2004 r.

Śmigłowcami z piekła do nieba - misja do Czeczenii i Inguszetii
(reportaż)
5.9.Warszawa (PAP) - Trzy wojskowe śmigłowce startują z
południoworosyjskiego miasta Mineralnyje Wody, by po blisko
dwugodzinnym, niskim ze względów bezpieczeństwa locie wylądować w
piekle.
Zdewastowane lotnisko w Groznym wita przybyłych spoczywającym
w trawie wrakiem pasażerskiego samolotu z czasów I wojny
czeczeńskiej. Uzbrojeni po zęby wojskowi w kamuflujących
mundurach, między którymi nie brak obutych w adidasy, powiozą nas
wkrótce wśród tumanów kurzu ulicami szczerbatego miasta.
WOJENNE ZNISZCZENIA w centrum Groznego - ruiny i gruzy
bloków, których dachy porasta już roślinność. Prawie nie ma nie
ostrzelanych bram domów. Budynkom jednorodzinnym brakuje dachów,
pierwszych pięter. W ruinach bloków, na balkonach, widać
pojedynczych mieszkańców. Wszędzie pył. Odbudowano lub postawiono
nowe budynki, głównie państwowe, jednak potrzeby są wciąż wielkie.
Na ulicach - łady, żiguli i wołgi, których kierowcy swobodnie
traktują przepisy drogowe. Na rogach - sprzedawcy arbuzów. W
wielkich szklanych słojach przypominających gąsiory na wino
sprzedaje się paliwo. Na drogach pod miastem kierowcy manewrują
między wszędobylskimi cielętami i krowami.
Na ulicach Groznego trwała wówczas ożywiona kampania wyborcza
przed wyborami prezydenckimi - oprócz plakatów faworyta Kremla,
lojalisty Ału Ałchanowa sporo zdjęć jego konkurentów, a także
wyborczego grafitti na murach. Prezydenckie wybory w Czeczenii 29 sierpnia - rozpisano w związku ze śmiercią Achmada Kadyrowa.
Prorosyjski przywódca, mianowany w 2000 roku zginął w zamachu
bombowym 9 maja w czasie parady z okazji Dnia Zwycięstwa.
MISJA RADY EUROPY przemieszcza się w konwoju ulicami
Groznego. Odwiedza m.in. uchodźców, którzy powrócili do kraju z
Inguszetii, dokąd uciekli w związku z długotrwałym konfliktem
czeczeńsko-rosyjskim.
Szef misji Tadeusz Iwiński, który jest sprawozdawcą Rady ds.
humanitarnych, interesuje się ich warunkami życia oraz sprawą
rządowych rekompensat za utracone mienie w wyniku konfliktu w
republice. Ludzie ci, głównie kobiety, dzieci i starsi mężczyźni
pokazują mu warunki, w jakich mieszkają w budynku po byłym
przedszkolu w Groznym. W pokojach o powierzchni kilkunastu metrów
kwadratowych mieszka nawet po osiem osób.
Kolejny ośrodek - internat - ma znacznie lepsze warunki
mieszkalne i sanitarne. Zaglądamy do przestronnych kuchni, byli
uchodźcy, wśród których są także rodziny rosyjskie, żywo

odpowiadają na pytania, często reagują śmiechem. Jedna z kobiet
prosi jednak Iwińskiego, aby pomógł w sprawie sfinansowania
leczenia poza krajem jej syna, chorego na epilepsję. Energicznie
włącza się czeczeński wicepremier i minister finansów Eli Isajew.
Obiecuje wsparcie.
W dwóch pierwszych miejscach uchodźcy, pytani, czy złożyli
wnioski o rekompensaty za utracony w wyniku konfliktu majątek
potwierdzają, wyjaśniają jednak, że jeszcze nie otrzymali
pieniędzy.
W następnym ośrodku - w bloku - w jednym pokoju, normalnie
wyposażonym, mieszkają już po trzy osoby. Emeryt z wyższym
wykształceniem oświadcza, że otrzymał rekompensatę. Wynosi ona 350
tys. rubli, czyli ok. 12 tys. dolarów. Jednak zbudowanie domu dla
małej rodziny kosztuje ok. 650 tys. rubli, dla dużej blisko 1
milion 200 tys. - dodaje mężczyzna, który jednocześnie wyraża
wdzięczność za otrzymaną pomoc.
BEZROBOCIE W CZECZENII sprzyja agresji, czołgi i karabiny w
długiej perspektywie nie mogą przynieść dobrobytu, na Kaukazie
trzeba rozwijać gospodarkę - takie stanowisko rosyjskich władz
federalnych przedstawił dzień wcześniej misji pełnomocny
przedstawiciel prezydenta Rosji w Południowym Okręgu Federalnym.
Władimir Jakowlew.
Podczas rozmów w Moskwie Iwiński oraz jego kolega,
szwajcarski parlamentarzysta Andreas Gross usłyszeli od Jakowlewa
zapewnienia o postępach odbudowy infrastruktury w Czeczenii.
Jednym z podstawowych celów władz ma być tworzenie miejsc pracy,
głównie dla młodych Czeczenów, innym będzie odbudowa obiektów
kulturalnych, finansowanie wypoczynku dzieci i młodzieży.
Na uwagę Grossa, że łatwiej jest odbudować budynki, niż
dusze, Jakowlew odparł, że dlatego ważne jest, by uświadomić
młodym Czeczenom, lepszą przyszłość. Do kraju mogą wracać ci,
którzy nie zabijali - oświadczył m.in. przedstawiciel prezydenta
Putina wypowiadając się na temat czeczeńskich uchodźców.
W BLISKO 40-STOPNIOWYM UPALE Czeczeni wybierali 29 sierpnia
prezydenta kraju. Głosujący w kilku lokalach wyborczych, zgodnie
twierdzili, że głosują "za pokojem i stabilizacją" w tej północnokaukaskiej republice nękanej przez ostatnie 10-lecie konfliktami z
Rosją. W dwóch punktach wyborczych w Groznym kilkanaście osób,
mężczyzn, kobiet i młodych ludzi, przyznaje, że głosowali na
faworyta, Ału Ałchanowa, stojącego dotąd na czele resortu spraw
wewnętrznych. Ałchanow ostatecznie uzyskał 73,48 procent głosów. W
punkcie wyborczym jedna pytana osoba nie chce zdradzić, na kogo
głosowała. Ryzykowne byłoby stwierdzenie, że wszyscy są aktorami
odgrywającymi role na zamówienie władz.
Jednak bez wątpienia to one zorganizowały przed lokalami
wyborczymi imprezy taneczne. Rozbrzmiewają instrumenty i bębny,

szczupła Czeczenka ujarzmiła spory akordeon - w takt granych przez
nią melodii tańczą pary.
NOWO WYBRANY PREZYDENT CZECZENII Ału Ałchanow mówił w dzień
po wyborach misji Rady Europy, że w stabilizacji kraju mogą wziąć
udział wszyscy, którzy chcą pokoju w republice. Według niego,
zabity w zamachu terrorystycznym poprzedni prezydent Ahmad Kadyrow
spowodował powrót do normalnego życia tysięcy separatystycznych
bojowników. Dodaje, że będzie kontynuował politykę Kadyrowa z
niewielkimi korektami.
Wyjaśnia, że wyklucza porozumienie z przywódcami
separatystów, byłym prezydentem Asłanem Maschadowem, a także
Szamilem Basajewem.
Andreas Gross wyraża obawy, co do "pokoju na rozkaz" w
Czeczenii oraz podejścia władz do sprawy dialogu z oponentami.
Otwarcie wyraża pesymizm co do postępów stabilizacji w kraju.
Tymczasem zdaniem Iwińskiego, stabilizacja w Czeczenii
postępuje. Zakłócać ją mogą jednak problemy socjalne, takie jak
np. bezrobocie (60 proc.).
Według deklaracji władz, od listopada ma ruszyć w Groznym
komunikacja samolotowa, łącząca miasto ze światem a na początku
przyszłego roku powinien zostać otwarty pierwszy hotel od czasu
zakończenia wojny.
"Grozny to miasto-koszmar" - mówi szef misji. Według niego,
odbudowa stolicy wpłynęłaby bardzo pozytywnie na sytuację w kraju.
"Popieramy te plany władz" - dodaje.
PO STARCIE Z GROZNEGO piloci śmigłowców odpalają serię rac,
będących formą ochrony przed rakietami szukającymi celów
emitujących ciepło. Delegację ochrania doborowa rosyjska jednostka
Alfa - odpowiednik polskiego GROM-u. W Magasie, stolicy sąsiedniej
Inguszetii, żołnierze wyraźnie się rozluźniają. Już z góry widać,
że jesteśmy w innym świecie.
W słońcu połyskują złote kopuły nowoczesnego kompleksu
budynków państwowych, zbudowanego z rozmachem w muzułmańskim stylu
przez tureckich budowniczych. Inguszetia jest krajem solidnych
domów z czerwonej cegły, niekiedy są to prawdziwe rezydencje.
Jeden z Rosjan, posilających się w hotelowej restauracji
tłumaczy, że swe bogactwo kraj czerpie z rosyjskich firm
rejestrujących się na terenie republiki.
Prezydent Murat Ziazikow twierdzi natomiast, że budowanie
okazałych domów leży w inguskiej tradycji. W ich budowie
uczestniczą całe rody; krewni pomagają sobie przy każdej kolejnej
inwestycji. Wygląd domu ma utrwalać dobry wizerunek klanu.

Ziazikow nie ma w sobie cech tyrana, wschodniego satrapy.
Reprezentuje raczej typ ogłady charakterystyczny dla rosyjskiej
inteligencji. Umiejętnie puentuje anegdotami oficjalne toasty,
wplata w nie niemal literackie wątki. Przykłada wagę do
przyjacielskich kontaktów z zachodnimi Europejczykami.
Członkowie misji RE, według których różnicę między Czeczenią
i Inguszetią można porównać nawet do piekła i nieba, życzyli mu...
dobrobytu w Czeczenii, co odciąży jego kraj od problemów chociażby
z uchodźcami. Misja odwiedziła kilka ich ośrodków pod Nazraniem,
które utrzymują władze Inguszetii. Wcześniej mieszkali tam w
namiotach i wagonach kolejowych. Obecnie w barakach, drewnianych
domach jednorodzinnych, niektórzy - ci którzy postanowili pozostać
- stawiają własne murowane budynki.
Zostawiając za sobą piękne pejzaże i sięgające nieba szczyty
Kaukazu nie podejrzewaliśmy nawet, że następnego dnia piekło
przeniesie się do niedalekiego Biesłana, by rozpętać się tam na
dobre trzy dni później.
Wojciech Płocharski (PAP)
hb/ skr/

Czeczenia/ Iwiński: Proces stabilizacji postępuje mimo trudności
takich jak bezrobocie
29.8.Grozny(PAP) - Proces stabilizacji politycznej w Czeczenii,
pomimo zakłóceń, postępuje. Jego ciężar przechyla się jednak na
stronę społeczno-ekonomiczną. W sytuacji dużego bezrobocia,
wynoszącego ponad 60 procent, postęp ten jest dość powolny ocenił w niedzielę w rozmowie z dziennikarzem PAP poseł Tadeusz
Iwiński (SLD).
Polski parlamentarzysta stoi na czele trwającej misji
specjalnej Rady Europy do Czeczenii i Inguszetii.
Misja, która przybyła w sobotę do Groznego z
południoworosyjskiego miasta Mineralnyje Wody, przyjrzy się
niedzielnym wyborom prezydenckim w tym kraju. Jej głównym zadaniem
pozostanie jednak zbadanie sytuacji w republice pod kątem
humanitarnym.
Podsumowując pierwszą serię spotkań delegacji Rady Europy,
Tadeusz Iwiński zwrócił uwagę, że po wyborach prezydenckich w
republice, w marcu 2005r. dojdzie do wyborów, które wyłonią

dwuizbowy parlament. Ten zaś powinien ogłosić wybory samorządowe,
co doprowadzi do zakończenia procesu kształtowania władz.
Powołując się na słowa głównodowodzącego rosyjskich wojsk w
Czeczenii Iwiński dodał, że powoli kontyngent ten jest zmniejszany
i zaczyna stopniowo pełnić funkcje policyjne, a nie jak dotąd
wojskowe. Misja RE ulokowana została w bazie, którą obecnie
zajmuje brygada resortu spraw wewnętrznych Federacji Rosyjskiej, a
nie regularne wojsko.
Zdaniem Iwińskiego, plany czeczeńskich władz dotyczące
wybudowania mieszkań o powierzchni miliona m kw. powinny poprawić
sytuację społeczną w zniszczonym konfliktem kraju. W ciągu 2 - 3
lat planowane jest też zwiększenie wydobycia ropy naftowej, które
obecnie przekracza 2 mln ton rocznie. Ma ono osiągnąć 5 mln ton.
Dodał, że władze Federacji Rosyjskiej stwierdziły, że pieniądze ze
sprzedaży ropy, które obecnie trafiają w całości do budżetu
centralnego, powinny zostawać w Czeczenii.
Jeśli dodatkowo republice uda się przyciągnąć inwestycje
zagraniczne, to proces odbudowy kraju może nabrać dynamiki, ale z
pewnością nie będzie to łatwe i szybkie - uważa polski
parlamentarzysta.
W centrum Groznego wciąż widać wojenne zniszczenia; ruiny i
gruzy bloków, których dachy porasta już roślinność. Odbudowano lub
postawiono nowe budynki, które należą głównie do instytucji
państwowych. Na ulicach widać ożywioną kampanię wyborczą - oprócz
plakatów faworyta Kremla, lojalisty Ału Ałchanowa widać sporo
zdjęć jego konkurentów, mury pokryte są graffiti z treściami
wyborczymi.
Misja RE odwiedziła m.in. uchodźców, którzy powrócili do
kraju z Inguszetii. Poseł Iwiński, który jest sprawozdawcą Rady
Zgromadzenia Parlamentarnego RE ds. humanitarnych interesował się
ich warunkami życia oraz sprawą rządowych rekompensat za mienie
utracone w wyniku konfliktu w republice. Uchodźcy, głównie kobiety
i dzieci, pokazali mu warunki w jakich mieszkają. Zajmują budynek
po byłym przedszkolu w Groznym. W pokojach o powierzchni
kilkunastu m kw. mieszka średnio po 8 osób.
Kierujący komisją kompensacyjną wicepremier, minister
finansów Czeczenii Eli Isajew, z którym rozmawiał dziennikarz PAP,
powiedział że od lipca wypłacono już 11 tys. rodzin rekompensaty
za utracony majątek, którego nie da się odbudować. Poziom
rekompensaty to 350 tys. rubli, czyli 12 tys. USD. Do końca roku
pieniądze mają być jeszcze wypłacone 39 tys. rodzin.
Wraz z Iwińskim do Czeczenii przybyli: szwajcarski
parlamentarzysta Andreas Gross oraz dwaj przedstawiciele kongresu
władz lokalnych i regionalnych, będącego częścią RE. Śmigłowce z
politykami i dziennikarzami od czeczeńskiej granicy leciały na
niektórych odcinkach, ze względów bezpieczeństwa, nawet kilka

metrów nad ziemią. Delegację ochrania doborowa rosyjska jednostka
Alfa - odpowiednik polskiego GROM-u.
Przez ostatnią dekadę Czeczenia uwikłana była w konflikt
zbrojny z Rosją. Wojna poważnie wyniszczyła tę północnokaukaską
republikę.
Wojciech Płocharski (PAP)
akl/
______________________________________________
2003 r.
Euroentuzjazm w lokalu wyborczym przy Alei Estonia (obrazek)
14.9.Tallin (PAP) - W entuzjastycznej atmosferze przebiega
referendum europejskie w lokalu wyborczym przy Alei Estonia w
samym centrum Tallina. Dziennikarz PAP nie napotkał tam w
niedzielę po południu nikogo, kto deklarowałby sprzeciw wobec
akcesji do Unii.
Przed południem w punkcie wyborczym w portowej dzielnicy
Tallina wysłannik PAP rozmawiał z kilkoma przeciwnikami akcesji,
którzy jednak byli tam w mniejszości.
Szefowa komisji wyborczej przy Alei Estonia, Nora Mals
powiedziała po godz. 15 miejscowego czasu, że dotychczasowa
frekwencja w jej lokalu przewyższa frekwencję z wyborów
parlamentarnych (która wyniosła 62 proc.). Pięć godzin przed
zamknięciem punktu głosowało już ponad 50 proc. uprawnionych. Nie
było żadnych incydentów. Najstarszy wyborca miał 97 lat.
"Będę głosować za wstąpieniem do Unii Europejskiej dlatego,
aby mój 15-letni syn mógł studiować w Wielkiej Brytanii lub
Niemczech" - oświadczyła 44-letnia Rosjanka Irina, gospodyni
domowa z estońskim obywatelstwem.
"Głosowałam +tak+ dlatego, że nie głosujący nie mają racji" uzasadniła swój wybór Eve Variksoo, 42-letnia dziennikarka
estońskiego magazynu.
"Będziemy oczywiście głosować +tak+. Jesteśmy przekonani, że
nie ma innego wyboru" - oświadczyło estońskie małżeństwo w wieku
ok. 60 lat.
Para emerytów, Rosjan z estońskim obywatelstwem, głosowała
również +tak+. "Estonia sama sobie nie poradzi, trzeba do Unii,
głosujemy dla wnuków" - powiedzieli Nikołaj i Nina.
"Głosowałam +tak+. To bardzo ważne pytanie dla narodu
estońskiego. Jedyny sposób, aby być Europejczykiem, by rozwijała

się gospodarka i można było spokojnie wychowywać dzieci lub
pracować w przyszłości w Europie" - powiedziała 33-letnia
stomatolog, która przyszła do punktu wyborczego z dwiema
córeczkami. Dodała, że mąż głosował wcześniej i również
opowiedział się za UE.
Wojciech Płocharski (PAP)
plo/ bb/ jo/ kan/ lop/
Estonia/E-wybory w 2005 roku
14.9.Tallin (PAP) - Estonia planuje wprowadzenie systemu
elektronicznego głosowania za pośrednictwem Internetu. Według
przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej Heiki Sibula,
E-wybory mogłyby się odbywać już od 2005 roku.
Trwają prace nad techniczną metodą takiego głosowania powiedział Sibul dziennikarzom w Tallinie. Według planu, część
wyborców zostałaby zarejestrowana jako głosujący elektronicznie.
Oddawaliby głosy z domowego komputera z cyfrowym podpisem.
Ta forma nie wykluczałaby tradycyjnego głosowania. E-wyborcy
uczestniczyliby w dodatkowej, wcześniejszej turze głosowania,
przeznaczonej dotąd dla tych, którzy nie mogą zagłosować z różnych
przyczyn w głównym dniu wyborów.
W 2000 roku estoński rząd zrezygnował z wykorzystywania
podczas posiedzeń papierowych dokumentów, przestawiając się na
system pracy oparty na sieci elektronicznej. Estońscy ministrowie
nie dźwigają "makulatury", ich sala posiedzeń wyposażona jest
jedynie w płaskie monitory i klawiatury.
"Poznajcie najbardziej zaawansowany technologicznie na
świecie gabinet rządowy. Ten e-gabinet nie tylko wygląda +cool+.
On jest +cool+" - zachwycał się w 2002 roku "Newsweek".
Podczas obecnego referendum akcesyjnego materiały centrum
prasowego Ministerstwa Spraw Zagranicznych opatrzone są logo w
kształcie okręgu. Wewnątrz nie ma jednak orła czy lwa, wpisany
jest weń wizerunek komputerowego chipu.
Wojciech Płocharski (PAP)
aja/ kar/
Tallin wybiera - pocztówka z referendum (obrazek)
14.9.Tallin (PAP) - Z jednej strony skandynawski kapitał i
strzeliste szklane domy, z drugiej wysokie poradzieckie
krawężniki, trolejbusy i potężne pomniki. Smukłe i surowe w stylu
protestanckie kościoły sąsiadują z eksplodującą ornamentami
cerkwią. To Tallin oczami przybysza w dniu referendum
europejskiego.

Estończycy głosują w referendum od godz. 9.00. Kierujący
lokalnym punktem wyborczym przy ul. Kuchlbarsi Tanel Hendrik
Truefeldt powiedział PAP, że głosowanie przebiega spokojnie,
normalnie. "Estończycy to bardzo spokojny naród - zapewnia. Przed
południem głosują głównie ludzie starsi i nie ma tłoku".
Małżeństwo około pięćdziesiątki głosowało "za".
"Zdecydowaliśmy tak, ponieważ wiele jeździliśmy po Europie i nie
jest tam tak źle, jak mówią u nas niektórzy" - skomentowali.
Na "tak" głosowali również pytani przez PAP młodzi ludzie
odwiedzający punkt wyborczy.
58-letni mężczyzna, pracujący jako ochroniarz, zadeklarował,
że będzie przeciw. "Chcieliśmy, aby Estonia była wolna. Nie
wierzę, aby udało się tę swobodę zachować w UE" - ocenił.
Spacerujący niedaleko z córką Peep oznajmił, że jeszcze nie
głosował. Wybierze się do lokalu wyborczego wraz z pięcioosobową
rodziną w ciągu dnia. Jego zdaniem, Estończycy będą głosować w
większości około południa. "Nie ma się co bezmyślnie spieszyć,
trzeba rozważyć argumenty za i przeciw. Ale z ekonomicznego punktu
widzenia akcesja przyniesie korzyści, pytanie - jak wpłynie to na
społeczeństwo" - dodał.
54-letni Rosjanin, robotnik Giennadij Chodasow nie będzie
głosował, ponieważ nie ma estońskiego obywatelstwa. Według niego,
Estończycy zagłosują oczywiście "za". Ci Rosjanie, którzy przyjęli
obywatelstwo, będą także głosować za UE.
Dwaj młodzi przedsiębiorcy pod trzydziestkę Markus i Raul
głosowali we wcześniejszej, dodatkowej turze referendum dla tych,
którzy przewidywali, że nie będą mogli pójść do urn w niedzielę.
"Byliśmy za. Na akcesji zyskają nasze interesy. To możliwość
postępu" - oświadczyli.
Kioskarka, 64-letnia Mare nie będzie głosować, gdyż od 9.00
do 20.00 pracuje w swym kiosku. Ale gdyby mogła się wybrać do
lokalu wyborczego, głosowałaby z pewnością na tak. Dla przyszłości
wnuków - jak mówi.
Wojciech Płocharski (PAP)
aja/ kar/ tot/
Estonia: pytanie na niedzielę
13.9.Tallin (PAP) – W niedzielnym referendum europejskim
Estończycy staną wobec pytania, czy są za akcesją do Unii
Europejskiej i za uchwaleniem stosownych poprawek w konstytucji
Republiki Estonii.
Kwestie organizacyjne referendum przedstawili w sobotę

podczas konferencji prasowej w Tallinie przedstawiciele Państwowej
Komisji Wyborczej, komisji konstytucyjnej Riigikogu (parlamentu
estońskiego), prawnicy. Wypowiadali się także reprezentanci
ośrodków badania opinii publicznej EMOR i Faktum.
Decyzje o zorganizowaniu 14 września 2003 r. referendum w
sprawie przystąpienia Estonii do UE Riigikogu uchwalił 18 grudnia
2002 r. Przeprowadzenie referendum otrzymało poparcie wszystkich
partii w parlamencie.
Głosujący Estończycy mogą zaaprobować lub odrzucić pytanie
referendalne stawiając krzyżyk w okienku z napisem "jah" (tak) lub
"ej" (nie).
Głosujący muszą być obywatelami estońskimi i powinni mieć
ukończone 18 lat. W liczącym 1,4 mln ludzi kraju jest 863 tys.
uprawnionych do głosowania oraz 652 okręgi wyborcze. Głosowanie
odbędzie się w godzinach 9-20.
Między 8 a 10 września odbyło się dodatkowe głosowanie
wstępne, w którym mogli uczestniczyć chcący zagłosować poza swymi
okręgami wyborczymi.
Wstępne rezultaty niedzielnego głosowania spodziewane są
około godz. 23. Wkrótce potem stanowisko przedstawi premier Juhan
Parts.
Prawo do głosowania przyznano także obywatelom estońskim
mieszkającym lub czasowo przebywającym za granicą.
Prawo nie wymaga quorum dla referendum – rezultat będzie
ważny bez względu na liczbę uczestników głosowania. Referendum
zostanie rozstrzygnięte większością głosów.
Czynnikami wpływającymi na opinię publiczna w sprawie Unii
Europejskiej jest m.in. status finansowy. Według badań,
najbardziej pozytywnie do Unii nastawieni są ludzi o wyższych
dochodach, negatywnie – bezrobotni.
Popierają akcesję także lepiej wykształceni, mieszkańcy
miast. Niskie poparcie rolników dla akcesji wzrosło i powinno mieć
tendencję wzrostową głównie dzięki unijnemu programowi SAPARD.
Na akceptację Unii ma wpływ szerszy dostęp do informacji o
niej.
Mitami towarzyszącymi przystąpieniu do UE są masowa migracja,
wzrost cen, przerost biurokracji, utrata suwerenności – oceniają
socjolodzy.
Wojciech Płocharski (PAP)
plo/bb/ kan/ pz/

Duże zainteresowanie zagranicznych mediów estońskim referendum
13.9.Tallin (PAP) - Niedzielnemu referendum w sprawie akcesji
Estonii do Unii Europejskiej towarzyszy spore zainteresowanie
zagranicznych mediów. W Tallinie akredytowało się 185 dziennikarzy
z agencji informacyjnych, prasy, radia, telewizji. To bardzo dużo
- ocenili w sobotę przedstawiciele centrum prasowego estońskiego
MSZ.
Najbardziej interesują się niedzielnym referendum Łotysze,
którzy wysyłają najwięcej, bo aż 52 dziennikarzy. Łotwa
przeprowadza własne referendum w sprawie przystąpienia do UE
tydzień później. Dla porównania, gospodarze obecnego referendum
zgłosili do obsługi głosowania 33 przedstawicieli mediów.
Finowie akredytowali 21 dziennikarzy, Niemcy – 14,
Brytyjczycy – 9, Rosjanie – 7, Polacy – 6. Czterech wysłanników
akredytowały m.in. media francuskie, po trzech Japończycy,
Chińczycy i Amerykanie.
Szef centrum prasowego referendum Riho Laaneae powiedział
PAP, że dziennikarze pytają głównie o uzasadnienie, dlaczego
Estonia powinna głosować "tak" lub "nie". Interesują się też
kwestiami eurosceptycyzmu w Estonii i na Łotwie. Wcześniejsze
doniesienia wskazywały na stosunkowo niższe poparcie dla akcesji
do UE w tych krajach niż w okresie przedreferendalnym w Polsce,
Czechach, na Węgrzech czy w Słowenii.
"To zrozumiałe - nasza niepodległość ma dopiero 12 lat" –
ocenił Laaneae. Wyjaśnił przy tym, że dla wielu Estończyków
odzyskane państwo ma dużą wartość, wielu sceptyków powołuje się
przy tym na to, że "przechodzimy od jednego związku do drugiego".
Niektórzy ludzie uważają, że w tym kontekście moglibyśmy
zachować niezależność, ale niestety w nowoczesnej Europie trudno
jest utrzymać niezależność całkowitą – dodał.
Na zakończenie rozmowy, przechodząc z angielskiego na
poprawną polszczyznę, Riho Laaneae powiedział: "W latach 1995-97
założyłem ambasadę estońską w Pradze, a potem byłem pierwszym
dyplomatą estońskim, który zaczął pracę w Polsce".
Wojciech Płocharski (PAP)
jd/ kan/ tot/
Polacy w Estonii poprą akcesję kraju do UE
12.9. Tallin (PAP) - Polska społeczność w Estonii będzie głosować
w niedzielnym referendum za wejściem kraju do Unii Europejskiej.
Dla Estonii nie ma innego wyjścia - powiedział w piątek PAP prezes
estońskiego Związku Polaków Ryszard Sondowicz.

Inny wybór nie wchodzi w grę, ponieważ Estonia jest małym
krajem, rosyjskie sąsiedztwo zaś oznacza zagrożenie ekonomiczne w
postaci nacisków gospodarczych i dyplomatycznych - uzasadnił.
Gdy Estonia wejdzie do Europy, granica będzie mocniej
strzeżona, zostanie ukrócony przemyt.
Ponadto mieszkający na wschodzie kraju rosyjscy obywatele
grają na stronę Federacji Rosyjskiej. Unijna granica sprawi, że
będą m.in. musieli lojalnie odnosić się do Estończyków.
Obecne relacje między Estończykami i Rosjanami nieco się
poprawiły, gdyż - jak powiedział Sondowicz - "Estończycy to
spokojni i inteligentni ludzie".
Zapytany, jakie są obecnie relacje między Polakami i
Estończykami odparł, że "historycznie idziemy z nimi ręka w rękę".
"Polacy zawsze żyli tu dość spokojnie" - ocenił.
Ryszard Sondowicz, urodzony w 1941 r. w Estonii, zna estoński
tak - jak mówi - większość miejscowych POlaków. Rosjanie natomiast
- ocenił - uważają estoński za język bez perspektyw.
Najstarsze wzmianki o Polakach w Estonii pochodzą z czasów
Stefana Batorego i dotyczą założonego wówczas kolegium oo.
jezuitów w Tartu (dawniej Dorpat). W czasach zaborów na tamtejszym
uniwersytecie kształciła się młodzież z ziemi polskich (tzw.
dorpatczycy, m.in. Józef Weyssenhoff, Tytus Chałubiński i inni).
Większa grupa Polaków przyjechała do Estonii w II połowie XIX
wieku do pracy przy budowie kolei. Następne grupy przybyłych z
Kresów wschodnich Polaków zatrudniano w rozbudowującym się
przemyśle stoczniowym. Według spisu z 1934 r., było ich w sumie
ponad 1600. Skupiali się głównie w Tallinie, Narvie i Tartu.
Polacy stanowili wówczas piątą co do wielkości mniejszość narodową
w Estonii.
W latach 1937-39 w Estonii pracowało 5 tys. polskich
robotników sezonowych, głównie z woj. wileńskiego i
nowogródzkiego, zatrudnionych w rolnictwie i przemyśle węglowym.
W 1939 r. liczbę Polaków w Estonii szacowano na 1500 osób. Z
chwilą wkroczenia do tego kraju wojsk sowieckich (17 czerwca 1940
r.) Polacy podzielili los Estończyków - nastąpiły represje,
deportacje na Syberię, utrata tradycji narodowych. Do końca lat
40. pozostało tylko kilkuset Polaków w rejonie Tallina i Tartu,
wielu z nich wróciło do kraju w ramach repatriacji.
Nowa fala emigracji polskiej dotarła do Estonii na przełomie
lat 40. i 50. Byli to członkowie Armii Krajowej powracający z
łagrów oraz Polacy pochodzący głównie z ziem włączonych po wojnie
do Litwy i Białorusi.

Obecnie mieszka w Estonii blisko 3 tys. Polaków, głównie w
Tallinie, Tartu, Kohtla-Jarve, Narvie, Valdze, Ahtme, Parnawie
(Parnu).
W 1988 r. rozpoczęło działalność Towarzystwo Kultury Polskiej
"Polonia", przekształcone w 1995 r. w Związek Polaków w Estonii.
Polacy mają status mniejszości narodowej. Od 1994 r. ukazuje się
miesięcznik "Nasza Polonia".
Wojciech Płocharski (PAP)
plo/bb

wit/

Estonia/ "Jah!" dla Unii (obrazek)
12.9.Tallin (PAP) - Estończycy, pytani w piątek na ulicach
Tallina, jak zagłosują podczas niedzielnego referendum w sprawie
przystąpienia ich kraju do Unii Europejskiej, zdecydowanym głosem
odpowiadają: "Jah!" (tak).
Napotkani Rosjanie, którzy stanowią w tym kraju 26-procentową
mniejszość, albo nie będą głosować wcale, gdyż nie mają
obywatelstwa, albo się wahają, jak głosować, nawet mimo że
estoński paszport mają w kieszeni.
Na ulicach 415-tysięcznego Tallina niewiele jest
referendalnych billboardów. Wydaje się, że reklama uliczna nie
jest tu tak rozpowszechniona, jak np. w Polsce i krajach
zachodniej Europy. Generalnie dominują duże plakaty w
pomarańczowej tonacji, na których zaprasza rodaków do Unii młody
premier Juhan Parts. Ze wszystkich rzuca się w oczy jedno słowo:
"Jah!".
"Referendum się uda, ludzie myślą pozytywnie - powiedział
dziennikarzowi PAP 36-letni urzędnik rządowy. - Będzie lepiej. Ci,
którzy myślą, że po wstąpieniu do UE sytuacja się pogorszy głównie Rosjanie - nie mają wystarczających informacji o Unii.
Wielu ludzi uważa też, że Estonia utraci niezależność. Nie o to
chodzi, kraj zachowa wszystkie atrybuty suwerenności".
Jak wyjaśnił, eurosceptyczni są starsi ludzie, głównie
mieszkający na wsi. Natomiast bardziej wykształceni i młodzi są
za.
Urodzony w Estonii Rosjanin, 36-letni taksówkarz Władimir,
powiedział, że nie ma obywatelstwa estońskiego i nie będzie
głosował. Twierdzi, że i z tzw. szarym paszportem poradzi sobie w
Unii. Zapytany, dlaczego nie próbuje zdać egzaminów, m.in. z
języka estońskiego, aby otrzymać obywatelstwo, ocenił, że są one
formą naruszenia praw człowieka.
Estończyk, 23-letni Edik, który mieszkał przez kilka

ostatnich lat w Finlandii, jest absolutnym euroentuzjastą. Według
niego, przystąpienie kraju do UE przyniesie same korzyści, głównie
młodym ludziom.
"W niedzielę trzeba powiedzieć +tak+ - uważa 40-letni
Estończyk, portier z hotelu. - Znam wielu, którzy mówią +nie+.
Głównie spoza Tallina, ze wsi. Ja powiem +tak+. Myślę, że +tak+
powie ok. 60 proc. głosujących".
27-letni Milan, pracujący Estończyk, jest zdania, że w
referendum +tak" powie 55-60 proc., głównie młodzież i ludzie
sukcesu. Rolnicy i ubożsi, którzy uważają, że po wejściu do Unii
wszystko podrożeje, mogą być przeciw. "Ja oczywiście będę głosował
na +tak+" - oświadczył.
Towarzysząca mu 24-letnia Kotri, ucząca się w Tallinie, jest
za UE, ale nie będzie głosować z prozaicznego powodu - nie ma
wymaganego zameldowania w stolicy, uprawniającego do głosowania.
53-letnia Rosjanka, pochodząca z Moskwy urzędniczka państwowa
z estońskim obywatelstwem, uważa, że Estonia powinna przystąpić do
Unii, ale trochę później. "Myślę, że jeszcze nie są całkiem
gotowi. Sytuacja gospodarcza nie jest zachwycająca. Średnia płaca
poza Tallinem to ok. 6.500 estońskich koron (ok. 1800 zł), w
stolicy - 7100 koron (ponad 2 tys. zł)". Jeszcze nie zdecydowała,
jak będzie głosować w referendum.
59-letni Fin, sprzedający samochody w Estonii, ocenił, że
wejście tego kraju do UE dla sąsiadującej przez Zatokę Botnicką
Finlandii i dla samej Estonii to korzyści turystyczne i
inwestycyjne. "To dobra przyszłość. Oni wiedzą, że nie ma innego
wyboru" - konkluduje fiński sąsiad.
Według ostatniego sondażu, którego wyniki opublikowano w
piątek, za wejściem Estonii do UE opowie się 74 procent
głosujących.
Wojciech Płocharski (PAP)
bb/ mc/ we/
______________________________________
2001 r.
Ukazała się kolejna książka poetycka naszego redakcyjnego kolegi
5.12.Warszawa (PAP) - Ukazała się książka poetycka pt. "Żółtozielono-rudy" naszego redakcyjnego kolegi Wojciecha Płocharskiego.
Integralną częścią tego zbioru poetyckiego są obrazy
Grzegorza Mroczkowskiego, malarza i wykładowcy warszawskiej ASP.

"+Żółto-zielono-rudy+ kojarzy się z barwami jesieni, to
subtelne szkice poetyckie, bez ekstrawagancji, mające współczesne
odniesienia" - mówi Płocharski. "To pochwała krajowego pejzażu,
esencja polskości o uniwersalnym charakterze" - dodaje.
37-letni dziś Płocharski, redaktor serwisu w Redakcji
Krajowej PAP, jest m.in. autorem słów ogólnopolskiego, radiowego
przeboju z 1988 r. "Klub wesołego szampana" (Chciałabym
chciała...), autorskiej płyty "Cyfry" (duet "Przyjaciele") z 1993
r., a także dwóch książek: zbioru wierszy, prozy, tekstów piosenek
i tłumaczeń "Trzydzieści i trzy" (1996) oraz zbioru krótkiej,
humorystycznej prozy "Plastic Odeon" (1997). W latach 1997-1998
Płocharski był korespondentem PAP w Mińsku na Białorusi. (PAP)
mrk/
________________________________________
1998 r.
Białoruś/opozycyjny BFN zwraca się o pomoc Europy i USA
31.12.Mińsk (PAP) - Władze opozycyjnego Białoruskiego Frontu
Narodowego wezwały parlamenty, rządy i organizacje krajów Europy
i USA o solidarność i wsparcie walki białoruskich sił
demokratycznych o niepodległość Białorusi.
Apel, który w czwartek otrzymała PAP, ma związek z
podpisanym przed tygodniem w Moskwie przez prezydentów Borysa
Jelcyna i Aleksandra Łukaszenkę porozumieniem przewidującym
dalsze jednoczenie Rosji i Białorusi.
Zakłada ono, że jeśli w zaplanowanym na przyszły rok
referendum większość mieszkańców obu państw opowie się za
zjednoczeniem, Rosja i Białoruś utworzą wspólne państwo.
BFN zwraca uwagę, że zgodnie z ustawą o referendum z 1991
nie mogą być jego przedmiotem kwestie, które dotyczą podstaw
istnienia białoruskiego państwa, jego suwerenności i terytorium.
"Ponadto żadne referendum nie może odbyć się w warunkach
dyktatury, braku dostępu opozycji do środków masowego przekazu,
a także w sytuacji naruszania praw człowieka i istnienia
więźniów politycznych" - mówi się w apelu.
BFN poprosił m.in. o polityczną ocenę "inicjatywy
zjednoczenia Białorusi z Rosją" rządy i parlamenty Francji,
Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Hiszpanii, Portugalii,
Belgii, Holandii, Austrii, Szwecji, Norwegii, Finlandii, Grecji,
Irlandii, Danii, Polski, Czech, Węgier, Kanady i USA.
Zaapelował także o "rozpatrzenie kwestii zagrożenia
niepodległości Białorusi i naruszania praw człowieka przez reżim

Łukaszenki" do Rady Europy i Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Wojciech Płocharski (PAP)
kan/ nbz/
Białoruś/ Opozycyjny deputowany ze szpitala przed sąd
31.12.Mińsk(PAP) - Waleryj Szczukin, deputowany rozwiązanej
przez prezydenta Łukaszenkę Rady Najwyższej XIII kadencji,
działającej obecnie w opozycji, został w czwartek siłą zabrany
ze szpitala i przewieziony do sądu.
Sąd miał wydać na niego wyrok za udział w demonstracji
przeciw integracji Rosji i Białorusi.
Posiedzenie sądu po
proteście Szczukina zostało przesunięte na późniejszy termin.
Przed tygodniem członkowie opozycji na około 20 minut
zablokowali główną ulicę Mińska protestując w ten sposób
przeciwko podpisaniu przez prezydentów Rosji i Białorusi
deklaracji o dalszym jednoczeniu obu krajów.
W poniedziałek
ośmiu przedstawicieli opozycji zostało w związku z tym ukaranych
aresztami i grzywnami.
Szczukin nie został osądzony, ponieważ trafił do szpitala z
powodu pogorszenia się stanu jego zdrowia.
Kiedy w czwartek udał się na śniadanie do szpitalnej
stołówki, cywilni funkcjonariusze organów bezpieczeństwa według jego relacji - wyciągnęli go ze szpitala i zawieźli do
sądu.
Mimo, że na drzwiach sądu widniała informacja, iż jest on
w Sylwestra nieczynny, dla Szczukina uczyniono wyjątek.
Podczas posiedzenia, na które wpuszczono przedstawicieli
mediów, Szczukin stanowczo zaprotestował przeciwko "wywleczeniu
go ze szpitala".
Podkreślił w związku z tym, że formalnie nie
otrzymał wezwania do sądu.
"Po prostu komuś zachciało się, abym
był tu dostarczony siłą" - oznajmił.
Zażądał także adwokata.
Sąd przychylił się do tego żądania.
Posiedzenie przeniesiono
w związku z tym na 6 stycznia.
W ten sposób Szczukin uniknął
spędzenia Sylwestra w więzieniu na posłaniu z gołych desek, co
spotkało go już przed rokiem.
Po wyjściu z sądu działacz opozycyjny powiedział PAP, że

spodziewa się kary 15 dni aresztu.
Wyjaśnił, że w tym roku
spędził już w więzieniu 35 dni, stawał przed sądem 15 razy, na
koncie ma także szereg wielomilionowych grzywien.
56-letni Waleryj Szczukin jest jednym z najbardziej
konsekwentnych przeciwników niedemokratycznego stylu rządzenia
na Białorusi.
Często w związku z tym staje przed sądem.
Szczukin jest Rosjaninem (urodzonym we Władywostoku),
komunistą opowiadającym się za rządami konstytucyjnymi na
Białorusi.
Mówi się o nim także, że jest człowiekiem honoru.
Rada Najwyższa XIII kadencji nie uznaje wyników referendum
1996 r. zainicjowanego przez prezydenta Łukaszenkę, uważając je
za antykonstytucyjne.
W jego wyniku głosujący opowiedzieli się
za prezydenckim projektem konstytucji przewidującym rozszerzenie kompetencji prezydenta, przedłużenie jego kadencji
do 2001 roku i ograniczenie władzy parlamentu.
Wojciech Płocharski (PAP)
yy/ nbz/

Białoruś/Łukaszenka faworytem w wyborach prezydenckich
30.12.Mińsk (PAP) - Gdyby w najbliższym czasie na Białorusi
odbyły się wybory prezydenckie, na Aleksandra Łukaszenkę
głosowałoby 39,5 proc. wyborców - wynika z najnowszych sondaży.
Drugi w kolejności polityk - lider opozycyjnego
Białoruskiego Frontu Narodowego, Zianon Paźniak - otrzymałby 2,2
proc. głosów.
W środę ogłoszono wyniki sondażu przeprowadzonego na ten
temat na początku grudnia przez niezależny ośrodek badania
opinii społecznej "Nowak".
Z popularnością prezydenta Łukaszenki nie idzie jednak w
parze ocena sytuacji materialnej obywateli.
Ponad 76 proc. respondentów stwierdziło pogorszenie
materialnego położenia ich rodzin w ciągu ostatniego miesiąca.
Ponad 60 proc. uznało je za złe lub bardzo złe.
Opozycyjna gazeta "Nawiny", która opublikowała wyniki
sondaży, odnotowała, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy
popularność prezydenta Łukaszenki spadła o 10 procent.

Gazeta uważa, że przyczyną wciąż dużej różnicy między
notowaniami Łukaszenki i polityków opozycji jest brak
przebojowego, alternatywnego konkurenta z drugiej strony.
Komentatorzy zwracają ponadto uwagę, że na dysproporcję
wpływa zmonopolizowanie przez władze radia i telewizji.
O
politykach opozycji nie informuje się w państwowych mediach chyba, że w kontekście negatywnym.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ro/ nbz/
Białoruś/Sylwester i Nowy Rok pod znakiem "biernego wypoczynku"
30.12.Mińsk (PAP) - Tradycyjnym sposobem spędzenia Sylwestra na
Białorusi jest - jak się podkreśla - "bierny wypoczynek", czyli
jedzenie, picie i oglądanie telewizji.
Sporo osób spędza go
jednak w... saunie.
Także i w tym roku nie oczekuje się na Białorusi balów i
maskarad, chociaż powoli nabiera popularności - głównie w Mińsku
- spędzanie świątecznych chwil z fajerwerkami i szampanem na
placach w centrum miasta.
Nowy Rok jest tu jednak przede wszystkim świętem rodzinnym i
domowym - w sylwestrowy wieczór pod choinkę trafiają prezenty od
Dziadka Mroza dla dzieci.
Całe rodziny spędzają ostatnie godziny starego roku,
wznosząc w mieszkaniach toasty tanią krajową wódką i szampanem.
Na stołach dominują ziemniaki, kotlety mięsne, faszerowane ryby
oraz różnorodne sałatki.
W tym czasie białoruska telewizja
nadaje występy artystów estrady i zespołów muzycznych.
Natomiast ten, kto świętuje w restauracji, za noworoczną noc
zapłaci w Mińsku co najmniej równowartość średniej pensji.
Ceny
balów i przyjęć w stolicy wahają się bowiem od 6-8 mln do 10-15
mln białoruskich rubli (od 25 do 60 dolarów USA).
Tańsze są zaś wieczorne i nocne seanse - praktycznie już
wykupione - w prywatnych saunach. 8-10 osób może się tam
rozgrzewać i biesiadować za równowartość 100-150 dolarów.
Sauna lub inaczej mówiąc bania jest także ulubionym sposobem
na spędzanie pierwszego dnia roku przez właścicieli szeroko

rozpowszechnionych na Białorusi podmiejskich domków
letniskowych.
Innym, tradycyjnym sposobem obchodzenia Nowego Roku są
odwiedziny u znajomych i krewnych.
Przedstawiciele władz, m.in.
premier Siarhiej Linh, również zapowiadają, że spędzą Sylwestra
i Nowy Rok w gronie rodzinnym.
Podobne zamiary deklarują politycy opozycyjni - Juryj
Chadyka z Białoruskiego Frontu Narodowego oraz Stanisłau
Bahdankiewicz ze Zjednoczonej Partii Obywatelskiej.
Niektórzy
opozycjoniści jednak spędzą tę noc w... więzieniu, gdzie
odsiadują wyroki - przypominają komentatorzy.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ro/ ls/
Białoruś/Szarecki przed Łukaszenką z noworocznym orędziem
30.12.Mińsk (PAP)- Siamion Szarecki, przewodniczący Rady
Najwyższej - odsuniętego w 1996 r. od władzy, lecz nadal
działającego białoruskiego parlamentu XIII kadencji - wystąpił w
środę z noworocznym orędziem do narodu.
"Nowy 1999 rok powinien stać się dla Białorusi rokiem
wyborów prezydenckich i początkiem przeprowadzonych z korzyścią
dla narodu reform społecznych i gospodarczych" - oświadczył.
Orędzie opublikowała największa niezależna gazeta "Narodnaja
Wola".
"Wiemy, że z noworocznym życzeniami do narodu zwróci się
prezydent Łukaszenka.
Jednak jako pierwszy do redakcji przysłał
życzenia przewodniczący Rady Najwyższej" - wyjaśniło pismo.
Szarecki w swym wystąpieniu podkreślił, że nadchodzący rok
powinien stanowić dla Białorusi początek "ustanowienia
politycznej stabilizacji, uzdrowienia moralnego klimatu w
społeczeństwie, zasadniczych zmian w polityce zagranicznej oraz
nawiązania przyjaznych i wzajemnie korzystnych stosunków ze
wszystkimi krajami".
"Niestety mijający rok nie był dla narodu łatwy.
Kraj
jeszcze bardziej pogrążył się w kryzysie, który objął wszystkie
dziedziny życia" - stwierdził Szarecki.
Dodał, że był to także
"rok dalszej presji na język i kulturę białoruską, pogłębienia
informacyjnej izolacji, represji wobec inaczej myślących i

zwiększenia się liczby przypadków naruszeń praw i wolności
człowieka".
Szarecki przypomniał, że szansę wyjścia z trudnej sytuacji
daje konstytucja 1994 roku, zgodnie z którą 20 lipca 1998 roku
kończy się 5-letnia kadencja prezydenta Łukaszenki.
Rada
Najwyższa, działająca nadal na jej podstawie, na początku 1999
roku wyznaczy wybory prezydenta nie później niż na 20 maja.
Siamion Szarecki do chwili obecnej pozostaje przewodniczącym
rozwiązanej przez prezydenta Białorusi w listopadzie 1996 roku
Rady Najwyższej XIII kadencji.
Wraz z częścią jej członków nie
uznaje prawomocności referendum 1996 roku, rozwiązania Rady i
tworzy jawną opozycję wobec rządu prezydenta Białorusi.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ kan/ lm/
Apel białoruskiej opozycji do Jelcyna o rezygnację z integracji
29.12.Mińsk (PAP) - Trzej kolejni przewodniczący Rady Najwyższej
- odsuniętego w 1996 roku od władzy, lecz nadal działającego
białoruskiego parlamentu - wezwali prezydenta Rosji do
rezygnacji z planów dalszej integracji z Białorusią.
Utworzenie wspólnego państwa oznacza w perspektywie okupację
Białorusi - oświadczyli w liście otwartym do Borysa Jelcyna
Stanisław Szuszkiewicz, Miaczesław Hryb i Siamion Szarecki.
List białoruskich polityków do rosyjskiego przywódcy
otrzymała w środę PAP.
Zgodnie z porozumieniem, podpisanym w ubiegłym tygodniu w
Moskwie przez Borysa Jelcyna i Aleksandra Łukaszenkę, jeżeli w
zaplanowanym na przyszły rok referendum większość mieszkańców
obu państw opowie się za zjednoczeniem, Rosja i Białoruś utworzą
wspólne państwo.
"Projektowana zmiana statusu państwowego Republiki Białoruś
jest sprzeczna z obowiązującą Konstytucją 1994 roku i my Białorusini - będziemy ją uważać za okupację Białorusi przez
Rosję.
Wydaje się, że i reakcja społeczności międzynarodowej
będzie adekwatna w stosunku do postępowania Rosji" - napisali
Szuszkiewicz, Hryb i Szarecki.
Ich zdaniem, "okupacja Białorusi posieje ziarna wrogości do
narodu, który ma wszelkie podstawy do pozostania zaprzyjaźnionym
narodem".

Sam zaś "wirtualny" związek przyspieszy reakcję łańcuchową w
rosyjskich regionach, zmierzającą do zmiany ich statusu
państwowego, o czym oznajmili już prezydenci Tatarstanu i
Inguszetii - zwrócili uwagę Szuszkiewicz, Hryb i Szarecki.
"Chyba po Czeczenii żaden Rosjanin nie ma ochoty bronić
+konstytucyjnego porządku+ w - na razie jeszcze - podmiotach
Federacji Rosyjskiej" - napisali opozycyjni politycy białoruscy.
Wyrazili nadzieję, że Jelcyn jako człowiek, którego "zasługi
w przezwyciężaniu przez nasze narody następstw komunistycznego
totalitaryzmu są powszechnie znane", nie zechce ryzykować
"jedności tak olbrzymiego geopolitycznego obszaru" i nie
pozwoli, aby "przyszłość Rosji była zagrożona".
Stanisław Szuszkiewicz był szefem białoruskiego państwa w
latach 1991-94, Miaczesław Hryb sprawował funkcję
przewodniczącego parlamentu w latach 1994-96, Siamion Szarecki
do chwili obecnej pozostaje przewodniczącym rozwiązanej przez
prezydenta Aleksandra Łukaszenkę w listopadzie 1996 r.
Rady
Najwyższej XIII kadencji.
Wraz z częścią jej członków nie uznaje
prawomocności referendum, rozwiązania Rady i tworzy jawną
opozycję wobec rządu prezydenta Białorusi.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ kan/ nbz/
Białoruś/Areszt i grzywna za protest przeciwko integracji
28.12.Mińsk (PAP) - Ośmiu przedstawicieli opozycji stanęło w
poniedziałek przed sądem w Mińsku za udział w proteście
przeciwko podpisanym w Moskwie przez prezydentów Rosji i
Białorusi porozumieniom o dalszym jednoczeniu obu krajów.
Uczestnicy akcji zostali ukarani za przeprowadzenie
demonstracji bez zezwolenia - poinformował PAP Barys Hiunter z
zarządu Białoruskiego Frontu Narodowego.
Trzech członków Białoruskiego Frontu Narodowego oraz
przedstawiciel prodemokratycznej organizacji Karta-97 otrzymało
po 5 dni aresztu, trzy osoby ukarano grzywnami.
52 mln białoruskich rubli (około 9 średnich pensji) ma
zapłacić Ludmiła Hriaznowa, deputowana odsuniętej od władzy Rady
Najwyższej - parlamentu XIII kadencji.
Jedna osoba otrzymała
ostrzeżenie.
Waleryj Szczukin, aresztowany deputowany Rady Najwyższej nie
został osądzony, ponieważ znajduje się w szpitalu, gdzie trafił

w związku z pogorszeniem stanu zdrowia.
Innemu zatrzymanemu, operatorowi rosyjskiej telewizji ORT
Dzmitrijowi Zawadzkiemu odebrano jedynie kasetę z nagranym
przebiegiem demonstracji.
Członkowie opozycji na około 20 minut zablokowali w piątek
wieczorem główną ulicę Mińska protestując w ten sposób przeciwko
podpisaniu porozumienia o dalszym jednoczeniu Rosji i Białorusi.
Zgodnie z porozumieniem, podpisanym przez Borysa Jelcyna i
Aleksandra Łukaszenkę, jeżeli w zaplanowanym na przyszły rok
referendum większość mieszkańców obu państw opowie się za
zjednoczeniem, Rosja i Białoruś utworzą wspólne państwo.
Białoruska opozycja protestuje przeciwko porozumieniu
uważając je za próbę wcielenia Białorusi do Rosji - sprzeczną z
normami międzynarodowego prawa oraz z konstytucjami Federacji
Rosyjskiej i Republiki Białoruś.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ kan/ nbz/
Białoruś/ Łukaszenka dwie godziny wyjaśniał w TV kwestie
integracji
27.12.Mińsk (PAP) - Prezydent Aleksander Łukaszenka przekonywał
w niedzielę rodaków, że podpisane przez niego w piątek w Moskwie
z Borysem Jelcynem porozumienie o dalszej integracji Rosji i
Białorusi i inne dokumenty "mają konstytucyjny charakter".
Łukaszenka przez dwie godziny mówił m.in. na ten temat w
wieczornym paśmie podporządkowanej władzom państwowej telewizji.
W studiu pytania zadawali mu dziennikarze - jednak jedynie z
państwowej prasy.
Przekazywano także w większości łagodne
telefoniczne pytania telewidzów.
Prezydenci Rosji i Białorusi podpisali dwa dni temu w
Moskwie deklarację o utworzeniu państwa związkowego.
Do połowy
1999 r. powinny zostać przeprowadzone w tej sprawie referenda w
obu krajach.
Podpisana została także umowa o równych prawach
podmiotów gospodarczych, a także obywateli, w tym do udziału w
wyborach.
Białoruski prezydent mówiąc o podpisanych dokumentach
powiedział, że nie tyle w prawnym, ale "w planie ludzkim
zrobiliśmy silny krok ku zjednoczeniu naszych państw".
Dodał, że

jedynie "oświadczyliśmy, że dążymy do utworzenia wspólnego
państwa".
"Szanse na to są bardzo duże" - ocenił.
Pytany o tematy gospodarcze powiedział, że
rozwija" i "nawet teraz nasze przedsiębiorstwa
Na
pytanie czy po zjednoczeniu z Rosją również na
się wypłacać pensje latami odparł, że "zapłata
nie będzie" i "nie pójdzie na to, aby sytuacja
gorsza".

"gospodarka się
pracują".
Białorusi będzie
od tego mniejsza
stała się

Prezydent mówił także o dalszych "normalnych stosunkach z
Zachodem" mimo podpisania deklaracji o planowanym utworzeniu
wspólnego państwa z Rosją.
Przeciwko podpisaniu porozumień protestuje białoruska
opozycja
uważając je za "próbę inkorporacji Białorusi" - sprzeczną z
normami
międzynarodowego prawa oraz z konstytucjami Federacji Rosyjskiej
i
Republiki Białoruś.
Wojciech Płocharski (PAP)
jr/
Białoruś/ Stanowisko opozycji ws. porozumień integracyjnych
26.12.Mińsk (PAP)- Białoruskie ugrupowania opozycyjne przyjęły w
sobotę wspólne stanowisko, w którym wyraziły sprzeciw wobec
podpisanego w piątek w Moskwie przez prezydentów Rosji i
Białorusi porozumienia o dalszym jednoczeniu obu krajów.
Zgodnie z porozumieniem, podpisanym przez Borysa Jelcyna i
Aleksandra Łukaszenkę, jeżeli w zaplanowanym na przyszły rok
referendum większość mieszkańców obu państw opowie się za
zjednoczeniem, powstanie wspólne państwo Rosjan i Białorusinów.
Koordynacyjna Rada Opozycyjnych Partii Demokratycznych
oświadczyła w związku z tym, że "naród białoruski nie potrzebuje
przekształcenia Białorusi w prowincję nieprzewidywalnej Rosji".
"Białorusini nie potrzebują zjednoczenia z krajem, który
stale prowadzi wojny na swych peryferiach.
Białorusini nie
potrzebują także wchodzić do państwa, które otwarcie propaguje
nienawiść wobec innych narodów i wyznań" - oznajmiły ugrupowania
opozycyjne.
Białoruski Front Narodowy, Zjednoczona Partia Obywatelska
oraz partie socjaldemokratyczne wezwały obywateli do jednoczenia

się wokół nadal działającej Rady Najwyższej, odsuniętego od
władzy przez Łukaszenkę parlamentu XIII kadencji, który powinien
stać się "gwarantem naszej niepodległości i konstytucji".
Od chwili podpisania moskiewskiego porozumienia białoruska
opozycja protestuje, uważając je za "próbę inkorporacji
Białorusi" dokonywaną w celach imperialnych - sprzeczną z
normami międzynarodowego prawa oraz z konstytucjami Federacji
Rosyjskiej i Republiki Białoruś.
Przedstawiciele opozycji zwracają także uwagę, że
przeprowadzenie na Białorusi referendum lub wyborów w sytuacji
zmonopolizowania przez władze radia i telewizji "nie jest
możliwe w sensie prawnym".
Wojciech Płocharski (PAP)
hb/ lm/
Białoruś/ Opozycjoniści zablokowali trasę powrotu Łukaszenki
(aktl.)
25.12.Mińsk (PAP) - Przedstawiciele opozycji na około 20 min.
zablokowali w piątek wieczorem główną ulicę Mińska, protestując
w ten sposób przeciwko powrotowi z Moskwy prezydenta Białorusi,
Aleksandra Łukaszenki.
Ulica prowadzi z lotniska do centrum.
Protestujący trzymali białoruską, biało-czerwono-białą flagę
i przez ponad kwadrans blokowali ruch na trasie.
W wyniku akcji
powstał samochodowy korek.
Milicja ochraniająca trasę przejazdu
Łukaszenki aresztowała 9 osób.
"Samochód cywilnych funkcjonariuszy staranował także
samochód jednego z członków Białoruskiego Frontu Narodowego" powiedział PAP Uładzimir Jucho z zarządu BFN.
Wśród aresztowanych znaleźli się deputowani Rady Najwyższej,
odsuniętego od władzy parlamentu XIII kadencji - Ludmiła
Hriaznowa i Waleryj Szczukin.
Aresztowano także, po raz kolejny, operatora rosyjskiej
telewizji ORT, Dmitrija Zawadzkiego.
Przed rokiem wraz z Pawłem
Szeremietem, korespondentem ORT na Białorusi, Zawadzki otrzymał
wyrok w zawieszeniu za nielegalne przekroczenie granicy z Litwą
podczas kręcenia reportażu mającego udowodnić, iż jej
nieszczelność sprzyja przemytowi.
Łukaszenka zakończył w piątek wizytę w Moskwie, gdzie z
prezydentem Rosji, Borysem Jelcynem podpisał m.in. porozumienie

o w sprawie dalszej integracji obydwu krajów.
Jeżeli w
zaplanowanym na przyszły rok referendum większość mieszkańców
obu państw opowie się za zjednoczeniem, powstanie wspólne
państwo Rosjan i Białorusinów.
Białoruska opozycja protestuje przeciwko porozumieniu,
uważając je za "próbę inkorporacji Białorusi", dokonywaną w
celach imperialnych i sprzeczną z normami międzynarodowego prawa
oraz z konstytucjami Federacji Rosyjskiej i Republiki Białoruś.
Wojciech Płocharski (PAP)
wit/ ls/
Białoruś/ Opozycjoniści zablokowali trasę powrotu Łukaszenki
25.12.Mińsk (PAP) - Przedstawiciele opozycji zablokowali w
piątek wieczorem główną ulicę Mińska, protestując w ten sposób
przeciw powrotowi z Moskwy prezydenta Białorusi, Aleksandra
Łukaszenki.
Ulica prowadzi z lotniska do centrum miasta.
Protestujący trzymali białoruską biało-czerwono-białą flagę
i na około pół minuty zatrzymali ruch na trasie.
Milicja
chroniąca trasę przejazdu Łukaszenki aresztowała 9 osób.
Znaleźli się wśród nich deputowani odsuniętego od władzy
parlamentu XIII kadencji, Rady Najwyższej - Ludmiła Hriaznowa i
Waleryj Szczukin.
Aresztowano także, po raz kolejny, operatora rosyjskiej
telewizji ORT, Dmitrija Zawadzkiego.
Przed rokiem wraz z Pawłem
Szeremietem, korespondentem ORT na Białorusi, Zawadzki otrzymał
wyrok w zawieszeniu za nielegalne przekroczenie granicy z Litwą
podczas kręcenia reportażu mającego udowodnić, iż brak kontroli
na granicy sprzyja przemytowi.
Łukaszenka kończy w piątek wizytę w Moskwie, gdzie z
prezydentem Rosji, Borysem Jelcynem podpisał m.in. porozumienie
o przeprowadzeniu w przyszłym roku referendum w sprawie
zjednoczenia obu krajów.
Jeżeli większość mieszkańców obu państw
opowie się za zjednoczeniem, powstanie wspólne państwo Rosjan i
Białorusinów.
Białoruska opozycja protestuje przeciwko porozumieniu,
uważając je za "próbę inkorporacji Białorusi" dokonywaną w
celach imperialnych - sprzeczną z normami międzynarodowego prawa
oraz z konstytucjami Federacji Rosyjskiej i Republiki Białoruś.

Wojciech Płocharski (PAP)
wit/ ls/
Białoruś/ BFN protestuje przeciwko porozumieniom integracyjnym
25.12.Mińsk (PAP) ostro zaprotestował
prezydentów Rosji i
obu krajów, a także

Opozycyjny Białoruski Front Narodowy (BFN)
w piątek przeciw podpisanemu w Moskwie przez
Białorusi porozumieniu o dalszym jednoczeniu
przeciwko innym umowom integracyjnym.

Są one sprzeczne "nie tylko z normami międzynarodowego
prawa, ale także z konstytucjami Federacji Rosyjskiej i
Republiki Białoruś" - oświadczyli członkowie władz BFN podczas
konferencji prasowej w Mińsku.
Ich zdaniem, zawarte w dokumentach dążenie do zjednoczenia
obu krajów jest "próbą inkorporacji Białorusi" dokonywaną w
celach imperialnych.
Borys Jelcyn i Aleksander Łukaszenka podpisali m.in. w
piątek w Moskwie porozumienie o przeprowadzeniu w przyszłym roku
referendum w sprawie zjednoczenia swych krajów.
Jeżeli większość
mieszkańców obu państw opowie się za zjednoczeniem, powstanie
wspólne państwo Rosjan i Białorusinów.
Według obecnej na Białorusi, prywatnej, rosyjskiej telewizji
NTW, podpisane porozumienie przewiduje, że terminem planowanego
zjednoczenia byłby początek następnego tysiąclecia.
Obywatele
przyszłego związku otrzymają równe prawa, w tym także możliwość
kandydowania do organów władzy nowej formacji państwowej.
Przedstawiciele BFN zwrócili uwagę, że przeprowadzenie na
Białorusi referendum w sytuacji zmonopolizowania przez władze
radia i telewizji "nie jest możliwe w sensie prawnym".
BFN twierdzi, że podpisując porozumienie Borys Jelcyn
"dobrze wiedział, że na Białorusi nie ma podstaw dla swobodnego
wyrażenia woli narodu".
"Nasz naród powinien także wiedzieć, że wspólne państwo to
wspólne wojsko i śmierć młodych Białorusinów w wojnach daleko od
kraju.
Zjednoczenie gospodarek zaś oznacza głodową śmierć dla
wielu naszych obywateli" - powiedział wiceprzewodniczący BFN,
Lawon Barszczeuski.
Oba państwa przeżywają obecnie głęboki
kryzys gospodarczy.
Przedstawiciele ugrupowania zapowiedzieli, że przeciwstawią
się próbom integracji, nawet drogą utworzenia - w ramach

zjednoczonej opozycji - tymczasowej, alternatywnej władzy, o
której uznanie będą zabiegać na Zachodzie.
Wojciech Płocharski (PAP)
wit/ ls/
Białoruś/Opozycja o porozumieniu ws. dalszej integracji z Rosją
(odc.1)
25.12.Mińsk (PAP)- Białoruska opozycja twierdzi, że porozumienie
Białorusi i Rosji o referendum w sprawie zjednoczenia obu państw
to ostatnia próba Łukaszenki - po fiasku jego polityki w kraju przedostania się na polityczną scenę zintegrowanego państwa.
Borys Jelcyn i Aleksander Łukaszenka podpisali w piątek w
Moskwie porozumienie o przeprowadzeniu takiego referendum w
przyszłym roku.
Jeżeli większość mieszkańców obu państw opowie
się za zjednoczeniem, wówczas powstanie wspólne państwo Rosjan i
Białorusinów.
Oba państwa przeżywają obecnie głęboki kryzys gospodarczy.
Anatol Lebiedźka z władz liberalnej Zjednoczonej Partii
Obywatelskiej (ZPO) powiedział PAP, że Łukaszenka po blisko
pięciu latach rządów na Białorusi okazał się "zupełnym bankrutem
w polityce gospodarczej, wewnętrznej i zagranicznej".
"Jedynym sposobem jego przetrwania jako polityka jest
wyjście na nową polityczną przestrzeń, gdzie mógłby wszystko
rozpocząć od nowa" - uważa opozycyjny polityk.
Na Białorusi
"rezultaty jego działalności ekonomicznej są widoczne".
Zdaniem Lebiedźki, jest to także ostatnia próba prezydenta
Białorusi zdążenia na rosyjskie wybory prezydenckie w 2000 roku.
"To, że Łukaszenka doprowadził Białoruś do bankructwa nie jest
jasne dla większości Rosjan, dla których, wedle funkcjonujących
tam stereotypów, Białoruś jest wyspą stabilności na obszarze
poradzieckim" - powiedział Lebiedźka.
Ponadto, jego zdaniem, białoruska opozycja jest w stanie w
1999 roku przechwycić na Białorusi polityczną inicjatywę.
Nowe
kroki integracyjne mają odwrócić uwagę społeczeństwa od sytuacji
gospodarczej - uważa polityk z ZPO.
W opinii Lebiedźki, podpisane w Moskwie dokumenty mogą
jednak też powtórzyć los wcześniejszych "bardzo rozreklamowanych
porozumień" o utworzeniu Związku Białorusi i Rosji, które "w
praktyce obecnie nie funkcjonują".

Lebiedźka sądzi ponadto, że realizacją moskiewskiego
porozumienia nie będą zainteresowane rosyjskie siły polityczne.
Będą temu, według niego, przeciwdziałać rosyjscy pretendenci do
urzędu prezydenta.
cdn.
plo/ro/ ls/

Białoruś/Opozycja o porozumieniu...(odc.2-ost.)
Uładzimir Jucho z zarządu Białoruskiego Frontu Narodowego
komentując moskiewskie porozumienie powiedział PAP, że
"prezydent Łukaszenka nie ma innego wyjścia, ponieważ
ekonomiczna sytuacja kraju pogarsza się z każdym dniem".
"Dlatego sprzedaje Białoruś, ponieważ w gruncie rzeczy jest
marionetką Moskwy" - uważa Jucho.
"Kto obecnie rządzi na
Białorusi?
Pułkownicy KGB, którzy przyjeżdżają tu z Moskwy,
otrzymują najlepsze mieszkania w centrum Mińska i nie potrzeba
im nawet białoruskiego obywatelstwa" - dodał.
Według odbieranej na Białorusi prywatnej, rosyjskiej
telewizji NTW, podpisane w Moskwie porozumienie o dalszej
integracji Białorusi i Rosji przewiduje, że terminem planowanego
zjednoczenia byłby rok 2000.
NTW relacjonowała, że do połowy 1999 r. porozumienie będzie
przedłożone pod osąd narodów rosyjskiego i białoruskiego.
"Rządy i parlamenty Rosji i Białorusi czeka kolosalna praca
nad finansowym i prawnym zbliżeniem obu państw.
W oficjalnych
oświadczeniach Kremla nie powiedziano, czy przed podpisaniem
porozumienia rozważono, jak na te ogromne plany wpłyną finansowe
trudności obu państw" - zwróciła uwagę NTW.
Wojciech Płocharski (PAP)
ro/ ls/
Białoruś/ Lider BFN przeciw "rosyjskiej aneksji" Białorusi
24.12.Mińsk (PAP) - Białoruski opozycjonista Zianon Paźniak
protestuje przeciw planowanym na piątek w Moskwie rozmowom
prezydentów Rosji i Białorusi, którzy mają rozpatrzyć kwestie
wspólnego obywatelstwa, waluty i przyszłości Związku Białorusi i

Rosji.
Lider opozycyjnego Białoruskiego Frontu Narodowego
oświadczył, że ewentualne podjęcie przez Borysa Jelcyna i
Aleksandra Łukaszenkę tego rodzaju decyzji to "przygotowanie
warunków do rosyjskiej aneksji Białorusi".
Zaapelował w związku z tym do Zachodu "o rzeczywistą pomoc"
dla białoruskiej niepodległości.
Jego oświadczenie w tej sprawie
otrzymała w czwartek PAP.
Przebywający na emigracji
przewodniczący BFN oznajmił, że jego ugrupowanie walczy o
białoruską niepodległość i demokrację oraz o miejsce "wolnej
Białorusi w wolnej Europie".
"Powstaje jednak wrażenie, że Zachód na progu rosyjskich
przemian politycznych ponownie, na swoją niekorzyść, jest gotów
oddać Białoruś w imię iluzji o stabilności w Rosji.
Jeśliby do
tego doszło, byłaby to polityka niemoralna" - uważa Paźniak.
"Jesteśmy przekonani, że demokracja powinna rozszerzać się
na wschód i umacniać najpierw na Białorusi, a nie za Uralem,
gdzie jej nigdy nie było" - podkreślił Paźniak.
Przypomniał, że
że jego ugrupowanie musi liczyć w tej kwestii na zachodnią pomoc
i europejską solidarność.
We wtorek BFN, protestując przeciwko planom integracji,
zapowiedział, że ewentualne decyzje na ten temat w Moskwie uzna
za próbę likwidacji niepodległości Białorusi i tym samym za
naruszenie jej konstytucji.
W środę były premier Białorusi Michaił Czyhir, który w 1996
r. podał się do dymisji w proteście wobec polityki prezydenta
Łukaszenki, oświadczył, że obecnie Rosja i Białoruś są "na tyle
chorymi pacjentami, że ulokowanie ich w jednej sali jeszcze
bardziej osłabi oba organizmy państwowe".
"Powinniśmy oddzielnie wychodzić z kryzysu, nie zapominając
o normalnych stosunkach gospodarczych" - powiedział Czyhir,
który na początku grudnia zgłosił gotowość startu w wyborach
prezydenckich na Białorusi.
Wojciech Płocharski (PAP)
yy/ bum/
Białoruś/ Obchody 200-lecia urodzin Mickiewicza
24.12.Mińsk (PAP) - Dokładnie 200 lat temu, 24 grudnia 1798
roku, w Zaosiu pod Nowogródkiem urodził się Adam Mickiewicz.

Z
Nowogródczyzny wywodzili się przodkowie polskiego poety, tu
również spędził dzieciństwo i szkolne lata.
Rok Mickiewiczowski był z rozmachem obchodzony na Białorusi.
W czwartek z okazji jubileuszu w Mińsku odbędzie się
uroczysty wieczór z udziałem premiera Siarhieja Linha.
Filmy i
programy dotyczące Mickiewicza pokazuje państwowa telewizja.
Losy poety obszernie przypomina także rządowa gazeta
"Respublika".
W gruncie rzeczy my dopiero teraz odkrywamy Mickiewicza pisze w związku z jubileuszem państwowa "Narodnaja Gazeta".
"Ale
już dziś Mickiewicza traktuje się nie tylko jako wielkiego
polskiego poetę, lecz także jako twórcę, który odkrył przed
światem Białoruś, jej język i historię" - dodaje pismo.
Ocenia się, że białoruskie władze przeznaczyły na obchody
Roku Mickiewiczowskiego w sumie około 2 mln dolarów USA.
Na początku września w Zaosiu oddano dla zwiedzania
zrekonstruowany dworek - miejsce urodzin poety.
Kilka dni
później w Nowogródku odbyły się imponujące, główne państwowe
uroczystości z okazji jubileuszu.
Ukazało się także duże, trójjęzyczne - polskie, białoruskie
i rosyjskie - wydanie "Pana Tadeusza". 200-lecie urodzin
Mickiewicza uczciła również okolicznościową pocztówką oraz
znaczkiem białoruska poczta.
Wiele miejsca rocznicy w ciągu roku
poświęcały krajowe media.
Dzięki wspólnym staraniom polsko-białoruskim przed siedzibą
Związku Polaków na Białorusi stanął pomnik poety.
W przyszłym
roku podobny pomnik powinien pojawić się w stolicy Białorusi.
Międzynarodową, mickiewiczowską konferencję naukową
zorganizował także w Mińsku Instytut Polski.
W kilku
białoruskich miastach pokazano, cieszącą się dużym
zainteresowaniem, objazdową wystawę na temat Mickiewicza,
przygotowaną przez warszawskie Muzeum Literatury.
Wojciech Płocharski (PAP)
yy/ woj/

Białoruś/BFN przeciwko planom integracji Białorusi i Rosji
22.12.Mińsk (PAP)- Opozycyjny Białoruski Front Narodowy
zaprotestował we wtorek przeciwko planom integracji Białorusi i
Rosji, które mają być 25 grudnia tematem drugiego już w
ostatnich dniach spotkania prezydentów Jelcyna i Łukaszenki.
Zaniepokojenie opozycji budzi także "zakulisowość" tych
działań.
BFN twierdzi, że podczas piątkowych rozmów w Moskwie
prezydenci Rosji i Białorusi rozpatrzą kwestie podwójnego
obywatelstwa, wspólnej waluty oraz przyszłości Związku Białorusi
i Rosji.
Zdecydują także o prawnym zatwierdzeniu swych decyzji.
Siarhiej Papkou z władz BFN powiedział podczas konferencji
prasowej w Mińsku, że decyzje te zostaną uznane przez jego
ugrupowanie za próbę likwidacji niepodległości Białorusi i tym
samym za naruszenie jej konstytucji.
Spotkają się one także z
ulicznymi akcjami protestu, których celem będzie odsunięcie od
władzy prezydenta Łukaszenki.
Jego kolega, Juryj Chadyka oświadczył, że białoruskie władze
nie informują o swych prawdziwych planach. o tematach piątkowego
spotkania poinformowały obecne na Białorusi media rosyjskie.
Chadyka dodał, że BFN zrobi wszystko, aby "potajemne decyzje
i zakulisowa dyplomacja poniosły na Białorusi fiasko".
Powołując
się na wyniki sondaży, Chadyka wyjaśnił, że ok. 70 proc.
Białorusinów opowiada się obecnie za niezależnością ich kraju.
To naturalne z uwagi na głęboki kryzys, jaki przeżywa Rosja dodał.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ro/ lm/
Białoruś/Sąd: "Nasza Niwa" ma prawo używać "taraszkiewicy"
22.12.Mińsk (PAP) - Białoruski Najwyższy Sąd Gospodarczy uznał
we wtorek za nieważne ostrzeżenie Państwowego Komitetu ds.
Prasy
udzielone opozycyjnej gazecie "Nasza Niwa" w związku z używaniem
"taraszkiewicy" - pisowni stosowanej do reformy w 1933 r.
W wyniku reformy, "taraszkiewicę" zastąpiono pisownią
zbliżoną do rosyjskiej.

Siarhiej Dubawiec, redaktor naczelny "Naszej Niwy",
powiedział dziennikarzom po ogłoszeniu werdyktu: "To bardzo
pozytywny wynik dla języka białoruskiego, dla jego istnienia
oraz tych, którzy z niego korzystają i od wieków są za to
dyskryminowani".
W sierpniu Państwowy Komitet ds.
Prasy zażądał, aby "Nasza
Niwa" nie stosowała starej pisowni białoruskiej, ponieważ prawo
prasowe nakazuje używać w środkach przekazu ogólnie przyjęte
normy językowe.
Zgodnie z ustawą prasową, trzykrotne takie
oficjalne ostrzeżenie dla środka przekazu grozi zawieszeniem lub
zamknięciem tytułu.
"Nasza Niwa" uznała żądanie Komitetu za bezprawne,
twierdząc, iż prawo prasowe oraz inne akty prawne nie określają,
jakie normy języka i pisowni są ogólnie przyjęte.
Do jej
stanowiska przychyliła się we wrześniu komisja językoznawców
powołana przez Najwyższy Sąd Gospodarczy, która orzekła, że
opozycyjna gazeta ma prawo używać "taraszkiewicy".
Eksperci uznali m.in., że "taraszkiewica", która
funkcjonowała na Białorusi do 1933 r. nie zniekształca języka
białoruskiego i może być stosowana w literaturze.
Obecnie
stosowana pisownia jest natomiast obligatoryjna tylko dla
instytucji państwowych, w tym placówek edukacyjnych.
Krytycy władz zwracają uwagę, że w ostatnich latach upada na
Białorusi białoruskojęzyczne szkolnictwo, zmniejszają się
nakłady podręczników i literatury białoruskojęzycznej.
W kraju
ponadto nie ma żadnego uniwersytetu, na którym wykładanoby
jedynie po białorusku.
Języka nie używa także większość
urzędników państwowych, łącznie z prezydentem kraju Aleksandrem
Łukaszenką.
Zwraca się uwagę, że język białoruski jest wypierany przez
rosyjski, który w wyniku referendum zainicjowanego w 1995 r.
przez prezydenta Białorusi zyskał status drugiego języka
państwowego.
Podkreśla się też, że dalsze odrodzenie
białoruszczyzny - postępujące w pierwszej połowie lat 90. zależy od poparcia państwa.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ro/ ls/

Białoruś/Były szef państwa: wybory prezydenta w przyszłym roku
18.12.Mińsk (PAP)- Miaczesłau Hryb, były szef białoruskiego
państwa uważa, że zgodnie z prawem wybory prezydenckie powinny
się odbyć na Białorusi w przyszłym roku.
"Jeśli Europa nie uznaje wyników referendum z listopada 1996
r., to znaczy, że obowiązuje konstytucja z 1994 r.
Dlatego
wybory prezydenckie powinniśmy przeprowadzić nie później niż
wiosną 1999 r., zaś termin pełnomocnictw Aleksandra Łukaszenki
mija 20 lipca" - powiedział Hryb w wywiadzie opublikowanym w
piątek przez niezależną gazetę "Narodnaja Wola".
Jednocześnie "bardzo pozytywnie" ocenił zgłoszenie gotowości
startu w wyborach przez byłego premiera Michaiła Czyhira, który
w listopadzie 1996 r. podał się do dymisji w proteście przeciwko
polityce Łukaszenki.
Czyhir przed dwoma tygodniami oświadczył, że zamierza
startować w wyborach, które powinny odbyć się w połowie
przyszłego roku, czyli tak jak zakłada pierwsza białoruska
konstytucja z 1994 r., nie zaś w 2001 - jak chciałyby władze
powołując się na zmiany wprowadzone w 1996 r.
Hryb - przewodniczący parlamentu z połowy lat 90. zapytany, czy zamierza przedstawić swoją kandydaturę w wyborach
prezydenckich, odparł, że tak - jeśli poprze go jego ugrupowanie
- Białoruska Partia Socjaldemokratyczna "Narodna Hramada".
Deputowani Rady Najwyższej, odsuniętego w 1996 r. od władzy
białoruskiego parlamentu XIII kadencji (uznawanego nadal przez
kraje europejskie) oświadczyli niedawno, iż na początku
przyszłego roku gotowi są ogłosić kolejne wybory prezydenckie.
Liczą na poparcie OBWE, Rady Europy oraz szefów państw i
parlamentów sąsiadujących z Białorusią krajów.
Większość partii opozycyjnych zastrzega jednak, że przed
ewentualnymi wyborami prezydenckimi powinny się na Białorusi
dokonać przemiany demokratyczne.
Chodzi m.in. o dostęp do mediów
elektronicznych zmonopolizowanych przez władze, wolność
zgromadzeń oraz wolność dla więźniów politycznych.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ro/ lm/
Białoruś/ Apel o ocalenie języka białoruskiego
16.12.Mińsk (PAP) - Rada Krajowa Towarzystwa Języka
Białoruskiego (TJB) wezwała demokratyczne partie i organizacje

społeczne na Białorusi do walki o "ocalenie ojczystego języka".
"Wyprowadzenie z użytku oraz znieważanie języka
białoruskiego leży u podstaw oficjalnej polityki ostatnich
czterech lat" - twierdzi Rada w opublikowanym w środę
oświadczeniu.
"Być politykiem w państwie nie znając języka jego narodu
oraz nie korzystać z niego, to nonsens.
Do władzy powinni dojść
świadomi narodowo ludzie" - uważa Rada.
"Demokratyczne siły na Białorusi nie mogą nie rozumieć, że
walka o język to walka o naszą wolność" - podkreślono w
komunikacie.
Rada zwróciła uwagę, że w ostatnich latach upada
białoruskojęzyczne szkolnictwo - liczba pierwszoklasistów,
którzy uczą się obecnie w Mińsku po białorusku, obniżyła się z
58,6 procent w 1994 r. do 4,8 procent w 1998 r.
Zmniejsza się także liczba wydań białoruskich podręczników
dla szkół, kilkakrotnie spadły nakłady białoruskojęzycznej
literatury pięknej, w kraju nie ma żadnego uniwersytetu, gdzie w
pełni wykładano by po białorusku, języka tego nie używa także
większość urzędników państwowych - podała Rada Krajowa TJB.
Białoruski jest wypierany przez język rosyjski, który na
Białorusi - według niedawnego, wrześniowego sondażu - jest
używany w kontaktach międzyludzkich 6 razy częściej niż mowa
rdzennych mieszkańców kraju.
Białoruskim nie posługuje się
również prezydent kraju, Aleksander Łukaszenka.
W 1995 r. z inicjatywy prezydenta odbyło się referendum, w
wyniku którego, rosyjski zyskał status drugiego języka
państwowego.
Zdaniem komentatorów, zmniejszyło to szanse na
szybkie - jak to miało miejsce na początku lat 90. - odrodzenie
białoruszczyzny.
Zwraca się uwagę, że bez poparcia państwa
proces odrodzenia nie będzie łatwy.
Wojciech Płocharski (PAP)
bir/ro/ bum/
Białoruś/Opozycja: wybory samorządowe będą niedemokratyczne
16.12.Mińsk (PAP) - Białoruska opozycja zbojkotuje zaplanowane
na przyszły rok wybory samorządowe, ponieważ - jak powiedział w
środę jej przedstawiciel - nie będą one demokratyczne.

We wtorek Izba Reprezentantów - niższa izba białoruskiego
parlamentu - przyjęła nową samorządową ordynację wyborczą, w
której zgodnie z sugestią prezydenta Aleksandra Łukaszenki
parlament ograniczył prawa wyborcze osób, które popełniły
wykroczenia z kodeksu administracyjnego, czyli na przykład brały
udział w antyrządowych demonstracjach.
Na Białorusi znaczna większość polityków opozycyjnych była
już pociągnięta do odpowiedzialności administracyjnej za udział
w ulicznych akcjach protestu.
Otrzymywali oni ostrzeżenia,
grzywny lub kary do 15 dni aresztu.
Obecnie będą pozbawieni
możliwości ubiegania się o wybór nawet do rad wiejskich.
"Nowa ordynacja, która uniemożliwia udział w wyborach
kandydatów demokratycznych, którzy trafili na posterunek milicji
i byli osądzeni na podstawie kodeksu administracyjnego to
nonsens - nigdzie tego nie ma na świecie" - powiedział w środę
PAP Barys Hiunter z zarządu Białoruskiego Frontu Narodowego największej partii opozycyjnej.
"To działalność represyjna w zwyczajnej dyktaturze" ocenił.
Wyjaśnił, iż jego ugrupowanie zbojkotuje wybory, ponieważ nie
uznaje konstytucji z 1996 r., a także aktów ustawodawczych Izby
Reprezentantów wyłonionej w efekcie jej przyjęcia.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ro/ psk/
Białoruś/ Apel o pomoc humanitarną dla Białorusinów
15.12.Mińsk (PAP) - Siamion Szarecki, przewodniczący odsuniętego
od władzy, lecz obradującego nadal białoruskiego parlamentu XIII
kadencji, zaapelował do narodów i rządów świata o udzielenie
Białorusinom pilnej pomocy humanitarnej.
"Dochody ludzi nie zapewniają normalnego odżywiania; płace i
emerytury nie wystarczają na lekarstwa i inne potrzeby" oświadczył Szarecki w apelu, który we wtorek opublikowała
niezależna prasa.
"Udziałem Białorusinów stały się ciężkie próby.
Zdrowie
narodu poważnie nadszarpnęła katastrofa czarnobylska, a także
gospodarcze i polityczne kataklizmy wywołane uzurpacją władzy
państwowej przez dyktatorski reżim (Aleksandra) Łukaszenki" napisał przewodniczący Rady Najwyższej.

Szarecki zaapelował do społeczności międzynarodowej o pomoc
żywnościową oraz leki.
Zastrzegł, iż ich rozdział odbywać się
będzie pod kontrolą stosownych organizacji międzynarodowych.
Rada Najwyższa, której przewodniczy Siamion Szarecki została
odsunięta od władzy po referendum z listopada 1996 roku,
zainicjowanym przez prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenkę.
W jego wyniku doszło na Białorusi m.in. do ograniczenia władzy
parlamentu.
Opozycja twierdzi, że prezydent przy pomocy sfałszowanego
referendum dokonał przewrotu państwowego.
Referendum z 1996 roku
uznała za nieważne także Rada Europy.
Od początku 1998 roku pensje i emerytury na Białorusi
obniżyły się niemal trzykrotnie.
Średnia płaca równa się obecnie
około 30 dolarom, a maksymalna emerytura wynosi ok. 14 USD.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/amp/ ls/
Białoruś/Opozycja krytykuje umowę z UE w sprawie osiedla Drozdy
15.12.Mińsk (PAP) - Opozycyjny Białoruski Front Narodowy (BFN)
wyraził ubolewanie w związku z porozumieniem zawartym między
Białorusią i Unią Europejską dotyczącym uregulowania konfliktu
wokół dyplomatycznego osiedla Drozdy pod Mińskiem.
"Oznacza ono złagodzenie stanowiska Unii Europejskiej w
stosunku do antydemokratycznej dyktatury na Białorusi" twierdzą władze ugrupowania w przekazanym we wtorek PAP
oświadczeniu.
Według ogłoszonej w minionym tygodniu umowy, Unia Europejska
i Białoruś porozumiały się, że ambasadorowie państw UE przeniosą
się z Drozdów do nowych rezydencji.
Strona białoruska ma
wypłacić w związku z tym stosowne odszkodowania.
Nie doszło do zawarcia podobnej umowy ze Stanami
Zjednoczonymi.
Zdaniem opozycji, porozumienie między UE i
Białorusią zawarto "bezpodstawnie i w niewłaściwym czasie".
BFN zwraca uwagę, że obecnie "antyreformatorska polityka
gospodarcza białoruskich władz zorientowana na Rosję ponosi
fiasko, w kraju brak jest konstytucyjnej praworządności,
podziału władz, dławi się wolność słowa, są więźniowie

polityczni".
Białoruska opozycja uważa, że w tej sytuacji z władzami w
Mińsku należy rozmawiać jedynie drogą "precyzyjnych żądań",
czyli domagając się wykonywania przez nie międzynarodowych
porozumień, powrotu do konstytucyjnego prawodawstwa, uwolnienia
więźniów politycznych, wstrzymania prześladowań prasy i
liberalizacji w gospodarce.
Zdaniem władz BFN, "inny sposób prowadzenia rozmów tylko
utwierdza dyktaturę w bezkarności".
Skandal dyplomatyczny wokół osiedla Drozdy wybuchł w
czerwcu, gdy ambasadorzy USA, państw członkowskich Unii
Europejskiej - Grecji, Francji, Niemiec, W.
Brytanii i Włoch
oraz państw stowarzyszonych, m.in.
Polski, pod pretekstem
remontowania osiedla zmuszeni zostali do jego opuszczenia.
Na
znak protestu dyplomaci zachodni wyjechali do swych krajów.
Osiedle ogłoszono rezydencją prezydenta Łukaszenki.
UE i USA
ogłosiły w odpowiedzi listę 130 czołowych polityków i urzędników
białoruskich, których uznały za osoby u siebie niepożądane.
Na
pierwszym miejscu na tej liście znalazł się białoruski
prezydent.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ro/ nbz/
Białoruś/Ukaże się białoruska wersja paryskiej "Kultury"
13.12.Mińsk (PAP) - Pierwsza w historii białoruska wersja
paryskiej "Kultury" ukaże się na Białorusi na początku stycznia.
Pierwszy białoruski numer "Kultury" - pisma redagowanego w
Paryżu przez Jerzego Giedroycia - "jest odwzajemnieniem
zrozumienia i przyjaźni" - powiedział w niedzielę PAP Ihar
Babkou, redaktor naczelny niezależnego czasopisma "Fragmenty".
Jego zespół przygotował białoruską wersję paryskiego
miesięcznika.
Od lat 50.
Giedroyć konsekwentnie dążył w swej działalności
wydawniczej do ułożenia dobrosąsiedzkich stosunków Polski z
wschodnimi sąsiadami - Białorusią, Litwą i Ukrainą.
Założyciel i

redaktor "Kultury" urodził się w Mińsku 27 lipca 1906 roku.
Babkou podkreślił, że w powojennej historii na stronach
pisma Giedroycia "słowa Białoruś, Ukraina, Litwa wymawiano z
taką niezależną intonacją, o jakiej w ówczesnym Mińsku, Kijowie,
Wilnie bano się nawet myśleć".
Dodał, że białoruskie wydawnictwo jest wyrazem uznania dla
wkładu Giedroycia "w sprawę demokracji i wolności słowa w
naszych krajach, za jego działania na rzecz porozumienia polskobiałoruskiego i pomoc dla niezależnych instytucji kulturalnych
na Białorusi".
Białoruska "Kultura" ukaże się nakładem społecznej
organizacji Euroforum - Centrum Współpracy Europejskiej, przy
pomocy Instytutu Polskiego w Mińsku.
Wojciech Płocharski (PAP)
mc/ bug/
Wzrosły szanse Białorusi na kredyt od MFW
11.12.Mińsk (PAP)- Wzrosły szanse Białorusi na nadzwyczajny
kredyt w wysokości do 100 mln dolarów od Międzynarodowego
Funduszu Walutowego - podała w piątek białoruska telewizja.
Decyzja ma zapaść wiosną przyszłego roku.
Kredyt związany jest ze zmniejszeniem się wpływów z eksportu
oraz koniecznością zakupów ziarna.
W piątek w Mińsku szef misji MFW Thomas Wolf spotkał się w
tej sprawie z szefem Banku Narodowego Białorusi Piotrem
Prakapowiczem.
Misja przebywa na Białorusi od niemal tygodnia.
Poprzednim razem misja gościła w Mińsku w listopadzie.
Uznała wówczas, że aby Białoruś mogła liczyć na kredy, powinna
wypełnić szereg warunków związanych z polityką kredytowo pieniężną oraz przepisami dewizowymi.
Wolf oświadczył, że tym razem eksperci Funduszu praktycznie
całkowicie porozumieli się ze stroną białoruską co do środków
polityki ekonomicznej, które będą stosowane na Białorusi w
najbliższym czasie.
Jeśli Białoruś zastosuje je w pełni, misja zamierza już w
marcu przyszłego roku przedstawić Radzie Dyrektorów MFW
sprawozdanie z prośbą o udzielenie Białorusi kredytu - dodał
szef misji MFW.

Szef banku centralnego powiedział, że przed stroną
białoruską stoi obecnie konieczność wypełnienia uzgodnień.
"Jesteśmy przekonani, że je wypełnimy i że nasze wnioski
dotyczące przyznania kredytu zostaną pozytywnie rozpatrzone
przez Radę Dyrektorów Funduszu" - uznał Prakapowicz.
MFW rozpoczął działalność na Białorusi w 1992 r.
W latach
1992-1995 kraj ten otrzymał dwie transze kredytu w wysokości
niemal 200 mln USD.
W 1995 r.
Fundusz zdecydował o przekazaniu
następnych pięciu transzy na łączną sumę 300 mln dolarów.
Zrealizowano jednak tylko jedną transzę - 70 mln USD.
Po
przyjeździe do Mińska, misja MFW doszła do przekonania, że
polityka rządu i Banku Narodowego stoją w sprzeczności z
uzgodnionym z MFW programem.
1 lipca 1998 roku w związku z nierealizowaniem przez
Białoruś oczekiwanych reform ekonomicznych, MFW obniżył rangę
swego przedstawicielstwa w Mińsku.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ kan/ lm/
Prezydent Ukrainy w Mińsku: Nie ma powrotu do ZSRR
11.12.Mińsk (PAP)- Prezydent Ukrainy Leonid Kuczma oświadczył w
piątek w Mińsku, że "nie widzi powrotu do ZSRR".
W ten sposób
Kuczma odpowiedział na pytanie o możliwość dołączenia Ukrainy do
Związku Białorusi i Rosji (ZBiR).
Ukraiński prezydent, który rozpoczął roboczą wizytę na
Białorusi powiedział, że "my (Ukraina, Rosja, Białoruś) i tak
bardzo aktywnie współpracujemy".
"Uważam, że każdy naród i każdy
kraj ma prawo do podejmowania decyzji o swojej drodze rozwoju" dodał.
Zdaniem Kuczmy w obecnej kryzysowej sytuacji Związek
Białorusi i Rosji okazał się "nie całkiem efektywny", choć
"większość winy nie leży tu po stronie Białorusi".
W trakcie swego dwudniowego pobytu Kuczma ma omówić z
prezydentem Białorusi Aleksandrem Łukaszenką sprawy dwustronnej
współpracy gospodarczej oraz kwestie reformowania Wspólnoty
Niepodległych Państw.

Białorusko-ukraińskie obroty handlowe zmniejszyły się w tym
roku o 16 procent.
Obu krajom zależy na poprawie wyników
współpracy ekonomicznej, czego dowodem jest podpisanie w piątek
przez szefów obu państw umowy o dwustronnej współpracy
gospodarczej do 2008 r.
Na wspólnej konferencji prasowej Łukaszenka wyjaśnił, że
wraz z prezydentem Ukrainy ustalili, iż uczynią wszystko, by
Rosja była państwem stabilnym.
Od tego zależą bowiem losy obu
narodów - białoruskiego i ukraińskiego.
Kuczma podkreślił, że w
obecnej kryzysowej sytuacji działania Mińska i Kijowa powinny
być skoordynowane.
Prezydenci przyznali, że nie rozwiązanym problemem w
stosunkach dwustronnych pozostaje kwestia długu Ukrainy wobec
Białorusi wynoszącego 170 mln dolarów USA.
Kuczma zapowiedział,
że jego kraj dostarczy Białorusi mąkę w zamian za dostawy
białoruskich maszyn.
W sobotę ukraiński prezydent odwiedzi Brześć, gdzie spotka
się z przedstawicielami lokalnych władz, przedsiębiorcami z
przygranicznych rejonów Białorusi i Ukrainy, a także zapozna się
z działalnością tamtejszej wolnej strefy gospodarczej.
Wojciech Płocharski (PAP)
amp/ lm/
Białoruś/Wkrótce emisja serialu tv opartego na polskiej powieści
11.12.Mińsk (PAP)- Telewizja białoruska rozpocznie wkrótce
emisję pierwszego dużego białoruskiego serialu "Przeklęty
przytulny dom", opartego na powieści "Wierna rzeka" Stefana
Żeromskiego - poinformował w piątek reżyser Uładzimir Arłou.
Serial ma 33 odcinki, trwa łącznie 28 godzin, telewizja
miała zacząć nadawać już 19 listopada.
Termin przesunięto ze
względu na trwające jeszcze negocjacje finansowe między autorem
scenariusza, Uładzimirem Halipem i kierownictwem telewizji.
W związku z emisją serialu w księgarniach ukazało się także
nowe wydanie "Wiernej rzeki" oraz dwóch opowiadań Żeromskiego,
ilustrowane kadrami z filmu.
Pod koniec maja w jednym z mińskich kin pokazano
półtoragodzinny, pilotowy odcinek serialu.

Pomysłodawca filmu oraz autor scenariusza na motywach
polskiej powieści, Uładzimir Halip powiedział wówczas PAP, że
"Żeromski doskonale pokrywa się z tym co obecnie odczuwamy,
Białoruś żyje bowiem ideami niepodległościowymi".
Wydarzenia z powieści, według niego, dobrze pasują do realiów
białoruskich z okresu powstania styczniowego, które toczyło się
równocześnie w Polsce, na Litwie i Białorusi.
Zdjęcia do serialu "Przeklęty przytulny dom" rozpoczęto przed
kilku laty, zakończono zaś w styczniu 1998 r.
Film wyprodukowała
państwowa telewizja.
Wojciech Płocharski (PAP)
tot/ lm/
Białoruś/ Wiceprezes ZPB o sytuacji szkolnictwa polskojęzycznego
11.12.Mińsk (PAP) - Wiceprezes Związku Polaków na Białorusi
Tadeusz Malewicz uważa, że problem tamtejszego szkolnictwa
polskojęzycznego polega na tym, iż władze nie realizują swoich
deklaracji w sprawie jego rozwijania.
"Prawo dotyczące szkolnictwa mniejszości jest deklaratywne,
władze zaś dążą do tego, by nie było realizowane" - powiedział w
piątek PAP.
"Nie jest ważne, że na Grodzieńszczyźnie w ponad stu
szkołach uczy się polskiego 8 tysięcy uczniów lub, jak się
podaje, 15 tysięcy w trzystu szkołach na całej Białorusi,
ponieważ problem polega na tym, że nie wszyscy Polacy mogą się
uczyć polskiego" - powiedział Malewicz.
"Poza tym w niektórych miejscowościach władze nie chcą
wprowadzać do szkół polskiego twierdząc, że nie ma nauczycieli,
podręczników, możliwości" - wyjaśnił.
Konsul Białorusi w Białymstoku Mikołaj Kreczka poinformował
w czwartek, że w obwodzie grodzieńskim języka polskiego uczy się
8100 uczniów w 154 szkołach, zaś 10 lat temu polskiego uczyło
się tam 11 dzieci w jednej szkole.
W ten sposób konsul odniósł się do nieobiektywnych, jego
zdaniem, informacji w polskiej prasie o trudnej sytuacji Polaków
i polskiej oświaty na Białorusi.
Wiceprezes ZPB wyjaśnił tymczasem, że lekcje polskiego na
Białorusi odbywają się często poza planem zajęć.
W ten sposób
powstaje sytuacja, że "połowa klasy idzie do domu, a Polak
zostaje za karę uczyć się polskiego".

Dodał, że polska szkoła w Grodnie przypomina "parodię".
"Obowiązkowo wykłada się w niej język i literaturę białoruską,
język i literaturę rosyjską, część przedmiotów jest po
białorusku i uważa się to za polską szkołę" - ocenił.
"My mamy prawo do modelu szkoły polskiej i chcemy tego" wyjaśnił.
Zapowiedział, że ZPB będzie nadal domagać się od władz
realizacji praw polskiej mniejszości do własnej oświaty, na
drodze sądowej lub przez pikietowanie odpowiednich urzędów w
Grodnie, Nowogródku i Mińsku.
"Będziemy uczestniczyć również w wiecach opozycji.
Jeśli
władze zmuszają nas do działalności politycznej, to będziemy się
tym zajmować" - dodał Malewicz.
Polacy są znaczącą mniejszością narodową na 10-milionowej
Białorusi.
Według danych radzieckich z końca lat 80., jest ich
blisko 500 tys., według działaczy ZPB - nawet dwu-, trzykrotnie
więcej.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ rr/ bum/
Białoruś/Łatypau: wizyta papieża "sprawą nieprostą"
10.12.Mińsk (PAP)- Wizyta papieża Jana Pawła II na Białorusi to
"sprawa nieprosta" - oświadczył w czwartek na konferencji
prasowej w Mińsku białoruski minister spraw zagranicznych Urał
Łatypau.
Minister przedstawił punkt widzenia prezydenta Aleksandra
Łukaszenki na ten temat. Łukaszenka sądzi, że "idealnym
wariantem" byłoby, gdyby na Białorusi doszło do spotkania
zwierzchników Kościołów katolickiego i prawosławnego.
Łatypau, zapytany czy prawosławie miałby reprezentować
patriarcha białoruski Filaret, odparł, że chodzi o zwierzchnika
"całej" Cerkwi.
Na uwagę, że najwyższy zwierzchnik Cerkwi prawosławnej
rezyduje na stałe w Stambule, Łatypau odpowiedział, że "nie jest
silny" w problematyce religijnej.
W hipotetycznym spotkaniu
zatem uczestniczyć miałby patriarcha moskiewski, Aleksij.
Rozwijając koncepcję minister wyjaśnił, że "jeśli takie
spotkanie zwierzchników dwóch odłamów chrześcijaństwa -

katolickiego i prawosławnego - odbędzie się, to powinno nastąpić
na terytorium Białorusi", czyli państwa, "gdzie w pokoju i
przyjaźni mieszkają i katolicy i prawosławni".
17 października kardynał Kazimierz Świątek, zwierzchnik
Kościoła katolickiego na Białorusi, zaprosił Jana Pawła II do
odwiedzenia białoruskich katolików.
Papież odparł, że odpowie na
zaproszenie, jeśli "Opatrzność pozwoli".
W końcu października poprzedni szef MSZ Iwan Antanowicz
oświadczył dziennikarzom w Mińsku, że wizyta papieża na
Białorusi jest bardzo prawdopodobna.
Wyjaśnił, że w tej sprawie
władze białoruskie konsultują się z rosyjskim MSZ, a także
rosyjską Cerkwią prawosławną (której zwierzchnictwo obejmuje
również Białoruś).
Według danych kościelnych, na Białorusi - liczącej 10
milionów mieszkańców - mieszka około dwóch milionów osób
wyznania rzymskokatolickiego.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ mc/ lm/
Białoruś - porozumienie z UE w sprawie Drozdów (opis)
10.12.Mińsk (PAP)- Konflikt dyplomatyczny pomiędzy Białorusią i
Unią Europejską wokół osiedla Drozdy został rozwiązany poinformował w czwartek białoruski minister spraw zagranicznych
Urał Łatypau.
Nie doszło natomiast do zawarcia podobnej umowy z USA.
Łatypau powiedział, że w tej sprawie "prowadzone są rozmowy",
jednak powstrzymał się od ich komentowania.
Według wspólnego oświadczenia białoruskiego MSZ i
Przedstawicielstwa Unii Europejskiej, strony porozumiały się, że
ambasadorowie państw UE po powrocie do Mińska przeniosą się z
Drozdów do nowych rezydencji.
Szefowie misji będą mieli
jednocześnie "szeroki dostęp" do osiedla w Drozdach, tak, by
przygotować się do przeprowadzki.
Wraz z przeniesieniem się dyplomatów do nowych siedzib,
utracą moc wcześniejsze umowy dotyczące dzierżawy rezydencji w
Drozdach, a strona białoruska zobowiązała się do wypłaty
stosownych odszkodowań.
Państwa, nie będące członkami UE, a których rezydencje
znajdują na terytorium Drozdów (m.in.
Polska) mogą - według

oświadczenia - przyłączyć się do porozumienia. Łatypau
zadeklarował gotowość rozmowy w tej kwestii z polskim
ambasadorem Mariuszem Maszkiewiczem.
Skandal dyplomatyczny wokół osady Drozdy wybuchł w czerwcu,
gdy ambasadorzy USA, państw członkowskich Unii Europejskiej Grecji, Francji, Niemiec, W.
Brytanii i Włoch - oraz państw
stowarzyszonych, m.in.
Polski, zmuszeni zostali pod pretekstem
remontu osiedla do jego opuszczenia.
Na znak protestu dyplomaci zachodni wyjechali do swych
krajów.
Osiedle ogłoszono
UE i USA
ogłosiły w odpowiedzi
białoruskich, których
Na
pierwszym miejscu był

rezydencją prezydenta Łukaszenki.
listę 130 czołowych polityków i urzędników
uznały za osoby u siebie niepożądane.
białoruski prezydent.

Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ rr/ lm/
Białoruś/Socjaldemokraci popierają protesty i krytykują władze
9.12.Mińsk (PAP)- Białoruska Partia Socjaldemokratyczna "Narodna
Hramada" poparła w środę protesty pracownicze przeciwko
"niebywałemu wzrostowi cen, zamrażaniu pensji i znikaniu z półek
najbardziej potrzebnych towarów".
Skrytykowała także prawie 5-letnie rządy prezydenta
Łukaszenki.
Zaprezentowane publicznie stanowisko jednej z czołowych
partii opozycyjnych ma związek z nasilającymi się w ostatnim
okresie na Białorusi protestami o podłożu materialnym, będącymi
skutkiem kryzysu.
Partia zażądała podwyższenia zarobków, zaprzestania
dodrukowywania pieniędzy, ograniczenia wydatków państwa na
urzędników i na pracowników służby bezpieczeństwa.
"Narodna Hramada" chce powrotu "waluty z funduszy
prezydenckich" do budżetu państwa oraz odbudowy na Białorusi
demokratycznego państwa prawa i normalizacji stosunków z krajami
Europy.
"Socjaldemokratyczne, socjalistyczne i labourzystowskie
partie Europy, wchodzące w skład Międzynarodówki Socjalistycznej
znajdują się obecnie u władzy w większości krajów europejskich.

Socjaldemokraci Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch,
Danii, Szwecji, Norwegii, Portugalii i Węgier występują w
obronie socjalnych zdobyczy pracowników.
Za nami stoi Europa" brzmi stanowisko białoruskich socjaldemokratów.
"Narodna Hramada" skrytykowała Aleksandra Łukaszenkę za to,
że w ciągu prawie pięciu lat jego rządów średnia pensja
zmniejszyła się do równowartości 30 dolarów USA.
Czas ten, uważa partia, prezydent stracił również na
konflikty - kolejno: z byłymi urzędnikami radzieckimi, z
opozycyjnymi deputowanymi odsuniętego od władzy parlamentu XIII
kadencji - Rady Najwyższej, związkami zawodowymi i młodzieżą.
Szef państwa popadł w konflikt także z własnymi ministrami,
bankierami, przedsiębiorcami i na koniec z zagranicznymi
ambasadorami, którzy wyjechali z Białorusi w związku ze
skandalem wokół dyplomatycznego osiedla Drozdy - zwróciła uwagę
"Narodna Hramada".
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ rr/ lm/
Białoruś/ Białoruski dziennikarz odebrał międzynarodową nagrodę
8.12.Mińsk (PAP) - Paweł Szeremiet, białoruski korespondent
rosyjskiej telewizji ORT odebrał we wtorek w Mińsku prestiżową
międzynarodową nagrodę Wolnej Prasy.
Nagrody te przyznawane przez Komitet Obrony Dziennikarzy
wręczone zostały 24 listopada w Nowym Jorku.
Białoruskie władze
nie wydały jednak wówczas zgody na wyjazd Szeremieta z kraju.
Nagrodę przekazała mu zatem przybyła do Mińska dyrektor
wykonawczy Komitetu Obrony Dziennikarzy, Anne Cooper.
W styczniu tego roku Szeremiet został skazany przez
białoruski sąd na 2 lata więzienia w zawieszeniu na rok za
nielegalne przekroczenie granicy z Litwą podczas kręcenia
reportażu mającego udowodnić, iż jej nieszczelność sprzyja
przemytowi.
W związku z tym trafił także na ponad 70 dni do aresztu w
Grodnie.
Według komentatorów, dziennikarze na Białorusi nie mają
łatwego chleba.
Znana jest niechęć białoruskiego kierownictwa do
wolności mediów.

Wojciech Płocharski (PAP)
sp
Białoruś/Zakaz manifestacji w pobliżu siedziby prezydenta
8.10.Mińsk (PAP)- Władze Mińska wydały we wtorek zakaz
przeprowadzania manifestacji na oddalonym o około 200 metrów od
siedziby prezydenta Łukaszenki Placu Październikowym.
Urząd miasta wyjaśnił tę decyzję "kulturalno-historycznym"
charakterem miejsca oraz uwarunkowaniami komunikacji miejskiej.
W komunikacie zwrócono uwagę, że ostatnio zwiększa się
liczba wniosków dotyczących przeprowadzenia wieców, przemarszów
i innych akcji na tym placu.
W związku z "nieprostą sytuacją
ekonomiczną" o zgodę na demonstracje ubiegają się partie
polityczne, organizacje społeczne i związki zawodowe.
Mimo zakazu przeprowadzania manifestacji o charakterze
politycznym na placu będą mogły się odbywać imprezy innego typu,
o ile na ich wyrazi na nie zgodę Rada Ministrów i urząd miejski.
W poniedziałek 15 osób osądzono w związku z przeprowadzoną
na Placu Październikowym niedzielną manifestacją opozycji z
okazji 50. rocznicy przyjęcia Powszechnej Deklaracji Praw
Człowieka.
Zdaniem władz, wiec w tym miejscu był nielegalny.
Wcześniejszy wniosek opozycji o zezwolenie na manifestację
na centralnym placu stolicy został oddalony przez urząd miasta,
który wyznaczył na przeprowadzenie wiecu inny plac, położony na
uboczu.
Opozycja uznała, że decyzja ta została podjęta bezpodstawnie
i że świadczy o ignorowaniu prawa obywateli do zgromadzeń.
Demonstranci, mimo braku zgody władz, zebrali się tam, gdzie
zaplanowali.
Wojciech Płocharski (PAP)
mc/ les/
Białoruś/Związkowcy zażądali podwyżek i dostępu do mediów
8.12.Mińsk (PAP)- Podwyżek zarobków i swobodnego dostępu do
radia i telewizji, zmonopolizowanych przez państwo, żądali we
wtorek na wiecu w Mińsku członkowie opozycyjnego Białoruskiego

Wolnego Związku Zawodowego (BWZZ).
W manifestacji na jednym z głównych placów stolicy
uczestniczyło blisko 200 związkowców.
"Chcemy pracować i otrzymywać normalną zapłatę" oświadczyła przewodnicząca BWZZ Marija Alijewa.
Podkreśliła, że dostęp do telewizji powinien uświadomić
ludziom sytuację w zakładach pracy.
Związkowcy mają także prawo
dać odpór telewizyjnej propagandzie, utrzymującej, że na
związkowe wiece przychodzą jedynie "grupy pijaków".
"Na wiece oczywiście nie przychodzą pijacy, ale ludzie,
którzy chcą żyć, pracować i wychowywać dzieci" - dodała Alijewa.
Postulaty związkowców poparła opozycyjna Białoruska Partia
Socjaldemokratyczna "Narodna Hramada", która w oświadczeniu
rozpowszechnionym na wiecu również zaapelowała o zaprzestanie
"otumaniania ludzi" przez państwowe środki masowego przekazu.
Od 1996 r. opozycja nie ma dostępu do państwowych mediów.
Jej poglądy i stanowiska nie są prezentowane w radiowych i
telewizyjnych programach informacyjnych.
Informuje się tam o
niej jedynie w negatywnym świetle.
Przed tygodniem państwowe media wywierały również presję na
oficjalny ruch związkowy w celu zniechęcenia go do antyrządowych
demonstracji, związanych ze wzrostem cen i ubożeniem
pracujących.
Ostatnio coraz częściej w stolicy i innych dużych miastach
Białorusi dochodzi do protestów o podłożu materialnym.
Kryzys
spowodował, że realne płace robotników zmalały w ostatnich
latach na 2-3-krotnie.
Średnia pensja wyniosła w październiku
około 6 mln białoruskich rubli, czyli około 30 USD według
obecnego kursu.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ mc/ lm/
Białoruś/ Represje po niedzielnej manifestacji
7.12.Mińsk (PAP) - 15 osób zatrzymano i osądzono po niedzielnej
manifestacji opozycji w centrum Mińska zorganizowanej z okazji
50. rocznicy przyjęcia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.

Zdaniem władz, demonstracja w tym miejscu była nielegalna.
W poniedziałek sądy ogłosiły wyroki w sprawach osób
zatrzymanych.
Sekretarz zarządu Białoruskiego Frontu Narodowego Anatol
Krywarot poinformował PAP, że organizatorzy wiecu - członkowie
władz BFN Juryj Chadyka i Aleś Bialacki - otrzymali kary po 10
dni aresztu.
Komunistyczny deputowany odsuniętego od władzy parlamentu
XIII kadencji Walery Szczukin został skazany na 15 dni aresztu,
zaś przewodniczący Białoruskiej Partii Socjaldemokratycznej
"Narodna Hramada" Mikoła Statkiewicz - na 3 dni.
Ludmiła Hriaznowa, liberalna deputowana Rady Najwyższej
(parlamentu XIII kadencji) otrzymała ostrzeżenie.
Pozostali zatrzymani uczestnicy wiecu - członkowie BNF otrzymali ostrzeżenia, a także trzy grzywny po 7 mln
białoruskich rubli (obecnie równowartość blisko dwóch średnich
pensji krajowych).
W niedzielę, w związku z 50-leciem przyjęcia Powszechnej
Deklaracji Praw Człowieka, kilkaset osób demonstrowało w centrum
Mińska, niedaleko siedziby prezydenta Łukaszenki.
Zorganizowana
przez opozycję manifestacja odbyła się w tym miejscu bez zgody
władz.
Wcześniejszy wniosek BFN o zezwolenie na manifestację na
centralnym placu stolicy został oddalony przez urząd miasta,
który wyznaczył na przeprowadzenie wiecu inny, odległy od
centrum plac.
BFN uznał, że decyzję tę podjęto bezpodstawnie i że świadczy
ona o ignorowaniu prawa obywateli do zgromadzeń.
Demonstranci, którzy mimo braku zgody władz zebrali się na
placu, trzymali biało-czerwono-białe flagi i transparenty z
hasłami: "Wolność dla mediów", "Łukaszenka! przeżyj za nasz
zarobek", "Telewizja nie może być tubą jednej strony".
Po godzinie pokojowej demonstracji rozeszli się.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ kan/ bum/
Białoruś/ Manifestacja w 50-lecie Deklaracji Praw Człowieka
6.12.Mińsk (PAP) - Kilkaset osób demonstrowało w niedzielę w
centrum Mińska, niedaleko siedziby prezydenta Łukaszenki, z

okazji 50. rocznicy przyjęcia Powszechnej Deklaracji Praw
Człowieka.
Po demonstracji zatrzymano co najmniej cztery osoby.
Zorganizowana przez opozycję manifestacja odbyła się w tym
miejscu bez zgody władz.
Organizatorzy, m.in. wiceprzewodniczący
Białoruskiego Frontu Narodowego Juryj Chadyka oraz członek władz
BFN Aleś Bialacki, otrzymali w związku z tym wezwania na
milicję.
Najprawdopodobniej będą odpowiadać za naruszenie
porządku publicznego.
Wcześniejszy wniosek Białoruskiego Frontu Narodowego o
zezwolenie na manifestację na centralnym placu stolicy został
oddalony przez urząd miasta, który wyznaczył na przeprowadzenie
wiecu inny, oddalony od centrum plac.
BFN uznał, że decyzja ta została podjęta bezpodstawnie i
świadczy ona o ignorowaniu prawa obywateli do zgromadzania się.
Juryj Chadyka oświadczył podczas wiecu, że "w kraju nie
szanuje się ludzi - nie ma siły prawa, jest za to prawo siły".
Zgromadzeni na placu trzymali biało-czerwono-białe flagi i
transparenty z hasłami: "Wolność dla mediów", "Łukaszenka przeżyj za nasz zarobek", "Telewizja nie może być tubą jednej
strony".
Po godzinie pokojowej demonstracji rozeszli się.
Anatol Krywarot z władz BFN powiedział po manifestacji:
"Odnieśliśmy zwycięstwo.
Przyszliśmy tam, gdzie chcieliśmy, a
nie tam, gdzie proponowały nam władze".
Wojciech Płocharski (PAP)
wit/ woj/
Białoruś/ Blisko 5-tysięczna manifestacja w Grodnie
5.12.Grodno (PAP) - Od 4 do 5 tysięcy osób protestowało w sobotę
w centrum Grodna przeciwko polityce prezydenta Białorusi
Alaksandra Łukaszenki, wzrostowi cen i spadkowi poziomu życia.
Około dwugodzinną manifestację zorganizowała "Inicjatywa
Grodzieńska" - forum konsolidujące organizacje opozycyjne obwodu
grodzieńskiego.
W proteście wzięły udział niezależne oraz oficjalne
związki zawodowe, a także Związek Polaków na Białorusi.
Uczestnicy demonstracji twierdzili, że nie mają za co żyć,

ponieważ średnia płaca na Grodzieńszczyźnie, uważanej za
najbardziej rozwinięty gospodarczo region Białorusi, równa się
10-15 dolarom.
Żądali podwyższenia zarobków, ograniczenia biurokracji oraz
swobodnego dostępu opozycji do mediów zmonopolizowanych przez
państwo.
Trzymali biało-czerwono-białe flagi białoruskie i
transparenty z hasłami: "Nie - faszyzmowi na Białorusi" lub
"Rosja nie jest naszym jedynym sąsiadem".
Przewodniczący "Inicjatywy Grodzieńskiej" Siemion Domasz
zwrócił uwagę, że dzieje się źle nie tylko w polityce czy
gospodarce, ale także w stosunkach narodowościowych.
Pod hasłem: "Państwo nie może być mocne, jeśli łamie się
prawa mniejszości narodowych" uczestniczyli w manifestacji
Polacy.
Prezes ZPB Tadeusz Gawin powiedział PAP, że Związek
przypomniał w ten sposób władzom, by nie likwidowały
polskojęzycznych klas w Nowogródku oraz o obiecywanych mu
wcześniej polskich szkołach.
Wojciech Płocharski (PAP)
kan/ woj/
Białoruś/ Chadyka: kandydatura Czyhira może być sygnałem z
Moskwy
5.12.Mińsk (PAP) - Zgłoszona przez byłego białoruskiego premiera
Michaiła Czyhira gotowość startu w wyborach prezydenckich może
być sygnałem z Moskwy, która nie jest zadowolona z Łukaszenki uważa Juryj Chadyka, jeden z liderów opozycji.
Wiceprzewodniczący Białoruskiego Frontu Narodowego
powiedział w sobotę PAP, iż jest to "w pełni realistyczna
hipoteza", z uwagi na stosunki Czyhira w Moskwie.
W listopadzie 1996 r.
Czyhir podał się do dymisji w
proteście przeciwko polityce Aleksandra Łukaszenki.
Premier nie
godził się z prezydenckimi planami referendum w sprawie
wprowadzenia nowej konstytucji.
Po dymisji zbliżył się do
opozycji.
W marcu 1997 r. opuścił Białoruś i wyjechał do Moskwy, gdzie
zajął stanowisko w zarządzie jednego z czołowych rosyjskich
banków.

W sobotę dwie największe, niezależne gazety białoruskie "Swabodnyje Nowosti" i "Narodnaja Wola" - opublikowały wywiad z
byłym szefem rządu, który oświadczył, że zamierza startować w
wyborach, które powinny odbyć się w połowie przyszłego roku,
czyli tak jak zakłada pierwsza białoruska konstytucja z 1994 r.,
nie zaś w 2001 - jak chciałyby obecne władze.
Zdaniem Chadyki, "w Moskwie są kręgi, które chciałyby, aby
na Białorusi doszło do wyborów prezydenckich".
Uważa on, że
Czyhir powiązany jest z kołami "wczorajszych komunistów".
"Oczywiście, nie jest to ta marginalna część partii
komunistycznej, która dąży do odtworzenia totalitarnego
społeczeństwa, a bardziej ci, którzy są spadkobiercami
pieriestrojki" - stwierdził.
Niezadowolenie Moskwy z prezydenta Łukaszenki ma kilka
przyczyn - uważa Chadyka.
"Po pierwsze, chodzi o jego dążenie do przebicia się na
polityczną scenę Rosji.
Po drugie zaś o kompromitujący wizerunek
strategicznego sojusznika, który prowadzi zajadłą, antyzachodnią
i antydemokratyczną politykę, co naturalnie kompromituje Moskwę,
choć nie zawsze się ona do tego przyznaje" - dodał lider
opozycji.
Wojciech Płocharski (PAP)
wit/ psk/
Białoruś/ Były premier gotowy do startu w wyborach prezydenckich
5.12.Mińsk (PAP) - Były premier Michaił Czyhir ogłosił, iż
zamierza wystartować w wyborach prezydenckich na Białorusi.
Czyhir jest pierwszym liczącym się białoruskim politykiem, który
oznajmił o gotowości kandydowania na urząd prezydencki.
Według niego, wybory powinny się odbyć w połowie przyszłego
roku, czyli tak jak zakłada pierwsza białoruska konstytucja z
1994 r., na której gruncie stoi opozycja, nie zaś w 2001 - jak
chciałyby obecne władze.
W sobotę dwie największe, niezależne gazety - "Swabodnyje
Nowosti" i "Narodnaja Wola" - opublikowały wywiad z byłym szefem
rządu, który oświadczył, że sytuacja gospodarcza kraju jest
dramatyczna.
"To hańba, aby w końcu XX wieku ludzie otrzymywali produkty
żywnościowe na kartki.

Proszę spojrzeć - cały świat wokół
normalnie żyje, a my walczymy, walczymy, walczymy - sztaby,
komisje specjalne, telewizyjne narady" - stwierdził.
Powiedział,
iż wie jak powstrzymać upadek kraju oraz masowe ubożenie
obywateli.
W listopadzie 1996 r.
Czyhir podał się do dymisji w
proteście przeciwko polityce prezydenta Aleksandra Łukaszenki.
Premier nie godził się z prezydenckimi planami referendum w
sprawie wprowadzenia nowej konstytucji.
Po dymisji zbliżył się
do opozycji.
W 1997 r. wszedł w skład Narodowego Komitetu Wykonawczego gabinetu cieni przy Radzie Najwyższej XIII kadencji.
Podpisał
się także pod obywatelską inicjatywą Karta-97.
Deputowani odsuniętego od władzy białoruskiego parlamentu
XIII kadencji - obradującej nadal Rady Najwyższej - stoją na
stanowisku, że prezydentura Łukaszenki powinna się zakończyć w
1999 roku.
Chcą na początku przyszłego roku oficjalnie ogłosić o
przeprowadzeniu wyborów prezydenckich, które, według ich
wstępnych oświadczeń, powinny się one odbyć wiosną.
24 listopada minęła druga rocznica referendum
konstytucyjnego przeprowadzonego w 1996 r. z inicjatywy
Łukaszenki, w wyniku którego przedłużył on swoją kadencję do
2001 roku, ograniczył władzę parlamentu i rozszerzył swe
kompetencje.
Zdaniem opozycji, prezydent przy pomocy sfałszowanego
referendum dokonał przewrotu państwowego.
Skoncentrowanie władzy
w jednych rękach sprawiło, że Białoruś przestała być państwem
demokratycznym, zaś władza sprawowana w stylu autorytarnym
wpłynęła na pogorszenie warunków życia.
Równocześnie większość partii opozycyjnych zastrzega, że
przed ewentualnymi wyborami prezydenckimi powinny się na
Białorusi dokonać demokratyczne przemiany, m.in. w mediach
elektronicznych, ponieważ telewizja i radio zmonopolizowane są
przez władze.
Inne warunki to wolność zgromadzeń oraz wolność
dla więźniów politycznych.
Wojciech Płocharski (PAP)
yy psk/

Białoruś/ Łukaszenka odwołał kolejnych trzech ministrów
4.12.Mińsk (PAP) - Białoruski prezydent Aleksander Łukaszenka
odwołał w piątek trzech kolejnych ministrów - poinformowały
prezydenckie służby prasowe.
Dekretem odwołany został szef dyplomacji Iwan Antanowicz,
minister współpracy gospodarczej z zagranicą, Michaił Marynicz
oraz minister ds.
Wspólnoty Niepodległych Państw, Walancin
Wialiczka.
Jednocześnie zlikwidowano ministerstwo spraw zagranicznych,
ministerstwo współpracy gospodarczej z zagranicą oraz stanowisko
ministra do spraw Wspólnoty Niepodległych Państw.
Na bazie obu ministerstw oraz aparatu ministra ds.
WNP
utworzone zostanie - jak przewiduje prezydencki dekret ministerstwo spraw zagranicznych.
Jego szefem mianowany został
Urał Łatypau - od 1994 roku doradca Łukaszenki.
Posunięcia przeprowadzono, według służb prasowych, "w ramach
kursu na dalsze doskonalenie i reformowanie systemu władzy
państwowej".
Przed dwoma dniami Łukaszenka zdymisjonował już trzech
ministrów.
Zwolnieni ze stanowisk zostali: minister rolnictwa
Iwan Szakoła, minister ds. statystyki i analizy Uładzimir
Nieczyporowicz oraz szef Kontroli Państwowej Mikałaj
Domaszkiewicz.
Niektórzy białoruscy publicyści od pewnego czasu zwracali
uwagę, że trudna sytuacja gospodarcza w kraju może doprowadzić
do tego, że prezydent Łukaszenka zdymisjonuje na początku
grudnia rząd Siarhieja Linha.
W ten sposób premier i niektórzy ministrowie zostaliby uznani
za
winnych obecnego kryzysu gospodarczego.
Jak się okazuje, prognozy nie były bezpodstawne.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ kan/ kks/
Białoruś/Prasa o liście Łukaszenki do Clintona

4.12.Mińsk (PAP) - Białoruski prezydent, Aleksander Łukaszenka,
wystosował do prezydenta USA Billa Clintona list, w którym
przyznaje się do błędów Mińska w stosunkach z krajami Zachodu podała niezależna prasa.
Najwyraźniej list ma związek ze skandalem wokół rezydencji
dyplomatycznych na osiedlu Drozdy pod Mińskiem.
Gazeta "Nawiny" cytuje w piątek ministra spraw zagranicznych
Białorusi Iwana Antanowicza, który wyjaśnił, że w liście władze
"głęboko żałują" pomyłek oraz zapewniają, że "nigdy ich nie
powtórzą". Łukaszenka ponadto deklaruje, że Białoruś będzie
wykonywać swoje zobowiązania wynikające z prawa
międzynarodowego.
Służby prasowe prezydenta oraz MSZ nie udzielały w piątek
informacji w tej sprawie.
Stanowisko białoruskich władz minister Antanowicz miał
przedstawić także podczas spotkania szefów dyplomacji krajów
członkowskich OBWE w Oslo.
Mieli z nim zostać zapoznani
ministrowie spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, Austrii oraz
Niemiec, które od stycznia 1999 r. przewodniczyć będą Radzie
Europy.
Cytowany również przez "Nawiny" wiceminister spraw
zagranicznych Uładzimir Hierasimowicz wyraził nadzieję, że
posłanie białoruskich władz wpłynie na rozwiązanie konfliktu
wokół dyplomatycznego osiedla Drozdy pod Mińskiem.
Jednocześnie
zaprzeczył, jakoby w liście Łukaszenki znajdowały się
przeprosiny strony białoruskiej.
Powiedział, że na terenie osiedla Drozdy budowane są nowe
rezydencje dla amabasadorów.
Skandal dyplomatyczny wokół Drozdów wybuchł w czerwcu, gdy
ambasadorzy USA, państw członkowskich Unii Europejskiej Grecji, Francji, Niemiec, W.
Brytanii i Włoch oraz państw
stowarzyszonych, m.in.
Polski, pod pretekstem remontowania
osiedla zmuszeni zostali do jego opuszczenia.
Na znak protestu
dyplomaci zachodni wyjechali do swych krajów.
Osiedle ogłoszono
UE i USA
ogłosiły w odpowiedzi
białoruskich, których
Na
pierwszym miejscu był

rezydencją prezydenta Łukaszenki.
listę 130 czołowych polityków i urzędników
uznały za osoby u siebie niepożądane.
białoruski prezydent.

Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ ro/ nbz/
Białoruś/Milewicz o zatrzymaniu przez milicję w Nowogródku
3.11.Mińsk (PAP) - Wysłannik "Wiadomości" TVP Waldemar Milewicz
i prezes Związku Polaków na Białorusi Tadeusz Gawin zostali w
czwartek czasowo zatrzymani przez milicję w Nowogródku.
Milewicz powiedział PAP po powrocie do Mińska, że obaj
usiłowali spotkać się z szefem nowogródzkiego urzędu rejonowego,
aby zapytać go o przyczyny blokowania przez władze tego miasta
powstawania polskich szkół.
Szef urzędu nie udzielił Milewiczowi wywiadu.
Wezwał
milicję, która zatrzymała dziennikarza TVP wraz z kamerzystą
oraz prezesa ZPB.
Spędzili oni następnie około 40 minut na
posterunku, gdzie ich wylegitymowano, a następnie kazano
odjechać.
Zajście zdążyli jednak sfilmować z ukrytej kamery.
Pokazano
je w głównym wydaniu "Wiadomości".
Waldemar Milewicz od kilku dni przekazuje reportaże z
Białorusi.
W środę jego korespondencje skrytykowała kontrolowana
przez władzę telewizja białoruska, zarzucając im podgrzewanie
nastrojów społecznych, instruowanie białoruskiej opozycji i
pokazywanie pustych półek sklepowych.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ mc/
Białoruś/Władzom nie podobają się materiały wysłannika TVP
3.12.Mińsk (PAP) - Białoruskim władzom nie podobają się
reportaże, które od kilku dni przekazuje z Białorusi dziennikarz
"Wiadomości" TVP Waldemar Milewicz.
Mimo, że polska telewizja publiczna ma na Białorusi bardzo
ograniczony zasięg, kontrolowana przez władze telewizja
białoruska skrytykowała reportaże Milewicza twierdząc, iż
podgrzewają one nastroje społeczne.
Komentator problematyki zagranicznej omówił w środę

wieczorem, w głównym programie informacyjnym, materiały
wysłannika TVP.
Podkreślił, iż w czasie gdy białoruskie
kierownictwo zajęte jest rozwiązywaniem codziennych problemów,
relacje polskiego dziennikarza zawierają instrukcje dla
białoruskiej opozycji.
Białoruska telewizja uznała także, że Milewicz, pokazując
puste półki sklepowe na Białorusi, "szuka dziury w całym".
Komentator wyraził jednak przekonanie, iż próby dyskredytacji "i
tym razem się nie powiodły".
Milewicz zapewnia, że w reportażach przekazuje prawdę,
zarzuty zaś są oszczerstwem.
O powstałej sytuacji powiadomił
polską ambasadę w Mińsku.
Poprosił także o wyjaśnienie sprawy
kanałami dyplomatycznymi.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ rr/ woj/

Białoruś/Władze Mińska odmówiły opozycji wiecu w centrum miasta
2.12.Mińsk (PAP) - Manifestacja zaplanowana na jednym z
centralnych placów Mińska przez opozycyjny Białoruski Front
Narodowy (BFN) z okazji 50-lecia przyjęcia Powszechnej
Deklaracji Praw Człowieka spotkała się z odmową władz miasta.
Władze oddaliły wniosek BFN w tej sprawie i wyznaczyły na
przeprowadzenie manifestacji inny, oddalony od centrum miasta
plac.
Decyzja ta, według BFN, nie jest poparta żadnymi aktami
prawnymi.
BFN zdecydował się zaskarżyć postanowienie w sądzie.
"W 1948 roku Białoruś wstrzymała się od podpisania
Deklaracji.
Tradycja naruszania praw człowieka w czasach
stalinowskich trwa do dziś" - ocenił Aleś Bialacki, członek
władz BFN i szef Komitetu Obrony Praw Człowieka "Wiosna-96".
Zdaniem przedstawicieli ugrupowania, sytuacja praw człowieka na
Białorusi pogarsza się.
"Jeszcze dwa lata temu nikt u nas nie siedział w więzieniu
za przekonania polityczne.
Obecnie znajduje się tam sześć osób,

które białoruskie i międzynarodowe organizacje obrony praw
człowieka uznają za więźniów sumienia" - powiedział Bialacki.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ro/ nbz/
Białoruś/Protesty przeniesione na styczeń
2.12.Mińsk (PAP) - Pod naciskiem władz przywódcy pięciu
największych oficjalnych związków zawodowych planujących
przeprowadzenie w środę antyrządowych demonstracji w Mińsku
przenieśli protesty na koniec stycznia.
Hienadź Fiedynicz z Białoruskiego Związku Zawodowego
Przemysłu Radioelektronicznego powiedział w środę podczas
konferencji prasowej liderów pięciu związków w Mińsku, że nie
zrezygnowały one z przeprowadzenia akcji protestu.
Wiece i
przemarsze zostaną na pewno zorganizowane 27 stycznia.
Dodał, że związki są usatysfakcjonowane tym, że zapowiedzi
protestów "wywołały taką reakcję" władz.
Pięć związków wchodzących w skład oficjalnej Białoruskiej
Federacji Związków Zawodowych (BFZZ) miało demonstrować w
stolicy Białorusi przeciw polityce społeczno-gospodarczej władz,
wzrostowi cen i ubożeniu pracujących.
Akcję poparło prezydium
Rady BFZZ.
W przededniu demonstracji w aktywne zniechęcanie związkowców
do protestów zaangażowali się czołowi urzędnicy państwowi z
prezydentem Aleksandrem Łukaszenką, którzy, odwiedzając wiele
najważniejszych zakładów pracy, "wyjaśniali pracownikom politykę
władz".
W wielu przedsiębiorstwach w trybie pilnym postanowiono
podwyższyć pensje prawie o sto procent.
Przywódcy związkowi potępili "dyskredytującą" związki
kampanię prowadzoną przez państwową telewizję.
Zwrócili uwagę,
że narusza się w ten sposób prawa związków zawodowych zapisane w
konstytucji i konwencjach Międzynarodowej Organizacji Pracy
ratyfikowanych przez Białoruś.
Jak podkreślili, media państwowe są nadal zamknięte dla
prezentacji stanowisk związkowców.
Kryzys spowodował, że realne płace robotników na Białorusi w
ostatnich latach zmalały ponad dwukrotnie.
Średni zarobek

wyniósł w październiku ok. 6 mln białoruskich rubli (ok. 30 USD
według kursu wolnorynkowego).
Jak podała opozycyjna gazeta
"Nawiny", w Polsce średnia miesięczna płaca równa się 350, w
Czechach - 320, na Litwie zaś - 250 dolarom.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ro/ woj/
Białoruś/ Presja władz na związki zawodowe przed demonstracjami
1.12.Mińsk (PAP) - Związki zawodowe na Białorusi protestują
przeciwko nasilającemu się naciskowi władz, służb specjalnych i
państwowych mediów w związku z zaplanowanymi na początek grudnia
robotniczymi demonstracjami.
W środę pięć największych związków wchodzących w skład
oficjalnej Białoruskiej Federacji Związków Zawodowych (BFZZ) ma
demonstrować w Mińsku przeciwko polityce społeczno-gospodarczej
władz, wzrostowi cen i ubożeniu pracujących.
Na 7 grudnia organizację trzygodzinnego strajku
ostrzegawczego zapowiedział niezależny Białoruski Wolny Związek
Zawodowy, który domaga się podwyżek płac oraz swobodnego dostępu
do zmonopolizowanych przez państwo radia i telewizji.
Związek Zawodowy Budowy Samochodów i Maszyn Rolniczych jeden z organizatorów środowej demonstracji - ogłosił w
przededniu akcji oświadczenie, w którym protestuje przeciw coraz
częstszej ingerencji pracowników KGB w działalność związkową.
Państwowe media są zamknięte dla prezentacji stanowisk
przywódców robotniczych.
Na Białorusi istnieje niebezpieczeństwo
likwidacji ruchu związkowego - podkreślają związkowcy.
Tymczasem opozycyjna gazeta "Nawiny" podała we wtorek, że w
części dużych zakładów białoruskiej stolicy, w których działają
silne niezależne związki, dyrektorzy zabronili rozpowszechniania
ulotek, które "mogłyby zakłócić spokój zespołów robotniczych".
Do wywieszenia tam gazetki ściennej jest potrzebne pisemne
zezwolenie wicedyrektora ds. informacji.
Posadę tę władze
wprowadziły niedawno w większych zakładach i kołchozach dla
"wyjaśniania ludności polityki państwa".
Pierwszym zadaniem
aktywistów jest "obserwacja stanowisk kolektywów pracowniczych"
wobec grudniowych akcji protestu.
Również w mediach państwowych rozpoczęła się kampania mająca

dowieść, że udział w demonstracjach związkowych nie ma sensu.
W
głównym programie informacyjnym państwowej telewizji pokazuje
się reportaże, w których robotnicy mówią, że udział w protestach
nic nie da.
"Sowietskaja Biełorussija" - gazeta administracji prezydenta
Aleksandra Łukaszenki - opublikowała na pierwszej stronie we
wtorek utrzymany w surowym i jednocześnie wychowawczym tonie
artykuł pod tytułem "Uliczne zabawy nie prowadzą do niczego
dobrego".
W związku z panującym kryzysem realne płace robotników na
Białorusi w ostatnich latach zmalały ponad dwukrotnie.
Średni
zarobek wyniósł w październiku 6 mln 102 tys. białoruskich rubli
(ok. 30 USD według kursu wolnorynkowego).
Według porównawczych
obliczeń gazety "Nawiny", w Polsce średnia miesięczna płaca
równa się 350, w Czechach - 320, na Litwie zaś - 250 dolarom.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ rr/ bum/
Białoruś/ Rozpoczął się proces zwolennika reform w rolnictwie
30.11.Kirausk (PAP)- W sądzie rejonowym miasta Kirausk
(wschodnia Białoruś) rozpoczął się w poniedziałek proces
73-letniego przedsiębiorcy Wasila Starawojtaua, jednego z
pionierów prywatnej gospodarki rolnej na Białorusi, znanego
przeciwnika systemu kołchozowego.
Materiały do sprawy Starawojtaua liczą 56 tomów, zeznania
przed sądem ma złożyć ponad 400 świadków.
Wraz ze Starawojtauem
na ławie oskarżonych zasiadają jego dwaj zięciowie.
Starawojtau oskarżony jest o przestępstwa z dziesięciu
artykułów kodeksu karnego, w tym o defraudację na szczególnie
dużą skalę, wyłudzanie kredytów, dawanie łapówek, prowadzenie
nie zarejestrowanej działalności gospodarczej, przemyt i
nielegalne nabycie oraz posiadanie broni.
Przedsiębiorca przekształcił kierowane przez siebie
państwowe gospodarstwo rolne "Rasswiet" w Myszkawiczach (rejon
kirauski w obwodzie mohylewskim), za rządów demokraty Stanisłaua
Szuszkiewicza - w kwitnącą spółkę akcyjną.
Starawojtau dobrze radził sobie także w czasach radzieckich.
Za doskonałe wyniki kołchozu dwukrotnie odznaczony został
medalem Bohatera Pracy Socjalistycznej.

Po przekształceniach dokonanych w "Rasswiecie" prezydent
Aleksander Łukaszenka z trybuny parlamentu obwieścił jednak, że
w gospodarstwie nie skoszono 10 hektarów pszenicy, która zgniła
i zażądał zwolnienia Starawojtaua, choć taką decyzję mogli
podjąć jedynie akcjonariusze spółki, czyli pracownicy
"Rasswietu".
Do siedziby spółki zjechali kontrolerzy z inspekcji
podatkowej, milicja i KGB.
W sejfie prezesa spółki wykryto 1200
dolarów USA, 4 mln białoruskich rubli i 180 ukraińskich hrywien.
Skonfiskowano także broń myśliwską, na którą Starawojtau miał
pozwolenie.
Aresztowano obydwu jego zięciów po zarekwirowaniu
niezarejestrowanego pistoletu u jednego i nabojów u drugiego.
W
listopadzie 1997 r. przedsiębiorcę uwięziono, jego firmę władze
zaś ponownie przekształciły w kołchoz.
Ocenia się, że proces potrwa dość długo.
Ma on być otwarty,
jednak na sali, odpowiednio do ilości miejsc, przebywać będzie
mogło nie więcej niż 40 osób.
Obecność kamer telewizyjnych "w
celu zachowania spokoju w sali sądowej" ograniczono tylko do
pierwszego dnia procesu.
Sędzia Nadzieja Czmara oświadczyła na kilka dni przed
rozpoczęciem procesu, że póki człowiek nie jest skazany,
pozostaje niewinny.
Powiedziała, że sąd ma "święcie trzymać się
litery prawa" w tej sprawie.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ kan/ lm/
Białoruś/Bank centralny szuka walut na zakup żywności i lekarstw
28.11.Mińsk (PAP) - Od soboty Bank Narodowy Białorusi zezwolił
upoważnionym bankom komercyjnym na kupowanie od obywateli walut
wymienialnych i rosyjskich rubli po kursie wolnorynkowym.
Zezwolenie ma obowiązywać do 10 stycznia 1999 r.
Bank podjął taką decyzję w związku z brakami żywności,
lekarstw i innych towarów na rynku.
Skupione od obywateli waluty
mają pozwolić na zakup tych artykułów za granicą.

Zgodnie z postanowieniem, już od soboty jednego
amerykańskiego dolara można będzie sprzedać w punktach wymiany
waluty za 210 tys. białoruskich rubli, czyli tak jak dotychczas
na "czarnym rynku".
Jeszcze do niedawna kantory na Białorusi sprzedawały i
kupowały dewizy po kursach niewiele wyższych od zaniżonego kursu
ustalanego przez BNB.
W sytuacji 2-3-krotnie wyższych kursów na
"czarnym rynku", klientom nie opłacało się korzystać z usług
legalnych kantorów.
Zgodnie z decyzją BNB, 95 procent walut kupionych od osób
fizycznych, banki będą sprzedawały bankowi centralnemu.
Pozostałe 5 procent mogą natomiast sprzedawać obywatelom, pod
warunkiem przedstawienia przez nich udokumentowanych próśb
dotyczących konieczności leczenia za granicą bądź wyjazdu
związanego z sytuacją rodzinną.
We wszystkich sklepach na Białorusi obowiązują ograniczenia
w sprzedaży produktów żywnościowych.
W większości miast
deficytowe artykuły są sprzedawane, w zależności od obwodu, po
godzinie 15.00, 16.00 lub 17.00.
Brakuje także wielu lekarstw.
Zagraniczni producenci,
głównie z Rosji, zażądali rozliczeń za leki w walucie
wymienialnej.
Krajowi producenci dostarczają na rynek zaledwie
jedną czwartą ogółu potrzebnych medykamentów.
Wojciech Płocharski (PAP)
amp/ bum/
Białoruś/Festiwal filmów o prawach człowieka blokowany w kinach
27.11.Mińsk (PAP) - Organizowany po raz pierwszy w Mińsku pod
patronatem ONZ międzynarodowy festiwal filmów poświęconych
obronie praw człowieka spotkał się z oporem dyrektorów kin,
którzy nieoczekiwanie odmówili uczestnictwa w projekcie.
Waleryj Tkaczuk z przedstawicielstwa ONZ w stolicy Białorusi
powiedział w piątek PAP, iż dyrektorzy dwóch największych z
czterech kin, w których zaplanowano pokazy, motywowali odmowę
dyrektywami otrzymanymi z ministerstwa kultury.
Komentatorzy zwracają uwagę, że w programie festiwalu
znalazły się filmy reżyserów "wywołujących alergię" białoruskich
władz, m.in.

Juryja Chaszczewackiego, autora filmu "Zwyczajny
prezydent", będącego krytyką prezydenta Aleksandra Łukaszenki.
Festiwal powinien odbyć się w dniach 30 listopada - 5
grudnia.
W jego trakcie mają zostać pokazane dokumentalne i
fabularne filmy białoruskie, rosyjskie, gruzińskie, a także
filmy z Polski ("Galop" Krzysztofa Zanussiego), USA, Wielkiej
Brytanii, Francji, Indii i Litwy.
Przedsięwzięciu udzieliły wsparcia m.in. ambasada Szwecji w
Moskwie i amerykańska Fundacja Forda.
Część filmów udostępniła
organizacja British Council.
Swój przyjazd na festiwal
zapowiedziała liczna reprezentacja kinematografów rosyjskich,
udział zadeklarowali również zagraniczni dyplomaci.
Waleryj Tkaczuk wyjaśnił, że w związku z wycofaniem się kin
z projektu organizatorzy festiwalu "stają przed niewygodną
sytuacją".
Program pokazów może zostać ograniczony o połowę.
Z pomysłem zorganizowania festiwalu filmów dotyczących
obrony praw człowieka wystąpiło przed dwoma miesiącami mińskie
przedstawicielstwo ONZ. w związku z obchodzonym 10 grudnia
50-leciem przyjęcia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ rr/ ls/

Białoruś/Propagandyści gotowi do pracy z ludnością
26.11.Mińsk (PAP) - W większych białoruskich zakładach i
kołchozach zakończono wprowadzanie nowych posad zastępców
dyrektorów ds. informacji i kontaktów społecznych, którzy mają
wyjaśniać ludności politykę państwa.
W ten sposób "definitywnie utworzono system informacyjnej
pracy z ludnością" - ogłosiły w czwartek władze.
Nowe posady utworzono w zakładach zatrudniających ponad 300
pracowników i w kołchozach, w których pracuje więcej niż 100
osób.
Wprowadzenie tych posad ostro krytykuje niezależna prasa
białoruska, nazywając pomysł władz "powrotem politruków",
"formowaniem prawidłowej myśli obywatelskiej" lub "praniem
mózgów".
Tymczasem zdaniem zastępcy szefa administracji prezydenta

Aleksandra Łukaszenki, Iwana Paszkiewicza, cytowanego przez
czwartkową państwową gazetę "Zwiazda", stworzono "ważne ogniwo w
systemie zarządzania państwem".
Brak pracowników ideologicznych, według niego, "wywoływał
niejednoznaczną ocenę i krytykę ze strony opozycji".
Paszkiewicz uczestniczył w środę w naradzie w Mohylewie,
która zwieńczyła cykl spotkań z aktywem do spraw informacji i
kontaktów społecznych we wszystkich obwodach (województwach)
oraz w stolicy kraju.
Jednym z pierwszych poleceń, jakie otrzymali aktywiści, jest
"obserwacja stanowisk kolektywów pracowniczych" w związku z
zapowiedzianymi na grudzień związkowymi akcjami protestu.
Na pomoc przyjdzie im między 7 a 21 grudnia siedem grup
informacyjnych, które będą spotykać się z "kolektywami
najbardziej problematycznych przedsiębiorstw".
Zajmującym się pracą informacyjną poradzono także, aby...
nauczyli się języka białoruskiego, ponieważ, według
Paszkiewicza, "kwestia językowa jest dziś kwestią polityczną"
Większość Białorusinów, łącznie z prezydentem Łukaszenką,
nie używa języka białoruskiego, preferując rosyjski.
Ostatnio
jednak sprawa odrodzenia języka białoruskiego spotyka się z
coraz większą uwagą w życiu publicznym kraju.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ rr/ bug/
Białoruś/Zmiana stanowiska w sprawie wizy dla deputowanej PE
26.11.Mińsk (PAP) - Wiceminister spraw zagranicznych Białorusi
Nina Mazaj oświadczyła w czwartek, że deputowana Parlamentu
Europejskiego i członkini niemieckiej partii Zielonych Elisabeth
Schroedter może otrzymać białoruską wizę wjazdową.
Wydania wizy członkini frakcji Zielonych w Parlamencie
Europejskim i komisji ds. kontaktów z Białorusią, Mołdawią i
Ukrainą odmówił we wtorek białoruski konsulat w Brukseli.
Wpływ na zmianę stanowiska strony białoruskiej miała
rozmowa, jaką przeprowadził z przedstawicielami białoruskiego
MSZ szef mińskiej grupy doradczo-obserwacyjnej Organizacji
Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, Hans-Georg Wieck.
Jak powiedziała podczas konferencji prasowej w Mińsku
wiceminister Mazaj, na temat odmowy wydania wizy w środę "odbyła

się rozmowa z Hansem-Georgiem Wieckiem.
Myślę, że pani
Schroedter otrzymała w tej sprawie informację".
Dodała, że niemiecka deputowana otrzyma ją w białoruskim
konsulacie w Brukseli lub po przekroczeniu granicy na lotnisku w
Mińsku.
Na pytanie czy strona białoruska zamierza przeprosić
parlamentarzystkę, odparła jedynie: "Proszę czytać Konwencję
Konsularną".
Elisabeth Schroedter miała uczestniczyć w końcu listopada w
konferencji "Przemiany czy izolacja" w Mińsku.
Zaplanowano też
jej spotkania z przedstawicielami prodemokratycznej organizacji
"Karta-97", politykami opozycyjnymi i dziennikarzami mediów
niepaństwowych.
Według komentatorów, powodem odmowy wydania wizy mogło być
to, że pani Schroedter brała udział w pikietach przed białoruską
ambasadą w Brukseli, domagających się przestrzegania praw
człowieka na Białorusi.
Parlament Europejski przyjął w tym roku dwie rezolucje
dotyczące praw człowieka na Białorusi, w których negatywnie
ocenił sytuację w tym kraju.
W ramach retorsji po skandalu dyplomatycznym wokół
rezydencji zagranicznych ambasadorów w Drozdach pod Mińskiem 130
czołowych białoruskich urzędników państwowych, łącznie z
prezydentem Aleksandrem Łukaszenką, nadal ma zakaz wjazdu do
krajów Unii Europejskiej i USA.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ mc/ ls/
Białoruś/ odmówiono wizy deputowanej Parlamentu Europejskiego
25.11.Mińsk (PAP) - Białoruskie władze odmówiły wydania wizy
wjazdowej deputowanej Parlamentu Europejskiego, członkini
niemieckiej partii zielonych, Elisabeth Schroedter.
Poinformowała o tym w środę PAP prodemokratyczna organizacja
"Karta-97".
Wydania wizy odmówił białoruski konsulat w Brukseli.
Pani Schroedter - członkini frakcji zielonych w Parlamencie
Europejskim oraz komisji ds. kontaktów z Białorusią, Mołdawią i
Ukrainą - jest pierwszym politykiem zachodnioeuropejskim,
któremu zakazano wjazdu na Białoruś - twierdzi "Karta-97".

Deputowana miała uczestniczyć w końcu listopada w
konferencji "Przemiany czy izolacja" w Mińsku.
Ponadto
zaplanowano jej spotkania z Komitetem Organizacyjnym "Karty-97",
politykami opozycyjnymi i dziennikarzami mediów niepaństwowych.
Według centrum prasowego "Karty-97", powodem odmowy wizy
może być fakt, że pani Schroedter brała udział w pikietach przed
białoruską ambasadą w Brukseli domagających się przestrzegania
praw człowieka na Białorusi.
Parlament Europejski przyjął w tym roku także dwie rezolucje
dotyczące praw człowieka na Białorusi, w których negatywnie
ocenił sytuację w tym kraju.
Ponadto - w ramach retorsji po skandalu dyplomatycznym wokół
rezydencji zagranicznych ambasadorów w Drozdach pod Mińskiem 130 czołowych białoruskich urzędników państwowych, włącznie z
prezydentem Aleksandrem Łukaszenką, nadal nie może wjechać do
krajów Unii Europejskiej i USA.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ kan/ bum/
Białoruś/Leki za dolary
25.11.Mińsk (PAP) - Państwowe apteki na Białorusi będą
sprzedawały leki za walutę wymienialną - postanowił
antykryzysowy sztab gospodarczy działający przy prezydencie
Aleksandrze Łukaszence.
Dyrektor białoruskiego zrzeszenia "Farmacja" Maryja
Szałajewa wyjaśniła w środę, że rozpoczęto już prace nad
organizacją handlu lekarstwami za walutę.
Handlować lekami za dewizy będą niektóre apteki, w których
powstaną w tym celu specjalne oddziały.
Sprzedawany tam będzie
"poszerzony asortyment leków".
"Farmacji", tak jak i innym białoruskim importerom, waluty
wymienialne są potrzebne do rozliczeń z partnerami
zagranicznymi.
Krajowi producenci dostarczają na rynek zaledwie
jedną czwartą ogółu medykamentów.
W październiku zagraniczni producenci, głównie z Rosji,
zażądali rozliczeń za leki w dewizach, których na Białorusi
brakuje.
Zaczęło brakować również wielu lekarstw, co spowodowało
wzrost ich cen.

Władze Mińska tymczasem wprowadziły nowe rozwiązania w
handlu deficytowymi towarami.
Zgodnie z ich decyzją pracownicy
będą mogli kupować takie deficytowe produkty jak jaja, wyroby
mleczne i mięsne przez zamówienia składane w sklepach
znajdujących się na terenie ich zakładów pracy.
Oznacza to powrót do radzieckiego systemu rozdzielnictwa
produktów - komentuje się to posunięcie.
Mińskie władze postanowiły ponadto surowo kontrolować
działalności mini-targowisk, kiosków i kramów, które powinny,
według nich, przestrzegać ilościowych norm sprzedaży najbardziej
poszukiwanych produktów.
Największym problemem dla władz są
braki wyrobów wędliniarskich i mięsnych.
We wszystkich sklepach na Białorusi obowiązują obecnie
limity sprzedaży towarów.
W większości miast deficytowe produkty
sprzedawane są, w zależności od obwodu, po godzinie 15.00, 16.00
lub 17.00.
W Grodnie masło, cukier i tanie, krajowe papierosy mogą być
sprzedawane tylko w soboty.
W niektórych miejscowościach lokalne
władze wprowadziły kartki żywnościowe.
Władze Homla ograniczyły nawet częstotliwość kursów pociągów
elektrycznych jeżdżących do Rosji i na Ukrainę, chcąc w ten
sposób ograniczyć wywóz za granicę tanich, dotowanych produktów
białoruskich wykupywanych w kraju.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ kan/ bug/
Białoruś/Manifestacja przeciw Łukaszence
24.11.Mińsk (PAP) - Dwa tysiące osób uczestniczyło we wtorek w
Mińsku w przemarszu i wiecu w centrum miasta w proteście wobec
referendum konstytucyjnego, w którego rezultacie dwa lata temu
prezydent Aleksandr Łukaszenka uzyskał niepodzielną władzę.
Manifestację zorganizowały czołowe partie opozycyjne:
Białoruska Partia Socjaldemokratyczna "Narodna Hramada",
Białoruski Front Narodowy i liberalna Zjednoczona Partia
Obywatelska.
24 listopada mija druga rocznica referendum przeprowadzonego

z inicjatywy Łukaszenki, w którym 70,5 proc. głosujących
opowiedziało się za prezydenckim projektem konstytucji,
przewidującym rozszerzenie kompetencji prezydenta, przedłużenie
jego kadencji do roku 2001 i ograniczenie władzy parlamentu.
Korzystając z szerokich pełnomocnictw Łukaszenka wydaje
obecnie dekrety z mocą ustawy, mianuje i odwołuje rząd, powołuje
szefa Banku Narodowego i przewodniczącego Sądu Konstytucyjnego.
Opozycja twierdzi tymczasem, że prezydent za pomocą
sfałszowanego referendum dokonał przewrotu państwowego.
Skoncentrowanie władzy w jednych rękach sprawiło ponadto, że
Białoruś przestała być państwem demokratycznym.
Według opozycji,
władza sprawowana w stylu autorytarnym wpłynęła też na
pogorszenie się warunków życia na Białorusi.
Rada Europy uznała referendum z listopada 1996 za nieważne.
Deputowani Rady Najwyższej - odsuniętego od władzy białoruskiego
parlamentu XIII kadencji - uważają, że prezydentura Łukaszenki
powinna się zakończyć w roku 1999, czyli po pięciu latach od
przyjęcia w 1994 pierwszej konstytucji kraju.
Uładzimir Nisciuk, socjaldemokratyczny deputowany Rady
Najwyższej, oświadczył podczas wiecu w Mińsku, że członkowie
odbywającego nadal posiedzenia parlamentu XIII kadencji
uchwalili, iż na początku 1999 r. ogłoszą narodowi białoruskiemu
i społeczności międzynarodowej datę wyborów prezydenta Republiki
Białoruś.
Podczas wiecu jego uczestnicy uczcili chwilą milczenia
pamięć zamordowanej przez nieznanych sprawców deputowanej
rosyjskiej Dumy Galiny Starowojtowej, której pogrzeb odbył się
we wtorek w Petersburgu.
Wojciech Płocharski (PAP)
mmp/ mc/ psk/
Białoruś/ Nowe ograniczenia w związku z brakami żywności
24.11.Mińsk (PAP)- Władze Grodna wprowadziły nowe ograniczenia w
handlu.
Masło, cukier i tanie krajowe papierosy mogą być
sprzedawane tam tylko w soboty.
Władze motywują decyzję potrzebą umożliwienia kupna tych
towarów w dzień wolny od pracy osobom zatrudnionym.
Na codzień
wyprzedzają ich w tym w sklepach emeryci i bezrobotni.

Tymczasem władze Homla (południowo-wschodnia Białoruś)
ograniczyły częstotliwość kursowania pociągów elektrycznych
jeżdżących do Rosji i na Ukrainę.
Urzędnicy chcą w ten sposób ograniczyć wywóz za granicę
tanich, dotowanych produktów białoruskich.
Obecnie pociągi z
Homla do Rosji jeżdżą dwa razy, na Ukrainę zaś tylko raz w
tygodniu.
Dotychczas kursowały codziennie.
W większości białoruskich miast poszukiwane artykuły
sprzedawane są, w zależności od obwodu, po godzinach 15.00,
16.00 lub 17.00.
W niektórych miejscowościach lokalne władze
wprowadziły kartki żywnościowe.
We wszystkich sklepach obowiązują limity w sprzedaży
towarów.
Klient może na przykład jednorazowo kupić co najwyżej
20 jaj, 40 dkg masła, 2 kg cukru.
W ubiegłym tygodniu o 75 procent zdrożała czysta wódka.
W
ostatnich dniach o 46 proc. zdrożała także energia elektryczna,
gaz zaś o 15 proc.
Czarnorynkowy kurs dolara wzrósł w krótkim
czasie ze 180 tys. do 210 tys. rubli białołruskich.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ rr/ lm/
Białoruś/Polacy zamierzają się procesować z władzami Nowogródka
23.11.Mińsk (PAP) - Związek Polaków na Białorusi (ZPB) zamierza
podać w tym tygodniu do sądu władze Nowogródka za blokowanie w
tym mieście rozwoju szkolnictwa polskojęzycznego, co narusza
prawa polskiej mniejszości na Białorusi.
Prezes ZPB, Tadeusz Gawin powiedział w poniedziałek PAP, że
Związek pozwie przewodniczącego tamtejszej rejonowej rady
wykonawczej, który "nadużywa stanowiska służbowego" w tej
sprawie.
Gawin oświadczył, że w razie przegrania przez Związek sprawy
w Nowogródku będzie ona kontynuowana przez ZPB w sądach w
Grodnie i Mińsku.
Od dwóch lat lokalne władze w Nowogródku blokują utworzenie
w tamtejszych szkołach klas pierwszych z polskim językiem
nauczania.

Nie godzą się także na zbudowanie polskiej szkoły.
Władze naruszają białoruską konstytucję oraz ustawy o
mniejszościach narodowych, prawach dziecka, o językach, a także
decyzję władz wykonawczych obwodu grodzieńskiego dotyczącą
konstytucyjnego prawa do nauki dzieci w języku ojczystym - uważa
ZPB.
Związek traktuje te działania władz jako celowe,
dyskryminujące oraz znieważające godność narodową polskiej
mniejszości.
We wrześniu ZPB po raz pierwszy poinformował grupę
doradczo-obserwacyjną Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w
Europie w Mińsku o naruszaniu praw polskiej mniejszości.
Prezes Gawin wyjaśnił, że od tamtej pory grupa OBWE
otrzymała jeszcze trzy skargi Związku w tej sprawie.
"Na razie
nie ma żadnych efektów, ale szef grupy, ambasador Hans-Georg
Wieck i OBWE są z nami w kontakcie" - dodał Gawin.
W piątek w związku ze sprawą braku postępów polskojęzycznego
szkolnictwa 30-osobowa grupa przedstawicieli ZPB przeprowadziła
w Nowogródku nielegalną, według władz, akcję protestacyjną.
Polacy są znaczącą mniejszością narodową na 10-milionowej
Białorusi.
Według danych radzieckich z końca lat 80. jest ich
blisko 500 tys., wedle działaczy ZPB zaś trzykrotnie więcej.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ kan/ ls/
Białoruś/ Prasa o zwiększonym zainteresowaniu polską kulturą
21.11.Mińsk (PAP)- Polska kultura cieszy się w ostatnim czasie w
Mińsku bardzo dużą popularnością - podkreśla w swym ostatnim
numerze prestiżowy, angielskojęzyczny tygodnik "Minsk News".
"Ogromne zainteresowanie towarzyszy licznym koncertom,
wystawom artystycznym, pokazom filmowym, konferencjom naukowym i
spotkaniom z wybitnymi polskimi osobistościami, które organizuje
Instytut Polski w Mińsku" - napisała publicystka gazety.
Pismo
adresowane jest do cudzoziemców w Mińsku.
"Minsk News" zwraca uwagę, że niedawna, październikowa
wizyta w stolicy Białorusi polskiego reżysera o światowej sławie
Krzysztofa Zanussiego wywołała "nadzwyczajne zainteresowanie
wśród zwolenników jego talentu".

(Na konferencję prasową z
udziałem Zanussiego przybyło kilkudziesięciu dziennikarzy,
podczas pokazu jego filmu "Brat naszego Boga" sala była
przepełniona, projekcję powtórzono trzykrotnie - przyp.
PAP)
Już latem prasa białoruska chwaliła Instytut za działalność,
która "uchyla okno na sąsiedni kraj" i "pomaga lepiej zapoznać
się z kulturą i życiem" w Polsce.
Obecnie "Minsk News" zamieszcza wywiad z dyrektorem
Instytutu, Tomaszem Niegodziszem, który stwierdza, że największą
popularnością wśród Białorusinów cieszą się organizowane dwa
razy w roku przez jego instytucję festiwale polskich filmów
fabularnych.
Odbywają się one w Mińsku zawsze przy wypełnionych
salach.
Bardzo popularne są również kursy języka polskiego,
którego uczy się obecnie 500 osób.
Niegodzisz podkreśla, że Instytut współpracuje z wieloma
białoruskimi partnerami, których inicjatywy współtworzą program
jego działań.
Mówiąc o relacjach między kulturami białoruską i polską,
dyrektor Instytutu zwraca uwagę na białoruskie słowo "ziemliaki"
(krajanie, rodacy), które, według niego, "ściśle oddaje to kim
są dla naszych narodów Adam Mickiewicz, Tadeusz Kościuszko i
Stanisław Moniuszko".
"Wszyscy urodzili się na Białorusi, ale żyli i pracowali w
Polsce.
Nie chcę określać ich jako Białorusinów czy Polaków.
Należą do nas wszystkich, ponieważ są naszymi ziemliakami" zaakcentował, zwracając uwagę na wspólną historię oraz
podobieństwo obu kultur - białoruskiej i polskiej.
"Bardzo ważne jest, aby ludzie na Białorusi nie odbierali
Intytutu Polskiego jako źródła polskich wpływów na Białorusinów.
Wszystkie nasze programy są przede wszystkim nastawione na
budowanie pomostów między naszymi narodami, wzajemnego
zrozumienia oraz poszerzanie wiedzy o kulturach obydwu krajów" stwierdził Niegodzisz.
Instytuty Polskie funkcjonują w siedemnastu krajach, są
m.in. w Wilnie, Moskwie, Pradze, Paryżu, Rzymie, Londynie i
Sztokholmie.
Zapoznają z życiem w Polsce, jej kulturą i
osiągnięciami w dziedzinie nauki i edukacji.
Wojciech Płocharski (PAP)

yy/ lm/
Białoruś/ Akcja protestacyjna Polaków w Nowogródku
20.11.Nowogródek (PAP) - Nielegalną - zdaniem władz 10-minutową akcję protestacyjną przeprowadziła w piątek w
Nowogródku 30-osobowa grupa przedstawicieli Związku Polaków na
Białorusi (ZPB).
ZPB domaga bezskutecznie się od dłuższego czasu otwarcia w
tym mieście nowych klas polskich oraz zezwolenia na budowę
polskiej szkoły.
Zdeterminowani Polacy zdecydowali się w końcu
na przeprowadzenie w Nowogródku akcji protestacyjnej, nie mając
zezwolenia władz.
Protestowi zainteresował nowogródzką milicję.
Jeszcze przed
Nowogródkiem autobus wiozący Polaków został zatrzymany w celu
kontroli.
Polacy chcieli następnie przeprowadzić pikietę przed
budynkiem Urzędu Rejonowego.
Zostali jednak zmuszeni do
przejechania autobusem na inne miejsce, kierowca zaś został
ukarany mandatem.
Następnie cztery osoby, w tym wiceprezesa ZPB Tadeusza
Malewicza, poproszono do Urzędu Rejonowego na rozmowę z
przedstawicielami władz.
Nie przyniosła ona jednak
zadowalających efektów.
Władze twierdziły, że akcja Polaków jest
nielegalna i groziły karami.
Polaków nie zadowoliła propozycja pikietowania na, pustym i
oddalonym od centrum miasta, stadionie.
Powróciwszy do autobusu członkowie ZPB zdecydowali się
wyciągnąć transparenty w językach polskim i białoruskim z
żądaniami rozwoju polskiego szkolnictwa w w Nowogródku.
Akcji towarzyszyła zażarta dyskusja wiceprezesa Malewicza z
szefem nowogródzkiej milicji, domagającym się zaprzestania
protestu.
Przy pikietujących zaczęli zatrzymywać się
przechodnie.
Po pewnym czasie, uprzedzając interwencję milicji, Polacy
zwinęli transparenty i udali się na zwiedzanie miejscowego
muzeum Adama Mickiewicza.

"Władze potraktowały nas bardzo łagodnie, ale to nie
oznacza, że nas lubią, ale dlatego, że ten skandal jest dla nich
niewygodny" - powiedział PAP wiceprezes Malewicz.
Wspomniał
także o trudnościach, jakie napotykają Polacy w rozwoju
polskojęzycznego szkolnictwa w Nowogródku.
Zapowiedział, że protesty będą kontynuowane.
Polacy są znaczącą mniejszością narodową na Białorusi.
Według oficjalnych danych radzieckich jest ich ok. pół miliona.
Według szacunków działaczy ZPB, 2-3-krotnie więcej.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/

rr/ bb/

Białoruś/Nagły i znaczny skok cen wódki
19.11.Mińsk (PAP) - O 75 procent zdrożała w czwartek na
Białorusi czysta wódka.
Podwyżka jest nagła i bardzo znaczna.
Dotychczas wódka drożała kwartalnie o ok. 10-15 proc.
Choć wzrost cen wódki był niezapowiedziany, wielu klientom
udało się go wyprzedzić.
W środę, w Mińsku, stojący w długich
kolejkach konsumenci wykupili całe zapasy.
Do południa w czwartek w sklepach nie było w sprzedaży
czystego alkoholu.
Po południu wódka pojawiła się, jednak
droższa o 75 procent.
Po podwyżkach butelka kosztuje 170-180 tys. białoruskich
rubli, co stanowi równowartość 1 dolara.
Średnia pensja na
Białorusi wynosi ok. 30 dolarów.
Na Białorusi spożywa się głównie alkohol wysokoprocentowy.
Według niedawno ogłoszonych danych białoruskiego Ministerstwa
Statystyki, obywatele kraju wydali w tym roku na napoje
alkoholowe - w przeliczeniu ponad 130 mln USD.
W porównaniu z
rokiem poprzednim oznacza to wzrost o ponad 20 mln USD.
Statystyczny mieszkaniec 10-milionowej Białorusi spożywa w
ciągu roku 25 litrów czystego spirytusu.

Niezależni specjaliści przewidują, że po wódce znacznie
zdrożeją także inne produkty spożywcze, takie jak mleko,
przetwory mleczarskie oraz mąka i sól.
Ich zdaniem, władze
zamierzają co najmniej zbliżyć ceny białoruskie do rosyjskich,
aby zapobiec wywozowi tanich krajowych produktów do Rosji.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ro/ nbz/
Białoruś/Prasa: możliwa dymisja rządu w związku z kryzysem
19.11.Mińsk (PAP) - Zdaniem publicysty "Biełorusskoj Diełowoj
Gaziety" (BDG), obecna trudna sytuacja gospodarcza może
doprowadzić do tego, że prezydent Aleksander Łukaszenka
zdymisjonuje na początku grudnia rząd premiera Siarhieja Linha.
W ten sposób premier i niektórzy ministrowie zostaną uznani
za winnych obecnego kryzysu gospodarczego - sugeruje pismo.
Rząd Linha nie może sobie poradzić z zaopatrzeniem rynku w
tanie produkty i w najbliższym czasie będzie zmuszony podnieść
ceny. Łukaszenka tymczasem domaga się nie tylko, by rząd
zapełnił półki sklepowe, ale by zapełnił je produktami tanimi.
Gdy tylko rząd podwyższy ceny podstawowych produktów, będzie
to dobry pretekst do jego odwołania - podaje "BDG".
Białoruskie władze nie mogą sobie poradzić z deficytem
tanich wyrobów produkcji krajowej, takich jak parówki, masło,
mięso wieprzowe, drób, jaja, cukier.
Brakuje tanich papierosów i
alkoholi.
Co kilka dni zbiera się na posiedzenia powołany przez
Łukaszenkę antykryzysowy sztab gospodarczy.
W związku z trudnościami z zaopatrzeniem władze zaczęły
wyprzedawać rezerwy państwowe (masło, cukier).
A to dopiero
początek zimy - zwracają uwagę obserwatorzy.
W całym kraju obowiązują limity sprzedaży deficytowych
produktów.
Jedna osoba może jednorazowo kupić np. 2 litry mleka,
kilogram cukru czy od 2 do 5 paczek papierosów - pod warunkiem,
że są w sprzedaży.
W czterech z sześciu białoruskich obwodów (odpowiedników
województw) tanie produkty, na które istnieje zwiększone
zapotrzebowanie, sprzedaje się po godz. 15.00.

W stolicy kraju oraz obwodzie mińskim nie obowiązują jeszcze
ograniczenia tego rodzaju.
Jednak wielokrotnie spotykany obrazek
w sklepach to wieloosobowe kolejki po tanią wódkę i papierosy
krajowej produkcji.
W słabo zaopatrzonych sklepach, aby wywołać wrażenie
zapełnionych półek ustawia się na nich zwiększone ilości butelek
z wodą mineralną, syfonów, kolorowych napojów, niepopularnych
przetworów.
Wykupione zostało tanie krajowe obuwie i sprzęt gospodarstwa
domowego.
Jeśli towary te pojawiają się znowu, to po znacznie
wyższych cenach.
Sklepy prowincjonalne świecą pustkami.
Po kilku dniach stabilizacji, w środę o 10 proc. wzrosła
wartość amerykańskiej waluty na czarnym rynku.
Dolar wart jest
tam obecnie 180 tys. białoruskich rubli.
Bank Narodowy Białorusi zapowiada, że do końca roku wejdzie
do obiegu nowy banknot o nominale 500 tys. rubli - co stanowi
równowartość około 3,5 dolara po kursie rynkowym.
Obecnie
najwyższy nominał to 100 tys. rubli.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ kan/ nbz/
Białoruś/W związku z deficytem żywność sprzedawana jest pod
wieczór (aktl.)
18.11.Mińsk (PAP) - W związku z deficytem żywności na Białorusi
mieszkańcy większości obwodów (odpowiedników województw) mogą
kupować produkty spożywcze dopiero pod wieczór i to w
ograniczonych ilościach.
Władze czterech z sześciu białoruskich obwodów: brzeskiego,
homelskiego, grodzieńskiego i witebskiego zarządziły, że takie
towary jak masło, cukier, jaja, kiełbasa mogą być sprzedawane od
godziny 15,16 lub 17, czyli po wyjściu Białorusinów z pracy.
Po odstaniu w tworzących się o tej porze kolejkach jedna
osoba może kupić na przykład 200-300 g masła, kilogram cukru i
kilogram kiełbasy.
W Połocku i Nowopołocku na Witebszczyźnie władze miejskie
postanowiły, że deficytowe produkty będą sprzedawane jedynie

osobom zameldowanym w rejonie danego sklepu.
Klient, po
przedstawieniu dowodu osobistego z odpowiednim zameldowaniem,
będzie tam mógł raz w miesiącu kupić 200 g masła i pół
kilograma cukru.
W niektórych miastach obwodu grodzieńskiego lokalne władze
wprowadziły kartki na masło i cukier.
"System administracyjnego rozdzielnictwa produktów zaczął w
niektórych miejscowościach przybierać skrajne formy" skomentowała w środę te rozwiązania niezależna gazeta "Nawiny".
Przyczyną gwałtownego zaostrzenia kryzysu ekonomicznego i
społecznego na Białorusi jest prowadzona przez władze polityka
integracji z Rosją - twierdzi białoruska opozycja.
Jej zdaniem,
krach skorumpowanej gospodarki Rosji spowodował, iż na Białorusi
znikają ze sklepów podstawowe produkty żywnościowe oraz
powracają ogromne kolejki.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ro/ ls/

Białoruś/ W związku z deficytem żywność sprzedawana jest pod
wieczór
18.11.Mińsk (PAP) - W związku z deficytem żywności w większości
obwodów (odpowiedników województw) Białorusini mogą kupować
produkty spożywcze dopiero pod wieczór.
Władze czterech z sześciu białoruskich obwodów (brzeskiego,
homelskiego, grodzieńskiego i witebskiego) zarządziły, że takie
towary jak masło, cukier, jaja i kiełbasa mogą być sprzedawane w
godz. 15.00-17.00, czyli po zakończeniu przez Białorusinów dnia
pracy.
Po odstaniu w tworzących się o tej porze kolejkach jedna
osoba może kupić nie więcej niż 200-300 g masła, kilogram cukru
i kilogram kiełbasy.
W Połocku i Nowopołocku na Witebszczyźnie władze miejskie
postanowiły, że deficytowe produkty będą sprzedawane jedynie
osobom zameldowanym w rejonie danego sklepu.
Klient, po
przedstawieniu dowodu osobistego z wpisem o zameldowaniu, raz w
miesiącu będzie mógł tam kupić 200 g masła i pół kilograma
cukru.
W niektórych miastach obwodu grodzieńskiego lokalne władze
wprowadziły kartki na masło i cukier.

"System administracyjnego rozdzielnictwa produktów zaczął w
niektórych miejscowościach przybierać skrajne formy" skomentowała w środę te rozwiązania niezależna gazeta "Nawiny".
Przyczyną gwałtownego zaostrzenia kryzysu ekonomicznego i
społecznego na Białorusi jest prowadzona przez władze polityka
integracji z Rosją - twierdzi białoruska opozycja.
Jej zdaniem, "Krach skorumpowanej gospodarki Rosji"
spowodował, że na Białorusi "znikają ze sklepów podstawowe
produkty żywnościowe oraz powracają ogromne kolejki".
Wojciech Płocharski (PAP)
plo/bug/kan/ ls/
Białoruś/ W związku z deficytem żywność sprzedawana jest pod
wieczór
18.11.Mińsk (PAP) - W związku z deficytem żywności w większości
obwodów (odpowiedników województw) Białorusini mogą kupować
produkty spożywcze dopiero pod wieczór.
Władze czterech z sześciu białoruskich obwodów (brzeskiego,
homelskiego, grodzieńskiego i witebskiego) zarządziły, że takie
towary jak masło, cukier, jaja i kiełbasa mogą być sprzedawane w
godz. 15.00-17.00, czyli po zakończeniu przez Białorusinów dnia
pracy.
Po odstaniu w tworzących się o tej porze kolejkach jedna
osoba może kupić nie więcej niż 200-300 g masła, kilogram cukru
i kilogram kiełbasy.
W Połocku i Nowopołocku na Witebszczyźnie władze miejskie
postanowiły, że deficytowe produkty będą sprzedawane jedynie
osobom zameldowanym w rejonie danego sklepu.
Klient, po
przedstawieniu dowodu osobistego z wpisem o zameldowaniu, raz w
miesiącu będzie mógł tam kupić 200 g masła i pół kilograma
cukru.
W niektórych miastach obwodu grodzieńskiego lokalne władze
wprowadziły kartki na masło i cukier.
"System administracyjnego rozdzielnictwa produktów zaczął w
niektórych miejscowościach przybierać skrajne formy" skomentowała w środę te rozwiązania niezależna gazeta "Nawiny".
Przyczyną gwałtownego zaostrzenia kryzysu ekonomicznego i
społecznego na Białorusi jest prowadzona przez władze polityka
integracji z Rosją - twierdzi białoruska opozycja.

Jej zdaniem, "Krach skorumpowanej gospodarki Rosji"
spowodował, że na Białorusi "znikają ze sklepów podstawowe
produkty żywnościowe oraz powracają ogromne kolejki".
Wojciech Płocharski (PAP)
plo/bug/kan/ ls/
Białoruś/ Świątek: białoruscy katolicy pragną wizyty papieża
17.11.Mińsk (PAP)- Katolicy na Białorusi "pragną wizyty papieża"
- powiedział we wtorek PAP zwierzchnik białoruskiego Kościoła
katolickiego, kardynał Kazimierz Świątek.
Podkreślił, że również Jan Paweł II niejednokrotnie
deklarował chęć przyjazdu na Białoruś.
Kardynał stwierdził, że
"sama obecność papieża na Białorusi byłaby dla Kościoła czymś
wspaniałym".
Jego zdaniem, październikowe spotkanie 1000-osobowej grupy
białoruskich katolików z papieżem w Rzymie z okazji 20-lecia
jego pontyfikatu było "bardzo ożywcze i wzmacniające".
W trakcie tego spotkania kard.
Świątek zaprosił Jana Pawła
II do odwiedzenia katolików na Białorusi.
Papież odparł, że
odpowie na zaproszenie, jeśli "Opatrzność pozwoli".
"Dokonałem tylko formalności kościelnych, to znaczy w
imieniu Kościoła krajowego na Białorusi zaprosiłem głowę
Kościoła powszechnego" - powiedział kard.
Świątek dodając, że
decyzja o oficjalnym zaproszeniu Jana Pawła II należy do
białoruskiego państwa.
We wtorek służby prasowe białoruskiego MSZ nie dysponowały
jeszcze nowymi informacjami na temat ewentualnego zaproszenia
papieża.
Pod koniec października, białoruski minister spraw
zagranicznych Iwan Antanowicz oświadczył, że wizyta papieża na
Białorusi jest bardzo prawdopodobna.
Minister powiedział, że strona białoruska analizuje
"polityczne i wszelkie inne następstwa" wizyty.
W tej sprawie
konsultuje się ponadto z Rosją oraz Cerkwią prawosławną.
Według danych kościelnych, na Białorusi - liczącej 10

milionów mieszkańców - mieszka do dwu milionów osób wyznania
rzymskokatolickiego.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ kan/ lm/
Białoruś/Protest opozycji przeciwko wojskowej integracji z Rosją
17.11.Mińsk (PAP) - Opozycyjny Białoruski Front Narodowy
zaprotestował we wtorek przeciwko umacnianiu przez władze w
Mińsku wojskowej integracji z Rosją.
Jest ona niezgodna z zapisaną w konstytucji zasadą dążenia
białoruskiego państwa do neutralności - podkreślali podczas
konferencji prasowej w Mińsku przedstawiciele władz ugrupowania,
Wincuk Wiaczorka i Siarhiej Papkou.
Według BFN, Białorusi "NATO nie zagraża", nie ma ona także
geopolitycznych interesów w Serbii.
Niedawne wciąganie Białorusi
w konflikt jugosłowiański to "prowokacja w interesach rosyjskich
sił imperialistycznych" - uważają przedstawiciele ugrupowania.
BFN zarzucił także władzom, że ich polityka integracji z
Rosją doprowadziła Białoruś do gwałtownego zaostrzenia kryzysu
gospodarczego i społecznego.
"Krach skorumpowanej gospodarki Rosji" spowodował, że na
Białorusi "znikają ze sklepów podstawowe produkty żywnościowe
oraz powracają ogromne kolejki" - twierdzą przedstawiciele BFN.
Według Frontu, wpływa na to "sztuczne uzależnienie białoruskiej
gospodarki od sytuacji rosyjskich".
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ kan/ bum/
Białoruś/Bank Centralny liberalizuje kantorowy handel dewizami
16.11.Mińsk (PAP) - Bank Narodowy Białorusi zezwolił na swobodne
ustalanie kursu dolara USA i innych walut w komercyjnych
punktach wymiany.
Liberalizacja handlu walutami wymienialnymi jest od
dłuższego czasu jednym z postulatów międzynarodowych instytucji
finansowych, które uzależniają od tego udzielanie dalszych
kredytów Białorusi.
Jak podało w poniedziałek prywatne, mińskie radio BA,

posunięcie Banku Centralnego jest "próbą ożywienia legalnego
rynku walutowego".
Dotychczas kantory na Białorusi sprzedawały i kupowały
dewizy po kursach niewiele wyższych od zaniżonego i ustalanego
przez Bank Narodowy.
Klientom zatem, wobec 2-3-krotnie wyższych
kursów czarnorynkowych, nie opłacało się korzystać z ich usług.
Jeszcze w piątek kantory skupowały dolary po 80 tys. rubli,
w poniedziałek za dolara płacono w nich 100 tys.
Obroty w
punktach wymiany walut były jednak małe, gdyż na czarnym rynku
można za dolara otrzymać 170-180 tys. rubli.
W najbliższym czasie oczekuje się jednak odczuwalnego
wzrostu cen walut wymienialnych w kantorach.
Wojciech Płocharski (PAP)
wit/ jd/ ro/ nbz/

Białoruś/13 uczestników demonstracji związkowej przed sądem
6.11.Mińsk (PAP) - 13 uczestników czwartkowej demonstracji
związkowej stanęło w piątek przed sądem w Mińsku.
Część spraw przeniesiono na inny termin, część osób zaś
otrzymała ostrzeżenia - poinformowała PAP przewodnicząca
niezależnego Białoruskiego Wolnego Związku Zawodowego, Marija
Alijewa.
Ona sama otrzymała jedynie ostrzeżenie.
Sprawę innego z
organizatorów protestu, Wiktara Iwaszkiewicza, doradcy BWZZ i
członka prodemokratycznego ruchu Karta-97, przeniesiono na
przyszły tydzień.
Jak wcześniej podawał BWZZ, po czwartkowej demonstracji
kilku tysięcy związkowców w Mińsku milicja zatrzymała ok. 20
osób.
Protestujący domagali się podwyżek płac oraz swobodnego
dostępu związków zawodowych do radia i telewizji.
Następnie przeszli kilka kilometrów chodnikami w pobliże
siedziby prezydenta Aleksandra Łukaszenki, gdzie ich delegacja
przekazała petycję z postulatami.
Według milicji, związkowcy naruszyli prawo organizując
przemarsz bez zezwolenia.

Grożą za to grzywny w wysokości od 20 do 150 minimalnych
pensji, odpowiadające równowartości 40-300 dolarów.
Minimalna
płaca na Białorusi wynosi obecnie 350 tys. rubli, czyli około 2
dolarów.
Średnia płaca na Białorusi równała się we wrześniu
blisko 30 dolarom USA.
Wojciech Płocharski (PAP)
ro/ kks/

Białoruś/ Aresztowania po związkowej demonstracji w Mińsku
6.10.Mińsk (PAP)- Ok. 20 osób zatrzymała milicja po czwartkowej
demonstracji w Mińsku, w której uczestniczyło kilka tysięcy
związkowców z niezależnych Białoruskich Wolnych Związków
Zawodowych (BWZZ) - poinformowała PAP Walentyna Bykowa z BWZZ.
Związkowcy domagali się na wiecu podwyżek płac oraz
swobodnego dostępu związków zawodowych do radia i telewizji.
Po
wiecu przeszli kilka kilometrów chodnikami w pobliże siedziby
prezydenta, gdzie ich delegacja przekazała petycję z
postulatami.
Według milicji, naruszyli w ten sposób prawo
dotyczące przemarszów bez zezwolenia.
Organizatorzy demonstracji - przewodnicząca Związku Marija
Aliejewa i Wiktar Iwaszkiewicz, doradca BWZZ i członek
prodemokratycznego ruchu Karta-97 - będą w związku z tym
sądzeni.
Spodziewane grzywny raczej nie będą małe - wyjaśniła
Bykowa.
Sąd może zasądzić sumy w wysokości od 20 do 150 minimalnych
pensji.
Minimalna płaca na Białorusi wynosi obecnie 350 tys.
rubli, czyli około 2 dolarów.
Należy oczekiwać, że działacze
związkowi zostaną obciążeni grzywnami o równowartości 40-300
dolarów.
Średnia płaca na Białorusi równała się we wrześniu
blisko 30 dolarom USA.
Czwartkową demonstrację BWZZ poparły czołowe opozycyjne
ugrupowania polityczne: Białoruska Partia Socjaldemokratyczna
"Narodna Hramada", Białoruski Front Narodowy i Zjednoczona
Partia Obywatelska.
Wzięli w niej udział robotnicy z
największych stołecznych zakładów pracy: fabryki traktorów MTZ

oraz fabryki samochodów ciężarowych MAZ.
Sytuacja materialna robotników na Białorusi znacznie się w
ostatnich latach pogorszyła.
W związku z panującym kryzysem ich
realne płace zmalały dwukrotnie.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ mc/ lm/
Białoruś/ Związkowcy żądają podwyżek płac i dostępu do RTV
5.10.Mińsk (PAP) - Dwa-trzy tysiące związkowców domagało się w
czwartek na wiecu w Mińsku podwyższenia minimalnej płacy do
wysokości równej co najmniej 100 dolarom oraz swobodnego dostępu
związków zawodowych do radia i telewizji.
Związkowcy zagrozili, że jeśli do 5 grudnia prezydent
Aleksander Łukaszenka nie przeprowadzi z nimi rozmów na temat
terminów spełnienia żądań, 7 grudnia przeprowadzą trzygodzinny
strajk ostrzegawczy.
W razie podjęcia rozmów chcą, aby były one
relacjonowane przez telewizję.
Po wiecu jego uczestnicy przeszli kilka kilometrów
chodnikami w pobliże siedziby prezydenta, gdzie ich delegacja
przekazała petycję z postulatami.
Według milicji naruszyli prawo
dotyczące przemarszów bez zezwolenia.
Demonstrację zorganizowały Białoruskie Wolne Związki
Zawodowe przy wsparciu czołowych opozycyjnych ugrupowań
politycznych: Białoruskiej Partii Socjaldemokratycznej "Narodna
Hramada", Białoruskiego Frontu Narodowego i Zjednoczonej Partii
Obywatelskiej.
Wzięli w niej udział robotnicy z największych stołecznych
zakładów pracy: fabryki traktorów MTZ i fabryki samochodów
ciężarowych MAZ.
Akcji Wolnych Związków Zawodowych nie poparła oficjalna
Białoruska Federacja Związków Zawodowych, do której należy 95
proc. białoruskich robotników.
Sytuacja materialna robotników na Białorusi znacznie się
pogorszyła w ostatnich latach.
W związku z panującym kryzysem
ich realne płace zmalały dwukrotnie.
Średnia płaca na Białorusi
równała się we wrześniu około 28 dolarom USA, ceny w sklepach
zaś porównywalne są z polskimi.

Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ mc/
Białoruś/Szłyndzikau: decyzja Banku Światowego logiczna
4.11.Mińsk (PAP)- Decyzja o nieudzielaniu w najbliższej
przyszłości przez Bank Światowy kredytów Białorusi jest logiczna
- uważa Wasil Szłyndzikau, ekonomista, wiceprzewodniczący
opozycyjnej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej.
O tym, że Bank Światowy nie udzieli w najbliższej
przyszłości Białorusi nowych kredytów powiedział we wtorek w
Mińsku wicedyrektor banku ds.
Europy i Azji Środkowej Johannes
Linn.
Warunkiem wsparcia jest przeprowadzenie niezbędnych reform
ekonomicznych, głównie liberalizacji kursu wymiany białoruskiej
waluty.
Szłyndzikau powiedział w środę PAP, że decyzja Banku jest
uzasadniona, ponieważ "Białoruś konserwuje stare stosunki
produkcyjne i odradza system administracyjno-nakazowy w
najgorszym wariancie".
"Historia potwierdziła, że system taki nie jest
przyszłościowy.
Inwestowanie weń pieniędzy oznacza raczej
przedłużanie jego agonii i skazywanie ludzi na Białorusi na
dłużej trwającą nędzę" - wyjaśnił.
Jego zdaniem, kredyty zostałyby zmarnotrawione zasilając
"kolejne państwowe przedsiębiorstwa lub prezydencką
administrację".
Zapytany skąd się bierze zatem optymizm władz mówiących o
rozwoju białoruskiej gospodarki, odparł, że tak bywa, gdy "się
bierze życzenia za rzeczywistość".
Wzrost produkcji można osiągnąć zmuszając ludzi do tego, aby
"wykazywali, że zapewniają taki wzrost".
Można też zmusić do
zwiększania produkcji nierentowne przedsiębiorstwa, których na
Białorusi jest ponad połowa.
"Można tak czynić przez pewien
czas, ale jest to robione kosztem społeczeństwa" - podkreślił
Szłyndzikau.
W konsekwencji tracą na wartości oszczędności obywateli,
zabiera się oszczędności oraz środki zgromadzone przez
przedsiębiorstwa, które jeszcze przynoszą zyski.
Według Szłyndzikaua, obecnie na Białorusi panuje stagnacja

gospodarcza połączona ze znacznym spadkiem poziomu życia.
Poza
tym sytuacja finansowa i gospodarcza kraju jest niezwykle
zagmatwana.
Aby to zmienić trzeba zmian w wewnętrznej i
zagranicznej polityce kraju.
"Dopiero co wróciłem z Polski, gdzie mogłem zobaczyć
zupełnie inny obraz życia, a także ludzi, którzy prowadzą
politykę gospodarczą.
Ludzie ci wiedzą, co robią, czego chcą i
co przy tym osiągną.
W odróżnieniu od naszych, którzy nie
wiedzą, co robią, co osiągną i nie rozumieją w jakim świecie się
znajdują.
To duża różnica i dlatego ludzie w obu krajach żyją
inaczej" - dodał Szłyndzikau.
Średnia płaca na Białorusi równała się we wrześniu ok. 28
dolarom USA.
Najmniej zarabiali pracownicy kołchozów - średnio
ok. 15 dolarów, najwięcej zaś bankowcy - średnio blisko 56
dolarów.
Wojciech Płocharski (PAP)
amp/ lm/
Karpienka wzywa Łukaszenkę do przyznania się do błędów
3.10.Mińsk (PAP) - Do publicznego przyznania się do prowadzenia
błędnej polityki wezwał we wtorek prezydenta Białorusi
Aleksandra Łukaszenkę przewodniczący opozycyjnego Narodowego
Komitetu Wykonawczego Hienadź Karpienka.
W opublikowanym w niezależnej gazecie "Narodnaja Wola"
liście otwartym, Karpienka zażądał wyjaśnienia Białorusinom
przyczyn nie wypełnienia przez prezydenta przedwyborczych
obietnic oraz wezwał do rozpoczęcia ogólnonarodowego dialogu o
przyszłości kraju.
Trwający w kraju kryzys jest związany przede wszystkim "z
funkcjonowaniem autorytarnego systemu politycznego" - napisał
Karpienka w liście skierowanym także do deputowanych Rady
Najwyższej (odsuniętego od władzy parlamentu XIII kadencji),
Rady Ministrów i szefów państwowej administracji terenowej.
Zreformowanie sfery życia politycznego, zdaniem szefa NKW,
wymaga przeprowadzenia wyborów prezydenckich w lipcu 1999 roku,
a nie w 2001, jak przewiduje zmieniona z inicjatywy prezydenta
konstytucja.
Konieczne jest także osiągnięcie politycznego
porozumienia między władzą i opozycją w sprawie wyjścia z

kryzysu oraz w kwestii przeprowadzenia wyborów samorządowych.
Trzecim wymogiem zreformowania sceny politycznej jest dostęp
do zmonopolizowanego przez państwo radia i telewizji wszystkich
podmiotów życia politycznego, społecznego i gospodarczego napisał przewodniczący Karpienka.
"Ponad 80 proc. obywateli kraju cierpi obecnie biedę w
rezultacie odrzucenia przez Pana ekonomicznych przekształceń,
izolowania Białorusi od krajów rozwiniętych oraz jednostronnego
i nie przemyślanego przywiązania kraju do gospodarki Rosji" oświadczył Karpienka, prezentując stanowisko całego NKW.
Kierowany przez Karpienkę Narodowy Komitet Wykonawczy jest
ciałem skupiającym przedstawicieli czołowych ugrupowań
opozycyjnych.
W październiku ubiegłego roku NKW przedstawił
program wyprowadzenia Białorusi z kryzysu ekonomicznego
wywołanego przez "nieprofesjonalną politykę gospodarczą"
prowadzoną pod egidą prezydenta.
Wojciech Płocharski (PAP)
amp/ nbz/
W najbliższym czasie Bank Światowy nie wesprze Białorusi
3.11.Mińsk (PAP) - Bank Światowy nie udzieli w najbliższej
przyszłości Białorusi nowych kredytów - powiedział we wtorek w
Mińsku wicedyrektor banku ds.
Europy i Azji Środkowej Johannes
Linn.
Warunkiem udzielenia wsparcia finansowego jest
przeprowadzenie niezbędnych reform ekonomicznych, głównie
liberalizacji kursu wymiany białoruskiej waluty - oświadczył
Linn po rozmowach z członkami rządu białoruskiego i
przedstawicielami banku centralnego Białorusi.
W maju Bank Światowy postanowił wstrzymać udzielanie
kredytów Białorusi.
Przyczyną tej decyzji była polityka
finansowa Mińska co do kursu wymiany rubla, która prowadziła do
powiększania masy pieniężnej, wzrostu cen i dewaluacji
pieniądza.
Bank uznał, że taka polityka oraz istnienie kilku kursów
wymiany - zniechęca zagranicznych inwestorów i wywołuje odpływ
kapitałów z kraju.
Dyrektor Linn powiedział, że rząd Białorusi powinien
ograniczyć wydawanie kredytów, ograniczyć inflację oraz

zaprzestać dotowania nierentownych przedsiębiorstw.
Według Linna, konieczne jest przyspieszenie prywatyzacji, a
także poprawa klimatu gospodarczego.
Pozwoli to na
przyciągnięcie inwestycji i wprowadzenie nowych technologii do
sektora produkcyjnego.
Reformy te - uważa Linn - doprowadzą do pewnej nierównowagi
w gospodarce, wzrostu cen w krótkoterminowej perspektywie i do
zwiększenia bezrobocia.
Należy zatem ulepszyć system osłon
socjalnych i udzielić pomocy tym, którym jest ona potrzebna.
Według przedstawiciela Banku Światowego, wolne tempo reform
rynkowych sprawia, że produkcja białoruskich przedsiębiorstw
ciągle spada, starzeją się ich urządzenia, brakuje kapitału
obrotowego.
Przedsiębiorstwa stają się niekonkurencyjne na
rynkach międzynarodowych.
Sytuację pogorszył kryzys w Rosji.
Białoruskie towary
utraciły tradycyjnych odbiorców na tym rynku.
Stanie się jeszcze
gorzej, jeśli we właściwym czasie nie zostaną przeprowadzone
odpowiednie reformy - podkreślił Linn.
Dodał jednak, że Bank
Światowy nie opuści Białorusi.
Pracę w Mińsku będzie kontynuowało stałe przedstawicielstwo
i eksperci BŚ.
Nadal będzie udzielana pomoc techniczna oraz
prowadzona edukacja społeczna w dziedzinie gospodarki.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/amp/ ls/

Białoruś/Okradziono niezależną gazetę "Nawiny"
2.11.Mińsk (PAP) - Niezależna białoruska gazeta "Nawiny"
straciła w wyniku kradzieży cały sprzęt komputerowy wraz z bazą
danych i kilka tysięcy fotografii - poinformował w poniedziałek
redaktor naczelny pisma Ihar Hermiańczuk.
Nie wykluczył, że kradzieży mogły dokonać białoruskie służby
specjalne, aby sparaliżować pracę redakcji.
"Nawiny" są kontynuacją "Swabody", głównego dziennika

białoruskiej opozycji, zamkniętego przed rokiem przez Najwyższy
Sąd Gospodarczy na podstawie skargi wniesionej przez Państwowy
Komitet ds.
Prasy.
Komitet zarzucił gazecie publikację artykułów
"wzywających do obalenia ustroju konstytucyjnego i podżegających
do nienawiści między społeczeństwem i władzami".
Zamknięcie pisma wywołało wówczas liczne międzynarodowe
protesty, także w Polsce.
Decyzję ostro skrytykowała Rada
Europy.
Redakcji udało się reaktywować pismo w styczniu 1998 r.,
jednak już pod nową nazwą.
"Nawiny" uważane są obecnie za
czołowe i - jak na warunki białoruskie - nowocześnie redagowane
pismo opozycyjne.
Hermiańczuk powiedział PAP, iż kradzieży wyposażenia
redakcji dokonano w nocy z soboty na niedzielę.
Straty
materialne ocenił na 3 tys. dolarów.
Za najdotkliwszą uznał
jednak stratę komputerowego archiwum.
Redakcja pożyczyła już
kilka komputerów, jednak we wtorek gazeta nie ukaże się w
kioskach.
Hermiańczuk dodał też, że zdaniem milicji, znalezienie
sprawców tego rodzaju kradzieży "będzie trudne albo nawet
niemożliwe".
Redagowane przez niego pismo, jako "Swaboda", a następnie
"Nawiny" wychodzi od ośmiu lat.
Ukazuje się na terenie całego
kraju trzy razy w tygodniu.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ro/ nbz/
Białoruś/ Opozycja uczciła w Kuropatach pamięć ofiar stalinizmu
1.11.
Mińsk (PAP) - Dwa tysiące osób uczestniczyło w niedzielę w
wiecu w Kuropatach pod Mińskiem, gdzie przed laty odkryto masowe
mogiły ofiar represji stalinowskich z lat 1937-41.
Manifestację poprzedził kilkugodzinny przemarsz ulicami
stolicy.
Zorganizował ją opozycyjny Białoruski Front Narodowy

(BFN) w ramach obchodów tradycyjnego, białoruskiego święta
zmarłych - Dziadów.
Wiceprzewodniczący BFN, Juryj Chadyka przypomniał podczas
wiecu, że dokładnie przed dziesięcioma laty obchody Dziadów dały
początek białoruskiemu ruchowi narodowo-patriotycznemu.
Masowa
manifestacja Białorusinów w Kuropatach została wówczas
rozpędzona przez milicję.
"Dzięki Dziadom nasi przodkowie zachowali historyczną pamięć
i narodową świadomość" - podkreślił Chadyka.
Dlatego "całkiem
naturalne jest, że przed 10 laty zaczęliśmy przychodzić tu
podczas tego święta".
Dodał, że Dziady są bardzo starym obrzędem, którego korzenie
tkwią jeszcze w pogaństwie.
Zwrócił też uwagę, że nie są one
świętem prawosławnym, katolickim czy protestanckim.
Archeolog Lawon Kaładzinski, który uczestniczył pracach
wykopaliskowych na terenie Kuropat, powiedział, że nie można
twierdzić, iż odpowiedzialność za prowadzone tam egzekucje
ponoszą Niemcy okupujący Białoruś podczas II wojny światowej.
Przeczą temu znalezione w Kuropatach naboje i łuski z lat
1937-38, a także rosyjskojęzyczne dokumenty dotyczące egzekucji.
Opozycja ocenia, że w Kuropatach spoczywa ok. 100 tys. osób.
Są tam również pochowani Polacy.
Przed tygodniem dane na
zamordowane w Kuropatach za
generalny Białorusi.
Aleh Bażełka oświadczył, że
siedem tysięcy ludzi, a nie
nawet 250 tysięcy.

temat liczby osób, które zostały
"wyraźnie zawyżone" uznał prokurator
zginęło tam
- jak się twierdzi - 30 tysięcy, a

Według Bażełki, wyniki najnowszego śledztwa nie dają też
jednoznacznej odpowiedzi na pytanie kim byli i z czyich rąk
zginęli ludzie w Kuropatach.
Wojciech Płocharski (PAP)
wit/ adl/
Białoruś/ Znicze zapłonęły na polskich cmentarzach
1.11.Mińsk (PAP) - Na Białorusi zapłonęły w niedzielę znicze na
grobach polskich powstańców styczniowych, legionistów

Piłsudskiego, żołnierzy wojny polsko - bolszewickiej 1920 r.,
września 1939 r. oraz Armii Krajowej.
Polscy dyplomaci i działacze Związku Polaków na Białorusi
tradycyjnie odwiedzają w Dzień Zmarłych polskie cmentarze i
mogiły.
Przedstawiciele ambasady RP i ZPB złożyli wieńce oraz
zapalili znicze w Kuropatach pod Mińskiem, gdzie znajdują się
zbiorowe mogiły ofiar stalinowskch represji, w tym Polaków.
Na Grodzieńszczyźnie, gdzie jest najwięcej polskich mogił,
przedstawiciele Konsulatu Generalnego, Zarządu Głównego ZPB oraz
Kościoła katolickiego od soboty odwiedzają cmentarze i miejsca
pamięci.
Złożono też kwiaty na znajdującym się w Grodnie grobie Elizy
Orzeszkowej.
Podobne obchody odbywają się również w obwodzie brzeskim.
Wiceprezes ZPB Tadeusz Malewicz powiedział PAP, że
członkowie Związku porządkują i odwiedzają polskie cmentarze
praktycznie w każdym obwodzie (odpowiedniku województwa).
Według
niego, Polacy na Białorusi odwiedzają w Święto Zmarłych ok. 300
cmentarzy.
Najwięcej polskich miejsc pamięci znajduje się na zachodniej
Białorusi, wchodzącej niegdyś w skład Rzeczpospolitej.
Wojciech Płocharski (PAP)
kar/ bum/
Białoruś/ Protest opozycji w Mińsku
31.10.
Mińsk (PAP) - Kilkadziesiąt osób protestowało w sobotę w
Mińsku przeciwko "wciąganiu Białorusi w cudze konflikty
zbrojne".
Uczestnicy demonstracji, zwolennicy opozycyjnej Zjednoczonej
Partii Obywatelskiej oraz Białoruskiego Frontu Narodowego,
skrytykowali białoruskie władze za poparcie udzielane Jugosławii
w konflikcie kosowskim.
Ich zdaniem, Białoruś niepotrzebnie daje
się wciągać w konflikt na Bałkanach.
Uczczono także pamięć ofiar represji stalinowskich.
Po około godzinnej demonstracji jej uczestnicy złożyli
wieńce w jednym z parków Mińska, gdzie w czasach stalinowskich
rozstrzeliwano "wrogów ludu".

W ten sposób opozycja rozpoczęła obchody tradycyjnego,
białoruskiego święta zmarłych - "Dziadów".
W niedzielę białoruski Front Narodowy organizuje z tej
okazji przemarsz ulicami stolicy do Kuropat - miejsca pod
Mińskiem, gdzie znajdują się zbiorowe mogiły ofiar stalinizmu.
Przed 10 laty, na wezwanie działaczy opozycji, mieszkańcy
Mińska masowo przybyli do Kuropat, gdzie NKWD w latach 1937-41
zlikwidowało ok. 100 tys.
(według danych opozycji) Białorusinów.
Manifestacja została rozpędzona przez milicję.
Dało to jednak
początek odrodzeniu Ruchu Narodowo-Patriotycznego na Białorusi.
Wojciech Płocharski (PAP)
ep/ yy/ adl/
Białoruś/Prasa: wizyta papieża zależy od prezydenta i Cerkwi
30.10.Mińsk (PAP) - Przyjazd Jana
obecnie od stosunku do tej wizyty
Łukaszenki oraz rosyjskiej Cerkwi
piątek niezależna gazeta "Nawiny"
dotyczące tej sprawy.

Pawła II na Białoruś zależy
prezydenta Aleksandra
prawosławnej - napisała w
komentując ostatnie fakty

W czwartek białoruski minister spraw zagranicznych Iwan
Antanowicz oświadczył dziennikarzom w Mińsku, że wizyta papieża
na Białorusi jest postrzegana jako bardzo prawdopodobna.
Wyjaśnił, że w tej sprawie władze białoruskie konsultują się z
rosyjskim MSZ, a także rosyjską Cerkwią prawosławną (której
zwierzchnictwo obejmuje również Białoruś).
17 października kard.
Kazimierz Świątek, zwierzchnik
Kościoła Katolickiego na Białorusi, zaprosił Jana Pawła II do
odwiedzenia białoruskich katolików.
Papież odparł, że odpowie na
zaproszenie, jeśli "Opatrzność pozwoli".
Oprócz zaproszenia od kard.
Świątka, Jan Paweł II, jako
głowa państwa watykańskiego, powinien otrzymać również
zaproszenie od prezydenta Białorusi - piszą "Nawiny".
Przypominają, że przedstawiciele Kościoła katolickiego w
ostatnich latach niejednokrotnie pertraktowali z białoruskimi
władzami na temat oficjalnego zaproszenia Jana Pawła II na

Białoruś.
Władze wyrażały zainteresowanie wizytą, lecz dawały do
zrozumienia, że wizycie będzie przeciwna rosyjska Cerkiew
prawosławna.
"Katolicyzm jest na Białorusi tradycyjnym wyznaniem i
otwarcie nie przeciwstawia się prawosławiu, jednakże moskiewski
patriarchat prawosławny uważa, że przyjazd papieża na Białoruś
może wpłynąć na ożywienie tego wyznania" - wyjaśnia przyczynę
trudności gazeta.
Zwraca uwagę, że katolicyzm na Białorusi obecnie rozwija się
dynamiczniej niż prawosławie.
Świadczy o tym szybki wzrost
liczby parafii katolickich w całym kraju.
Według danych kościelnych, na Białorusi - liczącej 10
milionów mieszkańców - mieszka do dwóch milionów osób wyznania
rzymskokatolickiego.
Zdaniem cytowanego przez gazetę nuncjusza apostolskiego w
Mińsku, abp Dominika Gruszowskiego, to czy wizyta Jana Pawła II
na Białorusi dojdzie do skutku, zależy teraz w pełni od
prezydenta Łukaszenki.
Według nuncjusza, papież "bardzo chce
przyjechać na Białoruś".
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ro/ kks/
Białoruś/ Apel o konsolidację regionalnych sił demokratycznych
29.10.Mińsk (PAP) - Do konsolidacji działań regionalnych
organizacji politycznych i społecznych dla wyprowadzenia kraju z
kryzysu gospodarczego i niedopuszczenia do umocnienia się na
Białorusi "otwartej dyktatury" wezwały w czwartek organizacje
Grodzieńszczyzny.
Ich zdaniem, krajem powinny kierować "doświadczone i
odpowiedzialne osoby będące w stanie zapewnić ludziom dobrobyt,
stabilizację i praworządność".
Grodzieńszczyzna (zachodnia Białoruś) jest uważana za jeden
z lepiej rozwiniętych gospodarczo regionów Białorusi.
Apel na łamach niezależnego dziennika "Narodna Wola"
podpisali białoruscy działacze reprezentujący ponad 50
demokratycznych organizacji politycznych i społecznych z Grodna,
Lidy, Nowogródka, Słonimia, Wołkowyska i Ostrowca.

Do apelu przyłączyli się przedstawiciele polskich,
litewskich i ukraińskich organizacji mniejszościowych z obwodu
grodzieńskiego.
"Nasze doświadczenie pokazuje, że koordynacja działalności
różnych organizacji w regionach jest rzeczą nie tylko możliwą,
ale i perspektywiczną" - podkreślili autorzy oświadczenia.
Zgodzili się, że "nie ma większej ogólnej wartości niż
Białoruś".
Zwrócili jednak uwagę, że poglądu tego nie podziela
"znaczna część obecnych władz", gdyż "większość obywateli kraju
jest już żebrakami".
Otrzymują oni za swą pracę "nie zapłatę,
lecz jałmużnę".
"Poziom życia na Białorusi należy do najniższych w Europie,
przy czym znaczne środki państwowe przeznacza się nie na
rozwiązywanie problemów gospodarczych i społecznych, lecz na
organizowanie parad wojskowych i pompatycznych igrzysk" napisali działacze.
Ich zdaniem, "główne środki masowego przekazu są w całości
podporządkowane władzom i przekazują ludziom informacje
sfałszowane i kłamliwe".
"Przemilcza się prawdziwą historię
narodu białoruskiego, niszczy kulturę i język" - podkreślili
autorzy oświadczenia.
Wojciech Płocharski (PAP)
mmp/ ro/ bum/
Białoruś/ Wizyta papieża na Białorusi prawdopodobna
29.10.Mińsk (PAP) - Wizyta papieża na Białorusi jest postrzegana
jako możliwa - oświadczył w czwartek Iwan Antanowicz, białoruski
minister spraw zagranicznych.
"To nie pierwszy raz, gdy możliwość i potrzeba wizyty w
naszym kraju Jego Świątobliwości jest rozpatrywana, jako bardzo
prawdopodobna" - powiedział podczas konferencji prasowej w
Mińsku.
W połowie października kard.
Kazimierz Świątek, głowa
Kościoła Katolickiego na Białorusi, zaprosił Jana Pawła II do
odwiedzenia białoruskich katolików.
Papież odparł, że odpowie na
zaproszenie, jeśli "Opatrzność pozwoli".

Wypowiedź min.
Antanowicza jest pierwszą oficjalną reakcją
białoruskich władz w sprawie wizyty.
Minister powiedział, że strona białoruska obecnie analizuje
"kategoryczność" formy zaproszenia papieża oraz "polityczne i
wszelkie inne następstwa" wizyty.
"Konsultujemy się ze swoim sojusznikiem, Rosją.
Myślę, że
powinniśmy mieć wspólne stanowisko" - wyjaśnił.
Dodał, że
planuje się także przeprowadzenie konsultacji z Cerkwią
Prawosławną.
Według danych kościelnych, na - liczącej 10 milionów
mieszkańców - Białorusi mieszka do dwu milionów osób wyznania
rzymskokatolickiego.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ rr/ ls/
Białoruś/W trosce o rozumienie polityki rządzących
28.10.Mińsk(PAP) - W przedsiębiorstwach i kołchozach na
Białorusi, zgodnie z rozporządzeniem prezydenta Aleksandra
Łukaszenki, wprowadza się nowe stanowisko - wicedyrektora ds.
informacji i wychowania - poinformowano w środę.
Pracownicy ci mają wyjaśniać zatrudnionym politykę
prezydenta i państwa.
Sporo miejsca tematowi poświęciły w środę telewizyjne
programy informacyjne, a organ rządu, dziennik "Respublika"
zamieścił wypowiedź zastępcy szefa prezydenckiej administracji
Iwana Paszkiewicza, który powiedział: "Głównym zadaniem
pracowników ideologicznych jest wyjaśnianie polityki władz we
wszystkich sferach życia".
We wszystkich przedsiębiorstwach, gdzie pracuje ponad 300
osób, oraz w kołchozach i sowchozach zatrudniających ponad 150
pracowników propagandyści mają na koszt zakładów pracy wyjaśniać
politykę rządzących, a także, jak napisała niezależna gazeta
"Nawiny", "dowodzić szkodliwości działań opozycji".
W lipcu po raz pierwszy o wprowadzeniu nowego stanowiska
informowały władze obwodu homelskiego.
"Politrucy" (od
rosyjskiego "politruk" - oficer ds. politycznych) lub
"specjaliści od formowania prawidłowej myśli obywatelskiej", jak
nazwała ich niezależna białoruska prasa, mieli stopniowo

pojawiać się w dużych przedsiębiorstwach i sowchozach.
Dotychczas w państwowych przedsiębiorstwach na Białorusi
istniały tzw. dni pracy politycznej z zatrudnionymi.
Wysocy
rangą urzędnicy państwowi oraz dyrektorzy przedsiębiorstw
spotykali się z pracownikami raz w miesiącu w celu wyjaśnienia
im bieżącej sytuacji politycznej.
Obecnie taka praca będzie
prowadzona codziennie.
W młodości podobną funkcję pełnił także prezydent
Łukaszenka, który był instruktorem politycznym w wojsku.
Wojciech Płocharski (PAP)
mmp/ro/ nbz/
Białoruś pomaga Chinom
28.10.Mińsk (PAP) - Białoruski rząd wysłał do Chin partię pomocy
humanitarnej.
W jej skład wchodzi białoruska żywność i leki dla
Chińczyków, którzy ucierpieli w wyniku letnich powodzi.
Z Mińska do Pekinu odleciał w poniedziałek samolot
transportowy Ił-76, na którego pokładzie znalazło się ok. 37 ton
produktów żywnościowych i preparatów medycznych - poinformowało
w środę towarzystwo lotnicze "Transawiaekspart".
W transporcie znalazło się m.in. 20 ton białoruskich serów
oraz 220 tys. opakowań antybiotyków i innych lekarstw o wartości
3 mld rubli (ok. 20 tys.
USD).
Państwo opłaciło także rejs
samolotu.
Poprzednio, w połowie października, Białoruś wysłała do
Rosji w ramach akcji dobroczynnej około 400 ton żywności.
Państwo zapowiedziało również pomoc dla osób poszkodowanych
w wyniku niedawnych pożarów lasów mieszkańców położonej na
wschodnim krańcu Rosji wyspy Sachalin.
Mają oni otrzymać
białoruską odzież, obuwie, sprzęt grzewczy, naczynia, a także
materiały budowlane, lekarstwa i żywność.
Opozycja krytykuje rząd za bezpłatne wysyłanie za granicę,
białoruskiej żywności i leków.
Białoruski Front Narodowy uważa
posunięcia władz za "niestosowne" w sytuacji, gdy na Białorusi
trwa dotkliwy kryzys gospodarczy i społeczny, a "absolutna
większość mieszkańców żyje poniżej granicy ubóstwa".

Opozycja zwraca także uwagę, że w białoruskich aptekach, w
związku z kryzysem w Rosji, brakuje leków.
Ich ceny wzrosły
trzy-, a w niektórych przypadkach nawet dziesięciokrotnie.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ rr/ bum/
Białoruś/Opozycja: integracja z Rosją nie jest realna
27.10.Mińsk (PAP) - Idea integracji Białorusi i Rosji jest
eksploatowana przez polityków w Moskwie i Mińsku jedynie dla
osiągnięcia ich własnych celów, natomiast nie sprawdza się w
życiu - uważa Wasil Szłyndzikau, wiceprzewodniczący opozycyjnej
Zjednoczonej Partii Obywatelskiej.
W ten sposób opozycyjny polityk skomentował we wtorek w
rozmowie z PAP wprowadzenie opłat granicznych dla cudzoziemców
wjeżdżających lub przejeżdżających przez graniczący z Białorusią
rosyjski Obwód Smoleński.
W poniedziałek decyzję władz Obwodu Smoleńskiego w tej
sprawie nazwała krokiem "jawnie nieprzyjaznym" dyspozycyjna
wobec władz białoruska telewizja państwowa.
Zgodnie z tą decyzją każdy cudzoziemiec, właściciel
samochodu osobowego, uiszczać ma opłatę o równowartości 222
rubli.
Wprowadzona opłata dorównuje średniej pensji na
Białorusi.
Za samochód ciężarowy trzeba będzie zapłacić ponad
osiemset rubli.
Wprowadzenie tych opłat przez władze rosyjskiego obwodu
świadczy o "bezprawiu, które dziś na każdym kroku można spotkać
w Rosji".
Narusza ono na poziomie regionalnym porozumienia
między Białorusią i Rosją - powiedział Szłyndzikau.
"Taki jest poziom rozumienia przez rosyjskich gubernatorów
procesów ekonomicznych, procesów integracji i ogólnych
porozumień między państwami" - oświadczył polityk opozycji.
Jego ugrupowanie, które jest przeciwne integracji w związku
z brakiem w kraju "demokracji i prawomocnego parlamentu"
opowiada się jedynie za "dobrosąsiedzkimi stosunkami między
Białorusią i Rosją wyraźnie określonymi przez umowy między obu
państwami".
Od połowy lat 90. w wyniku podpisanych porozumień
międzypaństwowych granica między Białorusią i Rosją praktycznie

nie istnieje.
Białorusini mogą jeździć do Rosji bez paszportów,
a nawet korzystać tam z opieki medycznej na tych samych prawach
co mieszkańcy sąsiedniego kraju.
Od 1997 r. istnieje ponadto Związek Białorusi i Rosji
(ZBiR), którego celem ma być zbliżenie gospodarek obu krajów, a
także, jak podkreślał niedawno premier Rosji, Jewgienij
Primakow, rozwój takich stosunków, które przynosiłyby maksymalne
korzyści obu narodom.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ro/ ls/
Białoruś-Polska/ Rozwój handlu zależy od wzrostu eksportu
22.10.Mińsk (PAP) - Możliwości rozwoju handlu polskobiałoruskiego to głównie aktywizacja eksportu - powiedział w
czwartek w Mińsku polski wiceminister gospodarki Bernard
Błaszczyk.
W ciągu siedmiu miesięcy obecnego roku spadły obroty w
handlu między Polską i Białorusią: zmniejszył się białoruski
eksport do Polski i polski na Białoruś.
Ocenia się, że tak złej
sytuacji we wzajemnym handlu nie było od lat.
Aby pomóc przezwyciężyć trudności, w Mińsku zorganizowano po
raz czwarty spotkanie "Dobrosąsiedztwo '98" z udziałem
zainteresowanych współpracą polskich i białoruskich kół
gospodarczych.
Polskie przedsiębiorstwa działające na rynku białoruskim za
przyczynę spadku ich eksportu na Białoruś uważają brak
wymienialności białoruskiego rubla i związane z tym trudności z
nabywaniem dewiz przez białoruskich partnerów.
Firmy białoruskie, wyjaśniając
na rynku polskim twierdzą z kolei,
liberalizacją handlu między Polską
się warunki dostępu ich towarów do

powody spadku ich sprzedaży
że w związku ze stopniową
i Unią Europejską, pogarszają
rynku polskiego.

Wiceminister Błaszczyk zaproponował podczas spotkania
rozpatrzenie przez stronę białoruską możliwości rozliczeń w
polskich złotych oraz wykorzystanie szans współpracy polskich i
białoruskich przedsiębiorstw na rynkach trzecich - rosyjskim i
innych państw WNP oraz na rynkach Europy Zachodniej.
Według strony polskiej, realne są dostawy polskiego zboża,
cukru i mięsa na Białoruś w celu przetworzenia na mąkę, słodycze
i produkty mięsne z przeznaczeniem na eksport do Rosji.

Przedsiębiorstwa białoruskie nie wykorzystują obecnie w pełni
swych mocy produkcyjnych w związku z niewystarczającą ilością
własnych surowców.
Firmy białoruskie, które mają trudności z eksportem na rynki
Europy Zachodniej, mogą także szukać możliwości współpracy z
przedsiębiorstwami polskimi - powiedział Błaszczyk.
Jego zdaniem, firmy białoruskie powinny też, jak to robią
polskie firmy na Białorusi, aktywnie szukać odbiorców w Polsce,
"a nie czekać aż potencjalni kupcy zjawią się na Białorusi".
"Wszędzie tam, gdzie towar białoruski jest lepszy lub tańszy od
konkurencji, z pewnością znajdzie nabywców" - twierdzi.
Według strony polskiej, wejście naszego kraju do UE nie
oznacza, że zamyka się on przed resztą świata.
"Prowadzimy
otwartą politykę w handlu.
W kontaktach gospodarczych szczególne
miejsce zajmują nasze stosunki ze wschodnimi partnerami, w tym z
Białorusią" - zapewnił polski wiceminister gospodarki.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ro/ bum/
Białoruś/ Zanussi o szansie polskiej kultury na Wschodzie
21.10.Mińsk (PAP) - Krzysztof Zanussi, który przyjechał w środę
do Mińska w związku z pokazem jego filmu "Brat naszego Boga",
zrealizowanego na podstawie sztuki Karola Wojtyły, uważa, że
polska kultura "ma swoją szansę" w krajach Europy Wschodniej.
Zdaniem Zanussiego, jest ona Europie Wschodniej "coś dłużna,
mówiąc w kategoriach moralnych, i ma coś do zyskania w
kategoriach pragmatycznych".
Na konferencję prasową przed pokazem filmu przybyło
kilkudziesięciu dziennikarzy z białoruskich, a także rosyjskich
środków przekazu.
Wizytę Zanussiego szeroko w ostatnich dniach
zapowiadały białoruskie media.
"Polska jest największym krajem w Europie Środkowej i krajem
o wysokim potencjale kulturalnym.
Przez wiele lat byliśmy dla
wielu kręgów kultury na wschodzie Europy pewnym punktem
odniesienia i nie ma żadnego powodu, abyśmy nim być przestali" powiedział reżyser korespondentowi PAP.
Według niego, aktywność polskiej kultury na Wschodzie jest
"obywatelską powinnością".

"To trzeba robić, nawet jeśli jest
czasem trochę męczące i oddala człowieka od pewnych komfortów,
do których szalenie nas dzisiaj ciągnie".
Zanussiego zaprosił do Mińska Instytut Polski, który planuje
do końca roku zorganizować na Białorusi jeszcze kilkanaście
imprez poświęconych polskiej kulturze.
We wtorek odbył się w Mińsku koncert z cyklu
przedstawiającego dokonania polskich kompozytorów XX stulecia,
wśród nich Henryka Mikołaja Góreckiego.
Wojciech Płocharski (PAP)
mc/ ls/

Białoruś/ Przedstawiciel ONZ o pomocy dla Białorusi
21.10.Mińsk (PAP) - ONZ pomoże Białorusi w realizacji 3 - 4
nowych projektów związanych z przezwyciężaniem następstw awarii
w Czarnobylu - zapowiedział w środę w Mińsku Sergio de Mello,
zastępca sekretarza generalnego ONZ ds. pomocy humanitarnej.
Opowiedział się jednak za lepszą koordynacją współpracy ONZ
z Białorusią, Rosją i Ukrainą w zwalczaniu następstw awarii.
Podkreślił, że w tej kwestii należy "koncentrować się na
wybieraniu konkretnych priorytetowych projektów".
De Mello przyjechał na Białoruś z pierwszą - jak to określił
- "zapoznawczą" wizytą.
Odwiedził poszkodowane w wyniku awarii
tereny obwodu homelskiego, spotkał się również z
przedstawicielami rządu białoruskiego.
Do Mińska przybył z
Kijowa, następnie udaje się do Moskwy.
Podczas konferencji prasowej wyjaśnił, że w wyniku rozmów z
członkami białoruskiego rządu ustalono, iż ONZ znajdzie środki
na realizację projektów uzupełniających dotychczasową pomoc i
związanych z ochroną zdrowia, środowiska naturalnego,
zarządzaniem i wykorzystywaniem zasobów leśnych z terenów
dotkniętych skutkami awarii oraz psychospołeczną rehabilitacją
mieszkańców tych obszarów.
W wyniku awarii elektrowni jądrowej w Czarnobylu (26
kwietnia 1986 r.) skażenie radioaktywne objęło piątą część
obszaru Białorusi, zamieszkaną przez ponad 2 mln ludzi.
Z użytku
wycofano setki tysięcy hektarów gruntów ornych.
Białoruś podaje,

że rocznie usuwanie skutków awarii pochłania 20 proc. budżetu
państwa.
Wojciech Płocharski (PAP)
mc/ bum/
Białoruś/ Opozycja: wizyta papieża przyniosłaby korzyści
20.10.Mińsk (PAP) - Juryj Chadyka, wiceprzewodniczący
opozycyjnego Białoruskiego Frontu Narodowego powiedział we
wtorek, że wizyta papieża Jana Pawła II na Białorusi
"przyniosłaby wielką korzyść" narodowi i siłom demokratycznym w
tym kraju.
"Wszędzie tam, gdzie bywał papież rozwiązywały się
konflikty" - oświadczył podczas konferencji prasowej w Mińsku.
Do złożenia wizyty zaprosił papieża w sobotę kardynał
Kazimierz Świątek, arcybiskup mińsko-mohylewski i administrator
Pińska.
Jan Paweł II, który z okazji 20-lecia swego pontyfikatu,
przyjął ponad tysiącosobową pielgrzymkę białoruską w Watykanie,
odpowiedział, iż liczy, że Opatrzność Boża pozwoli mu
odpowiedzieć na to zaproszenie.
Do wtorku oficjalne źródła w Mińsku nie odniosły się do
informacji o zaproszeniu papieża na Białoruś przez miejscowych
katolików.
Nie informowały o tym fakcie również państwowe środki
przekazu.
Według lidera BFN, sprawa papieskiej wizyty na Białorusi
jest "złożona".
Przeszkodę dla niej stanowi "polityka
prawosławnego panslawizmu", prowadzona przez białoruskie władze
- uważa Chadyka.
Przyjazdowi papieża sprzeciwiać się będzie jego zdaniem - także Rosyjski Kościół Prawosławny.
Według jego kolegi z kierownictwa BFN, Wincuka Wiaczorki
wizyta papieża byłaby zakwestionowaniem "mitu, że Białoruś
należy do prawosławnej strefy wpływów Rosji", a także "mocnym
wsparciem dla białoruskich katolików".
Wiaczorka zwrócił ponadto
uwagę, że pozytywnym wynikiem wizyty Jana Pawła II na Kubie było
uwolnienie 80 więźniów politycznych.
Według danych kościelnych, na 10-milionowej Białorusi
mieszka 2 mln osób wyznania rzymskokatolickiego i ok. 100 tys.
grekokatolików.

Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ro/ nb/
Białoruś/Wiec opozycji w Mińsku
18.10.Mińsk (PAP) - Zatrzymania procesów integracyjnych z Rosją,
demokracji i wolności mediów domagali się w niedzielę w centrum
Mińska zwolennicy opozycyjnego Białoruskiego Frontu Narodowego.
Ponad tysiąc osób trzymających biało-czerwono-białe flagi i
transparenty z hasłami wzięło udział w wiecu z okazji
przypadającej w poniedziałek 10. rocznicy utworzenia BFN.
"Im ściślejszy związek z Rosją tym więcej żebraków na
Białorusi", "Białoruś do NATO", "Zatrzymać rusyfikację", "Rządy
Łukaszenki to szalone ceny i mizerne zarobki" - to niektóre hasła
z
transparentów.
Wincuk Wiaczorka, wiceprzewodniczący BFN, zarzucił podczas
wiecu prezydentowi Aleksandrowi Łukaszence, że "traktuje
Białoruś jak trampolinę do skoku na Kreml", a także skrytykował
polityków rosyjskich za "zarabianie politycznych punktów na
przyłączaniu Białorusi do Rosji".
"Niepodległość Białorusi oznacza wolność każdego człowieka,
dobrobyt i przyszłość każdej białoruskiej rodziny" - dodał.
Oświadczył, że w jego kraju nie ma demokracji, a także wolności
mediów: "Brak jakiegokolwiek demokratycznego lub niezależnego
kanału telewizyjnego czy radiowego, niezależne gazety drukowane
są za granicą".
Ocenił też, że socjalna wytrzymałość Białorusinów,
przywykłych do radzenia sobie w przeszłości w najbardziej
trudnych warunkach - "bez własnego państwa czy rządu" - ma swoje
granice.
Według Wiaczorki obowiązkiem BFN jest przypominanie o
potrzebie obrony białoruskiej niepodległości i wolności.
W trakcie wiecu odczytano oświadczenie znajdującego się na
emigracji przewodniczącego BFN, Zianona Paźniaka,który
podkreślił, że utworzenie BFN przed dziesięcioma laty
udowodniło, że "białoruska idea narodowa żyje i ma przyszłość".
BFN "był i jest inicjatorem walki o wolność, niepodległość i
demokrację na Białorusi" - napisał lider ugrupowania dodając, że
celem Frontu obecnie jest "obrona i odbudowa" wolności i
niepodległości.
Przed dziesięcioma laty, 19 października 1988 r., odbyło się

w Mińsku pierwsze posiedzenie komitetu organizacyjnego BFN, w
którym wzięło udział ok. 30 osób, m.in. znany białoruski pisarz
Wasil Bykau oraz Zianon Paźniak.
BFN jest czołowym białoruskim ugrupowaniem opozycyjnym z
siecią oddziałów terenowych obejmujących cały kraj.
Wojciech Płocharski (PAP)
ro/ nbz/
Białoruś/ Władze ostrzegają partię rekrutującą ochotników
16.10.Mińsk (PAP) - Białoruskie Ministerstwo Sprawiedliwości
oficjalnie ostrzegło w piątek nacjonalistyczną LiberalnoDemokratyczną Partię Białorusi (LDPB) w związku z prowadzeniem
przez nią naboru ochotników, mających pomóc Jugosławii w razie
zaatakowania jej przez NATO.
W przypadku ponownego ostrzeżenia partia ma zostać
rozwiązana - oświadczyło ministerstwo, które za
"niedopuszczalne" uznało publiczne oświadczenia kierownictwa
partii dotyczące rejestracji ochotników.
Według ministerstwa, zgodnie ze swym statutem i
obowiązującym ustawodawstwem, LDPB nie ma prawa podejmować
decyzji o rekrutacji ochotników ani występować w środkach
przekazu z informacjami na ten temat.
LDPB poinformowała w ubiegłym tygodniu media białoruskie, a
także obecne na Białorusi rosyjskie środki przekazu, że w wyniku
prowadzonej przez nią akcji zgłosiło się około 500 osób, w
większości weteranów różnych wojen na terytorium byłego ZSRR i
Afganistanu.
Wkrótce jednak prezydent Aleksander Łukaszenka sprzeciwił
się rekrutacji obywateli białoruskich do oddziałów, które w
razie ataku NATO na Jugosławię, miałyby zostać tam wysłane.
Powołując się na konstytucję, która zabrania wojskowym
uczestniczenia w jakichkolwiek konfliktach poza granicami kraju,
Łukaszenka oświadczył, że "jest kategorycznie przeciwny"
naborowi ochotników.
W lutym na Białorusi obchodzono dziewiątą rocznicę wyjścia
radzieckich wojsk z Afganistanu.
Ponad 30 tys. obywateli
Białorusi wzięło udział w tej wojnie, blisko 800 z nich zginęło.
Z Afganistanu powróciło wielu rannych i inwalidów.
Syndrom
klęski afgańskiej pozostawił trudne do zatarcia ślady w psychice

wielu żołnierzy.
Białoruska opozycja porównuje prowadzoną przez
proprezydencką LDPB akcję naboru ochotników do udziału
Białorusinów w wojnie w Afganistanie.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ mc/ bum/
Białoruś/ Opozycja podważa sens integracji Białorusi i Rosji
16.10.Mińsk (PAP) - Juryj Chadyka, jeden z liderów opozycyjnego
Białoruskiego Frontu Narodowego, uważa, że Białoruś zamiast
oddalać się od rosyjskiego kryzysu podąża w jego kierunku.
Jest
to - jego zdaniem - sytuacja "nieprawdopodobna" z punktu
widzenia zdrowego rozsądku.
Chadyka skrytykował w piątek na łamach niezależnej gazety
"Narodnaja Wola" dążenia białoruskich władz do integracji z
Rosją.
Oświadczył, że szansą dla jego kraju jest raczej obrona
niezależności, a także perspektyw narodowo-kulturalnego
odrodzenia.
Chadyka wyraził w związku z tym sprzeciw wobec
"prawosławno-panslawistycznej ideologii, samowładztwa i
niwelacji społeczeństwa obywatelskiego".
Opowiedział się
natomiast za obroną narodowych interesów, demokracją
parlamentarną i samorządową oraz przestrzeganiem praw człowieka
w jego kraju.
Opozycjonista białoruski oświadczył, że osiągnięcie tych
celów umożliwi walka opozycji o dostęp do środków masowego
przekazu oraz tworzenie przez nią własnych mediów.
Wezwał do
jedności sił opozycyjnych wokół obrony suwerenności kraju,
powrotu do Konstytucji 1994 r. i poparcia dla Rady Najwyższej odsuniętego w 1996 r. od władzy parlamentu 13 kadencji.
Jego zdaniem, zjednoczona opozycja powinna stanowczo domagać
się przeprowadzenia wolnych i demokratycznych wyborów
prezydenckich w 1999 r., mimo że "jest to dziś prawdopodobne
tylko teoretycznie".
Według przeforsowanej przez prezydenta Aleksandra Łukaszenkę
Konstytucji 1996 roku, wybory prezydenta mają odbyć się w 2001
r., zgodnie zaś z Konstytucją z 1994 r., na której gruncie stoi
opozycja, w 1999 r.
Czołowe białoruskie ugrupowania opozycyjne - m.in.

Białoruski Front Narodowy, Zjednoczona Partia Obywatelska,
Białoruska Partia Socjaldemokratyczna "Narodna Hramada" znajdują się od 1996 roku poza parlamentem.
Od tego czasu opozycja nie ma także dostępu do państwowych
środków przekazu.
Jej poglądy i stanowiska nie są prezentowane w
radiowych i telewizyjnych programach informacyjnych.
Przedstawiana tam jest jedynie w negatywnym świetle.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ rr/ bii/
Białoruś pomaga Rosji
16.10.Mińsk (PAP) - Białoruś wysłała do Rosji w ciągu minionego
tygodnia w ramach akcji dobroczynnej około 400 ton żywności.
Pomoc żywnościowa została skierowana do dziesięciu prawosławnych
ośrodków w tym kraju.
Jak wyjaśnił w piątek Aleksander Biłyk, szef Państwowego
Komitetu ds.
Religii i Narodowości "akcja miłosierdzia Białoruś
- Rosja" została przeprowadzona z inicjatywy prezydenta
Aleksandra Łukaszenki na prośbę patriarchy Moskwy i Wszechrusi,
Aleksija Drugiego.
Przedstawiciele białoruskich władz informują, że białoruskie
ziemniaki, warzywa, wyroby mleczne, mączne, nabiał i cukier
trafiają do ważniejszych ośrodków prawosławnych na terenie
Rosji, które w związku z kryzysem świadczą pomoc żywnościową
ubogim Rosjanom.
Także białoruskie Ministerstwo ds.
Sytuacji Nadzwyczajnych
rozpoczęło zbieranie odzieży, obuwia, sprzętu grzewczego i
naczyń dla poszkodowanych w wyniku niedawnych pożarów lasów
mieszkańców położonej na wschodnim krańcu Rosji wyspy Sachalin.
Urzędnicy oceniają, że transport tej pomocy humanitarnej
kolejowym korytarzem Brześć-Władywostok potrwa dziewięć dni.
Na Sachalin mają także trafić białoruskie materiały
budowlane, lekarstwa i żywność.
W środę opozycyjny Białoruski Front Narodowy skrytykował
władze za wysyłanie do Rosji żywności - "tak jakby u nas nie
było głodnych".

BFN uznał te posunięcia władz za "niestosowne" w sytuacji,
gdy na Białorusi trwa dotkliwy kryzys ekonomiczny i społeczny, a
"absolutna większość mieszkańców kraju żyje poniżej granicy
ubóstwa".
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ rr/ nbz/
Białoruś/ Syn prezydenta z delegacją państwową w Jugosławii
15.10.Mińsk (PAP) - Starszy syn prezydenta Aleksandra
Łukaszenki, Wiktar, którego losy śledziły w ostatnich miesiącach
niezależne białoruskie gazety, znalazł się w składzie delegacji
państwowej wysłanej przez jego ojca do Jugosławii.
Prezydent wysłał w środę do Belgradu delegację pod
przewodnictwem uchodzącego za jego "prawą rękę" Wiktara
Szejmana, sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego, w celu
zaproponowania Jugosławii pomocy politycznej, ekonomicznej i
wojskowo-technicznej w związku z sytuacją wokół Kosowa.
Wiceminister spraw zagranicznych Białorusi Mikoła Buzo
potwierdził w czwartek na konferencji prasowej w Mińsku obecność
młodego Łukaszenki w tej delegacji.
Ograniczył się do
wyjaśnienia, że syn prezydenta znalazł się tam jako "pracownik
dyplomatyczny".
W ostatnich miesiącach wiele pisano na Białorusi o tym, że
Łukaszenka-junior, świeżo upieczony absolwent wydziału stosunków
międzynarodowych uniwersytetu w Mińsku, otrzymał skierowanie do
pracy w białoruskim MSZ i przygotowuje się, omijając jednak
konkurencję w resorcie, do wyjazdu do Berna.
Niezależna prasa zarzuciła w związku z tym prezydentowi
Łukaszence nepotyzm.
Wkrótce białoruski przywódca oświadczył, że Wiktar nie
wybierze się w najbliższym czasie na placówkę dyplomatyczną do
Szwajcarii, pójdzie natomiast na trzy miesiące do wojsk ochrony
pogranicza.
Do czasu rozpoczęcia służby będzie pracować w
Ministerstwie Spraw Zagranicznych - zadecydował prezydent.
Opozycyjne gazety śledzą losy syna prezydenta od czerwca.
Podawały wówczas, że był on zamieszany w strzelaninę w jednej z
dyskotek w Mińsku.
Postrzelony w jej trakcie trener
reprezentacji hokejowej Białorusi oświadczył jednak, że zranił

go nie syn prezydenta, lecz nieznany przestępca kontrolujący
dyskotekę.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ mc/ bum/
Białoruś/ Łukaszenka wysyła do Jugosławii swego zaufanego
14.10.Mińsk (PAP) - Prezydent Białorusi, Aleksander Łukaszenka
postanowił wysłać do Jugosławii w najbliższym czasie delegację
państwową pod przewodnictwem swego doradcy ds. bezpieczeństwa
narodowego, sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego, Wiktara
Szejmana.
Łukaszenka udzielił uchodzącemu za jego "prawą rękę"
Szejmanowi "najszerszych pełnomocnictw" w celu zaproponowania
Jugosławii pomocy politycznej, wojskowo-technicznej i
ekonomicznej - podały w środę państwowe media białoruskie.
W skład delegacji wchodzą wysocy urzędnicy Ministerstwa
Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Obrony, Administracji
Prezydenta oraz deputowani.
Delegacja wylatuje do Belgradu w
środę po południu.
Według prezydenta Łukaszenki, Białoruś "nigdy nie pozostanie
z boku", jeśli chodzi o los "zaprzyjaźnionej Jugosławii" i
domaga się rozwiązania problemu Kosowa "wyłącznie drogą
pokojową".
Prezydent Białorusi w ciągu minionych dni kilkakrotnie
składał Jugosławii propozycje przekazania "najnowocześniejszej
broni do walki z rakietami i samolotami".
Przestrzegał także
Zachód przed konsekwencjami siłowego rozwiązania przez NATO
konfliktu w Kosowie.
Do Jugosławii w środę rano udała się z Moskwy czteroosobowa
delegacja parlamentu rosyjskiego na czele z wiceprzewodniczącym
izby niższej Siergiejem Baburinem.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ rr/ nbz/
Białoruś/Opozycja:retoryka władz odwraca uwagę od problemów
14.10.Mińsk (PAP) - Opozycyjne Białoruskie Stowarzyszenie
Młodych Polityków zarzuciło prezydentowi Aleksandrowi
Łukaszence, że używa w telewizyjnych wystąpieniach retoryki
antyeuropejskiej i antyzachodniej, by zyskać na popularności

wśród nacjonalistycznie nastawionej części elektoratu.
Używając tej retoryki "kierownictwo kraju próbuje odwrócić
uwagę obywateli od rzeczywistych problemów kraju: wzrostu cen,
ubożenia społeczeństwa i bankructw tysięcy podmiotów
gospodarczych" - podkreśla Stowarzyszenie w oświadczeniu, które
otrzymała w środę PAP.
BSMP uważa, że w warunkach zmonopolizowania przez władze
krajowych mediów elektronicznych odbywa się "cyniczne
otumanianie i manipulowanie" części obywateli.
BSMP ponownie
wystąpiło z żądaniem udostępnienia czasu w białoruskiej
telewizji w celu przedstawienia alternatywnych stanowisk.
Stowarzyszenie żąda udostępnienia przedstawicielom opozycji
codziennie 30 minut czasu antenowego w państwowym radiu i
telewizji.
W październiku rozpoczęło akcję "wolne słowo bezpośrednio w eter", polegającą na organizowaniu pikiet i
zbieraniu podpisów na rzecz uzyskania dostępu do
zmonopolizowanych przez władze radia i telewizji.
Stowarzyszenie zapowiedziało, że będzie aż do skutku domagać
się od władz realizacji konstytucyjnego prawa obywateli do
wolności słowa i opinii.
Chodzi o polityków odsuniętego od
władzy parlamentu 13. kadencji - Rady Najwyższej, partie
polityczne, związki zawodowe oraz organizacje społeczne "mające
alternatywne poglądy, stanowiska i programy".
Powstałe na początku lat 90.
Stowarzyszenie skupia młodych
polityków czołowych partii politycznych - Białoruskiego Frontu
Narodowego, Zjednoczonej Partii Obywatelskiej i
socjaldemokracji.
Od 1996 r. opozycja nie ma dostępu do państwowych środków
przekazu.
Jej poglądy i stanowiska nie są prezentowane w
radiowych i telewizyjnych programach informacyjnych.
Przedstawiana jest tam jedynie w negatywnym świetle.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/

rr/ nbz/

Białoruś/ Uroczystości w 55. rocznicę Bitwy pod Lenino
12.10.Lenino (PAP) - W Lenino na Białorusi, miejscu bitwy

stoczonej z Niemcami przed 55 laty przez I Dywizję Piechoty im.
Tadeusza Kościuszki, otwarto w poniedziałek polski cmentarz
wojskowy.
Równocześnie w czasie obchodów 55. rocznicy bitwy spotkali
się w Lenino polscy, białoruscy i rosyjscy kombatanci, a także
oficjalne delegacje Rzeczypospolitej Polskiej, Republiki
Białoruś i Federacji Rosyjskiej.
Dotąd w Lenino istniała jedynie zbiorowa mogiła polskich
żołnierzy.
Podczas porannych uroczystości otwarcia polskiego
cmentarza biskup polowy Wojska Polskiego Sławoj Leszek Głódź
powiedział, że "chcemy naszym rodakom, którzy spoczywają na tym
cmentarzu powiedzieć naszą dzisiejszą obecnością, że o nich w
Polsce pamiętamy, że nosimy ich w swoim sercu".
"Zabrakło przez lata jednego - wypełniania obowiązku narodu
i państwa wobec swoich zabitych i zmarłych żołnierzy.
Trzeba
było dopiero naszych czasów, aby ta bitwa, ci którzy podczas
niej polegli, doczekali się cmentarza wojennego z prawdziwego
zdarzenia" - podkreślił biskup Głódź.
Powiedział, że podobnie jak pod Monte Cassino, jest to
wojskowy cmentarz wielonarodowej i wielowyznaniowej
Rzeczypospolitej.
Cmentarz w Lenino powstał dzięki staraniom i finansowemu
wsparciu polskiej Rady Ochrony Pamięci, Walk i Męczeństwa.
Umieszczono na nim nazwiska poległych wraz z symbolami
religijnymi: katolickim, prawosławnym, judaistycznym i
mahometańskim.
Na pomniku centralnym widnieje piastowski orzeł.
I Dywizję Piechoty im.
Tadeusza Kościuszki sformowano latem
1943 r. w Sielcach nad Oką.
Jej żołnierzami byli w większości
obywatele polscy, którzy po zajęciu przez Armię Czerwoną we
wrześniu 1939 r. wschodnich województw Polski, zostali
uwięzieni, bądź deportowani przez NKWD w głąb ZSRR.
Według dokumentów archiwalnych, w bitwie pod Lenino I
Dywizja Piechoty wraz z I Pułkiem Czołgów straciła 3.054
żołnierzy.
Straty te stanowiły 23,7 proc. liczebności dywizji
przed bitwą.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ rr/ bum/

Białoruś/Łukaszenka przestrzega przed interwencją NATO w Kosowie
9.10.Mińsk (PAP) - Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka
ostrzegł w piątek Zachód przed konsekwencjami siłowego
rozwiązania przez NATO konfliktu w Kosowie.
W rozmowie z dziennikarzami przestrzegł "Francję, Wielką
Brytanię i inne kraje, które uważają, że są nieosiągalne", że
konflikt z Jugosłowianami "wciągnie je w taką jatkę, że będzie
gorąco w całej Europie Zachodniej".
"Rozpasali się ci panowie" - powiedział Łukaszenka, mając na
myśli zachodnich polityków.
Ponownie złożył Jugosławii propozycję przekazania
"najnowocześniejszej broni do walki z rakietami i samolotami".
Prezydent Białorusi wyraził nadzieję, że do wojny nie
dojdzie, ponieważ "Zachód rozumie, że Jugosłowianie będą się
bronić".
W dalszym toku wypowiedzi dodał jednak: "następnie będzie
nasza kolej.
Rozbiją Jugosławię - podejdą do nas (tj. do krajów
Europy Wschodniej)".
Wojciech Płocharski (PAP)
mc/ bum/
Białoruś/Ambasador Grecji z wizytą w Mińsku
9.10.Mińsk (PAP) - Gumas Panaiotis, ambasador Grecji na
Białorusi, wezwany latem na konsultacje do swojego kraju w
związku z konfliktem wokół dyplomatycznego osiedla Drozdy,
przybył do Mińska.
Ambasador powiedział w piątek PAP, że jego przyjazd nie ma
jednak nic wspólnego z konfliktem wokół Drozdów.
Zamierza
opuścić stolicę Białorusi w najbliższych dniach.
Informacje o przyjeździe greckiego ambasadora podały w
piątek państwowe białoruskie środku przekazu informując, iż
Panaiotis spotkał się z ministrem spraw zagranicznych Białorusi,
Iwanem Antanowiczem.
Ambasadorowie USA, państw członkowskich Unii Europejskiej Grecji, Francji, Niemiec, W.
Brytanii i Włoch oraz państw
stowarzyszonych, m.in.

Polski, pod pretekstem remontu osiedla
Drozdy zostali w czerwcu zmuszeni do jego opuszczenia i na znak
protestu wyjechali na konsultacje do swych krajów.
Osiedle ogłoszono
UE i USA
ogłosiły w odpowiedzi
białoruskich, których
Na
pierwszym miejscu był

rezydencją prezydenta Łukaszenki.
listę 130 czołowych polityków i urzędników
uznały za osoby u siebie niepożądane.
prezydent Białorusi.

MSZ Białorusi informowało niedawno, że wysłannicy krajów UE
zapoznawali się już z proponowanymi przez stronę białoruską
nowymi rezydencjami.
Podobno do wyboru przedstawiono im
kilkadziesiąt możliwości.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ro/ woj/

Białoruś/ Opozycja żąda pół godziny dziennie w radiu i TV
8.10.Mińsk (PAP) - Opozycyjne Białoruskie Stowarzyszenie Młodych
Polityków (BSMP) żąda udostępnienia codziennie 30 min. w
państwowym radiu i telewizji przedstawicielom opozycji.
Chodzi o polityków odsuniętego od władzy parlamentu 30
kadencji Rady Najwyższej, partie polityczne, związki zawodowe
oraz organizacje społeczne "mające alternatywne poglądy,
stanowiska i programy".
Stowarzyszenie zapowiedziało w czwartek, że będzie do skutku
domagać się od władz realizacji konstytucyjnego prawa obywateli
do wolności słowa i opinii.
BSMP rozpoczęło w październiku akcję "wolne słowo bezpośrednio w eter" polegającą na pikietach i zbieraniu
podpisów na rzecz uzyskania dostępu alternatywnych poglądów do
zmonopolizowanych przez władze radia i telewizji.
Stowarzyszenie zapowiada, że pikiety w głównych miastach
Białorusi będą się odbywać m.in. pod hasłami: "Podatnicy mają
prawo do wolności słowa w radiu i telewizji", "24 godziny na
ekranie - jedna twarz jedne wąsy (chodzi o prezydenta Łukaszenkę
- PAP).
Dosyć.
Wystarczy".
Powstałe na początku lat 90.
Stowarzyszenie skupia młodych

polityków czołowych partii politycznych - Białoruskiego Frontu
Narodowego, Zjednoczonej Partii Obywatelskiej i socjaldemokracji
Od 1996 r. opozycja nie ma dostępu do państwowych środków
przekazu.
Jej poglądy i stanowiska nie są prezentowane w
radiowych i telewizyjnych programach informacyjnych.
Informuje
się tam o niej jedynie w negatywnym świetle.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ro/ bum/
Białoruś/Związkowcy: sytuacja wymaga spotkania z prezydentem
7.10.Mińsk (PAP)- Pogarszająca się sytuacja społeczno ekonomiczna na Białorusi wymaga spotkania związkowców z
prezydentem - uważają przywódcy największej w kraju Białoruskiej
Federacji Związków Zawodowych (BFZZ).
Kierownictwo tej oficjalnej federacji
skupiającej 4,5 mln osób, skierowało list
Aleksandra Łukaszenki, w którym proponuje
poinformowano w środę PAP w sekretariacie

związkowej,
do prezydenta
takie spotkanie BFZZ.

Ostatnie rozmowy obydwu stron odbyły się w lutym 1996 roku.
Federacja jeszcze nie zdecydowała o udziale w ogólnokrajowej
akcji protestu, którą na 4 listopada zaplanowało wchodzące w
skład Federacji Białoruskie Stowarzyszenie Związków Zawodowych
Przemysłu (BSZZP).
BSZZP - branżowe związki przemysłu ciężkiego - zorganizowało
już w połowie lipca w Mińsku protest pięciu tysięcy związkowców
przeciwko pogorszeniu się warunków życia.
Zagroziło wówczas, że
jeżeli warunki te nie będą się poprawiać, to jesienią
przeprowadzi ogólnokrajową akcję protestu.
Związkowcy domagali się wtedy zwiększenia średnich pensji do
200-250 dolarów.
Przypominali, że w ostatnich czterech latach,
tj. od czasu gdy na czele państwa stanął prezydent Łukaszenka,
ich zarobki nie wzrastają.
Żądali także od prezydenta przyznania
obiecanego wcześniej liderom związkowym czasu antenowego w radiu
i telewizji.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ mc/ lm/

Białoruś/Powstało stowarzyszenie niezależnych mediów
7.10.Mińsk (PAP) - W Mińsku powstało pierwsze białoruskie
stowarzyszenie skupiające wydawców i redaktorów naczelnych
niepaństwowych mediów regionalnych.
Powstanie tej organizacji ma dowieść, że na Białorusi
istnieje możliwość niezależnego rozpowszechniania prasy.
Podstawowym kierunkiem działalności tej społecznej organizacji
będzie współpraca w dziedzinie reklamy, druku i
rozpowszechniania niezależnej prasy.
Przewodniczący stowarzyszenia Anatol Fiodorau powiedział
PAP, że organizacja została powołana przez wydawców i redaktorów
ponad 20 regionalnych gazet, m.in. z Grodna, Baranowicz,
Mohylewa, Mołodeczna i Smarhoni.
Fiodarau, jeden z pierwszych organizatorów niezależnej prasy
na Białorusi, wyraził przekonanie, że do stowarzyszenia wydawców
i redaktorów przystąpią również inne gazety regionalne.
Stowarzyszenie zawiązało się przy pomocy Instytutu na rzecz
Demokracji w Europie Wschodniej (IDEE), Światowego
Stowarzyszenia Gazet i Białoruskiego Centrum Społecznego
"Wspólnota", a także finansowym wsparciu Rady Europy.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ro/ woj/
Białoruś/BFN: pobłażliwość Zachodu dla Moskwy sprzyja dyktaturze
6.10.Mińsk (PAP) - Opozycyjny Białoruski Front Narodowy uważa,
że dotychczasowe poparcie Zachodu udzielane Moskwie pośrednio
przyczyniało się także do wsparcia na Białorusi "reżimu
Łukaszenki".
Bez zachodniego "ślepego poparcia" dla Moskwy nie byłoby z
kolei jej poparcia dla dyktatury na Białorusi - oświadczył we
wtorek podczas konferencji prasowej w Mińsku Wincuk Wiaczorka z
władz BFN.
Jego zdaniem, po ostatnich wydarzeniach w Rosji Zachód
zaczyna jednak "bardziej krytycznie odnosić się do swej
pobłażliwości wobec Moskwy".
BFN "liczy zatem na sukces" w wyjaśnieniu politykom
zachodnim i międzynarodowej społeczności, że pobłażliwość ta
przyniosła, w wyniku rosyjskiego kryzysu, także "straty
materialne i polityczne" samemu Zachodowi.

Przed tygodniem BFN ogłosił oświadczenie, w którym wyraził
oczekiwanie, że Zachód i USA "rzeczywiście poprą niezależność
Białorusi i walkę białoruskich sił o demokrację i wolność".
Silna, niepodległa i demokratyczna Białoruś wraz z silną i
demokratyczną Ukrainą gwarantują szybsze ustanowienie demokracji
w całej Europie Wschodniej - oświadczył BFN.
Podczas spotkania z dziennikarzami Wiaczorka przypomniał, że
liczący sobie już 10 lat Białoruski Front Narodowy jest
"największą, rzeczywistą, polityczną i demokratyczną siłą" na
Białorusi.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ mc/ nbz/

Białoruś/ Opozycja żąda dostępu do radia i telewizji
6.10.Mińsk (PAP) - Opozycyjny Białoruski Front Narodowy
oświadczył we wtorek, że chce "rzeczywistej wolności środków
masowej informacji" na Białorusi i zapewnienia opozycji
"pełnego" dostępu do kontrolowanych przez państwo mediów
elektronicznych.
Wraz z dojściem do władzy prezydenta Aleksandra Łukaszenki
dostęp opozycji do mediów elektronicznych na Białorusi został
utrudniony.
Praktycznie od 1996 roku nie może ona swobodnie
przedstawiać swych poglądów w radiu i telewizji.
Wiceprzewodniczący BFN Wincuk Wiaczorka powiedział na
konferencji prasowej w Mińsku, że nie może być zgody na "drobne
kroki poczynione przez władze w celu dekoracyjnego
udostępniania eteru".
Dostęp ten nie może polegać zatem na "dialogu z prezydentem
Łukaszenką, w którym on mówi w telewizji 59 minut, a jego
oponent minutę" - oświadczył Wiaczorka.
Nie mogą to także być pięciominutowe telewizyjne wejścia
opozycji, organizowane raz na miesiąc w godzinach
przedpołudniowych, komentowane następnie - tego samego dnia
wieczorem - przez godzinę przez dziennikarzy dyspozycyjnych
wobec władz.
Dostęp opozycji do środków informacji powinien być regularny
- podkreślił Wiaczorka.
Dopiero w takich warunkach można myśleć
o rzeczywistym życiu politycznym kraju, a co za tym idzie, o

normalnej kampanii przed przyszłorocznymi wyborami
samorządowymi.
Poza obecnością w telewizji, innym warunkiem sprzyjającym
udziałowi opozycji w wyborach byłoby uwolnienie więźniów
politycznych i powrót do demokratycznych instytucji władzy
państwowej - uważa BFN.
Opozycja nie uznaje obecnej izby niższej parlamentu
białoruskiego, wyłonionej w listopadzie 1996 spośród członków
poprzedniego parlamentu popierających prezydenta Aleksandra
Łukaszenkę.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ xp/ nbz/
Białoruś/ Opozycja chce dostępu do radia i telewizji
5.10.Mińsk (PAP) - Białoruś jest obecnie jedynym krajem w
Europie, gdzie zróżnicowane stanowiska i poglądy polityczne nie
są prezentowane w telewizji i radiu - zwraca uwagę opozycja.
"Państwowe radio i telewizja nie są dobrami wyłącznie
rządowymi, korzystają z pieniędzy wszystkich podatników" powiedział w poniedziałek PAP Aleksandr Cynkiewicz z
Białoruskiego Stowarzyszenia Młodych Polityków (BSMP).
Stowarzyszenie rozpoczęło w październiku akcję mającą na
celu realizację konstytucyjnego prawa obywateli do wolności
słowa i opinii.
Wraz z dojściem do władzy Aleksandra Łukaszenki opozycja
utraciła dostęp do mediów elektronicznych - stwierdził
Cynkiewicz.
Do końca roku BSMP będzie prowadzić w głównych miastach
Białorusi pikiety, przypominając o prawie partii politycznych i
organizacji społecznych do dostępu do radia i telewizji.
BSMP powstało w 1992 r.
Skupia młodych polityków z różnych
ugrupowań opozycyjnych, takich jak Białoruski Front Narodowy,
Zjednoczona Partia Obywatelska czy Białoruska Partia
Socjaldemokratyczna "Narodna Hramada".
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ mc/ nbz/
Białoruś/Polityk opozycji ocenia szanse wyjścia z kryzysu

5.10.Mińsk (PAP)- W przyszłym tygodniu białoruska opozycja
zamierza przekazać prezydentowi Aleksandrowi Łukaszence
propozycje wyprowadzenia kraju z kryzysu gospodarczego.
Polityk
opozycji Hienadź Karpienka sądzi jednak, że "dzisiaj nie ma
możliwości stworzenia opozycyjnego rządu".
Nie dostrzega on również specjalnych szans na dyskusję z
przywódcą Białorusi w sprawie wyprowadzenia kraju z kryzysu,
chociaż - dodał - ten "człowiek jest nieprzewidywalny".
"To zależy raczej od rozwoju sytuacji ekonomicznej oraz
aktywności partii politycznych" - ocenił w poniedziałek w
rozmowie z korespondentem PAP Karpienka, przewodniczący
Narodowego Komitetu Wykonawczego.
Komitet, organ koordynacyjny skupiający przedstawicieli
czołowych białoruskich ugrupowań opozycyjnych, ogłosił przed
tygodniem w Mińsku program wyprowadzenia Białorusi z kryzysu.
Opozycja podkreśla, że trwający w kraju kryzys ekonomiczny
spowodowany jest amatorską polityką gospodarczą prowadzoną pod
kierownictwem obecnego prezydenta kraju.
Opozycja przygotowuje międzynarodowy kongres sił
demokratycznych Białorusi, który odbędzie się w styczniu
przyszłego roku pod hasłami konsolidacji ugrupowań opozycyjnych,
rozwoju demokracji i przestrzegania prawa na Białorusi.
Zaproszenie na to spotkanie w Polsce mają otrzymać Marian
Krzaklewski, Leszek Balcerowicz i Jacek Kuroń.
Karpienka mówiąc o nieobecności opozycji w zmonopolizowanych
przez państwo mediach elektronicznych, oświadczył, że "w kraju
realizowany jest kurs przekształceń niedemokratycznych.
Prezydent osobiście pilnuje, by żaden opozycjonista nie trafił
na wizję czy do radia ze swoimi poglądami".
Karpienka jest jednym z liderów liberalnej Zjednoczonej
Partii Obywatelskiej, która przedstawiła jego kandydaturę innym
partiom opozycyjnych do uzgodnienia w kontekście wyborów
prezydenckich.
Niewykluczone, że dojdzie do tego na styczniowym
kongresie sił demokratycznych.
Stanisłau Bahdankiewicz, przewodniczący ZPO, oświadczył
niedawno, że kandydatura Karpienki nie budzi sprzeciwu władz
czołowych ugrupowań opozycyjnych, czyli Białoruskiego Frontu
Narodowego, Białoruskiej Partii Socjaldemokratycznej "Narodna
Hramada" oraz deputowanych odsuniętego przez Łukaszenkę od

władzy parlamentu XIII kadencji - Rady Najwyższej.
Zastrzegł
przy tym, że nie ma jeszcze w tej sprawie ostatecznej decyzji.
Wg Bahdankiewicza, zaletą Karpienki jest to, iż nie zalicza
się "do tak zwanych charyzmatycznych liderów", ale należy do
"zespołu profesjonalistów gotowych zaproponować krajowi nowy
kurs".
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ro/ lm/
Białoruś/ Sukces "Ślubu" Gombrowicza w Brześciu
4.10.Brześć (PAP) - Na międzynarodowych spotkaniach teatralnych
"Biała Wieża '98", które zakończyły się w niedzielę w Brześciu,
owacją na stojąco białoruska publiczność przyjęła wystawiony
przez lubelski Teatr Dramatyczny im.
Osterwy "Ślub" Gombrowicza.
Było to pierwsza teatralna prezentacja Gombrowicza na
Białorusi.
Spektakl tłumaczono równocześnie z polskiego na
rosyjski.
Cezary Karpiński, dyrektor lubelskiego teatru powiedział
korespondentowi PAP, że przedstawienie zostało celowo wybrane,
by zobaczyć, jak zostanie przyjęty mało znany dotychczas na
wschodzie Europy polski dramaturg.
Teatr im.
Osterwy "orientuje się na Wschód, bo to mu się
opłaca" - stwierdził jego wicedyrektor Jerzy Kuś.
Prezentuje
swoje inscenizacje na Litwie, Białorusi i Ukrainie, gdzie - jak
powiedział Kuś - jest "bardzo dobrze przyjmowany.
W czterodniowych, międzynarodowych spotkaniach "Biała Wieża
98" wzięły w tym roku poza teatrem z Lublina, zespoły z
Białorusi, Niemiec, Włoch, Litwy, Rosji, Turcji, Ukrainy i
Brazylii.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ kan/
Białoruś/ Lebiedźka: Białoruś utraciła 19 mld dolarów,
odc.2(ost.)
Na 1,5-1,6 mld USD oszacować można straty w wyniku

niewykorzystania zalet położenia kraju "na jednym z bardziej
ruchliwych skrzyżowań Europy".
Ponadto Białoruś, która dysponuje
"unikalnymi skarbami przyrody", nie jest odwiedzana przez
zagranicznych turystów.
Lebiedźka przytoczył dane ministerstwa gospodarki Białorusi,
z których wynika, że w ubiegłym roku kraj otrzymał 16 mln
dolarów bezpośrednich inwestycji.
Dla porównania podał, iż na
przykład w 1996 roku inwestycje w polskiej gospodarce wyniosły
2,3 mld, węgierskiej - 1,9 mld, estońskiej - 707 mln dolarów.
"Władze wprowadziły ostatnio w obieg pojęcie +kredytowa
blokada Białorusi+.
Jednak czy można dawać pieniądze krajowi,
gdzie brak jest kontroli nad ich wydawaniem?
" - ocenił
opozycyjny polityk.
"Nasze szczęście, że nam nie dają tych pieniędzy.
Przepadłyby bowiem w +rynkowym socjalizmie+ albo wsparły ranking
popularności prezydenta w corocznych referendach lub też
świąteczne biesiady w kontrolowanej przez władze telewizji" dodał.
W innych warunkach, uważa wiceprzewodniczący liberalnej ZPO,
utracone sumy można by przeznaczyć na w miarę bezbolesne
przeprowadzenie "terapii wstrząsowej" w gospodarce.
Środki te pomogłyby ponadto uczynić z białoruskiego rubla
walutę wymienialną, zmodernizować przemysł oraz zachować
rosyjski, a także przebić się na rynki zachodnie.
Poprzez
inwestycje i relacje między ludźmi przyczyniłyby się również do
zmiany mentalności Białorusinów - uważa opozycyjny polityk.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ psk/
Białoruś krytykuje MFW i Bank Światowy
1.10.Mińsk (PAP) - Wiceminister spraw zagranicznych Białorusi
Siarhiej Martynau oświadczył w czwartek, że Międzynarodowy
Fundusz Walutowy i Bank Światowy powinny odstąpić od "praktyki
narzucania państwom recept ze standardowego podręcznika"
ekonomii.
Polityka narzucania przez MFW "standardowych recept" różnym
krajom "wyraźnie spotęgowała światowy kryzys finansowy, jeśli go
faktycznie nie wywołała" - powiedział Martynau na konferencji

prasowej.
Zdaniem wiceministra, Białoruś ma prawo tak mówić, ponieważ
osiągnęła "pewne sukcesy na polu gospodarczym działając według
własnych recept".
"w ciągu trzech ostatnich lat MFW i Bank Światowy
nieustannie zapowiadały pełny upadek gospodarki Białorusi, ale
to nie nastąpiło" - powiedział Martynau.
Dlatego "można mówić,
że niektóre oceny przedstawiane przez te instytucje są
nieścisłe".
Białoruś zamierza przedstawić taką ocenę działalności obu
tych międzynarodowych instytucji finansowych na dorocznej sesji
MFW i Banku Światowego w Waszyngtonie na początku przyszłego
tygodnia.
Od Banku Światowego Białoruś chciałaby uzyskać "więcej
samodzielności w realizacji konkretnych projektów".
MFW obniżył od 1 lipca poziom swego przedstawicielstwa w
Mińsku w związku z nierealizowaniem przez Białoruś oczekiwanych
reform ekonomicznych.
MFW rozpoczął działalność na Białorusi w 1992 roku.
W latach
1992-1995 kraj ten otrzymał dwie raty kredytu, w wysokości
niemal 200 mln USD.
W 1995 Fundusz postanowił przekazać następnych pięć rat
kredytu stand-by stanowiących sumę 300 mln dolarów.
Przekazano
jednak tylko pierwszą ratę - 70 mln USD.
Przyjechawszy do
Mińska, misja MFW doszła do przekonania, że polityka rządu i
Banku Narodowego są sprzeczne z uzgodnionym z MFW programem.
Finansowanie zatem przerwano.
Bank Światowy postanowił wstrzymać udzielanie kredytów
Białorusi w maju tego roku.
Zdaniem Banku, polityka walutowa
władz sprzyja powiększaniu się masy pieniężnej, wzrostowi cen i
dewaluacji białoruskiego rubla.
W połączeniu z innymi
przyczynami zniechęca to inwestorów zagranicznych i powoduje
odpływ pieniędzy, nadzwyczaj potrzebnych w kraju.
Wojciech Płocharski (PAP)
xp/ psk/

Białoruś-Rosja/Wizyta Primakowa przyniosła tylko kolejny termin
spotkania
30.9.Mińsk (PAP)- Rezultatem środowej wizyty nowego premiera
Rosji Jewgienija Primakowa na Białorusi jest wyznaczenie na
połowę października posiedzenia Komitetu Wykonawczego Związku
Białorusi i Rosji (ZBiR).
Strona białoruska oczekiwała, że strony omówią również
"kwestie synchronizacji działań" wobec następstw rosyjskiego
kryzysu finansowego, a także sprawy nieskutecznej realizacji
wspólnych programów, które przyjęto w ramach (powstałego w 1997
roku) ZBiR dla ożywienia współpracy handlowo-ekonomicznej.
Jednak rozmowy między delegacjami Rosji i Białorusi trwały
tylko 40 minut.
Dwukrotnie dłuższe było natomiast spotkanie w cztery oczy
Primakowa z Łukaszenką, któremu rosyjski premier m.in. przekazał
posłanie od prezydenta Borysa Jelcyna.
Zaznaczył, że jest ono
"bardzo ciepłe" i dotyczy problemów integracji.
Po rozmowach z Łukaszenką w Mińsku, Primakow powiedział
dziennikarzom, że były to spotkania robocze, podczas których
"omówiono wiele spraw, wyznaczono wspólne podejścia, wspólne
linie rozwoju stosunków między obu państwami oraz mechanizm
następnych spotkań".
W efekcie postanowiono, że problemy obu państw będą tematem
posiedzenia Komitetu Wykonawczego ZBiR.
Przygotowaniem spotkania
zajmą się powołane do tego grupy robocze.
Primakow zapewniał w rozmowie z dziennikarzami, że stosunki
między obydwoma krajami są "braterskie, przyjacielskie" i że
jest to "partnerstwo strategiczne".
Prezydent Łukaszenka wyraził tymczasem przekonanie, że do
ZBiR dołączą także "Ukraina i inne państwa", ponieważ
tamtejszych polityków zmuszą do tego ich własne narody.
"Jestem
absolutnie przekonany, że będziemy razem" - wyjaśnił Łukaszenka.
Primakow w tym kontekście ograniczył się jedynie do
konstatacji, że "Związek istnieje i będzie się rozwijać".
Mimo optymistycznie brzmiących deklaracji dotyczących
przyszłości utworzonego w zeszłym roku Związku Białorusi i
Rosji, przyszłość ta nie jest jednak - zdaniem obserwatorów taka jasna.

Podejścia obu krajów do integracji z pozoru nie różnią się.
Głębsza analiza ich relacji ujawnia jednak kontrastującą z
gorliwością Białorusi wstrzemięźliwość Rosji.
Komentatorzy
dowodzą, że tę ostatnią niepokoją ambicje prezydenta Łukaszenki,
mogącego ubiegać się o prezydenturę zintegrowanego państwa.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ kan/ lm/
Białoruś/Opozycja przeciwko pogłębianiu integracji z Rosją
30.9.Mińsk (PAP)- Opozycyjna Zjednoczona Partia Obywatelska
wyraziła w środę sprzeciw wobec "jakichkolwiek planów
pogłębienia integracji" Białorusi z Rosją w chwili, gdy na
Białorusi nie ma "demokracji i prawomocnego parlamentu, który
mógłby ratyfikować umowy międzynarodowe".
ZPO obawia się, że obecna kryzysowa sytuacja w kraju może
popchnąć władze do zjednoczenia z Rosją lub przeprowadzenia
referendum w tej sprawie.
W oświadczeniu ogłoszonym w dniu wizyty premiera Rosji
Jewgienija Primakowa w Mińsku, ZPO zwróciła uwagę, że w ostatnim
miesiącu kryzys na Białorusi gwałtownie się zaostrzył i ogarnął
praktycznie wszystkie dziedziny życia.
W tej sytuacji władze, według ugrupowania, zaostrzają
administracyjne metody zarządzania i wzmagają propagandę
prorządową w radiu i telewizji.
ZPO zaprotestowało w związku z tym przeciwko "wyborom do
parlamentu Związku Białorusi i Rosji" i przeciw "jakiemukolwiek"
referendum, ponieważ uważa, że w obecnych warunkach "niemożliwe
jest swobodne wyrażenie woli obywateli".
Związek Białorusi i Rosji powstał w roku ubiegłym.
Wojciech Płocharski (PAP)
jd/ xp/ lm/
Białoruś/Opozycja przedstawia program wyjścia z kryzysu
29.9.Mińsk (PAP)- Narodowy Komitet Wykonawczy - organ
koordynacyjny, skupiający przedstawicieli czołowych białoruskich
ugrupowań opozycyjnych - ogłosił we wtorek w Mińsku własną ocenę
stanu gospodarki kraju i program wyprowadzenia jej z kryzysu.
Gospodarka kraju - uważa opozycja - weszła w nową fazę

"głębokiego i przewlekłego" kryzysu ekonomicznego, spowodowanego
nieprofesjonalną polityką gospodarczą prowadzoną pod egidą
prezydenta Aleksandra Łukaszenki.
Zdaniem Komitetu, na stan gospodarki wpłynęło ponadto
stłumienie parlamentaryzmu, instytucji demokratycznych i
naruszanie praw człowieka.
W rezultacie Białoruś znalazła się w
międzynarodowej izolacji, zahamowany został napływ inwestycji
zagranicznych, krajowy rynek finansowo-walutowy znalazł się w
ruinie.
Politycy opozycyjni przedstawili dziennikarzom propozycje
zmiany sytuacji.
Chcą ochrony i utrwalenia suwerenności państwa
oraz wytyczenia nowego kursu politycznego i gospodarczego,
odpowiadającego interesom narodowym, opierającego się na
poszanowaniu praw i wolności człowieka, na rządach prawa oraz
gwarantującego swobody dla przedsiębiorczości.
Zadeklarowali ponadto stabilizację narodowej waluty,
ograniczenie oraz reformę państwowej biurokracji i systemu
podatkowego.
Ich program przewiduje też stworzenie warunków dla
inwestycji wewnętrznych i zagranicznych, zagwarantowanie
stabilnych cen rynkowych oraz uzdrowienie systemu bankowego i
odbudowę kontaktów z międzynarodowymi organizacjami finansowymi.
Komitet zapewnia, że realizacja programu przyniesie w ciągu
2-3 lat wzrost średniej płacy do 200 dolarów, w ciągu 3-5 lat
zaś do 250-300 USD.
Minimalna emerytura powinna być nie niższa
niż 100 USD.
Hienadź Karpienka, przewodniczący Komitetu i jeden z
przywódców liberalnej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej, ma
wystąpić do prezydenta Łukaszenki z inicjatywą przedyskutowania
tych propozycji.
Komitet już dwukrotnie, bez skutku, zwracał się
do Łukaszenki z taką ofertą.
Białoruskie ugrupowania opozycyjne znajdują się od 1996 roku
poza parlamentem, zdominowanym przez zwolenników prezydenta.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ mc/ lm/
Białoruś/ Językoznawcy uniewinniają "taraszkiewicę"
25.9.Mińsk (PAP) - Komisja językoznawców powołana przez
białoruski Najwyższy Sąd Gospodarczy orzekła, że opozycyjna

gazeta "Nasza Niwa" ma prawo używać tzw.
"taraszkiewicy" białoruskiej pisowni stosowanej do reformy w 1933 roku.
Poinformowała o tym w piątek PAP Lena Paliakowa z redakcji
gazety.
W sierpniu Państwowy Komitet ds.
Prasy zażądał, aby gazeta
nie stosowała starej pisowni białoruskiej, ponieważ prawo
prasowe nakazuje używać w środkach przekazu "ogólnie przyjętych
norm językowych".
"Nasza Niwa" uznała żądanie Komitetu za bezprawne twierdząc,
iż prawo prasowe oraz inne akty ustawodawcze nie określają,
jakie normy języka i pisowni są "ogólnie przyjęte".
W rezultacie dla wyjaśnienia pojęcia "przyjęte ogólnie normy
języka", w tym języka białoruskiego, sąd postanowił w połowie
sierpnia powołać komisję ekspertów.
W miniony wtorek uznali oni, że we współczesnej literaturze
naukowej pojęcie to nie jest wykorzystywane, a także "nie jest
określane przez żadne akty prawne".
Językoznawcy ocenili ponadto, że "taraszkiewica", która
funkcjonowała na Białorusi do 1933, nie zniekształca norm języka
białoruskiego i może być wykorzystywana w literaturze.
Obecnie
stosowana pisownia jest natomiast obligatoryjna tylko dla
instytucji państwowych, w tym placówek edukacyjnych.
Oficjalne orzeczenie komisja prześle do sądu, który powinien
wyznaczyć kolejne posiedzenie w tej sprawie.
Paliakowa
powiedziała, że stanowisko ekspertów sprawiło redakcji "Naszej
Niwy" "ogromną przyjemność", lecz nie tylko dla niej, ponieważ
"taraszkiewicy" używają również inne czasopisma.
Pisownię tę wykorzystuje grodzieńska gazeta "Pahonia",
mińskie czasopismo "Spadczyna", częściowo także opozycyjna
gazeta "Nawiny", używa się jej również w książkach.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ kan/ woj/
Białoruś/ Łukaszenka: NATO u granic Białorusi
23.9.Mińsk (PAP) - Prezydent Białorusi odwiedził w środę dwie
jednostki przeciwlotnicze pod Mińskiem i oświadczył, że czyni
to, by sprawdzić ich stan w związku z rozszerzaniem NATO na
wschód.

"Nie możemy sobie pozwolić, by nie zwracać uwagi na
zapewnienie obronności kraju" w sytuacji, gdy
"północnoatlantycki blok NATO faktycznie zbliża się dziś do
granicy Białorusi - naszej wspólnej granicy z bratnią Rosją" powiedział prezydent reporterom.
Mówiąc o aktywności NATO dodał, że "już dzisiaj (...)
zainstalowano na granicy trzy silne punkty radiolokacyjne, aby
kontrolować całe terytorium nawet poza granicami Białorusi".
Prezydent nie sprecyzował, czy chodzi o granicę jego kraju z
Polską.
Łukaszenka powiedział, że białoruska obrona przeciwlotnicza
"kontroluje całą przestrzeń na różnych wysokościach od Kijowa do
Rygi".
Prezydent skarżył się zarazem, że utrzymywanie tej obrony
jest kosztowne, podkreślił, że "broń ta pracuje nie tylko dla
Białorusi" i czyniąc wyraźną aluzję do Rosji, zaapelował do
"innych państw, którym zależy na swej obronności", o
"uczestnictwo" w systemie przeciwlotniczym.
Byłoby to "niezwykle ważne ze względów materialnych" dodał.
Zapowiedział jednocześnie, że bez względu na koszty
Białoruś będzie utrzymywać i modernizować swą obronę
przeciwlotniczą.
Wojciech Płocharski (PAP)
xp/ psk/
Białoruś/ Opozycja ma program wyjścia z kryzysu
23.9.Mińsk (PAP)- Lider liberalnej Zjednoczonej Partii
Obywatelskiej (ZPO), Stanisłau Bahdankiewicz oświadczył, że jego
ugrupowanie ma "silny, ekonomiczny program" wyprowadzenia
Białprusi z kryzysu i może go zrealizować, jeśli zwycięży w
wyborach samorządowych i prezydenckich.
Białorusini "powinni mieć możliwość zapoznania się z
programami sił demokratycznych poprzez telewizję", obecnie
zmonopolizowaną przez państwo - podkreślił opozycyjny polityk.
Na łamach środowego wydania niezależnej gazety "Narodnaja
Wola" Bahdankiewicz zwrócił uwagę, że Białoruś znajduje się w
"głębokim kryzysie, impasie społeczno-ekonomicznym i
międzynarodowej izolacji".
Stwierdził, że w kraju nie funkcjonuje wybrany przez ogół

narodu parlament, nie ma niezależnej władzy sądowniczej,
zlikwidowano lokalny samorząd, nie przeprowadzono prywatyzacji
telewizji, radia i wysokonakładowej prasy państwowej.
Płace są kilkakrotnie niższe niż w Polsce, Litwie czy Rosji,
nasila się ucieczka kapitału z kraju, nie ma zaś napływu
kapitału z zagranicy.
Białoruś znowu znajduje się na progu
hiperinflacji, rentowność gospodarki jest nadzwyczaj niska i
nadal spada - oświadczył Bahdankiewicz, ekonomista, który w
pierwszej połowie lat 90. stał na czele Banku Narodowego
Białorusi.
W celu wyprowadzenia kraju z kryzysowej sytuacji stwierdził Bahdankiewicz - skonsolidowane partie opozycyjne
powinny najpierw wygrać wybory samorządowe w przyszłym roku,
następnie zaś ewentualne wybory prezydenckie.
Według przeforsowanej przez prezydenta Aleksandra Łukaszenkę
Konstytucji 1996 roku, wybory prezydenta mają odbyć się w 2001
r., zgodnie zaś z Konstytucją z 1994 r., na której gruncie stoi
opozycja, w 1999 r.
Obywatele jednak powinni otrzymać prawo zapoznania się z
programami opozycji za pośrednictwem telewizji - akcentował
Bahdankiewicz.
Za drugie ważne zadanie uznał niedopuszczenie do
ewentualnego sfałszowania wyników głosowań.
Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka "nadzwyczaj
negatywnie" ocenił we wtorek pracę rządu.
Zarzucając mu, iż "nie
podejmuje konkretnych decyzji", zwrócił uwagę na nadmierny
wzrost cen i dewaluację białoruskiego rubla, deficyt w handlu
zagranicznym, spadek efektywności produkcji, rentowności w
przemyśle, rolnictwie i transporcie oraz straty przedsiębiorstw.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ kan/ lm/
Białoruś/ Prezydent Łukaszenka poddaje krytyce rząd
22.9.Mińsk (PAP)- Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka
"nadzwyczaj negatywnie" ocenił we wtorek pracę rządu.
Jego zdaniem, jeżeli problemy związane z deficytem w handlu
zagranicznym, mnogością kursów narodowej waluty, kwestie cen i
dochodów społeczeństwa nie zostaną w najbliższym czasie
rozwiązane, sytuacja może wywołać "społeczną niestabilność".
Rząd "nie podejmuje konkretnych decyzji", "mamy prawo
oczekiwać bardziej efektywnej działalności i zasadniczych zmian

stylu jego pracy" - akcentował Łukaszenka podczas wtorkowego,
poszerzonego posiedzenia rządu.
Wśród negatywnych zjawisk w gospodarce prezydent wymienił
"nieutrzymanie stabilnych cen", gdyż w ciągu ostatnich ośmiu
miesięcy wzrosły one o 30 procent, wobec założonego wzrostu o 17
procent.
Białoruski rubel zdewaluował się o ok. 60 procent, rośnie
deficyt w handlu zagranicznym, spadają efektywność produkcji,
rentowność w przemyśle, rolnictwie i transporcie,
przedsiębiorstwa ponoszą straty.
Zastanawiając się zatem, czy wobec kryzysowych zjawisk w
Rosji, rząd jest czynnikiem stabilizującym, Łukaszenka nakłaniał
go do zmiany stylu pracy - "konkretnego rozwiązywania
problemów", zwracania uwagi "na pracę analityczną" i "potrzebę
kontroli wykonywania poleceń".
Spotkanie charakteryzował surowy ton, większość uczestników
skrupulatnie notowała uwagi prezydenta.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ kan/ lm/
Białoruś/ Opóźni się odsłonięcie pomnika Mickiewicza w Mińsku
22.9.Mińsk (PAP) - Pomnik Adama Mickiewicza może nie stanąć w
stolicy Białorusi do czasu końca grudnia tego roku, kiedy
przypada 200. rocznica urodzin poety w Zaosiu na
Nowogródczyźnie.
Komisja oceniająca projekty pomnika nadesłane na konkurs
zadecydowała, by nie ogłaszać jeszcze zwycięzcy i przedłużyć
konkurs do listopada.
Chodzi o to, aby dać szansę koncepcji
zadowalającej wszystkich członków komisji - powiedział PAP
Konstanty Tarasiewicz z mińskiego oddziału Związku Polaków na
Białorusi, który uczestniczy w pracach jury.
Nie wykluczył, że termin zostanie jednak dotrzymany, chociaż
szanse na odsłonięcie pomnika w dwóchsetną rocznicę urodzin
Mickiewicza zmalały.
Jeżeli się to nie uda - pomnik stanie na
wiosnę przyszłego roku.
Błyskawiczny konkurs na miński pomnik białoruskie
Ministerstwo Kultury ogłosiło w sierpniu.
Postanowiło pokryć
koszty konkursu oraz monumentu.
W ten sposób resort przyłączył
się do realizowanej już od dłuższego czasu inicjatywy

stołecznego oddziału ZPB.
Po uzyskaniu w lutym 1998 r. zgody władz (po półtorarocznych
perturbacjach) na lokalizację pomnika w Mińsku, ZPB planował
własnymi siłami wystawić poecie popiersie z brązu, sprowadzone z
Polski.
Działacze planowali, że nastąpi to jeszcze do września.
Prace były znacznie zaawansowane.
Jednak opiniujący w maju
projekt eksperci białoruskiego Ministerstwa Kultury uznali, że
proponowane przez Polaków popiersie jest zbyt małe dla placu w
centrum miasta.
Zaproponowali ZPB, że zwrócą się do władz, aby
przekazały pieniądze na budowę nowego, większego pomnika.
W rezultacie ogłoszono konkurs na projekt pomnika, który
planowano pierwotnie rozstrzygnąć w połowie września.
Ostatecznie zakończy się on w połowie listopada.
Mickiewicz urodził się 24 grudnia 1798 r. w Zaosiu na
Nowogródczyźnie.
UNESCO ogłosiła rok 1998 rokiem obchodów
200-lecia jego urodzin.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ mc/ bum/
Białoruś/Opozycja: władze ograniczają przedsiębiorczość
22.9.Mińsk (PAP) - Opozycyjna Zjednoczona Partia Obywatelska
(ZPO) protestuje przeciwko wstrzymaniu przed kilkoma dniami po
raz kolejny przez prezydenta rejestracji i przerejestrowywania
podmiotów gospodarczych na Białorusi.
ZPO uważa, że w ten sposób władze zapoczątkowują "nowy etap
walki z przedsiębiorczością i prywatną inicjatywą" - powiedział
PAP przewodniczący ZPO Stanisłau Bahdankiewicz.
W ubiegłym tygodniu prezydent Łukaszenka polecił wstrzymać
rejestrowanie i przerejestrowywanie podmiotów gospodarczych w
związku z "niedoskonałością systemu państwowej rejestracji".
Przygotowuje się nowe przepisy.
Dotychczasowy, "zbyt
liberalny" system rejestracji wykorzystują "nieuczciwe struktury
handlowe i przedsiębiorcy".
W trakcie przerejestrowywania
niepaństwowych podmiotów gospodarczych stwierdza się, że wiele z
nich nie działa, jest nierentownych lub ma długi wobec budżetu -

motywował to posunięcie szef Państwowego Komitetu Podatkowego
Mikałaj Dziamczuk.
Bahdankiewicz zwraca uwagę, że władze już po raz kolejny
motywują wprowadzenie moratorium niedoskonałym mechanizmem
rejestracji nowych podmiotów gospodarczych, który pozwala
rejestrować osoby prawne "elementom działającym na szkodę
społeczeństwa" lub np. bez wiedzy właścicieli dowodów
osobistych, na które rejestruje się firmy.
Poprzednio rejestrację podmiotów gospodarczych wstrzymano
w lutym 1996.
W sumie wznowiono ją tylko na pół roku po
przyjęciu dekretu prezydenckiego w tej sprawie.
Od tych działań władz ucierpieli wówczas nie tylko
przedsiębiorcy, lecz także niezamożni obywatele, ponieważ lokalne
budżety zostały pozbawione "setek milionów rubli" z wpływów
podatkowych - stwierdził lider ZPO.
"Władze raczej by się nie decydowały po raz drugi na to samo
posunięcie, gdyby w najbliższym czasie nie planowano utworzenia
kontrolowanej przez nie Białoruskiej Konfederacji
Przedsiębiorców.
Najwidoczniej tworzona konfederacja będzie
miała prawo rekomendowania organom państwowym rejestracji tych
lub innych struktur przedsiębiorczości" - uważa Bahdankiewicz.
Liberalna ZPO, podobnie jak cała opozycja, znajduje się poza
parlamentem zdominowanym przez zwolenników prezydenta Aleksandra
Łukaszenki.
Wojciech Płocharski (PAP)
jkr/ woj/
Białoruś/ Iran członkiem Wspólnoty Niepodległych Państw?
18.9.Mińsk (PAP) - Borys Bieriezowski, sekretarz wykonawczy
Wspólnoty Niepodległych Państw, nie wykluczył podczas pobytu na
Białorusi możliwości przyłączenia do tej organizacji innych
państw, w tym Iranu - poinformowały białoruskie media.
Sprawą rozszerzenia Wspólnoty ma się w niedługim czasie
zająć szczyt szefów państw, wchodzących w skład WNP poinformował prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka.
Uważa
on, że kwestię przyłączenia Iranu do poradzieckiej WNP należy
przeanalizować.
Według państwowej gazety "Zwiazda", powołującej się na
rządową agencją prasową BEŁTA, oświadczenie "o możliwości
dołączenia do WNP innych krajów, w szczególności Iranu"

Bieriezowski złożył przebywając w Mińsku, gdzie we wtorek i
środę uczestniczył w plenarnym posiedzeniu specjalnego forum
poświęconego reformowaniu WNP.
"Borys Abramowicz może składać oświadczenia na swoim
szczeblu, ale decyzje będą podejmowane przez szefów państw WNP"
- wyjaśnił Łukaszenka, poproszony przez dziennikarzy o
skomentowanie oświadczenia Bieriezowskiego.
Dodał, że kwestię ewentualnego rozszerzenia tej
międzynarodowej organizacji planuje się jednak rozpatrzyć na
najbliższym szczycie szefów państw wchodzących w skład WNP.
Bieriezowski, biznesmen uważany za wpływową postać na
rosyjskiej scenie politycznej, został powołany na stanowisko
sekretarza wykonawczego WNP w końcu kwietnia.
Jak dotąd, deklarował on chęć doprowadzenia do reformy WNP
przez wzmocnienie jej kompetencji, wyciszenie konfliktów na
obszarze Wspólnoty oraz współpracę z biznesem.
W skład WNP, powstałej po rozpadzie ZSRR, wchodzą wszystkie
dawne republiki radzieckie oprócz nadbałtyckich: Litwy, Łotwy i
Estonii.
Centrala tej organizacji znajduje się w Mińsku.
Usiłowania pogłębienia integracji w ramach Wspólnoty nie
przynoszą dotychczas znaczących efektów.
Ma na to wpływ kryzys
gospodarczy w krajach poradzieckich, a także obawa uzależnionych
w przeszłości od Moskwy republik przed utratą niezależności w
organizacji, która - ich zdaniem - może zostać zdominowana przez
Rosję.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ kan/ kks/
Białoruś/ MSZ "zaskoczone formułą" wizyty posłów RP
18.9.Mińsk (PAP) - Białoruskie MSZ wyraziło zaskoczenie "formułą
wizyty delegacji polskiego parlamentu" na Białorusi.
Strona białoruska powiadomiła o tym charge d'affaires
polskiej ambasady w Mińsku - dowiedział się w piątek
korespondent PAP.
W piątek kończy się w Brześciu kilkudniowa, "robocza i
nieoficjalna" w zamierzeniach podróż posłów sejmowej Komisji
Łączności z Polakami za Granicą po Białorusi.
Podczas ich pobytu

w czwartek w Mińsku nie doszło do planowanego wcześniej
spotkania w Komitecie ds.
Mniejszości Narodowych i Religii.
Strona białoruska zamiast rozmów w Komitecie zaproponowała
posłom spotkanie z deputowanymi Izby Reprezentantów, niższej
izby białoruskiego parlamentu.
Tymczasem zachodnie parlamenty, w
tym polski, nie utrzymują oficjalnych kontaktów z parlamentem
powstałym w 1996 r. pod egidą prezydenta Łukaszenki, utrzymują
zaś takie stosunki z parlamentem XIII kadencji, Radą Najwyższą
(którą Łukaszenka pozbawił możliwości działania).
Posłowie zaproponowali wariant polegający na ich spotkaniu w
Komitecie ds.
Mniejszości i Religii, w którym mogliby
uczestniczyć deputowani z Izby Reprezentantów.
Strona białoruska
nie przyjęła tej propozycji.
Podczas wizyty na Białorusi posłowie zapoznawali się z
problemami polskiej mniejszości na Białorusi, m.in. rozwojem
polskojęzycznego szkolnictwa.
Odwiedzili Grodno, Lidę,
Nowogródek, Nieśwież, Mińsk, Baranowicze i Brześć.
Wszędzie
spotykali się z przedstawicielami polskiej mniejszości.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ mc/ lm/
MSZ Białorusi:Mińsk chce porozumienia w sprawie granicy z Polską
17.9.Mińsk (PAP) - Mińsk chciałby podpisania polsko białoruskiego porozumienia dotyczącego granicy, ponieważ obawia
się konsekwencji "szalejącego obecnie konfliktu między Polską i
Niemcami" - oświadczył białoruski minister spraw zagranicznych
Iwan Antanowicz na czwartkowej konferencji prasowej w Mińsku.
Polska i jej granice znalazły się w ostatnim czasie w
"nieoczekiwanej dla nas, wyjątkowo niepokojącej sytuacji" powiedział minister.
Dodał, że niepokoi go "ten konflikt między Niemcami a
Polską, który szaleje już na najwyższym poziomie, taki sam
konflikt w Czechach, taki trochę lodowaty ton, jaki przyjął
kanclerz Kohl ostatnio w tych sprawach, i taka spokojna pewność,
z którą niemiecka prasa mówi, że Niemcy powrócą i jeszcze Czesi
i Polacy obowiązkowo wypłacą im odszkodowania".
"Dlatego te wszystkie kwestie graniczne stają się bardzo

palące" - powiedział Antanowicz.
Dodał, że "bardzo uważnie
analizuje obecnie umowę poczdamską".
Wyjaśnił, że poprosił szefa polskiej dyplomacji Bronisława
Geremka o spotkanie podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w
Nowym Jorku, aby "bardzo poważnie omówić te kwestie".
"Istniejące porozumienia o poszanowaniu umów, w tym
granicznych, zawartych jeszcze między PRL i ZSRR, w pełni nas
dotąd zadowalały" - oświadczył.
Obecnie jednak podpisanie
polsko-białoruskiego porozumienia w sprawie granic jest
"oczywistą koniecznością", ponieważ "Związku Radzieckiego już
nie ma i - jak sądzę - nie będzie" - powiedział Antanowicz.
Wojciech Płocharski (PAP)
mc/ bum/
Białoruś/ZPB zawiadamia OBWE o naruszaniu praw mniejszości
17.9.Mińsk (PAP) - Związek Polaków Na Białorusi (ZPB)
poinformował szefa mińskiej grupy doradczo-konsultacyjnej
Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie o naruszeniach
praw polskiej mniejszości na Białorusi.
Kopię pisma otrzymała w
czwartek PAP.
Przewodniczący ZPB Tadeusz Gawin skierował do Hansa-Georga
Wiecka list, w którym zawiadamia go o blokowaniu
polskojęzycznego szkolnictwa przez władze Nowogródka.
ZPB twierdzi, że władze naruszają białoruską konstytucję
oraz ustawy - o mniejszościach narodowych, prawach dziecka, o
językach, a także decyzję władz wykonawczych obwodu
grodzieńskiego dotyczącą realizacji konstytucyjnego prawa do
nauki dzieci w języku ojczystym.
Związek uważa te działania władz za celowe, dyskryminujące
oraz znieważające narodową godność polskiej mniejszości.
Prezes
ZPB wyjaśnia w nim, że już od dwóch lat lokalne władze blokują
utworzenie w nowogródzkich szkołach klas pierwszych z polskim
językiem nauczania.
W tym roku - jak informuje ZPB - przedstawiciele rejonowych
władz oświatowych wywierali nacisk na rodziców, którzy złożyli
podania o przyjęcie ich dzieci do polskiej klasy, aby je
wycofali i posłali dzieci do szkół z rosyjskim lub białoruskim
językiem wykładowym.
Przedstawiciele władz Nowogródka żądali też od rodziców

składających podania, aby udowodnili swe polskie pochodzenie.
Według art. 4 ustawy o mniejszościach narodowych, nikt nie może
wymagać od obywatela Białorusi dowodzenia ustnie lub pisemnie
jego narodowości - podkreśla ZPB.
Władze przekonywały także rodziców, że istnieją przeszkody
dla utworzenia klasy - brak nauczycieli, podręczników oraz niski
poziom wiedzy w klasach polskojęzycznych.
Tymczasem zgodnie z porozumieniem między ministerstwami
edukacji Polski i Białorusi, nauczycieli można sprowadzić z
Polski, do obowiązków władz należy także druk lub zakup
podręczników (np. na Litwie lub w Polsce) oraz dobór pedagogów,
którzy będą przekazywać wiedzę na właściwym poziomie.
ZPB poinformował ponadto grupę OBWE, że w 1996 zaproponował
władzom wybudowanie polskiej, państwowej szkoły w Nowogródku.
Odmowę motywowano brakiem środków i ciężką sytuacją gospodarczą.
W 1997 ZPB przedstawił propozycję budowy szkoły państwowej ze
środków strony polskiej oraz przekazania jej w bezpłatne
użytkowanie miastu.
Propozycja spotkała się również z odmową.
W tym roku ZPB wystąpił z propozycją wybudowania
niepaństwowej szkoły z polskim językiem nauczania, w przypadku
której wszystkie wydatki związane z nauczaniem wziąłby na
siebie.
Pozytywnej odpowiedzi też nie otrzymano.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ mc/ nbz/
Białoruś/Wizyta polskich posłów na Białorusi
17.9.Mińsk (PAP) - Nie doszło do planowanego wcześniej spotkania
przebywającej na Białorusi delegacji polskich parlamentarzystów
w Komitecie ds.
Mniejszości Narodowych i Religii w Mińsku.
Posłowie z sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą
wyjechali w czwartek ze stolicy Białorusi do Baranowicz, skąd,
przed powrotem do kraju, udadzą się jeszcze do Brześcia.
Według przewodniczącego polskiej delegacji, Wita Majewskiego
(SLD), strona białoruska zamiast rozmów w Komitecie ds.
Mniejszości Narodowych i Religii zaproponowała posłom spotkanie
z deputowanymi Izby Reprezentantów, niższej izby białoruskiego
parlamentu.

Posłowie nie przystali na tę propozycję, ponieważ zachodnie
parlamenty, w tym polski, nie utrzymują oficjalnych kontaktów z
parlamentem powstałym w 1996 r. pod egidą prezydenta Łukaszenki,
utrzymują natomiast takie stosunki z parlamentem XIII kadencji,
Radą Najwyższą.
Posłowie zaproponowali wariant kompromisowy polegający na
ich spotkaniu w Komitecie ds.
Mniejszości i Religii, w którym
mogliby uczestniczyć deputowani z Izby Reprezentantów.
Strona
białoruska nie przyjęła tej propozycji.
Szef obwodu grodzieńskiego Aleksander Dubko podczas
spotkania z posłami przyznał, że istnieje konieczność powołania
klasy polskiej w Nowogródku.
Jeśli grupa chętnych przekroczy 10
osób, to klasa zostanie otwarta w tym roku.
O powołanie takiej klasy ubiegał się bez skutku Związek
Polaków na Białorusi.
Związek postawił w końcu władzom zarzut
blokowania rozwoju polskojęzycznego szkolnictwa w tym mieście i
w związku z tym zbojkotował nowogródzkie oficjalne uroczystości
z okazji 200-lecia urodzin Adama Mickiewicza.
Podczas wizyty na Białorusi, która rozpoczęła się
poniedziałek, polscy parlamentarzyści zapoznają się z problemami
polskiej mniejszości na Białorusi, w tym z rozwojem
polskojęzycznego szkolnictwa.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ kan/ woj/
Białoruś/Wiec w obronie języka białoruskiego
16.9.Mińsk (PAP)- Kilkaset osób domagało się w środę w centrum
Mińska poprawy sytuacji języka białoruskiego na Białorusi.
Białoruski wypierany jest ze szkół, środków przekazu,
urzędów i codziennego życia przez język rosyjski.
Władze nie
tylko milczą w tej sprawie, ale również ten proces popierają twierdzili uczestnicy wiecu.
Aleh Trusau z Towarzystwa Języka Białoruskiego (TJB), które
zorganizowało demonstrację, wyjaśnił, że w kraju trwa proces
zamykania białoruskojęzycznych szkół i klas, od dwóch lat nie
ustają trudności w funkcjonowaniu jedynego białoruskojęzycznego
Liceum Humanistycznego w Mińsku.
Nie ma też żadnego uniwersytetu

z białoruskim językiem wykładowym.
Wolga Kuzmicz z TJB oświadczyła, że jeszcze przed kilkoma
laty 136 z 240 szkół w Mińsku miało status białoruskojęzyczny.
Obecnie szkół i klas białoruskojęzycznych "trzeba szukać po
całym mieście".
"Dlaczego nasze dzieci muszą biegać dziś od szkoły do szkoły
wiele kilometrów, aby posłuchać ojczystej mowy ?
Nie ma większej
hańby.
Przecież konstytucja gwarantuje prawo do edukacji tak w
języku rosyjskim, jak i w białoruskim" - mówiła Kuzmicz.
Zdaniem Lawona Barszczeuskiego, wykładowcy w Białoruskim
Liceum Humanistycznym w Mińsku, a także członka władz
opozycyjnego Frontu Narodowego, trudności zwolenników języka
białoruskiego są konsekwencją tego, iż "od dwustu lat Białorusią
kieruje kolonialna administracja".
W jego opinii, "białoruska szkoła i edukacja powinny być
tworzone białoruskimi rękami", ponieważ za "20-30 lat ten język
oraz jedna z bogatszych kultur europejskich mogą zniknąć".
"Słyszymy wiele o Związku Białorusi i Rosji.
Niech czołowi
zwolennicy integracji powiedzą, ile katedr języka białoruskiego
otwarto w Rosji?
Żadnej!
One tymczasem istnieją i w Polsce, i w
Niemczech, na Ukrainie, a także w krajach Zachodu" - powiedział
Barszczeuski.
Obecnie na Białorusi po białorusku uczy się 18 proc.
uczniów, głównie na wsi.
W pozostałych placówkach oświatowych,
także na uniwersytetach, naucza się po rosyjsku.
W 1995 roku z inicjatywy prezydenta Aleksandra Łukaszenki,
preferującego w swych publicznych wypowiedziach język rosyjski,
na Białorusi odbyło się referendum, w którego rezultacie
rosyjski zyskał status drugiego języka państwowego obok
białoruskiego.
Zdaniem komentatorów, zmniejszyło to szanse na postępujące w
pierwszej połowie lat 90. odrodzenie białoruszczyzny.
Za poprawą
sytuacji języka białoruskiego opowiadają się obecnie ugrupowania
opozycyjne.
Zwraca się jednak uwagę, że bez poparcia państwa
odrodzenie tego języka będzie bardzo trudne.

Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ xp/ lm/
Białoruś/ Opozycyjny działacz za wariantem "Solidarności"
(popr.)
16.9.Mińsk (PAP) - Białoruskie siły demokratyczne, działające
głównie w kołach inteligencji, praktycznie nie współpracują z
podstawową obecnie na Białorusi grupą społeczną - robotnikami uważa Wiktar Iwaszkiewicz, doradca Wolnego Związku Zawodowego
Białorusi, członek prodemokratycznego ruchu Karta-97.
Tymczasem gruntowne przemiany polityczne i ekonomiczne,
realizacja idei swobód obywatelskich i niepodległości Białorusi
wymagają od opozycji intelektualnego wsparcia ruchu związkowego
- podkreśla Iwaszkiewicz w artykule "Czy możliwa jest u nas
Solidarność?", który opublikowała w środę niezależna gazeta
"Nawiny".
Iwaszkiewicz analizuje przyczyny braku takiego
współdziałania i ocenia perspektywy realnej - jak ocenia współpracy.
Wyjaśnia, że po 1996 roku (tj.w okresie koncentracji
władzy w rękach prezydenta Aleksandra Łukaszenki) opozycja
skupiła się pod minimalistycznym hasłem "Najważniejsze jest
przetrwanie!".
Skutek jest taki, że poparcie dla niej w
społeczeństwie zmalało, a 60 proc. ludzi nie wie, komu ufać.
Członkowie ugrupowań demokratycznych, deklarując współpracę
z całym narodem, w swej działalności orientują się na
inteligencję.
Z kręgu ich oddziaływania znika zatem podstawowa
obecnie grupa społeczna na Białorusi - robotnicy - ocenia
Iwaszkiewicz.
Jego zdaniem, dopóki białoruscy demokraci nie
odpowiedzą na oczekiwania tej grupy, dopóty nie zachęcą jej do
wsparcia idei swobód obywatelskich czy niepodległości Białorusi.
80 proc. białoruskich robotników za najważniejsze wartości w
życiu uważa "zdrowie, rodzinę i dobrobyt", a tylko 30 proc.
najwyżej ceni wolność. 70 proc. nie ufa już prezydentowi
Łukaszence, ale równocześnie tyle samo nie ufa już nikomu.
Iwaszkiewicz protestuje przeciwko stereotypowi, według
którego, naród białoruski, gdy odbiera mu się wszystko, woli zamiast się temu przeciwstawić - "położyć się pod ławką i
umrzeć".
Ruch związkowy na Białorusi jest aktywny.
W ciągu ostatniego
roku odbyło się ponad 20 lokalnych strajków w proteście

przeciwko wstrzymywaniu wypłat.
Błędem białoruskich demokratów
jest podchodzenie do tych protestów jako do "buntów
kiełbasianych" - twierdzi autor artykułu.
Wolne związki zawodowe liczą obecnie 18 tys. członków,
dysponują techniką, pomieszczeniami, transportem, mają poparcie
międzynarodowych central związkowych.
Brakuje im jedynie
wsparcia konsultantów - ocenia działacz opozycji.
Według niego, na 10-milionowej Białorusi jest obecnie około
miliona zwolenników wolnego ruchu związkowego.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ mc/ bum/
Białoruś/Opozycja krytykuje władze za naruszenia prawa człowieka
15.9.Mińsk (PAP) - Opozycyjna Zjednoczona Partia Obywatelska
(ZPO) skrytykowała władze Białorusi za kolejne naruszenia w
dziedzinie praw człowieka.
Tym razem władze chcą utrudnić
odwoływanie się od ich niesprawiedliwych decyzji.
Protest dotyczy sierpniowej uchwały rządu, zgodnie z którą
od pięciu do dziesięciu razy podniesiono opłaty sądowe wymagane
przy wnoszeniu skarg na urzędników.
W oświadczeniu, które we wtorek otrzymała PAP, ZPO
stwierdza, że w ten sposób "z powodu braku środków wielu
obywateli zostało pozbawionych możliwości realizowania swojego
konstytucyjnego prawa do zaskarżenia w sądzie rozzuchwalonych
urzędników".
To liberalne ugrupowanie, które tak jak cała
znajduje się poza parlamentem zdominowanym przez
prezydenta Aleksandra Łukaszenki, zaprotestowało
przeciwko działaniom władz różnego szczebla.
W ich wyniku
"mieszkańców wsi siłą zatrzymuje się w miejscach
zamieszkania" - głosi protest.

opozycja
zwolenników
również
obecnego

ZPO zwraca uwagę, że jest to niezgodne z konstytucyjnym
prawem do swobodnego przemieszczania się i wyboru miejsca pobytu
w granicach kraju.
Ugrupowanie zażądało "zaprzestania samowoli i bezprawia"
oraz "bezwzględnego przestrzegania praw i swobód człowieka
gwarantowanych przez konstytucję Republiki Białoruś".
Wojciech Płocharski (PAP)

ik/ mc/ kks/

Białoruś/ Ograniczenia w sprzedaży paliw i żywności
15.9.Mińsk (PAP) - Ograniczenia w sprzedaży paliw zagranicznym
kierowcom wprowadzono na terenie południowych obwodów Białorusi.
W stolicy kraju, Mińsku, zaczęły tymczasem obowiązywać normy
sprzedaży produktów żywnościowych.
Są to oznaki walki białoruskich władz z masowym wykupywaniem
tanich białoruskich towarów i ich wywozem za granicę.
Państwowa gazeta "Zwiazda" informując o tym we wtorek
podała, że w obwodach brzeskim i homelskim na południu Białorusi
wprowadzono ograniczenia w sprzedaży paliwa dla pojazdów
jadących przez kraj tranzytem.
Ograniczenia te, zastosowane przez państwowy koncern naftowy
"Biełnaftachim", mają służyć wywożeniu z kraju stosunkowo
niedrogiej białoruskiej benzyny.
Zagraniczny kierowca poruszający się samochodem osobowym
może na południu Białorusi jednorazowo zatankować co najwyżej 20
litrów benzyny, kierowcy samochodów ciężarowych zaś - nie więcej
niż 100 l paliwa.
Ponadto na niektórych stacjach powstają braki w
zaopatrzeniu, głównie w paliwa wysokooktanowe.
Inne ograniczenia - normy sprzedaży produktów spożywczych
wprowadzono tymczasem w Mińsku.
Zgodnie z nimi nabywca może
jednorazowo kupić co najwyżej 2 kg mięsa i wędliny, nie więcej
niż dwie konserwy, pół kilograma twarogu, 2 kg pieczywa i do 5
paczek papierosów.
Wprowadzenie tych norm jest także efektem walki władz z
wykupem tanich, często subsydiowanych cenowo białoruskich
towarów i ich nielegalnym wywożeniem, głównie do Rosji.
W okresie od 4 września, czyli od wprowadzenia dekretu
prezydenta Łukaszenki zabraniającego eksportu towarów do Rosji
bez zgody rządu, służby celne wzmocniły posterunki i udaremniły
nielegalny eksport o wartości 21 mld białoruskich rubli (ponad
400 tysięcy dolarów).
Prezydent Łukaszenka nazwał "głupotą" plotki, jakoby
Białoruś zamknęła granicę z Rosją i Ukrainą.

Białoruski prezydent zapowiedział wręcz, że jego kraj
zamierza zwiększyć handel z Rosją i innymi krajami WNP, dodając,
że eksport do Rosji musi być obecnie zcentralizowany, aby nie
dać okazji "nachapania się aferzystom".
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ kan/ ls/
Białoruś/ Politycy o Primakowie
15.9.Mińsk (PAP)- Władze w Mińsku z zadowoleniem przyjęły
powołanie Jewgienija Primakowa na premiera Rosji, gdy tymczasem
przedstawiciel opozycji uważa, że rosyjski polityk stanowi
zagrożenie dla suwerenności Białorusi.
Opozycja podkreśla też, że prezydentowi Łukaszence nie uda
się przechytrzyć w swych ambicjach związanych z integracją
Białorusi i Rosji tak wytrawnego polityka jak Primakow.
Wtorkowa, niezależna gazeta "Nawiny" podkreśla słowa
Łukaszenki uznające Primakowa za "konsekwentnego i twardego
zwolennika białorusko-rosyjskiego braterstwa" i jego
zapewnienie, że w białoruskich władzach ma on równie
"konsekwentnych sojuszników".
Rządowa "Respublika", informując o depeszy gratulacyjnej
Łukaszenki do Primakowa, ogranicza się do cytatów prezydenta
mówiących o tym, że bogate doświadczenie polityczne Primakowa
powinno przez długie lata "służyć interesom Wielkiej Rosji i
naszej wspólnej sprawie".
Z kolei minister spraw zagranicznych Białorusi Iwan
Antanowicz oświadczył rosyjskim mediom, iż Primakow to "erudyta
dobrze znający się na gospodarce, człowiek rozważny i umiejący
zachować zimną krew".
Jego zdaniem, rosyjskiego polityka z prezydentem Łukaszenką
łączyły zawsze "doskonałe robocze kontakty", Białoruś jest
ponadto "bardzo bliska jego sercu", a procesy integracyjne
"nieobojętne".
Tymczasem wiceprzewodniczący opozycyjnego Białoruskiego
Frontu Narodowego, Juryj Chadyka uważa Primakowa za "typowego
rosyjskiego szowinistę".
Według Chadyki, to właśnie jego osobie przypisać można
decydujący wpływ na ostatnią wojskowo-polityczną doktrynę Rosji,
zgodnie z którą Białoruś powinna "przekształcić się w zachodnią
prowincję" Rosji.
Zdaniem Chadyki, pojawienie się tej postaci na czele
rosyjskiego rządu jest nieprzypadkowe i świadczy, że kolejne

niepowodzenia rosyjskich reform usiłuje się jak zwykle
kompensować poszerzeniem imperialnego terytorium.
Chadyka uważa, że w zamian za wchłonięcie Białorusi władze w
Mińsku chcą otrzymać możliwość zaistnienia Łukaszenki w świecie
rosyjskiej polityki.
Primakow, doświadczony dyplomata, mógłby w
tej sytuacji odegrać stosowną rolę - sugeruje Chadyka.
Inny polityk opozycyjny, były przewodniczący Rady Najwyższej
Białorusi Stanisłau Szuszkiewicz zwraca tymczasem uwagę na
szereg zalet Primakowa, dzięki którym może on "grać w dowolne
gry".
"Łukaszence nie uda się przechytrzyć w swojej integracyjnej
grze" tego "zawodowego wywiadowcę i dyplomatę" - uważa w związku
z tym Szuszkiewicz.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ kan/ lm/
Polscy parlamentarzyści na Białorusi
14.9.Mińsk (PAP) - Kilkudniową wizytę na Białorusi rozpoczęli w
poniedziałek od Grodna posłowie z sejmowej Komisji Łączności z
Polakami za Granicą.
Podczas spotkań z Polakami i władzami interesować się będą
m.in. kwestiami rozwoju polskojęzycznego szkolnictwa na
Białorusi.
Związek Polaków na Białorusi zbojkotował w ostatnią sobotę
państwowe obchody 200-lecia urodzin Adama Mickiewicza,
odbywające się w Nowogródku.
Zaprotestował w ten sposób
przeciwko blokowaniu przez władze tego miasta rozwoju
szkolnictwa polskiej mniejszości na Białorusi.
Edukację w języku polskim gwarantuje mniejszości białoruskie
prawo.
Posłowie przeprowadzą w Mińsku rozmowy w Ministerstwie ds.
Mniejszości Narodowych i Religii, w Grodnie zaś spotkają się z
władzami administracyjnymi Grodzieńszczyzny.
Poza Grodnem i stolicą Białorusi Mińskiem mają do piątku
odwiedzić m.in.
Lidę, Nowogródek, Nieśwież, Baranowicze i
Brześć.
Wszędzie spotykać się będą z przedstawicielami polskiej
mniejszości.

W Grodnie ponadto odwiedzą jedyną polską szkołę.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ kan/ ls/
Białoruś/Nowogródek czci 200-lecie urodzin Mickiewicza (odc.1)
12.9.Nowogródek (PAP) - Na centralnym placu Nowogródka odbyły
się w sobotę obchody 200-lecia urodzin Adama Mickiewicza w
Zaosiu na Nowogródczyźnie.
Główne, białoruskie uroczystości państwowe ku czci poety,
przy udziale kilku tysięcy osób, otworzył premier kraju Siarhiej
Linh.
UNESCO ogłosiła rok 1998 rokiem polskiego poety.
Linh powiedział, że Mickiewicza - "syna polskiego narodu i
białoruskiej ziemi" czyta obecnie cała Białoruś.
Jest on
szanowany także za stosunek do Białorusinów, o których
wypowiadał się, że zachowali największą ilość ogólnosłowiańskich
cech oraz harmoniczną, bogatą i czystą mowę.
W tym kontekście premier zapewnił, że białoruskie władze są
gwarantem procesów odrodzenia kulturalnego dziedzictwa i
narodowej tożsamości Białorusinów.
Zwrócił następnie uwagę na polsko-białoruskie więzi
historyczne i kulturowe.
"Polska zawsze była dla Białorusi oknem
na Europę" - dodał.
Powiedział też, że białoruscy odbiorcy
zawsze podziwiali talent polskich wykonawców i "czarujące
dźwięki" polskiego języka.
Uosobieniem tych cech dla wielu z
nich była polska piosenkarka Anna German.
Premier dodał, że w jego kraju ciągle pamięta się filmy
Andrzeja Wajdy i aktorstwo Daniela Olbrychskiego.
"Ostatnio
niestety kontakty kulturalne osłabły, ale wszystko jest w
naszych rękach - dlaczego mielibyśmy razem z Polakami nie
odrodzić tego, co było dobre i korzystne we współpracy
kulturalnej" - powiedział Linh.
Według niego, "młode białoruskie państwo jest otwarte na
dialog i współpracę ze wszystkimi".
"Inaczej być nie może,
chociażby dlatego, że naszą kulturową tradycję tworzyli tacy
ludzie jak Mickiewicz".
cdn.

plo/jd/łuk/ ls/

Białoruś/Nowogródek czci 200-lecie urodzin Mickiewicza (2-ost.)
Przewodniczący Polskiego Komitetu Obchodów Jubileuszu
Mickiewicza, prof.
Janusz Odrowąż-Pieniążek oświadczył, że w
obecnym roku Mickiewicz jest tematem wielu imprez, wystaw, sesji
naukowych nie tylko w Europie, lecz także w krajach, których
nigdy nie odwiedzał.
Pieniążek zwrócił uwagę, że w tym roku np. ukazał się
pierwszy albański przekład "Pana Tadeusza".
(Przełożono go już
na ponad 50 języków świata).
Polskim poetę interesują się takie
uniwersytety jak uczelnia w Damaszku w Syrii.
"Szczególnie cenne są dla nas wydarzenia Mickiewiczowskie na
Białorusi, kraju rodzinnym poety" - dodał.
Podkreślił, że
Mickiewicz stale wracał do Nowogródka - w twórczości i w
listach.
"Sądzę, że Nowogródek należycie uczcił swojego krajana.
Na
Mickiewiczowskie 200-lecie zjechaliśmy się z wielu stron świata,
aby uczcić największego z Nowogródzian, który pisał z dumą +żem
znad Niemna, żem Polak - mieszkaniec Europy+".
Ton oficjalnych przemówień podczas uroczystości zakłócają
jednak, zdaniem obserwatorów, pewne napięcia polsko-białoruskie.
Na znak protestu w nowogródzkich obchodach nie wziął udziału
prezes Związku Polaków na Białorosi, Tadeusz Gawin.
ZPB jest
niezadowolony z postępów polskojęzycznego szkolnictwa w
Nowogródku.
Ponadto zaszły nieporozumienia związane z zaproszeniami.
Strona polska otrzymała je z opóźnieniem i dlatego nasza
delegacja w Nowogródku nie miała ministerialnej rangi.
Z nieznanych powodów na uroczystości nie przybył zapowiadany
wcześniej prezydent Aleksander Łukaszenka.
Nowogródzkie obchody
ponadto, jak się okazało w sobotę, skrócono również z nieznanych
przyczyn z dwóch do jednego dnia.
Wojciech Płocharski (PAP)

plo/jd/łuk/ ls/
Białoruś/Święto Mickiewicza w Nowogródku
12.9.Nowogródek (PAP) - W Nowogródku rozpoczynają się w sobotę
główne uroczystości państwowe, poświęcone 200-leciu urodzin
Adama Mickiewicza.
Wiadomo już, że nie dojdzie do skutku
planowany wcześniej przyjazd prezydenta Aleksandra Łukaszenki na
obchody.
Nowogródek przybrał odświętny wygląd - w ciągu ostatnich
miesięcy miasto zmieniło się nie do poznania.
Przygotowanie uroczystości kosztowało 90 mld białoruskich
rubli, czyli ok. 2 mln dolarów - powiedział PAP
wiceprzewodniczący nowogródzkiego Urzędu Rejonowego Konstantin
Aleszkiewicz.
Całkowicie zrekonstruowano centralny plac miasta,
wyremontowano wiele budynków, na ulice wylano 20 tys. ton
asfaltu.
Na obchody zaproszono ponad 200 gości z zagranicy - z
Polski, Litwy, Ukrainy i Rosji.
Główną część uroczystości, około południa, otworzy premier
Białorusi Siarhiej Linh.
Nie przyjedzie do Nowogródka prezydent
Łukaszenka, którego wystąpienie przewidywał program
nowogródzkich obchodów.
Aleszkiewicz powiedział, że nie zna
przyczyn nieobecności prezydenta.
Uroczystości ku czci Mickiewicza w Nowogródku będą mieć
charakter święta artystycznego.
Zaplanowano wiele imprez
literackich, muzycznych, tanecznych, a także wystawy malarskie.
Adam Mickiewicz urodził się 24 grudnia 1798 r. w Zaosiu pod
Nowogródkiem.
Na Nowogródczyźnie spędził młode lata, do stron
rodzinnych wielokrotnie powracał w swojej twórczości.
UNESCO ogłosiła rok 1998 rokiem polskiego poety.
Z jego
twórczością utożsamiają się także Białorusini.
Wojciech Płocharski (PAP)
jkr/ ls/

Białoruś/ Przed mickiewiczowskimi uroczystościami w Nowogródku
(odc.1)
11.9.Mińsk (PAP) - W sobotę w Nowogródku, a także innych
miejscowościach związanych z młodością Adama Mickiewicza, odbędą
się pod patronatem białoruskich władz główne państwowe
uroczystości 200-lecia urodzin poety.
Okolice Nowogródka na Białorusi są tzw. małą ojczyzną
polskiego poety, który urodził się 24 grudnia 1798 w pobliskim
Zaosiu, spędził w tych stronach swoje młode lata i wielokrotnie
powracał do nich w swej twórczości.
UNESCO ogłosiła rok 1998 rokiem 200-lecia urodzin
Mickiewicza.
Poeta jest na nowo odkrywany przez Białorusinów.
Białoruskie uroczystości będą miały charakter święta
artystycznego.
Przewiduje się występy literackie, muzyczne,
wystawy malarskie.
Do Nowogródka przyjadą goście z Polski, Litwy, Ukrainy i
Rosji.
Będą mieli okazję odwiedzić także inne miejsca związane z
Mickiewiczem, np. otwarty przed kilkoma dniami zrekonstruowany
dworek w Zaosiu.
Program uroczystości przewiduje udział prezydenta Aleksandra
Łukaszenki, którego wystąpienie jest planowane około południa.
Jednak w publikowanym zawsze na początku tygodnia w mediach
państwowych tzw. roboczym harmonogramie zajęć prezydenta nie
wspomniano o jego uczestnictwie w imprezie.
Prezydenckie służby
prasowe do południa w piątek nie potrafiły jeszcze potwierdzić
uczestnictwa Łukaszenki w obchodach.
cdn.
plo/ jo/ kan/ bum/
Białoruś/Przed mickiewiczowskimi uroczystościami...
(odc.2-ost.)
Piątkowa niezależna prasa białoruska sugeruje, że wahanie
prezydenta może mieć związek z zapowiedzianą przed tygodniem
przez Związek Polaków na Białorusi pikietą nowogródzkich
uroczystości.
ZPB chce w ten sposób zwrócić uwagę na problemy
rozwoju polskojęzycznego szkolnictwa w Nowogródku.

Twierdzi się, że zamiast Łukaszenki w obchodach weźmie
udział premier Siarhiej Linh.
Tymczasem białoruskie środki przekazu od dłuższego czasu
poświęcają sporo miejsca Mickiewiczowi.
Kilka dni temu najbardziej liberalna z państwowych gazet,
"Zwiazda", zamieściła artykuł, w którym literaturoznawca, prof.
Aleh Łojka wyjaśnia, że o ile Mickiewicz wchodził do polskiej
literatury "głośno i triumfalnie", to do literatury białoruskiej
"w sposób tendencyjny i zależny od politycznej koniunktury".
Od powstania 1863 roku do rewolucji 1905 r. jego twórczość
na białoruskich ziemiach wchodzących w skład imperium
rosyjskiego była zabroniona.
"Potem szczodrze honorowała poetę
pierwsza białoruska gazeta "Nasza Niwa" - przypomina Łojka.
Na Białorusi radzieckiej, dopóki istniała Polska
Piłsudskiego, również nie wspominano o Mickiewiczu - wyjaśnia
Łojka.
Za czasów ZSRR głoszono przede wszystkim tezy dotyczące
jego rewolucyjności.
Nie twierdzono także wówczas, że do
Mickiewicza mogą przyznawać się inne narody.
Postępowano tak,
aby "nie urazić Polaków".
Dozwolone były natomiast twierdzenia, że folklor białoruski
jest "substratem poezji Mickiewicza oraz czynnikiem braterskich
więzi słowiańskich".
Dopiero od niedawna Mickiewicz jest
traktowany na Białorusi nie tylko jako "wielki polski poeta",
ale również jako człowiek, "który odkrywa przed światem
Białoruś, jej język i historię" - pisze prof. Łojka.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ kan/ bum/
Białoruś/Łukaszenka: sytuacja w gospodarce jest stabilna
10.9.Mińsk (PAP) - Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka
uważa,
że sytuacja w białoruskiej gospodarce jest stabilna.
Jego zdaniem, Białorusi udało się "zamortyzować" wpływ
rosyjskiego kryzysu finansowo-ekonomicznego.
Uznał za prawidłową
politykę władz państwowych, polegającą na regulowaniu procesów w
gospodarce.

Jednak fakt, że Białoruś łączy ze wschodnim sąsiadem wiele
więzi ekonomicznych, finansowych i innych, nie mógł nie odbić
się na położeniu kraju - przyznał Łukaszenka podczas środowej
narady z udziałem czołowych urzędników państwowych.
Szczegółowe relacje z posiedzenia poświęconego środkom
przeciwdziałania i obronie własnego rynku przed następstwami
rosyjskiego kryzysu przyniosła w czwartek państwowa prasa
białoruska.
Efekty rosyjskiego kryzysu na Białorusi, zdaniem Łukaszenki,
nie
mają charakteru ekonomicznego czy politycznego, ale raczej
psychologiczny.
Patrząc na to, co się dzieje w Rosji, ludzie
zaczęli po prostu robić zapasy towarów - wyjaśniał.
W związku z tym przestrzegł obywateli przed wzmożonymi
zakupami, podkreślając, że nie ma do tego żadnych podstaw władze mają dość sił i rezerw, aby obronić ludność i rynek.
Zwracając się do przedstawicieli władz powiedział, że nie
może
być mowy o gwałtownym podwyższaniu cen w państwowych sklepach.
Zażądał, aby zapewniano w nich wystarczającą ilość towarów,
szczególnie produkowanych na Białorusi, oraz systematyczne ich
dostawy do sklepów.
Położył także nacisk na obronę własnego rynku przez surowe
ograniczanie wywozu towarów bez zezwolenia poza granice
Białorusi, z zastosowaniem takich metod, jak konfiskata towaru
oraz środków transportu.
Według Łukaszenki, jeśli obywatele chcą obecnie wycofywać
swoje
wkłady rublowe i walutowe z banków, nie można im tego zabronić.
Powiedział, że państwo ma w związku z tym dostateczne rezerwy
finansowe, ale zwrócił uwagę, że wycofując wkłady nie pomaga się
władzom.
Białoruski rynek zareagował na rosyjski kryzys finansowy
spadkiem kursu białoruskiego rubla, nagłym wzrostem cen
produktów importowanych, a także krajowych na targowiskach i w
prywatnych sklepach oraz wzmożonym popytem na towary trwałego
użytku.
Rada doradców Banku Narodowego oświadczyła w środę, że
następstwa rosyjskiego kryzysu mogą uwidocznić się "w
perspektywie średnioterminowej" i będą związane z malejącą
wypłacalnością rosyjskich odbiorców białoruskich towarów.
Uznała

jednak, że w najbliższej perspektywie sytuacja jest stabilna.
Wojciech Płocharski (PAP)
jkr/ ls/
Białoruś/Do Mińska powróciły polskie książki
9.9.Mińsk (PAP) - Do Mińska powróciły zbiory polskich książek,
w tym te, które służyły tu czytelnikom w latach 1908-1920.
W środę w katolickim kościele św.
Szymona i Heleny
uroczyście otwarto Bibliotekę im.
Adama Mickiewicza.
Księgozbiór
składający się z około 6,5 tys. książek przekazał Urząd
Wojewódzki w Białymstoku.
W podziemiach mińskiego kościoła do 1920 r. istniała
biblioteka, która przed zajęciem miasta przez bolszewików
została wywieziona w głąb kraju przez wojsko polskie, następnie
zaś uległa rozproszeniu.
Obecnie do Mińska trafiły w większości współczesne wydania
książek, które według zamierzeń proboszcza ks.
Władysława
Zawalniuka staną się zalążkiem przyszłej dużej biblioteki.
W związku z obchodami 200-lecia urodzin Adama Mickiewicza
postanowiono, że poeta zostanie jej patronem.
Biblioteka będzie
służyć wszystkim zainteresowanym, szczególnie studentom i
uczniom, którzy chcą uczyć się języka polskiego.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ mc/ ls/
Białoruś/ Wpływ rosyjskiego kryzysu na białoruski rynek
9.9.Mińsk (PAP) - Białoruski rynek nadal reaguje na rosyjski
kryzys finansowy.
Wzrosły ceny towarów importowanych i
krajowych, pustoszeją półki sklepowe, gdyż ludzie wykupują
resztę co tańszych artykułów.
Ocenia się, że w ciągu minionego tygodnia artykuły spożywcze
z importu zdrożały na Białorusi o 300 procent.
Skok cen towarów
krajowych był słabszy.
Rolę hamulca odgrywają ceny w sklepach

państwowych, gdzie reguluje się je metodami administracyjnymi.
W rozliczeniach międzybankowych kurs dolara dochodzi
obecnie do 250 tysięcy białoruskich rubli, a na czarnym rynku do
90 tysięcy.
Kurs oficjalny wynosi 50 tysięcy za dolara.
Rada doradców Banku Narodowego oświadczyła w środę, że
następstwa kryzysu rosyjskiego mogą uwidocznić się "w
perspektywie średnioterminowej" i będą związane ze spadkiem
wypłacalności importerów rosyjskich.
Uznała jednak, że w
najbliższej perspektywie sytuacja jest stabilna.
Również Stanisłau Bahdankiewicz, szef Banku Narodowego w
pierwszej połowie lat 90., obecnie przywódca opozycyjnej,
liberalnej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej, uważa, że rosyjski
kryzys na razie nie wpłynął poważnie na sytuację Białorusi.
Bahdankiewicz uważa jednak, że prędzej czy później
kraj odczuje skutki rosyjskiej zapaści, i obawia się, że
wtedy władze zastosują drastyczne środki, np. wprowadzą monopol
na operacje walutowe, skonfiskują eksporterom walutę
wymienialną, a w razie dalszego spadku kursu zamkną rynek
walutowy.
Przedstawiciele rosyjskich banków mówią, że kurs waluty
białoruskiej będzie w najbliższym czasie zależeć od pozycji
rosyjskiego rubla, bo aż 70 proc. białoruskiego eksportu trafia
do Rosji.
Eksperci zwracają uwagę, że obecna sytuacja finansowa na
Białorusi jest konsekwencją integracji z Rosją.
Poza
pogorszeniem się sytuacji białoruskich eksporterów, nie
wykluczają również kryzysu energetycznego, zwłaszcza trudności z
kupnem benzyny.
Wojciech Płocharski (PAP)
xp/ ls/
Białoruś/ Mickiewiczowski dworek w Zaosiu oczekuje na turystów
8.9.Zaosie (PAP) - Kilka tysięcy osób uczestniczyło we wtorek w
Zaosiu na Nowogródczyźnie w uroczystym otwarciu
zrekonstruowanego szlacheckiego dworku, gdzie 200 lat temu
urodził się Adam Mickiewicz.
"W ten sposób, w postaci tego muzeum, Białoruś postawiła
Mickiewiczowi pomnik" - powiedział PAP podczas uroczystości
Leanid Chadkiewicz z białoruskiego Zrzeszenia Muzeów

Literackich.
Dodał, że prace trwały 6 lat.
Ich koszt ocenił na
pół miliona dolarów, które wyasygnował budżet.
Kryty strzechą dworek, wraz z towarzyszącymi mu
zabudowaniami gospodarczymi, został odbudowany według znanego
rysunku współczesnego Mickiewiczowi Edwarda Pawłowicza.
Wnętrze dworku, wyposażone wspólnym staraniem stron
białoruskiej i polskiej, zaaranżowano w oparciu o przekazy
zawarte w mickiewiczowskim "Panu Tadeuszu".
Koncepcję ekspozycji, również autorstwa polskobiałoruskiego, zatytułowano "Powrót +Pana Tadeusza+" - co ma
oznaczać symboliczny powrót Mickiewicza w strony rodzinne.
Przybyły na uroczystość dyrektor warszawskiego Muzeum
Literatury prof.
Janusz Odrowąż-Pieniążek zwrócił uwagę, że
obchody poświęcone 200-leciu urodzin Mickiewicza odbywają się
obecnie m.in. w USA, Francji, Szwecji, Rosji, Polsce.
Samą rekonstrukcję siedziby Mickiewiczów rozpoczęto dwa lata
temu.
Na początku lat 90. zapoczątkowano w tym miejscu prace
wykopaliskowe, które przyniosły odkrycie fundamentu dworu.
Odnaleziono resztki naczyń, kafli, świeczników, także glinianą
fajkę z XVIII w.
Kryty strzechą dworek w Zaosiu, gdzie - zdaniem większości
biografów - urodził się Adam Mickiewicz, był wówczas własnością
stryjów jego ojca.
W 1799 r.
Mickiewiczowie osiedlili się w tej
wiejskiej rezydencji.
Po paru latach Zaosie zostało oddane w
arendę, rodzina zaś przeniosła się do Nowogródka.
Zaosie do 1810 r. pozostało jednak dla Adama Mickiewicza
miejscem letnich wakacji.
Podczas działań wojennych w 1915 r. folwark został częściowo
zniszczony, a po II wojnie światowej zlikwidowano resztki
zabudowań.
Obecnie zrekonstruowano wszystkie kryte strzechą zabudowania
dworku: główny budynek mieszkalny, kilka gospodarczych z
wyróżniającą się piętrową spiżarnią oraz niewielką saunę nad
pobliskim stawem.
Wojciech Płocharski (PAP)

jo/ kan/ ls/
Białoruś/ Mickiewiczowska konferencja w Mińsku
8.9.Mińsk (PAP) - Z okazji Roku Mickiewiczowskiego kilkudniową
międzynarodową konferencję naukową pt.
"Adam Mickiewicz i
kultury narodowe" zorganizował na Białorusi Instytut Polski przy
udziale naukowych i oświatowych instytucji białoruskich.
Spotkanie rozpoczęło się we wtorek.
Uroczyste otwarcie konferencji nastąpiło w Mińsku, zakończy
się ona w czwartek.
Uczestniczą w niej 43 naukowcy z różnych
krajów w tym 20 z Polski, a także z Francji, Wielkiej Brytanii,
USA, Litwy, Rosji, Ukrainy oraz Białorusi.
Ponadto wezmą oni udział w mińskim spotkaniu na temat wpływu
mickiewiczowskiego romantyzmu na twórczość czołowego poety
białoruskiego, Janka Kupały.
W stołecznym katolickim kościele św.
Szymona i Heleny
zostanie przy okazji konferencji otwarta Biblioteka im.
Adama
Mickiewicza.
W Rakowie pod Mińskiem badacze omówią kwestie stosunków
kulturalnych między narodami Europy Środkowej i
Środkowo-Wschodniej.
Natomiast w Kareliczach pod Nowogródkiem
zajmą się historią Nowogródczyzny z czasów Mickiewicza.
Konferencję zakończy "okrągły stół" w Nowogródku poświęcony
"małej ojczyźnie" polskiego poety, który urodził się 24 grudnia
1798 w Zaosiu na Nowogródczyźnie, spędził w tych stronach swoje
młode lata i wielokrotnie powracał do nich w swej twórczości.
UNESCO ogłosiła rok 1998 rokiem obchodów 200-lecia urodzin
polskiego poety.
Jest on także na nowo odkrywany przez
Białorusinów.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ rr/ nbz/

Białoruś/ Dyrektor Generalny UNESCO na Białorusi

6.9.Mińsk (PAP) - Federico Mayor, dyrektor generalny UNESCO Organizacji Narodów Zjednoczonych ds.
Oświaty, Nauki i Kultury przybył w niedzielę do Mińska z trzydniową wizytą.
Ta druga wizyta Mayora na Białorusi (poprzednio był w tym
kraju przed siedmioma laty) odbywa się roku ogłoszonym przez
UNESCO rokiem polskiego poety Adama Mickiewicza, urodzonego
przed 200 laty na Nowogródczyźnie - zwraca uwagę weekendowa
niezależna prasa białoruska.
Dyrektor generalny UNESCO oświadczył po przylocie, że obecne
stosunki między jego organizacją i Białorusią są na wysokim
poziomie i "podczas tej wizyty chcielibyśmy jeszcze bardziej je
utrwalić".
Podczas pobytu na Białorusi Mayor spotka się z
przedstawicielami najwyższych władz białoruskich, środowisk
twórczych, podpisze umowę o współpracy UNESCO z Białoruską
Akademią Nauk oraz odwiedzi Bibliotekę Narodową, gdzie otwarto
niedawno wystawę poświęconą Mickiewiczowi, przygotowaną przez
warszawskie Muzeum Literatury.
Białoruś jest członkiem UNESCO od 1954 roku.
Wojciech Płocharski (PAP)
kd/ ls/

Białoruś/ 10-lecie Związku Polaków na Białorusi (odc.2)
"Widzimy, że znikają już negatywne stereotypy czy pogardliwe
przezwiska w stosunku do Polaków.
Mamy pewien dorobek, muszą się
z nami liczyć władze" - stwierdził Malewicz.
Wyjaśnił, że ZPB udało się doprowadzić do powstania na
Białorusi
ponad dziesięciu centrów polskiej kultury, działają też polskie
biblioteki oraz ponad 100 chórów i zespołów.
W ciągu roku ZPB organizuje na Białorusi, a także w Polsce,
15 festiwali polskiej piosenki, spotkania naukowe i artystyczne
m.in. wspólnie z Białoruskim Towarzystwem Kulturalno-Oświatowym
z Białegostoku.
Zajmuje się ochroną miejsc pamięci, zabytków
oraz wydaje tygodnik "Głos znad Niemna" i kwartalnik "Magazyn
Polski".
Przed dwoma laty otwarto w Grodnie pierwszą polską szkołę,
druga
buduje się w Wołkowysku.

Są klasy polskie w szkołach w Brześciu i
Nowogródku.
Władze jednak "czasami przejawiają niechęć a nawet wrogość" w
stosunku do ZPB.
"W Nowogródku mamy tego jaskrawy przykład.
Władze
robią wszystko, aby nie dopuścić do powstania dalszych polskich
klas, a także do utworzenia tam polskiej szkoły" - powiedział
Malewicz.
Mówiąc w związku z tym o atmosferze, w której działa ZPB,
wyjaśnił, że "narzucamy się nawet tam, gdzie nas nie lubią.
Lubią
nie lubią, ale muszą nas szanować, iść na ustępstwa i to
wywalczamy".
Polacy są liczebnie drugą po rosyjskiej mniejszością narodową
na
Białorusi.
Ostatnie, oficjalne dane radzieckie z 1989 r. mówią o ok.
400 tys. obywateli białoruskich polskiej narodowości.
Według
szacunków działaczy ZPB liczba Polaków jest dwu- lub nawet
trzykrotnie większa.
Organizacja Polaków - ZPB - liczy 30 tys. członków.
Wojciech Płocharski (PAP)
hb/
Białoruś/ Mińsk za Czernomyrdinem
5.9.Mińsk (PAP) - Prezydent Białorusi, Aleksander Łukaszenka w
liście do Borysa Jelcyna zaproponował kandydaturę Wiktora
Czernomyrdina na szefa Komitetu Wykonawczego Związku Białorusi i
Rosji, jeśli zostanie on premierem rosyjskiego rządu.
Państwowe radio białoruskie poinformowało w sobotę, że
władze w Mińsku podzielają "pogląd przywódców szeregu innych
państw Wspólnoty Niepodległych Państw, którzy uważają, że
Czernomyrdin ma duże szanse na zatwierdzenie na stanowisku szefa
rządu rosyjskiego i którzy są zainteresowani dalszym rozwojem
ekonomicznej współpracy z Moskwą".
Poprzednim szefem Komitetu Wykonawczego Związku Białorusi i
Rosji (ZBiR) był powołany na to stanowisko w końcu kwietnia
obecnego roku premier Rosji, Siergiej Kirijenko.
ZBiR został utworzony w 1997 r.
Ekonomiczna strategia
Związku ma polegać m.in. na stworzeniu wspólnej przestrzeni

ekonomicznej oraz ujednoliceniu systemów pieniężno-kredytowych
obu państw w celu stworzenia warunków dla wprowadzenia
jednolitej waluty.
Przewodniczącym Rady Najwyższej ZBiR jest prezydent
Łukaszenka, na czele Zgromadzenia Parlamentarnego stoi
przewodniczący rosyjskiej Dumy, Giennadij Sieliezniow.
Wojciech Płocharski (PAP)
adl/yan/
Białoruś/Mimo kryzysu w Rosji deputowani za integracją
4.9.
Mińsk (PAP) - Izba Reprezentantów, izba niższa parlamentu
białoruskiego, w wydanym w piątek oświadczeniu uznała kryzys w
Rosji za "wielką biedę, która spotkała nie tylko Rosjan, ale i
Białorusinów".
Mimo to deputowani opowiedzieli się za dalszą
integracją między obu krajami.
Licząca 110 deputowanych Izba Reprezentantów została
wyłoniona w 1996 roku spośród popierających prezydenta
Aleksandra Łukaszenkę członków poprzedniego, jednoizbowego
parlamentu - Rady Najwyższej.
Obecny parlament, Zgromadzenie
Narodowe, uważa się powszechnie za zależny od prezydenta.
"Ostatnio do kryzysu finansowo-ekonomicznego doszła w Rosji
konfrontacja polityczna" - uznali deputowani w swym
oświadczeniu.
Wyrazili zaniepokojenie rozwojem wydarzeń i
kryzysowymi zjawiskami "w sojuszniczej Rosji", które dotknęły
również Białorusinów.
"Przy wysokim stopniu ekonomicznej integracji osiągniętym w
ramach Związku Białorusi i Rosji (powstałego w 1997 r.) kryzys
przynosi odczuwalne straty gospodarcze, które w istotny sposób
wpływają na sytuację materialną obywateli Białorusi" oświadczyli posłowie, opowiadając się równocześnie "za
"utrzymaniem kursu na wzmocnienie ZBiR".
Wyrazili nadzieję, że "mądrość" władz rosyjskich pozwoli
znaleźć "prawidłowe wyjście z obecnej sytuacji".
Rada Izby Reprezentantów uznała równocześnie, że polityczna
sytuacja na Białorusi pozostaje stabilna.
Ich zdaniem, "naród
białoruski w tej skomplikowanej sytuacji wykaże wysoką
dojrzałość polityczną i opanowanie".

Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ kan/ adl/
Związek Polaków na Białorusi zapowiada protest
4.9.Mińsk (PAP) - Związek Polaków na Białorusi zapowiada, że nie
będzie uczestniczyć w państwowych uroczystościach z okazji
200-lecia urodzin Adama Mickiewicza, które z udziałem prezydenta
Aleksandra Łukaszenki odbędą się za tydzień w Nowogródku.
Związek zamierza natomiast pikietować tę imprezę.
Pikieta ma
zwrócić uwagę na problemy polskojęzycznego szkolnictwa na
Białorusi, którego rozwój jest według ZPB blokowany przez
władze.
Prezes Związku Tadeusz Gawin powiedział w piątek PAP, że już
od dwu lat władze nie pozwalają na utworzenie w szkole
podstawowej w Nowogródku pierwszej klasy z polskim jezykiem
wykładowym (w tamtejszych szkołach istnieje sześć pojedynczych
polskojęzycznych klas - od trzeciej do ósmej).
W tym roku lokalne władze oświatowe - dodał prezes wywierały ponadto na rodziców zmasowaną presję, aby wycofywali
podania o przyjęcie dzieci do polskojęzycznej klasy i nie
posyłali ich do niej.
Z drugiej strony - wyjaśnił Gawin - odmawia się Związkowi
budowy w Nowogródku polskiej szkoły (na koszt państwa
białoruskiego), która zebrałaby polskojęzyczne klasy w jednym
budynku.
Propozycje wybudowania szkoły państwowej z funduszy
Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" z Polski lub prywatnej szkoły
na koszt ZPB również nie spotykają się ze zrozumieniem.
"Rozmowy z władzami na wszystkich szczeblach nie dają
żadnego pozytywnego wyniku, chcemy wobec tego protestem zwrócić
uwagę na nasze problemy w Nowogródku" - powiedział Gawin.
Dodał, że ZPB nie ma zezwolenia na przeprowadzenie pikiety.
Poinformował, że został uprzedzony w związku z tym przez
białoruskie MSW, że za przeprowadzenie pikiety poniesie
konsekwencje w postaci mandatu sięgającego 150 minimalnych
pensji.
Polacy są drugą po rosyjskiej mniejszością narodową na
Białorusi.
Ostatnie oficjalne dane (radzieckie z 1989 r.) mówią
o 410 tys. obywatelach białoruskich polskiej narodowości.

Według
szacunków działaczy Związku liczba Polaków jest dwu- lub nawet
trzykrotnie większa.
ZPB powstał przed dziesięcioma laty.
Liczy 30 tys. członków,
jego siedzibą jest Grodno.
Tam też działa jedyna jak dotąd na
Białorusi polska szkoła.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ kan/ adl/
Białoruś/Wzmożony popyt na towary w związku z rosyjskim kryzysem
4.9.Mińsk(PAP) - Na Białorusi od ponad tygodnia odnotowuje się
wzmożony popyt na towary w związku z kryzysem walutowym w Rosji.
Rosyjski kryzys finansowy osłabił białoruskiego rubla.
Wzrosły
już ceny w sklepach prywatnych, nie zmieniły się natomiast jak
do tej pory w państwowych.
Białorusini zaczęli zatem wykupywać z nich jeszcze w miarę
tanie towary z importu.
Prędko rozchodzi się sprzęt gopodarstwa
domowego, dywany, meble, a nawet pościel.
W sklepach z artykułami technicznymi tworzą się kolejki.
Z
towarów importowanych wykupywane jest niemal wszystko - piecyki
elektryczne, roboty kuchenne, lodówki, zamrażarki, odkurzacze,
a także drogie zagraniczne pralki.
Pralki, lodówki i odkurzacze
wykupują całymi partiami firmy komercyjne.
W ciągu kilku ostatnich dni w sklepach niemal całkiem
rozeszły się importowane telewizory po starej cenie.
W nowych
dostawach będą bowiem droższe niemal dwukrotnie.
Na fali
gorączkowych zakupów wykupywane są również telewizory rodzimej
produkcji.
Ze sklepów zniknęły serwisy stołowe.
Wykupiono nawet czeskie
serwisy na 42 osoby.
Zestawy stołowe rozchodzą w trzykrotnie
szybszym tempie niż dotychczas; znikają importowane, wciąż tanie
naczynia kuchenne.
W sklepach w związku z tym wprowadzono

ograniczenia w ich sprzedaży.
Popyt na dywany jest tak duży, że sprzedawcy porównują go do
"tsunami".
Dwukrotnie wzrósł popyt na gatunkowe meble i lustra.
Mniej majętni klienci wykupują pościel, kołdry i poduszki.
W sklepach spożywczych sprzedaje się tylko po dwa kilogramy
cukru na osobę.
Zniknęły z państwowych sklepów mąka i kasza.
W
ciągu jednego dnia sprzedano ich tygodniowe normy.
Gorączkowe zakupy trwają na razie głównie w stolicy kraju Mińsku, gdzie ludzie są bogatsi, a sklepy - najlepiej
zaopatrzone.
Twierdzi się jednak, że gdy opustoszeją stołeczne
półki sklepowe, wzmożony popyt na towary dotrze także na
prowincję.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ rr/ nbz/
Białoruś/ Władze blokują polskie szkolnictwo - twierdzi ZPB
1.9.Mińsk (PAP) - Władze białoruskie świadomie blokują rozwój
polskojęzycznego szkolnictwa - twierdzi Związek Polaków na
Białorusi (ZPB).
Według Związku, powinny na to zareagować władze
w Polsce.
"Niech wreszcie Polska zajmie się tą sprawą, bo
sygnalizujemy ją bez skutku od dobrych pięciu lat i nie znalazł
się dotąd w Polsce polityk, który by ją podjął" - powiedział we
wtorek PAP wiceprezes ZPB, Tadeusz Malewicz.
Związek "wyczerpał
środki dyplomatycznego nacisku" na władze białoruskie w tej
kwestii - dodał.
Malewicz wyjaśnił, że w tym roku, podobnie jak w poprzednim,
nie dopuszczono do powstania w jednej ze szkół w Nowogródku
(zachodnia Białoruś) klasy I z polskim językiem wykładowym.
W ubiegłym roku rodzicom powiedziano, że brak jest
podręczników, wykształconej kadry pedagogicznej oraz programów
nauczania.
Zdaniem ZPB, były to wyjaśnienia "cyniczne i
nieprzyjemne", gdyż właśnie do ministerstwa edukacji należy
zabezpieczenie tych rzeczy.

Sytuacja powtórzyła się w tym roku.
Nie przyjmowano podań
mimo, że ZPB zadeklarował w końcu, iż będzie utrzymywać polską
klasę I z własnych środków.
W kilku nowogródzkich szkołach jest obecnie sześć
polskojęzycznych klas od trzeciej do ósmej.
Zdaniem ZPB, są one
porozrzucane w szkołach, gdzie nie ma polskojęzycznego
środowiska oraz możliwości zamiany nauczycieli, gdy któryś z
nich zachoruje.
Według ZPB, korzystniej dla uczniów byłoby
zebrać ich klasy w jednej, polskiej szkole.
Władze odrzuciły jednak kolejno propozycje ZPB, by taką
szkołę wybudowano ze środków państwowych, następnie zaś z
funduszy Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" z Polski.
W tej
sytuacji ZPB zaoferował, że wybuduje z własnych środków prywatną
szkołę.
Władze nie zgodziły się na to, uznając, że stracą nad
nią kontrolę.
W rezultacie ZPB uznał, iż taki stosunek do szkolnictwa
mniejszości "jest częścią polityki państwa".
Prawo do otrzymania wykształcenia we własnym języku dają
polskiej mniejszości obie białoruskie konstytucje - z 1994 i
1996 roku.
Kilka lat temu prezydent Aleksander Łukaszenka
obiecał ZPB taką liczbę szkół, jaka Polakom będzie potrzebna.
Niezależna prasa białoruska podkreślała ostatnio, że Polacy
na Białorusi mają moralne prawo do swego szkolnictwa, ponieważ
budowa czterech białoruskich szkół, w tym liceum, w województwie
białostockim w latach 1992-96, kosztowała polskiego podatnika
3,2 mln dolarów nie licząc finansowania tych placówek z
lokalnych budżetów.
ZPB tymczasem udało się dotąd na Białorusi, przy pomocy z
Polski, wybudować jedną szkołę w Grodnie.
Polacy są liczebnie drugą po rosyjskiej mniejszością
narodową na Białorusi.
Ostatnie, oficjalne dane radzieckie z
1989 r. mówią o 410 tys. obywatelach białoruskich polskiej
narodowości.
Według szacunków działaczy ZPB, liczba Polaków jest
dwu-trzykrotnie większa.
Wojciech Płocharski (PAP) ro/

Białoruś/Władze wsparły ideę pomnika Mickiewicza w Mińsku
31.8.Mińsk (PAP) - Białoruskie Ministerstwo Kultury ogłosiło
błyskawiczny konkurs na pomnik Adama Mickiewicza w Mińsku.
Ministerstwo postanowiło sfinansować koszty konkursu oraz
monumentu.
Trwający miesiąc konkurs zakończy się w połowie września, a
posąg poety ma być odsłonięty w końcu grudnia - w dzień jego
200. urodzin na Nowogródczyźnie.
Koszty mają sięgnąć 2,5 mld
białoruskich rubli, czyli ok. 41 tys. dolarów.
Poinformował o tym w poniedziałek Konstanty Tarasiewicz,
prezes zarządu Związku Polaków w Mińsku.
W wypowiedzi dla PAP
podkreślił, że w ten sposób strona białoruska przyłączyła się do
realizowanej od dłuższego czasu inicjatywy stołecznego oddziału
ZPB.
Po uzyskaniu w lutym 1998 r.
(po półtorarocznych
perturbacjach) zgody władz na lokalizację pomnika w Mińsku, ZPB
planował własnymi siłami wystawić popiersie z brązu sprowadzone
z Polski.
Działacze chcieli, by nastąpiło to jeszcze przed
wrześniowymi, białoruskimi uroczystościami z okazji 200-lecia
urodzin Mickiewicza.
Prace były już zaawansowane.
Jednak opiniujący projekt w
maju eksperci białoruskiego Ministerstwa Kultury uznali, że
proponowane przez Polaków popiersie jest zbyt małe jak na plac w
w centrum miasta.
Zaproponowali ZPB, że zwrócą się do władz, aby
przekazały pieniądze na budowę nowego, większego pomnika.
Wywołało to wówczas nieufność Polaków, którzy uznali, że w
ten sposób zaawansowane przygotowania do postawienia pomnika w
Roku Mickiewiczowskim staną w ogóle pod znakiem zapytania.
Obecnie prezes Tarasiewicz uważa, że chociaż "zmarnowano
dużo czasu", nowa sytuacja jest lepsza od poprzedniej, ponieważ
władze gwarantują realizację koncepcji w swych dokumentach.
Pomnik zatem powstanie, jak to ujęto, na zamówienie ZPB.
Tarasiewicz wejdzie w skład konkursowego jury, zachowuje też
ważność cała przygotowana przez Związek dokumentacja.
Odlew popiersia Mickiewicza, które miało być sprowadzone z
Polski, nie został jeszcze wykonany - dodał prezes mińskiego

ZPB.
Mickiewicz urodził się 24 grudnia 1798 r. w Zaosiu na
Nowogródczyźnie.
UNESCO ogłosiło rok 1998 rokiem obchodów
200-lecia urodzin polskiego poety.
Z jego twórczością
utożsamiają się również Białorusini.
Wojciech Płocharski (PAP)
kar/ro/ ls/
Białoruś/ Władze proponują dyplomatom powrót do Drozdów
18.8.Mińsk (PAP) - Osiedle Drozdy pod Mińskiem może po remoncie
zostać ponownie podzielone na część prezydencką oraz
dyplomatyczną - twierdzą oficjalne i niezależne źródła w Mińsku.
Podział taki istniał przed niedawnym kryzysem związanym z
wysiedleniem stamtąd na początku lata ambasadorów państw
zachodnich.
Do tej pory nie została przeprowadzona granica między tymi
dwoma terytoriami, ponieważ jak utrzymuje wiceminister spraw
zagranicznych Białorusi Uładzimir Gierasimowicz, cytowany we
wtorek przez niezależną prasę, "trzeba określić strefę
bezpieczeństwa" prezydenta Aleksandra Łukaszenki.
O ewentualnym oddaniu części Drozdów do dyspozycji
zagranicznych dyplomatów wspominał przed kilkoma dniami sam
prezydent Łukaszenka.
Służby prasowe MSZ stwierdziły jednak we
wtorek, że na razie nie jest jasne, jaka część Drozdów
należałaby do szefÓw misji dyplomatycznych.
Ambasadorowie szeregu państw zachodnich, w tym Polski, pod
pretekstem remontu osiedla Drozdy zostali w czerwcu zmuszeni do
jego opuszczenia i zostali wezwani do swych krajów na
konsultacje.
Władze białoruskie ogłosiły osiedle rezydencją prezydenta
Łukaszenki.
Unia Europejska i USA w odpowiedzi opublikowały
listę nazwisk 130 czołowych polityków i urzędników białoruskich,
w tym Łukaszenki, których uznały za osoby u siebie niepożądane.
Ambasady w Mińsku otrzymały w ostatnich dniach spis nowych
rezydencji proponowanych szefom misji dyplomatycznych, przez
stronę białoruską.
Osobiście wyznaczył je prezydent Łukaszenka.
W połowie lipca Łukaszenka skierował do przewodniczącego UE,

szefa austriackiej dyplomacji Wolfganga Schuessela, list, w
którym oświadczył, że Białoruś zapewni ambasadorom, którzy
wyjechali z Mińska w związku ze skandalem wokół osiedla,
"warunki nie gorsze niż mają białoruscy ambasadorowie w waszych
krajach".
Na początku sierpnia minister spraw zagranicznych Białorusi,
Iwan Antanowicz poinformował, że strona białoruska otrzymała
odpowiedź na ten list od Schuessela, który apeluje, aby Mińsk
"rozpatrzył możliwość powrotu ambasadorów do starych lub nowych
rezydencji".
Antanowicz oświadczył jednak, że istnieją "warianty
przeprowadzki ambasadorów do nowych rezydencji", o powrocie zaś
ambasadorów do Drozdów nie może być mowy, ponieważ są one
obecnie rezydencją prezydenta Łukaszenki.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ kan/ nbz/
Białoruś/ Ambasady otrzymały spis nowych rezydencji
17.8.Mińsk (PAP) - Ambasady w Mińsku otrzymały spis nowych
rezydencji proponowanych przez stronę białoruską szefom misji
dyplomatycznych - dowiedział się w poniedziałek korespondent
PAP.
Przyszły dwie listy propozycji, na których znajduje się
wykaz willi.
Ich standard jest jednak przeciętny - oceniają
źródła dyplomatyczne.
Natomiast miesięczny koszt wynajmu jednego domu wynosi
przeciętnie 3 tys. dolarów, co nie jest znowu tak dużą sumą ocenia się.
Jednak, aby doprowadzić taki dom do dobrego stanu,
trzeba wyłożyć dodatkowe pieniądze.
Przed tygodniem prezydent Aleksander Łukaszenka, po
objeździe rządowych rezydencji w Mińsku i jego okolicach,
osobiście wyznaczył ok. 20 możliwych miejsc zamieszkania
ambasadorów akredytowanych na Białorusi.
Białoruskiemu ministerstwu spraw zagranicznych polecił
przekazać ambasadom informacje na temat nowych siedzib.
Jeśli
ambasady zrezygnują z proponowanych rezydencji, to
"poszukiwaniem mieszkań dla ambasadorów i ich rodzin będą
zmuszone zajmować się samodzielnie" - zastrzeżono w komunikacie
prezydenckiej służby prasowej.

Białoruskie propozycje są wynikiem toczącego się od pewnego
czasu dialogu między Unią Europejską i Białorusią w sprawie
uregulowania dyplomatycznego konfliktu wokół sprawy
wykwaterowania wiosną tego roku wielu zagranicznych ambasadorów
z osiedla Drozdy pod Mińskiem.
Ambasadorów szeregu zachodnich krajów, w tym Polski, pod
pretekstem remontu osiedla, zmuszono do jego opuszczenia.
Na
znak protestu wyjechali oni "na konsultacje" do swych krajów.
W
konsekwencji Unia Europejska i USA ogłosiły listę 130 czołowych
polityków i urzędników białoruskich, których uznały za osoby u
siebie niepożądane.
W połowie lipca Łukaszenka skierował do obecnego
przewodniczącego UE, szefa austriackiej dyplomacji Wolfganga
Schuessla list, w którym oświadczył, że Białoruś zapewni
ambasadorom, którzy wyjechali z Mińska, "warunki nie gorsze niż
mają białoruscy ambasadorowie w waszych krajach".
Na początku sierpnia minister spraw zagranicznych Białorusi,
Iwan Antanowicz poinformował, że strona białoruska otrzymała
odpowiedź od Schuessla.
Wezwał on, aby Mińsk "rozpatrzył
możliwość powrotu ambasadorów do starych lub nowych rezydencji".
Antanowicz oświadczył, że istnieją "warianty przesiedlenia
ambasadorów do nowych rezydencji".
Wojciech Płocharski (PAP)
ro/ bum/
Białoruś/W sprawie opozycyjnej gazety zabiorą głos językoznawcy
14.8.Mińsk (PAP) - W związku z trwającym w Mińsku procesem z
powództwa opozycyjnej gazety "Nasza Niwa" przeciwko Państwowemu
Komitetowi ds.
Prasy.
Białoruski Najwyższy Sąd Gospodarczy
postanowił w piątek powołać komisję ekspertów do wyjaśnienia
pojęcia "ogólno przyjęte normy języka".
Eksperci mają wypowiedzieć się m.in w kwestii norm języka
białoruskiego.
"Nasza Niwa" odwołała się do sądu wobec ostrzeżenia
Komitetu, który zażądał, aby gazeta nie używała starej pisowni
białoruskiej, tzw. taraszkiewicy, zreformowanej w latach
stalinowskich.
Sąd zaakceptował czterech ekspertów zaproponowanych przez

gazetę.
Do ośmioosobowej komisji wejdzie również czterech
językoznawców zgłoszonych przez władze.
Postępowanie sądowe
zawieszono do czasu przygotowania ekspertyzy.
Białoruskie prawo prasowe nakazuje używania w środkach
przekazu "ogólno przyjętych norm językowych" - argumentują
władze, które twierdzą, że ich żądanie nie ma charakteru
politycznego.
Redakcja postanowiła jednak zaskarżyć ostrzeżenie władz
obawiając się, że następnym krokiem może być zamknięcie
opozycyjnej gazety.
Zgodnie z ustawą prasową, trzykrotne oficjalne ostrzeżenie
środka przekazu o naruszaniu przez niego obowiązującego prawa
wystosowane przez władze w ciągu roku kalendarzowego grozi
zawieszeniem lub zamknięciem takiego tytułu.
"Nasza Niwa" uważa żądanie Komitetu za bezprawne twierdząc,
iż prawo prasowe oraz inne akty ustawodawcze nie określają,
jakie normy języka i pisowni są "ogólno przyjęte".
Nie ma
obecnie jednomyślności w tej sprawie również wśród językoznawców
- dodaje.
Siarhiej Dubawiec, redaktor naczelny "Naszej Niwy" zapytany
w piątek dlaczego jego niepaństwowa, wydawana z prywatnych
środków gazeta nie może posługiwać się wybranym przez siebie
rodzajem rodzimej pisowni, obarczył odpowiedzialnością za taką
sytuację "autorytarne państwo", którego główną zasadą jest
jednolitość: "Dobrze, jeśli wszyscy ludzie są podobni, gdyż
władze nie muszą sobie łamać głowy nad np. pisownią.
Ludzie
powinni być tacy sami i ich zajęcia - również" - powiedział
Dubawiec.
"Proces ten jest odzwierciedleniem faktycznej sytuacji
języka białoruskiego na Białorusi" - dodał.
"Toczy się on po
rosyjsku, przedstawiciele Państwowego Komitetu ds.
Prasy mówią
po rosyjsku, "Nasza Niwa" występuje zaś po białorusku.
Odbywa
się zatem sąd nad mową białoruską" - uważa redaktor naczelny.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ro/ nbz/

Białoruś/ Echa otwarcia mińskiej wystawy o Mickiewiczu
12.8.Mińsk (PAP)- Otwarcie w środę wystawy "Adam Mickiewicz" w
Mińsku jest szeroko omawiane przez białoruską prasę, zarówno
państwową jak i niezależną.
Wystawa "Adam Mickiewicz" została zorganizowana przez
białoruską Bibliotekę Narodową, Instytut Polski w Mińsku i
warszawskie Muzeum Literatury z okazji obchodzonej pod
patronatem UNESCO 200. rocznicy urodzin poety.
Piątkowa rządowa gazeta "Respublika" napisała, że ekspozycję
poświęcono "wielkiemu polskiemu poecie, który urodził się na
naszej ziemi i całe życie nazywał Białoruś swoim krajem
rodzinnym".
Niezależne "Nawiny", które również zamieściły publikację o
wystawie na pierwszych stronach, odnotowały między innymi brak
białoruskiej wersji tekstów objaśniających do eksponatów:
przy eksponatach umieszczono jedynie polską i rosyjską wersję
językową napisów.
Inna niezależna gazeta, "Narodnaja Wola", uznała, że w
centrum białoruskiej stolicy od dawna powinien stać pomnik
"sławnego krajana, którego zna i ceni świat", jest to bowiem
część "naszej pamięci i historii".
Wojciech Płocharski (PAP)
kan/ nbz/
Białoruś/ Opozycyjna gazeta zaskarżyła ostrzeżenie władz
13.8.Mińsk (PAP) - Najwyższy Sąd Gospodarczy w Mińsku rozpatruje
sprawę opozycyjnej gazety "Nasza Niwa".
Odwołała się ona do sądu
w związku z żądaniem Państwowego Komitetu ds.
Prasy, aby nie
używała starej pisowni białoruskiej, zreformowanej w latach
stalinowskich.
W piątek należy się spodziewać skierowania sprawy do komisji
ekspertów - dowiedział się w czwartek w sądzie korespondent PAP.
Władze zażądały, by "Nasza Niwa" nie używała na swych łamach
starej białoruskiej pisowni, tzw. taraszkiewicy.
Komitet uważa,
że gazeta narusza prawo prasowe, które, zgodnie z nowelizacją
sprzed ośmiu miesięcy, nakazuje używanie w środkach przekazu
"ogólnie przyjętych norm językowych".
Redakcja uważa żądanie Komitetu za bezprawne twierdząc, że

prawo prasowe oraz inne akty ustawodawcze nie określają, jakie
normy języka i pisowni są "ogólnie przyjęte".
Nie ma obecnie
jednomyślności w tej sprawie również wśród językoznawców dodaje.
Prowadząca sprawę sędzina Irina Pietuchaua wyjaśniła w
czwartek w rozmowie z korespondentem PAP, że sąd przychylił się
do wniosku redakcji i postanowił powołać komisję ekspertów.
Ma
ona wydać opinię, co należy uważać za "ogólnie przyjętą normę
językową".
"Nasza Niwa" używała "taraszkiewicy", nie uznając reformy
językowej przeprowadzonej w 1933 roku na polecenie Stalina.
Zdaniem redakcji, reforma ta zmierzała do wyeliminowania kultury
białoruskiej na rzecz rosyjskiej.
Redakcja postanowiła zakwestionować ostrzeżenie władz w
sądzie, spodziewając się, że następnym ich krokiem może być
zamknięcie gazety.
"Nasza Niwa", którą kieruje z Wilna Siarhiej
Dubawiec, jest pismem opozycyjnym o kilkutysięcznym nakładzie.
Państwowy Komitet ds.
Prasy twierdzi, że to, czego żąda od
redakcji, nie ma charakteru politycznego.
Komentatorzy uważają z kolei żądanie Komitetu za naruszenie
Konwencji o prawach obywatelskich i politycznych, do której
przyłączyła się Białoruś.
Ograniczenie, zabraniające m.in.
niepaństwowym mediom wyboru języka i używanych form, narusza
artykuł 19. tej Konwencji.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ro/ bum/
Białoruś/Duże zainteresowanie wystawą "Adam Mickiewicz" w Mińsku
12.8.Mińsk (PAP) - Liczną publiczność zgromadziła otwarta w
środę w stolicy Białorusi wystawa "Adam Mickiewicz",
zorganizowana z okazji 200. rocznicy urodzin poety przez
białoruską Bibliotekę Narodową i Instytut Polski w Mińsku.
Znalazło się na niej ponad trzydzieści przygotowanych w
technice komputerowej plansz przedstawiających życie Mickiewicza
od narodzin w 1798 r. w Zaosiu pod Nowogródkiem do ostatniej
podróży do Turcji w 1855 r.
Na przełomie lipca i sierpnia wystawę tę mogli oglądać

mieszkańcy Witebska (północno-wschodnia Białoruś).
Otwierając ekspozycję dyrektor Biblioteki Narodowej w Mińsku
Halina Alejnik podkreśliła, że daje ona Białorusinom możliwość
"jeszcze lepszego poznania życia Adama Mickiewicza".
"Chociaż to
polski poeta, to jednak dzięki korzeniom, które ma na
białoruskiej ziemi pokazał w swej twórczości całe jej piękno" powiedziała.
"To jest poeta naszych narodów" - uzupełnił jej wypowiedź
Piotr Żochowski, charge d'affaires ambasady RP w Mińsku.
Znany białoruski filolog prof.
Adam Maldzis przypomniał z
kolei, że pierwszym słowiańskim przekładem "Pana Tadeusza" było
tłumaczenie białoruskie Wincentego Dunina-Marcinkiewicza, które
ukazało się w 1859 roku w Wilnie.
Szef Państwowego Komitetu ds.
Prasy Michaił Padhajny zwrócił
uwagę, że kiedy przed dwoma miesiącami podarował prezydentowi
Aleksandrowi Kwaśniewskiemu wybór przekładów Mickiewicza na
język białoruski "pan prezydent podkreślił, iż naród polski jest
bardzo wdzięczny za to, co robi się dziś na Białorusi dla
obchodów 200-lecia urodzin Mickiewicza".
UNESCO ogłosiła rok 1998 rokiem obchodów 200-lecia urodzin
polskiego poety.
Białorusini chętnie utożsamiają się z jego
twórczością.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ro/ bum/
Białoruś/ Łukaszenka: Ford może liczyć na pomoc Łukaszenki
12.8.Mińsk (PAP) - Prezydent Aleksander Łukaszenka zadeklarował
w środę pomoc władz dla jedynego na Białorusi wspólnego z
Amerykanami przedsiębiorstwa produkującego samochody "Ford-Union".
Ford zamierza zainwestować we wspólną produkcję 80 mln
dolarów.
Łukaszenka rozmawiał o planowanym rozszerzeniu produkcji z
dyrektorem generalnym joint-ventur, Neilem Campbellem i jego
zastępcą Iharem Batumą.
Prezydent Białorusi oznajmił, że Ford
okazał się "bardzo solidnym partnerem i inwestorem".
"Dokładnie spełniacie to, co obiecywaliście i nie

krzywdzicie ludzi, którzy pracują w waszym zakładzie, będziemy
wam zatem pomagać jeszcze bardziej niż dotąd" - powiedział
Łukaszenka.
Dodał, że zakład nie powinien zwracać uwagi "na różnego
rodzaju komplikacje, które występują w stosunkach między
politykami i dyplomatami USA oraz innych zachodnich krajów a
Białorusią".
"Jesteście dla nas naszym przedsiębiorstwem i będziemy
bronić waszych interesów, tak jak interesów naszego MAZ-a czy
BiełAZ-a" - wyjaśnił prezydent wymieniając nazwy znanych
białoruskich zakładów samochodowych.
Ford otrzymał zgodę na działalność na Białorusi w 1996 r.
Wiosną 1997 r. wyprodukował pierwszą partię samochodów.
Na Białorusi oczekuje się, że przy bardziej elastycznej
polityce cenowej, samochody Forda mogłyby wyprzeć z białoruskich
dróg powszechnie na nich spotykane stare wozy zagraniczne,
sprowadzane z Europy Zachodniej.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ kan/ bum/
Białoruś/ Syn prezydenta na razie żołnierzem
12.8.Mińsk (PAP) - Starszy syn prezydenta Łukaszenki - Wiktar,
którego losy konsekwentnie śledzą ostatnio niezależne
białoruskie gazety, nie wybierze się w najbliższym czasie, jak
zaplanowano, na placówkę dyplomatyczną do Szwajcarii.
Pójdzie
natomiast do wojska.
Niedawno wiele pisano o tym, że Łukaszenka-junior - świeżo
upieczony absolwent wydziału stosunków międzynarodowych
uniwersytetu w Mińsku - otrzymał skierowanie do pracy w
białoruskim MSZ i przygotowuje się, omijając ostrą konkurencję w
resorcie, do wyjazdu do Berna.
Wiktar pójdzie na trzy miesiące do wojska - oświadczył
tymczasem prezydent Aleksander Łukaszenka cytowany w środę przez
oficjalną agencję BiełTA.
Trafi najprawdopodobniej do wojsk ochrony pogranicza,
ponieważ "w naszej rodzinie istnieje taka tradycja" - wyjaśnił
prezydent, który również odbywał służbę w tym rodzaju wojsk.
Do czasu rozpoczęcia służby Wiktar będzie jednak pracować w
ministerstwie spraw zagranicznych.

Niedawno opozycyjne gazety podawały, że syn prezydenta był
zamieszany w strzelaninę w jednej z dyskotek w Mińsku.
Postrzelony w jej trakcie jeden z trenerów reprezentacji
hokejowej Białorusi oświadczył jednak, że zranił go nie syn
prezydenta, a nieznany przestępca kontrolujący dyskotekę.
Pisano, że tuż przed incydentem syn prezydenta siedział przy
jednym stoliku z hokejowym trenerem.
Z kolei w końcu lipca donoszono o utrzymanym w sekrecie
ślubie Wiktara z młodszą od niego 19-letnią Liliją - koleżanką z
rodzinnej miejscowości Ryżkowicze pod Szkłowem.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ kan/ bum/
Białoruś/ 5 mln rubli za udział w ubiegłorocznej akcji protestu
11.8.Mińsk(PAP) - Na grzywnę w wysokości 5 mln białoruskich
rubli został skazany we wtorek przez rejonowy sąd w Mińsku za
udział w akcji protestu.
Anatol Lebiedźka, wiceprzewodniczący
opozycyjnej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej.
5 mln rubli (ok. 100 dolarów) - to równowartość średniej
płacy w przemyśle.
Podczas ostatniego posiedzenia sądu, trzej
świadkowie-milicjanci powiedzieli, że nie widzieli, aby wiceszef
ZPO uczestniczył w tym proteście.
Czwarty oświadczył jednak, że to on go zatrzymał i że
słyszał, jak Lebiedźka wykrzykiwał m.in.: "Junta!", czemu
oskarżony zaprzeczał.
W marcu 1997 milicja dokonała w Mińsku aresztowań młodzieży,
dziennikarzy, a także kilku liderów opozycji wśród których
znalazł się wiceprzewodniczący ZPO, by nie dopuścić w ten sposób
do marszu "Białoruś do Europy" zaplanowanego przez młodzieżową
część Białoruskiego Frontu Narodowego.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ kan/ nbz/
Mickiewicz i Dołęga-Mostowicz uhonorowani na Białorusi
11.8.
Mińsk (PAP) - Pomnik Adama Mickiewicza stanie w

październiku w Grodnie dzięki wspólnym staraniom
polsko-białoruskim.
W miejscowości Hłybokaje (północna Białoruś) odsłonięto
tymczasem pamiątkową tablicę z okazji 100-lecia urodzin
polskiego pisarza i dziennikarza Tadeusza Dołęgi-Mostowicza.
Pomnik Mickiewicza w Grodnie stanie przed miejscową siedzibą
Związku Polaków na Białorusi (ZPB).
ZPB oraz sponsorzy z Polski
przygotowują ponad metrowe popiersie poety z brązu.
Władze
Grodna pokryją wydatki związane z postawieniem trzymetrowego
postumentu oraz uporządkowaniem terenu.
"Cieszymy się, że władze w tej ostatniej fazie przejawiają
takie zrozumienie dla budowy pomnika" - powiedział we wtorek
korespondentowi PAP wiceprezes ZPB, Tadeusz Malewicz.
Dodał, że
na początku realizacji projektu, czyli w 1992 r. władze były
niechętne idei wzniesienia tego pomnika w Grodnie.
W końcu ubiegłego roku same zadeklarowały jednak postawienie
postumentu, obłożenie go granitem, wzniesienie artystycznego
ogrodzenia i uporządkowanie terenu.
Odlew popiersia zostanie wykonany w warszawskim zakładzie
"Wola".
Oprócz ZPB pomocy przedsięwzięciu udzieliły
Stowarzyszenie "Wspólnota Polska" oraz władze Warszawy.
Będzie to pierwszy pomnik Mickiewicza w Grodnie i czwarty na
Białorusi.
Pozostałe znajdują się w Nowogródku, Lidzie i
Brześciu.
Planowane jest ustawienie w tym roku również popiersia
poety w Mińsku.
UNESCO ogłosiło rok 1998 rokiem obchodów 200-lecia urodzin
polskiego poety.
Białorusini nazywają Mickiewicza "krajanem".
"Krajanem" także nazwała wtorkowa niezależna gazeta "Nawiny"
Tadeusza Dołęgę-Mostowicza, który przed 100 laty urodził się we
wsi Akuniowa (Okuniewo).
W niedalekim Hłybokim (Głębokie), na ścianie domu, gdzie
mieszkał autor "Kariery Nikodema Dyzmy", Towarzystwo
"Białoruś-Polska", Instytut Polski w Mińsku oraz rejonowe władze
umieściły w poniedziałek pamiątkową tablicę.
"Nawiny" podają, że matka Mostowicza pochodziła ze starego
białoruskiego rodu szlacheckiego herbu "Dołęga".

Zwracają uwagę,
że film "Znachor" zrealizowany na podstawie jego powieści był
bardzo dobrze przyjmowany na Białorusi.
"Akcja wielu jego powieści, które są ostrą satyrą na życie w
Polsce czasów Piłsudskiego, toczy się na terenach byłej
Zachodniej Białorusi" - dodaje gazeta.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ro/yan/
Białoruś/Opozycja wzywa do symbolicznej akcji protestu
10.8.Mińsk (PAP)- Opozycyjny Białoruski Front Narodowy (BFN)
wezwał wszystkie białoruskie demokratyczne partie, związki
zawodowe i organizacje pozarządowe do symbolicznego przyjmowania
obywatelstwa Białoruskiej Republiki Narodowej (BRN).
Białoruska Republika Narodowa - jak podaje Front - to
niepodległe białoruskie państwo proklamowane w 1918 roku, po
ponad stuletnim okresie panowania Rosji.
Po nieuznaniu republiki
przez Niemcy, które w 1918 roku dzieliły białoruskie ziemie z
bolszewikami, kilkumiesięczna próba państwowa nie przetrwała.
Zdaniem Frontu, jednego z czołowych ugrupowań opozycyjnych
na Białorusi, stworzona w ten sposób "wspólnota obywateli BRN"
będzie w stanie przeciwstawić się "antydemokratycznym rządom"
prezydenta Aleksandra Łukaszenki, pomoże także "zachować
niezależność Białorusi".
W apelu, który otrzymała w poniedziałek PAP, władze
ugrupowania twierdzą, że na Białorusi "zlikwidowano parlament,
Konstytucję, Sąd Konstytucyjny i niezależność sądów".
"W tych warunkach my, zwolennicy ideałów niepodległości,
swobód ekonomicznych, przestrzegania praw człowieka, ogłoszonych
przez naszych przodków 80 lat temu" - głosi oświadczenie Frontu
- "deklarujemy pragnienie utworzenia społeczności obywateli
Białoruskiej Republiki Narodowej", która jest "przyszłością
wolnej Białorusi".
Władze BRN - Rada i rząd przeniosły się na emigrację najpierw na Litwę, potem do Czechosłowacji, a po II wojnie
światowej do USA.
Według Frontu, Rada Białoruska zachowuje swe
pełnomocnictwa, których nie przekazała dotąd władzom
Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej oraz
Republiki Białoruś.
Ideały BRN to m.in.

"wolna, niepodległa i demokratyczna
Białoruś", rozwój białoruskiego państwa, gospodarki, języka i
kultury oraz oparte na wzajemnym poszanowaniu stosunki z
sąsiadami oraz narodami i państwami Europy i świata - napisano w
apelu władz Frontu.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ro/ lm/
Białoruś/Milicja wywiozła manifestantów-ekologów poza rejon
8.8.Mińsk (PAP) - Milicja z miasta Bychau (wschodnia Białoruś)
wywiozła poza granice swojego rejonu uczestników
międzynarodowego ekologicznego marszu "O Białoruś bez atomu".
W marszu uczestniczą młodzi Białorusini, Polacy, Ukraińcy i
Rosjanie, protestując przeciwko planom budowy na Białorusi
elektrowni atomowej.
Zdaniem milicji, ich akcja naruszała art. 167 kodeksu
administracyjnego o przemarszach bez zezwolenia.
Sobotnia niepaństwowa gazeta "Narodnaja Wola" podała, że
wobec uczestników marszu nie zastosowano surowszych środków,
czyli aresztu lub sądu.
Naczelnik milicji powiedział manifestantom, że "nie ma nic
przeciwko uczestnikom marszu", ale "w zasadzie ich działania
można ocenić jako naruszenie prawa" i lepiej by było, gdyby "nie
chodzili po rejonie".
Zostali zatem odwiezieni do miejsca
rozpoczęcia akcji - obwodowego miasta Mohylewa.
Przed tygodniem ok. 30 studentów i naukowców - uczestników
międzynarodowego marszu "O Białoruś bez atomu" wyruszyło z
Mohylewa, protestując przeciwko planom budowy na Białorusi
elektrowni atomowej.
Ich zdaniem, plany wybudowania w obwodzie mohylewskim takiej
elektrowni są zawarte w państwowym programie rozwoju energetyki
jądrowej.
Chcą zatem zwrócić uwagę mieszkańców obwodu, że "w
niedługim czasie mogą oni stać się zakładnikami atomowego lobby
Białorusi i Rosji".
Nie ma gwarancji dla technologicznej jakości
takiej elektrowni - twierdzą.
Młodzi ekolodzy planują jeszcze przemarsz w rejonie
szkłowskim.
Akcja ma zakończyć się w połowie sierpnia antyatomowym
happeningiem i koncertem w Mińsku.

Wojciech Płocharski (PAP)
ro/ bum/
Dialog Białoruś - Unia Europejska w sprawie rezydencji
7.8.Mińsk(PAP) - Strona białoruska przygotowuje odpowiedź na
list pełniącego funkcję przewodniczącego UE, szefa austriackiej
dyplomacji Wolfganga Schuessela w sprawie rezydencji
zagranicznych ambasadorów w Mińsku - poinformował w piątek
minister spraw zagranicznych Białorusi Iwan Antanowicz.
Według Antanowicza, w liście przewodniczącego zawarte
zostało wezwanie, aby Mińsk "rozpatrzył możliwość powrotu
ambasadorów do starych lub nowych rezydencji".
Według piątkowego oświadczenia Antanowicza, białoruskie
władze stoją na stanowisku, że powrót szefów misji
dyplomatycznych na teren osiedla Drozdy pod Mińskiem jest
niemożliwy, ponieważ są one rezydencją prezydenta Białorusi.
Istnieją jednak "warianty przesiedlenia ambasadorów do nowych
rezydencji"
W czwartek w związku z listem Schuessela, Antanowicz spotkał
się z trzema charge affaires tzw.
"trójki" Unii Europejskiej Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii, którzy dwa dni wcześniej
wręczyli ministrowi list od przewodniczącego UE.
Po spotkaniu
obie strony odmówiły jednak informacji mediom.
Ambasadorowie szeregu krajów, w tym Polski, pod pretekstem
remontu dyplomatycznego osiedla Drozdy zostali wiosną z niego
usunięci i na znak protestu wyjechali na konsultacje do swych
krajów.
W konsekwencji Unia Europejska i USA ogłosiły listę 130
czołowych polityków i urzędników białoruskich, których uznały za
osoby u siebie niepożądane.
Wojciech Płocharski (PAP)
kan/ nbz/
Białoruś/"Nawiny" o planach utworzenia "Radia Wolna Białoruś"
7.8.Mińsk (PAP)- Nowoczesne, białoruskojęzyczne "Radio Wolna
Białoruś", nadające nieocenzurowane wiadomości i atrakcyjną
muzykę, będzie chętnie słuchane na Białorusi w samochodach,
biurach, barach itp. - napisała w piątek niezależna gazeta
"Nawiny".

Pismo twierdzi, że władze podniosły nieuzasadniony "lament",
nazywając "nieprzyjaznym aktem" zapowiedź utworzenia takiej
radiostacji w Białymstoku.
Zwraca uwagę, że Białoruś znajduje
się już w kręgu oddziaływania mediów moskiewskich.
Nawet nieliczne białoruskie niepaństwowe stacje radiowe
(Radio Roks i Radio BA) mają charakter rosyjskocentryczny i
informują Białorusinów na przykład "o zbieraniu podatków w
autonomicznym okręgu Chanty-Mansijskim" lub o siewach w
rosyjskim obwodzie Jarosławskim - dodaje pismo.
Prezydent Aleksander Łukaszenka często krytykuje rosyjskie
środki przekazu za, jego zdaniem, brak obiektywizmu w
doniesieniach o wydarzeniach politycznych w jego kraju.
Rząd polski zapewnił w zeszłym miesiącu, że w inicjatywę
utworzenia radiostacji w Białymstoku nie jest zaangażowany żaden
przedstawiciel administracji rządowej.
Redaktor paryskiej "Kultury" Jerzy Giedroyc napisał przed
kilkoma dniami na łamach "Gazety Wyborczej", że powstanie na
terytorium Polski rozgłośni Radio Wolna Białoruś będzie
szkodliwe dla polskiej racji stanu, gdyż zaostrzy stosunki
polsko-białoruskie, może się odbić na losach polskiej
mniejszości na Białorusi i niepotrzebnie zadrażnić stosunki z
Rosją.
Wojciech Płocharski (PAP)
xp/ lm/
Białoruś/ Trwają kontakty w sprawie Drozdów (aktl.)
(dochodzi informacja o spotkaniu Antanowicza)
6.8.Mińsk (PAP)- MSZ Białorusi otrzymał list szefa dyplomacji
austriackiej, Wolfganga Schuessela, napisany w imieniu państw
Unii Europejskiej - poinformowała w czwartek wiceminister spraw
zagranicznych Białorusi Nina Mazaj.
List, przekazany we wtorek, dotyczy sporu o rezydencje
dyplomatów zagranicznych w Drozdach pod Mińskiem.
Austria sprawuje obecnie przewodnictwo w UE.
Mazaj
oświadczyła, że list Schuessela, przekazany przez
przedstawicieli Francji, Niemiec i W.
Brytanii, zawiera "szereg
propozycji".
W czwartek wieczorem z przedstawicielami "trójki" UE spotkał

się minister spraw zagranicznych Białorusi, Iwan Antanowicz.
Po
spotkaniu obie strony nie przekazały prasie żadnych informacji,
ale wcześniej pani Mazaj zapowiedziała, że Antanowicz przekaże
reprezentantom UE propozycje strony białoruskiej.
Oświadczyła
też, że strona białoruska ma "propozycje dla wszystkich
ambasadorów".
Władze białoruskie usunęły w czerwcu ambasadorów państw UE,
USA, Polski i kilku innych krajów, z ich rezydencji w
podstołecznym osiedlu Drozdy, pod pretekstem remontu wodociągów,
kanalizacji, łączności i sieci elektrycznej.
Na znak protestu ambasadorzy tych krajów wyjechali z
Białorusi na konsultacje.
Na początku lipca Unia Europejska i
USA ogłosiły listę 130 czołowych polityków i urzędników
białoruskich - z prezydentem Łukaszenką na czele - których
uznały za osoby u siebie niepożądane.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ xp/ nbz/ lm/
Białoruś/ MSZ: wizyta Łukaszenki w Nowym Jorku uzasadniona
6.8.Mińsk (PAP) - Udział prezydenta Aleksandra Łukaszenki w
zaplanowanej na koniec września w Nowym Jorku sesji Zgromadzenia
Ogólnego ONZ poświęconej 50-leciu przyjęcia przez tę organizację
Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka jest "w pełni
usprawiedliwiony" - twierdzi białoruskie MSZ.
Na początku lipca, po usunięciu zagranicznych ambasadorów z
ich rezydencji w mińskim osiedlu Drozdy, Unia Europejska, a
potem USA uznały 130 czołowych polityków i urzędników
białoruskich za osoby niepożądane.
Na liście tej znalazł się
również białoruski prezydent.
Może on wjechać na terytorium USA tylko na zaproszenie
organizacji międzynarodowych, takich jak ONZ czy Międzynarodowy
Fundusz Walutowy.
Wiceminister spraw zagranicznych Białorusi Nina Mazaj
powiedziała w czwartek dziennikarzom w Mińsku, że udział
narodowych delegacji na poziomie szefów państw, rządów lub
ministrów spraw zagranicznych w kolejnej sesji Zgromadzenia
Ogólnego ONZ jest "zwyczajną praktyką".
Udział w niej prezydenta Łukaszenki jest usprawiedliwiony
także dlatego, że Białoruś "jest od dawna wystarczająco aktywnym
członkiem tej organizacji" - wyjaśniła wiceminister Mazaj.

O tym, że białoruska delegacja z Łukaszenką na czele ma
wziąć udział we wrześniowej sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ
poświęconej prawom człowieka poinformował w końcu lipca minister
spraw zagranicznych Białorusi Iwan Antanowicz.
Białoruś nadzwyczaj poważnie odnosi się do Deklaracji Praw
Człowieka, która pięć dziesięcioleci temu została podpisana
przez nasz kraj - zapewnił Antanowicz.
W końcu czerwca prezydent Łukaszenka spotkał się z
krytycznym przyjęciem na międzynarodowym forum gospodarczym w
Crans Montana w Szwajcarii.
W ostrej wymianie zdań w związku z kryzysem wokół
dyplomatycznego osiedla Drozdy pod Mińskiem, nazwano go m.in.
dyktatorem.
Proszono go także o wyjaśnienia w sprawie naruszania
praw człowieka na Białorusi.
Według planów mińskiego MSZ, w drodze powrotnej ze Stanów
Zjednoczonych prezydent Białorusi miałby także odwiedzić Kubę w
związku z otrzymanym zaproszeniem od Fidela Castro.
Wojciech Płocharski (PAP)
kan/ bum/
Białoruś/ Trwają kontakty w sprawie Drozdów
6.8.Mińsk (PAP) - MSZ Białorusi otrzymał list szefa dyplomacji
austriackiej, Wolfganga Schuessela, napisany w imieniu państw
Unii Europejskiej - poinformowała w czwartek wiceminister spraw
zagranicznych Białorusi Nina Mazaj.
List przekazany we wtorek dotyczy sporu o rezydencje
dyplomatów zagranicznych w Drozdach pod Mińskiem.
Austria sprawuje obecnie przewodnictwo w UE.
Mazaj
oświadczyła, że list Schuessela, przekazany przez
przedstawicieli Francji, Niemiec i W.
Brytanii, zawiera "szereg
propozycji".
Zapowiedziała, że minister spraw zagranicznych
Białorusi, Iwan Antanowicz spotka się jeszcze w czwartek z
przedstawicielami "trójki" UE i przekaże im propozycje strony
białoruskiej.
Wyjaśniła też, że strona białoruska ma "propozycje
dla wszystkich ambasadorów".
Władze białoruskie usunęły w czerwcu ambasadorów państw UE,
USA, Polski i kilku innych krajów, z ich rezydencji w

podstołecznym osiedlu Drozdy, pod pretekstem remontu wodociągów,
kanalizacji, łączności i sieci elektrycznej.
Na znak protestu ambasadorzy tych krajów wyjechali z
Białorusi na konsultacje.
Na początku lipca Unia Europejska i
USA ogłosiły listę 130 czołowych polityków i urzędników
białoruskich - z prezydentem Łukaszenką na czele - których
uznały za osoby u siebie niepożądane.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ xp/ nbz/
Białoruś/ TV przekonuje: polscy rolnicy mają większe problemy
5.8.Mińsk (PAP) - Białoruska telewizja państwowa przekonywała w
środę telewidzów, że rolnicy w Polsce zetknęli się w ostatnich
dniach "z problemami o wiele gorszymi od naszych", jak to
określono.
Na Białorusi prezydent Aleksander Łukaszenka ogłosił od 1
sierpnia "stan szczególnego funkcjonowania państwa", podczas
którego wszystkie siły kraju mają być skierowane na ratowanie
zagrożonych plonów.
Tegoroczne zbiory na Białorusi spowalnia
niesprzyjająca pogoda i zły stan maszyn rolniczych.
Tymczasem we wtorkowych programach informacyjnych materiały
o obecnych protestach polskich rolników wyjaśniały Białorusinom,
że są to skutki "polityki gospodarczej w dziedzinie rolnictwa,
która jest dyktowana Warszawie przez urzędników Wspólnoty
Europejskiej".
Dowodzono, że "polskie środki masowego przekazu jednomyślnie
wskazują na polityczny charakter konfliktu wywołanego przez
poddanie się polskiego rynku zachodnim producentom".
Wskazywano, że Polska nie jest równorzędnym partnerem wobec
"Wielmożnej Pani Unii Europejskiej" (jak ją nazwano) i że
zapowiadało to "konieczność poniesienia ofiar w procesie
dołączania do cywilizacji rynkowej".
"Kto mógł jednak pomyśleć,
że ofiarą stanie się praktycznie całe rolnictwo tego kraju - od
wieków pracowite i dbałe" - głosił komentarz.
Na Białorusi media elektroniczne, w tym jedyny białoruski
kanał telewizyjny, są zmonopolizowane przez państwo.
Telewizyjne
programy informacyjne niezależna opinia uznaje za propagandową
tubę władz.

Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ kan/ bum/
Białoruś/ Rośnie zainteresowanie tanimi polskimi wizami
5.8.Mińsk (PAP) - Polskie konsulaty na Białorusi notują wzmożony
popyt na wprowadzone 1 sierpnia tanie polskie wizy dla obywateli
tego kraju.
Konsulaty w Brześciu, Grodnie i Mińsku wydają dziennie co
najmniej dwukrotnie więcej wiz niż zazwyczaj, z czego
zdecydowana większość to wizy tanie - powiedział w środę agencji
PAP kierownik wydziału konsularnego ambasady RP w Mińsku
Waldemar Mendzelewski.
Od 1 sierpnia Polska wprowadziła dla obywateli Białorusi i
Rosji preferencyjne możliwości wjazdu na teren naszego kraju jednokrotne wizy kosztujące 5 dolarów i wielokrotne w cenie 14
USD.
(Obywatele innych krajów Wspólnoty Niepodległych Państw,
np.
Armenii czy Uzbekistanu płacą za polską wizę 70 dolarów.)
Konsul Mendzelewski powiedział, że we wtorek do ambasady RP
w Mińsku po wizy zgłosiło się 65 osób, podczas gdy zazwyczaj w
ciągu dnia obsługuje się 20.
Na granicy może tego jeszcze nie
widać, ale oczywiście niedługo już będzie widoczne - dodał
konsul.
Czas oczekiwania na tanie wizy wynosi 7 dni.
Obywatele
białoruscy mogą jednak otrzymać również wizę ekspresową za
dopłatą 24 dolarów.
Czeka się na nią wówczas trzy dni.
Konsul
dodał jednak, że wizy ekspresowe wydawane są także "od ręki" - w
uzasadnionych sytuacjach.
Wiele osób zamawia wizy na terminy późniejsze, np. na połowę
sierpnia.
Białoruscy kierowcy TIR-ów, którzy dotąd wjeżdżali do Polski
na jednokrotną pieczątkę AB, obecnie wolą uzyskiwać wielokrotną
wizę za 14 dolarów.
Polskie MSZ zadecydowało o wprowadzeniu tańszych wiz, aby
złagodzić skutki nowych przepisów wykonawczych do ustawy o
cudzoziemcach, które, według danych Rządowego Centrum Studiów
Strategicznych, spowodowały na początku tego roku spadek obrotów
na polskich bazarach o ok. 20-50 proc.

Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ kan/ bum/
Białoruś/Władze chcą by MacDonald's zaopatrywał się na Białorusi
5.8.Mińsk (PAP) - Białoruskie ministerstwo przedsiębiorczości i
inwestycji domaga się od amerykańskiej sieci restauracji
szybkiej obsługi MacDonald's, aby firma zaopatrywała się na
Białorusi.
MacDonald's sprowadza półprodukty z Rosji.
Przedstawiciele firmy w środę oświadczyli jednak, że zmiana
tego stanu jest na razie przedwczesna, gdyż niepewna jest
przyszłość firmy na Białorusi.
Według ministerstwa, firma sprowadzając w 70 proc. z Rosji
bułki, mięso, sałatę i przetwory mleczne wydaje miesięcznie pół
miliona dolarów.
Traci na tym Białoruś, ponieważ rośnie import
przy i tak napiętym bilansie handlowym kraju - argumentują
urzędnicy ministerstwa.
Powołują się oni na list intencyjny podpisany między siecią
i ministerstwem w 1996 r., w którym była mowa o stopniowym
przechodzeniu firmy na surowce białoruskie.
W zamian MacDonald's
otrzymał ulgi podatkowe, możliwość swobodnego kształtowania cen
oraz atrakcyjne miejsca dla swych restauracji w Mińsku.
Zdaniem przedstawicieli sieci, która ma na Białorusi pięć
restauracji, podejmowanie takich decyzji jest przedwczesne,
ponieważ niejasne pozostają perspektywy firmy w tym kraju.
MacDonald's tłumaczy, że ma m.in. stałe trudności z wymianą
białoruskich rubli na walutę zagraniczną.
Twierdzi także, iż od razu rozpoczął poszukiwania
białoruskich producentów mogących sprostać jakościowym wymogom
firmy, jednak ich oferta była droższa od zagranicznej.
Ponadto
nie gwarantowali pewnych dostaw z uwagi na obowiązujące
zamówienia państwowe.
W ciągu półtorarocznej działalności na Białorusi,
MacDonald's zdołał zrealizować jedynie zamówienia na jednorazowe
kubki, uniformy i obuwie dla pracowników.
Na miejscu kupuje
również sól i cukier.
Ten ostatni jednak za zgodą ministerstwa
handlu, bo na rynku panuje deficyt.
MacDonald's cieszy się na Białorusi dużym prestiżem wśród

konsumentów.
Jego stołeczne restauracje są popularnymi
miejscami, gdzie wypada zaprosić rodzinę i bliskich.
Jest też
tutaj jedyną zachodnią siecią fast-foodu, a także "przyczółkiem"
moskiewskiej centrali firmy.
Od początku obecności, czyli od 1996 r., inwestycje sieci
wyniosły w Mińsku 15 mln dolarów, przyniosły także zatrudnienie
600 pracownikom.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ rr/ nbz/
Białoruś/Łukaszenka kontroluje żniwiarzy
4.8.Mińsk (PAP) - Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka
osobiście jeździł we wtorek po kołchozach obwodu mińskiego, by
na miejscu zapoznać się z rzeczywistym przebiegiem żniw.
Już w piątek na spektakularnej naradzie poświęconej żniwom i
przygotowaniu pasz Łukaszenka wyraził niezadowolenie z przebiegu
oraz tempa prac żniwnych i publicznie ostrzegł, że skontroluje
różne regiony kraju.
W związku z tym białoruski przywódca, aby zaskoczyć
kołchoźników, zabronił swoim służbom prasowym informować we
wtorek o trasie objazdu.
Jego zdaniem, prace na Mińszczyźnie nie
nabrały odpowiedniego tempa.
Szefom dwóch skontrolowanych kołchozów przypomniał, aby
dziennie zbierali 5 proc. ogółu zasiewów.
Gdy w razie niepogody
nie osiągną dziennej normy, powinni, według niego, nadrabiać to
w kolejnych, pogodniejszych dniach.
"Nie mamy innego wyjścia, bo
po prostu stracimy chleb" - wyjaśnił dziennikarzom.
Łukaszenka domaga się, aby dziennie na całej Białorusi
zbierano 5-6 proc. ogółu zasiewów, chodzi bowiem o "zapewnienie
żywnościowej niezależności kraju".
Białoruskie rolnictwo
tymczasem nie osiąga takiego tempa.
Według oficjalnych danych,
skoszono dotąd 312 tys. ha zboża, czyli 12 proc. ogółu.
Średnie
plony są nieco niższe od oczekiwanych - 26 kwintali z hektara.
Podczas ubiegłotygodniowej narady, prezydent ogłosił "stan
szczególnego funkcjonowania państwa", podczas którego przez cały
sierpień "wszystkie siły kraju" mają być skierowane na

uratowanie plonów.
Do obwodów i rejonów skierowano pełnomocników prezydenta,
wszystkie rozporządzenia lokalnych organów władzy zaś nabierają
w tym okresie obligatoryjnego charakteru.
"Wszystko co żywe, wszystko, co się porusza lub jest zdolne
się poruszać - powinno być skierowane do zbioru plonów" nakazał rodakom prezydent.
Ostrzegł także, że nie będzie
tolerować żadnych wyjaśnień zrzucających winę za przebieg żniw
na pogodę.
Tymczasem żniwa utrudnia stan maszyn rolniczych oraz nie
sprzyjająca aura.
We wtorek białoruska telewizja pokazała
zdjęcia z terenów obwodu brzeskiego dotkniętych w minionych
dniach przez huragan.
Wiatr wiejący z prędkością 25-30 m/s oraz ulewny deszcz i
grad spowodowały w okolicach miejscowości Prużany poważne
uszkodzenia ponad 250 wiejskich budynków, linii energetycznych
oraz telefonicznych.
Utracono również dużą część zasiewów, a
także 35 tys. m kw. lasu.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ro/ nbz/
Białoruś/Sondaż o wyborach i konflikcie wokół Drozdów (odc.1)
4.8.Mińsk (PAP)- Większość mieszkańców Mińska uczestniczących w
lipcowym sondażu opowiedziała się za przeprowadzeniem wyborów
prezydenckich już w roku przyszłym, a nie w 2001, jak przewiduje
nowa wersja konstytucji wprowadzona w 1996 roku z inicjatywy
prezydenta Aleksandra Łukaszenki.
Wyniki sondażu, przeprowadzonego w dniach 24-28 lipca,
ogłosił we wtorek ośrodek badania opinii społecznej przy
niezależnej agencji informacyjnej BiełaPAN.
Wzięło w nim udział
600 mieszkańców Mińska powyżej 18 roku życia.
W tym samym sondażu największa część respondentów uznała, że
konflikt wokół rezydencji dyplomatów zagranicznych w Drozdach
pod Mińskiem wywołały władze białoruskie.
Aż 62 proc. uczestników sondażu jest za tym, by wybory
odbyły się zgodnie z konstytucją z 1994 roku - zmienioną po
referendum z listopada 1996 roku, zorganizowanym przez
Aleksandra Łukaszenkę.

21 proc. opowiada się za przeprowadzeniem wyborów w roku
2001.
Łukaszenka został wybrany na prezydenta w 1994 roku na pięć
lat, jednak zgodnie ze zmianami wprowadzonymi do konstytucji po
referendum, pięcioletnia kadencja szefa państwa rozpoczęła się
na nowo w roku 1996.
Zwolennikami konstytucji z 1994 roku są opozycjoniści
białoruscy, którzy uznają jej nową wersję za wynik "przewrotu
państwowego".
Nowa konstytucja ogranicza władzę parlamentu i
rozszerza uprawnienia prezydenta.
cdn.
plo/ jak/ xp/ lm/
Białoruś/ Sondaż o wyborach...(2-ost.)
Sondaż wykazał równocześnie, że na Łukaszenkę głosowałoby
dziś więcej mieszkańców stolicy niż na któregokolwiek z
polityków opozycji.
Poparłoby go 20 procent respondentów,
podczas gdy 6 proc. oddałoby swe głosy na Hienadzia Karpienkę,
jednego z liderów opozycyjnej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej
(ZPO), proponowanego przez to ugrupowanie na wspólnego kandydata
opozycji w wyborach prezydenckich.
Sześć procent głosów otrzymałby także były szef państwa,
socjaldemokrata Stanisłau Szuszkiewicz, 5 proc. głosowałoby na
lidera opozycyjnego Białoruskiego Frontu Narodowego, Zianona
Paźniaka, a 3 proc. na przewodniczącego ZPO, Stanisłaua
Bahdankiewicza.
Co piąty uczestnik sondażu odparł, że na scenie politycznej
nie dostrzega obecnie odpowiednich kandydatur.
Prezydent Białorusi jest dziś jedynym politykiem pozytywnym bohaterem programów informacyjnych białoruskiej
telewizji państwowej.
Białoruskie media elektroniczne są
zmonopolizowane przez państwo.
Stanowisk i poglądów polityków
opozycji nie przedstawia się wyborcom.
Respondenci odnieśli się także do niedawnego głośnego
kryzysu dyplomatycznego wokół rezydencji zachodnich ambasadorów
w Drozdach pod Mińskiem.
Znaczna część pytanych - 47 proc. - uważa, że konflikt z
krajami zachodnimi wywołały władze białoruskie: prezydent
Łukaszenka (38 proc.) lub rząd (9 proc.).
Osiemnaście procent
respondentów sądzi, że kryzys był wynikiem zbiegu okoliczności,

a 13 proc. wskazało na ambasadorów.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ xp/ lm/
Białoruś/ Polacy mają trudności z kolportażem swego pisma (1)
3.8.Mińsk (PAP) - Jedyna ogólnokrajowa gazeta polskiej
mniejszości na Białorusi, tygodnik "Głos znad Niemna" przeżywa
trudności.
Istotne znaczenie ma w tym, według redakcji, "nacisk
władz".
Od paru miesięcy "Głos" dociera do czytelników jedynie w
prenumeracie, a jego nakład spadł do niewiele ponad 6 tys. sztuk
- wobec niemal 8 tys. w ubiegłym roku.
W kioskach - twierdzi redakcja - gazetę chowano lub
umieszczano tak, by nie rzucała się w oczy (potwierdzają to
doświadczenia poszukujących jej np. w Mińsku).
W rezultacie
miała dużo zwrotów.
Władze, które w połowie finansowały rozpowszechnianie
gazety, zaproponowały w związku z tym, aby nie wydawać środków
na kolportaż.
"Redakcja i wydające pismo władze Związku Polaków na
Białorusi w trosce o to, by nie ponosić całości kosztów
kolportażu, postanowiły rozpowszechniać pismo tylko w
prenumeracie" - powiedział w poniedziałek PAP Andrzej
Kusielczuk, redaktor działu społeczno-politycznego "Głosu" i
równocześnie sekretarz ZPB.
Wyjaśnił przy tym, że państwo białoruskie ma obowiązek
pomagać polskiemu pismu.
W pierwszej połowie lat 90.
Polska i
Białoruś podpisały bowiem umowę, w której zobowiązały się do
opieki oraz popierania rozwoju języka i szkolnictwa mniejszości.
Dodał, że RP pomaga dwóm pismom białoruskim w Polsce, łoży
także na działalność kulturalno-oświatową obywateli narodowości
białoruskiej.
W Polsce działa też obecnie 16 szkół białoruskich,
a na Białorusi - tylko jedna szkoła polska, i są "problemy z
budową następnych".(cdn)
plo/ ala/ kan/
Białoruś/ Polacy mają trudności z kolportażem swego pisma
(2-ost.)

"Na Białorusi nikt nam nie pomaga, oprócz tego, że podczas
organizowanych przez ZPB festiwali piosenki bezpłatnie
udostępnia się sale" - dodał Kusielczuk.
"Głos znad Niemna" zamierza powrócić do sprzedaży
bezpośredniej w końcu września.
Jego cena w kioskach zwiększy
się jednak o 2-4 tys. białoruskich rubli.
Gazeta nie ma dostępu do serwisu Polskiej Agencji Prasowej.
"Nie mając połączenia z PAP, nie mamy bieżących informacji o
życiu w Polsce.
Ponad dwa lata temu przestaliśmy otrzymywać
materiały PAP" - wyjaśnił Kusielczuk i dodał, że Agencja
zażądała wtedy dość wysokiej opłaty, na którą niestety "Głosu"
nie było stać.
"Polskim serwisem agencyjnym bylibyśmy zainteresowani, tym
bardziej, że polskie programy telewizyjne nie docierają do
wschodnich regionów Białorusi, gdzie również jest bardzo dużo
Polaków i gdzie nie dociera nic polskiego oprócz naszej gazety"
- dodał.
"Głos znad Niemna" powstał w 1989 roku.
Drukowany i
redagowany jest w Grodnie.
Odbiorcami w prenumeracie są Polacy
średniego i starszego pokolenia.
Na Grodzieńszczyźnie pismo
kupowane było przez młodzież.
Oprócz "Głosu", na Białorusi ukazują się dwa lokalne polskie
czasopisma.
W Lidzie - "Ziemia Lidzka" oraz "Słowo Ojczyste" w
Grodnie.
Ostatnie oficjalne dane radzieckie z 1989 r. mówią, że na
Białorusi żyje 410 tys. obywateli narodowości polskiej.
Według
szacunków działaczy ZPB, liczba ta jest jednak dwu-, trzykrotnie
większa.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ kan/ psk/
Białoruś/ Duże zainteresowanie tanimi polskimi wizami
3.8.Mińsk (PAP) - Nowa wizowa forma przekraczania polskiej
granicy, oferowana od 1 sierpnia Białorusinom, została przyjęta

z dużym zainteresowanie.
W minionym tygodniu liczba interesantów odwiedzających
polskie placówki konsularne w Mińsku, Brześciu i Grodnie wzrosła
o 70 proc. - powiedział PAP kierownik wydziału konsularnego
ambasady RP Waldemar Mendzelewski.
Wyjaśnił, że zwiększone zainteresowanie nową formą
podróżowania to wynik przystępnej ceny wiz.
Od sierpnia Polska wprowadziła dla obywateli Białorusi i
Rosji dodatkowe, preferencyjne możliwości wjazdu na teren
naszego kraju - jednokrotną wizę kosztującą 5 dolarów oraz
wielokrotną w cenie 14 USD.
(Obywatele innych krajów Wspólnoty
Niepodległych Państw, np.
Armenii czy Uzbekistanu płacą za
polską wizę 70 dolarów.)
Oprócz tego nadal obowiązują wcześniejsze zasady wjazdu
Białorusinów do Polski.
Podróże służbowe oraz w ramach wymiany obywatele Białorusi
mogą odbywać na podstawie stawianej przez białoruskie władze
pieczątki "AB" w paszporcie.
Podróże turystyczne - na podstawie
paszportów i voucherów potwierdzających opłacenie zakwaterowania
i wyżywienia.
Natomiast osoby odwiedzające krewnych lub znajomych mogą
przekraczać granicę na podstawie paszportów i potwierdzonych
zaproszeń.
Forma tanich wiz została przez stronę polską wprowadzona po
raz pierwszy.
Według konsula Mendzelewskiego poszerza to
możliwości odwiedzenia naszego kraju w porównaniu z
dotychczasowymi warunkami.
"Nie wiem czy nie jest łatwiej dzisiaj u nas kupić wizę, niż
załatwić pieczątkę AB.
Dobrze zorientowani w nowych przepisach
interesanci oczywiście wybierają formę wizową" - zwrócił uwagę.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ rr/ nbz/
Białoruś/ Prezydent RP adresatem krytyki "Radia Wolna Białoruś"
1.8.Mińsk (PAP) - Prezydent Aleksander Kwaśniewski jest
adresatem posłania, w którym białoruscy ortodoksyjni komuniści
krytykują m.in. plany utworzenia na terenie Polski "Radia Wolna

Białoruś".
"Dany akt można oceniać jako otwarcie nieprzyjazny oraz jako
początek informacyjno-psychologicznej konfrontacji" - uważa
mińska rada miejska niewielkiego, antyzachodniego ugrupowania
politycznego Ruch na rzecz Demokracji, Postępu Społecznego i
Sprawiedliwości.
W sobotę ogłosiła list otwarty w tej sprawie do prezydenta
Polski.
"Naród białoruski jest jedynym gospodarzem na swojej ziemi,
sam się określił na referendum i wszelkie próby ignorowania jego
woli, tym bardziej te pochodzące z zagranicy, niosą zagrożenie
dla pokoju, dobrobytu, ideałów wolności i sprawiedliwości" twierdzi stołeczna rada Ruchu.
W ubiegłym tygodniu plany utworzenia "Radia Wolna Białoruś"
skrytykował minister spraw zagranicznych Białorusi, Iwan
Antanowicz.
"Radio Wolna Białoruś" ma rozpocząć jesienią emisję z
Białegostoku - podała w połowie lipca "Gazeta Wyborcza".
Zadaniem radia, robionego w Polsce przez dziennikarzy
białoruskich, miałoby być umożliwienie Białorusinom "dostępu do
prawdziwych i obiektywnych informacji o tym, co się dzieje w ich
kraju".
Na Białorusi media elektroniczne zmonopolizowane są przez
państwo.
Czerpać wiedzę o zasadach demokracji Białorusini mogą za
pośrednictwem obecnych w ich kraju rosyjskich kanałów
telewizyjnych takich jak np.
NTW.
Wschodni sąsiad Białorusi
jednak, jak wiadomo, sam znajduje się dopiero na początku drogi
demokratycznych przemian.
Wojciech Płocharski (PAP)
sp
Białoruś/Prasa o pobiciu korespondenta "Gazety Wyborczej"
1.8.Mińsk (PAP) - Sprawę domniemanego pobicia białoruskiego
korespondenta "Gazety Wyborczej" Cezarego Golińskiego przez
miejscowych skinheadów, w trakcie niedawnej opozycyjnej
manifestacji, szeroko komentują weekendowe wydania niezależnych
gazet.
Goliński zaprzecza jakoby został pobity.

"Narodnaja Wola" doniosła w sobotę, iż organy prawa nie
zapewniły mu bezpieczeństwa jako obywatelowi "zaprzyjaźnionej
Polski" wypełniającemu dziennikarskie obowiązki zawodowe, a
także nie poinformowały, jak dotąd, o środkach podjętych wobec
napastników.
Przed paroma dniami kilka tysięcy osób przemaszerowało
ulicami Mińska oraz uczestniczyło w zorganizowanym przez
opozycję wiecu w centrum miasta dla uczczenia przypadającej w
miniony poniedziałek, 27 lipca, ósmej rocznicy proklamacji
suwerenności Białorusi.
Podczas przemarszu około dziesięciu nietrzeźwych,
ostrzyżonych do gołej skóry młodzieńców, których prasa określa
jako przedstawicieli nacjonalistycznego, rosyjskiego ugrupowania
"Rosyjska Jedność Narodowa", zaatakowało najpierw demonstranta w
koszulce z "Pogonią" - historycznym herbem Białorusi.
Drugim zaatakowanym był dziennikarz "Gazety Wyborczej".
Następnie napastnicy zostali unieszkodliwieni przez uczestników
manifestacji oraz milicję.
Korespondentowi PAP Goliński powiedział w sobotę, że nie
został pobity przez "machających mu pięściami przed nosem"
napastników.
Twierdzi, że to po jego ciosie jeden z nastolatków
przewrócił się, a gdy się podniósł i chciał skrzyknąć kolegów
przeciwko Golińskiemu, ludzie z maszerującej kolumny przycisnęli
najbardziej agresywnych skinheadów do ściany jednego z domów.
Dwóch z napastników zatrzymała milicja.
Zapytany czy polska ambasada okazała zainteresowanie
incydentem z jego udziałem, Goliński odparł, że II sekretarz
Paweł Koć "od razu" zadzwonił do niego z pytaniem o ewentualną
pomoc konsularną lub opiekę medyczną.
Wojciech Płocharski (PAP)
rr/ kks/

Białoruś/ Łukaszenka: Białoruś jak twierdza
31.7.Mińsk (PAP) - Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka
porównał w piątek, podczas zebrania na wysokim szczeblu
poświęconego kampanii żniwnej, swój kraj do twierdzy brzeskiej w
czasach II wojny światowej.

"Szanowni towarzysze!
Front poszedł daleko na wschód, a
twierdza trwała i nie poddawała się.
Front ekonomicznych
kataklizmów, destrukcyjnych reform przetacza się po krajach
byłego ZSRR.
Białoruś trzyma się na razie i powinna wytrzymać, a
my nie możemy liczyć na nikogo oprócz siebie" - powiedział
Łukaszenka.
"Proszę, zwróćcie się z tym wezwaniem do ludzi.
Spotkajcie
się z kolektywami pracownicznymi, wyjaśnijcie im sytuację,
przekażcie moją prośbę, aby kombajniści, kierowcy, specjaliści i
kierownicy, gospodarstwa fermerskie i ludność zareagowali na
moje i wasze wezwanie do pomocy w zbiorze zboża i przygotowaniu
zapasów paszowych" - zwrócił się do uczestników spotkania.
Przybyli na nie członkowie rządu i administracji
prezydenckiej, szefowie białoruskich obwodów i instytucji
odpowiedzialnych za technikę rolniczą.
Łukaszenka oświadczył, że sytuacja jest bardzo poważna i od
najbliższego poniedziałku, w związku ze żniwami, kraj przechodzi
w "stan szczególnego funkcjonowania", czyli "wszystko co żywe"
powinno być skierowane do zbioru plonów, tak aby "nie stracić
tego chleba".
Zebranie transmitowała państwowa telewizja i radio.
Podczas
bezpośrednich łączeń z szefami obwodów, realizowanych techniką
komputerową, prezydent Łukaszenka przeważnie zwracał się per
"ty" do w większości starszych od siebie urzędników, w surowej
formie pouczał, a także przerywał ich wyjaśnienia o stanie
kampanii.
W środowiskach opozycyjnych styl rządzenia prezydenta
opkreśla się często jako "impet szefa kołchozu rozprawiającego
się z kołchozowymi brygadzistami".
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ mc/ nbz/
Białoruś/ Protest przeciwko równoprawności języka rosyjskiego
31.7.Mińsk (PAP)- Przeciwko ustawie gwarantującej językowi
rosyjskiemu status drugiego języka państwowego - równoprawnego z
białoruskim - zaprotestowała Rada Krajowa Towarzystwa Języka
Białoruskiego (TJB).
W połowie lipca prezydent Łukaszenka podpisał nowelizację

ustawy o językach, która zatwierdza przywróconą z jego
inicjatywy w 1995 roku równoprawność na Białorusi obu języków.
W
pierwszej połowie lat 90. język białoruski miał status jedynego
języka państwowego.
W opublikowanym w piątek oświadczeniu Rada TJB podkreśliła,
że nadanie językowi rosyjskiemu, który "już od dawna panuje w
wielu dziedzinach naszego życia" oficjalnego statusu drugiego
języka państwowego "w poważny sposób zachwiało ideą
białoruskiego odrodzenia" i stworzyło zagrożenie dla "rozwoju
ojczystej mowy".
Rada wezwała obywateli do wysiłków na rzecz zapewnienia
językowi białoruskiemu statusu państwowego, a także umocnienia
jego pozycji jako "pełnoprawnego gospodarza na swej historycznej
ziemi".
"Będziemy robić wszystko, aby w XXI wieku białoruszczyzna,
mimo wysiłków jej miejscowych i zagranicznych wrogów, zajęła
godne miejsce między językami świata" - stwierdza Rada TJB.
Prowadzenie polityki rusyfikacyjnej, a także obojętność
wobec narodowych problemów Białorusi zarzucają obecnym władzom
białoruskie ugrupowania opozycyjne.
Rada Krajowa protestuje przeciwko zamykaniu
białoruskojęzycznych przedszkoli i szkół, zmniejszaniu nakładów
książek w języku białoruskim i coraz częstszemu przechodzeniu w
państwowych mediach na język rosyjski.
Zwraca także uwagę, że "w
instytucjach państwowych praktycznie nie słyszy się języka
rdzennej ludności".
Obecnie na Białorusi po białorusku uczy się 18 proc.
uczniów, głównie na wsi.
W reszcie szkolnictwa, także na
uniwersytetach, wykłada się po rosyjsku.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ mc/ lm/
Białoruś/Przedstawiciele rosyjskich regionów u Łukaszenki
(popr.)
29.7.Mińsk (PAP)- Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka
przyjął w środę w Mińsku przedstawicieli 12 rosyjskich regionów,
w tym gubernatorów krajów Krasnodarskiego Nikołaja Kondratienkę,
Stawropolskiego Aleksandra Czernogorowa oraz Obwodu
Jarosławskiego Anatolija Lisicyna.
Oficjalnie przyjechali oni na zaproszenie Łukaszenki w

związku z zakończeniem festiwalu muzycznego "Słowiański Bazar" w
Witebsku, podczas spotkania z prezydentem poruszano jednak
wyłącznie tematy polityczne.
Według komentatorów, przedstawiciele regionów Rosji,
przybyli na Białoruś, objęli swe stanowiska w wyniku poparcia
rosyjskich ugrupowań narodowo-komunistycznych.
Reprezentują, jak
mówi się na Białorusi, regiony z tzw. czerwonego pasa Rosji.
Gubernator Kraju Krasnodarskiego Nikołaj Kondratienko miał
powiedzieć Łukaszence: "W trudnej chwili będziemy zawsze z
panem".
Według obserwatorów, wizyty wyraźnie nie aprobuje Kreml.
Zwraca się także uwagę, że jej pierwszy dzień rosyjscy
goście rozpoczęli od Brześcia, a także od miejscowości Wiskule w
Puszczy Białowieskiej.
Ówcześni prezydenci Ukrainy i Białorusi, Leonid Krawczuk i
Stanisław Szuszkiewicz, wraz z Borysem Jelcynem podpisali w 1991
r. w Wiskulach porozumienia o rozwiązaniu ZSRR i utworzeniu
Wspólnoty Niepodległych Państw.
Podczas spotkania z przedstawicielami rosyjskich regionów
Łukaszenka podziękował za "kolosalne poparcie" okazane "nie
tylko mnie, ale i białoruskiemu narodowi" przez rosyjskich
parlamentarzystów w związku z kryzysem wokół osiedla
dyplomatycznego Drozdy pod Mińskiem.
Powiedział, że Białoruś
"zawsze z wielkim ciepłem" odnosiła się do Rosjan.
Wizyta przedstawicieli rosyjskich regionów, oficjalnie
związana z festiwalem "Słowiański Bazar", ma podkreślać
"braterskie" więzy między obydwoma krajami tworzącymi od 1997 r.
Związek Białorusi i Rosji.
Prezydent Białorusi jest orędownikiem integracji
białorusko-rosyjskiej.
Jego ambicje związane z rosyjską sceną
polityczną nie budzą jednak entuzjazmu Kremla. Łukaszenka z
kolei podkreśla w swych wypowiedziach wagę kontaktów i
współpracy Białorusi z rosyjskimi regionami.
Według wcześniejszych zapowiedzi państwowych mediów, na
Białoruś miało przyjechać około 40 szefów rosyjskich regionów.
Przybyło jednak kilkunastu.
Nie skorzystał z zaproszenia m.in.
nowy gubernator Kraju Krasnojarskiego Aleksandr Lebiedź,
wymieniany wśród głównych pretendentów do fotela prezydenckiego

w wyborach 2000 roku.
Tymczasem w poniedziałek kilka tysięcy osób podczas wiecu w
centrum miasta z okazji ósmej rocznicy proklamacji suwerenności
Białorusi przyjęło rezolucję przeciwko "inkorporacji" Białorusi
w skład Federacji Rosyjskiej (w ramach Związku Białorusi i
Rosji).
Rezolucja została przyjęta m.in. w związku z zapowiadaną
wcześniej liczną delegacją szefów rosyjskich regionów.
Wojciech Płocharski (PAP)
jak/ro/
Białoruś/ Wizyta szefów rosyjskich regionów
28.7.Mińsk (PAP) - Szefowie ośmiu rosyjskich regionów przybyli
we wtorek na zaproszenie prezydenta Aleksandra Łukaszenki na
Białoruś.
Ich wizyta, związana z festiwalem muzycznym "Słowiański
Bazar" w Witebsku, ma służyć - jak się podkreśla - umacnianiu
integracji między obu krajami.
W środę spotkają się z
prezydentem Białorusi.
Według wcześniejszych zapowiedzi państwowych mediów, na
Białoruś miało przyjechać około 40 szefów rosyjskich regionów.
Nie skorzystał z zaproszenia m.in. nowy gubernator Kraju
Krasnojarskiego, Aleksandr Lebiedź.
Tymczasem wśród rosyjskich gości znaleźli się m.in.
gubernatorzy krajów - Krasnodarskiego Nikołaj Kondratienko i
Stawropolskiego Aleksandr Czernogorow oraz szef Obwodu
Jarosławskiego Anatolij Lisycyn.
Ten ostatni, zapytany przez dziennikarzy, jak ocenia
sytuację wokół osiedla dyplomatycznego Drozdy pod Mińskiem,
które opuścili niedawno zachodni ambasadorowie, oświadczył, że
prezydent Łukaszenka ma rację w tym konflikcie.
W poniedziałek kilka tysięcy osób przemaszerowało ulicami
Mińska i uczestniczyło w wiecu w centrum miasta dla uczczenia
przypadającej 27 lipca ósmej rocznicy proklamacji suwerenności
Białorusi.
To główne święto państwowe zniesiono w 1996 r. z
inicjatywy prezydenta Łukaszenki.
Manifestanci przyjęli rezolucję przeciwko "bezprawnej
inkorporacji" Białorusi do Federacji Rosyjskiej (w ramach
Związku Białorusi i Rosji), uznając to za "prawniczą
nikczemność, ograniczająca suwerenność" ich kraju.

Rezolucję
przyjęto m.in. w związku z zapowiadanym wcześniej przybyciem
licznej delegacji szefów rosyjskich regionów.
Wojciech Płocharski (PAP)
mc/ bum/
Białoruś/Niezależna prasa zapowiada zmiany w rządzie
28.7.Mińsk (PAP)- Rychłe zmiany w białoruskim rządzie zapowiada
tamtejsza niezależna prasa.
Po letnim urlopie prezydenta Aleksandra Łukaszenki może
dojść do zdymisjonowania grupy ministrów - podała wtorkowa
"Narodnaja Wola".
Odwołany miałby zostać m.in. minister spraw
zagranicznych Iwan Antanowicz.
Od pewnego czasu komentatorzy na Białorusi twierdzą, że
Antanowicz ma objąć funkcje ambasadora w Szwajcarii oraz
przedstawiciela Białorusi przy międzynarodowych organizacjach w
Genewie.
Stanowiska te pozostają nie obsadzone od początku czerwca,
gdy Łukaszenka, niezadowolony m.in. z krytycznego przyjęcia na
międzynarodowym forum gospodarczym w Crans Montana w Szwajcarii,
zwolnił z nich Stanisłaua Agurcaua.
Zdaniem prasy, z rządu odwołani mieliby zostać również
minister spraw wewnętrznych Walancin Agaliec, minister
współpracy gospodarczej z zagranicą Michaił Marynicz i minister
ochrony zdrowia Ihar Zielankiewicz.
Tymczasem prezydencka służba prasowa zaprzeczyła tym
doniesieniom twierdząc, że na razie nie ma takich planów.
"Mówienie o tym, że właśnie teraz określona grupa ministrów
zostanie zdymisjonowana, to wymysły" - powiedział
korespondentowi PAP jej przedstawiciel Uładzimir Nieroński.
Dodał jednak, że niewykluczone, iż we wtorek prezydent
zdymisjonuje ministra gospodarki leśnej.
Na razie nie wiadomo też kiedy i czy w ogóle prezydent
Łukaszenka wybiera się na urlop - twierdzi Nieroński.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ro/
Kilkutysięczna, antyprezydencka demonstracja w Mińsku(opis)

27.7.Mińsk (PAP) - Kilka tysięcy osób przemaszerowało w
poniedziałek ulicami Mińska oraz uczestniczyło w wiecu w centrum
miasta dla uczczenia przypadającej 27 lipca ósmej rocznicy
proklamowania suwerenności Białorusi.
Była to również
antyprezydencka demonstracja.
To główne święto państwowe - Dzień Niepodległości - zostało
zniesione w 1996 r. z inicjatywy prezydenta Aleksandra
Łukaszenki.
W 1990 r.
Białoruś, Rosja i Ukraina przyjęły
deklaracje o suwerenności państwowej.
Antyprezydencką demonstrację zorganizowały czołowe
białoruskie siły opozycyjne - m.in.
Białoruski Front Narodowy,
Zjednoczona Partia Obywatelska, Białoruska Partia
Socjaldemokratyczna "Narodna Hramada" i niezależne związki
zawodowe.
Tym razem obyło się bez starć z milicją i aresztowań, do
których wielokrotnie dochodziło w tym roku podczas różnych
nielegalnych demonstracji.
Organizatorzy poniedziałkowej demonstracji mieli zgodę na
jej przeprowadzenie pod warunkiem, że ominą Plac Niepodległości.
Demonstranci nieśli transparenty z hasłami: "Białoruś do
Europy", "Białoruska młodzież przeciw dyktaturze", "Do końca
prezydentury Łukaszenki pozostały 347 dni".
"Osiem lat temu prezydenci trzech radzieckich republik
porozumieli się co do niezależności Rosji, Ukrainy i Białorusi.
Rosja i Ukraina poszły tą drogą, ale nasz prezydent robi coś, co
jest niezrozumiałe i dla nas, i dla Europy.
Dzisiaj nie możemy
sobie powiedzieć, że nasze państwo jest suwerenne" - powiedział
podczas wiecu Hienadź Karpienka, który przez swe ugrupowanie liberalną Zjednoczoną Partię Obywatelską - proponowany jest jako
wspólny kandytat opozycji na przyszłego prezydenta Białorusi.
Walencin Hołub z Białoruskiego Frontu Narodowego oświadczył,
że Białoruś ciągle jeszcze znajduje się na drodze do prawdziwej
suwerenności.
Juryj Chadyka skrytykował "kolaborancki charakter"
władz, a jej koncepcje integracji z Rosją przyrównał do
okupacji.
Szef socjaldemokratycznej "Narodnoj Hromady", Mikoła
Statkiewicz powiedział, że każdy z uczestników idąc na
demonstrację "decyduje - strach czy honor", ale "póki wychodzimy

manifestować, Białoruś żyje, strach się zmniejsza, a represje
nie mogą rosnąć bez końca".
Anatol Liebiedźka ze Zjednoczonej Partii Obywatelskiej
wyjaśnił, że polityka prezydenta Łukaszenki kosztuje rocznie
Białoruś dwa mld dolarów.
Tyle bowiem kraj traci w związku z
brakiem zagranicznych inwestycji.
Manifestanci przyjęli rezolucję przeciwko "bezprawnej
inkorporacji" Białorusi w skład Federacji Rosyjskiej uznając to
za "prawniczą nikczemność ograniczającą suwerenność" ich kraju.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ro/ nbz/
Białoruś, Ukraina/ Opinie o paryskiej "Kulturze" (2-ost.)
Także przedstawiciele inteligencji ukraińskiej podkreślają,
że "Kultura" przyczyniła się do zwiększenia wzajemnego
zrozumienia między Polską a jej wschodnimi sąsiadami.
Wiaczesław Czornowił, lider Ludowego Ruchu Ukrainy, mówi: "Z
paryską +Kulturą+ zetknąłem się pierwszy raz we Lwowie, gdzieś w
drugiej połowie lat 80.
Przychodziła oczywiście nielegalnie i
środowisko dysydenckie traktowało ją jako głos wolnej Polski".
"Kultura" była i jest pismem na wysokim poziomie
intelektualnym - ocenia Czornowił.
"Zwracało moją uwagę, że na
jej łamach podejmowano tematykę ukraińską, co było wówczas czymś
niezwykłym ze względu na historyczne obciążenia stosunków
ukraińsko-polskich.
Próbowaliśmy nawiązać z pismem współpracę,
ale dziś nie jestem pewien, czy wówczas nam się to udało.
Niewątpliwie lektura +Kultury+, a we Lwowie co czwarty mówi po
polsku, a co drugi czyta, była bardzo korzystna i z pewnością
pomogła nam w lepszym zrozumieniu stanowiska Polaków zarówno w
sprawach historycznych, jak i współczesnych".
Myrosław Popowycz (filozof, członek-korespondent Narodowej
Akademii Nauk Ukrainy) wspomina: Moi warszawscy przyjaciele,
chyba w latach 70., pierwszy raz dali mi do ręki paryską
"Kulturę", która nielegalnie trafiała do Warszawy.
Dzięki niej
mogłem wtedy czytać np.
Aleksandra Sołżenicyna, który u nas był
zupełnie niedostępny.
Dzięki "Kulturze" mogłem też zobaczyć

historyczne problemy między Ukraińcami i Polakami, których ja,
kijowski Ukrainiec, wcześniej nie dostrzegałem.
Co jednak
szczególnie ważne, "Kultura" zawsze zajmowała takie stanowisko
wobec tych problemów, jakie mogło zadowolić obie strony - i
Ukraińców, i Polaków.
Ołeksandr Krywenko (dziennikarz, redaktor naczelny dziennika
telewizyjnego TSN w komercyjnym kanale "1+1"): "Zanim zacząłem
czytać +Kulturę+, najpierw usłyszałem o niej z Radia Swoboda,
które dość często cytowało ją lub się na nią powoływało.
Dopiero
w 1990 roku, w czasie pobytu w Monachium, zobaczyłem egzemplarz
+Kultury+ na własne oczy i już po pobieżnej lekturze
zrozumiałem, dlaczego pismo miało tak wielki autorytet wśród
polskiej inteligencji".
"Sądzę, że +Kultura+ była pierwszym i pozostaje do dziś
wielkim orędownikiem porozumienia polsko-ukraińskiego" - mówi
Krywenko.
"Dzięki niej młode pokolenia Polaków inaczej patrzą na
Ukrainę i Ukraińców.
Ale, co trzeba stwierdzić z przykrością,
+Kultura+ i jej twórcy nie doczekali się dotąd od państwa
ukraińskiego należnego podziękowania za swą pracę".
Wojciech Płocharski, Arkadiusz Prusinowski (PAP)
mc/ ram/

Nieposłuszeństwo wobec decyzji Łukaszenki
25.7.
Mińsk (PAP) - Władze Białoruskiej Federacji Piłki Nożnej
(BFPN) ponownie nie zgodziły się na dymisję szefa tej społecznej
organizacji, Jauhiena Szuntaua.
Poprzednio na początku czerwca, władze Federacji, mając
poparcie UEFA oraz w obawie przed izolacją w międzynarodowym
sporcie, nie odwołały Szuntaua, sprzeciwiając się tym samym woli
prezydenta Aleksandra Łukaszenki.
Tego rodzaju nieposłuszeństwo wobec decyzji Łukaszenki jest
na Białorusi rzadkością - twierdzili wówczas obserwatorzy.
W ogłoszonym w sobotę stanowisku władze BFPN oświadczyły, że
"dla normalnego funkcjonowania Federacji oraz dla uniknięcia
ewentualnych sankcji ze strony międzynarodowych organizacji
piłkarskich" obecny prezydent BFPN powinien pozostać na swoim
stanowisku aż do kolejnych wyborów.

W końcu maja prezydent Białorusi nakazał odwołać Szuntaua w
związku z niepłaceniem przez pół roku piłkarzom sprywatyzowanych
klubów Dynamo Mińsk i Dynamo-93.
Obiecując działaczom futbolu
"miejsca w najlepszym areszcie śledczym", Łukaszenka nakazał
znacjonalizować dwa stołeczne kluby i wypłacić zawodnikom
zaległe pobory.
W zgodzie ze statutem Federacji dymisję Szuntaua powinny
zatwierdzić jednak jej władze.
Te jednak w czerwcu nie przyjęły
jej, ponieważ poparcia prezydentowi federacji piłkarskiej
udzieliły władze europejskiego futbolu.
UEFA uprzedziła wówczas, że mieszanie się organów państwa w
działalność społecznej organizacji sportowej może pociągnąć za
sobą stosowne sankcje aż do wyłączenia Białorusi z
międzynarodowego współzawodnictwa.
Na początku lipca - sankcje polityczne wobec Mińska
zastosowała Unia Europejska, a potem także Stany Zjednoczone.
W
związku z usunięciem ich ambasadorów z dyplomatycznego osiedla
Drozdy pod Mińskiem, UE i USA uznały 130 czołowych polityków i
urzędników białoruskich za osoby u siebie niepożądane.
Na liście
tej znalazł się również prezydent Aleksander Łukaszenka.
Wojciech Płocharski (PAP)
pło/kali/

Białoruś/ Opozycyjna gazeta o nepotyzmie we władzach
25.7.Mińsk (PAP)- Chociaż kraje Unii Europejskiej włączyły
prezydenta Aleksandra Łukaszenkę na listę osób, nie mogących
wjechać na ich teren, neutralna Szwajcaria - pisze prasa będzie zmuszona przyjąć człowieka o tym samym nazwisku.
"Będzie nim Wiktar Aleksandrawicz Łukaszenka - absolwent
wydziału stosunków międzynarodowych państwowego uniwersytetu w
Mińsku" - podał w sobotę opozycyjny dziennik "Narodna Wola".
Według niego, starszy syn prezydenta otrzymał skierowanie do
pracy w białoruskim ministerstwie spraw zagranicznych i tam
"prędko" znaleziono mu zajęcie.
Gazeta stwierdza, powołując się
na anonimowe źródła, że trwają formalności związane z jego
wyjazdem do Berna.
"Powszechnie wiadomo, że aby pracować za granicą,

szczególnie w takim kraju jak Szwajcaria, pracownicy MSZ
prowadzą ze sobą ostrą, konkurencyjną walkę", poza tym zaś
"latami praktykują w kraju" - pisze "Narodna Wola".
"Wiktar
Łukaszenka w tym przypadku omija konkurencję" - dodaje.
Niedawno opozycyjne gazety podawały, że syn prezydenta
Wiktar był zamieszany w majową strzelaninę w nocnej dyskotece
"Max-Show" w Mińsku.
Postrzelony w jej trakcie jeden z trenerów hokejowej
reprezentacji Białorusi, Michaił Zacharau, oświadczył jednak, że
to nie syn prezydenta Łukaszenki był sprawcą jego ranienia, a
nieznany przestępca kontrolujący dyskotekę.
Przed strzelaniną
syn prezydenta, jak pisano, miał siedzieć w "Max-show" przy
jednym stoliku z trenerem.
Wojciech Płocharski (PAP)
mmp/ lm/
Białoruś/ Łukaszenka przygotowuje się do sesji ONZ
25.7.Mińsk (PAP) - Prezydent Białorusi "starannie przygotowuje
się" do zaplanowanej na koniec września w Nowym Jorku sesji
Zgromadzenia Ogólnego ONZ poświęconej 50-leciu przyjęcia
Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.
Białoruska delegacja z Aleksandrem Łukaszenką na czele ma
wziąć udział w tej sesji - poinformował minister spraw
zagranicznych Iwan Antanowicz cytowany przez sobotnią państwową
gazetę "Sowietskaja Biełorussija".
Nie ujawniając szczegółów przyszłego wystąpienia
białoruskiego przywódcy, Antanowicz podkreślił, że "jego wykład,
skierowany do światowego aydytorium, będzie mieć solidny,
poważny i fundamentalny charakter".
"Białoruś nadzwyczaj poważnie odnosi się do Deklaracji,
która pięćdziesiąt lat temu została podpisana przez nasz kraj" zapewnił szef MSZ.
Prezydent Łukaszenka spotkał się w końcu czerwca z
krytycznym przyjęciem na międzynarodowym forum gospodarczym w
Crans Montana w Szwajcarii, gdzie w ostrej wymianie zdań w
związku z kryzysem wokół dyplomatycznego osiedla Drozdy pod
Mińskiem, nazwano go m.in. dyktatorem.
Proszono go również o wyjaśnienia w sprawie naruszeń praw
człowieka na Białorusi.
Obecnie Łukaszenka może wjechać na teren USA tylko na

zaproszenie organizacji międzynarodowych, takich jak Organizacja
Narodów Zjednoczonych czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy.
Na początku lipca, w związku z dyplomatycznym skandalem
wokół usunięcia zagranicznych ambasadorów z ich rezydencji w
Drozdach, Unia Europejska, a potem Stany Zjednoczone uznały 130
czołowych polityków i urzędników białoruskich za osoby u siebie
niepożądane.
Na liście tej znalazł się również białoruski
prezydent.
Wojciech Płocharski (PAP)
mmp/ ram/
Białoruś/ Amerykanie dążą do siłowego rozwiązania - sugeruje TV
24.7.Mińsk (PAP) - W sporze wokół osiedla dyplomatycznego Drozdy
pod Mińskiem "strona amerykańska zademonstrowała zamiar siłowego
rozwiązania" - zasugerowano w piątek w głównym programie
państwowej telewizji białoruskiej.
Amerykanie, według telewizji, mieli postawić władze
białoruskie przed wyborem: zerwanie stosunków dyplomatycznych
lub wprowadzenie na "terytorium Białorusi pododdziałów piechoty
morskiej USA".
Prezydent Aleksander Łukaszenka ujawnił "istotę zakulisowych
zamiarów skierowania na Białoruś zbrojnego kontyngentu" - jak to
nazwano - podczas czwartkowej rozmowy z dziennikarzami w
Witebsku.
"Domagają się wprowadzenia amerykańskiej piechoty morskiej
na teren rezydencji prezydenta" - mówił Łukaszenka.
"Jeśli nie
pozwolicie nam wprowadzić piechoty morskiej do ochrony naszej
rezydencji - mojej rezydencji - to zerwiemy z wami stosunki
dyplomatyczne" - relacjonował prezydent rzekome stanowisko
amerykańskie.
W komentarzu telewizyjnym podano następnie, że obecnie
strona amerykańska twierdzi, że mówiła o pododdziale, którego
celem jest ochrona rzeczy zostawionych w Drozdach przez
amerykańskich dyplomatów.
"Słowo pododdział ma także inne znaczenie - batalion.
Ostatni raz na terenie Białorusi ochronne bataliony SS
wprowadzono podczas hitlerowskiej okupacji.
Mamy do czynienia z
groźbą karnej operacji wojskowej w celu wywarcia nacisku na
suwerenne i neutralne państwo" - brzmiał komentarz.

Główny program informacyjny telewizji państwowej, uchodzący
za tubę propagandową władz, nie ma na Białorusi konkurencji w
postaci alternatywnych, białoruskich kanałów TV.
Media
elektroniczne zdominowane są przez państwo.
Ambasadorzy państw Unii Europejskiej, Japonii, USA, Polski i
Bułgarii zostali wiosną usunięci z rezydencji w osiedlu Drozdy
pod pretekstem generalnego remontu sieci wodociągowokanalizacyjnej.
Na znak protestu zostali wezwani w drugiej
połowie czerwca przez swe kraje "na konsultacje".
W tym czasie
Drozdy przemianowano na rezydencję prezydenta Łukaszenki.
Na początku lipca Unia Europejska zastosowała konkretne
sankcje wobec Mińska za Drozdy - ogłosiła listę 130 czołowych
polityków i urzędników białoruskich, których uznała za osoby
niepożądane.
Na liście tej znalazł się również prezydent
Aleksander Łukaszenka.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ mc/ ls/
Białoruś/ Związki domagają się od państwa gwarancji emerytalnych
22.7.Mińsk (PAP)- Państwo powinno gwarantować wypłacanie
emerytur - uważa Białoruska Federacja Związków Zawodowych.
Szef
Federacji, Uładzimir Hanczaryk, skierował w tej sprawie w środę
list do premiera Siarhieja Linha.
Według związków zawodowych, reforma systemu emerytalnego na
Białorusi "w sposób nieusprawiedliwiony przeciąga się".
Ponadto
- dodał Hanczaryk - "nastał czas, aby zapewnić pełną zależność
między zarobkiem i emeryturą".
W ubiegłym tygodniu szef Federacji zwrócił uwagę na
"konieczność korekty społeczno-ekonomicznej polityki państwa".
Na konferencji prasowej oświadczył, że "błędy władzy
wykonawczej" w dziedzinie gospodarki "drogo kosztują"
pracowników.
Związkowcy protestowali przed tygodniem w Mińsku przeciwko
pogorszeniu się warunków życia.
Kilka tysięcy członków
branżowych związków zawodowych, którzy zebrali się w pobliżu

miejskiego stadionu, zagroziło, że jeżeli warunki te nie będą
się poprawiać, to w październiku przeprowadzą ogólnokrajową
akcję protestu.
Wiec ten skrytykował prezydent Aleksander Łukaszenka,
sugerując, że był on zorganizowany w ramach podsuniętego przez
Zachód planu zdestabilizowania sytuacji na Białorusi.
Tymczasem, jak poinformowały w środę służby prasowe
prezydenta, Łukaszenka powołał nowych wiceministrów przemysłu i
finansów.
Białoruska Federacja Związków Zawodowych liczy 4,5 mln
członków.
W dziesięciomilionowej Białorusi jest największą
centralą branżowych związków zawodowych.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ mc/ lm/
Białoruś/ Instytut Polski chwalony przez niezależną prasę
21.7.Mińsk (PAP)- Białoruska prasa niezależna chwali Instytut
Polski w Mińsku.
Jej zdaniem, działalność Instytutu "uchyla okno
na sąsiedni kraj" i "pomaga lepiej zapoznać się z kulturą i
życiem" w Polsce.
Wtorkowa niezależna gazeta "Narodnaja Wola" na pierwszej
stronie określiła działania Instytutu Polskiego jako "ciekawe i
bogate w treści".
W tekście zatytułowanym "Okno na Polskę"
poleciła czytelnikom imprezy organizowane w najbliższych
miesiącach przez tę instytucję.
Np. w lipcu w Mińsku odbędzie się koncert utworów Fryderyka
Chopina, z udziałem laureatów konkursów chopinowskich.
Na sierpień zaplanowano, w miejscowości Hłybokaje,
uroczystości z okazji 100-lecia urodzin Tadeusza DołęgiMostowicza, autora powieści "Kariera Nikodema Dyzmy".
W sierpniu
w stołecznej Bibliotece Narodowej otwarta zostanie wystawa
fotograficzna "Adam Mickiewicz", związana z 200-leciem urodzin
poety w Zaosiu na Nowogródczyźnie.
We wrześniu Instytut Polski współorganizuje w Mińsku, a
także w Nowogródku oraz w Wilnie międzynarodową konferencję
naukową "Adam Mickiewicz i kultury narodowe", w której wezmą
udział przedstawiciele UNESCO.
(UNESCO ogłosiła rok 1998 rokiem

obchodów 200-lecia urodzin Mickiewicza).
Dwa razy w miesiącu Instytut organizuje w Mińsku pokaz
polskich filmów, a w jedynym białoruskojęzycznym Białoruskim
Liceum Humanistycznym - kursy języka polskiego, historii i
kultury.
W czerwcu otwarto wystawę poświęconą Jerzemu
Giedroyciowi i paryskiej "Kulturze".
Tomasz Niegodzisz, dyrektor Instytutu Polskiego w Mińsku,
mówi, że działalność tej instytucji opiera się na bliskości
kultur, języków, mentalności oraz obyczajów Polski i Białorusi.
"Jestem tu gotów pracować z każdym, kogo ciekawi Polska i
przejawy jej życia" - deklaruje.
Instytuty Polskie działają w siedemnastu krajach.
Kolejny
zostanie otwarty w Kijowie.
Ich głównym zadaniem jest
pokazywanie życia w Polsce, jej kultury i osiągnięć w dziedzinie
nauki i edukacji.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ mc/ lm/
Białoruś/W wywiadzie prasowym Łukaszenka oskarża Zachód
18.7.Mińsk (PAP) - Aleksander Łukaszenka zarzuca Stanom
Zjednoczonym, że dążą do zmiany obecnych władz na Białorusi.
Białoruski przywódca twierdzi, że istnieje przygotowany
przez Zachód plan, którego celem jest zdestabilizowanie jesienią
sytuacji na Białorusi.
W wywiadzie dla jednej z rosyjskich gazet (który nadała w
piątek późnym wieczorem państwowa telewizja), prezydent
Łukaszenka zasugerował, że właśnie teraz, gdy rozpoczęły się
rozmowy w sprawie uregulowania sytuacji wokół rezydencji
ambasadorów w Drozdach, USA nakazały Europie Zachodniej, aby ta
zerwała stosunki dyplomatyczne z Białorusią.
Według Łukaszenki, również białoruska opozycja została
wciągnięta do działań zaplanowanych przez Zachód.
Jego zdaniem,
elementem zachodniego spisku był niedawny kilkutysięczny wiec,
zorganizowany w Mińsku przez branżowe związki zawodowe, na
którym protestowano przeciwko pogorszeniu się warunków życia.
Prezydent Białorusi podzielił się także uwagą, że nie jest
lubiany przez "rosyjskich oligarchów" oraz Zachód, ponieważ dba

przede wszystkim o interesy narodu, a nie "jakichś tam klanów".
Łukaszenka jest przekonany, że Stanom Zjednoczonym potrzebne
są przedterminowe wybory prezydenckie i parlamentarne na
Białorusi.
Wojciech Płocharski (PAP)
dmi/ adl/
Białoruś/ Spór o Drozdy wywołany zbyt bliskim sąsiedztwem
18.7.
Mińsk (PAP) - Przyczyną głośnego sporu wokół
dyplomatycznego osiedla Drozdy pod Mińskiem była zbyt mała
odległość rezydencji zagranicznych ambasadorów od siedziby
prezydenta Aleksandra Łukaszenki - wynika z wywiadu
białoruskiego prezydenta dla rosyjskiej gazety "Cziest i
Rodina".
"Gdzie, w jakim państwie jest tak, aby 10 metrów od
rezydencji prezydenta mieszkali obcokrajowcy.
To nienormalne" powiedział Łukaszenka rosyjskiemu dziennikarzowi.
Wywiad, późnym
wieczorem w piątek, zaprezentowała białoruska telewizja
państwowa.
Do tej pory strona białoruska oficjalnie podkreślała
"bytowe" motywy przenosin ambasadorów z Drozdów.
Białoruskie
ministerstwo spraw zagranicznych, w wielu komunikatach,
twierdziło, że powodem kapitalnego remontu osiedla jest
gwałtowne pogorszenie się techniczno-sanitarnego stanu budynków
i komunikacji na jego terenie.
"Zachód to rozumie" - powiedział tymczasem w wywiadzie
prezydent Łukaszenka na temat swego zbyt bliskiego sąsiedztwa z
ambasadorami w Drozdach.
I dlatego, jego zdaniem, "jest postęp",
ponieważ, aby prowadzić rozmowy w sprawie uregulowania kwestii
nowych rezydencji ambasadorów, na Białoruś ma przyjechać
mediator - ambasador Niemiec.
Obecnie Drozdy - duży, podmiejski kompleks domów położonych
w lesie - przemianowano w całości na rezydencję prezydenta
Łukaszenki.
W odpowiedzi na zmuszenie w czerwcu zagranicznych
ambasadorów do opuszczenia Drozdów przed tygodniem Unia
Europejska, szereg stowarzyszonych z nią państw oraz Stany
Zjednoczone wprowadziły zakaz wjazdu na swój teren dla 130

białoruskich prominentów.
Państwa te uznały przesiedlenie akredytowanych na Białorusi
ambasadorów z osiedla Drozdy za sprzeczne z konwencją wiedeńską,
dotyczącą stosunków dyplomatycznych.
Wojciech Płocharski (PAP)
dmi/ adl/
Białoruś/Nowy status jedynego liceum białoruskojęzycznego
17.7.
Mińsk (PAP) - Białoruskie Liceum Humanistyczne w Mińsku,
jedyne białoruskojęzyczne w kraju, ma zgodnie z decyzją rządu
otrzymać status Narodowego Państwowego Liceum Humanistycznego.
Zadeklarowano, że instytucja zachowa swą dotychczasową
niezależność, a liczba uczniów podwoi się do 400.
Szkoła
pozostanie w dotychczasowym budynku, o co walczono w ubiegłym
roku.
Dyrektor liceum ma jednak być powoływany przez
ministerstwo edukacji w uzgodnieniu z Radą Ministrów, wykładowcy
zaś mają przejść "weryfikację".
Dyrekcja liceum zajęła w piątek umiarkowane stanowisko w tej
sprawie.
Dyrektor Uładzimir Kołas uważa, że decyzja jest
przykładem rozumnego kompromisu.
Jego zdaniem, "pojawiła się
nadzieja, że podobne kompromisy mogą stać się normą w naszym
społeczeństwie".
Kilkudziesięciu uczniów, rodziców i nauczycieli BLH
pikietowało w ubiegłym tygodniu w Mińsku przeciwko likwidacji
szkoły.
W związku z decyzją władz przerwali pikiety.
Ich wcześniejsze protesty były reakcją na propozycję władz
podporządkowania BLH rosyjskojęzycznemu liceum przy państwowym
uniwersytecie w Mińsku.
Opozycja zarzuca władzom
rusyfikacyjnej.

prowadzenie polityki

Obecnie na Białorusi w języku ojczystym uczy się jedynie 18
proc. uczniów, głównie na wsi.
W całej reszcie szkół, także
wyższych, językiem wykładowym jest rosyjski.
Wojciech Płocharski (PAP)

jo/ro/
Białoruś/ Niszczenie krzyża ku czci ks.Falkowskiego w Lidzie
17.7.Mińsk (PAP)- Czwarty raz w ciągu ostatnich lat zniszczono w
Lidzie krzyż, ustawiany za każdym razem na nowo przez
tamtejszych katolików ku czci powstańca z 1863 roku, księdza
Adama Falkowskiego - podała w piątek niezależna gazeta "Nawiny".
Duchowny został rozstrzelany podczas powstania styczniowego
przez carskich żołnierzy i pochowany w miejscu, które starają
się upamiętnić Polacy z Lidy.
Pierwsze trzy próby postawienia krzyża zostały zablokowane z
nakazu lokalnych władz.
Przed rokiem za ustawienie krzyża
ukarano sześć osób grzywnami na łączną sumę 18 mln rubli (prawie
pięć średnich białoruskich pensji).
Ostatni krzyż stał tylko dwa
dni zanim został połamany.
Ks.
Falkowski zginął, ponieważ przeczytał parafianom
powstańczy manifest.
Carscy urzędnicy zabraniali ustawiania
krzyża w miejscu jego rozstrzelania.
Mimo to co pewien czas
Polacy stawiali tam krzyż.
"Nawiny" są zdania, że i tym razem tradycja nie zaginie.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ mc/ lm/

Białoruś/Polski poseł o "trudnej" sytuacji Białorusinów w Polsce
17.7.Mińsk (PAP)- Jan Syczewski, przewodniczący zarządu głównego
Białoruskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego w Polsce uważa,
że "aktywne działanie, podtrzymywanie i popularyzowanie
białoruskiej kultury w Polsce jest bardzo trudne".
W wywiadzie dla piątkowej państwowej gazety białoruskiej
"Zwiazda" Syczewski, który jest także posłem na Sejm RP,
powiedział, że "asymilacja młodych Białorusinów w Polsce to
ciągle jeszcze wynik nietolerancyjności polskiego społeczeństwa
w odniesieniu do białoruskiej mniejszości".
Jego zdaniem, "przed polską transformacją sytuacja
białoruskiej mniejszości w Polsce była o wiele bardziej do

przyjęcia".
Dodał, że ma na myśli zwłaszcza finansowanie
programów kulturalnych.
Na Białorusi - jak podała w czerwcu niezależna "Biełaruskaja
Diełowaja Gazieta" - Związek Polaków napotyka poważne trudności
ze strony lokalnych władz, usiłując doprowadzić - za własne
pieniądze - do wybudowania polskiej szkoły w Nowogródku.
Wiele
trudności trzeba było pokonać także w Wołkowysku.
ZPB udało się dotąd, przy pomocy z Polski, wybudować jedną
szkołę w Grodnie.
Nie mogąc liczyć na pomoc białoruskich władz
Związek postanowił samodzielnie finansować budowę i wyposażenie
następnych dwóch szkół.
Tymczasem budowa trzech białoruskich szkół i liceum w woj.
białostockim w Polsce w latach 1992-96 kosztowała polskiego
podatnika 3,2 mln dolarów, nie licząc finansowania tych placówek
z lokalnych budżetów.
Finansowanie białoruskich organizacji w Polsce przez rząd
polski sięga rocznie 200 tys. dolarów.
"Pieniądze, które strona
białoruska wydaje na Polaków, będących obywatelami Białorusi, są
o wiele skromniejsze i nie przynoszą honoru naszemu rządowi" pisała "BDG".
Według ocen działaczy ZPB, liczba Polaków na Białorusi sięga
1,5 mln.
Oficjalne dane radzieckie z 1989 r. mówią o 410 tys.
obywateli białoruskich polskiej narodowości.
Przyznawanie się do
polskości w czasach byłego Związku Radzieckiego nie sprzyjało
np. rozwijaniu karier zawodowych.
W Polsce mieszka 200 tys. osób narodowości białoruskiej.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ mc/ lm/
Białoruś/ Opóźnia się budowa pomnika Mickiewicza w Mińsku
17.7.Mińsk (PAP) - Opóźnia się odsłonięcie pomnika Adama
Mickiewicza, planowane przez miński oddział Związku Polaków na
Białorusi przed wrześniowymi uroczystościami z okazji 200-lecia
urodzin poety.
Tymczasem opiniujący ten projekt eksperci białoruskiego
Ministerstwa Kultury uznali, że proponowane przez Polaków
popiersie jest zbyt kameralne dla placu w centrum miasta i

powinno raczej trafić do zamkniętego pomieszczenia, np. muzeum.
Eksperci zaproponowali, że zwrócą się do władz białoruskich,
aby przekazały 4 mld rubli na budowę nowego, większego pomnika.
Konstanty Tarasiewicz, prezes zarządu Związku Polaków w
Mińsku, powiedział w piątek PAP, że w ten sposób zaawansowane
już przygotowania do postawienia pomnika zostały wstrzymane.
Gdyby eksperci ministerstwa przychylnie ustosunkowali się do
projektu Związku, prace można byłoby rozpocząć już przed dwoma
tygodniami.
Obecnie nie jest pewne, czy władze państwowe wydzielą
pieniądze na nowy pomnik.
Gdyby fundusze się znalazły,
ustawienie monumentu będzie przeniesione na przyszły rok, a "my
chcemy mieć pomnik na Rok Mickiewiczowski" - wyjaśnił
Tarasiewicz.
Gdyby nie było obiecywanych środków na nowy pomnik, Związek
zamierza wrócić do swego pierwszego projektu.
Jednak pomnik nie
stanie wówczas we wrześniu, lecz w grudniu, czyli miesiącu
urodzin Mickiewicza.
(UNESCO ogłosiła rok 1998 rokiem obchodów
200-lecia urodzin polskiego poety).
W lutym 1998 władze stolicy Białorusi po półtorarocznych
perturbacjach wydały zgodę na lokalizację w centrum miasta
popiersia poety, urodzonego w 1798 r. na Nowogródczyźnie.
Miński
Związek Polaków na Białorusi otrzymał w związku z tym z Polski
popiersie Adama Mickiewicza w brązie.
Tymczasem bez problemów władze wydały ostatnio zgodę na
ustawienie w 1999 r. w Mińsku pomnika rosyjskiego poety
Aleksandra Puszkina, który nie miał żadnych związków z
białoruską historią.
W Mińsku mieszka, według oficjalnych statystyk, 20 tys.
Polaków.
Jednak nieoficjalne obliczenia mówią o 420 tys. osób
pochodzenia polskiego.
Zniszczony Mińsk po wojnie zasiedlała
ludność pochodząca z dawnych wschodnich terenów II RP.
Stołeczne
kościoły katolickie są przepełnione, a Polacy, którzy stracili
swój język, modlą się po polsku - podają działacze Związku
Polaków.

Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ mc/ yan/
Białoruś/ Trener: Wiktar Łukaszenka nie strzelał
16.7.Mińsk (PAP)- Michaił Zacharau, jeden z trenerów hokejowej
reprezentacji Białorusi, postrzelony w maju w nocnej dyskotece w
Mińsku oświadczył, że to nie syn prezydenta Łukaszenki, Wiktar
był sprawcą jego zranienia.
W wywiadzie dla gazety "Zwiazda" Zacharau, który doszedł
nieco do zdrowia, nie podał przyczyn strzelaniny, w wyniku
której został ranny w brzuch.
Powiedział, że nie wie dlaczego do
niego strzelano.
Napastnikiem według niego był nieznany
przestępca, kontrolujący dyskotekę.
W końcu czerwca gazety na Białorusi doniosły, iż starszy syn
prezydenta kraju był jakoby uczestnikiem strzelaniny w dyskotece
"Max-Show" w Mińsku, w wyniku której zostało rannych dwóch
mężczyzn - Zacharau i chcący mu pomóc dyskotekowy ochroniarz.
Dziennikarze podawali, że przed strzelaniną syn prezydenta
siedział w "Max-show" przy jednym stoliku z hokejowym trenerem.
Po postrzeleniu trenera sprawca i kilka towarzyszących mu
osób oddaliło się bez problemów.
Dziennikarzom nie udało się
wyjaśnić m.in. w jaki sposób sprawca dostał się z pistoletem do
dyskoteki, gdzie stosowano przy wejściu wzmocnione środki
bezpieczeństwa.
Gazety otrzymały ponadto list, którego autor
pisał, że strzelał starszy syn prezydenta, a incydent był
wynikiem alkoholowej sprzeczki.
Wg obecnej wersji zajścia, sprawcą był mało znany
kryminalista.
Podejrzewany o to przez milicję jest pewien
29-letni mieszkaniec Mińska.
Niezależna "Biełorusskaja Diełowaja Gazieta" wyraża jednak
wątpliwości co do tej wersji.
Podejrzany miał za mały autorytet
w mińskim półświatku, aby kontrolować tak znaną dyskotekę jak
"Max-Show".
Ponadto w tej chwili ukrywa się, zatem jest
"wygodnym podejrzanym" - twierdzi gazeta.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ adl/ lm/

Białoruś/ MSZ ubolewa w związku z amerykańskimi restrykcjami
15.7.Mińsk (PAP) - Białoruś wyraziła w środę ubolewanie w
związku z przyłączeniem się USA do wprowadzonego przez Unię
Europejską zakazu wjazdu na jej teren dla 130 czołowych
białoruskich urzędników państwowych.
Administracja amerykańska nałożyła we wtorek podobne
restrykcje na podróże przedstawicieli białoruskich władz do USA.
Będą oni mogli przyjeżdżać do Stanów Zjednoczonych tylko na
zaproszenie organizacji międzynarodowych, takich jak ONZ czy MFW
- poinformował rzecznik Departamentu Stanu James Rubin.
Decyzję podjęto w związku ze zmuszeniem ambasadora USA,
wśród wielu innych, do opuszczenia dyplomatycznego osiedla
Drozdy pod Mińskiem.
W wydanym w środę oświadczeniu białoruskie MSZ uznało
amerykański krok za "dalszą eskalację napięcia" w sporze wokół
Drozdów.
Zarzuciło także Rubinowi, że jego wystąpienie zawierało
"brutalne wypady wobec kierownictwa Białorusi - niedopuszczalne
dla oświadczeń tego rodzaju".
Zdaniem MSZ, przedstawiciel Departamentu Stanu "bardzo
swobodnie" interpretował Konwencję Wiedeńską o stosunkach
dyplomatycznych, na którą powoływał się uzasadniając
amerykańskie stanowisko wobec białoruskich prominentów.
Równocześnie jednak - jak poinformowano w oświadczeniu "strona białoruska potwierdza swoje dążenie do równoprawnego
dialogu i gotowość do omówienia najbardziej skomplikowanych
problemów".
Wojciech Płocharski (PAP)
z/ mc/ kks/
Białoruś/ Łukaszenka o izolacji i Czarnobylu
15.7.Mińsk (PAP) - Prezydent Aleksander Łukaszenka oświadczył,
że "władze Białorusi nie boją się międzynarodowej izolacji" podało w środę państwowe radio.
"Naród białoruski zawsze liczył na własne siły przy
rozwiązywaniu stojących przed nim problemów" - powiedział
Łukaszenka.
Dodał, że dotyczy to także przezwyciężania następstw

katastrofy czarnobylskiej.
"Pomoc w tej sprawie ze strony
Zachodu jest minimalna" - wyjaśnił odwiedzając tereny obwodu
homelskiego, skażone po awarii w Czarnobylu w 1986 r.
"Co do leczenia białoruskich dzieci, możemy to robić i w
Rosji" - dodał.
Łukaszenka potwierdził też swoje stanowisko w sprawie
przeniesienia rezydencji ambasadorów z dyplomatycznego osiedla
Drozdy pod Mińskiem.
Równocześnie jednak wyraził gotowość do
"wspólnego poszukania jakichś wzajemnie odpowiadających
wariantów rozwiązania tego problemu".
W odpowiedzi na wyrzucenie z osiedla Drozdy pod Mińskiem
unijnych dyplomatów Bruksela wprowadziła kilka dni temu zakaz
wydawania wiz wjazdowych 131 wysokim funkcjonariuszom Białorusi.
Listę otwiera prezydent Łukaszenka.
Państwowa telewizja białoruska podawała w poniedziałek, że
"szereg zagranicznych ambasad na Białorusi" wstrzymało wydawanie
swych wiz wjazdowych dzieciom, które ucierpiały w wyniku awarii
w Czarnobylu.
Tymczasem - jak poinformowała w środę ambasada Niemiec porządek wydawania wiz zwykłym obywatelom białoruskim nie
zmienił się.
Polska - jako sąsiad Białorusi i kraj przewodniczący w tym
roku OBWE - postanowiła nie przyłączać się do unijnych sankcji,
podobnie jak Litwa, Łotwa i Liechtenstein.
Przyłączyły się natomiast stowarzyszone z UE i kandydujące
do niej: Bułgaria, Cypr, Czechy, Estonia, Rumunia, Słowacja,
Słowenia i Węgry, a także współtworzące z Unią tzw.
Europejski
Obszar Gospodarczy - Islandia i Norwegia.
Wojciech Płocharski (PAP)
z/ adl/ ls/
Białoruś/ Protest pięciu tysięcy związkowców w Mińsku
15.7.Mińsk (PAP) - Pięć tysięcy związkowców protestowało w środę
w Mińsku przeciwko pogorszeniu się warunków życia.
Członkowie pięciu branżowych związków zawodowych, którzy
zebrali się na placu obok jednego z miejskich stadionów,

zagrozili, że jeżeli warunki te nie będą się poprawiać, to w
październiku przeprowadzą ogólnokrajową akcję protestu.
Związkowcy domagali się podwyżki średnich pensji z obecnych
około 80 dolarów do 200-250 dolarów.
Podkreślali, że w ciągu ostatnich czterech lat, tj. od czasu
gdy na czele państwa stanął Aleksander Łukaszenka, ich zarobki
nie wzrastają.
Uczestnicy protestu zażądali także od prezydenta przyznania
obiecanego wcześniej przywódcom związkowym czasu antenowego w
radiu i telewizji.
Akcję związkowców poparła Białoruska Partia
Socjaldemokratyczna "Narodna Hramada".
Wojciech Płocharski (PAP)
mc/ bum/
Białoruś/ Antanowicz: piłka jest po tamtej stronie
14.7.Mińsk (PAP) - Minister spraw zagranicznych Białorusi Iwan
Antanowicz oświadczył we wtorek, że jego kraj oczekuje reakcji
na list prezydenta Aleksandra Łukaszenki do Unii Europejskiej na
temat możliwości rozwiązania głośnej sprawy osiedla
dyplomatycznego Drozdy.
"Piłka jest po tamtej stronie" - powiedział w telewizyjnym
wywiadzie.
W liście do ministra spraw zagranicznych Austrii, która
przewodniczy w tym roku UE, prezydent Łukaszenka oświadczył, że
Białoruś zapewni ambasadorom, którzy wyjechali z Mińska w
związku ze skandalem wokół osiedla, "warunki nie gorsze niż mają
białoruscy ambasadorowie w waszych krajach" - wyjaśnił
Anatanowicz.
Dodał, że Białoruś oczekuje dyplomatów z tych krajów i chce
rozwiązać problemy rezydencji w ramach dialogu z nimi.
Według
niego jednak dialog ten nie może toczyć się wokół kwestii
powrotu ambasadorów na teren Drozdów.
"Chcemy być w nowej Europie, chcemy być w niej na równych
prawach, ale chcemy iść własną drogą" - mówił minister
Antanowicz, relacjonując list prezydenta.
Wojciech Płocharski (PAP)
mc/ psk/

Białoruś/ TV podaje, że zakaz UE dotyczy także dzieci Czarnobyla
14.7.Mińsk (PAP) - W kontekście wprowadzonego przez UE zakazu
wjazdu na jej teren 130 białoruskich prominentów państwowa
telewizja białoruska podała we wtorek, że "część zagranicznych
ambasad na Białorusi" wstrzymała wydawanie wiz wjazdowych
dzieciom, które ucierpiały w wyniku awarii w Czarnobylu.
Telewizyjne programy informacyjne podały tę wiadomość przy
okazji "roboczego wyjazdu" prezydenta Aleksandra Łukaszenki na
tereny obwodu homelskiego, dotkniętego skutkami tej awarii.
Ograniczenia - według telewizji - dotyczą w pierwszej
kolejności dzieci kierowanych na wypoczynek przez struktury
państwowe.
W programach cytuje się informacje pochodzące z białoruskich
linii lotniczych "Bieławia", według których "od 22 czerwca do 6
lipca odwołano 26 rejsów lotniczych do Włoch".
Tymczasem Unia Europejska opublikowała wspólne stanowisko z
listą niepożądanych prominentów białoruskich 10 lipca.
Jak podała wtorkowa "Biełaruskaja Diełowaja Gazieta", z
wizowymi przeszkodami spotkali się już niektórzy wysocy rangą
białoruscy urzędnicy państwowi.
Nie mogli wyjechać do Francji wicepremier Uładzimir Harkun,
minister współpracy gospodarczej z zagranicą Michaił Marynicz i
szef Państwowego Komitetu ds.
Nauki i Technologii Wiktar
Gajsienak.
Nieco później ministrowi Maryniczowi nie udało się
wyjechać do Lizbony.
Bruksela wprowadziła zakaz wydawania wiz wjazdowych 131
wysokim funkcjonariuszom Białorusi w reakcji na wyrzucenie
dyplomatów z osiedla Drozdy pod Mińskiem.
Listę otwiera nazwisko
prezydenta Aleksandra Łukaszenki.
We wtorek także Stany Zjednoczone wprowadziły restrykcje
wizowe dla ponad stu czołowych osobistości białoruskich z
prezydentem Łukaszenką na czele.
Polska - jako sąsiad Białorusi i kraj przewodniczący w tym
roku OBWE - postanowiła nie przyłączać się do unijnych sankcji,
podobnie jak Litwa, Łotwa i Liechtenstein.
Przyłączyły się natomiast stowarzyszone z UE i kandydujące
na jej członków Bułgaria, Cypr, Czechy, Estonia, Rumunia,

Słowacja, Słowenia i Węgry, a także współtworzące z Unią tzw.
Europejski Obszar Gospodarczy Islandia i Norwegia.
Wojciech Płocharski (PAP)
mc/ ls/

Białoruś/ MSZ w sprawie doniesień "Gazety Wyborczej"
14.7.Mińsk (PAP) - Białoruskie MSZ oświadczyło, że otwarcie w
Polsce "Radia Wolna Białoruś" nie będzie sprzyjać rozwojowi
"tradycyjnie dobrosąsiedzkich stosunków białorusko-polskich,
opartych na zasadach wzajemnego poszanowania niezależności,
suwerenności i niemieszania się we własne sprawy wewnętrzne".
W przekazanym we wtorek PAP oświadczeniu resortu w tej
sprawie zarzucono poniedziałkowej "Gazecie Wyborczej", że
informując o planach uruchomienia takiego radia jesienią
powiązała je z "tzw. represjami rządu białoruskiego wobec
zachodnich dyplomatów w Mińsku".
W oświadczeniu zwrócono uwagę, że w publikacji "Gazety
Wyborczej" cytowano doradcę premiera ds. polityki zagranicznej
Jerzego Marka Nowakowskiego, który "oznajmił o pozytywnym
stosunku" polskiego rządu do otwarcia "Radia Wolna Białoruś".
Miał on także pozytywnie odnieść się do "wykorzystania w celu
emisji skierowanej na teren sąsiedniego państwa urządzeń
nadawczych Polskiego Radia w Białymstoku".
(W związku z publikacją "Gazety Wyborczej" Jerzy Marek
Nowakowski oświadczył w poniedziałek, że ani polski rząd, ani
jego przedstawiciele nie uczestniczyli i nie uczestniczą w
organizowaniu Radia "Wolna Białoruś" - przyp.
PAP).
Białoruskie MSZ uznało, że doszło do "publicznej
demonstracji zamiaru wykorzystania sztucznie powstałej atmosfery
wokół tzw. problemu Drozdów w celu wywarcia bezpośredniego
informacyjno-propagandowego nacisku na Republikę Białoruś".
MSZ uważa, że działania te pozostają w rozdźwięku z
"wyważonym" oświadczeniem polskiego Ministerstwa Spraw
Zagranicznych z 13 lipca, w którym zawarto stanowisko Polski
wobec decyzji Unii Europejskiej o ograniczeniach wizowych dla
130 białoruskich prominentów.
Wojciech Płocharski (PAP)
mc/ ls/

Mińsk grozi UE odwetem i wysyła pojednawcze sygnały
14.7.Mińsk (PAP) - Państwowa telewizja na Białorusi podała we
wtorek, że wiceminister spraw zagranicznych tego kraju Uładzimir
Gierasimowicz nie wykluczył zastosowania "odpowiednich kroków"
wobec krajów UE w reakcji na wprowadzony zakaz wjazdu na jej
teren białoruskich prominentów.
Unia Europejska - w odwecie za usunięcie ambasadorów jej
państw członkowskich z osiedla Drozdy pod Mińskiem - ogłosiła
listę 130 czołowych polityków i urzędników białoruskich, których
uznała za osoby niepożądane.
Na liście tej znalazł się też
prezydent Łukaszenka.
Gierasimowicz podkreślił jednocześnie, że białoruskie władze
są gotowe "kontynuować dialog w celu poszukiwania wariantów
możliwych do przyjęcia przez obie strony", jednak nie może to
być dialog "w warunkach dyktatu i ultimatum".
Według Gierasimowicza, "Białoruś pozostaje wierna
postanowieniom Konwencji Wiedeńskiej o stosunkach
dyplomatycznych i jest gotowa zaproponować dyplomatom optymalne
warunki, które pozwolą im w pełni wykonywać ich służbowe
obowiązki".
Wojciech Płocharski (PAP)
ro/ bum/

Białoruś/ Opozycja: Łukaszenka przyczyną konfliktu o Drozdy
14.7.Mińsk (PAP) - Znani białoruscy politycy opozycyjni
twierdzą, że przyczyną konfliktu wokół dyplomatycznego osiedla
Drozdy pod Mińskiem są ambicje polityczne oraz cechy charakteru
prezydenta Aleksandra Łukaszenki.
Mikoła Statkiewicz, lider Białoruskiej Partii
Socjaldemokratycznej "Narodna Hramada" uważa spór o Drozdy za
pretekst do kolejnej próby Łukaszenki wzmocnienia swej pozycji
na rosyjskiej scenie politycznej.
"Łukaszenka chce pokazać elektoratowi byłego Związku
Radzieckiego, że jest ostrym facetem i równym chłopem" powiedział Statkiewicz wtorkowej gazecie "Nawiny".
Podobnie uważa Uładzimir Nisciuk, deputowany Rady Najwyższej
odsuniętego od władzy białoruskiego parlamentu XIII kadencji.

Uznanie Drozdów za prezydencką rezydencję jest, według niego,
sygnałem: "W domu jest jeden gospodarz, a kto przeciw - niech
wyjeżdża".
Motywy politycznej rozgrywki w postępowaniu białoruskiego
kierownictwa w sporze o Drozdy sugeruje na łamach gazety także
wiceprzewodniczący Białoruskiego Frontu Narodowego, Wincuk
Wiaczorka.
Jego zdaniem, Łukaszenka uznał, że lepiej teraz pójść na
zerwanie stosunków z Zachodem, niż za rok, gdy w sposób
naturalny zakończy się jego prezydentura.
(W 1999 r., zgodnie z białoruską konstytucją z 1994 r., na
której gruncie stoi opozycja, kończy się 5-letnia kadencja
prezydenta.
W wyniku referendum w 1996 roku Łukaszenka zmienił
konstytucję i przedłużył swą kadencję do 2001 r.
Rada Europy
uznała referendum 1996 r. za nieważne).
Były przewodniczący Rady Najwyższej, czyli poprzedni szef
białoruskiego państwa Stanisłau Szuszkiewicz jest zdania, że
przyczyną konfliktu wokół Drozdów są raczej cechy charakteru
białoruskiego prezydenta.
"Tylko głupota i brak wychowania mogą
doprowadzić do podobnych czynów" - ocenił.
Szuszkiewicz powiedział także, że za konflikt ponosi winę
otoczenie prezydenta, które "zamiast być hamulcem w kiepskich
sprawach, stwarza warunki pozwalające na wszystko".
Z kolei lider liberalnej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej,
Stanisłau Bahdankiewicz twierdzi, że "Łukaszenka jest po prostu
człowiekiem bez hamulców, do tego z bardzo chorobliwymi
ambicjami".
"Stąd biorą się jego i, niestety, nasze biedy" twierdzi.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ro/ bum/
Białoruś/Państwowa telewizja nie zauważyła polskiej decyzji
13.7.Mińsk (PAP) - Główny program informacyjny białoruskiej
telewizji państwowej, uchodzący za propagandową tubę władz,
przemilczał w poniedziałek głośny temat zakazu wjazdu na teren
Unii Europejskiej grona prominentów z Białorusi, a także decyzję
o nieprzyłączeniu się do tej akcji Polski.
Natomiast w przeglądzie informacji międzynarodowych podano na
czołowym miejscu wiadomość o akcie wandalizmu w Poznaniu, gdzie

nieznani sprawcy zniszczyli 29 nagrobnych płyt na cmentarzu, na
którym pochowano 6 tys. żołnierzy Armii Czerwonej poległych w II
wojnie światowej.
Na jednym z czołowych miejsc umieszczono również relację z
niedawnej wizyty premiera Buzka w USA.
Jerzy Buzek - podano miał powiedzieć, że Polska jest postrzegana przez Amerykanów jak
sojusznik, z którym można rozmawiać o ważniejszych kwestiach
przyszłości Europy.
"Z przyzwolenia Waszyngtonu Jerzy Buzek obiecał zaktywizować
wykorzystanie specjalnego Polsko-Amerykańskiego Funduszu
Przedsiębiorczości na rzecz rozwoju demokracji i obrony praw
człowieka w krajach na wschód od Polski.
Na obronę praw katolików w
Ulsterze szanownym panom widać nie wystarcza dolarów - wszyscy
tylko
o nas się martwią" - skomentowano z przekąsem.
Wojciech Płocharski (PAP)
czer/
Mińsk: uruchomienie Radia Wolna Białoruś nie popsuje stounków
13.7.Mińsk (PAP) - Plany uruchomienia jesienią w Białymstoku
Radia Wolna Białoruś nie wywołają oficjalnej reakcji i nie
odbiją się na stosunkach polsko-białoruskich - taką opinię
wyraził przedstawiciel służby prasowej prezydenta Aleksandra
Łukaszenki.
Uładzimir Nieroński ze służby prasowej białoruskiego
prezydenta powiedział w poniedziałek korespondentowi PAP, że
jest to wewnętrzna sprawa Polski, chociaż - według niego - "nie
można tego posunięcia uważać za dobrosąsiedzkie".
"Jeśli brać pod uwagę zasady dobrosąsiedztwa, nie jest to
całkiem pożądany krok, nie wyraża bowiem dążenia do umocnienia
przyjaźni między obydwoma państwami" - stwierdził.
Nieroński dodał, że na Białorusi nadaje Radio Swoboda, które
zatrudnia dziennikarzy sekcji białoruskiej, czeskiej i
rosyjskiej.
Według niego, działalność Radia nie spotyka się z
pretensjami białoruskich władz.
O przygotowaniach do uruchomienia w Białymstoku rozgłośni
Radia Wolna Białoruś poinformowała w poniedziałek "Gazeta
Wyborcza".
Wojciech Płocharski (PAP)

adl/rmn/ woj/
Spokojna reakcja Mińska na plany uruchomienia "Radia Wolna
Białoruś" (popr.)
13.7.Mińsk (PAP) - Białoruskie MSZ uważa, że komentowanie planów
uruchomienia jesienią w Białymstoku "Radia Wolna Białoruś" jest
"zbytnim wybieganiem do przodu".
O możliwości utworzenia takiego
radia poinformowała poniedziałkowa "Gazeta Wyborcza".
"Doczekajmy się najpierw faktu, czyli niech radio zacznie
nadawać" - powiedział w poniedziałek szef służb prasowych MSZ,
Igor Połujan.
"Jeśli nadawane przez nie informacje będą obiektywne, to
jakie mogą być negatywne reakcje strony białoruskiej?" - odparł
zapytany przez korespondenta PAP, czy uruchomienie radia może
wpłynąć na stosunki między Polską i Białorusią.
Jak poinformowała "Gazeta Wyborcza", "Radio Wolna Białoruś"
rozpocznie jesienią nadawanie programu z Białegostoku.
Inicjatywę opozycyjnych dziennikarzy białoruskich wsparły - jak
twierdzi "Gazeta" - kilkoma milionami dolarów Stany Zjednoczone
i Unia Europejska.
Pomocy radiu udzieli społeczne, białostockie Centrum
Edukacyjne Polska - Białoruś.
Jego szef, Eugeniusz Wappa jednocześnie przewodniczący Związku Białoruskiego w RP powiedział "Gazecie", że zadaniem nowego radia jest umożliwienie
Białorusinom "dostępu do prawdziwych i obiektywnych informacji o
tym, co się dzieje w ich kraju".
Na Białorusi media elektroniczne zdominowane są przez
państwo.
Wojciech Płocharski (PAP)
adl/ ls/ yan/
Białoruś/ MSZ o "cennym" stanowisku Polski
13.7.Mińsk (PAP) - Dla białoruskiego MSZ "cenne" jest polskie
stanowisko o nieprzyłączeniu się Polski do wprowadzonego w
ubiegłym tygodniu przez Unię Europejską zakazu wjazdu dla
białoruskich prominentów.
Według Igora Połujana, szefa służb prasowych MSZ, Polska i

Białoruś - państwa znajdujące się tak blisko siebie - są "po
prostu zobowiązane" do tego, aby mieć dobre stosunki.
"W naszej polityce trzymamy się zasad dobrego sąsiedztwa.
Jest to wygodne i dla Białorusi, i dla Polski" - powiedział w
poniedziałek Połujan korespondentowi PAP.
Mówiąc o rozwiązaniu problemu rezydencji polskiego
ambasadora w Mińsku oświadczył, że "na pewno znajdziemy tu
wzajemnie wygodne warianty".
Polski minister spraw zagranicznych Bronisław Geremek
oświadczył w poniedziałek, że Polska nie przyłączy się do
unijnego zakazu wjazdu dla przedstawicieli władz białoruskich w
związku z bliskim sąsiedztwem z Białorusią oraz polskim
przewodnictwem w Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w
Europie.
Taką decyzję podjęła wcześniej również, sąsiadująca z
Białorusią, Litwa.
Zakaz wjazdu prominentów na teren UE jest reakcją na
wyrzucenie ambasadorów państw członkowskich Unii (Francji,
Grecji, Niemiec, W.
Brytanii i Włoch) i państw stowarzyszonych,
m.in.
Polski, z ich rezydencji w mińskiej dzielnicy
"prezydenckiej" Drozdy.
W związku z tym głośnym kryzysem dyplomatycznym Polska, tak
jak i szereg innych krajów, odwołała na konsultacje do kraju
ambasadora Mariusza Maszkiewicza.
Wojciech Płocharski (PAP)
mc/ ls/
Białoruś/ MSZ o równoprawnym dialogu i poszanowaniu suwerenności
10.7.Mińsk (PAP) - Białoruś ogłosiła w piątek, że sprawę osiedla
dyplomatycznego Drozdy można rozwiązać tylko "drogą
równoprawnego dialogu i bezwzględnego poszanowania suwerennego
prawa Białorusi do podejmowania decyzji zgodnych z narodowym
ustawodawstwem i interesem państwowym".
Ministerstwo spraw zagranicznych Białorusi oświadczyło, że
zgodnie z Konwencją Wiedeńską, zagraniczni dyplomaci "mają nie
tylko immunitety i przywileje, ale także obowiązek poszanowania
decyzji rządu kraju, w którym przebywają".
Białoruś zareagowała w ten sposób na piątkową decyzję Unii

Europejskiej o zakazie wjazdu na obszar UE dla ponad stu osób z
białoruskiej nomenklatury.
Listę otwiera prezydent Aleksander
Łukaszenka.
Znajdują się na niej także wszyscy członkowie rządu,
wiceministrowie, szefowie i inni najwyżsi rangą funkcjonariusze
urzędów centralnych.
Państwa członkowskie UE przestaną wydawać im wizy.
Imienną
listę urzędników białoruskich przedłożono również państwom
stowarzyszonym, w tym Polsce, które nie stosują wobec
Białorusinów wiz, lecz zaproszenia, stemple, vouchery itp.
Polska, a także Litwa i Łotwa poprosiły o dłuższy niż inne
państwa (Czechy, Węgry) czas do namysłu ze względu na
bezpośrednie sąsiedztwo z Białorusią.
Decyzja naszego kraju ma
być ogłoszona w poniedziałek.
Zakaz wjazdu białoruskich prominentów jest następstwem
wyrzucenia ambasadorów państw członkowskich UE (Francji, Grecji,
Wielkiej Brytanii, Włoch i Niemiec) i państw stowarzyszonych
(m.in.
Polski) z ich rezydencji w osiedlu Drozdy pod Mińskiem.
Jest też wyrazem zniecierpliwienia Unii z powodu
lekceważenia przez Mińsk jej poprzednich wezwań do
przestrzegania podstawowych zasad demokracji i praw człowieka.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ xp/ bum/
Białoruś/ Białoruski ambasador w Szwajcarii odwołany
10.7.Mińsk (PAP) - Prezydent Aleksandr Łukaszenka odwołał
białoruskiego ambasadora w Szwajcarii.
Został on również
zwolniony z funkcji stałego przedstawiciela Białorusi przy
międzynarodowych organizacjach w Genewie.
Według ogłoszonego w piątek dekretu w tej sprawie, ambasador
Stanisłau Ogurcau "przechodzi do innej pracy".
Dekret jednak nie
podaje nazwiska jego następcy.
Prezydent Łukaszenka spotkał się w końcu czerwca z
krytycznym przyjęciem na szwajcarskim forum gospodarczym w Crans
Montana.
W ostrej wymianie zdań w związku z kryzysem wokół
osiedla dyplomatycznego Drozdy pod Mińskiem m.in. nazwano go

dyktatorem.
Łukaszence, który spóźnił się na
gospodarczym, nie pozwolono m.in. na
półtoragodzinnego wykładu z uwagi na
Po
ostrej dyskusji białoruski prezydent
opuścił salę.

spotkanie na forum
wygłoszenie
ograniczenia czasowe.
zerwał z uszu słuchawki i

Prezydenckie służby prasowe wykluczyły w piątek
międzynarodowe motywy odwołania białoruskiego ambasadora.
Odwołany został w związku z "niezadowalającą" pracą i "złym
przygotowaniem" wizyty Łukaszenki na forum w Crans Montana dowiedział się korespondent PAP.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ mc/ ls/
Białoruś/Czterolecie prezydenta Łukaszenki
10.7.Mińsk (PAP)- 10 lipca mijają cztery lata od dnia wyboru
Aleksandra Łukaszenki na prezydenta Białorusi.
Gazeta administracji prezydenckiej "Sowietskaja
Biełorussija" opublikowała w piątek z tej okazji utrzymany w
uroczystym tonie artykuł, w którym wyjaśnia przyczyny poparcia
dla Łukaszenki wśród "prostych" Białorusinów.
Gazeta wymienia tu "silną skłonność do paternalizmu",
postrzeganie prezydentury w kategoriach przeznaczenia oraz
"trzeźwą ocenę, w jakim błocie się znajdujemy".
Dziennik opisuje też reakcje ludności w związku z rocznicą:
radość mieszkańców jednej z poleskich wsi z dekretu prezydenta o
prawie do otrzymania jednego hektara ziemi oraz wdzięczność
budowlańca za dekret o spółdzielczym budownictwie mieszkaniowym.
"Prezydent dał nam pracę" - mówi szef spółdzielni budowlanej z
Homla.
"W związku z tą datą nawet Lenin został umyty" - tak
tymczasem skomentowały rocznicę prezydentury Łukaszenki
opozycyjne "Nawiny".
Pismo zamieściło zdjęcie przedstawiające
mycie pomnika przywódcy rewolucji.
Sami Białorusini oceniają prezydenturę niejednoznacznie.
Łukaszenkę chwali głównie starsze pokolenie.
Emeryci - byli
pracownicy państwowych zakładów mówią na przykład, że prezydent

podwyższa im emerytury i "chce dobrze, tylko przeszkadza mu
opozycja".
Przedstawiciele młodszych pokoleń zarzucają prezydentowi
blokowanie inicjatywy i rozwoju biznesu, a także ograniczanie
dostępu do rzetelnej informacji w państwowych jak dotąd radiu i
telewizji.
Krytycy mówią o nim "typ kołchoźnika" oraz "prezydent
weteranów".
Dobrze tymczasem o Łukaszence wyrażają się młodzi ludzie
pochodzenia rosyjskiego.
Łukaszenka, pierwszy prezydent niepodległej Białorusi,
został wybrany przed czterema laty w II turze głosowania.
Uzyskał ponad 80 proc. głosów.
W listopadzie 1996 r. odbyło się referendum, w którym 70,5
proc. głosujących opowiedziało się za prezydenckim projektem
konstytucji, przewidującym rozszerzenie jego kompetencji,
przedłużenie kadencji do 2001 roku i ograniczenie władzy
parlamentu.
Tymczasem Rada Europy uznała to referendum za nieważne.
Deputowani Rady Najwyższej, odsuniętego od władzy białoruskiego
parlamentu XIII kadencji, stoją na stanowisku, że prezydentura
Łukaszenki powinna się zakończyć w 1999 roku.
Wojciech Płocharski (PAP)
ro/ lm/
Białoruś/Amerykanie: zniekształcono stanowisko USA
10.7.Mińsk (PAP)- Stany Zjednoczone z zaniepokojeniem przyjęły
relacje białoruskich środków przekazu na temat wystąpienia
wiceministra spraw zagranicznych Uładzimira Gierasimowicza, w
których "brutalnie zniekształcono" stanowisko USA w sprawie
dyplomatycznego osiedla Drozdy pod Mińskiem.
Państwowe gazety, cytując wiceministra Gierasimowicza podały
w piątek, że ambasada USA w Mińsku pozytywnie zareagowała na
propozycję opuszczenia Drozdów.
"Nasze stanowisko pozostaje nie zmienione" - oznajmił
rzecznik Departamentu Stanu, James Rubin w oświadczeniu, które
również w piątek otrzymała PAP z ambasady USA w Mińsku.
W oświadczeniu mówi się, że rząd Białorusi powinien na nowo
postawić usunięte niedawno ogrodzenie wokół amerykańskiej

rezydencji w Drozdach, usunąć swoich przedstawicieli z terenu
tej nieruchomości, pozwolić na wprowadzenie tam amerykańskiej
ochrony oraz umożliwić nieskrępowany dostęp do rezydencji.
"Terytorium pozostaje rezydencją amerykańskiego ambasadora w
Mińsku, ponieważ mamy na to obowiązującą wciąż umowę o
dzierżawie z władzami białoruskimi.
Zaprzeczamy twierdzeniom
białoruskiego rządu, że remont sieci komunikacyjnych osiedla
wymaga przesiedlenia mieszkańców rezydencji" - stwierdza się w
oświadczeniu.
Według Rubina, postępowanie rządu Białorusi w sprawie
Drozdów w ciągu ostatnich dwóch miesięcy jest jawnym naruszeniem
konwencji wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych.
Również władze niemieckie zaprzeczyły oficjalnie w czwartek
twierdzeniom wiceministra Giersimowicza, jakoby Białoruś
osiągnęła z Niemcami i Francją porozumienie w sprawie
przeniesienia się ambasadorów tych państw z rezydencji w
Drozdach.
Giersimowicz utrzymywał, iż ambasadorzy tych dwóch państw
zgodzili się zamieszkać w nowych rezydencjach w stolicy
Białorusi.
Wlk.Brytania, Francja, Włochy, Niemcy, USA, Bułgaria i
Polska na znak protestu wezwały swych ambasadorów w Mińsku na
konstultacje, gdy władze białoruskie, pod pretekstem
przeprowadzenia remontu, uniemożliwiły im korzystanie z
rezydencji w Drozdach.
Wojciech Płocharski (PAP)
ro/arch/ lm/
Białoruś/ Polska rezydencja w Drozdach stoi pusta i zamknięta
8.7.Mińsk (PAP)- Rezydencja polskiego ambasadora w Drozdach pod
Mińskiem jest wolno stojącym budynkiem bez ogrodzenia.
Obecnie
jest zamknięta i podobno nie kręci się przy niej nikt
niepowołany.
Po wyjeździe ambasadora Mariusza Maszkiewicza z Mińska na
konsultacje do kraju zabrano z niej wszystkie meble - dowiedział
się w środę korespondent PAP.
Białoruś w ostatnich dniach zawiadomiła władze USA i innych
krajów mających rezydencje w Drozdach, że powinny z nich usunąć
umeblowanie.
Usunięto ogrodzenia wokół rezydencji ambasadorów
USA i Francji.

Tylko te dwa budynki miały takie ogrodzenia.
Pozostałe rezydencje nie są ogrodzone.
Od Amerykanów strona białoruska zażądała we wtorek usunięcia
mebli z ich rezydencji.
W przeciwnym razie zapowiedziała wejście
do środka, usunięcie umeblowania i przejęcie kontroli nad
budynkiem.
Rzecznik prasowy Departamentu Stanu USA odrzucił ultimatum
mówiąc, że "rezydencja szefa misji dyplomatycznej jest
nietykalna.
Jest jednoznacznie chroniona przez Konwencję
Wiedeńską (o stosunkach dyplomatycznych)".
Amerykański rzecznik wezwał rząd Białorusi do odwołania swej
wtorkowej decyzji, a także do przywrócenia ogrodzenia
rezydencji.
Ambasadorzy państw Unii Europejskiej, Japonii, USA, Polski i
Bułgarii zostali wezwani w drugiej połowie czerwca przez swe
kraje "na konsultacje", w proteście przeciwko usunięciu ich z
rezydencji w podstołecznym osiedlu Drozdy pod pretekstem
generalnego remontu sieci wodno-kanalizacyjnej.
Wojciech Płocharski (PAP)
hb/ kan/ lm/

Białoruś/ Pikieta w obronie białoruskojęzycznego liceum (odc.1)
7.7.
Mińsk (PAP) - Kilkudziesięciu uczniów, rodziców i
nauczycieli prestiżowego Białoruskiego Liceum Humanistycznego
(BLH) pikietowało we wtorek w Mińsku przeciwko groźbie
likwidacji tej białoruskojęzycznej instytucji.
Na transparentach umieścili hasła: "Uwaga!
Jedyne na świecie
białoruskie liceum pod groźbą likwidacji" i "Chcemy uczyć się po
białorusku".
Protest wywołała propozycja władz, by podporządkować BLH
rosyjskojęzycznemu liceum przy państwowym uniwersytecie w Mińsku
i próby zmiany dyrektora i wykładowców liceum - powiedzieli PAP
pikietujący.
Wyjaśnili, że jest to już druga ich pikieta w obronie liceum
w
ciągu ostatnich dwóch lat.
"Rok temu chciano nam odebrać budynek.

Obroniliśmy się dzięki rodzicom uczniów" - powiedziała Irina
Sidarenka z dyrekcji liceum.
Kierownictwo liceum uważa, że władze oświatowe faworyzują
język rosyjski kosztem białoruskiego.
Lawon Barszczeuski, wicedyrektor liceum ds.
naukowo-metodycznych oświadczył, że pikieta nie ma charakteru
politycznego.
Ludzie walczą o swoje naturalne prawo do edukacji
w ojczystym języku - artykuł 51 konstytucji gwarantuje nauczanie
w języku narodowym.
W każdym innym kraju europejskim - uważa Barszczeuski - taka
pikieta wydawałaby się dziwna.
cdn.
plo/ xp/ kks/
Białoruś/ Pikieta...(2-ost.)
W szkołach białoruskich, również stopnia podstawowego,
dominuje język rosyjski.
Po białorusku uczy się tylko 18 proc.
uczniów.
BLH jest jedynym liceum, w którym zajęcia prowadzi się
w języku narodowym.
Władze argumentują, że większość ludności mówi na co dzień
po rosyjsku i woli chodzić do szkół rosyjskojęzycznych.
Barszczeuski mówi na to, że jeśli nawet w kraju jest tylko
milion ludzi, którzy chcieliby się uczyć po białorusku, "to
dlaczego temu milionowi nie dać prawa do uczenia się w języku
narodowym", i to nie tylko na poziomie podstawowym.
Uważa w
związku z tym, że powinno się utworzyć także białoruskojęzyczny
uniwersytet.
"Są tysiące ludzi, którzy chcieliby się uczyć na
uniwersytecie po białorusku, ale obecnie jest to niemożliwe.
Po
białorusku można zdawać egzaminy wstępne, jednak nauka przebiega
w języku rosyjskim" - powiedział Barszczeuski.
W ubiegłym tygodniu "antybiałoruskość" zarzuciło władzom
Towarzystwo Języka Białoruskiego.
Rada Towarzystwa zaprotestowała
przeciwko działaniom państwa, które sprzyjają "zburzeniu tego, co
udało się zrobić w pierwszych latach suwerenności dla uratowania
ojczystej kultury i języka".

Rada ma na tu na myśli proces zamykania białoruskojęzycznych
przedszkoli i szkół, zmniejszanie nakładów książek w języku
białoruskim i coraz częstsze przechodzenie w państwowych mediach
na język rosyjski.
"W instytucjach państwowych praktycznie nie
słyszy się języka rdzennej ludności" - oświadczyło Towarzystwo.
Wojciech Płocharski (PAP)
xp/ kks/
Białoruś/ Lenin idzie pod kościół
7.7.
Nowogródek (PAP) - Zdemontowany niedawno pomnik Lenina w
Nowogródku nie powróci na swoje dawne miejsce na placu w centrum
miasta.
Ma tam powstać fontanna.
Lenin jednak nie dał za wygraną i zgodnie z decyzją
nowogródzkich władz stanie w pewnym oddaleniu, ale za to
naprzeciw kościoła dominikanów.
Pozłacany pomnik zdemontowano w związku z przygotowaniami
miasta do zaplanowanych na wrzesień państwowych uroczystości z
okazji 200-lecia urodzin Adama Mickiewicza.
Podczas demontażu pojawiły się nieoczekiwane problemy.
Rzeźba wodza rewolucji pękła w taki sposób, że jej powrót w tej
formie stał się niemożliwy.
Obecnie Lenin, z widocznym poziomym
pęknięciem na piersiach, stoi za ogrodzeniem przy północnym
wyjeździe z miasta.
Niewykluczone, że powróci w formie
popiersia.
Przed wrześniowymi obchodami Roku Mickiewicza, w Nowogródku
trwają pośpieszne przygotowania.
Zmieniana jest kostka brukowa
na głównym placu, odnawia się fasady budynków, wzmocniono
stojące na skarpie ruiny zamku.
UNESCO ogłosiła rok 1998 rokiem obchodów 200-lecia urodzin
polskiego poety, który przyszedł na świat w 1798 r. w Zaosiu na
Nowogródczyźnie.
W Nowogródku spędził dzieciństwo i szkolne
lata.
Wojciech Płocharski (PAP)

ik/ mc/
Białoruś/Skutki rozliczeń rządu Rosji z Gazpromem poniosą inni
7.7.Mińsk (PAP) - Białoruś i inne kraje mogą ponieść finansowe
konsekwencje rozliczeń rosyjskiego rządu z gazowym monopolistą "Gazpromem".
Wtorkowa "Biełaruskaja Diełowaja Gazieta" zwraca uwagę, że
Gazprom jest winien swojemu państwu 1,3 mld dolarów.
Rząd Rosji
naciska na spłatę tego długu, monopolista będzie zatem wydobywać
środki od takich swoich dłużników jak Białoruś.
Są wśród nich kraje byłego ZSRR, które - jak pisze gazeta były przez "Gazprom" praktycznie dotowane ze względu na
strategiczne interesy rosyjskie.
Koncern zwróci się teraz przede
wszystkim do nich, ponieważ rosyjskie przedsiębiorstwa
niechętnie płacą za gaz, preferując rozliczenia barterowe.
"BDG" wyraża obawę, że "Gazprom" w poszukiwaniu pieniędzy,
które jest winien budżetowi federalnemu, zaostrzy stanowisko
także wobec Białorusi, której dług za gaz wynosi obecnie 240 mln
dolarów.
Białoruś tymczasem nie ma odpowiednich rezerw
walutowych.
W marcu "Gazprom" ograniczył już dostawy gazu na Białoruś.
Zaczął też domagać się od niej płatności w walucie, a nie jak
poprzednio - w barterze.
Od lipca długi białoruskich
przedsiębiorstw wobec "Gazpromu" miało przejąć państwo.
W
rezultacie koncern miał otrzymać obligacje na sumę 240 mln
dolarów.
Obligacje te miałyby pokrycie w wartości białoruskich
przedsiębiorstw.
Białoruś dotknęły ostatnio także ograniczenia dostaw
rosyjskiej ropy naftowej.
Zmniejszenie dostaw z Rosji o 20 proc.
ma związek z oczekiwaniami dostawców, którzy domagają się spłaty
zadłużenia ocenianego na 150 mln dolarów.
Na Białorusi bywają
problemy z kupnem paliwa.
Na lipiec zapowiedziano około
10-procentową podwyżkę cen benzyny i innych produktów naftowych.
Rosja tylko w połowie rozliczyła się za otrzymane w 1997
roku białoruskie towary eksportowe.

Białorusi nie wystarcza
pieniędzy z eksportu, aby zapłacić za rosyjskie nośniki energii
- oświadczył w ubiegłym tygodniu białoruski premier Siarhiej
Linh.
Wojciech Płocharski (PAP)
mc/ bum/
Białoruś/ Łukaszenka docenia rolę Polski w polityce Białorusi
6.7.Mińsk (PAP) - Prezydent Białorusi, Aleksandr Łukaszenka po
raz pierwszy od czasu skandalu z dyplomatycznym osiedlem w
Drozdach, wezwał do rozwijania stosunków z Polską.
Podczas jednego z wystąpień z okazji przypadającego w
miniony weekend święta państwowego - Dnia Republiki - Łukaszenka
powiedział, że "okoliczności złożyły się w taki sposób, że nasze
kraje znów znalazły się w centrum polityki europejskiej, na
strategicznym skrzyżowaniu interesów Wschodu i Zachodu".
W przemówieniu, którego fragmenty otrzymała w poniedziałek
PAP, białoruski prezydent stwierdził, że nasze wzajemne kontakty
wymagają więcej optymizmu i dynamiki, należy im nadać realną i
praktyczną treść".
Jego zdaniem, bliska współpraca między Polską i Białorusią
powinna stać się "solidnym mostem łączącym i jednoczącym
kontynent europejski na styku geopolitycznych interesów
zachodniej i wschodniej cywilizacji".
Łukaszenka powiedział, że "trudno jest przecenić rolę
elementu polskiego w polityce zagranicznej naszej republiki".
"Mamy nadzieję, że Białoruś i Polska, które są złączone
głębokimi korzeniami historycznymi, zdołają wznieść się ponad
chwilowe emocje polityczne i wejść w XXI wiek jako państwa
trwale związane korzystnymi dla obu stron stosunkami" - dodał.
25 czerwca polski ambasador na Białorusi Mariusz Maszkiewicz
wyjechał z Mińska na konsultacje do kraju.
Wyjechał jako jeden z
ostatnich ambasadorów, którzy opuścili Mińsk w związku z głośnym
skandalem wokół dyplomatycznego osiedla Drozdy.
Dzień przed wyjazdem polski ambasador miał kłopoty ze
zdjęciem polskiej flagi sprzed swej rezydencji w Drozdach, które
ogłoszono terenem rezydencji prezydenta Łukaszenki.
Mimo
posiadania odpowiednich przepustek administracja Drozdów nie
wpuściła go do osiedla.
Mimo tych okoliczności szef polskiej dyplomacji Bronisław

Geremek mówił w tym czasie, że Polska co prawda ze zdziwieniem,
ale i z nadzieją spogląda w kierunku Białorusi.
Wojciech Płocharski (PAP)
adl/ woj/
Białoruś - drogi, przepisy, stacje benzynowe
5.7.
Mińsk (PAP) - Po białoruskich drogach, według
obowiązujących przepisów, można jeździć za miastem z prędkością
najwyżej 90 km/godz., a w mieście do 60 km/godz.
Ograniczenie do 100 km/godz. obowiązuje samochody osobowe na
autostradzie Brześć-Mińsk.
Ciężarowe mogą tam jechać z
maksymalną prędkością 80 km/godz.
Wjazd na autostradę za Brześciem jest płatny w dolarach.
Kierowca zagranicznego samochodu osobowego płaci najmniej, bo
dwa dolary.
Honorowane jest polskie prawo jazdy.
Pasy są obowiązkowe dla kierowcy i pasażera na przednim
siedzeniu.
Dzieci do 14 lat mogą siedzieć tylko z tyłu, małe
dzieci powinny jeździć w specjalnych krzesełkach.
Turyści z Polski powinni pamiętać, że stacje benzynowe są
rozmieszczone znacznie rzadziej niż u nas.
Nie zawsze też, poza
głównymi drogami, łatwo je odszukać.
Mało jest moteli i
zajazdów.
Za to benzyna jest znacznie tańsza niż w Polsce.
Litr
kosztuje średnio kilkanaście tysięcy rubli, czyli ok. 30 centów.
Co prawda w lipcu ceny paliw mogą wzrosnąć o 10 procent.
Benzynę bezołowiową można kupić tylko w większych miastach
lub przy głównych drogach.
Ostatnio nawet tam wystąpiły
sporadyczne trudności z nabyciem etyliny 95 i 98.
Stacje na
prowincji w ogóle nie sprzedają etyliny 98.
Warto uważać na posterunki państwowej inspekcji samochodowej

- GAI lub DAI, przy których obowiązuje znaczne zmniejszenie
prędkości.
W nocy niektóre posterunki dokonują w swym
sąsiedztwie zwężenia lub ograniczenia przejazdu.
Nawierzchnia dróg jest w gorszym stanie niż w Polsce.
Na
autostradzie Brześć-Mińsk remontuje się wiele odcinków jezdni.
W miastach nie obowiązuje, inaczej niż jak w Polsce, zasada
automatycznej zielonej strzałki przy skręcie w prawo.
Strzałka
włącza się na ulicznych sygnalizatorach.
Główne oznakowania
znajdują się przeważnie nad jezdnią, a nie z boku.
Nawet jeśli nie ma namalowanych pasów, wyznacza je na
przykład znak nad ulicą.
Kierowcy raczej nie przepuszczają pieszych na pasach, jeśli
zatem Polak nagle zatrzyma się w tym celu, powinien pamiętać, że
może tym zaskoczyć kierowcę jadący za nim.
Piesi przechodzą pasy
niepewnie (za to poza pasami niekiedy bardzo śmiało).
Milicja stoi z radarem w mieście częściej niż w Polsce, ale
na drogach bocznych rzadziej.
(PAP - Wojciech Płocharski )
xp/ hb/
Białoruś/Łukaszenka narzeka na "niemoralność" mocarstw
3.7.Mińsk (PAP/AP)- Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka
narzekał w piątek na "niemoralne podejście" mocarstw światowych
do jego kraju.
Przemawiając na uroczystości z okazji święta państwowego
Białorusi zarzucił im, że "próbują nas uczyć, jak należy żyć".
"Pół wieku temu ktoś już próbował ustanowić nowy porządek i
stało się to przyczyną tragedii II wojny światowej" - takie
porównanie zasugerował Łukaszenka.
Prezydent Białorusi jest krytykowany przez kraje
demokratyczne za autokratyczny styl rządzenia, dławienie
wolności prasy i szykanowanie opozycji.
Ostatnio usunął obcych
dyplomatów z ich rezydencji w podstołecznym osiedlu Drozdy,
gdzie sam mieszka.
W odpowiedzi kraje Unii Europejskiej, USA,

Polska i kilka innych państw wezwały swych ambasadorów z
Białorusi na konsultacje do kraju.
"Zdajemy sobie sprawę, że równoprawne partnerstwo nie stało
się jeszcze podstawową zasadą polityki międzynarodowej czołowych
państw świata" - ubolewał prezydent Białorusi.
Następnie Łukaszenka przyjął na centralnym placu miasta
defiladę wojska i sportowców.
Łukaszenka, który nie ukrywa swej tęsknoty za ZSRR, objął
władzę w 1994 roku i od tego czasu przywrócił wiele praktyk i
symboli z czasów radzieckich.
W 1996 roku przeniósł białoruskie
święto państwowe z 27 czerwca, rocznicy deklaracji
niepodległości, na 3 lipca, rocznicę wyzwolenia Mińska spod
okupacji hitlerowskiej.
Wojciech Płocharski (PAP)/AP
rb/ xp/ lm/
8709
Wiadomości dnia - piątek, 03.07, godz.9.00
Prezydent Kwaśniewski zawetował ustawę przewidującą podział
państwa na 15 województw.
Niewykluczone, że już dziś wniosek
o odrzucenie lub przyjęcie weta trafi pod obrady Sejmu.
Sąd uwolnił milicjantów oskarżanych o zabicie manifestantów
w Lubinie w 1982 r.
Ten wyrok "obnaża bezsilność prawa" komentuje "Rz".
Kończący swą wizytę w ChRL prezydent Clinton spotkał się w
Hongkongu z opozycjonistą Martinem Lee.
Armia izraelska zniosła rano blokadę administrowanej przez
Palestyńczyków Strefy Gazy.
----------------------------------------------------------Aleksander Kwaśniewski zawetował wczoraj ustawę przewidującą
podział państwa na 15 województw.
Prezydent uznał, że ustawa nie
spełnia kryteriów społecznych - nie uwzględnia woli lokalnych
społeczności i nie zyskała poparcia głównych sił politycznych.
Prezydent nie zamierza jednak przedstawić własnego projektu
ustawy.
Prezydenckim wetem zajęły się już wczoraj sejmowe komisje.

Niewykluczone, że już dziś wniosek o odrzucenie lub przyjęcie
weta trafi pod obrady Sejmu.
Sejm ponownie uchwala ustawę odrzucając weto większością 3/5
głosów, w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.
Koalicja nie ma jednak potrzebnej do tego większości głosów.
----------------------------------------------------------Sejm wznowił swe obrady.
Rano Izba ma przyjąć oświadczenie,
które będzie odpowiedzią na niedawną rezolucję Bundestagu w
sprawie niemieckich przesiedleńców.
Rezolucja ta głosi m.in., że wypędzenie Niemców z dawnych
niemieckich ziem wschodnich zasługuje na potępienie.
W projekcie oświadczenia napisano, że rezolucja Bundestagu
"zawiera dwuznaczności" i ujawnia "niebezpieczne tendencje",
które mają prawo niepokoić nie tylko Polskę.
----------------------------------------------------------Trzej b. milicjanci są winni śmierci trzech manifestantów z
Lubina w 1982 r., ale kara za to podlega umorzeniu, bo sprawę
obejmuje amnestia z 1984 r. - uznał wrocławski Sąd Wojewódzki.
Prokurator i oskarżyciele posiłkowi zapowiadają apelację.
31 sierpnia 1982 r. od kul milicji na ulicach Lubina zginęli
manifestujący Andrzej Tejkowski, Michał Adamowicz i Mieczysław
Poźniak; 11 osób zraniono.
Prokurator domagał się dla byłych
milicjantów od 9 do 8 lat.
----------------------------------------------------------Wyrok w sprawie lubińskiej "obnaża bezsilność prawa i obraża
nie tylko poczucie, ale i zasadę sprawiedliwości- twierdzi "Rz".
Podważa argumenty tych przeciwników rozliczeń, lustracji,
dekomunizacji i uchwalania przez parlament moralnych i
politycznych ocen PRL, którzy mówią: zostawmy wyroki sądom a
oceny historii.
Kłopot w tym, że były zbrodnie, byli sprawcy,
ale wyroki nie zapadają; pewna jest - jak się okazuje - tylko
śmierć" - konstatuje dziennik.
----------------------------------------------------------Sąd Wojewódzki w Słupsku zwrócił się do Sądu Najwyższego z
prośbą o przeniesienie do innego miasta procesu Dariusza W., b.
policjanta oskarżonego o pobicie małoletniego kibica Przemka
Czai, w wyniku czego chłopiec zmarł.
Sędziowie argumentują, że nie chcą orzekać w tej sprawie pod
presją społeczną; nie mają też pewności, że w czasie procesu na

ulicach Słupska będzie panował spokój.
Styczniowe wydarzenia w
tym mieście nadal budzą duże emocje.
Sąd Najwyższy nie jest ograniczony przy podejmowaniu tej
decyzji żadnym terminem.
----------------------------------------------------------Prezydent Stanów Zjednoczonych Bill Clinton spotkał się w
Hongkongu z miejscowymi biznesmenami, a także z opozycjonistą
Martinem Lee.
Pobyt w Hongkongu kończy wizytę Clintona w ChRL.
Lee podziękował Clintonowi za to, iż w czasie podróży po
Chinach mówił publicznie o prawach człowieka i demokracji.
Martin Lee jest przywódcą głównej siły opozycji hongkońskiej
- Partii Demokratycznej.
Rano Clinton zademonstrował swe poparcie dla hongkońskich
działaczy prodemokratycznych, spotykając się z grupą ich 20
deputowanych do miejscowej Rady Legislacyjnej.
Prezydent Stanów Zjednoczonych po raz kolejny podkreślił, że
"najlepszą gwarancją stabilizacji na świecie w nadchodzącym
wieku będą swobody polityczne i poszanowanie praw człowieka".
----------------------------------------------------------Armia izraelska zniosła rano blokadę administrowanej przez
Palestyńczyków Strefy Gazy.
Odwołanie patroli armii izraelskiej
stało się możliwe w wyniku rozmów, prowadzonych przez 11 godzin
przez izraelskiego i palestyńskiego dowódcę sił bezpieczeństwa w
Strefie - generała Jom-Tow Samię i Muhamada Dahlana.
Do wzrostu napięcia w Strefie Gazy doszło wczoraj, gdy armia
izraelska zatrzymała konwój palestyński.
W odpowiedzi Arabowie
całkowicie zablokowali dojazd do żydowskich osiedli.
Gdy Izraelczycy chcieli usunąć blokady, na miejsce przybyły
oddziały policji palestyńskiej.
Realna stała się groźba
bezpośredniej konfrontacji.
----------------------------------------------------------Kanclerz Niemiec Helmut Kohl zdecydowanie wypowiedział się
przeciw wprowadzeniu podwójnego obywatelstwa.
W wywiadzie dla
"Saarbruecken Zeitung" Kohl oświadczył, że CDU i CSU zamierzają
wprowadzić ułatwienia w uzyskiwaniu obywatelstwa niemieckiego.
Zasadą pozostaje jednak, że "kto chce zostać Niemcem, ten musi

zrzec się dotychczasowego obywatelstwa".
Za istotne warunki do uzyskania obywatelstwa kanclerz Kohl
uważa znajomość języka niemieckiego i akceptowanie konstytucji.
----------------------------------------------------------Pozłacany pomnik Lenina stojący w centrum Nowogródka został
zdemontowany.Uczyniono tak w związku z przygotowaniami głównego
placu miasta do planowanych na wrzesień uroczystości z okazji
200-lecia urodzin Adama Mickiewicza.
Podczas demontażu rzeźba wodza rewolucji pękła.
I to w taki
sposób, że jej powrót w tej formie stał się niemożliwy.
Władze
są zdeterminowane.
Zastanawiają się jednak tym razem nad formą
popiersia.
(DŹWIĘK)
----------------------------------------------------------Meczem Francja-Włochy rozpoczną się ćwierćfinały piłkarskich
mistrzostw świata we Francji.
Dzisiejsze spotkanie na Stade de
France w Saint-Denis sędziował będzie Hugh Dallas ze Szkocji.
Faworyta w tym meczu trudno wytypować.
Włosi od początku
typowani są na jednego z kandydatów do końcowego zwycięstwa.
Francuzi za to grają u siebie i po efektownych zwycięstwach
w pierwszej rundzie nawet nie dopuszczają myśli, że mogliby na
tym etapie pożegnać się z turniejem.
----------------------------------------------------------Dorota Czynszak obroniła w Skoczowie tytuł mistrzyni Polski
w kolarskiej jeździe indywidualnej na czas.
Trasę długości 20
km, wyznaczoną na dwupasmówce Bielsko-Biała - Wisła, Czynszak
przejechała w czasie 28 minut i 25 sekund.
Wyprzedziła o 41
sekund Bogumiłę Matusiak oraz o 1.15 Monikę Kotek.
Kolejność pierwszej trójki okazała się taka sama jak przed
rokiem w mistrzostwach Polski w Trzebnicy.
----------------------------------------------------------Całym krajem wstrząsnęła fala oszustw dokonywanych na
mieszkańcach różnych miast pobierających lub wpłacających
pieniądze do banku - informuje "Kurier Polski".
W wyniku
perfekcyjnej manipulacji psychiką przyszłej ofiary oszuści
sprzedają bezwartościowe monety za wiele tysięcy złotych.

Ofiary korzystając z "okazji" kupują "złote penny", aby
wkrótce przekonać się, że monety nie są złote i bezcenne, a
wykonane ze stopu miedzi, cyny i cynku.
Liczba oszukanych jest nie do ustalenia, gdyż ludzie wstydzą
się swojej naiwności i nie zgłaszają się na policję.
(PAP); odr/ E-mail: SerwisRadiowy@pap.com.pl

INFORMACJE DŹWIĘKOWE NADANE 3 LIPCA DOSTĘPNE W BBS:
Biblioteka SID : Plik 07_03_02.wav lub 07_03_02.mp3
Serwis odpłatny
Pozłacany pomnik Lenina stojący w centrum Nowogródka został
zdemontowany.
Wódz rewolucji musiał ustąpić wieszczowi, Adamowi
Mickiewiczowi.
DŹWIĘK:
Uczyniono tak w związku z przygotowaniami głównego placu
miasta do zaplanowanych na wrzesień państwowych uroczystości z
okazji 200-lecia urodzin Adama Mickiewicza.
Uładzimir Gruca z władz Nowogródka sprecyzował jednak w
czwartek, że Lenin ma oddalić się tylko na około 20 metrów od
swego poprzedniego cokołu.
Po uroczystościach ku czi Mickiewicza
powinien pojawić się w innej części placu.
Jednakże podczas demontażu pojawiły się nieoczekiwane
problemy.
Rzeźba wodza rewolucji pękła w taki sposób, że jej
powrót w tej formie stał się niemożliwy.
Władze są zdecydowane
jednak na powrót posągu.
Zastanawiają się jednak tym razem nad
formą popiersia.
Dementowane są także pogłoski o ustawieniu na miejscu Lenina
pomnika któregoś z białoruskich bohaterów narodowych.
z Mińska Wojciech Płocharski PAP
Białoruś/ Lenin ustąpił
2.7.
Mińsk (PAP) - Pozłacany pomnik Lenina stojący w centrum

Nowogródka został zdemontowany.
Uczyniono tak w związku przygotowaniami głównego placu
miasta do zaplanowanych na wrzesień państwowych uroczystości z
okazji 200-lecia urodzin Adama Mickiewicza.
Uładzimir Gruca z władz Nowogródka sprecyzował jednak w
czwartek, że Lenin ma oddalić się tylko na około 20 metrów od
swego poprzedniego cokołu.
Po uroczystościach ku czi Mickiewicza
powinien pojawić się w innej części placu.
Jednakże podczas demontażu pojawiły się nieoczekiwane
problemy.
Rzeźba wodza rewolucji pękła w taki sposób, że jej
powrót w tej formie stał się niemożliwy.
Władze są zdecydowane jednak na powrót posągu.
Zastanawiają
się jednak tym razem nad formą popiersia.
Dementowane są także pogłoski o ustawieniu na miejscu Lenina
pomnika któregoś z białoruskich bohaterów narodowych.
Wojciech Płocharski (PAP)
sp
Białoruś/ Dąb Mickiewicza pocięty na kawałki
1.6.
Mińsk (PAP) - Spróchniały 250-letni Dąb Mickiewicza w
Szczorsach na Nowogródczyźnie, który runął w maju podczas silnej
wichury, został pocięty na kilka części.
Najzdrowszą z nich postanowiono jednak zachować i znajduje
się ona obecnie w miejscowej szkole - poinformował PAP
nauczyciel ze Szczorsów Mikałaj Jackiewicz.
Pozostałości można uznać za historyczne, gdyż Adam
Mickiewicz, który często bywał w Szczorsach - położonych nad
Niemnem 25 km na wschód od Nowogródka - pod tym właśnie dębem
pisał "Grażynę".
UNESCO ogłosiło 1998 rokiem obchodów 200-lecia urodzin
polskiego poety, który urodził się w 1798 roku w Zaosiu na
Nowogródczyźnie.
W czwartek, w Szczorsach, na miejscu gdzie stało potężne
drzewo leżały jeszcze doszczętnie spróchniałe, spiłowane części
jego pnia.
Miejscowe władze zamierzają upamiętnić miejsce

pomnikiem.
Według mieszkańców, dąb przewrócił się, ponieważ teren pod
nim stał się zbyt wilgotny.
Nie pomogło umocowanie przed paroma
laty gałęzi metalowymi linami i klamrami oraz zamurowanie
dziupli powstałej w jednym z dwóch jego pni.
W pobliżu
dębu-nestora wyrosło kilka młodych dębów, jego potomków.
Szczorsy za czasów Mickiewicza były własnością rodziny
Chreptowiczów.
W XVIII wieku powstał tu późnobarokowy pałac oraz
park.
W pałacu istniała największa w ówczesnym Księstwie
Litewskim biblioteka, której księgozbiór liczył 8 tysięcy tomów.
Pałac i park w Szczorsach ucierpiały podczas dwóch wojen
światowych.
Po pałacu pozostały jedynie piwnice.
Zachowały się
jednak inne fragmenty kompleksu pałacowego, m.in. wozownie i
stajnie, które przerobiono na mieszkania i przedszkole.
Kilometr
dalej wyrasta w polu malownicza ruina dawnego folwarku.
Przetrwało również kilka stawów oraz niepowtarzalna atmosfera
tego miejsca.
Mieszkańcy Szczorsów, które są siedzibą gminnej rady
narodowej oraz kołchozu, z nadzieją mówią o ewentualnym
turystycznym rozwoju swojej wsi.
Istnieją plany odbudowy
zniszczonego zespołu pałacowo-parkowego.
W dalekosiężnych zamierzeniach władz białoruskich jest
sprowadzenie do odbudowanej biblioteki w Szczorsach księgozbioru
znajdującego się od 1917 r.w depozycie Biblioteki Ukraińskiej
Akademii Nauk w Kijowie.
Wojciech Płocharski (PAP)
z/ro/yan/

Białoruś/Izba Reprezentantów akceptuje bimbrownictwo
1.7.Mińsk (PAP) - Projekt ustawy, zezwalający na domową
produkcję napojów alkoholowych dla prywatnego użytku przyjęła
Izba Reprezentantów - niższa izba kadłubowego parlamentu
białoruskiego.
W razie podpisania ustawy przez prezydenta Aleksandra

Łukaszenkę, wszyscy obywatele będą mogli legalnie zajmować się
produkcją alkoholu.
Izba Reprezentantów podczas zakończonej we wtorek sesji
uchwaliła w pierwszym czytaniu ustawę "O regulowaniu przez
państwo produkcji i obrotu produktami alkoholowymi" w wariancie
zakładającym istotną liberalizację produkcji, sprzedaży i
spożycia alkoholu.
Deputowani przystali na propozycję swego kolegi Piotra
Żuszmy zniesienia zakazu domowej produkcji napojów alkoholowych
dla prywatnego spożycia.
Żuszma występował z tym postulatem
jeszcze we wstępnej fazie pracy na ustawą, wówczas jednak nie
uzyskał poparcia deputowanych.
Sytuacja się zmieniła, gdy rząd białoruski zgodził się na
eksperyment i zezwolił na domową produkcję alkoholu w jednym z
rejonów obwodu brzeskiego.
Deputowani uznali, że walka ze zjawiskiem bimbrownictwa jest
bez sensu.
Ich krok komentatorzy uznają za "poważny postęp" w
stosunku do czasów, gdy na Białorusi prowadzono zakrojone na
wielką skalę kampanie przeciwko pędzącym samogon.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ro/nbz/

Białoruś/Politrucy nadchodzą
1.7.Homel (PAP) - Specjaliści "do spraw społecznych i
informacyjno-propagandowych" pojawią się w dużych
przedsiębiorstwach i sowchozach na Homelszczyźnie - postanowiły
władze obwodu homelskiego.
We wszystkich przedsiębiorstwach, gdzie pracuje ponad 300
osób oraz w kołchozach i sowchozach zatrudniających, ponad 150
pracowników, propagandyści władz otrzymają posady zastępców
kierowników na koszt tych zakładów pracy.
Specjaliści ds. propagandy najpierw pojawią się w rejonie
kalinkawickim, do końca przyszłego roku zaś powinni zainstalować
się na terenie całego obwodu - odpowiednika polskiego
województwa.
Plan ich propagandowych przedsięwzięć będą przygotowywać
władze lokalne.
Wyznaczą one system, formy i metody pracy
specjalistów ze środkami przekazu, organizacjami społecznymi i
partiami politycznymi w celu - jak ujmują to białoruskie

niepaństwowe media - "formowania prawidłowej myśli
obywatelskiej".
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ro/nbz/
PLL LOT doceniony w Mińsku
1.7.Mińsk (PAP)- Jan Winkel, szef przedstawicielstwa Polskich
Linii Lotniczych LOT w Mińsku otrzymał - jako jedyny z
obcokrajowców - tegoroczną nagrodę "Człowiek interesu",
renomowanego, białoruskiego czasopisma "Dieło".
Białorusini wyróżnili Winkla za "wsparcie w trudnych
chwilach białoruskich kolegów - przedsiębiorców".
Dyrektor polskiego przedstawicielstwa powiedział w środę
PAP, że jest to wyróżnienie "dla ludzi, którzy w latach 90. coś
znaczącego tutaj zrobili".
W jego przypadku, jak sądzi,
doceniono także ugruntowanie pozycji LOT na miejscowym rynku.
LOT rozpoczynał działalność w Mińsku w 1992 roku
"praktycznie od zera".
Po roku założono stałe biuro.
"Lataliśmy
najpierw dwa razy w tygodniu, potem trzy.
Chcielibyśmy pięć i w
tej sprawie prowadzimy obecnie rozmowy" - powiedział Winkel.
Dodał, że oczekiwania jego firmy w stosunku do rynku
sprawdziły się.
Linie oferują swe usługi głównie Białorusinom
zza Atlantyku i mieszkającym w kraju.
Obsługują także, w
mniejszym stopniu, ruch europejski i polski.
Na rynku białoruskim LOT zaczynał razem z niemiecką
Lufthansą i austriackimi Austrian Airlines.
Każda z tych linii
obsługuje określone segmenty rynku.
Poza Mińskiem, PLL LOT ma na świecie jeszcze 55
przedstawicielstw.
Wojciech Płocharski (PAP)
ro/ lm/
Towarzystwo Języka Białoruskiego krytykuje władze
30.6.Mińsk (PAP)- Towarzystwo Języka Białoruskiego zarzuciło we

wtorek władzom "antybiałoruskość".
W wydanym oświadczeniu Rada Towarzystwa zaprotestowała
przeciwko działaniom sprzyjającym "zniszczeniu tego, co udało
się zrobić w pierwszych latach suwerenności dla uratowania
ojczystej kultury i języka".
TJB protestuje m.in. przeciwko sytuacji wokół Białoruskiego
Liceum Humanistycznego, prestiżowej placówki, którą, według
Towarzystwa, urzędnicy próbują podporządkować rosyjskojęzycznemu
liceum przy państwowym uniwersytecie w Mińsku.
TJB poparło uczniów białoruskojęzycznego liceum i ich
rodziców, którzy "bronią go wszelkimi dostępnymi metodami
prawnymi" oraz zażądało zapewnienia szkole normalnej pracy i
rozwoju.
W oświadczeniu zwrócono uwagę na proces zamykania
białoruskojęzycznych przedszkoli i szkół, zmniejszanie nakładów
książek w języku ojczystym oraz na coraz częstsze stosowanie w
państwowych mediach języka rosyjskiego.
W zeszłym tygodniu sąd wyeksmitował Towarzystwo z jego
siedziby w Mińsku.
Powodem było zadłużenie w wysokości 540 mln
białoruskich rubli.
Towarzystwo nie było w stanie płacić czynszu
w wysokości 10 dolarów za metr kw.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ro/lm/
Białoruś/ Miasnikowicz: forum nie dorosło do Łukaszenki
30.6.Mińsk (PAP) - Szef administracji prezydenta Łukaszenki
powiedział, że forum gospodarcze w szwajcarskiej miejscowości
Crans Montana "jeszcze nie dorosło do tego poziomu, by zapraszać
takich potężnych przywódców" jak jego zwierzchnik.
W wywiadzie, który opublikowała we wtorek gazeta
prezydenckiej administracji, "Sowietskaja Biełorussija", Michaił
Miasnikowicz oświadczył jednak, że udział Łukaszenki w
konferencji w Crans Montana był sukcesem.
W Crans Montana odbywają się co roku międzynarodowe
spotkania na tematy gospodarcze.
Organizatorzy zapraszają na nie
także polityków. Łukaszenka jako jeden z gości forum, które
odbyło się w końcu zeszłego tygodnia, spotkał się z krytycznym
przyjęciem.
Podczas ostrej wymiany zdań na temat wyeksmitowania
zagranicznych ambasadorów z ich rezydencji w osiedlu Drozdy pod

Mińskiem, nazwano go dyktatorem.
Gdy Łukaszenka spóźnił się na jedno z posiedzeń forum,
organizatorzy poprosili go, by skrócił swe wystąpienie, które
według zapowiedzi prezydenta miało trwać półtorej godziny.
Po
ostrej dyskusji Łukaszenka zerwał z uszu słuchawki i opuścił
salę.
Chwaląc swego prezydenta, Miasnikowicz oświadczył, że
Łukaszenka "wytrzymał uderzenie trzech-czterech uczestników
spotkania", którzy "od samego początku próbowali oskarżyć
prezydenta o niechęć do przeprowadzenia w kraju demokratycznych
przekształceń".
Zapytany jednak, dlaczego Łukaszenka po powrocie do Mińska
negatywnie ocenił przygotowanie swej wizyty w Szwajcarii,
Miasnikowicz złożył samokrytykę i powiedział, że podległa mu
administracja "niedostatecznie głęboko przeanalizowała możliwy
rozwój wydarzeń".
Opozycyjna "Biełorusskaja Diełowaja Gazieta" sugeruje, że
wizyta Łukaszenki w Crans Montana może stać się ostatnim jego
wystąpieniem na Zachodzie.
Wojciech Płocharski (PAP)
xp/ls/
Białoruś/Krajobraz po Drozdach (odc.1)
26.6.Mińsk (PAP) - Na budynku wartowni przy bramie wjazdowej do
byłego dyplomatycznego osiedla Drozdy pod Mińskiem wisi nowa,
masywna, czarna tablica, na której złote litery surowo
obwieszczają, iż znajdujemy się przed rezydencją prezydenta
Republiki Białoruś.
Prezydenckiego dziś osiedla zaczęły strzec wzmocnione siły
milicji.
Dostanie się na jego teren, co nie udało się niedawno
polskim dyplomatom, pragnącym jedynie zdjąć flagę sprzed
polskiej rezydencji, jest obecnie zadaniem możliwym raczej tylko
dla...drozdów.
"Remont Drozdów jest jedynie pretekstem dla wysiedlenia
stamtąd akredytowanych w stolicy Białorusi ambasadorów" twierdzi Stanisłau Szuszkiewicz, szef białoruskiego państwa w
pierwszej połowie lat 90.
W jego przekonaniu, prezydent Aleksandr Łukaszenka uznał
sąsiadujących z nim dotąd w Drozdach zagranicznych ambasadorów
za wrogów i "z impetem szefa kołchozu postanowił rozprawić się z

dyplomatami jak z kołchozowymi brygadzistami".
Szuszkiewicz twierdzi, że Drozdy po opuszczeniu przez
zagranicznych dyplomatów zasiedlą ludzie prezydenta.
Były przewodniczący białoruskiej Rady Najwyższej uznał w
piątek remont osiedla za nieuzasadniony, gdyż, jak powiedział,
"w mojej byłej rezydencji na terenie Drozdów, gdzie obecnie
mieszka prezydent Łukaszenka, można jeszcze ze 30 lat mieszkać
bez kapitalnego remontu".
Szuszkiewicz uważa, że gdyby na osiedlu istniały problemy z
kanalizacją, nikt nie podpisywałby z ambasadami długoterminowych
umów dzierżawnych.
Za czasów radzieckich w Drozdach mieszkali urzędnicy
partyjni.
Terytorium jest ogrodzone solidnym płotem.
W Drozdach
mieścił się dom białoruskiego przywódcy partyjnego, pierwszego
sekretarza partii komunistycznej Piotra Maszerowa.
cdn.
plo/jo/nbz/
Białoruś/ Krajobraz po Drozdach, (odc.2-ost.)
Po ogłoszeniu niepodległości Białorusi postanowiono, że
zamieszkają tam zagraniczni dyplomaci, którzy na koszt swych
państw wyremontują i zmodernizują wydzierżawione budynki.
W rezultacie rezydencja ambasadora francuskiego miała
przekształcić się w "maleńki Paryż", Niemcy poważnie
zainwestowali w wygląd i komfort, Amerykanie w przytulność, a
dyplomata włoski zgromadził w swojej rezydencji kolekcję
obrazów.
"Masę pieniędzy" kosztował również gruntowny remont
rezydencji polskiego ambasadora.
Dyplomaci dzierżawili budynki na podstawie dwustronnego
porozumienia z białoruskim rządem.
Jednak po wprowadzeniu się na
osiedle prezydenta Łukaszenki, zrobiło się, ich zdaniem, mniej
przyjemnie - w sąsiedztwie pojawili się surowo i podejrzliwie
spoglądający strażnicy z karabinami.
Szuszkiewicz nie wykorzystywał swej rezydencji w Drozdach z
"powodów etycznych".
Uznał, że 560 metrów kwadratowych
powierzchni mieszkalnej, trzy piętra, duży basen, sauna,
pomieszczenia dla uprawiania sportu, sypialnie i różne pokoje
stanowią dla jego rodziny za duży zbytek.

Po opuszczeniu Drozdów przez ambasadorów rezydencja
prezydenta powiększyła się o znaczny obszar i, co istotne, ubyło
lokatorów.
W związku z głośnym skandalem wokół Drozdów, Mińsk
opuścili ambasadorzy pięciu krajów Unii Europejskiej, USA,
Japonii, Turcji, Polski i Bułgarii.
Także fińskie MSZ zaleciło swojemu dyplomacie, którego stała
rezydencja znajduje się w Wilnie, powstrzymać się od wyjazdów do
Mińska.
Ambasadorzy Litwy i Słowacji wybrali się na urlop do
swych krajów.
W rezultacie, jak policzyła piątkowa gazeta "Nawiny", na
Białorusi pozostali ambasadorzy Jugosławii, Chin, Kuby, Rosji i
innych krajów Wspólnoty Niepodległych Państw.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ro/nbz/
Białoruś/ Polski ambasador wyjechał do kraju
25.6.Mińsk (PAP) - Polski ambasador na Białorusi Mariusz
Maszkiewicz po krótkim, nieoficjalnym pożegnaniu z pracownikami
ambasady i polskimi dziennikarzami wyjechał w czwartek po
południu z Mińska na konsultacje do kraju.
Powiedział, że ma nadzieję, iż szybko wróci, bo "jest tutaj
bardzo dużo pracy".
Maszkiewicz wyjechał na konsultacje w związku z głośnym
skandalem wokół osiedla dyplomatycznego Drozdy, w wyniku którego
Białoruś opuścili ambasadorowie pięciu krajów Unii Europejskiej,
USA, Turcji, Japonii i Bułgarii.
Tymczasem zdjęcie polskiej flagi sprzed rezydencji
ambasadora w Drozdach - co w środę uniemożliwiono polskim
dyplomatom - powinno nastąpić "w trybie administracyjnym", czyli
w wyniku porozumienia między administracjami Drozdów i ambasady.
W środę polskich dyplomatów nie wpuszczono na teren Drozdów,
ponieważ administracja osiedla zarządziła ograniczenie wjazdu.
Po wyjeździe ambasadora Maszkiewicza na konsultacje do kraju
jego obowiązki przejmuje pierwszy po nim rangą pracownik
ambasady, czyli I sekretarz ambasady Piotr Żochowski.
Maszkiewicz objął placówkę w Mińsku po Ewie Spychalskiej,
która opuściła Białoruś w połowie lutego.
Na Białoruś przyjechał
przed miesiącem.

Przed dwoma tygodniami wręczył listy
uwierzytelniające prezydentowi Aleksandrowi Łukaszence.
Wojciech Płocharski (PAP)
mc/ls/

USA/ Hillary Clinton solidaryzuje się z kobietami białoruskimi
25.6.Mińsk (PAP)- Hillary Clinton, żona prezydenta Stanów
Zjednoczonych, wystosowała do matek i żon represjonowanych
białoruskich opozycjonistów list z wyrazami solidarności.
W czwartek posłanie pani Clinton przekazano Białorusinkom w
ambasadzie amerykańskiej w Mińsku.
Jest ono odpowiedzią na ich
list do żony prezydenta USA z początku maja.
Sześć kobiet zwróciło się w nim o poparcie ich wysiłków na
rzecz obrony praw człowieka i ustanowienia demokracji na
Białorusi.
Hillary Clinton odpisała, że pogorszenie sytuacji związanej
z przestrzeganiem prawa człowieka na Białorusi wywołuje
zaniepokojenie każdego, kto przejmuje się prawami jednostki oraz
prawem rodziny do godnego, bezpiecznego i wolnego życia.
"W swojej walce nie jesteście samotne.
Stany Zjednoczone
pozostają przychylne sprawie obrony praw człowieka na Białorusi"
- zapewniła pani Clinton.
Wyjaśniła, że jest to główny kierunek
działania amerykańskiej ambasady w Mińsku.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ mc/ lm/
Białoruś/ Opozycyjna prasa krytykuje władze i Rosję
25.6.
Mińsk (PAP) - "Elementarnym chamstwem" nazwała w czwartek
opozycyjna "Biełaruskaja Diełowaja Gazieta" postępowanie Mińska
w głośnym skandalu dyplomatycznym wokół osiedla Drozdy.
Pismo skrytykowało także rolę Rosji w tej "małej zimnej
wojnie", zarzucając jej niekonsekwencję w tej sprawie.
Zdaniem gazety, Białoruś dopuszczając do wyjazdu z Mińska

zachodnich ambasadorów "utraciła rozmówców".
Nawet gdyby obecnie
prezydent Aleksander Łukaszenka zechciał z jakiegoś powodu
"wzmocnić zachodni kierunek" polityki zagranicznej swego kraju,
nie miałby już kogo o tym powiadomić - stwierdza "BDG".
Gazeta uważa, iż Rosja w trakcie kryzysu zachowywała się
niekonsekwentnie, chociaż wschodni sąsiad Białorusi miał
najwięcej powodów, aby oburzać się w związku z planami
przesiedlenia dyplomatów z Drozdów, ponieważ rezydencja
ambasadora Walerija Łoszczynina jest własnością Federacji
Rosyjskiej.
Na początku kryzysu - pisze "BDG" - Łoszczynin demonstrował
solidarność z innymi ambasadorami i mówił o naruszeniu konwencji
wiedeńskiej.
Potem rosyjskie MSZ wyjaśniło, że problem został
rozwiązany i ambasadorowie powinni wyprowadzić się z Drozdów.
Z kolei szef rosyjskiej dyplomacji Jewgienij Primakow
wyraził zaniepokojenie przebiegiem wydarzeń.
W końcu, gdy w
rezydencji rosyjskiego ambasadora wyłączono światło i gaz,
Primakow oświadczył jednak, że Rosja nie będzie wzywać swojego
ambasadora na konsultacje.
Obecnie na terenie Drozdów przebywa jeden dyplomata ambasador rosyjski.
Razem z żoną i wnukiem od kilku dni mieszka
tam bez elektryczności i telefonu.
Zawczasu jednak zgromadził
zapasy wody, m.in. w wannie - podała gazeta.
Rosyjska polityka nie opiera się obecnie na konfrontacji z
Zachodem.
Chociaż Białoruś nie jest kluczowym problemem w
stosunkach rosyjsko-amerykańskich, jednak rosyjski sojusznik,
który rozpoczął "małą zimną wojnę", może stać się przeszkodą we
współpracy rosyjsko-amerykańskiej - sugeruje pismo.
W ostatnich dniach w związku z sytuacją wokół osiedla Drozdy
z Mińska na konsultacje do swych krajów wyjechali ambasadorzy
Unii Europejskiej - W.
Brytanii, Niemiec, Grecji, Francji i
Włoch, a także USA, Turcji i Japonii.
W czwartek wyjeżdżają
ambasadorzy Polski i Bułgarii.
Dyplomata litewski przebywa na urlopie w kraju, dokąd
wyjechał nie podając terminu powrotu.
Podobnie postąpił
ambasador Słowacji.
Nieznane są na razie decyzje Czech i Łotwy

wobec swoich przedstawicieli.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ mc/ kks/
Białoruś/ Polski ambasador nie wpuszczony na teren Drozdów
(opis,odc.1)
24.6.Mińsk (PAP)- Ambasadora Polski na Białorusi, Mariusza
Maszkiewicza nie wpuszczono w środę do podstołecznego osiedla
Drozdy, choć miał wymaganą przez władze przepustkę.
Ambasador udawał się tam wraz z pracownikami polskiej
ambasady, aby dokonać uroczystego zdjęcia flagi sprzed swej
rezydencji, którą musiał opuścić w związku z wyeksmitowaniem
zagranicznych dyplomatów z osiedla.
Straż przy bramie do osiedla nieoczekiwanie zatrzymała dwa
samochody wiozące ambasadora i innych polskich dyplomatów,
również posiadających przepustki.
Zażądano, aby dyplomaci
pozostawili samochody i udali się dalej środkami transportu,
których dostarczy administracja osiedla.
Dyplomaci czekali przed bramą przeszło 10 minut, po czym
zawrócili do Mińska.
Wsiadając do samochodu ambasador Maszkiewicz potwierdził, że
przedstawiciele ambasady nie otrzymali zgody na wjazd na teren
Drozdów.
Powiedział, że sytuacja jest "dziwna".
W czwartek Maszkiewicz wyjeżdża do kraju, wezwany na
konsultacje.
Polskie MSZ podało we wtorek, że decyzja w tej
sprawie jest podyktowana naruszeniem przez stronę białoruską
Konwencji Wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych i
ograniczeniem ambasadorowi możliwości pełnienia swojej misji.
cdn.
plo/ xp/ lm/
Białoruś/ Polski ambasador nie wpuszczony...(opis,odc.2-ost.)
W zeszłym tygodniu władze białoruskie, pragnąc zmusić
ambasadorów do opuszczenia Drozdów, sąsiadujących z rezydencją
prezydenta Aleksandra Łukaszenki, odcięły im dopływ wody,
elektryczności i gazu i zamknęły uliczkę wjazdową dla
samochodów.
Władze argumentowały, że opuszczenie rezydencji jest

konieczne, gdyż w osiedlu trzeba przeprowadzić gruntowny remont
kanalizacji, wodociągów, sieci elektrycznej i telefonicznej.
Dyplomaci uznali to żądanie za sprzeczne z prawem
międzynarodowym.
Prezydent Łukaszenka, który kilkakrotnie mówił, że nie chce
mieć zagranicznych dyplomatów za sąsiadów, ogłosił w zeszłym
tygodniu, że całe Drozdy są jego rezydencją.
Od kilku dni Drozdy są pod wzmocnioną ochroną milicji.
Na
budynku wartowni widać nową tablicę, informującą, że teren ten
należy do prezydenta Białorusi.
Wejść można tylko za przepustką.
Poza tym osiedle jest dostępne tylko dla pracowników
prowadzących naprawy.
Nie widać jednak, aby pracowano tam z
wielkim rozmachem.
Wszystkie rezydencje dyplomatyczne stoją już puste.
W związku ze skandalem wokół osiedla Drozdy wyjechali już z
Białorusi ambasadorzy krajów Unii Europejskiej i USA oraz charge
d'affaires Japonii.
W czwartek oprócz ambasadora Maszkiewicza ma
wyjechać ambasador Bułgarii.
Wojciech Płocharski (PAP)
xp/ lm/
Białoruś/ Prasa: syn prezydenta zamieszany w strzelaninę
24.6.Mińsk (PAP) - Starszy syn prezydenta Aleksandra Łukaszenki
był podobno uczestnikiem majowej strzelaniny w nocnej dyskotece
w Mińsku, w wyniku której zostało rannych dwóch mężczyzn doniosła w środę gazeta "Nawiny".
Służby prasowe prezydenta Białorusi powiedziały PAP, że nie
mają informacji o uczestnictwie Wiktora Łukaszenki w tym
incydencie.
"Nawiny" przedrukowały publikację na ten temat z
moskiewskiej gazety "Siewodnia".
Rosyjskie pismo podaje, że w końcu maja jeden z trenerów
narodowej, białoruskiej reprezentacji hokejowej, Michaił
Zacharau, został w dyskotece "Max-show" postrzelony w brzuch.
Ranny został również chcący mu pomóc ochroniarz.
Sprawca i kilka

towarzyszących mu osób oddaliło się tymczasem bez problemów.
Według publikacji, przed szpitalną salą trenera pojawili się
wkrótce cywilni ochroniarze nie dopuszczający do niego
odwiedzających i tym bardziej dziennikarzy.
Żona rannego trzy
dni po strzelaninie nieoczekiwanie wyjechała na wypoczynek do
Włoch.
Na wypoczynek udać się miał także szef klubu "Max-show",
Michaił Bułacki.
Ochroniarze dyżurujący w klubie podczas
incydentu zostali pospiesznie zwolnieni - podają dziennikarze.
Autorom publikacji wydało się także niezrozumiałe, w jaki
sposób sprawca dostał się z pistoletem do dyskoteki, gdzie
stosowano przy wejściu wzmocnione środki bezpieczeństwa.
Gazeta
"Siewodnia" otrzymała list, w którym napisano, że strzelał
starszy syn prezydenta, a incydent był wynikiem alkoholowej
sprzeczki.
Wyjaśnić te okoliczności ma prowadzone w tej sprawie
śledztwo - sugerują dziennikarze podając, że przed strzelaniną
syn prezydenta naprawdę siedział w "Max-show" przy jednym
stoliku z trenerem Zacharauem.
"Nie mamy informacji o uczestnictwie syna prezydenta w
strzelaninie.
Jest to na pewno wymysł" - powiedział PAP
Uładzimir Nieroński z prezydenckiej służby prasowej.
"O ile
wiem, obaj synowie prezydenta nie są typem ludzi, którzy
uczestniczyliby w takich rozróbach" - dodał.
Jego zdaniem także, nie ma możliwości, by posiadali broń,
gdyż towarzyszy im ochrona.
Wiktor Łukaszenka jest na piątym,
ostatnim roku studiów.
Służba prasowa ministerstwa spraw wewnętrznych nie
dysponowała przed południem w środę informacjami na temat
wydarzenia w "Max-show".
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ro/nbz/
Białoruś/ Wyjechał Japończyk, wyjadą Polak i Bułgar
23.6.Mińsk (PAP/AP,Reuters) - Charge d'affaires Japonii na
Białorusi Shigao Natsui wyjechał we wtorek na konsultacje do
kraju, a w czwartek opuści Mińsk ambasador Bułgarii Marko
Ganczew.

Oba wyjazdy są związane ze skandalem wokół osiedla
dyplomatycznego Drozdy.
Również ambasador RP Mariusz Maszkiewicz został wezwany na
konsultacje do kraju i wyjeżdża w czwartek.
W poniedziałek wyjechali z Mińska ambasadorzy krajów UE i
Stanów Zjednoczonych.
Władze białoruskie, pragnąc zmusić ambasadorów do
opuszczenia ich rezydencji w podstołecznym osiedlu Drozdy,
sąsiadujących z rezydencją prezydenta Aleksandra Łukaszenki,
odcięły im dopływ wody, elektryczności i gazu i wykopały rów w
poprzek uliczki wjazdowej, uniemożliwiając korzystanie z
samochodów.
Władze argumentowały, że opuszczenie rezydencji jest
konieczne, gdyż w osiedlu trzeba przeprowadzić gruntowny remont
kanalizacji, wodociągów, sieci elektrycznej i telefonicznej.
Dyplomaci uznali to żądanie za sprzeczne z prawem
międzynarodowym.
Prezydent Aleksander Łukaszenka, który kilkakrotnie mówił,
że nie chce mieć zagranicznych dyplomatów za sąsiadów, ogłosił w
zeszłym tygodniu, że całe Drozdy są jego rezydencją.
Od poniedziałku rano Drozdy są dostępne tylko dla
pracowników prowadzących naprawy.
Nie widać jednak, aby
pracowano tam z wielkim rozmachem.
Białoruś odrzuciła we wtorek sugestie, by załagodzić spór o
rezydencje dyplomatów.
"Oni wyjechali na przejściowe konsultacje
z pompą i szampanem i wyrazili nadzieję, że wkrótce powrócą powiedział dziennikarzom minister spraw zagranicznych Białorusi
Iwan Antanowicz.
Nie poczynimy żadnych kroków, ale oni powrócą".
Wyjazdy te pogłębiają izolację prezydenta Białorusi
Aleksandra Łukaszenki na arenie międzynarodowej.
Jednak
prezydent i jego rząd zachowują nieprzejednane stanowisko.
Szef administracji prezydenckiej Michaił Miasnikowicz dał we
wtorek do zrozumienia, że rządy zachodnie wspierają przeciwników
Łukaszenki.
"Dlaczego oni (opozycja) kłamią na temat naruszania praw
człowieka na Białorusi?
Po to, by w imieniu tych, którzy nam źle
życzą za granicą, mogli dorwać się do władzy" - powiedział

Miasnikowicz w parlamencie.
Dodał, że "Stany Zjednoczone
prowadzą świadomą grę z opozycją".
Wojciech Płocharski (PAP) /AP,Reuters
xp/ woj/
4364 3020
Polski ambasador wyjedzie z Mińska w czwartek (krótka2)
23.6.Mińsk (PAP) - Polski ambasador na Białorusi Mariusz
Maszkiewicz powiedział korespondentowi PAP, że na konsultacje do
kraju wyjeżdża w czwartek.
Nie wie jeszcze jakim środkiem
transportu.
W środę ambasador chce pojechać na zamknięte przez
białoruskie władze dyplomatyczne osiedle Drozdy pod Mińskiem,
gdzie rezydował do czasu wybuchu skandalu.
Wraz z pracownikami
ambasady dokona tam uroczystego zdjęcia flagi przed rezydencją.
Decyzję o powrocie do kraju ambasadora podjął we wtorek szef
MSZ.
Uzasadnił to naruszeniem przez stronę białoruską Konwencji
Wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych i ograniczeniem
ambasadorowi możliwości pełnienia swojej misji.
Wojciech Płocharski (PAP)
plo/bii/ woj/

Białoruś/ Protest parlamentarzystów Rady Najwyższej
23.6.Mińsk (PAP) - Czterech parlamentarzystów odsuniętego od
władzy białoruskiego parlamentu XIII kadencji przemaszerowało we
wtorek z transparentami centralnymi ulicami Mińska na znak
solidarności z kolegami przebywającymi w więzieniach.
Zostali powstrzymani przez milicję, gdy zbliżali się do
rezydencji prezydenta Aleksandra Łukaszenki.
Parlamentarzyści Rady Najwyższej - członkowie liberalnej
Zjednoczonej Partii Obywatelskiej i socjaldemokracji: Stanisłau
Bahdankiewicz, Anatol Lebiedźka, Aleksander Dobrowolski i Pauł
Znawiec - domagali się uwolnienia skazanego na 7 lat więzienia
Uładzimira Kudzinaua oraz przebywających w areszcie Andrieja
Klimaua i Waleryja Szczukina.

Protestującym, którzy kolejno pikietowali z transparentami
budynki aresztu śledczego, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i
prokuratury, udało się także zbliżyć na sto metrów do siedziby
prezydenta.
Tam pochód zablokowała milicja, nie przyjmując
argumentów, że demonstranci chcą poinformować prezydenta o
naruszeniach praw człowieka na Białorusi.
Gdy zakończyli przemarsz, milicja wręczyła im wezwania na
przesłuchanie, gdyż nie mieli zgody władz na przeprowadzenie
pikiety.
Anatol Lebiedźka nie przyjmując wezwania wyjaśnił, że
ma prawo do takiej odmowy, milicja zaś powinna to odnotować.
Lebiedźkę usiłowano zatrzymać, lecz po krótkiej szamotaninie
w obecności dziennikarzy milicja odstąpiła od tego zamiaru.
Zdaniem parlamentarzystów, zwracanie się do władz o zgodę na
pikietę jest "pozbawione sensu", ponieważ zezwalają one na takie
akcje tylko na obrzeżach miasta.
Parlament XIII kadencji, czyli Rada Najwyższa, nie złożył
broni po referendum z listopada 1996 roku, kiedy to został z
inicjatywy prezydenta Łukaszenki zastąpiony nowym dwuizbowym
Zgromadzeniem Narodowym.
Zachodnie parlamenty, w tym polski, nie utrzymują
oficjalnych kontaktów z parlamentem powstałym pod egidą
Łukaszenki, utrzymują zaś takie stosunki z Radą Najwyższą.
Rada
Europy uznała referendum z 1996 za nieważne.
Wojciech Płocharski (PAP)
mc/ bum/
Wiadomości dnia - wtorek, 23.06, godz.8.00
Prezydent Kwaśniewski uważa, że najbardziej racjonalnym
wariantem podziału administracyjnego kraju jest 17
województw.
Premier Rosji Siergiej Kirijenko przedstawi dziś na Kremlu
specjalny program antykryzysowy.
Akredytowani w Mińsku ambasadorzy państw Unii Europejskiej
opuścili Białoruś w związku ze skandalem wokół osiedla
Drozdy.
----------------------------------------------------------Prezydent nadal uważa, że najbardziej racjonalnym wariantem
podziału administracyjnego kraju będzie 17 województw.
"15

województw zawetuję" - zapowiedział wczoraj Aleksander
Kwaśniewski.
Wg prezydenta, nadal jest możliwy i potrzebny taki kompromis
koalicji i opozycji, do którego się przychyli.
Dodał jednak, że
"każda nowa koncepcja musi zacząć się od weta".
Kwaśniewski uważa, że kompromisem może być "17", ale nie
wykluczył również "16".
Prezydent pytany, czy nie warto powrócić
do koncepcji 12 województw odparł, że obecnie byłby "bliski",
aby ją zawetować.
----------------------------------------------------------Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy zapowiedział
wstąpienie w spór zbiorowy z Ministerstwem Zdrowia w związku z
brakiem postępu w negocjowaniu warunków płacowych w ramach
ponadzakładowego układu zbiorowego pracy dla służby zdrowia.
Związkowcy wyrażają też "zdecydowane i jednoznaczne"
poparcie dla rozpoczętego wczoraj protestu głodowego chirurgów w
Sieradzkiem.
Zwracają uwagę, iż jest on kolejnym, w krótkim
czasie, po głodówkach chirurgów w Płocku i Kaliszu.
----------------------------------------------------------Warszawska prokuratura wojewódzka nadal prowadzi czynności
sprawdzające, na podstawie których zapadnie decyzja czy wszcząć
śledztwo przeciw organizatorom strajku maszynistów kolejowych.
Co najmniej 52 mln zł straciły Polskie Koleje Państwowe
podczas strajku maszynistów - poinformowały PKP.
Minister
transportu Eugeniusz Morawski zapowiada, że jeśli prokuratura
uzna strajk za nielegalny, wobec jego organizatorów będą
wyciągnięte konsekwencje służbowe.
----------------------------------------------------------Pracownicy mogą utracić wiele dotychczasowych przywilejów w
wyniku nowelizacji Kodeksu pracy, której projekt, przygotowany
przez cztery organizacje przedsiębiorców, złożono właśnie w
Sejmie - zapowiada "Prawo i Gospodarka".
Poprawki przewidują odebranie pracownikowi wypowiadającemu
pracę dni wolnych na jej poszukiwanie.
Pracodawca będzie mógł
wypowiadać umowę w czasie choroby i urlopu pracownika.
Zamierza się też zrezygnować z dwustopniowej konsultacji ze
związkami wypowiedzenia umowy o pracę na czas nieokreślony.
-----------------------------------------------------------

W moskiewskim Białym Domu - siedzibie rządu Rosji - odbędzie
się dziś rozszerzone posiedzenie gabinetu, na którym premier
Siergiej Kirijenko przedstawi specjalny program antykryzysowy.
Obok członków rządu w posiedzeniu weźmie udział prezydent
Borys Jelcyn, prezydenccy pełnomocnicy w regionach, szefowie
państwowych instytucji federalnych, gubernatorzy, deputowani do
Dumy Państwowej i członkowie Rady Federacji.
Wczoraj Kirijenko określił plan wyjścia z kryzysu jako
"niepopularny" pakiet działań koniecznych dla rozwoju rosyjskiej
gospodarki.
----------------------------------------------------------Akredytowani w Mińsku ambasadorzy państw Unii Europejskiej Grecji, Francji, Włoch, W.Brytanii, Niemiec opuścili Białoruś w
związku ze skandalem wokół dyplomatycznego osiedla Drozdy.
Dziś stolicę Białorusi ma opuścić także charge affaires
Japonii.
Mariusz Maszkiewicz, polski ambasador na Białorusi,
nie zna jeszcze decyzji naszych władz dotyczącej jego
ewentualnego odwołania na konsultacje do kraju.
Zdaniem źródeł dyplomatycznych wyjazd ambasadorów na
konsultacje nie oznacza obniżenia rangi przedstawicielstw, lecz
sygnał, że dane państwo jest niezadowolone z przebiegu pewnych
zdarzeń.
(DŹWIĘK)
----------------------------------------------------------Richard Holbrooke, desygnowany na ambasadora USA przy ONZ,
przybędzie do Belgradu, gdzie ma przeprowadzić rozmowy na temat
sytuacji w Kosowie.
Podczas wizyty będzie mu towarzyszyć
amerykański ambasador w Macedonii, Christopher Hill.
Obaj wysłannicy amerykańscy zamierzają ponownie wywrzeć
nacisk na prezydenta Jugosławii Slobodana Miloszevicia, aby jak
najszybciej spełnił postulaty międzynarodowej grupy kontaktowej
ds. krajów byłej Jugosławii, tak by doprowadzić do pokojowego
zakończenia konfliktu w Kosowie.
----------------------------------------------------------Palestyńczycy zażądali od Rady Bezpieczeństwa ONZ "podjęcia
konkretnych działań" , by uniemożliwić Izraelowi powiększenie
Jerozolimy w celu umocnienia żydowskiej większości w tym
mieście.
Projekt premiera Izraela Benjamina Netanjahu przewiduje
utworzenie "Wielkiej Jerozolimy", obejmującej osady żydowskie w
Cisjordanii, w celu umocnienia większości żydowskiej w mieście.

Palestyńczycy stanowią ok. 30 proc. mieszkańców Jerozolimy.
----------------------------------------------------------Co najmniej 40 indyjskich turystów zginęło w katastrofie
autobusu w północnych Indiach.
Autokar, jadący górską
serpentyną, z niewyjaśnionych przyczyn spadł do płynącej w dole
rzeki.
W pojeździe znajdowały się co najmniej 53 osoby indyjscy turyści, powracający z wakacji z górskiego kurortu
Manali w stanie Himaczal Pradesz.
Katastrofę przeżyło 13
pasażerów.
Przybyłym na miejsce ekipom ratowników udało się
wydobyć z rwącej rzeki Beas tylko sześć ciał pozostałych ofiar.
----------------------------------------------------------Rumunia pokonała Anglię 2:1 w kolejnym meczu piłkarskich MŚ
we Francji.
Bramki dla Rumunii zdobyli Viorel Moldovan w 47 min.
i Dan Petrescu w 90 min., a dla Anglii - Michael Owen w 83 min.
Rumunia jako szósta reprezentacja, po wygraniu 2:1 z Anglią,
zakwalifikowała się do 1/8 finału France'98.
O awansie zespołu z
Bałkanów przesądził gol Petrescu - piłkarza londyńskiej Chelsea.
Tym samym 6 drużyn awansowało do 1/8 finału MŚ - Brazylia,
Francja, Nigeria, Argentyna, Chorwacja i oczywiście Rumunia.
Wczoraj zakończyła sią druga seria meczów pierwszej rundy
turnieju "France'98".
----------------------------------------------------------Szkot Colin McRae na Subaru wygrał samochodowy Rajd Chin.
Sztuka ta udała mu się po raz drugi z rzędu.
Były mistrz świata
w ostatnim dniu rajdu, który miał 1540 km długości, wygrał sześć
odcinków specjalnych i wyprzedził Włocha Piero Liatti, także na
Subaru.
Trzecie miejsce zajął Japończyk Yoshio Fujimoto na
Toyocie.
----------------------------------------------------------Wyż znad Zatoki Biskajskiej sięga klinem poprzez Francję i
Niemcy po zachodnie krańce Polski.
Pozostałe obszary kontynentu
są pod wpływem niżów.
Napływa chłodniejsze powietrze z
północnego zachodu.
Dziś będzie zachmurzenie umiarkowane i duże, miejscami,

zwłaszcza na północy i wschodzie przelotne opady deszczu.
Temp.
maks. od 16 st. na Suwalszczyźnie do 21 st. w Małopolsce.
Wiatr
umiarkowany, północno-zachodni i zachodni.
Ciśnienie spada.
W
południe w Warszawie będzie 996 hPa.
Imieniny Agrypiny, Wandy i
Zenona.
(PAP); odr/ E-mail: SerwisRadiowy@pap.com.pl

INFORMACJE DŹWIĘKOWE NADANE 23 CZERWCA DOSTĘPNE W BBS:
Biblioteka SID : Plik 06_23_01.wav lub 06_23_01.mp3
Serwis odpłatny
Akredytowani w Mińsku ambasadorowie państw Unii Europejskiej
- Grecji, Francji, Włoch, W.
Brytanii i Niemiec, a także
ambasador USA opuścili Białoruś w związku ze skandalem wokół
dyplomatycznego osiedla Drozdy.
DŹWIĘK:
Ambasadorowie UE pożegnali się w Minsku z dziennikarzami
przed ambasadą brytyjską okolicznościowym toastem.
Ambasadorowie wyjechali do swych krajów na konsultacje na
czas nieokreślony i, jak mówią, mają nadzieję, że wrócą.
Jednak
wznowienie dialogu ze stroną białoruską będzie możliwe w
warunkach
przestrzegania przez nią konwencji wiedeńskiej i podstawowych
zasad
regulującym stosunki dyplomatyczne oraz działalność
zagranicznycyh
przedstawicielstw - wyjaśnili.
Odwołanie ambasadorów UE i USA z Mińska jest protestem przeciwko
odcięciu rezydującym na terenie Drozdów dyplomatom wody, prądu i
telefonów oraz zablokowania wjazdu do ich rezydencji.
Osiedle,
według strony białoruskiej, podlega pilnemu remontowi.
z Mińska Wojciech Płocharski PAP
Białoruś/ MSZ: to ambasadorowie naruszyli konwencję wiedeńską

22.6.Mińsk (PAP)- MSZ Białorusi dowodzi, że akredytowani w
Mińsku ambasadorowie, głównie państw UE, odmawiając opuszczenia
osiedla dyplomatycznego Drozdy naruszyli konwencję wiedeńską,
która zobowiązuje ich do poszanowania praw kraju pobytu, decyzji
jego rządu i obyczajów narodowych.
W otrzymanym w poniedziałek przez PAP oświadczeniu resort
poinformował, że 21 kwietnia białoruski rząd podjął decyzję o
kapitalnym remoncie rządowego kompleksu w Drozdach.
Powstał on w
drugiej połowie lat 40. i wymagał remontu dróg dojazdowych,
wodociągów i kanalizacji - utrzymuje strona białoruska.
Po dwóch miesiącach od postanowienia rządu dyplomaci
odmówili jednak jego wypełnienia, czym naruszyli konwencję dowodzi MSZ, które uważa, że decyzja rządu powinna być wykonana.
Nieprzestrzeganie postanowień konwencji wiedeńskiej w
konflikcie wokół Drozdów zarzucili wcześniej białoruskim władzom
dyplomaci USA i UE, twierdząc, iż zgodnie z tym międzynarodowym
porozumieniem rezydencja ambasadora jest nieodłączną częścią
misji dyplomatycznej i nie może on zostać przeniesiony z niej
wbrew swej woli.
Państwa UE i USA odwołując w poniedziałek na konsultacje
swych ambasadorów uznały, że wznowienie dialogu ze stroną
białoruską będzie możliwe w warunkach przestrzegania przez nią
konwencji wiedeńskiej i podstawowych zasad regulujących stosunki
dyplomatyczne oraz działalność zagranicznych przedstawicielstw.
W oświadczeniu białoruskie MSZ napisało, że Białoruś
pozostanie wierna prawom i porozumieniom międzynarodowym,
jednocześnie jednak będzie bronić prawa do suwerennego
rozporządzania swoim terytorium, nieruchomościami i zasobami
narodowymi.
Zdaniem ministerstwa, sytuacja zmieniła się, gdy osiedle
Drozdy zostało ogłoszone rezydencją prezydenta Białorusi.
"Światowej praktyce dyplomatycznej nie jest znana sytuacja,
kiedy na terytorium rezydencji prezydenta kraju znajdują się
mieszkania zagranicznych dyplomatów" - głosi oświadczenie.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ mc/ lm/
Białoruś/ Ambasadorzy UE i USA opuścili Białoruś, opis2
22.6.Mińsk (PAP) - Akredytowani w Mińsku ambasadorzy państw Unii
Europejskiej - Grecji, Francji, Włoch, W.Brytanii, Niemiec, a
także ambasador USA opuścili w poniedziałek Białoruś w związku

ze skandalem wokół dyplomatycznego osiedla Drozdy.
We wtorek stolicę Białorusi ma opuścić także charge affaires
Japonii.
Wczesnym popołudniem nie znana była jeszcze decyzja
Polski w tej sprawie.
W południe ambasadorzy UE pożegnali się z dziennikarzami
przed ambasadą brytyjską w Mińsku okolicznościowym toastem.
Kwadrans po 12 czasu polskiego wylecieli wraz z ambasadorem
Stanów Zjednoczonych do Frankfurtu.
Na lotnisku ambasador Francji, Bernard Fassier podkreślił
gościnność narodu białoruskiego, zastrzegł jednak, że jest w nim
"pewna garstka ludzi niegościnnych".
Ambasador USA, Daniel
Speckhard żegnając się powiedział, że bardzo lubi Białoruś i
naród białoruski.
Ambasadorzy wyjechali do swych krajów "na konsultacje" na
czas nieokreślony i "oczywiście mają nadzieję, że wrócą".
Wznowienie dialogu ze stroną białoruską będzie jednak możliwe w
warunkach przestrzegania przez nią Konwencji Wiedeńskiej, czyli
podstawowych zasad regulujących stosunki dyplomatyczne oraz
działalność zagranicznych przedstawicielstw - wyjaśnili
dyplomaci.
Ambasador francuski powiedział dziennikarzom, że
przedstawiciele Białorusi w krajach Unii i USA powinni być
również wezwani do Mińska "na konsultacje ze swoim rządem".
Mariusz Maszkiewicz, polski ambasador na Białorusi nie znał
jeszcze w poniedziałek wczesnym popołudniem decyzji naszych
władz o jego ewentualnym odwołaniu do kraju w związku ze
skandalem wokół osiedla Drozdy.
Korespondent PAP dowiedział się
jednak, że polski MSZ zadecydował o wręczeniu w tym dniu
ambasadorowi Białorusi w Warszawie swej noty w tej sprawie.
Zdaniem źródeł dyplomatycznych, wyjazd ambasadorów na
konsultacje nie oznacza obniżenia rangi przedstawicielstw, lecz
sygnał, że dane państwo jest niezadowolone z przebiegu pewnych
zdarzeń.
Może się okazać, że wzywani do swoich krajów ambasadorzy
powrócą za tydzień lub na przykład za dwa miesiące.
Nie ma tu
jasno określonych ram czasowych.
W trakcie pobytu ambasadora "na
konsultacjach", jego obowiązki przejmuje pierwszy po nim rangą
pracownik ambasady.

Odwołanie ambasadorów UE i USA z Mińska to protest przeciwko
odcięciu rezydującym na terenie Drozdów dyplomatom wody, prądu i
telefonów oraz zablokowania wjazdu do ich rezydencji.
Według
strony białoruskiej, osiedle ma przejść pilny remont.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ bum/
Białoruś/ Polski ambasador nie zna jeszcze decyzji władz w kraju
22.6.Mińsk (PAP) - Mariusz Maszkiewicz, polski ambasador na
Białorusi, nie zna jeszcze decyzji naszych władz, dotyczącej
jego ewentualnego odwołania na konsultacje do kraju w związku ze
skandalem wokół dyplomatycznego osiedla Drozdy pod Mińskiem.
Jak dowiedział się w poniedziałek wczesnym popołudniem
korespondent PAP, sprawa ta jeszcze się decyduje i jest za
wcześnie, aby cokolwiek na ten temat mówić.
Według chcącego zachować anonimowość źródła, w poniedziałek
powinna zostać wręczona w Warszawie nota polskiego MSZ
białoruskiemu ambasadorowi, Wiktorowi Burskiemu.
Informatorowi
nie jest znana jej treść.
Źródła oceniają wezwanie ambasadora na konsultacje do kraju,
stosowane w dyplomacji, za "sytuację umiarkowanie poważną".
Nie
oznacza to obniżenia rangi przedstawicielstwa, lecz sygnał, że
dane państwo jest niezadowolone z przebiegu pewnych zdarzeń.
Może to oznaczać, że wzywani do kraju na konsultacje
ambasadorowie powrócą za tydzień lub na przykład dwa miesiące.
Nie ma tu jednak jasno określonych ram czasowych.
W trakcie pobytu ambasadora na konsultacjach jego obowiązki
przejmuje pierwszy po nim rangą pracownik ambasady.
Wojciech Płocharski (PAP)
adl/ls/

Wiadomości dnia - poniedziałek, 22.06, godz.8.00
Nie powinno być już problemów z podróżą polskimi kolejami.

Sytuacja, po strajku maszynistów, wraca do normy.
Dyplomaci Unii Europejskiej opuszczą dziś Mińsk w proteście
postępowaniu Białorusi wobec zachodnich ambasadorów.
Wysłannicy USA zażądają od prezydenta Jugosławii Slobodana
Miloszewicia wycofania serbskich sił z Kosowa.
----------------------------------------------------------Wszystko wskazuje, że dziś nie powinno być już problemów z
podróżą polskimi kolejami.
Sytuacja, po strajku maszynistów,
wraca do normy.
Większość pociągów już wczoraj po południu
jeździła zgodnie z rozkładem.
Bez kłopotów kursowały ekspresy, pociągi InterCity i
EuroCity.
Odwoływane były nieliczne pociągi dalekobieżne.
Coraz
mniej było ograniczeń w ruchu lokalnym.
Tymczasem w związku z awarią miejskiej sieci wodociągowej
całkowicie został wstrzymany ruch pociągów przez linię
średnicową w Warszawie.
Podróżni udający się do stolicy muszą
liczyć się ze zmianami w kursowania pociągów.
----------------------------------------------------------Poważnych obrażeń nogi doznała wczoraj trzyletnia
dziewczynka wsiadająca do windy w jednym z gdyńskich wieżowców.
Urządzenie niespodziewanie ruszyło, chociaż drzwi kabiny nie
były domknięte.
W trakcie jazdy windy dziecko nie zdążyło wydobyć nogi,
która utkwiła pomiędzy kabiną windy, a ścianą szybu.
Dopiero na
ósmym piętrze ranne dziecko uwolnili sąsiedzi.
Dziewczynka z
raną szarpaną podudzia przewieziona została do gdyńskiego
szpitala.
----------------------------------------------------------Nieznani sprawcy sprofanowali groby na cmentarzu komunalnym
w Kluczborku.
Na 10 mogiłach przewrócono płyty nagrobne.
Na 9
grobach wyrwano a następnie wbito odwrotną stroną metalowe
krzyże.
Przed dwoma laty na tym samym cmentarzu w podobny sposób
sprofanowano kilkadziesiąt grobów.

Zdarzenie to wiązano z
rytuałem satanistycznym.
Sprawców tamtego aktu wandalizmu
zatrzymano.
Byli to młodzi ludzie, którzy w ten sposób chcieli
wykazać się odwagą.
----------------------------------------------------------Sto osób przyznało się do wręczenia łapówki za zdanie
egzaminu na prawo jazdy - informuje "Super Express".
Egzaminatorzy i instruktorzy brali od 100 do 1700 zł.
"Jak
się da, to się zda" - mówiono w szczecińskim Centrum
Egzaminowania Kierowców, w którym wyszła na jaw afera
korupcyjna.
Jeden z egzaminatorów, były policjant szczecińskiej
"drogówki", dziennie potrafił wziąć nawet 3000 zł, dyktował
warunki i targował się jak na bazarze - pisze gazeta.
----------------------------------------------------------Dziś Unia Europejska odwoła swych ambasadorów z Mińska
protestując przeciwko postępowaniu Białorusi w związku ze
skandalem wokół osiedla w Drozdach.
Wczoraj opuszczający Białoruś zachodni dyplomaci pożegnali
się z pozostającymi w Mińsku kolegami z innych krajów.
Polski ambasador Mariusz Maszkiewicz zajmuje dwuosobowy
pokój na terenie międzynarodowego centrum kongresowego w Mińsku.
W budynku mieści się m.in. siedziba OBWE.
(DŹWIĘK)
----------------------------------------------------------Wysłannicy USA udadzą się w tym tygodniu do prezydenta
Jugosławii Slobodana Miloszevicia, by przekazać mu, że musi
spełnić wszystkie żądania grupy kontaktowej w sprawie Kosowa.
Amerykańską misję dyplomatyczną zapowiedziała sekretarz
stanu USA Madeleine Albright.
Ambasador USA w Macedonii Christopher Hill i przyszły
ambasador USA przy ONZ Richard Holbrooke mają przede wszystkim
zażądać od Miloszevicia wycofania serbskich sił z Kosowa.
----------------------------------------------------------Pięć osób, w tym i szef czeczeńskiej służby bezpieczeństwa,
zginęło wczoraj w Groznym podczas strzelaniny pomiędzy siłami
bezpieczeństwa i zwolennikami watażki Salmana Radujewa.
Do strzelaniny doszło pod siedzibą telewizji czeczeńskiej po

demonstracji zwolenników Radujewa.
Radujew, który jest wyznawcą twardej polityki wobec Moskwy,
publicznie oskarżył prezydenta Czeczenii Asłana Maschadowa o
przyczynienie się do śmierci Dżochara Dudajewa.
----------------------------------------------------------Ok. 20 osób zginęło w ostatnich dniach w wyniku powodzi na
południowym zachodzie Chin, gdzie od tygodni ulewne deszcze
spowodowały wystąpienie rzek z brzegów i obsunięcia ziemi.
W mieście Czunking śmierć poniosło 15 osób.
Obfite opady
sprawiły również, że centrum miasta stało się całkowicie
nieprzejezdne; nie działał także miejscowy port lotniczy.
W ostatnich tygodniach powodzie w Chinach spowodowały śmierć
prawie 400 osób.
Zniszczeniu uległo ponad 1,5 miliona domów.
----------------------------------------------------------Dwa ciekawe mecze w drugiej serii spotkań gr.
F piłkarskich
MŚ we Francji odbyły się wczoraj w Lyonie i Lens.
Jugosłowianie
zremisowali z wicemistrzami Europy Niemcami 2:2, a Irańczycy
zagrali "mecz życia" i pokonali Amerykanów 2:1.
Reprezentacja USA - jako kolejna po Korei Płd., Arabii
Saudyjskiej i Japonii- znalazła się już za burtą turnieju.
FIFA zorganizowała wczoraj dzień "fair - play".
Głównym
celem było "zneutralizowanie" groźby konfliktów podczas
spotkania USA - Iran.
Obyło się jednak bez incydentów.
----------------------------------------------------------W czwartym swoim meczu Euroligi, polskie siatkarki odniosły
czwarte zwycięstwo.
Tym razem w hali Gedanii w Gdańsku, Polki
pokonały aktualne wicemistrzynie Europy Chorwację 3:1.
Mimo porażki, Chorwatki zachowały prowadzenie w tabeli, ale
mają rozegrane o dwa mecze więcej.
----------------------------------------------------------Europa Południowa, Południowo -zachodnia i Północna jest w
zasięgu wyżów.
Polska jest na skraju niżu znad Rosji w strefie
frontów atmosferycznych.
Z zachodu napływa trochę cieplejsze
powietrze.

Ciśnienie spada.
W Warszawie 998 hPa.
Na północnym-wschodzie i na krańcach wschodnich będzie dziś
pogodnie.
W pozostałej części kraju początkowo na zachodzie, a
później w centrum i na południu wzrost zachmurzenia.
Temp. maks.
od 16 st. nad morzem do 27 st. w zachodniej Małopolsce i na
krańcach zachodnich.
Wiatr słaby i umiarkowany, przeważnie
północno-zachodni.
Imieniny Flawiusz, Pauliny i Tomasza.
(PAP); odr/ E-mail: SerwisRadiowy@pap.com.pl

INFORMACJE DŹWIĘKOWE NADANE 22 CZERWCA DOSTĘPNE W BBS:
Biblioteka SID : Plik 06_22_01.wav lub 06_22_01.mp3
Serwis odpłatny
Opuszczający Białoruś ambasadorowie Unii Europejskiej
żegnali się wczoraj z pozostającymi w Mińsku kolegami z innych
krajów.
Wszyscy spotkali się w jednej z mińskich restauracji.
DŹWIĘK:
Na terenie tego dyplomatycznego osiedla w tej chwili nie
mieszka żaden z rezydujących tam wcześniej 22 ambasadorów.
Polski ambasador Mariusz Maszkiewicz, w sprawie odwołania
którego nie zapadła jeszcze decyzja władz w kraju, zajmuje od
soboty
dwuosobowy pokój na terenie międzynarodowego centrum
kongresowo-szkoleniowego w Mińsku.
W budynku tym mieści się m.in.
siedziba doradczo-obserwacyjnej grupy OBWE.
Na poniedziałek Unia Europejska zapowiedziała odwołanie swych
ambasadorów z Mińska w związku ze skandalem wokół dyplomatycznego
osiedla w Drozdach.
Protest UE dotyczy odcięcia rezydującym tam
dyplomatom wody, prądu i telefonów oraz zablokowania wjazdu do
ich
rezydencji.
z Mińska Wojciech Płocharski PAP
Białoruś/Ambasadorowie UE żegnali się z kolegami w Mińsku

21.6.Mińsk (PAP) - Opuszczający Białoruś ambasadorowie Unii
Europejskiej żegnali się w niedzielę z pozostającymi w Mińsku
kolegami z innych krajów na spotkaniu w jednej z renomowanych
stołecznych restauracji - dowiedział się korespondent PAP z
dyplomatycznego źródła.
Przed spotkaniem, ambasador Francji, w obecności pracowników
ambasady, dokonał uroczystego zdjęcia flagi swojego państwa
przed rezydencją w Drozdach, pod Mińskiem.
Na terenie tego dyplomatycznego osiedla w tej chwili nie
mieszka żaden z rezydujących tam wcześniej 22 ambasadorów.
Polski ambasador Mariusz Maszkiewicz, w sprawie odwołania
którego nie zapadła jeszcze decyzja władz w kraju, zajmuje od
soboty dwuosobowy pokój na terenie międzynarodowego centrum
kongresowo-szkoleniowego w Mińsku.
W budynku tym mieści się
m.in. siedziba doradczo-obserwacyjnej grupy OBWE.
Na poniedziałek Unia Europejska zapowiedziała odwołanie
swych ambasadorów z Mińska w proteście przeciwko "niemożliwemu
do przyjęcia postępowaniu" Białorusi w związku ze skandalem
wokół osiedla w Drozdach.
Protest UE dotyczy odcięcia rezydującym tam dyplomatom wody,
prądu i telefonów oraz zablokowania wjazdu do położonego sześć
kilometrów od Mińska osiedla.
Według państwowych mediów białoruskich, w sobotę
ambasadorowie W.
Brytanii, Niemiec, Grecji, Włoch i Francji w
werbalnych notach powiadomili MSZ w Mińsku o swym zamiarze
"wyjechania na nieokreślony termin w najbliższy poniedziałek".
W poniedziałek ma zostać ogłoszone stanowisko amerykańskie.
Swego przedstawiciela nie odwoła Moskwa.
Rzecznik polskiego MSZ
Paweł Dobrowolski zapowiedział, że Polska wycofa swego
ambasadora, jeśli "zajdzie taka potrzeba".
Wojciech Płocharski (PAP)
ro/ls/
Lebiedźka: Łukaszenka zabiega o proradziecki elektorat
19.6.Mińsk (PAP) - Przedstawiciel białoruskiej opozycji Anatol
Lebiedźka uważa, że prezydent Łukaszenka poprzez konflikt z
zachodnimi dyplomatami chce umocnić swą pozycję

"ogólnosłowiańskiego lidera na obszarze b.
ZSRR".
"Kontynuując konflikt wokół dyplomatycznego osiedla Drozdy,
prezydent Łukaszenka usiłuje odnieść zwycięstwo nad wspólnotą
europejską i USA, by zdobyć poparcie proradzieckiego elektoratu
w Rosji i krajach b.ZSRR" - uważa A.
Lebiedźka z władz
opozycyjnej, białoruskiej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej.
Białoruski polityk powiedział w piątek korespondentowi PAP,
że Łukaszenka chce pokazać, iż jest ogólnosłowiańskim liderem i
stać go na walkę do końca.
Wygrana w obecnym konflikcie
poprawiłaby jego polityczne notowania w Rosji i na całym
obszarze poradzieckim.
Według Lebiedźki, białoruski prezydent stosuje wobec
ambasadorów politykę drobnych kroków, jednak zdecydowane
przeciwstawienie się dyplomatów pokrzyżowało nieco tę politykę.
"Oczekujemy ostrych kroków ze strony oficjalnej Brukseli i
Waszyngtonu w tej sprawie" - powiedział polityk Zjednoczonej
Partii Obywatelskiej.
Wojciech Płocharski (PAP)
plo/bb/ adl/
Białoruś/ Jerzy Giedroyć uhonorowany przez Białorusinów
18.6.
Mińsk (PAP) - W Muzeum Narodowym Historii i Kultury
Białorusi w Mińsku otwarto w czwartek wystawę poświęconą Jerzemu
Giedroyciowi i jego paryskiej "Kulturze".
Ogłoszono też, że
Redaktor otrzymuje honorowy doktorat "Białoruskiego Kolegium".
Wystawa jest przeglądem działalności wydawniczej "Kultury".
Fotogramy dokumentują również historię tej instytucji.
Na uroczystości otwarcia wystawy "Kolegium Białoruskie",
niedawno utworzona niezależna uczelnia, zakomunikowało o nadaniu
Giedroyciowi tytułu doktora honoris causa.
Uhonorowało go tak za
wkład intelektualny "w formowanie i rozwój współczesnej
przestrzeni kulturalnej i demokratycznej w pokomunistycznych
krajach Europy Środkowowschodniej".
Jest to pierwszy honorowy doktorat nadany przez "Kolegium
Białoruskie".

Na otwarciu wystawy byli m.in. ambasadorowie Polski, Litwy i
Ukrainy.
Giedroyć urodził się w Mińsku 27 lipca 1906 r. i spędził tu
lata dziecięce.
Założyciel "Kultury" i od 50 lat jej redaktor,
od początku swej działalności głosił, że dla Polski ważne
są dobre stosunki z wolną Białorusią, wolną Litwą i wolną
Ukrainą.
W zeszłym roku otrzymał honorowe obywatelstwo Litwy, a w
maju tego roku - litewski Order Giedymina.
Wojciech Płocharski (PAP)
aja/ xp/ woj/
Wiadomości dnia - środa, 10.06., godz.18.00
Pięć osób zostało rannych w Łodzi w wyniku zderzenia
autobusu komunikacji miejskiej z samochodem ciężarowym
Jeszcze dziś do Senatu dotrą rządowe materiały umożliwiające
przygotowanie poprawek do ustawy o nowym podziale kraju na
województwa - zapowiedział premier Jerzy Buzek
Zdaniem wicepremiera Balcerowicza, Polska może uzyskać
miliard dolarów pożyczki z Banku Światowego, jeśli wprowadzi
się poprawki do programu naprawy górnictwa
Na 45 złotych ustaliło Ministerstwo Skarbu Państwa cenę
publicznej sprzedaży ponad 20 mln akcji Banku Pekao SA
We Francji rozpoczęły się 16. piłkarskie mistrzostwa świata
Stany Zjednoczone i Wielka Brytania dopuściły możliwość
interwencji wojskowej w Kosowie.
USA nie podejmą jednak
żadnych działań jednostronnych
---------------------------------------------------------------Pięć osób zostało rannych w wyniku zderzenia w Łodzi
autobusu komunikacji miejskiej z samochodem ciężarowym.
Trzy
osoby po przebadaniu zwolniono do domu, w szpitalu przebywa
dwóch ciężej poszkodowanych - ze złamanymi żebrami i urazem
głowy.
Do wypadku doszło na skrzyżowaniu ulic Piłsudskiego i Rydza

Śmigłego.
Samochód marki Lublin zajechał drogę autobusowi linii
70.
Autobus uderzył w bok pojazdu.
Według policji, obaj kierowcy byli trzeźwi.
---------------------------------------------------------------Jeszcze dziś do Senatu dotrą rządowe materiały umożliwiające
przygotowanie poprawek do ustawy o nowym podziale kraju na
województwa - zapowiedział premier Jerzy Buzek po spotkaniu z
marszałek Senatu Alicją Grześkowiak
Senacka Komisja Samorządu Terytorialnego i Administracji
kontynuuje posiedzenie.
Komisja ma zdecydować, jakie poprawki do
ustawy uchwalonej przez Sejm w ubiegły piątek rekomendować
Senatowi.
Koalicja AWS-UW chce, by w stosunku do wersji sejmowej
liczba województw została zwiększona o trzy - z 12 do 15.
Dodatkowo doszłyby opolskie, kujawsko-pomorskie i lubuskie.
Na posiedzeniu senatorowie zaproponowali poprawki z
wariantami: 15 (AWS) oraz 17 i 27 (SLD).
---------------------------------------------------------------Polska może uzyskać miliard dolarów pożyczki z Banku
Światowego, jeśli wprowadzi się poprawki do programu naprawy
górnictwa - powiedział wicepremier Leszek Balcerowicz.
Balcerowicz uzgodnił z przebywającymi w Polsce od 10 dni
ekspertami Banku Światowego kilka poprawek.
Jego zdaniem, jest
szansa, aby w ciągu dwóch tygodni ministrowie resortów
gospodarczych dopracowali, zgodnie z zaleceniami Banku,
najważniejsze zasady restrukturyzacji sektora węglowego.
Ewentualny kredyt z BŚ będzie udzielony w postaci serii
pożyczek na zasadach komercyjnych.
---------------------------------------------------------------Analiza postulatów Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych
w Polsce będzie możliwa na spotkaniu związkowców z
przedstawicielami resortu w poniedziałek - zapowiedział Witold
Chodakiewicz, podsekretarz stanu w Ministerstwie Transportu i
Gospodarki Morskiej.
ZZMK domaga się od rządu wypracowania nowej polityki
transportowej oraz podwyżki płac o 300 zł.
W przypadku
niespełnienia tych postulatów maszyniści podejmą strajk

generalny w nocy z 16 na 17 czerwca.
---------------------------------------------------------------Na 45 złotych ustaliło Ministerstwo Skarbu Państwa cenę
publicznej sprzedaży ponad 20 mln akcji, czyli 15 procent
kapitału akcyjnego Banku Pekao SA.
Cena w transzach dla małych i
dużych inwestorów uwzględnia 5-procentowe dyskonto, więc akcje
sprzedawane będą po 42,8 zł, a inwestorzy instytucjonalni
zapłacą 45 złotych za sztukę.
Publiczna sprzedaż akcji Banku Pekao SA w transzach dla
małych i dużych inwestorów będzie trwać od 15 do 19 czerwca, a w
transzy dla inwestorów instytucjonalnych od 17 do 19 czerwca.
---------------------------------------------------------------We Francji rozpoczęły się 16. piłkarskie mistrzostwa świata.
W meczu otwarcia na Stade de France w podparyskiej dzielnicy
Saint-Denis wystąpiły reprezentacje Brazylii i Szkocji.
Po raz pierwszy w historii mistrzostw w turnieju finałowym
grać będą 32 drużyny.
W programie turnieju, który trwał będzie
do 12 lipca, znajdują się 64 mecze.
Formułę otwierającą mistrzostwa wygłosił prezydent Francji
Jacques Chirac.
Tytułu mistrza świata broni Brazylia.
---------------------------------------------------------------Stany Zjednoczone i Wielka Brytania dopuściły możliwość
interwencji wojskowej w Kosowie.
USA nie podejmą jednak żadnych
działań jednostronnych.
Amerykański minister obrony William Cohen wyraził nadzieję,
że będzie można uniknąć akcji zachodnich wojsk, by powstrzymać
serbską ofensywę przeciwko separatystom albańskim w Kosowie.
Dodał jednak, że nie można jej wykluczyć.
Niemal równocześnie brytyjski premier Tony Blair oświadczył,
że interwencja w Kosowie może być potrzebna, jeśli zawiodą
wysiłki dyplomatyczne.
Blair powiedział w parlamencie, że Londyn
próbuje zyskać poparcie innych krajów, by wywrzeć presję
dyplomatyczną na prezydenta Jugosławii Slobodana Miloszevicia.
Minister Cohen z Rzymu udaje się do Brukseli, gdzie jutro

ministrowie obrony NATO będą się zastanawiać nad wariantami
ewentualnej interwencji wojskowej w Kosowie.
---------------------------------------------------------------Policja izraelska rozpędziła demonstrację kilkudziesięciu
cudzoziemców, którzy wspólnie z Palestyńczykami protestowali
przeciwko budowie żydowskich mieszkań we wschodniej, arabskiej
części Jerozolimy.
Rząd izraelski wyraził zgodę na budowę nowych 58 mieszkań
dla osadników żydowskich w dzielnicy Silwan i na Górze Oliwnej.
Kolonizacja tych dzielnic ma istotne znaczenie strategiczne.
Tędy bowiem przebiega ostatni już korytarz zamieszkały przez
Palestyńczyków prowadzący z Cisjordanii do Esplanady Meczetów w
Jerozolimie.
We wschodniej Jerozolimie panuje wyraźne napięcie.
Osadnicy
żydowscy zajęli kilka domów należących poprzednio do Arabów.
Doszło do starć z miejscową ludnością.
(PAP)
Opr. we/
E-mail: SerwisRadiowy@pap.com.pl
INFORMACJE DŹWIĘKOWE NADANE 10 CZERWCA DOSTĘPNE W BBS:
Biblioteka SID : Plik 06_10_01.wav lub 06_10_01.mp3
Serwis odpłatny
Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka powiedział nowemu
polskiemu ambasadorowi w Mińsku, iż chce, by białoruscy Polacy
mieli oparcie w prezydencie.
Ambasador Mariusz Maszkiewicz
wręczył wczoraj Łukaszence listy uwierzytelniające.
dźwięk:
"Jesteśmy gotowi pomagać stronie białoruskiej we wszelkich
problemach - nie z pozycji mentorskiej, lecz z pozycji
przyjaciela i bliskiego sąsiada, który może podzielić się swoimi
doświadczeniami" - powiedział mi ambasador Maszkiewicz po
uroczystości.

Dodał, że prezydent przyjął go bardzo życzliwie.
Spotkanie w
cztery oczy przedłużyło się do pół godziny i trwało dwukrotnie
dłużej niż przewiduje protokół. Łukaszenkę ucieszyło to, że
Maszkiewicz był trzy lata konsulem generalnym w Grodnie;
powiedział ambasadorowi, że w takim razie z pewnością dobrze
rozumie sytuację na Białorusi.
Poruszono też sprawę białoruskich obywateli polskiej
narodowości.
Według ambasadora, prezydent Łukaszenka
zadeklarował, iż stara się wypełniać swe obietnice złożone
mniejszości polskiej podczas kampanii prezydenckiej oraz chce,
aby Polacy, szczególnie na Grodzieńszczyźnie, czuli, że mają w
nim oparcie.
Łukaszenka wyraził także zaniepokojenie sytuacją wokół
dyplomatycznego osiedla Drozdy pod Mińskiem.
Władze wezwały
rezydujących tam ambasadorów do jego opuszczenia, gdyż 10
czerwca zaczyna się remont infrastruktury osady.
Ambasadorzy nie
chcą się przenosić i USA, Rosja, Francja i kilka innych krajów
złożyło protest w tej sprawie.
Maszkiewicz, którego rezydencja również znajduje się w
Drozdach powiedział, że w środę chce wywieźć rodzinę do kraju,
bo gdy zacznie się remont osiedla, warunki pobytu tam będą
trudne.
Uważa jednak, że strona białoruska zaproponuje coś
sensownego.
"Zostawiam to na tym etapie" - wyjaśnił mi
ambasador.
Dodał, że minister spraw zagranicznych Białorusi Iwan
Antanowicz obiecał podczas uroczystości wręczenia listów
uwierzytelniających, iż "sprawę będzie starał się rozstrzygnąć w
sposób dżentelmeński".
Wobec tego "ja również będę się starał w
jakiś sposób pomóc stronie białoruskiej w rozstrzygnięciu tego
problemu" - wyjaśnił Maszkiewicz.
z Mińska Wojciech Płocharski (PAP)

Białoruś/ Pahaniajła o niezależności sędziów
10.6.Mińsk (PAP) - Gari Pahaniajła, znany białoruski obrońca w
procesach politycznych, twierdzi, że niezależność sędziów, o
której mówiło się przed kilku laty na Białorusi, nie została
osiągnięta.

Pahaniajła, który przed tygodniem pozbawiony uprawnień
adwokackich, udzielił w środę wywiadu niepaństwowej gazecie
"Nawiny".
Wg niego, sędziowie zostali jeszcze mocniej związani z
władzą wykonawczą, która ich mianuje, nadaje rangi,
administracja zaś przyznaje mieszkania.
Pahaniajła twierdzi, że rezultatem tego jest, że wyrok
uniewinniający zapada mniej niż w jednym procesie na sto,
ponieważ sędziowie obawiają się reakcji władz.
Zdaniem Pahaniajły, praca adwokata również nie należy do
najłatwiejszych.
"Wykażesz nieco zasadniczości, zwracając uwagę
władzy na jej błędy - dostaniesz po nosie raz, drugi, a potem
odbiorą ci uprawnienia" - powiedział "Nawinom".
Pahaniajła brał udział w sprawach politycznych sprawach,
które w ostatnich latach odbiły się na Białorusi szerokim echem.
Komisja ministerstwa sprawiedliwości odbierając mu tydzień
temu uprawnienia umotywowała swoją decyzję tym, że jest
członkiem rosyjskiej gildii adwokackiej i nie może zajmować się
praktyką na terytorium Białorusi.
Adwokat powiedział gazecie, że decyzję komisji można ocenić
na
"trzy z minusem".
Przyznał, że jeszcze jesienią ubiegłego roku opuszczając
miejskie kolegium adwokackie w Mińsku, wstąpił do
międzyregionalnego kolegium adwokatów w Moskwie, ale, według
prawa, może reprezentować interesy obywateli dowolnego kraju
Wspólnoty Niepodległych Państw, ponieważ stosowną konwencję
prawną WNP w tej sprawie ratyfikowała Białoruś.
Uważa też, że odmawia mu się możliwości kontynuowania
działalności w dziedzinie obrony praw człowieka.
"Nawinom" oświadczył, że na razie nie zamierza opuszczać
Białorusi.
Wcześniej, w związku z decyzją komisji, zapowiedział,
że zaskarży jej postanowienie.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ kan/ls/
Białoruś/ Szef MSZ nie wspomniał o odwołaniu remontów Drozdów
9.6.
Mińsk (PAP) - Antanowicz we wtorkowym wywiadzie

telewizyjnym nie powiedział niczego o ewentualnym odwołaniu
przenosin rezydencji ambasadorów z Drozdów pod Mińskiem, co
sugerowały wcześniej doniesienia agencyjne.
Powiedział, że rozmawiał we wtorek z ambasadorem
amerykańskim w Mińsku Danielem Speckhardem, z którym, jak
wyjaśnił "będziemy szukać wspólnych wariantów" wyjścia z
sytuacji.
Dodał, że prezydent Aleksandr Łukaszenka bardzo zaniepokoił
się problemami, które w poniedziałek przedstawił dziennikarzom w
związku z sytuacją wokół Drozdów Speckhard, gdyż "nie wiedział,
że w środę przyjeżdżają jego rodzice i prosił o zapewnienie im
maksimum wygód".
Speckhard, mówiąc o tzw. ludzkim wymiarze sprawy, stwierdził
m.in. że akurat w dzień rozpoczęcia remontu osady przyjeżdżają
jego rodzice.
Antanowicz wyjaśnił, że ma w związku z tym
propozycję dla amerykańskiego ambasadora.
Wojciech Płocharski (PAP)
kan/
Białoruś/ Polski ambasador wręczył listy uwierzytelniające
9.6.
Mińsk (PAP) - Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka
powiedział nowemu polskiemu ambasadorowi w Mińsku, iż chce, by
białoruscy Polacy mieli oparcie w prezydencie.
Ambasador Mariusz
Maszkiewicz wręczył we wtorek Łukaszence listy
uwierzytelniające.
"Jesteśmy gotowi pomagać stronie białoruskiej we wszelkich
problemach - nie z pozycji mentorskiej, lecz z pozycji
przyjaciela i bliskiego sąsiada, który może podzielić się swoimi
doświadczeniami" - powiedział ambasador po uroczystości
korespondentowi PAP.
Dodał, że prezydent przyjął go bardzo życzliwie.
Spotkanie w
cztery oczy przedłużyło się do pół godziny i trwało dwukrotnie
dłużej niż przewiduje protokół.
Łukaszenkę ucieszyło to, że Maszkiewicz był trzy lata
konsulem generalnym w Grodnie; powiedział ambasadorowi, że w
takim razie z pewnością dobrze rozumie sytuację na Białorusi.
Poruszono też sprawę białoruskich obywateli polskiej
narodowości.
Ambasador powiedział, że prezydent Łukaszenka

zapewnił, iż stara się wypełniać swe obietnice złożone
mniejszości polskiej podczas kampanii prezydenckiej i chce, aby
Polacy, szczególnie na Grodzieńszczyźnie, czuli, że mają w nim
oparcie.
Łukaszenka wyraził także zaniepokojenie sytuacją wokół
dyplomatycznego osiedla Drozdy pod Mińskiem.
Władze białoruskie
wezwały szefów placówek dyplomatycznych, mających tam swoje
rezydencje, by je opuścili, gdyż 10 czerwca zaczyna się
generalny remont sieci wodociągowej, kanalizacji, linii
elektrycznych i telefonicznych tego osiedla.
Jednak ambasadorzy
nie chcą się przenosić i USA, Rosja, Francja i kilka innych
krajów złożyło protest w tej sprawie.
(We wtorek po południu rzecznik białoruskiego MSZ oświadczył
Reutersowi, że wezwanie do opuszczenia rezydencji może zostać
cofnięte).
Maszkiewicz, którego rezydencja też znajduje się w Drozdach
powiedział PAP, że w środę chce wywieźć rodzinę do kraju, bo gdy
zacznie się remont osiedla, warunki pobytu tam będą trudne.
"Planowany remont osiedla i odcięcie wszystkich sieci
komunikacyjnych uniemożliwi funkcjonowanie mojej rodziny, ale
myślę że strona białoruska zaproponuje coś sensownego.
Zostawiam
to na tym etapie" - wyjaśnił.
Dodał, że minister spraw zagranicznych Białorusi Iwan
Antanowicz obiecał podczas uroczystości wręczenia listów
uwierzytelniających, iż "sprawę będzie starał się rozstrzygnąć w
sposób dżentelmeński".
Wobec tego "ja również będę się starał w
jakiś sposób pomóc stronie białoruskiej w rozstrzygnięciu tego
problemu" - powiedział.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ xp/ psk/
Białoruś/MSZ ubolewa w związku ze sprawą osiedla Drozdy
8.6.
Mińsk (PAP) - Białoruskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych
w rozpowszechnionym w poniedziałek komunikacie wyraziło
ubolewanie w związku z przenosinami zagranicznych misji
dyplomatycznych z osiedla Drozdy pod Mińskiem.
Podkreśliło jednocześnie, że powodem kapitalnego remontu
osiedla jest gwałtowne pogorszenie się stanu techniczno-

sanitarnego budynków i komunikacji na terenie osiedla.
Osiedle przekazano dyplomatom w latach 1991-1993 na pewien
okres - utrzymuje MSZ.
Planowano bowiem zakończyć budowę domów
odpowiadających standardom dyplomatycznym, a także rozwiązać
kwestię przekazania działek pod budowę dyplomatycznego
miasteczka.
Wyjaśniono, że warianty rozmieszczenia rezydencji
zaproponowano już odpowiednim przedstawicielstwom
dyplomatycznym.
Ambasadom, które chciałyby wybudować własne
rezydencje, wydzielono takie działki - twierdzi MSZ.
Niestety, służby korpusu dyplomatycznego przedłużając w 1998
r. umowy dzierżawcze na osiedlu Drozdy nie przewidziały
"awaryjnej sytuacji", która spowodowała podjęcie decyzji o
remoncie Drozdów - dodaje resort.
MSZ przekazało zainteresowanym
przedstawicielstwom dyplomatycznym przeprosiny.
Rząd białoruski powiadomił w kwietniu 22 ambasady
zagraniczne, w tym polską, że szefowie placówek powinni
"wkrótce" opuścić rezydencje w podstołecznym osiedlu Drozdy,
gdyż trzeba tam wyremontować wodociągi, kanalizację, sieć
telefoniczną i elektryczną.
Dyplomaci uznali wtedy, że czas przenosin jest zbyt krótki,
a niektórzy wyrazili niezadowolenie, że zamiast dacz otrzymają
zwykłe mieszkania.
Korpus dyplomatyczny zgodnie skrytykował
także formę przekazania decyzji o przeprowadzce, doszukując się
w niej m.in. motywów politycznych.
W poniedziałek ambasador USA Daniel Speckhard zakomunikował
na konferencji prasowej, że otrzymał od władz białoruskich
zawiadomienie, iż naprawy rozpoczną się w środę i że od tego
dnia do kompleksu dacz nie będzie się wpuszczać żadnych
pojazdów.
Według amerykańskiego dyplomaty, jeśli Mińsk będzie nadal
zmuszał ambasadorów akredytowanych na Białorusi do opuszczenia
podstołecznych rezydencji, znacznie pogorszy to międzynarodową
reputację Białorusi.
Powiedział, że ambasadorowie czekają do
środy na nowe sygnały strony białoruskiej w tej sprawie.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ mc/

Białoruś/ Przenosiny dyplomatów pogorszą sytuację Białorusi
8.6.Mińsk (PAP)- Ambasador USA na Białorusi Daniel Spekhard
uprzedził, że jeśli Mińsk będzie nadal zmuszał akredytowanych
tam ambasadorów do opuszczenia ich podstołecznych rezydencji,
znacząco pogorszy to reputację Białorusi i zmniejszy jej szanse
integracji z międzynarodową społecznością.
Przesiedlenie akredytowanych na Białorusi ambasadorów z
osiedla Drozdy pod Mińskiem jest sprzeczne z Konwencją Wiedeńską
dotyczącą stosunków dyplomatycznych - wyjaśnił amerykański
ambasador w poniedziałek na konferencji prasowej przedstawiając
stanowisko swojego kraju.
Dodał, że podzielają je pozostali członkowie korpusu
dyplomatycznego.
Białoruskie służby dyplomatyczne poinformowały ostatnio
szefów misji, którzy rezydują w Drozdach, że 10 czerwca
rozpocznie się długoterminowy remont urządzeń infastruktury tego
osiedla, co sprawi, że rezydujący tam ambasadorowie będą musieli
opuścić to miejsce.
Sprawa nabrała rozgłosu już w końcu kwietnia, gdy
białoruskie MSZ poinformowało ambasadorów, że w związku z
remontem osady będą zmuszeni "w najbliższym czasie" opuścić
Drozdy.
Korpus dyplomatyczny (w Mińsku jest ponad 30 ambasad)
zgodnie skrytykował wówczas formę przekazania decyzji o
przeprowadzce.
Zdaniem dyplomatów, decyzji towarzyszą motywy
polityczne.
W zgodzie z Konwencją Wiedeńską rezydencja ambasadora jest
integralną częścią misji dyplomatycznej.
Rząd, na terenie
którego znajduje się misja, nie może zażądać opuszczenia tego
terenu - powiedział dziennikarzom amerykański ambasador.
Dodał, że jeżeli Białoruś będzie postrzegana jako państwo
łamiące międzynarodowe postanowienia, to wpłynie to negatywnie
nie tylko na jej międzynarodowe stosunki polityczne, ale także
na rozwój więzi handlowych.
Ambasador USA oświadczył, iż korpus dyplomatyczny wierzy, że
sprawę da się rozwiązać "bez niszczenia naszych domów", w które
ich państwa nierzadko zainwestowały znaczne środki.
Zdaniem Spekharda, problem może zostać rozwiązany, gdy
prezydent Aleksandr Łukaszenka, po zapoznaniu się ze szczegółami
sprawy, zda sobie sprawę z wagi problemu i zainterweniuje w
służbach dyplomatycznych a Białoruś zacznie dostosowywać się do

międzynarodowego prawa.
Ambasadorowie spodziewają się jakichś nowych sygnałów strony
białoruskiej w ciągu dwóch dni pozostałych do remontu Drozdów.
Wojciech Płocharski (PAP)
kan/lm/
Białoruś/ Łukaszenka nie zgadza się na wzrost cen
5.6.Mińsk (PAP)- Prezydent Aleksander Łukaszenka oświadczył w
piątek na naradzie z przedstawicielami białoruskiego rządu, że
"nie pójdzie na wzrost cen", nawet w związku z perturbacjami w
zaopatrzeniu sklepów w ostatnim czasie.
Prezydent polecił odpowiedzialnym za to urzędnikom
skontrolować zaopatrzenie sklepów w cukier, mięso i nabiał.
Zapowiedział "wyciągnięcie wniosków kadrowych" w razie
niewykonania polecenia.
Zdaniem Łukaszenki, perturbacje na rynku są niedopuszczalne.
Prezydent nie uważa obecnej sytuacji za nadzwyczajną, ale
dostrzega "niepokojące symptomy, które wymagają analizy i
podjęcia odpowiednich środków".
Symptomy te - według białoruskiego prezydenta - to trudności
w handlu niektórymi towarami, wzrost cen przewyższający
prognozowane wskaźniki oraz eksport płodów rolnych.
Łukaszenka oczekuje od rządu propozycji poprawy sytuacji.
Według białoruskiego prezydenta, nie do przyjęcia jest
odstąpienie od podstawowych wskaźników makroekonomicznych
zawartych w prognozie na 1998 r.
Zdaniem Łukaszenki, jeżeli ustalono, że miesięczny wzrost
cen wyniesie 2 proc., to również o 2 proc. powinna co miesiąc
dewaluować się narodowa waluta.
Tymczasem, jak powiedział
przedstawicielom rządu, kurs białoruskiego rubla od początku
roku spadł dwukrotnie.
Po głośnym, marcowym kryzysie walutowym, wywołanym przez
gwałtowny spadek rubla, Łukaszenka polecił premierowi
Siarhiejowi Linhowi zapewnić stabilność cen oraz nie dopuścić do
przekroczenia ich miesięcznego dwuprocentowego wzrostu.
Rząd nasilił wówczas kontrolę naruszających "dyscyplinę
cen".
Sprawdzono kilka tysięcy przedsiębiorstw, a 488 osób

ukarano grzywnami na sumę 27 mld rubli.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ kan/ bum/
Wiadomości dnia - piątek, 5.06., godz. 15.00
PSL definitywnie wypowiada się przeciwko ustawie o
trójpodziale kraju
Posłowie AWS chcą wykluczenia Słomki i Łopuszańskiego z
klubu
Delegacja z Kosowa zbojkotowała rozmowy z rządem serbskim
Etiopia i Erytrea akceptują plan pokojowy,ale walki trwają
Rosyjska Duma znów przełożyła przesłuchania w sprawie
START-2
---------------------------------------------------------------

Sejm odrzucił poprawkę posła Stycznia przewidującą podział
kraju na 12 województw.
Do przegłosowania dwunastki zabrakło 35
głosów.
W Sejmie trwa przerwa i dopiero po niej Izba przystąpi do
głosowania wniosków dotyczących zwiększenia liczby województw od 49 do 13.
Jeśli żaden z nich nie uzyska większości, Sejm
będzie głosować nad całością projektu ustawy, który w pierwotnej
wersji zakłada utworzenie 12 województw.
*
*
*
PSL będzie głosować przeciw ustawie o podziale kraju na
województwa, powiaty i gminy, bez względu na liczbę województw,
na jaką zdecyduje się Sejm - powiedział po posiedzeniu tego
klubu prezes PSL Jarosław Kalinowski.
W kwestii liczby województw PSL przyjmuje stanowisko "im
więcej, tym lepiej" - powiedział Kalinowski.
Dodał: "poprzemy
najpierw poprawkę zakładającą utrzymanie 49 województw, potem
utworzenie 27 i 17".
A 16 i mniej? - na to pytanie lider ludowców uśmiechnął
się zagadkowo.
*
*
*

W klubie AWS zgłoszono wniosek o wykluczenie z klubu Adama
Słomki i Jana Łopuszańskiego, którzy głosowali dziś przeciwko
propozycji podziału kraju na 12 województw.
Tajne głosowanie w tej sprawie odbędzie się przed godziną 16
- powiedział dziennikarzom rzecznik klubu Piotr Żak.
Klub zdecyduje też, czy pozbawić niektórych posłów klubu którzy również byli przeciw 12 województwom - funkcji
przewodniczących lub wiceprzewodniczących komisji sejmowych.
Żak nie chciał powiedzieć, o które osoby konkretnie chodzi,
podkreślił jednak, że wniosek nie dotyczy Jerzego Gwiżdża,
przewodniczącego Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej.
Na pytanie dlaczego wnioski o wykluczenie dotyczą tylko
Słomki i Łopuszańskiego, rzecznik przypomniał, że wcześniej byli
oni ukarani naganą.
------------------------------------------------------------Spotkanie z przedstawicielami organizacji polonijnych w
Austrii oraz udział w międzynarodowej konferencji "Europa Forum Wachau" - znalazły się w programie rozpoczynającej się w
sobotę, dwudniowej wizyty w Austrii, premiera Jerzego Buzka.
Premier spotka się jutro z przedstawicielami organizacji
polonijnych na wiedeńskim wzgórzu Kahlenberg, gdzie znajduje się
polski kościół wraz z kaplicą króla Jana III Sobieskiego.
W niedzielę, w Gottweig, premier będzie uczestniczył w
organizowanej corocznie od 1995 r., międzynarodowej konferencji
"Europa - Forum Wachau".
Głównym tematem drugiego dnia obrad,
będzie "Wspólne zagwarantowanie przyszłości Europy".
Jerzy Buzek odbędzie rozmowę z biorącym udział w
konferencji, premierem Hiszpanii Jose Maria Aznarem.
Obaj
politycy będą jej głównymi gośćmi zagranicznymi.
*****
Idea zorganizowania konferencji zrodziła się na przełomie
1994 i 1995 r. w kręgu polityków chadeckiej Austriackiej Partii
Ludowej (OVP).
Tematyka konferencji koncentruje się wokół
różnych aspektów funkcjonowania i oddziaływania Unii
Europejskiej, jej roli i znaczenia w procesie rozwoju kontynentu
europejskiego.
---------------------------------------------------------Policjanci ze Stargardu Szczecińskiego zatrzymali dwóch
mężczyzn podejrzanych o zabójstwo 40-letniego mieszkańca
Chociwla Mariana C.

Do zabójstwa doszło w lutym ubiegłego roku.
Policja, mimo umorzenia śledztwa przez prokuraturę, prowadziła
poszukiwania sprawców.
Zatrzymani - 20-letni Tomasz R. i
19-letni Tomasz O. - mieszkańcy Chociwla, przyznali się do
morderstwa.
Zwłoki zamordowanego mężczyzny znaleziono kilka dni po
śmierci.
Ciało było skrępowane, zmasakrowane, z dużą liczbą ran
kłutych.
Zatrzymani mężczyźni przyznali się, że ukradli z
mieszkania ofiary tysiąc złotych i biżuterię.
W śledztwie
zeznali, że w chwili zabójstwa byli pod wpływem alkoholu.
------------------------------Kosowscy Albańczycy zbojkotowali negocjacje z rządową
delegacją Serbii.
Zapowiedzieli, że nie przystąpią do rozmów,
dopóki serbska policja nie zaprzestanie pacyfikacji i nie wycofa
się z Kosowa.
Przywódcy albańscy z Kosowa oparli się
amerykańskim naciskom dyplomatycznym i - zgodnie z
wcześniejszymi zapowiedziami - nie przyszli na spotkanie w
Prisztinie.
Serbska policja, która od tygodnia prowadziła w zachodnim
Kosowie ofensywę przeciwko zbrojnym separatystom albańskim,
całkowicie odcięła ten region od świata.
O zażartych walkach i
pacyfikacji wiosek opowiadają uchodźcy, którzy tysiącami szukają
schronienia w sąsiedniej Albanii.
****
Na nawiązanie rozmów zgodzili się jeszcze 15 maja, pod
naciskiem USA, przywódca społeczności albańskiej Ibrahim Rugova
i prezydent Jugosławii Slobodan Miloszević.
Ustalili, że
spotkania zespołów negocjacyjnych będą się odbywać co tydzień.
Delegacje spotkały się dotychczas tylko raz - 22 maja.
Rozmowy miały dotyczyć przyszłości Kosowa.
--------------------------------------------------------------Z nową siłą wybuchły walki między wojskami Etiopii i
Erytrei, która od 6 maja dokonuje wypadów zbrojnych na
terytorium sąsiada i wtargnęła na kilkadziesiąt kilometrów w
głąb Etiopii.
Władze Etiopii przystąpiły do ewakuowania ludności
cywilnej z zagrożonych terenów, gdzie zginęło dotąd ponad 100

osób.
Jednocześnie ogłosiły, że akceptują 4-punktowy plan
pokojowy, który zaproponowały USA i Ruanda.
Zaleca on wycofanie wojsk erytrejskich na pozycje sprzed 6
maja, rozmieszczenie obserwatorów międzynarodowych, powrót na
zajęte tereny dotychczasowej administracji cywilnej oraz
przeprowadzenie dochodzeń.
Premier Etiopii Meles Zenawi oświadczył, że przyjmuje plan
pokojowy, ale dopóki wojska Erytrei są na ziemi etiopskiej,
armia pozostanie w gotowości bojowej.
****
Podczas zwołanego w czwartek w trybie nadzwyczajnym
spotkania ministrów spraw zagranicznych Organizacji Jedności
Afrykańskiej w Burkinie Faso postanowiono zwołać na przyszły
tydzień szczyt OJA, który podejmie próbę wywarcia nacisku na
Erytreę i Etiopię, aby zakończyły walki.
-------------------------------Rosyjska Duma, odroczyła o tydzień przesłuchania dotyczące
długo odwlekanej ratyfikacji układu rozbrojeniowego START-2.
Przesłuchania miały odbyć się 9 czerwca.
Odroczono je na 16
czerwca, z powodu wyjazdu ministrów: obrony Igora Siergiejewa i
spraw zagranicznych Jewgienija Primakowa.
Obaj 8 i 9 czerwca towarzyszą prezydentowi Jelcynowi wizyty
w Bonn.
Duma, w której dominują komuniści i nacjonaliści, odmawiała
dotychczas ratyfikacji rosyjsko-amerykańskiego układu o redukcji
zbrojeń strategicznych START-2.
W maju przesunęła na wrzesień
debatę zaplanowaną wcześniej na czerwiec.
Wywołało to krytykę ze
strony Kremla.
Ostatecznie przesłuchania miały się odbyć 9
czerwca.
***
Układ START-2 podpisano w roku 1993.
Przewiduje on redukcję
głowic nuklearnych przez Stany Zjednoczone i Rosję do 3500 po
każdej stronie.
Amerykański Senat ratyfikował traktat w 1996
roku.
-----------------------------------------------------------INFORMACJE DZWIĘKOWE DOSTĘPNE W BBS:
Biblioteka SID : Plik 06_05_03.wav lub 06_05_03.mp3
Serwis odpłatny

Mając poparcie UEFA władze Białoruskiej Federacji Piłki
Nożnej nie odwołały prezydenta Federacji Jauhiena Szuntaua,
sprzeciwiając się tym samym woli prezydenta Łukaszenki.
Międzynarodowe okoliczności sprzeciwu piłkarskich działaczy
przedstawiła gazeta "Nawiny".
DŹWIĘK:
Prezydent Białorusi w końcu minionego tygodnia nakazał
odwołać
szefa piłkarskiej federacji w związku z niepłaceniem przez pół
roku
piłkarzom sprywatyzowanych klubów piłkarskich Dynamo Mińsk i
Dynamo-93.
Obiecując działaczom futbolu "miejsca w najlepszym
areszcie śledczym", Łukaszenka nakazał znacjonalizować dwa
stołeczne
kluby i wypłacić piłkarzom zaległe pobory.
W zgodzie ze statutem Federacji dymisję Szuntaua powinny
zatwierdzić jednak jej władze.
Tymczasem dzień po decyzji prezydenta
Białorusi, Szuntau uczestniczył w posiedzeniu biura UEFA w
Kiszyniowie.
Władze europejskiego futbolu były oburzone
"bezpośrednim naciskiem państwa na działalność społecznej
organizacji sportowej".
UEFA udzieliła poparcia prezydentowi federacji piłkarskiej
oraz
uprzedziła, że mieszanie się organów państwa w jej sprawy może
pociągnąć za sobą stosowne sankcje aż do wyłączenia Białorusi z
międzynarodowego współzawodnictwa.
z Mińska Wojciech Płocharski (PAP)
----------------------------------------------------------------(PAP) opr.jkc/
E-mail: SerwisRadiowy@pap.com.pl

Białoruś/Polacy mają trudności z budową szkół
4.6.Mińsk (PAP) - Związek Polaków na Białorusi napotyka poważne
trudności ze strony lokalnych władz, usiłując doprowadzić do
wybudowania - za własne pieniądze - polskiej szkoły w
Nowogródku.
Trudności miał także w Wołkowysku.
Poinformowała o tym w czwartek "Biełaruskaja Diełowaja

Gazieta".
W Nowogródku, gdzie jest kilka polskich klas w dwóch
szkołach, miejscowe władze uznały budowę średniej szkoły z
polskim językiem wykładowym za "niecelową", a na rodziców
uczniów polskojęzycznych klas zaczęto wywierać naciski, aby
przenieśli dzieci do klas rosyjskich lub białoruskich.
W przypadku szkoły w Wołkowysku ZPB musiał sfinansować w
jednej trzeciej odnowienie tamtejszej dzielnicowej kotłowni, aby
uzyskać zgodę na budowę szkoły - pisze dziennik.
Zauważa też, że Polacy na Białorusi mają moralne prawo do
swego szkolnictwa, ponieważ budowa trzech szkół i liceum z
językiem białoruskim w województwie białostockim w latach
1992-96 kosztowała polskiego podatnika 3,2 mln dolarów, nie
licząc finansowania tych placówek z lokalnych budżetów.
Roczne finansowanie białoruskich organizacji w Polsce przez
rząd polski sięga 200 tys. dolarów.
Sumy, które strona
białoruska wydaje na Polaków będących obywatelami Białorusi, są
o wiele skromniejsze i nie przynoszą honoru naszemu rządowi pisze gazeta.
ZPB udało się dotąd, przy pomocy z Polski, wybudować jedną
szkołę w Grodnie.
Wobec białoruskich problemów gospodarczych
Związek postanowił samodzielnie finansować budowę i urządzenie
dwóch kolejnych szkół, oczekując od władz jedynie wyznaczenia
odpowiednich terenów.
Prawo do otrzymania wykształcenia we własnym języku dają
Polakom obie białoruskie konstytucje - z 1994 i 1996 roku.
"BDG"
przypomina, że prezydent Aleksandr Łukaszenka obiecał podczas
kampanii wyborczej w 1994 r. szefowi ZPB Tadeuszowi Gawinowi
taką liczbę szkół, jaka Polakom będzie potrzebna.
Polacy są liczebnie drugą po rosyjskiej mniejszością
narodową na Białorusi.
Ostatnie oficjalne dane radzieckie z 1989
r. mówią o 410 tys. obywatelach białoruskich polskiej
narodowości.
Według szacunków działaczy ZPB liczba Polaków jest
dwu-trzykrotnie większa.
Związek Polaków na Białorusi powstał w 1990 r.
Obecnie
działa w sześciu obwodach, 51 rejonach i 150 wsiach.
Zatrudnia
ponad 30 tys. działaczy.
Siedziba ZPB znajduje się w Grodnie.

Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ mc/ls/
Białoruś/ MSZ ubolewa w związku z faktem niewydania Pupiejki
4.6.
Mińsk (PAP) - Siarhiej Martynau, wiceminister spraw
zagranicznych Białorusi, wyraził w czwartek ubolewanie w związku
z niedawną decyzją polskiego sądu o niewydaniu stronie
białoruskiej biznesmena Aleksandra Pupiejki.
W poniedziałek warszawski Sąd Wojewódzki uznał ekstradycję
Pupiejki, której domagał się Mińsk, za niemożliwą, gdyż
przedsiębiorca otrzymał już w Polsce status uchodźcy
politycznego.
"Odnosimy się z szacunkiem do polskich sądów, ale wyrażamy
ubolewanie, że dany sąd podjął właśnie taką decyzję, nie biorąc
pod uwagę argumentacji strony białoruskiej" - powiedział
Martynau dziennikarzom w Mińsku.
Dodał, że o ile mu wiadomo, białoruskie organy spraw
wewnętrznych nie wycofują swojego wniosku do Interpolu w sprawie
poszukiwań Pupiejki.
Poszukiwanemu przez Interpol, a następnie zatrzymanemu w
Polsce biznesmenowi władze białoruskie postawiły zarzut
wyłudzenia 1,2 mln dolarów kredytu na handel samochodami oraz 4
mln dolarów, przeznaczonego na zakup zboża.
Według Pupiejki, była to forma zemsty za to, że odmówił
wsparcia kampanii wyborczej prezydenta Aleksandra Łukaszenki.
Status uchodźcy politycznego daje Pupiejce ochronę na
terenie ponad 100 państw, które podpisały Konwencję Genewską.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ kan/ psk/
Białoruś/ Białoruś zaniepokojona planami Bieriezowskiego
3.6.
Mińsk (PAP) - Białoruś jest zaniepokojona planami Borysa
Bieriezowskiego, nowego sekretarza wykonawczego Wspólnoty
Niepodległych Państw, dotyczącymi przeniesienia centrali WNP z
Mińska pod Moskwę.
Powodem zaniepokojenia stało się skierowane w środę przez
Bieriezowskiego do Sekretariatu Wykonawczego WNP w stolicy
Białorusi polecenie rozważenia sprawy przeniesienia mińskiej

kwatery głównej tej organizacji w okolice rosyjskiej stolicy.
Białoruś uważa, że taką decyzję powinni podjąć szefowie
państw-członków WNP, a nie osobiście Bieriezowski.
Według państwowej telewizji, polecenie dowodzi, że
przenosiny urzędników WNP do Rosji wkroczyły w etap
przygotowawczy.
Podmoskiewska rezydencja Wspólnoty ma być gotowa
na przyjęcie około połowy pracowników mińskiej centrali, a także
kierownictwa Sekretariatu Wykonawczego.
Plany te, oprócz Białorusi, skrytykować mieli także stali
przedstawiciele państw WNP w Mińsku - Ukrainy, Uzbekistanu,
Tadżykistanu i Armenii.
Dowodzą, że zgodnie z dokumentami
statutowymi WNP i porozumieniami podpisanymi w 1991 r.,
oficjalną stolicą tej organizacji jest Mińsk.
Tu również powinny
odbywać się spotkania szefów państw i rządów Wspólnoty.
W związku z decyzją Bieriezowskiego strona białoruska
wystosowała do niego specjalny protestacyjny list, w którym
wyjaśnia, że jakiekolwiek przenosiny struktur WNP do innych
państw "to nie geografia a polityka" oraz, że może zostać przez
to zburzony "kruchy konsensus, który osiągnięto w sprawie
rozwoju organizacji".
Bieriezowski, który zamierza doprowadzić do reformy WNP
przez wzmocnienie swych kompetencji, wyciszenie konfliktów na
obszarze Wspólnoty oraz współpracę z biznesem nie znalazł dwa
tygodnie temu zrozumienia dla swych reformatorskich planów u
prezydenta Białorusi, Aleksandra Łukaszenki.
Podczas spotkania z Bierezowskim białoruski prezydent dał do
zrozumienia, iż interesuje go raczej współpraca w ramach Związku
Białorusi i Rosji, ponieważ w działalności WNP brakuje
konkretów.
W skład WNP, powstałej po rozpadzie ZSRR, wchodzą wszystkie
dawne republiki radzieckie oprócz krajów nadbałtyckich.
Współpraca w ramach Wspólnoty jest jednak skomplikowana.
Wpływ
na to ma m.in. obawa byłych republik przed zdominowaniem tej
organizacji przez Federację Rosyjską.
Kraje te nie chciałyby
pochopnie utracić uzyskanej suwerenności kosztem tak
zorganizowanej Wspólnoty.
(PAP)
Wojciech Płocharski (PAP)

dmi/

Wiadomości dnia - środa, 03.06., godz. 20.00
Kluby AWS i UW poparły w Sejmie projekt ustawy, zgodnie z
którym po reformie administracyjnej powstałoby 12
województw
Spór między rządem a SLD o kształt reformy ustrojowej - to
"pozorna kłótnia" - uważa lider ROP Jan Olszewski
W Polsce obserwuje się zwiększenie liczby przypadków
depresji u osób młodych - dyskutowali na ten temat polscy
psychiatrzy na zjeździe w Bydgoszczy
Premier Siergiej Kirijenko uważa, że sytuacja w Rosji jest
"pod kontrolą" i rząd sobie poradzi
Włochy wystąpiły z inicjatywą zwołania grupy kontaktowej ds.
krajów byłej Jugosławii w celu przedyskutowania sytuacji w
Kosowie
----------------------------------------------------------Kluby AWS i UW poparły w Sejmie projekt ustawy, zgodnie z
którym po reformie administracyjnej powstałoby 12 województw.
Jan Maria Rokita z AWS podkreślił, że decyzję klubu
poprzedziła "długa i burzliwa debata".
Z dużą satysfakcją
wsłuchiwaliśmy się w głosy mieszkańców opolskiego, bydgoskiego,
toruńskiego, częstochowskiego i kieleckiego, bo świadczą one, iż
w Polsce budzi się lokalny patriotyzm - mówił Rokita.
Jednak w jego ocenie tylko wariant 12 województw
zagwarantuje ciągłość regionalnych tradycji, i tylko tak duże
województwa będą zdolne do samofinansowania.
"Dwunastka" to jedyny model, do którego nie trzeba będzie
dopłacać - przekonywał Stanisław Kracik z UW.
Apelował do
posłów, by nie kierowali się "własnym lokalnym interesem".
---------------------------------------------------------------Z kolei kluby parlamentarne SLD i PSL opowiedziały się
przeciwko propozycji rządowej "dwunastki".
Podczas debaty nad
projektem ustawy o podziale administracyjnym kraju SLD
zaproponowało 17 województw, zaś PSL - 49.
---------------------------------------------------------------

Jako "pozorną kłótnię" określił lider ROP Jan Olszewski spór
między rządem a SLD o kształt reformy ustrojowej.
Jego zdaniem w 9 lat po czerwcowych wyborach "układ
okrągłego stołu odradza się w nowej postaci".
Tworzy się pozorną
konfrontację rządzącej koalicji AWS-UW z opozycją SLD powiedział Olszewski na uroczystości, zorganizowanej w
przeddzień rocznicy wyborów czerwcowych w 1989 r. oraz upadku
swojego rządu w 1992 r.
Według Olszewskiego, w sporze tym nie chodzi o podział kraju
na 12, 14 czy 17 województw.
"Chodzi o to, czy po reformie
wejdziemy do Unii Europejskiej jako 12, 14, lub 17
polskojęzycznych regionów, czy też jako państwo polskie, które
będzie godnym partnerem" - mówił Olszewski.
---------------------------------------------------------------W Polsce, podobnie jak na całym świecie, obserwuje się
wyraźne zwiększenie liczby przypadków depresji u osób młodych urodzonych po 1960 r.
W stosunku do osób starszych jest to
wzrost 10-krotny - mówiono w Bydgoszczy XXXIX Zjeździe
Psychiatrów Polskich.
Hasło przewodnie zjazdu brzmi "Współczesna cywilizacja a
zdrowie psychiczne człowieka".
Przewodniczący komitetu organizacyjnego zjazdu prof.
Aleksander Araszkiewicz powiedział, że duży wpływ na wzrost
liczby Polaków cierpiących na dolegliwości neurotyczne, takie
jak zaburzenia lękowe i depresje, mają trudności z dostosowaniem
się do nowych warunków społeczno-ekonomicznych.
Wiele osób
uzależnia się od alkoholu i środków psychoaktywnych.
Potwierdzeniem nie najlepszej kondycji polskiego
społeczeństwa jest gwałtowny wzrost zamachów samobójczych wśród
dzieci i młodzieży - ponad 10O proc. w ostatnich 10 latach.
---------------------------------------------------------------Premier Siergiej Kirijenko uważa, że sytuacja w Rosji jest
"pod kontrolą" i rząd sobie poradzi.
Przed rozpoczęciem swojej
pierwszej oficjalnej wizyty we Francji Kirijenko podkreślił, że
"rząd i bank centralny znają swoje powinności i sobie z nimi
poradzą".
Celem wizyty premiera Kirijenki we Francji nie jest - jak

zapewnił osobiście szef rosyjskiego rządu - zabieganie o pomoc
finansową dla Rosji, lecz omówienie możliwości rozszerzenia
dwustronnej współpracy.
Termin wizyty został uzgodniony dużo
wcześniej.
Środa jest kolejnym dniem wzrostu notowań akcji na rynku
rosyjskim.
Główny wskaźnik moskiewskiej giełdy RTS wzrósł w
porównaniu z wczoraj o 8,5 proc., do poziomu 209,07 punkta.
Ceny najbardziej atrakcyjnych akcji spółek rosyjskich
wzrosły o 10 proc., a ogółem w ciągu dwóch dni o 30-35 proc.
Eksperci prognozują, że po tak gwałtownym wzroście wkrótce
rozpocznie się korekta cen.
---------------------------------------------------------------Włochy wystąpiły z inicjatywą zwołania grupy kontaktowej ds.
krajów byłej Jugosławii w celu przedyskutowania sytuacji w
Kosowie.
Minister spraw zagranicznych Lamberto Dini oświadczył,
że wobec ostatnich wydarzeń w tym rejonie społeczność
międzynarodowa będzie musiała "ponownie rozważyć cały obraz"
sytuacji.
Minister dodał, że włoska dyplomacja zbada, kiedy
grupa kontaktowa mogłaby się zebrać.
Grupa kontaktowa ds. krajów dawnej JUgosławii składa się z
USA, Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch i Rosji.
--------------------------------------------------------------Sekretarz generalny NATO Javier Solana przyznał, że sytuacja
w Kosowie pogarsza się, co skłoniło sojusz do szybszego wysłania
grup rozpoznawczych do Albanii.
Mają one przygotować ewentualne
rozmieszczenie tam sił obserwacyjnych.
Solana ma nadzieję, że piątkowe spotkanie przywódcy
Albańczyków z Kosowa Ibrahima Rugovy z prezydentem Jugosławii
Miloszeviciem okaże się pozytywne.
---------------------------------------------------------------Pauł Siewiaryniec, działacz białoruskiej opozycji został
niespodziewanie zwolniony z aresztu po podpisaniu zobowiązania,
że nie będzie opuszczał miejsca stałego zamieszkania.
Siewiaryniec jest liderem Młodego Frontu - ugrupowania
wchodzącego w skład opozycyjnego Białoruskiego Frontu
Narodowego.
Został zatrzymany przed dwoma miesiącami pod
zarzutem "złośliwego chuligaństwa" podczas masowej akcji

protestu.
Jego zwolnienia domagały się środowiska opozycyjne.
(Dźwięk)
------------------------------------------------------------Polska jest w obszarze lekko obniżonego ciśnienia w strefie
frontu atmosferycznego.
Nad zachodnią i północno-zachodnią część
kraju napłynie nieco chłodniejsze powietrze z zachodu, a
pozostała część będzie w upalnej i wilgotnej masie powietrza
zwrotnikowego.
Jutro na Pomorzu będzie pogodnie, poza tym zachmurzenie
umiarkowane, okresami duże, miejscami wystąpią opady przelotne
oraz burze.
Na Dolnym Śląsku opady mogą być dość intensywne.
Temp. maks. od 23 st. na Pomorzu i zachodzie do 29 st. w
Małopolsce.
Wiatr słaby, w czasie burz porywisty, przeważnie z
kierunków południowych.
(PAP)
Opr. we/

INFORMACJE DŹWIĘKOWE DOSTĘPNE W BBS:

Biblioteka SID : Plik 06_03_04.wav lub 06_03_04.mp3
Serwis odpłatny
Sprawa lidera Młodego Frontu jest w toku.
Do czasu
zakończenia śledztwa nie będzie mógł opuszczać rodzinnego
Witebska.
23-letni Siewiaryniec został aresztowany 2 kwietnia po
demonstracji przeciw integracji Białorusi i Rosji, w czasie
której zatrzymano w sumie ok. 50 osób.
Planowana wcześniej
demonstracja nie uzyskała zgody stołecznych władz, gdyż w
centrum miasta trwały oficjalne obchody pierwszej rocznicy
Związku Białorusi i Rosji.
Sprawą Siewiaryńca zajmował się ostatnio przez dziesięć dni
Gari Pahaniajła, adwokat uczestniczący w wielu głośnych
politycznych procesach.
W przeddzień zwolnienia lidera Młodego
Frontu został pozbawiony licencji adwokackiej przez komisję

kwalifikacyjną ministerstwa sprawiedliwości.
z Mińska Wojciech Płocharski (PAP)

Białoruś/ Działacz opozycji zwolniony z aresztu
3.6.Mińsk (PAP) - Pauł Siewiaryniec, działacz białoruskiej
opozycji został w środę niespodziewanie zwolniony z
aresztu po podpisaniu zobowiązania, że nie będzie opuszczał
miejsca stałego zamieszkania.
Siewiaryniec - zatrzymany przed dwoma miesiącami pod
zarzutem "złośliwego chuligaństwa" podczas masowej akcji
protestu - jest liderem aktywnego ugrupowania "Młody Front"
(MF), wchodzącego w skład Białoruskiego Frontu Narodowego (BFN).
"Jeszcze we wtorek przedłużono mu czas przebywania w
areszcie o miesiąc - powiedział korespondentowi PAP Ihar
Łazarczuk z władz BFN- Tymczasem w środę bez uprzedzenia
kogokolwiek z rodziny lub przyjaciół, Siewiaryńca przewieziono
do prokuratury, gdzie po podpisaniu przez niego zobowiązania o
nieopuszczaniu miejsca stałego zameldowania zwolniono z aresztu"
- wyjaśnił Łazarczuk.
Sprawa lidera "Młodego Frontu" jest w toku.
Do czasu
zakończenia śledztwa nie będzie mógł opuszczać rodzinnego
Witebska.
Zwolnienia młodego działacza opozycji domagały się
środowiska opozycyjne.
Działacz BFN, Siarhiej Nawumczyk, mający status uchodźcy
politycznego w USA, proponował nawet niedawno prezydentowi
Aleksandrowi Łukaszence siebie jako zakładnika w zamian za
uwolnienie Siewiaryńca oraz innego młodego opozycjonisty,
Alaksieja Szydłouskiego.
23-letni Siewiaryniec został aresztowany 2 kwietnia po
demonstracji przeciwko integracji Białorusi i Rosji, w czasie
której zatrzymano w sumie ok. 50 osób.
Planowana wcześniej demonstracja nie uzyskała zgody
stołecznych władz, gdyż w centrum miasta trwały oficjalne
obchody pierwszej rocznicy Związku Białorusi i Rosji.
Sprawą Siewiaryńca zajmował się ostatnio przez dziesięć dni
Gari Pahaniajła, adwokat uczestniczący w wielu głośnych
politycznych procesach.
W przeddzień zwolnienia lidera MF

Pahaniajła został pozbawiony licencji adwokackiej przez komisję
kwalifikacyjną ministerstwa sprawiedliwości.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ kan/ nbz/
Działacze piłkarscy z Białorusi sprzeciwili się Łukaszence
3.6.
Mińsk (PAP) - Mając poparcie UEFA oraz w obawie przed
izolacją w międzynarodowym sporcie władze Białoruskiej Federacji
Piłki Nożnej (BFPN) nie odwołały prezydenta Federacji Jauhiena
Szuntaua, sprzeciwiając się tym samym woli prezydenta Aleksandra
Łukaszenki.
Zdaniem obserwatorów, tego rodzaju nieposłuszeństwo wobec
decyzji prezydenta Łukaszenki jest na Białorusi rzadkością.
Międzynarodowe okoliczności sprzeciwu piłkarskich działaczy
przedstawiła w środę gazeta "Nawiny".
Prezydent Białorusi w końcu minionego tygodnia nakazał
odwołać prezydenta piłkarskiej federacji w związku z
niepłaceniem przez pół roku piłkarzom sprywatyzowanych klubów
piłkarskich Dynamo Mińsk i Dynamo-93.
Obiecując działaczom futbolu "miejsca w najlepszym areszcie
śledczym", Łukaszenka nakazał znacjonalizować dwa stołeczne
kluby i wypłacić piłkarzom zaległe pobory.
W zgodzie ze statutem Federacji dymisję prezydenta powinny
zatwierdzić jednak jej władze.
Tymczasem dzień po decyzji białoruskiego prezydenta, Szuntau
uczestniczył w posiedzeniu biura UEFA w Kiszyniowie.
Władze
europejskiego futbolu były oburzone "bezpośrednim naciskiem
państwa na działalność społecznej organizacji sportowej".
UEFA udzieliła poparcia prezydentowi BFPN oraz uprzedziła,
że mieszanie się organów państwa w sprawy Federacji może
pociągnąć za sobą stosowne sankcje aż do wyłączenia Białorusi z
międzynarodowego współzawodnictwa.
W rezultacie przeciwko dymisji Szuntaua głosowało w
poniedziałek 17 z 18 członków zarządu BFPN.
Poparło go także
wielu szefów klubów pierwszej ligi Białorusi.
(PAP)
Wojciech Płocharski (PAP)

Wiadomości dnia - środa, 03.06, godz.8.00
W głosowaniu nad rządową propozycją podziału kraju na 12
województw posłów AWS ma obowiązywać dyscyplina klubowa.
Nie ma wojny "na górze" prezydenta z rządem - zapewniał w
Lizbonie polskich dziennikarzy Aleksander Kwaśniewski.
Brak śmigłowców opóźnia akcję ratunkową po trzęsieniu ziemi
w Afganistanie, w którym zginęło od ok. 3 do 5 tys. osób.
Korea Północna może posiadać już co najmniej jeden ładunek
jądrowy - informuje prasa japońska.
----------------------------------------------------------Wszyscy posłowie AWS mają głosować za rządową propozycją 12
województw - postanowił wczoraj wieczorem klub parlamentarny
Akcji.
Zgodnie z przyjętą uchwałą, posłów AWS ma obowiązywać
zarówno dyscyplina obecności, jak i dyscyplina w głosowaniu.
Tymczasem wiceprzewodniczący AWS Adam Słomka oświadczył już,
że nie podporządkuje się decyzji klubu Akcji i będzie głosować
przeciwko rządowej propozycji 12 województw.
"Nie ma obowiązku bycia w klubie AWS.
Można być z niego nie
tylko wyrzuconym, ale i można z niego odejść" - skomentował
wypowiedź Słomki, rzecznik klubu AWS Piotr Żak.
----------------------------------------------------------1 stycznia 1999 r. wejdą w życie ustawy określające ustrój
powiatów i dużych województw, które powstaną po reformie przewiduje projekt ustawy przyjęty wczoraj przez rząd.
Projekt umożliwia wejście w życie ustaw: o samorządzie
powiatowym, o samorządzie województwa oraz o administracji
rządowej w województwie.
Senackie poprawki do tych ustaw Sejm ma rozpatrzyć na
najbliższym, rozpoczynającym się w środę posiedzeniu.
----------------------------------------------------------Nie ma wojny "na górze" prezydenta z rządem - zapewniał w
Lizbonie polskich dziennikarzy Aleksander Kwaśniewski.
Prezydent był gościem Światowej Wystawy Expo'98 w stolicy
Portugalii.
Z dziennikarzami spotkał się na pokładzie "Daru
Młodzieży", gdzie otworzył wystawę "Polska nad Bałtykiem".

Prezydenta pytano o "wojnę na górze" w związku z ostatnimi
wypowiedziami prawnika prezydenta, Ryszarda Kalisza.Oświadczył
on, że nowelizacja ustawy o NIK oraz projektowane przekazanie
uprawnień Komitetu Obrony Kraju rządowi to "próby odebrania
prezydentowi jego uprawnień.
----------------------------------------------------------Najprawdopodobniej dopiero w nadchodzącym tygodniu - na
najbliższym posiedzeniu rządu zostanie powołany pełnomocnik
rządu ds. gospodarowania środkami finansowymi pochodzącymi z
Unii Europejskiej.
Rząd podjął decyzję o powołaniu takiego
urzędu, ale projekt rozporządzenia w tej sprawie zostanie
rozpatrzony przez Komitety Społeczny i Ekonomiczny.
Pełnomocnik będzie podlegał szefowi rządu oraz działał w
strukturze Ministerstwa Finansów - powiedział premier Buzek.
Dodał, że merytoryczne decyzje na co przeznaczone zostaną
unijne pieniądze należą do Komitetu Integracji Europejskiej.
----------------------------------------------------------Warszawskie pogotowie ratunkowe żyje z nieboszczyków- donosi
"Express Wieczorny".
Lekarz pogotowia nie chciał wystawić karty
zgonu ponieważ rodzina zmarłego nie skorzystała z usług zakładu
pogrzebowego polecanego przez medyka.Okazuje się, że informacja
o zgonie warta jest w Warszawie 800 złotych - podkreśla gazeta.
Wg gazety, zdarza się także, że karetki wzywane do ciężkich
przypadków docierają i po godzinie od zgłoszenia.
Dyspozytorzy
karetek czekają bowiem na "swoich" lekarzy.
Prowizję dzieli się
potem między lekarza, dyspozytora, kierowcę i sanitariusza...
----------------------------------------------------------Brak śmigłowców opóźnia akcję ratunkową po trzęsieniu ziemi
w Afganistanie, w którym zginęło od ok.3 do 5 tys.osób.
Zdołano
ewakuować 50 ludzi spośród najpoważniej rannych.
Do dyspozycji
miały jedynie 3 helikoptery.
"Wzywamy wszystkich, kto może nam
dać śmigłowce, aby to uczynił" - apelował koordynator operacji
humanitarnej ONZ Alfredo Witschi-Cestri.
Ratownicy dotarli do 29 wiosek, czyli mniej więcej połowy
miejscowości zniszczonych trzęsieniem ziemi.
Dwanaście z nich
było zrujnowanych niemal w stu procentach.
-----------------------------------------------------------

Korea Północna, od lat podejrzewana o realizację atomowych
ambicji, może posiadać już co najmniej jeden ładunek jądrowy informuje prasa japońska.
Tokijski dziennik "Nihon Keizai
Shimbun" powołuje się na dane tajnego raportu japońskiego
resortu obrony.
Anonimowe źródła w japońskim resorcie obrony wskazują też na
większe ryzyko wybuchu wojny - także atomowej - na Półwyspie
Koreańskim, na Bliskim Wschodzie i między Chinami a Indiami.
----------------------------------------------------------Gari Pahaniajła, adwokat uczestniczący w głośnych procesach
politycznych na Białorusi, został we wtorek pozbawiony licencji
adwokackiej przez Ministerstwo Sprawiedliwości.
Pahaniajła w 1996 r. bronił Sławomira Adamowicza, któremu
przedstawiono zarzuty w związku z napisaniem wiersza "Zabij
prezydenta".
Komisja umotywowała decyzję tym, że Pahaniajła, który jest
członkiem rosyjskiej gildii adwokackiej, nie może zajmować się
praktyką na terytorium Białorusi.
(DŹWIĘK)
----------------------------------------------------------Siedmiu Kubańczyków, po 4 dniach walki z morzem, zdołała
przedostać się tratwą z ojczystej wyspy na Key West - podała
telewizja w Miami, na Florydzie.
Pięciu mężczyzn i dwie kobiety odpłynęło na niewielkiej
tratwie z kubańskiej prowincji Camaguey.
Po dostaniu się na
stronę amerykańską zostali przekazani władzom migracyjnym.W
piątek wylądowało na wybrzeżu amerykańskim 19 innych osób.
----------------------------------------------------------W towarzyskim meczu piłki ręcznej w Sochocinie k.
Ciechanowa
młodzieżowa reprezentacja Polski pokonała Mołdawię 44:40.
Mecz
był dla polskiego zespołu sprawdzianem przed eliminacjami
Mistrzostw Europy, a ze względu na towarzyski charakter,
rozegrano go w nietypowej formie, w trzech tercjach.
Najwięcej bramek dla Polski zdobyli Dmytruszyński 8, Tkaczyk
8, Brach 7 i Wojdyło - 6.
----------------------------------------------------------Włoch Marco Pantani został nowym liderem kolarskiego wyścigu
Giro D'Italia.
Na metę 17. etapu z Asiago do Selva di Val Gadena
na dystansie 215 km Pantani przyjechał drugi, za swym rodakiem

Giuseppe Guerinim.
Uzyskał ponad cztery i pół minuty przewagi
nad prowadzącym dotąd w klasyfikacji Szwajcarem Alexem Zuelle.
Na drugie miejsce w klasyfikacji po 17-u etapach awansował
Rosjanin Paweł Tonkow, a trzeci jest Guerini.
Zuelle zajmuje
czwarte miejsce, ze stratą ponad minuty do Pantaniego.
----------------------------------------------------------Próba zdobycia szklanej ściany stołecznego hotelu "Marriott"
przez Alaina Roberta została wczoraj udaremniona przez policję.
Francuskiego "człowieka-pająka" powstrzymano na wysokości III
piętra.
"Żałuję, że się nie udało.
Chciałbym ponowić próbę" powiedział zawiedziony wspinacz.
Korzystając z zamieszania, wspinać się zaczął dubler Roberta
- Jurek Jankowski - jeden z najlepszych wspinaczy skałkowych w
Polsce.
Dotarł do X piętra, po czym zszedł szczęśliwie na dół.
*
*
*
Wyczyny Francuza oglądało ok. 10 tys. gapiów.
Tłumy oblegały
Dworzec Centralny, skwery przy PKiN oraz okoliczne ulice.
Wiele
osób miało ze sobą lornetki, a także puszki z piwem.
Uwolnionego spod opieki stróżów porządku Francuza, grupa
sympatyków chwyciła na ramiona i obniosła dookoła "Marriotta".
----------------------------------------------------------Grecja, południowe Włochy, Bałkany oraz Ukraina znajdują się
w obszarze podwyższonego ciśnienia.
Polska jest pod wpływem niżu
znad Norwegii.
Napłynie ciepłe, wilgotne powietrze z zachodu.
Na północy i zachodzie Polski będzie dziś pochmurno.
Możliwe
przejaśnienia i miejscami opady deszczu.
Na pozostałym obszarze
początkowo pogodnie, w ciągu dnia deszcze.
Miejscami wystąpią
też burze.
Temp. maks. od 23 st. na północy kraju do 28 st. na
południowym wschodzie.
Wiatr słaby, w czasie burz porywisty, z
kierunków południowych.
Imieniny obchodzą Tamara i Leszek.

(PAP); odr/ E-mail: SerwisRadiowy@pap.com.pl

INFORMACJE DŹWIĘKOWE NADANE 3 CZERWCA DOSTĘPNE W BBS:
Biblioteka SID : Plik 06_03_01.wav lub 06_03_01.mp3
Serwis odpłatny
Adwokat Gari Pahaniajła, uczestniczący w wielu politycznych
procesach, został wczoraj pozbawiony licencji adwokackiej przez
białoruskie ministerstwo sprawiedliwości.
DŹWIĘK:
Komisja umotywowała swoją decyzję tym, że Pahaniajła, który
jest
członkiem rosyjskiej gildii adwokackiej nie może zajmować się
praktyką na terytorium Białorusi.
Adwokat polemizuje z komisją powołując się na konwencję
przyjętą przez kraje Wspólnoty Niepodległych Państw w 1993 r.,
która pozwala adwokatom tych państw uczestniczyć w pracach sądów
któregokolwiek z krajów-członków WNP.
Postanowienie komisji ma zamiar zaskarżyć do sądu.
Uważa, że
odmawia mu się możliwości kontynuowania działalności w dziedzinie
obrony praw człowieka.
Pahaniajła brał udział w sprawach, które w ostatnich latach
odbiły się na Białorusi szerokim echem.
W 1996 bronił Sławomira
Adamowicza, któremu przedstawiono oskarżenie za wiersz "Zabij
prezydenta".
W 1997 był obrońcą byłej szefowej Banku Narodowego Białorusi,
Tamary Winnikowej, aresztowanej w związku z oskarżeniem o
defraudację.
W trakcie tej sprawy Pahaniajła pociągnięty był po raz
pierwszy do odpowiedzialności dyscyplinarnej za naruszenie etyki
adwokackiej.
z Mińska Wojciech Płocharski PAP
Białoruś/Obrońca w procesach politycznych pozbawiony licencji
2.6.Mińsk (PAP) - Gari Pahaniajła, adwokat uczestniczący w
wielu głośnych procesach politycznych na Białorusi, został we
wtorek pozbawiony licencji adwokackiej przez komisję
kwalifikacyjną Ministerstwa Sprawiedliwości.

Komisja umotywowała decyzję tym, że Pahaniajła, który jest
członkiem rosyjskiej gildii adwokackiej, nie może zajmować się
praktyką na terytorium Białorusi.
Adwokat polemizuje z komisją, powołując się na konwencję
przyjętą przez kraje Wspólnoty Niepodległych Państw w 1993 r.,
która pozwala adwokatom tych państw uczestniczyć w pracach sądów
krajów-członków WNP.
Postanowienie komisji adwokat ma zamiar zaskarżyć do sądu.
Uważa, że odmawia mu się możliwości kontynuowania działalności w
dziedzinie obrony praw człowieka.
Pahaniajła brał udział w sprawach, które w ostatnich latach
odbiły się na Białorusi szerokim echem.
W 1996 bronił Sławomira
Adamowicza, któremu przedstawiono zarzuty w związku z napisaniem
wiersza "Zabij prezydenta".
W 1997 był obrońcą byłej szefowej Banku Narodowego
Białorusi, Tamary Winnikowej, aresztowanej w związku z
oskarżeniem o defraudację.
W trakcie tej sprawy Pahaniajła po
raz pierwszy został pociągnięty do odpowiedzialności
dyscyplinarnej za naruszenie etyki adwokackiej.
W ostatnich miesiącach zajmował się obroną dziennikarzy
rosyjskiej telewizji ORT, Pawła Szeremieta i Dmitrija
Zawadzkiego, w związku z przekroczeniem przez nich
białorusko-litewskiej granicy podczas kręcenia reportażu z
gatunku dziennikarstwa śledczego.
Przy tej okazji po raz drugi został pociągnięty do
odpowiedzialności dyscyplinarnej za to, że odmówił dochowania
tajemnic śledztwa.
Ostatnio zajmował się sprawą Pauła Siewiaryńca,
przebywającego w areszcie lidera "Młodego Frontu", ugrupowania
wchodzącego w skład opozycyjnego Białoruskiego Frontu
Narodowego.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ mc/ls/
Białoruś/ Opozycjonista nie godzi się na warunki w celi
2.6.
Mińsk (PAP) - Przebywający od lutego w areszcie opozycyjny
polityk i biznesmen białoruski Andriej Klimau rozpoczął głodówkę
w proteście przeciw warunkom panującym w celi, do której został

niedawno przeniesiony.
Biznesmena-opozycjonistę oskarża się o defraudację i
prowadzenie nielegalnych interesów.
Jego nowa cela ma sześć metrów kwadratowych.
W ciasnym
pomieszczeniu przebywa czterech ludzi, znajdują się dwa piętrowe
łóżka, urządzenia sanitarne, stół i dwa przymocowane do ściany
krzesła - doniosły we wtorek białoruskie gazety, powołując się
na krewnych uwięzionego.
Klimau powiedział rodzinie, że woda w celi pojawia się tylko
w nocy, na półtorej, dwie godziny.
Powietrze jest zatęchłe.
Dodał, że mając w celi status nowego, może spać tylko w dzień.
Klimau protestuje przeciwko "naruszeniu jego konstytucyjnych
praw i antyludzkim warunkom w areszcie śledczym", domagając się
przeniesienia do innej celi.
Opozycyjnemu politykowi i przedsiębiorcy zarzuca się
"przywłaszczenie o bardzo poważnych rozmiarach i działalność w
budownictwie bez specjalnego na zezwolenia i licencji".
Klimau jest deputowanym Rady Najwyższej - parlamentu XIII
kadencji, odsuniętego od władzy po referendum w 1996 r.
zainicjowanym przez prezydenta Aleksandra Łukaszenkę.
Jest też
członkiem opozycyjnej, liberalnej Zjednoczonej Partii
Obywatelskiej.
Partia twierdzi, że biznesmen padł ofiarą walki politycznej.
Aresztowanie Klimaua interpretuje jako rewanż za jego śmiałe
wystąpienia podczas tzw. listopadowego kryzysu konstytucyjnego w
1996 r., po którym parlament XIII kadencji został odsunięty od
władzy.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ kan/ bum/
Wiadomości dnia - poniedziałek, 1.06., godz. 15.00
Sąd postanowił, że Aleksander Pupiejko, biznesmen, o którego
ekstradycję wystąpiła Białoruś, zostanie w Polsce.
Protestujący kierowcy ciężarówek blokowali dziś przez ponad
dwanaście godzin przejście drogowe w Jędrzychowicach koło
Zgorzelca.

Nuklearnej rywalizacji między Indiami i Pakistanem
poświęcone będą dwa, zapowiedziane na jutro, ONZ-owskie
spotkania w Genewie.
Papież Jan Paweł II potwierdził, że 2 października uda się
ponownie z pielgrzymką do Chorwacji.
---------------------------------------------------------------Aleksander Pupiejko, biznesmen, o którego ekstradycję
wystąpiła Białoruś, zostanie w Polsce.
Zadecydował tak dziś Sąd Wojewódzki w Warszawie, uznając, że
ekstradycja jest niedopuszczalna, gdyż Pupiejko od marca tego
roku ma w Polsce status uchodźcy politycznego.
-----------------------------------Kierowcy ciężarówek blokowali dziś przez ponad dwanaście
godzin przejście drogowe w Jędrzychowicach koło Zgorzelca w woj.
jeleniogórskim.
Kierowcy blisko 300 ciężarowych TIR-ów, którzy ustawili auta
na międzynarodowej drodze "a-4" sprzeciwiają się m.in. decyzji
ministra transportu i gospodarki morskiej ograniczającej od
czerwca ruch samochodów ciężarowych na drogach w dni świąteczne.
Domagali się także skrócenia czasu oczekiwania na odprawy celne.
"Kierowców usatysfakcjonowało potwierdzenie możliwości
wjazdu TIR-ów do Polski po odprawie celnej także w dni
świąteczne, aby mogły zaparkować w odległości 25 km od granicy"
- poinformował rzecznik Łużyckiego Oddziału Straży Granicznej.
-----------------------------------Nuklearnej rywalizacji między Indiami i Pakistanem
poświęcone będą dwa, zapowiedziane na jutro, ONZ-owskie
spotkania w Genewie.
Z inicjatywy amerykańskiej sekretarz stanu
Madeleine Albright spotkają się ministrowie spraw zagranicznych
pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa (USA, Rosja, Chiny,
W.Brytania i Francja).
Odbędzie się też nadzwyczajne posiedzenie
Konferencji Rozbrojeniowej.
Spotkanie stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ jest
pierwszym z międzynarodowych działań, które chcą podjąć Stany
Zjednoczone, by zapobiec globalnemu wyścigowi zbrojeń
nuklearnych.
Głównym powodem nowej amerykańskiej inicjatywy jest obawa,
że państwa zdolne do wyprodukowania broni atomowej, takie jak
Izrael, Irak czy Iran, mogą podążyć za przykładem Pakistanu i

Indii, przeprowadzając własne próby jądrowe.
------------------------------------Przywódcy 22 krajów arabskich wchodzących w skład Ligi
Arabskiej prowadzą intensywne konsultacje, których celem jest
zwołanie szczytu arabskiego.
Ostatni taki szczyt odbył się w
1996 roku.
Celem szczytu ma być przełamanie impasu w bliskowschodnim
procesie pokojowym.
Arabowie są przekonani, że winę za ten impas
ponosi izraelski rząd Benjamina Netanjahu.
Do zwołania szczytu dąży także przywódca Autonomii
Palestyńskiej Jaser Arafat.
Uważa on, że dotychczasowe naciski
Amerykanów na Izrael okazały się bezskuteczne.
Wszystkie kraje
arabskie powinny więc zająć jednolite - twarde - stanowisko
wobec Izraela.
-----------------------------------Papież Jan Paweł II potwierdził, że 2 października uda się
ponownie z pielgrzymką do Chorwacji.
Wiadomość tę zawiera
opublikowane w Zagrzebiu pismo papieża do chorwackiego
prezydenta Franjo Tudjmana.
W trakcie wizyty papież chce dokonać w sanktuarium Marija
Bistrica beatyfikacji chorwackiego kardynała Alojzije Stepinaca.
Pojedzie także do Splitu z okazji obchodów 1700. rocznicy
założenia miasta.
Jan Paweł II odwiedził Chorwację po raz pierwszy we wrześniu
1994 r.
-----------------------------------250-letni dąb w Szczorsach na Nowogródczyźnie, nazywany
według miejscowej tradycji Dębem Mickiewicza, nie przetrzymał
burzy.
Uschnięte od kilku lat 30-metrowe drzewo runęło
przewrócone przez wiatr podczas silnej wichury.
Adam Mickiewicz często bywał w Szczorsach, położonych nad
Niemnem, 25 km na wschód od Nowogródka.
Według przekazów, pod
parkowym dębem pisał "Grażynę".
Za czasów Mickiewicza Szczorsy były własnością rodziny
Chreptowiczów.
W drugiej połowie XVIII wieku powstał tu

późnobarokowy pałac z przylegającym doń parkiem.
W pałacu
podkanclerzy litewski Joachim Litawor Chreptowicz założył
największą w ówczesnym Księstwie Litewskim bibliotekę, której
księgozbiór liczył 8 tysięcy tomów.
(DOSTĘPNA WERSJA DŹWIĘKOWA)
------------------------------------Amerykański producent lalki przedstawiającej księżną Dianę
zapowiedział, że przekaże około 2,5 mln funtów (4,1 mln dolarów)
na preferowane niegdyś przez księżną cele społeczne.
Wylansowanie przez Franklin Mint 38-centymetrowej lalki
Diany w stylu Barbie, ubranej w takie same stroje, jakie nosiła
księżna, wywołało w Wielkiej Brytanii oburzenie.
Fundusz pamięci księżnej oskarżył wcześniej producenta lalki
- firmę Franklin Mint z Pensylwanii o zachowanie się jak "sęp
żywiący się zmarłym".
Wystąpił też w sądzie w Los Angeles z
powództwem zarzucającym Franklin Mint, że firma nie uzyskała
zgody na korzystanie z tożsamości Diany i podjęła kampanię w
celu ciągnięcia zysków z jej śmierci.
(PAP),cez/
----------------------------------------------------------------

MATERIAŁ DŹWIĘKOWY DOSTĘPNY w BBS:
Biblioteka SID : Plik 06_01_03.wav lub 06_01_03.mp3
Serwis odpłatny
250-letni dąb w Szczorsach na Nowogródczyźnie, nazywany
według miejscowej tradycji Dębem Mickiewicza, nie przetrzymał
majowej burzy.
DŹWIĘK:
Uschnięte od kilku lat 30-metrowe drzewo runęło przewrócone
przez wiatr podczas silnej wichury - powiedział mi dziś
Wiaczasłau Ławryszczuk z nowogródzkiego urzędu rejonowego.
Dąb przewrócił się, choć przed paroma laty umocowano jego
gałęzie metalowymi linami i klamrami oraz zamurowano dziuplę
powstałą w jednym z dwóch jego pni.
W pobliżu dębu-nestora rośnie jednak kilka młodych dębów,
jego potomków.
Adam Mickiewicz często bywał w Szczorsach, położonych nad

Niemnem, 25 km na wschód od Nowogródka.
Według przekazów, pod
parkowym dębem pisał "Grażynę".
z Mińska Wojciech Płocharski (PAP)

Białoruś/ Wiatr przewrócił Dąb Mickiewicza w Szczorsach
1.6.Nowogródek (PAP) - 250-letni dąb w Szczorsach na
Nowogródczyźnie, nazywany według miejscowej tradycji Dębem
Mickiewicza, nie przetrzymał majowej burzy.
Uschnięte od kilku lat 30-metrowe drzewo runęło przewrócone
przez wiatr podczas silnej wichury - powiedział w poniedziałek
PAP Wiaczasłau Ławryszczuk z nowogródzkiego urzędu rejonowego.
Dąb przewrócił się, choć przed paroma laty umocowano jego
gałęzie metalowymi linami i klamrami i zamurowano dziuplę
powstałą w jednym z dwóch jego pni.
W pobliżu dębu-nestora rośnie jednak kilka młodych dębów,
jego potomków.
Adam Mickiewicz często bywał w Szczorsach, położonych nad
Niemnem, 25 km na wschód od Nowogródka.
Według przekazów, pod
parkowym dębem pisał "Grażynę".
Mickiewicz urodził się w 1798 roku w Zaosiu na
Nowogródczyźnie.
Stąd pochodziła jego rodzina, spędził tu także
dzieciństwo i szkolne lata.
UNESCO ogłosiła rok 1998 rokiem
obchodów 200-lecia urodzin polskiego poety.
Za czasów Mickiewicza Szczorsy były własnością rodziny
Chreptowiczów.
W drugiej połowie XVIII wieku powstał tu
późnobarokowy pałac z przylegającym doń parkiem.
W pałacu
podkanclerzy litewski Joachim Litawor Chreptowicz założył
największą w ówczesnym Księstwie Litewskim bibliotekę, której
księgozbiór liczył 8 tysięcy tomów.
Pałac i park w Szczorsach ucierpiały podczas dwóch wojen
światowych.
Wkrótce mają się rozpocząć prace nad restauracją
obiektu.
Ławryszczuk powiedział, że w tym roku przeznaczono na ten
cel 1,3 miliarda rubli.

Potrzeby są jednak znacznie większe, a
znalezienie środków niełatwe, i dlatego władze białoruskie liczą
na sponsorów i inwestorów zagranicznych.
"Jednak inwestorzy,
również z Polski, na razie tylko obiecują" - mówi białoruski
urzędnik.
W planach dalekosiężnych jest odzyskanie dla odbudowanej
biblioteki w Szczorsach jej księgozbioru, który od 1917 roku
znajduje się w depozycie Biblioteki Ukraińskiej Akademii Nauk w
Kijowie.
Wojciech Płocharski (PAP)
xp/nbz/
Białoruś/Łukaszenka: opozycja jest winna
29.5.Mińsk (PAP) - Podczas spotkania z wiceprzewodniczącym
Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, Borysem Olijnykiem w
Mińsku, prezydent Białorusi wyjaśnił, że źródłem krytycznych
opinii Zachodu i Rosji wobec jego kraju jest białoruska
opozycja.
Olijnyk przybył na Białoruś w celu zapoznania się ze
społeczną i polityczną sytuacją w tym kraju.
Informacje zebrane
podczas wizyty przedstawi w trakcie najbliższej sesji
Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.
Przedstawiciel Rady
jest członkiem ukraińskiej partii komunistycznej.
Aleksandr Łukaszenka powiedział Olinykowi, że Kijów i Europa
mogą mieć swoje poglądy, ale "człowiek doświadczony podczas
odwiedzania republiki od razu widzi jak się sprawy mają".
W Mińsku ukraiński parlamentarzysta rozmawiał także z
przedstawicielami opozycji, był przyjmowany w parlamencie
podporządkowanym po referendum 1996 r. prezydentowi Białorusi.
Rada Europy uznała referendum z listopada 1996 r. za
nieważne.
Referendum to, dotyczące nowej konstytucji, znacznie
poszerzyło uprawnienia prezydenta kosztem parlamentu.
Zachodnie parlamenty, w tym polski, nie utrzymują
oficjalnych kontaktów z parlamentem powstałym po 1996 pod egidą
prezydenta Łukaszenki, utrzymują zaś takie stosunki z poprzednim
parlamentem XIII kadencji.
Wojciech Płocharski (PAP)

adl/ls/
Polscy biznesmeni chcą ułatwień w handlu z Białorusią
28.5.Mińsk (PAP)- Polscy przedsiębiorcy prowadzący interesy na
Białorusi postulują, by strona białoruska rozważyła wprowadzenie
dla nich ułatwień w przekraczaniu granicy.
W czwartek przedstawiciele polskich firm obecnych na
Białorusi, (m.in.
MirTrans, PKP, Animex, Stoczek,
Bumar-Waryński), przedstawili swoje oczekiwania przed lipcowym
posiedzeniem Polsko-Białoruskiej Komisji Mieszanej d/s
Współpracy Gospodarczej.
Podczas spotkania w Biurze Radcy Handlowego polskiej
ambasady w Mińsku mówili także, że trudności w interesach
sprawia im zróżnicowanie kursów rubla oraz niepewność płatności
realizowanych w białoruskiej walucie.
Niepokoi ich monopolizowanie przez państwo białoruskie
niektórych dziedzin handlu, na przykład farmaceutykami.
Chcieliby, by handel między obydwoma krajami bardziej się
"ucywilizował", tzn. by nie ograniczał się jedynie do strefy
przygranicznej ani nie był prowadzony za pośrednictwem krajów
ościennych, na przykład Litwy czy Łotwy.
Od polskich władz biznesmeni oczekują wprowadzenia
półrocznych pieczątek AB w paszporcie, umożliwiających
wielokrotne przekraczanie granicy.
Według danych BRH, obserwuje się stały wzrost polskiego
eksportu na Białoruś, przy jednoczesnym spadku białoruskiego
eksportu do Polski.
Polski eksport na Białoruś w 1997 roku osiągnął wartość ok.
320 mln USD (wzrost w stosunku do 1996 o 17,2 proc.), import z
Białorusi wyniósł prawie 221 mln dolarów (spadek o 14,2 proc.)
Na rynku białoruskim działa blisko 400 firm z Polski.
Według
danych z maja, funkcjonują tu 232 mieszane spółki, 125 spółek ze
100-procentowym kapitałem polskim oraz 44 przedstawicielstwa.
Obserwuje się stały, lecz powolny wzrost ilości polskich spółek
na Białorusi.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ro/lm/

Białoruś/ Nowy ambasador RP powitany przez stronę białoruską
28.5.Mińsk (PAP)- Przedstawiciele białoruskiego Ministerstwa
Spraw Zagranicznych spotkali się z nowym ambasadorem RP w
Mińsku, Mariuszem Maszkiewiczem - w pięć dni po jego przybyciu.
Ambasada RP podała w czwartek, że w środę przedstawiciele
MSZ przybyli do ambasady i w imieniu szefa dyplomacji
białoruskiej Iwana Antanowicza złożyli mu "najserdeczniejsze
życzenia owocnej pracy na rzecz rozwoju stosunków
polsko-białoruskich".
We wtorek ambasada poinformowała PAP, że amb.
Maszkiewicz
jest zdziwiony, iż od chwili jego przyjazdu 22 maja nie spotkał
się z nim żaden przedstawiciel protokołu dyplomatycznego MSZ
Białorusi.
Zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami, przedstawiciel
MSZ powinien szybko skontaktować się z ambasadorem w sprawach
protokolarnych.
W środę Aleksandr Klimau, zastępca dyrektora Protokołu
Dyplomatycznego oraz Ihar Chadasiewicz, zastępca dyrektora
Departamentu Państw Europy Zachodniej omówili z polskim
ambasadorem kwestie protokolarne związane z rozpoczęciem jego
misji dyplomatycznej w Białorusi.
39-letni Maszkiewicz objął placówkę w Mińsku po Ewie
Spychalskiej, która opuściła Białoruś w połowie lutego.
W 1991
roku organizował polską ambasadę w Wilnie.
W latach 1992-94 był
tam radcą - ministrem pełnomocnym.
W 1994 został konsulem
generalnym RP w Grodnie.
Pełnił tę funkcję do 1997 roku.
Wojciech Płocharski (PAP)
xp/ lm/
Białoruś/ Prezydent Łukaszenka rozwiązuje problemy piłki nożnej
27.5.
Mińsk (PAP) - Prezydent Białorusi zwolnił w środę szefa
białoruskiej federacji piłkarskiej, zagroził dymisjami
kierownictwu ministerstwa sportu i skrytykował wicepremiera
odpowiedzialnego za sport w związku z niepłaceniem przez pół
roku pensji piłkarzom dwóch mińskich klubów.
Prezydent zażądał, by do 1. czerwca wypłacono wynagrodzenia
z rekompensatą wszystkim członkom dwóch sprywatyzowanych

piłkarskich zespołów oraz by je znacjonalizowano.
Prezydent polecił także szefom Państwowego Komitetu Kontroli
oraz Rady Bezpieczeństwa przeprowadzenie "wszechstronnej"
kontroli finansów federacji piłkarskiej oraz obu futbolowych
spółek-klubów - "Dynama Mińsk" i "Dynama 34".
"Jeśli mi tego nie wyjaśnicie to pójdziecie stąd bez swoich
portfeli, bez względu na to jakie stanowiska zajmujecie i ile
czasu je pełnicie.
I pracy sobie będziecie szukać w Afryce a nie
na Białorusi!" - oświadczył ministrowi sportu i jego zastępcy.
"Temu zaś, kto dopuszcza się podobnych rzeczy i zajmuje się
machinacjami gwarantuję kajdanki na ręce i miejsce w najlepszym
areszcie śledczym" - zagroził prezydent.
"Co robi federacja piłkarska?
Czym się zajmuje?
Myślicie, że
ja będę za was pracować?
Nie umiecie pracować - idźcie na
emeryturę!
U nas w najgorszym kołchozie nie ma takiego stosunku
do chłopów, jak u was do tych utalentowanych ludzi" - stwierdził
Łukaszenka.
Wojciech Płocharski (PAP)
sp/gum

Białoruś/ Prezydent Łukaszenka rozwiązuje problemy piłki nożnej
27.5.
Mińsk (PAP) - Prezydent Białorusi zwolnił w środę szefa
białoruskiej federacji piłkarskiej, zagroził dymisjami
kierownictwu ministerstwa sportu i skrytykował wicepremiera
odpowiedzialnego za sport w związku z niepłaceniem przez pół
roku pensji piłkarzom dwóch mińskich klubów.
Prezydent zażądał, by do 1. czerwca wypłacono wynagrodzenia
z rekompensatą wszystkim członkom dwóch sprywatyzowanych
piłkarskich zespołów oraz by je znacjonalizowano.
Prezydent polecił także szefom Państwowego Komitetu Kontroli
oraz Rady Bezpieczeństwa przeprowadzenie "wszechstronnej"
kontroli finansów federacji piłkarskiej oraz obu futbolowych
spółek-klubów - "Dynama Mińsk" i "Dynama 34".
"Jeśli mi tego nie wyjaśnicie to pójdziecie stąd bez swoich

portfeli, bez względu na to jakie stanowiska zajmujecie i ile
czasu je pełnicie.
I pracy sobie będziecie szukać w Afryce a nie
na Białorusi!" - oświadczył ministrowi sportu i jego zastępcy.
"Temu zaś, kto dopuszcza się podobnych rzeczy i zajmuje się
machinacjami gwarantuję kajdanki na ręce i miejsce w najlepszym
areszcie śledczym" - zagroził prezydent.
"Co robi federacja piłkarska?
Czym się zajmuje?
Myślicie, że
ja będę za was pracować?
Nie umiecie pracować - idźcie na
emeryturę!
U nas w najgorszym kołchozie nie ma takiego stosunku
do chłopów, jak u was do tych utalentowanych ludzi" - stwierdził
Łukaszenka.
Wojciech Płocharski (PAP)
sp
Białoruś/Szef dyplomacji zarzuca UE i USA wspieranie "Karty-97"
27.5.Mińsk (PAP)- Białoruski minister spraw zagranicznych Iwan
Antanowicz zarzucił Unii Europejskiej oraz Stanom Zjednoczonym
zaangażowanie polityczne na rzecz opozycyjnego ruchu społecznego
"Karta-97".
Swe zarzuty przedstawił ambasadorowi Francju w Mińsku
Bernardowi Fassier.
O ich spotkaniu poinformowały w środę PAP
służby prasowe białoruskiego MSZ.
Zarzuty Białorusi są reakcją na przyznanie przed tygodniem
"Karcie-97" nagrody UE i rządu USA za wkład w rozwój demokracji
i społeczeństwa obywatelskiego.
UE z jednej strony izoluje rząd i naród białoruski, a z
drugiej rozdaje pieniężne nagrody działaczom opozycji, co w tym
przypadku nie jest działaniem humanitarnym, a ma polityczny
charakter - oświadczył minister.
Według Antanowicza, wsparcie pieniężne Zachodu otrzymują
tylko osoby znane ze swych "opozycyjnych i antykonstytucyjnych
działań".
Antanowicz skrytykował również oświadczenie Andrieja
Sannikowa, twórcy Karty-97, o otwarciu biur "Karty" w Brukseli,
Nowym Jorku i Waszyngtonie.
Zdaniem ministra, otwarcie

przedstawicielstw w krajach, z którymi Białoruś utrzymuje
stosunki dyplomatyczne, należy ocenić jako nieprzyjazne kroki
wobec białoruskiego państwa.
Celem "Karty-97" jest zbudowanie na Białorusi obywatelskiego
społeczeństwa będącego gwarantem przemian demokratycznych.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ro/ lm/

Białoruś/ Łukaszenka o "kordonie sanitarnym"
26.5.Mińsk (PAP) - Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka
skrytykował we wtorek próby stworzenia na zachodniej granicy
Białorusi "kordonu sanitarnego".
Prezydent powiedział, że Zachód liberalizuje ruch przez
swoje granice wewnętrzne, ale w ostatnim czasie zaostrza
kontrolę na granicy z Białorusią.
Łukaszenka, który przemawiał w Mińsku na akademii z okazji
80-lecia wojsk ochrony pogranicza, nie wymienił żadnego kraju,
ale na zachodzie Białoruś graniczy z Polską.
Kiedy na Białorusi
mówi się o Zachodzie, ma się na myśli także Polskę.
Polska wprowadziła z początkiem roku ostrzejsze przepisy o
wjeździe obywateli Białorusi i Rosji, zgodnie z obowiązującą
nadal umową o ruchu bezwizowym z roku 1979.
Łukaszenka powiedział, że u granic Wschodniej Europy
powstaje obecnie "filtr dla strumienia ludzi wjeżdżających na
terytorium krajów Unii Europejskiej".
Pozostawia on Białorusi
rozwiązanie problemów uchodźców i nielegalnych emigrantów, które
"są bardziej problemem Europy Zachodniej niż naszym" - dodał.
Prezydent oświadczył, że jeśli Zachód nie chce, aby płynął w
jego kierunku niepożądany strumień ludzi, to wspólnej granicy,
trzeba "bronić razem".
Wojciech Płocharski (PAP)
xp/
Nowy polski ambasador zdziwiony przyjęciem na Białorusi
26.5.
Mińsk (PAP) - Nowy polski ambasador na Białorusi Mariusz
Maszkiewicz nie został przez stronę białoruską przyjęty "zgodnie

z normami dobrego obyczaju i zasadami dobrosąsiedztwa" poinformował PAP przedstawiciel ambasady RP w Mińsku.
Ambasador
jest tym zdziwiony.
Ambasadora, który pięć dni temu w drodze do Mińska zatrzymał
się w Grodnie, nie powitał nikt z miejscowych władz czy
protokołu dyplomatycznego MSZ Białorusi.
Również na granicy nie było przedstawiciela żadnych władz
białoruskich, chociaż w pobliskim Grodnie Maszkiewicz był przez
cztery lata konsulem generalnym.
Od chwili przyjazdu do Mińska, czyli od 22 maja, z nowym
ambasadorem nie spotkał się do tej pory żaden przedstawiciel
protokołu dyplomatycznego białoruskiego MSZ.
Zgodnie z ogólnie
przyjętym zasadami międzynarodowymi, przedstawiciel resortu
powinien szybko spotkać się z ambasadorem w celu omówienia
kwestii protokolarnych.
Paweł Koć, II sekretarz ambasady RP w Mińsku, poproszony o
komentarz w tej sprawie, wyjaśnił, że sytuacja, w jakiej znalazł
się ambasador Maszkiewicz "różni się lub nawet odcina na tle
dotychczasowej praktyki stosowanej przez stronę białoruską w
analogicznych przypadkach związanych z przyjazdem ambasadorów".
Koć uważa, że w sytuacji gdy Polska sąsiaduje z Białorusią,
zasady dobrosąsiedztwa "nie tyle obligują, ile pozwalają
oczekiwać nieco innego podejścia".
Informując w miniony czwartek o przyjeździe nowego polskiego
ambasadora, białoruski minister spraw zagranicznych Iwan
Antanowicz powiedział, że "powitamy go tu z zadowoleniem".
39-letni Maszkiewicz objął placówkę w Mińsku po Ewie
Spychalskiej, która opuściła Białoruś w połowie lutego.
W 1991
roku organizował nową polską ambasadę w Wilnie.
W latach 1992-94
był tam radcą-ministrem pełnomocnym.
W 1994 został konsulem
generalnym RP w Grodnie.
Pełnił tę funkcję do 1997 roku.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ro/woj/
Białoruś/ Celem Karty-97 jest społeczeństwo obywatelskie
26.5.Mińsk (PAP) - Celem białoruskiego ruchu społecznego
"Karta-97" jest doprowadzenie do powstania obywatelskiego

społeczeństwa będącego gwarantem przemian demokratycznych oświadczył we wtorek w Mińsku Andriej Sannikow, szef tej
inicjatywy.
"Karta-97" przed tygodniem została nagrodzona przez Unię
Europejską i rząd USA za wkład w rozwój demokracji i właśnie
społeczeństwa obywatelskiego.
"Nasza organizacja chce przynajmniej stworzyć przesłanki dla
rozwoju takiego społeczeństwa" - wyjaśnił Sannikow, do 1996 r.
wiceminister spraw zagranicznych Białorusi podczas konferencji
prasowej.
"Karta-97" tworzy też "system zbiorowej obrony i pomocy
osobom represjonowanym".
Według Sannikowa, ponad 200 osób na
Białorusi uzyskało materialne wsparcie ze strony jego ruchu.
W swej działalności białoruska organizacja wzoruje się na
czeskiej inicjatywie "Karta-77" oraz doświadczeniach polskiej
"Solidarności".
Wojciech Płocharski (PAP)
adl/ls/
Białoruś/Serial telewizyjny na podstawie "Wiernej rzeki"
Żeromskiego
25.5.
Mińsk (PAP) - Półtoragodzinny pilot pierwszego
białoruskiego serialu telewizyjnego "Przeklęty wygodny dom",
którego scenariusz oparto na powieści Stefana Żeromskiego
"Wierna rzeka" pokazano w poniedziałek w jednym z mińskich kin.
Film liczą 33 odcinki i trwa 28 godzin.
Wkrótce powinna
pokazać go białoruska telewizja.
"Żeromski doskonale pokrywa się z tym, co obecnie odczuwamy,
Białoruś żyje bowiem ideami niepodległościowymi" - powiedział
korespondentowi PAP z okazji uroczystej premiery serialu jego
pomysłodawca i autor 900-stronicowego scenariusza, Uładzimir
Halip.
Wyjaśnił, że powstanie styczniowe jest jednym z najmniej
zbadanych na Białorusi tematów.
Polska i Białoruś, a także Litwa, stwierdził Halip, mają
wspólną historię w ramach Rzeczpospolitej i mówiąc o roku 1863
"bardzo ciężko jest rozdzielić, gdzie był Polak, gdzie Litwin, a
gdzie Białorusin", uważa Halip.

Wydarzenia z powieści Żeromskiego "równie dobrze pasują do
ówczesnych realiów białoruskich, gdzie tak samo toczyło się
powstanie i tak samo mogła być dziewczyna oraz powstaniec, który
mógł okazać się księciem".
Reżyser filmu, Uładzimir Arłou podkreślił, że jest to
pierwszy tak duży serial białoruski i jeden z największych na
obszarze poradzieckim.
"Wierna rzeka", zdaniem Arłoua, nie mówi
wprost o powstaniu, a pokazuje je poprzez miłość i indywidualne
ludzkie losy.
Film "Przeklęty wygodny dom", do którego zdjęcia rozpoczęto
przed kilku laty, zakończono zaś w styczniu 1998 r.,
wyprodukowała "Narodowa Teleradiokompania Republiki Białoruś".
"Wierną rzekę", napisaną w 1912 r., ostatnio wydano na
Białorusi w 1956 r.
Wojciech Płocharski (PAP)
adl/ kks/

Wiadomości dnia - piątek, 22.05., godz. 21.00
W masywie Mont Blanc znaleziono ciała dwóch polskich
alpinistów
Klub Parlamentarny PSL zwrócił się do NIK o pilne
skontrolowanie działań ministra rolnictwa Jacka
Janiszewskiego w czasie, gdy pełnił on funkcję dyrektora
szczecińskiego oddziału Agencji Własności Rolnej Skarbu
Państwa
Ruch Odbudowy Polski sprzeciwia się upolitycznianiu
mediów publicznych
Co najmniej 60 osób zginęło w wyniku trzęsienia ziemi w
środkowej Boliwii
Broń biologiczna oraz terroryści atakujący systemy
komputerowe, to główne zagrożenia Stanów Zjednoczonych
w XXI wieku - uważa prezydent Bill Clinton
Watykan zaapelował do społeczności międzynarodowej o
działanie na rzecz rozbrojenia i nierozprzestrzeniania broni
atomowej
---------------------------------------------------------------W masywie Mont Blanc znaleziono ciała dwóch polskich

alpinistów, z których jeden zaginął
Awe wrześniu zeszłego roku, a
drugi w marcu br. - podała placówka żandarmerii wysokogórskiej w
Chamonix.
^
Ciało pierwszego alpinisty, który zginął przywalony bryłami
lodu, znaleziono przy lodowcu Charpoua, a drugiego - na Morzu
Lodowym.
Nazwisk alpinistów nie podano.
Zgodnie ze zwyczajem
żandarmeria najpierw powiadomia rodziny ofiar.
----------------------------------Klub Parlamentarny PSL zwrócił się do Najwyższej Izby
Kontroli o pilne skontrolowanie działań byłego dyrektora
szczecińskiego oddziału Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa,
obecnego ministra rolnictwa Jacka Janiszewskiego.
W minioną sobotę "Gazeta Wyborcza" napisała, że Janiszewski,
w okresie gdy kierował szczecińskim oddziałem AWRSP, prowadził
interesy, na których stracił Skarb Państwa, a zyskały prywatne
firmy kolegów obecnego ministra.
W środę w szczecińskim oddziale Agencji rozpoczęła się
kontrola zlecona przez premiera Buzka na wniosek samego ministra
Janiszewskiego.
Kontrolę w Szczecinie przeprowadza też centrala
AWRSP.
Prokuratura Wojewódzka w Szczecinie zapewniła, że nie jest
prowadzone postępowanie w sprawie Janiszewskiego.
Prokuratura
prowadzi natomiast postępowanie w sprawie spółki "Marol", o
której wspominała w swojej publikacji "Gazeta Wyborcza", ale nie
pojawia się w tym kontekście nazwisko Janiszewskiego.
-----------------------------------Ostatnie zmiany personalne w telewizji publicznej i Polskim
Radiu świadczą o poufnym porozumieniu SLD i UW w sprawie mediów
publicznych - uważa Ruch Odbudowy Polski.
ROP sprzeciwia się postępującemu upolitycznianiu publicznych
mediów i przypomina, że są one własnością całego społeczeństwa,
a nie partyjnymi tubami - głosi oświadczenie podpisane przez
przewodniczącego partii Jana Olszewskiego.
Jego zdaniem, powołanie związanego z SLD Sławomira
Zielińskiego na stanowisko szefa I programu TVP oraz utworzenie
nowego zarządu Polskiego Radia z przedstawicieli SLD, PSL i UW
dowodzi tego, że "media publiczne stały się przedmiotem kolejnej
rozgrywki o władzę i wpływy partii politycznych".
----------------------------------

Co najmniej 60 osób zginęło w wyniku trzęsienia ziemi, które
nawiedziło środkową Boliwię.
Co najmniej stu ludzi uznaje się za
zaginionych - podał generał Luis Montero, dowódca obrony
cywilnej kraju.
Trzęsienie o sile 6,8 w skali Richtera najbardziej dotknęło
miejscowości Aiquile i Totora w prowincji Cochabamba ok. 400 km
na wschód od stolicy kraju La Paz. 80 procent domów zostało tam
zniszczonych.
Na miejsce katastrofy udał się prezydent Boliwii Hugo
Banzer.
---------------------------------Za główne źródła zagrożenia Stanów Zjednoczonych w XXI wieku
prezydent Bill Clinton uznał broń biologiczną oraz terrorystów
atakujących systemy komputerowe.
Przemawiając do absolwentów Akademii Marynarki Wojennej USA
w Annapolis /stan Maryland/, Clinton poinformował m.in., że
polecił rozpoczęcie programu produkcji i magazynowania
szczepionek i antybiotyków dla ludności cywilnej.
Clinton wezwał też do stworzenia nowego "cybersystemu"
bardziej odpornego na ataki komputerowych hakerów i wirusów.
System taki kontrolowałby najbardziej żywotne ogniwa gospodarki
i służb publicznych, m.in. giełdę, bankowość, ruch lotniczy,
służby komunalne.
----------------------------------Watykan zaapelował do społeczności międzynarodowej o
działanie na rzecz rozbrojenia i nierozprzestrzeniania broni
atomowej.
Apel ogłoszono w tydzień po próbach atomowych
przeprowadzonych przez Indie.
Rzecznik Watykanu Joaquin Navarro-Valls przypomniał, że
stanowisko Stolicy Apostolskiej w sprawie prób atomowych zostało
sformułowane publicznie przez papieża Jana Pawła II w styczniu
1996 w przemówieniu do korpusu dyplomatycznego akredytowanego
przy Watykanie.
Papież wyraził wówczas opinię, że należałoby możliwie jak
najszybciej i pod kontrolą społeczności międzynarodowej dokonać
rozbrojenia i zaprzestać prób atomowych.
(PAP)
opr. bsb/
INFORMACJE DŹWIĘKOWE DOSTĘPNE W BBS:

Biblioteka SID : Plik 05_22_04.wav lub 05_22_04.mp3
Serwis odpłatny
Białoruski Sąd Najwyższy postanowił zmiejszyć z 8 do 5 lat
karę więzienia dla belgijskiego kierowcy, Willy,ego Sollie.
Niemal rok temu spowodował on wypadek, w którym zginęło czworo
dzieci z terenów dotkniętych skutkami awarii w Czarnobylu.
Sześćdziesięcioro zostało rannych.
Łagodząc wyrok Sąd wziął pod uwagę szczerą skruchę skazanego
oraz jego stan zdrowia - podały białoruskie media.
dźwięk:
57-letni kierowca odbywa karę w specjalnym więzieniu dla
przestępców, którzy nie popełnili zbrodni z premedytacją w
obwodzie
mohylewskim.
1 lipca minionego roku Sollie wiózł dzieci autobusem
"Neoplan"
do szpitala w Belgii.
Wypadek wydarzył się podczas deszczu, na
mokrej nawierzchni.
Belgijski kierowca chciał uniknąć zderzenia z
innym samochodem i wówczas jego autobus zjechał na pobocze i
wywrócił się.
Prokurator zarzucił mu, że jechał z prędkością 90 km na
godzinę na odcinku, gdzie obowiązywało ograniczenie do 70 km na
godzinę.
W listopadzie ubiegłego roku kierowca otrzymał wyrok 8
lat pozbawienia wolności.
z Mińska - Wojciech Płocharski - Polska Agencja Prasowa

Wiadomości dnia - piątek, 22.05., godz.15.00
SLD zagroził, że wystąpi z wnioskami o wotum nieufności dla
szefa Komitetu Integracji Europejskiej i ministra finansów
Aktualna wersja projektu reformy górnictwa węgla kamiennego
zakłada, że zatrudnienie w kopalniach zmniejszy się o 105
tys. osób, a nie jak wcześniej planowano o 118 tys.
W Płocku, ze względu na wzrost poziomu wody w Wiśle,
zamknięto do odwołania most pontonowy
Co najmniej dziesięć osób zginęło, a 33 zostały ranne
wskutek wybuchu bomby na przedmieściu Algieru, El-Harrach

Delegacje kosowskich Albańczyków i rządu serbskiego
rozpoczęły w Prisztinie pierwszą rundę rozmów o przyszłości
Kosowa
--------------------------------------------------------------SLD zagroził, że wystąpi z wnioskami o wotum nieufności dla
szefa Komitetu Integracji Europejskiej i ministra finansów.
Według przewodniczącego Sojuszu Leszka Millera, istnieje
"konflikt między KIE i ministerstwem finansów na tle
wykorzystania i zdobywania środków Unii Europejskiej".
SLD
uważa, że spory o wykorzystanie środków unijnych osłabiają
negocjacyjną pozycję Polski.
Mają też negatywne skutki dla
gospodarki kraju.
Wnioski o wotum nieufności dla obu ministrów
zostaną skierowane do Sejmu, jeśli "premier nie będzie mógł
opanować tej sytuacji" - powiedział Miller.
Szef KIE Ryszard Czarnecki wyjaśnił, że w ramach rządu toczy
się dyskusja "na temat optymalizacji" przyjęcia i wykorzystania
funduszy przedakcesyjnych.
Powoduje to konieczność rozdzielenia
funkcji "kasjera i księgowego".
Dotychczas obie pełnił KIE - po
przygotowywanych zmianach pozostanie mu tylko funkcja związana z
planowaniem i dzieleniem środków.
------------------------------------------------------------Aktualna wersja projektu reformy górnictwa węgla kamiennego
na lata 1998-2002 zakłada, że zatrudnienie w kopalniach
zmniejszy się o 105 tys. osób, a nie jak wcześniej planowano - o
118 tys. - wynika z ostatnich szacunków rządu.
Minister pracy Longin Komołowski powiedział, że rząd
uwzględni przekazane na piśmie stanowiska związków wobec
programu.
Uczyni to, mimo iż w ostatnich negocjacjach w Zespole
ds.
Bezpieczeństwa Socjalnego Górników w resorcie pracy udział
wzięli jedynie przedstawiciele związku pracodawców i NSZZ
"Solidarność".
Z pierwotnej wersji projektu został wykreślony zapis mówiący
o obowiązkowym korzystaniu z urlopów górniczych.
Z zasiłków
będzie mógł skorzystać pracownik zainteresowany zmianą miejsca
pracy.
Oznacza to, że korzystanie z osłon socjalnych będzie
dobrowolne.
----------------------------------------------------------------

Senat wznowił obrady.
Izba ma zająć się m.in. znowelizowaną
ustawą o podatku dochodowym od osób fizycznych, która przywraca
korzystniejszy dla podatników sposób odliczania ulg budowlanych:
od dochodu, a nie od podatku.
Senat rozpatrzy również sprawozdanie Krajowej Rady
Radiofonii i Telewizji o jej działalności w ubiegłym roku.
Senacka komisja rekomenduje Izbie odrzucenie tego sprawozdania.
Wieczorem senatorowie mają głosować stanowisko wobec tzw.
ustaw ustrojowych: o samorządzie powiatowym, o administracji
rządowej w województwie i o samorządzie województwa.
---------------------------------------------------------------W związku z tragiczną śmiercią sześciu pracowników
Elektromontażu Gdańsk SA, którzy zginęli wczoraj w wypadku
drogowym, wojewoda gdański ogłosił poniedziałek dniem żałoby w
Gdańskiem.
Do wypadku doszło na trasie Lębork-Wejherowo.
Kierowca jadącego z Niemiec forda transita nie zachował
należytej ostrożności przy wyprzedzaniu i z dużą prędkością
uderzył w przydrożne drzewo.
Tylko on ocalał.
-------------------------------------------------------------W Płocku, ze względu na wzrost poziomu wody w Wiśle,
zamknięto po godz. 13.00 do odwołania most pontonowy, który
służy jako przeprawa zastępcza przez rzekę.
Ruch samochodowy kierowany jest na najbliższe mosty we
Włocławku i Zakroczymiu oraz na przeprawę promową w samym Płocku
- tam jednak tworzą się długie kolejki.
Decyzję o zamknięciu mostu dla ruchu samochodowego podjęło
wojsko z uwagi na bezpieczeństwo korzystających z przeprawy.
--------------------------------------------------------------Z kolei remont części warszawskiego mostu Gdańskiego
przeznaczonego dla ruchu samochodowego będzie zakończony 31
lipca.
W nocy z 28 na 29 maja zostanie zamknięty ruch tramwajowy
na dolnej części mostu Gdańskiego.
Cały remont mostu zakończy
się pod koniec września.
Zostaną także wyremontowane drogi
dojazdowe do mostu.

Most Gdański został zamknięty w maju ubiegłego roku.
Koszt
remontu szacuje się na ok. 25 mln zł.
-------------------------------------------------------------Co najmniej dziesięć osób zginęło, a 33 zostały ranne
wskutek wybuchu bomby na przedmieściu Algieru, El-Harrach poinformowała oficjalna algierska agencja prasowa APS.
Według agencji, bomba eksplodowała na lokalnym targowisku.
Czternaście osób spośród rannych jest w stanie ciężkim.
Przedwczoraj bomba wybuchła na dworcu kolejowym w
El-Harrach, raniąc siedem osób.
13 maja bomba-pułapka eksplodowała wewnątrz algierskiego
kina.
Sześć osób odniosło obrażenia, dwie z nich ciężkie.
---------------------------------------------------------------Delegacje Albańczyków z Kosowa i rządu serbskiego rozpoczęły
w Prisztinie pierwszą rundę rozmów o przyszłości tej południowej
prowincji Serbii zamieszkanej przez ludność albańską.
Wspólnota międzynarodowa traktuje rozmowy w Prisztinie jako
ostatnią szansę na uniknięcie wojny w Kosowie.
Nawiązanie rozmów uzgodnili przed tygodniem na historycznym
spotkaniu w Belgradzie przywódca kosowskich Albańczyków Ibrahim
Rugova i prezydent Jugosławii Slobodan Miloszević.
-------------------------------------------------------------Związki zawodowe rosyjskich górników zdementowały
doniesienia o złagodzeniu blokady na Transsyberyjskiej
Magistrali Kolejowej.
Wcześniej agencje podały, że strajkujący z
powodu zaległych wynagrodzeń górnicy z Prokopjewska zgodzili się
osłabić blokadę kolei, by przepuścić tzw. dostawy strategiczne.
Z górnikami z Prokopjewska w Kuźnieckim Zagłębiu Węglowym na
Syberii rozmawiał wicepremier Oleg Sysujew, który obiecał
blokującym Transsyberyjską Magistralę Kolejową górnikom szybkie
wypłacenie zaległych wynagrodzeń.
Według rzeczniczki Sysujewa,
górnicy z Prokopjewska zgodzili się na przepuszczanie pociągów z
tzw. strategicznymi dostawami, w tym z węglem dla zakładów
metalurgicznych.
(PAP)
Opr. we/

INFORMACJE DŹWIĘKOWE NADANE 22 MAJA DOSTĘPNE W BBS:

Biblioteka SID : Plik 05_22_03.wav lub 05_22_03.mp3
Serwis odpłatny
Znany białoruski pisarz Wasil Bykau, o którym mówi się na
Białorusi, że jest twórcą na miarę nagrody Nobla, oświadczył, że
nie odpowiada mu "moralny klimat" w jego kraju i zamierza na
dłuższy czas wyjechać do Finlandii.
dźwięk:
Bykau powiedział dzisiejszej niepaństwowej gazecie "Nawiny",
że jest to wyjazd "nie na zawsze".
Wyjaśnił, iż na jego decyzję
mają wpływ "oznaki powrotu na Białoruś radzieckiej przeszłości",
co, jego zdaniem, nie służy literatom-dysydentom.
Dodał, iż
"dobrze wie" jaki stosunek do jego osoby mają białoruskie
władze.
Białoruski pisarz otrzymał zaproszenie od fińskiego związku
literatów, z którego postanowił skorzystać.
W czerwcu wyjedzie
do Helsinek, aby "pracować, odpocząć i poprawić zdrowie".
Bykau, białoruskojęzyczny prozaik urodzony w 1924 r.,
popularność osiągnął w latach 50., dzięki swej prozie wojennej
tj. takim utworom jak "Trzecia rakieta", "Alpejska ballada" i
"Żurawi krzyk".
Od początku lat 90. otwarcie deklaruje postawę
prodemokratyczną i patriotyczną.
Wspiera ideę narodowego
odrodzenia Białorusi i utrzymuje bliskie związki z opozycyjnym
Białoruskim Frontem Narodowym.
z Mińska Wojciech Płocharski (PAP)

Białoruś/ Wasil Bykau opuszcza kraj
22.5.Mińsk PAP - Znany białoruski pisarz Wasil Bykau, o którym
mówi się na Białorusi, że jest twórcą na miarę nagrody Nobla,
oświadczył, że nie odpowiada mu "moralny klimat" w jego kraju i
zamierza na dłuższy czas wyjechać do Finlandii.
Bykau powiedział w piątek niepaństwowej gazecie "Nawiny", że
jest to wyjazd "nie na zawsze".
Wyjaśnił, iż na jego decyzję

mają wpływ "oznaki powrotu na Białoruś radzieckiej przeszłości",
co, jego zdaniem, nie służy literatom-dysydentom.
Dodał, iż
"dobrze wie", jaki jest stosunek władz do jego osoby.
Pisarz otrzymał zaproszenie od fińskiego związku literatów,
z którego postanowił skorzystać.
W czerwcu wyjedzie do Helsinek,
aby "pracować, odpocząć i poprawić zdrowie".
Bykau, białoruski prozaik, urodzony w 1924 roku,
popularność osiągnął w latach 50. dzięki swej prozie wojennej
("Trzecia rakieta", "Ballada alpejska", "Żurawi krzyk").
Od
początku lat 90. otwarcie deklaruje postawę prodemokratyczną i
patriotyczną.
Wspiera ideę narodowego odrodzenia Białorusi i utrzymuje
bliskie związki z opozycyjnym Białoruskim Frontem Narodowym.
W styczniu podpisał głośną Białoruską Deklaracją Wolności,
dotyczącą zagrożeń dla swobód obywatelskich na Białorusi, z
którą wystąpiło 30 intelektualistów i ludzi kultury.
Wezwali oni
intelektualistów oraz działaczy kultury i sztuki wszystkich
państw Europy do poparcia deklaracji.
Wojciech Płocharski (PAP)
mc/
Białoruś/Sąd Najwyższy zmniejszył karę belgijskiemu kierowcy
22.5.Mińsk (PAP) - Białoruski Sąd Najwyższy zmniejszył z 8 do 5
lat więzienia karę wymierzoną belgijskiemu kierowcy Willy'emu
Sollie, sprawcy wypadku, w którym zginęło czworo dzieci z
terenów dotkniętych skutkami awarii w Czarnobylu i 60 zostało
rannych.
Łagodząc wyrok Sąd wziął pod uwagę szczerą skruchę skazanego
i jego stan zdrowia - podały w piątek białoruskie media.
57-letni kierowca odbywa karę w specjalnym więzieniu dla
przestępców, którzy nie popełnili zbrodni z premedytacją, w
obwodzie mohylewskim.
1 lipca minionego roku Sollie wiózł dzieci autobusem
"Neoplan" do szpitala w Belgii.
Wypadek wydarzył się w okolicach
Kobrynia (zachodnia Białoruś) podczas deszczu, na mokrej
nawierzchni.
Belgijski kierowca chciał uniknąć zderzenia z innym

pojazdem i wówczas jego autobus zjechał na pobocze i wywrócił
się.
Prokurator zarzucił Willy'emu Sollie, że jechał z prędkością
90 km na godzinę na odcinku, gdzie obowiązywało ograniczenie do
70 km na godzinę.
W listopadzie ubiegłego roku kierowcę skazano
na 8 lat pozbawienia wolności.
Wojciech Płocharski (PAP)
mc/nbz/
Wiadomości dnia - środa, 20.05., godz.19.00
Posłowie UW i AWS podzielili się w sprawie reklamy piwa
Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopę procentową 28-dniową
do 21,5 proc.
Rosyjski rząd nie da się szantażować strajkami
Albright wezwała Suharto do ustąpienia
Białoruska poczta uczciła Mickiewicza(dzwięk)
--------------------------------------------------------------21 posłów AWS wystąpiło dziś formalnie z inicjatywą zmian w
ustawie o wychowaniu w trzeźwości - poinformował inicjator
wniosku poseł Zbigniew Wawak.
Wcześniej, o nowelizację tej
ustawy wniosła grupa posłów UW.
Z porównania wniosków wynika, że posłowie UW i AWS
podzielili się w sprawie reklamy piwa.
Pierwsi chcą zniesienia
zakazu jego reklamy, drudzy - umocnienia tego zakazu.
Posłowie UW (kilkanaście osób, m.in.
Władysław Frasyniuk,
Jan Lityński, Edward Wende) uzasadniają swój wniosek tym, że
ustawowy zakaz reklamowania piwa jest "powszechnie obchodzony"
poprzez stosowanie różnych zakamuflowanych sposobów, w tym prawnie dozwolonego reklamowania piwa bezalkoholowego.
Zdaniem autorów drugiego wniosku, zapisu nie należy
likwidować tylko go umocnić.
****
Z inicjatywą posłów AWS solidaryzuje się Federacja
Konsumentów, która dziś zapowiedziała pozwanie do sądu Żywca SA.
Federacja obwinia ten i pozostałe browary o zakazane ustawowo

reklamowanie piwa alkoholowego pod pozorem promocji piwa bez
alkoholu.
---------------------------------------------------------Środki z państwowego funduszu rehabilitacji osób
niepełnosprawnych przeznaczone na sport niepełnosprawnych
przekazywane są urzędowi kultury fizycznej i turystyki zbyt
późno, wkutek czego nie mogą być odpowiednio wykorzystane twierdzi ukfit.
Posłowie zwrócą się do pfron o wyjaśnienia.
Dziś sejmowa komisja kultury fizycznej i turystyki
rozpatrzyła informację ukfit o realizacji programu sportu osób
niepełnosprawnych.
Sport osób niepełnosprawnych finansowany jest
z dwóch głównych źródeł: ze środków totalizatora sportowego oraz
pfron.
Wspierają go też samorządy oraz prywatni sponsorzy.
****
Dla urzędu kultury fizycznej i turystyki środki z pfron są
ważne, bo za nie można kupić sprzęt sportowy i protezy dla
niepełnosprawnych zawodników.
Przepisy w zakresie dysponowania
środkami z totalizatora nie pozwalają na takie zakupy.
--------------------------------------------------------------Rada Polityki Pieniężnej obniżyła - od 21 maja - o jeden
punkt procentowy podstawowe stopy procentowe Narodowego Banku
Polskiego: lombardową z 27 do 26 procent, a stopę redyskonta
weksli z 24,5 do 23,5 procent - poinformowała dziś w komunikacie
RPP.
RPP obniżyła też od 21 maja 28-dniową stopę interwencyjną
operacji otwartego rynku do co najmniej 21,5 procent, z co
najmniej 23 procent.
"RRP zdecydowała również, że NBP będzie prowadzić 28-dniowe
operacje otwartego rynku o stopie rentowności nie niższej niż
21,5 procent w skali rocznej" - podano.
W/g komunikatu decyzje Rady wchodzą w życie 21 maja.
---------------------------------------------------------------Sprawa przystąpienia Polski do NATO oraz komunistyczna
przeszłość Rosji były głównymi tematami spotkania
Rosyjsko-Polskiej Grupy Parlamentarnej Dumy Państwowej Rosji z
posłami AWS.
Grupie rosyjskich deputowanych przewodniczy Aleksander
Ponomariow.
Ze strony AWS w rozmowie uczestniczyli: Kazimierz
Janiak, Stefan Niesiołowski oraz Michał Kamiński.

"Rozmowa była przyjazna, ale przybierała twarde tony.
Rosjanie mówili o swoich wątpliwościach związanych z wejściem
Polski do NATO.
My odpowiadaliśmy, że to nasza suwerenna decyzja
i nic im do tego" - powiedział Michał Kamiński (AWS-ZChN).
"Przypomniałem także, że polska lewica popiera aspiracje
naszego kraju do wstąpienia do struktur NATO" - dodał.
Środa jest drugim dniem wizyty rosyjskich deputowanych w
Polsce.
W czwartek spotkają się oni z szefami klubów SLD i PSL.
-------------------------------------------------------------Od 1 października tego roku otwarte zostaną pierwsze wyższe
szkoły zawodowe - alternatywa wobec klasycznych studiów
akademickich.
Pozytywne opinie uzyskał już wniosek o utworzenie Wyższej
Szkoły Zawodowej w Tarnowie, a pozostałe wnioski o powołanie
tego typu szkół są właśnie rozpatrywane - poinformowano podczas
środowego posiedzenia sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i
Młodzieży.
26 czerwca ubiegłego roku weszła w życie ustawa o tworzeniu
wyższych szkół zawodowych.
Opinie o mających powstać szkołach
wydaje Komisja Akredytacyjna Wyższego szkolnictwa Zawodowego i
Rada Główna Szkolnictwa Wyższego.
Dotychczas wpłynęło 10
wniosków o utworzenie państwowych wyższych szkół zawodowych i
blisko 50 wniosków o powołanie niepaństwowych szkół tego typu.
Komisja Akredytacyjna zaopiniowała do tej pory pozytywnie 13
wniosków.
----------------------------------------------------------------Sekretarz stanu USA Madeleine Albright wezwała prezydenta
Indonezji Suharto do "wykonania historycznego gestu
męża stanu" i ustąpienia z zajmowanego stanowiska.
Był to pierwszy tego rodzaju apel wysokiej rangi
przedstawiciela rządu USA.
Pani Albright przemawiała do słuchaczy Akademii Straży
Przybrzeżnej USA w New London, w stanie Connecticut.
--------------------------------------------------------Wicepremier Rosji Borys Niemcow oświadczył dziś w Radzie
Federacji (wyższa izba parlamentu), że "szantażowanie rządu
strajkami górników jest daremne".

Odpowiadając na pytania senatorów w ramach "godziny dla
rządu", Niemcow powiedział, że "rząd nie zamierza płacić tym,
którzy się kładą na tory" więcej niż zostało przewidziane w
budżecie federalnym na rok 1998 dla przemysłu węglowego.
Wicepremier ostrzegł, że rząd podejmie kwestię
odpowiedzialności za straty materialne, wyrządzone gospodarce
kraju przez strajki górników.
Podkreślił, że prawo do strajków
zostało zapisane w konstytucji Federacji Rosyjskiej, jednak nie
ma prawa do blokowania tras kolejowych.
---------------------------------------------------------Białoruska poczta wprowadziła do obiegu znaczek z portretem
Adama Mickiewicza, czcząc w ten sposób przypadającą w tym roku
200. rocznicę urodzin poety w Zaosiu na Nowogródczyźnie.
Ukazała się również specjalna, jubileuszowa koperta oraz
karta pocztowa.
Dziś można je było w Mińsku ostemplować okolicznościowym
stemplem.
Po raz drugi będzie to możliwe 12 września w
Nowogródku podczas głównych białoruskich uroczystości związanych
z obchodami rocznicy.
Znaczek z portretem Mickiewicza kosztuje 8,6 tys. rubli.
Zwraca się uwagę, że jest on ponad trzykrotnie droższy niż
wydany przed rokiem znaczek z portretem prezydenta Aleksandra
Łukaszenki.
----------------------------------------------------------------INFORMACJA DZWIĘKOWA DOSTĘPNA W BBC:
Biblioteka SID : Plik 05_20_04.wav lub 05_20_04.mp3
Serwis odpłatny
Białoruska poczta wprowadziła do obiegu znaczek
z portretem Adama Mickiewicza.
Uczciła w ten sposób przypadającą w
tym roku 200. rocznicę urodzin poety w Zaosiu na Nowogródczyźnie.
Ukazała się również specjalna, jubileuszowa koperta oraz
karta pocztowa.
Dziś można je było w Mińsku ostemplować
okolicznościowym stemplem.
Po raz drugi będzie to możliwe 12
września w Nowogródku podczas głównych białoruskich uroczystości
związanych z obchodami rocznicy.
DZWIĘK:

Znaczek z portretem Mickiewicza kosztuje 8 600 rubli.
Zwraca się
uwagę, że jest on ponad trzykrotnie droższy niż wydany przed
rokiem
znaczek z portretem prezydenta Aleksandra Łukaszenki.
Na przygotowanie wrześniowych obchodów 200-lecia urodzin
Mickiewicza białoruskie władze przeznaczyły (w przeliczeniu)
ponad
pół miliona dolarów.
Środki te w większości wydano na odnowienie
obiektów szlaku mickiewiczowskiego na Nowogródczyźnie.
Na rynku księgarskim ukazują się wydawnictwa, a w prasie,
państwowej i niepaństwowej - publikacje poświęcone wieszczowi.
Odbywają się rocznicowe wieczory.
Białorusini utożsamiają się z dorobkiem Mickiewicza szczególnie z jego opisami tutejszego krajobrazu oraz ludowych
zwyczajów.
Polskiego poetę chętnie nazywa się tu "krajanem".
UNESCO ogłosiło rok 1998 rokiem obchodów 200-lecia urodzin Adama
Mickiewicza.
z Mińska Wojciech Płocharski (PAP)
----------------------------------------------------------------(PAP) opr.jkc/

Białoruska poczta uczciła Mickiewicza
20.5.
Mińsk (PAP) - Białoruska poczta wprowadziła do obiegu
znaczek z portretem Adama Mickiewicza.
"Biełposzta" uczciła w
ten sposób przypadającą w tym roku 200. rocznicę urodzin poety w
Zaosiu na Nowogródczyźnie.
Ukazała się również specjalna, jubileuszowa koperta oraz
karta pocztowa.
W środę można je było w Mińsku ostemplować okolicznościowym
stemplem.
Po raz drugi będzie to możliwe 12 września w
Nowogródku podczas głównych białoruskich uroczystości związanych
z obchodami rocznicy.
Znaczek z portretem Mickiewicza kosztuje 8,6 tys. rubli.
Zwraca się uwagę, że jest on ponad trzykrotnie droższy niż

wydany przed rokiem znaczek z portretem prezydenta Aleksandra
Łukaszenki.
Na przygotowanie wrześniowych obchodów 200-lecia urodzin
Mickiewicza białoruskie władze przeznaczyły (w przeliczeniu)
ponad pół miliona dolarów.
Środki te w większości wydano na
odnowienie obiektów szlaku mickiewiczowskiego na
Nowogródczyźnie.
Na rynku księgarskim ukazują się wydawnictwa, a w prasie,
państwowej i niepaństwowej - publikacje poświęcone wieszczowi.
Odbywają się rocznicowe wieczory.
Białorusini utożsamiają się z dorobkiem Mickiewicza szczególnie z jego opisami tutejszego krajobrazu oraz ludowych
zwyczajów.
Polskiego poetę chętnie nazywa się tu "krajanem".
UNESCO ogłosiło rok 1998 rokiem obchodów 200-lecia urodzin
Adama Mickiewicza.
Wojciech Płocharski (PAP)
ro/ kks/

Białoruś/ Łukaszenka: Ukraina i obwody rosyjskie naśladują
Białoruś
19.5.
Mińsk (PAP) - Prezydent Białorusi, Aleksandr Łukaszenka
wyraził we wtorek przekonanie, że sąsiadujące z jego krajem Ukraina oraz kilka obwodów rosyjskich czerpią wzory z polityki
białoruskiej.
"Dzisiaj nasi sąsiedzi - Ukraińcy i szczególnie Rosjanie obwody brański, smoleński i pskowski - przyjmują nasz kurs,
przyjmują naszą polityką" - oznajmił Łukaszenka w wywiadzie dla
radia i telewizji obwodu orenburskiego.
Na Białoruś przybyła delegacja tego rosyjskiego obwodu z
gubernatorem na czele.
Fragmenty wywiadu prezydenta przedstawiła
telewizja białoruska w swym programie informacyjnym.
Prezydent Łukaszenka powiedział, że podczas rozmów z
władzami obwodu orenburskiego "mniej mówiono o reformach,
dlatego, że reformy doprowadziły do ruiny w gospodarce".
"Co
wyszło z tych reform niekiedy bezmyślnych?" - pytał retorycznie

białoruski prezydent.
Wyjaśnił, że mówiono o udoskonalaniu ekonomiki - "o
wykorzystywaniu tej bazy, która została stworzona w poprzednich
dziesięcioleciach".
Mówiąc o sytuacji na Białorusi przyznał, że
"problemy są, ale żyć można".
Wojciech Płocharski (PAP)
akm/.
Białoruś/ Bieriezowski o reformie WNP
19.5.Mińsk (PAP)- Borys Bieriezowski, nowy sekretarz wykonawczy
Wspólnoty Niepodległych Państw, oświadczył we wtorek w Mińsku,
że podstawowa reforma tej organizacji powinna być zgodna z
oczekiwaniami biznesu oraz zapewnić wzmocnienie władzy
wykonawczej WNP.
Podczas spotkania grupy przygotowującej forum państw WNP
Bieriezowski poinformował, że konieczne jest przeniesienie
szczytu z lipca na koniec jesieni.
Stało się to jasne po
rozmowach, które przeprowadził do tej pory z prezydentami państw
wchodzących w skład WNP.
Bieriezowski powiedział, że reforma WNP powinna zapewnić
szybkie rozwiązywanie różnych konfliktów na obszarze Wspólnoty,
gdyż inaczej nikt nie zechce inwestować pieniędzy w poradziecką
gospodarkę.
Bieriezowski, wpływowy rosyjski biznesmen, został powołany
na stanowisko sekretarza wykonawczego WNP w końcu kwietnia,
podczas szczytu przywódców państw tej organizacji w Moskwie.
W
pierwszych wypowiedziach deklarował, że tę nie najlepiej
funkcjonującą organizację należy reformować bez wstrząsów.
Na początku maja, odwiedzając po raz pierwszy Mińsk, gdzie
znajduje się centrala WNP, dał do zrozumienia, że chce
wzmocnienia organów wykonawczych tej organizacji.
WNP powstała po rozpadzie ZSRR.
W jej skład wchodzą
wszystkie dawne republiki radzieckie oprócz krajów
nadbałtyckich.
Współpraca w ramach Wspólnoty jest jednak
skomplikowana.
Kraje członkowskie obawiają się zdominowania
organizacji przez Federację Rosyjską.
Nie chciałyby utracić
uzyskanej suwerenności.

Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ mc/
Nagroda dla Białoruskiego Komitetu Helsińskiego
18.5.Mińsk (PAP) - Białoruski Komitet Helsiński,
prodemokratyczna organizacja "Karta-97" i dziennikarz Michaił
Pastuchou zostali laureatami Nagrody na rzecz demokracji,
przyznawanej wspólnie przez Unię Europejską i USA za wkład w
budowanie demokracji i społeczeństw obywatelskich.
Nagrody, po 20 tys. dolarów, Pastuchou oraz przedstawiciel
"Karty-97" odebrali w poniedziałek w Mińsku, z rąk ambasadorów
UE, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych.
Tacjana Proćka, przewodnicząca białoruskiego Komitetu
Helsińskiego miała odebrać swoją nagrodę - wraz z innymi
laureatami z krajów Europy Wschodniej i WNP - podczas
poniedziałkowych uroczystości w Londynie z udziałem brytyjskiego
premiera Tony'ego Blaira (Wielka Brytania przewodniczy w tym
półroczu UE) oraz prezydenta USA Billa Clintona.
Białoruski Komitet Helsiński wyróżniono za "zasługi w
obronie praw obywateli Białorusi" a także za "wysiłki na rzecz
wyjaśnienia społeczeństwu białoruskiemu obowiązków państwa w
dziedzinie praw człowieka".
Michaił Pastuchou, szef centrum obrony praw mediów
Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy otrzymał nagrodę za
"działania w obronie ładu konstytucyjnego, wolności słowa i
prasy".
"Kartę-97" wyróżniono za to, że "daje obywatelom możliwość
wyrażania przywiązania do podstawowych zasad demokracji i praw
człowieka".
Nagroda na rzecz Demokracji została ufundowana w maju 1997
roku z okazji 50. rocznicy wprowadzenia planu Marshalla,
40-lecia Traktatu Rzymskiego oraz dla uczczenia 50. rocznicy
Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.
Ze 140 kandydatur zaproponowanych przez ambasady państw
członkowskich UE i ambasady wybrano 50 laureatów - organizacje,
stowarzyszenia i osoby prywatne działające w Europie Środkowej i
Wschodniej oraz na terenie b.
ZSRR.
W poniedziałek wyróżnienia
wręczano równocześnie w Londynie oraz w stolicach krajów, gdzie
prowadzą swą działalność nagrodzeni.

Wojciech Płocharski (PAP)
ro/ls/
Bank Światowy: stop dla kredytów dla Białorusi
18.5.
Mińsk (PAP) - Bank Światowy (BŚ) postanowił zmienić swą
strategię wobec Białorusi i zatrzymać proces udzielania kredytów
temu krajowi ze względu na niewłaściwy kurs wymiany białoruskiej
waluty.
Obecny kurs, zdaniem Banku, oznacza zwiększanie masy
pieniężnej, wzrost cen i dewaluację waluty.
Wraz z innym
zjawiskiem - mnogością kursów wymiany - odpycha zagranicznych
inwestorów i wywołuje odpływ pieniędzy z kraju, podczas gdy są
mu one teraz nadzwyczaj potrzebne.
Stosowanie administracyjnych metod w regulowaniu kursu
narodowej waluty zarzucają prezydentowi Aleksandrowi Łukaszence
krytycy obecnej polityki ekonomicznej kraju.
"Uważamy tę kwestię za ważną i dlatego w naszej strategii
przenosimy wagę z przygotowywania projektów przyszłych kredytów
na aktywniejszą analizę sytuacji ekonomicznej, dialog z rządem w
tej sprawie, a także pomoc techniczną" - powiedział
dziennikarzom w Mińsku Paul Siegelbaum, dyrektor oddziału
Białorusi i Ukrainy BŚ.
Misja Banku podczas trzydniowej wizyty na Białorusi
rozmawiała z przedstawicielami rządu o dalszej strategii
współpracy, a także spotkała się z przedstawicielami biznesu.
"Nie pozostawiamy Białorusi samej sobie i nie odtrącamy jej.
Nie jest to także atak polityczny.
Jest to po prostu przyznanie,
że obecne problemy Białorusi nie mogą być rozwiązane tylko za
pomocą pieniędzy" - dodał.
BŚ uważa ponadto, że podpisane latem 1997 memorandum między
białoruskim rządem i Bankiem, regulujące ich stosunki kredytowe,
powinno leżeć u podstaw wzajemnych stosunków.
Jednak, zdaniem
Banku, sprawa kursu wymiennego ma w tym kontekście znaczenie
kluczowe.
Współpraca między Białorusią i BŚ w ostatnich trzech latach
wyraźnie osłabła.
W tym czasie, jako jedyny kraj Wspólnoty
Niepodległych Państw, Białoruś nie otrzymała żadnego kredytu od

tej międzynarodowej instytucji finansowej.
Podpisane rok temu
memorandum miało poprawić sytuację.
W wyniku zastopowania kredytów Białoruś utraci możliwość
otrzymania z Banku pierwszej pożyczki w wysokości 20 mln dolarów
na oszczędzanie energii, z czego milion dolarów, w charakterze
zaliczki, już otrzymała.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ mc/

Białoruś/Łukaszenka rozmawiał z szefami rosyjskiego koncernu
zbrojeniowego
15.5.
Mińsk (PAP) spotkał się w
zbrojeniowego
Risji, Pawłem

Prezydent Białorusi, Aleksander Łukaszenka
piątek w Mińsku z szefami rosyjskiego koncernu
- "Rosswoorużenije" - byłym ministrem obrony
Graczowem i Jewgienijem Ananiewem.

Omawiano współpracę obu państw w dziedzinie
techniczno-wojskowej.
"Dwa sojusznicze kraje powinny rozważnie współpracować i
koordynować swoje działania we wszystkich dziedzinach" powiedział Łukaszenka po spotkaniu.
Inicjatywa rozmów z
prezydentem Białorusi należała do strony rosyjskiej.
Rezultaty rozmów są nieznane.
Białoruski prezydent
oświadczył jedynie, że ich uczestnicy nie zamierzali robić
tajemnicy ze spotkania. Łukaszenka ma nadzieję, że nie powstaną
tym razem domysły, iż omawiano dostawy "supernowoczesnych
systemów uzbrojenia do jakichś krajów".
W połowie lutego amerykański "Washington Times" (powołując
się na CIA) donosił przy okazji wizyty Łukaszenki w Teheranie,
że Białoruś zamierza na podstawie tajnego porozumienia
dostarczać Iranowi części do czołgów i transporterów
opancerzonych.
Amerykanów niepokoił fakt tajności umowy, a tym samym
możliwość przerzutu poprzez Białoruś rosyjskich rakiet i
technologii nuklearnych do Iranu.
Sprawa znalazła finał w
szeregu oficjalnych dementi Mińska.
Z generalnym dyrektorem "Rosswoorużenija" Ananiewem przybył

do stolicy Białorusi główny wojskowy doradca tego koncernu, były
minister obrony Rosji, Paweł Graczow.
Zdaniem Ananiewa,
eksminister ma dobre stosunki z ministrami obrony wielu państw,
a jego doświadczenie pozytywnie wpływa na działalność koncernu.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ adl/ bum/
Białoruś/Radioaktywny spadek po ZSRR
15.5.
Mińsk (PAP) - W Brześciu przy białorusko-polskiej granicy
są strefy skażone radioaktywnie, których likwidacja wymaga
znacznych środków i jest poważnym problemem dla władz tego
kilkusettysięcznego miasta - podała w piątek niezależna,
białoruska gazeta "Nawiny".
Jeden ze skażonych rejonów znajduje się w okolicach węzła
kolejowego "Zachód", drugi w samym centrum Brześcia.
Strefy są
ogrodzone, jednak pozostają niestrzeżone.
Jeden z rejonów
położony jest ok. 800 metrów od miejskiego ujęcia wody.
Do skażenia doszło w latach 50., gdy b.
ZSRR wywoził rudę
uranową z krajów wschodniej Europy.
W Brześciu żołnierze
szuflami przeładowywali ją z wagonu do wagonu (na granicy kończą
się europejskie tory kolejowe i zaczynają szersze, radzieckie).
Ładunki kierowano do leżących w głębi kraju zakładów
wzbogacających.
Znaczne ilości rudy uranowej zostały rozsypane wzdłuż torów.
Mieszkańcy miasta do 1991 r. nie wiedzieli o niebezpieczeństwie
z powodu utajnienia sprawy.
Na początku lat 90. ukraińscy naukowcy zbadali skażone
rejony.
Okazało się, że radem-226 i uranem jest
napromieniowanych 21 tys. metrów sześciennych gruntu - do
głębokości 1,6 metra.
W wodach gruntowych stwierdzono polon-210,
którego koncentracja przewyższała pięciokrotnie dopuszczalne
normy.
Obecnie sytuację w obu strefach badają eksperci z Białorusi.
Według wstępnych ocen, rekultywację ziemi można by rozpocząć we
wrześniu tego roku.

Przewiezienie odpadów jest jednak kosztowne
i wymaga specjalnej techniki.
Grunt, który już uważany jest za odpady radioaktywne,
zostanie najprawdopodobniej wywieziony do 30-kilometrowej strefy
czarnobylskiej lub na składowisko na terenie obwodu brzeskiego.
(PAP)
Wojciech Płocharski (PAP)
adl/bum/
Białoruś/ Państwo nie powinno zmuszać do używania rodzimego
języka
14.5.
Mińsk (PAP) - Państwo powinno sprzyjać rozwojowi rodzimego
języka, ale nie zmuszać do jego używania - taki pogląd wyraził w
czwartek białoruski minister kultury, Aleksandr Sasnouski.
Określając swoje stanowisko wobec "problemu językowego" na
Białorusi powiedział państwowej telewizji, iż "wiadomo, że
chciałoby się, aby na Białorusi rozmawiano po białorusku, ale
jedna sprawa chcieć, a druga - to realne życie".
Jego zdaniem, trzeba się liczyć z tym, że zawsze będą na
Białorusi ludzie, którzy używać będą języka rosyjskiego.
"Krzywdą jest, że pewne polityczne siły uczyniły z języka broń
polityczną.
Cztery, pięć lat temu kochać Białoruś można było
tylko po białorusku, ale to nie tak - żyjemy w realnym
społeczeństwie i powinniśmy liczyć się z interesami ludzi" wyjaśnił.
Minister kultury wskazał na wydarzenia u "naszych
niedalekich sąsiadów, gdzie obywateli podzielono na pierwszą i
drugą kategorię".
"Nie bardzo chcielibyśmy, aby się to
powtórzyło na Białorusi" - dodał.
Jego zdaniem, obecnie na Białorusi sytuacja jest taka, że
człowiek "samodzielnie dokonuje wyboru bez gwałtu i nacisku ze
strony władz, a to, co człowiek robi świadomie, przynosi większy
efekt, niż to, co człowiek robi pod przymusem".
Przed trzema laty, 14 maja 1995 r., z inicjatywy prezydenta
Aleksandra Łukaszenki przeprowadzono na Białorusi referendum, w
wyniku którego językowi rosyjskiemu nadano równy status z
białoruskim.
Zmieniła się ponadto symbolika narodowa, a kierunek
rozwoju kraju nastawiono na gospodarczą integrację z Federacją

Rosyjską.
Przeciwko "niszczeniu naszej kultury i mowy" protestują
ugrupowania opozycyjne, zarzucając władzom prowadzenie "polityki
rusyfikacyjnej", a także "obojętność wobec narodowych problemów
Białorusi".
Wskazują przy tym na zjawisko szybkiego zmniejszania
się ilości białoruskojęzycznych szkół.
jo/

Wojciech Płocharski (PAP)
ewa/ kks/

Białoruś/Dwutysięczna demonstracja w Mińsku
14.5.Mińsk (PAP) - Blisko dwa tysiące młodych ludzi
uczestniczyło w czwartek w opozycyjnej demonstracji, zakończonej
koncertem rockowym w Mińsku.
Protestujący domagali się uwolnienia dwóch działaczy
opozycji, a także powrotu historycznych, białoruskich symboli
państwowych sprzed 1995 roku - biało-czerwono-białej flagi i
godła Pogoń.
Przemarsz centralną ulicą miasta, zakończony nowym akcentem
w tego rodzaju protestach - występem czołowych białoruskich grup
muzycznych - zorganizowali młodzi działacze Białoruskiego Frontu
Narodowego.
Uczestnicy protestu wznosili okrzyki: "Niech żyje
Białoruś!", "Wolność dla więźniów politycznych", nieśli
transparenty z hasłami o podobnej treści oraz biało-czerwonobiałe flagi.
Żądali wypuszczenia na wolność 20-letniego Alaksieja
Szydłouskiego, który otrzymał półtoraroczny wyrok m.in. za
antyprezydenckie napisy na murach oraz 23-letniego Pauła
Siewiaryńca, przebywającego ponad miesiąc w areszcie pod
zarzutem "złośliwego chuligaństwa" podczas demonstracji.
W czwartek mijają trzy lata od przeprowadzenia referendum w
sprawie inicjatywy prezydenta Aleksandra Łukaszenki.
W
rezultacie głosowania na Białoruś powróciły w niewiele
zmienionej formie emblematy Białoruskiej Socjalistycznej
Republiki Radzieckiej.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ro/ls/
Białoruś/ Opozycjonista chce iść do więzienia

13.5.Mińsk (PAP) - Białoruski polityk opozycyjny Siarhiej
Nawumczyk, przebywający w USA jako uchodźca polityczny,
proponuje siebie jako zakładnika w zamian za uwolnienie
uwięzionych młodych działaczy opozycji, Alaksieja Szydłouskiego
i Pauła Siewiaryńca.
Jak podała w środę niezależna białoruska agencja BiełaPAN,
swoją propozycję Nawumczyk skierował bezpośrednio do prezydenta
Białorusi, Aleksandra Łukaszenki.
Nawumczyk napisał, że prezydent Białorusi, koncentrując w
swych rękach absolutną władzę, przetrzymuje w więzieniach
młodych ludzi, którzy "swoimi czynami próbują ratować znieważony
i rozdeptany honor narodu białoruskiego".
"Przetrzymując za kratami Alaksieja Szydłouskiego i Pauła
Siewiaryńca zachowuje się Pan jak terorrysta, który porwał
dzieci.
Jeżeli potrzebuje Pan zakładników, zgadzam się nim być.
W zamian za uwolnienie Szydłouskiego i Siewiaryńca jestem gotów
siedzieć za nich w Pańskim więzieniu" - deklaruje Nawumczyk.
Według niego, wymiana powinna się odbyć w obecności
przedstawiciela misji OBWE w Mińsku i jednego z akredytowanych w
stolicy Białorusi ambasadorów dowolnego kraju zachodniego.
Nawumczyk dowodzi, że zatrzymywanie "bezbronnych ludzi we
własnych interesach, politycznych czy osobistych, w
cywilizowanym świecie ma jedną nazwę - terroryzm".
Zaproponowanie zaś porywaczowi innej osoby w zamian za
uwolnienie niewinnych ludzi nie powinno być traktowane jako
przyznanie racji terroryście - dodaje.
Służby prasowe prezydenta Łukaszenki wyjaśniły w środę PAP,
że nie otrzymały żadnej oficjalnej informacji o takiej
propozycji.
Ich zdaniem, nawet gdyby ją otrzymały, nie jest
możliwa reakcja prezydenckiego działu prasowego w tej kwestii,
ponieważ ocena sprawy leży raczej w kompetencjach organów prawa
- "o ile rzeczywiście pan Nawumczyk zdecyduje się na taki krok,
w co osobiście wątpię" - brzmiał komentarz.
Nawumczyk w pierwszej połowie lat 90. był opozycyjnym
deputowanym Rady Najwyższej - białoruskiego parlamentu XII
kadencji - i rzecznikiem prasowym opozycyjnego Białoruskiego
Frontu Narodowego (BFN).
W 1996 otrzymał status uchodźcy
politycznego w USA.
Obecnie jest wiceszefem Rady Białoruskiej
Republiki Narodowej, uważającej się za białoruski rząd na
wygnaniu.

Wchodzi także w skład władz BFN.
20-letni Szydłouski i 23-letni Siewiaryniec są działaczami
opozycyjnego BFN.
Pierwszego skazano niedawno na półtora roku
pozbawienia wolności za antyprezydenckie napisy na murach, drugi
przetrzymywany jest w areszcie śledczym pod zarzutem "złośliwego
chuligaństwa" podczas masowej akcji protestu.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ mc/ nbz/

Białoruś/ Białoruskie Kolegium - idea niezależnej uczelni
13.5.Mińsk (PAP) - Białoruskie Kolegium - alternatywna,
niezależna uczelnia oparta na tradycjach kolegiów jezuickich
istniejących od XVI do XIX wieku na białoruskich ziemiach
Wielkiego Księstwa Litewskiego - działa od kilku dni w Mińsku.
˝Naszym celem jest przeciwstawienie obecnemu, poradzieckiemu
systemowi edukacji na Białorusi otwartego uniwersytetu opartego
o system wartości obywatelskich˝ - powiedzieli w środę PAP
organizatorzy przedsięwzięcia - grupa niezależnych
intelektualistów białoruskich.
Projekt finansowany jest przez białoruskie organizacje
społeczne.
Oprócz nich pomoc zadeklarowały Uniwersytet
Warszawski, ukraiński Uniwersytet Lwowski, a także Instytut
Polski w Mińsku.
˝Kolegium powinno stać się miejscem publicznego dialogu i
kontaktów Białorusinów, również z sąsiadami z Europy
środkowo-wchodniej, a także Zachodem˝ - powiedział PAP dyrektor
uczelni, Aleś Ancipienka. ˝Uczelnia będzie służyć m.in. analizie
białoruskiej współczesności poprzez doświadczenie
demokratycznych przekształceń, do których doszło we wszystkich
krajach postsocjalistycznych˝ - dodał.
W końcu minionego tygodnia odbyła się inauguracja
przedsięwzięcia, w każdy czwartek zaś odbywają się wykłady.
Kolegium proponuje programy magisterskie w specjalizacjach dziennikarstwa, historii najnowszej oraz filozofii i literatury.
W działających niegdyś na Białorusi jezuickich kolegiach, z
których tradycji czerpią organizatorzy, wykładano na wysokim
poziomie klasyczne dyscypliny humanistyczne.
Między XVI i XIX
stuleciem działały tu dziesiątki takich uczelni, m.in. w
Brześciu, Witebsku, Mohylewie, Mińsku, Nieświeżu, Słucku,

Grodnie i Pińsku.
Większość z nich zamknięto po rozbiorach Rzeczpospolitej,
kiedy to białoruskie ziemie weszły w skład Rosji.
Niektóre z
kolegiów przetrwały do 1820 roku, czyli do wygnania z Rosji
zakonu jezuitów.
Organizatorzy obecnego Białoruskiego Kolegium reprezentują
młodszą generację Białorusinów (od 25 do 45 lat) opowiadającą
się za otwarciem ich kraju na Europę i świat oraz za systemem
wartości demokratycznych i obywatelskich.
Specjalną wagę
przykładają do kontaktów z Polską, wskazując na wspólną historię
i kulturę.
(PAP)
Wojciech Płocharski (PAP)
adl/ls/
Białoruś/Połowa Białorusinów uważa, że pogorszyła się sytuacja
gospodarcza
12.5.Mińsk (PAP) - Ogólna sytuacja ekonomiczna w kraju w ciągu
ostatnich sześciu miesięcy pogorszyła się - twierdzi prawie
połowa (47 proc.)
Białorusinów - których poproszono o jej ocenę
w sondażu dotyczącym warunków ich życia.
15 proc. ankietowanych uważa, iż gospodarcza sytuacja kraju
w ciągu ostatniego półrocza poprawiła się, a 23 proc. - że nic
się nie zmieniło.
Ogłoszone we wtorek dane to wyniki badań prowadzonych w
marcu i kwietniu przez instytut naukowo-badawczy ministerstwa
gospodarki.
W sondażu wzięło udział 1200 dorosłych mieszkańców
kraju.
22 proc.
Białorusinów - poproszonych ponadto o
przedstawienie prognozy rozwoju sytuacji gospodarczej w ciągu
najbliższego półrocza - oczekuje jej pogorszenia.
Dokładnie tyle
samo uważa, że sytuacja nie zmieni się, 19 proc. ma nadzieję na
poprawę, 37 proc. nie zdecydowało się na przedstawienie opinii.
Ten sam instytut poprosił uczestników sondażu o określenie
ich własnej sytuacji materialnej. 44 proc. odpowiedziało, że
"ledwo udaje się im związać koniec z końcem", 7 proc. - że są
zmuszeni do korzystania z oszczędności, 5 proc. wpadło w długi.

32 proc. respondentów dodało przy tym, że niewiele udaje się im
odłożyć.
Tylko 2 proc. oświadczyło, że odkłada "duże pieniądze".
Średnia realna płaca w gospodarce narodowej zmniejszyła się
w ciągu pierwszych trzech miesięcy obecnego roku prawie o 2
proc. - podała we wtorek niepaństwowa gazeta "Nawiny".
Według oficjalnych danych przedstawionych przez gazetę,
znacznie spadły w tym okresie płace w łączności (o 13,8 proc.),
budownictwie (7,7 proc.), transporcie (7,2 proc.), ochronie
zdrowia (7,2 proc.), a także przemyśle (5,7 proc.).
Według gazety, najwięcej zarabiali w tym czasie pracownicy
banków (równowartość 150 dolarów miesięcznie) oraz osoby
zajmujące stanowiska kierownicze (powyżej 100 dolarów).
W marcu
w przemyśle płacono miesięcznie średnio ok.90 dolarów, w
budownictwie - 88, w nauce - 80, transporcie - ok.79, łączności
- 71, gospodarce leśnej - 66, w handlu - 63, edukacji - 60
dolarów.
Najmniej zarabiali pracownicy kołchozów (ok.42 dolary)
oraz pracownicy sfery socjalnej (38 dolarów).
Wojciech Płocharski (PAP)
adl/jo/ls/
Białoruś/Opozycja: represjonuje się deputowanych Rady Najwyższej
12.5.Mińsk (PAP) - "Stałe i brutalne naruszanie konstytucyjnie
gwarantowanych praw i swobód obywatelskich" zarzuciło we wtorek
białoruskim władzom prezydium Rady Najwyższej, parlamentu
odsuniętego od władzy przez Aleksandra Łukaszenkę.
Wobec deputowanych Rady Najwyższej stosuje się obecnie ze
"szczególną ostrością" różnego rodzaju dekrety i rozporządzenia
sprzeczne z konstytucją z 1994 roku oraz normami prawa
międzynarodowego - twierdzi w rozpowszechnionym oświadczeniu
prezydium parlamentu XIII kadencji.
Oświadczenie Rady Najwyższej to kolejny etap konfliktu,
który trwa od listopada 1996 roku.
Wtedy to - z inicjatywy
Aleksandra Łukaszenki - od 9 do 24 listopada obywatele Białorusi
uczestniczyli w referendum na temat nowej konstytucji, znacznie
poszerzającej uprawnienia prezydenta kosztem parlamentu.
W referendum wzięło udział ponad 6 mln uprawnionych. 70
procent opowiedziało się za prezydenckim projektem ustawy
zasadniczej. 28 listopada Łukaszenka podpisał konstytucję i tego
samego dnia na pierwszym posiedzeniu zebrała się izba niższa

Zgromadzenia Narodowego.
Izba ta składa się ze 110 deputowanych dawnej Rady
Najwyższej, którzy z różnych względów opowiedzieli się po
stronie prezydenta i uznali nową konstytucję.
26 grudnia 1996 roku odbyły się wybory do izby wyższej czyli
Rady Republiki.
Składa się ona z 64 członków, z których ośmiu
mianował szef państwa, a pozostali zostali wybrani na zebraniach
deputowanych rad terenowych w Mińsku i w sześciu obwodach.
W
zdecydowanej większości desygnowani zostali ludzie prezydenta.
Obok nowego parlamentu pozostała jednak dawna Rada
Najwyższa, która nie złożyła broni po referendum z 1996 roku,
uznając je za "przewrót państwowy" i nie akceptując jego
wyników.
Nie uznaje też zmian w konstytucji, poszerzających
prezydenckie kompetencje.
Łukaszenka nie uznaje Rady Najwyższej.
Tymczasem zachodnie
parlamenty, w tym polski, nie utrzymują oficjalnych kontaktów z
parlamentem powstałym pod egidą Łukaszenki, utrzymują zaś takie
stosunki z Radą Najwyższą.
Rada Europy uznała referendum z
listopada 1996 za nieważne.
We wtorkowym oświadczeniu prezydium Rady napisało m.in., że
konstytucja z 1994 roku i międzynarodowe normy gwarantują
każdemu obywatelowi prawo do pracy, tymczasem deputowani Rady
Najwyższej są obecnie tego prawa pozbawiani.
Prezydium zaprotestowało ponadto przeciwko próbom odbierania
mieszkań deputowanym Rady Najwyższej.
Tę "antykonstytucyjną
metodę nacisku" miano zastosować wobec członka prezydium,
Siamiona Domasza.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ mc/ bum/
Białoruś-WNP/Bieriezowski o niepokoju przywódców Wspólnoty
8.5.
Mińsk (PAP)
(WNP) Borys
prezydentem
WNP wyczuwa

- Nowy sekretarz Wspólnoty Niepodległych Państw
Bieriezowski powiedział w piątek po spotkaniu z
Białorusi, że odwiedzając każdego z szefów państw
zaniepokojenie losem tej organizacji.

Zdaniem Bieriezowskiego, wpływowego rosyjskiego biznesmena,

powszechne jest pragnienie, by Wspólnota zaczęła działać i aby
podejmowano decyzje, których na razie brak.
Prezydent Aleksander Łukaszenka i Bieriezowski rozmawiali
przez godzinę.
"Jestem pewien, że nasze strategiczne cele są
zbieżne" - powiedział Bieriezowski dziennikarzom po spotkaniu.
Według obserwatorów, prezydent Białorusi i sekretarz
wykonawczy Wspólnoty mówili również o projektach istotnych zmian
w organach WNP, czyli o utworzeniu Sekretariatu Generalnego
Wspólnoty, w którego skład wszedłby obecny Komitet Wykonawczy, a
także Międzypaństwowy Komitet Ekonomiczny oraz Sąd Gospodarczy.
Na razie koncepcje te nie są do końca sprecyzowane, ale, jak
powiedział dziennikarzom Bieriezowski, sprawa ta wymaga szybkich
i zasadniczo nowych rozstrzygnięć.
Tymczasem prezydent Łukaszenka podkreślił w czasie rozmowy z
Bieriezowskim, że oczekuje od sekretariatu WNP nowych pomysłów,
lecz ostatnie słowo należy do prezydentów państw Wspólnoty.
Podczas spotkania w Mińsku, gdzie znajduje się centrala WNP,
Łukaszenka zadeklarował także, iż nowy sekretarz wykonawczy nie
będzie miał problemów związanych z kwaterowaniem i kadrami.
Dzień
wcześniej Bieriezowski mówił mediom na lotnisku, że zamierza nie
tylko pracować w Mińsku, ale także kupić tu dom.
Bieriezowski, który podróżuje po krajach WNP w związku z
objęciem funkcji szefa jej Komitetu Wykonawczego, odwiedził w
czwartek Mołdawię i Ukrainę, gdzie rozmawiał z prezydentami obu
państw.
Po spotkaniu w Mińsku z prezydentem Białorusi i
rozmowach ze swym poprzednikiem na stanowisku sekretarza
wykonawczego WNP, Iwanem Korotczenią, odleciał w piątek do
Azerbejdżanu.
Ma powrócić na Białoruś w połowie maja.
W skład powstałej po rozpadzie Związku Radzieckiego WNP
wchodzą wszystkie republiki poradzieckie z wyjątkiem Litwy,
Łotwy i Estonii.
Starania o pogłębienie integracji we Wspólnocie
nie przyniosły dotychczas widocznych rezultatów.
Wpłynął na to niewątpliwie kryzys gospodarczy w krajach
poradzieckich.
Inną przyczyną jest też obawa uzależnionych w
przeszłości od Moskwy republik przed utratą niezależności w WNP,
która obecnie praktycznie nie działa, ale jeśli - jak chce
Bieriezowski - zostanie wzmocniona, to - ich zdaniem - może
zostać zdominowana przez Rosję.

Wojciech Płocharski (PAP)
mmp/

xp/ psk/

KULTURA-Polska-Białoruś/ Pomnik Mickiewicza w Mińsku
8.5.
Mińsk (PAP) - Popiersie Adama Mickiewicza w brązie otrzyma
z Polski miński Związek Polaków na Białorusi (ZPB).
Pierwszy
pomnik poety w stolicy Białorusi powinien stanąć przed
wrześniowymi białoruskimi uroczystościami z okazji 200-lecia
urodzin Mickiewicza.
Konstanty Tarasiewicz, prezes zarządu Związku Polaków w
Mińsku, powiedział w piątek, że Muzeum Literatury w Warszawie
zgodziło się na udostępnienie ze swych zbiorów popiersia
Mickiewicza dłuta Władysława Oleszczyńskiego dla wykonania
brązowej kopii (o wymiarach 70 x 36 x 31).
Kopia zostanie odlana w zakładach "Ursus" i powinna być
gotowa w czerwcu lub sierpniu.
Ogólny koszt ustawienia
granitowego postumentu z popiersiem Tarasiewicz ocenił na 20
tys. dolarów, z czego 11 tys. przekaże ZPB.
W lutym władze stolicy Białorusi wydały zgodę na ustawienie
pomnika w centrum miasta.
Oficjalnie Białorusini nazywają
Mickiewicza "wielkim polskim poetą", nieoficjalnie - swoim
"krajanem".
Jednak uroczystość odsłonięcia pomnika ufundowanego
przez Polaków nie jest częścią obchodów organizowanych przez
białoruskie władze.
Mickiewicz urodził się w 1798 roku w Zaosiu na
Nowogródczyźnie.
Stąd pochodziła jego rodzina, spędził tu także
dzieciństwo i szkolne lata.
UNESCO ogłosiła rok 1998 rokiem
obchodów 200-lecia urodzin polskiego poety.
Wojciech Płocharski (PAP)
adl/
Białoruś/ Bieriezowski: leczenie WNP bez "terapii szokowej",
opis
7.5.
Mińsk (PAP) - Nowy sekretarz wykonawczy Wspólnoty
Niepodległych Państw, wpływowy rosyjski biznesmen, Borys

Bieriezowski powiedział w czwartek w Mińsku, iż nie zamierza
zajmować się "terapią szokową" WNP.
"Uważam, że bardzo wiele zrobiono w tym (ostatnim)
skomplikowanym czasie i mimo trudności, które miały obiektywny
charakter, Wspólnota istnieje.
Żadne nadzwyczajne i bolesne
procedury przed WNP nie stoją" - oświadczył Bieriezowski
dziennikarzom na lotnisku po przybyciu wieczorem do Mińska stolicy WNP.
Kilka dni temu w Homlu prezydent Białorusi, Aleksandr
Łukaszenka z oznakami zniecierpliwienia oznajmił, że WNP
znajduje się w stanie "śmierci klinicznej" oraz "reanimacji".
Bieriezowski spędzi w Mińsku niemal dobę.
W piątek ma
spotkać się z Łukaszenką, a następnie kilka godzin spędzić w
mińskiej centrali WNP, gdzie będzie rozmawiać ze swoim
poprzednikiem, ustępującym z tego stanowiska Iwanem Korotczenią.
Pobyt w Mińsku jest jednym z punktów pierwszej, krótkiej
podróży Bieriezowskiego po krajach WNP po objęciu przez niego
funkcji sekretarza wykonawczego tej międzynarodowej organizacji.
W czwartek był także w Kiszyniowie, gdzie spotkał się z
prezydentem Mołdawii, Piotrem Łuczynskim oraz w Kijowie, gdzie
rozmawiał z prezydentem Ukrainy, Leonidem Kuczmą.
W Kiszyniowie oświadczył m.in., że w celu zreformowania WNP
konieczne jest przezwyciężenie "mentalności imperialnej".
W
Kijowie przyznał, że nie ma gotowej recepty na reanimowanie
Wspólnoty.
W piątek wieczorem Bieriezowski wyleci z Mińska na Kaukaz.
Oczekiwany jest także w Baku i Erewaniu.
Podczas podróży ma
zamiar spotkać się ze wszystkimi szefami państw WNP.
(PAP)
Wojciech Płocharski (PAP)
akm/.
Białoruś/ Ocenzurowano wystawę białorusko-szwajcarską
6.5.Mińsk (PAP) - Ofiarą cenzury stała się białorusko szwajcarska wystawa fotograficzna w Mińsku - podała w w środę
opozycyjna gazeta "Nawiny" (dawna "Swaboda").
Cenzorzy zabronili umieszczenia na niej i w okolicznościowym

albumie, przeznaczonym na białoruski rynek, czterech fotografii.
Na zdjęciach tych uczestnicy pikiety trzymają transparenty z
karykaturami prezydenta Aleksandra Łukaszenki.
Ocenzurowane fotografie przedstawiają akcje protestu
przeciwko zamknięciu w listopadzie 1997 roku "Swabody", głównego
dziennika białoruskiej opozycji, przez Najwyższy Sąd
Gospodarczy.
Organizatorów wystawy "W poszukiwaniu Białorusi 12 lat po
Czarnobylu", postawiono przed wyborem: albo usuną fotografie z
zestawu, albo do wystawy nie dojdzie.
Wydany przy tej okazji
album fotograficzny również zawiera białe plamy oraz ślady
ingerencji w tekst.
Nie ma ich zaś w szwajcarskiej wersji
wydawnictwa - piszą "Nawiny".
Autorami wystawy oraz albumu są dwaj Szwajcarzy, Peter i
Hugo Eggi.
Wraz z Białorusinami Siamionem Bukczynem i Siarhiejem
Bruszką objechali kraj, czego rezultatem stała się książkowa
publikacja, a także wystawa - finansowane przez szwajcarskich
sponsorów.
Do pierwszej prezentacji plonu ich podróży doszło w
Szwajcarii, obecnie zdjęcia trafiły do Mińska.
"Nawinom" nie
udało się jednak ustalić, kto je ocenzurował - kierownictwo
muzeum, w którym została zorganizowana, ministerstwo kultury,
czy też administracja prezydenta.
Państwo nie ma zamiaru ograniczać wolności słowa deklarował we wtorek prezydent Białorusi podczas odbywającego
się w Mińsku forum dziennikarzy krajów Wspólnoty Niepodległych
Państw oraz regionu bałtyckiego.
Media jednak, w opinii
Aleksandra Łukaszenki, nie powinny pełnić roli destrukcyjnej.
Wyjaśnił, że nie powinny one walczyć z państwem, lecz służyć
narodowi.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ xp/ ls/
Białoruś/Łukaszenka o wolności słowa
5.5.
Mińsk (PAP) - Państwo nie ma zamiaru ograniczać wolności
słowa - zadeklarował we wtorek prezydent Białorusi podczas

odbywającego się w Mińsku forum dziennikarzy krajów Wspólnoty
Niepodległych Państw oraz regionu bałtyckiego.
Prasa jednak, w opinii Aleksandra Łukaszenki, nie powinna
pełnić roli destrukcyjnej.
Wyjaśnił, że nie powinna walczyć z
państwem, lecz służyć narodowi.
Przywódca Białorusi komentując krytyczne opinie
"białoruskiej opozycji i niektórych kręgów Zachodu" na temat
sytuacji mediów w jego kraju, zapewnił, że konstytucja
gwarantuje swobodę słowa.
Państwo może jednak reagować na krytykę - mówił Łukaszenka.
Jego zdaniem, środki przekazu powinny pokazywać
nieprawidłowości, ale również winny liczyć się z
odpowiedzialnością za nieumiejętne relacjonowanie wydarzeń.
Prezydent kraju dowodził, że konsekwencje związanie z
nieprzestrzeganiem przepisów prawa ponoszą na Białorusi zarówno
gazety opozycyjne, jak i państwowe.
Państwowy Komitet Prasy
skierował w minionym roku 165 upomnień związanych z naruszeniami
prawa prasowego - wyjaśnił Łukaszenka.
Mówiąc o kwestiach wydawania zgody na ukazywanie się
czasopism, podkreślał, że na pewno nie otrzymają jej w jego
kraju wydawnictwa "profaszystowskie i destrukcyjne".
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ro/
Jelcyn i Łukaszenka: ZBiR zdolny do funkcjonowania (synteza)
4.5.
Homel (PAP) - Prezydenci Rosji Borys Jelcyn i Białorusi
Aleksandr Łukaszenka uważają, że powstały w 1997 r.
Związek
Białorusi i Rosji udowodnił, iż jest zdolny do funkcjonowania.
Zdaniem Łukaszenki, symbolami Związku powinny być radziecka
flaga z sierpem i młotem oraz hymn byłego ZSRR.
Jalcyn i Łukaszenka wystosowali w poniedziałek do
obradującego w Homlu (południowo-wschodnia Białoruś)
Zgromadzenia Parlamentarnego ZBiR wspólne posłanie dotyczące
kierunku rozwoju Związku.
Za pozytywny przykład współpracy w jego ramach uznali m.in.
przeciwdziałanie międzynarodowej izolacji Białorusi, czego
przykładem jest - ich zdaniem - dialog tego kraju z Organizacją

Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.
Prezydenci przedstawili ponadto strategię gospodarczą ZBiR.
Jedną z jej zasad jest stworzenie wspólnej przestrzeni
ekonomicznej, zapewniającej wolny przepływ kapitału, pracy,
towarów i usług.
Inną zasadą jest ujednolicenie systemów
pieniężno-kredytowych obu państw w celu stworzenia warunków dla
wprowadzenia jednolitej waluty.
Prezydenci obu krajów wyjaśnili, że trwają wstępne prace
związane z wprowadzeniem instytucji obywatelstwa ZBiR.
Rozwój
współpracy w sferze obronności i bezpieczeństwa zakłada
natomiast przygotowanie koncepcji zapewniających bezpieczeństwo
Związku i pogłębienie współpracy w dziedzinie techniki
wojskowej.
Tej ostatniej sprzyjać ma opracowanie systemu
wspólnych zamówień sprzętu wojskowego.
Tymczasem obecny w poniedziałek podczas obrad Zgromadzenia
Parlamentarnego w Homlu prezydent Białorusi oświadczył
parlamentarzystom, że Związek powinien rozwijać się na zasadach
demokracji i narodowej suwerenności obu krajów. Łukaszenka
wielokrotnie w czasie swojego przemówienia apelował o
przyśpieszenie procesów integracyjnych i unifikację systemów
prawnych obu państw.
Celem sesji Zgromadzenia Parlamentarnego ZBiR powinno być
ujednolicenie społeczno-ekonomicznych systemów prawnych Rosji i
Białorusi - powiedział Giennadij Sieliezniow, przewodniczący
rosyjskiej Dumy.
W poniedziałek rosyjski polityk ponownie został
wybrany na przewodniczącego Zgromadzenia Parlamentarnego.
W trakcie kończącej się we wtorek sesji, ZP ZBiR ma
rozpatrzyć ok. 20 projektów wspólnych ustaw.
Mimo optymistycznie
brzmiących deklaracji dotyczących przyszłości Związku, nie jest
ona jednak, według obserwatorów, tak jasna.
Podejścia obu krajów
do integracji z pozoru nie różnią się.
Głębsza analiza ich
relacji ujawnia jednak kontrastującą z gorliwością Białorusi
wstrzemięźliwość Rosji.
Tę ostatnią niepokoi zapewne dynamizm
prezydenta Łukaszenki mogącego ubiegać się o prezydenturę
zintegrowanego państwa - uważają komentatorzy.
Wojciech Płocharski (PAP)
ala/ro/

Jelcyn i Łukaszenka: ZBiR zdolny do funkcjonowania
4.5.
Homel (PAP) - Prezydenci Rosji i Białorusi uważają, że
powstały w 1997 r.
Związek Białorusi i Rosji udowodnił, iż jest
zdolny do funkcjonowania.
Borys Jelcyn i Aleksandr Łukaszenka wystosowali w
poniedziałek do obradującego w Homlu (południowo-wschodnia
Białoruś) Zgromadzenia Parlamentarnego ZBiR wspólne posłanie
dotyczące kierunku rozwoju Związku.
Za pozytywny przykład współpracy w jego ramach uznali m.in.
przeciwdziałanie międzynarodowej izolacji Białorusi.
W tym
kontekście zwrócili uwagę na "konstruktywny dynamizm" dialogu z
Organizacją Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.
Jego objawem
było rozpoczęcie w Mińsku pracy doradczo-obserwacyjnej grupy
OBWE.
Zdaniem prezydentów Jelcyna i Łukaszenki, wejście Białorusi
jako uczestnika ZBiR do społeczności krajów europejskich
odpowiada interesom obu krajów i powinno stać się "przekonującym
przykładem efektywności wspólnych działań na arenie
międzynarodowej dla innych krajów Wspólnoty Niepodległych
Państw".
Prezydenci Rosji i Białorusi przedstawili ekonomiczną
strategię ZBiR.
Jedną z jej zasad jest stworzenie wspólnej
przestrzeni ekonomicznej, zapewniającej wolny przepływ kapitału,
pracy, towarów i usług.
Inną zasadą jest ujednolicenie systemów
pieniężno-kredytowych obu państw w celu stworzenia warunków dla
wprowadzenia jednolitej waluty.
Informując o współpracy w sferze społeczno-kulturalnej
prezydenci obu krajów wyjaśnili, że trwają wstępne prace
związane z wprowadzeniem instytucji obywatelstwa ZBiR "czynnika potwierdzającego równość obywatelskich praw w obu
krajach".
Rozwój współpracy w sferze obronności i bezpieczeństwa
zakłada przygotowanie koncepcji zapewniających bezpieczeństwo
Związku i pogłębienie współpracy w dziedzinie techniki
wojskowej.
Tej ostatniej sprzyjać ma opracowanie systemu
wspólnych zamówień sprzętu wojskowego.

Wojciech Płocharski (PAP)
mmp/bb/ro/
Białoruś/ Łukaszenka: ZBiR na zasadach demokracji i suwerenności
4.5.Homel (PAP) - Zdaniem prezydenta Aleksandra Łukaszenki,
powstały w 1997 roku Związek Białorusi i Rosji (ZBiR) powinien
rozwijać się na zasadach demokracji i narodowej suwerenności obu
krajów.
Występując w poniedziałek podczas VIII sesji Zgromadzenia
Parlamentarnego ZBiR Łukaszenka, który jest przewodniczącym Rady
Najwyższej tego Związku, apelował wielokrotnie o przyspieszenie
procesów integracyjnych w jego ramach, o dalszą unifikację
systemów prawnych obu państw, w tym m.in. o stworzenie wspólnego
kodeksu celnego.
Podkreślał, że trzeba, jak to określił, "walczyć o życie"
Związku Białorusi i Rosji.
Jego zdaniem, w tym i następnym roku
powinny zostać podpisane nowe porozumienia związkowe, mające
jeszcze bardziej zbliżyć oba kraje.
Łukaszenka dodał, że Białoruś opowiada się za reintegracją w
ramach Wspólnoty Niepodległych Państw.
"WNP obecnie jest w
stanie śmierci klinicznej" - oznajmił.
Jego zdaniem, Wspólnota
wymaga "realnych i intensywnych" działań.
Giennadij Sielezniow, przewodniczący rosyjskiej Dumy, w
swoim wystąpieniu również opowiedział się za unifikacją systemów
prawnych obu państw w dziedzinie praw socjalnych i
ekonomicznych.
Podczas kończącej się we wtorek w Homlu (południowo-wschodnia Białoruś) dwudniowej VIII sesji Zgromadzenia
Parlamentarnego ZBiR zostanie rozpatrzonych około 20 projektów
ustaw związanych z systemem ustawodawczym tego Związku.
Związek Białorusi i Rosji powstał w maju 1997.
W ostatnim
półroczu Łukaszenka wielokrotnie apelował do Rosjan o realizację
założeń towarzyszących jego utworzeniu.
Wojciech Płocharski (PAP)
/bb mmp/ mc/
Białoruś/ZBiR z radziecką flagą i hymnem?
(aktualizacja)
(aktualizuje wiad. z godz. 13:20)

4.5.
Homel (PAP,Wojciech Płocharski/AP) - Prezydent Białorusi
Aleksandr Łukaszenka uważa, że symbolami Związku Białorusi i
Rosji powinny być radziecka flaga z sierpem i młotem oraz hymn
byłego ZSRR.
Przyjęcie tych symboli byłoby - jego zdaniem - wyrazem
szacunku dla ludzi starszych. Łukaszenka zapowiedział w
poniedziałek podczas VIII sesji Zgromadzenia Parlamentarnego
ZBiR w Homlu (południowo-wschodnia Białoruś), że jako
przewodniczący tego Zgromadzenia podpisze niezbędne dokumenty.
Przewodniczący niższej izby parlamentu rosyjskiego, Dumy
Państwowej, Giennadij Sielezniow przypomniał w związku z tym, że
Zgromadzenie zaaprobowało radzieckie symbole w ubiegłym roku,
jednak dokumenty w tej sprawie dotychczas "zbierają kurz".
Łukaszenka, który jest przewodniczącym Rady Najwyższej ZBiR,
wielokrotnie apelował podczas poniedziałkowych obrad o
przyspieszenie procesów integracyjnych w ramach Związku, o
dalszą unifikację systemów prawnych obu państw, w tym m.in. o
stworzenie wspólnego kodeksu celnego.
Podkreślał, że trzeba - jak to określił - "walczyć o życie"
Związku Białorusi i Rosji.
Jego zdaniem, w tym i następnym roku
powinny zostać podpisane nowe porozumienia związkowe, mające
jeszcze bardziej zbliżyć oba kraje.
Łukaszenka dodał, że Białoruś opowiada się za reintegracją w
ramach Wspólnoty Niepodległych Państw.
"WNP obecnie jest w
stanie śmierci klinicznej" - oznajmił.
Jego zdaniem, Wspólnota
wymaga "realnych i intensywnych" działań.
Giennadij Sielezniow w swoim wystąpieniu również opowiedział
się za unifikacją systemów prawnych obu państw w dziedzinie praw
socjalnych i ekonomicznych.
Podczas kończącej się we wtorek dwudniowej sesji
Zgromadzenia Parlamentarnego ZBiR zostanie rozpatrzonych około
20 projektów ustaw związanych z systemem ustawodawczym tego
Związku.
Związek Białorusi i Rosji powstał w maju 1997.
W ostatnim
półroczu Łukaszenka wielokrotnie apelował do Rosjan o realizację
założeń towarzyszących jego utworzeniu.
(PAP)
ala/ro/4615

Wiadomości dnia - piątek, 1.05., godz. 18.00
Bp Piotr Libera został wybrany na nowego sekretarza
generalnego Episkopatu Polski.
Prezydent Aleksander Kwaśniewski podziękował w liście do
prezydenta Stanów Zjednoczonych Billa Clintona za poparcie
dla starań Polski o członkostwo w NATO.
Premier Jerzy Buzek, wicepremier Janusz Tomaszewski i
lider "Solidarności" Marian Krzaklewski uczestniczyli w VI
Ogólnopolskiej Pielgrzymce Robotników.
Dzięki nowej wspólnej walucie euro Unia Europejska będzie
lepiej przygotowana na przyjęcie nowych członków - twierdzi
szef Komisji Europejskiej, Jacques Santer.
---------------------------------------------------------------Bp Piotr Libera z Katowic został wybrany na nowego
sekretarza generalnego Episkopatu Polski, podczas drugiego dnia
obrad 294.
Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski.
Wcześniej bp Libera - który zastąpi na stanowisku bpa
Tadeusza Pieronka - pełnił funkcję sekretarza nuncjusza
apostolskiego w Polsce.
-------------------------------W dzień po ratyfikacji rozszerzenia NATO przez amerykański
Senat, prezydent Aleksander Kwaśniewski podziękował w liście do
prezydenta Stanów Zjednoczonych Billa Clintona za poparcie dla
starań Polski o członkostwo w Sojuszu.
Zaznaczył, że w Polsce
decyzję Senatu przyjęto z radością i nadzieją na lepszą i
bezpieczną przyszłość.
"My, mieszkańcy Europy Środkowej, wchodzimy do Sojuszu z
określonym bagażem doświadczeń i dziedzictwem wiedzy
historycznej.
Nie ma więc dla nas rzeczy ważniejszej niż
stabilna, oparta na przyjaznej współpracy i skutecznym rozwoju
Europa" - napisał Kwaśniewski.
Polski przywódca dodaje w liście: "Uważam, że podstawową
gwarancją bezpieczeństwa Europy pozostaje obecność amerykańskich
sił zbrojnych na naszym kontynencie.
Postrzegamy Stany
Zjednoczone jako kraj europejski, widząc dla siebie i Ameryki
historyczne zadanie przemieszczenia poza dzisiejsze granice
tego, co w transatlantyckim świecie najlepsze, tj. wolności,

demokracji, stabilizacji i dobrobytu".
-------------------------------Premier Jerzy Buzek, wicepremier Janusz Tomaszewski i
przewodniczący "Solidarności" Marian Krzaklewski uczestniczyli
dziś w VI Ogólnopolskiej Pielgrzymce Robotników do Bazyliki św.
Józefa Kaliskiego w Kaliszu.
Wraz z ponad 2 tysiącami górników, stoczniowców, hutników,
rybaków, włókniarzy przeszli ulicami tego miasta do bazyliki,
gdzie odbyła się uroczysta msza.
Tradycyjnie, na ołtarzu złożono
chleb, ryby, owoce, a także drewniany krzyż wykonany przez
górników kopalni "Andaluzja".
------------------------------"Święto Pracy nie ma dziś wymiaru ideologicznego - winni
jesteśmy sobie słowa uznania, otuchy, podziękowania" - mówił
prezydent Aleksander Kwaśniewski, otwierając tradycyjną majówkę
w ogrodach Pałacu Prezydenckiego.
Wśród gości prezydenta znaleźli się m.in.
Jacek Kuroń,
Aleksander Małachowski, Józef Oleksy, Karol Modzelewski oraz
Marek Pol.
Serwowano przede wszystkim dania kuchni polskiej
m.in. flaki, grochówkę, śledzie po kaszubsku, schab warszawski,
ryby, dziczyznę.
Do picia soki, wódki: siwuchę i żubrówkę oraz
piwo.
------------------------------Policjanci z posterunku kolejowego w Gdyni zatrzymali dziś
dwóch mężczyzn, za obrzucanie jajkami ludzi na gdyńskim dworcu.
Policja otrzymała wcześniej skargę, że jajkami rzucała grupa
działaczy Ligii Republikańskiej.
Według policji, Andrzej C. miał we krwi pół promila
alkoholu, zaś Klaudiusz W. odmówił przeprowadzenia badań na
alkomacie.
Obu mężczyzn przewieziono do izby wytrzeźwień.
Mariusz Roman, członek zarządu Ligi Republikańskiej w
Gdańsku poinformował, że Klaudiusz W.
"jest osobą poważną i
pracuje w Kancelarii Premiera w Warszawie".
Dodał, że Klaudiusz
W.
"nie rzucał jajkami, a przez policję został zatrzymany w
brutalny sposób na skutek pomówień działaczy PPS, którzy
wskazali niewłaściwą osobę".

-------------------------------Dzięki nowej wspólnej walucie euro, której wprowadzenie w 11
państwach Unii Europejskiej, zatwierdzą jutro w Brukseli
przywódcy Piętnastki, Unia Europejska będzie lepiej przygotowana
na przyjęcie nowych członków, w tym Polski.
To jeden z argumentów wysuniętych dziś przez szefa Komisji
Europejskiej Jacquesa Santera na specjalnej konferencji prasowej
w Brukseli w przeddzień historycznego "szczytu euro".
"Europa zdecydowanie wkracza na mapę finansową i pieniężną
świata.
Chce być gotowa wnosić wkład w tworzenie zrównoważonego,
stabilnego międzynarodowego systemu walutowego" - powiedział
Santer.
--------------------------------Ok. 10 tys. osób wzięło udział w pierwszomajowych
manifestacjach w stolicy Białorusi Mińsku.
Pochody były dwa:
duży - prorządowy i mały - opozycyjny.
Kilkusetosobową kontrdemonstrację zorganizowała opozycyjna
partia socjaldemokratyczna "Narodnaja Hramada".
Po zakończeniu
demonstracji opozycji, dziesięciu jej działaczy zatrzymała
milicja.
Według opozycji, wśród zatrzymanych znalazł się także
przewodniczący ugrupowania, Mikoła Statkiewicz.
Oficjalne uroczystości, po zakończeniu pochodu, odbyły się
na głównym placu stolicy Białorusi.
Ich uczestnicy nieśli
portrety prezydenta Aleksandra Łukaszenki oraz transparenty
m.in. z okolicznościowymi hasłami "pokój", "praca", "maj".
(DOSTPNA WERSJA DŹWIĘKOWA)
(PAP),cez/
----------------------------------------------------------------

MATERIAŁ DŹWIĘKOWY DOSTĘPNY w BBS:
Biblioteka SID : Plik 05_01_04.wav
Serwis odpłatny
Ok. 10 tys. osób wzięło udział w pierwszomajowych
manifestacjach w stolicy Białorusi Mińsku.

Pochody były dwa:
duży - prorządowy i mały - opozycyjny.
DŹWIĘK:
Kilkusetosobową kontrdemonstrację zorganizowała opozycyjna
partia socjaldemokratyczna "Narodnaja Hramada".
Po zakończeniu
demonstracji opozycji jej 10 działaczy zatrzymała milicja.
Według danych opozycji, wśród zatrzymanych znalazł się także
przewodniczący ugrupowania Mikoła Statkiewicz.
Jak dotąd, nie
znane są zarzuty postawione zatrzymanym.
Nie wyklucza się, że
liczba zatrzymanych uczestników demonstracji wzrośnie.
Partia "Narodnaja Hramada" zorganizowała swą manifestację w
proteście przeciwko zubożeniu ludzi pracy, wzrostowi cen,
politycznym represjom oraz dla wsparcia aresztowanych za
przekonania polityczne.
Oficjalne uroczystości, po zakończeniu pochodu, odbyły się
na głównym placu stolicy Białorusi.
Ich uczestnicy nieśli
portrety prezydenta Aleksandra Łukaszenki oraz transparenty
m.in. z okolicznościowymi hasłami "pokój", "praca", "maj".
z Mińska Wojciech Płocharski PAP

Białoruś/ Dwie manifestacje pierwszomajowe w Mińsku
1.5.Mińsk (PAP) - Do 10 tysięcy osób wzięło udział 1 maja w
oficjalnych manifestacjach w Mińsku, gdzie dzień ten jest
świętem państwowym.
Kilkusetosobową kontrdemonstrację zorganizowała opozycyjna
partia socjaldemokratyczna "Narodnaja Hramada".
Po zakończeniu
demonstracji opozycji, dziesięciu jej działaczy zatrzymała
milicja.
Według danych opozycji, wśród zatrzymanych znalazł się także
przewodniczący ugrupowania, Mikoła Statkiewicz.
Jak dotąd, nie
znane są zarzuty postawione zatrzymanym.
Nie wyklucza się, że
liczba zatrzymanych wzrośnie.
Partia "Narodnaja Hramada" zorganizowała manifestację w

proteście przeciwko ubożeniu ludzi pracy, wzrostowi cen,
represjom politycznym oraz dla wsparcia aresztowanych za
przekonania polityczne.
Oficjalne uroczystości, po zakończeniu pochodu, odbyły się
na głównym placu stolicy Białorusi.
Ich uczestnicy nieśli
portrety prezydenta Aleksandra Łukaszenki oraz transparenty
m.in. z okolicznościowymi hasłami "pokój", "praca", "maj".
Gdy na plac wkroczyła opozycyjna manifestacja pod dawnymi
państwowymi biało-Czerwono-białymi flagami, uroczystości
zakończyły się.
Dwa odrębne mityngi pierwszomajowe odbyły się również w
Witebsku na północnym wschodzie kraju.
Wojciech Płocharski (PAP)
mmp/ xp/
Białoruś/Opozycja o złym klimacie wokół wolnej
przedsiębiorczości
30.4.
Mińsk (PAP) - Prawa obywateli Białorusi do wyboru
zatrudnienia i zawodu, do wolności ekonomicznych oraz do
sprawiedliwego opodatkowania są stale naruszane.
Do wolnej
przedsiębiorczości wrogo nastawia się opinię publiczną.
Zamożność, własność i bogactwo przedstawia się jako zło twierdzi opozycyjna Zjednoczona Partia Obywatelska (ZPO), w
raporcie, który otrzymała w czwartek PAP.
Według tego liberalnego ugrupowania, pod pozorem
zaprowadzania porządku w gospodarce, władze represjonują
prywatnych przedsiębiorców.
Tylko w minionym roku bez udziału sądów zakazano prowadzenia
działalności 54 proc. spośród wszystkich białoruskich
przedsiębiorców.
Przerwana została działalność ponad 87 tys.
biznesmenów, zlikwidowano 37 tys. niepaństwowych firm.
W gazetach, bez sądu, na niesławę wystawiono tysiące nazwisk
osób, których działalność w biznesie została przerwana.
Nakładane na nich grzywny wielokrotnie przewyższają zyski oraz
zainwestowane w przedsięwzięcia środki - podaje raport.
Własność prywatna i rynek są ciągle "pod podejrzeniem,
kontrolą i presją" aparatu biurokratycznego, powodzenie mają

"tylko osoby ściśle powiązane z władzą", natomiast "tysiące"
białoruskich przedsiębiorców musiało opuścić kraj, aby
kontynuować działalność w Polsce, Rosji, Czechach, na Ukrainie,
Litwie i innych krajach - informuje ZPO.
(PAP)
Wojciech Płocharski (PAP)
ro/

Białoruś/Ambasadorowie mają opuścić swe rezydencje,2
30.4.
Mińsk (PAP) - Akredytowani w Mińsku dyplomaci zgodnie
oświadczyli w czwartek ministrowi spraw zagranicznych Białorusi,
że forma przekazania przez resort decyzji o opuszczeniu przez
nich rezydencji pod Mińskiem była sprzeczna z zasadami
dyplomacji - dowiedziała się PAP z wiarygodnego źródła.
Ambasadorowie mają "w najbliższym czasie" opuścić swoje
rezydencje w podmiejskim osiedlu Drozdy.
Powodem ich przenosin,
według rozpowszechnionego również w czwartek komunikatu
białoruskiego MSZ, ma być remont infrastruktury osiedla
wybudowanego w latach 50.
Dyplomaci z ok. 30 ambasad poprosili ministra Iwana
Anatanowicza o spotkanie w celu wyjaśnienia sprawy.
Korpus
dyplomatyczny skrytykował formę przekazania decyzji o
przeprowadzce.
Ich zdaniem, towarzyszą jej także motywy
polityczne.
W ubiegłym tygodniu przedstawiciele ambasad, wzywani do
ministerstwa grupami, otrzymali teczki z notami informującymi,
iż w szybkim czasie rezydencje w Drozdach powinny w związku z
remontem zostać opuszczone.
Dyplomaci uważają, że noty te w zgodzie z zasadami
dyplomacji należało przesłać oraz precyzyjnie określić termin
planowanej przeprowadzki.
Ambasadorom zaproponowano na czas remontu w Drozdach
przeniesienie się do domków w rządowym ośrodku wypoczynkowym lub
mieszkań w jednym z domów w centrum Mińska.
"Dipserwis" - firma administracji prezydenckiej, zajmująca
się obsługą korpusu dyplomatycznego wyjaśniła, że przyczyną
powstałej sytuacji jest "siła wyższa".
Remontu w Drozdach

wymagają powojenne sieci wodociągów, kanalizacji, elektryczności
oraz łączności.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ro/

Białoruś/ Ambasadorowie mają opuścić swe rezydencje
30.4.
Mińsk (PAP) - Akredytowani w Mińsku ambasadorowie mają
wkrótce opuścić swoje rezydencje w podmiejskim osiedlu Drozdy.
Powodem ich przenosin, jak podało białoruskie ministerstwo spraw
zagranicznych, ma być remont infrastruktury osady, wybudowanej w
latach 50.
Zmianę ambasadorskich rezydencji proponuje się
przedstawicielstwom USA, Polski, Litwy, Niemiec, Armenii i
Francji.
Środowisko dyplomatów krytycznie odnosi się do tej
inicjatywy.
Ambasadorom proponuje się przenosiny do domków w
rządowym ośrodku wypoczynkowym lub do mieszkań w jednym z domów
w centrum Mińska.
Dyplomaci są zdania, że termin przenosin - określony w
urzędowym piśmie jako "w najbliższym czasie" - jest zbyt krótki.
Niektórych nie satysfakcjonuje zamiana dacz na mieszkania.
Oficjalnie nie komentuje się decyzji białoruskich władz.
Według obserwatorów, dyplomaci mają oczekiwać na reakcję swych
państw na wyższym szczeblu.
Twierdzi się m.in., że przesiedlenie
amabasadorów jest sprzeczne z Konwencją Wiedeńską dotyczącą
stosunków dyplomatycznych.
"Dipserwis" - firma administracji prezydenckiej zajmująca
się obsługą korpusu dyplomatycznego wyjaśnia, że to "siła
wyższa" jest przyczyną powstałej sytuacji.
Remontu w Drozdach
mają wymagać powojenne sieci wodociągów, kanalizacji,
elektryczności i łączności.
Wojciech Płocharski (PAP)
xp/

Białoruś/ Kirijenko za ściślejszą realizacją umów ZBiR
29.4.
Mińsk (PAP) - Nowy rosyjski premier Siergiej Kirijenko
wyraził w środę opinię, że Związek Białorusi i Rosji (ZBiR)
będzie się rozwijać.
Opowiedział się też za tym, by umowy między
obydwoma krajami były ściślej wykonywane - podała białoruska
telewizja.
Przebywający w Moskwie w związku ze szczytem Wspólnoty
Niepodległych Państw (WNP) prezydent Białorusi Aleksandr
Łukaszenka przekazał Kirijence nominację na szefa Komitetu
Wykonawczego ZBiR, uzgodnioną dzień wcześniej przez przywódców
Rosji i Białorusi.
Łukaszenka dołączył do dokumentu duży bukiet czerwonych
kwiatów.
Dodał, że według niego wszystkie problemy między Rosją
a Białorusią powinny być rozwiązywane sprawnie i skutecznie,
dla dobra obu państw.
Podczas spotkania Kirijenko, Łukaszenka oraz premier
Białorusi Siarhiej Linh rozmawiali na temat "dalszego rozwoju
procesów integracyjnych w ramach Związku oraz problemów
dwustronnych stosunków ekonomicznych, w tym sfery
energetycznej".
Związek Białorusi i Rosji powstał w maju 1997 r.
W ostatnim
półroczu Łukaszenka wielokrotnie apelował do Rosjan o realizację
założeń towarzyszących jego utworzeniu.
(PAP)
Wojciech Płocharski (PAP)
mmp/ xp/
Białoruś/ BFN o represjach po sobotniej demonstracji
29.4.
Mińsk (PAP) - Dwudziestu działaczy opozycyjnego
Białoruskiego Frontu Narodowego (BFN) oraz 17 członków
rosyjskiego ruchu Młodzieżowa Akcja Antyfaszystowska zatrzymano
po sobotniej demonstracji opozycji w Mińsku - podał w środę BNF.
Demonstracja odbyła się z okazji 12. rocznicy katastrofy w
Czarnobylu, gdzie w kwietniu roku 1986 w elektrowni atomowej
eksplodował reaktor nr 4, powodując radioaktywne skażenie dużych
obszarów Ukrainy, Białorusi, Rosji, Polski i Skandynawii.
Jak
wykazała ekspertyza Rady Europy z 1997, napromieniowaniu uległo

około 3 mln osób.
Osoby zatrzymane po demonstracji bito - twierdzą w
rozpowszechnionym w środę komunikacie służby prasowe Frontu.
Piętnastoletniemu działaczowi "Młodego Frontu" (młodzieżowej
części BFN) Antonowi Tarasowi nałożono na głowę maskę
przeciwgazową.
Zatrzymanych niepełnoletnich wypuszczono, a obywateli Rosji
deportowano poza granice Białorusi - poinformował BFN.
Cztery do dziesięciu tysięcy osób - według różnych źródeł wzięło w sobotę udział w marszu i wiecu białoruskiej opozycji w
centrum miasta.
W demonstracji, na którą władze wydały zgodę,
uczestniczyli m.in. przywódcy BFN i znani działacze społeczni
kraju.
Chociaż oficjalnie pochód zorganizowano, by uczcić ofiary
tragedii czarnobylskiej, jego uczestnicy skandowali
antyprezydenckie hasła i nieśli transparenty tej samej treści.
Jak napisała w środę gazeta prezydenckiej administracji
"Sowietskaja Biełorussija", podczas demonstracji doszło do
"naruszenia porządku społecznego".
Ok. 20 jej uczestników
zostało zatrzymanych przez milicję, a następnie wypuszczonych podała "SB".
(PAP)
Wojciech Płocharski (PAP)
mmp/ xp/
Prezydenci Białorusi i Rosji doszli do porozumienia ws. długów
16.4.
Mińsk (PAP) - Prezydenci Białorusi i Rosji doszli do
porozumienia w sprawie likwidacji białoruskiego długu za
rosyjskie
nośniki energii - podała we wtorek telewizja w Mińsku.
Zadłużenie za ropę naftową i gaz ziemny osiągnęło 470 mln
dolarów (ok. 1,5 mld zł) i stanowiło znaczne niebezpieczeństwo
dla białoruskiej gospodarki.
Uregulowana ma zostać również akcentowana w ostatnim czasie
przez Aleksandra Łukaszenkę kwestia adekwatnego długu Rosji wobec
Białorusi.
We wtorkowej relacji białoruskiej telewizji ze spotkania
Jelcyna z Łukaszenką w Moskwie z okazji szczytu państw tzw.

"czwórki", prezydent Rosji podkreślił, że "nie ma mowy" o
walutowym długu Rosji wobec Białorusi, ponieważ obroty między
obydwoma krajami oparte są nie na walucie, a na barterze.
Łukaszenka dodał, że zadłużenie Mińska wobec Federacji
Rosyjskiej za nośniki energii powstało w 1998 r.
(zmieniła się
forma płatności z barteru na narzucone przez Rosjan rozliczenia
w walucie).
Zdaniem Łukaszenki, komplikacje te nastąpiły w
obecnym roku "w związku z tym, że nie mieliśmy spotkania z
prezydentem Rosji".
Prezydent Białorusi w obecności Jelcyna powiedział, że
przywódca
rosyjski ma podpisać polecenie dla rządu o tym, "abyśmy pracowali
na
warunkach z roku ubiegłego".
Dodał, że zgodziły się na to rosyjskie
kompanie energetyczne i całe zadłużenie ma być w najbliższym
czasie
ze strony białoruskiej "zdjęte".
Dotyczy to również uregulowania długu Federacji Rosyjskiej
wobec
Białorusi - wyjaśnił Łukaszenka.
Wojciech Płocharski (PAP)
akm/.
Łukaszenka: WNP zbliżyła się do "niebezpiecznej granicy"
28.4.
Mińsk (PAP) - Prezydent Białorusi uważa, że Wspólnota
Niepodległych Państw zbliżyła się do "niebezpiecznej granicy".
Według Aleksandra Łukaszenki, środowy szczyt WNP w Moskwie
powinien mieć zatem charakter "priorytetowy".
Łukaszenka wyraził we wtorek w białoruskiej telewizji
opinię, że przygotowanie szczytu pozostawia wiele do życzenia.
Dotyczy to również perspektyw rozwoju samej WNP.
Dlatego,
zdaniem prezydenta Białorusi, "będzie to na pewno ciężkie
spotkanie, jeśli chodzi o rezultaty".
Łukaszenka przedstawił swój pogląd jeszcze przed odlotem do
Moskwy na wtorkowe spotkanie przywódców Rosji, Białorusi,
Kazachstanu i Kirgistanu - czterech krajów WNP, które zawarły w
1996 r. unię celną.

Na środę zaplanowano szczyt tej organizacji, utworzonej po
rozpadzie Związku Radzieckiego.
W skład WNP wchodzą wszystkie
republiki poradzieckie z wyjątkiem Litwy, Łotwy i Estonii.
Jak dotąd, usiłowania pogłębienia integracji w ramach
Wspólnoty nie przynoszą znaczących efektów.
Ma na to wpływ
kryzys gospodarczy w krajach poradzieckich, a także obawa
uzależnionych w przeszłości od Moskwy republik przed utratą
niezależności w organizacji, która ich zdaniem może zostać
zdominowana przez Rosję.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ro
Białoruś liczy, że przystąpi do WTO w ciągu najwyżej 3 lat
27.4.
Mińsk (PAP) - Białoruś liczy, że w ciągu najwyżej trzech
lat stanie się pełnoprawnym członkiem Światowej Organizacji
Handlu (WTO) - taką opinię wyraził w poniedziałek Michaił
Marynicz, białoruski minister współpracy gospodarczej z
zagranicą.
W przededniu zaplanowanego na wtorek w Genewie kolejnego
posiedzenia dotyczącego przystąpienia jego kraju do tej
organizacji
Marynicz oświadczył, iż "można śmiało liczyć na to, że Białoruś w
roku 2000 lub 2001 - jako samodzielne, suwerenne państwo - stanie
się członkiem WTO".
Minister, zgadzając się, że obrady w tej sprawie nie będą
łatwe,
wyraził przekonanie, iż białoruskiej delegacji "uda się
udowodnić,
że Białoruś jako młode, suwerenne państwo rozwija się
samodzielnie
oraz samodzielnie realizuje swoją politykę wewnętrzną i
zagraniczną,
w tym w dziedzinie gospodarki".
Marynicz wyjaśnił, że Białoruś zamierza w tym celu wysunąć
argumenty świadczące o rozwoju związku celnego, stref wolnego
handlu
i więzi gospodarczych w ramach Związku Białorusi i Rosji (ZBiR).
Jej argumentacja ma się także opierać na osiągnięciach tzw.
"czwórki", czyli Białorusi, Federacji Rosyjskiej, Kazachstanu i
Kirgistanu.
Zbliżenie tych czterech państw, według białoruskiego

ministra, przynosi im "określone sukcesy", przy czym "polityka
gospodarcza każdego z nich jest samodzielna".
Do Światowej Organizacji Handlu należy ponad 130 państw.
Białoruś pretendując do członkostwa w niej liczy na prestiż tej
organizacji i na ułatwienia w dostępie własnych towarów na
międzynarodowe rynki.
Wojciech Płocharski (PAP)
xp/
Białoruś/Łukaszenka szuka wyjścia z zadłużenia w Rosji
16.4.
Mińsk (PAP) - Prezydent Aleksandr Łukaszenka spotkał się w
czwartek w Mińsku z szefami czterech największych rosyjskich
kampanii naftowych, aby omówić sposoby rozliczeń za rosyjską
ropę i gaz.
W sumie białoruskie długi za te nośniki energii z
Rosji ocenia się obecnie na 470 mln dolarów.
Podczas spotkania z szefami koncernów "Łukoil", "Sławnieft",
"Jukos" i "Surgutnieftgaz" prezydent Łukaszenka powiedział, że
Białoruś nie wywiązuje się z zobowiązań płatniczych, ponieważ
niedoskonały jest system rozliczeń.
Białoruś chce opracować schematy wzajemnych rozrachunków
oraz warianty wyjścia z powstałego kryzysu.
Zadłużenie powstało, gdy rosyjskie koncerny zaczęły się od
obecnego roku domagać, aby płatności za nośniki energii były w
70 proc. realizowane w walucie.
Białoruś nie posiada stosownych
rezerw walutowych.
Wcześniej za ropę i gaz płaciła Rosji w 90
proc. towarami.
Wojciech Płocharski (PAP)
jo/ro/
Wiadomości dnia - czwartek, 16.04, godz.9.00
Prawdopodobnie pojutrze odbędzie się spotkanie prezydenta,
premiera i liderów ugrupowań parlamentarnych dot. reformy.
Rząd przyjął projekt ustawy wykonawczej do konkordatu, która
nowelizuje Kodeks rodzinny i ustawę o aktach stanu cywilnego
Po 7-u godzinach rozprawy, sąd odroczył wczoraj bezterminowo

proces wytoczony przez Aleksandra Kwaśniewskiego "Życiu".
Pokażcie ciało Pola Pota: rząd Kambodży chce potwierdzenia
informacji o śmierci b. przywódcy Czerwonych Khmerów.
----------------------------------------------------------Prawdopodobnie pojutrze odbędzie się spotkanie z udziałem
prezydenta, premiera i liderów ugrupowań parlamentarnych, dot.
reformy administracyjnej kraju i przesunięcia terminu wyborów
do rad gmin na jesień.
Premier Jerzy Buzek, który rozmawiał wczoraj na ten temat z
prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim powiedział, że jest to
termin realny i "propozycja do przyjęcia".
Zdaniem premiera, prezydent całkowicie popiera wprowadzenie
reformy administracyjnej kraju od 1 stycznia 1999 r.
----------------------------------------------------------Rząd przyjął projekt ustawy wykonawczej do konkordatu, która
nowelizuje Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz ustawę o aktach
stanu cywilnego.
Jeśli Sejm przyjmie ustawę, małżeństwa
wyznaniowe nabiorą skutków cywilnych.
Przyjęty wczoraj przez rząd projekt ustawy wykonawczej do
konkordatu, nowelizujący kodeks rodzinny i opiekuńczy,a także
ustawę o aktach stanu cywilnego jest zgodny z przewidywaniami uważa sekretarz Episkopatu Polski bp Tadeusz Pieronek.
*
*
*
Rządowy projekt ustawy przewiduje, że ksiądz udzielający
ślubu będzie zobowiązany do zgłoszenia w ciągu 5 dni faktu
zawarcia małżeństwa w Urzędzie Stanu Cywilnego - chyba, że
nowożeńcy przedstawią mu akt ślubu z USC.
----------------------------------------------------------Aleksander Kwaśniewski i goszczący w Polsce prezydent Węgier
Arpad Goencz wystosowali list do prezydenta Czech Vaclava Havla.
"Z zaskoczeniem i troską przyjęliśmy wiadomość o pańskiej
operacji - cieszymy się, że zakończyła się ona szczęśliwie" napisali, życząc Havlovi rychłego powrotu do zdrowia, "czego
oczekują wszyscy na Węgrzech i w Polsce".
*
*
*
Dziś, w drugim dniu swej 3-dniowej wizyty w Polsce prezydent
Goencz odwiedzi Tarnów, gdzie urodził się gen.
Józef Bem, jeden
z bohaterów węgierskiej Wiosny Ludów.
----------------------------------------------------------Zaczął się wczoraj proces cywilny wytoczony przez Aleksandra
Kwaśniewskiego dziennikowi "Życie" za artykuł o jego rzekomych
kontaktach z rosyjskim agentem.

Po 7-u godzinach rozprawy, sąd
odroczył proces bezterminowo.
W pierwszych dniach sierpnia 1994 r.
Aleksander Kwaśniewski
przebywał w ośrodku "Rybitwa" w Cetniewie - zeznali tamtejsi
ratownicy.
Pełnomocnicy prezydenta złożyli dowody świadczące,
że Kwaśniewski był wtedy za granicą.
*
*
*
Przypomnijmy, "Życie" napisało, że pomiędzy 5 a 15 sierpnia
1994 r. oficer rosyjskiego wywiadu Władimir Ałganow spotkał się
w ośrodku "Rybitwa" w Cetniewie z obecnym prezydentem, wówczas
liderem SLD.
Prezydent zaprzeczył, twierdząc, że 2 sierpnia
wyjechał z Cetniewa i już więcej tego roku tam nie wracał.
----------------------------------------------------------Rząd kambodżański chce zobaczyć ciało b.przywódcy Czerwonych
Khmerów Pol Pota, by potwierdzić informację o śmierci dyktatora.
"Ktoklowiek ma jego ciało musi je przekazać rządowi, aby
można je było zbadać.
Potrzebujemy jego ciała" - oświadczył
sekretarz stanu ds. informacji Khieu Kanharith.
73-letni Pol Pot zmarł na atak serca wczoraj wieczorem w
dżungli na pograniczu Tajlandiii i Kambodży - poinformowali
przedstawiciele Khmerów jak również armii tajlandzkiej.
*
*
*
Pol Pot jest odpowiedzialny za śmierć ponad miliona ludzi w
latach 1975-79, kiedy w kraju rządzili Czerwoni Khmerzy.
----------------------------------------------------------Warunkiem przeprowadzenia wyborów do parlamentu na Białorusi
jest dostęp opozycji do zmonopolizowanych przez państwo mediów
elektronicznych - uważają liderzy białoruskiej opozycji.
Uważają też, że do przeprowadzenia elekcji konieczny jest
powrót do konstytucji z 1994 roku, zapewniającej, że wybrany
parlament nie będzie pełnił jedynie funkcji "dekoracyjnych".
Na Białorusi coraz głośniejsze są sugestie, że prezydent
jest gotów ogłosić takie wybory, aby poprawić opinię o sobie
na arenie międzynarodowej.
(DŹWIĘK)
----------------------------------------------------------Pracownicy południowokoreańskiego koncernu samochodowego Kia
przystąpili rano do strajku, protestując przeciw rządowym planom
sprzedaży zakładów.
Akcja ponad 13 tys. robotników doprowadziła
do wstrzymania produkcji w czwartych, największych w Korei Płd.
zakładach samochodowych.

Wczoraj sąd w Seulu uznał koncern za niewypłacalny.
Powołano
likwidatora zakładów, który ma opracować zasady restrukturyzacji
firmy.
Pracownicy zakładów Kia obawiają się masowych zwolnień.
----------------------------------------------------------Do krwawych porachunków doszło w więzieniu w meksykańskim
mieście Guadalajara.
W rezultacie brutalnej rozprawy pomiędzy
gangami 12 więźniów zostało rannych.
Grupa więźniów, rozwścieczonych przeniesieniem ich kompanów
do innego zakładu karnego, napadła na innych skazanych.
W bójkę
zaangażowało się 200 więźniów.
Interweniowało 400 policjantów.
Walki sprowokował jeden z gangów, handlujący na terenie
zakładu karnego narkotykami.
----------------------------------------------------------Od porażki ze Słoweńcami rozpoczęli polscy hokeiści udział w
MŚ grupy B.
Polacy przegrali w Lublanie z gospodarzami turnieju
0:3.
Po pierwszej wyrównanej tercji, którą wczoraj oba zespoły
przeznaczyły na badanie możliwości rywala, wydawało się, iż
nasza drużyna obejmie inicjatywę.
Tak się jednak nie stało.
Dziś, w swym drugim meczu w mistrzostwach, Polska zagra w
Jesenicach z Ukrainą.
----------------------------------------------------------Po raz trzeci krajowa czołówka kolarzy górskich stanie na
starcie cyklicznych zawodów o Grand Prix, imprezy mającej już
charakter międzynarodowy.
W tegorocznym cyklu odbędzie się pięć wyścigów.
Inauguracja
nastąpi 25-26 kwietnia w Polanicy Zdroju.Kolejne imprezy odbędą
się w Tomaszowie Lubelskim w maju, w czerwcu w Baligordzie oraz
Krynicy i w Książu w lipcu.
----------------------------------------------------------W Legnicy rozpoczyna się dziś Ogólnopolski Festiwal Piosenki
Ekologicznej "EKO-PIOSENKA'98".
Jest to trzecia edycja imprezy.
Udział w niej biorą soliści oraz zespoły ze szkół podstawowych i
średnich.

W tym roku do finału zakwalfikowało się 14 solistów i
11 zespołów.
Jedynym wymogiem stawianym przez organizatorów jest
ekologiczna tematyka prezentowanych utworów.
(PAP); odr/

INFORMACJE DŹWIĘKOWE NADANE 16 KWIETNIA DOSTĘPNE W BBS:
Biblioteka SID : Plik 04_16_01.wav
Serwis odpłatny
Warunkiem przeprowadzenia wyborów do parlamentu na Białorusi
jest dostęp opozycji do zmonopolizowanych przez państwo mediów
elektronicznych - uważają liderzy białoruskiej opozycji.
DŹWIĘK:
Uważają też, że do przeprowadzenia elekcji konieczny jest
powrót do konstytucji z 1994 roku, zapewniającej, że wybrany
parlament nie będzie pełnił jedynie funkcji "dekoracyjnych".
O warunki, na jakich opozycja byłaby gotowa wziąć udział w
wyborach parlamentarnych, zapytała jej przedstawicieli środowa
gazeta "Nawiny" (była "Swaboda").
Na Białorusi coraz głośniejsze są
sugestie, że prezydent Aleksandr Łukaszenka jest gotów ogłosić
takie
wybory, aby poprawić opinię o sobie na arenie międzynarodowej.
Sam
prezydent Białorusi nie potwierdził jak dotąd takich zamiarów.
Znany białoruski politolog Aleksandr Patupa uważa, że kwestia
przeprowadzenia wyborów parlamentarnych na Białorusi zależy w
znacznym stopniu od Rosji.
Odradzając opozycji uczestnictwo w
elekcji parlamentu podporządkowanego prezydentowi Białorusi,
opowiada się za stworzeniem przez nią szerokiego frontu z
długofalową, niezależną tylko od wyborów strategią nastawioną na
demokratyczną transformację kraju.
z Mińska - Wojciech Płocharski (PAP)
Białoruś/ Szef MSZ uprzedzony o "osobistej odpowiedzialności"
15.4.
Mińsk (PAP) - Prezydent Aleksandr Łukaszenka, który
przyjął w środę ministra spraw zagranicznych Iwana Antanowicza,
zwrócił uwagę na jego "osobistą odpowiedzialność za polepszenie
pracy nad rozpowszechnianiem za granicą obiektywnej i dokładnej
informacji o Białorusi i o priorytetach państwowej polityki

zagranicznej".
Antanowicz przekazał prezydentowi raport na temat polityki
zagranicznej kraju.
Według prezydenckich służb prasowych, Łukaszenka podczas
spotkania z ministrem przedstawił "zadania resortu związane z
kwestiami polityki informacyjnej".
W połowie marca prezydent w rozmowie z Antanowiczem zwrócił
uwagę na nasilenie "dezinformacji" o sytuacji na Białorusi,
kierując zarzuty głównie w stronę mediów rosyjskich.
Polecił MSZ
pełniej informować dziennikarzy i elektroniczne środki przekazu
z zagranicy "o realnym stanie spraw na Białorusi".
Wkrótce
konferencji
akredytacji
niezgodnych

po tym szef białoruskiej dyplomacji groził podczas
prasowej zagranicznym dziennikarzom pozbawianiem
w przypadku przekazywania przez nich "doniesień
z prawdą".

Wojciech Płocharski (PAP)
mc/
Białoruś/ Liderzy opozycji o wyborach parlamentarnych (odc. 1)
9.4.
Mińsk (PAP) - Liderzy czołowych białoruskich partii
opozycyjnych uważają, że podstawowym warunkiem przeprowadzenia
wyborów parlamentarnych na Białorusi jest dostęp ich ugrupowań
do zmonopolizowanych przez państwo mediów elektronicznych.
Uważają też, że do przeprowadzenia elekcji konieczny jest
powrót do konstytucji z 1994 roku, zapewniającej, że wybrany
parlament nie będzie pełnił jedynie funkcji "dekoracyjnych".
Dopuszczają naniesienie w niej, w związku z wyborami, stosownych
poprawek.
O warunki, na jakich opozycja byłaby gotowa wziąć udział w
wyborach parlamentarnych, zapytała jej przedstawicieli środowa
gazeta "Nawiny" (była "Swaboda").
Na Białorusi coraz głośniejsze są sugestie, że prezydent
Aleksandr Łukaszenka jest gotów ogłosić takie wybory, aby
poprawić opinię o nim na arenie międzynarodowej.
Sam prezydent Białorusi nie potwierdził dotąd takich
zamiarów.
Przeciwnie - opierając się na przeforsowanych w 1996
roku zmianach konstytucyjnych twierdzi, że wybory parlamentarne
i prezydenckie powinny się odbyć odpowiednio w 2000 i 2001 roku.

Opozycja opowiada się za wyborami w 1998 i 1999 roku.
Opozycja podkreśla, że ich podstawą powinien być jej
wcześniejszy dostęp do państwowego radia i telewizji w celu
przedstawienia programów wyborcom.
Oprócz tego - uważa Stanisłau Bahdankiewicz, przewodniczący
liberalnej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej, cytowany przez
"Nawiny" - należy uchylić dekrety ograniczające swobodę
zgromadzeń, zapewnić demokratyczne zasady formowania Centralnej
Komisji Wyborczej i pozostałych komisji wyborczych oraz
rzetelnie kontrolować przebieg wyborów.
Według Bahdankiewicza, wybory powinny się odbyć zgodnie z
konstytucją z 1994 roku.
W jego opinii, obecne władze nie są
skłonne do akceptacji tych warunków.
Zatem dopuszczalny byłby,
wg niego, kompromis polegający na wniesieniu do tej konstytucji
ewentualnych poprawek zaproponowanych przez władzę wykonawczą.
Parlament nie może jednak być marionetką w rękach prezydenta
- podkreślił.
(cdn)
rb/ mc/
Białoruś/ Liderzy opozycji o wyborach parlamentarnych (2-ost.)
Zdaniem Lawona Barszczeuskiego, pełniącego obowiązki szefa
Białoruskiego Frontu Narodowego, opozycja na swe wcześniejsze
"oczyszczenie" potrzebuje więcej czasu w państwowych mediach
elektronicznych niż tylko krótki dostęp do nich w okresie
kampanii wyborczej.
W kontekście wyborów, opowiadając się za konstytucją z 1994
roku, Barszczeuski dopuszcza jej zmiany, ale tylko
przeprowadzone legalnie.
Jego zdaniem może tego dokonać jedynie
odsunięty przez prezydenta Łukaszenkę od władzy parlament XIII
kadencji.
Mikoła Statkiewicz z Białoruskiej Socjaldemokratycznej
Partii "Narodnaja Hramada" również uważa, że do przeprowadzenia
wyborów parlamentarnych trzeba powrotu do konstytucji z 1994
roku, która gwarantuje podział władz, zapewniając tym samym
parlamentowi funkcje "niedekoracyjne".
Jeśli te zasady będą zachowane, opozycja powinna
uczestniczyć w wyborach.
W tym samym numerze "Nawiny" publikują opinię znanego

białoruskiego politologa Aleksandra Patupy.
Uważa on, że sprawa
przeprowadzenia wyborów na Białorusi zależy w znacznym stopniu
od Rosji.
Patupa dopuszcza m.in. wariant, że Moskwa, zniechęcona
polityką prezydenta Łukaszenki, może postarać się zastąpić go
innym człowiekiem, używając metod ekonomicznych, politycznych
lub informacyjnych.
Odradzając opozycji udział w wyłanianiu parlamentu, który
byłby podporządkowany prezydentowi Białorusi, Patupa opowiada
się za stworzeniem przez nią szerokiego frontu z długofalową,
niezależną od wyborów strategią, nastawioną na demokratyczną
transformację kraju z odpowiednim przywódcą.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ mc/
Wiadomości dnia - wtorek, 14.04., godz. 17.00
Związek Zawodowy Górników w Polsce domaga się
natychmiastowego wstrzymania importu węgla i zakazu
sprzedaży polskich kopalń obcemu kapitałowi.
Projekt restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego zakłada,
że w 2000 r. wydobycie węgla będzie wynosiło 114 mln ton, a
zatrudnienie w górnictwie - ok. 170 tys. osób
Prezydent Czech Vaclav Havel został przewieziony do
szpitala prawdopodobnie z powodu perforacji jelita grubego.
Sześciu rosyjskich żołnierzy ze stacjonujących w
Tadżykistanie sił pokojowych zginęło, a 15 zostało rannych
w wypadku pojazdu opancerzonego na poligonie.
---------------------------------------------------------------Związek Zawodowy Górników w Polsce skierował do premiera
list, w którym domaga się "natychmiastowej blokady importu węgla
do Polski i zakazu sprzedaży polskich kopalń obcemu kapitałowi".
związkowcy żądają też "nielikwidowania kopalń do chwili pełnego
wyeksploatowania złóż, tworzenia nowych miejsc pracy w gminach
górniczych oraz wdrożenia programu osłon socjalnych".
Górnicy proponują "utworzenie Polskiej Giełdy Węglowej,
która zlikwidowałaby nieuczciwych pośredników w handlu węglem,
dokonanie bilansu energetycznego kraju i opracowanie modelu
dochodzenia górnictwa do standardów europejskich".
Zdaniem związkowców, niezrealizowanie tych postulatów
doprowadzi do wybuchu niezadowolenia społecznego.

--------------------------------Projekt restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego zakłada,
że w 2000 r. wydobycie węgla będzie wynosiło 114 mln ton, a
zatrudnienie w górnictwie - ok. 170 tys. osób - poinformował
wiceminister gospodarki Jan Szlązak.
-------------------------------Prezydent Czech Vaclav Havel, przebywający na wypoczynku w
Austrii, został przewieziony do szpitala w Innsbrucku,
prawdopodobnie z powodu perforacji jelita grubego.
Rzecznik urzędu prezydenckiego Lavislav Szpaczek powiedział,
że prezydent będzie zapewne musiał poddać się operacji.
Po raz ostatni Havel był w szpitalu przed miesiącem, kiedy
lekarze usunęli mu przetokę do oskrzeli, która powstała po
operacji w grudniu 1996 roku, kiedy - wraz z jednym płatem
prawego płuca usunięto mu niewielki nowotwór złośliwy.
-------------------------------Sześciu rosyjskich żołnierzy ze stacjonujących w
Tadżykistanie sił pokojowych zginęło, a 15 zostało rannych w
wypadku pojazdu opancerzonego na poligonie.
Nie wiadomo, czy pojazd najechał na minę, czy po prostu się
wywrócił, czy też został zniszczony przez detonację wewnątrz.
Rosja ma w Tadżykistanie około 25 tysięcy żołnierzy, którzy
wspomagają władze tego kraju w przeciwdziałaniu atakom
partyzantów pozostających w opozycji do rządu.
Rosyjscy
żołnierze wzmacniają także ochronę granicy z Afganistanem, którą
często wykorzystują przemytnicy narkotyków i broni.
-------------------------------Duże zamieszanie spowodowało dwóch młodych ludzi siedzących
na krawędzi dachu 10-piętrowego wieżowca w Legnicy.
Przed
blokiem zebrał się tłum, przyjechała policja i wozy strażackie z
drabinami.
Nie wiadomo w jakim celu młodzieńcy weszli na dach.
Policjanci próbują z nimi rozmawiać.
--------------------------------Emocje związane z reformą administracyjną schodzą na coraz
niższe szczeble, za to przybierają coraz gwałtowniejsze formy
ekspresji.
Dwóch mieszkańców gminy Grabów w woj. konińskim
podczas dyskusji, czy gmina ma należeć do powiatu łęczyckiego
czy kolskiego, rzuciło się na siebie z pięściami, jako że byli w

tej kwestii odmiennego zdania.
Bójka była tak zażarta, że
musiała interweniować policja.
Spór nie został rozstrzygnięty,
ponieważ stróże porządku mają też różne zdania na ten temat.
-------------------------------Sianie pieniędzy i sadzenie świętych drzewek - to główne
atrakcje Święta Rękawki, odbywającego się od wieków po święcie
Wielkiej Nocy na wzgórzu Lasoty w krakowskiej dzielnicy
Podgórze.
Obrzędy te nawiązują do starych, pogańskich tradycji
Rękawki: sianie pieniędzy miało na celu odstraszenie biedy, a
święty gaik był miejscem odpoczynku dusz zmarłych.
Pierwsze pisemne wzmianki o święcie pojawiają się w XVI w.
Później, aby odciągnąć jego uczestników od pogańskich zwyczajów,
władze kościelne wybudowały w pobliżu wzgórza kościół pod
wezwaniem św.
Benedykta, w którym odbywał się odpust w tym samym
dniu co Rękawka.
-------------------------------Sandro Corsini, kierowca włoskiej formuły 3, zmarł na skutek
wypadku, gdy jego samochód wypadł z toru podczas zawodów na
torze w Magione.
30-letni Corsini zderzył się w czasie wyścigu z jednym z
rywali.
Zgon włoskiego kierowcy nastąpił w wyniku ciężkich
obrażeń głowy.
(PAP)
opr. bsb/
INFORMACJE DŹWIĘKOWE DOSTĘPNE W BBS:
Biblioteka SID : Plik 04_14_04.wav
Serwis odpłatny
Rządowi Białorusi nie udało się porozumieć z rosyjskim
Gazpromem w sprawie wznowienia ograniczonych w połowie marca o
30 proc. pełnych dostaw gazu do tego kraju.
W związku z
nieuregulowanym białoruskim długiem, pojutrze Gazprom może
zaostrzyć ograniczenia.
W marcu zadłużenie Białorusi wobec
rosyjskiego koncernu wynosiło ok. 260 mln dolarów.
15 kwietnia traci moc porozumienie dotyczące odroczenia
białoruskich płatności.
dźwięk:

Niezależna "Biełorusskaja Diełowaja Gazieta" sugerowała pod
koniec marca, że Białoruś czekają "nieprzyjemne następstwa",
jeżeli w najbliższym czasie rząd nie dojdzie do porozumienia z
rosyjskim koncernem.
Gazeta zwracała uwagę, że kraj praktycznie
nie posiada strategicznych zapasów gazu.
Twierdziła też, że
dalsze ograniczenia dostaw tego surowca mogą postawić pod
znakiem zapytania wytyczne prezydenta Łukaszenki dotyczące
zwiększenia produktu krajowego brutto.
Bezpośrednio po wprowadzeniu ograniczeń premier Siarhiej
Linh, deklarując chęć polubownego rozwiązania problemu, zagroził
jednak, że Białoruś może utrudnić transport rosyjskiego gazu
przez swoje terytorium w razie dalszego zmniejszania przez
"Gazprom" jego dostaw.
Zdaniem prasy, nie jest to jednak
wystarczający argument dla gazowego potentata z Rosji.
z Mińska - Wojciech Płocharski PAP

Białoruś/ Gazprom może zaostrzyć ograniczenia w dostawach gazu
14.4.
Mińsk (PAP) - Rządowi Białorusi nie udało się dojść do
porozumienia z rosyjskim koncernem Gazprom w sprawie wznowienia
- po ograniczeniu w połowie marca o 30 proc. - pełnych dostaw
gazu do tego kraju.
W związku z białoruskim długiem, po 15 kwietnia Gazprom może
zatem zaostrzyć ograniczenia stosownie do poziomu rosnącego
zadłużenia.
W marcu wynosiło ono około 260 mln dolarów.
Według wicepremiera Waleryja Kokaraua, cytowanego przez
białoruską prasę, w negocjacjach z kierownictwem Gazpromu
"wyczerpano wszystkie rezerwy".
Do 15 kwietnia zachowuje moc
porozumienie dotyczące odroczenia białoruskich płatności.
Kokarau twierdzi, że zadłużenie spowodowane jest tym, iż
Rosja ograniczyła przyjmowanie białoruskich opłat za nośniki
energii w barterze.
Białoruś nie może opłacać pieniędzmi 70
proc. dostaw gazu, gdyż Rosja w ten sposób płaci za białoruskie
towary tylko w 20 proc. - argumentuje rząd.
Niezależna "Biełaruskaja Diełowaja Gazieta" sugerowała pod
koniec marca, że Białoruś czekają "nieprzyjemne następstwa",
jeżeli w najbliższym czasie rząd nie dojdzie do porozumienia z
Gazpromem.

Gazeta zwracała uwagę, że kraj praktycznie nie ma
strategicznych zapasów gazu.
"BDG" twierdziła też, że dalsze
ograniczenia dostaw tego surowca energetycznego mogą postawić
pod znakiem zapytania wytyczne prezydenta Łukaszenki dotyczące
zwiększenia produktu krajowego brutto.
Po wprowadzeniu przez Gazprom 30-procentowych ograniczeń
dostaw gazu premier Siarhiej Linh deklarując chęć polubownego
rozwiązania problemu zagroził jednak, że Białoruś może utrudnić
transport rosyjskiego gazu przez swoje terytorium w razie
dalszego zmniejszania przez "Gazprom" ilości dostarczanego gazu.
Zdaniem prasy, nie jest to jednak wystarczający argument dla
takiego potentata jak Gazprom.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ mc/
Białoruś/ MFW nie będzie miał stałego przedstawiciela w Mińsku
14.4.
Mińsk (PAP) - Międzynarodowy Fundusz Walutowy postanowił
odwołać od 1 lipca swego stałego przedstawiciela w Mińsku.
Powodem jest nierealizowanie przez Białoruś oczekiwanych reform
ekonomicznych.
Stały przedstawiciel Funduszu w Mińsku powróci do
Waszyngtonu.
Od 1 lipca za Litwę i za Białoruś będzie odpowiadać
stały przedstawiciel MFW w Wilnie.
W stolicy Białorusi
pozostanie, by pełnić funkcje techniczne, zastępca
dotychczasowego przedstawiciela Funduszu - poinformowało mińskie
biuro MFW.
Opuszczający Mińsk Richard Haas przed miesiącem wyjaśnił
dziennikarzom, że utrzymywanie przez Fundusz stałego
przedstawiciela w kraju, którego polityka ekonomiczna nie cieszy
się poparciem MFW, jest zbyt kosztowne.
Powiedział, że
specjalistów trzeba wykorzystywać tam, gdzie chcą ich słuchać.
MFW rozpoczął działalność na Białorusi w 1992 roku.
W latach
1992-95 kraj ten otrzymał dwie transze kredytów w wysokości
niemal 200 mln dolarów.
W 1995 r.
Fundusz postanowił przekazać
następne pięć transzy kredytu stand-by na sumę 300 mln dolarów.

Wydzielono jednak tylko pierwszą transzę - 70 mln dolarów.
Po przyjeździe do Mińska misja MFW doszła do przekonania, że
polityka rządu i Banku Narodowego są sprzeczne z uzgodnionym z
MFW programem.
Finansowanie zatem przerwano.
Komentatorzy zwracają uwagę, że białoruskie władze
proponowały niedawno MFW odnowienie programu współpracy.
Fundusz
jednak oświadczył, iż Białoruś powinna najpierw zademonstrować
chęć przeprowadzenia rzeczywistych reform, czyli zapewnić
niezależność Banku Narodowego i przyśpieszyć prywatyzację.
Wojciech Płocharski (PAP)
rb/ mc/
Białoruś/ Katolicka Wielkanoc na Białorusi
12.4.
Mińsk (PAP) Dwa miliony katolików, w tym ok. półmilionowa
mniejszość polska, obchodzi Święta Wielkanocne na Białorusi.
W
transmitowanym w niedzielę przez państwową telewizję świątecznym
wystąpieniu, głowa Kościoła katolickiego w tym kraju, kardynał
Kazimierz Świątek życzył narodowi białoruskiemu "duchowego
odrodzenia oraz wzmocnienia ojczyzny w duchu miłości, spokoju,
sprawiedliwości i dobrobytu".
Podkreślając, że Wielkanoc jest największą chrześcijańską
uroczystością, kardynał Świątek powiedział, że rozważania
podczas tych świąt służą pogłębieniu świadomości, że "po długich
latach intensywnych działań materialistycznego ateizmu
koniecznie powinno nastąpić duchowe odrodzenie".
Według kardynała, przyjęcie i stosowanie w ludzkim życiu
etycznych norm opartych na wartościach religijnych uważa się na
ogół
za konieczne dla zachowania porządku społecznego.
"My, chrześcijanie
jesteśmy święcie przekonani, że moralne i etyczne zasady i normy,
które są konieczne dla utrzymania społecznego porządku, są
trwałe tylko wtedy, gdy są oparte na wierze" - wyjaśnił.
Święta Wielkanocne, czyli Święta Zmartwychwstania Pańskiego
są dla Kościoła katolickiego największym świętem w całym roku
liturgicznym.
W 1998 r. jednak, mocą dekretu prezydenta
Łukaszenki "O świętach państwowych i dniach świątecznych" ze
spisu świątecznych dni wolnych od pracy został wyłączony
katolicki Poniedziałek Wielkanocny.

Dotyczy to także drugiego
dnia świąt religii prawosławnej, a także katolickiego Dnia
Zadusznego, czyli tzw.
"Dziadów" obchodzonych jesienią.
(PAP)
Wojciech Płocharski (PAP)
łuk

Wiadomości dnia - czwartek, 9.04., godz. 17.00
Rząd rozpoczął posiedzenie poświęcone reformie systemu
lecznictwa oraz średniookresowej strategii finansowej
Prokuratura Wojewódzka w Katowicach złożyła apelację od
wyroku sądu, który uniewinnił byłych milicjantów
oskarżonych o spowodowanie śmierci 9 górników kopalni
"Wujek" w grudniu 1981 r.
35 posłów nie złożyło marszałkowi Sejmu oświadczeń
majątkowych
Rozmowy przy "okrągłym stole" na temat polskiej wsi
zaproponował partiom ludowym Roman Jagieliński,
przewodniczący Partii Ludowo-Demokratycznej
Co najmniej 107 pielgrzymów zginęło w wyniku stratowania na
równinie Mena koło Mekki
---------------------------------------------------------------Rząd rozpoczął obrady.
Posiedzenie poświęcone jest reformie
systemu lecznictwa oraz średniookresowej strategii finansowej.
Pytany o zdanie na temat projektu reformy ubezpieczeń
zdrowotnych przygotowanego przez Ministerstwo Zdrowia, premier
Jerzy Buzek powiedział, że jest to bardzo dobra reforma.
Według
premiera, przyniesie ona pożytek pacjentom, którzy otrzymają
lepszą ofertę lecznictwa i pracownikom służby zdrowia, którzy
"będą czuli się dowartościowani".
---------------------------------------------------------------Prokuratura Wojewódzka w Katowicach złożyła apelację od
wyroku sądu, który w ubiegłym roku uwolnił od winy byłych
milicjantów oskarżonych o spowodowanie śmierci 9 górników
kopalni "Wujek" w grudniu 1981 r.
Proces 22 b. milicjantów trwał ponad 4 lata.

W akcie
oskarżenia zarzucono im spowodowanie śmierci 9 górników i
zranienie 21 podczas pacyfikacji kopalni "Wujek", a także
ranienie 4 górników w czasie pacyfikacji kop.
"Manifest Lipcowy"
na początku stanu wojennego.
W listopadzie minionego roku sąd
uniewinnił 11 oskarżonych, a wobec kolejnych 11 umorzył
postępowanie ze względu na przedawnienie.
---------------------------------------------------------------35 spośród 460 posłów nie złożyło marszałkowi Sejmu
oświadczeń majątkowych.
Mieli na to czas do 31 marca.
Za
niedopełnienie tego obowiązku posłom grożą kary regulaminowe,
utrata prawa do uposażenia, a także pozbawienie "13-tki".
Marszałek powiedział, że Prezydium Sejmu zajmie się
"spóźnialskimi" na następnym swoim posiedzeniu, po świętach.
W oświadczeniach majątkowych posłowie podają informacje
m.in. o swoich zasobach pieniężnych, nieruchomościach, udziałach
i akcjach w spółkach prawa handlowego, a także o zajmowanych tam
stanowiskach.
Muszą też napisać, czy prowadzą działalność
gospodarczą.
Posłowie informują także o majątku objętym
wspólnotą małżeńską.
---------------------------------------------------------------Roman Jagieliński, przewodniczący Partii
Ludowo-Demokratycznej zaproponował w Krakowie rozmowy przy
"okrągłym stole" na temat polskiej wsi.
Zaznaczył, że propozycja
skierowana jest głównie do Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego,
Polskiego Stronnictwa Ludowego i Polskiego Stronnictwa
Ludowego-Porozumienia Ludowego.
Jagieliński stwierdził, że jego partia opowiada się za jak
najszybszą reformą administracyjną kraju.
Wątpliwości
ugrupowania wzbudzają trzy kwestie: proponowana przynależność
Kielc do Krakowskiego, Ziemi Pomorskiej i Kujaw do Gdańskiego
oraz wielkie województwo Śląskie.
W tym przypadku PLD opowiada
sie za utworzeniem województwa opolskiego.
--------------------------------------------------------------W Poznaniu rozpoczął się proces Andrzeja S., b.
funkcjonariusza tamtejszej delegatury Urzędu Ochrony Państwa.
W

lutym ubiegłego roku znaleziono u niego listy adresowane do
polityków Unii Wolności, w tym Hanny Suchockiej.
Akt oskarżenia jest utajniony, proces toczy się za
zamkniętymi drzwiami.
W ub. roku ówczesny rzecznik poznańskiej Delegatury UOP
przekazał prasie, że Andrzej S. nie inwigilował służbowo
poznańskich osobistości życia publicznego.
Podejrzewano go
natomiast o działalność w zorganizowanej grupie przestępczej.
Przypuszczano, iż zamierzał przechwycić dokumenty niemieckich
firm ubezpieczeniowych i na ich podstawie fałszować dokumenty
rejestracyjne ukradzionych samochodów.
Przechwycone listy do
polityków odkryto podczas rewizji w jego mieszkaniu.
---------------------------------------------------------------Co najmniej 107 pielgrzymów zginęło w wyniku stratowania na
równinie Mena koło Mekki.
Odbywały się tam uroczystości
ostatniego dnia tradycyjnej pielgrzymki hadżdż muzułmanów z
całego świata do świętego kamienia Kaaba w Mekce.
Według wstępnych informacji saudyjskiej służby
bezpieczeństwa, do tragedii doszło po południu.
Już wcześniej
policyjne helikoptery, które nadzorowały z powietrza
wielotysięczny tłum pielgrzymów, sygnalizowały, że w upale wielu
pielgrzymów mdleje.
Próbowano ratować zemdlonych rzucając
woreczki z wodą.
W pewnym momencie tłum ogarnęła panika i
najprawdopodobniej właśnie wtedy zginęło najwięcej ofiar.
W Mekce na równinie Mena odbywała się uroczystość
symbolicznego "kamienowania diabła", w której winien
uczestniczyć każdy pielgrzym, jaki przybył do Mekki.
W ubiegłym roku podczas podobnej pielgrzymki do Mekki
zginęły 343 osoby.
-------------------------------------------------------------Rosja postanowiła ograniczyć o 610 tys. ton tranzyt swej
ropy przez Łotwę w II kwartale bieżącego roku, w ramach sankcji
gospodarczych nałożonych na Rygę.
Poinformował o tym rzecznik
prasowy p.o.pierwszego wicepremiera Borysa Niemcowa.
-------------------------------------------------------------Służby prasowe białoruskiego MSZ przekazały, że nie

dysponują informacjami na temat ewentualnego pobytu na Białorusi
byłego przywódcy Serbów bośniackich, Radovana Karadzicia.
Paryski "Le Monde" napisał, że Karadzić znajduje się obecnie
w którymś z krajów Europy Wschodniej.
Powołując się na
informacje od francuskiego wywiadu, gazeta podała, że mogłaby to
być Białoruś.
(Dźwięk) (PAP)
Opr. we/

INFORMACJE DŹWIĘKOWE NADANE 9 KWIETNIA DOSTĘPNE W BBS:
Biblioteka SID : Plik 04_09_03.wav
Serwis odpłatny
Jak powiedziano mi dzisiaj - "nie ma podstaw, aby sądzić, że
znajduje się on na terytorium Białorusi".
Według paryskiej gazety popołudniowej "Le Monde", Karadzić,
oskarżany o ludobójstwo, zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko
ludzkości, przebywa obecnie w którymś z krajów Europy
Wschodniej.
Powołując się na informacje pochodzące od
francuskiego wywiadu, czwartkowy "Le Monde" napisał, że mogłaby
to być Białoruś.
z Mińska mówił Wojciech Płocharski PAP

Białoruś/MSZ nie potwierdza informacji o obecności Karadzicia
9.4.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Służby prasowe
białoruskiego MSZ poinformowały w czwartek, że nie dysponują
informacjami na temat ewentualnego pobytu na Białorusi byłego
przywódcy Serbów bośniackich, Radovana Karadzicia.
"Nie ma podstaw, aby sądzić, że znajduje się on na
terytorium Białorusi" - poinformowano korespondenta PAP.
Według paryskiej gazety popołudniowej "Le Monde", Karadzić,
oskarżany o ludobójstwo, zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko
ludzkości, przebywa obecnie w którymś z krajów Europy Wschodniej.
Powołując się na informacje pochodzące od francuskiego
wywiadu, czwartkowy "Le Monde" napisał, że mogłaby to być
Białoruś.

(PAP)
kd/ ro

Białoruś/ Liczba białoruskich partii zmniejszyła się do 29
8.4.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Białoruski Sąd Najwyższy
postanowił rozwiązać sześć partii politycznych w związku z
niespełnianiem przez nie wymogów "faktycznej działalności
politycznej".
Liczba białoruskich ugrupowań politycznych
zmniejszyła się w ten sposób do 29.
Po kontroli, którą przeprowadziło Ministerstwo
Sprawiedliwości rozwiązaniu uległy takie ugrupowania jak:
Białoruska Zjednoczona Partia Sportowa, Partia Amatorów Piwa,
formacja "Oczyszczenie", Narodowa Partia "Odrodzenie", Partia
Zgody Narodowej i Białoruski Kongres Naukowo-Wytwórczy.
Przedstawiciel resortu sprawiedliwości Uładzimir Macwiejew
wyjaśnił, że kontrole działalności ugrupowań politycznych będą
miały stały charakter.
Poinformował, że podstawowe przyczyny
likwidacji partii to mała liczebność (białoruskie ugrupowanie
powinno liczyć co najmniej 500 osób) oraz brak rzeczywistej
działalności politycznej.
Według Macwiejewa, 10 partii otrzymało ostrzeżenia w związku
z nieprzedstawieniem na czas ministerstwu sprawozdań dotyczących
prowadzonej przez nie księgowości.
(PAP)
jo/
ewa/
Białoruś/ Niepokojąca sytuacja w aresztach śledczych
7.4.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - W białoruskich aresztach
śledczych panuje niepokojąca sytuacja.
"Powiedzieć, że nie
przestrzega się tam praw człowieka, to zbyt mało" - utrzymuje
Wadzim Kabańczuk, młody działacz opozycyjnego Białoruskiego
Frontu Narodowego, który spędził niemal pół roku w takim
areszcie.
Kabańczuk opuścił go przed ponad tygodniem, po tym jak sąd w
Mińsku ukarał go wyrokiem 3 lat więzienia - w zawieszeniu na 2
lata - za stawianie oporu milicji i udział w organizowanych bez
zezwolenia władz demonstracjach politycznych.
Opowiadając na łamach wtorkowej gazety "Biełarussija" o

warunkach w areszcie Kabańczuk podał, że w jego 14-osobowej celi
znajdowało się 33 ludzi.
Było tak ciasno, że musieli spać na
zmianę.
Kabańczuk twierdzi również, że w areszcie nie przestrzega
się elementarnych norm sanitarnych i nie zapewnia pomocy
medycznej.
Jego zdaniem, ryzykowne jest w tej sytuacji
przetrzymywanie "sześciu tysięcy aresztantów w centrum Mińska".
Na łamach tej samej gazety wrażeniami z polskich aresztów
śledczych podzieliła się białoruska prawniczka Wiera
Stramkouska, która niedawno odwiedziła więzienie i areszt
śledczy w Warszawie na zaproszenie Polskiego Komitetu
Helsińskiego.
Stramkouska zwraca uwagę na dostępną dla uwięzionych
kaplicę, ambulatorium, boiska sportowe, bibliotekę i świetlice.
Cytuje również Białorusina przebywającego od czterech lat w
więzieniu w Polsce, którego skazano na pięć lat pozbawienia
wolności za napad z bronią w ręku.
Zapytany, czy chciałby resztę
kary odsiedzieć w swoim kraju, odparł: "W żadnym razie".
(PAP)
xp/
Wiadomości dnia - wtorek, 07.04., godz.14.00
Prawdopodobnie w maju parlament grecki ratyfikuje protokoły
akcesyjne do NATO - poinformował prezydent Aleksander
Kwaśniewski, przebywający z wizytą oficjalną w Grecji
Premier Jerzy Buzek powiedział, że badane są podstawy prawne
ugody zawartej między państwem a SdRP oraz ocena
przedstawiona przez prawników Ministerstwa Skarbu
Narodowe Forum Integracji Europejskiej powstało w Warszawie
z inicjatywy Polskiego Stronnictwa Ludowego
Marian Krzaklewski będzie ponownie kandydował na
przewodniczącego NSZZ "Solidarność"
Papież Jan Paweł II może udać się z wizytą do Jerozolimy z
okazji obchodów milenijnych w roku 2000 - oświadczył wyższy
urzędnik rządu izraelskiego
Prezydent Borys Jelcyn podpisze ustawę o restytucji dóbr
kultury, zagarniętych w czasie II wojny światowej przez ZSRR

--------------------------------------------------------------Arawdopodobnie w maju parlament grecki ratyfikuje protokoły
akcesyjne do NATO - poinformował prezydent Aleksander
Kwaśniewski, po spotkaniu z przewodniczącym parlamentu Grecji
Apostolosem Kaklamanisem.
Jutro oba państwa ratyfikują traktat o współpracy i
przyjaźni polsko-greckiej, podpisany w 1996 r.
Wtorek jest drugim dniem oficjalnej wizyty prezydenta w
Grecji.
Kwaśniewski powiedział, że Polska docenia rolę, jaką na
Półwyspie Bałkańskim odgrywa Grecja.
"Chcemy we wszystkich
sprawach jak najbliżej ze sobą współdziałać, tym bardziej, że
nasz kraj w roku 1998 jest przewodniczącym Organizacji
Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie " - dodał prezydent.
------------------------------------------------------------Premier Jerzy Buzek powiedział, że badane są podstawy prawne
ugody zawartej między państwem a SdRP oraz ocena przedstawiona
przez prawników Ministerstwa Skarbu.
W ocenie departamentu prawnego Ministerstwa Skarbu, ugoda
między państwem a SdRP dotycząca spłaty długów Socjaldemokracji
związanych z przejmowaniem majątku po b.PZPR ma wady prawne i
powinna zostać uchylona.
Zdaniem prawników, ugodę powinien był
podpisać w imieniu państwa minister skarbu, a nie minister
finansów.
Premier zapowiedział, że decyzja zostanie podjęta po
rozpatrzeniu legalności zawartej umowy i jej podstaw prawnych.
---------------------------------------------------------------Premier Buzek przekazał pozdrowienia pracownikom służby
zdrowia, którzy mają dziś swoje święto.
Jak podkreślił, jest to
jedna z najważniejszych służb, które bezpośrednio służą
obywatelom.
"Nam wszystkim zależy, żeby ta służba pracowała sprawnie dla
naszego dobra, ale również, żeby pracownicy służby zdrowia
odczuwali wielką satysfakcję z wielkiej misji, którą pełnią" powiedział premier.
Dodał, że rząd zna problemy służby zdrowia
po obu stronach - i pacjentów i samej służby zdrowia - i będzie
je rozwiązywać.
-------------------------------------------------------------

Narodowe Forum Integracji Europejskiej powstało w Warszawie
z inicjatywy Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Celem Forum jest
wyłonienie zespołów problemowych, które zajmą się
wypracowywaniem własnych analiz i diagnoz dotyczących
integracji.
Zaproszenie do Forum otrzymały m.in. związki
zawodowe, stowarzyszenia i organizacje, izby gospodarcze.
"Potrzebne jest miejsce do dyskusji dla środowisk, które nie
mają bezpośredniego wpływu na negocjacje z Unią Europejską" wyjaśnił rzecznik prasowy PSL Janusz Piechociński.
Według niego,
inicjatywa ta nie jest wymierzona przeciw rządowi czy
negocjatorom.
-----------------------------------------------------------Zdaniem wicepremiera Leszka Balcerowicza, utrzymanie
zaplanowanej w tegorocznym budżecie jednocyfrowej inflacji jest
celem osiągalnym, choć trudnym.
Jednocyfrowa inflacja będzie
możliwa przy wzmożonej dyscyplinie przedsiębiorstw państwowych
oraz przy zmniejszeniu deficytu budżetowego - podkreślił
Balcerowicz.
Planowana w tym roku inflacja ma wynieść 9,5 proc.
Wicepremier zapowiedział też, że wkrótce przedstawiona
zostanie do publicznej wiadomości lista państwowych
przedsiębiorstw, podważających założenia budżetu, których
zarządy doprowadziły do wzrostu płac, zagrażającego wynikom tych
firm i ich perspektywom.
---------------------------------------------------------------Marian Krzaklewski zapowiedział, że będzie ponownie
kandydował na przewodniczącego NSZZ "Solidarność".
Krzaklewski uważa, że w ten sposób wpłynie na stabilizację
sytuacji w związku oraz w relacjach między "Solidarnością" i
AWS.
Obecnie jest on przewodniczącym "Solidarności", AWS, jego
klubu parlamentarnego oraz Ruchu Społecznego AWS.
Zjazd "Solidarności" odbędzie się prawdopodobnie 15-17
października.
---------------------------------------------------------------Obradująca w Warszawie Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność"
omawia stan realizacji umowy koalicyjnej oraz postulatów związku
i AWS dotyczących wdrażania reform, które zostały przedstawione
wcześniej rządowi.
Chodzi m.in. o reformę służby zdrowia,

ubezpieczeń społecznych, reprywatyzację, uwłaszczenie,
prorodzinny system podatkowy, 40-godzinny tydzień pracy.
Przewodniczący związku Marian Krzaklewski poinformował, że
został powołany zespół rządowy, który przygotowuje stanowisko w
sprawie realizacji umowy koalicyjnej.
Do końca kwietnia zespół
przedstawi stanowisko rządowi.
---------------------------------------------------------------Papież Jan Paweł II może udać się z wizytą do Jerozolimy z
okazji obchodów milenijnych w roku 2000 - oświadczył wyższy
urzędnik rządu izraelskiego.
"Mam pewne sygnały, że przyjedzie"
- powiedział w Jerozolimie szef urzędu ds. religii Uri Mor.
Papież nieraz mówił, że pragnie odwiedzić Jerozolimę i
Ziemię Świętą, ale nigdy nie skonkretyzował tych zamiarów.
Zarówno Izrael, jak i Palestyńczycy zaprosili papieża do
odwiedzenia Ziemi Świętej w roku 2000, kiedy chrześcijaństwo
obchodzi początek swego trzeciego tysiąclecia.
---------------------------------------------------------------Prezydent Borys Jelcyn dał do zrozumienia, że podpisze
ustawę o restytucji dóbr kultury, zagarniętych w czasie II wojny
światowej przez ZSRR.
Decyzję Sądu Konstytucyjnego, który
wczoraj zobowiązał prezydenta do podpisania ustawy, przyjętej
wcześniej przez obie izby parlamentu, Jelcyn nazwał "policzkiem"
wymierzonym jemu i rządowi.
Sąd Konstytucyjny Federacji Rosyjskiej przyznał wczoraj
rację oponentom politycznym Jelcyna w Zgromadzeniu Federalnym i
zobowiązał prezydenta do podpisania kontrowersyjnej ustawy o
restytucji dóbr kultury, która faktycznie nacjonalizuje dzieła
sztuki i pamiątki historii, wywiezione przez Armię Czerwoną z
podbitej Europy w latach II wojny światowej.
Wejście w życie
tego aktu prawnego rzuci cień na stosunki między Rosją a jej
europejskimi partnerami.
---------------------------------------------------------------Białoruskie organizacje opozycyjne - liberalna Zjednoczona
Partia Obywatelska oraz Komitet Demokratycznych Związków
Zawodowych zwróciły się do organizacji międzynarodowych o pomoc
w doprowadzeniu do przerwania na Białorusi "represjonowania osób
prowadzących samodzielną działalność gospodarczą oraz do
rehabilitacji niewinnych obywateli".
Przewodniczący partii Stanisłau Bahdankiewicz i szef
związków Hienadź Bykau skierowali w tej sprawie list do komisji

praw człowieka ONZ oraz do Międzynarodowej Organizacji Pracy.
(DŹWIĘK) (PAP)
Opr. we/

INFORMACJE DŹWIĘKOWE NADANE 7 KWIETNIA DOSTĘPNE W BBS:

Biblioteka SID : Plik 04_07_02.wav
Serwis odpłatny
Chcą zwrócić uwagę na naruszenia takich praw człowieka na
Białorusi, jak prawo do pracy, prawo do swobodnego wyboru
zawodu, wolności ekonomicznych oraz prawa do otrzymywania i
rozpowszechniania informacji.
Ich zdaniem, władze represjonują przedsiębiorców
"przedstawiając swe działania jako służące zaprowadzeniu ładu w
gospodarce".
Bahdankiewicz i Bykau wyrażają opinię, że w ten
sposób eliminuje się "niezależnych, samodzielnie myślących
ludzi", z których "większość ma demokratyczne poglądy i
krytyczny stosunek do działań władz".
Niedawno głośna na Białorusi była sprawa aresztowania w
połowie lutego opozycyjnego polityka i biznesmena Andrieja
Klimowa.
Prokurator generalny Aleh Bażełka informował, że
znajdującemu się w areszcie Klimowowi zarzucono "przywłaszczenie
o bardzo poważnych rozmiarach oraz realizowanie działalności
przedsiębiorczej w budownictwie bez specjalnego zezwolenia i
licencji".
Protesty dotyczą również m.in. sprawy innego
biznesmena i polityka, Władimira Kudinowa, który został skazany
na 7 lat więzienia za "nielegalny wywóz mięsa do Rosji".
z Mińska Wojciech Płocharski PAP

Białoruś/Apel o pomoc w obronie prywatnego biznesu
7.4.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Białoruskie organizacje
opozycyjne - liberalna Zjednoczona Partia Obywatelska (ZPO) oraz
Komitet Demokratycznych Związków Zawodowych (KDZZ) zwróciły się
we wtorek do organizacji międzynarodowych o pomoc w sprawie
"represjonowania osób prowadzących samodzielną działalność
gospodarczą oraz rehabilitacji niewinnych obywateli".

Przewodniczący ZPO Stanisłau Bahdankiewicz i szef KDZZ
Hienadź Bykau skierowali w tej sprawie list do Komisji Praw
Człowieka ONZ oraz do Międzynarodowej Organizacji Pracy poinformowało we wtorek centrum prasowe ZPO.
Swym wystąpieniem chcą oni zwrócić uwagę tych organizacji na
"masowe naruszenia praw człowieka na Białorusi, związane z
ograniczeniem prawa do pracy, prawa do swobodnego wyboru zawodu,
wolności ekonomicznych i prawa do otrzymywania i
rozpowszechniania informacji".
Zdaniem autorów listu, władze "represjonują obywateli
przedstawiając to jako działania służące zaprowadzeniu ładu w
gospodarce".
Wykorzystują przy tym jeden z prezydenckich
dekretów (nr 208) oraz niektóre artykuły kodeksu karnego twierdzą Bahdankiewicz i Bykau.
Działacze opozycji są zdania, że
prawa te są sposobem eliminacji "niezależnych, samodzielnie
myślących ludzi", z których "większość ma demokratyczne poglądy
i krytyczny stosunek do działań władz".
W ostatnich tygodniach głośna na Białorusi była sprawa
aresztowania opozycyjnego polityka i biznesmena, Andrieja
Klimowa.
Opozycyjna prasa opublikowała wiele protestów.
Prokurator generalny Oleg Bożełko poinformował, że znajdującego
się w areszcie Klimowa oskarżono o defraudację i prowadzenie
nielegalnej działalności gospodarczej w budownictwie bez
specjalnego zezwolenia i licencji.
Protesty dotyczą również
sprawy innego biznesmena i polityka, Władimira Kudinowa, który
został skazany na 7 lat więzienia za "nielegalny wywóz mięsa do
Rosji".
(PAP)
jo/ ro
Białoruś/ Prezydencki rajd po stołecznych sklepach
5.4.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Prezydent Aleksandr
Łukaszenka przeprowadził w niedzielę rajd po niektórych
stołecznych sklepach spożywczych, rynku centralnym i innych
placówkach handlowych, by sprawdzić, jak wypełniane są jego
polecenia dotyczące utrzymania cen na poziomie z początku marca
- poinformowała państwowa telewizja.
"Niewykluczone, że reakcję prezydenta wielu urzędników
poczuje już w poniedziałek, a także w trakcie spotkań
przewidzianych w jego roboczym grafiku na nadchodzący tydzień" -

wyjaśniono powołując się na "dobrze poinformowane źródło" w
prezydenckiej administracji.
Odpowiedzialność mogą ponieść kierownictwa stołecznych
przedsiębiorstw zajmujących się handlem uspołecznionym oraz
władze miejskie.
"Problemy związane z kształtowaniem cen i
powstrzymaniem inflacji pozostają w centrum uwagi białoruskich
władz" - wyjaśniła telewizja, nie pokazując jednak zdjęć z
prezydenckiej kontroli.
Po marcowym kryzysie walutowym spowodowanym gwałtownym
spadkiem kursu białoruskiego rubla, prezydent Łukaszenka odwołał
kierownictwo Banku Narodowego, a także zagroził dymisją
wszystkim, którzy nie będą wypełniać jego poleceń w sprawie
stabilizacji kursu waluty i wzrostu cen.
(PAP)
mc

Białoruś/ Pikieta w sprawie uwolnienia zatrzymanych po
demonstracji
5.4.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Uwolnienia pięciu młodych
działaczy opozycji, pozostających w areszcie po czwartkowej
demonstracji przeciwko integracji Białorusi i Rosji, domagał się
w niedzielę w Mińsku podczas blisko godzinnej pikiety Białoruski
Front Narodowy.
Kilkadziesiąt osób, które otrzymały zgodę władz miejskich na
przeprowadzenie protestu w odległej części miasta, trzymało
biało-czerwono-białe flagi BFN i transparenty domagające się
m.in.
"wolności dla więźniów politycznych", "niezależności dla
Białorusi", a także krytykujące "dyktaturę".
W czwartek kilkuset przeciwników integracji Rosji i
Białorusi przemaszerowało w Mińsku chodnikami głównej ulicy
miasta.
W samym centrum, gdy zatrzymała ich milicyjna blokada,
rozeszli się.
Planowana wcześniej demonstracja nie uzyskała
zezwolenia stołecznych władz, ponieważ na placach Mińska trwały
w czwartek oficjalne imprezy z okazji przypadającej w tym dniu
pierwszej rocznicy Związku Białorusi i Rosji.
Po demonstracji,
wg danych BFN, zatrzymano około 50 osób, w tym 38
niepełnoletnich.
Zdaniem BFN, manifestacja nie dała podstaw do
takich represji.

W rozpowszechnionym oświadczeniu BFN wezwał międzynarodową
społeczność do "przyjęcia odpowiednich sankcji politycznych"
wobec białoruskich władz i zaapelował o "wzięcie w obronę ofiar
reżimu".
(PAP)
mc
Wiadomości dnia - poniedziałek, 05.04, godz.8.00
Kościół katolicki obchodzi dziś uroczystość Niedzieli
Palmowej.
Wicemarszałek Sejmu, poseł Unii Wolności Jan Król oskarżył
SLD o blokowanie reformy administracyjnej kraju.
Polska, Węgry i Czechy, mające stać się członkami NATO nadal
szpiegują przyszłych sojuszników - twierdzi "Der Spiegel".
Większość Amerykanów chce zakończenia śledztwa nt. rzekomych
stosunków seksualnych Clintona ze stażystką Moniką Lewinsky.
----------------------------------------------------------Katolicy obchodzą dziś uroczystość Niedzieli Palmowej - na
pamiątkę tryumfalnego wjazdu Chrystusa do Jerozolimy.Niedziela
Palmowa jest zarazem początkiem Wielkiego Tygodnia.
We wszystkich kościołach w Polsce będą odbywać się uroczyste
procesje z przystrojonymi palmami, które przedtem zostaną
poświęcone przez kapłanów.
Poświęcone palmy mają przypominać mękę i śmierć Chrystusa,
prowadzącą do zmartwychwstania.
*
*
*
Kardynał Józef Glemp, prymas Polski tradycyjnie w tym dniu
spotka się z dziećmi i młodzieżą.
Najpierw będzie przewodniczyć
uroczystej mszy św. dla dzieci i wygłosi homilię w warszawskim
kościele pw.
Wniebowstąpienia Pańskiego.
Następnie spotka się
z młodzieżą w warszawskim kościele pw.
Wszystkich Świętych.
----------------------------------------------------------Wicemarszałek Sejmu, poseł Unii Wolności Jan Król oskarżył
SLD o blokowanie reformy administracyjnej kraju.Jako inicjator
porozumienia między klubami parlamentarnymi popierającymi
trójszczeblowy podział kraju, Król uznał prowadzone dotąd
rozmowy za zerwane ze strony SLD.
Zdaniem Króla, SLD odrzucając w Sejmie uchwałę o trybie prac

nad reformą oraz popierając wniosek PSL o referendum w sprawie
podziału administracyjnego kraju, udowodniło, że nie zależy mu
na włączeniu się w konkstruktywną pracę nad reformą.
----------------------------------------------------------Szef Klubu SLD Leszek Miller twierdzi, że decyzja Sojuszu o
poparciu referendum w sprawie reformy administracyjnej nie jest
odwetem politycznym.
Wg Millera Sojusz liczył, że większość
polityków zdoła się porozumieć w tej kwestii i "nie zajdzie
potrzeba przeprowadzania referendum - ze wszystkimi jego
konsekwencjami".
"Skoro nie został nawiązany dialog koalicji z opozycją, to
trzeba o zdanie spytać społeczeństwo" - powiedział szef SdRP.
----------------------------------------------------------Polska, Węgry i Czechy - państwa mające wkrótce stać się
nowymi członkami NATO - nadal szpiegują swych przyszłych
sojuszników - twierdzi niemiecki tygodnik "Der Spiegel".
Powołując się na źródła w służbach Sojuszu, tygodnik pisze,
że podobnie jak w przeszłości wywiad wspomnianych krajów
utrzymuje ścisłe kontakty z wywiadem rosyjskim, a ponadto
podejmował próby umieszczenia swych agentów w brukselskiej
centrali NATO.
----------------------------------------------------------Specjalny prokurator Kenneth Starr powinien zamknąć śledztwo
w sprawie domniemanych stosunków seksualnych Billa Clintona z
Moniką Lewinsky i rzekomego krzywoprzysięstwa prezydenta.
Opowiada się za tym 57 proc. uczestników sondażu tygodnika
"Newsweek" Kontynuowania śledztwa chce 38 proc. respondentów.
1 kwietnia sędzia sądu federalnego w Little Rock w stanie
Arkansas oddaliła pozew Pauli Jones zarzucający Clintonowi
molestowanie seksualne w 1991 r.
----------------------------------------------------------"Zwrócić uwagę władz kraju na fakty niegospodarności ze
strony lokalnych władz" chciał Ryhor Biańczuk, którego
zatrzymano przedwczoraj w Mińsku.
Zdesperowany Białorusin groził spowodowaniem wybuchu przed
rezydencją prezydenta Aleksandra Łukaszenki.
Biańczuk, inżynier-mechanik, przez ostatnich 5 lat nie miał
stałego miejsca zatrudnienia.
Ostatnio nigdzie nie pracował.
Ma
dwoje dorosłych dzieci.
(DŹWIĘK)
-----------------------------------------------------------

Co najmniej 12 osób zginęło w katastrofie samochodowej na
drodze w rejonie Banaskantha, w indyjskim stanie Gudżarat.
Do tragedii doszło w następstwie zderzenia pędzących z dużą
szybkością autobusu i ciężarówki. 12 osób zmarło na miejscu
wypadku.
Przyczyną katastrofy były błędy kierowcy pojazdu
terenowego, który przy wyprzedzaniu wjechał na pas ruchu
z przeciwnej strony i wpadł na nadjeżdżającą ciężarówkę.
----------------------------------------------------------Niespodzianką rozgrywanych we Wrocławiu Młodzieżowych MP do
lat 22 w judo, było dopiero piąte miejsce w wadze 66 kg. wśród
mężczyzn przez zdecydowanego faworyta Roberta Zaczkiewicza.
Przegrał on dwie pierwszych walki i zwycięzcą tej kategorii
został Jacek Kamiński.
Wczoraj rozdano też pierwsze medale w
kategoriach kobiet.
W wadze do 63 kg zwyciężyła Ewa Iwańska,
do 70 kg Anna Koroza, a do 78 kg Izabella Lubczyńska.
----------------------------------------------------------Arcymistrz hiszpański Aleksiej Szirow, z pochodzenia Łotysz,
zagra z Rosjaninem Władimirem Kramnikiem w meczu pretendentów do
szachowego mistrzostwa świata wersji CWC.
Szirow zastąpi w meczu z Kramnikiem Hindusa Viswanathana
Ananda, aktualnego wicemistrza świata w wersjach FIDE i PCA.
Anand grając w ostatnich MŚ FIDE podpisał kontrakt, że nie
będzie występował w konkurencyjnych MŚ.
----------------------------------------------------------Na południu wystąpią dziś miejscami opady deszczu.
Napływa
do nas ciepłe powietrze z południowego zachodu.Temp. min. od 4
do ok. 7 st.
Temp. maks. od 12 st. w Suwalskiem do ok.18 st. w
Małopolsce.
Wiatr słaby i umiarkowany, południowo - wschodni,
skręcający na południowo-zachodni.
Imieniny obchodzą Irena i
Wincenty.
(PAP); odr/
INFORMACJE DŹWIĘKOWE NADANE 5 KWIETNIA DOSTĘPNE W BBS:
Biblioteka SID : Plik 04_05_01.wav
Serwis odpłatny

"Zwrócić uwagę władz kraju na fakty niegospodarności ze
strony lokalnych władz" chciał Ryhor Biańczuk, którego
zatrzymano przedwczoraj w Mińsku.
Zdesperowany Białorusin groził spowodowaniem wybuchu przed
rezydencją prezydenta Aleksandra Łukaszenki.
DŹWIĘK:
60-letni mężczyzna jest mieszkańcem wsi Zaspa w obwodzie
homelskim.
Przy wjeździe do rezydencji Aleksandra Łukaszenki
strzegącym jej milicjantom podrzucił torbę, w której znajdował
się
kamień i kartka z napisem: "Nie podchodzić bliżej niż na 15-20
metrów.
Ostrzegać postronnych".
Następnie, trzymając przy piersi
sznur, zapałki i dwie laski trotylu, Biańczuk zaczął krzyczeć "Nie
podchodźcie do mnie, bo się rozerwę".
Strażnikom udało się go obezwładnić.
Stwierdzono, że miał przy
sobie urządzenie wybuchowe własnej produkcji z dwoma laskami
niemieckiego trotylu z czasów ostatniej wojny.
Biańczuk, inżynier-mechanik, przez ostatnich 5 lat nie miał
stałego miejsca zatrudnienia.
Ostatnio nigdzie nie pracował.
Ma
dwoje dorosłych dzieci.
Nie korzystał z poradni
psychoneurologicznych.
Wobec przebywającego obecnie w areszcie
wszczęto postępowanie karne.
z Mińska mówił Wojciech Płocharski PAP
Białoruś/Groził wybuchem przed rezydencją prezydenta
4.4.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Ryhor Biańczuk, którego
zatrzymano w piątek, gdy groził spowodowaniem wybuchu przed
rezydencją prezydenta Białorusi, chciał w ten sposób "zwrócić
uwagę władz kraju na fakty niegospodarności ze strony lokalnych
władz" - poinformowała w sobotę o okolicznościach tego
wydarzenia państwowa telewizja.
60-letni mężczyzna jest mieszkańcem wsi Zaspa w obwodzie
homelskim.
Przy wjeździe do rezydencji strzegącym jej milicjantom

podrzucił torbę, w której znajdował się kamień i kartka z
napisem:
"Nie podchodzić bliżej niż na 15-20 metrów.
Ostrzegać postronnych".
Następnie, trzymając przy piersi sznur, zapałki i dwie laski
trotylu, Biańczuk zaczął krzyczeć - "Nie podchodźcie do mnie, bo
się
rozerwę".
Strażnikom udało się go obezwładnić.
Stwierdzono, że miał przy
sobie urządzenie wybuchowe własnej produkcji z dwoma laskami
niemieckiego trotylu (370 gram) z czasów ostatniej wojny.
Biańczuk, inżynier-mechanik, przez ostatnich 5 lat nie miał
stałego miejsca zatrudnienia.
Ostatnio nigdzie nie pracował.
Ma
dwoje dorosłych dzieci.
Nie korzystał z poradni
psychoneurologicznych.
Wobec przebywającego obecnie w areszcie
wszczęto postępowanie karne.
(PAP)
czer/
Białoruś/ Próba podłożenia bomby pod rezydencją prezydenta
4.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Mieszkaniec obwodu
homelskiego Ryhor Biańczuk próbował podłożyć materiał wybuchowy,
o sile wybuchu odpowiadającej 30 dkg trotylu, przed jednym z
wjazdów do rezydencji prezydenta Aleksandra Łukaszenki w Mińsku
- poinformowała państwowa telewizja.
Wg niej, w piątek wieczorem służby bezpieczeństwa strzegące
rezydencji zatrzymały Biańczuka, gdy próbował zainstalować
bombę.
Śledztwo w tej sprawie prowadzi obecnie białoruskie KGB.
Telewizja nie wyjaśniła czy celem podłożenia urządzenia
wybuchowego miał być zamach na prezydenta Białorusi.
(PAP)
rr/
Białoruś/ BFN: manifestacja nie dała podstaw do takich represji
3.4.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Opozycyjny Białoruski

Front Narodowy poinformował w piątek, że po czwartkowej
demonstracji przeciwko integracji Białorusi z Rosją zatrzymano w
sumie ok. 50 osób, w tym 38 niepełnoletnich.
Zdaniem BFN,
manifestacja nie dała podstaw do takich represji.
Front
interpretuje je jako przejaw "histerii" ze strony władz.
Przedstawiciele BFN wyjaśnili podczas konferencji prasowej w
Mińsku, iż 7 osób zatrzymano bezpodstawnie, a jedna została
pobita.
Zasądzono już pierwsze kary - m.in. 10 i 15 dni aresztu
oraz grzywnę 5 mln białoruskich rubli.
Niepełnoletnich
wypuszczono po kilku godzinach za poręczeniem rodziców.
Do południa w piątek jednak nie wiadomo było co się dzieje z
Lawonem Barszczeuskim, pełniącym obowiązki przewodniczącego BFN,
którego aresztowano, chociaż nie brał udziału w manifestacji.
Przez kilka godzin zatrzymany był także zastępca
Barszczeuskiego, Juryj Chadyka.
W areszcie pozostają członkowie
zarządu BFN, Wiaczasłau Siwczyk i Aleś Czecholski.
W czwartek kilkuset przeciwników integracji Rosji i
Białorusi przemaszerowało główną ulicą Mińska.
W samym centrum,
gdy zatrzymała ich milicyjna blokada, rozeszli się.
Planowana
wcześniej demonstracja nie uzyskała zezwolenia stołecznych
władz, ponieważ na placach Mińska trwały w czwartek oficjalne
imprezy z okazji przypadającej w tym dniu pierwszej rocznicy
Związku Białorusi i Rosji.
(PAP)
jo/
ewa/
Białoruś/Po demonstracji zatrzymano 40 osób, w tym kierownictwo
BFN
02.04.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Opozycyjny Białoruski
Front Narodowy (BFN) podał, że po czwartkowej demonstracji
przeciwko integracji Białorusi z Rosją w Mińsku zatrzymanych
zostało dotąd 40 osób.
Wśród nich znaleźli się także - Lawon Barszczeuski, pełniący
obowiązki przewodniczącego BFN, Jury Chadyka, wiceprzewodniczący
Frontu oraz Hienadź Barbarycz, dziennikarz niezależnej
białoruskiej agencji prasowej BiełaPAN - poinformował Anatol
Kriworod z władz BFN.

Wyjaśnił, że Barszczeuski, który nie brał udziału w
czwartkowej demonstracji, został aresztowany, gdy wracał z żoną
i małym dzieckiem z koncertu w Filharmonii.
Żony i dziecka nie
zatrzymano.
Wcześniej, jak informowała Liubow Łuniowa z białoruskiego
Centrum Obrony Praw Człowieka "Wiosna-96", zatrzymano kilkunastu
młodych działaczy BFN, uczestniczących w demonstracji.
Jednego z
nich pobito. Łuniowa wyjaśniła, że uczestnicy demonstracji
zatrzymywani byli przy wychodzeniu z siedziby BFN, dokąd udali
się po manifestacji.
Milicja zawiozła ich następnie na komendę w
centralnej dzielnicy Mińska.
"Nie mamy o nich więcej informacji,
w piątek czeka ich sąd" - stwierdziła Łuniowa.
Kilkuset przeciwników integracji Rosji i Białorusi
przemaszerowało w czwartek w Mińsku główną ulicą miasta.
W samym
centrum, gdy zatrzymała ich milicyjna blokada, rozeszli się.
Planowana wcześniej demonstracja nie uzyskała zezwolenia władz
miasta, ponieważ na placach Mińska trwały w czwartek oficjalne
imprezy z okazji przypadającej w tym dniu pierwszej rocznicy
Związku Białorusi i Rosji.
(PAP)
akm

Białoruś/Zatrzymano kilkunastu uczestników demonstracji w Mińsku
2.4.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Kilkunastu młodych
działaczy opozycyjnego Białoruskiego Frontu Narodowego,
uczestniczących w czwartkowej demonstracji przeciwko integracji
Białorusi i Rosji, zostało zatrzymanych przez milicję w Mińsku.
Jednego z nich pobito - poinformowała PAP Liubow Łuniowa z
białoruskiego Centrum Obrony Praw Człowieka "Wiosna-96".
Łuniowa wyjaśniła, że zatrzymane osoby przewieziono na
komendę centralnej dzielnicy Mińska.
"Nie mamy o nich więcej
informacji, w piątek czeka ich sąd" - dodała Łuniowa.
Kilkuset przeciwników integracji Rosji i Białorusi
maszerowało w czwartek główną ulicą Mińska.
W samym centrum, gdy
zatrzymała ich milicyjna blokada, rozeszli się.
Planowana

wcześniej demonstracja nie uzyskała zezwolenia władz miasta,
ponieważ na placach Mińska trwały w czwartek oficjalne imprezy z
okazji przypadającej w tym dniu pierwszej rocznicy powstania
Związku Białorusi i Rosji.
(PAP)
jo/ ro
Białoruś/Demonstracja przeciwko integracji z Rosją
2.4.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Kilkuset przeciwników
integracji Rosji i Białorusi przemaszerowało w czwartek w Mińsku
główną ulicą miasta, zanim nie zatrzymała ich w samym centrum
milicyjna blokada.
Demonstranci skandowali hasła "Niech żyje Białoruś!",
"Hańba!".
Milicja apelowała przez megafony o rozejście się oraz
informowała o konsekwencjach przemarszu bez zezwolenia.
Po
pewnym czasie uczestnicy demonstracji rozeszli się i wszystko
wskazuje na to, że nikt nie został zatrzymany.
Planowana wcześniej demonstracja nie uzyskała zezwolenia
władz miasta, ponieważ na placach Mińska trwały w czwartek
oficjalne imprezy z okazji przypadającej w tym dniu pierwszej
rocznicy Związku Białorusi i Rosji.
(PAP)
jo/ro
Białoruś/"Sowietskaja Biełorussija": Jelcyn naśladuje Łukaszenkę
31.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - W stylu kierowania
rządem, a także w budowaniu państwowego modelu Rosji, Kreml
skłania się coraz bardziej ku wzorcom białoruskim - taką tezę
przedstawiła wtorkowa "Sowietskaja Biełorussija", gazeta
administracji prezydenta Łukaszenki.
"Prezydent Jelcyn pokazuje, jak należy realizować
konstytucyjne pełnomocnictwa, i czyni to tak jak Aleksandr
Łukaszenka - twardo, stanowczo, nie obchodząc kątów ostrych i
nie zrzucając na nikogo odpowiedzialności za proponowane przez
siebie kandydatury" - sugeruje gazeta.
Według pisma, przejawiło się to przy powołaniu Siergieja
Kirijenki na stanowisko pełniącego obowiązki premiera rządu
Rosji i "we wszystkich aspektach" formowania przyszłego gabinetu
ministrów.
Zdaniem "Sowietskiej Biełorussii", do "głębszego"

przeanalizowania stylu swojego białoruskiego kolegi zmusiły
Jelcyna rosyjskie problemy ekonomiczne - chroniczne
niewypłacanie pensji, kryzys wielkich przedsiębiorstw, trudności
rolnictwa, bezrobocie, a także przestępczość.
Rezultatem tej
analizy, uważa pismo, stało się "wprowadzenie białoruskich metod
administracyjnych przy wyborze podejścia do formowania
rosyjskich władz centralnych".
(PAP)
rb xp/
Białoruś/Lebiedźka o wyborach na Ukrainie
30.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Wstępne wyniki
ukraińskich wyborów do parlamentu, które wskazują na zwycięstwo
komunistów, mogą oznaczać "nasilenie tendencji reintegracyjnych
na tzw. obszarze poradzieckim oraz przejawić się w dążeniach do
odtworzenia tego, co nazywamy Związkiem Radzieckim" - powiedział
w poniedziałek PAP Anatol Lebiedźka, przewodniczący
Białoruskiego Stowarzyszenia Euroatlantyckiego.
Stowarzyszenie, które jest organizacją społeczną, opowiada
się za budową demokratycznej Białorusi oraz jej integracją w
strukturach europejskich.
Zdaniem Lebiedźki, rezultaty ukraińskich wyborów są
"pozytywnym momentem" dla prezydenta Aleksandra Łukaszenki,
ponieważ sprzyjają "rozszerzeniu na całym poradzieckim obszarze
zjawiska, które nazywamy na Białorusi +łukaszyzmem+".
"Po wyborach na Ukrainie zjawisko to może być obecne w
gabinetach władzy, a więc tam, gdzie podejmuje się
odpowiedzialne decyzje" - uważa Lebiedźka.
Jego zdaniem,
tendencja ta powinna stać się sygnałem dla Brukseli i
Waszyngtonu dla "bardziej poważnego odnoszenia się do tego, co
dzieje się obszarze poradzieckim".
Zdaniem Lebiedźki, proces demokratycznych przemian na
Ukrainie cofnął się.
Wpłynęły na to, wg niego, "nie całkiem
udane" reformy w sferze ekonomicznej oraz fala
przestępczości.(PAP)
jo/
ro
Białoruś/ 5 lat Radia BA
27.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - 5-lecie działalności

obchodzi w końcu tego tygodnia pionierskie na Białorusi
komercyjne Radio BA.
Należy ono do garstki prywatnych mediów
elektronicznych działających w tym kraju.
Monopol na częstotliwości zachowuje państwo, które w ciągu
ostatniego roku praktycznie nie wydawało licencji dla
niepaństwowych programów.
Zdaniem białoruskich ekspertów, polityka niewykorzystywania
eteru sprawia, że Białoruś traci rocznie od 300 do 500 mln
dolarów, które mogłoby przynieść zagospodarowanie częstotliwości
przez komercyjnych nadawców.
Tymczasem, zdaniem obserwatorów, państwo skłania się raczej
ku ograniczaniu prywatnej działalności w eterze, czego
przykładem jest wyłączenie przed wyborami prezydenckimi
telewizyjnego "Kanału 8" czy zamknięcie Radia 101,2 w związku z
zakłóceniami łączności telefonicznej.
W poprzednim parlamencie opracowano projekt ustawy o
gospodarce częstotliwościami, przewidujący powołanie specjalnego
narodowego organu zajmującego się ich rozdziałem, który
pozostawiał w kompetencjach Ministerstwa Łączności jedynie
problemy techniczne.
Do przyjęcia ustawy jednak nie doszło i ministerstwo w
dalszym ciągu kontroluje ten obszar, preferując podmioty
państwowe.
W tej sytuacji potencjalni zagraniczni inwestorzy
poprzestają na zebraniu informacji o warunkach panujących na
białoruskim rynku częstotliwości.
Radio BA (anglojęzyczna wymowa skrótu) to mińska rozgłośnia
będąca wspólnym przedsięwzięciem białorusko-amerykańskim.
Z
racji udziału w nim amerykańskich baptystów rozgłośnia w
godzinach porannych nadaje programy religijne, a potem popularną
muzykę, reklamy i serwisy informacyjne.
Zasadą stacji jest
niemieszanie się do polityki.
Nadaje przez 24 godziny na dobę w
promieniu 140 km od stolicy Białorusi dla ponad 2-milionowego
audytorium.
(PAP)
rb mc

Białoruś/ Białorusko-rosyjski kryzys finansowy
26.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Po ostatnim kryzysie

walutowym, związanym z gwałtownym spadkiem kursu białoruskiego
rubla, coraz głośniejszy staje się nowy kryzys, tym razem w
sferze białorusko-rosyjskich stosunków finansowych.
Media obydwu
krajów mówią już o tzw. wojnie banków.
Narodowy Bank Białorusi, który wciąż walczy z kryzysowymi
procesami inflacyjnymi, dla "zwiększenia kontroli ruchu
białoruskich rubli znajdujących się na rachunkach
banków-nierezydentów", ograniczył w poniedziałek, jak twierdzi
czasowo, wpływy własnej waluty na te konta.
Bank tłumaczy, że
chce opracować porządek wpływu płatności w białoruskich rublach
na rachunki nierezydentów w celu uregulowania sytuacji na
wewnętrznym, dotkniętym kryzysem rynku walutowym.
Również w poniedziałek centralny bank Rosji zaproponował
rosyjskim rezydentom powstrzymanie się od prowadzenia operacji w
białoruskich rublach.
Moskiewska międzybankowa giełda walutowa
wstrzymała licytacje z udziałem białoruskiej waluty.
Kierownictwo rosyjskiego Banku Centralnego określiło swe
posunięcie jako rewanż wobec działań białoruskiego banku
narodowego.
Rosjanie nazwali je "zakazem prowadzenia przez
klientów zagranicznych między sobą rozliczeń w białoruskiej
walucie", co Centrobank określił jako "nadzwyczaj nieprzyjazny
krok nie mający precedensu we współczesnej historii".
Obecne na Białorusi rosyjskie media utrzymują, że w
rezultacie decyzji białoruskiego banku na kontach rosyjskich
przedsiębiorstw i banków zostały zamrożone setki miliardów
białoruskich rubli.
Normalny obrót gospodarczy między obydwoma
krajami stał się niemożliwy, największe straty zaś ponosi
biznes.
Białoruska gazeta prezydencka "Sowietskaja Biełorussija"
ubolewa w związku z ostrą reakcją centralnego banku Rosji,
nazywając ją również bezprecedensową.
Gazeta twierdzi, że po
niedawnym kryzysie walutowym ceny na podstawowe towary zostały
ustabilizowane.
Wg pisma, "nie daje to jednak komuś spokoju" i
dlatego "trwają systematyczne próby zapędzenia białoruskiego
rubla w ślepą uliczkę".
(PAP)
jo/
ewa/
Białoruś/Gazety mogą ponieść odpowiedzialność za przedruki z
"Życia"

25.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Białoruska prokuratura
generalna przeprowadziła rozmowy z redaktorami kilku
niezależnych gazet, które przedrukowały z polskiej prywatnej
gazety "Życie" wywiad z biznesmenem Aleksandrem Pupiejką.
Białoruski przedsiębiorca zarzucił w nim prezydentowi Łukaszence
posiadanie tajnych kont za granicą.
W ostrzegawczej rozmowie zarzucono redaktorom, że publikacją
tą urazili honor i godność prezydenta Łukaszenki - napisała w
środę gazeta "Nawiny" (b.
"Swaboda").
Redakcjom może być wytoczony proces.
Pisma, w tym "Nawiny",
bronią się, wskazując na prawo, iż pretensje można przedstawić
tylko tej gazecie, która pierwsza opublikowała tekst.
"Nawiny" zapytały redaktora "Życia" Tomasza Wołka, czy
dotarły do niego pretensje strony białoruskiej w sprawie wywiadu
z Pupiejką.
Wg białoruskiej gazety, Wołek przyznaje, że spotkał
się z ambasadorem Białorusi Wiktorem Burskim, ale w ramach
"normalnej praktyki" spotkań ambasadorów z redaktorami
naczelnymi czołowych polskich gazet; podczas spotkania poruszono
także sprawę wywiadu z Pupiejką.
"Nawiny" piszą, że choć zdaniem
Wołka publikacja miała charakter obiektywny, Burski wyraził
nadzieję, iż gazeta będzie przekazywać również poglądy władz
białoruskich.
Wołek oświadczył, że w sprawie wywiadu z Pupiejką jego
redakcja nie dopuściła do żadnych błędów.
"Pozostaje mi jako
redaktorowi naczelnemu wyrazić żal, że białoruskie władze tak
nieadekwatnie reagują na krytykę ze strony mediów i stosują
naciski na niezależną prasę.
Według mnie, władze powinny
zapewnić swobodną działalność białoruskim, niezależnym środkom
przekazu, które są symbolem demokracji" - cytuje białoruska
gazeta.
W połowie marca minister spraw zagranicznych Białorusi Iwan
Antanowicz zaprotestował w związku z wywiadem Pupiejki,
białoruskiego biznesmena oczekującego w Polsce na decyzję sądu w
sprawie jego ekstradycji na Białoruś, gdzie zarzuca się mu
defraudację.
Według ministra, Pupiejko mówił nieprawdę o
prezydencie Łukaszence, zarzucając mu posiadanie za granicą
prywatnych kont bankowych.
Minister "kategorycznie" zdementował

te informacje, dodając, że prezydent jest gotów dowieść, że nie
ma takich rachunków za granicą i "jest to tylko wymysł
Pupiejki".
Wkrótce po tym sam prezydent powiedział dziennikarzom, że
jeśli podadzą numery i sumy na jego zagranicznych kontach, to
otrzymają od niego upoważnienie i niech "jadą, biorą te
pieniądze i żyją zdrowo i bogato".
"Kto może powiedzieć, że
Łukaszenka, którego Zachód nie znosi, wywiezie na Zachód
pieniądze i umieści tam swoje fundusze?" - mówił prezydent.
"Poza tym, skąd te pieniądze?
Czy ja mogłem na nie zapracować?
Nie!
Mam taką nędzną pensję, niższą niż dziennikarze, jak wy.
Zatem skąd pieniądze?
Ukradł!" - mówił prezydent wskazując na
charakter komentarzy w mediach. Łukaszenka wyraził pogląd, że w
ten sposób m.in.
"przygotowuje się grunt do decydującego ataku w
tym roku na prezydenta".
(PAP)
rb mc
Białoruś/ Sądy uniewinniły dwóch działaczy opozycji
24.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Sędzia Alaksiej Tamanau
zamknął z powodu braku cech administracyjnego naruszenia prawa
odbywający się w Mińsku proces Mikoły Statkiewicza, którego
siedmiu milicjantów obarczało odpowiedzialnością za
antyprezydenckie okrzyki wznoszone przez demonstrantów podczas
manifestacji z okazji Dnia Konstytucji.
Statkiewicz (Białoruska Partia Socjaldemokratyczna) był
przed ponad tygodniem oficjalnym organizatorem przemarszu i
mityngu z okazji 4-lecia białoruskiej konstytucji, w którym
uczestniczyło ok. 2 tys. osób.
Milicjanci oskarżali go o
naruszenie porządku podczas tego marszu.
Obrona Statkiewicza oparła się na wykazaniu, że na Białorusi
nie ma przepisów prawnych, które określałyby, jakich haseł nie
wolno skandować.
Przepisy dotyczące mityngów i demonstracji
mówią jedynie o plakatach i transparentach.
W rezultacie sędzia
ogłosił, że w związku ze skandowaniem przez demonstrantów haseł
nie zachodzi odpowiedzialność administracyjna. komentarze

prasowe po werdykcie zwracają uwagę na nieuzasadnioną gorliwość
i nieznajomość prawa ze strony milicjantów.
Uniewinniono także, w innym procesie, deputowanego do
parlamentu XIII kadencji, dziennikarza Walerija Szczukina.
Był
on oskarżony o zorganizowanie bez zezwolenia pikiety przed sądem
w Mińsku podczas niedawnego procesu dwóch nastoletnich
opozycjonistów, Alaksieja Szydłouskiego i Wadzima Łabkowicza, a
także o stawianie oporu milicjantom.
Sąd zgodził się z argumentacją, że dziennikarze mają prawo
wypełniać swoje obowiązki podczas tego rodzaju wydarzeń.
(PAP)
rb mc

Białoruś/ Problemy z Gazpromem
24.03.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Białoruś czekają
"nieprzyjemne następstwa", jeżeli w najbliższym czasie rząd nie
dojdzie do porozumienia z rosyjskim Gazpromem w sprawie
wznowienia pełnych dostaw gazu do tego kraju - pisze białoruska
prasa.
Rosyjski monopolista zmniejszył w połowie marca o 30 proc.
dostawy gazu na Białoruś w związku z jej zadłużeniem sięgającym
216 mln dolarów.
Prasa zwraca uwagę, że kraj praktycznie nie posiada
strategicznych zapasów tego surowca energetycznego.
Wg mediów są
już pierwsze efekty ograniczeń, które dotknęły pewną część
przedsiębiorstw oraz zwykłych konsumentów.
Istnieją dwie drogi wychodzenia z powstałej sytuacji.
Rząd
może zaostrzyć podejście do swych wewnętrznych dłużników
zalegających z opłatami za gaz.
Jednak żądać nie znaczy
otrzymać, ponadto nie przybędzie od tego dewiz.
Gwałtowne zmniejszenie zużycia energii, tak jak i dalsze
ograniczenia dostaw gazu, może postawić pod znakiem zapytania
nakaz prezydenta Łukaszenki dotyczący zwiększenia produktu
krajowego brutto.
Co prawda premier Siarhiej Linh zagroził w ubiegłym
tygodniu, że Białoruś może utrudnić transport rosyjskiego gazu
przez swoje terytorium w razie dalszego zmniejszania przez
Gazprom ilości tego dostarczanego Białorusi surowca

energetycznego, jednak, zdaniem prasy, nie jest to wystarczający
argument dla takiego monopolisty i potentata jak ten powstały na
bazie ministerstwa przemysłu gazowego b.
ZSRR holding.
W tym tygodniu premier Linh zamierza spotkać się z szefem
Gazpromu, Remem Wiachiriewem, aby polubownie rozwiązać problem.
(PAP)
jo/jr
Białoruś wprowadza jednolite vouchery turystyczne
24.03.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Jednolite vouchery dla
turystów zagranicznych zostaną wprowadzone na Białorusi od 1
kwietnia - poinformowały PAP służby prasowe tamtejszego MSZ.
Nowa forma ma wpłynąć na "poprawę organizacji i kontroli
turystyczno-wycieczkowej działalności białoruskich podmiotów
gospodarczych".
Dokument w kolorze jasnobrązowym będzie się składać z
oryginału i trzech kopii na samokopiującym się papierze.
Do 1 czerwca będzie trwał okres przejściowy, w czasie
którego mają być respektowane formy voucherów wykorzystywane
wcześniej.
(PAP)
yy/ kan
Białoruś/Bahdankiewicz: dla Białorusi korzystny rosyjski
premier-demokrata
23.03.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Najkorzystniej dla
Białorusi byłoby gdyby premierem rosyjskiego rządu został
polityk o przekonaniach demokratycznych i obywatelskich, na
przykład Grigorij Jawliński lub Jegor Gajdar - twierdzi prof.
Stanisłau Bahdankiewicz, ekonomista i polityk, lider liberalnej
Zjednoczonej Partii Obywatelskiej, w połowie lat 90. szef Banku
Narodowego Białorusi.
Jawliński, zdaniem Bahdankiewicza, w kontekście koncepcji
związku Białorusi i Rosji opowiadał się tylko za ścisłą
ekonomiczną współpracą obu krajów, a przeciwko nadaniu temu
związkowi funkcji politycznych.
"Ten polityk jest już nam znany
ze swego postępowania" - powiedział PAP w poniedziałek
Bahdankiewicz.

"Nie jestem przekonany co do tego, że Siergiej Kirijenko
będzie premierem.
Życzliwie odnosimy się do tej postaci, chociaż
jest to nieznany polityk, bardziej działacz gospodarczy.
Jest
młody, a zatem może być człowiekiem współczesnego, europejskiego
podejścia i poglądów.
Nie uważamy, że coś może się zmienić,
ponieważ prezydentem pozostaje Jelcyn, ale nie żałujemy na
przykład odejścia ministra spraw wewnętrznych, Kulikowa" stwierdził.
"Nie czuliśmy wielkiej sympatii do tej części odchodzącego
rosyjskiego rządu, która przyczyniła się do umocnienia u nas
państwowego i konstytucyjnego przewrotu" - dodał.
(PAP)
jo/jr
Białoruś/BFN odmawia udziału w wyborach, które wyznaczyć miałby
prezydent
23.3.Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Białoruski Front
Narodowy odmawia wzięcia udziału oraz popierania kogokolwiek w
wyborach prezydenckich, które wyznaczyłby Aleksandr Łukaszenka powiedział w poniedziałek na konferencji prasowej w Mińsku jeden
z liderów tej opozycyjnej formacji Lawon Barszczeuski.
Zdaniem jego kolegi z władz BFN, Siarhieja Popki, takie
stanowisko ugrupowania związane jest z tym, że "jesteśmy
faktycznie pod okupacją i w tym planie BFN nie jest opozycją jest ruchem wyzwoleńczym".
Popko wyjaśnił, że Białoruś znajduje
się pod okupacją rosyjskiego kapitału, który m.in., wg niego,
wywołał ostatni kryzys na białoruskim rynku walutowym.
W minioną sobotę, inna opozycyjna, liberalna Zjednoczona
Partia Obywatelska (ZPO) wysunęła kandydaturę Hienadzia
Karpienki, jednego z liderów partii, na przyszłego prezydenta
kraju.
Kandydatura została zgłoszona, by zainicjować uzgodnienie
przez siły demokratyczne wspólnego kandydata we wcześniejszych
wyborach prezydenckich, za przeprowadzeniem których w 1999 r.
optują ugrupowania opozycyjne.
Zgodnie z przeforsowanymi w 1996
r. przez prezydenta Łukaszenkę zmianami w konstytucji (z 1994
r.), wybory mają odbyć się w 2001 r.
ZPO wystąpiła z propozycją zjednoczenia sił demokratycznych
wokół idei wcześniejszych wyborów.
Barszczeuski powiedział, że "z humorem" odnosi się do tego

rodzaju inicjatyw oraz że BFN pragnie przekonać ZPO, że zgoda na
ogłoszenie wyborów przez obecnego prezydenta i wzięcie w nich
udziału oznacza akceptację przeforsowanej przez Łukaszenkę w
1996 r. konstytucji.
Wg Barszczeuskiego, o wyborach
prezydenckich można mówić wtedy, gdyby zarządził je odsunięty
przez Łukaszenkę od władzy parlament XIII kadencji - Rada
Najwyższa.
Wówczas "trzeba zmienić konstytucję, pozbawić
prezydenta 4/5 pełnomocnictw i wtedy można mówić o wyborach
prezydenta" - zakomunikował.
Na tej samej konferencji prasowej przedstawiciele BFN
wyjaśnili, że po niedzielnej manifestacji w Mińsku z okazji
80-lecia Białoruskiej Republiki Narodowej zatrzymano ok. 20 osób
usiłujących przeprowadzić pikietę przed siedzibą prezydenta.
Grzywnami (od 500 tys. do 5 mln rubli) ukarano w
poniedziałek 9 osób uczestniczących w przepychankach z milicją,
głównie regionalnych działaczy BFN, wśród których znaleźli się
również witebscy "rekordziści" - Barys Chamajda i Juraś Maroz,
mający na koncie najwyższe (idące już w setki mln rubli) roczne
sumy zasądzonych grzywien za pikietowanie bez zezwolenia.
(PAP)
jo/ ro
Białoruś/Opozycja uczciła 80-lecie pierwszej próby państwowości
22.03.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Blisko 5 tys. osób
przemaszerowało w niedzielę centralnymi ulicami Mińska, a
następnie uczestniczyło w wiecu przed teatrem opery i baletu, w
związku z 80-leciem ogłoszenia Białoruskiej Republiki Narodowej
- pierwszej próby utworzenia białoruskiej państwowości.
Hasła na transparentach wzywały m.in. do odrodzenia
białoruskiej tożsamości, powstrzymania rusyfikacji.
Skandowano:
"Niech żyje Białoruś".
Uroczysty pochód z orkiestrą, pod dziesiątkami
biało-czerwono-białych flag oraz transparentów, a także
patriotyczny mityng zorganizowały opozycyjne ugrupowania Białoruski Front Narodowy, Zjednoczona Partia Obywatelska i
partie socjaldemokratyczne.
Podczas wiecu odczytano apel Zianona Paźniaka, lidera BFN
przebywającego na emigracji, w którym zaapelował o solidarność
Białorusinów w obliczu "imperialistycznej" jedności Białorusi i
Rosji.
Według niego, tradycja Białoruskiej Republiki Narodowej,
nadaje znaczenie powrotowi do podstaw niezależnego państwa.

Przewodniczący ZPO, Stanisław Bogdankiewicz mówił o
potrzebie zjednoczenia demokratycznej opozycji dla obrony
niezależności kraju, która jest warunkiem ekonomicznego rozwoju.
Wg niego, Białorusini mogą zarabiać na poziomie 250 dolarów
miesięcznie, tyle co Polacy i Litwini.
"Nie jesteśmy gorsi od
tych dwóch bratnich narodów" - stwierdził.
W twardych słowach
skrytykował "niski" poziom kultury osobistej prezydenta
Łukaszenki.
Wyraził zdziwienie, iż prezydent cieszy się
szacunkiem Moskwy.
Stanisław Szuszkiewicz (socjaldemokracja), b. przewodniczący
Rady Najwyższej, potępił ekonomiczne i przywódcze umiejętności
Łukaszenki.
Wezwał młodych Białorusinów do zdobywania wiedzy,
aby nie stali się "nieukami jak nasz prezydent" i nie naprawiali
życia dekretami.
Proklamacja kilkumiesięcznej Białoruskiej Republiki
Narodowej 25 marca 1918 r. na terenach zajętych przez wojska
niemieckie wywarła - wg białoruskich żródeł historycznych "duży wpływ na rozwój narodowej świadomości Białorusinów".
Historycy twierdzą, iż przedsięwzięcie to zmusiło póżniejsze
bolszewickie władze do zrewidowania swojej polityki w stosunku
do Białorusi i utworzenia na jej terenach ograniczonego w
prawach radzieckiego państwa.
(PAP)
jo/
Białoruś/Opozycja wysuwa kandydaturę na prezydenta
21.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Kierownictwo liberalnej
Zjednoczonej Partii Obywatelskiej wysunęło w sobotę kandydaturę
Hienadzia Karpienki, jednego z jej liderów, na przyszłego
prezydenta kraju - podało centrum prasowe ZPO.
Podejmując ten krok, liberałowie pragną doprowadzić do
uzgodnienia przez demokratyczną opozycję wspólnego kandydata we
wcześniejszych wyborach prezydenckich.
Opozycja chciałaby ich
przeprowadzenia w 1999 roku.
Zgodnie z przeforsowanymi w 1996 r.
przez prezydenta Łukaszenkę zmianami w konstytucji (z 1994 r.),
wybory mają się odbyć w roku 2001.
Białoruska opozycja
konsekwentnie odwołuje się w swej działalności politycznej do

konstytucji uchwalonej 4 lata temu.
Zdaniem przewodniczącego ZPO Stanisława Bogdankiewicza,
"wybory prezydenta Białorusi powinny odbyć się w 1999 r.,
dlatego, że prezydent został wybrany w 1994 roku na pięć lat i
to rozumie każdy człowiek znający arytmetykę".
Ugrupowanie Bogdankiewicza opowiedziało się za umocnieniem
politycznych więzi wszystkich demokratycznych sił kraju, przede
wszystkim zaś Zjednoczonej Partii Obywatelskiej, Białoruskiego
Frontu Obywatelskiego oraz partii socjaldemokratycznych.
Liberałowie wystąpili przeciwko utworzeniu wspólnego
parlamentu Związku Białorusi i Rosji i przeprowadzeniu do niego
bezpośrednich wyborów, ponieważ, ich zdaniem, ZBiR powstał w
warunkach "dyktatury, która nie daje narodowi możliwości
swobodnego wyrażenia swej woli" w tej sprawie.
(PAP)
ro

Białoruś/ Inicjatywa na rzecz białoruszczyzny
21.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Organizacje działające
na rzecz odrodzenia języka białoruskiego chcą wybudować w Mińsku
zespół pomników "Ku czci ojczystego słowa", który wyrażałby
nieprzemijalność tej mowy.
Jednym z celów inicjatywy jest rozbudzenie ofiarności
Białorusinów na rzecz ochrony i rozwoju białoruszczyzny przez
plastyczne oddanie bogactwa ich języka i piśmiennictwa poinformował w sobotę korespondenta PAP Anatol Bieły z mińskiego
klubu "Spadczyna" (Dziedzictwo).
Jego klub oraz stołeczna rada Towarzystwa Języka
Białoruskiego im.
Franciszka Skaryny organizują otwarty konkurs
na projekt architektonicznej kompozycji, która stanęłaby obok
głównej biblioteki im.
Jakuba Kołasa.
Niedawno opozycyjna formacja Biełaruskaja
Sacyjał-Demakratycznaja Narodna Hramada wyraziła poważne
zaniepokojenie stanem języka białoruskiego, będącego, wg niej,
"jednym z głównych czynników życia narodu, zachowania i
umocnienia państwa".
Ugrupowanie zarzuciło ministerstwu edukacji oraz
administracji państwowej prowadzenie "polityki rusyfikacyjnej",
a także "obojętność wobec narodowych problemów Białorusi".
(PAP)

wit
Wiadomości dnia - sobota, 21.03., godz. 10.00
Wybory do rad gmin odbędą się razem z wyborami powiatowymi i
wojewódzkimi, na jesieni - postanowił Sejm
Na dożywocie skazał Sąd Wojewódzki w Warszawie trójkę
niedoszłych maturzystów, zabójców Jolanty Brzozowskiej
Dzień Wiosny upłynął wczoraj w całym kraju spokojnie
Głosowanie nad ratyfikacją rozszerzenia NATO o Polskę,
Czechy i Węgry nie odbędzie się prawdopodobnie w przyszłym
tygodniu
Prezydent Aleksandr Łukaszenka oskarżył Polskę, Litwę i
Zachód o atakowanie białoruskich władz i państwa
--------------------------------------------------------------Sejm znowelizował wczoraj ustawę przewidującą przedłużenie w
tym roku o 4 miesięce okresu, w którym, po zakończeniu kadencji
rad gmin, muszą się odbyć nowe wybory.
Nowelizacja ma umożliwić
połączenie wyborów gminnych z powiatowymi i wojewódzkimi.
Obecna kadencja rad gmin kończy się 19 czerwca.
Znowelizowana ustawa umożliwi przeprowadzenie wyborów do rad
gmin oraz powiatów i województw - w jednym, jesiennym terminie,
nie później niż do 17 października.
-----------------------------------------------------------Sąd Wojewódzki w Warszawie skazał wczoraj na dożywocie
trójkę niedoszłych maturzystów, którzy w 1996 r. bestialsko
zamordowali 22-letnią Jolantę Brzozowską.
Takiej właśnie kary
żądał prokurator.
Obrońcy trójki zapowiedzieli apelacje.
Sąd uznał, że Marcin M., Robert G. i Monika O.
"zabili swoją
teraźniejszość i przyszłość", co było ich świadomym wyborem.
Młody wiek sprawców nie może usprawiedliwiać tak wyjątkowego
okrucieństwa - podkreślił sędzia w ustnym uzasadnieniu wyroku.
Czwartego oskarżonego, Sebastiana M., prokuratura oskarżyła
o paserstwo i niepowiadomienie o przestępstwie.
Sąd skazał go na

2 lata więzienia.
Brzozowska zginęła od ran tłuczonych głowy oraz od ciosów
kuchennym nożem w szyję i oczy.
Po zrabowaniu magnetowidu,
biżuterii, telefonu komórkowego i pagera, oskarżeni próbowali
spieniężyć je, by uzyskać pieniądze na studniówkę.
--------------------------------------------------------Dzień Wiosny upłynął wczoraj w całym kraju spokojnie.
W
Katowicach i Warszawie zorganizowano dla młodzieży koncerty - w
obydwu uczestniczyło po 5 tys. młodzieży.
Imprezy przebiegały
spokojnie.
W niektórych miastach obowiązywał zakaz sprzedaży alkoholu.
Prohibicja miała zapobiec zbyt "hucznemu" obchodzeniu przez
młodzież pierwszego dnia wiosny.
---------------------------------------------------------------Rabat w wysokości 20 zł na zakup tony benzyny i 30 zł na
zakup tony oleju napędowego wprowadza od dziś Rafineria Gdańska
SA.
O tym, w jakim stopniu obniżka cen paliw sprzedawanych przez
rafinerię wpłynie na poziom cen detalicznych na stacjach paliw,
zadecydują ich właściciele.
W tym roku Rafineria Gdańska kilkakrotnie wprowadzała rabaty
na zakup paliw, obniżyła też ich cenę na swoich stacjach paliw.
---------------------------------------------------------------Najbardziej niebezpieczny jest zawód kowala i ślusarza lub
im pokrewny.
W ub.r. w tych zawodach zdarzyło się najwięcej
wypadków przy pracy - ponad 11 tys.
Najmniej wypadków podczas
pracy mieli robotnicy zatrudnieni przy produkcji wyrobów
włókienniczych i odzieży - wynika z najnowszych badań Głównego
Urzędu Statystycznego.
Drugie miejsce pod względem zagrożenia bezpieczeństwa pracy
zajmuje zawód górnika i robotnika obróbki kamienia.
W ub.r.
mieli oni ponad 6 tys. wypadków przy pracy.
Według danych GUS, w ub.r. ogółem zdarzyło się przeszło 120
tys. wypadków przy pracy.
---------------------------------------------------------------Do głosowania nad ratyfikacją rozszerzenia NATO o Polskę,

Czechy i Węgry nie dojdzie prawdopodobnie w przyszłym tygodniu.
Przywódca republikańskiej większości w Senacie Trent Lott
oświadczył, że debata nad ratyfikacją zostanie przerwana, aby
uchwalić ustawę o sfinansowaniu amerykańskiej misji wojskowej w
Bośni, a także podjąć na nowo dyskusję nad ustawą edukacyjną.
Jeśli do głosowania nad ratyfikacją rozszerzenia NATO nie
dojdzie w przyszłym tygodniu, może się ono nawet opóźnić na
okres po przerwie Wielkanocnej w pracach Kongresu, która potrwa
do trzeciej dekady kwietnia.
---------------------------------------------------------Wczoraj prezydent Bill Clinton wygłosił w Białym Domu
przemówienie, wzywając Senat do zatwierdzenia przyjęcia Polski,
Czech i Węgier do sojuszu.
"NATO może uczynić dla wschodu Europy to, co zrobiło dla jej
zachodu - ochronić nowe demokracje przed agresją, zapobiec
powrotowi do lokalnych konfliktów i stworzyć warunki, w których
może kwitnąć dobrobyt" - powiedział Clinton.
Dodał, że
rozszerzenie Paktu wzmocni NATO, przez co uczyni Amerykę
bezpieczniejszą.
-----------------------------------------------------------Prezydent Aleksandr Łukaszenka oskarżył wczoraj sąsiadów
Białorusi o atkowanie białoruskich władz i państwa.
Według
niego, przejawem ataku był marcowy kryzys na białoruskim rynku
walutowym.
Zdaniem Łukaszenki, za taką polityką wobec Białorusi
stoją "moskiewscy krętacze", Polska, Litwa i Zachód, a także
"białoruscy faszyzujący narodowi radykałowie".
(Dźwięk)
---------------------------------------------------------------Król Kambodży Norodom Sihanouk odmówił ułaskawienia swego
syna, byłego pierwszego premiera księcia Norodoma Ranariddha.
W
minioną środę sąd w Phnom Penh skazał zaocznie Ranariddha na
karę 30 lat więzienia.
Oskarżono go o spisek z Czerwonymi
Khmerami zmierzający do obalenia rządu.
Usunięty od władzy w ubiegłym roku Ranariddh przebywa na
emigracji w Bangkoku.
Przebywający na leczeniu w Pekinie król Sihanouk w liście do
księcia Ranariddha napisał, iż "nie ma możliwości mu pomóc".
Oświadczył, że gdyby ułaskawił syna, naraziłby monarchię

kambodżańską na niebezpieczeństwo.
--------------------------------------------------------------Dariusz Michalczewski obronił wczoraj we Frankfurcie nad
Menem tytuł zawodowego bokserskiego mistrza świata wagi
półciężkiej w wersji WBO.
Ciężko znokautował on w czwartej
rundzie Włocha Andreę Magiego.
"Tygrys" zarobił ponad 2 miliony
marek.
Było to 37. zwycięstwo w zawodowej karierze mieszkającego
w Hamburgu Polaka z niemieckim paszportem.
Występ Michalczewskiego poprzedziła we Frankfurcie walka
Przemysława Salety.
Zrobił on kolejny krok w kierunku
wywalczenia zawodowego tytułu mistrza Europy w wadze ciężkiej.
Już w pierwszej rundzie znokautował Węgra Ferenca Teka.
(PAP)
Opr. we/

INFORMACJE DŹWIĘKOWE NADANE 21 MARCA DOSTĘPNE W BBS:
Biblioteka SID : Plik 03_21_01.wav
Serwis odpłatny
Łukaszenka podczas narady w Mińsku poświęconej kryzysowi
walutowemu w niezwykle surowym i emocjonalnym przemówieniu
oświadczył, że atak Zachodu oraz części struktur władzy w
Moskwie będzie kontynuowany w 1998 r.
W Polsce i na Litwie od kilku lat istnieją centra, których
działalność skierowana jest przeciwko białoruskiemu państwu.
Trwa informacyjna wojna środków przekazu na wschodzie i
zachodzie z białoruskimi władzami - dowodził prezydent
Łukaszenka.
Krytykował ciągłe zagraniczne wizyty opozycji.
W jego
opinii, Polska i Litwa "aktywnie udostępniają swoje terytorium
dla walki białoruskiej opozycji z władzami i narodem".
Rosyjscy
demokraci natomiast "przy milczącej aprobacie oficjalnej Moskwy
oraz podporządkowane im banki przeprowadzają ataki na białoruski
rubel w Moskwie".
Mińsk, Wojciech Płocharski, PAP

Białoruś/Łukaszenka oskarża sąsiadów
20.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Prezydent Aleksandr
Łukaszenka oskarżył w piątek sąsiadów Białorusi o prowadzenie
ataku na białoruskie władze i państwo.
Przejawem tego ataku, wg
niego, był marcowy kryzys na białoruskim rynku walutowym.
Wg
Łukaszenki za taką polityką wobec Białorusi stoją "moskiewscy
krętacze", Polska, Litwa i Zachód, a także "białoruscy
faszyzujący narodowi radykałowie".
Polityka ta poniosła pełne fiasko - oznajmił białoruski
prezydent.
Łukaszenka, podczas narady w Mińsku z udziałem czołowych
urzędników państwowych poświęconej marcowemu kryzysowi
walutowemu, w
niezwykle surowym i emocjonalnym przemówieniu oświadczył, że atak
Zachodu i części struktur władzy w Moskwie będzie kontynuowany w
1998 r.
W Polsce i na Litwie od kilku lat istnieją centra, których
działalność skierowana jest przeciwko białoruskiemu państwu.
Trwa
informacyjna wojna środków przekazu na Wschodzie i Zachodzie z
władzami białoruskimi- dowodził Łukaszenka.
Krytykował "ciągłe, permanentne" zagraniczne wizyty
opozycji.
W jego opinii Polska i Litwa "aktywnie udostępniają
swoje terytorium dla walki białoruskiej opozycji z władzami i
narodem".
Rosyjscy demokraci natomiast, "przy milczącej
aprobacie oficjalnej Moskwy oraz podporządkowane im banki,
przeprowadzają ataki na białoruskiego rubla w Moskwie".
W efekcie narady, poświęconej konsekwencjom kryzysu
walutowego, Łukaszenka zwolnił w końcu dekretem z funkcji szefa
Banku Narodowego Giennadija Alejnikowa, a także trzech członków
zarządu Banku.
Na stanowisko szefa Banku powołał dotychczasowego
pierwszego wicepremiera, Piotra Prokopowicza, który tym samym
wyszedł ze składu rządu.
(PAP)
czer/
Białoruś/ Łukaszenka zagroził dymisjami w rządzie i Banku

Narodowym
20.03.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Prezydent Aleksandr
Łukaszenka zagroził w piątek premierowi Siarhiejowi Linhowi,
rządowi oraz zarządowi Banku Narodowego dymisjami w razie
niewypełnienia jego poleceń dotyczących dalszej stabilizacji
kursu białoruskiego rubla i ochrony rynku konsumenckiego.
Łukaszenka zwołał w Mińsku naradę z udziałem czołowych
urzędników państwowych w związku z marcowym kryzysem na rynku
walutowym, spowodowanym gwałtownym spadkiem kursu rubla.
Prezydent zażądał od urzędników wyjaśnień na temat wykonania
jego poleceń sprzed kilku dni, dotyczących ustabilizowania
sytuacji.
Otwierając naradę Łukaszenka krytycznie ocenił działania
rządu i Banku Narodowego podczas kryzysu, nazywając je
"niedołęstwem" i "dziwacznym brakiem profesjonalizmu".
Zarzucił urzędnikom państwowym, iż zajęli się drobiazgami,
zapominając o strategii.
Jego zdaniem, gdyby nie udało się w
ciągu ostatnich 3-4 dni ustabilizować sytuacji, "utracilibyśmy
ster państwa".
"Jeżeli nie wyciągniemy z tego wniosków, będziemy
bici na każdym kroku" - stwierdził.
Grożąc dymisjami wszystkim, którzy nie będą wypełniać jego
poleceń w sprawie kursu waluty i wzrostu cen, Łukaszenka
sugerował, że cele te należy osiągać, jednak "nie tylko metodami
administracyjnymi, ale i ekonomicznymi".
Wyraził przekonanie, że kryzys został wywołany w wyniku
planu destabilizacji politycznej, który ma doprowadzić do
niezadowolenia narodu i w konsekwencji do obalenia władzy lub co
najmniej do przeprowadzenia w 1999 r. wyborów prezydenckich i
parlamentarnych.
Nie poinformował jednak, kto jest autorem i
realizatorem tego planu.
(PAP)
jo/jr
Wiadomości dnia - piątek, 20.03., godz. 14.00
Maszynista lokomotywy dołowej zginął na skutek wypadku
w kopalni "Jas-Mos" w Jastrzębiu Zdroju
Oba projekty nowelizacji ustawy lustracyjnej - prezydencki i
senacki - Sejm skierował do dalszych prac w sejmowych

komisjach
Pieniądze przejęte przez SdRP w 1990 r. z kont dewizowych
byłej PZPR pochodziły ze składek członków partii - twierdzi
sekretarz generalny SdRP Krzysztof Janik
Prezydent Rosji Borys Jelcyn, po trzech godzinach pracy na
Kremlu, powrócił do rezydencji w Gorkach
Jugosłowiański prezydent Slobodan Miloszević wyznaczył
wicepremiera Vladana Kutlesicia na specjalnego wysłannika na
rozmowy z etnicznimi Albańczykami w sprawie przyszłości
Kosowa
---------------------------------------------------------------W kopalni "Jas-Mos" w Jastrzębiu Zdroju śmiertelnemu
wypadkowi uległ maszynista lokomotywy dołowej.
Do tragedii
doszło na poziomie 400 m pod ziemią.
Dyspozytor Wyższego Urzędu
Górniczego poinformował, że maszynista został przejechany przez
lokomotywę podczas manewrowania.
Zginął na miejscu.
Jest to 12 wypadek śmiertelny w kopalniach węgla kamiennego
w tym roku.
---------------------------------------------------------------Oba projekty nowelizacji ustawy lustracyjnej - prezydencki i
senacki - będą tematem dalszych prac w sejmowych komisjach zadecydował Sejm.
Izba nie uwzględniła ani wniosku AWS i ROP o
odrzucenie projektu prezydenta, ani SLD - o odrzucenie projektu
Senatu.
Sejm nie zgodził się też na powołanie w tej sprawie komisji
nadzwyczajnej.
Oba projekty trafią do komisji Administracji i
Spraw Wewnętrznych oraz Sprawiedliwości i Praw Człowieka.
Sejm debatował nad projektami nowelizacji ubiegłorocznej
ustawy lustracyjnej, która nie weszła w pełni w życie wobec
niemożności powołania pełnego składu Sądu Lustracyjnego.
Sąd ten
miał badać prawdziwość oświadczeń o ewentualnej współpracy ze
służbami specjalnymi PRL, które składają kandydaci do ważnych
stanowisk oraz osoby już je pełniące.
Prezydent chce, by do tego sądu delegować sędziów nawet bez
ich zgody.
Senat proponuje przekazanie jego funkcji Sądowi
Apelacyjnemu w Warszawie.

---------------------------------------------------------------Pieniądze, które Socjaldemokracja Rzeczypospolitej Polskiej
na początku 1990 r. przejęła z kont dewizowych b.
Polskiej
Zjednocznonej Partii Robotniczej, pochodziły ze składek członków
byłej partii, te zaś nie podlegają przejęciu przez Skarb Państwa
- powiedział sekretarz generalny SdRP Krzysztof Janik.
Janik określił tezy zawarte w publikacji tygodnika "Wprost",
jako oszczerstwo i dodał, że dewizy o których pisała gazeta nie
zostały ukryte przez przedstawicieli SdRP.
Jego zdaniem, mogli oni dysponować tymi pieniędzmi według
ówcześnie obowiązującego prawa.
Liderzy SdRP zapowiedzieli wniosek do prokuratora z
zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa w związku z publikacją
"Wprost".
Tygodnik napisał pod koniec lutego, że były szef SdRP
Aleksander Kwaśniewski, obecny przewodniczący tej partii Leszek
Miller i były skarbnik SdRP Wiesław Huszcza ukryli w 1990 r., a
następnie rozdysponowali równowartość 7,5 mln dolarów
pochodzących z kont b.
PZPR.
Tygodnik twierdzi, że były one
przekazywane do różnych spółek w celu zatarcia ich pochodzenia.
Według ustawy o przejęciu majątku b.
PZPR, która weszła w
życie w 1991 r., kwoty pochodzące ze składek nie podlegają
przejęciu przez Skarb Państwa, podlega temu natomiast pozostały
majątek byłej partii.
---------------------------------------------------------------Prezydent Borys Jelcyn, który po tygodniowym leczeniu w
podmoskiewskiej rezydencji Gorki, po raz pierwszy pojawił się
dziś na Kremlu, po trzech godzinach pracy powrócił do
rezydencji.
Przedstawiciel Kremla nie potrafił powiedzieć, kiedy można
się spodziewać Jelcyna ponownie na Kremlu.
Jelcyn nieoczekiwanie pojawił się w swym kremlowskim biurze
i odbył kila rozmów telefonicznych oraz spotkał się ze swymi
dwoma współpracownikami: Siergiejem Jastrzembskim i Walentinem
Jumaszewem.
Telewizja pokazała krótką relację z tych spotkań, z
której wynikało, że prezydent jest w dobrej formie.
Jelcyn
żartował, czy podczas jego nieobecności jego administracja

dobrze pracuje.
(Dźwięk)
---------------------------------------------------------------Jugosłowiański prezydent Slobodan Miloszević wyznaczył
wicepremiera Vladana Kutlesicia na specjalnego wysłannika na
rozmowy z etnicznimi Albańczykami w Kosowie na południu Serbii.
Przywódca Albańczyków Ibrahim Rugova wyraził gotowość
przystąpienia do negocjacji.
Miloszević zgodził się wczoraj na wyznaczenie specjalnego
wysłannika po spotkaniu z szefami niemieckiej i francuskiej
dyplomacji Klausem Kinklem i Hubertem Verdinem w Belgradzie.
Kutlesić, prawnik z wykształcenia, jest długoletnim, bliskim
współpracownikiem Miloszevicia.
--------------------------------------------------------------Tymczasem władze serbskie wciąż nie zgadzają się na wydanie
wiz 14-osobowej delegacji amerykańskiej, która zamierzała
podczas weekendu nadzorować wybory prezydenckie i parlamentarne
w samozwańczej Republice Kosowa, nie uznawanej przez władze
serbskie i wspólnotę międzynarodową.
Delegacja, kierowana przez trzech parlamentarzystów
amerykańskich, odleciała wczoraj do sąsiadującej z Kosowem
Macedonii.
Obecnie trwają negocjacje w sprawie wydania wiz
amerykańskim dyplomatom.
(PAP)
Opr. we/

INFORMACJE DŹWIĘKOWE NADANE 20 MARCA DOSTĘPNE W BBS:
Biblioteka SID : Plik 03_20_04.wav
Serwis odpłatny
Prezydencka Służba Prasowa poinformowała, że Jelcyn
rozpoczął urzędowanie od rozmów telefonicznych z premierem
Wiktorem Czernomyrdinem i ministrem spraw zagranicznych
Jewgienijem Primakowem.
Ten pierwszy uczestniczy w Odessie w spotkaniu,
poświęconym uregulowaniu konfliktu w mołdawskim Naddniestrzu.
Z
kolei Primakow jest na Bałkanach, gdzie próbuje posadzić do
stołu rozmów strony konfliktu w Kosowie.

Następnie prezydent spotkał się z szefem swojej
Administracji Walentinem Jumaszewem i jego zastępcą Siergiejem
Jastrzembskim.
Tematem tej narady były m.in. przygotowania do
spotkania przywódców Rosji, Francji i Niemiec w Jekaterynburgu.
Borys Jelcyn, Jacques Chirac i Helmut Kohl zamierzają
zebrać się w uralskiej stolicy, rodzinnych stronach rosyjskiego
prezydenta, w najbliższy czwartek.
Kreml zapewnia, że
przygotowania do spotkania "wielkiej europejskiej trojki", jak
określa się w Moskwie uralski szczyt, "idą pełną parą".
Jerzy Malczyk - Moskwa - PAP

Biblioteka SID : Plik 03_20_02.wav
Serwis odpłatny
Szef Rady Bezpieczeństwa oskarża banki ukraińskie oraz
łotewski.
Dźwięk:
Marcowy kryzys na białoruskim rynku walutowym został
wywołany na moskiewskiej międzybankowej giełdzie walutowej przez
operacje dwóch rosyjskich filii banków ukraińskich oraz bank
łotewski, które wcześniej nie prowadziły operacji na taką skalę
- oświadczył Wiktor Szejman, szef Rady Bezpieczeństwa Białorusi
uważany za prawą rękę prezydenta Łukaszenki.
Według Szejmana, "atak" szeregu banków-nierezydentów na
białoruskiego rubla rozpoczął się faktycznie już 26 lutego.
"Z niezrozumiałych przyczyn za konkretnymi wykonawcami
oczywiście stoją konkretni zamawiający, którzy sformułowali to
zamówienie" - oznajmił Szejman.
W jego przekonaniu, chodziło o to, aby poprzez gwałtowny
spadek kursu rubla wywołać wzrost cen na podstawowe towary na
białoruskim rynku i tym samym sprowokować oburzenie ludzi.
z Mińska mówił Wojciech Płocharski PAP

Białoruś/MSZ namawia Łukaszenkę do udziału w obchodach 50-lecia
Deklaracji Praw Człowieka
20.03.

Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Białoruskie MSZ chce,
aby prezydent Aleksandr Łukaszenka wystąpił w Organizacji
Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku w związku z 50-leciem
przyjęcia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.
"Latem prezydent jest zwykle bardzo zajęty w domu, ale my
chcemy przekonać go do ważności tej podróży" - powiedział
minister spraw zagranicznych Iwan Antanowicz "Sowietskiej
Biełorussii" - gazecie administracji prezydenckiej.
Minister dodał, że MSZ liczy również na to, że w drodze
powrotnej prezydent odwiedzi Kubę w związku z otrzymanym
zaproszeniem od Fidela Castro.
Antanowicz wyraził zadowolenie, że Białorusi udało się
nawiązać dialog z Organizacją Bezpieczeństwa i Współpracy w
Europie.
Powiedział, że praca Doradczo-Obserwacyjnej grupy OBWE
w Mińsku jest zgoda z "naszym życzeniem doskonalenia
prawodawstwa, poprawy działalności instytucji prawa, dalszej
reformy Konstytucji i poprawy współpracy w zakresie praw
człowieka".
(PAP)
jo/jr
Wiadomości dnia - piątek, 20.03., godz. 11.00
Obraduje Sejm RP; trwa debata nad projektami noweli ustawy
lustracyjnej; sejm zrównał "kombatanckie" emerytury cywilne
i wojskowe
Akcja ratownicza w Zatoce Gdańskiej
rzecznik "S" w Ursusie poinformował że "na razie nie
będziemy wychodzić na zewnątrz"
Pożary lasów na Borneo zagroziły mieszkańcom miast w
Indonezji
---------------------------------------------------------------Sejm zajął się rano projektami nowelizacji ustawy
lustracyjnej, która nie weszła w pełni w życie wobec niemożności
powołania Sądu Lustracyjnego.
Według projektu prezydenckiego, do Sądu Lustracyjnego
kierowani byliby sędziowie nawet bez ich zgody.
Natomiast Senat
proponuje, by rolę tego sądu przejął Sąd Apelacyjny w Warszawie.
Rząd popiera projekt Senatu; jest przeciwny prezydenckiemu.
Sąd Lustracyjny, przewidywany przez obowiązującą formalnie

od sierpnia ub.r. ustawę lustracyjną z kwietnia ub.r., miał
liczyć 21 sędziów.
Jednak zgromadzenia sędziów apelacyjnych i
wojewódzkich wyłoniły tylko 20 kandydatów, w związku z czym sąd
ten nie zaczął działać.
******
Sąd miał badać prawdziwość oświadczeń na temat ewentualnej
współpracy ze służbami specjalnymi PRL lub pracy w nich, jakie
składają kandydaci do najważniejszych urzędów oraz osoby już je
sprawujące, a także parlamentarzyści, sędziowie, prokuratorzy i
szefowie mediów publicznych.
Ustawa nie zakazuje pełnienia
stanowisk b. agentom - o tym, czy je obejmą, decyduje organ
powołujący na dane stanowisko (albo wyborcy).
Jeżeli zaś sąd
stwierdzi fałsz oświadczenia, ten kto je złożył nie będzie mógł
być przez 10 lat prezydentem RP, parlamentarzystą, sędzią i
prokuratorem.
-------------------------------------------------------Sejm znowelizował ustawę o rewaloryzacji emerytur i rent.
Oznacza to zrównanie "kombatanckich" emerytur cywilnych i
wojskowych.
Nowelizacja wynika z uznania przez Sejm za zasadne
orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z września ub.r., który
stwierdził, że odmienne traktowanie w przepisach emerytalnych
"cywilnych" i "wojskowych" okresów kombatanctwa jest niezgodne z
zasadą sprawiedliwości społecznej.
Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka zaproponowała, by
świadczenia za okresy kombatanckie dla służb mundurowych, a
także dla osób pobierających emerytury z zaopatrzenia
powszechnego, były obliczane jednakowym wskaźnikiem, czyli 1,3
proc. wymiaru podstawy emerytury, a nie jak dotychczas - 0,7
proc.
*****
Z wnioskiem o ustalenie wysokości świadczenia emerytalnego
uwzględniającego nowe okresy składkowe musi wystąpić osoba
uprawniona.
Podwyższone świadczenia wraz z należnymi odsetkami
będą wypłacane za okres od 11 września 1997 r. jeżeli wniosek w
tej sprawie będzie zgłoszony w ciągu 2 lat od dnia wejścia w
życie ustawy.
--------------------------------------------------------------Nad ranem zakończono kilkugodzinną akcję ratowniczą na
wodach Zatoki Gdańskiej, podczas której statki ratownicze i
pontony stacji brzegowych ratowały załogi dwóch łodzi rybackich.
Wczoraj wieczorem łódź rybacka "Świb-3" ze Świbna wypłynęła
w rejon Kątów Rybackich w celu sprawdzenia zastawionych

wcześniej sieci.
Silna śnieżyca i awaria silnika łodzi, zmusiła
rybaków do rzucenia kotwicy i wezwania pomocy.
Na pomoc pospieszyli łodzią "Świb 14" rybacy ze Świbna,
niestety po przybyciu w rejon Kątów Rybackich także znalezli się
w tarapatach.
Wezwano na pomoc ratownictwo morskie.
Do akcji
przystąpiły dwa statki ratownicze: płynący do Świnoujścia
"Sztorm II" oraz "Powiew", bazujący w gdańskich Górkach
Zachodnich, które udzieliły pomocy łodzi "Świb-14" i odholowały
ją do portu w Świbnie.
Natomiast załogi pontonów brzegowych
stacji ratowniczych ze Świbna i Sztutowa zabrały rybaków z łodzi
Świb-3", która pozostała na kotwicy w rejonie Kątów Rybackich.
---------------------------------------------------------------Rzecznik prasowy NSZZ "Solidarność" w Zakładach Przemysłu
Ciągnikowego "Ursus" SA Jacek Pedrycz powiedział rano, że
trwający protest załogi będzie miał wewnętrzny charakter.
"Na
razie nie będziemy wychodzić na zewnątrz demonstrując swoje
problemy" - powiedział rzecznik związku.
Dodał, że również w
filiach "Ursusa" załogi powinny powstrzymać się od akcji na
zewnątrz zakładów.
"Mimo, że wicepremier Balcerowicz nadal uprawia bełkot
ekonomiczny, to nie ma już jego bełkotu politycznego.
Pojawiło
się kilka pozytywnych wypowiedzi i traktujemy je jako dobrą
monetę" - mówił rzecznik.
***
Zaplanowany na dwa dni strajk "Ursusa", po czwartkowej
demonstracji na ulicach Warszawy, w piątek miał się skupić w
okolicach fabryki i filii oraz polegać głównie na blokowaniu
dróg.
W czwartek przewodniczący ursuskiej "Solidarności" Zygmunt
Wrzodak nie wykluczał, że w piątek może dojść do zablokowania
torów kolejowych w pobliżu ZPC "Ursus".
Jednak po czwartkowym
rozwiązaniu demonstracji i "daniu rządowi" dwu tygodni na
reakcję, podjęto decyzję o wewnętrznym charakterze drugiego dnia
protestu - wyjaśnił Pedrycz.
Komitet Strajkowy domaga się od rządu m.inn. podjęcia
negocjacji m.in. na temat zwiększenia puli kredytów dla
rolnictwa
--------------------------------------------------------------Dwóch 20-letnich amerykańskich misjonarzy z kościoła
Mormonów zostało uprowadzonych w Rosji - poinformowali w

czwartek wieczorem w Waszyngtonie przedstawiciele tej wspólnoty
wyznaniowej.
W oświadczeniu ogłoszonym za pośrednictwem Departamentu
Stanu USA poinformowano, że porwani zostali Travis Robert Tuttle
ze stanu Arizona i Andrew Propst ze stanu Oregon.
Nie podano
innych szczegółów dotyczących okoliczności uprowadzenia.
Poinformowano tylko, że udali się oni z misją do Samary.
Kościół Mormonów podał, że natychmiast podjęto kroki w celu
zapewnienia bezpieczeństwa innym misjonarzom, którzy wyjechali
do obwodu samarskiego, położonego około 800 kilometrów na
południowy wschód od Moskwy.
---------------------------------------------------Gwałtowne pożary trawiące dżunglę w indonezyjskiej części
Borneo zaczęły obecnie zagrażać także setkom tysięcy mieszkańców
nadbrzeżnych miast - zaalarmowała telewizja Indonezji.
Gęste kłęby dymu spowiły już osiedla położone przy
nadbrzeżnej, 125-kilometrowej drodze między miastami Samarinda i
Balikpapan w prowincji Wschodni Kalimantan.
Żołnierze wraz z mieszkańcami prowadzą zaciętą walkę z
żywiołem.
Ogień m.in. usiłuje się ugasić strumieniami wody,
kierowanymi z cystern samochodowych.
Jednak pożary wymknęły się
już spod kontroli w rejonie wzgórza Bukit Suharto, nazwanego tak
niegdyś na cześć prezydenta.
W prowincji Wschodni Kalimantan pożary zniszczyły od
stycznie już ok. 80 tys. obszarów leśnych.
Przyczyną pojawienia
się ognia było wycinanie lasów przez zajmujące się wyrębem drzew
- przesiębiorstwa stosujące także metodę wypalania tych terenów.
---------------------------------------------------------Adwokaci prezydenta Clintona, któremu Paula Jones, podobnie
jak kilka innych kobiet, zarzuca, iż padła ofiarą jego
seksualnej żądzy, przystąpili do kontrataku.
Według głównego
obrońcy, Roberta Bennetta, istnieją dowody podważające
wiarygodność twierdzenia Jones, że szok wywołany propozycją
seksualną spowodował, iż od kilku lat ma awersję do seksu.
W liście, skierowanym do sędziego sądu okręgowego USA pani
Susan Webber, mecenas Bennett stwierdził, że dysponuje
informacjami dotyczącymi życia seksualnego Pauli Jones.
Informacje te mogą zbić zarzut pozywającej, że uraz wywołany

rzekomą propozycją seksualną Bill Clintona doprowadził do tego,
że straciła ona pociąg do seksu.
Kopię listu opublikował w
piątkowym numerze dziennik "Washington Post".
-----------------------------------------------------------Około 300 mln lat temu na Spitsbergenie panował tropikalny
klimat a w ciepłych wodach żyły koralowce.
Polskie badania
paleontologiczne pozwalają odtworzyć przeszłość tego arktycznego
archipelagu.
W tym roku wznowione zostaną po wieloletniej przerwie
polskie badania paleontologiczne na Spitsbergenie - poinformował
prof.
Andrzej Gaździcki z Instytutu Paleobiologii PAN.
W latach
70. działały w rejonie fiordów Hornsund i Bellsund na południu
Spitsbergenu cztery polskie wyprawy paleontologiczne.
Dokonały
ważnych odkryć pozwalających lepiej poznać geologiczną
przeszłość tego rejonu Arktyki.
Znaleziono ślady dawnych mórz
sprzed 300-200 mln lat oraz liczne skamieniałe szczątki morskiej
fauny, m.in. ramienionogi i koralowce.
-----------------------------------------------------------------

INFORMACJE DŹWIĘKOWE NADANE 20 MARCA DOSTĘPNE W BBS:
Biblioteka SID : Plik 03_20_01.wav
Serwis odpłatny
Szef Rady Bezpieczeństwa Białorusi oskarża banki ukraińskie
oraz łotewski
dzwięk
Marcowy kryzys na białoruskim rynku walutowym został
wywołany na moskiewskiej międzybankowej giełdzie walutowej przez
operacje dwóch rosyjskich filii banków ukraińskich oraz bank
łotewski, które wcześniej nie prowadziły operacji na taką skalę
- oświadczył Wiktor Szejman, szef Rady Bezpieczeństwa Białorusi
uważany za prawą rękę prezydenta Łukaszenki.
Według Szejmana, "atak" szeregu banków-nierezydentów na
białoruskiego rubla rozpoczął się faktycznie już 26 lutego.
"Z niezrozumiałych przyczyn za konkretnymi wykonawcami
oczywiście stoją konkretni zamawiający, którzy sformułowali to
zamówienie" - oznajmił Szejman.
W jego przekonaniu, chodziło o to, aby poprzez gwałtowny

spadek kursu rubla wywołać wzrost cen na podstawowe towary na
białoruskim rynku i tym samym sprowokować oburzenie ludzi.
Wojciech Płocharski - Mińsk PAP
Biblioteka SID : Plik 03_20_03.wav
Serwis odpłatny

Można spędzić weekend na nartach, proponujemy Krynicę i
Szczawnicę
dzwięk:
Zdecydowanie najlepiej jest na Jaworzynie Krynickiej.
Na jej
szczycie leży 40 cm śniegu.
Dobrzeg przygotowana jest ponad
2,5-kilometrowa, sztucznie naśnieżona trasa zjazdowa, na której
leży ok. pół metra śniegu.
Dobre warunki narciarskie spotkają
narciarze na Palenicy k.
Szczawnicy.
Na tamtejszym, sztucznie
naśnieżonym stoku zjazdowym jest 35 cm śniegu.
Można także
pojeździć na trasach w Suchej Dolinie k.
Piwnicznej,
podkrynickich Słotwinach oraz Kamiannej k. Łabowej.
Warto wybrać
się w Gorce na Turbacz, gdzie pokrywa śniegu ma blisko 80 cm
grubości.
Warte polecenia są tamtejsze trasy dla narciarstwa
biegowego.
Leszek Horwath - Nowy Sącz PAP
---------------------------------------------------------------(PAP) opr.jkc/

Wiadomości dnia - piątek, 20.03., godz. 10.00
Sejm wznowił obrady; ponownie nie wybrano Inspektora
Ochrony Danych Osobowych
Polska wkracza w nową fazę transformacji gospodarczej opinię taką wyraził prof.
Władysław Welfe z Uniwersytetu
Łódzkiego w trakcie seminarium ONZ w Nowym Jorku
Azyl dla Albańczyków w Szwecji, odmowa w Niemczech

W Rosji porwano dwóch misjonarzy mormońskich z USA
Gwałtowne wichury, wielu rannych w Japonii
W Angoli ponad 150 generałów UNITY oddało broń
---------------------------------------------------------------Sejm RP po 9.00 wznowił obrady.
Głównym tematem trzeciego ostatniego dnia posiedzenia ma być projekt nowelizacji ustawy
lustracyjnej.
W sejmie są dwa projekty nowelizacji ustawy lustracyjnej,
która nie weszła w pełni w życie wobec niemożności powołania
Sądu Lustracyjnego.
Propozycję trybu powoływania Sądu
Lustracyjnego złożyła grupa posłów AWS.
W Izbie są również dwa inne projekty: prezydenta i Senatu.
Prezydent chce, by do Sądu Lustracyjnego delegować sędziów nawet
bez ich zgody; Senat proponuje, by rolę tego Sądu przejął Sąd
Apelacyjny w Warszawie.
*
*
*
Nadal nie ma Generalnego Inspektora Ochrony Danych
Osobowych.
Dziś rano w kolejnej turze wyborów, jedyny kandydat
(zgłoszony przez AWS) Janusz Warakomski otrzymał 201 głosów,
podczas gdy wymagana większość bezwzględna wynosiła 206.
*****
W czwartek Warakomski zebrał 204 głosy, (większość
bezwzględna wynosiła 207), a Kazimierz Pańtak, poseł ubiegłej
kadencji kandydat SLD - 147.
W lutym, z powodu nieporozumień koalicyjnych, Sejmowi nie
udało się wybrać na to stanowisko rekomendowanego przez komisję
prof.
Andrzeja Rzeplińskiego, który później wycofał swoją
kandydaturę.
Natomiast Pańtak nie otrzymał wymaganej liczby
głosów.
*
*
*
Najprawdopodobniej dzisiaj Izba będzie głosowała projekt
uchwały przygotowany przez Komisję Integracji Europejskiej.
W
projekcie wyrażono przekonanie, że "polskie tradycje, kultura i
potencjał gospodarczy znajdą w Unii Europejskiej szersze
możliwości współkształtowania przyszłej, zjednoczonej Europy".
Z wnioskiem o odrzucenie tego projektu przez Sejm wystąpił

wczoraj Jan Łopuszański z AWS.
Jego zdaniem, włączenie do UE w
jej obecnym kształcie byłoby dla Polski "zabójcze".
--------------------------------------------------------------Sąd administracyjny Hesji potwierdził cofnięcie prawa azylu
ok. 3.200 Albańczykom, którzy znaleźli schronienie w Niemczech w
lipcu 1990 roku.
Stanowili oni część fali kandydatów do emigracji, którzy
oblegali kilka ambasad zagranicznych w Tiranie.
Ponieważ
sytuacja w Albanii ustabilizowała się, sądy niemieckie uznały,
że nie mogą oni ubiegać się o stały azyl lub status chroniący
przed wydaleniem ich z RFN.
Prawo pobytu przyznano im w
listopadzie 1990 r. tymczasowo.
Natomiast rząd Szwecji postanowił w czwartek wieczorem, że
prawie 1 tys.
Albańczyków z Kosowa może pozostać w tym kraju.
Rząd ogłosił, że obywatele Federalnej Republiki Jugosławii,
którym do dnia 1 stycznia 1999 roku upłynie czteroletni okres
pobytu w Szwecji, otrzymają prawo pozostania w tym kraju ze
względów humanitarnych.
----------------------------------------------------------------Polska wkracza w nową fazę transformacji gospodarczej,
charakteryzującą się przejściem od małych i średnich inwestycji
do przedsięwzięć na dużą skalę.
Opinię taką wyraził prof.
Władysław Welfe z Uniwersytetu Łódzkiego w trakcie seminarium
odbywającego się w siedzibie ONZ.
W 3-dniowym ONZ-owskim seminarium, które zakończyło się w
czwartek, uczestniczyli ekonomiści z ponad 50 krajów.
Sponsorem
był Departament ONZ ds.
Społecznych i Gospodarczych.
Seminarium
odbywa się dwa razy do roku, regularnie od 1976 r.
W specjalnym raporcie na temat sytuacji gospodarczej w
Polsce Władysław Welfe stwierdził, że mimo dotkliwej powodzi w w
97 roku - prognozy rozwoju są optymistyczne.
W ciągu
najbliższych lat polski produkt narodowy brutto będzie rósł o
około 6 proc. rocznie, a dzięki przyłączeniu do Unii
Europejskiej wskaźnik rozwoju gospodarczego podwyższy się
dodatkowo o 1-2 proc.
"Ten szybki wzrost gospodarczy będzie

trwał aż do 2005 r., po czym zacznie się nieznacznie obniżać" mówi raport prof.
Welfe.
****
Według polskiego delegata, obecnie w gospodarce Polski
rośnie udział finansowanych przez zagraniczny kapitał dużych
inwestycji, takich jak fabryki DAEWOO w Warszawie, czy Opla w
Gliwicach.
--------------------------------------------------------------Dwóch 20-letnich amerykańskich misjonarzy z kościoła
Mormonów zostało uprowadzonych w Rosji - poinformowali w
czwartek wieczorem w Waszyngtonie przedstawiciele tej wspólnoty
wyznaniowej.
W oświadczeniu ogłoszonym za pośrednictwem Departamentu
Stanu USA poinformowano, że porwani zostali Travis Robert Tuttle
ze stanu Arizona i Andrew Propst ze stanu Oregon.
Nie podano
innych szczegółów dotyczących okoliczności uprowadzenia.
Poinformowano tylko, że udali się oni z misją do Samary.
Kościół Mormonów podał, że natychmiast podjęto kroki w celu
zapewnienia bezpieczeństwa innym misjonarzom, którzy wyjechali
do obwodu samarskiego, położonego około 800 kilometrów na
południowy wschód od Moskwy.
---------------------------------------------------Gwałtowne wichury rozszalały się dziś niemal w całej
Japonii, uniemożliwiając ruch pieszych na ulicach i zmuszając
towarzystwa lotnicze do odwoływania rejsów samolotów; w samym
Tokio rannych zostało wiele osób.
W stolicy prędkość wiatru dochodziła do 105 km/godz.
W
różnych rejonach kraju notowano podobne wichury, nieraz
towarzyszyły im opady deszczu.
W Tokio 70-letni mężczyzna doznał poważnych obrażeń głowy,
kiedy podmuch wiatru przewrócił go na przejściu dla pieszych.
W
tym czasie 19-letnia kobieta została trafiona tablicą zerwaną
znad restauracji.
Wiele osób odniosło lżejsze rany.
-------------------------------------------------------Prezydent Rosji Borys Jelcyn wrócił dziś rano na Kreml i
rozpoczął pracę od spotkania "ze swymi współpracownikami" poinformowała służba prasowa urzędu prezydenckiego.
67-letni Jelcyn przebywał przez tydzień w podmoskiewskiej
rezydencji Gorki 9, gdzie był leczony na "ostre zapalenie
górnych dróg oddechowych", które wymagało kuracji
antybiotykowej.

W czwartek, z powodu niedyspozycji szefa państwa rosyjskiego
odwołano szczyt w Moskwie przywódców 12 krajów wchodzących w
skład Wspólnoty Niepodległych Państw.
Rzecznik prezydenta
Siergiej Jastrzembski potwierdził wczoraj udział Borysa Jelcyna
26 marca w Jekatierinburgu na spotkaniu udziałem prezydenta
Francji Jacquesa Chiraka i kanclerza Niemiec Helmuta Kohla.
----------------------------------Przeszło 150 generałów byłego ruchu rebelianckiego w Angoli
- UNITA złożyło w czwartek broń i zostało zdemobilizowanych w
dawnej twierdzy ugrupowania w środkowej części kraju.
Poinformowali o tym przedstawiciele sił ONZ, nadzorujący pokój w
Angoli.
Wśród zdemobilizowanych generałów jest najbliższy
współpracownik przywódcy UNITY Jonasa Savimbiego i dowódca wojsk
ruchu, gen.
Altino Sapalalu.
Zgromadzeni w miejscowości
Balilundo byli dowódcy wojskowi sił rebelianckich otrzymali
specjalne premie za złożenie broni.
Przewidują to ustalenia
układu pokojowego, który położył kres dwudziestoletniej krwawej
wojnie domowej w Angoli.
Wojna ta wybuchła po uzyskaniu przez
kraj niepodległości od Portugalii w 1975 roku i zakończyła się
podpisaniem w 1994 r. protokółu w Lusace.
****
Demobilizacja wojsk UNITY jest jednym z kluczowym
postanowień protokółu.
W minionych 18 miesiącach zdemoblizowano
ok. 45 tys. żołnierzy dawnych sił rebelianckich.
-----------------------------------------------------------INFORMACJE DŹWIĘKOWE NADANE 20 MARCA DOSTĘPNE W BBS:
Biblioteka SID : Plik 03_20_01.wav
Serwis odpłatny
Nie będzie pieniędzy dla Ursusa.W Warszawie manifestowało
wczoraj kilka tysięcy osób.
dzwięk:
Protestujący żądali ochrony krajowej produkcji ciągników przez m.in. zwiększenia puli kredytów dla rolnictwa, a także
wprowadzenia ograniczeń dla importu sprzętu rolniczego.
Za obecne kłopoty fabryki robotnicy obwiniali Unię Wolności

i wicepremiera Balcerowicza.
"Nie ma litości dla Unii Wolności, nie ma litości dla Unii
Wolności".
Wicepremier Balcerowicz pozostał jednak niewzruszony, gdyż
"inaczej nie uzdrowimy finansów publicznych i nie będziemy w
stanie wykorzystać wielkiej polskiej szansy na szybki rozwój".
Szef resortu finansów przypomniał, że zakład otrzymał już za
rządów poprzedniej koalicji oddłużenie na kwotę przekraczającą 3
bln st. zł.
Zdaniem ministra Balcerowicza, "można dawać taką szansę, ale
szansę trzeba wykorzystywać", tzn.
"trzeba wreszcie zacząć
płacić podatki i uzdrawiać przedsiębiorstwo".
Wicepremier zaznaczył, że "to nie Polska jest przy Ursusie,
Polska nie może być dodatkiem Ursusa".
Tymczasem kierujący demonstracją szef ursuskiej "S" Zygmunt
Wrzodak zapowiedział już, że jeżeli w ciągu 2 tygodni rząd nie
zacznie rozmawiać z robotnikami, to nowa demonstracja odbędzie
się przed kancelarią premiera.
Wrzodak , nie wykluczył, że dziś może dojść do blokowania
torów kolejowych w pobliżu zakładów.
W czasie wczorajszej demonstracji od petard zostało rannych
kilka osób, m.in. dwóch policjantów, związkowiec, dziennkarka
radiowa i jeden z rzucających race.
Zdaniem rzecznika stołecznej policji sytuacja przed gmachem
Ministerstwa Finansów była "na granicy interwencji".
Piotr Odrobiński - Warszawa PAP
Szef Rady Bezpieczeństwa Białorusi oskarża banki ukraińskie
oraz łotewski
dzwięk
Marcowy kryzys na białoruskim rynku walutowym został
wywołany na moskiewskiej międzybankowej giełdzie walutowej przez
operacje dwóch rosyjskich filii banków ukraińskich oraz bank
łotewski, które wcześniej nie prowadziły operacji na taką skalę
- oświadczył Wiktor Szejman, szef Rady Bezpieczeństwa Białorusi
uważany za prawą rękę prezydenta Łukaszenki.
Według Szejmana, "atak" szeregu banków-nierezydentów na
białoruskiego rubla rozpoczął się faktycznie już 26 lutego.

"Z niezrozumiałych przyczyn za konkretnymi wykonawcami
oczywiście stoją konkretni zamawiający, którzy sformułowali to
zamówienie" - oznajmił Szejman.
W jego przekonaniu, chodziło o to, aby poprzez gwałtowny
spadek kursu rubla wywołać wzrost cen na podstawowe towary na
białoruskim rynku i tym samym sprowokować oburzenie ludzi.
Wojciech Płocharski - Mińsk PAP
---------------------------------------------------------------(PAP) opr.jkc/

Białoruś/ Szef Rady Bezpieczeństwa oskarża zagraniczne banki
19.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Kryzys na białoruskim
rynku walutowym został wywołany na moskiewskiej międzybankowej
giełdzie walutowej przez operacje banku łotewskiego i dwóch
rosyjskich filii banków ukraińskich, które wcześniej nie
prowadziły operacji na taką skalę - powiedział w czwartek w
białoruskiej telewizji Wiktor Szejman, szef Rady Bezpieczeństwa
Białorusi, uważany za prawą rękę prezydenta Łukaszenki.
Według Szejmana, "atak" szeregu banków-nierezydentów na
białoruskiego rubla rozpoczął się faktycznie już 26 lutego br.
"Z niezrozumiałych przyczyn za konkretnymi wykonawcami
oczywiście stoją konkretni zamawiający, którzy określili to
zamówienie" - oznajmił Szejman.
Według jego słów, chodziło im o to, aby przez gwałtowny
spadek kursu rubla wywołać wzrost cen na podstawowe towary na
białoruskim rynku i tym samym sprowokować oburzenie ludzi.
(PAP)
jo/
ewa/
Białoruś może utrudnić transport rosyjskiego gazu
19.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Rząd Białorusi może
podjąć odpowiednie środki wobec transportu rosyjskiego gazu
przez białoruskie terytorium w razie dalszego zmniejszania przez
"Gazprom" ilości tego dostarczanego Białorusi surowca
energetycznego - powiedział w czwartek premier Siarhiej Linh,
cytowany przez państwową telewizję.
Premier Linh dodał, że na razie rząd nie zamierza stosować
wobec rosyjskiego gazu wspomnianych utrudnień.
Spodziewa się on,
że na spotkaniu z szefem "Gazpromu" Remem Wiachiriewem problemy

zostaną bezkonfliktowo rozwiązane.
Rosyjski "Gazprom" od kilku dni ogranicza ilości
dostarczanego Białorusi gazu w związku z zadłużeniem tego kraju
sięgającym 216 mln dolarów.
(PAP)
jo/
ewa/
Wiadomości dnia - czwartek, 19.03., godz.19.00
Utworzenie 310 powiatów i 47 miast na prawach powiatu
przewiduje przygotowany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrzych
i Administracji projekt rozporządzenia wykonawczego do
projektu ustawy o podziale terytorialnym kraju
68-letni mężczyzna próbował podpalić się naprzeciwko Pałacu
Prezydenckiego w Warszawie.
Mężczyzna nie odniósł żadnych
obrażeń
Niemal pełną wymienialność złotego przewiduje projekt nowego
prawa dewizowego, który zaakceptował i rekomendował rządowi
Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów
Rosja nie wprowadzi sankcji gospodarczych wobec Łotwy oświadczył rosyjski premier Wiktor Czernomyrdin
W Paryżu rozpoczęła się konferencja na temat wody
----------------------------------------------------------Utworzenie 310 powiatów i 47 miast na prawach powiatu
przewiduje przygotowany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrzych i
Administracji projekt rozporządzenia wykonawczego do projektu
ustawy o podziale terytorialnym kraju.
Wieczorem dokument ma
trafić do skrytek poselskich.
------------------------------------------------------------68-letni mężczyzna próbował podpalić się naprzeciwko Pałacu
Prezydenckiego w Warszawie.
Według wstępnych ustaleń, mężczyzna
nie odniósł żadnych obrażeń, jednak "profilaktycznie" odwieziono
go do szpitala.
Około godz. 16. mężczyzna oblał się łatwopalną substancją i
podpalił.
Niemal w tej samej chwili zobaczył go przechodzień,
który natychmiast go ugasił.
Według relacji świadków, mężczyzna
miał protestować "przeciw rozpanoszeniu się nacji żydowskiej, co
w przyszłości może grozić wybuchem III wojny światowej".

Wczoraj przed Sejmem podpalił się 40-letni Zbigniew K.,
mieszkaniec województwa tarnobrzeskiego.
Stan jego zdrowia
lekarze oceniają jako zadowalający.
-------------------------------------------------------------Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów zaakceptował i
rekomendował rządowi pilne przyjęcie projektu nowego prawa
dewizowego.
Projekt przewiduje niemal pełną wymienialność
złotego i liberalizację przepływów kapitałowych.
KERM omówił też
perspektywy rozwoju polskiego rynku kapitałowego do 2001 r.
Złoty będzie mógł być używany legalnie w handlu zagranicznym
i będzie legalnie notowany w państwach należących do Organizacji
Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD).
-------------------------------------------------------------Podjęcie prac związanych z nowelizacją Kodeksu Prawa
Kanonicznego, a w szczególności prawa partykularnego czyli
diecezjalnego, będzie podstawowym zadaniem rozpoczynającego się
dziś IV Synodu Archidiecezji Warszawskiej - powiedział kardynał
Józef Glemp, prymas Polski.
Synod dużo uwagi będzie musiał poświęcić też zmianom w
legislacji cywilnej, jakie wywoła konkordat wywoła, m.in.
postanowieniom dotyczącym zawierania małżeństw, szkolnictwa oraz
podatków i danin na cele diecezjalne i kościelne.
Prymas podkreślił, że IV Synod jest swoistym wotum na
jubileusz 2000 roku, podjętym z okazji 200-lecia erygowania
Kościoła Warszawskiego.
----------------------------------------------------------Premier Jerzy Buzek przyjął honorowy patronat na obchodami
80. rocznicy powstania Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego.
Jerzy Buzek urodził się w Śmiłowicach k.
Cieszyna.
Cieszyńscy samorządowcy uzyskali również zapewnienie od
premiera, że przybędzie do Cieszyna na uroczystości rocznicowe.
Główne - rozpoczną się 19 października, w dniu powołania Rady i
zakończą się 11 listopada.
Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego stanowiła pierwszą
lokalną władzę polską na Ziemi Cieszyńskiej.
------------------------------------------------------------Szef rządu rosyjskiego Wiktor Czernomyrdin oświadczył, że

Rosja nie wprowadzi sankcji gospodarczych wobec Łotwy.
"Nie jesteśmy zwolennikami stosowania zasady +ząb za ząb+,
przecież tam żyją ludzie i mogą na tym ucierpieć, także Łotysze"
- powiedział Czernomyrdin.
Jednocześnie premier zauważył, że
strona łotewska dotychczas nie wyciągnęła wniosków i nie
dokonała własnej oceny tego, co się stało.
Dodał, że Rosja
będzie wyciągać własne wnioski.
Ostatnio doszło do zaostrzenia stosunków między Moskwą i
Rygą w związku z mniejszością rosyjską na Łotwie.
Zaczęło się od
demonstracji rosyjskich emerytów, protestujących przeciwko
pogarszającym się warunkom życia.
Demonstrację rozpędziła ryska
policja.
Moskwa ostro potępiła tę akcję.
---------------------------------------------------------Rosja ponownie poparła stanowisko Serbii w sprawie kryzysu w
Kosowie i zaapelowała do przywódców kosowskich Albańczyków o
powściągliwość.
Rzecznik rosyjskiego MSZ Walerij Niestieruszkin oświadczył,
że Rosja popiera deklarację, podpisaną wczoraj przez serbskiego
prezydenta Milana Milutinovicia na temat procesu politycznego w
Kosowie.
Prezydent zaoferował w niej przystąpienie bez warunków
wstępnych do negocjacji z etnicznymi Albańczykami w sprawie
przywrócenia autonomii w Kosowie, odrzucając jednocześnie ich
żądanie dotyczące niepodległości.
--------------------------------------------------------W Paryżu rozpoczęła się konferencja na temat wody.
Jej celem
jest opracowanie "priorytetowego programu" dla miliarda osób
pozbawionych wody zdatnej do picia.
Konferencja odbywa się pod
egidą ONZ z inicjatywy prezydenta Francji Chiraca.
Biorą w niej
udział delegaci 84 krajów i 50 organizacji pozarządowych.
Uważa się, że brak dostępu do "dobrej wody" jest przyczyną
zgonu pięciu milionów niemowląt i trzech milionów dorosłych
rocznie.
Przeciętna kobieta afrykańska poświęca cztery godziny
dziennie na przynoszenie wody.
W krajach rozwiniętych przeciętny
obywatel zużywa ponad sto litrów wody dziennie.
Plan minimum konferencji paryskiej zakłada szybkie

udostępnienie 25 litrów wody każdemu mieszkańcowi Ziemi.
(PAP)
Opr. we/

MATERIAŁ DŹWIĘKOWY NADANY 19 MARCA DOSTĘPNY w BBS:
Biblioteka SID : Plik 03_19_05.wav
Serwis odpłatny
Białoruś może utrudnić transport rosyjskiego gazu przez
swoje terytorium - powiedział w Mińsku premier Siarhiej
Linh
Dźwięk:
Rząd Białorusi może podjąć odpowiednie środki wobec
transportu rosyjskiego gazu przez białoruskie terytorium w razie
dalszego zmniejszania przez "Gazprom" ilości tego dostarczanego
Białorusi surowca energetycznego.
Rosyjski "Gazprom" od kilku dni ogranicza ilości
przesyłanego Białorusi gazu w związku z zadłużeniem tego kraju
sięgającym 216 mln dolarów.
Premier Linh dodał, że na razie białoruski rząd nie zamierza
stosować wobec rosyjskiego gazu wspomnianych utrudnień.
Linh powiedział, iż spodziewa się, że na spotkaniu z szefem
"Gazpromu", Remem Wiachiriewem problemy zostaną bezkonfliktowo
rozwiązane.
z Mińska mówił Wojciech Płocharski PAP

Białoruś przywraca ceny z 1 marca-opis
19.03.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Na białoruskim rynku
walutowym dostrzec można objawy stabilizacji.
Od środowego
wieczoru w mińskich kantorach obserwuje się wzmocnienie
białoruskiego rubla.
Kurs rubla wobec dolara podniósł się do ok.
45 tys., czyli do poziomu sprzed kryzysu.
Stabilizację osiągnięto, wg pierwszego wicepremiera Piotra

Prokopowicza, w rezultacie zużycia pewnej części rezerw
państwowych, a także ograniczenia wypływu białoruskich rubli do
Federacji Rosyjskiej.
Przyczyny kryzysu to spekulacyjne
działania banków i komercyjnych struktur Rosji.
Walutowe gry na
tamtym rynku nie spotkały się z odpowiednią reakcją Banku
Narodowego oraz komercyjnych banków Białorusi - wskazał
odpowiedzialnych za powstałą sytuację wicepremier Prokopowicz w
rozmowie z dziennikarzami.
Niestabilna sytuacja na rynku walutowym spowodowała
podwyższenie cen żywności w sklepach.
Ministerstwo handlu
nakazało zatem doprowadzić ceny do poziomu z początku marca.
Gazeta administracji prezydenckiej "Sowietskaja Biełorussija"
zatytułowała w czwartek na pierwszej stronie swe relacje:
"Spokojnie obywatele.
Ceny cofnęły się" oraz "Rząd i Bank
Narodowy gwarantują stabilność rynku walutowego".
Prasa opozycyjna twierdzi jednak, iż normalizacja jest
bardziej efektem psychologicznym niż ekonomicznym.
"Biełorusskaja Diełowaja Gazieta" napisała, iż stabilizacja
rubla został spowodowana przez "informacyjny nacisk" i groźby
wobec "winnych" operatorów rynku walutowego.
"Wypowiedzi władz,
a także wymiana korespondencji z bankami komercyjnymi
doprowadziły do pewnego obniżenia notowań białoruskiego rubla na
międzybankowym rynku walutowym" - zgadza się pismo.
Według gazety, normalizacja jest jednak pozorna, ponieważ
białoruskie władze finansowe wiedzą już jak przywracać
"wirtualnemu" rublowi ustalane granice "niematerialnymi
metodami, a ściślej metodą psychologicznego oddziaływania".
Pismo powołuje się na analogiczne wydarzenia sprzed roku, gdy
Bank Narodowy uprzedził białoruskich bankierów, że wymiana rubla
po kursie niezgodnym z oficjalnym grozi utratą licencji.
W wyniku marcowego kryzysu walutowego, w końcu ubiegłego
tygodnia na rynku banków-nierezydentów dokonywano transakcji już
na poziomie 59 tys. rubli za jednego dolara.
W pierwszym
tygodniu marca br. wartość dolara wzrosła z 46 do 53 tys. rubli.
Między 6 i 11 marca kurs ustabilizował się na poziomie 52-54
tys. rubli.
W następnych dniach z kolei ostro podskoczył do 59
tys.

W związku z kryzysem walutowym, prezydent Aleksandr
Łukaszenka polecił premierowi Siarhiejowi Linhowi "zapewnić
stałość kształtowania cen oraz nie dopuścić do przekroczenia ich
miesięcznego dwuprocentowego wzrostu".
Premier zareagował m.in.
zwołaniem w środę konferencji prasowej, podczas której
oświadczył, iż kryzys związany z ostrym spadkiem kursu
białoruskiego rubla jest "zaplanowanym atakiem" na białoruską
walutę.
Premier powiedział, że rząd "nasilił kontrolę i wpływ na
tych, którzy naruszają dyscyplinę cen".
Wyjaśnił, że sprawdzono
kilka tysięcy przedsiębiorstw i wniesiono o ukaranie grzywnami
na sumę 27 mld rubli.
W rezultacie ukarano 488 osób.
(PAP)
jo/jr
Białoruś/ Po raz pierwszy wybrano Miss Białorusi
18.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - "Miss Białorusi" pierwszy narodowy konkurs piękności w tym kraju odbył się w
środę w Mińsku.
Jego zwyciężczynią została 18-letnia Swietłana
Kruk z Grodna.
Jak się okazało Miss Białorusi mówi także po
polsku.
Swietłana powiedziała polskim dziennikarzom, że jest
studentką matematyki, w przyszłości zaś chciałaby zostać
modelką.
Zapytana skąd zna język polski, odpowiedziała, że
uczyła się go w Grodnie.
Swietłana Kruk jest brunetką, ma 178 cm wzrostu, waży 59 kg.
Jej pozostałe wymiary to 90-61-94.
W finale pierwszego białoruskiego, państwowego konkursu
piękności wzięło udział 18 dziewcząt.
Ministerstwo Kultury ma
nadzieję, że Miss Białorusi weźmie udział w międzynarodowych
konkursach tego rodzaju.
(PAP)
akm

Białoruś/Premier:"zaplanowany atak" przeciwników władzy na rubla
18.3.

Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Premier Białorusi Siarhiej
Linh powiedział w środę dziennikarzom w Mińsku, iż marcowy kryzys
walutowy związany z ostrym spadkiem kursu białoruskiego rubla
jest
"zaplanowanym atakiem" na białoruską jednostkę walutową.
Według premiera, przeciwnicy władzy przenieśli się z pola
politycznego na ekonomiczne.
Ich atak, czyli odczuwalne skurczenie
walutowych wpływów z eksportu i niedozwolony, wielki udział
barteru
w dwustronnym handlu z Rosją, omal nie sięgnął celu - podała
państwowa telewizja.
Premier powiedział, że rząd "nasilił kontrolę i wpływ na
tych,
którzy naruszają dyscyplinę cen".
Wyjaśnił, że sprawdzono kilka
tysięcy przedsiębiorstw i wniesiono o ukaranie grzywnami na sumę
27
mld rubli.
W rezultacie ukarano 488 osoby.
W związku z gwałtownym spadkiem kursu rubla, prezydent
Łukaszenka polecił w ostatnich dniach premierowi Linhowi
"zapewnić
stałość kształtowania cen oraz nie dopuścić do przekroczenia ich
miesięcznego dwuprocentowego wzrostu".
W razie niewypełnienia żądania, w najbliższym czasie możliwe
są kadrowe zmiany w rządzie i Komitecie Kontroli Państwowej głosiło rozpowszechnione we wtorek oświadczenie prezydenckiej
administracji.
(PAP)
rb ro

Białoruś/Batory - projekt pierwszego pomnika konnego
18.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Białoruscy artyści
wystąpili z propozycją postawienia przed kościołem farnym w
Grodnie pomnika Stefana Batorego na koniu.
Jeśli inicjatywa
uzyska wsparcie władz oraz mieszkańców Grodna, byłby to pierwszy
na Białorusi pomnik jeźdźca na koniu.
Środowa gazeta "Narodnaja Wola" ubolewa nad niewielką na
terenie kraju liczbą pomników poświęconych postaciom z historii
Białorusi.
Według pisma, koncepcja postawienia Batoremu pomnika

w Grodnie "przywraca nam historyczne i duchowe dziedzictwo".
Gotowy jest już projekt monumentu.
Jego autorem jest Walerij
Kolesinski.
W 1994 r. wykonał już brązowe popiersie Stefana
Batorego dla grodzieńskiego kościoła jezuitów.
Stefan Batory, XVI-wieczny król Polski - dla Białorusinów
Wielki Książę Litewski - miał w Grodnie swą rezydencję.
Za jego
panowania w mieście wybudowano zamek, powstawały też kolegia
jezuickie.
Wiele zawdzięczał mu grodzieński handel, gospodarka i
kultura.
Zmarł w Grodnie 12 grudnia 1586 r.
(PAP)
jo/ ro
Białoruś/Łukaszenka:jeśli ktoś zna numery kont, niech bierze
pieniądze
18.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Prezydent Białorusi
Aleksandr Łukaszenka powiedział we wtorek w Mińsku
dziennikarzom, że jeśli podadzą numery jego zagranicznych kont i
sumy jakie się na nich znajdują, to otrzymają od niego
upoważnienie, niech "jadą, biorą te pieniądze i żyją zdrowo i
bogato".
Łukaszenka zapytany o oświadczenia znajdującego się w Polsce
białoruskiego biznesmena Aleksandra Pupiejki o prezydenckich
tajnych kontach za granicą, poprosił dziennikarzy o przekazanie
mu, że jemu również "da upoważnienie, niech otrzyma pieniądze
tam, gdzie o nich wie".
"Któż może powiedzieć, że Łukaszenka, którego Zachód nie
znosi, wywiezie na Zachód pieniądze i umieści tam swoje
fundusze?" - mówił prezydent.
"Poza tym, skąd te pieniądze?
Czy ja mogłem na nie
zapracować?
Nie!
Mam taką nędzną pensję, niższą niż
dziennikarze, jak wy.
Zatem skąd pieniądze?
Ukradł!" - mówił
prezydent wskazując na charakter powstających w mediach
komentarzy.
Zdaniem Łukaszenki w ten sposób m.in.

"przygotowuje się
grunt dla decydującego ataku w tym roku na prezydenta".
(PAP)
czer/
Polska-Białoruś/Polski wiceminister o współpracy z Białorusią
10.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Wejście Polski do Unii
Europejskiej nie koliduje z rozwojem współpracy gospodarczej z
Białorusią - powiedział we wtorek w Mińsku polski wiceminister
gospodarki Bernard Błaszczyk.
Wraz z białoruskim ministrem współpracy gospodarczej,
Michaiłem Maryniczem otworzył czwartą już w stolicy Białorusi
wystawę z cyklu "Biznes-Polska '98.
Biorą w niej udział małe i
średnie polskie firmy różnych branż oraz takie giganty jak
Impexmetal, Universal i Wrozamet.
Zdaniem wiceministra Błaszczyka, polsko-białoruską
współpracę ułatwia sąsiedzka bliskość, tradycje i
komplementarność gospodarek.
Polska jest zatem zainteresowana
rozwojem kontaktów gospodarczych z Białorusią.
Marynicz stwierdził, że istnieje prawna baza dla
polsko-białoruskiej współpracy.
Opowiedział się za stworzeniem
dla niej do 2000 roku "cywilizowanych" warunków, m.in. poprzez
rozwój stosownej infrastruktury granicznej po obu stronach.
Wystawa "Biznes-Polska '98", odbywająca się w Mińsku w
dniach 17-20 marca br. i wspierana przez polskie władze, ma
charakter promocyjny.
Towarzyszą jej dwie wystawy z zakresu
kultury - "Polski film i teatr w plakacie" oraz "Polska książka
współczesna".
(PAP)
jo/
ro

Białoruś/Możliwe zmiany w rządzie w związku z kryzysem walutowym
17.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - W związku z gwałtownym
spadkiem kursu białoruskiego rubla w ostatnich dniach, prezydent
Aleksandr Łukaszenka polecił premierowi Siarhiejowi Linhowi
"zapewnić stabilność w kształtowaniu cen i nie dopuścić do
przekroczenia ich miesięcznego dwuprocentowego wzrostu".

W razie niewypełnienia tego żądania w najbliższym czasie
możliwe są "zmiany kadrowe w rządzie i Komitecie Kontroli
Państwowej" - głosi rozpowszechnione we wtorek oświadczenie
prezydenckiej administracji.
Prezydent Łukaszenka "nadzwyczaj negatywnie" ocenił
sytuację, która doprowadziła do "nieuzasadnionego" spadku kursu
rubla.
Według oświadczenia, spadek nie ma "obiektywnych przyczyn" i
"w wielu przypadkach wywołany jest tylko przez spekulacje na
rynku walutowym, które nasiliły się podczas nieobecności
prezydenta w kraju" (Łukaszenka przebywał w Iranie i Syrii).
W wyniku kryzysu walutowego w końcu ubiegłego tygodnia na
rynku banków-nierezydentów dokonywano transakcji już na poziomie
59 tys. rubli za dolara.
W poniedziałek kurs ten wahał się
między 58 a 60 tys. rubli.
W pierwszym tygodniu marca wartość dolara wzrosła z 46 do 53
tys. rubli.
Między 6 i 11 marca kurs ustabilizował się na
poziomie 52-54 tys. rubli.
W następnych dniach podskoczył do
obecnych 59 tys.
Zasadniczego ataku na rubla - jak podała "Biełaruskaja
Diełowaja Gazieta" - należy się jeszcze spodziewać na przełomie
marca i kwietnia, gdy na rynek wejdą główne środki pochodzące z
kredytów udzielonych na wiosenną kampanię siewną.
(PAP)
rb mc

Białoruś/Mityng w Mińsku: wezwanie do jedności opozycji
15.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Do zjednoczenia w ciągu
najbliższego pół roku białoruskich ugrupowań politycznych w
jeden opozycyjny blok wezwał podczas mityngu zorganizowanego w
niedzielę w Mińsku jeden z liderów opozycji, Hienadź Karpienka.
Przemarsz ulicami miasta, a następnie mityng pod teatrem
opery i baletu - w związku z 4. rocznicą uchwalenia w 1994 r.
konstytucji przez parlament XIII kadencji, a także przeciwko
polityce prezydenta Aleksandra Łukaszenki - zgromadził ok. 2
tys. uczestników.
Według obserwatorów, była to największa taka
manifestacja w tym roku.
Apel Karpienki poparli występujący na wiecu przedstawiciele

innych formacji opozycyjnych, którzy podkreślali ponadto, że
pamiętają o konstytucji z 1994 r.
"Łukaszyzm" skrytykował Anatol Lebiedźka (Zjednoczona Partia
Obywatelska).
Jego zdaniem, zjawisko to wpływa na stosunek
sąsiadów Białorusi do tego kraju.
Sąsiedzkie narody, według
Lebiedźki, wybrały w przeciwieństwie do Białorusi drogę do
dobrobytu.
Legalną demonstrację zorganizowały socjaldemokratyczna
partia "Narodna Hramada", liberalna Zjednoczona Partia
Obywatelska i Białoruska Partia Pracy.
Na flagach, które nieśli
uczestnicy opozycyjnej akcji, widoczne były również emblematy
Białoruskiego Frontu Narodowego.
Na głównym transparencie
umieszczono hasło: "NIE - dyktaturze".
Demonstranci nieśli byłe
biało-czerwono-białe flagi państwowe.
Wznosili okrzyki: "Wolna
Białoruś!", "Niech żyje Białoruś!"
Białoruska konstytucja z 1994 r., przyjęta przez parlament
XIII kadencji - Radę Najwyższą, została zmieniona w wyniku
referendum przeforsowanego w 1996 r. przez prezydenta
Łukaszenkę.
Opozycja, czyli część deputowanych parlamentu XIII
kadencji, nie uznaje wyników referendum z jesieni 1996 r., po
którym Łukaszenka powołał do życia nowy parlament.
Opozycja stoi
na stanowisku, że Łukaszenka naruszył w ten sposób obowiązującą
wcześniej konstytucję kraju. Łukaszenka tymczasem nie uznaje
starego parlamentu.
(PAP)
dmi
Białoruś/Nowogródzki proboszcz: białoruscy katolicy czekają na
papieża
15.03.
Nowogródek PAP (Wojciech Płocharski) - Katolicy na
Białorusi mają nadzieję, że również i ich kraj odwiedzi papież
Jan Paweł II.
Nowogródzki proboszcz ks.
Antoni Ziemianko w
rozmowie z korespondentem PAP uznał taką wizytę za jak
najbardziej "pożądaną".
"Myślę, że każdy katolik pragnąłby, aby Ojciec Święty

przyjechał
do jego kraju.
Na Białorusi ludzie pragnęliby powitać Ojca Świętego
tym bardziej, że jest on Polakiem, a wielu katolików na Białorusi
jest narodowości polskiej" - powiedział ks.
Ziemianko.
"Pamiętam jak w 1991 r. na spotkanie z Ojcem Świętym do
Częstochowy wyruszało od nas z Nowogródka 640 osób.
Na spotkaniu z
Janem Pawłem II w Białymstoku było około 300 osób z naszej
parafii.
Jeździliśmy na spotkanie z papieżem także do Wilna, więc chyba
najwyższy czas, żeby go tutaj ugościć" - stwierdził ks.
Ziemianko.
Zapytany, jak zatem ocenia szanse zrealizowania takiej
oficjalnej wizyty na Białorusi, odparł: "Jako tutejszemu
proboszczowi trudno mi jest to oceniać, ale co jest niemożliwe u
ludzi, jest możliwe u Boga".
W 10-milionowej Republice Białoruś mieszka, wg szacunków, od
2
do 3 mln katolików, z czego ok. pół miliona to mniejszość polska.
Białoruś jest jedynym państwem Wspólnoty Niepodległych Państw,
gdzie
katolickie Boże Narodzenie jest świętem państwowym.
Katolicy
białoruscy mają ponad 360 kościołów.
W nowogródzkim kościele farnym w 1799 roku został ochrzczony
Adam Mickiewicz.
Chodził też do szkoły, która mieściła się przy
kościele dominikańskim.
W ok. 30-tysięcznym Nowogródku, w którym mieszkają
Białorusini, Polacy, Rosjanie i Tatarzy, pokojowo współistnieje
kilka społeczności religijnych - katolicka, prawosławna,
muzułmańska i protestancka.
(PAP) hb/
Białoruś/Folwark w Zaosiu we wrześniu dostępny dla turystów
14.03.
Zaosie PAP (Wojciech Płocharski) - We wrześniu ma zostać
oddany dla zwiedzających zrekonstruowany folwark w Zaosiu, gdzie
urodził się w 1798 r.
Adam Mickiewicz.
Na miejscu stoją już wszystkie, kryte strzechą, zabudowania

dworku: główny budynek mieszkalny, kilka gospodarczych z
wyróżniającą się piętrową spiżarnią oraz niewielka sauna nad
pobliskim stawem.
Obecnie w odbudowanym domu Mickiewiczów trwa rekonstrukcja
kaflowych pieców.
Jak powiedział korespondentowi PAP jeden z ich
restauratorów, Jurij Lebiediew, niebawem powinny rozpocząć się
prace
nad budową alei dojazdowej oraz parkingu dla autobusów.
Prace
finansuje białoruskie ministerstwo kultury przy poparciu
prezydenta
Aleksandra Łukaszenki.
Polskie ministerstwo kultury ma wyposażyć
muzeum w zachowane sprzęty i przedmioty z epoki.
Rekonstrukcję siedziby Mickiewiczów rozpoczęto dwa lata temu.
Wcześniej, w 1990 r. zapoczątkowano prace wykopaliskowe, które
przyniosły odkrycie fundamentów dworu.
Odnaleziono również resztki
naczyń, kafli, świeczników, m.in. glinianą fajkę z XVIII w.
Folwark w Zaosiu, gdzie zdaniem większości biografów urodził
się Adam Mickiewicz, był wówczas własnością stryjów jego ojca.
W
1799 r.
Mickiewiczowie osiedlili się w tej wiejskiej rezydencji.
Po paru latach Zaosie zostało oddane w dzierżawę, rodzina zaś
przeniosła się do Nowogródka.
Zaosie do 1810 r. pozostało
jednak dlań miejscem letnich wakacji.
Podczas działań wojennych w 1915 r. folwark został częściowo
zniszczony.
Po II wojnie światowej zlikwidowano resztki
zabudowań.
W 1927 r. polscy żołnierze z Baranowicz wznieśli w
tym miejscu istniejący do dziś murowany obelisk.
(PAP) hb/
Wiadomości dnia - piątek, 13.03., godz. 15.00
Rada Ministrów omawia projekt ustawy wprowadzającej
trójszczeblowy podział administracyjny państwa oraz projekty
ustaw reformujących system emerytalny.
23-letni żołnierz służby zasadniczej zginął we wnętrzu
czołgu podczas ćwiczeń na poligonie

Wojciech Fibak został całkowicie oczyszczony z zarzutów w
sprawie międzynarodowej afery związanej z siecią prostytucji
Deputowani liberalnej frakcji "Jabłoko" protestują przeciwko
niewłączeniu do porządku obrad Dumy wniosku o pozbawienie
Władimira Żyrinowskiego prawa głosu na miesiąc.
-------------------------------------------------------------12 województw i trzysta kilka powiatów - to propozycja
nowego podziału terytorialnego kraju, nad którą dyskutuje rząd.
Efektem posiedzenia nie będzie projekt nowej mapy
administracyjnej kraju.
Rząd ma jedynie zdecydować, jaką liczbę
województw zaproponuje Sejmowi w przygotowywanym projekcie
ustawy o trójstopniowym podziale terytorialnym państwa powiedział przed obradami pełnomocnik rządu ds. reform
ustrojowych Michał Kulesza,
Według projektu byłyby to: Ziemia Białostocka, Dolny Śląsk,
Ziemia Lubelska, Ziemia Łódzka, Małopolska, Małopolska
Wschodnia, Mazowsze, Pomorze Nadwiślańskie, Pomorze Zachodnie,
Śląsk, Warmia i Mazury oraz Wielkopolska.
Rząd ma też omówić projekty ustaw reformujących system
emerytalny.
Wbrew zapowiedziom ministrowie nie rozpatrzą
projektu ustawy o dostępie obywateli do dotyczących ich teczek
służb specjalnych PRL.
-------------------------------23-letni żołnierz służby zasadniczej szeregowy Stanisław S.
zginął w czołgu T-72 podczas zajęć ze strzelania na poligonie w
Nowej Dębie w woj. tarnobrzeskim.
Do wypadku doszło wczoraj.
Po oddaniu strzału armatniego
wnętrze czołgu wypełniły gazy prochowe, które - według wstępnych
ustaleń - były powodem śmierci żołnierza.
Pozostałych dwóch
członków załogi nie zostało poszkodowanych.
Sprawę bada
specjalna komisja.
-------------------------------O współpracy Polski i Czech w dziedzinie bezpieczeństwa oraz
o procesach ratyfikacyjnych umów z NATO rozmawiali marszałek
Sejmu Maciej Płażyński i przewodniczący Komisji Obrony
Bezpieczeństwa Izby Poselskiej Parlamentu Republiki Czeskiej
Petr Necas.
W parlamencie czeskim rozpoczął się proces ratyfikacyjny,
który - podobnie jak w Polsce - wymga zgody Izby Poselskiej,
Senatu i prezydenta.

Podczas spotkania mówiono także o koncepcji "sojuszu
wewnątrz sojuszu", czyli o utrzymaniu ścisłej współpracy między
Polską i Czechami także po wstąpieniu obu państw do NATO oraz o
współpracy w dziedzinie przemysłu zbrojeniowego.
-------------------------------Sędzia śledczy zakończył dochodzenie w sprawie
międzynarodowej sieci prostytucji, w której oskarżył lub
przesłuchiwał jako świadków znane postacie, wśród nich Roberta
De Niro i Wojciecha Fibaka.
Dwie kobiety oświadczyły, że były ofiarami agresji
seksualnej ze strony Fibaka.
Jesienią postawiono go w stan
oskarżenia.
Były mistrz tenisowy zaprzeczał tym zarzutom.
Adwokat Wojciecha Fibaka poinformował, że zakończenie przez
sędziego śledczego dochodzenia w sprawie międzynarodowej afery
związanej z siecią prostytucji "ma dwie bezpośrednie
konsekwencje.
Wojciech Fibak nigdy więcej nie zostanie oskarżony
i nigdy nie będzie przesłuchiwany w tej sprawie - jest więc
całkowicie oczyszczony z wszelkich zarzutów.
Od burzliwego przesłuchania Roberta De Niro w lutym w prasie
francuskiej pojawiają się liczne artykuły ostro atakujące
sędziego.
Tygodnik "Nouvel Observateur" zarzucił wręcz sędziemu
brak kompetencji.
-------------------------------Deputowani liberalnej frakcji "Jabłoko" opuścili salę
posiedzeń Dumy - niższej izby rosyjskiego parlamentu - na znak
protestu przeciwko temu, że do porządku obrad nie włączono
wniosku o pozbawienie Władimira Żyrinowskiego prawa głosu na
miesiąc.
Żyrinowski - przywódca rosyjskich nacjonalistów - wywołał w
środę skandal w Dumie, chlustając wodą na deputowanych, którzy
próbowali odebrać mu głos.
Krzyczał przy tym zgoła
nieparlamentarnie.
Do incydentu doszło, gdy deputowani nie chcieli wysłuchać
oracji Żyrinowskiego na temat, którego nie zamierzali omawiać
podczas posiedzenia, i zażądali, by opuścił trybunę.
Taśma wideo, która pokazuje skandaliczne zachowanie
Żyrinowskiego, i list w sprawie wszczęcia postępowania karnego
zostały skierowane przez Dumę do Prokuratury Generalnej.
--------------------------------

5 tys. zł stracił proboszcz parafii w Brzeźnicy w
Tarnowskiem, który zaufał mężczyźnie podającemu się za księdza z
Włoch.
Fałszywy ksiądz proponował zorganizowanie wycieczki do
tego kraju.
W trakcie omawiania propozycji mężczyzna poprosił o herbatę
i przeszedł wraz z proboszczem do kuchni.
W tym czasie
wspólniczka oszusta ukradła pieniądze.
--------------------------------Po ostatnich opadach śniegu poprawiły się warunki
narciarskie w Beskidach.
Najchłodniej było na Pilsku - minus 12
stopni C.
Pokrywa śniegu wynosi od 20 cm w Korbielowie, Zwardoniu i
Szczyrku do 30 cm na Białym Krzyżu, Małym Skrzycznem, Hali
Buczynki i Hali Szczawiny do ponad 70 cm na Pilsku i Kopcu.
Najlepiej można jeździć na stokach Pilska i Hali Miziowej.
(PAP)
opr. bsb/
INFORMACJE DŹWIĘKOWE DOSTĘPNE W BBS:
Biblioteka SID : Plik 03_13_04.wav
Serwis odpłatny
Białoruski minister spraw zagranicznych Iwan Antanowicz
oburzał się dziś z racji "fali pomówień i insynuacji" pod
adresem prezydenta Łukaszenki i polityki Białorusi, obarczając
odpowiedzialnością za to głównie rosyjskie środki przekazu.
Na konferencji prasowej w Mińsku powiedział, że trwa "nie
umotywowany atak na prezydenta".
dźwięk:
Minister zagroził dziennikarzom zagranicznym pozbawianiem
akredytacji w przypadku przekazywania przez nich doniesień
niezgodnych z prawdą.
Wyjaśnił, że Białoruś nie czyni tak wobec
przywódców innych państw i oczekuje tego samego od akredytowanych
w
Mińsku dziennikarzy.
Antanowicz odniósł się również do sprawy Aleksandra Pupiejki,
białoruskiego biznesmena oczekującego w Polsce na decyzję sądu w
sprawie jego ekstradycji na Białoruś, gdzie zarzuca się mu
defraudację.

Według ministra, Pupiejko miał w wywiadach dla polskiej
i białoruskiej prasy mówić nieprawdę o prezydencie, zarzucając mu
posiadanie za granicą prywatnych kont bankowych.
Minister "kategorycznie" zdementował te informacje i dodał,
że
prezydent Łukaszenka jest gotów dowieść, że nie ma takich
rachunków
za granicą i "jest to tylko wymysł Pupiejki".
Z Mińska mówił Wojciech Płocharski PAP

Białoruś/ Antanowicz krytykuje media za "falę pomówień
13.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Białoruski minister
spraw zagranicznych Iwan Antanowicz oburzał się w piątek z racji
"fali pomówień i insynuacji" pod adresem prezydenta Łukaszenki i
polityki Białorusi, obarczając odpowiedzialnością za to głównie
rosyjskie środki przekazu.
Na konferencji prasowej w Mińsku powiedział, że trwa "nie
umotywowany atak na prezydenta".
Minister zagroził dziennikarzom zagranicznym pozbawianiem
akredytacji w przypadku przekazywania przez nich doniesień
niezgodnych z prawdą.
Powiedział, że Białoruś nie czyni tak
wobec przywódców innych państw i oczekuje tego samego od
akredytowanych w Mińsku dziennikarzy.
Antanowicz odniósł się również do sprawy Aleksandra
Pupiejki, białoruskiego biznesmena czekającego w Polsce na
decyzję sądu w sprawie jego ekstradycji na Białoruś, gdzie
zarzuca się mu defraudację.
Według ministra, Pupiejko miał w
wywiadach dla polskiej i białoruskiej prasy mówić nieprawdę o
prezydencie, zarzucając mu posiadanie za granicą prywatnych kont
bankowych.
Minister "kategorycznie" zdementował te informacje i dodał,
że prezydent Łukaszenka jest gotów dowieść, że nie ma takich
rachunków za granicą i "jest to tylko wymysł Pupiejki".
(PAP)
rb mc
Białoruś/Łukaszenka przeprowadził "zasadnicze" rozmowy z
urzędnikami
12.3.

Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Prezydent Aleksandr
Łukaszenka przeprowadził w czwartek w Mińsku "poważne i
zasadnicze" rozmowy z czołowymi urzędnikami państwowymi, przed
którymi postawił "zadania i polecenia mające posłużyć
wzmocnieniu narodowej gospodarki oraz przywróceniu należytego
porządku" w kraju - podała państwowa telewizja.
Wypełnienie
poleceń znajduje się "pod osobistą kontrolą prezydenta
Łukaszenki" - wyjaśniono.
W ubiegłym tygodniu spadł gwałtownie kurs białoruskiego
rubla.
W rezultacie ustabilizował się on na poziomie 52 000
rubli za 1 USD.
Prezydent Łukaszenka m.in. w rozmowach z przedstawicielami
Banku Narodowego Białorusi oraz Komitetu Kontroli Państwowej
"wyraził zaniepokojenie wzrostem cen produktów żywnościowych"
oraz "niesankcjonowanym wywozem z kraju żywności nierzadko po
zniżonych cenach".
Polecił w związku z tym "zbadać
odpowiedzialność kadr kierowniczych".
Polecił Komitetowi Kontroli Państwowej przeanalizować formy
i metody pracy struktur państwowych, banków i kierownictw
centrów handlu zagranicznego odpowiedzialnych za "regulacje
walutowe" oraz odpowiedzieć na pytanie "jaki poziom kierownictwa
w republice odpowiedzialny jest za powrót i wpływ środków
walutowych za produkcję eksportową".
W rozmowie z ministrem spraw zagranicznych Iwanem
Antanowiczem zwrócił uwagę na nasilenie "dezinformacji" o
sytuacji na Białorusi, szczególnie ze strony mediów rosyjskich,
które "fałszują rzeczywiste polityczne metody i zamiary"
prezydenta.
Polecił MSZ-owi pełniej informować dziennikarzy oraz
elektroniczne środki przekazu z zagranicy "o realnym stanie
spraw w Republice Białorusi"
Telewizja poinformowała, iż Antanowicz tego samego dnia
przeprowadził rozmowę z ministrem spraw zagranicznych Federacji
Rosyjskiej, Jewgienijem Primakowem na temat "bardziej
adekwatnego"
informowania przez media o "rzeczywistym stanie spraw" w obu
krajach.
(PAP)
akm

Białoruś/Lebiedźko: nieprzestrzeganie praw wpłynie na gospodarkę
12.3.

Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Ewentualne fiasko grupy
OBWE w Mińsku oraz "odmowa przestrzegania ogólnie przyjętych
norm i praw" przez Białoruś może wpłynąć na podjęcie przez
prezydenta USA Billa Clintona decyzji o uchyleniu wobec niej
zasady największego uprzywilejowania w handlu.
Pogorszy to i tak
już złą sytuację gospodarczą kraju - twierdzi Anatolij
Lebiedźko, wiceprzewodniczący opozycyjnej Zjednoczonej Partii
Obywatelskiej.
W ten sposób ta liberalna formacja skomentowała - w
komunikacie, który otrzymała w czwartek PAP - rezolucję
amerykańskiej Izby Reprezentantów przedstawioną 6 marca
Senatowi.
Rezolucja wyraża zaniepokojenie z powodu
nieprzestrzegania praw człowieka na Białorusi oraz wzywa
prezydenta Clintona do rozważenia tej sprawy przy podejmowaniu
decyzji o przedłużeniu wobec tego kraju statusu największego
uprzywilejowania w handlu.
Dokument wzywa również białoruski rząd do kierowania się
zasadami ujętymi we własnej konstytucji, spełniania wziętych na
siebie międzynarodowych zobowiązań oraz zachęca do współpracy z
mińską grupą OBWE.
Po rozważeniu rezolucji, stanowisko Izby Reprezentantów
poparł także amerykański Senat - zwraca uwagę Zjednoczona Partia
Obywatelska.
(PAP)
ala/
ewa/
Białoruś/ Szef administracji prezydenta o opozycji
11.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Michaił Miasnikowicz,
szef administracji prezydenta Łukaszenki, ostro zareagował w
środę na propozycję przeprowadzenia wcześniejszych wyborów
prezydenckich, z którą wystąpiły ostatnio opozycyjne gazety.
Według niego, wybory te odbędą się w 2001 r. - zgodnie z
konstytucją i referendum z 1996 r.
W wywiadzie dla "Sowietskiej Biełorussii" - gazety
administracji prezydenckiej - Miasnikowicz zagroził opozycyjnym
politykom poważnymi konsekwencjami sprzeciwiania się "wynikom
ogólnonarodowego referendum".
"Panowie
wzywający do
wszyscy są u
I naturalnie
naruszać.

i towarzysze świadomie naruszający konstytucję i
tego innych powinni pamiętać o tym, że wobec prawa
nas równi...
nikt nie może go

Nie chcąc i nie umiejąc brać udziału w rozwiązywaniu
realnych problemów gospodarczych i społecznych kraju niespożyci
politykierzy z ciepłych mieszkanek, upojeni własnymi ambicjami,
próbują narzucić narodowi kolejną orgię politycznych
namiętności.
To nie przejdzie, panowie!
Ludzie widzą, kto jest
kto!" - oświadczył Miasnikowicz.
Skrytykował też zagraniczne fundusze wspierające "naszych
+rewolucjonistów+, którzy ze zdwojonym zapałem kontynuują swoją
+walkę+".
"Żeby to jeszcze o jakieś ideały.
W rzeczywistości
walczą o pieniądze, fundowane wyjazdy i różne apanaże.
Nie
cofają się przy tym przed oczernianiem Białorusi".
"W tym kontekście szczególnie ohydny jest niedawny sabat w
Białymstoku, gdzie mińscy +patrioci+ chcąc przypodobać się
Polakom wykonali taki publiczny striptiz, że nie tyle było to
przykre, ile zawstydzające" - powiedział Miasnikowicz.
(Białorusini wzięli udział w seminarium "Demokracja - wspólna
sprawa", które zorganizowało na początku lutego Centrum Edukacji
Obywatelskiej Polska-Białoruś.
Cele centrum to wspieranie
demokratycznych instytucji i działanie na rzecz wolności słowa i
rozwoju niezależnej prasy - przyp.
PAP)
Miasnikowicz dodał, że organizowanie "podobnych
+seminariów+, otwieranie zagranicznych +sztabów+ - wszystko to
leży w dziedzinie technologii politycznych", które są "w
perspektywie dość niebezpieczne dla stabilności w kraju".
(PAP)
rb mc

Białoruś/ Nowogródek chciałby żyć z turystyki
11.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Władze Nowogródka
wystąpiły do białoruskiego rządu z wnioskiem o nadanie temu
miastu statusu państwowego muzeum-skansenu.
W dalszej
perspektywie ojcowie miasta chcieliby stworzyć w Nowogródku bazę
do organizowania międzynarodowej turystyki.
Środowa gazeta "Narodnaja Wola" podała, że władze miasta
motywują wniosek tym, że w liczącym 950 lat Nowogródku znajdują
się dziesiątki pomników historii, architektury i kultury oraz

działa kilka muzeów.
Nowogródek jest jednym z najstarszych miast na Białorusi.
Gród na tzw.
Górze Mendoga powstał ok.
X w., rozbudowano go w
wieku XII.
Był ważnym centrum rzemieślniczo-handlowym.
Zamek,
zbudowany w XIII stuleciu, został zburzony przez Szwedów w 1710
r.
Dziś pozostaje malowniczą ruiną.
Z Nowogródkiem związane są młode lata Adama Mickiewicza.
Poeta został tu ochrzczony, mieszkał oraz uczył się w
dominikańskiej szkole.
Mickiewicz wielokrotnie opisywał
Nowogródek w swych wierszach.
(PAP)
mc

Mały i średni polski biznes zainteresowany Białorusią
10.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - W handlu ze Wschodem w
ostatnich latach zwiększa się znaczenie małych i średnich
polskich przedsiębiorstw, co świadczy o rozwoju naszej
przedsiębiorczości - powiedział we wtorek dziennikarzom w Mińsku
Jerzy Karaim z firmy "Polexpo-Exhibitions".
Organizuje ona za tydzień w stolicy Białorusi czwartą już
wystawę z cyklu "Biznes-Polska", w której weźmie udział ok. 30
małych i średnich polskich firm chemicznych, rolniczych i
spożywczych.
Znajdą się wśród nich jednak również tak znane
firmy jak Impexmetal, Universal i Wrozamet.
Wystawa odbędzie się
w Mińsku w dniach 17-20 marca pod patronatem polskiego
Ministerstwa Gospodarki i białoruskiego Ministerstwa Współpracy
Gospodarczej z Zagranicą.
"Na wystawie będą ludzie, którzy chcą zapoznać się z
warunkami inwestycji, a także firmy, które już inwestują na
Białorusi i radzą sobie w tej rzeczywistości, wyciągając
korzyści.
Najważniejsze, aby były one obopólne" - wyjaśnił
Karaim.
Dodał, że istnieją podstawy prawne dla współpracy
handlowej.

"Ważne, aby były one stabilne".
Wystawa ma mieć charakter promocyjny.
Towarzyszyć jej będą
dwie wystawy z zakresu kultury - "Polski film i teatr w
plakacie" oraz "Polska książka współczesna", przygotowywane przy
udziale MSZ i Instytutu Polskiego w Mińsku.
Karaim, zapytany jaki wpływ na zorganizowanie wielobranżowej
wystawy "Biznes-Polska-98" może mieć sytuacja na granicy
polsko-białoruskiej, powiedział, że wystawa powinna wpłynąć ma
zatarcie przykrych wrażeń.
"Mamy nadzieję, że w ciągu roku
będziemy gościć w Warszawie wystawę białoruską.
Dołożymy
wysiłków, aby odbyła się ona z sukcesem" - wyjaśnił.
(PAP)
xp/
Białoruś/Nie milkną reakcje na atomowe oświadczenia w telewizji
10.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Na Białorusi nie milkną
reakcje oponentów władzy na oświadczenia dotyczące atomowych
możliwości tego kraju, które złożył w lutym w programie
autorskim jeden z komentatorów państwowej telewizji.
Liberalna Zjednoczona Partia Obywatelska zwróciła się w
związku z tym do prokuratury twierdząc, iż krok ten stanowi
"poważne naruszenie konstytucji kraju oraz stoi w sprzeczności z
szeregiem międzynarodowych dokumentów, podpisanych i
ratyfikowanych przez Białoruś", na co prokuratura musi
zareagować.
Zdaniem ugrupowania, czyn ten wywołał ponadto
zaniepokojenie międzynarodowej społeczności i w konsekwencji
stał się dotkliwym ciosem dla prestiżu oraz obrazu Białorusi.
Komentator publicystycznego programu "Rezonans",
reprezentujący - zdaniem obserwatorów - stanowisko władz,
sugerował w swej audycji, iż Białoruś dysponuje materiałami
rozszczepialnymi pozwalającymi jej na pretendowanie do ścisłego
grona państw posiadających broń jądrową, jest zatem w stanie
podzielić się technologiami jądrowymi lub sprzedać surowiec do
produkcji bomby atomowej.
W programie padły także sugestie, że
"progowym" państwom płaci się duże pieniądze za rezygnację z ich
atomowych aspiracji.
Po kilku dniach białoruskie MSZ oficjalnie oświadczyło, że
dziennikarz reprezentował własne poglądy.
"Oświadczenie to jest

prywatną opinią dziennikarza i nie odpowiada rzeczywistości.
O
niedopuszczalności takiego dyletanckiego podejścia przy
wyjaśnianiu tak poważnych i złożonych kwestii powiedział w
wywiadzie dla rosyjskich dziennikarzy prezydent Republiki
Białoruś, Aleksandr Łukaszenka" - stwierdzało MSZ.
Nie przeszkodziło ono jednak komentatorowi państwowej
telewizji w dalszym prowadzeniu swojej audycji.
Z powodzeniem
obsługiwał również wizytę prezydenta Białorusi na igrzyskach
olimpijskich w Nagano.
w 1993 r.
Białoruś przyłączyła się do traktatu o
nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, który zakazuje krajom
bezatomowym produkować, opracowywać, nabywać i rozprzestrzeniać
technologie jądrowe o przeznaczeniu wojskowym.
(PAP)
jo/jr
Białoruś/ Kontakty nawiązują samorządy Warszawy i Mińska
8.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Kontakty nawiązują
samorządy stolic Polski i Białorusi.
Na zaproszenie władz Mińska
do białoruskiej stolicy przyjechała kilkuosobowa delegacja
radnych z Warszawy.
Do przedstawicieli Rady Miasta Stołecznego Warszawy dołączył
poseł Zbigniew Szymański - przewodniczącym międzyparlamentarnej,
bilateralnej grupy polsko-białoruskiej.
W niedzielę Polacy
spotkali się w stołecznej katedrze z mińskimi katolikami.
"Rozumiemy się, gdy mówimy do siebie.
Mamy wspólne korzenie
kultury europejskiej" - powiedział w trakcie spotkania poseł
Szymański.
"Szanujemy was takimi jakimi jesteście.
Szanujemy też
to, co obywatele Białorusi postanowią - to wasza sprawa.
Chcemy,
żeby odległość pomiędzy nami się nie zwiększała i by mieszkańcy
obu krajów współpracowali ze sobą w dziedzinach gospodarki i
kultury" - dodał.
Radny Maciej Rayzacher poinformował, że podczas swej wizyty
w Mińsku warszawianie obejrzeli miejsce, w którym ma stanąć
pomnik Mickiewicza.
Postanowili, że Warszawa pomoże w realizacji

tego projektu.
(PAP)
jr/
Wiadomości dnia - niedziela, 08.03, godz.16.00
Na Dworcu Gdańskim w Warszawie odsłonięto tablicę
upamiętniającą przymusową emigrację po wydarzeniach marca
1968 r.
Przewodniczący ROP Jan Olszewski uważa, że prezydent
Aleksander Kwaśniewski nie powinien przepraszać w imieniu
państwa polskiego za wydarzenia w 1968 r.
Kilka tysięcy albańskich kobiet demonstrowało w stolicy
Kosowa - Prisztinie przeciwko śmierci kilkudziesięciu
Albańczyków podczas akcji serbskiej policji.
Palestyńczcy odrzucili możliwość spotkania prezydenta
Jasera Arafata z izraelskim premierem Benjaminem Netanjahu.
----------------------------------------------------------Na Dworcu Gdańskim w Warszawie odsłonięto tablicę
upamiętniającą - jak na niej wyryto - "tych którzy po marcu 1968
r. wyjechali z Polski z dokumentami podróży w jedną stronę".
Autorem napisu, który głosi także "tu więcej zostawili niż
mieli" jest pisarz emigracyjny Henryk Grynberg.
Na uroczystość, w miejscu skąd przed 30 laty odjeżdżały
pociągi z osobami, które zmuszono do wyjazdu, przybyło wielu
uczestników tamtych wydarzeń, a także przedstawiciele władz.
--------------------------------Przewodniczący ROP Jan Olszewski uważa, że prezydent
Aleksander Kwaśniewski nie powinien przepraszać w imieniu
państwa polskiego za wydarzenia marcowe w 1968 r.
Prezydent był
wyłącznie uprawniony do przeprosin w imieniu formacji
politycznej, z której wyrósł i którą nadal reprezentuje powiedział Olszewski.
Przewodniczący ROP twierdzi, że wypowiedzi Kwaśniewskiego z
okazji obchodów rocznicy wydarzeń marcowych "fałszują historię i
są nadużyciem".
Jego zdaniem, prezydent obciążył
odpowiedzialnością za te wydarzenia III Rzeczpospolitą Polską,
co jest nieuprawnione, gdyż państwo polskie nie nawiązuje do
PRL-u.
"Za wydarzenia Marca'68 są wyłącznie odpowiedzialne
ówczesne komunistyczne władze PRL-u - nie reprezentujące w

żadnej mierze aktualnych postaw i poglądów polskiego
społeczeństwa" - głosi uchwała Rady Naczelnej ROP w tej sprawie.
Olszewski uważa ponadto, że dla ofiar wydarzeń marcowych,
które straciły obywatelstwo polskie nie należy robić wyjątków.
Obywatelstwo powinno być im przywrócone na zasadach identycznych
dla wszystkich, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia Polski w
latach PRL - uważa Olszewski.
--------------------------------Kilka tysięcy albańskich kobiet demonstrowało dziś w stolicy
Kosowa - Prisztinie przeciwko śmierci kilkudziesięciu
Albańczyków podczas akcji serbskiej policji.
Sytuacja w regionie
Drenica uspokaja się, choć - według źródeł albańskich - operacja
policyjna wciąż trwa, a objęty nią rejon nadal jest otoczony.
Ok. 7 tys. demonstrujących kobiet zebrało się przed
amerykańskim ośrodkiem kultury w Prisztinie, powiewając białymi
kartkami, symbolizującymi utracone prawa Albańczyków w Kosowie.
Serbska policja przyglądała się manifestacji, ale nie
interweniowała.
--------------------------------Palestyńczcy odrzucili możliwość spotkania prezydenta Jasera
Arafata z izraelskim premierem Benjaminem Netanjahu, który
zaproponował to spotkanie, by odblokować proces pokojowy.
Arafat w zasadzie nie sprzeciwia się temu spotkaniu, ale
uważa, że dotychczasowe spotkania nie przyniosły wyników od
dojścia Netnjahu do władzy w maju 1996 r. - wyjaśnił agencji AFP
palestyński minister ds. współpracy międzynarodowej Nabil
Chaath.
Według niego, Netanjahu powinien najpierw podjąć
konkretne zobowiązania w sprawie wycofania swych wojsk z
Cisjordanii, zgodnie z porozumieniem o autonomii.
---------------------------------Papież Jan Paweł II nie zapomniał o Międzynarodowym Dniu
Kobiet i poświęcił mu całe swe rozważanie przed południową
modlitwą Anioł Pański.
Przypomniał szacunku należnym kobietom,
ich równych prawach w społeczeństwie i wyraził zaniepokojenie
przypadkami dyskryminacji kobiet w świecie.
Papież podkreślił, że uznanie roli kobiet "napotkało wiele
przeszkód w historii", "a także dzisiaj nie można powiedzieć, by
wszystkie opory zostały przezwyciężone".
Wyraził nadzieję, że
"ostatecznie" zostanie uznana równa godność kobiet i w

odpowiedni sposób zostaną wykorzystane ich "szczególne dary".
"Kobieta i mężczyzna uzupełniają się: integrują się nie tylko w
sensie fizycznym i psychicznym, ale także na płaszczyźnie
działania, a szczególnie głęboko na płaszczyźnie istnienia" powiedział papież.
---------------------------------W Tatrach Zachodnich kwitną już krokusy - informuje w
codziennym komunikacie pogodowym Tatrzański Park Narodowy.
Zdaniem ludowych przepowiadaczy pogody jest to znak, że w Tatry
zawitała wiosna.
Krokus (czyli szafran) w Polsce występuje głównie w Tatrach
i w rejonie Babiej Góry.
Ta niewielka bylina o liliowych
kwiatach objęta jest ścisłą ochroną.
Wiosną w Tatrach, m.in. na
Kalatówkach, można oglądać całe polany ubarwione gęsto rosnącymi
krokusami.
---------------------------------29-letni Jan Białk (z Gryfa Wejherowo) zajął siódme miejsce
w szóstym półmaratonie paryskim.
Wielokrotny medalista
mistrzostw Polski w biegach długich był najlepszym z
Europejczyków.
Przegrał tylko z sześcioma reprezentantami Kenii.
Zwyciężył John Kipsang.
W gronie kobiet triumfowała także reprezentantka Kenii, Tegla
Loroupe.
--------------------------------Austriak Hans Knauss wygrał w Kvitfjell przedostatnie w tym
sezonie zawody w supergigancie zaliczane do klasyfikacji
alpejskiego Pucharu Świata.
Wyprzedził on Szweda Patricka
Jaerbyna oraz Szwajcara Didiera Cuche.
Rywalizacji nie ukończył inny reprezentant Austrii Stephan
Eberharter, który jako jedyny miał szanse na wyprzedzenie swego
rodaka, Hermanna Maiera w klasyfikacji supergiganta.
Maier
zapewnił już sobie wcześniej zwycięstwo w klasyfikacji
generalnej i w Kvitfjell nie startował.
(PAP),cez/
----------------------------------------------------------------

MATERIAŁ DŹWIĘKOWY DOSTĘPNY w BBS:
Biblioteka SID : Plik 03_08_04.wav
Serwis odpłatny
Deputowani białoruskiego parlamentu zwrócili się do
prokuratury o zbadanie okoliczności ok. dwutygodniowego pobytu
prezydenta Aleksandra Łukaszenki na igrzyskach olimpijskich w
Nagano.
DŹWIĘK:
Ich zdaniem odbył się on za pieniądze podatników i nie był
przewidziany przez budżet na 1998 r.
Deputowani uważają, że
wyjazd prezydenta był "naruszeniem dyscypliny pracy".
Według
nich, tak długi wojaż był prywatną podróżą, gdyż prezydent nie
spotkał się w Japonii z żadnym z przebywających tam szefów
państw.
Twierdzą zatem, że wyjazd był zwykłą "nieobecnością w
pracy".
Chcieliby, aby prokuratura zbadała jaką sumę stracili
podatnicy w wyniku tej podróży oraz jaka służbowa konieczność
zmusiła białoruskiego przywódcę do spędzenia ok. dwóch tygodni
za tak odległą granicą.
Prezydent Łukaszenka, który stoi jednocześnie na czele
białoruskiego Komitetu Olimpijskiego, występował w Japonii w tej
drugiej roli, długo dopingując tam swoich sportowców.
Polska Agencja Prasowa, Wojciech Płocharski, Mińsk
Wiadomości dnia - sobota, 7.03., godz. 12.00
W najbliższy wtorek będzie obradować Komisja Wspólna Rządu i
Episkopatu
Stany Zjednoczone nie będą tolerowały przemocy w Kosowie oświadczyła amerykańska sekretarz stanu Madeleine Albright
Rząd Korei Północnej ogłosił stan wyjątkowy w stolicy,
Phenianie w związku ze starciami zbrojnymi między wojskowymi
ugrupowaniami
---------------------------------------------------------------Po raz pierwszy za rządów obecnej koalicji w najbliższy

wtorek zbierze się Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu.
Komisji
współprzewodniczyć będą wicepremier Janusz Tomaszewski i
metropolita gdański abp Tadeusz Gocłowski.
W posiedzeniu będą
również uczestniczyć premier Jerzy Buzek i prymas Józef Glemp.
Sekretarz generalny Episkopatu Polski bp Tadeusz Pieronek
powiedział, że spotkanie będzie miało charakter
informacyjno-zapoznawczy.
Strona kościelna oczekuje od nowego
rządu przede wszystkim skutecznej współpracy - dodał Pieronek.
Oświadczył, że wspólnego omówienia przez rząd i Episkopat wymaga
kwestia ustawy wykonawczej do konkordatu, związanej z uznaniem
skutków cywilnych małżeństw kościelnych oraz uporządkowanie
spraw dotyczących finansów i szkolnictwa kościelnego.
Ostatnie spotkanie Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu
odbyło się 1 września 1997 r., za rządów koalicji SLD-PSL.
------------------------------------------------------------Na kwiecień zaplanowano w Chełmskiem eksuhumację zwłok
żołnierzy niemieckich z okresu II wojny światowej.
Wg strony
niemieckiej, w woj. chełmskim pochowano ok. 1500 żołnierzy,
najwięcej w Chełmie oraz w Dubience, Krasnymstawie i Włodawie.
Prace ekshumacyjne będą prowadzone z miejsc wskazanych przez
Ludowy Związek Opieki nad Niemieckimi Grobami Wojennymi w
Kassel, Urząd Wojewódzki w Chełmie oraz przez społeczeństwo.
Prace sfinansuje strona niemiecka.
Ekshumowane w Chełmskiem szczątki zostaną złożone na
cmentarzu żołnierzy niemieckich, stworzonym od podstaw w Polesiu
k.
Puław.
Pochowano już na nim m.in. szczątki ekshumowane
wcześniej w Zamojskiem.
---------------------------------------------------------------Amerykańska sekretarz stanu Madeleine Albright oświadczyła,
że Stany Zjednoczone nie będą tolerowały powrotu do rozlewu krwi
w Kosowie.
Powiedziała, że odpowiedzialność za problem Kosowa
ponosi prezydent Jugosławii Slobodan Miloszević.
Pani Albright przebywa w Rzymie, gdzie spotkała się z
włoskim ministrem spraw zagranicznych Lamberto Dinim.
Podkreśliła, że podczas rozmowy nie podejmowano sprawy

(ewentualnej) zbrojnej interwencji państw zachodnich w Kosowie,
gdzie dziesiątki etnicznych Albańczyków miało zginąć w
rezultacie ostatnich walk z serbskimi siłami bezpieczeństwa.
--------------------------------------------------------------Rząd Korei Północnej ogłosił stan wyjątkowy w stolicy,
Phenianie w związku ze starciami zbrojnymi między wojskowymi
ugrupowaniami.
Do starć doszło w tym tygodniu.
Poinformowała o
tym południowokoreańska ambasada w Pekinie.
"Przypuszczalnie do wymiany strzałów doszło między siłami
zbrojnymi i siłami służb bezpieczeństwa, i dlatego rząd ogłosił
stan wyjątkowy o północy, z wtorku na środę" - podał rzecznik
ambasady Korei Południowej, na którego powołuje się agencja EFE.
Inne źródła podają, że do strzelaniny doszło między gwardią
prezydencką i siłami służb bezpieczeństwa.
Byli zabici i ranni dodaje EFE.
Rzecznik południowokoreańskiej ambasady w stolicy Chin
zaznaczył, że wciąż nie jest dokładnie znana aktualna sytuacja w
Phenianie.
Stwierdził, że zbrojna konfrontacja mogła być
spowodowana konfliktami istniejącymi między partią komunistyczną
i siłami zbrojnymi Korei Płn.
--------------------------------------------------------------Białoruski prezydent Aleksandr Łukaszenka powiedział wczoraj
przed odlotem do Iranu, że świat nie powinien się obawiać, iż
Białoruś będzie dostarczać Iranowi broń zaczepną.
Dodał, że
Białoruś jako suwerenne państwo, w zgodzie z normami
bezpieczeństwa międzynarodowego będzie podpisywać te umowy,
które są dla niej wygodne.
(Dźwięk)
--------------------------------------------------------------Przywódca republikańskiej większości w amerykańskim Senacie
Trent Lott zaproponował specjalnemu prokuratorowi Kennethowi
Starrowi, aby w najbliższym czasie przedstawił materiały w
sprawie skandalu z domniemanym romansem prezydenta Billa
Clintona, albo zakończył dochodzenie.
Lott stwierdził, że Starr
miał "wystarczająco wiele czasu" dla zebrania danych związanych
z rzekomym romansem Clintona z Moniką Lewinsky, byłą stażystką w
Białym Domu.
Starr stara się udowodnić, że Lewinsky miała seksualne
kontakty z prezydentem i że Clinton, oraz jego przyjaciel Vernon
Jordan, sugerowali jej, aby ukryła ten fakt w zaprzysiężonych

zeznaniach.
Była stażystka zaprzeczyła pod przysięgą, by miała
romans z prezydentem.
W rozmowach z przyjaciółką i w innych
prywatnych wypowiedziach twierdziła jednak, że łączyły ją z
Clintonem intymne związki.
------------------------------------------------------------Wiele osób zostało rannych w wyniku eksplozji bomby w
autobusie w centrum Algieru, stolicy Algierii.
Wybuch nastąpił o
10.30 czasu warszawskiego.
---------------------------------------------------------------Żadnemu rozstawionemu tenisiście nie udało się awansować do
półfinału turnieju ATP w Scottsdale, gdzie suma nagród wynosi
340 tys. dolarów.
Ostatni z tenisistów, grający z nr 2.
Hiszpan
Albert Costa przegrał w ćwierćfinale z Holendrem Sjengiem
Schalkenem 3:6, 4:6.
Z powodu deszczu został przerwany mecz między Amerykaninem
Angre Agassim i jego rodakiem Janem-Michaelem Gambillem.
Prowadził Agassi 4:3 w pierwszym secie.
(PAP)
Opr. we/
INFORMACJE DŹWIĘKOWE NADANE 7 MARCA DOSTĘPNE W BBS:
Biblioteka SID : Plik 03_07_02.wav
Serwis odpłatny
"Nie mamy broni jądrowej i niczego co mogłoby przestraszyć
świat" - wyjaśnił.
"To co będziemy dostarczać Iranowi to
zwyczajna produkcja.
Priorytetem w stosunkach z tym państwem
jest gospodarka" - powiedział Łukaszenka na lotnisku w Mińsku.
W połowie lutego amerykańska gazeta "The Washington Times",
powołując się na CIA, doniosła, iż białoruski prezydent zamierza
podpisać w Teheranie tajną umowę z Iranem na dostawy sprzętu
wojskowego, części do czołgów i transporterów opancerzonych.
Sprzedaż części do czołgów nie narusza żadnej umowy
międzynarodowej, Amerykanów zaniepokoiła jednak sugerowana przez
nich tajność takiego porozumienia.

Według CIA, Białoruś mogłaby
się stać kanałem przerzutu rosyjskich rakiet i technologii
nuklearnych do Iranu.
z Mińska Wojciech Płocharski PAP
Białoruś/Parlamentarzyści XIII kadencji ws. pobytu prezydenta w
Nagano
7.3.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Deputowani Rady
Najwyższej, białoruskiego parlamentu XIII kadencji zwrócili się
do prokuratury kraju o zbadanie okoliczności ok. dwutygodniowego
pobytu prezydenta Aleksandra Łukaszenki na Olimpiadzie w Nagano.
Ich zdaniem wyjazd do Nagano nastąpił za pieniądze
podatników i nie był przewidziany przez budżet na 1998 r.
Deputowani uważają ponadto, że wyjazd prezydenta był
"naruszeniem dyscypliny pracy".
Według nich, tak długi wojaż należy traktować jako prywatną
podróż, ponieważ prezydent nie spotkał się z żadnym z
przebywających w Japonii szefów państw.
Twierdzą, że wyjazd był
zwykłą "nieobecnością w pracy".
Deputowani chcieliby, aby prokuratura odpowiedziała jaką
sumę stracili podatnicy w rezultacie podróży prezydenta do
Japonii oraz jaka służbowa konieczność zmusiła białoruskiego
przywódcę do spędzenia ok. dwóch tygodni za tak odległą granicą.
Prezydent Łukaszenka, który pełni jednocześnie funkcję
prezydenta białoruskiego Komitetu Olimpijskiego, występował w
Japonii w tej drugiej roli, długo dopingując tam swoich
sportowców.
Deputowani chcieliby zbadania, czy konstytucja oraz
przepisy prawa pozwalają na połączenie tych obu stanowisk.
Krytyczny wobec prezydenta parlament XIII kadencji, nie
uznaje wyników referendum z jesieni 1996 roku, po którym
prezydent Łukaszenka powołał do życia nowy parlament,
naruszając, według opozycji, konstytucję kraju.
Ze swej strony
Łukaszenka nie uznaje Rady Najwyższej.
(PAP)
rr/
Wiadomości dnia - piątek, 06.03, godz.16.00
Wiodące postacie wydarzeń Marca 1968 roku: Jacek Kuroń i

Karol Modzelewski zostali kawalerami Orderów Orła Białego.
Prezydent wystąpi z inicjatywą przywrócenia polskiego
obywatelstwa osobom, które zostały go pozbawione po
wydarzeniach Marca 68.
Unia Wolności chce, by osoby te
były objęte procedurą przywrócenia obywatelstwa.
Przewodniczący AWS Marian Krzaklewski odwiedzi USA
Rosja wysyła na rozmowy o Kosowie do Londynu wicemistra
spraw zagranicznych
Amerykańska sekretarz stanu Madeleine Albright parafowała
porozumienie umożliwiające USA uczestnictwo w budowie
ukraińskich elektrowni atomowych.
Kijów nie będzie za to
dostarczać technologii nuklearnej Iranowi.
----------------------------------------------------------W uznaniu zasług na rzecz suwerennej i wolnej Polski Jacek
Kuroń i Karol Modzelewski zostali dziś odznaczeni najwyższymi
polskimi odznaczeniami państwowymi - Orderami Orła Białego.
Prezydent Aleksander Kwaśniewski, wręczając odznaczenie
powiedział, że dzięki nim "Polska spokojnie może patrzeć w
lustro".
Wydarzenia Marca 1968 określił jako haniebną datę w
historii Polski.
"Pamiętamy, że z ust prymasa Polski, kardynała Stefana
Wyszyńskiego, padły wtedy ważne słowa w obronie młodzieży
studenckiej" - kontynuował prezydent.
Dodał, że wielu ówcześnie
represjonowanych dziś jest w różnych obozach politycznych: Jan
Lityński, Ryszard Bugaj, Jan Olszewski, Marek Borowski, Andrzej
Olechowski, Antoni Macierewicz.
Obaj odznaczeni podkreślili, że uhonorowanie ich przyjmują
jako symboliczne, uczynione w imieniu tych wszystkich, którzy
wówczas zajmowali podobną postawę.
Imię nas milion - powiedział
Kuroń.
Modzelewski wyjaśniał, że sens podjętego wówczas przez
intelektualistów i studentów protestu polegał na próbie obrony
"wysepek względnej swobody słowa i nauczania", jakie powstały po
październiku 1956 r.
Kampania antysemicka została wywołana walką
o władzę w obozie rządzącym.
Miała też odizolować od
społeczeństwa uczestników protestu.

W uroczystości uczestniczyło blisko 150 zaproszonych gości w
tym przedstawiciele parlamentu, rządu, rodziny i przyjaciele
odznaczonych.
Jacek Kuroń wystąpił tradycyjnie w dżinsowych
spodniach i bluzie.
------------------------------Prezydent Aleksander Kwaśniewski zapowiedział, że w ciągu
najbliższych dni przedstawi inicjatywę przywracającą
obywatelstwo tym osobom, które zostały go pozbawione wbrew
swojej woli po wydarzeniach Marca 68.
Unia Wolności chce, by osoby zmuszone do emigracji po
wydarzeniach Marca 1968 r. były objęte procedurą potwierdzenia
(a nie przywrócenia) polskiego obywatelstwa.
"Pisanie podań o
przywrócenie jest traktowane przez wielu jako dodatkowe
upokorzenie" - powiedział jeden z liderów Unii, Henryk Wujec.
-----------------------------Marian Krzaklewski odwiedzi USA
W sobotę Marian Krzaklewski rozpocznie wizytę w Stanach
Zjednoczonych.
Przewodniczący AWS będzie gościem amerykańskiego
Senatu podczas ostatecznego głosowania w sprawie rozszerzenia
NATO o Polskę, Węgry i Czechy - powiedział asystent
Krzaklewskiego ds. zagranicznych Marek Kotlarski.
W USA zostanie
też zlicytowany Mercedes 200C, który Krzaklewski otrzymał z
okazji nadania mu tytułu "Człowieka roku" tygodnika "Wprost".
Po głosowaniu, które prawdopodobnie odbędzie się w przyszłym
tygodniu, Krzaklewski spotka się z senatorami "najbardziej
zasłużonymi dla ratyfikacji traktatu" oraz ambasadorami państw,
które zostaną przyjęte do NATO i tych, które do tej organizacji
dopiero aspirują.
Przewidziane są też spotkania z politykami,
m.in. sekretarzem stanu USA Madeleine Albright oraz senatorem
Trentem Lottem - liderem większości republikańskiej w Senacie.
W Chicago, podczas przyjęcia w Hilton Towers, wydanego przez
Polonię z okazji zakończenia senackiej debaty nad rozszerzeniem
NATO, zlicytowany zostanie mercedes Krzaklewskiego.
Krzaklewski
przekaże pieniądze na cele charytatywne, które nie zostały
jeszcze określone - wyjaśnił Kotlarski.
-------------------------------

Przed Sądem Wojewódzkim w Opolu przy drzwiach zamkniętychrozpoczął się proces czwórki mężczyzn oskarżonych o zbiorowy
gwałt na 14- latce.
Do zdarzenia doszło w nocy z 13 na 14 lipca ub. roku na
dyskotece pod Głubczycami.
Czterej pijani mężczyźni w wieku 1820 lat wciągnęli do samochodu wracającą z zabawy dziewczynkę.
Rozebrali ją do naga i zmuszali do czynów lubieżnych.
Kiedy
trójka napastników wyszła z samochodu czwarty z nich- Janusz W.
próbował dokonać gwałtu; był jednak zbyt pijany.
Według ustaleń
śledztwa właśnie wtedy ciął po twarzy ofiarę ostrym narzędziem.
Korzystając z chwili nieuwagi, uciekła ona swoim prześladowcom.
Grzegorz F., Seweryn D. oraz Grzegorz K. nie przyznali się
do zarzucanych im czynów.
Janusz W. przyznał się do czynu
lubieżnego, lecz zaprzeczył, jakoby miał okaleczyć 14- latkę.
Oskarżonym grozi kara od 3 do 15 lat pozbawienia wolności.
Cała
czwórka odpowiada z wolnej stopy.
-----------------------------------------------------Rosja wyśle wiceministra, a nie ministra spraw zagranicznych
na poniedziałkowe spotkanie grupy kontaktowej w Londynie, która
ma omawiać sytuację w Kosowie - poinformowały źródła w rosyjskim
MSZ.
Obserwatorzy uważają, że poniedziałkowe spotkanie może
zagrozić Jugosławii nowymi sankcjami, jeśli Miloszević nie
podejmie działań, by zapewnić pokojowe rozwiązanie napiętej
sytuacji w Kosowie.
Od soboty w Kosowie trwa serbska operacja wymierzona
przeciwko albańskiemu "terroryzmowi".
W czwartek w czasie walk
serbskie siły zabiły w okolicy Drenicy w środkowej części
regionu 20 Albańczyków.
Źródła albańskie w Kosowie mówią o 50
zabitych Albańczykach.
W skład grupy kontaktowej ds. krajów byłej Jugosławii
wchodzą Stany Zjednoczone, Francja, Niemcy, Wielka Brytania i
Rosja.
*****
Rosyjskie MSZ nie potwierdziło oficjalnie informacji, że
rosyjski wiceminister spraw zagranicznych Nikołaj Afanasjewski

pojedzie w poniedziałek do Londynu, lecz stwierdziło, iż szef
rosyjskiej dyplomacji Jewgienij Primakow nie planuje w przyszłym
tygodniu żadnych wyjazdów zagranicznych.
Wcześniej informowano, że na roboczym spotkaniu grupy
kontaktowej w Londynie Rosję będzie reprezentować Primakow.
-----------------------------------------------Amerykańska sekretarz stanu Madeleine Albright parafowała w
Kijowie porozumienie umożliwiające firmom amerykańskim
uczestnictwo w budowie i modernizacji ukraińskich elektrowni
atomowych.
W zamian władze w Kijowie zobowiązały się nie
dostarczać technologii nuklearnej Iranowi.
Porozumienie reguluje sprawy dotyczące m. in. przekazywania
substancji służących do wytwarzania paliwa nuklearnego,
reaktorów i innych elementów wyposażenia siłowni nuklearnych.
----------------------------------------------------------W Oldenburgu w 1/32 finału indywidualnego turnieju 6.
Halowych Mistrzostw Europy w Łucznictwie Katarzyna Klata(
Mazowsze-Teresin) awansowała do dalszych rozgrywek.
Brązowa medalistka igrzysk olimpijskich w Atlancie w
rywalizacji zespołowej pokonała Annę Pucewę (Rosja) 174:172.
Pozostałe dwie polskie łuczniczki Jonnaa Waśkiewicz
(Marymont Warszawa) i Jolanta Wymlatil (Resovia Rzeszów)
przegrały.
W 1/16 finału K.Klata spotka się z Elif Altinkaynak
(Turcja).
----------------------------------------------------------

INFORMACJE DŹWIĘKOWE NADANE 6 MARCA DOSTĘPNE W BBS:
Białoruski prezydent Łukaszenka jedzie do Iranu
Biblioteka SID - Plik : 03_06_04.wav
Serwis odpłatny
Dziś wizytę w Iranie rozpoczyna prezydent Łukaszenka.
Jak poinformowały PAP służby prasowe białoruskiego MSZ, w jej
trakcie ma się on m.in. spotkać się z prezydentem tego
islamskiego kraju, Mohammadem Chatamim. 9 marca obaj podpiszą
wspólne oświadczenie i podsumują rezultaty wizyty na konferencji
prasowej.

dzwięk:
W połowie lutego amerykańska gazeta "The Washington Times",
powołując się na CIA, doniosła, iż białoruski prezydent zamierza
podpisać w Teheranie tajną umowę z Iranem na dostawy sprzętu
wojskowego, części do czołgów i transporterów opancerzonych.
Sprzedaż części do czołgów nie narusza żadnej umowy
międzynarodowej, Amerykanów zaniepokoiła jednak sugerowana przez
nich tajność takiego porozumienia.
Według CIA, Białoruś mogłaby
się stać kanałem przerzutu rosyjskich rakiet i technologii
nuklearnych do Iranu.
Wkrótce po amerykańskim alarmie, białoruskie MSZ
oświadczyło, że nie przygotowuje tajnych umów w związku z wizytą
Aleksandra Łukaszenki w Iranie.
Dzisiaj służby prasowe MSZ
podały, iż w jej trakcie podpisanych zostanie kilka dwustronnych
porozumień oraz memorandum o współpracy w dziedzinie edukacji,
nauki i technologii. Łukaszenka ma także odwiedzić wolną strefę
ekonomiczną na wyspie Kisz oraz irańską prowincję Isfahan.
z Mińska mówił Wojciech Płocharski PAP

(PAP)opr.jkc/

Białoruś/ Prezydent Łukaszenka jedzie do Iranu
6.03.
Mińsk PAP (Wojciech Płocharski) - Prezydent Łukaszenka
rozpoczyna w piątek oficjalną wizytę w Iranie.
Jak poinformowały
PAP służby prasowe białoruskiego MSZ, w jej trakcie ma się on
m.in. spotkać się z prezydentem Mohammadem Chatamim. 9 marca
obaj prezydenci podpiszą wspólne oświadczenie i podsumują
rezultaty wizyty na kon