You are on page 1of 86

KOCIEWIE czy KOCIOŁKI

1

2

Bogdan Kruszona

KOCIEWIE czy KOCIOŁKI
bernardinum 2013

Opracowanie graficzne, skład i łamanie Bogdan Kruszona Projekt okładki Bogdan Kruszona Zdjęcia: Archiwum prywatne autora © Copyright by Bogdan Kruszona, 2013

Wydawnictwo Bernardinum Sp. z o.o. ul. Biskupa Dominika 11, 83-130 Pelplin tel. 58 536 17 57, fax 58 536 17 26 e-mail: bernardinum@bernardinum.com.pl www.bernardinum.com.pl Druk i oprawa: Drukarnia Bernardinum Sp. z o.o., Pelplin ISBN 978-83-7823-167-7 - nowy

Od autora

la wielopokoleniowych rodzin mieszkańców Starogardu i okolic bardzo ważne są informacje przekazywane przez rodziców, dziadków i pradziadków, dotyczące naszego miasta i okolic. Tak jest i w moim przypadku. Przekaz mojej rodziny dotyczący Kociewia dla mnie jest o wiele bardziej wiarygodny i prawdziwy, niż wypowiedzi teoretyków od „kociołków”. Również wiele bardziej wiarygodni są ludzie z poszczególnych wsi, z którymi rozmawiałem. Wiarygodne są przekazy moich rodziców, dziadków i pradziadków, ponieważ nie są opatrzone „wadą wiedzy”, co o Kociewiu napisali inni. Moi przodkowie, podobnie jak przodkowie wielu innych obecnych mieszkańców Starogardu, byli mieszkańcami Grabowa, Bukowca, Nowego, Barłożna, Pelplina, Skórcza itd. Ich relacje i wspomnienia są wolne od dochodzenia do nazwy Kociewie na podstawie analizy języka, który po wsze czasy będzie się rozwijał, zmieniał znaczeniowo poszczególne określenia i wyrazy, terytorialnie rozszerzał, a nie kurczył. Zatem ta metoda w tym konkretnym przypadku jest złym narzędziem badawczym do badania granic i nazwy Kociewia. Dlatego wszelkie rozważania zmierzające do określania etymologii nazwy Kociewia i jego obszaru, do tej pory znane i opisane na podstawie analizy języka, są opatrzone podstawowym błędem w stadium ich powstawania. W moich rozważaniach wykluczam prawdziwość otrzymanych i głoszo5

D

nych wyników oraz analiz opublikowanych do tej pory. Nie ujmując w niczym księżom i profesorom, którzy zajmowali się tematem wcześniej, pozwolę sobie na przedstawienie moich rozważań na ten temat. Więc jak było naprawdę?

6

I. Co z tym Kociewiem?

tymologii słowa Kociewie nie opisali najwięksi polscy uczeni z okresu międzywojennego, tacy jak: Aleksander Brückner, Witold Doroszewski, Franciszek Sławski, Edward Klich, Zenon Klemensiewicz, Franciszek Miklosich. Nie uporali się z tym problemem uczeni etymolodzy z lat 70-tych XX w. Z Wrocławia Antoni Furdal, z Krakowa Bogusław Dunaj, z Łodzi Maria Kamińska, z Katowic Władysław Lubaś i z Poznania Monika Gruchman. Co było przyczyną tego faktu? Trzeba zauważyć, że źródłowo dzieli te nazwy już istniejącej Gociewie (meldunek ppłk. Hurtyga z 1807 r.) od Kociewia w Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego (1883) aż 76 lat. Wszystkie następne poważne, empiryczne badania języka Kociewia (Zofia Stamirowska, 1937 r.) dzieli od meldunku ppłk. Hurtyga 130 lat. Całkowicie się zgadzam z opinią prof. Hanny Popowskiej-Taborskiej, która zwróciła uwagę na „trudności związane z nieprecyzyjnością podawania granic obszaru nazywanego Kociewiem, wyznaczonego na podstawie określonych cech językowych. Jeszcze do niedawna sami mieszkańcy regionu niechętnie utożsamiali się z jego nazwą, zaś obserwowana obecnie silna identyfikacja kociewska wiąże się między innymi z wtórnym oddziaływaniem takich czynników jak szkoła i literatura regionalna. Problem granic Kociewia będzie towarzyszył nam cały czas, ponieważ metody, na podstawie których je wytyczono (badania żywego języka) nie da się zastoso7

E

wać w odniesieniu do przeszłości”. Powyższa teza pani profesor jest kluczowa w moich rozważaniach, co do istoty nazwy Kociewia i jego pierwotnego obszaru. Dlatego w swoich rozważaniach na temat pierwotnych granic Kociewia i nazwy Kociewia trzeba szukać innych źródeł. Rozważania zaś oprzeć na dokumentach mających charakter państwowy. Znanych i z całą pewnością prawdziwych. Trzeba poddać od nowa rozważaniom to, co do tej pory wiemy na ten temat. Koniecznie przypomnieć należy szczególnie to, co nie jest nam powszechnie znane, nie zostało zapisane i pominięte w XVIII w. i XIX w. przy rozważaniach o Kociewiu. Empiryczne badania prof. Zofii Stamirowskiej, co do nazwy Kociewia są bardzo prawdopodobne, ponieważ były prowadzone w 1937 r. Profesor Zofia Stamirowska prowadziła badania na podstawie rozmów z mieszkańcami w poszczególnych wsiach i ( podkreślała jednak, że nie było tutaj pełnej zgodności) tak podawała opis „Kociewia właściwego”: „Są to: za stolicę zwykle podawany jest Starogard, a dalej Owidz, Jabłowo, Wysoka, Małe Jabłówko, Rusek, Grabowo, Maxhausen, Wolental, Wielbrandowo, Barłożno, Mirotki, Smętowo, trzy Janie: Stara, Kościelna, i Leśna, Kopytkowo, Lalkowy”. Stamirowska nie zbadała niestety obszaru leżącego dalej na wschód i jedynie odnotowała, że według informatorów z innych wsi, do Kociewia zalicza się także: Ropuchy, Bielawki, Rombark, Rożental, Nową Cerkiew, Gętomie, Kulice, Rzeżęcin, Morzeszczyn, Dzierżążno, Gogolewo, Królówlas i Piaseczno. Przy czym zaznaczała, że „jej informatorzy byli powyżej czterdziestego roku życia, gdyż młodsi nazwy tej nie znają. Zatem możemy uznać, że jest to stan tożsamy z sytu8

acją na przełomie wieków. Zofia Stamirowska stwierdziła, że „wśród ludności przez nią badanej nazwa Kociewie ma znaczenie pejoratywne. Prawdopodobnie nazwa Kociewie wynika z charakterystycznych cech obyczajowych właściwych mieszkańcom Starogardu i postrzeganych przez pruskich kolonizatorów”. W rozważaniach dotyczących źródła nazwy Kociewie trzeba dopuścić, że od pierwszego znanego pisemnego śladu (10 lutego 1807 r.) mogły zachodzić różne procesy wpływające na możliwość zanikania jednej nazwy, przechodzenia jednej w drugą, lub powstania nowej nazwy danego obszaru. Trzeba dopuścić również istnienie oboczności nazwy. Ciągłego rozwoju oraz zmian znaczenia istniejącej już nazwy Kociewie w inne znaczenie. Naukowcy badający ten temat po 1945 r., którzy chcieli określić etymologię słowa Kociewie na podstawie gwary, a raczej dialektu, w swoich rozważaniach kategorycznie nie uwypuklili, że w tych 140 latach – od meldunku ppłk. Hurtyga z 1807 r. – zachodziły na naszych terenach kluczowe zmiany. Największe „spustoszenie językowo-kulturowe” z czasów zaborów pruskich nastąpiło po wprowadzeniu urzędowej germanizacji, czyli od czasów Kulturkampfu w latach 70. XIX wieku. Przecież wiemy, że podczas zaborów na naszych terenach toczyła się walka na śmierć i życie nie z zaborcą, lecz z ekspansją religii ewangelików i żydów, co było największym zagrożeniem dla księży katolickich (zmniejszanie wpływu na rząd dusz, utrata majątków, likwidacja polskich szkół katolickich, klasztorów w 1823 r. itd.). Istniało przeświadczenie, że Polak to katolik. 9

A jak było naprawdę. Według Józefa Łęgowskiego (Ludność polska w Prusach Zachodnich, jej rozwój i rozsiedlenie w bieżącem stuleciu, „Pamiętnik Fizyograficzny”, 1889, t. IX, Dział IV: Antropologija, s. 29-77; Historia Pomorza, t. III, cz. I, s. 143-144. od 1772 r.) na całym Pomorzu Gdańskim znajdowały się cztery synagogi wiejskie, z czego trzy na Kociewiu: w Kolinczu (pow. tczewski), Bukowcu (pow. świecki) i Kulmadze (pow. nowski). W szlacheckiej wsi Kolincz, należącej do Władysława Bystrama, na ogólną liczbę 313 mieszkańców, zdecydowana większość, bo aż 232 osoby, były Żydami. Najbardziej prężnie na Kociewiu rozwijała się społeczność żydowska w Starogardzie, będąca kontynuacją wspólnoty z pobliskiego Kolincza, która na skutek zarządzeń władz pruskich została zmuszona do opuszczenia wsi. Jeszcze w 1772 r. nie mieszkał w tej miejscowości ani jeden wyznawca religii mojżeszowej, natomiast w r. 1817 było tam 451 obywateli żydowskich. Wiadomo, że już w 1815 r. dysponowali oni własnym domem modlitwy. Do roku 1846 liczba Żydów w Starogardzie wzrastała średnio o 1,5% rocznie, by osiągnąć liczbę 687 osób, co stanowiło 17,7% ogółu ludności. W późniejszym okresie tempo wzrostu ludności żydowskiej osłabło, w sposób znaczny zmniejszył się także jej udział procentowy wśród mieszkańców miasta. Wiązało się to z odpływem uboższej ludności żydowskiej na Zachód po Wiośnie Ludów oraz ilościowym wzrostem ludności ewangelickiej, zaś w późniejszym okresie ludności katolickiej. W Starogardzie powstaje w 1895 r. Ewangelicki Związek Narodowy i działa aż do 1945 r. W Starogardzie w 1849 r. powstaje synagoga, a w 1802 kościół św. Katarzyny, w którym w 1873 r. dobudowano wieżę. 10

Zaborca na obszarze całych Prus Zachodnich wprowadza obowiązek stosowania języka niemieckiego do szkół, kazań w kościołach i urzędów. Na początku XVIII w. ludzie z obrzeży Starogardu i okolicznych małych miasteczek i dużych wsi przemieszczali się w poszukiwaniu pracy do okolicznych majątków pruskich. Majątki te powstały na skutek parcelacji majątków polskich i dóbr kościelnych. W XVIII w. duża liczba osób z miast i miasteczek zatrudnia się w majątkach polskich i u niemieckich gburów. Jest to okres zaborów, w którym robotnik na wsi był droższy, lepiej opłacany od robotnika w mieście, a potem było odwrotnie. Ewidentnym tego przykładem są opisane losy rodziny Bernarda Janowicza, kociewskiego bajkopisarza.

Rodzinny dom Bernarda Janowicza przy ul. Kościuszki 119

11

Bernard Janowicz urodził się dnia 23 lipca 1908 roku w Starogardzie Gdańskim, zmarł w 2003 roku. Jego ojciec, Józef, pracował w majątku pomorskiej rodziny Jackowskich koło Jabłowa. W roku 1895 ojciec Bernarda przeprowadził się do Starogardu, gdzie po czterech latach zawarł związek małżeński z Anastazją Meske. Bernard Janowicz uczył się w pruskiej (1915-1918), a następnie w polskiej (1919-1922) szkole powszechnej w Starogardzie. W okresie zaborów od 1772 r. następuje w Starogardzie szybki rozwój przemysłowy. Powstają elektrownie wodne, młyny, tartaki. Szybko rozwija się rzemiosło. W samym mieście powstają wielorodzinne czynszówki, których właścicielami są Polacy, Niemcy i Żydzi. W domach tych zamieszkują wielodzietne rodziny uprzednio mieszkające na wsi. Następuje zatem ponowne przemieszczenie się ludności z wsi do miasta. W 1890 r. zostaje uruchomiona regularna linia statków parowych z Hamburga do Stanów Zjednoczonych, co powoduje silną falę emigracyjną pochodzących ze wsi młodych obywateli z Prus Zachodnich do USA. Z wielu dostępnych opracowań na temat Kociewia i jego obszaru nie wynika jasno, że był brany pod uwagę fakt przesuwania przez zaborcę granic administracyjnych powiatów, w szczególności kwidzyńskiego i starogardzkiego. W Starogardzie na podstawie ilości cmentarzy i ich obszaru w czasie zaborów można szacować że, tereny te do 1919 r. zamieszkiwało 50% Polaków, 40% Niemców i 10% Żydów. Oprócz okolicznych wiosek wokół Starogardu, typowo polskich, istnieją wioski ewangelickie, w których do dziś dnia są zachowane ewangelickie kościoły, cmentarze i budynki po 12

ewangelickich szkołach powszechnych. W 1873 r. we wsi Linowiec powstaje ewangelicka szkoła powszechna. W tej samej wsi do dziś dnia istnieje cmentarz ewangelicki. We wsi Krąg dopiero po 1919 r. większość Niemców opuszcza te tereny. Stare cmentarze ewangelickie są do dziś dnia w Pogódkach i Kręgu. Całe okolice Szpęgawska od 1874 r. przechodzą w ręce Niemców. Podobnie Sumin od 1852 r. przeszedł w ręce Niemców. Podobnie od 1909 r. Lubiszewo, Nowa Cerkiew, Pieniążkowo. Również majątki Królów Las, Kulice, a ich właścicielami, jak podają źródła historyczne, są panowie zniemczeni (gburzy). Majątki w rękach polskich to: Jabłowo (Jackowscy), Klonówka (Kalkstcinowie), Barchnowy (Grąbczewscy), Wysoka (Bardzcy), Grabowiec (Praneccy). Za rządów pruskich w ręce niemieckie przeszły: Kopytkowo, obydwie Janie, Kornatki, Kozielec, Luchowo, Milewo, Ostrowite, Rynkówka, Smętowo, Smarzewo, Szpęgawsk, Sumin, Owidz, Bielak, Janiszewo. W ręku polskim był Kursztyn, który następnie zasiedlono Niemcami. W Kolinczu od 1873 r., powstaje szkoła ewangelicka. Majątek w Barchnowach w latach 1893-1896 rozparcelowano na 23 kolonistów niemieckich. Całkowicie polską wsią w tym czasie pozostaje Klonówka. W tym czasie mieszają się mowa i obyczaje niemieckie z obyczajami i kulturą polską. Podając za Słownikiem Geograficznym Królestwa Polskiego (1881 r.), bogaci zniemczeni gburzy zawłaszczają: Bobowo, Brzeźno, Brzuszcz, Dabrówkę, Dierżążno, Garc, Gogolewo, Gąsiorki, Gętomie, Gorzedziej, Grabowo, Jaźwiska, Komorsk. Co ciekawe, w tym samym Słowniku Geograficznym czytamy, że polscy gburzy 13

„Mowę czerstwą, czysto polską przechowali Kociewiacy do dziś dnia. Niektóre naleciałości niemieckie od krzyżackich zapewne jeszcze pochodzą czasów”. To tak, jakby autor nie zauważył procesu stu lat germanizacji tych ziem. Potem dodaje „Najłatwiej poznasz niewykształconego Kociewiaka po mowie, gdyż w liczbie mnogiej czasu przeszłego osoby trzeciej nie kończy inaczej tylko na eli”. Ciekawy pogląd na czas powstania nazwy Kociewie w rozmowie ze mną reprezentuje niekwestionowany autorytet i znawca Kociewia dr Michał Kargul z Tczewa. „Funkcjonowanie nazwy Kociewie, w dzisiejszym jej rozumieniu, czyli jako obejmującą jeden z subregionów Pomorza Gdańskiego, jest dosyć świeżej daty. Choć odnotowywana jest ona wcześniej, to za moment, w którym przyjęła ona tą rolę, uznał bym publikację definicji Kociewia w „Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego”. Ze względu na swój charakter, dzieło to możemy uznać, za swego rodzaju akt potwierdzenia różnych spraw geograficznych ze strony polskiej „elity naukowej”. Nie mieliśmy własnego państwa, ani w pełni swoich uniwersytetów, czy innych instytutów naukowo-urzędowych, które w XIX wieku fachowo normowały takie zagadnienia. Dlatego takie wydawnictwa jak „Słownik” pełniły wielokrotnie funkcje normatywne. Zatem osobiście bym stwierdził, że Kociewie, jako samoistny subregion Pomorza zaistniało (tudzież zostało zatwierdzone) w ostatniej ćwierci XIX wieku. Po tej publikacji mamy też dopiero niezwykle cenne prace Pobłockiego i Łęgowskiego oraz termin ten pojawia się w różnorakich dyskusjach i opracowaniach”. 14

Dr Michał Kargul zwrócił uwagę: „Na dzisiejszą tożsamość Kociewiaków przeogromny wpływ miały wydarzenia z XX wieku. Zofia Stamirowska celnie opisała proces zaniku różnych tożsamości lokalnych, funkcjonujących naszym terenie w czasach zaborów. W jej ocenie odgrywały one role synonimu określenia „Polacy” i używane były głównie jako określenia przeciwstawne do miejscowej ludności niepolskiej (głównie Niemców). Z chwilą powrotu Pomorza do Polski, któremu towarzyszyły masowe wyjazdy ludności niemieckiej i osłabnięcie antagonizmów narodowych, nazwy te przestawały funkcjonować, gdyż ludzie woleli używać nobilitującego określenia „Polacy”. Nakładało się to zresztą na ogólnopolski proces tworzenia się nowoczesnego narodu i uświadamiania narodowego mas chłopskich. W przeciwieństwie do Słowaków, Chorwatów, czy Słoweńców kośćcem tożsamości narodowej aspirujących do obywatelstwa chłopów nie była swojska kultura ludowa, ale bardzo u nas silna elitarna kultura szlachecka. To prowadziło do relatywnie szybkiego „glajszlachtowania” różnych lokalnych różnorodności ludności wiejskiej. Budziło to jednak obawy wielu działaczy i społeczników, dostrzegających w tym zagrożenie dla lokalnej kultury i regionalnego dziedzictwa. Po odzyskaniu niepodległości mamy wręcz wysyp różnej maści inicjatyw, które w reakcji na państwowe kształtowanie kultury narodowej, zabiegają o ochronę lokalnych tradycji. Nasze skromne działania na Kociewiu (podjęte zresztą stosunkowo późno, bo pod koniec lat 30. XX wieku) to tylko skromne echo działań podejmowanych na Mazowszu, czy w Małopolsce. 15

Nie mniej to właśnie ten nurt zachował i ugruntował dzisiejszą tożsamość kociewską”. Równie ciekawy jest pogląd dr. Michała Kargula, dlaczego tak wielki badacz, jak ks. Stanisław Kujot, w licznych swoich pracach nie wymienia nazwy Kociewie. „W licznych pracach poświęconych historii ziem dzisiejszego Kociewia nie wymienia on tej nazwy odnotowując ją jedynie sporadycznie w dywagacjach na temat Kosznajderii. Dopiero w swoim ostatnim większym dziele, z 1913 roku, gdy omawia stosunki etnograficzne Pomorza Gdańskiego przedstawia nam niezwykle cenny wywód na temat tej nazwy i jej pochodzenia. Takie zachowanie jest dość łatwo wytłumaczalne gdyż jest to typowe zachowanie historyków względem współczesnych nazw, które nie występowały w okresie, któremu poświęcona jest dana praca. Zawsze preferuje się nazwy historyczne, używane w okresie, którego dotyczy dana praca. Obrazowo, to jak szukać dwudziestowiecznej nazwy „Trójmiasto” w historycznych pracach poświęconych średniowieczu autorstwa współczesnych historyków”. By odpowiedzieć na frapujące nas pytanie dotyczące Kociewia, trzeba zadać inne pytanie, dlaczego nazwa ta przewija się w publikacjach tylko księży i to głównie w przedziale lat 1870-1880 (Fankidejski, Kujot, Łęgowski, Nitsch), następnie ks. Sychty w 1930 r. Dlaczego nazwa ta nie pojawia się w materiałach drukowanych, poza jednym wyjątkiem (Florian Ceynowa, frantówki „Koczevja”). Dlaczego nie ma żadnych wzmianek z XVIII w. i XIX w. w postaci powszechnie dostępnych polskich i niemieckich gazet. W szcze16

gólności chodzi o dziennikarstwo polskie. Wzmianek o Kociewiu nie ma w śpiewnikach, zeszytach naukowych, spisach ludności itd. Dlaczego nazwa Kociewie nie występuje w dokumentach pruskich, wydawanych jako materiały rządowe. Kluczową rolę w tym wyjaśnieniu pomogły mi tłumaczenia dokumentów z berlińskiego procesu Floriana Ceynowy. Wszak był to proces o obalenie władzy pruskiej na Kociewiu. Był to proces o zdradę, która miała miejsce na Kociewiu w 1846 r. i konkretnie w Starogardzie. Sądzonych w tym procesie łącznie z Ceynową było 24 mieszkańców okolicznych wsi kociewskich. Co się okazuje? W protokółach zeznań wszystkich sądzonych wraz z Ceynową nie pada w ogóle słowo Kociewie. Wymieniany jest Starogard, Prusy Zachodnie oraz okoliczne miejscowości w tym Linowiec i Bobowo. Dlaczego oskarżeni nie wymieniają regionu Kociewie pozostaje zagadką. Moim zdaniem są dwie możliwości. Nazwa ta w 1846 r. nie była powszechnie znana, lub było znane jej pejoratywne znaczenie. Czytając tłumaczenie zeznań powstańców z Kociewia wierzyć się nie chce, że wszyscy zeznają iż ich celem nie było obalenie władz pruskich a jedynie szli na pomoc mieszkańcom Starogardu wyznania katolickiego. Spodziewano się ataku ewangelików na katolickich mieszkańców Starogardu. Wszyscy zeznawali, że chcieli zdobyć broń znajdującą się w starogardzkich koszarach, by następnie odzyskać tereny z zaboru rosyjskiego i przywrócenia granic z przed 1772 r. Grupa Ceynowy liczyła 32 osoby uzbrojone w widły i siekiery w tym dwóch kompletnie pijanych. 17

Tłumaczenie fragmentów zeznań „Ceynowy i innych” z procesu berlińskiego 2 sierpnia 1847 r. Tłumaczenie z oryginału (języka łacińskiego) dokonane przez autora książki.

18

19

Proces sądowy Floriana Ceynowy w Berlinie 2 sierpnia 1947 r.

20

II. Informacje i cycaty z polskich i niemieckich roczników statystycznych

P

oważnym źródłem wiedzy o naszym regionie są dostępne publikacje Preussische Statistik i Stastistik des Deutschen Reichs. Czy były brane pod uwagę przez księży badaczy z XVIII w. i XIX w. w dochodzeniu do prawdy o Kociewiu dokumenty niemieckie, tego nie wiem. Żaden z nich w swoich opracowaniach na nie się nie powołuje. Brak zainteresowania tymi dokumentami dotyczy również badaczy powojennych Kociewia. Spisy ludności w państwie pruskim przeprowadzano od 1816 r. aż do 1867 roku w odstępach trzyletnich. Kolejny spis ludności - ze względu na wojnę francuskopruską - odbył się 1 grudnia 1871 roku, a następny 1 grudnia 1875 roku. Odtąd spisy ludności przeprowadzano w odstępach pięcioletnich l grudnia, lub wyjątkowo 2 grudnia. Rezultaty tych spisów były ogłaszane w postaci odrębnych tomów w „Preussische Statistik”, a od 1880 roku w „Statistik des Deutschen Reichs”. Początkowo wydawnictwa publikujące wyniki spisów ograniczały się do przedstawienia danych o liczbie ludności w podziale według płci i w rozbiciu na miasto i wieś oraz podania informacji o liczbie mieszkańców poszczególnych powiatów. Od lat 60-tych XIX wieku stopniowo rozszerzano zakres tematyczny ogłaszanych danych, zwłaszcza struktury demograficznej. Dla każdej rejencji publikowano między innymi informacje o liczbie ludności, jej wieku, płci, stanie rodzinnym i cywilnym w po21

dziale na miasto i wieś oraz dane o obywatelstwie i rodzaju pobytu w danej miejscowości. Od 1843 r. do 1861 r. rejestrowano w spisach język ojczysty. Dopiero w spisie 1861 roku uwzględniono stosunki narodowościowe, jednak później, aż do roku 1890 nie badano narodowości. W spisach II połowy XIX w. badano stan ludności, jej wiek, płeć, miejsce urodzenia, stan cywilny i rodzinny w rozbiciu na miasto (w tym poszczególne miasta powyżej 20 tysięcy mieszkańców) i wieś, jak i dane o obywatelstwie i rodzaju pobytu. Na podstawie wyników spisów ludności z lat 1871, 1885, 1895, 1905 i 1910 sporządzano tzw. wykazy gmin – oddzielnie dla każdej prowincji. Zawierały one informacje o liczbie ludności z podziałem na płeć i wyznanie dla poszczególnych gmin miejskich, wiejskich oraz dla lat 1905 i 1910 przyniosły również dane o języku ojczystym. W 1882, 1895 i 1907 r. przeprowadzono tzw. spisy zawodowe ludności. Badano w nich poszczególne gospodarstwa domowe rejestrując zawód, pozycję w zawodzie, wiek, a w spisie 1907 r. także miejsce urodzenia każdej z osób. Od 1861 r. wyniki spisów ogłaszano w postaci odrębnych tomów w „Preussische Statistik” – podstawowym wydawnictwie ciągłym dla Prus i od 1880 r. w „Statistik des Deutschen Reichs”. Trzeba by porównać informacje zawarte w Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego dotyczące Kociewia z informacjami w Preussische Statistic, które były informacjami urzędowymi, opartymi na spisie powszechnym. Informacje te były opublikowane przez berlińskie biuro statystyczne, obejmujące swym zasięgiem działania cały obszar ziem polskich włączonych do Prus w czasie rozbiorów. Działalność statystycz22

ną w zakresie statystyki ludnościowej, a także spisów ludności prowadziło ono poprzez jednostki administracyjne wszystkich szczebli. Poniżej zamieszczam dane zgodnie z Słownikiem Geograficznym Królestwa Polskiego z trzech działów: ludność, stosunki etnograficzne i dziennikarstwo.

Ludność
Wedle statystyki rządowej liczyły Prusy Zachodnie w 1867 r. 1,282,842 dusz; 1871 r. 1,314,611; 1875 r. 1,343,057; 1880 r. 1,405,898; 1885 r. 1,408,229; więc w ostatnich 5 latach pomnożyła się ludność tylko o 2331 dusz, czyli o 0,15%, podczas kiedy w całym Królestwie Pruskim wzrosła o 3,79%. Ludność wiejska zmniejszyła się nawet w ostatnich 5 latach, czego przyczyną jest wychodźstwo do Ameryki, dokąd r. 1883 z Prus Zach. udało się 13,749 osób; dalej szukanie roboty w Westfalii i Saksonii, a wreszcie wydalanie Polaków nieposiadających pruskiego indygenatu, których liczba według urzędowych spisów aż do 1 stycznia 1887 r. wynosiła 28,695 osób. W obwodzie reg. gdańskiej przypada na 1 milę kwadr. 3638 dusz, w kwidzyńskiej 2480, w całym państwie pruskim 3911. Co do wyznania, to r. 1784 liczono w Prusach Zach. 203,721 kat. a 122,201 ew. W roku 1817 było tu według rządowej statystyki o 31,463 protestantów więcej niż katolików. W r. 1826 przewyższali protestanci katolików już tylko o 19,165. W roku 1864 wynosiła większość protest. 25,553. Ale w r. 1880 stosunek się zmienił; katolików było 693,719, a protest. tylko 682,735, a zatem 10,984 mniej niż kat. Żydów było 1880 r. 26,000. Meno23

nitów, których r. 1875 liczono 12,300, włączano do protest. Spis ludności z d. 1 grudnia r. 1885 wykazał, że w ogólnej cyfrze 1,408,229 mk., było 701,842 katol., 667,255 prot., 24,654 żydów, około 10,000 zaś przypada na inne wyznania. Co do narodowości, to według rządowej statystyki z r. 1885 było w reg. gdańskiej 137,000 Polaków, w kwidzyńskiej 280,000, razem 417,000, ale liczba ta jest za niska, możemy śmiało twierdzić, iż ludność polska przenosi pół miliona. Miast liczą Prusy Zach. 55, między niemi 7 mających więcej niż 10,000 mk. Gdańsk liczył 1885 r. 114,822 dusz, 1880 r. zaś 108,551; Elbląg 1885 r. 38,286, 1880 r. 35,842; Toruń 23,914 (1880: 20,617); Grudziądz 17,336, (1880: 17,321); Tczew 11,143 (10,939); Malbork 10,122 (9559); Chojnice 10,056 (9096); Chełmno 9979 (9937); Kwidzyn 8080 (8238); Mokre wś 6827 (5244); Wałcz 6655 (6568); Starogard 6619 (6253); Orunia wś 5713 (5513); Brodnica 5465 (5801); Wejherowo 5146 (4715); Jastrowie 5047 (5456); Chełmża 4969 (3429); Lubawa 4724 (4857); Nowe 4722 (4947); Wąbrzeźno 4655 (4498); Iława 4574 (4126); Gniew 4499 (4715); Prabuty 4302 (3718); Kościerzyna 4207 (4283); Copoty targowisko 4083 (3543); Złotowo 3883 (3921); Oliwa wś 3838 (3922); Sępolno 3643 (3736); Lidzbark 3565 (3820); Pruski Frydląd 3472 (3597); Człuchowo 3278 (3252); Kiszpork 3234 (3284); Krajenka 3216 (3531); Tuchola 3062 (3066); Susz 3052 (3044); Hamersztyn 2960 (2956); Skarszewy 2919 (2662); Tolkmicko 2845 (2896); Czersk wś 2760 (2356); Nowydwór 2749 (2646); Nowe Miasto 2679 (2742); Golub 2637 (2893); Pangritz wś 2538 (2240); Stutthof 2460 (2394); Frydląd Marchijski 2439 (2498); Baldenburg 2399 (2419); Nitych 2375 (2145); Pruszcz wś 2370 (2135); Kartuzy 2300 (2179); 24

Sztum 2240 (2210); Kisielice 2188 (2298); Łasin 2186 (2286); Człopa 2175 (2156); Sypniewo 2144 (2378); Peplin 2117 (2049); Tuczno 2045 (2045); Biskupiec 2027 (1966); Skurcz wś 2014 (2084); Radzyń 1941 (1879); Puck 1880 (2019); Kamień 1703 (1737); Więcbork 1668 (1661); Górzno 1620 (1799); Gardeja 1150 (1205); Lendyczek 980 (1029); Kurzętnik 941 (974). Posiadłości ziemskie. Według statystyki Holschego (Geographie und Statistik Westpreussen) w 1806 r. było w P. Zach. 765 dóbr szlacheckich. Z tych 544 znajdowało się w ręku Polaków a tylko 221 w ręku Niemców. Dziś stosunek ten zmienił się na niekorzyść Polaków. Podług urzędowych danych w 1886 r. liczono w ogóle 2064 wsi. Dóbr (Gutsbezirke) było w obwodzie reg. kwidzyńskiej 639, obejmujących 550,828,95 ha; z tych posiadał fiskus 30,176,62 ha. Z 420,651,83 ha, należących do osób prywatnych, przypada 523 dóbr z 336,563,49 ha na własność Niemców a tylko 116 z 84,115,23 ha należy do Polaków. W obwodzie reg. gdańskiej znajduje się 448 dóbr, mających 315,852,13 ha. W rękach prywatnych pozostaje 201,880 ha; z tych 236 dóbr z 183,411,52 ha należy do Niemców, a 42 z 18468,48 ha do Polaków. Wielkie prywatne posiadłości, liczące przynajmniej 150 ha, obejmują w obwodzie reg. kwidzyńskiej 426,441 ha; z tych Niemcy mają, 336,536 ha, Polacy tylko 84.115 ha. W ostatnich 25 latach przeszło w ręce niemieckie 36,864 ha, w polskie 4902 ha, więc posiadłości polskie zmniejszyły się o 31,092 ha. W obwodzie reg. gdańskiej obejmują wielkie posiadłości 201,880 ha i to niem. 183,412, polsk. 18,428 ha. Posiadłości, obejmujące więcej jak 100 ha stanowią w P. Zach. 47,1%, od 10—100 ha, 42,4%, od 1—10 9,1%, wreszcie niżej 1 ha liczące 1,3%. 25

Stosunki etnograficzne
Północną część Prus Zach. między Bałtykiem, zatoką Pucką i Gdańską, górną Brdą a Pomeranią zajmują, Kaszubi (ob. t. III, 904). Ziemię tę zowią Niemcy „Modrą Krainą“ (Das blaue Laendchen) a górzystą okolicę koło Kartuz „Szwajcarią kaszubską“. W okolicy Lignów w pow. kwidzyńskim i starogardzkim, wzdłuż lewego brzegu Wisły, między Gniewem a Subkowami, mieszkają na t. z. Fetrach Feteraki. Jedni utrzymują, że ta nazwa powstała z niem. „Futter Boden“ (tłusta ziemia), bo gleba tu rzeczywiście jest bardzo urodzajna, drudzy że od niem. „Vetter“, t. j. kuzyn; Feteraki są bowiem między sobą często spokrewnieni i tak się nawzajem zwykli zagadywać. Wsie przez nich zamieszkałe są: W. i M. Słońca, M. Garc, Grębliny, W. Garc, Rudno, Walichnowy i Walichnówki, Lignowy i Sprudowo. Feteraki są Niemcami luterskiego wyznania; zdaje się, że się tu osiedlili już za czasów krzyżackich. Północną część pow. starogardzkiego i część pow. kwidzyńskiego po lewym brzegu Wisły zamieszkują Kociewiacy. /ob/.Południową część pow. starogardzkiego zajmują Lasaki, mieszkający w wykarczowanej po większej części, mało urodzajnej okolicy, stanowiącej kończyny borów tucholskich. Wiele wsi lasackich przypomina już samą nazwą swoje lesiste otoczenie. Są, niemi: Czarnylas, wieś parafialna, niejako stolica Lasaków, z bardzo starym murowanym kościołem; dalej Bukowiec, jedna z najmożniejszych wsi w tutejszej okolicy, i Zelgoszcz. Mieszkańcy tych wiosek trudnią się głównie rolnictwem, gdyż gleba tu dosyć urodzajna, a rozległe łąki umożebniają hodowanie bydła. Inne przez 26

Lasaków zamieszkałe wsie są: Wda, Długie, Gęby, Głuche, Osiny, Kasperus, Krępki, Karzynki, Mermet, Osowo, Osówko, Ocepel, Osiek, Połom, Smolniki, Ziemianek, Lubichowo, Zajączek, Osieczno, Wyciny, Czarne, Szlaga i inne. W tych wioskach gleba po większej części piaszczysta, to też konia trudno tu ujrzeć, pracują w krowy. Chaty tu niepozorne, niskie; rola mchem i wrzosem pokryta, lichy plon wydaje. Dla tego ubożsi szukają zatrudnienia w lesie, więc zimą wycinają, drzewo na opał i do budowli, które potem Czarną Wodą spuszczają w dalsze strony. Wyrabiają także z drzewa osinowego lub olszowego różne narzędzia, jako to łyżki, łopaty, kopanki, warzęchy itd., z którymi potem idą na jarmarki do Gniewu, Świecia, Nowego lub Peplina, by je spieniężyć. W lecie sadzą młode lasy, wypalają smołę i węgle drewniane dla fabryk i hamerni, hodują, pszczoły, zbierają jagody i grzyby lub pracują w cegielniach i innych fabrykach. Dawniej, kiedy tu jeszcze nie było żelaznych dróg, wyjeżdżali Lasacy z drzewem opałowym, rzadziej z deskami, w każdy wtorek i piątek już popołudniu z domu, nocowali w wioskach nad traktami leżącymi, n. p. w Dzierzążnie, a rano puszczali się w dalszą podróż na targi do Gniewu, Nowego, Peplina i Starogardu, tak że wieczorem znów byli w domu. Lasak jest wysoki, silny i zdrowy, uczciwy, bardzo religijny, na ozdobę kościoła obficie i chętnie daje, chociaż nie jest zamożny. Z Lasakami graniczą na południe Borowiacy, zajmujący sławne bory Tucholskie. W płd.-zachodnim pasie pow. chojnickiego, sięgając kończynami swymi w pow. tucholski i złotowski, mieszkają drobne kolonie Niemców dolno-saskiego pochodzenia, znanych w okolicy pod mianem 27

„Kosznajdry“. Ludność ta żyje w swoim kole, unikając związku z obcymi, z tąd zachowała odrębny swój typ tak co do mowy, jako i zwyczajów i ubioru. Są oni katolikami gorliwymi. Kiedy i z jakich stron przyszli nie wiadomo. Pochodzenie nazwy Kosznajdry nie jest dotąd wyjaśnione, równie jak ich dolno-niemiecka mowa. Prof. Schwemiński widzi wprawdzie w ich mowie dialekt fryzyjski, ale przekonywających dowodów nie przytacza. Kwestia, co do granic obszaru przez nich zamieszkałego jest sporną. Jedni twierdzą, że tylko 9 wsi: Niem. Ciechocin, Ostrowite, Sławęcin, Lichnowy, Silno, Pawłowo, Granowo, Obrowo i Piastoszyn są siedzibą Kosznajdrów. Drudzy chcą nie tylko, Dąbrówkę i W. Cerkwicę, leżące w pow. złotowskim, po lewej stronie Kamionki, ale nawet wszystkich Niemców katolików południowej połowy pow. człuchowskiego do Kosznajdrów zaliczyć. Dialekt człuchowskich katolików nie mało się różni od dialektu Kosznajdrów chojnickich, lubujących się w używaniu brzmień przyćmionych. Prawda, że niektóre różnice, jak np. wymawianie zgłoski ke, koe, trybem polskim przez: kie (Kelch—Kielch, Koenig—Kienig), wyrobiły się pod wpływem polskim, na który Niemcy człuchowscy nie byli tak wystawieni jak Kosznajdrzy chojniccy, ale mimo to różnica dialektowa musi mieć przyczyny swe w różnicy okolic z których przybyli. Południowo-człuchowscy Niemcy w większej części przyjęli protestantyzm, Kosznajdrzy zaś chojniccy, w zbitej mieszkając masie, pozostali katolikami. Co do ziemi, z której przybyli, opiewa tradycja, jakoby nią była wschodnia Fryzya. Zdaje się, iż w tym jest coś prawdy. Ich język wykazuje niektóre cechy fryzyjskie, także zewnętrzna postać Kosznajdrów przypomina nieco 28

ociężały typ chłopa fryzyjskiego. Pojawili się prawdopodobnie już za czasów krzyżackich. Zamieszkany przez nich obszar leży po lewej stronie Kamionki, południową, swą granicą do niej przypierając, a więc na terytorium krzyżackim a nie polskim. Wedle traktatu kaliskiego z r. 1343 rzeczka owa stanowiła granicę między dzierżawami polskimi a krzyżackimi. Nadto okolica owa, położona między Chojnicami a Tucholą, opierała się na warowniach tych miast krzyżackich. Wsie przez nich zamieszkałe nosiły nazwy polskie, które później albo na niemieckie zamienione, jak Silno na Frankenhagen, albo też z niemiecka przeinaczone zostały, jak Sławęcin na Schlagentin, Ciechocin na Cekzin, Ostrowite na Osterwick, Piastoszyn na Petzlin, Lichnowy na Lichnau, Pawłowo na Paglau, Granowo na Granau i Obrowo na Abrau. Widzimy z tąd zarazem, że osiedli oni nie w pustej bezludnej okolicy, lecz na zasiedlonych już obszarach, których ludność pierwotna wyginęła może przez wojny lub powietrze a w części pewno przez asymilację z przybyszami. W latach 1850-52 nawiedziło morowe powietrze, czarną śmiercią zwane, wiele krajów Europy, między niemi też Polskę, Prusy i Pomorze. W Gdańsku padło około 14,000, w Elblągu około 7000 ofiar. Wiadomo, że Winryk v. Kniprode, zostawszy r. 1351 w. mistrzem, energicznie się zajął sprowadzeniem osadników zagranicznych, by na nowo zaludnić spustoszałe okolice. O Kosznajdrach pisał prof. Maroński w piśmie „Pielgrzym“ za 1885 r. Sama nazwa „Kosznajder“ dotąd nie wyjaśniona, zostaje być może w związku ze staropolskim wyrazem „kośmider“, oznaczającym człowieka ociężałego. Wyraz ten obecnie nie jest używany, ale w Prusach Zach. istnieją jeszcze dziś rodzi29

ny Kośmidrów. Pow. złotowski i przyległe powiaty od w. ks. poznańskiego zajmują Krajniacy, których siedziby Krajną (ob.) się zowią. Okolicę Tuczna zaś w pow. wałeckim nazywają Niemcy „Nippsches Gebiet“, tj. „Niemiecką ziemią“. Niziny nadwiślańskie po obu jej brzegach, od Torunia aż pod Gdańsk, zajmują Holendry (ob.). Są to koloniści niem., po części ewangelicy, po części menonici. Trudnią się głównie rolnictwem i hodowlą bydła. Żyzne niziny przy ujściu Wisły nazywają się Żuławami. Są one zamieszkałe przez kolonistów niemieckich, najwięcej menonitów. Dalej na południe po prawym brzegu Wisły, między Nogatem, Wisłą, Ossą, Dzierzgonią (Sorge) i Druznem (Drausen-See) leży po większej części niemiecka i protestancka Pomezania. Między Wisłą, Ossą i Drwęcą leży ziemia Chełmińska, od początku polska, jak tego dowodzą nazwy grodów i wsi wymienione w przywileju łowickim z r. 1222. Więc kiedy ją na mocy darowizny Konrada Mazowieckiego zajęli Krzyżacy, był to kraj już zaludniony. Dalej na wschód leży ziemia Lubawska, a na południe Michałowska.

Dziennikarstwo polskie w Prusach Zachodnich
Zaczęło się rozwijać dopiero od 1848 r. W tym roku zaczęło wychodzić drukiem i nakładem Józefa Gółkowskiego w Chełmnie pismo tygodniowe p.t. „Szkoła Narodowa“. Dnia 4 lipca 1849 r. wyszedł pierwszy numer tygodnika pt. „Katolik Diecezji Chełmińskiej“, także drukiem i nakładem Józefa Gółkowskiego, redagowany z początku przez ks. Pokojskiego w Kijewie, a po jego zgonie przez ks. Kręckiego, prob. w Starogrodzie. W końcu 30

września r. 1851 „Katolik“ przestał wychodzić dla trudności wynikających z nowego prawa prasowego. W r. 1850 począł tenże Gółkowski wydawać tygodnik „Nadwiślanin“ z dodatkiem „Przyjaciel Ludu“. Początkowo nie miał debitu pocztowego, później wychodził trzy razy w tygodniu. Redaktorem był Ignacy Danielewski, ale podpisywał pismo jego teść Józef Gółkowski. Z „Nadwiślanina“ przekształcił się z początkiem r. 1867 na jedyne codzienne czasopismo „Gazeta Toruńska“, którą z kolei redagowali dr Władysław Łebiński, potem dr Szymański, Rakowicz, Glinkiewicz, Ign. Danielewski aż do r. 1886, a obecnie dr Karol Graff. „Gaz. Toruńska“ kosztowała dawniej 4 marki 25 fen., teraz 3 marki i stoi na gruncie czysto religijnym. W 1861 r. powstało w Chełmie zasłużone pismo ludowe „Przyjaciel Ludu“, wychodzący następnie jako osobne pismo raz na tydzień (75 fen. kwart.); w czasie swego rozkwitu liczyło 6000—7000 abon. Jego założycielem i redaktorem był Ignacy Danielewski. W 1850 r. wyszedł „Kalendarz polski“ nakładem Gółkowskiego. Już przedtem wychodził u Lambeka w Toruniu Kalendarz Sierp-Polaczka (tj. Juliusza Preissa). „Przyjaciela Ludu“ nabył później Tomaszewski, który go teraz wydaje w Poznaniu. Danielewski r. 1875 zaczął wydawać „Przyjaciela“ razem z miesięcznym dodatkiem „Gazetką dla dzieci“ (75 fen. kwart.). W r. 1869 pojawiły się dwa pisma rolnicze: „Piast“ w Chełmnie i „Rolnik“ w Pelplinie, jednak zaledwie 2 lata się utrzymały. Na ich miejsce wystąpił „Gospodarz“, który dotąd co sobotę wychodzi w Toruniu (60 fen. kwart.). W 1869 r. pojawił się w Pelplinie „Pielgrzym“, którego założycielem i pierwszym redaktorem był ks. Keller, prob. w Pogódkach († 1872 r.). 31

Gazeta Toruńska z 1867 r.

32

Po jego śmierci podpisywali się redaktorzy z kolei Stan. Roman, Franciszek Wyrębski i Edward Michałowski. „Pielgrzym“ wychodził początkowo raz w tydzień, przez kwartał r. 1872 z dodatkiem „Podarek dla dzieci“, od r. 1876 dwa razy tygodniowo, a od r. 1877 trzy razy. Od 1 stycznia 1881 r. do 30 czerwca 1883 r. wychodził tygodnik czysto religijny pt.: „Krzyż“, który od lipca 1883 r. stanowi niedzielny dodatek „Pielgrzyma“ (1 mrk 50 fen. kwart.). Obecnie istnieją cztery czasopisma: „Gazeta Toruńska“, „Przyjaciel“, „Gospodarz“ i „Pielgrzym“, z których dwa: „Pielgrzym“ i „Przyjaciel“ dołączają dodatki. „Pielgrzym“, obecnie najwięcej rozpowszechnione w Prusach Zach. czasopismo, miewa latem przeszło 2000, zimą około 2500 abonentów. Dawniej wydawał jeszcze Chociszewski „Przyjaciela dla dzieci i młodzieży“ w zeszytach, a Danielewski „Niańkę“. Wychodził także w Chełmnie po raz drugi „Katolik“ (r. 1869), później wydawany przez Karola Miarkę na Górnym Szląsku. Kalendarzy wychodziło dwa w Toruniu, jeden w Pelplinie i jeden w Chełmnie. Do podniesienia oświaty przyczyniają się także niemało liczne biblioteczki ludowe, istniejące w wielu wsiach i miastach, a także i stowarzyszenia śpiewaków i przemysłowców, które co rok dają przedstawienia teatralne. Między stowarzyszeniami najstarszym jest Towarzystwo Pomocy Naukowej w Chełmnie, założone r. 1849, które w roku 1885—86 wydało na wsparcie uczącej się młodzieży 4498 mrk, i sumę tę rozdzieliło między 7 medyków, 3 filologów, 5 teologów, 2 prawników, 1 górnika, 1 weterynarza, 1 farmaceutę i 1 malarza (razem 2999 mrk); prócz tego 31 gimnazjastom.

33

Rocznik Towarzystwa Naukowego. Toruń 1902 r.

34

Rocznik Towarzystwa Naukowego. Toruń 1904 r.

35

Po zapoznaniu się z niemieckimi publikacjami, które zawierają informacje szczegółowe o dziejach Prus Zachodnich dotyczących naszego obszaru w czasie trwania zaborów, nie znalazłem żadnej informacji dotyczącej grupy etnicznej Kociewie. Jak to jest możliwe, że przy dostępie tylu polskich czasopism katolickich i lojalistycznych gazet, wydawanych kalendarzy, miesięczników i kwartalników nie ma żadnej informacji o Kociewiu. Jest rzeczą niemożliwą, by tacy księża, jak Fankidejski, Kujot czy Sychta nie mieli dostępu do polskich katolickich wydawnictw i gazet wyżej wyszczególnionych, by publikować tam swoje patriotyczne badania na temat Kociewia i gwary kociewskiej. Tym bardziej, że niektórzy z nich byli założycielami i wchodzili w skład zarządów (np: TNT w Toruniu).

36

III. Kogo mogła dotyczyć nazwa Kociewiacy

N

ależałoby odpowiedzieć na pytanie, czy identyfikacja Kociewiaków w latach 1800-1900 przez osadników niemieckich, mająca w tamtych czasach znaczenie lekceważące, negatywne, pejoratywne (jak podaje prof. Zofia Stamirowska), dotyczyła tylko zagrodników czyli ogrodników, morgowników i danników. Czy również chałupników i komorników. Kim były wtedy te grupy ludności?

1. Zagrodnicy (ogrodnicy) we wsiach bezfolwarkowych mogą być traktowani jako drobni chłopi, posiadali bowiem nadziały ziemi, z których świadczyli określone powinności na rzecz pana i płacili podatki. Działki przez nich użytkowane mogły dochodzić nawet do znacznej wielkości 1 łana, jednakże nie byli oni traktowani jak pełnoprawni mieszkańcy wsi ze względu na mniejszą zamożność oraz z faktu, że nie użytkowali swoich gospodarstw od czasu lokacji wsi. Jeżeli posiadali własny inwentarz pociągowy i bydło rogate, zmuszeni byli do dzierżawienia pastwisk, z czym wiązała się konieczność świadczenia odrobków na rzecz dworu lub chłopów ze wsi. Z tej grupy ludności pochodzili często rzemieślnicy wiejscy, np. kowale i krawcy, w takich wypadkach cała wieś opłacała za nich powinności dworskie i podatki państwowe. Zagrodnicy byli często zadani na opiekę zamożnych gospodarzy (sołtysów, karczmarzy, 37

lemanów i gburów), którzy za zezwoleniem starosty mogli wydzielić dla nich „ogród” ze swojego gospodarstwa. Tę grupę zagrodników można traktować jako czeladź zamożnej ludności wiejskiej. W zależności od tego przez kogo ludzie ci byli podnajmowani do pracy można podzielić ich na ogrodników dworskich, gmińskich i gburskich.

Chata z wsi kociewskiej z przełomu XVIII/XIX w.

38

2. Morgownicy i dannicy byli drobnymi chłopami, poddanymi lub wolnymi osobiście, którzy świadczyli ciężary na rzecz dworu i państwa. Siedzieli oni na roli na korzystnych kontraktach długoterminowych, ale nie posiadali własnego inwentarza żywego, co kwalifikuje ich jako najemną siłę roboczą. Dannicy posiadali zbliżone nadziały ziemi jak zagrodnicy, jednak nie byli zobowiązani do odbywania robocizn, tylko płacili czynsz – daninę.

Kociewski dom z przełomu XVIII/XIX w. przy ulicy Kościuszki w Starogardzie

39

3. Chałupnicy i komornicy byli najuboższą kategoria ludności wiejskiej, którzy nie posiadali nawet własnego gospodarstwa (ogrodu). Nazwa tych pierwszych pochodzi od chałupy, w której zamieszkiwali, często była ona ulokowana na skraju wsi, drudzy natomiast siedzieli kątem u zamożniejszych gospodarzy, gdzie zajmowali wydzieloną część izby (komorę). Podstawą ich utrzymania była praca we dworze oraz u gburów najmujących i zatrudniających komorników, za których odpowiadali przed panem feudalnym. Komornikom nie wolno było pracować w innej wsi niż ta, w której zamieszkiwali. Do chałupników zaliczano nie tylko biedotę, ale także ludzi starych, niezdolnych do pracy. 4. Ludzie luźni byli najtrudniej uchwytną w źródłach kategorią ludności wiejskiej. Prawdopodobnie unikano podawania ich liczby, aby nie narazić się na wydatki związane z opłacaniem pogłównego. Przeważnie przybywali oni na wieś sezonowo na okres pilnych prac polowych. Nie posiadali żadnego zawodu ani stałego miejsca zamieszkania. Znajdowali się wśród nich także rozmaici rozbitkowie życiowi, przestępcy. Mimo że ówczesne ustawodawstwo zwalczało ich, zakazując dawania dachu nad głową i zatrudniania, zarządzenia te nie były przestrzegane z powodu braku rąk do pracy. W świetle powyższego należy przytoczyć w tym miejscu badania Zofii Stamirowskiej prowadzone na Kociewiu wśród ludności wiejskiej, które wiązały Kociewie z kotem. „ Kociewiaki i Kociewianki to takie liche ludzie, wynędzniałe jak koty skutkiem braku roboty i biedy”. 40

Wiadomo, że ostatnią reformę uwłaszczeniową w Prusach podjęto w 1850 r. pod wpływem Wiosny Ludów. Wtedy właśnie ostatecznie zniesiono pańszczyznę i objęto uwłaszczeniem gospodarstwa rolne, które nie spełniały dotychczas kryteriów prawnych umożliwiających ich regulację, z wyjątkiem ziemi dawanej służbie folwarcznej w charakterze części jej uposażenia oraz gospodarstw dzierżawionych krótkoterminowo. Liczne uprawnienia dworu (np. prawo zwierzchnie nad ziemią) zniesiono bez odszkodowania. Uwłaszczenie przeprowadzano na żądanie jednej ze stron do r. 1857, kiedy to ogłoszono przepis nakazujący zgłoszenie do końca 1858 r. wszelkich pretensji związanych ze zniesieniem powinności chłopskich. Ostatecznie proces ten zakończył się w 1865 r. Uwłaszczenie w zaborze pruskim spowodowało rozwój stosunków kapitalistycznych na wsi poprzez przestawienie gospodarki folwarcznej na nowe sposoby produkcji, co było możliwe m. in. dzięki pozyskaniu środków pieniężnych (odszkodowania chłopskie). Przyczyniło się także do większego zróżnicowania ludności wiejskiej, poprzez powstanie licznej rzeszy ludności bezrolnej, która zasiliła szeregi najemnych pracowników folwarków i proletariatu miejskiego. Nie mniej ważnym skutkiem reform rolnych było „uobywatelnienie” chłopów poprzez przyznanie im wolności osobistej. W tych realiach i jeszcze wielu innych okolicznościach tamtych czasów, należałoby szukać wyjaśnienia powstania słowa Kociewie oraz pierwotnego zasięgu terytorialnego czyli przybliżonych granic obszaru Kociewia. 41

IV. Najważniejsze hipotezy pochodzenia nazwy Kociewie
1. Ma związek z obecnością Gotów na Pomorzu, którzy nazwali tę krainę Gotyseve (III w. n e.) Goci pierwotnie zasiedlali południową część Półwyspu Skandynawskiego. Świadectwa archeologiczne raczej eliminują wyspę Gotlandię, wskazywaną czasami jako prasiedzibę Gotów, bowiem wskazują na odmienność inwentarza w wyposażeniu grobów gotlandzkich i grobów występujących na terenach, które można prawidłowo definiować później jako gockie (Pomorze). Badacze okresu migracji Gotów na południowe brzegi Bałtyku, a więc początku I w.n.e., przede wszystkim , wskazali na pojawienie się w rejonie Pomorza Nadwiślańskiego nowej kultury archeologicznej, która wyparła rozwijającą się tu w poprzednim wieku . Nowej kulturze nadano nazwę od cmentarzyska w Wielbarku pod Malborkiem. W literaturze przedmiotu uznaje się za pewnik, że kulturę wielbarską stworzyli Goci, a więc teren należy uznać za legendarną Gothiskandzę czyli znany jako późniejsze Gociewie. Już w 1918 roku w okolicach Malborka (Koniecwałd a potem cmentarzysko w Weklicach 1984 r.) chłopi znajdowali artefakty z kultury Gotów oraz na żwirowiskach podczas ich eksploatacji. W 1925 r. badania archeologiczne prowadził miejscowy nauczyciel Klinka. Badania zostały kontynuowane przez pruskiego archeologa Feliksa Jacobsona. Wyniki badań nigdy nie zostały całkowicie opublikowane z powodu wybuchu wojny 42

w 1939 r. Dopiero po zlokalizowaniu cmentarzyska w 1984 r. na podstawie pruskich danych archiwalnych, podjęte zostały nowoczesne badania wykopaliskowe, które trwały do 1998 r. i w pełni potwierdziły obecność kultury Gockiej na tych ziemiach. W okresie międzywojennym pochodzenia nazwy Kociewie od Gotów dopatrywał się Franciszek Bujak (w „Pisma pośmiertne”, wyd. F. Bujak, Kraków 1924 r. str. 126), potem hipoteza ta powtórzona została z aprobatą przez prof. J. Czekanowskiego w książce „Wstęp do historii Słowian”, Lwów 1927, str. 47 w dziale Człowiek w czasie i przestrzeni. 2. Nazwa Koczewie, koczewiacy występuje w wierszu z okolic Świecia prawdopodobnie z okresu (18101920 ?). Ze względu na to, że oryginał wiersza się nie zachował, jego wartość w rozważaniach o etymologii nazwy Kociewie jest znikoma. Nazwa występująca w wierszu (o ile nie jest zmanipulowana) może również dotyczyć: 2 miejscowości Kocewie, 3 miejscowości Kocewo, 2 miejscowości Koczewy, w tym jedna to posiadłość Grębeckiego. Ponadto koczy to płaskodenna jednoosobowa łódź do żeglugi po rzekach i jeziorach. Może to dotyczyć również nazwy koczy, w dawnym języku wadium na rzecz sędziego, a może dotyczyć również słowa ko czy w innym znaczeniu czyli czterokołowego powozu używanego od XVI do XIX w./. 3. Ks. Jakub Fankidejski (1844-1883) rozważał pochodzenie nazwy Kociewie od kociołków czyli zagłębień wytopiskowych występujących w krajobrazie Kociewia. Samych miejscowości Kociołki jest obecnie około 20, kil43

kanaście miejscowości Kociełki oraz kilka podobnych. Ksiądz Fankidejski dostarczał informacje do Słownika Geograficznego Królestwa Polskiego do litery L (1883). 4. Ks. Stanisław Kujot (1845-1914) przypuszcza, że nazwa pochodzi od koczy czyli chaty, co po kaszubsku znaczy checz. 5. Dr Józef Łęgowski (1852-1930). Informacje w książce Józefa Łęgowskiego „Kaszuby i Kociewie” dotyczące Kociewia są w zdecydowanej większości poprzedzone stwierdzeniami: „nie wiem, zdaje się, nie jest znany, gdzie gwara zachodzi-sięga brak mu odpowiedzi, informacje uzyskiwał metodą „relata refero”, co znaczy, że są zasłyszane i nie bierze za nie odpowiedzialności, nigdzie nie precyzuje, z jakich okolic pochodzą opisywane zwyczaje. Tam, gdzie precyzuje, mówi o informacjach z Więcków i okolic Skarszew”. Wszystkie publikowane opowiadania i teksty dr Łęgowskiego są pisane poprawną polszczyzną. 6. Kazimierz Nitsch (1874-1958). Współczesne, szerokie rozumienie zakresu terminu Kociewie wprowadzone zostało przez Kazimierza Nitscha, który oparł je na kryterium językowym 1905 r. Istnieje teoria, że to sam Nitsch wprowadził pojęcie gwary kociewskiej i wyznaczył jej granice na podstawie najbardziej wyrazistej grupy językowej. Jednak potem dodaje „Pomimo istnienia przesłanek pozwalających niektórym badaczom na doszukiwanie się przyczyn odrębności regionalnej Kociewia w odległej przeszłości, etymologia nazwy regionu wska44

zuje wyraźnie na jej późne, XVIII-wieczne powstanie, potwierdzone ostatecznie w źródłach pisanych z początku następnego stulecia”. 7. Ks. Bernard Sychta w 1930 r. wywodzi od kocewiny, co znaczy pustkowie, głucha opuszczona okolica, od czasownika koczować, czyli pędzić koczowniczy tryb życia. Następnie wyraźnie informuje, że nazwa Kociewie nie jest przez naukę zbadana, a jego rozważania na ten temat są przypuszczeniami. 8. Prof. Zofia Stamirowska podjęła w 1937 r. próbę ustalenia zasięgu terytorialnego nazwy Kociewie na podstawie prowadzonych przez siebie badań terenowych. Stwierdziła ona, że nazwa ta jest w zaniku i nie ma szansy na długie przetrwanie. Badaczka ustaliła granice Kociewia „właściwego”, w którym wyróżniła jakby dwa jądra: jedno, które przebiega wzdłuż linii biegnącej od Starogardu przez Pączewo i Bobowo do Skórcza i dalej do Lalków, oraz drugie, które mieści się w pasie leżącym po prawej stronie Wierzycy, a ciągnącym się od Ropuch przez Nową Cerkiew, Morzeszczyn, Królówlas do Piaseczna. Owo drugie Kociewie z badań autorki wynika „nie jest uznawane przez Bobowian i Pączewian, często przez innych, zwłaszcza przez tzw. Feteraków”. 9. Prof. Bogusław Kreja i prof. Jerzy Treder przypuszczają, że nazwa pochodzi od rosyjskiego słowa koczewie, co znaczy obozowisko, lub koczowisko. Bogusław Kreja w swoich publikacjach wyraźnie stwierdza, że teoria ta jest jednak mało prawdopodobna. 45

10. Następne zapisy nazwy Kociewie w znanej już nam formie pochodzą z lat 1865-1890. Florian Ceynowa (frantówki Ceynowy z 1866 r., gdzie na ostatniej stronie podaje, że głównym miastem „Koczevja” jest Gniew). Do przejrzenia na stronach biblioteki Polona: oraz ze współczesnych im materiałów etnograficznych Oskara Kolberga, który w 1875 r. przebywał na Kociewiu. Ponadto jest autorem Sto Frantovek z południowej części Pomorza Kaszubskiego, osoblivje z zjemj Sveckjej, Krajni, Koczevja i Borów, Świecie 1866. Do tej grupy źródeł informacji o Kociewiu można zaliczyć także Oskara Kolberga (Pomorze), materiały zebrane w 1875 r. oraz sprawozdanie Kazimierza Lange z podróży odbytej w dniach 18-29 maja 1883 r. na Śląsk, w Poznańskie i do Prus Zachodnich w celu zbadania organizacji kółek włościańskich, bez miejsca i daty wydania. Czy Ceynowa znał Kociewie? Jego pobyt na Kociewiu jako gimnazjalisty ograniczał się do pobytu w Kokoszkowach pod Starogardem w czasie wakacji u swojego brata, księdza proboszcza w tej wsi. Drugi pobyt dłuższy (dwa tygodnie) to areszt w starogardzkim więzieniu. Na tym kontakt Ceynowy ze Starogardem i Kociewiem się bezpowrotnie urywa. Ostatnie trzydzieści lat życia spędza w Bukowcu na gospodarstwie Przysiersk koło Świecia. W pobliżu Przysierska znajduje się miejscowość Skarszewy. Istnieje prawdopodobieństwo, że nazwę Koczevja Ceynowa znał ze słyszenia. 11. Meldunek ppłk. Hurtyga do gen. Dąbrowskiego ze słowem Gociewie pochodzi z 10 lutego 1807 r. (Antoni Furdal, Wydawnictwo źródłowe z wojny 1806/1807, 46

na s. 278-279 podaje cały tekst raportu ppłk. Hurtyga). Wojska francuskie i pruskie były na Pomorzu w 1806/1807 i w kampanii zimowej stacjonowały dwa miesiące. Materiałów na ten temat jest dużo i nie można wykluczyć, że w raportach są inne interesujące fakty dotyczące nazwy Gociewie. 13. Autorzy Słownika Geograficznego Królestwa Polskiego (1883), wskazują, że obszar Kociewia obejmuje powiat starogardzki i część powiatu kwidzyńskiego po lewej stronie Wisły. Na północy miało ono graniczyć z powiatem gdańskim, gdzie rozpoczynały się Żuławy, na zachodzie z powiatem kościerskim (Kaszubami), na południu z powiatem świeckim granicę wschodnią stanowiła Wisła. Dosłownie za Słownikiem Geograficznym Królestwa Polskiego: „Kociewiacy; szczep odrębny pomorsko-polski w Prusach Zachodnich zamieszkujący ziemię tak zwaną kociewską między miastem Starogard, Tczew, Gniew a Nowem”.

47

Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego 1883r. Str.228

48

Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego 1883r. Str.229

49

Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego 1883r. Str. 230

50

V. Nowa analiza znanych dokumentów

e wszystkich znanych dokumentów dotyczących nazwy Kociewie i mówiących o obszarze Kociewia pozostają jako wiarygodne dwa: 1. Najstarszy meldunek (Gociewie) ppłk. Hurtyga z 10 lutego 1807r. do generała Dąbrowskiego. 2. Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego z 1883 r. (hasło Kociewie). Dokument powstaje po 76 latach od meldunku Hurtyga. Analiza meldunku ppłk. Hurtyga 10 luty 1807 r. (Gociewie) Meldunek „Nowe,10 lutego 1807. Ppłk. Hurtig do gen. Dabrowskiego Zajęcie stanowiska. Wieści o Prusakach. Dąb. XI, 261. Stanąłem w tym momencie tutaj. Prusaków miało być 400 do 500 wszystkiego i mieli armaty, wczoraj rano wymaszerowało 200 ludzi, a wieczór reszta, wszyscy poszli do Gniewu, o czem mam pewną wiadomość, bo mówiłem z ludźmi, którzy ich żołnierzy odwozili i spotkałem powracających. Zostawiam tak kawalerię płk. Dziewanowskiego jako i piechotę w mieście, dopóki dalszych rozkazów nie odbiorę. Skoro konie wytchną, pójdą dwa patrole: jedna ku Gociewiu [?] a drugi ku Starogardowi. W Starogardzie ma się 200 Prusaków znajdować”. Hurtyg, ppłk. Mówią, że wszystkie wojska pruskie będące w tych okolicach, dostały rozkaz cofnąć się do Gdańska. 51

Z

Meldunek ppłk. Hurtyga 10 luty 1807 r. Str. 278

52

Meldunek ppłk. Hurtyga 10 luty 1807 r. Str. 279

53

Zastanówmy się co wynika z informacji w meldunku ppłk. Hurtyga. Po pierwsze, że patrole pójdą w dwóch kierunkach. Zakładając, że jedną współrzędną mamy pewną (Nowe-Starogard), to gdzie jest Gociewie? Przeprowadziłem analizę za pomocą wektorów.

Mapa Prus Zachodnich z okresu zaborów.

Wektor pierwszy wyznaczający drogę patrolu w kierunku Starogardu Punkt przyłożenia Nowe. Zwrot i kierunek Starogard. Nieznana jest wartość wektora czyli droga. Spróbujemy wyznaczyć drogę. Patrol został wysłany konno. Nie zmieni się zwrot i kierunek wektora. W zależności od czasu trwania patroli, można wyznaczyć długość wektora czyli drogę. 54

Jeżeli patrol został wysłany do rozpoznania 15 km, to wyznacza on drogę z Nowego w kierunku Kopytkowa po przedłużeniu wektora do Starogardu. Ściślej odnogę starej „drogi kupców” w kierunku Skórcza na Starogard. Ma to uzasadnienie taktyczne, ponieważ z Nowego płk Dominik Dziewanowski (Hurtyg jest jedynie adiutantem Dąbrowskiego i wysłał o tym fakcie raport) wysłał patrol konny w kierunku potencjalnych pozycji wojsk pruskich osłaniających Gdańsk. Wektor drugi wyznaczający drogę drugiego patrolu w kierunku Gociewia Jest pewne, że celem drugiego patrolu był ostatecznie Gniew. Po pierwsze dlatego, że Hurtyg meldował wcześniej, iż z Nowego do Gniewa właśnie wycofali się Prusacy, a po drugie do Gniewa Dziewanowski ostatecznie pomaszerował i stanął w nim 12 lutego 1807 r. Zatem po przedłużeniu wektora Nowe-Gniew w linii prostej napotykamy Sztum i na końcu Malbork. Należy wykluczyć nazwę zniekształconą Gociewia a raczej możliwość oboczności. Zwłaszcza wobec faktu pogranicza językowego i używania tej nazwy przez osoby niemieckojęzyczne. W poszukiwaniu Prusaków Dziewanowski wysyła zatem dwa patrole drogami na Gdańsk. Jeden w stronę Starogardu, drugi w rejon Gniewa. Zważywszy, że tą drugą trasą dotrzeć można było aż do trzech ważnych ośrodków – Pelplina, Gniewa i Tczewa. W Nowem zatem funkcjonowało zbiorcze określenie, że wiedzie ona „na Gociewie” – czyli co najmniej rejonu, gdzie rozwidlały się owe szlaki. Oddziały Dziewanowskiego znały tę drogę. Przemieszczały się nią dwa tygodnie wcześniej jadąc do Tczewa. 55

Mapa z wektorami wyznaczającymi wyjazd zwiadu w kierunku Starogardu i Gociewia.

W tej całej sprawie ważne jest coś innego. To, że sformułowania tego użył Hurtyg w raporcie dla gen. Jana Dąbrowskiego. Z dokumentów zebranych przez Staszewskiego jasno wynika, że meldunki i rozkazy w obrębie dywizji polskiej były wyjątkowo precyzyjne. Znano nazwy polskie i niemieckie (acz używano ich dość dowolnie i w jednym piśmie mamy np. sformułowania Tczew i Derschau w rozumieniu tej samej miejscowości), marszruty często wyznaczano przez małe przysiółki. Skoro Hurtyg pisze o Gociewiu bez żadnego doprecyzowania, to nie ulega wątpliwości, że w sztabie Dąbrowskiego nazwa ta była znana i nie wymagała wyjaśnień, więc funkcjonować ona musiała w tym momencie już 56

dość powszechnie na Pomorzu i obejmować musiała obszar wykraczający poza możliwe do sprecyzowania jednostki administracyjne. Istotne też są okoliczności opisane w raporcie Hurtyga, bo wyjaśniają nam, dlaczego ta nazwa pojawia się w meldunkach tylko raz. Dziewanowski po zajęciu Nowego nie ma jeszcze sprecyzowanej dalszej marszruty poza wiedzą, że ma gonić Prusaków. Wie, że ich garnizony znajdują się w Starogardzie, Gniewie i Malborku. Logiczne jest zatem skierować w tamte rejony partole. W przypadku Starogardu sprawa jest prosta, bo z Nowego prowadzi w tamten rejon droga, w osi której zagrożenie było jedynie z kierunku Starogardu. Gorzej było z kierunku północnego, gdyż poza znanymi oddziałami wroga będącymi w Gniewie i Malborku[?] można było spodziewać się jego jednostek operujących i z rejonu Tczewa i z rejonu Starogardu przez Pelplin. Zatem logiczne by było posłanie patrolu do „węzła dróg” na południowy zachód od Gniewa, by rozpoznać jak wyglądała sytuacja w tym rejonie. Patrol najpewniej nie dostał konkretnego celu rozpoznania, a miał jedynie spenetrować, czy nie ma ruchów wojsk pruskich na flance potencjalnego manewru naszych oddziałów na Gniew. Patrol mógł też do Gniewa iść z pominięciem rozwidlenia dróg, czyli bezpośrednio. Reasumując: na podstawie meldunku Hurtyga wiemy, że 1. Nazwa Gociewie była dobrze znana na Pomorzu i Prusach Zachodnich 2. Była oczywista dla oficerów sztabowych polskich jednostek operujących w tym rejonie na przełomie stycznia i lutego 1807 roku. 57

3. Patrol wspomniany przez Hurtyga był skierowany z Nowego generalnie na północ, przy czym jego północno-wschodni zasięg ograniczał Gniew, a południowo-wschodni Starogard . 4. W 1807 roku Gociewie w świadomości wojska (dowódców) było wyodrębnionym bytem obszarowo zawartym w kącie, które tworzyły miasta Nowe-Starogard oraz Nowe-Gniew-Malbork z możliwością przedłużenia tych wektorów. 5. Gociewie to obszar po dwóch stronach wektora Nowe-Gniew, gdzie lewą stronę ogranicza wektor Nowe-Tczew, a prawą stronę wektor Nowe-Malbork 6. Gociewie to nie jest obszar przylegający do wektora Nowe-Starogard. 7. Gociewie w rozumieniu ppłk Hurtyga mógł być to obszar wzdłuż wektora Nowe-Tczew po lewej stronie Wisły i na pewno Nowe-Gniew-Malbork po prawej stronie Wisły. 8. Gociewie wreszcie to obszar oddalony od miasta Nowe, ponieważ meldunek mówi wyraźnie, że wojsko pójdzie „ku Gociewiu”, więc miasto Nowe i okolice nie jest w rozumieniu polskiego dowództwa Gociewiem. Zatem Gociewie w meldunku Hurtyga do gen. Dąbrowskiego to obszar prawostronnej Wisły, przylegający do wektora Nowe-Gniew-Tczew. 9. Gociewie nie może być nazwą zniekształconą ponieważ jest sprawą niewyobrażalną ( topografia była podstawą decyzji wyższych oficerów wojska), by informacja pułkownika do generała była przez niego niezrozumiała i wprowadzała dezinformację. Co do lokalizacji Gociewia w rozumieniu ppłk Hurtyga, to 58

logiczne jest iż domniemane Gociewie leży na końcu wektora po prawej stronie Wisły. To tak jak byśmy rozumieli zwroty: idziemy z Nowego ku morzu, lub idziemy z Nowego ku Żuławom. Zarówno morze jak i Żuławy są miejscami docelowymi. Podobnie jest z Gociewiem, którego lokalizacji należy szukać w okolicach Malborka.

59

Wniosek końcowy:

okument ppłk. Hurtyga z 10 lutego 1807 r. do gen. Dąbrowskiego zawierający w nazwie Gociewie nie dotyczy w żaden sposób terenów Kociewia określanych i wyznaczanych w dostępnych publikacjach do dnia dzisiejszego. Nazwa Gociewie w 1807 r. była nazwą samoistną, znaną dowództwu polskiej armii. Zatem musiała mieć swoje prapochodzenie od osadnictwa Gockiego. Uprawdopodabniają to nowe i opisane badania archeologiczne pod Malborkiem. Publikacje F. Bujaka z 1924 r. i dwukrotnie powtórzona teoria pochodzenia nazwy Kociewia od Gotów przez prof. T. Czekanowskiego w 1927 r. daje nam obraz, że próby „podpięcia” nazewnictwa Kociewie pod Gociewie mamy już w 1924 r., co w świetle dokonanej analizy dokumentu Hurtyga jest niedopuszczalne. Potwierdza to również informacja z 1883 r. o granicach Kociewia, zamieszczona w Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego (80 lat później), w której czytamy: „Kociewie, nazywa się ziemia w Prusach Zachodnich. Zajmuje ona mniej więcej cały powiat starogardzki i część sąsiedniego powiatu kwidzyńskiego po lewym brzegu Wisły. Zatem należy wykluczyć nakładanie się terenów nazywanych Gociewie, w rozumieniu Hurtygi, z terenami o nazwie Kociewie według „Słownika” dotyczących lewej strony Wisły. Oddziela je naturalna granica – rzeka Wisła. 60

D

Mija 60 lat i pojawia się następny dokument z nazwą Koczevja Floriana Ceynowy, które nie ma w żaden sposób powiązania z dokumentem Hurtyga, ponieważ Ceynowa jako stolicę Koczevja wskazuje Gniew, co jest niezgodne z „Słownikiem Geograficznym Królestwa Polskiego. Związek ma jedynie taki, że miasto to leży na wektorze Nowe-Gniew-Malbork. Analiza informacji zawartych w Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego z 1883 r. dotycząca granic Kociewia. Korespondentem i prawdopodobnie źródłem informacji zawartych w Słowniku do litery L do 1883 r. jest ks. Jakub Fankidejski. Nazwę pochodzenia Kociewia uzasadniał od słowa „kociołki”. Uważając tą tezę za prawdopodobną, trzeba by było rozważyć to samo uzasadnienie dotyczące etymologii istniejących w Polsce 20 miejscowości Kociołki, kilka miejscowości Kociełki oraz kilka miejscowości Kocioł i Kocieł. Co do obszaru regionu Kociewie to w „Słowniku” czytamy: „Kociewie, nazywa się ziemia w Prusach Zachodnich. Zajmuje ona mniej więc cały powiat starogardzki i część sąsiedniego powiatu kwidzyńskiego po lewym brzegu Wisły. Na północ graniczy z powiatem gdańskim gdzie się poczyna Żuława, na Zachód z kościerskim powiatem czyli z Kaszubami, na południe z świeckim. Ze wschodu stanowi granice Wisła. Długość tej ziemi z północy na południe wynosi około 6 mil, szerokość 4 mile”. Jak zatem można wyznaczyć na mapie obszar Kociewia z informacji podanej przez ks. Jakuba Fankidejskiego po 80 latach od meldunku ppłk. Hurtyga. 61

Wniosek pierwszy. Od strony wschodniej w małym stopniu obszary się nakładają z terenem Gociewia w meldunku Hurtyga. Wniosek drugi: Ks. Fankidejski lub ks. Romuald Frydrychowicz „powiększył” obszar Kociewia do obszaru wokół Starogardu po Pruszcz Gdański, Nowy Dwór, Malbork, Czarną Wodę i Skarszewy. Prawdopodobnie miało to związek z uwiarygodnieniem przynależności tych ziem do Polski. Im większy będzie zakres obszarowy parafii katolickich, tym więcej Polski. Reasumując: dwa niezależne źródła; - polskiego wojska z 1807 r. oraz urzędowego Słownika Geograficznego Królestwa Polskiego z 1887 r. wyznaczają nam pierwotne tereny Gociewia i Kociewia sprzed 200 lat. Wszystkie inne informacje i przypuszczenia są obarczone błędami z powodu dobrania, jak zaznaczyłem wcześniej, złych metod badawczych i nie mogą uchodzić w tej konkretnej sprawie za prawdopodobne.

Mapa położenia Starogardu i okolic. 

62

63

VI. Pejoratywność znaczenia nazwy Kociewiacy
rof. Zofia Stamirowska prowadziła badania dialektu i etymologii nazwy Kociewie w 1937 r. Z jej publikacji wynika, że „prawdopodobnie nazwa Kociewie wynika z charakterystycznych cech obyczajowych właściwych mieszkańcom Starogardu i postrzeganych przez pruskich osadników i kolonizatorów”, dalej czytamy „Na kilkudziesięciu rozmówców tylko czterech podało mi niepewnie jakieś wyjaśnienie etymologiczne, z których dwa wiązały się z Kociewie z kotem. Więc raz słyszę, że Kociewiaki i Kociewianki to takie liche ludzie, wynędzniałe jak koty skutkiem braku roboty i biedy; gdzie indziej opowiadają o jakimś kocie co (niesiony przez pijanego) który się wyrwał lub znów zaprowadził pijanego do kociołku w którym go skąpał”. Po zapoznaniu się z polskimi i niemieckimi publikacjami, które zawierają informacje szczegółowe o dziejach Prus Zachodnich dotyczących obszaru w czasie trwania zaborów nie znalazłem żadnej polskiej informacji dotyczącej grupy etnicznej Kociewie poza Słownikiem Geograficznym Królestwa Polskiego. Dlatego postanowiłem szukać pochodzenia, źródłosłowu Kociewie z nazewnictwa niemieckiego. Mam do dziś w pamięci często powtarzane słowa moich dziadków i wujków (w tym dziadka Johanna Nawatzkiego, ur. 1891 r. oraz babci z domu Kowalska, ur. 1897 r.), że to Niemcy pogardliwie nazywali tak Polaków. Ten ślad w moim przekonaniu graniczy z pewnością, że tak było. Faktycznie słowo Kociewie mo64

P

Trzy teksty prof. Zofii Stamitowskiej

że mieć swój początek od czasów osadnictwa niemieckiego na terenach Pomorza. W tym okresie nazwa Kociewie pojawia się w stopniu nasilonym. Ma ono swój początek od czasów I Zaboru Pruskiego i prawdopodobnie pochodzi od niemieckiego słowa katzenjammer. Z rodzinnych przekazów wiem, że w okresie przed I wojną światową i w okresie międzywojennym w Pelplinie, lumpów nadużywających alkoholu nazywano pogardliwie kacownikami, kacmajstami, lub kocionami „a w no65

cy po Pelplinie włóczyło się pijane kociewie”. W potocznym niemieckim znaczeniu katzenjammer ma znaczenie dolegliwości z powodu pijackiego kaca. Pijaków „kacowników” określano jako lumpów, wyrzutków, margines społeczny i nierobów mieszkających na obrzeżach Starogardu. Przenikanie tego określenia na okolice Starogardu było powodowane uwarunkowaniami, które częściowo podałem powyżej. Słowo to składa się z dwóch części Katze – kot i Jammer – narzekanie, nędza, nocne ję-

Drewutnie i „szałerki” do dziś dnia zachowane przy ulicy Kościuszki w Starogardzie

66

czenie kotów. Trzeba pamiętać, że Starogard w czasie początków osadnictwa pruskiego nie posiadał wodociągów i kanalizacji. Nie posiadał systemu wywożenia śmieci. Przy czynszówkach na zapleczu domów budowano drewutnie (szałerki), w których hodowano zwierzęta domowe, drób i trzodę chlewną. Nieczystości były wyrzucane bezpośrednio koło zabudowań gospodarczych. Po mieście w nocy, w obejściach zamieszkanych przez wielodzietne rodziny bied-

Ulica Kościuszki w Starogardzie z zachowanymi „szałerkami”.

67

nych ludzi, grasowały setki dzikich kotów łapiąc szczury i myszy. Rozlegały się przeraźliwe kocie piski, wymieszane z odgłosami biesiadujących do nocy Polaków. Taki obraz był powszechny. Tak widzieli nas wówczas niemieccy osadnicy. Czyli zwykły kociokwik. Pogardliwie zwrot „kociony” również „kociambry” jako przezwisko był używany przez mieszkańców Starogardu (osadników pochodzenia niemieckiego) w stosunku do biednych Polaków powszechnie. O ludziach na obrzeżach Starogardu bezrobotnych, włóczących się nocą po mieście mówiono, że nocą włóczy się pijane „kociewie”. Dlatego bogaci polscy gburzy, rzemieślnicy, posiadacze czynszówek odrzucali przypisywanie im przynależności do kociewia. Respondenci w badaniach Zofii Stamirowskiej wymieniali, że Kociewie jest wszędzie, tylko nie u nich. Wstydzono się tej nazwy. Często powtarzali „my nie jesteśmy Kociewiakami, my jesteśmy z Pomorza, Pomorzanami”. Tak też było w mojej rodzinie. Pamiętam, gdy miałem 5 lat, zjazdy rodzinne w Skórczu. Podczas dyskusji o Kociewiakach brat mojej mamy, Jan Nawacki, mówił do mnie: „my jesteśmy Pomorzanie. Ty zwracając się do mnie jesteś Pomorzaninem, nie jesteś i nie będziesz „Kociewiakiem”, bo Kociewiak to nieuk, analfabeta bez zawodu, pijak i lump, to taki bezdomny, wyleniały kot, a ty, jak pójdziesz do szkoły, to się będziesz dobrze uczył i tak jak ja zostaniesz adwokatem”. Nazwa Kociewie to przezwisko! Ma swój początek w XVIII w. Tak samo jak w tym samym czasie Polacy na Niemców mówili pogardliwie Szwaby. Nie można na podstawie przezwiska „Szwaby” czy przezwiska „Kociewiak” określić granic, gdzie mieści 68

się teren domniemanej Szwabii na terenach powiatu np.: starogardzkiego, tczewskiego i kwidzyńskiego. Podobnie jest z przezwiskiem Kociewiak. Dlatego całkowicie trafne, moim zdaniem, jest spostrzeżenie prof. Zofii Stamirowskiej, że „wśród ludności przez nią badanej nazwa Kociewie ma znaczenie pejoratywne”. Ważniejsze jednak jest stwierdzenie, że „Prawdopodobnie nazwa Kociewie wynika z charakterystycznych cech obyczajowych właściwych mieszkańcom Starogardu i postrzeganych przez pruskich kolonizatorów”. Po prostu w początkowej fazie jego powstania i używania w XVIII w. i XIX w. miało ono charakter obraźliwy. Uzasadniają to również opisane przeze mnie wcześniej warunki społeczne i ekonomiczne najbiedniejszych warstw społeczeństwa Starogardu i okolic tak zwanych „ludzi luźnych”, „chałupników” i „komorników”. Trzeba zadać pytanie, na ile przekaz moich przodków o Ko-

Publikacja prof. Zofii Stamirowskiej o mieszkańcach Kociewia.

69

ciewiu jest wiarygodny. Dziadek mój, Johann Nawatzki, przed I wojną światową i w okresie międzywojennym mieszkał w Pelplinie przy ulicy Kościuszki 22. Z zawodu był mistrzem krawieckim i krojczym cechowym (obejmował Pelplin, Nowe i Świecie). Po powrocie z wojny (był w wojsku pruskim w twierdzy Grudziądz) został przewodniczącym cechowej komisji egzaminacyjnej na mistrza krawieckiego. W zakładzie krawieckim dziadka zawsze uczyło się trzech czeladników i dwunastu uczniów. Dziadek był zagorzałym kato-narodowcem. Na marginesie, jednym z najzdolniejszych jego czeladników był pan Serocki, ojciec obecnego prezesa wydawnictwa Bernardinum. W Pelplinie dziadek jako jedyny krawiec szył sutanny oraz garderobę ciężką wszystkim klerykom i księżom, w tym wykładowcom w Seminarium Duchownym i pelplińskim Collegium Marianum. Jedynie biskup Okoniewski jeździł do krawca w Gdańsku. Było to prawdopodobnie powodowane utrzymaniem dystansu z okoliczną ludnością. Wiadomo, że podczas krawieckich przymiarek ujawniały się często w dyskusjach poglądy polityczne. Nic tak nie jest ważne podczas zaborów w dyskusjach Polaków jak niepodległość. Do tego przezwiska i pogarda kolonistów niemieckich do polskich obywateli. Polacy nie mogli się pogodzić z przezwiskiem „kocion-kociewiak”. Po prostu się z nim nie identyfikowali. W szczególności świadoma część społeczności, do której było ono kierowane, kategorycznie odrzucała taką identyfikacje. Księża w Pelplinie byli świadomi krążącego przezwiska na Niemców „szwaby”, a na Pola70

ków „kociony, kociewie”. Również powszechnie używane było przezwisko „bose Antki” na przybyszy z centralnej Polski i ze wschodu. Po wojnie w 1919 r. większość Niemców opuściła tereny obecnego Kociewia jak i całych Prus Zachodnich. Było oczywiste, że Polska i Polacy są nareszcie u siebie. Używanie przezwiska „kocion, kociambry, kociewie, kociony” nie ma adresata. Skierowane by było do samych siebie. Radykalnie traci znaczenie. Z biegiem czasu zaczyna zanikać. Dlatego w publikowanych badaniach prof. Zofii Stamirowskiej w 1937 r. odnajdujemy zapis „Kobiety, młodzież, dzieci po największej części już nawet słowa Kociewie nie znają - a jeżeli niektóre z nich nawet kiedyś słyszały - nie czują się na siłach tłumaczyć i po bliższe wiadomości odsyłają czym prędzej do ojców i mężów. Tylko z mężczyznami od jakiegoś czterdziestego roku życia wzwyż można na ten temat rozmawiać. Ta dolna granica wieku, jak również niezmiennie u wszystkich nawiązywanie do tego, jak to im ojciec o tym Kociewiu opowiadał, świadczy moim zdaniem wymownie, że ostatnim okresem istotnie żywego i powszechnego poczucia owej nazwy były czasy przedwojenne”. [-] „Dzisiaj, kiedy skończyły się tutaj bezpowrotnie czasy narodowego ucisku, po polsku i o Polsce swobodnie się mówi, tamto stało się niepotrzebna nadwyżką”. Potem dodaje „Z kimkolwiek się wdałam w rozmowę – a nadmieniałam już, że nie ze wszystkimi w ogóle na ten temat mówić było można - każdy niemal umiał stanowczo odepchnąć nazwę Kociewia od swojej wsi, a poza tym wyznaczyć kierunek, gdzie mam tego Kociewia szukać, ogólnikowo, nie rzadko zaś i błędnie”. 71

Tekst prof. Zofii Stamirowskiej

Pojęcie Kociewia ginie całkowicie w okresie II wojny światowej, co jest oczywiste. Po 1945 r. nazwa Kociewie nabiera nowego znaczenia. Pozostaje na koniec jeszcze jedna kwestia do wyjaśnienia. Prof. Zofia Stamirowska wyraźnie wskazuje, że nazwa Kociewie była znana ludności przed I wojną światową, co zostało potwierdzone empiryczne w jej badaniach wśród ludzi. Identyczny jest przekaz moich rodziców i dziadków, którzy żyli przed I wojna światową i w okresie międzywojennym. W takim razie znaczenie nazwy Kociewie jako przezwiska „kociony, kociewie”, musiało być znane wszystkim księżom dobrodziejom wymienionym przeze mnie wcześniej. W tym: Jakubowi Fankidejskiemu (1844-1883), który w 1870 r. został mianowany wikariuszem katedralnym i nauczycielem Collegium Marianum w Pelplinie, Stanisławowi Kujotowi (1845-1914), który w latach 1872 – pracował jako nauczyciel historii powszechnej i historii literatury polskiej Collegium Marianum w Pelplinie. Od momentu po72

wstania Towarzystwa Naukowego w Toruniu w 1875 był jego aktywnym członkiem. W latach 1875-1884 sprawował funkcję wiceprezesa Wydziału Historyczno-Archeologicznego, a w latach 1897-1914 prezesa Towarzystwa. Pełniąc funkcję kierownika akcji wydawniczej TNT ożywił i rozszerzył działalność wydawniczą Towarzystwa. Był inicjatorem wydawania serii źródłowej Fontes. Wznowił wydawanie serii Roczniki TNT. Był współtwórcą czasopisma naukowego Zapiski Towarzystwa Naukowego w Toruniu, którego pierwszy numer ukazał się w roku. Józefowi Łegowskiemu (1852-1930), prof. Kazimierzowi Nitschowi (1873-1958) i ks. dr. Bernardowi Sychcie (1907-1982). Mieli przecież ciągły kontakt z ludźmi. Dlaczego w takim razie szukali źródeł nazwy Kociewie w „kociołkach, koczewie, checzy, koczewy, ponadto w nazwach roślin, górkach i dolinach. Jeden nawet profesor nie ksiądz (Bogusław Kreja) doszukiwał się etymologii Kociewia w korzeniach rosyjskich, ponieważ w Pelplinie znaleziono kilka monet dawnej Rosji. Zresztą, co jest zdumiewające, zaraz potem oznajmił, że sam w to nie wierzy. Zapoznając się przez lata z tematem Kociewia mam wrażenie, że inni poważni badacze, poza prof. Zofią Stomirowską, podobnie jak prof. Kreja, mieli własne zdanie na ten temat, z którym – po jego ogłoszeniu – natychmiast sami się nie zgadzali. Dlaczego tak było? Być może odpowiedź jest prosta. Księża patrioci żyjący w czasach zaborów wiedzieli, że co zostanie zapisane w książkach, po wsze czasy tak będzie. Nie było możliwe, by w przyszłości ciągłość przynależności tych ziem do Polski budować na nazwie, która ma swój początek od kaca, wyleniałych chudych kotów, nocnych kocich 73

i pijackich kwików. Nie przystało poważnym księżom, znawcom języka, pisać, że „Kociewiaki i Kociewianki to takie liche ludzie (w tym przypadku słowo liche oznacza chore), wynędzniałe jak koty, skutkiem braku roboty i biedy, albo o kocie który pijanego zaprowadził do kociołka (dołu po wykopanym torfie), w którym go skąpał. Na takich określeniach nie byłoby możliwe poważnie w przyszłości przywracać polskość ziemi, na której obecnie mieszkamy. Co by to była w przyszłości za Polska, której nowy rozdział pisano by na fundamencie obrazu nocnego, różnego rodzaju włóczącego się pijanego kociewia. Dlatego pozwolę sobie powtórzyć za dr. Józefem Łęgowskim – tylko z innym wnioskiem. To, co dowiedziałem się od mojej rodziny, zdobyłem metodą „relata refero”. Za wiarygodność tych informacji ponoszę pełną odpowiedzialność.

74

Zakończenie

rzenosząc te dawne czasy na dzień dzisiejszy, ci sami autorzy dawnych tekstów od „kociołków” prawdopodobnie by pisali dzisiaj tak: Kociewie to kraina wgłębień w terenie czyli kociołków. Pełno tu bazi na podmokłym terenie, a jak okiem sięgnąć górki i doliny. Mnóstwo tu lasów pachnących grzybami, pełno rzek i jezior, w których malowniczo przegląda się zachodzące słońce. Nocą w gładkiej i spokojnej tafli w oczku kociewskiego jeziora w Twardym Dole przegląda się uśmiechnięty kociewski księżyc. Ludzie żyjący tu to katolicy. Żyją szczęśliwie i wesoło. Chodzą z dziećmi w niedzielę do kościoła, by w przykościelnym straganie kupić piszczące kociewskie kukuryku. Na kociewskim festynie w Zblewie po mszy w tutejszym kościele, gospodynie wiejskie przechodzącym paniom Kociewiankom proponują kociewską herbatę z pokrzyw. Przy innej checzy (drewniana budka) mężczyznom podają swojskie kociewskie ciemne piwo. Kociewiak to człowiek kulturalny, bo po piwie korzysta z Toi Toi. Prawdziwy Kociewiak kupi za pięć złotych kociewską sznytkę, czyli pajdę chleba z smalcem i przygryzie ją kiszonym ogórkiem. Wszyscy są dla siebie życzliwi, nawzajem pełni szacunku. A wszystko się dzieje pod gospodarskim okiem wójta i proboszcza tutejszej parafii. Widać po zaparkowanych samochodach, że gburstwo jest tu bogate (istne pany). Z boku, przy wydzielonym stole biesiadnym, toczy się rozmowa między 75

P

panem, wójtem i plebanem nad przyszłością dóbr gminnych. Panuje dostatek! Powszechny strój Kociewiaka (ludowy) to trampki i dres z napisem Adidas. Niewykształconego Kociewiaka poznasz po bluzie dresowej z naciągniętym na głowę kapturem. Naród tu muzykalny, ponieważ co drugi ma słuchawki w uszach i słucha muzyki. Muzyką ludową zajmują się tylko inwalidzi, bo widziałem jak na festynie kulawy muzyk, na uboczu, daleko od głównej sceny, grał wesoło na akordeonie i po kociewsku śpiewał: „ło la Boga, nie wytsymom, wszytkie majo, a ja ni mom, wszytkie majo po chłopoku, a ja ni mom tego roku”. Potem usłużny redaktor rodem z Zatorza (tak kiedyś w okresie międzywojennym i krótko po wojnie nazywano w Starogardzie Kocborowo i okolice) w swoim portalu internetowym, który ma w nazwie Kociewie, zapisze o festynie wspaniały tekst. Z tekstu będzie wynikać, że centrum Kociewia w 2013 r. to Zblewo. W prowadzonej przez niego gminnej gazetce ukaże się długi reportaż o kultywowaniu kociewskiej tradycji. Na koniec w ramach promocji regionu jakieś towarzystwo (dwóch regionalistów kociewskich najlepiej w Gdańsku) zorganizuje dyskusje panelową i wyda drukiem kalendarz. Na pierwszej stronie kalendarza w tytule przeczytamy: „Cześć i chwała kociewskim regionalistom”. Kalendarz będzie oczywiście kociewski. Minie 150 lat i kilku badaczy regionalistów (podobnych dzisiejszym), ale mówiących już dialektem niemiecko-francusko-angelskim, będzie udowadniać, że w 2013 r. centrum Kociewia to Zblewo. Dres z kapturem i napisem Adidas, to ludowy strój tej grupy etnicznej. Kociewskie potrawy w 2013 r. to chleb ze solą, smalcem i kiszonym 76

ogórkiem. Przysmakiem wtedy była zupa z pokrzyw, herbata z Lipy, kaszanka i placki ziemniaczane z cukrem. Granice regionu Kociewia obejmowały prawdopodobnie obszar od Bałtyku przez Słowację, aż po Kotor nad Morzem Egejskim. Wszędzie tam znaleziono miasta o nazwie brzmiącej podobnie do Kociewia. Wszystko będzie jasne. Tylko kwestią sporną będzie, co to takiego to kukuryku? W roku 2163 powstaną trzy licencjaty na ten temat. A redaktor z Zatorza, czyli z Kocborowa (pod warunkiem, że dziś zapuści brodę), będzie miał szansę być uznanym, poważnym, kociewskim dokumentalistą. Prawdopodobnie byłoby tak, gdyby nie ta książka.

„Kociewskie kukuryku”

77

Wychodzące w czasie zaborów oraz w okresie międzywojennym materiały drukowane

Nowy Śpiewnik Polski z melodyami

78

Wychodzące w czasie zaborów oraz w okresie międzywojennym materiały drukowane

Sto frantówek Floriana Ceynowy

79

Wychodzące w czasie zaborów oraz w okresie międzywojennym materiały drukowane

Gazeta Gdańska

80

Wychodzące w czasie zaborów oraz w okresie międzywojennym materiały drukowane

Gazeta Grudziądzka

81

Wychodzące w czasie zaborów oraz w okresie międzywojennym materiały drukowane

Rocznik Polityczny i Gospodarczy 1935

82

Kamienica u Przewory

83

Kamienica u Bandemira

84

Kamienica u Borzychy

Kamienica u Krenskiego

85

Spis treści

Od autora ....................................................................... 5 I. Co z tym Kociewiem? ............................................. 7

II. Informacje i cytaty z polskich i niemieckich roczników statystycznych .................................. 21 III. Kogo mogła dotyczyć nazwa Kociewiacy ........ 37 IV. Najważniejsze hipotezy pochodzenia nazwy Kociewie ..................................................... 42 V. Nowa analiza znanych dokumentów................. 51 Wniosek końcowy ................................................. 60 VI. Pejoratywność znaczenia nazwy Kociewiacy ............................................................. 64 Zakończenie .................................................................... 75

86

Related Interests