You are on page 1of 135

WSTP Dziesi lat temu miaem szczcie pozna Indianina z plemienia Yaqui, z pnocno-zachodniego Meksyku.

Zwracani si do niego don Juan. W jzyku hiszpaskim don jest tytuem uywanym dla okazania szacunku. Poznaem don Juana niezwykym zbiegiem okolicznoci. Siedziaem z moim przyjacielem Billem na dworcu autobusowym w przygranicznym miasteczku w Arizonie. Nie rozmawialimy. Byo pne popoudnie i letni upa dawa si nam we znaki. Nagle Bill pochyli si w moim kierunku i trcajc mnie w rami, wyszepta: To czowiek, o ktrym ci mwiem. Niedbale wskaza gow w stron wejcia, w ktrym wanie ukaza si stary czowiek. Co mi o nim mwie? spytaem. To jest ten Indianin, ktry zna si na pejotlu. Pamitasz? Przypomniaem sobie, e kiedy cay dzie jedzilimy z Billem, szukajc domu ekscentrycznego Indianina z Meksyku, mieszkajcego w tamtej okolicy. Nie znalelimy go. Miaem wraenie, e Indianie, ktrych pytalimy o drog, umylnie wprowadzali nas w bd. Bill powiedzia, e nasz Indianin jest yerbero, czowiekiem zbierajcym i sprzedajcym zioa, ktry duo wie o halucynogennym kaktusie, pejotlu. Stwierdzi rwnie, e dobrze by byo, gdybym go pozna. Bill by moim przewodnikiem po poudniowym Zachodzie, gdzie zbieraem prbki rolin i informacje o zioach uywanych przez Indian z tego rejonu. Bill wsta i podszed si przywita z Indianinem. By to czowiek redniego wzrostu. Mia biae, krtkie wosy, ktre zasaniay mu nieco uszy, podkrelajc krgo jego gowy. By bardzo ciemny, gbokie zmarszczki na twarzy postarzay go, jednake jego ciao wygldao na mocne i sprawne. Obserwowaem go przez chwil. Porusza si ze zwinnoci, jakiej nie spodziewabym si po starym czowieku. Bill da mi znak, ebym podszed. To miy facet powiedzia do mnie. Ale nie mog go zrozumie. Jego hiszpaski jest dziwny, peno w nim jakich wiejskich wyrae. Stary czowiek spojrza na Billa i umiechn si. Bill, znajcy jedynie kilka sw po hiszpasku, skleci absurdalne zdanie w tym jzyku. Popatrzy na mnie, jakby chcia spyta, czy miao ono jaki sens, ale nie wiedziaem, co chcia powiedzie. Potem umiechn si z zakopotaniem i odszed. Stary czowiek popatrzy na mnie i zacz si mia. Wyjaniem mu, e mj przyjaciel czasami zapomina, e nie mwi po hiszpasku. Myl, e zapomnia rwnie nas sobie przedstawi dodaem i podaem mu swoje nazwisko. A ja jestem Juan Matus, do usug odpowiedzia. Ucisnlimy sobie donie i na chwil zapada cisza. Przerwaem j, opowiadajc mu o swoim przedsiwziciu. Powiedziaem mu, e szukam informacji o rolinach, a w szczeglnoci o pejotlu. Mwiem jakby pod przymusem przez duszy czas i chocia nie miaem zielonego pojcia o pejotlu, powiedziaem, e wiem o nim do duo. Pomylaem, e jeli pochwal si wiedz, Indianin bdzie chcia ze mn rozmawia. On jednak nic nie powiedzia, tylko cierpliwie sucha. Potem powoli pokiwa gow i spojrza na mnie. Jego oczy zdaway si wieci wasnym wiatem. Unikaem jego spojrzenia. Poczuem si zakopotany. Byem pewien, e wiedzia, i opowiadam mu bzdury. Przyjd kiedy do mojego domu powiedzia w kocu, odwracajc oczy ode mnie. Moe bdziemy mogli porozmawia bardziej swobodnie. Nie wiedziaem, co jeszcze mgbym powiedzie. Poczuem si nieswojo. Po chwili doczy do nas Bill. Zauway moje zaenowanie i nie powiedzia ani sowa. Przez chwil siedzielimy w kopotliwym milczeniu, po czym stary czowiek wsta i poegna si. Przyjecha jego autobus. Nie poszo zbyt dobrze, co? zapyta Bill. Nie. Spytae go o roliny? Tak, ale chyba si wygupiem.

Mwiem ci, e on jest bardzo dziwny. Tutejsi Indianie znaj go, ale nigdy o nim nie wspominaj, a to co znaczy. Powiedzia jednak, e mog go odwiedzi. Zrobi ci w konia. Pewnie, moesz i do jego domu, ale po co? Nigdy niczego ci nie powie. Jeli go o co spytasz, utnie rozmow, jakby by gupkiem gadajcym od rzeczy. Bill tumaczy przekonywajco, e spotka ju ludzi podobnych do tego Indianina, ktrzy sprawiali wraenie posiadajcych du wiedz. Jego zdaniem, nie s warci zachodu, poniewa wczeniej czy pniej te same informacje mona otrzyma od kogo innego, kto nie jest a tak niedostpny. Powiedzia, e nie ma ani czasu, ani cierpliwoci do takich starych dziwakw. Niewykluczone, e stary tylko podawa si za znawc zi, w rzeczywistoci znajc je tylko tyle, co kady przecitny czowiek. Bill mwi dalej, ale go nie suchaem. Moje myli kryy wok Indianina. On wiedzia, e blefuj. Zapamitaem jego oczy, ktre naprawd wieciy. Kilka miesicy pniej wrciem, aby si z nim spotka, ju nie jako student antropologii, zainteresowany zioami, ale jako osoba powodowana niewytumaczaln ciekawoci. W caym swoim yciu nie spotkaem czowieka o takim wzroku, jakim on na mnie patrzy. Chciaem dowiedzie si, co byo w tym spojrzeniu. To pragnienie stao si prawie moj obsesj. Duo si nad tym zastanawiaem, a im wicej o tym mylaem, tym bardziej niezwyke mi si wydawao. Zaprzyjaniem si z don Juanem i przez cay rok wielokrotnie go odwiedzaem. Mia bardzo przekonujcy sposb bycia i niesamowite poczucie humoru. Jednak w jego dziaaniu wyczuwaem przede wszystkim niesychan konsekwencj, ktra wydawaa mi si zupenie niezrozumiaa. W jego obecnoci odczuwaem niezwyky zachwyt i rwnoczenie dowiadczaem dziwnego skrpowania. Sama obecno don Juana zmuszaa mnie do cakowitego przewartociowania schematw zachowania. Zostaem tak wychowany pewnie jak wszyscy aby uwaa czowieka za istot z natury sab i omyln. W don Juanie zachwycio mnie to, e nigdy nie uznawa ludzkiej saboci. Wystarczao przebywa z nim, aby porwnanie pomidzy jego zachowaniem a moim wypadao na moj niekorzy. Wtedy chyba najwiksze wraenie zrobio na mnie jego stwierdzenie dotyczce wrodzonej rnicy midzy nami. Przed jedn z wizyt czuem si bardzo nieszczliwy z powodu caego swojego ycia i wielu cicych mi osobistych konfliktw. Kiedy przyjechaem do don Juana, byem zdenerwowany i w ponurym nastroju. Rozmawialimy o moim zainteresowaniu wiedz, ale jak zwykle nasze myli biegy zupenie rnymi torami. Ja miaem na myli wiedz akademick, ktra przekracza dowiadczenie, podczas gdy on mwi o bezporednim poznaniu wiata. Czy wiesz cokolwiek o wiecie, ktry ci otacza? zapyta. Wiem mnstwo rzeczy powiedziaem. Ale czy czujesz ten wiat? Odczuwam go na tyle, na ile potrafi. To nie wystarczy. Musisz odczuwa wszystko, w przeciwnym razie wiat traci swj sens. Przytoczyem klasyczny argument, e nie musz prbowa zupy, eby pozna przepis na ni, ani te nie musz zosta poraony prdem, eby dowiedzie si czego o elektrycznoci. W twoich ustach brzmi to gupio powiedzia. Moim zdaniem, trzymasz si swoich argumentw, chocia nic ci nie daj. Chcesz pozosta nie zmieniony nawet za cen swojego dobrego samopoczucia. Nie wiem, o czym mwisz. Mwi o tym, e nie jeste caoci. Nie ma w tobie spokoju. To stwierdzenie zirytowao mnie. Poczuem si uraony. Pomylaem sobie, e z pewnoci nie ma on prawa do osdzania mojego postpowania ani mojej osobowoci. Jeste przytoczony problemami powiedzia. Dlaczego? Jestem tylko czowiekiem, don Juanie powiedziaem poirytowany. Wymwiem to w taki sam sposb, w jaki zwyk to robi mj ojciec. Zawsze, kiedy mwi, e jest tylko czowiekiem, dawa do zrozumienia, e jest saby i bezbronny. Jego stwierdzenie, tak jak i moje, byo wypenione poczuciem ostatecznej rozpaczy.

Don Juan popatrzy na mnie tak samo, jak w dniu naszego pierwszego spotkania. Za duo mylisz o sobie powiedzia i umiechn si. A to wywouje u ciebie osobliwe zmczenie sprawiajce, e zamykasz si na otaczajcy ci wiat i trzymasz si swoich argumentw. Dlatego wszystko, co masz, to jedynie kopoty. Ja te jestem tylko czowiekiem, ale widz to inaczej ni ty. Jak to widzisz? Pokonaem swoje kopoty. Szkoda, e moje ycie jest takie krtkie i nie mog uchwyci wszystkiego, co bym chcia. Ale to nie jest kopot, po prostu szkoda. Podoba mi si ton tego stwierdzenia. Nie byo w nim ani rozpaczy, ani ualania si nad sob. W roku 1961, rok po naszym pierwszym spotkaniu, don Juan wyjawi mi, e posiada tajemn wiedz o zioach. Powiedzia mi, e jest brujo". Hiszpaskie sowo brujo mona przetumaczy jako czarownik, znachor, uzdrawiacz". Od tego czasu nasza znajomo zmienia si; staem si jego uczniem i przez nastpne cztery lata don Juan usiowa wprowadzi mnie w sekrety czarownictwa. Swoj nauk u niego opisaem w ksice pt: Nauki don Juana. Wiedza Indian z plemienia Yaqui. Rozmawialimy po hiszpasku. Don Juan wada biegle tym jzykiem i dziki temu przekaza mi szczegowe wyjanienia skomplikowanych znacze swojego systemu wierze. Okreliem ten zoony i uporzdkowany system wiedzy jako magi, a don Juana nazywaem czarownikiem, poniewa tak wanie mwi on o sobie w prywatnych rozmowach. Udzielajc powaniejszych wyjanie, na okrelenie magii don Juan uywa terminu wiedza", a czarownika nazywa czowiekiem wiedzy" lub te tym, ktry wie". Aeby dowie swej wiedzy i przekaza mi j, don Juan uywa trzech dobrze znanych rolin psychotropowych: pejotlu, Lophophora williamsii, bielunia, Datura inoxia, oraz jednego z gatunkw grzybw nalecych do rodzaju Psylocebe. Uywajc kadego z nich z osobna, wprowadza mnie, swojego ucznia, w osobliwe stany znieksztaconego postrzegania lub te odmiennej wiadomoci, ktre nazwaem stanami niezwykej rzeczywistoci". Uyem sowa rzeczywisto", poniewa gwn przesank systemu wierze don Juana jest to, e stany wiadomoci pojawiajce si po zayciu ktrej z trzech wyej wymienionych rolin nie s halucynacjami, ale konkretnymi, cho niezwykymi aspektami codziennej rzeczywistoci. Don Juan traktowa stany niezwykej rzeczywistoci nie Jak gdyby" byy prawdziwe, ale Jak" prawdziwe. Sklasyfikowanie tych rolin jako halucynogennych, a wywoywanych przez nie stanw jako niezwykej rzeczywistoci stanowi oczywicie mj wasny wynalazek. Don Juan uwaa owe roliny za przewodnikw prowadzcych czowieka do pewnych bezosobowych si lub mocy", a odmienne stany wiadomoci traktowa jako spotkania" z mocami", ktrych czarownik musia dowiadcza, aby zdoby nad nimi kontrol. Pejotl okrela mianem Mescalito" i wyjania, e jest to askawy nauczyciel i obroca ludzi. Mescalito uczy waciwego sposobu ycia". Pejotl zaywano przewanie podczas spotka czarownikw, zwanych mitote, ktrych uczestnicy zbierali si specjalnie w poszukiwaniu waciwego sposobu ycia. Wedug don Juana, bielu i grzyby to moce innego rodzaju. Nazywa je sprzymierzecami" i mwi, e mona nimi manipulowa. W rzeczywistoci czarownik czerpa moc z manipulowania sprzymierzecem. Don Juan wola grzyby od bielunia. Utrzymywa, e moc zawarta w grzybach jest jego osobistym sprzymierzecem i nazywa j dymem" albo dymkiem". Receptura don Juana przygotowania grzybw polegaa na suszeniu ich na proszek w maej tykwie. Trzyma j zamknit przez rok, a potem miesza grzybowy proszek z picioma innymi wysuszonymi rolinami, wytwarzajc w ten sposb mieszank do palenia w fajce. Aby sta si czowiekiem wiedzy, trzeba wielokrotnie spotka" sprzymierzeca i dobrze go pozna. Znaczyo to oczywicie, e naleao pali halucynogenn mieszank do czsto. Proces palenia" skada si ze zjadania drobnego proszku z grzybw, ktry nie pali si i wdychania dymu z piciu innych rolin wchodzcych w skad mieszanki. Don Juan okrela gbokie skutki, jakie wywieray grzyby na zdolno postrzegania, jako dziaanie sprzymierzeca usuwajcego ciao". Metoda nauczania don Juana wymagaa od ucznia niesamowitego wysiku. Wymagany stopie zaangaowania by w rzeczywistoci tak mczcy, e w kocu 1965 roku musiaem si wycofa. Teraz, z perspektywy piciu lat, ktre upyny od tego czasu, mog powiedzie, e wtedy nauki don Juana zaczy zagraa mojemu wyobraeniu o wiecie". Traciem pewno, jak wszyscy mamy, e

codzienn rzeczywisto moemy przyj za pewnik. Porzucajc nauk, byem przekonany, e moja decyzja jest ostateczna. Nie chciaem nigdy wicej widzie don Juana. Jednake w kwietniu 1968 roku ukazaa si moja ksika i poczuem si zobowizany mu j pokaza. Odwiedziem go. Ni porozumienia czca nauczyciela i ucznia zostaa w tajemniczy sposb odnowiona i mog powiedzie, e wtedy rozpoczem drugi cykl nauki, bardzo rny od pierwszego. Nie baem si tak bardzo, jak w przeszoci. Nastrj, w jakim odbyway si nauki don Juana, sta si swobodniejszy. Don Juan czsto mia si i sprawia, e i ja si miaem. W ogle sprawia wraenie, jakby stara si umniejsza powag sytuacji. W decydujcych chwilach wygupia si, pomagajc mi w ten sposb przey dowiadczenia, ktre atwo mogy si przerodzi w obsesje. Uwaa, e aby wytrzyma wstrzs i niezwyko wiedzy, ktr mi przekazywa, potrzebna mi bya pogoda ducha i przyjcie odpowiedzialnej postawy. Powodem, dla ktrego przestraszye si i odszede, byo to, e czue si taki cholernie wany tumaczy moje wycofanie si. Poczucie wanoci czyni czowieka ociaym, niezdarnym i prnym. Aby sta si czowiekiem wiedzy, trzeba by pogodnym i elastycznym. W drugiej fazie nauki szczeglnym celem don Juana byo nauczenie mnie widzenia". W jego systemie wiedzy istnieje semantyczna rnica pomidzy widzeniem" a patrzeniem" jako dwoma rnymi sposobami postrzegania. Patrzenie" odnosi si do zwykego sposobu, w jaki jestemy przyzwyczajeni postrzega wiat, podczas gdy widzenie" oznacza bardzo skomplikowany proces, dziki ktremu czowiek wiedzy rzekomo postrzega istot" zjawisk. Aby zawioci procesu uczenia si byy czytelne, wstpne notatki z pracy w terenie zredagowaem w formie streszczenia dugich fragmentw zawierajcych pytania i odpowiedzi. Wierz, e nie umniejszy to znaczenia nauk don Juana. Moim celem byo nadanie notatkom pynnoci, jak ma rozmowa, po to by za pomoc reportau przekaza czytelnikowi dramatyzm i bezporednio konkretnej sytuacji w terenie. Kady rozdzia opisuje jedn sesj z don Juanem. Z reguy koczy on je gwatownie i dlatego dramatyczny ton w zakoczeniu poszczeglnych rozdziaw nie jest moim literackim wynalazkiem, ale wynika z tradycji ustnego przekazu don Juana. Wydaje si, e byo to mnemotechniczne narzdzie, ktre pomagao mi zapamita dramatyzm i wag kadej lekcji. Jednake potrzebne s pewne wyjanienia, aby mj reporta sta si przekonywajcy, poniewa jego klarowno zaley od kilku kluczowych poj czy te elementw, na ktre chciabym pooy nacisk. Wybr zaakcentowanych elementw wynika z mojego zainteresowania naukami spoecznymi. Cakiem moliwe, e kto inny, majcy inne cele i oczekiwania, wyszczeglniby pojcia zupenie rne od tych, ktre ja wybraem. Podczas drugiego cyklu nauki don Juan przekonywa mnie, e uycie mieszanki do palenia jest niezbdnym warunkiem wstpnym widzenia". Dlatego musiaem uywa jej tak czsto, jak tylko si dao. Tylko dym moe da ci szybko, ktrej potrzebujesz, by zapa przebysk tego ulotnego wiata powiedzia. Za pomoc mieszanki psychotropowej wytworzy u mnie seri stanw odmiennej rzeczywistoci. Gwn cech tych stanw bya pewnego rodzaju nieodpowiednio" w odniesieniu do tego, co wydawa si robi don Juan. To, co postrzegaem w odmiennych stanach wiadomoci, byo niezrozumiae i niemoliwe do zinterpretowania wedug zwyczajnego sposobu rozumienia wiata. Inaczej mwic, nieodpowiednio pocigaa za sob zakwestionowanie susznoci mojego spojrzenia na wiat. Don Juan uywa owej nieodpowiednioci stanw niezwykej rzeczywistoci do wprowadzania serii z gry ustalonych, nowych Jednostek znaczeniowych". Jednostkami znaczeniowymi byy wszystkie pojedyncze elementy przynalene wiedzy, ktrej don Juan usiowa mnie nauczy. Nazwaem je jednostkami znaczeniowymi, poniewa stanowi one podstawowy zbir danych zmysowych i ich interpretacji, na ktrym budowane s bardziej zoone znaczenia. Jednym z przykadw takiej jednostki jest sposb, w jaki tumaczy si fizjologiczny efekt mieszanki psychotropowej. Powoduje ona odrtwienie i utrat kontroli motorycznej, ktr don Juan tumaczy jako dziaanie dymu bdcego w tym przypadku sprzymierzecem majce na celu usunicie ciaa praktykujcego". Jednostki znaczeniowe pogrupowaem w taki sposb, e kady blok tworzy, jak to nazwaem, sensown interpretacj". Oczywicie, musi istnie nieskoczona liczba prawdopodobnych sensownych interpretacji odnoszcych si do magii, ktrych powinien nauczy si czarownik. W yciu codziennym stajemy twarz w twarz z nieskoczon liczb sensownych interpretacji odnoszcych si do naszego wiata. Prostym przykadem moe by niezamierzona interpretacja struktury, ktr

zwiemy pokojem". Jest rzecz oczywist, e nauczylimy si interpretowa j jako pokj. Pokj staje si sensown interpretacj, poniewa w momencie, kiedy jej dokonujemy, jestemy wiadomi, w taki czy inny sposb, wszystkich elementw wchodzcych w jej skad. Innymi sowy, system sensownych interpretacji stanowi proces, dziki ktremu praktykujcy jest wiadomy wszystkich jednostek znaczeniowych koniecznych do przyjmowania zaoe, dedukcji, przewidywania itd., dotyczcych wszystkich sytuacji zwizanych z jego dziaalnoci. Uywajc sowa praktykujcy", mam na myli uczestnika, ktry posiada dostateczn wiedz na temat wszystkich albo prawie wszystkich jednostek znaczeniowych wchodzcych w skad jego wasnego konkretnego systemu sensownej interpretacji. Don Juan jest praktykujcym, to znaczy czarownikiem znajcym wszystkie poziomy swojej magii. Jako praktykujcy prbowa udostpni mi swj system sensownej interpretacji. Dostpno w tym przypadku bya rwnoznaczna z procesem zadomowienia si w obcym dla mnie rodowisku, w ktrym uczyem si nowych sposobw interpretowania danych percepcji zmysowej. Byem obcym" tym, ktry nie posiada zdolnoci inteligentnego i stosownego interpretowania jednostek znaczeniowych waciwych magii. Zadaniem don Juana jako praktykujcego, ktry udostpnia mi swj system, byo zakwestionowanie szczeglnego rodzaju pewnoci, ktr posiadam tak jak i wszyscy co do tego e nasze zdroworozsdkowe" widzenie wiata jest rozstrzygajce. Stosujc roliny psychotropowe i nadajc waciwy kierunek kontaktom pomidzy odmiennym systemem a mn, udao mu si wykaza, e moje spojrzenie na wiat nie moe by rozstrzygajce, poniewa jest tylko interpretacj. Dla Indian nieuchwytne zjawisko, ktre okrelamy mianem magii, prawdopodobnie ju tysice lat temu byo i jest nadal powan, autentyczn praktyk, porwnywaln z nasz nauk. Nasze trudnoci z jej zrozumieniem wynikaj bez wtpienia z odmiennoci jednostek znaczeniowych, na ktrych si opiera. Don Juan powiedzia mi kiedy, e czowiek wiedzy ma swoje szczeglne upodobania. Poprosiem go o wyjanienie tego stwierdzenia. Ja mam szczeglne upodobanie do widzenia odpowiedzia. Co chcesz przez to powiedzie? Lubi widzie rzek poniewa tylko dziki widzeniu czowiek wiedzy moe wiedzie. Jakiego rodzaju rzeczy widzisz? Wszystko. Ale ja te wszystko widz, a nie jestem czowiekiem wiedzy. Nie. Ty nie widzisz. Myl, e widz. Mwi ci, e nie. Dlaczego tak mwisz, don Juanie? Ty tylko patrzysz na powierzchni rzeczy. Chcesz powiedzie, e kady czowiek wiedzy w rzeczywistoci widzi na wskro tego, na co patrzy? Nie. Nie to miaem na myli. Powiedziaem, e czowiek wiedzy ma swoje upodobania. Ja na przykad lubi widzie i wiedzie, inni robi inne rzeczy. Na przykad jakie? Wemy Sacatec, on jest czowiekiem wiedzy i ma zamiowanie do taczenia. Tak wic on taczy i wie. Czy upodobanie czowieka wiedzy jest czym, co pozwala mu wiedzie? Tak, zgadza si. Ale w jaki sposb taniec pomaga Sacatece wiedzie? Mona powiedzie, e Sacateca taczy z wszystkim, co ma. Czy on taczy tak jak ja? Tak, jak si zwykle taczy?

Powiedzmy, e on taczy tak, jak ja widz, ale nie tak, jak ty taczysz. Czy on take widzi tak jak ty? Tak, ale on rwnie taczy. Jak Sacateca taczy? Trudno to wyjani. To specyficzny sposb taczenia, ktry wykorzystuje, kiedy chce wiedzie. Mog na ten temat powiedzie tylko to, e dopki nie zrozumiesz metod czowieka, ktry wie, dopty niemoliwe jest rozmawianie o taczeniu czy widzeniu. Czy widziae jak on taczy? Tak. Lecz nie kady, kto patrzy na jego taniec, widzi, e jest to szczeglny sposb zdobywania wiedzy. Znaem Sacatec, a przynajmniej wiedziaem, kim by. Spotkalimy si i kiedy postawiem mu piwo. By bardzo uprzejmy i powiedzia mi, ebym wpad do niego, kiedy tylko bd mia na to ochot. Ncia mnie myl odwiedzenia go, ale nie powiedziaem o tym don Juanowi. 14 maja 1962 roku, po poudniu, pojechaem do domu Sacateki. Opowiedzia mi, jak do niego dojecha i nie miaem problemw z odnalezieniem waciwej drogi. Otoczony potem dom znajdowa si na rogu. Brama bya zamknita. Obszedem ogrodzenie, patrzc, czy nie da si wlizgn do rodka. Dom wydawa si opuszczony. Don Elias! krzyknem. Kurczaki przestraszyy si i rozbiegy po podwrzu, gdaczc zawzicie. May pies podszed do ogrodzenia. Mylaem, e bdzie na mnie szczeka, on jednak tylko usiad i przyglda mi si. Zawoaem jeszcze raz, a kurczaki znowu si rozgdakay. Z domu wysza stara kobieta. Poprosiem j, eby zawoaa don Eliasa. Nie ma go powiedziaa. A gdzie go mog znale? Jest na polu. Gdzie na polu? Nie wiem. Prosz przyj pnym popoudniem. Bdzie koo pitej. Czy pani jest on don Eliasa? Tak, jestem jego on powiedziaa i umiechna si. Prbowaem wypyta j o Sacatec, ale wykrcia si, e nie mwi dobrze po hiszpasku. Wsiadem wic do samochodu i odjechaem. Wrciem do jego domu okoo szstej. Podjechaem pod bram i zawoaem go po imieniu. Tym razem Sacateca by w domu. Wczyem magnetofon, ktry w brzowym skrzanym futerale przewieszonym przez moje rami wyglda jak aparat fotograficzny. Sacateca sprawia wraenie, jakby mnie pozna. A, to ty powiedzia, umiechajc si. Jak si ma Juan? W porzdku. A jak pan si miewa, don Elias? Nie odpowiedzia. Sprawia wraenie zdenerwowanego. Na zewntrz by bardzo spokojny, ale wyczuem jego skrpowanie. Czy Juan przysa ci tu po co? Nie. Sam przyszedem. A po c to? Jego pytanie zdradzao szczere zaskoczenie. Po prostu chciaem z panem porozmawia powiedziaem, majc nadziej, e zabrzmi to zdawkowo. Don Juan opowiada mi o panu zdumiewajce rzeczy, zaciekawio mnie to i po prostu chciaem zada panu kilka pyta. Sacateca sta naprzeciwko mnie. Jego ciao byo szczupe i muskularne. Mia na sobie spodnie i koszul w kolorze khaki. Jego oczy pozostaway na wp przymknite. Sprawia wraenie picego

albo moe pijanego. Usta ze zwisajc doln warg mia lekko otwarte. Zauwayem, e gboko oddycha, prawie charczy. Przyszo mi do gowy, e niewtpliwie jest pijany do nieprzytomnoci. Nie miao to jednak sensu, poniewa kilka minut wczeniej, kiedy przyszedem do jego domu, by bardzo uwany i wiadomy mojej obecnoci. O czym chcesz rozmawia? zapyta w kocu. Gos mia zmczony, sowa wypowiada powoli i przecigle. Poczuem si zakopotany, jakby jego zmczenie byo zaraliwe i wcigao mnie. O niczym konkretnym odpowiedziaem. Chciaem tylko pogada z panem po przyjacielsku. Kiedy zaprosi mnie pan do siebie. Tak, rzeczywicie, ale teraz to ju nie to samo. Dlaczego nie to samo? Czy nie rozmawiasz z Juanem? Tak, rozmawiam. Wic po co chcesz rozmawia ze mn? Pomylaem, e moe mgbym zada panu kilka pyta. Spytaj Juana. Czy on ci nie uczy? Owszem, ale wanie o to samo, co jego, chciabym zapyta pana. Chciabym pozna pana opini o tym, czego on mnie uczy. W ten sposb bd wiedzia, co robi. Dlaczego chcesz to robi? Nie ufasz Juanowi? Ufam. Wic dlaczego nie poprosisz jego, eby ci powiedzia to, co chcesz wiedzie? Pytam go, a on mi odpowiada. Ale jeli rwnie pan opowiedziaby mi o tym, czego uczy mnie don Juan, moe zrozumiabym lepiej. Juan moe ci wszystko powiedzie. On sam moe to zrobi. Czy ty tego nie rozumiesz? Rozumiem, ale ja chciabym porozmawia z ludmi takimi jak pan, don Elias. Niecodziennie spotyka si czowieka wiedzy. Juan jest czowiekiem wiedzy. Wiem o tym. Wic po co rozmawiasz ze mn? Powiedziaem ju, e przyszedem, eby si z panem zaprzyjani. Nie, to nieprawda. Tym razem chodzi ci o co innego. Chciaem si wytumaczy, ale mogem z siebie wydusi jedynie bezsensowne mamrotanie. Sacateca nic nie powiedzia. Zdawa si uwanie sucha. Znowu mia na p przymknite oczy, ale czuem, e wpatruje si we mnie. Prawie niedostrzegalnie skin gow. Potem unis powieki i zobaczyem jego oczy. Patrzy gdzie obok mnie. Niedbale, czubkiem prawej stopy, uderzy w ziemi tu za lew pit. Nogi lekko ugi, a rce luno zwiesi po bokach. Potem podnis prawe rami. Otwart do skierowa prostopadle do ziemi, rozoone palce wskazyway na mnie. Lew rk potrzsn kilka razy, po czym unis j na wysoko mojej twarzy. Trzyma j tak przez chwil, po czym powiedzia do mnie kilka sw. Jego gos by bardzo wyrany, ale sowa wypowiada przecigle. Po chwili opuci rk, ktra bezwadnie zwisa mu wzdu ciaa i tak zastyg w bezruchu, przyjmujc dziwn pozycj. Sta na palcach lewej nogi. Praw stop skrzyowa od tyu z lew. Czubkiem prawej rytmicznie i agodnie uderza w ziemi. Czuem niczym nie usprawiedliwione zdenerwowanie i niepokj. Moje myli byy rozproszone i nonsensowne. Nie miay zwizku ze sob i nic wsplnego z tym, co si aktualnie dziao. Zauwayem ten przykry stan i prbowaem skierowa myli z powrotem ku obecnej sytuacji. Jednak mimo wielkiego wysiku nie byem w stanie tego zrobi. Wygldao to tak, jakby jaka sia powstrzymywaa mnie od skoncentrowania uwagi na odpowiednich mylach. Sacateca nie odezwa si ju wicej, a ja nie wiedziaem, co jeszcze mgbym powiedzie czy te zrobi. Automatycznie odwrciem si i odszedem.

Pniej poczuem si zobligowany do zrelacjonowania swojego spotkania z Sacateca don Juanowi. Don Juan wybuchn miechem. Co si wtedy stao? zapytaem. Sacateca zataczy! powiedzia don Juan. Widzia ci, a potem zataczy. Co on mi zrobi? Byo mi zimno i miaem zawroty gowy. Najwidoczniej nie spodobae mu si, wic powstrzyma ci, rzucajc na ciebie zaklcie. Jak mg to zrobi? wykrzyknem z niedowierzaniem. Bardzo prosto, powstrzyma ci swoj wol. Co powiedziae? Powstrzyma ci swoj wol! To wyjanienie mi nie wystarczyo. Stwierdzenie don Juana brzmiao w moich uszach jak bekot. Prbowaem dry temat, ale on nie umia wyjani tego zdarzenia w satysfakcjonujcy mnie sposb. Oczywicie, to albo jakie inne wydarzenie majce miejsce w odmiennym systemie sensownej interpretacji mona wyjani czy te zrozumie jedynie w kategoriach jednostek znaczeniowych waciwych dla tego systemu. Niniejsza praca jest wic reportaem i powinna by czytana jak reporta. Zarejestrowany przeze mnie system jest dla mnie niezrozumiay, dlatego te byoby bdem i arogancj udawa, e jest to co wicej ni sprawozdanie. Majc to na wzgldzie, zastosowaem metod fenomenologiczn i staraem si traktowa magi jedynie jako zjawisko, ktre zostao mi przedstawione. Jako obserwator zarejestrowaem to, co obserwowaem, a w momencie rejestrowania staraem si powstrzyma od wydawania wszelkich osdw.

1 2 kwietnia 1968 Don Juan przyglda mi si przez chwil. Chocia od naszego ostatniego spotkania upyny ponad dwa lata, nie sprawia wraenia zaskoczonego moim widokiem. Pooy mi rk na ramieniu, umiechn si agodnie i powiedzia, e wygldam nieco inaczej, bo utyem i sflaczaem. Przywiozem mu egzemplarz mojej ksiki. Bez adnego wstpu wyjem go z walizki i wrczyem mu. To ksika o tobie, don Juanie powiedziaem. Wzi j i przerzuci strony, jakby byy tali kart. Podoba mu si zielony kolor na obwolucie i wielko ksiki. Dotkn okadki doni, obrci ksik kilka razy, po czym odda mija. Poczuem przypyw wielkiej durny. Chciabym, eby j zatrzyma powiedziaem. Potrzsn gow, miejc si cicho. Lepiej nie powiedzia. Wiesz, co robimy z papierem w Meksyku doda z szerokim umiechem. Zamiaem si. Pomylaem, e jego subtelna ironia jest pikna. Siedzielimy na awce w parku w maym, grskim miasteczku rodkowego Meksyku. Nie znalazem sposobu, eby wczeniej poinformowa go, e chc go odwiedzi, byem jednak pewny, e go znajd i tak te si stao. Byem w miasteczku tylko chwil, kiedy don Juan wanie zszed z gr. Spotkaem go na rynku, przy straganie jednego z jego przyjaci. Don Juan uj rzecz praktycznie, stwierdzajc, e przyjechaem w sam por, eby zabra go z powrotem do Sonory. Usiedlimy w parku, czekajc na jego przyjaciela, Indianina z plemienia Mazatekw, z ktrym mieszka. Czekalimy okoo trzech godzin. Rozmawialimy o rnych nieistotnych sprawach, a pod koniec dnia, tu przed nadejciem owego przyjaciela, opowiedziaem mu o kilku wydarzeniach, ktrych byem wiadkiem przed kilkoma dniami. Kiedy jechaem na spotkanie z nim, na obrzeach jednego z miast zepsu mi si samochd. Musiaem zosta w miecie przez trzy dni, podczas ktrych samochd by w naprawie. Naprzeciwko sklepu motoryzacyjnego znajdowa si motel, ale obrzea miast zawsze dziaaj na mnie przygnbiajco, wic zatrzymaem si w nowoczesnym omiopitrowym hotelu w centrum miasta. Boy hotelowy poinformowa mnie, e w hotelu znajduje si restauracja. Kiedy zszedem do niej, eby co zje, odkryem, e kilka stolikw stoi na chodniku. Usytuowana bya w do przyjemnym miejscu, na rogu ulicy, pod niskimi ceglanymi ukami o nowoczesnych liniach. Na zewntrz panowa chd i byy wolne stoliki, wolaem jednak usi w dusznym wntrzu. Wchodzc zauwayem, e grupka czycibutw siedziaa na krawniku naprzeciw restauracji. Byem pewien, e nagabywaliby mnie, gdybym usiad przy stoliku na zewntrz. Z miejsca, przy ktrym usiadem, mogem przez szyb obserwowa chopcw. Trzej modzi mczyni w drogich garniturach zajli stolik, a chopcy otoczyli ich, chcc wyczyci im buty. Mczyni odmwili. Zaskoczyo mnie, e chopcy nie nalegali, ale wrcili na swoje miejsce na krawniku. Po chwili, gdy mczyni wstali i wyszli, chopcy podbiegli do ich stolika i zaczli zjada resztki. W kilka sekund wyczycili talerze. To samo stao si z resztkami na innych stolikach. Zauwayem, e dzieci byy bardzo porzdne. Kiedy wylay wod, wycieray j swoimi szmatkami do czyszczenia butw. Przyjrzaem si rwnie dokadnoci towarzyszcej ich padlinoernym zwyczajom. Zjadali nawet kostki lodu pozostawione w szklankach z wod i kawaki cytryny z herbaty, razem ze skrk. Nie zostawiali niczego. Podczas pobytu w hotelu dowiedziaem si, e chopcy mieli umow z wacicielem restauracji. Wolno im byo czeka w nadziei na zarobienie jakich pienidzy czyszczeniem gociom butw, a take zjada resztki pod warunkiem, e nie napastowali nikogo i niczego nie rozbijali. Chopcw byo jedenastu, w wieku od piciu do dwunastu lat, jednake najstarszego grupa trzymaa na dystans. Umylnie wykluczali go z towarzystwa, ubliajc mu piosenkami o tym, e ma ju wosy onowe i jest

za stary, eby przebywa wrd nich. Trzy dni przygldania si chopcom, ktrzy jak spy rzucali si na najndzniejsze z resztek, przygnbiy mnie. Wyjechaem z miasta z przewiadczeniem, e nie ma adnej nadziei dla tych dzieci, ktrych wiatem bya codzienna walka o okruchy. Czy aujesz ich? wykrzykn don Juan pytajcym tonem. Oczywicie odpowiedziaem. Dlaczego? Poniewa interesuje mnie dobro moich wspbraci. Te dzieci i ich wiat s brzydkie i tandetne. Czekaj! Czekaj! Jak moesz mwi, e ich wiat jest brzydki i tandetny? powiedzia don Juan, przedrzeniajc moje stwierdzenie. Sdzisz, e tobie wiedzie si lepiej? Przytaknem, a on wtedy spyta mnie, dlaczego tak uwaam. Odparem mu, e w porwnaniu ze wiatem tych dzieci mj wiat jest nieskoczenie bardziej rnorodny, bogatszy w dowiadczenia i moliwoci osignicia osobistej satysfakcji i rozwoju. miech don Juana by przyjacielski i szczery. Powiedzia, e nie wiem, co mwi i nie mam pojcia o bogactwie i moliwociach istniejcych w wiecie tych dzieci. Pomylaem, e don Juan po prostu upiera si przy swoim punkcie widzenia tylko po to, eby mnie rozzoci. Byem szczerze przekonany, e te dzieci nie miay najmniejszej szansy na rozwj intelektualny. Wykcaem si o mj punkt widzenia jeszcze przez chwil, po czym don Juan spyta mnie wprost: Czy nie powiedziae mi kiedy, e twoim zdaniem najwikszym osigniciem czowieka jest zostanie czowiekiem wiedzy? Przytaknem, po czym powtrzyem, e wedug mnie stanie si czowiekiem wiedzy jest jednym z najwikszych osigni intelektualnych. Czy uwaasz, e twj bardzo bogaty wiat pomoe ci kiedykolwiek sta si czowiekiem wiedzy? nieco sarkastycznie spyta don Juan. Nie odpowiedziaem, wic powtrzy pytanie, formuujc je nieco inaczej, jak ja to zwykle robi, kiedy myl, e nie rozumie, o co mi chodzi. Inaczej mwic powiedzia, umiechajc si szeroko, oczywicie wiadomy, e rozpoznaem jego wybieg czy twoja wolno i moliwoci pomagaj ci sta si czowiekiem wiedzy? Nie! powiedziaem stanowczo. Wic dlaczego jest ci przykro z powodu tych dzieci? zapyta powanie. Kade z nich moe zosta czowiekiem wiedzy. Wszyscy ludzie wiedzy, ktrych znam, byli takimi dziemi jak te, ktre widziae, wyjadajcymi resztki i licymi stoy. Usyszawszy argument don Juana, poczuem si nieswojo. Nie dlatego czuem al, e te upoledzone dzieci nie miay do jedzenia, ale dlatego, e wedug mnie ich wiat je skaza na intelektualny niedorozwj. Jednake zdaniem don Juana kade z nich mogo osign to, co uwaaem za esencj ludzkich dokona intelektualnych, ten cel, jakim jest bycie czowiekiem wiedzy. Powd, dla ktrego im wspczuem, by bezsensowny. Don Juan przygwodzi mnie dokadnie. By moe masz racj powiedziaem. Ale w jaki sposb mona unikn pragnienia, naturalnego pragnienia niesienia pomocy wspbraciom? A mylisz, e jak mona im pomc? Przynoszc im ulg w cierpieniu. Przynajmniej mona prbowa ich zmieni. Ty sam to robisz, czy nie? Nie, nie robi. Nie wiem, co mgbym zmieni i dlaczego miabym to robi? A co ze mn, don Juanie? Czy nie uczye mnie po to, ebym mg si zmieni? Nie. Nie prbuj ci zmienia. By moe pewnego dnia zostaniesz czowiekiem wiedzy nie ma sposobu, eby si o tym przekona ale to ci nie zmieni. Pewnego dnia by moe bdziesz w stanie widzie ludzi inaczej, a wtedy zdasz sobie spraw, e nie ma sposobu, eby cokolwiek w nich zmieni. Jaki jest ten inny sposb widzenia ludzi, don Juanie?

Kiedy widzisz, ludzie wygldaj inaczej. Dymek pomoe ci zobaczy ludzi jako wietliste wkna. wietliste wkna? Tak. Wkna, takie jak biaa ni pajcza. Bardzo delikatne nici, ktre kr od gowy do ppka. Dlatego te czowiek wyglda jak jajko zoone z krcych wkien. A jego rce i nogi s jak wietliste szczecinki, wystrzeliwujce we wszystkich kierunkach. Czy wszyscy wygldaj w ten sposb? Wszyscy. Poza tym kady czowiek utrzymuje kontakt ze wiatem zewntrznym nie poprzez rce, ale poprzez wizk dugich wkien, wystrzeliwujcych ze rodka brzucha. Te wkna cz czowieka z jego otoczeniem, utrzymuj go w rwnowadze, daj mu stabilno. Tak wic, co by moe sam bdziesz widzia pewnego dnia, czowiek jest wietlistym jajem, niezalenie od tego, czy jest ebrakiem, czy krlem i nie sposobu, eby cokolwiek w nim zmieni. Bo co by mona zmieni w wietlistym jaju? Co?

2 Moja wizyta u don Juana rozpocza nowy cykl naszych spotka. Bez kopotu znowu, starym zwyczajem cieszyem si jego zdolnociami aktorskimi, poczuciem humoru i cierpliwoci, jak mia do mnie. Wyranie czuem, e musz czciej go odwiedza. Kiedy nie spotykaem si z don Juanem, doznawaem poczucia wielkiej straty, a poza tym chciaem z nim przedyskutowa co szczeglnego. Po ukoczeniu ksiki o jego naukach przejrzaem notatki, ktrych nie wykorzystaem. Odrzuciem sporo danych, poniewa kadem nacisk na stany niezwykej rzeczywistoci. Przegldajc je ponownie, doszedem do wniosku, e wprawny czarownik mg wprowadzi ucznia w najbardziej wyjtkowe stany percepcji za pomoc manipulacji spoecznymi kodami". Moja teoria dotyczca natury owych manipulacji opieraa si na zaoeniu, e do wprowadzenia w pewne stany percepcji potrzebny by przywdca. Jako specyficzny przykad dowiadczalny wybraem spotkania czarownikw przy pejotlu. Zaoyem, e podczas tych spotka czarownicy dochodzili do porozumienia co do natury rzeczywistoci bez wymiany sw czy znakw, ale przy uyciu bardzo skomplikowanego kodu. Skonstruowaem rozbudowany system wyjaniajcy kod i zwizane z nim reguy. Odwiedziem don Juana, by zasign jego rady i opinii o mojej pracy. 21 maja 1968 Podczas podry do don Juana nie wydarzyo si nic niezwykego. Temperatura na pustyni wynosia prawie czterdzieci stopni, byo raczej nieprzyjemnie. Upa zela pnym popoudniem, a kiedy wczesnym wieczorem dotarem do jego domu, wia lekki wietrzyk. Nie byem bardzo zmczony, usiedlimy wic w jego pokoju i zaczlimy rozmawia. Czuem si rozluniony i odprony i tak mino nam kilka godzin. Nie bya to rozmowa, ktr chciabym zapisa. Nie zamierzaem porusza wakich tematw ani dochodzi do znaczcych wnioskw. Rozmawialimy o pogodzie, zbiorach, o jego wnuku, o Indianach Yaqui i rzdzie meksykaskim. Powiedziaem don Juanowi, e bardzo lubi wspaniae uczucie towarzyszce rozmowie w ciemnoci. Odpar, e to stwierdzenie jest zgodne z moj natur gaduy. Lubi pogawdk w ciemnoci, poniewa rozmawianie to jedyna rzecz, jak potrafi robi o tej porze dnia. Zaprotestowaem mwic, e podoba mi si co wicej ni samo rozmawianie. Rozkoszuj si kojcym ciepem otaczajcej nas ciemnoci. Zapyta mnie, co robi w domu, kiedy jest ciemno. Odpowiedziaem, e zawsze wczam wiato albo spaceruj po owietlonych ulicach, a do czasu, kiedy id spa. Och! powiedzia z niedowierzaniem. Mylaem, e ju nauczye si uywa ciemnoci. A do czego mona jej uywa? zapytaem. Odpar, e ciemno, ktr nazwa ciemnoci dnia", jest najlepsz por do widzenia". Podkreli sowo widzie" szczegln modulacj gosu. Chciaem wiedzie, co chcia przez to powiedzie, ale stwierdzi, e jest zbyt pno na zagbianie si w temat. 22 maja 1968 Kiedy tylko si obudziem, bez adnego wstpu powiedziaem don Juanowi, e skonstruowaem system objaniajcy to, co dziao si podczas spotka z pejotlem mitote. Signem po notatki i przeczytaem mu wszystko, co wymyliem. Sucha cierpliwie, podczas gdy ja usiowaem wyjani swj system. Powiedziaem, e uwaani, i konieczny jest ukryty przywdca, ktry doprowadza uczestnikw do porozumienia. Podkreliem, e ludzie uczestniczcy w mitote pragn dowiadczy obecnoci Mescalito i nauczy si od niego waciwego sposobu ycia. Ludzie ci nigdy nie zamieniaj ze sob ani sowa, a nawet nie wykonuj adnego gestu, jednake zgadzaj si co do obecnoci Mescalito i specyficznej lekcji, ktr im daje. Przynajmniej to wanie byo ich celem podczas mitote, w ktrych uczestniczyem. Przyznawali, e Mescalito objawia im si indywidualnie i udziela im lekcji. W oparciu o wasne dowiadczenie zauwayem, e sposoby indywidualnych wizyt Mescalito i jego kolejne lekcje s uderzajco jednorodne, aczkolwiek ich przesanie rni si w zalenoci od osoby. Nie potrafiem wytumaczy owej spjnoci inaczej ni istnieniem subtelnego i zoonego systemu znakw. Przeczytanie i wyjanienie don Juanowi skonstruowanego przeze mnie systemu zajo mi prawie dwie godziny. Zakoczyem przemow, bagajc go, aby opowiedzia mi wasnymi sowami, na czym dokadnie polegao osiganie porozumienia. Kiedy skoczyem, zmarszczy brwi. Pomylaem, e moje wyjanienia musz stanowi dla niego

wyzwanie. Zdawa si pogrony w gbokich rozmylaniach. Po duszym milczeniu spytaem go, co sdzi o mojej teorii. Pytanie to sprawio, e jego niezadowolona mina zamienia si najpierw w umiech, a potem w gromki rechot. Sprbowaem rwnie si rozemia i spytaem nerwowo, co go tak rozbawio. Jeste szurnity! wykrzykn. Po co kto miaby zawraca sobie gow szyfrowaniem podczas tak wanego wydarzenia jak mitote? Czy ty mylisz, e kto mgby kpi sobie z Mescalito? Przez chwil mylaem, e si wykrca, bo nie odpowiada na moje pytanie. Dlaczego kto miaby szyfrowa? spyta z uporem don Juan. Bye na mitote. Powiniene wiedzie, e nikt nie mwi ci, co masz odczuwa ani co masz robi, nikt z wyjtkiem samego Mescalito. Upieraem si jednak, e takie wytumaczenie jest nie do przyjcia i jeszcze raz bagaem go, eby mi powiedzia, w jaki sposb dochodzi si do porozumienia. Wiem, dlaczego przyszede powiedzia don Juan tajemniczym tonem. Nie mog ci pomc w twoich staraniach, poniewa nie ma adnego systemu tajemnych znakw. Ale w jaki sposb ci wszyscy ludzie s zgodni co do obecnoci Mescalito? Zgadzaj si, poniewa widz powiedzia don Juan dramatycznie, po czym doda mimochodem: Czemu nie pjdziesz na jeszcze jedno mitote, aby samemu widzie? Poczuem, e znalazem si w puapce. Nie powiedziaem nic, ale odoyem notatki. Don Juan nie nalega. Chwil pniej poprosi, ebym go podwiz do domu jednego z przyjaci. Spdzilimy tam wikszo dnia. W trakcie rozmowy przyjaciel don Juana, John, spyta mnie, co stao si z moim zainteresowaniem pejotlem. John dostarczy gaki pejotlu do mojego pierwszego dowiadczenia, ktre miao miejsce prawie osiem lat temu. Nie wiedziaem, co mu odpowiedzie. Don Juan przyszed mi z pomoc i poinformowa Johna, e idzie mi cakiem niele. W drodze powrotnej do domu don Juana poczuem, e musz skomentowa pytanie Johna. Powiedziaem midzy innymi, e nie mam zamiaru uczy si niczego wicej o pejotlu, poniewa wymaga to tego rodzaju odwagi, ktrej nie posiadam. Kiedy mwiem, e z tym kocz, to nie artowaem. Don Juan umiechn si i nic nie powiedzia. Gadaem przez cay czas, a dotarlimy do domu. Usiedlimy przed drzwiami. Dzie by ciepy i pogodny, ale wiatr wia na tyle mocno, e to pne popoudnie stao si cakiem przyjemne. Dlaczego tak si upierasz? powiedzia nagle don Juan. Od ilu lat powtarzasz, e nie chcesz si wicej uczy? Od trzech. Dlaczego w tym przypadku jeste taki porywczy? Czuj, e ci zdradzam, don Juanie. Wydaje mi si, e wanie dlatego zawsze o tym mwi. Nie zdradzasz mnie. Zawiodem ci. Uciekem. Czuj, e jestem pokonany. Robisz, co moesz. Poza tym, jeszcze nie jeste pokonany. To, czego ci musz nauczy, jest bardzo trudne. Dla mnie byo to moe nawet trudniejsze ni dla ciebie. Ale ty wytrwae, don Juanie. Mj przypadek jest inny. Ja zrezygnowaem i przyjechaem si z tob zobaczy nie dlatego, e pragn si uczy, ale dlatego, e chciaem ci prosi o wyjanienia potrzebne do mojej pracy. Don Juan przyglda mi si przez chwil, po czym spojrza w dal. Powiniene pozwoli, aby dym poprowadzi ci jeszcze raz powiedzia dobitnie. Nie, don Juanie, nie mog wicej uywa twojego dymu. Myl, e si wyczerpaem. Nawet nie zacze. Za bardzo si boj. Wic si boisz. Strach to nic nowego. Nie myl o swoim strachu. Pomyl o cudach widzenia! Bardzo chciabym mc myle o tych cudach, ale nie mog. Kiedy myl o twoim dymie, czuj

jakby ciemno, ktra mnie ogarnia. Tak jakby nie byo ju ludzi na ziemi, nikogo, do kogo mona by si zwrci. Twj dym ukaza mi ostateczn samotno, don Juanie. To nieprawda. We mnie na przykad. Dym jest moim sprzymierzecem, ja nie czuj takiej samotnoci. Lecz ty jeste inny, pokonae swj strach. Don Juan poklepa mnie delikatnie po ramieniu. Ty si nie boisz powiedzia agodnie. W jego gosie brzmiao dziwne oskarenie. Czy kami, mwic o swoim strachu, don Juanie? Nie obchodz mnie kamstwa powiedzia surowo. Interesuj si czym innym. To nie z powodu strachu nie chcesz si uczy. Chodzi o co innego. Gwatownie nalegaem, eby powiedzia mi, co to jest. Bagaem go, ale nic nie powiedzia. Pokiwa tylko gow, jakby nie mg uwierzy, e nie wiem. Powiedziaem mu, e by moe to inercja powstrzymywaa mnie od uczenia si. Chcia pozna znaczenie sowa inercja". Przeczytaem mu ze sownika: Tendencja materii do pozostawania w spoczynku, kiedy znajduje si ona w spoczynku lub te do poruszania si w jednym kierunku, gdy znajduje si ona w ruchu, a do momentu zadziaania siy zewntrznej". A do momentu zadziaania siy zewntrznej" powtrzy. To chyba najlepsze sowo, jakie znalaze. Powiedziaem ci ju, e tylko wariat podjby si zadania zostania czowiekiem wiedzy z wasnej woli. Czowieka zdrowego na umyle trzeba oszuka, aby go do tego namwi. Jestem pewien, e wielu ludzi z chci podjoby si tego zadania powiedziaem. Tak, ale tacy si nie licz. Zazwyczaj s oni szurnici. S jak tykwy, ktre z zewntrz wygldaj dobrze, ale gdyby tylko je nacisn, gdyby tylko napeni je wod, zaraz zaczyby przecieka. Ju raz, podstpem, zmusiem ci do nauki, w taki sam sposb, w jaki zmusi mnie mj dobroczyca. Inaczej nie nauczyby si tyle, ile si nauczye. By moe nadszed czas, eby ci podej po raz drugi. Podstp, o ktrym mwi, by jednym z najwaniejszych punktw mojej nauki. Miao to miejsce kilka lat temu, ale w moim umyle pozostawao tak ywe, jakby wanie dopiero co si wydarzyo. Stosujc mistrzowsk manipulacj, don Juan zmusi mnie kiedy do bezporedniej i przeraajcej konfrontacji z kobiet, o ktrej mwiono, e jest czarownic. To starcie wywoao jej niezwyk zo. Don Juan wykorzysta mj strach przed ni jako motywacj do kontynuacji nauki. Powiedzia mi, e musz nauczy si wicej czarw, aby ochroni si przed jej magicznymi atakami. Kocowe rezultaty tego podstpu byy tak przekonywajce, e poczuem, e jeli chc utrzyma si przy yciu, nie mam innego wyjcia ni nauczy si tyle, ile tylko moliwe. Jeli masz zamiar znowu postraszy mnie t kobiet, to po prostu wicej ju nie wrc powiedziaem. miech don Juana by niezwykle radosny. Nie martw si rzek uspokajajco. Sztuczki ze strachem ju na ciebie nie podziaaj. Ju si nie boisz. Lecz jeli zajdzie taka konieczno, mona ci bdzie podej wszdzie, gdziekolwiek by nie by, wcale nie musisz by tutaj. Pooy si z domi zoonymi pod gow i zasn. Pracowaem nad notatkami do czasu, kiedy si przebudzi kilka godzin pniej. Byo prawie ciemno. Kiedy zauway, e pisz, usiad prosto, umiechn si i spyta, czy piszc, pozbyem si problemu. 23 maja 1968 Rozmawialimy o Oaxaca. Powiedziaem don Juanowi, e kiedy przyjechaem do miasta w dniu targowym, w ktrym to mnstwo Indian z caego regionu zjeda si, aby sprzedawa jedzenie i rnego rodzaju byskotki. Szczeglnie zainteresowa mnie mczyzna sprzedajcy lecznicze roliny. Mia drewniany kramik, w ktrym trzyma sporo maych soikw wypenionych suchymi pokruszonymi rolinami. Sta na rodku ulicy, trzymajc w rku soik, i wykrzykiwa bardzo dziwn piosenk: Mam Take Mam Na Przynosz, Chodcie tutaj leki na dla wi, leki na wink, odr, co potrzeba na tutaj, pchy, muchy, komary koni, kz i wszystkie ludzkie reumatyzm i serce, wtrob, odek panie i i wszy. krw. choroby. podagr. ldwie. panowie.

Mam tutaj leki na pchy, muchy, komary i wszy. Suchaem go przez duszy czas. Jego piosenka skadaa si z dugiej listy ludzkich chorb, na ktre, jak twierdzi, mia lekarstwa. Nadawa jej rytm, robic przerw po kadych czterech elementach. Don Juan powiedzia, e on rwnie sprzedawa zioa na rynku w Oaxaca, kiedy by mody. Przyzna si, e cigle pamita swoj reklamow piosenk i wykrzycza j dla mnie. Mikstury przygotowywa jego przyjaciel Vicente. Te mikstury byy naprawd dobre powiedzia don Juan. Mj przyjaciel Vicente robi doskonae wycigi z rolin. Powiedziaem don Juanowi, e kiedy, podczas jednej z moich wypraw do Meksyku, poznaem jego przyjaciela Vicente. Don Juan sprawia wraenie zaskoczonego i chcia dowiedzie si czego wicej o tym spotkaniu. Jechaem wtedy przez Durango i przypomniaem sobie, jak don Juan powiedzia mi kiedy, e powinienem odwiedzi jego przyjaciela, ktry tam mieszka. Szukaem go, odnalazem i rozmawiaem z nim przez chwil. Zanim odjechaem, da mi worek z jakimi rolinami i szereg wskazwek, jak posadzi jedn z nich. Zatrzymaem si na drodze do Aguas Calientes. Upewniem si, e w pobliu nie ma nikogo. Przez jakie dziesi minut obserwowaem drog i okolic. W zasigu wzroku nie byo ani domw, ani te byda pascego si wzdu drogi. Stanem na szczycie maego wzgrza, skd roztacza si widok na drog przede mn i za mn. W obu kierunkach w zasigu mojego wzroku bya ona pusta. Zaczekaem chwil, eby zorientowa si w terenie i przypomnie sobie wskazwki don Vicente. Wziem jedn z rolin, wszedem na pole kaktusw po wschodniej stronie drogi i posadziem j, tak jak pouczy mnie don Vicente. Miaem ze sob butelk wody mineralnej, ktr chciaem spryska rolin. Prbowaem j otworzy, uderzajc o kapsel maym, elaznym prtem, ktry posuy mi do kopania, ale butelka eksplodowaa, a odamek szka rozci mi grn warg a do krwi. Wrciem do samochodu po nastpn butelk wody mineralnej. Kiedy wycigaem j z baganika, zatrzyma si przy mnie mczyzna kierujcy volkswagenem combi i zapyta, czy nie potrzebuj pomocy. Usyszawszy, e wszystko jest w porzdku, odjecha. Poszedem podla rolin. Kiedy wracaem i byem moe sto stp od samochodu, usyszaem jakie gosy. Popiesznie zszedem ze zbocza na szos. Przy samochodzie zobaczyem trzech Meksykanw, dwch mczyzn i jedn kobiet. Jeden z mczyzn siedzia na przednim zderzaku. Mia koo czterdziestki, by redniego wzrostu, mia czarne, krcone wosy. Na plecach nis toboek, ubrany by w stare spodnie i wytart rowaw koszul. Na nogach mia za due rozsznurowane buty, ktre sprawiay wraenie niewygodnych. By bardzo spocony. Drugi mczyzna sta jakie dwadziecia stp od samochodu. By drobnokocisty i niszy ni pierwszy. Mia proste, zaczesane do tyu wosy. Trzyma may pakunek i wyglda na starszego, moe koo pidziesitki. Jego ubranie prezentowao si lepiej. Mia na sobie ciemnoniebiesk kurtk, jasnoniebieskie spodnie i czarne buty. W ogle nie by spocony. Zdawa si trzyma na uboczu, jakby wykazujc brak zainteresowania. Kobieta rwnie moga mie czterdziestk. Bya gruba i miaa ciemn cer. Nosia czarne capri, biay sweter i czarne, szpiczaste buty. Nie miaa pakunku, ale trzymaa przenone radio tranzystorowe. Wygldaa na bardzo zmczon, jej twarz pokryway krople potu. Kiedy podszedem do nich, modszy mczyzna i kobieta zagadnli mnie. Chcieli, eby ich podwie. Powiedziaem, e nie mam miejsca w samochodzie. Pokazaem im, e tylne siedzenie zaadowane jest do pena i powtrzyem, e naprawd nie ma wolnego miejsca. Mczyzna zasugerowa, e gdybym jecha wolno, mogliby usadowi si na tylnym zderzaku albo pooy si na przednim botniku. Pomylaem, e ten pomys jest absurdalny, lecz ich proba bya tak natarczywa, e zrobio mi si smutno i poczuem si zakopotany. Daem im wic troch pienidzy na autobus. Modszy mczyzna wzi banknoty i podzikowa mi, ale starszy pogardliwie odwrci si do mnie plecami. Chc jecha powiedzia. Nie interesuj mnie pienidze. Czy nie moesz da nam troch jedzenia albo wody? zapyta mnie. Nie miaem niczego, co mgbym im da. Stali tak, patrzc na mnie, a po chwili zaczli si oddala. Wsiadem do samochodu i sprbowaem zapali silnik. Upa by bardzo duy, a silnik chyba zalany. Modszy mczyzna, usyszawszy tukcy si starter, zatrzyma si, wrci i stan za samochodem,

przygotowany do pchania. Poczuem niewiarygodny strach. Z trudem apaem powietrze. Silnik w kocu zapali i szybko si stamtd zmyem. Kiedy skoczyem opowiada t histori, don Juan zamyli si na chwil. Dlaczego nie opowiedziae mi o tym wczeniej? zapyta, nie patrzc na mnie. Nie wiedziaem, co powiedzie. Wzruszyem ramionami i odparem, e nigdy nie wydawao mi si to wane. To jest cholernie wane! powiedzia don Juan. Vicente to czarownik pierwszej klasy. Da ci co do zasadzenia, bo mia swoje powody. Jeli spotkae troje ludzi, ktrzy zjawili si jakby wyskoczyli spod ziemi zaraz po tym, jak posadzie rolin, to take miao swoj przyczyn. Tylko taki gupiec, jak ty mg zlekceway ten wypadek i uzna go za niewany. Don Juan chcia dokadnie wiedzie, co wydarzyo si podczas mojej wizyty u don Vicente. Powiedziaem mu, e jadc przez miasto, mijaem rynek. Przyszo mi wtedy do gowy, eby poszuka don Vicente. Wszedem na rynek i skierowaem si do czci zielarskiej. Stay tam w rzdku trzy stragany, ale naleay do trzech grubych kobiet. Przeszedem wzdu nich, za rogiem znalazem jeszcze jeden. Sta przy nim szczupy, drobny czowiek o biaych wosach. W chwili, gdy go ujrzaem, sprzedawa jakiej kobiecie klatk na ptaki. Poczekaem, a zosta sam, po czym spytaem go, czy zna Vicente Medrano. Popatrzy na mnie, nic nie mwic. Czego chcesz od tego Vicente Medrano? zapyta w kocu. Powiedziaem, e przyszedem go odwiedzi w imieniu jednego z jego przyjaci, don Juana. Stary czowiek przyglda mi si przez chwil w milczeniu, po czym przedstawi si jako Vicente Medrano, pozostajcy do moich usug. Poprosi, ebym usiad. Sprawia wraenie zadowolonego, by odprony i szczerze przyjazny. Opowiedziaem mu o mojej przyjani z don Juanem. Poczuem, jak w jednej chwili powstaje midzy nami ni sympatii. Okazao si, e zna don Juana od czasu, gdy mieli po dwadziecia lat. Don Vicente nie szczdzi pochwa don Juanowi. Pod koniec powiedzia wzruszonym gosem: Juan jest prawdziwym czowiekiem wiedzy. Ja sam zajmuj si mocami rolin raczej krtko. Zawsze interesoway mnie ich waciwoci uzdrawiajce; zbieraem nawet ksiki botaniczne, ktre dopiero co sprzedaem. Przez chwil nic nie mwi; kilka razy podrapa si po brodzie. Sprawia wraenie, jakby szuka waciwego sowa. Mona powiedzie, e ja jestem tylko czowiekiem aosnej wiedzy powiedzia. Nie to co Juan, mj indiaski brat. Znowu na chwil zapada cisza. Jego oczy lniy, patrzy na ziemi po mojej lewej stronie. Potem zwrci si do mnie i wyszepta: O jake wysoko wzlatuje mj indiaski brat! Don Vicente wsta. Wygldao na to, e nasza rozmowa dobiega koca. Gdyby kto inny powiedzia co o indiaskim bracie, uznabym to za tani frazes. Jednake ton don Vicente by tak szczery, a jego oczy tak jasne, e oczarowa mnie obraz jego indiaskiego brata wysoko wzlatujcego. Wierzyem, e jest tak, jak mwi. aosna wiedza, a niech to! wykrzykn don Juan po wysuchaniu caej historii. Vicente jest brujo. Dlaczego poszede go odwiedzi? Przypomniaem mu, e sam prosi mnie, abym odwiedzi don Vicente. Ale to absurd! wykrzykn dramatycznie. Powiedziaem ci, e pewnego dnia, kiedy nauczysz si widzie, powiniene zoy wizyt mojemu przyjacielowi Vicente. Tak wanie powiedziaem. Ale ty oczywicie nie suchae. Upieraem si, e w adnym przypadku poznanie don Vicente nie mogo przynie mi szkody, jego maniery i uprzejmo oczaroway mnie. Don Juan pokrci gow i na wp artobliwym tonem wyrazi swj podziw dla mojego, jak to nazwa, zaskakujcego szczcia. Stwierdzi, e odwiedzi don Vicente byo tym samym, co wej do jaskini lwa, uzbroiwszy si jedynie w gazk. Don Juan by wstrznity, ja jednak nie mogem

zrozumie przyczyny jego troski. Don Vicente by piknym czowiekiem. Zdawa si taki kruchy, jego nieziemskie oczy nadaway mu eterycznego wygldu. Zapytaem don Juana, jak tak pikna osoba moe by niebezpieczna. Jeste cholernym gupcem powiedzia i przez chwil patrzy nieruchomo. On sam nie zrobi ci krzywdy, ale wiedza jest moc, a kiedy czowiek wkroczy na jej ciek, nie jest ju odpowiedzialny za to, co moe sta si tym, ktrzy wchodz z nim w kontakt. Powiniene go odwiedzi dopiero wtedy, kiedy twoja wiedza bdzie wystarczajca, eby mg si obroni. Nie przed nim, ale przed moc, jak ujarzmi, moc, ktra nawiasem mwic nie naley ani do niego, ani do nikogo innego. Usyszawszy, e jeste moim przyjacielem, Vicente przyj, e wiesz jak si ochroni i zrobi ci prezent. Najwidoczniej ci polubi i jego prezent musia by wspaniay, a ty go wyrzucie. Jaka szkoda! 24 maja 1968 Cay dzie mczyem don Juana, eby opowiedzia mi o podarunku don Vicente. Na wszelkie sposoby staraem si mu wytumaczy, e musi uwzgldni rnice midzy nami. Powiedziaem, e to, co jest oczywiste dla niego, dla mnie moe by cakowicie niezrozumiae. Ile da ci rolin? zapyta w kocu. Powiedziaem, e cztery, ale w rzeczywistoci nie mogem sobie przypomnie. Poza tym don Juan chcia wiedzie dokadnie, co si stao od chwili poegnania z don Vicente i do momentu zatrzymania si przy drodze. Lecz tego rwnie nie byem w stanie sobie przypomnie. Wana jest ilo rolin, jak rwnie kolejno wydarze powiedzia. Jak mog ci powiedzie, co dostae, jeli nie pamitasz, co si wtedy stao? Bezskutecznie usiowaem przypomnie sobie kolejno wydarze. Gdyby przypomnia sobie wszystko, co si wtedy wydarzyo rzek mgbym ci przynajmniej powiedzie, w jaki sposb pozbye si podarunku. Don Juan zdawa si zaniepokojony. Ponagla mnie niecierpliwie, ebym przypomnia sobie, co si stao, ale miaem luk w pamici. Jak mylisz, co zrobiem le, don Juanie? powiedziaem, eby podtrzyma rozmow. Wszystko. Przecie wypeniem instrukcje don Vicente co do joty. I co z tego? Czy nie rozumiesz, e postpowanie zgodne z jego instrukcjami byo bez znaczenia? Dlaczego? Poniewa te instrukcje byy przeznaczone dla kogo, kto widzi, a nie dla idioty, ktry uszed z yciem tylko dziki szczciu. Poszede na spotkanie z don Vicente bez przygotowania. Polubi ci i da ci prezent. A ten prezent mg ci kosztowa ycie. Ale dlaczego da mi co tak powanego? Jeli jest czarownikiem, powinien wiedzie, e niczego nie wiem. Nie. Nie mg tego widzie. Wygldasz tak, jakby wiedzia, ale w rzeczywistoci nie wiesz zbyt wiele. Powiedziaem, e jestem do gbi przekonany, e nigdy nie przedstawiaem si niezgodnie z prawd, a przynajmniej nie celowo. Nie to miaem na myli rzek. Gdyby si wymdrza, Vicente zauwayby to. To co gorszego ni zmylanie. Kiedy ci widz, wygldasz tak, jakby duo wiedzia, a przecie zdaj sobie spraw, e tak nie jest. A wydaje si, e co znam, don Juanie? Oczywicie sekrety mocy, wiedz brujo. Tak wic, kiedy Vicente widzia ci, da ci prezent, a ty postpie z nim tak, jak pies postpuje z jedzeniem, kiedy ma peny brzuch. Sika na jedzenie, gdy ju nie moe je, eby inne psy te tego nie zjady. Ty zrobie to samo z prezentem. Teraz nigdy si nie dowiemy, co si naprawd wydarzyo. Stracie bardzo duo. Wielka szkoda! Przez jaki czas nic nie mwi, potem wzruszy ramionami i umiechn si. Narzekanie nie ma sensu powiedzia a jednak trudno tego nie robi. Dary mocy zdarzaj si

tak rzadko w yciu czowieka. S niezwyke i bezcenne. We na przykad mnie: nikt nigdy nie zrobi mi takiego prezentu. Niewielu ludzi go dostao. Zmarnowanie czego tak wyjtkowego to wstyd. Rozumiem, co masz na myli, don Juanie powiedziaem. Czy mog co zrobi, eby uratowa ten prezent? Uratowa prezent, uratowa prezent powtrzy kilka razy i rozemia si. To brzmi adnie powiedzia. Podoba mi si. Niestety, nie mona nic zrobi, eby ocali twj prezent. 25 maja 1968 Don Juan spdzi prawie cay dzie na pokazywaniu mi, w jaki sposb robi si puapki na mae zwierzta. Przycinalimy i czycilimy gazie przez cay ranek. Miaem wiele pyta. Musiaem mwi do don Juana w trakcie pracy, a on zaartowa, e z nas dwch tylko ja potrafi rwnoczenie porusza rkami i ustami. W kocu usiedlimy, eby odpocz. Wyrzuciem z siebie pytanie: Jak to jest widzie, don Juanie? eby to wiedzie, musisz nauczy si widzie. Nie mog ci powiedzie. Czy to jest sekret, ktrego nie powinienem pozna? Nie. Po prostu nie potrafi tego opisa. Dlaczego? Nie miaoby to dla ciebie sensu. Sprbuj, don Juanie. Moe jednak bdzie to miao dla mnie jaki sens. Nie. Musisz sam to zrobi. Kiedy si nauczysz, bdziesz kad rzecz na wiecie widzia inaczej. Wic ty, don Juanie, nie widzisz ju wiata w zwyky sposb? Widz go na dwa sposoby. Kiedy chc patrze na wiat, widz go tak, jak ty. A kiedy chc go widzie, patrz na niego w znany mi sposb i postrzegam go inaczej. Czy rzeczy wygldaj dokadnie tak samo za kadym razem, kiedy je widzisz? Rzeczy si nie zmieniaj. Tylko twj sposb widzenia si zmienia, to wszystko. Chciaem, don Juanie, zapyta ci, czy kiedy widzisz, dajmy na to, jedno i to samo drzewo, czy ono pozostaje takie samo za kadym razem, kiedy je widzisz? Nie. Zmienia si, ale rwnoczenie pozostaje takie samo. Ale jeli to samo drzewo zmienia si za kadym razem, kiedy je widzisz, to twoje widzenie moe by po prostu iluzj. Don Juan zamia si i przez jaki czas nie odpowiada. Rozmyla. W kocu powiedzia: Za kadym razem, gdy ty patrzysz na rzeczy, nie widzisz ich. Patrzysz tylko na nie, chyba wycznie po to, eby si upewni, e jednak co istnieje. Poniewa nie interesuje ci widzenie, rzeczy wygldaj dla ciebie mniej wicej tak samo za kadym razem, kiedy na nie patrzysz. Jeli jednak umiesz widzie, dana rzecz nigdy nie jest taka sama za kadym razem, kiedy j widzisz, a rwnoczenie jednak pozostaje taka sama. Powiedziaem ci na przykad, e czowiek wyglda jak jajo. Zawsze, kiedy widz konkretnego czowieka, widz jajo, ale nie jest to to samo jajo. Ale w takim razie nie bdziesz w stanie niczego rozpozna, jeli nic nie jest takie samo. Jakie s wic poytki z nauki widzenia? Moesz odrnia rzeczy. Widzisz je takimi, jakimi s naprawd. Czy ja nie widz rzeczy takimi, jakimi s naprawd? Nie. Twoje oczy potrafi jedynie patrze. We na przykad ludzi, ktrych spotkae, t trjk Meksykanw. Opisae ich ze szczegami, nawet powiedziae mi, jak byli ubrani. To jedynie upewnio mnie, e wcale ich nie widziae. Gdyby potrafi widzie, wiedziaby od razu, e oni nie byli ludmi. Nie byli ludmi? No to czym byli? Nie byli ludmi, to wszystko.

Ale to niemoliwe. Oni byli tacy, jak ty i ja. Nie, nie byli. Jestem tego pewien. Zapytaem go, czy byli upiorami, duchami, czy te moe duszami zmarych ludzi. Odpowiedzia, e nie wie, co to s upiory, duchy i dusze zmarych. Przetumaczyem mu z Webster's New World Dictionary definicj sowa upir: Rzekomo uwolniony z ciaa duch zmarego czowieka, wyobraany jako blade, niewyrane widmo". Nastpnie przeczytaem definicj ducha: Nadprzyrodzona istota, szczeglnie taka (...) jak upir, zamieszkujca pewne regiony, posiadajca okrelony (dobry lub zy) charakter". Don Juan powiedzia, e mona by je nazwa duchami, chocia definicja, ktr przeczytaem, nie cakiem do nich pasowaa. Czy oni s jakiego rodzaju stranikami? zapytaem. Nie. Oni niczego nie pilnuj. Czy s nadzorcami? Czy sprawuj nad nami nadzr? S siami ani dobrymi, ani zymi, po prostu siami, ktre brujo uczy si ujarzmia. Czy s sprzymierzecami, don Juanie? Tak, s sprzymierzecami czowieka wiedzy. Po raz pierwszy w caej naszej omioletniej znajomoci don Juan by bliski zdefiniowania sprzymierzeca". Prosiem go o to chyba setki razy. Zazwyczaj ignorowa moje pytanie, mwic, e wiem, czym jest sprzymierzeniec i e gupio powtarza to, co ju wiem. Bezporednie okrelenie natury sprzymierzeca byo nowoci, poczuem si wic zobowizany do zgbiania tematu. Powiedziae mi, e sprzymierzecy s w rolinach zaczem w bieluniu i w grzybach. Nigdy ci tego nie mwiem zaprzeczy z przekonaniem. Ty zawsze pochopnie wycigasz wnioski. Ale ja to zapisaem w notatkach, don Juanie. Moesz sobie pisa, co ci si tylko podoba, ale nie wmawiaj mi, e ja tak powiedziaem. Przypomniaem mu, e na pocztku powiedzia mi, i sprzymierzecem jego dobroczycy by bielu, a jego wasnym dymek. I e pniej wyjani to, mwic, e sprzymierzeniec jest w kadej rolinie. Nie. To nie tak powiedzia, marszczc brwi. Mj sprzymierzeniec jest w dymku, ale to nie znaczy, e jest w mieszance do palenia, w grzybach albo te w mojej fajce. Musz poczy je wszystkie razem, eby zaprowadziy mnie do sprzymierzeca. Tego sprzymierzeca nazywam dymkiem z powodw osobistych. Don Juan powiedzia, e troje spotkanych przeze mnie ludzi, ktrych on nazwa tymi, ktrzy nie s ludmi" los que no son genie byo w rzeczywistoci sprzymierzecami don Vicente. Przypomniaem mu, e twierdzi, i rnica pomidzy sprzymierzecem a Mescalito polega na tym, i sprzymierzeniec jest niewidoczny, podczas gdy kady mg z atwoci zobaczy Mescalito. Rozpoczlimy dug dyskusj. Don Juan powiedzia, e sprzymierzeniec jest niewidoczny, poniewa moe przyj dowoln form. Kiedy zauwayem, e to samo mwi o Mescalito, zakoczy rozmow stwierdzeniem, e widzenie", o ktrym mwi, nie jest zwykym patrzeniem na rzeczy", a chaos w mojej gowie wynika z upierania si przy gadaniu. Kilka godzin pniej don Juan wrci do tematu sprzymierzecw. Wyczuem, e moje pytania zdenerwoway go, wic nie upieraem si wicej. Wanie pokazywa mi, jak si robi puapk na krliki. Musiaem trzyma dugi patyk i tak go zgi, eby mona byo zwiza jego koce sznurkiem. Patyk by raczej cienki, mimo to zgicie go wymagao uycia sporej siy. Gowa i ramiona dray mi z wysiku, a kiedy don Juan wreszcie zawiza sznurek, byem prawie zupenie wyczerpany. Usiedlimy i zaczlimy rozmawia. Powiedzia, e najwyraniej niczego nie zrozumiem, jeli o tym nie porozmawiam. Stwierdzi, e nie ma nic przeciwko moim pytaniom i opowie mi o sprzymierzecach. Sprzymierzeca nie ma w dymie rzek. Dym zabiera ci do miejsca, w ktrym on przebywa, a

kiedy stajesz si jednoci ze sprzymierzecem, nie musisz ju wicej pali. Od tego momentu moesz wzywa sprzymierzeca do woli i nakania go do robienia wszystkiego, czego zapragniesz. Sprzymierzecy nie s ani dobrzy, ani li, a czarownicy uywaj ich do kadego celu, jaki uwaaj za stosowny. Lubi dymek jako sprzymierzeca, poniewa nie wymaga wiele ode mnie. Jest wierny i porzdny. Jak ty widzisz sprzymierzeca, don Juanie? Na przykad tych troje ludzi, ktrych spotkaem: wydawali mi si zwykymi ludmi. Jak wygldaliby dla ciebie? Tak jak zwykli ludzie. Wobec tego, jak mona ich odrni od prawdziwych ludzi? Kiedy widzisz prawdziwych ludzi wygldaj jak wietliste jaja. Nie-ludzie zawsze wygldaj jak ludzie. To miaem na myli mwic, e nie moesz widzie sprzymierzeca. Sprzymierzecy przybieraj rne formy. Wygldaj jak psy, kojoty, ptaki, nawet jak dmuchawce, albo cokolwiek innego. Jedyn rnic jest to, e kiedy ich widzisz, wygldaj dokadnie jak to, co wanie udaj. Kiedy widzisz, wszystko ma swj specyficzny sposb bycia. Tak samo jak ludzie, ktrzy wygldaj jak jaj a, inne rzeczy podobne s do czego innego. Natomiast sprzymierzecw zobaczy mona jedynie w takiej formie, ktr przybrali. Ta forma wystarczy, aby oszuka oczy, nasze oczy. Ani pies, ani wrona, nigdy nie dadz si zwie. Dlaczego mieliby nas oszukiwa? Myl, e wszyscy jestemy baznami. Oszukujemy samych siebie. Sprzymierzecy po prostu przyjmuj zewntrzny wygld tego, co jest dookoa, a my bierzemy ich za co, czym nie s. To nie ich wina, e nauczylimy swoje oczy patrze tylko na rzeczy. Ich funkcja jest dla mnie niejasna, don Juanie. Co sprzymierzecy robi na wiecie? To tak, jakby mnie spyta, co ludzie robi na wiecie. Naprawd nie wiem. Jestemy tutaj, to wszystko. A sprzymierzecy s tu tak samo jak i my, moe byli tu nawet przed nami. Co masz na myli, mwic przed nami", don Juanie? My, ludzie, nie zawsze tu bylimy. Mwisz tu, w tym kraju, czy tu, w tym wiecie? W tym momencie rozpocza si kolejna dyskusja. Don Juan powiedzia, e dla niego istnieje tylko ten wiat, miejsce, gdzie stawia swoj stop. Zapytaem go, skd wie, e nie od zawsze jestemy na tym wiecie. To bardzo proste stwierdzi. My, ludzie, wiemy o wiecie bardzo mao. Kj ot wie znacznie wicej ni my. Prawie nigdy nie daje si oszuka pozorom tego wiata. Wic dlaczego moemy go apa i zabija? zapytaem. Jeli nie zwodz go pozory wiata, to dlaczego umiera tak atwo? Don Juan przyglda mi si tak dugo, e poczuem si zakopotany. Moemy zapa kojota w potrzask, moemy go otru albo zastrzeli powiedzia. Jakkolwiek bymy tego nie zrobili, kj ot zawsze bdzie dla nas atw zdobycz, poniewa ludzkie machinacje s mu obce. Gdyby jednake kojot przey, moesz by pewien, e ju nigdy bymy go nie zapali. Dobry myliwy wie o tym, dlatego nigdy nie ustawia puapki dwa razy w tym samym miejscu, poniewa kiedy kojot umiera w puapce, inne kojoty widz jego mier unoszc si nad tym miejscem. Bd wtedy unika puapki, a nawet caego otaczajcego j terenu. My za nigdy nie widzimy mierci, ktra zatrzymaa si w miejscu, gdzie umar jeden z naszych wspbraci. Moemy podejrzewa, e tam jest, ale nigdy jej nie widzimy. Czy kojot widzi sprzymierzeca? Z pewnoci. Jak sprzymierzeniec wyglda w oczach kojota? Musiabym by kojotem, eby to wiedzie. Mog ci jednak powiedzie, e w oczach wrony wyglda on jak szpiczasty kapelusz. Okrgy i szeroki na dole, zakoczony dugim szpicem. Niektre z nich wiec, ale wikszo jest matowa i zdaje si bardzo cika. Przypominaj ociekajcy wod kawaek tkaniny. Przyjmuj rne ksztaty. Jak wygldaj, kiedy ty ich widzisz, don Juanie? Powiedziaem ci ju, e wygldaj jak to, co wanie udaj. Przybieraj dowolny ksztat i rozmiar,

jaki im pasuje. Mog mie ksztat kamienia albo gry. Czy oni mwi, miej si albo wydaj jakie dwiki? W towarzystwie ludzi zachowuj si jak ludzie. Wrd zwierzt jak zwierzta. Zwierzta zazwyczaj si ich boj, jeli jednak s przyzwyczajone do ich widoku, zostawiaj ich w spokoju. My postpujemy podobnie. Pord nas jest mnstwo sprzymierzecw, jednak ich nie niepokoimy. Poniewa nasze oczy mog tylko na nich patrze, nie zauwaamy ich. Chcesz powiedzie, e niektrzy ludzie, ktrych spotykam na ulicy, nie s prawdziwymi ludmi? zapytaem prawdziwie zaskoczony tym, co usyszaem. Niektrzy z nich nie s powiedzia stanowczo. Jego stwierdzenie brzmiao niedorzecznie, nie mogem jednak wyobrazi sobie don Juana mwicego co takiego tylko po to, eby wywrze na mnie wraenie. Powiedziaem mu, e brzmi to jak opowie science-fiction o istotach z innej planety. Odrzek, e nie obchodzi go, jak to brzmi, ale niektrzy ludzie na ulicach nie s ludmi. Dlaczego uwaasz, e kada osoba w tumie jest istot ludzk? zapyta z najwysz powag. Naprawd nie potrafiem wytumaczy dlaczego, poza tym e przyzwyczaiem si w to wierzy. By to z mojej strony akt czystej wiary. Wyjania dalej, mwic, e bardzo lubi obserwowa ruchliwe miejsca, gdzie znajduje si duo ludzi. Czasem widzia tum ludzi wygldajcych jak jaja, a w masie jajopodobnych istot zauwaa jedn wygldajc dokadnie jak czowiek. To bardzo zabawne powiedzia, miejc si a przynajmniej zabawne dla mnie. Lubi przesiadywa w parkach i na dworcach autobusowych i obserwowa. Czasem od razu zauwaam sprzymierzeca; kiedy indziej widz tylko prawdziwych ludzi. Raz zobaczyem dwch sprzymierzecw siedzcych obok siebie w autobusie. Tylko ten jeden raz w yciu widziaem dwch jednoczenie. Czy to, e zobaczye ich dwch, miao dla ciebie szczeglne znaczenie? Z pewnoci. Wszystko, co oni robi, ma znaczenie. Z ich dziaa brujo moe czasem czerpa moc. Nawet jeli brujo nie ma wasnego sprzymierzeca, jeli tylko potrafi widzie, moe czerpa moc, obserwujc dziaania sprzymierzecw. Mj dobroczyca nauczy mnie tego i przez wszystkie lata, a do czasu, kiedy zdobyem wasnego sprzymierzeca, szukaem ich pord tumu. Za kadym razem, kiedy widziaem jakiego, uczyem si od niego. Ty spotkae trzech naraz. Zmarnowae naprawd wspania lekcj. Nie odezwa si, dopki nie skoczylimy skada puapki na krliki. Potem odwrci si do mnie i powiedzia nagle, tak jakby sobie wanie o tym przypomnia, e jeszcze jedn wan rzecz dotyczc sprzymierzecw jest spotkanie naraz dwch sprzymierzecw tego samego rodzaju. Tych dwch, ktrych on widzia, byo mczyznami, wic jeli ja spotkaem dwch mczyzn i kobiet, atwo mona si domyli, e przeyem co jeszcze bardziej niezwykego. Zapytaem, czy sprzymierzecy przyjmuj posta dzieci, a jeli tak, to czy te dzieci s tej samej, czy te rnej pci. Czy sprzymierzecy przyjmuj posta ludzi rnych ras, czy mog by rodzin zoon z mczyzny, kobiety i dziecka, a w kocu, czy widzia kiedy sprzymierzeca prowadzcego samochd albo autobus. Don Juan nic nie odpowiedzia. Umiechn si i pozwoli mi mwi. Po moim ostatnim pytaniu wybuchn miechem i stwierdzi, e zadaj nie przemylane pytania, bo znacznie odpowiedniejsze byoby, czy widzia kiedykolwiek sprzymierzeca na motorze. Nie chcesz przecie pomin motocykli, prawda? powiedzia z figlarnym byskiem w oku. Pomylaem sobie, e nabija si z moich pyta, lecz byo to zabawne i niefrasobliwe, wic miaem si razem z nim. Potem wyjani, e sprzymierzecy nie mog oddziaywa na nic bezporednio, potrafi jednak wpywa na czowieka w sposb poredni. Don Juan powiedzia, e wejcie w kontakt ze sprzymierzecem jest niebezpieczne, gdy moe on wycign na wierzch najgorsz stron natury czowieka. Nauka jest duga i mudna, poniewa eby wytrzyma wstrzs takiego spotkania, trzeba zredukowa do minimum wszystko to, co w yciu jest niepotrzebne. Don Juan powiedzia, e kiedy jego dobroczyca po raz pierwszy wszed w kontakt ze sprzymierzecem, poparzy si i by tak podrapany, jakby poturbowaa go puma. W przypadku don Juana sprzymierzeniec popchn go na

stos palcego si drewna. Don Juan oparzy si wtedy lekko w kolano i w opatk, ale blizny znikny, kiedy sta si jednoci ze sprzymierzecem.

3 10 czerwca 1968 roku wyruszyem z don Juanem w dug podr, aby wzi udzia w mitote. Czekaem na t okazj wiele miesicy. Nie byem jednak cakiem pewny, czy rzeczywicie chc tam pojecha. Baem si, e na tym spotkaniu bd musia spoy pejotl i to wanie jak sdziem byo powodem mojego wahania. Wcale nie miaem zamiaru tego robi. Kilkakrotnie poinformowaem o tym don Juana. Z pocztku mia si cierpliwie, a w kocu zdecydowanie owiadczy, e nie chce wicej sysze o moim strachu. Jeli chodzi o mnie, mitote byo idealnym miejscem do przeprowadzenia weryfikacji skonstruowanej przeze mnie teorii. Waciwie nigdy do koca nie zrezygnowaem z idei, e dla zapewnienia porozumienia pomidzy uczestnikami spotkania konieczny jest ukryty przywdca. Czuem jako, e don Juan mia swoje powody, eby odrzuci mj pomys. Uwaa, e wytumaczenie tego, co dziao si podczas mitote, byo skuteczniejsze w kategoriach widzenia". Uznaem, e moje zainteresowanie znalezieniem odpowiedniego wyjanienia opartego na mojej wasnej terminologii pozostawao w sprzecznoci z tym, czego oczekiwa ode mnie don Juan. Dlatego te musia powstrzyma moje racjonalizowanie, tak jak zwyk to robi ze wszystkim, co nie pasowao do jego systemu. Tu przed wyjazdem don Juan zagodzi mj strach przed koniecznoci zaycia pejotlu, mwic, e wezm udzia w spotkaniu jedynie jako obserwator. Poczuem si uratowany. Byem prawie pewien, e uda mi si odkry tajemn procedur, dziki ktrej uczestnicy spotkania dochodzili do porozumienia. Kiedy wyjedalimy, byo pne popoudnie. Soce znajdowao si prawie na linii horyzontu. Czuem jego ciepo na szyi i aowaem, e nie mam aluzji na tylnej szybie samochodu. Ze szczytu wzgrza roztacza si widok na rozleg dolin. Droga wygldaa jak czarna wstga rozoona na ziemi, to wspinajca si w gr, to znw zstpujca po niezliczonych wzgrzach. Przez chwil, zanim zaczlimy zjeda w d, ledziem j wzrokiem. Schodzia na poudnie, a znikna za pasmem odlegych, niskich gr. Don Juan nic nie mwi, patrzy prosto przed siebie. Przez duszy czas nie zamienilimy ani sowa. W samochodzie byo nieznonie gorco. Otworzyem wszystkie okna, ale poniewa dzie by bardzo gorcy, nic to nie dao. Czuem si rozdraniony i niespokojny. Zaczem narzeka na upa. Don Juan zmarszczy brwi i spojrza na mnie kpicym wzrokiem. O tej porze roku w caym Meksyku jest gorco powiedzia. Nic nie mona na to poradzi. Nie spojrzaem na niego, wiedziaem jednak, e mi si przyglda. Samochd nabra prdkoci, zjedajc ze wzgrza. Ktem oka spostrzegem znak drogowy, Vado spadek terenu. Kiedy wreszcie zauwayem ten spadek, jechaem ju do szybko i chocia zwolniem, poczulimy wstrzs i podskoczylimy na siedzeniach. Znacznie zmniejszyem prdko. Jechalimy przez tereny, na ktrych zwierzta domowe pasy si swobodnie przy drodze i gdzie widok przejechanych przez samochody koni czy krw nie nalea do rzadkoci. W pewnym momencie musiaem si zatrzyma i pozwoli kilku koniom przej przez szos. Moje zdenerwowanie i niepokj wzrastay. Powiedziaem don Juanowi, e to z powodu upau, ktrego nie znosz od dziecka, poniewa jako dziecko kadego lata czuem, jakbym si dusi i z trudem oddychaem. Ju nie jeste dzieckiem rzek. Lecz upa cigle mnie dusi. Kiedy ja byem dzieckiem, zwykle dusi mnie gd powiedzia agodnie. Wielki gd by jedyn rzecz, jak wtedy znaem. Zwykle tak puchem, e nie mogem oddycha. Ale to byo w czasach dziecistwa. Teraz ani si nie dusz, ani si nie nadymam jak ropucha, kiedy jestem godny. Nie wiedziaem, co powiedzie. Poczuem, e stawiam si na pozycji, ktrej nie zdoam utrzyma i e wkrtce bd musia broni czego, na czym mi wcale nie zaley. Upa nie by a tak straszny. Tym, co mnie niepokoio, bya perspektywa jazdy samochodem ponad tysic mil do miejsca naszego przeznaczenia. Zociem si na sam myl, e bd musia niele si wysila. Zatrzymajmy si i zjedzmy co powiedziaem. Moe upa zeleje, kiedy soce zajdzie. Don Juan popatrzy na mnie z umiechem i powiedzia, e na naszej drodze jeszcze dugo nie napotkamy adnego czystego miasta, a o ile mnie zna, moja taktyka polega na unikaniu spoywania

posikw w przydronych budkach. Czy ju nie boisz si biegunki? zapyta. Mimo powanego i zaciekawionego wyrazu jego twarzy, wyczuem w jego gosie sarkazm. Sdzc po twoim sposobie postpowania powiedzia mona by pomyle, e biegunka czyha na ciebie, czekajc tylko, a wysidziesz z samochodu, aby na ciebie skoczy. Jeste w okropnym pooeniu jeli unikniesz gorca, dopadnie ci biegunka. Ton gosu don Juana by tak powany, e zaczem si mia. Potem jechalimy dusz chwil, nic nie mwic. Kiedy dotarlimy do parkingu dla ciarwek o nazwie Los Vidrios Szko byo ju do ciemno. Don Juan krzykn z samochodu: Co macie dzisiaj do jedzenia? Wieprzowin! odkrzykna kobieta z wntrza. Mam nadziej, e dla twojego dobra ta winia zostaa przejechana dzisiaj powiedzia do mnie don Juan miejc si. Wysiedlimy z samochodu. Drog z obu stron otaczay pasma niskich gr, ktre wyglday jakby powstay z lawy zastygej po gigantycznym wybuchu wulkanicznym. W ciemnociach czarne, postrzpione szczyty na tle nieba przypominay wielkie, przeraajce ciany szklanych odamkw. Podczas posiku powiedziaem don Juanowi, e wiem, dlaczego to miejsce nazwano Szkem. Niewtpliwie byo to spowodowane przypominajcym szklane odamki ksztatem gr. Don Juan powiedzia przekonywajcym tonem, e miejsce to nazwano Los Vidrios, poniewa przewrcia si tu ciarwka wypeniona szkem i przez cae lata w pobliu drogi leao mnstwo jego odamkw. Poczuem, e artuje i spytaem go, czy jest to prawdziwy powd. Czemu nie spytasz kogo z tutejszych ludzi? odpar. Zapytaem mczyzn siedzcego przy ssiednim stoliku. Powiedzia przepraszajcym tonem, e niestety nie wie. Poszedem do kuchni i spytaem pracujce tam kobiety, czy wiedz co na ten temat, ale one te nie udzieliy mi odpowiedzi. Miejsce to po prostu nazywao si Szko. Wydaje mi si, e mam racj powiedzia cicho don Juan. Meksykanie nie maj daru zauwaania otaczajcych ich rzeczy. Jestem pewien, e nie widz szklanych gr, ale z pewnoci potrafi zostawi po sobie gr szklanych odamkw, ktre le latami. Pomys ten obu nam wyda si mieszny, wic zamialimy si. Kiedy skoczylimy je, don Juan spyta mnie, jak si czuj. Powiedziaem mu, e dobrze, ale w rzeczywistoci miaem lekkie mdoci. Don Juan przyjrza mi si uwanie i zauway moje ze samopoczucie. Jeli zdecydowae si przyjecha do Meksyku, powiniene porzuci wszystkie swoje maostkowe lki powiedzia bardzo surowo. Twoja decyzja, eby tu przyjecha, powinna je pokona. Przyjechae, bo chciae przyjecha. To jest droga wojownika. Powtarzaem ci wiele razy, e najbardziej efektywnym sposobem ycia jest ycie wojownika. Martw si i zastanawiaj, zanim podejmiesz jak decyzj, ale kiedy ju to zrobisz, trwaj przy niej wolny od obaw i myli. Zawsze jeszcze milion innych decyzji przed tob. Tak wyglda cieka wojownika. Wydaje mi si, don Juanie, e przynajmniej czasami tak postpuj, chocia trudno jest cigle o tym pamita. Kiedy rzeczy staj si niejasne, wojownik myli o swojej mierci. To jest jeszcze trudniejsze. Dla wikszoci ludzi mier jest mglista i odlega. Nigdy o niej nie mylimy. Dlaczego? A dlaczego powinnimy? To bardzo proste powiedzia. Dlatego, e myl o mierci jest jedyn rzecz, ktra hartuje naszego ducha. Kiedy opuszczalimy Los Vidrios, byo ju tak ciemno, e postrzpione sylwetki gr zlay si z

ciemnoci nieba. Jechalimy w ciszy ponad godzin. Byem zmczony. Nie miaem ochoty na rozmow, jakby nie byo ju o czym rozmawia. Ruch na drodze by minimalny. Mino nas kilka samochodw jadcych z przeciwka. Zdawao si, e jestemy jedynymi ludmi jadcymi szos na poudnie. Wydao mi si to dziwne i zerknem we wsteczne lusterko, eby sprawdzi, czy jad za nami jakie samochody, ale nie byo adnych. Po chwili przestaem wypatrywa samochodw i znowu zaczem zastanawia si nad celem naszej podry. Wtedy zauwayem, e wiata reflektorw samochodu ostro kontrastuj z otaczajc nas ciemnoci. Jeszcze raz spojrzaem w lusterko. Najpierw zobaczyem jasn un, a potem dwa wietliste punkty, ktre jakby wynurzyy si spod ziemi. Byy to wiata samochodu znajdujcego si na odlegym wzgrzu za nami. Przez chwil byy widoczne, po czym znikny w ciemnoci, jakby zostay zmiecione. Po chwili pojawiy si na innym wzgrzu i znowu znikny. ledziem ich pojawianie si i znikanie w lusterku. W pewnej chwili wydao mi si, e samochd nas dogania. Z pewnoci si zblia. wiata staway si coraz janiejsze. Celowo nacisnem peda gazu. Poczuem si nieswojo. Don Juan zauway mj niepokj albo moe spostrzeg, e przypieszyem. Najpierw spojrza na mnie, po czym obrci si i popatrzy na odlege wiata. Spyta, czy wszystko w porzdku. Powiedziaem, e przez dugie godziny nie widziaem za nami adnych samochodw, a teraz nagle zauwayem wiata samochodu, ktry zdawa si nas dogania. Don Juan zachichota i spyta mnie, czy wedug mnie to naprawd jest samochd. Kiedy przytaknem, powiedzia, e moje zachowanie zdradzio mu, i czuj, e to, co znajduje si za nami, jest czym wicej ni zwykym samochodem. Upieraem si, e moe to by tylko inny samochd albo moe ciarwka. Co innego mogoby to by? zapytaem gono. Aluzje don Juana doprowadziy mnie do rozpaczy. Obrci si i spojrza prosto na mnie, potem powoli pokiwa gow, jakby ukadajc sobie to, co chcia powiedzie. To s wiata na gowie mierci powiedzia agodnie. mier wkada je jak kapelusz, po czym rusza galopem. To s wiata galopujcej mierci, doganiajcej nas, zbliajcej si coraz bardziej. Dreszcz przebieg mi po plecach. Po chwili znowu spojrzaem w lusterko, ale wiate ju w nim nie byo. Powiedziaem don Juanowi, e samochd pewnie si zatrzyma albo zjecha z drogi. Nie obejrza si, tylko przecign i ziewn. Nie rzek. mier nigdy si nie zatrzymuje. Czasem tylko wycza wiata, to wszystko. Przybylimy do pnocno-wschodniego Meksyku 13 czerwca. Przed drzwiami maej lepianki stay dwie stare, niezwykle podobne do siebie Indianki wygldajce na siostry i cztery dziewczyny. Za domem znajdowaa si chaupa i rozpadajca si stajnia, z ktrej zosta jedynie kawaek dachu i jedna ciana. Kobiety niewtpliwie czekay na nas. Musiay zauway mj samochd po tumanach kurzu, jakie wznieca na piaszczystej drodze, na ktr zjechalimy z szosy kilka mil wczeniej. Dom sta w gbokiej dolinie, a widziana sprzed jego drzwi szosa wygldaa jak duga wstga rozoona wysoko na zboczach zielonych gr. Don Juan wysiad z samochodu i przez chwil rozmawia ze staruszkami. Wskazay na kilka drewnianych stokw stojcych przed domem. Don Juan da mi znak, ebym podszed i usiad. Jedna z kobiet usiada z nami, reszta wesza do domu. Dwie dziewczyny pozostay, przygldajc mi si ciekawie. Kiedy im pomachaem, zachichotay i wbiegy do rodka. Po kilku minutach podeszo do nas dwch modych mczyzn, ktrzy powitali don Juana. Nie odezwali si ani nawet nie spojrzeli na mnie. Zamienili kilka sw z don Juanem, ktry po chwili wsta i wszyscy, take kobiety, poszlimy do innego domu, oddalonego o jakie p mili. Doczylimy tam do innej grupy. Don Juan wszed do rodka, ale mnie kaza zosta przy drzwiach. Zajrzaem do domu i zobaczyem starego Indianina, mniej wicej w wieku don Juana, siedzcego na drewnianym stoku. Nie byo jeszcze cakiem ciemno. Grupa modych Indian, mczyzn i kobiet, staa w ciszy dookoa starej ciarwki zaparkowanej przed domem. Zagadnem ich po hiszpasku, ale rozmylnie unikali odpowiedzi. Kobiety chichotay za kadym razem, kiedy co mwiem, a mczyni umiechali si grzecznie i odwracali oczy. Sprawiali wraenie, jakby mnie nie rozumieli, jednake byem pewien, e wszyscy mwi po hiszpasku, poniewa syszaem, jak midzy sob rozmawiali w tym jzyku.

Po chwili don Juan i drugi stary czowiek wyszli przed dom, wsiedli do ciarwki i usadowili si obok kierowcy. Dla pozostaych stao si to sygnaem do zaadowania si na platform samochodu. Nie byo tam adnej porczy, wic kiedy ciarwka ruszya, wszyscy chwycilimy si dugiej liny przyczepionej do hakw przy podwoziu. Ciarwka jechaa wolno po polnej drodze. W pewnym momencie zatrzymaa si na bardzo stromym zboczu. Wszyscy zeskoczylimy z samochodu i szlimy za nim. Po chwili dwch modych mczyzn wskoczyo z powrotem na platform i przysiado na krawdzi, nie trzymajc si liny. Kobiety miay si i zachcay ich do utrzymania si w tej niebezpiecznej pozycji. Don Juan i starzec, ktrego nazywano don Silvio, szli razem, nie zwracajc uwagi na popisy modych mczyzn. Kiedy droga znowu si wyrwnaa, wszyscy z powrotem wsiedlimy na ciarwk. Jechalimy okoo godziny. Podoga ciarwki bya wyjtkowo twarda i niewygodna do siedzenia, wstaem wic i jechaem, trzymajc si dachu kabiny. Wytrzymaem w tej pozycji do momentu, kiedy zatrzymalimy si przed grup chaup. Byo tam sporo ludzi. Kiedy dojechalimy, zrobio si ju bardzo ciemno i w przymionym, tawym wietle lampy naftowej wiszcej nad otwartymi drzwiami jednej z chat zauwayem tylko kilku z nich. Wysiedlimy z ciarwki i ludzie rozeszli si po domach. Don Juan znowu poleci mi zosta na zewntrz. Oparem si o przedni zderzak samochodu, a po kilku minutach doczyo do mnie trzech modych mczyzn. Jednego z nich poznaem cztery lata wczeniej podczas poprzedniego mitote. Przywita si ze mn, chwytajc mnie za przedramiona. Dobrze wygldasz wyszepta do mnie po hiszpasku. Stalimy cicho przy ciarwce. Bya ciepa, wietrzna noc. Dao si sysze agodny szum pobliskiego strumyka. Mj przyjaciel spyta mnie szeptem, czy mam papierosy. Podaem mu paczk. Ich ar owietli zegarek. Bya dziewita. W chwil potem wyonia si grupa ludzi z wntrza domu. Z tej grupy oddalili si trzej modziecy. Don Juan podszed do mnie i powiedzia, e wytumaczy wszystkim moj obecno. Zostaem zaproszony do wzicia udziau w mitote i podawania podczas niego wody. Powiedzia, e zaraz wychodzimy. Grupa zoona z dziesiciu kobiet i jedenastu mczyzn wyruszya z domu. Mczyzna idcy na czele wyglda na krzepkiego, mia okoo czterdziestu piciu lat. Nazywano go Mocho, ktre to przezwisko oznacza przycity". Porusza si wawo, pewnym krokiem. Nis lamp naftow, ktr koysa z boku na bok. Z pocztku mylaem, e porusza ni zupenie przypadkowo, ale potem zauwayem, e macha latarni, eby wskaza na jak przeszkod albo trudny kawaek drogi. Szlimy ponad godzin. Kobiety gawdziy, miejc si agodnie od czasu do czasu. Don Juan wraz z drugim starszym mczyzn szli na czele pochodu. Ja za na samym kocu grupy. Patrzyem uwanie na drog, usiujc dostrzec, po czym stpam. Cztery lata upyny, od kiedy z don Juanem bylimy noc w grach. Od tamtej pory moja sprawno fizyczna bardzo spada. Cigle potykaem si i niechccy kopaem mae kamienie. Kolana nie miay ani troch sprystoci. Kiedy wpadaem na jak grk, wydawao mi si, e droga podnosi si pode mn, a gdy napotykaem doek jakby si zapadaa. Szedem najgoniej ze wszystkich, co wbrew mojej woli uczynio ze mnie bazna. Za kadym razem, kiedy potykaem si, kto mwi Uuu", z czego wszyscy si miali. W pewnej chwili kopnity przeze mnie kamie uderzy w kostk jedn z kobiet, ktra ku radoci wszystkich powiedziaa gono: Dajcie wiec temu nieszczsnemu chopcu! Jednake ostateczne upokorzenie nastpio dopiero wtedy, kiedy potknem si tak, e musiaem uchwyci si osoby idcej przede mn. Mczyzna pod moim ciarem prawie straci rwnowag, przy czym wyda z siebie wrzask niewspmierny do sytuacji. Wszyscy miali si tak bardzo, e caa grupa musiaa si na chwil zatrzyma. W pewnej chwili prowadzcy mczyzna wykona nagy ruch latarni, unoszc j w gr i w d. By to chyba znak, e dotarlimy do celu. Po prawej stronie, niedaleko mnie, majaczya ciemna sylwetka niskiego domu. Wszyscy rozeszli si w rnych kierunkach. Odszukaem don Juana. Trudno byo go znale w ciemnociach. Przez jaki czas potykaem si haaliwie, zanim zauwayem, e siedzia na skale. Jeszcze raz przypomnia mi o moim obowizku podawania wody ludziom biorcym udzia w mitote. Nauczy mnie tej procedury kilka lat temu. Pamitaem kady szczeg jego instrukcji, ale don Juan nalega, ebym odwiey sobie pami i jeszcze raz pokaza mi, jak si to robi.

Potem poszlimy za dom, gdzie zebrali si wszyscy uczestnicy mitote. Rozpalono ogie. W odlegoci okoo pitnastu stp od ognia znajdowa si uprztnity teren pokryty somianymi matami. Mocho, nasz przewodnik, pierwszy usiad na macie. Zauwayem, e brakuje mu czubka lewego ucha, co zapewne byo powodem nadania mu takiego przezwiska. Don Silvio usiad po jego prawej, a don Juan po lewej stronie. Mocho siedzia twarz do ognia. Jaki mody mczyzna podszed do niego i pooy przed nim paski koszyk z gakami pejotlu, po czym usiad midzy Mocho a don Silvio. Inny mody czowiek przynis dwa mae koszyki i pooy je obok pejotlu i usiad pomidzy Mocho a don Juanem. Nastpnie dwch innych modych mczyzn usiado przy don Silvio i don Juanie, zamykajc koo zoone z siedmiu osb. Kobiety pozostay w domu. Dwch modziecw miao za zadanie pilnowa, eby ogie pon ca noc, a jeden nastolatek i ja dbalimy o wod, ktr w trakcie caonocnego rytuau miao dostawa siedmiu uczestnikw. Usiadem z chopcem na skale. Naczynia z wod stay naprzeciw ogniska, w rwnej odlegoci od krgu uczestnikw. Macho bdcy szefem zapiewa swoj pie pejotlu. Mia zamknite oczy, jego ciao hutao si w gr i w d. Bya to bardzo duga pie. Nie rozumiaem jzyka. Potem wszyscy, jeden po drugim, piewali swoje pieni pejotlu. Nie wygldao na to, eby przestrzegali jakiego ustalonego porzdku. piewali wyranie tylko wtedy, kiedy mieli na to ochot. Nastpnie Mocho podnis koszyk z gakami pejotlu, wzi dwie z nich i pooy koszyk z powrotem w rodku krgu. Nastpnie to samo zrobi don Silvio, a po nim don Juan. Czterej modzi mczyni, ktrzy zdawali si osobn grup, brali kolejno, w kierunku przeciwnym do ruchu wskazwek zegara, po dwa kawaki pejotlu. Kady z siedmiu uczestnikw piewa i zjada po dwie gaki pejotlu cztery razy z rzdu. Potem wszyscy signli do dwch nastpnych koszykw wypenionych suszonymi owocami i misem. Powtarzali ten cykl kilka razy w cigu nocy, jednake nie mogem dostrzec adnego ukrytego porzdku czcego ich indywidualne ruchy. Nie rozmawiali ze sob, zdawali si raczej wsuchani w siebie. Nie zauwayem, eby ktry z nich chocia raz zwrci uwag na to, co robi reszta. Przed witem wstali, a mody chopak i ja podalimy im wod. Potem poszedem si przej, eby zorientowa si w terenie. Dom by jednoizbow, nisk lepiank kryt som. Otaczajca go sceneria bya do przygnbiajca. Chaupa staa na pagrkowatej rwninie pokrytej zrnicowan rolinnoci. Rosy na niej obok siebie krzaki i kaktusy, ale nie byo adnych drzew. Nie miaem odwagi zapuszcza si dalej. Rano kobiety odeszy. Mczyni poruszali si cicho w pobliu domu. Koo poudnia wszyscy usiedlimy w takim samym porzdku jak poprzedniej nocy. Podawalimy sobie koszyk z kawakami suszonego misa wielkoci gaek pejotlu. Kilku mczyzn piewao swoje pejot-lowe pieni. Po jakiej godzinie wszyscy wstali i rozeszli si w rnych kierunkach. Kobiety zostawiy garnek kukurydzianki dla tych, ktrzy zajmowali si ogniem i wod. Zjadem troch, po czym przespaem wiksz cz popoudnia. Po zapadniciu ciemnoci mody mczyzna zajmujcy si ogniem rozpali nowe ognisko. Rozpocz si nastpny cykl zaywania pejotlu. Przebiega mniej wicej w taki sam sposb, jak poprzedniej nocy, i rwnie skoczy si o wicie. W nocy bardzo si staraem, eby zaobserwowa i zanotowa kady ruch wykonywany przez wszystkich siedmiu uczestnikw. Miaem nadziej odkry choby najmniejszy lad dajcego si wykry systemu, werbalnej lub niewerbalnej komunikacji. adna z ich czynnoci nie zdradzaa jednak ukrytego systemu. Wczesnym wieczorem wznowiono cykl zaywania pejotlu. Przed nastaniem dnia wiedziaem ju, e nie udao mi si odnale kodw wskazujcych na istnienie ukrytego przywdcy, odkry jakiejkolwiek formy tajemnego porozumiewania si pomidzy uczestnikami ani te uchwyci najmniejszego ladu systemu. Przez reszt dnia siedziaem sam, usiujc uporzdkowa notatki. Kiedy czwartej nocy mczyni zebrali si znowu, w jaki sposb wiedziaem, e jest to ostatnie spotkanie. Nikt mi o tym nie wspomnia, byem jednak przekonany, e nastpnego dnia rozejd si. Znowu siedziaem przy wodzie, a wszyscy pozostali zajli swoje, ustalone wczeniej miejsca. Zachowanie siedmiu mczyzn w krgu byo powtrzeniem tego, co widziaem podczas trzech poprzednich nocy. Znowu byem zaabsorbowany ich ruchami. Chciaem odnotowa wszystko, co robili, kady ruch, kady dwik, kady gest. W pewnym momencie usyszaem jakie brzczenie w uchu. By to rodzaj zwykego dzwonienia w uchu, wic nie zwrciem na nie szczeglnej uwagi. Dwik stawa si coraz goniejszy, cigle jednak mieci si w zakresie moich zwyczajnych odczu cielesnych. Pamitam, e dzieliem uwag

pomidzy obserwowanie ludzi i suchanie dzwonienia. W pewnej chwili twarze mczyzn stay si janiejsze, tak jakby wczono wiato. Lecz nie wygldao to jak owietlenie elektryczne, latarnia czy odbicie ognia na ich twarzach. Byo to raczej wiato opalizujce, rowa wietlisto, bardzo delikatna, widoczna jednak z miejsca, gdzie siedziaem. Brzczenie narastao. Spojrzaem na siedzcego ze mn nastolatka, ale ten spa. Rowa wietlisto stawaa si coraz bardziej zauwaalna. Popatrzyem na don Juana, mia zamknite oczy, tak samo jak don Silvio i Mocho. Nie widziaem oczu czterech modszych mczyzn, poniewa dwch z nich pochylao si do przodu, a dwu pozostaych siedziao plecami do mnie. Obserwowanie wcigno mnie jeszcze bardziej. Nie zdawaem sobie jednak do koca sprawy z tego, e rzeczywicie sysz dzwonienie i widz rowaw powiat unoszc si nad mczyznami. Po chwili uwiadomiem sobie, e subtelne rowe wiato i dzwonienie s bardzo jednostajne. Na moment ulegem cakowitemu oszoomieniu, po czym przysza mi do gowy myl nie majca nic wsplnego ze scen, ktrej byem wiadkiem, ani z celem mojej tutaj obecnoci. Przypomniaem sobie co, co powiedziaa mi matka, kiedy byem dzieckiem. Myl bya rozpraszajca i zupenie nie na miejscu. Prbowaem ja odrzuci i znowu zaj si piln obserwacj, ale nie mogem tego zrobi. Myl pojawia si znowu, bya silniejsza, bardziej wymagajca. Potem wyranie usyszaem gos woajcej mnie matki. Usyszaem szuranie jej pantofli, a potem jej miech. Odwrciem si, szukajc jej. Pomylaem, e jakie halucynacje czy zudzenia przeniosy mnie w czasie i e zaraz j zobacz, ale ujrzaem jedynie picego obok mnie chopca. Jego widok wstrzsn mn. Dowiadczyem krtkiej chwili spokoju i trzewoci. Znowu spojrzaem na grupk mczyzn. Zupenie nie zmienili pozycji. Jednake wietlisto znikna, znikno te dzwonienie w uszach. Poczuem si uwolniony, pomylaem, e halucynacje gosu mojej matki miny. Jej gos by taki ywy i wyrany. Po gowie chodzia mi myl, e na chwil prawie daem si zapa gosowi w puapk. Ktem oka spostrzegem, e don Juan patrzy na mnie, ale to nie miao znaczenia. Wspomnienie gosu woajcej mnie matki byo hipnotyzujce. Usilnie prbowaem myle o czym innym. A potem znowu tak wyranie usyszaem jej gos, jakby staa za mn. Woaa mnie po imieniu. Odwrciem si szybko, ale zobaczyem tylko ciemn sylwetk chaupy i znajdujcych si za ni krzakw. Dwik mojego imienia sprawi mi niesychany bl. Bezwiednie jknem. Zrobio mi si zimno, poczuem si samotny i zaczem paka. Potrzebowaem natychmiast kogo, kto by si mn zaj. Odwrciem gow, szukajc don Juana. Patrzy na mnie. Nie chciaem go widzie, wic zamknem oczy. A potem zobaczyem matk. Jej obraz by inny ni zwykle, kiedy o niej mylaem. Widziaem j wyranie, stojc przede mn. Byem zrozpaczony. Draem i chciaem uciec. Wizja matki bya zbyt niepokojca, zbyt odlega od tego, czego oczekiwaem po tym pejotlowym spotkaniu. Najwyraniej nie istnia sposb na wiadome uniknicie jej. Moe gdybym otworzy oczy, gdybym naprawd chcia, eby wizja znikna, ale zamiast to zrobi, analizowaem kady jej szczeg. To moje badanie byo czym wicej ni zwykym patrzeniem na ni. Analizowaem j i oszacowywaem jakby pod przymusem. Ogarno mnie bardzo szczeglne uczucie, jakby opanowywaa mnie jaka sia zewntrzna i nagle poczuem przeraajce brzemi mioci mojej matki. Kiedy usyszaem swoje imi, poczuem si rozdarty. Wspomnienie matki wypenio mnie blem i smutkiem. Jednak przygldajc si jej, doszedem do wniosku, e nigdy jej nie lubiem. Byo to szokujce spostrzeenie. Zasypaa mnie lawina myli i obrazw. Wtedy wizja matki znika. Nie bya ju wana. Nie interesowao mnie ju nawet to, co robi Indianie. Zapomniaem take o mitote. Pochon mnie cig niesamowitych myli, niesamowitych, poniewa byy czym wicej ni zwykymi mylami. Tworzyy kompletne jednostki uczuciowe emocjonalne pewniki, bezsporne dowody prawdziwej natury mojego zwizku z matk. W pewnej chwili owe niezwyke myli przestay mnie nachodzi. Zauwayem, e straciy pynno i waciwo tworzenia kompletnych jednostek uczuciowych. Zaczem myle o innych rzeczach. Mj umys przeskakiwa z tematu na temat. Pomylaem o czonkach mojej najbliszej rodziny, ale nie towarzyszyy tym mylom adne obrazy. Potem spojrzaem na don Juana. Sta, reszta mczyzn rwnie wstaa, wszyscy szli po wod. Przesunem si w bok i trciem okciem picego chopca. Ledwie don Juan wsiad do samochodu, zrelacjonowaem mu przebieg swojej zdumiewajcej wizji. mia si radonie i powiedzia, e wizja jest znakiem, omenem, rwnie wanym, jak moje pierwsze spotkanie z Mescalito. Przypomniaem sobie, e don Juan zinterpretowa moje reakcje po pierwszym zayciu pejotlu jako bardzo wany omen. Wanie z tego powodu zdecydowa, e nauczy mnie swojej wiedzy. Powiedzia, e podczas ostatniej nocy mitote Mescalito kry dookoa mnie tak jawnie, e wszyscy

musieli odwrci si w moim kierunku. Dlatego wanie don Juan patrzy na mnie, kiedy na niego spojrzaem. Chciaem usysze jego interpretacj mojej wizji, ale nie chcia o tym mwi. Powiedzia, e czegokolwiek dowiadczyem, byo bez znaczenia w porwnaniu z omenem. Don Juan bez przerwy mwi o wietle Mescalito unoszcym si nade mn i o tym, e kady je widzia. To naprawd byo co powiedzia. Nie mgby chyba prosi o lepszy omen. Nasze myli niewtpliwie biegy zupenie rnymi torami. On by pochonity znaczeniem wydarze, ktre tumaczy jako omen, ja natomiast obsesyjnie rozwaaem szczegy swojej wizji. Nie obchodz mnie omeny powiedziaem. Chc wiedzie, co mi si przytrafio. Zmarszczy brwi, jakby by zaniepokojony i przez chwil siedzia sztywno, nic nie mwic. Potem popatrzy na mnie. Ton jego gosu by bardzo stanowczy. Powiedzia, e wane jest jedynie to, e Mescalito obszed si ze mn bardzo agodnie, obj mnie swoim wiatem i udzieli mi lekcji, nie wymagajc ode mnie niczego poza tym, ebym tam po prostu by.

4 4 wrzenia 1968 roku pojechaem do Sonory odwiedzi don Juana. Speniajc jego prob, z ktr zwrci si do mnie podczas mojej poprzedniej wizyty, zatrzymaem si po drodze w Hermosillo, eby kupi mu tutejsz tequil, zwan bacanora. Jego proba wydaa mi si wtedy bardzo dziwna, poniewa wiedziaem, e nie lubi pi, jednake kupiem cztery butelki i wsadziem je do pudeka razem z innymi rzeczami, ktre dla niego wiozem. No prosz, przywioze cztery butelki! powiedzia, miejc si, kiedy otworzy pudeko. Prosiem ci o jedn. Pewnie mylae, e ta bacanora. ma by dla mnie, ale to dla mojego wnuka Lucia i to ty mu j dasz jako prezent od siebie. Poznaem wnuka don Juana dwa lata wczeniej, mia wtedy dwadziecia osiem lat. By bardzo wysoki, mierzy ponad sze stp. Jak na swoje moliwoci finansowe i w porwnaniu z czonkami swojej grupy, ubiera si zawsze dobrze i ekstrawagancko. Podczas gdy wikszo Yaqui nosi bluzy khaki i levisy, somiane kapelusze i domowej roboty sanday zwane guaraches, ubraniem Lucia bya droga skrzana kurtka, ozdobiona kryz turkusowych paciorkw, teksaski kapelusz kowbojski i para rcznie zdobionych botw z monogramem. Lucio bardzo ucieszy si z alkoholu i natychmiast zabra butelki do domu, niechybnie po to, eby je schowa. Don Juan rzuci zdawkowo, e nie powinno si robi zapasw z alkoholu i pi w samotnoci. Lucio odpowiedzia, e nie ma zamiaru ich gromadzi, tylko odkada je na wieczr, kiedy przyjd zaproszeni przyjaciele, aby napi si razem z nim. Tego samego wieczoru, okoo sidmej, wrcilimy do domu Lucia. Zrobio si ju ciemno. Zauwayem niewyrane sylwetki dwch ludzi stojcych pod niewysokim drzewem. By to Lucio i jeden z jego przyjaci. Czekali na mnie, wskazujc drog do domu latarni. Dom Lucia, licha budowla z gliny i plecionki, mia dwie izby z klepiskiem. Mia moe ze dwadziecia stp dugoci i wspiera si na do cienkich belkach z drzewa mesquite. Jak wszystkie domy Indian Yaqui, posiada paski, kryty som dach i szerok na dziewi stp ramad swego rodzaju zason, zakrywajc ca przedni cz domu. Dach ramady nigdy nie jest somiany, robi si go z luno uoonych gazi, ktre daj wystarczajco duo cienia i jednoczenie pozwalaj na swobodny przepyw chodnego powietrza. Wchodzc do domu, wczyem magnetofon, ktry miaem w walizeczce. Lucio przedstawi mnie swoim przyjacioom. cznie z don Juanem w domu byo omiu mczyzn. Siedzieli niedbale wok centrum izby pod jasnym wiatem benzynowej lampy zawieszonej na belce. Don Juan usadowi si na skrzyni. Usiadem twarz do niego na kocu awy zrobionej z grubej drewnianej belki przybitej gwodziami do dwch klocw wkopanych w podog. Don Juan pooy kapelusz na pododze obok siebie. wiato benzynowej latarni nadao jego krtkim, biaym wosom wikszego blasku. Przyjrzaem si jego twarzy. wiato podkrelajce gbokie zmarszczki na jego szyi i czole sprawio te, e wyglda starzej. Spojrzaem na pozostaych; w zielonkawobiaym wietle benzynowej latarni wszyscy wygldali na starych i zmczonych. Lucio zwrci si do wszystkich po hiszpasku, mwic, e wypijemy butelk bacanory, ktr przywiozem dla niego z Hermosillo. Poszed do drugiej izby, przynis butelk, odkorkowa j i poda mi razem z maym blaszanym kubkiem. Wlaem odrobin alkoholu do naczynia i wypiem. Bacanora bya bardziej aromatyczna i gstsza ni zwyka tequila, bya rwnie mocniejsza. Zakaszlaem. Podaem butelk dalej i kady nala sobie maego drinka, z wyjtkiem don Juana, ktry po prostu wzi butelk i postawi j przed Luciem znajdujcym si na kocu kolejki. Wszyscy ywo skomentowali bogaty smak zawartoci tej butelki i zgodzili si, e napj musi pochodzi z wysokich gr Chihuahua. Butelka posza w obieg po raz drugi. Mczyni cmoknli wargami, powtrzyli pochway i zaczli yw dyskusj o widocznych rnicach pomidzy tequil robion w rejonie Guadalajary a produkowan na duej wysokoci w Chihuahua. Podczas drugiej kolejki don Juan znowu nie pi, ja nalaem sobie jedynie kropelk, ale reszta towarzystwa wypeniaa naczynia po brzegi. Butelka zrobia jeszcze jedn rund i zostaa oprniona.

Przynie reszt butelek, Lucio powiedzia don Juan. Lucio zdawa si waha, a don Juan od niechcenia wyjani pozostaym, e przywiozem Luciowi cztery butelki. Benigno, mody mczyzna w wieku Lucia, popatrzy na walizk, ktr niepozornie postawiem za sob i spyta, czy jestem akwizytorem tequili. Don Juan odpowiedzia, e nie i e przyjechaem do Sonory, eby go odwiedzi. Ucz Carlosa o Mescalito powiedzia don Juan. Wszyscy popatrzyli na mnie i umiechnli si grzecznie. Drwal Bajea, may, szczupy mczyzna o ostrych rysach, przypatrywa mi si uwanie przez chwil, po czym powiedzia, e miejscowy sklepikarz uwaa mnie za szpiega amerykaskiej kompanii, ktra planuje roboty grnicze na terenach Yaqui. Wszyscy zareagowali oburzeniem na takie podejrzenia. Poza tym nie lubili sprzedawcy, ktry by Meksykaninem, czyli Yori, jak mwi Yaqui. Lucio poszed do drugiego pomieszczenia i wrci z nastpn butelk bacanory. Otworzy j, nala sobie duego drinka i poda butelk dalej. Rozmowa przesza na temat prawdopodobiestwa przybycia amerykaskiej kompanii do Sonory i przypuszczalnych tego skutkw dla Yaqui. Butelka wrcia do Lucia. Podnis j, eby zobaczy, ile zostao. Powiedz mu, eby si nie martwi szepn do mnie don Juan. Powiedz, e przywieziesz mu wicej, kiedy przyjedziesz nastpnym razem. Pochyliem si w stron Lucia i zapewniem go, e nastpnym razem przywioz mu przynajmniej p tuzina butelek. W jednej chwili temat rozmowy jakby si rozpyn. Don Juan odwrci si do mnie i powiedzia gono: Dlaczego nie opowiesz chopakom o swoich spotkaniach z Mescalito? Myl, e bdzie to bardziej interesujce ni gupia gadka o tym, co si stanie, jeli amerykaska firma przyjedzie do Sonory. Dziadku, czy Mescalito to pejotl? zapyta ciekawie Lucio. Niektrzy ludzie tak go nazywaj powiedzia oschle don Juan. Ja wol zwa go Mescalito. Ta przeklta rzecz powoduje szalestwo powiedzia Genaro, wysoki, krzepki mczyzna w rednim wieku. Myl, e gupot jest mwienie, e Mescalito powoduje szalestwo powiedzia agodnie don Juan. Gdyby tak byo, Carlos, zamiast by tu i rozmawia z tob, siedziaby teraz w kaftanie bezpieczestwa. Zaywa pejotl i popatrz na niego, ma si cakiem dobrze. Bajea umiechn si i odpowiedzia niemiao: A kt to moe wiedzie? Wszyscy rozemiali si. Wobec tego popatrz na mnie powiedzia don Juan. Znam Mescalito prawie cae swoje ycie i nigdy mnie nie skrzywdzi. Mczyni nie miali si, ale byo oczywiste, e nie bior powanie tego, co mwi. Z drugiej strony cign don Juan to prawda, e Mescalito doprowadza ludzi do szalestwa, tak jak powiedziae, ale dzieje si tak tylko wtedy, kiedy przychodz do niego, nie wiedzc, co czyni. Esquere, stary czowiek, mniej wicej w wieku don Juana, zachichota cicho, krcc gow. Co masz na myli, mwic wiedz", Juanie? zapyta. Ostatnim razem, kiedy ci spotkaem, mwie to samo. Ludzie naprawd trac zmysy po zayciu pejotlu cign Genaro. Widziaem, jak Indianie z plemienia Huichol jedli go. Zachowywali si, jakby mieli wcieklizn. Toczyli pian z ust, rzygali i sikali wszdzie dookoa. Mona dosta epilepsji od zaywania tej przekltej rzeczy. Powiedzia mi to kiedy pan Salas, inynier rzdowy. A epilepsja jest na cae ycie, wiecie? To gorsze ni by zwierzciem doda powanie Bajea. Widziae w tych Huicholach tylko to, co chciae zobaczy powiedzia don Juan. Z pewnoci nigdy nie zadae sobie trudu dowiedzenia si od nich, jak to jest pozna Mescalito. O ile wiem, Mescalito jeszcze nigdy nie uczyni nikogo epileptykiem. Ten inynier rzdowy to Yori, a wtpi,

eby jaki Yori co o tym wiedzia. Chyba nie sdzisz, e te tysice ludzi, ktrzy znaj Mescalito, s szaleni, prawda? Oni musz by szaleni albo prawie szaleni, eby robi co takiego odrzek Genaro. Ale gdyby cay ten tum ludzi by szalony, kto by za nich pracowa? Jak mogliby przetrwa? zapyta don Juan. Macario, ktry pochodzi z drugiej strony" z USA powiedzia mi, e kady, kto zaywa pejotl, zostaje naznaczony na cae ycie powiedzia Esquere. Jeli Macario tak mwi, to kamie rzek don Juan. Jestem pewien, e nie wie, o czym mwi. On rzeczywicie opowiada ca mas kamstw powiedzia Benigno. Kto to jest Macario? zapytaem. To mieszkajcy tu Indianin Yaqui powiedzia Lucio. Mwi, e pochodzi z Arizony i e podczas wojny by w Europie. Opowiada rozmaite historie. Mwi, e by pukownikiem! powiedzia Benigno. Wszyscy wybuchnli miechem, rozmowa zesza na chwil na niewiarygodne opowieci Macario, ale don Juan znowu wrci do tematu Mescalito. Jeli wszyscy wiecie, e Macario jest kamc, jak moecie wierzy w to, co mwi o Mescalito? Czy masz na myli pejotl, dziadku? zapyta Lucio, jakby naprawd usiowa co z tego zrozumie. Tak, do cholery! Ton don Juana by ostry i gwatowny. Lucio cofn si mimowolnie i przez chwil czuem, e wszyscy si przestraszyli. Potem don Juan umiechn si szeroko i cign agodnie: Czy nie widzicie, e Macario nie wie, o czym mwi? Czy nie rozumiecie, e aby mwi o Mescalito, trzeba co o nim wiedzie? Znowu zaczynasz powiedzia Esquere. A czyme do diaba jest ta wiedza? Jeste gorszy ni Macario. On przynajmniej mwi to, co myli, niezalenie od tego, czy wie co o tym, czy nie. Od lat sysz, jak mwisz, e musimy wiedzie. Co musimy wiedzie? Don Juan mwi, e w pejotlu jest duch powiedzia Benigno. Widziaem pejotl w polu, ale nigdy nie widziaem duchw ani niczego takiego doda Bajea. Moliwe, e Mescalito jest jak duch wyjani don Juan. Czymkolwiek jednak jest, nie dowiesz si, dopki sam tego nie dowiadczysz. Esquere narzeka, e mwi o tym od lat. To prawda. Ale to nie moja wina, e wy tego nie rozumiecie. Bajea mwi, e ten, kto zaywa poejotl, staje si jak zwierz. Ja widz to nieco inaczej. Wedug mnie ci, ktrzy uwaaj, e s ponad zwierztami, yj gorzej ni zwierzta. Popatrz na mojego wnuka. Pracuje bezustannie. Powiedziabym, e yje po to, eby pracowa jak mu. A jego jedyn nie-zwierzc czynnoci jest upijanie si. Wszyscy miali si. Victor, bardzo mody czowiek, ktry chyba jeszcze nie osign dojrzaoci, mia si gosem wyszym ni pozostali. Eligio, mody rolnik, jak dotd nie powiedzia ani sowa. Siedzia na pododze, po mojej prawej stronie, oparty plecami o worki z jakimi nawozami sztucznymi, ktre skadowano w domu, eby chroni je przed deszczem. Eligio by jednym z przyjaci Lucia z czasw dziecistwa. Wyglda na mocnego i chocia niszy ni Lucio, by bardziej krpy i lepiej zbudowany. Eligio zdawa si interesowa sowami don Juana. Bajea chcia dorzuci jeszcze jaki komentarz, ale Eligio przerwa mu. W jaki sposb pejotl moe to wszystko zmieni? zapyta. Mnie si zdaje, e czowiek rodzi si po to, eby cae ycie pracowa, tak jak to robi muy. Mescalito zmienia wszystko powiedzia don Juan ale cigle wszyscy musimy pracowa jak muy. Powiedziaem, e w Mescalito jest duch, poniewa jest w nim co na ksztat ducha, ktry wywouje zmiany w ludziach. Ducha, ktrego moemy zobaczy i dotkn, ducha, ktry nas odmienia, czasami nawet wbrew naszej woli. Pejotl miesza ci w gowie powiedzia Genaro a potem, oczywicie, wierzysz, e si zmienie.

Prawda? Jak on nas moe zmieni? nalega dalej Eligio. Uczy nas waciwego sposobu ycia powiedzia don Juan. Wspomaga i ochrania tych, ktrzy go znaj. Wasze ycie, koledzy, nie jest wcale yciem. Nie znacie szczcia wynikajcego z robienia rzeczy w przemylany sposb. Nie macie opiekuna! Co chcesz przez to powiedzie? powiedzia Genaro oburzonym tonem. Z pewnoci mamy. Nasz Pan Jezus Chrystus i nasza Matka Dziewica, i maa Dziewica z Guadelupy. Czy oni nie s naszymi opiekunami? Nieza kupa opiekunw! powiedzia kpico don Juan. Czy oni ucz was lepszego sposobu ycia? To dlatego, e ludzie ich nie suchaj zaprotestowa Genaro i s posuszni tylko diabu. Gdyby oni byli prawdziwymi opiekunami, zmusiliby was do suchania powiedzia don Juan. Kiedy Mescalito stanie si waszym opiekunem, dacie mu posuch, czy wam si to podoba, czy nie, poniewa gdy go zobaczycie, bdziecie musieli z uwag wysucha tego, co mwi. On sprawi, e potraktujecie go z szacunkiem. Nie tak, bracia, jak przyzwyczailicie si traktowa swoich opiekunw. Co masz na myli, Juanie? zapyta Esquere. Mam na myli to, e dla was zwrcenie si do waszych opiekunw oznacza, e jeden musi gra na skrzypkach, drugi, tancerz, ma ubra mask, spodnie, wzi grzechotki i taczy, podczas gdy reszta pije. Ty, Benigno, bye kiedy tancerzem, opowiedz nam o tym. Rzuciem to po trzech latach powiedzia Benigno. To cika praca. Spytajcie Lucia powiedzia ironicznie Esquere. On zrezygnowa po tygodniu! Wszyscy z wyjtkiem don Juana miali si. Lucio umiechn si, zakopotany, po czym ykn dwa wielkie hausty bacanory. To nie jest cikie, to jest gupie powiedzia don Juan. Zapytajcie Valencia, tancerza, czy lubi taczy. Wcale nie! Przyzwyczai si do tego, to wszystko. Przez lata obserwowaem jego taniec, a za kadym razem widz te same, le wykonywane ruchy. On nie jest dumny ze swojej sztuki, z wyjtkiem chwil, kiedy o niej opowiada. Nie kocha jej, dlatego te rok za rokiem powtarza te same ruchy. To, co byo ze w jego tacu na pocztku, umocnio si. On ju tego nie dostrzega. Nauczono go tak taczy powiedzia Eligio. Ja te byem tancerzem w miasteczku Torim. Wiem, e trzeba taczy, tak jak ci ucz. Tak czy siak, Valencio nie jest najlepszym tancerzem powiedzia Esquere. Ale s inni. Co powiecie o Sacatece? Sacateca jest czowiekiem wiedzy, nie naley do tej samej klasy, co wy, bracia powiedzia surowo don Juan. On taczy, poniewa ma do tego naturalny pocig. Chciaem powiedzie, e was wszystkich, ktrzy nie jestecie tancerzami, nie cieszy taniec. By moe, jeli dobrze zataczylibycie, ktremu sprawioby to pewn przyjemno. Niewielu z was wie cokolwiek o tacu, dlatego te wasza rado jest gwno warta. Wanie z tego powodu, koledzy, wszyscy jestecie pijakami. Popatrzcie teraz na mojego wnuka! Skocz z tym, dziadku zaprotestowa Lucio. Nie jest ani gupi, ani leniwy cign don Juan ale c on innego robi oprcz picia? Kupuje skrzane kurtki! zauway Genaro, na co wszyscy ryknli miechem. Lucio ykn bacanory. A w jaki sposb pejotl moe to zmieni? zapyta Eligio. Gdyby Lucio poszuka opiekuna powiedzia don Juan jego ycie zmienioby si. Nie wiem dokadnie w jaki sposb, ale jestem pewien, e byoby inne. Chcesz powiedzie, e przestaby pi? nalega Eligio. Moliwe, e tak. On potrzebuje czego wicej ni tequili, eby ycie przynioso mu satysfakcj. A to co, czymkolwiek by to nie byo, jest w stanie ofiarowa opiekun. Wobec tego pejotl musi by bardzo smaczny stwierdzi Eligio.

Tego nie powiedziaem odpar don Juan. Jak u diaba moesz si tym cieszy, jeli nie ma dobrego smaku? zapyta Eligio. On sprawia, e bardziej cieszysz si yciem powiedzia don Juan. Ale jeli nie jest smaczny, jak moe sprawi, e bdziemy bardziej cieszy si yciem? nalega Eligio. To nie ma sensu. Oczywicie, e ma powiedzia Genaro z przekonaniem. Pejotl robi z ciebie wariata, wic naturalnie wydaje ci si, e wietnie si bawisz, niezalenie od tego, co robisz. Znowu wszyscy wybuchnli miechem. To ma sens cign nie zniechcony don Juan jeli pomylisz, jak mao wiemy i jak wiele pozostaje do zrozumienia. To alkohol robi z ludzi wariatw, rozmazuje obrazy. Mescalito natomiast wyostrza wszystko. Sprawia, e widzisz wyranie. Wrcz doskonale! Lucio i Benigno spojrzeli na siebie i umiechnli si tak, jakby syszeli t histori ju wczeniej. Genaro i Esquere byli bardziej niecierpliwi i zaczli rozmawia. miech Victora growa nad wszystkimi gosami. Jedynym zainteresowanym by Eligio. W jaki sposb pejotl moe to wszystko zrobi? zapyta. Po pierwsze wyjani don Juan powiniene chcie go pozna i wydaje mi si, e na pocztku jest to najwaniejsza rzecz. Potem musisz mu zosta ofiarowany i musisz spotka si z nim wiele razy, zanim bdziesz mg powiedzie, e go znasz. A co si dzieje potem? zapyta Eligio. Genaro przerwa: Srasz na dachu z dup na ziemi. Cae audytorium rykno miechem. To, co si dzieje potem, zaley tylko od ciebie cign don Juan, nie tracc panowania nad sob. Musisz przyj do niego bez lku, a on, krok po kroku, nauczy ci, jak lepiej y. Tu nastpia duga przerwa. Mczyni wydawali si zmczeni. Butelka staa pusta. Lucio z widoczn niechci otworzy nastpn. Czy pejotl jest rwnie stranikiem Carlosa? zapyta artobliwie Eligio. Tego nie wiem powiedzia don Juan. Carlos bra go trzy razy, wic popro go, niech ci opowie o tym. Wszyscy z zaciekawieniem odwrcili si w moj stron, a Eligio spyta: Naprawd zaywae pejotl? Tak. Zaywaem. Wydawao si, e don Juan wygra rund ze swoimi suchaczami. Byli albo ciekawi opowieci o moich dowiadczeniach, albo zbyt grzeczni, eby zamia mi si w twarz. Czy nie zrani ci w usta? zapyta Lucio. Owszem. Mia te okropny smak. Wic po co go brae? zapyta Benigno. Zaczem im dokadnie wyjania, e dla czowieka Zachodu wiedza don Juana o pejotlu jest jedn z najbardziej fascynujcych rzeczy. Stwierdziem, e wszystko, co don Juan powiedzia na ten temat, jest prawd i e kady sam moe si o tym przekona. Zauwayem, e wszyscy umiechali si, jakby maskujc swoje lekcewaenie. Poczuem si zakopotany. Byem wiadomy swojej niezdarnoci w przekazywaniu tego, co miaem na myli. Mwiem jeszcze przez chwil, ale straciem impet i powtarzaem tylko to, co ju wczeniej powiedzia don Juan. Don Juan przyszed mi z pomoc i zapyta uspokajajcym tonem: Nie szukae opiekuna, kiedy pierwszy raz przyszede do Mescalito, prawda? Powiedziaem im, e nie wiedziaem, i Mescalito moe by opiekunem. Popychaa mnie do niego ciekawo i silne pragnienie poznania go. Don Juan stwierdzi, e moje intencje byy bez zarzutu i z tego powodu Mescalito wywar na mnie dobroczynny wpyw.

Ale sprawi, e zarzygae i obsikae wszystko dookoa, no nie? nalega Genaro. Powiedziaem mu, e rzeczywicie tak na mnie podziaa. Powstrzymywali miech. Poczuem, e ich pogarda do mnie jeszcze bardziej wzrosa. Nie wygldali na zainteresowanych, z wyjtkiem Eligio, ktry wpatrywa si we mnie. Co widziae? zapyta. Don Juan zachci mnie do zrelacjonowania im wszystkich, albo prawie wszystkich istotnych szczegw mojego dowiadczenia. Opisaem im wic kolejno i form tego, co zobaczyem. Kiedy skoczyem, Lucio skomentowa: Jeli pejotl jest taki dziwny, ciesz si, e nigdy go nie zaywaem. Jest dokadnie tak, jak mwiem powiedzia Genaro do Bajea. Ta rzecz robi z ciebie wariata. Ale Carlos nie jest teraz wariatem. Jak to wytumaczysz? don Juan zapyta Genaro. A skd ja mog wiedzie, e nie jest? odparowa Genaro. Wszyscy, cznie z don Juanem, wybuchnli miechem. Bae si? zapyta Benigno. Zdecydowanie tak. Dlaczego wic to zrobie? zapyta Eligio. On powiedzia, e chcia wiedzie odrzek za mnie Lucio. Wydaje mi si, e Carlos staje si taki jak mj dziadek. Obaj mwi, e chc wiedzie, ale nikt nie wie, co oni, do cholery, chc wiedzie. Wyjanienie tej wiedzy jest niemoliwe powiedzia don Juan do Eligio poniewa dla kadego czowieka jest ona inna. Jedyn rzecz wspln nam wszystkim jest to, e Mescalito wyjawia swoje sekrety w zaufaniu kademu czowiekowi. Wiedzc, jak czuje si Genaro, nie polecabym mu spotkania z Mescalito. Jednake, wbrew moim sowom czy jego uczuciom, mogoby okaza si, e Mescalito ma na niego dobroczynny wpyw. Ale tego tylko on moe si dowiedzie i to jest wanie wiedza, o ktrej mwiem. Don Juan wsta. Czas i do domu powiedzia. Lucio jest pijany, a Victor pi. Dwa dni pniej, 6 wrzenia, Lucio, Benigno i Eligio przyszli do domu, w ktrym si zatrzymaem, eby wybra si ze mn na polowanie. Przez chwil nic nie mwili, a ja robiem notatki. Potem Benigno rozemia si uprzejmie w zapowiedzi, e zaraz powie co wanego. Po chwili kopotliwego milczenia zamia si znowu i powiedzia: Lucio powiedzia, e zayby pejotl. Naprawd? zapytaem. Tak, nie miabym nic przeciwko temu. Benigno rykn miechem. Lucio mwi, e zayje pejotl, jeli mu kupisz motocykl. Lucio i Benigno spojrzeli na siebie i wybuchnli miechem. Ile kosztuje motocykl w Stanach? zapyta Lucio. Mona by go chyba kupi za jakie sto dolarw powiedziaem. To nie jest tam zbyt duo, prawda? Mgby z atwoci mu go kupi, prawda? zapyta Benigno. C, pozwl mi najpierw spyta twego dziadka powiedziaem do Lucia. Nie, nie zaprotestowa. Nawet mu o tym nie wspominaj. On wszystko zepsuje. To dziwak. A poza tym jest za stary, umysowo ograniczony i sam nie wie, co robi. Kiedy by prawdziwym czarownikiem doda Benigno. Rzeczywicie prawdziwym. Moi krewni mwi, e by najlepszy. Ale przeszed na pejotl i sta si nikim. A teraz jest ju za stary. I cigle powtarza te same gwniane historyjki o pejotlu powiedzia Lucio. Ten pejotl to prawdziwe gwno stwierdzi Benigno. Wiesz, raz sprbowalimy go. Lucio dosta cay worek od dziadka. Pewnej nocy, idc do miasta, ulimy go. Sukinsyn! Poharata mi usta na strzpy. Smakowa szatasko!

Poknlicie to? zapytaem. Wyplulimy powiedzia Lucio i wyrzucilimy ten cay pieprzony worek. Obaj uznali to zdarzenie za bardzo mieszne. Przez cay czas Eligio nie powiedzia ani sowa. Jak zwykle trzyma si na uboczu. Nawet si nie mia. A ty, Eligio, chciaby sprbowa? zapytaem. Nie. Ja nie. Nawet za motocykl. Stwierdzenie to niesamowicie rozbawio Lucia i Benigno, ktrzy znowu zarechotali. Mimo to cign Eligio musz przyzna, e don Juan intryguje mnie. Mj dziadek jest zbyt stary, eby co wiedzie powiedzia Lucio z przekonaniem. Taak powtrzy Benigno jest za stary. Pomylaem, e opinia tych dwch modych ludzi o don Juanie jest dziecinna i nieuzasadniona. Poczuem si w obowizku obroni go. Powiedziaem im wic, e moim zdaniem don Juan jest tak samo jak w przeszoci wielkim czarownikiem, moe nawet najwikszym. Czuj, e co w nim jest, co niezwykego. Przypomniaem im, e ma ponad siedemdziesit lat, a jest bardziej ywotny i silniejszy od nas wszystkich razem wzitych. Podpuciem ich, eby sprawdzili moje sowa, prbujc podkra si do don Juana. Nie da si podkra do dziadka rzek Lucio z dum. On jest brujo. Przypomniaem im, jak przed chwil mwili, e don Juan jest za stary, a jego umys zbyt ograniczony, eby wiedzie, co si dookoa niego dzieje. Przyznaem si, e za kadym razem podziwiam jego czujno. Nikt nie moe zakra si do brujo, nawet jeli jest ju stary po wiedzia autorytatywnie Benigno. Mona na niego jednak napa, kiedy pi. To wanie przytrafio si mczynie o imieniu Cevicas. Ludzie mieli do jego czarnej magii i zabili go. Poprosiem ich, aby opowiedzieli mi szczegowo o tym zdarzeniu. Wykrcili si jednak, mwic, e miao to miejsce przed ich urodzeniem albo w czasach, kiedy byli jeszcze bardzo modzi. Eligio doda, e ludzie w skrytoci uwaali Cevicasa za gupca, poniewa prawdziwego czarownika nikt nie moe zrani. Prbowaem wypyta ich o zdanie na temat czarownikw. Ten temat raczej ich nie interesowa; poza tym chcieli szybko wyruszy na polowanie i postrzela sobie z dwudziestkidwjki, ktr przywiozem. Udajc si w kierunku gstego chaparralu, milczelimy, a idcy na czele Eligio odwrci si i powiedzia do mnie: Moe to my jestemy nienormalni, a don Juan ma racj. Popatrz, jak my yjemy. Lucio i Benigno zaprotestowali. Usiowaem poredniczy midzy nimi. Zgodziem si z Eligio. Ja sam czuj, e z moim yciem jest co nie tak. Benigno stwierdzi, e nie powinienem narzeka na swoje ycie, poniewa mam pienidze i samochd. Odparowaem, e ja z kolei mog uzna, e to im jest lepiej, poniewa kady z nich posiada wasny kawaek ziemi. Zgodnie odpowiedzieli, e wacicielem ich ziemi jest bank federalny. Ale ja te nie jestem wacicielem swojego samochodu, tylko bank w Kalifornii, a moje ycie wcale nie jest lepsze, tylko inne. Tak rozmawiajc, doszlimy do gstych zaroli. Nie spotkalimy ani jeleni, ani dzikich wi, ale upolowalimy trzy krliki. W drodze powrotnej zatrzymalimy si przy domu Lucia, ktry ogosi, e jego ona przygotuje duszonego krlika. Benigno poszed do sklepu po butelk tequili i wod sodow. Wrci z don Juanem. Czy spotkae mojego dziadka, jak kupowa piwo w sklepie? zapyta Lucio, miejc si. Nie zaproszono mnie na to zgromadzenie powiedzia don Juan. Wpadem, eby zapyta Carlosa, czy jedzie do Hermosillo. Powiedziaem mu, e mam zamiar wyjecha nastpnego dnia. Kiedy rozmawialimy, Benigno rozda butelki. Eligio poda swoj don Juanowi, a poniewa w towarzystwie Yaqui odmwienie poczstunku uchodzi za wyjtkowo niegrzeczne, don Juan wzi j w milczeniu. Ja daem swoj Eligio, ktry musia j przyj. Z kolei Benigno wrczy butelk mnie. Niestety, Lucio, ktry oczywicie by wiadkiem tego pokazu dobrych manier Yaqui, zdy ju wypi swoj wod sodow. Odwrci si do Benigno, na ktrego twarzy malowa si wyraz rozrzewnienia i powiedzia, miejc si: Niele ci wykolegowali. Don Juan powiedzia, e nie pije wody sodowej i da swoj butelk Benigno. Usiedlimy cicho pod

ramad. Eligio sprawia wraenie zdenerwowanego. Bawi si rondem kapelusza. Mylaem o tym, co mwie tamtej nocy powiedzia do don Juana. Jak pejotl moe odmieni nasze ycie? W jaki sposb? Don Juan nie odpowiedzia. Wpatrywa si w Eligia przez chwil, po czym zacz piewa w jzyku Yaqui. Waciwie nie bya to pie, ale krtka recytacja. Na dusz chwil zapado milczenie. Poprosiem don Juana, aby przetumaczy mi sowa Yaqui. To byo tylko dla Yaqui powiedzia rzeczowo. Poczuem zniechcenie. Byem pewien, e przekaza im co bardzo wanego. Eligio jest Indianinem powiedzia mi w kocu don Juan a jako Indianin nie ma nic. My, Indianie, nie mamy nic. Wszystko, co widzisz dookoa, naley do Yori. Yaqui posiadaj tylko swj gniew i to, co ziemia ofiarowuje im za darmo. Nikt nic nie mwi przez duszy czas, po czym don Juan wsta, powiedzia do widzenia i odszed. Patrzylimy za nim, a znikn za zakrtem drogi. Wszyscy bylimy podenerwowani. Zdezorientowany Lucio stwierdzi, e jego dziadek poszed, poniewa nie znosi duszonego krlika. Eligio pogry si w mylach. Benigno odwrci si do mnie i powiedzia gono: Myl, e Bg pokarze ciebie i don Juana za to, co robicie. Lucio zacz si mia, a Benigno zawtrowa mu. Robisz sobie jaja, Benigno powiedzia smutno Eligio. To, co powiedziae, jest gwno warte. 15 wrzenia 1968 Bya sobota, dziewita wieczorem. Don Juan siedzia naprzeciwko Eligia w rodku ramady, w domu Lucia. Pooy swj worek z gakami pejotlu przed sob i piewa, koyszc si lekko w przd i w ty. Lucio, Benigno i ja siedzielimy jakie pi czy sze stp za Eligiem, oparci plecami o cian. Na pocztku byo do ciemno. Znajdowalimy si w domu owietlonym benzynow lamp, czekajc na don Juana. Kiedy przyszed, zawoa nas do ramady i powiedzia, gdzie mamy usi. Po chwili moje oczy przywyky do ciemnoci. Widziaem wszystkich wyranie. Zauwayem, e Eligio jest przeraony. Dra na caym ciele, mimowolnie szczka zbami. Opanoway go skurcze, wstrzsajce gow i plecami. Don Juan mwi do niego, eby si nie ba, zaufa opiekunowi i o niczym innym nie myla. Niedbaym ruchem wzi gak pejotlu, poda j Eligiowi i kaza mu u bardzo powoli. Eligio zaskowycza jak szczeni i cofn si. Jego oddech by bardzo szybki i podobny do wistu miechw kowalskich. Zdj kapelusz i przetar czoo. Zakry twarz rkoma. Mylaem, e pacze. Mina duga, pena napicia chwila, zanim si troch pozbiera. Usiad prosto i cigle zakrywajc twarz jedn rk, wzi gak pejotlu i zacz j u. Poczuem niesamowity niepokj. Do tej pory nie zdawaem sobie sprawy, e byem chyba tak samo przeraony jak Eligio. W ustach miaem sucho podobn do wywoywanej przez pejotl. Eligio dugo u swj kawaek. Moje napicie wzrastao. Mimowolnie zaczem jcze i poci si. Don Juan zapiewa goniej, po czym da Eligiowi nastpn gak. Kiedy ten j przeu, poda mu suszone owoce i kaza u je bardzo powoli. Eligio kilka razy wstawa i szed w krzaki. W pewnej chwili poprosi o wod. Don Juan poleci mu nie pi, tylko przepuka usta. Eligio przeu jeszcze dwie gaki i dosta suszonego misa. Dopki nie skoczy dziesitego kawaka, byem prawie chory ze strachu. Nagle Eligio gwatownie upad do przodu, uderzajc czoem o podog. Przetoczy si, ukadajc si na lewym boku i zatrzs w konwulsjach. Spojrzaem na zegarek. Byo dwadziecia po jedenastej. Eligio rzuca si, trzs i jcza na pododze ponad godzin. Don Juan przez cay czas siedzia naprzeciwko. piewane przez niego pieni pejotlu przeszy niemal w mruczenie. Siedzcy po mojej prawej stronie Benigno przyglda si temu nieuwanym wzrokiem. Siedzia przy nim Lucio, ktry przechyli si na bok i chrapa. Ciao Eligia wygio si w dziwacznej pozycji. Lea na prawym boku, z twarz skierowan w moj stron, rce trzyma midzy nogami. Nagle wykona gwatowny skok, odwrci si na plecy z lekko zgitymi nogami. Lew rk macha w bok i do gry niezwykle swobodnym i eleganckim ruchem. Praw rk robi to samo. Potem obie rce na zmian wykonyway powolne, faliste ruchy

przypominajce ruchy harfiarza. Stopniowo staway si coraz szybsze. Jego rce weszy w dostrzegalne wibracje i poruszay si w gr i w d jak toki. Rwnoczenie obracay si na zewntrz w nadgarstkach, a palce trzepotay. By to pikny widok, harmonijny i hipnotyczny. Pomylaem sobie, e jego kontrola rytmu i mini jest niewiarygodna. Potem Eligio podnis si powoli jak kto, kto opiera si przygniatajcej go sile. Jego ciao trzso si. Przykucn, po czym wyprostowa si. Ramiona, korpus i gowa dray, jakby co chwil przepywa przez nie prd. Wygldao to tak, jak gdyby jaka nie podlegajca jego kontroli sia sadzaa go i podnosia do pozycji stojcej. piew don Juana sta si bardzo gony. Lucio i Benigno obudzili si, bez zainteresowania spojrzeli na to, co si dziao, po czym znowu zasnli. Eligio zdawa si porusza cigle w gr. Najwidoczniej si wspina. Zgina palce i chwyta niewidoczne dla mnie przedmioty. Podcign si do gry i zatrzyma, eby zapa oddech. Chciaem zobaczy jego oczy i przysunem si bliej, ale don Juan spojrza na mnie surowo, wic wrciem na swoje miejsce. Nagle Eligio podskoczy. By to ostatni, wspaniay skok. Najwidoczniej osign swj cel. Sapa i popakiwa z wyczerpania. Sprawia wraenie, jakby trzyma si skalnego wystpu. Co go jednak spychao. Krzykn zdesperowany. Jego uchwyt zela i zacz spada. Ciao wygio si w uk do tyu, a od gowy do palcw u ng wstrzsay nim konwulsje pikn, skoordynowan fal. Przeszy przez niego chyba ze sto razy, po czym Eligio opad na ziemi jak pusty jutowy worek. Po chwili wycign przed siebie rce, jakby chcia zasoni twarz. Lea na brzuchu, nogi wycign do tyu i wygi w uk kilka cali nad ziemi, nadajc ciau wygld obiektu lizgajcego si albo leccego z niewiarygodn prdkoci. Gow maksymalnie wygi do tyu, a ramionami zasoni oczy dla ochrony. Niemale czuem wiatr gwidcy wok niego. Zapaem haust powietrza i wydaem gony, mimowolny krzyk. Lucio i Benigno przebudzili si i spojrzeli na Eligia zaciekawieni. Jeli obiecasz, e kupisz mi motocykl, to przeuj zaraz powiedzia gono Lucio. Spojrzaem na don Juana. Wykona gow rozkazujcy gest. Sukinsyn! wymamrota Lucio i wrci do spania. Eligio wsta i zacz chodzi. Zrobi kilka krokw w moim kierunku i zatrzyma si. Na twarzy mia ekstatyczny umiech. Sprbowa gwizda. Dwik, ktry wyda, nie by czysty, ale harmonijny. Bya to melodia. Skadaa si z kilku taktw, ktre cigle powtarza. Po chwili gwizd by ju gony, po czym przeszed w wyran melodi. Eligio mamrota niezrozumiae wyrazy, ktre chyba miay by sowami do tej melodii. Powtarza je godzinami. Powstaa prosta pie, powtarzajca si, monotonna, jednake dziwnie pikna. Eligio zdawa si patrzy na co, kiedy piewa. W pewnej chwili podszed do mnie bardzo blisko. W pmroku zobaczyem jego oczy. Byy szkliste i nieruchome. Umiechn si i zachichota. To szed, to siada, stkajc i wzdychajc na przemian. Nagle co go z tyu popchno. Wygi si w uk, jakby pod naporem jakiej bezporednio dziaajcej siy. W jednej chwili zacz balansowa na czubkach palcw, a jego ciao uoyo si prawie w okrg, kiedy rkami dotkn ziemi. Znowu upad, agodnie, na plecy. Wycign si na ca dugo, dziwnie sztywniejc. Przez chwil piszcza i jcza, po czym zacz chrapa. Don Juan przykry go jutowymi workami. Bya pita trzydzieci pi rano. Lucio i Benigno zasnli rami w rami, oparci plecami o cian. Don Juan i ja dugo siedzielimy w milczeniu. Don Juan wyglda na zmczonego. Przerwaem milczenie i spytaem go o Eligia. Powiedzia, e jego spotkanie z Mescalito byo wyjtkowo udane; Mescalito nauczy go pieni podczas pierwszego spotkania, co jest naprawd niezwyke. Zapytaem, dlaczego nie pozwoli Luciowi zay pejotlu w zamian za motocykl. Odpar, e Mescalito zabiby Lucia, gdyby ten przyszed do niego pod takim warunkiem. Don Juan przyzna, e wszystko starannie przygotowa, eby przekona wnuka. Traktowa moj przyja z Luciem jako centralny punkt swojej strategii. Powiedzia, e zawsze troszczy si o Lucia. Kiedy mieszkali razem i bardzo si do siebie zbliyli. Kiedy Lucio mia siedem lat, powanie zachorowa i syn don Juana, oddany katolik, zoy lubowanie Dziewicy z Guadelupy, e jeli Lucio przeyje, to doczy do witego stowarzyszenia tancerzy. Lucio wyzdrowia i zosta zmuszony do wypenienia lubu. Wytrzyma tydzie, a potem postanowi zama lubowanie. Spodziewa si, e na skutek tego umrze i

przez cay dzie oczekiwa nadejcia mierci. Wszyscy miali si z chopaka i nigdy nie zapomniano o tym wydarzeniu. Przez duszy czas don Juan nic nie mwi. By pogrony w mylach. Mj plan by przygotowany dla Lucia powiedzia. A zamiast niego znalazem Eligia. Wiedziaem, e jest to bezcelowe, ale kiedy si kogo lubi, powinno si tak dziaa, jakby mona byo go zmieni. Jako may chopiec Lucio mia duo odwagi, ale potem, z biegiem czasu, straci j. Czy moesz go zaczarowa, don Juanie? Zaczarowa go? Po co? Po to, eby si zmieni i odzyska swoj odwag. Nie da si zaczarowa kogo, eby zdoby odwag. Odwaga jest czym osobistym. Czaruje si po to, eby uczyni ludzi nieszkodliwymi, chorymi albo gupimi. Nie mona zamieni kogo czarami w wojownika. eby zosta wojownikiem, trzeba by tak krysztaowo czystym jak Eligio. Oto odwany czowiek! Eligio chrapa spokojnie pod workami. By ju dzie. Niebo zrobio si nieskazitelnie niebieskie. W zasigu wzroku nie byo adnych chmur. Oddabym wszystko powiedziaem eby dowiedzie si czego o podry Eligia. Czy masz co przeciwko temu, ebym go o to spyta? W adnym wypadku nie wolno ci tego robi! Dlaczego nie? Ja przecie opowiadam ci swoje dowiadczenia. To co innego. Ty nie potrafisz zachowa rzeczy dla siebie. Eligio jest Indianinem. Jego podr to wszystko, co ma. Chciabym, eby to by Lucio. Czy nie jeste w stanie nic zrobi, don Juanie? Nie. Niestety, nie ma sposobu, eby dorobi koci meduzie. To by tylko mj kaprys. Wzeszo soce. Jego wiato podranio moje zmczone oczy. Powtarzae mi wielokrotnie, don Juanie, e czarownikowi nie wolno mie kaprysw. Nigdy nie przyszoby mi do gowy, e ty moesz mie jakie kaprysy. Don Juan spojrza na mnie uwanie. Wsta, rzuci okiem najpierw na Eligia, a potem na Lucia. Wsadzi kapelusz na gow, klepic go po wierzchu. Mona we waciwy sposb obstawa przy swoim, nawet jeli wiemy, e to jest bezskuteczne powiedzia, umiechajc si. Ale najpierw musimy wiedzie, e nasze dziaania s bezskuteczne, a nastpnie, mimo to, zachowywa si tak, jakbymy tego nie wiedzieli. To jest wanie kontrolowany kaprys czarownika.

5 3 padziernika 1968 roku przyjechaem do domu don Juana tylko po to, eby spyta go o wydarzenia towarzyszce inicjacji Eligia. Kiedy czytaem notatki opisujce to, co si wtedy dziao, pojawi si w moim umyle prawie nie koczcy si cig pyta. Jako zwolennik bardzo dokadnych wyjanie, zawczasu przygotowaem sobie list pyta, starannie dobierajc najwaciwsze sowa. Zaczem od nastpujcego pytania: Czy ja tamtej nocy widziaem, don Juanie? Prawie. Czy ty widziae, e ja widz ruchy Eligia? Tak. Widziaem, e Mescalito pozwoli ci widzie cz lekcji Eligia. Gdyby si tak nie stao, patrzyby po prostu na siedzcego albo moe na lecego mczyzn. Podczas ostatniego mitote nie zauwaye, eby mczyni co robili, prawda? Na ostatnim mitote nie zaobserwowaem, eby ktry z mczyzn wykonywa jakie niezwyke ruchy. Powiedziaem mu, e mog z przekonaniem stwierdzi, i odnotowaem jedynie to, e niektrzy uczestnicy mitote wstawali i szli w krzaki czciej od innych. Ale prawie widziae ca lekcj Eligia cign don Juan. Pomyl o tym. Czy teraz rozumiesz, jak wspaniaomylny jest dla ciebie Mescalito? Z tego co wiem, nigdy nie by on dla nikogo a tak dobry. Absolutnie dla nikogo. Jednak ty nie masz adnego szacunku dla jego wielkodusznoci. Jak moesz tak bezceremonialnie odwraca si od niego? Albo lepiej powinienem zapyta, czy w ten sposb okazujesz mu swoj wdziczno? Poczuem, e don Juan znowu zapdzi mnie w lepy zauek. Nie umiaem odpowiedzie na jego pytanie. Zawsze uwaaem, e porzuciem nauk u niego, eby ratowa swoje ycie, jednake nie miaem pojcia, przed czyni je miaem ratowa ani po co. Teraz chciaem szybko zmieni temat rozmowy i dlatego zrezygnowaem z zadawania wczeniej przygotowanych pyta, oprcz jednego najwaniejszego. Ciekawy jestem, czy mgby mi powiedzie co wicej o twoim kontrolowanym kaprysie? zapytaem. A co chcesz o nim wiedzie? Prosz, powiedz mi, don Juanie, czym dokadnie jest kontrolowany kaprys? Don Juan zamia si gono i plasn doni o udo. To jest kontrolowany kaprys! powiedzia, miejc si, po czym znowu uderzy si rk w udo. Co chcesz przez to powiedzie? Bardzo si ciesz, e w kocu, po tylu latach, pytasz o mj kontrolowany kaprys. Ale gdyby nigdy nie zapyta, wcale by mnie to nie obeszo. Jednak chciaem poczu si szczliwy i dlatego powiedziaem ci, e zaley mi na twoim pytaniu, tak jakbym przywizywa do tego wielk wag. To jest wanie kontrolowany kaprys! Obaj zamialimy si gono. Ucisnem go. Wyjanienie don Juana zachwycio mnie, chocia waciwie go nie zrozumiaem. Siedzielimy jak zwykle przed drzwiami domu. By pny ranek. Przed don Juanem leaa kupka nasion, z ktrych wybiera mieci. Zaoferowaem mu pomoc, ale odmwi. Powiedzia, e nasiona s podarkiem od jednego z jego przyjaci ze rodkowego Meksyku, a ja nie mam do mocy, eby ich dotkn. Wobec kogo posugujesz si kontrolowanym kaprysem, don Juanie? zapytaem po chwili milczenia. Zachichota. Wobec wszystkich! wykrzykn, miejc si. W takim razie, kiedy decydujesz si to zrobi? Za kadym razem, kiedy co robi. Poczuem, e w tym momencie musz to podsumowa i spytaem go, czy kontrolowany kaprys

oznacza, e jego dziaania nigdy nie s szczere, a s tylko gr aktora. Moje dziaania s szczere rzek ale s tylko gr aktora. Wobec tego wszystko, co robisz, musi by kontrolowanym kaprysem powiedziaem, naprawd zaskoczony. Tak, wszystko odpar. Nie moe jednak by prawd zaprotestowaem e kade twoje dziaanie jest kontrolowanym kaprysem. Dlaczego nie? odpowiedzia z tajemniczym spojrzeniem. Bo wtedy nic nie miaoby dla ciebie znaczenia i naprawd na nikim ani na niczym by ci nie zaleao. We mnie na przykad. Chcesz powiedzie, e jest ci wszystko jedno, czy zostan czowiekiem wiedzy, czy te nie, czy jestem ywy, czy martwy i co robi? To prawda! Jest mi wszystko jedno. Ty jeste jak Lucio albo kady inny w moim yciu, jeste moim kontrolowanym kaprysem. Poczuem szczeglnego rodzaju pustk. Oczywicie, nie byo adnego powodu, dla ktrego don Juanowi miaoby na mnie zalee. Z drugiej strony, byem prawie pewien, e mia do mnie bardzo osobisty stosunek. Wydawao mi si, e nie moe by inaczej, skoro zawsze, w kadej chwili, ktr z nim spdziem, powica mi ca swoj uwag. Przyszo mi do gowy, e don Juan mwi tak dlatego, poniewa jest na mnie zy. W kocu przecie porzuciem jego nauki. Mam wraenie, e nie mwimy o tym samym stwierdziem. Nie powinienem by dawa siebie za przykad. Chciaem powiedzie, e musi by co na wiecie, na czym ci zaley, co, co nie jest kontrolowanym kaprysem. Nie sdz, eby byo moliwe ycie, jeli na niczym ci tak naprawd nie zaley. To si odnosi do ciebie powiedzia. Rzeczy maj znaczenie dla ciebie. Zapytae mnie o mj kontrolowany kaprys i powiedziaem ci, e wszystko, co robi i co odnosi si do mnie i moich wspbraci jest kaprysem, poniewa nic nie ma dla mnie znaczenia. Chodzi mi o to, e jeli nic nie ma dla ciebie znaczenia, to jak moesz y? Zamia si, a po chwili przerwy, kiedy to zdawa si zastanawia, czy odpowiedzie mi, czy nie, wsta i poszed za dom. Udaem si za nim. Zaczekaj, don Juanie, zaczekaj! zawoaem. Naprawd chc wiedzie. Musisz mi, wyjani, o co ci chodzi. Moe tego si nie da wyjani rzek. Niektre rzeczy w twoim yciu maj dla ciebie znaczenie, poniewa s twoim zdaniem wane. Z pewnoci twoje dziaania s dla ciebie wane, ale dla mnie adna rzecz ju nie jest wana, ani moje poczynania, ani te poczynania innych ludzi. Mimo to yj, poniewa mam swoj wol. A poniewa w cigu ycia zahartowaem j, teraz jest nieugita i waciwie wykorzystywana. Stao mi si zupenie obojtne to, e nic nie ma dla mnie znaczenia. Moja wola kontroluje kaprys mojego ycia. Przykucn i przesun palcami po jakich zioach, ktre rozoy do suszenia na socu, na duym kawaku jutowego worka. Byem oszoomiony. Nigdy bym nie przypuszcza, e otrzymam tak odpowied. Po dugim milczeniu wymyliem dobry argument. Powiedziaem mu, e moim zdaniem niektre dziaania moich wspbraci s najwyszej wagi. Wojna atomowa stanowi zdecydowanie najwaniejszy przykad takich dziaa. Dla mnie zniszczenie ycia na ziemi jest wyjtkowo potworn zbrodni. Wierzysz w to, poniewa mylisz. Mylisz o yciu rzek don Juan z byskiem w oku. Nie widzisz. Czy uwaabym inaczej, gdybym widzia? zapytaem. Kiedy czowiek nauczy si widzie, zostaje w wiecie sam, jedynie ze swoim kaprysem powiedzia tajemniczo don Juan. Zamilk na chwil i spojrza na mnie, jakby chcia oceni, jakie wraenie wywary na mnie jego sowa. Twoje postpowanie, jak rwnie postpowanie twoich wspbraci wydaj ci si wane, poniewa nauczye si myle, e s one wane.

Wypowiedzia sowo nauczye si" tak szczeglnym tonem, e poczuem si zmuszony zapyta go, co chcia przez to powiedzie. Przerwa ukadanie rolin i spojrza na mnie. Uczymy si myle o wszystkim powiedzia a potem wiczymy oczy, aby widziay rzeczy tak, jak o nich mylimy. Patrzymy na siebie, z gry przyjmujc, e jestemy wani. No wic musimy czu si wani! Wszake kiedy czowiek nauczy si widzie, zdaje sobie spraw, e nie moe ju duej myle o rzeczach, na ktre patrzy. A kiedy nie moe myle o rzeczach, na ktre patrzy, wszystko staje si niewane. Don Juan musia zauway moje zakopotanie, bo powtrzy swoje stwierdzenie trzy razy, jakby chcia mi pomc je zrozumie. Z pocztku to, co mwi, brzmiao w moich uszach jak bekot, ale kiedy to przemylaem, z jego sw wyoni si skomplikowany opis pewnego aspektu percepcji. Usiowaem wymyli jakie dobre pytanie, ktre skonioby go do dalszych wyjanie, ale nic mi nie przychodzio do gowy. Nagle poczuem si zmczony i nie mogem jasno sformuowa myli. Don Juan chyba zauway moje zmczenie i poklepa mnie agodnie. Oczy te roliny powiedzia a potem poam je i powkadaj ostronie do soika. Wrczy mi duy soik po kawie, po czym odszed. Wrci do domu po godzinie, pnym popoudniem. Skoczyem z rolinami i zostao mi jeszcze mnstwo czasu na pisanie notatek. Chciaem od razu zada mu kilka pyta, ale nie mia nastroju do udzielania odpowiedzi. Powiedzia, e jest godny i najpierw musi przygotowa sobie jedzenie. Rozpali ogie w glinianym piecu i postawi na nim garnek z rosoem na kociach. Zajrza do torby z zakupami, ktr przywiozem, wyj z niej kilka jarzyn, pokroi je na mae kawaeczki i wrzuci do garnka. Potem pooy si na swojej macie, zrzuci sanday i powiedzia, abym usiad bliej pieca, tak ebym mg dokada do ognia. Zrobio si ju prawie cakiem ciemno. Z miejsca, gdzie siedziaem, wida byo zachodni stron nieba. Wielkie kbowisko chmur zabarwio si ci na brzegach, a w rodku pozostawao prawie czarne. Chciaem wanie skomentowa pikno chmur, ale don Juan odezwa si pierwszy. Puszyste brzegi i gsty rodek powiedzia, wskazujc na chmury. Jego stwierdzenie byo tak trafne, e a podskoczyem. Wanie miaem powiedzie ci o chmurach zauwayem. Wobec tego ubiegem ci rzek i rozemia si jak dziecko. Zapytaem go, czy jest w odpowiednim nastroju, eby odpowiedzie na kilka pyta. Co chcesz wiedzie? odpar. To, co powiedziae mi po poudniu o kontrolowanym kaprysie, bardzo mnie poruszyo stwierdziem. Naprawd nie mog zrozumie, co miae na myli. Oczywicie, e nie moesz tego zrozumie powiedzia. Prbujesz o tym myle, a to, co powiedziaem, nie pasuje do twoich myli. Usiuj o tym myle powiedziaem poniewa jest to jedyny sposb, w jaki mog co zrozumie. Czy na przykad, don Juanie, chcesz powiedzie, e kiedy czowiek nauczy si widzie, wszystko w wiecie staje si bezwartociowe? Nie powiedziaem bezwartociowe. Powiedziaem niewane. Wszystko jest rwne sobie i dlatego niewane. Na przykad, nie mog w aden sposb powiedzie, e to, co ja robi, jest waniejsze od tego, co ty robisz, albo e jedna rzecz jest bardziej istotna od drugiej. Dlatego te wszystkie rzeczy s sobie rwne, a jako rwne s niewane. Zapytaem go, czy jego stwierdzenie oznacza, e to, co nazywa widzeniem", jest w rzeczywistoci lepsze od zwykego patrzenia na rzeczy". Odpowiedzia, e oczy czowieka mog wykonywa obie funkcje, ale adna z nich nie jest lepsza. Uczenie oczu jedynie patrzenia jest jednak, jego zdaniem, niepotrzebn strat. Na przykad musimy patrze swoimi oczami, eby si mia powiedzia poniewa tylko wtedy, kiedy patrzymy, moemy uchwyci zabawn stron wiata. Z drugiej strony, kiedy nasze oczy widz,

wszystko staje si do tego stopnia jednakowe, e nic ju nie jest mieszne. Chcesz powiedzie, don Juanie, e czowiek, ktry widzi, nigdy si nie mieje? Przez chwil nie odpowiada. Bardzo moliwe, e s tacy ludzie wiedzy, ktrzy nigdy si nie miej powiedzia. Jednake ja nie znam nikogo takiego. Ci, o ktrych wiem, e widz, potrafi take patrze, wic si miej. Czy czowiek wiedzy moe rwnie paka? Myl, e tak. Nasze oczy patrz, wic moemy mia si, paka, cieszy si, by smutni albo szczliwi. Ja osobicie nie lubi by smutny, wic kiedy tylko jestem wiadkiem czego, co zwykle mnie smuci, po prostu przestawiam oczy i widz zamiast patrze. Za to kiedy spotykam co miesznego, patrz i miej si. Wtedy jednak, don Juanie, twj miech jest prawdziwy, nie jest kontrolowanym kaprysem. Don Juan wpatrywa si we mnie przez chwil. Rozmawiam z tob, bo mnie rozmieszasz powiedzia. Przypominasz mi takie pustynne szczury o puszystych ogonach. Mona je zapa, kiedy wsadzaj ogon do dziury, prbujc odstraszy inne szczury i ukra ich jedzenie. Dae si zapa na swoje wasne pytania. Uwaaj! Czasami te szczury wyrywaj sobie ogony, chcc si uwolni. To porwnanie rozbawio mnie, rozemiaem si. Don Juan pokaza mi kiedy kilka maych gryzoni o puszystych ogonach, ktre wyglday jak tuste wiewirki; obraz jednego z tych pucoowatych szczurw traccych swj ogon by smutny i rwnoczenie chorobliwie mieszny. Mj miech, jak wszystko inne, co robi, jest rzeczywisty rzek ale jest to rwnie kontrolowany kaprys, poniewa nie ma z niego adnego poytku, niczego nie zmienia. Wci jednak tak postpuj. Lecz z tego, co zrozumiaem, don Juanie, wynika, e twj miech nie jest bezuyteczny. On ci uszczliwia. Nie! Jestem szczliwy, poniewa wybieram patrzenie na rzeczy, ktre mnie uszczliwiaj, a wtedy moje oczy dostrzegaj ich zabawn stron, wic si miej. Powtarzam ci to niezliczon ilo razy. eby robi to, co dla ciebie najlepsze, swoj ciek musisz wybiera zawsze sercem. Zapewne tak samo mona si zawsze mia. Zinterpretowaem to, co powiedzia, w ten sposb, e pacz jest gorszy od miechu albo dziaa na nas co najmniej osabiajco. Don Juan zaoponowa mwic, e nie ma tu istotnej rnicy, bo zarwno miech, jak i pacz s niewane. Jednake on woli miech, poniewa miech lepiej suy jego ciau ni pacz. Zauwayem wtedy, e jeli istniej preferencje, to nie ma rwnoci. Jeli woli miech od paczu, to ten pierwszy jest zdecydowanie waniejszy. Don Juan uparcie twierdzi, e jego preferencje wcale nie oznaczaj, e miech i pacz nie s sobie rwne. Ja za utrzymywaem, e nasz spr mona doprowadzi do logicznego wniosku, e jeli rzeczy s do tego stopnia rwne, to dlaczego by nie wybra mierci? Wielu ludzi wiedzy wanie tak robi powiedzia. Pewnego dnia mog po prostu znikn. Niektrzy ludzie sdz, e wpadli w zasadzk i zostan skazani na mier za swoje czyny. Wybieraj mier, poniewa nie ma to dla nich znaczenia. Ja za wybraem ycie i miech, nie dlatego, e to jest wane, ale dlatego, e taki wybr jest zgodny z moj wrodzon skonnoci. Mwi, e wybraem, poniewa widz. Lecz to nie znaczy, e wybraem ycie; to moja wola sprawia, e yj, mimo e widz. Nie rozumiesz mnie, poniewa masz nawyk mylenia, kiedy patrzysz i mylenia, kiedy mylisz. Jego stwierdzenie bardzo mnie zaintrygowao. Poprosiem go, aby wyjani, co chcia powiedzie. Powtarza to samo kilka razy, jakby dajc sobie czas na uoenie innego sformuowania, po czym powiedzia, e przez mylenie rozumie nasze stae wyobraenie o wszystkim w wiecie. Widzenie usuwa ten nawyk, a ja, dopki nie naucz si widzie, nie bd mg naprawd zrozumie, o co mu chodzi. Jeli jednak nic nie ma znaczenia, don Juanie, to dlaczego miaoby by wane, ebym nauczy si widzie? Powiedziaem ci kiedy, e naszym ludzkim przeznaczeniem jest uczenie si, na dobre i na ze rzek. Nauczyem si widzie i mwi ci, e tak naprawd nic si nie liczy. Teraz twoja kolej, moe

pewnego dnia bdziesz widzia i sam przekonasz si, czy rzeczy maj zaczenie, czy te nie. Dla mnie nic nie ma znaczenia, ale moe dla ciebie wszystko bdzie miao. Powiniene ju wiedzie, e czowiek wiedzy yje dziaajc, a nie mylc o dziaaniu, ani te mylc, co pomyli, kiedy skoczy dziaa. Czowiek wiedzy swoj ciek wybiera sercem i poda ni. Potem patrzy, cieszy si i mieje, a jeszcze pniej widzi i wie. Wie, e jego ycie skoczy si za szybko. Wie, e tak jak kady zmierza donikd. Wie, poniewa widzi, e nic nie jest waniejsze od innych rzeczy. Inaczej mwic, czowiek wiedzy nie ma ani honoru, ani godnoci, ani rodziny, ani imienia, ani kraju, ma tylko ycie, ktrym yje. W takiej sytuacji jego jedynym zwizkiem ze wspbrami staje si kontrolowany kaprys. Czowiek wiedzy zatem stara si, poci i sapie, a kiedy si na niego spojrzy, wyglda jak kady zwyczajny czowiek, z tym jednak wyjtkiem, e kontroluje kaprys swego ycia. Nie ma rzeczy waniejszej od innych, dlatego czowiek wiedzy wybiera jak czynno i wykonuje j tak, jakby miaa dla niego znaczenie. Jego kontrolowany kaprys sprawia, i mwi, e to, co robi, ma dla niego znaczenie i zachowuje si tak, jakby naprawd miao. Lecz on wie, e nie ma, wic kiedy zakoczy swoje dziaanie, odpoczywa w spokoju niezalenie od tego, czyjego czyny s dobre, czy ze, czy co mu si udao, czy te nie, w adnym wypadku nic to go nie obchodzi. Z drugiej jednak strony, czowiek wiedzy moe wybra cakowit bierno i nigdy nie podejmowa adnych dziaa, zachowywa si w taki sposb, jakby zaleao mu na byciu pasywnym. Wtedy rwnie bdzie autentyczny, poniewa w ten sposb przejawia si jego kontrolowany kaprys. Syszc to, podjem si bardzo zawiego wyjanienia don Juanowi, e jestem ciekawy, co motywuje czowieka wiedzy do dziaania w dany sposb, cho wie on, i nic nie ma znaczenia. Zachichota cicho, zanim mi odpowiedzia. Ty mylisz o swoich dziaaniach powiedzia. Dlatego musisz wierzy, e twoje czyny s na tyle wane, na ile sdzisz, e s wane, podczas gdy w rzeczywistoci nic, co robimy, nie jest wane. Nic! Lecz skoro jak powiedziae nic si naprawd nie liczy, jak mog dalej y? atwiej byoby umrze. Tak wanie mwisz i wierzysz w to, poniewa mylisz o yciu tak samo, jak teraz mylisz o tym, czym jest widzenie. Chciaby, abym ci je opisa, po to eby mg o nim myle, tak jak o wszystkim innym. W przypadku widzenia mylenie jednake zupenie nie wchodzi w gr, wic nie mog ci powiedzie, jak to jest widzie. Teraz chcesz, ebym ci poda przyczyny mojego kontrolowanego kaprysu, ale mog ci tylko powiedzie, e jest to bardzo zblione do widzenia, jest to co, o czym nie da si myle. Ziewn. Pooy si na plecach, wycign ramiona i nogi. Jego koci zatrzeszczay. Zbyt dugo ci tu nie byo rzek. Za duo mylisz. Wsta i wszed w gste krzewy chaparralu, ktre rosy przy domu. Dooyem do ognia. Miaem zamiar zapali lamp naftow, ale pmrok by bardzo uspokajajcy. Ogie z paleniska dawa wiato wystarczajce do pisania i spowija wszystko dokoa czerwonaw powiat. Odoyem notatki na ziemi i pooyem si. Byem zmczony. Z caej mojej rozmowy z don Juanem zapamitaem jedynie przykry fakt, e mu na mnie nie zaleao. Bardzo mnie to poruszyo. Ufaem mu przez tyle lat. Gdybym nie zaufa mu cakowicie, perspektywa zgbienia jego wiedzy wypeniaby mnie paraliujcym strachem. Moje zaufanie do niego opierao si na przekonaniu, e jemu osobicie na mnie zaleao. W rzeczywistoci zawsze si go baem, ale kontrolowaem swj strach, poniewa miaem do niego zaufanie. Kiedy usun t podstaw, nie miaem si na czym oprze i poczuem si bezradny. Opanowa mnie bardzo dziwny niepokj. Poczuem niezwyke podniecenie i zaczem chodzi w t i z powrotem przed paleniskiem. Don Juan dugo nie wraca. Czekaem na niego niecierpliwie. Przyszed chwil pniej. Usiad znowu przed ogniem, a ja wyrzuciem z siebie swoje lki. Powiedziaem mu, e martwi si, poniewa nie potrafi zmieni kierunku, tkwic w samym rodku strumienia. Wyjaniem mu, e oprcz zaufania, jakie miaem do niego, nauczyem si rwnie szanowa go i uwaa jego sposb ycia za duo bardziej racjonalny od mojego, a przynamniej za bardziej funkcjonalny. Jego sowa wywoay we mnie okropny konflikt, poniewa z ich powodu musz zmieni swoje uczucia. eby zilustrowa, o co mi chodzi, opowiedziaem don Juanowi histori czowieka pochodzcego z mojego krgu kulturowego, bardzo bogatego, konserwatywnego prawnika, yjcego w przekonaniu, e stoi na stray prawdy. We wczesnych latach trzydziestych, tu przed wprowadzeniem w ycie polityki Nowego adu, zaangaowa si caym sercem w rozgrywki polityczne. By cakowicie pewien, e nadchodzca zmiana przyniesie szkody krajowi. Z powodu oddania, jakie mia dla tradycji i poniewa by przekonany co do swoich racji, poprzysig zwalcza to, co uwaa za polityczne zo. Jednake fala tamtych czasw bya zbyt silna i pokonaa go. Walczy przeciwko niej dziesi lat na arenie politycznej i w yciu osobistym. Potem druga wojna wiatowa bez

reszty pogrzebaa jego wysiki. Jego polityczny i ideologiczny upadek skoczy si wielkim rozgoryczeniem. Dobrowolnie uda si na wygnanie i spdzi tam dwadziecia pi lat. Kiedy go poznaem, mia osiemdziesit cztery lata i wanie wrci do swojego rodzinnego miasta, eby zakoczy ycie w domu starcw. Nie mogem uwierzy, e doy tak pnego wieku, biorc pod uwag to, e zmarnowa ycie na zgorzkniaym ualaniu si nad sob. Na swj sposb polubi moje towarzystwo i duo za sob rozmawialimy. Kiedy widziaem go po raz ostatni, zakoczy rozmow stwierdzeniem: Miaem do czasu, eby spojrze wstecz i zastanowi si nad swoim yciem. Problemy moich czasw s dzisiaj jedynie histori i to nawet niezbyt ciekaw. By moe zmarnowaem ycie w pogoni za czym, co nigdy nie istniao. Ostatnio odnosz wraenie, e to, w co wierzyem, byo mieszne, niewarte uwagi. Myl, e mam tego wiadomo, jednake nie mog odzyska czterdziestu lat, ktre straciem. Powiedziaem don Juanowi, e moja wewntrzna walka zrodzia si z wtpliwoci, ktre zasiay we mnie jego sowa o kontrolowanym kaprysie. Jeli nic tak naprawd nie ma znaczenia powiedziaem to stajc si czowiekiem wiedzy, mona z koniecznoci znale si w takiej pustce jak mj przyjaciel. To nie jest tak powiedzia ostro don Juan. Twj przyjaciel jest samotny, poniewa umrze, nie widzc. Po prostu si zestarza i niechybnie teraz bardziej uala si nad sob ni dotychczas. Czuje, e zaprzepaci czterdzieci lat, poniewa goni za zwycistwami, a znajdowa jedynie poraki. Nigdy si nie dowie, e by zwycizc i by pokonanym oznacza to samo. Tak wic teraz boisz si mnie, poniewa powiedziaem ci, e niczym nie rnisz si od reszty. Zachowujesz si jak dziecko. Naszym ludzkim przeznaczeniem jest uczenie si. Do wiedzy podchodzi si tak, jak idzie si na wojn. Powtarzaem ci to wiele razy. Do wiedzy i do wojny podchodzi si ze strachem, z szacunkiem, ze wiadomoci, e idzie si na wojn i majc do siebie absolutne zaufanie. Zaufaj sobie, a nie mnie. Boisz si wic pustki ycia twojego przyjaciela. Lecz w yciu czowieka wiedzy nie ma adnej pustki. Mwi ci. Wszystko jest wypenione, a po brzegi. Don Juan wsta i wycign ramiona, jakby wyczuwajc rzeczy w powietrzu. Wszystko jest wypenione po brzegi powtrzy i wszystko jest jednakie. Nie jestem taki, jak twj przyjaciel, ktry po prostu si zestarza. Kiedy mwi ci, e nic nie ma znaczenia, nie mam na myli tego, co on. Dla niego walka nie miaa sensu, poniewa zosta pokonany. Dla mnie nie ma zwycistwa, klski ani pustki. Wszystko jest wypenione po brzegi i wszystko jest rwne wszystkiemu, a moja walka warta bya zachodu. eby sta si czowiekiem wiedzy, trzeba by wojownikiem, a nie chlipicym dzieckiem. Trzeba walczy, nie poddajc si, bez narzekania, bez cofania si, a do momentu, kiedy si bdzie widzie, tylko po to, eby stwierdzi, e nic nie ma znaczenia. Don Juan zamiesza w garnku drewnian yk. Jedzenie byo gotowe. Zdj naczynie z ognia i pooy je na czworoktnym, glinianym bloku, ktry zbudowa przy cianie i ktrego uywa jako pki lub stou. Nog przysun dwie niedue skrzynie suce za krzesa, szczeglnie wygodne, jeli usiadszy na nich, oparo si plecami o belki wspierajce ciany. Da mi znak, ebym usiad, po czym nala zup do miski. Umiechn si, jego oczy byy wietliste, jakby moja obecno naprawd sprawiaa mu przyjemno. agodnym ruchem popchn misk w moim kierunku. W jego gecie byo tyle ciepa i dobroci, jakby miao to przywrci moje zaufanie do don Juana. Poczuem si idiotycznie i chcc pozby si tego uczucia, zaczem szuka yki, ale nie mogem jej znale. Zupa bya za gorca, eby pi j prosto z miski, wic czekajc, a wystygnie, zapytaem don Juana, czy kontrolowany kaprys oznacza, e czowiek wiedzy nie moe ju nikogo lubi. Przesta je i rozemia si. Za bardzo si przejmujesz lubieniem ludzi i tym, czy sam jeste lubiany powiedzia. Czowiek wiedzy lubi, to wszystko. Lubi, co chce i kogo chce, ale uywa kontrolowanego kaprysu do tego, eby sobie tym nie zaprzta gowy. Jest to dokadne przeciwiestwo tego, co robisz teraz. Lubi ludzi i by przez nich lubianym to nie jedyna rzecz, ktr mona robi, bdc czowiekiem. Przyglda mi si przez chwil z gow przechylon lekko na bok. Pomyl o tym powiedzia. Jest jeszcze co, o co chciaem spyta, don Juanie. Powiedziae, e aby si mia, musimy patrze oczami, aleja uwaam, e miejemy si, poniewa mylimy. We na przykad czowieka

niewidomego, on te si mieje. Nie rzek. Niewidomi si nie miej. Ich ciaami wstrzsaj nieznaczne fale miechu. Oni nigdy nie patrzyli na zabawn stron wiata i musz j sobie wyobraa. Ich miech nie jest huraganem miechu. Nie rozmawialimy wicej. Poczuem si zadowolony i szczliwy. Jedlimy w milczeniu. Potem don Juan zacz si mia. Wkadaem sobie warzywa do ust za pomoc suchej gazki. 4 padziernika 1968 W pewnym momencie zapytaem don Juana, czy ma co przeciwko temu, ebymy porozmawiali o widzeniu. Przez chwil zastanawia si, potem umiechn si i powiedzia, e znowu poddaj si swoim przyzwyczajeniom, usiujc rozmawia, zamiast dziaa. Jeli chcesz widzie, musisz pozwoli, aby dym ci poprowadzi powiedzia stanowczo. Nie bd ju wicej o tym rozmawia. Pomagaem mu w oczyszczaniu suszonych zi. Pracowalimy w milczeniu. Kiedy jestem zmuszony do przebywania w ciszy, szczeglnie w towarzystwie don Juana, odczuwam niepokj. W pewnym momencie, porywczo, wrcz jakby pod przymusem, zadaem mu zaczepne pytanie: W jaki sposb czowiek wiedzy stosuje kontrolowany kaprys, kiedy ma do czynienia ze mierci ukochanej osoby? zapytaem. Don Juana zaskoczyo moje pytanie, popatrzy na mnie dziwnym wzrokiem. Wemy na przykad twojego wnuka, Lucia powiedziaem. Czy w chwili jego mierci twoje postpowanie bdzie kontrolowanym kaprysem? Mj syn Eulalio bdzie lepszym przykadem odpowiedzia spokojnie don Juan. Przygniota go skaa, kiedy pracowa przy budowie autostrady panamerykaskiej. Moje postpowanie wobec niego byo wtedy kontrolowanym kaprysem. Kiedy przyszedem na miejsce wybuchu, ju prawie nie y, ale jego organizm by tak silny, e jeszcze rusza si i kopa. Stanem przed nim i powiedziaem chopakom z drogwki, eby go nie ruszali. Posuchali mnie i stali wok mojego syna, patrzc na jego poszarpane ciao. Ja te tam byem, ale nie patrzyem. Przestawiem oczy, tak eby widzie jego osobiste ycie, rozpadajce si i rozszerzajce w niekontrolowany sposb poza swoje granice, jak mga krysztaw, poniewa ycie i mier tak wanie mieszaj si ze sob i rozprzestrzeniaj. To wanie zrobiem w chwili mierci mojego syna. To wszystko, co w ogle mona zrobi i to jest wanie kontrolowany kaprys. Gdybym na niego patrzy, zobaczybym jedynie, e nieruchomieje i poczubym, jak ronie we mnie pacz, poniewa ju nigdy wicej nie mgbym zobaczy jego postaci stpajcej po ziemi. Zamiast tego widziaem jego mier i nie byo w tym adnego smutku, adnego uczucia. Jego mier bya taka sama jak wszystko inne. Przez chwil don Juan nic nie mwi. Wyglda na smutnego, ale potem umiechn si i klepn mnie w gow. Mona wic powiedzie, e moim kontrolowanym kaprysem w chwili mierci kogo, kogo kocham, jest przestawienie oczu. Pomylaem o tych, ktrych kocham i ogarna mnie potwornie przygniatajca fala litoci nad sob. Szczciarz z ciebie, don Juanie powiedziaem. Moesz przestawi oczy, podczas gdy ja potrafi jedynie patrze. Moje stwierdzenie rozbawio go, rozemia si. Brawo! rzek. To jest cika praca. Obaj rozemialimy si. Po chwili ciszy znowu zaczem go molestowa, chyba tylko po to, eby rozproszy wasny smutek. Jeli ci dobrze zrozumiaem, don Juanie powiedziaem jedyne czyny w yciu czowieka wiedzy, ktre nie s kontrolowanymi kaprysami, to te, ktre wykonuje ze sprzymierzecem albo z Mescalito. Prawda? Prawda powiedzia chichoczc. Mj sprzymierzeniec i Mescalito nie s rwni nam, ludziom. Mj kontrolowany kaprys odnosi si jedynie do mnie i do tego, co robi w towarzystwie innych ludzi. Istnieje jednake moliwo powiedziaem e czowiek wiedzy traktuje spotkania ze sprzymierzecem albo z Mescalito jak kontrolowany kaprys, prawda?

Przyglda mi si przez chwil. Znowu mylisz rzek. Czowiek wiedzy nie myli, dlatego te nie moe rozwaa takiej moliwoci. Na przykad ja. Mwi, e mj kontrolowany kaprys odnosi si do sytuacji, kiedy jestem w towarzystwie ludzi. Mwi tak, poniewa widz ludzi. Jednake nie widz wskro sprzymierzeca, co sprawia, e jest on dla mnie niepojty. Jake wic mog kontrolowa swj kaprys, jeli nie widz? W towarzystwie sprzymierzeca albo Mescalito jestem jedynie czowiekiem, ktry wie, jak widzie i ktry jest zmieszany tym, co widzi. Czowiekiem, ktry wie, e nigdy nie zrozumie wszystkiego, co go otacza. Jeli chodzi o ciebie, to jest mi obojtne, czy zostaniesz czowiekiem wiedzy, czy nie. Ma to jednake znaczenie dla Mescalito. Niechybnie zaley mu na tym, skoro tyle razy okazywa zainteresowanie twoj osob. Widz jego trosk i dostosowuj si do niego, chocia jego powody s dla mnie niezrozumiae.

6 5 padziernika 1968 roku, kiedy wsiadalimy do mojego samochodu, wybierajc si w podr do rodkowego Meksyku, don Juan zatrzyma mnie: Mwiem ci ju powiedzia powanie e nigdy nie powinno si ujawnia ani imienia czarownika, ani innych szczegw z nim zwizanych. Mam nadziej, e zrozumiae, i nigdy nie powiniene zdradza mojego imienia ani te miejsca, w ktrym znajduje si moje ciao. Teraz prosz ci o to samo w stosunku do mojego przyjaciela, ktrego bdziesz nazywa Genaro. Pojedziemy do jego domu i spdzimy tam troch czasu. Zapewniem don Juana, e nigdy nie naduyem jego zaufania. Wiem o tym odpar, nie zmieniajc powanego tonu. Martwi mnie jednake twj brak rozwagi. Zaprotestowaem, a don Juan stwierdzi, e chcia przypomnie mi, e za kadym razem, kiedy postpuje si nierozwanie w sprawach zwizanych z magi, igra si z blisk i bezsensown mierci, ktrej mona unikn, bdc rozwanym i wiadomym. Nie bdziemy ju duej tym si zajmowa powiedzia. Kiedy wyjedziemy z domu, nic nie wspomnimy o Genaro ani nawet o nim nie pomylimy. Chc, eby teraz uporzdkowa swoje myli. Kiedy go poznasz, musisz by czysty i wolny od wtpliwoci. O jakich wtpliwociach mwisz, don Juanie? O wszystkich moliwych wtpliwociach. Kiedy spotkasz Genaro, powiniene by krysztaowo czysty. On bdzie ci widzia! Jego dziwne upomnienia przestraszyy mnie. Powiedziaem, e moe nie powinienem poznawa jego przyjaciela, tylko zawie don Juana w poblie jego domu i zostawi tam. Powiedziaem ci to tylko ze wzgldu na rodki ostronoci stwierdzi. Poznae ju jednego czarownika, Vicente, ktry omal ci nie zabi. Tym razem uwaaj! Jeszcze dwa dni po przybyciu do rodkowego Meksyku, dwa dni zajo nam dojcie z miejsca, gdzie zostawiem samochd, do domu przyjaciela don Juana, maej chatki usadowionej na zboczu gry. Przyjaciel don Juana sta w drzwiach, jakby nas oczekiwa. Natychmiast go rozpoznaem. Miaem okazj pozna go, kiedy przywiozem don Juanowi swoj ksik. Wtedy waciwie dobrze mu si nie przyjrzaem, po prostu rzuciem na niego okiem i miaem wraenie, e jest w wieku don Juana. Jednake widzc go stojcego w drzwiach, zauwayem, e jest zdecydowanie modszy. By moe nieco po szedziesitce, niszy od don Juana i szczuplejszy, bardzo ciemny i muskularny. Mia gste, siwiejce, troch przydugie wosy, zasaniajce mu uszy i czoo. Jego twarz bya okrga i kocista. Znacznie wystajcy nos nadawa mu wygld drapienego ptaka o maych, ciemnych oczkach. Najpierw powiedzia co do don Juana, ktry kiwn gow potakujco. Przez chwil rozmawiali. Nie mwili po hiszpasku, wic nie mogem ich zrozumie. Potem don Genaro zwrci si do mnie: Witaj w mojej skromnej, maej chatce powiedzia przepraszajco po hiszpasku. Jego sowa byy grzecznociow formuk, ktr syszaem wczeniej w wielu wiejskich rejonach Meksyku. Jednake, mwic to, zamia si radonie bez adnego powodu, a ja wiedziaem, e wanie uy kontrolowanego kaprysu. W najmniejszym stopniu nie obchodzio go to, e jego dom jest chaup. Wtedy bardzo polubiem don Genaro. Przez nastpne dwa dni chodzilimy w gry zbiera roliny. Don Juan, don Genaro i ja wyruszalimy kadego dnia o wicie. Oni dwaj szli razem w jak okrelon, ale nie znan cz gr, a mnie zostawiali samego w lesie. Czuem si tam wspaniale. Nie zauwaaem upywu czasu, nie baem si te samotnoci. Niezwyke dowiadczenie tych dwch dni polegao na tym, e miaem cudown okazj skoncentrowania si na delikatnym zadaniu szukania specyficznych rolin, ktre powierzy mi don Juan. Wracalimy do domu pnym popoudniem i zawsze byem tak zmczony, e natychmiast zasypiaem. Trzeci dzie by jednak inny. Pracowalimy we trzech, a don Juan poprosi don Genaro, eby ten nauczy mnie, jak rozpozna niektre roliny. Wrcilimy koo poudnia i zastalimy przed domem

dwch starych mczyzn, ktrzy spdzali tam dugie godziny, w cakowitym milczeniu, jak w jakim transie. Nie spali jednak. Obszedem ich dokoa kilka razy. Don Juan ledzi wzrokiem moje ruchy, to samo robi don Genaro. Musisz rozmawia z rolinami, zanim je zerwiesz powiedzia don Juan. Rzuci to jakby od niechcenia, po czym powtrzy trzy razy, zapewne chcc zwrci moj uwag. Nikt nie powiedzia ani sowa, a don Juan odezwa si ponownie: eby zobaczy roliny, musisz sam do nich mwi cign. Powiniene pozna kad z nich, wtedy powiedz ci wszystko, co bdziesz chcia o nich wiedzie. Byo pne popoudnie. Don Juan siedzia na paskiej skale, z twarz zwrcon w stron zachodnich gr, a don Genaro na somianej macie, zwrcony na pnoc. Don Juan powiedzia mi w pierwszym dniu naszego pobytu u don Genaro, e s to ich pozycje i mam usi na ziemi w dowolnym miejscu naprzeciw ich obu. Powinienem zwrci twarz na poudniowy wschd i rzuca na nich jedynie przelotne spojrzenia. Tak, tak to wanie jest z rolinami, nieprawda? powiedzia don Juan i odwrci si do don Genaro, ktry mu przytakn. Powiedziaem mu, e nie wypeniaem jego instrukcji, poniewa rozmawianie z rolinami wydaje mi si do gupie. Nie potrafisz zrozumie, e czarownik nie artuje rzek surowo. Kiedy czarownik stara si widzie, prbuje tym samym zdoby moc. Don Genaro wpatrywa si we mnie. Robiem notatki, co wyranie go intrygowao. Umiechn si do mnie, potrzsn gow i powiedzia co do don Juana. Ten za wzruszy ramionami. Widok tego, jak pisz, musia by dla don Genaro cokolwiek dziwny. Natomiast don Juan chyba przyzwyczai si ju do tego, e robi notatki i pisz mwic. Przestao go to ju dziwi; mwi, nie zwracajc uwagi na to, co robi. Jednake don Genaro cigle si mia. Musiaem przerwa pisanie, eby nie zakca rozmowy. Don Juan powtrzy dobitnie, e poczyna czarownika nie wolno traktowa jak artw, poniewa czarownik na kadym zakrcie swojej drogi igra ze mierci. Potem zacz opowiada don Genaro histori o tym, jak pewnej nocy, podczas jednej z naszych wycieczek, widziaem wiata podajcej za mn mierci. Historia okazaa si niewiarygodnie zabawna, bo don Genaro pokada si na ziemi ze miechu. Don Juan przeprosi mnie i powiedzia, e jego przyjaciel ma skonno do wybuchania miechem. Zerknem na don Genaro, ktry, jak sdziem, cigle tarza si po ziemi i zobaczyem, jak wykonuje rzecz niewiarygodn. Sta na gowie, nie podpierajc si rkami, a nogi mia skrzyowane, jakby siedzia. Widok ten by tak absurdalny, e a podskoczyem. Kiedy zdaem sobie spraw, e z punktu widzenia mechaniki ciaa dokonuje on czego prawie zupenie niemoliwego, wtedy wrci do normalnej, siedzcej pozycji. Wygldao no to, e don Juan wiedzia, o co tu chodzi. Cieszy si z przedstawienia don Genaro, ryczc przy tym ze miechu. Don Genaro zauway moje zakopotanie; kilka razy zaklaska w donie i znowu zacz si tarza po ziemi. Wyranie chcia, ebym na niego patrzy. To, co w pierwszej chwili wydao mi si tarzaniem po ziemi, byo w rzeczywistoci nachylaniem si z pozycji siedzcej i dotykaniem ziemi gow. Najprawdopodobniej przyjmowa t nielogiczn pozycj dziki sile rozpdu: pochyla si kilka razy, a inercja doprowadzaa jego ciao do pionowej pozycji, tak e przez chwil siedzia na gowie. Kiedy ich miech ucich, don Juan podj wtek bardzo surowym tonem. Zmieniem pozycj ciaa, eby mi byo wygodnie i abym mg skupi ca uwag na sowach don Juana. Nie mia si, jak to zazwyczaj robi, kiedy usiowaem skupi si na tym, co mwi. Genaro patrzy na mnie, jakby spodziewa si, e znowu zaczn pisa, ale nie robiem wicej notatek. Sowa don Juana wyraay nagan za to, e nie rozmawiaem z rolinami podczas ich zbierania, jak mi zawsze poleca. Powiedzia, e roliny, ktre zabiem, mogy rwnie zabi mnie. Z pewnoci wczeniej czy pniej sprawi, e zachoruj. Doda, e jeli zachoruj na skutek zranienia rolin, nie przyznam si do tego i bd wierzy, e mam jedynie gryp. Obaj dowiadczyli kolejnej chwili wesooci, po czym don Juan znowu spowania i powiedzia, e jeli nie bd myla o swojej mierci, cae moje ycie pozostanie jedynie indywidualnym chaosem. Wyglda bardzo surowo. C innego moe mie czowiek, poza swoim yciem i mierci powiedzia do mnie.

Wtedy poczuem, e nie obejdzie si bez notatek, zaczem wic znowu pisa. Don Genaro patrzy na mnie i umiecha si. Potem odchyli gow nieco do tyu i rozszerzy nozdrza. Mia z pewnoci niewiarygodn kontrol nad miniami nozdrzy, poniewa powikszy je chyba dwukrotnie. Najzabawniejsze w jego popisach byy nie tyle gesty, co jego wasna reakcja na nie. Rozszerzywszy nozdrza, ze miechem pad na ziemi i ponownie doprowadzi swoje ciao do dziwnej pozycji siedzenia na gowie. Don Juan mia si, a po policzkach spyny mu zy. Poczuem si nieco zakopotany i zamiaem si nerwowo. Genaro nie lubi pisania wyjani don Juan. Odoyem notatki na bok, ale don Genaro zapewni mnie, e mog pisa, bo jemu naprawd to nie przeszkadza. Pozbieraem je wic i zaczem pisa. Don Genaro powtrzy te same mieszne ruchy i obaj mczyni ponownie zareagowali miechem. Don Juan popatrzy na mnie, cigle si miejc i stwierdzi, e w ten sposb jego przyjaciel opisuje mnie. Mam skonno do rozszerzania nozdrzy, kiedy pisz, a don Genaro uwaa, e usiowanie zostania czarownikiem za pomoc pisania notatek jest rwnie absurdalne jak siedzenie na gowie. Dlatego wanie wymyli t nonsensown pozycj, w ktrej ciar siedzcego ciaa opiera si na gowie. By moe dla ciebie nie jest to zabawne powiedzia don Juan ale tylko Genaro potrafi usi na gowie i tylko ty mylisz o nauczeniu si czarownictwa, uywajc do tego pisania. Obaj znowu zanieli si miechem, a don Genaro powtrzy swj nieprawdopodobny wyczyn. Lubiem go. W tym, co robi, byo duo wdziku i bezporednioci. Przyjmij moje przeprosiny, don Genaro powiedziaem, wskazujc na notatnik. W porzdku rzek i znowu zachichota. Nie mogem dalej pisa. Mczyni jeszcze dugo rozmawiali o tym, jak roliny mog faktycznie zabija i jak czarownicy wykorzystuj t wanie ich zdolno. Obaj cay czas patrzyli na mnie, jakby spodziewali si, e znowu zaczn pisa. Carlos jest jak ko, ktry nie lubi by siodany powiedzia don Juan. Trzeba postpowa z nim bardzo powoli. Przestraszye go i teraz nie bdzie pisa. Don Genaro rozszerzy nozdrza i powiedzia tonem drwicej wymwki, marszczc brwi i krzywic usta: Ale Carlito, pisz! Pisz, a ci kciuk odpadnie. Don Juan wsta, wycign ramiona i wygi plecy w uk. Mimo zaawansowanego wieku jego ciao byo mocne i gibkie. Poszed w krzaki rosnce przy domu; zostaem sam z don Genaro. Popatrzy na mnie tak, a poczuem si zakopotany i odwrciem wzrok. Tylko mi nie mw, e nawet na mnie nie spojrzysz! powiedzia rozbawionym tonem. Rozszerzy nozdrza i sprawi, e zadray. Potem wsta i powtrzy ruchy don Juana wyginajc plecy i przecigajc ramiona, ale jego ciao wykrzywio si w najbardziej absurdalnej pozie. Wykona zupenie niemoliwy do opisania gest skadajcy si w duym stopniu z pantomimy i poczucia humoru. Oczarowa mnie. Bya to mistrzowska karykatura don Juana. W tej chwili wrci don Juan. Zobaczy swoj karykatur i niewtpliwie zrozumia jej znaczenie. Usiad chichoczc. Skd wieje wiatr? zapyta niedbale don Genaro. Don Juan wskaza gow na zachd. Lepiej pjd za wiatr powiedzia powanie don Genaro. Potem odwrci si i wskaza na mnie palcem. A ty nie zwracaj uwagi, jeli usyszysz jaki dziwny dwik powiedzia. Kiedy Genaro sra, gry si trzs. Skoczy w krzaki, a chwil pniej usyszaem bardzo dziwny haas. By to gboki, nieziemski grzmot. Nie wiedziaem, co o tym sdzi. Spojrzaem na don Juana, szukajc wskazwki, ale jego powali ju miech. 17 padziernika 1968

Nie pamitam, co skonio don Genaro do opowiedzenia mi o porzdku drugiego wiata", jak go nazywa. Powiedzia, e mistrz czarownik jest orem albo raczej moe zmieni si w ora. Natomiast zy czarownik to tecolote, sowa. Zy czarownik jest dzieckiem nocy i dla takiego czowieka najbardziej uytecznymi zwierztami s puma i inne dzikie koty albo nocne ptaki, szczeglnie za sowa. Brujos liricos, liryczni czarownicy, czyli dyletanci wol inne zwierzta, na przykad wron. Don Juan, ktry przysuchiwa si w milczeniu, zamia si. Don Genaro odwrci si do niego i powiedzia: To prawda, przecie wiesz o tym, Juanie. Potem mwi dalej, e mistrz czarownik potrafi zabra swojego ucznia ze sob w podr i naprawd przej przez dziesi poziomw innego wiata. Jeli mistrz jest orem, moe zacz od najniszego poziomu, a potem przechodzi przez kady nastpny wiat, a dojdzie do szczytu. li czarownicy i dyletanci mog w najlepszym razie przej przez pierwsze trzy poziomy. Don Genaro opisa te kroki nastpujco: Zaczynasz na samym spodzie, a potem twj nauczyciel zabiera ci na lot i wkrtce nastpuje bum! Przechodzisz przez pierwszy poziom. Potem, niewiele pniej, znowu bum! Przechodzisz przez drugi. I bum! Przechodzisz przez trzeci... Don Genaro poprowadzi mnie przez dziesi bum, a do ostatniego poziomu wiata. Kiedy skoczy, don Juan popatrzy na mnie i umiechn si ze zrozumieniem. Genaro nie ma upodobania do mwienia powiedzia ale jeli chciaby otrzyma lekcj, nauczy ci on o rwnowadze rzeczy. Don Genaro twierdzco kiwn gow. Wyd usta i przymkn powieki. Pomylaem, e jego mimika jest wspaniaa. Don Genaro wsta, to samo zrobi don Juan. W porzdku powiedzia don Genaro. Chodmy wic. Moemy i i zaczeka na Nestora i Pablito. Powinni ju by. W czwartki przybywaj wczenie. Obaj wsiedli do mojego samochodu, don Juan z przodu. Nie zapytaem o nic, po prostu zapaliem silnik. Don Juan poprowadzi mnie do miejsca, ktre, jak powiedzia, byo domem Nestora. Don Genaro wszed do domu, a chwil pniej wyszed z Nestorem i Pablito, dwoma modymi mczyznami, jego uczniami. Wszyscy wsiedli do samochodu, a don Juan poleci mi jecha drog prowadzc do zachodnich gr. Zostawilimy samochd na poboczu bitej drogi i poszlimy wzdu brzegu rzeki, szerokiej na jakie pitnacie czy dwadziecia stp, do wodospadu widocznego z miejsca, gdzie zaparkowaem. Byo pne popoudnie. Okolica zrobia na mnie due wraenie. Dokadnie nad nami znajdowaa si wielka, ciemna, niebieskawa chmura, wygldajca jak unoszcy si dach. Miaa wyranie zarysowane brzegi i ksztat ogromnego pkola. Na zachodzie, w pamie wysokich Centralnych Kordylierw, deszcz zdawa si spywa po zboczach. Wyglda jak biaawa zasona opadajca na zielone szczyty. Na wschodzie znajdowaa si duga, gboka dolina, nad ktr wiecio soce. Kontrast pomidzy tymi dwoma widokami by wspaniay. Zatrzymalimy si u stp wodospadu. Mia moe sto pidziesit stp wysokoci i hucza bardzo gono. Don Genaro zamocowa pas wok swojej talii. Zwisao z niego chyba siedem przedmiotw. Wyglday jak mae tykwy. Zdj kapelusz i pozwoli mu zawisn na sznurku, ktry mia na szyi. Na gow woy opask wyjt z torby zrobionej z grubej tkaniny wenianej. Opaska te bya z weny w rnych kolorach, z ktrych wybijaa si ostra . Za opask wetkn trzy pira, wygldajce na orle. Zauwayem, e nie umieci ich symetrycznie. Jedno piro wsadzi za prawym uchem, drugie nad czoem, a trzecie nad lew skroni. Potem zdj sanday, zahaczy czy te przywiza je do paska spodni i zapi pas wok poncho. Pas ten wyglda jak skrzana plecionka. Nie widziaem, czy zawiza go, czy te zapi na sprzczk. Don Genaro poszed w kierunku wodospadu. Don Juan ustawi pewnie okrgy kamie i usiad na nim. To samo zrobili dwaj modzi mczyni, siadajc na kamieniach po jego lewej stronie. Don Juan wskaza mi miejsce koo siebie, po prawej stronie. Kaza mi przynie kamie i usi przy nim. Musimy usi w jednej linii powiedzia, pokazujc mi, e oni trzej siedzieli w rzdzie. Do tego czasu don Genaro zdy doj do stp wodospadu i zaczai wspina si ciek po jego prawej stronie. Z miejsca, w ktrym siedzielimy, wygldaa ona dosy stromo. Byo tam duo krzakw, ktrych uywa jako uchwytw. W pewnej chwili zdawao si, e utraci grunt pod nogami i prawie zjecha na d, jakby ziemia bya liska. Chwil pniej stao si to samo. Przyszo mi do gowy, e moe don Genaro jest za stary na to, eby si wspina. Widziaem, jak kilkakrotnie lizga si i

potyka, zanim dotar do miejsca, w ktrym koczya si cieka. Kiedy zacz wspina si na skay, przeraziem si. Nie miaem pojcia, co ma zamiar zrobi. Co on robi? zapytaem szeptem don Juana. Don Juan nie spojrza na mnie. Niewtpliwie si wspina powiedzia. Don Juan patrzy prosto na don Genaro. Jego spojrzenie byo nieruchome. Mia pprzymknite oczy. Siedzia wyprostowany, z rkami opartymi midzy nogami na brzegu kamienia. Przechyliem si nieco, eby spojrze na dwch modych ludzi. Don Juan wykona rk gest rozkazujcy mi powrt do Unii. Zrobiem to natychmiast. Przelotnie zobaczyem modych mczyzn. Zdawali si tak samo zaabsorbowani, jak don Juan. Don Juan wykona kolejny gest rk i wskaza w kierunku wodospadu. Popatrzyem tam. Don Genaro wspi si ju do wysoko na skaln cian. W chwili, kiedy na niego spojrzaem, wanie usadowi si na wystpie skalnym i zacz podchodzi powoli do wielkiego gazu. Rozoy ramiona, jakby obejmowa ska. Porusza si wolno w prawo i nagle straci grunt pod nogami. Zaparo mi dech. Na moment jego ciao zawiso w powietrzu. Byem pewien, e spadnie, ale tak si nie stao. Praw rk chwyci si czego i bardzo zrcznie znowu stan na skale. Zanim ruszy dalej, odwrci si i spojrza na nas. By to tylko rzut oka. Obrt ten jednake by tak wyreyserowany, e wprawi mnie w zdumienie. Przypomniaem sobie, e robi to samo odwraca si i spoglda na nas za kadym razem, gdy si polizgn. Pomylaem, e don Genaro musia czu si zakopotany z powodu swojej niezdarnoci i odwraca si, eby sprawdzi, czy patrzymy. Wspi si jeszcze kawaek w kierunku szczytu, jeszcze raz potkn si i zawis niebezpiecznie na sterczcym wystpie skalnym. Tym razem podpar si lew rk. Kiedy odzyska rwnowag, odwrci si i znowu na nas popatrzy. Zanim doszed do szczytu, polizgn si jeszcze dwa razy. Z miejsca, w ktrym siedzielimy, szczyt wodospadu wyglda na jakie dwadziecia, dwadziecia pi stp szerokoci. Przez chwil don Genaro sta nieruchomo. Chciaem zapyta don Juana, co Genaro mia zamiar zrobi tam na grze, ale don Juan by tak pochonity obserwowaniem go, e nie miaem miaoci mu przeszkadza. Nagle don Genaro skoczy do wody tak niespodziewanie, e poczuem prni w doku. By to przepikny, dziwaczny skok. Przez sekund miaem wraenie, e widz seri zachodzcych na siebie obrazw, przedstawiajcych jego ciao wykonujce eliptyczny lot do rodka strumienia. Kiedy moje zdziwienie osabo, zauwayem, e don Genaro wyldowa na ledwo widocznej skale, na brzegu wodospadu. Przysiad tam na bardzo dugo. Wydawao si, e walczy z si pyncej wody. Dwa razy zawis nad przepaci i nie mogem stwierdzi, czego si trzyma. Odzyska rwnowag i przykucn na skale. Potem skoczy znowu, jak tygrys. Ledwie mogem dostrzec nastpn ska, na ktrej wyldowa. Wygldaa jak may stoek na samej krawdzi wodospadu. Pozosta na niej prawie dziesi minut. Nie porusza si. Jego bezruch zrobi na mnie takie wraenie, e zaczem dre. Chciaem wsta i i. Don Juan zauway moje zdenerwowanie i kaza mi by cicho. Bezruch don Genaro wprawi mnie w niewiarygodne i tajemnicze przeraenie. Poczuem, e jeli zostanie tam chwil duej, nie zdoam si opanowa. Nagle znowu skoczy, tym razem na drug stron wodospadu. Wyldowa na rkach i nogach, jak kot. Pozostawa przykucnity przez moment, po czym wsta, spojrza na drug stron, a potem na nas. Potem zamar w bezruchu. Rce mia zagite, jakby trzyma si niewidocznej balustrady. Jego postawa miaa w sobie co naprawd piknego. Ciao wydawao si takie zwinne i kruche. Pomylaem, e don Genaro, w opasce z pirami i w ciemnym poncho, z bosymi stopami, jest najpikniejsz ludzk istot, jak kiedykolwiek widziaem. Nagle wyrzuci w gr ramiona, podnis gow i rzuci si caym ciaem, wykonujc rodzaj bocznego salta w lewo. Gaz, na ktrym sta, by okrgy, a kiedy don Genaro skoczy, skry si za nim. W tym momencie zaczy spada wielkie krople deszczu. Don Juan wsta, to samo zrobili pozostali mczyni. Ich poruszenie si byo tak gwatowne, e poczuem si zakopotany. Mistrzowski wyczyn don Genaro wprawi mnie w stan silnej ekscytacji. Uznaem, e don Genaro jest doskonaym artyst i

chciaem zaraz si z nim zobaczy, eby mu pogratulowa. Wytyem wzrok, spojrzaem na drug stron wodospadu, eby sprawdzi, czy nie wyszed, ale tam go nie byo. Bardzo chciaem dowiedzie si, co si z nim stao. Don Juan nie odpowiada na moje pytania. Lepiej si std szybko zbierajmy powiedzia. To prawdziwa ulewa. Musimy zawie Nestora i Pablito do domu, a potem ruszy w powrotn podr. Nie powiedziaem nawet do widzenia don Genaro uskaraem si. Ale on ci ju powiedzia do widzenia odpar szorstko don Juan. Przyjrza mi si bacznie, po czym rozchmurzy czoo i umiechn si. On rwnie yczy ci wszystkiego najlepszego rzek. Czu si szczliwy, bdc z tob. To znaczy, e nie zaczekamy na niego? Nie! powiedzia ostro don Juan. Pozwlmy mu zosta, gdziekolwiek jest. Moe jest orem leccym do innego wiata, a moe umar tam, na grze. Teraz to nie ma znaczenia. 23 padziernika 1968 Don Juan napomkn, e w najbliszej przyszoci ma zamiar ponownie wybra si do rodkowego Meksyku. Chcesz odwiedzi don Genaro? zapytaem. By moe odpowiedzia, nie patrzc na mnie. Nic mu nie jest, prawda, don Juanie? To znaczy, wtedy na szczycie wodospadu nic zego mu si nie stao, prawda? Nie, jest silny. Chwil rozmawialimy o planowanej podry don Juana, po czym powiedziaem, e lubi towarzystwo don Genaro i jego arty. Zamia si i stwierdzi, e naprawd jest on jak dziecko. Zrobia si duga przerwa. Prbowaem w mylach znale sposb, ktry pozwoliby mi zada pytanie o lekcj don Genaro. Don Juan popatrzy na mnie i powiedzia zoliwym tonem: Umierasz z ciekawoci, eby dowiedzie si czego o lekcji don Genaro, prawda? Zamiaem si zakopotany. Miaem obsesj na punkcie wydarzenia przy wodospadzie. Nieustannie roztrzsaem wszystkie szczegy, ktre zapamitaem. Doszedem do wniosku, e byem wiadkiem niewiarygodnego popisu sprawnoci fizycznej. Pomylaem, e don Genaro jest niewtpliwie niezrwnanym mistrzem rwnowagi; kady wykonany przez niego ruch by w duym stopniu zrytualizowany i nie trzeba dodawa, e musia zawiera ukryte znaczenie symboliczne. Tak powiedziaem. Przyznaj, e umieram z ciekawoci, aby dowiedzie si, o czym bya jego lekcja. Pozwl, e co ci powiem zacz don Juan. Dla ciebie bya to strata czasu. Lekcja don Genaro przeznaczona bya dla kogo, kto widzi. Pablito i Nestor uchwycili jej istot, chocia nie widz zbyt dobrze. Ale ty poszede tam popatrze. Powiedziaem Genaro, e jeste bardzo dziwnym ciemniaczkiem i e by moe jego lekcja owieci ci, ale niestety tak si nie stao. To nie ma jednak znaczenia. Widzenie jest bardzo trudne. Nie chciaem, eby rozmawia z Genaro po tym wszystkim, wic musielimy wyjecha. Niedobrze. Jednake byoby gorzej, gdybymy zostali. Genaro bardzo ryzykowa, chcc pokaza ci co wspaniaego. Niedobrze, e nie widzisz. Moe, jeli mi powiesz, don Juanie, o czym bya ta lekcja, dojd do wniosku, e jednak widziaem. Don Juan zwin si ze miechu. Twoj najlepsz cech jest zadawanie pyta powiedzia. Najwidoczniej znowu chcia omin temat. Siedzielimy, jak zwykle, przed domem, gdy don Juan nagle wsta i wszed do rodka. Poszedem za nim nalegajc, e opisz mu to, co widziaem. Wiernie oddaem kolejno wydarze, zgodnie z tym, co zapamitaem. Don Juan mia si, kiedy mwiem. Kiedy skoczyem, potrzsn gow. Widzenie jest bardzo trudne rzek. Bagaem go, eby to wyjani. O widzeniu nie ma co rozmawia powiedzia zdecydowanie.

Wygldao na to, e nie ma zamiaru powiedzie nic wicej, daem wic za wygran. Wyszedem z domu, aby zaatwi mu sprawunki. Kiedy wrciem, byo ju ciemno. Zjedlimy i wyszlimy na ramad. Jak tylko usiedlimy, don Juan zacz mwi o lekcji don Genaro. Nie da mi czasu na przygotowanie si do tematu. Miaem ze sob notatki, ale byo za ciemno na pisanie i nie chciaem mu przerywa, idc do domu po lamp naftow. Powiedzia, e don Genaro jako mistrz rwnowagi potrafi wykonywa skomplikowane i trudne ruchy. Siedzenie na gowie byo jednym z nich. Chcia mi tym pokaza, e niemoliwe jest widzenie podczas robienia notatek. Siedzenie na gowie, bez podpierania si rkami, w najlepszym przypadku stanowi dziwaczny wyczyn, ktry trwa jedynie chwil. Wedug don Genaro, pisanie o widzeniu jest tym samym. To niebezpieczny manewr, tak samo dziwny i niepotrzebny, jak siedzenie na gowie. Don Juan spojrza na mnie i powiedzia bardzo dramatycznym tonem, e kiedy don Genaro szala, siedzc na gowie, byem bliski widzenia. Don Genaro zauway to i powtarza w kko swj numer, niestety daremnie, poniewa ja natychmiast si zagubiem. Don Juan powiedzia, e don Genaro, poruszony sympati do mnie, rozpaczliwie prbowa pniej doprowadzi mnie z powrotem na skraj widzenia. Po bardzo dokadnym rozwaeniu sprawy postanowi zaprezentowa mi pokaz rwnowagi, przechodzc przez wodospad. Uwaa, e wodospad jest jak granica, przed ktr stoj i wierzy, e ja rwnie mgbym j przekroczy. Don Juan zacz wyjania wyczyn don Genaro. Powiedzia, e tak jak to ju kiedy mwi, dla tych, ktrzy widz, ludzie wygldaj jak wietliste istoty zoone jakby z wkien wiata, ktre obracajc si, sprawiaj wraenie jaja. Najbardziej zadziwiajc czci tych przypominajcych jaja istot s dugie wkna wychodzce z okolicy ppka. Don Juan powiedzia, e te wanie wkna maj najwiksze znaczenie w yciu czowieka. To one stanowiy tajemnic rwnowagi don Genaro, a jego lekcja nie miaa nic wsplnego z akrobatycznymi skokami przez wodospad. Jego popis rwnowagi polega na umiejtnoci uycia tych wanie mackopodobnych wkien. Don Juan zakoczy temat rwnie nagle, jak go rozpocz i zacz mwi o czym zupenie innym. 24 padziernika 1968 Przyparem don Juana do muru mwic, e intuicyjnie czuj, e ju nigdy nie dostan lekcji o rwnowadze i e musi mi wyjani wszystkie istotne szczegy, ktrych nigdy sam bym nie odkry. Don Juan przyzna mi racj co do tego, e don Genaro nigdy nie udzieli mi nastpnej lekcji. Co jeszcze chcesz wiedzie? zapyta. Czym s te mackopodobne wkna, don Juanie? S to macki wychodzce z ciaa czowieka, ktre s widoczne dla kadego widzcego czarownika. Czarownicy postpuj z ludmi zgodnie z tym, jak wygldaj ich macki. Osoby sabe maj bardzo krtkie, prawie niewidoczne wkna, mocni ludzie posiadaj macki dugie, o ywych kolorach. Na przykad macki Genaro s tak wietliste, e wygldaj jak warstwy. Po mackach mona pozna, czy kto jest zdrowy, czy chory, zy czy dobry albo zdradziecki. Po mackach mona rwnie pozna, czy dana osoba widzi. I tu wanie pojawia si problem. Kiedy Genaro ci widzia, wiedzia, tak samo jak mj przyjaciel Vicente, e widzisz. Ja natomiast widz, e widzisz, ale przecie wiem, e tak nie jest. Zaskakujce! Genaro nie mg sobie z tym poradzi. Powiedziaem mu, e jeste wariatem. Myl, e sam chcia to widzie i dlatego zabra ci do wodospadu. Jak mylisz, dlaczego sprawiam wraenie, e widz? Don Juan nie odpowiedzia. Przez jaki czas nic nie mwi. Nie chciaem pyta o nic innego. W kocu odezwa si. Powiedzia, e wie dlaczego, ale nie wie, jak to wyjani. Mylisz, e wszystko na wiecie jest atwe do zrozumienia stwierdzi poniewa wszystko, co robisz, jest zwyk rutyn. Przy wodospadzie, kiedy patrzye na poruszajcego si ponad wod Genaro, bye przekonany, e jest on mistrzem akrobacji, poniewa akrobacje byy wszystkim, co moge wymyli. I zawsze bdziesz wierzy, e to wanie robi. Jednake Genaro nigdy nie skaka przez ten strumie. Gdyby to zrobi, ju by nie y. Genaro balansowa na swoich wspaniaych, wieccych wknach. Wyduy je tak bardzo, e mg ujmijmy to tak przetoczy si na nich przez wodospad. Pokaza, jak naley wydua macki i jak si na nich precyzyjnie porusza. Pablito widzia prawie wszystkie ruchy Genaro. Natomiast Nestor jedynie te najbardziej oczywiste. Umkny mu subtelne szczegy. Ty jednak nie widziae zupenie nic. By moe, gdyby mi wczeniej powiedzia, czego mam szuka...

Don Juan przerwa mi mwic, e udzielanie mi instrukcji tylko by przeszkodzio don Genaro. Gdybym wiedzia, co si bdzie dziao, moje macki byyby podekscytowane i przeszkadzayby mackom don Genaro. Gdyby widzia powiedzia byoby dla ciebie oczywiste od pierwszej chwili, od pierwszego kroku Genaro, e on si nie potyka, idc w gr wodospadu. Rozlunia swoje macki. Dwukrotnie owin je dookoa kamieni i przyczepi si do litej skay jak mucha. Kiedy dotar do szczytu i przygotowa si do przekroczenia wody, skupi macki na maym kamieniu na rodku wodospadu, a kiedy je tam zamocowa, one go pocigny. Genaro wcale nie skaka i dlatego mg wyldowa na liskiej powierzchni maych kamieni, tu nad wod. Jego macki pozostaway cay czas szczelnie owinite wok tego kamienia, ktrego wanie uywa. Nie posiedzia zbyt dugo na pierwszym kamieniu, poniewa reszt macek zaczepi na innym, jeszcze niniejszym, w miejscu gdzie prd wody by najsilniejszy. Macki pocigny go raz jeszcze i wyldowa na kamieniu. To wanie byo jego najwikszym wyczynem. Powierzchnia kamienia bya zbyt maa, eby mg si na niej zmieci czowiek. Prd wody zmitby go w przepa, gdyby nie to e kilka jego macek byo zahaczonych o pierwszy kamie. Pozosta na drugim kamieniu do dugo, poniewa musia uwolni macki i przenie je na drug stron wodospadu. Kiedy je tam zamocowa, mg zwolni te zaczepione na pierwszym kamieniu. Na tym polegaa caa sztuka. Chyba tylko Genaro mg zrobi co takiego. O may wos nie puci si albo moe tylko nas buja, nigdy si tego nie dowiemy. Osobicie uwaam, e niewiele brakowao, eby upad. Wiem to, poniewa ze-sztywnia i odda wspaniay strza przez strumie, podobny do promienia wiata. Wydaje mi si, e sam ten promie mg go przenie na drug stron. Kiedy ju si tam dosta, stanwszy, zawieci wknami jak wizk wiate. T jedn rzecz zrobi tylko dla ciebie. Gdyby by w stanie widzie, wiedziaby o tym. Genaro sta tam, patrzc na ciebie, a wtedy zrozumia, e nie widziae.

7 Don Juana nie byo w domu, kiedy przyjechaem do niego w poudnie 8 listopada 1968 roku. Nie miaem pojcia, gdzie go szuka, wic po prostu usiadem i czekaem. Z jakiego nie znanego mi powodu wiedziaem, e wkrtce przyjdzie. Chwil pniej don Juan wszed do domu. Skin mi gow. Przywitalimy si. By zmczony, pooy si na macie i ziewn kilka razy. Widzenie stao si moj obsesj. Postanowiem jeszcze raz sprbowa halucynogennej mieszanki do palenia. Podjcie tej decyzji byo dla mnie niezwykle trudne, chciaem wic jeszcze o tym porozmawia. Chc si nauczy widzie, don Juanie powiedziaem bez ogrdek. Zdecydowanie jednak nie chc niczego zaywa. Nie chc pali twojej mieszanki. Czy mylisz, e mam jakie szans nauczy si widzenia bez tego? Don Juan wsta, przez chwil wpatrywa si we mnie, po czym znowu si pooy. Nie! powiedzia. Bdziesz musia uy dymu. Ale przecie powiedziae, e przy don Genaro prawie widziaem. Chodzio mi o to, e co w tobie wiecio tak, jakby naprawd by wiadomy poczyna don Genaro, ale tylko patrzye. Zdecydowanie co w tobie przypomina widzenie, ale nie widzisz. Jeste przymulony i tylko dym moe ci pomc. Dlaczego palenie jest konieczne? Dlaczego nie mona po prostu samemu nauczy si widzenia? Ja naprawd szczerze tego pragn. Czy to nie wystarczy? Nie, nie wystarczy. Widzenie nie jest takie proste. Tylko dym moe da ci prdko konieczn do uchwycenia tego ulotnego wiata. Bez tej prdkoci bdziesz tylko patrzy. Co masz na myli, mwic ulotny wiat? Odkd widzisz, wiat nie jest ju taki, jak przedtem mylae, e jest. To bardziej ulotny wiat, ktry si porusza i zmienia. Prawdopodobnie mona nauczy si, jak samemu uchwyci ten ulotny wiat, ale nie jest to najlepsze wyjcie, poniewa ciao niszczy si od wysiku. Natomiast uywajc dymu, nigdy nie cierpi si z wyczerpania. Dym daje ci prdko niezbdn do uchwycenia ulotnych ruchw wiata, a przy tym nie narusza ani ciaa, ani jego mocy. Dobrze! powiedziaem dramatycznym tonem. Nie chc si duej krci w kko. Zapal. Don Juan zamia si, widzc moje teatralne popisy. Zostaw to powiedzia. Zawsze czepiasz si niewaciwych rzeczy. Teraz uwaasz, e jeli pozwolisz, eby dym ci poprowadzi, to bdziesz widzia. Niestety, do tego trzeba znacznie wicej. Zawsze do wszystkiego trzeba znacznie wicej. Na chwil spowania. Celowo postpowaem z tob bardzo ostronie powiedzia poniewa Mescalito pragnie, eby zrozumia moj wiedz. Wiem jednak, e nie bd mia czasu, eby nauczy ci wszystkiego, czego bym chcia. Wystarczy mi czasu jedynie na to, eby ustawi ci na drodze i ufa, e bdziesz szuka tak samo, jak ja to robiem. Musz przyzna, e jeste bardziej leniwy i uparty ode mnie. Masz jednak inne spojrzenie, a kierunku, jaki obierze twoje ycie, nie jestem w stanie przewidzie. Szczeglny ton gosu, co w jego postawie przywoywao stare uczucie, mieszank strachu, samotnoci i oczekiwania. Wkrtce dowiemy si, na czym stoisz stwierdzi tajemniczo. Nie powiedzia nic wicej. Po chwili wyszed z domu. Poszedem za nim i stanem naprzeciw niego, nie wiedzc, czy mam usi, czy te rozpakowa rzeczy, ktre dla niego przywiozem. Czy to moe by niebezpieczne? zapytaem tylko po to, eby co powiedzie. Wszystko jest niebezpieczne odrzek. Don Juan nie mia ochoty na dalsz rozmow. Zebra kilka maych tobokw, ktre byy zoone w rogu i wsadzi je do siatki. Nie zaoferowaem mu pomocy wiedzc, e gdyby chcia, ebym mu pomg,

to by mnie poprosi. Potem pooy si na somianej macie. Powiedzia mi, ebym si odpry i odpocz. Pooyem si na macie i sprbowaem zasn, ale nie byem zmczony. Poprzedniej nocy zatrzymaem si w motelu i spaem a do poudnia wiedzc, e do domu don Juana zostay mi jeszcze tylko jakie trzy godziny jazdy. On te nie spa. Chocia mia zamknite oczy, zauwayem, e wykonuje prawie niedostrzegalne, rytmiczne ruchy gow. Przyszo mi do gowy, e moe sobie podpiewuje. Zjedzmy co powiedzia nagle don Juan. Jego gos poderwa mnie na nogi. Bdziesz potrzebowa energii. Powiniene by w dobrej formie. Przygotowa zup, ale nie byem godny. Nastpnego dnia, 9 listopada, don Juan pozwoli mi zje jedynie odrobin i kaza mi odpoczywa. Przeleaem cay ranek, ale nie mogem si odpry. Nie miaem pojcia, o co chodzio don Juanowi, a co gorsza, sam nie wiedziaem, do czego zmierzam. Bya trzecia po poudniu i siedzielimy pod ramad. Bardzo dokucza mi gd. Kilkakrotnie sugerowaem, e powinnimy co zje, ale don Juan si nie zgodzi. Od trzech lat nie przygotowywae swojej mieszanki powiedzia nagle. Bdziesz musia zapali moj, wic powiedzmy, e przygotowaem j dla ciebie. Wystarczy ci niewiele. Napeni fajk tylko raz. Wypalisz wszystko, a potem bdziesz odpoczywa. Wtedy przyjdzie stranik wiata. Nie bdziesz robi nic, poza obserwowaniem go. Przygldaj si, jak si porusza, obserwuj wszystko, co robi. Twoje ycie moe zalee od tego, jak dokadnie wszystkiemu si przyjrzysz. Don Juan przerwa udzielanie instrukcji tak nagle, e nie wiedziaem, co powiedzie ani co myle. Przez chwil mamrotaem co bez zwizku. Nie byem w stanie poukada myli. W kocu zadaem proste pytanie, pierwsze jakie przyszo mi do gowy: Kim jest ten stranik? Don Juan uparcie odmawia podjcia tematu, ale ja byem zbyt zdenerwowany, eby przesta mwi. Desperacko nalegaem, aby opowiedzia mi o straniku. Zobaczysz go powiedzia zdawkowo. On pilnuje tamtego wiata. Jakiego wiata? wiata zmarych? Nie jest to ani wiat zmarych, ani czyj inny. To po prostu inny wiat. Nie ma potrzeby ci o tym opowiada. Sam sprbuj widzie. Po tym stwierdzeniu don Juan wszed do domu. Poszedem za nim do jego pokoju. Zaczekaj, don Juanie, zaczekaj. Co masz zamiar zrobi? Nie odpowiedzia. Wycign fajk z zawinitka i usiad na macie na rodku pokoju, przygldajc mi si z ciekawoci. Zdawa si czeka na moje przyzwolenie. Jeste gupcem rzek agodnie. Ty si nie boisz. Ty tylko mwisz, e si boisz. Powoli pokrci gow. Potem wycign ma torebk z mieszank do palenia i napeni fajk. Boj si, don Juanie. Naprawd si boj. Nie, to nie jest strach. Rozpaczliwie prbowaem zyska na czasie i rozpoczem dug przemow o naturze swoich uczu. Z ca szczeroci utrzymywaem, e si boj, ale don Juan zauway, e ani nie robi w spodnie, ani nawet serce nie bije mi szybciej ni zazwyczaj. Przez chwil zastanowiem si nad tym, co powiedzia don Juan. Myli si, miaem wiele fizycznych objaww, ktre zwykle przypisuje Si strachowi i byem zrozpaczony. Wypenio mnie poczucie zbliajcego si nieuchronnie przeznaczenia. Dokucza mi odek i z pewnoci byem blady, rce pociy mi si obficie, a mimo to rzeczywicie wydawao mi, e si nie boj. Nie byo we mnie tego uczucia strachu, do ktrego przyzwyczaiem si w cigu ycia, ktry by moj mani. Mwiem, chodzc tam i z powrotem przed don Juanem. Wci siedzia na macie, trzymajc fajk i przygldajc mi si z zaciekawieniem. Rozwaywszy problem, doszedem do wniosku, e to, co czuj, nie jest zwykym lkiem, ale gbokim poczuciem niewygody i nieprzyjemnoci, pojawiajcym si na sam myl o chaosie wywoywanym zayciem rolin halucynogennych. Don Juan wpatrywa si we mnie przez chwil, po czym spojrza poza mnie, mruc oczy, jakby usiowa wypatrze co z duej odlegoci.

Dalej chodziem przed nim tam i z powrotem, a do chwili, kiedy w kocu stanowczo kaza mi usi i odpry si. Przez kilka minut ledzilimy w milczeniu. Nie chcesz straci swojej klarownoci, prawda? zapyta gwatownie. Masz cakowit racj, don Juanie powiedziaem. Zamia si zadowolony. Zagraa ci klarowno, drugi wrg czowieka wiedzy. Ty si nie boisz rzek uspokajajco ale teraz nienawidzisz utraty klarownoci, a poniewa jeste gupcem, nazywasz to strachem. Zachichota. Przynie mi kilka wgielkw rozkaza. Ton jego gosu by agodny i uspokajajcy. Automatycznie wstaem, poszedem na ty domu i wziem z ognia kilka maych kawakw palcego si wgla, pooyem je na kamiennej pytce i wrciem do pokoju. Przyjd tu, na werand! zawoa sprzed domu don Juan. Pooy somian mat na miejscu, na ktrym zwykle siada. Uoyem wgielki obok niego, a on dmuchn na nie, eby wznieci ogie. Ju miaem usi, kiedy don Juan powstrzyma mnie mwic, ebym usadowi si na prawym brzegu maty. Potem wsadzi kawaek wgielka do fajki i wrczy mi j. Wziem. Zadziwia mnie milczca skuteczno, z jak don Juan mn sterowa. Nie przychodzio mi do gowy nic, co mgbym powiedzie. Nie miaem adnych dodatkowych argumentw. Byem przekonany, e nie baem si, ale po prostu nie chciaem utraci klarownoci. Pykaj, pykaj poleci mi agodnie. Tym razem tylko jedna fajka. Pocignem z fajki i usyszaem trzask zapalajcej si mieszanki. Natychmiast poczuem, jak usta i nos spowija mi zimno. Zacignem si raz jeszcze, a zimno rozprzestrzenio si na klatk piersiow. Kiedy zacignem si po raz ostatni, poczuem w caym wntrzu dziwne wraenie zimnego ciepa. Don Juan wyj mi fajk z rki i uderzy ni o do, eby wytrzsn resztki. Potem, jak zwykle, zwily palec lin i potar nim wntrze fajki. Ciao mi zesztywniao, ale mogem si porusza. Zmieniem pozycj, eby mi byo wygodniej siedzie. Co si teraz stanie? zapytaem. Miaem problemy z mwieniem. Don Juan bardzo ostronie woy fajk do futerau i zawin j w dugi kawaek tkaniny. Potem usiad prosto, twarz do mnie. Miaem zawroty gowy, oczy zamykay mi si mimowolnie. Don Juan potrzsn mn energicznie i zabroni zasypia. Powiedzia, i wie bardzo dobrze, e jeli zasn, to umr. To mn wstrzsno. Przyszo mi do gowy, e don Juan mwi to tylko po to, ebym nie zasn, ale z drugiej strony pomylaem sobie rwnie dobrze moe mie racj. Otworzyem oczy tak szeroko, jak tylko potrafiem, co rozbawio don Juana. Kaza mi czeka i mie przez cay czas otwarte oczy, bo w pewnym momencie zobacz stranika innego wiata. W caym ciele czuem denerwujce gorco. Prbowaem zmieni pozycj, ale ju nie mogem si ruszy. Chciaem powiedzie co do don Juana, ale sowa zdaway si tkwi we mnie tak gboko, e nie mogem wydoby ich na powierzchni. Potem przewrciem si na lewy bok i patrzyem z podogi prosto w twarz don Juana. Pochyli si nade mn i szeptem poleci mi nie patrze na niego, ale skoncentrowa wzrok na punkcie na macie znajdujcym si dokadnie naprzeciwko moich oczu. Mam patrze jednym, lewym okiem, a wczeniej czy pniej bd widzia stranika. Skupiem wzrok na punkcie, ktry mi wskaza, ale nic nie widziaem. Jednake w nastpnej chwili zauwayem przelatujcego przed moimi oczami komara. Wyldowa na macie. ledziem jego ruchy. Zbliy si do mnie i znalaz si tak blisko, e pole mojego postrzegania rozmazao si. I potem, zupenie nage, poczuem si tak, jakbym wsta. Byo to bardzo zagadkowe uczucie, wymagajce przemylenia, ale nie miaem na to czasu. Czuem si tak, jakbym patrzy prosto przed siebie z perspektywy swojego wzrostu, a to, co zobaczyem, wstrzsno mn do ywego. Nie ma innego sposobu opisania emocjonalnego wstrzsu, ktrego doznaem. Bezporednio przede mn, zupenie blisko, znajdowao si gigantyczne, potworne zwierz. Prawdziwe monstrum! Nigdy, nawet w najdzikszych literackich fantazjach nie spotkaem niczego podobnego. Patrzyem na nie cakowicie zdezorientowany.

Pierwsze, co zauwayem, to wielko tego potwora. Nie wiadomo dlaczego pomylaem, e musi mie jakie sto stp wysokoci. Sta wyprostowany, chocia nie mogem zrozumie, w jaki sposb to robi. Potem spostrzegem, e ma skrzyda, dwa krtkie, szerokie skrzyda. W tym momencie uwiadomiem sobie, e usiuj zbada to zwierz, tak jakby jego widok by czym normalnym, a to oznacza, e patrzyem na nie. W rzeczywistoci jednake nie mogem patrze na nie tak, jak byem do tego przyzwyczajony. Zdaem sobie spraw, e raczej zauwaam pewne szczegy, tak jakby cay obraz stawa si wyraniejszy po dodaniu kolejnych czci. Ciao zwierzcia pokryway kpki czarnych wosw. Miao dugi, zaliniony pysk i okrge, wyupiaste oczy, wygldajce jak dwie wielkie, biae piki. Nagle potwr zacz porusza skrzydami. Nie byo to trzepotanie ptasich skrzyde, ale jaki rodzaj drga, wibracji. Nabra prdkoci i zacz zatacza przede mn koa. Nie lata, ale raczej lizga si z niewiarygodn prdkoci i zrcznoci, jakie kilka cali nad ziemi. Przez chwil byem pochonity obserwowaniem jego ruchw. Pomylaem, e porusza si nieadnie, jednak prdko i atwo, z jak to robi, byy wspaniae. Dwa razy zatoczy przede mn koo, jego skrzyda drgay. Co, co wyciekao z jego paszczy, rozpryskiwao si na wszystkie strony. Potem odwrci si i ruszy lizgiem z niewiarygodn prdkoci, a znikn mi z oczu. Gapiem si tam, dokd odlecia, bo nic innego nie miaem do roboty. Doznaem bardzo dziwnego uczucia cikoci, uczucia, e nie jestem w stanie poukada myli w spjn cao. Nie mogem si ruszy. Czuem si tak, jakbym by przyklejony do miejsca, w ktrym si znajdowaem. Nastpnie zobaczyem co podobnego do chmury znajdujcej si w duej odlegoci, a chwil pniej gigantyczna bestia znowu bardzo szybko krya przede mn z wielk prdkoci. Jej skrzyda przecinay powietrze coraz bliej moich oczu, a w kocu we mnie uderzyy. Poczuem, e rzeczywicie uderzyy w to miejsce, ktre znajdowao si na ich drodze. Krzyknem z caej siy, wyraajc najbardziej dotkliwy bl, jaki dotd przeyem. Z kolei dotaro do mnie, e siedz na macie, a don Juan pociera moje czoo. Natar mi ramiona i nogi limi, po czym zaprowadzi mnie do kanau irygacyjnego za domem. Zdj mi ubranie, zanurzy mnie caego i zaraz wycign. Robi to kilkakrotnie. Kiedy leaem na dnie pytkiego kanau irygacyjnego, don Juan od czasu do czasu podnosi moj lew stop i delikatnie klepa mnie po podeszwie. Po chwili poczuem askotki. Zauway to i powiedzia, e ju wszystko w porzdku. Ubraem si i wrcilimy do domu. Znowu usiadem na somianej macie i prbowaem mwi, czuem jednak, e nie mog si skupi na tym, co chc powiedzie, chocia moje myli byy bardzo jasne. Zdziwiem si, kiedy zdaem sobie spraw, ile koncentracji potrzeba, eby mwi. Zauwayem rwnie, e aby co powiedzie, musz przesta patrze na rzeczy. Miaem wraenie, e zapltaem si na bardzo duej gbokoci i kiedy chc co powiedzie, musz wypywa na powierzchni jak nurek. Musz wznosi si, jakby cigny mnie wypowiadane sowa. Dwa razy udao mi si doprowadzi gardo do normalnego stanu. Mogem wtedy powiedzie, co tylko chciaem, ale nie zrobiem tego. Wolaem zosta na poziomie dziwnej ciszy, na ktrym mogem jedynie patrze. Czuem, e zaczynam wchodzi w to, co don Juan nazywa widzeniem. Czuem si z tego powodu bardzo szczliwy. Pniej don Juan da mi troch zupy, kawaek tortilli i kaza mi je. Jedzenie nie sprawiao mi trudnoci, nie traciem przy tym tego, co uwaaem za moc widzenia. Skupiaem wzrok na wszystkim dookoa. Byem przekonany, e potrafi wszystko widzie, jednake, wedug mojej oceny, wiat wyglda zupenie tak samo. Staraem si widzie, a zrobio si zbyt ciemno. W kocu zmczyem si i poszedem spa. Obudziem si, kiedy don Juan przykrywa mnie kocem. Bolaa mnie gowa i odek. Po chwili poczuem si lepiej i zasnem. Spaem mocno a do nastpnego dnia. Rano znowu byem sob. Zapytaem don Juana z oywieniem: Co si ze mn dziao? Don Juan zamia si niemiao. Poszede szuka stranika i oczywicie go znalaze rzek. Ale co to byo, don Juanie? Stranik pilnujcy wejcia do innego wiata powiedzia z przekonaniem don Juan. Miaem zamiar zrelacjonowa mu szczegy dotyczce zowrogiej i paskudnej bestii, ale on

zlekceway moje prby, mwic, e moje dowiadczenie nie byo niczym wyjtkowym, bo kady czowiek mg zrobi to samo. Powiedziaem mu, e stranik wywoa we mnie taki szok, e wci nie jestem w stanie o nim nawet pomyle. Don Juan rozemia si i zaartowa na temat tego, co nazywa moj skonnoci do dramatyzowania. To co, cokolwiek to byo, sprawio mi bl powiedziaem. Byo tak rzeczywiste jak ty czyja. Oczywicie, e byo rzeczywiste. Zadao ci bl, czy nie? W miar jak przypominaem sobie to przeycie, moje podniecenie roso. Don Juan kaza mi si uspokoi. Potem zapyta mnie, czy naprawd si baem, akcentujc sowo naprawd. Byem sparaliowany ze strachu powiedziaem. Nigdy w yciu nie przeyem tak przeraajcego strachu. Daj spokj powiedzia don Juan, miejc si. A tak si nie bae. Przysigam ci zapewniaem ze szczerym zapaem e gdybym mg si ruszy, rzucibym si do panicznej ucieczki. Moje stwierdzenie niesychanie go rozbawio; rykn miechem. Jaki cel miao pokazywanie mi tej potwornoci, don Juanie? Spowania i spojrza na mnie. To by stranik rzek. Jeli chcesz widzie, musisz go pokona. Jake mam go pokona, don Juanie? On ma jakie sto stp wysokoci. Don Juan zamia si, a mu zy pocieky po policzkach. Dlaczego nie pozwolisz mi opowiedzie o tym, co widziaem, eby nie byo niejasnoci? powiedziaem. Jeli to ci uszczliwi, to prosz bardzo, opowiedz mi. Zrelacjonowaem wszystko, co tylko sobie przypomniaem, ale to nie zmienio jego nastroju. To nadal nic nowego powiedzia, umiechajc si. Jak wic sobie wyobraasz, e pokonam co takiego? W jaki sposb? Przez chwil nic nie mwi. Potem odwrci si do mnie i rzek: Ty si nie bae naprawd. Bolao ci, ale si nie bae. Don Juan opar si o jakie pakunki i zaoy rce za gow. Pomylaem, e zakoczy temat. Wiesz powiedzia nagle, patrzc na dach ramady kady czowiek moe widzie stranika. Czasami, dla niektrych, stranik jest przeraajc besti sigajc nieba. Jeste szczciarzem, dla ciebie mia on tylko sto stp wysokoci. A przecie jego tajemnica jest taka prosta. Przerwa na chwil i zanuci meksykask piosenk. Stranik innego wiata to komar powiedzia powoli, jakby sprawdzajc, jakie wraenie wywieraj na mnie jego sowa. Co takiego? Stranik innego wiata to komar powtrzy. Spotkae wczoraj komara i wanie ten may komar bdzie ci przegania tak dugo, a go pokonasz. Przez chwil nie chciaem uwierzy w to, co mwi don Juan, ale przypomniawszy sobie kolejno wizji, musiaem przyzna, e w jednej chwili patrzyem na komara, a w nastpnej pojawi si jaki mira i zobaczyem besti. Jakim cudem komar mg mnie zrani, don Juanie? zapytaem prawdziwie zaskoczony. Kiedy zadawa ci bl, nie by komarem powiedzia don Juan. By wtedy stranikiem innego wiata. Moe pewnego dnia bdziesz mia do odwagi, eby go pokona. Teraz, niestety, jej nie masz. Teraz jest to dla ciebie wysoka na sto stp, linica si bestia. Ale nie ma potrzeby o tym mwi. Stan naprzeciw niego nie jest adnym wyczynem, a jeli chcesz dowiedzie si czego

wicej, poszukaj stranika po raz drugi. Dwa dni pniej, 11 listopada, znowu zapaliem mieszank don Juana. Poprosiem go, eby pozwoli mi zapali raz jeszcze, poniewa chciaem spotka stranika. Nie zrobiem tego bez namysu, ale po dugim zastanowieniu. Ciekawo zdecydowanie przewyszaa strach czy te niech do utraty klarownoci. Procedura wygldaa tak samo. Don Juan napeni fajk, a kiedy skoczyem pali, wyczyci j i odoy na bok. Dziaanie rodka byo znacznie wolniejsze. Kiedy zaczem odczuwa zawroty gowy, don Juan podszed do mnie i trzymajc moj gow w swoich rkach, pomg mi uoy si na lewym boku. Kaza mi wycign nogi i rozluni si, po czym pomg mi uoy prawe rami z przodu, na wysokoci klatki piersiowej. Odwrci mi rk tak, e do przylegaa do maty, utrzymujc ciar ciaa. Nie zrobiem nic, eby pomc mu albo przeszkodzi, poniewa nie wiedziaem, co robi. Don Juan usiad przede mn i kaza mi si niczym nie przejmowa. Stranik niewtpliwie przybdzie, a ja mam doskonae miejsce, eby go widzie. Niedbaym tonem stwierdzi, e stranik moe zada wielki bl, ale jest sposb, aby go unikn. Opowiedzia o tym, jak dwa dni wczeniej musia mnie posadzi, kiedy uzna, e mam ju do. Wskaza na moje prawe rami mwic, i celowo uoy je w takiej pozycji, ebym mg uy go jako dwigni i podeprze si, kiedy tylko bd chcia. Kiedy skoczy mwi, moje ciao ju cakiem zdrtwiao. Chciaem zwrci mu uwag na fakt, e nie zdoam si podnie, poniewa straciem kontrol nad miniami. Sprbowaem to zwerbalizowa, ale nie byem w stanie. Don Juan jednak zrozumia, o co mi chodzi i wyjani, e caa sztuczka polega na uyciu woli. Kaza mi przypomnie sobie, jak kilka lat temu po raz pierwszy paliem grzyby. Upadem wtedy na ziemi, po czym skoczyem na rwne nogi za spraw czego, co wtedy nazwa wol. Myl podniosa mnie na nogi". Powiedzia, e w rzeczywistoci jest to jedyny sposb, eby wsta. To, co mwi, nie miao dla mnie adnego poytku, poniewa nie pamitaem dokadnie, co zrobiem przed laty. Czuem jedynie wszechogarniajc rozpacz i zamknem oczy. Don Juan chwyci mnie za wosy, potrzsn energicznie gow i ostrym tonem zabroni mi zamyka oczy. Nie tylko otworzyem je, ale zrobiem co, co wedug mnie byo zaskakujce. Powiedziaem: Tym razem nie wiem jak wsta. Byem przeraony. W rytmie mojego gosu byo co bardzo monotonnego, cho by to zdecydowanie mj wasny gos. Szczerze wierzyem, e nie mogem tego powiedzie, poniewa minut wczeniej nie byem w stanie mwi. Spojrzaem na don Juana. Przechyli gow na bok i rozemia si. Ja tego nie powiedziaem rzekem. Mj gos znowu mnie przerazi. Czuem si podekscytowany. Mwienie w tych warunkach stawao si czynnoci rozweselajc. Chciaem prosi don Juana, aby wyjani, co dzieje si z moim gosem, ale znowu nie mogem wydusi ani sowa. Zaarcie cho bezskutecznie walczyem, eby wypowiedzie swoje myli. Zrezygnowaem wic i wanie wtedy prawie mimowolnie powiedziaem: Kto mwi, kto mwi? Pytanie rozbawio don Juana do tego stopnia, e w pewnej chwili przechyli si na bok. Wygldao na to, e mog mwi proste rzeczy, pod warunkiem e wiedziaem dokadnie, co chc powiedzie. Czy ja mwi? Czy ja mwi? zapytaem. Don Juan powiedzia, e jeli si nie zamkn, to wyjdzie na zewntrz, pooy si pod ramad i zostawi mnie samego z moimi wygupami. To nie s wygupy powiedziaem. Byem bardzo powany. Miaem jasne myli, a rwnoczenie drtwe ciao, ktrego nie czuem. Nie dusiem si jednak, jak miao to miejsce w przeszoci w podobnych warunkach. Byo mi wygodnie, poniewa niczego nie czuem, w ogle nie panowaem nad wiadomymi funkcjami organizmu, a jednak mogem mwi. Pomylaem sobie, e jeli mog mwi, to prawdopodobnie mog rwnie

wsta, tak jak powiedzia don Juan. Wsta powiedziaem po angielsku i w mgnieniu oka byem na nogach. Don Juan pokrci gow z niedowierzaniem i wyszed z domu. Don Juanie! zawoaem trzy razy. Wrci. Po mnie powiedziaem. Sam si po rzek. Idzie ci cakiem niele. Powiedziaem: Na ziemi. I nagle straciem pokj z oczu. Nic nie widziaem. Po chwili pokj i don Juan powrcili w pole mojego widzenia. Pomylaem, e musiaem si pooy twarz do ziemi, a don Juan chwyci mnie za wosy i podnis gow. Dzikuj powiedziaem bardzo powoli i monotonnie. Nie ma za co odpowiedzia, przedrzeniajc ton mojego gosu, po czym ogarn go kolejny atak miechu. Potem wzi kilka lici i zacz pociera nimi moje ramiona i stopy. Co robisz? zapytaem. Nacieram ci odrzek, naladujc mj bolenie monotonny gos. Jego ciaem wstrzsn konwulsyjny miech. Mia byszczce, przyjacielskie oczy. Lubiem go. Czuem, e don Juan jest peen wspczucia, uczciwy i zabawny. Nie mogem mia si z nim, cho miaem na to ochot. Nasza mnie kolejna fala wesooci i rozemiaem si. Wydaem tak dziwny dwik, e don Juana na chwil cofno. Lepiej zabior ci do wody powiedzia bo zabijesz si tymi wygupami. Postawi mnie na nogi i kaza mi chodzi dookoa pokoju. Powoli, powoli zaczynaem odczuwa stopy, nogi, a w kocu cae ciao. Uszy pkay mi od dziwnego cinienia. Wraenie byo podobne do uczucia zdrtwienia w nogach i rkach. Z tyu szyi i pod skr na czubku gowy czuem wielki ciar. Don Juan pogoni mnie do kanau irygacyjnego za domem i zanurzy caego, w ubraniu. Zimna woda stopniowo agodzia cinienie i bl, a w kocu cakowicie znikny. W domu przebraem si, usiadem i znowu poczuem t sam potrzeb powcigliwoci, to samo pragnienie pozostawania w ciszy. Tym razem zauwayem jednak, e nie jest to ani jasno umysu, ani sia koncentracji, ale raczej pewnego rodzaju melancholia i fizyczne zmczenie. W kocu zasnem. 12 listopada 1968 Tego ranka poszlimy z don Juanem na pobliskie wzgrza zbiera roliny. Szlimy jakie sze mil po dosy wyboistym terenie. Bardzo si zmczyem. Na moj prob usiedlimy, aby odpocz. Don Juan rozpocz rozmow mwic, e jest zadowolony z moich postpw. Teraz ju wiem, e to ja mwiem powiedziaem ale mgbym przysic, e wtedy by to kto inny. Oczywicie, e to bye ty powiedzia. Dlaczego wic nie mogem si rozpozna? Tak wanie dziaa dymek. Mona mwi, nie zdajc sobie z tego sprawy, albo przeby tysice mil i te tego nie spostrzec. Tak samo mona przenika przez przedmioty. Dymek wyzwala ducha z ciaa i wtedy jest si wolnym jak wiatr, nawet bardziej ni wiatr. Wiatr moe zosta zatrzymany przez ska, cian albo gr. Dziki dymkowi stajesz si wolny jak powietrze, albo nawet jeszcze bardziej, bo powietrze da si zamkn w grobowcu, a wtedy staje si niewiee. Jeli natomiast pomaga ci dymek, nikt nie moe ci zatrzyma ani zamkn. Sowa don Juana rozptay we mnie burz euforii i wtpliwoci. Ogarn mnie przytaczajcy niepokj, poczucie nieokrelonej winy. Naprawd wic mona robi to wszystko, don Juanie? A co ty mylisz? Wolaby uzna si za szaleca, nieprawda? powiedzia ostro. Tobie atwo zaakceptowa te wszystkie rzeczy. Dla mnie jest to niemoliwe. To wcale nie jest dla mnie atwe. Nie jestem bynajmniej bardziej uprzywilejowany ni ty. Tobie,

mnie i kademu jest tak samo trudno. Dla ciebie jednak to jest normalne, don Juanie. Owszem, ale duo mnie to kosztowao. Musiaem walczy, moe nawet bardziej ni ty kiedykolwiek bdziesz musia. Zaskakujco atwo potrafisz sprawi, e wszystko dla ciebie pracuje. Nie wyobraasz sobie, jak ciko musiaem harowa, eby zrobi to, co ty wczoraj. Ty masz co, co pomaga ci na kadym kroku. Nie da si inaczej wyjani sposobu, w jaki poznae moce. Zrobie to wczeniej z Mescalito, a teraz to samo z dymkiem. Powiniene skoncentrowa si na fakcie, e posiadasz wielki dar, a wszystkie dalsze rozwaania zostawi na boku. W twoich ustach brzmi to bardzo prosto, ale tak nie jest. Jestem wewntrznie rozdarty. Wkrtce si pozbierasz. Przede wszystkim, nie zadbae o ciao. Jeste za gruby. Nie chciaem ci tego wczeniej mwi. Trzeba zawsze pozwala innym, by robili to, co robi musz. Nie byo ci przez lata. Ale powiedziaem ci, e wrcisz i wrcie. Tak samo byo ze mn. Zrezygnowaem na pi i p roku. Dlaczego odszede, don Juanie? Z tych samych powodw, co ty. Nie podobao mi si. A dlaczego wrcie? Z tego samego powodu, dla ktrego ty wrcie, poniewa nie ma innej drogi ycia. To stwierdzenie wywaro na mnie wielkie wraenie. Sam doszedem do wniosku, e by moe nie ma innego sposobu na ycie. Nigdy nikomu tego nie mwiem, a jednak don Juan susznie si tego domyli. Po dugim milczeniu zapytaem go: Co ja wczoraj zrobiem, don Juanie? Wstae wtedy, kiedy chciae wsta. Lecz nie wiem, jak to zrobiem. Doprowadzenie tej techniki do perfekcji zabiera duo czasu. Wane jest jednake, e wiesz, jak to robi. Ale ja nie wiem. W tym rzecz, e naprawd nie wiem. Oczywicie, e wiesz. Don Juanie, zapewniam ci, przysigam ci... Nie pozwoli mi skoczy. Wsta i odszed. Pniej znowu rozmawialimy o straniku innego wiata. Jeli uwierz, e to, czego dowiadczyem, jest naprawd rzeczywiste powiedziaem to okae si, e stranik jest gigantycznym stworzeniem, ktre moe zada mi niewiarygodny fizyczny bl. Jeli za uwierz, e mona pokonywa wielkie odlegoci za pomoc aktu woli, to logicznym wnioskiem bdzie, e rwnie aktem woli mog sprawi, i potwr zniknie. Czy nie mam racji? Niezupenie powiedzia. Nie moesz sprawi, eby stranik znikn. Twoja wola moe jednak powstrzyma go przed zrobieniem ci krzywdy. Oczywicie, kiedy ci si to uda, droga stanie przed tob otworem. Bdziesz mg po prostu przej obok stranika, a on nic ci nie zrobi, nie bdzie mg nawet wciekle lata dookoa. Jak mog to osign? Ju wiesz jak. Teraz potrzebujesz tylko praktyki. Powiedziaem mu, e z powodu rnic w postrzeganiu wiata nie zrozumielimy si. Dla mnie wiedza o czym oznacza, e jestem cakowicie wiadomy tego, co robi i mog powtarza to, co wiem, kiedy zechc. Lecz w tym przypadku ani nie byem wiadomy tego, co zrobiem pod wpywem dymu, ani te nie potrafibym tego powtrzy, nawet gdyby od tego zaleao moje ycie. Don Juan popatrzy na mnie z ciekawoci. To, co powiedziaem, rozbawio go. Zdj kapelusz i podrapa si po gowie, co robi zawsze, kiedy chcia uda zakopotanie. Ty naprawd potrafisz mwi tak, eby nic nie powiedzie, czy nie? stwierdzi miejc si. Powiedziaem ci, e aby zosta czowiekiem wiedzy, trzeba mie niezachwian intencj. Ty za masz niezachwian intencj mieszania sobie w gowie zagadkami. Nalegasz na wyjanianie wszystkiego,

tak jakby cay wiat skada si z rzeczy, ktre mona wytumaczy. Teraz masz stranika i problem poruszania si przy pomocy woli. Czy nie przyszo ci do gowy, e tym sposobem mona wyjani tylko kilka rzeczy na tym wiecie? Kiedy mwi, e stranik naprawd blokuje ci przejcie i e moe doprowadzi ci do szau, to wiem, o czym mwi. Kiedy mwi, e mona si przemieszcza przy uyciu woli, to te wiem, o czym mwi. Chciaem uczy ci krok po kroku, jak si porusza, ale zdaem sobie spraw, e ty wiesz, jak si to robi, chocia twierdzisz, e nie wiesz. Ale ja naprawd nie wiem zaprotestowaem. Wiesz, gupcze powiedzia surowo, po czym umiechn si. To mi przypomina, jak pewnego razu kto posadzi tego dzieciaka, Julio, na niwiark. On wiedzia, jak si j obsuguje, chocia nigdy przedtem tego nie robi. Wiem, co chcesz powiedzie, don Juanie. Nada jednak czuj, e nie potrafibym zrobi tego jeszcze raz, poniewa nie jestem pewien, co zrobiem. Faszywy czarownik usiuje tumaczy wszystko w wiecie za pomoc wyjanie, ktrych sam nie jest pewien powiedzia a wtedy wszystko jest czarami. Lecz ty nie jeste lepszy. Ty te chcesz wszystko tumaczy na swj sposb i te nie jeste pewien swoich wyjanie.

8 Don Juan zapyta mnie znienacka, czy wybieram si do domu w czasie weekendu. Powiedziaem, e zamierzam wyjecha w poniedziaek rano. Siedzielimy pod ramad, byo koo poudnia, 18 stycznia 1969 roku. Odpoczywalimy po dugiej wyprawie na pobliskie wzgrza. Don Juan wsta i wszed do domu. Po chwili zawoa mnie do rodka. Siedzia na rodku pokoju, przed sob pooy somian mat. Da mi znak, ebym usiad. Bez sowa rozwin materia, wyj fajk z futerau, napeni mieszank i zapali. Przynis nawet do pokoju glinian tack wypenion maymi wgielkami. Nie zapyta mnie, czy zechc zapali. Po prostu wrczy mi fajk i powiedzia, ebym pali. Nie wahaem si. Don Juan widocznie waciwie oceni mj nastrj. Moja ciekawo poznania stranika bya dla niego oczywista. Nie potrzebowaem zachty, ochoczo wypaliem ca fajk. Moje reakcje byy takie jak poprzednio. Don Juan rwnie postpowa mniej wicej tak samo. Tym razem jednak, zamiast pomc mi odpowiednio umieci rk i pooy si na lewym boku, po prostu kaza mi to zrobi samemu. Zasugerowa, e jeli zacisn do w pi, to dwignia bdzie lepsza. Zacisnem praw rk, poniewa uznaem, e jeli mam opiera na niej cay ciar ciaa, to tak bdzie mi wygodniej, ni gdybym odwrci j doni do podogi. Nie chciao mi si spa. Przez chwil byo mi bardzo ciepo, a potem przestaem odczuwa cokolwiek. Don Juan lea na boku twarz do mnie. Prawe przed rami opar na okciu, podpar na nim gow jak na poduszce. Wszystko byo bardzo spokojne, nawet moje ciao, ktre zdyo ju straci wraenia dotykowe. Byem bardzo zadowolony. Fajnie powiedziaem. Don Juan wsta w popiechu. Nawet si nie wa znowu zaczyna z tym gwnem powiedzia zdecydowanym tonem. Nie mw. Stracisz ca energi mwic, a wtedy stranik rozgniecie ci tak, jak ty rozgnitby komara. Musia uzna to porwnanie za zabawne, poniewa zacz si mia. Zaraz jednak przesta. Nie mw, prosz ci, nic nie mw rzek z powanym wyrazem twarzy. Nie zamierzaem niczego mwi powiedziaem, bo naprawd nie chciaem tego zrobi. Don Juan wsta. Widziaem, jak odchodzi na ty domu. Chwil pniej zauwayem, e komar wyldowa na macie. Napenio mnie to takim lkiem, jakiego nigdy przedtem nie dowiadczyem. By mieszanin podniecenia, udrki i strachu. W peni uwiadamiaem sobie, e co transcendentalnego ma zosta mi ujawnione komar pilnujcy innego wiata. Ta myl bya absurdalna. Miaem ochot rozemia si gono, ale wtedy zdaem sobie spraw, e podniecenie mnie rozprasza i e przegapi etap przejciowy, ktry chciaem wyranie widzie. Podczas pierwszej prby widzenia stranika patrzyem na komara najpierw lewym okiem, a potem, kiedy poczuem, e wstaem, spojrzaem na niego dwojgiem oczu, lecz nie byem wiadomy, w jaki sposb nastpio przejcie. Zobaczyem, jak komar zatacza kka nad mat naprzeciw mojej twarzy i zdaem sobie spraw, e patrz na niego dwojgiem oczu. Podle cia bardzo blisko. W pewnej chwili nie mogem ju duej tak patrze, wic przestawiem wzrok na lewe oko, ktre byo na poziomie ziemi. W tej samej chwili, w ktrej ulega zmianie ostro wzroku, poczuem, e stoj zupenie prosto i patrz na niewiarygodnie wielkie zwierz. Byo byszczco czarne. Z przodu pokryte dugimi, czarnymi, zdradliwymi wosami, ktre wyglday jak szpady wychodzce przez szczeliny midzy gadkimi, byszczcymi uskami. Wosy rosy kpkami. Ciao potwora byo masywne, grube i okrge. Mia szerokie skrzyda, raczej krtkie w porwnaniu z dugoci jego ciaa, dwoje wyupiastych oczu i dug paszcz. Tym razem przypomina bardziej aligatora. Mia dugie uszy albo moe rogi i lini si. Usiowaem skupi na nim wzrok i wtedy uwiadomiem sobie, e nie mog patrze na niego tak samo, jak na zwyke rzeczy. Przysza mi do gowy dziwna myl: patrzc na ciao stranika, doznaem wraenia, e kada jego cz niezalenie od caoci yje tak, jak yj ludzkie oczy. Pierwszy raz w yciu zdaem sobie wtedy spraw, e oczy s jedyn czci ciaa czowieka, po ktrej mona pozna, czy jest on ywy, czy te nie. Stranik za mia milion oczu". Uznaem to odkrycie za godne uwagi. Zastanawiaem si, jakie porwnanie mogoby opisa znieksztacenia", ktre sprawiay, e komar przeistacza si w gigantyczn besti. Wydao mi si, e mgbym porwna je do patrzenia na owada przez powikszajce soczewki mikroskopu". Ale myliem si. Najwyraniej patrzenie na stranika byo duo bardziej zoone ni ogldanie

powikszonego owada. Stranik zacz si krci przede mn. W pewnej chwili zatrzyma si. Poczuem, e na mnie patrzy. Zauwayem wtedy, e nie wydaje adnych dwikw. Taczy w ciszy. W jego wygldzie byo co przeraajcego, wyupiaste oczy, straszliwa paszcza, linienie si, zdradliwe wosy, a przede wszystkim niewiarygodne rozmiary. Przygldaem si, jak porusza skrzydami, ktre drgaj bezgonie. Patrzyem, jak lizga si nad ziemi niby gigantyczny ywiarz. Patrzc na znajdujc si przede mn istot, jakby ywcem wzit z koszmarw nocnych, czuem uniesienie. Wierzyem wwczas, e odkryem sekret pokonania go. Pomylaem, e stranik jest jedynie ruchomym obrazem na niemym ekranie, nie moe mnie zrani, tylko przeraajco wyglda. Stranik sta nieruchomo, przodem do mnie. Nage zatrzepota skrzydami i odwrci si. Jego odwok wyglda jak poyskujca kolorami zbroja, jej blask by olepiajcy, a barwa obrzydliwa. By to kolor, jakiego najbardziej nie lubi. Przez chwil stranik sta odwrcony do mnie tyem, po czym zatrzepota skrzydami i lizgajc si, znikn mi z oczu. Znalazem si w bardzo kopotliwym pooeniu. Szczerze wierzyem, e pokonaem go, poniewa uwiadomiem sobie, i przedstawia on jedynie obraz gniewu. Moje przekonanie mogo wynika ze stwierdzenia don Juana, e wiem wicej, ni chciabym przyzna. Tak czy inaczej, czuem, e pokonaem stranika i e droga jest wolna. Nie wiedziaem jednak, co robi dalej. Don Juan nie powiedzia mi, co si robi w takim przypadku. Chciaem odwrci si i spojrze za siebie, ale nie mogem si ruszy. Widziaem jednak dobrze wikszo obszaru, ktry by przede mn. Zobaczyem bladoty, jakby gazowy horyzont. Cytrynowy odcie pokrywa jednolicie wszystko, co widziaem. Zdawao mi si, e znalazem si na paskowyu wypenionym oparami siarki. Nagle na horyzoncie pojawi si znowu stranik. Zanim zatrzyma si przede mn, zatoczy wielkie koo. Otwiera paszcz szeroko, jak ogromn jaskini. Nie mia zbw. Przez chwil bi skrzydami, po czym ruszy na mnie. Zaszarowa jak byk, walc mnie w oczy gigantycznymi skrzydami. Krzyknem z blu, po czym poleciaem do gry albo raczej poczuem, e podrzucam daem do gry i szybuj ponad stranikiem, poza tawy paskowy do innego wiata, do wiata ludzi, a stwierdziem, e stoj na rodku pokoju don Juana. 19 stycznia 1969 Naprawd sdziem, e pokonaem stranika powiedziaem do don Juana. Chyba artujesz odrzek. Od poprzedniego dnia don Juan nie powiedzia do mnie ani sowa, ale wcale mi to nie przeszkadzao. Byem pogrony w rozmylaniach. Znowu czuem, e gdybym chcia, mgbym widzie. Nie widziaem jednake nic, co by si rnio od rzeczy znanych. Natomiast milczenie bardzo mnie rozlunio. Don Juan poprosi, ebym mu zrelacjonowa kolejno wydarze, szczeglnie interesowa si barw, jak zaobserwowaem na grzbiecie stranika. Don Juan westchn, zdawa si naprawd poruszony. Miae szczcie, e ten kolor by na jego grzbiecie powiedzia z powanym wyrazem twarzy. Gdyby znajdowa si z przodu ciaa albo co gorsza na gowie, byby ju martwy. Nigdy wicej nie wolno ci prbowa widzie stranika. W twoim charakterze nie ley przekroczenie tej rwniny, chocia byem przekonany, e moesz to zrobi. Nie mwmy ju o tym wicej. To bya tylko jedna z wielu moliwych drg. W jego gosie wyczuem dziwn ociao. A co mi si stanie, jeli jeszcze raz sprbuj widzie stranika? Stranik zabierze ci ze sob rzek. Zapie ci w paszcz, zaniesie na tamt rwnin i zostawi tan na zawsze. Oczywicie stranik wiedzia, e to nie w twoim stylu i ostrzeg ci, eby si trzyma zdaa. Jak mylisz, skd stranik o tym wiedzia? Don Juan obrzuci mnie dugim, nieruchomym spojrzeniem. Chcia co powiedzie, ale zrezygnowa, jakby nie mg znale waciwych sw. Twoje pytania zawsze mnie rozbrajaj powiedzia umiechajc si. Nie mylae, zanim zadae mi to pytanie, prawda?

Zaprotestowaem i przyznaem, e zadziwia mnie, skd stranik zna moje usposobienie. Don Juan powiedzia z dziwnym byskiem w oku: A ty przecie nawet nie wspomniae mu o swoim charakterze, prawda? Ton jego gosu by tak komiczny, e obaj rozemialimy si. Po chwili jednak don Juan powiedzia, e stranik jako opiekun, obserwator wiata, zna wiele sekretw, a brujo ma prawo je pozna. To jeden ze sposobw, dziki ktrym brujo w kocu zaczyna widzie powiedzia. Lecz nie bdzie to twoj domen, wic nie ma co o tym mwi. Czy palenie jest jedynym sposobem, eby widzie stranika? zapytaem. Nie. Mona go rwnie widzie bez tego. Mnstwo ludzi to potrafi. Ja wol dymek, poniewa jest bardziej efektywny i mniej niebezpieczny. Kiedy prbuje si widzie stranika bez pomocy dymku, mona nie zdy zej mu z drogi. W twoim przypadku stranik ostrzeg ci, odwracajc si tyem, eby mg zobaczy nieprzyjazny dla ciebie kolor. Potem odszed, a kiedy wrci, ty cigle tam bye, wic zaatakowa ci. Ty jednak bye na to przygotowany i uskoczye. Dymek zapewni ci ochron, ktrej potrzebowae. Gdyby uda si do tamtego wiata bez jego pomocy, nie byby w stanie wyzwoli si z ucisku stranika. Dlaczego? Twoje ruchy byyby zbyt wolne. eby przey w tamtym wiecie, trzeba by szybkim jak byskawica. Popeniem bd, wychodzc z pokoju, ale chciaem, eby przesta gada. Jeste gadu, wic mwisz nawet wtedy, kiedy nie chcesz. Gdybym by wtedy z tob, pocignbym ci za gow do gry. Ty sam skoczye, co byo nawet lepsze. Ja jednak a tak nie ryzykowabym, ze stranika nie mona sobie artowa.

9 Przez trzy miesice don Juan systematycznie unika rozmw o straniku. W tym czasie odwiedziem go cztery razy. Za kadym razem wymaga ode mnie zaatwienia jakiego sprawunku, a kiedy ju si z nim uporaem, po prostu odsya mnie do domu. 24 kwietnia 1969 roku, podczas mojej czwartej wizyty, kiedy po kolacji siedzielimy przy piecu, w kocu udao mi si go dopa. Powiedziaem mu, e jego postpowanie wobec mnie jest absurdalne: ja chc si uczy, a on nawet nie chce mnie widzie. Musiaem zaciekle walczy, eby pokona awersj do uywania grzybw halucynogennych, a poza tym czuem, e jak sam powiedzia nie mam czasu do stracenia. Don Juan cierpliwie wysucha moich oskare. Jeste za saby powiedzia. Spieszysz si wtedy, kiedy powiniene czeka, zwlekasz, gdy powiniene si spieszy. Za duo mylisz. Teraz mylisz, e nie masz czasu do stracenia. Chwil przedtem wydawao ci si, e nie chcesz ju wicej pali. Twoje ycie jest cholernie rozlaze, nie jeste wystarczajco zdyscyplinowany, eby spotka si z dymkiem. Jestem za ciebie odpowiedzialny i nie chc, eby umar jak jaki cholerny gupek. Poczuem si zakopotany. Co mam robi, don Juanie? Jestem bardzo niecierpliwy. yj jak wojownik! Ju ci mwiem, wojownik bierze odpowiedzialno za swoje czyny, nawet za te najbahsze. Twoje dziaanie wynika z mylenia, a to niedobrze. Nie udao ci si ze stranikiem z powodu twoich myli. Dlaczego mi si nie udao, don Juanie? O wszystkim mylisz. Mylae o straniku i dlatego nie moge go pokona. Przede wszystkim musisz y jak wojownik. Myl, e rozumiesz to bardzo dobrze. Chciaem wtrci co na swoj obron, ale don Juan gestem rki kaza mi milcze. Twoje ycie jest do zdyscyplinowane cign. Waciwie nawet bardziej ni ycie Pablita czy Nestora, uczniw Genaro, a jednak oni widz, a ty nie. Bardziej zdyscyplinowane ni ycie Eligia, a jednak on prawdopodobnie zacznie widzie wczeniej ni ty. To jest dla mnie zupenie niezrozumiae. Nawet Genaro nie moe tego poj. Skrupulatnie wykonywae wszystko, co ci kazaem. Przekazaem ci wszystko, czego nauczy mnie mj dobroczyca na pierwszym etapie nauki. Zasada jest dobra, poszczeglnych krokw nie mona zmieni. Zrobie wszystko, co trzeba, a jednak nie widzisz, cho dla tych, co widz, na przykad dla don Genaro, wygldasz, jakby widzia. Opieram si na tym, ale wprowadza mnie to w bd. Ty zawsze odwracasz kota ogonem i zachowujesz si jak idiota, ktry nie widzi, co oczywicie tobie odpowiada. Sowa don Juana bardzo mnie zmartwiy. Nie wiem czemu, ale byem bliski ez. Zaczem mwi o swoim dziecistwie i zalaa mnie fala litoci dla siebie. Don Juan patrzy na mnie przez chwil, po czym odwrci wzrok. Byo to przenikliwe spojrzenie. Poczuem, jakby obj mnie wzrokiem. Odniosem wraenie, jakby mnie delikatnie uciskay dwa palce, poczuem dziwne pobudzenie, swdzenie, przyjemny dreszcz w okolicy splotu sonecznego. Staem si wiadomy okolicy brzucha. Czuem tam ciepo. Nie mogem duej mwi z sensem, a tylko mamrota, wic zupenie przestaem. Moe chodzi o obietnic powiedzia don Juan po dugiej przerwie. Prosz? O obietnic, ktr zoye kiedy, dawno temu. Jak obietnic? Moe ty mi powiesz. Pamitasz, prawda? Nie pamitam. Przyrzeke kiedy co bardzo wanego. Pomylaem sobie, e moe wanie ta obietnica powstrzymuje ci przed widzeniem. Nie wiem, o czym mwisz. Mwi o obietnicy, ktr zoye! Musisz o niej pamita.

Jeli wiesz, co to bya za obietnica, to czemu mi nie powiesz, don Juanie? Nic ci to nie da, e powiem. Czy chodzi o obietnic, ktr zoyem samemu sobie? Przez chwil pomylaem, e moe mwi o moim postanowieniu przerwania nauki. Nie. Chodzi o co, co wydarzyo si dawno temu powiedzia. Rozemiaem si. Byem pewien, e don Juan prowadzi ze mn jak gr. Poczuem, e robi si zoliwy. Podekscytowaa mnie myl, e mog oszuka don Juana, ktry jak uwaaem wiedzia o owej obietnicy rwnie mao, co ja. Byem pewien, e dziaa po omacku i prbuje improwizowa. Spodoba mi si pomys zrobienia mu kawau. Czy chodzi o co, co przyrzekem mojemu dziadkowi? Nie powiedzia, a jego oczy bysny. Nie chodzi te o to, co przyrzeke swojej kochanej babuni. mieszna intonacja, z jak wypowiedzia sowo babunia", rozbawia mnie. Pomylaem, e don Juan zastawia na mnie jak puapk, miaem jednak ochot gra do koca. Zaczem wymienia po kolei wszystkich ludzi, ktrym mogem obieca co bardzo wanego. Przy kadym z nich don Juan mwi nie. Potem skierowa rozmow na moje dziecistwo. Czy twoje dziecistwo byo smutne? zapyta powanie. Powiedziaem mu, e tak naprawd nie byo smutne, moe troch trudne. Kady tak czuje powiedzia, patrzc na mnie znowu. Ja rwnie jako dziecko byem bardzo nieszczliwy i przeraony. Trudno jest by Indianinem, bardzo trudno. Jednak wspomnienia tego okresu nie maj ju dla mnie znaczenia, chocia wtedy byo naprawd ciko. Przestaem myle o trudnociach w swym yciu, zanim jeszcze nauczyem si widzie. Ja te nie myl o dziecistwie powiedziaem. No to czemu ci zasmuca? Czemu chce ci si paka? Nie wiem. Moe kiedy myl o sobie jako o dziecku, wspczuj sobie i wszystkim ludziom. Czuj si bezbronny i smutny. Utkwi we mnie wzrok i znowu w okolicy brzucha dowiadczyem dziwnego uczucia jakby dotyku delikatnie uciskajcych dwch palcw. Odwrciem wzrok, a potem znowu spojrzaem na niego. Patrzy w dal poza mnie. Wzrok mia zamglony, nie skupiony na niczym. To bya obietnica dziecistwa powiedzia, przerywajc cisz. Co obiecaem? Nie odpowiedzia. Mia zamknite oczy. Mimowolnie umiechnem si. Chocia wiedziaem, e porusza si po omacku, straciem ca ch zrobienia mu kawau. Byem chudym dzieckiem zacz i zawsze si baem. Ja te powiedziaem. Najlepiej pamitam strach i smutek, ktre ogarny mnie, kiedy meksykascy onierze zabili moj matk powiedzia mikko, jakby to wspomnienie cigle sprawiao mu bl. Bya biedn, skromn Indiank. Moe i dobrze, e jej ycie si wanie wtedy zakoczyo. Chciaem, eby zabili mnie razem z ni, poniewa byem dzieckiem. Ale onierze zapali mnie i pobili. Kiedy przytuliem si do ciaa matki, uderzali mnie po palcach szpicrut, a poamali mi palce. Nie czuem blu, ale nie mogem chwyci si matki, wic mnie odcignli. Zamilk. Cigle mia zamknite oczy. Zauwayem, e jego wargi lekko dr. Ogarn mnie gboki smutek. Do gowy zaczy mi napywa obrazy z dziecistwa. Ile miae wtedy lat, don Juanie? zapytaem, eby oddali wasny smutek. Moe siedem. By to okres wielkich wojen Indian Yaqui. onierze meksykascy naszli nas niespodziewanie, kiedy matka gotowaa jedzenie. Bya bezbronn kobiet. Zabili j zupenie bez powodu. To, e umara w taki sposb, nie ma adnego znaczenia, ale dla mnie jednak jest to istotne. Nie wiem dlaczego, po prostu tak jest. Mylaem, e zabili rwnie mojego ojca, ale nie. By ranny. Potem wsadzili nas do pocigu jak bydo i zamknli drzwi. Przez wiele dni trzymali nas tam w ciemnoci, jak zwierzta. Utrzymywali przy yciu dziki odrobinie poywienia, ktre od czasu do czasu

wrzucali do wagonu. Mj ojciec umar od ran w tym wagonie. Z blu i gorczki popad w delirium, cay czas powtarza mi, e musz przetrwa. Powtarza mi to do ostatniej chwili ycia. Ludzie zaopiekowali si mn, dali mi je. Stara znachorka nastawia zamane koci. Jak widzisz, przeyem. ycie nie byo dla mnie ani dobre, ani ze, byo cikie. ycie jest cikie, a dla dziecka staje si czasem straszne. Zapado milczenie. Chyba godzina upyna w zupenej ciszy. Miaem mieszane uczucia. Byem przygnbiony, ale nie potrafiem powiedzie dlaczego. Chwil wczeniej chciaem omieszy don Juana, ale on nagle odwrci role, by gr. Wydawao si to proste i jasne, lecz wywoao we mnie dziwne uczucie. Los dziecka dowiadczajcego blu zawsze by dla mnie draliwym tematem. W jednej chwili uczucie empatii z don Juanem ustpio miejsca poczuciu obrzydzenia do siebie. Robiem notatki, jakby don Juan by tylko przypadkiem klinicznym. Zamierzaem ju podrze swoje notatki, kiedy don Juan szturchn mnie w ydk palcem nogi, aby zwrci moj uwag. Powiedzia, e widzi dookoa mnie aur agresji i jest ciekawy, czy zaczn go bi. Jego miech przynis cudown ulg. Stwierdzi, e ulegam gwatownym wybuchom, ale nie jestem zy i w wikszoci przypadkw gniew zostaje skierowany przeciwko mnie samemu. Masz racj, don Juanie powiedziaem. Oczywicie stwierdzi miejc si. Nalega, abym opowiedzia mu o swoim dziecistwie. Zaczem opowiada o latach strachu i samotnoci, opisaem bezustann walk o przetrwanie i utrzymanie ducha. Metafora utrzymanie ducha" rozbawia go. Mwiem dugo. Sucha z powanym wyrazem twarzy. Nagle jego oczy znowu mnie dotkny" i przestaem mwi. Po chwili przerwy don Juan stwierdzi, e nikt mnie nigdy nie poniy i dlatego nie jestem naprawd zy. Jeszcze nie zostae pokonany powiedzia. Powtrzy to zdanie cztery czy pi razy, poczuem si wic zobligowany zapyta go, co chce przez to powiedzie. Wyjani, e pokonanym jest si w takiej sytuacji yciowej, ktrej nie mona unikn. Ludzie s albo zwycizcami, albo pokonanymi i w zalenoci od tego staj si albo przeladowcami, albo ofiarami. Te dwa rodzaje zachowa dominuj, dopki nie opanuje si widzenia. Widzenie usuwa iluzj zwycistwa, klski czy cierpienia. Doda, e powinienem nauczy si widzie wtedy, kiedy jestem zwycizc, eby unikn wspomnie okresu ponienia. Zaprotestowaem, e nie jestem i nigdy nie byem zwycizc. Jeli moje ycie byo czymkolwiek, to tylko porak. Wybuchn miechem i rzuci kapelusz na podog. Jeli twoje ycie jest tak porak, to nadepnij na mj kapelusz rzuci mi artobliwe wyzwanie. Szczerze broniem swojego stanowiska. Don Juan spowania. Jego oczy zwziy si w cienkie szparki. Powiedzia, e uwaam swoje ycie za porak z innych przyczyn ni sama poraka. Potem szybko i niespodziewanie wzi moj gow w swoje rce, przykadajc donie do moich skroni. Popatrzy mi w oczy dzikim wzrokiem. Ze strachu wziem gboki wdech przez usta. Uwolni moj gow i opar si o cian, wci na mnie patrzc. Jego ruchy byy tak szybkie, e kiedy on zdy si ju rozluni i wygodnie oprze o cian, ja wci byem w poowie oddechu. Krcio mi si w gowie, czuem si nieswojo. Widz maego paczcego chopca powiedzia don Juan po chwili przerwy. Powtrzy to kilka razy, tak jakbym nie zrozumia. Wydawao mi si, e mwi o mnie, kiedy byem dzieckiem, wic nie zwrciem na to specjalnie uwagi. Hej! powiedzia don Juan, domagajc si ode mnie cakowitej uwagi. Widz maego paczcego chopca. Zapytaem go, czy to ja jestem tym chopcem. Powiedzia, e nie. Potem spytaem, czy jest to wizja mojego ycia, czy te wspomnienie z jego ycia. Nie odpowiedzia. Widz maego chopca mwi dalej. On pacze i pacze. Czy znam tego chopca? zapytaem. Tak.

Czy to jest mj may? Nie. Czy on teraz pacze? On teraz pacze powiedzia z przekonaniem. Pomylaem, e don Juan ma wizj kogo, kogo znam, kto jest maym chopcem i w tym wanie momencie pacze. Wymieniem imiona wszystkich znanych mi dzieci, ale don Juan powiedzia, e nie miay one nic wsplnego z moj obietnic. Natomiast ma z ni zwizek owo paczce dziecko. Zdania don Juana wyglday na niespjne. Powiedzia, e bdc dzieckiem, obiecaem co komu i e paczce dziecko ma zwizek z t obietnic. Zarzuciem mu brak sensu. Spokojnie powtrzy, e widzi, jak pacze may chopiec, ktrego kto skrzywdzi. Bardzo staraem si poukada jego zdania w jaki uporzdkowany wzr, ale nie potrafiem powiza ich z niczym, czego byem wiadomy. Poddaj si powiedziaem poniewa nie mog sobie przypomnie, ebym przyrzeka komu co wanego, a ju szczeglnie dziecku. Znowu zmruy oczy i powiedzia, e to konkretne paczce dziecko, ktre wanie teraz pacze, pochodzi z mojego dziecistwa. On by dzieckiem wtedy, kiedy ja byem dzieckiem i cigle pacze? zapytaem. On jest dzieckiem, ktre teraz pacze upiera si don Juan. Czy zdajesz sobie spraw z tego, co mwisz, don Juanie? Owszem. To nie ma sensu. Jak on moe by teraz dzieckiem, skoro by may, kiedy ja byem dzieckiem? On jest dzieckiem teraz i pacze upiera si don Juan. Czy moesz mi to wyjani, don Juanie? Nie. Ty musisz mi to wyjani. Za nic w wiecie nie mogem zrozumie, o co mu chodzi. On pacze! On pacze! powtarza cigle don Juan hipnotyzujcym tonem. A teraz ci obejmuje. On jest ranny! On jest ranny! Patrzy na ciebie. Czy nie czujesz jego wzroku? Klczy i obejmuje ci. Jest modszy od ciebie. Przybieg do ciebie. Ma zaman rk. Czy czujesz jego rk? Jego nos wyglda jak guzik. Tak! To jest guzikowy nos. Zaczo mi brzcze w uszach i straciem poczucie, e znajduj si w domu don Juana. Sowa guzikowy nos" wprowadziy mnie byskawicznie w scen z dziecistwa. Znaem chopca o guzikowym nosie! Don Juan znalaz drog do jednego z najbardziej ukrytych zakamarkw mojego ycia. Teraz zrozumiaem, o jak obietnic mu chodzio. Poczuem uniesienie, rozpacz i podziw dla don Juana i jego doskonaego manewru. Skd, u diaba, wiedzia o chopcu o guzikowym nosie, ktrego znaem w dziecistwie? Wspomnienie wywoane przez don Juana podniecio mnie do tego stopnia, e moc pamici przeniosem si do czasw, kiedy miaem osiem lat. Moja matka opucia nas dwa lata wczeniej, a ja spdzaem najpotworniejsze lata swojego dziecistwa, krc midzy siostrami matki, ktre robiy za jej obowizkowe zastpczynie i opiekoway si mn na zmian przez kilka miesicy. Kada z nich miaa liczn rodzin, wic niezalenie od ich dobroci i opiekuczoci, miaem dwudziestu dwch kuzynw, ktrzy ze mn rywalizowali. Ich okruciestwo byo czasami doprawdy zaskakujce. Czuem wtedy, e jestem otoczony przez wrogw. W cigu nastpnych straszliwych lat prowadziem rozpaczliwe i nikczemne wojny. W kocu do dzisiaj nie wiem jak udao mi si pokona wszystkich kuzynw. Naprawd byem zwycizc. Nie zosta mi ju aden liczcy si konkurent. Nie wiedziaem jednak o tym. Nie wiedziaem te, jak zatrzyma wojn, ktra konsekwentnie rozprzestrzenia si na teren szkoy. Klasy w wiejskiej szkole, do ktrej chodziem, byy mieszane. Pierwsze i trzecie klasy dzielia jedynie przestrze midzy awkami. Tam wanie spotkaem maego chopca o paskim nosie, ktrego przezywano Guzikowy Nos. By pierwszakiem. Czasem dokuczaem mu, wybierajc go zupenie przypadkowo, bez konkretnego zamiaru. Mimo to, co mu robiem, zdawa si mnie lubi. Chodzi za mn i nawet potrafi utrzyma w tajemnicy to, e byem odpowiedzialny za niektre wybryki nkajce dyrektora. A jednak cigle mu dokuczaem. Pewnego dnia celowo przewrciem cik stojc tablic. Spada na niego. awka, przy ktrej siedzia, zagodzia nieco uderzenie, ktre jednak zamao mu obojczyk. Upad. Pomogem mu wsta. Zobaczyem w jego oczach bl i strach, kiedy patrzy na mnie i

tuli si do mnie. Szok spowodowany widokiem jego blu i strzaskanego ramienia by ponad moje siy. Przez lata prowadziem zaarte wojny przeciwko kuzynom, a wygraem. Pokonaem wrogw, czuem si dobrze i wadczo, a do momentu kiedy widok Guzikowego Nosa, maego, paczcego chopca zniszczy wszystkie moje zwycistwa. Natychmiast porzuciem wszelk walk. Postanowiem jeli tylko si da nigdy wicej nie zwycia. Mylaem, e jego rami trzeba bdzie uci i zoyem obietnic, e jeli ten may chopiec wyzdrowieje, to ju nigdy nie zostan zwycizc. Dla niego zrezygnowaem z wygranych. Tak to wtedy rozumiaem. Don Juan otworzy jtrzc si ran mojego ycia. Krcio mi si w gowie, czuem si pogrony. rdo niczym nie zagodzonego smutku zaprosio mnie i zanurzyem si w nie. Poczuem na sobie ciar swoich czynw. Wspomnienie maego chopca o guzikowym nosie, ktry mia na imi Joaquin, wywoao we mnie tak wielki bl, e zapakaem. Powiedziaem don Juanowi, jak smutno byo mi z powodu tego chopca, ktry nigdy niczego nie mia. Tego maego Joaquina, nie majcego pienidzy na lekarza, ktremu nigdy nie nastawiono porzdnie zamania. Wszystkim, co mogem mu da, byy moje dziecinne zwycistwa. Byo mi tak bardzo wstyd. Uspokj si, chopie powiedzia wadczo don Juan. Dae wystarczajco duo. Twoje zwycistwa byy zdecydowane i ty sam je odniose. Dae wystarczajco duo. Teraz musisz zmieni obietnic. W jaki sposb mam j zmieni? Czy mam tylko to powiedzie? Takiej obietnicy nie mona zmieni sowami. By moe wkrtce dowiesz si, co trzeba zrobi, eby j zmieni. Moe nawet bdziesz ju wtedy widzia. Czy mgby mi da jakie wskazwki, don Juanie? Musisz cierpliwie czeka wiedzc, e czekasz i wiedzc, na co czekasz. To jest cieka wojownika. A jeli chodzi o spenienie obietnicy, to powiniene mie wiadomo, e jej dotrzymujesz. Wtedy przyjdzie czas, kiedy twoje czekanie skoczy si i nie bdziesz musia ju duej honorowa tej obietnicy. Niczego wicej nie moesz zrobi dla tego chopca. Tylko on mgby uniewani ten czyn. W jaki sposb? Uczc si, jak zmniejszy swoje pragnienia do zera. Dopki bdzie myla, e jest ofiar, dopty jego ycie bdzie piekem. A twoja obietnica pozostanie wana, dopki nie przestaniesz tak samo uwaa. To, co nas unieszczliwia, to pragnienie. Gdybymy nauczyli si redukowa swoje podania do zera, to najmniejsza rzecz, jak otrzymywalibymy, byaby prawdziwym darem. Nie martw si, zrobie Joaquinowi dobry prezent. Bycie biednym albo podajcym to tylko myl. Tak samo jest z nienawici, godem albo blem. Nie mog w to uwierzy, don Juanie. Jak to moliwe, e gd i bl to tylko myli? Teraz dla mnie s to tylko myli. To wszystko, co wiem. Udao mi si tego dokona. Zauwa, e moc tego osignicia jest wszystkim, co posiadamy, aby przeciwstawi si siom naszego ycia. Bez tej mocy jestemy mieciami, pyem na wietrze. Nie mam wtpliwoci co do tego, e udao ci si to osign, don Juanie, ale jak prosty czowiek, taki jak ja czy Joaquin, moe tego dokona? Przeciwstawianie si siom ycia zaley od nas, od jednostek. Powtarzaem ci to wielokrotnie: tylko wojownik jest w stanie przey. Wojownik wie, e czeka i wie, na co czeka. A kiedy czeka, nie pragnie niczego i dlatego kada najmniejsza rzecz, jak dostaje, jest czym wicej ni moe przyj. Jeli chce je, poradzi sobie, poniewa nie jest godny. Kiedy co rani jego ciao, potrafi to powstrzyma, poniewa nie czuje blu. Odczuwanie godu albo blu oznacza, e czowek podda si i nie jest ju wojownikiem, a wtedy siy godu i blu zniszcz go. Chciaem dalej broni swego stanowiska, ale przestaem, poniewa zdaem sobie spraw, e kcc si tworz barier osaniajc mnie przed pustoszc si czynu don Juana, czynu, ktry dotkn mnie tak gboko i z tak moc. Skd wiedzia? Pomylaem, e moe opowiedziaem mu histori chopca o guzikowym nosie podczas jednego z gbokich stanw niezwykej rzeczywistoci. Nie przypominaem sobie, ebym mu o tym mwi, ale przebywanie w takich warunkach powodowao zrozumiae luki w pamici. Skd wiedziae o mojej obietnicy, don Juanie? Widziaem j. Widziae j, kiedy wziem Mescalito, czy kiedy paliem twoj mikstur?

Widziaem j teraz. Dzisiaj. Widziae wszystko? Ty znowu swoje. Powiedziaem ci, e opowiadanie o widzeniu jest pozbawione sensu. To jest nic. Nie nalegaem. Na poziomie emocjonalnym byem przekonany. Ja te kiedy zoyem lubowanie powiedzia nagle don Juan. Ton jego gosu poderwa mnie. Obiecaem mojemu ojcu, e przeyj, eby zniszczy jego zabjcw. yem z t obietnic przez cae lata. Teraz obietnica zmienia si. Nie interesuje mnie ju niszczenie kogokolwiek. Nie nienawidz Meksykanw. Nikogo nie nienawidz. Nauczyem si, e niezliczone cieki, ktrymi przechodzimy przez ycie, s sobie rwne. Przeladowcy i przeladowani i tak w kocu spotykaj si, a wane jest jedynie to, e dla jednych i drugich ycie byo zbyt krtkie. Dzisiaj jestem smutny nie dlatego, e moja matka i ojciec umarli, tak jak umarli. Jest mi smutno, poniewa byli Indianami. yli jak Indianie i umarli jak Indianie i nigdy nie dowiedzieli si, e przede wszystkim byli ludmi.

10 Przyjechaem do don Juana 30 maja 1969 roku i bez ogrdek owiadczyem mu, e chc jeszcze raz sprbowa widzenia. Pokrci przeczco gow i rozemia si, wic poczuem si zmuszony zaprotestowa. Powiedzia mi, e musz by cierpliwy, nie jest to waciwy czas, ale ja uparcie twierdziem, e jestem gotowy. Nie wyglda na poirytowanego moimi dokuczliwym probami, prbowa jednak zmieni temat. Nie popuciem i poprosiem go o rad. Zapytaem, co powinienem zrobi, eby przezwyciy niecierpliwo. Musisz postpowa jak wojownik powiedzia. Jak? Czowiek uczy si postpowa jak wojownik dziaajc, a nie mwic. Powiedziae, e wojownik myli o swojej mierci. Ja robi to cay czas, lecz jak wida, to nie wystarcza. Don Juan zniecierpliwi si, cmokn wargami. Powiedziaem mu, e nie chciaem go zdenerwowa i e jeli nie yczy sobie mojego towarzystwa, jestem gotowy wrci do Los Angeles. Don Juan poklepa mnie lekko po plecach i powiedzia, e nigdy si na mnie nie zoci, po prostu myla, e wiem, co to znaczy by wojownikiem. Co mam zrobi, eby y jak wojownik? zapytaem. Zdj kapelusz i podrapa si po gowie. Skoncentrowa na mnie wzrok i umiechn si. Lubisz, eby ci wszystko przeliterowa, prawda? Tak dziaa mj umys. Ale nie musi. Nie wiem, jak si zmieni. Dlatego wanie prosz ci, eby mi dokadnie powiedzia, co mam zrobi, eby y jak wojownik. Jeli bd to wiedzia, znajd sposb, eby si do tego dostosowa. Musia uzna moj wypowied za bardzo zabawn. miejc si, poklepa mnie po plecach. Czuem, e lada chwila poprosi mnie, ebym wraca do domu, szybko wic usiadem na somianej macie, twarz do niego i zaczem zadawa nastpne pytania. Chciaem wiedzie, dlaczego musz czeka. Wyjani mi, e gdybym prbowa widzie na apu capu, przed uleczeniem ran otrzymanych w walce ze stranikiem, mgbym spotka go znowu, nawet go nie szukajc. Don Juan zapewni mnie, e aden czowiek w takiej sytuacji nie byby w stanie przey spotkania. Musisz zupenie zapomnie o straniku, zanim znowu wejdziesz na ciek, ktrej celem jest widzenie powiedzia. Jak mona zapomnie stranika? Wojownik musi uywa woli i cierpliwoci, eby zapomnie. cile rzecz biorc, wojownik posiada jedynie wol i cierpliwo, na ktrych buduje wszystko, co chce. Ja jednak nie jestem wojownikiem. Zacze uczy si sztuki magii. Nie masz ju czasu, aby si wycofa czy aowa czegokolwiek. Masz tylko czas, eby y jak wojownik i pracowa nad cierpliwoci i wol, czy ci si to podoba, czy nie. Jak wojownik pracuje nad cierpliwoci i wol? Don Juan zamyli si na chwil. Myl, e nie sposb o tym mwi powiedzia w kocu. Szczeglnie o woli. Wola jest czym szczeglnym, pojawia si w tajemniczy sposb. Nie da si opowiedzie, jak si jej uywa, poza tym, e rezultaty s zdumiewajce. Zapewne pierwsze, o czym trzeba wiedzie, to fakt, e wol mona rozwija. Wojownik wie o tym i czeka na ni. Twj bd polega na tym, e nie wiesz, i czekasz na wol. Mj dobroczyca powiedzia mi, e wojownik wie, e czeka i wie, na co czeka. W twoim przypadku jest tak, e wiesz, e czekasz. Jeste tu ze mn od lat, jednak nie wiesz, na co czekasz. Dla zwykego czowieka poznanie tego, na co czeka, jest bardzo trudne lub wrcz niemoliwe.

Wojownik wszake nie ma problemw, wie, e czeka na swoj wol. Czym dokadnie jest wola? Czy to determinacja, taka jak u twojego wnuka Lucia, eby mie motocykl? Nie powiedzia agodnie don Juan i zachichota. To nie jest wola. Lucio tylko sobie folguje. Wola jest czym innym, czym bardzo czystym i mocnym, czym, co moe kierowa naszymi dziaaniami. Wola jest tym, czego uywa czowiek na przykad do wygrania bitwy, ktr wedug wszelkich kalkulacji powinien przegra. Wobec tego wola musi by tym, co my nazywamy odwag powiedziaem. Nie. Odwaga to co innego. Ludzie odwani to ludzie godni zaufania, szlachetni, cigle otoczeni innymi, ktrzy gromadz si wok nich i podziwiaj ich. Jednak bardzo niewielu ludzi odwanych posiada wol. Zazwyczaj s oni nieustraszeni, a ich przeznaczeniem s miae, zdroworozsdkowe czyny. Najczciej czowiek odwany jest rwnie przeraajcy i straszny. Wola natomiast odnosi si do zdumiewajcych czynw dokonywanych wbrew zdrowemu rozsdkowi. Czy wola jest kontrol, jak mamy nad sob? zapytaem. Mona powiedzie, e jest to pewien rodzaj kontroli. Czy uwaasz, e potrafi wywiczy swoj wol, na przykad odmawiajc sobie pewnych rzeczy? Takich jak zadawanie pyta? wtrci. Powiedzia to tak zoliwym tonem, e musiaem przerwa pisanie i spojrze na niego. Obaj rozemialimy si. Nie powiedzia. Odmawianie sobie jest folgowaniem, nie polecam niczego podobnego. Dlatego wanie pozwalam ci pyta, o co tylko chcesz. Gdybym ci kaza przesta zadawa pytania, mgby wypaczy swoj wol, usiujc to zrobi. Folgowanie poprzez odmawianie sobie jest zdecydowanie najgorsze. Kae nam wierzy, e robimy wielkie rzeczy, podczas gdy w rzeczywistoci, zamykamy si w sobie. Zaprzestanie zadawania pyta to nie ta wola, o ktr mi chodzi. Wola jest moc, a poniewa jest moc, musi by kontrolowana i dostrajana, a to wymaga czasu. Wiem o tym i mam do ciebie cierpliwo. Kiedy byem w twoim wieku, zachowywaem si tak samo impulsywnie jak ty. Ale zmieniem si. Nasza wola dziaa, chocia folgujemy sobie. Na przykad twoja wola zacza ju powolutku otwiera w tobie szczelin. O jakiej szczelinie mwisz? Jest w nas szczelina, tak jak ciemiczko na gowie dziecka. Zamyka si z wiekiem, a otwiera si, kiedy rozwijamy wol. Gdzie jest ta szczelina? W miejscu wietlistych wkien powiedzia, wskazujc na swj brzuch. Jak ona wyglda? Do czego suy? To jest otwr, ktry stwarza przestrze dla woli, aby wystrzelia jak strzaa. Czy wola jest przedmiotem? Albo czy jest jak przedmiot? Nie. Powiedziaem tak dlatego tylko, eby zrozumia. To, co czarownik nazywa wol, to moc, ktra znajduje si w nas. Nie jest to ani myl, ani przedmiot, ani yczenie. Wola to co, co moe sprawi, e zwyciysz, kiedy myli mwi ci, e jeste pokonany. Dziki woli stajesz si niewraliwy na ciosy. Wola jest tym, co przenosi czarownika przez cian, przestrze albo jeli zechce na Ksiyc. Nie miaem wicej pyta. Byem zmczony i napity. Baem si, e don Juan kae mi wraca i to mnie niepokoio. Chodmy na wzgrza powiedzia nagle i wsta. Po drodze znowu zacz mwi o woli. mia si z mojego przeraenia, e nie bd mg robi notatek. Opisa wol jako si bdc prawdziwym ogniwem midzy czowiekiem a wiatem. Dobitnie podkreli, e wiat jest tym, co postrzegamy, a postrzegamy go w taki sposb, jaki sami wybieramy. Don Juan utrzymywa, e postrzeganie wiata pociga za sob proces rozumienia tego, co nam si ukazuje. Ten szczeglny rodzaj postrzegania zachodzi poprzez nasze zmysy i wol. Zapytaem go, czy wola jest szstym zmysem. Powiedzia, e jest to raczej relacja midzy nami a

wiatem, ktry postrzegamy. Zaproponowaem, ebymy zatrzymali si na chwil, abym mg zrobi notatki. Don Juan rozemia si i szed dalej. Tego wieczora don Juan nie kaza mi wraca do domu, a nastpnego dnia po niadaniu sam podj temat woli. To, co ty nazywasz wol, to charakter i silna motywacja powiedzia. To, co czarownik nazywa wol, jest si pochodzc ze rodka, ktra przywizuje si do wiata zewntrznego. Wychodzi na zewntrz przez brzuch, w miejscu, gdzie znajduj si wietliste wkna. Pomasowa swj ppek, wskazujc miejsce, o ktre mu chodzi. Mwi, e wola wychodzi wanie tdy, poniewa Wona odczu, kiedy si to dzieje. Dlaczego nazywasz to wol? W ogle tego nie nazywam. Mj dobroczyca nazywa to wol i inni ludzie wiedzy te tak to nazywaj. Wczoraj powiedziae, e mona postrzega wiat zmysami i wol. Jak to moliwe? Przecitny czowiek moe uchwyci elementy wiata tylko rkoma, oczami i uszami, ale czarownik potrafi to zrobi rwnie nosem, jzykiem albo wol, w szczeglnoci wol. Naprawd nie mog opisa ci, jak to si robi, tak jak ty na przykad nie jeste w stanie mi opowiedzie, jak syszysz. Tak si skada, e ja te potrafi sysze, wic moemy porozmawia o tym, co syszymy, ale nie o tym, jak syszymy. Czarownik uywa woli do postrzegania wiata. Postrzeganie jednak nie jest takie, jak syszenie. Kiedy patrzymy na wiat albo kiedy go syszymy, mamy wraenie, e znajduje si on na zewntrz i e jest rzeczywisty. Kiedy postrzegamy wiat wol, wiemy, e nie jest on ani na zewntrz, ani te tak rzeczywisty, jak sdzimy. Czy wola jest tym samym co widzenie? Nie. Wola jest si, moc. Widzenie nie jest si, ale raczej sposobem na przechodzenie przez rzeczy. Czarownik moe mie bardzo siln wol, ale nie widzie, a to znaczy, e tylko czowiek wiedzy postrzega wiat zmysami, wol i rwnie widzeniem. Powiedziaem, e ju zupenie nie wiem, w jaki sposb przy uyciu woli mam zapomnie o straniku. Moja rozterka rozbawia go. Mwiem ci, e mwic tracisz tylko orientacj powiedzia i rozemia si. Ale teraz przynamniej wiesz, e czekasz na wol. Nie wiesz jeszcze, co to jest i w jaki sposb ci si objawi. Obserwuj wic uwanie wszystko, co robisz. To, co moe ci pomc rozwin wol, znajduje si wrd tych wszystkich drobnych rzeczy, ktre robisz. Don Juana nie byo cay ranek; wrci wczesnym popoudniem z narczem suchych rolin. Da mi znak gow, ebym mu pomg. Przez kilka godzin pracowalimy w cakowitym milczeniu, sortujc roliny. Kiedy skoczylimy, usiedlimy, aby odpocz. Don Juan umiechn si do mnie yczliwie. Powiedziaem mu bardzo powanie, e czytaem notatki i wci nie mog zrozumie, na czym polega bycie wojownikiem albo co oznacza pojcie woli. Wola nie jest pojciem powiedzia. Odezwa si do mnie po raz pierwszy w cigu tego dnia. Po dugiej przerwie cign: Ty i ja rnimy si od siebie. Twoja natura jest bardziej porywcza ni moja. W przeciwiestwie do ciebie, ja w twoim wieku nie byem gwatowny, ale zy. Mj dobroczyca by taki, jak ty. Idealnie pasowaby na twojego nauczyciela. By wielkim czarownikiem, ale nie widzia, a przynajmniej nie tak, jak ja czy Genaro. Ja rozumiem wiat i yj prowadzony przez swoje widzenie. Mj dobroczyca wszake musia y jak wojownik. Jeli czowiek widzi, nie musi y ani jak wojownik, ani jak ktokolwiek inny, poniewa widzi rzeczy takimi, jakimi naprawd s i kieruje swoim yciem zgodnie z tym, co widzi. Lecz biorc pod uwag twj charakter, powiedziabym, e moesz nigdy nie nauczy si widzie, a w takim przypadku bdziesz musia y jak wojownik przez cae ycie. Mj dobroczyca powiedzia, e kiedy czowiek wchodzi na ciek magii, powoli uwiadamia sobie, e na zawsze zostawi za sob zwyke ycie, e wiedza jest naprawd przeraajc spraw i nie chroni go ju duej sposoby zwykego wiata. Taki czowiek, aby przey, musi przyj nowy sposb ycia. Pierwsze, co powinien wtedy zrobi, to wzbudzi w sobie pragnienie stania si wojownikiem. To bardzo wany krok i wana decyzja. Przeraajca natura wiedzy nie pozostawia

innego wyjcia, jak tylko zosta wojownikiem. W momencie, kiedy wiedza staje si przeraajc spraw, czowiek uwiadamia sobie, e mier jest jego nieodczn partnerk siedzc obok niego na macie. W kadym okruchu wiedzy, ktry przemienia si w moc, mier jest gwn si. mier nadaje wszystkiemu ostateczn form, a czego dotknie, naprawd staje si moc. Czowiek podajcy ciek magii naraony jest na kadym zakrcie na unicestwienie i z koniecznoci staje si wiadomy swojej mierci. Bez wiadomoci mierci byby tylko zwykym czowiekiem, zajtym zwykymi czynnociami. Brakowaoby mu koniecznego potencjau i niezbdnej koncentracji zamieniajcych zwyke ycie na ziemi w magiczn moc. Tak wic, eby by wojownikiem, trzeba przede wszystkim sta si gboko wiadomym wasnej mierci. Rozwaania o mierci zmuszaj kadego do skupienia si na wasnym ja, a to osabia. Wobec tego, to co z kolei trzeba zrobi, eby sta si wojownikiem, to pozby si przywizania. Wyobraenie nieuchronnej mierci zamiast przeradza si w obsesj, staje si obojtne. Don Juan przesta mwi i popatrzy na mnie. Zdawa si czeka na komentarz. Czy to rozumiesz? zapyta. Zrozumiaem, co powiedzia, ale nie mogem poj, jak mona pozby si przywizania. Stwierdziem, e z punktu widzenia mojej nauki u niego, doszedem ju do momentu, w ktrym wiedza staje si przeraajca. Mgbym rwnie stwierdzi, e nie znajduj ju oparcia w obietnicach zwykego, codziennego ycia. Chc te albo moe nawet wicej ni chc potrzebuj y jak wojownik. Teraz musisz si pozby przywizania powiedzia. Do czego? Do wszystkiego. To niemoliwe. Nie chc by pustelnikiem. Bycie pustelnikiem jest folgowaniem sobie, nigdy mi o to nie chodzio. Pustelnik nie pozby si przywizania, poniewa chtnie oddaje si pustelniczemu yciu. Tylko wyobrania mierci pozwala czowiekowi wyzby si przywizywania w wystarczajcym stopniu, aby zdoa nie oddawa si czemukolwiek. Taki czowiek jednak nie pragnie niczego, poniewa osign cich pasj ycia i wszystkiego, co do ycia naley. Wie, e mier tropi go i nie da mu czasu, by przylgn do czegokolwiek, prbuje wic wszystkiego po trochu, nie przywizujc si. Czowiek bez przywiza, ktry wie, e nie ma moliwoci odgrodzenia si od mierci, zna tylko jedno, na czym moe si oprze moc swoich decyzji. Musi by, e tak powiem, mistrzem swoich wyborw. Musi w peni rozumie, e jest odpowiedzialny za to, co wybiera, a kiedy ju wybierze, nie ma czasu na ale czy obwinianie si. Jego decyzje s ostateczne po prostu dlatego, e mier nie daje mu czasu na kurczowe trzymanie si czegokolwiek. Tak wanie, ze wiadomoci mierci, bez przywizania i dysponujc moc wasnych decyzji, wojownik yje strategicznie. Wiedza o mierci prowadzi go, czyni bezstronnym i budzi w nim ciche pasje. Moc jego ostatecznych decyzji sprawia, e wybiera bez alu, a to, co wybiera, jest zawsze strategicznie najlepsze. Tak wic wojownik robi to, co musi zrobi, z przyjemnoci i namitnoci zapewniajc efektywno. Kiedy czowiek postpuje w ten sposb, mona o nim susznie powiedzie, e jest wojownikiem i e nauczy si cierpliwoci! Don Juan spyta, czy chc co doda, a ja zauwayem, e osignicie tego, co opisa, zajoby cae ycie. Odpowiedzia, e za bardzo przy nim protestuj, ale on wie, e zachowuj si albo przynajmniej usiuj zachowywa si w yciu codziennym jak wojownik. Masz cakiem nieze pazury powiedzia, miejc si. Pokazuj mi je od czasu do czasu. To dobra praktyka. Zrobiem gest pokazywania pazurw i wydaem pomruk, a on rozemia si. Potem chrzkn i mwi dalej. Nauczywszy si cierpliwoci, wojownik jest ju blisko woli. Potrafi czeka. mier siedzi z nim na macie, s przyjacimi. mier w tajemniczy sposb doradza mu, jak wybiera, jak y strategicznie. A wojownik czeka! Powiedziabym, e wojownik uczy si bez popiechu, poniewa wie, e czeka na

wol i e pewnego dnia dokona czego, co normalnie jest prawie nieosigalne. Wojownik moe nawet nie zauway tego niezwykego wyczynu. Lecz kiedy cigle bdzie dokonywa rzeczy niemoliwych albo kiedy niemoliwe rzeczy bd mu si stale przytrafia, uwiadomi sobie, e rodzi si jaka moc. Moc, ktra wychodzi z ciaa w miar jego postpw na ciece wiedzy. Na pocztku odczuwa j jako swdzenie na brzuchu albo ciepe miejsce, ktrego nie mona ochodzi, po czym przeradza si ona w bl, cierpienie. Czasami bl i cierpienie s tak wielkie, e wojownika miesicami mcz konwulsje, a im s one silniejsze, tym lepiej dla niego. Wielk moc zawsze zwiastuje wielki bl. Kiedy konwulsje ustaj, wojownik zaczyna zauwaa swoje dziwne odczucia. Zauwaa, e moe dotkn wszystkiego uczuciem wychodzcym z jego ciaa z miejsca tu pod ppkiem, albo zaraz nad nim. Tym uczuciem jest wola. Kiedy wojownik nauczy si chwyta wol, mona zgodnie z prawd powiedzie, e jest czarownikiem i zdoby wol. Don Juan przesta mwi, zdawa si czeka na mj komentarz albo pytania. Nie miaem nic do powiedzenia. Byem gboko przejty tym, e wojownik musi dowiadcza blu i konwulsji, nie miaem jednak miaoci spyta go, czy ja rwnie musz przez to przechodzi. W kocu, po dugim milczeniu, zapytaem go o to. Zachichota, jakby spodziewa si tego pytania. Powiedzia, e bl nie jest absolutnie konieczny. On na przykad, nigdy go nie dowiadczy, a wola po prostu mu si przydarzya. Pewnego razu byem w grach powiedzia i napatoczyem si na pum, samic. Bya wielka i godna. Gonia mnie i gonia. Wspiem si na ska, a ona staa kilka stp ode mnie, gotowa do skoku. Rzucaem w ni kamieniami. Rykna i ruszya na mnie. Wanie wtedy moja wola wysza ze mnie w peni. Zatrzymaem pum wol, zanim zdya na mnie skoczy. Pieciem j wol. Nawet podrapaem j po cyckach wol. Spojrzaa na mnie rozmarzonymi oczami i pooya si, a ja uciekaem jak cholera, nie czekajc, a jej przejdzie. Don Juan, trzymajc si kapelusza, zrobi bardzo zabawny gest, przedstawiajcy czowieka uciekajcego przed mierci. Powiedziaem mu, e nie podoba mi si to, e jeli zapragn woli, bd na mnie czeka jedynie samice pum albo konwulsje. Mj dobroczyca by czarownikiem o wielkich mocach cign don Juan. By wojownikiem w kadym calu. Jego wola stanowia naprawd najwspanialsze osignicie. Lecz czowiek jest w stanie zrobi co wicej, moe si nauczy widzie. Kiedy nauczy si widzie, nie musi ju ani y jak wojownik, ani by czarownikiem. Kiedy czowiek potrafi widzie, staje si wszystkim, poniewa sta si niczym. Znika, e tak powiem, a jednak cigle jest. Powiedziabym, e wtedy czowiek moe by wszystkim, czym zechce albo dosta wszystko, czego zapragnie. On jednak niczego nie pragnie, a zamiast zabawia si swoimi wspbrami, jakby byli zabawkami, spotyka ich ogarnitych szalestwem. Jedyna rnica midzy nimi polega na tym, e czowiek, ktry widzi, kontroluje swoje szalestwa i kaprysy, podczas gdy inni ludzie tego nie potrafi. Czowiek, ktry widzi, nie interesuje si wicej innymi ludmi. Widzenie pozbawio go przywizania do wszystkiego, co zna. Dostaj gsiej skrki na sam myl o tym, e mgbym zosta pozbawiony przywizania do wszystkiego, co znam powiedziaem. Chyba artujesz! Powiniene dostawa gsiej skrki na myl o tym, e w yciu nie moesz oczekiwa niczego innego poza robieniem tego, co zawsze robisz. Pomyl o czowieku, ktry kadego roku sadzi kukurydz, a do czasu kiedy si zestarzeje i bdzie zbyt zmczony, eby wsta i bdzie tylko lea jak stary pies. Jego myli i uczucia, wszystko, co w nim najlepsze, kry bd dookoa tej jednej rzeczy, ktr zawsze robi sadzenia kukurydzy. Dla mnie jest to najbardziej przeraajce marnotrawstwo, jakie mona sobie wyobrazi. Jestemy ludmi, naszym przeznaczeniem jest uczy si i zosta wrzuconym w nowe, niepojte wiaty. Czy naprawd czekaj na nas jakie nowe wiaty? zapytaem partem. Ty gupku, niczego nie wyczerpalimy powiedzia wadczym tonem. Widzenie jest dla ludzi nieskazitelnych. Teraz hartuj swego ducha, sta si wojownikiem, naucz si widzie, a potem sam si przekonasz, e nowe wiaty naszych wizji nie maj koca.

11 Don Juan nie odesa mnie do domu po zaatwieniu sprawunkw, tak jak to robi ostatnio. Powiedzia, e mog zosta, a nastpnego dnia, 28 czerwca 1969 roku, tu przed poudniem powiedzia, e znowu zapal. Czy bd znowu prbowa widzie stranika? Nie, wykluczone. Tym razem bdzie co innego. Don Juan spokojnie napeni fajk mieszank do palenia, zapali j i wrczy mi. Nie przestraszyem si. Od razu ogarna mnie przyjemna senno. Kiedy wypaliem ca fajk, don Juan odoy j i pomg mi wsta. Siedzielimy twarzami do siebie na dwch somianych matach, ktre umieci na rodku pokoju. Powiedzia, e pjdziemy na krtki spacer. Lekkim pchniciem zachci mnie do chodzenia. Zrobiem krok i nogi ugiy si pode mn. Nie czuem blu, kiedy uderzyem kolanami o ziemi. Don Juan chwyci mnie za rami i jeszcze raz postawi na nogi. Musisz chodzi powiedzia tak samo, jak kiedy wstae. Musisz uy woli. Miaem wraenie, jakbym by przybity do ziemi. Sprbowaem zrobi krok praw nog i prawie utraciem rwnowag. Don Juan trzyma mnie za prawe rami, pod pach i agodnie popycha do przodu, ale nogi odmwiy mi posuszestwa. Bybym upad na twarz, gdyby nie zapa mnie za rami i nie zagodzi upadku. Podtrzymujc mnie pod praw pach, opar mnie o siebie. Nie czuem nic, ale byem pewien, e moja gowa spoczywa na jego ramieniu. Patrzyem na pokj z ukosa. Don Juan cign mnie w takiej pozycji wok werandy. Obeszlimy j z duym trudem dookoa dwa razy. W kocu mj ciar tak si zwikszy, e don Juan musia upuci mnie na podog. Wiedziaem, e nie moe mnie ruszy. W pewnym sensie stao si tak, jakby cz mnie celowo chciaa sta si cika jak ow. Don Juan nie prbowa mnie podnie. Patrzy na mnie przez chwil. Leaem na plecach, twarz do niego. Sprbowaem si umiechn, a on zacz si mia. Potem nachyli si nade mn i klepn mnie w brzuch. Dowiadczyem czego przedziwnego. Nie byo to ani bolesne, ani przyjemne, ani nic, co mgbym nazwa. By to raczej wstrzs. Don Juan natychmiast zacz mnie toczy po pododze. Nie czuem niczego. Pomylaem, e toczy mnie, poniewa mj punkt widzenia zmienia si wraz z obracaniem si po werandzie. Kiedy don Juan ustawi mnie w pozycji, jaka mu bya potrzebna, cofn si. Wsta! rozkaza mi. Sta tak, jak kiedy. Nie rb sobie jaj. Potrafisz wsta. A teraz wstawaj! Usiowaem sobie przypomnie, co wtedy zrobiem, ale nie byem w stanie zebra myli. Jakby moje myli miay wasn wol, niezalen od tego, jak bardzo staraem si je kontrolowa. W kocu przyszo mi do gowy, e jeli powiem wsta", tak jak zrobiem to kiedy, to na pewno wstan. Powiedziaem wsta" gono i wyranie, ale nic si nie stao. Don Juan popatrzy na mnie z widocznym niezadowoleniem, po czym obszed mnie i skierowa si ku drzwiom. Leaem na lewym boku, przed oczyma miaem teren przed domem, a za plecami drzwi. Kiedy wic don Juan obchodzi mnie, natychmiast doszedem do wniosku, e wszed do rodka. Don Juanie! zawoaem gono, ale nie odpowiedzia. Przytaczao mnie uczucie niemocy i rozpaczy. Chciaem wsta. Raz po raz powtarzaem wsta", jakby byo to magiczne sowo, ktre sprawi, e si porusz. Nic si nie wydarzyo. Dostaem ataku frustracji i wciekoci. Chciaem wali gow w podog i paka. Przeyem wyjtkowo bolesne chwile. Chciaem ruszy si albo powiedzie co, ale nie byem w stanie. Byem naprawd unieruchomiony, sparaliowany. Don Juanie, pom mi! udao mi si w kocu wrzasn. Don Juan wrci i usiad naprzeciwko mnie, miejc si. Powiedzia, e popadam w histeri, a to, czego dowiadczam, jest mao wane. Podnis moj gow i patrzc wprost na mnie, powiedzia, e mam atak symulowanego strachu. Powiedzia, ebym si nie denerwowa. Twoje ycie komplikuje si rzek. Pozbd si tego czego, co sprawia, e tracisz panowanie nad sob. Zosta tu i spokojnie pozbieraj si do kupy. Pooy moj gow na ziemi i przestpi mnie. Syszaem tylko szuranie jego sandaw, kiedy odchodzi.

W pierwszej chwili znowu miaem ochot ulec irytacji, ale nie potrafiem zebra wystarczajco duo energii. Zamiast tego stwierdziem, e osuwam si w stan niezwykego spokoju. Ogarno mnie cudowne uczucie przyjemnoci. Zrozumiaem, co komplikowao moje ycie. Chodzio o tego chopca. Najbardziej ze wszystkiego zaleao mi, aby by jego ojcem. Podobaa mi si myl o ksztatowaniu jego charakteru, braniu go na wycieczki i uczeniu go jak y. Rwnoczenie czuem odraz do zmuszania go, by przyj mj sposb ycia, a wanie to musiabym zrobi. Musiabym zmusi go si albo sztucznym zestawem kar i nagrd, ktry my nazywamy zrozumieniem. Musz pozwoli mu odej pomylaem. Nie wolno mi lgn do niego. Musz go uwolni. Moje myli cigny na mnie uczucie przeraajcej melancholii. Zaczem paka. Oczy wypeniy mi si zami, obraz werandy rozmaza si. Nagle poczuem wielk potrzeb, eby wsta, znale don Juana i opowiedzie mu o moim maym. Nastpnie zauwayem, e patrz na werand z pionowej pozycji. Obrciem si, aby znale si twarz do domu i zobaczyem stojcego przede mn don Juana. Wygldao na to, e sta za mn przez cay czas. Chocia nie czuem swoich krokw, musiaem ruszy w jego kierunku, poniewa przesunem si. Don Juan podszed do mnie. Umiechajc si, uj mnie pod pachami. Jego twarz bya bardzo blisko mojej. Dobra robota powiedzia uspokajajco. W tym momencie uwiadomiem sobie, e dzieje si co niezwykego. Poczuem, e to tylko wspomnienie wydarzenia, ktre miao miejsce kilka lat temu. Kiedy, w przeszoci, widziaem twarz don Juana z bardzo bliskiej odlegoci. Wypaliem fajk z jego mieszank i miaem wraenie, e jego twarz tkwi zanurzona w pojemniku z wod. Bya wielka, wietlista i poruszaa si. Obraz ten trwa tak krtko, e nie wystarczyo mi czasu, eby go oceni. Tym razem jednak don Juan trzyma mnie, a jego twarz znajdowaa si nie dalej jak stop od mojej, miaem wic czas, eby si jej przyjrze. Kiedy wstaem i odwrciem si, zobaczyem bez wtpienia don Juana. Don Juan, ktrego znam" podszed do mnie i podtrzyma mnie. Lecz kiedy skupiem wzrok na jego twarzy, nie widziaem don Juana w ten sposb, co zwykle. Zamiast tego zobaczyem przed oczami duy przedmiot. Wiedziaem, e jest to twarz don Juana, ale wiedza ta nie wynikaa z tego, co postrzegay moje zmysy. Bya to raczej logiczna konkluzja. Wszak moja pami potwierdzaa, e chwil wczeniej don Juan, ktrego znam" trzyma mnie pod pachy. W zwizku z tym dziwny, wietlisty obiekt znajdujcy si przede mn musia by twarz don Juana. Byo w niej co znajomego, chocia zupenie nie przypominaa tego, co nazwabym rzeczywist" twarz don Juana. To, na co patrzyem, byo okrgym przedmiotem, wieccym wasnym wiatem. Kada jego cz poruszaa si. Widziaem zamknity, falujcy, rytmiczny przepyw. Wygldao to tak, jak gdyby to falowanie zawierao si samo w sobie i nie wykraczao poza wasne granice, a jednak caa powierzchnia obiektu przed moimi oczami w kadym punkcie emanowaa ruchem. Przyszo mi do gowy, e wydziela ycie. W rzeczywistoci obiekt ten by tak peen ycia, e obserwowanie go cakowicie mnie pochono. Jego ruchy hipnotyzoway mnie i pochaniay coraz bardziej, a w kocu nie mogem okreli, czym jest zjawisko znajdujce si przed moimi oczami. Doznaem nagego wstrzsu. wietlisty obiekt rozmaza si, jakby co nim wstrzsno, po czym straci swj blask i znowu sta si czym staym i cielesnym. Znowu patrzyem na znajom, ciemn twarz don Juana. Umiecha si pogodnie. Trwao to tylko chwilk, a potem znowu nabraa ona blasku, opalizujcej wietlistoci. Nie byo to wiato, do ktrego jestem przyzwyczajony ani nawet blask. By to raczej ruch, niewiarygodnie szybkie migotanie. wietlisty obiekt zacz si huta z gry na d, co naruszyo falujc cigo. wietlisto zmniejszaa si wraz z kolejnymi wstrzsami, a w kocu znowu stal si solidn" twarz don Juana, tak, jak widz na co dzie. W tym momencie, jak przez mg zauwayem, e don Juan potrzsa mn. Mwi te co do mnie. Nie rozumiaem, co mwi, ale kiedy tak mn trzs, jego sowa w kocu do mnie dotary. Nie gap si na mnie. Nie gap si na mnie powtarza. Przesta si wpatrywa. Przesta si wpatrywa. Przesu wzrok. Potrzsanie ciaem zmusio mnie do przesunicia spojrzenia. Kiedy nie wpatrywaem si uwanie w jego twarz, nie widziaem wietlistego obiektu. Gdy przeniosem wzrok i popatrzyem na don Juana ktem oka, postrzegaem jego solidno, to jest trjwymiarow osob. Prawie na niego nie patrzc, mogem rzeczywicie zobaczy jego cae ciao, ale kiedy skupiaem spojrzenie, twarz natychmiast zmieniaa si w wietlisty obiekt. W ogle na mnie nie patrz powiedzia powanie don Juan.

Odwrciem wzrok, popatrzyem na ziemi. W nic si nie wpatruj rozkaza don Juan i przysun si, eby mi pomc i. Nie czuem wasnych krokw i nie potrafiem poj, w jaki sposb mog chodzi, a jednak z don Juanem, trzymajcym mnie pod pachami, przemiecilimy si na ty domu. Zatrzymalimy si przy kanale nawadniajcym. Teraz wpatruj si w wod rozkaza don Juan. Spojrzaem na wod, ale nie mogem si jej przypatrywa. W jaki sposb ruch strumienia rozprasza mnie. Don Juan nalega artobliwie, ebym wiczy swoje moce wpatrywania si, ale nie mogem si skoncentrowa. Jeszcze raz skupiem spojrzenie na twarzy don Juana, ale nie zobaczyem ju blasku. Zaczem dowiadcza dziwnego swdzenia ciaa, uczucia takiego, jak przy zdrtwiaych koczynach. Minie ng zaczy mi dre. Don Juan zepchn mnie do wody i pocign a na dno. Trzyma mnie za praw rk i popycha, a kiedy ju uderzyem o dno, wycign mnie na powierzchni. Duo czasu zajo mi odzyskanie nad sob kontroli. Kiedy kilka godzin pniej wrcilimy do domu, poprosiem don Juana o wyjanienie mi tego, czego dowiadczyem. Wkadajc suche ubranie, z podnieceniem opisywaem mu swoje przeycia, ale on przerwa te wywody mwic, e nie byo w nich nic wanego. Wielka mi rzecz! powiedzia, przedrzeniajc mnie. Zobaczye blask, te mi co. Nalegaem, eby wyjani, co si wydarzyo, ale on wsta i powiedzia, e musi i. Bya prawie pita po poudniu. Nastpnego dnia znowu podjem temat mojego dziwnego przeycia. Czy to byo widzenie, don Juanie? zapytaem. Nie odpowiada, a kiedy nalegaem, eby mi odpowiedzia, umiecha si tajemniczo. Powiedzmy, e co w tym rodzaju powiedzia w kocu. Przypatrywae si mojej twarzy i zobaczye, jak wieci, ale to bya cigle moja twarz. Zdarza si, e dymek robi co takiego. To nic szczeglnego. Czym w takim razie widzenie rni si od tego, co dowiadczyem? Kiedy widzisz, nie ma ju nic znajomego w wiecie. Wszystko jest nowe i nigdy przedtem si nie wydarzyo. wiat jest niesamowity! Dlaczego niesamowity, don Juanie? Co czy ni go tak niesamowitym? Nic nie jest znajome. Wszystko, czemu si przypatrujesz, staje si niczym! Wczoraj nie widziae. Przypatrywae si mojej twarzy, a poniewa mnie lubisz, zauwaye mj blask. Nie byem monstrualny jak stranik, ale pikny i interesujcy. .Jednak nie widziae mnie. Nie staem si dla ciebie niczym. Poszo ci jednak dobrze. Zrobie pierwszy prawdziwy krok w kierunku widzenia. Jedyn wad byo to, e skupiae si na mnie, a nie jestem dla ciebie lepszy od stranika. W obu przypadkach ulege i nie widziae. Czy rzeczy znikaj? W jaki sposb staj si niczym? Rzeczy nie znikaj. Nie wyparowywuj, jeli o to ci chodzi. Po prostu staj si niczym, chocia cigle s. Jak to moliwe, don Juanie? e te jeste tak cholernie napalony na gadanie! wykrzykn don Juan z powanym wyrazem twarzy. Chyba le trafilimy z t twoj obietnic. Moe tak naprawd obiecae, e nigdy, przenigdy nie przestaniesz gada. Ton don Juana by bardzo surowy. Mia zatroskany wyraz twarzy. Chciaem si rozemia, ale nie miaem miaoci. Uwierzyem, e don Juan mwi powanie, ale tak nie byo. Rozemia si. Powiedziaem mu, e jeli nie mwi, to si bardzo denerwuj. Wobec tego przejdmy si powiedzia. Zabra mnie do wylotu kanionu u podna wzgrz. Dojcie tam zabrao nam jak godzin. Odpoczlimy chwil, a potem don Juan poprowadzi mnie przez gste pustynne krzaki do jamy z wod, czyli do miejsca, ktre jak powiedzia jest jam z wod. Byo tak samo suche jak caa

okolica. Usid w rodku jamy poleci mi. Posusznie usiadem. Czy ty te usidziesz? zapytaem. Zobaczyem, jak przygotowuje sobie miejsce do siedzenia jakie dwadziecia jardw ode mnie, tu przy skalistym zboczu gry. Powiedzia, e bdzie mnie stamtd obserwowa. Siedziaem z kolanami pod brod. Poprawi moj pozycj. Kaza mi usi z lew nog podwinit pod siebie, a praw zgit, z kolanem do gry. Prawe rami miao przylega do boku, a do spoczywa na ziemi, podczas gdy lewe rami przylegao do piersi. Powiedzia mi, ebym skierowa si twarz do niego i tak siedzia odprony, ale nie bezwolny". Potem wycign z woreczka jaki biaawy sznurek, ktry wyglda jak wielka ptla. Zaoy j sobie na szyj i naciga lew rk, a si mocno napia. Szarpn napron strun praw rk. Wydaa tpy, wibrujcy dwik. Rozluni uchwyt, popatrzy na mnie i powiedzia, e mam krzycze konkretne sowo, kiedy tylko poczuj, e co na mnie naciera, kiedy on uderza w strun. Zapytaem, co ma na mnie natrze, ale on kaza mi si zamkn. Da mi znak rk, e ma zamiar rozpocz. Nie zacz. Zamiast tego da mi jeszcze jedn przestrog. Powiedzia, e jeli pojawi si co, co bdzie mi zagraa, mam przyj postaw walki, ktrej nauczy mnie kilka lat temu. By to taniec skadajcy si z uderzania w ziemi palcami lewej nogi przy rwnoczesnym, silnym klaskaniu praw rk w udo. Postawa walki bya czci techniki obronnej uywanej w przypadku wyjtkowego zagroenia i niebezpieczestwa. Przeyem moment panicznego strachu. Chciaem si dowiedzie, po co tu jestem, ale don Juan nie da mi czasu i zacz uderza w strunie. Robi to kilkakrotnie z regularnymi, dwudziestosekundowymi przerwami. Zauwayem, e uderzajc w strun, zwiksza jej napicie. Widziaem, jak jego ramiona i szyja dr z napicia. Dwik stawa si coraz czystszy. Zdaem sobie spraw, e don Juan przy kadym uderzeniu wydawa niesamowity krzyk. Dwik struny naoony na ludzki gos tworzy dziwaczny, nieziemski odgos. Nie czuem, eby co na mnie nacierao, ale widok wysikw don Juana i wywoany przez niego dziwny dwik prawie wprowadziy mnie w trans. Don Juan rozluni strun i spojrza na mnie. Kiedy gra, siedzia odwrcony do mnie plecami, z twarz skierowan na poudniowy wschd, tak jak ja. Kiedy si rozluni, zwrci si twarz do mnie. Nie patrz na mnie, kiedy gram powiedzia. Ale te nie zamykaj oczu. Nic ci to nie da. Patrz na ziemi tu przed sob i suchaj. Ponownie napry strun i zacz gra. Patrzyem na ziemi, koncentrujc si na wydawanym przez niego dwiku. Nigdy w yciu nie syszaem czego takiego. Bardzo si przestraszyem. Dziwny odgos wypeni cay kanion, odbijajc si echem. Waciwie dwik wydawany przez don Juana wraca do mnie echem, odbijany od wszystkich cian kanionu. Don Juan te to musia zauway, poniewa zwikszy napicie struny. Chocia zmieni nastrojenie, echo zdawao si ustawa, a w kocu skupio si w jednym miejscu, na poudniowym wschodzie. Don Juan stopniowo rozlunia napicie struny, a w kocu usyszaem ostatni guchy brzdk. Wsadzi strun do woreczka i podszed do mnie. Pomg mi wsta. Minie ramion i ng zesztywniay mi na kamie. Byem zlany potem. Nie miaem pojcia, e a tak si pociem. Krople potu wpady mi do oczu, podraniajc je. Don Juan dosownie wycign mnie z tego miejsca. Prbowaem co powiedzie, ale pooy mi rk na ustach. Zamiast wyprowadzi nas z kanionu t sam drog, ktr przyszlimy, don Juan wybra okrn tras. Wspilimy si na zbocze gry i doszlimy a do wzgrz, bardzo oddalonych od wejcia do kanionu. Do domu szlimy w absolutnej ciszy. Kiedy dotarlimy na miejsce, zrobio si ju zupenie ciemno. Znowu prbowaem co powiedzie, ale don Juan, tak jak poprzednio, pooy mi rk na ustach. Nic nie jedlimy i nie zapalilimy lampy naftowej. Don Juan uoy moj mat w swoim pokoju i wskaza na ni brod. Zrozumiaem, e powinienem pooy si spa. Znalazem dla ciebie waciwe zajcie powiedzia do mnie don Juan, jak tylko si obudziem

nastpnego ranka. Zaczniesz dzisiaj. Jak wiesz, nie ma zbyt wiele czasu. Po dugim, kopotliwym milczeniu poczuem si zmuszony zapyta: Co kazae mi robi wczoraj w kanionie? Don Juan zachichota jak dziecko. Po prostu wykorzystywaem ducha tamtej jamy z wod powiedzia. Ten rodzaj duchw naley ujarzmia, kiedy jama jest sucha, a duch przebywa w grach. Powiedzmy, e przerwaem mu wczoraj drzemk. Ale on nie mia mi tego za ze i wskaza twj szczliwy kierunek. Jego gos przyszed z tego kierunku. Don Juan wskaza na poudniowy wschd. Co to bya za struna, na ktrej grae, don Juanie? Puapka na duchy. Czy mgbym j obejrze? Nie. Ale zrobi ci tak. Albo lepiej, kiedy, kiedy nauczysz si widzie, sam sobie zrobisz. Z czego ona jest, don Juanie? Moja jest dzikiem. Kiedy bdziesz mia tak, zobaczysz, e jest ywa i e moe ci nauczy rnych dwikw, ktre sama lubi. Praktykujc, poznasz swoj puapk na duchy tak dobrze, e razem wydacie dwiki penej mocy. Dlaczego zabrae mnie na poszukiwania ducha jamy wodnej, don Juanie? Wkrtce si tego dowiesz. Okoo poudnia siedzielimy pod ramad. Don Juan nabija dla mnie fajk. Kiedy moje ciao ju zupenie zdrtwiao, kaza mi wsta, co zrobiem bez trudu. Pomg mi si przej. Zaskoczya mnie moja samokontrola. Udao mi si samemu obej ramad dwa razy. Don Juan sta przy mnie, ale ani mnie nie prowadzi, ani nie podtrzymywa. Potem wzi mnie pod rami i zaprowadzi do kanau nawadniajcego. Posadzi mnie na brzegu i stanowczo nakaza przypatrywa si wodzie i o niczym nie myle. Usiowaem skupi spojrzenie na wodzie, ale jej ruch rozprasza mnie. Mj umys i oczy zaczy bdzi po szczegach najbliszego otoczenia. Don Juan potrzsn moj gow i ponownie kaza mi wpatrywa si w wod i o niczym nie myle. Powiedzia, e jest to trudne, ale trzeba prbowa. Prbowaem trzy razy. Za kadym razem co mnie rozpraszao, a don Juan bardzo cierpliwie potrzsa moj gow. W kocu zauwayem, e mj umys i oczy skupiy si na wodzie. Pomimo jej ruchu, pogryem si w obserwowaniu jej pynnoci. Woda staa si nieco inna. Zdawaa si by cisza i jednolicie szarozielona. Widziaem, jak poruszajc si, tworzy mae fale. Te fale staway si bardzo wyrane. I nagle poczuem, e nie patrz ju na mas poruszajcej si wody, ale na jej obraz. To, co miaem przed oczami, stanowio zamarznity kawaek pyncej wody. Zmarszczki znieruchomiay. Mogem przypatrze si kadej z osobna. Potem nabray zielonej fosforescencji i zacza si z nich wydobywa jaka zielona mgieka. Mgieka rozchodzia si falami, jej zielono stawaa si coraz bardziej wietlista, a w kocu zmienia si w pokrywajcy wszystko, olepiajcy blask. Nie wiem, jak dugo siedziaem nad kanaem. Don Juan nie przerywa mi. Pogryem si w zielonym blasku mgy. Czuem j dookoa. Chodzia mnie. Nie miaem adnych myli ani uczu. Pozostaa mi jedynie spokojna wiadomo, wiadomo lnicej, uspokajajcej zieleni. Nastpn rzecz, jak sobie uwiadomiem, byo to, e jest mi okropnie zimno i mokro. Stopniowo zdaem sobie spraw, e jestem zanurzony w kanale nawadniajcym. W pewnej chwili woda wnikna mi do nosa, poknem j i zakaszlaem. W nosie czuem denerwujce swdzenie i kilka razy kichnem. Wstaem i kichnem tak potnie i gono, e rwnoczenie pierdnem. Don Juan zaklaska w rce i rozemia si. Jeli ciao pierdzi, to znaczy, e yje powiedzia. Da mi znak, ebym szed za nim. Poszlimy do domu. Chciaem zachowa milczenie. W pewien sposb spodziewaem si, e bd rozkojarzony i przygnbiony. Jednak w rzeczywistoci nie czuem si ani zmczony, ani smutny. Miaem duo energii i bardzo szybko przebraem si. Zaczem gwizda. Don Juan popatrzy na mnie z zaciekawieniem. Z udawanym zdziwieniem otworzy usta i oczy. Byo to bardzo zabawne, miaem si nieco duej ni to byo konieczne.

Rozklejasz si powiedzia don Juan, przy czym sam si zamiewa. Wyjaniem mu, e nie chc, aby wpadanie w przygnbienie po wypaleniu mieszanki stao si moim nawykiem. Powiedziaem, e po tym, jak mnie wycign z kanau nawadniajcego po prbach spotkania stranika, doszedem do przekonania, e mog widzie, jeli patrz na otaczajce mnie rzeczy wystarczajco dugo. Widzenie nie polega na patrzeniu i zachowywaniu milczenia powiedzia. Widzenie to technika, ktrej si trzeba nauczy. Albo raczej jest to technika, ktr niektrzy z nas ju znaj. Spojrza na mnie, jakby chcia mi da do zrozumienia, e nale do znajcych t technik. Czy masz do siy, eby i? zapyta. Powiedziaem, zgodnie z prawd, e czuj si dobrze. Nie byem godny, cho przez cay dzie nic nie jadem. Don Juan wsadzi troch chleba i suszonego misa do plecaka i wrczy go mnie, dajc gow znak, ebym szed za nim. Dokd idziemy? zapytaem. Lekkim skinieniem gowy wskaza na pobliskie gry. Szlimy w kierunku tego samego kanionu, w ktrym znajdowaa si wodna jama, jednak nie weszlimy do niego. Don Juan zacz wspina si na skay po prawej stronie, tu przy wejciu do kanionu. Poszlimy do gry. Soce znajdowao si prawie na horyzoncie. By agodny dzie, mnie jednak byo gorco, czuem si przyduszony. Z trudem oddychaem. Don Juan sporo mnie wyprzedzi i musia si zatrzyma, abym mg go dogoni. Powiedzia, e moja kondycja fizyczna jest okropna i przeduenie wycieczki nie byoby zbyt mdre. Pozwoli mi odpocz przez godzin. Wybra gadki, prawie okrgy gaz i poleci mi si pooy na nim. Uoy moje ciao na skale. Kaza mi rozcign rce i nogi i pozwoli im swobodnie zwisa. Plecy miaem lekko wygite, szyj rozlunion, tak e gowa rwnie opadaa swobodnie. Kaza mi lee w takiej pozycji przez jakie pitnacie minut. Potem powiedzia, ebym odkry brzuch. Starannie wybra jakie gazie i licie, a potem uoy je na moim goym brzuchu. Natychmiast w caym ciele poczuem ciepo. Nastpnie don Juan chwyci mnie za stopy i obrci tak, e gow miaem skierowan na poudniowy wschd. Teraz zawoajmy ducha wodnej jamy powiedzia. Chciaem odwrci gow i spojrze na niego, ale energicznie chwyci mnie za wosy i powiedzia, e znajduj si w nieosonitej pozycji, w stanie osabienia fizycznego, musz wic siedzie cicho i nie rusza si. Poukada mi na brzuchu te wszystkie gazie, eby mnie ochroni. Stwierdzi, e zostanie ze mn na wypadek, gdybym nie potrafi zadba o siebie. Stan tu za moj gow. Wywracajc oczy, mogem go zobaczy. Wycign sznurek, napi go, a wtedy zdaem sobie spraw, e patrz na niego, wywracajc oczy do gry. Stukn mnie lekko w gow kostkami palcw i kaza patrze w niebo, nie zamyka oczu i koncentrowa si na dwiku. Doda, jakby po namyle, e jeli poczuj, e co na mnie naciera, powinienem bez wahania wykrzycze sowo, ktrego mnie nauczy. Don Juan i jego puapka na duchy rozpoczli sabym brzdkniciem. Powoli don Juan zwiksza napicie struny. Najpierw usyszaem jakby odgos, a potem zdecydowane echo dochodzce niezmiennie z poudniowego wschodu. Napicie wzrastao. Don Juan i jego puapka na duchy byli doskonale dobran par. Struna wydawaa niski ton, a don Juan wzmacnia go, zwikszajc jego intensywno, a sta si przeszywajcym krzykiem, a w kocu wyciem. Kulminacja nastpia wraz ze strasznym skrzekiem, niepojtym z punktu widzenia mojego dowiadczenia. Dwik odbija si po grach i wraca do nas echem. Wydawao mi si, e idzie wprost na mnie. Poczuem, e ma to co wsplnego z temperatur mojego ciaa. Zanim don Juan zacz gra, byo mi ciepo i wygodnie, ale kiedy dwiki osigay kulminacj, robio mi si zimno, nieopanowanie dzwoniem zbami i naprawd czuem, e co na mnie naciera. W pewnej chwili zauwayem, e niebo pociemniao. Dotd nie zauwaaem nieba, chocia na nie patrzyem. Na chwil ulegem panice i wykrzyczaem sowo, ktrego nauczy mnie don Juan. Don Juan natychmiast zacz zmniejsza natenie swoich niesamowitych krzykw, ale nie przynioso mi to adnej ulgi. Zakryj uszy wymamrota stanowczo don Juan. Zakryem uszy rkoma. Po kilku minutach don Juan zupenie przesta gra i podszed do mnie.

Zdj z mojego brzucha gazie i licie, pomg mi wsta i ostronie uoy je na skale, na ktrej leaem. Zrobi z nich ognisko, a kiedy pony, natar mj brzuch innymi limi, wyjtymi ze swojego woreczka. Kiedy chciaem mu powiedzie, e okropnie boli mnie gowa, pooy mi rk na ustach. Siedzielimy tak, a wypaliy si wszystkie licie. Zrobio si ju cakiem ciemno. Kiedy schodzilimy z gr, rozbola mnie odek. Wanie szlimy wzdu kanau nawadniajcego, kiedy don Juan powiedzia, e mam ju do i e nie powinienem tu zostawa. Poprosiem go, eby mi wyjani, kim jest duch wodnej jamy, ale on uciszy mnie gestem. Powiedzia, e porozmawiamy o tym innym razem, po czym, celowo zmieniajc temat, udzieli mi dugich wyjanie na temat widzenia. aowaem, e nie mog pisa po ciemku. Bardzo mu si to spodobao i stwierdzi, e w wikszoci przypadkw nie zwracam uwagi na to, co on ma do powiedzenia, poniewa zaley mi tylko na tym, eby wszystko zapisa. Mwi o widzeniu jako o procesie niezalenym od sprzymierzecw i technik magicznych. Czarownik jest osob, ktra moe wydawa polecenia sprzymierzecowi i w ten sposb uywa jego mocy dla swoich korzyci, ale fakt rozkazywania sprzymierzecowi nie oznacza, e czarownik widzi. Przypomniaem mu, e kiedy stwierdzi, i widzenie nie jest moliwe bez sprzymierzeca. Don Juan odpowiedzia bardzo spokojnie, e doszed do wniosku, e jednak mona widzie, nie majc sprzymierzeca. Nie istnieje powd, dla ktrego byoby to niemoliwe, skoro widzenie nie ma nic wsplnego z manipulacyjnymi technikami magii, ktre su jedynie do oddziaywania na innych ludzi. Z drugiej za strony, techniki widzenia nie oddziauj na ludzi. Zaczem myle niezwykle jasno. Idc z don Juanem, nie czuem ani zmczenia, ani sennoci, nie bola mnie ju odek. Byem bardzo godny, a kiedy dotarlimy do domu, rzuciem si na jedzenie. Potem poprosiem don Juana, eby powiedzia co wicej na temat technik widzenia. Umiechn si do mnie szeroko i stwierdzi, e znowu jestem sob. Jak to jest powiedziaem e techniki widzenia nie maj adnego wpywu na innych ludzi? Ju ci mwiem rzek. Widzenie to nie magia. Jednak atwo pomyli te dwie rzeczy ze sob, poniewa czowiek, ktry widzi, w jednej chwili potrafi nauczy si manipulowania sprzymierzecem i staje si czarownikiem. Z drugiej jednak strony, mona nauczy si pewnych technik sucych do rozkazywania sprzymierzecowi, zosta w ten sposb czarownikiem, ale nigdy nie nauczy si widzie. Poza tym, widzenie stanowi przeciwiestwo magii. Widzenie sprawia, e uwiadamiasz sobie, i wszystko jest niewane. e co jest niewane, don Juanie? Wszystko. Nic wicej nie powiedzielimy. Czuem si zrelaksowany i nie chciaem duej rozmawia. Leaem na plecach na macie. Z kurtki zrobiem sobie poduszk. Byo mi wygodnie, czuem si szczliwy i przez kilka godzin robiem notatki przy wietle lampy naftowej. Nagle znowu odezwa si don Juan. Dzisiaj poszo ci bardzo dobrze powiedzia. Poszo ci bardzo dobrze z wod. Duch wodnej jamy polubi ci i przez cay czas ci pomaga. Zdaem sobie spraw, e zapomniaem opowiedzie mu o swoich przeyciach. Zaczem opisywa, w jaki sposb postrzegaem wod. Nie pozwoli mi mwi dalej. Powiedzia, e wie, i widziaem zielon mgiek. Musiaem spyta: Jak si o tym dowiedziae, don Juanie? Widziaem ci. Co robiem? Nic, siedziae tam i wpatrywae si w wod i w kocu zobaczye zielon mgiek. Czy to byo widzenie?

Nie. Ale bye blisko. Zbliasz si. To mnie podniecio. Chciaem dowiedzie si czego wicej. Rozemia si i artowa z mojego zapau. Powiedzia, e kady moe zobaczy zielon mgiek, poniewa ona jest jak stranik. To co, czego nie da si unikn, wic zobaczenie jej nie byo wielkim osigniciem. Mwic, e dobrze ci poszo, miaem na myli to, e nie zdenerwowae si powiedzia jak to miao miejsce ze stranikiem. Gdyby sta si zbyt niespokojny, musiabym potrzsa twoj gow, eby ci sprowadzi na ziemi. Za kadym razem, kiedy czowiek wchodzi w zielon mg, jego dobroczyca musi sta przy nim, na wypadek gdyby mga zacza go chwyta. Mona uciec samemu z zasigu stranika, ale nie umknie si o wasnych siach z uciskw zielonej mgy. Przynajmniej nie na pocztku. By moe pniej nauczysz si to robi. Teraz prbujemy dowiedzie si czego innego. Czego prbujemy si dowiedzie? Czy potrafisz widzie wod. Skd mam wiedzie, e j widziaem albo e j widz? Bdziesz wiedzie. Tracisz orientacj tylko wtedy, kiedy mwisz.

12 Podczas przegldania notatek przyszy mi do gowy rne pytania. Czy zielona mga, tak samo jak stranik, jest czym, co trzeba pokona, eby widzie? zapytaem don Juana, gdy tylko usiedlimy pod ramad jego domu. By 8 sierpnia 1969 roku. Tak. Naley pokona wszystko powiedzia. W jaki sposb mog pokona zielon mg? Tak samo, jak powiniene by pokona stranika: pozwoli, aby staa si niczym. Co powinienem zrobi? Nic. Dla ciebie pokonanie zielonej mgy jest czym znacznie atwiejszym ni pokonanie stranika. Duch wodnej jamy polubi ci, a rozgrywka ze stranikiem zdecydowanie nie naleaa do twoich mocnych stron. Tak naprawd, nigdy nie widziae stranika. Moe dlatego, e mi si nie podoba. Co by byo, gdybym spotka takiego stranika, ktry by mi przypad do gustu? Z pewnoci s ludzie, ktrzy uznaliby tego stranika, ktrego ja spotkaem, za piknego. Czy pokonaliby go, dlatego e im si spodoba? Nie! Cigle nie rozumiesz. Nie ma znaczenia, czy kto lubi, czy nie lubi stranika. Tak dugo, jak dugo ywisz do niego jakie uczucia, pozostanie on tym samym, monstrualnym, piknym, czy jakim tam jeszcze stranikiem. Natomiast jeli nic do niego nie czujesz, stranik stanie si niczym, chocia dalej bdzie tkwi przed tob. Myl, e co tak gigantycznego jak stranik moe sta si niczym i rwnoczenie wci znajdowa si przed moimi oczyma, zupenie nie miaa sensu. Poczuem, e jest to jeden z pozbawionych logiki elementw wiedzy don Juana. Poczuem rwnie, e gdyby zechcia, mgby mi to wyjani. Zapytaem, co chcia przez to powiedzie. Pomylae, e stranik jest czym, co znasz, to chciaem powiedzie. Wcale nie uwaaem, e on jest czym, co znam. Pomylae, e jest brzydki, e jest niewiarygodnej wielkoci, e jest potworem. Wiesz, co to wszystko znaczy. Wobec tego stranik by zawsze czym, co znasz, a tak dugo, jak dugo jest ci znany, nie widzisz go. Mwiem ci ju, stranik musi sta si niczym, a jednak musi sta przed tob. Powinien tam pozosta i rwnoczenie by niczym. Lecz jak to moliwe, don Juanie? To absurd, co mwisz. Owszem, ale to jest widzenie. Naprawd nie da si o tym mwi. Widzenia uczy si poprzez widzenie. Najwyraniej nie miae adnych kopotw z wod. Tamtego dnia prawie j widziae. Woda jest twoim oparciem. Teraz musisz tylko doprowadzi do perfekcji technik widzenia. Duch wodnej jamy to twj potny pomocnik. Jest to kolejne z drczcych mnie pyta, don Juanie. Moesz sobie mie tyle drczcych ci pyta, ile tylko chcesz, ale w tej okolicy nie wolno ci rozmawia o duchu wodnej jamy. Waciwie, lepiej o nim w ogle nie mwi. Nic nie mwi. Inaczej duch ci zapie, a jeli to si stanie, nikt z ywych nie bdzie w stanie ci pomc. Zamknij wic buzi na kdk i myl o czym innym. Okoo godziny dziesitej nastpnego ranka don Juan wycign fajk z futerau, nabi j mieszank, po czym wrczy mi i kaza i nad brzeg strumienia. Trzymajc fajk w obu doniach, udao mi si rozpi koszul, wsadzi fajk pod spd i mocno przycisn do siebie. Don Juan nis dwie somiane maty i ma tack z wgielkami Dzie by ciepy. Usiedlimy na matach, w cieniu gaju drzewek dziegciowych, tu nad wod. Don Juan wsadzi wgielki do fajki i kaza mi pali. Nie baem si, nie byem te podekscytowany. Przypomniaem sobie, jak podczas drugiej prby widzenia stranika, po tym jak don Juan objani jego natur, dowiadczyem rzadkiego uczucia zaciekawienia i strachu. Tym razem jednak, cho don Juan uwiadomi mi, e mog naprawd widzie wod, nie byem zaangaowany emocjonalnie, tylko ciekawy. Don Juan kaza mi wypali dwa razy tyle, co poprzednio. W pewnym momencie przechyli si w

moim kierunku i wyszepta mi do prawego ucha, e nauczy mnie, jak wykorzystuje si wod do przemieszczania si. Czuem jego twarz bardzo blisko, jakby mwi tu przy moim uchu. Powiedzia, ebym nie wpatrywa si w wod, ale skupi spojrzenie na powierzchni i utrzymywa je nieruchomo tak dugo, a woda zmieni si w zielon mg. Powtarza w kko, e mam skupia ca uwag na mgle tak dugo, a nie bd widzie niczego poza ni. Usyszaem, jak mwi: Patrz na wod przed tob, ale nie pozwl, eby ponis ci jej dwik. Jeli dasz si ponie dwikowi wody, mog nie by w stanie ci znale i sprowadzi z powrotem. A teraz wejd w zielon mg i suchaj mojego gosu. Syszaem go i rozumiaem z niewiarygodn jasnoci. Zaczem w skupieniu patrze na wod i dowiadczyem bardzo dziwnego uczucia fizycznej przyjemnoci, swdzenia, nieokrelonego szczcia. Wpatrywaem si do dugo, ale nie zauwayem zielonej mgy. Poczuem, e zaczem widzie nieostro, na si wic zmuszaem si do Patrzenia w wod. W kocu nie byem ju w stanie kontrolowa oczu i musiaem je zamkn, mrugn albo moe po prostu straciem zdolno koncentracji. Tak czy inaczej, wtedy wanie woda znieruchomiaa. Wygldaa jak namalowany obraz. Drobne fale zastygy. Potem zasyczaa, jakby byy w niej czsteczki dwutlenku wgla, ktre w jednej chwili wybuchy. Przez chwil widziaem to musowanie jako powoli rozpraszajc si zielon materi. Nastpia cicha eksplozja. Woda rozprysna si w lnic zielon mgiek, ktra rozprzestrzeniaa si tak dugo, a w kocu mnie spowia. Przebywaem zawieszony w niej, do chwili gdy ostry, przenikliwy krzyk wstrzsn wszystkim. Mga z powrotem przybraa normalne cechy powierzchni wody. Krzyk by gosem don Juana woajcego Hejjj!" tu przy moim uchu. Powiedzia mi, ebym zwraca uwag na jego gos, wrci do mgy i czeka, a mnie zawoa. Odpowiedziaem po angielsku: O.K. I usyszaem jego chichotanie. Prosz ci, nic nie mw powiedzia. Nie chc wicej sysze adnych O.K. Syszaem go bardzo wyranie. Jego gos by melodyjny, a przede wszystkim przyjazny. Wiedziaem to, nie mylc. To przekonanie pojawio si i odeszo. Gos don Juana kaza mi skupi ca uwag na mgle, ale nie ulega jej. Kilkakrotnie powtrzy, e wojownik nie poddaje si niczemu, nawet swojej mierci. Ponownie zanurzyem si we mgle. Zauwayem, e nie jest to wcale mga albo przynajmniej nie to, co ja uwaam za mg. Podobne do mgy zjawisko skadao si z malekich, okrgych bbelkw wchodzcych w moje pole widzenia i wychodzcych z niego pynnym ruchem. Przez chwil obserwowaem, jak si poruszay, a potem moj uwag przyku gony, odlegy haas. Straciem koncentracj i przestaem widzie malekie bbelki. Byem wiadomy jedynie zielonego, bezksztatnego, mglistego blasku. Ponownie dotar do mnie gony haas, a wstrzs, jaki spowodowa, natychmiast rozproszy mg i naraz stwierdziem, e patrz znowu na wod w kanale nawadniajcym. Potem usyszaem to znowu. By to gos don Juana. Mwi mi, ebym go sucha, poniewa jego gos jest moim jedynym przewodnikiem. Kaza mi patrze na znajdujcy si dokadnie przede mn brzeg strumienia i porastajc go rolinno. Widziaem jakie trzciny i kawaek goej ziemi. Bya to maa zatoczka, miejsce, gdzie don Juan przychodzi czerpa wiadrem wod. Po chwili don Juan poleci mi powrci do mgy. Poprosi, ebym sucha jego gosu, poniewa bdzie mnie prowadzi, ebym nauczy si przemieszcza. Powiedzia, e jak ju zobacz bbelki, powinienem wsi na jeden z nich i pozwoli si ponie. Posuchaem go i natychmiast otoczya mnie zielona mga. Potem zobaczyem malekie bbelki. Znowu usyszaem gos don Juana, ktry brzmia jak bardzo dziwny i przeraajcy grzmot. Natychmiast, gdy go usyszaem, zaczem traci zdolno postrzegania bbelkw. Usyszaem, jak don Juan mwi: Wsid na jeden z bbelkw. Usilnie staraem si zachowa zdolno percepcji zielonych bbelkw i rwnoczenie sysze gos don Juana. Nie wiem, jak dugo to trwao. Nagle uwiadomiem sobie, e mog sucha go i patrze na bbelki, ktre cigle unosiy si, powoli wypywajc z mojego pola widzenia. Gos don Juana cigle ponagla mnie, ebym poszed za jednym z bbelkw i dosiad go. Chciaem wiedzie, jak mam to zrobi i automatycznie wymwiem sowo jak". Poczuem, e sowo to znajdowao si we mnie bardzo gboko, a wychodzc wyprowadzio mnie na powierzchni. Byo

jak boja wypywajca z mojej gbi. Usyszaem jak mwi jak" i zabrzmiao to jak szczeknicie psa. Don Juan rwnie odszczekn mi jak pies, po czym wyda kilka dwikw kojota i rozemia si. Pomylaem, e jest to bardzo zabawne i te si rozemiaem. Don Juan powiedzia bardzo spokojnie, ebym przyczepi si do bbelka, podajc za nim. Wracaj powiedzia. Wejd we mg! We mg! Wrciem i zauwayem, e ruch bbelkw sta si wolniejszy i e zrobiy si one wielkie jak piki do koszykwki. Istotnie, stay si tak wielkie i powolne, e kademu mogem przyjrze si bardzo dokadnie. Nie wyglday jak prawdziwe baki mydlane ani jak balony, ani jak kuliste pojemniki. Nie byy pojemnikami, raczej same si w czym mieciy. Nawet nie byy okrge, chocia mgbym przysic, e kiedy zobaczyem je pierwszy raz, byy okrge i przypominay mi baki mydlane. Patrzyem na nie jakby przez okno, tak jakby framuga okna nie pozwalaa mi za nimi poda, a tylko patrze, jak wchodz i wychodz z mojego pola widzenia. Jednak kiedy przestaem je postrzega jako baki, mogem za nimi pody, a podajc za jedn z nich, przyczepiem si do niej i popynem razem z ni. Naprawd czuem, e si poruszam. Waciwie byem t bak albo tym czym, co przypominao bak. Usyszaem przenikliwy gos don Juana. Wstrzsn mn i straciem poczucie bycia tym". Dwik by wyjtkowo przeraajcy, oddalony i metaliczny, jakby don Juan mwi przez gonik. Co z tego dotaro do mnie. Popatrz na brzegi powiedzia. Zobaczyem mas pyncej wody. Syszaem wydawany przez ni dwik. Popatrz na brzegi rozkaza mi ponownie don Juan. Zobaczyem betonow cian. Dwik wydawany przez wod sta si bardzo gony, ogarn mnie. Potem nagle usta, jakby zosta ucity. Poczuem czer snu. Uwiadomiem sobie, e jestem zanurzony w kanale nawadniajcym. Don Juan polewa mi twarz wod i nuci. Potem zanurzy mnie w kanale. Wycign mi gow na powierzchni i przytrzymujc od tyu za konierzyk koszuli, pozwoli mi odpocz na brzegu. W rkach i nogach poczuem co niezwykle przyjemnego. Rozprostowaem je. Moje oczy byy zmczone i swdziay mnie. Podniosem praw rk, eby je przetrze, ale byo to trudne. Rka niezmiernie mi ciya. Ledwie mogem j wyj z wody, a kiedy to zrobiem, okazao si, e pokrywa j niewiarygodna ilo zielonej mgy. Trzymaem rk przed oczami. Widziaem jej zarys jako ciemniejsz mas zieleni otoczon przez bardziej intensywny, zielonkawy blask. Gwatownie zerwaem si na nogi, stanem na rodku strumienia i spojrzaem na swoje ciao. Pier, ramiona i nogi byy zielone, ciemnozielone. Odcie by tak intensywny, e sprawia wraenie substancji kleistej. Wygldaem jak figurka, ktr don Juan zrobi dla mnie z korzenia datury kilka lat temu. Don Juan kaza mi wyj z wody. W jego gosie wyczuem ponaglenie. Jestem zielony powiedziaem. Pozbd si tego rzek stanowczo. Nie ma czasu. Wychod stamtd. Woda ci zaraz pochwyci. Wychod z niej! Wychod! Wychod! Spanikowaem i wyskoczyem. Tym razem musisz mi dokadnie opowiedzie, co si wydarzyo powiedzia rzeczowo don Juan, kiedy tylko usiedlimy naprzeciwko siebie w jego pokoju. Nie interesowaa go kolejno moich przey. Chcia Jedynie wiedzie, co zauwayem, kiedy mi kaza patrze na brzeg. Interesoway go szczegy. Opisaem mu cian, ktr widziaem. Czy ta ciana bya po twojej lewej czy prawej stronie? zapyta. Powiedziaem mu, e bya dokadnie przede mn, lecz on upiera si, e musiaa by albo po lewej, albo po prawej stronie. Kiedy zobaczye j po raz pierwszy, gdzie bya? Zamknij oczy i nie otwieraj ich, dopki sobie nie przypomnisz. Zamknem oczy, a on wsta i odwrci mnie twarz na wschd, w tym samym kierunku, w ktrym byem zwrcony, siedzc przed strumieniem. Zapyta, w jakim kierunku przemieciem si.

Powiedziaem, e do przodu. Don Juan uparcie twierdzi, e powinienem przypomnie sobie i skupi si na tym momencie, kiedy jeszcze widziaem banieczki. W ktr stron pyny? zapyta. Don Juan zmusza mnie, ebym sobie przypomnia i w kocu musiaem przyzna, e baki zdaway si porusza w praw stron. Nie byem jednak tego tak zupenie pewny, jakby tego chcia don Juan. Pod wpywem jego docieka zdaem sobie spraw, e nie jestem w stanie uporzdkowa swojej percepcji. Kiedy zobaczyem baki po raz pierwszy, poruszay si w prawo, ale gdy powikszyy si, popyny we wszystkie strony. Niektre z nich pyny prosto na mnie, inne rozchodziy si we wszystkich moliwych kierunkach. Niektre poruszay si nad i pode mn. Naprawd byy wszdzie. Przypomniaem sobie, e syszaem ich szum, musiaem wic postrzega je nie tylko oczami, ale rwnie uszami. Kiedy baki stay si tak due, e mogem wsi na jedn z nich, zobaczyem, e ocieraj si o siebie jak balony. Moje podekscytowanie roso, kiedy przypominaem sobie szczegy tego, co widziaem. Don Juana to jednak zupenie nie interesowao. Powiedziaem mu, e widziaem syczce banieczki. Nie byo to wraenie czysto suchowe albo czysto wizualne, ale co trudnego do rozrnienia, a rwnoczenie krysztaowo czystego. Banieczki ocieray si o siebie. Ani nie widziaem, ani nie syszaem ich ruchw, ale czuem je. Czciowo by to dwik, a czciowo ruch. Przypomnienie tego przeycia gboko mnie poruszyo. W przypywie niesamowitego podniecenia chwyciem don Juana za rami i potrzsnem nim. Zdaem sobie spraw, e baki nie miay adnych zewntrznych ogranicze, a jednak w czym si zawieray, a ich brzegi zmieniay ksztaty i byy nierwne, postrzpione. Baki mieszay si i rozdzielay z wielk prdkoci, ale ich ruchy nie byy oszaamiajco szybkie. Byy raczej rwnoczenie szybkie i powolne. Jeszcze jedn rzecz przypomniaem sobie: cech, jak mia kolor baniek. Wyglday na przezroczyste i bardzo jasne, zdaway si prawie zielone, chocia nie by to kolor w kategoriach mojego zwykego postrzegania. Utkne powiedzia don Juan. To wszystko nie jest wane. Zajmujesz si niewaciwymi rzeczami. Wany jest kierunek. Pamitaem jedynie, e poruszaem si, nie majc adnego punktu odniesienia, ale don Juan stwierdzi, e skoro na pocztku baki pyny zgodnie w prawo, czyli na poudnie, to poudnie jest tym kierunkiem, ktry trzeba wzi pod uwag. Jeszcze raz kategorycznie kaza mi przypomnie sobie, czy ciana znajdowaa si po mojej prawej czy lewej stronie. Usiowaem sobie przypomnie. Kiedy don Juan zawoa mnie i, e tak powiem, wyszedem na powierzchni, miaem cian chyba po lewej stronie. Bya bardzo blisko, mogem odrni wyobienia i nierwnoci drewnianej formy, do ktrej wlano beton. Uyto bardzo wskich desek, ktre utworzyy bardzo zwarty wzr. ciana bya bardzo wysoka. Widziaem jeden jej koniec, zauwayem, e nie miaa naronika, ale bya zakrzywiona. Don Juan przez chwil nic nie mwi, jakby zastanawia si, jak mona odszyfrowa znaczenie mojego dowiadczenia. W kocu powiedzia, e nie osignem zbyt wiele i e zrobiem znacznie mniej, ni si po mnie spodziewa. Co miaem zrobi? Nie odpowiedzia, ale wyd wargi. Poszo ci bardzo dobrze powiedzia. Dzisiaj nauczye si, e brujo uywa wody do przemieszczania si. Lecz powiedz, czy widziaem? Popatrzy na mnie z zaciekawieniem. Przewrci oczami i powiedzia, e bd musia wchodzi w zielon mg bardzo wiele razy, zanim sam nie odpowiem na to pytanie. Subtelnie zmieni temat rozmowy mwic, e w zasadzie nie nauczyem si porusza przy pomocy wody, ale dowiedziaem si, e brujo moe to robi. Powiedzia, e umylnie kaza mi patrze na brzeg strumienia, ebym mg okreli swoje pooenie wzgldem niego. Poruszae si bardzo szybko powiedzia tak szybko, jak czowiek, ktry zna t technik. Trudno mi byo za tob nady. Bagaem go, eby wyjani to, co si dziao ze mn od samego pocztku. Rozemia si i powoli

pokrci gow, jakby z niedowierzaniem. Zawsze musisz wiedzie wszystko od pocztku rzek. Nie ma adnego pocztku, pocztek jest tylko w twojej gowie. Myl, e pocztek by wtedy, kiedy usiadem na brzegu i zapaliem powiedziaem. Zanim jednak zapalie, ja usiowaem wymyli, co z tob zrobi powiedzia. Musiabym ci powiedzie, co wymyliem, ale nie mog tego zrobi, poniewa doprowadzioby to mnie do czego jeszcze innego. Wic moe wszystko byoby dla ciebie bardziej przejrzyste, gdyby nie myla o pocztkach. No to powiedz mi, co si wydarzyo po tym, jak usiadem na brzegu i zapaliem. Chyba ju mi to powiedziae odpar miejc si. Czy cokolwiek z tego, co zrobiem, miao jak warto, don Juanie? Wzruszy ramionami. Bardzo dobrze wypenie moje polecenia i nie miae adnych kopotw z wejciem i wyjciem z mgy. Potem posuchae mojego gosu i wychodzie na powierzchni za kadym razem, gdy ci woaem. Na tym polegao wiczenie. Reszta bya bardzo prosta. Po prostu pozwolie, eby mga ci uniosa. Zachowywae si, jakby wiedzia, co naley robi. Kiedy bye ju bardzo daleko, zawoaem ci i kazaem ci spojrze na brzeg, eby wiedzia, jak daleko pojechae. Potem cignem ci z powrotem. Chcesz powiedzie, don Juanie, e naprawd podrowaem w wodzie? Owszem i to bardzo daleko. Jak daleko? Nie uwierzyby. Usiowaem przekona go, eby mi powiedzia, ale zakoczy temat mwic, e musi na chwil odej. Nalegaem, eby pisn chocia jedno swko. Nie lubi, jak si mnie trzyma w niewiedzy powiedziaem. Sam si tam trzymasz rzek. Pomyl o cianie, ktr widziae. Siadaj tu na macie i przypomnij sobie kady szczeg. Moe wtedy odkryjesz, jak daleko pojechae. Wiem tylko, e podrowae bardzo daleko. Wiem to, poniewa sprowadziem ci z wielkim trudem. Gdyby mnie przy tobie nie byo, mgby si tak wczy i nigdy nie wrci, a wtedy zostaoby z ciebie tylko martwe ciao na brzegu strumienia. Moliwe te, e sam by wrci. Z tob nigdy nic nie wiadomo. No wic, sdzc po tym, jak trudno byo ci sprowadzi z powrotem, powiedziabym, e niechybnie dotare do... Zrobi dug przerw i patrzy na mnie przyjanie. Ja pojechabym a do gr w rodkowym Meksyku powiedzia. Nie wiem, dokd ty by pojecha, moe do Los Angeles albo nawet do Brazylii. Don Juan wrci nastpnego dnia pnym popoudniem. Podczas jego nieobecnoci zapisaem wszystko, co tylko zapamitaem z mojego dowiadczenia. Kiedy pisaem, przyszo mi do gowy, eby pj wzdu brzegu strumienia, w obu kierunkach, i sprawdzi, czy rzeczywicie widziaem na ktrym z brzegw co, co mogo wywoa we mnie obraz ciany. Przyszo mi do gowy, e kiedy byem zamroczony, don Juan mg mnie gdzie poprowadzi, a potem kaza mi koncentrowa si na jakiej cianie przy drodze. Obliczyem, e jeli don Juan prowadzi mnie, to w czasie, ktry upyn od chwili, kiedy po raz pierwszy zauwayem mg, do momentu, kiedy wyszedem z kanau i wrciem do domu, moglimy przej najwyej dwie i p mili. Wobec tego przeszedem wzdu strumienia jakie trzy mile w obu kierunkach, dokadnie przygldajc si kademu szczegowi, ktry mg przypomina moje wyobraenie ciany. Strumie by zwykym kanaem, uywanym do nawadniania. Mia jakie cztery do piciu stp szerokoci. Nie mogem znale nic, co przypominaoby betonow cian. Kiedy don Juan wrci do domu pnym popoudniem, zagadnem go o to i koniecznie chciaem przeczyta mu to, co zapisaem. Nie chcia sucha i kaza mi usi. Usiad twarz do mnie. Nie umiecha si. Jego przenikliwe oczy, utkwione gdzie ponad horyzontem, wskazyway, e by pogrony w mylach. Myl, e teraz jeste ju wiadomy powiedzia bardzo powanym tonem e wszystko jest miertelnie niebezpieczne. Woda jest rwnie niebezpieczna jak stranik. Jeli nie bdziesz uwaa, woda ci pochwyci. Wczoraj ju to prawie zrobia. Lecz eby zosta zapanym, czowiek musi tego chcie. W tym problem. Ty chcesz si podda.

Nie wiedziaem, o czym mwi. Zaatakowa mnie tak niespodziewanie, e byem zdezorientowany. Niemiao poprosiem go o wyjanienie. Niechtnie wspomnia, e poszed do kanionu, widzia ducha wodnej jamy i jest gboko przekonany, e zmarnowaem szans na widzenie wody. Jak? zapytaem naprawd zakopotany. Duch jest si powiedzia i jako taki odpowiada jedynie na si. Nie mona folgowa sobie w jego obecnoci. Kiedy ja sobie pofolgowaem? Wczoraj, kiedy zrobie si zielony od wody. Nie folgowaem sobie. Mylaem, e by to bardzo wany moment i powiedziaem ci, co si ze mn dziao. A kime ty jeste, eby myle czy decydowa o tym, co jest wane? Nie masz pojcia o siach, z ktrymi masz do czynienia. Duch wodnej jamy naprawd istnieje i mg ci pomc. W rzeczywistoci pomaga ci, dopki nie sfuszerowae. Teraz nie wiem, jaki bdzie rezultat twoich poczyna. Ulege duchowi wodnej jamy i teraz w kadej chwili moe ci zabra. Czy patrzenie na to, jak zieleniej, byo bdem? Poddae si. Chciae si podda. To byo ze. Mwiem ci ju i raz jeszcze powtrz. W wiecie brujo moesz przey tylko wtedy, kiedy jeste wojownikiem. Wojownik traktuje wszystko z szacunkiem i nie depcze niczego, chyba e musi. Wczoraj nie potraktowae wody z szacunkiem. Zazwyczaj zachowujesz si bardzo dobrze. Lecz wczoraj poddae si wasnej mierci, jak jaki cholerny gupek. Wojownik nie ulega niczemu, nawet swojej mierci. Wojownik nie jest chtnym partnerem, wojownik pozostaje niedostpny, a jeli w co si angauje, to moesz by pewien, e jest wiadomy tego, co robi. Nie wiedziaem, co powiedzie. Don Juan by prawie zy. To mnie zaniepokoio. Rzadko tak ze mn postpowa. Powiedziaem mu, e naprawd nie miaem pojcia, e robi co zego. Po kilku minutach penej napicia ciszy don Juan zdj kapelusz, umiechn si i powiedzia, e zdobyem kontrol nad moim folgujcym sobie ja. Podkreli, e powinienem unika wody i nie zblia si do niej przez najblisze trzy czy cztery miesice. Nie sdz, ebym wytrzyma bez prysznica powiedziaem. Don Juan rozemia si tak, e a zy pocieky mu po policzkach. Nie wytrzymasz bez prysznica! Czasem jeste taki saby, e wydaje mi si, e robisz to celowo. Lecz to nie art. Czasami naprawd nad niczym nie panujesz i moce twojego ycia mog ci z atwoci zabra. Powiedziaem, e kontrolowanie si przez cay czas jest dla czowieka niemoliwe. Don Juan twierdzi uparcie, e dla wojownika nic nie pozostaje poza jego kontrol. Jako argumentu uyem pojcia wypadku mwic, e to, co przydarzyo mi si przy kanale z wod, mona z pewnoci okreli mianem wypadku, poniewa ani nie chciaem, ani te nie byem wiadomy swojego niewaciwego zachowania. Rozmawialimy o rnych ludziach dowiadczajcych nieszcz, ktre mona nazwa wypadkami. Szczeglnie rozwodziem si nad Lucasem, bardzo miym starym Indianinem Yaqui, ktry zosta ciko ranny w wypadku, kiedy wywrcia si prowadzona przez niego ciarwka. Myl, e uniknicie wypadku jest niemoliwe powiedziaem. aden czowiek nie jest w stanie kontrolowa wszystkiego dookoa. To prawda powiedzia ostro don Juan. Lecz nie wszystko jest wypadkiem nie do uniknicia. Lucas nie yje jak wojownik. Gdyby tak y, wiedziaby, e czeka i wiedziaby, na co czeka, no i nie prowadziby ciarwki po pijanemu. Rozbi samochd o ska przy drodze, poniewa by pijany i niepotrzebnie kaleczy swoje ciao. Dla wojownika ycie jest wiczeniem ze strategii cign don Juan. Ty za to chcesz odkry sens ycia. Wojownik nie dba o sens. Gdyby Lucas y jak wojownik a mia tak szans, jak wszyscy yby strategicznie. Gdyby nie mg unikn wypadku, w ktrym poama ebra, znalazby sposb na wyrwnanie swych szans albo uniknby jego konsekwencji, albo te walczyby z nimi. Gdyby Lucas by wojownikiem, nie siedziaby w swoim obskurnym domku, umierajc z godu. Walczyby do koca. Przedstawiem don Juanowi alternatyw, uywajc go jako przykadu i pytajc, co by byo, gdyby

on sam sta si ofiar wypadku i mia poturbowane nogi. Gdybym nie mg nic na to poradzi i straci nogi powiedzia nie mgbym ju duej by czowiekiem, wic doczybym do tego, co czeka tam na mnie. Zrobi rk gest wskazujcy to, co znajdowao si dookoa. Kciem si dalej twierdzc, e mnie nie zrozumia. Chciaem wykaza, e niemoliwe jest, eby czowiek by w stanie przewidzie wszystkie zmienne wchodzce w skad jego codziennych dziaa. Mog ci tylko powiedzie stwierdzi don Juan e wojownik nigdy nie staje si dostpny, nigdy nie stoi na drodze i nie czeka, a go co zniszczy. W ten sposb Zmniejsza do minimum wszystkie nieprzewidziane moliwoci. Tego, co ty nazywasz wypadkami, mona przewanie bardzo atwo unikn, chyba e jest si yjcym bezadnie gupcem. Nie mona y strategicznie przez cay czas powiedziaem. Wyobra sobie, e kto czeka na ciebie z karabinem z celownikiem optycznym. Moe dokadnie ci namierzy z odlegoci piciuset jardw. Co by zrobi? Don Juan popatrzy na mnie z niedowierzaniem, p0 czym wybuchn miechem. Co by zrobi? nalegaem. Gdyby kto czeka na mnie z karabinem z celownikiem optycznym? spyta, przedrzeniajc mnie. Gdyby kto schowa si i czeka na ciebie. Nie miaby szans. Nie potrafisz zatrzyma kuli. Nie. Nie potrafi. Cigle jednak nie rozumiem, o co ci chodzi. Chodzi mi o to, e ta caa twoja strategia nic nie pomoe w takiej sytuacji. Ale owszem. Jeli kto bdzie czeka na mnie z karabinem z celownikiem optycznym, po prostu tam nie pjd.

13 3 wrzenia 1969 roku podjem kolejn prb widzenia. Don Juan kaza mi wypali dwie fajki mieszanki. Z pocztku skutki palenia byy takie same jak te, ktrych dowiadczyem podczas poprzednich prb. Pamitam, e kiedy moje ciao ju cakowicie zdrtwiao, don Juan wzi mnie pod pachy i zaprowadzi w gste krzaki chaparralu porastajce teren dookoa domu. Nie mog sobie przypomnie, co robilimy po wejciu w zarola, nie pamitam rwnie, jak dugo szlimy. W pewnym momencie stwierdziem, e siedz na szczycie maego wzgrza. Don Juan siedzia po mojej lewej stronie i dotyka mnie. Nie czuem go, ale widziaem ktem oka. Miaem wraenie, e do mnie mwi, chocia nie mogem Sobie przypomnie sw. Miaem wraenie jednak, e chocia nie mog przypomnie sobie sw, dokadnie wiem, co powiedzia. Wydawao mi si, jakby jego sowa stay si wagonikami odjedajcego pocigu, a ostatnie sowo byo jak kwadratowy wagon hamulcowy. Wiedziaem, jakie jest to ostatnie sowo, ale nie mogem go ani wypowiedzie, ani nawet jasno o nim pomyle. Byem pprzytomny, a przed oczyma miaem senny obraz pocigu ze sw. Potem bardzo niewyranie usyszaem gos don Juana. Teraz musisz na mnie spojrze powiedzia, obracajc moj gow tak, e znalaza si naprzeciw niego. Powtrzy to zdanie trzy czy cztery razy. Spojrzaem i zobaczyem to samo lnienie, ktre widziaem dwa razy wczeniej, kiedy patrzyem na jego twarz. By to hipnotyzujcy ruch, faliste przesuwanie si wiata na pewnym obszarze. Obszar ten nie mia okrelonych granic, a jednak falujce wiato nigdy z niego si nie wylewao, poruszajc si cay czas w obrbie niewidzialnych granic. Przyjrzaem si wieccemu obiektowi, ktry natychmiast zacz traci blask i wtedy znajome rysy twarzy don Juana wynurzyy si z niego albo raczej naoyy si na znikajcy blask. Kiedy znowu skupiem wzrok, rysy twarzy don Juana rozpyny si, a ich miejsce zaj blask. Skoncentrowaem uwag na miejscu, gdzie musiao si znajdowa lewe oko don Juana. Zauwayem, e nie ma tam ruchu wiata. Wykryem natomiast co przypominajcego eksplozj iskier, ktra rytmicznie i z widoczn sil wyrzucaa w moim kierunku jakby czsteczki wiata. Wracay one z powrotem, jak gumowe wkna. Don Juan musia obrci mi gow. Nagle zorientowaem si, e patrz na zaorane pole. Usyszaem, jak don Juan mwi: Teraz patrz przed siebie. Naprzeciw, w odlegoci okoo dwustu jardw ode mnie, znajdowao si due, dugie wzgrze, ktrego cae zbocze zostao zaorane. Poziome bruzdy biegy rwnolegle do siebie od podna do samego szczytu. Zauwayem, e na zaoranym polu leao duo maych kamieni i trzy wielkie gazy zakcajce linie bruzd. Dokadnie przede mn rosy jakie krzaki, ktre uniemoliwiay mi dostrzeenie szczegw wwozu lub kanionu z wod lecego u stp wzgrza. Z miejsca, w ktrym si znajdowaem, kanion wyglda jak gbokie wycicie poronite zielon rolinnoci odcinajc si od nagiego wzgrza. Ow rolinno stanowiy zapewne drzewa rosnce na dnie kanionu. Poczuem bryz wiejc mi w oczy. Spyn na mnie gboki spokj. Nie byo sycha ani ptakw, ani owadw. Don Juan znowu odezwa si do mnie. Zrozumienie jego sw zajo mi troch czasu. Czy widzisz czowieka na polu? pyta mnie w kko. Chciaem mu powiedzie, e na polu nie ma adnego mczyzny, ale nie mogem wymwi ani sowa. Don Juan uj od tyu moj gow widziaem jego palce nad brwiami i na policzkach i skierowa moje spojrzenie na pole, przesuwajc gow powoli z prawa na lewo, a potem w przeciwnym kierunku. Syszaem, jak powtarza: Obserwuj kady szczeg. Od tego moe zalee twoje ycie. Cztery razy kaza mi zbada wzrokiem roztaczajcy de przede mn horyzont. W pewnej chwili, kiedy obrci moj twarz do oporu w lewo, wydao mi si, e odkryem co poruszajcego si na polu. Ktem prawego oka przez chwil dostrzegaem jaki ruch. Don Juan zacz przekrca mi gow z powrotem w prawo i mogem skupi wzrok na zaoranym polu. Zobaczyem mczyzn idcego wzdu bruzd. By to prosty czowiek, ubrany jak meksykaski wieniak. Mia na sobie sanday, par cienkich, szarych spodni, beow koszul z dugimi rkawami i somiany kapelusz. Nis lekk brzow torb

na pasku, przewieszon przez prawe rami. Don Juan musia zauway, e dostrzegem tego czowieka. Pyta mnie w kko, czy patrzy na mnie i czy idzie w moim kierunku. Chciaem mu powiedzie, e odchodzi i widz jego plecy, mogem jednak wymwi tylko nie". Don Juan powiedzia, e jeli obrci si i bdzie szed w moim kierunku, powinienem krzykn, a on odwrci moj gow, aby mnie ochroni. Nie czuem ani strachu, ani lku, ani zainteresowania. Chodno obserwowaem scen. Mczyzna zatrzyma si na rodku pola. Praw nog opar o brzeg duego kamienia, jakby zawizywa sanda. Potem wyprostowa si, Wycign z torby sznurek i zawiza go sobie na lewej rce. Sta odwrcony plecami do mnie, twarz do szczytu wzgrza i bada wzrokiem przestrze przed sob. Poznaem, e przyglda si przestrzeni przed sob po sposobie, w jaki porusza gow, powoli zwracajc j w prawo. Najpierw zobaczyem go z profilu, a potem zacz obraca cae ciao przodem do mnie, a w kocu spojrza na mnie. Wykona nagy ruch gow, poruszy ni tak, e wiedziaem z ca pewnoci, e mnie zobaczy. Wycign przed siebie lewe rami, wskazujc nimi na ziemi i trzymajc je w takiej pozycji, zacz i w moim kierunku. Nadchodzi! krzyknem bez trudu. Don Juan musia obrci mi gow, poniewa nastpn rzecz, jak zobaczyem, byy krzaki chaparralu. Powiedzia mi, ebym si nie wpatrywa w rzeczy, ale patrzy delikatnie" i lizga si po nich wzrokiem. Poi wiedzia, e stanie w niewielkiej odlegoci, a potem zacznie i w moim kierunku i wtedy mam si w niego wpatrywa, a zobacz blask. Zauwayem, e don Juan kieruje si do miejsca oddalonego o jakie dwadziecia jardw. Szed z tak niewiarygodn prdkoci i zrcznoci, e nie mogem uwierzy, e to on. Odwrci si, stan twarz do mnie i poleci mi przypatrywa si swojej twarzy. Jego twarz lnia blaskiem. Wygldaa jak plama wiata. wiato zdawao si wylewa na jego klatk piersiow prawie do pasa. Wygldao to tak, jakbym patrzy na wiato z pprzymknitymi oczami. Blask rozszerza si i zwa. Don Juan musia zacz i w moim kierunkuj poniewa wiato stawao si coraz bardziej intensywni i lepiej widoczne. a Powiedzia co do mnie. Bardzo staraem si go zrozumie i przestaem widzie blask. Potem zobaczyem don Juana takim, jakim widz go na co dzie; sta kilka stp ode mnie. Usiad naprzeciw. Skupiwszy uwag na jego twarzy, zaczem dostrzec ga nieznaczny blask. Potem zauwayem, jak krzyoway si na niej promienie wiata. Twarz don Juana wygldaa tak, jakby kto puszcza na ni malekie, wietlane zajczki. wiato stawao si coraz bardziej intensywne, twarz zacza traci kontury i ponownie staa si bezksztatnym wieccym obiektem. Znowu dostrzegem pulsujce wybuchy wiata wychodzce z miejsca, gdzie musiao si znajdowa lewe oko. Nie skupiaem na nim uwagi, ale celowo wpatrywaem si w miejsce obok, ktre prawdopodobnie byo jego prawym okiem. Od razu dostrzegem zbiornik czystego przezroczystego wiata. wiato byo pynne. Zauwayem, e postrzeganie jest czym wicej ni widzeniem to odczuwanie. Zbiornik ciemnego, pynnego wiata mia niewiarygodn gbi. By przyjacielski i dobry. Emanujce z niego wiato nie wybuchao, ale wirowao powoli, tworzc wspaniae odbicia. Blask dotyka mnie w cudowny i delikatny sposb, uspokajajc mnie i wprawiajc w doskonay nastrj. Zobaczyem symetryczny piercie poyskujcych plamek wiata, rytmicznie rozchodzcych si na pionowej, wietlistej paszczynie. Piercie rozszerza si, pokrywajc prawie ca janiejc powierzchni, po czym zmniejsza si do jednego punktu wiata w samym rodku wietlistego zbiornika. Widziaem, jak piercie kilkakrotnie rozszerza si i kurczy. Potem specjalnie cofnem si, nie tracc widoku, tak e mogem obserwowa oboje oczu. Rozrniem dwa rodzaje cyklu wietlistych eksplozji. Lewe oko wysyao plamki wiata, ktre przechodziy na zewntrz pionowej paszczyzny, podczas gdy plamki wysyane przez prawe oko wieciy, nie wychodzc z niej. Cykle obu oczu wystpoway na przemian, wiato z lewego oka wybuchao na zewntrz, a lnice promienie wiata prawego oka kurczyy si i wirujcym ruchem schodziy do rodka. Potem wiato z prawego oka rozszerzyo si i pokryo cao janiejcej powierzchni, a eksplodujce wiato lewego oka cofno si. Don Juan musia obrci mnie raz jeszcze, poniewa znowu miaem przed oczyma zaorane pole. Usyszaem, e mwi, abym obserwowa mczyzn. Ten za sta przy gazie, patrzc na mnie. Nie mogem dostrzec jego rysw, kapelusz zakrywa mu wiksz cz twarzy. Po chwili wsadzi torb pod prawe rami i zacz i w prawo. Doszed prawie do koca zaoranego terenu, zmieni kierunek i zrobi kilka krokw w stron wwozu. Wtedy straciem

kontrol nad ostroci spojrzenia. Mczyzna znikn razem z ca sceneri. Naoy si na to obraz pustynnych krzakw. Nie przypominam sobie, w jaki sposb wrciem do domu don Juana, ani te co on zrobi, eby sprowadzi mnie z powrotem. Kiedy si obudziem, leaem na somianej macie w jego pokoju. Podszed do mnie i pomg mi wsta. Miaem zawroty gowy i bola mnie odek. Don Juan szybko i sprawnie zacign mnie w krzaki rosnce przy domu. Zwymiotowaem, a on si mia. Poczuem si lepiej. Spojrzaem na zegarek, bya jedenasta w nocy. Pooyem si spa, a o pierwszej po poudniu nastpnego dnia znowu byem sob. Don Juan pyta mnie w kko, jak si czuj. Byem rozkojarzony. Nie mogem si skupi. Pod jego czujn opiek przeszedem si wok domu. Szed za mn. Pomylaem, e nie mam nic do roboty i pooyem si spa. Obudziem si pnym popoudniem w znacznie lepszej formie. Dookoa mnie leao mnstwo pokruszonych lici. Prawd powiedziawszy, kiedy si obudziem, leaem na brzuchu na stercie lici, ktre bardzo mocno pachniay. Pamitam, e zanim si cakowicie przebudziem, ich zapach powoli dociera do mojej wiadomoci. Powlokem si za dom, gdzie znalazem siedzcego nad kanaem nawadniajcym don Juana. Kiedy mnie zobaczy, gwatownym gestem kaza mi si zatrzyma i wraca do domu. Biegnij do rodka! krzykn. Pobiegem do domu, a don Juan doczy do mnie chwil pniej. Nigdy za mn nie chod powiedzia. Jeli chcesz si ze mn zobaczy, czekaj tutaj. Przeprosiem go. Powiedzia, ebym nie traci czasu na gupie przeprosiny, ktre nie maj mocy zmieniania moich czynw. Przyzna, e sprowadzenie mnie z powrotem byo bardzo trudne, a teraz tam, nad wod, wstawia si za mn. Teraz musimy zaryzykowa i umy ci w wodzie powiedzia. Zapewniem go, e czuj si dobrze. Dugo patrzy mi w oczy. Chod ze mn powiedzia. Wsadz ci do wody. Nic mi nie jest powiedziaem. Popatrz, robi notatki. Silnym, zdecydowanym ruchem cign mnie z maty. Nie folguj sobie! powiedzia. Za chwil znowu zaniesz. Tym razem moe mi si nie uda ci obudzi. Pobieglimy na ty domu. Zanim dotarlimy do wody, wielce dramatycznym tonem poleci mi zamkn oczy i nie otwiera ich, dopki mi na to nie pozwoli. Powiedzia, e jeli cho przez chwil popatrz na wod, mog umrze. Prowadzi mnie za rk, po czym gow do przodu zanurzy w kanale nawadniajcym. Miaem zamknite oczy, a don Juan przez kilka godzin na przemian zanurza mnie i wyciga z wody. Odczuem wyran zmian. Jeli byo ze mn co nie w porzdku, zanim wszedem do wody, to byo tak nieuchwytne, e zauwayem rnic, dopiero gdy porwnaem tamten stan z przytomnoci umysu i dobrym samopoczuciem, ktre pojawiy si podczas zanurzania w kanale nawadniajcym. Woda dosza mi do nosa i zaczem kicha. Don Juan wycign mnie z wody i zaprowadzi do domu. Cay czas miaem zamknite oczy. Kaza mi zmieni ubranie, po czym zaprowadzi mnie do swojego pokoju, posadzi na macie, ustawi w odpowiednim kierunku i dopiero wtedy pozwoli otworzy oczy. Otworzyem je, a to, co zobaczyem, sprawio, e odskoczyem i uchwyciem si jego nogi. Przeyem chwil wielkiego zamtu. Don Juan stukn mnie kostkami palcw w sam czubek gowy. Byo to szybkie uderzenie, ani nie mocne, ani nie bolesne, ale w jaki niewytumaczalny sposb wstrzsajce. Co si z tob dzieje? Co zobaczye? zapyta. Kiedy otworzyem oczy, zobaczyem t sam scen, ktr widziaem wczeniej. Ujrzaem tego samego mczyzn. Tym razem jednak prawie mnie dotyka. Widziaem jego twarz. Byo w niej co znajomego. Prawie wiedziaem, kim jest. Scena znikna, kiedy don Juan uderzy mnie w gow. Spojrzaem w gr na don Juana. Trzyma rk gotow do ponownego uderzenia. Rozemia si i spyta, czy mam ochot na kolejny cios. Puciem jego nog i pooyem si na macie. Kaza mi patrze przed siebie i pod adnym pozorem nie odwraca si w kierunku wody za domem. Wtedy zauwayem, e pokj jest ciemny jak smoa. Przez chwil nie byem pewien, czy mam otwarte oczy. Dotknem ich rkami, eby si upewni. Zawoaem gono don Juana i powiedziaem

mu, e z moimi oczami jest co nie w porzdku. Teraz nic nie mog zobaczy, chocia przed chwil widziaem, jak chcia mnie uderzy. Usyszaem jego miech nad gow po prawej stronie, po czym rozbysa zapalona przez niego lampa naftowa. W kilka sekund moje oczy przyzwyczaiy si do wiata. Wszystko byo tak jak zawsze: gliniane ciany pokoju i wiszce na nich dziwnie powykrzywiane, suche lecznicze korzenie, wizki zi, somiany dach i zwisajca z belki lampa naftowa. Widziaem ten pokj setki razy, teraz jednak byo i w nim, i we mnie co wyjtkowego. Po raz pierwszy nie wierzyem w ostateczn rzeczywisto swojej percepcji. Zbliaem si do tego uczucia i nawet wielokrotnie je intelektualizowaem, ale nigdy nie miaem prawdziwych wtpliwoci. Tym razem jednak nie wierzyem, e pokj jest realny i przez chwil miaem dziwne przewiadczenie, e scena, ktr widz, znikaby, gdyby tylko don Juan stukn mnie pici w czubek gowy. Zaczem si trz, chocia nie miaem gorczki. Po krgosupie przeszy mi nerwowe dreszcze. W gowie, a szczeglnie tu nad karkiem, odczuwaem ciar. Powiedziaem, e nie czuj si dobrze i opisaem mu to, co widziaem. mia si ze mnie mwic, e pogranie si w strachu jest aosnym folgowaniem sobie. Boisz si, cho nikt ci nie przestraszy powiedzia. Zobaczye patrzcego na ciebie sprzymierzeca, te mi co. Zanim zrobisz w spodnie, poczekaj, a staniesz z nim twarz w twarz. Poleci mi wsta, i do samochodu, nie obracajc si w kierunku wody i zaczeka, a on znajdzie sznur i opat. Kaza mi jecha do miejsca, gdzie znalelimy pie drzewa. Po ciemku zaczlimy go wykopywa. Przez kilka godzin pracowaem bardzo ciko. Nie wykopalimy pniaka, ale poczuem si znacznie lepiej. Wrcilimy do domu, zjedlimy i wszystko znowu stao si doskonale rzeczywiste i powszednie. Co mi si przydarzyo? zapytaem. Co ja wczoraj zrobiem? Wypalie sobie mnie, a potem wypalie sobie sprzymierzeca powiedzia. Prosz? Don Juan rozemia si i powiedzia, e zaraz zaczn si domaga, eby mi opowiedzia wszystko od pocztku. Wypalie sobie mnie powtrzy. Wpatrywae si w moj twarz, w moje oczy. Widziae wiata twarzy czowieka. Jestem czarownikiem, zobaczye to w moich oczach. Jednak nie wiedziae o tym, poniewa zrobie to pierwszy raz. Oczy ludzi nie s do siebie podobne. Wkrtce si o tym przekonasz. Potem wypalie sprzymierzeca. Chodzi ci o tego czowieka na polu? To nie by czowiek, ale przywoujcy ci sprzymierzeniec. Dokd poszlimy? Gdzie bylimy, kiedy zobaczyem tego czowieka, to jest tego sprzymierzeca? Don Juan brod wskaza teren przed domem i powiedzia, e zabra mnie na szczyt maego wzgrza. Stwierdziem, e sceneria, ktr widziaem, zupenie nie przypominaa rosncych przy domu pustynnych krzakw chaparralu, na co on odrzek, e przywoujcy mnie sprzymierzeniec nie pochodzi z tej okolicy. Skd on jest? Wkrtce ci tam zabior. Jakie jest znaczenie mojej wizji? Uczye si widzie, to wszystko. Za chwil zrobisz w spodnie ze strachu, poniewa zbytnio sobie folgujesz. Ulege swojemu strachowi. Moe powiniene opisa wszystko, co widziae. Kiedy zaczem opisywa, jak wygldaa jego twarz, przerwa mi mwic, e to nie ma adnego znaczenia. Powiedziaem mu, e prawie widziaem go jako wietliste jajo. Stwierdzi, e prawie" nie wystarczy i widzenie zabierze mi duo czasu i pracy. Interesowaa go scena na zaoranym polu i wszystkie szczegy dotyczce mczyzny. Ten sprzymierzeniec przywoywa ci powiedzia. Odwrciem ci gow, kiedy do ciebie podszed, nie dlatego, e ci zagraa, ale dlatego, e lepiej zaczeka. Nigdzie ci si nie spieszy. Wojownik nigdy nie leniuchuje ani si nie spieszy. Spotykanie si ze sprzymierzecem bez przygotowania jest jak atakowanie lwa pierdniciami.

Spodobao mi si to porwnanie. mialimy si niego do rozpuku. Co by si stao, gdyby nie odwrci mojej gowy? Sam by to zrobi. A gdybym tego nie zrobi? Sprzymierzeniec przyszedby do ciebie, a ty ze-sztywniaby ze strachu. Gdyby by sam, mgby ci zabi. Nie powiniene przebywa sam w grach ani na pustyni, dopki nie nauczysz si broni. Sprzymierzeniec mgby ci dopa i przerobi na mielone miso. Jakie byo znaczenie tego, co robi sprzymierzeniec? Patrzc na ciebie, dawa do zrozumienia, e ci zaprasza. Pokaza ci, e potrzebujesz puapki na duchy i woreczka, ale nie z tego regionu. Jego torba pochodzia z innej czci kraju. Na twojej drodze stoj trzy powstrzymujce ci przeszkody, to byy te trzy gazy. No i z pewnoci najlepsze moce zdobdziesz w kanionach z wod i wwozach, poniewa stranik wskaza ci wwz. Reszta scenerii miaa ci pomc w dokadnym zlokalizowaniu miejsca, w ktrym go moesz znale. Wiem, gdzie jest to miejsce. Wkrtce ci tam zabior. Chcesz powiedzie, e krajobraz, ktry widziaem, naprawd istnieje? Oczywicie, e tak. Gdzie? Tego nie mog ci powiedzie. W jaki sposb znajd to miejsce? Tego te nie mog ci powiedzie, nie dlatego, e nie chc, ale po prostu dlatego, e nie wiem, jak ci to powiedzie. Chciaem wiedzie, jakie znaczenie miao widzenie tej samej sceny w jego pokoju. Don Juan rozemia si i zacz naladowa mnie, jak trzymaem si jego nogi. Byo to potwierdzenie, e sprzymierzeniec ci chce powiedzia. Chcia upewni ciebie albo mnie, ebymy wiedzieli, e ci zaprasza. A co z twarz, ktr widziaem? Twarz jest znajoma, poniewa go znasz. Widziae j wczeniej. Moe jest to twarz twojej mierci. Przestraszye si, ale to byo tylko twoje niedbalstwo. Czeka na ciebie, a kiedy si pokaza, poddae si strachowi. Na szczcie byem przy tobie i uderzyem ci w gow, inaczej zwrciby si przeciwko tobie, co zreszt byoby zrozumiae. eby spotka si ze sprzymierzecem, czowiek musi by nieskazitelnym wojownikiem, w przeciwnym przypadku sprzymierzeniec moe zwrci si przeciwko niemu i zniszczy go. Nastpnego ranka don Juan odradzi mi powrt do Los Angeles. Zapewne uwaa, e jeszcze nie cakiem przyszedem do siebie. Nalega, ebym siedzia w domu, twarz na poudniowy wschd, aby zachowa si. Usiad po mojej lewej stronie, wrczy mi notatnik i powiedzia, e tym razem przyparem go do muru i nie tylko musi ze mn siedzie, ale rwnie mwi do mnie. O zmroku bd ci musia znowu zabra do wody powiedzia. Nie jeste jeszcze zbyt mocny i nie powiniene dzisiaj by sam. Do poudnia dotrzymam ci towarzystwa, po poudniu powiniene by w lepszej formie. Jego troska przestraszya mnie. Co zego dzieje si ze mn? zapytaem. cigne sprzymierzeca. Co chcesz przez to powiedzie? Nie wolno nam dzisiaj rozmawia o sprzymierzecach. Porozmawiajmy o czym innym. W istocie wcale nie chciaem rozmawia. Poczuem si zaniepokojony i rozdraniony. Don Juanowi sytuacja wydawaa si niesychanie zabawna, mia si do ez. Tylko mi nie mw, e teraz, kiedy powinnimy rozmawia, nie znajdziesz adnego tematu powiedzia. Jego oczy lniy zoliwym blaskiem. Dobry nastrj don Juana dziaa na mnie uspokajajco.

W tej chwili interesowa mnie tylko jeden temat: sprzymierzeniec. Jego twarz bya taka znajoma. Nie wydawao mi si jednak, ebym go zna albo widzia przedtem. To byo co innego. Za kadym razem, kiedy zaczynaem myle o jego twarzy, mj umys bombardoway inne myli, jakby jaka cz mnie znaa sekret, ale nie pozwalaa reszcie zbliy si do niego. Uczucie, e twarz sprzymierzeca jest mi nieobca, byo tak niesamowite, e wywoao u mnie stan chorobliwej melancholii. Don Juan powiedzia, e moga to by twarz mojej mierci. Przypuszczam, e to stwierdzenie doprowadzio mnie do granicy wytrzymaoci. Chciaem w rozpaczy o to zapyta, czuem jednak wyranie, e don Juan mnie powstrzymuje. Odetchnem gboko kilka razy i wyrzuciem z siebie pytanie: Czym jest mier, don Juanie? Nie wiem powiedzia, umiechajc si. Chciabym dowiedzie si, jakby opisa mier? Chc pozna twoj opini. Myl, e kady ma konkretn opini na temat mierci. Nie wiem, o czym mwisz. W baganiku samochodu miaem Tybetask Ksig Umarych. Przyszo mi do gowy, e skoro mwi ona o mierci, moemy jej uy jako tematu rozmowy. Powiedziaem, e mu j przeczytam i podniosem si. Kaza mi usi i sam poszed po ksik. Ranek jest z por dla czarownikw powiedzia, wyjaniajc mi, dlaczego musz tu siedzie. Jeste zbyt saby, eby wychodzi z pokoju. Tu, w rodku, masz ochron. Gdyby teraz zacz si gdzie wczy, mogoby ci si przytrafi straszliwe nieszczcie. Sprzymierzeniec mgby ci zabi na drodze albo w krzakach, a potem, kiedy znaleziono by twoje ciao, powiedziano by, e umare w tajemniczych okolicznociach albo e miae wypadek. Nie byem w nastroju na podwaanie jego decyzji, siedziaem wic tak, jak mnie posadzi, prawie przez cay ranek, czytajc mu i tumaczc niektre fragmenty ksiki. Sucha uwanie i nie przeszkadza mi. Dwa razy musiaem zrobi krtk przerw, kiedy przynis mi wod i jedzenie, ale ledwie koczyem je, zachca mnie do dalszego czytania. Sprawia wraenie bardzo zainteresowanego. Kiedy skoczyem, popatrzy na mnie. Nie rozumiem, dlaczego ci ludzie mwi o mierci, jakby mier bya jak ycie powiedzia agodnie. Moe tak to rozumiej. Czy mylisz, e Tybetaczycy widz? Nie sdz. Kiedy czowiek potrafi widzie, adna ze znanych mu rzeczy nie moe dominowa. adna. Gdyby Tybetaczycy widzieli, od razu powiedzieliby, e nic nie jest ju takie samo. Odkd widzimy, niczego nie znamy, nic nie pozostaje takim, jakim to znalimy, dopki nie widzielimy. A moe, don Juanie, widzenie nie jest takie samo dla wszystkich. Zgadza si. Nie jest. Ale to jeszcze nie oznacza, e zostaje zachowany sens ycia. Kiedy si widzi, adna rzecz nie jest taka sama. Wyglda na to, e Tybetaczycy traktuj mier tak jak ycie. A ty jak mylisz, jaka jest mier? zapytaem. Nie wydaje mi si, eby mier bya podobna do czegokolwiek i myl, e Tybetaczykom musi chodzi o co innego. Tak czy inaczej, to, o czym mwi, to nie mier. A jak mylisz, o czym mwi? Moe ty mi to powiesz. To ty czytasz. Chciaem jeszcze co powiedzie, ale on rozemia si. Moe Tybetaczycy naprawd widz cign don Juan a w takim wypadku musz zdawa sobie spraw, e to, co widz, zupenie nie ma sensu i napisali to gwno, poniewa nie sprawia im to adnej rnicy, a jeli tak, to to, co napisali, bynajmniej nie jest gwnem. Tak naprawd nie obchodzi mnie, co maj do powiedzenia Tybetaczycy powiedziaem ale z pewnoci obchodzi mnie, co ty masz do powiedzenia. Chciabym usysze, co ty mylisz o mierci. Patrzy na mnie przez chwil, po czym zachichota. Wytrzeszczy oczy, unis brwi do gry w komicznej minie zdziwienia.

mier to wir powiedzia. mier to twarz sprzymierzeca, mier to wietlista chmura nad horyzontem, mier to szept Mescalito w twoich uszach, mier to bezzbna paszcza stranika, mier to siedzcy na gowie Genaro, mier to ja mwicy do ciebie, mier to ty i twj notes. mier jest niczym. Niczym! Jest tutaj i rwnoczenie wcale jej tu nie ma. Don Juan zamia si radonie. Jego miech by jak pie, mia w sobie taneczny rytm. Mwi od rzeczy, co? zapyta don Juan. Nie potrafi ci opisa, jaka jest mier, ale mgbym ci opowiedzie o twojej mierci. Nie ma sposobu, eby wiedzie z absolutn pewnoci, jaka bdzie, ale mgbym ci powiedzie, jaka moe by. W tym momencie przeraziem si. Stwierdziem, e chc tylko wiedzie, jak on wyobraa sobie mier. Podkreliem, e interesuje mnie jego opinia o mierci w oglnym sensie, a nie obchodz mnie szczegy czyjej mierci, a szczeglnie mojej wasnej. Nie mog mwi o mierci inaczej ni w odniesieniu do konkretnej osoby powiedzia. Chciae, ebym ci opowiedzia o mierci. W porzdku! Wobec tego nie bj si posucha o swojej mierci. Przyznaem, e jestem zbyt zdenerwowany, eby o tym rozmawia. Powiedziaem, e chc porozmawia o mierci oglnie, tak jak on sam to zrobi, kiedy opowiada mi o mierci swojego syna Eulalia, o tym, jak ycie i mier zmieszay si niczym mga z krysztaw. Powiedziaem ci, e ycie mojego syna rozwino si w chwili jego mierci rzek. Nie mwiem oglnie o mierci, ale o mierci mojego syna. mier, czymkolwiek ona jest, sprawia, e jego ycie rozwino si. Zdecydowany byem odwrci rozmow od szczegw. Wspomniaem, e czytaem o ludziach, ktrzy umarli na kilka minut, po czym zostali ponownie oywieni dziki zabiegom medycznym. We wszystkich przypadkach, o ktrych czytaem, relacjonujca je osoba, po oywieniu mwia, e nie moe sobie niczego przypomnie, e umieranie jest po prostu jak zapadanie si w czer. To cakowicie zrozumiae powiedzia. mier ma dwa etapy. Pierwszym jest zaciemnienie. Ten etap nie ma znaczenia, jest bardzo podobny do pierwszych objaww po zayciu Mescalito, kiedy dowiadcza si uszczliwiajcej lekkoci, peni i niczym nie trzeba si przejmowa. Jednak jest to jedynie powierzchowny stan, ktry wkrtce znika i czowiek wchodzi w nowy wymiar, wymiar surowoci i mocy. Ten drugi etap to prawdziwe spotkanie z Mescalito. mier bardzo go przypomina. Pierwszy etap to pytkie zaciemnienie. Natomiast drugi etap jest tym prawdziwym, gdzie czowiek spotyka si ze mierci. Po pierwszym zaciemnieniu nastpuje krtki moment, w ktrym odkrywamy, e w jaki sposb znowu jestemy sob. Potem mier uderza w nas z cich furi i moc tak dugo, a rozpuci nasze ycie w nico. Skd moesz by pewien, e mwisz o mierci? Mam swojego sprzymierzeca. Dymek bardzo jasno pokaza mi moj nieuchronn mier. Dlatego wanie mog mwi tylko o osobistej mierci. Sowa don Juana wzbudziy we mnie wielki strach i dramatyczne uczucie ambiwalencji. Czuem, e zamierza opisa wszystkie szczegy mojej mierci i powiedzie mi, jak albo kiedy umr. Sama myl o tym doprowadzaa mnie do rozpaczy, a rwnoczenie wzbudzaa moj ciekawo. Oczywicie, mogem go poprosi, eby opisa swoj mier, ale czuem, e taka proba byaby raczej niegrzeczna, wic automatycznie j odrzuciem. Don Juana bawiy moje rozterki. Jego ciaem wstrzsa miech. Czy chcesz wiedzie, jaka moe by twoja mier? zapyta mnie z wyrazem dziecinnego zadowolenia na twarzy. Zoliwa przyjemno, jak mia z droczenia si ze mn, spodobaa mi si. Niemale pozbyem si lku. Dobrze, powiedz mi powiedziaem przybity. Zarycza ze miechu. Trzyma si za brzuch, przewrci si na bok i przedrzeniajc mnie, powtrzy cienko: Dobrze, powiedz mi. Potem wyprostowa si, usiad z udawan sztywnoci i drcym gosem powiedzia: Drugi etap twojej mierci moe rwnie dobrze wyglda nastpujco... Jego oczy patrzyy na mnie z prawdziw ciekawoci. Rozemiaem si. Jasno zdaem sobie

spraw, e jego wygupy s jedynym sposobem mogcym stpi ostrze mylenia o wasnej mierci. Duo jedzisz samochodem cign wic tego dnia moe tak samo bdziesz siedzia za kkiem. Wraenie pojawi si tak szybko, e nie bdziesz mia czasu na mylenie. Powiedzmy, e bdziesz prowadzi samochd, jak robie to tysice razy. Zanim zdysz si zdziwi, zauwaysz przez przedni szyb dziwne zjawisko. Jeli mu si lepiej przyjrzysz, przekonasz si, e jest to chmura wygldajca jak wieccy wir. Powiedzmy, e jest Podobna do twarzy znajdujcej si dokadnie na rodku nieba przed tob. Jeli bdziesz j obserwowa, zauwaysz, jak porusza si do tyu, a zostanie z niej tylko odlegy, lnicy punkt. Potem zobaczysz, jak ponownie zaczyna si porusza w twoim kierunku. Nabierze prdkoci i w mgnieniu oka uderzy w przedni szyb twojego samochodu. Jeste silny. Jestem pewien, e mier musiaaby uderza kilka razy, eby ci dosta. Wtedy ju bdziesz wiedzia, gdzie jeste i co si z tob dzieje. Twarz znowu oddali si na pozycj nad horyzontem, nabierze szybkoci i uderzy w ciebie. Wejdzie w ciebie i wtedy bdziesz wiedzia, e przez cay czas bya to twarz sprzymierzeca albo e to byem ja mwicy, albo ty piszcy. Przez cay czas mier bya niczym. Niczym. Bya ma kropeczk zagubion na kartkach twojego notesu. A jednak wejdzie w ciebie z nieopanowan si i rozszerzy ci. Sprawi, e uniesiesz si i rozszerzysz na niebo, ziemi i jeszcze dalej. A ty bdziesz jak mga z malekich krysztakw, ktra si oddala, oddala. Opis mojej mierci bardzo mnie poruszy. Spodziewaem si usysze co innego. Dugo nie mogem nic powiedzie. mier wchodzi przez brzuch cign don Juan. Dokadnie przez szczelin woli. Ten obszar jest najwaniejsz i najbardziej wraliw czci czowieka. Jest to obszar woli, a jednoczenie obszar, przez ktry uchodzi jeszcze ycie. Wiem to, poniewa mj sprzymierzeniec doprowadzi mnie do tego etapu. Czarownik dostraja swoj wol, pozwalajc, eby mier zapanowaa nad nim, a kiedy jest paski i zaczyna si rozszerza, jego nieskazitelna wola zwycia i z powrotem skada z mgy ca osob. Don Juan wykona dziwny gest. Rozoy donie jak wachlarze, unis je na wysoko okci i obrci tak, e kciuki dotykay bokw, po czym powoli przesun na rodek ciaa i zoy razem nieco ponad ppkiem. Trzyma je tak przez chwil. Jego ramiona dray z wysiku. Nastpnie unis rce a czubki rodkowych palcw dotkny czoa, po czym znowu przesun je do pozycji na rodku ciaa. By to wspaniay gest. Don Juan wykona go z tak si i tak piknie, e byem oczarowany. To wola tworzy czarownika powiedzia ale kiedy staro go osabia, wola zanika i nadchodzi nieuchronny moment, gdy nie moe on ju duej jej rozkazywa. Wtedy nie ma nic, czym mgby si przeciwstawi milczcej sile mierci. Jego ycie upodabnia si do ywotw jego wspbraci staje si mg rozszerzajc si w nieskoczono. Don Juan popatrzy na mnie i wsta. Trzsem si. Teraz moesz i w krzaki powiedzia. Jest ju po poudniu. Musiaem tam i, ale nie miaem odwagi. Byem chyba bardziej podenerwowany ni przestraszony. Jednake nie baem si ju sprzymierzeca. Don Juan powiedzia, e nie jest wane, jak si czuj, tak dugo, jak dugo jestem zwarty. Zapewni mnie, e jestem w doskonaej formie i mog bezpiecznie i w krzaki pod warunkiem, e nie zbli si do wody. Jest jeszcze co powiedzia. Musz ci umy jeszcze raz, wic trzymaj si z daleka od wody. Pniej don Juan poprosi, ebym go zawiz do pobliskiego miasta. Wspomniaem, e jazda samochodem bdzie dla mnie podan odmian, poniewa cigle czuem si roztrzsiony. Myl, e czarownik naprawd igra ze mierci, wydawaa mi si makabryczna. Bycie czarownikiem to wielkie obcienie stwierdzi przekonujco don Juan. Powiedziaem ci, e znacznie lepiej jest nauczy si widzie. Czowiek, ktry widzi, jest wszystkim w porwnaniu z czarownikiem, ktry jest raczej smutnym kolesiem. Czym jest magia, don Juanie? Patrzy na mnie do dugo, poruszajc prawie niedostrzegalnie gow. Magia polega na stosowaniu woli w kluczowym miejscu powiedzia. Magia to ingerencja. Czarownik szuka kluczowego miejsca tego, na co chce zadziaa. Znajduje je i oddziauje na nie swoj wol. Czarownik nie musi widzie, eby zosta czarownikiem, musi tylko wiedzie, jak uywa woli. Poprosiem go, eby wyjani, co rozumie przez kluczowe miejsce. Myla przez chwil, po czym

powiedzia, e wie, czym jest mj samochd. Z pewnoci jest to maszyna powiedziaem. Chodzi mi o to, e twj samochd to wiece. Dla mnie one wanie s punktem kluczowym. Mog podziaa na nie wol i samochd nie zapali. Don Juan wsiad do samochodu. Sadowic si na siedzeniu, kiwn na mnie, ebym zrobi to samo. Obserwuj, co robi powiedzia. Jestem wron, wic najpierw nastrosz pira. Zatrzs caym ciaem. Jego ruchy przypominay mi wrbla moczcego pira w kauy. Obniy gow jak ptak wsadzajcy dzib do wody. To jest naprawd przyjemne powiedzia i rozemia si. Jego miech by dziwny. Podziaa na mnie hipnotyzujce. Przypomniaem sobie, e syszaem ten miech ju wiele razy. Powodem, dla ktrego nigdy wczeniej sobie tego tak naprawd nie uwiadomiem, byo chyba to, e w mojej obecnoci nie mia si w ten sposb wystarczajco dugo. Nastpnie wrona rozlunia szyj powiedzia i zacz zgina szyj i pociera policzkami o ramiona. Teraz patrzy na wiat najpierw jednym okiem, a potem drugim. Przekrca gow, e niby przenosi widzenie wiata z jednego oka na drugie. Wysoki ton jego miechu sta si jeszcze wyszy. Miaem absurdalne poczucie, e don Juan za chwil, na moich oczach, zamieni si we wron. Chciaem go wymia, ale byem prawie sparaliowany. Naprawd czuem dookoa jak ogarniajc mnie si. Nie baem si, nie byo mi niedobrze, nie byem te picy. Pozostawaem w peni wadz umysowych, tak mi si przynajmniej wydawao. Zapal silnik powiedzia don Juan. Przekrciem kluczyk i automatycznie nacisnem peda gazu. Starter zazgrzyta, lecz nie uruchomi silnika. Don Juan zamia si mikkim, rytmicznym chichotem. Sprbowaem jeszcze raz i jeszcze raz. Spdziem jakie dziesi minut na wczaniu starteru samochodu. Przez cay czas don Juan chichota. Potem zrezygnowaem i usiadem ze spuszczon gow. Don Juan przesta si mia i spojrza na mnie badawczo. Wtedy wiedziaem, e jego miech wprowadzi mnie w jaki trans hipnotyczny. Chocia dokadnie zdawaem sobie spraw z tego, co si dzieje, czuem, e nie jestem sob. Kiedy usiowaem zapali samochd, byem bardzo ulegy, prawie sparaliowany. Jakby don Juan zrobi co nie tylko z moim samochodem, ale rwnie ze mn. Kiedy przesta chichota, byem pewien, e zaklcie przestao dziaa, wic z impetem ponownie wczyem starter. Byem przekonany, e don Juan zahipnotyzowa mnie swoim miechem, kac mi wierzy, e nie mog zapali samochodu. Ktem oka pochwyciem jego zaciekawione spojrzenie. Patrzy, jak krc kluczykiem w stacyjce i wciekle naciskam na gaz. Poklepa mnie delikatnie i powiedzia, e wcieko uczyni mnie zwartym", tak e moe nawet nie bdzie musia mnie my w wodzie. Im bardziej si wciekn, tym szybciej przyjd do siebie po spotkaniu ze sprzymierzecem. Usyszaem don Juana mwicego: Nie krpuj si. Kopnij samochd. Wybuchn swoim zwyczajnym miechem. Poczuem si miesznie i zarechotaem gupkowato. Po chwili don Juan powiedzia, e uwolni samochd. Sprbowaem jeszcze raz i udao mi si go zapali!

14 28 wrzenia 1969 Dom don Juana wyglda jako dziwnie. Przez chwil mylaem, e don Juan gdzie si schowa, eby mnie przestraszy. Zawoaem go gono, po czym zebraem si w sobie i wszedem do rodka. Nie byo go. Dwie torby z zakupami, ktre dla niego przywiozem, pooyem na stercie drewna, a sam usiadem, eby na niego zaczeka. Robiem to ju wielokrotnie w czasie mojej znajomoci z don Juanem, ale teraz, po raz pierwszy, baem si siedzie sam w jego domu. Czuem czyj obecno, jakby by tu ze mn kto niewidzialny. Wtedy przypomniaem sobie, e kilka lat wczeniej dowiadczyem tego samego nieokrelonego uczucia. Byem sam i miaem wraenie, e dookoa grasuje co nieznanego. Zerwaem si na rwne nogi i wybiegem z domu. Przyjechaem powiedzie don Juanowi o nieprzyjemnych skutkach widzenia, jakie zaczem odczuwa. Staem si niespokojny, dowiadczaem niejasnego lku, nie majcego adnej widocznej przyczyny, czuem si zmczony bez powodu. Wtedy moja reakcja na samotne przebywanie w domu don Juana przywoaa wspomnienia o tym, jak mj strach narasta w przeszoci. Strach pojawi si kilka lat temu, gdy don Juan zmusi mnie do bardzo dziwnej konfrontacji z czarownic, kobiet, ktr nazywa la Catalina. Zaczo si to 23 listopada 1961 roku, kiedy po przyjciu do jego domu znalazem go ze zwichnit kostk. Wyjani, e ma wroga, czarownic potrafic przemieni si w kosa, ktra usiowaa go zabi. Jak tylko bd mg chodzi, poka ci t kobiet powiedzia don Juan. Musisz wiedzie, kto to jest. Dlaczego ona chce ci zabi? Niecierpliwie wzruszy ramionami i nie chcia powiedzie nic wicej. Przyjechaem do niego ponownie dziesi dni pniej i zastaem go w doskonaej formie. Pokrci nog, eby pokaza mi, e dobrze si czuje. Szybki powrt do zdrowia przypisa waciwoci zaklcia, ktre sam rzuci. Dobrze, e jeste powiedzia. Dzisiaj zabior ci w ma podr. Potem kaza mi jecha na pustyni. Kiedy zatrzymalimy si tam, don Juan wycign nogi i usadowi si wygodnie na siedzeniu, jakby mia zamiar uci sobie drzemk. Poleci mi si odpry i siedzie w absolutnej ciszy. Powiedzia, e do zapadnicia nocy musimy rzuca si w oczy, na ile to tylko moliwe, poniewa pne popoudnie jest bardzo niebezpieczn por na zaatwienie naszej sprawy. Jak spraw mamy zaatwi? zapytaem. Jestemy tutaj, eby wykurzy la Catalin powiedzia. Kiedy zrobio si ju do ciemno, wylizgnlimy si z samochodu. Bardzo powoli, bezszelestnie weszlimy w pustynny chaparral. Z miejsca, w ktrym zatrzymalimy si, widziaem ciemne sylwetki okalajcych nas z obu stron wzgrz. Znajdowalimy si w paskim, do szerokim kanionie. Don Juan udzieli mi szczegowych instrukcji o stapianiu si z krzakami chaparralu i nauczy mnie, jak to nazwa, czujnego sposobu siedzenia. Kaza mi podwin praw nog pod lewe udo i przykucn na lewej. Wyjani, e podwinitej nogi uywa si jako wyrzutni w przypadku, kiedy trzeba bardzo szybko wsta. Potem skierowa mnie twarz na zachd, poniewa wanie tam znajdowa si dom kobiety. Sam usiad po mojej prawej stronie. Szeptem kaza mi skupi spojrzenie na ziemi, w poszukiwaniu albo raczej w oczekiwaniu na jaki powiew wiatru, ktry poruszy krzewami. Gdy tylko fala dotknie krzeww, na ktrych skupiaem wzrok, miaem spojrze w gr i zobaczy czarownic w caym jej wspaniaym splendorze za". Don Juan uy dokadnie takich wanie sw. Kiedy poprosiem go, eby wyjani, co chcia przez to powiedzie, odrzek, e jeli zauwa podmuch wiatru, mam po prostu spojrze w gr i samemu zobaczy. Czarownica w locie jest tak wyjtkowym widokiem, e nie da si tego wytumaczy. Poniewa dzie by raczej wietrzny, wiele razy wydawao mi si, e widz falowanie krzeww. Za kadym razem patrzyem w gr, przygotowany na transcendentalne przeycie, ale nie widziaem niczego. Zawsze, kiedy wiatr porusza krzakami, don Juan energicznie kopa w ziemi, krcc si w

kko i poruszajc ramionami, jakby byy biczami. Wszystkie ruchy wykonywa z niewiarygodn si. Po kilku nieudanych prbach zobaczenia czarownicy w locie byem przekonany, e nie stan si wiadkiem adnego transcendentalnego wydarzenia. Pokaz mocy don Juana by jednak tak wspaniay, e nie miaem nic przeciwko temu, aeby spdzi tutaj noc. O wicie don Juan usiad przy mnie. Wyglda na cakowicie wyczerpanego. Z trudem si porusza. Pooy si na plecach i wymamrota, e nie udao mu si przebi kobiety". To stwierdzenie bardzo mnie zaintrygowao. Powtarza je kilkakrotnie, a za kadym razem ton jego gosu stawa si bardziej przygnbiony, bardziej rozpaczliwy. Zaczem dowiadcza niezwykego niepokoju. Z atwoci dostrajaem swoje uczucia do nastroju don Juana. Przez kilka miesicy don Juan nic nie wspomnia ani o incydencie, ani o kobiecie. Mylaem, e o tym zapomnia albo e znalaz rozwizanie caej tej sprawy. Jednake pewnego dnia zastaem go bardzo podekscytowanego, w stanie dalece odbiegajcym od jego naturalnego spokoju. Powiedzia, e poprzedniej nocy kos stan przed nim, prawie go dotykajc, a on si nawet nie przebudzi. Zrczno kobiety bya tak wielka, e zupenie nie wyczu jej obecnoci. Powiedzia, e na szczcie obudzi si w sam por, eby stoczy straszliw walk o ycie. Ton jego gosu by wzruszajcy, prawie patetyczny. Poczuem ogarniajcy mnie przypyw wspczucia i troski. Pospnym i dramatycznym gosem zapewni mnie, e nie ma adnego sposobu, eby j powstrzyma. Powiedzia, e kiedy przyjdzie nastpnym razem, bdzie to jego ostatni dzie na ziemi. Zaamaem si. Byem bliski ez. Don Juan zauway moj gbok trosk i rozemia si, jak mi si wydawao, odwanie. Poklepa mnie po plecach i powiedzia, e nie powinienem si martwi, poniewa nie jest jeszcze do koca przegrany. Zostaa mu jeszcze jedna, ostatnia karta karta atutowa. Wojownik yje strategicznie powiedzia, umiechajc si. Wojownik nigdy nie bierze na siebie ciaru, ktrego nie moe udwign. Umiech don Juana mia moc rozpraszajc zowieszcze chmury losu. Nagle poczuem si podbudowany. Obaj rozemialimy si. Poklepa mnie po gowie. Wiesz, ze wszystkich rzeczy na ziemi, ty jeste moj ostatni kart powiedzia nagle, patrzc mi prosto w oczy. Co? Ty jeste moj kart atutow w walce z t czarownic. Nie zrozumiaem, o co mu chodzi, wyjani wic, e kobieta mnie nie zna. Jeli wic wykonam jego polecenia, to moje szans na przebicie jej" s wicej ni due. Co rozumiesz przez przebicie jej"? Nie moesz jej zabi, ale musisz j przebi jak balon. Jeli to zrobisz, zostawi mnie w spokoju. Teraz o tym nie myl. Powiem ci, co masz robi, kiedy nadejdzie odpowiedni czas. Mino kilka miesicy. Zapomniaem o caym wydarzeniu i dlatego ktrego dnia, gdy przyjechaem do domu don Juana, zostaem cakowicie zaskoczony. Don Juan przybieg do mnie i nie pozwoli mi wysi z samochodu. Musisz natychmiast odjecha wyszepta w przeraajcym popiechu. Suchaj uwanie. Kup albo zdobd w jaki sposb dubeltwk. Nie przyno mi wasnej broni, rozumiesz? Zdobd jakkolwiek strzelb, tylko nie twoj, i zaraz mija tutaj przynie. Po co ci dubeltwka? Id ju! Wrciem z dubeltwk. Nie miaem do pienidzy, eby kupi strzelb, ale jeden z moich przyjaci da mi swoj star bro. Don Juan nawet na ni nie spojrza. Wyjani ze miechem, e potraktowa mnie tak obcesowo, poniewa kos siedzia na dachu, a on nie chcia, eby mnie zobaczy. Kiedy odkryem, e kos siedzi na dachu, przyszo mi do gowy, e mgby przynie strzelb i przebi go ni powiedzia stanowczo don Juan. Nie chc, eby ci si co stao, zasugerowaem wic, eby kupi strzelb albo zdoby j w inny sposb. Widzisz, po wykonaniu zadania, bdziesz musia zniszczy bro. O jakim zadaniu mwisz?

Musisz sprbowa przebi kobiet, strzelajc z dubeltwki. Kaza mi oczyci strzelb wieymi limi i odygami roliny o specyficznym zapachu. Sam oczyci dwa naboje i zaadowa. Powiedzia, e mam si schowa przed domem i czeka, a czarny ptak wylduje na dachu. Potem miaem dokadnie wycelowa i wypali z obu luf. Efekt zaskoczenia przebije kobiet bardziej ni same kule. Gdybym by wystarczajco mocny i zdeterminowany, zmusibym j do pozostawienia don Juana w spokoju. Mj cel, tak samo jak determinacja w zamiarze przebicia kobiety musiay by bez zarzutu. Musisz krzykn w chwili oddawania strzau powiedzia. Musi to by mocny, przenikliwy krzyk. Potem don Juan poukada wizki bambusa i drewna do palenia jakie dziesi stp od ramady domu. Kaza mi oprze si o nie. Byo mi dosy wygodnie. Na p-siedzc, z wygodnym podparciem plecw, miaem dobry widok na dach. Don Juan powiedzia, e dla czarownicy jest jeszcze za wczenie na wychodzenie na zewntrz. Mielimy czeka do zmierzchu, przygotowujc wszystko co niezbdne. Potem don Juan mia udawa, e zamyka si w domu, eby przycign czarownic i sprowokowa j do kolejnego ataku. Powiedzia mi, ebym si odpry i znalaz sobie wygodn pozycj, z ktrej bd mg strzela, nie poruszywszy si. Kilka razy poleci mi wycelowa w dach. Doszed do wniosku, e podnoszenie strzelby na wysoko ramienia i celowanie jest zbyt wolne i niezrczne. Potem zrobi podprk dla strzelby. Zaostrzonym elaznym prtem wywierci dwie gbokie dziury, wsadzi w nie dwa rozwidlone patyki, a pomidzy nimi przywiza dugi palik. Konstrukcja dawaa mi podpor podczas strzelania i pozwalaa utrzymywa strzelb wycelowan w dach. Don Juan spojrza na niebo i powiedzia, e powinien ju wej do domu. Wsta i cicho wszed do rodka, udzielajc mi ostatniego ostrzeenia. Powiedzia, e moje zadanie to nie arty i musz trafi ptaka pierwszym strzaem. Kiedy don Juan odszed, przez kilka minut zmierzchao si, po czym zrobio si dosy ciemno. Wygldao to tak, jakby ciemno czekaa, a zostan sam i nagle spowia mnie. Usiowaem skoncentrowa wzrok na dachu, ktrego kontury odcinay si na tle nieba. Przez chwil na horyzoncie widniao jeszcze troch wiata, tak e Unia dachu pozostawaa cigle widoczna, ale potem niebo stao si czarne i z trudem widziaem dom. Przez kilka godzin nie spuszczaem oczu z dachu, ale niczego nie zauwayem. Widziaem jedynie kilka sw leccych na pnoc. Rozpito ich skrzyde bya do dua, wic nie mona ich byo pomyli z kosami. W pewnej chwili wyranie zobaczyem czarny ksztat maego ptaka ldujcego na dachu. By to z ca pewnoci ptak! Serce zaczo mi mocno bi. Zadzwonio mi w uszach. Wycelowaem w ciemno i nacisnem oba spusty. Rozlega si dosy gona eksplozja. Na ramieniu poczuem silne kopnicie kolby. Rwnoczenie usyszaem przeszywajcy, okropny ludzki wrzask, By gony, dziwny i najprawdopodobniej dobiega z dachu. Przez chwil czuem kompletny zamt. Wtedy przypomniaem sobie, e don Juan kaza mi krzykn w chwili oddawania strzau, a ja o tym zapomniaem. Zastanowiem si nad ponownym nabiciem pistoletu, kiedy don Juan otworzy drzwi i podbieg do mnie. Trzyma lamp naftow. Wyglda na zdenerwowanego. Myl, e j trafie powiedzia. Teraz musimy odnale martwego ptaka. Przynis drabin. Poleci mi wej na gr i popatrze na ramad, ale niczego tam nie znalazem. Don Juan wszed na drabin i sam rozglda si przez chwil, z rwnie negatywnym skutkiem. Moe rozwalie ptaka na strzpy powiedzia don Juan a jeli tak si stao, musimy znale przynajmniej piro. Najpierw szukalimy dookoa ramady, a potem wok domu. Do samego rana przy wietle lampy naftowej prowadzilimy poszukiwania. Potem jeszcze raz sprawdzilimy cay teren, na ktrym szukalimy w nocy. Okoo jedenastej don Juan odwoa poszukiwania. Usiad przygnbiony, umiechn si do mnie gupkowato i powiedzia, e nie udao mi si powstrzyma jego wroga. Teraz, jeszcze bardziej ni przedtem, jego ycie nie jest warte funta kakw, poniewa kobieta niewtpliwie zostaa rozwcieczona i nie moe doczeka si zemsty. Ty jednak jeste bezpieczny powiedzia uspokajajco don Juan. Ona ci nie zna. Zamierzaem wrci do domu. Idc do samochodu, zapytaem don Juana, czy musz zniszczy dubeltwk. Powiedzia, e skoro strzelba niczego nie zrobia, powinna zosta zwrcona wacicielowi.

W oczach don Juana zauwayem gbok rozpacz. Tak mnie to poruszyo, e byem bliski paczu. Co powinienem zrobi, eby ci pomc? zapytaem. Nic nie moesz zrobi powiedzia don Juan. Na chwil zapado milczenie. Chciaem natychmiast odjecha. Czuem przygniatajc bole. Byo mi nieswojo. Czy naprawd chciaby mi pomc? zapyta don Juan dziecinnym tonem. Zapewniem go jeszcze raz, e w kadej chwili jestem do jego dyspozycji. Moje oddanie dla niego byo tak gbokie, e zrobibym wszystko, eby mu pomc. Don Juan umiechn si i zapyta jeszcze raz, czy to, co mwi, jest prawd. Z zapaem potwierdziem wol niesienia mu pomocy. Jeli naprawd chcesz to zrobi powiedzia to moe mam jeszcze jedn szans. Wyglda na zachwyconego. Umiecha si szeroko i kilka razy zaklaska rkami, jak robi zawsze, kiedy chcia wyrazi uczucie przyjemnoci. Zmiana w jego nastroju bya tak wyrana, e ogarna rwnie mnie. Nagle poczuem, jak drczca mnie bole znikna, a ycie znowu stao si niewytumaczalnie ekscytujce. Don Juan usiad. Zrobiem to samo. Przyglda mi si przez dusz chwil, po czym zacz mi bardzo spokojnie i rzeczowo tumaczy, e jestem jedyn osob, ktra w tej chwili moe mu pomc i dlatego zamierza poprosi mnie o zrobienie czego bardzo niebezpiecznego i bardzo wyjtkowego. Na chwil zamilk, jakby czekajc na moj reakcj. Znowu potwierdziem szczer ch zrobienia dla niego wszystkiego, co tylko si da. Dam ci bro do przekucia czarownicy powiedzia. Wyj z torby dugi przedmiot i wrczy mi. Wziem go i przyjrzaem mu si. Prawie go upuciem. To dzik cign don Juan. Musisz j tym przebi. Przedmiot, ktry trzymaem, by wysuszon przedni nog dzika. Pokryta bya paskudn skr, a porastajca j szczecina bya odraajca w dotyku. Kopyto pozostao nienaruszone, a jego dwie powki rozdwajay si, jakby nog rozcigano. Wygldao to okropnie. Prawie mnie zemdlio. Don Juan szybko zabra mi nog. Musisz jej wbi dzika dokadnie w sam ppek powiedzia don Juan. Co? zapytaem drcym gosem. Musisz trzyma dzika w lewej rce i pchn j nim. Ona jest czarownic, wic dzik wejdzie jej do brzucha i nikt na wiecie z wyjtkiem innego czarownika nie bdzie widzia, e zosta tam wbity. To nie jest zwyczajna bitwa, ale porachunki czarownikw. Niebezpieczestwo polega na tym, e jeli nie uda ci si jej przebi, ona moe zabi ci na miejscu albo jej kompani i krewni zastrzel ci albo zasztyletuj. Z drugiej za strony, moesz z tego wyj bez najmniejszego szwanku. Jeli ci si uda, bdzie mie piekieln zabaw z dzikiem w ciele i zostawi mnie w spokoju. Znowu ogarna mnie udrka. Moje uczucia do don Juana byy bardzo gbokie. Podziwiaem go. Do chwili, kiedy wyrazi swoj przeraajc prob, nauczyem si ju uznawa jego sposb ycia i wiedz za najwysze osignicie. Jak mona byo pozwoli umrze takiemu czowiekowi? A rwnoczenie, jak mona ryzykowa czyje ycie? Tak si pogryem w rozmylaniach, e dopki don Juan nie poklepa mnie po ramieniu, nie zauwayem, i wsta i stoi przy mnie. Spojrzaem w gr. Umiecha si dobrotliwie. Kiedy poczujesz, e naprawd chcesz mi pomc, powiniene wrci powiedzia ale nie wczeniej. Jeli wrcisz, bd wiedzie, co trzeba zrobi. Id ju! Jeli nie wrcisz, te to zrozumiem. Wstaem automatycznie, wsiadem do samochodu i odjechaem. Don Juan naprawd uwolni mnie z haczyka. Mogem odjecha i nigdy nie wraca, ale myl, e mog swobodnie odjecha, jako nie przyniosa mi ulgi. Ujechaem jeszcze kawaek, po czym gwatownie zawrciem i zajechaem przed dom don Juana. Cigle siedzia pod ramad. Mj widok nie zaskoczy go. Usid powiedzia. Chmury na zachodzie s pikne. Zaraz bdzie ciemno. Sied cicho i pozwl, eby zmrok ci wypeni. Rb teraz, co chcesz, ale kiedy ci powiem, spjrz prosto na te

lnice chmury i popro zmierzch, eby udzieli ci mocy i spokoju. Siedziaem twarz do chmur na zachodzie przez kilka godzin. Don Juan wszed do domu i zosta w rodku. Wrci, kiedy zaczo si robi ciemno. Nadszed zmierzch powiedzia. Wsta! Nie zamykaj oczu, ale patrz prosto na chmury. Podnie ramiona do gry, otwrz donie, rozpostrzyj palce i biegnij w miejscu. Wykonaem jego instrukcje. Uniosem ramiona nad gow i zaczem biec. Don Juan podszed do mnie i skorygowa moje ruchy. Pooy nog dzika na mojej lewej doni i poleci przytrzyma j kciukiem. Potem opuci moje ramiona na d, tak e wskazyway na pomaraczowe i ciemnoszare chmury nad horyzontem, na zachodzie. Rozsun mi palce jak wachlarz i powiedzia, ebym ich nie zaciska. Utrzymywanie rozpostartych palcw byo niesychanie wane, poniewa gdybym je przysun do siebie, nie prosibym zmroku o moc i spokj, ale grozibym mu. Don Juan poprawi rwnie mj bieg. Powiedzia, e powinien by spokojny i jednostajny, tak jakbym naprawd bieg ku zmrokowi z wycignitymi ramionami. Tamtej nocy nie mogem zasn. Jakby zmierzch, zamiast ukoi, budzi we mnie szalestwo. Cigle w moim yciu jest tyle nie rozstrzygnitych rzeczy powiedziaem. Tyle spraw nie rozwizanych. Don Juan zachichota agodnie. W wiecie nie ma niczego nie rozstrzygnitego powiedzia. Nic nie jest skoczone, a jednak nie ma niczego nie rozwizanego. Id spa. Sowa don Juana w dziwny sposb uspokoiy mnie. Nastpnego ranka, okoo dziesitej, don Juan da mi co do zjedzenia, po czym wyruszylimy. Wyszepta, e podejdziemy kobiet koo poudnia, a jeli to bdzie moliwe, przed poudniem. Powiedzia, e najlepsz por byyby wczesne godziny poranne, poniewa z rana czarownica jest zawsze sabsza albo mniej wiadoma. W tych godzinach nie opuciaby nigdy ochrony, jak daje jej dom. Nie zadawaem adnych pyta. Skierowa mnie na szos. W pewnym miejscu poleci mi zatrzyma si i zaparkowa na poboczu. Powiedzia, e tutaj bdziemy czeka. Spojrzaem na zegarek, bya za pi jedenasta. Kilka razy ziewnem. Naprawd byem picy. Mj umys bdzi bez celu. Nagle don Juan wyprostowa si i trci mnie okciem. Podskoczyem na siedzeniu. Oto ona! rzek. Zobaczyem kobiet zmierzajc w kierunku szosy brzegiem uprawnego pola. Niosa koszyk zawieszony na prawym ramieniu. Dopiero wtedy zauwayem, e stanlimy przy skrzyowaniu. Dwie wskie drogi biegy rwnolegle po obu stronach szosy, a jeszcze jedna, szersza i bardziej ruchliwa, krzyowaa si z ni pod ktem prostym. Z pewnoci ludzie chodzcy t drog musieli przechodzi przez szos. Kiedy kobieta bya jeszcze na drodze, don Juan poleci mi wysi z samochodu. Zrb to teraz! powiedzia stanowczo. Posuchaem go. Kobieta bya ju prawie na szosie. Pobiegem i dogoniem j. Byem tak blisko, e czuem na twarzy jej ubranie. Wycignem racic dzika spod koszuli i pchnem ni kobiet. Nie poczuem adnego oporu, jaki powinien napotka tpy przedmiot, ktry trzymaem w rce. Zobaczyem przed sob ulotny cie, jak udrapowany materia. Odwrciem gow w prawo i zobaczyem j stojc pidziesit stp ode mnie po przeciwnej stronie drogi. Bya to moda kobieta o ciemnej karnacji i mocnym, krpym ciele. Umiechaa si do mnie. Miaa biae, due zby i pogodny umiech. Jej oczy byy pprzymknite, jakby dla ochrony przed wiatrem. Cigle trzymaa koszyk przewieszony przez prawe rami. Przeyem chwil niewiarygodnego zamtu. Obrciem si, eby spojrze na don Juana. Wykonywa szalecze gesty, eby mnie przywoa. Pobiegem do niego. Za mn pdzio trzech czy czterech mczyzn. Wsiadem do samochodu i szybko odjechaem w przeciwnym kierunku. Sprbowaem spyta don Juana, co si stao, ale nie mogem mwi. Uszy pkay mi od cinienia. Czuem, e si dusz. Don Juan sprawia wraenie zadowolonego. Zacz si mia, jakby moje niepowodzenie nie obchodzio go. Tak kurczowo ciskaem kierownic rkami, e nie mogem ich ruszy. Byy przymarznite. Ramiona zesztywniay mi tak samo jak i nogi. cile biorc, nie byem w

stanie cign nogi z pedau gazu. Don Juan poklepa mnie po plecach i powiedzia, ebym si odpry. Powolutku cinienie w uszach zmniejszao si. Co si tam stao? zapytaem w kocu. Zachichota jak dziecko, nie odpowiadajc. Potem zapyta, czy zauwayem, w jaki sposb kobieta zesza z drogi. Wychwala jej niewiarygodn prdko. Don Juan zdawa si mwi od rzeczy, tak e naprawd nie mogem za nim nady. Wychwala kobiet! Powiedzia, e ma nieskaziteln moc i jest nieustpliwym przeciwnikiem. Zapytaem don Juana, czy nie dotkna go moja poraka. Zmiana w jego nastroju zaskoczya mnie i rozzocia. Wydawao si, e jest zadowolony. Powiedzia, ebym stan. Zaparkowaem na poboczu. Pooy mi rk na ramieniu i spojrza mi gboko w oczy. To, co ci dzisiaj zrobiem, to bya sztuczka powiedzia bez ogrdek. Jest taka zasada, e czowiek wiedzy musi podstpem zapa swojego ucznia. Dzisiaj ci zapaem, sztuczk wprowadziem ci w nauk. Osupiaem. Nie mogem poukada myli. Don Juan wyjani, e caa ta historia z kobiet to by podstp. Ona nigdy mu nie zagraaa. Jego za zadaniem byo zaaranowanie spotkania z ni w specyficznych warunkach rozpaczy i mocy, ktrych dowiadczyem, kiedy usiowaem j przebi. Pochwali moj determinacj i nazwa j aktem mocy, ktry pokaza kobiecie, e jestem zdolny do wielkiego czynu. Don Juan powiedzia, e chocia nie jestem tego wiadomy, to daem niezy popis. Nigdy nie udaoby ci si jej dotkn powiedzia ale pokazae pazury. Wie, e si nie boisz. Wyzwae j. Uyem jej jako podstpu, poniewa posiada wielk moc, jest nieugita i nigdy nie zapomina. Mczyni s zazwyczaj zbyt zajci, eby by nieustpliwymi wrogami. Poczuem wielki gniew. Powiedziaem mu, e nie powinno si bawi najgbszymi uczuciami i lojalnoci czowieka. Don Juan mia si, a mu zy cieky po policzkach, a ja nienawidziem go w tej chwili. Miaem wielk ochot waln go pici i odjecha, jednak w jego miechu by jaki dziwny rytm, ktry mnie prawie paraliowa. Nie bd taki zy uspokaja mnie don Juan. Potem powiedzia, e jego dziaania nigdy nie byy fars, e dawno temu on rwnie ryzykowa ycie, kiedy jego dobroczyca zastosowa wobec niego tak sam sztuczk, jak on zrobi teraz ze mn. Jego dobroczyca by okrutnym czowiekiem, ktry nie myla o nim tak, jak don Juan myli o mnie. Potem doda surowo, e kobieta sprawdzaa na nim swoj si i e naprawd prbowaa go zabi. Teraz wie, e si z ni bawiem powiedzia, miejc si i to ciebie bdzie za to nienawidzi. Mnie nie moe nic zrobi, ale odbije to sobie na tobie. Nie wie jeszcze, jaka jest twoja moc, bdzie ci wic sprawdza, krok po kroku. Teraz ju nie masz wyboru. Musisz si uczy dla wasnej obrony albo staniesz si zdobycz tej damy. Ona nie jest sztuczk. Don Juan przypomnia mi, jak odleciaa. Nie zo si powiedzia. To nie by gupi kawa. Taka jest zasada. W sposobie, w jaki kobieta ucieka przede mn, byo co, co mogo naprawd doprowadzi do szalestwa. Sam to widziaem. W mgnieniu oka przeskoczya ca szeroko drogi. Z pewnoci nie wiedziaem, jak si z tego wyplta. Od tamtej chwili ca uwag skupiem na tym incydencie. Krok po kroku zdobywaem dowody na to, e ona naprawd mnie ledzi. W rezultacie pod naciskiem irracjonalnego strachu musiaem poniecha nauki u don Juana. Wrciem do domu don Juana kilka godzin pniej, wczesnym popoudniem. Najwidoczniej na mnie czeka. Jak tylko wysiadem z samochodu, podszed do mnie i z zaciekawieniem mi si przyjrza, obchodzc kilka razy dookoa. Skd ta nerwowo? zapyta, zanim zdyem cokolwiek powiedzie. Wyjaniem, e co przestraszyo mnie tego ranka i zaczem odczuwa, jak co grasuje w pobliu mnie, tak samo jak w przeszoci. Don Juan usiad i pogry si w mylach. Jego twarz bya niezwykle powana. Zdawa si zmczony. Usiadem przy nim i poukadaem notatki.

Po dugiej przerwie jego twarz rozjania si i umiechn si. To, co czue dzi rano, to by duch wodnej jamy powiedzia. Mwiem ci, e musisz by przygotowany na nieoczekiwane spotkania z tymi siami. Mylaem, e zrozumiae. Zrozumiaem. No to skd ten strach? Nie potrafiem odpowiedzie. Ten duch jest na twoim tropie rzek. Ju ci zapa w wodzie. Zapewniam ci, e znowu ci dopadnie i najprawdopodobniej wtedy nie bdziesz na to przygotowany, wic to spotkanie stanie si twoim kocem. Sowa don Juana bardzo mnie zainteresoway. Miaem jednak dziwne uczucie. Byem przejty, ale nie baem si. Cokolwiek si ze mn dziao, nie mogo przywoa starego uczucia panicznego strachu. Co powinienem zrobi? zapytaem. Zbyt atwo zapominasz powiedzia. cieka wiedzy jest wymuszona. eby si uczy, potrzeba nam bodcw. Na ciece wiedzy zawsze z czym walczymy, czego unikamy, jestemy na co przygotowani. To co jest zawsze niewytumaczalne, wiksze i potniejsze od nas. Te niezrozumiae siy przyjd do ciebie. Teraz jest to duch wodnej jamy, pniej bdzie to twj wasny sprzymierzeniec. Nie moesz wic nic zrobi, tylko przygotowa si do walki. Kilka lat temu bodcw dostarczya ci la Catalina, ale ona bya tylko czarownic i bya to tylko sztuczka dla pocztkujcych. wiat naprawd jest peen przeraajcych rzeczy, a my jestemy bezbronnymi istotami otoczonymi przez niewytumaczalne i nieugite siy. Przecitny czowiek w swojej gupocie wierzy, e te siy mona wyjani i zmieni. Tak naprawd nie wie, jak to zrobi, ale spodziewa si, e wczeniej czy pniej postpowanie ludzkoci wyjani je albo zmieni. Z drugiej za strony, czarownik nie myli o tumaczeniu czy zmienianiu czegokolwiek, a zamiast tego uczy si uywania tych si poprzez ukierunkowywanie samego siebie i dostosowywanie si do nich. Na tym polega caa jego sztuczka. Kiedy odkryjesz sztuczki magii, nie znajdziesz w nich nic specjalnego. Czarownik ma si tylko nieco lepiej od przecitnego czowieka. Magia wcale nie pomaga mu y lepiej. Waciwie powinienem powiedzie, e mu w tym przeszkadza. Czyni jego ycie niewygodnym i niebezpiecznym. Otwierajc si na wiedz, czarownik staje si bardziej podatny na zranienie ni przecitny czowiek. Z jednej strony, jego wspbracia nienawidz i boj si go i bd walczy, eby pozbawi go ycia. Z drugiej strony, niewytumaczalne i nieugite siy, ktre otaczaj kadego z nas, poniewa yjemy, dla czarownika s rdem jeszcze wikszego zagroenia. Rana zadana przez zwykego czowieka jest naprawd bolesna, ale jest niczym w porwnaniu z dotkniciem sprzymierzeca. Czarownik, otwierajc si na wiedz, staje si atw ofiar takich si i ma tylko jeden rodek, eby utrzyma si w rwnowadze swoj wol. Musi wic czu si i zachowywa jak wojownik. Powtrz to jeszcze raz: tylko wojownik moe przetrwa na ciece wiedzy. Tym, co pomaga czarownikowi w prowadzeniu lepszego ycia, jest sia wojownika. Moim obowizkiem jest nauczenie ci widzenia. Nie dlatego, e ja tak chc, ale dlatego, e zostae wybrany. Wskaza mi ci Mescalito. Jednake, zgodnie z moim osobistym pragnieniem, jestem zobowizany nauczy ci odczuwa i y jak wojownik. Osobicie wierz, e bycie wojownikiem jest bardziej przydatne ni wszystko inne. Dlatego te usiuj pokaza ci te siy, tak jak postrzega je czarownik, poniewa jedynie pod ich przeraajcym wpywem mona sta si wojownikiem. Gdyby nauczy si widzie, nie bdc wojownikiem, ulegby saboci. Daoby ci to faszyw agodno, ch odosobnienia si. Twoje ciao zniszczyoby si, poniewa staby si obojtny. Zrobienie z ciebie wojownika, eby si nie rozsypa, to mj osobisty obowizek. Syszaem, jak w kko powtarzasz, e zawsze jeste przygotowany na mier. Nie sdz, eby to byo konieczne. Uwaam to za bezsensowne folgowanie sobie. Syszaem te, jak mwisz, e twoi rodzice zranili twojego ducha. Myl, e duch czowieka jest czym, co bardzo atwo zrani, chocia wcale nie tym, co ty uwaasz za ranice. Wierz, e rodzice naprawd ci zranili, poniewa nauczyli ci folgowa sobie, sprawili, e stae si saby i zawzity. Duch wojownika nie suy folgowaniu sobie i narzekaniu, nie uywa si go te do wygrywania czy przegrywania. Duch wojownika suy tylko do walki, a kada walka wojownika jest jego ostatni bitw na ziemi. Dlatego sam wynik walki znaczy dla wojownika bardzo mao. W swojej ostatniej walce na ziemi wojownik pozwala, aby jego duch odpyn wolny i czysty. A kiedy to wojownik prowadzi bitw, wiedzc, e jego wola jest nieskazitelna, mieje si i mieje. Skoczyem pisa i spojrzaem do gry. Don Juan wpatrywa si we mnie. Pokrci gow i umiechn si.

Ty naprawd wszystko zapisujesz? zapyta z niedowierzaniem. Genaro mwi, e przy tobie nigdy nie moe zachowa powagi, bo zawsze piszesz. Ma racj. Jak mona przy tobie zachowa powag, skoro zawsze piszesz? Zachichota, a ja usiowaem si broni. To nie ma znaczenia powiedzia jeli kiedy nauczysz si widzie. Chyba bdziesz to musia zrobi na swj wasny, dziwaczny sposb. Wsta i spojrza w niebo. Dochodzio poudnie. Powiedzia, e cigle jest czas na wyruszenie na polowanie do pewnego miejsca w grach. Na co bdziemy polowa? zapytaem. Na szczeglne zwierz, jelenia, dzika albo nawet na pum. Zamilk na chwil, po czym doda: Nawet na ora. Wstaem i poszedem za nim do samochodu. Powiedzia, e tym razem jedziemy tylko obserwowa i dowiedzie si, na jakie zwierz musimy zapolowa. Ju mia wsiada do samochodu, kiedy co sobie przypomnia. Umiechn si i stwierdzi, e musimy odoy podr, a naucz si czego, bez czego polowanie byoby niemoliwe. Wrcilimy i usiedlimy pod ramad. Byo kilka rzeczy, o ktre chciaem zapyta, ale don Juan nie da mi nic powiedzie. Sam zacz mwi: Doszlimy do ostatniego punktu dotyczcego wojownika, ktry musisz pozna powiedzia. Wojownik wybiera rzeczy, ktre tworz jego wiat. Czy wiesz, co byo z tob nie tak tamtego dnia, kiedy zobaczye sprzymierzeca i musiaem ci my dwa razy? Nie. Stracie swoje tarcze. Jakie tarcze? O czym ty mwisz? Powiedziaem, e wojownik wybiera rzeczy, ktre tworz jego wiat. Robi to rozmylnie, poniewa kada rzecz, ktr wybiera, stanowi tarcz ochraniajc go przed atakami si, jakie stara si ujarzmi. Wojownik uyby tarczy, na przykad do obrony przed sprzymierzecem. Przecitny czowiek, ktrego te niewytumaczalne siy otaczaj w takim samym stopniu, nie zdaje sobie sprawy z ich istnienia, poniewa ma inne rodzaje chronicych go oson. Przerwa i popatrzy na mnie pytajcym wzrokiem. Nie zrozumiaem, o co mu chodzi. Czym s te tarcze? nalegaem. Tym, co ludzie robi powtrzy. A co oni robi? Rozejrzyj si dookoa. Ludzie s zajci tym, co robi. To s ich tarcze. Kiedy czarownik spotyka si z niewytumaczalnymi i nieugitymi siami, o ktrych mwimy, otwiera si jego szczelina, czynic go jeszcze bardziej podatnym na mier ni zazwyczaj. Mwiem ci, e nasze ycie uchodzi przez t szczelin, dlatego jeli jest si wojownikiem, ona pozostaje otwarta, trzeba mie wol gotow do jej wypenienia. Jeli si nie jest wojownikiem, jak ty, wtedy nie ma innego wyjcia, jak tylko uy czynnoci dnia codziennego do odcignicia umysu od strachu wywoanego spotkaniem. W taki sposb zamyka si szczelin. W dniu, w ktrym spotkae stranika, zezocie si na mnie. Rozzociem ci, poniewa zatrzymaem twj samochd, no i byo ci zimno, kiedy zanurzyem ci w wodzie. Poniewa miae na sobie ubranie, zrobio ci si jeszcze zimniej. Zo i zimno pomogy ci zamkn szczelin, wic miae ochron. Na tym etapie ycia jednak nie moesz ju duej uywa tamtych tarcz z takim powodzeniem, jak przecitny czowiek. Wiesz o tych siach zbyt duo i teraz jeste w kocu bliski odczuwania i zachowywania si jak wojownik. Twoje stare tarcze nie daj ju zabezpieczenia. Co mam robi? Zachowuj si jak wojownik i sam wybieraj rzeczy swojego wiata. Nie moesz ju duej otacza si rzeczami na apu capu. Mwi ci to jak najbardziej powanie. Teraz, po raz pierwszy, twj stary sposb ycia przesta by dla ciebie bezpieczny.

Co masz na myli, mwic o wybieraniu rzeczy w moim wiecie? Wojownik spotyka si z niewytumaczalnymi i nieugitymi siami, poniewa rozmylnie ich szuka. Dlatego jest zawsze przygotowany na ich spotkanie. Ty za nigdy nie jeste na to przygotowany. W istocie, jeli te siy przyjd do ciebie, wezm ci przez zaskoczenie. Walka otworzy twoj szczelin, a ycie nieuchronnie przez ni ucieknie. Pierwsz rzecz, jak musisz zrobi, to przygotowa si na to. Myl o tym, e w kadej chwili sprzymierzeniec moe wyskoczy przed tob i e musisz by gotowy na to spotkanie. Spotkanie ze sprzymierzecem to nie przyjcie ani niedzielny piknik, a wojownik jest odpowiedzialny za ochron swojego ycia. Kiedy ktra z tych si dotknie ci i otworzy twoj szczelin, musisz wiadomie walczy, eby samemu j zamkn. W tym celu powiniene wybra pewn liczb rzeczy, ktre przynios ci wielki spokj i dadz przyjemno. Rzeczy, jakich moesz celowo uy do odcignicia myli od strachu, zamknicia szczeliny i powrotu do zwartej formy. O jakie rzeczy ci chodzi? Kilka lat temu mwiem ci, e w codziennym yciu wojownik wybiera sercem swoj ciek. Jest to konsekwentny wybr cieki sercem, ktry odrnia wojownika od zwykego czowieka. Kiedy wojownik stanowi ze swoj ciek jedno, kiedy podajc ni, dowiadcza wielkiego spokoju i przyjemnoci, to wie, e jego cieka ma serce. Rzeczy, ktre wojownik wybiera na tarcze, pochodz ze cieki serca. Lecz powiedziae, e nie jestem wojownikiem, jake wic mog wybra ciek serca? To jest dla ciebie punkt zwrotny. Powiedzmy, e przedtem waciwie nie musiae y jak wojownik. Teraz jest inaczej, teraz musisz otoczy si przedmiotami cieki serca, a reszt odrzuci, w przeciwnym razie zginiesz przy nastpnym spotkaniu. Mog ci jeszcze powiedzie, e ju wicej nie musisz prosi o spotkanie. Teraz sprzymierzeniec moe przyj do ciebie, kiedy bdziesz spa albo rozmawia z przyjacielem, albo pisa. Przez lata szczerze prbowaem y zgodnie z twoimi naukami powiedziaem. Jak wida, nie szo mi zbyt dobrze. Jake wic teraz moe mi pj lepiej? Za duo mylisz i mwisz. Musisz przesta do siebie mwi. Co chcesz przez to powiedzie? Za duo do siebie mwisz. Nie jeste pod tym wzgldem wyjtkiem. Kady z nas to robi. Prowadzimy wewntrzn rozmow. Pomyl o tym. Kiedy tylko zostajesz sam, co robisz? Rozmawiam ze sob. A o czym ze sob rozmawiasz? Nie wiem, chyba o wszystkim. Powiem ci, o czym ze sob rozmawiamy. Rozmawiamy o naszym wiecie. Tak naprawd, utrzymujemy nasz wiat przy pomocy wewntrznej rozmowy. W jaki sposb to robimy? Ilekro przestajemy ze sob rozmawia, wiat zawsze jest taki, jaki by powinien. Odnawiamy go, rozpalamy w nim ycie, podtrzymujemy go nasz wewntrzn rozmow. To zreszt nie wszystko. Rozmawiajc ze sob, wybieramy rwnie swoje cieki. Dlatego wci od nowa dokonujemy tych samych wyborw, a do dnia mierci, poniewa w kko, a do mierci, powtarzamy t sam wewntrzn rozmow. Wojownik jest tego wiadomy i stara si przesta prowadzi swoj rozmow. Jest to ostatnia rzecz, ktr musisz wiedzie, jeli chcesz y jak wojownik. W jaki sposb mog przesta ze sob rozmawia? Przede wszystkim musisz uy uszu do odcienia oczu. Od chwili narodzin do oceniania wiata uywamy oczu. Rozmawiamy z innymi i ze sob gwnie o tym, co widzimy. Wojownik jest tego wiadomy i sucha wiata. Sucha jego dwikw. Odoyem notatki. Don Juan rozemia si i powiedzia, e nie chcia zmusza mnie do robienia tego na si. Suchanie dwikw wiata musi si odbywa harmonijnie i z wielk cierpliwoci. Wojownik jest wiadomy, e wiat zmieni si, kiedy tylko przestanie ze sob rozmawia powiedzia i musi by przygotowany na ten gigantyczny wstrzs. Co masz na myli, don Juanie? wiat jest taki a taki albo inny tylko dlatego, e mwimy sobie, e tak wanie jest. Jeli

przestaniemy sobie powtarza, e wiat jest taki to a taki, to przestanie by taki a taki. Nie sdz, eby w tej chwili by gotowy na ten wstrzs, dlatego musisz zacz powoli rozpuszcza wiat. Naprawd ci nie rozumiem! Twj problem polega na tym, e mylisz wiat z tym, co robi ludzie. I znowu nie jeste w tym wyjtkiem. Kady z nas to robi. To, co ludzie robi, stanowi oson przed siami, ktre nas otaczaj. To, co robimy jako ludzie, daje nam poczucie komfortu i sprawia, e czujemy si bezpieczni. To, co ludzie robi, jest w istocie bardzo wane, ale jedynie jako tarcza. Nie potrafimy nauczy si, e rzeczy, ktre robimy jako ludzie, s tylko tarczami i pozwalamy im, aby dominoway i uwieczay nasze ycie. Mgbym nawet powiedzie, e dla ludzkoci to, co robi ludzie, jest lepsze i waniejsze ni sam wiat. Co ty nazywasz wiatem? wiat jest tym wszystkim, co jest tutaj powiedzia i mocno tupn nog w ziemi. ycie, mier, ludzie, sprzymierzecy i wszystko, co nas otacza. wiat jest niezrozumiay. Nigdy go nie zrozumiemy. Nigdy nie odkryjemy jego sekretw. Dlatego musimy widzie go takim, jakim jest, po prostu traktowa go jak tajemnic! Przecitny czowiek jednak nie robi tego. Dla niego wiat nigdy nie jest tajemnic. Kiedy dobiega do staroci, jest przekonany, e nie ma ju po co y. Stary czowiek nie zgbi wiata. Zgbi jedynie to, co robi ludzie. I tkwic w swoim gupim zamcie, wierzy, e wiat nie ma ju przed nim tajemnic. Jak ohydn cen pacimy za nasze tarcze! Wojownik jest wiadomy tego zamtu i uczy si traktowa rzeczy waciwie. To, co robi ludzie, w adnym wypadku nie moe sta si waniejsze od wiata. Dlatego wojownik uwaa wiat za nie koczc si tajemnic, a to, co robi ludzie, za nie koczcy si kaprys.

15 Zaczem wiczy suchanie dwikw wiata" i wytrwaem przy tym przez dwa miesice, tak jak poleci mi don Juan. Na pocztku suchanie zamiast patrzenia sprawiao mi bardzo duo trudnoci, ale jeszcze bardziej uciliwe byo nierozmawianie ze sob. Pod koniec dwumiesicznego treningu umiaem przerwa na krtko wewntrzny dialog, potrafiem te zwraca uwag na dwiki. 10 listopada 1969 roku, o godzinie dziewitej, zajechaem pod dom don Juana. Powinnimy od razu wyruszy na t wypraw powiedzia don Juan, kiedy tylko przyjechaem. Odpoczywaem przez godzin, po czym pojechalimy w kierunku niskich gr na wschodzie. Zostawilimy samochd pod opiek jednego z przyjaci don Juana, mieszkajcego w tamtej okolicy, i ruszylimy w gry. Don Juan zapakowa mi do plecaka troch krakersw i sodkich bueczek. Jedzenia byo do na dzie albo i dwa. Zapytaem go, czy nie bdziemy potrzebowa wicej. Zaprzeczy ruchem gowy. Szlimy przez cay ranek. Niosem menak z wod, z ktrej zreszt sam wikszo wypiem. Don Juan pi tylko dwa razy. Kiedy woda skoczya si, zapewni mnie, e mog pi ze strumieni, ktre napotykalimy na drodze. mia si z mojej niechci. Wkrtce pragnienie skonio mnie do porzucenia obaw. Wczesnym popoudniem zatrzymalimy si w maej dolinie u stp wzgrz poronitych bujn zieleni. Za wzgrzami, na wschodzie, na tle zachmurzonego nieba rysoway si sylwetki wysokich gr. Moesz myle i pisa o tym, o czym mwimy albo o tym, co widzimy, ale ani sowa o tym, gdzie jestemy powiedzia. Przez chwil odpoczywalimy, po czym don Juan wycign zza koszuli pakunek. Rozwin go i pokaza mi swoj fajk. Napeni j mieszank, zapak zapali ma such gazk, zapalon gazk umieci w fajce i kaza mi pali. Trudno byo rozpali fajk bez wgielka. Musielimy trzyma ponce gazki tak dugo, a mieszanka zapalia si. Kiedy skoczyem pali, don Juan powiedzia, e jestemy tutaj po to, ebym mg odkry, na jak zwierzyn powinienem zapolowa. Kilkakrotnie dobitnie powtrzy, e najwaniejsz czci mojego zadania jest znalezienie dziur. Podkreli sowo dziura" i powiedzia, e w dziurach czarownik moe znale rnorakie wiadomoci i wskazwki. Chciaem zapyta, o jakie dziury mu chodzi. Don Juan domyli si mojego pytania i powiedzia, e dziury te s niemoliwe do opisania, poniewa znajduj si w sferze widzenia. Powtrzy kilka razy, e powinienem skupi ca uwag na wsuchiwaniu si w dwiki i postara si z caych si znale dziury midzy dwikami. Powiedzia, e cztery razy zagra na puapce na duchy. Miaem uy jej niesamowitych dwikw jako przewodnika prowadzcego mnie do sprzymierzeca, ktry mnie zaprosi. Ten za przekae mi wiadomoci, ktrych potrzebowaem. Don Juan kaza mi by przez cay czas bardzo czujnym, poniewa nie wiedzia, w jaki sposb objawi si sprzymierzeniec. Suchaem uwanie. Siedziaem oparty plecami o skaliste zbocze wzgrza. Byem troch zdrtwiay. Don Juan przestrzeg mnie przed zamykaniem oczu. Zaczem sucha. Rozrniaem pogwizdywania ptakw, wiatr szeleszczcy w liciach, bzyczenie owadw. Kiedy zwracaem uwag na kady z tych dwikw z osobna, mogem wyszczeglni cztery rne rodzaje ptasich pogwizdywa. Rozrniaem, czy wiatr wieje powoli czy szybko. Syszaem rwnie rne szelesty trzech rodzajw lici. Bzyczenie owadw dziaao oszaamiajco. Byo ich tak wiele, e nie mogem ich ani policzy, ani waciwie odrni. Jak nigdy dotd, pogryem si w dziwnym wiecie dwikw. Zaczem osuwa si na prawo. Don Juan wykona ruch, eby mnie zatrzyma, ale sam si zorientowaem, zanim zdy cokolwiek zrobi. Wstaem, po czym znowu usiadem prosto. Don Juan przesun mnie i usadowi w szczelinie skalnej ciany. Spod moich ng usun mae kamienie, a ty gowy opar o ska. Rozkazujcym tonem poleci mi patrze na gry znajdujce si na pnocnym wschodzie. Skupiem spojrzenie na odlegym punkcie, ale on poprawi mnie i powiedzia, e nie powinienem si wpatrywa, ale patrze, obejmowa wzrokiem wzgrza naprzeciw mnie razem z porastajc je rolinnoci. W kko powtarza, e powinienem skupi ca uwag na suchu.

Dwiki ponownie stay si wyraniejsze. Wygldao na to, e nie ja chciaem ich sucha, raczej to one zmuszay mnie, ebym si na nich koncentrowa. Wiatr szeleci limi. Najpierw przelecia wysoko nad drzewami, po czym wpad do doliny, w ktrej siedzielimy. Zniajc swj lot, dotyka lici. Najpierw poruszy wysokie drzewa, ktre wyday dziwny dwik. Odebraem go jako bogaty, szorstki i bujny. Potem wiatr uderzy w krzewy, a ich licie zabrzmiay jak tum maych stworw. Ich dwik by cakiem melodyjny, bardzo wcigajcy i peen wymaga. Mg by zdolny do pochonicia wszystkiego. Nie spodoba mi si. Poczuem si zakopotany, poniewa przyszo mi do gowy, e jestem jak szelest krzakw zrzdliwy i wymagajcy. Dwik wydawa si tak podobny do mnie, e go prawie nienawidziem. Potem usyszaem, jak wiatr toczy si po ziemi. Nie szeleci, ale raczej wista, prawie dzwoni albo bzycza pasko. Suchajc dwikw wydawanych przez wiatr, zdaem sobie spraw, e wszystkie trzy ich rodzaje brzmiay naraz. Zastanawiaem si, w jaki sposb udaje mi si odrni kady z osobna, kiedy znowu dotaro do mnie wiergotanie ptakw i bzyczenie owadw. W jednej chwili syszaem tylko dwiki wiatru, a w nastpnej w moim polu wiadomoci pojawi si gigantyczny napyw dwikw. Logicznie rzecz ujmujc, wszystkie dwiki musiay by emitowane nieprzerwanie, przez cay czas, kiedy ja syszaem tylko wiatr. Nie mogem zliczy wszystkich ptasich treli ani bzyczenia owadw, byem jednak przekonany, e sysz kady dwik z osobna, w chwili, kiedy on powstaje. Razem tworzyy one przedziwny porzdek. Nie mog okreli tego adnym innym sowem, jak tylko porzdek". Porzdek posiada wzr, tj. wszystkie dwiki wystpoway w okrelonej kolejnoci. Potem usyszaem dziwne, dugotrwae zawodzenie. Zadraem. Wszystkie inne dwiki zamilky na chwil. Dolina zamara, a zawodzenie odbijao si echem a po jej krace, po czym dwiki znowu si odezway. Natychmiast podchwyciem ich wzr. Po chwili wytonego wsuchiwania si pomylaem, e rozumiem zalecenie don Juana, dotyczce obserwowania dziur pomidzy dwikami. Wzr haasw mia przerwy midzy dwikami! Na przykad konkretne ptasie gosy byy zsynchronizowane, a pomidzy nimi wystpoway przerwy, to samo dotyczyo wszystkich dwikw, ktre odbieraem. Szelest lici dziaa jak klej czcy dwiki w jednostajne bzyczenie. Istotnym faktem byo to, e zsynchronizowane dwiki stanowiy jednostk w caoci wzoru. Dlatego, kiedy zwracaem uwag na przerwy czy pauzy midzy dwikami, staway si one dziurami w strukturze. Jeszcze raz usyszaem przeszywajce zawodzenie puapki na duchy don Juana. Nie wstrzsno to mn, ale dwiki znowu urway si na chwil. Przerw t odebraem jako dziur, bardzo wielk dziur. Dokadnie wtedy przestawiem uwag ze syszenia na patrzenie. Spogldaem na kilka niskich wzgrz poronitych bujn, zielon rolinnoci. Ich sylwetki ukaday si w taki sposb, e z miejsca, z ktrego patrzyem, na zboczu jednego z nich zdawaa si widnie dziura. Bya to przestrze pomidzy dwoma wzgrzami, za ktrymi widziaem gbok, ciemnoszar barw odlegych gr. Przez chwil nie wiedziaem, co to jest. Wygldao tak, jakby dziura, na ktr patrzyem, bya dziur w dwikach. Wkrtce haasy zaczy si od nowa, ale wizualny obraz wielkiej dziury pozosta. Zaraz potem staem si jeszcze bardziej wiadomy wzoru dwikw, ich porzdku i uoenia przerw. Mj umys potrafi rozrni wielk ilo pojedynczych dwikw. W rzeczywistoci mogem ledzi wszystkie dwiki, a kada przerwa midzy nimi bya wyran dziur. W pewnym momencie przerwy skrystalizoway si w moim umyle i utworzyy rodzaj trwaej sieci, struktur, ktrej ani nie widziaem, ani nie syszaem, ale odczuwaem jak jak nieznan cz siebie. Don Juan jeszcze raz zagra na strunie. Tak jak przedtem, dwiki zamary, tworzc wielk dziur w strukturze dwiku. Tym razem jednak ta wielka przerwa zmieszaa si z dziur we wzgrzach, na ktr patrzyem, obie naoyy si na siebie. Wraenie postrzegania dwch dziur trwao tak dugo, e mogem widzie sysze ich kontury i to, jak do siebie pasuj. Potem dwiki odezway si znowu, a struktura ich przerw staa si niewiarygodna, prawie widzialna. Zaczem widzie, jak dwiki tworz wzory, a potem te wszystkie wzory naoyy si na otoczenie, w taki sarn sposb, jak nakadajce si na siebie dwie dziury. To nie byo ani patrzenie, ani suchanie, do jakiego przywykem. Robiem co zupenie innego, na co skaday si cechy obu tych czynnoci. Z jakiego powodu moja uwaga pozostawaa skupiona na wielkiej dziurze we wzgrzach. Czuem, e j sysz i rwnoczenie patrz na ni. Czai si w niej jaki urok. Zdominowaa moje pole widzenia, a kady pojedynczy wzr dwikw, ktry wspgra z otoczeniem, pozostawa zawieszony na tej dziurze. Jeszcze raz usyszaem niesamowite zawodzenie puapki na duchy don Juana. Wszystkie inne dwiki ustay. Dwie due dziury jakby zapaliy si, a potem patrzyem na zaorane pole. Sprzymierzeniec sta na nim tak, jak widziaem go poprzednim razem. wiato caej sceny stao si bardzo przejrzyste. Widziaem go tak wyranie, jakby znajdowa si pidziesit jardw ode mnie. Jego twarz nie bya widoczna, zakrywa j kapelusz. Potem zacz i w moim kierunku. Idc, powoli podnosi gow. Prawie zobaczyem jego twarz i to mnie przerazio. Wiedziaem, e natychmiast musz go zatrzyma. Poczuem w ciele dziwn fal i przypyw mocy. Chciaem odwrci gow, eby

przerwa wizj, ale nie mogem tego zrobi. W tym decydujcym momencie przysza mi do gowy myl. Zrozumiaem, co mia na myli don Juan, kiedy mwi, e elementy cieki serca stanowi tarcze. W moim yciu byo co, co chciaem robi, co bardzo pochaniajcego i intrygujcego, co, co napeniao mnie wielkim spokojem i radoci. Wiedziaem, e sprzymierzeniec nie moe mnie pokona. Odwrciem gow bez trudu, zanim zdyem dostrzec ca jego twarz. Zaczem sysze pozostae dwiki, ktre nagle stay si gone i przeraliwe, jakby naprawd byy na mnie ze. Zatraciy swoje wzory i zmieniy si w bezksztatne zbiorowisko ostrych, bolesnych piskw. Uszy zaczy mi pka od ich cinienia. Poczuem, e moja gowa zaraz eksploduje. Wstaem i przykryem uszy domi. Don Juan pomg mi podej do bardzo maego strumyczka, poleci zdj ubranie i wturla mnie do wody. Uoy mnie w prawie suchym korycie strumienia, po czym nabra wody w kapelusz i pola mnie. Cinienie w uszach obniyo si bardzo szybko, a umycie mnie zajo jedynie kilka minut. Don Juan popatrzy na mnie, pokiwa gow z zadowoleniem i powiedzia, e utwardziem si byskawicznie. Ubraem si, a don Juan zabra mnie z powrotem do miejsca, w ktrym siedziaem. Byem peen wigoru i pogodny. Miaem przejrzysty umys. Don Juan chcia pozna wszystkie szczegy mojej wizji. Powiedzia, e dziury w dwikach pozwalaj czarownikom dowiedzie si szczeglnych rzeczy. Sprzymierzeniec czarownika moe ujawnia poprzez dziury w dwikach skomplikowane sprawy. Odmwi dokadniejszego okrelenia dziur i odrzuci moje pytania mwic, e poniewa nie mam sprzymierzeca, takie informacje tylko by mi zaszkodziy. Dla czarownika wszystko ma znaczenie powiedzia. Dwiki maj dziury tak samo, jak wszystko dookoa. Normalnie czowiek nie dysponuje szybkoci potrzebn do wyapania dziur, dlatego przechodzi przez ycie bez ochrony. Robaki, ptaki, drzewa one wszystkie mog nam powiedzie niewiarygodne rzeczy, jeli tylko bdziemy wystarczajco szybcy, eby pochwyci ich przesanie. Dymek moe nam da prdko potrzebn do jego uchwycenia. Musimy by wszake w dobrych ukadach ze wszystkimi istotami yjcymi w wiecie. Wanie dlatego powinnimy rozmawia z rolinami, ktre mamy zamiar zabi i przeprasza je za zranienie. To samo dotyczy zwierzt, na ktre zamierzamy polowa. Powinnimy bra tylko tyle, ile potrzeba nam do zaspokojenia potrzeb, w przeciwnym razie roliny, zwierzta i robaki, ktre zabilimy, zwrc si przeciwko nam, sprowadzajc na nas choroby i nieszczcia. Wojownik jest tego wiadomy, stara si je uspokoi, wic kiedy spoglda przez dziury, drzewa, ptaki i robaki udzielaj mu wiarygodnych informacji. Ale to wszystko nie jest teraz wane. Wane jest, e widziae sprzymierzeca. To twoja zwierzyna! Mwiem ci, e na co zapolujemy. Mylaem, e bdzie to zwierz. Doszedem do wniosku, e zobaczysz zwierz, na ktre bdziemy musieli zapolowa. Ja sam zobaczyem dzika. Moja puapka na duchy to dzik. Chcesz powiedzie, e twoja puapka na duchy jest zrobiona z dzika? Nie! Nic w yciu czarownika nie jest zrobione z czego innego. Jeli co jest w ogle czym, to wanie t rzecz. Gdyby zna dziki, wiedziaby, e moja puapka na duchy jest jednym z nich. Dlaczego przyjechalimy tu polowa? Sprzymierzeniec pokaza ci puapk na duchy, ktr wyj z torby. Jeli masz zamiar go wzywa, bdzie ci taka potrzebna. Co to jest puapka na duchy? To wkno. Mog ni przywoywa sprzymierzecw albo mojego sprzymierzeca, albo wzywa duchy wodnych jam, duchy rzek, duchy gr. Moja puapka jest dzikiem i krzyczy jak dzik. Dwa razy uywaem jej przy tobie, aby wezwa ducha wodnej jamy, eby ci pomg. Duch przyszed do ciebie tak samo, jak przyszed dzisiaj sprzymierzeniec. Nie widziae go jednak, bo nie miae odpowiedniej prdkoci. Jednak tamtego dnia, kiedy zabraem ci do kanionu z wod i pooyem na skale, wiedziae, e duch jest prawie na tobie, ale nie widziae go. Te duchy s pomocnikami. Trudno z nimi postpowa i w pewnym sensie s niebezpieczne. eby je utrzymywa w posuszestwie, trzeba mie nieskaziteln wol. Jak one wygldaj? Dla kadego czowieka inaczej, tak samo jak sprzymierzecy. Dla ciebie sprzymierzeniec bdzie najwidoczniej wyglda jak czowiek, ktrego kiedy znae, albo jak czowiek, ktrego bdziesz mia

pozna. Takie ju masz skonnoci. Lubisz tajemnice i sekrety. Ja nie jestem taki jak ty, dlatego dla mnie sprzymierzeniec jest czym bardzo konkretnym. Duchy wodnych jam wystpuj w specyficznych miejscach. Tego, ktrego wezwaem, eby ci pomg, znam osobicie. Pomaga mi wiele razy. Mieszka w tamtym kanionie. Kiedy zawoaem go, eby ci pomg, nie bye silny, wic duch potraktowa ci ostro. Nie mia takiego zamiaru bo one nie wykazuj czego takiego ale po prostu leae tam bardzo saby, sabszy ni si spodziewaem. Pniej duch prawie zwabi ci w puapk mierci. W wodzie, w kanale nawadniajcym, fosforyzowae. Duch ci zaskoczy, a ty prawie ulege. Jeli duch zrobi to cho raz, zawsze wraca po swoj zdobycz. Jestem pewien, e wrci po ciebie. Niestety potrzebujesz wody, eby si utwardza po zayciu dymku, co stawia ci w wyjtkowo niekorzystnej sytuacji. Jeli nie bdziesz uywa wody, pewnie umrzesz, ale jeli bdziesz jej uywa, zabierze ci duch. Czy mog uywa wody w innym miejscu? To nic nie da. Duch wodnej jamy z okolicy mojego domu moe i za tob wszdzie, chyba e postarasz si o puapk na duchy. Dlatego wanie pokaza ci j sprzymierzeniec. Powiedzia ci, e jej potrzebujesz. Owin j sobie dookoa lewej rki i przyszed do ciebie, wskazujc na kanion z wod. Dzisiaj znowu chcia ci pokaza puapk na duchy, tak jak przy pierwszym spotkaniu. Mdrze zrobie, e go zatrzymae. Sprzymierzeniec porusza si zbyt szybko jak na twoje siy, a bezporednie zderzenie z nim zranioby ci. Jak mam teraz zdoby puapk na duchy? Najwidoczniej sam sprzymierzeniec ci j da. W jaki sposb? Nie wiem. Bdziesz musia do niego i. Ju ci powiedzia, gdzie masz jej szuka. Gdzie? Tam wysoko, na wzgrzach, gdzie zobaczye dziur. Czy mam szuka samego sprzymierzeca? Nie. Ale on ju ci zaprasza. Dymek otworzy ci drog do niego. Pniej spotkasz si z nim twarz w twarz, ale to stanie si dopiero wtedy, kiedy go bardzo dobrze poznasz.

16 Przybylimy do tej samej doliny pnym popoudniem 15 grudnia 1969 roku. Kiedy przedzieralimy si przez krzewy, don Juan kilkakrotnie wspomnia, e w zadaniu, ktrego si podjem, niesychanie wane s kierunki i punkty orientacyjne. Natychmiast po wejciu na szczyt wzgrza musisz ustali waciwy kierunek powiedzia don Juan. Jak tylko znajdziesz si na szczycie, sta twarz w tym kierunku. Wskaza na poudniowy wschd. To jest twj dobry kierunek i zawsze powiniene stawa twarz do niego, szczeglnie gdy masz kopoty. Pamitaj o tym. Zatrzymalimy si u podna wzgrz, wrd ktrych wypatrzyem dziur. Don Juan wskaza konkretne miejsce, gdzie miaem usi. Sam usiad przy mnie i bardzo cichym gosem udziela mi szczegowych instrukcji. Powiedzia, e jak tylko dotr na szczyt wzgrza, powinienem wycign przed siebie prawe rami, opuci do na d i rozoy palce jak wachlarz. Nie dotyczyo to kciuka, ktry mia by przycinity do doni. Nastpnie miaem obrci gow na pnoc i zgi rami na poziomie piersi, wskazujc rk rwnie na pnoc. Potem powinienem taczy, stawiajc lew nog za praw i uderzajc w ziemi czubkami palcw lewej nogi. Powiedzia, e kiedy poczuj ciepo idce w gr lewej nogi, mam powoli przesun rami z pnocy na poudnie, a potem znowu na pnoc. Musisz usi w tym miejscu, nad ktrym doni poczujesz ciepo, kiedy bdziesz przesuwa rk. Jest to te kierunek, w ktry musisz patrze powiedzia. Jeli miejsce to znajdzie si na wschodzie albo jeli bdzie w tamtym kierunku jeszcze raz wskaza na pnocny wschd moesz spodziewa si wspaniaych rezultatw. Jeli natomiast miejsce, nad ktrym twoja do rozgrzeje si, bdzie znajdowa si na pnocy, dostaniesz tgie lanie, ale bdziesz mg obrci wszystko na swoj korzy. Jeli odkryjesz miejsce na poudniu, czeka ci cika walka. Na pocztku bdziesz musia przesuwa rk do czterech razy, ale kiedy zaznajomisz si z tym ruchem, jedno przesunicie wystarczy ci, aby pozna, czy twoja rka rozgrzewa si, czy te nie. Kiedy ju odkryjesz miejsce, nad ktrym twoja rka rozgrzewa si, usid tam. To twj pierwszy krok. Jeli znajdziesz si twarz na poudnie albo na pnoc, bdziesz musia zdecydowa, czy czujesz si na tyle silny, eby zosta. Jeli zaczniesz wtpi w siebie, wsta i odejd. Gdyby nie mia do siebie zaufania, pozostanie tam byoby bezsensowne. Jeli zdecydujesz si zosta, w odlegoci okoo piciu stp od tego miejsca oczy teren wystarczajco duy do rozpalenia ogniska. Ognisko musi znajdowa si na Unii kierunku, w ktrym patrzysz. Miejsce, gdzie rozpalisz ognisko, bdzie twoim drugim punktem. Potem pozbieraj wszystkie gazki, jakie znajdziesz pomidzy tymi dwoma punktami i rozpal ogie. Usid w pierwszym punkcie i patrz w ogie. Wczeniej czy pniej pojawi si duch i zobaczysz go. Jeli twoja rka nie rozgrzeje si po wykonaniu czterech przesuni, przesu rami powoli z pnocy na poudnie, potem obr si i przesu je na zachd. Jeli rka stanie si ciepa nad jakim punktem w kierunku zachodnim, rzu wszystko i uciekaj. Zbiegnij ze wzgrza na paski teren i niezalenie od tego, co bdziesz za sob sysza czy czu, nie odwracaj si. Kiedy tylko dobiegniesz do paskiego terenu, bez wzgldu na to, jak bdziesz przeraony, nie biegnij dalej, lecz po si na ziemi. Zdejmij kurtk, zwi j na ppku i skul si, przycigajc kolana do brzucha. Musisz rwnie zakry oczy rkami, a ramiona trzyma przycinite do ud. W takiej pozycji powiniene wytrzyma do rana. Jeli wykonasz te proste polecenia, nic zego ci si nie stanie. Gdyby ci si nie udao dobiec do paskiego terenu na czas, padnij na ziemi tam, gdzie stoisz. Przeyjesz cikie chwile. Bdziesz nkany, ale jeli wytrzymasz w spokoju, nie poruszajc si ani nie patrzc, wyjdziesz z tego bez jednego zadranicia. Jeli za twoja rka wcale si nie rozgrzeje podczas przesuwania na zachd, jeszcze raz sta twarz na wschd i biegnij prosto przed siebie, a do utraty tchu. Zatrzymaj si wtedy i powtrz te same ruchy. Musisz tak dugo biec na wschd, a twoja rka rozgrzeje si. Po udzieleniu tych instrukcji don Juan kaza mi powtarza je tak dugo, a nauczyem si ich na pami. Potem dugo siedzielimy w milczeniu. Kilka razy prbowaem rozpocz rozmow, ale za kadym razem ucisza mnie stanowczym gestem. Robio si ciemno, kiedy don Juan wsta i bez sowa zacz si wspina na wzgrze. Poszedem za nim. Na szczycie wzgrza wykonaem wszystkie ruchy, ktre mi zaleci. Sta przy mnie w niewielkiej odlegoci i obserwowa uwanie. Byem bardzo dokadny i rozmylnie powolny. Staraem si wyczu

kad zmian temperatury, ale nie mogem stwierdzi, czy moja do rozgrzewa si, czy nie. Zrobio si ju dosy ciemno, ale cigle jeszcze mogem biec na wschd, nie wpadajc na krzaki. Zatrzymaem si, kiedy zabrako mi oddechu, niezbyt daleko od miejsca, z ktrego wyruszyem. Byem bardzo zmczony i napity. Bolay mnie przedramiona i ydki. Ponownie powtrzyem wszystkie wymagane gesty i znowu bez rezultatu. Biegem w ciemnoci jeszcze dwa razy i nagle, kiedy przesuwaem ramieniem po raz trzeci, rka rozgrzaa mi si nad punktem na wschodzie. Zmiana temperatury bya tak zdecydowana, e przeraziem si. Usiadem i zaczekaem na don Juana. Powiedziaem mu, e wykryem zmian temperatury w rce. Kaza mi kontynuowa. Pozbieraem wszystkie suche gazki, jakie tylko mogem znale i rozpaliem ogie. Don Juan usiad po mojej prawej stronie, w odlegoci kilku stp. Ogie rysowa dziwne, taczce sylwetki. Od czasu do czasu pomienie opalizoway. Bkitniay, po czym przechodziy w wietlist biel. Tumaczyem sobie t niezwyk gr kolorw jakimi specjalnymi waciwociami chemicznymi suchych patykw i gazi, ktre nazbieraem. Inn niezwyk cech ogniska byy iskry. Kiedy dokadaem nowych gazi, wystrzeliway niewiarygodnie wielkie iskiery. Pomylaem sobie, e wygldaj jak piki tenisowe wybuchajce w powietrzu. Wpatrywaem si w ogie, jak mi si zdawao, zgodnie z zaleceniami don Juana i zakrcio mi si w gowie. Don Juan poda mi swoj tykw z wod i dal znak, ebym si napi. Woda przyniosa mi ulg i napenia cudownym uczuciem wieoci. Pochyli si nade mn i wyszepta, e nie powinienem wpatrywa si w pomienie, a jedynie patrze w kierunku ognia. Po prawie godzinnej obserwacji byem zmarznity i mokry. W pewnej chwili, kiedy miaem pochyli si i podnie gazk, co jakby ma albo plamka na mojej siatkwce przelizgno si z prawej strony na lew, pomidzy mn a ogniem. Natychmiast odskoczyem. Spojrzaem na don Juana, a on ruchem brody kaza mi wrci do obserwowania pomieni. Chwil pniej ten sam cie przesun si w przeciwnym kierunku. Don Juan wsta popiesznie i zacz zasypywa pyem ponce gazki, a zupenie stumi pomienie. Zgasi ognisko z niewiarygodn prdkoci. Zanim zdyem si ruszy, eby mu pomc, ju skoczy. Przydepta ziemi na dymicych gazkach, po czym prawie powlk mnie na d i wyprowadzi z doliny. Szed bardzo szybko, nie odwracajc gowy i nie pozwoli mi mwi. Kiedy kilka godzin pniej wsiedlimy do samochodu, zapytaem go, czym byo to, co widziaem. Stanowczo zaprzeczy ruchem gowy. Jechalimy w milczeniu. Gdy wczesnym rankiem dojechalimy do domu, od razu wszed do rodka, a kiedy chciaem co powiedzie, znowu mnie uciszy. Don Juan siedzia na zewntrz, za domem. Zdawa si czeka, a si obudz, poniewa zacz mwi, jak tylko wyszedem z domu. Powiedzia, e cie, ktry widziaem poprzedniej nocy by duchem, si nalec do tego konkretnego miejsca, gdzie j widziaem. Okreli t konkretn istot jako bezuyteczn. On istnieje tylko tam powiedzia. Nie posiada adnych sekretw mocy, wic nie byo sensu zostawa tam duej. Widziaby tylko szybki, przesuwajcy si cie, chodzcy tam i z powrotem przez ca noc. Istniej jednak take inne rodzaje istot, ktre mog przekaza ci sekrety mocy, jeli bdziesz mia tyle szczcia, e je znajdziesz. Potem zjedlimy mae niadanie i duszy czas nie rozmawialimy. Po jedzeniu usiedlimy przed domem. S trzy rodzaje istot powiedzia don Juan nagle. Te, ktre nie mog ci niczego da, poniewa nie maj niczego do dania, te, co ci mog jedynie przestraszy i takie, ktre posiadaj dary. Ta, ktr widziae ostatniej nocy, naleaa do spokojnych. Nie ma nic do ofiarowania, pozostaje jedynie cieniem. Jednake w wikszoci przypadkw ze spokojnymi zwizany jest inny rodzaj istot. S to zoliwe duchy posiadajce tylko jedn cech: wzbudzaj lk. Zawsze kr wok miejsc, gdzie przebywaj te spokojne. Dlatego wanie zdecydowaem si uciec stamtd tak szybko. Zoliwe duchy podaj za ludmi do ich domostw i sprawiaj, e ich ycie staje si nie do zniesienia. Znam takich, ktrzy z ich powodu musieli wyprowadzi si z domu. Zawsze znajd si tacy, ktrzy wierz, e mog wiele dosta od tego rodzaju istot, ale sam fakt przebywania ducha w pobliu domu jeszcze niczego nie oznacza. Wtedy zwykle prbuj zwabi go albo chodzi za nim dookoa domu, majc nadziej, e duch wyjawi im sekrety. Lecz jedyn rzecz, jak mona od niego dosta, jest przeraajce dowiadczenie. Znam ludzi, ktrzy wystawiali warty, by obserwowa tak zoliw istot, ktra przysza za nimi do domu. Obserwowali ducha miesicami. W kocu kto z zewntrz musia wkroczy

i wywlec ich z domw. Byli sabi i wycieczeni. Tak wic jedynym mdrym podejciem do tego rodzaju zoliwych istot jest zapomnie o nich i pozostawi je w spokoju. Zapytaem go, w jaki sposb ludzie zwabiaj ducha. Powiedzia, e najpierw staraj si odkry, gdzie najprawdopodobniej pojawi si duch, a potem kad na jego drodze bro w nadziei, e duch jej dotknie, poniewa duchy znane s z zamiowania do broni. Don Juan powiedzia, e kada rzecz, kade narzdzie dotknite przez ducha staje si przedmiotem mocy. Wiadomo jednak, e zoliwe duchy nigdy niczego nie dotykaj, wytwarzaj jedynie zudzenie haasu. Nastpnie zapytaem don Juana, w jaki sposb istoty te strasz ludzi. Odpar, e najczciej robi to, pojawiajc si jako ciemny cie czowieka, ktry wczy si po domu, wydajc przeraajcy stukot albo naladujc gosy. Mog te pojawia si w formie pospnego cienia, nagle wynurzajcego si z ciemnego kta. Don Juan powiedzia, e trzeci rodzaj duchw to prawdziwi sprzymierzecy, dawcy sekretw. Ten specjalny rodzaj zamieszkuje miejsca samotnie, opuszczone, prawie niedostpne. Czowiek, ktry chce znale ktr z tych istot, musi uda si w samotn dalek podr. W odlegym i bezludnym miejscu musi samodzielnie wykona niezbdne czynnoci. Powinien usi przy ogniu, a kiedy zobaczy cie, natychmiast odej. Jeli jednak znajd na inne okolicznoci, takie jak silny wiatr gaszcy jego ognisko i uniemoliwiajcy mu zapalenie go podczas czterech kolejnych prb albo jeli na pobliskim drzewie zamie si ga, musi pozosta. Ga musi naprawd si zama, a czowiek powinien si upewni, e nie jest to jedynie odgos pkajcego drzewa. Innymi rzeczami, na ktre trzeba uwaa, s toczce si do ogniska skay albo kamienie wrzucane do niego, lub te utrzymujcy si cigle haas. Wtedy trzeba i w kierunku tych dziwnych zjawisk tak dugo, a duch sam si objawi. Istnieje wiele sposobw, jakich uywa taka istota, aby sprawdzi wojownika. Moe nagle pojawi si przed nim w najstraszniejszej postaci, albo chwyci go od tyu i trzyma godzinami unieruchomionego. Moe rwnie przewrci na niego drzewo. Don Juan powiedzia, e s to naprawd niebezpieczne siy, ktre cho nie s w stanie wasnorcznie zabi czowieka, mog go przestraszy na mier, powali spadajcymi przedmiotami lub te pojawi si przed nim tak nagle, e si potknie, straci grunt pod nogami i spadnie w przepa. Powiedzia, e jeli kiedykolwiek spotkam jedn z tych istot w niesprzyjajcych warunkach, nigdy nie powinienem prbowa z ni walczy, poniewa mnie zabije. Porwie moj dusz. Powinienem rzuci si na ziemi i wytrzyma tak do rana. Kiedy czowiek staje twarz w twarz ze sprzymierzecem, dawc sekretw, musi zebra ca odwag i pochwyci go, zanim on zdy go zapa albo dopa go, zanim on to zrobi. Pogo powinna by bezlitosna, a po niej nastpuje walka. Czowiek musi powali ducha na ziemi i trzyma go tak dugo, a ten przekae mu moc. Zapytaem go, czy siy te maj jakie ciao, czy mona je naprawd dotkn. Powiedziaem, e samo pojcie ducha" oznacza dla mnie co eterycznego. Nie nazywaj ich duchami odpar. Nazywaj ich sprzymierzecami lub niewytumaczalnymi siami. Przez chwil nic nie mwi, po czym pooy si na plecach i opar gow na zoonym ramieniu. Nadal chciaem dowiedzie si, czy te istoty maj jakie ciao. Masz cholern racj, maj ciao powiedzia po kolejnej chwili milczenia. Kiedy si z nimi walczy, s cielesne, ale to trwa tylko chwil. Te istoty bazuj na ludzkim strachu. Dlatego jeli czowiek, ktry walczy zjedna z nich jest wojownikiem, istota traci swoj prno bardzo szybko, a czowiek staje si silniejszy. W zasadzie mona wchon prno ducha. Co to za prno? zapytaem. Moc. Kiedy si ich dotyka, wibruj, jakby byy gotowe do rozerwania ci na strzpy. Lecz to tylko popis. Naprenie maleje, kiedy czowiek utrzymuje ucisk. A co dzieje si, kiedy trac prno? Czy staj si jak powietrze? Nie, po prostu flaczej. Wci jednak maj ciao, ale nie przypomina ono niczego, czego czowiek kiedykolwiek dotyka. Pniej, wieczorem, powiedziaem don Juanowi, e moe to, co widziaem poprzedniej nocy, byo jedynie m. Rozemia si i cierpliwie wytumaczy, e my lataj tam i z powrotem tylko wok

arwek, ktre nie mog opali ich skrzyde. Ogie za spaliby je przy pierwszym podejciu. Zauway rwnie, e cie zakry cay ogie. Kiedy o tym wspomnia, przypomniaem sobie, cie by naprawd bardzo duy, bo na chwil przesoni widok ogniska. Stao si to jednak tak szybko, e nie zwrciem na to uwagi we wczeniejszej analizie wydarzenia. Potem don Juan zwrci mi uwag, e iskry byy bardzo due i leciay w moj lew stron. Sam te to zauwayem. Zasugerowaem, e moe wiatr wia w tym kierunku. Don Juan jednak stwierdzi, e wtedy wiatr w ogle nie wia. Mia racj. Przypominajc sobie t sytuacj, uwiadomiem sobie, e noc bya bezwietrzna. Inn rzecz, ktr zupenie przeoczyem, by zielonkawy blask pomieni, ktry zauwayem, gdy don Juan da mi znak, ebym patrzy na ognisko, po tym jak cie po raz pierwszy przeszed przez moje pole widzenia. Don Juan przypomnia mi o tym. Zaprotestowa przeciwko nazywaniu zjawiska cieniem. Powiedzia, e byo to okrge i bardziej przypominao bak. Dwa dni pniej, 17 grudnia 1969 roku, don Juan powiedzia niedbale, e znam wszystkie szczegy i niezbdne techniki, by samemu i w gry i zdoby przedmiot mocy, puapk na duchy. Podkreli, e powinienem i sam i zapewni mnie, e jego obecno tylko by mi przeszkodzia. Byem ju gotowy do wyjcia, kiedy zmieni zdanie. Nie jeste wystarczajco silny powiedzia. Pjd z tob do podna wzgrz. Kiedy dotarlimy do maej doliny, gdzie widziaem sprzymierzeca, don Juan z daleka obejrza formacj krajobrazu, ktr nazwaem dziur we wzgrzach i powiedzia, e musimy i dalej na poudnie, do bardziej odlegego pasma gr. Mieszkanie sprzymierzeca znajdowao si w najdalszym z punktw, jakie moglimy dostrzec przez dziur. Spojrzaem na t formacj, ale zobaczyem jedynie niebieskaw mas odlegego pasma gr. Don Juan zaprowadzi mnie jednak na pnocny wschd. Po kilkugodzinnym marszu dotarlimy do miejsca, ktre nazwa sigajcym wystarczajco gboko" do mieszkania sprzymierzeca. Kiedy zatrzymalimy si, byo pne popoudnie. Usiedlimy na skaach. Byem zmczony i godny. W cigu dnia zjadem jedynie kilka plackw kukurydzianych i wypiem troch wody. Nagle don Juan wsta, popatrzy w niebo i rozkazujcym tonem poleci mi wyruszy w najlepszym dla mnie kierunku. Kaza mi rwnie zapamita miejsce, w ktrym si znajdowalimy, tak ebym mg do niego wrci po skoczeniu zadania. Uspokajajcym tonem powiedzia, e bdzie na mnie czeka, nawet gdyby to miao trwa wiecznie. Zapytaem nieco przestraszony, czy uwaa, e zdobycie puapki na duchy dugo potrwa. Kt to moe wiedzie? odpowiedzia, umiechajc si tajemniczo. Poszedem na poudniowy wschd, odwracajc si kilka razy, eby spojrze na don Juana. Bardzo powoli szed w przeciwnym kierunku. Wszedem na wierzchoek bardzo szerokiego wzgrza i jeszcze raz spojrzaem na don Juana. Znajdowa si dobre dwiecie jardw ode mnie. Nie odwrci si, eby na mnie spojrze. Zbiegem ze wzgrza do maego zagbienia w ksztacie niecki i nagle znalazem si sam. Usiadem na chwil i zaczem si zastanawia, co ja tu robi. Czuem si absurdalnie, szukajc puapki na duchy. Pobiegem z powrotem na wzgrze, eby mie lepszy widok na don Juana, ale nigdzie nie mogem go dostrzec. Zbiegem na d w kierunku miejsca, gdzie go ostatnio widziaem. Chciaem odwoa t ca wypraw i wraca do domu. Czuem si gupio i byem zmczony. Don Juanie! krzyczaem. Nie byo go nigdzie w zasigu wzroku. Znowu pobiegem na szczyt drugiego wzgrza, ale stamtd rwnie nie mogem go dostrzec. Przebiegem spory kawaek w jego poszukiwaniu, ale znikn. Po ladach wrciem do miejsca, w ktrym mnie zostawi. Byem absolutnie pewny, e zastan go tam siedzcego i miejcego si z mojej niekonsekwencji. W co ja si, do cholery, wpltaem? powiedziaem gono. Wtedy uwiadomiem sobie, e nie ma sposobu, by powstrzyma to, co zaczem. Naprawd nie wiedziaem, jak mam wrci do samochodu. Don Juan kilka razy zmienia kierunek, a oglne rozeznanie czterech gwnych kierunkw nie wystarczao. Baem si zgubi w grach. Usiadem i po raz pierwszy w yciu miaem dziwne uczucie, e nigdy wicej nie wrc do punktu, z ktrego wyruszyem. Don Juan mwi, e zawsze upieram si przy rozpoczynaniu wszystkiego od punktu, ktry nazywam pocztkiem, podczas gdy w rzeczywistoci pocztek nie istnieje. Tam, pord gr, zrozumiaem, o co mu chodzi. Poczuem, jakbym ja sam zawsze stanowi punkt wyjcia, jakby nigdy

nie byo don Juana. Kiedy go szukaem, sta si tym, czym naprawd by ulotnym obrazem, ktry znikn za wzgrzem. Usyszaem szelest lici. Ogarn mnie dziwny zapach. Poczuem wiatr, cisncy mi si w uszy jak niemiae bzyczenie. Soce wanie dochodzio do chmur nad horyzontem, ktre wyglday jak mocno nasycona pomaraczow barw wstga, kiedy nagle znikno za cik pokryw niszych chmur. Chwil pniej wyszo znowu, jak karmazynowa kula unoszca si we mgle. Walczyo krtko, eby wej w skrawek bkitu nieba, ale chmury nie day mu czasu, a potem pomaraczowa wstga i ciemne sylwetki gr pokny je. Pooyem si na plecach. wiat wok by spokojny, pogodny i rwnoczenie tak obcy. Poczuem si przytoczony. Nie chciaem paka, ale zy same pocieky mi po policzkach. Leaem tak przez kilka godzin. Nie mogem si ju prawie podnie. Skay pode mn byy twarde, a w miejscu, na ktrym si pooyem, w przeciwiestwie do obfitej zieleni otaczajcych krzakw, prawie nie byo rolin. Patrzyem na rzd wysokich drzew na wschodnich wzgrzach. W kocu zrobio si dosy ciemno. Poczuem si lepiej, staem si prawie szczliwy. Pmrok by dla mnie znacznie bardziej oywczy i dawa wicej ochrony ni ostre wiato dnia. Wstaem, wspiem si na szczyt maego wzgrza i zaczem powtarza gesty, ktrych nauczy mnie don Juan. Siedem razy biegem na wschd, a w kocu poczuem w rce zmian temperatury. Rozpaliem ognisko i zgodnie z zaleceniem don Juana uwanie obserwowaem wszystkie szczegy. Mino kilka godzin. Zaczem odczuwa zimno i zmczenie. Zebraem spor stert suchych gazek. Dooyem do ognia i usiadem bliej niego. Czuwanie byo tak mczce i pene napicia, e wyczerpao mnie. Zaczem si kiwa. Dwa razy zasnem, budzc si dopiero, kiedy gowa opadaa mi na bok. Byem tak picy, e nie mogem ju duej obserwowa ognia. Napiem si wody i nawet spryskaem sobie twarz, eby si rozbudzi. Udao mi si pokona senno tylko na krtk chwil. Nie wiadomo czemu staem si przygnbiony i draliwy. Poczuem, e siedzenie w tym miejscu jest wyjtkowo gupie, co napenio mnie uczuciem irracjonalnej frustracji i przygnbienia. Byem zmczony, godny, picy i absurdalnie zy na siebie. W kocu zrezygnowaem z walki z sennoci. Dooyem do ogniska mnstwo gazek i pooyem si spa. Byem jak najdalszy od pogoni za sprzymierzecem i puapk na duchy, ktra wydaa mi si w tym momencie najbardziej niedorzecznym przedsiwziciem. Byem tak picy, e nie mogem nawet myle ani rozmawia ze sob. Zasnem. Obudzi mnie nagle gony trzask. Wygldao na to, e haas, czymkolwiek by, dochodzi z miejsca tu nad moim lewym uchem, poniewa leaem na prawym boku. Usiadem, cakowicie przebudzony. Dzwonio mi w lewym uchu, ktre przygucho na skutek bliskoci i siy dwiku. Sdzc po iloci suchych gazek, ktre cigle pony, spaem jedynie chwil. Nie usyszaem adnych innych haasw, ale nie pooyem si ju spa i dooyem do ognia. Przyszo mi do gowy, e tym, co mnie obudzio, mg by wystrza z pistoletu. Moe kto obserwowa mnie i prbowa do mnie strzela. Ta myl zacza mnie drczy, wywoujc lawin zracjonalizowanych lkw. Uznaem, e teren ten musi do kogo nalee, a jeli tak, to z pewnoci wzito mnie za zodzieja i usiowano zabi. Albo te kto chcia mnie zabi i obrabowa, nie wiedzc, e nie mam niczego przy sobie. Przeyem chwil niesychanego strachu o wasne bezpieczestwo. W ramionach i szyi czuem napicie. Poruszyem gow z gry na d i koci szyi zatrzeszczay. Cigle patrzyem w ogie, ale nie widziaem w nim niczego niezwykego, nie syszaem te adnych haasw. Po chwili nieco si odpryem i pomylaem sobie, e za tym wszystkim moe si kry don Juan. Szybko przekonaem si do tej myli, nawet mnie rozbawia. Znw zalaa mnie lawina zracjonalizowanych wnioskw, tym razem jednak pozytywnych. Pomylaem, e don Juan musia podejrzewa, e zmieni zdanie co do pozostania w grach albo moe widzia, jak za nim biegn i schowa si w ukrytej jaskini albo za krzakiem. Potem szed za mn, a zauwaywszy, e usnem, obudzi mnie, amic ga tu przy moim uchu. Dooyem do ognia i ostronie, ukradkiem zaczem si rozglda, usiujc wypatrze go, cho wiedziaem, e jeli si schowa, to nie bd w stanie go znale. Wszystko byo ciche i spokojne: wierszcze, wiatr szumicy w drzewach, ktre porastay zbocza otaczajcych mnie gr, trzaskanie palcych si gazek. Dookoa fruway iskierki, ale byy to jedynie zwyke iskierki. Nagle usyszaem gony haas pkajcej na p gazi. Dwik dobiega z lewej strony. Wstrzymaem oddech, suchajc w najwikszym skupieniu. Chwil pniej usyszaem po prawej

stronie kolejn pkajc ga. Potem dosyszaem saby daleki odgos pkajcych gazi, jakby kto na nie nadeptywa i zgniata je. Dwik by bogaty i peny, mia w sobie co namitnego. Zdawa si zblia do miejsca, w ktrym si znajdowaem. Reagowaem z opnieniem, nie wiedzc, czy mam sucha, czy wsta. Zastanawiaem si, co robi, kiedy dwik pkajcych gazi rozleg si nagle wszdzie dookoa. Ogarn mnie tak szybko, e ledwie zdyem zerwa si na nogi i zgasi ogie. W ciemnoci zaczem zbiega w d. Kiedy przedzieraem si przez zarola, przyszo mi gowy, e tam nie ma adnego paskiego terenu. Biegem dalej, starajc si ochroni oczy przed krzakami. Znajdowaem si w poowie drogi do podna gry, kiedy poczuem za sob co, co prawie mnie dotykao. Nie bya to ga. Przeczucie mwio mi, e mnie dogania. Kiedy zdaem sobie z tego spraw, zamarem. Zdjem kurtk, zwinem j na brzuchu, skuliem si i przykucnem, oczy zakryem rkami, tak jak przykaza mi don Juan. Trwaem w tej pozycji przez chwil, po czym uwiadomiem sobie, e dookoa zalega miertelna cisza. Nie byo sycha adnych dwikw. Przeraziem si. Poczuem, jak moim odkiem zaczy wstrzsa skurcze. Potem usyszaem kolejne trzaniecie. Zdawao si pochodzi z daleka, zabrzmiao jednak bardzo wyrane. Trzasno jeszcze raz, teraz ju duo bliej. Nastpia cisza i potem co wybuchno tu nad moj gow. Gwatowno dwiku sprawia, e mimowolnie podskoczyem i niemal przewrciem si na bok. By to z ca pewnoci dwik pkajcej gazi. Trzasno tak blisko, e prawie usyszaem szelest lici na amanej gazi. Potem nastpi zalew wybuchajcych trzaskw. Wszdzie dookoa z wielk si amano gazie. Wtedy zareagowaem na cae to zjawisko zupenie absurdalnie. Zamiast przerazi si, zaczem si mia. Byem autentycznie przekonany, e odkryem przyczyn caego zdarzenia. Uznaem to wszystko za kolejn sztuczk don Juana. Seria logicznych wnioskw utwierdzia mnie w tym przekonaniu. Poczuem dum. Byem pewien, e uda mi si przyapa tego starego lisa, don Juana, na nowej sztuczce. Znajdowa si gdzie w pobliu, ama gazie i wiedzia, e nie omiel si spojrze w gr. By bezpieczny i mg robi, co tylko chcia. Musia jednak by sam, poniewa przebywaem z nim cay czas przez kilka dni i nie mia czasu ani sposobnoci, eby zaangaowa wsppracownikw. Jeli si ukrywa, tak jak mylaem, ukrywa si sam. Logicznie rzecz biorc, mg wytworzy ograniczon liczb trzaskw. Gdyby by sam, haasy musiayby nastpowa w linearnej, czasowej kolejnoci, to znaczy jeden naraz, a najwyej dwa lub trzy. Oprcz tego, rnorodno haasw byaby ograniczona moliwociami jednego czowieka. Kiedy tak tkwiem nieruchomo przycupnity, byem absolutnie pewien, e cae to dowiadczenie jest gr, a jedynym sposobem wyjcia z niej zwycisko moe by tylko emocjonalne wyczenie si z niej. Spodobao mi si to. Zapaem si na tym, e chichocz na myl, i mog przewidzie kolejny ruch przeciwnika. Sprbowaem sobie wyobrazi, co bym zrobi w nastpnej kolejnoci, gdybym by don Juanem. Z tych umysowych wicze wyrwa mnie gwatownie odgos siorbania. Suchaem uwanie. Dwik powtrzy si. Nie mogem ustali, co to jest. Brzmiao jak odgos zwierzcia siorbicego wod. Powtrzyo si jeszcze raz, bardzo blisko. By to bardzo denerwujcy dwik, przypominajcy mlaskanie, jak mlaszcz nastolatki z wielk szczk, ujce gum. Zastanawiaem si, w jaki sposb don Juan mg wytworzy taki odgos, kiedy dwik powtrzy si raz jeszcze, tym razem po prawej stronie. Najpierw usyszaem jeden, a potem ca seri mlaszczco-ciamkajcych dwikw, jakby kto chodzi po bocie. By to irytujcy, prawie zmysowy, dwik stp brodzcych w gbokim bocie. Odgosy ustay na chwil, po czym pojawiy si znowu, tym razem bardziej po lewej stronie, bardzo blisko, jakie dziesi stp ode mnie. Teraz brzmiay tak, jakby jaka cika osoba stpaa po bocie w butach z cholewami. Podziwiaem bogactwo dwiku. Nie mogem sobie wyobrazi adnego prymitywnego urzdzenia, jakie sam mgbym uy do wywoania takiego dwiku. Usyszaem nastpn seri czapicych, mlaskajcych odgosw za sob, a potem zabrzmiay wszystkie naraz, ze wszystkich stron. Zdawao mi si, e wszdzie dookoa kto chodzi, biega i stpa po bocie. Zawitaa mi w gowie logiczna wtpliwo. Gdyby to wszystko robi don Juan, musiaby biega w kko z niewiarygodn prdkoci. Szybko nastpowania po sobie dwikw czynia t alternatyw niemoliw. Pomylaem, e don Juan musi jednak mie wsplnikw. Chciaem pogry si w spekulacjach na temat, kim mogli by jego towarzysze, ale intensywno haasw skupia ca moj uwag. Nie mogem jasno myle, ale nie baem si. Byem moe nieco oszoomiony dziwn waciwoci dwikw. Mlaskanie wibrowao. W rzeczywici, te dziwne wibracje zdaway si by skierowane na mj odek albo raczej to ja odbieraem je doln czci brzucha. Uwiadomienie sobie tego w jednej chwili pozbawio mnie obiektywizmu i rezerwy. Dwiki

atakoway mj odek! Przyszo mi do gowy pytanie: A jeli to nie jest don Juan?" Wpadem w panik. Napiem minie brzucha i z caych si przycisnem uda do zwinitej kurtki. Ilo i prdko pojawiania si dwikw wzrastay, jakby dwiki wiedziay, e straciem pewno siebie. Ich wibracje stay si tak intensywne, e chciao mi si wymiotowa. Walczyem z nudnociami. Wziem gboki oddech i zaczem piewa swoje pieni pejotlu. Zwymiotowaem, a mlaskajce dwiki natychmiast ucichy. Naoy si na nie gos wierszczy, wiatru i odlege staccato szczekania kojotw. Naga przerwa pozwolia mi odpocz i zbada swoje pooenie. Jeszcze przed chwil byem w wymienitym nastroju, pewny siebie i podchodziem z dystansem do sytuacji. Najwidoczniej nie udao mi si jej oceni waciwie. Nawet gdyby don Juan mia wsplnikw, byoby rzecz technicznie niemoliw, eby wytworzyli dwiki oddziaywujce na mj brzuch. Wyprodukowanie dwikw o takiej intensywnoci wymagaoby urzdze przekraczajcych ich moliwoci, a nawet wyobrani. Najwidoczniej zjawisko, ktrego dowiadczaem, nie miao nic wsplnego z gr, a teoria kolejnej sztuczki don Juana" bya jedynie moim prymitywnym wytumaczeniem. Mczyy mnie skurcze i przytaczajca potrzeba przewrcenia si na wznak i wycignicia ng. Zdecydowaem przesun si na prawo, eby odsun twarz od miejsca, gdzie zwymiotowaem. Kiedy tylko zaczem si czoga, tu nad uchem usyszaem bardzo agodny pisk. Zastygem w miejscu. Pisk powtrzy si po drugiej stronie gowy. By to pojedynczy dwik. Pomylaem, e przypomina skrzypienie drzwi. Czekaem, ale nie usyszaem nic wicej, wic postanowiem znowu si ruszy. Kiedy tylko zaczem przesuwa gow na prawo, prawie zostaem zmuszony do zerwania si na rwne nogi. Natychmiast zalaa mnie powd piskw. Czasami piski przypominay skrzypienie drzwi, a czasami piski szczurw albo morskich winek. Nie byy ani gone, ani intensywne, ale bardzo agodne i podstpne. Wywoay u mnie mczce torsje. Dwiki ustay tak samo, jak si zaczy, znikajc powoli, a w kocu syszaem tylko jeden albo dwa jednoczenie. Potem posyszaem co jak uderzenia skrzyde wielkiego ptaka przelatujcego nad zarolami. Zdawa si lata w kko nad moj gow. Mikkie piski znowu zaczy narasta, jak rwnie machanie skrzydami. Nad gow miaem chyba stado gigantycznych ptakw machajcych mikkimi skrzydami. Oba dwiki zmieszay si, tworzc ogarniajc mnie fal. Poczuem, e unosz si zawieszony na wielkiej, poruszajcej si fali. Piski i uderzenia byy tak rwnomierne, e czuem je na caym ciele. Zdawao mi si, e od gry cign bijce skrzyda stada ptakw, a piski szczurzej armii popychaj od spodu i zewszd dookoa. Nie miaem wtpliwoci, e swoj nieudolnoci i gupot cignem na siebie co strasznego. Zacisnem zby, wziem kilka gbokich oddechw i zapiewaem pie pejotlu. Haasy trway bardzo dugo, a ja opieraem si im z caych si. Kiedy ustay, pojawia si znowu przerywana cisza, taka, do jakiej byem przyzwyczajony, to znaczy dochodziy do mnie tylko naturalne gosy owadw i wiatru. Okres ciszy sta si dla mnie jeszcze bardziej bolesny ni haasy. Zaczem myle i ocenia swoj pozycj, a moje rozwaania wpdziy mnie w panik. Wiedziaem, e jestem zgubiony. Nie miaem ani wiedzy, ani wytrzymaoci, eby obroni si przed tym, co mnie atakowao. Cakowicie bezbronny, kuliem si nad swoimi wasnymi wymiocinami. Pomylaem, e nadszed mj koniec i zaczem paka. Chciaem pomyle o swoim yciu, ale nie wiedziaem od czego zacz. Nic z tego, co w yciu zrobiem, nie byo warte w ostatecznoci zapamitania, wic nie miaem o czym myle. Byo to olniewajce odkrycie. Zmieniem si od czasu, kiedy ostatnim razem byem podobnie przeraony. Tym razem byem bardziej pusty. Miaem mniej osobistych uczu. Zapytaem sam siebie, co zrobiby wojownik w takiej sytuacji i doszedem do kilku wnioskw. W okolicy ppka znajdowao si co niezwykle wanego. W dwikach byo co nieziemskiego, celoway w mj odek. Myl, e don Juan igra sobie ze mn, uznaem za cakowicie niedorzeczn. Minie brzucha nadal miaem bardzo napite, chocia nie miaem ju skurczw. Nadal piewaem i od dychaem gboko, a poczuem agodzce ciepo rozlewajce si po caym ciele. Stao si dla mnie jasne, e jeli mam przey, musz postpowa zgodnie z naukami don Juana. Powtrzyem sobie w myli jego instrukcje. Pamitaem pooenie konkretnego miejsca, w ktrym soce znikno za grami, w odniesieniu do wzgrza, gdzie byem i do miejsca, w ktrym przycupnem. Zastanowiem si i kiedy uznaem, e waciwie okreliem gwne kierunki, zaczem zmienia pozycj, tak aby gowa wskazywaa nowy, lepszy" kierunek poudniowy wschd. Zaczem powoli przesuwa stopy na lewo, cal po calu, a w kocu znalazy si pod ydkami, a nastpnie dosuwa reszt ciaa do stp, ale zaledwie zaczem czoga si w bok, poczuem dziwne klepnicie. Byo to prawdziwe fizyczne wraenie, e co z tyu dotyka mojej nagiej szyi. Stao si to tak szybko, e mimowolnie krzyknem i znowu zastygem w miejscu. Zacisnem minie brzucha, zaczem gboko oddycha i piewa pieni pejotlu. Sekund pniej znowu poczuem to samo leciutkie

klepnicie na szyi. Skuliem si ze strachu. Miaem odkryt szyj i nie mogem nic zrobi, eby si obroni. Znowu zostaem poklepany. Mojej szyi dotyka bardzo mikki, prawie jedwabisty przedmiot, jakby futrzana apka gigantycznego krlika. Dotkn mnie znowu, a potem zacz wdrowa po szyi tam i z powrotem, a si popakaem. Wygldao to, jakby stado milczcych, delikatnych, nic nie wacych kangurw skakao po mojej szyi. Syszaem mikkie stpnicia ich apek, kiedy przechodziy po mnie delikatnie. Bynajmniej nie byo to bolesne uczucie, jednak doprowadzao do szalestwa. Wiedziaem, e jeli nie zajm si czym, to oszalej, wstan i pobiegn. Wic powoli zaczem umieszcza ciao w nowej pozycji. Prby przesunicia si zwikszay czstotliwo poklepywa w szyj. W kocu wpadem w taki sza, e jednym nagym ruchem ustawiem si w nowej pozycji. Nie miaem pojcia, jaki bdzie wynik tego manewru. Zrobiem to dla obrony przed szalestwem, utrat zmysw. Ledwie zmieniem pozycj, klepanie w szyj ustao. Po dugiej, mczcej ciszy usyszaem odlege amanie gazi. Haasy nie dochodziy ju z bliska. Jakby wycofay si na inn pozycj, z dala ode mnie. Odgos amanych gazi zmiesza si po chwili z szumem poruszanych wiatrem lici, jakby uderza silny wiatr we wzgrze. Wszystkie krzewy dookoa zdaway si trz, jednak wiatru nie byo. Szum i pkajce gazie sprawiay wraenie, jakby cae wzgrze pono. Moje ciao byo sztywne jak skaa. Pociem si obficie. Robio mi si coraz cieplej. Przez chwil byem absolutnie przekonany, e wzgrze si pali. Nie zerwaem si na nogi i nie pobiegem, poniewa byem tak zdrtwiay, e niemal sparaliowany, nie mogem nawet otworzy oczu. Wszystko, czego wtedy pragnem, to wsta i uciec od ognia. odkiem wstrzsay okropne skurcze, ktre zaczy przeszkadza mi w oddychaniu. Skoncentrowaem si na prbach oddychania. Po dugiej walce znowu mogem wzi gboki oddech, zauwayem take, e szelest usta. Od czasu do czasu rozlegay si tylko jakie trzaski. Odgos pkajcych gazi oddala si coraz bardziej, by coraz rzadszy, a w kocu zupenie usta. Udao mi si otworzy oczy. Popatrzyem spod p-przymknitych powiek na ziemi pode mn. Zrobi si ju dzie. Zaczekaem jeszcze chwil, nie poruszajc si, po czym zaczem si przeciga. Przewrciem si na plecy. Soce znajdowao si nad grami na wschodzie. Rozprostowanie ng i zwleczenie si na d zajo mi kilka godzin. Ruszyem w kierunku oddalonego o mil miejsca, gdzie zostawi mnie don Juan. Pnym rankiem dotarem ledwie na skraj jakiego lasu, jeszcze okoo wier mili od celu. Za nic w wiecie nie mogem i dalej. Przypomniaem sobie o pumach i sprbowaem wdrapa si na drzewo, ale rce nie mogy unie mojego ciaru. Oparem si o ska i postanowiem tutaj umrze. Byem przekonany, e stan si przeksk pum albo innych drapiecw. Nie miaem nawet siy rzuci kamieniem. Nie byem ani godny, ani spragniony. Koo poudnia znalazem may strumyk, wypiem mnstwo wody, ale woda nie przywrcia mi si. Kiedy tak siedziaem tam pogrony w cakowitej beznadziei, czuem si raczej przybity ni przeraony. Byem tak zmczony, e nie dbaem ju o to, co si ze mn stanie. Zasnem. Obudziem si, kiedy co mn potrzsno. Don Juan pochyla si nade mn. Pomg mi usi, da mi wody i kleiku. Rozemia si i powiedzia, e marnie wygldam. Chciaem mu opowiedzie, co si stao, ale uciszy mnie i stwierdzi, e nie trafiem do celu, bo miejsce, w ktrym miaem si z nim spotka, jest oddalone o jakie sto jardw. Potem prawie znis mnie ze wzgrza. Powiedzia, e zabiera mnie nad duy strumie, gdzie mnie umyje. Po drodze zatka mi uszy limi, ktre trzyma w torbie, po czym zakry mi oczy, kadc na kadym po jednym liciu i zawizujc je kawakiem materiau. Kaza mi zdj ubranie i trzyma rce na uszach dla pewnoci, e niczego nie usysz. Don Juan natar mi cae ciao limi, a nastpnie zanurzy mnie w rzece. Czuem, e jest to dua rzeka. Bya gboka. Stopami nie mogem sign dna. Don Juan trzyma mnie za prawy okie. Z pocztku nie czuem zimna wody, ale wkrtce zaczem si trz, a potem zimno stao si nie do wytrzymania. Don Juan wycign mnie z wody i wytar jakimi limi o dziwnym zapachu. Ubraem si, a on mnie poprowadzi. Szlimy do dugo, a w kocu zdj mi licie z uszu i z oczu. Zapyta, czy mam do siy, eby wraca do samochodu. Dziwne, ale czuem si bardzo silny. Aby to udowodni, wbiegem nawet na strome wzgrze. Po drodze do samochodu trzymaem si bardzo blisko don Juana. Cigle si potykaem, a on si mia. Zauwayem, e jego miech jest szczeglnie wzmacniajcy, przez co sta si podstaw mojego powrotu do dobrej formy. Im wicej si mia, tym lepiej si czuem. Nastpnego dnia opowiedziaem don Juanowi, co si wydarzyo od chwili, kiedy mnie zostawi. Suchajc mojego opowiadania, cay czas si mia. Szczeglnie rozbawio go, kiedy mu powiedziaem, e posdzaem go o zmajstrowanie kolejnej sztuczki.

Zawsze uwaasz, e kto ci oszukuje powiedzia. Za bardzo sobie ufasz. Zachowujesz si, jakby zna wszystkie odpowiedzi. Niczego nie wiesz, mj may przyjacielu, niczego. Po raz pierwszy don Juan nazwa mnie swoim maym przyjacielem. Zaskoczy mnie. Zauway to i umiechn si. W jego gosie byo wiele ciepa, a to mnie zasmucio. Powiedziaem mu, e byem nieuwany i niekompetentny, poniewa takie mam skonnoci i e nigdy nie zrozumiem jego wiata. Byem bardzo wzruszony. Don Juan zapewni mnie, e dobrze mi poszo. Zapytaem go o znaczenie mojego dowiadczenia. Nie ma adnego znaczenia odrzek. To samo mogo si przytrafi kademu, a szczeglnie komu, kto ju ma otwart szczelin. To cakiem zwyczajna rzecz. Kady wojownik, ktry uda si na poszukiwanie sprzymierzecw, opowie ci o ich wyczynach. To, co zrobili tobie, byo bardzo agodne. Jednak masz otwart szczelin i dlatego jeste taki nerwowy. Nie mona sta si wojownikiem z dnia na dzie. Teraz musisz jecha do domu i nie wracaj, dopki nie wyzdrowiejesz, a twoja szczelina nie zamknie si.

17 Nie wracaem do Meksyku przez kilka miesicy. Wykorzystaem ten czas na uporzdkowanie notatek. Po raz pierwszy od dziesiciu lat, kiedy to zostaem uczniem don Juana, jego nauki zaczy mie dla mnie sens. Czuem, e dugie okresy, kiedy musiaem si trzyma z dala od niego, wpyny na mnie bardzo korzystnie. Day mi okazj do zrobienia przegldu tego, co odkryem i uporzdkowania wszystkiego intelektualnie, zgodnie z moim wyksztaceniem i zainteresowaniami. Jednak to, co wydarzyo si podczas mojej ostatniej wizyty, pokazao mi, jak zudny by mj optymizm dotyczcy zrozumienia wiedzy don Juana. Ostatnia wzmianka w notatkach pochodzi z 16 padziernika 1970 roku. Wydarzenia, ktre wtedy miay miejsce, rozpoczynaj okres przejciowy. Nie tylko zamykaj cykl instrukcji, ale rwnie otwieraj nowy okres, ktry by tak odmienny od tego, co zrobiem do tej pory, e czuj, i jest to miejsce, w ktrym powinienem zakoczy mj reporta. Zbliajc si do domu don Juana, zobaczyem go siedzcego na zwykym miejscu, pod ramad, przed drzwiami. Zaparkowaem w cieniu drzewa, wycignem z samochodu walizk i torb z zakupami, podszedem do niego i gono pozdrowiem. Wtedy zauwayem, e nie by sam. Za stert drewna na opa siedzia drugi mczyzna. Obaj patrzyli na mnie. Don Juan pomacha do mnie, a drugi mczyzna zrobi to samo. Sdzc po jego stroju, nie by Indianinem, ale Meksykaninem z poudniowego Zachodu. Mia na sobie levisy, beow koszul, teksaski kapelusz kowbojski i kowbojskie buty. Powiedziaem co do don Juana, po czym spojrzaem na mczyzn. Umiecha si do mnie. Przygldaem mu si przez chwil. Oto jest nasz may Carlos powiedzia mczyzna do don Juana i ju ze mn nie rozmawia. Nie mw mi, e si na mnie gniewa! Zanim zdyem cokolwiek odpowiedzie, obaj wybuchnli miechem. Dopiero wtedy zdaem sobie spraw, e dziwnym mczyzn jest don Genaro. Nie poznae mnie, prawda? zapyta don Genaro, cigle si miejc. Musiaem przyzna, e zmylio mnie jego ubranie. Co robisz w tej czci wiata, don Genaro? zapytaem. Przyjecha cieszy si gorcym wiatrem powiedzia don Juan. Czy nie tak? Ale tak odpowiedzia don Genaro. Nie masz pojcia, jak moe dziaa gorcy wiatr na takie stare ciao jak moje. Usiadem midzy nimi. Jak dziaa na twoje stare ciao? zapytaem. Gorcy wiatr opowiada mojemu ciau niezwyke rzeczy rzek. Odwrci si do don Juana, jego oczy byszczay. Czy nie? Don Juan pokiwa gow potakujco. Powiedziaem im, e okres gorcych wiatrw od Santa Any jest dla mnie najgorsz por roku i dziwi mnie, e don Genaro przyjecha szuka gorcego wiatru, podczas gdy ja przed nim uciekam. Carlos nie znosi gorca powiedzia don Juan do don Genaro. Kiedy robi si gorco, staje si jak dziecko i dusi si. Co dusi? Dusi... si. [W oryg. ang. suffocates (dusi si 1.os., l.p., cz.ter.) i suffer (cierpie, znosi) + cates (delikatesy, smakoyki) wymawia si tak samo. Jest to prawdopodobnie subtelny humor tego fragmentu rozmowy: "Suffwhat?". "Suffo... cates."; przyp. red.] Mj Boe! powiedzia don Genaro, symulujc trosk i wykonujc niewiarygodnie mieszny gest

rozpaczy. Nastpnie don Juan wyjani mu, e nie byo mnie przez kilka miesicy z powodu niefortunnego wypadku ze sprzymierzecami. Wic w kocu spotkae sprzymierzeca! rzek don Genaro. Myl, e tak powiedziaem ostronie. Obaj rozemiali si gono. Don Genaro poklepa mnie po plecach dwa czy trzy razy. Byy to agodne klepnicia, ktre odebraem jako przyjacielski gest zainteresowania. Patrzc na mnie, opar rk na moim ramieniu, a ja poczuem spokojne zadowolenie, ktre trwao bardzo krtko, poniewa w nastpnej chwili don Genaro zrobi co zupenie niewytumaczalnego. Nagle poczuem, e umieci na moich plecach ciar gazu. Czuem, e zwiksza ciar rki spoczywajcej na moim prawym ramieniu. W kocu przygnit mnie tak, e uderzyem gow o ziemi. Musimy pomc maemu Carlosowi powiedzia don Genaro i rzuci don Juanowi konspiracyjne spojrzenie. Znowu usiadem prosto i odwrciem si do don Juana, ale on patrzy w bok. Przez chwil wahaem si zaniepokojony tym, e don Juan zachowuje si, jakby sta z boku i nie mia ze mn nic wsplnego. Don Genaro mia si, czekajc na moj reakcj. Poprosiem go, eby jeszcze raz pooy mi rk na ramieniu, ale nie chcia tego zrobi. Nalegaem, aby przynajmniej powiedzia, co mi zrobi. Zachichota. Jeszcze raz odwrciem si do don Juana i powiedziaem mu, e ciar rki don Genaro prawie mnie zgnit. Nic o tym nie wiem powiedzia don Juan komicznie oficjalnym tonem. Nie pooy rki na moim ramieniu. Na to obaj wybuchnli miechem. Co mi zrobie, don Genaro? zapytaem. Po prostu pooyem ci rk na ramieniu powiedzia niewinnie. Zrb to jeszcze raz powiedziaem. Odmwi. Wtedy wtrci si don Juan proszc, ebym opisa don Genaro to, czego dowiadczyem podczas swojego ostatniego zadania. Mylaem, e chce, ebym szczegowo opisa to, co si ze mn dziao, ale im powaniejsza stawaa si moja opowie, tym bardziej oni si miali. Dwa czy trzy razy przerywaem, ale oni nalegali, ebym kontynuowa. Sprzymierzeniec przyjdzie do ciebie niezalenie od tego, co czujesz powiedzia don Juan, kiedy zakoczyem relacj. To znaczy, nie musisz nic robi, eby go zwabi. Moesz sobie siedzie, krcc mynka palcami albo mylc o kobietach, a nagle poczujesz klepnicie na ramieniu, odwrcisz si i zobaczysz, jak sprzymierzeniec stoi przy tobie. Co mam zrobi, jeli stanie si co takiego? zapytaem. Hej! Hej! Poczekaj chwil! powiedzia don Genaro. To nie jest dobre pytanie. Nie powiniene pyta, co masz zrobi. Oczywicie, nic nie moesz zrobi. Powiniene spyta, co moe zrobi wojownik? Odwrci si do mnie, mrugajc oczami. Gow lekko przechyli na prawo i wyd usta. Spojrzaem na don Juana, szukajc odpowiedzi na pytanie, czy ta sytuacja jest artem, ale jego twarz bya powana. W porzdku! powiedziaem. Co moe zrobi wojownik? Don Genaro mrugn oczami i cmokn wargami, jakby szuka waciwego sowa. Wpatrywa si we mnie, trzymajc si za podbrdek. Wojownik robi w gacie powiedzia z powag Indianina. Don Juan zakry twarz, a don Genaro klepn rk ziemi, ryczc ze miechu. Strach jest czym, czego nie mona pokona powiedzia don Juan, kiedy miech ucich. Gdyby wojownik znalaz si w takiej krytycznej sytuacji, po prostu bez zastanowienia odwrciby si plecami do sprzymierzeca. Wojownikowi nie wolno sobie folgowa, dlatego nie moe umrze ze strachu. Wojownik pozwala si zbliy sprzymierzecowi tylko wtedy, kiedy jest w dobrej formie i przygotowany. Gdy ma wystarczajco duo siy, eby wzi si za bary ze sprzymierzecem, otwiera

szczelin, pochyla si, chwyta sprzymierzeca, przytrzymuje go i wpatruje si w niego dokadnie tak dugo, jak dugo musi, potem odwraca wzrok, uwalnia sprzymierzeca! pozwala mu odej. Wojownik, mj may przyjacielu, jest mistrzem w kadych okolicznociach. Co si dzieje, gdy wpatrujesz si w sprzymierzeca zbyt dugo? zapytaem. Don Genaro popatrzy na mnie i wykona zabawn min wpatrywania si. Kt to wie? powiedzia don Juan. Moe Genaro opowie ci, co mu si przydarzyo. Moe powiedzia don Genaro i zachichota. Czy mgby mi o tym opowiedzie? Don Genaro wsta, przecign si w ramionach, a zatrzeszczay koci. Otworzy oczy tak szeroko, e stay si cakiem okrge. Wyglda jak szaleniec. Genaro zaraz sprawi, e pustynia zadry powiedzia i poszed w krzaki chaparralu. Genaro postanowi ci pomc powiedzia don Juan poufnym tonem. Zrobi to samo u siebie w domu i prawie widziae. Pomylaem, e chodzi mu o to, co wydarzyo si przy wodospadzie, ale on mwi o nieziemskich grzmotach, ktre syszaem w domu don Genaro. A tak przy okazji, co to byo? zapytaem. mialimy si z tego, ale nigdy mi nie wyjanie, co to byo. Nigdy nie pytae. Owszem, pytaem. Nie. Pytae o wszystko, z wyjtkiem tego. Don Juan popatrzy na mnie oskarajcym wzrokiem. To bya sztuka don Genara powiedzia. Tylko Genaro potrafi to robi. Wtedy prawie widziae. Powiedziaem mu, e nigdy mi nie przyszo do gowy kojarzenie widzenia z dziwnymi haasami, ktre wtedy syszaem. A dlaczego nie? zapyta beznamitnie. Dla mnie widzenie oznacza oczy powiedziaem. Przez chwil przyglda mi si badawczo, jakby co ze mn byo nie w porzdku. Nigdy nie powiedziaem, e widzenie jest kwesti samych oczu powiedzia i pokrci gow z niedowierzaniem. Jak on to robi? nalegaem. Ju ci powiedzia, jak to robi uci ostro don Juan. Dokadnie w tym momencie usyszaem niezwyky grzmot. Podskoczyem, a don Juan rozemia si. Grzmot przypomina odgos spadajcej lawiny. Przypomina mi ciek dwikow z filmu, na ktrym cae zbocze grskie wali si w dolin. Suchajc go, doszedem do miesznego wniosku, e inwentarz moich wrae suchowych niewtpliwie pochodzi z filmw. Don Juan trzyma si za boki, jakby rozbolay go ze miechu. Grzmot wstrzsn ziemi w miejscu, gdzie staem. Wyranie syszaem tpnicie czego, co zdawao si by wielk, toczc si ska. Usyszaem seri miadcych uderze, sprawiajcych wraenie, e skaa toczy si nieubaganie w moim kierunku. Przeyem chwil ogromnego zamtu. Moje minie byy napite, cae ciao gotowe do ucieczki. Spojrzaem na don Juana. Wpatrywa si we mnie. A potem dotar do moich uszu najbardziej przeraajcy grzmot, jaki kiedykolwiek w yciu syszaem. Jakby jaka gigantyczna skaa wyldowaa tu za domem. Wszystko zadrao, a wtedy doznaem czego wyjtkowo dziwnego. Przez chwil naprawd widziaem za domem ska wielkoci gry. Nie wygldao to tak, jakby jaki obraz zosta naoony na dom, na ktry patrzyem. Nie by to rwnie widok samej skay. Wydawao mi si, jakby haas stwarza obraz toczcej si, olbrzymiej skay. Naprawd widziaem" ten haas. Niewytumaczalny charakter mojego doznania wpdzi mnie w gbok rozpacz i chaos. Nigdy w yciu nie przyszoby mi do gowy, e moje zmysy s w stanie postrzega w taki sposb. Opanowa mnie

cakiem racjonalny strach i postanowiem ratowa ycie ucieczk. Don Juan przytrzyma mnie za rami i stanowczo zabroni ucieka i odwraca si. Miaem patrze w kierunku, w ktrym poszed don Genaro. Nastpnie usyszaem seri hukw, przypominajcych dwik spadajcych na siebie ska, ukadajcych si w stos, po czym znowu wszystko ucicho. Kilka minut pniej don Genaro wrci i usiad. Zapyta mnie, czy widziaem". Nie wiedziaem, co odpowiedzie. Odwrciem si do don Juana po pomoc. Wpatrywa si we mnie. Chyba tak stwierdzi i zachichota. Chciaem powiedzie, e nie wiem, o czym mwi. Poczuem si niesychanie sfrustrowany. Miaem fizyczne wraenie gniewu i wielkiego skrpowania. Myl, e powinnimy go zostawi tutaj samego, eby sobie posiedzia powiedzia don Juan. Wstali i przeszli obok mnie. Carlos folguje sobie, pograjc si w zamcie powiedzia bardzo gono don Juan. Siedziaem sam przez kilka godzin. Miaem czas na sporzdzenie notatek i na rozwaenie absurdalnoci mojego dowiadczenia. Mylc o tym, zrozumiaem, e sytuacja staa si fars od chwili, gdy zobaczyem don Genaro siedzcego pod ramad. Im duej si nad tym zastanawiaem, tym bardziej byem przekonany, e don Juan zrzek si kontroli na rzecz don Genaro. Myl ta napenia mnie przeraeniem. Don Juan i don Genaro wrcili o zmroku. Usiedli przy mnie po obu stronach. Don Genaro przysun si bliej, prawie si o mnie opar. Jego cienkie i delikatne rami dotykao mnie lekko, a ja miaem to samo wraenie co wtedy, kiedy mnie poklepywa. Miadcy ciar przygnit mnie. Opadem na don Juana, ktry pomg mi usi prosto i spyta artobliwie, czy mam zamiar przespa si na jego kolanach. Don Genaro by zachwycony. Jego oczy wieciy. Chciao mi si paka. Czuem si jak zwierz, ktre zapdzono do zagrody. Czy ja ci przeraam, may Carlosie? zapyta naprawd przejty don Genaro. Wygldasz jak dziki ko. Opowiedz mu jak histori powiedzia don Juan. To jedyna rzecz, ktra go uspokaja. Odsunli si i usiedli naprzeciw mnie. Obaj przypatrywali mi si z zaciekawieniem. W pmroku ich oczy szkliy si jak ogromne, ciemne jeziora. Wyglday przeraajco, wcale nie byy podobne do ludzkich. Wpatrywalimy si w siebie przez chwil, po czym odwrciem wzrok. Zauwayem, e nie boj si ich, a jedynie ich oczy przeraaj mnie do tego stopnia, e zaczynam si trz. Czuem bardzo nieprzyjemny zamt. Po chwili milczenia don Juan przypomnia don Genaro, eby opowiedzia mi, co mu si przydarzyo, kiedy chcia wypatrze swojego sprzymierzeca. Don Genaro siedzia w odlegoci kilku stp, zwrcony do mnie twarz. Nic nie powiedzia. Spojrzaem na niego. Jego oczy byy cztery albo pi razy wiksze od oczu zwykego czowieka. Byszczay i w nieodparty sposb przycigay. To, co zdawao si by wiatem jego oczu, spowijao wszystko dookoa nich. Ciao don Genaro skurczyo si i wygldao teraz bardziej jak kocie. Spostrzegaem ruch jego kociego ciaa i przeraziem si. Zupenie mechanicznie, jakbym to robi przez cae ycie, przybraem postaw walki i zaczem rytmicznie uderza w ydk. Kiedy uwiadomiem sobie, co robi, poczuem zakopotanie i spojrzaem na don Juana. Wpatrywa si we mnie tak, jak zwykle. Jego oczy byy dobre i kojce. Rozemia si gono. Don Genaro zamrucza, wsta i wszed do domu. Don Juan wyjani mi, e don Genaro jest bardzo stanowczy, nie lubi marnowa czasu i tylko droczy si ze mn oczami. Powiedzia, e jak zwykle wiem wicej, ni si spodziewam. Stwierdzi, e o zmierzchu kada osoba uprawiajca magi jest okropnie niebezpieczna, a tacy czarownicy jak don Genaro potrafi o tej porze dokonywa cudw. Przez kilka minut siedzielimy w milczeniu. Poczuem si lepiej. Rozmowa z don Juanem rozlunia mnie i odbudowaa moje zaufanie. Potem don Juan powiedzia, e zje co, a pniej pjdziemy na spacer, eby don Genaro mg mi pokaza technik ukrywania si. Poprosiem go, eby wyjani, co ma na myli, mwic o technice ukrywania si. Powiedzia, e skoczy z tumaczeniem mi wszystkiego, poniewa skania mnie to jedynie do folgowania sobie. Weszlimy do domu. Don Genaro zapali ju lamp naftow. Siedzia, przeuwajc jedzenie.

Po jedzeniu poszlimy we trjk w gsty, pustynny chaparral. Don Juan szed tu przy mnie, a don Genaro kilka jardw przed nami. Noc bya jasna, na niebie wisiay cikie chmury, ale wiato ksiyca sprawiao, e okolica bya dobrze widoczna. W pewnej chwili don Juan zatrzyma si. Powiedzia, ebym szed dalej za don Genaro. Zawahaem si. Popchn mnie agodnie i zapewni, e wszystko w porzdku. Powiedzia, e zawsze powinienem by gotowy i ufa swojej wasnej sile. Poszedem za don Genaro i przez nastpne dwie godziny usiowaem go dogoni, ale bez wzgldu na to, jak bardzo si staraem, nie udawao mi si z nim zrwna. Sylwetka don Genaro cay czas znajdowaa si przede mn. Od czasu do czasu znikaa, jakby don Genaro uskakiwa w bok od szlaku tylko po to, by zaraz znw ukaza si w tym samym miejscu. Z mojego punktu widzenia by to dziwny i bezsensowny spacer w ciemnociach. Szedem za nim, poniewa nie wiedziaem, jak wrci do domu. Nie mogem zrozumie, co robi. Mylaem, e prowadzi mnie do jakiego tajemnego miejsca chaparralu, aby pokaza mi technik, o ktrej mwi don Juan. Jednak w pewnej chwili doznaem dziwnego wraenia, e don Genaro jest za mn. Odwrciem si i wtedy migna mi przed oczami sylwetka osoby znajdujcej si w jakiej odlegoci za mn. Wraenie byo piorunujce. Usiowaem wypatrze co w ciemnociach i wydawao mi si, e dostrzegam sylwetk mczyzny stojcego moe pitnacie jardw ode mnie. Posta prawie stapiaa si z krzewami, jakby chciaa si ukry. Przez chwil wpatrywaem si w skupieniu. Udao mi si zatrzyma sylwetk mczyzny w polu widzenia, chocia prbowa schowa si za ciemnymi krzewami. Przysza mi wtedy do gowy cakiem logiczna myl. Pomylaem sobie, e tym czowiekiem musi by don Juan, ktry przez cay czas szed za nami. W chwili gdy utwierdziem si w tym przekonaniu, zdaem sobie rwnie spraw, e nie mog ju wypatrze jego sylwetki. Przed sob miaem jedynie jednolit mas pustynnego chaparralu. Podszedem do miejsca, w ktrym widziaem czowieka, ale nikogo nie znalazem. Don Genaro rwnie nie byo w zasigu wzroku, a poniewa nie znaem drogi, usiadem, eby zaczeka. P godziny pniej przyszli don Juan i don Genaro. Zawoali mnie gono po imieniu. Wstaem i doczyem do nich. Szlimy do domu w zupenej ciszy. Byem zadowolony z tego chwilowego milczenia, poniewa czuem si cakowicie zdezorientowany. cile rzecz biorc, poczuem, e nie znam samego siebie. Don Genaro robi ze mn co, co nie pozwalao mi formuowa myli w sposb, do jakiego si przyzwyczaiem. Dotaro to do mnie, kiedy usiadem na ciece. Gdy siadaem, automatycznie spojrzaem na zegarek, po czym mj umys wyczy si. Siedziaem jednak w stanie uwanoci, jakiej nigdy wczeniej nie dowiadczyem. By to stan bez myli, porwnywalny moe ze stanem nie przejmowania si niczym. W tym czasie wiat zdawa si znajdowa w dziwnej rwnowadze. Nie byo niczego, co mgbym do niego doda, ani te nic, co mgbym mu uj. Kiedy dotarlimy do domu, don Genaro rozwin somian mat i poszed spa. Czuem si zobowizany do zrelacjonowania moich przey z tego dnia don Juanowi, ale on nie pozwoli mi mwi. 18 padziernika 1970 Myl, e zrozumiaem, co prbowa zrobi don Genaro tamtej nocy powiedziaem do don Juana. Powiedziaem to, eby go wcign do rozmowy. Jego nieustanna odmowa rozmawiania denerwowaa mnie. Don Juan umiechn si i powoli pokiwa gow, jakby zgadza si z tym, co powiedziaem. Uznabym jego gest za potwierdzenie, gdyby nie dziwny bysk w jego oczach. Jakby jego oczy si ze mnie miay. Nie jeste przekonany, e zrozumiaem, prawda? poczuem si zmuszony zapyta. Myl, e zrozumiae... na pewno. Zrozumiae, e przez cay czas Genaro by za tob. Lecz tu nie chodzi o zrozumienie. Stwierdzenie, e przez cay czas don Genaro znajdowa za mn, zaszokowao mnie. Bagaem go o wyjanienie. Twj umys jest nastawiony na szukanie tylko jednej strony tej sprawy powiedzia. Sign po such gazk i poruszy ni w powietrzu. Nie rysowa w powietrzu ani nie robi adnych znakw. Przypominao to raczej ruchy, jakie wykonywa przy usuwaniu mieci ze sterty nasion. Jego gesty wyglday jak delikatne szturchanie albo drapanie powietrza gazk.

Odwrci si i spojrza na mnie. Machinalnie wzruszyem ramionami w gecie zakopotania. Przysun si bliej i powtrzy te same ruchy, rysujc osiem punktw na ziemi. Zakreli pierwszy punkt. Jeste tutaj powiedzia. My wszyscy jestemy tu. To jest uczucie, a posuwamy si std dotd. Zakreli drugi punkt, ktry narysowa dokadnie nad pierwszym. Potem przesuwa gazk tam i z powrotem pomidzy tymi dwoma punktami, eby pokaza, e panuje midzy nimi duy ruch. Jest jednak jeszcze sze punktw, ktre czowiek moe opanowa powiedzia. Wikszo ludzi nie ma o nich pojcia. Umieci gazk midzy punktem pierwszym a drugim i postuka ni w ziemi. Poruszanie si midzy tymi dwoma punktami nazywasz zrozumieniem. Robie to przez cae ycie. Jeli mwisz, e rozumiesz moj wiedz, to nie zrobie nic nowego. Nastpnie poczy liniami kilka z omiu punktw. Wysza z tego duga, trapezoidalna figura, majca osiem centrw i nieregularnie promieniujca. Kady z tych pozostaych szeciu punktw jest wiatem, tak jak uczucie i rozumienie s dwoma wiatami dla ciebie powiedzia. Dlaczego osiem punktw? Dlaczego nie nieskoczona ilo, jak w okrgu? zapytaem. Narysowaem na ziemi okrg. Don Juan umiechn si. Z tego, co ja wiem, jest tylko osiem punktw, ktre czowiek potrafi opanowa. Moe ludzie mog wyj poza to. Mwi: opanowa, nie zrozumie, dotaro to do ciebie? Ton jego gosu by tak zabawny, e rozemiaem si. Naladowa, a raczej przedrzenia mj wymg precyzyjnego uywania sw. Twj problem polega na tym, e chcesz wszystko zrozumie, a to nie jest moliwe. Kiedy upierasz si przy rozumieniu, nie uwzgldniasz caoci swojego ludzkiego wymiaru. Blokujca ci przeszkoda pozostaje nienaruszona. Dlatego wanie przez te wszystkie lata prawie nic nie zrobie. Otrzsne si z upienia, to prawda, ale to mona byo osign te w innych warunkach. Po chwili przerwy don Juan poleci mi wsta. Mielimy i do kanionu z wod. Kiedy zblialimy si do samochodu, zza domu wyszed don Genaro i doczy do nas. Przejechalimy cz drogi samochodem, a potem weszlimy do gbokiego wwozu. Don Juan wybra w cieniu wielkiego drzewa miejsce na odpoczynek. Wspomniae kiedy zacz don Juan e jeden z twoich przyjaci, kiedy obaj patrzylicie na li spadajcy z samego czubka jawora, powiedzia, e ten sam li nigdy, w caej wiecznoci, nie spadnie jeszcze raz z tego samego jawora, pamitasz? Przypomniaem sobie, e rzeczywicie opowiadaem mu o tym wydarzeniu. Jestemy u stp wielkiego drzewa cign i teraz, kiedy spojrzymy na to drugie drzewo przed nami, moe zobaczymy li spadajcy z samego wierzchoka. Da znak, ebym spojrza. Po drugiej stronie wwozu stao wielkie drzewo. Miao suche i tawe licie. Don Juan ruchem gowy poleci mi przyglda si drzewu. Po kilkuminutowym oczekiwaniu spostrzegem, e oderwa si z czubka li i zacz opada na ziemi. Trzy razy obija si o licie i gazie, zanim wyldowa na grubej cice. Widziae go? Tak. Pewnie powiesz, e ten sam li nigdy wicej nie spadnie z tego samego drzewa, prawda? Prawda. Wedug twojego rozumienia, to jest prawda, ale tylko wedug twojego rozumienia. Popatrz jeszcze raz. Machinalnie spojrzaem w gr i zobaczyem spadajcy li. Rzeczywicie, uderza o te same licie i gazie, co pierwszy. To byo tak, jakbym patrzy na byskawiczn powtrk" w telewizji. ledziem faliste opadanie licia, a dotkn ziemi. Wstaem, eby sprawdzi, czy le dwa licie, ale gruba cika dokoa drzewa nie pozwolia mi dostrzec, gdzie dokadnie upad li.

Don Juan rozemia si i kaza mi usi. Popatrz powiedzia, wskazujc gow na szczyt drzewa. Oto znowu leci ten sam li. Jeszcze raz zobaczyem li opadajcy dokadnie tak samo, jak dwa poprzednie. Kiedy opad, wiedziaem, e don Juan zaraz poleci mi popatrze na czubek drzewa, ale zanim to zrobi, sam spojrzaem w gr. Li znowu spada. Wtedy zdaem sobie spraw, e widziaem opadanie tylko pierwszego licia albo raczej byo tak, e za pierwszym razem widziaem li od chwili, kiedy odczepi si od gazi. W pozostaych trzech przypadkach, kiedy podnosiem gow do gry, li ju spada. Powiedziaem to don Juanowi i poprosiem, eby wyjani, co robi. Nie rozumiem, jak to robisz, e widz powtrzenie tego, co ju wczeniej widziaem. Co ze mn zrobie, don Juanie? Rozemia si, ale nie odpowiedzia, cho nalegaem, eby powiedzia mi, jak to si dzieje, e mog w kko oglda ten sam spadajcy li. Stwierdziem, e zgodnie z moim rozumem, jest to niemoliwe. Don Juan powiedzia, e jego rozum mwi mu rwnie to samo, a jednak przecie widziaem, jak ten sam li cigle spada. Potem zwrci si do don Genaro: Czy nie tak? zapyta. Don Genaro nie odpowiedzia. Jego oczy byy utkwione we mnie. To jest niemoliwe! powiedziaem. Jeste przykuty! wykrzykn don Juan. Jeste przykuty do swojego rozumu. Wyjani, e li spada w kko z tego samego drzewa po to, ebym przesta prbowa zrozumie. Poufnym tonem powiedzia mi, e wszystko przydarza mi si jak na yczenie, a jednak moja mania zawsze w kocu mnie zalepia. Tu nie ma niczego do zrozumienia. Rozumienie to tylko bardzo drobna kwestia, zupenie maleka powiedzia. W tym momencie don Genaro wsta. Rzuci szybkie spojrzenie na don Juana. Ich oczy spotkay si, po czym don Juan popatrzy na ziemi przed sob. Don Genaro stan naprzeciw mnie. Zacz obydwoma ramionami rwnoczenie koysa w ty i w przd. Patrz, may Carlosie, patrz powiedzia. Patrz! Patrz! Wyda z siebie niewiarygodnie ostry, wiszczcy dwik. By to odgos czego prujcego si. Dokadnie w chwili, w ktrej zabrzmia dwik, odczuem prni w dolnej czci brzucha. Byo to bardzo mczce uczucie spadania, nie bolesne, ale raczej nieprzyjemne i wyczerpujce. Trwao kilka sekund, po czym ustao, zostawiajc po sobie dziwne swdzenie w kolanach. W tym czasie byem wiadkiem innego niewiarygodnego zjawiska. Zobaczyem don Genaro na szczycie jakiej gry, oddalonej moe o dziesi mil. Wraenie to utrzymywao si tylko kilka sekund. Wydarzyo si tak szybko, e naprawd nie zdyem mu si przyjrze. Nie mog sobie przypomnie, czy widziaem posta naturalnej wielkoci, stojc na szczycie gr, czy te zmniejszony obraz don Genaro. Nie pamitam nawet, czy by to don Genaro. Wwczas nie miaem najmniejszych wtpliwoci, e widz go stojcego na szczycie gr, lecz w chwili, w ktrej pomylaem, e nie mgbym dostrzec czowieka oddalonego o dziesi mil, obraz znikn. Odwrciem si, szukajc don Genaro, ale nie zobaczyem go. Popadem w zakopotanie, ktre byo rwnie niesamowite jak wszystko, co mi si przydarzyo. Z powodu wysiku mj umys odmwi posuszestwa. Byem cakowicie zdezorientowany. Don Juan wsta i poleci mi zakry rkoma doln cz brzucha oraz przykucn i przycisn mocno nogi do ciaa. Przez chwil siedzielimy w milczeniu, po czym don Juan powiedzia, e naprawd zamierza przesta mi wszystko tumaczy, poniewa czarownikiem mona zosta tylko przez dziaanie. Poradzi mi, ebym natychmiast odjecha, inaczej don Genaro zabije mnie, usiujc mi pomc. Zmie kierunek rzek a zerwiesz swe kajdany. Powiedzia, e ani w jego, ani w don Genaro poczynaniach nie ma niczego do rozumienia. Czarownicy s w stanie dokonywa niezwykych wyczynw.

Genaro i ja dziaamy std powiedzia i wskaza na jedno z centrw promieniowania na swoim wykresie. I nie jest to centrum rozumienia, a ty wiesz, co to jest. Chciaem powiedzie, e naprawd nie wiem, o czym mwi, ale nie da mi na to czasu. Wsta i da mi znak, ebym za nim poszed. Szed bardzo szybko. Natychmiast zaczem sapa i poci si, usiujc za nim nady. Kiedy wsiadalimy do samochodu, rozejrzaem si dookoa, szukajc don Genaro. Gdzie on jest? zapytaem. Wiesz, gdzie jest warkn na mnie don Juan. Zanim odjechaem, usiadem z don Juanem, jak zawsze. Czuem wszechogarniajc potrzeb poproszenia go o wyjanienia. Jak mwi don Juan, wyjanienia naprawd s moim ulubionym rodzajem folgowania sobie. Gdzie jest don Genaro? zapytaem ostronie. Wiesz, gdzie jest powiedzia. Ale za kadym razem przegrywasz, poniewa musisz zrozumie. Na przykad tamtej nocy wiedziae, e przez cay czas Genaro by za tob, nawet odwrcie si i zobaczye go. Nie zaprotestowaem. Nie wiedziaem tego. Mwiem prawd. Mj umys odmawia uznania tego rodzaju bodcw za prawdziwe, a jednak, po pitnastoletnim okresie pobierania nauk u don Juana, mj umys nie mg ju duej podtrzymywa starych, zwyczajnych kryteriw tego, co jest rzeczywiste. Jednake wszystkie rozmylania o naturze rzeczywistoci, jakie do tej pory podjem, byy jedynie intelektualnymi manipulacjami. Dowodem tego by fakt, e pod wpywem postpowania don Juana i don Genaro mj umys znalaz si w impasie. Don Juan popatrzy na mnie, a w jego oczach widnia taki smutek, e zaczem paka. zy lay si obficie. Po raz pierwszy w yciu czuem, e przeszkadza mi ciar rozumu. Ogarn mnie bl nie do opisania. Mimowolnie zaczem jcze i objem go. Poczstowa mnie szybkim uderzeniem kostkami pici w czubek gowy. Odczuem je jak fal idc w d krgosupa. Uspokoiem si. Za bardzo sobie folgujesz powiedzia agodnie.

EPILOG Don Juan powoli obszed mnie dookoa. Zdawa si zastanawia, czy co mi powiedzie, czy te nie. Dwa razy zatrzymywa si, ale zaraz zmienia zdanie. Wrcisz czy nie wrcisz, to absolutnie bez znaczenia powiedzia w kocu. Niemniej jednak odczuwasz ju potrzeb ycia jak wojownik. Zawsze to wiedziae, a teraz jeste po prostu w sytuacji, w ktrej musisz posuy si tym, co przedtem lekcewaye. Lecz musiae walczy o t wiedz. Nie dostae jej tak po prostu, gotowej. Musiae j z siebie wycisn. Mimo to jednak jeste wietlist istot i nieuchronnie czeka ci mier, jak wszystkich. Powiedziaem ci kiedy, e w wietlistym jaju nie ma nic, co trzeba by zmieni. Przez chwil milcza. Wiedziaem, e na mnie patrzy, ale unikaem jego wzroku. Tak naprawd, to nic si w tobie nie zmienio rzek.