You are on page 1of 30

˛D ZACHODNI PRZEGLA 2012, nr 4

JADWIGA KIWERSKA Jadwiga Kiwerska Poznan ´

´ WIECIE ZRO ´Z ˙ NICOWANYCH POTE STANY ZJEDNOCZONE W S ˛G ˛g Stany Zjednoczone w s ´ wiecie zro ´z ˙ nicowanych pote
Pytania o nowe tendencje i charakter amerykan ´ skiej polityki zagranicznej ˛stawiane były zawsze, ilekroc ´s ´ wiat poddawany był silnym turbulencjom i wstrza ˛ som. Wynikało to z faktu, z ˙ e od czasu II wojny s ´ wiatowej Ameryka odgrywa role ˛ca ˛ na arenie mie ˛dzynarodowej. Z drugiej strony, takz dominuja ˙ e kondycja Stano ´w Zjednoczonych oraz gotowos ´c ´ Amerykano ´ w do ponoszenia odpowiedzialnos ´ ci za ˛dzynarodowa ˛. Przełom bieg spraw w s ´ wiecie z ˙ ywo interesowały społecznos ´c ´ mie pierwszej i drugiej dekady XXI w. był włas ´ nie takim szczego ´ lnym momentem dla ˛ca ˛ sie ˛ sytuacje ˛ finansowa ˛ Stano ´ w Zjednoczonych. Chodziło nie tylko o pogarszaja ˛dzaja ˛ca ˛ Ameryke ˛, podobnie jak wiele innych pan w kraju i na s ´ wiecie, wpe ´ stw ˛kszy od dziesia ˛tko w najwie ´ w lat kryzys gospodarczy. Takz ˙ e w sensie politycznym ˛tkowa. Przede wszystkim zdawał sie ˛ lub lepiej geopolitycznym sytuacja była wyja ˛dek, kto ˛ po zakon odchodzic ´ w przeszłos ´c ´ porza ´ ry wyłonił sie ´ czeniu zimnej wojny –s ´ wiat jednobiegunowy, zdominowany i kształtowany w duz ˙ ej mierze przez Pax 1 ˛dek istniał przez lata dziewie ˛c ˛te ubiegłego stulecia, ´ dziesia Americana . Taki porza ˛ statusem supermocarstwa, ła ˛cza ˛c bezprecedensowy gdy to USA cieszyły sie ˙ na potencjał militarny, gospodarczy, technologiczny, kulturowy i polityczny 2. Moz ˛ standardy, było wo ´ wczas odnies ´c ´ wraz ˙ enie, z ˙ e to Stany Zjednoczone wyznaczaja ˛ sytuacje ˛ mie ˛dzynarodowa ˛ i maja ˛ decyduja ˛cy wpływ na normy i wartos ´ ci, kreuja ˛zywanie gło ˛ na kondycje ˛ rozwia ´ wnych konflikto ´ w, pozytywnie tez ˙ oddziałuja wspo ´ lnoty transatlantyckiej – waz ˙ nego czynnika nie tylko bezpieczen ´ stwa europejskiego, ale ro ´ wniez ˙ globalnej rangi Ameryki. Skłoniło to nawet niekto ´ rych analityko ´ w do nazwania tego okresu Wiekiem Optymizmu (Age of Optimism) 3.
1 ˛ jednobiegunowos ˛dku zdominowanego przez USA wykreował prawie dwie Formułe ´ ci jako porza dekady temu Charles Krauthammer. On ro ´ wniez ˙ przewidywał nadejs ´ cie wielobiegunowos ´ ci: „Za mniej ˛cej jedno pokolenie pojawia ˛ sie ˛ pan ˛ce swoja ˛ pote ˛ga ˛ Stanom Zjednoczonym i s wie ´ stwa doro ´ wnuja ´ wiat ˛dzie w swojej strukturze przypominał epoke ˛ sprzed I wojny s be ´ wiatowej” (The Lonely Superpowers, „Foreign Affairs” 1990). 2 Zob. Z. Brzezin ´ ski, Wielka szachownica. Gło ´ wne cele polityki amerykan ´ skiej, Warszawa 1998, s. 27-28. 3 Takiego okres ´ lenia uz ˙ ył G. Rachman w swojej pracy: Zero-Sum Future: American Power in an ˛c je do lat 1991-2008. Age of Anxiety, (2010), odnosza

28

Jadwiga Kiwerska

˛dne wyznaczniki pote ˛gi ameryPod koniec pierwszej dekady XXI w. bezwzgle ˛ce. Pomimo trudnych interwencji w Afganistanie kan ´ skiej nadal pozostały znacza ˛kszało swo oraz Iraku pan ´ stwo amerykan ´ skie cały czas powie ´ j potencjał militarny (koszty roczne obecnos ´ ci zbrojnej USA w tych dwo ´ ch krajach – 125 mld dol. – stanowiły wo ´ wczas mniej niz ˙ 1 proc. amerykan ´ skiego PKB). Nakłady budz ˙ etowe ˛ – ponad 500 mld dol. (nie licza ˛c tych na operacje w Iraku Ameryki na obrone ˛cej i Afganistanie) – to blisko 50 proc. s ´ wiatowych wydatko ´ w zbrojeniowych (wie ˛czne nakłady kolejnych 14 pan ˛cej łoz niz ˙ ła ´ stw na lis ´ cie tych, kto ´ re najwie ˙ yły na ˛ dominacja Stano ˛) 4. W rezultacie utrzymywała sie ´ w Zjednoczonych we obrone ˛dowych, marynarce, siłach powietrznych. Amerywszystkich rodzajach wojsk: la kan ´ skie siły zbrojne jako jedyne mogły operowac ´ w odległych regionach s ´ wiata, ˛c ˛ ˛, dysponuja odpowiednia logistyka zaopatrzeniem, s ´ rodkami transportu. ˛ amerykan Silna nadal wydawała sie ´ ska baza ekonomiczna oraz technologiczna, ˛puja ˛cych kłopoto i to pomimo juz ˙ wo ´ wczas wyste ´ w finansowych i gospodarczych Stano ´ w Zjednoczonych – słabego dolara, perturbacji na rynku nieruchomos ´ ci i zadłuz ˙ enia hipotecznego Amerykano ´ w, wreszcie wysokiego deficytu budz ˙ etowego (w 2008 r. przekroczył on 400 mld dol.). Jednak gospodarka amerykan ´ ska była jeszcze najsilniejsza na s ´ wiecie i najbardziej konkurencyjna. Starczy powiedziec ´, z ˙e ˛gna ˛ł wartos PKB USA osia ´c ´ około 14 bln dol. (PKB Rosji to zaledwie 10 proc. ˛gu 25 lat był wie ˛kszy niz amerykan ´ skiego) i jego wzrost w cia ˙ w Europie czy Japonii 5. ˛dnego spadku pote ˛gi USA. Te wskaz ´ niki nie powinny jednak przesłaniac ´ wzgle Udział Ameryki w s ´ wiatowym imporcie wynosił wo ´ wczas zaledwie 15 proc. ˛ czwarta ˛ produktu globalnego, ale proporcja ta Wprawdzie jej PKB stanowił jedna ˛gi azjatyckie, w tym przede wszystkim Chiny, rozwijały sie ˛ malała, poniewaz ˙ pote znacznie szybciej niz ˙ Stany Zjednoczone. Prymat Ameryki podwaz ˙ any był takz ˙e ˛ nie w innych dziedzinach. Bo chociaz ˙ amerykan ´ ski potencjał militarny wydawał sie miec ´ sobie ro ´ wnych, a po 11 wrzes ´ nia 2001 r. wzrosła liczba amerykan ´ skich baz ˛ w niekto w s ´ wiecie (amerykan ´ skie bazy pojawiły sie ´ rych byłych republikach radzieckich), to jednak w tym samym okresie USA dos ´ wiadczyły wojskowych ˛ w pełni spacyfikowac ˛ciu lat okupacji, poraz ˙ ek. Nie udało sie ´ , pomimo pie dwudziestoczteromilionowego pan ´ stwa – Iraku. Wprawdzie strategia realizowana od 2007 r. przez gen. Davida Petraeusa odnosiła sukcesy, to jednak do pełnego ˛dała powodzenia było jeszcze daleko. Podobnie, a moz ˙ e nawet gorzej, wygla ˛ o efektywnos sytuacja w Afganistanie. Podwaz ˙ ało to teze ´ ci militarnej Stano ´w Zjednoczonych, a takz ˙ e NATO – filara bezpieczen ´ stwa euratlantyckiego, pod ˛ realizowano misje ˛ wojskowa ˛ w Afganistanie. kto ´ rego flaga Wszystkiemu temu towarzyszyło osłabienie politycznych wpływo ´ w Ameryki ˛ce do stawiania tezy o schyłku jej supremacji. Nie ma przesady ws ´ wiecie, skłaniaja
4 5

Wg F. Zakaria, The Future of American Power, „Foreign Affairs” May͞June 2008, No. 3, s. 27. Tamz ˙ e.

˛g Stany Zjednoczone w s ´ wiecie zro ´z ˙ nicowanych pote

29

w stwierdzeniu, z ˙ e dyskusja na ten temat opanowała pod koniec pierwszej dekady ˛, prowadzona tez XXI w. publicystyke ˙ była w gronie czołowych amerykan ´ skich ˛dzynarodowych. Tak jak po politologo ´ w i specjalisto ´ w w zakresie stosunko ´ w mie zakon ´ czeniu zimnej wojny – za czaso ´ w George’a H. W. Busha seniora – w Stanach ˛to narodowa ˛ debate ˛ na temat amerykan Zjednoczonych podje ´ skiej strategii w nad˛cych latach, tak teraz – u kresu prezydentury George’a W. Busha juniora chodza ˛ nad zmiana ˛ roli i znaczenia Ameryki w s – zastanawiano sie ´ wiecie, nad wielce prawdopodobnym zmierzchem jej supermocarstwowos ´ ci. Jedni autorzy analizowali przyczyny tego procesu, jego przejawy i konsekwencje. Inni natomiast polemizowali z tak kategorycznymi wizjami kresu amerykan ´ skiego prymatu. W dyskusji tej uczestniczyli analitycy, kto ´ rzy swego czasu prorokowali wyło˛ porza ˛dku zdominowanego przez charakterystyczne dla Ameryki wartos nienie sie ´ ci ˛, liberalizm. I tak Francis Fukuyama, odchodza ˛c od swego i zasady: demokracje ˛cz o postamerykan ˛puje „kon ´ ca historii”, pisał wre ´ skim s ´ wiecie, w kto ´ rym naste ˛cej sile odekspansja krajo ´ w azjatyckich, takz ˙ e pan ´ stw słabych, lecz o rosna ˛cych odmienne od Zachodu normy 6. Zabierał głos w tej działywania, reprezentuja debacie Zbigniew Brzezin ´ ski, kto ´ ry juz ˙ przed laty pisał, z ˙ e Amerykanie powinni ˛ przejs ˛. Teraz stawiał teze ˛, traktowac ´ przywo ´ dztwo swego kraju jako sytuacje ´ ciowa ˛ cze ˛s z ˙ e Stany Zjednoczone roztrwoniły ogromna ´c ´ swego prestiz ˙ u, a administracja Busha katastrofalnie zaszkodziła pozycji Ameryki w s ´ wiecie. Nie przekres ´ lał jednak szans Stano ´ w Zjednoczonych w przyszłos ´ ci. Pisał:
˛ce nie ma innego wyboru, niz ˛ „U zarania nowej epoki mocarstwo dominuja ˙ tylko prowadzic ´ polityke ˛, kto zagraniczna ´ ra jest prawdziwie s ´ wiatowa w duchu, tres ´ ci i wymiarze. Nic nie byłoby gorsze dla Ameryki, a w konsekwencji dla całego s ´ wiata, niz ˙ to, z ˙ e (...) jej polityka byłaby powszechnie postrzegana jako arogancka i imperialna, (...) przekonana o własnej nieomylnos ´ ci (...). Oznaczałoby to koniec Ameryki jako supermocarstwa” 7.

Modny juz ˙ wo ´ wczas politolog Parag Khanna przyczyn tego, z ˙ e Ameryka traci przywo ´ dztwo w s ´ wiecie, dostrzegał zaro ´ wno po stronie amerykan ´ skiej, jak i w wa˛trznych. Jego zdaniem hegemonizm Ameryki wywołał dyplomatyczrunkach zewne ˛cia, kto ne i gospodarcze kontrposunie ´ re miały na celu osłabienie amerykan ´ skiej ˛ alternatywnego porza ˛dku s pozycji i budowe ´ wiatowego – wielobiegunowego. ˛ imperialnych I dalej dowodził, z ˙ e Ameryka musi raz na zawsze pozbyc ´ sie ˛c zmierzch pretensji 8. Z kolei politolog i dyplomata Richard N. Haass, dostrzegaja dominacji USA, rysował nowy układ, w kto ´ rym nie ma wielobiegunowos ´ ci, gdyz ˙
F. Fukuyam a, Epoka słabych pan ´ stw, „Europa”. Dodatek do „Dziennika” 16.08.2008. Z. Brzezin ´ ski, Second Chance. Three Presidents and the Crisis of American Superpower, New York 2007, s. 215-216 (w j. polskim Druga szansa. Trzej prezydenci i kryzys amerykan ´ skiego supermocarstwa, Warszawa 2008). 8 P. Khanna, The Second World: Empires and Influence in the New Global Order (2008); zob. tegoz ˙ , Poz ˙ egnanie z hegemonia˛, „Europa”. Dodatek do Dziennika” 17.05.2008.
6 7

30

Jadwiga Kiwerska

˛dzie istnieje tak duz ˙ o nowych, alternatywnych os ´ rodko ´ w władzy, z ˙ e trwac ´ be 9 ˛dach był Fareed Zakaria, autor nieustanna walka o wpływy . Podobny w swych sa ˛z głos ´ nej wo ´ wczas ksia ˙ ki pt. The Post-American World. Przekonywał on, z ˙e Ameryka jako mocarstwo upada, a w kształtowanym nowym systemie globalnym ˛cej pan ˛ one z dobrej koniunktury do głosu dochodzi coraz wie ´ stw. Korzystaja ˛ w wie ˛kszym stopniu uczestniczyc gospodarczej i chca ´ w kreowaniu spraw s ´ wiata 10. ˛cej sie ˛ w Stanach Zjednoczonych dyskusji Na przeciwległym biegunie tocza pozostał Robert Kagan, wierny neokonserwatystom i ich wizjom. Dla niego Ameryka była nadal naturalnym liderem obozu demokratycznego, a szerzenie ˙ e Joseph S. Nye, uznany demokracji stanowiło jej najwaz ˙ niejsze zadanie 11. Takz amerykan ´ ski ekspert i publicysta dowodził, z ˙ e choc ´ amerykan ´ skie działania ˛ sie ˛ z powszechna ˛ krytyka ˛, to jednak atrakcyjnos w polityce zagranicznej spotykaja ´c ´ Ameryki, jej wartos ´ ci i zasady, kultura i dorobek cywilizacyjny nie uległy deprecjacji 12. Zaro ´ wno z prowadzonej wo ´ wczas w Stanach Zjednoczonych debaty eksperto ´ w, ˛ł jeden zasadniczy wniosek, z jak i kształtowanej realnie sytuacji w s ´ wiecie płyna ˙e ˛ amerykan zmniejszyła sie ´ ska zdolnos ´c ´ wpływania na bieg spraw, wywierania presji zaro ´ wno na pan ´ stwa mocne, jak i słabe. Ameryka, choc ´ nadal w liczbach ˛dnych pozostała pan ˛z bezwzgle ´ stwem pote ˙ nym, nie była juz ˙ postrzegana jako ˛ swej woli, albo przy wsparciu bezwszechmocne mocarstwo zdolne, albo siła ˛c i zmuszaja ˛c innych precedensowego potencjału militarnego, ewentualnie naciskaja ˛dzyzrealizowac ´ swe cele. Osłabła amerykan ´ ska zdolnos ´c ´ kreowania sytuacji mie ˛zywania problemo narodowej i rozwia ´ w. Stanom Zjednoczonym było znacznie ˛c trudniej niz ˙ poprzednio skrzykna ´ innych, narzucic ´ swo ´ j punkt widzenia i wspo ´ lnie ˛dzynarodowej. Mogło to oznaczac ˛ one przywo działac ´ na arenie mie ´, z ˙ e traca ´ dztwo, nawet jes ´ li de facto chodziło o przywo ´ dztwo tylko w s ´ wiecie Zachodu. ˛ciolecia Nietrudno było znalez ´c ´ tego przyczyny. Siła Ameryki przez dziesie ˛ m.in. z wyznawanych przez nia ˛ wartos brała sie ´ ci i zasad, modelowego rozwoju, trwania przy wolnos ´ ci i demokracji. Czyli dysponowania soft power – jak to kiedys ´ ˛tkowym krajem, ale ˙ e Ameryka jest wyja okres ´ lił J. S. Nye 13. „Zawsze wierzyłam, z
9 ´ wiat po Ameryce. Pierwotnie artykuł ten ukazał sie ˛ w „Foreign Affairs” R. N. Haass, S (May͞June 2008, No. 3) pt. The Age of Nonpolarity. 10 F. Zakari a, The Post-American World, New York 2008; zob. tegoz ˙ , The Future of American Power... 11 R. Kagan, The Return of History and the End of Dreams (2008); zob. t egoz ˙ art. Koniec marzen ´, powro ´ t historii, „Europa”. Dodatek do „Dziennika” 11.08.2007. 12 Zob. wywiad z J. S. Nye’em pt. Bush nie zniszczył Ameryki, w „Europa”. Dodatek do „Dziennika” 5.05.2007. 13 O „wartos ´ ciach amerykan ´ skich” – owej soft power Ameryki – dostrzegalnych zaro ´ wno w jej ˛trznej, jak i zagranicznej pisał J. S. Nye w ksia ˛z polityce wewne ˙ ce: Bound to Lead: The Changing Nature ˛pnie koncepcje ˛ te ˛ rozwina ˛ł w pracy: The Means to Success in of Americana Power, New York 1990; naste World Politics, New York 2004.

˛g Stany Zjednoczone w s ´ wiecie zro ´z ˙ nicowanych pote

31

˛ to sta ˛d, z ˛zuja ˛cych brało sie ˙ e przewodzilis ´ my w tworzeniu standardo ´ w obowia ˛tkiem od reguły” – pisała Medelaine wszystkich, a nie dlatego, z ˙ e bylis ´ my wyja ´ wiecili przykładem” – wystarczy Albright 14. Jakkolwiek nie zawsze Amerykanie „s wspomniec ´ o kontrowersyjnej wojnie w Wietnamie, czy tak juz ˙ symbolicznych ˛ca sie ˛ zjawiskach jak „polowanie na czarownice” w latach 50. XX w., utrzymuja przez długi czas w południowych stanach Ameryki segregacja rasowa, czy wreszcie afera Watergate – to jednak w stwierdzeniu J. S. Nye’a o soft power, czyli wartos ´ ciach atrakcyjnych dla innych narodo ´ w, było bardzo wiele racji. ˛tpliwie polityka prowadzona Temu wizerunkowi Ameryki zaszkodziła niewa ˛ G. W. Busha w odpowiedzi na atak terrorystyczny 11 wrzes przez administracje ´ nia ˛. I tu pojawia sie ˛ wielki paradoks. Bo przeciez ˛ 2001 r. na Ameryke ˙ w imie wyznawanych wartos ´ ci – demokracji i wolnos ´ ci – Amerykanie atakowali Afgani˛ sama „doktryna Busha”, stan w 2001 r. oraz Irak dwa lata po ´z ´ niej, zreszta ˛ca amerykan ˛ strategie ˛ w walce z terroryzmem, miała na celu promowaokres ´ laja ´ ska ˛piło, jes ´ li nie zniszczenie, to na pewno osłabienie nie tych zasad 15. Tymczasem nasta amerykan ´ skiej soft power. Stany Zjednoczone straciły wiele ze swej moralnej siły, ˛cej element amerykan stanowia ´ skiej toz ˙ samos ´ ci politycznej i czynnik jej pozycji w s ´ wiecie. Zaszkodziły im z jednej strony Abu Ghraib i Guantanamo, gdzie ˛piło pogwałcenie zasad moralnych i humanitarnych, z drugiej zas nasta ´ – preferowa˛dzynarodowej („doktryna Busha”). nie opcji militarnej w działaniach na arenie mie Inwazja na Irak, ale tez ˙ wczes ´ niej na Afganistan były postrzegane przez wielu jako symbole globalnego imperializmu amerykan ´ skiego. W tej sytuacji mo ´ wienie o amerykan ´ skim posłannictwie dziejowym, czyli promocji demokracji i wolnos ´ ci ˛ dla wielu społecznos ˛ hipokryzja ˛. Hipokryta nie stało sie ´ ci i narodo ´ w czysta ˛ sie ˛ powinien przewodzic ´ , gdyz ˙ moralne fundamenty jego przywo ´ dztwa staja podejrzane. Waz ˙ nym czynnikiem przywo ´ dztwa była zdolnos ´c ´ budowania koalicji, pozys˛ sie ˛ pod jednym sztandarem, kiwania sojuszniko ´ w i partnero ´ w, kto ´ rzy zbieraja ˛ wspo w imie ´ lnych wartos ´ ci i dla tych samych celo ´ w. Tej zdolnos ´ ci administracji ˛c unilateralizm i zasade ˛, z Busha brakowało, ale tez ˙ preferuja ˙ e kto nie z nami, ten, przeciwko nam, Stany Zjednoczone, zwłaszcza w okresie pierwszej kadencji ˛cej, wykazyprezydentury Busha, zatraciły atrakcyjnos ´c ´ jako lider koalicji. Co wie wana wo ´ wczas arogancja, zbytnia pewnos ´c ´ siebie, odrzucenie innych punkto ´w widzenia doprowadziły do pro ´ b izolowania Stano ´ w Zjednoczonych na arenie
M. Albright, Rady dla prezydenta, „Europa”. Dodatek do „Dziennika” 16.02.2008. ˛ w: G. W. Bush, The State of the Union Address: Załoz ˙ enia „doktryny Busha” znalazły sie Washington, The White House, January 2002; The National Security Strategy of the United States, Washington, The White House, September 2002. Zob. szerzej: I. H. Daalder, J. M. Lindsay, The Bush Revolution: The Remaking of American’s Foreign Policy, The Brookings Institution, May 2003, s. 34 i n.; J. Kiwerska, Neokonserwatywna polityka George’a W. Busha. Załoz ˙ enia, realizacja i skutki, Zeszyty Instytutu Zachodniego nr 38͞2005, s. 38-54.
14 15

32

Jadwiga Kiwerska

˛dzynarodowej, a nawet spowodowały sprzysie ˛z ˛ przeciwko aroganmie ˙ enie sie ˛ zdolnos ckiemu supermocarstwu. Ameryka zyskała niebywała ´c ´ budowania politycznych koalicji nie woko ´ ł siebie – jak to było w przeszłos ´ ci – ale przeciw sobie. Ekipa Busha zmarnowała ten wielki ładunek emocjonalnej solidarnos ´ ci ˛ po 11 wrzes i poparcia, jakimi Ameryka cieszyła sie ´ nia 2001 r. Nie stworzyła ˛cego nowy model na tym niczego konstruktywnego i pozytywnego, kształtuja ˛ jako stosunko ´ w na s ´ wiecie. W efekcie Stany Zjednoczone nie sprawdziły sie wiarygodny i odpowiedzialny lider. Dlatego u kresu prezydentury Busha pan ´ stwo amerykan ´ skie dos ´ wiadczało ˛ci, sprzeciwu, nieufnos bezprecedensowej nieche ´ ci, a nawet nienawis ´ ci. Te negatywne uczucia nalez ˙ ało tłumaczyc ´ nie tylko efektami złej polityki Busha. Była to ˛ge ˛, kto ro ´ wniez ˙ reakcja na amerykan ´ skie bogactwo i pote ´ ra nie tylko u wrogo ´w ˛ ˛c ˛ wzbudzała zawis ´c ´ i zazdros ´c ´ , poteguja kompleksy. Antyamerykanizm stał sie zjawiskiem niemal powszechnym i niemalz ˙ e main streamem ws ´ ro ´ d ro ´z ˙ nych ˛cym w wielu wypadkach budowanie przyjaznych i bliskich społecznos ´ ci, utrudniaja stosunko ´ w z Waszyngtonem. Niekto ´ rzy przywo ´ dcy europejscy, i nie tylko oni, ˛trznych rozgrywkach politycznych, z odczuli boles ´ nie w wewne ˙ e sprzyjanie Amery˛ osłabic ˛ w kraju, ce i bliskie kontakty z prezydentem Bushem moga ´ ich pozycje a nawet pogrzebac ´ szanse wyborcze. Innymi słowy proamerykanizm nie popłacał, ˛ swoista ˛ moda ˛ i atutem politycznym. Czy nawet natomiast antyamerykanizm stał sie ˛ksza pote ˛ga moz ˛ globalnego przywo najwie ˙ e odgrywac ´ role ´ dcy, gdy wywołuje tyle ˛ one do kon ˛ zawinione? złych emocji, nawet jes ´ li nie sa ´ ca uzasadnione i przez nia ˛ retoryczne. Najgorsze, z ˛ ono takz Pytanie wydawało sie ˙ e odnosiło sie ˙ e do ˛cym waz przywo ´ dztwa w układzie transatlantyckim, stanowia ˙ ny czynnik globalnej pozycji Stano ´ w Zjednoczonych. ˛kszej pote ˛gi militarnej Z kolei niepowodzenia w Iraku pokazały słabos ´c ´ najwie ˛ske ˛, i to niezwykle spektakulars ´ wiata. Wprawdzie Ameryka poniosła juz ˙ kiedys ´ kle ˛ – w Wietnamie. Ale wo na ´ wczas sytuacja była inna – czas zimnej wojny ˛ce sie ˛ poczucie zagroz i utrzymuja ˙ enia radzieckiego. To niejako automatycznie ˛s i trwale czyniło ze Stano ´ w Zjednoczonych patrona i obron ´ ce ´ wiata zachodniego. ˛tego własnego interesu, nikt z pan I tego statusu, dla dobrze poje ´ stw Zachodu nie ˛, ˛ca ˛ ˛ podwaz ˙ ał. Wietnam był jedynie poraz ˙ ka czynia wieksze spustoszenia w mys ´ leniu i postawach Amerykano ´ w, niz ˙ u sojuszniko ´ w zagranicznych, a zwłaszcza ws ´ ro ´d ˛dał inaczej, i poprzywo ´ dco ´ w pan ´ stw zachodnioeuropejskich. Teraz s ´ wiat wygla ˛ satysfakcja ˛, ale czucie, z ˙ e amerykan ´ ski kolos nie jest juz ˙ tak silny, napawało pewna ˛ zdyskontowania tego faktu. Inne mniejsze pote ˛gi, ro i wzmacniało wole ´z ˙ ne pan ´ stwa ˛ce sie ˛ wie ˛kszego udziału w decydowaniu o porza ˛dku spraw w s dobijaja ´ wiecie lub ˛ce zademonstrowac pragna ´ swe nowe moz ˙ liwos ´ ci otrzymały waz ˙ ny sygnał: Amery˛z ka nie jest juz ˙ tak pote ˙ na, jak mys ´ lelis ´ my. ˛dzy Skłoniło to nawet niekto ´ rych obserwatoro ´ w do zastosowania analogii mie ˛ iracka ˛ a wojna ˛ burska ˛ z przełomu XIX i XX w., kto ˛ska dla wojna ´ ra chociaz ˙ zwycie

˛g Stany Zjednoczone w s ´ wiecie zro ´z ˙ nicowanych pote

33

˛ła na Zjednoczonego Kro ´ lestwa i prowadzona gdzies ´ na jego peryferiach, wpłyne 16 ˛dzic ˙ dzis ´ przesa ´ , czy ta analogia, jes ´ li losy Imperium Brytyjskiego . Trudno juz chodzi o konsekwencje, była słuszna. Jedno jest natomiast pewne, z ˙ e Irak, a takz ˙e ˛c słabos Afganistan, obnaz ˙ aja ´ ci militarne i polityczne Stano ´ w Zjednoczonych podwaz ˙ yły ich prymat. Ameryka utraciła atut, kto ´ ry mo ´ gł decydowac ´ o jej roli jako ˛zywac z ˙ andarma w pozimnowojennym s ´ wiecie – gotowego rozwia ´ konflikty, skutecznie działac ´ w wypadku zagroz ˙ enia, zdecydowanie reagowac ´ na wrogie ˛cia. Nie moz ˛ lub perswazja ˛ posunie ˙ e byc ´ z ˙ andarmem ktos ´ , kto nie potrafi siła wyegzekwowac ´ swojej władzy, choc ´ by w dwudziestomilionowym pan ´ stwie nad Tygrysem i Eufratem. Ameryka – w dos ´c ´ powszechnym przekonaniu – zawiodła ˛cy zaufanie strateg. jako skuteczny, kompetentny i budza ˛gna ˛c Takz ˙ e konflikt gruzin ´ sko-rosyjski z sierpnia 2008 r., z ˙ eby sie ´ do kolejnego przykładu, obnaz ˙ ył niemoc Stano ´ w Zjednoczonych, kto ´ re nie miały na tyle silnych instrumento ´ w, aby wymusic ´ na Rosji cokolwiek. Sama perswazja i nacisk osłabio˛ zdały. Zas nego supermocarstwa nie na wiele sie ´ zastosowanie argumentu siły nie ˛. Owa ˛ niemoc dyplomacji amerykan wchodziło w gre ´ skiej, pozbawienie jej mocnych ˛ narzedzi nacisku – gospodarczych, militarnych, a nawet politycznych, odnies ´c ´ moz ˙ na było takz ˙ e do innych regiono ´w s ´ wiata i ro ´z ˙ nych konflikto ´ w: Bliski Wscho ´ d, kwestia nuklearyzacji Iranu i Korei Płn., fundamentalizm islamski i terroryzm ˛dzynarodowy. Wobec wszystkich tych zagroz mie ˙ en ´ i wyzwan ´ Stany Zjednoczone albo wykazywały nieskutecznos ´c ´ , bezsilnos ´c ´ i brak wiarygodnos ´ ci, albo do ich ˛ podjecia potrzebowały wsparcia innych pan ´ stw i sił. Waszyngton nie miał juz ˙ ˛cego głosu w rozstrzyganiu problemo ˛ decyduja ´ w i sporo ´w w s ´ wiecie, znalazł sie ˛ geopolityczna ˛ przejmowały inne mocarstwa niemalz ˙ e w defensywie, a ofensywe regionalne, takie jak Rosja czy Chiny, a nawet Unia Europejska 17. ˛ tak ro ˛z ˛ga ˛, ale Działo sie ´ wniez ˙ dlatego, z ˙ e Ameryka wprawdzie wcia ˙ była pote ˛ bardzo wielu innych aktywnych funkcjonowała w s ´ wiecie, w kto ´ rym pojawiło sie ˛ konstrukcje ˛ geopolityczgraczy. Układ jednobiegunowy przechodził zatem w nowa ˛. Jest kwestia ˛ dyskusji, w jakiej mierze same Stany Zjednoczone swymi na działaniami i faktem, z ˙ e zatraciły atrybuty lidera i s ´ wiatowego policjanta, przy˛ do zmiany porza ˛dku rzeczy. Pojawiały sie ˛ bowiem głosy, z czyniły sie ˙ e to juz ˙ Bill Clinton nie wykorzystał układu jednobiegunowego i dlatego „pozimnowojennej ˛ przekuc ˛dek liberalny pod dywidendy pokojowej nie udało sie ´ na globalny porza ˙ ało kierunkiem Ameryki” 18. Niestety komentatorzy nie precyzowali, co nalez ˛ „fantastyczna ˛ szanse ˛, jaka ˛ miały Stany Zjednoczone po zakon uczynic ´ , aby te ´ czeniu zimnej wojny”, zdyskontowac ´ dla budowy trwale zdominowanego przez USA ˛ nie uda sie ˛ ˛dku mie ˛dzynarodowego 19. Przeciez ˙ ekipa Busha wykazała, z ˙ e siła porza
Zob. W. Mit chell, Ameryka słabnie, Rosja w ofensywie, „Gazeta Wyborcza” 30-31.08.2008; takz ˙ e F. Zakaria, The Future of..., s. 20-22. 17 Zob. W. Mitchell, Ameryka słabnie... 18 P. Khanna, Poz ˙ egnanie z hegemonia˛... 19 Z. Brzezin ´ ski, Tarcza tak, ale nie taka, „Polityka” 7.06.2008.
16

34

Jadwiga Kiwerska

tego uniwersalnego ładu liberalnego pod przewodem Ameryki zbudowac ´ , zas ´ ˛ misje ˛ promowania demokracji realizowac Clinton w ro ´z ˙ ny sposo ´ b starał sie ´ . Wszak ´ rodkowo-Wschodniej, dawnych satelito ˛cie trzech pan ´w przyje ´ stw z Europy S ˛zku Radzieckiego, do NATO temu mie ˛dzy innymi celowi słuz Zwia ˙ yło – włas ´ nie poszerzeniu i umocnieniu obszaru demokracji i wolnos ´ ci. ˛c zatem w słusznos Nie wnikaja ´c ´ tych zarzuto ´ w, nalez ˙ ało przyznac ´, z ˙ e juz ˙ ˛c nie chca ˛c, musiały u progu drugiej dekady XXI w. Stany Zjednoczone, chca ˛gami, a takz konkurowac ´ na geopolitycznym rynku z innymi pote ˙ e grupami politycznymi o ro ´z ˙ nym obliczu. I to pomimo tego, z ˙ e nadal Ameryka jako jedyna dysponowała wszystkimi naraz atrybutami supermocarstwowos ´ ci: ekonomicznymi, militarnymi, technologicznymi i politycznymi. Pozostałe mocarstwa posiadały ˛sto pojedyncze atuty, ale powodowały one, z zro ´z ˙ nicowane i cze ˙ e na okres ´ lonym ˛cej do powiedzenia. W s polu miały te pan ´ stwa coraz wie ´ wiecie skomplikowanych ˛zan powia ´ i uzalez ˙ nien ´ , zwłaszcza gospodarczych były w stanie silniej niz ˙ kiedykolwiek wczes ´ niej blokowac ´ , hamowac ´ , a nawet torpedowac ´ działania Waszyngtonu. ˛ przeciwko Ameryce. Jedni te ˛ nowa ˛ konstelacje ˛ Mogły tez ˙ sprzymierzyc ´ sie ˛ geopolityczna nazywali układem wielobiegunowym lub powrotem do stanu rywalizacji mocarstw, inni mo ´ wili o s ´ wiecie bez bieguno ´ w, dla innych zas ´ wkroczylis ´ my ˛ w okresie przejs w czas chaosu lub znalez ´ lis ´ my sie ´ ciowym. W kaz ˙ dym razie jednym z najwaz ˙ niejszych zjawisk pierwszej dekady XXI w. ˛ nowych pote ˛g, kto ˛ w duz było pojawienie sie ´ rych pozycje ˙ ym stopniu okres ´ lał ˛ zwiekszony potencjał gospodarczy. To czynniki ekonomiczne spowodowały, z ˙e ˛ w okresie tym nagle znaczenia nabrały nowe pan ´ stwa i regiony. Na niespotykana ˛ gospodarka rozwijała sie ˛ w Chinach, Indiach, Azji Południowo-Wschodniej, skale ale tez ˙ Rosji, niekto ´ rych krajach Afryki, Ameryki Łacin ´ skiej, last but not least ´ wiatowego ˛kszała swo zwie ´ j potencjał Unia Europejska. Według prognoz Banku S ˛gu kolejnych kilkunastu lat miały potroic z 2008 r. Chiny i Indie w cia ´ swo ´ j docho ´d ˛ przeobraz narodowy. Zreszta ˙ enia w tych pan ´ stwach i obszarach to temat sam dla siebie. Warto tylko zauwaz ˙ yc ´, z ˙ e ich rozwo ´ j gospodarczy to jeszcze nie wszystko. ˛kszaja ˛ce sie ˛ moz Towarzyszyła temu bowiem wielka ambicja i zwie ˙ liwos ´ ci w za˛ siebie juz kresie działan ´ politycznych. „Wszystkie te kraje postrzegaja ˙ nie jako pionki przesuwane na geopolitycznej szachownicy, pionki uz ˙ ywane w cudzej grze, ale jako pełnoprawnych uczestniko ´ w globalnych działan ´ ” – twierdził F. Zakaria 20. Zas ´ Z. Brzezin ´ ski dodawał: „Jestes ´ my s ´ wiadkami bezprecedensowego przebudzenia s ´ wiadomos ´ ci s ´ wiata. Po raz pierwszy w historii prawie cała ludzkos ´c ´ jest politycznie s ´ wiadoma” 21. ˛cej pozycji korzystac Wprawdzie nie wszystkie kraje chciały wo ´ wczas z tej rosna ´ ˛, z w ro ´ wnie duz ˙ ym stopniu i w podobnym charakterze. Zdawało sie ˙ e Chiny
20 ˛ z wywiadu z Fareedem Zakaria ˛: Pax Americana sie Cyt. słowa pochodza ˛ skon ´ czył, „Dziennik” 19-20.07.2008. 21 Wywiad ze Z. Brzezin ´ skim, Tarcza tak, ale nie taka...

˛g Stany Zjednoczone w s ´ wiecie zro ´z ˙ nicowanych pote

35

˛ wie ˛kszej władzy, prestiz ˛ to wprawdzie chca ˙ u i uznania w s ´ wiecie, ale pragna ˛gna ˛c ˛czenie sie ˛ do systemu mie ˛dzynarodowego, a nie przez osia ´ poprzez wła jego obalanie czy przekształcanie. „Ich ambicje miarkuje pragmatyzm i wola, aby nie wzbudzac ´ w reszcie s ´ wiata poczucia zagroz ˙ enia” – pisał w 2007 r. ˛ akceptacje ˛ ich wewne ˛trznego porza ˛dku ˙ e na pełna R. Kagan 22. Liczyły takz rzeczy – autokratycznego i niedemokratycznego, a nawet opresyjnego, choc ´ by w odniesieniu do Tybetu. ˛ przekonac Juz ˙ wo ´ wczas moz ˙ na było sie ´, z ˙ e ro ´z ˙ nym problemom i wyzwaniom ˛ bez zaangaz w s ´ wiecie nie podoła sie ˙ owania Pekinu, kto ´ ry coraz wyraz ´ niej oddziaływał na bieg spraw. Chodziło nie tylko o ewentualne zablokowanie ˛ Darfuru. To włas po ´ łnocnokorean ´ skiego programu nuklearnego, ale o kwestie ´ nie ˛c ˛ ChRL, dostarczaja bron ´ jednej ze stron konfliktu, skutecznie sabotowała miedzy˛ce na celu zakon ˛tku Afryki. Zas narodowe wysiłki, maja ´ czenie wojny w tym zaka ´ ˛ byc Stany Zjednoczone zdawały sie ´ bezradne wobec działan ´ Chin. Trudno bowiem ˛ rozległe interesy było podejmowac ´ rzeczywisty spo ´ r z pan ´ stwem, z kto ´ rym ma sie ˛cego rozwoju gospodarcze, co było efektem zaro ´ wno globalizacji, jak i imponuja Chin. Do symbolu bezradnos ´ ci dyplomacji ekipy Busha uro ´ sł zatem gest amerykan ´skich sportowco ´ w, kto ´ rzy w sierpniu 2008 r. honorem niesienia flagi narodowej podczas uroczystos ´ ci otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Pekinie obdarzyli Lopeza ˛cego z Darfuru. Lomonga, obywatela USA, ale pochodza Jednak to przede wszystkim Rosja była krajem, kto ´ ry pomimo „smuty” ˛cych ˛zku Rapolitycznej i załamania gospodarczego, towarzysza rozpadowi Zwia ˛ mocarstwowa ˛ pozycje ˛, dzieckiego, nigdy nie stracił zapału, aby odzyskac ´ swa choc ´ by w ograniczonym zakresie. Pierwsza dekada XXI w. sprzyjała tym celom. ˛dził gospodarke ˛ rosyjska ˛, a brak sensownej polityki Wzrost cen ropy naftowej nape ˛ ponosili ro energetycznej Zachodu, w czym wine ´ wniez ˙ Amerykanie (zabrakło planu ograniczenia zuz ˙ ycia ropy i znalezienia alternatywnych z ´ ro ´ deł energii), uzalez ˙ nił ˛dy Władimira Putina, przywo wiele pan ´ stw od dostaw z Rosji. Rza ´ dcy zdeter˛dnego, kto ˛ re ˛ka ˛ opanował chaos z lat minowanego, skutecznego i bezwzgle ´ ry silna 90. i przywro ´ cił Rosjanom optymizm oraz poczucie dumy, spowodowały, z ˙ e Rosja ˛ciu latach nie przypominała juz ˛s po dziesie ˙ tej, z kto ´ ra ´ wiat miał do czynienia pod koniec ubiegłego stulecia. W 1999 r. jej produkt narodowy brutto wynosił 200 mld ˛gał juz dol., a w 2008 r. sie ˙ 2 bln dol. Ro ´ wnie szybko ro ´ sł budz ˙ et wojskowy Rosji. W 1999 r. na cele wojskowe przeznaczano około 3 mld dol., w 2008 r. było to juz ˙ ˛ce od wysokos ponad 40 mld dol. Wprawdzie były to nakłady znacznie odbiegaja ´ ci s ´ rodko ´ w, jakimi dysponował wtedy budz ˙ et amerykan ´ ski (ponad 500 mld dol.), ale ˛ce. samo tempo wzrostu nakłado ´ w na obronnos ´c ´ w Rosji było imponuja ˛c kraj ten zyskał nowa ˛ twarz i nowe, wie ˛ksze moz Tak wie ˙ liwos ´ ci gospodarcze ˛c nawet ustalone zasady i normy oraz polityczne. Zamierzał z tego korzystac ´ , burza ˛powania, uciekaja ˛c sie ˛ do znanych z przeszłos poste ´ ci metod działania: fakto ´w
22

R. Kagan, Koniec marzen ´ , powro ´ t historii...

36

Jadwiga Kiwerska

˛ swych racji, odzysdokonanych, szantaz ˙ u energetycznego, egzekwowania siła ˛ła kiwania strefy wpływo ´ w, czyli prowadzenia polityki imperialnej. Rosja pragne byc ´ nie tyle partnerem co rywalem i konkurentem na arenie s ´ wiatowej i w ten ˛dku s ˛ sposo ´ b ponownie wyznaczyc ´ drugi biegun porza ´ wiatowego lub przyczynic ´ sie do jego wielobiegunowos ´ ci. Gdy kilkanas ´ cie lat temu Putin mo ´ wił, z ˙ e rozpad ˛zku Radzieckiego był najwie ˛ksza ˛ katastrofa ˛ geopolityczna ˛ XX w., dla wielu Zwia ˛cym pan komentatoro ´ w stanowiło to tylko wyraz pewnej nostalgii za nieistnieja ´ st˛, z ˛ retoryka ˛ stały wyraz wem. Po latach okazało sie ˙ e za ta ´ ne cele – odzyskanie ˛dzynarodowej, a nawet przywro utraconej pozycji i roli na arenie mie ´ cenie takiego ˛dku geopolitycznego, kto porza ´ ry byłby korzystny dla Moskwy. „Rosji nie chodzi ˛dzynarodowy układ pozimnowojenny, o ten czy inny system rakietowy, lecz o mie ˛ kto ´ ry jej sie nie podoba i kto ´ ry chciałaby zmienic ´ ” – powiadał R. Kagan 23. Najlepszym odzwierciedleniem tych nowych͞starych tendencji działania Rosji ˛ 8 sierpnia 2008 r. Nie wnikaja ˛c w kwestie ˛ odpowiedzialnos był jej atak na Gruzje ´ ci ˛c problemu jego dalszych konsekwencji za konflikt gruzin ´ ski, a takz ˙ e nie podejmuja ˛tpliwie reakcja Kremla – uderzenie zbrojne na dla zaangaz ˙ owanych stron, to niewa suwerenne, demokratyczne pan ´ stwo, niszczenie jego infrastruktury wojskowej i cywilnej, uz ˙ ycie siły militarnej wobec ludnos ´ ci cywilnej – odsłoniło groz ´ ne ˛dne oblicze tego pan ˛ Rosji jako dziewie ˛tnasi bezwzgle ´ stwa. Jest to „odrodzenie sie ˛cego wyzwanie pozimnowojennemu ładowi” – pisał towiecznego mocarstwa rzucaja wo ´ wczas w doskonałej analizie Iwan Krastew. Jego zdaniem w ten sposo ´ b Moskwa powro ´ ciła do centrum europejskiej oraz s ´ wiatowej sceny politycznej, i bynajmniej nie jako przedmiot polityki 24. ˛tpliwie rosyjska polityka zagraniczna „po Gruzji” bardziej kojarzyła sie ˛ Niewa ˛czeniu narodowych frustracji, z XIX w. Oparta była na typowo rosyjskim poła ˛ tak duz ambicji i siły. Dlatego wojna w Gruzji cieszyła sie ˙ ym poparciem rosyjskiej ˛skie starcie z Tbilisi oznaczało bowiem koniec opinii publicznej. Dla Rosjan zwycie pozimnowojennych upokorzen ´ , powro ´ t w koleiny najlepszej – z ich punktu widzenia – mocarstwowej polityki. I z tych powodo ´ w tez ˙ tak trudno było znalez ´c ´ ˛ ery Władimira Putina͞Dmitrija Miedwiediewa. Nie uznawała kompromis z Rosja ˛zuja ˛cymi standardami chciałby ona ograniczen ´ i hamulco ´ w, kto ´ re zgodnie z obowia Moskwie w relacjach z jej najbliz ˙ szym otoczeniem narzucic ´ Zacho ´ d. Utrudniało to ˛ pewnos ˛ działania nie tylko Waszyngtonu, ale ro z cała ´ cia ´ wniez ˙ pan ´ stw europejskich, osłabiało skutecznos ´c ´ podejmowanych przez nie inicjatyw, choc ´ by w kwestii ˛ bezradnos Gruzji. Obnaz ˙ yła tym samym dos ´c ´ duz ˙a ´c ´ amerykan ´ skiej dyplomacji. W jakims ´ stopniu powro ´ t Rosji i nie tylko jej do roli aktywnego i silnego gracza ˛dzynarodowej było tez ˛ osłabienia pozycji i prestiz na scenie mie ˙ konsekwencja ˙u ˛c Stano ´ w Zjednoczonych. „Z powodu swoich posunie ´ i zaniedban ´ USA przy˛ spieszyły proces powstawania alternatywnych os ´ rodko ´ w władzy i osłabiły własna
23 24

Tamz ˙ e. I. Krastew, Polityka mocarstwowa spo ´ łka zo.o., „Gazeta Wyborcza” 23-24.08.2008.

˛g Stany Zjednoczone w s ´ wiecie zro ´z ˙ nicowanych pote

37

˛ wobec nich” – pisał R. N. Haass 25. Z kolei zdaniem F. Zakarii chodziło nie pozycje ´ cz tylko „o schyłek Ameryki, tylko o wzrost znaczenia całej reszty” 26. Bo opro ˛ wiele pote ˛g regionalnych, w ro czołowych mocarstw pojawiło sie ´z ˙ ny sposo ´b ˛cych sytuacje ˛ mie ˛dzynarodowa ˛. kształtuja ˛ pote ˛ga ˛ stał sie ˛ Iran. Korzystaja ˛c ze wzrostu cen ropy naftowej pan Taka ´ stwo ajatollaho ´ w uzyskało atrybuty mocarstwa regionalnego, kto ´ re nie tylko odmawiało ˛dkowania sie ˛ decyzjom wspo ˛dzynarodowej, odnosza ˛cym sie ˛ do podporza ´ lnoty mie ˛ w Iraku, Libanie, Syrii, na jej programu nuklearnego, ale miało wpływ na sytuacje terytoriach palestyn ´ skich w Izraelu. Charakter tego pan ´ stwa, antyzachodnia i wroga wobec Izraela retoryka jego przywo ´ dco ´ w oraz prowadzona polityka stanowiły zaro ´ wno zagroz ˙ enie dla amerykan ´ skich intereso ´ w w tym regionie, jak i ograniczenie dla polityki Waszyngtonu. ˛ła sie ˛ liczyc W Ameryce Łacin ´ skiej zacze ´ Brazylia, byc ´ moz ˙ e Argentyna, Chile, Wenezuela. Problem z tym regionem s ´ wiata polegał na tym, z ˙ e Stany Zjednoczone, ˛siaskoncentrowane na walce z terroryzmem, zaniedbały swych południowych sa do ´ w. Nie potrafiły reagowac ´ w odpowiedni sposo ´ b na groz ´ ne tendencje. Tym˛ nie tylko lewicuja ˛ca, ale skrajnie antyamerykan czasem Ameryka Łacin ´ ska stała sie ´ska. Ton nadawali rewolucyjni i populistyczni przywo ´ dcy, dla kto ´ rych wzorem był Fidel Castro, a nieformalnym liderem Hugo Chávez. Atutem prezydenta Wenezueli ˛ droz ˛ca ropa naftowa. Zyski z eksportu słuz stała sie ˙ eja ˙ yły wspieraniu innych antyamerykan ´ skich rez ˙ imo ´ w w Ameryce Łacin ´ skiej. W ten sposo ´ b prezydent ˛ł ˛ ˛ Wenezueli przeja role, kto ´ ra poprzednio, w ramach, czy to doktryny Monroe’a, czy ˛siedzkiej, pełniły w tym regionie s polityki dobrosa ´ wiata Stany Zjednoczone. ˛cym ogromny kapitał, takz Wenezuela była kolejnym pan ´ stwem zbijaja ˙ e poli˛ki rosna ˛cym cenom ropy naftowej. To wzrost popytu na ten surowiec tyczny dzie ˛gu niecałej pierwszej dekady XXI w. podniesienie jego ceny z 20 spowodował w cia ˛. Był to efekt nie tylko skomplikowanej sytuacji do grubo ponad 100 dol. za baryłke w Iraku, waz ˙ nego eksportera ropy naftowej, ale ro ´ wniez ˙ , a moz ˙ e przede wszystkim, ˛cych gospodarczy boom wzrostu zuz ˙ ycia ropy w s ´ wiecie, zwłaszcza w przez ˙ ywaja Chinach, Indiach, ale tez ˙ Stanach Zjednoczonych. Brak amerykan ´ skiej polityki ˛dku polityczenergetycznej – zdaniem eksperto ´ w – spowodował zachwianie porza ˛ki gigantycznym wpływom ze nego w s ´ wiecie. Bowiem producenci ropy i gazu, dzie ˛czyli do geopolitycznych pote ˛g 27. sprzedaz ˙ y tych surowco ´ w, doła ˛ komplikowały pan ˛ Ro ´ wnoczes ´ nie sytuacje ´ stwa słabe. Wprawdzie trudno sie ˛ F. Fukuyamy, wedle kto ˛dzynarodowy tym zgodzic ´ z teza ´ rej „dzisiejszy s ´ wiat mie ˛ wyro ˛ w nim silne pan ˛ce sie ´z ˙ nia, z ˙ e nie dominuja ´ stwa, lecz te słabe i czasami chyla ˛tpliwie w obliczu słabos ˛do ˛ ku upadkowi” 28. Jednak niewa ´ ci rza ´ w, kiepsko sie ´ wiat po Ameryce, „Europa”, dodatek do „Dziennika” 31.05.2008; zob. tez R. N. Haass, S ˙ F. Zakaria, The Future of..., s. 21-22. 26 F. Zakaria, The Post-American..., s. 48. 27 ´ wiat po Ameryce... R. N. Haass, S 28 F. Fukuyam a, Epoka słabych pan ´ stw, „Europa”, dodatek do „Dziennika” 16.08.2008.
25

38

Jadwiga Kiwerska

˛cych struktur pan ˛ władze ˛ zacze ˛ły przejmowac funkcjonuja ´ stwowych realna ´ tam ˛ce poza kontrola ˛ pan ˛ organizacje o charakterze radykalrozmaite, pozostaja ´ stwowa ˛cy swe nym, jak np. Hezbollah w Libanie, Hamas w Palestynie, talibowie odzyskuja ˛ łupem ro ˛pwpływy w Afganistanie. Niekiedy pan ´ stwa te stawały sie ´z ˙ nych przeste czych karteli, sił terrorystycznych i skrajnie religijnych grup. Stosowanie w s ´ wiecie słabych pan ´ stw siły militarnej, kto ´ ra stanowi waz ˙ ny atrybut Stano ´ w Zjednoczonych, ˛ najcze ˛s okazywało sie ´ ciej nieskuteczne. „Nie moz ˙ na uz ˙ ywac ´ twardej siły do tworzenia legalnych instytucji pan ´ stwowych, do konsolidacji polityki” – twierdził ˛ na swe siły Fukuyama. I podawał przykład: Stany Zjednoczone przeznaczaja zbrojne ogromne sumy, nieporo ´ wnywalne z z ˙ adnym innym pan ´ stwem. A jednak ˛ciu lat usilnych i kosztownych staran ˛ sytuacji w Iraku, mimo pie ´ , nie udało im sie 29 ˛ ´ wiec sposo ´ b ten włas ´ nie s ´ wiat pan ´ stw słabych ograniczał ustabilizowac ´ . W jakis ˛ge ˛ Ameryki. pote ˛g W tym nie do kon ´ ca jeszcze wykrystalizowanym s ´ wiecie zro ´z ˙ nicowanych pote ˛ pozycje ˛ zaje ˛ła Europa – drugi człon układu transatlantyckiego. Bezpos nowa ´ rednim spadkiem po „erze Busha” było bowiem z jednej strony spustoszenie w relacjach ˛ słabna ˛cej pozycji euroatlantyckich, z drugiej zas ´ dyskontowanie przez Europe ˛ okazac Stano ´ w Zjednoczonych. Ro ´z ˙ ne pan ´ stwa europejskie poczuły, z ˙ e moga ´ ˛ i nie be ˛dzie to juz Ameryce niesubordynacje ˙ dla nich stanowiło problemu. Stolice ˛tkowy komfort w silnym artykułowaniu własnych poeuropejskie zyskały wyja ˛do ˛do gla ´ w, formułowaniu krytycznych wobec polityki amerykan ´ skiej sa ´ w, zajmowania nawet konfrontacyjnej postawy w stosunku do Waszyngtonu. Rzecz jasna ˛powało nie dotyczyło to wszystkich pan ´ stw europejskich, zro ´z ˙ nicowanie takie wyste ws ´ ro ´ d samych członko ´ w Unii Europejskiej. Jednak front antyamerykan ´ ski zyskał ˛ siłe ˛ przycia ˛gania dla ro duz ˙a ´z ˙ nych, dotychczas nawet odległych, jes ´ li idzie ˛ sie ˛ przeciw Stanom o interesy polityczne, krajo ´ w. „Inne pan ´ stwa mobilizuja Zjednoczonym” – ostrzegał Fukuyama 30. Natomiast Ameryka – przynajmniej przez ˛ partnerem mniej poz ˛danym, wre ˛cz niewygodnym. pewien czas – stała sie ˙a ˛z Problemem był ro ´ wniez ˙ mocno nadwere ˙ ony wizerunek Ameryki ws ´ ro ´ d Euro˛ jednym z najmniej lubianych przywo pejczyko ´ w. Prezydent Bush stał sie ´ dco ´w ˛s politycznych w Europie. Chodziło nie tylko o nieakceptowane przez cze ´c ´ ˛ opinie ˛ publiczna ˛ załoz polityko ´ w i europejska ˙ enia „doktryny Busha”, ale tez ˙ było powodowane stosunkiem do samego republikan ´ skiego prezydenta, jego sposobu ˛powania i osobowos mys ´ lenia, poste ´ ci. Konserwatyzm, manichejskie podejs ´ cie do ˛d s problemo ´ w, niezbyt skomplikowany ogla ´ wiata, wreszcie dostrzegalna gołym ˛dy – wszystko to pote ˛gowało okiem nieudolnos ´c ´ jego administracji i popełnione błe ˛c ˛ tez nieche ´ do Busha. Przekładało sie ˙ na spadek sympatii do Stano ´ w Zjednoczonych ˛z i ich polityki, utoz ˙ samianej z da ˙ eniami hegemonistycznymi i niemalz ˙ e awanturnictwem politycznym. Potwierdzały to badania sondaz ˙ owe prowadzone ws ´ ro ´ d społecz29 30

Tamz ˙ e. F. Fukuyam a, Epoka słabych...

˛g Stany Zjednoczone w s ´ wiecie zro ´z ˙ nicowanych pote

39

nos ´ ci ro ´z ˙ nych krajo ´ w europejskich. Wynikało z nich, z ˙ e Ameryka pod koniec ˛dowania Busha cieszyła sie ˛ sympatia ˛s urze ´ rednio na poziomie duz ˙ o poniz ˙ ej 50 proc. ˛tny stosunek do administracji Busha w jakims Ten nieche ´ stopniu był efektem ˛cego sie ˛ od wielu lat, zwłaszcza ws utrzymuja ´ ro ´ d elity intelektualnej Europy ˛ci do Zachodniej, antyamerykanizmu. Było to uczucie budowane na ogo ´ lnej nieche ˛cych tendencje do zachowan Amerykano ´ w jako nuworyszy, ignoranto ´ w, wykazuja ´ aroganckich, a ich lidero ´ w do działan ´ imperialnych. Wiele w tym było takz ˙e skrywanych komplekso ´ w wobec mocarstwa, kto ´ re przed po ´ łwieczem odebrało ˛dzynarodowej, a wielce wysublimowanej Europie przywo ´ dztwo na arenie mie ˛do kulturze europejskiej jej prymat w s ´ wiecie. Co ´z ˙ , osiem lat rza ´ w Busha, z ich specyficznym stylem i kontrowersyjnym charakterem, wzmocniły tylko te anty˛ wie ˛c G. W. Bush nie mo amerykan ´ skie nastroje. Z pewnos ´ cia ´ głby w przeciwien ´ stwie do B. Clintona finalizowac ´ swej obecnos ´ ci w Białym Domu zaszczytnym ˛ nagroda ˛ Karola Wielkiego wre ˛czana ˛ corocztytułem „Europejczyka” i prestiz ˙ owa nie przez kanclerza Niemiec w Akwizgranie. Antyamerykanizm wyraz ˙ any przez ˛ cze ˛s ˛ intelektualna ˛ w Europie Zachodniej, ale tez znaczna ´c ´ opinii publicznej i elite ˙ ´ ˛ca ˛ rosna niechec ´ do Stano ´ w Zjednoczonych nawet w pan ´ stwach Europy Srodkowo-Wschodniej, kto ´ re dotychczas uchodziły za zdecydowanie proamerykan ´ skie, ˛ce range ˛ i pozycje ˛ Stano jak choc ´ by w Polsce, to były fakty bezsporne, osłabiaja ´w ˛ce takz ˛ stosunko ˛dzy Zjednoczonych. W jakis ´ sposo ´ b wpływaja ˙ e na kondycje ´ w mie ˛ a Europa ˛. Ameryka ˛dziło o nowym wymiarze relacji Jednak zjawiskiem, kto ´ re najsilniej przesa ˛ce poczucie niezalez transatlantyckich, było rosna ˙ nos ´ ci Europy. Po okresie przeob˛ nowego ładu europejskiego Stary raz ˙ en ´ pozimnowojennych i kształtowania sie ´ wiat znalazł sie ˛ w sytuacji, w kto ˛zi ze Stanami Zjednoczonymi były ´ rej bliskie wie S bardziej efektem s ´ wiadomego wyboru niz ˙ koniecznos ´ ci. A to pozwalało stawiac ´ ˛ zdecydowanie autonomiczna ˛ wobec amerykan warunki i zajmowac ´ pozycje ´ skiego ˛ posłusznego partnera, czasami supermocarstwa, umoz ˙ liwiało zerwanie z etykietka ˛cz wasala. Zwłaszcza z wre ˙ e to do niedawna niekwestionowane supermocarstwo ˛ w dos ˛z znalazło sie ´c ´ trudnym połoz ˙ eniu: osłabiona ranga w s ´ wiecie, nadwere ˙ ony ˛ re ˛ke ˛”. Efekt był wizerunek, niemoz ˙ nos ´c ´ podołania wielu wyzwaniom „na własna taki, z ˙ e administracja Busha nawet na forum NATO nie była w stanie przeforsowac ´ swoich racji. Najlepszym przykładem był Afganistan. Bo choc ´ realizowano tam ˛ misje ˛ NATO i europejscy członkowie Sojuszu zwie ˛kszyli swoje kontyngenwspo ´ lna ty, jednak nie satysfakcjonowało to Waszyngtonu, kto ´ rego oczekiwania co do skali ˛ksze. tego zaangaz ˙ owania były znacznie wie ˛ce poczucie niezalez ˛puja ˛cy Na rosna ˙ nos ´ ci Europy wpływ miał ro ´ wniez ˙ poste ˛, z ˛kszym proces integracji europejskiej. Nie było bowiem tajemnica ˙ e coraz wie ˛ Unia Europejska, kto wyzwaniem dla Stano ´ w Zjednoczonych stała sie ´ rej PKB ˛gna ˛ł poziom wyz w pierwszej dekadzie obecnego stulecia osia ˙ szy od amerykan ´ skiego. Gospodarczy aspekt problemu stanowi temat sam dla siebie i nie jest ˛ do stwierdzenia, przedmiotem niniejszych rozwaz ˙ an ´ . Moz ˙ na zatem ograniczyc ´ sie

40

Jadwiga Kiwerska

˛ce bardziej z ˙ e spory gospodarcze na linii USA – Unia Europejska, s ´ wiadcza ˛cej atmosferze konkurencji i rywalizacji niz o narastaja ˙ woli wspo ´ łpracy, na pewno nie poprawiały wzajemnych stosunko ´ w. Z drugiej jednak strony, zaro ´ wno UE, jak i Stany Zjednoczone stanowiły elementy tego samego zachodniego systemu norm i zasad gospodarki wolnorynkowej, uczestniczyły w procesie globalizacji i bez ich ˛zac wspo ´ łdziałania trudno byłoby rozwia ´ gło ´ wne problemy ekonomiczne s ´ wiata. ´ ´c ´ tego faktu była coraz bardziej widoczna po obu stronach Atlantyku, Swiadomos ˛cego pod koniec pierwszej dekady XXI w. szczego ´ lnie w konteks ´ cie narastaja kryzysu finansowego i gospodarczego. ˛dzy Stanami Pozostaje jednak do rozwaz ˙ enia polityczny aspekt relacji mie ˛tkowym w dziejach naszego kontynentu tworem, jakim Zjednoczonymi a tym wyja ˛ Unia Europejska. Mo ˛c najpros stała sie ´ wia ´ ciej, wpływy polityczne UE wzrastały ˛ zaro kosztem Ameryki. Zreszta ´ wno brukselscy technokraci, jak i przywo ´ dcy ˛ uczynic gło ´ wnych pan ´ stw członkowskich Unii Europejskiej starali sie ´ z niej, czy to ˛dzy Stanami Zjednoczonymi czynnik ro ´ wnowagi, czy to globalnego pos ´ rednika mie ˛ s ˛ jego cze ˛s ˛, kto ˛ mocno a reszta ´ wiata. Zwłaszcza z ta ´ cia ´ ra była z Ameryka skonfliktowana. To trzy gło ´ wne pan ´ stwa Unii – Niemcy, Francja i Wielka Brytania prowadziły negocjacje z Iranem w sprawie jego programu nuklearnego. Choc ´ rozmowy te nie przyniosły oczekiwanych rezultato ´ w, to jednak tworzyły z tej europejskiej „trojki” waz ˙ ny czynnik ewentualnego zastopowania iran ´ skiego projektu nuklearnego. ˛ Podczas gdy Stany Zjednoczone nieudolnie pro ´ bowały opanowac ´ sytuacje ˛gna ˛c w Iraku, to Europa angaz ˙ owała s ´ rodki finansowe i kapitał polityczny, aby wcia ´ ˛ swoich wpływo mniej i bardziej peryferyjne pan ´ stwa w orbite ´ w. „Wiele biednych ˛ europejskiego, a nie amerykan regiono ´w s ´ wiata us ´ wiadomiło sobie, z ˙ e chca ´ skiego ˛ doza ˛ przesady P. Khanna” 31. Chodziło o to, z ˙e w s ´ wiecie marzenia” – pisał z pewna ˛ XXI w. znacznie waz ˙ niejsze w procesie zdobywania wpływo ´ w okazywały sie ˛dzia „mie ˛kkiej siły” – w tym zwłaszcza oddziaływanie ekonomiczne, ale tez narze ˙ ˛ wielu przede wszystkim z dominacja ˛ kulturowe. Natomiast era Busha kojarzyła sie ˛ czynnika militarnego, co przypominało raczej czasy zimnej wojny, a takz ˙ e utrata przez Stany Zjednoczone atrybuto ´ w soft power, co juz ˙ było całkowicie sprzeczne ˛ tradycja ˛. z amerykan ´ ska Na tym zyskiwała Unia Europejska. Jako struktura zintegrowana przede ˛ tworzyła pewien wzorcowy model rozwoju, ale wszystkim gospodarczo sama soba ˛ i wsparciem. „Europa bardziej przypomina Merkurego – chodzi tez ˙ słuz ˙ yła pomoca ˛zuja ˛c do słynnej tezy Kagana z wypchanym portfelem” – twierdził Khanna, nawia ˛ ´ cie rynek unijny stawał sie o Europie z Wenus i Ameryce z Marsa 32. Rzeczywis ˛kszy na s ˛kszym stopniu wynajwie ´ wiecie, europejskie technologie w coraz wie ˛kszych dawco znaczały standardy, a kraje UE nalez ˙ ały do najwie ´ w pomocy
31 32

P. Khanna, Poz ˙ egnanie z hegemonia˛... Tamz ˙ e.

˛g Stany Zjednoczone w s ´ wiecie zro ´z ˙ nicowanych pote

41

˛tnos rozwojowej. „Europa ma do zaoferowania s ´ wiatu dos ´ wiadczenia i umieje ´ ci, jakich nasza planeta w obecnych opałach potrzebuje bardziej niz ˙ czegokolwiek ˛c na mys ˛ przez innego” – dodawał Zygmunt Bauman, maja ´ li wypracowana ˛tnos Europejczyko ´ w, po dramatycznych dos ´ wiadczeniach przeszłos ´ ci, umieje ´c ´ ˛cych ich ro korzystnego wspo ´ łz ˙ ycia pokojowego, i to pomimo dziela ´z ˙ nic i uprzedzen ´ 33. ˛kszych politycznych wpływo Wszystko to procentowało w formie wie ´ w Unii, ˛ partnerem bardziej poz ˛danym, bo mniej kontrowersyjnym kto ´ ra stawała sie ˙a i aroganckim niz ˙ Ameryka. Była niemal zupełnie pozbawiona skłonnos ´ ci do ˛ rozwijał Kagan: „Europa chce roli s działania jak hegemon. Mys ´ l te ´ wiatowego autorytetu moralnego oraz wpływo ´ w politycznych i ekonomicznych (jako an34 ˛c kolejny biegun nowego mie ˛dzytidotum na militaryzm)” . Wyznaczała wie ˛ porza ˛dek, narodowego układu. Bo zdaniem niekto ´ rych specjalisto ´ w tworzył sie ˛ role ˛ be ˛dzie odgrywała, obok USA i Chin, takz w kto ´ rym gło ´ wna ˙ e Unia Europejska. Ta nowa Wielka Tro ´ jka dyktowała reguły i wzorce, a innym pan ´ stwom pozostawało ˛cym sie ˛ s tylko wybrac ´ sobie partnero ´ w w tym kształtuja ´ wiecie. Intensywnie ˛gnie. Utrudniało to relacje walczyła o wpływy, o to, kto kogo do siebie przycia ˛ta. Miało to znaczenie szczego w ramach tego tro ´ jka ´ lnie w odniesieniu do układu Ameryka – Unia Europejska, bo oba jego człony nalez ˙ ały przeciez ˙ do tego samego ˛ła ich dzielic zachodniego s ´ wiata wartos ´ ci i zasad, a coraz wyraz ´ niej zacze ´ sfera intereso ´ w i celo ´ w, rywalizacja o wpływy i moz ˙ liwos ´ ci oddziaływania 35. ˛ kwestia ˛ pozostała skutecznos Nadal otwarta ´c ´ działania politycznego Unii ˛dzynarodowej. Czy UE stała sie ˛ juz ˛co zwarta ˛ Europejskiej na arenie mie ˙ wystarczaja ˛ instytucja ˛ w zakresie bezpieczen i silna ´ stwa i polityki zagranicznej – pytano pod koniec pierwszej dekady XXI w. Czy dysponowała mechanizmami i s ´ rodkami, ˛c kto ´ re pozwalały skutecznie reagowac ´ na wypadek niebezpieczen ´ stwa? Mo ´ wia ˛c sie ˛ popularna ˛ sentencja ˛ Henry’ego Kissingera, czy istniał kolokwialnie i posługuja o ´ w magiczny numer telefonu w Europie, pod kto ´ ry moz ˙ na by zadzwonic ´, ˛c tam skutecznej reakcji na zagroz poszukuja ˙ enie lub deklaracji szybkiej pomocy. Bo tylko to mogło stanowic ´ o realnej sile Europy na scenie s ´ wiatowej, jej ˛zywania problemo moz ˙ liwos ´ ci skutecznego rozwia ´ w politycznych. ˛dem zgodzic ˛ trzeba z opiniami, z Pod tym wzgle ´ sie ˙ e Unia Europejska mimo osłabienia pozycji Stano ´ w Zjednoczonych nie stanowiła jeszcze alternatywy ˛ słabos ˛ UE był chociaz dla amerykan ´ skiego przywo ´ dztwa. Oczywista ´ cia ˙ by brak ˛ jasno: „Europa polityczna struktur wojskowych. Z. Brzezin ´ ski stawiał sprawe ˛c to na grunt stosunko jeszcze nie powstała”. I odnosza ´ w z USA pisał: „Polityczny ˛ sprowadza sie ˛ do dwustronnych stosunko dialog Ameryki z Europa ´ w z po˛ Brytania ˛, szczego ´ lnymi pan ´ stwami, a szczego ´ lnie z trzema czołowymi: Wielka
33 34 35

Z. Bauman, Korzenie amerykan ´ skiego zła, „Gazeta Wyborcza” 28-29.06.2008. R. Kagan, Koniec marzen ´ , powro ´ t historii... P. Khanna, Poz ˙ egnanie z hegemonia˛...; por. R. Kagan, Koniec marzen ´ , powro ´ t historii...

42

Jadwiga Kiwerska

˛ i Niemcami, kto ˛ zaja ˛c Francja ´ re same nie potrafia ´ wspo ´ lnego stanowiska w spra36 ´ stopniu był to efekt tego, z ˙ e administracja wach dla Ameryki istotnych” . W jakims Busha, choc ´ w trakcie drugiej kadencji nie stosowała juz ˙ tak wyraz ´ nie wobec Europy polityki dyferencjacji, jak wtedy, gdy amerykan ´ ski sekretarz obrony Donald ˛ na „stara ˛” i „nowa ˛”, to jednak łatwiej jej było rozmawiac Rumsfeld dzielił ja ´ ˛ całos ˛. Ale decydoz konkretnymi partnerami europejskimi niz ˙ ze zintegrowana ´ cia wał o tym przede wszystkim fakt, z ˙ e Unia Europejska nadal nie była w stanie sama ˛c realnych sił rozstrzygac ´ konflikto ´w s ´ wiatowych. Choc ´ by dlatego, z ˙ e nie posiadaja militarnych, nie wykazywała woli takiego działania. Innymi słowy, nie stanowiła jeszcze globalnego gracza. Ale tez ˙ zbyt silne były inercja i zachowawczos ´c ´ tworu europejskiego. Wynikało ˛ poszczego to z ro ´z ˙ nic intereso ´ w, postaw, dos ´ wiadczen ´ i celo ´ w, jakie niosły z soba ´ lne pan ´ stwa członkowskie UE. Ich odmienna ocena sytuacji i zro ´z ˙ nicowane oczekiwania od wielu lat uniemoz ˙ liwiały wypracowanie wspo ´ lnej polityki za˛kszych i mniejszych granicznej oraz wspo ´ lnego stanowiska wobec mno ´ stwa wie ˛dzynarodowych. Trudno nawet było na pocza ˛tku 2009 r. przesa ˛dzic problemo ´ w mie ´, ˛cy dopiero na wprowadzenie, okaz ˛ skutecznym czy traktat lizbon ´ ski, czekaja ˙ e sie ˛cym wspo ˛ polityke ˛ zagraniczna ˛ i bezpieczen mechanizmem, kształtuja ´ lna ´ stwa. Tej ˛ Unia Europejska odegrała w trakcie kryzysu oceny nie zmieniała nawet rola, jaka ˛cej przewodnictwo UE, skutecznie gruzin ´ skiego, gdy to prezydent Francji, sprawuja ˛te 1 wrzes mediował w sporze. Z kolei decyzje podje ´ nia 2008 r., podczas specjal˛cia jakiegos nego szczytu UE, nie oznaczały przyje ´ zdecydowanie ostrego kursu ˛ do rezygnacji z fakto wobec Rosji, na tyle radykalnego, aby zmusic ´ Moskwe ´w dokonanych. Powodem był brak zgodnos ´ ci ws ´ ro ´ d pan ´ stw członkowskich UE ˛ tylko uzyskac w kwestii skali zastosowanych s ´ rodko ´ w. W efekcie udało sie ´ konsens ˛ w sprawie nowej umowy o partnerstwie co do zawieszenia rozmo ´ w z Rosja ˛ na zastosowanie wobec Rosji ani i wspo ´ łpracy, natomiast nie zdecydowano sie sankcji gospodarczych, ani restrykcji wizowych. Z drugiej strony, trzeba było zadac ´ ˛ca sobie retoryczne pytanie, czy Unia Europejska – zro ´z ˙ nicowana i nieposiadaja jeszcze wspo ´ lnej polityki zagranicznej oraz silniej niz ˙ inne regiony s ´ wiata uzalez ˙niona od dostaw rosyjskich surowco ´ w energetycznych – mogła po ´ js ´c ´ na konfronta˛ z Rosja ˛. cje W kaz ˙ dym razie z perspektywy amerykan ´ skiej i w sensie politycznym Unia ˛c tworem nadal dos ˛trzEuropejska pozostała wie ´c ´ mgławicowym, targanym wewne ˛cymi odegranie roli waz nymi sprzecznos ´ ciami, uniemoz ˙ liwiaja ˙ nego i skutecznego ˛dzynarodowej. Nie oznaczało to, z aktora na arenie mie ˙ e kondycja i pozycja Unii ˛da ˛ miały wpływu na układ transatlantycki, jego funkcjonowanie, Europejskiej nie be ˛dzie charakter a przede wszystkim perspektywy. Pytaniem było raczej to, jaki be ˛da ˛ tego konsekwencje dla kształtu i skala tego oddziaływania oraz jakie be
36

Z. Brzezin ´ ski, Tarcza tak, ale nie taka...

˛g Stany Zjednoczone w s ´ wiecie zro ´z ˙ nicowanych pote

43

wspo ´ lnoty euroatlantyckiej, a przede wszystkim dla rangi Stano ´ w Zjednoczonych ws ´ wiecie. ˛ła wobec kompleksu A zatem u progu kolejnej dekady XXI w. Ameryka stane niezwykle trudnych i waz ˙ nych problemo ´ w, zrodzonych na gruncie dynamicznych ˛ca – zdaniem wielu przekształcen ´ w s ´ wiecie, kto ´ rych wyrazem była jej słabna ˛dzynarodowa oraz wyłanianie sie ˛ nowych pote ˛g. Jaka ˛ strategie ˛ wobec – pozycja mie ˛ły Stany Zjednoczone i czy była to strategia skuteczna? Czy tych wyzwan ´ przyje prognozy i oczekiwania formułowane w momencie, gdy G. W. Bush opuszczał ˛ lub zostały zrealizowane? Jak kształtowała sie ˛ ranga Biały Dom, sprawdziły sie i pozycja Ameryki po czterech latach obecnos ´ ci Demokrato ´ w w Białym Domu? ˛c swoje urze ˛dowanie w styczniu 2009 r., Barack Obama musiał Rozpoczynaja ˛ przede wszystkim zmierzyc sie ´ z zadaniem odbudowy dobrego wizerunku Ameryki ˛z ˛ jego i tym samym jej silnej pozycji w s ´ wiecie, nadwere ˙ onej nie tylko polityka ˛ nowych pote ˛g poprzednika i kryzysem gospodarczym, ale tez ˙ pojawieniem sie ˛dzynarodowej. Jedynie Ameryka wzbudzaja ˛ca zaufanie i konkurento ´ w na arenie mie ˛ca strach mogła stana ˛c i podziw, a nie tylko wywołuja ´ do skutecznej rywalizacji na ˛tpliwie pierwszy czarnosko arenie s ´ wiatowej. Niewa ´ ry prezydent Stano ´ w Zjed˛ł swoje urze ˛dowanie z ogromnym potencjałem sympatii i nanoczonych rozpocza ˛ cze ˛s ˛dzydziei, wyraz ˙ anych nie tylko przez Amerykano ´ w, ale takz ˙ e znacza ´c ´ mie narodowej opinii publicznej. Juz ˙ to dawało mu w punkcie wyjs ´ cia atuty, kto ´ rymi na ˛ do Białego pewno nie dysponował G. W. Bush, gdy w 2001 r. wprowadzał sie Domu. Wtedy republikan ´ ski prezydent oceniany był na przykład w Europie przez pryzmat swego konserwatyzmu, manichejskiego podejs ´ cia do problemo ´ w i dyletan˛dzynarodowych. Potem ta nieche ˛c ctwa w kwestiach mie ´ do Busha – na skutek jego ˛ nasiliła, rzutuja ˛c na stosunek wielu przywo polityki – tylko sie ´ dco ´ w, polityko ´w i społecznos ´ ci do Ameryki. Natomiast wobec Obamy, choc ´ by dlatego z ˙ e nie był Bushem, ale tez ˙ w oczekiwaniu na zapowiadane zmiany w podejs ´ ciu do polityki zagranicznej, powszechnie wyraz ˙ ano przede wszystkim pozytywne emocje. ˛ Obamie przywro Dlatego tez ˙ stosunkowo szybko udało sie ´ cic ´ lepszy wizerunek ˛ słuz pan ´ stwa amerykan ´ skiego w s ´ wiecie. Zreszta ˙ yły temu pierwsze deklaracje Obamy o powrocie do Wilsonowskiego͞pierwotnego rozumienia „posłannictwa ˛ demokratydziejowego” Stano ´ w Zjednoczonych. Promowanie przez Ameryke ˛ za cznych zasad i wartos ´ ci – stwierdził prezydent – nie moz ˙ e odbywac ´ sie ˛ siły, najlepsza ˛ droga ˛ ich upowszechniania be ˛dzie przestrzeganie tych pomoca zasad we własnym kraju. Powto ´ rzono to w National Security Strategy, ogłoszonej w maju 2010 r. Dokument ten oparty był na załoz ˙ eniu, z ˙ e „amerykan ´ skie przy˛zanie do demokracji, praw człowieka i praworza ˛dnos ˛ wia ´ ci stanowi podstawe ˛ naszej siły i wpływo ´w w s ´ wiecie”. A zatem „posłannictwo” rozpoczyna sie ˛d powinno eskalowac ˛c w samych Stanach Zjednoczonych i sta ´ w s ´ wiat. Kłada silny nacisk na koniecznos ´c ´ odbudowy amerykan ´ skiego przywo ´ dztwa w s ´ wiecie, gdyz ˙ „bezpieczen ´ stwo globalne zalez ˙ y od silnego i odpowiedzialnego przywo ´ dztwa

44

Jadwiga Kiwerska

amerykan ´ skiego”, inaczej widziano jego podstawy. Nalez ˙ y – pisano w Strategii Bezpieczen ´ stwa Narodowego – wzmacniac ´ fundamenty tego przywo ´ dztwa, gło ´ wnie ˛trznej 37. na płaszczyz ´ nie wewne Ro ´ wnie silnie akcentowano w nowej koncepcji strategicznej koniecznos ´c ´ szerokiego wspo ´ łdziałania w s ´ wiecie. W dokumencie czytamy: „Dyplomacja stanowi fundament naszego bezpieczen ´ stwa narodowego i naszych zdolnos ´ ci ˛c ograniczenia dla amerykan ˛ obronnych”. Uznaja ´ skiej dominacji w s ´ wiecie, z moca ˛dzynarodowe, podkres ´ lano, z ˙ e wspo ´ łpraca musi obejmowac ´ zaro ´ wno instytucje mie jak i sojuszniko ´ w w Europie, Azji, Amerykach i na Bliskim Wschodzie. Z kolei ˛ nowych bieguno ˛dku globalnym wymaga „głe ˛bszego pojawienie sie ´ w w porza i bardziej skutecznego partnerstwa z innymi kluczowymi i wpływowymi centrami, ˛” 38. Gdyby szukac ´ mys ´ li przewodniej nowej w tym z Chinami, Indiami i Rosja Strategii Bezpieczen ´ stwa Narodowego, jakiegos ´ charakterystycznego dla niej ˛tpliwie była nim włas akcentu, to niewa ´ nie szeroka oferta wspo ´ łpracy na arenie ˛dzynarodowej, działan mie ´ dyplomatycznych i prowadzenia dialogu. Tak Ameryka ˛ws ˛g. czasu Obamy zamierzała odnalez ´c ´ sie ´ wiecie zro ´z ˙ nicowanych pote Tym pierwszym deklaracjom i strategicznym ustaleniom towarzyszyły działa˛ od pocza ˛tku prezydentury Obamy nia. Zmieniono ton i styl dyplomacji, kto ´ ra zdominowała wola dialogu, negocjacji i wspo ´ łpracy. Nawet wobec wrogo ´w ˛piono z oferta ˛ rozmo ˛ to mie ˛dzy i przeciwniko ´ w wysta ´ w i negocjacji. Odnosiło sie innymi do pan ´ stw nazywanych kiedys ´ „bandyckimi”, w tym Iranu. Hasło: rozmowy ˛pnych było na pewno zache ˛caja ˛ce nie tylko dla wielu Amerykabez warunko ´ w wste ˛ to taktyka ˛ no ´ w, ale takz ˙ e dla opinii s ´ wiatowej. Pytaniem było, czy okaz ˙ e sie ˛, rozwia ˛zuja ˛ca ˛ gło skuteczna ´ wny problem – zagroz ˙ enie iran ´ skim programem nuklearnym. Wszak rozmowy z Teheranem od kilku juz ˙ lat bez widocznych rezultato ´w prowadziła europejska „trojka” – Wielka Brytania, Francja i Niemcy. Prezydent Obama pozostał jednak pełen nadziei, z ˙ e jego oferta wobec Iranu i całego s ´ wiata ˛ – takie było gło muzułman ´ skiego o moz ˙ liwos ´ ci dialogu i porozumiewania sie ´ wne ˛tnego przemo przesłanie pamie ´ wienia Obamy w czerwcu 2009 r., podczas jego ˛dzie moz ˛ zrealizowac wizyty w Kairze – zostanie potraktowana powaz ˙ nie i be ˙ na ja ´ 39. ˛ do atrybuto ˛cia kontOdwołaniem sie ´ w soft power były tez ˙ zapowiedzi zamknie ˛ rowersyjnego i sprzecznego z zasadami demokracji wiezienia w Guantanamo ˛czenia sie ˛ do walki ze zmianami klimatycznymi w s i aktywnego wła ´ wiecie. Wiele mo ´ wiono o wycofaniu w niedalekiej przyszłos ´ ci amerykan ´ skich wojsk z Iraku (stało ˛ to w grudniu 2011 r.) oraz silniejszym zaangaz sie ˙ owaniu na rzecz odbudowy
37 National Security Strategy, May 2010, www.whitehouse.gov͞sites͞default͞files͞rss–viewer͞national–security–strategy.pdf 38 Tamz ˙ e. 39 White House, Office of the Press Secretary, „Remarks by the President on a New Beginning”, Cairo University, June 4, 2009, www.whitehouse.gov͞the-press-office͞remarks-president-cairo-university-6-04-09.

˛g Stany Zjednoczone w s ´ wiecie zro ´z ˙ nicowanych pote

45

˛, z ˛kszy pragmatyzm w działaniu i konsultacja Afganistanu. Wydawało sie ˙ e wie ˛puja ˛ dotychczasowa ˛ ideologizacje ˛ polityki amerykan zaste ´ skiej i autorytatywnos ´c ´ w podejmowaniu decyzji. ˛ szczego To, co wydawało sie ´ lnie odro ´z ˙ niac ´ działania nowej administracji od polityki jego poprzednika, to inne traktowanie terroryzmu. Podczas gdy administra˛ z terroryzmem uczyniła absolutnym priorytetem i tres ˛ swej cja Busha wojne ´ cia ˛dkowuja ˛c im styl działania i taktyke ˛, to prezydent Obama, polityki, podporza ˛c groz ˛ zbrojnego ekstremizmu, zwłaszcza w wydaniu Al-Kaidy, dostrzegaja ´ be ˛ na inne zagroz zwracał tez ˙ uwage ˙ enia i wyzwania. Przynajmniej ro ´ wnie mocno, ˛ niebezpieczen ˛zanych z bronia ˛ masowejes ´ li nie bardziej podkres ´ lano wage ´ stw zwia ˛, zagroz ˛zane z programami nuklearnymi Iranu go raz ˙ enia, jej proliferacja ˙ enia zwia i Korei Płn.; wyraz ´ niej dostrzegano koniecznos ´c ´ ograniczenia zbrojen ´ , w tym nawet 40 rozbrojenia nuklearnego . ˛cej w polityce adminiW kaz ˙ dym razie terroryzm nie utrzymał rangi dominuja ˛ rozumiec stracji Obamy, kto ´ ra zdawała sie ´, z ˙ e hasło „wojna z terroryzmem” odnosi ˛ do spraw abstrakcyjnych, nie wskazuje bezpos sie ´ rednio, gdzie tkwi problem i wro ´ g. ˛ hasłem „walka z terroryzmem” bez moz Posługiwanie sie ˙ liwos ´ ci jasnego zdefinio˛z wania, kto jest wrogiem, nadmiernie zawe ˙ ało i upraszczało skomplikowany splot ˛ przyczyn i uwarunkowan ´ . A ws ´ ro ´ d tego kompleksu przyczyn lez ˙ ało z pewnos ´ cia ˛d owo zwro ˛ do negatywne postrzeganie Ameryki w s ´ wiecie islamu. Sta ´ cenie sie ˛ woli społecznos ´ ci muzułman ´ skiej w Kairze z pozytywnym przesłaniem, deklaracja ˛cej, amerykan pokoju, wsparcia i pomocy. Co wie ´ ski przywo ´ dca – inaczej niz ˙ wielu ˛c izraelska ˛ polityke ˛ osadnictwa, dotychczasowych prezydento ´ w USA – krytykuja wyraz ´ nie artykułował punkt widzenia Palestyn ´ czyko ´ w͞muzułmano ´ w, co wywoły˛ społecznos wało irytacje ´ ci z ˙ ydowskiej 41. ˛c zatem z tej perspektywy, moz Patrza ˙ na powiedziec ´, z ˙ e zlecona przez Biały Dom operacja zabicia Osamy bin Ladena 2 maja 2011 r., kontrowersyjna z moral˛cia i osa ˛dzenia nego i prawnego punktu widzenia (egzekucja bez pro ´ by uje ˛ promowac przywo ´ dcy Al-Kaidy), była złamaniem reguł, kto ´ re starał sie ´ prezydent ˛ reakcje ˛ w s Obama. Nic dziwnego, z ˙ e wywołało to ostra ´ wiecie. W niekto ´ rych ˛ przyro ocenach Obame ´ wnywano do Busha jr. i oskarz ˙ ano o łamanie praw ˛c przywo ˛ człowieka. Był to jeden aspekt sprawy. Z drugiej strony, unicestwiaja ´ dce ˛c – przyznajmy – w sposo Al-Kaidy i realizuja ´ b nie do kon ´ ca akceptowalny przez s ´ wiat demokratyczny najwaz ˙ niejszy cel polityki zagranicznej swego poprzednika, ˛s ˛ prezydent Obama wyeliminował gło ´ wnego terroryste ´ wiata i czołowego apologete ´ ´ tego symbolu najbardziej radykalnego ruchu politycznego naszych czaso ´ w. Smierc ˛cie pewnej karty w walce z terroryzmem. Summa summarum oznaczała zamknie
Tamz ˙ e; zob. tez ˙ Z. Brzezi n ´ ski, From Hope to Audicity, „Foreign Affairs” January͞February 2010, No 1, s. 16 in. 41 Zob. M. S. Indyk, K. G. Lieberthal, M. E. O’Hanlon, Bendig History. Barack Obama’s Foreign Policy, Washington 2012, s. 118-119.
40

46

Jadwiga Kiwerska

s ´ wiat uznał, z ˙ e było to swego rodzaju „unieszkodliwienie w samoobronie” ˙ reagowano na kolejne akty eliminowa– uzasadnione i zrozumiałe 42. Podobnie juz ˛cego po nia radykalnych przywo ´ dco ´ w, choc ´ by Anwara al-Awlakiego, uchodza ˛. Jego s s ´ mierci bin Ladena za najbardziej groz ´ nego terroryste ´ mierc ´ w Jemenie 30 wrzes ´ nia 2011 r. wskutek ataku zdalnie sterowanego „dronera” była przykładem nowego typu działan ´ prowadzonych przez Waszyngton w walce z terroryzmem. ˛ opinie, z ˛ ponownie Pojawiły sie ˙ e w ten sposo ´ b amerykan ´ ski prezydent objawił sie ˛cy mie ˛dzynarodowa ˛ pozycje ˛ s ´ wiatu jako przywo ´ dca silny i zdecydowany, umacniaja ˛ Stano i range ´ w Zjednoczonych 43. W tym nowym mys ´ leniu o amerykan ´ skiej roli w s ´ wiecie i charakterze relacji ˛dzynarodowym szczego ˛ role ˛ Stano ´ w Zjednoczonych z ich otoczeniem mie ´ lna ˛ ˛ zaczeła odgrywac ´ Rosja. Juz ˙ w lutym 2009 r., podczas miedzynarodowej konferencji o bezpieczen ´ stwie w Monachium, ogłoszono nowe otwarcie w stosunkach ˛. „Czas nacisna ˛c z Moskwa ´ klawisz reset i zrewidowac ´ wiele obszaro ´ w, w kto ´ rym moz ˙ emy i powinnis ´ my wspo ´ łpracowac ´ ” – oznajmił wo ´ wczas wiceprezydent Joseph ˛, z ˙ e administracja Obamy traktuje „resetowaR. Biden 44. Bardzo szybko okazało sie ˛ nie” stosunko ´ w z Rosja nie tylko jako zgrabne hasło, ale rzeczywisty kierunek ˛cic amerykan ´ skiej polityki, kto ´ rego realizacji zamierza pos ´ wie ´ wiele czasu i wysił˛dnie – zdania sa ˛ tutaj mocno podzielone. ku. Ale czy skutecznie i rozsa Trudno zaprzeczyc ´, z ˙ e budowa trwałego bezpieczen ´ stwa w Europie, a takz ˙e podołanie wyzwaniom globalnym i regionalnym – szczego ´ lnie w sytuacji dyfuzji ˛g – bez wspo nowych pote ´ łpracy z rosyjskim partnerem, jes ´ li nie jest niemoz ˙ liwe, to ˛dzie znacznie trudniejsze. Dlatego tez przynajmniej be ˙ relacje z pan ´ stwem rosyjskim ˛ idealnie w nowy styl działan mogły wpisac ´ sie ´ administracji Obamy na arenie ˛dzynarodowej: dialogowania oraz szukania wspo mie ´ łpracy i porozumienia. Z jednej ˛ doprowadził do podpisania 8 kwietnia 2010 r. strony, reset w stosunkach z Moskwa ˛cego limit amerykan nowego dokumentu START, powaz ˙ nie zmniejszaja ´ skich i ro˛drowych. Był to akt niezwykle waz syjskich głowic ja ˙ ny, gdyz ˙ włas ´ nie wo ´ wczas wygasał traktat START I, pod kto ´ rym podpisy jeszcze w grudniu 1991 r. złoz ˙ yli George H. W. Bush senior i Michaił Gorbaczow. Interesy Stano ´ w Zjednoczonych ˛zane z Rosja ˛ to takz zwia ˙ e moz ˙ liwos ´c ´ dalszego wykorzystania rosyjskiej (poradziec˛dowej do transportu dostaw przeznaczonych dla kiej) przestrzeni powietrznej i la zachodnich sił sojuszniczych w Afganistanie. Ta pomoc logistyczna była niemal sine qua non powodzenia misji NATO͞Amerykano ´ w pod Hindukuszem. Do agendy ˛zania bez udziału Rosji, zaliczyc spraw, znacznie trudniejszych do rozwia ´ nalez ˙ ało ˛ zablokowania iran ro ´ wniez ˙ kwestie ´ skiego programu nuklearnego i konflikt bliskowschodni. Z czasem doszedł jeszcze problem Syrii. Choc ´ by dla tych celo ´ w warto ˛c było sie ˛ z Moskwa ˛ układac wie ´.
Zob. wywiad z W. Osiat yn ´ skim, Ben Laden musiał zgina˛c ´, „Gazeta Wyborcza” 7-8.05.2011. M. S. Indyk, K. G. Lieberthal, M. E. O’Hanl on, op. cit., s. 70-72. 44 J. R. Biden, Speech at the 45th Munich Conference, 7 II 2009, www.securityconference. de͞konferenzen͞rede.php?menu –2009:&menu–konfer
42 43

˛g Stany Zjednoczone w s ´ wiecie zro ´z ˙ nicowanych pote

47

˛ miała Z drugiej wszak strony, ta sama polityka „resetowania” stosunko ´ w z Rosja ˛ cene ˛, kto ˛ administracja Obamy płaciła. Dotkliwie odczuła to Polska. Fakt swoja ´ ra ˛ swego rezygnacji we wrzes ´ niu 2009 r. z tej formuły tarczy antyrakietowej, kto ´ ra czasu forsowała administracja Busha, a kto ´ rej elementy miały byc ´ instalowane na ˛dzy innymi efektem dowartos terytorium Polski i Czech, były mie ´ ciowania roli i znaczenia czynnika rosyjskiego w aktualnym mys ´ leniu Waszyngtonu o bez˛c, z pieczen ´ stwie i polityce zagranicznej. Wiedza ˙ e rozmieszczenie amerykan ´ skich ˛ instalacji antyrakietowych w krajach tzw. bliskiej zagranicy wywołuje irytacje ˛ odsta ˛pic i ostry sprzeciw Moskwy, administracja Obamy zdecydowała sie ´ od decyzji swego poprzednika. Wprawdzie nie była to całkowita rezygnacja z budowy systemu obrony antyrakietowej, raczej jego zmiana, trudno tez ˙ było nie dostrzec ˛ ˛cych ˛ wzgledo ´ w technicznych, wpływaja na decyzje Amerykano ´ w (proponowany ˛ nie tylko tan program wydawał sie ´ szy, ale – jak zapewniano – sprawniejszy ˛kszym stopniu gwarantuja ˛cy bezpieczen technologicznie i dlatego w wie ´ stwo Stanom Zjednoczonym oraz jego sojusznikom), to jednak opinie komentatoro ´w były dos ´c ´ jednoznaczne – jest to zdecydowanie przyjazny gest wobec Moskwy. Bo ˛ niz przeciez ˙ , co mogło bardziej ucieszyc ´ Rosje ˙s ´ wiadomos ´c ´, z ˙ e w Polsce, pod jej ˛dzie bazy amerykan bokiem, nie be ´ skich pocisko ´ w, a w Czechach radaru, zdolnego ˛ przestrzen monitorowac ´ takz ˙ e rosyjska ´. Był jeszcze jeden aspekt decyzji administracji Obamy o realizacji nowego systemu obronnego. Oznaczała ona dla Rosji nie tylko odrzucenie tego, czego jej ˛czenia sie ˛ do przywo ´ dcy nie akceptowali, ale tez ˙ otwarcie dla niej perspektywy wła ˛cej roli nowego projektu, czyli pełnego uznania jej aspiracji odgrywania znacza ˛g. Warto przy okazji zauwaz ws ´ wiecie zro ´z ˙ nicowanych pote ˙ yc ´, z ˙ e w ten sposo ´b ˛zywała do wysiłko administracja Obamy nawia ´ w prezydenta Clintona, kto ´ ry na ˛tku lat 90. pro pocza ´ bował uczynic ´ z Rosji swego „strategicznego partnera” 45. ˛ nie udało, choc Wo ´ wczas to sie ´ by dlatego, z ˙ e Jelcynowska Rosja była słaba, ˛ta chaosem i nieprzewidywalna, a Ameryka w kon ogarnie ´ cu i tak dominowała ˛c pod uwage ˛ mocniejsza ˛ pozycje ˛ w s ´ wiecie. Teraz ten cel strategiczny, biora ˛gi, zmuszonej działac Putinowskiej Rosji oraz ograniczenia amerykan ´ skiej pote ´ ˛ bliz w kooperacji i w silniejszej konkurencji, wydawał sie ˙ szy realizacji. Warto w tym miejscu zadac ´ pytanie, jakie wobec tego miejsce w strategii ˛ła Europa – dota ˛d najwaz administracji Obamy zaje ˙ niejszy sojusznik i partner ˛cy konkurent gospodarczy – przynajmniej tak zdawało sie ˛ Ameryki, ale tez ˙ jej rosna ˛dowania Busha. Nie ma w odniesieniu do Unii Europejskiej pod koniec urze ˛, odbudowa znaczenia układu przesady w stwierdzeniu, z ˙ e poprawa relacji z Europa transatlantyckiego, przywro ´ cenia mu spoistos ´ ci i skutecznos ´ ci mogły byc ´ waz ˙ nym ˛cym ku wieloczynnikiem umocnienia roli i rangi Ameryki w s ´ wiecie, zmierzaja biegunowos ´ ci. Było to zadanie ro ´ wnie waz ˙ ne co trudne, zwaz ˙ ywszy chociaz ˙ by stan
Zob. szerzej: J. Kiwerska, Gra o Europe ˛. Bezpieczen ´ stwo europejskie w polityce Stano ´w Zjednoczonych pod koniec XX wieku, Poznan ´ 2000, s. 255-277.
45

48

Jadwiga Kiwerska

˛ł prezydent Obama. Nadrelacji transatlantyckich, jaki po „erze Busha” przeja ˛z ˛ce poczucie autonomii Europy, ale tez were ˙ one wzajemne zaufanie, rosna ˙ podej˛ Busha pro mowane przez administracje ´ by jej polaryzacji – to tylko niekto ´ re z czynniko ´ w, kto ´ re osłabiły sojusz Ameryki i Europy. ˛tpliwos ˛zi Nie ma wa ´ ci, z ˙ e kluczowe znaczenie dla odbudowy silnych wie sojuszniczych miało przywro ´ cenie dobrej atmosfery we wzajemnych relacjach. Słuz ˙ yła temu owa zmiana stylu uprawiania polityki w Waszyngtonie, gdzie ˛zywano wage ˛ do działan znowu przywia ´ dyplomatycznych, zademonstrowano ˛ wspo ˛ odbudowac wole ´ łpracy i wysłuchiwania racji partnero ´ w. Ameryka starała sie ´ ˛ soft power, niekwestionowany atrybut jej prestiz swoja ˙ u i znaczenia, wysoko ˛zywało problemu. Układ ceniony w Europie. Jednak to wszystko nie rozwia ˛ ˛, nadania mu nowego transatlantycki wymagał wypełnienia go bogatsza tres ´ cia ˛ impulsu. Europa oczekiwała, z ˙ e prezydent Obama doceni znaczenie i wage ´ wiatem, tym samym przywro ´ ci pan ´ stwom europejskim sojuszu ze Starym S ˛ im range ˛ w polityce amerykan ˛c jedynie o przyjazne nalez ˙ na ´ skiej. Nie chodziło wie ˛cej konsultacji, ale przede wszystkim o wie ˛cej gesty, nawet nie tylko o wie ˛ zaangaz ˙ owania i czasu pos ´ wiecanych sprawom europejskim. Z kolei administracja ˛czenie sie ˛ Europejczyko ˛zywanie Obamy liczyła na skuteczniejsze wła ´ w w rozwia ˛z problemo ´ w i przezwycie ˙ anie wyzwan ´. ˛dzony pod koniec pierwszej kadencji Obamy nie był jednak Bilans sporza ˛ wzmocnic pozytywny. Nie udało sie ´ układu transatlantyckiego przez nadanie mu ˛cego przekonuja sensu istnienia, a takz ˙ e uruchomienie wyrazistego impulsu. Ad˛piła z propozycjami i sugestiami, kto ˛ ministracja Obamy wysta ´ re nie spotkały sie ˛, a przynajmniej oczekiwana ˛ przez Amerykano ˛ strony z odpowiednia ´ w reakcja europejskiej. Z kolei wiele pan ´ stw europejskich rozczarowały niekto ´ re gesty i działania Waszyngtonu. Wizyty prezydenta Obamy na kontynencie europejskim ˛dnego minimum, a i tak z tej stosunkowo kro ograniczone były do niezbe ´ tkiej listy usuwano niekto ´ re waz ˙ ne spotkania, jak choc ´ by w ramach szczytu Unia Europejska ˛c do czynienia – Stany Zjednoczone w maju 2010 r. Z jednej strony mielis ´ my wie z poczuciem marginalizacji Europy w globalnej polityce Waszyngtonu, z drugiej ˛ca ˛ sie ˛ asertywnos ˛ i biernos ˛ Europy w odniesieniu do wielu – utrzymuja ´ cia ´ cia wyzwan ´ i problemo ´ w. Skutkiem tego powstało wraz ˙ enie o dalszym wzajemnym ˛ Europy (Unii Europejskiej) i Stano oddalaniu sie ´ w Zjednoczonych. Dla Waszyngtonu czasu Obamy kontynent europejski przestał byc ´ regionem ˛cych wie ˛zi ˛dnym znaczeniu 46. W jakiejs ´ mierze wynikało to ze słabna o pierwszorze ˛dzy politykami amerykan emocjonalnych mie ´ skimi a przywo ´ dcami europejskimi.
Wielce wymownym w tym konteks ´ cie jest fakt, z ˙ e w najnowszym amerykan ´ skim opracowaniu, ˛cym polityke ˛ zagraniczna ˛ administracji Obamy (M. S. Indyk, K. G. Lieberthal, bilansuja M. E. O’Hanlon, Bendig History...), autorzy nie uznali za stosowne choc ´ by jednego rozdziału ˛cic ˛, natomiast juz pos ´ wie ´ stosunkom z Europa ˙ pierwszy rozdział nosi tytuł: Emerging Power: China, ˛ ze strony administracji Obamy. s. 24-69. Pos ´ rednio dowodzi to skali zainteresowania Europa
46

˛g Stany Zjednoczone w s ´ wiecie zro ´z ˙ nicowanych pote

49

Choc ´ by pochodzenie czarnosko ´ rego prezydenta USA – ojciec z Afryki, dziecin ´ stwo ˛dzone z dala od kontynentu amerykan spe ´ skiego, bo w Azji i na Hawajach ˛ niz ˛d wie ˛z ˛ z Europa ˛. – automatycznie narzucało słabsza ˙ było dota ´ emocjonalna ´ wiatem decydowac ˛zkach ze Starym S ´ miały teraz bardziej Zatem o bliskich zwia ˛dy pragmatyczne niz ˛zki wzgle ˙ – jak to było przez ostatnie ponad po ´ ł wieku – zwia historyczne, emocjonalne lub kulturowe. ˛ wynikało tez Mniejsze zainteresowanie Europa ˙ z prostego faktu, z ˙ e przestała byc ´ ona przedmiotem szczego ´ lnych obaw amerykan ´ skich o jej bezpieczen ´ stwo, ˛ i poste ˛py w demokracji, jak działo sie ˛ w czasach zimnej wojny stabilizacje ˛ przede i w pierwszym okresie po niej. Prezydent Obama dostrzegał Europe ˛cymi rzeczywiswszystkim w konteks ´ cie i w zestawieniu z innymi celami, stanowia ˛ rozwijał R. Kagan te wyzwanie dla amerykan ´ skich intereso ´ w i prioryteto ´ w. Mys ´ l te ˛c, z ˛ pozimnowojennym prezydentem USA. pisza ˙ e „Obama jest pierwszym naprawde ˛czy wielkich emocji z Europa ˛. (...) Jako człowiek steruja ˛cy supermocarstwem, Nie ła ˛ przede wszystkim nad tym, co Europa kto ´ re ma wiele kłopoto ´ w, zastanawia sie moz ˙ e zrobic ´ dla niego. A jej znaczenie strategiczne maleje z roku na rok – na jej ˛ ˛, z powodu tego, co Europa robi i nie robi” 47. własna pros ´ be ˛c, z ˛da ˛ Administracja Obamy oczekiwała wie ˙ e relacje transatlantyckie nie be ˛ wartos ˛ca ˛ sie ˛ do problemu bezpieczen tylko wspo ´ lnota ´ ci i zasad, sprowadzaja ´ stwa, ˛ bardziej praktyczny charakter. Ameryka chciała czyli de facto NATO, ale zyskaja ˛ be ˛dzie moz ˛zywaniu ro Europy, na kto ´ ra ˙ na liczyc ´ przy rozwia ´z ˙ nych problemo ´w ˛ ˛ ˛ ˛ i kto ´ ra bedzie angaz ˙ owac ´ sie na miare swych moz ˙ liwos ´ ci w ro ´z ˙ nych czes ´ ciach ˛s s ´ wiata, najcze ´ ciej odległych od teatru europejskiego. „Chcemy miec ´ silnych ˛dziemy sojuszniko ´ w. Nie chcemy byc ´ patronami Europy. Oczekujemy, z ˙ e be partnerami Europy” – mo ´ wił Obama podczas swej pierwszej jako prezydenta ´z ˙ nych wyzwan ´ , takich jak podro ´z ˙ y europejskiej w kwietniu 2009 r. 48 Wobec ro ˛drowej, problemy globalnej gospodarki, terroryzm, groz ´ ba proliferacji broni ja konflikt bliskowschodni celem administracji Obamy była wspo ´ łpraca z kaz ˙ dym, kto ˛ pomoc przy rozwia ˛zaniu tych problemo okazałby skuteczna ´ w. W tym Waszyngton ˛ role ˛ sojuszniko widział szczego ´ lna ´ w europejskich. Tymczasem pan ´ stwa europejskie, choc ´ zintegrowane w Unii Europejskiej, ˛cej juz posiadaja ˙ swego rodzaju ministra spraw zagranicznych, nie zdołały ˛ jeszcze jako skuteczny, aktywny gracz na arenie mie ˛dzyzaprezentowac ´ sie ˛ły roli pote ˛gi, kto ˛ potencjalnie Unia Europejska przeciez narodowej. Nie przeje ´ ra ˙ jest. Nie chodziło tylko o to, z ˙ e pan ´ stwa europejskie, choc ´ konsekwentnie krytykowały przetrzymywanie bez wyroko ´ w podejrzewanych o terroryzm w Gu˛cia uwolnionych wie ˛z antanamo, to odmawiały przyje ´ nio ´ w na swoje terytorium. Ale odnies ´c ´ to moz ˙ na było chociaz ˙ by do konfliktu bliskowschodniego, gdzie
Rozmowa z R. Kaganem pt. Obama – cudu nie było, „Gazeta Wyborcza” 16-17.01.2010. Cyt. w: M. E. O’Hanlon, Obama’s Solid First Year on Foreign Policy, WWW.brookings. ed͞opinions͞2010͞0101–obama–foreign-–policy–ohanlon.aspx...
47 48

50

Jadwiga Kiwerska

˛ dyplomatycznie na miare ˛ zabrakło rzeczywistej determinacji, aby zaangaz ˙ owac ´ sie ˛ procesu pokojowego. Europa, oczekuja ˛c na moz ˙ liwos ´ ci Europy w realizacje ˛ role ˛ do pomocy finansowej działania Waszyngtonu – w praktyce ograniczała swa dla strony palestyn ´ skiej (około 1 mld euro rocznie). Podobnie słabo dostrzegalna ˛zywaniu groz ˛z była rola Unii Europejskiej przy rozwia ´ nego i nadal nieprzezwycie ˙ onego dylematu ambicji nuklearnych Iranu. A przeciez ˙ swego czasu pan ´ stwa „trojki” ˛ jako waz jawiły sie ˙ ny czynnik w rozmowach z rez ˙ imem ajatollaho ´ w. ˛ w ostatnim czasie jako strategiczny aktor, To, z ˙ e Europa nie sprawdziła sie ˛c cały kompleks jej problemo na kto ´ rego liczyły Stany Zjednoczone, pomijaja ´w ˛zanych z kryzysem gospodarczym, wynikało tez zwia ˙ z braku gotowos ´ ci pan ´ stw ˛kszych zobowia ˛zan ˛kszej odpowiedziaeuropejskich do podejmowania wie ´ i wie ˛sto pokonania nalnos ´ ci za bieg spraw w s ´ wiecie. Wymagało to bowiem cze ˛kszego pos rodowego egoizmu, wie ´ wiecenia, zademonstrowania woli partnerskiego ˛. Warto dodac wspo ´ łdziałania z Ameryka ´, z ˙ e na polu polityki zagranicznej, a takz ˙ e obronnej pan ´ stwa członkowskie UE zachowały silne poczucie narodowej niezalez ˙ nos ´ ci. Trudno było zatem forsowac ´ jeden europejski punkt widzenia. ˛c ˛ Nawet angaz ˙ uja sie w działania NATO w Afganistanie pan ´ stwa europejskie czyniły to jako indywidualni sojusznicy, silnie uzalez ˙ nieni od narodowych uwarunkowan ´ i ograniczen ´. ˛ Afganistan stał sie ˛ – w amerykan Zreszta ´ skiej ocenie – doskonałym potwier˛ Europy i wspierania wysiłdzeniem braku woli zdecydowanego angaz ˙ owania sie ko ´ w Stano ´ w Zjednoczonych. Obnaz ˙ ył tez ˙ słabe punkty Sojuszu Po ´ łnocnoatlantyckiego – braku determinacji i poczucia wspo ´ łodpowiedzialnos ´ ci niekto ´ rych jego ˛ członko ´ w. A przeciez ˙ w sensie formalnym była to misja prowadzona pod flaga NATO. Tymczasem ro ´z ˙ ne niedostatki materiałowe, ludzkie i operacyjne akcji w Afganistanie musieli niwelowac ´ Amerykanie (prezydent Obama był zmuszony ˛ ˛tku 2009 r. do 90 tys. zwiekszyc ´ kontyngent wojsk amerykan ´ skich z 38 tys. na pocza w połowie 2012 r.), co na pewno nie poprawiało notowan ´ sojuszniko ´ w europejskich w Waszyngtonie. Wprawdzie przywo ´ dcy z Europy przy ro ´z ˙ nych okazjach deklarowali, z ˙ e powodzenie misji afgan ´ skiej jest czynnikiem ich narodowego bez˛ jako niemalz ˛czna ˛ odpowiedzialpieczen ´ stwa, ale w praktyce traktowano ja ˙ e wyła nos ´c ´ Stano ´ w Zjednoczonych. Zwłaszcza z ˙ e operacja NATO w Afganistanie cieszyła ˛ nikłym poparciem europejskiej opinii publicznej. sie ˛, z W tym konteks ´ cie moz ˙ na było miec ´ nadzieje ˙ e takim wydarzeniem, kto ´ re nada relacjom transatlantyckim nowej dynamiki, a przynajmniej potwierdzi wartos ´c ´ i znaczenie tego układu politycznego – i to nie tylko dla jego członko ´ w, ale ro ´ wniez ˙ ˛siedztwa – be ˛dzie „arabska wiosna” 2011 r. z jej dla bliz ˙ szego i dalszego sa ˛ odsłona ˛ – operacja ˛ wojskowa ˛ Paktu Po najbardziej krwawa ´ łnocnoatlantyckiego ˛do w Libii. Z ro ´z ˙ nych wzgle ´ w ta akcja militarna NATO była bez precedensu. ˛kszos W przeciwien ´ stwie do wie ´ ci dotychczasowych interwencji zbrojnych Sojuszu, ˛ta z inicjatywy nie Stano została ona podje ´ w Zjednoczonych, ale kilku pan ´ stw europejskich, w tym gło ´ wnie Francji. A Waszyngton został do tej akcji niejako

˛g Stany Zjednoczone w s ´ wiecie zro ´z ˙ nicowanych pote

51

przymuszony. To takz ˙ e Paryz ˙ , wspierany przez Londyn, wymusił na Radzie ˛cie rezolucji sankcjonuja ˛cej de facto interwencje ˛ militarna ˛. Bezpieczen ´ stwa przyje ˛tkowym okresie operacji w Libii przewodziły jej Stany Wreszcie, choc ´ w pocza ˛ło NATO, a USA Zjednoczone, to pod koniec marca 2011 r. dowo ´ dztwo akcji przeje ˛ zaledwie członkiem tej koalicji. Była to wie ˛c pierwsza operacja bojowa stały sie ˛du” 49. Ale na tym NATO, w kto ´ rej Ameryka działała raczej „z drugiego rze ˛ kon ˛. Bowiem w rzeczywistos precedensy sie ´ cza ´ ci, wobec długotrwałos ´ ci operacji ˛z libijskiej (trwała do wrzes ´ nia 2011 r.), nadwere ˙ enia zasobo ´ w militarnych pan ´ stw ˛cych oraz ich słabna ˛cej woli kontynuowania działan europejskich, w niej uczestnicza ´ ˛c ˛, zwie ˛kszyc zbrojnych, Ameryka musiała przeja ´ inicjatywe ´ swo ´ j udział militarny ˛ pierwszorze ˛dna ˛, przyczyniaja ˛c sie ˛ bezpos ˛cia i znowu odegrac ´ role ´ rednio do usunie ˛tpliwie ˛cego is ´ mierci płk. Muammara Kaddafiego. Był to niewa efekt trwaja juz ˙ od lat procesu obniz ˙ ania przez europejskich sojuszniko ´ w nakłado ´ w na obronnos ´c ´ , czyli ˛cego sie ˛ potencjału zbrojnego. w praktyce ich zmniejszaja Były jeszcze inne – z ´ le oceniane z perspektywy Waszyngtonu – aspekty operacji libijskiej. Po pierwsze, nie była to akcja solidarna, bowiem kilka waz ˙ nych pan ´ stw, w tym Polska i Niemcy odmo ´ wiły w niej udziału. Po drugie, moz ˙ na było miec ´ zastrzez ˙ enia co do funkcjonowania wspo ´ lnej polityki zagranicznej i bezpieczen ´ stwa ˛, z ˛ Unii Europejskiej. Choc ´ wydawało sie ˙ e traktat lizbon ´ ski wyposaz ˙ y unijna ˛ w narze ˛dzia, kto ˛dzie moz dyplomacje ´ re be ˙ na wykorzystac ´ w takich przypadkach jak Libia, a wczes ´ niej rewolta w arabskich krajach Afryki Po ´ łnocnej i Bliskiego Wschodu, aby zintegrowac ´ pan ´ stwa członkowskie woko ´ ł waz ˙ nego zadania z zakresu polityki zagranicznej, to jednak tych testo ´ w UE nie przeszła pomys ´ lnie. To nie ˛ca europejskiej dyplomacji Catherine Ashton koordynowała działaniami, przewodza ale inspirowały je dwie stolice europejskie – Paryz ˙ i Londyn. W Europie mielis ´ my ˛c nadal dominacje ˛ polityki narodowej, a nie unijnej dyplomacji. Mo ˛c wie ´ wia kolokwialnie, brakowało nadal owego jednego europejskiego numeru telefonu, pod kto ´ ry Amerykanie mogliby zadzwonic ´ w sytuacji alarmowej. ˛c znaczenia wszystkich tych czynniko Nie pomniejszaja ´ w, nie ulega kwestii, z ˙e obniz ˙ enie rangi Europy w polityce amerykan ´ skiej było jednak przede wszystkim ˛ funkcjonowania Stano konsekwencja ´ w Zjednoczonych w s ´ wiecie nowych, kon˛g, silnie zagraz ˛cych jej interesom. Podczas kurencyjnych wobec Ameryki pote ˙ aja ˛ta kryzysem gospodarczym i finansowym, stoja ˛ca gdy Unia Europejska, ogarnie ˛ juz ˛ jej rozpadu, przestała byc przed realna ˙ perspektywa ´ w ostatnim czasie ˛ rzeczywistym konkurentem dla Stano „natchnieniem s ´ wiata”, to inne siły stały sie ´w Zjednoczonych. Takim wyzwaniem dla amerykan ´ skiej zaro ´ wno gospodarki, jak ˛ niewa ˛tpliwie Chiny, konsekwentnie i dynamicznie rozwijaja ˛ce sie ˛ przez i polityki sa ˛ zadłuz ostatnie lata. Wystarczy przytoczyc ´ kilka danych: Stany Zjednoczone sa ˙ one ˛ przeszło 1,5 bln dol., zas w Chinach na sume ´ według prognoz juz ˙ w 2020 r. Chiny, ˛ sie ˛ przed USA pod wzgle ˛dem z blisko 10-proc. wzrostem gospodarczym znajda
49

Zob. M. S. Indyk, K. G. Lieberthal, M. E. O’Hanlon, op. cit., s. 158.

52

Jadwiga Kiwerska

˛ Brytania ˛ i Francja ˛). W 2030 r. PKB (Indie przed Niemcami, a Rosja przed Wielka ˛kszy niz ˛czne PKB USA i Japonii (a PKB Indii wie ˛kszy niz PKB Chin ma byc ´ wie ˙ ła ˙ ˛czny produkt Niemiec, Wielkiej, Brytanii i Francji) 50. ła ˛cy potencjał gospodarczy coraz wyraz ˛ na zasoby Ten rosna ´ niej przekładał sie ˛g i ich range ˛ polityczna ˛. Podczas gdy jeszcze i zdolnos ´ ci militarne tych nowych pote ˛, z ˛ sie ˛ gło cztery lata temu mo ´ wiło sie ˙ e ambicje Chin ograniczaja ´ wnie do sfery ˛ce, z ekonomicznej, to u kresu pierwszej kadencji Obamy nie milkły głosy dowodza ˙e ˛cy potencjał gospodarczy Chin Ludowych zaowocował wzrostem ich aspiracji rosna ˛ coraz bardziej ofensywny politycznych w regionie azjatyckim. Pekin okazał sie ˛siado w stosunku do swych sa ´ w, choc ´ by Filipin i Wietnamu, o Tajwanie nie ˛c, budza ˛c zaniepokojenie sa ˛siednich pan wspominaja ´ stw, w tym Japonii, a nawet Australii. Jes ´ li do tego dodac ´ moz ˙ liwos ´ ci Chin wpływania na polityko ´ w Korei Płn., ˛cych strasza s ´ wiat swym programem nuklearnym, to nie dziwi fakt, z ˙ e uwaga ˛ włas administracji Obamy skoncentrowała sie ´ nie na regionie Pacyfiku͞Azji. Mo ´ wi ˛ wre ˛cz o amerykan sie ´ skim „zwrocie ku Wybrzez ˙ u Pacyfiku” (pivot to the Pacific ˛d opinia: „Obama nie tyle jest pierwszym czarnym prezydentem USA, ile Rim) 51. Sta pierwszym azjatyckim” 52. ˛piło w listopadzie 2011 r. podczas Ogłoszenie nowej strategii Ameryki nasta podro ´z ˙ y prezydenta Obamy po krajach regionu Pacyfiku. „Priorytetem USA ˛ region Azji i Pacyfiku” – zadeklarował Obama w polityce zagranicznej stanie sie przed australijskim parlamentem. Podkres ´ lał, z ˙ e Stany Zjednoczone jako mocarstwo ˛ do kształtowania przyszłos Pacyfiku powinny przyczynic ´ sie ´ ci tego regionu. Dlatego obecnos ´c ´ USA w rejonie Azji i Pacyfiku miała uzyskac ´ najwyz ˙ szy priorytet w amerykan ´ skiej polityce zagranicznej 53. Potwierdzeniem tego było podpisanie z premierem Australii porozumienia o wzmocnieniu amerykan ´ skiej obecnos ´ ci wojskowej na antypodach. W tym samym czasie, gdy administracja Obamy ogłosiła ˛c ˛ (500 mld dol. w cia ˛gu najbliz plan drastycznych cie ´ w wydatkach na obrone ˙ szej ˛ amerykan dekady) oraz redukcje ´ skiej obecnos ´ ci wojskowej w Europie, to zapowiedziała rozlokowanie w po ´ łnocnej Australii kontyngentu amerykan ´ skich z ˙ ołnierzy ˛tkowo 2,5 tys. z (pocza ˙ ołnierzy). Nie zamierzano tez ˙ zmniejszac ´ baz Stano ´w Zjednoczonych w Japonii (40 tys. z ˙ ołnierzy) i Korei Płd. (28,5 tys. z ˙ ołnierzy). W planach było dostarczenie pomocy zbrojeniowej dla Singapuru i Filipin.
50 Cyt. za: Z. Brzezin ´ ski, Stategic Vision. America and the Crisis of Global Power, New York 2012, s. 65. 51 Po raz pierwszy okres ´ lenia tego uz ˙ yło biuro prasowe Białego Domu, zob. M. S. Indyk, K. G. Lieberthal, M. E. O’Hanlon, op. cit., s. 56-59. 52 Emilio Lamo de Espinosa (prezes Real Instituto Elcano w Madrycie) w rozmowie z M. Stasin ´skim, Nie pozwo ´ lmy umrzec ´ Europie, „Gazeta Wyborcza” 4-5.08.2012. 53 White House, Office of the Press Secretary, Remarks by President Obama to the Australian Parliament, November 17, 2011, www.whitehouse.gov͞the-press-office͞2011͞11͞17͞remarks-president-obama-australian-parliament.

˛g Stany Zjednoczone w s ´ wiecie zro ´z ˙ nicowanych pote

53

˛c Ten amerykan ´ ski „zwrot ku Pacyfikowi” – mimo z ˙ e spodziewany, gdy wzia ´ ˛ obserwowane od dłuz ˛dku mie ˛dzynarodopod uwage ˙ szego czasu zmiany w porza ˛ nowych pote ˛g – to jednak wywołał z ˛ wym, spowodowane pojawieniem sie ˙ ywa ˛ w s reakcje ´ wiecie. Z jednej strony były to głosy krytyczne wobec takiego przewartos ´ ciowania prioryteto ´ w amerykan ´ skiej polityki zagranicznej – rozczarowa˛ zwłaszcza w stolicach sojuszniko nie i niezadowolenie pojawiło sie ´ w europejskich. Ale tez ˙ w samej Ameryce dowodzono, z ˙ e Europa mimo wszystko nadal pozostaje ˛zaniem Stano najwaz ˙ niejszym zobowia ´ w Zjednoczonych w zakresie bezpieczen ´ stwa, a układ transatlantycki czynnikiem rangi i znaczenia obu jego człono ´ w. ˛tpliwos Podawano natomiast w wa ´c ´ realne moz ˙ liwos ´ ci Chin przekształcenia potenc˛ polityczna ˛ oraz chin jału gospodarczego w range ´ skie aspiracje i prawdopodobien ´ st˛cej roli w regionie 54. Mielis ´ my tez ˙ do czynienia z opiniawo odgrywania dominuja ˛ksza ˛ szanse ˛ dla strategii mi, z ˙ e to na przykład „arabska wiosna” stwarza dzis ´ najwie ˛ realizacji amerykan Stano ´ w Zjednoczonych – perspektywe ´ skiego „posłannictwa” i zbudowania na zupełnie nowych zasadach relacji Ameryki ze s ´ wiatem muzułman ´skim. W przeciwnym razie, pozbawiony amerykan ´ skiego zainteresowania i zaangaz ˙ owania ten region s ´ wiata zdominowany zostanie przez fundamentalizm islamski. ˛ silne przekonanie, z ˛kszym Z drugiej jednak strony, utrzymywało sie ˙ e najwie ˛dzie rejon Azji, z dwoma rosna ˛cymi wyzwaniem dla polityki Waszyngtonu be ˛ge ˛ pan ˛cym sie ˛ centrum w pote ´ stwami: Chinami oraz Indiami, z przesuwaja ˛cym sie ˛ procesem – jak to nazywa gospodarczym z Zachodu na Wscho ´ d, nasilaja ˙ e juz ˙ Brzezin ´ ski – „rozbudzenia politycznego” w s ´ wiecie 55. Przewidywano, z ˛ wspo ˛da ˛ kształtowac ˛c wkro ´ tce dynamike ´ łczesnego s ´ wiata be ´ pełne napie ´ , ale i wzajemnego uzalez ˙ nienia stosunki Stano ´ w Zjednoczonych z Chinami, kto ´ re ˛”. Prognozowano skuteczna ˛ brytyjski historyk Niall Ferguson nazwał „Chimeryka ˛ Chin, przywołuja ˛c – zdawało sie ˛ zarezerwowane dla Ameryki – poje ˛cie ekspansje ˛ce element jej „mie ˛kkiej soft power. To chin ´ skie inwestycje zagraniczne, stanowia ˛ uz siły”, sa ˙ ywane przez Pekin dla wzmocnienia swej pozycji w s ´ wiecie. Ta pomoc ˛ szczego okazuje sie ´ lnie atrakcyjna dla pan ´ stw biednych i słabych, gdyz ˙ nie wymaga ˛ z subwencji ani nawet rozsa ˛dnej polityki ona demokratyzacji, rozliczania sie ˛ to zdominowane przez USA instytucje mie ˛dzynarodowe, gospodarczej, jak czynia ´ ˛ takie jak Bank Swiatowy czy Miedzynarodowy Fundusz Walutowy. ˛ przygotowac ˛c priorytety Do tego wszystkiego Ameryka musi sie ´ , zmieniaja ˛c „zwrotu ku Pacyfikowi”. Dlatego powinna wzmocnic swej polityki i dokonuja ´ swe ˛zania polityczne i wojskowe w tym regionie s ˛ce zobowia ´ wiata, ods ´ wiez ˙ yc ´ istnieja sojusze (APEC, ASEAN), sfinalizowac ´ nowe porozumienia (opro ´ cz ratyfikowanego juz ˙ U.S.–Korea Free Trade Agrement, takz ˙ e Trans-Pacific Partnership – TPP).
54 R. Kagan, Not Fade Away: Against the Myth of Americana Decline, „The New Republic” 17.01.2012. 55 Z. Brzezin ´ ski, Strategic Vision..., s. 26-36.

54

Jadwiga Kiwerska

˛ coraz Uznawano, z ˙ e moment ku temu jest optymalny, gdyz ˙ aspiracje Pekinu budza ˛ksze zaniepokojenie, a to z ˛ gło wie ˙ e Chiny sa ´ wnym i najwaz ˙ niejszym partnerem ˛daniem ich jako handlowych w tym regionie, wcale nie musi skutkowac ´ poz ˙a strategicznego sojusznika – twierdzono 56. W takiej sytuacji Ameryka, ze swoim ˛ jako przeciwwaga dla dos ´ wiadczeniem i nadal pokaz ´ nym potencjałem, jawi sie Chin Ludowych i gwarant bezpieczen ´ stwa wielu pan ´ stw regionu Pacyfiku 57. ˛cej sie ˛ dyskusji o amerykan Jes ´ li z tocza ´ skiej strategii wobec s ´ wiata zmierza˛cego ku wielobiegunowos ˛s ˛ konkluzje ˛, to jest ja ´ ci moz ˙ na wysnuc ´ jaka ´ wspo ´ lna ˛ teza o koniecznos nia ´ ci utrzymania – mimo wszystko – amerykan ´ skiego przy˛z ˛ w głe ˛bokim kryzysie, kto ˙ yła sie ´ ry by wo ´ dztwa 58. „Gdyby Ameryka pogra ˛ na długi czas sparaliz ˛dzynarodowej, konsekwencje byłyby ja ˙ ował na scenie mie ˛tkowo niekorzystne” – dowodził Z. Brzezin wyja ´ ski, przekonany, z ˙ e nikt nie 59 ˛d ˛pic jest w stanie zasta ´ Stano ´ w Zjednoczonych w tej roli . Podobny pogla głosił R. Kagan, kto ´ ry w swym kolejnym bestsellerze „The World America Made” stawiał nies ´ miertelne pytanie: If American power were to decline, what would that mean for the international order? 60. Obawy o geopolityczne konsekwencje rezygnacji Stano ´ w Zjednoczonych z roli ˛cych pozycje ˛ Ameryki w s globalnego lidera lub skutecznych działan ´ osłabiaja ´ wie˛ sie ˛ powszechne – „Stany Zjednoczone, niezalez ˛do cie wydaja ˙ nie od błe ´ w własnej ˛ ostatecznym z polityki, sa ´ ro ´ dłem globalnej stabilnos ´ ci” – twierdził Brzezin ´ ski 61. Ta ˛ moca ˛ w najnowszej pracy tego wybitnego znawcy teza została powto ´ rzona z cała wspo ´ łczesnego s ´ wiata – Strategic Vision. Brzezin ´ ski przyznaje, z ˙ e dzisiejszy s ´ wiat, ˛g, znacznie trudniej poddaje sie ˛ dominacji w kto ´ rym funkcjonuje wiele nowych pote ˛z jednego mocarstwa, nawet tak pote ˙ nego jak Stany Zjednoczone, to jednak w tym ˛ role ˛ jako promoter and guarantor of s ´ wiecie Ameryka ma do odegrania waz ˙ na a revitalized West and as the balancer and conciliator of a rising New East 62. ˛z ˛ numerem 1 w s Wcia ˙ bowiem USA sa ´ wiatowej gospodarce i jedynym supermocarstwem zdolnym prowadzic ´ wojny w kaz ˙ dym – nawet odległym od ˛ oznaczałoby zatem chaos, własnego terytorium – regionie s ´ wiata. Ich wycofanie sie ˛kszych pote ˛g, oz powro ´ t do rywalizacji mniejszych i wie ˙ ywienie zadawnionych
56 Zob. The Rise or Fall of the American Empire, by D. W. Drezner, G. Rachman, R. Kagan, www.foreignpolicy.com.͞articles͞2012͞02͞14͞the –rise–or–fall–of–the–american... 57 R. Kagan, The World America Made, New York 2012, s. ; takz ˙ e Z. Brzezin ´ ski, Strategic Vision..., s. 184 i n. 58 B. Jones, Th. Wright, J. Esberg, Reviving Americana Leadership: The Next President Should Continue on the Path Obama Has Set, www.brookings.edu͞research͞papers͞2012͞05͞25-americas-role-jones-wright 59 Z. Brzezin ´ ski w rozmowie z A. Lubowskim, Szach kro ´ lowej, „Gazeta Wyborcza” 5-6.11.2011. 60 R. Kagan, The World..., s. 68; zob. tegoz ˙ , Why the World Needs America, „Wall Street Journal” 11.02.2012. 61 Z. Brzezin ´ ski, Szach kro ´ lowej... 62 Tenz ˙ e, Strategic Vision..., s. 192.

˛g Stany Zjednoczone w s ´ wiecie zro ´z ˙ nicowanych pote

55

konflikto ´ w, byc ´ moz ˙ e nawet koniec dominacji gospodarki wolnorynkowej – takie perspektywy zdaniem wielu analityko ´ w i eksperto ´ w czekałyby s ´ wiat pozbawiony ˛ mocarstwo zdolne amerykan ´ skiego przywo ´ dztwa. Nawet jes ´ li załoz ˙ yc ´, z ˙ e pojawi sie ˛c ˛ Stano przeja ´ role ´ w Zjednoczonych, to jest to przyszłos ´c ´ niepewna, bo nieznana. ˛dek multipolarny. Podobnie moz ˙ e byc ´ , gdyby scenariusz przyszłos ´ ci oznaczał porza ˛dzynarodowe ani nie sa ˛ Historia bowiem dowiodła, z ˙ e tego rodzaju systemy mie ˛c zatem stabilne, ani wolne od wojen i konflikto ´ w, rywalizacji i sporo ´ w. Parafrazuja ˛ przywo słowa Churchilla, moz ˙ na powiedziec ´, z ˙ e z pewnos ´ cia ´ dztwo Stano ´w Zjednoczonych nie jest idealne, jednak lepszego nie ma. ˛gi amerykan Nie zmienia to jednak zasadniczego problemu – pytania o losy pote ´skiej i charakter jej przywo ´ dztwa. Jednego moz ˙ na byc ´ pewnym – jes ´ li Ameryka ˛dzie przewodzic pozostanie liderem, to be ´ w znacznie trudniejszych warunkach niz ˙ ˛ ˛ ˛ było to jeszcze dekade wczes ´ niej. Utrzyma z pewnos ´ cia wiekszy od innych ˛dzie to funkcjonowanie na tle lub w konkurenmargines swobody działan ´ , jednak be ˛g, mocniejszych niz cji do innych sił i pote ˙ wczes ´ niej. Tym bardziej Stany ˛ wsparcia i sojuszniko Zjednoczone potrzebuja ´ w. W ten sposo ´ b powracamy do zasadniczej przesłania tego eseju – czy rzeczywis ´ cie Europa i europejscy sojusznicy przestali stanowic ´ priorytet w amerykan ´ skich kalkulacjach politycznych, przestali ˛ liczyc sie ´ jako najwaz ˙ niejszy partner strategiczny. Czy amerykan ´ ski pivot ku ˛dzony juz ˛ nowych pote ˛g w s Pacyfikowi to przesa ˙ efekt pojawienia sie ´ wiecie ˛z ˛ jestes i przesuwania jego punktu cie ˙ kos ´ ci ku Azji? Czy naprawde ´ my s ´ wiadkami zasadniczego przewartos ´ ciowania prioryteto ´ w amerykan ´ skiej polityki? Wiele wska˛ to nowe uwarunkowania, w jakich funkcjonuja ˛ obecnie zuje, z ˙ e tak – wymuszaja ˛g. Jednak pełna ˛ odpowiedz Stany Zjednoczone – s ´ wiat zro ´z ˙ nicowanych pote ´ na te pytania przyniesie dopiero najbliz ˙ sza przyszłos ´c ´.

ABSTRACT The article attempts to show the role of the United States in today’s world of diversified powers. Although the USA still have an enormous potential at their disposal and can still exert stronger influence on the international situation than other powers, they experience growing competition in various areas. This markedly affects the direction and character of American strategy which seems to be reversing its Pacific orientation. The consequences of this tendency are particularly visible in transatlantic relations.

vacat vacat

N A S ZE W YD A WNI CTW A
INSTYTUT ZACHODNI ul. Mostowa 27, 61-854 Poznañ tel. +61 852 28 54 fax +61 852 49 05 e-mail: wydawnictwo@iz.poznan.pl

REKL AMA str 58 REKLA MA str 58 REKLAM A STR 100 REKLAM A56 STR 100 RE KLAMA STR STR 56

Niemiecka polityka wobec polski (1990-2010)
bogdan koszel, krzysztof malinowski, Zbigniew mazur
Studium niemcoznawcze nr 89, streszczenie w języku angielskim ISBN 978-83-61736-33-2 Poznań 2012, 345 ss.
Prezentowana książka, będąca IV tomem serii wydawniczej Instytutu Zachodniego związanej z 20-leciem zjednoczenia Niemiec, jest próbą analizy tych kwestii w relacjach polsko-niemieckich, które wzbudzały najwięcej kontrowersji, o tyle bardziej interesującą, że w przyjętej przez autorów perspektywie badawczej znalazła się polityka Republiki Federalnej Niemiec wobec Polski. Wzrost znaczenia RFN na arenie międzynarodowej po zjednoczeniu i związany z tym charakter działania w odniesieniu do integracji europejskiej, jak i budowy systemu bezpieczeństwa dla całej Europy musiał bowiem wpłynąć także na kształt polsko-niemieckiego sąsiedztwa i współżycia. Praca składa się z trzech części poruszających różne aspekty relacji na linii Bonn/ /Berlin-Warszawa, tworzących jednak komplementarny obraz polityki Niemiec wobec Polski w latach 1990-2010. Na podstawie nowych, nieznanych dotąd materiałów przedstawiony został przełomowy dla Niemiec okres jednoczenia, stosunek Polski do perspektywy połączenia się obu państw niemieckich i problemy związane z przygotowaniem traktatu granicznego, a także trudne negocjacje nad układem o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Obszernie omówiono również proces zbliżania Polski do struktur UE, a zwłaszcza zabiegi mające na celu jego zdynamizowanie z poparciem Niemiec. Dużo miejsca poświęcono też współpracy polsko-niemieckiej w Unii Europejskiej po 2004 r., niewolnej od zakłóceń, szczególnie w latach 2005-2007. Na tle poszukiwania przez państwa europejskie nowej strategii bezpieczeństwa europejskiego i transatlantyckiego po upadku systemu komunistycznego zanalizowana została polityka Niemiec w tym zakresie – dążenie do objęcie systemem bezpieczeństwa państw Europy Środkowo-Wschodniej i będące jego konsekwencją wsparcie dla Polski w jej aspiracjach do członkostwa w NATO.