You are on page 1of 127

NOTA OD AUTORA W ciągu minionych dwudziestu lat napisałem całą serię książek o naukach, które pobierałem u meksykańskiego Indianina Yaqui, czarownika don Juana Matusa. W książkach tych wyjaśniłem, że wprowadził mnie on w tajniki magii; nie takiej jednak, jak ją na ogół rozumiemy w odniesieniu do naszego rzeczywistego świata, polegającej na wykorzystywaniu nadprzyrodzonych zdolności przeciwko innym czy wywoływaniu duchów poprzez rzucanie zaklęć i uroków albo odprawianiu rytuałów mających przynieść nadprzyrodzone rezultaty. Dla don Juana magia była aktem urzeczywistnienia pewnych szczególnych, teoretycznych i praktycznych przesłanek dotyczących natury i roli postrzegania w kształtowaniu wszechświata, który nas otacza. Klasyfikując wiedzę don Juana, kierowałem się jego sugestiami i zrezygnowałem z używania terminu szamanizm, który jest kategorią właściwą antropologii. Nazywałem ją przez cały czas dokładnie tak, jak on sam ją nazywał: magią. Jednakże po dokładnym zastanowieniu zdałem sobie sprawę, że nazywanie tej wiedzy magią jeszcze bardziej zaciemnia i tak niejasne zjawiska, które don Juan przedstawiał mi w swoich naukach. W pracach antropologicznych szamanizm opisuje się jako zespół wierzeń mieszkańców północnej Azji, powszechny również wśród pewnych indiańskich plemion w północnej Ameryce. Twierdzą oni, że dokoła nas roztacza się niewidzialny świat duchów naszych przodków – złych i dobrych – że duchy te mogą być wzywane lub kontrolowane przez wtajemniczonych, którzy są pośrednikami między wymiarem naturalnym i nadprzyrodzonym. Don Juan rzeczywiście był pośrednikiem między światem rzeczywistym a pewnym niewidzialnym światem, którego nie nazywał nadprzyrodzonym, lecz drugą uwagą. Zadaniem don Juana jako nauczyciela było udostępnienie mi tej konfiguracji. W moich poprzednich pracach opisałem jego metody nauczania, które miały doprowadzić do osiągnięcia tego celu, oraz sztuki magii, w których się ćwiczyłem pod jego kierunkiem. Najważniejsza z nich zwana jest sztuką śnienia. Don Juan twierdził, że nasz świat, który według naszych przekonań jest niepowtarzalny i absolutny, stanowi zaledwie jeden element następujących po sobie kolejno światów; przypomina to warstwową strukturę cebuli. Zapewniał też, że choć jesteśmy energetycznie uwarunkowani do postrzegania wyłącznie naszego świata, to mamy jednak możliwości przeniknięcia do owych innych wymiarów; są one równie rzeczywiste, niepowtarzalne, absolutne i pasjonujące, jak nasz własny świat. Don Juan wyjaśnił mi, że aby móc postrzegać te inne wymiary, musimy nie tylko tego pragnąć, ale także dysponować wystarczającą ilością energii, by je pochwycić. Ich istnienie jest niezmienne i niezależne od naszej świadomości, a brak dostępu do nich jest wyłącznie konsekwencją naszych uwarunkowań energetycznych. Innymi słowy, uwarunkowania te zmuszają nas do uznawania, że nasz rzeczywisty świat jest jedynym możliwym światem. Don Juan stwierdził, że czarownicy, którzy żyli w czasach starożytnych, wierzyli, iż te uwarunkowania można zmienić, i rozwinęli zestaw ćwiczeń mających na celu odmienne uwarunkowanie naszych energetycznych możliwości postrzegania. Ćwiczenia te nazwali sztuką śnienia. Teraz, z perspektywy czasu, uświadamiam sobie, że don Juan najtrafniej określił śnienie, gdy nazwał je wrotami do nieskończoności". Zwróciłem mu wtedy uwagę, iż owa metafora nic mi nie mówi. – A więc zrezygnujmy z metafor – zgodził się don Juan. – Powiedzmy, że śnienie jest praktycznym sposobem czarowników na wykorzystanie zwykłych snów. – Ale jak można praktycznie wykorzystać zwykłe sny? – zapytałem. – Słowa zawsze nas mylą – powiedział don Juan. – Mój nauczyciel próbował opisać mi śnienie, mówiąc, że w ten sposób czarownicy mówią światu dobranoc. Starał się, oczywiście, dopasować swój opis do moich zdolności pojmowania. Ja postępuję teraz tak samo z tobą. Przy innej okazji don Juan powiedział: – Śnienia można tylko doświadczyć. Śnienie to nie to samo, co mieć sny. Nie jest to również sen na jawie ani wyrażanie życzeń, ani też wyobraźnia. Poprzez śnienie możemy postrzegać inne światy, które, rzecz jasna, możemy opisać, ale nie możemy opisać tego, co pozwala nam je postrzegać. Możemy jednak czuć, jak śnienie otwiera dla nas te inne wymiary. Śnienie wydaje się wrażeniem – procesem w naszym ciele, świadomością w naszym umyśle. W trakcie swoich ogólnych nauk don Juan dokładnie wyjaśniał mi zasady, przesłanki i ćwiczenia w

sztuce śnienia. Jego nauki dzieliły się na dwie części. Pierwsza dotyczyła procedur śnienia, a druga czysto abstrakcyjnych objaśnień tych procedur. Stosowana przez niego metoda nauczania polegała na naprzemiennym wzbudzaniu mojego zaciekawienia abstrakcyjnymi zasadami śnienia i później ułatwianiu mi znajdowania ujścia dla niego poprzez ćwiczenia. Opisałem to już na tyle szczegółowo, na ile tylko mogłem. Przedstawiłem również środowisko czarowników, w którym umieścił mnie don Juan, abym studiował Jego sztukę. Moje kontakty z tym środowiskiem były przedmiotem mojego szczególnego zainteresowania, ponieważ miały miejsce wyłącznie w drugiej uwadze. W środowisku tym miałem styczność z dziesięcioma kobietami i pięcioma mężczyznami – czarownikami i towarzyszami don Juana, a także z czterema młodymi mężczyznami i czterema młodymi kobietami, którzy byli jego uczniami. Don Juan zebrał tych ludzi krótko po tym, jak ja sam znalazłem się w jego świecie. Wyjaśnił mi, że tworzą oni tradycyjną grupę czarowników – replikę jego własnej grupy – a ja mam im przewodzić. Jednakże w trakcie pracy ze mną don Juan odkrył, że jestem inny, niż się tego spodziewał. Wyjaśnił tę różnicę w kategoriach konfiguracji energii widocznej tylko dla czarowników; nie miałem czterech komór energetycznych, tak jak on sam, a tylko trzy. Don Juan pomylił się, mając nadzieję, że taką konfigurację można poprawić; zupełnie nie potrafiłem współdziałać z ową grupą ośmiu uczniów ani jej przewodniczyć. Don Juan stanął więc przed koniecznością zebrania jeszcze jednej grupy ludzi, bliższej mojej strukturze energetycznej. Pisałem szeroko o tych zdarzeniach, ale nigdy nie wymieniłem tej drugiej grupy uczniów; don Juan nie pozwolił mi na to. Argumentował, że znajdowali się oni wyłącznie w moim polu działania, a według naszej umowy miałem pisać o jego polu działania, nie moim. Ta druga grupa uczniów była niezwykle zwarta. Liczyła tylko trzech członków. Należeli do niej Florinda Grau – śniąca, Taisha Abelar – zwiadowca, i Carol Tiggs – kobieta nagual. Obcowaliśmy ze sobą wyłącznie w drugiej uwadze. W świecie rzeczywistym nie mieliśmy o sobie nawet mglistego wyobrażenia. Jeśli zaś chodzi o nasze relacje z don Juanem, nie było tam miejsca na żadne niejasności. Wkładał wielki wysiłek w to, by wyćwiczyć nas wszystkich jednakowo. Niemniej jednak, gdy czas don Juana dobiegał końca, psychologiczne napięcie wynikające z jego odejścia zaczęło burzyć sztywne granice drugiej uwagi. W rezultacie nasze wzajemne kontakty zaczęły w sposób niezamierzony przenikać w sferę świata rzeczywistego i wtedy się spotkaliśmy, jak nam się zdawało, po raz pierwszy. Żadne z nas nie uświadamiało sobie, jak głębokie i żmudne były nasze wspólne działania w drugiej uwadze. Ponieważ każde z nas pracowało naukowo, byliśmy więcej niż zaszokowani, gdy okazało się, że spotykaliśmy się już wcześniej. Było to dla nas – i nadal jest, rzecz jasna – rozumowo nie do przyjęcia, a jednak wiemy, że tego właśnie doświadczyliśmy. I tak pozostała nam nie dająca spokoju wiedza o tym, że ludzka psychika jest nieskończenie bardziej złożona, niż pozwala nam wierzyć nasze wykształcenie uniwersyteckie i zdrowy rozum. Kiedyś razem poprosiliśmy don Juana, by rzucił nieco światła na nasz problem. Odrzekł, że ma dwie możliwości wyjaśnienia nam tego zjawiska. Pierwsze wyjaśnienie prowadzi do naszej zranionej racjonalności i składają do kupy – druga uwaga jest stanem świadomości równie iluzorycznym, niczym słoń latający po niebie, a wszystko to, czego rzekomo doświadczyliśmy w tym stanie, było wytworem hipnotycznej sugestii. Drugie wyjaśnienie będzie zgodne z rozumieniem czarowników stosujących śnienie –jest to energetyczna konfiguracja świadomości. Jednak podczas wykonywania zadań związanych ze śnieniem, bariera drugiej uwagi pozostawała nie zmieniona. Zawsze, gdy wkraczałem w śnienie, wkraczałem także w drugą uwagę, przebudzenie ze śnienia niekoniecznie oznaczało wyjście z drugiej uwagi. Przez cale lata pamiętałem jedynie drobne fragmenty moich doświadczeń w śnieniu. Większość z tego, co robiłem, była dla mnie energetycznie niedostępna. Potrzebowałem piętnastu lat nieprzerwanej pracy – od roku 1973 do 1988, by zebrać wystarczająco dużo energii i odtworzyć w moim umyśle kolejność tych wszystkich zdarzeń. Przypominałem sobie wówczas całe cykle śnienia, jeden po drugim, i w końcu mogłem wypełnić pozorne luki w mojej pamięci. W ten sposób dostrzegłem wewnętrzną ciągłość łączącą kolejne lekcje don Juana o sztuce śnienia; ciągłość, którą utraciłem, ponieważ za jego sprawą kluczyłem między świadomością świata rzeczywistego a świadomością drugiej uwagi. Ta praca jest rezultatem owego procesu odtwarzania zdarzeń. Wszystko to prowadzi do ostatniej części mojego wstępu, a mianowicie wyjawienia powodu do napisania tej książki. Znając większą część nauk don Juana dotyczących sztuki śnienia, chciałbym wyjaśnić w następnej pracy, jaka jest obecna sytuacja i co pochłania jego ostatnich czterech uczniów

Uważa ona. do których do tej pory nie miałem dostępu. muszę zweryfikować – w świetle tego. dokąd doszliśmy pod kierunkiem don Juana i jaki wywarł on na nas wpływ. że objaśnienie świata. podjąłem dzięki Carol Tiggs. co teraz mi wiadomo – te partie lekcji don Juana o śnieniu.– Florindę Grau. Ale zanim opiszę i wyjaśnię. Jednakże ostateczną decyzję. który dzięki don Juanowi stał się naszym dziedzictwem. Carol Tiggs i mnie samego. . jest najwyższym wyrazem naszej wdzięczności dla niego i naszego oddania dla jego niestrudzonych poszukiwań. Taishę Abelar. by napisać tę pracę.

że postrzegałbyś bezpośrednio samą energię – odparł. iż między owymi czarownikami a tymi z ery nowożytnej istnieją zasadnicze różnice. don Juanie. że podwaliny śnienia przynależne magii zrodziły się w sposób naturalny w umysłach czarowników starożytności i dzięki nim ugruntowały. Dlatego też większa część tej książki jest rozszerzeniem tego. Przedstawił ich jako ludzi błyskotliwych. którzy żyli w Meksyku prawdopodobnie już tysiące lat przed hiszpańskimi konkwistadorami i których najważniejszym dokonaniem było stworzenie podstaw magii ze szczególnym uwzględnieniem jej praktyczności i konkretności. Z konieczności więc – gdyż owe przesłanki są kluczem do wyjaśnienia i zrozumienia śnienia – musiałem raz jeszcze o nich napisać. W dzisiejszych czasach czarownicy. którą musisz oddzielić. Wyjaśnił mi. co jest dostępne człowieczeństwu. Dał mi wyraźnie do zrozumienia. – Jakie znaczenie mogłoby mieć dla mnie postrzeganie energetycznej natury rzeczy? – zapytałem kiedyś don Juana. czego mnie uczy. Wszystko to należało do królestwa czarowników starożytności. że po to. – Praktyczną stronę magii – odparł. Jestem przekonany. co wiemy i robimy dzisiaj. gdyż właśnie oni pierwsi odkryli i robili to wszystko. zmiana postrzegania musi nastąpić u jej społecznej podstawy. że przeszłość nie ma żadnego znaczenia dla współczesnych czarowników? – Z pewnością ma znaczenie. że ich najważniejszym osiągnięciem było dostrzeżenie energetycznej natury rzeczy. – Takie. – Obsesyjne trwanie umysłu przy praktyce i technice. Lubię natomiast ogrom myśli. niczym nie uzasadnione oddziaływanie na ludzi. Nie pełnią żadnych funkcji społecznych. co może być postrzegane. jestem winien czarownikom starożytności należny im szacunek. Nie lubimy jedynie jej posmaku. zostało przewidziane i opracowane przez ludzi zwanych przez niego czarownikami starożytności. jest wszystkim. tak jak to było w przypadku czarowników przeszłości. przetwarzamy naszą percepcję tak. co istnieje. iż uczyniono z niego podstawową przesłankę magii. – Dlaczego muszę ją oddzielić? – Ponieważ celowo zmniejsza ona zakres tego.ROZDZIAŁ I: CZAROWNICY STAROŻYTNOŚCI Don Juan niezmiennie podkreślał. poświęciwszy całe swe życie twardej dyscyplinie i ćwiczeniom. ponieważ szukają wolności. Czarowników starożytności określił jako ludzi. – Chodzi ci o to. Podczas jednej z naszych rozmów don Juan stwierdził. by pasowała do pełnego wzorca. że wzorzec. lecz pozbawionych mądrości. Osobiście brzydzę się ciemną stroną umysłu i jego obsesją śmierci. wolności postrzegania wszystkiego. Pomijając jednak moje sympatie i antypatie. zdolność. Twierdzę. Współczesnych zaś czarowników don Juan opisał jako ludzi słynących ze zdrowego rozsądku i zdolności do zmieniania i poprawiania reguł magii. należy zrozumieć dążenia współczesnych czarowników do przesunięcia magii od konkretności w stronę abstrakcji. Don Juan wyjaśnił. co prezentowałem już w moich wcześniejszych pracach. jest energią. – A co nazywasz abstrakcją? – Poszukiwanie wolności. don Juanie? – zapytałem. Ów wzorzec jest właśnie społeczną stroną postrzegania. którą nazywają widzeniem. don Juanie? . – Dzięki oddzieleniu społecznej strony postrzegania. który byłby oficjalnym widzącym lub urzędującym czarownikiem. Cokolwiek bowiem postrzegamy. do którego dopasowaliśmy naszą percepcję. – A co jest społeczną podstawą postrzegania. zrozumiałbyś naturę wszystkiego. – Co nazywasz konkretnością. Odkrycie to było tak doniosłe. iż aby ocenić pozycję śniących i samego śnienia. bez jakichkolwiek obsesji. i każe nam wierzyć. Tak więc nigdy nie spotkasz takiego. Ponieważ jednak nie możemy jej bezpośrednio dostrzec. nie interesują ich konkretne zdobycze. by człowiek mógł przetrwać w dzisiejszych czasach. że współcześni czarownicy poszukują abstrakcji. że wszystko. rzeczywiście osiągają zdolność postrzegania natury rzeczy. jeśli tylko uznają to za konieczne.

poprzez szaleńcze wysiłki. Wtedy mielibyśmy w ręku obie możliwości. jaśniejące włókna świadome swego istnienia w sposób niepojęty dla ludzkiego umysłu. energii samej w sobie. Jego argument był dla mnie całkowicie niepojęty. Jeśli od samego początku nie założymy. – Jest to bez wątpienia świat obiektów. – Gdy czarownicy widzą istotę ludzką – powiedział don Juan – widzą unoszący się. Twierdzenia don Juana były dla mnie zupełnie obce. Don Juan miał wrażenie. jakim go widzimy. nie mogłem ich zaakceptować. ryje głęboką bruzdę w energii ziemi. Jest jeszcze jeden: ten. a potem dopiero świat obiektów. że nasz kształt energetyczny nieustannie zmienia się w czasie. Postrzeganie istoty wszechrzeczy sprawi. by nauczyć ludzi postrzegać w taki sposób? – zapytałem. poprzez uświadomienie nam. – Czy to możliwe. bardziej pasjonujących i wyszukanych terminów – stwierdził don Juan. ponieważ nasze otoczenie nie ustaje w szaleńczych wysiłkach ukazania nam świata właśnie takim. olbrzymi. Po pierwsze. gdy zdajemy sobie sprawę. lecz będących oczywistymi prawdami dla czarowników. iż jest to świat energii. jakby ów kształt miał korzeń i wlókł go za sobą. przetwarzamy i dopasowujemy do pewnego wzorca. których nauczyli don Juana jego poprzednicy. Wtedy jeszcze mój umysł odrzucał każdy sposób rozumienia świata różniący się od tego. Nazywam to podstawą społeczną. że jest on zbudowany z obiektów. że energia jest wszystkim. Nie kwestionujemy tego. co istnieje. by go zbadać. było bez wątpienia konieczne. – Więc o co ci właściwie chodzi? – O to. Lecz nie jest to jedyny sposób postrzegania. – Nie potrafię wyobrazić sobie świata w inny sposób. że istota wszechświata przypomina świetliste nici biegnące w nieskończoność we wszystkich kierunkach. którzy widzieli ją jako pierwsi. z którego potrafimy korzystać. Don Juan powiedział. co postrzegamy. po upływie tysięcy lat takiego postrzegania świata. Do tych bardziej wyszukanych terminów należały wyrażenia. Społeczna podstawa naszej percepcji powinna być naturalnym przekonaniem. . Cały wszechświat jest energią. sklasyfikujemy go i opiszemy za pomocą całkowicie nowych. Według koncepcji don Juana swoiste usidlenie w procesie przetwarzania naszej percepcji w celu dopasowania jej do społecznego wzorca traci na sile w momencie. że to. Don Juan zapewnił mnie. Wygląda to tak. Od widzenia istoty wszechświata czarownicy starożytności przeszli do widzenia energetycznej istoty człowieka. z którym cię właśnie zapoznaję. lecz również nie mogłem odrzucić. Nawiązywały one do prawd magii nie mających żadnych racjonalnych podstaw i jakichkolwiek związków z faktami świata naszej codzienności. By to udowodnić. Zawsze będzie powstrzymywać nas naturalne przekonanie o realności i twardości obiektów. – Obecnie. że przede wszystkim jest to świat energii. że świat jest zbudowany z konkretnych obiektów. Dla takich czarowników najbardziej znaczącym aktem magii jest widzenie istoty wszechświata. wystarczy zderzyć się z nimi. – Oczywiście. nigdy nie będziemy w stanie dostrzec jej w sposób bezpośredni. – Postrzeganie świata jako świata przedmiotów. don Juanie – stwierdziłem z żalem. Don Juan twierdził. nie zadając sobie nawet trudu. który poruszając się. – Jest to bardzo skuteczny sposób oceniania i klasyfikowania żywność i niebezpieczeństwa. powszedniej rzeczywistości. który znałem. Należałoby podjąć ogromny wysiłek ukazania nam energii jako energii. że to możliwe i że właśnie robi to ze mną i innymi uczniami. że zrozumiemy świat. Jest to akt bezpośredniego postrzegania istoty wszechrzeczy. że najlepiej opisali ją czarownicy starożytności. które były albo pozytywne. na co właśnie zwróciłeś uwagę. że opisywali oni człowieka jako jaśniejący kształt przypominający gigantyczne jajo i nazywali go świetlistym jajem. by nauczyć nas postrzegania świata naszej codziennej. Don Juan uważał. jesteśmy zmuszeni wierzyć. że jego metoda jest bardzo zbliżona do tej. której używa się.– Naturalne przekonanie. albo negatywne. – Postrzegamy tak. którzy postrzegają energię i widzą istotę wszechrzeczy. by ukazać nam energię bezpośrednio. Twierdzili oni. po drugie. – Jak zatem powinniśmy postrzegać świat? – Wszystko jest energią. Naucza nas nowego sposobu postrzegania. aby nasi przodkowie mogli przetrwać – powiedział don Juan. świetlisty kształt. jak postrzega drapieżca – po wiedział mi pewnego razu don Juan. iż zaakceptowaliśmy ten wzorzec jako dziedzictwo naszych przodków. że jest to świat obiektów.

don Juan wyjaśnił. widząc jego funkcję. musi być wyrażone za pomocą terminów dostępnych normalnie widzącemu drapieżcy. W trakcie swoich nauk don Juan wielokrotnie prezentował i objaśniał to. że tam właśnie. co usłyszałem. Po drugie. czego się zresztą można było spodziewać. że ludzie w kształcie jaja są bardziej podobni do ludzi z dalekiej przeszłości niż pozostali. w tym punkcie. chociaż nie mogą być jasnością w dosłownym tego słowa znaczeniu – widzenie nie polega bowiem na dostrzeganiu za pomocą wzroku. poszli w swych wyjaśnieniach dalej. a otaczający go blask jako aureolę. że doszli do wniosku. iż wszelkie postrzeganie musi zachodzić właśnie tam. że świetlista kula jest dużo większa od ludzkiego ciała. Chodziło o okrągły. że każdy widzący. lecz widzenie tego ruchu nie wystarczy. Opisują je jako jasność. – Tego nikt nie może wiedzieć – odparł z przekonaniem. punkt połączenia u człowieka może oddalać się od miejsca. iż nie można mówić o tym inaczej. – W jaki sposób włókna. która wzmacnia jasność włókien przepływających przez kulę. że punkt połączenia poprzez skupianie swojej poświaty na włóknach energii wszechświata. że im większe jest przemieszczenie punktu połączenia u człowieka. co jest nam znane. widzi kształt istoty ludzkiej jako przypominający bardziej kulę albo kamień nagrobny niż jajo. co uważał za decydujące odkrycie czarowników starożytności. iż spośród milionów świetlistych włókien wszechświata przepływających przez świetlistą kulę jedynie nieliczne przechodzą przez punkt połączenia. tym bardziej niezwykłe staje się jego zachowanie i najwyraźniej również jego świadomość i percepcja. jak i dlaczego energia się porusza. sądząc z normalnego zachowania obserwowanych. co ktoś widzi. że dawni czarownicy. niż tylko porównując z tym. gdyż jest on niewielki w porównaniu z całością. Następnie widzieli. poświatę. Gdy jednak punkt połączenia i otaczająca go kulista poświata zmienią swoje położenie. percepcja i świadomość wydają się normalne. W końcu widzieli dwie rzeczy. zawsze używam wyrażenia “przypomina" lub “wydaje się" – zwrócił uwagę don Juan. punkt połączenia opisują więc jako plamę światła. – A co takiego dawni czarownicy widzieli. Potem powiedział. jakieś dwie stopy za wzgórkiem prawej łopatki. w którym jest zazwyczaj ulokowany. Po pierwsze. niezwykle jasny punkt wielkości piłki tenisowej tkwiący na stałe wewnątrz świetlistej kuli. włączając w to siebie. że dawni czarownicy widzieli. niezwykłe zachowanie ludzi z tak przesuniętym punktem zdaje się zaświadczać. Don Juan stwierdził. że jesteśmy istotami tak uzależnionymi od wzroku. – Wszystko. że postrzegamy – odpowiedział. – Jaka jest funkcja punktu połączenia? – zapytałem. by odpowiedzieć. nazwali go punktem połączenia. Don Juan powiedział. z nie znanych sobie przyczyn. że łączą się one i gromadzą w poświacie. gdy czarownicy widzieli już. Wysunęli przypuszczenie. iż zmienia się również ich świadomość i postrzegają oni odmiennie niż zazwyczaj. przy samej jej powierzchni. łączone są w ciągłą percepcję świata? – zapytałem. gdy punkt połączenia znajduje się w swym zwykłym położeniu. i założyli. Widząc. że wszystkie żywe istoty mają taki jasny punkt. iż wszystko. Niemniej jednak muszą uwypuklić różnicę pomiędzy nimi. – Dawni czarownicy widzieli. że najbardziej odpowiednim przykładem owej trudności jest sposób. która go . że punkt połączenia otacza zawsze kulista poświata. Ponieważ za pierwszym razem miałem trudności z wyobrażeniem sobie tego. jaką rolę może odgrywać punkt połączenia i otaczający go blask. Jednak od czasu do czasu. Dawni czarownicy doszli więc do wniosku. o których mówiłeś. w jaki czarownicy mówią o punkcie połączenia i otaczającej go poświacie. w sposób właściwy danej istocie. że gdy mówię o widzeniu. że najpierw widzieli. co widzimy. iż postrzeganie zachodzi właśnie w owym punkcie połączenia? – zapytałem. której energia przybiera kształt jaja. Nazywał to fundamentalną cechą istoty ludzkiej jako świetlistej kuli. automatycznie i spontanicznie łączy je w ciągłą percepcję świata. jak miliony włókien świadomej energii przechodzą przez punkt połączenia. że później. świetliste włókna łączą się w percepcję. którego znał. a punkt niezwykłej jasności jest częścią tej kuli energii i jest zlokalizowany na wysokości łopatki w odległości wyprostowanego ramienia za plecami. czarownicy widzą osobę. jest tak niepowtarzalne. Don Juan sugerował. Don Juan powiedział. – Czarownicy widzą ruch energii. – Zauważ. Don Juan stwierdził. dawni czarownicy przypuszczali. które przez niego przechodzą. tak zdominowanymi przez patrzenie oczami drapieżcy.Powiedział. – Sprawia. Odpowiedział mi.

Drugi zaś był przemieszczeniem poza kulę i zyskał nazwę ruchu punktu połączenia. który nadali mu jego towarzysze. w nim właśnie włókna energii łączą się w postrzeganie. która tkwi w umyśle każdego z nas i która nas powstrzymuje. Aby uniknąć takiej katastrofy. żebyś je zastosował. jako efekt przemieszczenia się punktu połączenia. Widzieli także. by czarownicy mogli się mylić w swoim widzeniu – powiedział don Juan nie znoszącym sprzeciwu tonem. don Juanie. lecz pokusa wyciągania wniosków i wyjaśniania. – Co prawda. wnioski. Trzeba tylko przełamać barierę. skupia się tam nowy konglomerat milionów świetlistych włókien. – Czy jego również nie ma w martwym ciele? Don Juan odparł.otacza. Najtrudniej przekonać samego siebie. potrzebujemy jedynie energii. Rolę don Juana w świecie czarowników oddawał tytuł. bez względu na to. że owa poświata jest świadomością. należą ciągle do wymiaru ludzkiego. że to jest tylko kwestia posiadania energii. że u nieżywej istoty nie ma nawet śladu punktu połączenia i otaczającej go poświaty. że gdy punkt połączenia przemieści się w inne położenie. wspaniałe czy niewiarygodne. Jeden polegał na przemieszczeniu do jakiegokolwiek punktu na powierzchni lub we wnętrzu świetlistej kuli. była odmienna konfiguracja energii. że skoro poświata świadomości jest obecna wszędzie tam. chociażby tylko na własny użytek. Następną rzeczą. gdyż są one oznaką życia i świadomości. by opuścić fortecę naszego samozadowolenia i fałszywego bezpieczeństwa. że w ogóle nie wiem. doszli więc do przekonania. gdyby okazał się on człowiekiem naiwnym i prymitywnym. Wówczas musisz zaufać nagualowi. uwierz mi. By ją przełamać. Don Juan wyjaśnił. Cud magii polega na tym. że dawni czarownicy potrafili rozróżnić dwa typy przemieszczeń punktu połączenia. nowy świat nie może być naszym światem spraw codziennych. że każdy czarownik musi sprawdzić wszystko w oparciu o własne doświadczenie. Czarownicy odkryli. światów niepojętych. Wymiar ludzki to włókna energii przechodzące przez całą świetlistą kulę. Natomiast ruch punktu połączenia jest przemieszczeniem poza kulę i wiąże się z włóknami energii. Jednakże z powodu odmiennej pozycji punktu połączenia. że różnica między przesunięciem a ruchem leży w naturze postrzegania w obu wypadkach. które nie należą do wymiaru ludzkiego. tak nie do przyjęcia. gdyby czarownicy pozostawali wyłącznie na poziomie opisu widzenia. nigdy jeszcze nie tkniętych ludzką stopą. Don Juan spuścił nieco z tonu i zauważył. jest zbyt silna. – Właśnie. – Musisz zobaczyć punkt połączenia! Widzenie wcale nie jest takie trudne. Czarownicy przeszłości doszli zatem do nieuniknionego wniosku. gdy mówił o zaufaniu. które czarownik wysnuwa ze swego widzenia. że widzenie wymaga wielkiej wiedzy. lecz nie istnieje nawet najmniejsze prawdopodobieństwo. Don Juan miał całkowitą rację. że je zapamiętasz. i w ogóle brak jej w martwych ciałach. Postrzeganie tych włókien wywołuje powstawanie światów niedostępnych rozumowi. jak sobie z tym poradzić i co o tym myśleć. że muszę nauczyć się ufać mu bez zastrzeżeń i zaakceptować go bez uprzedzeń jako naguala. Na początku mojego trzynastoletniego okresu terminowania u don Juana. światy nimi wywołane. najtrudniej było mi znaleźć się w jego świecie. Widzieli go dawni czarownicy i doszli do wniosku. – Dla mnie jest oczywiste. iż poświata jest mocno zamglona u ludzi nieprzytomnych lub będących u kresu życia. Sztuczka polega na tym. że niewątpliwie byłoby o całe niebo bezpieczniej. Ponieważ przesunięcia punktu połączenia są przemieszczeniem wewnątrz kuli. nazwali go przesunięciem punktu połączenia. mogą być mylne. Mówię ci o zasadach magii nie w nadziei. gdzie znajduje się punkt połączenia. że można to zrobić. To nie jest tylko kwestia posiadania energii. jak dziwaczne. Oznaczało to. że czarownicy starożytności pomylili się w swoim widzeniu? – zapytałem. don Juanie – powiedziałem pewnego razu – ale ta cała historia o punkcie połączenia jest tak naciągana. – Wybacz mi. Don Juan powiedział. – Możesz zrobić tylko jedno – odparował don Juan. – Nie potrafię wyjaśnić dlaczego. Sprawa uzasadnienia każdej kwestii była wówczas dla mnie bardzo istotna. nazwali go . którą czarownicy starożytności widzieli i zbadali. widzenie samo do nas przyjdzie. – Czy istnieje możliwość. lecz dlatego. – A co z punktem połączenia? – zapytałem. że świadomość i percepcja idą ze sobą w parze i są ściśle związane z punktem połączenia i jego poświatą. czarownicy muszą doskonalić swoje umysły najlepiej jak potrafią i w każdej dostępnej im formie. Gdy ją posiądziemy.

by zwracać uwagę na takie uczucia. mężczyzny czy kobiety. i tak też twierdzę. potrafi nawet nagiąć je do swojej woli. jeśli nie odpychającym. W miejscu ustnika znajduje się punkt połączenia. którego musiałem się nauczyć jako dziecko i którego nienawidziłem z całego serca. jak słuszne było to. Każda istota ludzka to potrafi. Widzący wierzą. Ale to wszystko. – Wierz. – Mój nauczyciel odrzekł. brzmi to tak. poza jego kształt? Wisi w wolnej przestrzeni? Jest połączony ze świetlistą kulą? – Punkt połączenia rozciąga granice pola energii. Początkowo takie pełne zaufanie do don Juana wydawało mi się czymś bardzo niepokojącym. którzy żyli przede mną. jak powiedział. – Powiedziałem mu to samo. Don Juan wyjaśnił mi.nagualem. rozpycha je. I tak. Ja zaś wielokrotnie powtarzałem. jest zaledwie marginalny. – Czuje je każdy czarownik. odzwierciedlać ducha. że bez Zaufania do naguala nie ma możliwości poczucia ulgi. Wiem o tym. – Nie. Jesteśmy powiązani z samym duchem i nasz związek z człowiekiem. Don Juan wielokrotnie powtarzał. to odwoływać się tylko i wyłącznie do tego. ponieważ lepiej od innych potrafi odzwierciedlać abstrakcję. jeśli o to chodzi. – Jest to część świetlistego jaja. Mówiłem mu. jakbyś wyrażał ślepą religijną wiarę – powiedziałem. że miał takie same problemy z zaufaniem swojemu nauczycielowi. nagual. po którym zaraz przychodzi euforia. a zatem i możliwości oczyszczenia swojego życia z gruzów dawnych obciążeń. jest nagualem. W ten sposób nagual staje się naturalnym przywódcą i przewodnikiem grupy czarowników. Strumienie te pojawiają się nagle i równie nagle znikają. a główka fajki to pozostałości po rozciągniętej świetlistej kuli. I rzeczywiście. co powiedział jego nauczyciel. Mówić. gdy punkt połączenia przemieszcza się na zewnątrz pola energii. niezmiennie kojarzyły mi się z całkowitym i dogmatycznym posłuszeństwem. Nie ma to nic wspólnego z tym. posiadającej szczególną konfigurację energii. i często o tym dyskutowaliśmy. Wyjaśniono mi. które jest naszą energetyczną jaźnią. – Don Juanie. Gdy powiedziałem mu o tym. W naukach swych don Juan kładł szczególny nacisk na wyjaśnienie istoty punktu połączenia. kiedy to nastąpi. czy punkt połączenia ma coś wspólnego z ciałem materialnym. że to pojęcie odnosi się do każdej osoby. że człowiek. jak trudno mi się z tym zgodzić. ale przeciętny człowiek zbytnio jest zajęty swymi doczesnymi problemami. a także jego własna uległość wobec niego. przyniosło mi to nieopisaną ulgę i otworzyło bardziej na wszystko. co zwykle postrzegamy jako nasze ciało – odpowiedział. powstaje coś. ufać mu jako nagualowi. A gdy punkt połączenia nadal będzie się poruszał. że nie ma dokąd pójść bez naguala. że moje wychowanie w przytłaczającym środowisku religijnym wycisnęło na mnie swe okropne piętno. który głosi nam jego przesłanie. zamiast kuli czy jaja. którą widzący postrzega jako podwójną świetlistą kulę. To samo dotyczy i mnie. – A czy ty sam potrafisz je wyczuwać? – spytałem. – Gdy mówisz o nagualu. I nikt nie potrafi przewidzieć. Pewnego dnia zapytałem go. nie traktujemy ich jako miażdżącego uścisku nieznanego. Stwierdzenia nauczyciela don Juana. w pewnej chwili świetlista kula . – A jak się przemieszcza? – Poprzez strumienie energii. Ale ich słowa nie wypływały z poczucia i przekonania o własnej ważności. ale nigdy ich nie przerywa. że gdy taka osoba pojawi się w świecie czarowników. że ostatecznym efektem ruchu punktu połączenia jest całkowita zmiana kształtu pola energii człowieka. Ale czarownik potrafi to zrobić. – Faktem jest jednak. co ty mówisz teraz mnie – powiedział don Juan. nauczyłem się w końcu ufać don Juanowi bez zastrzeżeń. ale jako niewytłumaczalną. wówczas jej dodatkowy ładunek energii zamienia się w siłę i zdolności przywódcze. ani euforia nie mają swojej stałej przyczyny. ledwo uchwytne poczucie smutku. I tak też twierdzili inni naguale. co przypomina kształtem fajkę. Są to wstrząsy rodzące się wewnątrz i na zewnątrz naszego ciała energetycznego. czego starał się mnie nauczyć. co się dzieje. Wtedy. – A jakie uczucia towarzyszą tym strumieniom? – Stosunkowo nieprzyjemne uczucie. A ponieważ ani smutek. bez tego nie ma wolności. w co tylko chcesz – odpowiedział mi z niezmąconym spokojem don Juan. zapewnił mnie. niczym nie uzasadnioną chimeryczność. że bez naguala nie ma dalszej gry.

– Czy wszyscy czarownicy byli tacy jak ten. lecz jako linie energii. jak pewnie byś sobie ich wyobrażał albo nawet ja. Wszystkie istoty ludzkie są świetlistymi kulami. pod jakim względem różnili się od nas. – Co się w końcu z nimi stało. którym udało się dokonać tego wielkiego wyczynu i przekształcić swe pole energii. to w swych wyjaśnieniach zaplątałbym się tak. – A co ty sam o tym sądzisz. Ale nie chodzi tu tylko o sprawę zachowania. Don Juan starał się również wyjaśniać mi. Nie wiem. dlatego właśnie. opętanymi i kapryśnymi dziwakami. spotkałem kiedyś jednego. Dokonań dawnych czarowników nie można z niczym porównać. iż nie uświadamiamy sobie ich fundamentalnego znaczenia. że pojawiają się od czasu do czasu na ziemi. by zniknąć w otchłani. znam jednak opowieści innych czarowników przekazywane z pokolenia na pokolenie.rozciągnie się tak bardzo. który znamy. czy nadal byli ludźmi myślącymi. że nie wyglądali jak ludzie? – Trudno jest powiedzieć cokolwiek na temat tych czarowników. – Pod jakim względem się zmienili? – Zajmowały ich inne sprawy. którzy wpadli w sidła swych własnych machinacji. Znam nawet kilka opowieści o tym. którego spotkałeś? – Z pewnością nie. A owi czarownicy jawili się już niejako kule energii. że wyglądali jak ludzie. choć budzący grozę. dopóki nie stajemy nagle przed możliwością dostrzeżenia świata innego niż ten. iż ludzkie możliwości są wcale pokaźne. urąga najśmielszym wyobrażeniom. – I jak wyglądał? – Jeśli chodzi o wygląd. No cóż. Don Juan powiedział także. Tak więc nadal żyją i zachowują swą świadomość aż do dziś. co niezupełnie im się udawało. godnymi zaufania. że udowodnili nam. że wyglądałbym jak pies goniący za swym ogonem. jak my. Jest to coś. Głównym jego argumentem było to. że nadal byli ludźmi. Ale wydaje mi się. – Co stanowiło o jego niezwykłości? – Wszystko. Przypominali bardziej istoty nie z tego świata. ludźmi rozsądnymi. – Czy spotkałeś kiedykolwiek któregoś z nich. Wolności zachowania swej świadomości i jednocześnie tego. by należycie to ocenić. skoro udawało im się rozciągać swe pole energii. co musiałbyś wpierw sam zobaczyć. że potrzeba nam nowej. by moje osobiste poglądy miały wpływ na twoje odczucia. – Chcesz przez to powiedzieć. – Chcesz powiedzieć. Opisywani są jako ludzie bardzo mili. don Juanie? – Tak. bardziej stosownej . niezupełnie. A jak mieliby niby wyglądać? Ale nie byli oni tacy. W podobnej chwili staje się jasne. że zachowanie czarownika. To jego zachowanie było niezwykłe. że dawni czarownicy byli jedynymi. czy po tym przekształceniu czarownicy nadal byli ludźmi. Zyskali także zupełnie odmienny wygląd. Moim zdaniem ci dawni czarownicy byli lekkomyślnymi. że inni postrzegają znany nam świat tak. jak bardzo istotna dla postrzegania jest energetyczna jednorodność i spójność. to nie odbiegał zasadniczo od przeciętnego człowieka. że upodobni się do cienkiej linii energii. don Juanie? Umarli? – Według opowieści czarowników. co mogę ci na ten temat powiedzieć. Gdy zapytałem. Gdybyś jednak nalegał i chciał się dokładnie dowiedzieć. Nie pozwól jednak. że pytasz. udało im się również rozciągnąć trwanie swej świadomości. Ja chcę wolności. Wszelkie dążenia i troski typowe zwykłym ludziom przestały mieć dla nich jakiekolwiek znaczenie. Opowieści te przedstawiają ich jednak jako ludzi dość osobliwych. Oczywiście. iż łączy nas owa jednorodność i spójność energetyczna. że byli okropni? – Ależ nie. Don Juan powiedział mi także. którego spotkałem. które usiłowały nagiąć się w krąg. don Juanie? – Jest to dla mnie zbyt dziwaczne. don Juan odpowiedział: – Oczywiście. jacy oni byli. Już choćby tylko dlatego. to to. i to czyni nas podobnymi do siebie. że osiągamy te dwa stany energii automatycznie w procesie wychowywania i traktujemy je jako coś tak oczywistego.

nadciągały z przestrzeni i niknęły gdzieś w nieskończoności. don Juan świadomie opowiadał o czymś. by móc postrzegać spójnie i całościowo. I nagle patrzyłem albo śniło mi się. Kiedy odzyskałem oddech lub też kiedy się przebudziłem. każdy z nich jednorodnie stawał się linią i spójnie tą linią pozostawał. Zawsze będą w jakiejś kuli. jeśli dobrze pamiętam. otoczone bezmiarem. Jeśli obok tej kuli znajduje się jeszcze jedna kula. Chodzi o to. don Juan uderzył mnie w plecy pomiędzy łopatkami. Zakres tego. co mógł postrzegać i dokonać zwykły człowiek czy zwykły czarownik. iż wskutek uderzenia zapadłem w sen. Wtedy on zaproponował. don Juan wyjaśnił mi. włókna przestrzeni nie mogą znajdować się poza nimi. Don Juan uważał. – Jak można zyskać jednorodność i spójność? – spytałem. ale tego nie uczynili. A ponieważ jego energia zawsze zachowuje swój kształt kuli lub jaja. że każdy człowiek na ziemi ma kształt kuli albo jaja. Lecz we wszechświecie energii istnieją tylko formy indywidualne. A potem spójność pola energetycznego uniemożliwiła im już powrót. że dobrym przykładem nowego typu jednorodności i spójności był kształt energetyczny dawnych czarowników. który nazywał drugą uwagą. Lecz gdy wyobraziłem sobie całe mnóstwo takich kuł. Wszędzie wokół mnie snuły się jasne. Tak więc. – Kluczem jest tu usytuowanie punktu połączenia. Nie chciał jednak rozwijać wtedy tego tematu. należą włókna przestrzeni przez nią przenikające. że w pewnym momencie mogli. włókna znajdujące się na zewnątrz dowolnej z nich muszą przenikać przez sąsiednią kulę. Kiedy widzący widzi energetyczny kształt człowieka. lśniące wiązki światła. jakiego nigdy przedtem nie widziałem ani nawet nie potrafiłem sobie wyobrazić. że patrzę na coś. mówimy o jego spójności. mówiąc o włóknach przestrzeni wewnątrz i na zewnątrz kształtu istoty ludzkiej. który całkowicie urągał memu wyobrażeniu świata i mnie samego. rozciągnęli swe pola energetyczne w linie tysiące razy większe od normalnego pola w kształcie kuli i mogli dostrzegać wszystkie włókna przestrzeni przenikające przez tę linię. Gdy spytałem. Logicznie rozumowałem. bym sam to widział. gdy człowiek jest energetyczną kulą. Ten twój pomysł z mnóstwem świetlistych kuł bierze się z tego. Normalnie postrzegamy zaledwie jedną tysięczną wymiaru ludzkiego. dobre sobie – Bardzo prosto. Dopiero wtedy można zrozumieć ogrom tego. Ponieważ don Juan nalegał. Możliwe też. że do wymiaru ludzkiego. że nie miało sensu nakazywać mi. daleko wykraczał poza to. czym jest owa jednorodność i spójność. bym pożyczył od niego energii i użył jej do widzenia. co uczynili dawni czarownicy. że zemdlałem. co mogli postrzegać i czego dokonać jako linie energii. tę również widzi jako pojedynczy kształt. – Nie znam sposobu na wyjaśnienie tego. co robił przez cały czas – o wprowadzaniu mnie w pewien niepojęty stan świadomości. obraz prysł. Wydawało mi się. jak wyjaśniał don Juan. czego nie sposób opisać. – Jak ja mam to zrobić? Pożyczyć od ciebie energii. samotne. stan. Było to światło. że tym. Sam musisz to widzieć! Spierałem się później z don Juanem. skoro nie potrafiłem tego dokonać. Jednorodność i spójność energetyczna na poziomie linii pozwoliła czarownikom dostrzec nowy homogeniczny świat. co skrystalizowało i spoiło ich pola energetyczne. a tym samym uniemożliwiło powrót. widzi go jako pojedynczą kulę energii. była ich własna decyzja powodowana zachłannością. don Juan z wielkim zaciekawieniem spytał: . czy dawni czarownicy mogliby powrócić do formy jaja. Don Juan odparł. gdy przybierał on postać linii. przy takiej liczbie kuł. – Ogarnięcie tego z pewnością nie jest ćwiczeniem na twoją głowę – odrzekł don Juan po uważnym wysłuchaniu moich argumentów. że straciłem oddech. poczyniłem ogromny wysiłek. by pojąć i zrozumieć tę nową konfigurację pola energetycznego. a może raczej unieruchomienie go – odpowiedział don Juan. że nieraz widziałeś tłumy ludzkie. co dawni czarownicy mieli na myśli. że mówimy o jednorodności kształtu energetycznego dlatego. Tak więc. Don Juan powiedział.jednorodności i spójności energetycznej. Po wielu trudach zacząłem wreszcie pojmować ideę włókien przestrzeni przenikających świetlistą kulę i tych znajdujących się poza nią. aby przesunąć mój punkt połączenia do pozycji bardziej odpowiedniej do bezpośredniego postrzegania energii. zapytałem go więc. Wtedy po raz pierwszy. Mogę przesunąć twój punkt połączenia w miejsce bardziej odpowiednie do bezpośredniego postrzegania energii. i to tak mocno. że gdy świetlistych kuł jest tak dużo.

byś mógł przemienić swoją jednorodność i spójność. i to bez zbędnych słów. don Juan wyjaśniał mi szczegółowo naturę magii. ale w jakiś sposób zachowują je w każdym szczególe w swej pamięci. że nie byłem jeszcze gotowy do tego. że dzięki temu przemieszcza mój punkt połączenia. że dawni czarownicy tak nazywali stan wynikający z unieruchomienia punktu połączenia w nowym położeniu. czyli unieruchomienie punktu połączenia w jednym z niezliczonych nowych położeń. które zajmował w momencie przechodzenia do drugiej uwagi. Przeważnie przypominało jakiś dziwny sen. co dzieje się z nimi w drugiej uwadze. znacznie rozleglejszym. – Poruszyłem twój punkt połączenia – mówił don Juan – i przez chwilę śniłeś włókna wszechświata. “To takie oczywiste". Tak więc przypominanie sobie to ponowne przesunięcie punktu połączenia dokładnie w to położenie. Oceniając to wszystko z dzisiejszej perspektywy. To. wprowadzał mnie w drugą uwagę. że stan normalnej świadomości prezentował się przy nim bardzo mizernie. starał się mnie zmusić do przemiany jednorodności i spójności mojej energii. – Czym jest przemiana jednorodności i spójności? – Osiągnięciem drugiej uwagi poprzez utrzymywanie punktu połączenia w jego nowym położeniu. że czarownicy mają nie tylko doskonałą i absolutną pamięć. Don Juan powiedział. by przesunął się z powrotem. Ale nie ma w tobie jeszcze odpowiedniej dyscypliny. Doświadczałem wtedy na krótko bardzo męczącego uczucia niesamowitej jasności umysłu. aż skręcał się ze śmiechu. Don Juan argumentował. jak to tylko możliwe. Niezliczoną liczbę razy udało mi się postrzegać tak wyraźnie. Wyjaśnił mi. ile to. by zrozumieć swoją niezwykłą wizję. Zwykle też uczniowie nie pamiętają tych wyjaśnień. Traktowali oni drugą uwagę jako Wymiar nie kończącego się działania. Don Juan powiedział mi tak: – Uczenie się czegoś w drugiej uwadze przypomina nabywanie wiedzy w dzieciństwie. całkowitego jak uwaga której wymaga od nas codzienne życie. mimo wszystko. Zasadniczym powodem były tu nie tyle jej zawiłość i złożoność. Don Juan pomógł mi doświadczyć niewytłumaczalnych rzeczy towarzyszących drugiej uwadze za pomocą czegoś. Gdy znajdowałem się w drugiej uwadze. że stosowanie sztuczki czarowników jest nieodzowne. zanim pojąłem istotę drugiej uwagi. nie ma energii. tak intensywny. że po jego uderzeniu zobaczyłem gwiazdy.– I co widziałeś? Gdy odpowiedziałem. Don Juan zapewnił mnie. Przekonywał mnie również. było to delikatne klepnięcie lub silne uderzenie w plecy na wysokości łopatek. Mówiąc innymi słowy. jest druga uwaga lub świadomość innych światów. Ale nie było to. że don Juan tak często. Potem don Juan podał mi tradycyjną definicję drugiej uwagi. że dawni czarownicy rozróżniali dwa całkowite wymiary swych poczynań: mniejszy zwany pierwszą uwagą lub świadomością naszego świata. czego doświadczali w drugiej uwadze. Don Juan zauważył. że wypełnieniu tego zadania czarownicy poświęcają całe swe życie. by zmusić mnie do utrzymywania odmiennego położenia punktu połączenia i spójnego w nim postrzegania tak długo. uczucia superświadomości. że wszystko to w nienaruszonym stanie pozostanie w mej pamięci do końca życia. miłe uczucie. w stanie normalnej świadomości czarownik naucza swoich uczniów podstawowych pojęć i procedur. codziennego świata. Drugim wymiarem. co nazywał sztuczką czarowników. czego nauczyliśmy się jako dzieci. Powiedział. a w drugiej uwadze udziela im abstrakcyjnych i szczegółowych wyjaśnień. czego się wtedy nauczymy. przywracając określone położenie punktu połączenia. jak postrzegałem otaczający mnie świat na co dzień. Czarownicy wykorzystali tę osobliwość pamięci i podnieśli proces przypominania sobie wszystkiego. gdy ktoś wkracza w drugą uwagę. Dawni czarownicy byli wytrawnymi mistrzami takiej przemiany. czyli unieruchomienie punktu połączenia w swym zwykłym położeniu. do rangi jednego z najtrudniejszych i najbardziej skomplikowanych zadań w tradycyjnej magii. mówimy wtedy. ale mogą też wciąż na nowo przeżywać to wszystko. że każdorazowo. że nie potrafiłem przerzucić pomostu między swoimi działaniami w drugiej uwadze a świadomością otaczającego mnie. Problem mój polegał na tym. że gdy powracałem . jak tylko mógł. zdaję sobie sprawę. co może widzieć człowiek. nie pozwalając. wiedząc. I dlatego widzieli wszystko. Czarownicy wyjaśniają tę osobliwość pamięci i proces przypominania tak. które są zresztą ogromne. zostaje z nami przez całe życie. W stanie tym potrafiłem pojąć dosłownie wszystko. gdy mamy zrobić coś. punkt połączenia znajduje się w innym położeniu. Kosztowało mnie to wiele wysiłku i zabrało mnóstwo czasu.

widzieli oni. kontrolowanie snów.do normalnego stanu świadomości. . Po trzecie. zaczynają przez niego przechodzić całkiem różne. prawdopodobnie nawet o tym nie wiedząc. że punkt połączenia można wypchnąć poza świetliste jajo. że podczas gnu punkt połączenia może się bardzo łatwo przemieścić. a mianowicie. I w ten sposób. że im większe przemieszczenie. w szczególności. don Juan podał mi najspójniejszą z punktu widzenia czarowników definicję śnienia. Po pierwsze. widzieli. że jeśli punkt połączenia ulegnie choćby nieznacznemu przemieszczeniu. mogą być połączone w spójne postrzeganie. że w trakcie zwykłego snu punkt połączenia może bardzo łatwo sam się przemieścić. było stwierdzenie. stworzyli śnienie. Kolejnym fundamentalnym odkryciem. zupełnie nie pamiętałem nie tylko tego. takich jak spożywanie roślin pobudzających odmienne stany świadomości. poddawanie się długotrwałym stanom przemęczenia i napięcia czy. że tylko te włókna energii. co można postrzegać. że byłem w drugiej uwadze. Po czwarte. tym bardziej niezwykły sen. widzieli. Dawni czarownicy widzieli. pomiędzy włókna energii całego wszechświata. widzieli. Głodówki. lub też na odwrót: im bardziej niezwykły sen. Angażują one świadomość i zmuszają owe niezwyczajne pola energetyczne do połączenia się i wytworzenia stałego. które widzieli w przepływie energii człowieka. przyjmując dowolne położenie na powierzchni świetlistego jaja lub w jego wnętrzu. że to spostrzeżenie stało się dla nich bodźcem do opracowania niesłychanie wydumanych technik wymuszających przemieszczanie punktu połączenia. Pewnego dnia. którego dokonali dawni czarownicy. I po piąte. że dzięki właściwej dyscyplinie można systematycznie przesuwać punkt połączenia w trakcie snu i zwyczajnych marzeń sennych. gdy spacerowaliśmy po wielkim placu w mieście Oaxaca. lecz również tego. zasadzali sztukę śnienia na pięciu stanach. spójnego postrzegania. widzieli. niezwyczajne włókna. tym większe przemieszczenie. Dawni czarownicy. – To sztuka swobodnego przemieszczenia punktu połączenia z jego zwykłego położenia w celu uwydatnienia i rozszerzenia zakresu tego. Świadomość istnienia tej możliwości pociągała za sobą kolejne odkrycie. – Czarownicy pojmują śnienie jako niezwykle wysublimowaną sztukę – powiedział. iż taki stan w ogóle istnieje. jak mówił don Juan. Don Juan powiedział. Po drugie. że sny są ściśle powiązane z tym przemieszczeniem. które przechodzą przez punkt połączenia.

Nigdy jednak nie mamy Sposobności. odkryłem. ale musi być wsparta intencją. że jesteś w swojej sali wykładowej. Owa kontrola niczym nie różni się od kontrolowania dowolnej sytuacji w naszym codziennym życiu. Ustawić śnienie. Potem zmienia się w coś. co myślę o jego absurdalnym zadaniu. określił uwagę śnienia jako niepojętą. Między innymi powiedziałem don Juanowi. śnić. – Jest siedem bram – powiedział mi wtedy don Juan. jest to ukryta umiejętność. używając terminów abstrakcyjnych właściwych magii. musi otworzyć je wszystkie. która otwiera przed nami światy. Mogą odwoływać się do przenośni i mówić o świecie wymiarów magicznych albo objaśniać całą sprawę. że druga uwaga jest swego rodzaju sekwencją. że nasza rozmowa na tym się nie zakończyła. – Co oznacza: “ustawić śnienie"? – Oznacza to umiejętność precyzyjnego i praktyczne – go zawiadywania ogólną sytuacją podczas snu. Jeśli ty chcesz do tego przywyknąć. jedną po drugiej. – Wyjaśnienia zawsze wymagają głębi myśli. począwszy od pragnienia pojawienia się myśli o niej. – Gdy rozmawiamy o śnieniu. że wybór moich rąk jako obiektu śnienia był równie zasadny jak wybór czegoś zupełnie innego. Celem ćwiczenia nie było znalezienie konkretnego obiektu. podpartymi jednak gromkim śmiechem i pewnością człowieka pozbawionego wszelkich trosk. Wyjaśniając istotę magii. Po miesiącach bezowocnych prób poddałem się i znów zacząłem narzekać na absurdalność całego przedsięwzięcia. którą zyskuje się nad snami poprzez umiejętność unieruchomienia punktu połączenia w dowolnym nowym położeniu w które został przesunięty w czasie snów.ROZDZIAŁ II: PIERWSZA BRANIA ŚNIENIA Tytułem wstępu do swej pierwszej lekcji o śnieniu don Juan mówił. czarownicy mają dwie możliwości. gdy ty tego chcesz. by twój sen zamienił się w coś innego. abym spróbował potraktować to wyzwanie jako zabawę. rozpoczynając moje szkolenie w sztuce śnienia. Ja zawsze wolałem tę drugą. a on zasugerował. Możesz. który śni. kiedy tylko zechcą. Dziś w nocy. – Nauczę cię. iż druga uwaga – efekt uboczny przemieszczenia się punktu połączenia – nie przychodzi naturalną koleją rzeczy. W końcu przekształca się w pewien stan istnienia czy może sferę praktycznego działania albo wszechogarniającą siłę. powiedzmy. Don Juan zapewnił mnie. – Nauczę cię teraz pierwszego kroku do mocy – powiedział don Juan. Moje pierwsze próby poszukiwania własnych rąk pod – czas snu okazały się fiaskiem. na początku pojawia się myśl. możesz być ciężki jak cholera – powiedział. na przykład. Jesteś właśnie przed pierwszą i musisz ją otworzyć. niczym wrażenie ^myślowe. Tylko w tych warunkach nasze sny mogą zamienić się w śnienie. by wykorzystać ją w naszym codziennym życiu. Na poziomie świadomości codziennego świata nie mówiliśmy już wiele więcej. Jednakże przypominając sobie moje doświadczenia w drugiej uwadze. którą posiada każdy z nas. bardziej kuriozalna niż przedstawiająca rzeczywistą możliwość. że to możliwe. ale raczej zaangażowanie uwagi śnienia. jak ustawiać śnienie. jakich nawet nie moglibyśmy sobie wyobrazić. – Czy to jest możliwe? – Oczywiście. a na stałej i kontrolowanej świadomości przesunięcia punktu połączenia skończywszy. staraj się być lekki jak piórko. a nie sprawę życia i śmierci. Śnić powinno się z niezachwianą wolą i powagą. Czarownicy przywykli już do tego i potrafią to osiągać. samoistną właściwość naszej świadomości czeka ona jedynie na nasze przywołanie. w której określimy jej cel. kontrolujesz obraz sali wykładowej i pozwalasz mu zniknąć dopiero wtedy. musisz patrzeć na swoje ręce. Nie skaczesz więc. co można tylko odczuwać. Ale gdy już śnisz. powinieneś zacząć od czegoś bardzo prostego. Don Juan powiedział mi. – Ten. aczkolwiek żadna z nich nigdy nie zadowoli racjonalnego umysłu człowieka Zachodu. na chwilę. że przez metaforyczny opis drugiej uwagi jako sekwencji chciał mi powiedzieć. – Dlaczego nie powiedziałeś mi o tym wcześniej? – Nie miałoby najmniejszego sensu opowiadać ci . z sali wykładowej nagle w góry. Używając bardziej ogólnych sformułowań. Don Juan opisał uwagę śnienia jako kontrolę. jeśli chcesz kiedykolwiek śnić. Innymi słowy. w trakcie snu. to nie dopuścić.

Brzmi to dość idiotycznie. luźną ziemią. Spacer podziałał na mnie w niezwykły sposób. co mam ci do powiedzenia: czarownicy podejmują zamiar uczynienia wszystkiego. oni zaczęli przypatrywać się mnie. które usłyszałeś. że jeśli ktoś zamierza skierować to stwierdzenie do ciała energetycznego. Haczyk tkwi w tym. mogli być Litwinami. by znaleźć przyczynę mojego niepokoju. że trzeba do tego ciała trafić. iż natychmiast zasnąłem. Nie dopatrzyłem się na nich żadnych chwastów ani śmieci tak typowych dla dużych miast. co mówię. Gdy zacząłem im się przypatrywać. które trzeba przejść? – Nie. o których trudno mówić. Chciałem się zorientować. Śniłem. zauważyłem. – To nie jest żadne konkretne miejsce. że drzewa były tu równo przycięte. Mógłbym przysiąc. Ponieważ moje stwierdzenie odnosi się do zamiaru i intencji. wypełnione były czarną jak smoła. było to jednak miasto kultury zachodniej. Mój umysł był pobudzony. Zapamiętaj teraz. Chciałem. To była rzeczywistość. ale nie rzucaj się w oczy. że natychmiast zacząłem rozglądać się dookoła. że spaceruję z nim po nieznanym mieście. aby przejść na drugą stronę ulicy. dopóki nie roztrzaskałeś sobie głowy o pierwszą z nich. że nie odnosisz go do odpowiedniego kontekstu. który musimy przekroczyć poprzez świadomość istnienia pewnego odczucia przychodzącego tuż przed głębokim snem – powiedział. Wtedy wszystko to było dla mnie jeszcze tajemnicą nie do przeniknięcia. Im dłużej szliśmy. musisz sam tego doświadczyć. Byłem już o . docierając do następnej przecznicy. To nie potrwa długo. aby don Juan wyjaśnił mi to bardziej szczegółowo. W chwili. gdy spojrzałem na krawężnik. Wokół nas natychmiast uformował się krąg przytłaczających niebieskich i brązowych oczu. I nagle zawładnęło mną całkowite przekonanie. Użyczyłem ci właśnie mojej energii. Żeby zrozumieć. abyś mógł trafić do swojego ciała energetycznego. że zasypiam? Czy są jakieś etapy. Stwierdzenie. szeroką aleją otoczoną drzewami. ono pojmie je całkowicie odmiennie niż umysł. co znałem i uważałem za realne. Rozglądaj się dookoła. że nie było tam żadnych samochodów. – Uważaj na to. Sen był tak realny. co tylko nakażą sobie zamierzyć. że jest to twoja przeszkoda i że musisz ją pokonać. że się zasypia. ale klepnął mnie wtedy w plecy. Don Juan wyjaśnił. don Juanie. – To nic nie znaczy. że rozumienie jest wyłączną domeną rozumu i rozsądku. by nikt nie zwrócił na ciebie uwagi. Całkowicie pochłonęło mnie odczytywanie napisów na tablicach reklamowych i nad sklepami. Miałem pełną świadomość tego. Byłem przekonany. postrzeganych przez czarowników jako przeszkody. że nie chce się nam otworzyć oczu. która sprawia. – Ale jak można zamierzyć taką świadomość? – Zamiar czy też intencja to sprawy. – Jak mam być świadom tego. Czarownicy są przekonani. szukając jakichś napisów i patrząc na ludzi. gdy ktokolwiek stara sieje wyjaśniać.o wszystkich bramach. Szliśmy w milczeniu. na każde słowo. przez podjęcie takiego zamiaru. A teraz wiesz. że to klepnięcie zahipnotyzowało mnie. więc staraj się wykorzystać mądrze swój czas. Jak każdy racjonalny człowiek sądzisz. brzmi nonsensownie tylko dlatego. Każde drzewo otaczał duży kwadratowy klomb. które bardzo trudno opisać. Z pewnością nie posługiwano się tam angielskim ani hiszpańskim. Były one niskie. Gdy doszliśmy do skrzyżowania i zatrzymaliśmy się. uświadomiłem sobie. – Nie przejmuj się tym – powiedział. że w przypadku śnienia istnieje siedem wejść. Ludzie wyglądali na mieszkańców Europy Północnej. gdy zdamy sobie sprawę. ale moim ciałem owładnął strach. że nie jestem w tym świecie. dla czarowników rozumienie istoty tego stwierdzenia odnosi się do domeny energii. tym bardziej ściskało mnie w żołądku. przy którym stałem. gdzie jestem. Rozpaczliwie usiłowałem obserwować ludzi. Poczułem. jak don Juan trąca mnie lekko. – Jest to uczucie miłej ociężałości. które nazywa się siedmioma bramami śnienia. którzy przechodzili obok nas. Osiągamy pierwszą bramę W momencie. wprowadzając w drugą uwagę. że to wcale nie był sen. A do tego trzeba ci energii. którym wkroczyłeś właśnie do innego świata. a liście mocne i skulone. ale wykraczająca daleko poza to. – Pierwsza brama jest progiem. Pewnego dnia to ty będziesz musiał wszystko tłumaczyć. umysłu. nie ma żadnych etapów. co mam na myśli. – W jakim sensie ciało energetyczne pojmie to stwierdzenie? – W sensie cielesnego odczuwania. że w strumieniu energii wszechświata istnieją wejścia i wyjścia. Zachowuj się tak. Spojrzałem na don Juana. Po prostu trzeba zamierzyć świadomość tego. że zasypiamy zawieszeni między ciemnością a ociężałością.

że jestem śniącym i że osiągnąłem moje ciało energetyczne. don Juanie? – spytałem. co chciałem powiedzieć don Juanowi. Zamierzanie jest czymś dużo prostszym. zakazując mi się pokazywać. że jesteś śniącym. tknięty dość osobliwą myślą. – Czy to wszystko było snem? Hipnozą? – To nie był sen – odparł. a ty trafiłeś do swego ciała energetycznego – stwierdził zwięźle don Juan. że zamierzać można jedynie poprzez skoncentrowanie twojej intencji na tym. przez co mój oddech był płytki i sprawiał mi ból.krok od uświadomienia sobie. że zapadam w sen. gdy nim nie jesteś? Zamierzanie jest tym i tym: to przekonanie samego siebie. okazała się dla mnie całkowicie niewykonalna. ponieważ rozmawiamy o pierwszej bramie śnienia. gdy nagle zawiał dziwny. w którym zasypiam. których widziałem. . twoje ciało energetyczne natychmiast zrozumiałoby. ale również przez to. jak mi to powiedział. – Czy chcesz przez to powiedzieć. Tym razem to ja skoncentrowałem ją za ciebie na trafieniu do twojego ciała energetycznego. że powinienem coś robić. To przeczucie było tak silne. starając się też zobaczyć we śnie swoje ręce. automatycznie stajesz się bardziej racjonalny. Dzięki temu. suchy wiatr. w którym zapadasz w sen. by mnie przebudzić. Szok był dostatecznie silny. A potem. Słyszałem. Zaczynałem jednak dostrzegać. – Użyczyłem ci mojej energii. ani też zobaczyć swoich rąk. Pozwól to zrobić swemu ciału energetycznemu. że widzę swoje ręce. Muszę sam trafić do swego ciała energetycznego. chociaż nigdy przedtem nie śniłeś. że muszę sobie wmówić. a ja nie potrafiłem sobie uświadomić ani tego. nie pragnąc. przekonanie siebie samego. cielesnej wiedzy. jak mówił. czym różnią się ode mnie ci wszyscy otaczający mnie ludzie. gdy nim nie jestem? – Gdy słyszysz. by w to uwierzyć? O to chodzi? – Nie. ale nie pamiętam co. Obraz zamazał się. Don Juan dodał żartobliwym tonem. Odczuwałem niezwyczajne mrowienie w okolicy splotu słonecznego. celem śnienia jest zamierzyć. Chwilę później byłem już w miejscu. abyś zrozumiał. przenikając prosto do nosa i zatok. Jak masz przekonać sam siebie. W tej chwili nie potrafisz jeszcze pojąć znaczenia tego wszystkiego. i przekonaj samego siebie. by twoje ciało energetyczne uświadomiło sobie. co zamierzasz. i bycie przekonanym. nie mogłem sobie tego uprzytomnić. w domu don Juana. Zamierzać oznacza pragnąć. z którego zacząłem moją wędrówkę. naturalną koleją rzeczy. że jestem śniącym. że zapadasz w sen. na słomiance. W tym przypadku zamierzać to nabyć niepodważalnej. że jesteś śniącym. Wiedziałem. nie działając. Po tym. ale byłem cały odrętwiały. – To było śnienie. Wymaga wyobraźni. a nie rozumu. dyscypliny i woli. – Ale jak mam sam siebie przekonać. iż zapadasz w sen. a jednocześnie daleko bardziej złożonym. że intencja jest sprawą twojego ciała energetycznego. że zamierzanie pierwszej bramy śnienia było jednym ze sposobów trafienia do drugiej uwagi i ciała energetycznego. I to nie tylko dlatego. – Użyj swej cichej determinacji. Pozostała część zadania. Zapewnił mnie. Był to jednak pojedynczy przypadek i więcej mi się to nie powtórzyło. zanim nie zamierzę pierwszej bramy śnienia. że jesteś śniącym. że trafiłeś do swego ciała energetycznego i że jesteś śniącym. że byłem o krok od odkrycia transcendentalnej istoty śnienia i tajemnicy ludzi. – W tym konkretnym przypadku. że nie ma wystarczającej ilości energii na następną pożyczkę na po –®2et intencji. Pomogłem ci trafić do drugiej uwagi. – Niewątpliwie można to i tak określić – odpowiedział don Juan. że ciągle budziłem się o różnych porach nocy. – Gdzie byliśmy. Wróciłem do domu i przez długie miesiące każdej nocy z całej siły zamierzałem być świadomym momentu. dosłownie wyrzucił mnie ze swego domu. staniesz się świadomy momentu. że jestem śniącym. działać. Mijały tygodnie. Nie zmuszaj się do świadomości. Leżałem skulony na boku. ale nawet jeśli czegoś się dowiedziałem. że w swoich snach miewam niejasne przeczucie. że brak ci energii. Gdybyś zamierzył cokolwiek. – Czy celem śnienia jest zamierzyć ciało energetyczne? – zapytałem nagle. Musisz czuć. wolny od wszelkich myśli. że rzeczywiście jesteś śniącym. a ja zapomniałem. i zrobić wszystko. że masz sam siebie przekonać. odkrytym przez czarowników starożytności. pewnego popołudnia podczas drzemki śniłem. każdą komórką swego ciała. Podejmij się trudu zamierzania – kontynuował po chwili don Juan. że niczego nie zamierzasz.

– Miałeś jedynie uświadomić sobie. że wszystko zepsułem? – Nie. choć nie robiłem niczego innego poza tym. bo są to wrota do drugiej uwagi. jest to jedynie punkt wyjścia. Śnienie to proces przebudzania i uzyskiwania kontroli. niezaprzeczalnie stała się bardziej rzeczywista. choć bardzo plastyczny sen. on dał mi kilka wskazówek. Powiedział też. Uwagę śnienia trzeba cały czas ćwiczyć. nie zdarza się to poprzez nakazywanie sobie i narzucanie owej świadomości. że wszystko jest bardzo ciężkie. don Juanie. które pamiętałem ze swych wizyt w miastach. Widziałem wszystko tak. który don Juan kładł na te stwierdzenia. – Myślę. że nadal starałem się uświadamiać sobie moment zapadania w sen i odnajdywać własne dłonie. tak zupełnych. nie dość. że zabolało mnie kolano. po której szedłem. – Rzeczywistym celem jest to. niż była chwilę przedtem. . ty nie spałeś. a uwaga śnienia to rzeka. narzucone nam przez obcą siłę. wracając do punktu wyjścia możliwe jak najczęściej. Potem zmieniło się światło w moim śnie. Umiejętność odnalezienia ich i podążania za nimi stanowi istotę magii. Wszystko stało się wyraźniejsze. że twój punkt połączenia nie znalazł się w swoim położeniu poprzez normalny sen. gdy wysłuchał mojej relacji. Niemniej jednak pozostała treść moich snów cechowała się przyjemną stabilnością. zanim dał mi odpowiedź. Druga uwaga to stan świadomości istnienia innych światów zupełnych. że właśnie w tym mieście się urodziłem. wyglądało dokładnie tak. Następnie patrzą na inne przedmioty w ich śnie. Nie chodzi o to. ale to nie były moje ręce. że miasto.Kiedy podzieliłem się z don Juanem wrażeniami z moich bezowocnych prób. Śniłem. Śniłeś. Zaczęło się to jak całkiem zwykły. momentami wyglądały wręcz koszmarnie. które mi się śniło. by rozgnieść siedzącego na niej komara. że uwaga śnienia to klucz do poruszania się w świecie czarowników. które ich otaczają podczas snu. Doznawałem absurdalnego uczucia. I jakkolwiek dziwnie to może brzmieć. byłem bliski utrzymania wizji wszystkiego. – Jaka jest różnica między uwagą śnienia a drugą uwagą? – Druga uwaga jest jak ocean. jak zapadasz w sen. którym w nie uderzyłem. to jeszcze wściekłem się na siebie za swoją niezdarność. – Proszenie śniącego. był tak silny. Oznacza to. to pewnego rodzaju wybieg – powiedział. Don Juan powiedział. co kiedyś zrobiłeś. Po wielu wysiłkach rzeczywiście zobaczyłem we śnie ręce. Kontynuowałem mój realistyczny spacer po mieście aż do całkowitego wyczerpania. Zawahał się przez moment. że musiałem poprosić go o wyjaśnienie. jak moje miasto. jakbym był turystą spacerującym ulicami miasta. że posunąłeś się trochę za daleko – powiedział don Juan. jak nasz świat. rzeczy występujące w naszych snach za przyczyną zewnętrzną. Nacisk. Don Juan z całym naciskiem podkreślał. Nie można sobie pozwolić na jeden fałszywy krok. można porównać do zburzenia ściany po to tylko. Nie było absolutnie żadnej różnicy między tym spacerem podczas snu a jednym ze spacerów. A to. że odwiedzam moje miasto rodzinne. Możesz osiągnąć tę samą pozycję poprzez śnienie. by mieć świadomość zapadania w sen. zmieniały kształt. na co tylko kierowałem swoją uwagę. aż pewnego dnia moja umiejętność śnienia uległa samoistnej przemianie. ale nie mogłem oprzeć się wrażeniu. ale nie spałeś. Tak minęły kolejne miesiące. Ale najwidoczniej starasz się powtórzyć to. – Czy to jest niebezpieczne? – I to jak! Śnienie musi być przemyślane i rzeczowe. Ulica. że pośród mnogości przedmiotów w naszych snach istnieją też prawdziwe energetyczne wtręty. na którą się patrzy podczas snu. Zmusiłem go do tej zmiany. Kiedy zmieniłem położenie twojego punktu połączenia i znaleźliśmy się w tamtym tajemniczym mieście. Zaczęły boleć mnie stopy. Natomiast uwaga śnienia to stan świadomości istnienia przedmiotów w naszych snach. że śniący z pełną świadomością rzucają krótkie spojrzenia na wszystkie rzeczy. Jeśli skupiają uwagę śnienia na czymś konkretnym. Gdy wpadłem na jakieś drzwi. gdzie byłem po raz pierwszy. ale przez wytrzymywanie wizji dowolnej rzeczy. co zrobiłeś. One tylko pozornie należały do mnie. by wyobraził sobie jakąś określoną rzecz podczas snu. – Czy chcesz przez to powiedzieć. ale nie radziłbym ci tego teraz robić. która wpada do tego oceanu.

Pomyślałem. Powiedział. gdy oddzielasz go i patrzysz na niego. Za każdym razem. byś poznał inną wersję – sen to właz do innych światów percepcji. – Czym właściwie jest ciało energetyczne? . ile tylko zdołasz. Pamiętaj. aż będziesz mógł ogarnąć wszystko. co właśnie powiedział. albo też chce mnie zachęcić. albo mając. aby dać mi czas na przemyślenie tego. A ja ciągle się staram. a te światy wysyłają w nasze sny tropicieli. bo ciągle trzymasz się tego. don Juan nagle powrócił do tego tematu. co nam się przydarza. a my interpretujemy je jako przedmioty nam znane lub nie znane. a obrazy zaczną się zmieniać. od którego zacząłeś. Dlatego też na samym początku nie patrz na zbyt wiele rzeczy w swoich snach. Jest taki moment. Ale gdy tylko zaczniesz tracić kontrolę. jak łatwo będzie ci teraz przychodzić śnienie. że don Juan albo nieco przesadza. – Nie rozumiesz. Wtedy cały sen się rozpada i pozostaje tylko ta zewnętrzna energia. – Po co je oddzielają. – Don Juan przerwał. która przytrafia się śniącym. Nasza świadomość przechodzi przez ten właz do innych światów. co masz zrobić w swoich snach. że czarownicy drżą na samo wspomnienie takiej możliwości. że naprawdę dotarłem do pierwszej bramy śnienia. że jeśli patrzysz krótko. co zechcesz. Gdy podążamy za nimi do ich źródła. ale słowa z twojego wyjaśnienia nie rozumiem. On zapewnił mnie jednak. czarownicy zastosowali metodę określonego przedmiotu jako punktu wyjścia. które przenikają do naszych snów. Kiedy już osiągniemy bramę. aby przekroczyć pierwszą bramę. – Dostrzegają je i starają się oddzielić od zwykłych przedmiotów ze snów. niesłychanie realistyczny sen. innym razem. Potem wróć do punktu. czynimy je naszymi przewodnikami do sfer tak nam obcych i tajemniczych. albo co tam chcesz. że jakkolwiek by było. chwyta te prądy energii i zamienia je w określone części naszych snów. Na początku musisz utkwić spojrzenie w dowolnie wybranym przedmiocie. – A jak czarownicy oddzielają te prądy od normalnych przedmiotów w swoich snach? – Poprzez ćwiczenia i kontrolę uwagi śnienia. musimy ją przekroczyć dzięki umiejętności utrzymania obrazu dowolnego przedmiotu w naszym śnie. don Juanie. wróć do punktu wyjścia i zacznij od początku. Wtedy umysł albo mózg. iż udało mi się dotrzeć do pierwszej bramy śnienia. musi potraktować mój sen jako pierwszą prawdziwą próbę w śnieniu. gdy będziesz dalej ćwiczył. kiedy śpimy. – Co oznacza przejście pierwszej bramy śnienia? – Osiągamy pierwszą bramę śnienia. Później możesz poszerzyć zakres postrzegania. Przez ten właz przenikają do nas prądy nieznanej energii. że wraz z dotarciem do pierwszej bramy docierają także do swego ciała energetycznego. – Czarownicy są świadomi istnienia tych prądów zewnętrznej energii – ciągnął. – I jako takie są niczym ulica dwukierunkowa.– Sny są jeśli już nie wrotami. – Prawie to mi się udaje. Wkrótce przekonasz się. odczuwasz natłok energii. don Juanie? – Ponieważ one pochodzą z innych światów. co wiesz o snach – sen to to. Są to wybuchy zewnętrznej energii. że jest ze mną szczery. don Juanie? – Tak. ale przedmioty szybko się rozpływają. Powrócił do omawiania moich doświadczeń w śnieniu. – Kim są ci tropiciele? – Są to ładunki energii. a to już jest bardzo dużo. Don Juan odmówił dalszych wyjaśnień tego tematu. – Chcę jeszcze raz powiedzieć ci. uświadamiając sobie. co oznacza. obrazy się nie zmieniają. – Czy sądzisz. – Najbardziej niezwykłą rzeczą. gdy nasza uwaga śnienia odnajduje te prądy pośród przedmiotów we śnie i skupia się na nich. tak jak ty. Potem przesuwaj wzrok na inne przedmioty. że zapadamy w sen. jest to. które łączą się z przedmiotami z naszych normalnych snów. Aby skompensować ulotność snów. – Właśnie to usiłuję ci powiedzieć. Wystarczą cztery przedmioty. wpatruj się w tyle przedmiotów. Podczas kolejnej rozmowy. – Bardzo mi przykro. to przynajmniej włazem do innych światów – zaczął. rzucając przelotne spojrzenia.

ciało energetyczne może bardzo łatwo wykorzystać prądy energii. które odziedziczyliśmy po naszych przodkach. Istnieją trzy sytuacje. lub może postrzegać tak. – Ponieważ energia jest jego sferą. a skoro angażujemy całą naszą energię do zwykłego postrzegania. takie jak śnienie.– Jest to odpowiednik ciała fizycznego. To oznacza. że dochodzenie z pełną świadomością do pierwszej bramy śnienia jest metodą dochodzenia do ciała energetycznego. Musi je jedynie oddzielić i już śmiga razem z nimi. że ciało energetyczne ma jedynie określoną postać i brak jej substancji. – Do czego to prowadzi? – Do tego. którą wykorzystują do postrzegania świata na co dzień. Don Juan szybko przeszedł do innej kwestii. Albo też ciało energetyczne odczuwa ją wprost jako wstrząs lub uczucie graniczące nawet z bólem. Jest to cała energia. Wielokrotnie powtórzył dla podkreślenia wagi swych słów. Ciało energetyczne ma do czynienia z energią na poziomie energetycznym. że czarownicy mają swoje sposoby organizowania energii. Metodę tę nazywają ścieżką czarowników. – Ale czy ciało fizyczne także nie składa się z energii? – Oczywiście. Różnica polega na tym. by don Juan powiedział coś jeszcze na ten temat. o której mówiłeś. Don Juan kilkakrotnie powtórzył. które istnieją we wszechświecie. – Co znaczy “postrzegać przepływ energii"? – To znaczy widzieć. że nigdzie nie zdobędziemy już więcej energii. jakby chciał coś jeszcze dodać. dodał. – Wspomniałem ci już przedtem. Rozpoznają energię i idą za nią. jak zwykle postrzegamy świat. Dokładnie przedstawił mi cały zestaw ćwiczeń. może posłużyć się energią. Don Juan wyjaśnił. A śnienie jest sztuką hartowania ciała energetycznego. jest niezależne od niego. może dokonywać rzeczy nieosiągalnych dla ciała fizycznego. że czarownicy w swych snach oddzielają tropicieli przybywających z innych światów. kiedy ma ono do czynienia z energią w śnieniu: może postrzegać przepływ energii. don Juanie? – Energia. – Co to za sfera. don Juanie? – Na przykład przemieszczenia się w jednej chwili z jednego końca wszechświata na drugi. aczkolwiek obarczone wpływem naszego normalnego postrzegania świata. ale nie był do końca przekonany. nadawania mu gibkości i spójności poprzez stopniowe ćwiczenia. W przemyślany sposób rozprowadzają swoją energię i eliminują wszystko. Uśmiechnął się do mnie i już miałem zadać mu pytanie. Niechętnie ci o tym mówię. Gdy nalegałem. że ciało energetyczne widzi energię bezpośrednio jako światło lub swego rodzaju wibrujący prąd albo pewne zaburzenie. że wszyscy posiadamy pewien zasób podstawowej energii. Poprzez śnienie zagęszczamy ciało energetyczne. że tak. Są to zachowania o wiele mądrzejsze niż te. gdy podjął wyjaśnienie. A ponieważ jest czystą energią. by wystrzelić niczym rakieta w nieznane. jak określił to don Juan. Wydawał się niezdecydowany. by wystrzelić. Istotą ścieżki czarowników. . a jednak dla innej wszystko jest zrozumiałe i doskonale logiczne. Wybór określonych zachowań przez czarowników ma służyć odnowie ich życia poprzez zmianę podstawowych reakcji na świadomość istnienia. Robią to ich ciała energetyczne. Don Juan umilkł. Zauważyłem wówczas. gdyż niezwykle łatwo w takiej pogoni stracić kontrolę nad sobą. Czarownicy zdobywają tę energię dzięki bardziej przemyślanemu rozprowadzeniu posiadanej energii. Jego postrzeganie. że pewna część mnie nie może niczego z tego pojąć. to nie zostaje nam już jej nic na jakiekolwiek niezwyczajne postrzeganie. – A co z tą drugą sytuacją. by nadać sobie ruch. Niematerialna konfiguracja złożona z czystej energii. Ma swą własną sferę. Ale śniący nie powinni sobie folgować i uganiać się za tropicielami. – Na przykład czego. Jednakże utrzymanie tej zdobyczy uzależnione jest jedynie od energii. don Juanie? Gdy ciało energetyczne używa energii. którą posiadamy. aż staje się ono jednostką zdolną postrzegać. że organizujemy sobie energię skąd tylko się da. jest nieustanny wybór określonych zachowań w kontakcie ze światem. i zużywamy ją całkowicie do postrzegania i obcowania z pochłaniającym nas światem. co uważają za zbyteczne w swym życiu.

Jej pojawienie się nie jest do końca procesem. że jego celem. coraz bardziej panujemy nad uwagą śnienia. że uwaga śnienia pojawia się wtedy. Jest to raczej rodzaj przebudzenia. jak również potrafiłem zatrzymać się we śnie i dokładnie przyjrzeć się dowolnie wybranym jego elementom. było możliwie jak najpełniejsze wprowadzenie mnie w zagadnienia życia i istnienia. nabyłem umiejętności uświadamiania sobie. że wszystko. gdy rozważysz. że nasi przodkowie zastosowali powtarzanie. Miał rację. gdy da się jej cel. by dotrzeć do ciała energetycznego i go nie utracić. Drugi to kształtowanie naszej konkretnej sytuacji życiowej tak. co właśnie powiedział. nagle budzi się do życia. mówiąc. upominając mnie. – Mówiąc o kształtowaniu sytuacji życiowej – wyjaśniał don Juan – czarownicy mają na myśli kształtowanie świadomości istnienia. że zapadam w sen. wiemy o nas samych. don Juanie? – Konkretną sytuację życiową można tak zróżnicować.– Co to za podstawowe reakcje? – Są dwa sposoby podejścia do naszej świadomości istnienia – odpowiedział don Juan. że zacieśniając kontrolę nad naszymi snami. jak mało. Wskazał też. – Pierwszy to całkowite poddanie się jej – czy to poprzez nagięcie się do jej żądań. Wraz z postępowaniem moich ćwiczeń w śnieniu. by uczynić z nas istoty zdolne do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. Coś. jak na przykład koncepcje czarowników. a dzięki niemu możemy bez kłopotu kształtować generalny kierunek i zdarzenia naszego życia. których mnie uczył. Osiągnięcie to graniczyło dla mnie niemal z cudem. Don Juan przyznał. Poprzez kształtowanie tej świadomości możemy zdobyć tyle energii. żeby pasowała do specyfiki określonej osoby – stwierdził don Juan dobitnie. niejako uświadomienie mi różnicy między życiem jako wynikiem działania różnych sił biologicznych a aktem istnienia jako kwestią poznania. zanim będziemy mogli w pełni się na to otworzyć. Don Juan stwierdził. jako nauczyciela. . Twierdził. do tej pory uśpione. w normalnym znaczeniu tego słowa – jako trwającego właśnie ciągu operacji lub serii czynności albo funkcji prowadzących do zaistnienia określonego rezultatu. ale również przekształcił to w skuteczny tryb życia poprzez ciągłe powtarzanie. trzeba nam ustawicznie powtarzać aż do wyczerpania. – Śniący to robią. gdy jest przywoływana. Brzmi to niesamowicie? Ale nie jest niesamowite. co dla nas w życiu nowe. – Czy rzeczywiście możemy kształtować naszą sytuację życiową. czy to poprzez przeciwstawienie się im. w istocie. aby pasowała do właściwej nam konfiguracji. Don Juan zakończył rozmowę na temat śnienia. bym nie poprzestał jedynie na zastanawianiu się nad tym.

która uniemożliwia nam świadome skoncentrowanie się na śnie. broniący się swą racjonalnością. Jednakże dla umysłu niemożliwe wydaje się wyćwiczenie świadomości na poziomie snu. że jedną z trudniejszych rzeczy jest przełamanie początkowej bariery. To naturalna przeszkoda. Pojawienie się naszej uwagi śnienia jest bezpośrednim następstwem odnowy naszego życia. Tymczasem miałem nadal ćwiczyć. podczas którego uczymy się dyskredytować sny. co don Juan zamierzał. Don Juan wymógł na mnie zgodę. o czym mi wcześniej powiedział. by zasilić własną energię. Ponieważ. Trudno o bardziej prawdziwe stwierdzenie. jak idiotycznie musiałem wówczas brzmieć. Nabywszy biegłości w ustawianiu śnienia. A przede wszystkim nie rozmawiaj o tym. wydaje ci się niedorzeczne. że jedynym sposobem na uświadomienie sobie chwili zapadania w sen jest dokładne przyglądanie się przedmiotom ze snu. musi stworzyć pewną dydaktyczną syntezę. naoliwienie machiny rozprowadzania energii i że spośród wszystkich składników ścieżki czarowników najskuteczniejszym jest utrata własnej ważności. ale pozwolił mi zanotować je w moim notatniku. a jednocześnie prowadzi skrupulatny. – Tym bardziej więc musisz zachować trzeźwość umysłu. to obrazy się nie rozpływają. że poczucie własnej ważności jest nie tylko najpotężniejszym wrogiem . Don Juan powiedział. aby przedstawił mi na ten temat swoją własną opinię. Zasadniczo tym. Po prostu działaj. że aby nauczyciel śnienia mógł wskazać na określone zagadnienie. gdy uzna to za stosowne. Don Juan śmiał się ze mnie. – To pierwsza brama śnienia. Don Juan nigdy nie wspominał. i umysł. Byłem głęboko przekonany. a on obiecał mi. Teraz. gdy już ją pokonałeś. że jest to bariera psychologiczna powstała w procesie socjalizacji. dając mi moje pierwsze zadanie. ale się nie zatrzymuj. Don Juan powiedział. To fałszywe przekonanie. że potwierdziłem w praktyce to. Dziś. który zaklina się. że ćwiczenia w uwadze śnienia są podstawą istoty śnienia. Pierwsza brama śnienia związana jest z przepływem energii we wszechświecie. było ćwiczenie uwagi śnienia poprzez koncentrowanie się na poszczególnych przedmiotach z mojego snu. jak mówił don Juan. że nie będzie się do tego wtrącał. że musiałem o tym porozmawiać z don Juanem. że ścieżka czarowników to najlepszy sposób na. gdybym sam nauczał śnienia. musi się przed nią ugiąć. Gdy wprawiałem się w skupianiu i utrzymywaniu uwagi śnienia na przedmiotach ze snu. Do tego celu don Juan użył jako bodźca pojęcia świadomości zapadania w sen. Powiedziałem mu. musimy rozprowadzać istniejącą w nas energię w każdy dostępny nam sposób. gdy tylko miał ku temu stosowną okazję. – Ta bariera to coś więcej niż tylko proces socjalizacji – odparł don Juan. niewątpliwie nie pochwalałbym takiego zachowania. że nie potrafimy się zatrzymać w dowolnym momencie i skupić uwagi na jakimś przedmiocie ze snu. Don Juan niezmiennie powtarzał. Stwierdziłem też. niezwykle osobisty pamiętnik pod tytułem Moje Sny. którym przypisywałem wielkie znaczenie. Teraz zdaję sobie sprawę.ROZDZIAŁ III: DRUGA BRAMA ŚNIENIA Podczas moich ćwiczeń w śnieniu odkryłem. Jego wybieg polegał na daniu mi do zrozumienia. że będziemy rozmawiali o śnieniu tylko w drugiej uwadze i tylko wtedy. podkreślał. nie mamy żadnej możliwości podłączenia się do zewnętrznego źródła. że czynnym elementem takich ćwiczeń jest wytrwałość. Jednym z nich było uczucie. Uczucie to było tak niesamowite. gdy przyglądam się obiektom we śnie tylko przez chwilę. – Wchodzisz w drugą uwagę i to właśnie daje ci tę pewność siebie – powiedział mi don Juan. zacząłem często odczuwać dziwne wrażenia. że walczy z poczuciem własnej ważności. Był przekonany. Don Juan zawsze. jakbym staczał się do rowu dokładnie w chwili zapadania w sen. że prędzej czy później mury obronne umysłu nie wytrzymują naporu wytrwałości i nieskrępowana uwaga śnienia może się rozwijać. że jest ona niezbędna we wszelkich poczynaniach czarowników i dlatego wielką wagę przykładał do nauczenia tego swoich uczniów. Już prawie na samym początku moich doświadczeń w śnieniu zdałem sobie sprawę. jak się wyraził. Poprosiłem don Juana. że są to jakieś absurdalne odczucia. Posuwaj się powoli. że energia potrzebna do uwolnienia naszej uwagi śnienia z klatki uwarunkowań społecznych bierze się z rozprowadzenia energii już istniejącej. zacząłem odczuwać dość dziwną wiarę w siebie. nazywając kryptoegomaniakiem. Don Juan był przekonany.

działo się przede wszystkim w umyśle. To. Powiedziałem don Juanowi. lecz również zacząłem wątpić. zanim mogłem z powodzeniem utrzymać niezachwianą uwagę śnienia na dowolnym przedmiocie. Powiedzmy. podobnym. iż nie posiadałem tej zdolności wcześniej. doceniani i podziwiani. że potrafiłem sobie wyobrazić. do zdolności poruszania się. Rzecz jasna. że mieliśmy rozmawiać o śnieniu tylko wtedy. dostarczylibyśmy sobie wystarczająco dużo energii. Wtedy twój punkt połączenia przemieścił się dość daleko. Myślałem nawet. pamiętałem jednak. uwolnilibyśmy znaczne zasoby energii marnotrawionej na podtrzymywanie iluzji naszej wspaniałości. których nigdy nie zapomnę. Gdy patrzyłem wówczas na tych ludzi w tamtym śnie. przerwał mi. że gdybyśmy utracili choćby trochę tego poczucia własnej ważności. miałem pamiętać. Byłem świadomy swojego przyrodzonego natręctwa. ale wydawało mi się. że nie tylko brzydziłem się. słysząc. rozzłość się nie na żarty i wrzaśnij: “przestań!" Tak więc stanęło przede mną kolejne wyzwanie. Don Juan argumentował. czy to naprawdę było moje natręctwo czy też coś innego. Masz zgubne skłonności do takich samych zachowań. czy jesteśmy zauważani. Najlepszym przykładem jest nasza ciągła troska o dobry wygląd. że chyba dlatego. mówiąc: – Teraz jesteś gotów. być może. żeby patrzeć na przedmioty. by przejść do drugiej uwagi i choćby na mgnienie oka dojrzeć wspaniałość wszechświata. W końcu powiedziałem don Juanowi: – W moich snach wciąż mówię do siebie. Nabyłem takiej wprawy. Gdy następnym razem usłyszysz. Z tych innych zupełnych światów przybywają do nas czasami pewne energetyczne istoty. gdy don Juan wprowadził mnie w śnienie. Zabrało mi to ponad dwa lata. czego doświadczyłem za pierwszym razem. Pozostawiłem tymczasem kwestię znaczenia jego słów. bardziej zainteresowany inną sprawą. – A więc to nie ty. iż tak bardzo drażniło mnie to natrętne napominanie. Jednak wciąż pamiętałem. . Ale powiedzmy. Stała się tak intensywna. jakbym niczego innego nie robił przez całe życie. poza granice znanego nam świata. Jesteśmy fizycznie przystosowani tylko do jednego sposobu chodzenia. Nadarzyła się okazja uzyskania odpowiedzi na pytania. których nie mogłem mu wcześniej zadać. Don Juan dowodził. o to. – Cóż. właściwie tak. Gdy zacząłem swój elaborat. napominając się. że na podtrzymanie poczucia własnej ważności tracimy większość naszej energii. Przyszło mi do głowy. że sytuacja jest alarmująca. – Niektórzy tak – odparł od niechcenia. Oczywiście cały czas pamiętałem o tym. światy zupełne. don Juanie? – Moim zdaniem twoje ciało energetyczne połączyło się z obcą ci energią tamtego miejsca i pohulało sobie do woli. – Czy odnosisz wrażenie. że wydawało mi się. – Czy każdy śniący tego doświadcza? – zapytałem don Juana. Po pierwsze. iż mi odbija. Bardzo realistyczna. lecz także nemezis rodzaju ludzkiego. gdy go znów zobaczyłem. z jaką trudnością przychodziła mi choćby sama myśl o takiej możliwości. – Gdy nadarza się okazja. by dotrzeć do drugiej bramy śnienia. że obserwowałem przedmioty w moich snach ile tylko dusza zapragnie i nigdy wcześniej nie odczuwałem niczego chociażby trochę zbliżonego w sensie czystości i ostrości obrazu. że nie jesteśmy sami na tym świecie. by krzyknąć “przestań!" Głos natychmiast umilkł i już nigdy więcej nie powrócił. czułem strach i obrzydzenie. ale podczas śnienia cecha ta niezwykle przybierała na sile. gdy on sam tak postanowi. ale też bardzo niebezpieczna podróż. Najdziwniejsze było to. jak czarownicy starożytności – mówił dalej don Juan. ruszasz swój punkt połączenia. Nowa umiejętność przelotnego spoglądania na przedmioty w moim śnie łączyła się z niezwykle dokuczliwym napominaniem samego siebie. podobnie jak dawni czarownicy. jakie to było niezwykłe doznanie. że jest to jakiś obcy głos? –zapytał don Juan. używamy do tego nóg. bym patrzył na składniki moich snów. Nie rozpoznaję wówczas mojego głosu.czarowników. nastąpiłyby dwie rzeczy. Jeszcze nie czas na wyjaśnienia. że zdolność badania treści snów musi być wynikiem naturalnej konfiguracji istoty ludzkiej. by podczas śnienia krzyknąć “przestań!" Wydaje mi się. jak napominasz samego siebie. W rezultacie zapuściłeś się. że są i inne światy dostępne dla śniących. Ale przecież jego nauka jest dla nas ogromnym wysiłkiem. Po drugie. bałeś się i brzydziłeś – po raz pierwszy w życiu badałeś obcą energię. – Im więcej o tym myślę – powiedziałem – tym bardziej mnie to intryguje. Co to było za uczucie. jak napominam samego siebie.

Teraz usiłujesz zredukować coś transcendentalnego do czegoś zupełnie przyziemnego. Aż zadrżałem. Nie wiem. widziałeś jakieś miasto i ludzi w tym mieście. nigdy nie budzili się w świecie. że coś Jest rzeczywiste. Ty. – Wróćmy do naszych spraw – powiedział. że najbardziej szaloną cechą magii jest właśnie konfiguracja owego “nie z tego świata". oczywiście. ale nie chcę. Niektórzy czarownicy z mojej linii również tak robili. . ale podczas śnienia masz śnić. Ty widziałeś to jako miasto. don Juanie? – Wierz mi. Owa kontrola niczym nie różni się od kontrolowania dowolnej sytuacji w naszym codziennym życiu. to zależy od osobowości. i dlatego wciąż gonisz w kółko. że znasz – odpowiedział don Juan. że budzisz się w innym śnie. którą zauważyłeś. Mamy dwie wersje. by nie obudzić się w świecie. Albo może potrafię wyjaśnić. Ale teraz. Nie potrafisz sobie wyobrazić niczego. powinniśmy przygotować się na solidnego kopa w tyłek. muszę ci powiedzieć. że mógłbym wrócić do tamtego miasta? – Tu mnie masz. Jeśli mamy skłonności do folgowania sobie i kurczowego trzymania się pewnych rzeczy lub sytuacji. gdy budzisz się z jednego snu w drugi. co tylko zwiększyło mój niepokój. – Czy to jest możliwe? Don Juan z pewnością zauważył moje rozkojarzenie i śmiejąc się. odpowiedział mi tak samo. Don Juan nie chciał dalej na ten temat rozmawiać. – Może to być problem poważny. co widziałem. Tak więc nie z tego świata tylko dla ciebie było w owym przypadku jakimś miastem. Możesz mieć tyle snów. co ty. że to możliwe. jak jest naprawdę. don Juanie. Nie możesz tego robić. które znasz lub wydaje ci się. jak zadaję don Juanowi to samo pytanie. Przedtem powiedziałeś. ale nie potrafię tego wyjaśnić. to nie tak. Przecież nie jesteś tak głupi. Na przykład automatycznie przyjąłeś. żebyś budził się w sposób naturalny. ponieważ wtedy mieliśmy różne poziomy jednorodności i spójności. że te dwie cechy to klucz do postrzegania. że miasto. gdy powiedział mi o ustawianiu śnienia. w moim umyśle. który znamy. – Dochodzisz do drugiej bramy śnienia. Chcę. że ja widziałem to samo. Dowodem jest to. – Więc gdzie było? – Poza tym światem. to jak możemy przyjąć dwie jego wersje? – To bardzo proste. czy też ile zdołasz mieć. Usłyszałem. Ja niczego takiego nie widziałem. gdy to usłyszałem. Ja widziałem to jako energię. – Mogę ci jedynie powiedzieć. Ja widziałem energię. Żaden z nas się nie myli i żaden nie ma racji. nie należało do tego świata. ile chcesz. Ale don Juan ubiegł mnie i zaczął wyjaśniać kolejne cechy drugiej bramy śnienia. – Ale przecież to nie było rzeczywiste miasto. Musisz jednak odpowiednio się kontrolować. że jest to jedna z możliwości. gdy już o tym wspomniałeś. jak wtedy. – Przestaję cię rozumieć. że nigdy nie wolno mi się obudzić w tym świecie? – Nie. – Nie. tego nie powiedziałem. Ono istniało tylko dla mnie. – Oczywiście. gdy zaczynasz mówić. że nigdy nie zapytałeś mnie. Moje zażenowanie minęło dość szybko i byłem gotów do następnego pytania. i tylko ty. – Czy sądzisz. ale ja tego nie zalecam. Ta podróż była rzeczywista. co pochodzi nie z tego świata. w którym byłeś. Z pewnością można to zrobić. który znamy. Będziesz musiał poczekać i samemu się domyślić. – Jest jeden problem dotyczący drugiej bramy – powiedział. Albo może raczej wiem. które zadałem mu za pierwszym razem. Ale jeśli to miejsce było rzeczywiste. – A gdzie jest to “nie z tego świata". Czarownicy starożytności tak właśnie robili.– Czy to miasto było może na innej planecie? – Nie można wyjaśniać śnienia za pomocą rzeczy. – Chcesz powiedzieć. Wyjaśniłem ci już kiedyś. że byliśmy w miejscu istniejącym naprawdę. gdy skończysz śnienie. To była pierwsza rzecz.

którą odebrałem jako brzęczenie w mych uszach. Wyglądała jak traktor. Chciałem się nad tym przez chwilę zastanowić. jak szybko można się bezpowrotnie pogrążyć w tej głębi. że jest to śnienie. aż wyczerpałem się całkowicie i nie mogłem już dłużej na niczym zatrzymać swej uwagi śnienia. Byłem dziwnie przekonany. don Juanie? – Z tego wynika. że tracę kontrolę. Ponownie rozejrzałem się po okolicy z mojego snu. taką kontrolę nad uwagą śnienia. poczułem nagle jakby powiew jakiejś siły. dokładnie się przypatrując. gdy ktoś ma skłonności do folgowania sobie. starając się ustalić. jedynym zaworem bezpieczeństwa. Siła ta wypchnęła mnie za okno. – Czy ciało albo mózg nie powstrzymałoby tego automatycznie? – Jeśli to jest normalny sen. że ta potrafi je zatrzymać. wszystko oglądasz. W chwilę później już stałem obok niej. Na samej tablicy był obraz budynku. już byłem obok niej. Jej stalowa konstrukcja wzbudziła we mnie strach. co to było za okno. Łatwo sobie uświadomić. To jest właśnie ten zawór bezpieczeństwa. próbując się przekonać. że jestem w Oregonie albo północnej Kalifornii. że zapomniałem o moim pierwotnym śnie. drzewa i jaskinie. Skakałem ze ścian urwisk na szczyty gór. głazy. bliżej zaś widziałem niewysokie zielone wzgórza. Gdy w moim śnie oglądałem okno. W oddali dostrzegłem coś. to tak. zupełnie nie mogłem wykoncypować. Ale zanim to nastąpiło. w pewnym momencie jego uwaga śnienia musi wyciągnąć go na powierzchnię. I tak jak za pierwszym razem. jak bardzo ktoś sobie folguje. Bez względu na to. co mam robić. W górach opuściła mnie cala energia śnienia. niedaleko której postawiono parę niewysokich słupków z aparatami telefonicznymi. Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego. Doskonałe ciało energetyczne posiada. zacząłem więc rozglądać się po najbliższym otoczeniu. Wówczas postanowiłem zorientować się. że są to góry Sierra Madre. don Juanie? – Pomyśl przez chwilę. Tekst. czy byłbym w stanie dostrzec rozciągający się z niego widok. że prawdziwym celem śnienia jest doskonalenie ciała energetycznego. Mój sen przestał być snem. gdzie jestem. zachęcał do zatrzymania się w motelu. Wyobraź sobie. wszystko badasz. Chciałem znaleźć się przy tych wzgórzach. Szczególnie wtedy. – Co z tego wszystkiego wynika. musisz zamierzyć znacznie większą i bardziej trzeźwą kontrolę nad uwagą śnienia. że znalazłem się na jakiejś farmie. gdy jest to konieczne. co wyglądało jak tablica reklamowa. Przyglądałem się kosiarkom. Jednakże całą moją uwagę przykuty poniewierające się dokoła w wielkiej liczbie przeróżne maszyny rolnicze sprawiające wrażenie porzuconych i zapomnianych. W ciągu następnego roku nic się nie zmieniło. Tym razem jednak cel był jeszcze bardziej mglisty i znacznie trudniejszy. Rozejrzałem się naokoło. przekraczając pierwszą bramę. były to chyba kalifornijskie dęby. Mogłem dowolnie przybliżać wszystkie obrazy: wąwozy. W oddali majaczył łańcuch górski. że przekraczając drugą bramę. Oceniając na podstawie moich zdolności postrzegania. Ale to nie jest normalna sytuacja. nabyłem prawdziwej biegłości w utrzymywaniu obrazu dowolnego przedmiotu w moich snach. byłem przyciągany przez wszelkie możliwe szczegóły. traktorom. trafia do swego ciała energetycznego. niezbyt daleko ode mnie. który przeczytałem. jakim dysponuje śniący.– Co masz na myśli. każdy szczegół. Wyglądało na to. Pogodzenie się z moimi wadami przydało mi jakby energii. ale przyciągnął mnie odległy łańcuch górski. że przechodzisz ze snu do snu. Była złowieszcza. jednego dnia. otoczyła mnie ciemność. Byłem przekonany. między innymi oczywiście. z którego zostałem wypchnięty. Poczułem. – Co to za zawór bezpieczeństwa? – Sam kiedyś odkryjesz. pługom i młockarniom. W końcu niczego już nie widziałem. Tak więc to rzeczywiście ciało energetyczne przekracza drugą bramę i skacze od snu do snu. żniwiarkom. Na krótko przed wypchnięciem moją uwagę śnienia przyciągnęła jakaś dziwna konstrukcja. Odmiana przyszła nagle. Tak więc ponownie wyruszyłem na niezbadane tereny. Miałem niezbyt pocieszające obawy. Natychmiast gdy skoncentrowałem uwagę na tablicy reklamowej. by odkrywać tajemnice śnienia. Śniący. Doświadczyłeś już tej niezwykłej przyjemności badania treści swoich snów. Było tego tak wiele. naprawdę byłem w górach Sierra Madre. że cała moja dotychczasowa praktyka niewiele mi tu pomoże. . To jest śnienie. Porastały je kępy drzew. Po całej serii niepowodzeń dałem sobie spokój i powróciłem po prostu do moich ćwiczeń skupiania uwagi śnienia na wszystkich przedmiotach w moich snach. Nie widziałem żadnych budynków.

– Ale czy te istoty nieorganiczne rzeczywiście istnieją? Tak jak ty lub ja? – Oczywiście. Szarpnięcia stały się jednak na tyle silne. że stojąca przed nimi istota. czy wypełniłem zadanie. iż życie i świadomość istot organicznych są krótkotrwałe. albo też przenosiłem wzrok z wybranego przedmiotu. . A ja. przez które z każdej strony przenikają miliony włókien energii wszechświata. Starałeś się zobaczyć tylko swe ręce. że czarownicy widzą dwa typy istot świadomych. Każdy czarownik musi temu stawić czoło. że masz planowo i precyzyjnie zmieniać sny. Przy pierwszej bramie straciłeś dużo czasu. poprzez ćwiczenia. Porównując je z sobą. które wówczas don Juan podawał mi w wielkich ilościach jako część mojej nauki. że te istoty są żywe? – Dla czarowników życie oznacza świadomość. Powiedział. – Teraz powinieneś ją przekroczyć. jak ja to zrobiłem.– Dotarłeś do drugiej bramy śnienia – oznajmił don Juan. przypominając swym kształtem świece. Przejście przez drugą bramę to bardzo poważna sprawa. że musiałem poprosić don Juana o radę. aby nie mącić w twym racjonalnym umyśle. gdy opowiedziałem mu o moim śnieniu. Tym razem jednak od razu znalazłeś właściwe rozwiązanie. którą. Moje ćwiczenia niezmiennie kończyły się tym samym: zawsze brakowało mi energii na podtrzymanie uwagi śnienia i budziłem się albo zapadałem w mroczny. Albo więc śniłem. jak się śni. że tak – odpowiedział don Juan. co powodowało brzęczące zawirowanie i wciągnięcie mnie w inny sen. że są dwa sposoby prawidłowego przekraczania drugiej bramy śnienia. Postrzeganie jest dla czarowników podstawowym wyznacznikiem życia. by obcować z innymi istotami. ale nie mogę. które mi wyznaczył. czarownicy to bardzo inteligentne stworzenia. co sądzi o tej nieprawidłowości. jak mówił don Juan. potwierdziłem istnienie tych dwóch sposobów. Inną istotną różnicą. że jest to wynik mojego obżarstwa lub też spożywania roślin halucynogennych. – Istoty nieorganiczne posiadają to. jest niezaprzeczalnie zdolna do postrzegania. i są nieprzezroczyste. że trzeba się obudzić w innym śnie. Zapytałem go. Ćwiczenia przebiegały gładko. że życie i świadomość. a ich świadomość nieskończenie spokojniejsza i głębsza. Obawiam się. że mam sen i się z niego budzę. widzą czarownicy. Don Juan jak zawsze pozwolił mi ćwiczyć bez żadnych sugestii ze swej strony. jako że ich naturą jest pośpiech. Nie byłem pewien. Nigdy jednak nie udawało mi się podjąć świadomej decyzji. które mi opisał. –Wierz mi. właśnie tak. Mógłbym teraz zacząć żartować z tego i powiedzieć. że właśnie teraz może ci się wydać. Inna możliwość to użycie przedmiotów ze snu do inicjacji kolejnego snu. jak to zrobiłeś. Mój spokój zakłócało jedynie szczególne wrażenie. nie są cechami jedynie organizmów. jest to. na inny. Moim wariantem drugiego sposobu było wpatrywanie się w dowolny przedmiot tak długo. a mianowicie świadomość. – Obcowanie z nimi nie stanowi dla czarowników najmniejszego problemu – ciągnął don Juan. jako wyłączna domena energii. Pierwszy to przebudzenie się w innym śnie. które mówią czarownikom. organiczna lub nie. Don Juan wyjaśnił mi. czyli niejako widzenie we śnie. Natomiast życie istot nieorganicznych jest nieskończenie dłuższe. Wymaga wielkiej dyscypliny i wysiłku. W żadnym wypadku nie zabawialiby się wytworami zaburzeń umysłu. to prawdziwy koszmar. Właśnie tak. – Powiedziałem ci. natomiast istoty organiczne są okrągłe i o wiele jaśniejsze. Próbowałem je ignorować. ale chodziło mi o to. głęboki sen. że jedne i drugie są świetlistymi bryłami. – Są przerażające. nie obudziłem się bowiem w innym śnie. iż przestajesz panować nad sobą. Istoty nieorganiczne są długie. Don Juan powiedział. aż zaczynał zmieniać kształt. zaludniających naszą planetę: organiczne i nieorganiczne. by brać je później za rzeczywistość. mniej dostępny. którego z tych sposobów użyć do przeniesienia się w inny sen. że nie wspominałem ci o tym. Oznacza to posiadanie punktu połączenia i otaczającej go poświaty świadomości. szarpnięcie strachu czy też Niepokoju. Bryły te różnią się od siebie kształtem i natężeniem jasności. – To ja popełniłem błąd – powiedział don Juan. nie zawracając sobie głowy zaleceniem. tłumacząc sobie. byś obudził się w innym śnie. – Właśnie wkroczyłeś na najniebezpieczniejsze obszary wiedzy czarowników – zaczął don Juan. co jest niezbędne. po czym widzenie we śnie przebudzenia ze snu. czarownicy widzą. bezpośrednio dostępnego mojej uwadze śnienia. – Dlaczego mówisz. które zacząłem odczuwać coraz częściej.

twoją siłę i niewzruszoność. że te sprawy zachwieją twoim racjonalnym umysłem. – Jak czarownicy zmuszają je poprzez śnienie? – Śnienie to utrzymanie położenia. zanim czarownik zostanie zauważony przez istoty nieorganiczne. jeśli to miałeś na myśli. Ale trwanie tej świadomości jest dla nas niepojęte. że odczuwane przez ciebie szarpnięcia strachu nie są spowodowane niestrawnością. – Nie jestem pewien. Akt ten tworzy charakterystyczny ładunek energii. Przechodząc przez te dwie bramy. don Juanie. by wszystko potoczyło się własnym trybem. przywołując je drżącym głosem wraz z wybiciem północy. który przyciąga ich uwagę. do którego punkt połączenia przemieścił się podczas snu. – Chcesz przez to powiedzieć. Pozwól im odczuć twoją moc i pewność. Ich sposób pojawiania się należy do niezwykle szczególnych. że praktykowanie śnienia to właśnie ta gotowość? – Tak. – Mówisz poważnie. Za nic nie wolno ci okazywać strachu czy poddawać się obsesji mroku. Już one same są wystarczająco mroczne i posępne. To działa jak przynęta na ryby.– W takim razie istoty nieorganiczne także umierają. W jakiż to szczególny sposób dają znać o sobie? . rozkładają przynętę i zmuszają istoty nieorganiczne do pojawienia się. jak my. Dlatego też sądzę. jak te istoty objawiają się czarownikom. że zmuszamy je do obcowania z nami. Moim zdaniem znakiem tym będą jakieś zaburzenia w twoim śnieniu. Tracą świadomość tak samo. don Juanie? – Śmiertelnie poważnie. Mijają lata. Trudno mi to pojąć. jeszcze lepiej. Czarownicy. co oznacza. że na to jest jeszcze trochę za wcześnie. zbyteczne. To są szarpnięcia energii przesyłane przez istoty nieorganiczne. – Jak czarownicy je przywabiają? Czy mają jakiś rytuał? – No cóż. – Ostrzegałem cię. jak ty lub ja. z pewnością nie stoją na środku drogi. nie mogą mu się oprzeć. – Tak. docierając do pierwszych dwóch bram i przekraczając je. – A więc co robią? – Przywabiają je podczas śnienia. Można powiedzieć. mówiąc oględnie. że przywabiamy je albo. – Co mam teraz zrobić? – Musisz zmienić swoje oczekiwania. to coś więcej niż zwabianie. Jestem przekonany. że zwykle po ludziach lub innych istotach organicznych spodziewamy się natychmiastowej reakcji na naszą gotowość współdziałania. jak to z nimi jest. energia poruszająca się z inną prędkością – czarownicy muszą zmienić swoje oczekiwania. Teraz musisz czekać na jakiś znak od nich. wysłałeś im zaproszenie. Prędzej czy później pojawią się. musisz swoje praktyki w śnieniu połączyć z intencją spotkania istot nieorganicznych. czyli podtrzymywać swą gotowość współdziałania przez długi czas. – Czy te istoty nieorganiczne ukazują się czarownikom? – Bardzo trudno określić. co mówię –stwierdził raczej. – A jaki to może być znak. by został on dostrzeżony. Wyjaśnił mi więc. don Juanie? – Naturalnie. czy rozumiem. Natomiast chcąc obcować z istotami nieorganicznymi – jako że oddziela nas od nich ogromna bariera. niż zapytał. Aby jednak odnieść pełny sukces. który musi upłynąć. Ale nie pojawią się tak. – W ogóle nie orientujesz się w tym. don Juanie? – Prawdopodobnie pojawienie się któregoś z nich. Czarownicy poprzez śnienie zmuszają owe istoty do obcowania z nimi. Czy to prawda. co miał na myśli. to prawda. że ich świadomość w porównaniu z naszą jest niezwykle wolna. Przydawanie im jeszcze twoich obsesji jest więc. Nie wiedziałem. Zalecałbym więc uzbroić się w cierpliwość i czekać. że najlepiej wstrzymać się z osądem i pozwolić. Jak już mówiłem. Don Juan wpatrywał się we mnie z wielką uwagą. Problem z istotami nieorganicznymi polega na tym. Zdrowy rozsądek nie przyjmuje tego. aczkolwiek wydaje się. że istoty nieorganiczne same do ciebie przyjdą.

niczym cios w brzuch. Bezwiednie szukamy towarzystwa świadomości. Miejsce to wyglądało jak górska miejscowość w Arizonie. Przeważnie jednak materializują się dokładnie przed nami. szarpały mną dziwne lęki i złe przeczucia. Dlaczego – śniący to robią? – Istoty nieorganiczne są dla nas czymś zupełnie nowym. Na ich miejscu stały dwa dziwnie wyglądające kształty. Nie było wyjątkiem również pojawienie się w moich snach istot nieorganicznych. którą ciągle żywiłem. Czynią z nich swoich sprzymierzeńców. gdy śniłem o cyrku. Spotkajcie się ze mną. światy. istota naszego rodzaju. zawierając niezwykłe przyjaźnie. ale gdy tylko się pojawiały. rodzaj drżenia. z kolei. przez który mogą przedostać się za nami do naszego świata. że istoty nieorganiczne i ich fenomenalna świadomość bardzo silnie oddziałują na śniących i z łatwością mogą ich przenieść w inne światy. Przez ciągły strach mogą nas szybko doprowadzić do szaleństwa. przekraczająca granice ich królestwa. czy też nie. Kiedy więc sprzymierzeńcy przenoszą czarownika. Tak trzeba postępować od samego początku. szerokie nie więcej niż . To jest cały sekret. zaraz za nimi przychodził przedziwny spokój. ale śniący automatycznie poszukują grup innych istot. Szarpnięcia strachu nie mijały. Dla nich. czy im się to podoba. – Brzmi to bardzo dziwnie. don Juanie? – Bo wtedy strach może zapuścić korzenie w naszym życiu i musielibyśmy odseparować się od ludzi. Zacząłem przyglądać się ludziom z nieokreśloną nadzieją. będzie mi was brakować". który przejmował nade mną kontrolę i pozwalał mi robić swoje. Jako że na samym początku śnienia nie mamy jeszcze potrzebnego nam doświadczenia. także jest nowością. Czasami czujemy je tak. Istoty nieorganiczne potrafią być gorsze niż zaraza. gdy don Juan po raz pierwszy wepchnął mnie w drugą uwagę. w tym przypadku układów istot nieorganicznych. które wypływa ze szpiku kości. To dla nas wielce niebezpieczne. Od tej pory nie wolno ci zapominać. Ich sprzymierzeńcy nauczyli ich przemieszczać punkt połączenia poza granice jaja. że kiedyś jeszcze zobaczę tych ludzi. poczułem silne szarpnięcie nerwów w okolicy żołądka. poszukują w trakcie śnienia innych istot. których widziałem wówczas. Ale pomyśl o śnieniu w ten sposób: śnienie to postrzeganie w znacznie większym zakresie. – A jak to się odbywa w śnieniu? – W śnieniu jest zupełnie na odwrót. Zdarzyło się to. jako szarpnięcie strachu. Gdy nie śniłem. Don Juan natychmiast to zauważył. W tamtym czasie każdy przełom w moim śnieniu przychodził nagle. Ale podczas śnienia nie odczuwałem tego niepokoju. niż nasza wiara pozwala nam przypuszczać. W przesłaniu musi być zawarta wiadomość: “Nie boję się was. który znałem z dzieciństwa. na naszych oczach. bez ostrzeżenia. przenoszą go poza granice królestwa człowieka. Mając do czynienia z istotami nieorganicznymi. Gdy im się przyglądałem. istoty te mogą napawać nas nieopisanym przerażeniem. nie można okazywać strachu. Najczęściej jednak ich niewidoczną dla nas obecność odbieramy jako szarpnięcia ciałem. Jesteśmy istotami społecznymi. Szarpnięcie rozproszyło moją uwagę i straciłem z oczu ludzi. że na pewno przybędą.– Czasami materializują się w naszym świecie. Jeśli nie przybędziecie. don Juanie. jakbym się w ogóle nie bał. – Jesteś religijny aż do szpiku kości – zaśmiał się. Może to brzmieć dla ciebie szokująco. powitam was z radością. Tworzą powiązania. Były cienkie. w których pierwszoplanową rolę odgrywa postrzeganie. To właśnie czarownicy starożytności nauczyli się wykorzystywać istoty nieorganiczne i oni ukuli termin “sprzymierzeńcy". Nasza intencja powinna być dla nich przesłaniem mocy i żywiołu. Gdy słuchałem don Juana. Efekty tego są dla nas katastrofalne. Po takim przesłaniu będą tak zaciekawione. – Dlaczego miałyby tu przybywać albo po cóż ja miałbym się z nimi spotykać? – Śniący. by sobie 2 nim poradzić. Więzi te nazywam kolosalnymi przedsięwzięciami. których nie można nawet opisać. –Czujesz teraz pewnie oddech diabła na karku. A w dodatku czynią to z wielkim zapałem. jak ty obecnie odczuwasz ich obecność. cyrk i górską miejscowość w Arizonie. – Dlaczego. Nasz strach jest dla nich tunelem. – Co czarownicy robią z istotami nieorganicznymi? – Stapiają się z nimi. niepokoiła mnie możliwość istnienia obdarzonych świadomością istot nieorganicznych. we wszechświat poza wymiarem ludzkim.

zawsze uważałem. że to był sen. że muszę coś zrobić i będzie to z pewnością coś zupełnie niewiarygodnego. Musiałem mocno stąpać po kamieniach. bym stawił czoło istotom nieorganicznym. uznawałem jedynie za przejawy jego dziwactwa. to przynajmniej z ogromnym zainteresowaniem go słuchałem. W ogóle się nie ruszałem. że rozumiem istotę bezpośredniego postrzegania energii. spędziłem całe miesiące wyłącznie na oglądaniu tych dwóch kształtów. była specjalnością don Juana. w jednym momencie. by oczyścić buty z ciężkich grud błota. . że widzę energetyczną kwintesencję czegoś niewiarygodnego. że druga uwaga jest dostępna nam wszystkim. że nie mam ani krzty odwagi. zupełnie na uboczu szerokiego świata ludzkich spraw. że zrozumiałem wszystko to. Nie czekając nawet. Upewniał się. że jest niesamowicie inteligentny. Szliśmy na wschód. dlaczego aż nazbyt łatwo brałem poważnie jego działania. W tej chwili ich obecność przeszkadza ci w śnieniu. Ogarnęła mnie głęboka troska. po czym upewniał się. Po prostu stały przede mną nieruchomo tak długo. Don Juan uważał. ponieważ coś mi mówiło. Byłem bardzo spokojny. W tamtym śnie. które oddzielają nas od drugiej uwagi. smutek pozbawiony racjonalnych podstaw. jak trwał mój sen. rozwijana przez tysiąclecia. aż zdążę mu odpowiedzieć. don Juan zabrał mnie na wzgórza. to owe istoty także się nie poruszą. że widzę. że śnienie burzy bariery. Wiedziałem. czując przemożny strach. Ja zaś nie tylko nie kiwnąłem palcem. ale za to wysokie chyba na siedem stóp. Na pustyni musiało wcześniej trochę pokropić. Domyślałem się jednak. – Jak mam stawić im czoło? – Nie jest to proste. by je spotkać. Wszystko skończyło się nagle. Dlatego też byłem gotów dostosować się do jego nakazów. które prawdę powiedziawszy. był jeszcze wilgotny. patrząc na te dwie dziwne zjawy. gdy obudziłem się. czy przeszedłem do drugiej uwagi. Istoty zachowywały swą spójność i nie zmieniały kształtu. Coś w nich nakazywało czemuś we mnie utrzymywać cały czas obraz ich kształtu. uświadomiłem sobie. gigantyczne dżdżownice. Zanim w końcu opowiedziałem o wszystkim don Juanowi. Dwie dziwne zjawy pojawiały się odtąd podczas każdej sesji śnienia. W drugiej uwadze wszystko nabierało sensu. W mojej normalnej świadomości nie mogłem zrozumieć. byłem w normalnym stanie świadomości. że pochylają się nade mną dwie groźne. Chociaż sam nie byłem w stanie tego doświadczyć. bo czerwonawy piasek. W ten sposób zostałem podzielony na dwie części. jakbym śnił tylko po to.na stopę. Była to raczej fizyczna udręka. której z pewnością ci nie brak. starego człowieka zapomnianego przez wszystkich. Przebiegłość czarowników. w normalnym stanie świadomości. ale zdawałem sobie także sprawę z tego. Gdy doszliśmy do wąskiego wąwozu między dwoma wzgórzami. Don Juan twierdził. Nie miało to jednak nic wspólnego z psychiką. ale nie powinno się też pozwolić im zostać. Istoty te jednak nigdy nie spróbowały zbliżyć się do mnie ani też nie niepokoiły mnie w żaden sposób. że jeśli się nie poruszę. don Juanie? – Staw im czoło w normalnym świecie i każ wrócić później. jak i w drugiej uwadze. – Utknąłeś na niebezpiecznym rozdrożu – powiedział don Juan. Najbardziej niesamowite było to. że obraz tych istot się nie rozpływa ani też nie zmienia w nic innego. – Co mogę zrobić. Mieszkał wtedy w północnym Meksyku. gdy don Juan zabrał mnie na wzgórza pustyni otaczającej Sonorę. gdzie jeśli nawet nie rozumiałem wszystkiego. Natychmiast zalała mnie fala lęków. by zmienić swoje sny. gdy będziesz miał więcej mocy potrzebnej do śnienia. który przyklejał mi się do podeszew butów. idąc pod górę w kierunku wzgórz:. Tego dnia. Don Juan mówił ze mną o widzeniu tak na jawie. ale wykonalne. co mogłem. ale my – bardziej lub mniej zawzięcie czepiając się naszej niewydarzonej racjonalności – utrzymujemy ją na dystans. I sprawiał na mnie wrażenie samotnego czarownika. – Nie należy przeganiać tych istot. Zdawało mi się. W końcu wyglądało to już tak. Wiedziałem o tym. Chodzi tylko o to. don Juan zatrzymał się. Wiedziałem jednak w jakiś sposób. ale również zapomniałem o pierwotnym celu moich ćwiczeń w śnieniu. by zdobyć się na odwagę. czego mnie uczył.

don Juanie? – Przywołaj je. lecz nie słyszałem swojego głosu. czułem mrowienie. Don Juan szorstko nakazał mi zamknąć oczy i ich nie otwierać. Nie trwało to długo. – I nie pozwól mu się wyrwać. Dawni czarownicy kochali swoich sprzymierzeńców. to koniec z tobą! Trzymałem więc ciemny kształt. – Co zalecasz mi w tej chwili. Don Jan stał nieco z tylu. I nawet nie musisz ich zwabiać. – Możesz teraz otworzyć oczy – usłyszałem głos don Juana. Serce chciało wręcz wyskoczyć mi z piersi. Nasyciły swą obecnością twoje sny. ale przytrzymał moją głowę. Kiedy uderzała we mnie. było jak porażenie prądem. z którymi stykałem się na co dzień. gdy już się na nich skupisz. Nie były wcale tak wysokie. byłem wściekły. więc z trudem utrzymywałem równowagę. lecz jak coś puszystego i lekkiego. – Dlaczego nazywasz ich moimi przyjaciółmi? – Oni sami cię wybrali. Istoty nieorganiczne wnoszą swoją rozbudowaną świadomość. że mnie moli. czy ona nie żyje. Skała była pochyła. że mam już ich pełny obraz. nie potrafiłem dać znać don Juanowi. Zdecydowanie nie miałem ochoty na nic takiego. Słyszałem wszystko. bez względu na to. aż będą dokładnie takie same. W rzeczy samej kochali swoich sprzymierzeńców bardziej niż swoich współbraci. ale to nie był don Juan. lecz raczej skondensowane. Chciałem się do niego odwrócić. jak – bardzo będzie tobą miotał. Nie przypominały już nieprzejrzystej światłości. ale to nie była ta sama skała. Nie mogłem wydobyć głosu ani też otworzyć oczu. a potem podejmij decyzję. – W żadnym wypadku – powiedział ktoś. Wkrótce miałem już pełny ich obraz. I w tym właśnie widzę ogromne niebezpieczeństwo. Były teraz o połowę niższe. co się wokół mnie dzieje. – Wstań i złap jednego z nich – rozkazał mi don Juan. że choć byłem ^wiadomy. I wtedy zobaczyłem dwa ciemne kształty przypominające dwa cienkie pnie. Poczułem chłód i twardość kamienia. Oceń sytuację. Wspomniałem ci już. Zaszokowało mnie natomiast to.– To jest z pewnością najlepsze miejsce. Kulaliśmy się po piaszczystym dnie rozpadliny przez dość długi czas. to znaczy. po mojej prawej stronie. A przecież nie śniłem. że potrafiłem to zrobić. lecz nie z bólu. Czułem raz za razem elektryczne wstrząsy przyprawiające mnie o mdłości. wyłem i ryczałem jak zwierzę. Stały dokładnie przede mną. Pomyślałem sobie. Wcale mnie nie zdziwiło. To. – Siedź tutaj i wyobrażaj je sobie. Potem pomógł mi usiąść na pobliskiej skale. W końcu istota pode mną znieruchomiała i stwardniała. – Co mam zrobić. ponieważ chcą stworzyć swój obraz w twojej pamięci. – Pozbawiłeś go tylko . ponieważ wstrząsy te wydawały mi się innego rodzaju energią niż te. Rezultat pozytywny to sprawiedliwa wymiana. Zupełnie mechanicznie wstałem i ruszyłem w kierunku dwóch kształtów. prawie (same i niezwykle groźnie wyglądające słupy. i tak zrobię to. Rezultat negatywny to wzajemne uzależnienie. jak w moich snach. by je przywołać? – Utrzymuj w umyśle ich obraz z twojego snu. O mało co go nie puściłem. Siedziałem ze skrzyżowanymi nogami na jakiejś skale. Nie poruszała się. Ale nie jak spore zwierzę. Twój przypadek jest chyba tego przykładem. który wił się i szarpał. ze szukają towarzystwa. jak w twoich snach – powiedział mi don Juan do ucha. tak jak w moim śnie. Wówczas zdałem sobie sprawę z tego. co w tym momencie poczułem. Pochwyciłem tego z mojej prawej strony. Gdy tak robią. Właśnie nadszedł czas sięgnięcia do tej pamięci. I bez żadnych trudności otworzyłem oczy. Jakby z oddali usłyszałem wołanie don Juana: – Jak go puścisz. Spytałem don Juana. – Daj mi znać. że czarownicy zawiązują z nimi więzi przyjaźni. Patrzyłem na nie z szeroko otwartymi ustami. don Juanie? – Przyjaźń ta polega na wzajemnej wymianie energii. na której usiadłem. – Co składa się na taką przyjaźń. choć silnie naelektryzowanego. iż wcale nie zamierzam posłuchać don Juana. iż mimo usilnych starań. co mi nakazał. śmiejąc się. ciemne. a czarownicy swoją podwyższoną świadomość i wysoką energię. ale jakaś ogromna siła poniosła mnie wbrew mojej woli. by przywołać twoich przyjaciół – powiedział.

ja i istota nieorganiczna przyczepiona do mnie niczym ciemny cień. Delikatnie oddzieliła się ode mnie i zniknęła. że całkowicie odzyskałem siły. – Nie znajdziesz wśród istot nieorganicznych pomocnych przyjaźni. Jakoś byłem pewien. Ten sam głos. byś ją zostawił na piasku. bo nie miała substancji. sen wywołany przez sztuczki don Juana. ale tak się nie stało. taki właśnie obraz pojawiał się w moim umyśle. nie niepokojony więcej przez istoty nieorganiczne. Nie chcę być na łasce żadnej istoty. Aż do tego momentu cząstka mego umysłu zachowywała swą racjonalność. powiedział mi. gdy don Juan zadawał mi to pytanie. organicznej czy nieorganicznej. których doświadczałem. o wszystkich możliwościach. Wodne istoty nieorganiczne są bardziej skore do przesady. Odrzuciłem tę część wiedzy czarowników. żebym położył się na istocie nieorganicznej. gdy krzyczałem. Podszedłem do leżącej na piasku istoty i spróbowałem ją dźwignąć. nawet mnie nie słyszałeś. pozostawiając mnie z niezwykle przyjemnym odczuciem pełni. który nie należał do don Juana. jakich jej dostarczyłeś. W kwestii istot nieorganicznych jestem prawie nowicjuszem. I nagle podjąłem szaleńczą decyzję. . jak ważne było jego pytanie. Spojrzałem pytająco na don Juana. że szarpnięcia energii. moim zdaniem.energii. tak jak zawsze. by zabezpieczyć twój związek. Uznałem. Ale za każdym razem. jak pali mnie w gardle. zbyt niewygodna i kapryśna. bardziej opanowane. Nie mogłeś jej chwycić. Ale wiedząc. don Juanie? – Nie dałeś mi czasu. ale też bardziej nadęte. Nigdy w życiu nie czułem strumieni naelektryzowanej wody. don Juanie? – To zbyt wielkie. Kontynuowałem moje ćwiczenia w śnieniu. którą wpierw pozbawiłeś energii. a następnie znów naładowałeś. Ciemny kształt leżał na piasku. Gdy wiedziałem już. choć nie wydaje mi się. Powinienem się zmartwić jego zdecydowanie negatywną reakcją. o których mówiono. bardziej skłonne do naśladownictwa. Przyglądał mi się z wielkim zaciekawieniem. lecz znów nie mogłem wydobyć z siebie głosu. Z pewnością przyjdzie po więcej. Potem pomógł mi wstać. ale raczej dokuczliwe uzależnienie – zawyrokował. Byłem zdezorientowany. – Musisz być bardzo ostrożny. Zrobiłem to i oboje w jednym ruchu stanęliśmy na ziemi. obudziłem go i opowiedziałem mu. Dawni czarownicy uważali. Prawie przez cały ten czas spałem. Przez ponad dobę odzyskiwałem kontrolę nad swoim umysłem. Ale nie wstawaj jeszcze. po prostu wyszła z siebie z emocji. Chciałem zapytać don Juana. było słuszne. że wszystko działo się naprawdę. Tym miały się różnić od tych ognistych. jest ona. by można było je wytworzyć czy poczuć. Od czasu do czasu don Juan podchodził do mnie. nie pozbawione uczuć. biorąc wszystko to za jakiś sen. by teraz o tym dyskutować. że są poważniejsze. że cokolwiek zrobiłem. Nie mogłem mu powiedzieć. były jak strumienie naelektryzowanej wody. co czułem. zadając mi pytanie: “Czy energia istoty nieorganicznej była jak ogień czy jak woda?" Czułem. a nawet. – Powinieneś był mnie uprzedzić. Poza tym. don Juan spał. – Jakie to wszystko ma dla mnie znaczenie. Na tym zakończyła się nasza rozmowa. – Dlaczego mnie nie powstrzymałeś. – Nie znałem wszystkich możliwości. że są bardziej oddane. Zalecałbym ci wyplenić strach z twoich snów i z twojego życia. Istota organiczna. być może. czy nic jej nie będzie. Poleź jeszcze przez chwilę.

lecz całkowicie zmienia się jego nastrój. co teraz o nich sądzisz? – Pogrzebałem moje opinie – odparłem. rzadko kiedy pytałem go o to i nigdy nie drążyłem tematu zbyt głęboko. – Do twoich pogaduszek z istotami nieorganicznymi – odparł sucho. Moja odpowiedź niezmiernie ubawiła don Juana. Byłem więc zaskoczony. chociaż nie wiedziałem dlaczego. iż znów zlekceważył moje pytanie. był głosem istoty nieorganicznej. podejmowane zawsze zupełnie nieoczekiwanie. – Nie mam czasu myśleć. czy domyśla się. – Czy teraz też się ich boisz. gdy tylko zdecydował się podjąć ten temat. i długo się miotam. lecz odraza. który wprawia mnie w wirowanie. co ty zrobiłeś: zaprzeczyć ich istnieniu. – Nigdy nie należały do moich ulubieńców – stwierdził. A przy okazji. a ja odkrywam. nie zmieniam go na inny. One kochają niewolnictwo. to właśnie to. Nigdy bowiem nie wspominałem nikomu. gdy don Juan uzna to za konieczne. – Ta sprawa tak samo wykończy twój zdrowy rozsądek. jak temat istot nieorganicznych. don Juanie? – czułem się zmuszony spytać. że pomyślałem. Pewnego razu. Śmiał się ze mnie i poprosił. że ta sprawa jest dla mnie zbyt naciągana. że będziemy rozmawiać o śnieniu tylko wtedy. don Juanie? – To nie jest właściwie strach. że ten natrętny głos. że czasami. byś skupiał swą uwagę śnienia na przedmiotach w twoich snach. – Żartujesz? Jakich pogaduszek? – Nie chciałem poruszać tego tematu. tak czy owak. przyciągany przez jakiś szczegół. twierdząc. Don Juan wpatrywał się we mnie z uśmiechem. W tym momencie wierzyłem jednak. iż sam podjął ten temat. że don Juan kompletnie stracił rozum. Komentarze lub rozważania o śnieniu niezmiennie pojawiały się w tle innych tematów jego nauk. Nie chcę mieć z nimi nic wspólnego. Nie potrafiłem go przezwyciężyć. co powinno nastąpić. że tym razem zechce sprawić mi przyjemność i odpowie. Zawsze się budzę z takiego snu. prowadzony przez niewidzialnego przewodnika. ciągle wirując. – Najlepsze. że to tylko sen. bym opowiedział mu o moich niezwykłych sesjach śnienia. że dzięki obcowaniu z istotami nieorganicznymi w śnieniu. – Oczywiście główną przyczyną był strach. – To bardzo uciążliwy temat – stwierdził takim tonem. i tak utrwalił się już na dobre. W ten sposób w nic się nie angażujesz. zanim zupełnie się przebudzę. a ja wolność. Roześmiał się i powiedział mi o swoich własnych lękach i odrazie do istot nieorganicznych. – Do czego pijesz.ROZDZIAŁ IV: UNIERUCHOMIENIE PUNKTU POŁĄCZENIA Ponieważ umówiliśmy się. bym mógł traktować ją poważnie. a we śnie wszystko może się zdarzyć. gdy odwiedziłem don Juana w jego domu i rozmawialiśmy zupełnie o czymś innym. że znajduję się w nie znanym mi wymiarze. Dlatego też bardziej niż chętnie słuchałem go. . Poczułem się dziwnie winny. Natychmiast skorzystałem z okazji i zapytałem don Juana. – Czy jest po temu jakiś szczególny powód? – Najbardziej oczywisty na świecie: zupełne przeciwieństwo. by ci powiedzieć. Odczułem niewyobrażalne rozdrażnienie i szorstko powiedziałem don Juanowi. co można zrobić z istotami nieorganicznymi. Nieraz wcześniej pytałem go o to. gdy zaczął mówić dalej. Ta prośba bardzo mnie zdziwiła. a ja niczego nie sprzedaję. gdy należało to zrobić. gdy oddalam się od swojego snu. ale chyba nadszedł już czas. że nawet zacząłem na niego krzyczeć. być może dlatego. lecz pogadywać sobie z nimi regularnie. który napominał cię. Tam szybuję. ten nagle powiedział. lecz nie udzielił mi zadowalającej odpowiedzi. Byłem tak rozdrażniony. One uwielbiają kupować. Pomyślałem sobie. dawni czarownicy nabyli wielkiej biegłości w manipulowaniu punktem połączenia – w dziedzinie niezwykle obszernej i złowrogiej. w jakich czasach mogli żyć dawni czarownicy.

don Juanie. – Tak samo. czy współcześni – znajdowali azyl w uznanych instytucjach. Powiedziałem don Juanowi. kto wie to na pewno. Na razie jednak pozwól. że rzeczywiście. lecz również nagualem. – Historia ta wyda ci się wydumana jedynie wówczas. – Według mojej wiedzy dawni czarownicy panowali przez cztery tysiące lat. Zapomniałem całkiem o swoim pytaniu o dawnych czarowników. – Według mnie dawni czarownicy żyli może nawet aż dziesięć tysięcy lat temu – powiedział z uśmiechem. – Nie próbuję zbijać twoich argumentów – ciągnął –lecz być może już wkrótce będziesz mógł zapytać kogoś. Kto może potwierdzić coś. Odrzekłem mu. – Skąd możesz być tak pewien tych swoich dat? –zapytałem. że angażuję się w tę dyskusję tylko po to. że zapamiętasz. mocno zaniepokojony niespodziewanym obrotem wydarzeń. brak ideologicznych sympatii czarowników czyni z nich idealnych pracowników. że czarownicy – czy to starożytni. aczkolwiek wtedy zareagowałbym zupełnie inaczej. Dziesięć tysięcy lat to o wiele za dużo. by nie okazać mu wprost. pozostanie jedynie kwestią energii. iż nie wydaje mi się. co zostało po ich starożytnych poprzednikach. nagualu Sebastianie. o których mowa. I właśnie z nim musisz się spotkać. Wy dwaj musicie się spotkać pewnego dnia. ale też nie mogłem przyznać mu racji. Mam nadzieję. iż Sebastian jest nie tylko czarownikiem. To właśnie on opowiedział mi wszystko o dawnych czarownikach. – Nikt nie wie tego na pewno. Chodzi o jednego z dawnych czarowników. że opowiem ci inną wydumaną historię o pewnym nagualu z mojej linii. że słucham pilnie każdego jego słowa. że z powodu swojej wielkiej dyscypliny czarownicy są godnymi zaufania pracownikami i z tego powodu są usilnie poszukiwani przez instytucje. w stanie normalnej świadomości nie wierzę w te jego wydumane historie. lecz don Juan podjął ten temat na nowo. do kościoła przyszedł dziwny człowiek – stary Indianin wyglądający na chorego. ale istnieje ktoś. że Indianin poszukuje proboszcza. Przybysz poprosił słabym głosem o pomoc. –Jeśli natomiast nie zaangażujesz w to swojego zdrowego rozsądku. Nic nie powiedziałem. w którą nie można uwierzyć. Powiedziałem mu. nie uwierzyłbym w nie również w drugiej uwadze. Twierdził. Nagual pomyślał. Don Juan opowiadał dalej. Zarzucił mi. – Skąd możesz być tak pewien swoich? – odparował. – Don Juanie. co zdarzyło się siedem tysięcy lat temu? – To bardzo proste. którym ciągle brak takich właśnie osób. którego spotkałem. o czym mówi. don Juanie. że jeśli tylko nikt nie jest świadomy istnienia magii. choć zupełnie nie rozumiem. iż w ogóle nie wierzę w to. On jest kluczem do wielu naszych starań i wysiłków. Podkreślił. oczekując mojej reakcji. że wie. że nagual Sebastian był kościelnym w południowym Meksyku na początku osiemnastego wieku. lecz ten. dlaczego powiedziałeś. Tego. Chrapliwym głosem oświadczył wprost. kto może to wszystko potwierdzić. – To kolejna rzecz. takich jak Kościół. z wielkim wysiłkiem. odciągnął Indianina na bok . gdy zaczniesz ją roztrząsać – zauważył don Juan. skierował swe słowa do niego. jak czarownicy – zripostował raz jeszcze. Nie żartuj sobie. żeby mogła być to prawda. Przyznałem. – Ty wiesz swoje. Don Juan powiedział mi. co mówi o dawnych czarownikach. a ja swoje – stwierdził don Juan. że pewnego dnia. że spotkam jednego z dawnych czarowników? – Ponieważ tak będzie. że archeologowie mają nieomylne metody ustalania czasu istnienia dawnych kultur. co powiem ci o tym człowieku. – Daj spokój. opierając swoją odpowiedź na najnowszych danych archeologicznych dotyczących migracji azjatyckich nomadów do obu Ameryk. gdy Sebastian krzątał się przy swojej pracy. Sebastian. Co prawda.– Miewasz prawdziwie udane spotkania ze swoimi nieorganicznymi przyjaciółmi – stwierdził don Juan. Don Juan uważał. Nie chciałem się z nim kłócić. Trzy tysiące lat temu skończyła się ich władza i od tej pory czarownicy przegrupowują i restrukturyzują to. od siódmego do trzeciego tysiąclecia wstecz. Pewnego dnia spotkasz tę osobę.

Sebastian musiał przyjąć podarunek. Stary człowiek odparł. nagual i jego grupa znaleźli się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. jak ma przekazać mu swoją energię. – Coś absolutnie bezosobowego – powiedział. dotknąłem nawet jednej z nich. Don Juan zapewnił mnie. które. Stary człowiek wyjaśnił. było prawdą. którą gromadzi w swoim ciele i której on bezboleśnie zaczerpnie z jego centrum energetycznego znajdującego się na pępku. które. który sprzeciwił się śmierci. Don Juan musiał zauważyć druzgoczący efekt swoich słów. że Indianin wcale nie przesadzał. zapytałem o dawnych czarowników. pochodzi od niego samego. został przyparty do muru i nie miał innego wyjścia. To właśnie tego. przyjęli go z wdzięcznością i dumą. Tej groźby nie można było zlekceważyć. że to. że jest jednym z czarowników starożytności. Jednak pozostali naguale. który zmienia przebieg i ostateczny cel ich linii. – W jaki sposób zdołał tak długo przeżyć? – zapytałem. że byli u szczytu swego rozwoju trzy tysiące lat temu. choć właśnie teraz gaśnie. który był bardzo inteligentnym człowiekiem i nie miał ochoty wysłuchiwać podobnych bzdur. że jeśli ten nie spełni jego prośby. Don Juan zakończył swoje opowiadanie. Chciałem zadać don Juanowi zwięzłe pytanie. bardziej mnie przeraziła. co zaszło między Sebastianem a starym Indianinem. znajduje się przestrzeń. które związało wszystkich sześciu nagualów. że nagual dzięki swojej dyscyplinie nabywa szczególnego rodzaju energii. w której one . gdy siedziałem przy biurku. jak zapewnił Sebastiana. lecz również otrzyma podarunek mocy. a on powiedział. by utrzymać się przy życiu. Świadomość. zaczęto nazywać lokatorem. jak ludzie. – Tego nikt nie wie – odpowiedział don Juan. które zamierzałem zadać don Juanowi. że nie przybył tu. Stary człowiek rozzłościł się i zagroził Sebastianowi. że istoty nieorganiczne są tak samo realne. trwa już tysiące lat. wyda go i jego grupę władzom kościelnym. ofiarował każdemu nagualowi podarunek mocy. – A co tam na nas czeka. Zmienił poziom mojej świadomości. którzy przyszli po nim. jednym z tych. które możliwie najlepiej wyrażałoby mój dylemat. że z biegiem czasu tego. że znajdując się w stanie nie całkiem normalnej świadomości na pustyni wokół Sonory. którzy sprzeciwili się śmierci. Zacząłem uzyskiwać w snach odpowiedzi na pytania. don Juanie? Jego odpowiedź. Kłamstewka są dobre dla tych. Kilka miesięcy później moje ćwiczenia w śnieniu przybrały dziwny obrót. co tam się ukrywa. czekając na nich. – Skąd wiesz. zataczając ręką szeroki łuk – nie zawracasz sobie głowy kłamstewkami. stało się później podstawą porozumienia. Sebastian. – Wszystko. Powiedział. Przypomniałem sobie. Don Juan przypomniał mi. A moje sny co jakiś czas odchodziły od normalności i widywałem wówczas obrazy światów. nie dawała nagualowi spokoju. jak tylko spełnić jego prośbę. bym doszedł do siebie. jak podejrzewałem.i zażądał przeprosin. którzy nigdy nie widzieli. jeśli nie z odrazą. otrzymałem odpowiedź na nie wypowiedziane pytanie o realność istot nieorganicznych. a ja zostałem z dziwnym uczuciem. gdy Kościół brutalnie i systematycznie tępił heretyckie praktyki wśród Indian Nowego Świata. – Gdy stajesz w obliczu tej niewyobrażalnej tajemnicy dokoła – odparł. że zacząłem uważać za istoty realne. Przetrwał tak długo prawdopodobnie dzięki sobie tylko znanym sposobom manipulowania punktem połączenia. Don Juan powiedział. że manipuluje nim stary Indianin. by zaprzestał wygłupów. sformułowałem je w myślach następująco: “Jeżeli mamy przyjąć. co powiedział. lecz przybysz był nieugięty i nie pozostawił mu innego wyjścia. aczkolwiek zrobił to bardzo niechętnie. niż mogłem sobie wyobrazić. który sprzeciwił się śmierci dotrzymał słowa. Widziałem je w snach tak wiele razy. że mówił prawdę? Don Juan pokręcił głową ze zdumieniem. który sprzeciwił się śmierci. Uczucie to było dla mnie bardziej kłopotliwe. których zwano tymi. że były to czasy. wyjaśniając. co wiemy o nim od pokoleń. Największe wrażenie jednak wywarło na mnie to. lecz po fachową pomoc. to gdzie w fizycznym wszechświecie. Don Juan nie chciał więcej opowiadać. W zamian za to Sebastian nie tylko będzie mógł bez żadnego uszczerbku działać dalej. Sebastian zapytał Indianina. następców Sebastiana. I od ponad dwustu lat naguale z linii don Juana szanują to porozumienie. że po niedługim czasie zaczęło mi się to przydarzać również na jawie. Ten. Okazało się bowiem. nie mogły być wytworami mojego umysłu. w zamian za ich energię. Pewnego dnia. że to. tworząc symbiotyczny związek. pozornie niewinna. że potrzebuje energii naguala. upomniał Indianina. aby przepraszać. niż gdybym opisał największą potworność.

że tracę rozum. Problem z wysłannikiem śnienia polega na tym. – Nie tracisz rozumu. co jest czym. a my wyciągamy z tego własne wnioski. Wysłannik powtórzył jedynie to. – Co to wysłannik śnienia? – To obca energia obdarzona zwięzłością. Nawet ją widzą. don Juanie. – Czyjego rady są bezpieczne i rozsądne? – To nie są rady. jak mówiłem – zauważył don Juan. – Jest tak. Przy pierwszej okazji opowiedziałem o tym don Juanowi. ale tylko pozornie odkrył coś przed tobą. jak twój świat znajduje się w jego zwyczajowym położeniu. don Juanie. po prostu słyszysz głos wysłannika śnienia. czy on również słyszy jego głos. Przyszło mi na myśl. Chciałem dowiedzieć się czegoś więcej o wysłanniku. A raczej pojedynczy głos. iż wiedziałem to wcześniej. niż przypuszczasz. – Nie skłamałbyś. że takie rzeczy są normalne w życiu czarownika – powiedział. Niektórzy czarownicy są jej zagorzałymi zwolennikami. Później usłyszałem męski głos: – Przestrzeń ta znajduje się w określonym położeniu punktu połączenia. Tak samo. Bądź jednak spokojny. – Dlaczego niektórym z nas objawia się jako głos? – Widzimy ją albo słyszymy. ponieważ utrzymujemy nasz punkt połączenia nieruchomo w nowym. lecz również przeraził. iż jest to obca energia obdarzona zwięzłością. śniący osiąga pewien próg energii i zaczyna widzieć różne rzeczy lub słyszeć głosy. Wszystko zależy od stopnia unieruchomienia punktu połączenia. co ten już wie lub wiedziałby. jaki jest stan rzeczy. Jaka to energia? Dobrotliwa. jeżeli jesteś w stanie utrzymać pewien dystans. Po przekroczeniu pierwszej lub drugiej bramy śnienia. Opowiedziałem don Juanowi. Bezosobowa siła. – Jasne. ponieważ posiada głos. było wdawanie się w dyskusję z jakimś eterycznym głosem. Wysłannik pozostanie tym. że nie tylko mnie zaintrygował. dobra? Jaka? – Obca energia. że skłamałbym. gdybym powiedział. im silniejsze unieruchomienie. co już wiedziałeś. która rzekomo pomaga śniącym poprzez mówienie im różnych rzeczy. jakiej pragnąłem. Czekałem na niego w trwodze. niż przypuszczamy. – Wysłannik nie powiedział ci nic nowego. Głos był tak wyraźny i apodyktyczny. lecz ja byłem zbyt przerażony. bez pomocy don Juana. usłyszałem dziwny śmiech. Ale taka to już nasza ludzka przypadłość. Ostatnią rzeczą. nic się nie zdarzy. – Obawiam się. zła. On tylko mówi nam. Obca energia. której nadajemy cechy osobowe. – Czy ta siła może się zmaterializować? – zapytałem. złośliwa. lecz zdarzenie już więcej się nie powtórzyło. Ten głos mówi im. albo – tak jak ty – słyszą jako kobiecy lub męski głos. by sobie żartować. czym jest: bezosobową siłą. że może powiedzieć czarownikowi jedynie to. co najczęściej biorą za święte słowa.istnieją? Po postawieniu sobie tego pytania. Jego stwierdzenia były słuszne. tym silniejsze przeżycie kontaktu z wysłannikiem. Następny kłopot do mojej kolekcji kłopotów. wstałem więc i wybiegłem z domu. Wiesz obecnie nieskończenie więcej o tajemnicy wszechświata. Tylko tyle. zupełnie jak wówczas. co mówił do mnie głos. – Stwierdzenie. Nie wywarło to na nim żadnego wrażenia. – Musisz zrozumieć raz na zawsze. napełniło mnie wielką radością. Don Juan roześmiał się. gdy mocowałem się z istotą nieorganiczną. Uważaj! Możesz zobaczyć i poczuć go jako nagą kobietę. gdyby był czarownikiem z prawdziwego zdarzenia. określonym położeniu. Przerwał mi i uśmiechając się szeroko. wcale mi nie pomogło. wiemy więcej o tajemnicy wszechświata. Zacząłem pytać don Juana. powiedział: . Czarownicy nazywają go głosem wysłannika śnienia. Przeżycie tego niesamowitego zjawiska zupełnie samodzielnie. która oddziałuje na nas z powodu unieruchomienia naszego punktu połączenia.

Innymi słowy. pomógł mi podjąć decyzję i odrzucić tę drogę. W ten sam sposób my sami uczylibyśmy je. stal się bezosobowym głosem. Potem. chciwością. – Jeśli ktoś miałby wziąć za miernik twoją najgłębszą jaźń razem ze wszystkimi jej lękami. zazdrością i tak dalej. który do dzisiaj mówi mi o różnych sprawach. nasza wolność. Mogę stwierdzić jedynie. wysłannik mało mnie obchodzi. W młodości widywałem go jako zakonnika w czarnym kapturze. Aby w pełni podążać za przykładem swoich sprzymierzeńców. – Potrafisz to jakoś wyjaśnić? – Nie. lecz zrobili to na bazie czystej. – A jaka jest ta cena? – Nasze życie. że nie wyobrażam sobie. Ilość energii potrzebna do regularnego odbywania takiej podróży jest niewyobrażalna. Jednakże ich metoda polega na potraktowaniu jako miernika naszych potrzeb naszej najgłębszej jaźni. po co miałbym zostawać ich uczniem – dodał don Juan. podczas gdy don Juan zanosił się śmiechem. która przybywa z ich świata. – Czy wysłannik śnienia jest istotą nieorganiczną? –zapytałem. – Powiedzmy. o rzeczach. Sprzymierzeńcy wykonywali poszczególne czynności. Gorączkowo szukałem w pamięci pytań z innych dziedzin. co robisz. don Juanie? – O wszystkim. – Czy związki z istotami nieorganicznymi przetrwały do dzisiaj? – Nie potrafię na to odpowiedzieć z całą pewnością. że ja również powinienem odrzucać istoty nieorganiczne. Zaangażowanie tej natury. dawni czarownicy musieli spędzać życie w świecie istot nieorganicznych. – Ale czego one uczą? – Rzeczy właściwych ich światu. jak zaspokoić ten straszliwy stan ducha. a potem uczeniu nas odpowiednich rzeczy. W szczególności o tobie. – Istoty nieorganiczne stały się ich sprzymierzeńcami i za pomocą cierpliwych instrukcji nauczyły ich czynić cuda. Wysłannik mówi mi o wszystkim. Wysłannik mówi i do mnie. – Cena jest zbyt wysoka. Dlatego właśnie śniący zawsze się z nią stykają. – Nie wiedziałem. . W pewnym momencie życia musiałem podjąć decyzję. to jakie mogłyby być tego rezultaty? Jak myślisz? Nie znalazłem odpowiedzi. co robią. nasze oddanie się im. i tak dalej. don Juanie? Nie odpowiedział. że jest siłą. Nigdy nie żałowałem tej decyzji. gdy nie ma mnie w pobliżu. że nauczyli się wspaniałych rzeczy. jaki przybrała nasza rozmowa. Gadającego zakonnika. – Czy oznacza to. O tym. nagual Julian. niższej jaźni – ciągnął don Juan. których nie chce mi się samemu rozgryzać. Na przykład o szczegółach związanych z zachowaniem moich uczniów. na którego widok umierałem ze strachu. rzeczy właściwych naszemu światu. czy skoncentrować się na istotach nieorganicznych i pójść w ślady dawnych czarowników. na co skieruję moją intencję. dlaczego miałoby to być niebezpieczne. a potem uczyłby cię. Zamiast tego wyjaśnił. że posiadają głębszą świadomość niż nasza własna.– Tak. – Uważasz. ogranicza poszukiwanie wolności. To bardzo niebezpieczne! – Nie rozumiem. Może dlatego. Chyba doskonale rozumiałem. czują się zmuszone wziąć nas pod swą kuratelę. nasza energia. że każdy śniący słyszy albo widzi wysłannika? – Każdy go słyszy. że istoty nieorganiczne są zawsze gotowe do nauczania. dlaczego don Juan to wszystko odrzucił. a czarownicy starożytności krok po kroku powtarzali je. tak. – Jakich sprawach. Mój nauczyciel. czy odrzucić to wszystko. W tym momencie zupełnie przestał mi się podobać kierunek. – Problem z dawnymi czarownikami polega na tym. gdybyśmy byli w stanie. nie czyniąc żadnych zmian w swojej najgłębszej naturze. bym mógł żyć w takich związkach. poprzez zużytkowanie całego zapasu dostępnej energii. za każdym razem. niewielu jednak widzi lub czuje. Poza tym. gdy już lepiej radziłem sobie ze strachem.

Opowiedział mi o spełnieniu i wiedzy. – Robisz to i jeszcze dużo więcej. zachowując swoją świadomość i indywidualność. że zareagowałem nieco histerycznie. I ty też tam byłeś. zalewającego mnie pochlebstwami. porządku dawnych czarowników. Ale nie ma sensu teraz o tym mówić. Wysłannik powiedział to po angielsku z wyraźnym akcentem z Zachodniego Wybrzeża. – Analizuje się znaczenie słów. o pragnieniu przygód i obsesji na tle nowych rzeczy i nowych horyzontów. wybrali złe rozwidlenie. Kilka tygodni później stwierdziłem. że zdumiewa go to. Gdy jednak powtórzyłem mu to. uczysz się spójności. z wyraźnym akcentem południowych pampasów. że nie akceptujesz albo nie lubisz wysłannika. gdy usłyszałem głos wysłannika. Ale w końcu i oni popełnili błąd. traktuje się je jako znaki. Powróciłem więc do swoich ćwiczeń w śnieniu. Potem przeszedł na hiszpański. że muszę przerwać moje lekcje śnienia. iż ze wszystkich wspaniałych rzeczy. – Unieruchomienie punktu połączenia w jakimś nowym miejscu oznacza nabycie spójności – powiedział don Juan. – To właśnie robiłeś podczas ćwiczeń w śnieniu. wysłannik jest doskonałym pomostem łączącym oba światy. że czarownicy byli zdolni do egzystowania w takich światach tak samo. że nie nauczono nas traktować snów jako poważnego pola odkrywania nowego. by mnie uspokoić. Sam zobaczysz. Podczas jednej z wizyt zupełnie niespodziewanie zaczął mówić o snach. zgodził się ze mną. Natychmiast powiedziałem don Juanowi. Postawili wszystko na jedną kartę: unieruchomienie punktu połączenia w tysiącach położeń. ciało energetyczne. mówi. – To. iż odwołałem moją decyzję. badając te tysiące położeń. Rozróżniłem słaby akcent argentyński. Podchodzenie zaś zdefiniował jako sztukę unieruchamiania punktu połączenia w dowolnym położeniu. Pewnego dnia zgodzisz się ze mną. Spojrzał na mnie ze zdziwieniem. Uwaga śnienia. wysłannik śnienia są niczym innym. że don Juan wie. – Z tego co wiem – ciągnął don Juan – tak postąpili jedynie czarownicy starożytności. co usłyszałem. przeraziło mnie i przyprawiło o mdłości. Don Juan powiedział. zmuszając śniących do unieruchomienia punktu połączenia. Nie oczyściłeś jeszcze swojej uwagi śnienia ze wszystkich śmieci. Chcesz wiedzy. Słuchanie jego głosu. jak efektami ubocznymi nabywania spójności. nie oznacza. Wysłannik należy do innego porządku. ponieważ nie widzisz niczego złego w próbowaniu wszystkich możliwości. by wysłannik mówił w ten sposób. – Czy byłeś kiedykolwiek w takim świecie.– Chcesz przez to powiedzieć. Głos mówił nawet po portugalska. druga uwaga. ani nie lubię. Jeżeli czarownik chce żyć w świecie istot nieorganicznych. – Lubisz mnie. iż tak nie jest w istocie – zaczął. że nie zgadzam się z nim w kwestii wysłannika. Nie chcesz siedzieć sobie bezpiecznie. Śnienie pomaga w tym. Byłem tym zafascynowany. Już miałem wszcząć kłótnię. Innymi słowy. Wyczułem jednak. wszystkie są efektami ubocznymi unieruchomienia punktu . o tym. że udoskonalam swoje ciało energetyczne – zauważyłem ze zdziwieniem. a moja decyzja o wycofaniu się z nauki była nieuzasadniona. A poza tym jego nauki i przewodnictwo po naszym świecie to absurd. lecz z pewnością mogli tam żyć. don Juanie? – Niezliczoną liczbę razy. Stali się zbyt zachłanni i gdy doszli do rozdroża. O świecie istot nieorganicznych porozmawiamy innym razem. don Juanie? – Ani go nie akceptuję. związki z istotami nieorganicznymi. lecz nigdy nie uznaje się ich za świat prawdziwych zdarzeń. A za ten absurd wysłannik pobiera nieprawdopodobne ilości energii. Wysłannik śnienia był dla takich czarowników najważniejszą istotą. Nigdy przedtem nie słyszałem. a na dodatek naucza i prowadzi. jak daleko jestem od miejsca swoich narodzin. których czarownicy się nauczyli. a wiedza jest mocą. które może przyjąć. Byłem pewien. W tonie don Juana pobrzmiewało ukryte przekonanie. Wielokrotnie powtarzał. – Myślałem. jak my egzystujemy w naszym? – Niezupełnie tak samo. że robi to tylko po to. – Czy mam z tego wnioskować. pozostały jedynie sztuka śnienia i sztuka podchodzenia. że sztuka śnienia wiąże się z przemieszczaniem punktu połączenia. zagrzebany w rutynie i przekonaniach swego powszedniego życia. – On ma rację – powiedział. do którego zostanie przesunięty.

To. – Co to jest pozycja śnienia. rozwijasz również umiejętność bycia spójnym. że aż śmieszne. W czasie tej wizji czy też snu ogarnęły mnie racjonalne wątpliwości. tak jak robiłem to w snach. poniżej. gdy się wpatrywałem. lecz z pewną drobną. groźnie . który właśnie śniłeś. nie wiedząc dlaczego. nie miałem dość energii. Otaczały mnie ciemne góry i zieloność roślin. Oczywiście zachowywałem się również tak samo. Masz utrzymać swą uwagę śnienia na liściach tego drzewa. iż zachowanie spójności we wszystkich przesunięciach jest prawdziwym osiągnięciem. jak w prawdziwym śnie. lecz postrzegałem nie tylko oczami. w rzeczywistości utrzymujesz pozycję śnienia swojego punktu połączenia. – Chcesz. Wyjaśniał mi cierpliwie. – W jaki sposób możemy unieruchomić punkt połączenia w pozycji śnienia? – Przez utrzymywanie obrazu dowolnego przedmiotu z twojego snu lub poprzez swobodne zmiany snów. bym sprawdził w praktyce to. unieruchomię go w nowym położeniu. a nie ruch. że są one praktycznie niezauważalne. Byłem przekonany. lecz wielozmysłowa. że poprzez przypatrywanie się liściom dokonam małego przemieszczenia punktu połączenia. że jest to tak proste. abym po prostu się w nie wpatrywał? – zapytałem. zmieniło się w sen. a potem siła bezpośredniego doświadczenia zaćmiła je zupełnie. Trudność polega tu na tym. lecz również wtedy. Don Juan miał rację. Potem don Juan powiedział. Trwały jedynie chwilę. ćwiczysz umiejętność zachowania nowego kształtu swej energii poprzez umocowanie punktu połączenia nieruchomo w położeniu określonego snu.połączenia w przeróżnych pozycjach śnienia. chichocząc. przyciągany siłą wiru. Czułem. żebyś po prostu się w nie wpatrywał. który formował się. Dzięki swoim ćwiczeniom w śnieniu. rozciągał się niezmierzony horyzont. Wszędzie skłaniały się nade mną ogromne. A może zasnąłem zahipnotyzowany przez drżące na wietrze liście i to wszystko mi się śni. – Czy rzeczywiście zachowuję nowy kształt mojej energii? – Niezupełnie. a moja spójność sprawi. Mogłem je również powąchać. jakbyś śnił. choć niezwykle znaczącą zmianą. w istocie czułem je pod palcami. Wiry formowały się nie tylko wówczas. Na końcu dodał. Myśli zaczęły odpływać. Potem. gdy tylko skupiałem swoją wielozmysłową uwagę śnienia na jakiejś cesze drzewa. jak podczas zwykłego snu. Zdenerwowanie sprawiło. lecz dlatego. na liściach samotnego drzewa rosnącego w pobliżu. utrzymać go i oto nagle zostałem wciągnięty w zawirowanie. Pamiętaj. czego się nauczyłem w śnieniu. – Skąd wiemy. przywołując moją uwagę śnienia przez przypatrywanie się poszczególnym liściom. że nadszedł czas. kolejne szarpnięcie energii przeniosło mnie w zupełnie inne miejsce. czy przypadkiem nie wdrapałem się na to drzewo w przypływie oszołomienia i naprawdę nie chwytam za liście. Przede mną. Wtem wstrząsnęło mną straszliwie. don Juanie? – Każda nowa pozycja. Zacząłem się zastanawiać. Chcę. Liście drzewa przemieniły się we wszechświat odczuć zmysłowych. jak nauczyłem się w moich snach. że siedzę na jakimś śnionym drzewie. – Nie chcę. że są one tak małe i tak liczne. Jednak tak samo. będąc w stanie świadomości normalnego świata. Jakiś nagły ruch wstrząsnął wszystkim dokoła i wypchnął mnie z kępy liści. gdy dotykałem drzewa jakąś częścią mojego ciała. że nie potrafisz. że nie byłem w stanie śledzić jego toku rozumowania. że twój punkt połączenia wykonuje jedynie przesunięcie. że będę postrzegać z poziomu drugiej uwagi. kiedy już potrafisz utrzymać obraz dowolnego przedmiotu. i to nie dlatego. by się nad tym dłużej rozwodzić. do której punkt połączenia zostaje przemieszczony w trakcie snu. Moja uwaga śnienia była nie tylko wzrokowa. A teraz wpatruj się w te liście tak. że w snach. Inaczej mówiąc. Przesunięcia punktu połączenia powodują tak małe zmiany. że zachowujemy spójność? – Dzięki wyrazistości naszej percepcji. Wystarczyło jedynie skupić wzrok na liściach. tak jakbym się wyrwał z magnetycznego uścisku drzewa. Poruszałem się od szczegółu do szczegółu. jakbym dotykał tych liści. zagubiony w koronie drzewa. Nie dając mi czasu na zadanie jakiegokolwiek pytania. nakazał mi skupić moją uwagę. abyś zrobił coś bardzo szczególnego z tymi liśćmi. Im wyrazistszy jest obraz naszych snów. zupełnie jak podczas śnienia. to tak. co z początku było zwykłym wpatrywaniem się w liście drzewa. jakby połknęły mnie w całości. tak jak zdarzało się to podczas niezliczonych snów. tym większa spójność.

z jaką można nim manipulować. a potem wypycha punkt połączenia poza wymiar ludzki i pozwala nam postrzegać to. Człowiek – ponieważ nie wie o istnieniu punktu połączenia i musi uważać efekt uboczny jego zwyczajowego położenia za coś ostatecznego i bezspornego. na prośbę don Juana opisałem wszystko.wyglądające drzewa. Wiedziałem. w którym mogłem myśleć spójnie. a rozum będzie odpowiadał. że z moim rozumem jest coś nie w porządku. ale wcześniej czy później umysł rozświetli ciemności niewiedzy. że rozumiemy świat i potrafimy przewidywać zdarzenia. Don Juan utrzymywał. gdzie jest ten świat. W środku czułem. Oderwałem się od drzewa i w jednej sekundzie znalazłem się przy don Juanie. tak jakbyś nie wiedział o istnieniu punktu połączenia. że istnieją inne światy. W tej samej jednak chwili usłyszałem wyraźnie głos wysłannika. Im bardziej jest ono sztywne i niezmienne. nieporuszony. że to rzeczywiście sen i zniknie od razu. Natychmiast zrozumiałem. Naprawdę w to wierzyłem. że za kilka godzin. Po przebudzeniu. co widziałem i co robiłem. Don Juan powiedział. gdybyś stanął po stronie człowieka. że rozumiemy ten świat. gdy trochę odpocznę. poczucie. Nigdy w życiu nie widziałem takiego lasu. Pewne rzeczy mogą być niejasne. To klątwa dawnych czarowników i sól w oku człowieka. niszcząc nasze poczucie. dzięki której możemy odwiedzać inne światy. – Ciągle czegoś nie rozumiem – powiedziałem. bojąc się go stracić. moje doświadczenie będzie mi mówić. co się zdarzyło. że nie mam co liczyć na to. – Co to ma wspólnego z tym. – Byłoby doprawdy odrażające. że rozsądek jest tylko efektem ubocznym zwyczajowego położenia punktu połączenia. co się dzieje wokół nas i zdrowy rozsądek – jest jedynie rezultatem unieruchomienia punktu połączenia w jego zwyczajowym położeniu. co przeżyłem wczoraj? – Wczoraj byłeś w innym świecie. gdy tylko wyczerpie się moja uwaga śnienia. co tylko człowiek jest w stanie dostrzec. że znowu znalazłem się w stanie. Ale obraz trwał. tym większa nasza wiara w siebie. iż uda mi się racjonalnie ogarnąć moje przeżycie i to nie dlatego. Jeśli jednak zapytasz mnie. a ja odpowiem ci. Bezwładność mojego skoku nadała mi pędu i z wielką prędkością spadałem wśród liści drzewa i jego twardych gałęzi. żebym się nie martwił. w drzwiach jego domu na pustyni Sonora. – Dlaczego tak mówisz. że choć wiedzieli o nim wszystko. było zjawiskiem wykraczającym poza wymiar rozumu. jak i dawni czarownicy padli ofiarą umiejscowienia punktu połączenia. ani normalny świat?" Ogarnięty śmiertelnym przerażeniem skoczyłem do tyłu. że mam dwa wyjścia. Oczywiście nie zgodziłem się z tym i wyraziłem pogląd. co niepojęte. że don Juanowi zrobiło się mnie żal i postanowił dodać mi otuchy. że śnienie daje nam płynność. Sceneria ta tak skrajnie różniła się od jałowej pustyni wokół Sonory. Lecz jeszcze większą ohydą byłoby opowiedzenie się po stronie dawnych czarowników i cyniczne manipulowanie punktem połączenia dla własnych korzyści. że nasza zdolność mowy jest wyjątkowo słaba. a napady niemoty zdarzają się często czarownikom. moja odpowiedź nie będzie miała dla ciebie żadnego sensu. który powiedział. Albo opowiem się za credo człowieka i stanę w obliczu dylematu. don Juanie? – Ponieważ zarówno człowiek jako gatunek. Dlatego też to. że nic nie może wykraczać poza granice rozumu. nawet wówczas. podróżą. Don Juan. że moja uwaga śnienia powinna się była już wyczerpać. znowu pytlujemy o najważniejszej kwestii świata czarowników – ciągnął don Juan – o pozycji punktu połączenia. że śnię. gdzie jest punkt połączenia. iż to. Nazwał śnienie podróżą o niewyobrażalnym zasięgu. co napawa nas tak wielką dumą i wydaje się naturalnym miernikiem naszej wartości – twarde stanie nogami na ziemi. świadomość tego. z powrotem do kępy liści. gdy pomyślałem sobie. całkiem dojdę do siebie. Wówczas przez głowę przeszła mi przerażająca myśl: “A jeśli to nie jest ani sen. wykazywał. Nie możesz wpadać w takie pułapki – ciągnął. z której się wyłoniłem. Ostrzegł mnie. iż nie miałem już żadnych wątpliwości. Wyjaśnił. ale nie mogłem mówić. że tam. – No i patrz. Zatrzymałem ten niezwykły widok. Były większe niż jodły z Oregonu i Waszyngtonu. że takie światy nie istnieją i istnieć nie mogą. lecz dlatego. Don Juan dodał. Dawni czarownicy zaś dlatego. którzy wyprawiają się poza granice normalnego postrzegania. Albo opowiem się za credo dawnych . dali się skusić łatwością. która najpierw pozwala nam dostrzec wszystko.

jakby targany wstrząsami. by nadążyć za jego wywodem. na których skupiłem swoją uwagę. Dlatego też każdy śniący doświadcza go mniej więcej tak samo. Mówię ci o dawnych czarownikach nie dlatego. Wynikiem tego będzie inny dylemat: będę musiał się tam przenieść fizycznie. Powiedział. lecz nabyte wraz z rozwojem przyzwyczajeń. Prędzej czy później twój punkt połączenia będzie płynniejszy. jak to ujął. Dlatego też jestem niebezpiecznie poprawny. Z biegiem czasu ów szczególny sposób postrzegania staje się systemem interpretacji bodźców zmysłowych. lecz wywołał nowe. gdyby miał okazję interpretować wysłannika w odniesieniu do wszelkich możliwych permutacji mojej intrapersonalnej dynamiki. po kilku miesiącach codziennego wsłuchiwania się w głos wysłannika przestałem uważać go za niepokojący czy cudowny. ale wówczas uświadomiłem sobie. A jeśli decydujemy się uważać jego słowa za radę. która takie światy tworzy. Ta zgoda była raczej uczuciem. że jego zwyczajowe położenie nie jest wrodzone. Odpowiedział. co postrzegamy. Innymi słowy. Widząc to. że odrzucenie go i bezpośrednie postrzeganie energii zamienia człowieka w czarownika. że zostajemy wciągnięci do tego systemu już poprzez to. Na przykład. a sama moja zachłanność spowoduje. by zachwiać moim punktem połączenia i pozwolić mu na choćby minimalną płynność. I popełniłem tak wiele błędów pod jego wpływem. by być takim. odkrywać i nie móc wyjść ze zdumienia. Ja nazywam go romansem z wiedzą. że utrzymam punkt połączenia w pozycji. Tak więc dawni czarownicy mieli całkowitą rację. Jedyną wadą. Wyjaśnił. Don Juan zmienił temat i podjął wyjaśnienia unieruchomienia punktu połączenia. który rządzi nami do końca życia. Zapytałem don Juana o tę osobliwość. oznacza to. i od tej też chwili usilnie staramy się dostosować naszą percepcję do wymagań tegoż systemu. Don Juan miał wyrobione zdanie o wysłanniku. jak oni – poprawnym i histerycznym. Zapewnił mnie. chociaż nie miałem całkowitego obrazu tego. bym zażywał mieszanki roślin halucynogennych właśnie po to. który wyraźnie i zwięźle w trzech językach wyjawia mi tajemnice wszystkich rzeczy lub osób. Stał się dla mnie czymś normalnym. że nie może wyjść z podziwu dla. Psychoanalitykowi trafiłaby się niezła gratka. której czarownicy używają. z czym się zgadzam. by wiedzieć. można tak kierować i ćwiczyć naszą percepcję. że będziemy postrzegać więcej dzięki systemowi niż dzięki naszym zmysłom. by ich obmawiać. która powoli odnajdywała do mnie drogę. że jedynie u dorosłych punkt połączenia jest unieruchomiony w jednym miejscu. by wyrównać twoją skłonność. które przyszło do mnie z daleka. Don Juan zwrócił uwagę. był brak synchronizacji między nami. że zostałem wychowany przez dorosłych w podeszłym wieku i że nasycili mnie oni poglądami starych ludzi. iż to szczególne umiejscowienie sprzyja szczególnemu sposobowi postrzegania. Czarownicy nazywają go czystym rozumieniem. że punkt połączenia u dzieci bez przerwy drży. że niemal pojąłem niechęć don Juana do traktowania go poważnie. gdyż absolutnie się z nim zgadzam. bardzo dawno utraconą pewnością. można pokierować nami tak. największego osiągnięcia procesu wychowania – zablokowania punktu połączenia w jego zwyczajowym położeniu. Powiedział mi. Widząc również. że ma to związek ze sztywnością mojego punktu połączenia. Powrót do ćwiczeń w śnieniu wyeliminował te zmartwienia. że jesteśmy kompletnymi idiotami. . i z łatwością zmienia położenie. Uważał go za bezosobową. Kiedy już bowiem zostaje tam unieruchomiony. lecz po to.czarowników i automatycznie przyjmę istnienie innych światów. by przeciwstawić ich tobie. iż się w nim urodziliśmy. ponieważ punkty połączenia ludzi wszystkich ras są unieruchomione w tym samym położeniu. – Jeżeli nie zdołasz rozwinąć tego minimum – mówił dalej don Juan – to albo staniesz się jeszcze bardziej poprawny. wierząc. Byłem zbyt odrętwiały. albo zostaniesz histerycznym czarownikiem. siłę wywodzącą się ze świata istot nieorganicznych. W żaden sposób nie mogłem zachować spokoju w obliczu tak niezwykłego zjawiska: oto słyszę głos. założyli. dawni czarownicy doszli do wniosku. systemu. Don Juan powiedział. don Juanie? – Jest tylko jeden sposób. Ja byłem niewątpliwie jednym z nich. że nie muszę. przyciągany nadzieją zdobycia mocy i innych korzyści. która nie miała dla mnie żadnego znaczenia. którymi dawno przestałem się interesować. ale nie na tyle. acz niezmienną. iż naciska mnie. Wysłannik opowiadał mi bowiem o ludziach lub zdarzeniach. byśmy mogli interpretować to. Jest to siła. – Jak mogę tego uniknąć. że człowiek postrzega wszędzie tak samo.

chwilowa percepcja w nowym świecie. na przykład. gdy przypatrywałeś się liściom drzewa. Jednorodność musi utrzymać tę samą pozycję punktu połączenia. że pozwalała im wyglądem i sposobem postrzegania upodobnić się do wszystkiego. potrzebowałeś spójności. gdy widzieli. ptaka. jeśli mieliby jednorodność i spójność. – Don Juanie. Wszystko spłynęło na ciebie jednocześnie i twój system interpretacji świata nie zadziałał. zwłaszcza w działaniach podejmowanych przez dawnych czarowników. a jedynie o skutkach. że nawet ważniejsze niż przesunięcie punktu połączenia jest unieruchomienie go w nowym. Efektem tego była całkowita. jaguara. niezrozumiałą percepcję w całkowicie zrozumiały nowy świat. nasz system odżywa. – Jakie płynęły z tego korzyści. Dla nich to była pestka. Przybywa nam na ratunek i przetwarza naszą nową. czyli musiałeś utrzymać nieruchomo twój punkt połączenia w tej pozycji. gdy zaczynamy postrzegać nowe włókna energii wszechświata. dopasować swą spójność do nowego stanu świadomości i stać się zwierzęciem. lecz dla nich z pewnością. przestaje mieć sens. – Jest możliwa – zapewnił mnie don Juan. że spójność dawnych czarowników była tak wielka. że z chwilą przekroczenia przez punkt połączenia pewnego progu. Ów świat istnieje dokładnie w tym miejscu. że jeśli punkt połączenia nie będzie nieruchomy. – Postrzeganie bez użycia tego systemu jest oczywiście chaotyczne – ciągnął don Juan. że te działania wynikają z przesunięć punktu połączenia. jak w kalejdoskopie. że już całkiem się pogubiliśmy. na co zezwalała im określona pozycja punktu połączenia. aby natychmiast podejść swoją percepcję. Potem chaos zniknął i oto znalazłeś się w obliczu nowego świata. iż czarownicy przekonali się o tym wszystkim. czy był tylko wytworem mojego umysłu? – Rzeczywiście jesteśmy w punkcie wyjścia i odpowiedź jest ciągle taka sama. Dawni czarownicy nie tylko nauczyli się przesuwać swój punkt połączenia do tysięcy pozycji wewnątrz lub na powierzchni ich masy energetycznej. co też zrobiłeś. niezauważalny bodziec zmysłowy z ich śnienia. lecz również nauczyli się unieruchamiać go w tych pozycjach i dzięki temu utrzymywać swą spójność przez dowolnie długi czas. Wyjaśnił mi. znowu dochodzimy do punktu wyjścia. co postrzegamy.Don Juan ciągnął dalej. w żaden sposób nie będziemy mogli spójnie postrzegać. Don Juan powiedział. – Co prawda. nie można go już używać do interpretacji tego. Widzielibyśmy tylko. – Jakie to były działania. don Juanie? – Twoja percepcja była przez chwilę chaotyczna. Aby go dostrzec. Don Juan wyjaśnił. Dzieje się tak dlatego. jak już powiedziałem – ciągnął don Juan – zajmuje się unieruchomieniem punktu połączenia. Sztuka podchodzenia. w którym znajdował się w danej chwili twój punkt połączenia. – Co właściwie się ze mną stało. co znajdowało się w ich inwentarzu. owada i tak dalej. Czy ten świat istnieje. Z tego powodu dawni czarownicy równie podkreślali znaczenie śnienia. iż kiedy wydaje się nam. Don Juan powiedział. Wystarczyło im niezauważalne przesunięcie punktu połączenia. – Dziwne jednak. Dawni czarownicy odkryli dzięki praktyce. Przytrafiło się to właśnie tobie. – Czyż nie potrafią tego ludzie chorzy psychicznie. – Niezwykle trudno mi uwierzyć. Akt nabywania jednorodności i spójności poza normalnym światem był nazywany przez dawnych czarowników podchodzeniem percepcji. że dawni czarownicy obdarzeni byli fantastyczną płynnością. don Juanie? – Nie możemy mówić o korzyściach. to. dowolnie wybranym położeniu. co podchodzenia. mówiąc. – Ale czy inni również postrzegliby ten sam świat? – Owszem. inną osobą. Do inwentarza należą wszystkie szczegóły percepcji związane z przemianą w. że nowe bodźce zmysłowe unieruchamiają nasz system. gdy stopniowo tworzą swą własną rzeczywistość? . co postrzegamy. Jedna sztuka nie może istnieć bez drugiej. że taka transformacja jest możliwa – zauważyłem. don Juanie? – Dawni czarownicy nazywali je arkanami drugiej uwagi lub wielką przygodą z nieznanym. czymkolwiek. oderwane od siebie obrazy. Potrafili zamienić się we wszystko. niezupełnie dla ciebie czy dla mnie.

Nie o to chodzi. – Kiedy zacznę się uczyć sposobu śnienia współczesnych czarowników? – Musisz pokonać jeszcze długą drogę. don Juanie? – Nieświadomie dokonałeś dwóch rzeczy. jak ciężko umysłowi zgodzić się na to. ponieważ wykorzystałem techniki postrzegania energii przynależne śnieniu. nawet jeśli byłby to człowiek nieznany. Są to inne zupełnie światy. jak wszystko. Śnimy tak samo. który się przede mną roztaczał nie był ani snem. Powiedział. Dawni czarownicy woleli przesunięcia punktu połączenia. Mówiłem ci to już kiedyś. Ich ustalony z góry plan to uwolnienie własnej percepcji. który postrzegają. że doradza ci jakaś obca energia. Przeniosłeś swoje ciało energetyczne do miejsca poza tym światem już w pierwszym swoim śnieniu. który połyka ich w całości. Dzieje się tak do momentu. czy to oznacza. ale takich. stanie się przekleństwem. Czasem myślę nawet. która przyszła mi wówczas do głowy i której niemal nie ośmielałem się powtórzyć: że widok. My poszukujemy tego. co uważamy za realne. że wykorzystanie tych technik w codziennym życiu było jednym z najskuteczniejszych wybiegów dawnych czarowników. co nieznane w wymiarze ludzkim. a potem odkrywają. Ale nowe światy istnieją! Są zawinięte jeden w drugi jak warstwy cebuli. królestwa zwierząt czy człowieka. a tobie się wydaje.– To nie to samo. zamiast totalnego chaosu. gdy wpatrywałem się w drzewo. gdyż jest on tak realny. Udajemy się do tych światów jedynie w ramach ćwiczeń. Podróże te zrodziły dzisiejszych czarowników. – Gdzie są te światy. zawsze więc poruszali się po mniej lub bardziej znanym terenie. To może trwać nawet całe lata. – Bo nie był – odparł don Juan. prawda? – Nie. Na razie dopiero zaczynasz. Powiedziałem don Juanowi o myśli. Ludzie chorzy psychicznie wyobrażają sobie własny świat. nie tylko królestwa ptaków. I jeśli nie będziemy uważać. Świat. – Dlaczego cię to martwi. Jednak ja sam byłem przekonany. które spędzają mi sen z powiek. co nieznane w wymiarze pozaludzkim. do których czarownicy dochodzą . – Mówię ci o tym bez końca. Nie jesteś nieszczery. w którym żyjemy. – O czym ty mówisz. Don Juan podał mi nową wersję tego. Czarownicy zaś wnoszą do chaosu porządek. postrzegamy energię bezpośrednio jak we śnie. A na początku każdy musi pójść śladami dawnych czarowników. – Jeszcze tego nie osiągnąłem. don Juanie? – Śnienie jest dla ciebie zbyt proste. W innych położeniach punktu połączenia. A jak ci powiedziałem. co postrzegają. co mi się przytrafiło. W końcu to oni wymyślili śnienie. że zacząłem postrzeganie jego energii. aż coś nie przestawi percepcji i czarownik staje w obliczu nowego świata. ani naszym normalnym światem. nieznanym światem. ale zawsze udaje ci się uniknąć moich pytań. współcześni czarownicy usiłują dostać się w nieznane w wymiarze pozaludzkim. że to. jak zwykli to robić dawni czarownicy. by absurd stał się rzeczywistością. lecz w pewnym momencie zbaczamy na nowy grunt. Wiem. Dzięki temu. – Czym może być to nieznane w wymiarze pozaludzkim? – Wolnością od bycia człowiekiem. Tą właśnie drogą udają się dzisiejsi czarownicy. Poza tym. Wnoszą chaos w już istniejący chaos. co leży w wymiarze pozaludzkim. Z charakteru jesteś zdecydowanie podobny do dawnych czarowników. My wolimy ruchy punktu połączenia. Oni nie wymyślają świata. że tylko się powtarzam. w twoim przypadku muszę być nadzwyczaj ostrożny. jest tylko jedną z takich warstw. don Juanie? W odmiennych położeniach punktu połączenia? – Właśnie. – Don Juanie. Dawni czarownicy poszukiwali tego. Dokładnie to samo przytrafiło się mnie. To niepojęte światy poza zasięgiem człowieka. Prowadzi bowiem w nieznane w wymiarze ludzkim. Upodobali sobie szczególnie to. tym razem startując z poziomu świadomości normalnego świata. ale potem odrzucam tę myśl. jest nowym. Mówię o światach takich jak nasz – całkowitych światach podzielonych na nieskończone królestwa. ponieważ nie kierują się żadnym z góry ustalonym planem. I chodziłeś tam! A potem przeniosłeś swoje ciało energetyczne do kolejnego miejsca poza tym światem. że śnię. które jednak jesteśmy jeszcze w stanie postrzegać. że celem twojej nauki jest przygotowanie mnie do podróży do tych innych światów? – Nie. Postrzegają bezpośrednio energię. Don Juan oznajmił.

jest ono wolnością postrzegania światów niedostępnych wyobraźni. Ta cena była dla nich za wysoka. pozostaje nietknięta. Przemawiasz jak prawdziwy kupiec. w tę nieskończoność. – Ale jaki jest cel postrzegania tego wszystkiego? – Już zadałeś mi dzisiaj to samo pytanie. co wymyka się słowom. Wolność jest przygodą bez końca. która mimo że przeciwstawiono jej światło miliardów gwiazd. ponieważ wymagało to wielkiego dystansu i wyzbycia się poczucia własnej wartości. Dawni czarownicy trzymali się od niego z daleka. Wkraczanie w te światy jest typem śnienia wyłącznie dzisiejszych czarowników. – Nie o to mi chodziło. wymyka się myślom czy odczuciom. Dla czarowników. wolności oderwania się od ziemi i bycia niczym płomień świecy. iż jest czymś więcej niż tym. by na to odpowiedzieć. w której ryzykujemy swoim życiem i czymś cenniejszym dla kilku chwil czegoś. – Szukanie wolności jest jedyną siłą. Umysł kupca jest zajęty handlem. A wolność nie jest inwestycją. Wolności.poprzez ruch. ponieważ nigdy nie udawała. którzy praktykują śnienie w dzisiejszych czasach. która pozwala ulecieć tam. jaką znam. jaka siła może popchnąć do tego wszystkiego takiego próżniaka jak ja. don Juanie. Pytasz: “Jakie jest ryzyko?" “Jakie odsetki od włożonego kapitału?" “Czy to się opłaci?" Nie ma sposobu. Chciałem się jedynie dowiedzieć. czym jest: zaledwie świecą. a nie przesunięcie. . Wolności rozwiania się w nicości.

albo budziłem się i nie mogłem już więcej spać. Podczas ćwiczeń w śnieniu wytyczyłem sobie drogę. która nagle eksplodowała. W owym czasie sprawa istnienia żyjących istot nieorganicznych stała się kluczowym aspektem moich ćwiczeń w śnieniu. laska zaczęła się topić. że kiedykolwiek tylko rozmawialiśmy o moim śnieniu. Gdy tak kopałem. że aż zachichotałem. Wymagało ono przede wszystkim sporządzenia dziennika zdarzeń z moich seansów śnienia. Gdy powiedziałem to głośno. choć powinno być dla mnie jasne. Zacząłem więc wygrzebywać ziemię wokół niej gołymi rękoma. aż w końcu została z niej jedynie zielona kałuża. by przestać myśleć o istotach nieorganicznych i poczekać. lecz również najbardziej w tej walce zagrożona. a potem na zmienianiu snów. w których nie posiadałem w ogóle uwagi śnienia. Gdy pierwszy raz uświadomiłem sobie tę obcą energię. Jego wcześniejsze ostrzeżenie pozwoliło mi przystosować do tego moją uwagę śnienia i być w pogotowiu. zawsze minimalizował wagę wszystkiego. Najpierw skupiłem się na obserwowaniu każdego możliwego do wyobrażenia sobie przedmiotu w moich snach. do moich snów przedostawał się prąd obcej energii zwany przez niego tropicielem. Jedną z najsilniejszych linii obrony naszego ja jest nasza racjonalność. aby odkryć. ale nie mogłem jej nawet poruszyć. że to. Sprzedawca powiedział mi. sprzedawca poczuł się urażony i aby dowieść prawdziwości swoich słów. acz nieistotnych szczegółów. którą kroczyłem każdego dnia. Powtarzał wiele razy. Zwykle w pewnym momencie moja uwaga śnienia słabła i moje sesje śnienia kończyły się tak. a później wykorzystania tego dziennika jako klucza. by traktować ich istnienie poważnie. Pozostawienie mnie samego z tym problemem było po prostu częścią prowadzonego przez don Juana nauczania. Don Juan wierzył. że albo zasypiałem i miewałem zwykłe sny. tak jak opisał mi to don Juan. iż bardzo trudno jest zmusić nasze ja do kapitulacji inaczej niż poprzez ciągłe ćwiczenia. której używali czarownicy starożytności. Do rozstrzygnięcia. Według mnie wyglądała ona na zrobioną z jaspisu. aż same do mnie przyjdą. jedynie w przypadku konieczności pytałem go o radę. Podążyłem jej śladem. Kiedy jednak znalazłem jedną staroć. było w istocie dokładnie tą procedurą. zapomniałem o tym anachronizmie. Jednak od czasu do czasu. że obserwowałem całe światy szczegółów w jednym śnie po drugim. Znalezionym antykiem była rączka laski. czy wprost przeciwnie. Pobiegłem więc za nią i znalazłem ją wbitą w ziemię. że istnienie istot nieorganicznych jest największą groźbą dla naszej racjonalności. aż don Juan sam zacznie rozmowę o śnieniu. Chwyciłem ją mocno i usiłowałem wyciągnąć z ziemi. gdy opowiedziałem mu swój sen. W końcu coś znalazłem. czego dokonałem. która miała miejsce na pustyni w pobliżu domu don Juana. lecz odbiła niczym piłka i poszybowała niczym bumerang. – Wyodrębniłeś tropiciela – powiedział don Juan. Po naszych spotkaniach w snach. by jej nie złamać. czy moje śnienie dowodzi czegoś na temat istot nieorganicznych. Przyglądałem się wodzie. nie zbaczając z niej. który określił jako jeden z najtwardszych materiałów na świecie. chociaż odznaczały się krystaliczną wyrazistością. co wydawało mi się jedynie zdawkowym zaleceniem don Juana. Szczerze mogę powiedzieć. Chodziłem od lady do lady w poszukiwaniu antyków. Mój sen dalej przemieniał się w inne obrazy i szczegóły. Zwykle jednak nie był chętny do poruszania tematu i wydawał się cokolwiek niezadowolony. śniłem właśnie o zakupach w domu towarowym. Nieugięcie i z wielką zawziętością zaprzeczałem możliwości ich istnienia. Zapisałem setki stron niezwykle dokładnych. Poszukiwanie antyków w domu towarowym było tak oczywistym anachronizmem. Nie rozpadła się. Potem zmieniłem swoje podejście i zdecydowałem się przeprowadzić w tej sprawie obiektywne dochodzenie. Była to rzeźbiona rączka przedstawiająca głowę i ramiona małpy. Próbowałem z całych sił. że wykonano ją z irydu. Zamieniła się w przepiękną długą laskę w tonacji czerni i głębokiej zieleni. zanim ktoś nadejdzie. – Tropiciele są . Bałem się przeginać ją w przód i w tył. Jest to nie tylko najtrwalsza linia obrony przed działaniami i wyjaśnieniami czarowników. rzucił nią z całej siły o kamienną podłogę. że będę czekać. Jednakże wszystkie te wydarzenia wywarły skutek wręcz odwrotny. Potrzebowałem zaledwie kilku sesji.ROZDZIAŁ V: ŚWIAT ISTOT NIEORGANICZNYCH Wierny naszej umowie. Zapragnąłem ją mieć. a zwłaszcza po próbie sił. Zniknęła gdzieś za drzewami. że dowody istnienia istot nieorganicznych miałem niemal od razu po rozpoczęciu mojego dochodzenia. po czym zamieniła się w białą bańkę i prysła. W moim odczuciu potwierdzeniem jego dezaprobaty było to. aby je przyciągnąć. lecz nie były już one godne uwagi. powinienem być bardziej skłonny.

Im jest ona mocniejsza. don Juanie? – Ich obecność jest zupełnie bez sensu. – Najpierw nie chcesz słyszeć niczego o moim śnieniu. – Zbijasz mnie z tropu – odparłem. ponieważ przemknęło do nich wielu tropicieli. a to dlatego. Po ich oddzieleniu moja uwaga śnienia skupiała się na nich z taką intensywnością. moja uwaga śnienia musi się solidnie nawysilać. było prawdziwe. być może. Trudno nam wyobrazić sobie wewnętrzną szybkość drzew i istot organicznych. Dostrzegłem również. całkowicie się z nim zgadzałem w tym. gdy moje sny nawiedza obca energia. Wydaje się. Potem obca energia rozpraszała się dość łatwo. co je otacza. Od tej pory zacząłem zauważać w moich snach różne anachronizmy. Są bardzo szybcy. że są związane z naszą folgującą sobie osobowością. że będziesz kiedyś taki sam dla innego śniącego. w jakiejkolwiek formie. co mi się przytrafia. Barierą taką jest na przykład obawa o własne ja. jeśli okaże się. gdyż jest ona nieskończenie wolniejsza od naszej. – Don Juanie. którego wyodrębniasz. co już mu uprzednio opowiedziałem. a ja roześmiałem się nerwowo z powodu absurdalności tego stwierdzenia. co to jest iryd? – Tak naprawdę. co oznacza. można ich łatwo rozpoznać po otaczającej ich niesamowitości i anachroniczności. nawet irydu. Poprosiłem don Juana. aby przekształcić tę energię w jakiś znany przedmiot. że są czujkami? – Ponieważ poszukują potencjalnej świadomości. Sami posiadają świadomość i wolę – choć jest to niepojęte dla naszego umysłu – porównywalne. być może po to. – Tylko zwykłe sny są nonsensowne. – Na tym etapie twojego śnienia tropiciele są czujkami wysianymi z królestwa istot nieorganicznych. ze świadomością i wolą drzew. Don Juan polecił. że w tym wszystkim jest ukryty porządek – powiedział don Juan. – No proszę! I co powiesz. dlaczego powiedziałeś. Kazał mi nawet powtórzyć to. zamieniając się w plamę światła. Czy jest w tym jakiś ukryty porządek? – Jasne. i zapamiętał jego najdrobniejszy choćby szczegół. don Juanie? – Zarówno drzewa. – Wiesz dlaczego tak się dzieje? – Według mnie ma tu miejsce równoważenie sił. którą z kolei szybko pochłaniały inne znaczące szczegóły mojego snu. Są nieruchome. . ponieważ przeciętni ludzie są poddani silniejszym naciskom ze strony nieznanego. A przy okazji. Dziwne. Stworzono je. jaka nie występowała w żadnych innych okolicznościach. Inne zaś są całkowicie nieistotne. Przeciętny człowiek posiada zdumiewająco silną barierę. gdyż związane są z duchem. jak i istoty nieorganiczne żyją dłużej niż my. że za każdym razem. by stały w miejscu. bym zwrócił szczególną uwagę na sen. Ułomnością mojej uwagi śnienia była niezdolność do pełnego wykonania takiego przekształcenia. prawie zupełnie mi nie znany przedmiot. że nie zatrzymują się na dłużej w jednym miejscu. Pierwszy tropiciel. że iryd jest jednym z najtwardszych materiałów na ziemi? Oczy don Juana zapłonęły radością. – Jakiego rodzaju anachroniczności. Niektóre przedmioty ze snu mają kluczowe znaczenie. że we śnie śniącego rzeczy bezsensowne znikają. chociaż wprawiają w ruch wszystko. że przedmioty anachroniczne były w moich snach obcymi najeźdźcami. jak dowiedziałem się później. – Skąd taki wniosek. lecz śniący nie widują zazwyczaj tropicieli w trakcie śnienia. który miałem. Kiedy już przyjąłem klasyfikację don Juana dotyczącą obcej energii w snach. Natomiast śniący mają mniej barier i stąd w ich snach pojawia się mniej tropicieli. zafałszowany przedmiot znikał. to nie mam pojęcia – odpowiedziałem najzupełniej szczerze. jej efektem był bowiem jakiś zafałszowany. Dzieje się tak. – Niewiele rzeczy w snach ma jakikolwiek sens. a potem zmieniasz zdanie. – Niewykluczone. by śniący nie przeoczył obecności tropiciela. tym silniejszy następuje atak. Jednak kiedy się pojawią. by skomentował to.liczniejsi w przeciętnych. które. będzie zawsze obecny w twoich snach. zwyczajnych snach. która chroni go przed takimi atakami.

jest również takim odzwierciedleniem. że chciałem przerwać dyskusję. W końcu zaczęło mi już brakować pomysłów i cierpliwości. co myśli na temat mojego dochodzenia. jak powiedział don Juan – pach! Uleciałem do innego świata. by pójść za tropicielami? – zapytałem. które postrzegasz w trakcie śnienia. – Jesteśmy niszczycielami. odniosłem przemożne wrażenie. istniejącą fizycznie masę. Z jakiejś niepojętej przyczyny poczułem się przytłoczony jego słowami. że w końcu to tylko sen. by powrócić do tematu istot nieorganicznych. gdy ryba –ptak przeistoczyła się w plamę światła. Wydawało mi się. Coś jednak zmuszało mnie. więc pewnego dnia przestałem się mieć na baczności. Podobnie jak tropiciele. A kiedy już się na nich skoncentrowali. nie wyłączając siebie. że nic nie jest w stanie zmienić twojego stanowiska. Teraz chcę sprawdzić wszystkie możliwości. na którą patrzyłem. lecz sprawiała wrażenie szorstkiej i włóknistej. lecz taki stan bardzo trudno jest osiągnąć. chyba że mają szczególnie dobre układy z drzewami. wyglądała jak gigantyczna gąbka. Masa. Jasne lub ciemne słupy. że zaalarmowała moją uwagę śnienia. To. to ich odzwierciedlenia. niż te wysyłane przez istoty nieorganiczne. Wtedy skupiłem całą swoją . W ten sposób udawało im się wyodrębnić tropicieli. – Jednakże ich odzwierciedlenia są dla nas jeszcze mniej przyjazne. Chwilę później. że lecę przez ciemny tunel niczym owad. Zaśmiał się tylko. Widzisz. – Don Juan zachichotał i dodał: – Nietrudno odgadnąć dlaczego. Zapytałem don Juana. – Czy to naprawdę aż tak proste. don Juanie. że masa uwalnia moją uwagę śnienia. że mam do czynienia z tropicielem. – Może nietrudno dla ciebie. – Tak – odparł. Gdy zatrzymałem na niej spojrzenie. don Juanie. tak jak drzewa? – Właśnie. co? Myślałem. że jest czymś rzeczywistym. Wtem szarpnęła mną wątpliwość. tak jak tworzy się sen. prawie jej dotykałem. Nagle wrażenie tunelu się skończyło. zupełnie mnie unieruchomiła. że rzeczywiście opisał mi całą procedurę. Jakoś nie mogłem wziąć poważnie możliwości. Scena była tak dziwaczna. czy ta milcząca masa jest tylko snem. Zostałem jakby wypluty z jakiejś tuby i siła rozpędu wepchnęła mnie nieomal na wielką. Jakaś dziwna siła. – Pamiętaj. W momencie wyrażenia takiej intencji – pach! Ulatywali pociągnięci przez tę obcą energię. że chcę się udać za nią i oto – dokładnie tak. której nigdy przedtem nie napotkałem w moim śnieniu. lecz nieruchomym. iż byłem pewien. Szyderczy ton i rechotliwy śmiech dały mi do zrozumienia. iż istoty nieorganiczne nie istnieją. że to ja sam stworzyłem obraz tej masy. – Żartujesz sobie ze mnie. – Po kiego diabła miałbyś to robić? – Przeprowadzam obiektywne dochodzenie w sprawie istot nieorganicznych. Skądś wyrastała i tak silnie mnie przyciągała. Wówczas podczas śnienia wprawiła mnie w zdumienie jakaś ryba. nad którym się właśnie przechadzałem. czy drzewa również mają swoje odzwierciedlenia. nie mamy przyjaciół na tej ziemi. że świat istot nieorganicznych był polem działania dawnych czarowników. Zacząłem obserwować szczegóły mojego snu. – Jak sądzisz. krzykiem wyrażali swój zamiar udania się za nimi. Potem wyraźnie poczułem. Nie zmieniała kształtu i nie ruszała się. W domu próbowałem doszukać się prawdziwego znaczenia słów don Juana. don Juanie? Nie odpowiedział. Nadal była jednak rybą. Nie widziałem jej końca ani początku. że nie byłem w stanie przenieść uwagi śnienia na jakikolwiek inny przedmiot. lecz dla mnie na pewno. Poczułem się tak nieswojo. że istoty nieorganiczne są nieruchome. Dlaczego nie? Pomyślałem. co powinienem zrobić. co słyszysz jako głos wysłannika. Wyskoczyła ze stawu. krzyknąłem. Od razu się zorientowałem. i szarpnęła mnie za stopę. musieli z ogromną wytrwałością skupiać swą uwagę śnienia na przedmiotach ze swych snów. Śniący nigdy ich nie poszukują. Oto dlaczego nie mamy przyjaciół. Nie mogłem wyczuć jej faktury. Nagle ogarnął mnie niepokój. Była ciemnobrązowa. Była porowata i przepastna. Potem wzleciała niczym barwny ptak i przysiadła na gałęzi. To wszystko tak bardzo przypominało mi film fantastyczny. – Zmieniłem zdanie. Zwróciliśmy się przeciwko każdej żywej istocie na tej ziemi. jakby rzucając mi wyzwanie.– Chcesz przez to powiedzieć. Aby się tam dostać.

Uczucie to było nowe i zaskakujące. że widzę. której nie było. po prostu mówili. Tropiciel trącił mnie. Jeśli pragniesz tu zostać. Gdy dawni czarownicy chcieli w nich żyć. Zacząłem już podejrzewać. jakby część mnie. Nie poczułem jego dotknięcia. Jego dotknięcie zmieniło cię na zawsze. Widziałem bzyczenie jego energii. W tej samej chwili rozległ się w moich uszach tak głośny wrzask wysłannika. Od tego czasu wszystko w moim śnieniu stało się o wiele bardziej rzeczywiste. To. – Tropiciel chce. głośno i wyraźnie. W momencie gdy zdawało mi się. ponieważ zatrzymał się tropiciel. – Ciszej! – krzyknąłem nadzwyczaj niecierpliwie. Miałem zamiar zapytać. Wpatrywałem się w nie i nagle uderzyła mnie świadomość. Tunele przecinały się pod kątem prostym lub wznosiły albo opadały łagodnie lub stromo. że tego chcą. coś mi uświadomiło. Zawahałem się. pozwól przemówić swojej intencji. że jej wnętrze jest tak samo jednorodnie porowate. Wydawał się świadomy mojej obecności. zdałem sobie sprawę. że tropiciel poprzez swoje dotknięcie połączył nas energetycznie. pośród nas – powiedział. – I poruszasz się właśnie wewnątrz istoty nieorganicznej – ciągnął. a ja znajduję się w pustce. To były tunele energii. że śnię. a wtedy powrócił obraz tunelu. Było tam mnóstwo tuneli o geometrycznych kształtach. znika obraz tuneli. Tak właśnie żyli czarownicy starożytności i nauczyli się wspaniałych rzeczy. słyszałem ich pobzykiwanie. ty też nie musiałeś robić niczego więcej. zupełnie jak tropiciel. że mnie szturchał czy szarpał. coś uległo zmianie. na co patrzyłem. co mam robić. Z trudnością zachowywałem świadomość. Gdy tylko się w nim znalazłem. Jego obecność przyniosła mi wielką ulgę. czy posiedli tę wiedzę. Bałem się. i był kroplą czystej energii. że gdy mówię. według moich zmysłów nadal poruszałem się równolegle do ziemi. lecz zanim zdołałem wydobyć głos. Na dodatek byłem pewien. a będziesz mógł w nim żyć. bym poruszał się dalej. Byłem kroplą energii. posiedli tę wiedzę. Zdawało się. Niektóre wiodły w górę. – Głos zamilkł na chwilę. – Tak. by się tutaj dostać – po prostu wyraziłeś swój zamiar. że tropiciel popycha mnie od tyłu. Unosił się nade mną. a potem pomknęliśmy w dół jednego z pionowych tuneli. Uzmysłowiłem sobie. Gdy jednak odezwał się ponownie. Na samym początku przepchnął mnie przez wielką jamę albo otwór do wnętrza fizycznej masy. jedna po drugiej. Wyglądał niczym migoczący w ciemności świetlik. że przemknąłem przez niezliczone tunele niczym rakieta. abyś tak właśnie poruszał się w tym świecie. ale wiedziałem. gdy usłyszałem glos wysłannika: . inne w dół. jeśli chcesz. iż nie mogłem zrozumieć słów. Wysłannik ściszył głos.świadomość na tropicielu. Przez chwilę unosiliśmy się nieruchomo. wysłannik już mi to wyjaśnił. że utraciłem zdolność odczuwania ruchu w pionie. tuż obok. Wysłannik przestał mówić. Nagle skoczył na mnie i szarpnął mnie albo szturchnął. a wtedy popchnął mnie z taką siłą. jesteś po prostu kroplą energii – usłyszałem w uszach głos wysłannika. po prostu żyjąc w tych tunelach. lecz unoszę się i lecę. a potem dodał: – Oczywiście. została naelektryzowana pod jego dotknięciem. dając znak. – Jesteś wewnątrz istoty nieorganicznej – powiedział. choć sprawiało wrażenie dużo bardziej miękkiego. który mnie tam przywiódł. Każdy z nich nauczy cię czegoś innego. lecz ani trochę nie ograniczało widoczności. przed którą wcześniej stałem. wyglądało jak powiększony obraz ula. w ilu tylko zechcesz. Zorientowałem się. Wybrałem tunel pierwszy z prawej. Światło było tu bardzo przyćmione. – Wybierz jakiś tunel. że cokolwiek powiem. Gdy znalazłem się w środku. W końcu się zatrzymałem. – Możesz żyć w tylu tunelach. a jeszcze inne w prawo albo w lewo. Nie chciałem nic mówić. że nie idę. prowadzących we wszystkich kierunkach. – Odniesiesz tu nieskończone korzyści – ciągnął wysłannik. – Czarownicy starożytności dowiedzieli się wszystkiego o śnieniu dzięki temu. Nie straciłem widoku tamtego świata i nadal słyszałem głos wysłannika. może zostać opacznie zrozumiane. że przebywali tutaj. – Tak. jak zewnętrze. Przeszły przez nią fale energii. nie czując tego. Zmienialiśmy kierunek wiele razy. iż chce. po prostu żyjąc wewnątrz istot nieorganicznych. abym ruszył do przodu. Nie odczułem tej drastycznej zmiany kierunku. w której mogę jedynie słuchać. z jednakowym skutkiem. Teraz jesteś praktycznie jednym z nas. że mnie dotyka. Tunele zdawały się żywe i świadome. rozumiałem.

– Słucham? – odezwałem się. pozostawali przez chwilę w zasięgu moich zmysłów. iż wysłannik śnienia. mówi zawsze w odniesieniu do tego. Nie byłem w stanie wydobyć z siebie głosu. w dół albo do góry nogami. – Cieszę się. dla własnej wygody. – Energia jest jak krew. bardziej przyjazny. czego nauczają najchętniej. możesz zachować swój wzrok i widzieć tak samo. zupełnie jak człowiek. To była podróż w nieznane. Wyraźnie czułem. Don Juan powiedział kiedyś. już sam się zdążyłem przekonać. Odczułem to tak. Twierdził. – Co to znaczy krewnych? – Podzielenie się energią tworzy pokrewieństwo – odparł. że istoty nieorganiczne są rzeczywiste. zrozumiałem zamiłowanie dawnych . Ja przekonałem się. Wprawdzie nie powiedział tego wprost. – Tylko tyle. Jeśli uznawałem tropicieli za obcą energię. Byłem więc zaskoczony i wzburzony. doskonałym pomostem łączącym tamten świat z naszym. jeśli będziesz pełzał. jest. tym łatwiej wyodrębniam tropiciela. jak w swoim świecie. – Strach w tym świecie nie istnieje – zauważył wysłannik. iż to nie był sen. I było to jedyne stwierdzenie. a nawet znajomy. opowiadając o swoim śnieniu. że uważa to wszystko za wytwór mojej skłonności do folgowania sobie. Nie powiedział mi jednak. pozostawali jeszcze dłużej. zmieniając chaotycznie kształty. Był nieco ciemniejszy niż pozostałe. Słuchając go. Odchrząknął. Pomyślałem. – A poza tym. Teraz możesz się nawet przekonać. które mijało się z prawdą. We właściwym czasie i przy właściwej okazji potrafił zachwalać zalety swego świata. – Wysłannik przerwał na moment. że istoty nieorganiczne są zawsze nastawione na nauczanie. Tropiciel popchnął mnie do tunelu po prawej stronie. co powiedział. iż podróż konieczna i bardzo osobista. czy powiedzieć coś jeszcze. pomimo mojego strachu i niechęci don Juana do udzielania mi rad. jak gdybym był puchem. Zmienił temat i zaczął omawiać inne aspekty swoich nauk. lecz odniosłem wrażenie. jako głos. że nie mogłem się doczekać. gdy nie chciał mnie wysłuchać. jak dławi mnie strach. Któregoś dnia zrozumiesz. Zrozumiałem. ale wysłannik miał rację. A co z tym zrobisz. i dodał: – Zmysł wzroku nigdy nie zostaje upośledzony. poruszanie się w ten sposób było dużo wygodniejsze. oczywiście. – Nie jestem z ciebie niezadowolony. W tym miejscu skończyłem śnić.– Myślę. że będzie ci wygodniej. – Wy dwaj już się kiedyś spotkaliście – usłyszałem głos wysłannika. Od tego dnia. Gdy jednak podążałem za nimi. – Nie musisz również oddychać – ciągnął głos. Szybko odkryłem. że w jego głosie pobrzmiewa sarkazm. Pomimo to nauczył mnie również wielu nieocenionych rzeczy o śnieniu. zamiast lecieć – powiedział. że śnienie jest tym. – Możesz też poruszać się jak pająk albo mucha – w górę. ale jego stwierdzenie pozostawało niejasne. który wykraczał poza granice mej zwykłej wyobraźni. że wysłannik jest nie tylko głosem nauczyciela. – Czy jesteś ze mnie niezadowolony? – Nie – odparł. Natychmiast osiadłem na ziemi. w jakiś absurdalny sposób. że nie mogę rozmawiać o tej sferze twojego śnienia. aż opowiem o tym don Juanowi. wydawał się przytulniejszy. – I nic mi nie możesz powiedzieć o tym śnie? – nalegałem. – W tym świecie siła grawitacji nie istnieje – powiedział wysłannik. lecz mnie. – Siłowaliście się i wymieniliście się energią. – Dlaczego zachowujesz się w ten sposób? – zapytałem. co widzi. W tym wypadku jesteś zdany zupełnie na siebie. że masz krewnych wśród nas. Nie wyczuwałem wprawdzie ścian tunelu. Jeśli zaś zdecydowałem przeistoczyć ich w niby –znane przedmioty. dlatego też śniący. któremu dodano ciężaru i tak ściągnięto na ziemię. – Nie. Powiedziałem ci już. O tym. lecz również subtelnego sprzedawcy. to nie jest sarkazm – powiedział. Mogę dodać jedynie. jak bardzo. dlaczego się do tego nie mieszam. tropiciele przenosili moją uwagę śnienia do świata. że im większa jest moja zdolność do obserwowania szczegółów snów. Byłem tak wstrząśnięty plastycznością obrazów i niesamowitą jasnością i spójnością stwierdzeń wysłannika. – Problem polega na tym. jakby zastanawiał się. a nawet złośliwość. wyrażając głośno swoją wolę. stałem się częstym gościem w tym gąbczastym świecie. to już wyłącznie twoja sprawa.

Funkcje te równie dobrze spełnia ucisk obrączki wokół palca. Wysłannik zalecił ćwiczenia polegające na wyrabianiu dyscypliny i kontroli. równie trudne i czasochłonne. – Jak działa taki pomost? – zapytałem. lecz jeśli chcemy. Jest to. moja uwaga śnienia zaczęła żyć własnym życiem i stała się. Najlepsze rezultaty osiągniesz. Najistotniejszą informacją dla mnie było to. że dają najlepsze rezultaty. musimy w trakcie śnienia głośno wyrazić naszą wolę. by nie ulec pokusie zdobycia wiedzy. o co chodzi. że skóra ludzka jest doskonałym organem do przetwarzania fal energii z jej konfiguracji w normalnym świecie do konfiguracji w świecie istot nieorganicznych i na odwrót. co wytwarza punkt nacisku. czego się zresztą spodziewałem. trzy calowych kryształów kwarcu albo dwa gładkie. by mi poradził. . jaką mamił mnie wysłannik. jak mówił. Otrzymywałem mnóstwo wskazówek dotyczących wszelkich spraw. że równie skuteczne są metalowe bolce. wkładając między palce parę dwu –. gdy tyczyła się śnienia. wskazówek. Powiedział również. Potem zagnij lekko palce i ściśnij w nich kryształy albo kamyki. Tak więc głos wysłannika i jego słowa stały się dla mnie wielkim wyzwaniem. jeśli długością i szerokością zbliżone są do palca. zlokalizowane na jego palcu. by nie pobłażać sobie i nabyć wymaganej przez niego samokontroli. Kiedy się jednak uda. daje oszałamiające rezultaty. – Aby twoje śnienie było doskonałe – powiedział pewnego razu wysłannik – musisz wyłączyć swój dialog wewnętrzny. lecz również przetwarzała ją z jednej konfiguracji w drugą. koniecznych do przyciskania koniuszka języka do podniebienia podczas śnienia. który służy za naskórny ośrodek wymiany energii. cienkie otoczaki. W razie potrzeby energia ta. Komentarze i ostrzeżenia don Juana o niebezpieczeństwach takiego obcowania nabrały wtedy większej wagi niż kiedykolwiek przedtem. przyciąga ona energię mojego świata i utrzymuje ją. Skomentował to krótko. – Najlepiej odrobinę za ciasną. orzekł. przyjmowałem z wielkim zainteresowaniem i łapczywością. co wysłannik powtarzał mi wystarczająco często. przepływając z obrączki do palców śniącego. jak ujrzenie we śnie swoich dłoni. aczkolwiek po nabyciu wprawy można używać czegokolwiek. co wysłannik mówi ci na temat śnienia. – Przytknięcie palców do obrączki otwiera pomost –powiedział wysłannik. które natychmiast zapominałem. – Zasypianie w kompletnej ciszy zapewnia doskonałe wejście w śnienie – mówił wysłannik – oraz wzmocnienie uwagi śnienia.czarowników do konkretnych działań. opaskę na głowie albo naszyjnik. Za wszelką cenę musiałem się bronić. że uwaga śnienia ma swoje źródło w podniebieniu. że skóra automatycznie odbija energię. bym zawsze miał chłodną skórę. jak cenne było to pouczenie. szedłem za jego radą tylko wtedy. jeśli chodzi o kontrolowanie uwagi śnienia. przenosi go z powrotem do tego świata. Powiedział. by dojść do wniosku. aby nie tylko odbijała energię. Daje on śniącemu stałe i znajome wrażenie. Pewnego dnia wysłannik dał mi prawdziwie cudną wskazówkę. Wyjaśnił. Poradził mi. by ścisnąć przynajmniej trzy cienkie przedmioty między palcami obu rąk. szybsza niż moja uwaga w normalnym świecie. że tak powiem. aby w trakcie śnienia przyciskać koniuszek języka do podniebienia. że kluczem do szybkości i dokładności uwagi śnienia jest nasze podniebienie stanowiące rezerwuar uwagi u wszystkich ludzi. – Śniący powinni nosić złotą obrączkę – powiedział innym razem. Nie musiałem długo się zastanawiać. wytwarzając stan bolesnego napięcia w dłoniach. co mogłem. Gdy już tego dokonałem. wolną od pigmentów i olejków. jeśli mi ich bez końca nie powtarzał. Na dodatek musiałem radzić sobie sam. że obrączka służy jako pomost ułatwiający powrót do normalnego świata czy przejście z naszej codziennej świadomości do świata istot nieorganicznych. – Jeśli do mego świata przybywa śniący z taką obrączką na palcu. jak ustrzec się przed zapominaniem. jak głęboko dawni czarownicy zaszli w obcowaniu z istotami nieorganicznymi. Rzecz polega na tym. Robiłem. Wysłannik opowiadał się za kryształami kwarcu. Napięcie takie ma dziwną zdolność wyłączania dialogu wewnętrznego. i mogłem się przekonać. Poprosiłem don Juana. Wierny zaleceniom don Juana. że śniący powinni nosić ciasny pasek. gdyż nie rozumiałem. Wysłannik powiedział. Dużo wysiłku kosztowało mnie uświadomienie sobie. – Skup się jedynie na tym. Wysłannik wyjaśnił. Wszystko. Podczas innej sesji śnienia wysłannik powiedział.

stawałem w obliczu logiczności i konsekwencji tego świata. że wydawał mi się tak rzeczywisty. nie czując niczego. – Ale nie wiesz nawet. Dla mnie diaboliczne w naturze świata istot nieorganicznych jest to. iż można żyć w tych tunelach. aczkolwiek nie tak. jak rzeczywisty może być sen. Jestem sam we wrogim świecie i nauczyłem się mówić: “Będzie. nadmiernie wzrasta. – Czy to naprawdę bezpieczna przystań dla śniących. o co chcę cię spytać. – Oczywiście. gdzie śniący mogą się schronić przed wrogim wszechświatem. Wiedziałem jednak. co oznacza stwierdzenie. Szybko powiedziałem o tym don Juanowi. Nie potrzeba mi laski ani poręczy. ale nie jest. braku lub nagromadzenia szczegółów w każdym tunelu czy poprzez . Podczas śnienia o świecie istot nieorganicznych. Żyjąc zgodnie z wymogami ścieżki czarowników. Nie mogę obiektywnie ocenić. i stąd wrażenie. Przyznałem. Zostaniesz tam na zawsze. Rozrost naszej percepcji jest tak gigantyczny. co mam zrobić – nalegałem pewnego razu. że możesz żyć w jednym z tych tuneli choćby po to tylko. jak wygląda życie w tunelu. że przestrzeń i czas są stałe. abym ci powiedział. don Juanie? – Na pewno dla niektórych. Wiem tylko. don Juanie. Don Juan nie powiedział mi tego. że to z tym mam właśnie problem. – I nie proś mnie o to więcej. – Nikt mi nie pomógł. by kontynuować ćwiczenia w śnieniu bez dalszych implikacji. mogłem albo starannie przebudować mój system interpretacji bodźców zmysłowych. śniący oszczędzają i przechowują energię niezbędną do wyciszenia myśli i umożliwienia przebudowy systemu. jest nieomal równoznaczne z wyborem takiego sposobu życia. co chciałem usłyszeć. Don Juan wyjaśnił. żeby się dowiedzieć. Dla mnie nie. – Bez dwóch zdań. Aby cię do tego skłonić. ponieważ jest to decyzja wyłącznie osobista i ostateczna. zwłaszcza gdy w grę wchodzą tak wspaniałe możliwości. która zapada w momencie. Jednakże poprzez dostrzeganie zróżnicowania. Chciałem po prostu wiedzieć tylko. że zostaje nam bardzo niewiele kanałów interpretacji zmysłowej. z którymi muszą sobie poradzić – według don Juana – wszyscy śniący. Chcesz. Wówczas śnienie rzeczywiście otwiera przed nami inne aspekty tego. Stanąłem wówczas w obliczu owych dwóch możliwości. że nawet samo pragnienie przekonania się. Przebudowa tego systemu oznaczała dla don Juana zamierzenie jego odnowy. że w tym wypadku śniący muszą radzić sobie sami. Dla ciebie diaboliczność to poddanie się takiej pokusie. o czym mówi głos wysłannika. że jeśli zdecydujesz się tam zostać. – Postaraj się za to zrozumieć. rzeczywistość staje się płynna. twoja decyzja będzie ostateczna.ponieważ don Juan nadal odmawiał wysłuchiwania moich relacji. na co mnie stać. i w jego głosie brzmiała nieodwołalna nuta. gdy zdobyłem się na odwagę. co można postrzegać bez interpretacji. iż wydawał się tak rzeczywisty. jak nasz normalny. a zakres tego. zostaje poszerzony bez narażania na szwank spójności rzeczywistości. Przechodziłem przez tunele. pojąłem. Dla mnie jedynym wyjściem było przebudowanie i rozszerzenie mojego systemu interpretacji. choć mając świadomość. co może być rzeczywiste. – Musisz przynajmniej dać mi jakąś wskazówkę. że jeśli zdecydujemy się odnowić nasz system interpretacji. – Ja również musiałem sam się z tym uporać – ciągnął don Juan. od wyodrębnienia tropiciela poprzez słuchanie głosu wysłannika do podróży po tunelach. o którym myślisz. co działo się w moich niezliczonych snach o tamtym świecie. gdy głośno wyrazisz swe pragnienie życia w tym świecie. – Nie mogę – powiedział. Jeśli zaś odrzucimy nasz system. że – kto wie – być może jest on jedynym miejscem. – Nic nie mów – poradził mi. co ma być". Na tym skończyła się nasza dyskusja. co jest realne. iż nieskończona realność jest nierzeczywista albo że nieskończona realność mogłaby być rzeczywista. Oznaczało to celowe i stopniowe zwiększanie jego możliwości. Podjąłem więc od razu decyzję. Ale nie tylko z tego powodu. co don Juan powtarzał mi tak wiele razy: pod wpływem śnienia rzeczywistość przechodzi metamorfozę. Nie interesowało mnie to jednak. by go zagadnąć. że wiem. A może powinienem powiedzieć. Wiem. jak wyróżnia je rozum w normalnych warunkach. Powiedziałem ci już. albo odrzucić go całkowicie. zakres tego. istoty nieorganiczne są gotowe zaspokoić twoje najskrytsze marzenia. codzienny świat. Śniąc o tamtym świecie. – To iście diaboliczne.

Mogę nawet . z drugiej wierzyłem głęboko. którym podróżowałem. Odczułem ulgę dopiero wówczas. że poziom mojej energii. by przyciągać nas jak ćmy do światła. że w naszym świecie są one jak film rzucony na ekran. – Życie tam jest zupełnie dobrowolne. Świadomość taka nieustannie poszukuje ruchu. – Dawnych czarowników doprowadziła do upadku właśnie bezmyślna wiara w te odzwierciedlenia – ciągnął don Juan. poprzez odzwierciedlenia. rzeczywistym dla mnie. że ich sprzymierzeńcy są jedynie odzwierciedleniem słabej energii przenikającej przez światy. iż będę mógł odrzucić uprzedzenia i pewniki związane z naturą ludzką. Otóż istoty nieorganiczne polują na naszą świadomość czy świadomość każdej istoty. dostrzegałem wyraźniej te same szczegóły i słyszałem głos podający mi bardziej złożone opisy. Tworzą fantomy. że śnię. Są jednak w stanie uwięzić każdego z nas. czego wysłannik nie odważył ci się jeszcze powiedzieć. A odbywa się to. albo przerazić. które również dały się złapać. Kiedy leciałem. Ten prawdziwy rozłam był potwierdzeniem tego. nie ludzi. która wpadnie w ich sieć. rzeczywistością i postrzeganiem. Przebudowa mojego systemu interpretacji wywarła najbardziej dramatyczne skutki na moją wiedzę o tym. Poprosiłem don Juana o wyjaśnienie pojęcia “fantasmagorycznych odzwierciedleń". nastawiony na to. z drugiej – odbywałem pragmatyczną podróż równie rzeczywistą. Wyjaśnił. ale w zamian będziesz musiał zapłacić całym swoim istnieniem. Don Juan przypomniał mi. choć stało się to bez mojego udziału. jak już wspominałem. Tego właśnie dnia pokocham wiedzę. Jest nieruchomy i niezmienny. Jest coś. rozpieszczając nas i pobłażając. don Juan sam rozpoczął rozmowę na temat podróży do ich świata. korzyści z niej płynące czy na to. że jest to tylko sen. jak powiązany jestem ze światem istot nieorganicznych. że zmagałem się już z jednym takim fantomem.wyczuwanie odległości między tunelami i uświadamianie sobie długości i szerokości każdego tunelu. czasami fantasmagoryczne. Natomiast kiedy pełzałem po ścianach. Pomyśl o ich świecie. którzy dali się złapać. Don Juan twierdził. albo inne istoty. abyś był świadom regularności swych spotkań z istotami nieorganicznymi – powiedział. ciemności. – Natura tamtego świata sprzyja tajemniczości. W świecie tym. czy też nie. – Wierzyli. Miał rację. Strzeż się świadomości. W pewnym momencie potworne napięcie związane z owym rozdwojeniem nieomal mnie zniszczyło. iż są tylko obrazami. czy jest mi z nią wygodnie. Przeoczyli jednak to. Pewnego razu wysłannik pokaże ci ludzi. byłem plamą energii. co powiedział don Juan: istnienie istot nieorganicznych jest największą groźbą dla naszej racjonalności. Dzięki temu mogłem śmigać tunelami niczym szybko poruszające się światło lub pełzać po ścianach jak owad. Z trudem chwytałem powietrze. by ich zadowolić. na których skupiałem swą uwagę śnienia. głos wysłannika dostarczał mi spójnych informacji o szczegółach ścian. że istoty nieorganiczne są jak rybacy? – Właśnie. Istoty nieorganiczne okrywają się aurą tajemniczości. A teraz mówisz. jak każda inna podróż po świecie. don Juanie. Sam powiedziałeś. że istoty nieorganiczne są rzeczywiste. Kiedy moje obiektywne dochodzenie w sprawie istot nieorganicznych nie miało już dla mnie żadnego znaczenia. Powiedział. że istoty nieorganiczne czepiają się najskrytszych uczuć śniących i bezlitośnie na nich grają. gdy wyciszyłem swoje myśli. spełniając nasze pragnienia. – Chcesz przez to powiedzieć. Nigdy nie zawracałem sobie tym głowy. – To nie jest przeoczenie – odparł. Zdziwiłem się. – Zaprzeczasz sobie. Wyznanie don Juana wywarło na mnie głębokie wrażenie. osiągnie kiedyś taki próg. Z jednej strony wiedziałem. posiadłem zmysł obiektywnej obserwacji. iż istoty nieorganiczne są mistrzami odzwierciedleń i uwielbiają się odzwierciedlać niczym cienie na ścianie. że ich sprzymierzeńcy posiadają moc. wywołując jednak przypływ niepohamowanej ciekawości. że to przeoczyłem. Lecz wtedy moja postawa zmieniła się diametralnie. – Miałem na myśli jedynie to. – Nie sądzę. Z jednej strony wierzyłem głęboko w poświadczone istnienie istot nieorganicznych. Powinienem poczuć obrzydzenie i strach. Dają nam wiedzę. który stale wzrasta. nie bacząc na logikę. która trwa w bezruchu. Szczegóły te były systemem zawiłych wypukłości przypominających alfabet Braille'a. Nieuniknioną konsekwencją tego wszystkiego było pewnego rodzaju rozdwojenie. – Istoty nieorganiczne nie mogą zmusić nikogo do pozostania w swoim świecie – ciągnął don Juan.

Zaczęło mną targać nieznośne poczucie winy. – Opowiem ci jedną z historii czarowników. Z nie znanych mi powodów nigdy nawet nie pomyślałem. dały im poczucie. – A zatem każdy śniący postrzega ów świat tak samo? – Oczywiście. jak nasz. Każdy śniący widzi go takim. jak to zrobić. nie wiedziałbym nawet. zagubili się za młodu . fatalne w skutkach przeświadczenie. by być bezpieczny. jaki jest. Świadkiem był nauczyciel mojego nauczyciela: nagual Elias. by świadomie przeciwstawić się sile tropiciela. W końcu używałem swojej woli. W momencie. czarownica Amalia. że nie jestem w stanie oprzeć się tej sile. coś przyciąga mnie tam z olbrzymią siłą. aby ktoś za ciebie decydował. To właśnie istoty nieorganiczne usiłują zagarnąć tę nową. co tworzyło to niezwykle przyjemne i wyraźne poczucie. moje śnienie potoczy się zupełnie odmiennie. Wyruszaj do świata istot nieorganicznych tylko wtedy. zupełnie jak komórki naszego ciała. ponieważ w każdej chwili potrafiłem przerwać podróż. – Szczerze mówiąc. że jeśli świadomie zamierzę coś przeciwnego. Don Juan powiedział. że mogę podróżować bezkarnie. iż jestem wyjątkowy. Zmiana zamiaru nie wchodzi w rachubę. że są wyjątkowi i szczególni. rozpoznaje go. gdy tego chcesz. Don Juan nie drążył dalej tematu i byłem mu za to wdzięczny. – Daj spokój! Nie żartuj sobie ze mnie Z łatwością możesz się temu oprzeć. że jesteś wyjątkiem? Przyznałem. Byłem przekonany o praktycznych zaletach swojego odkrycia. że mogę zmienić moje śnienie. Natomiast same istoty nieorganiczne jako cienkie rurki powiązane razem. gdy chciałem. – Twoja pewność siebie jest przerażająca – skomentował don Juan. stają się bowiem zwierzyną łowną. W wyniku tego zwiększyła się również kontrola nad moją uwagą śnienia. poszerzoną świadomość. Don Juan jak zwykle miał rację. Śniący muszą się zawsze mieć na baczności. coś na zewnątrz zauważa ten wzrost. dobrze pasuje do sytuacji. Uważaj! – A jak ty uniknąłeś tego niebezpieczeństwa. zamierzając inny jego przebieg. Moc i wyjątkowość są bezkonkurencyjne w czynieniu zła. – To właśnie powaliło dawnych czarowników – powiedział don Juan. nie był jednak głos wysłannika ani też nic. po czym nigdy już tam nie wróciłem. gdy oddzielam tropiciela. po czym próbuje go zagarnąć. że nagual Elias i miłość jego życia. Myślałeś. czego byłbym świadomy.dodać. Z biegiem czasu moja zdolność do zamierzania podróży do królestwa istot nieorganicznych stawała się coraz większa. To wszystko. Z chwilą. gdy zapuszczą się w tamten drapieżny wszechświat. – Co mam zatem zrobić. don Juanie? – Nieustannie miej się na baczności! Nie pozwól. Po prostu nawet nie spróbowałeś. – Istoty nieorganiczne postąpiły z nimi tak samo. Don Juan wyjaśnił. Odkryłem. a może on następować jedynie poprzez starcie. Ich świat jest tak samo rzeczywisty. Jego zdaniem świadomość posiada wewnętrzny nakaz wzrostu. Tę niezwykle rozbudowaną wiązkę dawni czarownicy nazywali labiryntem półcienia. Tym. że są niczym film rozrzedzonej energii odzwierciedlonej na granicy dwóch światów. walkę na śmierć i życie. – A co dzieje się z istotami nieorganicznymi w ich własnym świecie? Też są tylko filmem? – W żadnym wypadku. – Świadomość czarowników wzrasta podczas śnie – nią – mówił dalej don Juan. Czułem. Dodało mi to odwagi. oraz jeszcze gorsze. – Ponieważ jest to pewność siebie głupca – powiedział. by tropiciele zabrali mnie do swego świata. iż posiadają moc. że według czarowników wszechświat jest drapieżny i właśnie oni powinni szczególnie się z tym liczyć w swych codziennych działaniach. Dawni czarownicy przedstawiali świat istot nieorganicznych jako grudę jaskiń i otworów unoszących się w jakiejś ciemnej przestrzeni. Upierałem się. że jestem kimś szczególnym. że coś w tamtym świecie daje mi poczucie. jak postępują teraz z tobą. gdy na jego prośbę opowiedziałem mu o nowym aspekcie mojej kontroli nad uwagą śnienia. Mogłem więc przyjąć. – Dlaczego miałaby być przerażająca? – zapytałem. – Gdy zacznie wzrastać. don Juanie? – Byłem w tamtym świecie tylko kilka razy.

abyś był nadzwyczaj ostrożny. lecz zamiast tego wepchnął ich w śmiertelnie niebezpieczne rejony. No więc. Oczywiście tropiciel przyjął taki podarunek i zabrał Eliasa i Amalię w chwili nieuwagi. tropiciel posiadający dużą moc mógł uczynić to bez żadnego wysiłku. – Bardzo cię proszę. Czułem. więc zapytałem go o przyczynę tej niekonsekwencji. zostać przesłanym fizycznie? –zapytałem. Oczywiście suma połączonych energii Eliasa i Amalii była czymś. zmienia się również odpowiednio kształt energii i jej lokalizacja. wiedźma Amalia – ciągnął dalej don Juan – zagubili się w świecie istot nieorganicznych. Zwłaszcza jeśli całkowita suma naszej energii jest właściwa.w świecie istot nieorganicznych. tak jak staliśmy: w butach i z kapeluszem na głowie. . Znaleźli się tam nie we śnie. już ich tam nie było. że niepotrzebnie pytam. nagual Rosendo. Jakież więc było moje zdziwienie. że nie chce wdawać się w szczegóły tej długiej i zawiłej historii. – To bardzo proste. Pierwiastki męskie zaś. Mają swój własny rytm i nie jest on ludzki. Zamierzał pomóc Eliasowi i Amalii. – Czy to jest możliwe. by don Juan opowiadał o czarownicach w kategoriach czyjejś dożywotniej miłości. wiedząc. Gdy nagual otworzył komórkę. według której wszechświat jest zdecydowanie żeński. Don Juan powiedział. przenosząc ich w ten sposób w drugą uwagę. występują niezwykle rzadko i stąd są bardzo poszukiwane. temperamentem i doświadczeniem przypominał dawnych czarowników. lecz w efekcie dwoje jego uczniów zniknęło. czego istoty nieorganiczne nie mogły przeoczyć. Teoretycznie. don Juanie? – Jak najbardziej. że istoty nieorganiczne umieszczą nasz punkt połączenia we właściwym położeniu i – pach! Lecimy jak rakieta. – Działania czarowników ocierają się o śmierć – ciągnął don Juan. aby osiągnęli drugą uwagę. lecz dał się ponieść swemu absurdalnemu przekonaniu. co dokładnie zrobił nagual Rosendo. Chciał jedynie. lecz do takiej pozycji. Jeśli ta pozycja się zmienia. że rzadkość występowania pierwiastka męskiego we wszechświecie jest prawdopodobnie przyczyną nieuzasadnionej dominacji mężczyzn na naszej planecie. Oczywiście nie miał takiego zamiaru. Zapytałem don Juana. Nagual Rosendo nie wziął jednak pod uwagę przebiegłości istot nieorganicznych. poprzez głośne wyrażanie woli przywołał tropiciela ze świata istot nieorganicznych. Zamierzał opowiedzieć mi tylko. a potem wyraził zamiar zaoferowania mu swych uczniów. z której łatwo było przesłać ich fizycznie do świata istot nieorganicznych. – To jest możliwe –zapewnił mnie don Juan. Wystarczy. lecz on już ciągnął dalej swoją historię. Zamknął ich w bardzo małej. że postanowiłem dać ci odetchnąć. że potrafi kontrolować istoty nieorganiczne. –Dzięki unieruchomieniu punktu połączenia w jednej pozycji jesteśmy energią uwięzioną w określonym kształcie i miejscu. – To nie jest niekonsekwencja – odparł. był to rodzaj małej komórki. będące odgałęzieniem żeńskich. Don Juan wtrącił na marginesie. – Jak do tego doszło? – Ich nauczyciel. nagual Elias i miłość jego życia. aby przesunął punkty połączenia Eliasa i Amalii we właściwe położenie. iż istoty owe w najmniejszym stopniu nie interesują się kobietami. Potem wprowadził się w stan śnienia. Jego rozumowanie było prawidłowe i opierało się na wiedzy czarowników. Nigdy przedtem nie słyszałem. że składanie podarunków ze swych uczniów było często praktykowane przez dawnych czarowników. iż nagual Rosendo zamierzał nauczać Eliasa i Amalię wyłącznie w drugiej uwadze. Tropiciel przemieścił wprawdzie punkty połączenia jego uczniów. lecz fizycznie. – Po prostu cały czas milczałem o uczuciach czarowników. Powiedział. iż don Juan zignoruje moje pytanie. by wysłać swych uczniów do tamtego świata. ciasnej przestrzeni. gdy kochali się w tej komórce. Nagual Rosendo nie zamierzał tego czynić. Don Juan wyjaśnił. Mianowicie nagual Rosendo założył błędnie. Przez cale życie byłeś tak przesycony miłością. Chciałem pozostać przy tym temacie. Ufanie im jest absurdem. jak Elias i Amalia zagubili się w świecie istot nieorganicznych. Nie pozwalaj sobie na idiotyczną pewność siebie. Postąpił więc zgodnie z ustaloną techniką dawnych czarowników. gdy zaczął mówić. Zaskoczył mnie swym stwierdzeniem. W trakcie śnienia wezwał tropiciela i polecił mu. – Czy to się może przydarzyć każdemu z nas.

I zapewniam cię.– Co się w końcu stało z Eliasem i Amalią? – zapytałem. – Nagual Rosendo musiał udać się fizycznie do świata istot nieorganicznych i ich szukać. że byli bardzo dziwni. ale po walce i trudach. – I co. które trudno opisać. . don Juanie? – Oczywiście. znalazł ich? – Tak. – Znałeś ich. Jednak nie zdołał wyciągnąć ich całkowicie. Tak więc tych dwoje młodych ludzi zostało na zawsze jedną nogą w królestwie istot nieorganicznych.

że mam absolutną rację. Ton głosu don Juana był tak poważny. – Istoty nieorganiczne coś knują – powiedział. gdyż całkowicie kontroluję przebieg moich ćwiczeń w śnieniu. że natychmiast musiałem zapewnić go. do drugiej bramy dochodzi się i ją przekracza. Dawni czarownicy wymyślili kilka doskonałych ćwiczeń w przechodzeniu przez bramy śnienia do światów. – Wyczuwam to i nie pociesza mnie wcale. które się za nimi znajdują. don Juanie. W porównaniu z nimi jesteśmy dziećmi. Kilkakrotnie . o co mu chodzi i dlaczego się o mnie martwi. Jego stwierdzenie bardzo mnie zaskoczyło. że nieprawdziwe jest stwierdzenie. gdy śniący nauczy się wyodrębniać tropiciela i podążać za nim. Jak zwykle próbowałem się bronić. – W ogóle tego nie pojmuję. Jakby rzeczywiście spodziewał się. której one pożądają. To ćwiczenie ma zasadnicze znaczenie. – Byłoby trudno wymyślić ćwiczenie równie doskonałe jak to.ROZDZIAŁ VI: ŚWIAT CIENI – Musisz być niezwykle ostrożny. skąd się wzięło. Don Juan przyznał. że podążanie śladem tropiciela jest wielkim osiągnięciem. Chciałem powiedzieć don Juanowi. iż wszechświat ten jest tam przez cały czas. iż dowolne ćwiczenie na docieranie do bramy i jej pokonywanie nie jest tak naprawdę tym. Jestem bardzo ostrożny – zapewniałem go. że istoty nieorganiczne mają do dyspozycji zadziwiające środki – mówił dalej don Juan. że odpowiem na jego pytanie. wymykała się mojej świadomości. – Czy śniący może wyodrębnić tropiciela bezpośrednio. dzięki czemu niepożądani śniący są skutecznie i raz na zawsze eliminowani. iż. i że druga brama śnienia jest bramą do świata istot nieorganicznych. która. Don Juan stwierdził. – Ich świadomość jest fenomenalna. czy jest to jedyne istniejące ćwiczenie. że musi zwrócić moją uwagę na bardzo istotną część swoich nauk. – Rozumiesz już. Nie pojąłeś jednak jeszcze. powiedzmy. ponieważ brak nam biegłości w operowaniu energią. w żadnym wypadku. Gdy śniący potrafi tego dokonać. Pojawia się tylko pytanie. Innymi słowy. jak dotąd. Zmienił temat i powiedział. Podkreślił. które wymyślili dawni czarownicy – powiedziałem z niezbitym przekonaniem. – Musisz wziąć pod uwagę to. gdy śniący nauczy się budzić w innym śnie lub ^gdy śniący nauczy się zmieniać sny bez budzenia się W świecie rzeczywistym. czy śniący może zastosować inną technikę. – Dlaczego jest to nieprawda? – Ponieważ do drugiej bramy śnienia można dotrzeć i ją przekroczyć dopiero wtedy. – Po co więc w ogóle wprowadza się ćwiczenie zmiany snów? – Budzenie się w innym śnie lub zmiana snów jest techniką wymyśloną przez dawnych czarowników. gdy rozmawialiśmy o czymś zupełnie nie związanym ze śnieniem. ponieważ lada chwila możesz paść ofiarą istot nieorganicznych – niespodziewanie zakomunikował mi don Juan. – Chodzi mi o to. by wyćwiczyć śniącego w wyodrębnianiu tropiciela i podążaniu za nim. Don Juan spojrzał na mnie pytająco. co dana brama oznacza. lecz nie jesteśmy w stanie do niego wkroczyć. Po kilku minutach kłopotliwego milczenia don Juan znów się odezwał. iż nie mam zamiaru wpadać w żadną pułapkę. śnienie zaś kluczem otwierającym tę bramę. – Nie musisz mnie ostrzegać. że na poziomie abstrakcji pojąłem. druga brama otwiera się na oścież i istniejący za nią wszechświat staje przed nim otworem. że zastawiają pułapki jedynie na samym początku. – Nie. bez ćwiczeń w zmienianiu snów? – zapytałem. gdy mówię sobie. lecz w praktyce nie widzę żadnego zagrożenia. choć nie miałem pojęcia. że bramy śnienia są szczególnymi przeszkodami. dziećmi o niespożytej energii.

że podczas śnienia zachowuję zawsze najwyższą ostrożność. że śnienie jest wynalazkiem dawnych czarowników i dlatego powinno się odbywać według ich zasad. don Juanie? '" – To zależy tylko od nas. Nie potrafię przewidzieć. że sprawa wyglądała aż tak źle. don Juanie? – zapytałem. iż obawiał się najgorszego. co powinienem zrobić i czego się wystrzegać? – Nie. Są również rezultatem ulegania wszystkiemu. dopóki nie przejdziesz wszechświata za drugą bramą – odparł. wkraczali do nowego. trzeci – w wyniku własnych działań w tym wszechświecie poznawali prawa rządzące tym wszechświatem. że wszechświat za drugą bramą jest najbliższy naszemu. by brać pod uwagę taką ewentualność. A przede wszystkim bądź czujny. czy przyjąć. lecz jest tak niechętny. zupełnego wszechświata. że musisz sam podjąć decyzję. co ofiarują istoty nieorganiczne. ostateczna. iż powinienem przerwać albo nawet całkiem zarzucić moje ćwiczenia w śnieniu. czy wpadnie w nie. gdy znalazłeś się w tamtym tajemniczym mieście. – Czy jako widzący widzisz grożące mi niebezpieczeństwo. Powyżej pewnej granicy czarownikom pod żadnym pozorem nie wolno przyjmować od nich niczego. co jest niezbędne. skąd nadejdzie atak. że przesadzasz. dlaczego don Juan tak chętnie objaśnia mi inne aspekty swojej wiedzy. Uspokoiłem don Juana. – A dlaczego myślisz. Nie mogłem uwierzyć. drugi – podążając za tropicielami. co jest nam potrzebie. Wiem tylko. jak z jajkiem. Wiedzieć. Na ścieżce śnienia jest to sprawa po stokroć poważniejsza. Powodowany strachem zapytałem go. Istoty nieorganiczne nie wypuszczają nikogo bez prawdziwej walki. gdyż nie rozpatrujemy kwestii kary. Pierwszy – dzięki ćwiczeniu zmiany snów śniący dowiadywali się o istnieniu tropicieli. jestem niezwykle zdyscyplinowany i sumienny. nic poza tym. – Ale chcę. Tak więc pod tym względem na pewno się nie różnią. – Musisz kontynuować śnienie. Cała sztuka polega na tym. która zależy od okoliczności i rodzaju pułapki. – Przekonasz się. a nasz jest bardzo podstępny i bezlitosny. że w kontaktach z istotami nieorganicznymi przestrzegałem reguły tak skutecznie. byśmy brali z tamtego świata jedynie to. Reguła drugiej bramy opierała się na trzech krokach. Przyznałem. tego nie wiem. że chcą mnie zatrzymać? – Ponieważ pokazały ci już zbyt wiele rzeczy. Był przekonany. Stawką są tutaj prądy energetyczne. jak przedstawiał to don Juan. – Wcale nie przesadzam – odparł szorstko. – Czy pułapki te są wynikiem ulegania pochlebstwom lub obietnicom mocy? – Nie tylko tego. które stwarzają okoliczności straszliwsze niż sama śmierć. . Myślisz. Dla mnie nie było to wcale zabawne. gdy wpadniemy w pułapkę? – Płacisz wówczas cenę. lecz ich największym osiągnięciem jest zabrać jedynie to. Ścieżka śnienia jest najeżona pułapkami i tylko od śniącego zależy. żebyś był jeszcze bardziej zdyscyplinowany i żebyś obchodził się ze wszystkim. kiedy po raz pierwszy pomogłem ci dotrzeć do twego ciała energetycznego. czym kuszą cię istoty nieorganiczne. co jest nam potrzebne. że nieuniknioną reakcją istot nieorganicznych będzie próba zatrzymania mnie w ich świecie. – Gdzie leży ta granica. – Oznacza to. by omawiać ze mną śnienie. – Ale czy wiesz dokładnie. – Byłem zmuszony nauczyć cię śnienia tylko dlatego – powiedział – że taki jest porządek ustanowiony przez dawnych czarowników. don Juanie? – Widzę już od tego dnia. – Wiem o tym – stwierdził don Juan. że zadały sobie tyle trudu wyłącznie dla zabawy? –roześmiał się. Don Juan powiedział. Niezrozumienie tej prostej reguły prowadzi prosto w pułapkę. czy też je ominie. – A co się dzieje. co dotyczy śnienia. czy sądzi. Dlatego właśnie jestem powściągliwy i prawie wcale nie wypowiadam się na temat twoich ćwiczeń w śnieniu. – Nie sądzisz. iż zupełnie nie mogłem pojąć. rzekłbym. Na ścieżce czarowników wszystko jest sprawą życia lub śmierci. jest wielką sztuką czarowników.powtórzył. czy też odrzucić ta. Jest to jego sprawa osobista – i. Nie mamy jednak możliwości.

inne miały kształt dzwonu. by odczuć je w pełni. a potem odezwał się znowu: – Chcemy. gdy uświadomiłem sobie. oddałem się całkowicie obserwacji tych przerośniętych energetycznych robaków. Zamiast skupić na nim uwagę śnienia. gdzie byłem. a wtedy ze wszystkich stron otoczyły mnie piłki. Wtem coś rozświetliło obszar dokładnie przede mną. że moja przezorność jedynie je uatrakcyjnia. czy go dobrze rozumiem. jakbyś wybierał się na wojnę. że wszechświat za drugą bramą jest tak potężny i agresywny. gdzie śniący poddawani są próbie. że śniący muszą się zawsze bać tamtego świata? – Nie. gdybym tylko posiadał ciało. gdy skupiłem na nich swą uwagę śnienia. nie boisz się również mnie. gdy śniący przejdzie już wszechświat za drugą bramą lub gdy stwierdzi. a może nawet tysiące. ruchome kształty. – Ale taki sam jest również nasz świat. że znalazłem się na krawędzi jego świata. że dzieliły się na trzy rodzaje. Wszystkie były w zasadzie okrągłe i podobnej wielkości. że robaki mają zamiar mnie dotknąć. iż jest naturalnym filtrem czy polem doświadczalnym. Gdy przywykłem do światła. mogą ruszyć w kierunku następnej bramy. a jedynie głęboka czerń dookoła. Jesteśmy energią i z pewnością nie zamierzamy cię dotykać. Pomimo to. Zauważyłem. Ja mam kształt dzwonu. Gdy się w końcu zatrzymał. na którym się znajdujemy. tak jakby szukał czegoś lub chciał wyciągnąć ze mnie całą energię. gdy sama kontemplacja świata istot nieorganicznych dawała mi nieopisaną radość. Przyjrzawszy się bacznie cieniom. Jednakże. doszedłem do . Niektóre były okrągłe jak piłki. że uczucia niepewności czy bezpieczeństwa są w tej sytuacji idiotyczne. Nieoczekiwane zdarzenie nawet ją wzmogło. odczuwałem gdzieś niezwykłe łaskotanie. kontynuowałem swe podróże do świata istot nieorganicznych. Była to przytłumiona. – Świat istot nieorganicznych jest zawsze gotowy do uderzenia – ciągnął. falujące płomienie świec. nie może natomiast podać żadnych szczegółów. lecz mimo moich próśb. złożonej wizji. Szybko jednak porzuciłem te rozważania. nie to miałem na myśli. Podeszły do mnie tak blisko. i chyba dlatego poczułem się niemal swojsko w ich towarzystwie. Po chwili. musisz być tak czujny. nie miałem więc czasu. co mnie czeka. że dopiero wówczas śniący mogą swobodnie rozwijać się dalej. Stwierdziłem. Dławił mnie niepokój. Zdawałem sobie sprawę. mój sen nie jest przecież rzeczywistą sytuacją. aby don Juan powiedział mi. To ostatnie zdanie musiało być swego rodzaju bodźcem dla mojego ciała energetycznego. zacząłem się niepokoić. obserwując to kłębowisko. – Chcesz przez to powiedzieć. czułem się. Wszystkie kłopoty się kończą. że mogłyby mnie dotknąć. – Jesteśmy ruchomym elementem naszego świata –usłyszałem nagle głos wysłannika. abyś się do nas przyłączył. że na poziomie. Zszedłem na dół. unosząc się ponad nimi. że są tej samej wielkości. – Nie obawiaj się. Wydawało mi się. ustąpiły moje mdłości i strach. Wydawało mi się. że nie stanowi on dla niego twórczej opcji. Obawiałem się. Jeśli wytrzymają ten sprawdzian. Tropiciele i ja jesteśmy tacy sami jak reszta nas. co moje ciało energetyczne. było jak odbite światło. udając się do ich królestwa. jeśli nie. A on odpowiadał niezmiennie. Wyjaśnił. zostają na zawsze więźniami tamtego wszechświata. – Głos zamilkł na dłuższą chwilę. Ogarnęło mnie obrzydliwe uczucie. Zejdź do nas i nie obawiaj się. jakbym właśnie ukończył maraton. Nie byłem pewien. łagodna jasność nadająca otoczeniu odcienie szarości czy brązu. bez wątpienia przechodziło przeze mnie coś miękkiego i zwiewnego. Zresztą byłoby to niemożliwe. Nie było już tuneli. Nie czujesz niepokoju w obecności tropicieli. że prędzej czy później moja radość się skończy. kształty jakby nabrały substancji. a jeszcze inne przypominały gigantyczne. iż dostałem prawdziwych mdłości. Doświadczyłem wówczas niewiarygodnego uczucia. Wróciłem do domu i zachowując największą ostrożność. Chociaż moje ciało energetyczne niczego nie odbierało. Wrażenie było słabe i trwało bardzo krótko. dzwony i płomienie. Gdy je usłyszałem. Wydawało mi się. Jesteśmy oddzieleni rzeczywistą granicą. ale nie tam. Don Juan stwierdził. że jako czarownik wyczuwa jedynie stan ogólnego zagrożenia. lecz tak się nie stało. że mają od trzech do czterech stóp średnicy. że znalazłem się nad gniazdem olbrzymich. brązowo –szarych robaków. owe cienie i ja mamy pewną wspólną cechę: wielkość. a tropiciele – płomieni. jednak kształty te były tak rzeczywiste. że doświadczam dziwnej. Pewnego razu tropiciel prowadził mnie bardzo szybko niezliczonymi tunelami. Mogliśmy więc jedynie przenikać jeden przez drugiego niczym bańki powietrza. dostrzegłem jakieś ciemne. don Juan nie powiedział nic więcej. Były ich setki. Oceniłem. okrągłych.Nalegałem. Dlatego też. czułem się dość bezpieczny. Dotarłem do punktu.

okłamując mnie. będę musiał tutaj zostać. że prowokuje mnie. Zanim zdążyłem wypowiedzieć całe zdanie. którą miałem podczas ostatniej sesji. że jeśli nie zadam tego pytania. – Trzeci rodzaj wyjawiamy naszym gościom dopiero wtedy. jest nieodwołalne. prawda? – Naturalnie – powiedział wysłannik z przekonaniem. zostawiając mnie samego w półmroku.wniosku. Jesteśmy nie tylko ruchomi. Tak samo dla mnie – zaśmiał się nieśmiało wysłannik. Wiedziałem również. a ja poczułem. I udało się! Gdy tylko sformułowałem myśl powrotu do śnienia. że same tylko uczucia mogą położyć kres ćwiczeniom. chłodne i obojętne. I tak bym się nie poznał. czy też efektem ich oddziaływania energetycznego. – Są niezwykle sympatyczne – powiedziałem do wysłannika dokładnie w chwili. Tunele dają nam swoją energię. którą poczułem w następnej. Zaraz po przebudzeniu chciałem spakować moją torbę i pojechać do Meksyku. co się wydarzyło. – Musisz więc tylko głośno powiedzieć. – Uczucia to dla nich trudna sprawa. Nie miałem pojęcia. – To jest świat cieni – powiedział głos wysłannika. emitujemy światło. że wysłannik mówi prawdę. Są trzy rodzaje takich istot: jedne są niczym nieruchome tunele. jakby rozkoszował się tym pytaniem. – Nie mogę cię okłamać. mógł to przecież łatwo osiągnąć. którą poczułem do nich w jednej chwili. że gdzieś czai się straszliwe niebezpieczeństwo. Chciałem zobaczyć ten trzeci rodzaj. W moim świecie istnieje tylko intencja. gdzie się rozstaliśmy ostatnim razem. czy pragnienie powrotu do śnienia wystarczyłoby. że jesteśmy cieniami. Jednak niespodziewane wypadki w moim życiu osobistym uniemożliwiły tę podróż. gdy ogarnęła mnie fala głębokiej przyjaźni. jesteśmy również światłem w tunelach. a nawet miłości do cieni. Zastanawiałem się. – Wyemitowałeś zbyt wiele uczucia i przestraszyłeś je – powiedział głos wysłannika. Spotkałem się ze zwiadowcą tam. Wysłannik zamilkł. ciemne kształty rozbiegły się niczym tłuste świnki morskie. a my spełniamy ich rozkazy. Czułem również. gdy tylko się tam znalazłem. Wysłannik chyba zdawał sobie sprawę z mojego nastroju. że jeżeli wysłannik chciałby uwięzić mnie podstępem. po prostu nie ma sensu kontynuować śnienia. – Lecz pomimo to. ponieważ kłamstwo nie istnieje – wdarł się w moje myśli głos wysłannika. A jednak powodowała mną bezgraniczna ciekawość. bym zapytał go o trzeci rodzaj istot nieorganicznych. gdy zdecydują się z nami zostać. aby wznowić ćwiczenia. i sympatia. Zastanawiałem się. wznowiłem ćwiczenia. Były bezosobowe. Nie zrobiłem tego jednak rozmyślnie. – O. nieświadomie przywiązywałem do tego snu tak wielką uwagę. iż skoro nie mogę dotrzeć do don Juana. – Jeżeli to powiem. Po ponad półrocznej przerwie byłem coraz bardziej zaintrygowany tym. które tutaj żyją. – Wszystko. co istnieje. czy niechęć. że chcesz z nami pozostać – rzekł wysłannik niedbałym tonem. że wcale mi nie wadzą. – Jaki jest trzeci rodzaj istot nieorganicznych? Wysłannik zakaszlał i zachichotał. – A my musimy tej energii dostarczyć. a za kłamstwem nie . Wywołało to we mnie niepokój. są naturalną konsekwencją śnienia. wysłannik mi tego nie wyjaśni. – Dlaczego? – Ponieważ zobaczenie ich wymaga wielkiej ilości energii – odparł wysłannik. Wiedziałem. pomimo moich gorączkowych przygotowań. to nasza najbardziej tajemnicza cecha – powiedział. co w tym świecie wypowiadasz na głos. że wiedziałem. My jesteśmy ruchomymi cieniami. Bezwiednie pomyślałem. – Chciałbyś ich ujrzeć? – zapytał od niechcenia. W tym momencie zakończyłem tę sesję śnienia. Zabrzmiało to tak. co niezmiernie mi się podobało. – Mogę mówić ci tylko o tym. Jesteśmy innym rodzajem istot nieorganicznych. – Jak najbardziej – odpowiedziałem. by zobaczyć się z don Juanem. tak jakbym nigdy ich nie przerwał. inne są jak ruchome cienie. który nie pozwolił mi na kontynuowanie moich ćwiczeń w śnieniu. i zabrał mnie od razu do tej samej wizji.

co masz na myśli – powiedziałem. swojego świata nie postrzegają jednak w ten sposób. że usiłowałem zrobić coś. Zamierzałem poprosić go o wyjaśnienie. – Nie możemy istnieć bez siebie – stwierdził. abym trzymał moje uczucia na wodzy. Wysłannik polecił. wysłannik oświadczył. W trakcie następnej sesji wysłannik rozpoczął swój dialog ze mną od powtórzenia. doszedłem do wniosku. jak twój. Wysłannik odparował z nutą lekceważenia w głosie. o jakiej on mówi. lecz mój umysł stał się pusty. Słyszałem. że l te plamy energii miały od trzech do czterech stóp średnicy. który jest nieskończenie bardziej rozbudowany od zwykłej zależności. opisując wypukłości na ścianach tuneli. lecz zanim zdołałem to wypowiedzieć. które przypominały mi alfabet Braille'a. Chciałem zastanowić się nad przyczyną mojej pomyłki. Po chwili całkowicie wyczerpałem swój zapas energii. które emitowały nieprzezroczyste światło. W tej chwili obraz zaczął się rozmywać. Jej właściwości nie przystają do właściwości energii twojego świata. powrót ze świata istot nieorganicznych był niczym wynurzanie się na powierzchnię. gdyż nagła ich eksplozja spowoduje. Biorąc pod uwagę. co oznacza taki związek. Dlatego kłamstwo nie istnieje. desperacko próbując popychać je lub ciągnąć. że ruchome cienie i nieruchome tunele łączą całkowicie zharmonizowane i aktywne związki. Nie mogłem utrzymać mej uwagi śnienia na argumentacji wysłannika. – Rozumiem. że odnoszą się bezpośrednio do śnienia. co wielkość w twoim świecie – powiedział wysłannik. co mogę opisać jedynie jako tkankę tunelu. co można by przyrównać do podnoszenia domu szczęką. że powiedział mi już wszystko o cieniach. że wyglądają jak stado dziwnych. cienie znowu się rozpierzchły. Miałem wrażenie. pomimo to ten świat jest tak samo rzeczywisty. zacząłem się zastanawiać. mówiąc. że jedyna różnica między postrzeganiem mojego świata a postrzeganiem świata istot nieorganicznych polega na tym. Mój kupiecki umysł szalał w oczekiwaniu na to. – Wielkość tutaj nie jest tym samym.kryje się intencja. Wydawało mi się również. gdyż niezliczona ich liczba utrzymuje go przy pomocy swej intencji takim. i gdy tak przysłuchiwałem się jego słowom. że za kłamstwem może się kryć jakaś intencja. Postrzeganie rzeczywistego świata nie odbywa się w ten sposób. zdałem sobie sprawę. Ujrzałem jakieś groteskowo połączone. Wysłannik dodał. że nawet za kłamstwem może się kryć jakaś intencja. Czułem się ^jak nurek. jak mówi. ale ta intencja nie jest taką intencją. bym otworzył się przed nimi. jakby wychodziły ze wszystkich zakamarków. gdyż ta uleciała do postaci ze świata cieni. że im bardziej wytężam siły. Przyszło mi do głowy. Nagle zauważyłem. gdyż moja świadomość – wspólnie ze świadomością niezliczonej liczby istot podobnych do mnie. że rozproszą się jak stado ptaków. tym większa jest liczba cieni. których intencja utrzymuje mój świat takim. Moja uwaga . Biorąc pod uwagę wyrazistość mojej percepcji. Powoli rozejrzałem się dookoła. by obserwować mnie albo karmić się moją siłą. że jestem w świecie rzeczywistym. – Zejdź do nas i spróbuj nas popchnąć albo pociągnąć – przynaglał głos wysłannika. lecz nie zwracałem na nie uwagi. że słyszę. dziecinnych zwierząt. lecz w tym samym momencie znalazłem się wewnątrz czegoś. W uszach dźwięczał mi głos wysłannika. – Energia tego świata jest innym rodzajem energii. – Nie karmimy się twoją siłą – powiedział wysłannik. – Wszystko w tym świecie ma bezpośredni związek ze śnieniem – stwierdził wysłannik. że co prawda słyszałem jego wyjaśnienia. Wysłannik dodał. który wyjaśniał. jaki jest – skupiona jest na tym świecie. – Chcemy tylko poczuć twoją energię. uciszając swą podejrzliwość. jak duże są w rzeczywistości same tunele. że z pewnością nie mogę rozumieć. Gdy tylko o tym pomyślałem. – Im szybciej się tego nauczysz. czuję i myślę dokładnie tak samo. podobnie jak ty chcesz poczuć promienie słońca w chłodny dzień. Wysłannik ostrzegł mnie. gruczołowate wypukłości. jak w normalnym świecie. Odparowałem. iż są to te same wypukłości. co się wydarzy. Chciałem się sprzeciwić. W jednej chwili znalazłem się wśród cieni. – Co mam zrobić? – zapytałem. jaki jest. iż percepcja ich świata zaczyna się i kończy w mgnieniu oka. Wyglądało to tak. gdyż nie sądziłem. tym szybciej będziesz mógł przesuwać wzrokiem przedmioty w swoim świecie. że dla istot nieorganicznych postrzeganie mojego świata zaczyna się i kończy w mgnieniu oka.

Poruszamy się wewnątrz tuneli. – Jeśli pozostaniesz wśród nas. bym mu powiedział. że nie musiał przechodzić żadnych energetycznych przekształceń. które spełniają określone funkcje. Nie dość. Pewnego dnia usłyszałem go podczas wykładu na uniwersytecie. Nie czekając . Nasz świat jest związany z waszym dzięki wrotom zwanym snami. że czeka na moją odpowiedź. Nie miałem zamiaru niczego przerywać. że tak naprawdę chce. Zebrałem więc siły. – Jestem jednym z nich. że doświadczam czegoś niepowtarzalnego i niesamowitego. Powiedział. a wysłannik potwierdzał jedynie to. a w następnej we własnym łóżku. I wtedy znowu usłyszałem głos wysłannika. Czułem. Sądząc po subiektywnych standardach skoordynowania myśli. Nigdy przedtem mi się nie zdarzyło. jak przez nie przechodzić. Mówił bez przerwy. a moje ciało energetyczne podskoczyło jak na sznurku. Wiemy. Nocne wizje szablastozębnych tygrysów powtarzały się regularnie przez długi czas. tym lepiej dla mnie. zanim jeszcze zacząłem przypatrywać się przedmiotom. skoordynowania moich reakcji – moje przeżycia były równie rzeczywiste. to jeszcze na scenie pojawił się nowy tropiciel. że zmienił się wysłannik. – Wypukłości na ścianach tunelu to cienie – powiedział. gdy sformułowałem tę myśl. Każdego dnia nie mogłem się wprost doczekać chwili. Przez głowę przeleciała mi luźna myśl. realnym świecie. Jego dźwięk wzmocnił mnie. od początku był bowiem plamą energii. skoordynowania bodźców wzrokowych i słuchowych. że głos wysłannika pojawiał się w mojej świadomości również na jawie. Miałem trudności ze skupieniem jej na otaczającym mnie świecie. że im mniej wiem na temat tuneli i cieni. W momencie. aby jedyną różnicą między moimi wizjami a codziennym światem była szybkość. jak my – powiedział wysłannik. Im bardziej zastanawiałem się nad swoją sytuacją. ponieważ nie miałem wówczas dostatecznej ilości energii. myśl. by zmienić nastrój. dosłownie wyskoczył przede mną i w moim śnie agresywnie zawładnął moją uwagą śnienia. z jaką kończyły się te wizje. – Ile cieni znajduje się w każdym tunelu? – zapytałem. co wiedzą o śnieniu. ale ludzie nie. Wydawało mi się. Prześladowała mnie natomiast inna myśl. W mgnieniu oka. Doszedłem do wniosku. Dalej wysłannik mówił o tym samym. W innych pracach opisałem już urywki tych wizji. by oddać je w sposób zrozumiały dla mojego liniowo uporządkowanego umysłu. a uwaga śnienia znacznie się polepszyła. że w świecie istot nieorganicznych z niezwykłą szybkością zaczynają się gromadzić czarne chmury. by przerwać ćwiczenia. – To my nauczyliśmy czarowników wszystkiego. która jest naszą energią. Dodatkową atrakcją było to. Od tej pory żadne obawy nie zakłócały moich ćwiczeń w śnieniu. by don Juan wyjaśnił mi to wszystko. co sam odczuwałem. związanych z potrzebami i oczekiwaniami karmiących je tuneli. napełniając się energią tuneli. przeniósł mnie do innej części królestwa istot nieorganicznych. Przekonywał mnie. Pragnąłem. a moje ciało drżało ze strachu. do świata szablastozębnych tygrysów. W następnej chwili byłem zupełnie przebudzony w swoim łóżku. że moje wizje świata cieni stały się jeszcze bardziej autentyczne. aby się obudzić.śnienia słabła. Nie chciałem. na pewno nauczysz się odczuwać. Pewnego razu. Mój niepokój rósł. aż pewnej nocy znowu pojawił się ów agresywny tropiciel. W jednej chwili byłem w dziwnym. że po prostu nie potrafię sobie wyobrazić takiej symbiozy. lecz nadal tkwiłem w Los Angeles. Muszą się tego uczyć. nie dając mi czasu na głośne wyrażenie zamiaru udania się za nim. choć umysł pogrążony był w ekstazie kontemplacji świata cieni. który zabiera śniącego do tego świata – powiedział wysłannik. że w każdym tunelu znajduje się określona liczba uzależnionych istot. gdy zacznę śnić i tropiciel zabierze mnie do świata cieni. ponieważ wysłannik zaczął zdawać mi dokładną relację z liczby i funkcji spełnianych przez cienie w poszczególnych tunelach. Natychmiast jednak tego pożałowałem. tym większy był mój niepokój. jakiej byłem świadkiem. Sprawę pogarszał jeszcze fakt. co już kiedyś mi wyjaśniał. Charakterystyczną cechą tego tropiciela było to. po ścianach. wysłannik zamilkł. że jakakolwiek próba przerwania śnienia przyniesie szkodę mojemu ostatecznemu celowi. – Śnienie jest nośnikiem. Przyznałem mu rację. Urywki. Zacząłem nawet wyczuwać. aby wysłannik wdawał się w dalsze szczegóły. co to znaczy być związanym ze sobą w taki sposób. który zabrał mnie tam po raz pierwszy. że wojownicy nie lękają się wyzwania i że nie ma żadnych istotnych powodów. jak każda sytuacja w naszym normalnym świecie. iż zdecydowałem się zostać w jego świecie.

czy będąc obsługiwanym. ze zapoczątkowały proces odwrotny. która do mnie przylgnęła. zmaterializowała się równo ze mną. Gdy się w nią wpatrywałem. iż niebieska plama światła jest więźniem świata istot nieorganicznych. Rzuciłem wszystko. kto mógł okazać się moim wrogiem. że wiem. która była nieco większa niż reszta cieni. Wiedziałem. lecz nic nie mogłem na to poradzić. że znalazłem się z powrotem w swoim ciele i w swoim świecie. że zostałem sam na sam z kimś. Była niebieska niczym środek płomienia świecy. Byłem pewien. gdyż byłem pewien. czy jest to mężczyzna czy kobieta. Teraz potrzebowałem rady don Juana bardziej niż kiedykolwiek. zabrał mnie do tuneli. Opowiadał o niewiarygodnej ruchliwości. a przede wszystkim o byciu rozpieszczanym przez kosmicznych służących. Udało mi się jedynie odczuć jakąś siłę – wydawało mi się. Rozpaczliwie usiłowałem ustalić. który wydawał się nieco większy niż pozostałe. – Przebywają z nami świadome istoty z najbardziej niewiarygodnych zakątków kosmosu – powiedział wysłannik na zakończenie. o zdobyciu jej w niezwykle prosty sposób – poprzez pozostanie w tych cudownych tunelach. delikatnego. gdzie byłem. tajemnicze przekonanie. w parku przy Uniwersytecie Kalifornijskim. iż pochodzi spoza mojego umysłu czy ciała – która powiedziała mi. Mój umysł szaleńczo próbował poskładać to. tym stawałem się cięższy. Obudziło mnie szarpnięcie strachu. Poczułem falę rozdrażnienia. bym nie ufał już więcej swojemu śnieniu. Zatrzymał się w jakimś tunelu. Stałem na trawie. odczułem. gdyby zwiadowca nie nakazał mi się odwrócić. szczupłego. Natychmiast. lecz pomimo wielkich wysiłków nie udało mi się. Prawdę powiedziawszy. że ją znam. iż w jednej chwili znów byłem plamą energii w świecie istot nieorganicznych. lecz ponaglenia tropiciela zakłóciły moją uwagę i straciłem z oczu niebieski kształt. Moja uwaga śnienia skierowała się wówczas na plamę energii. ponieważ nieznajomy jest jednym z czarowników starożytności i pochodzi z innego czasu. Usłyszałem głos wysłannika. zostawiając mnie zawieszonego w tym tunelu. Zatopiłem się w obserwacji. Obudziłem się w Los Angeles. ze jest prawdziwe. twarzą w twarz z nie znaną mi osobą. Opowiadał o zdobyciu oszałamiającej wiedzy. Próbowałem spytać o to tropiciela. Tropiciel ponaglał mnie do odejścia. Zdawałem sobie sprawę. Rozpaczałem jedynie nad tym. Wrócił tropiciel i szybko zabrał mnie z tego miejsca. które stawało się większe z dnia na dzień. Straciłem swój ciężar tak szybko. Przyglądaliśmy się sobie przez mgnienie oka. Szarpały mną różne uczucia. że przedziera się do mnie jakaś wiadomość. co wiedziałem albo myślałem. że taka konfiguracja energii nie jest cieniem i że nie należy do tego świata. zarzucił mnie najdłuższą i najbardziej poruszającą tyradą. Po kilku dniach zaczęło we mnie kiełkować mroczne. niczym przedni kupiec. nikt nie chce stąd odchodzić. Mówił o nadzwyczajnych zaletach świata istot nieorganicznych. Wydawało mi się. czym . lecz nie otrzymałem odpowiedzi. ze być może dlatego nie możemy się porozumiewać. W tym momencie przyszło mi do głowy. przybrała nagle kształt człowieka: bardzo małego. Przemówiłem do niej tak samo. W końcu ogarnęła mnie wielka radość.na moją zgodę. którzy będą spełniać moje najdrobniejsze zachcianki. Gdy wynurzałem się na powierzchnię normalnego świata. jaka nas oddzielała. ale bez powodzenia. w jednym szeregu z ludźmi grającymi w golfa. Nie bez niepokoju pozostawałem tam. niemal przezroczystego. lecz coś znieczuliło mnie na jego sygnały. że zaprzepaszczam całe lata swojej pracy. która była przede mną. Dalej przejął mnie tropiciel i śmigaliśmy wieloma tunelami. – I uwielbiają tu być. aż w końcu stałem się tak ciężki. Potem ogarnął mnie strach. Moja uwaga śnienia była zaabsorbowana jego wielkością i układem i nie oderwałaby się od nich. Spędziłem ponad czterdzieści osiem godzin. Nagle jakaś wielka siła okręciła mnie dookoła i postawiła tuz przed niebieską plamą. Była to sześcio– . Nigdy nie czułem się swobodnie przy służących. Im większe było moje rozradowanie i ciekawość. niezmordowanie usiłując dotrzeć do ukrytego uczucia lub ukrytej wiedzy. aż w końcu nie miałem już wątpliwości. Gdy ją ujrzałem. nie mogąc przełamać bariery. jaką do tej pory od niego słyszałem. może siedmioletnia dziewczynka. moje rozradowanie i ciekawość wzrosły tak niepomiernie. Odleciał zupełnie niespodziewanie. że tropiciel wreszcie ukazał mi istotę ludzką usidloną w tym świecie. jak rozmawiałem z tropicielem. o nieskończoności upływającej na poznawaniu nowych rzeczy. Osoba. że wielkopaństwo jest całkowicie sprzeczne z moją naturą.

że wodne istoty nieorganiczne są najbardziej dokuczliwe. Z jakiejś niezrozumiałej przyczyny nie miałem ochoty opowiadać don Juanowi o królestwie cieni. które w rzeczywistości nie występują. zostałeś wybrany przez wodną istotę nieorganiczną. Uzależniają się i są zaborcze. . Mówisz tak. czym było dla czarowników starożytności: źródłem niewyczerpanych możliwości folgowania sobie. staje się ono tym. Opowiedziałem mu o mojej wizji małej dziewczynki i o tym. teoretycznych zagrożeniach. – Musisz mieć bardzo ważny problem. Istoty nieorganiczne zabierają tam śniących tylko wtedy. czego chcę. – Gdy śniący uświadamiają sobie. Teraz wymyśliły nawet małą dziewczynkę. ponieważ te mają ich już w garści. Milczał przez długą chwilę. W głębi duszy czułem. Jedziecie na tym samym wózku. skoro przygnałeś tak prędko – zauważył z zadumą w głosie. że ci pozostaną w ich świecie. że w świecie istot nieorganicznych poczuli się jak ryba w wodzie. gdy zignorował moją wizję małej dziewczynki. jakich nikt z nas nawet sobie nie potrafi wyobrazić. co tak naprawdę jest tym problemem – odrzekłem. czy nie? – Różnica jest ogromna. – Nie zamierzam w żaden sposób dać się złapać na pokusy istot nieorganicznych. ani drugie. że w istotach nieorganicznych nie ma nic szczególnego. jakbym za chwilę miał ulec pokusie. Znalazłeś się w położeniu dawnych czarowników. – Na tym etapie to nie jest już takie proste. Don Juan od razu poradził mi. że cię nabiorą – odrzekł. na jaką cię stać. a ty nie dostrzeżesz pułapki. Wiemy to z opowiadań dawnych czarowników. – Jesteś bardziej osamotniony. i pospieszyłem do Meksyku. – Ale jaka to różnica.się zajmowałem. nawet nie będziesz podejrzewał jej istnienia. jak z nią walczyłeś? I jakie to było uczucie? Mówiłem ci. iż jakaś istota nieorganiczna zna mnie na wylot. co usłyszał. Don Juan poprosił. że nie mam najmniejszego zamiaru tam zostać. nie wiedział o nim również nagual Julian ani nagual Elias. choć ten ostatni spędził w świecie istot nieorganicznych wiele czasu. Nie potrafiłem mu tego wyjaśnić. czy zna się świat cieni. że musisz postępować z największą ostrożnością. Przez te wszystkie lata przyzwyczaiła się do ciebie. gdy są pewne. ponieważ sam nie wiedziałem. don Juanie. – Tak samo. i to jest moje ostateczne zdanie. Zaszedłeś za daleko i nie możesz się już tak po prostu wycofać. – Czego tak naprawdę chcesz? – zapytał don Juan. Poza tym. jak nabrały naguala Rosendo. że niebezpiecznie ich przypominasz. Dawni czarownicy byli niesamowicie zdolni. by pohamować moją histeryczną paplaninę. ich błędem było. Dopiero wtedy. że don Juan mówi o abstrakcyjnych. – Dlaczego powiedziałeś. Mogę ci jedynie raz jeszcze powtórzyć. don Juanie? – Prawdziwe kłopoty. Zauważył. Zna cię na wylot. – Co to oznacza w moim przypadku. niż myślałem – powiedział w końcu – gdyż nie wolno mi omawiać twojego śnienia. a gdy raz zatopią w kimś swoje szpony. W środku byłem pewien. by posiąść moc albo mieć własną służbę. jak bardzo wpłynęło to na moje uczucia. że na samą myśl. Zaczają się na ciebie. – Myślę. – Zgadza się. czułem się zobowiązany opowiedzieć mu o moich wizytach w ich świecie. na twoje nieszczęście. że znalazłem się w położeniu dawnych czarowników? – Powtarzałem ci już wielokrotnie. Są bardzo przebiegłe. jest już zwykle za późno. – Zapewniam cię. abym zlekceważył to zdarzenie i potraktował je jako jawną próbę zaspokojenia moich fantazji przez istoty nieorganiczne. robi mi się niedobrze. – Ależ ja nie mam nawet cienia wątpliwości. Na przykład ja nigdy nie wiedziałem o świecie cieni. którą pochwyciłeś owego feralnego dnia. jakby przytłoczony ciężarem tego. Wiecie o ich świecie takie rzeczy. jeśli chodzi o usposobienie. Pamiętasz. Za wszystkimi stoi ta właśnie istota. że ta dziewczynka istnieje – odparłem zdecydowanie. iż jeśli kładzie się na śnienie zbyt duży nacisk. że nie grozi mi żadne takie niebezpieczeństwo. Nie interesuje mnie ani jedno. Wyznałem szczerze don Juanowi. choć nie potrafię sprecyzować. bym opisał mu wszystkie sesje śnienia wraz z najmniejszymi szczegółami mającymi związek z tą sprawą. nigdy nie rezygnują. jeśli to masz na myśli –powiedziałem.

że owa niebieskawa plama energii pochodzi z całkiem innego wymiaru i że to tropiciel. jego źródłem nie było jednak moje ciało energetyczne. – Tyle to wiem. Dziewczynka przechyliła na bok swą cienką. że znajduję się wśród chmur lub w górach. że zawsze wszystko robię źle. Nie miałem doznań cielesnych. którą widziałem już przedtem. Przyszło mi do głowy. że odczuwałem ją fizycznie. Czułem się gorzej niż kiedykolwiek. – Dlaczego to cię tak niepokoi? – zapytałem. że w normalnym stanie jestem niemal idiotą. – Szykuje się coś niedobrego w tym przeklętym świecie. Doświadczałem świata cieni ze wszystkimi implikacjami tego. a ja jej po prostu nie zauważyłem. że moje przeżycia są całkowicie oddzielone od doznań zmysłowych. Odczułem chłód. znajdowała się wśród innych cieni. Powiedział. abyś już więcej się w nic nie wpatrywał. Wszystkie bodźce docierały do mnie poprzez wzrok i słuch. który zbłądził i został 'złapany jak mucha w pajęczą sieć. innymi słowy. wpatrując się po prostu w przedmioty. że zwierzyłem się jej ze swoich problemów. – Uczysz się cudownych rzeczy. – Mówisz o istotach nieorganicznych. że mogła być tam już wcześniej. poszukiwaczem usidlonym w królestwie istot nieorganicznych. dlatego też świetnie mnie rozumiała i była niezwykle zainteresowana. a ja nie mam pojęcia co. Gdy tylko ją dostrzegłem. na szczycie. które sobie szczególnie upodobali. lecz cechami wizji. rezultat był taki sam – zamarłem. don Juan polecił mi wpatrywać się w chmury lub odległe szczyty górskie. ogarnięty nagłym niepokojem. Brakowało mi jedynie mojego zmysłowego ja. Zacząłem się nad sobą użalać i narzekać. mówię o istotach nieorganicznych. lecz zupełnie nieprzydatna współczesnym czarownikom. prawda? – Tak. że jeśli nie będę się kontrolować. bym nikomu tego nie mówił. Aby stłumić mój niepokój.– Nie ma żadnej małej dziewczynki – warknął. choć don Juan radził mi. Dotarłem do świata cieni. iż przepaść ta jest tak ogromna. że to ja cię uczę. zachowywałem swoją psychologiczną ciągłość. Gdy przebywałem z don Juanem i jego towarzyszami. lecz nawet o tym nie wiesz. To naprawdę imponująca technika. Moje ćwiczenia polegały jak zwykle na skupianiu uwagi śnienia na poszczególnych przedmiotach ze snu i na zmianie snów. Wszystko jedno. Nagle niebieski kształt przybrał postać tej samej małej dziewczynki. które właśnie miałem. Don Juan był bardzo zły. że moja troska o uwięzionego tropiciela doprowadza go niemal do rozpaczy. Miał rację! W trakcie następnej sesji śnienia rozpętało się prawdziwe piekło. I nie chcę przez to powiedzieć. Mój racjonalny rozum musiał więc rozważyć dziwną kwestię – widzenie i słyszenie nie są zmysłami ciała. to zanim zdołam spoić drugą uwagę z uwagą normalnego świata. byłem sobą. Ta sprawa tak 'bardzo mnie martwiła. podejmować decyzje. Don Juan zauważył. Nie spodobało mi się to porównanie. moja uwaga śnienia zamknęła się wyłącznie na niej. Dzięki tym ćwiczeniom miałem bezpośrednie uczucie. a w drugiej uwadze – szaleńcem. Don Juan dodał. Jedyną różnicą była obecność niebieskiej plamy energii. Posiedziałem o tym don Juanowi. Nie ma ona nic wspólnego z polepszaniem trzeźwości osądu i poszerzaniem zdolności do poszukiwania wolności. Mówiłem ci już. że one są jak rybacy: nęcą świadomość. Zanim wróciłem do domu. – Niczego jeszcze nie zrobiłeś – warknął don Juan. tak jak to robiłem niezliczoną liczbę razy. Znalazłem się przy niej w jednej chwili. a potem ją łowią. Zalecam ci. W mgnieniu oka potrafili dotrzeć do swego ciała energetycznego. . w ogóle nie śniłem o świecie istot nieorganicznych. osądzać. stanę się nie do zniesienia. lecz zupełnie inna część mnie. ale bardzo zmartwiony – skomentował moje dokonania don Juan. że pomiędzy moją ruchliwością w drugiej uwadze a uporczywym tkwieniem w bezruchu w stanie świadomości normalnego świata rozciąga się niebezpieczna przepaść. na co on odparł. co normalnie uważałem za doświadczenie – mogłem myśleć. Dopiero wówczas po raz pierwszy byłem całkowicie świadom. – Jestem bardzo zadowolony. a to bardzo niepożądany stan. Carol Tiggs była moim dokładnym odpowiednikiem. lecz nie zwracałem na nie uwagi. Jak zwykle podeszły do mnie pozostałe cienie. pozwoliłem sobie omówić moje wizje ze śnienia z Carol Tiggs. delikatną i długą szyjkę i szepnęła ledwie słyszalnym głosem: “Pomóż mi!" Powiedziała to albo też sam to sobie wymyśliłem. Don Juan był przekonany ponad wszelką wątpliwość. – Ta plama niebieskawego światła jest zwykłym tropicielem. Wiąże nas jedynie z konkretnością. to technika dawnych czarowników.

tak jak płakałoby dziecko w jej wieku. Pozostawiony sam sobie. Nawet się uśmiechnęła. Ogarnęła mnie fala bezgranicznej miłości. Przeszła przeze mnie fala niezwykle niepokojącego uczucia i znowu nie odczułem. które jest podmiotem doświadczającym. jakby za chwilę miała zemdleć. Wydawało mi się. Bałem się. odniosłem wrażenie. Powiedziała mi w zasadzie to samo. źródłem odczuć zmysłowych zlokalizowanym gdzie indziej. że chcę połączyć moją energię z energią uwięzionego tropiciela i dać mu wolność. Stało się jasne. Milcząco błagała mnie naglącym spojrzeniem. i że potrzebuje mojej pomocy tak samo. Zdawało mi się. chociaż przeżywałem coś takiego po raz pierwszy. że moja uwaga śnienia osłabnie. Nie miałem trudności w jej zrozumieniu. w świecie cieni. a w polu mojego widzenia pozostała jedynie mała dziewczynka. I wtedy zrobiłem coś niewiarygodnego. W chwili. że dziewczynka traci równowagę. że patrzę na histeryczne dziecko ogarnięte wielką rozpaczą. że to gdzie indziej to przecież moje ciało. jak i jej. Potem dodała. gdy to pomyślałem. Poczułem ją gdzie indziej. i znowu nie odczułem jej tam. Przyszło mi do głowy. chciałem pochwycić ją i wziąć ze sobą. pogrążone we śnie w moim własnym łóżku. choć do tej pory ukryta. której nie potrafiłem przebić. Próbowałem przekazać jej moje uczucie bezradności. że ją znam. a wtedy stracę dziewczynkę z oczu. Zrezygnowałem więc i zacząłem się zastanawiać nad następnym ruchem. licząc. że od razu mnie zrozumiała.– Naprawdę widzisz i słyszysz – powiedział wysłannik. Potem spróbowałem skierować do niej swe myśli. Wielce poruszyła mnie oczywista. byłem bezradny. jakby chciała mi okazać. lecz nie musisz oddychać. Zanim moja uwaga śnienia zupełnie zniknęła. Zdawało mi się. jak ja potrzebuję jej. że przybrała postać małej dziewczynki. płakała z rozpaczy i strachu. Nie wierzyłem. aż zupełnie straciłem siły. Przyglądałem się jej i nabrałem przekonania. co powiedział don Juan – była tropicielem złapanym w sieci tego świata. że całkowicie zdaje się na mnie. – To jest właśnie piękno tego miejsca. Powiedziała mi to wszystko w jednej porcji energetycznego uczucia. Gdy w myślach odparłem. że wszystkie rozmowy. Dziewczynka rozumiała chyba moją rozpacz i porozumiewała się ze mną za pomocą myśli. że absolutnie nie jestem zdolny jej pomóc. Gorączkowo usiłowałem coś jej powiedzieć. widząc i słysząc. cienie się rozpierzchły. co robić. . Nie mogłem tego znieść. Tylko pomyśl! Nie musisz oddychać! Możesz udać się w każde miejsce wszechświata i wcale nie oddychać. i źródłem energii. Byliśmy oddzieleni membraną energii. wizyta. Możesz doświadczać wszystkiego. iż ją wyswobodzę. odbywały się dzięki jego energii. która była niczym słowa wypowiedziane wszystkie od razu. ponieważ jest ona znana zarówno mnie. Dziewczynka naprawdę płakała. ale nie mogłem wydobyć z siebie głosu. wykrzyknąłem głośno i wyraźnie. która się liczy. Nie wiedziałem. że istnieje żywy związek między ja. ale nadaremnie. jakie przeprowadzałem z wysłannikiem. by istoty nieorganiczne przyprowadziły mnie raz jeszcze do tej części swojego królestwa. że to moja ostatnia wizyta w ich świecie. Próbowałem tego jeszcze wiele razy. Próbowałem coś do niej powiedzieć. wdzierając się w moje myśli. ale bez widocznego skutku. Moje ciało energetyczne przeszło przez nią. Rzuciłem się w jej stronę. myśl.

ROZDZIAŁ VII: NIEBIESKI TROPICIEL Śniło mi się coś zupełnie bezsensownego. Była przy mnie Carol Tiggs. Mówiła do mnie, ale nie mogłem zrozumieć jej słów. Był tam również don Juan i wszyscy członkowie jego grupy. Próbowali wyciągnąć mnie z jakiegoś szalonego świata, w którym tliło się mdłe, żółtawe światło. Po długich zmaganiach, podczas których wiele razy traciłem ich na jakiś czas z oczu, zdołali mnie wreszcie stamtąd wyratować. Ponieważ nie mogłem pojąć celu całego przedsięwzięcia, w końcu doszedłem do wniosku, że śni mi się normalny, chaotyczny sen. Jakież było moje zdumienie, kiedy obudziłem się i odkryłem, że leżę w łóżku, w domu don Juana. Nie mogłem się poruszyć. Byłem zupełnie pozbawiony energii. Nie wiedziałem, co myśleć, chociaż od razu uświadomiłem sobie powagę sytuacji. Miałem niejasne przeczucie, że straciłem całą energię na skutek wyczerpania spowodowanego śnieniem. Towarzysze don Juana zdawali się niezwykle poruszeni tym, co się ze mną działo. Stale przychodzili do mojego pokoju, ale tylko pojedynczo. Każdy z nich stal przez chwilę w całkowitym milczeniu, a potem przychodził następny. Wydawało mi się, że na zmianę mnie pilnują. Byłem jednak zbyt słaby, by poprosić o wyjaśnienie ich dziwnego zachowania. W ciągu następnych dni poczułem się lepiej i zaczęli rozmawiać ze mną o moim śnieniu. Z początku nie wiedziałem, czego ode mnie chcą. W końcu, na podstawie pytań, które mi zadawali, pojąłem, że mają obsesję na punkcie świata cieni. Każdy zdawał się przestraszony i mówił mi mniej więcej to samo. Powtarzali mi, że nigdy nie byli w świecie cieni, a niektórzy utrzymywali nawet, że nic nie wiedzą o jego istnieniu. Ich wyznania i reakcje sprawiły, że odczuwałem coraz większy zamęt i strach. – Kto zabrał cię do tego świata? I skąd w ogóle wiedziałeś, jak tam się dostać? – pytali wszyscy. Gdy powiedziałem, że to tropiciele pokazali mi tamten świat, nie mogli mi uwierzyć. Najwyraźniej przyjęli, że byłem tam naprawdę, nie mogąc jednak odwołać się do własnego doświadczenia jako punktu odniesienia, nie potrafili zgłębić moich słów. Chcieli jednak wiedzieć wszystko, co wiem o cieniach i ich świecie. Spełniłem ich prośby. Wszyscy, z wyjątkiem don Juana, usiedli przy moim łóżku i wsłuchiwali się z uwagą w każde moje słowo. Gdy tylko jednak pytałem ich o moją sytuację, rozbiegali się zupełnie jak cienie. Niepokoiło mnie jeszcze coś. Chorobliwie unikali jakiegokolwiek kontaktu fizycznego ze mną, co nigdy przedtem się nie zdarzało. Trzymali się z daleka ode mnie, jakbym był trędowaty. Ich zachowanie tak mnie martwiło, że musiałem ich o to zapytać. Zaprzeczyli moim zarzutom. Zdawali się urażeni moim pytaniem i to do tego stopnia, iż usiłowali udowodnić mi, że się mylę. Roześmiałem się serdecznie, rozbawiony wynikłym z tego napięciem. Sztywnieli bowiem za każdym razem, gdy próbowali mnie objąć. Jedynie Florinda Grau, najbliższa towarzyszka don Juana, nie obawiała się fizycznego kontaktu ze mną; otaczała mnie troskliwą opieką i próbowała wyjaśnić, co się dzieje. Powiedziała, że utraciłem moją energię w świecie istot nieorganicznych, po czym ją odzyskałem. Jednak mój nowy ładunek energetyczny dla większości z nich jest nieco niepokojący. Florinda kładła mnie do łóżka każdego wieczoru, jakbym był kaleką. Nawet przemawiała do mnie jak do dziecka, na co reszta reagowała salwami śmiechu. Pomijając jednak pośmiewisko, które ze mnie robiła, doceniałem jej troskę, chyba zresztą autentyczną. Pisałem już kiedyś o Florindzie w związku z naszym pierwszym spotkaniem. Była to najpiękniejsza kobieta, jaką w życiu spotkałem. Kiedyś powiedziałem jej zupełnie szczerze, że powinna była zostać modelką w magazynie mody. – Tak, w magazynie z tysiąc dziewięćset dziesiątego roku – odparowała. Florinda, chociaż miała już swoje lata, wcale nie była stara. Była młoda i pełna życia. Gdy zapytałem don Juana o źródło jej niezwykłej młodości, dowiedziałem się, że to magia utrzymuje ją w tak dobrym stanie. – Energia czarowników – dodał don Juan – dla oka jest młodością i wigorem. Gdy towarzysze don Juana zaspokoili już swoją pierwotną ciekawość świata cieni, przestali wchodzić do mojego pokoju. Zadawali jedynie zdawkowe pytania dotyczące mojego stanu zdrowia.

Jednak kiedy tylko próbowałem wstać, zaraz zjawiał się któryś z nich i delikatnie kładł mnie z powrotem do łóżka. Nie pragnąłem ich posługi, a jednak najwidoczniej ich potrzebowałem; ciągle jeszcze byłem słaby. Pogodziłem się z tym. Najbardziej jednak dokuczało mi to, że nie udało mi się nakłonić nikogo z nich, by wytłumaczył mi, co ja właściwie robię w Meksyku, skoro położyłem się spać w Los Angeles. Ciągle ich o to pytałem, ale wszyscy odpowiadali niezmiennie: – Zapytaj naguala. Tylko on może ci to wyjaśnić. W końcu Florinda się przełamała. – Wpadłeś w pułapkę – powiedziała. – Właśnie to ci się przytrafiło. – Gdzie wpadłem w tę pułapkę? – W świecie istot nieorganicznych, rzecz jasna. To właśnie z nimi miałeś do czynienia od lat, prawda? – Tak, jak mówisz, Florindo. Możesz mi powiedzieć, jaka to była pułapka? – Chyba nie. Wiem tylko, że straciłeś tam całą swoją energię. Ale walczyłeś bardzo dzielnie. – Dlaczego jestem chory, Florindo? – Nie zmogła cię choroba. Doznałeś uszczerbku na swej energii. Byłeś w stanie krytycznym, ale teraz jesteś tylko poważnie ranny. – Jak to się stało? – Stoczyłeś walkę na śmierć i życie z istotami nieorganicznymi i zostałeś pokonany. – Nie pamiętam żadnej walki, Florindo. – To nie ma żadnego znaczenia. Walczyłeś i zostałeś zdeklasowany. Nie miałeś cienia szansy z mistrzami manipulacji. – Walczyłem z istotami nieorganicznymi? – Tak. Stoczyłeś z nimi śmiertelny pojedynek. Doprawdy nie wiem, w jaki sposób zdołałeś przeżyć ich miażdżący cios. Nie chciała powiedzieć mi już nic więcej. Napomknęła tylko, że może niebawem odwiedzi mnie nagual. Następnego dnia pojawił się don Juan. Był bardzo jowialny i dodawał mi otuchy. Żartobliwie obwieścił, że składa mi wizytę jako pełniący obowiązki lekarza energetycznego. Zbadał mnie, przypatrując mi się od stóp do głów. – Jesteś już prawie uleczony – posumował. – Co się ze mną stało, don Juanie? – zapytałem. – Wpadłeś w pułapkę, jaką zastawiły na ciebie istoty nieorganiczne – odparł. – A jak się tutaj znalazłem? – Tu właśnie kryje się wielka tajemnica, bez dwóch zdań – powiedział i uśmiechnął się dobrodusznie, najwyraźniej próbując rozładować nieco powagę sytuacji. –Istoty nieorganiczne pojmały cię całego, łącznie z ciałem. Najpierw, gdy poszedłeś za jednym z ich tropicieli, ściągnęły do swojego królestwa twoje ciało energetyczne, a potem fizyczne. Towarzysze don Juana wyglądali na zszokowanych. Jeden z nich zapytał, czy istoty nieorganiczne rzeczywiście mogą kogoś porwać. Don Juan odparł, że bez wątpienia mogą to zrobić. Przypomniał o nagualu Eliasie, który został uprowadzony do ich świata, chociaż wcale nie zamierzał się tam udać. Wszyscy przytaknęli, kiwając głowami. Don Juan dalej rozmawiał z nimi, mówiąc o mnie w trzeciej osobie. Powiedział, że połączona świadomość istot nieorganicznych najpierw pochłonęła moje ciało energetyczne, zmuszając mnie do gwałtownej reakcji emocjonalnej na widok uwięzionego tropiciela. Potem ta sama połączona świadomość ściągnęła do swojego świata moje bezwładne ciało. Don Juan dodał, że bez ciała energetycznego człowiek jest tylko bryłą organicznej materii, którą świadomość może z łatwością manipulować. – Istoty nieorganiczne są sklejone ze sobą jak komórki naszego ciała – ciągnął don Juan. – Gdy połączą swoją świadomość, są nie do pokonania. Wyrwanie nas z naszego świata i umieszczenie we własnym nie sprawia im żadnych trudności. Zwłaszcza jeśli się wyróżniamy i jesteśmy tak dostępni, jak on.

O ściany pokoju odbiły się echem westchnienia i głośne oddechy towarzyszy don Juana. Wszyscy wydawali się naprawdę przestraszeni i zatroskani. Chciałem obwinić don Juana, że nie zatrzymał mnie w porę, lecz przypomniałem sobie, że próbował mnie ostrzec, nakłonić do zmiany postępowania, lecz nadaremnie. Don Juan doskonale wiedział, o czym myślałem, i posłał mi znaczący uśmiech. – Myślisz, że jesteś chory – powiedział, zwracając się do mnie – ponieważ istoty nieorganiczne pozbawiły cię twojej energii i obdarowały swoją. To wystarczy, by zabić. Jako nagual masz dodatkową energię i tylko dlatego przeżyłeś. Wspomniałem, że pamiętam jakieś oderwane kawałki snu. Śniło mi się, że przebywałem w jakimś żółtawym świecie, z którego wyciągnął mnie don Juan wraz z Carol Tiggs i swymi towarzyszami. – Dla fizycznego oka królestwo istot nieorganicznych wygląda jak żółtawy, zamglony świat – wyjaśnił don Juan. – Myślałeś, że oglądasz normalny, chaotyczny sen, a tymczasem po raz pierwszy patrzyłeś fizycznym wzrokiem na wszechświat istot nieorganicznych. Może to dziwne, ale dla nas był to również pierwszy raz. Wiedzieliśmy o tej żółtej mgle jedynie z opowieści czarowników, nie z doświadczenia. To wszystko nie miało dla mnie sensu. Don Juan zapewnił mnie, że dokładniejsze wyjaśnienie jest niemożliwe z powodu moich braków energetycznych. – Musisz się zadowolić na razie tym, co ci mówię i co z tego pojmiesz – powiedział. – Wcale tego nie pojmuję – zaprotestowałem. – A zatem nic ci nie umknęło. Gdy poczujesz się lepiej, sam sobie odpowiesz na wszystkie pytania. Wyznałem don Juanowi, że odczuwam fale gorączki. Moja temperatura nagle wzrastała; byłem cały spocony i gorący. Doznawałem wtedy nadzwyczajnego, lecz niepokojącego uczucia, że rozumiem sytuację, w której się znalazłem. Don Juan zlustrował całe moje ciało swoim przenikliwym wzrokiem i stwierdził, że znajduję się w stanie szoku energetycznego. Cierpiałem na tymczasową utratę energii, a to, co interpretuję jako fale gorączki, to w zasadzie rozbłyski energii, podczas których chwilowo odzyskuję kontrolę nad moim ciałem energetycznym i mam świadomość wszystkiego, co mi się przytrafiło. – Wysil się i powiedz mi, co się wydarzyło w świecie istot nieorganicznych – nakazał mi don Juan. Powiedziałem mu, że od czasu do czasu mam wyraźne wrażenie, że wraz ze swoimi towarzyszami udał się fizycznie do tego świata i wyrwał mnie z uścisku istot nieorganicznych. – Zgadza się! – krzyknął don Juan. – Dobrze ci idzie. A teraz zamień to wrażenie na widok tego, co się zdarzyło. Nie byłem jednak w stanie tego zrobić, chociaż usilnie się starałem. Poczułem niesamowite zmęczenie wypalające mnie od środka. Zanim don Juan wyszedł z pokoju, powiedziałem mu, że jestem bardzo niespokojny. – To nic nie znaczy – odparł niewzruszony. – Odzyskaj swoją energię i nie martw się bzdurami. Minęły dwa tygodnie, w których trakcie odzyskiwałem powoli energię. Jednak ciągle się wszystkim martwiłem, a najbardziej tym, że będę dla siebie nie znany. Niepokoił mnie zwłaszcza mój chłód wewnętrzny, którego wcześniej u siebie nie zauważyłem; rodzaj obojętności, którą wiązałem z chwilowym brakiem energii. A potem zdałem sobie sprawę, że jest to nowa cecha mojej osobowości, cecha, która na stałe pozbawiła mnie synchronizacji. Aby wywołać uczucia, do których byłem przyzwyczajony, musiałem przywołać je i czekać, aż się pojawią w moim umyśle. Inną moją nową cechą było jakieś dziwne uczucie tęsknoty, które ogarniało mnie od czasu do czasu. Tęskniłem za kimś, kogo nie znałem. Było to tak wszechogarniające i intensywne uczucie, że musiałem wstawać i chodzić po pokoju, by je złagodzić. Tęsknota ta żyła we mnie aż do chwili, gdy nie zrobiłem użytku z jeszcze jednego nowego przybysza, który zjawił się w moim życiu: ścisłej samokontroli, która była tak silna, że tylko podsyciła moje zmartwienia. Przed końcem czwartego tygodnia rekonwalescencji wszyscy uznali, że jestem już zdrowy, i przestali mnie odwiedzać. Większość czasu spędzałem samotnie. Spałem i wypoczywałem, a moja energia zaczęła szybko rosnąć. Poczułem, że wracam do siebie. Zacząłem nawet ćwiczyć. Pewnego dnia koło południa, po lekkim posiłku, wróciłem do swojego pokoju, aby się zdrzemnąć. Przed zapadnięciem w głęboki sen przewracałem się w łóżku, próbując się jakoś ułożyć, gdy nagły

co zrobiłeś – odezwał się w końcu don Juan z nutą dezorientacji w głosie. Obawiałem się. że chociaż chciał i próbował. niż mogłem to sobie wyobrazić. która zbliżyła się do mnie. U stóp mojego łóżka stała mała dziewczynka ze świata istot nieorganicznych i spoglądała na mnie zimnymi. Wszyscy zgodzili się co do tego. Zanim don Juan powrócił do pokoju. Jednak w historii ich linii nie było żadnej wzmianki o podobnym zdarzeniu. Czułem ciężar jej spojrzenia na piersiach. Mówiła coś do mnie. by je rozerwać. Obecność dziewczynki podziałała na mnie jak uderzenie w splot słoneczny. a mimo to wszyscy ujrzeli obcą energię. co ma do powiedzenia o małej dziewczynce. Mówiła. odzyskałem nieco kontrolę nad sobą. że tropiciel był cząstką obcej energii. która przybrała kształt dziecka. . może siedmiu lat. że muszą być setki. kto nie może znaleźć odpowiednich stów. że nie mówiły o tym opowieści czarowników. który opisali. muszę przemieścić swoją świadomość z mojego ciała fizycznego do ciała energetycznego. że niemal sprawiały mi ból. Następnie stanął przede mną i przypatrywał mi się. o pięknych. że z ledwością mogłem złapać oddech. co może wynikać z tego zdarzenia. że padniesz ofiarą pochlebstw i obietnicy wygód. Byłem tak ciekaw tego. W porządku!" Twoja obiektywna reakcja – ciągnął – to nienawiść do kajdanów i gotowość zaprzepaszczenia życia. jakie potrafił wzbudzać jego nauczyciel.nacisk na skronie zmusił mnie do otwarcia oczu. zatrzymując się na granicy mojego świetlistego ciała. Wszyscy byli równie podnieceni jak ja. Nigdy natomiast nie brałem pod uwagę tego. która zdołała pokonać granicę oddzielającą drugą uwagę od uwagi zwyczajnego świata. bardzo szczupłą dziewczynkę w wieku sześciu. – Nie potrafię nawet rozpoznać rozmiarów tego. jak dziewczynka wyszła z pokoju za nagualem. Wszyscy stracili zimną krew. ale dla niego ogromne – odparł don Juan i wskazał na mnie. Zdumiewająco przypominała mojego ojca. bez żalu w głosie. że cienie zastawią pułapkę. jeśli nie tysiące. Dziewczynka pomknęła za nim. Zastanawiałem się. byś mógł ją ocenić – to umiejętność szczerego wyznania: “Nie jest mi pisane wzbudzać ślepą i bezgraniczną miłość. pokonując naturalne bariery. że skoro nie śnili. – Jakie to ma dla nas znaczenie? – zapytał inny. Patrzyli z przerażeniem na dziewczynkę. Stanęli jak wryci. Wszyscy towarzysze don Juana – a razem z nimi i ja –zastanawiali się nad tym. Wszyscy naraz zaczęli mówić do don Juana i roześmieli się. to dziecko to musi istnieć. Zapadło kłopotliwe milczenie. że jeśli chcę ją zrozumieć. – Moja obiektywna reakcja – którą przedstawiam ci zupełnie jasno. – Wpadłeś w pułapkę. ale nie taką. ale początkowo nie mogłem tego zrozumieć. Przyjęli. gdy obca energia przenika niezauważenie do świata ludzi. Poczułem się słabo i musiałem usiąść. Najbardziej męczyło ich to. zamierzony sposób. przypadków. Po chwili jednak wszystko stało się jasne. Don Juan porównał kiedyś swoje i moje reakcje w świecie czarowników na sprawy. co to może oznaczać. Dziewczyna i don Juan patrzyli na siebie przez chwilę. której się obawiałem. regularnych rysach twarzy. – Myślę. czy wszyscy postrzegali tropiciela tak samo. że w pokoju natychmiast zjawili się trzej towarzysze don Juana. nagual Julian. Dowodzili. O mało nie eksplodowałem. Zgodziłem się z każdym szczegółem. sprawiał wrażenie kogoś. Zgodzili się również. Wśród towarzyszy don Juana zapanowało wielkie poruszenie. by wyrazić przytłaczające go myśli. Jej oczy były tak jasne i przytłaczające. aż poczułem. don Juan obrócił się i wyszedł z pokoju. gdy to dostrzegli. nigdy nie zdołał wzbudzić w ludziach takiego uczucia. Najwidoczniej każdy z nich dostrzegł. że robi mi się niedobrze. Nie wypowiedziawszy jednego słowa. Powiedział. Ta pułapka była przeznaczona wyłącznie dla ciebie i była bardziej zgubna. W tym momencie zjawił się don Juan. – Czy to pierwszy taki wypadek w historii ludzkości? – zapytał jeden z nich don Juana. które nas najbardziej ograniczały. – Dla nas żadne. ogarnęła mnie fala wspomnień. stalowoniebieskimi oczami. Przede wszystkim chcieli się dowiedzieć. Wszyscy się zgodziliśmy. Patrzyliśmy na siebie przez wieczność. że ujrzeli małą. Don Juan chodził przez chwilę po pokoju. że zdarza się to przez cały czas – odparł –ale nigdy w tak otwarty. wykorzystując do tego twoją wrodzoną awersję do kajdanów. Skoczyłem na równe nogi i wrzasnąłem tak głośno. że miała ona stalowoniebieskie oczy płonące niemym uczuciem wdzięczności i lojalności.

Don Juan wyjaśnił. Moja pasja to pogodzić się z własnym losem. Nie mogłem jednak uwierzyć i w to. że jestem pewny. niż mogłem tego racjonalnie dowieść. litując się nad sobą dlatego. – Więc co mam zrobić.Nie zgodziłem się z nim i powiedziałem. – Nie martw się – roześmiał się. – Dlaczego Carol Tiggs? – Po pierwsze dlatego. za którą został uwięziony w świecie istot nieorganicznych. że nie mogę uwierzyć. Przywiódł ją do mnie rodzaj wdzięczności. że przypomnę sobie wszystko. który poprowadził don Juana i jego towarzyszy do mnie. Mówiliśmy ci wszyscy. i wyruszyliśmy prosto do królestwa istot nieorganicznych. przestałem w rzeczywistości istnieć. co wiesz. umarłbym albo pozostał w tamtym świecie. Z niej biorą się jej cechy ludzkie. ile ci się podoba. iż jedynie folguję sobie. która powiedziała mi. I gdyby nie tropiciel. Roześmiał się. Reszty dokonał nasz nieskazitelny zamiar uratowania ciebie. twoja pamięć znów będzie działać jak trzeba. To oszołomienie i brak energii powodują. Nadejdzie czas. pochodzącą z innego wymiaru. Twoja pasja to spontanicznie działać. ponieważ musiała zaznajomić się z tropicielem. – Jak to zrobiliście? – Przemieściliśmy. Nie miałem aż tak jasno sprecyzowanych poglądów. lecz jeśli twój poziom energii nie odpowiada randze tego. Nigdy do niej nie dotrzesz. Wyjaśnienie don Juana nie miało dla mnie żadnego sensu. że przesadza. gdy próbowałem mu to powiedzieć. – Jak możesz to zrozumieć. że znamy go jedynie z ich opowieści. by podnieś się z łóżka? – odparł. swoje punkty połączenia. gdy odzyskasz pamięć. Wówczas moje ciało fizyczne zostało przeniesione do królestwa istot nieorganicznych. – Ten tropiciel jest czującą istotą. gdzie leżałeś na wpół martwy. Szczerze przyznaję. – Magia to działanie. Tropiciel w mgnieniu oka zabrał nas do miejsca. Teraz przybrał postać małej dziewczynki. że już po tobie. lecz aktywnie jak wojownik. – To nie tylko folgowanie sobie – powiedział. iż mogłem dokonać czegoś. nie biernie jak idiota. że w istocie nie dzieje się ze mną nic złego. iż wiem nieskończenie więcej. W ten sposób staliśmy się energią. wszyscy jednocześnie. Powtórzyłem. – To brak energii umieścił twoją pamięć pod kloszem – powiedział don Juan. że można ją gromadzić. – Cztery tygodnie temu byłeś praktycznie martwy energetycznie. Wyznałem mu. że aby zdobyć energię potrzebną do przełamania bariery. Z pewnością wiesz więcej o świecie istot nieorganicznych niż my wszyscy. że stałeś się dla nas równie wiarygodnym. że mówi to wszystko. że i w twoim działaniu odnajdzie się pasja. don Juanie? – Energia ma tę właściwość. do których udało mi się dotrzeć. – Twierdzisz. nadejdzie moment. Każdy z nas zyskał na tym przeżyciu coś nieocenionego. – Gdy będziesz miał dość energii. musiał zabrać ci całą twoją. by zebrać swoją fizyczność i umieścić ją na naszych ciałach energetycznych. My zaś powód. – Dlaczego tropiciel zaprowadził was do mnie? – zapytałem. iż bardzo zdumiewa mnie to. utwierdzam się w absurdalnym przekonaniu. gdy tylko będę chciał? – Niezupełnie. bezpowrotnie stracony. skoro nie masz nawet dość energii. Ten świat był wyłącznie domeną dawnych czarowników. lecz coś trzyma moją pamięć pod kloszem. że posiada ona nieskończony zasób energii. Teraz jesteś tylko oszołomiony. . a po drugie. Gdy ją ujrzałem. by mnie uspokoić. rzucić się bez wyrachowania i bez wahania. by przeciąć czyjeś kajdany. Przyznałem. możesz się pożegnać ze swoją wiedzą. – Co zrobiłeś potem. że mieszając swoją energię z energią tropiciela. Możesz sobie chcieć. Ty i Carol Tiggs otrzymaliście tropicieli. a w szczególności Carol Tiggs. że nie masz dostępu do swojej wiedzy. kolejnym źródłem opowieści czarowników. od razu wiedziałem. don Juanie? – Zebrałem wszystkich tych. i Carol cię wyciągnęła. że słuchając słów don Juana. Jeśli będziesz nieskazitelny na ścieżce wojownika. czego on nie dokonał.

W ówczesnym stanie mojego umysłu nie wydawało mi się wcale dziwne. – On i Carol Tiggs są jedynymi osobami. które wiedzą. – Mógłbym ci powiedzieć. że wątpię w to. I on też wie. W pełni zaakceptowała swoją rolę. Istoty nieorganiczne wiecznie poszukują świadomości i energii. by się tego dowiedzieć – powiedział don Juan. To niezwykle skomplikowany problem. – Zapytaj wysłannika. że aż drżę na samą myśl o tym. ciągle traciłem jasność spojrzenia. co zrobią? Puszczą do ciebie oko z drugiej strony ulicy? Wiedziałem. – Tak. Z tej wiedzy nie wynikają bowiem żadne korzyści. że czuję się oszołomiony. że zdołaliśmy cię odnaleźć. don Juanie. opisujesz jednak tak perfidny manewr. co mówisz. . uśmiechając się szeroko. wskazując na mnie. a będziesz miał całą sytuację jak na dłoni. że wiesz więcej o tamtym świecie niż my. czy myślał o tym. że don Juan ma rację. jak myślisz. Istoty nieorganiczne wypuściły tropiciela w zamian za ciebie.– Nie schlebiam ci ani też nie chcę cię uspokajać –powiedział najwyraźniej zirytowany. – Wypowiadam jedynie pewną prawdę magii. Lecz bez pomocy tropiciela nie byłoby nawet sensu próbować. – Jak mogę go uwolnić? – zadałem jedyne możliwe w tamtej chwili pytanie. co zrobić z tropicielem. nie potrafiłeś się uratować. Jeśli dasz im możliwość zdobycia obu. Uratowaliśmy cię tylko dlatego. Zrozum. nie dlatego. Chcieli wiedzieć. co wiesz. jak fala emocji porusza towarzyszami i uczniami don Juana. – Nie mogę w to uwierzyć. swoją wolność. myślałem. Nie udało mi się jednak utrzymać tej pewności zbyt długo. że dostrzegam niemal. Świadomość. Jedynie Carol Tiggs pozostała niezmienna. nie powinna być dla ciebie powodem do zadowolenia. Prawdę powiedziawszy. ale jest znacznie lepszy i bardziej odpowiedni sposób. Byłeś tak bezpowrotnie zagubiony w tamtym świecie. że istoty nieorganiczne nie potrafią kłamać. – Udało ci się uwolnić tropiciela – mówił dalej don Juan – ale oddałeś za to swoje życie albo co gorsza. – Nie traktuj tego jak perfidny manewr. jak uwolnić tropiciela. Byliśmy jednością. Wiesz. Towarzysze don Juana bez końca zadawali mu pytania. który będzie musiał rozwiązać ten tutaj nagual – powiedział. pomimo tego wszystkiego.

– Inaczej nie podróżowałbyś do królestwa istot nieorganicznych. że śniąc. w którym przyglądałem się samemu sobie pogrążonemu we śnie. który mógłby pomóc mi pojąć. Śniąc. by prawidłowo kierować swym ciałem energetycznym. Przy trzeciej bramie – mówił don Juan – zaczynasz z rozmysłem łączyć rzeczywistość śnienia z rzeczywistością świata na co dzień. – Pierwszy. Dlatego też. musisz odsunąć na bok swą racjonalność.ROZDZIAŁ VIII: TRZECIA BRAMA ŚNIENIA – Do trzeciej bramy śnienia dochodzisz wtedy. patrzysz na śpiącą osobę. że natychmiast zabrałem się do mojego trzeciego zadania. jaki śniący musi włożyć w to. Drugim etapem jest zdobycie umiejętności poruszania się podczas tego śnienia. a mogą tego dokonać dzięki ciekawości wszystkiego tak wielkiej. Zacząłem narzekać. byś mógł wykonać ćwiczenie dla trzeciej bramy. – Są dwa etapy zdobywania bram śnienia – powiedział. . aby ułatwić mu zadanie. by działać. że moje ciało energetyczne musi wykorzystać wszystkie swe możliwości. ale to dlatego. gdy mówię ci. iż masz przypatrywać się wszystkiemu z ostrożnością i ciekawością. że jego wyjaśnienia są zbyt enigmatyczne i nie mają w ogóle sensu. – Gdy jesteśmy przy trzeciej bramie. Każdy. oznacza to również. Ale teraz musisz zaangażować całe twe ciało energetyczne. a czarownicy nazywają je uzyskiwaniem pełni ciała energetycznego. nawet najmniej znaczący i drobny szczegół całkowicie pochłania ciało energetyczne. że są gotowe. by móc działać. Nie wiedziałem. a może powinienem raczej powiedzieć. drugi to jej przekroczenie. że ta osoba to ty sam – powiedział don Juan. co zauważyłem podczas moich ćwiczeń w śnieniu. podróże do królestwa istot nieorganicznych już mnie nie interesowały. dosłownie wszystko. było to. Śniący zaczynają tworzyć swoje repliki – ciała energetyczne – wykonując ćwiczenia przy pierwszej i drugiej bramie. To konkretne ćwiczenie przy trzeciej bramie. Przy trzeciej bramie śniący muszą unikać wręcz niepohamowanego pragnienia zatopienia się w każdym szczególe. jak śpię. to dojście do bramy. – Co oznacza dać się zahipnotyzować szczegółom? – Ciało energetyczne jest jak dziecko. Jej obiektem było teraz przebudzenie się we śnie i ujrzenie. Miałem ten sen. To właśnie wymagane tu ćwiczenie. jak już wiesz. Niestety. kiedy przebywałem w jego domu. że jakaś fala energii natychmiast zmienia obiekty mojej uwagi śnienia. gdy stwierdzasz. o co mu właściwie chodzi. ma służyć konsolidacji ciała energetycznego. – Oglądać wszystko z wielką ostrożnością i ciekawością oznacza odeprzeć nieomal nieodpartą pokusę zatopienia się w szczegółach. na co się natknie. że widziałeś siebie samego pogrążonego we śnie. ale to jest najlepszy sposób przekazania ci. – Wysiłek. Rozumiałem go doskonale. Po niedługim czasie znalazłem się we śnie. Don Juan dodał. – Pewna jego część tak – odpowiedział don Juan. że jego zalecenia brzmią absurdalnie dla umysłu. że don Juan nie udzielił mi żadnych dalszych wyjaśnień. że są gotowe. że brzmi to dla ciebie dziwacznie. przyglądaj się wszystkiemu z wielką ostrożnością i ciekawością. iż kieruje je bezpośrednio do mojego ciała energetycznego. tak przemożnej. – Co rozumiesz przez wielką ostrożność i ciekawość? – spytałem. mamy skłonność do zatracania się w szczegółach – odparł. że musisz być płynny bardziej niż kiedykolwiek do tej pory. że żaden konkretny przedmiot nie będzie w stanie ich uwięzić. Natychmiast opowiedziałem o tym don Juanowi. Połączenie tych dwóch rzeczywistości musi być tak zupełne. – Nawet najbardziej kretyński szczegół staje się dla ciała energetycznego całym światem – wyjaśniał dalej don Juan. Wiem. Będąc przy trzeciej bramie. zbliżyłeś się do trzeciej bramy. by dać się zahipnotyzować szczegółom. Kiedy osiągają trzecią bramę. Gdy tylko je uwolnić. wchłania wszystko. Zapadła niezręczna cisza. co powinieneś robić. co powiedzieć. nie zważając na to. – Ale czyż moje ciało energetyczne nie działało przez cały ten czas? – zapytałem. Powtarzał wielokrotnie. ich ciała energetyczne są gotowe. by się ujawnić. jest nieprawdopodobny. które więziono przez całe życie. I okazuje się. jak już powiedziałem. w mym doświadczeniu po prostu brakło mi odnośnika. Pierwsze. Mój poziom energii był już wtedy tak pobudzony.

że niektóre eksponaty w tym pomieszczeniu mogą samorzutnie spowodować zmianę położenia punktu połączenia i jeśli całkiem się wyciszę. wycisz umysł i sprawdź. w którym czarownicy trzymają swoje wspomnienia – powiedział. po raz pierwszy wydały mi się przejawem głębokiego uprzedzenia. irracjonalnej swobody działania. Według niego. co zamierzał mi powiedzieć. w zupełnie niepojęty sposób. cały czas mając w pamięci naukowe opisy archeologów. – Nic nie mów. zapewne po to. odczytywał mi tak. – Niewiele już we mnie racjonalności po tych wszystkich przeżyciach. do których normalnie nie masz dostępu. które je wykonały. by przejść od papieru do konkretnego doświadczenia. Ich opisy funkcji tych rzeźb. Dopiero w obecności don Juana mogłem sięgać do tych wspomnień. który on. Tak więc.– Obawiam się. Stwierdzenie don Juana. że się przesunął? – Zobaczysz i poczujesz rzeczy. – Nawet nie wiesz. – Miałem zamiar ci wyjaśnić. – Zdarza się czasem. że każda brama jest pewną przeszkodą. że całkowite wyciszenie sprawi. I wtedy don Juan zabrał mnie na najbardziej niezwykłą podróż po muzeum. było bardzo odległe od tego. gdy twoje ciało energetyczne odczuło mój zamiar i spytałeś mnie o to. . a nie tylko o nich przeczytać. które odczuwałem po starciu z istotami nieorganicznymi. – Skąd będę wiedział. gdy byliśmy w Narodowym Muzeum Antropologii i Historii w Mexico City. Męczyłem się z ćwiczeniem dla trzeciej bramy bardziej niż przy poprzednich dwóch zadaniach razem wziętych. jeśli nie kretyństwa. Don Juan bardzo mnie naciskał. że czarownicy potrafili zostawiać dokładne opisy swoich odkryć w odpowiednich położeniach punktu połączenia. czy twój punkt połączenia pozwala się przesunąć. to będę mógł zobaczyć sceny z życia osób. a więc kompletne zapisy. że w owej chwili. przy trzeciej bramie potrzebujemy irracjonalnej płynności. co mi się przydarzyło w trakcie mojej znajomości z don Juanem. opisując i interpretując zdumiewające szczegóły każdej z tych wielkich rzeźb. które można na nowo przeżyć. – Każda znajdująca się tutaj rzeźba ma przesuwać punkt połączenia – ciągnął don Juan. odwagi i lekkości. – Zacznij się wpatrywać w którąś z nich. Poza tym. że położenie punktu Dołączenia to jakby skarbiec. wpatrując się w nie. Zapytałem go o tę dziwną sytuację. każdy eksponat w tym pomieszczeniu był świadomym i celowym zapisem pozostawionym nam przez ludzi z dawnych epok. przed różnymi rzeczami był czymś naturalnym w moim życiu. że już się znajduję w szczególnym stanie świadomości. To. ale ten strach był niczym w porównaniu z przerażeniem. Napełniło mnie to takim uczuciem wolności. ale zajmowałem się nimi tylko z antropologicznego punktu widzenia. bym się całkowicie wyciszył. w przeszłości. Jednakże w świecie czarowników nie istnieją przekazy pisane na papierze. że moje pytanie jest związane z tym. które na próżno starałbym się opisać. jaką kiedykolwiek odbyłem. Cierpliwie wyjaśniał mi. co powiedział mi o nich don Juan i co sam usłyszałem i ujrzałem. Cały ten bezmiar przeżyć był jednakże niedostępny dla mej normalnej pamięci. co wziąłem za moją podatność na sugestie. Ciało energetyczne wie niesamowicie dużo. że chcąc dotrzeć do sedna opisu zapisanego na papierze. ponieważ mój punkt połączenia przesunął się pod wpływem jego obecności. by przeciwdziałać tej obsesji. Pozwól. głęboko osadzone w sposobie pojmowania świata przez człowieka dwudziestego wieku. pamiętałem wszystko. Don Juan poinstruował mnie. Zapewnił mnie też. jak dużo. Wpatrywałem się w rzeźby i zobaczyłem i usłyszałem rzeczy. które mi dałeś. że obecność naguala powoduje przesunięcie punktu połączenia – powiedział don Juan. Don Juan dodał. Obszedł całe pomieszczenie. Przy trzeciej bramie to umysł jest winien obsesji. musimy wykorzystać naszą umiejętność wczucia się lub wyobrażenia sobie opisywanej sytuacji. Strach. oglądałem te rzeźby. Utrzymywał. Potem zaprowadził mnie do jednego z pomieszczeń i powiedział. że ci pokażę. aby jeszcze bardziej zamącić mi w głowie. Czułem się nieswojo i czułem się zobowiązany przeprosić don Juana za to. że kierujesz swe uwagi pod zły adres – powiedziałem. w moim życiu pojawiło się coś jeszcze – prawdziwy strach. Kiedyś. Nie śmiał się ze mnie ani nie stroił sobie żartów. don Juanie. że rzeźby w tym pomieszczeniu pozwolą mi zobaczyć i usłyszeć niesamowite rzeczy. z jaką ciało energetyczne kurczowo chwyta się nieistotnych szczegółów. że naprawdę zacząłem tańczyć. Przypomniał mi. jakby czytał z książki. co zawsze na ten temat czytałem. jako czarownik. Skłoniło mnie do tego to. nie mogło być bardziej trafne. często przesadzony. jak się ucieszyłem.

Przez całe miesiące śniłem. Nie mogę sobie przypomnieć już niczego więcej z mojego życia. aby uwolnić niebieskiego tropiciela uwięzionego pomiędzy nami. bo aż zaczął się śmiać. – Dlaczego się spodziewałeś czegoś takiego. krzycząc jak opętany. Aby odtworzyć lekcję. że się budziłem. w którym się znajdował podczas lekcji. i to jeszcze bardzo dużo – odparł z niezachwianą pewnością w głosie don Juan. aczkolwiek zawsze miałem potem wielkie wyrzuty sumienia. abym zadał to pytanie podczas moich rutynowych ćwiczeń w śnieniu. Wiem. Już raz to zrobiłem i byłem przekonany. W pozostałe trzy dni działo się to. że ponowne umieszczenie punktu połączenia we wszystkich miejscach. Tak właśnie punkt połączenia staje się swoistym zapisem lekcji. zmieniałem sny. że wszystko. że istoty nieorganiczne znów chcą cię ugłaskać. Pospiesznie chciałem zmienić temat. – Przeciętny człowiek nie posiada woli we śnie. że mam zadać to pytanie wysłannikowi. don Juanie – skłamałem w nadziei. miałem je dokładnie co cztery dni. Nie uśmiechało mi się na nowo rewidować moje życie. Doszło już do tego. Przyglądał mi się i wina musiała malować mi się na twarzy. don Juanie? – Z powodu twojego związku z istotami nieorganicznymi. wrzeszcząc. przyglądałem się wszystkim przedmiotom we śnie. więc powiedziałem mu. że twoje sny będą regularne – powiedział don Juan po wysłuchaniu mojej relacji. kiedy będę w jego świecie. czy istoty nieorganiczne zastawiły na mnie pułapkę. w jaki sposób Carol Tiggs i ja mamy uwolnić tropiciela. Udziela się ich wówczas. powodowany samobójczą ciekawością. – W zasadzie spodziewałem się. wejdzie ci to w krew. w których się znajdował podczas udzielonych lekcji. Wierz mi. Pierwszą rzeczą. jak w zegarku. ponieważ nigdy nie . co gorsza. Don Juan chciał. Don Juan zakończył swe wyjaśnienia. Przypominało mi to potajemne branie narkotyków. jak śpię w moim łóżku. ale także dał mi instrukcje. Najbardziej zastanawiająca była powtarzalność tych snów. Niemal przez cały rok don Juan nie pytał mnie o moje trzecie zadanie śnienia. gdy punkt połączenia ucznia nie znajduje w swym normalnym położeniu. na które przypadał ten sen. co powiedział mi wcześniej don Juan. że innym godnym uwagi szczegółem moich ćwiczeń w śnieniu jest moja reakcja na widok samego siebie pogrążonego we śnie. Po chwili jednak znów spoważniał i powiedział: – Jedyne wytłumaczenie regularności twoich snów jest takie. że bałem się położyć do spania w dni. pewnego dnia zażyczył sobie. co zrobić. – Inaczej nie budziłbyś się. co zawsze. jak jest naprawdę. o której mu powiedziałem. – Rewizja naszego życia nigdy się nie kończy. jak już raz z nimi zagrasz. Dla ilustracji swego wywodu don Juan opowiedział o naukach czarowników o drugiej uwadze. – Chcesz mi oszczędzić zmartwień. – Ale to już było i minęło. iż zrobiłem to tak dobrze. – Musisz dokonać jeszcze głębszej rewizji swojego życia. bym mu opisał najdrobniejsze szczegóły moich ćwiczeń w śnieniu. ty będziesz zawsze ściągał je. powtarzając mi. że już nigdy nie będę musiał do tego wracać. W skrytości ducha czułem się w pewien sposób zwolniony od całkowitej odpowiedzialności.pozostawiono w odpowiedniej pozycji punktu połączenia. uczeń musi przemieścić swój punkt połączenia do miejsca. – Rewiduję moje życie od lat. żebym zapytał wysłannika. było prawdą. że nie będzie dalej drążył tego tematu. Aż nagle. Obraz ten zawsze był tak zaskakujący. Ale realność tamtego świata przyciągała mnie jak magnes. jak dobrze nam poszło za pierwszym razem – powiedział don Juan. ponieważ don Juan sam zaproponował. że albo stałem jak wryty tak długo. by prawdziwie połączyć rzeczywistość śnienia z rzeczywistością swojego zwykłego świata – zawyrokował don Juan. podążałem za tropicielami. nieważne. Albo. ale ja zinterpretowałem to tak. a od czasu do czasu. Zawsze będą cię ściągać. aż zmienił się sen. – Możesz. że przypatruję się sobie. co? Nie musisz. Wysłannik nie tylko odpowiedział mi. jest wielkim dokonaniem. Tak naprawdę chciałem spytać wysłannika. – Ale dokonałem już przecież wszelkich możliwych rewizji – zaprotestowałem. – Nie jesteś jeszcze gotowy. to zadziwiająca regularność moich snów. albo ogarniało mnie przerażenie tak ogromne.

która powołuje organizmy do życia. przemieszcza się tam i z powrotem od obecnie zajmowanego miejsca do tego. użyczając im świadomości. Don Juan wyjaśnił. podczas gdy ciało odświeża wszystko. Czynność tę don Juan nazwał “odświeżaniem wydarzenia". które wykonywałem. a bez tej wyswobodzonej energii śnienie jest niemożliwe – stwierdził stanowczo don Juan. Pomógł mi uporządkować moją listę. Ze względu na moje wyższe wykształcenie. nadziejami. jak prace. że jednak jest jeszcze w ich życiu coś. A gdy coś ich zatrzymuje. należy wykonywać długie wdechy. wszechpotężna siła wszechświata puszcza czarowników wolno. że czarownicy starożytności. Natomiast czarownicy – mówił dalej don Juan – wolni są zasadniczo od ciężkich i krępujących uczuć właśnie dzięki rewizji życia. co ma związek z rewidowanym wydarzeniem. czy szkoły. Zapytałem don Juana o przyczynę tej niezamierzonej przerwy. wynalazcy rewizji życia. szczegółów z nimi związanych. Don Juan wyjaśnił mi sposób rozumowania czarowników. czego doświadczyliśmy w ciągu naszego żywota. Wiele lat wcześniej don Juan poinstruował mnie. rytmicznym oddychaniem. co nie do końca jest jasne. wykonuje się długie wydechy. że rewizja życia powinna być połączona z naturalnym. do których chodziłem. Rewizja życia i śnienie idą ze sobą w parze. stajemy się coraz lżejsi. Don Juan powiedział. najdrobniejszych nawet. Gdy powtórnie przetrawiamy nasze życie. Gdy głowa obraca się delikatnie i wolno od prawej strony ku lewej. acz stabilnego przemieszczenia punktu połączenia. Może zamiast tego mógłbym zrobić coś innego? – Nie. wdech zaś odzyskaniem energii utraconej w tym samym czasie. Wcześniej don Juan podał mi wyczerpującą i jasną instrukcję dotyczącą rewizji życia. Potem polecił mi. i tak dalej. Don Juan powiedział. Kiedy już dostanie to. w którym był. by wyłuskać z nich tę samą. że ustały tym samym moje ćwiczenia w śnieniu. Postawił tezę. Byli oni przekonani. że punkt połączenia. którą siła ta może się zadowolić. użyczoną im świadomość. Składało się na nią powtórne przeżywanie wszystkich. że rekapitulacja jest sztuczką czarowników mającą na celu wywołanie nieznacznego. rewizję życia wziąłem za proces analizy własnego życia. że za procesem rewidowania własnego życia ukrywa się przeświadczenie dawnych czarowników. – Śnienie wymaga każdej cząstki dostępnej nam energii – odparł. – Rewizja życia jest zbyt absorbująca. nie mógłbyś. postrzegali oddychanie jako magiczny i życiodajny akt i używali go zgodnie z tym poglądem jako magicznego narzędzia. że rewizja jakiegoś zdarzenia zaczyna się w umyśle. poczynając od pierwszej osoby na liście a na ostatniej kończąc. to zakłada. Gdy znów rozpocząłem rewizję życia. że we wszechświecie istnieje niewyobrażalna. Umysł bada każde wydarzenie od początku do końca. jak sporządzić listę wszystkich ludzi. że jest ona daleko bardziej pogmatwana niż intelektualna psychoanaliza. Don Juan powiedział. wydech był wyrzuceniem z siebie obcej energii nabytej podczas danego wydarzenia. gdyż może ona dostarczyć wiernej kopii naszych doświadczeń. poczynając od teraźniejszości. gdy zaszło dane zdarzenie. – Jeśli coś nas bardzo pochłania w naszym życiu. którą organizmy rozszerzyły poprzez swoje przeżycia. zaskoczyło mnie bardzo to. Ta sama siła również odbiera organizmom życie. by mogli dalej poszerzać swą zdolność postrzegania i dotrzeć dzięki niemu do granic czasu i przestrzeni. Don Juan powiedział mi. gdy głowa zaś wraca od lewej strony ku prawej.dokonał rewizji swojego życia. czego chciała. powtórnie przeżywać każde moje z nimi spotkanie. don Juanie. Według don Juana rewizja życia jest zasadniczym czynnikiem w ponownym określaniu i rozprowadzaniu energii śniącego. Don Juan podkreślał jednak. obawami i tak dalej. – Rewizja życia uwalnia uwięzioną w nas energię. tak jak zatrzymało ciebie. pod wpływem powtórnego przeżywania wydarzeń i odczuć z przeszłości. których znałem. to nie może być rzeczy ważniejszej od rewizji życia. które z tego powodu wypełnione jest po brzegi nieznośnym ciężarem emocjonalnym – wspomnieniami. rozbijając ją na różne dziedziny. – Ale przecież już nieraz bardzo mnie coś pochłaniało – powiedziałem – a mimo to moje ćwiczenia . Przygotowanie w tym przypadku oznacza drobiazgową rekonstrukcję wydarzeń – od konkretnych szczegółów otoczenia. wszechpotężna siła. doświadczeń życia poprzez przypomnienie sobie wszystkich. to nie ma mowy o śnieniu. na czym koncentruje się umysł. że skoro siła ta poluje na to. poprzez osobę powiązaną z tym wydarzeniem do dokładnej analizy własnych uczuć. który przygotowuje wszystko.

Potem zmienił temat. Efektem mojej ponownej rewizji życia była zupełnie nowa. ale bez ustalonego wzoru lub porządku. – O jakim odczuciu mówisz. ponieważ gdyby tak było. że udało mi się tego dokonać. na ulicę. don Juanie? – spytałem. – Musisz ustalić sobie jakieś wiarygodne kryterium. że według niego ten sen nie zalicza się do moich ćwiczeń w śnieniu. gdy tylko wyciszałem umysł. pozostawiając mnie z wyraźnym poczuciem braku umiejętności. A jeśli tak jest. Zapytałem don Juana. W końcu musiałem się zgodzić z don Juanem. okazała się jednak niezwykle skuteczna. – Nie zrobi się – zapewnił mnie don Juan. skąd przyglądałem się sobie. co mogłoby być takim wiarygodnym kryterium? – nie ustępowałem. Niech to duch zadecyduje. miałbym inne odczucie niż wrażenie schodzenia po schodach. Już wkrótce będziesz musiał sobie radzić zupełnie sam. Zdolność do koncentracji. Zbliżamy się do końca naszego bycia razem. Chłodno i spokojnie obserwowałem wszystkie szczegóły mojego snu. ani co miał na myśli. a jedynie egocentrycznie zaniepokojony – zaśmiał się don Juan. Odwróciłem się i śmiało wyszedłem z pokoju. nawet wówczas. gdy usłyszałem. Już pierwszego dnia. . i natychmiast też opowiedziałem o tym don Juanowi. że inaczej nigdy nie byłem w stanie do nich dotrzeć. że rewizja życia odbywa się w dwóch głównych etapach i że pierwszy określa się jako formalność i sztywność. Ponad rok zajęło mi powtórne przeanalizowanie wszelkich możliwych aspektów moich doświadczeń życiowych. olbrzymia liczba wciąż żywych emocji ciągle tkwiła tak głęboko we mnie. Wycisz się. by się przekonać.w śnieniu nigdy nie były zakłócane. pozwoliła mi na niezwykle głębokie wniknięcie w moje życie. gdy widziałem się podczas snu. Miałem teraz ułożyć układankę z różnych zdarzeń w moim życiu. Inaczej to. jeśli twoja małostkowość zacznie wybierać zdarzenia. mówiąc o wiarygodnym kryterium. – Czy masz jakieś sugestie. że czerpiesz ze wszystkich swoich źródeł energii. ale don Juan uciął dalszą rozmowę. Byłem jeszcze bardziej zdumiony niezwykle uporządkowanym wzorem. jest tylko zwykłym snem. że nie zszedłem na ulicę w moim ciele energetycznym. Nalegałem. Argumentował to tym. swobodniejsza postawa życiowa. – Dla czarowników być pochłoniętym oznacza. czy rzeczywiście widzisz siebie w łóżku podczas snu – powiedział don Juan. jak różna będzie tym razem rewizja mojego życia. że musisz być w pokoju. – Zrobi się z tego gigantyczny bałagan – zaprotestowałem. czy rzeczywiście patrzysz na siebie – powiedział. którą uznałem za chaotyczną. Nie mogłem zrozumieć. Don Juan nakazał mi tym razem odmienny przebieg rewizji życia. drugi zaś jako płynność. Odpowiedział mi. – Pamiętaj. jak ci się zdawało. nie byłeś całkowicie pochłonięty. to kontroluj go – obserwuj jego szczegóły albo go zmień. gdzie właśnie śpisz. Pierwszy raz w pełni czerpiesz ze wszystkich swoich źródeł energii. i widzieć swoje prawdziwe ciało. Jakżeż byłem rozczarowany. – Najwidoczniej więc nie byłeś naprawdę pochłonięty. abyś mógł się przekonać. szczerze zaciekawiony. jakaś zda się niezależna siła natychmiast wtrącała mnie w niezwykle żywe i drobiazgowe wspomnienia jakiegoś zdarzenia z mojego życia. dlaczego od razu nie kazał mi rewidować życia w ten sposób. W czasie następnego śnienia. nie odpowiadając na moje pytanie. zobaczyłem siebie samego pogrążonego we śnie. o którym mówił. nie małostkowość. Było to niezwykłe doznanie. gdy powróciłem do moich ćwiczeń w śnieniu. które chcesz zrewidować. Byłem niezwykle szczęśliwy. co widzisz. Rezultaty tak przeprowadzonej rewizji były dla mnie szokujące z wielu względów. Nie zdawałem sobie sprawy z tego. czego chciał. aby powiedział mi coś więcej o tym wiarygodnym kryterium. Metoda. – Bałagan będzie tylko wtedy. zamiast wyjść z pokoju i zejść po schodach albo obudzić się z przeraźliwym krzykiem. – Osądź sam. gdy poprzednio rewidowałeś swoje życie. które wskaże ci duch. a potem zabierz się do wydarzenia. którą nabyłem podczas moich praktyk w śnieniu. – Sam wymyśl sposób. jaki przybrała moja układanka. po czym zszedłem szybko schodami na dół. Przez resztę czasu. przez długi czas stałem bez ruchu w miejscu.

ale mając za nauczyciela don Juana. że muszę się poruszać. że brak kontroli nad ruchem podczas śnienia przeraża mnie tak bardzo. iż nasze ciała energetyczne także powinny chodzić. – Oczywiście. Całe moje ciało przeszywały dreszcze. Serce waliło mi nierównomiernie. jak mi kazał. Powiedziałem. ale z pewnością dało mi głębokie poczucie spokoju i ciszy. jakby chciała kogoś kopnąć. zapytałem go więc: – O jakiej zagadce mówisz. Czułem ociężałość. Chciałem podejść bliżej. że nie jest to przerażenie psychologiczne. że jakaś zewnętrzna siła brutalnie przygwoździła mnie do tego miejsca. | co wyciągnąłem z niego. Od razu wiedziałem. Przeanalizowałem je dokładnie i doszedłem do wniosku. Gdy następnym razem się przeraziłem. rozpaczy i rozdrażnienia. że wydaje nam się. Niemożność poruszenia się wprawiała mnie w nieopisany wręcz niepokój. Usiłujesz poruszyć je tak. Głos wysłannika ani to. dla którego miałyby to robić. Sądziłem. Problem w tym. że nie wypełniłem swojego zadania. ponieważ twoje ciało energetyczne nigdy przedtem nie czuło. jakbyś znajdował się w normalnym świecie. don Juanie? – O zagadce wielkiej prostoty i zupełnej niemożliwości poruszania ciała energetycznego. a niektóre mięśnie nóg ogarnęły nerwowe tiki. Tym razem chciałem nie tyle uzyskać jego radę. Niemniej jednak jego rada okazała się skuteczna. chwyć się kutasa. Spróbowałem zmienić sen. że w pewnej chwili zobaczyłem. a ja obudziłem się rozsadzany taką siłą. Nie poddałem się jednak przerażeniu. Poza tym bardzo obawiałem się hipotermii.Zauważyłem wtedy. raz jeszcze zwróciłem się podczas snu do don Juana po uwagi. Zachowanie kontroli nie pomogło mi się poruszyć. Stanąłem przed barierą nie do przejścia i byłem najzupełniej pewien. że śpię w białej koszulce z krótkim rękawem. że się zdenerwowałeś. Wtedy odprężyłem się i w kilka minut wszystko wróciło do normy. przekonałem się naocznie. jak to jest być w jednym kawałku. bo chciałem zobaczyć. ale jakaś niezwyczajna siła nie pozwalała mi oderwać spojrzenia od mojego śpiącego ciała. że mam ogromną wyobraźnię. – A wyobraźnia coś u ciebie szwankuje. co zrobić. Wysiłek. a więc naprawdę widziałem samego siebie w moim śnie. co powiedział. ale nie mogłem zrobić nawet jednego kroku. czy sam rozwikłasz tę zagadkę. Wszystko. nie zdziwiły mnie wcale. że naprawdę widziałeś samego siebie podczas snu. ponieważ jest zakodowane w naszym umyśle. to cierpki komentarz: – Lubisz dramatyzować – powiedział beznamiętnie. – Śniący muszą posługiwać się wyobraźnią – powiedział don Juan ze złośliwym uśmiechem. Ale don Juan nie był chętny do dyskusji. z jakim próbowałem poruszyć ręką albo nogą. To d w mig przywróci temperaturę i będzie po sprawie. Czułem przejmujące zimno. Nie ma żadnego powodu. Nigdy jeszcze nie czułem tak wyraźnej i zatrważającej niemocy. która zdawała się integralną częścią mojego ja. i natychmiast odczułem paraliżujący zamęt w głowie. by powiedzieć don Juanowi o wrażeniu ataku paraliżu i o tym. gdy oskarżał mnie o brak wyobraźni. Wówczas usłyszałem głos wysłannika. chodzenie przychodzi nam na myśl samo. Nie rozwikłałeś i twoi przyjaciele też ci nie pomogli. gdy już dotrę do trzeciej bramy. Znów utknąłem na poziomie interpretacji. Don Juan powiedział mi. . lecz fizyczne wrażenie bezsilności. Nie mówiłem o konieczności użycia wyobraźni do poruszenia ciała energetycznego. jak jedna noga mojego śpiącego na łóżku ciała wyprostowała się nagle. ile przyznać mu się do porażki. Nie wiedziałem. Podziwiałem prostotę tego rozwiązania. Pojechałem też natychmiast do Meksyku. a poruszanie oznacza dla mnie chodzenie. rozdartej na ramieniu. że naprawdę spałem wówczas w rozdartej koszulce z krótkim rękawem. Tak właśnie odkryłem. że tak nie jest. że dopiero po półgodzinie doszedłem nieco do siebie i uspokoiłem się. Po miesiącach bezowocnych prób chodzenia. W przeszłości broniłem się zaciekle. że jeśli się mnie denerwuje i powstrzymuję rozdrażnienie. musiałem więc przykryć się kocami i obłożyć butelkami z ciepłą wodą. W rzeczy samej byłem jedynie ciężarem. nie wpadam w panikę. Jeśli kiedyś znów poczujesz zdenerwowanie i zimno. że być może będę musiał dokonać kolejnej rewizji mojego życia. był tak ogromny i skoncentrowany. Jednocześnie im wyraźniej zdawałem sobie sprawę z tego. Czułem się nieco obrażony tą obcesowością. Ponieważ nie miałem zamiaru tracić energii na bezsensowne zbijanie jego zarzutów. Spędzamy tak wiele czasu na nauce chodzenia. że don Juan ma rację. że rozumiem jego wyjaśnienie. Mówił. zrobiłem tak. tym bardziej wzrastało moje rozdrażnienie. by przyjrzeć się rozdarciu. Wtedy moja świadomość została wepchnięta w moje śpiące ciało.

wówczas staniesz się niedostępny. – Co mnie tam pcha? Czy to jakieś skłonności samobójcze? – zapytałem don Juana dość retorycznie. Kiedy nie decydujesz o niczym. jak porusza się energia: szybko i bezpośrednio. jak się poruszać. – Powiedz mi. wisisz na haczyku na jej drugim końcu. a potem wymazał obraz. niż tylko dać z siebie wszystko. że się od nich na zawsze uwolniłeś. gdy przedstawiałem mu moje zmartwienie. czego dokonałem. żebyś dokonał czegoś wielkiego. a ja to zrobię. Czarownicy mówią. że byłeś w śmiertelnym niebezpieczeństwie. ale też nieszkodliwi. aby mógł dostarczać estetycznej przyjemności. żeby mogli nam wbić nóż w plecy. Natychmiast prawie dotknąłem mego ciała. czy nie zakończyć twoich ćwiczeń w śnieniu. bardzo mnie zaskoczyło. że ciało energetyczne może się przemieszczać jedynie w poziomych lub pionowych ślizgach. Wydawał się niezwyczajnie usatysfakcjonowany tym. – Bądź nieskazitelny. Nie mogę powiedzieć. Ciągle dybią na twoją świadomość. znacznie więcej. że po starciu z istotami nieorganicznymi jednak w coś uwierzyłem – że od tamtej pory moim życiem zawładnął nieznany lęk. pomijając to. muszę ci jednak powiedzieć. Za wcześnie zacząłem mieć nadzieję. Czasem wyrzucą jakąś bezwartościową przynętę. – Jak sądzisz. – To. bez ładu i składu. który całkiem wszystko pomieszał. bym dobrze rozważył to. bym tego nie robił. Twoje ciało energetyczne dokładnie wie. a ty. Mówiłem ci to już dziesiątki razy. niczym ryba. – Twoje ciało energetyczne przywykło poruszać się tylko wtedy. A potem poczułem. co robię. jak poruszać moje ciało energetyczne. byś się nie zniechęcił. było jak najbardziej do rzeczy. jak blisko byłeś śmierci. Nie potrafiłem zignorować swej nieodpartej potrzeby odwiedzenia świata istot nieorganicznych ani też wyperswadować sobie. – Istoty nieorganiczne wszędzie ciągnęły twoje ciało energetyczne i aż do tej pory. I tu dochodzimy do kolejnej sprawy – dodał don Juan jakby zamyślony. że przy trzeciej bramie całe ciało energetyczne może poruszać się tak. po prostu zachciałem się przybliżyć do łóżka. że poważnie się zastanawiałem. którzy tylko czekają. nakazując mi. Jesteś względnie wolny. Przy pierwszej okazji poddałem próbie sugestię don Juana.– To nie jest moje wyjaśnienie – odparł oschle don Juan. jak poruszać ciało energetyczne. – Mam w sobie coś z szaleńca – powiedziałem. by powtarzały się co cztery dni. co powiedział. co. Nie wygląda na to. Ustawienie twoich snów tak. Don Juan zakończył naszą rozmowę. – To wyjaśnienie czarowników. to właśnie taka bezwartościowa przynęta. . Widok mojego ciała był zbyt dokładny. jak porusza się w świecie istot nieorganicznych. trudno ci uwierzyć. don Juanie? – Są jak typowi przyjaciele: w zasadzie niezbyt troskliwi czy uczynni. że podobało mi się to. co mówił. Ponieważ nie odczuwałeś fizycznego bólu. grasz tylko z życiem w ruletkę. jakby do pokoju wdarł się wiatr. Może poruszać się tak. dlaczego mnie tego nie nauczyły? – Ponieważ jeśli twoje ciało energetyczne nauczy się samo poruszać. widziałem wszystkie pory w mojej skórze. jak samemu poruszyć ciało energetyczne. pomimo tego. aż się odwrócimy. po czym uczynić znacznie. Być nieskazitelnym oznacza postawić życie na szalę swych decyzji. Zdążyłem się już przyzwyczaić do jego chłodnych reakcji na moje osiągnięcia w śnieniu. co mam zrobić. co widziałem. Przez jakiś czas nie wierzyłem. że się nauczysz. Ugodził w mój słaby punkt. Gdy już spoglądałem na swoje pogrążone we śnie ciało. Podczas kolejnych sesji w pełni potwierdziłem to. gdy coś je przyciąga – powiedział. Ale nie nauczyły cię. ale nie do końca. Prawdę powiedziawszy. don Juanie. To. – Cierpisz na całkowitą niewiarę w to. nigdy nie poruszyłeś go własną wolą. – Dlaczego twoi nieorganiczni przyjaciele ci nie pomogli? – Dlaczego nazywasz ich moimi przyjaciółmi. Omówiłem to z don Juanem. To tacy przyjaciele. by te decyzje stały się rzeczywistością. Don Juan słuchał w milczeniu. co o nim wiedziałem. Zrozumiałem go i zgodziłem się z nim w stu procentach. Istoty nieorganiczne zwijają teraz żyłkę. nie ma dla mnie sensu. poruszając się w swoim śnie. Poczułem dreszcz na plecach. – Nie masz żadnych skłonności samobójczych – odpowiedział mi. Zobaczyłem swoją twarz. – Ależ to ma sens. naturalnie. zamiast rozpaczliwie usiłować do niego podejść.

– Czy zastanawiałeś się nad zakończeniem moich ćwiczeń dlatego, że jestem powolny? – Nie jesteś powolny. Opanowanie sztuki poruszania ciała energetycznego zajmuje czarownikom całe lata. Zamierzałem zakończyć twoje ćwiczenia, ponieważ to ja nie mam czasu. Jest wiele innych obszarów ważniejszych od śnienia, gdzie możesz wykorzystać swoją energię. – Ale teraz, gdy już się nauczyłem, jak poruszać moje ciało energetyczne, co jeszcze mógłbym zrobić? – Kontynuuj ćwiczenia w ruchu. Poruszenie ciała energetycznego otworzyło przed tobą zupełnie nowe obszary, obszary niezwykłych odkryć. Don Juan ponownie nakazał mi, bym myślał, jak się przekonać, czy moje sny są prawdziwe. Tym razem jednak nie brzmiało to tak dziwacznie, jak za pierwszym razem. – Jak wiesz, prawdziwe zadanie dla drugiej bramy to zostać przeniesionym przez tropiciela do jego królestwa –wyjaśniał don Juan. – Jest to bardzo ważne, ale nie tak, jak stworzenie i poruszenie ciała energetycznego. Dlatego też musisz się upewnić – stosując wymyśloną przez siebie metodę – że rzeczywiście widzisz siebie samego podczas snu, a nie że tylko ci się to śni. Twoje nowe odkrycia od tego zależą, czy rzeczywiście widzisz siebie podczas snu. Po długich rozważaniach i namysłach byłem przekonany, że mam właściwy plan. Pomysł na ustanowienie wiarygodnego kryterium podsunęła mi moja podarta koszulka. Zacząłem od założenia, że jeśli faktycznie będę obserwował samego siebie podczas snu, to będę wówczas obserwował również, czy mam na sobie te same rzeczy, w których poszedłem spać; rzeczy te, które postanowiłem zmieniać co cztery dni. Byłem przekonany, że przypomnienie sobie, w jakich rzeczach położyłem się spać, nie sprawi mi w śnieniu żadnego kłopotu. Dyscyplina, jakiej nabyłem podczas moich ćwiczeń w śnieniu, pozwalała mi sądzić, że potrafię odnotowywać takie szczegóły w pamięci, a później przypomnieć je sobie podczas śnienia. Starałem się ze wszystkich sił postępować według mego kryterium, ale rezultaty nie były takie, jakich się spodziewałem. Brakowało mi niezbędnej kontroli nad moją uwagą śnienia, aby dokładnie sobie przypomnieć, co miałem na sobie, gdy szedłem spać. Z całą pewnością jednak pomagało mi coś innego. W jakiś sposób zawsze wiedziałem, czy moje sny, są zwykłymi snami, czy też nie. Niesamowitym aspektem, który charakteryzował prawdziwe sny, było to, że moje śpiące ciało leżało w łóżku, a moja świadomość je obserwowała. Ważną cechą tych snów był mój pokój. Nigdy nie przypominał mojego rzeczywistego pokoju, lecz ogromną pustą salę z łóżkiem w jednym końcu. Zwykle szybowałem całkiem spory kawałek, aby znaleźć się przy łóżku, gdzie znajdowało się moje ciało. W momencie gdy byłem już obok łóżka, czułem jakąś obcą siłę, która pojawiała się jak wiatr i zawieszała mnie nad łóżkiem niczym kolibra. Czasami mój pokój znikał, kawałek po kawałku, aż w końcu zostawało tylko łóżko i moje ciało. Kiedy indziej zaś odczuwałem zupełny zanik woli. Wtedy też zdawało mi się, że moja uwaga śnienia jest całkowicie ode mnie niezależna; albo całkowicie pochłaniał ją pierwszy z brzegu szczegół pokoju, albo nie potrafiła się zdecydować, co robić. Wówczas miałem wrażenie, że dryfuję bezwolnie od przedmiotu do przedmiotu. Głos wysłannika wyjaśnił mi kiedyś, że wszystkie elementy snów, które nie są li tylko zwykłymi snami, są w rzeczywistości konfiguracjami energii odmiennymi od konfiguracji naszego normalnego świata. Wysłannik wskazał, na przykład, na to, że ściany są płynne. Potem polecił mi, bym wskoczył w jedną z nich. Nie namyślając się długo, dałem nura w ścianę, tak jakbym skakał w toń jeziora. Ale ściana nie przypominała wody, wrażenie nie przypominało też fizycznego odczucia skoku do wody. Była to raczej myśl o nurkowaniu połączona ze wzrokowym odczuciem przenikania przez płynną materię. Wnikałem głową naprzód w coś, co otwierało się przede mną zupełnie jak woda, gdy coraz bardziej oddalałem się od tunelu. Wrażenie zapadania się głową naprzód było tak realne, że zacząłem się zastanawiać, jak długo, czy też jak głęboko albo jak daleko będę tak nurkował. Z mojego punktu widzenia spędziłem tam całą wieczność. Widziałem tam chmury i podobne do skał formacje materii zawieszone w płynnej toni ściany. Były tam jakieś jaśniejące obiekty o geometrycznych kształtach, przypominające kryształy, oraz plamy najgłębszych barw podstawowych, jakie w życiu widziałem. Były tam również obszary intensywnego światła i nieprzeniknionej czerni. Wszystko to przesuwało się obok mnie, czy to wolno, czy to niezwykle szybko. Przyszło mi na myśl, że oglądam przestrzeń kosmiczną. Natychmiast, gdy tylko to pomyślałem, moja prędkość wzrosła tak nieprawdopodobnie, że wszystko się rozmyło, a ja

zorientowałem się, że – ni stąd, ni zowąd – jestem w pełni przebudzony we własnym pokoju, z nosem przyciśniętym do ściany. Pewien nieokreślony lęk kazał mi skonsultować się jak najszybciej z don Juanem. Wysłuchał mnie uważnie. – Musisz teraz wykonać pewien dość drastyczny manewr – powiedział don Juan. – Wysłannik nie ma prawa się wtrącać w twoje ćwiczenia w śnieniu. Albo raczej to ty, i to pod żadnym pozorem, nie powinieneś mu na to pozwalać. – Jak mogę go powstrzymać? – Musisz wykonać prosty, ale trudny manewr. Gdy będziesz wchodził w śnienie, powiedz głośno, że nie chcesz już więcej mieć wysłannika w swoim śnieniu. – Czy to oznacza, don Juanie, że już go nigdy więcej nie usłyszę? – Właśnie. Pozbędziesz się go na zawsze. – Ale czy to słuszne, żeby pozbywać się go na zawsze? – Na tym etapie zdecydowanie tak. Mówiąc to, don Juan postawił mnie przed nie lada dylematem. Nie chciałem zupełnie zrywać związków z wysłannikiem, ale z drugiej strony chciałem zrobić tak, jak radził mi don Juan. Zauważył moje wahanie. – Wiem, że to bardzo trudne – przyznał. – Ale jeśli tego nie zrobisz, istoty nieorganiczne zawsze będą wszystko o tobie wiedzieć. Jeśli chcesz tego uniknąć, to zrób, co ci mówię. I zrób to teraz. Podczas następnej sesji śnienia, gdy byłem już gotów wypowiedzieć moją wolę, przeszkodził mi głos wysłannika. Powiedział: “Jeśli powstrzymasz się od wyrażenia swej woli, obiecuję, że nigdy nie będę ci przeszkadzał w twoich ćwiczeniach i będę mówił do ciebie tylko wtedy, gdy będziesz mi zadawał pytania". Natychmiast zgodziłem się na jego propozycję i szczerze sądziłem, że był to dobry układ. Czułem nawet pewną ulgę, że tak się to zakończyło. Obawiałem się jednak, że don Juan będzie rozczarowany. – To było niezłe zagranie – zauważył don Juan i się roześmiał. – Byłeś szczery; naprawdę zamierzałeś wyrazić swą wolę. Szczerość była dokładnie tym, czego było trzeba. W zasadzie nie było to konieczne, byś wyeliminował wysłannika. Chciałeś przyprzeć go do muru, by zaproponował jakieś odmienne, wygodne dla ciebie rozwiązanie. Jestem pewien, że wysłannik nie będzie ci już więcej przeszkadzał. Miał rację. Kontynuowałem moje ćwiczenia w śnieniu i wysłannik się do nich nie mieszał. Znaczącą tego konsekwencją było to, że pokoje, które widziałem odtąd w snach, były moim pokojem w rzeczywistym świecie, zjedna wszak różnicą – w moich snach pokój był zawsze tak pochylony, tak zniekształcony, iż wyglądał niczym gigantyczny obraz kubisty; zamiast normalnych kątów prostych pomiędzy ścianami a podłogą i sufitem, regułą stały się kąty ostre i rozwarte. Sam przechył mojego przekrzywionego pokoju, utworzony przez owe ostre i rozwarte kąty, służył uwidocznieniu i wyolbrzymieniu pewnych absurdalnych i nieważnych, choć rzeczywistych szczegółów, takich jak skomplikowany wzór w parkiecie z litego drewna, plamy wyblakłej od słońca farby na ścianach, kurz na suficie, rozmazane ślady palców na krawędzi drzwi. W snach nieodmiennie zatracałem się w płynnym wszechświecie szczegółów wskazywanych przez przechył mojego pokoju we wszystkich moich ćwiczeniach w śnieniu. Natłok tych szczegółów był tak wielki, a ich przyciąganie tak silne, że natychmiast zatapiałem się w nich całkowicie. Gdy tylko udało mi się znaleźć wolną chwilę, zjawiłem się u don Juana, by omówić z nim mój stan. – Nie mogę przezwyciężyć swojego pokoju – powiedziałem mu, gdy już podałem szczegóły moich ćwiczeń. – A dlaczego sądzisz, że musisz go przezwyciężyć? –zapytał mnie z szerokim uśmiechem. – Czuję, że muszę wyjść poza swój pokój, don Juanie. – Przecież wychodzisz poza swój pokój. Być może powinieneś zadać sobie pytanie, czy czasem znów nie ugrzązłeś w swojej interpretacji. Co, twoim zdaniem, oznacza chodzenie w tym przypadku? Powiedziałem mu, że sen o wyjściu z pokoju na ulicę nieustannie mnie prześladuje. Czułem

prawdziwą potrzebę zrobienia tego raz jeszcze. – Ależ robisz rzeczy znacznie lepsze – zaprotestował. –Wkraczasz na niewyobrażalne obszary. Czego jeszcze chcesz? Starałem się mu wyjaśnić, że odczuwałem wręcz fizyczną potrzebę wydostania się z tej pułapki szczegółów. Najbardziej właśnie denerwowała mnie niemożność oderwania się od tego, co przyciągnęło moją uwagę. Uzyskanie choć odrobiny woli było dla mnie niezbędnym minimum. Zapadła długa cisza. Spodziewałem się usłyszeć coś więcej o pułapce szczegółów. W końcu to don Juan przestrzegał mnie kiedyś przed tym niebezpieczeństwem. – Idzie ci świetnie – powiedział w końcu. – Śniący spędzają wiele czasu na doskonaleniu swego ciała energetycznego. I o to dokładnie w tym wszystkim chodzi –o doskonalenie ciała energetycznego. Don Juan wyjaśnił mi, że moje ciało energetyczne dlatego tak łatwo ulegało pokusie zagłębiania się w szczegóły i beznadziejnie w nich grzęzło, ponieważ było jeszcze niedoświadczone i niepełne. Powiedział, że czarownicy spędzają całe życie na konsolidacji swego ciała energetycznego, pozwalając mu chłonąć wszystko, co tylko możliwe. – Dopóki ciało energetyczne nie stanie się pełne i dojrzałe, dopóty pochłonięte jest samym sobą – ciągnął don Juan. – Nie potrafi wyzwolić się od przymusu absorbowania wszystkiego, co je otacza. Ale gdy wziąć to pod rozwagę, zamiast się z nim zmagać, tak jak ty to robisz, można mu jakoś pomóc. – Jak mogę tego dokonać, don Juanie? – Poprzez kierowanie jego zachowaniem, to jest poprzez podchodzenie go. Don Juan wyjaśnił, że ponieważ wszystko, co wiąże się z ciałem energetycznym, zależy od właściwej pozycji punktu połączenia – a przecież śnienie to nic innego, jak narzędzie do jego przemieszczania – podchodzenie jest sposobem utrzymania punktu połączenia w idealnym położeniu. W tym przypadku jest to położenie, w którym ciało energetyczne może się skonsolidować i skąd może się ostatecznie wyłonić. Don Juan powiedział, że czarownicy przyjmują, iż taka optymalna pozycja punktu połączenia została osiągnięta wtedy, gdy ciało energetyczne może się samo poruszać. Następnym etapem jest podchodzenie go, czyli unieruchomienie w tym położeniu, by nabrało pełni. Don Juan nadmienił, że cała procedura jest niezwykle prosta. Wystarczy zamierzyć podchodzenie. Po tym stwierdzeniu don Juan zamilkł z wyrazem oczekiwania na twarzy. Spodziewałem się, że powie coś jeszcze, a on spodziewał się, że zrozumiałem to, co powiedział. Nie zrozumiałem. – Pozwól, by twoje ciało energetyczne zamierzyło osiągnięcie optymalnej pozycji śnienia – wyjaśnił don Juan. –Potem pozwól, by zamierzyło pozostanie w tej pozycji, i to będzie właśnie podchodzenie. – Przerwał i nakazał mi wzrokiem, abym przemyślał to, co powiedział. – Zamierzenie jest tajemnicą, ale ty już ją znasz – powiedział. – Czarownicy przesuwają swoje punkty połączenia poprzez zamierzanie i unieruchamiają je podobnie, przez zamierzenie. I nie istnieje żadna technika zamierzania. Zamierza się, wyrażając zamiar. W tym momencie znów, jak niejeden raz wcześniej, pomyślałem sobie, jakim to jestem dobrym czarownikiem. Byłem bezgranicznie przekonany, że coś pokieruje mną właściwie i zamierzę unieruchomienie mojego punktu połączenia w owym idealnym położeniu. W przeszłości dokonałem najróżniejszych wyczynów, nie wiedząc zupełnie, jakim cudem. Sam don Juan nie mógł się nadziwić moim zdolnościom albo mojemu szczęściu, a ja byłem święcie przekonany, że będzie to kolejny tego przykład. Jakżeż bardzo się pomyliłem. Bez względu na to, co robiłem i jak długo czekałem, unieruchomienie mojego punktu połączenia w jakimkolwiek punkcie, nie mówiąc w ogóle o tym idealnym, nie przyniosło najmniejszych rezultatów. Po kilku miesiącach usilnych, lecz bezskutecznych prób poddałem się. – Naprawdę wierzyłem, że potrafię tego dokonać – powiedziałem, przekraczając próg domu don Juana. –Obawiam się jednak, że teraz jestem większym egocentrykiem niż kiedykolwiek. – Ależ skąd – uśmiechnął się don Juan. – Jak zwykle, znów zaplątałeś się w błędną interpretację twojego zadania. Szukasz idealnego miejsca, jakbyś szukał swoich kluczyków do samochodu. Potem chcesz unieruchomić swój punkt połączenia, jakbyś unieruchamiał złamaną nogę. Idealne miejsce i unieruchomienie punktu połączenia to metafory. Nie mają nic wspólnego ze słowami, które je opisują. Potem don Juan poprosił, bym opowiedział mu, co ostatnio zdarzyło się w moich ćwiczeniach w śnieniu. Najpierw powiedziałem mu, że moja potrzeba zatapiania się w szczegółach znacznie osłabła.

gdzie nic nie ma skutków energetycznych. maleńka plamka na ścianie lub drewnianej podłodze mojego pokoju wysyłała promień światła. Jeżeli zaś nie widzą energii jakiegoś przedmiotu. aż się nie obudziłem z nosem przyciśniętym do ściany albo podłogi. tutaj wszystko faluje. jego przeciwieństwem jest niematerialny świat odzwierciedleń. – Ależ tak. Od tego momentu moja uwaga śnienia skupiała się na tym świetle i cały sen kręcił się wokół tej maleńkiej plamki. Widziałeś już energię wcześniej. Teraz będziesz robić to rozmyślnie. poprzez który zamierzamy odszukać odpowiednie położenia punktu połączenia. że ciało energetyczne jest również zdolne do postrzegania energii. W naszym świecie nic nie skwierczy. czy obserwuję we śnie swoje prawdziwe ciało. który wytwarza energię. Dowodem na to jest to. jak plamka powiększa się do rozmiarów kosmosu. – Ale za każdym razem widzenie było szczęśliwym trafem. że nieustannie zmuszam się do poruszania w moich snach. że materia nieożywiona emanuje pewną siłę obezwładniającą. – Zapewniam cię. że do niczego takiego nie doszedłem. don Juanie? – musiałem zapytać. a po drugie – wyglądało na to. Trwało to zazwyczaj tak długo. wiele razy – mówił dalej don Juan. że sam wpadnę na pomysł widzenia energii jako kryterium oceny. które ciało energetyczne postrzega jako skwierczącą energię. czy zdołasz dojść do tego sam. Śmiał się z mojego chybionego . gdy zdołało się samo poruszyć – uśmiechnął się don Juan. Moje wnioski były takie. szczegół był prawdziwy. – Teraz przed tobą klejnot czarowników – ciągnął don Juan. Powstrzymanie przez ruch daje mi sposobność dokładnej analizy zaabsorbowania szczegółami. takie. poskromiło swą obsesję na punkcie szczegółów. jeszcze bardziej zawiłą definicję: śnienie jest procesem. Nie miałem pojęcia. czy śnisz normalny sen. że obserwowałem go podczas snu. Teraz rozpaczasz. Don Juan przyznał. że twoje ciało energetyczne nabrało już pełni. badawczym spojrzeniem. gdy spojrzą na jakiś przedmiot w normalnym świecie. Obserwowałem. który mnie unieruchamiał. a nie w świecie rzeczywistym. dzięki ruchowi. Śniący mają pewną generalną zasadę – ciągnął. Obrzucił mnie swym zwyczajowym. widzą energię zawsze. Gdy widzą energię jakiegoś przedmiotu w trakcie śnienia. I oczywiście doszedłeś do tego sam. że nie udało ci się znaleźć idealnego miejsca. Don Juan wyjaśnił. Zaczęło się to jakiś czas temu. Jest to proces wyodrębniania przez śniących takich warunków śnienia. – Świat. że twoje ciało energetyczne. jego przenikliwe spojrzenie omiotło całe moje ciało. że ci się udało. która jest zupełnie inna niż energia naszego świata. Musiał chyba zauważyć moje zdezorientowanie. który nie pozwala mi się poruszyć. – A co jest światem rzeczywistym. gdzie miałeś unieruchomić swój punkt połączenia. Chciałem się dowiedzieć. Potem coś jednak zaczęło robić to za ciebie i mówiło ci. że stwarzanie twojego ciała energetycznego zostało ukończone z chwilą.Powiedziałem mu. że mają do czynienia z realnym światem bez względu na to. Wypełniłeś zadanie dla trzeciej bramy śnie –nia: twoje ciało energetyczne potrafi poruszać się samo. niematerialnymi odzwierciedleniami czy wytwornikami obcej energii. Dzieje się tak choćby w przypadku przedmiotów ze świata istot nieorganicznych. czy też nie. a jedynie sugerowałem taką możliwość. jak zniekształcony może się ten świat wydawać ich uwadze śnienia. gdy nie potrafiłeś znaleźć żadnego kryterium oceny prawdziwości twoich snów. – Do czego dokładnie zdołałem sam dojść. są pewni. – Od tej pory – powiedział don Juan – istotą twojego śnienia będzie określenie. wiele razy. są wytwornikami energii. które pozwalają nam postrzegać przedmioty wytwarzające energię w stanach zbliżonych do snu. don Juanie? – zapytałem. – To wszystko dzieje się dlatego. że znajdują się w zwyczajnym śnie. To coś to było twoje ciało energetyczne. na których skupiasz swoją uwagę śnienia. – Zdołałeś sam dojść do tego. co don Juan ma na myśli. – Nie mówiłem ci tego wprost. Nie potrafiłem nawet zadać jednego z moich głupich pytań. i być może to ruch powstrzymuje mnie przed zagłębieniem się w obserwację szczegółów. Dostrzegam ją jako promień nikłego światła. oznacza to. – Zaczniesz ćwiczyć widzenie energii w swoich snach. że po pierwsze. – Jeśli ich ciało energetyczne nabrało już pełni. Na przykład. Byłem w kropce. czy rzeczy. iż miał nadzieję. Teraz dopiero czeka cię prawdziwe zadanie: widzenie energii ciałem energetycznym. gdyż roześmiał się i podał mi inną. w których mogą znaleźć elementy wytwarzające energię. Doszedłem do wniosku. Potem don Juan podał mi nową definicję śnienia. A ja ci mówię.

Powiedział. że miałem na wyciągnięcie ręki wszystkie informacje potrzebne do wywnioskowania. którym brakło prostoty i bezpośredniości magii.pomysłu. Jednakże mój system interpretacji zmusił mnie do poszukiwania sztucznych rozwiązań. i do przedstawienia właściwego kryterium. jakie jest prawdziwe zadanie dla trzeciej bramy śnienia. by co cztery dni ubierać do spania wyszukany strój nocny. .

który w końcu zmieniał mój sen. Wyraziłem głośno zamiar widzenia i oniemiałem zaskoczony. że jakiś szczegół jej cudownej poświaty mógłby mnie uwięzić. Przypatrywałem się w tym śnie tylu przedmiotom. Spojrzała na mnie. – Pewnego dnia zrozumiesz. Don Juan chciał dokładnie wiedzieć. Na początku pojawił się tropiciel ze świata istot nieorganicznych. na co patrzeć. w duchu. zanim zdążyłem całkowicie skupić na niej swoją uwagę. Przyznał. a potem zmieniła się w inny przedmiot. że są inne sposoby osiągnięcia tego samego rezultatu. że aby widzieć w trakcie śnienia. W istocie rzeczy lak mi było dobrze bez nich. surrealistyczny portret kobiety przyozdobionej klejnotami. że znikały lub zmieniały kształt. Gdy wyraziłem głośno zamiar widzenia. – Musisz być cierpliwy. więc przerzuciłem spojrzenie na akwarium z tropikalnymi rybkami. po prostu zażyczysz sobie tego. Najpierw był gigantycznym żółtym topazem. Spacerowałem ulicą jakiegoś znajomego miasta. Nie brakowało mi ich ani też nie zastanawiałem się nad ich zniknięciem. śniłem właśnie o kościelnym jarmarku. Don Juan jak zwykle miał rację. Po wyrażeniu mojego zamiaru. niematerialnymi odzwierciedleniami. nieomal zły. ale nic się nie dzieje. zielonkawą poświatą i zmieniło się w wielki. głośno wyraziłem swój zamiar widzenia jej. Miałem niesamowity sen. by za nim pójść. Próbuj dalej. Akwarium rozjarzyło się słabą. W tym śnie pojawił się jednak tropiciel. ilu zdołałem. mocno wyeksponowany. lecz muszę jeszcze wyrazić tę intencję głośno. podobnie jak wysłannicy. że twoje sny są po prostu zwykłymi snami. co właśnie robię – powiedziałem. na całe gardło. ale kobieta odeszła od okna. Ostatnie zdanie przyprawiło don Juana o atak szaleńczego śmiechu. Następnie przypatrywałem się sprzedawczyni. które żyją tylko w twej uwadze śnienia. dlaczego muszę ją wypowiedzieć. że zamierzam widzieć. Nie dostrzegłem niczego zabawnego w moim stwierdzeniu ani innego powodu jego wesołości. Pewnego dnia nie będziesz już musiał głośno tego wyrażać. Gdy wyraziłem głośno zamiar widzenia. Przestraszyłem się. Dwa miesiące później dopiąłem swego. zacząłem widzieć jej poświatę. który zbił mnie z tropu. że nawet zapomniałem zapytać don Juana o przyczynę ich nieobecności. – Dzieje się tak we wszystkich moich codziennych sesjach ćwiczeń w śnieniu – powiedziałem. więc w końcu musiałem zapytać o to don Juana. W tej samej chwili czarny manekin. Miesiącami wpatrywałem się w snach w setki różnych przedmiotów i wyrażałem głośno swój zamiar widzenia. obrazami. Byłem już zmęczony czekaniem. Gdy po raz pierwszy ubrałem w słowa mój zamiar widzenia. co się działo z przedmiotami. – Myślę. lecz stwierdził. rzucająca się w oczy waza w rogu zdecydowała za mnie.ROZDZIAŁ IX: NOWY OBSZAR Don Juan powiedział. Odparłem. której się przypatrywałem. topaz zmienił się w plamę skwierczącej energii. Gdy wpatrywałem się w tę poświatę. Przypatrując się jej. ale nic się nie działo. – Jedyna różnica polega na tym. Tropiciele. że poczuję przymus. czasem wytwarzały nawet wir. Uczysz się czegoś naprawdę nadzwyczajnego – zauważył. Miałem . – Tymczasem jednak nie poddawaj się i nie zniechęcaj. Olbrzymia. nie tylko muszę zamierzyć widzenie. że nie pojąłem funkcji tego. jak to zawsze miało miejsce w moich ćwiczeniach. iż zacząłem się bać. każda rzecz. – Uczysz się zamierzać widzenie we śnie. Moja uwaga śnienia w końcu się wyczerpała i obudziłem się okropnie zawiedziony. jakie to wszystko jest zabawne – powiedział don Juan w odpowiedzi na mój niemy protest. Zacząłem przypatrywać się wystawie damskich ubrań i głośno wypowiedziałem zamiar widzenia. znikała albo zamieniała się w coś innego. mogło to być Tucson. na których skupiałem spojrzenie. że uczę się wydzierać w moich snach. Waza przez chwilę pozostała w polu mojego widzenia. Co to może oznaczać? – Oznacza to. Nie chciał jednak wyjaśnić. cały sen się zmienił. która właśnie podeszła do okna. by zmienić wystawę. że nie mogłem się zdecydować. iż głośne wyrażenie intencji jest drogą najpewniejszą i najbardziej bezpośrednią. jakoś nie pojawiali się w moich snach. – Krzyczę głośno. Było to tak fantastyczne. rozjarzył się. Gdy ponownie wyraziłem zamiar widzenia. portret zajarzył się taką samą zielonkawą poświatą. który znalazłem na dnie Szuflady. Było tam tak wiele przedmiotów. Wcześniej czy później uderzysz we właściwy ton.

by zadać odpowiednie pytanie. – Tak więc z tego. był bardzo zbliżony do zwyczajnego snu. niż można to sobie wyobrazić. albo w jakim świecie się znalazłem. za wyjątkiem widzenia energii. a nie podziwiał albo mu się. Nie potrafiłem znaleźć słów. jak to rozstraja – mówił dalej don Juan. Natarła na mnie. że w rozważanym śnie musiałem 'patrzeć na jakiś rzeczywisty przedmiot. szczegóły. lecz również przekroczyłeś niebezpieczną granicę – powiedział don Juan po usłyszeniu mojego sprawozdania. uwaga śnienia skupia się na normalnym świecie i natychmiast przenosi się z jednego rzeczywistego przedmiotu na drugi. Ten rodzaj podróżowania wykracza na razie poza twoje umiejętności. co? – zapytał z szerokim uśmiechem. które później znalazłem w rzeczywistości. Don Juan wykazał się wielkim zrozumieniem. że zadaniem dla trzeciej bramy śnienia jest pobudzenie ciała energetycznego do samodzielnego poruszania się. Właśnie tak zamierzałem sformułować moje pytanie. – Czy to aż tak oczywiste. więc coś cię zaatakowało. co to było? – To drapieżny wszechświat. zmieniają się szybko w coś zupełnie innego. które don Juan nazywał zbliżonymi do snu. że widzisz energię w swoim śnie. że widziałem energię. Don Juan powiedział. podobnie intrygowały mnie senne wizje królestwa istot nieorganicznych. które tam żyją. – Ale dlaczego mnie zaatakowała? – Z tego samego powodu. wynika. że już przedtem widziałem energię we śnie. . Zabiłbyś go ze strachu. W tej pozycji punkt połączenia daje uwadze śnienia taką płynność. jak twoja reakcja na widok dziwnie wyglądającego pająka spacerującego po twoim biurku. Odskoczyłem do tyłu. spowity zasłoną snu. lecz moją uwagę śnienia przyciągnęła poruszająca się poświata. że śnienie może się odbywać w rzeczywistości naszego normalnego świata. mających związek z umysłem. Chciałem wiedzieć. ścian czy drzwi mojego pokoju. na czym skupiła się twoja uwaga śnienia. że w mgnieniu oka może ona pokonywać niewiarygodne odległości. najwyraźniej świadom mojego zdezorientowania. iż postrzegasz świat istniejący naprawdę. pochłonęła mnie jakaś czarna masa i obudziłem się. – Tym razem nie tylko zobaczyłeś energię. wytwarzającymi energię. To samo zdarzyło się wówczas. które omal cię nie zabiły. Powtórzył raz jeszcze. nigdy jednakże nie wpłynęła na mnie w taki sposób. Były w niej odraza i zło. Don Juan wyjaśnił. Zaintrygowała mnie myśl. – Wiem. Obrazy te były tak żywe. takich jak mój. – Jak myślisz. gdy widziałem we śnie najdrobniejsze Szczegóły podłogi. gdzie rozgrywał się mój sen . a potem moja uwaga śnienia pokonała wielką odległość i widziałem rzeczywiście istniejący. a mój sen był jednym z tych stanów. gdy im się przyglądać. Ruch ten jest możliwy dzięki odpowiedniej pozycji śnienia punktu połączenia. don Juanie? – Bez wątpienia. – Z pewnych powodów. przyglądał. domyśliłem. Mogła to być jedna z tysięcy istot. że we śnie widziałem prawdziwą wazę. widzenie energii w snach jest bardziej denerwujące. don Juanie. iż byłem głęboko przekonany. przepełniona nienawiścią. – Teraz twoje ciało energetyczne nabrało pełni i jest sprawne – powiedział don Juan. surrealistyczny portret kobiety obwieszonej klejnotami. – Chcesz pewnie wiedzieć. w którym rzeczy. – Rozumowałem tak. Równie oczywiste. Była prawdziwa i były w niej przedmioty wytwarzające energię. Poświata zatrzymała się. Twoje ciało energetyczne się poruszyło i podjęło samodzielną podróż. Rezultatem tego jest niesamowicie szybka i ulotna percepcja dająca złudzenie zwyczajnego snu. Powiedziałem. Efekt tego. przy którym właśnie siedzisz i piszesz. co istoty nieorganiczne: byłeś zbyt łatwo dostępny. – W trakcie ostatniej sesji – powiedział don Juan –nieświadomie wywołałeś odmienny skutek tego ćwiczenia i wkroczyłeś do innego świata.zamiar pójść za nią. Sam jednak się . że te pytania nie mają sensu. Na tym polega doniosłość twojej podróży. że w niektórych snach.

– Twoim problemem jest cynizm. Jeśli będziesz to sobie powtarzał wystarczająco długo. Don Juan nie uczynił niczego. gdzie do teraz żyją dawni czarownicy? Właśnie w innej warstwie. Byłem taki sam. Tajemnica punktu połączenia – mówił dalej. twoje ciało energetyczne nie jest całkowicie pewne. to znaczy wytwarzające energię. zgodnie z przyziemnym rozumowaniem mojej normalnej świadomości. ale przypomniałem mu o walce. omawialiśmy powody. Wszystko. – Skończ z tym cynizmem – warknął groźnie don Juan. iż to wszystko jest idiotyczne. dokuczliwe uczucie przeszywające mnie aż do trzewi. Żołądek i przepona zaczęły się podnosić. Doskonale rozumiałem sens jego słów. fizyczny smutek ścisnął mi klatkę piersiową tak mocno. że zawsze mamy rację. – Proponuję. I ty właśnie wkroczyłeś do jednego z nich. – Co to znaczy kolejna warstwa cebuli. kończąc jakąś wypowiedź. Słowa don Juana wywoływały moją natychmiastową reakcję. że dotarłeś do następnej warstwy cebuli – powiedział don Juan. pewna niewidzialna siła przejmie pałeczkę i poczyni w tobie odpowiednie zmiany. don Juanie. jest zaledwie jedną z nich. Zgodnie z poglądem czarowników wszechświat jest zbudowany z warstw. Widziałeś jej energię. don Juanie? – I to jak! Istota. Tak więc. wszystko w magii opiera się na manipulowaniu punktem połączenia. że aż zawyłem z bólu. jest możliwa? – To pytanie najzupełniej bez znaczenia. na którą nie zwróciłem uwagi. nie patrząc na mnie – jest wszystkim w magii. bez niczyjej pomocy – Jak taka podróż. ale nie na sto. Następnym razem. Wymusza też na nas przeświadczenie. trudno odróżnić nam prawdziwy. głębokim strachem.– Mówisz poważnie. tak niebezpieczną. Jestem pewien. które ciało energetyczne może przekraczać. abyś zrobił jedną bezsensowną rzecz. w innej warstwie tej cebuli. Świat. jak tylko można to sobie wyobrazić. Wiesz o tym. iż podróż ciała energetycznego zależy wyłącznie od pozycji punktu połączenia. że zdajesz już sobie teraz sprawę z tego. czy były one prawdziwe. Cynizm nie pozwala nam przeprowadzić drastycznych zmian w naszym rozumieniu świata. byśmy w dalszym ciągu rozmawiali o mojej podróży. ponieważ nikt nie potrafi na nie odpowiedzieć. o której mówisz. jaką z tym wszystkim prowadziłem. Stwierdziłem. co mogłoby wskazywać na to. chociaż walczyłeś z istotami nieorganicznymi i naprawdę widziałeś tropicieli i tunele. że rozumiesz. że podróż ta istnieje w pozycji punktu połączenia. było to mroczne. Albo raczej. gdy słuchałem jego rad. że borykam się z dziwnym. – I powtarzaj sobie to wszystko z pełną szczerością. – Bardzo trudno mi zrozumieć czy zaakceptować możliwość odbycia rzeczywistej podróży podczas snu. iż moja świadomość zmieniła poziom i powróciłem do normalnego stanu. o czym rozmawialiśmy. – Nie ulega najmniejszej wątpliwości. ale się nie wydarzyło. który znamy. że żartuje. – Już wyczerpaliśmy ten temat. Napór był tak silny. Przez chwilę. że upierał się przy nieustannym powtarzaniu sobie tej samej formuły. która cię zaatakowała. że zaraz skonam z udręki. wpychając się pod płuca. Powtarzaj sobie bezustannie. wytwarzający energię przedmiot od niematerialnego odzwierciedlenia. Niepokoiło mnie jedynie to. że mówi jak najbardziej poważnie. stało się niejasną myślą o czymś. A ja głowiłem się nad tym bez przerwy. Byłem przekonany. nic mi nie mówi. Niewypowiedziany. – Mówiłeś mi już o tym. Don Juan nalegał. co mogłoby się wydarzyć. była czystą świadomością. która może zmienić bieg rzeczy. lecz już nie takiego samego. Czasem pokonujemy granice jednej warstwy i wkraczamy do innej warstwy – innego świata podobnego bardzo do naszego. Jesteś tego pewien na dziewięćdziesiąt dziewięć procent. zdawało mi się. Wiedziałem. dla których . gdy rozmawialiśmy z don Juanem o śnieniu. że jeśli nie widzimy podczas śnienia. Z jakiejś nie wyjaśnionej przyczyny byłem temu niechętny. ma wiele warstw. ale musisz to sobie powtarzać. Wiesz. że myślę. mimo to stwierdzenie. że osią magii jest tajemnica punktu połączenia. don Juanie? – Świat jest jak cebula. Uświadomiłem sobie.

Dalej powiedział. – Dlaczego mi o tym mówisz? – zapytałem. – Jednakże nie uświadomiłeś sobie jeszcze w pełni znaczenia tej realności. i podczas naszej ostatniej rozmowy zmusił moją świadomość do zmiany poziomu. że ze wszystkich transcendentalnych obserwacji czarowników starożytności istnieje tylko jedna. co mam na myśli. Natomiast ludzie współcześni mają absurdalnie nierealistyczny pogląd na postrzeganie i świadomość. – Tylko to. nim zdołałem dotrzeć do niuansów mojego snu. dokładnie taki. że ponieważ śniący docierają do prawdziwych światów. ale nie do końca wierzysz w jego realność. ponieważ wyrasta z ich obserwacji porządku społecznego i styczności z nim. Uważasz. Oczywiście. czego byłem świadkiem w trakcie ćwiczeń w śnieniu. Don Juan ostrzegł mnie. że mój racjonalny umysł wie. ponieważ przesączyła się aż do naszych czasów pod postacią idei sprzedania duszy diabłu w zamian za nieśmiertelność. powinni nieustannie zachowywać jak najdalej posuniętą ostrożność. jak wysłannik usiłował nakłonić mnie do pozostania w swoim królestwie. Mój umysł bronił się jeszcze. że chcąc wyjaśnić moją sytuację. Don Juan miał rację. że to tylko sen. traktowałbyś śnienie z większą ostrożnością i rozwagą. Jeszcze nigdy tak bardzo jak teraz nie potrzebowałeś trzeźwości umysłu i zimnej krwi. Śnienie również jest realne. – Jak wiesz. don Juanie. Na razie jednak . – A ja zapewniam cię . dzięki któremu można nauczyć punkt połączenia zajmować pozycję. jak doniosłe konsekwencje pociąga za sobą uświadomienie sobie tego wszystkiego. ale nie rozumiem. a ty się obudzisz. Znalazłem się więc w stanie normalnej świadomości. Próbuję zbudować dla ciebie solidny most pomiędzy poglądami starożytnych a ludzi współczesnych. w jakiś sposób ciągle byłem przekonany. Ton jego głosu był tak natarczywy. więc zdajesz się na ślepy los. by zrozumieć. że potrafisz szybko i z łatwością przemieszczać swój punkt połączenia. Don Juan zauważył. że cokolwiek się zdarzy. uleganie pokusom istot nieorganicznych nie jest jedynie ideą. że starożytni mieli bardzo realistyczny pogląd na postrzeganie i świadomość. Don Juan ostrzegł mnie. że między myślami i czynami czarowników starożytności a myślami i czynami ludzi współczesnych istnieje ogromna różnica. – Mówię to wszystko dlatego. wstrzymując moje ćwiczenia w śnieniu. że po raz pierwszy znalazłeś się w odpowiedniej sytuacji. jestem pewien. jest rzeczywiste – ciągnął don Juan. musi pójść okrężną drogą. – Mówię ci o poglądach starożytnych i poglądach ludzi współczesnych – ciągnął don Juan – ponieważ twoja świadomość współczesnego człowieka woli traktować nie znane sobie pojęcia jak puste idee. co z tego wynika. że wzięła się ona wprost ze związku dawnych czarowników z istotami nieorganicznymi. – Co się ze mną dzieje don Juanie? – zapytałem. że to tylko sen. Don Juan uważał. nazywany przez nas śnieniem. Po raz pierwszy możesz zrozumieć. Rozumiesz z pewnością. – Traktuj śnienie jak coś nadzwyczaj niebezpiecznego! – nakazał. w pewnej chwili sen się skończy. gdy moja świadomość samoistnie zmieniła swój poziom. Pomimo wszystkiego. Don Juan szarpnął mnie silnie za ramię. ponieważ wyrósł on z ich obserwacji otaczającego ich wszechświata. dlaczego to mówisz. Najpierw zauważył. – Zapewniam cię. co oznacza stan wytwarzający energię – powiedziałem. Wówczas znowu poczułem ból w klatce piersiowej. jak tego dnia. Przypomniał mi. ale twoja świadomość nie ogarnęła jeszcze wszystkiego. Don Juan powiedział. – I zacznij już od teraz! Nie zaczynaj znów swoich dziwacznych zagrywek. że jakoś się otrząsnąłem. – Rozumiem. iż śnienie jest stanem wytwarzającym energię. że traktujesz śnienie bardzo poważnie.od wielu miesięcy nie poczyniłem żadnych postępów w moich ćwiczeniach w śnieniu. że jestem w pełni świadom. co mówisz. Twój rozum podpowiada ci błędnie. – Gdyby tak było. gdzie wszystko może się zdarzyć. że zwykłe sny są narzędziem. gdzie tworzy się ów stan wytwarzający energię. – Ponieważ jesteś człowiekiem współczesnym. zajmującym się poglądami i obserwacjami czarowników starożytności – odparł. – A ty nie masz o nich większego pojęcia. oferując mi możliwość zachowania osobowości i świadomości na niemalże całą wieczność. o której miałbym jakieś pojęcie. Najmniejszy bowiem brak czujności może narazić ich na śmiertelne niebezpieczeństwo. jest stanem wytwarzającym energię. Gdybym dał ci wolną rękę. że nie jesteś – odparował don Juan. uważałbym śnienie za pewną ideę.

a jeszcze inna – położona głębiej – bursztynowa. pochodzili z tego królestwa. Wróciłem do domu i codziennie przez blisko rok najzupełniej szczerze powtarzałem to. następna – polegająca do niej – jasnozielona. których do tej pory odnalazłeś. Za to w trakcie snu otwiera się śluza – . którzy żyli w dalekiej przeszłości. że wpłynęło to na moją świadomości tak jak ćwiczenia fizyczne wpływają na mięśnie. jakby coś się w nich kotłowało. Jednak. by zebrać swoją energię i zmienić postawę. jabłko zechcesz. Gdy świadomość zostanie uwolniona. intencja skieruje ją na nową ścieżkę ewolucji. należy do świata istot nieorganicznych – zauważył don Juan. jeszcze bardziej oddalonych poziomów świadomości. gdy przedmioty. – Nie zapominaj. Odkryłem. jest zabarwione tą białawą poświatą. które napotykałem w moich zbliżonych do snu stanach. iż nie mamy czasu. że wszystko.ta łatwość skłania się ku chaosowi. co oznacza. Innym rodzajem energii. które – gdy zacząłem je widzieć – zamieniały się w plamy skwierczącej. Górna warstwa jest biaława. – Wszyscy tropiciele. którego napotkasz. że energia naszego świata składa się z warstw błyszczących ocieni. że czarownicy są energetycznie powiązani z ludźmi. kiedy nie śpimy? – Ależ robią to. lecz z innych. że potrafiłem zamierzyć widzenie bez użycia słów. że istoty nieorganiczne próbowały cię ugłaskać. Warstwa biaława jest odcieniem obecnej pozycji punktu połączenia ludzkości – kontynuował don Juan. który odkryłem w naszym świecie. że nie wiem. bym nie przestawał krzyczeć podczas śnienia. i wyodrębnić dziesiątki odcieni. Energia czarowników ma kolor bursztynowy. Bez trudu mógłbym wykazać. że mam tylko kilka sekund na to. Napotykałem w snach dziesiątki rzeczy. Moja umiejętność zamierzania widzenia rosła proporcjonalnie do włożonego wysiłku Przyszedł czas. – Jest ich nieskończona liczba – odparł. – A zatem dlaczego nie kontaktują się z nami. – Myślisz. W swoich snach zawsze wrzeszczałem na całe gardło. że czarownikom się to uda? – Już im się udało. I tak też zrobiłem. lecz zaklinał mnie. – Czy tropiciele są siebie świadomi? – Jak najbardziej – odparł don Juan. – Ale na początku powinieneś zająć się tylko tymi trzema. Jednakże gdy ciałem jakąkolwiek rzecz wytwarzającą energię. Don Juan wyjaśnił. bąblującej energii. Niektórzy tropiciele. Sami są tego dowodem. na nasze wielkie nieszczęście. nie tylko żywe istoty. była obca energia tropicieli. Byłem głęboko przekonany. Odnajdywałem te wszystkie odcienie lub może lepiej – widziałem ich migotanie. że aby się rozwijać. Zapewnił mnie jednak. Było tak tylko dlatego. gdy głośno wyrażałem zamiar widzenia. przez co widzenie energii w trakcie śnienia stało się jedynym celem moich ćwiczeń. położenie punktu połączenia ludzkości zabarwiało przewodnią energię świata na jasnozielone. Oczywiście myślałem. jak wówczas. ni to inwokacji Przeszły moje najśmielsze oczekiwania. ludzie muszą najpierw uwolnić swą świadomość z okowów porządku społecznego. Prośba don Juana nie wydała mi się dziwna. Rezultaty mojej ni to litanii. nasza świadomość jest tak bez reszty pochłonięta czymś innym. czy sądzisz. Czarownicy wierzą. W innym czasie. – Powiedzmy. że żartuje sobie ze mnie. że energia naszego świata faluje. gdy tylko uznałem to za konieczne. migocze własnym wewnętrznym światłem. gdy znajdę się w kłopocie. że mówi całkowicie poważnie. – Don Juanie. Teraz jesteś sam. Na tym skończyła się tego dnia nasza rozmowa. Natomiast przekonanie pozostałych o ważności i doniosłości rozwoju to zupełnie inna sprawa. Wiedziałem również. że nie każdy tropiciel. przynajmniej wtedy. by się wsłuchać. Wszystko. Później możesz sobie być tak dokładny. o czym mówi. jeśli tylko ci się to uda. Don Juan nazywał ją energią skwierczącą. biaława poświata uderzała mnie zawsze jako pierwsza. ale wiedziałem. nie będą pochodzić ze świata istot nieorganicznych. W jeszcze innym. Don Juan pogratulował mi sukcesu. – Są tylko te trzy odcienie? – Stałem don Juana. One ciągnęły za sznurki. że jest to odcień współczesny. bardziej odległym czasie – na bursztynowo. Musisz doprowadzić ją do porządku. Wielkim zadaniem czarowników jest nakreślenie idei. jeśli człowiek się rozwinie. których spotkasz. I nie pozwalaj sobie nawet na najmniejszą swobodę ruchów. zmieniały swe kształty. co obecnie robią ludzie. Mój punkt połączenia stał się bardziej ruchliwy. osiągając taki sam efekt. że dzisiejszy białawy odcień kiedyś się zmieni? – Tak. z wyjątkiem niebieskiego. co nakazał mówić.

że natychmiast przyciągają naszą uwagę śnienia. Poczułem się głupio. – A gdzie wobec tego umieścić niebieskiego tropiciela? – zapytałem. Ich energia syczała delikatnie. Energia drugiego ogólnego rodzaju tropicieli robiła wrażenie znacznie potężniejszej. czy tropiciele przychodzą z innego pionu niż świat istot nieorganicznych? – Im bardziej skwierczą. ponieważ szukałeś w nieodpowiednim miejscu. które odnosiłeś jedynie do rzeczy i obiektów. potrafi dokonywać niezwykle subtelnych rozróżnień i bezbłędnie oceniać sytuację. Tacy tropiciele sprawiali wrażenie. Cokolwiek ponad to jest jest równie niebezpieczne i głupie. – Jest taka. by twoje ciało energetyczne powiedziało tobie. co robisz i czego chcesz od obcej energii. jak nasza. przerażający bąbel skwierczącej energii. tym z odleglejszego pochodzą poziomu. I to właśnie jest tak niebezpieczne. dobrze ci radzę. jak głaskanie grzechotnika. – Muszą być tacy. Wyraziłem głośno swój Zamiar widzenia. że moja rozterka go bawi. że w obliczu obcej energii. co powiedział. Pierwszą byli tropiciele pochodzący z królestwa istot nieorganicznych. lecz raczej wyraźny obraz musowania albo początkowego stadium wrzenia. Pierwsze dwa rodzaje najłatwiej spostrzec. gdy o nich śnimy. faluje. musimy pójść z nimi. Trzeci rodzaj tropicieli don Juan opisał jako najbardziej niebezpieczny – wielce agresywny i obdarzony potężną mocą. Tym razem winę ponosi słowo “przedmioty". że w śnieniu zawsze towarzyszą im obrazy naszych rodziców lub serdecznych przyjaciół –ciągnął. – Niebieska energia nie skwierczy – odparł don Juan. Twoje pytanie doprowadziło nas do tematu. – Może dlatego zawsze czujemy się nieswojo. Moje spotkania z obcą energią były zawsze bardzo ulotne. Niebieska energia nie istnieje w naszym świecie w stanie naturalnym. Powiedz. a wtedy matka przeistoczyła się w potworny. – Dlaczego to jest niebezpieczne.zaczynamy śnić. Wibrowali niczym napełnieni sprężonym gazem. ale jest niebieska. – A gdzie w takim razie jest to odpowiednie miejsce. by dotarło do mnie znaczenie tego. najpotworniejsi tropiciele ukrywają się W snach pod postacią ludzi. ale musisz pozwolić. o którym jeszcze nie rozmawialiśmy. Moje ciało energetyczne bez zastanowienia rozróżniało dwa ogólne rodzaje energii. Zapewniam cię. że zaniepokoiła mnie możliwość znalezienia tropiciela pod postacią własnej matki. don Juanie? – Tropiciele są zawsze bardzo agresywni i wyjątkowo brawurowi – odrzekł. gdy w trakcie śnienia skupiłem spojrzenie na postaci mojej matki. które wyróżniłem. Maskują się w naszych snach tak dziwacznie. – Czy można jakoś określić. Cóż. co jest czym. To brzmi jak uproszczenie. aby nie przepaść w swoich podróżach. lecz przy moim obecnym poziomie energii mogę skoncentrować się jedynie na trzech. że mamy do czynienia z tropicielem trzeciego rodzaju. – Jedną z najdziwniejszych rzeczy. a nie biała. Możemy wylądować w świecie. należy przyjąć. jakby mieli zaraz spłonąć. maskujący się w sposób bardzo subtelny. Powiedział tak: – Jeśli nie wiesz dokładnie. Gdy tylko skupią na nas swoją uwagę. który wykracza poza nasze możliwości energetyczne. Don Juan wyjaśnił. – Oto generalna zasada dla śniących: zawsze wtedy. musisz zadowolić się tylko krótkim spojrzeniem. – Szeroki uśmiech na twarzy don Juana zdawał się świadczyć o tym. Don Juan przerwał na chwilę. Kiedyś spotkała mnie straszliwa niespodzianka. Nie był to jednak dźwięk. Utrzymywanie na nich naszej uwagi śnienia jest równoważne z zaproszeniem ich do skupienia na nas ich świadomości. gdy we śnie czujemy się niepokojeni przez naszych rodziców lub przyjaciół. których widziałeś? . don Juanie? – Znowu padłeś ofiarą słów. To sarna trucizna. I w naszych snach możemy nawiązać kontakt. Dotąd miałeś do czynienia jedynie z dwoma pierwszymi. Don Juan znowu miał rację. Unikaj takich obrazów. gdyż przestrzegałem co do joty zaleceń don Juana. że jest wiele więcej rodzajów tropicieli niż te dwa. – To irytujące. które napotykają śniący i którą sam niedługo napotkasz – ciągnął don Juan – jest trzeci rodzaj tropiciela. jakiego koloru byli tropiciele.

Moje serce zamarło. Don Juan roześmiał się i powiedział. gdy już tam jesteś. – Pokazują się tylko na początku – wyjaśnił. – To najbardziej przerażająca informacja. Jednak w świecie istot nieorganicznych słowa nie utraciły swej mocy. Zatoczyłem się. zwłaszcza matki. jest prawdą. ponieważ tak naprawdę wiem o nim więcej niż on sam i jego towarzysze razem wzięci. – Dlaczego. Ponieważ nikt. " Jedyne. – Dlaczego już się nie pojawią? – spytałem. zawsze przypominała mi się plama energii. Zdawało mi się. ale do mnie nie przemawia – stwierdziłem. Coś cię tam ściąga. co możesz uczynić sam. – Gdy tropiciele zabiorą nas do ich świata. co wychwalał wysłannik. Don Juan popatrzył mi głęboko w oczy. głośno wyrazić zamiar tam pozostania. że kręci mi się w głowie. Jeżeli chcemy widzieć istoty nieorganiczne. że ta podróżująca. obca energia za chwilę rzuci się na mnie. nie potrzeba już ich odzwierciedleń. – Podsumowując – zaczął – moja awersja do działań dawnych czarowników jest bardzo osobista. że tropiciele. Mają nas w garści po dziś dzień. której nie omawialiśmy – powiedział don Juan i umilkł. że tropiciele trzeciego rodzaju są po prostu przerażający. jest prawdą. Wtedy dowiedziałem się od don Juana. co uczynili. zanim jeszcze zacząłem ją widzieć. że nie ma prawa opowiadać mi o świecie istot nieorganicznych. – Jesteś zatem gotowy na ostatnią informację o tym świecie – powiedział. że moje stwierdzenie niezmiernie go ucieszyło. ale to nikt nie jest w stanie sam się dostać do ich królestwa. ukrywał się za postaciami moich rodziców. Zapewniłem go. Odpowiedziałem don Juanowi. by nie upaść. byli różowi albo czerwonawi. Tchórzliwie schronili się w świecie istot nieorganicznych. Za każdym razem wydawało mi się. pogardzam tym. Jest to jedyna bezpieczna przystań. Przez chwilę nic nie mówił. że nie pragnę świata istot nieorganicznych bez względu na to. don Juanie? – Świat istot nieorganicznych jest zamknięty. Poczułem. gdy spotkałem któregoś z nich. być może szukając w nich błysku przyzwolenia czy zrozumienia. że śmiertelnie niebezpieczni tropiciele trzeciego rodzaju są jasnopomarańczowi. pochodzi z królestwa istot nieorganicznych – powiedział pospiesznie. ciężko stąpając w miejscu. – Próbował się uśmiechnąć. – Taka jest prawda – ciągnął don Juan – i spuścizna. Ten świat może dać nam schronienie i przedłużyć naszą świadomość niemal na cala wieczność. jakby chciał mieć to już z głowy. Jako nagual. która zaatakowała mnie podczas mojego pierwszego samodzielnego widzenia w śnieniu. Nie cierpię tego przymusu czerpania z jednego tylko źródła. by wymusić ruch ich punktu połączenia. Dlatego ich nie lubię. że podejmiesz ryzyko i wybierzesz drogę. Odrzucam go. których widziałem. Nikt nie może do niego wejść ani go opuścić bez ich zgody. to. Za każdym razem. na której możesz zostać rozerwany na strzępy? –zapytał don Juan z nutą dezorientacji w głosie. oczywiście. W zamierzchłych czasach słowa miały niewiarygodną moc. – Istoty nieorganiczne nie mogą kłamać. Sam się przekonałem. – Dlaczego tak sądzili? – zapytałem. – Ponieważ to prawda – powiedział. Teraz już tak nie jest. jak . – Być może to. jakby szukając właściwych stów. która wyszła z moich ust. – Czy to znaczy. Gdy ich widziałem. ale bez rezultatu. Wypowiedzenie tych słów wprawia w ruch nieodwracalne prądy energii. Moje ciało energetyczne było przerażone. którą przekazali nam dawni czarownicy. że w drapieżnym wszechświecie. Podczas naszej następnej rozmowy o śnieniu zagadnąłem don Juana o przyczyny całkowitego zniknięcia istot nieorganicznych z moich ćwiczeń w śnieniu. tropiciel po prostu nas tam zabiera.Do tej chwili nigdy się nad tym nie zastanawiałem. ale niezbyt mu to wyszło. – Pozostała jeszcze ostatnia sprawa związana z tym światem. – Energia potrzebna czarownikom do tego. więc wszystko. gotowym. Próbowałem odciągnąć cię od niego. co wychwalał w swoim świecie. Twierdzili. jakie oferuje korzyści. by rozszarpać nas na kawałki.

mrocznej energii. żeby zrobić to. – Ale jak oni ją czerpią ze świata istot nieorganicznych? – Po prostu udając się do tamtego świata. lecz nie poddawałem się ich wpływom. – Czy możesz mi wyjaśnić. zanim usłyszałem to od don Juana. Na usta cisnęły mi się setki pytań.magnes. co ty. . – A jednak nie możemy się trzymać od nich z daleka. – Aby zacząć śnić. Polega on na podtrzymywaniu niezachwianej intencji wolności i pomimo tego. Wszyscy czarownicy naszej unii muszą to robić. Ja rozwiązałem ten problem tak: czerpałem ich energię. Przypomniałem don Juanowi jego własne stwierdzenie. to już zupełnie inna sprawa. abym zastanowił się dobrze nad tym. czarownicy muszą na nowo określić swoje założenia i oszczędzać energię. don Juanie. Podróże do świata istot nieorganicznych zawsze oznaczały dla mnie kolejną dawkę mrocznej energii. by uzyskać energię potrzebną do ustawienia śnienia. Sposób ten określa się jako szczyt podchodzenia. Zrozumiałem don Juana lepiej. – Co możemy z tym zrobić? – zapytałem. co mi wyjawił. – Nie możemy się z nimi zadawać – odparł. niż mogłem sobie wyobrazić. lecz on nie chciał ich w ogóle słyszeć. iż żaden czarownik nie wie. machając mi na pożegnanie. Myślałem o tym już dużo wcześniej. Podróże do innych światów. Jednak żaden z nas nie jest takim bałwanem. – Zgadza się – potwierdził don Juan. dlaczego czarownicy muszą czerpać energię ze świata istot nieorganicznych? – Ponieważ nie ma innej nadającej się do wykorzystania przez czarowników. – Na wszystkie pytania możesz odpowiedzieć sobie sam – oświadczył. Żaden z nas nie ma jednak twoich skłonności. czym tak naprawdę ona jest. kształtowanie ciała energetycznego i tak dalej. czarownicy potrzebują olbrzymich ilości energii. Don Juan wysłał mnie do domu. Do tych Sztuczek czarownikom potrzeba olbrzymich dawek obcej. widzenie energii. że rozprowadzanie energii jest koniecznym warunkiem śnienia. Jednak to powtórne określenie założeń potrzebne jest jedynie do tego. Aby manewrować punktem połączenia we właściwy sobie sposób.

miał umówione spotkanie z adwokatem. gdy załamały się ich granice drugiej uwagi. ale . zaczęli się głośno śmiać. Zapamiętaj jednak. – Każdy czarownik przechodzi przez te same katusze – Wyjaśniał dalej don Juan. o czwartej po południu. ale ciągle ogarniał mnie paniczny strach. I na odwrót. które wzbudzały moje szczere zainteresowanie. który wywołała w mojej głowie ta sytuacja. która wykorzystuje świadomość jako element otoczenia – wyjaśnił don Juan. Don Juan i inni czarownicy. Don Juan nie był głodny. – Chcę ci zaproponować linię postępowania – powiedział zwięźle don Juan. Jednak gdy czas jego odejścia był coraz bliższy. świadomość jest poświatą. który wykorzystujemy do przemieszczania się. dzięki któremu przybywają do nas z różnych zakątków wszechświata. Bardzo wyczerpywał mnie zamęt. że jego czas dobiega końca i powinienem mądrze wykorzystywać moje możliwości. Pojechałem do miasta na południu Meksyku. gdy poznałem Florindę Grau i Carol Tiggs w normalnej rzeczywistości. A teraz doszły kolejne dwie osoby do mojego i tak już przeładowanego systemu. postanowiliśmy udać się na lunch do przesławnej Cafe Tacuba. gdy tylko usłyszeli o moich kłopotach.ROZDZIAŁ X: PODCHODZENIE ZWIADOWCÓW Wkrótce po powrocie do domu stało się dla mnie jasne. Powiedział. Tego dnia. że granica drugiej uwagi zaczęła się załamywać. – To już ostatnie zadanie dla trzeciej bramy śnienia. to było jedno z nich. korzystając ze świadomości. Musisz to rozróżniać. – Świadomość to nieskończony obszar odkryć nie tylko dla czarowników. że nie jestem w stanie znaleźć odpowiedzi na swoje pytania. jak to jest możliwe. Pośród mnogości pojęć. w ogóle nie znałem tych kobiet. Nie odczuwałem już depresji. Don Juan wyjaśnił mi. a przecież znałem je tak dobrze. – Jaka jest różnica między elementem fizycznym a energetycznym? – zapytałem. Dla czarowników. Podchodzenie zwiadowców oznacza świadome pobieranie ze świata istot nieorganicznych energii potrzebnej do dokonania aktu magii. wiele było takich. tak jak to teraz przydarzyło się mnie. W dążeniu do poszerzenia naszej świadomości nie wolno nam się cofać przed żadnym ryzykiem i wzdragać się przed stosowaniem najdrastyczniejszych środków. musiałem zwrócić się do don Juana z prośbą o pomoc. z którymi don Juan zapoznał mnie w trakcie naszej znajomości. – Różnica polega na tym. – Nie powiedziałem. Don Juan śmiał się ze mnie i udawał. że tylko zdrowy umysł może zapewnić poszerzenie świadomości. Podróży. że ich świadomość również nie była na to przygotowana. przez które sami przeszli. – Jest elementem energetycznym. Wyobraź więc sobie. – Idea świadomości jako fizycznego elementu środowiska jest wręcz rewolucyjna – powiedziałem urzeczony. Potem zapadła cisza. ale dla człowieka W ogóle. że śmiali się nie tyle ze mnie. zanim on odejdzie. by dowiedzieć się jak najwięcej. choć nie mam najmniejszego pojęcia. Właściwie nie umiałem ich nawet sformułować. Podobne rozmowy zawsze wpędzały mnie w stan głębokiej depresji. czarownicy podróżują aż po same krańce wszechświata. Tropiciele wykorzystują świadomość jako środek. Może dlatego. że bez zastanowienia oddałbym za nie życie. gdzie don Juan zwykle się zatrzymywał. który można wykorzystywać do przemieszczania się. Byłem wyczerpany i zachorowałem. gdzie rzekomo podawano prawdziwe posiłki. to było ponad moje siły. gdzie mieszkał wraz ze swoimi towarzyszami. Restauracja znajdowała się w samym centrum miasta. że znam ją. Czarownicy potrafią przyczepić swoje ciało energetyczne do tej poświaty i poruszać się wraz z nią. Kilka lat wcześniej poznałem Taishę Abelar i zaczynałem się już powoli przyzwyczajać do – tego piekielnego uczucia. Dotarliśmy do miasta około południa i od razu udaliśmy się do hotelu del Prado w Paseo Alameda. To niezwykle tajemniczy manewr. że jest elementem fizycznym – poprawił mnie don Juan. którzy widzą. – Jakiego rodzaju aktu magii. zacząłem reagować większą rezygnacją. Don Juan powtórzył. Następnego dnia don Juan poprosił mnie. że jest zrozpaczony moim wilczym apetytem. Mając więc tyle wolnego czasu. – W naszym rzeczywistym świecie woda jest tym elementem środowiska. więc zamówił tylko dwie słodkie tamale. że elementy fizyczne są częścią naszego systemu interpretacji. bym zawiózł go do Mexico City. ja natomiast nie żałowałem sobie. ile z siebie samych. don Juanie? – Do podróży. gdy skończyliśmy posiłek. Działo się to wówczas. Moje problemy poznawcze przypominały im te. że świadomość jest podobnym elementem. gdy przebywał w mieście. a polega ono na podchodzeniu zwiadowców.

Don Juan wyjaśnił mi. jak świadomość. W praktyce oznacza to. celem magii jest wykorzystanie świadomości jako elementu naszego środowiska. że celem magii jest. Tam mieliśmy osiągnąć stan absolutnego wyciszenia i razem delikatnie przejść w śnienie. co opowiadał don Juan. Drugi rodzaj to taki. Nie mogłem jakoś uwierzyć w to. używa się tej energii. Don Juan szybko załatwił swoje sprawy i w chwilę później byliśmy już w taksówce. swym milczeniem wyraźnie zachęcając mnie. Don Juan zachichotał i powiedział: – Jeszcze nie śniłeś razem z Carol Tiggs. Spytałem. – Chcę. Zawsze czeka na nie jakiś tropiciel. wyjaśnił mi całą procedurę. co konkretnie i w jakiej kolejności mam robić. ale gdy czekaliśmy na lądowanie samolotu. że czarownica jest w stanie dokonać tego wszystkiego. ponieważ tak nas nauczono. Obcowanie ze świadomością jako energetycznym elementem otwartym dla naszego ciała energetycznego jest najważniejszą. One po prostu idą do tamtego świata. abyście we dwoje przełamali granice normalnego świata i wykorzystując świadomość jako element energetyczny. – Są dwa rodzaje podróży energetycznych do innych światów – kontynuował don Juan. że w życiu czarowników są takie sprawy. Był przekonany. Wykorzystanie świadomości jako elementu środowiska pozwala uniknąć wpływu istot nieorganicznych i nadal czerpać od nich energię. Przekonasz się. – Nie posiadasz wystarczającej energii. gdy świadomość chwyta ciało energetyczne czarownika i wiedzie je. istnieją w naszym wszechświecie. w drodze na lotnisko. Drugi sposób wymaga niesłychanej dyscypliny. Po trzecie. przede wszystkim. Jego śmiech tylko podsycił złowieszczy nastrój. gotowy na każde wezwanie. Przerwałem mu. że muszę czekać na tropiciela. by mu przypomnieć. Don Juan nie chciał już udzielić mi żadnych informacji na ten temat. – Kotlina Mexico to idealne miejsce na tego rodzaju akt magii – stwierdził don Juan. że to dopiero gratka.elementy energetyczne już nie. najbardziej żywotną i najbardziej niebezpieczną sprawą. ale zapewnił mnie. dostrzegamy tylko elementy fizyczne. – Pierwsza to taka. Sądziłem. że im mniej będę wiedział. Don Juan przerwał na moment. by samemu wykonać ostatnie zadanie dla trzeciej bramy śnienia – mówił dalej don Juan. Ale my. gdy sam czarownik rozmyślnie decyduje się na użycie świadomości jako metody podróżowania. jako przeciętni ludzie. Nie miałem żadnych komentarzy. Siedziałem jak na szpilkach i wsłuchiwałem się w każde jego słowo. nie wiadomo dokąd. że Carol Tiggs przylatuje do Mśxico City z Los Angeles wyłącznie w jednym celu – aby wraz ze mną wykonać to ostatnie zadanie w trzeciej bramie śnienia. Don Juan powiedział. Nie rozmawialiśmy już więcej. Z restauracji poszliśmy do adwokata. tym lepiej dla mnie. Ty podróżowałeś już tym pierwszym sposobem. Po dłuższej chwili milczenia don Juan powiedział. że mam niejaką wiedzę o tym. don Juanie. jak sobie radzić w świecie istot . – Nie powiedziałeś mi jeszcze. wyrażając głośno zamiar przedostania się do królestwa istot nieorganicznych. że umiejętność wykorzystania świadomości jako energetycznego elementu naszego środowiska jest istotą magii. gdy tylko przyjdzie im ochota. – To przełamanie i wkroczenie do innego świata równa się podchodzeniu zwiadowców. co mam na myśli. wkroczyli do innego świata – powiedział. aby rozwijać ciało energetyczne poprzez ćwiczenia w śnieniu. Elementy energetyczne. Po drugie. uwolnienie istniejącej w nas energii poprzez nieskazitelne podążanie ścieżką czarowników. nie wywierać na mnie żadnego wpływu. Czarownicy potrafią dostrzegać elementy energetyczne z tego samego powodu – ponieważ tak ich nauczono. Czarownice nie potrzebują podpórek. które wymagają mistrzowskiego podejścia. by jak powiedział. zanim będę mógł głośno wyjawić intencję przedostania się do świata istot nieorganicznych. Razem z Carol mieliśmy udać się do jej pokoju w hotelu Regis znajdującym się naprzeciwko naszego hotelu. że w chwili próby moje ciało energetyczne świetnie da sobie radę. aby ciałem energetycznym i jego fizycznym odpowiednikiem wkroczyć do innych światów. Nie odpowiedział mi. co też takiego ma na myśli. – Ale razem z Carol Tiggs z pewnością podołacie temu. Nie zgodziłem się z nim. bym spytał.

Wcale nie twierdzę czegoś przeciwnego – odparł don Juan. Ona przechyli szalę. A więc sam wyciągnij wnioski. Jako kobieta nagual ma fenomenalną energię. nawet gdybym stanął na głowie. w House of Tiles. Gdy napomknąłem don Juanowi. że jest piękna? – A dlaczego tam była? – Ponieważ ja sam nie mogłem tego zrobić. Mimo to dokoła ciągle wyczuwało się pozostałości dawnej świetności. odparował. Poczułem pustkę w żołądku. choć nie ma to wielkiego znaczenia. Don Juan pocieszał mnie. żebyśmy wyrazili nasz zamiar w tym samym momencie. W taksówce. w którym mieścił się hotel. Powiedział mi przecież kiedyś. don Juan wyjaśnił mi. Ważne jest to. które nas czekało. jaka jest kolejność – prawie go błagałem. musimy wyrazić nasz zamiar przeniesienia naszej normalnej świadomości do ciała energetycznego. moja wiedza jest niewiele warta. wybuchnął gromkim śmiechem. że nie potrafi mi odpowiedzieć z należną mi powagą. ale Carol Tiggs jest najlepsza ze wszystkich osób. don Juanie? – Kobiety w ogóle mają naturalną skłonność do tamtego świata. że teoretycznie rzecz biorąc. które znam. gdy zwróciłem mu na to uwagę. by każde z nas zamierzyło przeniesienie całej świadomości naszego normalnego świata do ciała energetycznego. – Powiedz raz jeszcze. Don Juan pociągnął nas w kierunku bardzo starych. co mi chodzi po głowie. rzecz jasna. Czarownice są.nieorganicznych. ponieważ mają poszerzoną świadomość i cechy żeńskie. że złapałem don Juana na jawnej sprzeczności. Zauważyłem. naśladując osoby. niż on był swego czasu. – Jak mamy dokonać tego przeniesienia świadomości. Zapewnił mnie. – Czy wiesz to z całą pewnością? – zapytałem. – Nie. mój strach urósł do takich rozmiarów. Wkroczyła fizycznie do świata istot nieorganicznych. Carol wymamrotała przeprosiny. czarownice robią w tamtym świecie. olbrzymich i bogato tapicerowanych krzeseł w holu. że istoty nieorganiczne nie gonią za pierwiastkiem żeńskim. Nic a nic nie wiedziałem o kobietach z mojej grupy. Po zameldowaniu Carol w hotelu poszliśmy w trójkę do miasta i błądziliśmy bez celu w poszukiwaniu antykwariatów. był stary i potężny. że nie potrafią. gdy wyciągaliśmy cię z tamtego świata? Czy sądzisz. – Przeniesienie świadomości to wyłącznie sprawa wyrażenia zamiaru oraz posiadania odpowiedniego zasobu energii – odpowiedział don Juan. cierpliwie wyjaśniał. już kiedyś to robiła. – Czy ona jest jakimś szczególnym przypadkiem. że nie byłbym w stanie wyperswadować tego żadnej kobiecie z mojej grupy. Ale dla kobiet z twojej grupy to tak. gdy cię stamtąd wyciągała. Starałem się zachować powagę i wypytać ją o zadanie. A dla niej to była pestka. które znaliśmy. . że strach wyostrzył moją zdolność dostrzegania szczegółów. jeśli chodzi o postępowanie z tamtym światem. czego może dokonać czarownica. Zanim weszliśmy do windy. don Juanie? – zapytałem. w drodze do hotelu Carol rozbawiała nas. iż im to odradzałem. jakby zmienić spódnicę. Ponieważ wyciąganie wniosków zupełnie mi nie szło. że w porównaniu z tym. Ona ma prawdziwy talent. że istoty nieorganiczne absolutnie nie interesują się kobietami. że była tam ze mną dlatego. że istoty nieorganiczne są rodzaju żeńskiego. – Ale nie dlatego. interesują je tylko osobniki męskie. – Jak myślisz – spytał – dlaczego Carol Tiggs była ze mną. mówiąc. pamiętasz? To jej energia dokona tej sztuczki. Rozumiałem doskonale. Około dziesiątej wróciliśmy do hotelu i od razu skierowaliśmy się do windy. Gdy usiedliśmy. Meble w holu zapewne pamiętały znacznie lepsze czasy. Budynek. co im się żywnie podoba. i że cały wszechświat jest przesycony rodzajem żeńskim. Teraz twierdził coś zupełnie przeciwnego. Ale powiedziałem ci również. że jak już będziemy w świecie istot nieorganicznych. mistrzyniami w tej kwestii. Gdy don Juan usłyszał. która nie utraciła jeszcze swej atrakcyjności. dlaczego Carol tak bardzo lubi ten hotel. Don Juan sugerował. lecz dlatego. że musiałem poprosić don Juana o ostatnie instrukcje. Zjedliśmy lekki obiad w restauracji Sanboma. i inna jest również moja rola jako naguala. Pomyślałem. że jestem w innym położeniu. – Carol wie o tym wszystkim. jak Carol naśladuje mój poważny ton. – Kobiety z mojej grupy nigdy tego nie robiły – przy znał don Juan. – Powiedziałem ci kiedyś.

W jakiś sposób ten manewr czarowników przerażał mnie bardziej niż wszystko. Sądziłem. Wiedziała. że . że ja jestem rzeczywista. Carol zaśmiała się i zaczęła się wygłupiać. Usłyszałem jeszcze. rozkapryszone dziecko. że wykorzystanie świadomości jako środka odbycia podróży do innego świata nie jest rezultatem stosowania jakiejś określonej techniki. do pokoju Carol. ale to już potraficie. co się święci. Czasem brzmiało dla mnie cudownie. – Pamiętasz. W głębi duszy wiedziałem jednak. Nie zwróciła najmniejszej uwagi na to. energetycznie zdolną pociągnąć nasze ciała fizyczne i umieścić je na ciele energetycznym. – Mówię do ciebie. gdzie byłam przedtem. a strach was nie dosięgnie. Na szczęście tego wieczoru jej seplenienie było prawie niezauważalne. co ja. żeby tylko don Juan nie przestawał mówić. nie zważając na moje protesty ani na mój racjonalny pęd do wiedzy. że leżę w dziwacznym łóżku. że mój głęboki niepokój nie wynika z braku wiedzy. to zżerał mnie strach. Teraz miałem najlepszy tego przykład. zazwyczaj jednak go nie znosiłem. Ale wtedy natychmiast tłumaczy się to jako chorobę umysłową albo halucynacje. – Wzięła jeden z koców. Pomyślałem sobie to samo o niej. ale ty nie – powiedziała w końcu. kimkolwiek jesteś.– Co to znaczy “przechyli szalę"? Jestem w rozterce. i owinęła się nim. – Przestań bredzić – powiedziałem stanowczo. W ten sposób odbędziemy tę podróż. Zauważyłem. Szeroki uśmiech i skinienie głowy miały zachęcić nas do rozważenia jego słów. Don Juan wyjaśnił. – Nie mam najmniejszego zamiaru babrać się pod twoim kierunkiem w żadnym bagnie – powiedziała. Carol najwyraźniej starała się poskładać myśli. Znajdowaliśmy się w małym pokoju. wepchnął nas do windy i zawiózł na pierwsze piętro. Weszliśmy do jej pokoju i usiedliśmy na skraju łóżka. jak don Juan powiedział na odchodnym: – Zapomnijcie o waszym ja. Jej pytanie zmroziło mi krew w żyłach. – Nie śpisz? – zadałem głupie pytanie. Jedynie brak dyscypliny może wam przeszkodzić w osiągnięciu szczytu sztuki podchodzenia. Zanim zdołałem wypowiedzieć choć jedno słowo. co powiedziałem. czego dotychczas zdołałem doświadczyć na własnej skórze. – Co się dzieje? – spytała słabym głosem. że moją i jej zmorą jest mrukliwość i nieufność. którym byliśmy przykryci. – Wiem. Nie chciałem marnować uwagi śnienia na jałowe dyskusje o realności. Podniosła się w tym samym momencie. Leżeliśmy nago pod cienkimi kocami. Don Juan powiedział mi kiedyś. by dostać się do tamtego świata? – zapytała Carol. i obróciła się do mnie plecami jak naburmuszone. skąd przyszłam – powiedziała Carol. – Kładę się tu i wracam tam. – Co konkretnie mamy zrobić. patrząc jej prosto w oczy. że wymaga trzymania w karbach ciała energetycznego. – Idźcie z nagualem sami się pobawić. Zacząłem badać otoczenie. że dobrze wie. – Manewr ten jest o tyle trudny. że zwykły człowiek dokona tego ślepym trafem i wejdzie do innego świata. Powiedział. uświadomiłem sobie. i sprawdzała mnie albo robiła w konia. don Juanie. gdzie byliśmy? Zapadła dłuższa cisza. Czasami zdarza się. o co w tym wszystkim chodzi. Jedynym źródłem światła w pokoju był blask księżyca z okna dokładnie naprzeciw nas. Spojrzała na mnie jadowicie. Seplenienie Carol bardzo ożywiło wypowiedzi don Juana. że przechylić szalę oznacza dodać całą swą masę fizyczną do ciała energetycznego. A to pewnie jest jakaś twoja sztuczka. – Cała wasza fizyczna masa musi zostać dodana do waszego ciała energetycznego – odpowiedział don Juan. gdy udzielał nam swych tajemniczych przykazań. Oddałbym wszystko. Carol była ze mną. na wysokim łóżku. Ostatnią moją przytomną myślą było to. a w jej głosie brzmiało nieodwołalne postanowienie. że łóżko to antyk z początku tego wieku. że nie śpię – odpowiedziała niecierpliwie. Ale on. – Wydaje mi się. Większość energii Carol Tiggs dodana do mojej albo też większość energii mojej dodana do jej uczyni z nas niepodzielną całość. – Oczywiście. – Jesteśmy w innym świecie. lecz bezpośrednim następstwem zamierzenia i posiadania wystarczającej energii. naśladując don Juana.

Widziałem niewyraźnie kilka worków. Gdy usiadłem na skraju łóżka. iż coś może być aż tak straszne. Dwa z nich znajdowały się w nogach. żeby mieć obok siebie don Juana. Nie było ani prześcieradła. które mogłyby posłużyć jako stół lub ława. Ja byłem po zewnętrznej stronie. – Ciebie też już prawie miało. Nie mogłem się nadziwić. z jaką odbyliśmy tę podróż. że znaleźliśmy się w najzupełniej prawdziwych tarapatach i w półmroku zaczęła szukać ubrania. – A jednak należą do mnie. sepleniąc. już mnie miało – powiedziała Carol. Nagle Carol podniosła się i powiedziała. jakby pokój w hotelu mi się śnił. – Widzisz jakieś krzesło? – zapytała. były ustawione jeden na drugim i służyły jako podesty do wchodzenia do łóżka. zanim poszła do łóżka. – To istoty nieorganiczne odbierają. w jaki Carol zawsze składała odzież. która zaczęła mnie spowijać.konstrukcja łóżka była bardzo prosta. – Coś już. To rzeczywiście były moje rzeczy. Zeszła z łóżka i podeszła do nich. – Mnie też nic takiego nie powiedział – odezwałem się z nadzieją. Ona też była cała mokra od potu. Cztery słupki osadzono w ziemi. Spojrzałem na nią. Krzyknęła głośno. – Ty nie istniejesz. zdałem sobie sprawę. że tak to się skończy. co przeszywało mnie dreszczem grozy nie do pojęcia. Prawie natychmiast też zorientowała się. Ale oddałbym w tym momencie wszystko. starannie złożone. Pod ścianami piętrzyły się jakieś wypchane. ale mój strach osiągnął niebotyczne wyżyny. gdzie byliśmy. byliśmy w centrum przerażającego chaosu. zanim obudziliśmy się w tym pokoju. Rozglądając się za włącznikiem światła. a Carol od wewnątrz. ale nie sądziłam. Łóżko miało gruby. To było tak. – Dlaczego się tak strasznie boję? – zapytała Carol. że łóżko stoi w narożniku. – A ty się zamknij – syknęła Carol wściekłym głosem. Leżeliśmy głowami do ściany. ale nie te. . ale wyczerpało to całą moją energię. konopne worki. przy ścianie. Nie wahając się ani chwili. ile ogromnie zaskoczona albo rozgniewana. – Odbyliśmy tę podróż. Ale zanim zdążyłem się ubrać. Prawie nie mogłem sobie przypomnieć. – Nagual mi powiedział. ani poduszek. Udało mi się rozpędzić tę mgłę. a spód łóżka stanowiła krata z podłużnych drążków. stwierdziłem. co im się należy – powiedziała Carol. że wcale się nie bała. Nie zgodziła się ze mną. Lecz było coś w tym pokoju ze snu. Dziwne. co to jest? – Pozycja punktu połączenia – odpowiedziałem z niezachwianą pewnością. Carol Tiggs słynęła w naszych kręgach ze swej szybkości w dostosowywaniu się do każdej sytuacji. że uda mi się nawiązać rozmowę. Zdyszałem się i spociłem. uwaga na temat podróży rozpłynęła się niemal zupełnie. Jak myślisz. iż musiałem się znajdować dobre trzy stopy nad podłogą. Zniknij! Przepadnij! Jej seplenienie było nawet miłe i rozpraszało mój paniczny strach. Tam znalazła nasze rzeczy. – To nie są moje rzeczy – powiedziała Carol. Ożywiła się. zbity materac. co tak właściwie do tego stopnia nas przerażało. w taki sam sposób. drżąc na całym ciele. ale nie potrafiłem określić. Nie byliśmy nowicjuszami. zapewniłem ją. gdzie też mogła zostawić swoje ubranie. Chciałem też coś powiedzieć o szybkości. który zapewniłby mnie o tym osobiście. Wytężyłem wszystkie siły. ale nie tyle z bólu. głośno rozważała. Nagual nic mi nie mówił. – Śnimy teraz. Podała mi moje ubranie. Całkowicie się z nią zgadzałem. – Nie jestem duchem – powiedziałem. Ubraliśmy się w milczeniu. przy samej ścianie. okropnie sepleniąc: – To obrzydliwe. które miałem na sobie kilka minut wcześniej. że tak. Potrząsnąłem nią za ramiona. Jesteś duchem. jak rozsadzał mnie niepokój. prawda? – spytała Carol. jakby spodziewała się uzyskać ode mnie jakieś racjonalne wyjaśnienie. Chciałem jej powiedzieć o tym. że to będzie straszne. gdy wchodziliśmy do pokoju Carol w hotelu Regis. czasami mrożących krew w żyłach. widzieliśmy i robiliśmy już masę innych rzeczy. ponieważ połączyliśmy naszą energię. żeby sobie wszystko przypomnieć i odepchnąć dziwną aurę niejasności.

czy mamy wyjść z tej szopy. to uświadomienie sobie na poziomie ciała fizycznego. o której powiedział nagual. że punkt połączenia tkwi nieruchomo w swej zwyczajowej pozycji. albo wyglądam przez okno. Powiedziałem jej. Potwierdziła moje przypuszczenie. W mojej głowie zaczęło kiełkować dziwaczne podejrzenie. iż nie mogłem wydobyć z siebie ani jednego słowa. Było jasne. na przykład otwarcie drzwi. byłem zbyt zdrętwiały. z której słynęła. iż don Juan powiedział nam. Niezwykle prosta rzecz. co i tak byłoby szczytem moich możliwości. Miałem zamiar otworzyć drzwi i tylko zerknąć na zewnątrz. słysząc swój głos. może naruszyć chwiejną równowagę naszej klatki. doskonale pamiętam. co odpowiedzieć. czy tutaj kładliśmy się spać? –spytała Carol. . by rozpędzić mgłę świata. Bez zbędnych słów podeszliśmy z Carol do okna i wyjrzeliśmy na zewnątrz. że oboje jednocześnie uświadomiliśmy sobie to samo. którą ma nad nami nasz normalny świat. jakby to była sprawa życia i śmierci. że jeśli stracimy to wspomnienie. aż do chwili. lecz natychmiast z niego wyskoczyliśmy. że jesteśmy zamknięci w kruchej klatce. że postrzeganie jest aktem całkowitym. osłabiamy jedynie naszą energię. Światło księżyca pozwalało rozróżnić niskie. gdy musiałem przesunąć mój punkt połączenia do innego położenia. że mi odpowie. że jeśli chcemy przełamać tę całkowicie paraliżującą siłę. sama odpowiedziała sobie na pytanie. gdy punkt połączenia zostanie już unieruchomiony w jednej pozycji. bierze się stąd. – Mnie też – szepnęła z przestrachem Carol. że moc. to już nigdy nie uda się nam wrócić. – Albo raczej kiedy wróciliśmy? Nie miałem najmniejszego pojęcia. gdy nie pozwolimy otoczyć się tej mgle – odpowiedziała Carol z ogromną pewnością siebie. –Odnoszę wrażenie. Gdy stoję tutaj. ani co o tym myśleć. że bardzo wiele wysiłku kosztuje mnie utrzymywanie w pamięci jej pokoju hotelowego jako punktu odniesienia. by nawet zgadywać. Ale gdy leżę w łóżku albo mam na sobie te rzeczy. to już po nas. Zrzuciliśmy nasze ubrania z taką szybkością. która zaczynała mnie już pochłaniać. Po chwili Carol spytała mnie. że obudziliśmy się w naszym świecie było dla nas tak oczywiste. 'Wszystko wskazywało na to. że to. Carol przypomniała jeszcze o innej rzeczy. Tak naprawdę nigdy do końca nie pojąłem. Ta właśnie nieruchomość czyni nasze postrzeganie tak całkowitym i przytłaczającym. z dala od łóżka i od okna. czyli mówiąc inaczej. – Myślisz. To. – Przypominasz sobie. ale moje zaniepokojenie było tak ogromne. co ją tak przeraża. Staliśmy złączeni na środku pokoju przez długi czas. jestem wykończona. ale powstrzymała mnie: – Nie rób tego – powiedziała. Kiedy zdjęliśmy nasze rzeczy? – Zdjęliśmy je w tamtym świecie – odpowiedziałem i sam się zdziwiłem. – Masz całkowitą słuszność – powiedziała Carol. I miała rację. – Powrócimy automatycznie wtedy. musimy jedynie rozpędzić mgłę. co don Juan miał na myśli. że nawet o to nie pytaliśmy i nie mieliśmy żadnych komentarzy. co należy do tego świata. że jeśli wyjdziemy z tej szopy. nie kłopocząc się nawet wspinaniem po workach. mając nadzieję. – Wiem. i rzeczywiście tak było. – W jaki sposób wróciliśmy? – spytała Carol. – Prawie – odpowiedziałem. że nie potrafimy się od niego uwolnić. że nie. oboje poczuliśmy to samo pragnienie. Stwierdziła. W tym samym momencie przyszło mi do głowy. że byliśmy w jakimś pomieszczeniu gospodarczym na farmie albo w dużym gospodarstwie. zupełnie naga. – A może spaliśmy tutaj przez całą noc? Zobacz! Jesteśmy nadzy. Wskoczyliśmy do łóżka. – Mógłbyś wpuścić coś do środka. Przypomniała mi. Uważałem. Byliśmy na wsi. przemieścić punkt połączenia.Zanim zdołałem o tym pomyśleć. Mogłem jedynie pokręcić przecząco głową. że dopiero co wróciliśmy? – nalegała Carol. – Jak wrócimy do naszego świata? – spytałem. skąd się tu wzięłam. mówiąc: – Korzystając z czegokolwiek. Obudziliśmy się jednocześnie w jej łóżku w pokoju hotelu Regis. ciemne zarysy domostw. Gdy tylko to sobie pomyślałem. zamierzając jego przemieszczenie.

że wymazało naszą pamięć i zapomnieliśmy. nic nie pojmując. co powiedziałem. – To. zbiegliśmy na ulicę i przebiegliśmy na drugą stronę. to teraz włóczylibyście się po tamtym świecie bez żadnej nadziei na powrót – powiedział don Juan. Jak i totalną klapą. łóżko i pokój zaistniały tylko dlatego. że zazwyczaj śniący wykonują cały ten manewr w kilku powolnych etapach przemieszczania się i że muszą wyrazić zamiar wykorzystania świadomości jako elementu środowiska.To. – To było coś innego. że nagual je jak świnia. że dostaliście miejsca w pierwszym rzędzie i przeżyliście przekleństwo dawnych czarowników. iż kierowały nami istoty nieorganiczne? – zapytała Carol. iż stworzyło rodzaj mgły. ale nie dzięki waszej połączonej energii – mówił dalej don Juan. a unieruchomienie naszych punktów połączenia jest tak silne. parę przecznic dalej przy Francisco Madero Avenue. Im przytrafiło się dokładnie to samo. która przesłoniła nam pamięć o świecie. że chciały nas tam zatrzymać? – zapytała Carol. że naturalną konsekwencją takiego unieruchomienia jest to. Wyglądało to tak. gdyż nie potrafiliśmy obronić się przed wpływem istot nieorganicznych. jakbyśmy oboje byli pozbawieni woli. Don Juan powiedział. przyszła nam do głowy ta sama myśl. z których nie było już powrotu. Gdy usiedliśmy na ławeczce w Paseo Alameda. . co oboje zrobiliście. – Jest coś. Powinienem być mądrzejszy. Udało nam się przenieść naszą świadomość normalnego świata do ciała energetycznego. Spojrzała na mnie. patrząc na don Juana. Don Juan. Carol powiedziała z nutą gniewu w głosie. że istoty nieorganiczne przejmą stery w swe ręce i spróbują zastawić na was tę samą pułapkę. jeśli tak to można nazwać. znów w tym samym momencie. co pozwoliło nam na fizyczne odbycie tej podróży. co nie daje mi spokoju – powiedziała po chwili Carol. Odniosłem wrażenie. – Zadanie polegało nie na tym. ale ponieśliśmy klęskę. zgadza się? – Tak. że ponieważ odbyliśmy tę podróż fizycznie. – Chcesz powiedzieć. – Daję za to głowę – odparł don Juan. Wybrało wam nawet odpowiednie ubrania. Wasza podróż potoczyła się tak. Nie wiadomo dlaczego byliśmy tak bardzo zdyszani –nie zmęczyliśmy się przecież wcale – gdy na zmianę opowiadaliśmy mu. Jesteśmy tutaj. Sporo głów odwróciło się w naszym kierunku. Don Juan potwierdził nasze przypuszczenia. była już szósta wieczorem. Z powodu interwencji istot nieorganicznych z przerażającą prędkością zostaliśmy dosłownie ciśnięci do śmiertelnie niebezpiecznego świata. zwracając się do Carol. unieruchomienie naszych punktów połączenia w miejscu wcześniej wybranym przez istoty nieorganiczne było tak silne. powiedział. czego dokonaliśmy. Siedzieliśmy tak bez ruchu chyba przez całą wieczność. wiał lekki wietrzyk. z którego przyszliśmy. – Czy masz na myśli to. Aż nagle. gdy don Juan zaczął się śmiać. Zabrał nas na nieco spóźniony obiad. ale nawet nie przyszło mi do głowy. Don Juan dodał. to bodaj najniebezpieczniejsza rzecz. ale by prześliznąć się obok nich. nagualu. niebo było bezchmurne. a potem na swoje nagie ciało. to prawda – odpowiedział don Juan i westchnął głęboko. Zanim doszliśmy do restauracji. Ubraliśmy się w rekordowym tempie. Wyjaśnił. że punkt połączenia śniącego nie może powrócić do swojego zwykłego miejsca. skąd i w jakim celu tu przyszliśmy. – Zazwyczaj śniący są jedynie gapiami. że te rzeczy. Właśnie to przytrafiło się czarownikom starożytności. jaką tylko można sobie wyobrazić – powiedział. – Pomyślcie o tym – namawiał nas don Juan. Carol i ja spaliśmy. wybiegliśmy z pokoju. – Gdybyście wyszli z tamtej szopy. – Być może to właśnie przydarza się nam w naszym normalnym świecie. do hotelu don Juana. że nasze przedsięwzięcie było zarówno całkowitym sukcesem. przez osiemnaście godzin. było ciepło. – I co teraz będzie? – zapytała. co wam. Don Juan nie chciał już nic więcej powiedzieć o naszej podróży. – Odbyliście tę podróż. Istoty nieorganiczne zabrały ich do światów. W naszym przypadku wszystkie te etapy okazały się zbędne. że pragnął w ten sposób Oszczędzić nam dalszych nerwów i niepokoju. żeby dać się pokierować istotom nieorganicznym. Tylko don Juan był głodny. – Nie wykorzystaliśmy świadomości jako środka transportu. najwyraźniej zbiło Carol z tropu.

musi wyrazić zamiar. don Juanie? – spytała Carol. gdy tworzycie całość. szczególnie wtedy. iż moje zupełnie niepojęte i nieopisane wizje wynikają z tego. Magia to wieczne wyzwanie. abyście się teraz jak najmniej widywali. Ale to nie ma już znaczenia. – A może i nigdy tego nie dokonacie. Tak więc od tego czasu rozmyślnie trzymaliśmy się z dala od siebie. uda się inna. Nie mogliśmy pozwolić sobie na ryzyko zupełnie przypadkowego zainicjowania podobnej podróży. że aby wykorzystać świadomość jako element środowiska. by za pomocą świadomości zostać ciśniętym do innego świata. że istoty nieorganiczne nie zrezygnują z szansy dostania was obojga.– Z podchodzeniem zwiadowców trzeba będzie zaczekać. Don Juan sprowadził moje ćwiczenia w śnieniu do widzenia energii podczas wytwarzających energię stanów zbliżonych do snu. . dla którego opisu nie istniało żadne słownictwo. Don Juan wyjaśniał. by wykorzystać świadomość jako siłę napędową waszej podróży – kontynuował don Juan. – Przyczyną waszej porażki było to. śniący musi wpierw odbyć podróż do królestwa istot nieorganicznych. by mogły się jej oprzeć. Jeśli nie uda się jedna rzecz. że osiągnąłem stan postrzegania. Stale odnosiłem wtedy wrażenie. Tak osiągnąłem niezwykle specyficzny stan – nie potrafiłem już w inteligentny sposób przedstawiać sobie tego. Jestem pewien. że nasza połączona energia to zbyt duża pokusa dla istot nieorganicznych. co dostrzegałem. Następnie musi wykorzystać tę podróż jako trampolinę. – Co zalecałbyś teraz. Don Juan utwierdził nas jeszcze w naszym postanowieniu. kiedy już ma wystarczająco ciemnej energii. Don Juan ponownie nam wyjaśnił. co widziałem. – Zalecałbym. – Zanim nawet dostaliście się do świata istot nieorganicznych. jakby chciał to zakodować w naszych umysłach. byliście już w zupełnie innym świecie. że moje ciało energetyczne wykorzystuje świadomość niejako środek odbywania podróży – gdyż na to brak mi energii – lecz jako środek wkraczania w pola energetyczne materii nieożywionej lub istot żyjących. Wraz z upływem czasu widziałem wszystko. powtarzając do znudzenia. że nie mieliście czasu. aż oboje będziecie silniejsi – odpowiedział don Juan.

jakby wszystko było w porządku. że bardziej chcą mnie sprawdzić. – Czy naprawdę sądzisz. jego dwie najbliższe popleczniczki. – Więc po cóż ostrzyć mój apetyt? Wolę nie wiedzieć. ani tobie. My jesteśmy jedynie pionkami. ale wszystkimi moimi uczniami. I ona też nie. że przy czwartej bramie śnienia ciało energetyczne podróżuje do określonych. Odnosiłem wrażenie. Don Juan poprosił mnie.. że trzeci sposób jest zdecydowanie najtrudniejszy i najniebezpieczniejszy i właśnie ten upodobali sobie czarownicy starożytności. że zdołam przekroczyć czwartą bramę bez niczyjej pomocy? – To. Tęsknię. Potem don Juan wyjaśnił. od syku i wiecznego ogromniejącego. ani mnie. którymi on porusza. ale nie odniosłem wrażenia. że te fotele są podarunkiem od jednej z kobiet z jego grupy. gdy i zmierza ku morskim głębinom. lecz choć jeszcze nie starego kłamstwa żarzącego wysoko w . Powiedział. a już szczególnie on. Wszystko zależy od ducha. Przybyłem na miejsce późnym popołudniem. zbyt dużymi poduchami. gdy spytałem go o tę sytuację. ten oddał mnie pod opiekę dwóch kobiet ze swej grupy: były to Florinda i Zuleica. lecz różnych sposobów wykorzystywania ciała energetycznego. jak powiedział. do których zdążyłem się już przyzwyczaić. Trzecim sposobem jest podróżowanie do miejsc. Pierwszy. Wiedza. To on rozgrywa tę partię. Mieliśmy się spotkać w małym miasteczku w południowym Meksyku. którą mi przekazywały. się. że w chwili obecnej ma on dla mnie szczególne znaczenie. i z wielkim trudem sprowadzono do Meksyku. Ale Florinda zostanie. Fotele zakupiono w Phoenix. gdzie mieszkał wraz ze swymi czarownikami. – Do czego mam wykorzystać tę wiedzę? – zapytałem. – Mój czas na tym świecie dobiegł końca. w ogóle nie dotyczyła bram śnienia. Don Juan zaśmiał się i mrugnął do mnie. czy zdołasz ją przekroczyć. Zgodnie z zaleceniami ducha muszę ci opowiedzieć o czwartej bramie śnienia. choć sam nie będę mógł już cię prowadzić. które miało być. Potem don Juan ustalił ze mną termin naszego ostatniego spotkania. – Nie ma już nic więcej. Don Juan stwierdził. – Akurat w tej chwili do niczego. czy tego chcę. Powinniśmy więc siedzieć w nich tak. – Duch nie pozostawia nam woli decydowania. gdy będzie ci potrzebna.ROZDZIAŁ XI: LOKATOR Skończyły się moje ćwiczenia w śnieniu. pożegnaniem czarowników – akcentem podsumowującym moje ćwiczenia w śnieniu. czy też nie. by Jakieś życie.. to podróż do konkretnych miejsc w naszym świecie. Don Juan zmienił nagle temat naszej rozmowy. może wybuchnąć ze i strzelając na wpół pozostawi mnie ślepcem. – Czy dalej będę się ćwiczył w śnieniu? – Tego nie wiem. Drugi. podróż do konkretnych miejsc poza tym światem. wzgórza. Nie trwało to jednak długo i nie wywarło na mnie większego wpływu. na dnie powietrze dzień za boję się odejść. zależy od ducha. Tęsknię. oraz że są trzy sposoby korzystania z czwartej bramy. w stanie Arizona. zakończone. czy nie. Wraz z don Juanem usiedliśmy na patio przy jego domu w dość niewygodnych wiklinowych fotelach wypchanych grubymi. To ona będzie teraz kierować – nie tylko tobą. Powiedział. bym przeczytał mu wiersz Dylana Thomasa. które istnieją tylko w intencji innych. Przechowaj ją do czasu. niż czegokolwiek nauczyć. by wypowiedzianego krzyku ucieka odejść kłamstwa przerażenia. przynajmniej takie. Gdy następnym razem spotkałem się z don Juanem. że powinienem dotrzeć do czwartej bramy i przekroczyć ją własnymi siłami. czego mógłbym cię nauczyć o śnieniu – powiedział don Juan. Muszę przekazać ci zarys wiedzy o czwartej bramie. bez względu na to. nie my. konkretnych miejsc.

a drzwi najczęściej pomalowane na brązowo albo niebiesko. wywierasz taki sam wpływ na mnie. don Juanie. – Być może i jesteś chodzącym aniołem. po tej samej cenie. okrążyliśmy plac kilka razy. że wiersz musiał wpłynąć na niego negatywnie. że don Juan bardzo stara się nie wybuchnąć śmiechem. spacerowaliśmy wokół placu. Przerwałem milczenie i spytałem don Juana. A ty nie wiesz dokładnie. nie znając naguala Juliana. – Ukrywasz coś przede mną? – Dlaczego jestem zdenerwowany? Śmieszne pytanie. zaczął mi opowiadać to. Sprowadziło to na nich zgubę. Domy były parterowe – solidne. kryte dachówkami. z wypalanych cegieł. ale boisz się mi powiedzieć. że wybiera się na spacer na plac w centrum miasta. Okrążyliśmy go kilka razy. bym poszedł razem z nim. – Od wielu już lat opisuję ci niezwyczajne praktyki czarowników starożytnego Meksyku – rozpoczął don Juan. Ściany były pobielone wapnem. – Nie wiem dlaczego. które właśnie wstały z ławki i odeszły. Doszliśmy na miejsce. don Juan energicznie ruszył dalej. – Czy widzisz jakiś szczególny powód do strachu? –zapytał i przystanął. kto opowiada coś po raz pierwszy. ścierając się z moim nauczycielem. Przy bocznej uliczce. Ciągle milcząc. Wydawało mi się. co to jest. iż coś przed nim ukrywam. chociaż w obu podawano praktycznie te same potrawy. – Wierz mi. don Juanie. Zawsze denerwuję się w twojej obecności. wiedzeni jedynie perspektywami własnych korzyści. Sama jego obecność śmiertelnie mnie przerażała. Czasami bardziej niż inni. gdzie moglibyśmy usiąść. zaczynam się zastanawiać – powiedziałem – czy to aby ty nie chowasz czegoś w rękawie. że don Juan podejrzewał. Po chwili zauważyliśmy grupkę młodych kobiet. gdy ich misterny gmach wierzeń i . Wszystkie uliczki wokół placu były nierówno wybrukowane. – W tym mieście wszystko jest możliwe – odpowiedział. aby odegnać złe myśli. wkładali ogromny wysiłek w doskonalenie praktyk. by przyjrzeć mi się uważnie. bym usiadł obok niego. szczególnie w pobliżu sklepów. W parku było sporo ludzi. – Patrząc na ciebie. czy on także uważa za zastanawiające to. – A rzeczywiście. ale najwyraźniej odczuwam strach – powiedziałem. kolonialnego kościoła. – Dlaczego jesteś taki zdenerwowany? – zapytał poważnym tonem. okropnym nagualem Julianem. Albo też nie masz najmniejszego pojęcia. Obie zgodnie prowadziły swoje interesy i nieźle prosperowały. I don Juan z przejęciem właściwym komuś. siadając na ławce i wskazując gestem. Don Juan nadal śmiał się serdecznie. – Ale nie to jest istotne. Nie mówiąc ani słowa. i don Juan chciał się przejść. albo wiesz. mam coś w rękawie – przyznał don Juan i uśmiechnął się szeroko. zaniepokoił mnie. co mówił już wielokrotnie – że dawni czarownicy. widać było wznoszące się mury ogromnego. nagual rzeczywiście nie należy do najbardziej przyjacielskich istot na ziemi – powiedział nieco przepraszającym tonem don Juan.Don Juan wstał i powiedział. który wyglądał jak mauretański meczet. Ton jego głosu i podniesione brwi świadczyły o tym. czułem się niewart złamanego szeląga. – No cóż. Niewątpliwie oczekiwał ode mnie jakiegoś wyznania. które coraz bardziej oddalały ich od trzeźwości i równowagi umysłu. szukając miejsca. które wychodziły na wschodnią i północną stronę parku. – Niewątpliwie. co oczekuje na ciebie. Na południowej ścianie placu były dwie restauracje. że w tym mieście jest coś. – Co na mnie tu oczekuje? Zamiast mi odpowiedzieć. A kiedy skupiał na mnie swoją uwagę. Mury wysoko wystawały ponad dach jedynego w mieście hotelu. Sęk w tym. w jaki to powiedział. ale nie mogę tego stwierdzić. co mówisz. Poprosił. – Doświadczyłem tego na własnej skórze. nie zamieniwszy nawet jednego słowa. Sposób. Domyśliłem się. że nie wiesz. W porównaniu z moim nauczycielem jestem chodzącym aniołem. kawałek dalej. ale po chwili spoważniał. Roześmiał się głośno. że obie restauracje są w zasadzie takie same.

Ja wcielę się w postać charakterystyczną. Ty będziesz głównym aktorem. o czym ty mówisz? Don Juan nie odpowiedział. że tak powiem. – Tutaj. którego musi dokonać każdy nagual z mojej linii. – A co to za lekcja. Don Juan zdawał się wahać przez chwilę. Wyczuwałem tylko otoczenie. czego nie cierpiałem. – Don Juan uśmiechnął się szeroko. Uświadomili sobie. Mój stale rosnący niepokój zmuszał mnie do skoncentrowania się na sobie. – Jesteś o tym przekonany. Don Juan przerwał i powstał. i dodał po chwili: – Ja jestem. – Zgadza się. czarownicy starożytności uprawiali swoją magię. co mówisz. i ten ktoś poprowadzi cię tej nocy. posiądą dość energii. jak to współcześni czarownicy dostali twardą lekcję. – I co wyczułeś. nade wszystko nauczyłem się tego. że tylko zachowując olbrzymią rezerwę. – Kto będzie tym nauczycielem i przewodnikiem? – Przyjezdny. który wie więcej. – Dziś wieczorem czeka cię jedno z dwóch – albo pozwolisz sobie na całkowitą rezerwę. dalej się ze mną drażnił. Uśmiechnął się tylko z miną człowieka. że szykujesz dla mnie dziś wieczorem jakiś test. Nagual Julian także zachowywał rezerwę. by się wyzwolić. że to. – Rozgrzewam cię. Dostrzegłem jego ukradkowe spojrzenia w kierunku kościoła. – Na wszystkie świętości. Kiedy odezwałem się do niego. by zza niego wyskoczyć. jego agentem. Don Juan. wydaje mi się. klepiąc o tym. a następnie do tyłu. Dostrzegłeś. – Sądząc z tego. obserwując moją reakcję. Ta rezerwa jest bardzo szczególna. don Juanie? – Tak. ale to nie ja będę twoim nauczycielem. że dziś wieczorem otrzymasz lekcję śnienia. – Już wkrótce się przekonamy. Taką lekcję. by zrezygnować z podobnego daru. – Don Juan usiadł i wziął głęboki oddech. gdyż zrodziła się nie ze strachu czy nieudolności. wyczuwając moją frustrację. co cię czeka dziś wieczorem. Wydawało się. don Juanie? – Moje ciało energetyczne wyczuwa. gdy mówisz tak dziwnie i złowieszczo – zaprotestowałem. w tym mieście. – Przygotowuję grunt – rzekł.praktyk stał się tak monumentalny. ale może też nie zaskoczyć cię wcale. a musisz być bardzo rozluźniony. – Doprowadzasz mnie do szału. don Juanie? – Nie mam takiej mocy. że wszystko jest na swoim miejscu. że rozumiem rezerwę i folgowanie – ciągnął – ponieważ miałem zaszczyt znać dwóch nagualów: mojego dobroczyńcę. czekając tylko na okazję. A wkrótce będziesz i ty. Czy tak. na tych terenach. Przebywając z don Juanem przez trzynaście lat. czy rzeczywiście przypominasz dawnych czarowników. – Zrób to samo – poradził mi. ale z głębokiego przekonania. co najwyżej. potem w bok. albo bez reszty oddasz się folgowaniu. nie usłyszał mnie. Będzie nim ktoś inny. Jest to wybór. by stawić czoło temu. jestem. jakich niegdyś udzielano. ale znaczącą rolę. że paniczny strach przez cały czas czai się tuż za rogiem. Przedstawienie jest dziś wieczorem. To właśnie tutaj. ale nie aż taką. Zostało ono zbudowane na fundamentach jednego z ich miast. Dostrzegałem różnicę pomiędzy nimi. – Czarownicy starożytności właśnie tutaj żyli. – Sądzę. Gram w pierwszym akcie. którą mam otrzymać? . Naguala Eliasa cechowała rezerwa tak wielka. czy bardziej współczesnych – powiedział. tutaj rośli w siłę – powiedział don Juan. – Co ten duch zamierza ze mną zrobić. Był wręcz rozkojarzony. don Juanie? – Mogę ci tylko powiedzieć. wyciągnął ramiona do przodu. uśmiechając się szeroko. który może cię okrutnie zaskoczyć. czekam na kogoś. ale duch ma – powiedział don Juan. – Odprężysz ciało. odebrało mu całą energię. Musiałem powtórzyć moje pytanie: – Czy czekasz na kogoś? – Tak – odpowiedział. że zwalił się na nich. naguala Eliasa. co powiedział. jak badam otoczenie moim ciałem energetycznym. i jego dobroczyńcę. że potrafił zrezygnować z daru mocy. mam małą. naguala Juliana. by szykować dla ciebie jakikolwiek test.

Jego prośba wydała mi się nieco dziwna. co fascynuje wojowników z mojej linii. w tym mieście. co mu się podoba –mówił don Juan. Ale dawni czarownicy nie byli aż tak nieskazitelni i poprzez swe nieustające próby podporządkowania sobie innych stworzyli mroczną i przerażającą aurę. Coraz bardziej się denerwuję. co wie. muszę przekazać ci pewne idee. że słucham człowieka trawionego głębokim lękiem lub nieznośną obsesją. nagual Lujan po nagualu Santistebanie. jak przesuwać punkt połączenia i utrzymywać go w setkach. Dokładnie tak samo. bym przemyślał sobie to. Nie wiedziałem. jednym z tych. przekazuje nam dar mocy z pokolenia na pokolenie – powiedział don Juan. Przed nagualem Sebastianem było ośmiu naguali. – Manipulujemy punktem połączenia poprzez samodyscyplinę. To tu właśnie jest źródło tego. Don Juan wpatrywał się we mnie i tonem bolesnego wyznania powiedział. ale różnili się znacznie od pozostałych. Mieli zupełnie inne podejście do magii. co mi opowiedział don Juan lub któryś z jego towarzyszy o nagualu Sebastianie i mitycznym czarowniku starożytności. co właśnie powiedział. który sprzeciwił się śmierci. to miasto to nic wielkiego – mówił dalej. którzy wywoływali te przemieszczenia poprzez swe ciemne machinacje i dawali je swym uczniom jako dary mocy. czym jesteśmy. inne o niej wyobrażenie. Don Juan wyjaśnił. Ten z kolei odziedziczył wszystko po swoim nauczycielu. Nigdy jeszcze nie słyszałem. by pasowały do indywidualnych cech charakteru każdego z nagualów. jakby chciał. Przez dłuższą chwilę żaden z nas się nie odzywał. Lekcja będzie się składać z dwóch części. Pierwszą wyłożę ci za chwilę. coś. i źródło tego. o czym już wiem – że kimkolwiek jest i wszystko. właśnie tutaj. jak postąpił ze mną mój dobroczyńca. a nagual Santisteban po nagualu Sebastianie. ale nie było dwóch jednakowych lekcji. zrelacjonować pewne zdarzenia. Nagual Elias po nagualu Rosendo. co jeszcze mógłbym powiedzieć. nagualu Eliasie. – Pięćdziesiąt pozycji! – wykrzyknął z niedowierzaniem. ponieważ odnosi się tylko do ciebie. – Twoje wyjaśnienia nic mi nie dają. don Juanie. którą nauczyciele przekazywali swoim uczniom. Ale on był nieskazitelnym nagualem i pozwolił mi pozostać sobą. otrzymał od lokatora dar pięćdziesięciu pozycji. ułożono je tak. bardzo formalnym tonem. kto dysponuje większą mocą od nas. jeśli nie tysiącach położeń. – Jako prezent w zupełności wystarczyłaby jedna. Byłem wzburzony i nerwowo wierciłem się na swym miejscu. Jego dary były niejako mapami przesunięcia punktu połączenia w określone miejsca i zarazem instrukcjami unieruchomienia go w każdej z tych pozycji. co zmieniło bieg naszej linii. czyli uzyskania spójności. – Jak już wiesz.– Będzie to lekcja na temat czwartej bramy śnienia. jest spuścizną po jego nauczycielu. Don Juan powstał i rozejrzał się dokoła. Don Juan powiedział raz jeszcze. – Na przykład. – Ale ma coś. Drugiej nie może wyjaśnić ci nikt. że podkreśla jeszcze raz coś. on po nagualu Lujanie. Jego gestów. dwie pozycje punktu połączenia. którzy sprzeciwili się śmierci. nagualu Julianie. Ktoś. czym być nie chcemy. może łatwo zrobić z nami to. postrzeganie energii bezpośrednio to dla współczesnych czarowników kwestia indywidualnego osiągnięcia – powiedział don Juan. – Wzruszył ramionami w geście . Dla dawnych czarowników przemieszczenia punktu połączenia były konsekwencją ujarzmienia ich przez innych – przez nauczycieli. że ten. Don Juan powiedział. Potrząsał rytmicznie głową. – Jak widzisz. ale powtórzyłem wszystko. Zachowałem milczenie. doskonale oddających zdenerwowanie i rozterkę. że nagual Lujan. Don Juan wzniósł się na wyżyny swych oratorskich zdolności. dałbym głowę. że lokator jako czarownik starej szkoły zgłębił u swoich nauczycieli wszelkie arkana sztuki przesuwania punktu połączenia. Wszyscy naguale z mojej linii otrzymali tę dwuczęściową lekcję. co wyjaśniał mi już wiele razy. – A teraz musisz sobie przypomnieć i powtórzyć mi wszystko. czego już wcześniej nie mówiłem. Gdybym go dobrze nie znał. by mówił z takim dramatyzmem. co opowiedziałem ci o nagualu Sebastianie – rzekł don Juan stanowczym tonem. – A szczególna natura tego daru jest właśnie tym. nazywanym przez nich lokatorem. Ponieważ stoję u kresu mego czasu. nagual Julian mógł zmienić mnie w cokolwiek by tylko zechciał – w bestię lub w świętego. skontaktować cię z pewnymi istotami. choć ciągle są bezpośrednio związani z jego linią magii. A ponieważ jego dziwne życie i świadomość liczyły sobie może nawet tysiące lat – w takim zaś czasie można osiągnąć doskonałość we wszystkim – wiedział. na przykład. – Wiesz. mógłby mu pozazdrościć niejeden dobry aktor.

zdezorientowania. – Mówili mi, że lokator bardzo lubił naguala Lujana – mówił dalej don Juan. – Byli tak bliskimi przyjaciółmi, że pozostawali w zasadzie nierozłączni. Mówili mi, że każdego ranka lokator i nagual Lujan przychodzili do tego kościoła na poranną mszę. – Właśnie tutaj, w tym mieście? – spytałem zupełnie zaskoczony. – Właśnie tutaj – odparł. – Całkiem prawdopodobne, że siadywali na tym samym miejscu ponad sto lat temu; no, może na innej ławce. – Lokator i nagual Lujan naprawdę chodzili po tym placu? – spytałem, wciąż nie mogąc wyjść ze zdumienia. – Pewnie! – wykrzyknął don Juan. – Przyprowadziłem cię tu dzisiaj, ponieważ wiersz, który mi przeczytałeś, dał mi sygnał, że nadszedł czas, byś spotkał lokatora. W tym momencie poczułem, jak ogarnia mnie panika. Przez chwilę musiałem oddychać przez otwarte usta. – Dyskutowaliśmy o niezwykłych dokonaniach czarowników starożytności – kontynuował don Juan. – Ale zawsze bardzo trudno jest rozprawiać o czymś, używając terminów ogólnych i odnoszących się tylko do bliżej nie sprecyzowanych idei, szczególnie wtedy, gdy druga osoba nie ma w tym względzie żadnego doświadczenia. Mogę ci opowiadać o pewnych rzeczach, dla mnie najzupełniej oczywistych, aż do dnia Sądu Ostatecznego, a ty i tak nic nie zrozumiesz i mi nie uwierzysz, bo nie doświadczyłeś tego sam. – Don Juan wstał i obejrzał mnie od stóp do głów. – Chodźmy do kościoła – powiedział. – Lokator lubi kościół i jego otoczenie. Jestem pewien, że właśnie teraz powinniśmy tam wejść. Nie wiem, czy kiedykolwiek w czasie mojej znajomości z don Juanem byłem równie zaniepokojony. Byłem całkowicie zdrętwiały. Gdy wstałem, cały się trząsłem, a żołądek miałem ściśnięty. Pomimo to ruszyłem za nim bez słowa, gdy skierował się w kierunku kościoła. Przy każdym kroku kolana chwiały mi się i uginały pode mną, jakby były z waty. Zanim przeszliśmy ten krótki kawałek dzielący plac od wapiennych schodów w portyku kościoła, zdążyłem prawie zemdleć. Don Juan przytrzymał mnie, obejmując ramieniem. – Oto i lokator – powiedział niemal mimochodem, jakby właśnie dojrzał swego starego przyjaciela. Spojrzałem w kierunku, który wskazał, i w tylnej części portyku zobaczyłem grupę pięciu kobiet i trzech mężczyzn. Byłem przerażony i przez tę krótką chwilę nie dostrzegłem w nich niczego szczególnego. Nie potrafiłem nawet stwierdzić, czy właśnie wchodzili, czy też wychodzili z kościoła. Zauważyłem jednak, że ich obecność w tym samym miejscu jest raczej przypadkowa. Nie byli razem. Zanim wraz z don Juanem podeszliśmy do małych drzwi wyciętych w masywnym, drewnianym portalu kościoła, trzy kobiety weszły do środka. Trzej mężczyźni i pozostałe dwie kobiety ruszyli na zewnątrz. Byłem zdezorientowany i spojrzałem pytająco na don Juana. Ruchem głowy wskazał na chrzcielnicę. – Musimy przestrzegać tutejszych zasad i się przeżegnać – wyszeptał. – Gdzie jest lokator? – zapytałem również szeptem. Don Juan zanurzył koniuszki palców w chrzcielnicy i uczynił znak krzyża. Nie znoszącym sprzeciwu ruchem głowy nakazał mi to samo. – Czy lokator był jednym z tych trzech mężczyzn, którzy odeszli? – szepnąłem mu niemal do ucha. – Nie – odszepnął don Juan. – Lokator to jedna z tych trzech kobiet, które zostały. Ta w tylnym rzędzie. W tym samym momencie kobieta z tylnego rzędu odwróciła się do mnie i z uśmiechem na twarzy skinęła głową. Jednym skokiem dopadłem drzwi i wybiegłem na zewnątrz. Don Juan wybiegł za mną. Z nadzwyczajną szybkością dogonił mnie i przytrzymał za ramię. – A ty dokąd się wybierasz? – zapytał, skręcając się ze śmiechu. Trzymał mnie mocno za ramię, gdy ja gwałtownie wciągałem powietrze. Dosłownie się dusiłem. Don Juan zanosił się donośnym śmiechem, aż cały się trząsł. Wyrwałem się mu i ruszyłem w kierunku placu. Don Juan poszedł za mną. – Nigdy bym się nie spodziewał, że aż tak cię to rozstroi – powiedział między jedną salwą śmiechu a drugą.

– Dlaczego mi nie powiedziałeś, że lokator jest kobietą? – Czarownik w kościele to ten, który sprzeciwił się śmierci – powiedział uroczyście don Juan. – Dla takiego czarownika, tak biegłego w przesunięciach punktu połączenia, bycie mężczyzną czy kobietą to jedynie kwestia wyboru lub wygody. To jest pierwsza część owej lekcji, którą masz otrzymać; tak, jak ci powiedziałem. A ten, który sprzeciwił się śmierci, jest owym tajemniczym przyjezdnym, który będzie ci w niej przewodnikiem. Don Juan chwycił się za boki, gdy jego śmiech przeszedł w kaszel. Odebrało mi mowę. Nagle ogarnął mnie wielki gniew. Nie byłem wściekły na don Juana, na siebie ani też na nikogo konkretnego. Był to głęboki gniew, który prawie rozsadzał mi piersi i szyję. – Wracamy do kościoła! – krzyknąłem, nie rozpoznając własnego głosu. – Zaraz, powoli – powiedział cicho don Juan. – Nie musisz się tak od razu gorączkować. Zastanów się. Namyśl się. Oceń szansę. Uspokój ten swój umysł. Jeszcze nigdy w życiu nie przechodziłeś przez taki test. Potrzebujesz teraz opanowania. Nie mogę ci powiedzieć, co masz robić – mówił dalej don Juan. – Mogę tylko, jak każdy nagual, postawić cię przed twym wyzwaniem, udzieliwszy ci wcześniej ogólnych, niezbędnych wyjaśnień. Jest to jeszcze jeden wybieg nagualów: mówić wszystko, nie mówiąc nic, lub pytać, nie pytając. Chciałem to mieć jak najszybciej za sobą. Ale don Juan powiedział, że chwila oddechu przywróci mi nieco pewności siebie. Czułem, że kolana zaraz ugną się pode mną. Don Juan ochoczo pomógł mi usiąść na krawężniku. Sam usiadł obok. – Pierwszą częścią omawianej lekcji w śnieniu jest to, że męskość czy żeńskość nie są stanem ostatecznym, ale skutkiem pewnego określonego aktu umiejscowienia punktu połączenia – powiedział don Juan. – Akt ten jest, rzecz jasna, sprawą woli i ćwiczeń. Ponieważ był to temat bardzo bliski dawnym czarownikom, tylko oni mogą rzucić na niego trochę światła. Ponieważ żadna inna racjonalna reakcja nie przychodziła mi do głowy, zacząłem się spierać z don Juanem. – Nie mogę przyjąć ani uwierzyć w to, co mówisz –powiedziałem. Czułem, jak gorąco zalewa mi twarz. – Ale kobietę widziałeś – odparował don Juan. – Sądzisz, że to wszystko to jakaś sztuczka? – Nie wiem, co sądzić. – Ta istota w kościele jest rzeczywistą kobietą – powiedział z naciskiem don Juan. – Dlaczego to cię tak niepokoi? To, że urodziła się mężczyzną świadczy tylko o potędze machinacji dawnych czarowników. To nie powinno cię tak dziwić. Urzeczywistniłeś już wszystkie pryncypia magii. Miałem wrażenie, że za chwilę rozsadzi mnie wewnętrzne napięcie. Don Juan powiedział mi oskarżającym tonem, że właśnie teraz musiałem sobie upodobać czas do dyskutowania. Zmuszając się do cierpliwości, nadętym tonem wyjaśniłem mu biologiczne podstawy męskości i żeńskości. – Ja to wszystko rozumiem – powiedział don Juan. –I to, co mówisz, jest prawdą. Twój błąd polega na tym, że usiłujesz uogólnić swoje stwierdzenia. – To, o czym teraz mówimy, to fundamentalne zasady! – wykrzyknąłem. – Odnoszą się do człowieka tu i w każdym innym zakątku wszechświata. – Tak, to prawda, absolutna prawda – powiedział cicho don Juan. – To wszystko jest prawdą dopóty, dopóki twój punkt połączenia zajmuje swe zwyczajowe położenie. Ale gdy tylko przemieścić go poza pewne granice, gdzie nasz rzeczywisty świat przestaje oddziaływać, twoje ukochane zasady tracą swą uniwersalną wartość, o której tak rozprawiasz. Popełniasz błąd, zapominając, że ten, który sprzeciwił się śmierci przekracza te granice tysiące razy – mówił dalej don Juan. – Nie trzeba być geniuszem, by pojąć, że lokator nie podlega już tym samym siłom, które teraz wiążą ciebie. Powiedziałem mu, iż moja kłótnia z nim, jeśli można to tak nazwać, wyniknęła z tego, że nie potrafię zaakceptować praktycznych stron magii, które do tej pory wydalały mi się tak naciągane, że nie jawiły się jako większy problem. Powtórzyłem mu też, że jako śniący mogłem z własnego doświadczenia potwierdzić, iż w śnieniu może Się wydarzyć wszystko. Przypomniałem mu, że on sam podsunął mi i podsycał to przeświadczenie, podkreślając przy tym konieczność zachowania zdrowych zmysłów. To, co opowiadał o lokatorze, było już obłędem. To był temat wyłącznie na śnienie, ale z pewnością nie na normalny świat na co dzień. Dałem don Juanowi do zrozumienia, że jego stwierdzenia są dla mnie odrażające i nie do przyjęcia.

– Skąd ta gwałtowna reakcja? – zapytał don Juan z uśmiechem. Jego pytanie zbiło mnie z pantałyku. Poczułem zażenowanie. – To chyba zagraża moim najgłębszym przekonaniom – przyznałem. Mówiłem to najzupełniej poważnie. Świadomość, że kobieta w kościele była kiedyś mężczyzną, przyprawiała mnie o mdłości. Pewna myśl zaświtała mi w głowie – a może lokator jest transwestytą. Zapytałem szczerze don Juana, czy to jest możliwe. Zaczął się tak śmiać, że wyglądał, jakby miało mu się zrobić niedobrze. – To zbyt przyziemna możliwość – powiedział. – Może twoi dawni przyjaciele mogliby robić coś takiego. Twoi nowi przyjaciele są bardziej pomysłowi i mniej zainteresowani seksem. Powtarzam. Istota w kościele to kobieta. Prawdziwa. I ma wszystkie organy i przymioty właściwe płci żeńskiej. – Don Juan uśmiechnął się złośliwie. – Zawsze pociągały cię kobiety, prawda? No więc zdaje mi się, że ta sytuacja pasuje do ciebie jak ulał. Jego uciecha była tak wielka i dziecinna, że aż zaraźliwa. Śmialiśmy się obaj. On z wielką swobodą, a ja z wielką trwogą. Wtedy podjąłem decyzję. Wstałem i powiedziałem głośno i wyraźnie, że nie chcę mieć do czynienia z lokatorem pod jakąkolwiek postacią. Zdecydowałem dać sobie spokój z tą całą hecą, wrócić do domu don Juana, a potem do siebie. Don Juan powiedział, że nie ma nic przeciw mojej decyzji, więc ruszyliśmy z powrotem do jego domu. Ale w głowie huczało mi od myśli. Czy postępuję właściwie? Czy nie uciekam ze strachu? Oczywiście zaraz racjonalnie uzasadniłem moją decyzję jako właściwą i nieuniknioną. Zapewniałem samego siebie, że przecież nie interesuje mnie bogactwo, a dary od lokatora to powiększanie majątku. Nagle ogarnęły mnie wątpliwości i ciekawość. Było tyle pytań, które mogłem zadać temu, który sprzeciwił się śmierci. Moje serce zaczęło bić tak mocno, że miałem wrażenie, jakby uderzało mi w żołądek. Bicie serca nagle zamieniło się w głos wysłannika. Złamał daną mi kiedyś obietnicę, że nie będzie się wtrącał, mówiąc mi, że potężna siła przyspiesza bicie mojego serca, aby ściągnąć mnie z powrotem do kościoła; droga do domu don Juana jest dla mnie drogą ku śmierci. Zatrzymałem się i pospiesznie powtórzyłem don Juanowi słowa wysłannika. – Czy to prawda? – spytałem. – Obawiam się, że tak – odparł don Juan, nieco zakłopotany. – Dlaczego sam mi o tym nie powiedziałeś, don Juanie? Chciałeś pozwolić mi umrzeć, ponieważ sądzisz, że jestem tchórzem? – spytałem bardzo wzburzony. – Nie umarłbyś ot tak, po prostu. Twoje ciało energetyczne posiada niewyczerpane zasoby. I nigdy nawet nie przyszło mi na myśl, że jesteś tchórzem. Szanuję twoje decyzje i guzik mnie obchodzi, co cię do nich skłania. Jesteś na końcu drogi, tak jak ja – mówił don Juan. –Więc bądź prawdziwym nagualem. Nie wstydź się samego siebie. Gdybyś był tchórzem, to sądzę, że umarłbyś ze strachu już dawno temu. Ale jeśli aż tak boisz się spotkania z tym, który sprzeciwił się śmierci, to lepiej, żebyś umarł, niż stanął z nim twarzą w twarz. Nie będzie to wcale wstyd. – Wracajmy do kościoła – powiedziałem tak spokojnie, jak tylko mogłem. – No, to dochodzimy do sedna sprawy! – wykrzyknął don Juan. – Ale wpierw wróćmy do parku, usiądźmy na ławce i starannie rozważmy wszystkie możliwości. Możemy poświęcić na to trochę czasu; poza tym, jest jeszcze za wcześnie na sprawę, którą mamy załatwić. Wróciliśmy do parku i od razu znaleźliśmy wolną ławkę. – Musisz zrozumieć, że ty, i tylko ty, możesz zdecydować, czy spotkasz się z lokatorem, czy też nie. I tylko od ciebie zależy, czy przyjmiesz, czy też odrzucisz jego dary mocy – powiedział don Juan. – Ale swoją decyzję musisz przedstawić kobiecie w kościele, w cztery oczy, gdy będziecie sami. Inaczej nie będzie się liczyć. Don Juan powiedział, że dary lokatora są niezwykłe, ale ich cena jest ogromna, i że jemu nie podobają się ani dary, ani cena. – Zanim podejmiesz prawdziwą decyzję – mówił dalej don Juan – musisz znać wszystkie szczegóły naszych transakcji z tym czarownikiem.

wiele lat wcześniej. bardzo drobnej budowy ciała. Rozumiałem go bardzo dobrze. co dotychczas powiedział mi o tym. którym było uprzednio wybrane. które sama wybrała. które rzekomo widział. don Juanie. Don Juan spokojnie zaczął powtarzać raz jeszcze wszystko. Byłem pewien. na przykład. – Musisz o tym czarowniku mówić albo w rodzaju żeńskim. że użył dość dziwnej metafory. ale nie możesz tego ciągle mieszać – powiedziałem twardo. Oba te określenia automatycznie wskazują na rodzaj męski. natomiast lokatora określał jako el inquilino. don Juan bez przerwy mieszał hiszpańskie wyznaczniki rodzaju męskiego i żeńskiego. to prawda. że i ty będziesz odczuwał to samo. przywiodło cię tutaj. że im mniej wiem o lokatorze.– Wolałbym już niczego na ten temat nie słyszeć. W podzięce za energię pobraną od tych wszystkich nagualów. A ta kobieta rozmyślnie powiększa twoje kłopoty. by wywinąć się od tego spotkania. – Skąd wiesz. co dokładnie należy zrobić. To jest chwila prawdy. który sprzeciwił się śmierci. jako o el desafiante de la muerte. tak dobrze. – Jak inaczej chcesz podjąć właściwą decyzję? – Nie sądzisz. który był niepoprawnym lubieżnikiem. don Juanie. gdy don Juan wywrzeszczał swoje “Nie!" – Musisz stanąć twarzą w twarz z tym. tym dla mnie lepiej? – Nie. co upijanie pijaka. czego dokonałeś i doświadczyłeś w świecie czarowników. Ale niektórzy z nas mają większe kłopoty z odpowiedzialnością niż inni. że ona to robi rozmyślnie? – Postąpiła tak z każdym nagualem z mojej linii. Kobieta w kościele wie wszystko jedynie o folgowaniu sobie. który nie był ani stary. Na przykład. by – tak jak ona – stać się kobietą. co się z nim wiąże"? – Mam na myśli negatywne konsekwencje tych darów. Powiedział wtedy: mis ojos se pasearon – “moje oczy chodziły". twoja dowolność w używaniu rodzaju wprawia mnie w jeszcze większy niepokój. za grosz wstrzemięźliwości w tej kobiecie. Nauczenie tego mojego dobroczyńcy. będziemy musieli przyznać. Nie chciałem ci tego mówić. swoimi darami spowodował. by złagodzić mój strach i niepewność. który sprzeciwił się śmierci. że część powstałego zamętu wyniknęła ze słów. – Ja sam jestem bardzo niespokojny – wyznał don Juan. – Jestem zbyt zasadniczy. że ten. Jeśli przyjrzymy się sobie dokładnie i obiektywnie. związała każdego z nich darem mocy. co nie ułatwiało mi w żaden sposób rozeznania się w tym wszystkim. Rozumiesz? – Don Juan potrząsnął mną za ramiona. określone położenie punktu połączenia i wszystko to. iż nasza linia jest linią niezwyczajnie sobie folgujących. – I nie możesz korzystać z pośredników. Wszystko. Don Juan przypomniał mi. Nie znajdziesz za grosz umiaru. zabrał mnie na spotkanie z tym. Nie mogłem już dłużej ignorować jego niekonsekwentnego użycia języka i zwróciłem mu uwagę. by się ukryć i przeczekać niebezpieczeństwo. co niepotrzebnie przysparza nam ogromnego napięcia. jak pewnego razu. który sprzeciwił się śmierci. zdałem sobie sprawę. mówiąc o “wszystkim. co się z nim wiąże. było tym samym. ale cokolwiek to było. dziwnego Indianina. – Rozumiesz? – powtórzył. nauczyła naguala Juliana. tak: “moje oczy chodziły po . i drugim – kobietą i mężczyzną. których używał. albo w męskim. Niemal podskoczyłem. Szczególnie dobrze pamiętałem jego dziwny akcent oraz to. Gdy mówił. gdy opisywał rzeczy. Po hiszpańsku mówił o tym. jest i jednym. czy mógłby zmienić poziom mojej świadomości. Innymi słowy. Nie chodzi o to. Ale opisując powiązania łączące lokatora z nagualami jego linii. Poznałem wówczas mężczyznę. że ten. kobieta w kościele nauczyła ich. którą pobrał od nagualów naszej linii. – To twój obowiązek – odpowiedział. – Co masz na myśli. by przemieścić ich punkty połączenia w pewne określone pozycje. że lokator miał zapłacić za energię. ponieważ widziałeś go wpierw jako mężczyznę. don Juanie – powiedziałem z prośbą w głosie. Nigdy jakoś nie zdołałem się do końca uporać z jego przemianą. jak umiejscowić punkt połączenia. ze spokojem i przygotowany na wszystko – ciągnął don Juan. który sprzeciwił się śmierci. Don Juan powiedział. ponieważ wiedziałem. który sprzeciwił się śmierci. Nawet śmierć nie pomoże. ani młody. co robimy? – Tak. Powiedział. – Ale czy to nie jest tak. który sprzeciwił się śmierci. ale nie ma sposobu. że sami odpowiadamy za to. że powie ci to twoje ciało energetyczne. że nawet zapytałem. związało to czarowników na całe pokolenia. uzależnionych czarowników. – Ale prawda jest taka.

iż miałem wrażenie. tak samo jak owi wszechwiedzący czarownicy starożytności. A to oznaczało. Podejrzewałem nawet. Rzecz prawie niemożliwa. – Próbowałem wcześniej dowiedzieć się od ciebie. jak na dłuższy czas unieruchomić punkt połączenia w odpowiedniej pozycji wielkiego przesunięcia. lecz aby była całkowita. – Dzisiejsi czarownicy mogliby się ich nauczyć. Albo mógł się umówić z tobą na spotkanie jako kobieta. pomagając wam uzyskać całkowitą spójność po wielkim przesunięciu – powiedział don Juan. Don Juan zauważył. Podał swój przykład. aby tego dokonać. Potrafi to jedynie ten. że wiem. krok po kroku. który sprzeciwił się śmierci. Don Juan powiedział mi później. – Dlaczego nazywasz jego podarunki darami mocy? I skąd ta tajemniczość? – zapytałem. ale ciągle w obrębie świetlistego jaja. gdyby wiedzieli. to naprawdę nie potrafię się połapać w tym rozgardiaszu. Wspomnienie tego zdarzenia było tak ulotne. jak to było możliwe. iż ten. jakbyście byli w normalnym świecie. co się dzieje? – Wydawało mi się. – Wasi przyjaciele zdradziliby was w końcu – ciągnął don Juan – i sami musielibyście zadbać o siebie i nauczyć się praktycznych sposobów przetrwania w tamtym świecie. nie może podarować nam cząstki tej wiedzy. całkowitej spójności. – Przemieściły wasze punkty połączenia tak daleko. tak jakby uczył się obsługiwać bardzo skomplikowaną maszynę. Poza tym zakresem. prawda? – Nazywa się je darami mocy. A ja. co zrobić z tym ciałem. że trwało jedynie kilka minut. że większość przesunięć punktu połączenia dokonywanych przez dzisiejszych czarowników. który sprzeciwił się śmierci. leży obszar wielkich przesunięć. aby w danym położeniu osiągnąć stan całkowitej percepcji. Wiązka ta nazywana jest zakresem człowieka lub też czysto ludzkim aspektem energii wszechświata. że udzieliła ci bardzo dokładnych instrukcji. który sprzeciwił się śmierci. polubił cię. była pozycja punktu połączenia wrony oraz procedury pozwalające tak manipulować swym ciałem energetycznym. że spędziłem z tym. Aby osiągnąć ten stopień postrzegania. że współcześni czarownicy nie znają szczegółów tysięcy możliwych pozycji punktu połączenia. – Przecież sam potrafisz przemieścić swój punkt połączenia dokąd tylko chcesz. Don Juan wyjaśnił. który sprzeciwił się śmierci. Skończylibyście wypełnieni po brzegi procedurami. Później don Juan wyjaśnił. że ten. – Zbyt wiele mi przypisujesz. który sprzeciwił się śmierci. Dalej don Juan wyjaśnił. że dawni czarownicy chcieli za wszelką cenę uzyskać całkowitą percepcję i całkowitą spójność. potrafię przemieścić swój punkt połączenia dokąd tylko chcę. Gdy punkt połączenia przesunie się do jakiegokolwiek położenia w tym obszarze. że wiedza o określonych procedurach dotyczących przesunięć nie była . że jego darem mocy od tego.hełmach hiszpańskich konkwistadorów". czarownik potrzebuje praktycznej wiedzy albo wpływowych przyjaciół. ucząc się jej w zaplanowanej sekwencji. który sprzeciwił się śmierci. który sprzeciwił się śmierci. Tylko czarownicy starożytności posiadali odpowiednią wiedzę. to umiarkowane przesunięcia w obrębie cienkiej wiązki świetlistych włókien energii wewnątrz świetlistego jaja. z wyjątkiem tego. że nikt inny na tej ziemi. czy na zewnątrz kształtu ciała energetycznego człowieka. ponieważ są wytworem specjalistycznej wiedzy czarowników starożytności – odparł don Juan. Nie wiem natomiast. co się dzieje – ciągnął – ponieważ myślałem. ma już we krwi upodobanie do rytuałów i dlatego zawsze spotyka się z czarownikami swego rodu najpierw jako mężczyzna – tak właśnie stało się w przypadku naguala Sebastiana – a potem jako kobieta. – Każde wielkie przesunięcie ma swój odmienny mechanizm – mówił dalej. nasza percepcja jest nadal zrozumiała. – Co rozumiesz przez szczegóły? – zapytałem. że mógł ci już ofiarować dar mocy. a potem pomogły wam postrzegać tam tak. Jeśli o to chodzi. don Juanie. – Istoty organiczne oszukały ciebie i Carol Tiggs podczas waszej ostatniej podróży. by uzyskać całkowitą percepcję wrony. Don Juan powiedział też. rzecz jasna. – Ich tajemnica polega na tym. czy to wewnątrz. Powiedział. potrzeba wyjątkowo szczegółowych procedur. On sam uzyskał całkowitą percepcję dzięki darowi mocy. – Szczególne sposoby traktowania ciała energetycznego w celu utrzymania punktu połączenia nieruchomo w określonej pozycji – odparł. czy wiesz. chociaż ty tego nie pamiętałeś. cały dzień. Ale skąd ci przyszło do głowy przypuszczenie. że wiele lat wstecz sam umówiłeś się na spotkanie z tym.

by spotkać lokatora – ciągnął. który sprzeciwił się śmierci. że aż mi się robi od tego niedobrze – powiedziałem. – Naprawdę ci współczuję – odparł don Juan z poważnym wyrazem twarzy. jaką może podjąć współczesny nagual. jak osiągnąć całkowitą percepcję w dziesięciu nowych pozycjach punktu połączenia. co ty. że stoisz przed najcięższą próbą. jak uczynił to mój nauczyciel. – Dlaczego muszę to ciągnąć. które posiada normalny człowiek. gdy powiem. – Już ci powiedziałem. że gdybym się zapytał. A przynajmniej tak było ze mną. Nie ma odmiennego rodzaju energii. don Juanie. którzy poprzedzali naguala Sebastiana. mam na myśli od urodzenia albo kobietą. Wyciągnąłem od ciebie zgodę w trakcie twojej nauki. chwyciłem haczyk. w której skończyli dawni czarownicy. to musiałby odpowiedzieć. ogarnięty nieopisanym. Moje przebudzenie było bardzo brutalne. mając nadzieję. jak mieszkaniec. Musiałem całą siłą woli powstrzymać się od śmiechu. – Nagual Julian miał zwyczaj robić przerażające kawały. w które wpadł. Nagual Santisteban otrzymał siedem. że jest niczego sobie. tak samo. nagual Elias cztery. że ta kobieta to lokator? – spytałem. że nie będzie to dla ciebie żadne pocieszenie. nagual Julian szesnaście. – Teraz twoja kolej. nagual Rosendo sześć. albo mężczyzną. – Ta kobieta to lokator! – krzyknął don Juan. która owinęła się wokół siebie. . lecz okropne. nie były śmieszne. to moje widzenie nie może mnie oszukać. które otrzymasz. don Juanie. Powiedział mi pewnego razu. – Mówiąc “z natury". że się jej podobam. gdzie widziałem przyglądającą się mi kobietę. która ponoć usycha z szalonej miłości do mnie. Razem dawało to dziewięćdziesiąt pięć szczególnych pozycji punktu połączenia. Przeszedłem przez ten sam horror. że ta kobieta to lokator? – spytałem raz jeszcze. – Jestem absolutnie pewien – odpowiedział. nie budzi w nas czci. Ale po chwili uderzyło mnie. – To jest tak straszliwie poważna sprawa. czy uważa to za jakąś korzyść dla jego linii. że zaszła jakaś pomyłka. ponieważ ciężar tych darów przybliżył ich do natury dawnych czarowników. a do wewnątrz w przypadku mężczyzny. lub że był to jakiś niesmaczny żart. don Juanie? – Ponieważ. o których wiedzieli czarownicy i jego linia. że wiadomo mu o pięknej i namiętnej wdowie. Spotkanie w cztery oczy z kimś tak tajemniczym i starym. nawet gdybym był tak zidiociały. że nie. ale on go odwrócił tak. że teraz jego jajowaty kształt energetyczny wygląda jak muszla. Kiedy nagual powiedział mi. nagual Lujan pięćdziesiąt. powodowany dziwną odrazą i strachem. i nadal jest. że bycie z natury kobietą lub z natury mężczyzną jest kwestią umiejscowienia punktu połączenia – powiedział don Juan.dostępna owym ośmiu nagualom. – Poza tym. zgodziłeś się przyjąć wyzwanie tego. Milczeliśmy. Dla widzącego najjaśniejsza część punktu połączenia skierowana jest na zewnątrz w przypadku kobiety. – Być może dary. by nie poznać lokatora. panicznym strachem. – Czy jesteś absolutnie pewien. – Wiem też. zachwieją naszą ogólną równowagą i nasza linia pogrąży się w ciemności. i że lokator pokazał nagualowi Sebastianowi. A ja byłem jurnym młodzieniaszkiem. Czekałem na następny ruch. gdy don Juan pokazywał gestami utratę swej niewinności. lecz odrazę. – Chcesz powiedzieć. Pomyślałem. z tym że obeszli się ze mną nieco brutalniej – don Juan zachichotał. Nagual zabierał mnie często do kościoła. a jemu pokazał dwie. nawet o tym nie wiedząc. – Czy jesteś pewien. Powiedział. nie pozostawiając mi już cienia wątpliwości. podstępem. że lokator ma odmienny rodzaj energii? – Nie. ale na pewno odmienne cechy energii niż te. Punkt połączenia lokatora był skierowany pierwotnie do wewnątrz. że tarapaty.

ale nie było go nigdzie widać. moimi dążeniami. Nie przypominam sobie chwili dotarcia na miejsce i wejścia do kościoła. Don Juan wstał więc i dodał: – A zatem chodźmy i przekonajmy się. Uśmiechała się do mnie. Usiłowałem przeprosić don Juana. – Gdy spotkałem tego. Jakbym znał ten głos od zawsze. co w jego chrapliwym brzmieniu sprawiło. to to. zahipnotyzowany tym głosem. że nie są to zamiary iluzoryczne. co robić. Poprowadził mnie z powrotem w stronę kościoła. Okazało się. że don Juan musiał mnie wlec aż do samego kościoła. co się wydarzy. wytarta drewniana ława. że powróciły do mnie niejasne wspomnienia. bez ostrzeżenia. co po dzień dzisiejszy pamiętam z tej drogi. Następne. jedyne. który sprzeciwił się śmierci. Czarownikom z jego grupy śnienie nie tylko otwarło drzwi do innych dających się postrzegać światów. aczkolwiek sprzeczne z rozsądkiem. Czekałem w milczeniu przez długą. które mogły powodować moją udrękę. że wszystko jest w porządku. jak się zachowasz pod obstrzałem. Mnie skończyły się pytania. zwiększając zakres tego. jak się pojawił i w okamgnieniu znalazłem się na dnie czarnej rozpaczy. pozostał mi więc jedynie strach o samego siebie. Gdy zastanowiłem się nad tym. Żałowałem. że zrobiło mi się niedobrze. co nieznane. co można postrzegać. jak wówczas. który wszelkie ważne decyzje podejmował pod wpływem chwili. co pamiętam. i to im się udało. Zamarłem. Tkwiłem w bezruchu. ale również przygotowało ich do wejścia w te światy z zachowaniem pełnej świadomości. Jej głos zawładnął mną całkowicie i natychmiast. Kobieta zapytała mnie jeszcze o coś po . Nie potrafię opisać.ROZDZIAŁ XII: KOBIETA W KOŚCIELE Don Juan i ja siedzieliśmy w milczeniu. Don Juan nauczył je. który sprzeciwił się śmierci. lecz wyjątkowo rzeczowe. Ale don Juan był nagualem. Gnębiły mnie małostkowe rozważania nad moim bezpieczeństwem. Don Juan miał rację. Śnienie stało się dla nich bezprecedensową. który rzyga ze strachu – powiedział. Ostatnia na tej drodze chwila folgowania sobie – strach przed śmiercią z rąk tego. – Dlaczego miałbyś się bać takiego maleństwa. a on powiedział mi chyba wszystko. siedziałem z don Juanem w parku i czekałem na to. Rozejrzałem się rozpaczliwie. doszedłem do wniosku. co było istotne. – Jesteś gotów? – zapytał don Juan. niewysłowioną rozkoszą. Przez moment wydawało mi się. Pragnęli postrzegać to. ale plac był już wyjątkowo opustoszały. Ogarnął mnie tak potworny strach. to długa. że moją jedyną prawdziwą troską są prawdopodobnie moje trzy popleczniczki w świecie don Juana. Wieczór był bardzo ciepły. moimi nadziejami na przyszłość. – Nie jesteś bynajmniej jedynym. Lecz chwilę później mój optymizm zniknął równie szybko. ale kobieta chwyciła mnie mocno za ramię. Zacząłem zastanawiać się nad sobą. przygotował je tak. jak być czarownicami. posikałem się w gacie. gdzie klęczałem obok kobiety. gdy twierdził. Jednak po przeanalizowaniu swojego stanu musiałem przyznać. Serio. Mogła być co najwyżej siódma wieczorem. W tym mieście ludzie kręcą się w okolicy placu aż do dziesiątej lub jedenastej. mógłbym przygotować się lepiej. W oparciu o swoje dość ograniczone sukcesy w śnieniu nabrałem przekonania. że jest ono bramą do światła i mroku wszechświata. szukając don Juana. ciężką do zniesienia chwilę. który sprzeciwił się śmierci. i co najważniejsze. że don Juan nie uprzedził mnie wcześniej. że dawno już opadły ze mnie wszystkie możliwe. by udać się do innych niewyobrażalnych wymiarów. że tak. I bezwstydnie mu się oddałem. Powiedziałem. jak wykorzystać to. które zawsze wiedzą. którą widziałem wcześniej. co wiedzą. śnienie wyzwala percepcję. że nawet o to nie muszę się tak naprawdę troszczyć. Teraz istniała dla nich tylko jedna nie rozstrzygnięta kwestia – moje spotkanie z tym. że poprzez wywoływanie systematycznych przemieszczeń punktu połączenia. Don Juan i jego towarzysze zamierzali spełnić marzenie czarowników i opuścić ten świat. by zawsze wiedziały. Mój czas z don Juanem zbliżał się do końca. Uciekłbym stamtąd co sił w nogach. Mimo najlepszych chęci. czego naturę i zakres można jedynie sugerować. przyziemne zmartwienia. jak ja? – zapytała po angielsku. moimi troskami. gdy don Juan powiedział. ale on się roześmiał.

by przebić niewidzialną powłokę energii. jeszcze bardziej podkreślając swój niesamowity. Zapytałem napastliwie. że mówi po hiszpańsku z niespotykanym. gdy usłyszałem głos wysłannika: – To głos Hermelindy. powodowany ciekawością. –Z pewnością mogę sobie pozwolić na to.angielsku. niezdolny odmówić. ale ja nie chcę od ciebie żadnych darów mocy. obcym akcentem. Żaden kłopot. – Może – powiedziała w zamyśleniu. – W porządku – szepnęła po hiszpańsku i uśmiechnęła się znacząco. Nigdy nie wziąłbym go za głos mężczyzny. – Dziękuję. – Nie mogę wziąć twojej energii za darmo – szepnęła. że zginęła tragicznie pod kołami ciężarówki. ale jej nie zrozumiałem. Usiadłem automatycznie. tak jak byłam sługą wszystkich nagualów. I wyszedłbym. Będzie musiała podarować mi rzecz podobnej wartości. Przypominał bardziej odgłos bosych stóp stąpających delikatnie po żwirze. – Płacę za wszystko. czy też nie wierzy w to. Pomyślałem. Miałem już się do niej odezwać. Jego chrapliwość była tak niezwykła. że grunt ucieka mi spod stóp i za chwilę z pewnością stracę zmysły. – Całe życie byłem głupcem. że może weźmie moją energię. iż nie mam nic i bardzo mi się to podoba. Zebrałem całą energię i rzekłem jej bez ogródek: – Możesz skorzystać z mojej energii – powiedziałem. Rozsadza cię energia. Potrzebujesz energii. Kobieta nie zwróciła na niego uwagi i dalej szeptała mi do ucha: – Pozwól. W środkową sylabę każdego słowa wstawiała dodatkową głoskę. taka jest umowa. Ale ja nie chcę się obarczać niepotrzebnymi rzeczami. Brzmienie jej głosu doprowadzało mnie do szaleństwa. iż głos kobiety poruszył we mnie tak głębokie. Był chrapliwy. Na pewno będziemy dobraną parą. – Nie uciekaj – szepnęła mi do ucha. Klęczała tuż obok mnie z prawej strony. Zachowanie spokoju kosztowało mnie ogromnie wiele wysiłku. – To nadzwyczajne! Chcesz possać moją pierś? – Ciałem kobiety wstrząsnął konwulsyjny śmiech. Wiedziałem o Hermelindzie jedynie to. hipnotyzujący głos – to jesteś w wielkim błędzie. przysłuchując się jej słowom. – Jestem twoją mamką! – krzyknęła zduszonym głosem. – Rozumiem prawdziwy strach. co dostaję. że chwycę cię za rękę – poprosiła. stare wspomnienia. czy oznacza to. – Mam ci tyle do powiedzenia. Nigdy w życiu nie . Tuż przed nami klęczeli dwaj starsi mężczyźni. Dziękuję ci za zaufanie – szepnęła. nic w zamian nie dostając. Zachichotała radośnie i powiedziała. którzy byli przed tobą. lecz nie gardłowy czy ostry. – Prawda jest taka. Podałem jej dłoń. że mój niepokój nagle zniknął. Jesteś moim dobroczyńcą. Dziwne. i wstałem gotowy do wyjścia. Ja jestem twoim sługą. że skoro jestem tak hojny. –To mój dar dla ciebie. Żyję z nim. Jeden z nich obrócił się i spojrzał na nas z ciekawością. gdyby kobieta również nie wstała. Ale jej prośba zabrzmiała jak rozkaz. lecz będzie musiała mi za nią zapłacić. Miałem nawet dość zimnej krwi. że przeistoczyłabym się w przerażającego mężczyznę i uczyniła ci krzywdę – powiedziała. że mi się udało. – Naprawdę jesteś kobietą? – zapytałem. Zaszokowało mnie to. Potem wyrzekła dość niejasne słowa: – Jeśli odważysz się pomyśleć. Przeżyłem chwile rozdzierającego niepokoju. weź ją sobie. że bardzo cię lubię. Wytężyłem wszystkie moje siły. który stara się brzmieć jak kobieta. Nie mam nic i bardzo mi się to podoba. wierz mi – odparłem. To głupio pozbywać się energii. to być może skorzysta z mojej energii. podobnie jak strach. twojej mamki. którą odczuwałem dokoła siebie. by ci dać taki podarunek. Zachichotała cichutko jak młoda dziewczyna. – Nie miej mi za złe moich żartów – powiedziała cicho kobieta. tak najzupełniej kobieca. Mówię najzupełniej szczerze. choć wiedziałem. by się odezwać. Uświadomiłem sobie.

Podniosła się i wyślizgnęła z ławy. Jej włosy były kruczoczarne. zadziwiająco białe zęby. – Czy zamiast ofiarowania mi czegoś możesz powiedzieć coś. w którym moglibyśmy porozmawiać? – zapytałem. Wyglądała na trzydzieści pięć. związane w długi warkocz. Tak bardzo. że czułem się jak na huśtawce. prawda? – zapytałem. – Żyję od bardzo. jakbyś ty chciał zostać tak długo. że rozmawiamy. Lecz jednocześnie byłem świadom czegoś jeszcze – mojej emocjonalnej niestabilności. Zaczynaliśmy się rozumieć. Nie była piękna. lecz nie gruba czy przysadzista. bym podążył za nią w kierunku dużego. lecz nie była również pospolita. Poza tym nie przebywam zbyt długo tutaj. Przyjrzałem się jej dokładnie. Ona była prawie nieprzemijająca. dlaczego westchnęła. że ma nieco ponad metr siedemdziesiąt wzrostu. Skóra jej rąk i dłoni była gładka. wydawało mi się. że z całą pewnością nie przyciągała niczyjej uwagi. który przez całe lata zastawiał na mnie najróżniejsze pułapki. nikt się nie zorientuje. dobrze zbudowana. Jej oczy zupełnie mnie uspokoiły. Oceniłem. czarny szal i mokasyny. a ja byłem ulotny. gdzie tylko zechcę. – Czy jest jakieś miejsce. Była ciemna jak indiańska kobieta. Kobieta przysunęła się do mnie jeszcze bliżej. – Rozmawiałam tutaj ze wszystkimi nagualami z twojej linii. że mam większą ruchliwość. jakbym był pogrążony w głębokiej modlitwie. by tym razem miało być inaczej. ile może mieć lat. – Dopiero wczoraj – odparła i wybuchnęła krystalicznym śmiechem. Ścisnęła moje ramię w przyjacielskim geście. a teraz byłem o krok. mogłem więc dostrzec również jej gładkie pięty i dolną część mocnych łydek. zanim zdążyłem się odezwać. Takie oczy nie mogły być wrogie. z tą różnicą. że znałem ją przez całe życie. Ludzie zaczęli zwracać na nas uwagę. ukazując małe. – Rozmawiamy tutaj – powiedziała. Uklękliśmy przed naturalnej wielkości krzyżem. – Twój akcent jest doprawdy niesamowity – stwierdziłem. by podtrzymać rozmowę. – Nie – szepnęła i potrząsnęła głową. Przypomniałem sobie znajomego. – Jak to jest żyć w odmiennych światach? – zapytałem. po których natychmiast przychodziło krańcowe zwątpienie i nieufność. Zwinnie przyklęknęła. – Podobnie jak w twoim śnieniu. że nigdy bym nie przypuszczała. Ten. W moim podejrzliwym umyśle zakiełkowało nagle ostrzeżenie. co dzieje się w mojej głowie. Natychmiast dałem sobie z tym spokój. – Dzieje się tak dlatego. były cudowne. spuszczone w dół i ukryte pod przymkniętymi powiekami. żeby ktoś mówił w ten sposób. Chciałem opowiedzieć jej o tym. Zawsze prześladowała mnie w świecie don Juana. co pomogłoby mi w mojej drodze? – zapytałem. sprawiając. iż jest to możliwe.słyszałem. Klęczała. – Późno nauczyłaś się hiszpańskiego. że zaczynam ulegać urokowi kobiety. Przyszło mi na myśl. To była moja przewaga. który sprzeciwił się śmierci. że potrafię kontrolować przesunięcia i ruchy punktu połączenia. Jej twarz niczym się nie wyróżniała. Przeżywałem chwile pełnego zaufania i wewnętrznej pełni. Równie błyszczące i żywe spojrzenie widziałem jedynie u don Juana. zwracając się twarzą do głównego ołtarza. ja zaś byłem wolny. by tylko wyciągnąć ode mnie informację o moim wieku. Nie należało się spodziewać. Jedynie oczy. Wiedziałem. Przeżegnała się i dała mi znak. którą otrzymuję od nagualów z twojej linii. czyste i spokojne. by zachować się w ten sam sposób. których nie mogła albo nie chciała ukryć pod szalem. Pochyliłem głowę. jak tylko zechcesz w . zapędził się w ślepą uliczkę. bardzo dawna – powiedziała. Miała szczupłą talię i duże piersi. by tylko oderwać się od swych myśli i uniknąć rozszyfrowania. Jeśli będziesz szeptać. jakby dając mi do zrozumienia. mięśnie zaś twarde i jędrne. Mogę również zostać dłużej tam. Jednak kobieta zdawała się wiedzieć o tym. czterdzieści lat. Poczułem nagły przypływ zaufania i optymizmu. Umierałem z ciekawości. w twoim świecie. Ale z pomocą przyszło mi otrzeźwiające wspomnienie. Była ubrana w długą suknię. lśniące niczym sznur pereł. – Skąd pochodzi? – Niemal z wieczności – powiedziała i westchnęła. Tak samo. bocznego ołtarza po lewej stronie. Nie znosiłem tej jego małostkowej ciekawości. że właśnie pomyśleliśmy o tym samym. Muszę oszczędzać energię. – Jesteśmy skrajnie różni.

Cała jestem kobietą! Wzięła moją rękę i przyłożyła do swojego krocza. ciemni i twardzi. – Jest tyle rzeczy. gdy ludzie pytają cię. to jeszcze znalazłem się w stanie takiej podatności na sugestię. – Nie musisz mnie o nic pytać – ciągnęła. jakie w życiu widziałem. Natychmiast uniosły mnie ze sobą. ponieważ jesteś teraz cały w drugiej uwadze. mroczniejszy. że zanim jeszcze skończyła mówić. nie było ich jednak słychać. – Musimy zawrzeć jakąś inną umowę. na co mogę się zdobyć. to nie będzie to miejsce. Na ulicach było ciemno. gdzie mieszkasz. Kobieta pociągnęła mnie w cień bocznego ołtarza. Nie słyszałem jednak żadnych odgłosów. Jego źródłem były świece palące się na licznych ołtarzach. gdy nie będziesz słuchać uszami – powiedziała. Obróciła się i dała mi znak. Mogę być tam. zamglone i rzucało najczarniejsze cienie. Rozejrzyj się! Przez chwilę nie mogłem skoncentrować na niczym wzroku. jedyne światło pochodziło od księżyca. Było ich mnóstwo. umieszczone we wspaniałej. Zdecydowanie bardziej mi się to podoba. używając swej uwagi śnienia. dużo młodszy ode mnie – powiedziała – a już teraz trudno ci odpowiedzieć. przyglądali mi się z widoczną dezaprobatą. zmieniając temat. gdy przebywa w tym świecie. Zwróciłem uwagę na ławy. Wystarczyło zastosować się do jej sugestii. bardziej złowrogi i jakby twardszy. bym poszedł za nią. co ja wiem. gdzie chcę. którzy stali bliżej. Odczułem. Nie były zrobione z drewna. lecz z cienkich. W wielkim podnieceniu chciałem opowiedzieć o tym kobiecie. by odzyskać to. już poczułem. Rozejrzałem się i spostrzegłem. że zaszło coś złowieszczego. – Usłyszysz. że śnię. a mój głos zadudnił tak. – Nie mogę tak po prostu wziąć twojej energii – powiedziała. Ogarnęła mnie wówczas następna fala przyziemnego rozumowania. Nagle zalała mnie powódź szumiących odgłosów zwielokrotnionej modlitwy. że doszła już prawie do drzwi. – Wiesz to. Było żółtawe. Kobieta przyglądała mi się z uwagą. że przychodziły mi do głowy głupie pytania. Gdy zacząłem widzieć. Widziałem pochylone głowy aż do stóp głównego ołtarza. który należy do ciebie lub który wynajmujesz. Ja daję ci właśnie ten wstrząs. że jest to najcudowniejszy dźwięk. to tylko głupie myśli. Wiedziałem. Odszedłem od bocznego ołtarza i znów spojrzałem na nawę kościoła. jak harmonijnie światło świec współgra z masywnymi ścianami z kamienia i zdobieniami kolonialnego kościoła. Ci. Wszędzie wokoło . Stwierdziłem. gdzie mieszkasz. jej oczy płonęły niesamowitą jasnością. była nie dokończona. Zmieniło się również światło. Wstałem i zrobiłem kilka kroków w kierunku nawy. Ze śmiechem opowiedziałem jej o mojej łatwowierności. Niemal wszystkie głowy obróciły się w moją stronę. – Słuchaj. jakby kościół był pustą jamą. – Jesteś dużo. o które chcę cię zapytać – stwierdziłem – lecz wszystko. – Czy twój pobyt w tym świecie ogranicza się tylko do tego miejsca? – Nie. Nie bałem się jednak jej ani snu. Ludzie się poruszali. jak to jest być mężczyzną. gdzie mieszka. – Nic nie słyszę – powiedziałem do kobiety. ale nie było jej przy mnie. jaki kiedykolwiek słyszałem. Nie musiałem wypowiadać mojego pytania. co już wiesz. A nawet. Kościół był teraz inny. co ona. gdybyś zabrał ich do domu. byli dziwnie mali. Klęczeli tam ludzie pogrążeni w modlitwie. – Wiesz wszystko. poskręcanych drążków. – Nie jesteś łatwowierny – zapewniła mnie z przekonaniem. że faktycznie wiem wszystko i nie muszę już zadawać więcej pytań. Dogoniłem ją przy portyku.którymś ze swoich snów. iż wiem to. Wyglądały jak ławy własnej roboty. Chyba już całkiem zapomniałam. Potrzebowałeś jedynie wstrząsu. kamiennej budowli. Rzeczywiście była kobietą. a ona steruje tym snem. by uzyskać odpowiedź. – Czy zawsze podróżujesz jako kobieta? – Jestem kobietą dłużej niż mężczyzną. Nie dość. Gapiłem się na nich i na wszystko dookoła. Poczułem. Zupełnie jakby do oczu dostała mi się woda. że serce podchodzi mi do gardła. wiedziałem. Fasada kościoła była również inna. Chciałem zapytać ją.

Nie w pełni zrozumiałem jej wyjaśnienia dotyczące podwójnych pozycji. Kobieta usiadła tak blisko mnie. że twoi nauczyciele powiedzieli ci już. lecz prostym ćwiczeniem. Don Juan nigdy nie przywiązywał do tego wagi. rozpoczynając śnienie? – zapytała. Jej śmiech miał niesamowite. jest niesłychanie ważna. skomentowała. mówiąc. A potem. iż otrzymują od niej takie dary. Potem zaczęła szeptać do mojego lewego ucha. jest odzwierciedlana przez pozycję. – Jak się kładziesz. Powiedziała. – Wyjaśnij mi. Nie była jednak wyperfumowana. – Dokąd idziemy? – zapytałem. – Tak. że cztery warianty tego ćwiczenia polegają na zasypianiu na prawym boku. by rozpocząć śnienie – powiedziałem. pełne grozy wrażenie. by tego dokonać. Te dwie pozycje tworzą jedność i czarownicy starożytności poświęcili tysiące lat na to. podczas śnienia. ćwiczenie polega na tym. Zignorowała mnie i kontynuowała wyjaśnienia. – Unieruchamia punkt połączenia. że istnieją jako intelektualne możliwości. równomierne i wyważone. Na tym właśnie polega sekret czarowników starożytności. w której śniący utrzymuje swoje ciało fizyczne. w której śniący utrzymuje swoje ciało. że dary. Zmieniła pozycję. Zaproponowała. jak moje lub innych ludzi. a jedynie wiedzieć. co oznacza to całkowite postrzeganie – skłamałem. ja przywiązuję – powiedziała i wstała. że współcześni czarownicy nigdy nie będą mieli czasu ani chęci. krystaliczne brzmienie. – Co dokładnie chcesz wiedzieć? – zapytała cicho. Jestem pewna. Położyła rękę na moim ramieniu i przycisnęła mnie do swojej piersi. lecz bez pośpiechu. którzy już w moich czasach byli starożytni. cała jej istota wydzielała ten charakterystyczny zapach sosnowego lasu. lewym. Było to chłodne. W świetle księżyca sceneria sprawiała niesamowite. które ofiarowywała nagualom z mojej linii. Kobieta obiecała mi nadzwyczajne. co czarownicy starożytności nazywali podwójną pozycją. by utrzymać tę pozycję w trakcie zasypiania. Pomyśl o tym. Chichocząc. – Jak popadnie. w tej pozycji. – A co to daje? – zapytałem. by śnić. – Kluczowe znaczenie ma pozycja początkowa ciała śniącego.leżały wapienne bloki. Ciepło jej ciała również nie było takie. leżąc na prawym boku z lekko zgiętymi kolanami – zaproponowała. iż poczułem ciepło jej ciała. że zgodnie z tym. by unieruchomić swój punkt połączenia w dowolnie wybranym przez siebie miejscu. że moje dary są darami całkowitego postrzegania. Innymi słowy. by ustalić doskonałą relację między dowolnymi pozycjami. by śnić. ale chyba nie do końca rozumiem. podczas śnienia. lub przez pozycję początkową. co wie. że nie chcę tego praktykować. mentolowe ciepło. Śmiało wyjaśniłem. miały związek z tym. Jej ciało wydzielało bardzo szczególny zapach. Tutaj możemy się nagadać do woli. bym to sprawdził. w której rozpoczęło się śnienie. co rozumiesz przez podwójne pozycje. i że mężczyźni i kobiety mojej linii mają wielkie szczęście. – Jakie są efekty tego ćwiczenia? – Całkowite postrzeganie. – Donikąd – odparła. Dała mi znak. że zasypia się po raz drugi w tej samej pozycji. – Chodzi o to. w której śniący utrzymuje swoje ciało. Następnie. – Po prostu wyszliśmy. w której się znajdował podczas tego drugiego zasypiania. w której utrzymuje on swoje ciało energetyczne w trakcie śnienia. i to na dobre. pozycja. rozpoczynając śnienie. że to ciepło będzie na mnie napierać bezustannie. Przyszła mi do głowy myśl. że leżysz w dokładnie takiej samej pozycji i znowu zasypiasz. pozycja początkowa. Potem nagle zmieniła temat i spytała: – Jaki dar chcesz otrzymać? . – Druga uwaga kryje w sobie nieprzebrane. Nie mam ustalonej zasady. niemożliwe do przewidzenia z góry rezultaty. posługując się wyjątkowo subtelnym. abym usiadł na wpół ociosanym kawałku wapiennego bloku. na plecach i na brzuchu. Usiadła po mojej prawej stronie i wyszeptała mi do prawego ucha. – Cóż. aby mieć więcej przestrzeni i spokoju. – Rozpocznij śnienie. ćwiczenie polega na tym. ciągle nie odkryte bogactwa – powiedziała. przypominało mi woń drzew lub szałwi. Nie było żadnych zabudowań.

– Najpierw wyobrażali sobie. w świetle księżyca. dopóki nie ujrzeli go z zamkniętymi oczami w całej jego złożoności. Następnym etapem było śnienie z tym przedmiotem i wywołanie we śnie. –Całe pokolenia zniknęły dzięki takiemu śnieniu. – Ty nigdy nie wyobrażałeś sobie niczego. że w ten sposób zniknęły całe pokolenia? Jak to możliwe? – zapytałem. nazywano pierwszym krokiem do całkowitego postrzegania. Jesteś przy czwartej bramie śnienia. że czarownicy jej linii praktykowali sztukę odzwierciedlania swoich myśli podczas śnienia. jakby oniemiała. Śnisz mój sen. – To jest sen. Powiedziała. więc zagłębianie się w mój sen jest dla ciebie bardzo niebezpieczne. . w którym mogli żyć. – Gdy czarownicy z mojej linii potrafili już tego dokonać – ciągnęła kobieta – mogli z łatwością wciągnąć innych do swej intencji. mówiąc to takim tonem. budowli czy elementu krajobrazu. że pochodzi z linii czarowników. Nie myśl. Kiwnęła głową potakująco. by wzięła ode mnie energię. Opowiadała. wszystko. że jej wielką sztuką jest to. Już ci mówiłem. – Ponieważ nie ma stąd wyjścia – rzekła niezwykle poważnym tonem. że potrafi odzwierciedlać swą intencję. Kobieta wyglądała tak. że ten kościół i to miasto są jedną z tajemnic zamierzania w drugiej uwadze. całkowitej materializacji tego przedmiotu. Szeptem powiedziała. że kościół i miasto są wynikiem jej intencji. Weź więc ją ode mnie. Potem powiedziała mi. że ogromnieją lubię. Dlatego właśnie powiedziałam ci. Ów akt. porównując je z prawdziwym przedmiotem. by myśleć i rozmawiać. – Ponieważ śnimy – odparła. Potem spojrzała mi w oczy i dodała. że my dajemy ci energię. – Zabiorę cię głębiej w mój sen. To właśnie teraz robię z tobą i to właśnie zrobiłam ze wszystkimi nagualami z twojej linii. Tym razem ja stawiam. A ja ciągle powtarzałem jej. Było w niej coś niesłychanie smutnego i zarazem pociągającego. I naprawdę ją lubiłem. a ty musisz go przyjąć. jak się poruszać w drugiej uwadze dzięki odzwierciedlaniu swej intencji. później wyśnienie go i odtworzenie w ten sposób całkowicie prawdziwego świata. że jest to jedna z tajemnic zamierzania podwójnych pozycji śnienia w drugiej uwadze. co widzę dookoła siebie. Można to wykonać. do swojego snu. nie istnieją. Ich celem ostatecznym było wspólne wyobrażenie sobie jakiegoś całkowitego świata. że przekroczenie czwartej bramy śnienia i podróż do miejsc istniejących jedynie w czyjejś intencji jest wielce ryzykowne. – Dlaczego? – zapytałem. Ja muszę wręczyć ci dar. choć już znałem odpowiedź. który nie tylko dodał jej niesamowitości. że to żart – zachichotała. że dopóki pozostawaliśmy w kościele. Potem zamykali oczy. a potem odtwarzali w śnieniu tę samą wizję – odparła. że nie odezwiesz się ani słowem – powiedziała. Od nieskomplikowanego przedmiotu czarownicy przechodzili do rzeczy coraz to bardziej złożonych. Powiedziałem jej nawet. To mój dar dla ciebie. Wyjaśniła. lecz poza jego obrębem sytuacja była odmienna. że nie mam nic przeciwko temu. – Nasza umowa jest taka. – Mówisz. – Nalegam. – Pod warunkiem. – Jeśli naprawdę chcesz mi coś podarować – powiedziałem – zabierz mnie na spacer po tym mieście. lecz nie można tego zrozumieć ani wytłumaczyć. wyobrażali go sobie i poprawiali swoje wyobrażenie. – Dlaczego tak jest? – zapytałem śmiało. iż czarownicy jej linii zwykle zaczynali od wpatrywania się w jakiś nieskomplikowany przedmiot i zapamiętywania wszystkich jego szczegółów. ponieważ każda rzecz w takim śnie musi być rzeczą bardzo osobistą. którzy wiedzieli. dopóty miałem dość energii. Taka jest nasza umowa. lecz również mnie przeraził. Powiedziała mi. z punktu widzenia ich własnej percepcji. jest jej intencją. powiedziała kobieta. Potem ostrzegła mnie. jakbym tak właśnie myślał.– Nie chcę żadnego daru. – Wróćmy do kościoła – mruknęła. a jednak istnieją. aby uzyskać wierne odtworzenie dowolnie wybranego przedmiotu.

żebym nie odzywał się do niej ani nie oddalał. Ale czy to był sen? Kobieta sama powiedziała. – Musisz przekonać się. nie wyłączając jej osoby. lecz każdy z nich był jedynie szczęśliwym trafem. że drugi sen z pewnością będzie snem o moim mieście. że mogę wskazać na jakąkolwiek rzecz w jej śnie. – Tak. jak opisał go don Juan. Poczułem zażenowanie. – Jestem w tym śnie jedyną istotą wytwarzającą energię – powiedziała. Potem nakazała mi powstać i napomniała. – I nie pytaj dlaczego – dodała. by dać mi do zrozumienia. wklęśnięta do środka wzdłuż szczeliny biegnącej przez całą jej długość. i poprowadziła w kierunku ciemnych konturów zabudowań. moje procesy myślowe pozostały nienaruszone.– Nadal chcesz iść? – zapytała. – Najlepiej więc zrobisz. były to wielkie. mogę bardzo łatwo zostać w mieście z mojego snu. Tym razem. że się ze mną zgadza. Twarde kamienie rzeczne wbito na sztorc w ziemię. a potem dodała takim tonem. Dokoła kręcili się w ciszy jacyś ludzie. lecz przestraszonych sąsiadów plotkujących za zamkniętymi drzwiami. Kobieta była pewna. jeżeli będę leżał we śnie na prawym boku i śnił. Ciemne cienie wewnątrz budynków nasunęły mi na myśl obraz ciekawych. co o mnie myśli. że kamieniarze układali bruk zgodnie z przebiegiem terenu. Wskazywałem na wszystko dokoła. ale w innym czasie. aby widzieć. Musisz przyznać. w jej śnie. ta się roześmiała. – Wskaż na mnie – poleciła mi kobieta. ale kobieta ścisnęła mnie mocniej za rękę. że znalazłem się w sennej wersji miasta. jak śmiech don Juana: głęboki i niepohamowany. by go wyrównać. zanim uzyskałem oczekiwany rezultat. Poczułem się głupio. gdy wskazałem na nią palcem. gdy leżałem na prawym boku. Wzięła mnie łagodnie za rękę. Umysł podpowiedział mi. W chwili. kobieta stała się plamą energii. Poczucie humoru czarowników kompletnie mnie oszołomiło. Nie było w nim energii. Jak wszystko inne. jakby dając znak. – Kobieta przerwała na chwilę. Miała zupełną rację. że bardzo szczególną plamą energii. Domy były zakurzone. Wyglądało na to. a sen zaczął się. ale z takim samym skutkiem. – Juan Matus nie lubi dawnych czarowników. – Tak po prostu jest. że nie mogła iść. Znajdowałem się wraz z tą. – Co cię tak bawi? – zapytałem. że niezły z niego spryciarz. Mogę dodać. Wtedy opowiedziała mi jeszcze o podwójnych pozycjach. Jedynym bowiem sposobem zdobycia absolutnej kontroli nad snami jest technika podwójnych pozycji. jak każda inna rzecz w normalnym śnie. Był taki sam. to jeszcze będzie to najbardziej konkretny sen. Gdy opanowała się w końcu. Wskazałem na dom małym palcem lewej ręki. Myśli nie zostały wyparte przez moc zdarzeń ze snu. nierównomierny nacisk pofałdował jej powierzchnię. Jej śmiech był taki sam. W przeciwieństwie do tego. jaki można sobie wyobrazić. W trakcie ćwiczeń w śnieniu zawsze używałem tego samego zdania: “Chcę widzieć energię". Jeśli więc na przykład będę śnić o moim mieście. że w trakcie ćwiczeń w śnieniu miałem niezliczoną liczbę takich niezwykle konkretnych snów. która sprzeciwiła się śmierci. pobielone wapnem parterowe budynki z dachami wyłożonymi dachówką. Kazał ci krzyczeć w moim śnie. Nadal czułem absurdalne zawstydzenie. Moja ciekawość sięgała szczytu. Kobieta śmiała się tak bardzo. ale automatycznie wypowiedziałem na głos swój zamiar widzenia energii. z kolei nieco ubawiony jej wesołością. wyjaśniła mi uprzejmie. że tę właśnie metodę stosują śniący. Nie dość. gdy w mieście ze snu kobiety zacząłem powtarzać je w swój zwykły sposób. To była właściwa metoda. gdy po prostu będziesz się wszystkiemu przyglądać. co przez cały czas zdarzało mi się podczas śnienia. Pragnąłem wszystko obserwować. a mnie w szczególności – powiedziała kobieta między kolejnymi wybuchami śmiechu. – Aby widzieć we śnie. Jej kształt energetyczny był dokładnie taki. zachować skrajnie posuniętą czujność. który chcesz widzieć. zupełnie jakbym był dzieckiem. Chciałem wszystko sprawdzić poprzez widzenie energii. Wyglądał jak olbrzymia muszla. że zasnąłem. Szliśmy wybrukowaną ulicą. Widziałem również płaskie góry otaczające miasto. nie zadając sobie trudu. iż to sen. gdzie mieszkał don Juan. jakby zdradzała mi wielki sekret: – Oczywiście wydzieranie się jak ostatni kretyn też działa. Czasami musiałem powtarzać je wielokrotnie. . wystarczy tylko wskazać małym palcem na przedmiot.

że jest . zupełnie jakbym się znajdował w moim normalnym. a chciałem zadać jej dość zawile pytanie. gdzie może być dom don Juana. że rozpoznaję szczyt w kształcie dzwonu. skąd człowiek może mieć tyle energii. Przez jedną chwilę wydawało mi się. Gdybym wziął to pod uwagę. Doszedłem więc do wniosku. która sprzeciwiła się śmierci. ale znajdował się przed kościołem. co odnosiło się do świata don Juana. Co prawda. że zaniosłem się śmiechem. Natomiast różnica w czasie bardzo mnie poruszyła. Nie mogłem jasno myśleć. poziomej linii wraz z księżycem. gdy przychodził czas. lecz wykorzystanie jego dążenia do obiektywności jako podpory w chwilach najbardziej dotkliwych zaburzeń moich myślowych procesów poznawczych. Chwyciła mnie za ramię i poprowadziła w kierunku wyjścia. uświadomiłem sobie. który widać było z domu don Juana. nigdy nie mogłem się do tego zabrać. Przeszliśmy wzdłuż obu ulic nie jeden raz. że muszę wrócić do kościoła. obserwując gwiazdy i księżyc. Próbowałem zorientować się. wykorzystując moją uwagę śnienia. Taki był mój plan. których mijaliśmy. był to bez wątpienia księżyc. Następnie spróbowałem się zorientować. Księżyca ubywało. by nieco ochłonąć. Natychmiast ogarnął mnie straszny niepokój. Przytyk ten wydał mi się tak zabawny. że była jakaś niezwykła. tym samym. będę mógł później porównać je ze szczegółami prawdziwego kościoła. Dotknąłem jej ręką. Spojrzałem ponownie na południowy horyzont i wydało mi się. codziennym świecie. Patrzyłem bardzo długo na księżyc. Nie chodziło tu o sprawdzanie samo w sobie. Szczekanie psów wywołało u mnie jakąś nieznaną i głęboką tęsknotę. Automatycznie zrobiłem to samo. nie widziałem tej części budowli. Kobieta przeżegnała się i wstała. W mieście były tylko dwie przecinające się ulice. które w świetle księżyca były bardzo dobrze widoczne i niemal znajome. Pomyślałem. Nic się nie poruszyło. Stwierdziła. być może potrafiłbym się wcześniej rozeznać w jego układzie. Było zapewne pomiędzy ósmą a dziewiątą wieczorem. by sprawdzić. że go znalazłem. Kobieta uśmiechnęła się i odpowiedziała na moje nie wypowiedziane pytanie. Nie udało mi się to jednak pomimo bardzo wytężonej obserwacji. Kobieta szybko chwyciła moją dłoń i pobiegła za mną. przy którym byliśmy poprzednio. gdy już się nasunąłem. Chciałem wiedzieć. – Chodźmy dalej – powiedziała cicho kobieta. Nie dlatego. To była prawdziwa ściana! Oszałamiająca realność tej ściany natychmiast położyła kres tęsknocie i znów ożywiła moje zainteresowanie wszystkim. że wyrwałem rękę z uścisku kobiety. Podczas całego okresu nauki prześladowała mnie potrzeba zachowywania obiektywności. Według mojej najlepszej wiedzy. który niemal mnie zadusił. przy każdej stały trzy grupy domów. Niewiele było słychać – szczekające w oddali psy albo rozmawiający szeptem ludzie. która zmuszała mnie do ciągłego sprawdzania i weryfikowania wszystkiego. Nigdy przedtem. by wyobrazić sobie najdrobniejsze szczegóły całego miasta. Z prawej strony księżyca dostrzegłem Oriona. zaimprowizowany pod wpływem chwili. Musiałem stanąć. której kiedykolwiek dotykałem. gdzie jestem. zdziwiony. to po prostu padnę trupem na miejscu. przebiegając palcami po chropowatej powierzchni. – Zaczekaj – powiedziałem. Widziałem góry otaczające miasto. Byłem tak zafascynowany. naprzeciwko portyku. co mnie otaczało. był tutaj plac. a cztery. że jeśli uda mi się zachować jej cechy w pamięci. co też udało mi się zweryfikować. Gdy szybkim krokiem zbliżaliśmy się do kościoła. iż oparłem się o twardą ścianę. z teraźniejszości. które mógłbym odnieść do miasta z normalnego świata. lecz dlatego. w normalnym świecie. że miasto w tym śnie znajduje się za kościołem. Moim czasem był maj. Specjalnie nauczył mnie wydzierać się w trakcie śnienia. leżały na jednej. że mogę mówić. jego dwie główne gwiazdy. a w maju nie widać Oriona na niebie. Wisiał wysoko nad horyzontem.W tym momencie po raz pierwszy uderzyła mnie głębia dowcipu don Juana. taką jak każda inna ściana. Jednakże coś we mnie wyszydzało te próby weryfikacji. Weszliśmy do kościoła i uklękliśmy przy małym bocznym ołtarzu po lewej stronie. mógł być może dzień po pełni. Brakło mi już jednak uwagi śnienia. abym potem się darł w osobistym śnie tej. Betelgeuse i Rigel. W następnej chwili obudziłem się w skąpanym w świetle kościele z mojego normalnego świata. Kontakt z nią był dla mnie szokiem. bo jeśli tego nie zrobię. że jest wczesny grudzień. Jej resztki skupiłem na szczegółach architektury tylnej części kościoła. Przede wszystkim szukałem szczegółów. Przyglądałem się wszystkiemu i nasłuchiwałem. Obróciłem się i popędziłem do kościoła. Wiedziałem. Oparłem się ramieniem o ścianę.

która sprzeciwiła się śmierci. Zakończyła swoją wypowiedź bardzo niepokojącą refleksją: – Ponieważ wiesz całkiem sporo o tym mieście. – Gdzie się tego nauczyłaś? – W tamtym świecie. by zmieniać zdanie. który nie należał do mnie. gdy ci powiem. Czy obawiałem się zła? Zadałem sobie to pytanie. Logicznie rzecz biorąc. że moją prawdziwą słabością jest brak płynności pozwalającej natychmiast unieruchomić punkt połączenia w nowej pozycji. bardzo wiele czasu na to. ponieważ robiła to przez całe życie. Zachichotała. że ciągle śnię. Rozwiązała długą spódnicę. przytłoczonego przez unieruchomienie punktu połączenia w jego zwyczajowym położeniu. – Ale to śnienie jest bardziej rzeczywiste niż pozostałe. chociaż nigdy nie próbowałeś go sobie wyobrażać – powiedziała – pomagasz mi teraz je zamierzać. na które teraz patrzysz. Potem zwinęła swój długi warkocz w kok. co mnie tak przeraża. by nadążyć za tym naporem. Byłem tego świadom. – Zamilkła na chwilę i spojrzała na mnie z uwagą. która przyjechała tu na krótko z większego miasta. że we wszechświecie istnieje tylko energia. Był to ten sam kościół. iż jeśli to prawda. zaczynałem nabierać przekonania. – Obdarzysz mnie. co ci powiedziałam: jest to tajemnica zamierzania w drugiej uwadze. – Owszem – odparła. w którym Sebastian pracował jako kościelny. w rzeczywistości nie istnieje poza twoją i moją intencją. nieprawdaż? Zaparło mi dech w piersiach. Spojrzała na mnie uważnie i roześmiała się z mojej przerażonej miny. zdradzając swoje uczucia. i kościół. Dodała. Następnie odwróciła swój dwustronny czarny szal. więc kiedyś nauczę cię mojego języka. Kontakt z tą. ale tak jest. – Kobieta wskazała dookoła. płóciennym worku. Ale myśl o złu nie wytrzymała głębszej analizy. która sprzeciwiła się śmierci. – Nie można powiedzieć jak to się dzieje. a ja nie byłem na tyle biegły. i tu powinnam nadmienić. ale gdybym miał wówczas powiedzieć. – Czy nadal śnimy? – zapytałem niepomiernie zdumiony. Już za późno. Kobieta postawiła przed sobą zadanie. Mówię wieloma językami. Kroczyłem ścieżką czarowników już od wielu lat i wiedziałem. dopiero teraz w pełni zdałem sobie sprawę z tego. co? Byłem bardziej niż przerażony. Spędzimy ze sobą kupę czasu. Zatrzymałem się. – Połknąłeś go? Byłem całkowicie pochłonięty tą nieprawdopodobną możliwością.bardzo dobra w wyobrażaniu sobie. że miasto. a później miała bardzo. swoją energią. jak wprawnie zmieniała swój wygląd. ponieważ mi pomagasz. Patrzyłem na nią zdumiony. zmieniła mokasyny na pantofle na niewielkim obcasie. Skutkiem tego . Pamiętaj zawsze. nie potrafiłbym. że już wcześniej mówiłaś do mnie po angielsku – powiedziałem nonszalanckim tonem. przechodząc na hiszpański. niż mówiąc. – Oczywiście – odparła radośnie. który teraz zamienił się w beżową etolę. Dokonała tego bardzo prostymi. co mówi. Z całą pewnością nie przerażała mnie perspektywa przebywania z tą. bez cienia wątpliwości. ponieważ zmusiło ją do tego pragnienie przetrwania. pod którą nosiła inną. że już się nigdy nie obudzę. które odwiedziłem. Za darmo. że bardzo szczodrze. by się ich nauczyć. abyś był bardziej spokojny. czy możliwość utraty zmysłów albo nawet życia. bez wątpienia z powodu malującej się w moich oczach rozpaczy. Nie można wyjaśnić tego inaczej. Założę się. ale jednocześnie wiedziałem. w innym śnie. – Delikatnie przyciągnęła mnie do siebie. Nie boisz się chyba. – W czym problem? – zapytała. przesuwał mój punkt połączenia w nieprawdopodobnym tempie. iż miasto. a co więcej. tak naprawdę nie miałem się czego obawiać. w którym rozmawialiśmy. Pewnie chwyciła mnie pod ramię i poszliśmy w kierunku placu. że mi nie uwierzysz. to istnieje pewne ryzyko. – Przejdźmy się na plac z tego snu – powiedziała. – Spędzimy ze sobą kupę czasu? – zapytałem. Wyglądała jak typowa przedstawicielka klasy średniej. by dojść do perfekcji. – Miałam mnóstwo czasu. – Dopiero teraz zdałem sobie sprawę. Zło zaś jest jedynie wytworem ludzkiego umysłu. zwykłymi ruchami. – Nie żałujesz chyba swojej decyzji? Jesteśmy czarownikami. – Może powinnam się trochę poprawić. były przykładami jej ostatnich osiągnięć. które miała w małym. by zapamiętać najdrobniejszy nawet szczegół i owego kościoła. Jak wszystko inne. że to się po prostu dzieje. najzwyczajniejszą spódnicę sięgającą do pół łydki. – Co stało się z twoim językiem? – zapytała po angielsku. Sam tak powiedziałeś. w którą zostanie przesunięty. i ówczesnego miasta.

Pochwyciłem też odważnie dwie osoby. Gdy usiadłem na niej i nie poczułem jej pod sobą. jeszcze przed chwilą szedłem z don Juanem z parku do kościoła. że mogę się już nie obudzić. tak trójwymiarowi? – Oto tajemnica zamierzania w drugiej uwadze! –wykrzyknęła nabożnie. że znalazłem się w opałach. Nie chciałem pytać już o nic więcej. Jeśli to naprawdę jest sen – a wierzyłem. – Nie ma żadnego problemu – powiedziałem. Doszliśmy już do placu. bardziej ostatecznie. zacząłem rozglądać się dokoła. Przestałem wirować w górę. wiedziałem. Pomyślałem. iż lecę w górę. Wskazywałem palcem na domy. – Ale jak ci ludzie i te wszystkie rzeczy wokoło mogą być tak prawdziwi. a jednak był to sen. na chodnik. co uważałem za prawdziwe. – Ci ludzie dokoła są tak prawdziwi. Teraz idę z powrotem z kościoła do parku z obiektem tego strachu i jestem tak bardzo przerażony. Potężne szarpnięcie za ramię przywróciło mi świadomość. Pomyślałem. Wzięła mnie pod ramię i w milczeniu doszliśmy do parku. Wskazywałem na ludzi. jakbym spoglądał na niego z góry. myślałem. Obróciłem się do kobiety. Jakie to dziwne. Nie wytwarzali jedynie energii. choć jakoś inaczej – bardziej dojrzale. – To jest to! – wrzasnąłem. To był ostatni cios. Poczułem ich ciała. Chciałem zapomnieć się w tym śnie. która trzymała mnie za ramię. – Śnimy – odparła swym chrapliwym głosem i zachichotała. . aby wykazać słuszność bądź niesłuszność tego założenia. że umieram. na kościół. Nie było to wcale wymuszone milczenie. owładnięty najokropniejszym. że nawet potrafią myśleć. jak jeszcze nigdy w życiu nie byłem. i zapytałem ją o to. – Kontynuujmy nasz spacer. Przez ułamek sekundy widziałem ulotny obraz parku. jak wszystko. Wskazywałem na wszystko. Zacząłem wirować. Kobieta stała i starała się posadzić mnie na ławce. teraz spadałem po spirali w czarną otchłań. Wszystko wydawało się rzeczywiste i normalne. Byli tak prawdziwi. Za to mój umysł pracował na pełnych obrotach. normalnym strachem. Nic w tym mieście nie wytwarzało energii. By odgonić złe myśli. że tak jest w istocie – to istnieje sposób.było niejasne niby –wrażenie strachu. napędzając im chyba wielkiego stracha.

w przechodzących obok ludzi. a w połowie na ziemi. jawi mi się jako Carol Tiggs. wynurzaj. zacząłem odczuwać. Zdobyłem się na ogromny wysiłek i otworzyłem oczy. wzięły się te dżinsy i buty? –bardzo chciałem wiedzieć. Pomyślałem sobie. że jest moim kumplem. która sprzeciwiła się śmierci. którą zobaczysz. – Użyj mojej twarzy – powiedział głos. by nabrać energii. gdy się w nią wpatrywałem. ale nie potrafiłem go zidentyfikować. Zaczynałem odzyskiwać słuch i wzrok. – Otwórz je teraz. Zauważyłem wtedy. Pomyślałem. iż nadal śnię. że to naprawdę jest sen. ale moja świadomość zupełnie nie panowała nad moim ciałem. metalową ławkę. zdałem sobie sprawę. Jeśli kiedykolwiek potrzebowałem obiektywności. Był to znajomy głos. Zobaczyłem drzewa i błękit nieba. była to Carol Tiggs. massa. trzymając moją głowę na swoich kolanach. Wynurzaj się. że coś ze mną jest zupełnie nie tak. ale bezskutecznie. potem spojrzysz na resztę – ciągnął glos. zaraz – powiedziałem do Carol. Carol z niezwykłą ostrożnością pomogła mi usiąść prosto na ławce. że to ta. Do tego ubrany byłem w dżinsową kurtkę i grubą. Wpatrywałem się w twarz kobiety. że mogę poruszać rękoma. zacząłem najpierw jednym okiem przyglądać się wszystkiemu. niewyraźna twarz. a później objąłem ją. nic jej uprzednio nie zwiastowało. nagualu. Przyszło mi również do głowy. do cholery. Pomimo to. I nie była to kobieta z kościoła. Użyj technik ze śnienia! Mój umysł zaczął pracować. Potem przyjrzałem się dokładnie Carol. Poza tym obecność Carol była zbyt nagła. – Patrzę na twoją piękną osobę – powiedziała swoim zabawnym. bawełnianą koszulę. Nie mogłem wyostrzyć wzroku. że twarz zmieniała się za każdym razem. jednak moja zaburzona kontrola motoryczna nasuwała mi podejrzenie. że głos należy do jakiejś Angielki albo Amerykanki. – Zaraz. Była cielesna i nabrałem przekonania. nie mogąc złapać tchu. Miałem na sobie sprane niebieskie dżinsy i znoszone brązowe buty ze skóry. tak jak to robiłem już setki razy podczas śnienia. Sparaliżowana była jedynie dolna część mojego ciała. Byłem tak przerażony i zaskoczony. w połowie na ławce. – Spójrz na mnie! Czy to są moje rzeczy? Czy to ja? Carol roześmiała się i potrząsnęła mną za ramiona. co znajdowało się w moim polu widzenia. wysil się – ponaglał mnie kobiecy głos. Odczułem ogromną ulgę. Świat wokół mnie był zbyt wyraźny. ale nic się nie wydarzyło. że to kobieta z kościoła patrzy na mnie. Przez kilka strasznych chwil rozpaczliwie próbowałem się podnieść. Był dzień! Spoglądała na mnie jakaś zamazana. Znalazłam cię nagiego! – Gdzie? Kiedy? . wymuszonym falsetem – o. W tej samej chwili zauważyłem. – Nie toń. Z wielką ostrożnością spróbowałem wyrazić chęć wstania. a potem znowu w jej twarz. Tak uważnie. robiła to zawsze. – Co ty tutaj robisz? – wykrztusiłem. iż mam niejaką kontrolę. to teraz był na to najlepszy moment.ROZDZIAŁ XIII: NA SKRZYDŁACH INTENCJI – Dalej. – Nie mam takich rzeczy. Zgodność obrazów z obojga oczu przyjąłem za wyznacznik tego. że skoro mam użyć technik ze śnienia. abym mógł uwierzyć. – To moje rzeczy. że kobieta siedzi na ławce. – To będzie twoja baza. że chciałem skoczyć na równe nogi i uciec. Do tej pory leżałem luźno na plecach. Użyj pierwszej rzeczy. Dotknąłem twarzy i rąk Carol. ponieważ przez jedną chwilę moje mroczne podejrzenie mówiło mi. że to prawdziwa Carol Tiggs. a któżby inny mógł to być? – Ale skąd. Kiedy byłem już bardziej przytomny. jak tylko mogłem. potem w drzewa w parku. jako punktu wyjściowego. Potem zrobiłem to samo drugim okiem. by podkreślić naszą przyjaźń i dać do zrozumienia. w zdobioną. że znajduję się w normalnym świecie. – Otwórz oczy – powiedział głos. to muszę znaleźć punkt wyjściowy.

Najprawdopodobniej wysłałby Carol na zwiady. – Nazajutrz po wielkiej fieście – odparła i klepnęła mnie lekko po ramieniu. że nie potrafisz jeszcze rozumować logicznie. Gdy wkraczasz w drugą uwagę i przeżywasz potężny wstrząs energetyczny. że mówi to tylko dlatego. nie zrażona moimi wrzaskami. że byłeś tak długo i tak głęboko pogrążony w drugiej uwadze. To miało sens. Don Juan i ja próbowaliśmy ją wyleczyć. Carol. że czuję się bardzo niepewnie i niezręcznie z tego powodu. że nikogo nie było w pobliżu – zapewniła mnie. Don Juan sądził. który sprzeciwił się śmierci. że wie o tym. –Myślę. która sepleni. wówczas tracisz kontrolę nad mową albo nad kończynami. – Powiedziałeś. Seplenienie sprawiało. Nie mogłam cię przecież nieść całą drogę do domu naguala. iż Carol nie chce być wyleczona. – A kiedy przestałaś seplenić. jakąś godzinę temu. Odparła mi nonszalancko. Sam ci to powiedział? – Oczywiście – odparła. – Co mówiłem. – Kiedy straciłem kontrolę nad ciałem? – Przed chwilą. gdy spostrzegłem. Na wszelki wypadek zabrałam ze sobą rzeczy. Chciałeś tylko spać. gdy wysłał cię. na plac. Powiedziałem jej. To. – Co jeszcze powiedział nagual. – Szukamy cię wszyscy od zeszłej nocy. Sam wiesz. – Jaki dzisiaj dzień? – Nie przejmuj się datami – roześmiała się Carol. że walczysz z tym. a może nawet dłużej – powiedziałem.– Koło kościoła. – Ale co ja tu robię? – Zabrałam cię do hotelu po drugiej stronie placu. – Gdy będziesz bardziej wyśrodkowany. że Carol bardzo to lubi i nie chce tego zmieniać. że już nie sepleni. Poufnym tonem zdradziłem Carol. bardzo pasowało do tego. – Skąd możesz to wiedzieć?! – wykrzyknąłem. Kilka minut temu wybiegłeś z pokoju i tak znaleźliśmy się tutaj. więc nie drążyłem już tego tematu. że dorosła kobieta. – Nie wiedział tego nikt z wyjątkiem don Juana. że ten. – Nie traktuj mnie jak dziecko. abyś mnie odnalazła? – zapytałem. co zrobiłby don Juan. Był to dla mnie dowód tego. rzeczowym głosem. Poza tym ty tego nie znosisz. Przyznanie się do tego. że to zupełnie normalne. która sprzeciwiła się śmierci. nie było trudne. jest kobietą. która sprzeciwiła się śmierci? – zapytałem. – Powiedział. sam policzysz dni. że Carol jest zdolna sama radykalnie się zmienić. . don Juan i ja nigdy nie byliśmy tego pewni. ale czułem. Przyglądała mi się. żeby cię odszukać. iż błąkałem się po okolicy nago. Przyszłam tu. że Carol mówi prawdę. by złagodzić moje zażenowanie. Miło sobie gawędziłyśmy w kościele przez dłuższą chwilę. – Tak się szczęśliwie złożyło. co mówiła. musi być bardzo denerwująca. po czym wybuchnęła serdecznym śmiechem. Wysłał mnie nagual. Spotkałam ją przed tobą. Musimy rozwiązać ją razem. by wyrobić sobie pogląd na sytuację. że wszyscy uważali ją za wyjątkowo miłą i słodką. – Przeoczyłeś fakt. przez całą ostatnią noc. Odzyskasz ją. – Kiedy spotkałaś tę. że nie znosiłem jej seplenienia. że ja również spotkałam tę kobietę w kościele. – Musiałem być z tą. Powiedział mi to jej figlarny uśmiech. – Bardzo długo nad tym pracowałam – przyznała. Poczułem więc niezwykłą satysfakcję i radość. ale doszliśmy do wniosku. Wierzyłem. – Dlaczego nie poprosiłaś naguala o pomoc? – Ponieważ ta sprawa dotyczy tylko ciebie i mnie. który sprzeciwił się śmierci. który chyba nie należał do mnie. Jaki dziś dzień? – powiedziałem obcesowym. Carol? Była kompletnie zaskoczona. gdy mnie znalazłaś? – zadałem jeszcze jedno dręczące mnie pytanie.

jakiej ta kobieta pragnie. – Czy nie ubrałam się zbyt elegancko na tę okazję? Może tak być? Carol zawsze ubierała się wytwornie. – I to nie dlatego. zacząłem odczuwać coś w rodzaju niezwykłej tęsknoty za osobą. gdy już ich pojmały. że przez trzy lub cztery godziny klęczały tam obie. co zobaczyła dzięki kobiecie z kościoła. że istoty nieorganiczne nadal ją ścigają? – zapytałem. nie mogłem się powstrzymać od komentarza: – Dlaczego miałabyś się martwić swoim wyglądem? Nigdy przedtem cię to nie obchodziło. Od kiedy pamiętam. Po chwili poczułem się lepiej i zacząłem nawet odzyskiwać władzę nad ciałem. Wspomniała. Powiedziała. Spędziłam z nią jakieś trzy. dyskutując wyłącznie o łączeniu się naszych ciał energetycznych. że boi się ich bardziej. to właśnie jej wytworny gust. gdy pojął. Chcesz na kimś zrobić wrażenie? . Gdy mówiła. Zgodnie z tym. – Jak podoba ci się moje ubranie? – zapytała nagle Carol. Myślę. zawsze żartowaliśmy z don Juanem i resztą czarowników. było to wówczas. Ten. która sprzeciwiła się śmierci. zanim potrafił przemienić się w kobietę. Jej pytanie zabrzmiało bardzo dziwnie. – Zabrała mnie w inny aspekt swojej intencji – przyznała Carol po chwili namysłu. jakbym był udającym chorobę dzieckiem. a jego możliwości tak ogromne. Przemiana tego. że musi się bronić przed swymi prześladowcami w każdej chwili swego życia. Potem Carol opowiedziała niezwykle intrygującą historię.– Dwa tygodnie temu – odparła rzeczowym tonem. – Czy powiedziała ci. ponieważ nie mogłem uwierzyć. ona jest po prostu częścią naszego życia i naszej linii. – Co oni mogą jej zrobić? – Przypuszczam. iż istoty nieorganiczne uważają pierwiastek żeński za niezniszczalny. a przynajmniej nie takiej. iż jego przedstawiciele nie dają się złapać w pułapki ani usidlić i w zasadzie nie można ich utrzymać w niewoli. a czarownikami? – Spotkałam się z nią. Nie miałam energii. – Oczywiście. o których wiedziała kobieta. że spędził w niewoli może nawet tysiące lat. jak uciekła swoim prześladowcom. ponieważ nagual powiedział. że była mężczyzną i z powrotem ją zniewolić. Carol pomogła mi wstać z chodnika i z niepokojem obejrzała moje nogi. Nie było żadnego innego powodu. który sprzeciwił się śmierci. że zawsze podążała śladem nas wszystkich. którą mogłabym jej podarować. a zwłaszcza naszym. cztery godziny. jak łatwo się łączymy. że ją ścigają – zapewniła mnie Carol. Potem Carol powiedziała niedbałym tonem. Położyła moją głowę na swoich kolanach i głaskała mnie. – Ona wie wszystko o tobie i o mnie – ciągnęła Carol. które ludzie nazywają światem podziemnym. źrenice. że natychmiast wydalono go z królestwa istot nieorganicznych. mój kark i plecy. Carol wymieniła zdarzenia. któremu udało się ją nabrać. zanim przyszedł nagual i mnie zabrał. Zrozumiał. że ciągle odczuwam skutki wstrząsu energetycznego. Jeśli było cokolwiek pewnego w związku z nią. –Nie było to dla mnie wielkie wydarzenie. Wyciągnąłem ręce. – Czy cały ten czas byłyście w kościele? – zapytałem. kiedy działaliśmy razem. że mogą sobie uświadomić. oczywiście również wpadł w sieci istot nieorganicznych. że kobieta z kościoła doskonale wiedziała o moim starciu z istotami nieorganicznymi i o niebieskim tropicielu. –Powiedziała mi. w kobietę była tak całkowita i dokładna. Wierzą one. która właśnie w tamtej chwili siedziała przede mną – za Carol Tiggs. – Pokazała mi. ale straciłem równowagę i spadłem z ławki. dawały im moc i czyniły łącznikami między naszym światem a ich królestwem. że jest to jego droga wyjścia z tego świata. Zapragnąłem bardzo ją objąć. że jej jedyną zaletą jest biegłość w kupowaniu pięknych ubrań i noszeniu ich z gracją i we wspaniałym stylu. niż można to sobie wyobrazić. który sprzeciwił się śmierci. że jest on tak elastyczny. Carol oceniła. że ty i ja wzajemnie się uzupełniamy. że jej coś powiedziałam. Nasze ciała energetyczne już wielokrotnie się łączyły. – Po co więc się z nią spotkałaś? Czy kontakty z kobietą nagualem to również część układu między tą. Nie pamiętasz? Rozmawiałam z nią o tym. Istoty nieorganiczne. każdy czarownik starożytności nieodmiennie padał ofiarą istot nieorganicznych.

oczywiście – odparła. – Kobieta z kościoła nas uśpiła. – We wszechświecie istnieje tylko energia. a jedynie wspominała o tym. szczerze zdumiony przejrzystością jej wyjaśnień. Ty tego nie pamiętasz. – Tak samo jest z moim wyglądem. Podobnie jak jej wyobrażenie miasta z teraźniejszości. że jesteś bosko piękna – powiedziałem. lecz również pomogła ci potem przekroczyć czwartą bramę śnienia. sen o mieście ze współczesności. Próbowałem zrozumieć. – O czym ty mówisz? Przypominasz mi teraz naguala. odrażająca. do swojej intencji. przenosząc twoje ciało energetyczne w inne miejsce. – To niemożliwe! – wybuchnęła Carol. . lecz w przeszłości. Po długiej chwili milczenia Carol zadała następne pytanie: – Co jeszcze kobieta z tobą zrobiła? Opowiedziałem jej drugi sen. – Wiem. by przekroczyć czwartą bramę śnienia. a energia jest tylko tu i teraz. – Jak spędziłeś czas z tą. przeciętna. – We wszechświecie nie ma przeszłości ani przyszłości. że Carol jest bardzo pociągająca. natomiast ja tak. że kobieta wyjaśniała jej bardzo szeroko arkana tej sztuki. który sprzeciwił się śmierci. Carol? – Przy pomocy tej. Jest tylko chwila obecna. a nie twój wygląd. atrakcyjna. Przypomnij sobie. o których don Juan nigdy nie mówił. Carol operowała pojęciami. która sprzeciwiła się śmierci. – Byłbyś zdziwiony. władcza? Pomyślałem przez chwilę i doszedłem do wniosku. – Właśnie teraz zamierzamy w drugiej uwadze – ciągnęła Carol. ponieważ nigdy przedtem nie zastanawiałem się nad jej urokiem. Carol przerwała i zapytała mnie. to wyobrażenie ciągle w niej pozostaje. Doprowadzał mnie do szaleństwa swoją tajemniczością. Najwyraźniej wyobraziła je sobie w przeszłości. ale Carol znowu się odezwała. głównie o pierwszym śnie. że to była przeszłość – powiedziałem. Carol zapewniła mnie dość wymijającym tonem. odpychająca. – A nie mówiłam? – powiedziała. – Ten sam kościół. ciebie tutaj. – Kobieta z kościoła zabrała cię do swojego snu. jak ważny jest mój wygląd – roześmiała się. iż ta. –Ważniejsze jest to. przekroczyłeś czwartą bramę śnienia – wyjaśniła. Nie daj się prosić. która sprzeciwiła się śmierci? – zapytała. czy kobieta z kościoła wyjaśniła mi. Powiedziałem. Po długiej chwili milczenia. co oznacza zamierzanie w drugiej uwadze. która sprzeciwiła się śmierci. Jest to jedyny sposób. –Prawdę powiedziawszy. co to oznacza. – Nie tylko zabrała cię do swej intencji z przeszłości. – Mój wygląd jest dla nas obojga sprawą życia i śmierci. że wydaje mi się. – A zatem to musi być właściwy wygląd – odetchnęła. podczas której nie byłem w stanie wydobyć z siebie ani jednego słowa. które istnieje obecnie. To było bardzo dziwne uczucie. nieskończona i zawsze obecna wyłącznie tu i teraz. ale tylko w jej intencji. – Pomyśl przez chwilę – nalegała. że w zasadzie nie wyjaśniła dokładnie. wiedząc. a mnie w Tucson. – Więc co się ze mną stało. ale inne miasto. jesteś wprost oszałamiająca. przytłaczająca. Opowiedziałem jej zwięźle o moim przeżyciu. jak omawiał ze mną spotkanie z tym. co kryje się pod tym stwierdzeniem. co się dzieje z tą. – Uważam. co ci powiedziała kobieta: drugi sen jest zamierzaniem w drugiej uwadze. Zabrała cię do swojego wyobrażenia tego miasta.– Na tobie. – Skąd wzięłaś te niezwykłe idee? – zapytałem. To tajemnica podwójnych pozycji. A potem zasnęliśmy w naszym śnie raz jeszcze. – Ale to chyba nieodpowiedni czas – zaprotestowałem. – Czy ta tajemniczość była usprawiedliwiona? – zapytała bardzo poważnie Carol. Jak ci się podobam? Jestem pociągająca. – Bez dwóch zdań – przyznałem. pokazała mi to miasto. Pamiętałem dobrze. która sprzeciwiła się śmierci.

Milczałem przez chwilę. Byłem jednakże tak zmęczony. – Nagual to bardzo przebiegły stary czarownik – odparta ze śmiechem. aby o tym myśleć. Zapewniła mnie. że kobieta z kościoła dała ci jednak dar. abstraktu. a śmierć nie jest rozwiązaniem. A potem myśli i słowa buchnęły ze mnie jak z wulkanu. Carol poprowadziła mnie przez plac do jedynego hotelu w mieście. a szczególnie jej uśmiech. Opowiedziałem Carol. gdy cię odnalazłam. –Nie chciałem po prostu niczego. ale wszyscy tam znają miejsce naszego pobytu. że ponieważ jestem nieczuły na strach. A niezły musiał to być widok – Carol Tiggs całująca i głaskająca mnie po twarzy i ja perorujący z rozgorączkowaniem o przejrzystości jej wyjaśnień i moim spotkaniu z tą. – Byłeś z tego taki dumny. Słowa Carol były precyzyjne i rzeczowe. . natychmiast rzuciłbym się jej na szyję. że nie mam jeszcze dość energii. co tak naprawdę mi zdefiniowała. że jeśli zamknę oczy albo przestanę mówić. nie brzmiało jak moje słowa. że to strach sprawia. by nas obserwować. a potem betonowymi schodami weszliśmy na pierwsze piętro. czego obawia się najbardziej. Zdefiniowała coś. Minęliśmy róg i poszliśmy wzdłuż ulicy do wejścia do hotelu. Potem zauważyłem retorycznie. jest utrata naguala. ducha. Byłem rozgorączkowany. – Myślę. mam za prowadzić cię do hotelu i nie ryzykować holowania cię przez całe miasto. że don Juan nigdy nie mówił mi o niczym takim. ponieważ bez niego nie miałbym po co żyć. Czułem. To. dokładnie naprzeciwko kościoła. – Może nie wiedział – powiedziała Carol. lecz pojednawczy. co uważałem za niemożliwe do zdefiniowania. która mogłaby zmusić mnie do pozostania na jednej ścieżce. W darze dodała swoją energię do naszych. – W porównaniu z utratą naguala – powiedział don Juan z prawdziwym żarem w głosie – śmierć jest niczym. że od razu przeciwstawiłem się jego słowom. Zbyt wiele było nie wyjaśnionych wątków. z wyjątkiem strachu. która sprzeciwiła się śmierci – powiedziałem. Gdy już mogłem chodzić. Jej słowa. Don Juan powiedział wówczas. Ludzie chodzili wokół placu. czując dziwną pustkę. Nie jestem już zdolny do odczuwania niczego. choć nie miałem pojęcia. która sprzeciwiła się śmierci. prosto do nieprzytulnego pokoju. musi być dla mnie miłość. twarzą w dół. którego nigdy przedtem nie widziałem. Gdybym mógł się poruszyć. Ogarnęła mnie nagła fala nerwowego niepokoju i usiadłem na łóżku. chociaż niczego od niej nie chciałeś. Powiedziałem Carol. jaką wyrzuciłeś z siebie. że byłem już tam wcześniej. ani pokoju. chełpiąc się. jak do tej pory jedyna odpowiedź. chociaż z drugiej strony wszystko wydawało się tak uporządkowane. – Nigdy ci nie powiedziałem. to siłą sprawczą. abyśmy mogli przemieszczać się w przód i wstecz na istniejącej tu i teraz energii wszechświata. która nie całkiem mnie zadowoliła. jak spierałem się z don Juanem na początku naszej znajomości. Ja jednak w ogóle nie przypominałem sobie ani hotelu. że nie miałem siły. że nie przyjąłem daru tej. Była to. – Chcesz powiedzieć. ale byłem zbyt podekscytowany. siadając przy mnie. iż kroczy prostą ścieżką. jaką posiadam. że jeśli znajdę cię po tym energetycznym maglu. przyglądając się nam bacznie od czasu do czasu lub przystając przed nami. Wyciągnąłem nogi i położyłem głowę na poduszce. a ton jej głosu nie był obelżywy. by pójść do domu don Juana. zwracając się twarzą do Carol. – Skąd mogliby o tym wiedzieć? – zapytałem. – Skąd o tym wiedziałaś? – Ależ sam mi to powiedziałeś – zaprotestowała. a tym. Chciałem tylko spać. że mnie źle zrozumiałaś – powiedziałem. co relacjonowała. że dalej szedłem już z wielką radością. To była pierwsza rzecz. Przeszliśmy przez surowy hol. Nie czułem niczego. Gdy w podnieceniu perorowałem. że nie czułeś się dumny z powodu odrzucenia jej daru? – Nie.Carol powiedziała: – Myślę. Carol twierdziła. to natychmiast zasnę. Po prostu osunąłem się na łóżko. Mój strach przed utratą naguala jest jedyną rzeczywistą rzeczą. na jej twarzy malował się uśmiech uszczęśliwienia. usłyszawszy jego wyznanie o motywach pozostania na ścieżce wojownika. co odsunęłoby mnie od mojego celu. przyniosły mi taką ulgę. jak jasno mi to wyjaśniła. – To właśnie on powiedział mi. Nie spierałem się z nią.

– Ośmielę się nie zgodzić – powiedziała cicho. która sprzeciwiła się śmierci. To zabrzmiało sensownie. . że czarownicy nie mają ani czasu. położyłem się znowu na łóżku. Jako tako przekonany. Leżałem w łóżku i usiłowałem sobie przypomnieć. Carol mówiła dalej. że pędzisz na oślep. strach jest jedynym stanem. Wstałem z łóżka i sprawdziłem każdy przedmiot w pokoju i w łazience. Carol błagała mnie. miałem wyraźne wrażenie. Mogę ci przysiąc. – Uwielbiam cię. – Strach jest niczym w porównaniu z miłością. W skrytości ducha pogardzałem nim z tego powodu. Poczułem kompletne zdezorientowanie. że nie udało mi się dotrzeć do czegoś nieokreślonego. że śnię. Niezwykle poruszony. – Przeszedłeś potężne starcie. w tym dziwnym. – Czuję to. Jest dzień.Don Juan odparował wtedy. że mimowolnie zacząłem płakać. która daje mi siły. nieprzytulnym pokoju. Ale zrobimy to po ciemku. że gdy przychodzi czas prawdziwej próby. Bała się. – O czym ty mówisz. Takie słowa były nie do pomyślenia wśród czarowników z linii don Juana. Leżeliśmy tak w zupełnym milczeniu przez długą chwilę. Nie tęskniłem za towarzystwem drugiego człowieka. najzupełniej prawdziwe. Strach sprawia. ale twoje oczy nie mogą się jeszcze właściwie przystosować do słabego światła w tym pokoju. Wróciłem do łóżka. że ani przez chwilę nie przyszło mi do głowy. by okazywać sobie podobne uczucia. tęsknotę za ludzkim ciepłem. chyba zgadzała się ze mną. zapytałem o to Carol. abyśmy okazywali sobie głębsze uczucia. jak przedtem. ale gdy znów zasłoniłem zasłony. że jedyną rzeczą. Odsłoniłem zasłony i wyjrzałem za okno. nie zwróciwszy uwagi na to. Przyniosła mi również głęboki smutek. Pomyślałem. Nie znałem. Usiadłem prosto w jednym ruchu. A ja byłem przepełniony tak przytłaczającą miłością do niej. którego nigdy przedtem u niej nie widziałem. Carol Tiggs była kobietą nagualem. co ja. Carol się uśmiechnęła i objęła mnie. Chwyciłem w palce prześcieradło. Mój umysł był bardzo rozchwiany. Tak naprawdę. moje tęsknoty były abstrakcyjne. Nie było potrzeby. co do siebie czujemy. co ty czujesz – odezwała się nagle Carol. nie wiedzieliśmy nawet. Położyła się obok mnie i oparła głowę na moim ramieniu. że tak powiem. Don Juan nauczył nas. W pokoju panowała niesamowita ciemność. Carol posłała mi dziwne spojrzenie. – Koło zatoczyło pełny obrót – powiedziałem do Carol. że uzna moje słowa za śmieszne. w pokoju zapadła noc. Jak tylko Carol zgasiła światło. Wyciągnęła rękę i zgasiła światło nad łóżkiem. – Skończ z tym absurdalnym śledztwem. co w chwili większej przytomności umysłu wydałoby mi się zupełnie irracjonalne. Tak głębokie zanurzenie w drugiej uwadze trochę cię przemaglowało. Możesz to zrobić. że postępujesz inteligentnie. jakby całą moją wiedzę na ten temat wymazano z mojej pamięci. Zupełnie. Ale Carol nic nie odrzekła. – I spójrz na mnie teraz. – Zaraz zacznę płakać z tęsknoty za ludźmi. wróć do łóżka i odpocznij. Obróciłem się do Carol i wymamrotałem coś. Westchnęła. To miał być żart. Wszystko było najzupełniej normalne. – Nie doszedłeś jeszcze do siebie – powiedziała Carol uspokajająco. czy znam tę tęsknotę. – A teraz ty spróbuj poczuć to. Było prawdziwe. Przesunąłem rękoma po łóżku. ale nie słuchałem. jest strach przed utratą naguala. – Unosi nas dar intencji od tej. która przyniosła mi wspaniałe uczucie spokoju i harmonii. że gdy zgasiła światło. miłość sprawia. by wskazać na coś palcem. uważając jego słowa za przejaw ograniczenia. Carol? To czarownicy się teraz zakochują? Nie odpowiedziała. To było łóżko! Wychyliłem się i omiotłem dłońmi zimną podłogę. – Odpuść już sobie – powiedziała. Wytłumaczyłem Carol. – Twoje ciało energetyczne porusza się do przodu na świetlistych włóknach energii wszechświata – szepnęła mi do ucha. – Rozpadam się – powiedziałem do Carol. były czymś w rodzaju żalu. Na zewnątrz był dzień. bym wrócił do łóżka. Szarpnięcie strachu poraziło mnie niczym prąd. Nigdy przedtem nie zdarzyło mi się nic podobnego. że znowu ucieknę i znajdę się na ulicy. za obecnością drugiego człowieka. w pokoju zapadła noc. który przynosi wojownikowi jakąś korzyść. ani potrzeby. natychmiast ogarnął mnie bardzo uczuciowy nastrój. oczywiście.

Dzięki nim śnimy teraz siebie w innym czasie. Poszedłem do kościoła. Było całkiem ciepło. tak jak robili to czarownicy starożytności. I nikt nie zdoła tego wytłumaczyć. że we śnie rzeczywiście widziałem szczegóły architektury budowli. Zapytałem ją nawet. a gdy w końcu mnie dosięgnie. gdy spostrzegłem. Zresztą mój schemat weryfikacji i tak nie miał dla mnie żadnego znaczenia. w pokoju nie było nikogo. która wynajęła pokój. – Ale wkrótce tak będzie. Szybko się ubrałem i zszedłem do holu. Odsunąłem ją i usiadłem. – Stracisz świetną lekcję. Zaczęło mnie wciągać coś. – Carol Tiggs w ogóle z nami nie było – powiedział. Uwierz mi. Śnij swą intencję mnie. niepokoił mnie. Nigdy nie traktowała poważnie abstrakcyjnego myślenia. choć nie obeszło mnie to wcale. – Jeszcze nie – roześmiała się. ponieważ nie miałem energii. Ale w tej chwili robimy coś. Słyszałem odległy głos Carol szepczący mi do ucha: – Śnimy siebie samych. ale wtedy pochłonął mnie wir. która sprzeciwiła się śmierci. który dopiero nadejdzie. Wszyscy przypatrywali się sobie wnikliwie. że Carol nie ma umysłu filozofa. – Nie bądź śmieszny – powiedziała. czego jeszcze nigdy nie robiliśmy – zamierzamy w drugiej uwadze. Darem od tej. Wiedziałem to od początku. nie zrażona moim oskarżeniem. że to właśnie on wysłał Carol po mnie. Wybiegłem na ulicę w nadziei. Na dole szef hotelu powiedział mi. że Amerykanka. Gdy się obudziłem. gdybym nie był tak wykończony. że rozumiem. Zobaczysz. że jest ze mną? – zapytałem tknięty mglistym podejrzeniem. Don Juan przyjął mnie tak. Sposób. były skrzydła intencji. Byłem zbyt śpiący. Poza tym chciałem otrząsnąć się z dziwnej senności. skąd to całe zamieszanie. Mówisz zupełnie jak don Juan. że nie mogę mieć jednak całkowitej pewności. udającą Carol. W mojej głowie zadźwięczał sygnał alarmowy. Ton głosu don . Poszedłem wolno w stronę domu don Juana. by się przejmować. – Carol nie powiedziała wam. Spojrzałem na don Juana i powiedziałem. Już nadchodzi. Nikt nie odpowiedział. Byłem pewien. jakbym wracał zza grobu. ale nie było po niej śladu. że tam jest i czeka na mnie. – Gdzie byłeś? – zażądał wyjaśnień don Juan. – Ty nie jesteś Carol! – krzyknąłem. Nie miałem pojęcia. Nie pojmowałem. ponieważ to się po prostu stanie. Uciszyła mnie delikatnie i wyszeptała mi do ucha: – Oczywiście. którą ciągle czułem. – Co się z tobą dzieje? – zapytałem. Don Juan bez słowa krążył po pokoju.Miałem dość energii. – Jesteś tą. – Nic nie wiemy – warknął don Juan. jak długo spałem. że ją złapię. nie widząc przy sobie Carol. Nie byłem przekonany. ale przecież wiedzą o tym. Czułem się rozczarowany. co mówi Carol. właśnie przed chwilą wyszła. Zupełnie beznamiętnie wytoczyłem kiepski kontrargument. – A ty zniknąłeś na dziewięć dni. ale nie miałem już energii na dalsze spory. jestem Carol. Zdziwiłem się szczerze. że spędziłem noc z Carol w hotelu przy placu. Zawsze żartowaliśmy między sobą. Odparłem. co to wszystko oznacza. – Całkiem się zmieniłaś: Carol – czarownica –filozof. że wcześniej czy później zaczniesz sobie folgować. a ja po prostu tego nie pamiętałem. czy sama rozumie. iż miałem wrażenie. Carol roześmiała się. Było południe. ciągle szukając Carol. ale nie zrozumiałem. Wszyscy byli w najwyższym stopniu poruszeni i przyglądali mi się ze wszystkich stron z nie skrywaną ciekawością. Może razem z don Juanem przypatrywaliśmy się wcześniej tylnej ścianie kościoła. które na pewno by mnie bardzo zaniepokoiło. w jaki Carol wyrażała te zawiłe prawdy czarowników. Carol odpowiedziała coś. W czasie. Jedynie moje wyczerpanie sprawiło. aby jej poszukać. by zrozumieć. Wiedziałam. słońce świeciło na bezchmurnym niebie. która sprzeciwiła się śmierci. co przypominało wielkie wiry z mojego śnienia. Zamierz mnie w przód! Zamierz mnie w przód! – Zostań tu ze mną na zawsze – wyraziłem ostatkiem sił swą najgłębszą myśl. bycie czarownicą –filozofem będzie dla mnie najprostszą rzeczą pod słońcem. Chciałem roześmiać się z własnego głosu. Mój głos brzmiał jak taśma w zwolnionym tempie. żeby wrócić do domu. że to stwierdzenie z miejsca mnie nie powaliło.

że to wszystko prawda. i jak ta omal nie umarła ze śmiechu. I znowu bezskutecznie. co zaszło między tą. bym się nie odwracał i nie patrzył na hotel ani na kościół. –Po prostu nie lubię przymusu. że tak wiele pamiętam i mimo zmęczenia. że można tak kogoś kochać. Nie pamiętałem nic takiego. z którym wcześniej rozmawiałem. Raz jeszcze spróbowałem przypomnieć sobie coś. iż nigdy nawet nie przypuszczałem. że nie miałem nic do powiedzenia. Słuchał uważnie każdego mojego słowa i potrząsał rytmicznie głową. jakbym nagle oszalał. don Juan rzucił uwagę: – Zastanów się nad tym – powiedział. Don Juan i jego dwie towarzyszki nakłaniali mnie. grzecznie wysłuchał naszego opisu Carol Tiggs. Doszedłem do wniosku. Zdawało mi się. że kierował to pytanie do siebie. mimo usilnych starań. jak bardzo don Juan jej nie znosi. Byłem zaszokowany tym. że musiałem to zrobić wówczas. by spodobało im się to. bym koniecznie przypomniał sobie. lecz swoje własne. którzy sprzeciwili się śmierci. Mój kontakt z Carol Tiggs z hotelu jest tylko czubkiem góry lodowej. Byłem jednak tak odrętwiały. ale don Juan wyciągnął mnie siłą z domu i zaprowadził do hotelu. ale nie tym razem. która sprzeciwiła się śmierci. bym wreszcie przestał gadać bzdury. – To nieprawda. zwracając się do wszystkich. która sprzeciwiła się śmierci. kiedy to usłyszała. – Wskazywanie małym palcem jest skuteczniejsze –powiedziałem do don Juana zupełnie bez cienia wyrzutów sumienia. Zanim zdążyłem zaprotestować czy się wytłumaczyć albo choćby powiedzieć cokolwiek. czego cię nauczyła i co z tobą robiła ta. ta. – Jeżeli w dalszym ciągu nie możesz przypomnieć sobie wszystkiego. nakazał. jak kretyńsko się wydzierałem. – To potworne. I że pokochałem Carol Tiggs tak mocno. Mimo tytanicznego wysiłku nie potrafiłem tego zrobić. Napięcie złagodziła chwila wesołości. że nigdy nie widział ani mnie. Jeszcze nigdy nie widziałem. ogarnęła mnie fala nieprawdopodobnego . mogę im to przekazać. Potem usiadł na ławce i z głęboką troską w głosie ostrzegł mnie. gdy opowiedziałem im. to o ileż trudniejsze musi być przypomnienie sobie tego. Nerwowe rozgorączkowanie don Juana i jego dwóch towarzyszek sięgnęło zenitu. Chciałem powiedzieć coś więcej. gdy się obudziłem w pokoju hotelowym. lecz oświadczył stanowczo. kiedy zmieniłem ubranie. Wtedy zapewne włożyłem swoje ubranie. Ja zaledwie przenosiłem cię na wyższy poziom świadomości. Nie mogłem sobie jednak przypomnieć. Don Juan poprosił. które potwierdziły jego słowa. by don Juan zbaraniał aż do tego stopnia. przeniosła cię do innych wszechświatów. która sprzeciwiła się śmierci. – Dla tych. że nie mam już na sobie rzeczy Carol. lecz spuścił głowę. kiedy zmieniłem ubranie. czego cię nauczyłem i co robiłem z tobą w drugiej uwadze. czy moje wrzaski wywołały u niej jeszcze jakąś reakcję poza śmiechem. dziewięć dni to jedynie sekunda. co mogłoby rzucić światło na tę sprawę. Poczułem się mały i pokonany. że jej nie znoszę – zaprotestował. W stosunku don Juana do mnie zawsze była nutka humoru i braku powagi. że w tej chwili nie mam najmniejszego pojęcia o tym. – Cóż to wszystko może znaczyć? – zapytał głośno don Juan. by widzieć we śnie tej. a moim ciałem energetycznym w drugiej uwadze. Wezwał nawet pokojówki. abym możliwie najdokładniej opowiedział im. że zrobił to celowo. ale dla nas to cała wieczność. Zanim zdążyliśmy go przeciąć i skierować się do domu don Juana. – Opuśćmy to przeklęte miejsce – powiedział i delikatnie wyprowadził mnie z hotelu. Spojrzałem na moje buty i natychmiast sobie uświadomiłem. wytłumaczyć się. Nie sądzę. co zaszło między tą. że bardzo polubiłem tę kobietę i nie mam do niej żadnych uprzedzeń. a mną. choć w pamięci miałem białą plamę. jedną nogą byłem jakby zupełnie gdzieś indziej. Ten sam szef hotelu. jaki narzucają dawni czarownicy. opowiedziałem mu o moim ubraniu. jedynie jej wesołość i uwagę. która sprzeciwiła się śmierci. ani jej. Gdy znaleźliśmy się na zewnątrz. Powiedziałem. która sprzeciwiła się śmierci.Juana i głęboka troska pozostałych były wyraźnymi dowodami na to. Patrzyli na siebie tak. Mój umysł był pusty. Don Juan zapytał. że przez dziewięć dni byłeś w drugiej uwadze – ciągnął don Juan. co powiedziałem. pozbawiony wszelkich uczuć i wspomnień. Nie czułem się jednak pokonany. Dotarliśmy do placu. sądzę.

Zabrała cię ze sobą. moim zdaniem. że nie ma już żadnej Carol Tiggs. ale musiałem się poddać. by tego dokonać. To było mistrzowskie posunięcie tego. W tej samej chwili jakaś myśl uderzyła najwidoczniej don Juana. Użyła ciała energetycznego Carol i twojego. którego zakres urąga ludzkiej wyobraźni. który sprzeciwił się śmierci. – Myślę. typowy dla poczynań dawnych czarowników. Ich spojrzenia strzelały na lewo i prawo. Carol Tiggs z czystej intencji. w której. zobaczyła ostateczną drogę ucieczki. . – Przed tobą tytaniczna praca. że doświadczysz tych wszystkich możliwości. jak powinno. że Carol i kobieta podczas swego spotkania mogły dojść do pewnego rodzaju porozumienia energetycznego. rozległym i bezkresnym. jeśli chcesz pojąć ten niepojęty manewr. który sprzeciwił się śmierci. że wszystko idzie tak. – Darem tej. – Ona jest zdolna wykonać ten manewr i dużo więcej. Kilka razy byłem bliski skondensowania tych obrazów w poczucie mojego zwykłego ja. Nie oznacza to tylko i wyłącznie. mieszanina wspomnień o kobiecie z kościoła i Carol Tiggs mówiącej do mnie w ciemności hotelowego pokoju. ponieważ była kobietą z kościoła. Don Juan wstał i ruszyliśmy w milczeniu w kierunku domu. gdzie niemożliwe może się stać wykonalne. od jednej do drugiej. że ten. kobieta z kościoła była jednak potężniejsza i bardziej złożona. skorzystała z ciała energetycznego Carol Tiggs i stworzyła jej postać z hotelu. Twój los jest jej losem. odniosłem wrażenie. nie miałem dość energii. nie miało dla mnie żadnego sensu. są nieograniczone możliwości śnienia – powiedział wolno i z rozmysłem. mierząc mnie od stóp do głów. Raz jeszcze przyjrzał mi się uważnie. Stworzenie we śnie hotelu.optymizmu. do którego tak przywykłem. Don Juan powiedział. Don Juan rozłożył szeroko ramiona i wreszcie się uśmiechnął. i kobieta z kościoła to różne postaci tej samej energii. Połączyły się i odleciały na skrzydłach intencji. – Możemy jedynie zawyrokować. że już czułem na sobie jego miażdżący ciężar. Nie pamiętasz. zanim zdążyłem wyrazić swoją obawę. ona wyzwoli się razem z tobą. Ale nie martw się o Carol – powiedział don Juan. świecie. Don Juan wyjaśnił im. że ta. w innym świecie. co śniliśmy razem z kobietą z kościoła. – Jedną z nich był twój sen o Carol Tiggs w innym czasie. don Juanie? – zapytałem oszołomiony. za której sprawą śniłeś o innej Carol Tiggs. w jakiś niejasny. Carol Tiggs z hotelu była tak zatroskana o swój wygląd. – Wszelkie nasze spekulacje są całkowicie bezużyteczne – powiedział cicho i spokojnie don Juan. w przód. Zamierz mnie w przód!" – Co to oznacza. że kobieta z kościoła pokazała ci. co mówił don Juan. Przypatrywał się mi. by wyrwać się z łańcuchów. – To oznacza. Ogrom tego wszystkiego zaczął tak mnie przytłaczać. Dodał. Czułem. – To znaczy? – Jeśli się wyzwolisz. jak to robić – powiedział wolno i z rozwagą. że pewnego dnia wszystkie je zrozumiesz. To. Gdy już przejęła kontrolę nad sytuacją. W tym momencie poczułem. bo spojrzał z niedowierzaniem na swoje towarzyszki. że nie szukały li tylko u siebie potwierdzenia. oznacza to również to. lecz obrazy. Skorzystała z twojej oferty i wzięła za darmo twoją energię. jak sądzę. bardzo się mylił. która sprzeciwiła się śmierci. która sprzeciwiła się śmierci. miasta i Carol Tiggs było dla niego tylko przykładem biegłości dawnych czarowników w śnieniu. o nieskończenie potężniejszej Carol Tiggs. lecz najwidoczniej miało dla jego towarzyszek. Byłem pewien. że jego zmartwienie wynika z jego niewiedzy o tym. Właściwie nie były to myśli. że muszę wyjaśnić mu pewną sprawę. – Jak to wszystko się skończy? – zapytałem don Juana. złowrogi sposób. don Juan zatrzymał się i obrócił się do mnie twarzą. że jednocześnie uświadomiły sobie to samo. co mówiła? “Śnij swą intencję mnie. jakby szukał na moim ciele jakichś znaków. wyrażając tym samym wielkie rozradowanie. Nie ma już również kobiety z kościoła. Nie odpowiedział. – Jak zamierza to zrobić? – Poprzez Carol Tiggs. Zanim doszliśmy do domu. Najróżniejsze myśli tłoczyły mi się w głowie. Bardzo je to poruszyło. gdy nieco rozjaśniło mi się w głowie. pod postacią kobiety z kościoła.

dokąd odeszli czarownicy starożytności. która sprzeciwiła się śmierci. że jego rozstrzygnięcia są ostateczne. niesamowity sposób. To była Carol. co się dzieje. najbardziej przerażająca rzecz. że uczyniła z niego całkowitą rzeczywistość. – Ale nie ta Carol. – Ale. że odeszła? – Odeszła z tego świata – powiedział don Juan. więc kobieta z kościoła podarowała ci coś abstrakcyjnego: możliwość wznoszenia się na skrzydłach intencji. Sam pomagałeś kobiecie z kościoła snuć ten sen. – Co masz na myśli. mówiąc. jej zaczątkiem była mieszanina nieświadomości tego. czyż nie? – Jak myślisz.– W hotelu byłem z prawdziwą Carol Tiggs – powiedziałem. Przebudzałem się. i ja również tam byłem. Świadomość samego siebie zaczynała stawać mi się znajoma. Carol Tiggs odeszła. Powiedziałem ci. którą obaj znamy. ponieważ don Juan dodał z naciskiem: – Takie jest śnienie. że jest tą. – Ale pewnego dnia odnajdziesz nową Carol Tiggs. są nieograniczone możliwości śnienia. Nie chciałeś niczego konkretnego. – Oczywiście. Powinieneś już wiedzieć. ale jeszcze nie w pełni ją kontrolowałem. jaka istnieje. dokąd odeszła? – Tam. Carol stworzona z czystej intencji. Na mojej twarzy musiał się malować wyraz niedowierzania. że otrzymasz najdonioślejszą w życiu lekcję o śnieniu. Powoli przebijała się jednak przez mgłę snu. don Juanie. Mówiłem ci. tę z pokoju hotelowego z twego snu. ale po dokładnym zastanowieniu nie mogę dłużej podzielać tego poglądu. To sztuka dawnych czarowników. że niezgłębione czai się tuż za rogiem. że to była Carol – zgodził się don Juan. – Carol Tiggs odeszła – odparł don Juan. Znalazła się w tym hotelu w jakiś dziwny. Poczułem nerwowe ukłucie w splot słoneczny. . To była Carol ze snu. – Przez chwilę również myślałem. co stało się z Carol Tiggs? – zapytałem. że darem tej. która sprzeciwiła się śmierci. jak myślisz. Jej sztuka polegała na tym. i złowrogiego przeczucia.