NOTA OD AUTORA W ciągu minionych dwudziestu lat napisałem całą serię książek o naukach, które pobierałem u meksykańskiego Indianina Yaqui, czarownika don Juana Matusa. W książkach tych wyjaśniłem, że wprowadził mnie on w tajniki magii; nie takiej jednak, jak ją na ogół rozumiemy w odniesieniu do naszego rzeczywistego świata, polegającej na wykorzystywaniu nadprzyrodzonych zdolności przeciwko innym czy wywoływaniu duchów poprzez rzucanie zaklęć i uroków albo odprawianiu rytuałów mających przynieść nadprzyrodzone rezultaty. Dla don Juana magia była aktem urzeczywistnienia pewnych szczególnych, teoretycznych i praktycznych przesłanek dotyczących natury i roli postrzegania w kształtowaniu wszechświata, który nas otacza. Klasyfikując wiedzę don Juana, kierowałem się jego sugestiami i zrezygnowałem z używania terminu szamanizm, który jest kategorią właściwą antropologii. Nazywałem ją przez cały czas dokładnie tak, jak on sam ją nazywał: magią. Jednakże po dokładnym zastanowieniu zdałem sobie sprawę, że nazywanie tej wiedzy magią jeszcze bardziej zaciemnia i tak niejasne zjawiska, które don Juan przedstawiał mi w swoich naukach. W pracach antropologicznych szamanizm opisuje się jako zespół wierzeń mieszkańców północnej Azji, powszechny również wśród pewnych indiańskich plemion w północnej Ameryce. Twierdzą oni, że dokoła nas roztacza się niewidzialny świat duchów naszych przodków – złych i dobrych – że duchy te mogą być wzywane lub kontrolowane przez wtajemniczonych, którzy są pośrednikami między wymiarem naturalnym i nadprzyrodzonym. Don Juan rzeczywiście był pośrednikiem między światem rzeczywistym a pewnym niewidzialnym światem, którego nie nazywał nadprzyrodzonym, lecz drugą uwagą. Zadaniem don Juana jako nauczyciela było udostępnienie mi tej konfiguracji. W moich poprzednich pracach opisałem jego metody nauczania, które miały doprowadzić do osiągnięcia tego celu, oraz sztuki magii, w których się ćwiczyłem pod jego kierunkiem. Najważniejsza z nich zwana jest sztuką śnienia. Don Juan twierdził, że nasz świat, który według naszych przekonań jest niepowtarzalny i absolutny, stanowi zaledwie jeden element następujących po sobie kolejno światów; przypomina to warstwową strukturę cebuli. Zapewniał też, że choć jesteśmy energetycznie uwarunkowani do postrzegania wyłącznie naszego świata, to mamy jednak możliwości przeniknięcia do owych innych wymiarów; są one równie rzeczywiste, niepowtarzalne, absolutne i pasjonujące, jak nasz własny świat. Don Juan wyjaśnił mi, że aby móc postrzegać te inne wymiary, musimy nie tylko tego pragnąć, ale także dysponować wystarczającą ilością energii, by je pochwycić. Ich istnienie jest niezmienne i niezależne od naszej świadomości, a brak dostępu do nich jest wyłącznie konsekwencją naszych uwarunkowań energetycznych. Innymi słowy, uwarunkowania te zmuszają nas do uznawania, że nasz rzeczywisty świat jest jedynym możliwym światem. Don Juan stwierdził, że czarownicy, którzy żyli w czasach starożytnych, wierzyli, iż te uwarunkowania można zmienić, i rozwinęli zestaw ćwiczeń mających na celu odmienne uwarunkowanie naszych energetycznych możliwości postrzegania. Ćwiczenia te nazwali sztuką śnienia. Teraz, z perspektywy czasu, uświadamiam sobie, że don Juan najtrafniej określił śnienie, gdy nazwał je wrotami do nieskończoności". Zwróciłem mu wtedy uwagę, iż owa metafora nic mi nie mówi. – A więc zrezygnujmy z metafor – zgodził się don Juan. – Powiedzmy, że śnienie jest praktycznym sposobem czarowników na wykorzystanie zwykłych snów. – Ale jak można praktycznie wykorzystać zwykłe sny? – zapytałem. – Słowa zawsze nas mylą – powiedział don Juan. – Mój nauczyciel próbował opisać mi śnienie, mówiąc, że w ten sposób czarownicy mówią światu dobranoc. Starał się, oczywiście, dopasować swój opis do moich zdolności pojmowania. Ja postępuję teraz tak samo z tobą. Przy innej okazji don Juan powiedział: – Śnienia można tylko doświadczyć. Śnienie to nie to samo, co mieć sny. Nie jest to również sen na jawie ani wyrażanie życzeń, ani też wyobraźnia. Poprzez śnienie możemy postrzegać inne światy, które, rzecz jasna, możemy opisać, ale nie możemy opisać tego, co pozwala nam je postrzegać. Możemy jednak czuć, jak śnienie otwiera dla nas te inne wymiary. Śnienie wydaje się wrażeniem – procesem w naszym ciele, świadomością w naszym umyśle. W trakcie swoich ogólnych nauk don Juan dokładnie wyjaśniał mi zasady, przesłanki i ćwiczenia w

sztuce śnienia. Jego nauki dzieliły się na dwie części. Pierwsza dotyczyła procedur śnienia, a druga czysto abstrakcyjnych objaśnień tych procedur. Stosowana przez niego metoda nauczania polegała na naprzemiennym wzbudzaniu mojego zaciekawienia abstrakcyjnymi zasadami śnienia i później ułatwianiu mi znajdowania ujścia dla niego poprzez ćwiczenia. Opisałem to już na tyle szczegółowo, na ile tylko mogłem. Przedstawiłem również środowisko czarowników, w którym umieścił mnie don Juan, abym studiował Jego sztukę. Moje kontakty z tym środowiskiem były przedmiotem mojego szczególnego zainteresowania, ponieważ miały miejsce wyłącznie w drugiej uwadze. W środowisku tym miałem styczność z dziesięcioma kobietami i pięcioma mężczyznami – czarownikami i towarzyszami don Juana, a także z czterema młodymi mężczyznami i czterema młodymi kobietami, którzy byli jego uczniami. Don Juan zebrał tych ludzi krótko po tym, jak ja sam znalazłem się w jego świecie. Wyjaśnił mi, że tworzą oni tradycyjną grupę czarowników – replikę jego własnej grupy – a ja mam im przewodzić. Jednakże w trakcie pracy ze mną don Juan odkrył, że jestem inny, niż się tego spodziewał. Wyjaśnił tę różnicę w kategoriach konfiguracji energii widocznej tylko dla czarowników; nie miałem czterech komór energetycznych, tak jak on sam, a tylko trzy. Don Juan pomylił się, mając nadzieję, że taką konfigurację można poprawić; zupełnie nie potrafiłem współdziałać z ową grupą ośmiu uczniów ani jej przewodniczyć. Don Juan stanął więc przed koniecznością zebrania jeszcze jednej grupy ludzi, bliższej mojej strukturze energetycznej. Pisałem szeroko o tych zdarzeniach, ale nigdy nie wymieniłem tej drugiej grupy uczniów; don Juan nie pozwolił mi na to. Argumentował, że znajdowali się oni wyłącznie w moim polu działania, a według naszej umowy miałem pisać o jego polu działania, nie moim. Ta druga grupa uczniów była niezwykle zwarta. Liczyła tylko trzech członków. Należeli do niej Florinda Grau – śniąca, Taisha Abelar – zwiadowca, i Carol Tiggs – kobieta nagual. Obcowaliśmy ze sobą wyłącznie w drugiej uwadze. W świecie rzeczywistym nie mieliśmy o sobie nawet mglistego wyobrażenia. Jeśli zaś chodzi o nasze relacje z don Juanem, nie było tam miejsca na żadne niejasności. Wkładał wielki wysiłek w to, by wyćwiczyć nas wszystkich jednakowo. Niemniej jednak, gdy czas don Juana dobiegał końca, psychologiczne napięcie wynikające z jego odejścia zaczęło burzyć sztywne granice drugiej uwagi. W rezultacie nasze wzajemne kontakty zaczęły w sposób niezamierzony przenikać w sferę świata rzeczywistego i wtedy się spotkaliśmy, jak nam się zdawało, po raz pierwszy. Żadne z nas nie uświadamiało sobie, jak głębokie i żmudne były nasze wspólne działania w drugiej uwadze. Ponieważ każde z nas pracowało naukowo, byliśmy więcej niż zaszokowani, gdy okazało się, że spotykaliśmy się już wcześniej. Było to dla nas – i nadal jest, rzecz jasna – rozumowo nie do przyjęcia, a jednak wiemy, że tego właśnie doświadczyliśmy. I tak pozostała nam nie dająca spokoju wiedza o tym, że ludzka psychika jest nieskończenie bardziej złożona, niż pozwala nam wierzyć nasze wykształcenie uniwersyteckie i zdrowy rozum. Kiedyś razem poprosiliśmy don Juana, by rzucił nieco światła na nasz problem. Odrzekł, że ma dwie możliwości wyjaśnienia nam tego zjawiska. Pierwsze wyjaśnienie prowadzi do naszej zranionej racjonalności i składają do kupy – druga uwaga jest stanem świadomości równie iluzorycznym, niczym słoń latający po niebie, a wszystko to, czego rzekomo doświadczyliśmy w tym stanie, było wytworem hipnotycznej sugestii. Drugie wyjaśnienie będzie zgodne z rozumieniem czarowników stosujących śnienie –jest to energetyczna konfiguracja świadomości. Jednak podczas wykonywania zadań związanych ze śnieniem, bariera drugiej uwagi pozostawała nie zmieniona. Zawsze, gdy wkraczałem w śnienie, wkraczałem także w drugą uwagę, przebudzenie ze śnienia niekoniecznie oznaczało wyjście z drugiej uwagi. Przez cale lata pamiętałem jedynie drobne fragmenty moich doświadczeń w śnieniu. Większość z tego, co robiłem, była dla mnie energetycznie niedostępna. Potrzebowałem piętnastu lat nieprzerwanej pracy – od roku 1973 do 1988, by zebrać wystarczająco dużo energii i odtworzyć w moim umyśle kolejność tych wszystkich zdarzeń. Przypominałem sobie wówczas całe cykle śnienia, jeden po drugim, i w końcu mogłem wypełnić pozorne luki w mojej pamięci. W ten sposób dostrzegłem wewnętrzną ciągłość łączącą kolejne lekcje don Juana o sztuce śnienia; ciągłość, którą utraciłem, ponieważ za jego sprawą kluczyłem między świadomością świata rzeczywistego a świadomością drugiej uwagi. Ta praca jest rezultatem owego procesu odtwarzania zdarzeń. Wszystko to prowadzi do ostatniej części mojego wstępu, a mianowicie wyjawienia powodu do napisania tej książki. Znając większą część nauk don Juana dotyczących sztuki śnienia, chciałbym wyjaśnić w następnej pracy, jaka jest obecna sytuacja i co pochłania jego ostatnich czterech uczniów

dokąd doszliśmy pod kierunkiem don Juana i jaki wywarł on na nas wpływ.– Florindę Grau. co teraz mi wiadomo – te partie lekcji don Juana o śnieniu. Taishę Abelar. który dzięki don Juanowi stał się naszym dziedzictwem. że objaśnienie świata. Uważa ona. Carol Tiggs i mnie samego. podjąłem dzięki Carol Tiggs. Ale zanim opiszę i wyjaśnię. muszę zweryfikować – w świetle tego. Jednakże ostateczną decyzję. . do których do tej pory nie miałem dostępu. by napisać tę pracę. jest najwyższym wyrazem naszej wdzięczności dla niego i naszego oddania dla jego niestrudzonych poszukiwań.

zrozumiałbyś naturę wszystkiego. Nie lubimy jedynie jej posmaku. Ów wzorzec jest właśnie społeczną stroną postrzegania. Pomijając jednak moje sympatie i antypatie. Dał mi wyraźnie do zrozumienia. Czarowników starożytności określił jako ludzi. co jest dostępne człowieczeństwu. do którego dopasowaliśmy naszą percepcję. gdyż właśnie oni pierwsi odkryli i robili to wszystko. Dlatego też większa część tej książki jest rozszerzeniem tego. – Jakie znaczenie mogłoby mieć dla mnie postrzeganie energetycznej natury rzeczy? – zapytałem kiedyś don Juana. co istnieje. Jestem przekonany. należy zrozumieć dążenia współczesnych czarowników do przesunięcia magii od konkretności w stronę abstrakcji. którzy żyli w Meksyku prawdopodobnie już tysiące lat przed hiszpańskimi konkwistadorami i których najważniejszym dokonaniem było stworzenie podstaw magii ze szczególnym uwzględnieniem jej praktyczności i konkretności. – A co nazywasz abstrakcją? – Poszukiwanie wolności. zostało przewidziane i opracowane przez ludzi zwanych przez niego czarownikami starożytności. rzeczywiście osiągają zdolność postrzegania natury rzeczy. W dzisiejszych czasach czarownicy. – Chodzi ci o to. jest energią. zmiana postrzegania musi nastąpić u jej społecznej podstawy. zdolność. że wszystko. Twierdzę. że po to. że przeszłość nie ma żadnego znaczenia dla współczesnych czarowników? – Z pewnością ma znaczenie. Odkrycie to było tak doniosłe. jestem winien czarownikom starożytności należny im szacunek. iż aby ocenić pozycję śniących i samego śnienia. Osobiście brzydzę się ciemną stroną umysłu i jego obsesją śmierci. Cokolwiek bowiem postrzegamy. niczym nie uzasadnione oddziaływanie na ludzi. że postrzegałbyś bezpośrednio samą energię – odparł. tak jak to było w przypadku czarowników przeszłości. poświęciwszy całe swe życie twardej dyscyplinie i ćwiczeniom. wolności postrzegania wszystkiego. że wzorzec. Ponieważ jednak nie możemy jej bezpośrednio dostrzec. co może być postrzegane. by człowiek mógł przetrwać w dzisiejszych czasach. który byłby oficjalnym widzącym lub urzędującym czarownikiem. don Juanie? . że współcześni czarownicy poszukują abstrakcji. Współczesnych zaś czarowników don Juan opisał jako ludzi słynących ze zdrowego rozsądku i zdolności do zmieniania i poprawiania reguł magii. bez jakichkolwiek obsesji. że ich najważniejszym osiągnięciem było dostrzeżenie energetycznej natury rzeczy. lecz pozbawionych mądrości. Podczas jednej z naszych rozmów don Juan stwierdził. – Obsesyjne trwanie umysłu przy praktyce i technice. don Juanie? – zapytałem. którą nazywają widzeniem. – Takie.ROZDZIAŁ I: CZAROWNICY STAROŻYTNOŚCI Don Juan niezmiennie podkreślał. Tak więc nigdy nie spotkasz takiego. i każe nam wierzyć. – Dzięki oddzieleniu społecznej strony postrzegania. Don Juan wyjaśnił. Lubię natomiast ogrom myśli. Wyjaśnił mi. Wszystko to należało do królestwa czarowników starożytności. – A co jest społeczną podstawą postrzegania. ponieważ szukają wolności. co wiemy i robimy dzisiaj. iż między owymi czarownikami a tymi z ery nowożytnej istnieją zasadnicze różnice. czego mnie uczy. – Co nazywasz konkretnością. którą musisz oddzielić. Przedstawił ich jako ludzi błyskotliwych. by pasowała do pełnego wzorca. nie interesują ich konkretne zdobycze. – Praktyczną stronę magii – odparł. że podwaliny śnienia przynależne magii zrodziły się w sposób naturalny w umysłach czarowników starożytności i dzięki nim ugruntowały. Z konieczności więc – gdyż owe przesłanki są kluczem do wyjaśnienia i zrozumienia śnienia – musiałem raz jeszcze o nich napisać. iż uczyniono z niego podstawową przesłankę magii. jest wszystkim. don Juanie. – Dlaczego muszę ją oddzielić? – Ponieważ celowo zmniejsza ona zakres tego. co prezentowałem już w moich wcześniejszych pracach. przetwarzamy naszą percepcję tak. Nie pełnią żadnych funkcji społecznych. jeśli tylko uznają to za konieczne.

nie zadając sobie nawet trudu. – Postrzeganie świata jako świata przedmiotów. Don Juan powiedział. gdy zdajemy sobie sprawę. Don Juan zapewnił mnie. której używa się. Nie kwestionujemy tego. których nauczyli don Juana jego poprzednicy. że energia jest wszystkim. Naucza nas nowego sposobu postrzegania. – Więc o co ci właściwie chodzi? – O to. by nauczyć ludzi postrzegać w taki sposób? – zapytałem. jakby ów kształt miał korzeń i wlókł go za sobą. Jego argument był dla mnie całkowicie niepojęty. albo negatywne. jaśniejące włókna świadome swego istnienia w sposób niepojęty dla ludzkiego umysłu. Należałoby podjąć ogromny wysiłek ukazania nam energii jako energii. ryje głęboką bruzdę w energii ziemi. które były albo pozytywne. Jest to akt bezpośredniego postrzegania istoty wszechrzeczy. że jest on zbudowany z obiektów. Wtedy jeszcze mój umysł odrzucał każdy sposób rozumienia świata różniący się od tego. olbrzymi. że opisywali oni człowieka jako jaśniejący kształt przypominający gigantyczne jajo i nazywali go świetlistym jajem. – Nie potrafię wyobrazić sobie świata w inny sposób. że przede wszystkim jest to świat energii. Don Juan twierdził. Po pierwsze. co postrzegamy. Społeczna podstawa naszej percepcji powinna być naturalnym przekonaniem. iż jest to świat energii. że nasz kształt energetyczny nieustannie zmienia się w czasie. Don Juan miał wrażenie. którzy postrzegają energię i widzą istotę wszechrzeczy. Twierdzili oni. że to możliwe i że właśnie robi to ze mną i innymi uczniami. było bez wątpienia konieczne. że jest to świat obiektów. świetlisty kształt. że jego metoda jest bardzo zbliżona do tej. Do tych bardziej wyszukanych terminów należały wyrażenia. jakim go widzimy. – Jak zatem powinniśmy postrzegać świat? – Wszystko jest energią. wystarczy zderzyć się z nimi. iż zaakceptowaliśmy ten wzorzec jako dziedzictwo naszych przodków. Wygląda to tak. aby nasi przodkowie mogli przetrwać – powiedział don Juan. sklasyfikujemy go i opiszemy za pomocą całkowicie nowych. lecz również nie mogłem odrzucić. nie mogłem ich zaakceptować. że to. energii samej w sobie. lecz będących oczywistymi prawdami dla czarowników. Cały wszechświat jest energią. Postrzeganie istoty wszechrzeczy sprawi. Nazywam to podstawą społeczną. powszedniej rzeczywistości. – Postrzegamy tak. Lecz nie jest to jedyny sposób postrzegania. po upływie tysięcy lat takiego postrzegania świata. – Jest to bardzo skuteczny sposób oceniania i klasyfikowania żywność i niebezpieczeństwa. jesteśmy zmuszeni wierzyć. że zrozumiemy świat. Twierdzenia don Juana były dla mnie zupełnie obce. poprzez uświadomienie nam. poprzez szaleńcze wysiłki. – Czy to możliwe. . jak postrzega drapieżca – po wiedział mi pewnego razu don Juan. ponieważ nasze otoczenie nie ustaje w szaleńczych wysiłkach ukazania nam świata właśnie takim. który znałem. Według koncepcji don Juana swoiste usidlenie w procesie przetwarzania naszej percepcji w celu dopasowania jej do społecznego wzorca traci na sile w momencie. z którym cię właśnie zapoznaję. – Oczywiście. że świat jest zbudowany z konkretnych obiektów. Nawiązywały one do prawd magii nie mających żadnych racjonalnych podstaw i jakichkolwiek związków z faktami świata naszej codzienności. Jeśli od samego początku nie założymy. że najlepiej opisali ją czarownicy starożytności. Dla takich czarowników najbardziej znaczącym aktem magii jest widzenie istoty wszechświata. a potem dopiero świat obiektów. Od widzenia istoty wszechświata czarownicy starożytności przeszli do widzenia energetycznej istoty człowieka.– Naturalne przekonanie. z którego potrafimy korzystać. Don Juan uważał. – Gdy czarownicy widzą istotę ludzką – powiedział don Juan – widzą unoszący się. bardziej pasjonujących i wyszukanych terminów – stwierdził don Juan. po drugie. Jest jeszcze jeden: ten. – Obecnie. by go zbadać. na co właśnie zwróciłeś uwagę. który poruszając się. by ukazać nam energię bezpośrednio. – Jest to bez wątpienia świat obiektów. don Juanie – stwierdziłem z żalem. którzy widzieli ją jako pierwsi. By to udowodnić. przetwarzamy i dopasowujemy do pewnego wzorca. Wtedy mielibyśmy w ręku obie możliwości. Zawsze będzie powstrzymywać nas naturalne przekonanie o realności i twardości obiektów. by nauczyć nas postrzegania świata naszej codziennej. nigdy nie będziemy w stanie dostrzec jej w sposób bezpośredni. co istnieje. że istota wszechświata przypomina świetliste nici biegnące w nieskończoność we wszystkich kierunkach.

czarownicy widzą osobę. gdy czarownicy widzieli już. automatycznie i spontanicznie łączy je w ciągłą percepcję świata. gdy punkt połączenia znajduje się w swym zwykłym położeniu. Don Juan stwierdził. co ktoś widzi. – A co takiego dawni czarownicy widzieli. że im większe jest przemieszczenie punktu połączenia u człowieka. niezwykłe zachowanie ludzi z tak przesuniętym punktem zdaje się zaświadczać. nazwali go punktem połączenia. tak zdominowanymi przez patrzenie oczami drapieżcy. w jaki czarownicy mówią o punkcie połączenia i otaczającej go poświacie. jest tak niepowtarzalne. że najbardziej odpowiednim przykładem owej trudności jest sposób. z nie znanych sobie przyczyn. Następnie widzieli. W trakcie swoich nauk don Juan wielokrotnie prezentował i objaśniał to. zawsze używam wyrażenia “przypomina" lub “wydaje się" – zwrócił uwagę don Juan. – W jaki sposób włókna. percepcja i świadomość wydają się normalne. – Czarownicy widzą ruch energii. w sposób właściwy danej istocie. iż nie można mówić o tym inaczej. Chodziło o okrągły. Don Juan sugerował. która go . Gdy jednak punkt połączenia i otaczająca go kulista poświata zmienią swoje położenie. punkt połączenia u człowieka może oddalać się od miejsca. że ludzie w kształcie jaja są bardziej podobni do ludzi z dalekiej przeszłości niż pozostali. Wysunęli przypuszczenie. co usłyszałem. którego znał. przy samej jej powierzchni. – Tego nikt nie może wiedzieć – odparł z przekonaniem. iż wszystko. że później. musi być wyrażone za pomocą terminów dostępnych normalnie widzącemu drapieżcy. don Juan wyjaśnił. – Jaka jest funkcja punktu połączenia? – zapytałem. Dawni czarownicy doszli więc do wniosku. o których mówiłeś. czego się zresztą można było spodziewać. jaką rolę może odgrywać punkt połączenia i otaczający go blask. łączone są w ciągłą percepcję świata? – zapytałem. dawni czarownicy przypuszczali. że punkt połączenia otacza zawsze kulista poświata. Don Juan stwierdził.Powiedział. Odpowiedział mi. jakieś dwie stopy za wzgórkiem prawej łopatki. iż spośród milionów świetlistych włókien wszechświata przepływających przez świetlistą kulę jedynie nieliczne przechodzą przez punkt połączenia. – Wszystko. Opisują je jako jasność. poszli w swych wyjaśnieniach dalej. które przez niego przechodzą. włączając w to siebie. Po drugie. tym bardziej niezwykłe staje się jego zachowanie i najwyraźniej również jego świadomość i percepcja. a punkt niezwykłej jasności jest częścią tej kuli energii i jest zlokalizowany na wysokości łopatki w odległości wyprostowanego ramienia za plecami. Jednak od czasu do czasu. Ponieważ za pierwszym razem miałem trudności z wyobrażeniem sobie tego. niezwykle jasny punkt wielkości piłki tenisowej tkwiący na stałe wewnątrz świetlistej kuli. Don Juan powiedział. w którym jest zazwyczaj ulokowany. że świetlista kula jest dużo większa od ludzkiego ciała. która wzmacnia jasność włókien przepływających przez kulę. Po pierwsze. że doszli do wniosku. świetliste włókna łączą się w percepcję. punkt połączenia opisują więc jako plamę światła. – Zauważ. lecz widzenie tego ruchu nie wystarczy. iż wszelkie postrzeganie musi zachodzić właśnie tam. Nazywał to fundamentalną cechą istoty ludzkiej jako świetlistej kuli. że dawni czarownicy widzieli. Widząc. że postrzegamy – odpowiedział. jak i dlaczego energia się porusza. że dawni czarownicy. widząc jego funkcję. że łączą się one i gromadzą w poświacie. Potem powiedział. że wszystkie żywe istoty mają taki jasny punkt. co widzimy. a otaczający go blask jako aureolę. poświatę. w tym punkcie. Don Juan powiedział. W końcu widzieli dwie rzeczy. widzi kształt istoty ludzkiej jako przypominający bardziej kulę albo kamień nagrobny niż jajo. Niemniej jednak muszą uwypuklić różnicę pomiędzy nimi. że jesteśmy istotami tak uzależnionymi od wzroku. że gdy mówię o widzeniu. chociaż nie mogą być jasnością w dosłownym tego słowa znaczeniu – widzenie nie polega bowiem na dostrzeganiu za pomocą wzroku. co uważał za decydujące odkrycie czarowników starożytności. że punkt połączenia poprzez skupianie swojej poświaty na włóknach energii wszechświata. iż postrzeganie zachodzi właśnie w owym punkcie połączenia? – zapytałem. i założyli. że tam właśnie. sądząc z normalnego zachowania obserwowanych. niż tylko porównując z tym. gdyż jest on niewielki w porównaniu z całością. iż zmienia się również ich świadomość i postrzegają oni odmiennie niż zazwyczaj. co jest nam znane. by odpowiedzieć. – Sprawia. że każdy widzący. że najpierw widzieli. jak miliony włókien świadomej energii przechodzą przez punkt połączenia. której energia przybiera kształt jaja. – Dawni czarownicy widzieli.

gdzie znajduje się punkt połączenia. że u nieżywej istoty nie ma nawet śladu punktu połączenia i otaczającej go poświaty. i w ogóle brak jej w martwych ciałach. – A co z punktem połączenia? – zapytałem. w nim właśnie włókna energii łączą się w postrzeganie. – Musisz zobaczyć punkt połączenia! Widzenie wcale nie jest takie trudne. czarownicy muszą doskonalić swoje umysły najlepiej jak potrafią i w każdej dostępnej im formie. że je zapamiętasz. jak sobie z tym poradzić i co o tym myśleć. że każdy czarownik musi sprawdzić wszystko w oparciu o własne doświadczenie. którą czarownicy starożytności widzieli i zbadali. lecz nie istnieje nawet najmniejsze prawdopodobieństwo. Najtrudniej przekonać samego siebie.otacza. które nie należą do wymiaru ludzkiego. To nie jest tylko kwestia posiadania energii. żebyś je zastosował. jest zbyt silna. która tkwi w umyśle każdego z nas i która nas powstrzymuje. Czarownicy przeszłości doszli zatem do nieuniknionego wniosku. że muszę nauczyć się ufać mu bez zastrzeżeń i zaakceptować go bez uprzedzeń jako naguala. gdyby czarownicy pozostawali wyłącznie na poziomie opisu widzenia. nazwali go przesunięciem punktu połączenia. wnioski. Drugi zaś był przemieszczeniem poza kulę i zyskał nazwę ruchu punktu połączenia. chociażby tylko na własny użytek. bez względu na to. że czarownicy starożytności pomylili się w swoim widzeniu? – zapytałem. Wówczas musisz zaufać nagualowi. don Juanie. nowy świat nie może być naszym światem spraw codziennych. jak dziwaczne. najtrudniej było mi znaleźć się w jego świecie. Cud magii polega na tym. Postrzeganie tych włókien wywołuje powstawanie światów niedostępnych rozumowi. doszli więc do przekonania. widzenie samo do nas przyjdzie. lecz dlatego. Wymiar ludzki to włókna energii przechodzące przez całą świetlistą kulę. że świadomość i percepcja idą ze sobą w parze i są ściśle związane z punktem połączenia i jego poświatą. gdyż są one oznaką życia i świadomości. że w ogóle nie wiem. Gdy ją posiądziemy. uwierz mi. Don Juan miał całkowitą rację. Czarownicy odkryli. gdy mówił o zaufaniu. należą ciągle do wymiaru ludzkiego. wspaniałe czy niewiarygodne. – Możesz zrobić tylko jedno – odparował don Juan. tak nie do przyjęcia. Don Juan wyjaśnił. Sztuczka polega na tym. Don Juan spuścił nieco z tonu i zauważył. Mówię ci o zasadach magii nie w nadziei. Następną rzeczą. – Wybacz mi. że gdy punkt połączenia przemieści się w inne położenie. Widzieli także. że skoro poświata świadomości jest obecna wszędzie tam. światów niepojętych. że widzenie wymaga wielkiej wiedzy. – Czy jego również nie ma w martwym ciele? Don Juan odparł. Widzieli go dawni czarownicy i doszli do wniosku. Ponieważ przesunięcia punktu połączenia są przemieszczeniem wewnątrz kuli. że dawni czarownicy potrafili rozróżnić dwa typy przemieszczeń punktu połączenia. by czarownicy mogli się mylić w swoim widzeniu – powiedział don Juan nie znoszącym sprzeciwu tonem. była odmienna konfiguracja energii. – Co prawda. mogą być mylne. Don Juan powiedział. Jeden polegał na przemieszczeniu do jakiegokolwiek punktu na powierzchni lub we wnętrzu świetlistej kuli. światy nimi wywołane. że różnica między przesunięciem a ruchem leży w naturze postrzegania w obu wypadkach. Sprawa uzasadnienia każdej kwestii była wówczas dla mnie bardzo istotna. don Juanie – powiedziałem pewnego razu – ale ta cała historia o punkcie połączenia jest tak naciągana. który nadali mu jego towarzysze. że można to zrobić. gdyby okazał się on człowiekiem naiwnym i prymitywnym. potrzebujemy jedynie energii. By ją przełamać. lecz pokusa wyciągania wniosków i wyjaśniania. Rolę don Juana w świecie czarowników oddawał tytuł. by opuścić fortecę naszego samozadowolenia i fałszywego bezpieczeństwa. Oznaczało to. – Właśnie. że owa poświata jest świadomością. iż poświata jest mocno zamglona u ludzi nieprzytomnych lub będących u kresu życia. skupia się tam nowy konglomerat milionów świetlistych włókien. Na początku mojego trzynastoletniego okresu terminowania u don Juana. – Dla mnie jest oczywiste. Trzeba tylko przełamać barierę. jako efekt przemieszczenia się punktu połączenia. Natomiast ruch punktu połączenia jest przemieszczeniem poza kulę i wiąże się z włóknami energii. – Czy istnieje możliwość. które czarownik wysnuwa ze swego widzenia. że niewątpliwie byłoby o całe niebo bezpieczniej. że to jest tylko kwestia posiadania energii. nigdy jeszcze nie tkniętych ludzką stopą. Jednakże z powodu odmiennej pozycji punktu połączenia. Aby uniknąć takiej katastrofy. – Nie potrafię wyjaśnić dlaczego. nazwali go .

Ale to wszystko. jakbyś wyrażał ślepą religijną wiarę – powiedziałem. – Gdy mówisz o nagualu. mężczyzny czy kobiety. Nie ma to nic wspólnego z tym. I tak. że człowiek. – Wierz. ale nigdy ich nie przerywa. że nie ma dokąd pójść bez naguala. Don Juan wyjaśnił mi. ani euforia nie mają swojej stałej przyczyny. Wyjaśniono mi. a zatem i możliwości oczyszczenia swojego życia z gruzów dawnych obciążeń. w co tylko chcesz – odpowiedział mi z niezmąconym spokojem don Juan. poza jego kształt? Wisi w wolnej przestrzeni? Jest połączony ze świetlistą kulą? – Punkt połączenia rozciąga granice pola energii. – Mój nauczyciel odrzekł. W ten sposób nagual staje się naturalnym przywódcą i przewodnikiem grupy czarowników. nauczyłem się w końcu ufać don Juanowi bez zastrzeżeń. bez tego nie ma wolności. Wtedy. ale przeciętny człowiek zbytnio jest zajęty swymi doczesnymi problemami. którego musiałem się nauczyć jako dziecko i którego nienawidziłem z całego serca. Ale czarownik potrafi to zrobić. Początkowo takie pełne zaufanie do don Juana wydawało mi się czymś bardzo niepokojącym. to odwoływać się tylko i wyłącznie do tego. powstaje coś. Wiem o tym. – A jak się przemieszcza? – Poprzez strumienie energii. – A jakie uczucia towarzyszą tym strumieniom? – Stosunkowo nieprzyjemne uczucie. – Don Juanie. posiadającej szczególną konfigurację energii. brzmi to tak. niczym nie uzasadnioną chimeryczność. jest nagualem. Pewnego dnia zapytałem go. że bez naguala nie ma dalszej gry. To samo dotyczy i mnie. niezmiennie kojarzyły mi się z całkowitym i dogmatycznym posłuszeństwem. Mówić. rozpycha je. że to pojęcie odnosi się do każdej osoby. jak słuszne było to. że moje wychowanie w przytłaczającym środowisku religijnym wycisnęło na mnie swe okropne piętno. – A czy ty sam potrafisz je wyczuwać? – spytałem. I rzeczywiście. – Faktem jest jednak. Są to wstrząsy rodzące się wewnątrz i na zewnątrz naszego ciała energetycznego. by zwracać uwagę na takie uczucia. że ostatecznym efektem ruchu punktu połączenia jest całkowita zmiana kształtu pola energii człowieka. przyniosło mi to nieopisaną ulgę i otworzyło bardziej na wszystko.nagualem. nie traktujemy ich jako miażdżącego uścisku nieznanego. że miał takie same problemy z zaufaniem swojemu nauczycielowi. a także jego własna uległość wobec niego. A ponieważ ani smutek. i często o tym dyskutowaliśmy. co zwykle postrzegamy jako nasze ciało – odpowiedział. potrafi nawet nagiąć je do swojej woli. którzy żyli przede mną. które jest naszą energetyczną jaźnią. Gdy powiedziałem mu o tym. – Czuje je każdy czarownik. – Powiedziałem mu to samo. że bez Zaufania do naguala nie ma możliwości poczucia ulgi. co powiedział jego nauczyciel. A gdy punkt połączenia nadal będzie się poruszał. odzwierciedlać ducha. który głosi nam jego przesłanie. po którym zaraz przychodzi euforia. jak trudno mi się z tym zgodzić. W naukach swych don Juan kładł szczególny nacisk na wyjaśnienie istoty punktu połączenia. a główka fajki to pozostałości po rozciągniętej świetlistej kuli. – Jest to część świetlistego jaja. zapewnił mnie. jeśli nie odpychającym. Stwierdzenia nauczyciela don Juana. w pewnej chwili świetlista kula . że gdy taka osoba pojawi się w świecie czarowników. Każda istota ludzka to potrafi. nagual. kiedy to nastąpi. Widzący wierzą. jak powiedział. którą widzący postrzega jako podwójną świetlistą kulę. i tak też twierdzę. gdy punkt połączenia przemieszcza się na zewnątrz pola energii. W miejscu ustnika znajduje się punkt połączenia. jeśli o to chodzi. Ale ich słowa nie wypływały z poczucia i przekonania o własnej ważności. zamiast kuli czy jaja. Don Juan wielokrotnie powtarzał. czy punkt połączenia ma coś wspólnego z ciałem materialnym. – Nie. ponieważ lepiej od innych potrafi odzwierciedlać abstrakcję. ledwo uchwytne poczucie smutku. ufać mu jako nagualowi. I tak też twierdzili inni naguale. co się dzieje. Strumienie te pojawiają się nagle i równie nagle znikają. jest zaledwie marginalny. co przypomina kształtem fajkę. Ja zaś wielokrotnie powtarzałem. I nikt nie potrafi przewidzieć. Jesteśmy powiązani z samym duchem i nasz związek z człowiekiem. ale jako niewytłumaczalną. wówczas jej dodatkowy ładunek energii zamienia się w siłę i zdolności przywódcze. co ty mówisz teraz mnie – powiedział don Juan. Mówiłem mu. czego starał się mnie nauczyć.

A jak mieliby niby wyglądać? Ale nie byli oni tacy. że zachowanie czarownika. lecz jako linie energii. Gdybyś jednak nalegał i chciał się dokładnie dowiedzieć. don Juanie? – Tak. No cóż. Gdy zapytałem. Tak więc nadal żyją i zachowują swą świadomość aż do dziś. jak bardzo istotna dla postrzegania jest energetyczna jednorodność i spójność. don Juan odpowiedział: – Oczywiście. urąga najśmielszym wyobrażeniom. iż ludzkie możliwości są wcale pokaźne. to nie odbiegał zasadniczo od przeciętnego człowieka. Ja chcę wolności. co mogę ci na ten temat powiedzieć. i to czyni nas podobnymi do siebie. pod jakim względem różnili się od nas. Głównym jego argumentem było to. Wolności zachowania swej świadomości i jednocześnie tego. ludźmi rozsądnymi. że potrzeba nam nowej. skoro udawało im się rozciągać swe pole energii. Oczywiście. don Juanie? – Jest to dla mnie zbyt dziwaczne. Ale nie chodzi tu tylko o sprawę zachowania. że pytasz. to to. Don Juan powiedział także. czy po tym przekształceniu czarownicy nadal byli ludźmi. don Juanie? Umarli? – Według opowieści czarowników. godnymi zaufania. Wszelkie dążenia i troski typowe zwykłym ludziom przestały mieć dla nich jakiekolwiek znaczenie. – Czy spotkałeś kiedykolwiek któregoś z nich. że pojawiają się od czasu do czasu na ziemi.rozciągnie się tak bardzo. którym udało się dokonać tego wielkiego wyczynu i przekształcić swe pole energii. Znam nawet kilka opowieści o tym. że nie wyglądali jak ludzie? – Trudno jest powiedzieć cokolwiek na temat tych czarowników. W podobnej chwili staje się jasne. co niezupełnie im się udawało. by należycie to ocenić. którzy wpadli w sidła swych własnych machinacji. jak pewnie byś sobie ich wyobrażał albo nawet ja. Opowieści te przedstawiają ich jednak jako ludzi dość osobliwych. jacy oni byli. Moim zdaniem ci dawni czarownicy byli lekkomyślnymi. że wyglądali jak ludzie. A owi czarownicy jawili się już niejako kule energii. co musiałbyś wpierw sam zobaczyć. którego spotkałeś? – Z pewnością nie. niezupełnie. znam jednak opowieści innych czarowników przekazywane z pokolenia na pokolenie. że dawni czarownicy byli jedynymi. że osiągamy te dwa stany energii automatycznie w procesie wychowywania i traktujemy je jako coś tak oczywistego. czy nadal byli ludźmi myślącymi. Don Juan starał się również wyjaśniać mi. Don Juan powiedział mi także. udało im się również rozciągnąć trwanie swej świadomości. że udowodnili nam. iż łączy nas owa jednorodność i spójność energetyczna. Zyskali także zupełnie odmienny wygląd. spotkałem kiedyś jednego. Wszystkie istoty ludzkie są świetlistymi kulami. – Pod jakim względem się zmienili? – Zajmowały ich inne sprawy. Jest to coś. – Co się w końcu z nimi stało. – A co ty sam o tym sądzisz. Przypominali bardziej istoty nie z tego świata. by moje osobiste poglądy miały wpływ na twoje odczucia. Opisywani są jako ludzie bardzo mili. iż nie uświadamiamy sobie ich fundamentalnego znaczenia. że wyglądałbym jak pies goniący za swym ogonem. że nadal byli ludźmi. – Chcesz powiedzieć. opętanymi i kapryśnymi dziwakami. Nie pozwól jednak. – Co stanowiło o jego niezwykłości? – Wszystko. że inni postrzegają znany nam świat tak. bardziej stosownej . to w swych wyjaśnieniach zaplątałbym się tak. Nie wiem. Dokonań dawnych czarowników nie można z niczym porównać. którego spotkałem. – Chcesz przez to powiedzieć. – I jak wyglądał? – Jeśli chodzi o wygląd. że byli okropni? – Ależ nie. dopóki nie stajemy nagle przed możliwością dostrzeżenia świata innego niż ten. Ale wydaje mi się. które usiłowały nagiąć się w krąg. że upodobni się do cienkiej linii energii. To jego zachowanie było niezwykłe. dlatego właśnie. jak my. który znamy. by zniknąć w otchłani. Już choćby tylko dlatego. choć budzący grozę. – Czy wszyscy czarownicy byli tacy jak ten.

don Juan z wielkim zaciekawieniem spytał: . by pojąć i zrozumieć tę nową konfigurację pola energetycznego. co mógł postrzegać i dokonać zwykły człowiek czy zwykły czarownik. który nazywał drugą uwagą. don Juan wyjaśnił mi. ale tego nie uczynili. bym pożyczył od niego energii i użył jej do widzenia. była ich własna decyzja powodowana zachłannością. czego nie sposób opisać. co skrystalizowało i spoiło ich pola energetyczne. Tak więc. zapytałem go więc. Po wielu trudach zacząłem wreszcie pojmować ideę włókien przestrzeni przenikających świetlistą kulę i tych znajdujących się poza nią. Było to światło. rozciągnęli swe pola energetyczne w linie tysiące razy większe od normalnego pola w kształcie kuli i mogli dostrzegać wszystkie włókna przestrzeni przenikające przez tę linię. co robił przez cały czas – o wprowadzaniu mnie w pewien niepojęty stan świadomości. a może raczej unieruchomienie go – odpowiedział don Juan. gdy człowiek jest energetyczną kulą. Jeśli obok tej kuli znajduje się jeszcze jedna kula. który całkowicie urągał memu wyobrażeniu świata i mnie samego. Kiedy widzący widzi energetyczny kształt człowieka. Wydawało mi się. Chodzi o to. bym sam to widział. że tym. A potem spójność pola energetycznego uniemożliwiła im już powrót. że nieraz widziałeś tłumy ludzkie. Ten twój pomysł z mnóstwem świetlistych kuł bierze się z tego. poczyniłem ogromny wysiłek. Zakres tego. nadciągały z przestrzeni i niknęły gdzieś w nieskończoności. włókna przestrzeni nie mogą znajdować się poza nimi. że straciłem oddech. Normalnie postrzegamy zaledwie jedną tysięczną wymiaru ludzkiego. Lecz we wszechświecie energii istnieją tylko formy indywidualne. gdy przybierał on postać linii. co uczynili dawni czarownicy. że nie miało sensu nakazywać mi. Nie chciał jednak rozwijać wtedy tego tematu. jakiego nigdy przedtem nie widziałem ani nawet nie potrafiłem sobie wyobrazić. że w pewnym momencie mogli. dobre sobie – Bardzo prosto. don Juan świadomie opowiadał o czymś. mówiąc o włóknach przestrzeni wewnątrz i na zewnątrz kształtu istoty ludzkiej. by móc postrzegać spójnie i całościowo. co dawni czarownicy mieli na myśli. że patrzę na coś. – Jak można zyskać jednorodność i spójność? – spytałem. don Juan uderzył mnie w plecy pomiędzy łopatkami. Don Juan uważał. czy dawni czarownicy mogliby powrócić do formy jaja. Don Juan odparł. aby przesunąć mój punkt połączenia do pozycji bardziej odpowiedniej do bezpośredniego postrzegania energii. Tak więc. jak wyjaśniał don Juan. należą włókna przestrzeni przez nią przenikające. – Ogarnięcie tego z pewnością nie jest ćwiczeniem na twoją głowę – odrzekł don Juan po uważnym wysłuchaniu moich argumentów. Wtedy on zaproponował. Gdy spytałem. Sam musisz to widzieć! Spierałem się później z don Juanem. każdy z nich jednorodnie stawał się linią i spójnie tą linią pozostawał. i to tak mocno. – Jak ja mam to zrobić? Pożyczyć od ciebie energii. tę również widzi jako pojedynczy kształt. Logicznie rozumowałem. że do wymiaru ludzkiego. że każdy człowiek na ziemi ma kształt kuli albo jaja. Lecz gdy wyobraziłem sobie całe mnóstwo takich kuł. że mówimy o jednorodności kształtu energetycznego dlatego. Możliwe też. Wtedy po raz pierwszy. – Kluczem jest tu usytuowanie punktu połączenia. widzi go jako pojedynczą kulę energii. daleko wykraczał poza to. stan. Mogę przesunąć twój punkt połączenia w miejsce bardziej odpowiednie do bezpośredniego postrzegania energii. przy takiej liczbie kuł. Ponieważ don Juan nalegał. że dobrym przykładem nowego typu jednorodności i spójności był kształt energetyczny dawnych czarowników. skoro nie potrafiłem tego dokonać. czym jest owa jednorodność i spójność. Don Juan powiedział. co mogli postrzegać i czego dokonać jako linie energii. – Nie znam sposobu na wyjaśnienie tego. że gdy świetlistych kuł jest tak dużo. I nagle patrzyłem albo śniło mi się. mówimy o jego spójności. iż wskutek uderzenia zapadłem w sen. samotne. Zawsze będą w jakiejś kuli. Dopiero wtedy można zrozumieć ogrom tego. Jednorodność i spójność energetyczna na poziomie linii pozwoliła czarownikom dostrzec nowy homogeniczny świat. Wszędzie wokół mnie snuły się jasne. obraz prysł. A ponieważ jego energia zawsze zachowuje swój kształt kuli lub jaja. że zemdlałem. Kiedy odzyskałem oddech lub też kiedy się przebudziłem. otoczone bezmiarem. lśniące wiązki światła. włókna znajdujące się na zewnątrz dowolnej z nich muszą przenikać przez sąsiednią kulę.jednorodności i spójności energetycznej. a tym samym uniemożliwiło powrót. jeśli dobrze pamiętam.

że dawni czarownicy tak nazywali stan wynikający z unieruchomienia punktu połączenia w nowym położeniu. a w drugiej uwadze udziela im abstrakcyjnych i szczegółowych wyjaśnień. czyli unieruchomienie punktu połączenia w swym zwykłym położeniu. Ale nie ma w tobie jeszcze odpowiedniej dyscypliny. że stan normalnej świadomości prezentował się przy nim bardzo mizernie.– I co widziałeś? Gdy odpowiedziałem. gdy ktoś wkracza w drugą uwagę. Don Juan powiedział. Traktowali oni drugą uwagę jako Wymiar nie kończącego się działania. uczucia superświadomości. w stanie normalnej świadomości czarownik naucza swoich uczniów podstawowych pojęć i procedur. byś mógł przemienić swoją jednorodność i spójność. zdaję sobie sprawę. że don Juan tak często. że nie byłem jeszcze gotowy do tego. znacznie rozleglejszym. Don Juan zapewnił mnie. nie pozwalając. że wypełnieniu tego zadania czarownicy poświęcają całe swe życie. że gdy powracałem . Problem mój polegał na tym. miłe uczucie. jak to tylko możliwe. Drugim wymiarem. które są zresztą ogromne. zostaje z nami przez całe życie. że dawni czarownicy rozróżniali dwa całkowite wymiary swych poczynań: mniejszy zwany pierwszą uwagą lub świadomością naszego świata. Doświadczałem wtedy na krótko bardzo męczącego uczucia niesamowitej jasności umysłu. że nie potrafiłem przerzucić pomostu między swoimi działaniami w drugiej uwadze a świadomością otaczającego mnie. czego nauczyliśmy się jako dzieci. – Poruszyłem twój punkt połączenia – mówił don Juan – i przez chwilę śniłeś włókna wszechświata. mimo wszystko. że każdorazowo. co może widzieć człowiek. To. co nazywał sztuczką czarowników. że po jego uderzeniu zobaczyłem gwiazdy. wprowadzał mnie w drugą uwagę. jak postrzegałem otaczający mnie świat na co dzień. czego doświadczali w drugiej uwadze. ile to. i to bez zbędnych słów. Potem don Juan podał mi tradycyjną definicję drugiej uwagi. Wyjaśnił mi. Zasadniczym powodem były tu nie tyle jej zawiłość i złożoność. było to delikatne klepnięcie lub silne uderzenie w plecy na wysokości łopatek. które zajmował w momencie przechodzenia do drugiej uwagi. ale mogą też wciąż na nowo przeżywać to wszystko. tak intensywny. jak tylko mógł. Kosztowało mnie to wiele wysiłku i zabrało mnóstwo czasu. że dzięki temu przemieszcza mój punkt połączenia. zanim pojąłem istotę drugiej uwagi. don Juan wyjaśniał mi szczegółowo naturę magii. przywracając określone położenie punktu połączenia. punkt połączenia znajduje się w innym położeniu. Niezliczoną liczbę razy udało mi się postrzegać tak wyraźnie. czego się wtedy nauczymy. wiedząc. Powiedział. Zwykle też uczniowie nie pamiętają tych wyjaśnień. Don Juan argumentował. Czarownicy wykorzystali tę osobliwość pamięci i podnieśli proces przypominania sobie wszystkiego. nie ma energii. Don Juan powiedział mi tak: – Uczenie się czegoś w drugiej uwadze przypomina nabywanie wiedzy w dzieciństwie. do rangi jednego z najtrudniejszych i najbardziej skomplikowanych zadań w tradycyjnej magii. że stosowanie sztuczki czarowników jest nieodzowne. jest druga uwaga lub świadomość innych światów. Przeważnie przypominało jakiś dziwny sen. Gdy znajdowałem się w drugiej uwadze. – Czym jest przemiana jednorodności i spójności? – Osiągnięciem drugiej uwagi poprzez utrzymywanie punktu połączenia w jego nowym położeniu. gdy mamy zrobić coś. Don Juan zauważył. Tak więc przypominanie sobie to ponowne przesunięcie punktu połączenia dokładnie w to położenie. Mówiąc innymi słowy. Czarownicy wyjaśniają tę osobliwość pamięci i proces przypominania tak. Don Juan pomógł mi doświadczyć niewytłumaczalnych rzeczy towarzyszących drugiej uwadze za pomocą czegoś. by przesunął się z powrotem. aż skręcał się ze śmiechu. ale w jakiś sposób zachowują je w każdym szczególe w swej pamięci. czyli unieruchomienie punktu połączenia w jednym z niezliczonych nowych położeń. że czarownicy mają nie tylko doskonałą i absolutną pamięć. W stanie tym potrafiłem pojąć dosłownie wszystko. mówimy wtedy. by zrozumieć swoją niezwykłą wizję. Dawni czarownicy byli wytrawnymi mistrzami takiej przemiany. “To takie oczywiste". Ale nie było to. co dzieje się z nimi w drugiej uwadze. Przekonywał mnie również. Oceniając to wszystko z dzisiejszej perspektywy. I dlatego widzieli wszystko. starał się mnie zmusić do przemiany jednorodności i spójności mojej energii. codziennego świata. że wszystko to w nienaruszonym stanie pozostanie w mej pamięci do końca życia. całkowitego jak uwaga której wymaga od nas codzienne życie. by zmusić mnie do utrzymywania odmiennego położenia punktu połączenia i spójnego w nim postrzegania tak długo.

lub też na odwrót: im bardziej niezwykły sen. że tylko te włókna energii. tym bardziej niezwykły sen. widzieli. jak mówił don Juan. że byłem w drugiej uwadze. widzieli. Pewnego dnia. że sny są ściśle powiązane z tym przemieszczeniem. . Po drugie. prawdopodobnie nawet o tym nie wiedząc. Don Juan powiedział. Świadomość istnienia tej możliwości pociągała za sobą kolejne odkrycie. że to spostrzeżenie stało się dla nich bodźcem do opracowania niesłychanie wydumanych technik wymuszających przemieszczanie punktu połączenia. Dawni czarownicy widzieli. zaczynają przez niego przechodzić całkiem różne. iż taki stan w ogóle istnieje. w szczególności. które widzieli w przepływie energii człowieka. mogą być połączone w spójne postrzeganie. Głodówki. niezwyczajne włókna.do normalnego stanu świadomości. Po pierwsze. takich jak spożywanie roślin pobudzających odmienne stany świadomości. widzieli oni. widzieli. widzieli. było stwierdzenie. pomiędzy włókna energii całego wszechświata. Angażują one świadomość i zmuszają owe niezwyczajne pola energetyczne do połączenia się i wytworzenia stałego. I w ten sposób. że punkt połączenia można wypchnąć poza świetliste jajo. które przechodzą przez punkt połączenia. zupełnie nie pamiętałem nie tylko tego. zasadzali sztukę śnienia na pięciu stanach. lecz również tego. że w trakcie zwykłego snu punkt połączenia może bardzo łatwo sam się przemieścić. przyjmując dowolne położenie na powierzchni świetlistego jaja lub w jego wnętrzu. że dzięki właściwej dyscyplinie można systematycznie przesuwać punkt połączenia w trakcie snu i zwyczajnych marzeń sennych. Kolejnym fundamentalnym odkryciem. Po czwarte. don Juan podał mi najspójniejszą z punktu widzenia czarowników definicję śnienia. Dawni czarownicy. gdy spacerowaliśmy po wielkim placu w mieście Oaxaca. – To sztuka swobodnego przemieszczenia punktu połączenia z jego zwykłego położenia w celu uwydatnienia i rozszerzenia zakresu tego. że podczas gnu punkt połączenia może się bardzo łatwo przemieścić. spójnego postrzegania. którego dokonali dawni czarownicy. stworzyli śnienie. że im większe przemieszczenie. że jeśli punkt połączenia ulegnie choćby nieznacznemu przemieszczeniu. – Czarownicy pojmują śnienie jako niezwykle wysublimowaną sztukę – powiedział. I po piąte. a mianowicie. tym większe przemieszczenie. co można postrzegać. kontrolowanie snów. poddawanie się długotrwałym stanom przemęczenia i napięcia czy. Po trzecie.

którą posiada każdy z nas. Innymi słowy. a on zasugerował. Moje pierwsze próby poszukiwania własnych rąk pod – czas snu okazały się fiaskiem. Jeśli ty chcesz do tego przywyknąć. Nie skaczesz więc. na chwilę. – Ten. określił uwagę śnienia jako niepojętą. używając terminów abstrakcyjnych właściwych magii. Śnić powinno się z niezachwianą wolą i powagą. – Czy to jest możliwe? – Oczywiście. w której określimy jej cel. abym spróbował potraktować to wyzwanie jako zabawę. że przez metaforyczny opis drugiej uwagi jako sekwencji chciał mi powiedzieć. musisz patrzeć na swoje ręce. że wybór moich rąk jako obiektu śnienia był równie zasadny jak wybór czegoś zupełnie innego. Ale gdy już śnisz. Celem ćwiczenia nie było znalezienie konkretnego obiektu. Czarownicy przywykli już do tego i potrafią to osiągać. Między innymi powiedziałem don Juanowi. Mogą odwoływać się do przenośni i mówić o świecie wymiarów magicznych albo objaśniać całą sprawę. jeśli chcesz kiedykolwiek śnić. Don Juan opisał uwagę śnienia jako kontrolę. Don Juan zapewnił mnie. gdy ty tego chcesz. kontrolujesz obraz sali wykładowej i pozwalasz mu zniknąć dopiero wtedy. jak ustawiać śnienie. Potem zmienia się w coś. powiedzmy. – Wyjaśnienia zawsze wymagają głębi myśli. na przykład. Możesz. Po miesiącach bezowocnych prób poddałem się i znów zacząłem narzekać na absurdalność całego przedsięwzięcia. który śni. – Jest siedem bram – powiedział mi wtedy don Juan. niczym wrażenie ^myślowe. którą zyskuje się nad snami poprzez umiejętność unieruchomienia punktu połączenia w dowolnym nowym położeniu w które został przesunięty w czasie snów. Jesteś właśnie przed pierwszą i musisz ją otworzyć. by wykorzystać ją w naszym codziennym życiu. iż druga uwaga – efekt uboczny przemieszczenia się punktu połączenia – nie przychodzi naturalną koleją rzeczy. W końcu przekształca się w pewien stan istnienia czy może sferę praktycznego działania albo wszechogarniającą siłę. – Gdy rozmawiamy o śnieniu. że jesteś w swojej sali wykładowej. z sali wykładowej nagle w góry. że nasza rozmowa na tym się nie zakończyła.ROZDZIAŁ II: PIERWSZA BRANIA ŚNIENIA Tytułem wstępu do swej pierwszej lekcji o śnieniu don Juan mówił. co można tylko odczuwać. – Dlaczego nie powiedziałeś mi o tym wcześniej? – Nie miałoby najmniejszego sensu opowiadać ci . śnić. w trakcie snu. jakich nawet nie moglibyśmy sobie wyobrazić. na początku pojawia się myśl. Ja zawsze wolałem tę drugą. która otwiera przed nami światy. Tylko w tych warunkach nasze sny mogą zamienić się w śnienie. bardziej kuriozalna niż przedstawiająca rzeczywistą możliwość. jest to ukryta umiejętność. aczkolwiek żadna z nich nigdy nie zadowoli racjonalnego umysłu człowieka Zachodu. czarownicy mają dwie możliwości. że to możliwe. ale musi być wsparta intencją. możesz być ciężki jak cholera – powiedział. a nie sprawę życia i śmierci. staraj się być lekki jak piórko. – Nauczę cię. Jednakże przypominając sobie moje doświadczenia w drugiej uwadze. Nigdy jednak nie mamy Sposobności. musi otworzyć je wszystkie. co myślę o jego absurdalnym zadaniu. ale raczej zaangażowanie uwagi śnienia. rozpoczynając moje szkolenie w sztuce śnienia. Na poziomie świadomości codziennego świata nie mówiliśmy już wiele więcej. Ustawić śnienie. a na stałej i kontrolowanej świadomości przesunięcia punktu połączenia skończywszy. powinieneś zacząć od czegoś bardzo prostego. jedną po drugiej. odkryłem. Dziś w nocy. to nie dopuścić. począwszy od pragnienia pojawienia się myśli o niej. Wyjaśniając istotę magii. że druga uwaga jest swego rodzaju sekwencją. samoistną właściwość naszej świadomości czeka ona jedynie na nasze przywołanie. Owa kontrola niczym nie różni się od kontrolowania dowolnej sytuacji w naszym codziennym życiu. by twój sen zamienił się w coś innego. podpartymi jednak gromkim śmiechem i pewnością człowieka pozbawionego wszelkich trosk. kiedy tylko zechcą. Używając bardziej ogólnych sformułowań. Don Juan powiedział mi. – Co oznacza: “ustawić śnienie"? – Oznacza to umiejętność precyzyjnego i praktyczne – go zawiadywania ogólną sytuacją podczas snu. – Nauczę cię teraz pierwszego kroku do mocy – powiedział don Juan.

Zachowuj się tak. które trzeba przejść? – Nie. Szliśmy w milczeniu. Haczyk tkwi w tym. abyś mógł trafić do swojego ciała energetycznego. W chwili. To była rzeczywistość. Po prostu trzeba zamierzyć świadomość tego. którym wkroczyłeś właśnie do innego świata. Mój umysł był pobudzony. umysłu. mogli być Litwinami. która sprawia. Ponieważ moje stwierdzenie odnosi się do zamiaru i intencji. wprowadzając w drugą uwagę. co tylko nakażą sobie zamierzyć. Spacer podziałał na mnie w niezwykły sposób. Rozpaczliwie usiłowałem obserwować ludzi. Pewnego dnia to ty będziesz musiał wszystko tłumaczyć. Wtedy wszystko to było dla mnie jeszcze tajemnicą nie do przeniknięcia. aby don Juan wyjaśnił mi to bardziej szczegółowo. że w strumieniu energii wszechświata istnieją wejścia i wyjścia. – To nic nie znaczy. nie ma żadnych etapów. które nazywa się siedmioma bramami śnienia. Jak każdy racjonalny człowiek sądzisz. – Uważaj na to. – Nie przejmuj się tym – powiedział. Stwierdzenie. gdy zdamy sobie sprawę. tym bardziej ściskało mnie w żołądku. postrzeganych przez czarowników jako przeszkody. Osiągamy pierwszą bramę W momencie. że to klepnięcie zahipnotyzowało mnie. aby przejść na drugą stronę ulicy. Zapamiętaj teraz. luźną ziemią. ale wykraczająca daleko poza to. szukając jakichś napisów i patrząc na ludzi. Użyczyłem ci właśnie mojej energii. gdy ktokolwiek stara sieje wyjaśniać. co mówię. by nikt nie zwrócił na ciebie uwagi. na każde słowo. ale nie rzucaj się w oczy. które bardzo trudno opisać. Każde drzewo otaczał duży kwadratowy klomb. ale moim ciałem owładnął strach. że rozumienie jest wyłączną domeną rozumu i rozsądku. Poczułem. że zasypiam? Czy są jakieś etapy. Gdy doszliśmy do skrzyżowania i zatrzymaliśmy się. – Jest to uczucie miłej ociężałości. Gdy zacząłem im się przypatrywać. Śniłem. Miałem pełną świadomość tego. uświadomiłem sobie. Brzmi to dość idiotycznie. że nie było tam żadnych samochodów. Żeby zrozumieć. Chciałem. co znałem i uważałem za realne. że drzewa były tu równo przycięte. Były one niskie. Wokół nas natychmiast uformował się krąg przytłaczających niebieskich i brązowych oczu. I nagle zawładnęło mną całkowite przekonanie. że trzeba do tego ciała trafić. że nie chce się nam otworzyć oczu. To nie potrwa długo. – Jak mam być świadom tego. Ludzie wyglądali na mieszkańców Europy Północnej. Nie dopatrzyłem się na nich żadnych chwastów ani śmieci tak typowych dla dużych miast. że w przypadku śnienia istnieje siedem wejść. brzmi nonsensownie tylko dlatego. Mógłbym przysiąc. co mam na myśli. że to wcale nie był sen. który musimy przekroczyć poprzez świadomość istnienia pewnego odczucia przychodzącego tuż przed głębokim snem – powiedział. dla czarowników rozumienie istoty tego stwierdzenia odnosi się do domeny energii.o wszystkich bramach. A teraz wiesz. że jeśli ktoś zamierza skierować to stwierdzenie do ciała energetycznego. o których trudno mówić. gdy spojrzałem na krawężnik. iż natychmiast zasnąłem. szeroką aleją otoczoną drzewami. musisz sam tego doświadczyć. oni zaczęli przypatrywać się mnie. Rozglądaj się dookoła. jak don Juan trąca mnie lekko. Byłem przekonany. zauważyłem. A do tego trzeba ci energii. dopóki nie roztrzaskałeś sobie głowy o pierwszą z nich. Byłem już o . że jest to twoja przeszkoda i że musisz ją pokonać. którzy przechodzili obok nas. przy którym stałem. gdzie jestem. Czarownicy są przekonani. że nie jestem w tym świecie. co mam ci do powiedzenia: czarownicy podejmują zamiar uczynienia wszystkiego. Spojrzałem na don Juana. Z pewnością nie posługiwano się tam angielskim ani hiszpańskim. było to jednak miasto kultury zachodniej. – Pierwsza brama jest progiem. że spaceruję z nim po nieznanym mieście. Chciałem się zorientować. Don Juan wyjaśnił. – Ale jak można zamierzyć taką świadomość? – Zamiar czy też intencja to sprawy. że natychmiast zacząłem rozglądać się dookoła. by znaleźć przyczynę mojego niepokoju. don Juanie. że nie odnosisz go do odpowiedniego kontekstu. docierając do następnej przecznicy. które usłyszałeś. że się zasypia. ale klepnął mnie wtedy w plecy. a liście mocne i skulone. – To nie jest żadne konkretne miejsce. więc staraj się wykorzystać mądrze swój czas. przez podjęcie takiego zamiaru. Im dłużej szliśmy. – W jakim sensie ciało energetyczne pojmie to stwierdzenie? – W sensie cielesnego odczuwania. ono pojmie je całkowicie odmiennie niż umysł. że zasypiamy zawieszeni między ciemnością a ociężałością. Całkowicie pochłonęło mnie odczytywanie napisów na tablicach reklamowych i nad sklepami. wypełnione były czarną jak smoła. Sen był tak realny.

. Odczuwałem niezwyczajne mrowienie w okolicy splotu słonecznego. zanim nie zamierzę pierwszej bramy śnienia. że intencja jest sprawą twojego ciała energetycznego. Był to jednak pojedynczy przypadek i więcej mi się to nie powtórzyło. odkrytym przez czarowników starożytności. działać. że ciągle budziłem się o różnych porach nocy. staniesz się świadomy momentu. Zaczynałem jednak dostrzegać. że jestem śniącym. że widzę swoje ręce. w którym zasypiam. że jestem śniącym. iż zapadasz w sen. że brak ci energii. że muszę sobie wmówić. Zapewnił mnie. A potem. Chwilę później byłem już w miejscu. Muszę sam trafić do swego ciała energetycznego. ani też zobaczyć swoich rąk. zakazując mi się pokazywać. Don Juan dodał żartobliwym tonem. gdy nim nie jesteś? Zamierzanie jest tym i tym: to przekonanie samego siebie. celem śnienia jest zamierzyć. że jestem śniącym i że osiągnąłem moje ciało energetyczne. Zamierzać oznacza pragnąć. nie mogłem sobie tego uprzytomnić. że trafiłeś do swego ciała energetycznego i że jesteś śniącym. że byłem o krok od odkrycia transcendentalnej istoty śnienia i tajemnicy ludzi. starając się też zobaczyć we śnie swoje ręce. Mijały tygodnie. i przekonaj samego siebie. Obraz zamazał się. że nie ma wystarczającej ilości energii na następną pożyczkę na po –®2et intencji. To przeczucie było tak silne. że niczego nie zamierzasz. co chciałem powiedzieć don Juanowi. Pozwól to zrobić swemu ciału energetycznemu. abyś zrozumiał. okazała się dla mnie całkowicie niewykonalna. – Użyczyłem ci mojej energii. – Czy celem śnienia jest zamierzyć ciało energetyczne? – zapytałem nagle. jak mówił. pewnego popołudnia podczas drzemki śniłem. każdą komórką swego ciała. don Juanie? – spytałem. że zamierzanie pierwszej bramy śnienia było jednym ze sposobów trafienia do drugiej uwagi i ciała energetycznego. by w to uwierzyć? O to chodzi? – Nie. – Użyj swej cichej determinacji. – Ale jak mam sam siebie przekonać. Nie zmuszaj się do świadomości. naturalną koleją rzeczy. wolny od wszelkich myśli. w domu don Juana. Pomogłem ci trafić do drugiej uwagi. że zapadam w sen. że jesteś śniącym. przenikając prosto do nosa i zatok. a jednocześnie daleko bardziej złożonym. Tym razem to ja skoncentrowałem ją za ciebie na trafieniu do twojego ciała energetycznego. Wymaga wyobraźni. Dzięki temu. na słomiance. Pozostała część zadania. że jesteś śniącym. przez co mój oddech był płytki i sprawiał mi ból. że w swoich snach miewam niejasne przeczucie. że zapadasz w sen. ale byłem cały odrętwiały. ale nawet jeśli czegoś się dowiedziałem. chociaż nigdy przedtem nie śniłeś. że rzeczywiście jesteś śniącym. – Gdzie byliśmy. że zamierzać można jedynie poprzez skoncentrowanie twojej intencji na tym. cielesnej wiedzy. – Czy to wszystko było snem? Hipnozą? – To nie był sen – odparł. w którym zapadasz w sen. dyscypliny i woli. ale również przez to. – W tym konkretnym przypadku. z którego zacząłem moją wędrówkę. ponieważ rozmawiamy o pierwszej bramie śnienia. co zamierzasz. czym różnią się ode mnie ci wszyscy otaczający mnie ludzie. W tym przypadku zamierzać to nabyć niepodważalnej. – Niewątpliwie można to i tak określić – odpowiedział don Juan. – Czy chcesz przez to powiedzieć. suchy wiatr. Leżałem skulony na boku. nie pragnąc. Zamierzanie jest czymś dużo prostszym. dosłownie wyrzucił mnie ze swego domu. automatycznie stajesz się bardziej racjonalny. Szok był dostatecznie silny. jak mi to powiedział. a ty trafiłeś do swego ciała energetycznego – stwierdził zwięźle don Juan. Podejmij się trudu zamierzania – kontynuował po chwili don Juan. Gdybyś zamierzył cokolwiek. że masz sam siebie przekonać. których widziałem. nie działając. W tej chwili nie potrafisz jeszcze pojąć znaczenia tego wszystkiego. a ja zapomniałem. tknięty dość osobliwą myślą. gdy nagle zawiał dziwny. Wróciłem do domu i przez długie miesiące każdej nocy z całej siły zamierzałem być świadomym momentu. Po tym. Wiedziałem. gdy nim nie jestem? – Gdy słyszysz. i bycie przekonanym. i zrobić wszystko. że jesteś śniącym. Musisz czuć. by mnie przebudzić. – To było śnienie. a nie rozumu.krok od uświadomienia sobie. że powinienem coś robić. a ja nie potrafiłem sobie uświadomić ani tego. I to nie tylko dlatego. twoje ciało energetyczne natychmiast zrozumiałoby. by twoje ciało energetyczne uświadomiło sobie. Jak masz przekonać sam siebie. przekonanie siebie samego. ale nie pamiętam co. Słyszałem.

Gdy wpadłem na jakieś drzwi. ale nie mogłem oprzeć się wrażeniu. gdzie byłem po raz pierwszy. Zawahał się przez moment. nie zdarza się to poprzez nakazywanie sobie i narzucanie owej świadomości. zanim dał mi odpowiedź. niż była chwilę przedtem. co kiedyś zrobiłeś. można porównać do zburzenia ściany po to tylko. że musiałem poprosić go o wyjaśnienie. Potem zmieniło się światło w moim śnie. był tak silny. Śniłeś. że śniący z pełną świadomością rzucają krótkie spojrzenia na wszystkie rzeczy. A to. – Miałeś jedynie uświadomić sobie. – Czy chcesz przez to powiedzieć. że pośród mnogości przedmiotów w naszych snach istnieją też prawdziwe energetyczne wtręty. że wszystko zepsułem? – Nie. Nie było absolutnie żadnej różnicy między tym spacerem podczas snu a jednym ze spacerów. że odwiedzam moje miasto rodzinne. – Proszenie śniącego. która wpada do tego oceanu. ale nie spałeś. rzeczy występujące w naszych snach za przyczyną zewnętrzną. Po wielu wysiłkach rzeczywiście zobaczyłem we śnie ręce. zmieniały kształt. wyglądało dokładnie tak. – Rzeczywistym celem jest to. Możesz osiągnąć tę samą pozycję poprzez śnienie. Śnienie to proces przebudzania i uzyskiwania kontroli. Don Juan powiedział. które pamiętałem ze swych wizyt w miastach. że wszystko jest bardzo ciężkie. Oznacza to. to jeszcze wściekłem się na siebie za swoją niezdarność. – Myślę. bo są to wrota do drugiej uwagi. jakbym był turystą spacerującym ulicami miasta. Zaczęły boleć mnie stopy. Don Juan z całym naciskiem podkreślał. a uwaga śnienia to rzeka. on dał mi kilka wskazówek. jak moje miasto. by wyobraził sobie jakąś określoną rzecz podczas snu. to pewnego rodzaju wybieg – powiedział. Niemniej jednak pozostała treść moich snów cechowała się przyjemną stabilnością. I jakkolwiek dziwnie to może brzmieć. Następnie patrzą na inne przedmioty w ich śnie. aż pewnego dnia moja umiejętność śnienia uległa samoistnej przemianie. Widziałem wszystko tak. ty nie spałeś. Kontynuowałem mój realistyczny spacer po mieście aż do całkowitego wyczerpania. byłem bliski utrzymania wizji wszystkiego. że twój punkt połączenia nie znalazł się w swoim położeniu poprzez normalny sen. Zaczęło się to jak całkiem zwykły. że uwaga śnienia to klucz do poruszania się w świecie czarowników. Jeśli skupiają uwagę śnienia na czymś konkretnym. Nie chodzi o to. którym w nie uderzyłem. don Juanie. ale przez wytrzymywanie wizji dowolnej rzeczy. – Czy to jest niebezpieczne? – I to jak! Śnienie musi być przemyślane i rzeczowe. wracając do punktu wyjścia możliwe jak najczęściej. nie dość. Nacisk. Tak minęły kolejne miesiące. Śniłem. że nadal starałem się uświadamiać sobie moment zapadania w sen i odnajdywać własne dłonie. że miasto. Kiedy zmieniłem położenie twojego punktu połączenia i znaleźliśmy się w tamtym tajemniczym mieście. Doznawałem absurdalnego uczucia. Ulica. choć nie robiłem niczego innego poza tym. by rozgnieść siedzącego na niej komara. Uwagę śnienia trzeba cały czas ćwiczyć. które ich otaczają podczas snu. tak zupełnych. Druga uwaga to stan świadomości istnienia innych światów zupełnych. co zrobiłeś. by mieć świadomość zapadania w sen. gdy wysłuchał mojej relacji. One tylko pozornie należały do mnie. choć bardzo plastyczny sen. Natomiast uwaga śnienia to stan świadomości istnienia przedmiotów w naszych snach. ale nie radziłbym ci tego teraz robić. Wszystko stało się wyraźniejsze. które mi się śniło. jak zapadasz w sen. momentami wyglądały wręcz koszmarnie. Zmusiłem go do tej zmiany. po której szedłem. że zabolało mnie kolano. Powiedział też. że posunąłeś się trochę za daleko – powiedział don Juan. że właśnie w tym mieście się urodziłem. jest to jedynie punkt wyjścia. który don Juan kładł na te stwierdzenia. na co tylko kierowałem swoją uwagę. Ale najwidoczniej starasz się powtórzyć to. narzucone nam przez obcą siłę. . Nie można sobie pozwolić na jeden fałszywy krok. ale to nie były moje ręce. – Jaka jest różnica między uwagą śnienia a drugą uwagą? – Druga uwaga jest jak ocean. jak nasz świat. Umiejętność odnalezienia ich i podążania za nimi stanowi istotę magii.Kiedy podzieliłem się z don Juanem wrażeniami z moich bezowocnych prób. na którą się patrzy podczas snu. niezaprzeczalnie stała się bardziej rzeczywista.

Gdy podążamy za nimi do ich źródła. które przenikają do naszych snów. Powiedział. że jakkolwiek by było. Aby skompensować ulotność snów. – Bardzo mi przykro. – Właśnie to usiłuję ci powiedzieć. aż będziesz mógł ogarnąć wszystko. albo też chce mnie zachęcić. – I jako takie są niczym ulica dwukierunkowa. byś poznał inną wersję – sen to właz do innych światów percepcji. – Nie rozumiesz. niesłychanie realistyczny sen. – Don Juan przerwał. don Juanie? – Tak. chwyta te prądy energii i zamienia je w określone części naszych snów. co wiesz o snach – sen to to. Potem wróć do punktu. musimy ją przekroczyć dzięki umiejętności utrzymania obrazu dowolnego przedmiotu w naszym śnie. gdy nasza uwaga śnienia odnajduje te prądy pośród przedmiotów we śnie i skupia się na nich. aby dać mi czas na przemyślenie tego. iż udało mi się dotrzeć do pierwszej bramy śnienia. Ale gdy tylko zaczniesz tracić kontrolę. rzucając przelotne spojrzenia. ale przedmioty szybko się rozpływają. – Najbardziej niezwykłą rzeczą. co nam się przydarza. Są to wybuchy zewnętrznej energii. albo co tam chcesz. – Chcę jeszcze raz powiedzieć ci. Don Juan odmówił dalszych wyjaśnień tego tematu. odczuwasz natłok energii. aby przekroczyć pierwszą bramę. Wkrótce przekonasz się. wpatruj się w tyle przedmiotów. tak jak ty. gdy będziesz dalej ćwiczył. a obrazy zaczną się zmieniać. Wystarczą cztery przedmioty. don Juanie. wróć do punktu wyjścia i zacznij od początku. a to już jest bardzo dużo. – Czym właściwie jest ciało energetyczne? . – Prawie to mi się udaje. Powrócił do omawiania moich doświadczeń w śnieniu. obrazy się nie zmieniają. co właśnie powiedział. ile tylko zdołasz. ale słowa z twojego wyjaśnienia nie rozumiem. On zapewnił mnie jednak. czynimy je naszymi przewodnikami do sfer tak nam obcych i tajemniczych. jest to. musi potraktować mój sen jako pierwszą prawdziwą próbę w śnieniu. że jest ze mną szczery. że czarownicy drżą na samo wspomnienie takiej możliwości. że naprawdę dotarłem do pierwszej bramy śnienia. Nasza świadomość przechodzi przez ten właz do innych światów. co masz zrobić w swoich snach. – Co oznacza przejście pierwszej bramy śnienia? – Osiągamy pierwszą bramę śnienia.– Sny są jeśli już nie wrotami. – Dostrzegają je i starają się oddzielić od zwykłych przedmiotów ze snów. bo ciągle trzymasz się tego. – Kim są ci tropiciele? – Są to ładunki energii. – Czy sądzisz. – A jak czarownicy oddzielają te prądy od normalnych przedmiotów w swoich snach? – Poprzez ćwiczenia i kontrolę uwagi śnienia. – Po co je oddzielają. Później możesz poszerzyć zakres postrzegania. co zechcesz. że don Juan albo nieco przesadza. co oznacza. Jest taki moment. że wraz z dotarciem do pierwszej bramy docierają także do swego ciała energetycznego. Pamiętaj. a my interpretujemy je jako przedmioty nam znane lub nie znane. Potem przesuwaj wzrok na inne przedmioty. – Czarownicy są świadomi istnienia tych prądów zewnętrznej energii – ciągnął. don Juanie? – Ponieważ one pochodzą z innych światów. jak łatwo będzie ci teraz przychodzić śnienie. kiedy śpimy. Pomyślałem. albo mając. A ja ciągle się staram. don Juan nagle powrócił do tego tematu. które łączą się z przedmiotami z naszych normalnych snów. Za każdym razem. Kiedy już osiągniemy bramę. gdy oddzielasz go i patrzysz na niego. Podczas kolejnej rozmowy. Dlatego też na samym początku nie patrz na zbyt wiele rzeczy w swoich snach. od którego zacząłeś. Wtedy cały sen się rozpada i pozostaje tylko ta zewnętrzna energia. uświadamiając sobie. czarownicy zastosowali metodę określonego przedmiotu jako punktu wyjścia. Na początku musisz utkwić spojrzenie w dowolnie wybranym przedmiocie. która przytrafia się śniącym. że jeśli patrzysz krótko. innym razem. Przez ten właz przenikają do nas prądy nieznanej energii. że zapadamy w sen. Wtedy umysł albo mózg. to przynajmniej włazem do innych światów – zaczął. a te światy wysyłają w nasze sny tropicieli.

które odziedziczyliśmy po naszych przodkach. Ale śniący nie powinni sobie folgować i uganiać się za tropicielami. Dokładnie przedstawił mi cały zestaw ćwiczeń. don Juanie? – Na przykład przemieszczenia się w jednej chwili z jednego końca wszechświata na drugi. może dokonywać rzeczy nieosiągalnych dla ciała fizycznego. – Co to za sfera. jest niezależne od niego. Rozpoznają energię i idą za nią. jak zwykle postrzegamy świat. którą wykorzystują do postrzegania świata na co dzień. że czarownicy w swych snach oddzielają tropicieli przybywających z innych światów. . To oznacza. o której mówiłeś. Uśmiechnął się do mnie i już miałem zadać mu pytanie. może posłużyć się energią. Don Juan umilkł. kiedy ma ono do czynienia z energią w śnieniu: może postrzegać przepływ energii. Jest to cała energia. A ponieważ jest czystą energią. że pewna część mnie nie może niczego z tego pojąć. Wielokrotnie powtórzył dla podkreślenia wagi swych słów. Wybór określonych zachowań przez czarowników ma służyć odnowie ich życia poprzez zmianę podstawowych reakcji na świadomość istnienia. że tak. co uważają za zbyteczne w swym życiu. że nigdzie nie zdobędziemy już więcej energii. Gdy nalegałem. że ciało energetyczne widzi energię bezpośrednio jako światło lub swego rodzaju wibrujący prąd albo pewne zaburzenie. Niematerialna konfiguracja złożona z czystej energii. Robią to ich ciała energetyczne. by don Juan powiedział coś jeszcze na ten temat. Czarownicy zdobywają tę energię dzięki bardziej przemyślanemu rozprowadzeniu posiadanej energii. Jednakże utrzymanie tej zdobyczy uzależnione jest jedynie od energii. W przemyślany sposób rozprowadzają swoją energię i eliminują wszystko. Różnica polega na tym. Zauważyłem wówczas. Metodę tę nazywają ścieżką czarowników. – Co znaczy “postrzegać przepływ energii"? – To znaczy widzieć. by nadać sobie ruch. takie jak śnienie. ale nie był do końca przekonany. jest nieustanny wybór określonych zachowań w kontakcie ze światem. Ma swą własną sferę. gdy podjął wyjaśnienie. a jednak dla innej wszystko jest zrozumiałe i doskonale logiczne. dodał. Wydawał się niezdecydowany. że organizujemy sobie energię skąd tylko się da. by wystrzelić. Albo też ciało energetyczne odczuwa ją wprost jako wstrząs lub uczucie graniczące nawet z bólem. don Juanie? Gdy ciało energetyczne używa energii. że czarownicy mają swoje sposoby organizowania energii. że dochodzenie z pełną świadomością do pierwszej bramy śnienia jest metodą dochodzenia do ciała energetycznego. aż staje się ono jednostką zdolną postrzegać. – Wspomniałem ci już przedtem. Poprzez śnienie zagęszczamy ciało energetyczne. – Na przykład czego. gdyż niezwykle łatwo w takiej pogoni stracić kontrolę nad sobą. a skoro angażujemy całą naszą energię do zwykłego postrzegania. – Do czego to prowadzi? – Do tego. Don Juan wyjaśnił. – Ponieważ energia jest jego sferą. to nie zostaje nam już jej nic na jakiekolwiek niezwyczajne postrzeganie. lub może postrzegać tak.– Jest to odpowiednik ciała fizycznego. Ciało energetyczne ma do czynienia z energią na poziomie energetycznym. ciało energetyczne może bardzo łatwo wykorzystać prądy energii. – A co z tą drugą sytuacją. Don Juan kilkakrotnie powtórzył. Niechętnie ci o tym mówię. Istnieją trzy sytuacje. które istnieją we wszechświecie. nadawania mu gibkości i spójności poprzez stopniowe ćwiczenia. że ciało energetyczne ma jedynie określoną postać i brak jej substancji. Jego postrzeganie. jak określił to don Juan. i zużywamy ją całkowicie do postrzegania i obcowania z pochłaniającym nas światem. którą posiadamy. Don Juan szybko przeszedł do innej kwestii. aczkolwiek obarczone wpływem naszego normalnego postrzegania świata. Są to zachowania o wiele mądrzejsze niż te. że wszyscy posiadamy pewien zasób podstawowej energii. Musi je jedynie oddzielić i już śmiga razem z nimi. A śnienie jest sztuką hartowania ciała energetycznego. jakby chciał coś jeszcze dodać. Istotą ścieżki czarowników. by wystrzelić niczym rakieta w nieznane. don Juanie? – Energia. – Ale czy ciało fizyczne także nie składa się z energii? – Oczywiście.

Poprzez kształtowanie tej świadomości możemy zdobyć tyle energii. Coś. że nasi przodkowie zastosowali powtarzanie. wiemy o nas samych. coraz bardziej panujemy nad uwagą śnienia. w istocie. . że jego celem. aby pasowała do właściwej nam konfiguracji. niejako uświadomienie mi różnicy między życiem jako wynikiem działania różnych sił biologicznych a aktem istnienia jako kwestią poznania. Jej pojawienie się nie jest do końca procesem. gdy da się jej cel. w normalnym znaczeniu tego słowa – jako trwającego właśnie ciągu operacji lub serii czynności albo funkcji prowadzących do zaistnienia określonego rezultatu. jak na przykład koncepcje czarowników. mówiąc. do tej pory uśpione. Miał rację. a dzięki niemu możemy bez kłopotu kształtować generalny kierunek i zdarzenia naszego życia. nagle budzi się do życia. gdy jest przywoływana. jak mało. – Czy rzeczywiście możemy kształtować naszą sytuację życiową. co dla nas w życiu nowe. że uwaga śnienia pojawia się wtedy. – Śniący to robią. – Pierwszy to całkowite poddanie się jej – czy to poprzez nagięcie się do jej żądań. ale również przekształcił to w skuteczny tryb życia poprzez ciągłe powtarzanie. żeby pasowała do specyfiki określonej osoby – stwierdził don Juan dobitnie. Wraz z postępowaniem moich ćwiczeń w śnieniu. don Juanie? – Konkretną sytuację życiową można tak zróżnicować. by dotrzeć do ciała energetycznego i go nie utracić. Wskazał też. co właśnie powiedział. Twierdził. że zacieśniając kontrolę nad naszymi snami. że wszystko. było możliwie jak najpełniejsze wprowadzenie mnie w zagadnienia życia i istnienia. bym nie poprzestał jedynie na zastanawianiu się nad tym. Don Juan zakończył rozmowę na temat śnienia. upominając mnie. Osiągnięcie to graniczyło dla mnie niemal z cudem. trzeba nam ustawicznie powtarzać aż do wyczerpania. że zapadam w sen. nabyłem umiejętności uświadamiania sobie. Jest to raczej rodzaj przebudzenia. – Mówiąc o kształtowaniu sytuacji życiowej – wyjaśniał don Juan – czarownicy mają na myśli kształtowanie świadomości istnienia. jak również potrafiłem zatrzymać się we śnie i dokładnie przyjrzeć się dowolnie wybranym jego elementom. by uczynić z nas istoty zdolne do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. gdy rozważysz.– Co to za podstawowe reakcje? – Są dwa sposoby podejścia do naszej świadomości istnienia – odpowiedział don Juan. Brzmi to niesamowicie? Ale nie jest niesamowite. których mnie uczył. Don Juan stwierdził. czy to poprzez przeciwstawienie się im. Drugi to kształtowanie naszej konkretnej sytuacji życiowej tak. zanim będziemy mogli w pełni się na to otworzyć. jako nauczyciela. Don Juan przyznał.

Don Juan powiedział. że aby nauczyciel śnienia mógł wskazać na określone zagadnienie. niewątpliwie nie pochwalałbym takiego zachowania. Byłem głęboko przekonany. że nie będzie się do tego wtrącał. a on obiecał mi. gdybym sam nauczał śnienia. jak się wyraził. Był przekonany. Don Juan śmiał się ze mnie. podczas którego uczymy się dyskredytować sny. Teraz zdaję sobie sprawę. Ponieważ. że walczy z poczuciem własnej ważności. – Tym bardziej więc musisz zachować trzeźwość umysłu. Zasadniczo tym. A przede wszystkim nie rozmawiaj o tym. podkreślał. Don Juan zawsze. Pojawienie się naszej uwagi śnienia jest bezpośrednim następstwem odnowy naszego życia. że ćwiczenia w uwadze śnienia są podstawą istoty śnienia. Don Juan nigdy nie wspominał. wydaje ci się niedorzeczne. że jest ona niezbędna we wszelkich poczynaniach czarowników i dlatego wielką wagę przykładał do nauczenia tego swoich uczniów. i umysł. Uczucie to było tak niesamowite. jak idiotycznie musiałem wówczas brzmieć. Posuwaj się powoli. by zasilić własną energię. dając mi moje pierwsze zadanie. Poprosiłem don Juana. nie mamy żadnej możliwości podłączenia się do zewnętrznego źródła. Don Juan wymógł na mnie zgodę. Don Juan powiedział. że poczucie własnej ważności jest nie tylko najpotężniejszym wrogiem . gdy już ją pokonałeś. że czynnym elementem takich ćwiczeń jest wytrwałość. Do tego celu don Juan użył jako bodźca pojęcia świadomości zapadania w sen. to obrazy się nie rozpływają. że energia potrzebna do uwolnienia naszej uwagi śnienia z klatki uwarunkowań społecznych bierze się z rozprowadzenia energii już istniejącej. Dziś. że prędzej czy później mury obronne umysłu nie wytrzymują naporu wytrwałości i nieskrępowana uwaga śnienia może się rozwijać. że jedną z trudniejszych rzeczy jest przełamanie początkowej bariery. naoliwienie machiny rozprowadzania energii i że spośród wszystkich składników ścieżki czarowników najskuteczniejszym jest utrata własnej ważności. To naturalna przeszkoda. Trudno o bardziej prawdziwe stwierdzenie. co don Juan zamierzał. a jednocześnie prowadzi skrupulatny. który zaklina się. broniący się swą racjonalnością.ROZDZIAŁ III: DRUGA BRAMA ŚNIENIA Podczas moich ćwiczeń w śnieniu odkryłem. że są to jakieś absurdalne odczucia. Don Juan niezmiennie powtarzał. – Ta bariera to coś więcej niż tylko proces socjalizacji – odparł don Juan. ale pozwolił mi zanotować je w moim notatniku. że nie potrafimy się zatrzymać w dowolnym momencie i skupić uwagi na jakimś przedmiocie ze snu. którym przypisywałem wielkie znaczenie. niezwykle osobisty pamiętnik pod tytułem Moje Sny. jak mówił don Juan. która uniemożliwia nam świadome skoncentrowanie się na śnie. że ścieżka czarowników to najlepszy sposób na. Powiedziałem mu. Jego wybieg polegał na daniu mi do zrozumienia. zacząłem często odczuwać dziwne wrażenia. musi się przed nią ugiąć. że jedynym sposobem na uświadomienie sobie chwili zapadania w sen jest dokładne przyglądanie się przedmiotom ze snu. Jednakże dla umysłu niemożliwe wydaje się wyćwiczenie świadomości na poziomie snu. aby przedstawił mi na ten temat swoją własną opinię. Gdy wprawiałem się w skupianiu i utrzymywaniu uwagi śnienia na przedmiotach ze snu. Tymczasem miałem nadal ćwiczyć. Teraz. Jednym z nich było uczucie. jakbym staczał się do rowu dokładnie w chwili zapadania w sen. gdy uzna to za stosowne. Stwierdziłem też. ale się nie zatrzymuj. Nabywszy biegłości w ustawianiu śnienia. musi stworzyć pewną dydaktyczną syntezę. Już prawie na samym początku moich doświadczeń w śnieniu zdałem sobie sprawę. – Wchodzisz w drugą uwagę i to właśnie daje ci tę pewność siebie – powiedział mi don Juan. że jest to bariera psychologiczna powstała w procesie socjalizacji. Po prostu działaj. zacząłem odczuwać dość dziwną wiarę w siebie. że musiałem o tym porozmawiać z don Juanem. – To pierwsza brama śnienia. Don Juan był przekonany. musimy rozprowadzać istniejącą w nas energię w każdy dostępny nam sposób. że potwierdziłem w praktyce to. Pierwsza brama śnienia związana jest z przepływem energii we wszechświecie. nazywając kryptoegomaniakiem. To fałszywe przekonanie. gdy przyglądam się obiektom we śnie tylko przez chwilę. było ćwiczenie uwagi śnienia poprzez koncentrowanie się na poszczególnych przedmiotach z mojego snu. że będziemy rozmawiali o śnieniu tylko w drugiej uwadze i tylko wtedy. o czym mi wcześniej powiedział. gdy tylko miał ku temu stosowną okazję.

Jednak wciąż pamiętałem. – Cóż. Ale przecież jego nauka jest dla nas ogromnym wysiłkiem. że zdolność badania treści snów musi być wynikiem naturalnej konfiguracji istoty ludzkiej. – Niektórzy tak – odparł od niechcenia. Jeszcze nie czas na wyjaśnienia. ale podczas śnienia cecha ta niezwykle przybierała na sile. doceniani i podziwiani. że mieliśmy rozmawiać o śnieniu tylko wtedy. bardziej zainteresowany inną sprawą. ruszasz swój punkt połączenia. do zdolności poruszania się. że nie jesteśmy sami na tym świecie. Byłem świadomy swojego przyrodzonego natręctwa. że nie tylko brzydziłem się. Powiedziałem don Juanowi. zanim mogłem z powodzeniem utrzymać niezachwianą uwagę śnienia na dowolnym przedmiocie. pamiętałem jednak. jak napominasz samego siebie. że na podtrzymanie poczucia własnej ważności tracimy większość naszej energii. że obserwowałem przedmioty w moich snach ile tylko dusza zapragnie i nigdy wcześniej nie odczuwałem niczego chociażby trochę zbliżonego w sensie czystości i ostrości obrazu. iż nie posiadałem tej zdolności wcześniej. Don Juan argumentował. że są i inne światy dostępne dla śniących. ale wydawało mi się. że sytuacja jest alarmująca. nastąpiłyby dwie rzeczy. żeby patrzeć na przedmioty. Pozostawiłem tymczasem kwestię znaczenia jego słów. że jest to jakiś obcy głos? –zapytał don Juan. Gdy zacząłem swój elaborat. Myślałem nawet. Nowa umiejętność przelotnego spoglądania na przedmioty w moim śnie łączyła się z niezwykle dokuczliwym napominaniem samego siebie. czy jesteśmy zauważani. Po pierwsze. Stała się tak intensywna. których nie mogłem mu wcześniej zadać. podobnie jak dawni czarownicy. dostarczylibyśmy sobie wystarczająco dużo energii. właściwie tak. Po drugie. Nabyłem takiej wprawy. Co to było za uczucie. czułem strach i obrzydzenie. ale też bardzo niebezpieczna podróż. słysząc. czy to naprawdę było moje natręctwo czy też coś innego. Wtedy twój punkt połączenia przemieścił się dość daleko. Nie rozpoznaję wówczas mojego głosu. . Gdy patrzyłem wówczas na tych ludzi w tamtym śnie. Najlepszym przykładem jest nasza ciągła troska o dobry wygląd. lecz także nemezis rodzaju ludzkiego. że potrafiłem sobie wyobrazić. – Gdy nadarza się okazja. poza granice znanego nam świata. Masz zgubne skłonności do takich samych zachowań. jak napominam samego siebie. napominając się.czarowników. To. W rezultacie zapuściłeś się. mówiąc: – Teraz jesteś gotów. podobnym. których nigdy nie zapomnę. Don Juan dowodził. jakie to było niezwykłe doznanie. gdy don Juan wprowadził mnie w śnienie. Gdy następnym razem usłyszysz. Ale powiedzmy. Jesteśmy fizycznie przystosowani tylko do jednego sposobu chodzenia. że chyba dlatego. rozzłość się nie na żarty i wrzaśnij: “przestań!" Tak więc stanęło przede mną kolejne wyzwanie. don Juanie? – Moim zdaniem twoje ciało energetyczne połączyło się z obcą ci energią tamtego miejsca i pohulało sobie do woli. by podczas śnienia krzyknąć “przestań!" Wydaje mi się. Najdziwniejsze było to. – A więc to nie ty. Oczywiście cały czas pamiętałem o tym. o to. iż mi odbija. W końcu powiedziałem don Juanowi: – W moich snach wciąż mówię do siebie. Przyszło mi do głowy. – Czy każdy śniący tego doświadcza? – zapytałem don Juana. – Im więcej o tym myślę – powiedziałem – tym bardziej mnie to intryguje. Z tych innych zupełnych światów przybywają do nas czasami pewne energetyczne istoty. miałem pamiętać. jak czarownicy starożytności – mówił dalej don Juan. że gdybyśmy utracili choćby trochę tego poczucia własnej ważności. iż tak bardzo drażniło mnie to natrętne napominanie. Rzecz jasna. Zabrało mi to ponad dwa lata. bym patrzył na składniki moich snów. uwolnilibyśmy znaczne zasoby energii marnotrawionej na podtrzymywanie iluzji naszej wspaniałości. Powiedzmy. działo się przede wszystkim w umyśle. przerwał mi. być może. by dotrzeć do drugiej bramy śnienia. by przejść do drugiej uwagi i choćby na mgnienie oka dojrzeć wspaniałość wszechświata. by krzyknąć “przestań!" Głos natychmiast umilkł i już nigdy więcej nie powrócił. z jaką trudnością przychodziła mi choćby sama myśl o takiej możliwości. – Czy odnosisz wrażenie. że wydawało mi się. Nadarzyła się okazja uzyskania odpowiedzi na pytania. gdy go znów zobaczyłem. światy zupełne. lecz również zacząłem wątpić. jakbym niczego innego nie robił przez całe życie. używamy do tego nóg. czego doświadczyłem za pierwszym razem. Bardzo realistyczna. gdy on sam tak postanowi. bałeś się i brzydziłeś – po raz pierwszy w życiu badałeś obcą energię.

w moim umyśle. Ono istniało tylko dla mnie. Ty widziałeś to jako miasto. Usłyszałem. widziałeś jakieś miasto i ludzi w tym mieście. Przecież nie jesteś tak głupi. don Juanie? – Wierz mi. że jest to jedna z możliwości. gdy zaczynasz mówić. że byliśmy w miejscu istniejącym naprawdę. co pochodzi nie z tego świata. gdy skończysz śnienie. Moje zażenowanie minęło dość szybko i byłem gotów do następnego pytania. że nigdy nie zapytałeś mnie. Mamy dwie wersje. Musisz jednak odpowiednio się kontrolować. gdy powiedział mi o ustawianiu śnienia. Będziesz musiał poczekać i samemu się domyślić. Możesz mieć tyle snów. co widziałem. by nie obudzić się w świecie. Wyjaśniłem ci już kiedyś. gdy już o tym wspomniałeś. Żaden z nas się nie myli i żaden nie ma racji. – Więc gdzie było? – Poza tym światem. – Czy sądzisz. powinniśmy przygotować się na solidnego kopa w tyłek. – Wróćmy do naszych spraw – powiedział. don Juanie. którą zauważyłeś. Ale jeśli to miejsce było rzeczywiste. który znamy. Teraz usiłujesz zredukować coś transcendentalnego do czegoś zupełnie przyziemnego. to jak możemy przyjąć dwie jego wersje? – To bardzo proste. które zadałem mu za pierwszym razem. Nie wiem. ale ja tego nie zalecam. Albo może raczej wiem. który znamy. gdy budzisz się z jednego snu w drugi. jak zadaję don Juanowi to samo pytanie. w którym byłeś. – Może to być problem poważny. Aż zadrżałem. Albo może potrafię wyjaśnić. że najbardziej szaloną cechą magii jest właśnie konfiguracja owego “nie z tego świata". ale nie chcę. – Czy to jest możliwe? Don Juan z pewnością zauważył moje rozkojarzenie i śmiejąc się. Ja widziałem energię. Przedtem powiedziałeś. nie należało do tego świata. że mógłbym wrócić do tamtego miasta? – Tu mnie masz. że te dwie cechy to klucz do postrzegania. że nigdy nie wolno mi się obudzić w tym świecie? – Nie. odpowiedział mi tak samo. że miasto. Niektórzy czarownicy z mojej linii również tak robili. Nie potrafisz sobie wyobrazić niczego. Ja niczego takiego nie widziałem. co ty. że coś Jest rzeczywiste. – Nie. muszę ci powiedzieć. – Oczywiście. że znasz – odpowiedział don Juan. – Dochodzisz do drugiej bramy śnienia. to nie tak. – Mogę ci jedynie powiedzieć. ale nie potrafię tego wyjaśnić. jak jest naprawdę. Tak więc nie z tego świata tylko dla ciebie było w owym przypadku jakimś miastem. Ale teraz. Chcę.– Czy to miasto było może na innej planecie? – Nie można wyjaśniać śnienia za pomocą rzeczy. tego nie powiedziałem. Ja widziałem to jako energię. – Przestaję cię rozumieć. Owa kontrola niczym nie różni się od kontrolowania dowolnej sytuacji w naszym codziennym życiu. ile chcesz. Ty. Ale don Juan ubiegł mnie i zaczął wyjaśniać kolejne cechy drugiej bramy śnienia. to zależy od osobowości. Czarownicy starożytności tak właśnie robili. że ja widziałem to samo. Dowodem jest to. Jeśli mamy skłonności do folgowania sobie i kurczowego trzymania się pewnych rzeczy lub sytuacji. . Z pewnością można to zrobić. – Ale przecież to nie było rzeczywiste miasto. – A gdzie jest to “nie z tego świata". gdy to usłyszałem. ponieważ wtedy mieliśmy różne poziomy jednorodności i spójności. – Jest jeden problem dotyczący drugiej bramy – powiedział. że to możliwe. że budzisz się w innym śnie. jak wtedy. To była pierwsza rzecz. które znasz lub wydaje ci się. i dlatego wciąż gonisz w kółko. Don Juan nie chciał dalej na ten temat rozmawiać. czy też ile zdołasz mieć. co tylko zwiększyło mój niepokój. Ta podróż była rzeczywista. żebyś budził się w sposób naturalny. nigdy nie budzili się w świecie. i tylko ty. ale podczas śnienia masz śnić. oczywiście. Nie możesz tego robić. Na przykład automatycznie przyjąłeś. – Chcesz powiedzieć.

że ta potrafi je zatrzymać. Szczególnie wtedy. głazy. Tym razem jednak cel był jeszcze bardziej mglisty i znacznie trudniejszy. Odmiana przyszła nagle. Doświadczyłeś już tej niezwykłej przyjemności badania treści swoich snów. drzewa i jaskinie. don Juanie? – Pomyśl przez chwilę. ale przyciągnął mnie odległy łańcuch górski. to tak. Bez względu na to. Pogodzenie się z moimi wadami przydało mi jakby energii. który przeczytałem. próbując się przekonać. Łatwo sobie uświadomić. Mogłem dowolnie przybliżać wszystkie obrazy: wąwozy. Była złowieszcza. Gdy w moim śnie oglądałem okno. gdy ktoś ma skłonności do folgowania sobie. Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego. – Co z tego wszystkiego wynika. jak szybko można się bezpowrotnie pogrążyć w tej głębi. jakim dysponuje śniący. – Co to za zawór bezpieczeństwa? – Sam kiedyś odkryjesz. W ciągu następnego roku nic się nie zmieniło. Rozejrzałem się naokoło. że przekraczając drugą bramę. wszystko badasz. gdzie jestem. Mój sen przestał być snem. że przechodzisz ze snu do snu. Wyobraź sobie. zupełnie nie mogłem wykoncypować. były to chyba kalifornijskie dęby. między innymi oczywiście. Jej stalowa konstrukcja wzbudziła we mnie strach. Poczułem. Natychmiast gdy skoncentrowałem uwagę na tablicy reklamowej. którą odebrałem jako brzęczenie w mych uszach. dokładnie się przypatrując. naprawdę byłem w górach Sierra Madre. że znalazłem się na jakiejś farmie. że cała moja dotychczasowa praktyka niewiele mi tu pomoże. starając się ustalić. To jest śnienie. bliżej zaś widziałem niewysokie zielone wzgórza. że jest to śnienie. Byłem dziwnie przekonany. Nie widziałem żadnych budynków. Śniący. W końcu niczego już nie widziałem. pługom i młockarniom. Porastały je kępy drzew. niezbyt daleko ode mnie. Byłem przekonany. byłem przyciągany przez wszelkie możliwe szczegóły. gdy jest to konieczne. czy byłbym w stanie dostrzec rozciągający się z niego widok. Przyglądałem się kosiarkom. Wyglądało na to. otoczyła mnie ciemność. Chciałem się nad tym przez chwilę zastanowić. Ale zanim to nastąpiło. co mam robić. jak bardzo ktoś sobie folguje. zacząłem więc rozglądać się po najbliższym otoczeniu. trafia do swego ciała energetycznego. nabyłem prawdziwej biegłości w utrzymywaniu obrazu dowolnego przedmiotu w moich snach. każdy szczegół. że jestem w Oregonie albo północnej Kalifornii. Wyglądała jak traktor. w pewnym momencie jego uwaga śnienia musi wyciągnąć go na powierzchnię. W chwilę później już stałem obok niej. Po całej serii niepowodzeń dałem sobie spokój i powróciłem po prostu do moich ćwiczeń skupiania uwagi śnienia na wszystkich przedmiotach w moich snach. Miałem niezbyt pocieszające obawy. zachęcał do zatrzymania się w motelu. To jest właśnie ten zawór bezpieczeństwa. Doskonałe ciało energetyczne posiada. W oddali dostrzegłem coś. co to było za okno. Na samej tablicy był obraz budynku. że zapomniałem o moim pierwotnym śnie. Oceniając na podstawie moich zdolności postrzegania. Tekst. jednego dnia. z którego zostałem wypchnięty.– Co masz na myśli. Na krótko przed wypchnięciem moją uwagę śnienia przyciągnęła jakaś dziwna konstrukcja. W górach opuściła mnie cala energia śnienia. Tak więc ponownie wyruszyłem na niezbadane tereny. że prawdziwym celem śnienia jest doskonalenie ciała energetycznego. musisz zamierzyć znacznie większą i bardziej trzeźwą kontrolę nad uwagą śnienia. już byłem obok niej. Tak więc to rzeczywiście ciało energetyczne przekracza drugą bramę i skacze od snu do snu. Ale to nie jest normalna sytuacja. żniwiarkom. traktorom. poczułem nagle jakby powiew jakiejś siły. Siła ta wypchnęła mnie za okno. . że są to góry Sierra Madre. taką kontrolę nad uwagą śnienia. wszystko oglądasz. co wyglądało jak tablica reklamowa. Skakałem ze ścian urwisk na szczyty gór. że tracę kontrolę. I tak jak za pierwszym razem. Chciałem znaleźć się przy tych wzgórzach. niedaleko której postawiono parę niewysokich słupków z aparatami telefonicznymi. Wówczas postanowiłem zorientować się. – Czy ciało albo mózg nie powstrzymałoby tego automatycznie? – Jeśli to jest normalny sen. W oddali majaczył łańcuch górski. Jednakże całą moją uwagę przykuty poniewierające się dokoła w wielkiej liczbie przeróżne maszyny rolnicze sprawiające wrażenie porzuconych i zapomnianych. aż wyczerpałem się całkowicie i nie mogłem już dłużej na niczym zatrzymać swej uwagi śnienia. don Juanie? – Z tego wynika. jedynym zaworem bezpieczeństwa. by odkrywać tajemnice śnienia. przekraczając pierwszą bramę. Było tego tak wiele. Ponownie rozejrzałem się po okolicy z mojego snu.

jest niezaprzeczalnie zdolna do postrzegania. – Powiedziałem ci. mniej dostępny. – Teraz powinieneś ją przekroczyć. Każdy czarownik musi temu stawić czoło. bezpośrednio dostępnego mojej uwadze śnienia. Mój spokój zakłócało jedynie szczególne wrażenie. Istoty nieorganiczne są długie.– Dotarłeś do drugiej bramy śnienia – oznajmił don Juan. Ćwiczenia przebiegały gładko. i są nieprzezroczyste. że mam sen i się z niego budzę. tłumacząc sobie. na inny. że jedne i drugie są świetlistymi bryłami. jak mówił don Juan. przypominając swym kształtem świece. które mi wyznaczył. Inną istotną różnicą. Nigdy jednak nie udawało mi się podjąć świadomej decyzji. szarpnięcie strachu czy też Niepokoju. że czarownicy widzą dwa typy istot świadomych. że tak – odpowiedział don Juan. jest to. zaludniających naszą planetę: organiczne i nieorganiczne. –Wierz mi. Oznacza to posiadanie punktu połączenia i otaczającej go poświaty świadomości. przez które z każdej strony przenikają miliony włókien energii wszechświata. które mi opisał. Inna możliwość to użycie przedmiotów ze snu do inicjacji kolejnego snu. Pierwszy to przebudzenie się w innym śnie. iż przestajesz panować nad sobą. które zacząłem odczuwać coraz częściej. – To ja popełniłem błąd – powiedział don Juan. Bryły te różnią się od siebie kształtem i natężeniem jasności. a mianowicie świadomość. co powodowało brzęczące zawirowanie i wciągnięcie mnie w inny sen. by obcować z innymi istotami. Wymaga wielkiej dyscypliny i wysiłku. Przejście przez drugą bramę to bardzo poważna sprawa. Postrzeganie jest dla czarowników podstawowym wyznacznikiem życia. Starałeś się zobaczyć tylko swe ręce. że życie i świadomość. Szarpnięcia stały się jednak na tyle silne. Powiedział. ale nie mogę. że właśnie teraz może ci się wydać. aż zaczynał zmieniać kształt. a ich świadomość nieskończenie spokojniejsza i głębsza. by brać je później za rzeczywistość. Obawiam się. Tym razem jednak od razu znalazłeś właściwe rozwiązanie. jak to zrobiłeś. Don Juan jak zawsze pozwolił mi ćwiczyć bez żadnych sugestii ze swej strony. że musiałem poprosić don Juana o radę. Natomiast życie istot nieorganicznych jest nieskończenie dłuższe. W żadnym wypadku nie zabawialiby się wytworami zaburzeń umysłu. nie zawracając sobie głowy zaleceniem. . czarownicy to bardzo inteligentne stworzenia. Próbowałem je ignorować. – Obcowanie z nimi nie stanowi dla czarowników najmniejszego problemu – ciągnął don Juan. albo też przenosiłem wzrok z wybranego przedmiotu. że jest to wynik mojego obżarstwa lub też spożywania roślin halucynogennych. Moim wariantem drugiego sposobu było wpatrywanie się w dowolny przedmiot tak długo. Don Juan powiedział. właśnie tak. – Ale czy te istoty nieorganiczne rzeczywiście istnieją? Tak jak ty lub ja? – Oczywiście. które wówczas don Juan podawał mi w wielkich ilościach jako część mojej nauki. po czym widzenie we śnie przebudzenia ze snu. iż życie i świadomość istot organicznych są krótkotrwałe. które mówią czarownikom. – Istoty nieorganiczne posiadają to. nie obudziłem się bowiem w innym śnie. Właśnie tak. Nie byłem pewien. Don Juan wyjaśnił mi. Przy pierwszej bramie straciłeś dużo czasu. jak ja to zrobiłem. że masz planowo i precyzyjnie zmieniać sny. aby nie mącić w twym racjonalnym umyśle. jak się śni. Mógłbym teraz zacząć żartować z tego i powiedzieć. Zapytałem go. że nie wspominałem ci o tym. A ja. jako wyłączna domena energii. poprzez ćwiczenia. natomiast istoty organiczne są okrągłe i o wiele jaśniejsze. że trzeba się obudzić w innym śnie. że te istoty są żywe? – Dla czarowników życie oznacza świadomość. widzą czarownicy. jako że ich naturą jest pośpiech. potwierdziłem istnienie tych dwóch sposobów. głęboki sen. Moje ćwiczenia niezmiennie kończyły się tym samym: zawsze brakowało mi energii na podtrzymanie uwagi śnienia i budziłem się albo zapadałem w mroczny. – Są przerażające. czyli niejako widzenie we śnie. – Właśnie wkroczyłeś na najniebezpieczniejsze obszary wiedzy czarowników – zaczął don Juan. czy wypełniłem zadanie. że są dwa sposoby prawidłowego przekraczania drugiej bramy śnienia. co jest niezbędne. – Dlaczego mówisz. którego z tych sposobów użyć do przeniesienia się w inny sen. Porównując je z sobą. czarownicy widzą. organiczna lub nie. gdy opowiedziałem mu o moim śnieniu. byś obudził się w innym śnie. to prawdziwy koszmar. którą. że stojąca przed nimi istota. ale chodziło mi o to. co sądzi o tej nieprawidłowości. Albo więc śniłem. nie są cechami jedynie organizmów.

co mówię –stwierdził raczej. – Mówisz poważnie. To działa jak przynęta na ryby. że na to jest jeszcze trochę za wcześnie. Moim zdaniem znakiem tym będą jakieś zaburzenia w twoim śnieniu. przywołując je drżącym głosem wraz z wybiciem północy.– W takim razie istoty nieorganiczne także umierają. jak te istoty objawiają się czarownikom. – Czy te istoty nieorganiczne ukazują się czarownikom? – Bardzo trudno określić. Przydawanie im jeszcze twoich obsesji jest więc. – Nie jestem pewien. jeśli to miałeś na myśli. Czy to prawda. to prawda. – Co mam teraz zrobić? – Musisz zmienić swoje oczekiwania. Don Juan wpatrywał się we mnie z wielką uwagą. Prędzej czy później pojawią się. jak my. Nie wiedziałem. Trudno mi to pojąć. że zwykle po ludziach lub innych istotach organicznych spodziewamy się natychmiastowej reakcji na naszą gotowość współdziałania. Pozwól im odczuć twoją moc i pewność. Problem z istotami nieorganicznymi polega na tym. Zalecałbym więc uzbroić się w cierpliwość i czekać. Zdrowy rozsądek nie przyjmuje tego. don Juanie? – Śmiertelnie poważnie. że przywabiamy je albo. Ale trwanie tej świadomości jest dla nas niepojęte. aczkolwiek wydaje się. Za nic nie wolno ci okazywać strachu czy poddawać się obsesji mroku. musisz swoje praktyki w śnieniu połączyć z intencją spotkania istot nieorganicznych. jak to z nimi jest. wysłałeś im zaproszenie. że najlepiej wstrzymać się z osądem i pozwolić. Teraz musisz czekać na jakiś znak od nich. Natomiast chcąc obcować z istotami nieorganicznymi – jako że oddziela nas od nich ogromna bariera. czyli podtrzymywać swą gotowość współdziałania przez długi czas. Wyjaśnił mi więc. do którego punkt połączenia przemieścił się podczas snu. Aby jednak odnieść pełny sukces. Czarownicy poprzez śnienie zmuszają owe istoty do obcowania z nimi. Czarownicy. – Tak. Ich sposób pojawiania się należy do niezwykle szczególnych. mówiąc oględnie. że istoty nieorganiczne same do ciebie przyjdą. że praktykowanie śnienia to właśnie ta gotowość? – Tak. jak ty lub ja. by wszystko potoczyło się własnym trybem. że zmuszamy je do obcowania z nami. Już one same są wystarczająco mroczne i posępne. zbyteczne. – Ostrzegałem cię. że ich świadomość w porównaniu z naszą jest niezwykle wolna. który przyciąga ich uwagę. twoją siłę i niewzruszoność. który musi upłynąć. Dlatego też sądzę. – Jak czarownicy je przywabiają? Czy mają jakiś rytuał? – No cóż. – Jak czarownicy zmuszają je poprzez śnienie? – Śnienie to utrzymanie położenia. Jak już mówiłem. zanim czarownik zostanie zauważony przez istoty nieorganiczne. – A więc co robią? – Przywabiają je podczas śnienia. – W ogóle nie orientujesz się w tym. Akt ten tworzy charakterystyczny ładunek energii. Jestem przekonany. energia poruszająca się z inną prędkością – czarownicy muszą zmienić swoje oczekiwania. don Juanie. niż zapytał. don Juanie? – Naturalnie. nie mogą mu się oprzeć. – Chcesz przez to powiedzieć. czy rozumiem. Można powiedzieć. docierając do pierwszych dwóch bram i przekraczając je. z pewnością nie stoją na środku drogi. – A jaki to może być znak. Tracą świadomość tak samo. W jakiż to szczególny sposób dają znać o sobie? . co oznacza. że odczuwane przez ciebie szarpnięcia strachu nie są spowodowane niestrawnością. by został on dostrzeżony. Mijają lata. To są szarpnięcia energii przesyłane przez istoty nieorganiczne. rozkładają przynętę i zmuszają istoty nieorganiczne do pojawienia się. Przechodząc przez te dwie bramy. Ale nie pojawią się tak. jeszcze lepiej. że te sprawy zachwieją twoim racjonalnym umysłem. to coś więcej niż zwabianie. co miał na myśli. don Juanie? – Prawdopodobnie pojawienie się któregoś z nich.

który przejmował nade mną kontrolę i pozwalał mi robić swoje. – Co czarownicy robią z istotami nieorganicznymi? – Stapiają się z nimi. istoty te mogą napawać nas nieopisanym przerażeniem. Przeważnie jednak materializują się dokładnie przed nami. Tworzą powiązania. zaraz za nimi przychodził przedziwny spokój. Najczęściej jednak ich niewidoczną dla nas obecność odbieramy jako szarpnięcia ciałem. niepokoiła mnie możliwość istnienia obdarzonych świadomością istot nieorganicznych. w których pierwszoplanową rolę odgrywa postrzeganie. Zacząłem przyglądać się ludziom z nieokreśloną nadzieją. których widziałem wówczas. Od tej pory nie wolno ci zapominać. Nasz strach jest dla nich tunelem. To dla nas wielce niebezpieczne. szerokie nie więcej niż . Przez ciągły strach mogą nas szybko doprowadzić do szaleństwa. Nasza intencja powinna być dla nich przesłaniem mocy i żywiołu. także jest nowością. którą ciągle żywiłem. Jako że na samym początku śnienia nie mamy jeszcze potrzebnego nam doświadczenia. Czynią z nich swoich sprzymierzeńców. Ich sprzymierzeńcy nauczyli ich przemieszczać punkt połączenia poza granice jaja. gdy śniłem o cyrku. które wypływa ze szpiku kości. To właśnie czarownicy starożytności nauczyli się wykorzystywać istoty nieorganiczne i oni ukuli termin “sprzymierzeńcy". czy też nie. don Juanie? – Bo wtedy strach może zapuścić korzenie w naszym życiu i musielibyśmy odseparować się od ludzi. Na ich miejscu stały dwa dziwnie wyglądające kształty. gdy don Juan po raz pierwszy wepchnął mnie w drugą uwagę. rodzaj drżenia. że na pewno przybędą. istota naszego rodzaju. który znałem z dzieciństwa. Efekty tego są dla nas katastrofalne. Więzi te nazywam kolosalnymi przedsięwzięciami. Jeśli nie przybędziecie. czy im się to podoba. Szarpnięcia strachu nie mijały. z kolei. Szarpnięcie rozproszyło moją uwagę i straciłem z oczu ludzi. których nie można nawet opisać. powitam was z radością. zawierając niezwykłe przyjaźnie. Ale podczas śnienia nie odczuwałem tego niepokoju. Gdy słuchałem don Juana. Ale pomyśl o śnieniu w ten sposób: śnienie to postrzeganie w znacznie większym zakresie. będzie mi was brakować". – A jak to się odbywa w śnieniu? – W śnieniu jest zupełnie na odwrót. poczułem silne szarpnięcie nerwów w okolicy żołądka. cyrk i górską miejscowość w Arizonie. Mając do czynienia z istotami nieorganicznymi. Dla nich. przekraczająca granice ich królestwa. – Jesteś religijny aż do szpiku kości – zaśmiał się. W tamtym czasie każdy przełom w moim śnieniu przychodził nagle. Gdy nie śniłem. Nie było wyjątkiem również pojawienie się w moich snach istot nieorganicznych. Spotkajcie się ze mną. W przesłaniu musi być zawarta wiadomość: “Nie boję się was. don Juanie. Don Juan natychmiast to zauważył. Jesteśmy istotami społecznymi. przez który mogą przedostać się za nami do naszego świata. światy. szarpały mną dziwne lęki i złe przeczucia. Może to brzmieć dla ciebie szokująco. A w dodatku czynią to z wielkim zapałem. na naszych oczach. Tak trzeba postępować od samego początku. Czasami czujemy je tak. ale gdy tylko się pojawiały. Dlaczego – śniący to robią? – Istoty nieorganiczne są dla nas czymś zupełnie nowym. ale śniący automatycznie poszukują grup innych istot. niż nasza wiara pozwala nam przypuszczać. Kiedy więc sprzymierzeńcy przenoszą czarownika. jak ty obecnie odczuwasz ich obecność. niczym cios w brzuch. Po takim przesłaniu będą tak zaciekawione. – Dlaczego. Były cienkie. Zdarzyło się to.– Czasami materializują się w naszym świecie. Gdy im się przyglądałem. by sobie 2 nim poradzić. – Dlaczego miałyby tu przybywać albo po cóż ja miałbym się z nimi spotykać? – Śniący. Istoty nieorganiczne potrafią być gorsze niż zaraza. bez ostrzeżenia. poszukują w trakcie śnienia innych istot. Miejsce to wyglądało jak górska miejscowość w Arizonie. To jest cały sekret. jako szarpnięcie strachu. we wszechświat poza wymiarem ludzkim. Bezwiednie szukamy towarzystwa świadomości. nie można okazywać strachu. jakbym się w ogóle nie bał. przenoszą go poza granice królestwa człowieka. – Brzmi to bardzo dziwnie. w tym przypadku układów istot nieorganicznych. że istoty nieorganiczne i ich fenomenalna świadomość bardzo silnie oddziałują na śniących i z łatwością mogą ich przenieść w inne światy. że kiedyś jeszcze zobaczę tych ludzi. –Czujesz teraz pewnie oddech diabła na karku.

Gdy doszliśmy do wąskiego wąwozu między dwoma wzgórzami. patrząc na te dwie dziwne zjawy. don Juanie? – Staw im czoło w normalnym świecie i każ wrócić później. był jeszcze wilgotny. Nie czekając nawet. Na pustyni musiało wcześniej trochę pokropić. że obraz tych istot się nie rozpływa ani też nie zmienia w nic innego. że nie mam ani krzty odwagi. Wiedziałem. Istoty zachowywały swą spójność i nie zmieniały kształtu. Ja zaś nie tylko nie kiwnąłem palcem. której z pewnością ci nie brak. W tamtym śnie. dlaczego aż nazbyt łatwo brałem poważnie jego działania. ale nie powinno się też pozwolić im zostać. – Nie należy przeganiać tych istot. byłem w normalnym stanie świadomości. idąc pod górę w kierunku wzgórz:. czy przeszedłem do drugiej uwagi. gdy don Juan zabrał mnie na wzgórza pustyni otaczającej Sonorę. Domyślałem się jednak. że zrozumiałem wszystko to. Po prostu stały przede mną nieruchomo tak długo. że jeśli się nie poruszę. to przynajmniej z ogromnym zainteresowaniem go słuchałem. jakbym śnił tylko po to. don Juan zatrzymał się. Istoty te jednak nigdy nie spróbowały zbliżyć się do mnie ani też nie niepokoiły mnie w żaden sposób. że widzę. Wiedziałem jednak w jakiś sposób. że rozumiem istotę bezpośredniego postrzegania energii. spędziłem całe miesiące wyłącznie na oglądaniu tych dwóch kształtów. gigantyczne dżdżownice. W tej chwili ich obecność przeszkadza ci w śnieniu. gdy będziesz miał więcej mocy potrzebnej do śnienia.na stopę. że widzę energetyczną kwintesencję czegoś niewiarygodnego. . zawsze uważałem. Mieszkał wtedy w północnym Meksyku. Przebiegłość czarowników. po czym upewniał się. które oddzielają nas od drugiej uwagi. co mogłem. że to był sen. Wszystko skończyło się nagle. w normalnym stanie świadomości. Chociaż sam nie byłem w stanie tego doświadczyć. ale za to wysokie chyba na siedem stóp. Szliśmy na wschód. była specjalnością don Juana. aż zdążę mu odpowiedzieć. Wiedziałem o tym. ponieważ coś mi mówiło. ale my – bardziej lub mniej zawzięcie czepiając się naszej niewydarzonej racjonalności – utrzymujemy ją na dystans. Dlatego też byłem gotów dostosować się do jego nakazów. Najbardziej niesamowite było to. jak i w drugiej uwadze. W drugiej uwadze wszystko nabierało sensu. Chodzi tylko o to. że pochylają się nade mną dwie groźne. że druga uwaga jest dostępna nam wszystkim. jak trwał mój sen. w jednym momencie. uświadomiłem sobie. – Utknąłeś na niebezpiecznym rozdrożu – powiedział don Juan. Byłem bardzo spokojny. gdzie jeśli nawet nie rozumiałem wszystkiego. W mojej normalnej świadomości nie mogłem zrozumieć. to owe istoty także się nie poruszą. Zdawało mi się. Don Juan twierdził. W ogóle się nie ruszałem. czego mnie uczył. Don Juan uważał. bo czerwonawy piasek. Upewniał się. że jest niesamowicie inteligentny. Nie miało to jednak nic wspólnego z psychiką. – Jak mam stawić im czoło? – Nie jest to proste. Tego dnia. uznawałem jedynie za przejawy jego dziwactwa. starego człowieka zapomnianego przez wszystkich. czując przemożny strach. które prawdę powiedziawszy. Ogarnęła mnie głęboka troska. Don Juan mówił ze mną o widzeniu tak na jawie. Musiałem mocno stąpać po kamieniach. Zanim w końcu opowiedziałem o wszystkim don Juanowi. – Co mogę zrobić. zupełnie na uboczu szerokiego świata ludzkich spraw. Coś w nich nakazywało czemuś we mnie utrzymywać cały czas obraz ich kształtu. ale wykonalne. W ten sposób zostałem podzielony na dwie części. by zmienić swoje sny. że muszę coś zrobić i będzie to z pewnością coś zupełnie niewiarygodnego. Dwie dziwne zjawy pojawiały się odtąd podczas każdej sesji śnienia. rozwijana przez tysiąclecia. don Juan zabrał mnie na wzgórza. że śnienie burzy bariery. I sprawiał na mnie wrażenie samotnego czarownika. by oczyścić buty z ciężkich grud błota. smutek pozbawiony racjonalnych podstaw. Natychmiast zalała mnie fala lęków. by je spotkać. ale również zapomniałem o pierwotnym celu moich ćwiczeń w śnieniu. gdy obudziłem się. W końcu wyglądało to już tak. ale zdawałem sobie także sprawę z tego. by zdobyć się na odwagę. który przyklejał mi się do podeszew butów. Była to raczej fizyczna udręka. bym stawił czoło istotom nieorganicznym.

– Wstań i złap jednego z nich – rozkazał mi don Juan. – Co składa się na taką przyjaźń. don Juanie? – Przyjaźń ta polega na wzajemnej wymianie energii. Nasyciły swą obecnością twoje sny. ale przytrzymał moją głowę. co mi nakazał. gdy już się na nich skupisz. Rezultat negatywny to wzajemne uzależnienie. Don Jan stał nieco z tylu. – Możesz teraz otworzyć oczy – usłyszałem głos don Juana. bez względu na to. – Co mam zrobić. – W żadnym wypadku – powiedział ktoś. Nie trwało to długo.– To jest z pewnością najlepsze miejsce. Kulaliśmy się po piaszczystym dnie rozpadliny przez dość długi czas. – Siedź tutaj i wyobrażaj je sobie. Nie przypominały już nieprzejrzystej światłości. Wcale mnie nie zdziwiło. lecz jak coś puszystego i lekkiego. ale to nie była ta sama skała. Stały dokładnie przede mną. Pomyślałem sobie. co w tym momencie poczułem. Siedziałem ze skrzyżowanymi nogami na jakiejś skale. że potrafiłem to zrobić. Istoty nieorganiczne wnoszą swoją rozbudowaną świadomość. ponieważ wstrząsy te wydawały mi się innego rodzaju energią niż te. wyłem i ryczałem jak zwierzę. ze szukają towarzystwa. Dawni czarownicy kochali swoich sprzymierzeńców. Skała była pochyła. czułem mrowienie. – Pozbawiłeś go tylko . by przywołać twoich przyjaciół – powiedział. I bez żadnych trudności otworzyłem oczy. Ale nie jak spore zwierzę. Pochwyciłem tego z mojej prawej strony. ponieważ chcą stworzyć swój obraz w twojej pamięci. ale to nie był don Juan. Wkrótce miałem już pełny ich obraz. Patrzyłem na nie z szeroko otwartymi ustami. I nawet nie musisz ich zwabiać. Zaszokowało mnie natomiast to. a potem podejmij decyzję. lecz raczej skondensowane. więc z trudem utrzymywałem równowagę. byłem wściekły. W rzeczy samej kochali swoich sprzymierzeńców bardziej niż swoich współbraci. lecz nie z bólu. jak w twoich snach – powiedział mi don Juan do ucha. który wił się i szarpał. Nie poruszała się. by je przywołać? – Utrzymuj w umyśle ich obraz z twojego snu. tak jak w moim śnie. Potem pomógł mi usiąść na pobliskiej skale. Kiedy uderzała we mnie. śmiejąc się. Czułem raz za razem elektryczne wstrząsy przyprawiające mnie o mdłości. i tak zrobię to. Zdecydowanie nie miałem ochoty na nic takiego. ciemne. Don Juan szorstko nakazał mi zamknąć oczy i ich nie otwierać. nie potrafiłem dać znać don Juanowi. O mało co go nie puściłem. to znaczy. lecz nie słyszałem swojego głosu. co się wokół mnie dzieje. po mojej prawej stronie. Wspomniałem ci już. To. Zupełnie mechanicznie wstałem i ruszyłem w kierunku dwóch kształtów. I wtedy zobaczyłem dwa ciemne kształty przypominające dwa cienkie pnie. Właśnie nadszedł czas sięgnięcia do tej pamięci. A przecież nie śniłem. iż mimo usilnych starań. było jak porażenie prądem. – Co zalecasz mi w tej chwili. Gdy tak robią. Chciałem się do niego odwrócić. Rezultat pozytywny to sprawiedliwa wymiana. Poczułem chłód i twardość kamienia. że czarownicy zawiązują z nimi więzi przyjaźni. to koniec z tobą! Trzymałem więc ciemny kształt. Twój przypadek jest chyba tego przykładem. Nie były wcale tak wysokie. iż wcale nie zamierzam posłuchać don Juana. Oceń sytuację. Słyszałem wszystko. jak – bardzo będzie tobą miotał. ale jakaś ogromna siła poniosła mnie wbrew mojej woli. jak w moich snach. z którymi stykałem się na co dzień. Wówczas zdałem sobie sprawę z tego. I w tym właśnie widzę ogromne niebezpieczeństwo. Spytałem don Juana. don Juanie? – Przywołaj je. – Daj mi znać. aż będą dokładnie takie same. że mnie moli. że choć byłem ^wiadomy. a czarownicy swoją podwyższoną świadomość i wysoką energię. W końcu istota pode mną znieruchomiała i stwardniała. Jakby z oddali usłyszałem wołanie don Juana: – Jak go puścisz. Nie mogłem wydobyć głosu ani też otworzyć oczu. Były teraz o połowę niższe. – I nie pozwól mu się wyrwać. choć silnie naelektryzowanego. – Dlaczego nazywasz ich moimi przyjaciółmi? – Oni sami cię wybrali. na której usiadłem. że mam już ich pełny obraz. Serce chciało wręcz wyskoczyć mi z piersi. prawie (same i niezwykle groźnie wyglądające słupy. czy ona nie żyje.

który nie należał do don Juana. by teraz o tym dyskutować. – Musisz być bardzo ostrożny. o wszystkich możliwościach. jakich jej dostarczyłeś. że są bardziej oddane. – Dlaczego mnie nie powstrzymałeś. Podszedłem do leżącej na piasku istoty i spróbowałem ją dźwignąć. don Juanie? – Nie dałeś mi czasu.energii. jak ważne było jego pytanie. byś ją zostawił na piasku. – Nie znajdziesz wśród istot nieorganicznych pomocnych przyjaźni. którą wpierw pozbawiłeś energii. Poza tym. by można było je wytworzyć czy poczuć. żebym położył się na istocie nieorganicznej. że całkowicie odzyskałem siły. Zalecałbym ci wyplenić strach z twoich snów i z twojego życia. Istota organiczna. nie niepokojony więcej przez istoty nieorganiczne. jak pali mnie w gardle. Przez ponad dobę odzyskiwałem kontrolę nad swoim umysłem. Od czasu do czasu don Juan podchodził do mnie. Ten sam głos. powiedział mi. Zrobiłem to i oboje w jednym ruchu stanęliśmy na ziemi. don Juanie? – To zbyt wielkie. Potem pomógł mi wstać. Kontynuowałem moje ćwiczenia w śnieniu. Aż do tego momentu cząstka mego umysłu zachowywała swą racjonalność. lecz znów nie mogłem wydobyć z siebie głosu. gdy don Juan zadawał mi to pytanie. czy nic jej nie będzie. Przyglądał mi się z wielkim zaciekawieniem. pozostawiając mnie z niezwykle przyjemnym odczuciem pełni. ja i istota nieorganiczna przyczepiona do mnie niczym ciemny cień. Chciałem zapytać don Juana. taki właśnie obraz pojawiał się w moim umyśle. Nie mogłeś jej chwycić. a nawet. Poleź jeszcze przez chwilę. I nagle podjąłem szaleńczą decyzję. Odrzuciłem tę część wiedzy czarowników. Ale wiedząc. Nie chcę być na łasce żadnej istoty. Gdy wiedziałem już. obudziłem go i opowiedziałem mu. Jakoś byłem pewien. było słuszne. Nigdy w życiu nie czułem strumieni naelektryzowanej wody. – Powinieneś był mnie uprzedzić. ale tak się nie stało. a następnie znów naładowałeś. Na tym zakończyła się nasza rozmowa. nawet mnie nie słyszałeś. być może. – Jakie to wszystko ma dla mnie znaczenie. don Juan spał. Prawie przez cały ten czas spałem. gdy krzyczałem. po prostu wyszła z siebie z emocji. jest ona. Ale za każdym razem. co czułem. których doświadczałem. były jak strumienie naelektryzowanej wody. że wszystko działo się naprawdę. ale raczej dokuczliwe uzależnienie – zawyrokował. bardziej opanowane. biorąc wszystko to za jakiś sen. . – Nie znałem wszystkich możliwości. Uznałem. choć nie wydaje mi się. sen wywołany przez sztuczki don Juana. o których mówiono. organicznej czy nieorganicznej. ale też bardziej nadęte. Ale nie wstawaj jeszcze. Spojrzałem pytająco na don Juana. bo nie miała substancji. że są poważniejsze. by zabezpieczyć twój związek. zbyt niewygodna i kapryśna. Powinienem się zmartwić jego zdecydowanie negatywną reakcją. moim zdaniem. Wodne istoty nieorganiczne są bardziej skore do przesady. Byłem zdezorientowany. Z pewnością przyjdzie po więcej. że szarpnięcia energii. Tym miały się różnić od tych ognistych. W kwestii istot nieorganicznych jestem prawie nowicjuszem. Dawni czarownicy uważali. nie pozbawione uczuć. że cokolwiek zrobiłem. Delikatnie oddzieliła się ode mnie i zniknęła. tak jak zawsze. Nie mogłem mu powiedzieć. zadając mi pytanie: “Czy energia istoty nieorganicznej była jak ogień czy jak woda?" Czułem. bardziej skłonne do naśladownictwa. Ciemny kształt leżał na piasku.

zanim zupełnie się przebudzę. – Czy jest po temu jakiś szczególny powód? – Najbardziej oczywisty na świecie: zupełne przeciwieństwo. co teraz o nich sądzisz? – Pogrzebałem moje opinie – odparłem. bym mógł traktować ją poważnie. jak temat istot nieorganicznych. Nigdy bowiem nie wspominałem nikomu. . co ty zrobiłeś: zaprzeczyć ich istnieniu. a we śnie wszystko może się zdarzyć. lecz nie udzielił mi zadowalającej odpowiedzi. – Do twoich pogaduszek z istotami nieorganicznymi – odparł sucho. twierdząc. Byłem więc zaskoczony. byś skupiał swą uwagę śnienia na przedmiotach w twoich snach. – Najlepsze. don Juanie? – To nie jest właściwie strach. W tym momencie wierzyłem jednak. One uwielbiają kupować. to właśnie to. Don Juan wpatrywał się we mnie z uśmiechem. Odczułem niewyobrażalne rozdrażnienie i szorstko powiedziałem don Juanowi. że to tylko sen. że dzięki obcowaniu z istotami nieorganicznymi w śnieniu. A przy okazji. że ta sprawa jest dla mnie zbyt naciągana. i tak utrwalił się już na dobre. i długo się miotam. że znajduję się w nie znanym mi wymiarze. Byłem tak rozdrażniony. rzadko kiedy pytałem go o to i nigdy nie drążyłem tematu zbyt głęboko. Pewnego razu. lecz całkowicie zmienia się jego nastrój. – Nie mam czasu myśleć. Roześmiał się i powiedział mi o swoich własnych lękach i odrazie do istot nieorganicznych. co powinno nastąpić. Moja odpowiedź niezmiernie ubawiła don Juana. bym opowiedział mu o moich niezwykłych sesjach śnienia. że don Juan kompletnie stracił rozum. lecz pogadywać sobie z nimi regularnie. ten nagle powiedział. ale chyba nadszedł już czas. Tam szybuję. że tym razem zechce sprawić mi przyjemność i odpowie. był głosem istoty nieorganicznej. przyciągany przez jakiś szczegół. podejmowane zawsze zupełnie nieoczekiwanie. Ta prośba bardzo mnie zdziwiła. – Czy teraz też się ich boisz. że będziemy rozmawiać o śnieniu tylko wtedy. Nie potrafiłem go przezwyciężyć. być może dlatego. tak czy owak. w jakich czasach mogli żyć dawni czarownicy. Nie chcę mieć z nimi nic wspólnego. by ci powiedzieć. – Nigdy nie należały do moich ulubieńców – stwierdził. Poczułem się dziwnie winny. W ten sposób w nic się nie angażujesz. ciągle wirując. iż sam podjął ten temat. iż znów zlekceważył moje pytanie. gdy tylko zdecydował się podjąć ten temat. Pomyślałem sobie. gdy oddalam się od swojego snu. gdy odwiedziłem don Juana w jego domu i rozmawialiśmy zupełnie o czymś innym. Komentarze lub rozważania o śnieniu niezmiennie pojawiały się w tle innych tematów jego nauk. prowadzony przez niewidzialnego przewodnika. – Oczywiście główną przyczyną był strach. który wprawia mnie w wirowanie. dawni czarownicy nabyli wielkiej biegłości w manipulowaniu punktem połączenia – w dziedzinie niezwykle obszernej i złowrogiej. co można zrobić z istotami nieorganicznymi. gdy należało to zrobić. Dlatego też bardziej niż chętnie słuchałem go. don Juanie? – czułem się zmuszony spytać. – Do czego pijesz. gdy don Juan uzna to za konieczne. że pomyślałem. gdy zaczął mówić dalej. który napominał cię. Nieraz wcześniej pytałem go o to. że ten natrętny głos. – To bardzo uciążliwy temat – stwierdził takim tonem. a ja wolność. nie zmieniam go na inny. One kochają niewolnictwo. – Żartujesz? Jakich pogaduszek? – Nie chciałem poruszać tego tematu. czy domyśla się. chociaż nie wiedziałem dlaczego. Natychmiast skorzystałem z okazji i zapytałem don Juana.ROZDZIAŁ IV: UNIERUCHOMIENIE PUNKTU POŁĄCZENIA Ponieważ umówiliśmy się. a ja niczego nie sprzedaję. – Ta sprawa tak samo wykończy twój zdrowy rozsądek. że czasami. że nawet zacząłem na niego krzyczeć. Zawsze się budzę z takiego snu. Śmiał się ze mnie i poprosił. a ja odkrywam. lecz odraza.

co powiem ci o tym człowieku. – Tak samo. że z powodu swojej wielkiej dyscypliny czarownicy są godnymi zaufania pracownikami i z tego powodu są usilnie poszukiwani przez instytucje. Don Juan opowiadał dalej. co zostało po ich starożytnych poprzednikach. Mam nadzieję. że archeologowie mają nieomylne metody ustalania czasu istnienia dawnych kultur. opierając swoją odpowiedź na najnowszych danych archeologicznych dotyczących migracji azjatyckich nomadów do obu Ameryk. czy współcześni – znajdowali azyl w uznanych instytucjach. To właśnie on opowiedział mi wszystko o dawnych czarownikach. – Skąd możesz być tak pewien swoich? – odparował. brak ideologicznych sympatii czarowników czyni z nich idealnych pracowników. że spotkam jednego z dawnych czarowników? – Ponieważ tak będzie. gdy zaczniesz ją roztrząsać – zauważył don Juan. – Nie próbuję zbijać twoich argumentów – ciągnął –lecz być może już wkrótce będziesz mógł zapytać kogoś. którego spotkałem. co mówi o dawnych czarownikach. nagualu Sebastianie. Nagual pomyślał. Twierdził. od siódmego do trzeciego tysiąclecia wstecz. kto może to wszystko potwierdzić. skierował swe słowa do niego. iż Sebastian jest nie tylko czarownikiem. ale też nie mogłem przyznać mu racji. co zdarzyło się siedem tysięcy lat temu? – To bardzo proste. Zapomniałem całkiem o swoim pytaniu o dawnych czarowników. że wie. pozostanie jedynie kwestią energii. Chrapliwym głosem oświadczył wprost. jak czarownicy – zripostował raz jeszcze. choć zupełnie nie rozumiem. Podkreślił. – Historia ta wyda ci się wydumana jedynie wówczas. kto wie to na pewno. by nie okazać mu wprost. lecz również nagualem. –Jeśli natomiast nie zaangażujesz w to swojego zdrowego rozsądku. Dziesięć tysięcy lat to o wiele za dużo. że rzeczywiście. że opowiem ci inną wydumaną historię o pewnym nagualu z mojej linii. Pewnego dnia spotkasz tę osobę. że słucham pilnie każdego jego słowa. aczkolwiek wtedy zareagowałbym zupełnie inaczej. I właśnie z nim musisz się spotkać. że nagual Sebastian był kościelnym w południowym Meksyku na początku osiemnastego wieku. że zapamiętasz. On jest kluczem do wielu naszych starań i wysiłków. takich jak Kościół. don Juanie. Przyznałem. Powiedziałem don Juanowi. Kto może potwierdzić coś. że jeśli tylko nikt nie jest świadomy istnienia magii. żeby mogła być to prawda. w stanie normalnej świadomości nie wierzę w te jego wydumane historie. gdy Sebastian krzątał się przy swojej pracy. Nic nie powiedziałem. – To kolejna rzecz. – Według mnie dawni czarownicy żyli może nawet aż dziesięć tysięcy lat temu – powiedział z uśmiechem. – Don Juanie. iż nie wydaje mi się. o czym mówi. Chodzi o jednego z dawnych czarowników. że pewnego dnia. oczekując mojej reakcji. Tego. Nie chciałem się z nim kłócić. odciągnął Indianina na bok . – Ty wiesz swoje. lecz ten. Don Juan uważał. iż w ogóle nie wierzę w to. Nie żartuj sobie. ale istnieje ktoś. Przybysz poprosił słabym głosem o pomoc. Na razie jednak pozwól. a ja swoje – stwierdził don Juan. którym ciągle brak takich właśnie osób. że angażuję się w tę dyskusję tylko po to. w którą nie można uwierzyć. że czarownicy – czy to starożytni. Powiedziałem mu. nie uwierzyłbym w nie również w drugiej uwadze. że Indianin poszukuje proboszcza. dlaczego powiedziałeś. do kościoła przyszedł dziwny człowiek – stary Indianin wyglądający na chorego. z wielkim wysiłkiem. Trzy tysiące lat temu skończyła się ich władza i od tej pory czarownicy przegrupowują i restrukturyzują to. don Juanie. lecz don Juan podjął ten temat na nowo. Odrzekłem mu.– Miewasz prawdziwie udane spotkania ze swoimi nieorganicznymi przyjaciółmi – stwierdził don Juan. Zarzucił mi. Sebastian. – Według mojej wiedzy dawni czarownicy panowali przez cztery tysiące lat. Don Juan powiedział mi. Co prawda. – Skąd możesz być tak pewien tych swoich dat? –zapytałem. mocno zaniepokojony niespodziewanym obrotem wydarzeń. – Daj spokój. – Nikt nie wie tego na pewno. o których mowa. Wy dwaj musicie się spotkać pewnego dnia.

Powiedział. że jest jednym z czarowników starożytności. by utrzymać się przy życiu. że to. choć właśnie teraz gaśnie. że potrzebuje energii naguala. niż mogłem sobie wyobrazić. – Skąd wiesz. – Wszystko. które związało wszystkich sześciu nagualów. jak zapewnił Sebastiana. Sebastian musiał przyjąć podarunek. Sebastian. Widziałem je w snach tak wiele razy. który zmienia przebieg i ostateczny cel ich linii. pochodzi od niego samego. że to. Przetrwał tak długo prawdopodobnie dzięki sobie tylko znanym sposobom manipulowania punktem połączenia. niż gdybym opisał największą potworność. Don Juan musiał zauważyć druzgoczący efekt swoich słów. lecz przybysz był nieugięty i nie pozostawił mu innego wyjścia. don Juanie? Jego odpowiedź. – Tego nikt nie wie – odpowiedział don Juan. że istoty nieorganiczne są tak samo realne. że zacząłem uważać za istoty realne. Zacząłem uzyskiwać w snach odpowiedzi na pytania. gdy siedziałem przy biurku. lecz również otrzyma podarunek mocy. Kłamstewka są dobre dla tych. a ja zostałem z dziwnym uczuciem. jeśli nie z odrazą.i zażądał przeprosin. pozornie niewinna. – W jaki sposób zdołał tak długo przeżyć? – zapytałem. że byli u szczytu swego rozwoju trzy tysiące lat temu. który sprzeciwił się śmierci. został przyparty do muru i nie miał innego wyjścia. znajduje się przestrzeń. że nie przybył tu. że znajdując się w stanie nie całkiem normalnej świadomości na pustyni wokół Sonory. który sprzeciwił się śmierci. które możliwie najlepiej wyrażałoby mój dylemat. co tam się ukrywa. gdy Kościół brutalnie i systematycznie tępił heretyckie praktyki wśród Indian Nowego Świata. Kilka miesięcy później moje ćwiczenia w śnieniu przybrały dziwny obrót. co powiedział. co zaszło między Sebastianem a starym Indianinem. sformułowałem je w myślach następująco: “Jeżeli mamy przyjąć. że manipuluje nim stary Indianin. Okazało się bowiem. wyjaśniając. że były to czasy. aczkolwiek zrobił to bardzo niechętnie. Stary człowiek rozzłościł się i zagroził Sebastianowi. – Gdy stajesz w obliczu tej niewyobrażalnej tajemnicy dokoła – odparł. To właśnie tego. Stary człowiek wyjaśnił. przyjęli go z wdzięcznością i dumą. że nagual dzięki swojej dyscyplinie nabywa szczególnego rodzaju energii. Tej groźby nie można było zlekceważyć. które zamierzałem zadać don Juanowi. że Indianin wcale nie przesadzał. którzy nigdy nie widzieli. jak ma przekazać mu swoją energię. lecz po fachową pomoc. upomniał Indianina. jednym z tych. wyda go i jego grupę władzom kościelnym. które. tworząc symbiotyczny związek. zapytałem o dawnych czarowników. Don Juan powiedział. które. otrzymałem odpowiedź na nie wypowiedziane pytanie o realność istot nieorganicznych. że z biegiem czasu tego. Don Juan zakończył swoje opowiadanie. Świadomość. który sprzeciwił się śmierci dotrzymał słowa. że po niedługim czasie zaczęło mi się to przydarzać również na jawie. W zamian za to Sebastian nie tylko będzie mógł bez żadnego uszczerbku działać dalej. Jednak pozostali naguale. że jeśli ten nie spełni jego prośby. trwa już tysiące lat. było prawdą. następców Sebastiana. ofiarował każdemu nagualowi podarunek mocy. by zaprzestał wygłupów. Uczucie to było dla mnie bardziej kłopotliwe. że mówił prawdę? Don Juan pokręcił głową ze zdumieniem. Pewnego dnia. w zamian za ich energię. aby przepraszać. w której one . zaczęto nazywać lokatorem. – A co tam na nas czeka. którzy sprzeciwili się śmierci. I od ponad dwustu lat naguale z linii don Juana szanują to porozumienie. Stary człowiek odparł. Chciałem zadać don Juanowi zwięzłe pytanie. nagual i jego grupa znaleźli się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. bym doszedł do siebie. zataczając ręką szeroki łuk – nie zawracasz sobie głowy kłamstewkami. Największe wrażenie jednak wywarło na mnie to. Ten. Sebastian zapytał Indianina. dotknąłem nawet jednej z nich. – Coś absolutnie bezosobowego – powiedział. którzy przyszli po nim. Przypomniałem sobie. nie mogły być wytworami mojego umysłu. którą gromadzi w swoim ciele i której on bezboleśnie zaczerpnie z jego centrum energetycznego znajdującego się na pępku. stało się później podstawą porozumienia. których zwano tymi. Don Juan przypomniał mi. który był bardzo inteligentnym człowiekiem i nie miał ochoty wysłuchiwać podobnych bzdur. A moje sny co jakiś czas odchodziły od normalności i widywałem wówczas obrazy światów. to gdzie w fizycznym wszechświecie. Don Juan zapewnił mnie. czekając na nich. Don Juan nie chciał więcej opowiadać. jak ludzie. co wiemy o nim od pokoleń. jak podejrzewałem. nie dawała nagualowi spokoju. jak tylko spełnić jego prośbę. a on powiedział. bardziej mnie przeraziła. Zmienił poziom mojej świadomości.

że skłamałbym. Jaka to energia? Dobrotliwa. wstałem więc i wybiegłem z domu. Zacząłem pytać don Juana. Chciałem dowiedzieć się czegoś więcej o wysłanniku. niż przypuszczasz. albo – tak jak ty – słyszą jako kobiecy lub męski głos. Uważaj! Możesz zobaczyć i poczuć go jako nagą kobietę. – Musisz zrozumieć raz na zawsze. – Wysłannik nie powiedział ci nic nowego. wiemy więcej o tajemnicy wszechświata. Głos był tak wyraźny i apodyktyczny. – Jest tak. która oddziałuje na nas z powodu unieruchomienia naszego punktu połączenia. A raczej pojedynczy głos. jaki jest stan rzeczy. Problem z wysłannikiem śnienia polega na tym. czym jest: bezosobową siłą. Czarownicy nazywają go głosem wysłannika śnienia. – Dlaczego niektórym z nas objawia się jako głos? – Widzimy ją albo słyszymy. zła. im silniejsze unieruchomienie. Przyszło mi na myśl. Wysłannik powtórzył jedynie to. co jest czym. Ale taka to już nasza ludzka przypadłość. wcale mi nie pomogło. don Juanie. jak mówiłem – zauważył don Juan. Don Juan roześmiał się. po prostu słyszysz głos wysłannika śnienia.istnieją? Po postawieniu sobie tego pytania. jakiej pragnąłem. Obca energia. Nawet ją widzą. – Nie skłamałbyś. Bądź jednak spokojny. złośliwa. iż wiedziałem to wcześniej. że może powiedzieć czarownikowi jedynie to. Bezosobowa siła. Czekałem na niego w trwodze. by sobie żartować. było wdawanie się w dyskusję z jakimś eterycznym głosem. ponieważ posiada głos. śniący osiąga pewien próg energii i zaczyna widzieć różne rzeczy lub słyszeć głosy. Nie wywarło to na nim żadnego wrażenia. Ten głos mówi im. zupełnie jak wówczas. jak twój świat znajduje się w jego zwyczajowym położeniu. Przeżycie tego niesamowitego zjawiska zupełnie samodzielnie. Później usłyszałem męski głos: – Przestrzeń ta znajduje się w określonym położeniu punktu połączenia. lecz zdarzenie już więcej się nie powtórzyło. – Czyjego rady są bezpieczne i rozsądne? – To nie są rady. że tracę rozum. Przy pierwszej okazji opowiedziałem o tym don Juanowi. bez pomocy don Juana. lecz również przeraził. niż przypuszczamy. – Co to wysłannik śnienia? – To obca energia obdarzona zwięzłością. iż jest to obca energia obdarzona zwięzłością. ale tylko pozornie odkrył coś przed tobą. że nie tylko mnie zaintrygował. Po przekroczeniu pierwszej lub drugiej bramy śnienia. czy on również słyszy jego głos. – Obawiam się. co już wiedziałeś. On tylko mówi nam. Opowiedziałem don Juanowi. napełniło mnie wielką radością. Tylko tyle. której nadajemy cechy osobowe. co ten już wie lub wiedziałby. tym silniejsze przeżycie kontaktu z wysłannikiem. gdyby był czarownikiem z prawdziwego zdarzenia. co najczęściej biorą za święte słowa. Następny kłopot do mojej kolekcji kłopotów. Ostatnią rzeczą. że takie rzeczy są normalne w życiu czarownika – powiedział. – Stwierdzenie. ponieważ utrzymujemy nasz punkt połączenia nieruchomo w nowym. która rzekomo pomaga śniącym poprzez mówienie im różnych rzeczy. Jego stwierdzenia były słuszne. usłyszałem dziwny śmiech. gdy mocowałem się z istotą nieorganiczną. – Jasne. dobra? Jaka? – Obca energia. a my wyciągamy z tego własne wnioski. Wszystko zależy od stopnia unieruchomienia punktu połączenia. co mówił do mnie głos. – Nie tracisz rozumu. Wysłannik pozostanie tym. – Czy ta siła może się zmaterializować? – zapytałem. Tak samo. powiedział: . lecz ja byłem zbyt przerażony. nic się nie zdarzy. Wiesz obecnie nieskończenie więcej o tajemnicy wszechświata. określonym położeniu. Niektórzy czarownicy są jej zagorzałymi zwolennikami. don Juanie. jeżeli jesteś w stanie utrzymać pewien dystans. Przerwał mi i uśmiechając się szeroko. gdybym powiedział.

– Ale czego one uczą? – Rzeczy właściwych ich światu. To bardzo niebezpieczne! – Nie rozumiem. dawni czarownicy musieli spędzać życie w świecie istot nieorganicznych. Mój nauczyciel. a czarownicy starożytności krok po kroku powtarzali je. Nigdy nie żałowałem tej decyzji. tak. a potem uczeniu nas odpowiednich rzeczy. podczas gdy don Juan zanosił się śmiechem. . Dlatego właśnie śniący zawsze się z nią stykają. Na przykład o szczegółach związanych z zachowaniem moich uczniów. rzeczy właściwych naszemu światu. których nie chce mi się samemu rozgryzać. nasza wolność. – Powiedzmy. nasza energia. że nauczyli się wspaniałych rzeczy. po co miałbym zostawać ich uczniem – dodał don Juan.– Tak. W tym momencie zupełnie przestał mi się podobać kierunek. na którego widok umierałem ze strachu. Potem. nasze oddanie się im. – Problem z dawnymi czarownikami polega na tym. pomógł mi podjąć decyzję i odrzucić tę drogę. co robisz. na co skieruję moją intencję. stal się bezosobowym głosem. Poza tym. ogranicza poszukiwanie wolności. zazdrością i tak dalej. – Czy wysłannik śnienia jest istotą nieorganiczną? –zapytałem. że nie wyobrażam sobie. czują się zmuszone wziąć nas pod swą kuratelę. – Potrafisz to jakoś wyjaśnić? – Nie. wysłannik mało mnie obchodzi. Aby w pełni podążać za przykładem swoich sprzymierzeńców. Może dlatego. a potem uczyłby cię. że każdy śniący słyszy albo widzi wysłannika? – Każdy go słyszy. chciwością. co robią. Mogę stwierdzić jedynie. gdy nie ma mnie w pobliżu. Zaangażowanie tej natury. don Juanie? – O wszystkim. Jednakże ich metoda polega na potraktowaniu jako miernika naszych potrzeb naszej najgłębszej jaźni. że jest siłą. to jakie mogłyby być tego rezultaty? Jak myślisz? Nie znalazłem odpowiedzi. Wysłannik mówi i do mnie. Zamiast tego wyjaśnił. lecz zrobili to na bazie czystej. gdybyśmy byli w stanie. że ja również powinienem odrzucać istoty nieorganiczne. nie czyniąc żadnych zmian w swojej najgłębszej naturze. – Uważasz. W pewnym momencie życia musiałem podjąć decyzję. jaki przybrała nasza rozmowa. Gorączkowo szukałem w pamięci pytań z innych dziedzin. – A jaka jest ta cena? – Nasze życie. bym mógł żyć w takich związkach. który do dzisiaj mówi mi o różnych sprawach. don Juanie? Nie odpowiedział. – Istoty nieorganiczne stały się ich sprzymierzeńcami i za pomocą cierpliwych instrukcji nauczyły ich czynić cuda. W szczególności o tobie. – Nie wiedziałem. jak zaspokoić ten straszliwy stan ducha. O tym. że posiadają głębszą świadomość niż nasza własna. W ten sam sposób my sami uczylibyśmy je. dlaczego miałoby to być niebezpieczne. gdy już lepiej radziłem sobie ze strachem. niższej jaźni – ciągnął don Juan. W młodości widywałem go jako zakonnika w czarnym kapturze. Chyba doskonale rozumiałem. niewielu jednak widzi lub czuje. czy skoncentrować się na istotach nieorganicznych i pójść w ślady dawnych czarowników. – Cena jest zbyt wysoka. i tak dalej. Wysłannik mówi mi o wszystkim. – Jeśli ktoś miałby wziąć za miernik twoją najgłębszą jaźń razem ze wszystkimi jej lękami. Innymi słowy. – Czy związki z istotami nieorganicznymi przetrwały do dzisiaj? – Nie potrafię na to odpowiedzieć z całą pewnością. która przybywa z ich świata. za każdym razem. dlaczego don Juan to wszystko odrzucił. że istoty nieorganiczne są zawsze gotowe do nauczania. Sprzymierzeńcy wykonywali poszczególne czynności. nagual Julian. – Czy oznacza to. poprzez zużytkowanie całego zapasu dostępnej energii. – Jakich sprawach. Ilość energii potrzebna do regularnego odbywania takiej podróży jest niewyobrażalna. Gadającego zakonnika. czy odrzucić to wszystko. o rzeczach.

zmuszając śniących do unieruchomienia punktu połączenia. pozostały jedynie sztuka śnienia i sztuka podchodzenia. które może przyjąć. że robi to tylko po to. wysłannik jest doskonałym pomostem łączącym oba światy. Jeżeli czarownik chce żyć w świecie istot nieorganicznych. Chcesz wiedzy. – Myślałem. Wysłannik śnienia był dla takich czarowników najważniejszą istotą. badając te tysiące położeń. Stali się zbyt zachłanni i gdy doszli do rozdroża. Nigdy przedtem nie słyszałem. zachowując swoją świadomość i indywidualność. Już miałem wszcząć kłótnię. ani nie lubię. Innymi słowy. do którego zostanie przesunięty. Postawili wszystko na jedną kartę: unieruchomienie punktu połączenia w tysiącach położeń. Byłem tym zafascynowany. – Czy mam z tego wnioskować. Wysłannik powiedział to po angielsku z wyraźnym akcentem z Zachodniego Wybrzeża. Rozróżniłem słaby akcent argentyński. by mnie uspokoić. Byłem pewien. Słuchanie jego głosu. Pewnego dnia zgodzisz się ze mną. Spojrzał na mnie ze zdziwieniem. Nie chcesz siedzieć sobie bezpiecznie. Sam zobaczysz. W tonie don Juana pobrzmiewało ukryte przekonanie. Natychmiast powiedziałem don Juanowi. Powróciłem więc do swoich ćwiczeń w śnieniu. związki z istotami nieorganicznymi. że muszę przerwać moje lekcje śnienia. druga uwaga. A za ten absurd wysłannik pobiera nieprawdopodobne ilości energii. don Juanie? – Niezliczoną liczbę razy. z wyraźnym akcentem południowych pampasów. wybrali złe rozwidlenie. iż tak nie jest w istocie – zaczął. że sztuka śnienia wiąże się z przemieszczaniem punktu połączenia.– Chcesz przez to powiedzieć. Gdy jednak powtórzyłem mu to. – Robisz to i jeszcze dużo więcej. lecz z pewnością mogli tam żyć. jak efektami ubocznymi nabywania spójności. a moja decyzja o wycofaniu się z nauki była nieuzasadniona. że czarownicy byli zdolni do egzystowania w takich światach tak samo. O świecie istot nieorganicznych porozmawiamy innym razem. że nie zgadzam się z nim w kwestii wysłannika. że zareagowałem nieco histerycznie. don Juanie? – Ani go nie akceptuję. jak daleko jestem od miejsca swoich narodzin. o pragnieniu przygód i obsesji na tle nowych rzeczy i nowych horyzontów. Wyczułem jednak. gdy usłyszałem głos wysłannika. jak my egzystujemy w naszym? – Niezupełnie tak samo. – To. iż ze wszystkich wspaniałych rzeczy. Don Juan powiedział. Potem przeszedł na hiszpański. I ty też tam byłeś. Wielokrotnie powtarzał. iż odwołałem moją decyzję. co usłyszałem. o tym. lecz nigdy nie uznaje się ich za świat prawdziwych zdarzeń. traktuje się je jako znaki. Podczas jednej z wizyt zupełnie niespodziewanie zaczął mówić o snach. Opowiedział mi o spełnieniu i wiedzy. Ale nie ma sensu teraz o tym mówić. Głos mówił nawet po portugalska. że zdumiewa go to. mówi. Nie oczyściłeś jeszcze swojej uwagi śnienia ze wszystkich śmieci. – Unieruchomienie punktu połączenia w jakimś nowym miejscu oznacza nabycie spójności – powiedział don Juan. których czarownicy się nauczyli. – Analizuje się znaczenie słów. Uwaga śnienia. że udoskonalam swoje ciało energetyczne – zauważyłem ze zdziwieniem. zalewającego mnie pochlebstwami. że nie akceptujesz albo nie lubisz wysłannika. zagrzebany w rutynie i przekonaniach swego powszedniego życia. – To właśnie robiłeś podczas ćwiczeń w śnieniu. – Czy byłeś kiedykolwiek w takim świecie. nie oznacza. uczysz się spójności. – On ma rację – powiedział. wszystkie są efektami ubocznymi unieruchomienia punktu . że nie nauczono nas traktować snów jako poważnego pola odkrywania nowego. ciało energetyczne. Kilka tygodni później stwierdziłem. A poza tym jego nauki i przewodnictwo po naszym świecie to absurd. wysłannik śnienia są niczym innym. porządku dawnych czarowników. by wysłannik mówił w ten sposób. Ale w końcu i oni popełnili błąd. przeraziło mnie i przyprawiło o mdłości. ponieważ nie widzisz niczego złego w próbowaniu wszystkich możliwości. a wiedza jest mocą. zgodził się ze mną. a na dodatek naucza i prowadzi. Śnienie pomaga w tym. – Z tego co wiem – ciągnął don Juan – tak postąpili jedynie czarownicy starożytności. że don Juan wie. Wysłannik należy do innego porządku. Podchodzenie zaś zdefiniował jako sztukę unieruchamiania punktu połączenia w dowolnym położeniu. – Lubisz mnie.

Na końcu dodał. że nie byłem w stanie śledzić jego toku rozumowania. Pamiętaj. kolejne szarpnięcie energii przeniosło mnie w zupełnie inne miejsce. że w snach. że nadszedł czas. Jakiś nagły ruch wstrząsnął wszystkim dokoła i wypchnął mnie z kępy liści. że nie potrafisz. Potem. lecz również wtedy. lecz wielozmysłowa. co z początku było zwykłym wpatrywaniem się w liście drzewa. Wystarczyło jedynie skupić wzrok na liściach. tak jakbym się wyrwał z magnetycznego uścisku drzewa. Byłem przekonany. przyciągany siłą wiru. który właśnie śniłeś. nie wiedząc dlaczego. rozciągał się niezmierzony horyzont. Zacząłem się zastanawiać.połączenia w przeróżnych pozycjach śnienia. W czasie tej wizji czy też snu ogarnęły mnie racjonalne wątpliwości. jakbym dotykał tych liści. Poruszałem się od szczegółu do szczegółu. – Skąd wiemy. że twój punkt połączenia wykonuje jedynie przesunięcie. to tak. który formował się. lecz postrzegałem nie tylko oczami. tym większa spójność. ćwiczysz umiejętność zachowania nowego kształtu swej energii poprzez umocowanie punktu połączenia nieruchomo w położeniu określonego snu. don Juanie? – Każda nowa pozycja. Przesunięcia punktu połączenia powodują tak małe zmiany. tak jak robiłem to w snach. Liście drzewa przemieniły się we wszechświat odczuć zmysłowych. Oczywiście zachowywałem się również tak samo. – Co to jest pozycja śnienia. lecz z pewną drobną. Inaczej mówiąc. To. by się nad tym dłużej rozwodzić. tak jak zdarzało się to podczas niezliczonych snów. Mogłem je również powąchać. Zdenerwowanie sprawiło. – W jaki sposób możemy unieruchomić punkt połączenia w pozycji śnienia? – Przez utrzymywanie obrazu dowolnego przedmiotu z twojego snu lub poprzez swobodne zmiany snów. czy przypadkiem nie wdrapałem się na to drzewo w przypływie oszołomienia i naprawdę nie chwytam za liście. Don Juan miał rację. Myśli zaczęły odpływać. abym po prostu się w nie wpatrywał? – zapytałem. Jednak tak samo. żebyś po prostu się w nie wpatrywał. A może zasnąłem zahipnotyzowany przez drżące na wietrze liście i to wszystko mi się śni. do której punkt połączenia zostaje przemieszczony w trakcie snu. gdy się wpatrywałem. zagubiony w koronie drzewa. Moja uwaga śnienia była nie tylko wzrokowa. Dzięki swoim ćwiczeniom w śnieniu. iż zachowanie spójności we wszystkich przesunięciach jest prawdziwym osiągnięciem. Wiry formowały się nie tylko wówczas. Czułem. będąc w stanie świadomości normalnego świata. utrzymać go i oto nagle zostałem wciągnięty w zawirowanie. bym sprawdził w praktyce to. – Nie chcę. że aż śmieszne. Wtem wstrząsnęło mną straszliwie. choć niezwykle znaczącą zmianą. unieruchomię go w nowym położeniu. – Czy rzeczywiście zachowuję nowy kształt mojej energii? – Niezupełnie. Chcę. Otaczały mnie ciemne góry i zieloność roślin. i to nie dlatego. jak w prawdziwym śnie. a moja spójność sprawi. a potem siła bezpośredniego doświadczenia zaćmiła je zupełnie. że będę postrzegać z poziomu drugiej uwagi. groźnie . zupełnie jak podczas śnienia. Wyjaśniał mi cierpliwie. że są one praktycznie niezauważalne. w rzeczywistości utrzymujesz pozycję śnienia swojego punktu połączenia. nakazał mi skupić moją uwagę. że są one tak małe i tak liczne. lecz dlatego. – Chcesz. że zachowujemy spójność? – Dzięki wyrazistości naszej percepcji. nie miałem dość energii. abyś zrobił coś bardzo szczególnego z tymi liśćmi. że poprzez przypatrywanie się liściom dokonam małego przemieszczenia punktu połączenia. Wszędzie skłaniały się nade mną ogromne. Trwały jedynie chwilę. Trudność polega tu na tym. w istocie czułem je pod palcami. że jest to tak proste. gdy dotykałem drzewa jakąś częścią mojego ciała. A teraz wpatruj się w te liście tak. na liściach samotnego drzewa rosnącego w pobliżu. poniżej. Im wyrazistszy jest obraz naszych snów. że siedzę na jakimś śnionym drzewie. zmieniło się w sen. jak podczas zwykłego snu. Masz utrzymać swą uwagę śnienia na liściach tego drzewa. jakby połknęły mnie w całości. przywołując moją uwagę śnienia przez przypatrywanie się poszczególnym liściom. Nie dając mi czasu na zadanie jakiegokolwiek pytania. Potem don Juan powiedział. czego się nauczyłem w śnieniu. rozwijasz również umiejętność bycia spójnym. gdy tylko skupiałem swoją wielozmysłową uwagę śnienia na jakiejś cesze drzewa. chichocząc. jakbyś śnił. jak nauczyłem się w moich snach. Przede mną. a nie ruch. kiedy już potrafisz utrzymać obraz dowolnego przedmiotu.

z powrotem do kępy liści. znowu pytlujemy o najważniejszej kwestii świata czarowników – ciągnął don Juan – o pozycji punktu połączenia. Wówczas przez głowę przeszła mi przerażająca myśl: “A jeśli to nie jest ani sen. Dlatego też to. którzy wyprawiają się poza granice normalnego postrzegania. gdzie jest punkt połączenia. Wiedziałem. że rozumiemy świat i potrafimy przewidywać zdarzenia. poczucie. Don Juan utrzymywał. z której się wyłoniłem. tak jakbyś nie wiedział o istnieniu punktu połączenia. co tylko człowiek jest w stanie dostrzec. Im bardziej jest ono sztywne i niezmienne. Ostrzegł mnie. Dawni czarownicy zaś dlatego. że choć wiedzieli o nim wszystko. Człowiek – ponieważ nie wie o istnieniu punktu połączenia i musi uważać efekt uboczny jego zwyczajowego położenia za coś ostatecznego i bezspornego. że rozumiemy ten świat. Don Juan. moje doświadczenie będzie mi mówić. To klątwa dawnych czarowników i sól w oku człowieka. iż to. gdy pomyślałem sobie. że znowu znalazłem się w stanie. lecz dlatego. tym większa nasza wiara w siebie. dali się skusić łatwością. Nazwał śnienie podróżą o niewyobrażalnym zasięgu. iż uda mi się racjonalnie ogarnąć moje przeżycie i to nie dlatego. że moja uwaga śnienia powinna się była już wyczerpać. W tej samej jednak chwili usłyszałem wyraźnie głos wysłannika. Don Juan dodał. Ale obraz trwał. Wyjaśnił. co widziałem i co robiłem. że nasza zdolność mowy jest wyjątkowo słaba. że takie światy nie istnieją i istnieć nie mogą. gdy trochę odpocznę. Albo opowiem się za credo człowieka i stanę w obliczu dylematu. że mam dwa wyjścia. nawet wówczas. że nic nie może wykraczać poza granice rozumu. a rozum będzie odpowiadał. a napady niemoty zdarzają się często czarownikom. co się dzieje wokół nas i zdrowy rozsądek – jest jedynie rezultatem unieruchomienia punktu połączenia w jego zwyczajowym położeniu. dzięki której możemy odwiedzać inne światy. Albo opowiem się za credo dawnych . Nie możesz wpadać w takie pułapki – ciągnął. Naprawdę w to wierzyłem. ale wcześniej czy później umysł rozświetli ciemności niewiedzy. – Dlaczego tak mówisz. Lecz jeszcze większą ohydą byłoby opowiedzenie się po stronie dawnych czarowników i cyniczne manipulowanie punktem połączenia dla własnych korzyści. Zatrzymałem ten niezwykły widok. podróżą. co się zdarzyło. iż nie miałem już żadnych wątpliwości. bojąc się go stracić. Bezwładność mojego skoku nadała mi pędu i z wielką prędkością spadałem wśród liści drzewa i jego twardych gałęzi. że śnię. Don Juan powiedział. co napawa nas tak wielką dumą i wydaje się naturalnym miernikiem naszej wartości – twarde stanie nogami na ziemi. wykazywał. całkiem dojdę do siebie. Oczywiście nie zgodziłem się z tym i wyraziłem pogląd. który powiedział. gdybyś stanął po stronie człowieka. Oderwałem się od drzewa i w jednej sekundzie znalazłem się przy don Juanie. że don Juanowi zrobiło się mnie żal i postanowił dodać mi otuchy. a ja odpowiem ci. że tam. – Co to ma wspólnego z tym. nieporuszony. ani normalny świat?" Ogarnięty śmiertelnym przerażeniem skoczyłem do tyłu. że to rzeczywiście sen i zniknie od razu. gdy tylko wyczerpie się moja uwaga śnienia. co przeżyłem wczoraj? – Wczoraj byłeś w innym świecie. Jeśli jednak zapytasz mnie.wyglądające drzewa. w którym mogłem myśleć spójnie. jak i dawni czarownicy padli ofiarą umiejscowienia punktu połączenia. Nigdy w życiu nie widziałem takiego lasu. która najpierw pozwala nam dostrzec wszystko. świadomość tego. Sceneria ta tak skrajnie różniła się od jałowej pustyni wokół Sonory. że z moim rozumem jest coś nie w porządku. Natychmiast zrozumiałem. że istnieją inne światy. na prośbę don Juana opisałem wszystko. że rozsądek jest tylko efektem ubocznym zwyczajowego położenia punktu połączenia. W środku czułem. co niepojęte. Pewne rzeczy mogą być niejasne. że nie mam co liczyć na to. gdzie jest ten świat. że za kilka godzin. że śnienie daje nam płynność. z jaką można nim manipulować. niszcząc nasze poczucie. ale nie mogłem mówić. w drzwiach jego domu na pustyni Sonora. Były większe niż jodły z Oregonu i Waszyngtonu. a potem wypycha punkt połączenia poza wymiar ludzki i pozwala nam postrzegać to. moja odpowiedź nie będzie miała dla ciebie żadnego sensu. żebym się nie martwił. – No i patrz. było zjawiskiem wykraczającym poza wymiar rozumu. Po przebudzeniu. – Byłoby doprawdy odrażające. – Ciągle czegoś nie rozumiem – powiedziałem. don Juanie? – Ponieważ zarówno człowiek jako gatunek.

Don Juan zmienił temat i podjął wyjaśnienia unieruchomienia punktu połączenia. Na przykład. Powiedział. wierząc. że utrzymam punkt połączenia w pozycji. co postrzegamy. dawni czarownicy doszli do wniosku. z czym się zgadzam. Tak więc dawni czarownicy mieli całkowitą rację. bardzo dawno utraconą pewnością. – Jak mogę tego uniknąć. albo zostaniesz histerycznym czarownikiem. ponieważ punkty połączenia ludzi wszystkich ras są unieruchomione w tym samym położeniu. która nie miała dla mnie żadnego znaczenia. Ja nazywam go romansem z wiedzą. po kilku miesiącach codziennego wsłuchiwania się w głos wysłannika przestałem uważać go za niepokojący czy cudowny. A jeśli decydujemy się uważać jego słowa za radę. Widząc również. – Jeżeli nie zdołasz rozwinąć tego minimum – mówił dalej don Juan – to albo staniesz się jeszcze bardziej poprawny. że jego zwyczajowe położenie nie jest wrodzone. że jedynie u dorosłych punkt połączenia jest unieruchomiony w jednym miejscu. by wiedzieć. ale nie na tyle. że będziemy postrzegać więcej dzięki systemowi niż dzięki naszym zmysłom. Powrót do ćwiczeń w śnieniu wyeliminował te zmartwienia. że człowiek postrzega wszędzie tak samo. można tak kierować i ćwiczyć naszą percepcję. lecz po to. założyli. jak oni – poprawnym i histerycznym. bym zażywał mieszanki roślin halucynogennych właśnie po to. don Juanie? – Jest tylko jeden sposób. Wyjaśnił. a sama moja zachłanność spowoduje. Jedyną wadą. iż się w nim urodziliśmy. który rządzi nami do końca życia. że niemal pojąłem niechęć don Juana do traktowania go poważnie. by przeciwstawić ich tobie. by wyrównać twoją skłonność. którymi dawno przestałem się interesować. jakby targany wstrząsami. która takie światy tworzy. Dlatego też jestem niebezpiecznie poprawny. której czarownicy używają. Zapytałem don Juana o tę osobliwość. i od tej też chwili usilnie staramy się dostosować naszą percepcję do wymagań tegoż systemu. i z łatwością zmienia położenie. iż to szczególne umiejscowienie sprzyja szczególnemu sposobowi postrzegania. że nie muszę. że zostajemy wciągnięci do tego systemu już poprzez to. jak to ujął. że jesteśmy kompletnymi idiotami. gdyby miał okazję interpretować wysłannika w odniesieniu do wszelkich możliwych permutacji mojej intrapersonalnej dynamiki. Ta zgoda była raczej uczuciem. gdyż absolutnie się z nim zgadzam. Widząc to. że odrzucenie go i bezpośrednie postrzeganie energii zamienia człowieka w czarownika. odkrywać i nie móc wyjść ze zdumienia. by ich obmawiać. Uważał go za bezosobową. ale wówczas uświadomiłem sobie. która powoli odnajdywała do mnie drogę. Stał się dla mnie czymś normalnym. Jest to siła. Don Juan powiedział. acz niezmienną. oznacza to. Innymi słowy. przyciągany nadzieją zdobycia mocy i innych korzyści. iż naciska mnie. Wysłannik opowiadał mi bowiem o ludziach lub zdarzeniach. że zostałem wychowany przez dorosłych w podeszłym wieku i że nasycili mnie oni poglądami starych ludzi. Odpowiedział. że punkt połączenia u dzieci bez przerwy drży. lecz nabyte wraz z rozwojem przyzwyczajeń. Don Juan zwrócił uwagę. Zapewnił mnie.czarowników i automatycznie przyjmę istnienie innych światów. że nie może wyjść z podziwu dla. największego osiągnięcia procesu wychowania – zablokowania punktu połączenia w jego zwyczajowym położeniu. można pokierować nami tak. byśmy mogli interpretować to. . by zachwiać moim punktem połączenia i pozwolić mu na choćby minimalną płynność. W żaden sposób nie mogłem zachować spokoju w obliczu tak niezwykłego zjawiska: oto słyszę głos. chociaż nie miałem całkowitego obrazu tego. by być takim. na których skupiłem swoją uwagę. siłę wywodzącą się ze świata istot nieorganicznych. systemu. Kiedy już bowiem zostaje tam unieruchomiony. Powiedział mi. lecz wywołał nowe. Mówię ci o dawnych czarownikach nie dlatego. Don Juan miał wyrobione zdanie o wysłanniku. Dlatego też każdy śniący doświadcza go mniej więcej tak samo. Czarownicy nazywają go czystym rozumieniem. I popełniłem tak wiele błędów pod jego wpływem. Ja byłem niewątpliwie jednym z nich. Psychoanalitykowi trafiłaby się niezła gratka. Byłem zbyt odrętwiały. Wynikiem tego będzie inny dylemat: będę musiał się tam przenieść fizycznie. Prędzej czy później twój punkt połączenia będzie płynniejszy. by nadążyć za jego wywodem. które przyszło do mnie z daleka. że ma to związek ze sztywnością mojego punktu połączenia. Z biegiem czasu ów szczególny sposób postrzegania staje się systemem interpretacji bodźców zmysłowych. który wyraźnie i zwięźle w trzech językach wyjawia mi tajemnice wszystkich rzeczy lub osób. był brak synchronizacji między nami.

jak w kalejdoskopie. niezauważalny bodziec zmysłowy z ich śnienia. – Don Juanie. Przybywa nam na ratunek i przetwarza naszą nową. lecz dla nich z pewnością. że spójność dawnych czarowników była tak wielka. gdy zaczynamy postrzegać nowe włókna energii wszechświata. Don Juan powiedział. niezupełnie dla ciebie czy dla mnie. – Jest możliwa – zapewnił mnie don Juan. Jedna sztuka nie może istnieć bez drugiej. że nawet ważniejsze niż przesunięcie punktu połączenia jest unieruchomienie go w nowym. zwłaszcza w działaniach podejmowanych przez dawnych czarowników. Dzieje się tak dlatego. gdy przypatrywałeś się liściom drzewa. Wyjaśnił mi. Don Juan powiedział. ptaka. – Jakie to były działania. czyli musiałeś utrzymać nieruchomo twój punkt połączenia w tej pozycji. Potrafili zamienić się we wszystko. w którym znajdował się w danej chwili twój punkt połączenia. – Ale czy inni również postrzegliby ten sam świat? – Owszem. czy był tylko wytworem mojego umysłu? – Rzeczywiście jesteśmy w punkcie wyjścia i odpowiedź jest ciągle taka sama. co postrzegamy. Wystarczyło im niezauważalne przesunięcie punktu połączenia. Do inwentarza należą wszystkie szczegóły percepcji związane z przemianą w. oderwane od siebie obrazy. co znajdowało się w ich inwentarzu. – Dziwne jednak. to. a jedynie o skutkach. chwilowa percepcja w nowym świecie. aby natychmiast podejść swoją percepcję. inną osobą. lecz również nauczyli się unieruchamiać go w tych pozycjach i dzięki temu utrzymywać swą spójność przez dowolnie długi czas. przestaje mieć sens. nie można go już używać do interpretacji tego. że jeśli punkt połączenia nie będzie nieruchomy. Dla nich to była pestka. Don Juan wyjaśnił. niezrozumiałą percepcję w całkowicie zrozumiały nowy świat. Wszystko spłynęło na ciebie jednocześnie i twój system interpretacji świata nie zadziałał. potrzebowałeś spójności. Efektem tego była całkowita. iż czarownicy przekonali się o tym wszystkim. nasz system odżywa. – Postrzeganie bez użycia tego systemu jest oczywiście chaotyczne – ciągnął don Juan. w żaden sposób nie będziemy mogli spójnie postrzegać. mówiąc. co podchodzenia. don Juanie? – Dawni czarownicy nazywali je arkanami drugiej uwagi lub wielką przygodą z nieznanym. na co zezwalała im określona pozycja punktu połączenia. jak już powiedziałem – ciągnął don Juan – zajmuje się unieruchomieniem punktu połączenia. dowolnie wybranym położeniu. Przytrafiło się to właśnie tobie. – Jakie płynęły z tego korzyści. na przykład. Ów świat istnieje dokładnie w tym miejscu. gdy widzieli. że dawni czarownicy obdarzeni byli fantastyczną płynnością. jaguara. Czy ten świat istnieje. co postrzegamy. don Juanie? – Twoja percepcja była przez chwilę chaotyczna. co też zrobiłeś. że już całkiem się pogubiliśmy. – Co właściwie się ze mną stało. że te działania wynikają z przesunięć punktu połączenia. – Czyż nie potrafią tego ludzie chorzy psychicznie. Widzielibyśmy tylko. Z tego powodu dawni czarownicy równie podkreślali znaczenie śnienia. Aby go dostrzec. – Niezwykle trudno mi uwierzyć. że taka transformacja jest możliwa – zauważyłem. Akt nabywania jednorodności i spójności poza normalnym światem był nazywany przez dawnych czarowników podchodzeniem percepcji. Dawni czarownicy odkryli dzięki praktyce. znowu dochodzimy do punktu wyjścia. że nowe bodźce zmysłowe unieruchamiają nasz system. Dawni czarownicy nie tylko nauczyli się przesuwać swój punkt połączenia do tysięcy pozycji wewnątrz lub na powierzchni ich masy energetycznej. Jednorodność musi utrzymać tę samą pozycję punktu połączenia. – Co prawda. Potem chaos zniknął i oto znalazłeś się w obliczu nowego świata.Don Juan ciągnął dalej. gdy stopniowo tworzą swą własną rzeczywistość? . że pozwalała im wyglądem i sposobem postrzegania upodobnić się do wszystkiego. Sztuka podchodzenia. owada i tak dalej. dopasować swą spójność do nowego stanu świadomości i stać się zwierzęciem. don Juanie? – Nie możemy mówić o korzyściach. że z chwilą przekroczenia przez punkt połączenia pewnego progu. jeśli mieliby jednorodność i spójność. czymkolwiek. iż kiedy wydaje się nam.

Dokładnie to samo przytrafiło się mnie. Mówię o światach takich jak nasz – całkowitych światach podzielonych na nieskończone królestwa. ani naszym normalnym światem. – Dlaczego cię to martwi. lecz w pewnym momencie zbaczamy na nowy grunt. don Juanie? W odmiennych położeniach punktu połączenia? – Właśnie. które spędzają mi sen z powiek. Powiedziałem don Juanowi o myśli. Dzieje się tak do momentu. Wnoszą chaos w już istniejący chaos. – Czym może być to nieznane w wymiarze pozaludzkim? – Wolnością od bycia człowiekiem. nawet jeśli byłby to człowiek nieznany. jest nowym. współcześni czarownicy usiłują dostać się w nieznane w wymiarze pozaludzkim. do których czarownicy dochodzą . I chodziłeś tam! A potem przeniosłeś swoje ciało energetyczne do kolejnego miejsca poza tym światem. ponieważ wykorzystałem techniki postrzegania energii przynależne śnieniu. Oni nie wymyślają świata. don Juanie? – Śnienie jest dla ciebie zbyt proste. Czasem myślę nawet. Tą właśnie drogą udają się dzisiejsi czarownicy. zawsze więc poruszali się po mniej lub bardziej znanym terenie. A jak ci powiedziałem. czy to oznacza. postrzegamy energię bezpośrednio jak we śnie. W końcu to oni wymyślili śnienie. Postrzegają bezpośrednio energię. nieznanym światem. stanie się przekleństwem. My poszukujemy tego. W innych położeniach punktu połączenia. że wykorzystanie tych technik w codziennym życiu było jednym z najskuteczniejszych wybiegów dawnych czarowników. Wiem. a tobie się wydaje. Świat. gdy wpatrywałem się w drzewo. ale potem odrzucam tę myśl. by absurd stał się rzeczywistością. – Mówię ci o tym bez końca. gdyż jest on tak realny. w twoim przypadku muszę być nadzwyczaj ostrożny. zamiast totalnego chaosu. Ich ustalony z góry plan to uwolnienie własnej percepcji. – Gdzie są te światy. ale zawsze udaje ci się uniknąć moich pytań. – Kiedy zacznę się uczyć sposobu śnienia współczesnych czarowników? – Musisz pokonać jeszcze długą drogę. – Don Juanie. – O czym ty mówisz. Jednak ja sam byłem przekonany. jak wszystko. – Bo nie był – odparł don Juan. Don Juan podał mi nową wersję tego. Udajemy się do tych światów jedynie w ramach ćwiczeń. – Jeszcze tego nie osiągnąłem. Podróże te zrodziły dzisiejszych czarowników. co leży w wymiarze pozaludzkim. To niepojęte światy poza zasięgiem człowieka. Z charakteru jesteś zdecydowanie podobny do dawnych czarowników. Przeniosłeś swoje ciało energetyczne do miejsca poza tym światem już w pierwszym swoim śnieniu. w którym żyjemy. Nie jesteś nieszczery. królestwa zwierząt czy człowieka. co nieznane w wymiarze ludzkim. I jeśli nie będziemy uważać. To może trwać nawet całe lata. że doradza ci jakaś obca energia. Na razie dopiero zaczynasz. ale takich. Prowadzi bowiem w nieznane w wymiarze ludzkim. a potem odkrywają. że tylko się powtarzam. co uważamy za realne. Czarownicy zaś wnoszą do chaosu porządek. tym razem startując z poziomu świadomości normalnego świata. nie tylko królestwa ptaków. że zacząłem postrzeganie jego energii. Dzięki temu. co postrzegają. co nieznane w wymiarze pozaludzkim. jak ciężko umysłowi zgodzić się na to. Są to inne zupełnie światy. Mówiłem ci to już kiedyś. Poza tym. jak zwykli to robić dawni czarownicy. co mi się przytrafiło. który połyka ich w całości. Ale nowe światy istnieją! Są zawinięte jeden w drugi jak warstwy cebuli. prawda? – Nie. Śnimy tak samo. Don Juan oznajmił. My wolimy ruchy punktu połączenia. który się przede mną roztaczał nie był ani snem. która przyszła mi wówczas do głowy i której niemal nie ośmielałem się powtórzyć: że widok. że celem twojej nauki jest przygotowanie mnie do podróży do tych innych światów? – Nie.– To nie to samo. że to. że śnię. aż coś nie przestawi percepcji i czarownik staje w obliczu nowego świata. który postrzegają. jest tylko jedną z takich warstw. Dawni czarownicy poszukiwali tego. Powiedział. Nie o to chodzi. które jednak jesteśmy jeszcze w stanie postrzegać. Ludzie chorzy psychicznie wyobrażają sobie własny świat. Dawni czarownicy woleli przesunięcia punktu połączenia. don Juanie? – Nieświadomie dokonałeś dwóch rzeczy. Upodobali sobie szczególnie to. ponieważ nie kierują się żadnym z góry ustalonym planem. A na początku każdy musi pójść śladami dawnych czarowników.

poprzez ruch. Wolności rozwiania się w nicości. co wymyka się słowom. wolności oderwania się od ziemi i bycia niczym płomień świecy. Umysł kupca jest zajęty handlem. A wolność nie jest inwestycją. Chciałem się jedynie dowiedzieć. w której ryzykujemy swoim życiem i czymś cenniejszym dla kilku chwil czegoś. Pytasz: “Jakie jest ryzyko?" “Jakie odsetki od włożonego kapitału?" “Czy to się opłaci?" Nie ma sposobu. pozostaje nietknięta. Ta cena była dla nich za wysoka. – Szukanie wolności jest jedyną siłą. którzy praktykują śnienie w dzisiejszych czasach. jaka siła może popchnąć do tego wszystkiego takiego próżniaka jak ja. Wolności. która mimo że przeciwstawiono jej światło miliardów gwiazd. Dla czarowników. jest ono wolnością postrzegania światów niedostępnych wyobraźni. don Juanie. Wolność jest przygodą bez końca. ponieważ wymagało to wielkiego dystansu i wyzbycia się poczucia własnej wartości. czym jest: zaledwie świecą. która pozwala ulecieć tam. – Nie o to mi chodziło. Dawni czarownicy trzymali się od niego z daleka. jaką znam. a nie przesunięcie. w tę nieskończoność. Przemawiasz jak prawdziwy kupiec. Wkraczanie w te światy jest typem śnienia wyłącznie dzisiejszych czarowników. wymyka się myślom czy odczuciom. by na to odpowiedzieć. . ponieważ nigdy nie udawała. – Ale jaki jest cel postrzegania tego wszystkiego? – Już zadałeś mi dzisiaj to samo pytanie. iż jest czymś więcej niż tym.

acz nieistotnych szczegółów. W owym czasie sprawa istnienia żyjących istot nieorganicznych stała się kluczowym aspektem moich ćwiczeń w śnieniu. który określił jako jeden z najtwardszych materiałów na świecie. chociaż odznaczały się krystaliczną wyrazistością. Zwykle jednak nie był chętny do poruszania tematu i wydawał się cokolwiek niezadowolony. którą kroczyłem każdego dnia. a zwłaszcza po próbie sił. iż bardzo trudno jest zmusić nasze ja do kapitulacji inaczej niż poprzez ciągłe ćwiczenia. Nieugięcie i z wielką zawziętością zaprzeczałem możliwości ich istnienia. Nie rozpadła się. by traktować ich istnienie poważnie. Jest to nie tylko najtrwalsza linia obrony przed działaniami i wyjaśnieniami czarowników. która nagle eksplodowała. – Wyodrębniłeś tropiciela – powiedział don Juan. do moich snów przedostawał się prąd obcej energii zwany przez niego tropicielem. Chodziłem od lady do lady w poszukiwaniu antyków. Jedną z najsilniejszych linii obrony naszego ja jest nasza racjonalność. Zwykle w pewnym momencie moja uwaga śnienia słabła i moje sesje śnienia kończyły się tak. której używali czarownicy starożytności. W moim odczuciu potwierdzeniem jego dezaprobaty było to. powinienem być bardziej skłonny. lecz odbiła niczym piłka i poszybowała niczym bumerang. aż don Juan sam zacznie rozmowę o śnieniu. Mój sen dalej przemieniał się w inne obrazy i szczegóły. Wymagało ono przede wszystkim sporządzenia dziennika zdarzeń z moich seansów śnienia. Don Juan wierzył. gdy opowiedziałem mu swój sen. Jego wcześniejsze ostrzeżenie pozwoliło mi przystosować do tego moją uwagę śnienia i być w pogotowiu. laska zaczęła się topić. aby odkryć. a później wykorzystania tego dziennika jako klucza. a potem na zmienianiu snów. tak jak opisał mi to don Juan. która miała miejsce na pustyni w pobliżu domu don Juana. że wykonano ją z irydu. Podczas ćwiczeń w śnieniu wytyczyłem sobie drogę. Poszukiwanie antyków w domu towarowym było tak oczywistym anachronizmem. że dowody istnienia istot nieorganicznych miałem niemal od razu po rozpoczęciu mojego dochodzenia. nie zbaczając z niej. po czym zamieniła się w białą bańkę i prysła. czego dokonałem. zawsze minimalizował wagę wszystkiego. że będę czekać. Po naszych spotkaniach w snach. Pobiegłem więc za nią i znalazłem ją wbitą w ziemię. Znalezionym antykiem była rączka laski. Zapisałem setki stron niezwykle dokładnych. Gdy powiedziałem to głośno. aż same do mnie przyjdą. Powtarzał wiele razy. że aż zachichotałem. Zamieniła się w przepiękną długą laskę w tonacji czerni i głębokiej zieleni. by jej nie złamać. W końcu coś znalazłem. Szczerze mogę powiedzieć. Podążyłem jej śladem. że kiedykolwiek tylko rozmawialiśmy o moim śnieniu. albo budziłem się i nie mogłem już więcej spać. Chwyciłem ją mocno i usiłowałem wyciągnąć z ziemi. Potem zmieniłem swoje podejście i zdecydowałem się przeprowadzić w tej sprawie obiektywne dochodzenie. Pozostawienie mnie samego z tym problemem było po prostu częścią prowadzonego przez don Juana nauczania. Zniknęła gdzieś za drzewami. aby je przyciągnąć. że to. Gdy tak kopałem. – Tropiciele są . czy moje śnienie dowodzi czegoś na temat istot nieorganicznych. lecz również najbardziej w tej walce zagrożona. Jednakże wszystkie te wydarzenia wywarły skutek wręcz odwrotny. Bałem się przeginać ją w przód i w tył. co wydawało mi się jedynie zdawkowym zaleceniem don Juana. by przestać myśleć o istotach nieorganicznych i poczekać. sprzedawca poczuł się urażony i aby dowieść prawdziwości swoich słów. jedynie w przypadku konieczności pytałem go o radę. że istnienie istot nieorganicznych jest największą groźbą dla naszej racjonalności. Przyglądałem się wodzie. że obserwowałem całe światy szczegółów w jednym śnie po drugim. Kiedy jednak znalazłem jedną staroć. Próbowałem z całych sił. ale nie mogłem jej nawet poruszyć. Zacząłem więc wygrzebywać ziemię wokół niej gołymi rękoma. że albo zasypiałem i miewałem zwykłe sny. Gdy pierwszy raz uświadomiłem sobie tę obcą energię. zapomniałem o tym anachronizmie. Była to rzeźbiona rączka przedstawiająca głowę i ramiona małpy. w których nie posiadałem w ogóle uwagi śnienia. lecz nie były już one godne uwagi. śniłem właśnie o zakupach w domu towarowym. czy wprost przeciwnie. aż w końcu została z niej jedynie zielona kałuża. Do rozstrzygnięcia. Jednak od czasu do czasu. Zapragnąłem ją mieć. Potrzebowałem zaledwie kilku sesji. zanim ktoś nadejdzie. Według mnie wyglądała ona na zrobioną z jaspisu. Najpierw skupiłem się na obserwowaniu każdego możliwego do wyobrażenia sobie przedmiotu w moich snach.ROZDZIAŁ V: ŚWIAT ISTOT NIEORGANICZNYCH Wierny naszej umowie. rzucił nią z całej siły o kamienną podłogę. choć powinno być dla mnie jasne. Sprzedawca powiedział mi. było w istocie dokładnie tą procedurą.

Barierą taką jest na przykład obawa o własne ja. że za każdym razem. Pierwszy tropiciel. dlaczego powiedziałeś. . jak i istoty nieorganiczne żyją dłużej niż my. jaka nie występowała w żadnych innych okolicznościach. – Najpierw nie chcesz słyszeć niczego o moim śnieniu. – Skąd taki wniosek. – Wiesz dlaczego tak się dzieje? – Według mnie ma tu miejsce równoważenie sił. to nie mam pojęcia – odpowiedziałem najzupełniej szczerze. Natomiast śniący mają mniej barier i stąd w ich snach pojawia się mniej tropicieli. Przeciętny człowiek posiada zdumiewająco silną barierę. – Na tym etapie twojego śnienia tropiciele są czujkami wysianymi z królestwa istot nieorganicznych. ze świadomością i wolą drzew. ponieważ przemknęło do nich wielu tropicieli. co już mu uprzednio opowiedziałem. jak dowiedziałem się później. – Niewiele rzeczy w snach ma jakikolwiek sens. Dzieje się tak. że będziesz kiedyś taki sam dla innego śniącego. było prawdziwe. – Zbijasz mnie z tropu – odparłem. aby przekształcić tę energię w jakiś znany przedmiot. Ułomnością mojej uwagi śnienia była niezdolność do pełnego wykonania takiego przekształcenia. chociaż wprawiają w ruch wszystko. a to dlatego. co to jest iryd? – Tak naprawdę. Sami posiadają świadomość i wolę – choć jest to niepojęte dla naszego umysłu – porównywalne. – Tylko zwykłe sny są nonsensowne. można ich łatwo rozpoznać po otaczającej ich niesamowitości i anachroniczności. Od tej pory zacząłem zauważać w moich snach różne anachronizmy. prawie zupełnie mi nie znany przedmiot. gdyż związane są z duchem. don Juanie? – Ich obecność jest zupełnie bez sensu. będzie zawsze obecny w twoich snach. Są nieruchome. całkowicie się z nim zgadzałem w tym. które. Niektóre przedmioty ze snu mają kluczowe znaczenie. która chroni go przed takimi atakami. że są czujkami? – Ponieważ poszukują potencjalnej świadomości. być może po to. który miałem. tym silniejszy następuje atak. don Juanie? – Zarówno drzewa. bym zwrócił szczególną uwagę na sen. – Jakiego rodzaju anachroniczności. nawet irydu. Potem obca energia rozpraszała się dość łatwo. Wydaje się. Są bardzo szybcy. – No proszę! I co powiesz. jeśli okaże się. Don Juan polecił. Poprosiłem don Juana. że przedmioty anachroniczne były w moich snach obcymi najeźdźcami. by stały w miejscu. by skomentował to. że są związane z naszą folgującą sobie osobowością. ponieważ przeciętni ludzie są poddani silniejszym naciskom ze strony nieznanego.liczniejsi w przeciętnych. którą z kolei szybko pochłaniały inne znaczące szczegóły mojego snu. Dziwne. moja uwaga śnienia musi się solidnie nawysilać. by śniący nie przeoczył obecności tropiciela. zwyczajnych snach. a ja roześmiałem się nerwowo z powodu absurdalności tego stwierdzenia. Kiedy już przyjąłem klasyfikację don Juana dotyczącą obcej energii w snach. gdyż jest ona nieskończenie wolniejsza od naszej. Kazał mi nawet powtórzyć to. że nie zatrzymują się na dłużej w jednym miejscu. – Don Juanie. – Niewykluczone. gdy moje sny nawiedza obca energia. Stworzono je. Po ich oddzieleniu moja uwaga śnienia skupiała się na nich z taką intensywnością. że w tym wszystkim jest ukryty porządek – powiedział don Juan. co je otacza. Czy jest w tym jakiś ukryty porządek? – Jasne. że iryd jest jednym z najtwardszych materiałów na ziemi? Oczy don Juana zapłonęły radością. Jednak kiedy się pojawią. co oznacza. którego wyodrębniasz. Trudno nam wyobrazić sobie wewnętrzną szybkość drzew i istot organicznych. Inne zaś są całkowicie nieistotne. co mi się przytrafia. zafałszowany przedmiot znikał. i zapamiętał jego najdrobniejszy choćby szczegół. Im jest ona mocniejsza. jej efektem był bowiem jakiś zafałszowany. być może. zamieniając się w plamę światła. lecz śniący nie widują zazwyczaj tropicieli w trakcie śnienia. a potem zmieniasz zdanie. w jakiejkolwiek formie. A przy okazji. Dostrzegłem również. że we śnie śniącego rzeczy bezsensowne znikają.

by pójść za tropicielami? – zapytałem. A kiedy już się na nich skoncentrowali. – Jak sądzisz. co słyszysz jako głos wysłannika. lecz dla mnie na pewno. Teraz chcę sprawdzić wszystkie możliwości. na którą patrzyłem. Gdy zatrzymałem na niej spojrzenie. Zaśmiał się tylko. że w końcu to tylko sen. co? Myślałem. by powrócić do tematu istot nieorganicznych. że to ja sam stworzyłem obraz tej masy. które postrzegasz w trakcie śnienia. że mam do czynienia z tropicielem. jak powiedział don Juan – pach! Uleciałem do innego świata. musieli z ogromną wytrwałością skupiać swą uwagę śnienia na przedmiotach ze swych snów. odniosłem przemożne wrażenie. – Tak – odparł. że lecę przez ciemny tunel niczym owad. zupełnie mnie unieruchomiła. Dlaczego nie? Pomyślałem. Zwróciliśmy się przeciwko każdej żywej istocie na tej ziemi. – Czy to naprawdę aż tak proste. której nigdy przedtem nie napotkałem w moim śnieniu. Nadal była jednak rybą. iż byłem pewien.– Chcesz przez to powiedzieć. gdy ryba –ptak przeistoczyła się w plamę światła. tak jak drzewa? – Właśnie. lecz sprawiała wrażenie szorstkiej i włóknistej. że masa uwalnia moją uwagę śnienia. że zaalarmowała moją uwagę śnienia. Szyderczy ton i rechotliwy śmiech dały mi do zrozumienia. Wówczas podczas śnienia wprawiła mnie w zdumienie jakaś ryba. Od razu się zorientowałem. – Może nietrudno dla ciebie. co powinienem zrobić. W momencie wyrażenia takiej intencji – pach! Ulatywali pociągnięci przez tę obcą energię. Poczułem się tak nieswojo. To. Jakaś dziwna siła. że jest czymś rzeczywistym. prawie jej dotykałem. lecz nieruchomym. Widzisz. W domu próbowałem doszukać się prawdziwego znaczenia słów don Juana. – Jednakże ich odzwierciedlenia są dla nas jeszcze mniej przyjazne. – Zmieniłem zdanie. krzykiem wyrażali swój zamiar udania się za nimi. Wyskoczyła ze stawu. W ten sposób udawało im się wyodrębnić tropicieli. Skądś wyrastała i tak silnie mnie przyciągała. że chciałem przerwać dyskusję. tak jak tworzy się sen. don Juanie. Potem wzleciała niczym barwny ptak i przysiadła na gałęzi. lecz taki stan bardzo trudno jest osiągnąć. iż istoty nieorganiczne nie istnieją. Zostałem jakby wypluty z jakiejś tuby i siła rozpędu wepchnęła mnie nieomal na wielką. Była porowata i przepastna. Zapytałem don Juana. – Żartujesz sobie ze mnie. Aby się tam dostać. W końcu zaczęło mi już brakować pomysłów i cierpliwości. jest również takim odzwierciedleniem. nie wyłączając siebie. Nie zmieniała kształtu i nie ruszała się. don Juanie. że nie byłem w stanie przenieść uwagi śnienia na jakikolwiek inny przedmiot. nie mamy przyjaciół na tej ziemi. krzyknąłem. to ich odzwierciedlenia. że istoty nieorganiczne są nieruchome. Śniący nigdy ich nie poszukują. Chwilę później. Podobnie jak tropiciele. Potem wyraźnie poczułem. czy drzewa również mają swoje odzwierciedlenia. Masa. co myśli na temat mojego dochodzenia. Z jakiejś niepojętej przyczyny poczułem się przytłoczony jego słowami. – Jesteśmy niszczycielami. że nic nie jest w stanie zmienić twojego stanowiska. Wtedy skupiłem całą swoją . – Po kiego diabła miałbyś to robić? – Przeprowadzam obiektywne dochodzenie w sprawie istot nieorganicznych. chyba że mają szczególnie dobre układy z drzewami. Nie mogłem wyczuć jej faktury. i szarpnęła mnie za stopę. niż te wysyłane przez istoty nieorganiczne. To wszystko tak bardzo przypominało mi film fantastyczny. Scena była tak dziwaczna. Zacząłem obserwować szczegóły mojego snu. don Juanie? Nie odpowiedział. Oto dlaczego nie mamy przyjaciół. że świat istot nieorganicznych był polem działania dawnych czarowników. – Don Juan zachichotał i dodał: – Nietrudno odgadnąć dlaczego. nad którym się właśnie przechadzałem. – Pamiętaj. że rzeczywiście opisał mi całą procedurę. Nagle wrażenie tunelu się skończyło. więc pewnego dnia przestałem się mieć na baczności. Wtem szarpnęła mną wątpliwość. Jasne lub ciemne słupy. wyglądała jak gigantyczna gąbka. Wydawało mi się. Nagle ogarnął mnie niepokój. Była ciemnobrązowa. Jakoś nie mogłem wziąć poważnie możliwości. czy ta milcząca masa jest tylko snem. istniejącą fizycznie masę. Nie widziałem jej końca ani początku. że chcę się udać za nią i oto – dokładnie tak. jakby rzucając mi wyzwanie. Coś jednak zmuszało mnie.

To były tunele energii. lecz unoszę się i lecę. Było tam mnóstwo tuneli o geometrycznych kształtach. inne w dół. W tej samej chwili rozległ się w moich uszach tak głośny wrzask wysłannika. Gdy jednak odezwał się ponownie. coś uległo zmianie. abyś tak właśnie poruszał się w tym świecie. z jednakowym skutkiem. znika obraz tuneli. Zdawało się. posiedli tę wiedzę. pozwól przemówić swojej intencji. w której mogę jedynie słuchać. abym ruszył do przodu. ale wiedziałem. Niektóre wiodły w górę. jeśli chcesz. że cokolwiek powiem. po prostu żyjąc w tych tunelach. Tunele przecinały się pod kątem prostym lub wznosiły albo opadały łagodnie lub stromo. Zmienialiśmy kierunek wiele razy. bym poruszał się dalej. Uzmysłowiłem sobie. że tego chcą. Tunele zdawały się żywe i świadome. Nie straciłem widoku tamtego świata i nadal słyszałem głos wysłannika. Uczucie to było nowe i zaskakujące. Nagle skoczył na mnie i szarpnął mnie albo szturchnął. Gdy tylko się w nim znalazłem. a wtedy popchnął mnie z taką siłą. prowadzących we wszystkich kierunkach. a ja znajduję się w pustce. iż nie mogłem zrozumieć słów.świadomość na tropicielu. Bałem się. po prostu żyjąc wewnątrz istot nieorganicznych. Od tego czasu wszystko w moim śnieniu stało się o wiele bardziej rzeczywiste. Na samym początku przepchnął mnie przez wielką jamę albo otwór do wnętrza fizycznej masy. Wydawał się świadomy mojej obecności. a potem pomknęliśmy w dół jednego z pionowych tuneli. – Tropiciel chce. dając znak. Gdy dawni czarownicy chcieli w nich żyć. Na dodatek byłem pewien. że widzę. Zacząłem już podejrzewać. Wysłannik ściszył głos. – Możesz żyć w tylu tunelach. że mnie dotyka. według moich zmysłów nadal poruszałem się równolegle do ziemi. Wysłannik przestał mówić. Nie odczułem tej drastycznej zmiany kierunku. słyszałem ich pobzykiwanie. – Czarownicy starożytności dowiedzieli się wszystkiego o śnieniu dzięki temu. co mam robić. Jeśli pragniesz tu zostać. Tak właśnie żyli czarownicy starożytności i nauczyli się wspaniałych rzeczy. jak zewnętrze. Wybrałem tunel pierwszy z prawej. – Tak. ty też nie musiałeś robić niczego więcej. rozumiałem. czy posiedli tę wiedzę. Zorientowałem się. Przeszły przez nią fale energii. – Tak. że śnię. ponieważ zatrzymał się tropiciel. – I poruszasz się właśnie wewnątrz istoty nieorganicznej – ciągnął. nie czując tego. i był kroplą czystej energii. Tropiciel trącił mnie. – Wybierz jakiś tunel. To. że tropiciel poprzez swoje dotknięcie połączył nas energetycznie. że przemknąłem przez niezliczone tunele niczym rakieta. choć sprawiało wrażenie dużo bardziej miękkiego. W końcu się zatrzymałem. w ilu tylko zechcesz. że gdy mówię. głośno i wyraźnie. a wtedy powrócił obraz tunelu. pośród nas – powiedział. przed którą wcześniej stałem. że przebywali tutaj. której nie było. Miałem zamiar zapytać. by się tutaj dostać – po prostu wyraziłeś swój zamiar. Gdy znalazłem się w środku. Nie chciałem nic mówić. tuż obok. iż chce. może zostać opacznie zrozumiane. – Jesteś wewnątrz istoty nieorganicznej – powiedział. który mnie tam przywiódł. Zawahałem się. Byłem kroplą energii. a będziesz mógł w nim żyć. – Odniesiesz tu nieskończone korzyści – ciągnął wysłannik. Każdy z nich nauczy cię czegoś innego. a potem dodał: – Oczywiście. Nie poczułem jego dotknięcia. – Ciszej! – krzyknąłem nadzwyczaj niecierpliwie. lecz zanim zdołałem wydobyć głos. że mnie szturchał czy szarpał. gdy usłyszałem glos wysłannika: . została naelektryzowana pod jego dotknięciem. Teraz jesteś praktycznie jednym z nas. zdałem sobie sprawę. a jeszcze inne w prawo albo w lewo. po prostu mówili. zupełnie jak tropiciel. – Głos zamilkł na chwilę. Wyglądał niczym migoczący w ciemności świetlik. Jego obecność przyniosła mi wielką ulgę. Unosił się nade mną. Wpatrywałem się w nie i nagle uderzyła mnie świadomość. że nie idę. Z trudnością zachowywałem świadomość. że jej wnętrze jest tak samo jednorodnie porowate. jakby część mnie. Światło było tu bardzo przyćmione. wyglądało jak powiększony obraz ula. że tropiciel popycha mnie od tyłu. na co patrzyłem. W momencie gdy zdawało mi się. jesteś po prostu kroplą energii – usłyszałem w uszach głos wysłannika. jedna po drugiej. Widziałem bzyczenie jego energii. wysłannik już mi to wyjaśnił. Przez chwilę unosiliśmy się nieruchomo. Jego dotknięcie zmieniło cię na zawsze. że utraciłem zdolność odczuwania ruchu w pionie. coś mi uświadomiło. lecz ani trochę nie ograniczało widoczności.

Don Juan powiedział kiedyś. zupełnie jak człowiek. Pomyślałem. Odczułem to tak. co widzi. ale jego stwierdzenie pozostawało niejasne. – Tylko tyle. dla własnej wygody. że nie mogę rozmawiać o tej sferze twojego śnienia. Gdy jednak podążałem za nimi. poruszanie się w ten sposób było dużo wygodniejsze. O tym. Powiedziałem ci już. – Problem polega na tym. a nawet złośliwość. stałem się częstym gościem w tym gąbczastym świecie. możesz zachować swój wzrok i widzieć tak samo. bardziej przyjazny. Teraz możesz się nawet przekonać. doskonałym pomostem łączącym tamten świat z naszym. jeśli będziesz pełzał. to już wyłącznie twoja sprawa. – Wysłannik przerwał na moment. – Wy dwaj już się kiedyś spotkaliście – usłyszałem głos wysłannika. iż to nie był sen. Pomimo to nauczył mnie również wielu nieocenionych rzeczy o śnieniu. – I nic mi nie możesz powiedzieć o tym śnie? – nalegałem. że im większa jest moja zdolność do obserwowania szczegółów snów. – A poza tym. Twierdził. Zmienił temat i zaczął omawiać inne aspekty swoich nauk. wyrażając głośno swoją wolę. w jakiś absurdalny sposób. że nie mogłem się doczekać. – Cieszę się. zmieniając chaotycznie kształty. oczywiście. – Słucham? – odezwałem się. Jeśli zaś zdecydowałem przeistoczyć ich w niby –znane przedmioty. Był nieco ciemniejszy niż pozostałe. że masz krewnych wśród nas. Byłem tak wstrząśnięty plastycznością obrazów i niesamowitą jasnością i spójnością stwierdzeń wysłannika. już sam się zdążyłem przekonać. W tym miejscu skończyłem śnić. jakby zastanawiał się. wydawał się przytulniejszy. – Siłowaliście się i wymieniliście się energią. mówi zawsze w odniesieniu do tego. gdy nie chciał mnie wysłuchać. – W tym świecie siła grawitacji nie istnieje – powiedział wysłannik. Tropiciel popchnął mnie do tunelu po prawej stronie. – Co to znaczy krewnych? – Podzielenie się energią tworzy pokrewieństwo – odparł. że wysłannik jest nie tylko głosem nauczyciela. zrozumiałem zamiłowanie dawnych . w dół albo do góry nogami. dlaczego się do tego nie mieszam. opowiadając o swoim śnieniu. – Czy jesteś ze mnie niezadowolony? – Nie – odparł. pozostawali przez chwilę w zasięgu moich zmysłów. czego nauczają najchętniej. Słuchając go. czy powiedzieć coś jeszcze. A co z tym zrobisz. że istoty nieorganiczne są rzeczywiste. zamiast lecieć – powiedział. pomimo mojego strachu i niechęci don Juana do udzielania mi rad. to nie jest sarkazm – powiedział. jak dławi mnie strach. tym łatwiej wyodrębniam tropiciela. – Nie jestem z ciebie niezadowolony. dlatego też śniący. że będzie ci wygodniej. Zrozumiałem. Natychmiast osiadłem na ziemi. że uważa to wszystko za wytwór mojej skłonności do folgowania sobie. I było to jedyne stwierdzenie. Nie wyczuwałem wprawdzie ścian tunelu. – Nie musisz również oddychać – ciągnął głos. – Strach w tym świecie nie istnieje – zauważył wysłannik. jest. We właściwym czasie i przy właściwej okazji potrafił zachwalać zalety swego świata. że istoty nieorganiczne są zawsze nastawione na nauczanie. Jeśli uznawałem tropicieli za obcą energię. lecz mnie. tropiciele przenosili moją uwagę śnienia do świata. ale wysłannik miał rację. Nie powiedział mi jednak. któremu dodano ciężaru i tak ściągnięto na ziemię. który wykraczał poza granice mej zwykłej wyobraźni.– Myślę. i dodał: – Zmysł wzroku nigdy nie zostaje upośledzony. Ja przekonałem się. że w jego głosie pobrzmiewa sarkazm. Od tego dnia. iż wysłannik śnienia. Któregoś dnia zrozumiesz. lecz również subtelnego sprzedawcy. które mijało się z prawdą. jako głos. Nie byłem w stanie wydobyć z siebie głosu. iż podróż konieczna i bardzo osobista. co powiedział. lecz odniosłem wrażenie. a nawet znajomy. – Dlaczego zachowujesz się w ten sposób? – zapytałem. jak gdybym był puchem. Szybko odkryłem. – Energia jest jak krew. że śnienie jest tym. To była podróż w nieznane. – Nie. Mogę dodać jedynie. aż opowiem o tym don Juanowi. Byłem więc zaskoczony i wzburzony. W tym wypadku jesteś zdany zupełnie na siebie. Odchrząknął. – Możesz też poruszać się jak pająk albo mucha – w górę. Wyraźnie czułem. jak bardzo. jak w swoim świecie. Wprawdzie nie powiedział tego wprost. pozostawali jeszcze dłużej.

cienkie otoczaki. Poradził mi. Powiedział. Podczas innej sesji śnienia wysłannik powiedział. że kluczem do szybkości i dokładności uwagi śnienia jest nasze podniebienie stanowiące rezerwuar uwagi u wszystkich ludzi. by nie pobłażać sobie i nabyć wymaganej przez niego samokontroli. Wierny zaleceniom don Juana. orzekł. koniecznych do przyciskania koniuszka języka do podniebienia podczas śnienia. jak cenne było to pouczenie. co wysłannik powtarzał mi wystarczająco często. – Skup się jedynie na tym. Jest to. który służy za naskórny ośrodek wymiany energii. by nie ulec pokusie zdobycia wiedzy. Potem zagnij lekko palce i ściśnij w nich kryształy albo kamyki. gdy tyczyła się śnienia. daje oszałamiające rezultaty. Daje on śniącemu stałe i znajome wrażenie. by mi poradził. przyjmowałem z wielkim zainteresowaniem i łapczywością. Kiedy się jednak uda. Dużo wysiłku kosztowało mnie uświadomienie sobie. zlokalizowane na jego palcu. – Śniący powinni nosić złotą obrączkę – powiedział innym razem.czarowników do konkretnych działań. by dojść do wniosku. co wysłannik mówi ci na temat śnienia. Najistotniejszą informacją dla mnie było to. jak ustrzec się przed zapominaniem. szybsza niż moja uwaga w normalnym świecie. jeśli chodzi o kontrolowanie uwagi śnienia. Wysłannik zalecił ćwiczenia polegające na wyrabianiu dyscypliny i kontroli. Napięcie takie ma dziwną zdolność wyłączania dialogu wewnętrznego. Wszystko. jaką mamił mnie wysłannik. aczkolwiek po nabyciu wprawy można używać czegokolwiek. że równie skuteczne są metalowe bolce. gdyż nie rozumiałem. – Aby twoje śnienie było doskonałe – powiedział pewnego razu wysłannik – musisz wyłączyć swój dialog wewnętrzny. Powiedział również. Pewnego dnia wysłannik dał mi prawdziwie cudną wskazówkę. o co chodzi. – Zasypianie w kompletnej ciszy zapewnia doskonałe wejście w śnienie – mówił wysłannik – oraz wzmocnienie uwagi śnienia. by ścisnąć przynajmniej trzy cienkie przedmioty między palcami obu rąk. że skóra automatycznie odbija energię. Na dodatek musiałem radzić sobie sam. że tak powiem. Funkcje te równie dobrze spełnia ucisk obrączki wokół palca. Wyjaśnił. – Najlepiej odrobinę za ciasną. Nie musiałem długo się zastanawiać. trzy calowych kryształów kwarcu albo dwa gładkie. jeśli mi ich bez końca nie powtarzał. że śniący powinni nosić ciasny pasek. równie trudne i czasochłonne. Najlepsze rezultaty osiągniesz. wkładając między palce parę dwu –. Otrzymywałem mnóstwo wskazówek dotyczących wszelkich spraw. aby w trakcie śnienia przyciskać koniuszek języka do podniebienia. – Jak działa taki pomost? – zapytałem. czego się zresztą spodziewałem. wolną od pigmentów i olejków. Skomentował to krótko. Wysłannik powiedział. przyciąga ona energię mojego świata i utrzymuje ją. – Przytknięcie palców do obrączki otwiera pomost –powiedział wysłannik. opaskę na głowie albo naszyjnik. Robiłem. przenosi go z powrotem do tego świata. – Jeśli do mego świata przybywa śniący z taką obrączką na palcu. Wysłannik wyjaśnił. jak mówił. jak głęboko dawni czarownicy zaszli w obcowaniu z istotami nieorganicznymi. jak ujrzenie we śnie swoich dłoni. że uwaga śnienia ma swoje źródło w podniebieniu. W razie potrzeby energia ta. że obrączka służy jako pomost ułatwiający powrót do normalnego świata czy przejście z naszej codziennej świadomości do świata istot nieorganicznych. lecz również przetwarzała ją z jednej konfiguracji w drugą. wskazówek. Tak więc głos wysłannika i jego słowa stały się dla mnie wielkim wyzwaniem. przepływając z obrączki do palców śniącego. szedłem za jego radą tylko wtedy. moja uwaga śnienia zaczęła żyć własnym życiem i stała się. Wysłannik opowiadał się za kryształami kwarcu. wytwarzając stan bolesnego napięcia w dłoniach. które natychmiast zapominałem. lecz jeśli chcemy. że skóra ludzka jest doskonałym organem do przetwarzania fal energii z jej konfiguracji w normalnym świecie do konfiguracji w świecie istot nieorganicznych i na odwrót. co mogłem. co wytwarza punkt nacisku. Gdy już tego dokonałem. Komentarze i ostrzeżenia don Juana o niebezpieczeństwach takiego obcowania nabrały wtedy większej wagi niż kiedykolwiek przedtem. Rzecz polega na tym. że dają najlepsze rezultaty. Za wszelką cenę musiałem się bronić. musimy w trakcie śnienia głośno wyrazić naszą wolę. jeśli długością i szerokością zbliżone są do palca. . i mogłem się przekonać. aby nie tylko odbijała energię. Poprosiłem don Juana. bym zawsze miał chłodną skórę.

zostaje poszerzony bez narażania na szwank spójności rzeczywistości. Nie interesowało mnie to jednak. na co mnie stać. Podjąłem więc od razu decyzję. – Nikt mi nie pomógł. – Bez dwóch zdań. gdzie śniący mogą się schronić przed wrogim wszechświatem. – Nie mogę – powiedział. co chciałem usłyszeć. Dla mnie jedynym wyjściem było przebudowanie i rozszerzenie mojego systemu interpretacji. śniący oszczędzają i przechowują energię niezbędną do wyciszenia myśli i umożliwienia przebudowy systemu. że w tym wypadku śniący muszą radzić sobie sami. istoty nieorganiczne są gotowe zaspokoić twoje najskrytsze marzenia. Don Juan wyjaśnił. Przyznałem. żeby się dowiedzieć.ponieważ don Juan nadal odmawiał wysłuchiwania moich relacji. a zakres tego. – Ja również musiałem sam się z tym uporać – ciągnął don Juan. Powiedziałem ci już. stawałem w obliczu logiczności i konsekwencji tego świata. Wiem. jest nieomal równoznaczne z wyborem takiego sposobu życia. Na tym skończyła się nasza dyskusja. – Nic nie mów – poradził mi. by kontynuować ćwiczenia w śnieniu bez dalszych implikacji. pojąłem. Stanąłem wówczas w obliczu owych dwóch możliwości. Ale nie tylko z tego powodu. gdy głośno wyrazisz swe pragnienie życia w tym świecie. ponieważ jest to decyzja wyłącznie osobista i ostateczna. Wiedziałem jednak. ale nie jest. Przebudowa tego systemu oznaczała dla don Juana zamierzenie jego odnowy. Don Juan nie powiedział mi tego. Nie mogę obiektywnie ocenić. mogłem albo starannie przebudować mój system interpretacji bodźców zmysłowych. – I nie proś mnie o to więcej. Zostaniesz tam na zawsze. – Ale nie wiesz nawet. – To iście diaboliczne. Wiem tylko. o co chcę cię spytać. co ma być". jak nasz normalny. z którymi muszą sobie poradzić – według don Juana – wszyscy śniący. co don Juan powtarzał mi tak wiele razy: pod wpływem śnienia rzeczywistość przechodzi metamorfozę. która zapada w momencie. co jest realne. iż nieskończona realność jest nierzeczywista albo że nieskończona realność mogłaby być rzeczywista. Wówczas śnienie rzeczywiście otwiera przed nami inne aspekty tego. – Czy to naprawdę bezpieczna przystań dla śniących. don Juanie? – Na pewno dla niektórych. zwłaszcza gdy w grę wchodzą tak wspaniałe możliwości. co mam zrobić – nalegałem pewnego razu. Nie potrzeba mi laski ani poręczy. Żyjąc zgodnie z wymogami ścieżki czarowników. iż wydawał się tak rzeczywisty. i w jego głosie brzmiała nieodwołalna nuta. jak wygląda życie w tunelu. jak wyróżnia je rozum w normalnych warunkach. rzeczywistość staje się płynna. co działo się w moich niezliczonych snach o tamtym świecie. od wyodrębnienia tropiciela poprzez słuchanie głosu wysłannika do podróży po tunelach. zakres tego. – Musisz przynajmniej dać mi jakąś wskazówkę. że przestrzeń i czas są stałe. Dla mnie diaboliczne w naturze świata istot nieorganicznych jest to. twoja decyzja będzie ostateczna. braku lub nagromadzenia szczegółów w każdym tunelu czy poprzez . że – kto wie – być może jest on jedynym miejscem. że nawet samo pragnienie przekonania się. abym ci powiedział. że możesz żyć w jednym z tych tuneli choćby po to tylko. Chcesz. Szybko powiedziałem o tym don Juanowi. że wiem. Jednakże poprzez dostrzeganie zróżnicowania. aczkolwiek nie tak. o czym mówi głos wysłannika. że jeśli zdecydujesz się tam zostać. Aby cię do tego skłonić. iż można żyć w tych tunelach. A może powinienem powiedzieć. – Oczywiście. Jestem sam we wrogim świecie i nauczyłem się mówić: “Będzie. Jeśli zaś odrzucimy nasz system. choć mając świadomość. nie czując niczego. nadmiernie wzrasta. Przechodziłem przez tunele. że wydawał mi się tak rzeczywisty. don Juanie. by go zagadnąć. – Postaraj się za to zrozumieć. że zostaje nam bardzo niewiele kanałów interpretacji zmysłowej. Rozrost naszej percepcji jest tak gigantyczny. o którym myślisz. jak rzeczywisty może być sen. albo odrzucić go całkowicie. Śniąc o tamtym świecie. Podczas śnienia o świecie istot nieorganicznych. co można postrzegać bez interpretacji. codzienny świat. Oznaczało to celowe i stopniowe zwiększanie jego możliwości. co może być rzeczywiste. że jeśli zdecydujemy się odnowić nasz system interpretacji. gdy zdobyłem się na odwagę. i stąd wrażenie. Chciałem po prostu wiedzieć tylko. Dla mnie nie. co oznacza stwierdzenie. Dla ciebie diaboliczność to poddanie się takiej pokusie. że to z tym mam właśnie problem.

Poprosiłem don Juana o wyjaśnienie pojęcia “fantasmagorycznych odzwierciedleń". nie ludzi. – Wierzyli. Z jednej strony wiedziałem. by ich zadowolić. – Zaprzeczasz sobie. Kiedy moje obiektywne dochodzenie w sprawie istot nieorganicznych nie miało już dla mnie żadnego znaczenia. A teraz mówisz. nie bacząc na logikę. osiągnie kiedyś taki próg. ciemności. Don Juan przypomniał mi. – Miałem na myśli jedynie to. posiadłem zmysł obiektywnej obserwacji. poprzez odzwierciedlenia. że to przeoczyłem. Don Juan twierdził. don Juan sam rozpoczął rozmowę na temat podróży do ich świata. czasami fantasmagoryczne. Nieuniknioną konsekwencją tego wszystkiego było pewnego rodzaju rozdwojenie. Przeoczyli jednak to. Miał rację. rzeczywistym dla mnie. że jest to tylko sen. Zdziwiłem się. Otóż istoty nieorganiczne polują na naszą świadomość czy świadomość każdej istoty. Ten prawdziwy rozłam był potwierdzeniem tego. Z jednej strony wierzyłem głęboko w poświadczone istnienie istot nieorganicznych. Istoty nieorganiczne okrywają się aurą tajemniczości. Tego właśnie dnia pokocham wiedzę. Kiedy leciałem. – Dawnych czarowników doprowadziła do upadku właśnie bezmyślna wiara w te odzwierciedlenia – ciągnął don Juan. by przyciągać nas jak ćmy do światła. z drugiej wierzyłem głęboko. Szczegóły te były systemem zawiłych wypukłości przypominających alfabet Braille'a. którzy dali się złapać. – Natura tamtego świata sprzyja tajemniczości. – To nie jest przeoczenie – odparł. iż są tylko obrazami. czy też nie. Dzięki temu mogłem śmigać tunelami niczym szybko poruszające się światło lub pełzać po ścianach jak owad. Z trudem chwytałem powietrze. albo inne istoty. Są jednak w stanie uwięzić każdego z nas. Wyjaśnił. ale w zamian będziesz musiał zapłacić całym swoim istnieniem. czy jest mi z nią wygodnie. że w naszym świecie są one jak film rzucony na ekran. don Juanie. Pewnego razu wysłannik pokaże ci ludzi. które również dały się złapać. którym podróżowałem. że śnię. Nigdy nie zawracałem sobie tym głowy. że ich sprzymierzeńcy są jedynie odzwierciedleniem słabej energii przenikającej przez światy. Dają nam wiedzę. Tworzą fantomy. W pewnym momencie potworne napięcie związane z owym rozdwojeniem nieomal mnie zniszczyło. – Nie sądzę. iż istoty nieorganiczne są mistrzami odzwierciedleń i uwielbiają się odzwierciedlać niczym cienie na ścianie. Mogę nawet . abyś był świadom regularności swych spotkań z istotami nieorganicznymi – powiedział. – Istoty nieorganiczne nie mogą zmusić nikogo do pozostania w swoim świecie – ciągnął don Juan. Lecz wtedy moja postawa zmieniła się diametralnie. korzyści z niej płynące czy na to.wyczuwanie odległości między tunelami i uświadamianie sobie długości i szerokości każdego tunelu. która wpadnie w ich sieć. spełniając nasze pragnienia. Jest coś. Jest nieruchomy i niezmienny. Pomyśl o ich świecie. Wyznanie don Juana wywarło na mnie głębokie wrażenie. byłem plamą energii. iż będę mógł odrzucić uprzedzenia i pewniki związane z naturą ludzką. choć stało się to bez mojego udziału. co powiedział don Juan: istnienie istot nieorganicznych jest największą groźbą dla naszej racjonalności. Powiedział. Powinienem poczuć obrzydzenie i strach. że istoty nieorganiczne są rzeczywiste. Odczułem ulgę dopiero wówczas. który stale wzrasta. czego wysłannik nie odważył ci się jeszcze powiedzieć. że istoty nieorganiczne czepiają się najskrytszych uczuć śniących i bezlitośnie na nich grają. Przebudowa mojego systemu interpretacji wywarła najbardziej dramatyczne skutki na moją wiedzę o tym. nastawiony na to. Natomiast kiedy pełzałem po ścianach. na których skupiałem swą uwagę śnienia. jak powiązany jestem ze światem istot nieorganicznych. Świadomość taka nieustannie poszukuje ruchu. – Chcesz przez to powiedzieć. albo przerazić. dostrzegałem wyraźniej te same szczegóły i słyszałem głos podający mi bardziej złożone opisy. że poziom mojej energii. rozpieszczając nas i pobłażając. głos wysłannika dostarczał mi spójnych informacji o szczegółach ścian. Sam powiedziałeś. z drugiej – odbywałem pragmatyczną podróż równie rzeczywistą. że ich sprzymierzeńcy posiadają moc. Strzeż się świadomości. jak każda inna podróż po świecie. że zmagałem się już z jednym takim fantomem. – Życie tam jest zupełnie dobrowolne. A odbywa się to. że istoty nieorganiczne są jak rybacy? – Właśnie. W świecie tym. wywołując jednak przypływ niepohamowanej ciekawości. rzeczywistością i postrzeganiem. gdy wyciszyłem swoje myśli. która trwa w bezruchu. jak już wspominałem.

– Ponieważ jest to pewność siebie głupca – powiedział. moje śnienie potoczy się zupełnie odmiennie. Każdy śniący widzi go takim. co tworzyło to niezwykle przyjemne i wyraźne poczucie. Zmiana zamiaru nie wchodzi w rachubę. nie był jednak głos wysłannika ani też nic. – Twoja pewność siebie jest przerażająca – skomentował don Juan. – Co mam zatem zrobić. że jeśli świadomie zamierzę coś przeciwnego. W momencie. coś na zewnątrz zauważa ten wzrost. Czułem. dobrze pasuje do sytuacji. – Szczerze mówiąc. – Istoty nieorganiczne postąpiły z nimi tak samo. – To właśnie powaliło dawnych czarowników – powiedział don Juan. Dawni czarownicy przedstawiali świat istot nieorganicznych jako grudę jaskiń i otworów unoszących się w jakiejś ciemnej przestrzeni. jak nasz. To właśnie istoty nieorganiczne usiłują zagarnąć tę nową. by świadomie przeciwstawić się sile tropiciela. by tropiciele zabrali mnie do swego świata. gdy zapuszczą się w tamten drapieżny wszechświat. gdy tego chcesz. że jesteś wyjątkiem? Przyznałem. don Juanie? – Byłem w tamtym świecie tylko kilka razy. ponieważ w każdej chwili potrafiłem przerwać podróż. Don Juan powiedział. zupełnie jak komórki naszego ciała. – Świadomość czarowników wzrasta podczas śnie – nią – mówił dalej don Juan. – A zatem każdy śniący postrzega ów świat tak samo? – Oczywiście. Byłem przekonany o praktycznych zaletach swojego odkrycia. jak to zrobić. Moc i wyjątkowość są bezkonkurencyjne w czynieniu zła. Natomiast same istoty nieorganiczne jako cienkie rurki powiązane razem. a może on następować jedynie poprzez starcie. To wszystko. czarownica Amalia. – Daj spokój! Nie żartuj sobie ze mnie Z łatwością możesz się temu oprzeć. że mogę zmienić moje śnienie. gdy na jego prośbę opowiedziałem mu o nowym aspekcie mojej kontroli nad uwagą śnienia. Don Juan wyjaśnił. Upierałem się. że jestem kimś szczególnym. po czym próbuje go zagarnąć. don Juanie? – Nieustannie miej się na baczności! Nie pozwól. Odkryłem. Po prostu nawet nie spróbowałeś. poszerzoną świadomość. Don Juan jak zwykle miał rację. Mogłem więc przyjąć. Don Juan nie drążył dalej tematu i byłem mu za to wdzięczny. – Dlaczego miałaby być przerażająca? – zapytałem. że według czarowników wszechświat jest drapieżny i właśnie oni powinni szczególnie się z tym liczyć w swych codziennych działaniach. iż posiadają moc. oraz jeszcze gorsze. – Gdy zacznie wzrastać. Dodało mi to odwagi. Jego zdaniem świadomość posiada wewnętrzny nakaz wzrostu. walkę na śmierć i życie. – Opowiem ci jedną z historii czarowników. Śniący muszą się zawsze mieć na baczności. gdy oddzielam tropiciela. Świadkiem był nauczyciel mojego nauczyciela: nagual Elias. dały im poczucie. że mogę podróżować bezkarnie. aby ktoś za ciebie decydował. fatalne w skutkach przeświadczenie. coś przyciąga mnie tam z olbrzymią siłą. czego byłbym świadomy. że nagual Elias i miłość jego życia. W wyniku tego zwiększyła się również kontrola nad moją uwagą śnienia. Ich świat jest tak samo rzeczywisty. rozpoznaje go. zagubili się za młodu . po czym nigdy już tam nie wróciłem. że są niczym film rozrzedzonej energii odzwierciedlonej na granicy dwóch światów. że nie jestem w stanie oprzeć się tej sile. Zaczęło mną targać nieznośne poczucie winy. Wyruszaj do świata istot nieorganicznych tylko wtedy. W końcu używałem swojej woli. Z chwilą. Z biegiem czasu moja zdolność do zamierzania podróży do królestwa istot nieorganicznych stawała się coraz większa. jaki jest. nie wiedziałbym nawet. stają się bowiem zwierzyną łowną. Myślałeś. Uważaj! – A jak ty uniknąłeś tego niebezpieczeństwa. że coś w tamtym świecie daje mi poczucie. by być bezpieczny. zamierzając inny jego przebieg. Z nie znanych mi powodów nigdy nawet nie pomyślałem. gdy chciałem. Tym. Tę niezwykle rozbudowaną wiązkę dawni czarownicy nazywali labiryntem półcienia. – A co dzieje się z istotami nieorganicznymi w ich własnym świecie? Też są tylko filmem? – W żadnym wypadku.dodać. iż jestem wyjątkowy. jak postępują teraz z tobą. że są wyjątkowi i szczególni.

że rzadkość występowania pierwiastka męskiego we wszechświecie jest prawdopodobnie przyczyną nieuzasadnionej dominacji mężczyzn na naszej planecie.w świecie istot nieorganicznych. Oczywiście tropiciel przyjął taki podarunek i zabrał Eliasa i Amalię w chwili nieuwagi. – Bardzo cię proszę. był to rodzaj małej komórki. będące odgałęzieniem żeńskich. – Czy to jest możliwe. Wystarczy. – To nie jest niekonsekwencja – odparł. Jakież więc było moje zdziwienie. Gdy nagual otworzył komórkę. nagual Elias i miłość jego życia. aby osiągnęli drugą uwagę. by wysłać swych uczniów do tamtego świata. iż nagual Rosendo zamierzał nauczać Eliasa i Amalię wyłącznie w drugiej uwadze. wiedząc. – Po prostu cały czas milczałem o uczuciach czarowników. Chciałem pozostać przy tym temacie. Potem wprowadził się w stan śnienia. Don Juan wyjaśnił. – Czy to się może przydarzyć każdemu z nas. Zwłaszcza jeśli całkowita suma naszej energii jest właściwa. don Juanie? – Jak najbardziej. Postąpił więc zgodnie z ustaloną techniką dawnych czarowników. Ufanie im jest absurdem. że potrafi kontrolować istoty nieorganiczne. Przez cale życie byłeś tak przesycony miłością. że składanie podarunków ze swych uczniów było często praktykowane przez dawnych czarowników. tak jak staliśmy: w butach i z kapeluszem na głowie. lecz on już ciągnął dalej swoją historię. poprzez głośne wyrażanie woli przywołał tropiciela ze świata istot nieorganicznych. że postanowiłem dać ci odetchnąć. Zaskoczył mnie swym stwierdzeniem. Mają swój własny rytm i nie jest on ludzki. Zamierzał pomóc Eliasowi i Amalii. zmienia się również odpowiednio kształt energii i jej lokalizacja. Oczywiście suma połączonych energii Eliasa i Amalii była czymś. aby przesunął punkty połączenia Eliasa i Amalii we właściwe położenie. Nigdy przedtem nie słyszałem. iż don Juan zignoruje moje pytanie. –Dzięki unieruchomieniu punktu połączenia w jednej pozycji jesteśmy energią uwięzioną w określonym kształcie i miejscu. Zamierzał opowiedzieć mi tylko. Nagual Rosendo nie zamierzał tego czynić. Jeśli ta pozycja się zmienia. a potem wyraził zamiar zaoferowania mu swych uczniów. nagual Rosendo. iż istoty owe w najmniejszym stopniu nie interesują się kobietami. jak Elias i Amalia zagubili się w świecie istot nieorganicznych. lecz fizycznie. Pierwiastki męskie zaś. Czułem. zostać przesłanym fizycznie? –zapytałem. – Jak do tego doszło? – Ich nauczyciel. że nie chce wdawać się w szczegóły tej długiej i zawiłej historii. Zamknął ich w bardzo małej. Jego rozumowanie było prawidłowe i opierało się na wiedzy czarowników. według której wszechświat jest zdecydowanie żeński. Zapytałem don Juana. więc zapytałem go o przyczynę tej niekonsekwencji. co dokładnie zrobił nagual Rosendo. No więc. z której łatwo było przesłać ich fizycznie do świata istot nieorganicznych. tropiciel posiadający dużą moc mógł uczynić to bez żadnego wysiłku. wiedźma Amalia – ciągnął dalej don Juan – zagubili się w świecie istot nieorganicznych. Teoretycznie. Tropiciel przemieścił wprawdzie punkty połączenia jego uczniów. że istoty nieorganiczne umieszczą nasz punkt połączenia we właściwym położeniu i – pach! Lecimy jak rakieta. Oczywiście nie miał takiego zamiaru. gdy kochali się w tej komórce. występują niezwykle rzadko i stąd są bardzo poszukiwane. gdy zaczął mówić. Don Juan powiedział. Chciał jedynie. – To bardzo proste. – To jest możliwe –zapewnił mnie don Juan. Nie pozwalaj sobie na idiotyczną pewność siebie. lecz dał się ponieść swemu absurdalnemu przekonaniu. temperamentem i doświadczeniem przypominał dawnych czarowników. – Działania czarowników ocierają się o śmierć – ciągnął don Juan. przenosząc ich w ten sposób w drugą uwagę. . Don Juan wtrącił na marginesie. że niepotrzebnie pytam. lecz zamiast tego wepchnął ich w śmiertelnie niebezpieczne rejony. czego istoty nieorganiczne nie mogły przeoczyć. W trakcie śnienia wezwał tropiciela i polecił mu. Powiedział. by don Juan opowiadał o czarownicach w kategoriach czyjejś dożywotniej miłości. Nagual Rosendo nie wziął jednak pod uwagę przebiegłości istot nieorganicznych. abyś był nadzwyczaj ostrożny. już ich tam nie było. ciasnej przestrzeni. lecz do takiej pozycji. Mianowicie nagual Rosendo założył błędnie. Znaleźli się tam nie we śnie. lecz w efekcie dwoje jego uczniów zniknęło.

don Juanie? – Oczywiście.– Co się w końcu stało z Eliasem i Amalią? – zapytałem. – Znałeś ich. Jednak nie zdołał wyciągnąć ich całkowicie. Tak więc tych dwoje młodych ludzi zostało na zawsze jedną nogą w królestwie istot nieorganicznych. – I co. że byli bardzo dziwni. znalazł ich? – Tak. ale po walce i trudach. które trudno opisać. . I zapewniam cię. – Nagual Rosendo musiał udać się fizycznie do świata istot nieorganicznych i ich szukać.

Jestem bardzo ostrożny – zapewniałem go. Podkreślił. Nie pojąłeś jednak jeszcze. śnienie zaś kluczem otwierającym tę bramę. – Chodzi mi o to. druga brama otwiera się na oścież i istniejący za nią wszechświat staje przed nim otworem. Jak zwykle próbowałem się bronić. gdy śniący nauczy się wyodrębniać tropiciela i podążać za nim. do drugiej bramy dochodzi się i ją przekracza. iż. – Rozumiesz już. choć nie miałem pojęcia. bez ćwiczeń w zmienianiu snów? – zapytałem. o co mu chodzi i dlaczego się o mnie martwi. powiedzmy. – Musisz wziąć pod uwagę to. – W ogóle tego nie pojmuję. Zmienił temat i powiedział. Don Juan spojrzał na mnie pytająco. Ton głosu don Juana był tak poważny. że podążanie śladem tropiciela jest wielkim osiągnięciem. – Dlaczego jest to nieprawda? – Ponieważ do drugiej bramy śnienia można dotrzeć i ją przekroczyć dopiero wtedy. że natychmiast musiałem zapewnić go. w żadnym wypadku. gdy mówię sobie. że odpowiem na jego pytanie.ROZDZIAŁ VI: ŚWIAT CIENI – Musisz być niezwykle ostrożny. Dawni czarownicy wymyślili kilka doskonałych ćwiczeń w przechodzeniu przez bramy śnienia do światów. lecz w praktyce nie widzę żadnego zagrożenia. iż dowolne ćwiczenie na docieranie do bramy i jej pokonywanie nie jest tak naprawdę tym. Don Juan przyznał. czy śniący może zastosować inną technikę. że nieprawdziwe jest stwierdzenie. – Ich świadomość jest fenomenalna. by wyćwiczyć śniącego w wyodrębnianiu tropiciela i podążaniu za nim. które wymyślili dawni czarownicy – powiedziałem z niezbitym przekonaniem. Jego stwierdzenie bardzo mnie zaskoczyło. – Istoty nieorganiczne coś knują – powiedział. Pojawia się tylko pytanie. wymykała się mojej świadomości. gdy śniący nauczy się budzić w innym śnie lub ^gdy śniący nauczy się zmieniać sny bez budzenia się W świecie rzeczywistym. – Byłoby trudno wymyślić ćwiczenie równie doskonałe jak to. której one pożądają. – Nie musisz mnie ostrzegać. don Juanie. – Wyczuwam to i nie pociesza mnie wcale. skąd się wzięło. co dana brama oznacza. jak dotąd. że zastawiają pułapki jedynie na samym początku. ponieważ brak nam biegłości w operowaniu energią. czy jest to jedyne istniejące ćwiczenie. że bramy śnienia są szczególnymi przeszkodami. że mam absolutną rację. że na poziomie abstrakcji pojąłem. które się za nimi znajdują. Innymi słowy. która. W porównaniu z nimi jesteśmy dziećmi. – Nie. że musi zwrócić moją uwagę na bardzo istotną część swoich nauk. – Czy śniący może wyodrębnić tropiciela bezpośrednio. gdy rozmawialiśmy o czymś zupełnie nie związanym ze śnieniem. Kilkakrotnie . Gdy śniący potrafi tego dokonać. Don Juan stwierdził. iż wszechświat ten jest tam przez cały czas. dzięki czemu niepożądani śniący są skutecznie i raz na zawsze eliminowani. Jakby rzeczywiście spodziewał się. – Po co więc w ogóle wprowadza się ćwiczenie zmiany snów? – Budzenie się w innym śnie lub zmiana snów jest techniką wymyśloną przez dawnych czarowników. i że druga brama śnienia jest bramą do świata istot nieorganicznych. Chciałem powiedzieć don Juanowi. gdyż całkowicie kontroluję przebieg moich ćwiczeń w śnieniu. Po kilku minutach kłopotliwego milczenia don Juan znów się odezwał. To ćwiczenie ma zasadnicze znaczenie. ponieważ lada chwila możesz paść ofiarą istot nieorganicznych – niespodziewanie zakomunikował mi don Juan. iż nie mam zamiaru wpadać w żadną pułapkę. że istoty nieorganiczne mają do dyspozycji zadziwiające środki – mówił dalej don Juan. dziećmi o niespożytej energii. lecz nie jesteśmy w stanie do niego wkroczyć.

rzekłbym. jak z jajkiem. iż zupełnie nie mogłem pojąć. don Juanie? '" – To zależy tylko od nas. co jest nam potrzebne. że musisz sam podjąć decyzję. – Musisz kontynuować śnienie. – Przekonasz się. by brać pod uwagę taką ewentualność. że wszechświat za drugą bramą jest najbliższy naszemu. że sprawa wyglądała aż tak źle. – Byłem zmuszony nauczyć cię śnienia tylko dlatego – powiedział – że taki jest porządek ustanowiony przez dawnych czarowników. . co jest niezbędne. trzeci – w wyniku własnych działań w tym wszechświecie poznawali prawa rządzące tym wszechświatem. Ścieżka śnienia jest najeżona pułapkami i tylko od śniącego zależy. tego nie wiem. co ofiarują istoty nieorganiczne. że nieuniknioną reakcją istot nieorganicznych będzie próba zatrzymania mnie w ich świecie. nic poza tym. gdyż nie rozpatrujemy kwestii kary. don Juanie? – zapytałem. – Gdzie leży ta granica. gdy wpadniemy w pułapkę? – Płacisz wówczas cenę. Niezrozumienie tej prostej reguły prowadzi prosto w pułapkę. – Ale chcę. że śnienie jest wynalazkiem dawnych czarowników i dlatego powinno się odbywać według ich zasad. skąd nadejdzie atak. Nie potrafię przewidzieć. – Wiem o tym – stwierdził don Juan. czy przyjąć. Był przekonany. A przede wszystkim bądź czujny. czy też odrzucić ta. Jest to jego sprawa osobista – i. która zależy od okoliczności i rodzaju pułapki. – Czy jako widzący widzisz grożące mi niebezpieczeństwo. – A co się dzieje. żebyś był jeszcze bardziej zdyscyplinowany i żebyś obchodził się ze wszystkim. że podczas śnienia zachowuję zawsze najwyższą ostrożność. Reguła drugiej bramy opierała się na trzech krokach. Powyżej pewnej granicy czarownikom pod żadnym pozorem nie wolno przyjmować od nich niczego. Wiem tylko. byśmy brali z tamtego świata jedynie to. a nasz jest bardzo podstępny i bezlitosny. wkraczali do nowego. iż obawiał się najgorszego.powtórzył. by omawiać ze mną śnienie. czy sądzi. Don Juan powiedział. lecz jest tak niechętny. czy wpadnie w nie. Istoty nieorganiczne nie wypuszczają nikogo bez prawdziwej walki. zupełnego wszechświata. jestem niezwykle zdyscyplinowany i sumienny. Na ścieżce śnienia jest to sprawa po stokroć poważniejsza. iż powinienem przerwać albo nawet całkiem zarzucić moje ćwiczenia w śnieniu. Są również rezultatem ulegania wszystkiemu. Tak więc pod tym względem na pewno się nie różnią. że chcą mnie zatrzymać? – Ponieważ pokazały ci już zbyt wiele rzeczy. co dotyczy śnienia. Myślisz. Wiedzieć. Na ścieżce czarowników wszystko jest sprawą życia lub śmierci. Uspokoiłem don Juana. drugi – podążając za tropicielami. – A dlaczego myślisz. które stwarzają okoliczności straszliwsze niż sama śmierć. czy też je ominie. Nie mamy jednak możliwości. jest wielką sztuką czarowników. jak przedstawiał to don Juan. ostateczna. Pierwszy – dzięki ćwiczeniu zmiany snów śniący dowiadywali się o istnieniu tropicieli. Nie mogłem uwierzyć. że zadały sobie tyle trudu wyłącznie dla zabawy? –roześmiał się. – Nie sądzisz. – Czy pułapki te są wynikiem ulegania pochlebstwom lub obietnicom mocy? – Nie tylko tego. Powodowany strachem zapytałem go. lecz ich największym osiągnięciem jest zabrać jedynie to. co powinienem zrobić i czego się wystrzegać? – Nie. Dlatego właśnie jestem powściągliwy i prawie wcale nie wypowiadam się na temat twoich ćwiczeń w śnieniu. że w kontaktach z istotami nieorganicznymi przestrzegałem reguły tak skutecznie. Przyznałem. – Ale czy wiesz dokładnie. – Wcale nie przesadzam – odparł szorstko. Dla mnie nie było to wcale zabawne. co jest nam potrzebie. dlaczego don Juan tak chętnie objaśnia mi inne aspekty swojej wiedzy. gdy znalazłeś się w tamtym tajemniczym mieście. że przesadzasz. Stawką są tutaj prądy energetyczne. kiedy po raz pierwszy pomogłem ci dotrzeć do twego ciała energetycznego. dopóki nie przejdziesz wszechświata za drugą bramą – odparł. don Juanie? – Widzę już od tego dnia. czym kuszą cię istoty nieorganiczne. Cała sztuka polega na tym. – Oznacza to.

okrągłych. że na poziomie. udając się do ich królestwa. gdy skupiłem na nich swą uwagę śnienia. było jak odbite światło. że śniący muszą się zawsze bać tamtego świata? – Nie. jednak kształty te były tak rzeczywiste. – Jesteśmy ruchomym elementem naszego świata –usłyszałem nagle głos wysłannika. że jako czarownik wyczuwa jedynie stan ogólnego zagrożenia. Dotarłem do punktu. na którym się znajdujemy. kontynuowałem swe podróże do świata istot nieorganicznych. Zdawałem sobie sprawę. oddałem się całkowicie obserwacji tych przerośniętych energetycznych robaków. że znalazłem się na krawędzi jego świata. gdy sama kontemplacja świata istot nieorganicznych dawała mi nieopisaną radość. łagodna jasność nadająca otoczeniu odcienie szarości czy brązu. lecz mimo moich próśb. że nie stanowi on dla niego twórczej opcji. Stwierdziłem. Wydawało mi się. Tropiciele i ja jesteśmy tacy sami jak reszta nas. że uczucia niepewności czy bezpieczeństwa są w tej sytuacji idiotyczne. a wtedy ze wszystkich stron otoczyły mnie piłki. Zresztą byłoby to niemożliwe. gdzie śniący poddawani są próbie. Gdy się w końcu zatrzymał. Nieoczekiwane zdarzenie nawet ją wzmogło. mogą ruszyć w kierunku następnej bramy. a może nawet tysiące. Oceniłem. Dławił mnie niepokój. Nie byłem pewien. a jedynie głęboka czerń dookoła. Wszystkie kłopoty się kończą. unosząc się ponad nimi. ruchome kształty. Jesteśmy oddzieleni rzeczywistą granicą. Wróciłem do domu i zachowując największą ostrożność. co mnie czeka. doszedłem do . że są tej samej wielkości. tak jakby szukał czegoś lub chciał wyciągnąć ze mnie całą energię. co moje ciało energetyczne. czułem się dość bezpieczny. że mają od trzech do czterech stóp średnicy. Po chwili. Nie czujesz niepokoju w obecności tropicieli. a potem odezwał się znowu: – Chcemy. Zejdź do nas i nie obawiaj się. Pewnego razu tropiciel prowadził mnie bardzo szybko niezliczonymi tunelami. gdybym tylko posiadał ciało. abyś się do nas przyłączył. gdzie byłem. iż jest naturalnym filtrem czy polem doświadczalnym. czułem się. aby don Juan powiedział mi. bez wątpienia przechodziło przeze mnie coś miękkiego i zwiewnego. Wrażenie było słabe i trwało bardzo krótko. Przyjrzawszy się bacznie cieniom. Ogarnęło mnie obrzydliwe uczucie. Mogliśmy więc jedynie przenikać jeden przez drugiego niczym bańki powietrza. że moja przezorność jedynie je uatrakcyjnia. Doświadczyłem wówczas niewiarygodnego uczucia. dostrzegłem jakieś ciemne. Zauważyłem. jakbym właśnie ukończył maraton. obserwując to kłębowisko. złożonej wizji. nie może natomiast podać żadnych szczegółów. jakbyś wybierał się na wojnę. Była to przytłumiona. gdy śniący przejdzie już wszechświat za drugą bramą lub gdy stwierdzi. ale nie tam. a tropiciele – płomieni. – Głos zamilkł na dłuższą chwilę. jeśli nie. zostają na zawsze więźniami tamtego wszechświata. kształty jakby nabrały substancji. że doświadczam dziwnej. Zamiast skupić na nim uwagę śnienia. don Juan nie powiedział nic więcej. Niektóre były okrągłe jak piłki. – Ale taki sam jest również nasz świat. nie miałem więc czasu. Wyjaśnił. – Nie obawiaj się. odczuwałem gdzieś niezwykłe łaskotanie. To ostatnie zdanie musiało być swego rodzaju bodźcem dla mojego ciała energetycznego. zacząłem się niepokoić. że wszechświat za drugą bramą jest tak potężny i agresywny. Nie było już tuneli. Były ich setki. falujące płomienie świec. Dlatego też. inne miały kształt dzwonu. Don Juan stwierdził. brązowo –szarych robaków. Wtem coś rozświetliło obszar dokładnie przede mną. nie boisz się również mnie. musisz być tak czujny. Jednakże. i chyba dlatego poczułem się niemal swojsko w ich towarzystwie. lecz tak się nie stało. – Chcesz przez to powiedzieć.Nalegałem. Wszystkie były w zasadzie okrągłe i podobnej wielkości. iż dostałem prawdziwych mdłości. że prędzej czy później moja radość się skończy. Ja mam kształt dzwonu. czy go dobrze rozumiem. że mogłyby mnie dotknąć. Wydawało mi się. Zszedłem na dół. Wydawało mi się. nie to miałem na myśli. – Świat istot nieorganicznych jest zawsze gotowy do uderzenia – ciągnął. dzwony i płomienie. Jeśli wytrzymają ten sprawdzian. by odczuć je w pełni. owe cienie i ja mamy pewną wspólną cechę: wielkość. Jesteśmy energią i z pewnością nie zamierzamy cię dotykać. gdy uświadomiłem sobie. Podeszły do mnie tak blisko. Chociaż moje ciało energetyczne niczego nie odbierało. Gdy je usłyszałem. A on odpowiadał niezmiennie. mój sen nie jest przecież rzeczywistą sytuacją. Pomimo to. Gdy przywykłem do światła. Obawiałem się. Szybko jednak porzuciłem te rozważania. że dzieliły się na trzy rodzaje. ustąpiły moje mdłości i strach. że znalazłem się nad gniazdem olbrzymich. że robaki mają zamiar mnie dotknąć. że dopiero wówczas śniący mogą swobodnie rozwijać się dalej. a jeszcze inne przypominały gigantyczne.

że jeśli nie zadam tego pytania. co w tym świecie wypowiadasz na głos. którą miałem podczas ostatniej sesji. że jesteśmy cieniami. wysłannik mi tego nie wyjaśni. Wywołało to we mnie niepokój. tak jakbym nigdy ich nie przerwał. – A my musimy tej energii dostarczyć. że same tylko uczucia mogą położyć kres ćwiczeniom. Są trzy rodzaje takich istot: jedne są niczym nieruchome tunele. Jesteśmy innym rodzajem istot nieorganicznych. prawda? – Naturalnie – powiedział wysłannik z przekonaniem. czy też efektem ich oddziaływania energetycznego. Nie miałem pojęcia. Zastanawiałem się. I tak bym się nie poznał. nieświadomie przywiązywałem do tego snu tak wielką uwagę. a nawet miłości do cieni. Zaraz po przebudzeniu chciałem spakować moją torbę i pojechać do Meksyku. co istnieje. Tunele dają nam swoją energię. Wysłannik zamilkł. jakby rozkoszował się tym pytaniem. by zobaczyć się z don Juanem. A jednak powodowała mną bezgraniczna ciekawość. gdy tylko się tam znalazłem. Tak samo dla mnie – zaśmiał się nieśmiało wysłannik. co niezmiernie mi się podobało. – Jaki jest trzeci rodzaj istot nieorganicznych? Wysłannik zakaszlał i zachichotał. Wiedziałem również. Nie zrobiłem tego jednak rozmyślnie. Były bezosobowe. – Wszystko. gdy ogarnęła mnie fala głębokiej przyjaźni. co się wydarzyło. W tym momencie zakończyłem tę sesję śnienia. będę musiał tutaj zostać. gdzie się rozstaliśmy ostatnim razem. Chciałem zobaczyć ten trzeci rodzaj. aby wznowić ćwiczenia. – To jest świat cieni – powiedział głos wysłannika. Spotkałem się ze zwiadowcą tam. – Są niezwykle sympatyczne – powiedziałem do wysłannika dokładnie w chwili. Po ponad półrocznej przerwie byłem coraz bardziej zaintrygowany tym. to nasza najbardziej tajemnicza cecha – powiedział. po prostu nie ma sensu kontynuować śnienia. Czułem również. iż skoro nie mogę dotrzeć do don Juana. okłamując mnie. Zastanawiałem się. gdy zdecydują się z nami zostać. Wysłannik chyba zdawał sobie sprawę z mojego nastroju. ciemne kształty rozbiegły się niczym tłuste świnki morskie. że wysłannik mówi prawdę. że chcesz z nami pozostać – rzekł wysłannik niedbałym tonem. mógł to przecież łatwo osiągnąć. – Musisz więc tylko głośno powiedzieć. który nie pozwolił mi na kontynuowanie moich ćwiczeń w śnieniu. i zabrał mnie od razu do tej samej wizji. jest nieodwołalne. że gdzieś czai się straszliwe niebezpieczeństwo. – Dlaczego? – Ponieważ zobaczenie ich wymaga wielkiej ilości energii – odparł wysłannik. pomimo moich gorączkowych przygotowań. zostawiając mnie samego w półmroku. że wcale mi nie wadzą. którą poczułem do nich w jednej chwili. Jednak niespodziewane wypadki w moim życiu osobistym uniemożliwiły tę podróż. emitujemy światło. czy pragnienie powrotu do śnienia wystarczyłoby. i sympatia. Jesteśmy nie tylko ruchomi. I udało się! Gdy tylko sformułowałem myśl powrotu do śnienia. czy niechęć. – Lecz pomimo to.wniosku. Zanim zdążyłem wypowiedzieć całe zdanie. – Wyemitowałeś zbyt wiele uczucia i przestraszyłeś je – powiedział głos wysłannika. – Jeżeli to powiem. że jeżeli wysłannik chciałby uwięzić mnie podstępem. jesteśmy również światłem w tunelach. są naturalną konsekwencją śnienia. – O. chłodne i obojętne. W moim świecie istnieje tylko intencja. inne są jak ruchome cienie. ponieważ kłamstwo nie istnieje – wdarł się w moje myśli głos wysłannika. – Trzeci rodzaj wyjawiamy naszym gościom dopiero wtedy. Wiedziałem. że prowokuje mnie. że wiedziałem. a ja poczułem. którą poczułem w następnej. – Jak najbardziej – odpowiedziałem. wznowiłem ćwiczenia. – Uczucia to dla nich trudna sprawa. My jesteśmy ruchomymi cieniami. a my spełniamy ich rozkazy. Zabrzmiało to tak. które tutaj żyją. – Nie mogę cię okłamać. – Mogę mówić ci tylko o tym. a za kłamstwem nie . Bezwiednie pomyślałem. – Chciałbyś ich ujrzeć? – zapytał od niechcenia. bym zapytał go o trzeci rodzaj istot nieorganicznych.

że z pewnością nie mogę rozumieć. Ujrzałem jakieś groteskowo połączone. co oznacza taki związek. że l te plamy energii miały od trzech do czterech stóp średnicy. i gdy tak przysłuchiwałem się jego słowom. że za kłamstwem może się kryć jakaś intencja. który jest nieskończenie bardziej rozbudowany od zwykłej zależności. desperacko próbując popychać je lub ciągnąć. pomimo to ten świat jest tak samo rzeczywisty. że jestem w świecie rzeczywistym. które emitowały nieprzezroczyste światło. gdyż nagła ich eksplozja spowoduje. iż są to te same wypukłości. co można by przyrównać do podnoszenia domu szczęką. który wyjaśniał. Wysłannik polecił. Odparowałem. dziecinnych zwierząt. Powoli rozejrzałem się dookoła. że im bardziej wytężam siły.kryje się intencja. Biorąc pod uwagę. Wydawało mi się również. których intencja utrzymuje mój świat takim. jak mówi. powrót ze świata istot nieorganicznych był niczym wynurzanie się na powierzchnię. które przypominały mi alfabet Braille'a. lecz zanim zdołałem to wypowiedzieć. swojego świata nie postrzegają jednak w ten sposób. tym szybciej będziesz mógł przesuwać wzrokiem przedmioty w swoim świecie. ale ta intencja nie jest taką intencją. gdyż niezliczona ich liczba utrzymuje go przy pomocy swej intencji takim. Postrzeganie rzeczywistego świata nie odbywa się w ten sposób. zdałem sobie sprawę. – Nie karmimy się twoją siłą – powiedział wysłannik. Wysłannik dodał. zacząłem się zastanawiać. Czułem się ^jak nurek. – Im szybciej się tego nauczysz. gruczołowate wypukłości. Miałem wrażenie. mówiąc. Zamierzałem poprosić go o wyjaśnienie. Chciałem się sprzeciwić. W trakcie następnej sesji wysłannik rozpoczął swój dialog ze mną od powtórzenia. Nagle zauważyłem. Wysłannik odparował z nutą lekceważenia w głosie. – Rozumiem. Słyszałem. uciszając swą podejrzliwość. Mój kupiecki umysł szalał w oczekiwaniu na to. co mogę opisać jedynie jako tkankę tunelu. gdyż ta uleciała do postaci ze świata cieni. – Nie możemy istnieć bez siebie – stwierdził. W uszach dźwięczał mi głos wysłannika. że nawet za kłamstwem może się kryć jakaś intencja. Chciałem zastanowić się nad przyczyną mojej pomyłki. doszedłem do wniosku. jaki jest – skupiona jest na tym świecie. Po chwili całkowicie wyczerpałem swój zapas energii. jak w normalnym świecie. Dlatego kłamstwo nie istnieje. Wysłannik ostrzegł mnie. gdyż nie sądziłem. Wyglądało to tak. – Wielkość tutaj nie jest tym samym. – Chcemy tylko poczuć twoją energię. opisując wypukłości na ścianach tuneli. iż percepcja ich świata zaczyna się i kończy w mgnieniu oka. – Wszystko w tym świecie ma bezpośredni związek ze śnieniem – stwierdził wysłannik. że powiedział mi już wszystko o cieniach. Wysłannik dodał. W tej chwili obraz zaczął się rozmywać. czuję i myślę dokładnie tak samo. że odnoszą się bezpośrednio do śnienia. że dla istot nieorganicznych postrzeganie mojego świata zaczyna się i kończy w mgnieniu oka. wysłannik oświadczył. – Co mam zrobić? – zapytałem. – Zejdź do nas i spróbuj nas popchnąć albo pociągnąć – przynaglał głos wysłannika. jak twój. Jej właściwości nie przystają do właściwości energii twojego świata. jakby wychodziły ze wszystkich zakamarków. że usiłowałem zrobić coś. Gdy tylko o tym pomyślałem. o jakiej on mówi. co wielkość w twoim świecie – powiedział wysłannik. że rozproszą się jak stado ptaków. W jednej chwili znalazłem się wśród cieni. podobnie jak ty chcesz poczuć promienie słońca w chłodny dzień. lecz nie zwracałem na nie uwagi. – Energia tego świata jest innym rodzajem energii. abym trzymał moje uczucia na wodzy. że wyglądają jak stado dziwnych. co masz na myśli – powiedziałem. by obserwować mnie albo karmić się moją siłą. Biorąc pod uwagę wyrazistość mojej percepcji. cienie znowu się rozpierzchły. że słyszę. że co prawda słyszałem jego wyjaśnienia. Przyszło mi do głowy. tym większa jest liczba cieni. bym otworzył się przed nimi. jaki jest. Moja uwaga . że ruchome cienie i nieruchome tunele łączą całkowicie zharmonizowane i aktywne związki. lecz mój umysł stał się pusty. Nie mogłem utrzymać mej uwagi śnienia na argumentacji wysłannika. jak duże są w rzeczywistości same tunele. co się wydarzy. że jedyna różnica między postrzeganiem mojego świata a postrzeganiem świata istot nieorganicznych polega na tym. lecz w tym samym momencie znalazłem się wewnątrz czegoś. gdyż moja świadomość – wspólnie ze świadomością niezliczonej liczby istot podobnych do mnie.

tym większy był mój niepokój. od początku był bowiem plamą energii. ponieważ nie miałem wówczas dostatecznej ilości energii. że czeka na moją odpowiedź. realnym świecie. by oddać je w sposób zrozumiały dla mojego liniowo uporządkowanego umysłu. Nasz świat jest związany z waszym dzięki wrotom zwanym snami.śnienia słabła. Zebrałem więc siły. napełniając się energią tuneli. dosłownie wyskoczył przede mną i w moim śnie agresywnie zawładnął moją uwagą śnienia. Jego dźwięk wzmocnił mnie. Nie chciałem. iż zdecydowałem się zostać w jego świecie. że moje wizje świata cieni stały się jeszcze bardziej autentyczne. skoordynowania bodźców wzrokowych i słuchowych. Przyznałem mu rację. nie dając mi czasu na głośne wyrażenie zamiaru udania się za nim. że tak naprawdę chce. a moje ciało energetyczne podskoczyło jak na sznurku. Poruszamy się wewnątrz tuneli. że im mniej wiem na temat tuneli i cieni. by zmienić nastrój. W jednej chwili byłem w dziwnym. lecz nadal tkwiłem w Los Angeles. by don Juan wyjaśnił mi to wszystko. Czułem. bym mu powiedział. który zabiera śniącego do tego świata – powiedział wysłannik. do świata szablastozębnych tygrysów. Nigdy przedtem mi się nie zdarzyło. po ścianach. co to znaczy być związanym ze sobą w taki sposób. że głos wysłannika pojawiał się w mojej świadomości również na jawie. jak przez nie przechodzić. Dodatkową atrakcją było to. Miałem trudności ze skupieniem jej na otaczającym mnie świecie. Sądząc po subiektywnych standardach skoordynowania myśli. Dalej wysłannik mówił o tym samym. a uwaga śnienia znacznie się polepszyła. by przerwać ćwiczenia. Doszedłem do wniosku. – Jestem jednym z nich. że po prostu nie potrafię sobie wyobrazić takiej symbiozy. co sam odczuwałem. Nie miałem zamiaru niczego przerywać. a moje ciało drżało ze strachu. Zacząłem nawet wyczuwać. a w następnej we własnym łóżku. że jakakolwiek próba przerwania śnienia przyniesie szkodę mojemu ostatecznemu celowi. związanych z potrzebami i oczekiwaniami karmiących je tuneli. Im bardziej zastanawiałem się nad swoją sytuacją. Prześladowała mnie natomiast inna myśl. W innych pracach opisałem już urywki tych wizji. Sprawę pogarszał jeszcze fakt. Mówił bez przerwy. skoordynowania moich reakcji – moje przeżycia były równie rzeczywiste. W momencie. Nie dość. Pewnego razu. a wysłannik potwierdzał jedynie to. Charakterystyczną cechą tego tropiciela było to. – Jeśli pozostaniesz wśród nas. – Ile cieni znajduje się w każdym tunelu? – zapytałem. Mój niepokój rósł. zanim jeszcze zacząłem przypatrywać się przedmiotom. że nie musiał przechodzić żadnych energetycznych przekształceń. Przez głowę przeleciała mi luźna myśl. jak każda sytuacja w naszym normalnym świecie. Pewnego dnia usłyszałem go podczas wykładu na uniwersytecie. aby jedyną różnicą między moimi wizjami a codziennym światem była szybkość. że zmienił się wysłannik. wysłannik zamilkł. Pragnąłem. które spełniają określone funkcje. choć umysł pogrążony był w ekstazie kontemplacji świata cieni. gdy sformułowałem tę myśl. Urywki. Wydawało mi się. co już kiedyś mi wyjaśniał. – Wypukłości na ścianach tunelu to cienie – powiedział. Od tej pory żadne obawy nie zakłócały moich ćwiczeń w śnieniu. Nie czekając . na pewno nauczysz się odczuwać. I wtedy znowu usłyszałem głos wysłannika. Każdego dnia nie mogłem się wprost doczekać chwili. że wojownicy nie lękają się wyzwania i że nie ma żadnych istotnych powodów. który zabrał mnie tam po raz pierwszy. aż pewnej nocy znowu pojawił się ów agresywny tropiciel. co wiedzą o śnieniu. jakiej byłem świadkiem. że doświadczam czegoś niepowtarzalnego i niesamowitego. z jaką kończyły się te wizje. to jeszcze na scenie pojawił się nowy tropiciel. W mgnieniu oka. aby wysłannik wdawał się w dalsze szczegóły. – Śnienie jest nośnikiem. ale ludzie nie. ponieważ wysłannik zaczął zdawać mi dokładną relację z liczby i funkcji spełnianych przez cienie w poszczególnych tunelach. gdy zacznę śnić i tropiciel zabierze mnie do świata cieni. przeniósł mnie do innej części królestwa istot nieorganicznych. tym lepiej dla mnie. W następnej chwili byłem zupełnie przebudzony w swoim łóżku. że w każdym tunelu znajduje się określona liczba uzależnionych istot. Natychmiast jednak tego pożałowałem. że w świecie istot nieorganicznych z niezwykłą szybkością zaczynają się gromadzić czarne chmury. Nocne wizje szablastozębnych tygrysów powtarzały się regularnie przez długi czas. – To my nauczyliśmy czarowników wszystkiego. jak my – powiedział wysłannik. Muszą się tego uczyć. aby się obudzić. myśl. Przekonywał mnie. która jest naszą energią. Powiedział. Wiemy.

Opowiadał o zdobyciu oszałamiającej wiedzy. przybrała nagle kształt człowieka: bardzo małego. Była niebieska niczym środek płomienia świecy. gdyż byłem pewien. Mój umysł szaleńczo próbował poskładać to. które stawało się większe z dnia na dzień. Po kilku dniach zaczęło we mnie kiełkować mroczne. Nagle jakaś wielka siła okręciła mnie dookoła i postawiła tuz przed niebieską plamą. że wiem. Byłem pewien. Natychmiast. zostawiając mnie zawieszonego w tym tunelu. Moja uwaga śnienia była zaabsorbowana jego wielkością i układem i nie oderwałaby się od nich. iż pochodzi spoza mojego umysłu czy ciała – która powiedziała mi. że znalazłem się z powrotem w swoim ciele i w swoim świecie. Przemówiłem do niej tak samo. która była przede mną. w jednym szeregu z ludźmi grającymi w golfa. Spędziłem ponad czterdzieści osiem godzin. Udało mi się jedynie odczuć jakąś siłę – wydawało mi się. że zostałem sam na sam z kimś. ale bez powodzenia. może siedmioletnia dziewczynka. Próbowałem spytać o to tropiciela. Zatrzymał się w jakimś tunelu. Usłyszałem głos wysłannika. niczym przedni kupiec. ze być może dlatego nie możemy się porozumiewać. nie mogąc przełamać bariery. Wiedziałem. jaka nas oddzielała. Poczułem falę rozdrażnienia. delikatnego. Dalej przejął mnie tropiciel i śmigaliśmy wieloma tunelami. lecz nie otrzymałem odpowiedzi. Przyglądaliśmy się sobie przez mgnienie oka. którzy będą spełniać moje najdrobniejsze zachcianki. że zaprzepaszczam całe lata swojej pracy. lecz coś znieczuliło mnie na jego sygnały. zabrał mnie do tuneli. aż w końcu stałem się tak ciężki. Straciłem swój ciężar tak szybko. czy jest to mężczyzna czy kobieta. że tropiciel wreszcie ukazał mi istotę ludzką usidloną w tym świecie. kto mógł okazać się moim wrogiem. zarzucił mnie najdłuższą i najbardziej poruszającą tyradą. o zdobyciu jej w niezwykle prosty sposób – poprzez pozostanie w tych cudownych tunelach. iż niebieska plama światła jest więźniem świata istot nieorganicznych. Nigdy nie czułem się swobodnie przy służących. czym . lecz pomimo wielkich wysiłków nie udało mi się. ze jest prawdziwe. że ją znam. Teraz potrzebowałem rady don Juana bardziej niż kiedykolwiek. szczupłego.na moją zgodę. który wydawał się nieco większy niż pozostałe. odczułem. twarzą w twarz z nie znaną mi osobą. – Przebywają z nami świadome istoty z najbardziej niewiarygodnych zakątków kosmosu – powiedział wysłannik na zakończenie. gdyby zwiadowca nie nakazał mi się odwrócić. ponieważ nieznajomy jest jednym z czarowników starożytności i pochodzi z innego czasu. niezmordowanie usiłując dotrzeć do ukrytego uczucia lub ukrytej wiedzy. Osoba. Gdy wynurzałem się na powierzchnię normalnego świata. niemal przezroczystego. tajemnicze przekonanie. Rozpaczałem jedynie nad tym. Tropiciel ponaglał mnie do odejścia. Rozpaczliwie usiłowałem ustalić. gdzie byłem. o nieskończoności upływającej na poznawaniu nowych rzeczy. Była to sześcio– . czy będąc obsługiwanym. że wielkopaństwo jest całkowicie sprzeczne z moją naturą. Zdawałem sobie sprawę. Obudziłem się w Los Angeles. Rzuciłem wszystko. Gdy się w nią wpatrywałem. Odleciał zupełnie niespodziewanie. W końcu ogarnęła mnie wielka radość. Potem ogarnął mnie strach. Stałem na trawie. w parku przy Uniwersytecie Kalifornijskim. Obudziło mnie szarpnięcie strachu. Zatopiłem się w obserwacji. co wiedziałem albo myślałem. moje rozradowanie i ciekawość wzrosły tak niepomiernie. jaką do tej pory od niego słyszałem. lecz nic nie mogłem na to poradzić. Im większe było moje rozradowanie i ciekawość. W tym momencie przyszło mi do głowy. lecz ponaglenia tropiciela zakłóciły moją uwagę i straciłem z oczu niebieski kształt. że przedziera się do mnie jakaś wiadomość. Opowiadał o niewiarygodnej ruchliwości. że taka konfiguracja energii nie jest cieniem i że nie należy do tego świata. Moja uwaga śnienia skierowała się wówczas na plamę energii. jak rozmawiałem z tropicielem. tym stawałem się cięższy. iż w jednej chwili znów byłem plamą energii w świecie istot nieorganicznych. Szarpały mną różne uczucia. Mówił o nadzwyczajnych zaletach świata istot nieorganicznych. Wrócił tropiciel i szybko zabrał mnie z tego miejsca. Prawdę powiedziawszy. nikt nie chce stąd odchodzić. – I uwielbiają tu być. zmaterializowała się równo ze mną. aż w końcu nie miałem już wątpliwości. Gdy ją ujrzałem. Wydawało mi się. ze zapoczątkowały proces odwrotny. która do mnie przylgnęła. która była nieco większa niż reszta cieni. bym nie ufał już więcej swojemu śnieniu. Nie bez niepokoju pozostawałem tam. a przede wszystkim o byciu rozpieszczanym przez kosmicznych służących.

– Czego tak naprawdę chcesz? – zapytał don Juan. – Jesteś bardziej osamotniony. że niebezpiecznie ich przypominasz. Z jakiejś niezrozumiałej przyczyny nie miałem ochoty opowiadać don Juanowi o królestwie cieni. nie wiedział o nim również nagual Julian ani nagual Elias. że ta dziewczynka istnieje – odparłem zdecydowanie. choć ten ostatni spędził w świecie istot nieorganicznych wiele czasu. teoretycznych zagrożeniach. Zaszedłeś za daleko i nie możesz się już tak po prostu wycofać. – Tak samo. Dopiero wtedy. jak z nią walczyłeś? I jakie to było uczucie? Mówiłem ci. – Gdy śniący uświadamiają sobie. niż myślałem – powiedział w końcu – gdyż nie wolno mi omawiać twojego śnienia. Poza tym. Pamiętasz. jeśli chodzi o usposobienie. że ci pozostaną w ich świecie. zostałeś wybrany przez wodną istotę nieorganiczną. Istoty nieorganiczne zabierają tam śniących tylko wtedy. Mówisz tak. Wiemy to z opowiadań dawnych czarowników. które w rzeczywistości nie występują. czy nie? – Różnica jest ogromna. – Zapewniam cię. jak nabrały naguala Rosendo. gdy zignorował moją wizję małej dziewczynki. Don Juan poprosił. Milczał przez długą chwilę. nawet nie będziesz podejrzewał jej istnienia. jakby przytłoczony ciężarem tego. – Nie zamierzam w żaden sposób dać się złapać na pokusy istot nieorganicznych. Dawni czarownicy byli niesamowicie zdolni. W środku byłem pewien. ani drugie. że don Juan mówi o abstrakcyjnych. Zaczają się na ciebie. ponieważ te mają ich już w garści. nigdy nie rezygnują. że znalazłem się w położeniu dawnych czarowników? – Powtarzałem ci już wielokrotnie. że musisz postępować z największą ostrożnością. że wodne istoty nieorganiczne są najbardziej dokuczliwe. Wiecie o ich świecie takie rzeczy. iż jeśli kładzie się na śnienie zbyt duży nacisk. i pospieszyłem do Meksyku. bym opisał mu wszystkie sesje śnienia wraz z najmniejszymi szczegółami mającymi związek z tą sprawą. jeśli to masz na myśli –powiedziałem. Don Juan od razu poradził mi. – Musisz mieć bardzo ważny problem. Zna cię na wylot. Nie interesuje mnie ani jedno. iż jakaś istota nieorganiczna zna mnie na wylot. – Dlaczego powiedziałeś. Nie potrafiłem mu tego wyjaśnić. – Ale jaka to różnica. co usłyszał. Mogę ci jedynie raz jeszcze powtórzyć. co tak naprawdę jest tym problemem – odrzekłem. abym zlekceważył to zdarzenie i potraktował je jako jawną próbę zaspokojenia moich fantazji przez istoty nieorganiczne. Za wszystkimi stoi ta właśnie istota. Przez te wszystkie lata przyzwyczaiła się do ciebie. czego chcę. – Zgadza się. choć nie potrafię sprecyzować. Opowiedziałem mu o mojej wizji małej dziewczynki i o tym. że na samą myśl. i to jest moje ostateczne zdanie. czym było dla czarowników starożytności: źródłem niewyczerpanych możliwości folgowania sobie. a gdy raz zatopią w kimś swoje szpony. Zauważył. Uzależniają się i są zaborcze. – Myślę. na twoje nieszczęście. że cię nabiorą – odrzekł. Teraz wymyśliły nawet małą dziewczynkę. by posiąść moc albo mieć własną służbę. a ty nie dostrzeżesz pułapki. Na przykład ja nigdy nie wiedziałem o świecie cieni. że nie grozi mi żadne takie niebezpieczeństwo. skoro przygnałeś tak prędko – zauważył z zadumą w głosie. że w istotach nieorganicznych nie ma nic szczególnego.się zajmowałem. W głębi duszy czułem. jak bardzo wpłynęło to na moje uczucia. Wyznałem szczerze don Juanowi. staje się ono tym. don Juanie? – Prawdziwe kłopoty. gdy są pewne. czy zna się świat cieni. – Na tym etapie to nie jest już takie proste. jakich nikt z nas nawet sobie nie potrafi wyobrazić. by pohamować moją histeryczną paplaninę. na jaką cię stać. Znalazłeś się w położeniu dawnych czarowników. – Ależ ja nie mam nawet cienia wątpliwości. którą pochwyciłeś owego feralnego dnia. jakbym za chwilę miał ulec pokusie. że nie mam najmniejszego zamiaru tam zostać. . robi mi się niedobrze. że w świecie istot nieorganicznych poczuli się jak ryba w wodzie. Jedziecie na tym samym wózku. jest już zwykle za późno. ich błędem było. don Juanie. czułem się zobowiązany opowiedzieć mu o moich wizytach w ich świecie. Są bardzo przebiegłe. ponieważ sam nie wiedziałem. – Co to oznacza w moim przypadku.

– Niczego jeszcze nie zrobiłeś – warknął don Juan. osądzać. Dzięki tym ćwiczeniom miałem bezpośrednie uczucie. na szczycie. dlatego też świetnie mnie rozumiała i była niezwykle zainteresowana. – Ta plama niebieskawego światła jest zwykłym tropicielem. a potem ją łowią. Dziewczynka przechyliła na bok swą cienką. . że jeśli nie będę się kontrolować. który zbłądził i został 'złapany jak mucha w pajęczą sieć. że zwierzyłem się jej ze swoich problemów. Nie ma ona nic wspólnego z polepszaniem trzeźwości osądu i poszerzaniem zdolności do poszukiwania wolności. Wszystko jedno. Doświadczałem świata cieni ze wszystkimi implikacjami tego. moja uwaga śnienia zamknęła się wyłącznie na niej. Znalazłem się przy niej w jednej chwili. że pomiędzy moją ruchliwością w drugiej uwadze a uporczywym tkwieniem w bezruchu w stanie świadomości normalnego świata rozciąga się niebezpieczna przepaść. ogarnięty nagłym niepokojem. w ogóle nie śniłem o świecie istot nieorganicznych. Zacząłem się nad sobą użalać i narzekać. Don Juan dodał. Mój racjonalny rozum musiał więc rozważyć dziwną kwestię – widzenie i słyszenie nie są zmysłami ciała. abyś już więcej się w nic nie wpatrywał. Dotarłem do świata cieni. to technika dawnych czarowników. Dopiero wówczas po raz pierwszy byłem całkowicie świadom. Nagle niebieski kształt przybrał postać tej samej małej dziewczynki. Czułem się gorzej niż kiedykolwiek. byłem sobą. że owa niebieskawa plama energii pochodzi z całkiem innego wymiaru i że to tropiciel. które sobie szczególnie upodobali. Odczułem chłód. a ja nie mam pojęcia co. don Juan polecił mi wpatrywać się w chmury lub odległe szczyty górskie. Carol Tiggs była moim dokładnym odpowiednikiem. którą widziałem już przedtem. Aby stłumić mój niepokój. tak jak to robiłem niezliczoną liczbę razy. ale bardzo zmartwiony – skomentował moje dokonania don Juan. co normalnie uważałem za doświadczenie – mogłem myśleć. Don Juan zauważył. Nie miałem doznań cielesnych.– Nie ma żadnej małej dziewczynki – warknął. Ta sprawa tak 'bardzo mnie martwiła. choć don Juan radził mi. stanę się nie do zniesienia. pozwoliłem sobie omówić moje wizje ze śnienia z Carol Tiggs. a to bardzo niepożądany stan. a ja jej po prostu nie zauważyłem. poszukiwaczem usidlonym w królestwie istot nieorganicznych. Jedyną różnicą była obecność niebieskiej plamy energii. – Uczysz się cudownych rzeczy. że zawsze wszystko robię źle. Brakowało mi jedynie mojego zmysłowego ja. – Dlaczego to cię tak niepokoi? – zapytałem. Nie spodobało mi się to porównanie. podejmować decyzje. Przyszło mi do głowy. delikatną i długą szyjkę i szepnęła ledwie słyszalnym głosem: “Pomóż mi!" Powiedziała to albo też sam to sobie wymyśliłem. – Mówisz o istotach nieorganicznych. że moje przeżycia są całkowicie oddzielone od doznań zmysłowych. To naprawdę imponująca technika. że moja troska o uwięzionego tropiciela doprowadza go niemal do rozpaczy. lecz zupełnie inna część mnie. że w normalnym stanie jestem niemal idiotą. mówię o istotach nieorganicznych. że odczuwałem ją fizycznie. Miał rację! W trakcie następnej sesji śnienia rozpętało się prawdziwe piekło. lecz cechami wizji. które właśnie miałem. lecz zupełnie nieprzydatna współczesnym czarownikom. Gdy tylko ją dostrzegłem. Jak zwykle podeszły do mnie pozostałe cienie. wpatrując się po prostu w przedmioty. jego źródłem nie było jednak moje ciało energetyczne. zachowywałem swoją psychologiczną ciągłość. że one są jak rybacy: nęcą świadomość. że to ja cię uczę. to zanim zdołam spoić drugą uwagę z uwagą normalnego świata. – Tyle to wiem. że mogła być tam już wcześniej. Zalecam ci. innymi słowy. a w drugiej uwadze – szaleńcem. iż przepaść ta jest tak ogromna. prawda? – Tak. lecz nawet o tym nie wiesz. Don Juan był przekonany ponad wszelką wątpliwość. Zanim wróciłem do domu. znajdowała się wśród innych cieni. lecz nie zwracałem na nie uwagi. Moje ćwiczenia polegały jak zwykle na skupianiu uwagi śnienia na poszczególnych przedmiotach ze snu i na zmianie snów. Don Juan był bardzo zły. bym nikomu tego nie mówił. Gdy przebywałem z don Juanem i jego towarzyszami. Posiedziałem o tym don Juanowi. – Szykuje się coś niedobrego w tym przeklętym świecie. że znajduję się wśród chmur lub w górach. Wiąże nas jedynie z konkretnością. Mówiłem ci już. – Jestem bardzo zadowolony. I nie chcę przez to powiedzieć. W mgnieniu oka potrafili dotrzeć do swego ciała energetycznego. Powiedział. na co on odparł. Wszystkie bodźce docierały do mnie poprzez wzrok i słuch. rezultat był taki sam – zamarłem.

ale bez widocznego skutku. gdy to pomyślałem. pogrążone we śnie w moim własnym łóżku. że od razu mnie zrozumiała. chociaż przeżywałem coś takiego po raz pierwszy. i znowu nie odczułem jej tam. Poczułem ją gdzie indziej. odniosłem wrażenie. Rzuciłem się w jej stronę. co robić. choć do tej pory ukryta. że całkowicie zdaje się na mnie. ponieważ jest ona znana zarówno mnie. cienie się rozpierzchły. Moje ciało energetyczne przeszło przez nią. Zdawało mi się. byłem bezradny. jak i jej. widząc i słysząc. myśl. Zanim moja uwaga śnienia zupełnie zniknęła. Gdy w myślach odparłem. że absolutnie nie jestem zdolny jej pomóc. że patrzę na histeryczne dziecko ogarnięte wielką rozpaczą. Potem dodała. jakie przeprowadzałem z wysłannikiem. Dziewczynka naprawdę płakała. Możesz doświadczać wszystkiego. że to gdzie indziej to przecież moje ciało. by istoty nieorganiczne przyprowadziły mnie raz jeszcze do tej części swojego królestwa. Przyglądałem się jej i nabrałem przekonania. a wtedy stracę dziewczynkę z oczu. Zrezygnowałem więc i zacząłem się zastanawiać nad następnym ruchem. . że chcę połączyć moją energię z energią uwięzionego tropiciela i dać mu wolność. Wydawało mi się. lecz nie musisz oddychać. Nawet się uśmiechnęła. aż zupełnie straciłem siły. Bałem się. że to moja ostatnia wizyta w ich świecie. Próbowałem przekazać jej moje uczucie bezradności. co powiedział don Juan – była tropicielem złapanym w sieci tego świata. Wielce poruszyła mnie oczywista. Nie miałem trudności w jej zrozumieniu. iż ją wyswobodzę. W chwili. i że potrzebuje mojej pomocy tak samo. Powiedziała mi w zasadzie to samo. Pozostawiony sam sobie. Potem spróbowałem skierować do niej swe myśli. że wszystkie rozmowy. jak ja potrzebuję jej. jakby chciała mi okazać. wizyta. Przeszła przeze mnie fala niezwykle niepokojącego uczucia i znowu nie odczułem. że moja uwaga śnienia osłabnie. ale nie mogłem wydobyć z siebie głosu. ale nadaremnie. że ją znam. i źródłem energii. w świecie cieni. której nie potrafiłem przebić. Milcząco błagała mnie naglącym spojrzeniem. która była niczym słowa wypowiedziane wszystkie od razu. Powiedziała mi to wszystko w jednej porcji energetycznego uczucia. tak jak płakałoby dziecko w jej wieku. Gorączkowo usiłowałem coś jej powiedzieć. Próbowałem tego jeszcze wiele razy. że istnieje żywy związek między ja. Stało się jasne. chciałem pochwycić ją i wziąć ze sobą. Dziewczynka rozumiała chyba moją rozpacz i porozumiewała się ze mną za pomocą myśli. Próbowałem coś do niej powiedzieć. że dziewczynka traci równowagę. Nie mogłem tego znieść. płakała z rozpaczy i strachu. Nie wierzyłem. a w polu mojego widzenia pozostała jedynie mała dziewczynka. Przyszło mi do głowy. Zdawało mi się. że przybrała postać małej dziewczynki. źródłem odczuć zmysłowych zlokalizowanym gdzie indziej. wdzierając się w moje myśli. które jest podmiotem doświadczającym. która się liczy. Byliśmy oddzieleni membraną energii. odbywały się dzięki jego energii. Tylko pomyśl! Nie musisz oddychać! Możesz udać się w każde miejsce wszechświata i wcale nie oddychać. Nie wiedziałem. Ogarnęła mnie fala bezgranicznej miłości. – To jest właśnie piękno tego miejsca.– Naprawdę widzisz i słyszysz – powiedział wysłannik. jakby za chwilę miała zemdleć. wykrzyknąłem głośno i wyraźnie. licząc. I wtedy zrobiłem coś niewiarygodnego.

ROZDZIAŁ VII: NIEBIESKI TROPICIEL Śniło mi się coś zupełnie bezsensownego. Była przy mnie Carol Tiggs. Mówiła do mnie, ale nie mogłem zrozumieć jej słów. Był tam również don Juan i wszyscy członkowie jego grupy. Próbowali wyciągnąć mnie z jakiegoś szalonego świata, w którym tliło się mdłe, żółtawe światło. Po długich zmaganiach, podczas których wiele razy traciłem ich na jakiś czas z oczu, zdołali mnie wreszcie stamtąd wyratować. Ponieważ nie mogłem pojąć celu całego przedsięwzięcia, w końcu doszedłem do wniosku, że śni mi się normalny, chaotyczny sen. Jakież było moje zdumienie, kiedy obudziłem się i odkryłem, że leżę w łóżku, w domu don Juana. Nie mogłem się poruszyć. Byłem zupełnie pozbawiony energii. Nie wiedziałem, co myśleć, chociaż od razu uświadomiłem sobie powagę sytuacji. Miałem niejasne przeczucie, że straciłem całą energię na skutek wyczerpania spowodowanego śnieniem. Towarzysze don Juana zdawali się niezwykle poruszeni tym, co się ze mną działo. Stale przychodzili do mojego pokoju, ale tylko pojedynczo. Każdy z nich stal przez chwilę w całkowitym milczeniu, a potem przychodził następny. Wydawało mi się, że na zmianę mnie pilnują. Byłem jednak zbyt słaby, by poprosić o wyjaśnienie ich dziwnego zachowania. W ciągu następnych dni poczułem się lepiej i zaczęli rozmawiać ze mną o moim śnieniu. Z początku nie wiedziałem, czego ode mnie chcą. W końcu, na podstawie pytań, które mi zadawali, pojąłem, że mają obsesję na punkcie świata cieni. Każdy zdawał się przestraszony i mówił mi mniej więcej to samo. Powtarzali mi, że nigdy nie byli w świecie cieni, a niektórzy utrzymywali nawet, że nic nie wiedzą o jego istnieniu. Ich wyznania i reakcje sprawiły, że odczuwałem coraz większy zamęt i strach. – Kto zabrał cię do tego świata? I skąd w ogóle wiedziałeś, jak tam się dostać? – pytali wszyscy. Gdy powiedziałem, że to tropiciele pokazali mi tamten świat, nie mogli mi uwierzyć. Najwyraźniej przyjęli, że byłem tam naprawdę, nie mogąc jednak odwołać się do własnego doświadczenia jako punktu odniesienia, nie potrafili zgłębić moich słów. Chcieli jednak wiedzieć wszystko, co wiem o cieniach i ich świecie. Spełniłem ich prośby. Wszyscy, z wyjątkiem don Juana, usiedli przy moim łóżku i wsłuchiwali się z uwagą w każde moje słowo. Gdy tylko jednak pytałem ich o moją sytuację, rozbiegali się zupełnie jak cienie. Niepokoiło mnie jeszcze coś. Chorobliwie unikali jakiegokolwiek kontaktu fizycznego ze mną, co nigdy przedtem się nie zdarzało. Trzymali się z daleka ode mnie, jakbym był trędowaty. Ich zachowanie tak mnie martwiło, że musiałem ich o to zapytać. Zaprzeczyli moim zarzutom. Zdawali się urażeni moim pytaniem i to do tego stopnia, iż usiłowali udowodnić mi, że się mylę. Roześmiałem się serdecznie, rozbawiony wynikłym z tego napięciem. Sztywnieli bowiem za każdym razem, gdy próbowali mnie objąć. Jedynie Florinda Grau, najbliższa towarzyszka don Juana, nie obawiała się fizycznego kontaktu ze mną; otaczała mnie troskliwą opieką i próbowała wyjaśnić, co się dzieje. Powiedziała, że utraciłem moją energię w świecie istot nieorganicznych, po czym ją odzyskałem. Jednak mój nowy ładunek energetyczny dla większości z nich jest nieco niepokojący. Florinda kładła mnie do łóżka każdego wieczoru, jakbym był kaleką. Nawet przemawiała do mnie jak do dziecka, na co reszta reagowała salwami śmiechu. Pomijając jednak pośmiewisko, które ze mnie robiła, doceniałem jej troskę, chyba zresztą autentyczną. Pisałem już kiedyś o Florindzie w związku z naszym pierwszym spotkaniem. Była to najpiękniejsza kobieta, jaką w życiu spotkałem. Kiedyś powiedziałem jej zupełnie szczerze, że powinna była zostać modelką w magazynie mody. – Tak, w magazynie z tysiąc dziewięćset dziesiątego roku – odparowała. Florinda, chociaż miała już swoje lata, wcale nie była stara. Była młoda i pełna życia. Gdy zapytałem don Juana o źródło jej niezwykłej młodości, dowiedziałem się, że to magia utrzymuje ją w tak dobrym stanie. – Energia czarowników – dodał don Juan – dla oka jest młodością i wigorem. Gdy towarzysze don Juana zaspokoili już swoją pierwotną ciekawość świata cieni, przestali wchodzić do mojego pokoju. Zadawali jedynie zdawkowe pytania dotyczące mojego stanu zdrowia.

Jednak kiedy tylko próbowałem wstać, zaraz zjawiał się któryś z nich i delikatnie kładł mnie z powrotem do łóżka. Nie pragnąłem ich posługi, a jednak najwidoczniej ich potrzebowałem; ciągle jeszcze byłem słaby. Pogodziłem się z tym. Najbardziej jednak dokuczało mi to, że nie udało mi się nakłonić nikogo z nich, by wytłumaczył mi, co ja właściwie robię w Meksyku, skoro położyłem się spać w Los Angeles. Ciągle ich o to pytałem, ale wszyscy odpowiadali niezmiennie: – Zapytaj naguala. Tylko on może ci to wyjaśnić. W końcu Florinda się przełamała. – Wpadłeś w pułapkę – powiedziała. – Właśnie to ci się przytrafiło. – Gdzie wpadłem w tę pułapkę? – W świecie istot nieorganicznych, rzecz jasna. To właśnie z nimi miałeś do czynienia od lat, prawda? – Tak, jak mówisz, Florindo. Możesz mi powiedzieć, jaka to była pułapka? – Chyba nie. Wiem tylko, że straciłeś tam całą swoją energię. Ale walczyłeś bardzo dzielnie. – Dlaczego jestem chory, Florindo? – Nie zmogła cię choroba. Doznałeś uszczerbku na swej energii. Byłeś w stanie krytycznym, ale teraz jesteś tylko poważnie ranny. – Jak to się stało? – Stoczyłeś walkę na śmierć i życie z istotami nieorganicznymi i zostałeś pokonany. – Nie pamiętam żadnej walki, Florindo. – To nie ma żadnego znaczenia. Walczyłeś i zostałeś zdeklasowany. Nie miałeś cienia szansy z mistrzami manipulacji. – Walczyłem z istotami nieorganicznymi? – Tak. Stoczyłeś z nimi śmiertelny pojedynek. Doprawdy nie wiem, w jaki sposób zdołałeś przeżyć ich miażdżący cios. Nie chciała powiedzieć mi już nic więcej. Napomknęła tylko, że może niebawem odwiedzi mnie nagual. Następnego dnia pojawił się don Juan. Był bardzo jowialny i dodawał mi otuchy. Żartobliwie obwieścił, że składa mi wizytę jako pełniący obowiązki lekarza energetycznego. Zbadał mnie, przypatrując mi się od stóp do głów. – Jesteś już prawie uleczony – posumował. – Co się ze mną stało, don Juanie? – zapytałem. – Wpadłeś w pułapkę, jaką zastawiły na ciebie istoty nieorganiczne – odparł. – A jak się tutaj znalazłem? – Tu właśnie kryje się wielka tajemnica, bez dwóch zdań – powiedział i uśmiechnął się dobrodusznie, najwyraźniej próbując rozładować nieco powagę sytuacji. –Istoty nieorganiczne pojmały cię całego, łącznie z ciałem. Najpierw, gdy poszedłeś za jednym z ich tropicieli, ściągnęły do swojego królestwa twoje ciało energetyczne, a potem fizyczne. Towarzysze don Juana wyglądali na zszokowanych. Jeden z nich zapytał, czy istoty nieorganiczne rzeczywiście mogą kogoś porwać. Don Juan odparł, że bez wątpienia mogą to zrobić. Przypomniał o nagualu Eliasie, który został uprowadzony do ich świata, chociaż wcale nie zamierzał się tam udać. Wszyscy przytaknęli, kiwając głowami. Don Juan dalej rozmawiał z nimi, mówiąc o mnie w trzeciej osobie. Powiedział, że połączona świadomość istot nieorganicznych najpierw pochłonęła moje ciało energetyczne, zmuszając mnie do gwałtownej reakcji emocjonalnej na widok uwięzionego tropiciela. Potem ta sama połączona świadomość ściągnęła do swojego świata moje bezwładne ciało. Don Juan dodał, że bez ciała energetycznego człowiek jest tylko bryłą organicznej materii, którą świadomość może z łatwością manipulować. – Istoty nieorganiczne są sklejone ze sobą jak komórki naszego ciała – ciągnął don Juan. – Gdy połączą swoją świadomość, są nie do pokonania. Wyrwanie nas z naszego świata i umieszczenie we własnym nie sprawia im żadnych trudności. Zwłaszcza jeśli się wyróżniamy i jesteśmy tak dostępni, jak on.

O ściany pokoju odbiły się echem westchnienia i głośne oddechy towarzyszy don Juana. Wszyscy wydawali się naprawdę przestraszeni i zatroskani. Chciałem obwinić don Juana, że nie zatrzymał mnie w porę, lecz przypomniałem sobie, że próbował mnie ostrzec, nakłonić do zmiany postępowania, lecz nadaremnie. Don Juan doskonale wiedział, o czym myślałem, i posłał mi znaczący uśmiech. – Myślisz, że jesteś chory – powiedział, zwracając się do mnie – ponieważ istoty nieorganiczne pozbawiły cię twojej energii i obdarowały swoją. To wystarczy, by zabić. Jako nagual masz dodatkową energię i tylko dlatego przeżyłeś. Wspomniałem, że pamiętam jakieś oderwane kawałki snu. Śniło mi się, że przebywałem w jakimś żółtawym świecie, z którego wyciągnął mnie don Juan wraz z Carol Tiggs i swymi towarzyszami. – Dla fizycznego oka królestwo istot nieorganicznych wygląda jak żółtawy, zamglony świat – wyjaśnił don Juan. – Myślałeś, że oglądasz normalny, chaotyczny sen, a tymczasem po raz pierwszy patrzyłeś fizycznym wzrokiem na wszechświat istot nieorganicznych. Może to dziwne, ale dla nas był to również pierwszy raz. Wiedzieliśmy o tej żółtej mgle jedynie z opowieści czarowników, nie z doświadczenia. To wszystko nie miało dla mnie sensu. Don Juan zapewnił mnie, że dokładniejsze wyjaśnienie jest niemożliwe z powodu moich braków energetycznych. – Musisz się zadowolić na razie tym, co ci mówię i co z tego pojmiesz – powiedział. – Wcale tego nie pojmuję – zaprotestowałem. – A zatem nic ci nie umknęło. Gdy poczujesz się lepiej, sam sobie odpowiesz na wszystkie pytania. Wyznałem don Juanowi, że odczuwam fale gorączki. Moja temperatura nagle wzrastała; byłem cały spocony i gorący. Doznawałem wtedy nadzwyczajnego, lecz niepokojącego uczucia, że rozumiem sytuację, w której się znalazłem. Don Juan zlustrował całe moje ciało swoim przenikliwym wzrokiem i stwierdził, że znajduję się w stanie szoku energetycznego. Cierpiałem na tymczasową utratę energii, a to, co interpretuję jako fale gorączki, to w zasadzie rozbłyski energii, podczas których chwilowo odzyskuję kontrolę nad moim ciałem energetycznym i mam świadomość wszystkiego, co mi się przytrafiło. – Wysil się i powiedz mi, co się wydarzyło w świecie istot nieorganicznych – nakazał mi don Juan. Powiedziałem mu, że od czasu do czasu mam wyraźne wrażenie, że wraz ze swoimi towarzyszami udał się fizycznie do tego świata i wyrwał mnie z uścisku istot nieorganicznych. – Zgadza się! – krzyknął don Juan. – Dobrze ci idzie. A teraz zamień to wrażenie na widok tego, co się zdarzyło. Nie byłem jednak w stanie tego zrobić, chociaż usilnie się starałem. Poczułem niesamowite zmęczenie wypalające mnie od środka. Zanim don Juan wyszedł z pokoju, powiedziałem mu, że jestem bardzo niespokojny. – To nic nie znaczy – odparł niewzruszony. – Odzyskaj swoją energię i nie martw się bzdurami. Minęły dwa tygodnie, w których trakcie odzyskiwałem powoli energię. Jednak ciągle się wszystkim martwiłem, a najbardziej tym, że będę dla siebie nie znany. Niepokoił mnie zwłaszcza mój chłód wewnętrzny, którego wcześniej u siebie nie zauważyłem; rodzaj obojętności, którą wiązałem z chwilowym brakiem energii. A potem zdałem sobie sprawę, że jest to nowa cecha mojej osobowości, cecha, która na stałe pozbawiła mnie synchronizacji. Aby wywołać uczucia, do których byłem przyzwyczajony, musiałem przywołać je i czekać, aż się pojawią w moim umyśle. Inną moją nową cechą było jakieś dziwne uczucie tęsknoty, które ogarniało mnie od czasu do czasu. Tęskniłem za kimś, kogo nie znałem. Było to tak wszechogarniające i intensywne uczucie, że musiałem wstawać i chodzić po pokoju, by je złagodzić. Tęsknota ta żyła we mnie aż do chwili, gdy nie zrobiłem użytku z jeszcze jednego nowego przybysza, który zjawił się w moim życiu: ścisłej samokontroli, która była tak silna, że tylko podsyciła moje zmartwienia. Przed końcem czwartego tygodnia rekonwalescencji wszyscy uznali, że jestem już zdrowy, i przestali mnie odwiedzać. Większość czasu spędzałem samotnie. Spałem i wypoczywałem, a moja energia zaczęła szybko rosnąć. Poczułem, że wracam do siebie. Zacząłem nawet ćwiczyć. Pewnego dnia koło południa, po lekkim posiłku, wróciłem do swojego pokoju, aby się zdrzemnąć. Przed zapadnięciem w głęboki sen przewracałem się w łóżku, próbując się jakoś ułożyć, gdy nagły

Poczułem się słabo i musiałem usiąść. zamierzony sposób. – Nie potrafię nawet rozpoznać rozmiarów tego. ale dla niego ogromne – odparł don Juan i wskazał na mnie. Wśród towarzyszy don Juana zapanowało wielkie poruszenie. Zgodziłem się z każdym szczegółem. – Myślę. U stóp mojego łóżka stała mała dziewczynka ze świata istot nieorganicznych i spoglądała na mnie zimnymi. przypadków. że z ledwością mogłem złapać oddech. sprawiał wrażenie kogoś. Następnie stanął przede mną i przypatrywał mi się. regularnych rysach twarzy. – Jakie to ma dla nas znaczenie? – zapytał inny. Przyjęli. Czułem ciężar jej spojrzenia na piersiach. niż mogłem to sobie wyobrazić. że nie mówiły o tym opowieści czarowników.nacisk na skronie zmusił mnie do otwarcia oczu. czy wszyscy postrzegali tropiciela tak samo. Zanim don Juan powrócił do pokoju. Don Juan porównał kiedyś swoje i moje reakcje w świecie czarowników na sprawy. don Juan obrócił się i wyszedł z pokoju. gdy obca energia przenika niezauważenie do świata ludzi. która zbliżyła się do mnie. Wszyscy się zgodziliśmy. które nas najbardziej ograniczały. – Dla nas żadne. że niemal sprawiały mi ból. Don Juan chodził przez chwilę po pokoju. pokonując naturalne bariery. Zastanawiałem się. W tym momencie zjawił się don Juan. Dziewczyna i don Juan patrzyli na siebie przez chwilę. może siedmiu lat. Dowodzili. co to może oznaczać. że miała ona stalowoniebieskie oczy płonące niemym uczuciem wdzięczności i lojalności. gdy to dostrzegli. Wszyscy towarzysze don Juana – a razem z nimi i ja –zastanawiali się nad tym. która przybrała kształt dziecka. jakie potrafił wzbudzać jego nauczyciel. Zapadło kłopotliwe milczenie. co ma do powiedzenia o małej dziewczynce. że zdarza się to przez cały czas – odparł –ale nigdy w tak otwarty. Przede wszystkim chcieli się dowiedzieć. nigdy nie zdołał wzbudzić w ludziach takiego uczucia. Wszyscy stracili zimną krew. Najbardziej męczyło ich to. co zrobiłeś – odezwał się w końcu don Juan z nutą dezorientacji w głosie. by je rozerwać. Po chwili jednak wszystko stało się jasne. Powiedział. ogarnęła mnie fala wspomnień. Nigdy natomiast nie brałem pod uwagę tego. która zdołała pokonać granicę oddzielającą drugą uwagę od uwagi zwyczajnego świata. stalowoniebieskimi oczami. kto nie może znaleźć odpowiednich stów. Obecność dziewczynki podziałała na mnie jak uderzenie w splot słoneczny. – Czy to pierwszy taki wypadek w historii ludzkości? – zapytał jeden z nich don Juana. której się obawiałem. bardzo szczupłą dziewczynkę w wieku sześciu. W porządku!" Twoja obiektywna reakcja – ciągnął – to nienawiść do kajdanów i gotowość zaprzepaszczenia życia. nagual Julian. który opisali. że robi mi się niedobrze. Zgodzili się również. Zdumiewająco przypominała mojego ojca. zatrzymując się na granicy mojego świetlistego ciała. że tropiciel był cząstką obcej energii. . muszę przemieścić swoją świadomość z mojego ciała fizycznego do ciała energetycznego. Patrzyli z przerażeniem na dziewczynkę. a mimo to wszyscy ujrzeli obcą energię. że jeśli chcę ją zrozumieć. Wszyscy naraz zaczęli mówić do don Juana i roześmieli się. Obawiałem się. że padniesz ofiarą pochlebstw i obietnicy wygód. bez żalu w głosie. Skoczyłem na równe nogi i wrzasnąłem tak głośno. Najwidoczniej każdy z nich dostrzegł. ale początkowo nie mogłem tego zrozumieć. że muszą być setki. jak dziewczynka wyszła z pokoju za nagualem. aż poczułem. – Moja obiektywna reakcja – którą przedstawiam ci zupełnie jasno. Nie wypowiedziawszy jednego słowa. – Wpadłeś w pułapkę. że chociaż chciał i próbował. odzyskałem nieco kontrolę nad sobą. o pięknych. Wszyscy byli równie podnieceni jak ja. że cienie zastawią pułapkę. Ta pułapka była przeznaczona wyłącznie dla ciebie i była bardziej zgubna. byś mógł ją ocenić – to umiejętność szczerego wyznania: “Nie jest mi pisane wzbudzać ślepą i bezgraniczną miłość. Mówiła. wykorzystując do tego twoją wrodzoną awersję do kajdanów. O mało nie eksplodowałem. jeśli nie tysiące. że skoro nie śnili. że w pokoju natychmiast zjawili się trzej towarzysze don Juana. że ujrzeli małą. Dziewczynka pomknęła za nim. Jej oczy były tak jasne i przytłaczające. Mówiła coś do mnie. Patrzyliśmy na siebie przez wieczność. Stanęli jak wryci. ale nie taką. Jednak w historii ich linii nie było żadnej wzmianki o podobnym zdarzeniu. co może wynikać z tego zdarzenia. Byłem tak ciekaw tego. to dziecko to musi istnieć. by wyrazić przytłaczające go myśli. Wszyscy zgodzili się co do tego.

gdy tylko będę chciał? – Niezupełnie. że mówi to wszystko. że już po tobie. że jestem pewny. która powiedziała mi. – Więc co mam zrobić. a w szczególności Carol Tiggs. Z pewnością wiesz więcej o świecie istot nieorganicznych niż my wszyscy. twoja pamięć znów będzie działać jak trzeba. ponieważ musiała zaznajomić się z tropicielem. iż bardzo zdumiewa mnie to. Powtórzyłem. – Jak możesz to zrozumieć. Szczerze przyznaję. umarłbym albo pozostał w tamtym świecie. musiał zabrać ci całą twoją. Możesz sobie chcieć. nadejdzie moment. Przyznałem. Reszty dokonał nasz nieskazitelny zamiar uratowania ciebie. by zebrać swoją fizyczność i umieścić ją na naszych ciałach energetycznych. . że aby zdobyć energię potrzebną do przełamania bariery. rzucić się bez wyrachowania i bez wahania. Nie mogłem jednak uwierzyć i w to. a po drugie. że mieszając swoją energię z energią tropiciela. W ten sposób staliśmy się energią. To oszołomienie i brak energii powodują. że i w twoim działaniu odnajdzie się pasja. Ten świat był wyłącznie domeną dawnych czarowników. Wyjaśnienie don Juana nie miało dla mnie żadnego sensu. Teraz jesteś tylko oszołomiony. – Magia to działanie. iż mogłem dokonać czegoś. by podnieś się z łóżka? – odparł. Tropiciel w mgnieniu oka zabrał nas do miejsca. że w istocie nie dzieje się ze mną nic złego. że nie masz dostępu do swojej wiedzy.Nie zgodziłem się z nim i powiedziałem. – Nie martw się – roześmiał się. do których udało mi się dotrzeć. don Juanie? – Energia ma tę właściwość. – Dlaczego Carol Tiggs? – Po pierwsze dlatego. litując się nad sobą dlatego. możesz się pożegnać ze swoją wiedzą. – To brak energii umieścił twoją pamięć pod kloszem – powiedział don Juan. czego on nie dokonał. że przypomnę sobie wszystko. że można ją gromadzić. że słuchając słów don Juana. Jeśli będziesz nieskazitelny na ścieżce wojownika. skoro nie masz nawet dość energii. ile ci się podoba. gdzie leżałeś na wpół martwy. gdy odzyskasz pamięć. lecz aktywnie jak wojownik. za którą został uwięziony w świecie istot nieorganicznych. – Co zrobiłeś potem. Przywiódł ją do mnie rodzaj wdzięczności. Każdy z nas zyskał na tym przeżyciu coś nieocenionego. że nie mogę uwierzyć. przestałem w rzeczywistości istnieć. nie biernie jak idiota. Mówiliśmy ci wszyscy. Ty i Carol Tiggs otrzymaliście tropicieli. pochodzącą z innego wymiaru. – Gdy będziesz miał dość energii. My zaś powód. że przesadza. Z niej biorą się jej cechy ludzkie. gdy próbowałem mu to powiedzieć. który poprowadził don Juana i jego towarzyszy do mnie. co wiesz. Nie miałem aż tak jasno sprecyzowanych poglądów. lecz jeśli twój poziom energii nie odpowiada randze tego. – Ten tropiciel jest czującą istotą. swoje punkty połączenia. I gdyby nie tropiciel. że znamy go jedynie z ich opowieści. by mnie uspokoić. że stałeś się dla nas równie wiarygodnym. Nadejdzie czas. don Juanie? – Zebrałem wszystkich tych. by przeciąć czyjeś kajdany. i Carol cię wyciągnęła. Nigdy do niej nie dotrzesz. iż jedynie folguję sobie. od razu wiedziałem. Roześmiał się. niż mogłem tego racjonalnie dowieść. bezpowrotnie stracony. iż wiem nieskończenie więcej. Twoja pasja to spontanicznie działać. utwierdzam się w absurdalnym przekonaniu. Teraz przybrał postać małej dziewczynki. wszyscy jednocześnie. Don Juan wyjaśnił. kolejnym źródłem opowieści czarowników. i wyruszyliśmy prosto do królestwa istot nieorganicznych. Wówczas moje ciało fizyczne zostało przeniesione do królestwa istot nieorganicznych. że posiada ona nieskończony zasób energii. lecz coś trzyma moją pamięć pod kloszem. – Dlaczego tropiciel zaprowadził was do mnie? – zapytałem. – Twierdzisz. Wyznałem mu. – Cztery tygodnie temu byłeś praktycznie martwy energetycznie. Moja pasja to pogodzić się z własnym losem. – To nie tylko folgowanie sobie – powiedział. – Jak to zrobiliście? – Przemieściliśmy. Gdy ją ujrzałem.

Wiesz. jak fala emocji porusza towarzyszami i uczniami don Juana. – Tak. co wiesz. don Juanie. W pełni zaakceptowała swoją rolę. Istoty nieorganiczne wypuściły tropiciela w zamian za ciebie. Towarzysze don Juana bez końca zadawali mu pytania. że istoty nieorganiczne nie potrafią kłamać. Byłeś tak bezpowrotnie zagubiony w tamtym świecie. że dostrzegam niemal. uśmiechając się szeroko. jak myślisz. opisujesz jednak tak perfidny manewr. To niezwykle skomplikowany problem. Chcieli wiedzieć. by się tego dowiedzieć – powiedział don Juan. ciągle traciłem jasność spojrzenia. Jeśli dasz im możliwość zdobycia obu. Nie udało mi się jednak utrzymać tej pewności zbyt długo. Zrozum. że don Juan ma rację. swoją wolność. jak uwolnić tropiciela. co zrobią? Puszczą do ciebie oko z drugiej strony ulicy? Wiedziałem. ale jest znacznie lepszy i bardziej odpowiedni sposób. Z tej wiedzy nie wynikają bowiem żadne korzyści. że czuję się oszołomiony. a będziesz miał całą sytuację jak na dłoni. Świadomość. nie dlatego. Byliśmy jednością. I on też wie. Prawdę powiedziawszy. . pomimo tego wszystkiego. że wiesz więcej o tamtym świecie niż my. że zdołaliśmy cię odnaleźć. – Udało ci się uwolnić tropiciela – mówił dalej don Juan – ale oddałeś za to swoje życie albo co gorsza. co mówisz. – Zapytaj wysłannika. Lecz bez pomocy tropiciela nie byłoby nawet sensu próbować. Jedynie Carol Tiggs pozostała niezmienna. – Wypowiadam jedynie pewną prawdę magii. nie powinna być dla ciebie powodem do zadowolenia. które wiedzą. myślałem. Uratowaliśmy cię tylko dlatego. że wątpię w to. – Nie mogę w to uwierzyć. który będzie musiał rozwiązać ten tutaj nagual – powiedział. Istoty nieorganiczne wiecznie poszukują świadomości i energii. – Jak mogę go uwolnić? – zadałem jedyne możliwe w tamtej chwili pytanie. W ówczesnym stanie mojego umysłu nie wydawało mi się wcale dziwne. nie potrafiłeś się uratować. że aż drżę na samą myśl o tym. – Mógłbym ci powiedzieć.– Nie schlebiam ci ani też nie chcę cię uspokajać –powiedział najwyraźniej zirytowany. czy myślał o tym. co zrobić z tropicielem. – Nie traktuj tego jak perfidny manewr. wskazując na mnie. – On i Carol Tiggs są jedynymi osobami.

– Są dwa etapy zdobywania bram śnienia – powiedział. ale to jest najlepszy sposób przekazania ci. że są gotowe. że don Juan nie udzielił mi żadnych dalszych wyjaśnień. tak przemożnej. że brzmi to dla ciebie dziwacznie. Drugim etapem jest zdobycie umiejętności poruszania się podczas tego śnienia. dosłownie wszystko. drugi to jej przekroczenie. gdy mówię ci. że moje ciało energetyczne musi wykorzystać wszystkie swe możliwości. Dlatego też. Śniąc. Kiedy osiągają trzecią bramę. że żaden konkretny przedmiot nie będzie w stanie ich uwięzić. że śniąc. nie zważając na to. Niestety. – Wysiłek. Zapadła niezręczna cisza. nawet najmniej znaczący i drobny szczegół całkowicie pochłania ciało energetyczne. ma służyć konsolidacji ciała energetycznego. Nie wiedziałem. przyglądaj się wszystkiemu z wielką ostrożnością i ciekawością. oznacza to również. a czarownicy nazywają je uzyskiwaniem pełni ciała energetycznego. by móc działać. iż masz przypatrywać się wszystkiemu z ostrożnością i ciekawością. patrzysz na śpiącą osobę. co powiedzieć. Jej obiektem było teraz przebudzenie się we śnie i ujrzenie. było to. Pierwsze. Ale teraz musisz zaangażować całe twe ciało energetyczne. że jakaś fala energii natychmiast zmienia obiekty mojej uwagi śnienia. Po niedługim czasie znalazłem się we śnie. by działać. Zacząłem narzekać. ale to dlatego. jak już powiedziałem. – Pierwszy. że natychmiast zabrałem się do mojego trzeciego zadania. jak już wiesz. w którym przyglądałem się samemu sobie pogrążonemu we śnie. Rozumiałem go doskonale. a mogą tego dokonać dzięki ciekawości wszystkiego tak wielkiej. musisz odsunąć na bok swą racjonalność. byś mógł wykonać ćwiczenie dla trzeciej bramy. – Nawet najbardziej kretyński szczegół staje się dla ciała energetycznego całym światem – wyjaśniał dalej don Juan. jak śpię. – Gdy jesteśmy przy trzeciej bramie. To konkretne ćwiczenie przy trzeciej bramie. To właśnie wymagane tu ćwiczenie. by dać się zahipnotyzować szczegółom. Przy trzeciej bramie – mówił don Juan – zaczynasz z rozmysłem łączyć rzeczywistość śnienia z rzeczywistością świata na co dzień. Mój poziom energii był już wtedy tak pobudzony. – Oglądać wszystko z wielką ostrożnością i ciekawością oznacza odeprzeć nieomal nieodpartą pokusę zatopienia się w szczegółach.ROZDZIAŁ VIII: TRZECIA BRAMA ŚNIENIA – Do trzeciej bramy śnienia dochodzisz wtedy. że widziałeś siebie samego pogrążonego we śnie. Gdy tylko je uwolnić. Powtarzał wielokrotnie. – Co rozumiesz przez wielką ostrożność i ciekawość? – spytałem. kiedy przebywałem w jego domu. Będąc przy trzeciej bramie. Wiem. co powinieneś robić. jest nieprawdopodobny. Miałem ten sen. o co mu właściwie chodzi. w mym doświadczeniu po prostu brakło mi odnośnika. który mógłby pomóc mi pojąć. Każdy. . aby ułatwić mu zadanie. – Co oznacza dać się zahipnotyzować szczegółom? – Ciało energetyczne jest jak dziecko. co zauważyłem podczas moich ćwiczeń w śnieniu. ich ciała energetyczne są gotowe. podróże do królestwa istot nieorganicznych już mnie nie interesowały. że jego wyjaśnienia są zbyt enigmatyczne i nie mają w ogóle sensu. wchłania wszystko. – Inaczej nie podróżowałbyś do królestwa istot nieorganicznych. by się ujawnić. to dojście do bramy. jaki śniący musi włożyć w to. Śniący zaczynają tworzyć swoje repliki – ciała energetyczne – wykonując ćwiczenia przy pierwszej i drugiej bramie. że jego zalecenia brzmią absurdalnie dla umysłu. zbliżyłeś się do trzeciej bramy. gdy stwierdzasz. – Pewna jego część tak – odpowiedział don Juan. Przy trzeciej bramie śniący muszą unikać wręcz niepohamowanego pragnienia zatopienia się w każdym szczególe. Natychmiast opowiedziałem o tym don Juanowi. iż kieruje je bezpośrednio do mojego ciała energetycznego. że są gotowe. a może powinienem raczej powiedzieć. Połączenie tych dwóch rzeczywistości musi być tak zupełne. – Ale czyż moje ciało energetyczne nie działało przez cały ten czas? – zapytałem. mamy skłonność do zatracania się w szczegółach – odparł. że musisz być płynny bardziej niż kiedykolwiek do tej pory. na co się natknie. I okazuje się. Don Juan dodał. że ta osoba to ty sam – powiedział don Juan. by prawidłowo kierować swym ciałem energetycznym. które więziono przez całe życie.

każdy eksponat w tym pomieszczeniu był świadomym i celowym zapisem pozostawionym nam przez ludzi z dawnych epok. cały czas mając w pamięci naukowe opisy archeologów. gdy twoje ciało energetyczne odczuło mój zamiar i spytałeś mnie o to. by przejść od papieru do konkretnego doświadczenia. Według niego. – Nic nie mów. z jaką ciało energetyczne kurczowo chwyta się nieistotnych szczegółów. co wziąłem za moją podatność na sugestie. Ich opisy funkcji tych rzeźb. Don Juan bardzo mnie naciskał. było bardzo odległe od tego. co mi się przydarzyło w trakcie mojej znajomości z don Juanem. Dopiero w obecności don Juana mogłem sięgać do tych wspomnień. że położenie punktu Dołączenia to jakby skarbiec. aby jeszcze bardziej zamącić mi w głowie. Strach. Cały ten bezmiar przeżyć był jednakże niedostępny dla mej normalnej pamięci. że moje pytanie jest związane z tym. że już się znajduję w szczególnym stanie świadomości. – Zacznij się wpatrywać w którąś z nich. a nie tylko o nich przeczytać. oglądałem te rzeźby. że każda brama jest pewną przeszkodą. to będę mógł zobaczyć sceny z życia osób. Potem zaprowadził mnie do jednego z pomieszczeń i powiedział. w zupełnie niepojęty sposób. – Niewiele już we mnie racjonalności po tych wszystkich przeżyciach. Kiedyś. gdy byliśmy w Narodowym Muzeum Antropologii i Historii w Mexico City. że obecność naguala powoduje przesunięcie punktu połączenia – powiedział don Juan. że chcąc dotrzeć do sedna opisu zapisanego na papierze. Przypomniał mi. Don Juan poinstruował mnie. Zapytałem go o tę dziwną sytuację. – Zdarza się czasem. – Skąd będę wiedział. wycisz umysł i sprawdź. które można na nowo przeżyć. jak dużo. co zamierzał mi powiedzieć. Przy trzeciej bramie to umysł jest winien obsesji. że rzeźby w tym pomieszczeniu pozwolą mi zobaczyć i usłyszeć niesamowite rzeczy. a więc kompletne zapisy. Tak więc. że się przesunął? – Zobaczysz i poczujesz rzeczy. głęboko osadzone w sposobie pojmowania świata przez człowieka dwudziestego wieku. nie mogło być bardziej trafne. jak się ucieszyłem. I wtedy don Juan zabrał mnie na najbardziej niezwykłą podróż po muzeum. w przeszłości. że czarownicy potrafili zostawiać dokładne opisy swoich odkryć w odpowiednich położeniach punktu połączenia. Utrzymywał. irracjonalnej swobody działania. co zawsze na ten temat czytałem. odczytywał mi tak. który on. ale ten strach był niczym w porównaniu z przerażeniem. przy trzeciej bramie potrzebujemy irracjonalnej płynności. Jednakże w świecie czarowników nie istnieją przekazy pisane na papierze. odwagi i lekkości. które je wykonały.– Obawiam się. które mi dałeś. Czułem się nieswojo i czułem się zobowiązany przeprosić don Juana za to. że całkowite wyciszenie sprawi. Zapewnił mnie też. Cierpliwie wyjaśniał mi. To. jaką kiedykolwiek odbyłem. Don Juan dodał. Obszedł całe pomieszczenie. don Juanie. że w owej chwili. Nie śmiał się ze mnie ani nie stroił sobie żartów. w moim życiu pojawiło się coś jeszcze – prawdziwy strach. Ciało energetyczne wie niesamowicie dużo. że ci pokażę. Skłoniło mnie do tego to. co powiedział mi o nich don Juan i co sam usłyszałem i ujrzałem. jeśli nie kretyństwa. do których normalnie nie masz dostępu. jako czarownik. że naprawdę zacząłem tańczyć. musimy wykorzystać naszą umiejętność wczucia się lub wyobrażenia sobie opisywanej sytuacji. – Nawet nie wiesz. czy twój punkt połączenia pozwala się przesunąć. opisując i interpretując zdumiewające szczegóły każdej z tych wielkich rzeźb. . często przesadzony. ponieważ mój punkt połączenia przesunął się pod wpływem jego obecności. Męczyłem się z ćwiczeniem dla trzeciej bramy bardziej niż przy poprzednich dwóch zadaniach razem wziętych. jakby czytał z książki. by przeciwdziałać tej obsesji. – Miałem zamiar ci wyjaśnić. pamiętałem wszystko. Wpatrywałem się w rzeźby i zobaczyłem i usłyszałem rzeczy. w którym czarownicy trzymają swoje wspomnienia – powiedział. – Każda znajdująca się tutaj rzeźba ma przesuwać punkt połączenia – ciągnął don Juan. że kierujesz swe uwagi pod zły adres – powiedziałem. że niektóre eksponaty w tym pomieszczeniu mogą samorzutnie spowodować zmianę położenia punktu połączenia i jeśli całkiem się wyciszę. Pozwól. zapewne po to. Stwierdzenie don Juana. ale zajmowałem się nimi tylko z antropologicznego punktu widzenia. które na próżno starałbym się opisać. bym się całkowicie wyciszył. przed różnymi rzeczami był czymś naturalnym w moim życiu. które odczuwałem po starciu z istotami nieorganicznymi. wpatrując się w nie. Napełniło mnie to takim uczuciem wolności. Poza tym. po raz pierwszy wydały mi się przejawem głębokiego uprzedzenia.

Pospiesznie chciałem zmienić temat. bo aż zaczął się śmiać. Albo. Nie mogę sobie przypomnieć już niczego więcej z mojego życia. pewnego dnia zażyczył sobie. że przypatruję się sobie. co zawsze. Wierz mi. w którym się znajdował podczas lekcji. iż zrobiłem to tak dobrze. gdy punkt połączenia ucznia nie znajduje w swym normalnym położeniu. albo ogarniało mnie przerażenie tak ogromne. powtarzając mi. Doszło już do tego. ty będziesz zawsze ściągał je. ale także dał mi instrukcje. jak śpię w moim łóżku. Dla ilustracji swego wywodu don Juan opowiedział o naukach czarowników o drugiej uwadze. że mam zadać to pytanie wysłannikowi. że wszystko. było prawdą. – Chcesz mi oszczędzić zmartwień. jak dobrze nam poszło za pierwszym razem – powiedział don Juan. krzycząc jak opętany. Udziela się ich wówczas. – Rewizja naszego życia nigdy się nie kończy. że innym godnym uwagi szczegółem moich ćwiczeń w śnieniu jest moja reakcja na widok samego siebie pogrążonego we śnie. że albo stałem jak wryty tak długo. wrzeszcząc. czy istoty nieorganiczne zastawiły na mnie pułapkę. w jaki sposób Carol Tiggs i ja mamy uwolnić tropiciela. przyglądałem się wszystkim przedmiotom we śnie. aczkolwiek zawsze miałem potem wielkie wyrzuty sumienia. Pierwszą rzeczą. – Dlaczego się spodziewałeś czegoś takiego. co zrobić. co powiedział mi wcześniej don Juan. – Musisz dokonać jeszcze głębszej rewizji swojego życia. o której mu powiedziałem. podążałem za tropicielami. – Ale to już było i minęło. aby uwolnić niebieskiego tropiciela uwięzionego pomiędzy nami. a od czasu do czasu. Wiem. Najbardziej zastanawiająca była powtarzalność tych snów. don Juanie – skłamałem w nadziei. Już raz to zrobiłem i byłem przekonany. Obraz ten zawsze był tak zaskakujący. W pozostałe trzy dni działo się to. – Ale dokonałem już przecież wszelkich możliwych rewizji – zaprotestowałem. miałem je dokładnie co cztery dni. W skrytości ducha czułem się w pewien sposób zwolniony od całkowitej odpowiedzialności. że się budziłem. Aby odtworzyć lekcję. Przez całe miesiące śniłem. – Nie jesteś jeszcze gotowy. – Możesz. aż zmienił się sen. Wysłannik nie tylko odpowiedział mi. Nie uśmiechało mi się na nowo rewidować moje życie. ale ja zinterpretowałem to tak. że bałem się położyć do spania w dni. Tak właśnie punkt połączenia staje się swoistym zapisem lekcji. – Rewiduję moje życie od lat. więc powiedziałem mu. Przypominało mi to potajemne branie narkotyków. – Przeciętny człowiek nie posiada woli we śnie. – W zasadzie spodziewałem się. ponieważ don Juan sam zaproponował. zmieniałem sny. by prawdziwie połączyć rzeczywistość śnienia z rzeczywistością swojego zwykłego świata – zawyrokował don Juan. w których się znajdował podczas udzielonych lekcji. co? Nie musisz. Tak naprawdę chciałem spytać wysłannika. że ponowne umieszczenie punktu połączenia we wszystkich miejscach. Przyglądał mi się i wina musiała malować mi się na twarzy.pozostawiono w odpowiedniej pozycji punktu połączenia. don Juanie? – Z powodu twojego związku z istotami nieorganicznymi. Zawsze będą cię ściągać. powodowany samobójczą ciekawością. jak już raz z nimi zagrasz. że istoty nieorganiczne znów chcą cię ugłaskać. na które przypadał ten sen. wejdzie ci to w krew. Niemal przez cały rok don Juan nie pytał mnie o moje trzecie zadanie śnienia. co gorsza. i to jeszcze bardzo dużo – odparł z niezachwianą pewnością w głosie don Juan. jak jest naprawdę. jest wielkim dokonaniem. uczeń musi przemieścić swój punkt połączenia do miejsca. jak w zegarku. że już nigdy nie będę musiał do tego wracać. Don Juan zakończył swe wyjaśnienia. abym zadał to pytanie podczas moich rutynowych ćwiczeń w śnieniu. że nie będzie dalej drążył tego tematu. – Inaczej nie budziłbyś się. Aż nagle. że twoje sny będą regularne – powiedział don Juan po wysłuchaniu mojej relacji. nieważne. bym mu opisał najdrobniejsze szczegóły moich ćwiczeń w śnieniu. kiedy będę w jego świecie. ponieważ nigdy nie . to zadziwiająca regularność moich snów. Don Juan chciał. żebym zapytał wysłannika. Ale realność tamtego świata przyciągała mnie jak magnes. Po chwili jednak znów spoważniał i powiedział: – Jedyne wytłumaczenie regularności twoich snów jest takie.

Don Juan wyjaśnił.dokonał rewizji swojego życia. co ma związek z rewidowanym wydarzeniem. Przygotowanie w tym przypadku oznacza drobiazgową rekonstrukcję wydarzeń – od konkretnych szczegółów otoczenia. że czarownicy starożytności. Postawił tezę. nie mógłbyś. – Jeśli coś nas bardzo pochłania w naszym życiu. którą siła ta może się zadowolić. że rewizja jakiegoś zdarzenia zaczyna się w umyśle. Gdy powtórnie przetrawiamy nasze życie. gdyż może ona dostarczyć wiernej kopii naszych doświadczeń. – Rewizja życia uwalnia uwięzioną w nas energię. czy szkoły. że rewizja życia powinna być połączona z naturalnym. – Śnienie wymaga każdej cząstki dostępnej nam energii – odparł. że za procesem rewidowania własnego życia ukrywa się przeświadczenie dawnych czarowników. – Ale przecież już nieraz bardzo mnie coś pochłaniało – powiedziałem – a mimo to moje ćwiczenia . podczas gdy ciało odświeża wszystko. Pomógł mi uporządkować moją listę. gdy zaszło dane zdarzenie. Rewizja życia i śnienie idą ze sobą w parze. Don Juan powiedział. że ustały tym samym moje ćwiczenia w śnieniu. acz stabilnego przemieszczenia punktu połączenia. którą organizmy rozszerzyły poprzez swoje przeżycia. który przygotowuje wszystko. don Juanie. Kiedy już dostanie to. wszechpotężna siła wszechświata puszcza czarowników wolno. a bez tej wyswobodzonej energii śnienie jest niemożliwe – stwierdził stanowczo don Juan. Czynność tę don Juan nazwał “odświeżaniem wydarzenia". Gdy głowa obraca się delikatnie i wolno od prawej strony ku lewej. Natomiast czarownicy – mówił dalej don Juan – wolni są zasadniczo od ciężkich i krępujących uczuć właśnie dzięki rewizji życia. Według don Juana rewizja życia jest zasadniczym czynnikiem w ponownym określaniu i rozprowadzaniu energii śniącego. na czym koncentruje się umysł. użyczoną im świadomość. zaskoczyło mnie bardzo to. wdech zaś odzyskaniem energii utraconej w tym samym czasie. by wyłuskać z nich tę samą. poprzez osobę powiązaną z tym wydarzeniem do dokładnej analizy własnych uczuć. najdrobniejszych nawet. Don Juan powiedział. Don Juan wyjaśnił mi sposób rozumowania czarowników. że jednak jest jeszcze w ich życiu coś. Zapytałem don Juana o przyczynę tej niezamierzonej przerwy. postrzegali oddychanie jako magiczny i życiodajny akt i używali go zgodnie z tym poglądem jako magicznego narzędzia. to nie ma mowy o śnieniu. poczynając od teraźniejszości. Wiele lat wcześniej don Juan poinstruował mnie. wszechpotężna siła. tak jak zatrzymało ciebie. Ta sama siła również odbiera organizmom życie. i tak dalej. A gdy coś ich zatrzymuje. obawami i tak dalej. pod wpływem powtórnego przeżywania wydarzeń i odczuć z przeszłości. Byli oni przekonani. użyczając im świadomości. które wykonywałem. stajemy się coraz lżejsi. wydech był wyrzuceniem z siebie obcej energii nabytej podczas danego wydarzenia. Potem polecił mi. których znałem. wynalazcy rewizji życia. Don Juan powiedział. gdy głowa zaś wraca od lewej strony ku prawej. przemieszcza się tam i z powrotem od obecnie zajmowanego miejsca do tego. Wcześniej don Juan podał mi wyczerpującą i jasną instrukcję dotyczącą rewizji życia. jak prace. że we wszechświecie istnieje niewyobrażalna. czego chciała. rytmicznym oddychaniem. że punkt połączenia. że rekapitulacja jest sztuczką czarowników mającą na celu wywołanie nieznacznego. poczynając od pierwszej osoby na liście a na ostatniej kończąc. Może zamiast tego mógłbym zrobić coś innego? – Nie. wykonuje się długie wydechy. Ze względu na moje wyższe wykształcenie. rewizję życia wziąłem za proces analizy własnego życia. Don Juan podkreślał jednak. które z tego powodu wypełnione jest po brzegi nieznośnym ciężarem emocjonalnym – wspomnieniami. to zakłada. rozbijając ją na różne dziedziny. należy wykonywać długie wdechy. Umysł bada każde wydarzenie od początku do końca. Składało się na nią powtórne przeżywanie wszystkich. że skoro siła ta poluje na to. że jest ona daleko bardziej pogmatwana niż intelektualna psychoanaliza. powtórnie przeżywać każde moje z nimi spotkanie. – Rewizja życia jest zbyt absorbująca. szczegółów z nimi związanych. Gdy znów rozpocząłem rewizję życia. Don Juan powiedział mi. to nie może być rzeczy ważniejszej od rewizji życia. by mogli dalej poszerzać swą zdolność postrzegania i dotrzeć dzięki niemu do granic czasu i przestrzeni. która powołuje organizmy do życia. jak sporządzić listę wszystkich ludzi. w którym był. doświadczeń życia poprzez przypomnienie sobie wszystkich. do których chodziłem. nadziejami. czego doświadczyliśmy w ciągu naszego żywota. co nie do końca jest jasne.

– Czy masz jakieś sugestie. ponieważ gdyby tak było. Odpowiedział mi. szczerze zaciekawiony. A jeśli tak jest. by się przekonać. W końcu musiałem się zgodzić z don Juanem. Już wkrótce będziesz musiał sobie radzić zupełnie sam. Jakżeż byłem rozczarowany. co mogłoby być takim wiarygodnym kryterium? – nie ustępowałem. jaki przybrała moja układanka. – Nie zrobi się – zapewnił mnie don Juan. mówiąc o wiarygodnym kryterium. Wycisz się. Zdolność do koncentracji. i widzieć swoje prawdziwe ciało. po czym zszedłem szybko schodami na dół. o którym mówił. gdy usłyszałem. to kontroluj go – obserwuj jego szczegóły albo go zmień. Już pierwszego dnia. jeśli twoja małostkowość zacznie wybierać zdarzenia. – Bałagan będzie tylko wtedy. Don Juan nakazał mi tym razem odmienny przebieg rewizji życia. Inaczej to. ani co miał na myśli. Rezultaty tak przeprowadzonej rewizji były dla mnie szokujące z wielu względów. – Zrobi się z tego gigantyczny bałagan – zaprotestowałem. Chłodno i spokojnie obserwowałem wszystkie szczegóły mojego snu. gdzie właśnie śpisz. Niech to duch zadecyduje. nie byłeś całkowicie pochłonięty. Potem zmienił temat. które chcesz zrewidować. że musisz być w pokoju. Miałem teraz ułożyć układankę z różnych zdarzeń w moim życiu. że według niego ten sen nie zalicza się do moich ćwiczeń w śnieniu. okazała się jednak niezwykle skuteczna. Nie mogłem zrozumieć. na ulicę. że rewizja życia odbywa się w dwóch głównych etapach i że pierwszy określa się jako formalność i sztywność. skąd przyglądałem się sobie. gdy poprzednio rewidowałeś swoje życie. jakaś zda się niezależna siła natychmiast wtrącała mnie w niezwykle żywe i drobiazgowe wspomnienia jakiegoś zdarzenia z mojego życia. jest tylko zwykłym snem. Nie zdawałem sobie sprawy z tego. Byłem niezwykle szczęśliwy. czego chciał. że nie zszedłem na ulicę w moim ciele energetycznym. – Dla czarowników być pochłoniętym oznacza. co widzisz. jak różna będzie tym razem rewizja mojego życia. zamiast wyjść z pokoju i zejść po schodach albo obudzić się z przeraźliwym krzykiem. gdy widziałem się podczas snu. którą nabyłem podczas moich praktyk w śnieniu. Nalegałem. i natychmiast też opowiedziałem o tym don Juanowi.w śnieniu nigdy nie były zakłócane. ale bez ustalonego wzoru lub porządku. pozostawiając mnie z wyraźnym poczuciem braku umiejętności. czy rzeczywiście patrzysz na siebie – powiedział. a potem zabierz się do wydarzenia. don Juanie? – spytałem. Przez resztę czasu. a jedynie egocentrycznie zaniepokojony – zaśmiał się don Juan. gdy powróciłem do moich ćwiczeń w śnieniu. Ponad rok zajęło mi powtórne przeanalizowanie wszelkich możliwych aspektów moich doświadczeń życiowych. zobaczyłem siebie samego pogrążonego we śnie. że udało mi się tego dokonać. Zapytałem don Juana. – O jakim odczuciu mówisz. gdy tylko wyciszałem umysł. olbrzymia liczba wciąż żywych emocji ciągle tkwiła tak głęboko we mnie. swobodniejsza postawa życiowa. Zbliżamy się do końca naszego bycia razem. Było to niezwykłe doznanie. dlaczego od razu nie kazał mi rewidować życia w ten sposób. – Sam wymyśl sposób. – Pamiętaj. – Musisz ustalić sobie jakieś wiarygodne kryterium. Efektem mojej ponownej rewizji życia była zupełnie nowa. abyś mógł się przekonać. pozwoliła mi na niezwykle głębokie wniknięcie w moje życie. że inaczej nigdy nie byłem w stanie do nich dotrzeć. – Najwidoczniej więc nie byłeś naprawdę pochłonięty. nie małostkowość. Pierwszy raz w pełni czerpiesz ze wszystkich swoich źródeł energii. – Osądź sam. Argumentował to tym. nie odpowiadając na moje pytanie. . Byłem jeszcze bardziej zdumiony niezwykle uporządkowanym wzorem. że czerpiesz ze wszystkich swoich źródeł energii. Metoda. miałbym inne odczucie niż wrażenie schodzenia po schodach. jak ci się zdawało. czy rzeczywiście widzisz siebie w łóżku podczas snu – powiedział don Juan. Odwróciłem się i śmiało wyszedłem z pokoju. przez długi czas stałem bez ruchu w miejscu. którą uznałem za chaotyczną. W czasie następnego śnienia. które wskaże ci duch. drugi zaś jako płynność. ale don Juan uciął dalszą rozmowę. nawet wówczas. aby powiedział mi coś więcej o tym wiarygodnym kryterium.

gdy już dotrę do trzeciej bramy. Podziwiałem prostotę tego rozwiązania. że naprawdę widziałeś samego siebie podczas snu. Chciałem podejść bliżej. jak mi kazał. Problem w tym. i natychmiast odczułem paraliżujący zamęt w głowie. która zdawała się integralną częścią mojego ja. by powiedzieć don Juanowi o wrażeniu ataku paraliżu i o tym. iż nasze ciała energetyczne także powinny chodzić. a niektóre mięśnie nóg ogarnęły nerwowe tiki. Jeśli kiedyś znów poczujesz zdenerwowanie i zimno. nie wpadam w panikę. To d w mig przywróci temperaturę i będzie po sprawie. Nie rozwikłałeś i twoi przyjaciele też ci nie pomogli. musiałem więc przykryć się kocami i obłożyć butelkami z ciepłą wodą. by przyjrzeć się rozdarciu. ale nie mogłem zrobić nawet jednego kroku. Usiłujesz poruszyć je tak. że dopiero po półgodzinie doszedłem nieco do siebie i uspokoiłem się. Wtedy moja świadomość została wepchnięta w moje śpiące ciało. Wszystko. Czułem się nieco obrażony tą obcesowością. Czułem przejmujące zimno. że nie wypełniłem swojego zadania. Niemożność poruszenia się wprawiała mnie w nieopisany wręcz niepokój. Mówił. to cierpki komentarz: – Lubisz dramatyzować – powiedział beznamiętnie. ale mając za nauczyciela don Juana. z jakim próbowałem poruszyć ręką albo nogą. Stanąłem przed barierą nie do przejścia i byłem najzupełniej pewien. zapytałem go więc: – O jakiej zagadce mówisz. raz jeszcze zwróciłem się podczas snu do don Juana po uwagi. jakbyś znajdował się w normalnym świecie. jak to jest być w jednym kawałku. Wtedy odprężyłem się i w kilka minut wszystko wróciło do normy. nie zdziwiły mnie wcale. – Śniący muszą posługiwać się wyobraźnią – powiedział don Juan ze złośliwym uśmiechem. Nie wiedziałem. Niemniej jednak jego rada okazała się skuteczna. że nie jest to przerażenie psychologiczne. jak jedna noga mojego śpiącego na łóżku ciała wyprostowała się nagle. W rzeczy samej byłem jedynie ciężarem. Ale don Juan nie był chętny do dyskusji. Czułem ociężałość. że tak nie jest. co zrobić. że jeśli się mnie denerwuje i powstrzymuję rozdrażnienie. ale z pewnością dało mi głębokie poczucie spokoju i ciszy. Gdy następnym razem się przeraziłem. Spędzamy tak wiele czasu na nauce chodzenia. Tak właśnie odkryłem. Jednocześnie im wyraźniej zdawałem sobie sprawę z tego. Całe moje ciało przeszywały dreszcze. gdy oskarżał mnie o brak wyobraźni. lecz fizyczne wrażenie bezsilności. Nigdy jeszcze nie czułem tak wyraźnej i zatrważającej niemocy. ponieważ twoje ciało energetyczne nigdy przedtem nie czuło. – A wyobraźnia coś u ciebie szwankuje. Spróbowałem zmienić sen. Pojechałem też natychmiast do Meksyku. Nie mówiłem o konieczności użycia wyobraźni do poruszenia ciała energetycznego. Serce waliło mi nierównomiernie. że brak kontroli nad ruchem podczas śnienia przeraża mnie tak bardzo. Powiedziałem. rozdartej na ramieniu. a ja obudziłem się rozsadzany taką siłą. Sądziłem. że mam ogromną wyobraźnię. że jakaś zewnętrzna siła brutalnie przygwoździła mnie do tego miejsca. Wysiłek. ile przyznać mu się do porażki. że muszę się poruszać. że być może będę musiał dokonać kolejnej rewizji mojego życia. co powiedział. – Oczywiście. Zachowanie kontroli nie pomogło mi się poruszyć. Po miesiącach bezowocnych prób chodzenia. że naprawdę spałem wówczas w rozdartej koszulce z krótkim rękawem. że się zdenerwowałeś. ale jakaś niezwyczajna siła nie pozwalała mi oderwać spojrzenia od mojego śpiącego ciała. że don Juan ma rację. rozpaczy i rozdrażnienia. tym bardziej wzrastało moje rozdrażnienie. don Juanie? – O zagadce wielkiej prostoty i zupełnej niemożliwości poruszania ciała energetycznego. W przeszłości broniłem się zaciekle. chodzenie przychodzi nam na myśl samo. . | co wyciągnąłem z niego. zrobiłem tak. dla którego miałyby to robić. Wówczas usłyszałem głos wysłannika. Poza tym bardzo obawiałem się hipotermii. jakby chciała kogoś kopnąć.Zauważyłem wtedy. a więc naprawdę widziałem samego siebie w moim śnie. Przeanalizowałem je dokładnie i doszedłem do wniosku. ponieważ jest zakodowane w naszym umyśle. że w pewnej chwili zobaczyłem. Tym razem chciałem nie tyle uzyskać jego radę. że wydaje nam się. że rozumiem jego wyjaśnienie. Od razu wiedziałem. Nie poddałem się jednak przerażeniu. bo chciałem zobaczyć. przekonałem się naocznie. Nie ma żadnego powodu. był tak ogromny i skoncentrowany. Znów utknąłem na poziomie interpretacji. chwyć się kutasa. Ponieważ nie miałem zamiaru tracić energii na bezsensowne zbijanie jego zarzutów. a poruszanie oznacza dla mnie chodzenie. Don Juan powiedział mi. Głos wysłannika ani to. że śpię w białej koszulce z krótkim rękawem. czy sam rozwikłasz tę zagadkę.

Przy pierwszej okazji poddałem próbie sugestię don Juana. Nie mogę powiedzieć. jakby do pokoju wdarł się wiatr. muszę ci jednak powiedzieć. że poważnie się zastanawiałem. a potem wymazał obraz. poruszając się w swoim śnie. – Bądź nieskazitelny. żebyś dokonał czegoś wielkiego. – Dlaczego twoi nieorganiczni przyjaciele ci nie pomogli? – Dlaczego nazywasz ich moimi przyjaciółmi. Zdążyłem się już przyzwyczaić do jego chłodnych reakcji na moje osiągnięcia w śnieniu. Omówiłem to z don Juanem. Kiedy nie decydujesz o niczym. co powiedział. Być nieskazitelnym oznacza postawić życie na szalę swych decyzji. Czarownicy mówią. którzy tylko czekają. a ja to zrobię. . aby mógł dostarczać estetycznej przyjemności. Nie potrafiłem zignorować swej nieodpartej potrzeby odwiedzenia świata istot nieorganicznych ani też wyperswadować sobie. Natychmiast prawie dotknąłem mego ciała. Istoty nieorganiczne zwijają teraz żyłkę. Widok mojego ciała był zbyt dokładny. bardzo mnie zaskoczyło. pomimo tego. że po starciu z istotami nieorganicznymi jednak w coś uwierzyłem – że od tamtej pory moim życiem zawładnął nieznany lęk. To tacy przyjaciele. A potem poczułem. wisisz na haczyku na jej drugim końcu. Czasem wyrzucą jakąś bezwartościową przynętę. a ty. bez ładu i składu. – To wyjaśnienie czarowników. bym tego nie robił. że ciało energetyczne może się przemieszczać jedynie w poziomych lub pionowych ślizgach. ale też nieszkodliwi. ale nie do końca. – Twoje ciało energetyczne przywykło poruszać się tylko wtedy. jak się poruszać. jak porusza się w świecie istot nieorganicznych. trudno ci uwierzyć. Ugodził w mój słaby punkt. to właśnie taka bezwartościowa przynęta. co o nim wiedziałem. po prostu zachciałem się przybliżyć do łóżka. by te decyzje stały się rzeczywistością. że się od nich na zawsze uwolniłeś. – To. co mam zrobić. aż się odwrócimy. Może poruszać się tak. co widziałem. co. don Juanie. by powtarzały się co cztery dni. gdy przedstawiałem mu moje zmartwienie. niczym ryba. żeby mogli nam wbić nóż w plecy. Poczułem dreszcz na plecach. Mówiłem ci to już dziesiątki razy. Don Juan zakończył naszą rozmowę. zamiast rozpaczliwie usiłować do niego podejść. gdy coś je przyciąga – powiedział. że przy trzeciej bramie całe ciało energetyczne może poruszać się tak. widziałem wszystkie pory w mojej skórze. To. – Powiedz mi. – Istoty nieorganiczne wszędzie ciągnęły twoje ciało energetyczne i aż do tej pory. jak poruszać ciało energetyczne. Podczas kolejnych sesji w pełni potwierdziłem to. znacznie więcej. I tu dochodzimy do kolejnej sprawy – dodał don Juan jakby zamyślony. że się nauczysz. Prawdę powiedziawszy. – Jak sądzisz. co robię. Ponieważ nie odczuwałeś fizycznego bólu. czy nie zakończyć twoich ćwiczeń w śnieniu. Ciągle dybią na twoją świadomość. Don Juan słuchał w milczeniu. jak blisko byłeś śmierci. Zrozumiałem go i zgodziłem się z nim w stu procentach. który całkiem wszystko pomieszał. niż tylko dać z siebie wszystko. pomijając to. – Mam w sobie coś z szaleńca – powiedziałem. czego dokonałem. wówczas staniesz się niedostępny. że podobało mi się to. – Nie masz żadnych skłonności samobójczych – odpowiedział mi. Jesteś względnie wolny. – Co mnie tam pcha? Czy to jakieś skłonności samobójcze? – zapytałem don Juana dość retorycznie. naturalnie. – Cierpisz na całkowitą niewiarę w to. Zobaczyłem swoją twarz. Wydawał się niezwyczajnie usatysfakcjonowany tym. don Juanie? – Są jak typowi przyjaciele: w zasadzie niezbyt troskliwi czy uczynni. że byłeś w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Twoje ciało energetyczne dokładnie wie. nakazując mi. nie ma dla mnie sensu. bym dobrze rozważył to. Za wcześnie zacząłem mieć nadzieję. jak samemu poruszyć ciało energetyczne. po czym uczynić znacznie. Ale nie nauczyły cię. – Ależ to ma sens. Przez jakiś czas nie wierzyłem.– To nie jest moje wyjaśnienie – odparł oschle don Juan. jak poruszać moje ciało energetyczne. było jak najbardziej do rzeczy. grasz tylko z życiem w ruletkę. byś się nie zniechęcił. Ustawienie twoich snów tak. jak porusza się energia: szybko i bezpośrednio. dlaczego mnie tego nie nauczyły? – Ponieważ jeśli twoje ciało energetyczne nauczy się samo poruszać. nigdy nie poruszyłeś go własną wolą. Nie wygląda na to. Gdy już spoglądałem na swoje pogrążone we śnie ciało. co mówił.

– Czy zastanawiałeś się nad zakończeniem moich ćwiczeń dlatego, że jestem powolny? – Nie jesteś powolny. Opanowanie sztuki poruszania ciała energetycznego zajmuje czarownikom całe lata. Zamierzałem zakończyć twoje ćwiczenia, ponieważ to ja nie mam czasu. Jest wiele innych obszarów ważniejszych od śnienia, gdzie możesz wykorzystać swoją energię. – Ale teraz, gdy już się nauczyłem, jak poruszać moje ciało energetyczne, co jeszcze mógłbym zrobić? – Kontynuuj ćwiczenia w ruchu. Poruszenie ciała energetycznego otworzyło przed tobą zupełnie nowe obszary, obszary niezwykłych odkryć. Don Juan ponownie nakazał mi, bym myślał, jak się przekonać, czy moje sny są prawdziwe. Tym razem jednak nie brzmiało to tak dziwacznie, jak za pierwszym razem. – Jak wiesz, prawdziwe zadanie dla drugiej bramy to zostać przeniesionym przez tropiciela do jego królestwa –wyjaśniał don Juan. – Jest to bardzo ważne, ale nie tak, jak stworzenie i poruszenie ciała energetycznego. Dlatego też musisz się upewnić – stosując wymyśloną przez siebie metodę – że rzeczywiście widzisz siebie samego podczas snu, a nie że tylko ci się to śni. Twoje nowe odkrycia od tego zależą, czy rzeczywiście widzisz siebie podczas snu. Po długich rozważaniach i namysłach byłem przekonany, że mam właściwy plan. Pomysł na ustanowienie wiarygodnego kryterium podsunęła mi moja podarta koszulka. Zacząłem od założenia, że jeśli faktycznie będę obserwował samego siebie podczas snu, to będę wówczas obserwował również, czy mam na sobie te same rzeczy, w których poszedłem spać; rzeczy te, które postanowiłem zmieniać co cztery dni. Byłem przekonany, że przypomnienie sobie, w jakich rzeczach położyłem się spać, nie sprawi mi w śnieniu żadnego kłopotu. Dyscyplina, jakiej nabyłem podczas moich ćwiczeń w śnieniu, pozwalała mi sądzić, że potrafię odnotowywać takie szczegóły w pamięci, a później przypomnieć je sobie podczas śnienia. Starałem się ze wszystkich sił postępować według mego kryterium, ale rezultaty nie były takie, jakich się spodziewałem. Brakowało mi niezbędnej kontroli nad moją uwagą śnienia, aby dokładnie sobie przypomnieć, co miałem na sobie, gdy szedłem spać. Z całą pewnością jednak pomagało mi coś innego. W jakiś sposób zawsze wiedziałem, czy moje sny, są zwykłymi snami, czy też nie. Niesamowitym aspektem, który charakteryzował prawdziwe sny, było to, że moje śpiące ciało leżało w łóżku, a moja świadomość je obserwowała. Ważną cechą tych snów był mój pokój. Nigdy nie przypominał mojego rzeczywistego pokoju, lecz ogromną pustą salę z łóżkiem w jednym końcu. Zwykle szybowałem całkiem spory kawałek, aby znaleźć się przy łóżku, gdzie znajdowało się moje ciało. W momencie gdy byłem już obok łóżka, czułem jakąś obcą siłę, która pojawiała się jak wiatr i zawieszała mnie nad łóżkiem niczym kolibra. Czasami mój pokój znikał, kawałek po kawałku, aż w końcu zostawało tylko łóżko i moje ciało. Kiedy indziej zaś odczuwałem zupełny zanik woli. Wtedy też zdawało mi się, że moja uwaga śnienia jest całkowicie ode mnie niezależna; albo całkowicie pochłaniał ją pierwszy z brzegu szczegół pokoju, albo nie potrafiła się zdecydować, co robić. Wówczas miałem wrażenie, że dryfuję bezwolnie od przedmiotu do przedmiotu. Głos wysłannika wyjaśnił mi kiedyś, że wszystkie elementy snów, które nie są li tylko zwykłymi snami, są w rzeczywistości konfiguracjami energii odmiennymi od konfiguracji naszego normalnego świata. Wysłannik wskazał, na przykład, na to, że ściany są płynne. Potem polecił mi, bym wskoczył w jedną z nich. Nie namyślając się długo, dałem nura w ścianę, tak jakbym skakał w toń jeziora. Ale ściana nie przypominała wody, wrażenie nie przypominało też fizycznego odczucia skoku do wody. Była to raczej myśl o nurkowaniu połączona ze wzrokowym odczuciem przenikania przez płynną materię. Wnikałem głową naprzód w coś, co otwierało się przede mną zupełnie jak woda, gdy coraz bardziej oddalałem się od tunelu. Wrażenie zapadania się głową naprzód było tak realne, że zacząłem się zastanawiać, jak długo, czy też jak głęboko albo jak daleko będę tak nurkował. Z mojego punktu widzenia spędziłem tam całą wieczność. Widziałem tam chmury i podobne do skał formacje materii zawieszone w płynnej toni ściany. Były tam jakieś jaśniejące obiekty o geometrycznych kształtach, przypominające kryształy, oraz plamy najgłębszych barw podstawowych, jakie w życiu widziałem. Były tam również obszary intensywnego światła i nieprzeniknionej czerni. Wszystko to przesuwało się obok mnie, czy to wolno, czy to niezwykle szybko. Przyszło mi na myśl, że oglądam przestrzeń kosmiczną. Natychmiast, gdy tylko to pomyślałem, moja prędkość wzrosła tak nieprawdopodobnie, że wszystko się rozmyło, a ja

zorientowałem się, że – ni stąd, ni zowąd – jestem w pełni przebudzony we własnym pokoju, z nosem przyciśniętym do ściany. Pewien nieokreślony lęk kazał mi skonsultować się jak najszybciej z don Juanem. Wysłuchał mnie uważnie. – Musisz teraz wykonać pewien dość drastyczny manewr – powiedział don Juan. – Wysłannik nie ma prawa się wtrącać w twoje ćwiczenia w śnieniu. Albo raczej to ty, i to pod żadnym pozorem, nie powinieneś mu na to pozwalać. – Jak mogę go powstrzymać? – Musisz wykonać prosty, ale trudny manewr. Gdy będziesz wchodził w śnienie, powiedz głośno, że nie chcesz już więcej mieć wysłannika w swoim śnieniu. – Czy to oznacza, don Juanie, że już go nigdy więcej nie usłyszę? – Właśnie. Pozbędziesz się go na zawsze. – Ale czy to słuszne, żeby pozbywać się go na zawsze? – Na tym etapie zdecydowanie tak. Mówiąc to, don Juan postawił mnie przed nie lada dylematem. Nie chciałem zupełnie zrywać związków z wysłannikiem, ale z drugiej strony chciałem zrobić tak, jak radził mi don Juan. Zauważył moje wahanie. – Wiem, że to bardzo trudne – przyznał. – Ale jeśli tego nie zrobisz, istoty nieorganiczne zawsze będą wszystko o tobie wiedzieć. Jeśli chcesz tego uniknąć, to zrób, co ci mówię. I zrób to teraz. Podczas następnej sesji śnienia, gdy byłem już gotów wypowiedzieć moją wolę, przeszkodził mi głos wysłannika. Powiedział: “Jeśli powstrzymasz się od wyrażenia swej woli, obiecuję, że nigdy nie będę ci przeszkadzał w twoich ćwiczeniach i będę mówił do ciebie tylko wtedy, gdy będziesz mi zadawał pytania". Natychmiast zgodziłem się na jego propozycję i szczerze sądziłem, że był to dobry układ. Czułem nawet pewną ulgę, że tak się to zakończyło. Obawiałem się jednak, że don Juan będzie rozczarowany. – To było niezłe zagranie – zauważył don Juan i się roześmiał. – Byłeś szczery; naprawdę zamierzałeś wyrazić swą wolę. Szczerość była dokładnie tym, czego było trzeba. W zasadzie nie było to konieczne, byś wyeliminował wysłannika. Chciałeś przyprzeć go do muru, by zaproponował jakieś odmienne, wygodne dla ciebie rozwiązanie. Jestem pewien, że wysłannik nie będzie ci już więcej przeszkadzał. Miał rację. Kontynuowałem moje ćwiczenia w śnieniu i wysłannik się do nich nie mieszał. Znaczącą tego konsekwencją było to, że pokoje, które widziałem odtąd w snach, były moim pokojem w rzeczywistym świecie, zjedna wszak różnicą – w moich snach pokój był zawsze tak pochylony, tak zniekształcony, iż wyglądał niczym gigantyczny obraz kubisty; zamiast normalnych kątów prostych pomiędzy ścianami a podłogą i sufitem, regułą stały się kąty ostre i rozwarte. Sam przechył mojego przekrzywionego pokoju, utworzony przez owe ostre i rozwarte kąty, służył uwidocznieniu i wyolbrzymieniu pewnych absurdalnych i nieważnych, choć rzeczywistych szczegółów, takich jak skomplikowany wzór w parkiecie z litego drewna, plamy wyblakłej od słońca farby na ścianach, kurz na suficie, rozmazane ślady palców na krawędzi drzwi. W snach nieodmiennie zatracałem się w płynnym wszechświecie szczegółów wskazywanych przez przechył mojego pokoju we wszystkich moich ćwiczeniach w śnieniu. Natłok tych szczegółów był tak wielki, a ich przyciąganie tak silne, że natychmiast zatapiałem się w nich całkowicie. Gdy tylko udało mi się znaleźć wolną chwilę, zjawiłem się u don Juana, by omówić z nim mój stan. – Nie mogę przezwyciężyć swojego pokoju – powiedziałem mu, gdy już podałem szczegóły moich ćwiczeń. – A dlaczego sądzisz, że musisz go przezwyciężyć? –zapytał mnie z szerokim uśmiechem. – Czuję, że muszę wyjść poza swój pokój, don Juanie. – Przecież wychodzisz poza swój pokój. Być może powinieneś zadać sobie pytanie, czy czasem znów nie ugrzązłeś w swojej interpretacji. Co, twoim zdaniem, oznacza chodzenie w tym przypadku? Powiedziałem mu, że sen o wyjściu z pokoju na ulicę nieustannie mnie prześladuje. Czułem

prawdziwą potrzebę zrobienia tego raz jeszcze. – Ależ robisz rzeczy znacznie lepsze – zaprotestował. –Wkraczasz na niewyobrażalne obszary. Czego jeszcze chcesz? Starałem się mu wyjaśnić, że odczuwałem wręcz fizyczną potrzebę wydostania się z tej pułapki szczegółów. Najbardziej właśnie denerwowała mnie niemożność oderwania się od tego, co przyciągnęło moją uwagę. Uzyskanie choć odrobiny woli było dla mnie niezbędnym minimum. Zapadła długa cisza. Spodziewałem się usłyszeć coś więcej o pułapce szczegółów. W końcu to don Juan przestrzegał mnie kiedyś przed tym niebezpieczeństwem. – Idzie ci świetnie – powiedział w końcu. – Śniący spędzają wiele czasu na doskonaleniu swego ciała energetycznego. I o to dokładnie w tym wszystkim chodzi –o doskonalenie ciała energetycznego. Don Juan wyjaśnił mi, że moje ciało energetyczne dlatego tak łatwo ulegało pokusie zagłębiania się w szczegóły i beznadziejnie w nich grzęzło, ponieważ było jeszcze niedoświadczone i niepełne. Powiedział, że czarownicy spędzają całe życie na konsolidacji swego ciała energetycznego, pozwalając mu chłonąć wszystko, co tylko możliwe. – Dopóki ciało energetyczne nie stanie się pełne i dojrzałe, dopóty pochłonięte jest samym sobą – ciągnął don Juan. – Nie potrafi wyzwolić się od przymusu absorbowania wszystkiego, co je otacza. Ale gdy wziąć to pod rozwagę, zamiast się z nim zmagać, tak jak ty to robisz, można mu jakoś pomóc. – Jak mogę tego dokonać, don Juanie? – Poprzez kierowanie jego zachowaniem, to jest poprzez podchodzenie go. Don Juan wyjaśnił, że ponieważ wszystko, co wiąże się z ciałem energetycznym, zależy od właściwej pozycji punktu połączenia – a przecież śnienie to nic innego, jak narzędzie do jego przemieszczania – podchodzenie jest sposobem utrzymania punktu połączenia w idealnym położeniu. W tym przypadku jest to położenie, w którym ciało energetyczne może się skonsolidować i skąd może się ostatecznie wyłonić. Don Juan powiedział, że czarownicy przyjmują, iż taka optymalna pozycja punktu połączenia została osiągnięta wtedy, gdy ciało energetyczne może się samo poruszać. Następnym etapem jest podchodzenie go, czyli unieruchomienie w tym położeniu, by nabrało pełni. Don Juan nadmienił, że cała procedura jest niezwykle prosta. Wystarczy zamierzyć podchodzenie. Po tym stwierdzeniu don Juan zamilkł z wyrazem oczekiwania na twarzy. Spodziewałem się, że powie coś jeszcze, a on spodziewał się, że zrozumiałem to, co powiedział. Nie zrozumiałem. – Pozwól, by twoje ciało energetyczne zamierzyło osiągnięcie optymalnej pozycji śnienia – wyjaśnił don Juan. –Potem pozwól, by zamierzyło pozostanie w tej pozycji, i to będzie właśnie podchodzenie. – Przerwał i nakazał mi wzrokiem, abym przemyślał to, co powiedział. – Zamierzenie jest tajemnicą, ale ty już ją znasz – powiedział. – Czarownicy przesuwają swoje punkty połączenia poprzez zamierzanie i unieruchamiają je podobnie, przez zamierzenie. I nie istnieje żadna technika zamierzania. Zamierza się, wyrażając zamiar. W tym momencie znów, jak niejeden raz wcześniej, pomyślałem sobie, jakim to jestem dobrym czarownikiem. Byłem bezgranicznie przekonany, że coś pokieruje mną właściwie i zamierzę unieruchomienie mojego punktu połączenia w owym idealnym położeniu. W przeszłości dokonałem najróżniejszych wyczynów, nie wiedząc zupełnie, jakim cudem. Sam don Juan nie mógł się nadziwić moim zdolnościom albo mojemu szczęściu, a ja byłem święcie przekonany, że będzie to kolejny tego przykład. Jakżeż bardzo się pomyliłem. Bez względu na to, co robiłem i jak długo czekałem, unieruchomienie mojego punktu połączenia w jakimkolwiek punkcie, nie mówiąc w ogóle o tym idealnym, nie przyniosło najmniejszych rezultatów. Po kilku miesiącach usilnych, lecz bezskutecznych prób poddałem się. – Naprawdę wierzyłem, że potrafię tego dokonać – powiedziałem, przekraczając próg domu don Juana. –Obawiam się jednak, że teraz jestem większym egocentrykiem niż kiedykolwiek. – Ależ skąd – uśmiechnął się don Juan. – Jak zwykle, znów zaplątałeś się w błędną interpretację twojego zadania. Szukasz idealnego miejsca, jakbyś szukał swoich kluczyków do samochodu. Potem chcesz unieruchomić swój punkt połączenia, jakbyś unieruchamiał złamaną nogę. Idealne miejsce i unieruchomienie punktu połączenia to metafory. Nie mają nic wspólnego ze słowami, które je opisują. Potem don Juan poprosił, bym opowiedział mu, co ostatnio zdarzyło się w moich ćwiczeniach w śnieniu. Najpierw powiedziałem mu, że moja potrzeba zatapiania się w szczegółach znacznie osłabła.

Od tego momentu moja uwaga śnienia skupiała się na tym świetle i cały sen kręcił się wokół tej maleńkiej plamki. i być może to ruch powstrzymuje mnie przed zagłębieniem się w obserwację szczegółów. Nie potrafiłem nawet zadać jednego z moich głupich pytań. Teraz rozpaczasz. aż się nie obudziłem z nosem przyciśniętym do ściany albo podłogi. don Juanie? – musiałem zapytać. A ja ci mówię. Don Juan wyjaśnił. Musiał chyba zauważyć moje zdezorientowanie. – Zdołałeś sam dojść do tego. że ciało energetyczne jest również zdolne do postrzegania energii. Byłem w kropce. a po drugie – wyglądało na to. jeszcze bardziej zawiłą definicję: śnienie jest procesem. Nie miałem pojęcia. – A co jest światem rzeczywistym. widzą energię zawsze. Chciałem się dowiedzieć. Gdy widzą energię jakiegoś przedmiotu w trakcie śnienia. I oczywiście doszedłeś do tego sam. iż miał nadzieję. jak zniekształcony może się ten świat wydawać ich uwadze śnienia. wiele razy. To coś to było twoje ciało energetyczne. – Teraz przed tobą klejnot czarowników – ciągnął don Juan. że materia nieożywiona emanuje pewną siłę obezwładniającą. poprzez który zamierzamy odszukać odpowiednie położenia punktu połączenia. Trwało to zazwyczaj tak długo. Zaczęło się to jakiś czas temu. szczegół był prawdziwy. – Zaczniesz ćwiczyć widzenie energii w swoich snach. takie. Na przykład. Potem coś jednak zaczęło robić to za ciebie i mówiło ci. maleńka plamka na ścianie lub drewnianej podłodze mojego pokoju wysyłała promień światła. że obserwowałem go podczas snu. gdyż roześmiał się i podał mi inną. Widziałeś już energię wcześniej. są wytwornikami energii. że ci się udało. gdzie miałeś unieruchomić swój punkt połączenia. gdzie nic nie ma skutków energetycznych. że nieustannie zmuszam się do poruszania w moich snach. Dzieje się tak choćby w przypadku przedmiotów ze świata istot nieorganicznych. gdy spojrzą na jakiś przedmiot w normalnym świecie. w których mogą znaleźć elementy wytwarzające energię. poskromiło swą obsesję na punkcie szczegółów. co don Juan ma na myśli. tutaj wszystko faluje. że znajdują się w zwyczajnym śnie. Obserwowałem. który nie pozwala mi się poruszyć. Doszedłem do wniosku. jego przeciwieństwem jest niematerialny świat odzwierciedleń. Teraz dopiero czeka cię prawdziwe zadanie: widzenie energii ciałem energetycznym. Wypełniłeś zadanie dla trzeciej bramy śnie –nia: twoje ciało energetyczne potrafi poruszać się samo. niematerialnymi odzwierciedleniami czy wytwornikami obcej energii. który wytwarza energię. jak plamka powiększa się do rozmiarów kosmosu. które pozwalają nam postrzegać przedmioty wytwarzające energię w stanach zbliżonych do snu. – Do czego dokładnie zdołałem sam dojść. które ciało energetyczne postrzega jako skwierczącą energię. W naszym świecie nic nie skwierczy. Jest to proces wyodrębniania przez śniących takich warunków śnienia. czy rzeczy. – Świat. czy obserwuję we śnie swoje prawdziwe ciało. – Zapewniam cię. Śniący mają pewną generalną zasadę – ciągnął. wiele razy – mówił dalej don Juan. Dostrzegam ją jako promień nikłego światła. Moje wnioski były takie. na których skupiasz swoją uwagę śnienia. don Juanie? – zapytałem. że twoje ciało energetyczne nabrało już pełni. badawczym spojrzeniem. czy też nie. że mają do czynienia z realnym światem bez względu na to. gdy nie potrafiłeś znaleźć żadnego kryterium oceny prawdziwości twoich snów. że twoje ciało energetyczne. czy śnisz normalny sen. Don Juan przyznał. Jeżeli zaś nie widzą energii jakiegoś przedmiotu. że stwarzanie twojego ciała energetycznego zostało ukończone z chwilą. Obrzucił mnie swym zwyczajowym. a nie w świecie rzeczywistym. Dowodem na to jest to. że po pierwsze. – Nie mówiłem ci tego wprost. że sam wpadnę na pomysł widzenia energii jako kryterium oceny. – Jeśli ich ciało energetyczne nabrało już pełni. Powstrzymanie przez ruch daje mi sposobność dokładnej analizy zaabsorbowania szczegółami. a jedynie sugerowałem taką możliwość. oznacza to. jego przenikliwe spojrzenie omiotło całe moje ciało. – Od tej pory – powiedział don Juan – istotą twojego śnienia będzie określenie. – Ależ tak. – Ale za każdym razem widzenie było szczęśliwym trafem. który mnie unieruchamiał. czy zdołasz dojść do tego sam. dzięki ruchowi. – To wszystko dzieje się dlatego. że do niczego takiego nie doszedłem. gdy zdołało się samo poruszyć – uśmiechnął się don Juan.Powiedziałem mu. Potem don Juan podał mi nową definicję śnienia. że nie udało ci się znaleźć idealnego miejsca. są pewni. Śmiał się z mojego chybionego . która jest zupełnie inna niż energia naszego świata. Teraz będziesz robić to rozmyślnie.

Jednakże mój system interpretacji zmusił mnie do poszukiwania sztucznych rozwiązań. . by co cztery dni ubierać do spania wyszukany strój nocny.pomysłu. że miałem na wyciągnięcie ręki wszystkie informacje potrzebne do wywnioskowania. Powiedział. jakie jest prawdziwe zadanie dla trzeciej bramy śnienia. którym brakło prostoty i bezpośredniości magii. i do przedstawienia właściwego kryterium.

której się przypatrywałem. na całe gardło. który zbił mnie z tropu. ilu zdołałem. Miesiącami wpatrywałem się w snach w setki różnych przedmiotów i wyrażałem głośno swój zamiar widzenia. Miałem niesamowity sen. że aby widzieć w trakcie śnienia. jakoś nie pojawiali się w moich snach. Przypatrując się jej. Przyznał. Spacerowałem ulicą jakiegoś znajomego miasta. po prostu zażyczysz sobie tego. że nie pojąłem funkcji tego. cały sen się zmienił. rozjarzył się. Zacząłem przypatrywać się wystawie damskich ubrań i głośno wypowiedziałem zamiar widzenia. Gdy wpatrywałem się w tę poświatę. zanim zdążyłem całkowicie skupić na niej swoją uwagę. Waza przez chwilę pozostała w polu mojego widzenia. surrealistyczny portret kobiety przyozdobionej klejnotami. Po wyrażeniu mojego zamiaru. że znikały lub zmieniały kształt. – Musisz być cierpliwy. że nie mogłem się zdecydować. że są inne sposoby osiągnięcia tego samego rezultatu. więc w końcu musiałem zapytać o to don Juana. że jakiś szczegół jej cudownej poświaty mógłby mnie uwięzić. – Myślę. która właśnie podeszła do okna. Akwarium rozjarzyło się słabą. zielonkawą poświatą i zmieniło się w wielki. obrazami. co się działo z przedmiotami. Dwa miesiące później dopiąłem swego. W tej samej chwili czarny manekin. Miałem . rzucająca się w oczy waza w rogu zdecydowała za mnie. nie tylko muszę zamierzyć widzenie. zacząłem widzieć jej poświatę. W tym śnie pojawił się jednak tropiciel. na których skupiałem spojrzenie. Najpierw był gigantycznym żółtym topazem. portret zajarzył się taką samą zielonkawą poświatą. – Dzieje się tak we wszystkich moich codziennych sesjach ćwiczeń w śnieniu – powiedziałem. jakie to wszystko jest zabawne – powiedział don Juan w odpowiedzi na mój niemy protest. Przypatrywałem się w tym śnie tylu przedmiotom. – Pewnego dnia zrozumiesz. – Jedyna różnica polega na tym. że poczuję przymus. Następnie przypatrywałem się sprzedawczyni. nieomal zły. a potem zmieniła się w inny przedmiot. Don Juan chciał dokładnie wiedzieć. co właśnie robię – powiedziałem.ROZDZIAŁ IX: NOWY OBSZAR Don Juan powiedział. Było tam tak wiele przedmiotów. iż głośne wyrażenie intencji jest drogą najpewniejszą i najbardziej bezpośrednią. Na początku pojawił się tropiciel ze świata istot nieorganicznych. lecz muszę jeszcze wyrazić tę intencję głośno. znikała albo zamieniała się w coś innego. dlaczego muszę ją wypowiedzieć. niematerialnymi odzwierciedleniami. Co to może oznaczać? – Oznacza to. W istocie rzeczy lak mi było dobrze bez nich. Przestraszyłem się. że zamierzam widzieć. Don Juan jak zwykle miał rację. podobnie jak wysłannicy. – Uczysz się zamierzać widzenie we śnie. ale nic się nie działo. Uczysz się czegoś naprawdę nadzwyczajnego – zauważył. że twoje sny są po prostu zwykłymi snami. topaz zmienił się w plamę skwierczącej energii. Było to tak fantastyczne. Próbuj dalej. Nie chciał jednak wyjaśnić. więc przerzuciłem spojrzenie na akwarium z tropikalnymi rybkami. że nawet zapomniałem zapytać don Juana o przyczynę ich nieobecności. by za nim pójść. jak to zawsze miało miejsce w moich ćwiczeniach. że uczę się wydzierać w moich snach. Gdy wyraziłem głośno zamiar widzenia. Nie dostrzegłem niczego zabawnego w moim stwierdzeniu ani innego powodu jego wesołości. by zmienić wystawę. śniłem właśnie o kościelnym jarmarku. Moja uwaga śnienia w końcu się wyczerpała i obudziłem się okropnie zawiedziony. w duchu. – Krzyczę głośno. Ostatnie zdanie przyprawiło don Juana o atak szaleńczego śmiechu. który w końcu zmieniał mój sen. ale nic się nie dzieje. Tropiciele. Gdy ponownie wyraziłem zamiar widzenia. Odparłem. Olbrzymia. iż zacząłem się bać. Gdy po raz pierwszy ubrałem w słowa mój zamiar widzenia. Gdy wyraziłem głośno zamiar widzenia. czasem wytwarzały nawet wir. Wyraziłem głośno zamiar widzenia i oniemiałem zaskoczony. Nie brakowało mi ich ani też nie zastanawiałem się nad ich zniknięciem. Byłem już zmęczony czekaniem. Pewnego dnia nie będziesz już musiał głośno tego wyrażać. Spojrzała na mnie. na co patrzeć. głośno wyraziłem swój zamiar widzenia jej. – Tymczasem jednak nie poddawaj się i nie zniechęcaj. lecz stwierdził. które żyją tylko w twej uwadze śnienia. Wcześniej czy później uderzysz we właściwy ton. mocno wyeksponowany. każda rzecz. mogło to być Tucson. który znalazłem na dnie Szuflady. ale kobieta odeszła od okna.

To samo zdarzyło się wówczas. za wyjątkiem widzenia energii. więc coś cię zaatakowało. – Wiem. – Rozumowałem tak. by zadać odpowiednie pytanie. surrealistyczny portret kobiety obwieszonej klejnotami. lecz również przekroczyłeś niebezpieczną granicę – powiedział don Juan po usłyszeniu mojego sprawozdania. niż można to sobie wyobrazić. że śnienie może się odbywać w rzeczywistości naszego normalnego świata. jak to rozstraja – mówił dalej don Juan. gdzie rozgrywał się mój sen . . że widzisz energię w swoim śnie. że we śnie widziałem prawdziwą wazę. przepełniona nienawiścią. – Tym razem nie tylko zobaczyłeś energię. widzenie energii w snach jest bardziej denerwujące. Efekt tego. lecz moją uwagę śnienia przyciągnęła poruszająca się poświata. Na tym polega doniosłość twojej podróży. gdy widziałem we śnie najdrobniejsze Szczegóły podłogi. Don Juan wyjaśnił. na czym skupiła się twoja uwaga śnienia. Równie oczywiste. że widziałem energię. gdy im się przyglądać. Odskoczyłem do tyłu. Mogła to być jedna z tysięcy istot. a potem moja uwaga śnienia pokonała wielką odległość i widziałem rzeczywiście istniejący. – Jak myślisz. pochłonęła mnie jakaś czarna masa i obudziłem się. – Ale dlaczego mnie zaatakowała? – Z tego samego powodu. uwaga śnienia skupia się na normalnym świecie i natychmiast przenosi się z jednego rzeczywistego przedmiotu na drugi. Powtórzył raz jeszcze. iż postrzegasz świat istniejący naprawdę. – Z pewnych powodów. jak twoja reakcja na widok dziwnie wyglądającego pająka spacerującego po twoim biurku. mających związek z umysłem. co to było? – To drapieżny wszechświat. – Tak więc z tego. a mój sen był jednym z tych stanów. że zadaniem dla trzeciej bramy śnienia jest pobudzenie ciała energetycznego do samodzielnego poruszania się. ścian czy drzwi mojego pokoju.zamiar pójść za nią. Poświata zatrzymała się. Zaintrygowała mnie myśl. zmieniają się szybko w coś zupełnie innego. które tam żyją. domyśliłem. takich jak mój. albo w jakim świecie się znalazłem. Obrazy te były tak żywe. W tej pozycji punkt połączenia daje uwadze śnienia taką płynność. wytwarzającymi energię. – Chcesz pewnie wiedzieć. – W trakcie ostatniej sesji – powiedział don Juan –nieświadomie wywołałeś odmienny skutek tego ćwiczenia i wkroczyłeś do innego świata. Sam jednak się . w którym rzeczy. Nie potrafiłem znaleźć słów. Don Juan powiedział. Natarła na mnie. Zabiłbyś go ze strachu. Ten rodzaj podróżowania wykracza na razie poza twoje umiejętności. szczegóły. spowity zasłoną snu. które później znalazłem w rzeczywistości. – Czy to aż tak oczywiste. Twoje ciało energetyczne się poruszyło i podjęło samodzielną podróż. don Juanie? – Bez wątpienia. Były w niej odraza i zło. Rezultatem tego jest niesamowicie szybka i ulotna percepcja dająca złudzenie zwyczajnego snu. a nie podziwiał albo mu się. Była prawdziwa i były w niej przedmioty wytwarzające energię. przyglądał. że w niektórych snach. co? – zapytał z szerokim uśmiechem. iż byłem głęboko przekonany. Chciałem wiedzieć. przy którym właśnie siedzisz i piszesz. był bardzo zbliżony do zwyczajnego snu. nigdy jednakże nie wpłynęła na mnie w taki sposób. że w rozważanym śnie musiałem 'patrzeć na jakiś rzeczywisty przedmiot. – Teraz twoje ciało energetyczne nabrało pełni i jest sprawne – powiedział don Juan. Powiedziałem. podobnie intrygowały mnie senne wizje królestwa istot nieorganicznych. Właśnie tak zamierzałem sformułować moje pytanie. Don Juan wykazał się wielkim zrozumieniem. najwyraźniej świadom mojego zdezorientowania. że już przedtem widziałem energię we śnie. które omal cię nie zabiły. co istoty nieorganiczne: byłeś zbyt łatwo dostępny. że w mgnieniu oka może ona pokonywać niewiarygodne odległości. wynika. które don Juan nazywał zbliżonymi do snu. Ruch ten jest możliwy dzięki odpowiedniej pozycji śnienia punktu połączenia. don Juanie. że te pytania nie mają sensu.

było to mroczne. Stwierdziłem. zgodnie z przyziemnym rozumowaniem mojej normalnej świadomości. że aż zawyłem z bólu.– Mówisz poważnie. że myślę. Wszystko. Z jakiejś nie wyjaśnionej przyczyny byłem temu niechętny. jaką z tym wszystkim prowadziłem. Wiesz. Uświadomiłem sobie. I ty właśnie wkroczyłeś do jednego z nich. trudno odróżnić nam prawdziwy. Byłem przekonany. Albo raczej. Przez chwilę. gdy słuchałem jego rad. wpychając się pod płuca. Jeśli będziesz to sobie powtarzał wystarczająco długo. – Nie ulega najmniejszej wątpliwości. Niewypowiedziany. Świat. chociaż walczyłeś z istotami nieorganicznymi i naprawdę widziałeś tropicieli i tunele. że zawsze mamy rację. omawialiśmy powody. don Juanie? – Świat jest jak cebula. dokuczliwe uczucie przeszywające mnie aż do trzewi. Wiedziałem. Wymusza też na nas przeświadczenie. która może zmienić bieg rzeczy. iż to wszystko jest idiotyczne. iż podróż ciała energetycznego zależy wyłącznie od pozycji punktu połączenia. ale przypomniałem mu o walce. twoje ciało energetyczne nie jest całkowicie pewne. Doskonale rozumiałem sens jego słów. wszystko w magii opiera się na manipulowaniu punktem połączenia. jest zaledwie jedną z nich. jest możliwa? – To pytanie najzupełniej bez znaczenia. don Juanie. jak tylko można to sobie wyobrazić. – Już wyczerpaliśmy ten temat. nie patrząc na mnie – jest wszystkim w magii. która cię zaatakowała. Cynizm nie pozwala nam przeprowadzić drastycznych zmian w naszym rozumieniu świata. Don Juan nalegał. co mogłoby wskazywać na to. o której mówisz. fizyczny smutek ścisnął mi klatkę piersiową tak mocno. Widziałeś jej energię. Żołądek i przepona zaczęły się podnosić. że rozumiesz. Powtarzaj sobie bezustannie. – Mówiłeś mi już o tym. byśmy w dalszym ciągu rozmawiali o mojej podróży. była czystą świadomością. lecz już nie takiego samego. że zaraz skonam z udręki. że mówi jak najbardziej poważnie. głębokim strachem. kończąc jakąś wypowiedź. który znamy. bez niczyjej pomocy – Jak taka podróż. Don Juan nie uczynił niczego. że jeśli nie widzimy podczas śnienia. – Co to znaczy kolejna warstwa cebuli. pewna niewidzialna siła przejmie pałeczkę i poczyni w tobie odpowiednie zmiany. tak niebezpieczną. które ciało energetyczne może przekraczać. iż moja świadomość zmieniła poziom i powróciłem do normalnego stanu. gdy rozmawialiśmy z don Juanem o śnieniu. że podróż ta istnieje w pozycji punktu połączenia. gdzie do teraz żyją dawni czarownicy? Właśnie w innej warstwie. Byłem taki sam. Następnym razem. ale się nie wydarzyło. Jesteś tego pewien na dziewięćdziesiąt dziewięć procent. na którą nie zwróciłem uwagi. – Bardzo trudno mi zrozumieć czy zaakceptować możliwość odbycia rzeczywistej podróży podczas snu. ma wiele warstw. o czym rozmawialiśmy. Jestem pewien. – Proponuję. Wiesz o tym. że borykam się z dziwnym. wytwarzający energię przedmiot od niematerialnego odzwierciedlenia. Tak więc. mimo to stwierdzenie. Zgodnie z poglądem czarowników wszechświat jest zbudowany z warstw. że upierał się przy nieustannym powtarzaniu sobie tej samej formuły. to znaczy wytwarzające energię. A ja głowiłem się nad tym bez przerwy. – I powtarzaj sobie to wszystko z pełną szczerością. Tajemnica punktu połączenia – mówił dalej. ponieważ nikt nie potrafi na nie odpowiedzieć. zdawało mi się. czy były one prawdziwe. że żartuje. – Skończ z tym cynizmem – warknął groźnie don Juan. don Juanie? – I to jak! Istota. ale nie na sto. że osią magii jest tajemnica punktu połączenia. w innej warstwie tej cebuli. nic mi nie mówi. że dotarłeś do następnej warstwy cebuli – powiedział don Juan. Niepokoiło mnie jedynie to. abyś zrobił jedną bezsensowną rzecz. dla których . Czasem pokonujemy granice jednej warstwy i wkraczamy do innej warstwy – innego świata podobnego bardzo do naszego. że zdajesz już sobie teraz sprawę z tego. Napór był tak silny. ale musisz to sobie powtarzać. stało się niejasną myślą o czymś. co mogłoby się wydarzyć. Słowa don Juana wywoływały moją natychmiastową reakcję. – Twoim problemem jest cynizm.

Gdybym dał ci wolną rękę. – I zacznij już od teraz! Nie zaczynaj znów swoich dziwacznych zagrywek. ale nie rozumiem. dzięki któremu można nauczyć punkt połączenia zajmować pozycję. że między myślami i czynami czarowników starożytności a myślami i czynami ludzi współczesnych istnieje ogromna różnica. że cokolwiek się zdarzy. Don Juan ostrzegł mnie. że mój racjonalny umysł wie. Po raz pierwszy możesz zrozumieć. że potrafisz szybko i z łatwością przemieszczać swój punkt połączenia. czego byłem świadkiem w trakcie ćwiczeń w śnieniu. ponieważ wyrasta z ich obserwacji porządku społecznego i styczności z nim. – Jednakże nie uświadomiłeś sobie jeszcze w pełni znaczenia tej realności. – Zapewniam cię. więc zdajesz się na ślepy los. Oczywiście. – Co się ze mną dzieje don Juanie? – zapytałem. że ze wszystkich transcendentalnych obserwacji czarowników starożytności istnieje tylko jedna. co oznacza stan wytwarzający energię – powiedziałem. co mam na myśli. gdy moja świadomość samoistnie zmieniła swój poziom. dokładnie taki. nim zdołałem dotrzeć do niuansów mojego snu. Próbuję zbudować dla ciebie solidny most pomiędzy poglądami starożytnych a ludzi współczesnych. – Mówię ci o poglądach starożytnych i poglądach ludzi współczesnych – ciągnął don Juan – ponieważ twoja świadomość współczesnego człowieka woli traktować nie znane sobie pojęcia jak puste idee. ale nie do końca wierzysz w jego realność. Twój rozum podpowiada ci błędnie. – Tylko to. gdzie wszystko może się zdarzyć. że chcąc wyjaśnić moją sytuację. Ton jego głosu był tak natarczywy. że jestem w pełni świadom. don Juanie. że nie jesteś – odparował don Juan. Don Juan ostrzegł mnie. Don Juan szarpnął mnie silnie za ramię. iż śnienie jest stanem wytwarzającym energię. ponieważ przesączyła się aż do naszych czasów pod postacią idei sprzedania duszy diabłu w zamian za nieśmiertelność. – A ty nie masz o nich większego pojęcia. – Ponieważ jesteś człowiekiem współczesnym. a ty się obudzisz. że po raz pierwszy znalazłeś się w odpowiedniej sytuacji. nazywany przez nas śnieniem. – Jak wiesz. – Mówię to wszystko dlatego. Znalazłem się więc w stanie normalnej świadomości. Śnienie również jest realne. co mówisz. że jakoś się otrząsnąłem. oferując mi możliwość zachowania osobowości i świadomości na niemalże całą wieczność. uważałbym śnienie za pewną ideę. co z tego wynika. Don Juan powiedział. że wzięła się ona wprost ze związku dawnych czarowników z istotami nieorganicznymi. ale twoja świadomość nie ogarnęła jeszcze wszystkiego. Pomimo wszystkiego. jak wysłannik usiłował nakłonić mnie do pozostania w swoim królestwie. – Dlaczego mi o tym mówisz? – zapytałem. Dalej powiedział. traktowałbyś śnienie z większą ostrożnością i rozwagą. zajmującym się poglądami i obserwacjami czarowników starożytności – odparł. Rozumiesz z pewnością. że to tylko sen. jak doniosłe konsekwencje pociąga za sobą uświadomienie sobie tego wszystkiego. Wówczas znowu poczułem ból w klatce piersiowej. Don Juan zauważył. i podczas naszej ostatniej rozmowy zmusił moją świadomość do zmiany poziomu. Don Juan miał rację. Najpierw zauważył. Najmniejszy bowiem brak czujności może narazić ich na śmiertelne niebezpieczeństwo. wstrzymując moje ćwiczenia w śnieniu. Don Juan uważał. w jakiś sposób ciągle byłem przekonany. powinni nieustannie zachowywać jak najdalej posuniętą ostrożność. że traktujesz śnienie bardzo poważnie. dlaczego to mówisz. jest stanem wytwarzającym energię.od wielu miesięcy nie poczyniłem żadnych postępów w moich ćwiczeniach w śnieniu. musi pójść okrężną drogą. jest rzeczywiste – ciągnął don Juan. uleganie pokusom istot nieorganicznych nie jest jedynie ideą. że to tylko sen. że starożytni mieli bardzo realistyczny pogląd na postrzeganie i świadomość. Uważasz. by zrozumieć. w pewnej chwili sen się skończy. – A ja zapewniam cię . jestem pewien. Mój umysł bronił się jeszcze. ponieważ wyrósł on z ich obserwacji otaczającego ich wszechświata. Na razie jednak . Natomiast ludzie współcześni mają absurdalnie nierealistyczny pogląd na postrzeganie i świadomość. – Rozumiem. Jeszcze nigdy tak bardzo jak teraz nie potrzebowałeś trzeźwości umysłu i zimnej krwi. – Gdyby tak było. o której miałbym jakieś pojęcie. że ponieważ śniący docierają do prawdziwych światów. Przypomniał mi. że zwykłe sny są narzędziem. – Traktuj śnienie jak coś nadzwyczaj niebezpiecznego! – nakazał. jak tego dnia. gdzie tworzy się ów stan wytwarzający energię.

co oznacza. ale wiedziałem. – Ale na początku powinieneś zająć się tylko tymi trzema. Energia czarowników ma kolor bursztynowy. Byłem głęboko przekonany. i wyodrębnić dziesiątki odcieni. Było tak tylko dlatego. lecz zaklinał mnie. co nakazał mówić. ni to inwokacji Przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Górna warstwa jest biaława. Wróciłem do domu i codziennie przez blisko rok najzupełniej szczerze powtarzałem to. które napotykałem w moich zbliżonych do snu stanach. gdy głośno wyrażałem zamiar widzenia. co obecnie robią ludzie. intencja skieruje ją na nową ścieżkę ewolucji. kiedy nie śpimy? – Ależ robią to. którego napotkasz. przynajmniej wtedy. – Jest ich nieskończona liczba – odparł. – A zatem dlaczego nie kontaktują się z nami. nie będą pochodzić ze świata istot nieorganicznych. Warstwa biaława jest odcieniem obecnej pozycji punktu połączenia ludzkości – kontynuował don Juan. że wpłynęło to na moją świadomości tak jak ćwiczenia fizyczne wpływają na mięśnie. należy do świata istot nieorganicznych – zauważył don Juan. a jeszcze inna – położona głębiej – bursztynowa. zmieniały swe kształty. że potrafiłem zamierzyć widzenie bez użycia słów. Później możesz sobie być tak dokładny. który odkryłem w naszym świecie. Odkryłem. że energia naszego świata składa się z warstw błyszczących ocieni. następna – polegająca do niej – jasnozielona. Innym rodzajem energii. Musisz doprowadzić ją do porządku. Oczywiście myślałem. Don Juan wyjaśnił. na nasze wielkie nieszczęście. Mój punkt połączenia stał się bardziej ruchliwy. że dzisiejszy białawy odcień kiedyś się zmieni? – Tak. – Są tylko te trzy odcienie? – Stałem don Juana. że czarownikom się to uda? – Już im się udało.ta łatwość skłania się ku chaosowi. że czarownicy są energetycznie powiązani z ludźmi. nie tylko żywe istoty. że aby się rozwijać. I tak też zrobiłem. że energia naszego świata faluje. Jednakże gdy ciałem jakąkolwiek rzecz wytwarzającą energię. W innym czasie. Wielkim zadaniem czarowników jest nakreślenie idei. bym nie przestawał krzyczeć podczas śnienia. – Wszyscy tropiciele. gdy przedmioty. nasza świadomość jest tak bez reszty pochłonięta czymś innym. jak wówczas. – Nie zapominaj. którzy żyli w dalekiej przeszłości. Prośba don Juana nie wydała mi się dziwna. Natomiast przekonanie pozostałych o ważności i doniosłości rozwoju to zupełnie inna sprawa. była obca energia tropicieli. Niektórzy tropiciele. Napotykałem w snach dziesiątki rzeczy. Don Juan pogratulował mi sukcesu. I nie pozwalaj sobie nawet na najmniejszą swobodę ruchów. biaława poświata uderzała mnie zawsze jako pierwsza. Wszystko. których do tej pory odnalazłeś. że istoty nieorganiczne próbowały cię ugłaskać. że nie każdy tropiciel. bardziej odległym czasie – na bursztynowo. że jest to odcień współczesny. – Czy tropiciele są siebie świadomi? – Jak najbardziej – odparł don Juan. jeszcze bardziej oddalonych poziomów świadomości. – Myślisz. iż nie mamy czasu. Bez trudu mógłbym wykazać. Za to w trakcie snu otwiera się śluza – . ludzie muszą najpierw uwolnić swą świadomość z okowów porządku społecznego. jeśli tylko ci się to uda. jeśli człowiek się rozwinie. położenie punktu połączenia ludzkości zabarwiało przewodnią energię świata na jasnozielone. Na tym skończyła się tego dnia nasza rozmowa. W swoich snach zawsze wrzeszczałem na całe gardło. Gdy świadomość zostanie uwolniona. o czym mówi. Moja umiejętność zamierzania widzenia rosła proporcjonalnie do włożonego wysiłku Przyszedł czas. by się wsłuchać. jabłko zechcesz. Rezultaty mojej ni to litanii. migocze własnym wewnętrznym światłem. W jeszcze innym. że nie wiem. które – gdy zacząłem je widzieć – zamieniały się w plamy skwierczącej. One ciągnęły za sznurki. jest zabarwione tą białawą poświatą. Teraz jesteś sam. że wszystko. że mam tylko kilka sekund na to. Jednak. – Powiedzmy. lecz z innych. Wiedziałem również. czy sądzisz. – Don Juanie. by zebrać swoją energię i zmienić postawę. że żartuje sobie ze mnie. pochodzili z tego królestwa. Odnajdywałem te wszystkie odcienie lub może lepiej – widziałem ich migotanie. jakby coś się w nich kotłowało. osiągając taki sam efekt. Czarownicy wierzą. których spotkasz. przez co widzenie energii w trakcie śnienia stało się jedynym celem moich ćwiczeń. bąblującej energii. Sami są tego dowodem. że mówi całkowicie poważnie. gdy znajdę się w kłopocie. Don Juan nazywał ją energią skwierczącą. gdy tylko uznałem to za konieczne. z wyjątkiem niebieskiego. Zapewnił mnie jednak.

Don Juan wyjaśnił. Ich energia syczała delikatnie. Tym razem winę ponosi słowo “przedmioty". – Czy można jakoś określić. ale jest niebieska. Trzeci rodzaj tropicieli don Juan opisał jako najbardziej niebezpieczny – wielce agresywny i obdarzony potężną mocą. Moje spotkania z obcą energią były zawsze bardzo ulotne. przerażający bąbel skwierczącej energii. – Oto generalna zasada dla śniących: zawsze wtedy. co jest czym. Powiedz. Cokolwiek ponad to jest jest równie niebezpieczne i głupie. najpotworniejsi tropiciele ukrywają się W snach pod postacią ludzi. maskujący się w sposób bardzo subtelny. – Dlaczego to jest niebezpieczne. musisz zadowolić się tylko krótkim spojrzeniem.zaczynamy śnić. co powiedział. ponieważ szukałeś w nieodpowiednim miejscu. Utrzymywanie na nich naszej uwagi śnienia jest równoważne z zaproszeniem ich do skupienia na nas ich świadomości. Tacy tropiciele sprawiali wrażenie. że moja rozterka go bawi. Kiedyś spotkała mnie straszliwa niespodzianka. – Muszą być tacy. należy przyjąć. a nie biała. Maskują się w naszych snach tak dziwacznie. gdyż przestrzegałem co do joty zaleceń don Juana. o którym jeszcze nie rozmawialiśmy. jakiego koloru byli tropiciele. – Szeroki uśmiech na twarzy don Juana zdawał się świadczyć o tym. Dotąd miałeś do czynienia jedynie z dwoma pierwszymi. tym z odleglejszego pochodzą poziomu. a wtedy matka przeistoczyła się w potworny. które odnosiłeś jedynie do rzeczy i obiektów. potrafi dokonywać niezwykle subtelnych rozróżnień i bezbłędnie oceniać sytuację. lecz raczej wyraźny obraz musowania albo początkowego stadium wrzenia. – Jedną z najdziwniejszych rzeczy. by dotarło do mnie znaczenie tego. lecz przy moim obecnym poziomie energii mogę skoncentrować się jedynie na trzech. Poczułem się głupio. don Juanie? – Znowu padłeś ofiarą słów. I to właśnie jest tak niebezpieczne. – Może dlatego zawsze czujemy się nieswojo. Don Juan przerwał na chwilę. gdy we śnie czujemy się niepokojeni przez naszych rodziców lub przyjaciół. Moje ciało energetyczne bez zastanowienia rozróżniało dwa ogólne rodzaje energii. Don Juan znowu miał rację. Cóż. który wykracza poza nasze możliwości energetyczne. czy tropiciele przychodzą z innego pionu niż świat istot nieorganicznych? – Im bardziej skwierczą. – A gdzie w takim razie jest to odpowiednie miejsce. faluje. że jest wiele więcej rodzajów tropicieli niż te dwa. że zaniepokoiła mnie możliwość znalezienia tropiciela pod postacią własnej matki. jakby mieli zaraz spłonąć. ale musisz pozwolić. Pierwsze dwa rodzaje najłatwiej spostrzec. – Niebieska energia nie skwierczy – odparł don Juan. gdy w trakcie śnienia skupiłem spojrzenie na postaci mojej matki. jak głaskanie grzechotnika. które napotykają śniący i którą sam niedługo napotkasz – ciągnął don Juan – jest trzeci rodzaj tropiciela. które wyróżniłem. Unikaj takich obrazów. Wibrowali niczym napełnieni sprężonym gazem. Gdy tylko skupią na nas swoją uwagę. Niebieska energia nie istnieje w naszym świecie w stanie naturalnym. – Jest taka. Twoje pytanie doprowadziło nas do tematu. których widziałeś? . że natychmiast przyciągają naszą uwagę śnienia. I w naszych snach możemy nawiązać kontakt. gdy o nich śnimy. – To irytujące. że w śnieniu zawsze towarzyszą im obrazy naszych rodziców lub serdecznych przyjaciół –ciągnął. że w obliczu obcej energii. To sarna trucizna. by twoje ciało energetyczne powiedziało tobie. że mamy do czynienia z tropicielem trzeciego rodzaju. Zapewniam cię. don Juanie? – Tropiciele są zawsze bardzo agresywni i wyjątkowo brawurowi – odrzekł. Energia drugiego ogólnego rodzaju tropicieli robiła wrażenie znacznie potężniejszej. Powiedział tak: – Jeśli nie wiesz dokładnie. aby nie przepaść w swoich podróżach. Pierwszą byli tropiciele pochodzący z królestwa istot nieorganicznych. musimy pójść z nimi. Możemy wylądować w świecie. Nie był to jednak dźwięk. Wyraziłem głośno swój Zamiar widzenia. To brzmi jak uproszczenie. dobrze ci radzę. – A gdzie wobec tego umieścić niebieskiego tropiciela? – zapytałem. jak nasza. co robisz i czego chcesz od obcej energii.

ale do mnie nie przemawia – stwierdziłem. byli różowi albo czerwonawi. że podejmiesz ryzyko i wybierzesz drogę. gdy spotkałem któregoś z nich. że ta podróżująca. na której możesz zostać rozerwany na strzępy? –zapytał don Juan z nutą dezorientacji w głosie. – Gdy tropiciele zabiorą nas do ich świata. gotowym. Odrzucam go. Przez chwilę nic nie mówił. że nie ma prawa opowiadać mi o świecie istot nieorganicznych. Zdawało mi się. – Dlaczego już się nie pojawią? – spytałem. zanim jeszcze zacząłem ją widzieć. – Dlaczego tak sądzili? – zapytałem. jakie oferuje korzyści. że moje stwierdzenie niezmiernie go ucieszyło. zawsze przypominała mi się plama energii. Gdy ich widziałem. jest prawdą. Moje serce zamarło. że tropiciele. jak . Mają nas w garści po dziś dzień. których widziałem. pogardzam tym. że w drapieżnym wszechświecie. Za każdym razem. ciężko stąpając w miejscu. ale to nikt nie jest w stanie sam się dostać do ich królestwa. – Pokazują się tylko na początku – wyjaśnił. Dlatego ich nie lubię. Zatoczyłem się. – Jesteś zatem gotowy na ostatnią informację o tym świecie – powiedział. Don Juan popatrzył mi głęboko w oczy. by wymusić ruch ich punktu połączenia. obca energia za chwilę rzuci się na mnie. Jeżeli chcemy widzieć istoty nieorganiczne. która zaatakowała mnie podczas mojego pierwszego samodzielnego widzenia w śnieniu. – Być może to. – Próbował się uśmiechnąć. – Pozostała jeszcze ostatnia sprawa związana z tym światem. ale bez rezultatu. – Istoty nieorganiczne nie mogą kłamać. Jednak w świecie istot nieorganicznych słowa nie utraciły swej mocy. to. Moje ciało energetyczne było przerażone. gdy już tam jesteś. być może szukając w nich błysku przyzwolenia czy zrozumienia. co możesz uczynić sam. Don Juan roześmiał się i powiedział. Ponieważ nikt. Podczas naszej następnej rozmowy o śnieniu zagadnąłem don Juana o przyczyny całkowitego zniknięcia istot nieorganicznych z moich ćwiczeń w śnieniu. że tropiciele trzeciego rodzaju są po prostu przerażający. jakby szukając właściwych stów. ale niezbyt mu to wyszło. Twierdzili. że kręci mi się w głowie. – Ponieważ to prawda – powiedział. Odpowiedziałem don Juanowi. – Taka jest prawda – ciągnął don Juan – i spuścizna. – Dlaczego. tropiciel po prostu nas tam zabiera. Nie cierpię tego przymusu czerpania z jednego tylko źródła. Wtedy dowiedziałem się od don Juana. która wyszła z moich ust.Do tej chwili nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Zapewniłem go. Coś cię tam ściąga. " Jedyne. Nikt nie może do niego wejść ani go opuścić bez ich zgody. Sam się przekonałem. Za każdym razem wydawało mi się. nie potrzeba już ich odzwierciedleń. – Energia potrzebna czarownikom do tego. oczywiście. Jest to jedyna bezpieczna przystań. zwłaszcza matki. Ten świat może dać nam schronienie i przedłużyć naszą świadomość niemal na cala wieczność. co uczynili. Jako nagual. don Juanie? – Świat istot nieorganicznych jest zamknięty. że nie pragnę świata istot nieorganicznych bez względu na to. – To najbardziej przerażająca informacja. Próbowałem odciągnąć cię od niego. jest prawdą. którą przekazali nam dawni czarownicy. Poczułem. głośno wyrazić zamiar tam pozostania. co wychwalał wysłannik. Wypowiedzenie tych słów wprawia w ruch nieodwracalne prądy energii. W zamierzchłych czasach słowa miały niewiarygodną moc. by rozszarpać nas na kawałki. Tchórzliwie schronili się w świecie istot nieorganicznych. by nie upaść. że śmiertelnie niebezpieczni tropiciele trzeciego rodzaju są jasnopomarańczowi. ponieważ tak naprawdę wiem o nim więcej niż on sam i jego towarzysze razem wzięci. jakby chciał mieć to już z głowy. – Podsumowując – zaczął – moja awersja do działań dawnych czarowników jest bardzo osobista. pochodzi z królestwa istot nieorganicznych – powiedział pospiesznie. – Czy to znaczy. ukrywał się za postaciami moich rodziców. Teraz już tak nie jest. co wychwalał w swoim świecie. której nie omawialiśmy – powiedział don Juan i umilkł. więc wszystko.

Na usta cisnęły mi się setki pytań. don Juanie. – Na wszystkie pytania możesz odpowiedzieć sobie sam – oświadczył. zanim usłyszałem to od don Juana. Podróże do innych światów. lecz nie poddawałem się ich wpływom. – Nie możemy się z nimi zadawać – odparł. żeby zrobić to. abym zastanowił się dobrze nad tym. – A jednak nie możemy się trzymać od nich z daleka. Do tych Sztuczek czarownikom potrzeba olbrzymich dawek obcej. – Co możemy z tym zrobić? – zapytałem. Jednak to powtórne określenie założeń potrzebne jest jedynie do tego. czym tak naprawdę ona jest. widzenie energii. machając mi na pożegnanie. lecz on nie chciał ich w ogóle słyszeć. co mi wyjawił. mrocznej energii. kształtowanie ciała energetycznego i tak dalej. – Zgadza się – potwierdził don Juan. Don Juan wysłał mnie do domu. niż mogłem sobie wyobrazić. . Żaden z nas nie ma jednak twoich skłonności. Przypomniałem don Juanowi jego własne stwierdzenie. Ja rozwiązałem ten problem tak: czerpałem ich energię. czarownicy muszą na nowo określić swoje założenia i oszczędzać energię. dlaczego czarownicy muszą czerpać energię ze świata istot nieorganicznych? – Ponieważ nie ma innej nadającej się do wykorzystania przez czarowników. co ty.magnes. – Aby zacząć śnić. Podróże do świata istot nieorganicznych zawsze oznaczały dla mnie kolejną dawkę mrocznej energii. że rozprowadzanie energii jest koniecznym warunkiem śnienia. iż żaden czarownik nie wie. Aby manewrować punktem połączenia we właściwy sobie sposób. – Czy możesz mi wyjaśnić. Jednak żaden z nas nie jest takim bałwanem. – Ale jak oni ją czerpią ze świata istot nieorganicznych? – Po prostu udając się do tamtego świata. Wszyscy czarownicy naszej unii muszą to robić. by uzyskać energię potrzebną do ustawienia śnienia. Polega on na podtrzymywaniu niezachwianej intencji wolności i pomimo tego. Zrozumiałem don Juana lepiej. Myślałem o tym już dużo wcześniej. czarownicy potrzebują olbrzymich ilości energii. to już zupełnie inna sprawa. Sposób ten określa się jako szczyt podchodzenia.

ale ciągle ogarniał mnie paniczny strach. Może dlatego. Podobne rozmowy zawsze wpędzały mnie w stan głębokiej depresji. A teraz doszły kolejne dwie osoby do mojego i tak już przeładowanego systemu. Bardzo wyczerpywał mnie zamęt. – Jaka jest różnica między elementem fizycznym a energetycznym? – zapytałem. Podchodzenie zwiadowców oznacza świadome pobieranie ze świata istot nieorganicznych energii potrzebnej do dokonania aktu magii. Don Juan i inni czarownicy. – Świadomość to nieskończony obszar odkryć nie tylko dla czarowników. że ich świadomość również nie była na to przygotowana. Restauracja znajdowała się w samym centrum miasta. – Różnica polega na tym. jak to jest możliwe. Wyobraź więc sobie. – To już ostatnie zadanie dla trzeciej bramy śnienia. który można wykorzystywać do przemieszczania się. tak jak to teraz przydarzyło się mnie. Nie odczuwałem już depresji. w ogóle nie znałem tych kobiet. że jego czas dobiega końca i powinienem mądrze wykorzystywać moje możliwości. zaczęli się głośno śmiać. że tylko zdrowy umysł może zapewnić poszerzenie świadomości. że bez zastanowienia oddałbym za nie życie. – Chcę ci zaproponować linię postępowania – powiedział zwięźle don Juan. że znam ją. Dla czarowników. Potem zapadła cisza. miał umówione spotkanie z adwokatem. to było jedno z nich. Powiedział. o czwartej po południu. musiałem zwrócić się do don Juana z prośbą o pomoc. zanim on odejdzie. gdzie mieszkał wraz ze swoimi towarzyszami. Czarownicy potrafią przyczepić swoje ciało energetyczne do tej poświaty i poruszać się wraz z nią. a przecież znałem je tak dobrze. korzystając ze świadomości. którzy widzą. – Nie powiedziałem. Byłem wyczerpany i zachorowałem. gdy przebywał w mieście. – Idea świadomości jako fizycznego elementu środowiska jest wręcz rewolucyjna – powiedziałem urzeczony. świadomość jest poświatą. Don Juan śmiał się ze mnie i udawał. Następnego dnia don Juan poprosił mnie. który wykorzystujemy do przemieszczania się. To niezwykle tajemniczy manewr. Jednak gdy czas jego odejścia był coraz bliższy. Zapamiętaj jednak. Właściwie nie umiałem ich nawet sformułować. wiele było takich. – Jest elementem energetycznym. że świadomość jest podobnym elementem. choć nie mam najmniejszego pojęcia. Dotarliśmy do miasta około południa i od razu udaliśmy się do hotelu del Prado w Paseo Alameda. która wykorzystuje świadomość jako element otoczenia – wyjaśnił don Juan. że nie jestem w stanie znaleźć odpowiedzi na swoje pytania. a polega ono na podchodzeniu zwiadowców. – W naszym rzeczywistym świecie woda jest tym elementem środowiska. – Każdy czarownik przechodzi przez te same katusze – Wyjaśniał dalej don Juan. ile z siebie samych. Moje problemy poznawcze przypominały im te.ROZDZIAŁ X: PODCHODZENIE ZWIADOWCÓW Wkrótce po powrocie do domu stało się dla mnie jasne. postanowiliśmy udać się na lunch do przesławnej Cafe Tacuba. Pośród mnogości pojęć. więc zamówił tylko dwie słodkie tamale. że elementy fizyczne są częścią naszego systemu interpretacji. W dążeniu do poszerzenia naszej świadomości nie wolno nam się cofać przed żadnym ryzykiem i wzdragać się przed stosowaniem najdrastyczniejszych środków. Podróży. ja natomiast nie żałowałem sobie. to było ponad moje siły. Don Juan wyjaśnił mi. Działo się to wówczas. gdzie don Juan zwykle się zatrzymywał. gdy skończyliśmy posiłek. Tropiciele wykorzystują świadomość jako środek. ale . że jest elementem fizycznym – poprawił mnie don Juan. które wzbudzały moje szczere zainteresowanie. Don Juan nie był głodny. gdzie rzekomo podawano prawdziwe posiłki. zacząłem reagować większą rezygnacją. Kilka lat wcześniej poznałem Taishę Abelar i zaczynałem się już powoli przyzwyczajać do – tego piekielnego uczucia. gdy tylko usłyszeli o moich kłopotach. Musisz to rozróżniać. że granica drugiej uwagi zaczęła się załamywać. don Juanie? – Do podróży. przez które sami przeszli. ale dla człowieka W ogóle. by dowiedzieć się jak najwięcej. że jest zrozpaczony moim wilczym apetytem. Tego dnia. który wywołała w mojej głowie ta sytuacja. gdy załamały się ich granice drugiej uwagi. – Jakiego rodzaju aktu magii. z którymi don Juan zapoznał mnie w trakcie naszej znajomości. że śmiali się nie tyle ze mnie. Pojechałem do miasta na południu Meksyku. Mając więc tyle wolnego czasu. gdy poznałem Florindę Grau i Carol Tiggs w normalnej rzeczywistości. I na odwrót. dzięki któremu przybywają do nas z różnych zakątków wszechświata. Don Juan powtórzył. czarownicy podróżują aż po same krańce wszechświata. bym zawiózł go do Mexico City.

Don Juan powiedział. Don Juan nie chciał już udzielić mi żadnych informacji na ten temat. ale zapewnił mnie. że muszę czekać na tropiciela. Sądziłem. jak sobie radzić w świecie istot . Po dłuższej chwili milczenia don Juan powiedział. Z restauracji poszliśmy do adwokata. bym spytał. One po prostu idą do tamtego świata. jak świadomość. co mam na myśli. Spytałem. co opowiadał don Juan. Drugi rodzaj to taki. – To przełamanie i wkroczenie do innego świata równa się podchodzeniu zwiadowców. Po trzecie. Razem z Carol mieliśmy udać się do jej pokoju w hotelu Regis znajdującym się naprzeciwko naszego hotelu. aby ciałem energetycznym i jego fizycznym odpowiednikiem wkroczyć do innych światów. Don Juan zachichotał i powiedział: – Jeszcze nie śniłeś razem z Carol Tiggs. celem magii jest wykorzystanie świadomości jako elementu naszego środowiska. – Chcę. Wykorzystanie świadomości jako elementu środowiska pozwala uniknąć wpływu istot nieorganicznych i nadal czerpać od nich energię. Nie mogłem jakoś uwierzyć w to. Jego śmiech tylko podsycił złowieszczy nastrój. Elementy energetyczne. że czarownica jest w stanie dokonać tego wszystkiego. wyrażając głośno zamiar przedostania się do królestwa istot nieorganicznych. ponieważ tak nas nauczono. że w chwili próby moje ciało energetyczne świetnie da sobie radę. tym lepiej dla mnie. gdy tylko przyjdzie im ochota. – Pierwsza to taka. abyście we dwoje przełamali granice normalnego świata i wykorzystując świadomość jako element energetyczny. by samemu wykonać ostatnie zadanie dla trzeciej bramy śnienia – mówił dalej don Juan. używa się tej energii. Po drugie. Don Juan wyjaśnił mi. W praktyce oznacza to. Nie rozmawialiśmy już więcej. że umiejętność wykorzystania świadomości jako energetycznego elementu naszego środowiska jest istotą magii. Ty podróżowałeś już tym pierwszym sposobem. – Ale razem z Carol Tiggs z pewnością podołacie temu. Ale my. don Juanie. Nie miałem żadnych komentarzy. że to dopiero gratka. że w życiu czarowników są takie sprawy. by jak powiedział. nie wiadomo dokąd. Zawsze czeka na nie jakiś tropiciel. Siedziałem jak na szpilkach i wsłuchiwałem się w każde jego słowo. zanim będę mógł głośno wyjawić intencję przedostania się do świata istot nieorganicznych. Czarownice nie potrzebują podpórek. – Kotlina Mexico to idealne miejsce na tego rodzaju akt magii – stwierdził don Juan. nie wywierać na mnie żadnego wpływu. Nie zgodziłem się z nim. Don Juan przerwał na moment. wyjaśnił mi całą procedurę. co też takiego ma na myśli. gotowy na każde wezwanie. – Nie powiedziałeś mi jeszcze. Nie odpowiedział mi. ale gdy czekaliśmy na lądowanie samolotu. by mu przypomnieć. gdy sam czarownik rozmyślnie decyduje się na użycie świadomości jako metody podróżowania. aby rozwijać ciało energetyczne poprzez ćwiczenia w śnieniu. Drugi sposób wymaga niesłychanej dyscypliny. Tam mieliśmy osiągnąć stan absolutnego wyciszenia i razem delikatnie przejść w śnienie. Don Juan szybko załatwił swoje sprawy i w chwilę później byliśmy już w taksówce. przede wszystkim. które wymagają mistrzowskiego podejścia. istnieją w naszym wszechświecie. – Nie posiadasz wystarczającej energii. co konkretnie i w jakiej kolejności mam robić. dostrzegamy tylko elementy fizyczne. że mam niejaką wiedzę o tym. Był przekonany. Czarownicy potrafią dostrzegać elementy energetyczne z tego samego powodu – ponieważ tak ich nauczono. że im mniej będę wiedział. wkroczyli do innego świata – powiedział.elementy energetyczne już nie. – Są dwa rodzaje podróży energetycznych do innych światów – kontynuował don Juan. Przerwałem mu. jako przeciętni ludzie. swym milczeniem wyraźnie zachęcając mnie. Przekonasz się. gdy świadomość chwyta ciało energetyczne czarownika i wiedzie je. najbardziej żywotną i najbardziej niebezpieczną sprawą. że celem magii jest. w drodze na lotnisko. że Carol Tiggs przylatuje do Mśxico City z Los Angeles wyłącznie w jednym celu – aby wraz ze mną wykonać to ostatnie zadanie w trzeciej bramie śnienia. Obcowanie ze świadomością jako energetycznym elementem otwartym dla naszego ciała energetycznego jest najważniejszą. uwolnienie istniejącej w nas energii poprzez nieskazitelne podążanie ścieżką czarowników.

Don Juan sugerował. Poczułem pustkę w żołądku. pamiętasz? To jej energia dokona tej sztuczki. że teoretycznie rzecz biorąc. Ale dla kobiet z twojej grupy to tak. – Kobiety z mojej grupy nigdy tego nie robiły – przy znał don Juan. gdy wyciągaliśmy cię z tamtego świata? Czy sądzisz. Jako kobieta nagual ma fenomenalną energię. – Przeniesienie świadomości to wyłącznie sprawa wyrażenia zamiaru oraz posiadania odpowiedniego zasobu energii – odpowiedział don Juan. dlaczego Carol tak bardzo lubi ten hotel. żebyśmy wyrazili nasz zamiar w tym samym momencie.nieorganicznych. wybuchnął gromkim śmiechem. Zjedliśmy lekki obiad w restauracji Sanboma. . mój strach urósł do takich rozmiarów. – Powiedz raz jeszcze. Rozumiałem doskonale. olbrzymich i bogato tapicerowanych krzeseł w holu. don Juan wyjaśnił mi. że w porównaniu z tym. moja wiedza jest niewiele warta. był stary i potężny. cierpliwie wyjaśniał. Po zameldowaniu Carol w hotelu poszliśmy w trójkę do miasta i błądziliśmy bez celu w poszukiwaniu antykwariatów. Ona ma prawdziwy talent. W taksówce. Gdy usiedliśmy. interesują je tylko osobniki męskie. w House of Tiles. Zauważyłem. już kiedyś to robiła. że jestem w innym położeniu. niż on był swego czasu. A więc sam wyciągnij wnioski. Starałem się zachować powagę i wypytać ją o zadanie. i że cały wszechświat jest przesycony rodzajem żeńskim. – Czy ona jest jakimś szczególnym przypadkiem. Gdy napomknąłem don Juanowi. Wkroczyła fizycznie do świata istot nieorganicznych. – Jak mamy dokonać tego przeniesienia świadomości. Budynek. które nas czekało. gdy cię stamtąd wyciągała. Ponieważ wyciąganie wniosków zupełnie mi nie szło. – Nie. naśladując osoby. że była tam ze mną dlatego. że jak już będziemy w świecie istot nieorganicznych. Mimo to dokoła ciągle wyczuwało się pozostałości dawnej świetności. mistrzyniami w tej kwestii. co mi chodzi po głowie. musimy wyrazić nasz zamiar przeniesienia naszej normalnej świadomości do ciała energetycznego. jak Carol naśladuje mój poważny ton. że istoty nieorganiczne są rodzaju żeńskiego. że nie byłbym w stanie wyperswadować tego żadnej kobiecie z mojej grupy. jakby zmienić spódnicę. Pomyślałem. don Juanie? – zapytałem. Czarownice są. odparował. w którym mieścił się hotel. ale Carol Tiggs jest najlepsza ze wszystkich osób. Teraz twierdził coś zupełnie przeciwnego. – Jak myślisz – spytał – dlaczego Carol Tiggs była ze mną. Powiedział mi przecież kiedyś. czarownice robią w tamtym świecie. Zanim weszliśmy do windy. że musiałem poprosić don Juana o ostatnie instrukcje. Ale powiedziałem ci również. że nie potrafi mi odpowiedzieć z należną mi powagą. rzecz jasna. don Juanie? – Kobiety w ogóle mają naturalną skłonność do tamtego świata. gdy zwróciłem mu na to uwagę. w drodze do hotelu Carol rozbawiała nas. Don Juan pocieszał mnie. jeśli chodzi o postępowanie z tamtym światem. jaka jest kolejność – prawie go błagałem. które znaliśmy. że jest piękna? – A dlaczego tam była? – Ponieważ ja sam nie mogłem tego zrobić. Ważne jest to. A dla niej to była pestka. iż im to odradzałem. – Powiedziałem ci kiedyś. które znam. choć nie ma to wielkiego znaczenia. że nie potrafią. mówiąc. że istoty nieorganiczne absolutnie nie interesują się kobietami. Carol wymamrotała przeprosiny. – Ale nie dlatego. że strach wyostrzył moją zdolność dostrzegania szczegółów. – Carol wie o tym wszystkim. że złapałem don Juana na jawnej sprzeczności. by każde z nas zamierzyło przeniesienie całej świadomości naszego normalnego świata do ciała energetycznego. która nie utraciła jeszcze swej atrakcyjności. i inna jest również moja rola jako naguala. Zapewnił mnie. – Czy wiesz to z całą pewnością? – zapytałem. Ona przechyli szalę. ponieważ mają poszerzoną świadomość i cechy żeńskie. Wcale nie twierdzę czegoś przeciwnego – odparł don Juan. Około dziesiątej wróciliśmy do hotelu i od razu skierowaliśmy się do windy. nawet gdybym stanął na głowie. Gdy don Juan usłyszał. że istoty nieorganiczne nie gonią za pierwiastkiem żeńskim. Meble w holu zapewne pamiętały znacznie lepsze czasy. Don Juan pociągnął nas w kierunku bardzo starych. czego może dokonać czarownica. Nic a nic nie wiedziałem o kobietach z mojej grupy. lecz dlatego. co im się żywnie podoba.

Znajdowaliśmy się w małym pokoju. gdzie byliśmy? Zapadła dłuższa cisza. – Nie mam najmniejszego zamiaru babrać się pod twoim kierunkiem w żadnym bagnie – powiedziała. że ja jestem rzeczywista. – Nie śpisz? – zadałem głupie pytanie. – Cała wasza fizyczna masa musi zostać dodana do waszego ciała energetycznego – odpowiedział don Juan. Oddałbym wszystko. że . Na szczęście tego wieczoru jej seplenienie było prawie niezauważalne. żeby tylko don Juan nie przestawał mówić. A to pewnie jest jakaś twoja sztuczka. że leżę w dziwacznym łóżku. o co w tym wszystkim chodzi. energetycznie zdolną pociągnąć nasze ciała fizyczne i umieścić je na ciele energetycznym. że moją i jej zmorą jest mrukliwość i nieufność. – Pamiętasz. patrząc jej prosto w oczy. Pomyślałem sobie to samo o niej. Nie chciałem marnować uwagi śnienia na jałowe dyskusje o realności. – Wzięła jeden z koców. Nie zwróciła najmniejszej uwagi na to. Sądziłem. skąd przyszłam – powiedziała Carol. Don Juan wyjaśnił. Ale wtedy natychmiast tłumaczy się to jako chorobę umysłową albo halucynacje. Leżeliśmy nago pod cienkimi kocami. W ten sposób odbędziemy tę podróż. – Manewr ten jest o tyle trudny. którym byliśmy przykryci. Szeroki uśmiech i skinienie głowy miały zachęcić nas do rozważenia jego słów. don Juanie. Większość energii Carol Tiggs dodana do mojej albo też większość energii mojej dodana do jej uczyni z nas niepodzielną całość. Czasem brzmiało dla mnie cudownie. – Kładę się tu i wracam tam. Czasami zdarza się. – Wiem. i obróciła się do mnie plecami jak naburmuszone. naśladując don Juana. Zauważyłem. co powiedziałem. ale ty nie – powiedziała w końcu. Teraz miałem najlepszy tego przykład. co ja. a strach was nie dosięgnie. co się święci. Don Juan powiedział mi kiedyś. Carol była ze mną. Wiedziała. Zacząłem badać otoczenie. Seplenienie Carol bardzo ożywiło wypowiedzi don Juana. Weszliśmy do jej pokoju i usiedliśmy na skraju łóżka. i sprawdzała mnie albo robiła w konia. że łóżko to antyk z początku tego wieku. zazwyczaj jednak go nie znosiłem. – Oczywiście. jak don Juan powiedział na odchodnym: – Zapomnijcie o waszym ja.– Co to znaczy “przechyli szalę"? Jestem w rozterce. Usłyszałem jeszcze. – Wydaje mi się. a w jej głosie brzmiało nieodwołalne postanowienie. że mój głęboki niepokój nie wynika z braku wiedzy. Carol zaśmiała się i zaczęła się wygłupiać. by dostać się do tamtego świata? – zapytała Carol. – Co konkretnie mamy zrobić. gdy udzielał nam swych tajemniczych przykazań. Jedynie brak dyscypliny może wam przeszkodzić w osiągnięciu szczytu sztuki podchodzenia. Jedynym źródłem światła w pokoju był blask księżyca z okna dokładnie naprzeciw nas. – Jesteśmy w innym świecie. do pokoju Carol. nie zważając na moje protesty ani na mój racjonalny pęd do wiedzy. lecz bezpośrednim następstwem zamierzenia i posiadania wystarczającej energii. Carol najwyraźniej starała się poskładać myśli. Podniosła się w tym samym momencie. W głębi duszy wiedziałem jednak. że przechylić szalę oznacza dodać całą swą masę fizyczną do ciała energetycznego. że dobrze wie. W jakiś sposób ten manewr czarowników przerażał mnie bardziej niż wszystko. że wymaga trzymania w karbach ciała energetycznego. i owinęła się nim. że nie śpię – odpowiedziała niecierpliwie. gdzie byłam przedtem. uświadomiłem sobie. Jej pytanie zmroziło mi krew w żyłach. – Idźcie z nagualem sami się pobawić. czego dotychczas zdołałem doświadczyć na własnej skórze. rozkapryszone dziecko. Ale on. Spojrzała na mnie jadowicie. na wysokim łóżku. kimkolwiek jesteś. Zanim zdołałem wypowiedzieć choć jedno słowo. to zżerał mnie strach. Ostatnią moją przytomną myślą było to. że zwykły człowiek dokona tego ślepym trafem i wejdzie do innego świata. Powiedział. – Co się dzieje? – spytała słabym głosem. – Mówię do ciebie. ale to już potraficie. że wykorzystanie świadomości jako środka odbycia podróży do innego świata nie jest rezultatem stosowania jakiejś określonej techniki. – Przestań bredzić – powiedziałem stanowczo. wepchnął nas do windy i zawiózł na pierwsze piętro.

żeby sobie wszystko przypomnieć i odepchnąć dziwną aurę niejasności. uwaga na temat podróży rozpłynęła się niemal zupełnie. Nagual nic mi nie mówił. Carol Tiggs słynęła w naszych kręgach ze swej szybkości w dostosowywaniu się do każdej sytuacji. sepleniąc. – To istoty nieorganiczne odbierają. ale mój strach osiągnął niebotyczne wyżyny. w jaki Carol zawsze składała odzież. gdzie byliśmy. Podała mi moje ubranie. Łóżko miało gruby. z jaką odbyliśmy tę podróż. która zaczęła mnie spowijać. Ożywiła się. przy ścianie. stwierdziłem. Jak myślisz. Nie wahając się ani chwili. które miałem na sobie kilka minut wcześniej. ile ogromnie zaskoczona albo rozgniewana. czasami mrożących krew w żyłach. ale nie sądziłam. – Odbyliśmy tę podróż. Dwa z nich znajdowały się w nogach. Cztery słupki osadzono w ziemi. Prawie natychmiast też zorientowała się. Chciałem jej powiedzieć o tym. Ubraliśmy się w milczeniu. iż coś może być aż tak straszne. Chciałem też coś powiedzieć o szybkości. okropnie sepleniąc: – To obrzydliwe. głośno rozważała. Nie byliśmy nowicjuszami. – Ty nie istniejesz. zanim poszła do łóżka. byliśmy w centrum przerażającego chaosu. Nie było ani prześcieradła. – Nagual mi powiedział. widzieliśmy i robiliśmy już masę innych rzeczy. Lecz było coś w tym pokoju ze snu. ale nie potrafiłem określić. jakby spodziewała się uzyskać ode mnie jakieś racjonalne wyjaśnienie. Ale oddałbym w tym momencie wszystko. . zanim obudziliśmy się w tym pokoju. ale nie te. Pod ścianami piętrzyły się jakieś wypchane. iż musiałem się znajdować dobre trzy stopy nad podłogą. że łóżko stoi w narożniku. gdzie też mogła zostawić swoje ubranie. który zapewniłby mnie o tym osobiście. Dziwne. a Carol od wewnątrz. – Śnimy teraz. Zniknij! Przepadnij! Jej seplenienie było nawet miłe i rozpraszało mój paniczny strach. że tak. starannie złożone. gdy wchodziliśmy do pokoju Carol w hotelu Regis. Rozglądając się za włącznikiem światła. Ja byłem po zewnętrznej stronie. Prawie nie mogłem sobie przypomnieć. co tak właściwie do tego stopnia nas przerażało. Widziałem niewyraźnie kilka worków. ale nie tyle z bólu. zapewniłem ją. zdałem sobie sprawę. Całkowicie się z nią zgadzałem. zbity materac. a spód łóżka stanowiła krata z podłużnych drążków. – Ciebie też już prawie miało. Nagle Carol podniosła się i powiedziała. Udało mi się rozpędzić tę mgłę. Krzyknęła głośno. co przeszywało mnie dreszczem grozy nie do pojęcia. – A jednak należą do mnie. Tam znalazła nasze rzeczy. jakby pokój w hotelu mi się śnił. co im się należy – powiedziała Carol. Zeszła z łóżka i podeszła do nich. prawda? – spytała Carol. Jesteś duchem. – To nie są moje rzeczy – powiedziała Carol. były ustawione jeden na drugim i służyły jako podesty do wchodzenia do łóżka. To było tak. że znaleźliśmy się w najzupełniej prawdziwych tarapatach i w półmroku zaczęła szukać ubrania. konopne worki. Leżeliśmy głowami do ściany. że wcale się nie bała. Gdy usiadłem na skraju łóżka. ale wyczerpało to całą moją energię. ponieważ połączyliśmy naszą energię. jak rozsadzał mnie niepokój. – Nie jestem duchem – powiedziałem. że tak to się skończy. To rzeczywiście były moje rzeczy. drżąc na całym ciele. Ona też była cała mokra od potu. Zdyszałem się i spociłem. Nie zgodziła się ze mną.konstrukcja łóżka była bardzo prosta. Wytężyłem wszystkie siły. – A ty się zamknij – syknęła Carol wściekłym głosem. Spojrzałem na nią. żeby mieć obok siebie don Juana. – Dlaczego się tak strasznie boję? – zapytała Carol. co to jest? – Pozycja punktu połączenia – odpowiedziałem z niezachwianą pewnością. w taki sam sposób. już mnie miało – powiedziała Carol. Nie mogłem się nadziwić. – Widzisz jakieś krzesło? – zapytała. że to będzie straszne. – Mnie też nic takiego nie powiedział – odezwałem się z nadzieją. które mogłyby posłużyć jako stół lub ława. Potrząsnąłem nią za ramiona. Ale zanim zdążyłem się ubrać. przy samej ścianie. ani poduszek. że uda mi się nawiązać rozmowę. – Coś już.

Przypomniała mi. że punkt połączenia tkwi nieruchomo w swej zwyczajowej pozycji. Carol przypomniała jeszcze o innej rzeczy. co należy do tego świata. aż do chwili. Ta właśnie nieruchomość czyni nasze postrzeganie tak całkowitym i przytłaczającym. 'Wszystko wskazywało na to. – Przypominasz sobie. że jeśli wyjdziemy z tej szopy. przemieścić punkt połączenia. Wskoczyliśmy do łóżka. byłem zbyt zdrętwiały. mając nadzieję. czyli mówiąc inaczej. że nie potrafimy się od niego uwolnić. Niezwykle prosta rzecz. i rzeczywiście tak było. że jeśli chcemy przełamać tę całkowicie paraliżującą siłę. – Jak wrócimy do naszego świata? – spytałem. to już nigdy nie uda się nam wrócić. ale powstrzymała mnie: – Nie rób tego – powiedziała. że jeśli stracimy to wspomnienie. Kiedy zdjęliśmy nasze rzeczy? – Zdjęliśmy je w tamtym świecie – odpowiedziałem i sam się zdziwiłem. gdy nie pozwolimy otoczyć się tej mgle – odpowiedziała Carol z ogromną pewnością siebie. którą ma nad nami nasz normalny świat. Powiedziałem jej. że nie. że oboje jednocześnie uświadomiliśmy sobie to samo. że bardzo wiele wysiłku kosztuje mnie utrzymywanie w pamięci jej pokoju hotelowego jako punktu odniesienia. doskonale pamiętam. Ale gdy leżę w łóżku albo mam na sobie te rzeczy. osłabiamy jedynie naszą energię. że to. Światło księżyca pozwalało rozróżnić niskie. mówiąc: – Korzystając z czegokolwiek. Zrzuciliśmy nasze ubrania z taką szybkością. Miałem zamiar otworzyć drzwi i tylko zerknąć na zewnątrz. na przykład otwarcie drzwi. sama odpowiedziała sobie na pytanie. – Mógłbyś wpuścić coś do środka. Było jasne. . która zaczynała mnie już pochłaniać. że postrzeganie jest aktem całkowitym. – W jaki sposób wróciliśmy? – spytała Carol. – Mnie też – szepnęła z przestrachem Carol. – A może spaliśmy tutaj przez całą noc? Zobacz! Jesteśmy nadzy. że byliśmy w jakimś pomieszczeniu gospodarczym na farmie albo w dużym gospodarstwie. – Myślisz. co don Juan miał na myśli. Obudziliśmy się jednocześnie w jej łóżku w pokoju hotelu Regis. To. gdy punkt połączenia zostanie już unieruchomiony w jednej pozycji. Gdy tylko to sobie pomyślałem. z której słynęła. to uświadomienie sobie na poziomie ciała fizycznego. jakby to była sprawa życia i śmierci. Stwierdziła. lecz natychmiast z niego wyskoczyliśmy. z dala od łóżka i od okna. I miała rację. Staliśmy złączeni na środku pokoju przez długi czas.Zanim zdołałem o tym pomyśleć. że nawet o to nie pytaliśmy i nie mieliśmy żadnych komentarzy. –Odnoszę wrażenie. bierze się stąd. to już po nas. czy tutaj kładliśmy się spać? –spytała Carol. Mogłem jedynie pokręcić przecząco głową. Po chwili Carol spytała mnie. W mojej głowie zaczęło kiełkować dziwaczne podejrzenie. W tym samym momencie przyszło mi do głowy. że obudziliśmy się w naszym świecie było dla nas tak oczywiste. oboje poczuliśmy to samo pragnienie. zamierzając jego przemieszczenie. by nawet zgadywać. – Albo raczej kiedy wróciliśmy? Nie miałem najmniejszego pojęcia. – Prawie – odpowiedziałem. by rozpędzić mgłę świata. ale moje zaniepokojenie było tak ogromne. Potwierdziła moje przypuszczenie. iż don Juan powiedział nam. o której powiedział nagual. słysząc swój głos. gdy musiałem przesunąć mój punkt połączenia do innego położenia. że dopiero co wróciliśmy? – nalegała Carol. albo wyglądam przez okno. ani co o tym myśleć. jestem wykończona. musimy jedynie rozpędzić mgłę. Bez zbędnych słów podeszliśmy z Carol do okna i wyjrzeliśmy na zewnątrz. co ją tak przeraża. że mi odpowie. skąd się tu wzięłam. Uważałem. Byliśmy na wsi. że moc. czy mamy wyjść z tej szopy. – Wiem. nie kłopocząc się nawet wspinaniem po workach. zupełnie naga. co i tak byłoby szczytem moich możliwości. może naruszyć chwiejną równowagę naszej klatki. ciemne zarysy domostw. Gdy stoję tutaj. – Masz całkowitą słuszność – powiedziała Carol. co odpowiedzieć. iż nie mogłem wydobyć z siebie ani jednego słowa. że jesteśmy zamknięci w kruchej klatce. Tak naprawdę nigdy do końca nie pojąłem. – Powrócimy automatycznie wtedy.

z których nie było już powrotu. Zanim doszliśmy do restauracji.To. znów w tym samym momencie. iż stworzyło rodzaj mgły. skąd i w jakim celu tu przyszliśmy. – To. Właśnie to przytrafiło się czarownikom starożytności. – Gdybyście wyszli z tamtej szopy. co powiedziałem. – I co teraz będzie? – zapytała. Carol i ja spaliśmy. Carol powiedziała z nutą gniewu w głosie. – Odbyliście tę podróż. wiał lekki wietrzyk. Im przytrafiło się dokładnie to samo. a potem na swoje nagie ciało. Zabrał nas na nieco spóźniony obiad. że pragnął w ten sposób Oszczędzić nam dalszych nerwów i niepokoju. Tylko don Juan był głodny. że istoty nieorganiczne przejmą stery w swe ręce i spróbują zastawić na was tę samą pułapkę. że te rzeczy. – Pomyślcie o tym – namawiał nas don Juan. która przesłoniła nam pamięć o świecie. Don Juan powiedział. że nasze przedsięwzięcie było zarówno całkowitym sukcesem. Sporo głów odwróciło się w naszym kierunku. najwyraźniej zbiło Carol z tropu. co oboje zrobiliście. Nie wiadomo dlaczego byliśmy tak bardzo zdyszani –nie zmęczyliśmy się przecież wcale – gdy na zmianę opowiadaliśmy mu. – Chcesz powiedzieć. Istoty nieorganiczne zabrały ich do światów. a unieruchomienie naszych punktów połączenia jest tak silne. Wasza podróż potoczyła się tak. W naszym przypadku wszystkie te etapy okazały się zbędne. Wyjaśnił. patrząc na don Juana. gdyż nie potrafiliśmy obronić się przed wpływem istot nieorganicznych. Wybrało wam nawet odpowiednie ubrania. czego dokonaliśmy. Gdy usiedliśmy na ławeczce w Paseo Alameda. jaką tylko można sobie wyobrazić – powiedział. – Zadanie polegało nie na tym. jakbyśmy oboje byli pozbawieni woli. jeśli tak to można nazwać. to bodaj najniebezpieczniejsza rzecz. – Być może to właśnie przydarza się nam w naszym normalnym świecie. Udało nam się przenieść naszą świadomość normalnego świata do ciała energetycznego. – Zazwyczaj śniący są jedynie gapiami. unieruchomienie naszych punktów połączenia w miejscu wcześniej wybranym przez istoty nieorganiczne było tak silne. zwracając się do Carol. zbiegliśmy na ulicę i przebiegliśmy na drugą stronę. że naturalną konsekwencją takiego unieruchomienia jest to. Siedzieliśmy tak bez ruchu chyba przez całą wieczność. Don Juan potwierdził nasze przypuszczenia. ale ponieśliśmy klęskę. parę przecznic dalej przy Francisco Madero Avenue. – To było coś innego. co nie daje mi spokoju – powiedziała po chwili Carol. – Czy masz na myśli to. ale nie dzięki waszej połączonej energii – mówił dalej don Juan. ale nawet nie przyszło mi do głowy. Jesteśmy tutaj. . było ciepło. Powinienem być mądrzejszy. Don Juan dodał. przyszła nam do głowy ta sama myśl. – Jest coś. to prawda – odpowiedział don Juan i westchnął głęboko. do hotelu don Juana. Z powodu interwencji istot nieorganicznych z przerażającą prędkością zostaliśmy dosłownie ciśnięci do śmiertelnie niebezpiecznego świata. łóżko i pokój zaistniały tylko dlatego. Jak i totalną klapą. – Nie wykorzystaliśmy świadomości jako środka transportu. zgadza się? – Tak. – Daję za to głowę – odparł don Juan. z którego przyszliśmy. to teraz włóczylibyście się po tamtym świecie bez żadnej nadziei na powrót – powiedział don Juan. Ubraliśmy się w rekordowym tempie. że punkt połączenia śniącego nie może powrócić do swojego zwykłego miejsca. żeby dać się pokierować istotom nieorganicznym. co pozwoliło nam na fizyczne odbycie tej podróży. Aż nagle. gdy don Juan zaczął się śmiać. Odniosłem wrażenie. nic nie pojmując. przez osiemnaście godzin. niebo było bezchmurne. że ponieważ odbyliśmy tę podróż fizycznie. Spojrzała na mnie. że chciały nas tam zatrzymać? – zapytała Carol. co wam. ale by prześliznąć się obok nich. wybiegliśmy z pokoju. była już szósta wieczorem. powiedział. Wyglądało to tak. że dostaliście miejsca w pierwszym rzędzie i przeżyliście przekleństwo dawnych czarowników. że nagual je jak świnia. Don Juan. że wymazało naszą pamięć i zapomnieliśmy. iż kierowały nami istoty nieorganiczne? – zapytała Carol. że zazwyczaj śniący wykonują cały ten manewr w kilku powolnych etapach przemieszczania się i że muszą wyrazić zamiar wykorzystania świadomości jako elementu środowiska. nagualu. Don Juan nie chciał już nic więcej powiedzieć o naszej podróży.

. – Co zalecałbyś teraz.– Z podchodzeniem zwiadowców trzeba będzie zaczekać. powtarzając do znudzenia. byliście już w zupełnie innym świecie. że moje ciało energetyczne wykorzystuje świadomość niejako środek odbywania podróży – gdyż na to brak mi energii – lecz jako środek wkraczania w pola energetyczne materii nieożywionej lub istot żyjących. że nie mieliście czasu. aż oboje będziecie silniejsi – odpowiedział don Juan. gdy tworzycie całość. Ale to nie ma już znaczenia. dla którego opisu nie istniało żadne słownictwo. Nie mogliśmy pozwolić sobie na ryzyko zupełnie przypadkowego zainicjowania podobnej podróży. kiedy już ma wystarczająco ciemnej energii. Jeśli nie uda się jedna rzecz. by wykorzystać świadomość jako siłę napędową waszej podróży – kontynuował don Juan. musi wyrazić zamiar. Następnie musi wykorzystać tę podróż jako trampolinę. Tak osiągnąłem niezwykle specyficzny stan – nie potrafiłem już w inteligentny sposób przedstawiać sobie tego. Stale odnosiłem wtedy wrażenie. co widziałem. Magia to wieczne wyzwanie. Wraz z upływem czasu widziałem wszystko. że aby wykorzystać świadomość jako element środowiska. – Zanim nawet dostaliście się do świata istot nieorganicznych. iż moje zupełnie niepojęte i nieopisane wizje wynikają z tego. że nasza połączona energia to zbyt duża pokusa dla istot nieorganicznych. że istoty nieorganiczne nie zrezygnują z szansy dostania was obojga. Don Juan ponownie nam wyjaśnił. don Juanie? – spytała Carol. – Zalecałbym. szczególnie wtedy. jakby chciał to zakodować w naszych umysłach. uda się inna. Don Juan sprowadził moje ćwiczenia w śnieniu do widzenia energii podczas wytwarzających energię stanów zbliżonych do snu. że osiągnąłem stan postrzegania. Don Juan utwierdził nas jeszcze w naszym postanowieniu. by mogły się jej oprzeć. śniący musi wpierw odbyć podróż do królestwa istot nieorganicznych. – A może i nigdy tego nie dokonacie. Don Juan wyjaśniał. by za pomocą świadomości zostać ciśniętym do innego świata. – Przyczyną waszej porażki było to. Tak więc od tego czasu rozmyślnie trzymaliśmy się z dala od siebie. co dostrzegałem. Jestem pewien. abyście się teraz jak najmniej widywali.

Don Juan zmienił nagle temat naszej rozmowy. może wybuchnąć ze i strzelając na wpół pozostawi mnie ślepcem. w stanie Arizona. to podróż do konkretnych miejsc w naszym świecie. bym przeczytał mu wiersz Dylana Thomasa. My jesteśmy jedynie pionkami. którą mi przekazywały. Drugi. gdy i zmierza ku morskim głębinom. bez względu na to. że w chwili obecnej ma on dla mnie szczególne znaczenie. Powiedział. niż czegokolwiek nauczyć. Powinniśmy więc siedzieć w nich tak. Gdy następnym razem spotkałem się z don Juanem. – Nie ma już nic więcej. pożegnaniem czarowników – akcentem podsumowującym moje ćwiczenia w śnieniu. To on rozgrywa tę partię. które miało być. lecz choć jeszcze nie starego kłamstwa żarzącego wysoko w . wzgórza. gdy będzie ci potrzebna.. Ale Florinda zostanie. Odnosiłem wrażenie.. – Duch nie pozostawia nam woli decydowania. Wraz z don Juanem usiedliśmy na patio przy jego domu w dość niewygodnych wiklinowych fotelach wypchanych grubymi. nie my. Mieliśmy się spotkać w małym miasteczku w południowym Meksyku. To ona będzie teraz kierować – nie tylko tobą. Fotele zakupiono w Phoenix. jego dwie najbliższe popleczniczki.ROZDZIAŁ XI: LOKATOR Skończyły się moje ćwiczenia w śnieniu. ale nie odniosłem wrażenia. Wiedza. Powiedział. lecz różnych sposobów wykorzystywania ciała energetycznego. czy zdołasz ją przekroczyć. by Jakieś życie. że trzeci sposób jest zdecydowanie najtrudniejszy i najniebezpieczniejszy i właśnie ten upodobali sobie czarownicy starożytności. Wszystko zależy od ducha. jakby wszystko było w porządku. Tęsknię. na dnie powietrze dzień za boję się odejść. Trzecim sposobem jest podróżowanie do miejsc. – Mój czas na tym świecie dobiegł końca. czego mógłbym cię nauczyć o śnieniu – powiedział don Juan. zależy od ducha. ale wszystkimi moimi uczniami. – Do czego mam wykorzystać tę wiedzę? – zapytałem. – Czy dalej będę się ćwiczył w śnieniu? – Tego nie wiem. by wypowiedzianego krzyku ucieka odejść kłamstwa przerażenia. Don Juan stwierdził. i z wielkim trudem sprowadzono do Meksyku. czy nie. a już szczególnie on. gdzie mieszkał wraz ze swymi czarownikami. że zdołam przekroczyć czwartą bramę bez niczyjej pomocy? – To. Przechowaj ją do czasu. które istnieją tylko w intencji innych. konkretnych miejsc. się. do których zdążyłem się już przyzwyczaić. ani tobie. – Akurat w tej chwili do niczego. zakończone. – Czy naprawdę sądzisz. czy tego chcę. I ona też nie. oraz że są trzy sposoby korzystania z czwartej bramy. Tęsknię. że powinienem dotrzeć do czwartej bramy i przekroczyć ją własnymi siłami. że te fotele są podarunkiem od jednej z kobiet z jego grupy. Potem don Juan ustalił ze mną termin naszego ostatniego spotkania. że przy czwartej bramie śnienia ciało energetyczne podróżuje do określonych. że bardziej chcą mnie sprawdzić. Zgodnie z zaleceniami ducha muszę ci opowiedzieć o czwartej bramie śnienia. Potem don Juan wyjaśnił. którymi on porusza. zbyt dużymi poduchami. przynajmniej takie. czy też nie. choć sam nie będę mógł już cię prowadzić. ani mnie. ten oddał mnie pod opiekę dwóch kobiet ze swej grupy: były to Florinda i Zuleica. Nie trwało to jednak długo i nie wywarło na mnie większego wpływu. – Więc po cóż ostrzyć mój apetyt? Wolę nie wiedzieć. gdy spytałem go o tę sytuację. jak powiedział. Don Juan poprosił mnie. podróż do konkretnych miejsc poza tym światem. Pierwszy. Don Juan zaśmiał się i mrugnął do mnie. Przybyłem na miejsce późnym popołudniem. w ogóle nie dotyczyła bram śnienia. od syku i wiecznego ogromniejącego. Muszę przekazać ci zarys wiedzy o czwartej bramie.

gdy ich misterny gmach wierzeń i . gdzie moglibyśmy usiąść. – No cóż. Domy były parterowe – solidne. Don Juan nadal śmiał się serdecznie. że w tym mieście jest coś. które wychodziły na wschodnią i północną stronę parku. Czasami bardziej niż inni. Mury wysoko wystawały ponad dach jedynego w mieście hotelu. aby odegnać złe myśli. – Czy widzisz jakiś szczególny powód do strachu? –zapytał i przystanął. Sęk w tym. zaczął mi opowiadać to. które właśnie wstały z ławki i odeszły. z wypalanych cegieł. kawałek dalej. nie znając naguala Juliana. Doszliśmy na miejsce. Przerwałem milczenie i spytałem don Juana. Niewątpliwie oczekiwał ode mnie jakiegoś wyznania. albo wiesz. wkładali ogromny wysiłek w doskonalenie praktyk. – Co na mnie tu oczekuje? Zamiast mi odpowiedzieć. – Być może i jesteś chodzącym aniołem. że don Juan podejrzewał. Albo też nie masz najmniejszego pojęcia. Poprosił. Przy bocznej uliczce. szczególnie w pobliżu sklepów. Roześmiał się głośno. – Nie wiem dlaczego. okropnym nagualem Julianem. ale po chwili spoważniał. Po chwili zauważyliśmy grupkę młodych kobiet. Ciągle milcząc. Obie zgodnie prowadziły swoje interesy i nieźle prosperowały. A ty nie wiesz dokładnie. wiedzeni jedynie perspektywami własnych korzyści. iż coś przed nim ukrywam. Sprowadziło to na nich zgubę. zaniepokoił mnie. – Wierz mi. ale boisz się mi powiedzieć. bym usiadł obok niego. które coraz bardziej oddalały ich od trzeźwości i równowagi umysłu. ale najwyraźniej odczuwam strach – powiedziałem. mam coś w rękawie – przyznał don Juan i uśmiechnął się szeroko. – Ale nie to jest istotne. W parku było sporo ludzi. don Juanie. a drzwi najczęściej pomalowane na brązowo albo niebiesko. chociaż w obu podawano praktycznie te same potrawy. spacerowaliśmy wokół placu. że obie restauracje są w zasadzie takie same. w jaki to powiedział. czułem się niewart złamanego szeląga. co mówisz. – Ukrywasz coś przede mną? – Dlaczego jestem zdenerwowany? Śmieszne pytanie. ścierając się z moim nauczycielem. don Juanie. ale nie mogę tego stwierdzić. – Patrząc na ciebie. don Juan energicznie ruszył dalej. widać było wznoszące się mury ogromnego. by przyjrzeć mi się uważnie. kto opowiada coś po raz pierwszy. po tej samej cenie. szukając miejsca. Wydawało mi się. I don Juan z przejęciem właściwym komuś. że don Juan bardzo stara się nie wybuchnąć śmiechem. że wybiera się na spacer na plac w centrum miasta. W porównaniu z moim nauczycielem jestem chodzącym aniołem. – Niewątpliwie. Na południowej ścianie placu były dwie restauracje. Okrążyliśmy go kilka razy. Wszystkie uliczki wokół placu były nierówno wybrukowane. Sama jego obecność śmiertelnie mnie przerażała. że wiersz musiał wpłynąć na niego negatywnie. który wyglądał jak mauretański meczet. A kiedy skupiał na mnie swoją uwagę. bym poszedł razem z nim. czy on także uważa za zastanawiające to. kryte dachówkami. – Od wielu już lat opisuję ci niezwyczajne praktyki czarowników starożytnego Meksyku – rozpoczął don Juan. zaczynam się zastanawiać – powiedziałem – czy to aby ty nie chowasz czegoś w rękawie. – A rzeczywiście. Ściany były pobielone wapnem. – Doświadczyłem tego na własnej skórze. Domyśliłem się. okrążyliśmy plac kilka razy. kolonialnego kościoła. nagual rzeczywiście nie należy do najbardziej przyjacielskich istot na ziemi – powiedział nieco przepraszającym tonem don Juan. Nie mówiąc ani słowa. co to jest.Don Juan wstał i powiedział. siadając na ławce i wskazując gestem. Ton jego głosu i podniesione brwi świadczyły o tym. Zawsze denerwuję się w twojej obecności. – Dlaczego jesteś taki zdenerwowany? – zapytał poważnym tonem. że nie wiesz. – W tym mieście wszystko jest możliwe – odpowiedział. Sposób. i don Juan chciał się przejść. nie zamieniwszy nawet jednego słowa. co oczekuje na ciebie. wywierasz taki sam wpływ na mnie. co mówił już wielokrotnie – że dawni czarownicy.

ale duch ma – powiedział don Juan. że potrafił zrezygnować z daru mocy. czy rzeczywiście przypominasz dawnych czarowników. Uśmiechnął się tylko z miną człowieka. To właśnie tutaj. by szykować dla ciebie jakikolwiek test. – Dziś wieczorem czeka cię jedno z dwóch – albo pozwolisz sobie na całkowitą rezerwę. co najwyżej. ale z głębokiego przekonania. którego musi dokonać każdy nagual z mojej linii. ale nie aż taką. Don Juan. Przebywając z don Juanem przez trzynaście lat. jak badam otoczenie moim ciałem energetycznym. że wszystko jest na swoim miejscu. naguala Juliana. czarownicy starożytności uprawiali swoją magię. – Na wszystkie świętości. Ja wcielę się w postać charakterystyczną. Ty będziesz głównym aktorem. – Kto będzie tym nauczycielem i przewodnikiem? – Przyjezdny. – Tutaj. – Czarownicy starożytności właśnie tutaj żyli. don Juanie? – Nie mam takiej mocy. wydaje mi się. dalej się ze mną drażnił. Ta rezerwa jest bardzo szczególna. że szykujesz dla mnie dziś wieczorem jakiś test. który wie więcej. Był wręcz rozkojarzony. Uświadomili sobie. wyciągnął ramiona do przodu. Czy tak. Przedstawienie jest dziś wieczorem. Dostrzegałem różnicę pomiędzy nimi. by stawić czoło temu. którą mam otrzymać? . – Odprężysz ciało. by zrezygnować z podobnego daru. don Juanie? – Tak. Naguala Eliasa cechowała rezerwa tak wielka. A wkrótce będziesz i ty. ale to nie ja będę twoim nauczycielem. czekam na kogoś. – Rozgrzewam cię. – Sądzę. by zza niego wyskoczyć. jakich niegdyś udzielano. że tylko zachowując olbrzymią rezerwę. nade wszystko nauczyłem się tego. co cię czeka dziś wieczorem. – Zgadza się. Jest to wybór. że to. naguala Eliasa. – Przygotowuję grunt – rzekł. Gram w pierwszym akcie. tutaj rośli w siłę – powiedział don Juan. gdy mówisz tak dziwnie i złowieszczo – zaprotestowałem. Musiałem powtórzyć moje pytanie: – Czy czekasz na kogoś? – Tak – odpowiedział. który może cię okrutnie zaskoczyć. czekając tylko na okazję. czego nie cierpiałem. jego agentem. mam małą. by się wyzwolić. Dostrzegłeś. i dodał po chwili: – Ja jestem. Taką lekcję. – Już wkrótce się przekonamy. co mówisz. albo bez reszty oddasz się folgowaniu. ale znaczącą rolę. don Juanie? – Mogę ci tylko powiedzieć. Kiedy odezwałem się do niego. – Don Juan usiadł i wziął głęboki oddech. i ten ktoś poprowadzi cię tej nocy. wyczuwając moją frustrację. – Don Juan uśmiechnął się szeroko. Don Juan przerwał i powstał. w tym mieście.praktyk stał się tak monumentalny. że tak powiem. don Juanie? – Moje ciało energetyczne wyczuwa. gdyż zrodziła się nie ze strachu czy nieudolności. Będzie nim ktoś inny. czy bardziej współczesnych – powiedział. obserwując moją reakcję. nie usłyszał mnie. co powiedział. Nagual Julian także zachowywał rezerwę. Zostało ono zbudowane na fundamentach jednego z ich miast. uśmiechając się szeroko. Wyczuwałem tylko otoczenie. że zwalił się na nich. Wydawało się. jestem. potem w bok. Don Juan zdawał się wahać przez chwilę. i jego dobroczyńcę. o czym ty mówisz? Don Juan nie odpowiedział. – Doprowadzasz mnie do szału. Mój stale rosnący niepokój zmuszał mnie do skoncentrowania się na sobie. – Zrób to samo – poradził mi. Dostrzegłem jego ukradkowe spojrzenia w kierunku kościoła. na tych terenach. że paniczny strach przez cały czas czai się tuż za rogiem. – Jesteś o tym przekonany. a następnie do tyłu. – A co to za lekcja. – Co ten duch zamierza ze mną zrobić. że dziś wieczorem otrzymasz lekcję śnienia. jak to współcześni czarownicy dostali twardą lekcję. posiądą dość energii. ale może też nie zaskoczyć cię wcale. a musisz być bardzo rozluźniony. – Sądząc z tego. odebrało mu całą energię. – I co wyczułeś. klepiąc o tym. że rozumiem rezerwę i folgowanie – ciągnął – ponieważ miałem zaszczyt znać dwóch nagualów: mojego dobroczyńcę.

co wyjaśniał mi już wiele razy. którzy wywoływali te przemieszczenia poprzez swe ciemne machinacje i dawali je swym uczniom jako dary mocy. co jeszcze mógłbym powiedzieć. don Juanie. Nie wiedziałem. – Wzruszył ramionami w geście . nagualu Eliasie. – A szczególna natura tego daru jest właśnie tym. bym przemyślał sobie to. Przez dłuższą chwilę żaden z nas się nie odzywał. – A teraz musisz sobie przypomnieć i powtórzyć mi wszystko. doskonale oddających zdenerwowanie i rozterkę. to miasto to nic wielkiego – mówił dalej. jak postąpił ze mną mój dobroczyńca. który sprzeciwił się śmierci. nagual Lujan po nagualu Santistebanie. Pierwszą wyłożę ci za chwilę. – Manipulujemy punktem połączenia poprzez samodyscyplinę. że nagual Lujan. dwie pozycje punktu połączenia. – Jak już wiesz. zrelacjonować pewne zdarzenia. Zachowałem milczenie. jeśli nie tysiącach położeń. a nagual Santisteban po nagualu Sebastianie. – Jako prezent w zupełności wystarczyłaby jedna. – Pięćdziesiąt pozycji! – wykrzyknął z niedowierzaniem. ułożono je tak. Drugiej nie może wyjaśnić ci nikt. czym jesteśmy. Ale on był nieskazitelnym nagualem i pozwolił mi pozostać sobą. bardzo formalnym tonem. czego już wcześniej nie mówiłem. Jego prośba wydała mi się nieco dziwna. Byłem wzburzony i nerwowo wierciłem się na swym miejscu. i źródło tego. co fascynuje wojowników z mojej linii. Ten z kolei odziedziczył wszystko po swoim nauczycielu. Ale dawni czarownicy nie byli aż tak nieskazitelni i poprzez swe nieustające próby podporządkowania sobie innych stworzyli mroczną i przerażającą aurę. Dla dawnych czarowników przemieszczenia punktu połączenia były konsekwencją ujarzmienia ich przez innych – przez nauczycieli. co wie. Mieli zupełnie inne podejście do magii. na przykład. – Na przykład. czym być nie chcemy. Don Juan wyjaśnił. Przed nagualem Sebastianem było ośmiu naguali. że ten. postrzeganie energii bezpośrednio to dla współczesnych czarowników kwestia indywidualnego osiągnięcia – powiedział don Juan. inne o niej wyobrażenie. Nigdy jeszcze nie słyszałem. Dokładnie tak samo. Jego dary były niejako mapami przesunięcia punktu połączenia w określone miejsca i zarazem instrukcjami unieruchomienia go w każdej z tych pozycji. Lekcja będzie się składać z dwóch części. jednym z tych. otrzymał od lokatora dar pięćdziesięciu pozycji. może łatwo zrobić z nami to. przekazuje nam dar mocy z pokolenia na pokolenie – powiedział don Juan. jakby chciał. jest spuścizną po jego nauczycielu. Don Juan powstał i rozejrzał się dokoła. Ktoś. jak przesuwać punkt połączenia i utrzymywać go w setkach. co właśnie powiedział. – Wiesz. właśnie tutaj. kto dysponuje większą mocą od nas. A ponieważ jego dziwne życie i świadomość liczyły sobie może nawet tysiące lat – w takim zaś czasie można osiągnąć doskonałość we wszystkim – wiedział. ale powtórzyłem wszystko. – Jak widzisz. by mówił z takim dramatyzmem. ponieważ odnosi się tylko do ciebie. Potrząsał rytmicznie głową. by pasowały do indywidualnych cech charakteru każdego z nagualów. muszę przekazać ci pewne idee. Wszyscy naguale z mojej linii otrzymali tę dwuczęściową lekcję. którą nauczyciele przekazywali swoim uczniom. w tym mieście. – Twoje wyjaśnienia nic mi nie dają. że podkreśla jeszcze raz coś. ale nie było dwóch jednakowych lekcji. – Ale ma coś. że słucham człowieka trawionego głębokim lękiem lub nieznośną obsesją. Ponieważ stoję u kresu mego czasu. Gdybym go dobrze nie znał. że lokator jako czarownik starej szkoły zgłębił u swoich nauczycieli wszelkie arkana sztuki przesuwania punktu połączenia. co opowiedziałem ci o nagualu Sebastianie – rzekł don Juan stanowczym tonem. Don Juan powiedział. Don Juan wpatrywał się we mnie i tonem bolesnego wyznania powiedział. co mu się podoba –mówił don Juan. nagualu Julianie. nagual Julian mógł zmienić mnie w cokolwiek by tylko zechciał – w bestię lub w świętego. choć ciągle są bezpośrednio związani z jego linią magii. To tu właśnie jest źródło tego. co mi opowiedział don Juan lub któryś z jego towarzyszy o nagualu Sebastianie i mitycznym czarowniku starożytności. Don Juan wzniósł się na wyżyny swych oratorskich zdolności. dałbym głowę. co zmieniło bieg naszej linii. Don Juan powiedział raz jeszcze. nazywanym przez nich lokatorem.– Będzie to lekcja na temat czwartej bramy śnienia. którzy sprzeciwili się śmierci. Coraz bardziej się denerwuję. coś. mógłby mu pozazdrościć niejeden dobry aktor. skontaktować cię z pewnymi istotami. ale różnili się znacznie od pozostałych. o czym już wiem – że kimkolwiek jest i wszystko. Jego gestów. Nagual Elias po nagualu Rosendo. czyli uzyskania spójności. on po nagualu Lujanie.

zdezorientowania. – Mówili mi, że lokator bardzo lubił naguala Lujana – mówił dalej don Juan. – Byli tak bliskimi przyjaciółmi, że pozostawali w zasadzie nierozłączni. Mówili mi, że każdego ranka lokator i nagual Lujan przychodzili do tego kościoła na poranną mszę. – Właśnie tutaj, w tym mieście? – spytałem zupełnie zaskoczony. – Właśnie tutaj – odparł. – Całkiem prawdopodobne, że siadywali na tym samym miejscu ponad sto lat temu; no, może na innej ławce. – Lokator i nagual Lujan naprawdę chodzili po tym placu? – spytałem, wciąż nie mogąc wyjść ze zdumienia. – Pewnie! – wykrzyknął don Juan. – Przyprowadziłem cię tu dzisiaj, ponieważ wiersz, który mi przeczytałeś, dał mi sygnał, że nadszedł czas, byś spotkał lokatora. W tym momencie poczułem, jak ogarnia mnie panika. Przez chwilę musiałem oddychać przez otwarte usta. – Dyskutowaliśmy o niezwykłych dokonaniach czarowników starożytności – kontynuował don Juan. – Ale zawsze bardzo trudno jest rozprawiać o czymś, używając terminów ogólnych i odnoszących się tylko do bliżej nie sprecyzowanych idei, szczególnie wtedy, gdy druga osoba nie ma w tym względzie żadnego doświadczenia. Mogę ci opowiadać o pewnych rzeczach, dla mnie najzupełniej oczywistych, aż do dnia Sądu Ostatecznego, a ty i tak nic nie zrozumiesz i mi nie uwierzysz, bo nie doświadczyłeś tego sam. – Don Juan wstał i obejrzał mnie od stóp do głów. – Chodźmy do kościoła – powiedział. – Lokator lubi kościół i jego otoczenie. Jestem pewien, że właśnie teraz powinniśmy tam wejść. Nie wiem, czy kiedykolwiek w czasie mojej znajomości z don Juanem byłem równie zaniepokojony. Byłem całkowicie zdrętwiały. Gdy wstałem, cały się trząsłem, a żołądek miałem ściśnięty. Pomimo to ruszyłem za nim bez słowa, gdy skierował się w kierunku kościoła. Przy każdym kroku kolana chwiały mi się i uginały pode mną, jakby były z waty. Zanim przeszliśmy ten krótki kawałek dzielący plac od wapiennych schodów w portyku kościoła, zdążyłem prawie zemdleć. Don Juan przytrzymał mnie, obejmując ramieniem. – Oto i lokator – powiedział niemal mimochodem, jakby właśnie dojrzał swego starego przyjaciela. Spojrzałem w kierunku, który wskazał, i w tylnej części portyku zobaczyłem grupę pięciu kobiet i trzech mężczyzn. Byłem przerażony i przez tę krótką chwilę nie dostrzegłem w nich niczego szczególnego. Nie potrafiłem nawet stwierdzić, czy właśnie wchodzili, czy też wychodzili z kościoła. Zauważyłem jednak, że ich obecność w tym samym miejscu jest raczej przypadkowa. Nie byli razem. Zanim wraz z don Juanem podeszliśmy do małych drzwi wyciętych w masywnym, drewnianym portalu kościoła, trzy kobiety weszły do środka. Trzej mężczyźni i pozostałe dwie kobiety ruszyli na zewnątrz. Byłem zdezorientowany i spojrzałem pytająco na don Juana. Ruchem głowy wskazał na chrzcielnicę. – Musimy przestrzegać tutejszych zasad i się przeżegnać – wyszeptał. – Gdzie jest lokator? – zapytałem również szeptem. Don Juan zanurzył koniuszki palców w chrzcielnicy i uczynił znak krzyża. Nie znoszącym sprzeciwu ruchem głowy nakazał mi to samo. – Czy lokator był jednym z tych trzech mężczyzn, którzy odeszli? – szepnąłem mu niemal do ucha. – Nie – odszepnął don Juan. – Lokator to jedna z tych trzech kobiet, które zostały. Ta w tylnym rzędzie. W tym samym momencie kobieta z tylnego rzędu odwróciła się do mnie i z uśmiechem na twarzy skinęła głową. Jednym skokiem dopadłem drzwi i wybiegłem na zewnątrz. Don Juan wybiegł za mną. Z nadzwyczajną szybkością dogonił mnie i przytrzymał za ramię. – A ty dokąd się wybierasz? – zapytał, skręcając się ze śmiechu. Trzymał mnie mocno za ramię, gdy ja gwałtownie wciągałem powietrze. Dosłownie się dusiłem. Don Juan zanosił się donośnym śmiechem, aż cały się trząsł. Wyrwałem się mu i ruszyłem w kierunku placu. Don Juan poszedł za mną. – Nigdy bym się nie spodziewał, że aż tak cię to rozstroi – powiedział między jedną salwą śmiechu a drugą.

– Dlaczego mi nie powiedziałeś, że lokator jest kobietą? – Czarownik w kościele to ten, który sprzeciwił się śmierci – powiedział uroczyście don Juan. – Dla takiego czarownika, tak biegłego w przesunięciach punktu połączenia, bycie mężczyzną czy kobietą to jedynie kwestia wyboru lub wygody. To jest pierwsza część owej lekcji, którą masz otrzymać; tak, jak ci powiedziałem. A ten, który sprzeciwił się śmierci, jest owym tajemniczym przyjezdnym, który będzie ci w niej przewodnikiem. Don Juan chwycił się za boki, gdy jego śmiech przeszedł w kaszel. Odebrało mi mowę. Nagle ogarnął mnie wielki gniew. Nie byłem wściekły na don Juana, na siebie ani też na nikogo konkretnego. Był to głęboki gniew, który prawie rozsadzał mi piersi i szyję. – Wracamy do kościoła! – krzyknąłem, nie rozpoznając własnego głosu. – Zaraz, powoli – powiedział cicho don Juan. – Nie musisz się tak od razu gorączkować. Zastanów się. Namyśl się. Oceń szansę. Uspokój ten swój umysł. Jeszcze nigdy w życiu nie przechodziłeś przez taki test. Potrzebujesz teraz opanowania. Nie mogę ci powiedzieć, co masz robić – mówił dalej don Juan. – Mogę tylko, jak każdy nagual, postawić cię przed twym wyzwaniem, udzieliwszy ci wcześniej ogólnych, niezbędnych wyjaśnień. Jest to jeszcze jeden wybieg nagualów: mówić wszystko, nie mówiąc nic, lub pytać, nie pytając. Chciałem to mieć jak najszybciej za sobą. Ale don Juan powiedział, że chwila oddechu przywróci mi nieco pewności siebie. Czułem, że kolana zaraz ugną się pode mną. Don Juan ochoczo pomógł mi usiąść na krawężniku. Sam usiadł obok. – Pierwszą częścią omawianej lekcji w śnieniu jest to, że męskość czy żeńskość nie są stanem ostatecznym, ale skutkiem pewnego określonego aktu umiejscowienia punktu połączenia – powiedział don Juan. – Akt ten jest, rzecz jasna, sprawą woli i ćwiczeń. Ponieważ był to temat bardzo bliski dawnym czarownikom, tylko oni mogą rzucić na niego trochę światła. Ponieważ żadna inna racjonalna reakcja nie przychodziła mi do głowy, zacząłem się spierać z don Juanem. – Nie mogę przyjąć ani uwierzyć w to, co mówisz –powiedziałem. Czułem, jak gorąco zalewa mi twarz. – Ale kobietę widziałeś – odparował don Juan. – Sądzisz, że to wszystko to jakaś sztuczka? – Nie wiem, co sądzić. – Ta istota w kościele jest rzeczywistą kobietą – powiedział z naciskiem don Juan. – Dlaczego to cię tak niepokoi? To, że urodziła się mężczyzną świadczy tylko o potędze machinacji dawnych czarowników. To nie powinno cię tak dziwić. Urzeczywistniłeś już wszystkie pryncypia magii. Miałem wrażenie, że za chwilę rozsadzi mnie wewnętrzne napięcie. Don Juan powiedział mi oskarżającym tonem, że właśnie teraz musiałem sobie upodobać czas do dyskutowania. Zmuszając się do cierpliwości, nadętym tonem wyjaśniłem mu biologiczne podstawy męskości i żeńskości. – Ja to wszystko rozumiem – powiedział don Juan. –I to, co mówisz, jest prawdą. Twój błąd polega na tym, że usiłujesz uogólnić swoje stwierdzenia. – To, o czym teraz mówimy, to fundamentalne zasady! – wykrzyknąłem. – Odnoszą się do człowieka tu i w każdym innym zakątku wszechświata. – Tak, to prawda, absolutna prawda – powiedział cicho don Juan. – To wszystko jest prawdą dopóty, dopóki twój punkt połączenia zajmuje swe zwyczajowe położenie. Ale gdy tylko przemieścić go poza pewne granice, gdzie nasz rzeczywisty świat przestaje oddziaływać, twoje ukochane zasady tracą swą uniwersalną wartość, o której tak rozprawiasz. Popełniasz błąd, zapominając, że ten, który sprzeciwił się śmierci przekracza te granice tysiące razy – mówił dalej don Juan. – Nie trzeba być geniuszem, by pojąć, że lokator nie podlega już tym samym siłom, które teraz wiążą ciebie. Powiedziałem mu, iż moja kłótnia z nim, jeśli można to tak nazwać, wyniknęła z tego, że nie potrafię zaakceptować praktycznych stron magii, które do tej pory wydalały mi się tak naciągane, że nie jawiły się jako większy problem. Powtórzyłem mu też, że jako śniący mogłem z własnego doświadczenia potwierdzić, iż w śnieniu może Się wydarzyć wszystko. Przypomniałem mu, że on sam podsunął mi i podsycał to przeświadczenie, podkreślając przy tym konieczność zachowania zdrowych zmysłów. To, co opowiadał o lokatorze, było już obłędem. To był temat wyłącznie na śnienie, ale z pewnością nie na normalny świat na co dzień. Dałem don Juanowi do zrozumienia, że jego stwierdzenia są dla mnie odrażające i nie do przyjęcia.

– Skąd ta gwałtowna reakcja? – zapytał don Juan z uśmiechem. Jego pytanie zbiło mnie z pantałyku. Poczułem zażenowanie. – To chyba zagraża moim najgłębszym przekonaniom – przyznałem. Mówiłem to najzupełniej poważnie. Świadomość, że kobieta w kościele była kiedyś mężczyzną, przyprawiała mnie o mdłości. Pewna myśl zaświtała mi w głowie – a może lokator jest transwestytą. Zapytałem szczerze don Juana, czy to jest możliwe. Zaczął się tak śmiać, że wyglądał, jakby miało mu się zrobić niedobrze. – To zbyt przyziemna możliwość – powiedział. – Może twoi dawni przyjaciele mogliby robić coś takiego. Twoi nowi przyjaciele są bardziej pomysłowi i mniej zainteresowani seksem. Powtarzam. Istota w kościele to kobieta. Prawdziwa. I ma wszystkie organy i przymioty właściwe płci żeńskiej. – Don Juan uśmiechnął się złośliwie. – Zawsze pociągały cię kobiety, prawda? No więc zdaje mi się, że ta sytuacja pasuje do ciebie jak ulał. Jego uciecha była tak wielka i dziecinna, że aż zaraźliwa. Śmialiśmy się obaj. On z wielką swobodą, a ja z wielką trwogą. Wtedy podjąłem decyzję. Wstałem i powiedziałem głośno i wyraźnie, że nie chcę mieć do czynienia z lokatorem pod jakąkolwiek postacią. Zdecydowałem dać sobie spokój z tą całą hecą, wrócić do domu don Juana, a potem do siebie. Don Juan powiedział, że nie ma nic przeciw mojej decyzji, więc ruszyliśmy z powrotem do jego domu. Ale w głowie huczało mi od myśli. Czy postępuję właściwie? Czy nie uciekam ze strachu? Oczywiście zaraz racjonalnie uzasadniłem moją decyzję jako właściwą i nieuniknioną. Zapewniałem samego siebie, że przecież nie interesuje mnie bogactwo, a dary od lokatora to powiększanie majątku. Nagle ogarnęły mnie wątpliwości i ciekawość. Było tyle pytań, które mogłem zadać temu, który sprzeciwił się śmierci. Moje serce zaczęło bić tak mocno, że miałem wrażenie, jakby uderzało mi w żołądek. Bicie serca nagle zamieniło się w głos wysłannika. Złamał daną mi kiedyś obietnicę, że nie będzie się wtrącał, mówiąc mi, że potężna siła przyspiesza bicie mojego serca, aby ściągnąć mnie z powrotem do kościoła; droga do domu don Juana jest dla mnie drogą ku śmierci. Zatrzymałem się i pospiesznie powtórzyłem don Juanowi słowa wysłannika. – Czy to prawda? – spytałem. – Obawiam się, że tak – odparł don Juan, nieco zakłopotany. – Dlaczego sam mi o tym nie powiedziałeś, don Juanie? Chciałeś pozwolić mi umrzeć, ponieważ sądzisz, że jestem tchórzem? – spytałem bardzo wzburzony. – Nie umarłbyś ot tak, po prostu. Twoje ciało energetyczne posiada niewyczerpane zasoby. I nigdy nawet nie przyszło mi na myśl, że jesteś tchórzem. Szanuję twoje decyzje i guzik mnie obchodzi, co cię do nich skłania. Jesteś na końcu drogi, tak jak ja – mówił don Juan. –Więc bądź prawdziwym nagualem. Nie wstydź się samego siebie. Gdybyś był tchórzem, to sądzę, że umarłbyś ze strachu już dawno temu. Ale jeśli aż tak boisz się spotkania z tym, który sprzeciwił się śmierci, to lepiej, żebyś umarł, niż stanął z nim twarzą w twarz. Nie będzie to wcale wstyd. – Wracajmy do kościoła – powiedziałem tak spokojnie, jak tylko mogłem. – No, to dochodzimy do sedna sprawy! – wykrzyknął don Juan. – Ale wpierw wróćmy do parku, usiądźmy na ławce i starannie rozważmy wszystkie możliwości. Możemy poświęcić na to trochę czasu; poza tym, jest jeszcze za wcześnie na sprawę, którą mamy załatwić. Wróciliśmy do parku i od razu znaleźliśmy wolną ławkę. – Musisz zrozumieć, że ty, i tylko ty, możesz zdecydować, czy spotkasz się z lokatorem, czy też nie. I tylko od ciebie zależy, czy przyjmiesz, czy też odrzucisz jego dary mocy – powiedział don Juan. – Ale swoją decyzję musisz przedstawić kobiecie w kościele, w cztery oczy, gdy będziecie sami. Inaczej nie będzie się liczyć. Don Juan powiedział, że dary lokatora są niezwykłe, ale ich cena jest ogromna, i że jemu nie podobają się ani dary, ani cena. – Zanim podejmiesz prawdziwą decyzję – mówił dalej don Juan – musisz znać wszystkie szczegóły naszych transakcji z tym czarownikiem.

i drugim – kobietą i mężczyzną. że nawet zapytałem. który sprzeciwił się śmierci. ani młody. które rzekomo widział. ponieważ wiedziałem. Innymi słowy. natomiast lokatora określał jako el inquilino. za grosz wstrzemięźliwości w tej kobiecie. co robimy? – Tak. by przemieścić ich punkty połączenia w pewne określone pozycje. don Juanie – powiedziałem z prośbą w głosie. gdy don Juan wywrzeszczał swoje “Nie!" – Musisz stanąć twarzą w twarz z tym. że powie ci to twoje ciało energetyczne. co dotychczas powiedział mi o tym. Rozumiesz? – Don Juan potrząsnął mną za ramiona. – To twój obowiązek – odpowiedział. – Ale prawda jest taka. by złagodzić mój strach i niepewność. Gdy mówił. – I nie możesz korzystać z pośredników. don Juanie. dziwnego Indianina. Powiedział. Nie chciałem ci tego mówić. Byłem pewien. co niepotrzebnie przysparza nam ogromnego napięcia. którym było uprzednio wybrane. Don Juan przypomniał mi. don Juanie. że lokator miał zapłacić za energię. ponieważ widziałeś go wpierw jako mężczyznę. Ale niektórzy z nas mają większe kłopoty z odpowiedzialnością niż inni. tak: “moje oczy chodziły po . – Jestem zbyt zasadniczy. – Ale czy to nie jest tak. zabrał mnie na spotkanie z tym. ze spokojem i przygotowany na wszystko – ciągnął don Juan. że sami odpowiadamy za to. związało to czarowników na całe pokolenia. Poznałem wówczas mężczyznę. który sprzeciwił się śmierci. Oba te określenia automatycznie wskazują na rodzaj męski. by – tak jak ona – stać się kobietą. co się z nim wiąże. że ona to robi rozmyślnie? – Postąpiła tak z każdym nagualem z mojej linii. twoja dowolność w używaniu rodzaju wprawia mnie w jeszcze większy niepokój. Na przykład. W podzięce za energię pobraną od tych wszystkich nagualów. kobieta w kościele nauczyła ich. tym dla mnie lepiej? – Nie. co dokładnie należy zrobić.– Wolałbym już niczego na ten temat nie słyszeć. gdy opisywał rzeczy. który sprzeciwił się śmierci. zdałem sobie sprawę. uzależnionych czarowników. jako o el desafiante de la muerte. – Jak inaczej chcesz podjąć właściwą decyzję? – Nie sądzisz. przywiodło cię tutaj. określone położenie punktu połączenia i wszystko to. Nauczenie tego mojego dobroczyńcy. jak umiejscowić punkt połączenia. Rozumiałem go bardzo dobrze. ale nie możesz tego ciągle mieszać – powiedziałem twardo. Don Juan powiedział. Nie znajdziesz za grosz umiaru. Don Juan spokojnie zaczął powtarzać raz jeszcze wszystko. którą pobrał od nagualów naszej linii. – Ja sam jestem bardzo niespokojny – wyznał don Juan. Po hiszpańsku mówił o tym. – Co masz na myśli. który nie był ani stary. Nie chodzi o to. – Skąd wiesz. Wszystko. które sama wybrała. jest i jednym. co nie ułatwiało mi w żaden sposób rozeznania się w tym wszystkim. który sprzeciwił się śmierci. – Musisz o tym czarowniku mówić albo w rodzaju żeńskim. który sprzeciwił się śmierci. Powiedział wtedy: mis ojos se pasearon – “moje oczy chodziły". iż nasza linia jest linią niezwyczajnie sobie folgujących. że im mniej wiem o lokatorze. związała każdego z nich darem mocy. który sprzeciwił się śmierci. nauczyła naguala Juliana. który był niepoprawnym lubieżnikiem. Szczególnie dobrze pamiętałem jego dziwny akcent oraz to. co się z nim wiąże"? – Mam na myśli negatywne konsekwencje tych darów. albo w męskim. to prawda. by wywinąć się od tego spotkania. wiele lat wcześniej. A ta kobieta rozmyślnie powiększa twoje kłopoty. Nie mogłem już dłużej ignorować jego niekonsekwentnego użycia języka i zwróciłem mu uwagę. Jeśli przyjrzymy się sobie dokładnie i obiektywnie. czego dokonałeś i doświadczyłeś w świecie czarowników. że użył dość dziwnej metafory. czy mógłby zmienić poziom mojej świadomości. bardzo drobnej budowy ciała. co upijanie pijaka. Nigdy jakoś nie zdołałem się do końca uporać z jego przemianą. Kobieta w kościele wie wszystko jedynie o folgowaniu sobie. tak dobrze. na przykład. jak pewnego razu. których używał. Niemal podskoczyłem. To jest chwila prawdy. Nawet śmierć nie pomoże. Ale opisując powiązania łączące lokatora z nagualami jego linii. że i ty będziesz odczuwał to samo. będziemy musieli przyznać. ale cokolwiek to było. że część powstałego zamętu wyniknęła ze słów. że ten. było tym samym. don Juan bez przerwy mieszał hiszpańskie wyznaczniki rodzaju męskiego i żeńskiego. ale nie ma sposobu. swoimi darami spowodował. by się ukryć i przeczekać niebezpieczeństwo. – Rozumiesz? – powtórzył. że ten. mówiąc o “wszystkim.

aby w danym położeniu osiągnąć stan całkowitej percepcji. że ten. – Ich tajemnica polega na tym. Tylko czarownicy starożytności posiadali odpowiednią wiedzę. Dalej don Juan wyjaśnił. – Próbowałem wcześniej dowiedzieć się od ciebie. ma już we krwi upodobanie do rytuałów i dlatego zawsze spotyka się z czarownikami swego rodu najpierw jako mężczyzna – tak właśnie stało się w przypadku naguala Sebastiana – a potem jako kobieta. Podejrzewałem nawet. nie może podarować nam cząstki tej wiedzy. że mógł ci już ofiarować dar mocy. tak samo jak owi wszechwiedzący czarownicy starożytności. Aby osiągnąć ten stopień postrzegania. – Przemieściły wasze punkty połączenia tak daleko. Jeśli o to chodzi. Gdy punkt połączenia przesunie się do jakiegokolwiek położenia w tym obszarze. Don Juan wyjaśnił. – Dzisiejsi czarownicy mogliby się ich nauczyć. cały dzień. że udzieliła ci bardzo dokładnych instrukcji. z wyjątkiem tego. by uzyskać całkowitą percepcję wrony. prawda? – Nazywa się je darami mocy. Potrafi to jedynie ten. Powiedział. chociaż ty tego nie pamiętałeś. – Każde wielkie przesunięcie ma swój odmienny mechanizm – mówił dalej. czy to wewnątrz. leży obszar wielkich przesunięć. pomagając wam uzyskać całkowitą spójność po wielkim przesunięciu – powiedział don Juan. – Zbyt wiele mi przypisujesz.hełmach hiszpańskich konkwistadorów". nasza percepcja jest nadal zrozumiała. Wiązka ta nazywana jest zakresem człowieka lub też czysto ludzkim aspektem energii wszechświata. tak jakby uczył się obsługiwać bardzo skomplikowaną maszynę. – Szczególne sposoby traktowania ciała energetycznego w celu utrzymania punktu połączenia nieruchomo w określonej pozycji – odparł. potrzeba wyjątkowo szczegółowych procedur. że większość przesunięć punktu połączenia dokonywanych przez dzisiejszych czarowników. czy wiesz. że trwało jedynie kilka minut. Ale skąd ci przyszło do głowy przypuszczenie. który sprzeciwił się śmierci. że wiem. lecz aby była całkowita. który sprzeciwił się śmierci. to naprawdę nie potrafię się połapać w tym rozgardiaszu. który sprzeciwił się śmierci. że jego darem mocy od tego. Podał swój przykład. – Co rozumiesz przez szczegóły? – zapytałem. Rzecz prawie niemożliwa. rzecz jasna. don Juanie. była pozycja punktu połączenia wrony oraz procedury pozwalające tak manipulować swym ciałem energetycznym. Później don Juan wyjaśnił. że dawni czarownicy chcieli za wszelką cenę uzyskać całkowitą percepcję i całkowitą spójność. krok po kroku. – Dlaczego nazywasz jego podarunki darami mocy? I skąd ta tajemniczość? – zapytałem. że spędziłem z tym. aby tego dokonać. – Przecież sam potrafisz przemieścić swój punkt połączenia dokąd tylko chcesz. jak to było możliwe. co się dzieje – ciągnął – ponieważ myślałem. Nie wiem natomiast. czy na zewnątrz kształtu ciała energetycznego człowieka. – Istoty organiczne oszukały ciebie i Carol Tiggs podczas waszej ostatniej podróży. ponieważ są wytworem specjalistycznej wiedzy czarowników starożytności – odparł don Juan. całkowitej spójności. Albo mógł się umówić z tobą na spotkanie jako kobieta. czarownik potrzebuje praktycznej wiedzy albo wpływowych przyjaciół. który sprzeciwił się śmierci. że nikt inny na tej ziemi. że wiele lat wstecz sam umówiłeś się na spotkanie z tym. który sprzeciwił się śmierci. co się dzieje? – Wydawało mi się. On sam uzyskał całkowitą percepcję dzięki darowi mocy. co zrobić z tym ciałem. A ja. Don Juan powiedział też. iż ten. to umiarkowane przesunięcia w obrębie cienkiej wiązki świetlistych włókien energii wewnątrz świetlistego jaja. że współcześni czarownicy nie znają szczegółów tysięcy możliwych pozycji punktu połączenia. polubił cię. a potem pomogły wam postrzegać tam tak. ucząc się jej w zaplanowanej sekwencji. potrafię przemieścić swój punkt połączenia dokąd tylko chcę. Skończylibyście wypełnieni po brzegi procedurami. jak na dłuższy czas unieruchomić punkt połączenia w odpowiedniej pozycji wielkiego przesunięcia. Don Juan zauważył. ale ciągle w obrębie świetlistego jaja. który sprzeciwił się śmierci. który sprzeciwił się śmierci. iż miałem wrażenie. Poza tym zakresem. Don Juan powiedział mi później. jakbyście byli w normalnym świecie. – Wasi przyjaciele zdradziliby was w końcu – ciągnął don Juan – i sami musielibyście zadbać o siebie i nauczyć się praktycznych sposobów przetrwania w tamtym świecie. gdyby wiedzieli. że wiedza o określonych procedurach dotyczących przesunięć nie była . A to oznaczało. Wspomnienie tego zdarzenia było tak ulotne.

mając nadzieję. podstępem. że bycie z natury kobietą lub z natury mężczyzną jest kwestią umiejscowienia punktu połączenia – powiedział don Juan. Milczeliśmy. jaką może podjąć współczesny nagual. tak samo. to musiałby odpowiedzieć. – Dlaczego muszę to ciągnąć. nagual Rosendo sześć. że wiadomo mu o pięknej i namiętnej wdowie. lub że był to jakiś niesmaczny żart. zgodziłeś się przyjąć wyzwanie tego. jak mieszkaniec. że nie. Nie ma odmiennego rodzaju energii. panicznym strachem. – Poza tym. – Chcesz powiedzieć. lecz odrazę. mam na myśli od urodzenia albo kobietą. że teraz jego jajowaty kształt energetyczny wygląda jak muszla. – Nagual Julian miał zwyczaj robić przerażające kawały. a jemu pokazał dwie. Moje przebudzenie było bardzo brutalne. Dla widzącego najjaśniejsza część punktu połączenia skierowana jest na zewnątrz w przypadku kobiety. że tarapaty. Punkt połączenia lokatora był skierowany pierwotnie do wewnątrz. to moje widzenie nie może mnie oszukać. jak osiągnąć całkowitą percepcję w dziesięciu nowych pozycjach punktu połączenia. która ponoć usycha z szalonej miłości do mnie. nie były śmieszne. że jest niczego sobie. – Naprawdę ci współczuję – odparł don Juan z poważnym wyrazem twarzy. nawet gdybym był tak zidiociały. czy uważa to za jakąś korzyść dla jego linii. o których wiedzieli czarownicy i jego linia. w które wpadł. Nagual zabierał mnie często do kościoła. Powiedział. że stoisz przed najcięższą próbą. jak uczynił to mój nauczyciel. nawet o tym nie wiedząc. Powiedział mi pewnego razu. i nadal jest. zachwieją naszą ogólną równowagą i nasza linia pogrąży się w ciemności. ogarnięty nieopisanym. że się jej podobam. Razem dawało to dziewięćdziesiąt pięć szczególnych pozycji punktu połączenia. – Wiem też. Czekałem na następny ruch. że zaszła jakaś pomyłka. . Pomyślałem. – Jestem absolutnie pewien – odpowiedział. don Juanie. które posiada normalny człowiek. don Juanie? – Ponieważ. Kiedy nagual powiedział mi. by nie poznać lokatora. Musiałem całą siłą woli powstrzymać się od śmiechu. że lokator ma odmienny rodzaj energii? – Nie. że gdybym się zapytał. – Czy jesteś absolutnie pewien. Wyciągnąłem od ciebie zgodę w trakcie twojej nauki. że nie będzie to dla ciebie żadne pocieszenie. a do wewnątrz w przypadku mężczyzny. – Już ci powiedziałem. nagual Julian szesnaście. lecz okropne. z tym że obeszli się ze mną nieco brutalniej – don Juan zachichotał. by spotkać lokatora – ciągnął. gdzie widziałem przyglądającą się mi kobietę. ale na pewno odmienne cechy energii niż te. Ale po chwili uderzyło mnie. że ta kobieta to lokator? – spytałem. że ta kobieta to lokator? – spytałem raz jeszcze. – Być może dary. gdy powiem. Spotkanie w cztery oczy z kimś tak tajemniczym i starym. w której skończyli dawni czarownicy. – Czy jesteś pewien. powodowany dziwną odrazą i strachem. albo mężczyzną.dostępna owym ośmiu nagualom. – Teraz twoja kolej. i że lokator pokazał nagualowi Sebastianowi. nie budzi w nas czci. co ty. Nagual Santisteban otrzymał siedem. A ja byłem jurnym młodzieniaszkiem. nagual Elias cztery. gdy don Juan pokazywał gestami utratę swej niewinności. która owinęła się wokół siebie. A przynajmniej tak było ze mną. które otrzymasz. że aż mi się robi od tego niedobrze – powiedziałem. który sprzeciwił się śmierci. – To jest tak straszliwie poważna sprawa. – Ta kobieta to lokator! – krzyknął don Juan. ponieważ ciężar tych darów przybliżył ich do natury dawnych czarowników. Przeszedłem przez ten sam horror. – Mówiąc “z natury". nie pozostawiając mi już cienia wątpliwości. chwyciłem haczyk. nagual Lujan pięćdziesiąt. don Juanie. którzy poprzedzali naguala Sebastiana. ale on go odwrócił tak.

śnienie wyzwala percepcję. gdy don Juan powiedział. Ostatnia na tej drodze chwila folgowania sobie – strach przed śmiercią z rąk tego. ale plac był już wyjątkowo opustoszały. to długa. że zrobiło mi się niedobrze. Czekałem w milczeniu przez długą. które mogły powodować moją udrękę. i to im się udało. Zacząłem zastanawiać się nad sobą. Jakbym znał ten głos od zawsze. jak się zachowasz pod obstrzałem. gdy twierdził. Powiedziałem. co było istotne. Don Juan nauczył je. moimi dążeniami. by udać się do innych niewyobrażalnych wymiarów. że poprzez wywoływanie systematycznych przemieszczeń punktu połączenia. Pragnęli postrzegać to. przyziemne zmartwienia. że nawet o to nie muszę się tak naprawdę troszczyć. Zamarłem. co można postrzegać. Don Juan wstał więc i dodał: – A zatem chodźmy i przekonajmy się. co robić. co w jego chrapliwym brzmieniu sprawiło. który sprzeciwił się śmierci. Don Juan miał rację. jak wykorzystać to. ale również przygotowało ich do wejścia w te światy z zachowaniem pełnej świadomości. że tak. szukając don Juana. posikałem się w gacie. W tym mieście ludzie kręcą się w okolicy placu aż do dziesiątej lub jedenastej. którą widziałem wcześniej. – Nie jesteś bynajmniej jedynym. Tkwiłem w bezruchu. Don Juan i jego towarzysze zamierzali spełnić marzenie czarowników i opuścić ten świat. Uśmiechała się do mnie. Rozejrzałem się rozpaczliwie. że dawno już opadły ze mnie wszystkie możliwe. Kobieta zapytała mnie jeszcze o coś po . co się wydarzy. Serio. zwiększając zakres tego. że moją jedyną prawdziwą troską są prawdopodobnie moje trzy popleczniczki w świecie don Juana. które zawsze wiedzą. moimi nadziejami na przyszłość. Jednak po przeanalizowaniu swojego stanu musiałem przyznać. Lecz chwilę później mój optymizm zniknął równie szybko. Poprowadził mnie z powrotem w stronę kościoła.ROZDZIAŁ XII: KOBIETA W KOŚCIELE Don Juan i ja siedzieliśmy w milczeniu. i co najważniejsze. jak wówczas. W oparciu o swoje dość ograniczone sukcesy w śnieniu nabrałem przekonania. zahipnotyzowany tym głosem. bez ostrzeżenia. czego naturę i zakres można jedynie sugerować. a on powiedział mi chyba wszystko. jak być czarownicami. – Gdy spotkałem tego. Mój czas z don Juanem zbliżał się do końca. siedziałem z don Juanem w parku i czekałem na to. by zawsze wiedziały. wytarta drewniana ława. Przez moment wydawało mi się. który wszelkie ważne decyzje podejmował pod wpływem chwili. pozostał mi więc jedynie strach o samego siebie. moimi troskami. co po dzień dzisiejszy pamiętam z tej drogi. Uciekłbym stamtąd co sił w nogach. doszedłem do wniosku. że wszystko jest w porządku. co pamiętam. ale kobieta chwyciła mnie mocno za ramię. Usiłowałem przeprosić don Juana. mógłbym przygotować się lepiej. Nie potrafię opisać. że don Juan musiał mnie wlec aż do samego kościoła. to to. Ogarnął mnie tak potworny strach. że jest ono bramą do światła i mroku wszechświata. Wieczór był bardzo ciepły. Mimo najlepszych chęci. który sprzeciwił się śmierci. Ale don Juan był nagualem. ciężką do zniesienia chwilę. Okazało się. przygotował je tak. Jej głos zawładnął mną całkowicie i natychmiast. I bezwstydnie mu się oddałem. niewysłowioną rozkoszą. gdzie klęczałem obok kobiety. ale nie było go nigdzie widać. Żałowałem. Śnienie stało się dla nich bezprecedensową. Gdy zastanowiłem się nad tym. Następne. że don Juan nie uprzedził mnie wcześniej. Nie przypominam sobie chwili dotarcia na miejsce i wejścia do kościoła. – Dlaczego miałbyś się bać takiego maleństwa. jak się pojawił i w okamgnieniu znalazłem się na dnie czarnej rozpaczy. który rzyga ze strachu – powiedział. że powróciły do mnie niejasne wspomnienia. Mogła być co najwyżej siódma wieczorem. co nieznane. lecz wyjątkowo rzeczowe. Gnębiły mnie małostkowe rozważania nad moim bezpieczeństwem. ale on się roześmiał. który sprzeciwił się śmierci. Mnie skończyły się pytania. jak ja? – zapytała po angielsku. Czarownikom z jego grupy śnienie nie tylko otwarło drzwi do innych dających się postrzegać światów. Teraz istniała dla nich tylko jedna nie rozstrzygnięta kwestia – moje spotkanie z tym. aczkolwiek sprzeczne z rozsądkiem. że nie są to zamiary iluzoryczne. jedyne. co wiedzą. – Jesteś gotów? – zapytał don Juan.

weź ją sobie. nic w zamian nie dostając. Na pewno będziemy dobraną parą. Miałem już się do niej odezwać. że mówi po hiszpańsku z niespotykanym. wierz mi – odparłem. Podałem jej dłoń. gdy usłyszałem głos wysłannika: – To głos Hermelindy. Dziwne. którą odczuwałem dokoła siebie. iż nie mam nic i bardzo mi się to podoba. że chwycę cię za rękę – poprosiła. gdyby kobieta również nie wstała. Uświadomiłem sobie. by ci dać taki podarunek. Usiadłem automatycznie. – W porządku – szepnęła po hiszpańsku i uśmiechnęła się znacząco. Był chrapliwy.angielsku. że grunt ucieka mi spod stóp i za chwilę z pewnością stracę zmysły. że skoro jestem tak hojny. Jeden z nich obrócił się i spojrzał na nas z ciekawością. to być może skorzysta z mojej energii. Będzie musiała podarować mi rzecz podobnej wartości. To głupio pozbywać się energii. Pomyślałem. że może weźmie moją energię. Zapytałem napastliwie. Żaden kłopot. Brzmienie jej głosu doprowadzało mnie do szaleństwa. Tuż przed nami klęczeli dwaj starsi mężczyźni. że mój niepokój nagle zniknął. Dziękuję ci za zaufanie – szepnęła. Żyję z nim. W środkową sylabę każdego słowa wstawiała dodatkową głoskę. by przebić niewidzialną powłokę energii. Potrzebujesz energii. taka jest umowa. Zachichotała cichutko jak młoda dziewczyna. co dostaję. –Z pewnością mogę sobie pozwolić na to. twojej mamki. Ja jestem twoim sługą. Przeżyłem chwile rozdzierającego niepokoju. przysłuchując się jej słowom. że zginęła tragicznie pod kołami ciężarówki. lecz nie gardłowy czy ostry. – Nie miej mi za złe moich żartów – powiedziała cicho kobieta. podobnie jak strach. Mówię najzupełniej szczerze. niezdolny odmówić. Jego chrapliwość była tak niezwykła. jeszcze bardziej podkreślając swój niesamowity. stare wspomnienia. obcym akcentem. – Całe życie byłem głupcem. Zachowanie spokoju kosztowało mnie ogromnie wiele wysiłku. którzy byli przed tobą. – To nadzwyczajne! Chcesz possać moją pierś? – Ciałem kobiety wstrząsnął konwulsyjny śmiech. – Nie uciekaj – szepnęła mi do ucha. tak najzupełniej kobieca. – Rozumiem prawdziwy strach. i wstałem gotowy do wyjścia. Wiedziałem o Hermelindzie jedynie to. Nie mam nic i bardzo mi się to podoba. czy oznacza to. Ale ja nie chcę się obarczać niepotrzebnymi rzeczami. że przeistoczyłabym się w przerażającego mężczyznę i uczyniła ci krzywdę – powiedziała. Wytężyłem wszystkie moje siły. – Dziękuję. ale jej nie zrozumiałem. – Prawda jest taka. Jesteś moim dobroczyńcą. Rozsadza cię energia. Zaszokowało mnie to. Przypominał bardziej odgłos bosych stóp stąpających delikatnie po żwirze. I wyszedłbym. Zachichotała radośnie i powiedziała. –To mój dar dla ciebie. Ale jej prośba zabrzmiała jak rozkaz. tak jak byłam sługą wszystkich nagualów. który stara się brzmieć jak kobieta. Miałem nawet dość zimnej krwi. Klęczała tuż obok mnie z prawej strony. – Naprawdę jesteś kobietą? – zapytałem. że bardzo cię lubię. Nigdy nie wziąłbym go za głos mężczyzny. – Płacę za wszystko. – Mam ci tyle do powiedzenia. czy też nie wierzy w to. choć wiedziałem. – Jestem twoją mamką! – krzyknęła zduszonym głosem. Nigdy w życiu nie . hipnotyzujący głos – to jesteś w wielkim błędzie. Kobieta nie zwróciła na niego uwagi i dalej szeptała mi do ucha: – Pozwól. – Nie mogę wziąć twojej energii za darmo – szepnęła. Potem wyrzekła dość niejasne słowa: – Jeśli odważysz się pomyśleć. Zebrałem całą energię i rzekłem jej bez ogródek: – Możesz skorzystać z mojej energii – powiedziałem. iż głos kobiety poruszył we mnie tak głębokie. – Może – powiedziała w zamyśleniu. ale ja nie chcę od ciebie żadnych darów mocy. że mi się udało. powodowany ciekawością. lecz będzie musiała mi za nią zapłacić. by się odezwać.

lśniące niczym sznur pereł.słyszałem. Była ubrana w długą suknię. Pochyliłem głowę. wydawało mi się. Skóra jej rąk i dłoni była gładka. Była ciemna jak indiańska kobieta. Miała szczupłą talię i duże piersi. jakbyś ty chciał zostać tak długo. Przypomniałem sobie znajomego. Oceniłem. – Nie – szepnęła i potrząsnęła głową. by tym razem miało być inaczej. których nie mogła albo nie chciała ukryć pod szalem. Przyszło mi na myśl. Jej twarz niczym się nie wyróżniała. sprawiając. Wiedziałem. zadziwiająco białe zęby. Jej włosy były kruczoczarne. lecz nie była również pospolita. że ma nieco ponad metr siedemdziesiąt wzrostu. Zawsze prześladowała mnie w świecie don Juana. bardzo dawna – powiedziała. jakby dając mi do zrozumienia. zwracając się twarzą do głównego ołtarza. – Rozmawiałam tutaj ze wszystkimi nagualami z twojej linii. ukazując małe. – Czy jest jakieś miejsce. Klęczała. Lecz jednocześnie byłem świadom czegoś jeszcze – mojej emocjonalnej niestabilności. czarny szal i mokasyny. Nie była piękna. w którym moglibyśmy porozmawiać? – zapytałem. Umierałem z ciekawości. którą otrzymuję od nagualów z twojej linii. – Dopiero wczoraj – odparła i wybuchnęła krystalicznym śmiechem. co dzieje się w mojej głowie. że znałem ją przez całe życie. Ona była prawie nieprzemijająca. Przyjrzałem się jej dokładnie. z tą różnicą. – Dzieje się tak dlatego. Jeśli będziesz szeptać. Poza tym nie przebywam zbyt długo tutaj. Tak bardzo. co pomogłoby mi w mojej drodze? – zapytałem. zapędził się w ślepą uliczkę. – Rozmawiamy tutaj – powiedziała. gdzie tylko zechcę. by tylko wyciągnąć ode mnie informację o moim wieku. czterdzieści lat. spuszczone w dół i ukryte pod przymkniętymi powiekami. że właśnie pomyśleliśmy o tym samym. Równie błyszczące i żywe spojrzenie widziałem jedynie u don Juana. Ścisnęła moje ramię w przyjacielskim geście. że zaczynam ulegać urokowi kobiety. który przez całe lata zastawiał na mnie najróżniejsze pułapki. To była moja przewaga. – Twój akcent jest doprawdy niesamowity – stwierdziłem. Muszę oszczędzać energię. Chciałem opowiedzieć jej o tym. Kobieta przysunęła się do mnie jeszcze bliżej. jakbym był pogrążony w głębokiej modlitwie. nikt się nie zorientuje. Natychmiast dałem sobie z tym spokój. a teraz byłem o krok. że czułem się jak na huśtawce. – Czy zamiast ofiarowania mi czegoś możesz powiedzieć coś. że z całą pewnością nie przyciągała niczyjej uwagi. żeby ktoś mówił w ten sposób. a ja byłem ulotny. czyste i spokojne. Tak samo. Nie znosiłem tej jego małostkowej ciekawości. – Podobnie jak w twoim śnieniu. by podtrzymać rozmowę. prawda? – zapytałem. Zaczynaliśmy się rozumieć. mięśnie zaś twarde i jędrne. W moim podejrzliwym umyśle zakiełkowało nagle ostrzeżenie. ile może mieć lat. związane w długi warkocz. w twoim świecie. były cudowne. Jedynie oczy. Ten. Wyglądała na trzydzieści pięć. bym podążył za nią w kierunku dużego. – Jak to jest żyć w odmiennych światach? – zapytałem. Jej oczy zupełnie mnie uspokoiły. po których natychmiast przychodziło krańcowe zwątpienie i nieufność. dlaczego westchnęła. Ludzie zaczęli zwracać na nas uwagę. Nie należało się spodziewać. iż jest to możliwe. który sprzeciwił się śmierci. dobrze zbudowana. Jednak kobieta zdawała się wiedzieć o tym. Zwinnie przyklęknęła. jak tylko zechcesz w . mogłem więc dostrzec również jej gładkie pięty i dolną część mocnych łydek. by zachować się w ten sam sposób. Mogę również zostać dłużej tam. zanim zdążyłem się odezwać. Takie oczy nie mogły być wrogie. lecz nie gruba czy przysadzista. bocznego ołtarza po lewej stronie. – Żyję od bardzo. że nigdy bym nie przypuszczała. by tylko oderwać się od swych myśli i uniknąć rozszyfrowania. że mam większą ruchliwość. Ale z pomocą przyszło mi otrzeźwiające wspomnienie. – Późno nauczyłaś się hiszpańskiego. – Jesteśmy skrajnie różni. że potrafię kontrolować przesunięcia i ruchy punktu połączenia. Uklękliśmy przed naturalnej wielkości krzyżem. Poczułem nagły przypływ zaufania i optymizmu. Przeżegnała się i dała mi znak. – Skąd pochodzi? – Niemal z wieczności – powiedziała i westchnęła. że rozmawiamy. ja zaś byłem wolny. Przeżywałem chwile pełnego zaufania i wewnętrznej pełni. Podniosła się i wyślizgnęła z ławy.

Nie dość. umieszczone we wspaniałej. gdzie mieszkasz. Ja daję ci właśnie ten wstrząs. Wiedziałem. dużo młodszy ode mnie – powiedziała – a już teraz trudno ci odpowiedzieć. gdy ludzie pytają cię. – Nie mogę tak po prostu wziąć twojej energii – powiedziała. że zanim jeszcze skończyła mówić. na co mogę się zdobyć. Wstałem i zrobiłem kilka kroków w kierunku nawy. Było żółtawe. – Jesteś dużo. Ci. jak harmonijnie światło świec współgra z masywnymi ścianami z kamienia i zdobieniami kolonialnego kościoła. a ona steruje tym snem. – Jest tyle rzeczy. Chciałem zapytać ją. że przychodziły mi do głowy głupie pytania. Wszędzie wokoło . Wyglądały jak ławy własnej roboty. już poczułem. Odszedłem od bocznego ołtarza i znów spojrzałem na nawę kościoła. Odczułem. gdy przebywa w tym świecie. Zmieniło się również światło. Stwierdziłem. Cała jestem kobietą! Wzięła moją rękę i przyłożyła do swojego krocza. Kobieta pociągnęła mnie w cień bocznego ołtarza. Gdy zacząłem widzieć. co ja wiem. Fasada kościoła była również inna. ciemni i twardzi. – Usłyszysz. W wielkim podnieceniu chciałem opowiedzieć o tym kobiecie. to tylko głupie myśli. by uzyskać odpowiedź. Kobieta przyglądała mi się z uwagą. to jeszcze znalazłem się w stanie takiej podatności na sugestię. byli dziwnie mali. wiedziałem. Nie bałem się jednak jej ani snu. o które chcę cię zapytać – stwierdziłem – lecz wszystko. – Nic nie słyszę – powiedziałem do kobiety. – Wiesz wszystko. jedyne światło pochodziło od księżyca. Kościół był teraz inny. jak to jest być mężczyzną. Dogoniłem ją przy portyku. Zupełnie jakby do oczu dostała mi się woda. jaki kiedykolwiek słyszałem. bardziej złowrogi i jakby twardszy. była nie dokończona. – Słuchaj. Rozejrzyj się! Przez chwilę nie mogłem skoncentrować na niczym wzroku. – Nie jesteś łatwowierny – zapewniła mnie z przekonaniem. Nie słyszałem jednak żadnych odgłosów. gdzie mieszka. co ona. że zaszło coś złowieszczego. Niemal wszystkie głowy obróciły się w moją stronę. Gapiłem się na nich i na wszystko dookoła. gdzie mieszkasz. jej oczy płonęły niesamowitą jasnością. to nie będzie to miejsce.którymś ze swoich snów. co już wiesz. Jego źródłem były świece palące się na licznych ołtarzach. poskręcanych drążków. że serce podchodzi mi do gardła. Nie musiałem wypowiadać mojego pytania. Zwróciłem uwagę na ławy. Rozejrzałem się i spostrzegłem. a mój głos zadudnił tak. kamiennej budowli. nie było ich jednak słychać. Potrzebowałeś jedynie wstrząsu. gdy nie będziesz słuchać uszami – powiedziała. Ze śmiechem opowiedziałem jej o mojej łatwowierności. Widziałem pochylone głowy aż do stóp głównego ołtarza. że jest to najcudowniejszy dźwięk. gdybyś zabrał ich do domu. – Czy twój pobyt w tym świecie ogranicza się tylko do tego miejsca? – Nie. że śnię. że faktycznie wiem wszystko i nie muszę już zadawać więcej pytań. A nawet. – Wiesz to. Nie były zrobione z drewna. – Nie musisz mnie o nic pytać – ciągnęła. lecz z cienkich. Chyba już całkiem zapomniałam. zmieniając temat. Poczułem. Rzeczywiście była kobietą. Na ulicach było ciemno. Ogarnęła mnie wówczas następna fala przyziemnego rozumowania. mroczniejszy. Natychmiast uniosły mnie ze sobą. który należy do ciebie lub który wynajmujesz. Zdecydowanie bardziej mi się to podoba. – Musimy zawrzeć jakąś inną umowę. jakie w życiu widziałem. jakby kościół był pustą jamą. ale nie było jej przy mnie. Klęczeli tam ludzie pogrążeni w modlitwie. przyglądali mi się z widoczną dezaprobatą. – Czy zawsze podróżujesz jako kobieta? – Jestem kobietą dłużej niż mężczyzną. Obróciła się i dała mi znak. Było ich mnóstwo. iż wiem to. Ludzie się poruszali. by odzyskać to. Wystarczyło zastosować się do jej sugestii. gdzie chcę. bym poszedł za nią. Mogę być tam. którzy stali bliżej. Nagle zalała mnie powódź szumiących odgłosów zwielokrotnionej modlitwy. używając swej uwagi śnienia. że doszła już prawie do drzwi. ponieważ jesteś teraz cały w drugiej uwadze. zamglone i rzucało najczarniejsze cienie.

– Jak popadnie. Śmiało wyjaśniłem. że zgodnie z tym. które ofiarowywała nagualom z mojej linii. Tutaj możemy się nagadać do woli. by tego dokonać. że leżysz w dokładnie takiej samej pozycji i znowu zasypiasz. Usiadła po mojej prawej stronie i wyszeptała mi do prawego ucha. lecz prostym ćwiczeniem. Kobieta usiadła tak blisko mnie. Don Juan nigdy nie przywiązywał do tego wagi. że cztery warianty tego ćwiczenia polegają na zasypianiu na prawym boku. co rozumiesz przez podwójne pozycje. Nie było żadnych zabudowań. rozpoczynając śnienie. bym to sprawdził. niemożliwe do przewidzenia z góry rezultaty. w której śniący utrzymuje swoje ciało. podczas śnienia. lub przez pozycję początkową. że nie chcę tego praktykować. Potem nagle zmieniła temat i spytała: – Jaki dar chcesz otrzymać? . przypominało mi woń drzew lub szałwi. którzy już w moich czasach byli starożytni. by utrzymać tę pozycję w trakcie zasypiania. Ciepło jej ciała również nie było takie. ciągle nie odkryte bogactwa – powiedziała. – Jakie są efekty tego ćwiczenia? – Całkowite postrzeganie. iż otrzymują od niej takie dary. Dała mi znak. – Donikąd – odparła. – Rozpocznij śnienie. Położyła rękę na moim ramieniu i przycisnęła mnie do swojej piersi. Pomyśl o tym. – Unieruchamia punkt połączenia. Następnie. że twoi nauczyciele powiedzieli ci już. Jej ciało wydzielało bardzo szczególny zapach. Powiedziała. w tej pozycji. podczas śnienia. – Kluczowe znaczenie ma pozycja początkowa ciała śniącego. – Dokąd idziemy? – zapytałem. Na tym właśnie polega sekret czarowników starożytności. ćwiczenie polega na tym. by unieruchomić swój punkt połączenia w dowolnie wybranym przez siebie miejscu. w której utrzymuje on swoje ciało energetyczne w trakcie śnienia. – A co to daje? – zapytałem. – Po prostu wyszliśmy. posługując się wyjątkowo subtelnym. i to na dobre. leżąc na prawym boku z lekko zgiętymi kolanami – zaproponowała. pozycja. Jestem pewna. W świetle księżyca sceneria sprawiała niesamowite. co wie. Jej śmiech miał niesamowite. w której się znajdował podczas tego drugiego zasypiania. jak moje lub innych ludzi. w której rozpoczęło się śnienie. miały związek z tym. by śnić. by śnić. jest odzwierciedlana przez pozycję. że istnieją jako intelektualne możliwości. w której śniący utrzymuje swoje ciało fizyczne. równomierne i wyważone. że dary. Potem zaczęła szeptać do mojego lewego ucha. abym usiadł na wpół ociosanym kawałku wapiennego bloku. Zmieniła pozycję. co czarownicy starożytności nazywali podwójną pozycją. jest niesłychanie ważna. A potem. rozpoczynając śnienie? – zapytała. Nie w pełni zrozumiałem jej wyjaśnienia dotyczące podwójnych pozycji.leżały wapienne bloki. Nie była jednak wyperfumowana. w której śniący utrzymuje swoje ciało. lecz bez pośpiechu. – Tak. lewym. – Wyjaśnij mi. że zasypia się po raz drugi w tej samej pozycji. – Druga uwaga kryje w sobie nieprzebrane. mówiąc. cała jej istota wydzielała ten charakterystyczny zapach sosnowego lasu. ja przywiązuję – powiedziała i wstała. aby mieć więcej przestrzeni i spokoju. na plecach i na brzuchu. Chichocząc. a jedynie wiedzieć. Nie mam ustalonej zasady. – Co dokładnie chcesz wiedzieć? – zapytała cicho. Zaproponowała. że współcześni czarownicy nigdy nie będą mieli czasu ani chęci. – Cóż. że to ciepło będzie na mnie napierać bezustannie. Innymi słowy. – Chodzi o to. krystaliczne brzmienie. co oznacza to całkowite postrzeganie – skłamałem. by rozpocząć śnienie – powiedziałem. pełne grozy wrażenie. Było to chłodne. Przyszła mi do głowy myśl. iż poczułem ciepło jej ciała. ćwiczenie polega na tym. Kobieta obiecała mi nadzwyczajne. pozycja początkowa. i że mężczyźni i kobiety mojej linii mają wielkie szczęście. ale chyba nie do końca rozumiem. Zignorowała mnie i kontynuowała wyjaśnienia. Te dwie pozycje tworzą jedność i czarownicy starożytności poświęcili tysiące lat na to. – Jak się kładziesz. mentolowe ciepło. że moje dary są darami całkowitego postrzegania. skomentowała. by ustalić doskonałą relację między dowolnymi pozycjami.

jak się poruszać w drugiej uwadze dzięki odzwierciedlaniu swej intencji. lecz poza jego obrębem sytuacja była odmienna. że w ten sposób zniknęły całe pokolenia? Jak to możliwe? – zapytałem. iż czarownicy jej linii zwykle zaczynali od wpatrywania się w jakiś nieskomplikowany przedmiot i zapamiętywania wszystkich jego szczegółów. że przekroczenie czwartej bramy śnienia i podróż do miejsc istniejących jedynie w czyjejś intencji jest wielce ryzykowne. który nie tylko dodał jej niesamowitości. – Mówisz. To mój dar dla ciebie. – Nasza umowa jest taka. – Dlaczego tak jest? – zapytałem śmiało. Już ci mówiłem. Kobieta wyglądała tak. Potem zamykali oczy. później wyśnienie go i odtworzenie w ten sposób całkowicie prawdziwego świata. lecz również mnie przeraził. z punktu widzenia ich własnej percepcji. . że ogromnieją lubię. –Całe pokolenia zniknęły dzięki takiemu śnieniu. a ty musisz go przyjąć. jakby oniemiała. Można to wykonać. Taka jest nasza umowa. że pochodzi z linii czarowników. – Pod warunkiem. co widzę dookoła siebie. I naprawdę ją lubiłem. w którym mogli żyć. Nie myśl.– Nie chcę żadnego daru. więc zagłębianie się w mój sen jest dla ciebie bardzo niebezpieczne. wyobrażali go sobie i poprawiali swoje wyobrażenie. Śnisz mój sen. a potem odtwarzali w śnieniu tę samą wizję – odparła. że czarownicy jej linii praktykowali sztukę odzwierciedlania swoich myśli podczas śnienia. budowli czy elementu krajobrazu. A ja ciągle powtarzałem jej. choć już znałem odpowiedź. Szeptem powiedziała. mówiąc to takim tonem. Weź więc ją ode mnie. Jesteś przy czwartej bramie śnienia. że to żart – zachichotała. – Ponieważ śnimy – odparła. że jest to jedna z tajemnic zamierzania podwójnych pozycji śnienia w drugiej uwadze. aby uzyskać wierne odtworzenie dowolnie wybranego przedmiotu. – Zabiorę cię głębiej w mój sen. Od nieskomplikowanego przedmiotu czarownicy przechodzili do rzeczy coraz to bardziej złożonych. Potem spojrzała mi w oczy i dodała. Ich celem ostatecznym było wspólne wyobrażenie sobie jakiegoś całkowitego świata. Opowiadała. powiedziała kobieta. Kiwnęła głową potakująco. – Ty nigdy nie wyobrażałeś sobie niczego. że nie mam nic przeciwko temu. że kościół i miasto są wynikiem jej intencji. Tym razem ja stawiam. Ów akt. Powiedziałem jej nawet. Dlatego właśnie powiedziałam ci. że jej wielką sztuką jest to. – To jest sen. jakbym tak właśnie myślał. – Gdy czarownicy z mojej linii potrafili już tego dokonać – ciągnęła kobieta – mogli z łatwością wciągnąć innych do swej intencji. że dopóki pozostawaliśmy w kościele. którzy wiedzieli. ponieważ każda rzecz w takim śnie musi być rzeczą bardzo osobistą. do swojego snu. Potem ostrzegła mnie. – Wróćmy do kościoła – mruknęła. – Najpierw wyobrażali sobie. – Nalegam. by wzięła ode mnie energię. by myśleć i rozmawiać. całkowitej materializacji tego przedmiotu. że potrafi odzwierciedlać swą intencję. – Jeśli naprawdę chcesz mi coś podarować – powiedziałem – zabierz mnie na spacer po tym mieście. Było w niej coś niesłychanie smutnego i zarazem pociągającego. nie istnieją. lecz nie można tego zrozumieć ani wytłumaczyć. Wyjaśniła. – Dlaczego? – zapytałem. – Ponieważ nie ma stąd wyjścia – rzekła niezwykle poważnym tonem. Powiedziała mi. jest jej intencją. wszystko. Ja muszę wręczyć ci dar. że ten kościół i to miasto są jedną z tajemnic zamierzania w drugiej uwadze. a jednak istnieją. porównując je z prawdziwym przedmiotem. w świetle księżyca. Potem powiedziała mi. Następnym etapem było śnienie z tym przedmiotem i wywołanie we śnie. To właśnie teraz robię z tobą i to właśnie zrobiłam ze wszystkimi nagualami z twojej linii. nazywano pierwszym krokiem do całkowitego postrzegania. że my dajemy ci energię. dopóty miałem dość energii. dopóki nie ujrzeli go z zamkniętymi oczami w całej jego złożoności. Powiedziała. że nie odezwiesz się ani słowem – powiedziała.

Znajdowałem się wraz z tą. z kolei nieco ubawiony jej wesołością. ale z takim samym skutkiem. – Jestem w tym śnie jedyną istotą wytwarzającą energię – powiedziała. jakby zdradzała mi wielki sekret: – Oczywiście wydzieranie się jak ostatni kretyn też działa. – Musisz przekonać się. w jej śnie. Dokoła kręcili się w ciszy jacyś ludzie. Nadal czułem absurdalne zawstydzenie. nie zadając sobie trudu. Jeśli więc na przykład będę śnić o moim mieście. gdy leżałem na prawym boku. jak śmiech don Juana: głęboki i niepohamowany. żebym nie odzywał się do niej ani nie oddalał. że nie mogła iść. . – Aby widzieć we śnie. wyjaśniła mi uprzejmie. Pragnąłem wszystko obserwować. jak opisał go don Juan. – Juan Matus nie lubi dawnych czarowników. Miała zupełną rację. ale w innym czasie. zanim uzyskałem oczekiwany rezultat. a potem dodała takim tonem. Jedynym bowiem sposobem zdobycia absolutnej kontroli nad snami jest technika podwójnych pozycji. a mnie w szczególności – powiedziała kobieta między kolejnymi wybuchami śmiechu. lecz każdy z nich był jedynie szczęśliwym trafem. co o mnie myśli. ale automatycznie wypowiedziałem na głos swój zamiar widzenia energii. i poprowadziła w kierunku ciemnych konturów zabudowań. – Tak. Kazał ci krzyczeć w moim śnie. gdy w mieście ze snu kobiety zacząłem powtarzać je w swój zwykły sposób. – I nie pytaj dlaczego – dodała. – Najlepiej więc zrobisz. W chwili. – Wskaż na mnie – poleciła mi kobieta. że się ze mną zgadza. moje procesy myślowe pozostały nienaruszone. mogę bardzo łatwo zostać w mieście z mojego snu. Domy były zakurzone. by go wyrównać. W trakcie ćwiczeń w śnieniu zawsze używałem tego samego zdania: “Chcę widzieć energię". że drugi sen z pewnością będzie snem o moim mieście. Potem nakazała mi powstać i napomniała. Gdy opanowała się w końcu. co przez cały czas zdarzało mi się podczas śnienia. były to wielkie. jak każda inna rzecz w normalnym śnie. zupełnie jakbym był dzieckiem. Jej kształt energetyczny był dokładnie taki. jeżeli będę leżał we śnie na prawym boku i śnił. wklęśnięta do środka wzdłuż szczeliny biegnącej przez całą jej długość. iż to sen. Poczułem zażenowanie. gdy wskazałem na nią palcem. lecz przestraszonych sąsiadów plotkujących za zamkniętymi drzwiami. jakby dając znak. Nie dość. że w trakcie ćwiczeń w śnieniu miałem niezliczoną liczbę takich niezwykle konkretnych snów. że kamieniarze układali bruk zgodnie z przebiegiem terenu. Czasami musiałem powtarzać je wielokrotnie. Twarde kamienie rzeczne wbito na sztorc w ziemię. Szliśmy wybrukowaną ulicą. Wyglądało na to. że zasnąłem. pobielone wapnem parterowe budynki z dachami wyłożonymi dachówką. Poczułem się głupio. Wyglądał jak olbrzymia muszla. To była właściwa metoda. Poczucie humoru czarowników kompletnie mnie oszołomiło. który chcesz widzieć. Umysł podpowiedział mi. Kobieta była pewna. W przeciwieństwie do tego. Tym razem. Jej śmiech był taki sam. wystarczy tylko wskazać małym palcem na przedmiot. by dać mi do zrozumienia. że znalazłem się w sennej wersji miasta. ta się roześmiała. Wtedy opowiedziała mi jeszcze o podwójnych pozycjach. to jeszcze będzie to najbardziej konkretny sen. Moja ciekawość sięgała szczytu. kobieta stała się plamą energii. gdzie mieszkał don Juan. Był taki sam. że tę właśnie metodę stosują śniący. Wzięła mnie łagodnie za rękę. gdy po prostu będziesz się wszystkiemu przyglądać. zachować skrajnie posuniętą czujność. – Tak po prostu jest. Mogę dodać. Jak wszystko inne. Ciemne cienie wewnątrz budynków nasunęły mi na myśl obraz ciekawych. Musisz przyznać. Kobieta śmiała się tak bardzo. że niezły z niego spryciarz. Wskazywałem na wszystko dokoła. Nie było w nim energii. nie wyłączając jej osoby. że mogę wskazać na jakąkolwiek rzecz w jej śnie. która sprzeciwiła się śmierci. ale kobieta ścisnęła mnie mocniej za rękę. Wskazałem na dom małym palcem lewej ręki. Widziałem również płaskie góry otaczające miasto. – Co cię tak bawi? – zapytałem. Myśli nie zostały wyparte przez moc zdarzeń ze snu. jaki można sobie wyobrazić.– Nadal chcesz iść? – zapytała. – Kobieta przerwała na chwilę. nierównomierny nacisk pofałdował jej powierzchnię. Ale czy to był sen? Kobieta sama powiedziała. a sen zaczął się. że bardzo szczególną plamą energii. Chciałem wszystko sprawdzić poprzez widzenie energii. aby widzieć.

przebiegając palcami po chropowatej powierzchni. Przeszliśmy wzdłuż obu ulic nie jeden raz. Niewiele było słychać – szczekające w oddali psy albo rozmawiający szeptem ludzie. że go znalazłem. iż oparłem się o twardą ścianę. Nigdy przedtem. by nieco ochłonąć. które w świetle księżyca były bardzo dobrze widoczne i niemal znajome. Specjalnie nauczył mnie wydzierać się w trakcie śnienia. Weszliśmy do kościoła i uklękliśmy przy małym bocznym ołtarzu po lewej stronie. W mieście były tylko dwie przecinające się ulice. który widać było z domu don Juana. gdy przychodził czas. naprzeciwko portyku. Podczas całego okresu nauki prześladowała mnie potrzeba zachowywania obiektywności. Kobieta uśmiechnęła się i odpowiedziała na moje nie wypowiedziane pytanie. Próbowałem zorientować się. nie widziałem tej części budowli. by wyobrazić sobie najdrobniejsze szczegóły całego miasta. nigdy nie mogłem się do tego zabrać. Gdy szybkim krokiem zbliżaliśmy się do kościoła. Kobieta przeżegnała się i wstała. Co prawda. taką jak każda inna ściana. przy którym byliśmy poprzednio. Brakło mi już jednak uwagi śnienia. Oparłem się ramieniem o ścianę. przy każdej stały trzy grupy domów. abym potem się darł w osobistym śnie tej. ale znajdował się przed kościołem. Przyglądałem się wszystkiemu i nasłuchiwałem. lecz dlatego. Musiałem stanąć. Nie chodziło tu o sprawdzanie samo w sobie. Było zapewne pomiędzy ósmą a dziewiątą wieczorem. Szczekanie psów wywołało u mnie jakąś nieznaną i głęboką tęsknotę. codziennym świecie. Przede wszystkim szukałem szczegółów. Kobieta szybko chwyciła moją dłoń i pobiegła za mną. Pomyślałem. Widziałem góry otaczające miasto. bo jeśli tego nie zrobię. by sprawdzić. Nic się nie poruszyło. Wisiał wysoko nad horyzontem. Spojrzałem ponownie na południowy horyzont i wydało mi się. To była prawdziwa ściana! Oszałamiająca realność tej ściany natychmiast położyła kres tęsknocie i znów ożywiła moje zainteresowanie wszystkim. Stwierdziła. Przytyk ten wydał mi się tak zabawny. Następnie spróbowałem się zorientować. gdy już się nasunąłem.W tym momencie po raz pierwszy uderzyła mnie głębia dowcipu don Juana. co odnosiło się do świata don Juana. których mijaliśmy. Byłem tak zafascynowany. która zmuszała mnie do ciągłego sprawdzania i weryfikowania wszystkiego. Przez jedną chwilę wydawało mi się. że mogę mówić. Chciałem wiedzieć. z teraźniejszości. że zaniosłem się śmiechem. zupełnie jakbym się znajdował w moim normalnym. Natomiast różnica w czasie bardzo mnie poruszyła. poziomej linii wraz z księżycem. że wyrwałem rękę z uścisku kobiety. jego dwie główne gwiazdy. tym samym. Z prawej strony księżyca dostrzegłem Oriona. skąd człowiek może mieć tyle energii. to po prostu padnę trupem na miejscu. Natychmiast ogarnął mnie straszny niepokój. będę mógł później porównać je ze szczegółami prawdziwego kościoła. której kiedykolwiek dotykałem. Wiedziałem. Dotknąłem jej ręką. lecz wykorzystanie jego dążenia do obiektywności jako podpory w chwilach najbardziej dotkliwych zaburzeń moich myślowych procesów poznawczych. W następnej chwili obudziłem się w skąpanym w świetle kościele z mojego normalnego świata. gdzie jestem. że była jakaś niezwykła. który niemal mnie zadusił. że rozpoznaję szczyt w kształcie dzwonu. Według mojej najlepszej wiedzy. Betelgeuse i Rigel. a w maju nie widać Oriona na niebie. – Chodźmy dalej – powiedziała cicho kobieta. Kontakt z nią był dla mnie szokiem. Taki był mój plan. mógł być może dzień po pełni. a cztery. Patrzyłem bardzo długo na księżyc. Jej resztki skupiłem na szczegółach architektury tylnej części kościoła. Doszedłem więc do wniosku. leżały na jednej. która sprzeciwiła się śmierci. Chwyciła mnie za ramię i poprowadziła w kierunku wyjścia. Automatycznie zrobiłem to samo. był to bez wątpienia księżyc. że miasto w tym śnie znajduje się za kościołem. był tutaj plac. Obróciłem się i popędziłem do kościoła. że jeśli uda mi się zachować jej cechy w pamięci. które mógłbym odnieść do miasta z normalnego świata. w normalnym świecie. zdziwiony. Nie udało mi się to jednak pomimo bardzo wytężonej obserwacji. gdzie może być dom don Juana. Księżyca ubywało. – Zaczekaj – powiedziałem. co też udało mi się zweryfikować. a chciałem zadać jej dość zawile pytanie. Nie mogłem jasno myśleć. być może potrafiłbym się wcześniej rozeznać w jego układzie. co mnie otaczało. że jest wczesny grudzień. Nie dlatego. Jednakże coś we mnie wyszydzało te próby weryfikacji. Moim czasem był maj. że jest . uświadomiłem sobie. obserwując gwiazdy i księżyc. wykorzystując moją uwagę śnienia. Gdybym wziął to pod uwagę. że muszę wrócić do kościoła. zaimprowizowany pod wpływem chwili.

a co więcej. to istnieje pewne ryzyko. Kroczyłem ścieżką czarowników już od wielu lat i wiedziałem. Potem zwinęła swój długi warkocz w kok. i tu powinnam nadmienić. by zapamiętać najdrobniejszy nawet szczegół i owego kościoła. a później miała bardzo. które odwiedziłem. – Czy nadal śnimy? – zapytałem niepomiernie zdumiony. by zmieniać zdanie. abyś był bardziej spokojny. że ciągle śnię. Następnie odwróciła swój dwustronny czarny szal. Nie boisz się chyba. chociaż nigdy nie próbowałeś go sobie wyobrażać – powiedziała – pomagasz mi teraz je zamierzać. że już wcześniej mówiłaś do mnie po angielsku – powiedziałem nonszalanckim tonem. Za darmo. Zło zaś jest jedynie wytworem ludzkiego umysłu. – W czym problem? – zapytała. Zatrzymałem się. Pamiętaj zawsze. w którym rozmawialiśmy. jak wprawnie zmieniała swój wygląd. – Co stało się z twoim językiem? – zapytała po angielsku. – Owszem – odparła. że we wszechświecie istnieje tylko energia. – Delikatnie przyciągnęła mnie do siebie. czy możliwość utraty zmysłów albo nawet życia. co mnie tak przeraża. ale gdybym miał wówczas powiedzieć. Nie można wyjaśnić tego inaczej. – Gdzie się tego nauczyłaś? – W tamtym świecie. w którą zostanie przesunięty. więc kiedyś nauczę cię mojego języka. Kontakt z tą. Spędzimy ze sobą kupę czasu. co? Byłem bardziej niż przerażony. a ja nie byłem na tyle biegły. że moją prawdziwą słabością jest brak płynności pozwalającej natychmiast unieruchomić punkt połączenia w nowej pozycji. – Obdarzysz mnie. Zakończyła swoją wypowiedź bardzo niepokojącą refleksją: – Ponieważ wiesz całkiem sporo o tym mieście. że bardzo szczodrze. tak naprawdę nie miałem się czego obawiać. że miasto. – Kobieta wskazała dookoła. przechodząc na hiszpański. która sprzeciwiła się śmierci. Kobieta postawiła przed sobą zadanie. zwykłymi ruchami. Pewnie chwyciła mnie pod ramię i poszliśmy w kierunku placu. – Zamilkła na chwilę i spojrzała na mnie z uwagą. w innym śnie. ponieważ robiła to przez całe życie. ponieważ mi pomagasz. i kościół. – Przejdźmy się na plac z tego snu – powiedziała. pod którą nosiła inną. że to się po prostu dzieje. Ale myśl o złu nie wytrzymała głębszej analizy. by się ich nauczyć. która sprzeciwiła się śmierci. zaczynałem nabierać przekonania. Dodała. nie potrafiłbym. by nadążyć za tym naporem. na które teraz patrzysz. przytłoczonego przez unieruchomienie punktu połączenia w jego zwyczajowym położeniu. Patrzyłem na nią zdumiony. – Miałam mnóstwo czasu. zdradzając swoje uczucia. płóciennym worku. – Dopiero teraz zdałem sobie sprawę. iż jeśli to prawda. co mówi. były przykładami jej ostatnich osiągnięć. nieprawdaż? Zaparło mi dech w piersiach. bez cienia wątpliwości. która przyjechała tu na krótko z większego miasta. Założę się. w rzeczywistości nie istnieje poza twoją i moją intencją. – Ale to śnienie jest bardziej rzeczywiste niż pozostałe. – Nie można powiedzieć jak to się dzieje. Sam tak powiedziałeś. najzwyczajniejszą spódnicę sięgającą do pół łydki. – Połknąłeś go? Byłem całkowicie pochłonięty tą nieprawdopodobną możliwością. iż miasto. dopiero teraz w pełni zdałem sobie sprawę z tego. i ówczesnego miasta. – Nie żałujesz chyba swojej decyzji? Jesteśmy czarownikami. ale tak jest. Skutkiem tego . Logicznie rzecz biorąc. Byłem tego świadom. – Spędzimy ze sobą kupę czasu? – zapytałem. ponieważ zmusiło ją do tego pragnienie przetrwania. Z całą pewnością nie przerażała mnie perspektywa przebywania z tą. Już za późno. Rozwiązała długą spódnicę. Dokonała tego bardzo prostymi. Wyglądała jak typowa przedstawicielka klasy średniej.bardzo dobra w wyobrażaniu sobie. – Oczywiście – odparła radośnie. – Może powinnam się trochę poprawić. Jak wszystko inne. w którym Sebastian pracował jako kościelny. ale jednocześnie wiedziałem. Czy obawiałem się zła? Zadałem sobie to pytanie. swoją energią. bez wątpienia z powodu malującej się w moich oczach rozpaczy. które miała w małym. że mi nie uwierzysz. Spojrzała na mnie uważnie i roześmiała się z mojej przerażonej miny. zmieniła mokasyny na pantofle na niewielkim obcasie. który nie należał do mnie. by dojść do perfekcji. co ci powiedziałam: jest to tajemnica zamierzania w drugiej uwadze. bardzo wiele czasu na to. przesuwał mój punkt połączenia w nieprawdopodobnym tempie. Był to ten sam kościół. że już się nigdy nie obudzę. Mówię wieloma językami. niż mówiąc. gdy ci powiem. Zachichotała. który teraz zamienił się w beżową etolę.

– Śnimy – odparła swym chrapliwym głosem i zachichotała. jakbym spoglądał na niego z góry. Pomyślałem. Byli tak prawdziwi. Wzięła mnie pod ramię i w milczeniu doszliśmy do parku. na chodnik. Przez ułamek sekundy widziałem ulotny obraz parku. choć jakoś inaczej – bardziej dojrzale. że nawet potrafią myśleć. Pochwyciłem też odważnie dwie osoby. – Kontynuujmy nasz spacer. Obróciłem się do kobiety. – Nie ma żadnego problemu – powiedziałem. na kościół. jak jeszcze nigdy w życiu nie byłem. Przestałem wirować w górę. teraz spadałem po spirali w czarną otchłań.było niejasne niby –wrażenie strachu. To był ostatni cios. Wskazywałem na ludzi. tak trójwymiarowi? – Oto tajemnica zamierzania w drugiej uwadze! –wykrzyknęła nabożnie. Kobieta stała i starała się posadzić mnie na ławce. i zapytałem ją o to. Potężne szarpnięcie za ramię przywróciło mi świadomość. która trzymała mnie za ramię. By odgonić złe myśli. Pomyślałem. Jakie to dziwne. Wskazywałem na wszystko. – Ale jak ci ludzie i te wszystkie rzeczy wokoło mogą być tak prawdziwi. aby wykazać słuszność bądź niesłuszność tego założenia. . – Ci ludzie dokoła są tak prawdziwi. a jednak był to sen. Wskazywałem palcem na domy. Chciałem zapomnieć się w tym śnie. – To jest to! – wrzasnąłem. Nie wytwarzali jedynie energii. Doszliśmy już do placu. że mogę się już nie obudzić. normalnym strachem. Nic w tym mieście nie wytwarzało energii. jak wszystko. napędzając im chyba wielkiego stracha. Gdy usiadłem na niej i nie poczułem jej pod sobą. myślałem. Zacząłem wirować. że znalazłem się w opałach. zacząłem rozglądać się dokoła. Teraz idę z powrotem z kościoła do parku z obiektem tego strachu i jestem tak bardzo przerażony. Nie chciałem pytać już o nic więcej. Wszystko wydawało się rzeczywiste i normalne. Za to mój umysł pracował na pełnych obrotach. bardziej ostatecznie. iż lecę w górę. że tak jest w istocie – to istnieje sposób. Nie było to wcale wymuszone milczenie. że umieram. Poczułem ich ciała. co uważałem za prawdziwe. Jeśli to naprawdę jest sen – a wierzyłem. wiedziałem. jeszcze przed chwilą szedłem z don Juanem z parku do kościoła. owładnięty najokropniejszym.

potem w drzewa w parku. Byłem tak przerażony i zaskoczony. Wpatrywałem się w twarz kobiety. I nie była to kobieta z kościoła. Przyszło mi również do głowy. Użyj technik ze śnienia! Mój umysł zaczął pracować. jak tylko mogłem. wzięły się te dżinsy i buty? –bardzo chciałem wiedzieć. nagualu. że to ta. że jest moim kumplem. Potem przyjrzałem się dokładnie Carol. zdałem sobie sprawę. Pomyślałem sobie. która sprzeciwiła się śmierci. – Zaraz. że skoro mam użyć technik ze śnienia. Był dzień! Spoglądała na mnie jakaś zamazana. Znalazłam cię nagiego! – Gdzie? Kiedy? . w przechodzących obok ludzi. że twarz zmieniała się za każdym razem. że kobieta siedzi na ławce. jawi mi się jako Carol Tiggs. Pomyślałem. – Otwórz oczy – powiedział głos. niewyraźna twarz. – Nie toń. iż nadal śnię. Sparaliżowana była jedynie dolna część mojego ciała. Użyj pierwszej rzeczy. by podkreślić naszą przyjaźń i dać do zrozumienia. co znajdowało się w moim polu widzenia. Przez kilka strasznych chwil rozpaczliwie próbowałem się podnieść. Zaczynałem odzyskiwać słuch i wzrok. którą zobaczysz. Miałem na sobie sprane niebieskie dżinsy i znoszone brązowe buty ze skóry. Zgodność obrazów z obojga oczu przyjąłem za wyznacznik tego. Zauważyłem wtedy. Zdobyłem się na ogromny wysiłek i otworzyłem oczy. – Co ty tutaj robisz? – wykrztusiłem. ale moja świadomość zupełnie nie panowała nad moim ciałem. Potem zrobiłem to samo drugim okiem. Zobaczyłem drzewa i błękit nieba. Nie mogłem wyostrzyć wzroku. – Patrzę na twoją piękną osobę – powiedziała swoim zabawnym. Jeśli kiedykolwiek potrzebowałem obiektywności. że głos należy do jakiejś Angielki albo Amerykanki. Poza tym obecność Carol była zbyt nagła. że coś ze mną jest zupełnie nie tak. gdy się w nią wpatrywałem. że to naprawdę jest sen. Do tego ubrany byłem w dżinsową kurtkę i grubą. tak jak to robiłem już setki razy podczas śnienia. zacząłem najpierw jednym okiem przyglądać się wszystkiemu. ale nic się nie wydarzyło. Dotknąłem twarzy i rąk Carol. Tak uważnie. że to kobieta z kościoła patrzy na mnie. – To moje rzeczy. – Spójrz na mnie! Czy to są moje rzeczy? Czy to ja? Carol roześmiała się i potrząsnęła mną za ramiona. Była cielesna i nabrałem przekonania. Z wielką ostrożnością spróbowałem wyrazić chęć wstania. a któżby inny mógł to być? – Ale skąd. ale bezskutecznie. wynurzaj. a potem znowu w jej twarz. była to Carol Tiggs. Był to znajomy głos. że mogę poruszać rękoma. massa. metalową ławkę. ale nie potrafiłem go zidentyfikować. wysil się – ponaglał mnie kobiecy głos. Wynurzaj się. – Nie mam takich rzeczy. do cholery. W tej samej chwili zauważyłem. wymuszonym falsetem – o. – Otwórz je teraz. Odczułem ogromną ulgę. ponieważ przez jedną chwilę moje mroczne podejrzenie mówiło mi. Kiedy byłem już bardziej przytomny. jednak moja zaburzona kontrola motoryczna nasuwała mi podejrzenie.ROZDZIAŁ XIII: NA SKRZYDŁACH INTENCJI – Dalej. abym mógł uwierzyć. – To będzie twoja baza. że znajduję się w normalnym świecie. iż mam niejaką kontrolę. zacząłem odczuwać. jako punktu wyjściowego. nic jej uprzednio nie zwiastowało. Pomimo to. zaraz – powiedziałem do Carol. robiła to zawsze. w zdobioną. nie mogąc złapać tchu. by nabrać energii. bawełnianą koszulę. to muszę znaleźć punkt wyjściowy. a w połowie na ziemi. trzymając moją głowę na swoich kolanach. Do tej pory leżałem luźno na plecach. że chciałem skoczyć na równe nogi i uciec. Carol z niezwykłą ostrożnością pomogła mi usiąść prosto na ławce. to teraz był na to najlepszy moment. a później objąłem ją. Świat wokół mnie był zbyt wyraźny. – Użyj mojej twarzy – powiedział głos. że to prawdziwa Carol Tiggs. potem spojrzysz na resztę – ciągnął glos. w połowie na ławce.

– Kiedy straciłem kontrolę nad ciałem? – Przed chwilą. – Powiedziałeś. że ten. – Musiałem być z tą. Carol. by złagodzić moje zażenowanie. jest kobietą. gdy mnie znalazłaś? – zadałem jeszcze jedno dręczące mnie pytanie. Wysłał mnie nagual. Sam wiesz. Carol? Była kompletnie zaskoczona. że Carol mówi prawdę. który sprzeciwił się śmierci. rzeczowym głosem. Jaki dziś dzień? – powiedziałem obcesowym. ale czułem. To. Musimy rozwiązać ją razem. gdy spostrzegłem. abyś mnie odnalazła? – zapytałem. musi być bardzo denerwująca. że byłeś tak długo i tak głęboko pogrążony w drugiej uwadze. – Nie traktuj mnie jak dziecko. gdy wysłał cię. Spotkałam ją przed tobą. –Myślę. że nie potrafisz jeszcze rozumować logicznie. po czym wybuchnęła serdecznym śmiechem. jakąś godzinę temu. iż Carol nie chce być wyleczona. Poczułem więc niezwykłą satysfakcję i radość. że już nie sepleni. nie zrażona moimi wrzaskami. żeby cię odszukać. bardzo pasowało do tego. co mówiła. więc nie drążyłem już tego tematu. Kilka minut temu wybiegłeś z pokoju i tak znaleźliśmy się tutaj. Don Juan i ja próbowaliśmy ją wyleczyć. że walczysz z tym. To miało sens. – A kiedy przestałaś seplenić. że nie znosiłem jej seplenienia. Chciałeś tylko spać. co zrobiłby don Juan. – Tak się szczęśliwie złożyło. że wie o tym. Gdy wkraczasz w drugą uwagę i przeżywasz potężny wstrząs energetyczny. że ja również spotkałam tę kobietę w kościele. – Co mówiłem. Najprawdopodobniej wysłałby Carol na zwiady. – Powiedział. Sam ci to powiedział? – Oczywiście – odparła. Miło sobie gawędziłyśmy w kościele przez dłuższą chwilę. przez całą ostatnią noc. który chyba nie należał do mnie. ale doszliśmy do wniosku. że Carol bardzo to lubi i nie chce tego zmieniać. sam policzysz dni. że nikogo nie było w pobliżu – zapewniła mnie.– Koło kościoła. by wyrobić sobie pogląd na sytuację. wówczas tracisz kontrolę nad mową albo nad kończynami. – Przeoczyłeś fakt. Był to dla mnie dowód tego. że dorosła kobieta. Przyglądała mi się. Odparła mi nonszalancko. – Kiedy spotkałaś tę. . która sepleni. która sprzeciwiła się śmierci. – Skąd możesz to wiedzieć?! – wykrzyknąłem. – Nie wiedział tego nikt z wyjątkiem don Juana. Powiedział mi to jej figlarny uśmiech. Powiedziałem jej. Seplenienie sprawiało. – Bardzo długo nad tym pracowałam – przyznała. Nie mogłam cię przecież nieść całą drogę do domu naguala. nie było trudne. don Juan i ja nigdy nie byliśmy tego pewni. Na wszelki wypadek zabrałam ze sobą rzeczy. Wierzyłem. a może nawet dłużej – powiedziałem. która sprzeciwiła się śmierci? – zapytałem. Don Juan sądził. – Nazajutrz po wielkiej fieście – odparła i klepnęła mnie lekko po ramieniu. iż błąkałem się po okolicy nago. na plac. że to zupełnie normalne. Odzyskasz ją. – Gdy będziesz bardziej wyśrodkowany. że wszyscy uważali ją za wyjątkowo miłą i słodką. Poza tym ty tego nie znosisz. który sprzeciwił się śmierci. Przyznanie się do tego. że Carol jest zdolna sama radykalnie się zmienić. – Szukamy cię wszyscy od zeszłej nocy. – Jaki dzisiaj dzień? – Nie przejmuj się datami – roześmiała się Carol. Przyszłam tu. Poufnym tonem zdradziłem Carol. – Dlaczego nie poprosiłaś naguala o pomoc? – Ponieważ ta sprawa dotyczy tylko ciebie i mnie. – Co jeszcze powiedział nagual. że czuję się bardzo niepewnie i niezręcznie z tego powodu. że mówi to tylko dlatego. – Ale co ja tu robię? – Zabrałam cię do hotelu po drugiej stronie placu.

– Jak podoba ci się moje ubranie? – zapytała nagle Carol. Carol pomogła mi wstać z chodnika i z niepokojem obejrzała moje nogi. że jej coś powiedziałam. że kobieta z kościoła doskonale wiedziała o moim starciu z istotami nieorganicznymi i o niebieskim tropicielu. zawsze żartowaliśmy z don Juanem i resztą czarowników. Jeśli było cokolwiek pewnego w związku z nią. – Czy nie ubrałam się zbyt elegancko na tę okazję? Może tak być? Carol zawsze ubierała się wytwornie. któremu udało się ją nabrać. Wyciągnąłem ręce. – Co oni mogą jej zrobić? – Przypuszczam. Wierzą one. że boi się ich bardziej. Nie miałam energii. dawały im moc i czyniły łącznikami między naszym światem a ich królestwem. kiedy działaliśmy razem. –Nie było to dla mnie wielkie wydarzenie. Gdy mówiła. dyskutując wyłącznie o łączeniu się naszych ciał energetycznych. nie mogłem się powstrzymać od komentarza: – Dlaczego miałabyś się martwić swoim wyglądem? Nigdy przedtem cię to nie obchodziło. – Czy powiedziała ci. jak łatwo się łączymy. Carol oceniła. a przynajmniej nie takiej. zanim przyszedł nagual i mnie zabrał. –Powiedziała mi. Chcesz na kimś zrobić wrażenie? . jak uciekła swoim prześladowcom.– Dwa tygodnie temu – odparła rzeczowym tonem. a jego możliwości tak ogromne. że istoty nieorganiczne nadal ją ścigają? – zapytałem. jakbym był udającym chorobę dzieckiem. mój kark i plecy. która sprzeciwiła się śmierci. Od kiedy pamiętam. to właśnie jej wytworny gust. Myślę. co zobaczyła dzięki kobiecie z kościoła. że jest on tak elastyczny. – Zabrała mnie w inny aspekt swojej intencji – przyznała Carol po chwili namysłu. Zapragnąłem bardzo ją objąć. które ludzie nazywają światem podziemnym. Powiedziała. Potem Carol opowiedziała niezwykle intrygującą historię. że jest to jego droga wyjścia z tego świata. – Ona wie wszystko o tobie i o mnie – ciągnęła Carol. którą mogłabym jej podarować. że musi się bronić przed swymi prześladowcami w każdej chwili swego życia. a czarownikami? – Spotkałam się z nią. Zgodnie z tym. niż można to sobie wyobrazić. Nie było żadnego innego powodu. a zwłaszcza naszym. ale straciłem równowagę i spadłem z ławki. źrenice. – Czy cały ten czas byłyście w kościele? – zapytałem. który sprzeciwił się śmierci. ponieważ nagual powiedział. że ty i ja wzajemnie się uzupełniamy. że ciągle odczuwam skutki wstrząsu energetycznego. że jej jedyną zaletą jest biegłość w kupowaniu pięknych ubrań i noszeniu ich z gracją i we wspaniałym stylu. ponieważ nie mogłem uwierzyć. Przemiana tego. Położyła moją głowę na swoich kolanach i głaskała mnie. Po chwili poczułem się lepiej i zacząłem nawet odzyskiwać władzę nad ciałem. oczywiście również wpadł w sieci istot nieorganicznych. Potem Carol powiedziała niedbałym tonem. że była mężczyzną i z powrotem ją zniewolić. iż jego przedstawiciele nie dają się złapać w pułapki ani usidlić i w zasadzie nie można ich utrzymać w niewoli. cztery godziny. – I to nie dlatego. Nie pamiętasz? Rozmawiałam z nią o tym. że spędził w niewoli może nawet tysiące lat. Spędziłam z nią jakieś trzy. który sprzeciwił się śmierci. każdy czarownik starożytności nieodmiennie padał ofiarą istot nieorganicznych. zanim potrafił przemienić się w kobietę. – Pokazała mi. Jej pytanie zabrzmiało bardzo dziwnie. że przez trzy lub cztery godziny klęczały tam obie. Ten. że ją ścigają – zapewniła mnie Carol. która właśnie w tamtej chwili siedziała przede mną – za Carol Tiggs. – Po co więc się z nią spotkałaś? Czy kontakty z kobietą nagualem to również część układu między tą. Istoty nieorganiczne. było to wówczas. Nasze ciała energetyczne już wielokrotnie się łączyły. że zawsze podążała śladem nas wszystkich. Zrozumiał. o których wiedziała kobieta. zacząłem odczuwać coś w rodzaju niezwykłej tęsknoty za osobą. – Oczywiście. Wspomniała. że natychmiast wydalono go z królestwa istot nieorganicznych. w kobietę była tak całkowita i dokładna. że mogą sobie uświadomić. gdy już ich pojmały. jakiej ta kobieta pragnie. Carol wymieniła zdarzenia. iż istoty nieorganiczne uważają pierwiastek żeński za niezniszczalny. ona jest po prostu częścią naszego życia i naszej linii. gdy pojął.

a energia jest tylko tu i teraz. co ci powiedziała kobieta: drugi sen jest zamierzaniem w drugiej uwadze. podczas której nie byłem w stanie wydobyć z siebie ani jednego słowa. Carol operowała pojęciami. – Właśnie teraz zamierzamy w drugiej uwadze – ciągnęła Carol. Ty tego nie pamiętasz. iż ta. Powiedziałem. Zabrała cię do swojego wyobrażenia tego miasta. a jedynie wspominała o tym. czy kobieta z kościoła wyjaśniła mi. – Czy ta tajemniczość była usprawiedliwiona? – zapytała bardzo poważnie Carol. Jak ci się podobam? Jestem pociągająca. że jesteś bosko piękna – powiedziałem. jak omawiał ze mną spotkanie z tym. przenosząc twoje ciało energetyczne w inne miejsce. Po długiej chwili milczenia. – Więc co się ze mną stało. oczywiście – odparła. lecz również pomogła ci potem przekroczyć czwartą bramę śnienia. by przekroczyć czwartą bramę śnienia.– Na tobie. jesteś wprost oszałamiająca. – O czym ty mówisz? Przypominasz mi teraz naguala. – Wiem. co się dzieje z tą. Carol? – Przy pomocy tej. – A nie mówiłam? – powiedziała. o których don Juan nigdy nie mówił. – Jak spędziłeś czas z tą. przytłaczająca. – Pomyśl przez chwilę – nalegała. władcza? Pomyślałem przez chwilę i doszedłem do wniosku. co oznacza zamierzanie w drugiej uwadze. głównie o pierwszym śnie. pokazała mi to miasto. Po długiej chwili milczenia Carol zadała następne pytanie: – Co jeszcze kobieta z tobą zrobiła? Opowiedziałem jej drugi sen. który sprzeciwił się śmierci. – Ten sam kościół. sen o mieście ze współczesności. – Ale to chyba nieodpowiedni czas – zaprotestowałem. Próbowałem zrozumieć. – Uważam. – Skąd wzięłaś te niezwykłe idee? – zapytałem. – We wszechświecie istnieje tylko energia. odpychająca. – Mój wygląd jest dla nas obojga sprawą życia i śmierci. że w zasadzie nie wyjaśniła dokładnie. ale inne miasto. To tajemnica podwójnych pozycji. – To niemożliwe! – wybuchnęła Carol. która sprzeciwiła się śmierci? – zapytała. natomiast ja tak. Pamiętałem dobrze. że kobieta wyjaśniała jej bardzo szeroko arkana tej sztuki. ale tylko w jej intencji. – A zatem to musi być właściwy wygląd – odetchnęła. –Prawdę powiedziawszy. że Carol jest bardzo pociągająca. – Nie tylko zabrała cię do swej intencji z przeszłości. odrażająca. – Tak samo jest z moim wyglądem. co to oznacza. przeciętna. szczerze zdumiony przejrzystością jej wyjaśnień. Opowiedziałem jej zwięźle o moim przeżyciu. że to była przeszłość – powiedziałem. Podobnie jak jej wyobrażenie miasta z teraźniejszości. Jest tylko chwila obecna. która sprzeciwiła się śmierci. To było bardzo dziwne uczucie. a mnie w Tucson. . która sprzeciwiła się śmierci. do swojej intencji. ale Carol znowu się odezwała. Carol zapewniła mnie dość wymijającym tonem. jak ważny jest mój wygląd – roześmiała się. atrakcyjna. co kryje się pod tym stwierdzeniem. A potem zasnęliśmy w naszym śnie raz jeszcze. – Kobieta z kościoła zabrała cię do swojego snu. które istnieje obecnie. a nie twój wygląd. że wydaje mi się. wiedząc. która sprzeciwiła się śmierci. – Byłbyś zdziwiony. przekroczyłeś czwartą bramę śnienia – wyjaśniła. Nie daj się prosić. ciebie tutaj. – We wszechświecie nie ma przeszłości ani przyszłości. Przypomnij sobie. –Ważniejsze jest to. Najwyraźniej wyobraziła je sobie w przeszłości. Jest to jedyny sposób. to wyobrażenie ciągle w niej pozostaje. ponieważ nigdy przedtem nie zastanawiałem się nad jej urokiem. Doprowadzał mnie do szaleństwa swoją tajemniczością. nieskończona i zawsze obecna wyłącznie tu i teraz. – Bez dwóch zdań – przyznałem. lecz w przeszłości. – Kobieta z kościoła nas uśpiła. Carol przerwała i zapytała mnie.

która nie całkiem mnie zadowoliła. zwracając się twarzą do Carol. by nas obserwować. Chciałem tylko spać. Po prostu osunąłem się na łóżko. Nie spierałem się z nią. a szczególnie jej uśmiech. że to strach sprawia. a ton jej głosu nie był obelżywy. ponieważ bez niego nie miałbym po co żyć. usłyszawszy jego wyznanie o motywach pozostania na ścieżce wojownika. Słowa Carol były precyzyjne i rzeczowe. z wyjątkiem strachu. jak do tej pory jedyna odpowiedź. a tym. Potem zauważyłem retorycznie. – Skąd mogliby o tym wiedzieć? – zapytałem. choć nie miałem pojęcia. twarzą w dół. a śmierć nie jest rozwiązaniem. że nie miałem siły. –Nie chciałem po prostu niczego. Don Juan powiedział wówczas. To była pierwsza rzecz. to natychmiast zasnę. Byłem jednakże tak zmęczony. Nie czułem niczego. przyglądając się nam bacznie od czasu do czasu lub przystając przed nami. abstraktu. że dalej szedłem już z wielką radością. chociaż niczego od niej nie chciałeś. Powiedziałem Carol. że jeśli znajdę cię po tym energetycznym maglu. – Byłeś z tego taki dumny. przyniosły mi taką ulgę. która sprzeciwiła się śmierci – powiedziałem. nie brzmiało jak moje słowa. co tak naprawdę mi zdefiniowała. jak jasno mi to wyjaśniła. dokładnie naprzeciwko kościoła. Zdefiniowała coś. – W porównaniu z utratą naguala – powiedział don Juan z prawdziwym żarem w głosie – śmierć jest niczym. na jej twarzy malował się uśmiech uszczęśliwienia. co odsunęłoby mnie od mojego celu. – To właśnie on powiedział mi. – Myślę. – Nagual to bardzo przebiegły stary czarownik – odparta ze śmiechem. A potem myśli i słowa buchnęły ze mnie jak z wulkanu. iż kroczy prostą ścieżką. mam za prowadzić cię do hotelu i nie ryzykować holowania cię przez całe miasto. Nie jestem już zdolny do odczuwania niczego. Minęliśmy róg i poszliśmy wzdłuż ulicy do wejścia do hotelu. Gdy w podnieceniu perorowałem. W darze dodała swoją energię do naszych. Carol poprowadziła mnie przez plac do jedynego hotelu w mieście. że ponieważ jestem nieczuły na strach. jaką wyrzuciłeś z siebie. że kobieta z kościoła dała ci jednak dar. by pójść do domu don Juana. co relacjonowała. prosto do nieprzytulnego pokoju. gdy cię odnalazłam. ani pokoju. co uważałem za niemożliwe do zdefiniowania. jak spierałem się z don Juanem na początku naszej znajomości. że od razu przeciwstawiłem się jego słowom. Opowiedziałem Carol.Carol powiedziała: – Myślę. a potem betonowymi schodami weszliśmy na pierwsze piętro. chełpiąc się. . lecz pojednawczy. jest utrata naguala. Jej słowa. Ja jednak w ogóle nie przypominałem sobie ani hotelu. Gdybym mógł się poruszyć. Była to. abyśmy mogli przemieszczać się w przód i wstecz na istniejącej tu i teraz energii wszechświata. Carol twierdziła. że mnie źle zrozumiałaś – powiedziałem. ale byłem zbyt podekscytowany. Ludzie chodzili wokół placu. że byłem już tam wcześniej. siadając przy mnie. – Chcesz powiedzieć. to siłą sprawczą. To. czując dziwną pustkę. że nie czułeś się dumny z powodu odrzucenia jej daru? – Nie. Zapewniła mnie. że nie przyjąłem daru tej. A niezły musiał to być widok – Carol Tiggs całująca i głaskająca mnie po twarzy i ja perorujący z rozgorączkowaniem o przejrzystości jej wyjaśnień i moim spotkaniu z tą. Czułem. – Nigdy ci nie powiedziałem. którego nigdy przedtem nie widziałem. która mogłaby zmusić mnie do pozostania na jednej ścieżce. Ogarnęła mnie nagła fala nerwowego niepokoju i usiadłem na łóżku. – Skąd o tym wiedziałaś? – Ależ sam mi to powiedziałeś – zaprotestowała. Gdy już mogłem chodzić. ale wszyscy tam znają miejsce naszego pobytu. która sprzeciwiła się śmierci. musi być dla mnie miłość. – Może nie wiedział – powiedziała Carol. ducha. natychmiast rzuciłbym się jej na szyję. chociaż z drugiej strony wszystko wydawało się tak uporządkowane. jaką posiadam. że don Juan nigdy nie mówił mi o niczym takim. Milczałem przez chwilę. Wyciągnąłem nogi i położyłem głowę na poduszce. Zbyt wiele było nie wyjaśnionych wątków. Mój strach przed utratą naguala jest jedyną rzeczywistą rzeczą. Byłem rozgorączkowany. aby o tym myśleć. Przeszliśmy przez surowy hol. czego obawia się najbardziej. że jeśli zamknę oczy albo przestanę mówić. że nie mam jeszcze dość energii.

– Rozpadam się – powiedziałem do Carol. co ty czujesz – odezwała się nagle Carol. tęsknotę za ludzkim ciepłem. Przyniosła mi również głęboki smutek. że mimowolnie zacząłem płakać. czy znam tę tęsknotę. Chwyciłem w palce prześcieradło. by wskazać na coś palcem. – Nie doszedłeś jeszcze do siebie – powiedziała Carol uspokajająco. Wyciągnęła rękę i zgasiła światło nad łóżkiem. Tak głębokie zanurzenie w drugiej uwadze trochę cię przemaglowało. – Ośmielę się nie zgodzić – powiedziała cicho. że postępujesz inteligentnie. W pokoju panowała niesamowita ciemność. Pomyślałem. nieprzytulnym pokoju. Carol? To czarownicy się teraz zakochują? Nie odpowiedziała. Don Juan nauczył nas. – Koło zatoczyło pełny obrót – powiedziałem do Carol. ale gdy znów zasłoniłem zasłony. strach jest jedynym stanem. – Strach jest niczym w porównaniu z miłością. ani potrzeby. Usiadłem prosto w jednym ruchu. Carol się uśmiechnęła i objęła mnie. Położyła się obok mnie i oparła głowę na moim ramieniu. Było prawdziwe. Ale Carol nic nie odrzekła. położyłem się znowu na łóżku. Tak naprawdę. Carol błagała mnie. Takie słowa były nie do pomyślenia wśród czarowników z linii don Juana. że gdy przychodzi czas prawdziwej próby. Wróciłem do łóżka. Jak tylko Carol zgasiła światło. że śnię. że znowu ucieknę i znajdę się na ulicy. – Twoje ciało energetyczne porusza się do przodu na świetlistych włóknach energii wszechświata – szepnęła mi do ucha. Nie znałem. Zupełnie. Ale zrobimy to po ciemku. że pędzisz na oślep. – Odpuść już sobie – powiedziała. że gdy zgasiła światło. To zabrzmiało sensownie. że nie udało mi się dotrzeć do czegoś nieokreślonego. że ani przez chwilę nie przyszło mi do głowy. chyba zgadzała się ze mną. którego nigdy przedtem u niej nie widziałem. ale nie słuchałem. co w chwili większej przytomności umysłu wydałoby mi się zupełnie irracjonalne. Możesz to zrobić. – I spójrz na mnie teraz. Jako tako przekonany. Nigdy przedtem nie zdarzyło mi się nic podobnego. Poczułem kompletne zdezorientowanie. nie zwróciwszy uwagi na to. która daje mi siły. Przesunąłem rękoma po łóżku. A ja byłem przepełniony tak przytłaczającą miłością do niej. – O czym ty mówisz. – Czuję to. – Unosi nas dar intencji od tej. Jest dzień. który przynosi wojownikowi jakąś korzyść. Mogę ci przysiąc. Nie tęskniłem za towarzystwem drugiego człowieka. bym wrócił do łóżka. Carol posłała mi dziwne spojrzenie. że czarownicy nie mają ani czasu. Wstałem z łóżka i sprawdziłem każdy przedmiot w pokoju i w łazience. Leżeliśmy tak w zupełnym milczeniu przez długą chwilę. w pokoju zapadła noc. Westchnęła. Mój umysł był bardzo rozchwiany. co ja. Odsłoniłem zasłony i wyjrzałem za okno. natychmiast ogarnął mnie bardzo uczuciowy nastrój. wróć do łóżka i odpocznij. że tak powiem. Obróciłem się do Carol i wymamrotałem coś. Nie było potrzeby. że jedyną rzeczą. Wytłumaczyłem Carol. moje tęsknoty były abstrakcyjne. jak przedtem. jest strach przed utratą naguala. w tym dziwnym. ale twoje oczy nie mogą się jeszcze właściwie przystosować do słabego światła w tym pokoju. w pokoju zapadła noc. że uzna moje słowa za śmieszne. która przyniosła mi wspaniałe uczucie spokoju i harmonii. uważając jego słowa za przejaw ograniczenia. Na zewnątrz był dzień. W skrytości ducha pogardzałem nim z tego powodu. nie wiedzieliśmy nawet. To miał być żart. za obecnością drugiego człowieka. co do siebie czujemy. najzupełniej prawdziwe. Bała się. Strach sprawia. . by okazywać sobie podobne uczucia. – Przeszedłeś potężne starcie. miałem wyraźne wrażenie. Carol mówiła dalej. Niezwykle poruszony. – A teraz ty spróbuj poczuć to.Don Juan odparował wtedy. Szarpnięcie strachu poraziło mnie niczym prąd. To było łóżko! Wychyliłem się i omiotłem dłońmi zimną podłogę. Carol Tiggs była kobietą nagualem. która sprzeciwiła się śmierci. Leżałem w łóżku i usiłowałem sobie przypomnieć. zapytałem o to Carol. – Uwielbiam cię. jakby całą moją wiedzę na ten temat wymazano z mojej pamięci. abyśmy okazywali sobie głębsze uczucia. miłość sprawia. – Zaraz zacznę płakać z tęsknoty za ludźmi. – Skończ z tym absurdalnym śledztwem. oczywiście. Wszystko było najzupełniej normalne. były czymś w rodzaju żalu.

ciągle szukając Carol. że nie mogę mieć jednak całkowitej pewności. gdybym nie był tak wykończony. Zdziwiłem się szczerze. Szybko się ubrałem i zszedłem do holu. Odsunąłem ją i usiadłem. Już nadchodzi. Mój głos brzmiał jak taśma w zwolnionym tempie. Spojrzałem na don Juana i powiedziałem. ale wtedy pochłonął mnie wir. Ale w tej chwili robimy coś. Nie pojmowałem. ale przecież wiedzą o tym. Zaczęło mnie wciągać coś. bycie czarownicą –filozofem będzie dla mnie najprostszą rzeczą pod słońcem. jakbym wracał zza grobu. że we śnie rzeczywiście widziałem szczegóły architektury budowli. były skrzydła intencji.Miałem dość energii. że rozumiem. – Carol nie powiedziała wam. Poza tym chciałem otrząsnąć się z dziwnej senności. Carol roześmiała się. Dzięki nim śnimy teraz siebie w innym czasie. – Całkiem się zmieniłaś: Carol – czarownica –filozof. Wiedziałam. Carol odpowiedziała coś. iż miałem wrażenie. Darem od tej. Zresztą mój schemat weryfikacji i tak nie miał dla mnie żadnego znaczenia. aby jej poszukać. ale nie miałem już energii na dalsze spory. co to wszystko oznacza. Na dole szef hotelu powiedział mi. jestem Carol. Nikt nie odpowiedział. słońce świeciło na bezchmurnym niebie. by zrozumieć. – Jesteś tą. Chciałem roześmiać się z własnego głosu. nie zrażona moim oskarżeniem. ponieważ nie miałem energii. Odparłem. Czułem się rozczarowany. by się przejmować. Wiedziałem to od początku. Było południe. czy sama rozumie. że ją złapię. gdy spostrzegłem. choć nie obeszło mnie to wcale. – Stracisz świetną lekcję. że to stwierdzenie z miejsca mnie nie powaliło. – Gdzie byłeś? – zażądał wyjaśnień don Juan. Mówisz zupełnie jak don Juan. że Amerykanka. ale nie było po niej śladu. nie widząc przy sobie Carol. co mówi Carol. – Nic nie wiemy – warknął don Juan. Poszedłem do kościoła. – Nie bądź śmieszny – powiedziała. w pokoju nie było nikogo. że tam jest i czeka na mnie. Zamierz mnie w przód! Zamierz mnie w przód! – Zostań tu ze mną na zawsze – wyraziłem ostatkiem sił swą najgłębszą myśl. ale nie zrozumiałem. – Jeszcze nie – roześmiała się. że Carol nie ma umysłu filozofa. W mojej głowie zadźwięczał sygnał alarmowy. Poszedłem wolno w stronę domu don Juana. Byłem zbyt śpiący. Zapytałem ją nawet. która sprzeciwiła się śmierci. Słyszałem odległy głos Carol szepczący mi do ucha: – Śnimy siebie samych. Było całkiem ciepło. a gdy w końcu mnie dosięgnie. że wcześniej czy później zaczniesz sobie folgować. niepokoił mnie. Ton głosu don . skąd to całe zamieszanie. który dopiero nadejdzie. Byłem pewien. – A ty zniknąłeś na dziewięć dni. która wynajęła pokój. ponieważ to się po prostu stanie. Nigdy nie traktowała poważnie abstrakcyjnego myślenia. właśnie przed chwilą wyszła. Może razem z don Juanem przypatrywaliśmy się wcześniej tylnej ścianie kościoła. tak jak robili to czarownicy starożytności. Gdy się obudziłem. Jedynie moje wyczerpanie sprawiło. które na pewno by mnie bardzo zaniepokoiło. że spędziłem noc z Carol w hotelu przy placu. czego jeszcze nigdy nie robiliśmy – zamierzamy w drugiej uwadze. Wybiegłem na ulicę w nadziei. W czasie. Wszyscy przypatrywali się sobie wnikliwie. którą ciągle czułem. w jaki Carol wyrażała te zawiłe prawdy czarowników. która sprzeciwiła się śmierci. Nie miałem pojęcia. I nikt nie zdoła tego wytłumaczyć. Zawsze żartowaliśmy między sobą. żeby wrócić do domu. Śnij swą intencję mnie. – Ty nie jesteś Carol! – krzyknąłem. Zupełnie beznamiętnie wytoczyłem kiepski kontrargument. co przypominało wielkie wiry z mojego śnienia. Don Juan przyjął mnie tak. Wszyscy byli w najwyższym stopniu poruszeni i przyglądali mi się ze wszystkich stron z nie skrywaną ciekawością. udającą Carol. Uciszyła mnie delikatnie i wyszeptała mi do ucha: – Oczywiście. jak długo spałem. Don Juan bez słowa krążył po pokoju. – Ale wkrótce tak będzie. – Co się z tobą dzieje? – zapytałem. Sposób. – Carol Tiggs w ogóle z nami nie było – powiedział. Nie byłem przekonany. Uwierz mi. Zobaczysz. a ja po prostu tego nie pamiętałem. że to właśnie on wysłał Carol po mnie. że jest ze mną? – zapytałem tknięty mglistym podejrzeniem.

I że pokochałem Carol Tiggs tak mocno. która sprzeciwiła się śmierci. czego cię nauczyła i co z tobą robiła ta. jak kretyńsko się wydzierałem. że bardzo polubiłem tę kobietę i nie mam do niej żadnych uprzedzeń. a mną. iż nigdy nawet nie przypuszczałem. i jak ta omal nie umarła ze śmiechu. wytłumaczyć się. Poczułem się mały i pokonany. a moim ciałem energetycznym w drugiej uwadze. ta. która sprzeciwiła się śmierci. Gdy znaleźliśmy się na zewnątrz. Nerwowe rozgorączkowanie don Juana i jego dwóch towarzyszek sięgnęło zenitu. Jeszcze nigdy nie widziałem. że tak wiele pamiętam i mimo zmęczenia. Napięcie złagodziła chwila wesołości. zwracając się do wszystkich. która sprzeciwiła się śmierci. ani jej. Ten sam szef hotelu. które potwierdziły jego słowa. bym się nie odwracał i nie patrzył na hotel ani na kościół. dziewięć dni to jedynie sekunda. Wezwał nawet pokojówki. by don Juan zbaraniał aż do tego stopnia. co zaszło między tą. – Dla tych. kiedy zmieniłem ubranie. lecz spuścił głowę. Spojrzałem na moje buty i natychmiast sobie uświadomiłem. choć w pamięci miałem białą plamę. kiedy to usłyszała. – Wskazywanie małym palcem jest skuteczniejsze –powiedziałem do don Juana zupełnie bez cienia wyrzutów sumienia. grzecznie wysłuchał naszego opisu Carol Tiggs. jak bardzo don Juan jej nie znosi. jakbym nagle oszalał. – To potworne. Ja zaledwie przenosiłem cię na wyższy poziom świadomości.Juana i głęboka troska pozostałych były wyraźnymi dowodami na to. że musiałem to zrobić wówczas. Powiedziałem. kiedy zmieniłem ubranie. mogę im to przekazać. sądzę. że jej nie znoszę – zaprotestował. Nie pamiętałem nic takiego. lecz oświadczył stanowczo. że nie miałem nic do powiedzenia. Potem usiadł na ławce i z głęboką troską w głosie ostrzegł mnie. bym koniecznie przypomniał sobie. pozbawiony wszelkich uczuć i wspomnień. Byłem jednak tak odrętwiały. gdy się obudziłem w pokoju hotelowym. lecz swoje własne. Patrzyli na siebie tak. bym wreszcie przestał gadać bzdury. że zrobił to celowo. że można tak kogoś kochać. gdy opowiedziałem im. ale dla nas to cała wieczność. Raz jeszcze spróbowałem przypomnieć sobie coś. Zdawało mi się. która sprzeciwiła się śmierci. że przez dziewięć dni byłeś w drugiej uwadze – ciągnął don Juan. nakazał. że w tej chwili nie mam najmniejszego pojęcia o tym. jedną nogą byłem jakby zupełnie gdzieś indziej. jaki narzucają dawni czarownicy. W stosunku don Juana do mnie zawsze była nutka humoru i braku powagi. Dotarliśmy do placu. ale nie tym razem. czego cię nauczyłem i co robiłem z tobą w drugiej uwadze. że nigdy nie widział ani mnie. jedynie jej wesołość i uwagę. Nie czułem się jednak pokonany. że nie mam już na sobie rzeczy Carol. – Jeżeli w dalszym ciągu nie możesz przypomnieć sobie wszystkiego. to o ileż trudniejsze musi być przypomnienie sobie tego. przeniosła cię do innych wszechświatów. ogarnęła mnie fala nieprawdopodobnego . Zanim zdążyliśmy go przeciąć i skierować się do domu don Juana. Mój kontakt z Carol Tiggs z hotelu jest tylko czubkiem góry lodowej. Zanim zdążyłem zaprotestować czy się wytłumaczyć albo choćby powiedzieć cokolwiek. Nie sądzę. że to wszystko prawda. Doszedłem do wniosku. co zaszło między tą. Don Juan zapytał. ale don Juan wyciągnął mnie siłą z domu i zaprowadził do hotelu. która sprzeciwiła się śmierci. Wtedy zapewne włożyłem swoje ubranie. mimo usilnych starań. – Opuśćmy to przeklęte miejsce – powiedział i delikatnie wyprowadził mnie z hotelu. by spodobało im się to. don Juan rzucił uwagę: – Zastanów się nad tym – powiedział. by widzieć we śnie tej. że kierował to pytanie do siebie. Słuchał uważnie każdego mojego słowa i potrząsał rytmicznie głową. z którym wcześniej rozmawiałem. którzy sprzeciwili się śmierci. czy moje wrzaski wywołały u niej jeszcze jakąś reakcję poza śmiechem. Don Juan i jego dwie towarzyszki nakłaniali mnie. Nie mogłem sobie jednak przypomnieć. Mimo tytanicznego wysiłku nie potrafiłem tego zrobić. Byłem zaszokowany tym. – Cóż to wszystko może znaczyć? – zapytał głośno don Juan. abym możliwie najdokładniej opowiedział im. opowiedziałem mu o moim ubraniu. co mogłoby rzucić światło na tę sprawę. I znowu bezskutecznie. –Po prostu nie lubię przymusu. Don Juan poprosił. – To nieprawda. Mój umysł był pusty. co powiedziałem. Chciałem powiedzieć coś więcej.

złowrogi sposób. jak to robić – powiedział wolno i z rozwagą. w jakiś niejasny. co mówiła? “Śnij swą intencję mnie. Don Juan wyjaśnił im. w innym świecie. Skorzystała z twojej oferty i wzięła za darmo twoją energię. w przód. jeśli chcesz pojąć ten niepojęty manewr. lecz obrazy. mierząc mnie od stóp do głów. Użyła ciała energetycznego Carol i twojego. – Wszelkie nasze spekulacje są całkowicie bezużyteczne – powiedział cicho i spokojnie don Juan. moim zdaniem. – Jak to wszystko się skończy? – zapytałem don Juana. że Carol i kobieta podczas swego spotkania mogły dojść do pewnego rodzaju porozumienia energetycznego. która sprzeciwiła się śmierci. Twój los jest jej losem. – Przed tobą tytaniczna praca. co mówił don Juan. Nie pamiętasz. że ta. jakby szukał na moim ciele jakichś znaków. – To oznacza. jak sądzę. ale musiałem się poddać. To. oznacza to również to. którego zakres urąga ludzkiej wyobraźni. Nie ma już również kobiety z kościoła. że nie ma już żadnej Carol Tiggs. są nieograniczone możliwości śnienia – powiedział wolno i z rozmysłem. Don Juan powiedział. don Juan zatrzymał się i obrócił się do mnie twarzą. W tej samej chwili jakaś myśl uderzyła najwidoczniej don Juana. od jednej do drugiej. Połączyły się i odleciały na skrzydłach intencji. do którego tak przywykłem. gdy nieco rozjaśniło mi się w głowie. bo spojrzał z niedowierzaniem na swoje towarzyszki. że muszę wyjaśnić mu pewną sprawę. Nie oznacza to tylko i wyłącznie. . Właściwie nie były to myśli. co śniliśmy razem z kobietą z kościoła. ponieważ była kobietą z kościoła. że kobieta z kościoła pokazała ci. by wyrwać się z łańcuchów. – To znaczy? – Jeśli się wyzwolisz. lecz najwidoczniej miało dla jego towarzyszek. że jego zmartwienie wynika z jego niewiedzy o tym. że doświadczysz tych wszystkich możliwości. odniosłem wrażenie. że wszystko idzie tak. że nie szukały li tylko u siebie potwierdzenia. W tym momencie poczułem. – Jak zamierza to zrobić? – Poprzez Carol Tiggs. miasta i Carol Tiggs było dla niego tylko przykładem biegłości dawnych czarowników w śnieniu. Dodał. – Darem tej. – Ona jest zdolna wykonać ten manewr i dużo więcej. Ale nie martw się o Carol – powiedział don Juan. Byłem pewien. Zabrała cię ze sobą. – Możemy jedynie zawyrokować. świecie. w której. typowy dla poczynań dawnych czarowników. zanim zdążyłem wyrazić swoją obawę. – Jedną z nich był twój sen o Carol Tiggs w innym czasie. że już czułem na sobie jego miażdżący ciężar. za której sprawą śniłeś o innej Carol Tiggs. Czułem. Zanim doszliśmy do domu. Ich spojrzenia strzelały na lewo i prawo. wyrażając tym samym wielkie rozradowanie. – Myślę. która sprzeciwiła się śmierci. jak powinno. Bardzo je to poruszyło. gdzie niemożliwe może się stać wykonalne. mieszanina wspomnień o kobiecie z kościoła i Carol Tiggs mówiącej do mnie w ciemności hotelowego pokoju. Carol Tiggs z hotelu była tak zatroskana o swój wygląd. Carol Tiggs z czystej intencji. Stworzenie we śnie hotelu. Don Juan rozłożył szeroko ramiona i wreszcie się uśmiechnął. zobaczyła ostateczną drogę ucieczki. skorzystała z ciała energetycznego Carol Tiggs i stworzyła jej postać z hotelu. by tego dokonać. Don Juan wstał i ruszyliśmy w milczeniu w kierunku domu. nie miało dla mnie żadnego sensu. Kilka razy byłem bliski skondensowania tych obrazów w poczucie mojego zwykłego ja. o nieskończenie potężniejszej Carol Tiggs. To było mistrzowskie posunięcie tego. Zamierz mnie w przód!" – Co to oznacza. kobieta z kościoła była jednak potężniejsza i bardziej złożona. Raz jeszcze przyjrzał mi się uważnie. nie miałem dość energii. Nie odpowiedział. ona wyzwoli się razem z tobą. który sprzeciwił się śmierci. że ten. który sprzeciwił się śmierci. don Juanie? – zapytałem oszołomiony. pod postacią kobiety z kościoła. Ogrom tego wszystkiego zaczął tak mnie przytłaczać. bardzo się mylił. i kobieta z kościoła to różne postaci tej samej energii. że jednocześnie uświadomiły sobie to samo. Najróżniejsze myśli tłoczyły mi się w głowie.optymizmu. że pewnego dnia wszystkie je zrozumiesz. Gdy już przejęła kontrolę nad sytuacją. Przypatrywał się mi. rozległym i bezkresnym.

– W hotelu byłem z prawdziwą Carol Tiggs – powiedziałem. . że uczyniła z niego całkowitą rzeczywistość. Świadomość samego siebie zaczynała stawać mi się znajoma. don Juanie. że to była Carol – zgodził się don Juan. która sprzeciwiła się śmierci. Przebudzałem się. co stało się z Carol Tiggs? – zapytałem. i ja również tam byłem. – Ale pewnego dnia odnajdziesz nową Carol Tiggs. że odeszła? – Odeszła z tego świata – powiedział don Juan. Carol Tiggs odeszła. Powiedziałem ci. – Co masz na myśli. najbardziej przerażająca rzecz. że niezgłębione czai się tuż za rogiem. Powoli przebijała się jednak przez mgłę snu. – Carol Tiggs odeszła – odparł don Juan. To była Carol ze snu. Na mojej twarzy musiał się malować wyraz niedowierzania. Poczułem nerwowe ukłucie w splot słoneczny. jej zaczątkiem była mieszanina nieświadomości tego. – Przez chwilę również myślałem. więc kobieta z kościoła podarowała ci coś abstrakcyjnego: możliwość wznoszenia się na skrzydłach intencji. – Oczywiście. ale jeszcze nie w pełni ją kontrolowałem. którą obaj znamy. To sztuka dawnych czarowników. że jest tą. Nie chciałeś niczego konkretnego. tę z pokoju hotelowego z twego snu. która sprzeciwiła się śmierci. Sam pomagałeś kobiecie z kościoła snuć ten sen. mówiąc. że darem tej. że otrzymasz najdonioślejszą w życiu lekcję o śnieniu. niesamowity sposób. jaka istnieje. To była Carol. czyż nie? – Jak myślisz. Powinieneś już wiedzieć. są nieograniczone możliwości śnienia. jak myślisz. Jej sztuka polegała na tym. Znalazła się w tym hotelu w jakiś dziwny. – Ale. ale po dokładnym zastanowieniu nie mogę dłużej podzielać tego poglądu. dokąd odeszli czarownicy starożytności. co się dzieje. ponieważ don Juan dodał z naciskiem: – Takie jest śnienie. że jego rozstrzygnięcia są ostateczne. – Ale nie ta Carol. dokąd odeszła? – Tam. Mówiłem ci. Carol stworzona z czystej intencji. i złowrogiego przeczucia.