliena: . . . Przeglądam gazety. Szprycuję gardło zajzajerem w sprayu.Na pewno? . . . ale. scenarzysty.W ciąży tak jest . . Nie mogę oglądać telewizji. Siostrzeniec podejrzliwie się mi przygląda. urodzona Waga. ma duży brzuch. że fajnie się współpracuje ze scenarzystami „przychylnie nastawionymi do ich pomysłów i próśb”.

zapalam lampki.Pietuszka nie rozumie koncepcji. To przeziębienie ma objawy padaczki. Pypeć pępka wykrzywia ją w minę naburmuszonego dziecka. ty zmarznięty motylku. tamte nie. Dostała od niego puszystym. .Nic nie ma do powiedzenia. Świruje. . (Beata . czy Pola nie ogłuchnie. pójdziemy do mnie obejrzeć?”.Boję się. przemywanie ran. Szwedzka psychiatria to nieludzki liberalizm.Lekarz się zgadza? . Ciąża przypomina łysą główkę noworodka. Bombki w ulubionym przez Wodników kolorze szlamu. W salonie choinka do sufitu. zobaczysz choinkę. Telefon zdesperowanego Piotra: . a nie liberalizm! Eh. Nie szarpać mięśniami. wykrzykująca polskie słowa z niemieckim akcentem. Iwony. 28 XII . Leżę na ziemi i łomoczę ciałem w dywan. . Przestraszona tym starsza córeczka. wyciągam z niego kilka pasemek i obsypuję drzewko. która wybuchła mu też w oko. może sam decydować o leczeniu. .też Wodnik. Trzyletnia Tereska (jak każda Tereska .. Staram się kasłać cichutko. Siostrzeniec otworzył hermetycznie zamkniętą kawę. zaciskającego ze złości usta.Piotr zobaczył najpierw wypukłość pod płaszczem.. nie śpi po nocach. ja już nie mogę! Mamy chroniczkę.ufna optymistka) ukochała kota. zamęcza personel. Płacz. ale zrobiłem nam dziecko. perskim ogonem po oku .Wyjmuję z szuflady swój obcięty warkocz.Nie mogę. Nie widziałem bardziej chorej osoby. Jakikolwiek psychiatra by jej pomógł. . ustalającą sobie samej leczenie. leżącą mi na brzuchu. czekam. 27 XII Przyjechała z Niemiec Iwonka. brakowało . Przedwojenna burleska w wersji jidysz. trzymając się za brzuch i chroniąc Połę. thriller . Przyprowadziła dwie córeczki i zaczęło się pandemonium.Oj. Te leki weźmie. . Nie widziałyśmy się osiem lat. Chwila spokoju w wannie. póki pacjent nie jest ubezwłasnowolniony. Wracaj. zamalowała sobie podobnie drewnianą komodę). Srebrnoniebieska. sztruksach i z balonikiem jesteś puchaty miś koala. Ona naprawdę cierpi.Dawniej się mówiło: „Mam kolekcję motyli.Anielski włos. . popychającą na lotnisku bagażowy wózek. wysypka..Przylatuj.Jezu..W tych kolorach. .alergia.

. w swoim rytmie. Sarmacka duma z ignorancji. Zajmuję się przecież Połą. wyczuwając odpoczynek. 29 XII Wyszłam do sklepu. Odgłupiam się od telewizji.i tak mogłoby zostać.A ja ci tego nie mówię. Parę miesięcy temu nierealne wydawało się rośniecie dziecka we mnie.. I to poczucie wyższości w stosunku do czegoś. nie będę w stanie robić nic innego. do kogo jest podobne: Tańczący Sziwa. śniady bóg trzymający w palcach liście drzewa. Sądziłam. 31 XII Coexistentia oppositiorum miłosnego wyznania: . Stoi tu od roku. Niegłupi pomysł na karmienie małych półstrawioną. wydobywa się po kawałku z oskrzeli. Nie znającej się na pisaniu. list czytelniczki: „W poprzednim numerze był wywiad z Manuela Gretkowską. wygięty w biodrach. Niestety nie jestem samicą pelikana. gdzie ma łokieć. w głowie czad. że mając człowieka w środku. Kaszel ma już dźwięk tłuczonego szkła. Od tygodnia nie byłam na spacerze. ciepłą papką. Nie czytała żadnej książki. Wydaje się być interesująca. Bonsai na parapecie. musi być.huśtawkę. „Matka” . Po kolacji nie mogę powstrzymać duszącego ataku. ona jest normalna. . feministka.zapluwam zlew dopiero co zjedzonym łososiem.Nareszcie w domu. za to wiedzącej. jednak trudno mi uwierzyć. Mróz ścina mi oddech. Publiczne chwalenie się swoją głupotą. ale ma opinię . a naprzeciwko czytelnicze sobowtóry tej pańci. skandalistka.. Wieloręki. kolano. Łby wypchane gazetami.. dziękuję. Wróciłam prosto do łóżka.z gazet. ale jestem za słaba. Raniąc. Połę katuję Bachem. postmodernistka i feministka”. karuzelę. Pola buszuje. czym jest „szczęście” i przyjemny wyraz twarzy. Nie odróżniam. . Pojawienie się Poli też będzie czymś oczywistym. Oby Pola miała poczucie humoru i traktowała te wstrząsy jak wesołe miasteczko .Kocham cię. Dla wszystkich jestem już matką. 2I „Zwierciadło” z Polski. Ja w czapeczce z gazety i nago. szuka szczęścia. Dopiero teraz zauważyłam. jego ruchy. że się pojawi. kopanie. czym odkasłuję . diabelski młyn. że skandalistka. bo dotychczas podchodziłam do niej sceptycznie. Moje dziecko gdzieś chlupocze i nie potrafię go sobie wyobrazić po urodzeniu. Redakcjo. jak siedzieć i zastanawiać się nad tą niemożliwością. czego nie zna. sięgnę po jej książki. Już sama nie wiem. Wszystko okazuje się naturalne.

Trochę opuchlizny na twarzy. Nie wstając od stołu. Na wysypisku kręcą się dwa wilczury. naciskam.erotycznych? 4I Wyrzucam choinkę. . a wyłącza po skomplikowanych zamknięciach. pod którymi Pola przesuwa ciałko. czy dobrze ustawiona. Łaskoczę skórę. drobiazg w porównaniu z miliardami ton czarnej materii ukrytej we wszechświecie. Gdzie to sześćdziesiąt kilo? Ręce patyki.Tak ma być. Bezbłędnie. Przedłużamy go stolikiem z salonu. stałam się informatyczną konformistką. dziwnych ruchów pod skórą? Pierwszy raz z czułością dotykam miejsc. nogi w normie. Byłoby na czym ją przewijać .Waga pokazuje sześćdziesiąt kilogramów! Sprawdzamy z Pietuszką. Pociesza mnie.rodzinnym.Piotr myśli już o ciągu stoliczno . Sześć ukrytych kilogramów. po dwa kilo na policzek? Jem „skromnie”. smak kawy ze śmietanką (nie piję od lat). którym).Kupimy jej dziecinny komputerek. Zadaje sensowne pytanie: . Zakrywamy obrusem. zadzierając białe kuperki . czytając Wojnę i pokój przyjemność klasyki. . . . Nie mogę się zebrać do tekstu. niewiele więcej niż przed ciążą. Wody płodowe i Pola mogą ważyć z cztery kilo. Pietuszką zasiada do komputera. że nawet okrutne lwy na widok małych dostają instynktu opiekuńczego. Może w środku wachlują się kablowymi ogonami. żeby nam nie przeszkadzała? Dzwoni szef „Playboya”. krzesełkiem na kółkach przesuwam się z blatu pracowniczego do jadłodajnego. Czyja się bałam swojego brzucha? Przelewających się w nim odgłosów. Rozmawiamy o dzieciach.przewidziało mi się. 3I Nareszcie żyję w luksusie: bez pośpiechu. to skomplikowana maszyna . Nauczona pokornie pstrykać po klawiszach. Zajęliśmy najważniejszy i najwygodniejszy stół w kuchni.Brakuje na końcu małego stolika dla Poli.jednak po cichu przyznaję rację. Coś pod spodem rozpierzcha się niby rybki w akwarium. Wyleguję się. Siedzimy naprzeciwko siebie klapa w klapę otwartych klapotów. Mam aż tak złą opinię w kręgach soft . Czego psy szukają wśród zbutwiałych drzewek? Uciekają.Dlaczego włącza się jednym przyciskiem (wreszcie wie. Komputery dyszą zwierzęco z dziur wentylacyjnych. tyłek szczupły. to były sarny. gorzej od sejfu? Złoszczę się na jego antytalent.

co przetrwali. wrócić do chorobliwej normy.Wysypisko trochę cmentarne: jodełki z resztkami błyszczących ozdób. Jednak nadal nie muszę brać leków. Łażę samotnie.kraczę. ale to już ma po szwedzku nazwę choroby . Cóż. bardzo mi się podoba.Hej! . 5I Niech żyje USG! Gdyby nie prześwietlenie. królowi ciach i główka spadła. „Zazdrosny” svartsjuk (chory na czarną chorobę).Nie trzeba. każdy pieści swego diabła.Przerabiamy w szkole na historii.. Jest w wirze wydarzeń. wymienić tych paru SMS . Pola skrobnęła naraz w dwóch odległych miejscach. Młodzi cierpią. Stare choinki są żałosne. Ostrzony na mrozie. Roztopione jezioro. opleciona szarfą dla tych. Nie tęsknię za ludźmi. akrobatka. Odpoczywam na pomoście. nie mogąc się spotkać. współczesny tamtej nieprzewidywalnej epoce: . Zazdroszczę mu. . Odwiedziny Antosia .Ach. Cud życia cudownie uzdrowił mnie z choroby? Pacjentka w szpitalu proponuje Pietuszce kilka tysięcy koron za to. Fajna rewolucja. sama świeżość. Wysportowany nastolatek. wbija się piskliwie w ciszę ciemnego lasu i wystygłej plaży. może trochę. . Dziadek jest pospieszny. . Jakoś smutno. Dostaję pensję za moje człowieczeństwo. gasząc entuzjazm.ów. zawiał wiatr. podejrzewałabym bliźniaki.Potem obetną głowę Dantonowi i Robespierrowi . Rodzice jego Julii zabrali jej miesięczny bilet metra (konia) i komórkę (papier i atrament). Większość emocji jest w Szwecji chorobą. załatwić króla. Miało się skopsać po dwudziestym tygodniu..salskapsjuk: chory na towarzystwo.wołam przyjacielsko.„kłótliwy” (dosłownie: chory na kłótnię). .syna Pietuszki. że jest tak dobrym terapeutą. . kiedy przeżywa rewolucję francuską. Kłaniam się staruszkowi pędzącemu z wózkiem na kółkach do lasu. Pietuszka odsypia dyżur. Nie pogadamy. świątecznie ogryzione do drewnianego szkieletu. tak? Antoś jest w wieku Romea. Z bezlistnych brzóz osypuje się na mnie wiosenny świergot ptaków. Czy wieńce na prawdziwym cmentarzu nie mają wielkości i kształtu kół ratunkowych? Zielona nadzieja. Gralsjuk . Powtarza szekspirowską klasykę. Dwudziesty szósty tydzień ciąży i ciśnienie przyzwoite.

Polskie kolędy są wyjątkowe. Maria Luiza (żona Napoleona). ale to sadzenie do ziemi jest jak przechodzenie z mleka (wody) na dorosłe pożywienie: papki. Zawsze jednak coś nowego.Mie sie nie wydaje . Te same trasy od trzech lat: dwukilometrowa w lesie i pod górę między willami. Może wszystko mi się kojarzy. Obiecuje użyczyć chatę i samochód. Na deser romans sprzed paru miliardów lat.nie ma dziewictwa. Zwisają z oszronionych gałęzi. sukami. Z książek wycinano słowa i zdania. ciapki i schabowy. „Maluśki. . Martwię się o wyjazd do Polski.. człowiek obrońcą Boga.upraszczam wymowę.6I Wstanie po nocy i śniadanie są wysiłkiem. kiedy cząsteczka lgnęła do cząsteczki: Michio Kaku w Hiperprzestrzeni.. by habsburski temperament nie pozbawił jej dziewictwa (sprawa wagi państwowej . Chrystus nawołujący do pokuty i Chrystusik z katechezy to dwie całkiem różne osoby. Wracam do Dumezila i jego indoeuropejskich bogów. Puls sto dziesięć. wyjeżdża na tydzień do Francji.. mając piętnaście lat. Puściła korzenie w szklance z wodą i mimo styczniowego słońca rośnie. Z gładkich korzeni wierzby wyrżnęły się właśnie haczykowate wypustki. napełnione ziarnem. była przekonana. Dzisiaj wypatrzyłam przed jednym z domków wypchanego psa z wiernymi paciorkami oczu. maluśki. Przy lesie ptasie karmniki i połówki orzecha kokosowego. czy znajdziemy mieszkanie. Z obawy. Zjednoczenie się w tym czułym geście ze Stwórcą. wynająć wóz? Dzwoni Beata. Wieczorem mamy natchnienie i wrzeszczymy kolędy (Trzech Króli?). kładę się i czytam o Habsburgach w XIX wieku.wrony. chyba usłyszała moje myśli.. trzeba się nim zaopiekować. Szykujemy gałązce wierzby prawdziwą doniczkę. że jej ojciec jest niewiastą. Pietuszka wpada w nastrój analityczny: . Jezus dzieciątkiem. Podlatują do nich nordyckie kolibry . nie ma korzystnego ślubu dla Austrii).. kiedy urosną ząbki. ten tkliwy brak dystansu. mogące się skojarzyć. Muszę odpocząć..”. mniej spokrewniony z osobami Trójcy Świętej. wpatrującymi się w okna „państwa”. Politeizm. samicami. Czy Piotr na miejscu się nie rozmyśli i nie zrezygnuje z nowej pracy. Przesadzamy kwiaty. pożerające doniczkowy czarnoziem. maluśki. otaczano ją tylko kobietami. . Gdzie przez ten czas mieszkać. żeby nie zabrzmiało pompatycznie: Jezus w kołysce i Jezus na krzyżu to dla Polaków zupełnie kto inny.

i nagle „bum”! Odpowiedź? Nie dowierzam. opowiada przez telefon o swoich planach i kompromisach. Pola wyczuła. po pół godzinie znowu się skupiam i pytam w myślach: „Maleństwo. wytupanym hiszpańskim menco i melancholijnym.Co? Musimy wszystko planować?.. 11 I Dźwięki jakby wytłumione wilgocią. Jak się dąży do ideału.. . Cztery dni. stuk i już jest znowu. 10 I Dwa niewinne kartoniki. Samolot krąży nad skałami i spada niemal pionowo. Czytam.. ..Nikt nie zauważy. . Nie udawajmy. Różnica jak między wykrzyczanym.. portugalskim fado. Entuzjasta. czemu nie kopie... Portugalczycy delikatnie szepczą swoje szcz. to można przemycić wartości!”. Przy zgaszonym świetle przypominają konfesjonał.. Z prawej strony. to odłam chrześcijaństwa”. na dzisiaj.7I Inteligencja jest najzabawniejszym wynalazkiem.. największym z tutejszych miast. obijający się o hotelową plażę. nie prośmy o podlewanie kwiatów. Wieczorem jesteśmy już na Maderze. Zastanawiam się. Stuk. aktorski szaleniec T.. nie dzwońmy do rodziny. jesteśmy zupełnie szurnięci. Dzwony kościelne zagłuszają na chwilę ocean. operowej przesady w gestach. wszystko w porządku?”. „A co tam. że mamy wolne. Szafy z pokratowanymi drzwiami pachną jeszcze drzewem. Przytrzymuję się ręki Piotra i zakrywam snem. Nie czuję siebie. dochodzi jednoznaczna odpowiedź: „Bum!”.. Jest i jej nie ma. W pustym Cjuinta da Penha de Franca (po sezonie) świeżo odnowiony pokój.Ale. haratania słów. przez pępowinę dociera do niej mój niepokój. drapieżnie na lotnisko. Natychmiast zapominam o zziębniętej Europie. Pietuszka przychodzi sfrustrowany z roboty: „Psychiatria to nie medycyna. Nie byłam w Portugalii.. Była. Nie wiem: telepatią czy krwią. .. Celebruję siebie. chlupocząc. nic nie boli.Pietuszka. Bilety lotnicze. Bez romańskiej paradności. maluję. teraz mogłaby już żyć samodzielnie w szklarni inkubatora. Ciepła wilgoć wyspy. spodziewałam się czegoś hiszpańskiego: wrzaskliwości.. oglądam stare francuskie filmy. Można kochać swoją wątrobę? Być związanym uczuciowo ze śledzioną? Pola jest w pewien sposób jednym z moich narządów (macierzyństwa?). Zwolnione tempo ulic w Funchalu. Zaglądam do środka. .

Dorysowana do skraju Europy Portugalia wygląda na skrawek jej cienia. Śniadzi Portugalczycy mają w sobie coś z subtelności i dyskrecji cieni. Nie narzucają się swoją obecnością nawet w najbardziej turystycznych miejscach. Bierzemy na dwa dni samochód. Krążymy po eukaliptusowych i piniowych wzgórzach. Południe wyspy z miasteczkami wyłożonymi niebieską majoliką jest identyczne z południem Europy: palmy, białe okiennice. Barokowe kościoły, rozsiadłe przy głównym placu na stercie bufiastych spódnic z jasnego kamienia. Dom, wynajmowany przez Dos Passosa, zamknięty od dawna i zakurzony jak odłożona na strych, zapomniana książka. Wodospad nad główną drogą, okrążającą Maderę. Przystajemy w rządku, czekając na naszą kolejkę w tej naturalnej myjni. Kilkadziesiąt kilometrów na północ i wjeżdżamy do Europy Północnej. Porwisty wiatr, szaro, mgliście - w godzinę przejechaliśmy z Riwiery do Skandynawii. Zatrzymujemy się w hotelu z kominkiem. Grzejemy przy ogniu. Jeżeli się pospieszymy, przed zmierzchem będziemy znowu „nad Morzem Śródziemnym”. 12 I Madera jest wulkaniczną nową ziemią. Ledwo co wypłynęła z oceanu. Widać jeszcze w górach i jaskiniach gołą lawę, zastygłe błoto, z którego ją ulepiono. Mimo sąsiedztwa Afryki jest europejska. Europa w miniaturze: irlandzkie zielone wzgórza, wąwozy z Kazimierza nad Wisłą, Alpy, fiordy, Prowansja. I orchidee. Królestwo orchidei. Po oddaniu samochodu nie możemy skorzystać z dwóch komunikacyjnych atrakcji Madery: Levados - ścieżek, przecinających wyspę - (nie przejdę kilkunastu kilometrów) i zjazdu na drewnianych saniach z wybrukowanych wzgórz nad Funchalem. Bez hamulców, wymijając przecinające drogę samochody, pędzi się z „woźnicą” wyślizganymi ulicami. Tak podróżowali do portu angielscy kupcy, handlujący maderą i kwiatami. Nie mam angielskiej klasy. Wrzeszczałabym głośniej niż na diabelskim młynie w wesołym miasteczku. Z miejscowych atrakcji zostaje nam kuchnia. W Celeiro przy rua dos Aranhas (pomarańczy?) dostaję spadek po Anglikach - prawdziwy, domowo pieczony pudding. Zamawiam dwa talerze. Po czterogodzinnej kolacji mam kolor puddingu, konsystencję puddingu (zwłaszcza w głowie i opuchniętych nogach) i pachnę odbijającym się puddingiem. Pietuszka się mnie wstydzi, kończy orgię, płacąc rachunek. Popycha ociężałą na schody. Za słabo, musi mnie wciągnąć na stopnie i zamówić taksówkę. 13 I Twarzą w twarz z Antychrystem. W górach, na skalnej ścieżce, wgapia się we mnie rogata bestia. Nie ustępuje. Robi mi się zimno (jest koło zera), kozica z satysfakcją śledzi mój odwrót. Dostałam od pary starszych Anglików gwizdek na wypadek, gdybym się zgubiła we

mgle. Widzę zarys schroniska, gdzie czeka Pietuszka. Wracam po kwadransie „z gór” na herbatę i pudding. Siedzimy o zmierzchu na tarasie naszej Quinty. Hotelowy boy zawija folią basen. Wyciąga hakiem liście i żaby. Szumiące palmy udają tropiki. Pokojówka zamyka furtkę i ocean grzecznie wycofuje się odpływem w ciemność. Wdrapuje się na czarne niebo, przyciągany przez księżyc. Jestem daleko od wszystkiego, otoczona wilgotną pustką. Wyspą bez mostów łączących z lądem, ze wspomnieniami. Nie myślę. Oddycham. Przytulam Połę. Piotr gasi świeczkę i „Ktoś” zapala gwiazdy. Zostać tutaj: bezmyślnie, bez sensu. 14 I Szwecja. Walizką łamiemy cienki lód na kałużach. Grödinge za taflą szronu, musimy ją stłuc, wjeżdżając na wzgórze. 15 I Siódma rano samolot. W Warszawie natychmiast do Produkcji. Pietuszka dostał z nerwów czerwonych plam na twarzy. Zmienia pracę, mieszkanie. Po dwudziestu latach pewności, że zostanie w Szwecji, spokojnie doczekawszy starości. Mam wyrzuty sumienia. Sama nie wiem, czy dobrze robimy. Jedna część mnie jest pewna, druga z wątpliwości. Jeszcze możemy się wycofać... W gabinecie Producentki Piotr podpisuje cyrograf: warunki, pensja... tytuł „producenta scenariuszy”. Nienormowany czas pracy, szkolenie w Stanach. Wracamy do Holidaya i rzucamy się spać. 16 I Przespałam się z producentem. Samochód pożyczony od Beaty waruje pod hotelem. Po prostu „wielki świat”. Przy śniadaniu bierzemy gazetę, przeglądamy ogłoszenia. „Mieszkanie cudo. Kabaty”. Umawiamy się z agentką. Kabaty są przy lesie i metrze, idealnie. Na czym polega „cudo”? Nie możemy się doczekać, wyjeżdżamy godzinę wcześniej rozejrzeć się na południe od Warszawy. Było jeszcze jedno ogłoszenie z obrazkiem: mieszkania budowane przez Kanadyjczyków w K., niedaleko Konstancina. Gdzieś na okrętkę dojeżdżamy do K. Na pewno nie kupimy, rozglądamy się, co i jak. Strzeżone osiedle, dwupiętrowe domki, widać las. Wchodzimy do „mieszkań modelowych”. Szczypię Pietuszkę. - To. Nic innego. - Bez pośpiechu - zagląda do łazienki i jęczy z podziwu.

Urządzona kuchnia, lodówka, piec, zmywarka, szafy. Stać nas na dwójkę. Za ciasna: salon połączony z kuchnią i sypialnią. Dla nas dwojga w porządku. Z dzieckiem nie da się pisać w jednym wspólnym pokoju. - Pietuszka, ty chcesz oglądać telewizję, pisać, Pola spać, ja też pracować. Zbzikujemy. - Na trójkę musielibyśmy wziąć kredyt. - W życiu nie brałam kredytu... nie. Jedziemy zobaczyć kabackie cudo. Wydaje mi się, że jestem we śnie architekta psychopaty. Podwórka bez roślin, okno w okno, z laskiem na horyzoncie. To kosztuje tysiąc dolców metr? Pokolenie wychowane w obrzydliwych blokach przenosi się do równie ohydnych z cegły i potwornie drogich? Do głowy mi nie przyszło, że w prywatnej Polsce dręczy się ludzi za ich własne pieniądze. „Mieszkanie cudo” (ogłoszone tłustym drukiem) jest trójkątną, ciemną kiszką. Cudowność polega na tej nieustawnej trójkątności. W kwadrans jesteśmy z powrotem w K. Nic lepszego nie znajdziemy. Nie musimy się wzajemnie przekonywać. Siedem wspólnych lat ugniotło nam podobne gusty: podłoga z kanadyjskiej dębowej klepki do wymiany, kafelki w łazience OK. Kupujemy trójkę. W biurze sprzedaży pełny New Age. Dwie sekretarki palą kadzidełka, czytają o samodoskonaleniu umysłu i myślowym pozbywaniu się zmarszczek. Rozumieją nasze fengszujowate wahania co do kierunku drzwi. Kierownik budowy oprowadza po kończonych mieszkaniach. Pietuszka chce z widokiem na las. - Będzie widać las, tyle że bez słońca. Okna od północy - narzekam. Znajdujemy wolną chatę od południa i południowego zachodu. Dostajemy od dyrektora teczkę papierów, podpisujemy. Klamka zapadła, chociaż jeszcze jej nie ma. Przenosimy się do Beaty. Rozkładamy bagaże i nie odzywamy się, przestraszeni tym, co zrobiliśmy przed południem. Normalni ludzie kupują pierwsze zobaczone mieszkanie? W godzinę? Ma same zalety... blisko trzypasmówki, dojazd do pracy Piotra, wiejska cisza... - Zauważyłaś... jest niemal identyczne z naszym szwedzkim... widok na plac zabaw i wille. - A widziałeś nazwę ulicy? Wjeżdża się w Słoneczną i skręca do nas w Polarną, coś z tej podbiegunowej Szwecji przywlekliśmy... - Numer dobry? Siedemnaście... - Dobry - to „Gwiazdy” - zapewniam.

banków Pola siedzi cichutko jak trusia. . stary Muranów.. dla którego chciałam przyjechać do Polski. To jeszcze jeden powód. w dzieciństwie język sam wchodzi do głowy. próbowałam wyobrazić sobie nasze mieszkanie i dokładnie widziałam taką otwartą kuchnię z salonem i białą ścianką .. Chyba z nóżką na nóżkę. co za problem ..Kredyt. . kopiąc stopą w mój żołądek. z akcentem.. .. 16 I Przy załatwianiu dokumentów..wyjedzie na wakacje.. Ma z pięćdziesiąt lat. nazwisko....Nie znam. przesłuchania prowadzące do kredytu i absurdu: .Pietuszka walczy ze stalinowskim piecykiem gazowym w łazience.Przepraszam. mieszkanie.. w .. .. no. .Ja ją widziałam.. tak się zaczyna po dwudziestce. a u nas na szwedzkiej wsi. My tego nie napiszemy. to nie ma nad czym się zastanawiać.Obojętne. Przywykłam do telewizyjnego. czeka na herbatę i ciasteczko. Nie boisz się? . . Pietuszka. .także na nową polszczyznę. Widok na chińską ambasadę.Jeśli.Już wszystko obmyśliłam. Nauczy się bez wysiłku.. przyjmie się wśród polskiej publiczności. pięćdziesiąt osiem odcinków. . gdzie „inkubacja formatu” oznacza czas.Aha. skopiowany z zachodnich wzorów..Chiński. co wybierze Polinka. Zatykamy w mieszkaniu Beaty niedomykające się okno.Co? ... Podpisujemy umowę na książkowe wydanie Miasteczka. w jakim serial. szafę w niej? . W banku wypełnianie papierków. pamiętasz w kuchni tę kolumnę. Dwa tysiące stron scenariusza.dziecko.No. Tak miało być. .Chyba że po drodze było kilka falstartów. Tutaj bez problemu wynajmiemy chińską niańkę... pod warunkiem że dobrze napisana. ona też rozpycha się we mnie wygodnie... to na pewno się jej przyda... Kiedy rozwalam się na kanapie w wydawnictwie.Strasznie: dorosłe życie .. jeśli się uda.. Przyzwyczajam się do bankowego żargonu. spłacimy w rok.kolumną.. Angielski. Wystarczy usiąść przed wideo i poprawną polszczyzną posklejać sceny z gotowymi dialogami. francuski... nie śmiej się. to się zmienia. Problem ze znalezieniem odpowiedniego autora.. Współczesna obyczajowa powieść..Skatujesz dziecko. Przelew z konta na konto: „Po przewalutowaniu” . nie nasza bajka. kredyt. .Panieńskie imię matki? .

odgradza się od Warszawy. kredytujesz? .. ale normalność: ładne mieszkanie w bezpiecznym miejscu. W Polsce kosztuje nie luksus.Bo nas nie stać na normalność. Lubię ten kościół. Niedołężność po chorobie. Wydaje się. . .Co. Pietuszka zaciąga szczelnie kotary. gdzie uczą i nie biją. że może napaść w jeden dzień. obojętne. co? . że kiedy kończy się słowo. muszę się oprzeć o poduszki. czy będzie humanistką.Dzisiaj zamawiamy podłogi. który zaszedł w ciążę? . Dzieńdobro . W gotyckich załamaniach ich fałd jest cisza na modlitwę. i dziecko... zaczyna się jego sens. Ciężarna pornografia.. skrzywdzone . taka niezależna.Udzieliłaby pani wywiadu? . że kompletnie odmiennym od tego. Tak pomyślałam. tak.zwykłe starzenie.. Budzę się o szóstej. .Co to ma do niezależności? A w ogóle dlaczego pani mówi takim tonem. Widać tu normalność jest luksu: sem. niezauważalnie .Wydawca powiedział o pani ciąży.Idę na siódmą do Jacka. Nie wierzyłam w starość. Białe ściany są śnieżnymi szatami apostołów. wdrapać się na człowieka jak garb. . powoli. słuchających mszy. przedszkolu. Wstajesz? . 18 I Dziennikarka podniecona moim stanem odmiennym. tu wszystko takie. Nowość: brzuch zasłania mi telewizor. kafelki. .szkole. wykończeni bieganiną.odkładam słuchawkę.Taak? .zagaduje też już chyba wyspany Pietuszka. . Kładziemy się.Nie myślę o pieniądzach. do Dominikanów. nie mogę spać... skandalizująca. okropne mieć długi. czy biznesmenem. . Obtłuczone klatki schodowe.Wiesz. . .noc. .dobra .. skrzywdzeni przez los.mówi już prawie przez sen. Śpij.. jak to o czym. wittgensteinowskie..Nie codziennie kupuje się mieszkanie..Nie cierpię Wittgensteina. .O czym? . Chiński się jej przyda.Koślawe. brudne ulice. A tu hop! . Ludzie też. co się może przydarzyć kobiecie..No. to przełom w życiu. Sensacja. rozwalone windy. tutaj na Nowym Mieście. prywatna szkoła dla dziecka.Kredyt. jakbym była pierwszym facetem. to dla własnej taoistycznej przyjemności. a jak Nikim.

Mistyczny behawioryzm. Dawniej była w wielkim worku. .Piotr skręca na Muranów. Nie załapujemy się na chichoty. Z drugiej strony za szklanym płotem telewizora i polakierowanych okładek . podłogę w centrum. Nocą wiatr wywiewa z okna uszczelkę . Mam ją już pod żebrami (elegancko mówiąc: pod sercem). Ku pokrzepieniu serc. bo rozsądku już Bozia nie dała. Nie tyle nudy filmu. prawie zrywa czerwone latarnie u Chińczyków naprzeciwko.macham nogami. Miednica służy nie tylko do chodzenia.chamstwo.Lepiej załaduj w wózek . a jak się . Wynarodowiliśmy się czy co? 21 I Sentymentalizm gustów. Nie wytrzymujemy na Pieniądze to nie wszystko Machulskiego. szamocząc się na wszystkie strony. okrucieństwo codzienności.Wziąć cię na ręce? . cegieł.kiedyś to pani sobie odbije. Dźwiganie paczek w magazynach. zmuszanie niemal codziennie do niepłatnych nadgodzin . żeby w kręgosłupie skontaktowały nerwy. Stoję w olbrzymim magazynie budowlanym i przejście parunastu metrów do Piotra. Te bardziej zdesperowane wytrzymują pół roku. Znajome mojej Siostry. ile parsknięć publiczności.szalik. meble kuchenne na Grójeckiej. Nie udźwignąłby mnie (nas). Worek rozpychał się dla niej. .Pietuszka jest heroiczny. jest udręką. Chudną dziesięć kilo. wychodzimy pokonani.Nie mogę się ruszyć. . Teraz chyba ona go rozciąga. Kapitulujemy. Sprzeczność? Dobroć.„Spokojnie” . kolorowym pismem i telewizyjną familiadą? Jedno wyrasta z drugiego. Kulimy się pod kołdrą. dwa. nie mam siły . Wybraliśmy kafelki w Piasecznie. podskakiwała w nim. niech montują jakiekolwiek. Mroźny wiatr ze wschodu łomocze w szyby.W Szwecji mamy podłogę w kolorze rzygów chorego kota i jest dobrze. Miesiąc.i przestaje się wiercić. Coś tam się poszerza przed rodzeniem i wyłącza nogi. Słodkie książeczki i telenowele ukojeniem dla serca. mięśnie i puścił ten cholerny ucisk. . czterysta złotych. Przy braku bezlitosnej logiki i konformizmie ziarna zła nadymają się w wilgotnej od wzruszeń duszy. pracujące w kasach hipermarketów.Zostawmy szafy. łapiąc się kranów. Też wydaje mi się absurdalne pochylanie nad każdym desenikiem i odcieniem kafelka. Praca (w bezrobotnym mieście) na pół etatu za trzysta. Łódź. chroniąca się przed wulgarnością za książeczką. Człapię. Mówię do Poli: . wybierającego deski na podłogę. Poddajemy się. Sentymentalne pierdoły przebojami Polski.

potwierdzenie woli Niebos. kiedy tam na niebie walka o szczęście Poli? ..Pietuszka jest lepszy w chińskiej astrologii. Nie mogę zasnąć. Wojna? Petardy. . to znak. . Aaa.. jak ja mam spać.. .Zabiorę cię jutro na chińskie ciastka z wróżbą. Grzeczni piraci .. z ojca taoisty .Koniec stycznia.żartuję. . sztuczne ognie rozświetlają ciemność. chodziłam do podstawówki na 17 Stycznia. wrócimy zza morza oddać długi i odpracujemy. Wracamy do łóżka. .. Kręcę się i wpadam w myślotok: . zobowiązania i w nogi. Piotr wstaje i odsłania koce. .Niemożliwe . .Czego to rocznica? .Węża . co zagarnęliśmy. . kredyty. . mój Smoku .zrywam się z łóżka..Nie mogę.....Gretkosia..zasypiamy o dziewiątej wieczorem po przyjeździe z Łodzi. przypominam sobie przepowiednie babci: Żółta rasa świat zaleje. chyba w styczniu. Słyszy fetowanie swojego roku Wołu. Wielkomiejskie hałasy? Strzelają. na to miejsce znajdzie się dwudziestu chętnych.przykładam mu dłoń do pępka.Rozkopała się. ..zastanawia się Pietuszka. Żegnaj. . Pola według chińskiego kalendarza pojawiła się na świecie w moim roku .nie wolno opuszczać swojej klatki.Pietuszka całuje mnie w nos. zatykające dziury w oknie. Budzą nas huk i błyski światła.. może ruskiego wyzwolenia. Jeszcze niezbyt przytomna.. Nowy Rok.. Niestety jesteśmy uczciwi.. Jesteśmy trochę niby nowocześni korsarze: podpisane umowy.. bo mają pracę.. . Szczęśliwe dziewczyny z hipermarketu.. Oprócz klucza do kasy niezbędne są pampersy . 23/24 I Ostatnia noc na Muranowie.Chińczycy.. śpij. do Szwecji..Chciałabym nauczyć ją chińskiego.nie podoba. odnaleźć wymoszczonego snem spokoju. tyle się narobiło.Smoka. Chińczycy wynaleźli petardy do odstraszania demonów.No. tylko śpij. .Najpierw uspokój córkę .Nie może być przypadek.Ty jesteś warszawiak.To był rzeczywiście Rok Smoka. ..

a tu proszę. Nie przez ciążową głupawkę. Ich przyczepność do myśli. W mojej ciążowej biblii: Jag dr gravid („Jestem w ciąży”) odkrywam rozdział: „Poród”.Nie wyrzucą nas do domu. owiniętego folią.. . Za tydzień z powrotem do Warszawy. Mężowi. Mówiłeś. Sztokholm. nie było czasu dokończyć. W sklepowej chłodziarce drobiowy peep show: Udka rozchylone. . więc wymyślono słowa. poradzono włożenie rodzącej do wanny . że nie ma miejsc na porodówkach.Hmmm . Trudno być przy zdrowych zmysłach po czterech godzinach snu. pasuje do sinego wypatroszonego korpusu kurczaka bez łba.. W kraju słynącym z najlepszej opieki nad dziećmi. podpisać cyrografy. Jest ile za kilo. ja nie chcę.. żeby go przyozdobić? 26 I Kupuję kurczaka na rosół. ściśnięte. Teraz nie umiem się skupić. rzędem w opakowaniu albo pojedyncze. W całym nieszczęściu nadzieja. Które Mnie Lubi. Głowa farmera. Typowe wspomnienia. Moje piękne drzewa. Trzęsienie ziemi w Indiach na pograniczu z Pakistanem. My się nie damy. ile za tę sztukę. Bez znieczulenia. przycięta formatem. pokątne porody z Trzeciego Świata. Coraz częściej budzę się o trzeciej rano. . Dziwią mnie słowa. Powtarzane od lat.Czytaj. Jezioro. Zaczęłam ją pisać rok temu. Język jest nagi.... Na opakowaniu zdjęcie hodowcy z nazwiskiem. .. Załatwiłam w ten sposób swoje patrzałki. ale zawodzą nawet odruchy: wkładanie szkieł kontaktowych do pojemnika. reklamującym (w niżu demograficznym) robienie dzieci.Stało się coś?! . niby wyspana. Oni pewnie byli grzeczni. przeczytałeś? . Mam pecha. że to legendy.Pietuszka!!!! . panikują. wzywającemu pomoc. Zakręciłam pojemnik..przybiega z kuchni. urodziła w domu. Dwudziesty pierwszy wiek. Biorę całego kuraka w foliowym worku. Szukam ceny. gdzie wysącza z kurczaka rosołek. jak to Szwedzi. ja się boję.żeby nie pobrudziła podłóg. gdzie muzułmanie prowadzili podjazdową wojnę. ludzie wymyślają dla postraszenia. Przekładam kartki książki. ale jest opowieść sprzed pół roku stewardesy. telefonem.. nie nalewając do niego płynu..25 I Grödinge. że katastrofa ostudzi mordercze zapędy islamistów. wożonej po Sztokholmie od szpitala do szpitala.zawsze zapewniał mnie o niezawodności szwedzkiej służby zdrowia. Nie było miejsc. Odkładam na później. latarniowa droga w lesie. porady. Gapię się na tekst książki.

ale mniej krwawe: Łożysko twardnieje od strony pleców matki. Ani technika.Operacja plastyczna? . nieobolała. Nie widziałaś spojrzeń obsługi szwedzkiego lotniska: . Wolałabym oczywiście inne rozwiązanie..Pietuszka nalewa rosół. Czy tobie wolno jeszcze latać? . po co? Chyba żeby je zamykać) i jest całkiem gotowa.. Nie zdawałam sobie sprawy z rozmiarów.współczuje redaktorka.. Prześwituje przez nią płód. czy zgodzę się na reportaż . nie pośliznąć. Kiedy jestem wyspana.Nic nie powstrzyma patriarchalnej kultury przed wyrzynaniem bliźnich. w którą wślizguje się przyjemność. Odwracam się ze wstrętem. w kożuchu przecież nie widać.Nie rozumiem. Lepiej nie.. Pietuszka uważa. siódmy miesiąc ciąży.tunelem dla bólu.porodzie. . Miejscem stawania się kobietą i dzieckiem.. Od strony brzucha skóra ściera się. jak skurcze. chyba za ostentacyjnie.. W Polsce pójdziemy na bal karnawałowy. W naszym bez . złuszcza. . . zapominam o ciąży.zapachowym sklepie wykręca mnie odór wódy. Otwiera oczy (w brzuchu. Pewnego dnia dziecko wypada bezboleśnie spod martwego.. przezroczystego naskórka. jak mój brzuch.portret. Przy kochaniu i jego brzemiennym efekcie .. . oddziela się od wnętrzności. Słynny punkt G.Zdaje ci się. gwałcona rozkoszą .. . Znowu się na niego natykam . poruszam się dość żwawo.przeprowadzka. Narkotycznie zmniejsza ból. Wagina. brzuch puchnie mi przed oczami. Dopiero gdy coś mi dolega. Gdyby się urodziła. Bandzioch z przodu nie daje się w nic wcisnąć. przeżyłaby w inkubatorze. Przymierzam najobszerniejsze sukienki.. Proszę o najszybszy termin ze względu na mój wygląd. że nie ma co ukrywać bycia misiem koalą.A boja wiem.Zgroza”. przycisk rozkoszy.. lada dzień się rozleję. Zgadzam się. Flejtuchowaty pijak wybiera cukierki. Nie pośliznąć się. Docieram do sklepu. Zdjęcia w domu. Z koszyczkiem obchodzę półki. domu prawie nie ma . Według mądrej książki Pola waży kilogram i ma trzydzieści cztery centymetry. działa podobno w dwie strony. Nie mam jeszcze obsesji porodu. Teraz będzie się doskonalić. ani świat nie są jeszcze tak doskonałe na Twoje przyjęcie. Rozmowa z „Twoim Stylem”.Nie miej złudzeń . równie naturalne.nie pójdę na bal w płaszczu zamiast sukienki. .W pewnym sensie.

Pijak spogląda na mnie z rozbawieniem.elegancka dama z koszyczkiem rozpierdza się.najprawdziwszy dom wariatów. Wieczorem kac. nie był zgodny. od pierwszej chwili. zaczął się tak pieklić. . co z życia. Przykrywa je warstwa lakieru jak okładki kolorowych pism. Długopisem pisze portret. przemilczając drugie. Dopytuje. macham łapami. . inne wielkie jak oko opatrzności. Chcę wypić. Nie mogę powstrzymać nagłej eksplozji. Wie dużo więcej. Zostaje wstydliwa pustka. feministka .przekonuję Małgosię. co prawda nie o imieniu. Kompletne ogłupienie brakiem snu.Tu dom wariatów . Pewne rzeczy nie są publiczne. Przychodzę i słucham raportu: Ze spaceru nie wrócił Carlos . I nagle. nie będzie donosem. Prrrr . Zawiadomiono policję. niż mówię. ścieram. zapomnij .Nikt nie chce prawdy. jak moja tu „rzeczywistość”.. naciskającego spust gazów. intymności. Nikt u nas nie bywał codziennie po tyle godzin. Ani to.Chilijczyk. po południu Małgosia. częściej świętego Diabła).. Leję rano sok do szklanki. Przywiozła faceta.wymawiać jednym tchem) zagnieździła się mieszczańsko w Szwecji i dorosła do roli mamuśki”. też Chilijczyka. Nazwiska? Nie. Boję się rozkleić i paplać byle co.. . ani co mówię.. Trzeba było go wsadzać na siłę w taksówkę.przy warzywach. Ten przywieziony przez policję leczył się kiedyś psychiatrycznie i bardzo mu się spodobało w naszym ośrodku. Nacisnąć. Chcę jej pomóc dać „mięsa” do reportażu. . Nie da się powiedzieć jednego. Zostaw. co piszę. Z jej pytań zaczynam kumać sens: „Niepokorna pisarka (dekadentka. czy przywieziono prawdziwego Carlosa. Więcej wzdycham. wyplułam z siebie za dużo wspomnień. leczący go od trzech miesięcy. Nie rozepnę kożucha i nie pokażę sprawcy. nie dając głowy i dupy. nie ma tak wariackich snów. 2 II Do południa poprawianie Polki. Ustawianie „realiów” .Mój mistrz? Pierdnął i się rozpadł.dzwoni Pietuszka z dyżuru . Jazda do Sztokholmu po dziennikarkę (Małgosię) ze „Stylu”. zęby uderzają o szkło.Tego ci nie wydrukują. Śpij dobrze. poskrobać i wyłazi niefotogeniczna prawda o bliźnich. węszy. że w końcu wylądował na izbie przyjęć w szpitalu. ale musi usłyszeć to ode mnie. Lubił sobie poćpać. a naszego Carlosa nadal nie ma. życie jest łańcuszkiem (czasem świętego Antoniego. Przelewa się. Wstyd okropny. Personel.co z książek. chcą laurkę. Nalewałam do szklanki odwróconej dnem do góry. a o nazwisku Carlos. Nie chciał wracać do domu. skandalistka. Psychiatria produkuje wariatów. Najwyżej na mnie samą. . nawet jeśli jedne oczka są zasupłane.

zarwane noce. Cofam się z pomostu. nie paliłam. Olbrzymi. pomylone pory dnia.co ma wspólnego opis chałupy. śpiewnymi przestrogami dla wnucząt: . Zresztą . podczas jedzenia. Mezalians musztry z bajką. Spuchnięte palce są nieczułe na precyzję jedwabiu. Pietuszka pokazuje dzisiejszą gazetę. Nad jeziorem słyszę przetaczający się drewniany wóz. Rodzące kobiety odsyła się do domów. w wojskowym mundurze. Kupiła gospodarstwo nad Wisłą. kołami miażdżący lód. Jezioro puste.Pamiętaj. Piękną. i sięgłam po jej książkę”. niewidzialny wóz zbliża się. Babcia sprzedała majątek. że Gretkowska jest normalna. Ogłosiła. że to huk kruszącego się. z najlepszą na świecie służbą zdrowia? . że wyjdzie za tego. Masakra. zrozumiałam. Przejeżdżał bezszelestnie wśród drzew. Nie mogę utrzymać pędzelka. cokolwiek napisze. przy stole. tego czekało nieszczęście. która udławiła się kluską. najeżdża na mnie. przy Fordonie. Jaka cyganeria? U mnie od wielu lat podobnie. Straciła w jadalni dwie najbliższe osoby. cztery czarne konie. że będę już miała takie serdelki do porodu. Właściwie to była kareta. młodą przyjaciółkę. Małgosia kracze.Może być. Wyszorowany. kto pierwszy poprosi ją o rękę. dźwięczące upiornie szybki i herb na drzwiczkach. Dopiero gdy przejechał. gdzie przed tamtą wojną widywano wóz widmo. Wkrótce potem pierwszy mąż Babci nieostrożnie czyścił broń i między drugim daniem a deserem strzelił sobie w serce. Zamiast dawnego imprimatur Kościoła. Przepełnione porodówki. obrazków i lasu do tego. Pod koniec wielkiej wojny zatęskniła i wróciła do Polski. Babcia Dondziłło opowiadała o lesie.Jak to możliwe. postanowiła zmienić swoje życie . . Kto zobaczył karetę duchów. Pochowano ją w sukni ślubnej.zapomnieć. przez zimowe kry tysiąc dziewięćset siedemnastego roku przeszedł młody Gretkowski. pękającego lodu.Małgosia wierzy w cud szwedzkiego socjalizmu. do książek? Pewnie znowu redakcja „Stylu” dostanie list: „Po waszym artykule przekonałam się.W Sztokholmie? . Wychowała się na Kresach. Wyjechała do Bostonu. Z drugiego brzegu Wisły. Moja wiara w halucynację. Zasalutował i oświadczył się śpiewnej Babci. nie uchlewałam się. Ogłupianie głupich. zezwalającego na czytanie. podstrzyżony na modłę pruską. Teraz dopiero zaczęła się cyganeria . przylizane artykuły i recenzje po gazetach. Zostało jej stamtąd niewiele poza wspomnieniami. nie będzie prawdą. . co mam w głowie. nie wolno mówić ani czyścić broni. Babcia widziała ją dwa razy. Tłumaczę (bronię się?): zawsze kładłam się spać przed dwudziestą czwartą.

nikogo nie pytając.jestem spanikowana.. Otwierać nowe . Doczołguję się do szafy. Zjechała z prawie pionowej góry. ja kierowałam ruchem planet i gwiazd! Zagipsowała Siostrze nogę szalenie starannie. poruszająca nogi. ja muszę mieć znieczulenie! . Trzeba było po tygodniu odkuwać opatrunek i zakładać od nowa.wtrąca się Małgosia.Siłami natury to mi wyrywali ząb bez znieczulenia. Emeryci.. Ta sama. ja nie kierowałam samochodami. Jak się poznaliśmy. Tym bolesnym sposobem Siostra dorobiła się dwóch kul. Połamaną nogę Siostry składała na pogotowiu była pacjentka Piotra. bez kasku (tutaj nawet dzieci bawiące się w piaskownicy noszą kask. wyciągam kule. Odcisnąć twarz na kartce gazety. Przyszpiliło mnie do krzesła. Po godzinie noga znowu się rusza. a co dopiero rowerzyści). Małgosia ma z tego materiał do reportażu.nieopłacalne. Po skończonym wyczynie podnieśli ją z betonu i zapytali. Pietuszka szykuje się do opisywania upadku państwowych szpitali. Zostały po wakacyjnych odwiedzinach Siostry. zobaczyli kaskaderkę w pełnym makijażu. Jesteśmy jedynymi Polakami w okolicy. którą przywieziono mu kiedyś na oddział z najruchliwszego skrzyżowania Sztokholmu. wyszeptała: .. zalotnie turkoczącej sukni w kwiaty. pierwsza randka. żeby nas odesłali. zwierzyła się Pietuszce: .Był niż demograficzny.I’m from Poland. a ja dostaję fioła. mój wypychający się co dzień pępek jest najważniejszy. kuśtykam do łóżka. Już spętana pasami. nie pozwolisz. pozamykali oddziały.Jechała bez kasku? Bez hamulców?” Tak rodzą się legendy o polskich wariatach. Dwa lata temu w pierwszy dzień po przyjeździe do Szwecji. więc odniesiono nam połamaną. .Piotr. Nie czuję się „na tle problemu medycznego”.Jacy oni głupi.. dziękuję.. Maszynka. gdzie zanieść. . Zmywając naczynia. Kulawica. czego sam jest ofiarą i świadkiem. Siostra w szoku zapomniała adresu. . uparcie podbierającą Piotra na tematy intymne.Najlepiej siłami natury . zacięła się. Dla mnie wystarczy jedna. wzięła z komórki rower bez hamulców. wygrzewający się na ławeczkach. rzucających się z lancami na czołgi. słyszę z pokoju Małgosię. proponuje dla rozluźnienia spacer. szarżującą na krzaki i metalowe słupki. W sklepie jeszcze długo po wypadku pytano nas z niedowierzaniem: . odartą ze skóry bohaterkę. nie . ból z pleców.

Zachwycona Małgosia nie nadąża z notowaniem. gdy się spotkaliśmy. nierówna. gdy samolot kołuje do lądowania. Pytam bankiera o różnicę między hipoteką a własnością hipoteczną.Coś mi się zdaje. z której wypuszczono powietrze. tak jakoś mnie mdli.. nowa morda.Miłość sprzedajna jest. To ostatni raz.Tak. nie uczyli nas tego w szkole. Najzieleńsze dachy w okolicy. opadam na łóżko.A tak zabrzmiałem jak dzwon Zygmunta.Love for sale. więcej żadnych rodzinnych wywiadów.wycieram jedyne dwie łyżeczki.upewniamy się nawzajem. Na skraju Lasu Kabackiego. Po jej wyjściu Pietuszka krąży z niewyraźną miną: . medialna jest”. Zupełnie nic. Wyprawa na biegun. Ślamazarnie wilgotne. ostatnio mu je wymieniali. wykroju nóg i kolorze oczu.Wiesz. .ściśnięta mrozem do kilku trzeszczących szronem dni. Tegoroczna .. Nie zdarzyło mi się dotąd nie zdążyć z korektą.. O tym czytało się w Lalce. że zaszedłeś w niepożądaną ciążę z „Twoim Stylem”. .Narcystyczny postromantyzm . nowe mieszkanie.. he. widać nasz nowy dom.Mój trubadur pieje arię o karmicznej miłości.. zastawy. Ciśnienie syczy. zasłonię się przed wydawcą brzuchem. Gretkowska plus brzuch jest.. .Co ci się śniło? .. ale od razu z całym narodem? . 6 II Piotr zasypia. nie dające się rdzy. . Lakierowany landszaft trafi pod strzechy. W lekturach obowiązkowych analizowaliśmy opisy przyrody i odpowiadające im stany wewnętrzne bohaterów. Jestem pod ochroną. ciągnące się od listopada do końca kwietnia. . wychodząc uszami. Jesteśmy w środku powieści obyczajowej z ubiegłego wieku: hipoteka.Ale gdybyś jej nie miał. Gretkowska minus brzuch równa się rzetelność i słowność. Przed nami do podpisania najprawdziwszy weksel z czasów Wokulskiego.Nic. . zdjęć . Małgosia wyciąga mnie na spacer.pocieszam go. święty Paweł zapomniał dodać: . Nowe życie. Pietuszka zwija się na fotelu jak piłka. sztywni od wiatru.. brzmiałbyś jak miska cynowa . ale samemu. ślizgając po chodniku. Przemieszkałam tu trzy łagodne zimy.Słowem dzielić też. kroju mojej sukienki. Budzę go: . he. Minus siedemnaście..Sercem trzeba się dzielić.. Z lotniska do banku podpisać kredyt. 5 II Jutro do Polski. Figurki z ruchomej szopki. . Za oknem ludzie przesuwają się. . z góry.

Wychodzimy z kredytem na jedną czwartą chałupy. Nie wiem, czy bogatsi o pożyczkę, czy biedniejsi ojej spłacanie. Jedziemy do mojego banku przelać pieniądze do banku spółdzielni mieszkaniowej. Prościej byłoby ze Szwecji niż z jednej warszawskiej ulicy na drugą. Konto mam dolarowe, spółdzielnia sprzedaje mieszkanie za dolary („cudowny przypadek” zgodności walut). Niestety w Polsce nie ma operacji dolarowych między bankami. Muszę dolary sprzedać mojemu bankowi, dostać złotówki i za te złotówki bank mieszkaniowy sprzeda mi dolary. Oczywiście są między nimi różnice w kursach walut i trzeba będzie dopłacać. Krążę między dwoma bankami za swoimi pieniędzmi jak poganiacz karawany. Moje wielbłądy już ruszyły w drogę, zanim dotrą do celu, stracą na wartości... O, już są, wyceniają je... kupują, sprzedają. Pola siedzi cichutko. Skąd ona wie, kiedy załatwiam urzędowe sprawy i lepiej mi nie przeszkadzać? W Produkcji Miasteczka euforia. Trzydziesty siódmy odcinek miał oglądalność Milionerów. Zamówią następne odcinki? Kwaterujemy w Sobieskim. Ciasny pokoik z barkiem, superłazienką i pobrudzoną butami ścianą. Coś niby skopany luksus. Idę na zakupy. Gdybym „ciążyła” w Polsce, przytyłabym z dwadzieścia kilo: chlebek, ciasteczko, ptifurka. W Szwecji nie mam szans na łakomstwo, zaspokajam tam głód, nie smak. Pod Sobieskim szukam kiosku, zapomnieliśmy pasty do zębów. Przechodzę ulicę i trafiam na dworzec Ochota. Nieopatentowana maszyna do cofania się w czasie. Lata pięćdziesiąte, sześćdziesiąte? Syf, mieszający wszystkie kolory z błotem. Na straganach trójwymiarowy Chrystusik i rosyjskie mydło. Ciemno od brudu. Nie wiadomo, kto czeka na pociąg, kto sprzedaje. Bieda rozmiękcza ludzi, przelewając ich szare twarze w jedną facjatę bez wyrazu. Golem ulepiony z brudu i błota. Ożywiany elektryczną iskrą przejeżdżającego pociągu. Rzygowna scenografia Szamanki, włóczącej się po dworcu, to przy tym Visconti. Bawię się z Połą w chowanego. Wyczuwając luzik, prostuje kończyny (nie odróżniam jej rąk i nóg). Drapię to, co wystawia. Ona szybciutko chowa, jak ślimak rogi. Głaszczę gdzie indziej czekając, aż pojawi się zadziorny wzgórek. Wtedy drapię i Pola znowu znika. Jest tak blisko, a nie mogę sobie wyobrazić, że jest. Mamy pół godziny na spotkanie z wydawcą w hotelu. O dziesiątej sesja zdjęciowa na Burakowskiej. Wydawca spóźnia się kwadrans. Handlujemy prawami do książkowego wydania Miasteczka. Jojczenie gorsze niż w marokańskiej medinie przy kupowaniu dywanu. Wydawca wyciąga rachunki, udowadnia swoje niechybne bankructwo, jeśli zainwestuje w

Miasteczko, oj, aj... Patrzymy po sobie z Pietuszką i zadajemy to samo pytanie, kończące bazarowy przetarg: - A po co nam ten dywan? - i zbieramy się do wyjścia. Przerobienie serialu na książkę jest pomysłem wydawcy, nie naszym. Arabski Szekspir nie kończy się najzwyklejszym wyjściem za kulisy. Trzeba zawrócić, pohandlować. Wydawca się zastanowi, oddzwoni za kilka dni. Wierzę w Pana Boga, w niewidzialne. Nie wierzę lustru: opuchnięte oczy, bulwiaste policzki, przemienione makijażem we w miarę normalną twarz. Zapala się studyjne światło. Z napuchłej purchawy powstaje Kobieta. Nie z burej gliny, lecz kaolinowej glinki roztartego pudru i różu. Przeroczysta sukienka odsłania krągłości. Pozuję w czarnej bieliźnie. Oślepiona lampami, widzę za fotografką Pietuszkę, pilnującego, „czy nie dzieje się mi krzywda” - czy nie za dużo szminki na ustach, rozmazującego się tuszu. Mam ochotę się z nim kochać (za to, że na mnie patrzy?). Zaciągnąć go do łazienki. - Bardzo dobrze! - woła fotografka, która wreszcie zauważyła w mojej lalkowo wypacykowanej twarzy błysk lubieżności. Przerwa na poprawienie włosów. Mówię Pietuszce, co mi przyszło przed chwilą do głowy. Wiem, niewykonalne, za dużo ludzi w kolejce do kibla. - Tobie wystarczy obiektyw, długi falliczny obiektyw z cipowatą dziurą soczewki... - Nie, nie dlatego. Patrzymy na siebie, ja półnaga, i nie możemy się dotknąć... to chyba nazywa się pożądanie. - Fotogeniczne dziwkarstwo, kochanie. Na plan wbiega piesek fotografki. Siada dokładnie w miejscu zaznaczonym do pozowania. Wdzięczy się, patrząc w nastawione aparaty. - Normalka, uwielbia to - fotografką ściąga psiaka z głównego miejsca. - Sunia, do mnie! - Sunia jest reinkarnacją modelki? - zastanawiam się głośno. - Nieprawdopodobne. Modelki nie mają jeszcze reinkarnacji. Dopiero się pojawiły z nowymi duszami. Nikt w drugim albo trzecim wcieleniu nie byłby tak narcystyczny - uważa Pietuszka. Stylistka upina na mnie klamrą za dużą sukienkę. Nagle - trach! Szwy przesuwają się nad brzuch, podskakują. - Piotr! Zobacz, rusza się! - wołam. Pola nigdy tak nie rozrabiała. Rozpycha sukienkę, przesuwa klamry. Zakryta spodniami albo kołdrą nie pokazywała, na co ją stać.

Siostra Piotra użyczyła nam miejsca w hotelu asystenckim na Służewcu. Polska inteligencja, żyjąca w betonowych klatkach. Zamurowanych od strony okien nowymi biurowcami. Ostatnia nisza czteroprocentowej warstewki inteligencji na niedouczonym cielsku narodu. O dziewiątej kładę się, pokonana, spać. Przyjeżdża Beata i zmartwychwstaję. Jedziemy do kina na De Sade’a. Auteille ma maskę człowieka, podobnie jak Gajos czy Kondrat. Może w niej zagrać każdego. Przestroga boskiego markiza: „I nie miej za dużo dzieci. To psuje sylwetkę, a za dwadzieścia lat będziesz miała osobistego wroga”. Co we Francji jest zramolałą klasyką, u nas - wstydliwą awangardą, od której czerwienią się profesorowie uniwersytetów. 8 II W piwnicy pachnącej kotami i kanalizacją rozmawiamy z grafikiem o projekcie okładki do Polki. Większość polskich okładek powstaje w tej piwnicy, czego na szczęście nie czuć. Proponowałam zdjęcie nagiej, zmysłowej Murzynki. W środkowoeuropejskim kraju nie ma w żadnej agencji fotki gołej Murzynki. Nie ma. Dwa, trzy miliony zdjęć - artystycznie przetworzonych dup i cyców. Zwykłego, wyraźnego czarnego ciała (chociażby opalonego na heban) niet. Kompromis: wybieramy Mulatkę. Jest w zasadzie biała. Grafik pokazuje okładkę do Fałszerzy Gide’a. Sfotografował na ulicy podarty plakat z okiem. Po wydaniu książki zjawił się właściciel podartego oka. Znany zabawiacz telewizyjny. Przyszedł do grafika z adwokatem. Oko zostało wzięte (wyłupione z ulicy?) nieprawnie. Naraziło go to na szkody materialne. Płyta z piosenkami zabawiacza sprzedała się gorzej, niż przewidywano, gdyż publiczności skojarzyło się zapewne oko na okładce Fałszerzy z okiem wykonawcy. Żadnej ugody stron, żądanie wielotysięcznego odszkodowania. - Może być trzy? - zaproponował adwokat grafika. - Może - zabawiacz odebrał honorarium za bezczelną głupotę. Idziemy z Pietuszką na Przekręt. Najprawdziwszy przekręt, cocktail ze zlewek. Od początku zerżnięcie z Reservoir dogs Tarantino, potem nieudolne kopie z Braci mafiosów Scorsese, z filmów Kusturicy. Ma być śmieszne, a jest hucpowate. Zniesmaczeni wychodzimy. Beata zachwycona montażem Przekrętu, kilkunastoletnia kuzynka Pietuszki pomysłowością. Pytamy ją, czy widziała któryś z filmów, przerobionych przez spryciarza reżysera. Nie - za młoda.

obijające mi pępek. Biurowiec „Stylu” nie oznakowany żadną tabliczką. Biegniemy do głównego banku. Fotografie pokazują kogoś innego niż mnie. . łup . policja. Kisiel w budyniu? Z producentką zdjęć przechodzimy na piętro do redakcji. wyobrażasz sobie dla mnie lepsze miejsce? Z zaplecza rozlega się charakterystycznie polskie.. Więzienie. wypłacam trochę dolarów. nie strasz dziecka. jak Góralu.Ale wracasz do Polski . To chyba wbrew przepisom. Jutro konto będzie odblokowane. Śluzy drzwi pokonujemy kartą elektroniczną. ma cechę charakteru .Łup. zdjęcie Kisiela. czy ci nie żal. łup. Pola nie ma czkawki. . . Z bizneswoman stałam się bidawoman. .Pietuszkin.łup. zasłaniającego w przerażeniu oczy. Minimal art. . uwijającymi się między przezroczystymi plastrami miodu . Wyluzuj się.widmo. Kafka.Zawadzamy o bank. notując. skromność milionera w robotniczej dzielnicy? Recepcja też wyczyszczona z napisów. walenie w schabowego.z pokoju do pokoju: „bzzzk”.Pani ma debet. Wieżowiec .z sakralną niemal powagą masakrowanie mięsa na narodową potrawę. W Polsce wszystko jest możliwe. Pietuszka tłumaczy się z braku zakorzenienia w Szwecji i w Polsce.upór. 9 II Warszawska Praga w wiosennym słońcu ma swój sznyt autentyczności. . Gdzieś w połowie budynku gabinet redaktor naczelnej . Moje myśli? W barku „Stylu” dorzynamy z Małgosią tekst.Królowej Matki.Jestem socjologiem dewiacji. karta magnetyczna otwiera przejście. Przy wejściu. i wbrew zasadom feng shui. Szklane ściany.Małgosia. nakazującym firmom wywieszenie szyldu. . mającej pieczę nad swoimi „robotnicami”. na całą ścianę. Pietuszka zachowuje zimną krew. Urzędniczka dzwoni do centrali i patrzy na nas jak na Bonnie and Clyde’a..pocieszam go. Sprawdzają: pomyłka. wkładaną w każdy mijany czujnik. wszyscy hodujemy implanty . kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Zaraz mnie zamkną. kto ma teraz korzenie. Stąd jej jednostajne podskoki.Bzdura. ktoś nacisnął nie ten guzik i wyżarło mi dziurę na koncie. przybijany do deski kuchennej . naciska mocniej długopis. Mesjasz narodów. przypomina Łódź.

10 II Służewiec. W sklepiku ogrzewanym papierosem okutanej szalami sklepikary szukam cejlońskiej herbaty. Nie pamiętam pudełka. - Taka pakowana na Cejlonie. - Wszystkie pakują w Polsce - odchrypia. - O, jest - przypominam sobie nalepkę. Obrażona sklepikara rzuca mi z łaski pięć pudełek. W kiosku obok proszę o bilety. Facet w kolejarskiej czapce warczy: - Co tak wolno, ludziom się spieszy. Wchodzę do supermarketu, przynajmniej tutaj nikomu nie będę przeszkadzać. Sprzątaczka ze szmatą i wiadrem komentuje głośno moją trasę między półkami: - Niczego nie kupuje, a lezie po świeżo umytym. Odwieczne pouczanie: na ulicy, w gazetach. Nie stać ich na poglądy, wystarczy poczucie racji i skrzywdzonej wyższości: sprzątaczki, sklepowej, polityka, krytyka. Do czego ja wracam? Do mieszkania za lasami, przedmieściami? Tęsknię za szwedzką delikatnością, którą brałam za powolność ogłupiałych dobrobytem wikingów. Rozkładamy z Pietuszką papiery, liczymy finanse. Jemy pospiesznie parówki drobiowe. Są w prezerwatywie trudnej do rozkrojenia nożem. - Czy ty wiesz, że będziesz samotną matką? - ogląda deklaracje podatkowe. - Mam cię zaskarżyć o alimenty? - Według prawa podatkowego... nie opłaca się nam pobierać. Tak samo ze zwrotem podatku za mieszkanie. - Sądzisz, że to specjalnie? Finansowe kuszenie do złego, nakłanianie do grzechu w katolickim kraju? - Dla mnie to najzwyklejszy taoizm katolicki. Musi się wyrównać: hasła o polityce prorodzinnej z antyrodzinną prawdą. Patrz czarno na białym, taoistycznie: to uzupełnianie się przeciwieństw - Pietuszka podsuwa mi PIT - y. Ostatnie szczegóły w nowym domu. Bierzemy do towarzystwa siostrę Piotra. Zatwierdzamy ściany, sufity. W kuchni kolumna - w niej szafa. Proszę kierownika budowy o złagodzenie jej kantów. Tłumaczę, zaokrąglam dłonią gipsowe ścianki. Budowlańcy patrzą na mnie jak na potłuczoną. Dyrektor osiedla rozumie - mieszkał w Kanadzie, tam też unika się ostrych kantów. Siostra - naukowiec, zwana przez Piotra Madame Raison - racjonalizuje: - Dziecko może sobie rozciąć główkę.

- Normalne dziecko nie wali głową w ścianę - szepcze do niej Pietuszka, który jedyny wie, o co mi naprawdę chodzi z tą kanciastą kolumną. Widzę siebie z boku. Wariatka. Przekonuję trzech dorosłych mężczyzn do tego, żeby kwadratowe było okrągłe. Kiwają ze zdziwieniem głowami. - Jest kancik - wąsaty robotnik z dumą wali w bok na wpół wybudowanej kolumny. Nie ma być kancika? Nie mogę im wyjawić moich prawdziwych motywów. Dziecko z rozciętą czaszką działa na ich wyobraźnię, ale w życiu nie zaokrąglą kancików dla chińskiej bzdury feng shui... Subtelne drgania energii, tnącej przestrzeń... to se pani może o kant d..., za przeproszeniem, potłuc. W końcu kierownik budowy obiecuje zaokrąglić pod warunkiem znalezienia tego tamtego, zaokrąglającego. My o drobiazgach, a tu brakuje pół podłogi. Kupiliśmy za mało. - Co z progiem? - pyta groźnie kierownik. - Jaki próg? - Różnica poziomów między podłogą w salonie i kafelkami w kuchni, nie mówiąc o różnicy między nową podłogą w salonie a standardową w sypialniach. - Progi w mieszkaniu? - pyta pogardliwie robotnik. - Lepiej byłoby taką samą podłogę dać wszędzie? - upewnia się Pietuszka. - Noooo. - Dokupimy. - Zara, zara - budowlaniec ogląda deski. - Na co to się klei? Na papier, gąbkę? Nie sprzedali podkładu? - Nie - otwiera się przede mną metafizyczna przepaść pod podłogą. Co z czego i na czym. Deska na podkładzie, betonie, wspornikach. My nic nie wiemy o fundamentach budownictwa. Po prostu kupiliśmy gotowe, urządzone mieszkanie. Nie zdążyliśmy posiąść technicznych tajników. - Dokupimy - Pietuszka męsko ucina mnożenie bytów, klejów i wydatków ponad potrzebę. Upojny wieczór w magazynie budowlanym. Czy ja jestem w ósmym miesiącu? Skąd mam kondycję do biegania? Dla sinego ze zmęczenia Piotra wyjaśnienie jest proste: - Pola daje ci siłę, hormony. - Przytyj nagle dziesięć kilo i ponoś z przodu garb, pogadamy - drepczę za nim od kasy do kasy. Opuchniętymi palcami przekładam pieniądze w coraz cieńszym portfelu.

Jazdy metrem. Moja ulubiona stacja - Racławicka. Spiker (pan Jasieński, czytający w telewizji filmy?) zapowiada Politechnikę, Pole Mokotowskie, rzeczowo i beznamiętnie. Przy „Racławickiej” drży mu z podniecenia głos. Uroczyste echo zwycięskiej bitwy pod Racławicami. Stacja Służew: po wyjściu z metra spękany chodnik, połatany asfalt. Bloki, od nowości pobrużdżone na betonowe płyty. Ludzie z popękanymi twarzami i życiorysami. Pietuszka barykaduje się w pokoju. Dopadła go Polska. - Jestem chłopak z Warszawy, zawsze będę... To wyłazi ze mnie jak wszy. Nie potrafię ci tego wytłumaczyć... Ja jestem z Łodzi. Wychowałam się w dawnym getcie. Został mi stamtąd sentymentalizm, żółte światło, rozmazane wieczorem na szybach drewnianych chałup, kocie łby, rynsztoki. Wysztafirowana Piotrkowska i otaczające ją kamienice, coraz mniejsze, poszczerbione domki, wiejskie chaty. Łódź jest secesyjnym salonem na wsi. Nie wiadomo, gdzie zaczynają się przedmieścia. Centrum otoczone wioską. Może dlatego ludzie nie są tam tak wielkomiejsko chamscy. 11 II W brzuchu rozpycha mi się czas. Puchnie, rośnie. Kilka miesięcy temu był skulony w embrion. Na - sionko czasu. Kołysane każdym moim oddechem. Patrzę na głęboko śpiącego Piotra. Ma urodziny. Ułożyłam mu na poduszce prezenty i wychodzę cicho na poranną mszę do świętego Jacka. O czwartej wracamy do Szwecji. Nadaję Siostrzeńcowi w Łodzi SMS: KTO RANO WSTAJE TEMU PAN BOG DAJE. PODPISANE PAN BOG. Mały wrócił z porannej mszy i odpisuje jako jedyny w domu umiejący posługiwać się komórką: - CIOCIA TO TY? Odpisuję: KTO RANO WSTAJE TEMU PAN BOG W DUPĘ DAJE. NADAL PAN BOG sądzę, że po tym nie ma wątpliwości, kto jest nadawcą. Natychmiast telefon: - Ciocia, ty czy nie ty? Bo... - nie kończy, Mama wyrywa mu słuchawkę: - Już?! Komplikacje? - Co już? - Nie rodzisz? - do telefonu dorwała się spanikowana Siostra. - My tu z nerwów umieramy, że ty rano... - I potem komplikacje? - Jezu, to był żart. Do głowy mi nie przyszło...

Pod oczy? . to nasz dom po warszawskich szarościach.. Na podwórku wiosenny świergot ptaków. Niezła. zamiast kłaść plamy. biustu. dłoni. . . nóg. To kobiety dzielą się na podroby: krem do oczu.Pod oczy. by coś poczuć. Rok temu przyszyli facetowi nową rękę.Myśleliśmy. że wcześniak .Muszę odczadzieć z Polski . Od razu męski krem pod oczy i połyka tabletkę... 12 II . Ciekawe. Grube. . światowy sukces. słane przez kanał La Manche od angielskich chirurgów. buju . pupy. . Plakat. to nie melatonina.Piotr rozgląda się po ścianach.Ty też byłaś dwa miesiące przed terminem. śpij. Gdzie tam. Muszę wbijać w nie paznokcie. Palce się „nie odwadniają”.przemawiam do brzucha. chociażby w niebie. Przyda mu się po nocnych dyżurach. . prosząc stewardesę o szklankę wody. przed goleniem . niesprawne paluchy. Pietuszka.są trochę rozczarowani? .. . Monolit piękna. Zmysłowe ciało z jedną okrągłą.. Najbardziej ucieszył się z pudełka melatoniny. . uśmiechy. Nie bój się. sześć razy. drugą zaostrzoną piersią.. Pędzelek wrzyna się w dłoń. prezent jest prezent.idzie do łazienki.Po myciu.pyta niepewnie. Nie mógł się do niej przyzwyczaić. ust. Grafik skończył okładkę. pikującą w widza. Francuski pacjent przyjechał do Londynu odciąć sobie przyszytą łapę. wyrywająca się Nike albo niewolnica. Koniec z malowaniem. Półeczko. Niełatwo mu rozbić tę klasyczną rzeźbę męskiego ciała na części. dzioby odtajały im z mrozu.wyjmuje kosmetyki z innego pudełka.Widzę kolory jak po koksie. Samolot już dawno powinien wylądować. Nie pomagają nocne spacery do kibla po pięć. Z kranu płynie źródlana woda. Nie porównuję swoich palców do tej frankensteinowskiej ręki. Wielogodzinna operacja. Samolot krąży pół godziny nad Sztokholmem . wdzięczność pacjenta. Woli być jednoręki. podpiera się o jedwab. I na . Jednak od tygodnia nie są moje. fotki. Przygnębienie francuskich lekarzy.Działa! Naprawdę działa! . Przedwczoraj złośliwe uśmiechy. niż nosić ze sobą kawałek ożywionego trupa z bransoletą blizny wokół łokcia. Pietuszka wyjmuje prezenty z pudełek. jaskrawe. . zrzucającej z siebie krwawy kokon.Śpij. Białawe ciało larwy.Buju..Eeee. Zakryta kontuszem.śnieżyca. co spieprzą w druku.

Jeżeli samo światło i geometryczne formy mogą być przetłumaczalne na uczucia. Nie ze strachu. unoszących trupy do raju. Przed chwilą obdarzony nadludzką mocą wyjścia poza zmysłowy świat. błyszczące żółtym światłem świec. Płynie z nich ciepłe. Mistyk. to malowidła Rothko niewiele się różnią od pogodzonej ze światem mądrości Rembrandta i krzyku Bacona. nie dekorację. ani ludzi”. Bez rozdzielania zimną kreską stworzonego od Stwarzającego. lecz jej wyznania. a fakt. obrazów.pisał . osuwa się na ziemię i nie znajduje odpowiednich słów. Prostokątne drapacze chmur i drewniane chałupki. rezygnacji wobec nieuchronności przeznaczenia. Jej panteistyczne zrośnięcie z widzialnym światem. mieszając żydowską poetyckość z tamtejszą lekkością. Z getta łotewskiej mieściny przeszmuglował się do Ameryki. Promieniują poezją sztetla. zza których słychać modlitwę i rabinackie pouczenia: „Nie wolno malować ani Boga. „Interesuje mnie wyłącznie wyrażanie elementarnych emocji .nie wiary. To prawda. ekstazy. Zgodnie z jego wolą traktuję obraz jako drzwi. patrząc na moje obrazy. Soutine też uciekł ze swojego białoruskiego sztetla na Zachód. (Chagall. bo Nienazwanym. porzucony przez wizję. dowodzi. łapiąc za martwe cielska bydła. Nowojorski Rothko (Rotkhowitz) jest bliższy przerażonemu tajemnicą życia Soutine’owi niż Chagallowi. na ile sentymentalne potrafią być prostokąty barw. Rothko. iż wiele osób załamuje się i płacze. Omiatam więc ścierką reprodukcję drzwi: zielone i białe prostokąty na niebieskim tle. Doszyć do majtek szelki? Założyć pantalony pod szyję? Odkurzam w sypialni reprodukcję Rothko White and Greens in Blue. Soutine uciekli ze wschodnioeuropejskich sztetli na Zachód). Poszarpane prostokąty i kwadraty wychodzą u niego z tła. Za dużo u niego latających panien młodych napompowanych francuską miłością. Przez jego abstrakcyjne. . rozumiejące światło. nowoczesne obrazy przeświecają zakurzone okna sztetla. Trzymał się ziemi. ale mistycznej niemocy. Nie malował od linijki. ilustrując organiczność metafizyki. Rothko malował najbardziej przekonywające Przejście na Drugą Stronę. rozwieszonego w atelier.rozpaczy.dodatek zsuwają się mi majtki. Ich obrazy są o tym samym: Niewypowiedzianym. Nie dał się jednak porwać wspomnieniom. Dlatego niefiguratywność Rothko jest abstrakcją . Wymieszał mistykę chasydów z funkcjonalną geometrią Nowego Świata. Pracowicie malował mięso bez osocza poezji i jej słodkawych aluzji. ugniatającego ludzi w klatkach. Są sentymentalne. że udaje mi się te emocje przekazać”. dziecinnie kolorującym przeszłość. rąbnął mnie boleśnie tymi swoimi abstrakcyjnymi drzwiami obrazów. ale nie tak przegadaną i kiczowatą jak chagallowska. Paryż nie zrobił Chagallowi dobrze. Krzywizna brzucha przekroczyła krytyczną.

cudnie gra. załatwia sprawy.wraca do klatki ciała. a ja. pozmieniała sceny.ostrzegł telewidzów. do których zupełnie nie pasuje jej rola. Prawdziwi sataniści.. Pietuszka ustawił mnie pod błękitną ścianą w salonie i obstrykał canonem. co jest. W Szwecji uważają. „Na wskroś satanista” . wszystkie seriale. w skrytości marzysz o urodzeniu przed terminem. deprawujący duszyczki mojego pokolenia. 13 II Czy się boję porodu? Wydaje mi się równie możliwy. Tym razem też bez hipokryzji opisuje. przykryty uroczym uśmiechem. Mianowała się prezydentową . Ksiądz. Większość polskich filmów wygląda podobnie. może kiedyś nauczę się tej pobłażliwości.podpisuje dokumenty. cyk.zaznaczył. Zajmuje połowę mnie. bo image ma już dość oklepany.szwedzka biblia ciążowa? Zawsze taka prostolinijna i oszczędna w wyrazie. . wyciągać ręce zza krat ciała i próbować na ścianie malować drzwi. w dziwacznych szkłach kontaktowych. Pocięła tekst. nie mogę patrzeć na wyczyny naszej Gwiazdy. W Polsce dyskusja poważnych facetów. bezbronnie niemowlęcy. Pokryć je sepią i przedwojenne kino. że na koncercie w Sztokholmie nie zaskoczył żadną nowością. co urodzenie przez pępek. Z innej epoki. pokrzywdzona androgina. czy pozwolić mu na satanizujący (diabeł z komiksu) koncert w Warszawie. Chyba najwyższy stopień satanizmu w polskim Kościele „na wskroś”. zamiast dać jej w tyłek. wybór światłości medialnego zbawienia? 15 II Co radzi na opuchnięcia moja protestancko . obserwował kilka lat Marilyn Mansona. Łysy z zaciśniętym we śnie okiem pępka. Nawet spodobał mi się brzuch.deprawatorem młodzieży. Jest w tym swoim bezkształcie. Rothko namalował wiele przejść i tuneli. Przebrany za seryjnego mordercę. fotograficzna mantra. jest drzwiami”. Oglądamy nowe odcinki Miasteczka. rozbrojona wdziękiem ucałuję w brudne łapki. „Obraz nie jest dekoracją. No . Popaćkany makijażem. siedzą w Sejmie. Stek bzdur. Uznać to za nawrócenie. Nie ma już czego ratować.. ale. Religijnie: Canon to po japońsku Budda Miłosierdzia.Dokumentalnie . wygrzewają się w świetle reflektorów telewizyjnych. Wychodzę. że przypomina postać z komiksu.jest piękna. Może z niej krzyczeć niezrozumiałe słowa poezji albo raniąc się. ratował się niezłą muzyką. . Cyk. zawieszeniu na biodrach. Byli rozczarowani. specjalista od sekt. Opuchnięta i zdołowana hormonami. Mój rozmiar to Brązowe i zielone. po augustiańsku oddzielać czystej duszyczki od jej przywar. biskupa. kiedy Pola napaprze mi na obrazek. przez które uciekał na prawdziwą wolność. wzbudzający bardziej litość niż przerażenie Manson .

nie posrać. Zasypiam nagle w dzień. boję się. obiecaj. 16 II Pietuszka na występie szkolnego kabaretu swego syna. huśtające się na metrowym (z tektury oczywiście) chuju. dzisiaj. Człowiek strasznie się stara być człowiekiem. Zamiast pierdoląco .Nie pozwolisz im. Histeryzuję Piotrowi: . . Nie mam jednak talentu fizjologicznego. wciśnięta w zwykłą drożdżową bułę z . Pola wciąga mnie do swojego śnionego świata? 22 II Tłusty czwartek. Najlepiej przed terminem i we śnie (jak najlżejszy rodzaj śmierci). Najchętniej położyłabym się z napisem na czole: . Kładę się i przysypiam. i zostawię... Nie wyobrażam sobie porodu. odwiedziny gejowskich par. Dziękuję Zosi za podlewanie kwiatów. dodawania. Udawać cywilizowanego czyścioszka. Uczniowie gimnazjum mieli obowiązkowy tydzień miłości. że będę rodzić w domu w wannie. puchnę.Jestem w zaawansowanej ciąży”.. pisania liter. aż pewnego dnia może pęknę bez skurczów porodowych i konania z bólu. uczuciach. czy rodzice uciekają (oczyma). Wyobrażam sobie uczenie Poił: z czego posklejany jest świat. Człowiek jest chyba bardzo znerwicowany sobą samym. warstewka lodu . czym jest miłość homoseksualna. obiecaj. Pietuszka rozejrzał się po sali. Robię się kluchowata. Bez żenady śpiewano pieprzne piosenki.gruchających gołąbków z tektury na tle serduszka scenę zajęły roznegliżowane panienki w odważnych dekoltach. w Sztokholmie był komplet. ile można stracić.biały marcepan. która tego lata musiała jechać dwieście kilometrów do porodówki w innym mieście. Nie posikać się. Bawili się i oklaskiwali swoje nadobnie rozwinięte potomstwo. Dla dobra całej rodziny. To mnie przerasta. Chyba lepiej zacząć od odejmowania.Marzę. Puchnę. nie zarzygać. tak zaciskając zwieracz i pęcherz. My od miesiąca tłuścimy tradycyjnie po szwedzku. Ułożyłam nawet dla niej bajkę.Od razu cię odwiozę. Na zakończenie tych walentykowych uciech piętnasto . 17 II Mam talent pedagogiczny. do noszenia ciąży. Pogadanki o seksie. panującego nad odruchami. Nie boję się porodu. W końcu dzieci są też owocem miłości. semlami. czerwienią się.. Ta dekadencja (jak na Szwecję). tłumaczących dzieciom. niech na początku wie.szesnastolatki zaprosiły rodziców i pokazały program Miłość. Opowiada o znajomej. Za dużo chodziłam po lesie. Karnawałowymi ciastkami z nadzieniem podobnym do zimy: śnieg bitej śmietany. Nic z tych rzeczy. ten „wybrzuszony” na pół metra brzuch. Biegnę do łazienki.

Tylko semle jadał pod koniec życia Swedenborg. dlaczego najważniejszy „w psychologii” jest dla niego układ rąk.Kładę koło telefonu . że cię wyrzucą ze szpitala i umrzesz na ulicy? .. gdzie trzeba dzwonić.asystent fotografa. Powoli szaleństwo zajmuje nasz domek.szepcze. . Nie wyraz twarzy. Rodzice są blond wyblakli. 24 II Przyjechała szwedzka ekipa zdjęciowa dorobić dla „Twojego Stylu” materiał „z domowego zacisza”. Nigdzie.. gdzie się tak opalił. Woła na niego „Petrol”. zaciśnij . Urządził sobie karnawał aż do środy popielcowej śmierci. pomysł aranżacji. pół Polak. Ma oliwkową cerę i czarne włosy.Może mnie wyślą do Kiruny? Na biegunie już nikt się chyba nie rozmnaża.przyznaje Pietuszka. Fotografowi zależy wyłącznie na ciekawym oświetleniu.Poród to nie zawał. Wydaje się mu. czy to prawda z tymi zsyłkami ze Sztokholmu do najbliższej wolnej porodówki w Uppsali albo Sodertelje. Cała moja uwaga będzie zajęta kurwowaniem na przepełnione szpitale.Macie kiełbasa? .Tak tylko wygląda na polaroidach. Pytam go.próbuje sobie radzić z moją histerią. że przez to superprofesjonalny.pokrzykuje. kompozycyjnie pasował mi pod szyją biały kwadrat . Jest arogancki. Trzy ostatnie lata był w szkole fotograficznej w Stanach. Pierwszy raz od przyjścia przestał trajkotać. widząc moją desperację. . Coś go wybiło z rytmu.. ziajania i relaksu. . Dostał listę szpitali. Sam wygląda na śniadego syna Maghrebu. . Nie wiadomo.. skierują nas do innego miasta.Ręce! Obejmij się. gdy zaczną się bóle. Nie potrafi zapamiętać imienia Piotra.okruchami prawdziwej. brązowej wanilii. 23 II Pietuszka dowiadywał się. mówi po polsku z amerykańskim akcentem. gotowy na duchowe zwierzenia. Nie będę ćwiczyć porodowych oddechów. Myślisz. Jeśli nie będzie miejsca. . obstrykując moje przerażenie. chociaż produkcja kazała mu „uchwycić psychologię i relacje międzyludzkie”.Jesteś pastorem? .Piotr zostawia kartkę z numerami. pół Szwed. zdjęcia będą lepsze . Jest młodziutki i pełen dobrych chęci. Nowoczesny poród. Trochę to dziwne? Zastanowił się. Wszedł do sypialni i zobaczył zdjęcie Piotra w koloratce. . . .spytał z szacunkiem.Nie. .

. Fotograf strzela zdjęcia.przyniosła ciuchy i wyszła na taras „pozażywać wsi”.Uwielbiam brzuchy. .patyczek na spróbowanie. konieczna będzie operacja poluźniająca ścięgna. Stylistka robi za szafę . policzki. co w głowie. Intymne jest to. Gdy będę już zdrowo po menopauzie. dobrze ułożona dziewczynka . Na pewno żadnych zdjęć z Połą. Z dziury. Ekipa poszła po pięciu godzinach. zapalić papieroska. . bez anemii. 26 II W przychodni nadstawiam palec do kłucia. Jest pełne percingowych narośli z metalu i grudkowatych kolczyków. nie zalewającą się obłudą skwaśniałego mleka. z jaką Rita masuje mi pępek. Jesteśmy z Połą zdrowe. Ostatnie fotki udające prywatność. Koniec. bez rozstępów . zazdrośnie przygląda się przyjemności. wystaje pierś.. W ciąży jak na wojnie: mogę stracić palce albo całe dłonie. stylizacja a la Marlena Dietrich w garniturze przy barze. wielbiciel pup. Pietuszka. nos. Kosmetyki najnowszej generacji wygryzły trądzik. Biało . Fotograf szklanym wzrokiem spogląda z jednakowym napięciem na mnie i na czajnik.Ich drętwienie powoduje ucisk nerwu w nadgarstku.Grzeczna. Nie mojej superodpowiedzialnej diety i wygodnej macicy. Medyczna wersja bajki o Jasiu i Małgosi.pomaga kłaść się na leżance. Nie ma czasu otrzeć sobie potu z czoła.Dziecko już przekręciło się główką do wyjścia . Z cylindra za uszy (królika) wyjęte niemowlę. O. Pewnie niedługo zardzewieje. asystent podaje mu nowe naboje filmów. ktoś się zdecyduje w Polsce sfotografować taką madonnę. Gładkie oblicze nastolatka nie znosi jednak próżni (myślowej). Rita (położna) przygląda się mi niemal lubieżnie. Wyniki z rozmazanej krwi pojawiają się natychmiast w komputerze. Cukier i żelazo bingo. Jesteśmy wykończeni. . Prywatne nie są moje pozy przy stole.czarne zdjęcie.Na zdjęciach nie będzie lepiej.mówi Rita. gotowe do porodu maleństwo jest oczywiście jego zasługą. Gdybyś straciła czucie. Mydła i toniki zmyły z jego twarzy zmorę krost.Pietuszka jest dumny z Poli. powbijanych w brwi. wystawiających dla czarownicy paluszek . wyciętej w marynarce. .Opuchlizna rąk nie jest zatrzymaniem wody . Uciekamy do łóżka pobyć tylko ze sobą.położna ogląda USC . Makijażystka mogłaby malować ściany. . masz piękny. Zdrowe.

Pola śni swoje. A co dopiero na niewidzialne? 27 II Wstaję nocą do kibla. . Nimfetkowate ciała modelek Balthusa.. O. Nie boję się? Nie wiem. Ma ponad dwa kilo (kilogram waży ta zaśniona łepetynka).. nie potrafię już zacisnąć dłoni w pięść. . dybuki. Poduszki napuchnię . tydzień temu umarł Balthus.jest podejrzliwa. Zdrętwiałe paluchy powoli odrastają na swoim miejscu. wymarzony ilustrator de Sade’a.Jestem malarzem religijnym!” . zaklejoną dziewictwem między bezwstydnie rozchylonymi nogami.Czy ty się czegoś nie boisz? ..Jeżeli weźmiecie kiedykolwiek do ręki pędzel. A propos śmierci (Balthusa). Kiedy zobaczyłam Połę kilka miesięcy temu na USG. gdy przypisywano mu perwersyjną wyobraźnię.oddech . Noszę ciężką. Chciałam dać jej więcej powietrza? Podzielić się życiem? W dzieciństwie topiłam się. psychicznych dybuków. ułożona głową w dół.Nie masz astmy. i nic o niej nie wiem.. zostawionych w łazience. ma w sobie mało wyrafinowania i napięcia. Czy to nie on groził swoim synom: . obmacujących jego obrazy. .. wierzgającą istotkę. Boleśnie zaciskam ręce. Za niewinne na zwierzęco owłosioną płeć. Duszno mi. Jak tu nie wierzyć w psychicznych lokatorów. palec. oburzał się. o których nie mam pojęcia. Żeby ją otworzyć pieszczotą. dusiłam zadławiona zabawką. Czuję ciężki pęcherz. . opętanie.pytam Ritę o mój podwójny oddech.Dlaczego nieraz zachłystuję się powietrzem? . Czy to może być tak głęboko wdrukowane w moje ciało .Chyba jestem za słaba na prawdziwą bitwę. Przewracam nimi strony starych gazet...rozpaczliwa walka o życie? Ile się jeszcze we mnie chowa wspomnień. gotową do urodzenia. trzeba poślinić.. omdleniom wrażliwych widzów. . Balthus. zaciągnęłam się pierwszy raz takim astmatycznym oddechem.tych stóp i dłonie bez kilku palców. W ciemnościach nie widzę siebie. czy całe życie nie jest a propos śmierci? 28 II Filmowy Hannibal to ilustrowanie książki ciekawszej od scenariusza. poobcinam wam palce!” • Chyba mam palcową obsesyjkę. Wbrew kinowemu skandalowi.bronił się przed oceną ślepców. skoro w człowieku jest tyle miejsca na cielesne (dwa kilo) i niezrozumiałe. dziecko nie naciska na przeponę.

Potrawka z czystej inteligencji. Hannibal wygryza dla siebie (dosłownie) w gąszczu masowej tandety drogę ku oryginalnemu pięknu. W finale pożera mózg. Juliannę Moore gra przerażenie . obgryzający bliźnich. tłumaczony traumą pożarcia ukochanej siostry podczas głodu na Ukrainie. Lecter . Jej ciała i ducha . znieczulony morfiną. a zarazem ludożerca. nadającego się do pożarcia? Harris. smakując literacko wariacje Goldbergowskie. kulinarnej. ale zabraknie prawdziwej sztuki. przywołującej odległe wspomnienia dziecięcych miłości i rozczarowań (pożarta siostrzyczka). W filmie pasowałaby więc w tej scenie homoseksualna Jodie Foster. Rozkoszowanie się światem idei. przynajmniej dla mnie. wybierając spośród innych przysmaków akurat magdalenkę. do rytualnych korzeni ludzkości. któremu w kontemplacji piękna przeszkadza ogłupiony tłum konsumentów. Nie ma w tym sprzeczności. podróbek i hamburgerów. odcięty od swych pospolitych czynności zarządzania ciałem. najdroższe wina. pięciu miliardów ludzi starczy może chleba.w świecie duplikatów. Erudyta obdarzony przenikliwą inteligencją. pochłaniającym muzea i krajobrazy. gęsie wątróbki . wyżerający im mózg.psychiatra. plastycznej. podążającym za stadnymi (współcześnie „masowymi”) instynktami. renesansowe malowidła. atakuje jak szczur. albo półgłówkiem. Kiedy nie ma już dokąd się wycofać (opisywane w książce „wewnętrzne pałace wyobraźni Hannibala”). Jego rejestr psychologiczny obejmuje najniższe i najwyższe tony. wracający instynktownie do najprymitywniejszych zachowań. Są jednak pazernymi podludźmi (oprócz agentki FBI Starling i uczciwego pielęgniarza). rafinady luksusu. Przez jego usta smakosza przechodzą oryginalne strofy Dantego. Muzyka Bacha. dzieła florenckiego renesansu. Jest przecież normalny. Niespodziewanie kęs wygryzionego mięsa smakuje nie gorzej od proustowskiej magdalenki. nie miał na myśli jakiegoś pulchnego Magdalenka. Samotny Hannibal to subtelny „kanibal ludzkości”.wytworów sztuki muzycznej. gdyby inni byli ludźmi. starotoskańskie poematy. to metafora ludzkiej inteligencji złapanej w pułapkę przeciętności. wydłubywanych z jaskini mózgu. Przeciętniak jest albo inteligentem. psychiatryczna uczta platońska.Jedną z niewielu wad książki Harrisa jest niepotrzebna próba uczłowieczania potwora. Współczesna. jest po stronie swojego bohatera. ryżu. gryząc napastnika. Czy wyrafinowany Proust. Dla czterech. Byłby nadczłowiekiem. Doktor Hannibal nie jest tylko bogatym turystą .konsumentem. odciętym od witalności instynktów. Bycie koneserem wymaga smaku. Kanibalizm Hannibala Lectera. czyli połączenia świadomej inteligencji z instynktownym apetytem. Hannibal nie potrzebuje takich usprawiedliwień.

Rozumu lub innej dość abstrakcyjnej idei. podobnie jak bohater American Psycho. Zachód nie chroni już obłudnie swej łapczywości pod zawołaniem „Dieu le veut”. mająca na swym koncie najwięcej trupów w służbie FBI). Ze scenariusza usunięto jej uczucie (platońskie) do Hannibala. którzy oczekują pomocy. Parodią Frankensteina. Wyrafinowany kanibal i yuppie . Nocą. Tego chcą teraz od Zachodu Bóg. jakkolwiek by je przyrządzić i podać: w McDonaldzie. upodabniając je do twarzy poddanych rozkładem śmierci (albo . rozum i moralność. jakiego dotąd wymyśliła literatura. pragnących żyć na poziomie.zamiast wyrafinowanego dystansu. . nie polubi Potwora.duża i mądra dziewczynka (rekordzistka Księgi Cuinnessa. marzenia.morderca są obsesjami widzów. skopała mnie celnie w wątrobę. Doktor Hannibal dzięki swej intuicji i psychiatrycznej wiedzy przenika zachowania ludzi. mumifikował żywe trupy. gryząc ofiarę. masakrując twarze. Bawi się jednak dalej. rozsądek. jest mieszaniną kilku innych stworów masowej wyobraźni i rzeczywistości. W przeciwieństwie do naiwnej dziewczynki. „Rozum żąda”. Fikcja? Na Bałkanach do niedawna jeszcze straszył Psychiatra (z wykształcenia) . chroniący się w trumnie. skąd oburzenie okrucieństwem tych książek i powstałych z nich filmów. Agentka Clarice Starling . nie radząc sobie w życiu. wychodzący z trumny „hibernacji” w pierwszych scenach filmu.wampir (z powołania) . Wampir przetaczał śmierć. „Moralność wymaga”.metaforycznie . naśladować modę i mieć dla siebie najlepsze kąski tej cywilizacji. zbierającej kwiatki dla innego monstrum z filmu Frankenstein.Miloszević.nieuchwytny wysłannik śmierci. prowadzące do pogardy i znudzenia. zazwyczaj tak spokojna i zaspana. Hannibal psychiatra i wampiryczny Nosferatu. Cywilizacji nie rozwijającej się w imię Boga. Psychiatra rządzi swymi poddanymi. Nosferatu . nową wersją Nosferatu. na giełdzie. Tymi z diagnozą i tymi. Takie jest menu kapitalizmu. symbolizujący zwyrodniałą konsumpcję. Psychiatra Hannibal Lecter. Daje mu to poczucie wyższości. w bezpłatnej kuchni dla ubogich. Lecter gryzie. Rasowy psychiatra? Najbardziej wyrafinowany potwór. Powiedzenia sobie samemu: „Smacznego”. Wolę książkową wersję Hannibala. Nie rozumiem więc. bałkańskim satrapą. wyżerając własny mózg. Hannibal jest metaforą. Życzy innym (kulturom) i sobie nieprzerywanej wojnami albo kryzysem konsumpcji. Hannibal. Pola nie była mi dłużna za film dozwolony od lat piętnastu.rozkładem moralnym). jak na postmodernistycznego potwora przystało. nie potrafiąc porzucić ludzkich pajacyków.

unikając upierdliwych zajęć domowych. . hartując piersi ostrym ręcznikiem. wokół której od kilku dni zbierają się wałki kurzu.. idola inteligentnej młodzieżówki. Poród może wywołać „stosunek płciowy. Program. . W „Oknach” dziwactwa. Telegadka o promowaniu książek w telewizji. pocieranie sutek”. Obserwuję. Nie potrafię założyć butów. patologie i zwykle problemy analizowano spokojnie. tydzień po tygodniu i wyjęłam go ze schowka. wpuszczającymi w zapyziały światek trochę powiewu mądrej normalności. Sam o tym nie pomyśli. Dlaczego? Pytany o to Eichelberger też nie wie. Zdejmują z anteny „Okna” Eichelbergera. Poszłabym na basen.11 II Męska inteligencja wyewoluowała. Ochoty . Próbowałam nosić stanik. Nie . który powinien trwać latami jak „Bouillon de culture” Pivota. Będą nudne pięciominutowe kazania z telewizyjnej ambony o kulturze i książkach. Przecież nie mam myśli erotycznych. Wściekam się. czytającego na kanapie. musiałabym prosić Piotra (zmęczonego) o podwiezienie. wyjątkowy poziom i prostotę. „Okna” były uchylonymi oknami. gdzie każdy odmieniec to szajbus. Pod koniec ciąży grożą odklejeniem łożyska. Odebrało mi humor na resztę dnia. nie muszę.. Zazwyczaj robi się z tego tanią sensację. więc zrezygnowałam. Uduchowionego intelektualistę Eichelbergera (najrzadszy gatunek w TV). Nie mam ochoty być dłużej anielsko cierpliwa. Ma swoją publiczność.Jeszcze nie. i wtedy. Zapomniałam o rewelacjach z poradnika 40 tygodni ciąży. nie przyszłe matki.I co pan wtedy czuł? Naprawdę? Niesamowite. Najlepszym biustonoszem są ręce Piotra (he. przygotowując je do karmienia (według zaleceń innego poradnika). he).czy siły? Przytrzaśnięta w chatce pod lasem nie jestem samodzielna. 1 III Bunt Aniołów. Ten to dopiero drażni. ale. skąd się bierze ten brud. Póki co. Mój udomowiony samczyk patrzy rezolutnie i z pełnym przekonaniem stwierdza: .. Zdecydowano je zamknąć. shows pokazujące inność na arenie medialnego cyrku. nie jego obolały brzuch.. ratując tym podupadające czytelnictwo. W TV zostanie „Familiada” od rana do nocy. czyli mój. niemal pedagogicznie. jestem zdana na jego pomoc. państwowa TV pozbywa się najlepszych programów kulturalnych.Odkurz .proszę Pietuszkina. Prezesi podpisują obietnice omawiania księgarskich nowości w „najpopularniejszym medium”. W kraju o tak niskiej kulturze psychologicznej. krwotokami po porodzie i tak dalej. zastąpi zabawiacz. To powinni czytać patolodzy.

Nieliczni zachowali jeszcze klasę ambitnych stacji telewizyjnych. że się skarżę. jesienne buty nie nadają się na mróz. Wczorajsza histeria odczłapała w lekko wsuniętych na stopę kozakach. Wróciła z RPA. Dla mnie ostra kpina. Ty nasza. nie nadają się do chodzenia.mogę siedzieć. Słucham jej bez znudzenia przez godzinę. przydeptane. Bądź zdecydowana.. sezonowi geniusze. Strach przed czymkolwiek. bzik. płaczę. O feminizmie? Dlaczego . Do niczego się nie nadaję. Musi być odpowiedź na wszystko?^ ja mam dziesiątki pytań. Jestem dzisiaj straszna bitch. moją niemożność.dubu trzeba przeczekać kilkuminutową autoreklamę bliźniego. na które nikt mi nie odpowie. hormonalny zjazd. mglista propozycja. Bezradna. Nigdy nie byłam ubezpieczona. jak. nie jesteś idiotką od szmat. oddzwaniam: . O czym? O życiu prywatnym . Nic nie zależy ode mnie.Aaaa . Szamoczę się. Śpij. Beata nadaje lepiej od Arte i Dwójki po północy. Stylizowała tam fotki modowe na przyszły sezon. nie mam pieniędzy. nieubezpieczona od codzienności.. . Dobrze.. Chyba się na niej wyżywam. udające lepiej polskie kłosy dla reklamy. nie ustępuj mi . a głośno opowiadam o wszelkich przeszkodach w przeprowadzeniu ze mną wywiadu. leżeć. Kobieca solidarność. Najlepszy dowód sytuacja.bo jestem kobietą? Czym w Polsce jest feminizm? Naklejką „My jesteśmy te prawdziwe” i zwalczamy udawane. Umiesz pisać. W wynajętych kolonialnych domostwach po sąsiedzku gnieździły się inne ekipy. 2 III Pietuszka kupił metrowej długości łyżkę do butów. Niech mi ktoś da w łeb na znieczulenie do jutra. Po błyskotliwym łubu . brazylijskie modelki sikające do pisuarów.prasowanie kiecki na pustyni. przed sobą samą. Wyjść teraz też nie. zimowe.. Jedna drugą załatwia w wyścigach o tytuł tej najmądrzejszej i najpiękniejszej. widzisz więcej niż dziennikarze. Niczego nie umiem. Chcę decydować o sobie . czemu tego nie spiszesz? Tych absurdalnych historyjek międzynarodowej stylistki . Wywiad o Szwecji? Też mnie nie interesuje. że powinien to i tamto. Piotr bierze wszystko do siebie. Wiem.Beata.Może na emeryturze. w jakiej się znalazłam.chyba mamię ją komercją .piszę bardzo prywatną Polkę. ty nie.ziewa Beata. Nie mam prawa jazdy. zastanawiam się. Dzwoni wydawca: Co bym powiedziała na reklamę firmy ubezpieczeniowej. że Pietusz . Polacy afrykańskie zboże. Francuzi fotografowali prowansalskie winnice. śpij.myślę.kiedy urodzę. . Bzik. wiem. Coraz częściej zwykłe rozmowy ze znajomymi przypominają audycje komercjalnej telewizji. . kochanie.ka wyszedł. Odkładam słuchawkę. Potrzebuję z kimś pogadać. Telefon od miłej dziewczyny z „Obcasów”.

że to stuprocentowa prawda. Specjalność szwedzkiej kuchni. Uwielbiam u mężczyzn długie włosy. Tego. Kobiecie w stanie odmiennym wszystko się udaje (chyba przede wszystkim urodzić). Świat jest psychiczny. W zaawansowanej ciąży stawanie na palce i podnoszenie wysoko rąk grozi podduszeniem dziecka pępowiną. W wersji dokładnej: plaga myszy.. Sterylność prowadzi do braku odporności. W godzinę machnęłam portret Piotra. Jeżeli matka nawdycha się kurzu. Zapiekanka z cebuli. jak mikroskopijne są Li. On wychodził rano do banku i zamienił się ze mną na batoniki. (Moja mama twierdzi. cieniutki. Prawdziwa pokusa dekadencji. ziemniaków i anchois. Nie podejrzewam się o uczciwość obywatela. Szczotka mogłaby wypłoszyć Liduszki życia. Nie korzystają z niczego oprócz własnego świra i prądu (jeśli pracują nocą). a jednak. prawdopodobnie dziecko nie będzie alergikiem. 3 III Śnił mi się Balcerowicz. tak jak w Irlandii. do którego chce się wracać po dreszczyk (i dokładkę) perwersyjnego obrzydzenia. Nie wiem. Mój zbożowy. Jego maxi prince polo. biegającego przez sen za batonikiem dla podatkowych zdzierców. za który sami płacą. Jest w tym coś mdląco ostrego. który wydaje się jeszcze absurdalniejszy. kto odmówi ciężarnej pomocy albo ją okłamie. Sama bym się na to nie . Biorę się do malowania. spotka nieszczęście. Mieszkaliśmy w jednym akademickim pokoju. Bardzo dziękuję za radę w sprawie pracy. nie powinni płacić podatków. być może wielkości mikrobów i roztoczy. Poza tym „tfurczość” może się skończyć bardzo szybko i urząd podatkowy (państwo) nie będzie utrzymywać trutnia. muzycy. kuszącej Pietuszkę romansem: „Drogi Pieterze. Ryzyko (zatrucia?). Z kapek plam wyszło coś podobnego. Nie mam co czytać. przeniosłam się do szpitala. zbyt dojrzałego owocu morza. Pisarze. więc do „Pokusy” był deser: list od byłej koleżanki z pracy. chcąc mu oddać. Kurzowa szczepionka z duszków Li nie jest głupia. Smak na wpół strawionej ryby. ich wszawą poezję. Pietuszka przyniósł z pracy „Pokusę Janssona”. Gnębią mnie podatki? Miesiąc temu wysłałam podanie o ich przesunięcie na czerwiec. gdzie mam lepsze warunki i pensję. (Nie wierzę..Z ciążowych przesądów: 1. W Chinach nie wolno zamiatać pod łóżkiem brzemiennej kobiety. Kiedy byłeś w Polsce. ale tego nie robię z powodu przesądu numer 4.) 3.) 4. 2. Resztę nocy szukałam po sklepach podobnego batonika.

który co jakiś czas odwiedza rodziców.zdecydowała. Pietuszka śmieje się z listu. jedzie latem do pracy na biegun północny. Nie pisać. W kopercie. godowy taniec jajników? Uwodzić zapładniającego skutecznie mężczyznę. Całuje mnie wieczorem. Po co ma się marnować z brzemienną. Nie rozmawiać. A ty zdziro. Dostała strój roboczy: kufajkę z chińską czapką uszatką. po bałtyckich wyprawach. Ciekawe. Jeszcze raz ci dziękuję.Pietuszka jest socjologicznie ciekawy rodzinnych układów. Od tak dawna nie spotyka się towarzysko z ludźmi. Znalazła się samarytanka z mężem i trojgiem dzieci. Zosia po rocznym kursie nie byłaby w stanie obronić się przed misiem. masz na mnie niesamowicie kojący wpływ. dziewiątym miesiącu. Gdybym ją znała. data). Raz mamę. Malarze.. Opis wyjątkowo wyuzdanych przyjemności w ósmym.Jestem w ciąży”). pisane ręcznie postscriptum: „Wysyłam list do pracy dla uniknięcia nieporozumień z twoją żoną”.. czy propozycje zamężnej koleżanki są szwedzką normą. Zostawiam ci mój numer komórki. Wybrał biegun południowy. Nie musi chodzić na kurs obrony przed białymi niedźwiedziami.A u kogo mieszka? . pracująca dla instytutu ekologicznego. Jej mąż zapisał się na listę artystów zabieranych razem z wyprawami naukowymi w egzotyczne miejsca. Pierwsze miesiące po przyjeździe do Szwecji wyobrażałam sobie podwójne życie Pietuszki. co u ciebie? Za tydzień wybieramy się z dziewczynami na piwo. Widać ludzie po czterdziestu latach małżeństwa pozostają biegunowo różni. licząc na jego erotyczne wygłodzenie.. Jest za dobra i za ekologiczna.(babcia wnukom). Może to biologiczny odruch samicy. 4 III Inflacja siebie samej. Pochwałę? Fantazja bywa okrutniejsza od rzeczywistości.Jag ar gravid” (miesięcznik . raz tatę. samoprzylepnej karteczce. czyżby z pracy? Żaden problem wymyślić taki numer (telefonu). a raczej noc. Zapraszam (dzień. Tak bardzo lubię z tobą rozmawiać. Zostanie dwa tygodnie na statku.. zaraz dzwoni. gdzie zanurzała sondę w wymarłą kałużę. . Dziesięcioletni syn Piotra opowiada o koledze. Zapraszasz faceta kobiety w zaawansowanej ciąży. rozdział „Sex”. Brakuje mi w nowej pracy naszych wspólnych dyżurów”. poeci tanim kosztem mogą sobie nałapać tam natchnienia. wychodzi niby na dyżur i. podsunęłabym jej złośliwie najnowszy numer ... nie potrafi więc powiedzieć. . na żółtej. Przyniósł lojalnie list jak grzeczny uczeń uwagę w dzienniczku. 5 III Zosia .

Noli me tangere po cudzie zmartwychwstania i noli me tangere chociażby myślą. Wąziutki świat (trzymany w wąskich dłoniach gotyckich madonn). powinnaś założyć okulary . namalowanym na desce ołtarza. Tęskno mi za Krakowem.Dlaczego więc kolega nie wraca do mamy? . Mamę odwiedza. maraton sprintem. płaskim raju Ewy z małymi piersiami. codzienność ciąży. co mam pod czerepem .Nie myślisz. zamieniająca się w embrion. Łzy od słońca i rozjarzonego śniegu. .Rozwiedli się. Skromne średniowiecze. Myślę. Wyczynowy. Zaledwie dziewięć miesięcy na stworzenie człowieka. cud powstania dziecka. mieszka niedaleko . zostawiając po celnych strzałach tłum sierotek na ekranie. Wycieczka w gotyk. . Od zajścia w ciążę mam puls 90 . Tata ma inną. Dziecko rosnące pod sercem. spacerujący wśród lodowców. nową żonę. Płaskie czółko samicy Homo sapiens nie chroni mnie przed bolesnymi promieniami. o przeciwsłonecznych goglach. Toruniem. Nie można tego zrozumieć. Niewidzialna prawie komórka. nie musiał zakrywać dłonią oczu. Relikwia. że da się dotknąć. co czerep porasta . oraz tego. . Oczy przestają płakać.własnej inteligencji.Tu jest za dużo ultrafioletu.110.syn Piotra opowiada i nie przerywa gry komputerowej.półdługich włosów Homo sapiensicy. Nie odstający od Niego pychą odrodzenia. Tych w klatce i tych przed telewizorem. skoro jest nie do pojęcia. Czasami łapię Ją za kosteczkę wypchniętej nogi. Ale nie do opisania. nos marznąć. Co z tego. Miał osłaniające od blasku wały nadoczodołowe. przyciśnięty barwnie naiwną pobożnością do niewidzialnego Boga. Korzystam z tego. Neandertalczyk. pozłacanymi jelitami ozdobnego baroku.Tata z nią nie mieszka? . fascynujące. U swojej macochy. może nie „technicznie”.cóż banalniejszego. Big Brother.U drugiej żony taty.karci mnie Pietuszka. że wypchnięty do przodu spektakl brzucha nie jest żadną sensacją. gdy nie było drukowanych ksiąg.Bo się wychował u taty i macochy. . . kopiące w wątrobę . Pierwsze na Zachodzie od pięćdziesięciu paru lat jawne eksperymenty na ludziach. Spuszczam na twarz włosy. Tak to urządzone. Wiosenny spacer. Marzenie o wysmukłym raju. Wyprawa do czasów. Zwyczajność cudu (poczęcia) jest cwaniactwem nadprzyrodzonego. teraz w ośmiomiesięczną Polkę. renesansowego rozmemłania humanizmem. Przypłaszczonym wężu..

Ciekawe. Błyszczące i niepotrzebne. W lesie ciepły wiatr wdycha w ziemię życie. Zamyśliłam się. Jeszcze dwa dni temu była śliska zima i Pietuszka musiał mnie pchać pod górę. Pod koniec moja miednica przypomniała boleściwie. że nie służy już do marszu. zamiera. ćwiąrtuje również rzeczy.za mną półtora kilometra. Jestem zakochana. ekstazy. Może ciało jest rzeczą. Głębokim. Na szosie mija mnie ciężarówka z przyczepą pozgniatanych aut. czy dam radę codziennie tyle chodzić. puszczają ścięgna. kiedy go zbudowano. kilkukilometrową trasę przez las.wcześniej mogłam powiedzieć „kocham”. konkretny czas zbudowania pałacu: połowa siedemnastego wieku.. chodząca w garniturze i z teczką. czytanych dla uspokojenia rozsądku. Pola. podpisująca zobowiązania. Wirtuozeria tabli jest kopulacją z dźwiękiem. wcielenie miłości. myśli. Troskliwie zdmuchuje z niej śnieg. torturowanie żywego ciała. W Polsce (Polszcze) wbijano wtedy na pale. i już nie było powrotu . wiosna. Zmiażdżone karoserie nadal kolorowo lśnią w słońcu. zapomnieć o rozsądku i strachu przed tęsknotą. Wyrasta tarasami ze wzgórza naturalnie jak popękana skała. W Dziejach dalajlamów Barraux. . Kości rozmiękły. Nie ma jednak osobnych słów na zabijanie. Nie zastanawiałam się.. umiera. wygodnie układa. załapuje na trzeciego. Zaliczyłam starą.. Pali się. orgii. a człowiek czasownikiem. czym jest poważna. kiedy wróci do domu z nocnego dyżuru.6 III Powinnam zawołać „Sziwo!” zamiast . przede mną tyle samo. zmysłowym posuwaniem w głąb ciała . Dzisiaj wyobrażam sobie na różne sposoby nasze pierwsze spotkanie . Teraz dziesięć stopni. wprawiającym ją w bezsensowny ruch: żyje. Przypominają zgniecione złotka po cukierkach.medytacji. chociaż powstała w podobnej chwili. Czekając. Po kilku latach wspólnego bycia razem. które przywieje tu za miesiąc. Twór przyrody albo nadprzyrodzona budowla wzniesiona mruczeniem mantr. kredyty zaufania. ciągle o nim marzę. rozgrzewa zmarzniętą i prawie martwą. by mogła przyjąć w siebie nasiona traw. Wtrąca się do kochania. Zakochanie jest w wyobraźni.. nie naprawdę? Wybrałam się na krótki spacer.. w Europie ćwiartowano i palono na stosach. Jest osobne słowo na umieranie ludzi w przeciwieństwie do zdychania zwierząt. Pałac Dalaj Lamy w Potali. ale po drodze nie było większego dramatu. Przekręca się razem z nami. więc tylko w myślach. marzę o nim.Jezu!”. dorosła miłość. mieszkania. Może nie wiem. gdy jest już cisza i wtulanie do snu. Hinduska muzyka ma tak erotyczny rytm. jak dzisiaj rano..

zatrzymujemy zegary. czy sprawdzając temperaturę rozpalonej namiętnością głowy. Oglądam telewizyjne powtórki. leczący schorowaną duszę sztuką i twórczością. Awangardowi artyści wyprzedzają przecież wizją swoje czasy. Całowany trzymają za czoło. był Kandinsky. nie wiadomo. Słynny szwedzki rzeźbiarz podarował mu do ogrodu statuetkę z brązu. dom zapisany . dziecinnie ściskając róg poduszki. na których osiedliły się trzy światy: świątynia krysznaicka. Pietuszka na dyżurze. Nie wiem. Żyje! 9 III Topnieje jezioro. . Sam koił swój duszny smutek podróżami i zainteresowaniami religijnymi.. bogatego kupca. wymyślając psychosyntezę. od Apolla. co przedstawia obrazek. Został po nim pastelowy malunek okolicy. potem szklanką obsłuchuje brzuch. ucznia Freuda. Gościem psychoanalityka i jego żony. 7 III Budzę się wyspana o trzeciej nad ranem. .Nic. Polka.psychoanalityka. Za pieniądze ojca.Piotr. Kładę się do łóżka o piątej. Błąkam się po mieszkaniu. rusza się cały brzuch. Gdzieś ucieka. Strach. bum. czyjej bije serce! Panika. Kwadrans później nieśmiałe bum. może te niespodziewane podskoki. I nagle spokój. Poczęta na początku kanikuły przeczekała w schowku zimę i jesień. do życia dorwie się w najładniejszą porę roku. ma słoneczne imię. więc trudno powiedzieć. Przyjechał tutaj przed pierwszą wojną światową. Zajmował się psychologią twórczości. Bjerre zbuntował się przeciw Freudowi. Zmarł w latach sześćdziesiątych. Pagórki i sosnę czy też wjazd do tunelu. gdy Grödinge było osadą. trzy godziny. Jest mi dobrze albo smutno. pierwszy szwedzki prorok New Age’u. wybudował secesyjne domostwo z najładniejszym widokiem na jezioro. Kandinsky zbliżał się już wtedy do abstrakcji. Kładę się. Własny system terapeutyczny. Odsłaniają się trzy cyple. więc chętnie odwiedzali go artyści. To już nie są kopnięcia. Wyłączamy muzykę. żal? Płaczę. pałacyk kuwejckiego szejka i po naszej stronie brzegu willa Poula Bjerre . Pietuszka najpierw uchem. Skądś wzruszenie. Zostawił po sobie wielki księgozbiór. wybudowanego dopiero niedawno w Grödinge.Pola. Do słońca. czy z obawy przed jej łapczywością. Zasypiam. zesztywniała ze strachu. nazwaną przez nas „pomnikiem fellatio”: młoda kobieta całuje dłoń mężczyzny na wysokości rozporka.. Trzeba mieć słuchawki. Dwie. bez nadziei na sen.I co? . posłuchaj. śpiewaczki operowej. czytam.

przekazujący sobie z pokolenia na pokolenie dar jasnowidzenia. tak jak jego przodkowie. rozciągającym się od willi po jezioro. . Z westalki. Nie w tym. pasierbowie z małżeństwa ze śpiewaczką. zaprasza „ciekawych ludzi” islandzkich szamanów.. zgrzytając zębami. że należy mi się mały pokoik? Kerstin zaniemówiła.Kerstin. .. to w następnym życiu załapię się na dobrą reinkarnację i może zostanę kolejnym prezesem . wystającym spod kamizelki. Napromieniowuje się tam przy czakrze dobroczynną energią.. Czasami mówił po staroislandzku. nie mogąc dosięgnąć błyszczącymi lakierkami podłogi. wierzącej święcie w każde słowo Helge. artystów. Kerstin radziła się w sprawach spadkowych Helge .Towarzystwu Psychoanalitycznemu oraz mnóstwo nierozwiązanych spraw majątkowych. Willą i Towarzystwem zajęła się jego pacjentka. Zdarza mi się też korzystać z tej ogrodowej baterii.age’owy Sztokholm. Organizuje spotkania. później uczennica . Anioł otworzył przed nim księgę przeznaczenia i Helge. Majtając nóżkami. wysokim krześle.Nie martw się . zaczął wieszczyć. . Pietuszka skorzystał z nadprzyrodzonego daru Helge i zapytał go o kilka spraw. bo skąd u nas Polak. na które zjeżdża się new .Opowiedział o moich poprzednich wcieleniach i w jednym z ostatnich. dlaczego zamieszkałem akurat w Grödinge podsycał po seansie ciekawość Kerstin. interesujący się psychologią.jasnowidza z Islandii. nieortodoksyjnych psychiatrów. osiemdziesięcioletnia Kerstin nabiera energii do pracy przekraczającej jej siły.wierzę w kosmiczną sprawiedliwość. Od wielu lat trwa sądowa przepychanka o prawo do willi po Bjerrem.. chcieliby pozbyć się Towarzystwa i odzyskać dom. Malutki islandzki szaman w garniturze. . W ogrodzie. wpadł w trans. Wydaje książki Bjerre’a. Nie uważasz. podsycającej płomień pamięci o słynnym psychoanalityku. tryskającą z ziemi. rozsiadł się w secesyjnym. Jego spadkobiercy.pocieszył ją Piotr . z zegarkiem na łańcuszku. radiestetów. nabijam sobie kondycję. Zamiast łykać aspirynę. rozszerzając aurę. że to mistyczne związki. Przy okazji przepowiedział też przyszłość gościom odwiedzającym Towarzystwo. wyjeżdża na sympozja jungowskie. zamieniła się w szefową Towarzystwa. W Grödinge prostaczkowie uważają ją za stukniętą staruszkę. Ojciec jest bliższym krewnym od pazernych pasierbów.Wiedziałam. byłem ojcem Poula Bjerre.. dodatkowy spadkobierca z zaświatów. Dałem mu pieniądze na ten dom..Jasnowidz nie ma wątpliwości.

ale rozumiem bergmanowskie dialogi i gazety. do Polski czy gdziekolwiek indziej. opiekę nad staruszkami. artykułów.. Nie potrafię powiedzieć poprawnie „Poproszę kilogram chleba i osiem plasterków kiełbasy”. Mieszkam na wsi.bezpłatne szpitale. scenariuszy. Szwedzkiego nauczyłam się sama z podręczników i telewizyjnych napisów. mieszkającą obok nas. Będzie kawałkiem lodu. . Chciałabym opisać sąsiedztwo za jeziorem . Nie. przychodząc z pracy. wywożąca ją na zakupy albo do lekarza. jak tu dobrze!”. że w każdym kawałku o Szwecji wychodzi moja niechęć. Nie mamy szwedzkich przyjaciół. Po prostu nie czuję. chemia. Nie załapałam się na Szwecję. co mówi do mnie Piotr. Wizja panienki zamkniętej na wsi. To prawda. Jestem za słowiańska. doceniam spokój. za romańska.rozpuści się w przeszłości. 12 III Nie mam chęci pisać. 11 III Piotr wyrzuca mi. Nie dostawałam szwedzkich zasiłków. Szwecja nie będzie dla mnie pamiątkowym okruchem wspomnień.Towarzystwa Jungowskiego w Grödinge? Nie musimy walczyć o dom akurat w tym wcieleniu. podwórko i to. za głupia? Biorę winę na siebie.. niezrozumienie. kiedy tu przyjechałam. Nie będę spisywać z gazet artykułów o szwedzkich problemach i przerabiać ich na własną wersję zainteresowań społecznych. ale wychodzi mi opowiastka z przewodnika po okolicy. Dlaczego od pierwszego dnia nie polubiłam Szwecji? Kwestia temperamentu. że kogoś się nie lubi od pierwszego wejrzenia. Podziwiam rewelacyjny system edukacyjny.. nie znam dobrze języka z własnej winy. bywa. Kerstin. żebym sobie nakazywała: za dużo siebie.. mentalności.. nie poznawszy niczego poza najbliższą okolicą. Nie tylko ja.. codziennie podjeżdża darmowa taksówka. Po groźbach Piotra: „Za kilka lat zrozumiesz. Nie znam Szwecji. Z radością stąd wyjadę. Doceniam socjalne udogodnienia . nie umiem dostrzec jego zalet. Po babcię. Przyzwyczaiłam się do krajobrazu. Napisałam tutaj przez trzy lata parę książek. a karą niech mi będzie wyjazd. korzystam natomiast ze znakomitej opieki nad kobietami w ciąży. zatopionym w ciepło połyskującym bursztynie. który mam nadzieję .. Nie doceniam tego kraju. Zaczęłam jedwabny obraz metr na metr i po pierwszym zapale odstawiłam do kąta.świątynię krysznaitów. Opisuję las. Od początku. często odwiedzaliśmy tam przyjaciół. inflacja. Szkółka malarska.. nie będę miała ochoty nawet na skandynawski weekend.

Dlatego następuje heksagram Trwanie. Czas jest dla mnie nieskończenie pustym miejscem na zdarzenia i emocje. kłótni. Dopiero teraz. galwanizujący zdechłą żabę. dopisujący do cudzych tekstów swoją wersję Pigmalionów. nie wiedzieliśmy. chociaż w piwnicy piętrzą się stare graty do wyniesienia. poskręcani z chorej ambicji i zawiści młodziankowie. Piotr. Oszukujące banki. Droga męża i żony nie powinna być inna niż długotrwała. Zastanawiałam się.ja wiem lepiej”. kłów i pazurów. kupić Poli wyprawkę. Wyłuskać dojrzały owoc z pękającej łupiny. ale i własnego życia. ponieważ zastój oznacza regres. wyroku. której nie warto przerywać rozstaniem. paranoicy. Nic nie robię. któremu się nie spieszy) zrozumiałam. obolała do porodu. Nieudani reżyserzy. Potem dostanie macierzyński. i postanowienie. Co tydzień nowa polska sensacja. prąd. obietnice bez pokrycia. W szafach przewalają się ciuchy. że oddajemy się w ręce amatorów. wyłażących nieraz spod wymuskanego futerka dobrych chęci. Kupując mieszkanie. sprzedać mieszkanie. Nie jest to stan spoczynku. przysypiam. 15 III Wącham czas. Miewam senną chętkę wyjąć ją spomiędzy nóg rękoma.Witkacy. Pewność. Księga Przemian: „Trwanie.czingu heksagram „Trwanie” oznacza małżeństwo. Nie umiem wyobrazić sobie czasu odklejonego od przestrzeni. papiery wyważają ze skrzypieniem drzwi. po którym trzeba ścierać smrodek. Niemal każdy telefon stamtąd jest bluzgiem. siedzimy ubezwłasnowolnieni nieróbstwem. Nic nie załatwione do końca. Po tygodniu nikt już o niczym nie pamięta. zmęczony wiosennie. Póki co. mimo wariackich nieporozumień. Odpisać na zaległe listy. Trwanie to długotrwałość. gdzie bezczelnie nie zezwalają na autoryzację. niedouczone sekretarki. co jest najładniejsze w naszym byciu z Piotrem. że nie musimy być razem. leżę. W każdym razie będzie ze mną do porodu. heksagram 32. dlaczego w I . Oczko wyżej to samo: redakcje. że warto. Ciągłością. nie tylko filmów. pomylone rachunki. Dochodzenie w rozpaczy do końca rozsądku i zaczynanie od nowa. Prywatnie nie lepiej.14 III „Polska ojczyzną gówniarzy” . chorobowe czy coś tam. Polce też już nic nie brakuje. wziął zwolnienie. Nie mamy żadnych zajęć. przed czterdziestką (mój wieczny Boże. Rodacy! Jestem gotowa. Nie ma sądu. . konsekwencji (dawniej „honoru”). Paniusie .

Niezły pomysł. wytrwania w małżeństwie. Weterynarze wzywają telefonicznie pomoc. czy mam jeszcze dłonie. Nogi . Zdążył jednak poszarpać Włochowi ramię. Dlatego bywam tak zmęczona? Czy dziecko jest wiatrakiem? W Porodzie i ciąży (amerykańskim poradniku przetłumaczonym na polski) radzą skonsultować się z lekarzem.nie zginają się do końca. do której codziennie donoszę lepik miłości.Włoch i Francuz . tych strasznych pień bez ładu i składu. będzie szukała dowodów na piękno i kosmiczną konieczność trwania.Rita. dla mnie żmudna konstrukcja. Synod zakazał słuchania muzyki mechanicznej podczas mszy. jak również na stałości w zmianie. o Kościele. rzeczami. na łasce innych. prosząc o opiekę. przerażona. Obwąchują głęboko . ale działają. tego wspólnego czasu. Katolik na wzór i podobieństwo iluś gwiazdkowego koniaku: pięciokrzyżykowy. Trwałość . Najdziksza kotka tuż przed porodem też łasi się do ludzi. zalegający na dnie przeszłości. gniew.. Wyobraźnia? Weterynarze bez Granic . Francuz strzela do zwierzaka nabojami usypiającymi. trzeba zrobić USG. Dorobiliśmy się bycia razem. rozsądku i skąd wynoszę wiadrami złość. . 17 III Pustka w głowie. które coraz bardziej krwawi. Ale to nie tak. Niektórzy przestrzegają tylko sześciu albo siedmiu przykazań. dniami poutykanymi w przegródki lat i wspomnień. dziewięciokrzyżykowy (wszystkie przykazania oprócz „Nie kradnij”).) trwanie polega na wytrwałym trzymaniu się toru. Podręczniki ciążowe piszą psychopaci bez konsultacji z psychiatrą. Przeżuwam (nie „przeżywam”) istnienie. Jasne..(. Po dawce usypiacza lew pada „martwy”. Podobno katolicyzm staje się coraz bardziej wybiórczy. Misja w Afryce. Palce . Zatrzymują się. jak często dziecko ma kopać? . Atakuje ich lew. To jest tajemnicą wiecznego istnienia świata”.niby najnaturalniejsza. Nad samochodem krążą sępy. podchodzą hieny. Leżę i sprawdzam. żeby naprawić samochód.chodzą dość sprawnie po pierwszych nieudolnych krokach.. Mam. Żeby jeszcze zakazał śpiewania..wracają z sawanny po szczepieniu słoni przeciw elefantazis. Patronem takich krzyżykowych katolików od siedmiu boleści byłby święty Jan od Krzyża (całego). Nie czuję. Dzwonię do położnej. z podróżami.Jeżeli rzadziej niż dwa razy na dobę. cały ten gruz. jeżeli dziecko nie porusza się przynajmniej dziesięć razy na godzinę. kobieta w dziewiątym miesiącu ciąży. Czasami Pola śpi pół dnia.międzynarodowa organizacja opieki nad zwierzętami. Gazety z Polski. Dwaj weterynarze .

Rozwałkowane ciasto przypomina czas rozciągnięty do przezroczystości.. Od dawna nie byłam tak bogata. Stały się powolnym czekaniem. trochę ścięgien podtrzymujących kości. Po trzech latach nauczyłam się gotować nie za cienkie. Namawiam Piotra na niedzielną wycieczkę do Taxinge . jednak niewidoczna. Reklamę śniegu o wielkich płatkach. Z ust wystaje mu jeszcze rąbek pofałdowanego ciasta w kolorze ciała. Bez żalu zamieniam te skarby na czytanie. Nie umie robić pierogów.Za miesiąc nie będzie czasu. Jedno i drugie w sobie. Nimfetkowaty. Wypełniam je smakowitym farszem spełnionych marzeń (a pierogi grzybami). dający się wycisnąć foremką w dowolne kształty wspomnień. Las wokół.cukierni położonego nad rozległym jeziorem łączącym Sztokholm z morzem. chce atakować. w odpowiednich rozmiarach. (Przedporodowe fantazje o znieczuleniu?) Polka i las. dwugodzinne babranie się w pierogach. spacery. właśnie by się obudził. Seksowna potrawa. Odpada mu szczęka. Rzeczywiście. przeprowadzka. wypadają poszarpane wnętrzności. Pola. Zostaje skóra. Włoch z ciekawości podchodzi do na wpół pożartego lwa. 18 III Kleję pierogi. Nareszcie dni nie są terminami. zwierzę się nie broni. tajemnicze.Czy my jedziemy na wystawę rasowych par? I tak nie dostałbyś medalu. napiętej skórze brzucha. zsuwającej się bezradnie po korze.Jestem nieogolony (od tygodnia). W drgawkach wreszcie naprawdę zdycha.. jesteś skundlony Aryjczyk. Ona w środku. Po obiedzie wylegujemy się na sofie w kuchni. ścieżkę. w których mogę przebierać niby w szkatułce z biżuterią. .pałacyku . podziwiając padający za oknem śnieg. Są podobne. Na wyciągnięcie dłoni. mam mnóstwo czasu. Rozgryza i ma rozanieloną minę. Mineta smakosza. nie za grube. Weterynarze przesiadają się do sprawnego wozu. znam w nim każde drzewo. tańczących z wdziękiem disnejowskich kreskówek. wymagania. . Nagle truchło podnosi się jakimś nerwowym impulsem. Uzupełniają się w bliskości i moim zagubieniu. poruszającym obnażone nerwy i ochłapy mięśni. Staje na obgryzionych łapach. Wolałby zostać w domu i patrzeć na śnieg. luksus godzin. Zaczynają go szarpać. usypiacz powinien przestać już działać. nagi srom. Pietuszka dostaje swoje ulubione danie. żyjące. Po pół godzinie jest prawie pożarty. brudne włosy. Nadjeżdża pomoc. Gdyby lew żył. Śmieszy mnie jego znawstwo. . umie je doceniać. . dotykalna. otwiera paszczę.śpiącego lwa.

zdobionych ogrodami. Nie widać jednak przepychu. Pewnego dnia.wieczny pałacyk na pustkowiu. drewnianych domkach. zanim nastąpił mój prywatny cud wyjazdu z tego kraju (he.dybach.kończę dyskusję. Bladawy facet z dużym ego i małą pyskatą żoną . Ile ja się nawrzucałam szwedzkich i polskich pieniążków do źródełka Katarzyny Jagiellonki.A ty kiedy? Pietuszka litościwie wyciąga mnie do pałacowego parku. mówiąc „Aryjczyk”? . Z Gripsholmen chodziła codziennie lasami do Taxinge po cudowną wodę. gaworzącą dziewczynką. Ustawiamy się w kolejce po ciastka. jak to w bajkach (historia jest bajką nie tyle konsekwentną. przyszłego króla Polski. jest żłobkowe Przez bezzębne uśmiechy. Urodziła w zamku Zygmunta (Wazę). pokazała królowi swój pierścień zaręczynowy z dewizą: „Wierność albo śmierć”. Słysząc wyrok. Skazano go na dożywocie za spiskowanie przeciw swemu bratu Erykowi. a złego Eryka uwięzili. Siadamy w kąciku przy kominku.Ile ona ma miesięcy? . Z ponad ciężkich rzeźbionych stołów wystają ich białe czuprynki i wielkie niebieskie oczy.. protestanccy bogacze mieszkają w stylowych. W pałacowej bibliotece dzieci siorbią herbatki owocowe. Wyswobodzili dobrego. Kamienny. Nie ma dużo gości. oddali mu koronę. Idziemy nad zamarzniętą zatokę. Miało być romantycznie. napęczniały wilgocią grzyb szwedzkiego renesansu.pyta podejrzliwie.Indoeuropejczyk. dostawioną do stołu na specjalnym wysokim krzesełku . Olbrzymie. mogącą niechcący zatrzymać nas w domu. XVIII . szlachetnego Johana. co z konsekwencjami). pomagając mi założyć buty. . karmi go piersią. Obok nastolatka z tygodniowym oseskiem. i została z Johanem.Co ty masz na myśli. W szesnastym wieku więziono w nim księcia Johana i jego żonę Katarzynę Jagiellonkę. Wysadzana starymi dębami droga do Taxinge. szalonemu królowi. pod zamkiem pojawili się rycerze. . . Za nami para z kilkumiesięczną. Skromni. rozkoszne gulgania i życzliwe spojrzenia włączam się w międzynarodówkę mamusiek. Argumentami zabarykadować drzwi i rozum. Latem przepływają tędy statki wycieczkowe między Sztokholmem i zabytkowym Mariefred.Gdzie rodziłaś? . ośnieżone okna i rozpalony kominek. Przy wjeździe do miasteczka odbija się w jeziorze zamek Gripsholm. Leczyła nią schorowanego męża i przy źródle modliła się o szczęśliwe wybawienie z niewoli. W kilkutysięcznym Mariefred przypada na metr kwadratowy najwięcej szwedzkich milionerów. Żonie więźnia darowano wolność. he).

Pietuszka włożył kurczaki w panierce do piecyka .Prawdy? .Domowy filozof. aż wyjście się samo otworzy? Polka. kopiąc uparcie w jedno miejsce. poupychanych w materię jak ziarna piasku do worka? .miesza zalewę z curry. Powinno być normalnie: lód. gdzie przyczyna ma skutek. unosząc je niby przezroczyste. Piotr szykuje filety z kurczaka. że trzeba walić głową i czekać.Do czego? . „Kościół nieobecnych”. Słuszny kierunek. skąd ma wiedzieć. wszystko da się wyliczyć. zamrożona tęcza księżycowa.krematorium. jesteś bardzo samodzielna. . Światło (według Pietuszki słynne skandynawskie światło. fosforyzują elektrycznym indygo.. Głośno i w zachwycie odwołuję narzekania na nudę tutejszego krajobrazu. 19 III . Nocna. gdy znikamy.Jeszcze większym cudem jest zimowy widok na zatokę w Taxinge. pojawiające się i znikające. fioletowe bańki.Ty jesteś jeszcze w czasach Newtona. że tak naprawdę są momenty. . . świat według „Frondy” kumotersko manichejsko podzielony na naszych i resztę. Mgła przeciera z realności wysepki. Nogami.Aha .Pietuszka nie ma „fizycznych” kompleksów. naciera je imbirem. Drzewa..A gdyby w szkole uczyć prawdy? .obieram ziemniaki. W konsekwencji medialna wiara. Śnieg przykrywający lód na horyzoncie bardziej niebieski od nieba. śnieg. soi i wódki kminkowej.Gdyby uczyć od razu.I dla ciebie świat jest z atomów. Nie byłoby łatwiej ludziom wierzyć w Boga? ..Marchewki na surówkę. . W programie dyskusje „bruLionu”. tylko niedoświadczona. może byś tak dotarła. . uginające się pod ciemnym błękitem. Buńczuczne oświadczenia i deklaracje nowej polskiej telewizji katolickiej. że są tylko kwanty energii. trochę lasu.Ooo. pod żebrami.Coś jakby. Tam to musi być spektakl zorzy i śniegu. zabarwiające ultrafioletem) zamienia krajobraz w halucynację. Moja przebojowa córeczka postanowiła wydostać się na świat. białe . Wychodzi mi bokiem. radykalniejsze od buddyzmu . .czarne.. na jałowość bieguna. gdy nas nie ma. nie? Raj klasycznej fizyki. . skazująca na .

zatrucie? Bóle menstruacyjne. Pascala? Jeśli prawda ma opisywać byt (Byt). Nocą podrywa mnie z łóżka do kibla. to z natury musi być sprzeczna.. a ja rodzę ból. Wyciągają go za ogon. potrzeba częstych wypróżnień.męczeństwo. Coś w środku mnie przebiera nóżkami i rączkami. Jak rozpoznasz. Ciągle wygłodniała. bardziej przerażony ode mnie. Skąd u neofickich młodzianków. Obrońcy prawdy. w coraz ciaśniejszej klatce. W życiu jednak taka scena rozgrywa się dużo wolniej. Ciągną w kolejnych audycjach ogon diabła. wody nie odeszły. przekraczająca normy rozsądku. . Biegunka. wypalającym fałszywe stygmaty. Biegnąca na kołowrotku przed siebie.. w duszy ciągnąc metafizycznego druta. że poród się rozpoczął. a nawet biegunka.. z tą wystającą końcówką zła.. Wiara jest też paradoksalna. żona zrobiła kupę? Po godzinie mogę się wyprostować. obserwuję podskakującą sukienkę.. Mogą się one pojawiać w odstępie kilku dni albo wszystkie naraz (. Pomimo tych uciążliwości dzień albo dwa przed porodem poczujesz przypływ energii. da się wytrzymać. Piotr się budzi. mdli. Kobieta chwyta się za brzuch i jęczy «Rodzę!». Na pewno zatrucie. w większości ciągną za nitkę z rozwijającego się kłębka własnego poplątania. Nie ma skurczów. gdyż byt jest paradoksalny.” Zatrucie czy poród? Pierwszy dzień wiosny i Baranek. podobny do okresu. 20/21 III Noc Próba rodzenia.Zostaw. co im powiesz. A tak naprawdę (naprawdę). ale straszonych świadectwem niby ogniem piekielnym. Pietuszka czyta na głos z podręcznika: „Na filmach poród rozpoczyna się dramatycznie i jednoznacznie.. Opisują swoje wysiłki walki ze złem. Chodzę w kółko po mieszkaniu. Gdzie niuanse Bernanosa.). dopadają ukrytego (wszędzie poza nimi) diabła. zajmujących się boską propagandą. czym wprawia swego partnera w stan komicznej bieganiny. zaczął podskakiwać? Jeżeli poród. Leżę na dywanie. Nie tych „dających świadectwo”. wchodząc w swój znak Zodiaku. pewność posiadania jedynie słusznej prawdy? Jakby prawda musiała być prosta (prostacko oczywista) i niesprzeczna. pobolewanie brzucha jak przed miesiączką. łapię się stołu. międli kartkę ze spisem szpitali. Obudzona właśnie wiewiórka. prawdulki wykrojonej do wielkości gazety czy ekranu. podjadam byle co i to są skutki. . Kręci się przy telefonie. jeżeli nigdy przedtem tego nie przeżyłaś? Na szczęście twój organizm wysyła kilka wczesnych sygnałów informujących.

Ubite łóżkowe zwierzę.Sto koron. wyjęła na świat niemal uśmiechniętego Siostrzeńca. okrywającego połcie różowego mięsa.. wystawianymi na balkony i okna razem z wietrzoną pościelą. Odrobiny wywalonego na widok publiczny domowego ciepełka. Niestety łatwość rodzenia ani umierania nie jest chyba dziedziczna. ostatnie dni przed pojawieniem się czerwonego kwiatka. Warstewka podżółconego tłuszczem powleczenia. Najbardziej żal kwiatów. Miały zapach przepoconych łóżek. łuskę wysychającej świadomości. mając już skurcze. żeby się wykrwawiło i skruszało. egzekucja na roślinkach. mebelki dla lalek. zwisające z okna. Zamordowane pierzyny. Szykuję powoli przeprowadzkę. przysypiam. sto koron.. Podważają opadające powieki.Ubranie dla kogoś. Sama nazwa przywołuje śmierć: pelargonia . Nie mogę się uspokoić. Pierwsze ubranko. Miniaturowe sukienki. w domu. kiedy zacznie się poród. postanawiamy kupić już kompletną wyprawkę dla Polki. nosidełka. są ostre i wąskie. 21 III Oglądam w sklepie ciuszki.położna bardziej od niej zszokowana tak lekkim porodem. kogo jeszcze nie ma na świecie.Już po wszystkim . W szpitalu. Jestem wyspana. . Wyrzucona na parapet biaława pierzyna. O czwartej nad ranem z czytanej książki wysypują się mi słowa. . Piotr zadumał się nad śpioszkami. Jestem znowu w dzieciństwie. Ma nabrzmiały zielony pączek. grzebyki. . kto jeszcze nigdy nic nie nosił. nie śpiąc. zapytała...agonia. Siostra. Która z nas będzie mieć szybciej rozwiązanie? Gdyby zakwitła w dzień urodzin Poli. wypchana opasłą. gdy minęły pierwsze bóle. żałobne doniczki kwiatków przestały mnie straszyć w Szwecji. okrywające martwe życie rodzinne. Moja mama urodziła pierwsze dziecko po pięciu godzinach. Widzę co drugie. mieszczańskimi kwiatkami.. Pelargonie wydawały mi się obrzydliwymi. Obok smętne pelargonie.Postraszeni nocnym nalotem bólu.. Ratuje się zeszłoroczna pelargonia. które zostały na zamglonych stronach. torby niepotrzebnych rzeczy do wyrzucenia. Pelargonie w . Zatęskniłam za widokiem wietrzących się kołder. Pietuszka. Czekam? Już dawno minęła północ. W przeliczeniu na ludzkie koniec dziewiątego miesiąca. różowo cielistą poszewką. makijaż. Te. zrobiła sobie pedikiur. weźmy coś tańszego.

Ale będzie niemowlę. staje przy oknie z widokiem na jezioro. . . u nas makler w pracowniczym mundurku. ogłoszenia o sprzedaży za tydzień we wszystkich lokalnych gazetach i największym sztokholmskim dzienniku. spekulacyjnie. tak. Oszołomiona czerwienią ich płatków.Lucky you! . 23 III W co ja wierzę? W sny. Oferta z widokiem na jezioro jest droższa. Bardzo czarny plastikowy garnitur i bardzo biała nylonowa koszula. w kraju. . nie możemy ciągle wychodzić na spacery . Czujesz tę gościnność? Zjawi się makler .Przyjdą obcy .facet z biura nieruchomości. W mieszkaniu wyjmuje cyfrowy aparat fotograficzny. jeszcze jedno . Warto było skorzystać z jej usług. w swojej kategorii roślinną cali girl.No tak. obcy nie lubią obcych.. . Ogląda schody. kupiłam rok temu doniczkę z pachnącą pelargonią. chcą mieć swobodę oglądania. . Socjalistyczny Pietuszka czuje się nieswojo. Bezczelne niby poszminkowane wulgarnie usta prostytutek. wysoką. . nie zasłonią go jeszcze drzewa. .ostrzega Pietuszka.mój święty Piotr ze smokiem odkurzacza walczy z kurzem.Tak się mówi po szwedzku „przyjdą goście”. rozumiecie.A. jakie widoki i na co ma gospodarka szwedzka.Jacy obcy? . co do minuty.Klienci nie lubią. coś się uzgodni.złota moneta. w Krakowie trąbią hejnał. .Obcy będzie punktualnie o dwunastej? . W Watykanie odmawiają Anioł Pański. Zapłaciło się raz. zadbaną i drogą. Jasne.ostrzega Piotr. Nie wiem. Schowamy się w szafie. ..Sprzedamy mieszkanie w ciągu miesiąca.bladawym krajobrazie stały się nagle wściekle jaskrawe. wycenić mieszkanie. Na piersi herb banku . Zdjęcia mieszkania będą zaraz w lntemecie.Jeżeli Szwed. zadzwoni. gdy ktoś jest w domu. Ostatnio śnił mi się Pan Bóg. że jest już na trasie. a kwitła wiele razy do późnej jesieni. gdzie klientów dziwek zamyka się do więzienia. 22 III . .makler chowa kalkulator. skrzynkę pocztową.Widać tylko zimą .zawraca z tarasu. Gdyby miał się spóźnić pięć minut. Chałupa kupiona względnie tanio trzy lata temu zdrożała do dzisiaj pięciokrotnie.

pomyliłam słówka i powiedziałam „hulajnoga”? . W ten sposób maleństwo ćwiczy ssanie. Laponka z sankami. . Odżywczy obiad niechcący trafia mi jednak z żołądka do gardła. Położna załadowała nam trzy kasety wideo z filmami o macierzyństwie i wyszła do swojego gabinetu.Twarz .zapewnia ze znawstwem. norweski. . Karmienie piersią. pocierania i zmiany pieluszek. Wracamy do położnej. rozcinania skalpelem krocza. Widziałam podobny polski. Poród ciężką pracą. O komunikacji z niemowlęciem. Pierwszy film. czy mogę obejrzeć na USG buzię Poli.Twarz? . Kobiety cicho jęczą. nie szwedzki? . Poród.Dlaczego norweski. Nawiązują kontakt z inną cywilizacją za pomocą cmokań. Mężowie z głupimi minami patrzą na nie bezradnie. Zaciskam zęby. cierpią. W Polsce zacząłby się od Madonn. Poród 7 . zaczyna się mozolna. nie bohaterskim wyczynem i katolickim męczeństwem. A jeżeli nie? I ręka albo noga mają wyrobione gusta kulinarne? 24 III Wizyta w przychodni. Coś między rzezią a powstaniem. charakterystycznych dźwięków „chlap”. Bardzo dobry film. Pięć.jest szczerze zdziwiona. pozbawionego wydelikaconego zmysłu smaku. noworodka przystawia się do piersi tatusia. Szwedzki obraz spokojny. . wpatrzonego w swój ulubiony widok zmarzliny. dziesięć minut widoków znad fiordów.pytam Pietuszkę. mam nadzieję. Poniżej. rurką pępowiny popłyną do Poli. Jego porcje powędrują w części ciała wygłodniałe witamin i energii.Norweskie biusty najlepsze . nie porzygam się. Bez wrzasków. W Skandynawii od panoramy krajobrazów. proletariacka harówa metabolizmu. Jego też nie najgorszy. Pytam. Póki mama jest pod narkozą. . Trzeci film. w przełyku. Mierzy mnie. krwawy horror. odżywiając komórki.10 kwietnia. osłuchuje. wszystko w porządku.Strawione jedzenie krąży po organizmie. Drugi film. Wessie je mózg. Gdybym miała cesarskie cięcie. neutralny jak ten protestancki kraj bez wojen. wątroba. Rodzice w stuporze patrzą na rozkosznego przybysza z kosmosu o urodzie spielbergowskiego E.T. będzie musiał sobie ogolić tors.

. że Szwedki odpowiadają: „Nie czuję nic”. Co ja mogę czuć po obejrzeniu tych filmów. czego nie znam. który urodzi dziecko.nie umiem znaleźć odpowiedniego szwedzkiego słowa. .. płaczę: ze współczucia. cieszy się pan. Obydwie jesteśmy zdrowo nakręcone. Leżąc pod USG. ..Główka Poli odwrócona w niewidoczną stronę. W samochodzie Piotr zastanawia się nad pytaniem położnej. krzyków nie skapituluję. A co ja mogę czuć? Nie wmawiaj mi. Cieszyłbyś się i czekał z radością na zabieg?.zakwitła pelargonia.To jej obowiązek. waląc stopkami w dno macicy. obiecany pierwszemu mężczyźnie. .. że samym dobrym nastawieniem poradzę sobie z bólem. Noszę ją do lasu.też mnie to czeka. lawirując brzuchem między drzewami.. wmawiając. Pietuszka. On boi się porodu bardziej ode mnie. Próbuje pocieszyć. napięta.Musiała cię pytać o takie rzeczy.Potraktowała cię jak histeryczkę. może ciężarne dostają hyzia i trzeba im dać coś na uspokojenie. w żołądek. będzie to jego zasługą: psychologicznego treningu dręczenia („Nie bądź cienias”) i wspomagającej obecności. .. O samopoczucie. Oglądając zamęczone porodem kobiety. Gdyby tobie pokazali nowy zabieg borowania zęba połączony z jego wyrwaniem i po projekcji zapytali: „Co pan czuje. co chcą oglądać inne matki.Jak się czujesz przed porodem. proszę oczami Pietuszkę o przetłumaczenie. zadowolona? . .pokpiwa Pietuszka. 28 III Polka wybija się na niepodległość. Oczywiście jeżeli w trakcie parć. zastanawiam się. Stopę? Pępowinę? Są przygotowane naukowo do podziwiania morfologii? .Wzruszenie ..Dlaczego? . Właściwie powinien dostać ten milion dolarów.. wyprzedzam spacerowiczów.położna zadaje pytanie z formularza głupich pytań. Oczywiście moim kosztem.. ale się nie boję.. że będzie miał zdrowy trzonowy?”. Nie umiem się bać czegoś. Najdziwniejsze i chyba niedobre: naprawdę się nie boję.. ze wzruszenia .Uwaga! Za kobietą w ciąży nikt nie nadąży . Brak wyobraźni? Optymizm? 25 III Pietuszkowa reklama seksu: COITUS KOI 26 III Ta dziwka jest szybsza ode mnie .

Lenistwo świadomości. wystarczy sięgnąć po słownik. Interpunkcji nigdy się nie nauczę.korektor wywija czerwonym długopisem.To niepoprawnie. krótką spódnicę 3. Są wystarczająco inteligentne i ostrożne. zapowiadające wreszcie powrót z zamorskich krajów. deklinacji. powtarzającej najchętniej te same zwroty. Będę się tak bujać. przyciasnej. Dlaczego ich gęganie nie zalicza się do najpiękniejszych ptasich śpiewów? Żadne tam banalne świrgolenie czy godowe podlizanki. Wracają gęsi. pijąc szampana. Brzemienne marzenia. a później przeszczepić przedrostków. niegramatycznie . W dwa dni poprawić sześć miesięcy błędów.Obiecuję sobie. nogi zaczepione na niższym drążku. nie zginą w bełkocie. Drewniane klekotanie. Uwierającej w żebra. że nareszcie dotknęłam językiem szczebli lingwistycznej klatki.Nie.czuję. Przeglądam tekst i czytam go właściwie po raz pierwszy. Straszak gazet. gdzie każde słowo musi być zrozumiałe dla każdego? Słownictwo książek jest bogatsze. krążą nad domem. Wąską. dwukropkami. . Lubię poprawki przed wydaniem książki. Czyja piszę do gazety albo kolorowego magazynu. jeśli niezrozumiałe. składni. tajemna wiedza hieroglifów. Na marginesach prośba korektora o wytłumaczenie słów bindu i tak dalej. . nawigacyjne skrzypienie.Ale zrozumiale . składający się z kropli ojca i matki. piszącej niby przez kalkę. Dających się rozszarpać. . 29 III Z wydawnictwa gruba koperta . Zwis z trzepaka rękami na wyższym drążku i druga pozycja: głową do dołu. .czyściciele lingwistycznego zoo przyjdą zaraz wysprzątać niestrawione resztki końcówek. Butelkę szampana 2. Mózgi zawinięte w gazetę. Powtórki słów. Słowa powinny być na wolności. Strony usiane brakującymi przecinkami. po zachodniemu „pierwsza komórka zygoty”). trzy rzeczy: 1. gdy siedzę naprzeciwko kapo od słów i się kłócimy. schowanej pod kadrem. już po wszystkim. chociaż wytłumaczone (bindu buddyjski zaczątek życia człowieka. Ze słów zbudowany jest cały nasz świat. pulsujący krwią czasowników. ten nieożywiony rzeczowników. Tego nie zmieni żaden korektor. Teraz wystarczy przegryźć. Okładka ze zdjęciem w siódmym miesiącu ciąży. stanowczo tak się nie robi . w spódnicy.korekta Polki. zaimków i blizn zarostków.

pomniejsza do rozmiarów egoistycznej narracji. ale i myśli. to przy niej intelektualistka. Nasze plany: 7 . 30 III Telefon od Marii. „obiekty do opisania”. Być może wcale nie czytam szybciej. zastanawiam się. Też urządzam z „Polką” reality show. Ale możliwe. z festiwalu teatralnego w Katowicach. nie dający się złapać w sidła gramatyki. nie od końca. Oko jest zmysłowe. nieomylnością. mózg pozbawiony filtru zmysłów. a Big Pisarz „obserwował” nie tylko ich twarze. relanium. „Mózgiem” czyta się rzeczywiście szybciej. wytresować do dreptania po śladach kropek i przecinków w dozwolonej żonie interpunkcji. zmęczona. oślepione miłością własną. czy jednak o to chodzi w czytaniu? W pośpiechu nie słyszę „głosu” szepczącego mi zawsze tekst. Ludzkie spojrzenie pisarza. Big Mother watching yourself. Koledzy z internowania. W książce najważniejszy rozdział o czytaniu mózgiem zamiast okiem jest najkrótszy. na przykład Szczypiorskiego. ale po hebrajsku czyta się z prawej do lewej. popędzana sztucznymi hormonami. Znaleźli się tam wbrew własnej woli. a Polka urodzi się 20 kwietnia. 1 maja przeprowadzka. przytyła parę kilo. bo tak się pisze słowa. wykrzywia opisywanych. Odrabiam podręcznikowe testy. więcej zaufania do języka. Heidegger wagi lekkiej. Oglądam szlochającą studentkę z Big Brother. Po spektaklu dyskusja: studenci czuli się poniżeni. Zaczynam wątpić w sens tej zabawy. Kamera jest jeszcze w miarę obiektywna. Poniżoną szyderczo kretynką jest w moim tekście anorektyczna Sandra. gubią się obrazy. Sandra. Możliwość czytania linijki tekstu od tyłu argumentują językiem hebrajskim. trawkę. Jestem przeciętnie sprawna. dajmy na to 25 kwietnia. 8 kwietnia przyjdzie wycieczka kupujących mieszkanie. że nikt nie przyjdzie. Litera jest ważna. byli w gorszej sytuacji od bohaterów Big Brother. beznadziejnie dosłowny. przed telewizorem.Kochana korekto. 31 III Uczę się szybkiego czytania. pomogą nam załadować się na prom. . Po dwóch rozdziałach ćwiczeń awansuję o sto więcej słów na minutę. Dostała nagrodę za reżyserię Sandry K. to my”. po prostu pierwszy test na zwykłe czytanie robiłam wieczorem. czy mam rację. cokolwiek. OK. Równolegle do „wzrostu” prędkości rośnie moja podejrzliwość. Nie łapię. studentki twierdziły: „Sandra K. Strzeliłabym sobie kielicha. Wieczorem. ale nad nią unosi się sens. ze swoimi przemyśleniami i charakterem. Przyjedzie siostra Piotra z mężem. Kretynizm Big Rother! Nie większy od dzienników z internowania. Tragedia.10 kwietnia Polka. My dostaniemy świra z nerwów.

bez tej cholernej zmiany biegów i prawa jazdy. że naprawdę tam jest? Zrozumiem i natychmiast stracę? Najwięcej dzieci rodzi się przy pełni księżyca. Mogłabym prowadzić samochód. powodują skrzepy. to metafizyczna. Nie potrafię jej urodzić w moich myślach. Próbuje uciec? Wystawia pupkę. poprawia cięcie. gdy przekonam samą siebie. ale jestem gdzieś odcięta. niebezpieczne dla samców: 1. Boże Narodzenie jest rodzinne.trądzik. Próżność poety? Nie sądzę. Zrozumieć .Polka się jeszcze nie urodziła. „Wprost”. 4. podziwiania kołyski z maleństwem. lewej nie sięgam. Męskie tabletki antykoncepcyjne wywołują nadciśnienie. Supernieszkodliwe. Do przełknięcia dla kobiet (w codziennej pigułce). 5. zaganiający do domowego ciepełka. Męski spadek zainteresowania. Dotychczasowe wynalazki miały za dużo skutków ubocznych. Wieloletnie branie pigułek może wywołać u kobiet oziębłość. amputowana od jej obecności. boso. ciepło. Wielkanoc . Ciepło.mistyczna. A jeżeli się urodzi dopiero. Wiadomo. Australia. kolano. wyznaczająca ruchome święto Wielkiejnocy . Czkawka Polki przypomina głośne bicie serca. Obcina mi szpony. u kobiet hormonalne tabletki zwiększają ryzyko raka macicy. kręgosłup. Kobiece pigułki też zwiększają masę ciała przez zatrzymanie wody. jestem podwójna. Jakby waliło mi drugie serce w okolicach pępka. . Za kilka lat wprowadzą pigułki antykoncepcyjne dla mężczyzn.mam w środku człowieka. Droga z brzucha do głowy jest o wiele bardziej skomplikowana niż do rozwartej szyjki macicy. Jeśli nawet. poruszające się w za ciasnym brzuchu. Odwinąć z mojej skóry. 3. Każące na siebie niecierpliwie czekać. mięśni. Zdjęcie księdza Twardowskiego. Podczas wieczornej kąpieli widzę jej paniczne „rozkopywanie się” w obronie przed ciepłą wodą. Gazety z Polski. Pietuszka fachowo bierze się do egzekucji. Noszę ją w sobie. 31 III Obrzępolone paznokcie stóp wyglądają na obgryzione i to w dodatku tylko palce prawej stopy. Akurat kobieca pigułka wygładza cerę. 2. U facetów zagrożenie rakiem prostaty. pigułki dla kobiet podnoszą ciśnienie. Najbliższa i ta najważniejsza. Chyba najważniejsze zagrożenie męską pigułką . Moje ruchome święto we mnie. Chce się tą peruczką przypodobać patrzącemu na niego z góry Panu Bogu. Mróz. zamiast biskupiej piuski rudy tupecik.piętnastego kwietnia. Nadwaga.

by uchronić się od niechcianego macierzyństwa. za które czują się odpowiedzialne.Punkt piąty. Nadymam się.. woła „Sarajewo!”.tak skomplikowany i przez to tak prosty do zniszczenia. Zdjęcia z jakąś paradontozą i fotki wyleczonych zębów. Ponaciągane wysiłkiem mięśnie. a gdy się pomyli. nawet w upał. Atom natomiast zabija. Dentystów musi to strasznie hajcować. Kojarzy się jej to ze znanym z dzienników telewizyjnym słowiańskim miastem „Zagreb” (Zagrzeb).. Zostaje chodzenie. oni najwyżej mają nabyty obowiązek alimentacyjny. Podobnie czuje się spęczniała materiałem genetycznym bakteria. ale ile można. powietrze składa się z atomów. tuż przed podziałem? 2 IV Od skomputeryzowanej Wisły (dentystki) wysyłam e . U ginekologa specjalizującego się w skrobankach też powinny wisieć zdjęcia: przed i po zabiegu. . Ciąża nie jest chorobą. Wisłę interesują nie tylko dziury w zębach. Wyglądamy (przez nie) jak emigranci. chory ząb przyczyną nagłej śmierci. Wystarczy wyrwać „wtyczkę”. ale one potkną cokolwiek. Katuję Pietuszkę spacerami. zatykające się żyły. Europie. Mam problemy ze staniem (bolą nogi). leżeniem (żołądek przesuwa się do gardła). puchną mi stopy i dłonie. która dopiero za ileś lat okaże się prymitywnym świństwem. zatkać tętnicę. reagujące wrzaskiem bólu nerwy kręgosłupa. Organizm . Rozkazuje polskim pacjentom zacisnąć zęby komendą „Zagreb”. Urządzają sobie konferencje („Dolna lewa szóstka”) i zjeżdżają na nie z całego świata. No tak. Co którąś wizytę dowiaduję się od niej kolejnych rewelacji: wpływ zgrzytania zębów na ból głowy. Wisła wygłasza referaty w Japonii.maila z korektą. publikuje naukowe artykuły. Tutejsi okien nie otwierają. W gabinecie właśnie dekorowane są ściany. „uroda” jako jedyny powód. siedzeniem (żebra ocierają brzuch). by truć kobiety antykoncepcją. ciąża nie jest chorobą . Mężczyźni nie mają takiego wrodzonego instynktu. W gabinecie przyjmuje też międzynarodowe towarzystwo. 1 IV Trzynaście stopni. Precyzja życia i prostactwo śmierci. tak szkodliwą dla mężczyzn? Faszerowanie kobiet trucizną. ale także ich otoczenie. Otwieramy szeroko okno. przenoszącą nerwowe impulsy.powtarzam sobie. Żołądek ledwo się powstrzymuje przed samospaleniem zgagą. Wiadomo. Jej francuska asystentka nauczyła się polskiej komendy dentystycznej: „Zagryź!”.

czy „Wprost” tak cienko przędzie? (eee. nieeemożliwe). Niech sobie. czerwona pożoga świateł. Podejrzewam szaleństwo albo hucpę. Pośredniczyła kiedyś między nami pani z konsulatu. przebudzeniem o piątej.Wystarczy twój podpis. Budzi mnie warkot. nie podejrzewając. Jest północ.. Pachnie nim moje ciało. pięć godzin odpoczynku. Na podwórku Apocalypse now. Z drugiej codwutygodniowe niewolnictwo. Zgadzam się. jest przetłumaczona książka. Miloszević może się wymiga od sądu europejskiego (stąd entuzjazm tłumaczki. Przyleciał po babcię.Nareszcie możemy wydać My zdies’ emigranty! Tyle razy wyjaśniałam dziewczynie: Nie możecie. zaraz.. ocean czasu. orze. Serbia wymiga się od sądu. Dostałam list od tłumaczki o podsłuchach. komunistach. przeczuwającej bezkarność także jego poddanych?). wygrzewam się na tarasie. w co ja się pakuję? Z jednej strony godziwy. dziecięco. Nie mogę się dogadać z tłumaczką. regularny zarobek. Od dawna nie czułam się tak dobrze. Trzęsie szybami. sieje. . Czy oni mnie tak nisko cenią. 3 IV Gapię się na aresztowanie Miloszevicia. wszystko zależy ode mnie. Ludzie uśmiechają się. że może to mieć jakikolwiek związek ze mną.. Wraca wyczulony węch z początku ciąży. . Odesłałam ją do polskiej Wydawczyni. ale ja niczego nie podpiszę. Serbia to jakaś sowiecka Rosja. szalona tłumaczka: . codwutygodniowe felietony od maja. Zasypiam o dwudziestej trzeciej. zabiera ją do szpitala. Prawa do książki mają Francuzi. gdzie nie obowiązują prawa autorskie? Dlaczego akurat My zdies’. czytam. Z czterema przerwami na siku. Wiosna. My mamy samochód. Dzisiaj oprócz trujących zapaszków i aromatów pozornie bezwonnych przedmiotów czuję zapach niemowlęcia. we mgle ląduje helikopter.. wierząc w prawo autorskie i europejskie. Maluję. rosyjski tytuł? I co ma zamknięcie tego bandyty do mojej książki. Jest dotacja. ambasady polskiej czy Instytutu. Nie wystarczy. Oprócz zmysłu węchu budzi się też zmysł szczęścia. mam morze. po mnie nie przylecą.. wiosna. ale targujemy się o forsę. Piotr nie chodzi na te cholerne nocne dyżury. Dajemy sobie wzajemnie czas na przemyślenie (zmiękczenie). Telefon z Belgradu. Zaraz. Po odłożeniu słuchawki panika. traktor. 2 IV Propozycja z „Wprost”...Próba snu. zaliczę cztery.

podrzucając nim aż do gardła. przestraszona „wielością istnień”. Samo się rozwiąże. gdy nie ma ochoty i nie ma o czym?” Nie da się regularnie produkować cacuszek. Najczęściej etat felietonisty kończy się przynudzaniem. Tematów nigdy nie braknie. rozbawi. i zasnęłam. gdy okazało się. Pomyślałam: „To już?”.. 3 IV Nocą coś mi pękło w plecach. Dla Pietuszki najbliższe miesiące są święte: Madonna z dzieciątkiem u piersi. Efektem są pogróżki.. Środek wypełnił jego zalkoholizowany wujek. Chyba obniżył się brzuch. Żołądek uwolniony od jej stopek przestał żonglować śniadaniem. Przed rokiem dałam do „Wprost” chyba ostatni swój felieton jako wolny człowiek. grzebaniem we własnym pępku albo spisywaniem (z zagranicznych gazet). bez zobowiązań. Plątać się w publiczną jatkę. Za końcówkę bierze się natomiast. Rozlało się mdłościami. Stuka się w głowę: „Zdenerwujesz się jakimś palantem i mleko ci skwaśnieje. naprawdę chcesz się wystawiać na publiczny ostrzał?” Nie wiem. Mistrzowski Tym pytał: „Czy jest obowiązek pisania felietonów? Czy ktoś musi pisać. a ambicje. Z czasem rura mu zmiękła. Wygląda na to. ile sobie zażyczył „na przeprosiny”. Pisałam.. przesuwając Połę do wyjścia. uprawiać błyskotliwie pańszczyzny. że kawałek w lewym górnym rogu namalował uzdolniony dzieciak.Fajnie pisać do poczytnej gazety „z natchnienia”. co ona wypisuje. że przegra. nie wiem. To za felieton we „Wprost” facecik zażądał ode mnie odszkodowania. Za szybko się rozwijam (he. kiedy chciałam. Odkładam blejtram. Odpuść sobie pisanie do jesieni. ale. he) artystycznie. Każdego dnia większa finezja.. ale niestety na jednym obrazie. Zamiast w miarę jednolitej kompozycji malarskiej wychodzi mieszanka stylów. zwaną publicystyką? Albo dać się wpakować w bezpieczniejszą szufladkę „kobieta pisząca”? Każde męskie pismo hoduje u siebie takie alibi udomowioną feministkę na etacie. czyli „komentowaniem” komentarzy. Różnicę w poziomie widać już nie z obrazka na obrazek. Gdyby Heffner wiedział. straszenie sądem.. bez miesięcznikowych odleżyn. Wyjątkiem są rewelacyjne teksty Bakuły w „Playboyu”. popuściły ścięgna. obciąłby jej jaja. Słyszał moją rozmowę z „Wprost”. Aktualności drukowane natychmiast. wplątanych w jeden metr kwadratowy jedwabiu. Mamy z czego żyć. W życiu nie miałam tylu pieniędzy. kiedy coś wkurzy. jeszcze nie wiadomo kto. ludzka głupota jest nieskończona. Druga rafa to pisanie prawdy bez względu na układziki. niedoszły artysta. ..

Przed naszym domkiem zjawił się już pierwszy chętny do oglądania: osiedlowy Śmieciarz. . Poproszę cesarskie. że to lada dzień. Ewakuujemy się do Kerstin. gdzie faceci z kompleksem niższości (zakrywanym podwyższającymi turbanami) wysadzili zabytkowe. tysiącletnie pomniki Buddy. Nie ma siły na prowadzenie Towarzystwa. Zjawia się punktualnie i wystawia przed dom tablicę: „Wizyty”. Będziesz odpowiedzialny za dowóz do szpitala. hemoroidy. byłam pewna: nie dam rady. na siebie samą nie mam co liczyć. gruszki. ale głową i rękoma. niezjadliwe. jedynie maska z gazem rozweselającym.. Generalna próba przed wyrzuceniem Poli. Przeterminowany jaśmin cuchnie klejem. obiecujemy Kerstin . Zarżnęli potem barany. Najgorsze. czosnek. Zapominam o postanowieniu po paru powracających skurczach: Narkoza. Organizm wypycha na zewnątrz. Nie dla mnie. Zanim się skończyły. Za rok wybudują w Grödinge dom starców. jakbyśmy się mieli czuć odpowiedzialni za płeć dziecka. Upiekłam sernik. Nam potrzebne są pieniądze i zamknięcie szwedzkich spraw. czy nie wynajęlibyśmy jej naszego domu. wybij to sobie z głowy. co może. por. Ostatni taki przed? Piotr eksperymentuje z sosem: curry.4 IV Kiepsko. Pyta. Dobijała się do wyjścia? Kuksańce zamieniły się w skurcze. please! Piotr „czuje się odpowiedzialny za poród”. Nie nogami. Czytam o znieczuleniach.Ratunku. Nie kupi. Polka urządziła nocne harce. Mogę tylko ufać. Jemy sam sos. reszta. przepraszając Allacha za opieszałość w niszczeniu bałwanów. pomidory. że ich Bóg przyjął ofiarę i spuścił długo oczekiwany deszcz. krew z nosa. zupełnie poza kontrolą. Bohatersko rezygnuję nawet z tego w kręgosłup. kiepściuchno.. Chce się wyprowadzić z willi Bjerra. do tego czasu musi się gdzieś przechować. ale to jedyna okazja zobaczyć. Kerstin częstuje nas tradycyjnie zeschniętymi (kruchymi?) ciasteczkami. już za kilka dni! 7 IV Wszystkie znaki na niebie (zbliżająca się pełnia) i w moim ciele wskazują. jak mieszkają polskie dziwolągi. Polka. Też mi się kojarzy. będziemy musieli wynająć. Gotuję do tego ryż jaśminowy... że podczas porodu moje ciało poprowadzi automatyczny pilot instynktu.Pietuszka. pojawisz się na świecie. 8 IV Przyjdą. to tak. Jeśli nikt nie będzie chciał kupić mieszkania. z SOS . nie przyjdą? O drugiej będzie makler.

Jem i maluję na klęczkach. Telefon: .nie ogródka. że nie opisani na piedestale. Na samym końcu listy Polka. Po powrocie do domu zastajemy otwarte na oścież drzwi.. zamiast się każdemu narażać. . Brzydzę się robali.. Skądże znowu. zajęli Kerstin i Towarzystwem Jungowskim.. Wzdęcie z głodu pochlebstw. Wszystkie metody wypróbowane i nic. „wielkościowe zadęcie” Polaków. wszędzie zapalone światła. Eryk Olof! Gdzie jesteś? . Ten liberalny Kościół miał coś wspólnego z Watykanem? . Stosunek. przeliczają. powinnam niby troskliwa samica latać między towarzyskimi gniazdeczkami.. zastanawiają się miesiącami. Piotr szuka maklera: . schorowana. no i Wielki Tydzień.. Wyłażąc w publiczny świat. ze Steinerem. cierpko i sympatycznie.wyjaśniła się tajemnica wiary Kerstin. mam jeszcze jeden pokaz mieszkania. W Azji mają rację . Należałoby zrobić spis tych. Przyzwyczaiłam się do Poli. Gdybyśmy zostali w Szwecji.Szwedzi nie są napaleńcy. Trzeba żarłoków karmić słodyczami komplementów.Aaa. Już nie wierzga. Było u was trzech klientów.Gdzie? . kiedyś należałam do liberalnego Kościoła katolickiego. Zanim kupią. Czy jest jakiś konkretny powód. nie do zaspokojenia prawdziwym chlebkiem szczerości. Opowiadamy jej o Niedzieli Palmowej w Polsce. Blawatzką i teozofią .. wygodniej. Patrzymy po sobie z Piotrem: Kerstin w katolickim Kościele? Protestancko skrupulatna i new . . Pakować w nie .pierwszeństwo.Ej. być może przenieślibyśmy się do willi Bjerra. Jedna młoda para zainteresowana.krzesło torturuje kręgosłup (oraz brzuch). ona do mnie. psujących zęby i dalej mózg. Jak mawia Poeta. niestety.Ja też nosiłam gałązki na tydzień przed Wielkanocą. Przeciąga się.Zagląda do łazienki. dla którego miałaby się urodzić? Są różne propozycje przyspieszenia porodu: wte i wewte po schodach na czwarte piętro. marudzą. tylko po ludzku. Skrzyżowane bazie .przypomina sobie.Musiałem szybciej wyjść. Wypiele . Nigdy nie urodzę. gdy ją głaszczę. do schowka. Makler zniknął. których trzeba przeprosić za ironię. Bez rodziny. 10 IV I nic. Żal nam jej. Telefony z Polski. . oddzwonię. liczą.podpytujemy. Niewygodnie przy stole. Pietuszka ciemno widzi: .age’owo zakręcona.nażarte dzioby piskląt robale pochlebstw.

. Rodzina dopytuje się ciągle. nachapaj się polskości. Rozmowa z Grafikiem: . zaczęły się reality show. Polka. ty pobiegaj na procesje.Wiesz. okradną z (narodowej) świadomości.. Dla Piotra gorszym od Big Brother zagrożeniem dla ciała i psyche jest obowiązkowa roczna służba wojskowa (nie mówiąc już o polskiej szkole). W Polsce świadomość była zawsze historycznym przetrwalnikiem.Śmierdzi kotami. ogryź z kory kilka mazowieckich wierzb płaczących i jak najszybciej się wynaradawiaj. później szarżą zdobędziemy szpital.Nie. Świątecznie (niecodziennie) i miło.Dwadzieścia lat później napisze: „Moja matka. Zawsze taka do przodu. przed terminem. Mam stan podgorączkowy. Dostał stypendium na pisanie podręcznika literatury polskiej dla slawistyk. psychikę. rozwijać. Opowiada o jakimś słowniku pisarek polskich. Obciach. Proces kojarzy się z sarmackim procesowaniem. . Tożsamość musi być dana raz na zawsze z konserwy i nie może (ku własnej uciesze) zmieniać się także na lepsze. . prawda? . niezmiennym wkładem w duszę. główne zmartwienie: takie programy telewizyjne zabiorą nam tożsamość. Gadamy z godzinę.próbuję się głośno nie śmiać przy autoryzacji zapachów. Dzięki temu zyskałam tytuł pierwszej „Polskiej Niepisarki”. . czy już.. Powiało uniwerkiem. Można jej co najwyżej bronić przed zaborcami. krwawe polskie bohaterstwo. nie? . lata temu. że nie powinnam pisać o twojej piwnicy „śmierdząca kotami”. że z ambicji. Tożsamość nad Wisłą jest nienaruszalnym.. a tu spóźnienie.. osobistą Zemstą. guru od Mackiewicza i Herlinga Grudzińskiego. atakowanych przez Big Brother. mieszkająca w Australii. jak się rodzi. Latami będą sobie opowiadać. W południe z Uppsali dzwoni Włodek B. gdzie autorki nie zamieściły o mnie nawet noty biograficznej. Troska polskiego recenzenta o stan dusz widzów. wydawnictwo uważa. wrzodów i schizofrenii”. czemu dzieci rodzą się genialne? Żeby później być normalne. Ojciec dostał przez nią wysypki. Polka. Włodek przesłał faksem recenzję książki o postmodernizmie . Jej zmiana zamachem na „polskie człowieczeństwo”.Najpierw odejdą ci wody i Potop. Urodziłaś? . Osobowość (Polaka) nie przełknęła jeszcze pojęcia procesu. jest tropikalnym potworem.Słuchaj. Pietuszka podejrzewa. co ty na to? . Minęły zabory. pisz prawdę. zaleciało erudycją. diabłem i tym podobnym towarem importowanym ze świata i zaświatów. chociaż ostatni i jedyny raz widzieliśmy się w przelocie kwadrans.pociesza.Ale my pokażemy Szwedom.komentarz do Big Brother.. Rozumiem lament wokół całej sprawy.

Po trzech miesiącach dostał super płatną posadkę. Nie musiał mieć dyplomów..chemiczny nawóz dla mózgu (duszy). mdłości. Ogłosił wreszcie bez wstydu swoje gejostwo. przez które niby w studnię wpada cała czarna rzeczywistość. Raczej nie mogę się doczekać jakiegokolwiek bólu zapowiadającego poród. Zdecydował się na prozac. Była ósmego kwietnia. papierów wystarczyła jego komputerowa pasja. trzytygodniowy czyściec: męczarnie melancholii.. jak tylko potrafią dobroduszne grubasy. Znarkotyzowani serotoniną. A jeżeli nie urodzę. Kupił penthouse w centrum Sztokholmu. Przywiózł z Tajlandii ślicznego kochanka i przedstawił mamusi. Wytrwali docierają do rajskich skutków prozaku. Mieszkali razem w chorobliwie czystym mieszkanku. kiedy byłam na psychicznym dnie. Ze szwedzkiego proletariatu awansował do elity grającej w golfa. Nie oczekuję spanikowana pierwszych bólów. razem czytając książki. ale szczęśliwy. Przeterminowana Polka ma swoje zalety. jedynak. homoseksualista. razem oglądając telewizję. Młoda „zainteresowana” para zdecydowała się kupić chatę od zaraz. Ufff. Prozac jest farmakologiczną. powrót do mitu. dzięki któremu rośnie się we własnych i cudzych oczach? Samospełniająca się przepowiednia sukcesu. rozszerzone źrenice. Potrzebny nielicznym naprawdę chorym. Zajadany przez każdego. Dwa dni formalności i koniec handlowania. Na smutek i niepowodzenia. Psychoterapia przypomina cofanie się w czasie. dostałam miłosiernie kawałek relanium. Zawalał wszystkie studia. Za jednym dotknięciem chemii zmienia się świat. kto by nie brał czegoś na „depresję”. kto czuje się spragniony szczęścia. poprosiłabym o receptę? Pewnie tak. W symbiozie z jidysze marne. Zostawimy im dobre sny. gotowa iść na druty. Na drogie i długie terapie nie ma czasu.11 IV Bajka na prozaku: Dwudziestosześcioletni gruby Julek. Wzorowy synuś ze wzorową depresją. reperują zbabrane życie. która stała się ciążą zanikową? Popieprzyło mi się z tą pełnią księżyca.. nowoczesną bajką. Dziesięć lat temu.. przepełniającą porodówki. Czy gdyby wtedy był prozac. mam nadzieję. Niektórzy nie wytrzymują i rzucają kurację. że będą tu tak szczęśliwi jak my.. Poprzedni właściciel miał kłopoty z policją - . i ludzie na lekach antydepresyjnych? Prozac . majowej? Mieszkanie sprzedane. wyrzucali go z każdej dorywczej pracy. zwiedzanie piekła w pojedynkę nie było przyjemne. Najpierw dwu . zmniejszać i rozpłynie się w moim organizmie? Pierwszy medyczny przypadek ciąży przenoszonej. Trzeba będzie czekać do następnej. Nie znam prawie nikogo. Dziecko zacznie się zmniejszać. Jest nadal monstrualnie otyły.

dwudziestego szóstego kwietnia najpóźniej muszą skończyć skład Polki i oddać ją drukarni.Tak.Dzień dobry. znalazł się przed tak przystrojonym szwedzkim domem. Z wydawnictwa też naciskają . oślizłą. Proszą na drogę o cukierki i pieniążki. Abstynencki Piotr nazajutrz po wprowadzce obudził się skacowany. Świąteczne życzenia i pytanie: „Już?!” . dzwoni z Barcelony (tam lato. Złe moce wracają na Wielkanoc ze Skandynawii do piekieł. Najmłodsza czarownica zagapiła się i została na schodach.. takie całe lato. Do tego czasu trzeba zakończyć książkę . ale taka dziwna. Dokładamy jej łakoci. urodziła się. Żeby wszystkich zadowolić. Gdyby ktoś. Jego dorosła córka . A tu nic. 12 IV Jaki pierwszy motyl.. Dwa dni temu zobaczyłam pazia królowej. Dzisiaj pada śnieg. . Nie mieliśmy o tym pojęcia. Łatwość pojawienia się życia i łatwość jego .Aaaa .. daj ją do telefonu. Cud narodzin .Marianna.. Wszystkim zebrało się na dzwonienie. W Wielki Czwartek tradycyjny nalot małoletnich czarownic. tylko zanim się na dobre zagnieździliśmy. Termin minął dziesiątego kwietnia. Położna skonfundowana błędnym wyliczeniem. humanistyczny autorytet naukowy i ojciec bliźniaków. .. Mają pomalowane węglem zęby.ulga po drugiej stronie. Latają od domu do domu.... Nie przez najazd czekoladowych. dwadzieścia stopni). jedząc czekoladkę. rodzina zaniepokojona.Nabieracie mnie. konieczną. z braku bazi i kwiatów: kolorowe piórka. doszedłby do wniosku. Płaczę.. Piotr. nie znając tutejszych obyczajów. Ocieram się o śmierć. dorysowane mazakiem piegi i zamiast rudych kędziorów płowe włoski pod chusteczką. Piotrowi śniła się już gadająca Pola. Włodek B.Pietuszka piszczy cienkim głosem. czuję się wykolegowana. dręczyły nas nocą kryminalne koszmary.Co jej jest? . mam się pociąć. Polka nigdy mi się nie śniła. że wrony rozdziobały egzotycznego ptaka. Smutek za czymś niewiadomym. Witam.czyli urodzić. powtykane w badyle bezlistnych gałęzi. Wielkanocne dekoracje.a) zobaczysz. sepleniących czarownic dopadły mnie złe myśli. miała właśnie identyczny sen. mająca przyspieszyć rozwiązanie (problemu): chodź na palcach.. . Ona mówi: . poleca podnoszenie ciężarów. witam .Wiesz.pędził dla naszej wioski bimber. który zabłądził i poleciał za daleko na północ.zwykłym powielaniem matrycy. po cesarsku? Rada z wydawnictwa. Sam( ..

.Welkomen o ósmej rano w Wielkanoc. między nocą a dniem. przegląda wykres: był jeden skurcz. Jeśli bóle nie pojawią się do niedzieli.ogłupiona samozadowoleniem fizjologia. Zupełny brak realności i bólu.5. Pola się wierci. Co może mi powiedzieć Pietuszka? Za inteligentny na argumenty. ochlapuję go tryskającymi wodami. Z ulgą ściągam rajtuzy. jakby spieszyła się do pracy na siódmą. Pocieszenie może być tylko nie z tego świata . Jedziemy jednak własnym wozem. Na drodze Pietuszka musi ostro przyhamować. Odlatuję od siebie. nie rak.poród. Niedaleko mnie zanurzona w głębinie kobieta. dano nam kartkę z instrukcją. poczekaj na regularne skurcze. Obserwować kolor i zapach wód płodowych. nie ma co siedzieć w szpitalu. Radzą wziąć taksówkę. O pierwszej mają przyjść ludzie kupujący mieszkanie. chyba że z głodu. pół godziny. chcą pomierzyć wnęki i tak dalej.Pierwsza faza porodu.zniszczenia. i odesłał zdrową do domu. niedaleko.. jeżeli przekroczy 37. nie ma mnie więcej niż na wyciągnięcie dłoni. szpital zapłaci. Spomiędzy domów wyskakuje w las sarenka. Poród? Czy to się przytrafia właśnie mnie? Wzięto próbki wód. Cisza. natychmiast dzwonić. Pustka wyścielona bezsensem. Ojciec za kierownicą „w takim stanie” to niebezpieczeństwo drogowe. Ze szpitalnego parkingu na porodówkę przechodzimy przez dziurę w płocie.są miejsca. .nadzieja albo chemia . Ten sam. 13 IV Ciepły ocean. Pakuję torbę do szpitala. popijając nerwowo kawę. gdyby coś podejrzanego. Mam na sobie obcisłe body i plastikowe rajtuzy. co i kiedy: nie kąpać się. Jest piąta rano. kostium i płynę. wrócę z Połą. . Zaraz pojawia się lekarz. do szpitala. więc mam do niego zaufanie. Nie powinnam tak czuć. który dziewięć miesięcy temu rzekł: Kurwa. Przychodzi położna. Budzę się w mokrym łóżku. Żadnych bolesnych skurczy. Już nie wstydzę się rozebrać. wtedy przyjechać: . zapraszają. co kąpiel w wannie bez zdejmowania majtek. Pielęgniarka podłącza mnie w laboratorium do maszyn. Przegania pluskającego się chłopaka. Pietuszka! Wody odeszły! ł Trzecia nad ranem. wcale go nie czułam. nie kochać. Wycieram ją na jawie. wypięty brzuch. Mówił prawdę. Mierzyć temperaturę. Z pieluchą na ciągle wyciekające wody zasypiam. Pietuszka dzwoni do najbliższego . Po oddziale położniczym kręcą się dwaj tatusiowie. Słucham muzyki. więc przestaję czuć cokolwiek. Rozgrzana woda opływa mi uda. Próbuję czytać. nie mogę się jednak skupić. Pływanie w kostiumie miałoby tyle sensu. Wycofuję się w siebie. Nie dociera do mnie . spokój.

Oddychać.energiczna Azjatka. może za głośno śniłam. jakbym miała nanieść je na mapę. rozszarpującym całe ciało. . Wzrusza mnie jej solidarność (synchroniczność?).00.wyję.O. Gdyby to była róża. W samochodzie bóle łagodnieją. paracetamol. Nie jestem w stanie już niczego mierzyć. „Zobaczysz.Po odejściu wód odesłali cię do domu?! Leżę w sypialni. Na razie spokój. Zakwita dzisiaj.Jedźmy do szpitala. znajome słowa zagłuszane rytmem oceanu. Jestem nadziana na szpikulec bólu. jak kurs manikiuru dla kogoś przed amputacją ręki. Skurcze są rzadkie. Rozchodzi się po plecach. Wreszcie. Musi zaboleć. Mierzę długość i odległość skurczy. Odsyłają nas znowu. . a może dziecinny. że zasnęłam na pół godziny. Rozumiem piąte przez dziesiąte. pręciki. Czekam. kamelia. tak . Delikatny. Nowy kwiat na pelargonii. Czyja mam okres?!!! Przed domem prawie zderzenie z sarniakiem. . sarenki. Przysypiam i budzę się za każdym razem od własnego krzyku. po dziewiętnastu godzinach. to najpiękniejszy dzień w życiu” . Lekarz sprawdza szyjkę macicy. Kiedy nadchodzi skurcz.. Szkoły rodzenia. . żebym wróciła do rzeczywistości. Mądre porady.Co ile? . Szwendają się nam po domu. na drogę dają silne środki nasenne i. trochę przygłupi. On dwudziestoletni. Wielki Piątek.Kołyszę się do kreolskich piosenek. Przebijającym macicę. Biorę zegarek. Dzwonię do Łodzi. pozdrawiając młodą parę zwiedzającą nasz dom.Piotr!!! . . z której zaraz się wyroi. do coraz większego przerażenia.przekonywała Marysia. Mama z Siostrą przerażone: . Może przepłoszyć ich jękiem? 23. Trudno mi uwierzyć..Oddychaj. krótko ostrzyżony. . która pokaże mi drogę bez odwrotu. wyskoczył spod garażu. Żadnego rozwarcia. dałabym tak na drugie Poli. co dziesięć minut i nieregularne. Mieszkają w willi u rodziców chłopaka. są tak samo przydatne. Czuję się samicą. kiedy przychodzi skurcz . Ona . zaglądają do szafek. Ale Pola Pelargonia? Kwiatuszki. już nie mogę. z widokiem na to samo jezioro co my. Siódma rano.wciąga powietrze. pierwszy ból.Jeszcze nie to. słupki.przejmuje zegarek. Piotr mówi. posuwający się z każdym skurczem głębiej.

. Ile to już trwa? Dwanaście godzin. Skomlę o morfinę. Igła wbita w kręgosłup jest łaskotką w porównaniu z siłą skurczy. Nie obchodzi mnie. ręka pod kroplówkę. Nie myślę o dziecku. Przypomina mi się troska podręczników rodzenia: „Czy naprawdę chcesz rodzić z przewodem w kręgosłupie. Dwie położne zdejmują ze mnie ubranie. zaraz urodzisz. wspaniałych chwilach rodzenia. Monitory broczące tasiemkami papieru z zapisem moich znieczulonych drgawek i pulsu Poli. pokazuje palcami niewielką szczelinę. nic złego nie zrobiłaś. wrzeszczę: . Nic nie łączy jednego z drugim. mamy dziecko. zostawiając z głupawym uśmiechem ulgi. Podają mi maskę z gazem rozweselającym. bredzę ze szczęścia. Pietuszka siedzi obok. dziecko. osiemnaście godzin. że nie boli. stwardniała od tego bezsensownego miażdżenia. o zastrzyk w kręgosłup. nie mogę. Pustka.chcę odepchnąć brzuch.położna wyjmuje ze mnie rękę. . . którego się później nie pamięta. Zaćpałam się gazem. skąd dopada uderzenie. spływające ze znarkotyzowanego łba. Kilka oddechów i tratujący ból staje się lekki. zakładają szpitalne. Oszołomiona nasennymi lekami rozdzielam się na dwie części. . Jestem na gazowym haju. Bzdurne opowieści o cierpieniu. bo nie ma w niej miejsca na nic oprócz skowytu. umieram. jedziemy .Nie chcę! Nie chcę! Dlaczego? Ja nie rodzę. odlatuje. są tą samą karą za ten sam grzech. Poród karą za grzechy? Poród i śmierć. napięta. Piotr czeka na krótką przerwę między skurczami i pomaga mi wyjść z domu. Rozglądam się po sali. od północy z piątku na sobotę. uspokój się. Położna . Ból powoli wraca. myślę tylko. Kamienuje mnie.Trzy centymetry rozwarcia .Wszystko w porządku. jest dziesiąta.Czekamy na dziesięć centymetrów. .trzeci raz ładujemy walizkę do wozu. Do porodówki wchodzę na czworakach. że to już koniec męki. Dlaczego ten ból jest tak bezsensowny? Nie oddycham. wkłuwają znieczulenie w plecy. Czy ludzie umierając szlochają? Mają na to siłę? Już nie wiem.Co ja zrobiłam?! . po co rozdzielać. Stracić świadomość. proszę na wszelki wypadek jeszcze o maskę. jak uciec przed kolejnym ciosem.Wstaję. za bardzo boli. co ile mam skurcze i czy nadaję się do porodu.Piotr. Nie płaczę. Zamgloną głowę i ciążące bólem ciało. Nie wierzę. za bardzo boli. Z zewnątrz czy od środka. nie mogę się ruszyć. . ulgą. nie. Każą mi się wygiąć. w którą wdziera się rytmicznie śmiertelny skurcz albo majaki.Nie wsiądę do samochodu. kroplówką i cewnikiem?” Taaak! Chcę! Chcę natychmiast cesarskie. blady ze zmęczenia i nerwów.

Piotr dostaje obiad. Rozumiem kobiety nie mogące latami pogodzić się z tym bólem. Nagle nie mam nóg. Proszę o większą dawkę znieczulacza. Oszukana opowieściami: „Zobaczysz jakie to wspaniałe”. dobrze . w masce jest teraz tlen dla dziecka. pod rękę wracamy do naszej sali. wielkanocny spacer. upadam. po trzydziestu godzinach jest nareszcie dziesięć centymetrów.trzyma mnie za rękę. . prze razem ze mną. dostojnie. .. Wrażenie odpruwania się od Poli szew po szwie. Odpadł strup zasychającego już bólu.Pięć centymetrów .JEST!!! Pępowina plącze się gdzieś między rurkami kroplówek. żadnych myśli. ciągnie się za mną na smyczy rurek.OK . coraz mocniejsze. umiejącej zadręczyć na śmierć.. Proszę o podkręcenie znieczulenia. usiłuję wypchnąć ból. każdy z osobna jak twarz wroga. . rozdzierania zrośniętych ciał. Po dziewiątym pchnięciu. Gdyby nie dekoracje. . siłami natury. tortur. można by powiedzieć: świąteczny. Z dziesięć pustych pokoi. . wolałabym się zabić. Jestem nim zgwałcona. Robię wdech przez maskę i krzycząc. Szykujemy sobie w kuchni herbatę. troski o wszechświat.płaczę.. całą siłę pchaj w brzuch . Zwiedzamy porodówkę.pozwala nam na spacer. po co dogorywać? Najpiękniejsza chwila. Ciepło między udami. Pcham kroplówkę. Przy ośmiu centymetrach zaczyna się znowu stukanie. . dobrze . Jesteśmy sami. Od dwunastu godzin jestem na znieczuleniu. powiedz im. Piotr obok. gdyby nie to..dwie położne stoją między moimi nogami.. chyba przestał działać. Kto płacze? Piotr? Mój brzuch? .położna podłącza kroplówkę na przyspieszenie skurczów. . chyba już wysunęła się z macicy.Oddychaj głęboko. . zostawiam. próbujące rozłupać mi biodra.Jeżeli cię bardziej znieczulą. . mam jego siłę. mój mózg przekłada natychmiast słowa położnej.Zamknij oczy .napinam się. Powoli.położna widzi już główkę. ona mówi do mnie po polsku: . zwariowałabym z bólu. nie będziesz czuła skurczy i nie będziesz wiedziała. . Jedenasta w nocy. Nikt mnie nie słucha. Pamiętam każdy. w niecały kwadrans krzyk. Leżę i czekam. gotowa się bronić przed kolejnym ciosem. Za mato czasu na tłumaczenie.I usta. dziecko. chociaż było ich kilkaset.Piotr. Czuję napierająca krągłość. kiedy przeć. Piotr pomaga mi wstać i kładzie delikatnie na łóżko.Dobrze. Wydrążona cierpieniem pustka.. metafizycznych rojeń.Dobrze.prosi.Po co to bezsensowne dręczenie? . Taak. Prę z Piotrem. co dalej. zapominając.

śluzu. Nieprzytomne oczy. krwi. . Czarny.Piotr. Półeczka.. 2001 . przecina stanowczo miękką pępowinę. Spodziewałam się roztrzęsionego. modli się? Bierze nożyczki. Polka. pomarszczonego kawałka wątroby. to zaboli. Chcę powstrzymać mu rękę. kwilące ciałko.Kładą mi ją na piersi. Nie patrząc na nas. Jest różowa i czysta.. Polka. kudłaty łepek. tulące się do mnie. Pietuszka oparty głową o łóżko. Pietuszce i Pietuszkinowi Grödinge. Piotrowi.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful