You are on page 1of 352

Robert M.

Wegner

Opowieci z meekhaskiego pogranicza


Pnoc Poudnie

2009

PNOC Topr i skaa

Honor grala

Shadoree nadeszli dokadnie z tej strony, z ktrej si ich spodziewano. Dwunastu objuczonych jak muy mczyzn wyonio si z lasu na wschodnim kracu hali. Zatrzymali si na skraju drzew. Wygldali, jakby szli bez przerwy przez ostatnie kilka dni, brudni, zaronici, zdyszani. Zblia si wieczr i soce wiecio im prosto w oczy, a rozlega poa hali, lekko pofadowana i skrzca wieym niegiem, wygldaa czysto i spokojnie. Wabia, obiecujc atwiejsz drog i brak zasadzki. Oczywicie kamaa. Pierwszy z mczyzn postpi kilka krokw naprzd, zapadajc si po kolana w mikki puch. Wida nieg spad nie wczeniej ni zeszej nocy. Przybysz poprawi wielki wr na ramionach, warkn co do reszty i ruszy przed siebie, najwyraniej zamierzajc przeci hal wp, najkrtsz drog. Inni ruszyli za nim w kilkustopowych odstpach. Po jakich stu krokach przewodnik zatrzyma si, ciko dyszc, i da zna drugiemu w kolejnoci, eby go zastpi. Sam poczeka, a reszta grupy go minie, i zaj miejsce na kocu. Po nastpnych stu krokach nastpia kolejna zmiana, potem jeszcze jedna. Jak na ludzi, ktrzy najpewniej mieli za sob caonocn wdrwk, utrzymywali nieze tempo. W kwadrans przebyli poow drogi. I wtedy hala ich zdradzia. nieg po obu stronach wycignitej w dugi w grupy eksplodowa w kilkunastu miejscach. Z tumanw lodowego puchu wyskoczyy owinite w futra, wymachujce broni postacie. Powietrze przeszy krzyk: Grska Stra! Rzuci bro! Shadoree ani myleli sucha. *** Chwil pniej byo po wszystkim. Porucznik Kenneth-lyw-Darawyt patrzy obojtnie, jak jego ludzie noami sprawdzaj, czy ktry z bandziorw nie udaje trupa. Dwch, wzitych ywcem, wizano wanie na uboczu. Hala nie wygldaa ju jak oaza spokoju na zdeptanym niegu, midzy trupami i porzuconymi toboami, wykwitay plamy jaskrawej czerwieni. Gdzieniegdzie przewitywaa pnojesienna trawa.

Szlag trafi malowniczy widoczek mrukn w przestrze. Sucham, panie poruczniku? Stojcy opodal dziesitnik spojrza pytajco. Nic, nic, Varhenn. Po nocy w norze zawsze gadam do siebie. Jakie straty? Wytatuowana twarz podoficera rozjania si. Trzech rannych. W tym tylko jeden powanie, dosta w kolano i nie bdzie mg chodzi. W porzdku, i tak miaem wysa goca do Belenden. Gdy doczy reszta, przygotujecie sanie i psy. Tak jest. Porucznik spojrza na jecw. A ci? Jeden modzik i jeden idiota. Nie bdzie z nich poytku. Jeszcze zobaczymy. Oficer odwrci si do grupy onierzy. Andan! Zaszczy uwag swojego dowdc. Andan-keyr-Treffer, najmodszy z jego dziesitnikw, przytruchta posusznie i ani ciki, uskowy pancerz, ani pas obciony szabl i toporem na krtkim stylisku najwyraniej mu nie przeszkadzay. Kenneth wiedzia, e to nie nadgorliwo czy sualczo. Po nocy spdzonej w wygrzebanych w niegu norach kada odrobina ruchu bya bogosawiestwem. Podoficer by niski i krpy, na dodatek zaronity jak niedwied; w ciemnej uliczce mgby przestraszy kadego przechodnia. Porucznik westchn w mylach i przenis wzrok na drugiego dziesitnika. Varhenn Velergorf, siwowosy i wsaty, w krtkiej kolczudze, skrzanych portkach i kosmatej baranicy narzuconej na grzbiet, wyglda jak zbir. Na policzkach, czole i grzbietach doni mia niebieskie, siwe i czarne plemienne tatuae. Przypominajcy katowskie narzdzie topr, z dug na dziesi cali brod, trzyma przerzucony niedbale przez rami. elece cigle lepio si od krwi. Wygldamy, psiakrew, gorzej ni banda zbjcw, pomyla Kenneth. Nic dziwnego, e ka nam si okrzykiwa przy kadym spotkaniu. Andan zwrci si najpierw do modszego dziesitnika. Zrobisz zbirk. Chc powiedzie par sw. Potem przeszukasz rzeczy Shadoree. Moe dowiemy si, gdzie szli. Dziesitnik wykona co, co od biedy mogo uchodzi za salut. Taaa jest. A czarownik? Oficer skrzywi si. Nie bd na niego czeka. Wie nie wicej ni my i sprawia same kopoty. Nie po to kazaem Berghowi trzyma go z daleka, eby teraz czeka na janie wielmonego mistrza stwierdzi z przeksem. Aha, Andan, adnego obcinania uszu, nie tym skurwysynom. Jasne. Biegiem! Krpy podoficer potruchta do onierzy. Kenneth odwrci si do Velergorfa.

Gdy Andan skoczy, wylesz kilku ludzi, eby przygotowali na skraju lasu duy stos. Tak jest. Potem przesuchamy tych dwch. A co do zbirki... Pamitasz o mojej probie? Siwowosy dziesitnik umiechn si lekko. Pamitam, panie poruczniku. No to nadstawiaj uszu. Kenneth odwrci si, spogldajc w kierunku zachodzcego soca. Z tej strony hala cigle wygldaa czysto i spokojnie. W ale straszne gwno wdepnlimy, pomyla. Zanim sprawa si skoczy, ubabrzemy si po same uszy. Kilkanacie krokw za nim Andan skoczy ustawia oddzia w szeregu. Siedemnastu onierzy malownicza zbieranina, wyposaona w imponujc kolekcj pancerzy, hemw, tarcz i najrniejszego uzbrojenia zaczepnego. Tylko trzech zadao sobie trud zaoenia paszczy ze znakami Grskiej Stray. Porucznik ruszy w ich stron. Wiedzia, e sam nie wyglda lepiej. Nosi futrzany kubrak narzucony na koszul z surowego sukna, solidne buty i spodnie ze skry modej foki uszyte, ahersk mod, sierci do wewntrz. Do tego poatana kolczuga, prosty hem, dugi miecz i okrga tarcza ze spiczastym umbem. Gdyby nie jasnoszary paszcz z wyszytymi na przodzie dwoma szstkami i stylizowanym bem wessyrskiego owczarka symbolem Grskiej Stray nikt przy zdrowych zmysach nie wziby go za cesarskiego onierza. Grska Stra bya jedn z tych jednostek Cesarstwa Meekhaskiego, ktrej historia sigaa przedmeekhaskich czasw. Zanim Imperium oparo si w marszu na pnoc o gry Ansar Kirreh, ziemiami tymi wadaa luna liga plemion wessyrskich, ktrych gwn si byy wanie oddziay bitnych grali, zwane Grsk Stra. W trakcie wojny z Meekhanem znajcy teren jak wasn kiesze stranicy nie raz i nie dwa utarli nosa imperialnej piechocie, budzc niechtny podziw i uznanie napastnikw. Po szeciu latach wojna zakoczya si objciem przez Imperium protektoratu nad ziemiami midzy rzek Vanawen a acuchem grskim, zwanym Wielkim Grzbietem. Przez nastpne kilkadziesit lat protektorat agodnie przeszed w pen aneksj. Stao si to dziki do rozsdnej polityce Imperium, ktre przyznao tubylcom peni praw, przysugujcych rodowitym Meekhaczykom, i nie wtrcao si za bardzo do miejscowych zwyczajw i tradycji. Niejako przy okazji synca z pragmatyzmu imperialna armia przyja na swj od Grsk Stra, doceniajc jej warto i zalety. W terenie pozbawionym utwardzonych drg, na grskich ciekach, w wskich kotlinach i na wietrznych szczytach stranicy okazali si po prostu lepsi od regularnej cikiej piechoty. Pozwolono im nawet zachowa pierwotny podzia na oddziay, liczce po stu i tysic ludzi, zwane ju jednak, zgodnie z meekhask terminologi, kompaniami i pukami. W porwnaniu z liczcymi dwanacie dwustuosobowych kompanii pukami meekhaskiej piechoty oddziay Grskiej Stray byy mniejsze, ale szybsze i znacznie ruchliwsze. Idealne do grskich potyczek. Stranicy rekrutowali onierzy z miejscowych grali, pozwalajc

kademu zachowa wasne uzbrojenie i stosowa ulubiony styl walki, bo w tych okolicach rzadko cierano si w szyku, zwartymi oddziaami, tarcza przy tarczy. W rezultacie przecitny oddzia Stray wyglda jak banda zbjw. A porucznik Kenneth-lyw-Darawyt wanie stan przed takim oddziaem. Baczno! Dziesitnik Andan-keyr-Treffer mia, jak na swj wzrost, imponujcy gos. Szereg wypry si, w mniej lub bardziej udany sposb parodiujc pozycj zasadnicz. atwo wam dzi poszo. Kenneth zatrzyma si przed onierzami, mierzc ich uwanym spojrzeniem. Do licha, wikszo bya starsza od niego. Wiecie dlaczego? Bo oni szli tutaj noc i dzie bez odpoczynku. Poowa od razu pada od strza, a reszta bya zbyt zmczona, eby si broni, jak naley. Przerwa, dajc im chwil na przetrawienie tych sw. To bya dobra walka. Ale nastpna moe by znacznie trudniejsza. Cigle nie wiemy, gdzie ukrya si reszta klanu ani ilu ich bdzie nie bardzo wiedzia, co zrobi z rkami, wic zatkn je za pas. Teraz poczekamy na Bergha i czarownika. Dziesitnik Velergorf znajdzie zajcie dla kilku z was. Reszta zajmie si rozbiciem namiotw i rozpaleniem ognia. Po dwudziestu godzinach w norach naley nam si ciepe arcie. Odpowiedzia mu zgodny pomruk. Zanim to jednak nastpi, musimy posprzta. Zgodnie z rozkazami po Shadoree ma nie zosta aden lad. To wredna robota, jednak nikt nas nie wyrczy. Szereg zachowa martw cisz. Ale na pocztek po p kubka wdki na gow tym razem pomruk by radoniejszy. A dla tych, co nie wstydz si wasnych znakw, po caym. Kenneth wymownym gestem wskaza trzech onierzy, noszcych szare, obszyte bia lamwk paszcze z niebarwionej weny. Rozej si. Porucznik odetchn. Cigle nie czu si pewnie w takich sytuacjach, a co gorsza, mia wraenie, e wszyscy doskonale o tym wiedz. Panie poruczniku Velergorf wyrs przy nim jak spod ziemi. Ja w sprawie paskiego rozkazu. Pamitam. Chodmy na bok. Odeszli kilkanacie krokw. I jak? Przy Velergorfie Kenneth nie musia udawa. Suyli razem od piciu lat najpierw w jednej dziesitce, jako zwykli onierze, pniej on zosta dziesitnikiem, a Velergorf jego praw rk. Po objciu dowdztwa nad nowo utworzon Szst Kompani Kenneth przydzieli mu wasn dziesitk, majc pene zaufanie do umiejtnoci i dowiadczenia starego grala. A potem wzi go na stron i poprosi, eby mu patrzy na rce i wytyka bdy Dobrze. Krtko i do rzeczy dziesitnik mwi szeptem. Niewiele jest rzeczy

gorszych ni dowdca, co po skoczonej robocie przez godzin na zmian si chepi i strofuje ludzi. Ale niech pan nie dzieli ich na lepszych i gorszych z powodu paszczy. Bd z tego kopoty. To jak ich zmusi, eby nosili znaki wasnej kompanii? Dziesitnik podnis gar niegu i zacz ciera krew z ostrza topora. Potrzebuj czasu zacz po chwili starszy onierz. Ta tak zwana kompania to cztery dziesitki zebrane z rnych oddziaw i uzupenione rekrutami. Dziesitka Andana przysza z Czarnych Portek Berhoffitza, a kto o nich nie sysza? Bergh z smej Kompanii Dwunastego Puku, z Dzikich Psw. To te sawna nazwa. A chopcy, ktrych mi pan da, to przecie obuzy z Gallen. Pierwsza Kompania, Czwarty Puk. Wszystko synne i zasuone oddziay. Latami pracoway na swoj saw. A tu, co? Przenosz ich do Szstego Puku, ktry powsta ledwo rok temu, nie ma za sob adnej wielkiej kampanii ani zwycistw i waciwie cigle si formuje. Na dodatek trafiaj do niego, bo puk nie moe sobie poradzi z jednym klanem zdziczaych grali. Oni po prostu czuj si oszukani. Zabrano ich z wasnych oddziaw i przydzielono do najmodszego puku w Stray. I to do jego najnowszej kompanii, dowodzonej przez jakiego nieznanego modzika. Nie prosiem si o stopie. Syszaem. Nie do, e mody, to jeszcze gupi... Kenneth rozemia si gono. Kilku stojcych najbliej onierzy odwrcio ku nim gowy. Dobrze Velergorf te si umiechn. Jeli dowdca si mieje, to znaczy, e wszystko idzie dobrze. Dobrze te, e jest pan ten, tego... nooo... Rudy? Tak, panie poruczniku. Wszyscy wiedz, e gry lubi czerwonowosych. Ten przesd jest cigle ywy std a do wschodniego Jehyr. Powinienem wic podzikowa mojemu ojcu, bo oeni si z najbardziej rud dziewczyn w okolicy, chocia wszyscy mu to odradzali. Ale nie mwimy o mnie, tylko o moich ludziach, Varhenn. Na co jeszcze powinienem zwrci uwag? Niech pan im po prostu da czas, panie poruczniku. Dziesitnik zatkn topr za pas i podrapa si po brodzie. Tu chodzi te o, hm, jako materiau. Gdy Berhoffitz, Wer-Yllen i inni dostali rozkaz, eby podzieli si ludmi z naszym pukiem, wysali najmniej wartociowych. I nie mam do nich o to alu, sam bym tak zrobi. Nie eby te chopaki byy cakiem do niczego, ale to ci najmniej dowiadczeni, najbardziej krnbrni, tacy, ktrych ustawia si na szpicy, gdy spodziewasz si zasadzki. Cz potraktowaa przydzia do Szstego Puku jak kar. Niezasuon kar. Czyli co? Mam doprowadzi do tego, ebymy stali si tak znani jak Czarne Portki? To moe mi zaj reszt ycia. Do krtkiego zreszt, jeli bd si usilnie stara... Nie, panie poruczniku. Na pocztek wystarczy pokaza im, e mog panu zaufa. e

zna si pan na robocie i nie dosta stopnia dziki stryjowi w sztabie. Mylaem, e niele mi idzie. Tak. Kiedy wyda pan rozkaz, eby podzieli kompani i przej noc przez przecz Call-Ander, mylaem, e to najwiksza gupota. O tej porze roku powinno tam ju by niegu po szyj. Bez psw i sa moglimy ugrzzn. Ale tam niegu byo tyle, jakby si kozio zebdzi. Potem kaza nam pan czai si tu, w norach, pod niegiem, przez p nocy i niemal cay dzie. Jeszcze godzin temu wszyscy przeklinali pana za t wycieczk i nocleg na ziemi. Ale kiedy Shadoree wyszli z lasu w tym miejscu, ktre pan wskaza... No, no. Co jak co, ale o tym bd dugo gada. Od p roku nam si wymykaj, wic... Dziesitnik pokrci gow. Niech pan mi tego nie tumaczy. Jest pan oficerem. Co prawda dopiero od miesica, ale to nie ma znaczenia. Pokaza pan wszystkim, e ma nosa i zna si na grach. Teraz wystarczy tylko udowodni, e to nie byo szczcie. Sam chciabym w to wierzy. Varhenn Velergorf umiechn si lekko. To s gry, panie poruczniku. Tutaj szczcie maj tylko dzieci i idioci. To do ktrej grupy mnie zaliczasz? Tym razem to dziesitnik parskn miechem. O tym z pewnoci bd opowiada. Velergorf bezceremonialnie smarkn na nieg. Wyrnli band Shadoree, a potem stali pord trupw i opowiadali sobie kaway. Jak pan myli, kiedy doczy reszta kompanii? Masz na myli tych dwudziestu chopa i dziesi psw? Jeli Bergh utrzyma takie tempo, jak mu sugerowaem, powinni tu by przed pnoc. Co potem? Jeszcze nie wiem. Zdecyduj, gdy Andan znajdzie co, co pomoe nam rozgry cel wdrwki bandy. Velergorf si zaspi. Andan. Wanie, panie poruczniku. Trzeba go usadzi. Usadzi? Kenneth czu, o co chodzi, ale chcia, eby dziesitnik potwierdzi jego spostrzeenia. To jego taaa jest, jasne, stanie na baczno tak, jakby mia zaraz sraczki dosta, zapominanie o oddawaniu honorw i tak dalej. Jeszcze chwila, a zacznie pyta, dlaczego pad taki, a nie inny rozkaz, zamiast robi, co mu ka. A inni wezm z niego przykad. To niebezpieczne. Jest pan modszy od niego i krcej suy. On... potrzebuje przypomnienia, kto tu dowodzi. Zajm si nim. Porucznik pokiwa gow. Dzikuj. Nie ma za co. Za to mi pac.

Wyszczerzyli si jednoczenie, mimo e by to ograny dowcip. Jak mylisz Kenneth wskaza na lece ciaa. Gdzie mogli i? Siwy dziesitnik podrapa si po dwudniowym zarocie. Std? Tylko do Gyreten albo na Wysokie Pastwiska. Hm... No nie wiem. To zbyt oczywiste. Usyszeli skrzypienie niegu. Podszed do nich Andan-keyr-Treffer, niosc co w rku. Mia dziwn min. Ani Gyreten, ani Wysokie Pastwiska powiedzia. Albo ja jestem paher. Pokaza im, co znalaz. By to dziwaczny sanda. Skada si z drewnianej podeszwy, nabijanej mnstwem gwodzi i zaopatrzonej w kilka skrzanych paskw. Mocuje si je do butw wyjani, nie wiadomo po co. Wiem, eby nie lizga si po lodzie. Co jeszcze? Haki i liny. Porzdnie zrobione. Wida, e wiedz, jak si nimi posugiwa. Czekany? Po jednym na ebka. Kenneth zacisn zby. Wiecie, co to znaczy, prawda? Te szczury kryj si po drugiej stronie Starego Gwyhrena. Niemoliwe. Velergorf wskaza majaczc na pnocy cian bieli. Musieliby by szaleni, eby przechodzi lodowiec. Oni s szaleni. Pewnie w trakcie przeprawy zgina poowa kobiet i dzieci, ale przeszli i kryj si po drugiej stronie. To dlatego od p roku nie moemy ich znale. Starszy dziesitnik spojrza na niego z byskiem w oku. Pan wiedzia, domyla si tego! Dlatego kaza nam zaczai si wanie tutaj. Ryzykowaem. Kenneth wzruszy ramionami. Jak ju mwiem, szukamy ich p roku, nasz puk i dwa inne. Wykurzylimy w midzyczasie nawet wistaki z nor, a bandyci z klanu pojawiaj si nie wiadomo skd i znikaj, nie wiadomo gdzie. Zabijaj ludzi w caej prowincji. Ale nigdy nie uderzali dalej ni trzy, cztery dni drogi od lodowca. Andan pokrci gow. Ale eby zaczaili si po drugiej stronie? Aherowie powinni ich wytuc w trzy dni. Mia racj. Stary Gwyhren, zwany przez miejscowych grali Bia cian, a przez aherw Gwyhhrenh-omer-gaaranaa, czyli Ojcem Lodu, by najwikszym lodowcem na Pnocy. Bra swj pocztek gdzie pord szczytw omiomilowych gr Wielkiego Grzbietu i sun na poudniowy zachd, z arogancj sugerujc, e w razie potrzeby utoruje sobie drog si. Wypenia cakowicie dno rozlegej doliny, zamknitej midzy potnymi szczytami, po czym wylewa si z niej pidziesiciomilowym jzorem lodu, wpadajcym do jeziora Doranth. W tym rejonie gr lodowiec stanowi granic, o ktr opara si meekhaska ekspansja na pnoc. Za nim zaczynay si ziemie aherw i tych nielicznych klanw grali, ktre za adn

cen nie chciay si podda imperialnemu zwierzchnictwu. Stanowi zreszt granic wyjtkowo szczeln i bezpieczn. Stary Gwyhren mia w najszerszym miejscu ponad osiem mil szerokoci, a jego poprzecinany szczelinami i pkniciami grzbiet by mierteln puapk nawet dla najbardziej dowiadczonych grali. Niektrzy magowie twierdzili, e lodowiec zahacza po drodze o potne rdo Mocy, aspektowane przez Ciemno, inni wspominali o Uroczysku, przykrytym rzek lodu. Niewane, jak tajemnic skrywa przechodzenie go uwaano za objaw szalestwa. Dlatego ziemie na poudnie od lodowca uchodziy za tereny bardzo spokojne. Przynajmniej do czasu pojawienia si Shadoree. Dobra. Kenneth postanowi przerwa przeduajce si milczenie. Nie pytam, czy to robi, bo najwyraniej przea przez Starego Gwyhrena jak przez lizgawk. Pytam, w ktrym miejscu? Zaraz przy wylocie z doliny. Velergorf najwyraniej zdy ju oswoi si z t myl. Tam jest najwziej. Zreszt, jak si zastanowi, to tam wanie szli. Te tak myl. Andan! Kenneth odwrci si do krpego dziesitnika. Zbierz te haki, liny i czekany. Podoficer zawaha si. Pjdziemy na drug stron? Tak. Klan najwyraniej jako dogaduje si z aherami. Gdy ta grupa nie wrci, przenios si gdzie indziej i ukryj. Potem przyjdzie zima i znw bdziemy mogli tylko czeka na kolejne Koory-Amenesc. Porucznik zacisn wargi w wsk kresk. Nie dopuszcz do tego. Taaa jest. Modszy dziesitnik umiechn si lekko. Kenneth nawet nie mrugn. Co jeszcze znalaze? Andan spowania. To, co zostao z rodziny rymarza z Handerkeh. Jeli powiartuje si dorosego chopa, dwie baby i czworo dzieci, to akurat zmieszcz si w takich worach, jak te tam. Powiedzia to wszystko szybko, cicho, przez zacinite zby. Kenneth zakl. Gdy kilka dni temu znaleziono przewrcony wz i lady krwi, wszyscy mieli nadziej, jakkolwiek by to brzmiao, e rodzina z Handerkeh pada ofiar zwykych zbjw. Tacy rzadko mordowali kobiety i dzieci. Bdziemy musieli te spali ich ciaa. Tak jest, panie poruczniku. Velergorf skin gow. Ale rozpalimy osobny stos. Zgadzam si. Kenneth nagle poczu si zmczony i bardzo zy. Varhenn, masz tego niegoszczura, ktry prbowa ci wczoraj capn? Tak, panie poruczniku. Wic chodmy do jecw. Winiw byo dwch, niskich, krpych i przygarbionych. Leeli na niegu, powizani tak, e ledwo mogli si rusza. Obaj mieli cofnite czoa, paskie nosy i szerokie koci

policzkowe. Gdyby nie wyrana rnica wieku, mogliby uchodzi za braci bliniakw. Na widok podchodzcego dowdcy onierz pilnujcy winiw wyprostowa si i kopn starszego Shadoree, ktry wanie podpez i najwyraniej zamierza ugry go w nog. Ten zakwili cicho, a pniej wybuchn zawodzcym miechem. Modszy jeniec, dzieciak jeszcze, umiechn si drwico, pokazujc kilka spiowanych w szpic zbw. Na, posccio sie wam pieski. Kcecie ko? powiedzia. Spojrza im w oczy i urwa. Potem uciek wzrokiem w bok. Otacza go intensywny, mdlcy zapach. Kenneth skrzywi si. Co tak mierdzi? Pewnie barani j, panie poruczniku odezwa si pilnujcy ich stranik. Cali si nim wysmarowali. j? j! j!!! rozdar si starszy wizie. Utkwi w nich szalone spojrzenie i wysycza: j z maej owieczki, co nigdy weny nie dawaa. Ciepy i sssodki. onierz otworzy usta i zblad. Potem nagym ruchem wyrwa zza pasa topr i zamierzy si na lecego. Do! Kenneth szczekn rozkaz w ostatniej chwili. Jeszcze nie teraz. Ale panie poruczniku... Powiedziaem, jeszcze nie teraz, straniku. On musi najpierw ze mn porozmawia. Modszy jeniec przekrci si na bok i usiowa splun mu na buty. Pozycja jednak bya niewygodna i tylko oblini sobie brod. Oficer spojrza na niego z gry. Widz, e ty cigle nie rozumiesz. Ja nie chc niczego si od ciebie dowiedzie. Wiem wszystko, co powinienem. Nic nie wiesz, gwnoerco. Mody Shadoree niespodziewanie przesta sepleni. Doprawdy? Od czterech dni idzie za wami reszta mojej kompanii. I jeden bardzo dobry czarownik. To on odczyta wasze myli i dowiedzia si, gdzie i ktrdy idziecie. Bylimy tu ju wczoraj w nocy i czekalimy na was, odpoczywajc i nudzc si jak leszcze pod lodem. No, niezupenie. Varhenn, poka mu, co zapalimy. Dziesitnik wycign zza pazuchy co, co wygldao jak kbek biaej wczki. Jeden koniec kbka ozdobiony by paszcz, uzbrojon w kilka rzdw stokowatych zbw. Kenneth wzi stworzenie i podsun jecowi pod nos. Ewenhyr, biaak, niegoszczur, rnie na nie mwi. Idzie zima, a one wraz z ni wdruj na poudnie. Dr tunele pod niegiem. Zwykle ywi si padlin, ale gorc krew wyczuj na mil. Rzuci martwe stworzenie w nieg. My jutro ruszymy za Starego Gwyhrena po reszt twoich, ale za jakie cztery, pi dni bdziemy tdy wraca. Myl, e bdziesz jeszcze y, chocia donie i stopy ogryz ci ju pewnie do koci. Twarz te. Ale nie zabij ci. Zbyt ceni wiee miso, eby szybko zabija. Na twarzy jeca pojawiy si krople potu. Kenneth podszed do drugiego, wci chichoczcego winia i umiechn si wrednie.

A eby nie czu si zbyt samotnie, zostawimy tu te twojego udajcego idiot kamrata... Wysoki miech urwa si nagle, a drugi Shadoree wyprostowa si i usiad. Bysn spod brody zbami i powiedzia: Mdry, pewnikiem twoj matk wydupczy jaki czarownik. Kenneth wyszczerzy si jeszcze paskudniej. Za to na pewno nie by to jej wasny ojciec. Jeniec wykrzywi si dziko i otworzy usta. Kenneth uderzy go w twarz od niechcenia, lekcewaco. Ju mwiem, e niczego nie chc si od was dowiedzie. Porucznik widzia, jak z oczu mczyzny znika pewno siebie. Nie musz. Za par godzin dogoni nas reszta kompanii i nasz czarownik sczyta z was wszystko, czego nie dowiedzia si z daleka. Po kwadransie poznam imi owcy, z ktr stracie cnot. Brodacz nabra powietrza, jakby zamierza splun i pad na twarz, uderzony w ty gowy obuchem topora. Velergorf rozoy rce. Przepraszam, panie poruczniku, ale... Nie tumacz si. yje? Dziesitnik pochyli si nad jecem. Tak, ale przed wieczorem go nie ocucimy. Niech poley. Kenneth spojrza na modszego jeca, ktry ju nie umiecha si drwico. Ten nie bdzie nam potrzebny, czarownik wycinie wszystko ze starszego. Hm... Zacignijcie go troch dalej i zostawcie. Tylko zakneblujcie go dobrze, eby wrzaski nie cigny nam tu czego gorszego ni biaaki. Tak jest! Velergorf wypry si jak struna, po czym pochyli nad jecem, bladym teraz jak ptno. Dziesitnik zapa go za ramiona i z wyranym stkniciem postawi na nogi. Ciki, synu zagadn niemal przyjanie. Jak ci rozwi nogi, pjdziesz sam? Tylko kawaeczek, sowo. Pooy winiowi rk na ramieniu. Modzik szarpn si i rozdar jak zarzynany kogut: Nnn... nnie... nie! Nie! Nie chce! Nieeee! Kenneth odwrci si. Zabierzcie mi to gwno sprzed oczu. Nie! Powim! Wszystko powim! Porucznik skrzywi si. Ju ci mwiem, nie wiesz nic, czego ja bym nie wiedzia lub nie mg si dowiedzie bez wikszych problemw. No, moe poza jedn rzecz, ktra mnie nieco intryguje. Jeniec popatrzy na niego zbaraniaym wzrokiem. Velergorf szturchn go. Pan porucznik jest czego ciekaw wyjani.

Powim. Co tylko chcecie wiedzie, panie, powim. Tak? Kenneth unis brwi. No to wyjanij mi jedn rzecz. Po drugiej stronie lodowca yj trzy szczepy aherw. Wendohee, Ayerhak i Dehhyrall, ci, ktrych nazywaj Czerwonymi Pasami. Na terenie ktrego szczepu macie kryjwk? Pasw, panie. Taaak? Ale Pasy to liczny i bitny szczep. Co ich powstrzymuje przed wyrniciem was do nogi? Bo... Boj si. Czego? Jeniec nagle przesta si trz. Wyprostowa si, zacisn zby. Tego, co wyrwie i twojom dusze, psie. Wyrwie, przeuje i wypluje. A kiedy bdziesz wy i skamla, ja bende sie mia, choby ary mie wszystkie biaaki wiata. Kenneth przenis spojrzenie na Velergorfa i prawie niedostrzegalnie skin gow. Topr mign bez ostrzeenia i gowa modego bandyty pomkna szerokim ukiem w powietrzu. Ciao osuno si na kolana, po czym opado na bok, drgno kilka razy i znieruchomiao. Na niegu zakwita kolejna plama krwi. Drugi te Kenneth odwrci wzrok od trupa. Tylko szybko. Panie poruczniku. Stojcy z boku onierz z zawzit min machn toporem. Pan pozwoli mi. Dobra. aden nawet nie mrugn, gdy onierz podnosi i opuszcza bro. A wic mamy pewno. Oficer odwrci wzrok od cia i spojrza na dziesitnikw. Kryj si za lodowcem. Nikt nie mia ochoty tego komentowa. Po chwili Andan chrzkn i wskaza trupy. Gdy rozejdzie si wie o tym, co byo w workach, wielu ludzi bdzie krzywych, e podarowa pan tym suczym synom tak lekk mier. To moja decyzja, dziesitniku. Taaa jest. Andan wzruszy ramionami. Ale... Moe powinnimy poczeka na czarownika? Nasz czarownik niezbyt si zna na czytaniu w mylach. Rozumiem. Co teraz? Kenneth odwrci si do niego tak, e a zaopotay poy paszcza. Dziesitnik poblad. Rozkazy zostay ju wydane. Varhenn zajmie si przygotowaniem stosu. Dwch stosw. Ty zbierz ludzi, niech tu posprztaj, a potem rozbij obz porucznik mwi coraz ciszej i wolniej. Gdy doczy reszta, przejdziemy lodowiec, znajdziemy klan i zakoczymy ca t histori. Jeli sytuacja wymusi jak zmian, niezwocznie dam ci zna. Zrozumiae? W miar, jak mwi, lekcewaenie ciekao z podoficera jak nieg ze stromego stoku na wiosn. Przy ostatnim pytaniu Andan-keyr-Treffer sta ju na baczno, wyprony jak

struna. Tak jest! Doskonale, dziesitniku. A teraz odmaszerowa. Obaj. I ty te warkn do onierza, pilnujcego nadal trupw. Caa trjka byskawicznie zesza mu z oczu. Kenneth spojrza ostatni raz na bezgowe ciao modszego jeca. Chopak nie mia wicej ni czternacie lat. Dlaczego ja?, pomyla. O Pani, dlaczego wanie ja? Tego, oczywicie, nie wiedzia. Wszystko zaczo si rok temu i pocztkowo nie wygldao gronie. Ot, jaki pastuch znikn z szaasu albo zagino dziecko, wysane do lasu po chrust. Takich historii zdarzao si w grach bez liku, a lista potencjalnych sprawcw tych zagini bya duga i barwna. Potem jednak, na jaki miesic przed zim, patrole Stray zaczy natyka si na niepokojce lady. Prymitywne rzenie, gdzie patroszono nie tylko zwierzta, i wygase ogniska, straszce poczerniaymi piszczelami, czaszkami i grzebieniami eber. Ludzkich eber. Nie dao si tego utrzyma w tajemnicy i w prowincji zawrzao. Obwiniano Pomiotnikw, czarownikw, dzikich grali, aherw i nielubianych ssiadw. Nawet czarodzieje nie potrafili pomc w odnalezieniu zbrodniarzy, swoje poraki tumaczc mtnie i niejasno. Sprawcy pozostawali nieznani do czasu, gdy nie powrcio trzech kolejno wysyanych komornikw cesarskich. Wszyscy mieli odebra zalege podatki od yjcego na uboczu klanu grali. Pierwszy pojecha z jednym pachokiem tylko, bo droga bya atwa, a suma niezbyt dua. Drugi wzi trzech tgich chopw. Z trzecim pojechao dziesiciu onierzy. Wrci jeden, posiwiay, z szalestwem w oczach i garci tak strasznych wieci, e pocztkowo nie dawano mu wiary. Opowiada o towarzyszach mordowanych strzaami w plecy, o patroszeniu i wiartowaniu ywych jeszcze onierzy, o kamiennym ruszcie, na ktrym pieczono skrwawione kaway ludzkiego misa, i o ludoerczej uczcie, w ktrej bra udzia cay klan, cznie z maymi dziemi i bezzbnymi staruchami. Wyrok mg by tylko jeden. Kompania Grskiej Stray, wsparta pidziesicioma ucznikami z Drugiego Puku Pieszego, ruszya do siedziby klanu. Otoczono dolin, w ktrej stao kilkanacie mizernych chat, i rozpoczto poszukiwania. Na prno. Klan rozpyn si w powietrzu. Odnaleziono tylko liczne lady potwierdzajce opowie ocalaego onierza, sporo zrabowanych przedmiotw, szcztki ludzkie, mnstwo koci i zakopane w ziemi garnki z dziwnym, tawym smalcem. W cigu dziesiciu dni zorganizowano wielk obaw, wychodzc z zaoenia, e liczca sto gw grupa, z babami i dziemi, nie da rady ukrywa si zbyt dugo. Po nastpnych dziesiciu dniach okazao si jednak, e to ze wszech miar suszne i logiczne zaoenie musi zawiera jaki bd. Klan Shadoree rozpyn si w powietrzu. Tymczasem nadesza zima. nieg pokry drogi zaspami wysokimi na chopa, zawali

przecze i wwozy, a na co bardziej stromych zboczach przyczai si upionymi lawinami. Ze niegiem przyszed mrz i przenikliwy, pnocny wicher. ycie w grach zamaro, zapado w letarg w odcitych od wiata wioskach i miasteczkach, ktre czasem i przez trzy miesice nie miay kontaktu ze wiatem. Nawet korzystajca z psich zaprzgw Grska Stra ograniczya swoje patrole. Nowe Rewendath byo najdalej na pnoc wysunit prowincj cesarstwa i przez kilka miesicy w roku rzeczywist wadz nad nim sprawowaa Andayya, Pani Lodu. Imperator musia jako przekn t obelg. Potem jednak, jak co roku, z poudnia zaczy wia ciepe wiatry, a soce wiecio coraz wyej nad horyzontem. I zima musiaa wycofa si na pnoc, na pokryte wiecznym lodem szczyty. Jak co roku. Ale t wiosn wszyscy mieli zapamita na dugie lata. Powodem bya maa wioska o przydugiej nazwie Koory-Amenesc. Jak wikszo okolicznych osad, i ona leaa w niewielkiej dolinie, poczonej ze wiatem jedn tylko drog. Mieszkacy wypasali swoje stada na pobliskich kach i kilka razy w roku jedzili do pobliskiego miasteczka handlowa wen, owczymi serami, solonym misem, skrami, owsianymi plackami i wszystkim, co udao im si wycisn z tej niegocinnej ziemi. Mieli niewiele zatargw z ssiadami i uchodzili za raczej porzdnych ludzi. Gdy niegi stopniay i drogi znw stay si przejezdne, jeden z grali, majcy w KooryAmenesc krewnych, wybra si tam w odwiedziny. Wrci biegiem, przeraony niemal do obdu. Kenneth zacisn zby, przypominajc sobie, co znaleli w wiosce. Dotar tam ze swoj dziesitk pierwszy. Po prostu byli najbliej, gdy gruchna wie o znikniciu wszystkich mieszkacw. Ich los zosta bardzo szybko wyjaniony. W wiosce znaleziono d peen koci dorosych i dzieci. Odkryto take wiele innych rzeczy, dziwnych i przeraajcych. Zapadajcych w pami. On najlepiej zapamita d wypeniony gwnem. Otrzsn si z ponurych wspomnie i rozejrza dokoa. Soce ju niemal skryo si za grami. Zaczyna pada nieg. Nad ranem hala znw bdzie wyglda wieo i czysto. Rusza si! warkn. Bo was noc cignie. Dwaj najblisi onierze przyspieszyli, cignc martwe ciao w kierunku lasu, skd sycha ju byo stukot toporw. *** Reszta kompanii przybya przed pnoc. Dwudziestu onierzy, dziesi psw i czarownik. aden z nich nie okaza zdziwienia na widok krgu namiotw rozbitych na skraju lasu i aden nie skomentowa dwch olbrzymich stosw, dopalajcych si jakie dwiecie krokw dalej, mimo e czasami wiatr przynosi od nich wstrtny odr palonego misa. Kenneth zgotowa im krtkie powitanie. Ustawi w szeregu, w kilku sowach

zrelacjonowa wydarzenia i odesa do namiotw, zwalniajc z wart. Dawno nie widzia tak zmczonych ludzi. Poszed szuka czarodzieja. Amandellarth wydawa si czeka na niego. Sta obok jednego z dogasajcych stosw, wpatrzony w czerwone wgle. Ubrany jak zwykle, w prost kombinacj brzw i czerni; sprawia wraenie lekko znudzonego. Gdy oficer podchodzi, odwrci si bokiem, tak by wyranie byo wida jego doskonay, arystokratyczny profil. Widz, e Grska Stra zawsze dokadnie wykonuje rozkazy powiedzia cicho, a Kenneth od razu si zjey. Zdumiewajce, jak jednym zdaniem mona okaza dezaprobat, lekcewaenie i... pogard. Staramy si mrukn, obiecujc sobie, e nie da si sprowokowa. Czarownik by mu potrzebny. Czy to dlatego wysa mnie pan z drug grup? ebym nie mg zapobiec rzezi? I mordowaniu jecw? Kenneth westchn. Gdybym uzna, e bdzie nam potrzebna pomoc czarodzieja, na pewno bym z niej skorzysta. Ale nie bya. Co zaszo po drodze? Ludzie padaj z ng. Na Dugiej Przeczy osuna si lawina bota. Musielimy nadrabia drogi. Co teraz, poruczniku? Klan ukrywa si gdzie po drugiej stronie lodowca. Nie musia mwi jakiego, w tej czci gr by tylko jeden. Poszukamy ich tam. I zabijecie? A moemy zrobi co innego? Czarodziej nie odpowiedzia, tylko przez chwil patrzy na oficera z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Czy zastanawia si pan, poruczniku, dlaczego tak nagle awansowano pana i powierzono dowdztwo nad t zbieranin? Nie ma pan odpowiedniego pochodzenia ani, prosz wybaczy szczero, wielkich zasug. Przez ostatnie pi lat gania pan ze swoj dziesitk po grach za zodziejami owiec. Nie byo zbyt wielu okazji, eby si wykaza. Do czego pan zmierza, mistrzu? Kenneth nie wytrzyma i zaakcentowa ostatnie sowo. Czarodziej zdawa si nie zauwaa drwiny. Sysza pan o monecie Qallenna? To taka, co ma dwie reszki. Oszust, ktry ni rzuca, zawsze wygrywa. Co to ma wsplnego ze mn? A jak skoczy si ta historia? Albo znajdzie pan klan i wybije do nogi, albo go nie znajdzie i nastanie kolejna zima. Jeli pan ich zniszczy, kto wie, jakie historie bd opowiadane za kilka lat? Moe ludzie zapomn o klanie kanibali, a pamita bd tylko o onierzach Grskiej Stray, mordujcych starcw, kobiety i dzieci? Sawa rzenikw nie jest

potrzebna adnemu oddziaowi, a Szsta Kompania moe zosta rozwizana rwnie atwo, jak zostaa stworzona. Kenneth zacisn zby. A jeli ich nie znajd, bd idealnym kozem ofiarnym, prawda? Przegram, niezalenie od tego, jak ta historia si skoczy? Widz, e potrafi pan czy fakty. To rzadka cecha u wojskowych. atwo czyta w cudzym losie. Ale w grach mao co jest takie, jak wyglda na pierwszy rzut oka. Czarodziej umiechn si drwico. Mam nadziej, e jestem faszywym prorokiem, poruczniku. Bo to mogoby mi przywrci wiar w ludzk przyzwoito. Ukoni si sztywno i ruszy do obozu. Kenneth zosta sam, rozmylajc ponuro, jakie licho zwalio mu go na gow. Stokro bardziej wolaby mie przy sobie ktrego z wojskowych magw, z ktrych kady mia stopie i miejsce w hierarchii i z ktrymi mona byo czasami wypi beczk piwa, ryczc sprone piosenki. Ale wojskowych czarodziejw byo za mao, w trzech pukach biorcych udzia w obawie ledwo jedenastu. Musieli uzupenia ich ochotnikami z gildii czarodziejw. A wszystko z powodu tego, co znaleli w wymordowanej wiosce. Na rodku Koory-Amenesc, tu obok studni, rosa jabonka najwyej czteroletnie drzewko, obsypane od gry do dou nienobiaym kwieciem. Niby nic niezwykego, ale kwitnca jabo do poowy pnia zagrzebana w niegu to nie jest co, co spotyka si w grach codziennie. To byo pierwsze, co rzucao si w oczy. Potem znaleli inne rzeczy. Drzwi jednej z chaup byy szerokie ledwo na osiem cali, a na jej podwrzu straszy kamienny pies uwizany do budy. W innej znaleli ciany pokryte zielonymi pdami i krysztaowe rzeby, wyrastajce z sufitu. W studni, zamiast wody, bulgotaa czarna, cuchnca ma. Najwicej jednak byo ladw przypadkowego, chaotycznego uywania magii. Jedna z chat zostaa wbita w ziemi, jakby uderzy w ni gigantyczny mot, inn jaka sia przecia na p. Znaleli st, tkwicy czterema nogami w suficie, i ca zawarto kuchni zmielon w drzazgi. W wielu miejscach widniay lady spalenizny, jedne o rednicy zaledwie kilku cali, inne zajmujce ca cian stodoy. Wojskowy czarodziej, ktry przyby na miejsce trzy dni po dziesitce Kennetha, potwierdzi tylko to, co wszyscy widzieli. W klanie y kto obdarzony Talentem, ale nieuczony i ledwo panujcy nad swoim darem. Ludzie tacy, jeli nie zostali w odpowiednim czasie odnalezieni i poddani szkoleniu w ktrej z gildii czarodziejw, szybko umierali lub popadali w szalestwo. Byli wtedy zdolni do najstraszliwszych czynw. W pewnym sensie po tym odkryciu wszyscy odetchnli. Do tej pory Shadoree byli czym potwornym, nieludzkim i przeraajcym. Teraz szybko ukuto wyjanienie, wedug ktrego jeden z grali, najprawdopodobniej mody chopak obdarzony Talentem, postrada zmysy i

zarazi reszt swoim szalestwem. W annaach magii znano takie przypadki, a w historii klanu znaleziono informacje, zdajce si potwierdza t teori. Shadoree od wielu lat utrzymywali sporadyczne kontakty ze swoimi ssiadami, a od kilku pokole waciwie nie zawierali maestw z osobami spoza wasnego klanu. To oznaczao, e wszyscy s spokrewnieni. A powinowactwo znacznie uatwiao przejcie kontroli przez szalonego czarownika. Wiadomo ta wyjaniaa te, w jaki sposb klan znikn i czemu jego lad odnaleziono dopiero wiosn, a prby wyledzenia go za pomoc magii zawodziy. Jedno z praw dotyczcych utalentowanych magicznie mwio, e nawet niewyszkoleni instynktownie otaczaj si ochronn stref, ktra utrudnia ich odnalezienie. Zmusio to jednak dowdztwo Grskiej Stray do zwrcenia si o pomoc do trzech najwikszych rezydujcych na pnocy gildii czarodziejw. Od tej pory do kadego oddziau Stray mia by przydzielany mag, a e magw wojskowych byo zbyt mao, wic wikszo onierzy zmuszona bya suy wraz z aroganckimi, pewnymi siebie i zarozumiaymi Mistrzami. Amandellarth trafi do Szstej Kompanii ledwo osiem dni temu, a Kenneth ju z dziesi razy omal nie kaza mu zabiera si do wszystkich diabw. Ale nie mg lekceway jego potencjalnej uytecznoci. Czarownik by mistrzem cieki Kamienia, cieki Lodu i cieki Powietrza, a uwzgldniajc miejsce, do ktrego si wybierali, od jego umiejtnoci mogo zalee ycie porucznika i jego onierzy. Oficer odwrci si od dogasajcego stosu i pomaszerowa w stron obozu. Nie po raz pierwszy mia przeczucie, e bdzie aowa swego niespodziewanego awansu. *** Nieszczcie dopado ich pod koniec drogi przez lodowiec. Do tej pory Stary Gwyhren ukazywa im nadspodziewanie askaw twarz: wspili si na jego grzbiet w cigu niespena godziny i ruszyli na pnoc, majc przed sob rwn jak st lodow paszczyzn. Wiatr od gr zdmuchn nieg z lodowca, wic nie musieli uywa rakiet ani innych udogodnie, nie byo rwnie zbyt lisko ani mronie, ani stromo. Kada dziesitka powizaa si linami i cztery grupy ruszyy na pnoc, zachowujc midzy sob kilkanacie krokw odstpu. Zbyt wiele kryo opowieci o ukrytych pod cienk warstw lodu szczelinach, sigajcych a do czarnego brzucha lodowca, aby kompania moga porusza si w innym szyku. Dlatego te na czele pierwszej dziesitki szed onierz, nioscy wczni, ktr regularnie uderza przed sob, nasuchujc niewaciwych dwikw. Mimo to utrzymali tempo, z ktrego syna Grska Stra. Wygldao, e dotr do pnocnej krawdzi lodowca okoo poudnia. I wanie wtedy, gdy soce stao w zenicie, a oni widzieli ju drog w d, Stary Gwyhren upomnia si o nalen mu danin. Miejsce na szpicy zaja wanie dziesitka Andana. Grupa Kennetha sza zaraz za ni, wic oficer widzia wszystko wyranie. Idcy z przodu onierz uderzy wczni kilka stp

przed sob, ale tym razem zamiast guchego dwiku usyszeli mroczne dudnienie i najstraszniejszy dla nich odgos pkajcego lodu. Andan, trzeci w rzdzie, wrzasn: W ty!!! Wszyscy w ty!!! Dziesiciu onierzy rzucio si do ucieczki, gdy z piekielnym trzaskiem otworzya si pod ich stopami olbrzymia szczelina. Pierwszych szeciu zniko od razu, sidmy prbowa rzuci si na ld i wczepi w niego sztyletem, ale pocignity przez kilkusetfuntowy ciar zsun si za nimi. Ostatnich trzech zdyo pa na ziemi, wbijajc w ld, co kto mia n, toporek, zdobyczny czekan. Mimo to zaczli sun w stron szczeliny, nabierajc prdkoci. Kenneth rzuci si w ich stron razem ze swoj dziesitk, gdy rozleg si wadczy gos. Sta! Staaa!!! Ani kroku! To przeklty kielich! Dowdca wyhamowa, czujc podjedajc pod gardo kul ci. Przeklty kielich to szczelina przypominajca ksztatem city stoek, znacznie szersza u dou ni u gry, na dodatek sigajca dna lodowca. A to znaczyo, e i jego dziesitka moe ju sta nad przepaci, oddzielona od mierci zaledwie kilkoma stopami nadtopionego lodu. Mogli tylko czeka i patrze. Dopiero wtedy Kenneth zobaczy, kto ich ostrzeg. Amandellarth. Czarodziej zdy ju odwiza si od swojej grupy i wanie bieg, nie, raczej sun, unoszc si nad powierzchni lodu, w stron walczcych o ycie onierzy. By przy nich w cigu kilku chwil, gdy ostatni z trjki onierzy, znajdujcych si jeszcze na grze, wrzasn rozpaczliwie i zamajta nogami nad przepaci. Czarodziej zatrzyma si tu przy nich, rozpostar rce, unis o kilka cali w gr. W powietrzu rozleg si metaliczny pogos, zapachniao ozonem. Po chwili, cigncej si w nieskoczono, dziesitka Andana przestaa si zsuwa. Po nastpnej, jeszcze duszej, onierz wiszcy nad szczelin sapn ze zdziwienia i bez wysiku wpez na gr. Pomcie mu! Kenneth wreszcie odzyska gos. Wcigajcie reszt! Zza krawdzi wyoni si kolejny stranik. Na twarzy mia wyraz nieziemskiego zdumienia, ale w doniach wci ciska topr. Natychmiast wbi go w ld i podcign si wyej. Teraz ju czterech onierzy pomagao czarownikowi wyciga swoich towarzyszy ze szczeliny. Porucznik przenis wzrok na Amandellartha. Wiedzia o magii tyle, eby rozumie, i splecenie Mocy bez sw, samym gestem i koncentracj woli, musi kosztowa czarodzieja wiele si. Co zreszt byo wida. Mag mia przymknite oczy, zacinite wargi, po twarzy spyway mu krople potu. Wytrzymaj oficer nie mia wykrzycze myli na gos. Jeszcze tylko dwch lub trzech. Wytrzymaj! Kolejny z uratowanych onierzy wyglda na nieprzytomnego, przesuwa si po lodzie jak worek szmat. Za to nastpny wbi w ld dwa sztylety i zacz si podciga. Lina

wdrowaa w gr coraz szybciej. Sidmy, smy, Kenneth przyapa si na tym, e odlicza w mylach. Dziewity szept stojcego obok onierza by cichszy ni tchnienie. Wszyscy! Drugi stranik nagle wybuchn radoci. Wycign wszystkich, sukinkot! Amandellarth spojrza na nich z lekkim umieszkiem. Odsucie si od szczeliny powiedzia, opuszczajc si na ld. Tu cigle jest niebezpiecznie. Syszelicie, chopcy. Kenneth odwrci si do cigle oszoomionej dziesitki Andana. Cofnijcie si. Wtedy usysza kolejny trzask. Nie taki jak poprzednio, guchy i dudnicy, tylko ostry, gboki, potniejcy z kad chwil. Ucieka!!! czarodziej zamacha rozpaczliwie rkami. Wszyscy ucieka!!! Dziesitka Andana rzucia si do biegu, pozostae trzy te, ale Kenneth zobaczy jeszcze, jak czarodziej polizgn si i upad, jak pklczc i wyrzucajc ramiona przed siebie, otworzy usta w krzyku, zaguszonym przez narastajcy oskot. Moe prbowa rzuci zaklcie. Zobaczy te, jak jakie czterdzieci stp od krawdzi czeluci pojawia si rysa, jak byskawicznie rosa, odcinajc olbrzymi poa lodu z wci klczcym na niej magiem. Przez chwil ich spojrzenia spotkay si i zdawao mu si, e dostrzeg w oczach czarownika ponur rezygnacj czowieka wiadomego wasnej mierci. Potem wielka lodowa pka runa w d, a wszystko przesoni nieny tuman. Cisza zapada tak niespodziewanie, e a zadwiczaa w uszach. Przez chwil patrzy w miejsce, gdzie jeszcze przed chwil znajdowa si czarodziej, potem dotar do niego jaki dwik. To ktry z onierzy si modli. Za dusz maga, ktrego jeszcze wczoraj kady z nich mia ochot wasnorcznie zadga noem. *** Zeszli z lodowca dopiero wieczorem. Aby omin szczelin, nadoyli sporo drogi, poza tym Kenneth kaza zwolni tempo a do granic rozsdku. Nastpny piekielny kielich mg go kosztowa ca dziesitk. Nocowali tu przy lodowcu, z podwojonymi straami, wsuchujc si w odgosy nocy. Mao kto potrafi zasn. Rano ruszyli na zachd. Velergorf szed ze swoj dziesitk pierwszy, za nim Kenneth, Bergh i Andan. Strata czarodzieja wywara mniejsze wraenie, ni porucznik si obawia, w jego ludziach obudzia si charakterystyczna dla miejscowych grali ponura zawzito, ktra sprawiaa, e jako jedyni mogli przey w tej niegocinnej krainie. Chcieli walczy, a wybicie bandy, ktra zamordowaa rodzin z Handerkeh, wyranie podnioso morale. Nage odkrycie, e Szsta Kompania jest gotowa zaufa swojemu dowdcy, sprawio, e on sam poczu si duo lepiej.

Nie mona powiedzie, eby Borehed pojawi si niespodziewanie. Gdyby tak byo, dostaby kilka strza, zanim zdyby mrugn. Postpi wic bardzo rozsdnie, pokazujc si im z odlegoci dobrych trzystu jardw. Kotlina, ktr szli, szeroka i rwna, wanie w tym miejscu zwaa si gwatownie, uciekajc cianami ku grze i zakrcajc w prawo. I zza tego zakrtu wyszed ubrany tylko w krtk spdniczk aher, nioscy zielon ga. Kenneth gestem zatrzyma oddzia. Druga lewo, trzecia prawo, czwarta ty. Dziesitnicy do mnie. Velergorf, Bergh i Andan podeszli. Dookoa kompania utworzya najeony broni krg. Wiecie kto to. Kenneth potraktowa to pytanie jako retoryczne. Syszaem tylko o jednym aherze ogolonym na jajo. Rzenik Borehed. Bergh splun na nieg. Mylaem, e go zabili. Velergorf parskn. Trzy albo i cztery razy do roku sysz, e kto dosta jego uszy. Co robimy, panie poruczniku? Andan nie zamierza komentowa tego, e sawny aher yje. Kenneth wzruszy ramionami. Jest sam, niesie zielon ga. Chce rozmawia, wic pjd do niego. To niebezpieczne. Velergorf spowania. Pan pozwoli mi pj. Bez urazy, Varhenn, ale jeste tylko dziesitnikiem. Na ciebie nawet nie spojrzy. Wdz ma rozmawia z wodzem. To moe by puapka. Starszy dziesitnik nie ustpowa. Wiem, ale to Borehed, Wielki Szaman, Usta Niebios i takie tam. On moe w kadej chwili skrzykn dwustu albo trzystu wojownikw. Gdyby chcia naszej krwi, ju zobaczylibymy ostrza ich mieczy. W tym czasie aher przeby ju poow drogi. Zatrzyma si przy najbliszym duym kamieniu, niedbaym ruchem star z niego nieg i usiad, demonstrujc pokryte tatuaem plecy. Kenneth skrzywi si i poprawi bro. No, teraz ju nie ma wyjcia. Id. Niech pan policzy jego blizny rzuci Bergh. Co? Blizny, panie poruczniku. Mwi, e w czasie inicjacji ten sukinsyn taczy z pidziesicioma kamieniami. A potem jeszcze z dobr setk. Kenneth zrozumia, o co chodzi. Szamaska magia aherw rnia si od ludzkiej. Ich czarownicy nie kroczyli ciekami i nie czerpali Mocy z aspektowanych rde. Zamiast tego, w czasie obrzdu inicjacji, rzucali wyzwanie duchom, demonom i innym stworom, zamieszkujcym pogranicze wiatw. Mody szaman nacina sobie skr, przewleka przez rany rzemienie, do ktrych przywizywa rnej wielkoci kamienie. W kadym z nich tkwi

zaklty duch. Potem kandydat na czarownika zaczyna taczy, wirujc w rytm bbnw i piszczaek. Obcione kamieniami rzemienie rozryway ciao, a on nie mg przesta, dopki ostatni z nich nie odpad. Jeli wytrzyma, istoty, ktre podjy wyzwanie, zostaway jego sugami, wiernymi i bezwzgldnie posusznymi. Jeli przesta taczy, upad lub straci przytomno, poywiay si jego ciaem i dusz. Ta magia bya dziksza, pierwotniej sza i bardziej nieokieznana ni ludzka, a prby jej stosowania przez ludzi byy surowo zakazane przez gildie czarodziejw oraz wszystkie religie Imperium, ktre w tej sprawie byy zadziwiajco jednomylne. Magia aherw, magia duchw suebnych, nie jest dla ludzi. Moc moe by kontrolowana tylko przez umys, bez porednictwa innych istot. Po wielkich religijnych wojnach, targajcych kontynentem, ktrym kres pooyo dopiero powstanie Imperium, zawarto wiele umw i paktw midzy gildiami a wityniami, okrelajcych, jakie rodzaje magii s stworzone dla ludzi i uywanie ktrych z nich jest bezpieczne. Kar za naruszenie Wielkiego Kodeksu by stryczek, pal lub stos. Velergorf przejmuje dowdztwo mrukn Kenneth, poprawiajc pas z mieczem. Jeli co mi si stanie, dopilnujcie, eby ten sukinsyn tym razem umar naprawd. Tak jest! Caa trjka wyprya si i zasalutowaa. Porucznik ruszy w stron ahera. Niby wszystko byo jasne. Borehed pokaza si im z daleka, by nieuzbrojony, nis zielon ga i czeka, odwrcony plecami. W uniwersalnym, midzyrasowym jzyku gr znaczyo to mniej wicej nie chc bitki, chc rozmowy. Ale z powodu bdw w tumaczeniu takich gestw te gry nosiy nazw Czerwonych Szczytw. Kenneth szed, zastanawiajc si, czy w razie czego zdy wycign miecz. Min ahera i odwrci si. Widok by wart ryzyka. Jak na przedstawiciela swojej rasy, Borehed by wysoki, mia pene pi stp wzrostu, ale nie mia adnych cech charakterystycznych dla krpej budowy swojego ludu. Przeciwnie, by szczupy i ylasty jak stary wilk. Pod ciemn skr poruszay si wzy mini, przypominajce sploty wgorzy, kotujcych si w pytkiej wodzie. Gboko osadzone oczy byszczay pod mocno zarysowanymi ukami brwiowymi, a wysunita w przd szczka straszya potnymi kami, zachodzcymi a na grn warg. Nie tylko plecy, ale cae ciao mia pokryte bliznami. Cz z nich zabarwiono na niebiesko, czerwono, zielono i czarno. Od ich wielokolorowych, zawiych wzorw mona byo dosta oczoplsu. Zgodnie z tradycj skr ozdabiay mu tatuae, przedstawiajce histori ycia ich waciciela od chwili narodzin, a do osignicia statusu wielkiego szamana. Wikszoci historii opowiedzianych na ciele Boreheda mona by straszy dzieci. Napatrzye si? Aher mia niski, gardowy gos. Wyjtkowo nieprzyjemny. Tak. Nie byo na czym usi, wic Kenneth sta, patrzc na szamana nieco z gry. Nie spodziewaem si ciebie tutaj. Jestem tam, gdzie mnie potrzebuj.

Co teraz? Borehed wyszczerzy si w parodii umiechu. Syszae o zaufaniu? Tak. Oficer skin gow, wymownym gestem kadc do na rkojeci miecza. To najbardziej zabjcza choroba w tych grach. Aher zamia si na cae gardo. Brzmiao to niemal po ludzku. Dobre. I mdre. A co powiesz na to? Wzi gar niegu i wycign przed siebie. Po sekundzie nieg stopnia i w doni ahera zostao troch wody. Borehed chlusn j midzy nich. Niech si leje woda zamiast krwi. Kenneth z trudem ukry zdziwienie. Borehed wanie zaproponowa mu Wze Wody, jeden z najstarszych rytuaw aherw, respektowany nawet przez najbardziej zagorzaych fanatykw. Odczepi swoj manierk i wyla kilka kropel w to samo miejsce. Niech si leje woda i krew naszych wrogw. Aher umiechn si. Znasz zwyczaje. To dobrze. Teraz moemy rozmawia. Po co przyszlicie? Oficer zawaha si. Kamstwo byoby gupie i bezsensowne. Szukamy klanu Shadoree. Ukrywaj si gdzie tutaj. I co z nimi zrobicie? Zabijemy ich. Borehed parskn. Masz trzy razy po dziesi i omiu wojownikw, a ich jest koo setki. Teraz ju mniej. Dwa dni temu zabilimy tuzin na Zimnych Halach. Wydawao mu si, e aher unis lekko brwi. Dobrze. Ale i tak jest ich dwa razy wicej. Macie chocia czarownika? Zgin wczoraj na lodowcu. Jak? Ojciec Lodu upomnia si o niego. Borehed drgn, po raz pierwszy spojrza mu prosto w oczy. Mia dziwne jasnozielone tczwki. Kenneth z najwyszym wysikiem wytrzyma to spojrzenie. Nagle szaman poderwa si z kamienia. Zabierz swoich ludzi i chod za mn powiedzia tonem zniechcajcym do zadawania pyta i ruszy w stron zakrtu. Porucznik skin na reszt oddziau. onierze poruszali si z ostronoci ludzi spodziewajcych si zasadzki, ale gdy podeszli, aden si nie odezwa. Wystarczyo, e ich dowdca i aher nie prbowali si pozabija. Idziemy za nim. Kenneth wskaza na szamana. Trzyma szyk. Nie zaszli zbyt daleko. Na pierwsze ciao natknli si trzydzieci jardw za zakrtem.

Dziewczyna wygldaa na jakie pitnacie lat. Ubrana w futrzane spodnie i kurtk, trzymaa w doniach osadzon na sztorc kos. Z piersi sterczay jej trzy strzay. Borehed stan obok niej, zapatrzony w gb niewielkiej kotliny, ktrej zbocza usiane byy otworami jaski. Miaem dwustu wojownikw i dwch Mdrych do pomocy zagai, jakby nigdy nic. Wydawao mi si, e to wystarczy. Teraz mam pidziesiciu i jestem sam. Odwrci si i ogarn cay oddzia spojrzeniem. Przez wiele lat nasi gaahheri bd piewa o bitwie, a raczej rzezi w tej kotlinie. Przypatrzcie si, ludzie. Tak wyglda miejsce, w ktrym zaatakowano dziesiciu szalonych czarownikw. Nie musia tego mwi. Kotlinka wygldaa, jakby przeszo przez ni tornado, poczone z gradobiciem, oberwaniem chmury, nien zamieci i gwatownym poarem. Cay teren by poczerniay i osmalony, jak po uderzeniach piorunw. Gdzieniegdzie w ziemi otwieray si wyrwy i dziury, o krawdziach postrzpionych tak, jakby od spodu uderzy w ziemi gigantyczny bojowy mot. rodek kotliny zosta wymieciony z cienkiej warstwy gruntu i straszy ysin goej skay, a zbocza naznaczyy setki mniejszych i wikszych kamieni, wbitych w ziemi z takim impetem, e ledwo wystaway na powierzchni. Na lewo od nich tkwi blok lodu szeroki na dwadziecia stp i wysoki na dwa snie. Kennethowi wydawao si, e dostrzega w rodku zastyge w bezruchu sylwetki. Nie mg rozpozna, czy to aherzy, czy ludzie. Zreszt i ludzie, i aherzy znajdowali si wszdzie. Ciaa poszatkowane, popalone, porozrywane na strzpy, plamice krwi wszystko wokoo. Niektre wci zwarte w walce, jakby nawet mier nie moga powstrzyma ich bojowej furii. Kenneth zapatrzy si na dwch aherw, wczepionych w trupa modego mczyzny. Jeden mia oderwane obie nogi, ale wci zaciska rce na wczni wbitej w brzuch czowieka, drugi zosta niemal obdarty ze skry, ale mimo to zdy zacisn szczki na gardle grala. Leeli nieopodal martwej dziewczyny. Tak. Szaman zdawa si czyta w jego mylach. Ten sprawi nam niemi niespodziank. Nie powinien sta na warcie, nie powinien uywa magii i nie powinien narobi haasu. Ale sta, uywa i narobi. Dlatego nasz atak zamieni si w rze. Porucznik ogarn wzrokiem pobojowisko. onierze za nim stali w absolutnej ciszy. Ilu Shadoree wadao magi? Nie mg powstrzyma si od zadania tego pytania, chocia zna odpowied: znacznie wicej, ni mylano w dowdztwie Grskiej Stray. Borehed splun na nieg. Wadao? Nie onierzu, oni nie wadali magi. To ona wadaa nimi. Gdy jej uywali, zabijali na rwni swoich i naszych albo wypuszczali niczemu niesuce fajerwerki. Ale tych fajerwerkw byo tak duo, e nie sposb byo si nie poparzy szaman zamilk na chwil, po czym doda dziesiciu, jeli chcesz wiedzie. Dziesiciu, a ja, jak kto gupi, mylaem, e trzech, najwyej czterech. I straciem ponad setk najlepszych wojownikw. Nagle unis rce w gr i wyda z siebie przecigy, brzmicy szalestwem okrzyk. Echo

odpowiedziao mu z przeciwlegej strony kotliny. Gdy odwrci si ku ludziom, jego twarz znw bya mask spokoju. Ale nie zginoby a tylu, gdyby nie ten z Shadoree, ktry umia rzuca czary jak jeden z waszych bitewnych magw szaman mwi coraz szybciej i goniej. Nie marnowa czasu ani energii, nie zabija swoich. Jego czary byy jak uderzenia szermierza, szybkie, celne i miertelne. To dziki niemu zdoao nam uciec ostatnich kilkunastu z caej grupy. Tylko dziki niemu. Stranicy zaszemrali. Kenneth uciszy ich gestem i po raz drugi wytrzyma wzrok ahera. Na wod, ktr napoilimy gry, opowiedz nam wszystko, co wiesz, szamanie. Borehed uspokoi si, popatrzy po twarzach zgromadzonych, jakby jeszcze raz ich liczy. W kocu skin gow. Dobrze, straniku, ale nie tutaj. Podejdziemy do obozu i tam opowiem ci reszt. *** Cztery godziny pniej Kenneth razem z poow swoich ludzi lea na krawdzi pytkiego lebu, kilka mil od dolinki. Druga poowa czaia si po przeciwlegej stronie. Czekali. Nic wicej nie mogli zrobi. Borehed by a nadto stanowczy. Zapowiedzia, e jeli rusz si std, osobicie dopilnuje, eby aden z nich nie wrci ywy na drug stron lodowca. Tylko gupiec zlekcewayby jego obietnic. To by byo tyle, jeli chodzi o zaufanie. Kenneth przypomnia sobie, co usysza od szamana. Stali wtedy w obozie aherw, rozoonym przed niewielk jaskini, w ktrej co bez przerwy si ruszao, skamlc gosem niepodobnym do niczego, co zdarzyo mu si wczeniej sysze. Zostawi swoich ludzi dobre sto jardw od tego miejsca, zdajc si na rozsdek dziesitnikw, i poszed za wojownikiem. Dookoa byo peno aherw, najczciej rannych. Ignorowali go, jakby by powietrzem. Mwic szczerze, zupenie mu to nie przeszkadzao. Sam za to bez enady rozglda si dookoa, oceniajc ich wygld, ubir i uzbrojenie. Wikszo bya niska i krpa, mieli ciemn skr i czarne wosy. Dolne ky w sposb charakterystyczny dla tej rasy wychodziy im na grn warg, a gboko osadzone czarne oczy lniy dzikim blaskiem. Niemal wszyscy nosili skry i futra, ale dostrzeg take kilka kolczug i karacen, najpewniej zdobycznych, oraz sporo hemw w najrniejszych stylach. Ci, ktrzy ich nie nosili, wplatali we wosy kawaki rogu, koci lub ptasie pira. Ostatnimi laty aherzy coraz czciej uzbrajali si w elazne pancerze, nagolenniki i tarcze. I coraz czciej zamiast drewnianych maczug i siekierek z brzu uywali mieczy, toporw i wczni z dobrej stali. Uczyli si i jako oficerowi Stray zupenie mu si to nie podobao. Ucieko czternastu zacz szaman bez wstpu. W tym czworo wadajcych Moc: jeden chopak, dwie kobiety i ten czarownik. Wiem, e id do Gwyhhrenh-omergaaranaa, chc przej na wasz stron. Drog, ktr uciekli, da si doj do lodowca w kilkanacie

godzin. Ale ja znam szlak o poow krtszy. Kenneth skrzywi si, gdy wiatr przynis potworny smrd od strony jaskini. Co mu to przypomniao. Do czego zatem jestemy ci potrzebni? zapyta. Wyprzed ich i dokocz spraw. Borehed pokiwa gow w bardzo ludzkim odruchu. Chciabym. Wtedy mgbym przyprowadzi wicej wojownikw i przywita was jak naley. Oficer nawet nie mrugn. O szaman unis brwi, co nadao jego twarzy niemal komiczny wygld powstrzymae si od pooenia rki na mieczu. I od zrobienia gronej miny. Prawd wic jest to, co mwi, e wosy w kolorze ognia wiadcz albo o gupocie, albo o twardym charakterze. U ludzi te. Mw dalej porucznik zignorowa zaczepk. Moi wojownicy pochodz z trzech rnych szczepw, ktre chwilowo zawary sojusz. S wciekli po wczorajszej klsce i cay ten sojusz si chwieje. Tylko ja trzymam ich razem. Jeli nie pjd z nimi, mog z byle powodu rzuci si sobie do garde. Wiedz, e przepdzilimy ju Shadoree z naszej ziemi, niewielu rozumie, e oni mog wrci, a zbyt wielu ma gorce gowy. Wic id z nimi. Nie mog. Aher dotkn rk piersi. W tych bliznach kryje si Moc. Potrzebowabym przynajmniej dwch dni, by j zamaskowa. Teraz ten czarownik wyczuje mnie na mil, tak jak ja jego. adna zasadzka nam si nie uda. Ale mog posa was. Sam mwie, e potrafisz si na nich zasadza. My wam ich nagonimy. Czterech wadajcych Moc przypomnia oficer. Mamy by sztuk misa w sidach na niedwiedzia? Borehed ruszy powoli w stron jaskini. Kenneth zauway, e w miar jak rosa dzielca ich odlego, spojrzenia otaczajcych go aherw przestaway by obojtne. Pojawio si w nich co bardzo niedobrego. Co kojarzcego si z krzywym, zbatym ostrzem, zgrzytajcym o ebra. Ruszy za szamanem. Teraz rozumiesz zagadn wojownik, nie odwracajc si i nie zwalniajc kroku. Oni wiedz o Wle Wody, ale respektowanie go wiele ich kosztuje. I to nawet wtedy, gdy jestem tu obok. Nie mog posa ich do zasadzki samych, i nie mog by tam z nimi. Nie odpowiedziae na pytanie. W chwili, gdy otwiera usta, kolejny podmuch wiatru przynis od strony jaskini fal tak potwornego smrodu, e stan, jakby uderzy o cian. Nagle zrozumia, co mu to przypomina, i poblad. Borehed te si zatrzyma. Wraliwy nos?

Nie. Nie na smrd, ale na to, co jest w tej jaskini. Widziaem ju kiedy co takiego. Gdzie? I wtedy, stojc przed jaskini, co do przeznaczenia ktrej nie mia ju adnych wtpliwoci, Kenneth opowiedzia aherskiemu szamanowi o Koory-Amenesc. Oraz o wypenionej gwnem piwniczce, ktr znaleli w wiosce. Spdzili tam kadego, kto przey pierwszy atak opowiada, majc wszystko jeszcze raz przed oczami. Mczyzn, kobiety i dzieci. Przez trzy miesice nikogo nie wypuszczali, chyba e prosto na roen albo eby si zabawi, torturowa, katowa. Raz na dwa, trzy dni wrzucali im troch jedzenia i dawali wody. Czterdzieci osiem osb zamknitych w piwniczce, cztery kroki na sze. Oni wiedzieli, co ich czeka, nie mogli nie wiedzie. Ci, ktrzy umieli pisa, paznokciami na belkach cian skrobali modlitwy, zaklcia, przeklestwa. Wikszo popada w apati, oszalaa lub popenia samobjstwo. Zapatrzy si na wylot jaskini, czujc sucho w ustach. Kiedy znw si odezwa, zdania rway mu si jak kiepska przdza. Jedna z kobiet bya w ciy. Shadoree nie zabili jej od razu. Pewnie obiecywali sobie przysmak z misa noworodka. Nie wiadomo, czemu czekali na naturalne rozwizanie, zamiast wypru z niej dziecko w ostatnich dniach ciy. Czekali, a sama urodzi. I nie wiem, dlaczego si nie zabia. Moe trzymaa j przy yciu nadzieja, e przyjdzie ratunek, e kto si zjawi i wycignie j z tego pieka. ya najduej... Sama. Ostatnia z rodu... Wiedzc, e urodzi tylko po to, by... Przerwa, zaciskajc pici a do blu. W dniu, gdy zakoczyli przeszukiwanie tej piwniczki, zoy sobie pewn przysig. Obieca, e nie spocznie, pki Shadoree nie znikn z powierzchni ziemi. Nie przypuszcza wtedy, e ta obietnica zaprowadzi go na pnocn stron lodowca i zmusi do pogawdki z jednym z najgroniejszych aherskich szamanw. Urodzia, tydzie przed terminem, udusia dziecko ppowin i utopia w gwnie. Tak, w gwnie, przez prawie trzy miesice czterdzieci osb srao i szczao pod siebie. Gdy przybylimy do wioski, w piwniczce byo gwna po kolana. Dziwi ci to? Nie. Zabia si? Borehed nie okaza adnych emocji. Tak. Nasz czarodziej wyczyta t histori ze cian piwnicy. Przez trzy dni jeszcze ich zwodzia, eby ciao dziecka nie nadawao si do jedzenia. Potem zbami przegryza sobie yy i umara, lec w tym samym gwnie, w ktrym utopia dziecko. Nie zjedli jej, moe nie byli a tak godni. Szaman poprowadzi go w stron jaskini. Patrz wycedzi. Z wylotu pieczary wypywa mtnobrzowy strumie. Cuchno od niego na mil. Na znak Boreheda dwch wojownikw weszo do rodka i wycigno z niego skamlc istot. Kenneth potrzebowa chwili, by zorientowa si, e to moda aherska kobieta, waciwie dziecko. Naga, usmarowana ekskrementami i czym jeszcze, brzow zaschnit skorup,

ktra pkajc, odsaniaa ywe miso. Z jej czaszki zdarto skalp i jedynym czystym miejscem na wychudzonym ciele bya biaa ko czerepu, okolona wianuszkiem zaropiaej skry. Nie miaa nosa, warg, zbw, jej oczodoy byy pustymi jamami. Stworzenie zawyo rozpaczliwie i przypado do ng najbliszego wojownika, linic mu buty. Potem unioso gow i zawyo. Pomidzy poczerniaymi dzisami zatrzepota kikut jzyka. Oficer odwrci wzrok. Nieadny widok, co? Mieli tu trzy takie jaskinie, ale tylko w jednej znalelimy kogo ywego, o ile mona j tak nazwa. Szaman da znak i dziewczyn zawleczono do jaskini. Kenneth powoli wzi gboki oddech. Dlaczego nie skrcicie jej cierpie? Borehed odwrci si na picie z ogniem w oczach. Pytasz, dlaczego nie roztrzaskam jej gowy kamieniem, jak to podobno robimy ze swoimi rannymi? Albo czemu nie poszczujemy na ni dla zabawy jednego z naszych psw bojowych? Wojownicy mieliby wielk uciech. Znam wikszo waszych opowieci o naszych zwyczajach i rozrywkach. Tych, ktre rozpalaj w sercach nienawi i pogard. Aherzy, aherowie, jak nas z odraz nazywacie, stwory ciemnoci, pomiot Niechcianych. Zabi ich, wytuc, oczyci z nich nasz pikn ziemi. Aherzy. Wyplu to sowo, jakby parzyo go w usta. Pamitasz pocztek waszej Ksigi Czarnych Wiekw? I nadeszy z pnocy Legie Demonw, Niechcianych, Wadcw Blu, Wyrthw, Gryellw, Aherw i wszelakiego plugastwa. I nastay Wieki Czarne, gdy nawet soce zakryo twarz, nie mogc patrze na ndz i niedol, jaka spada na ludy wiata. Tak, znam to. Nauczyem si czyta wasze pismo, eby zrozumie... Poznaj swojego wroga, mwicie. Mdrze. Szaman zbliy si do porucznika. Gdyby zobaczy na wasne oczy prawdziwego ahera, czowieku, zeszczaby si ze strachu, a potem zacz krzycze, dopki nie pkyby ci puca i serce. My jestemy Agheeri. Lud Gr. Przez wiele lat ylimy z ludmi w pokoju, obok siebie. Handlowalimy, pracowalimy i bawilimy si razem. Byy i zatargi, laa si krew. Ale zawsze potrafilimy si dogada. Nasze wioski byy i sto mil na poudnie od Ojca Lodu. A potem dotaro tu Imperium. Meekhaczycy ze swoimi prawami, religi, zabobonami, poczuciem wyszoci i chciwoci. Nagle okazao si, e doliny, w ktrych stay nasze wioski, powinny nalee do ludzi, bo s w nich zbyt yzne ziemie, e gry, ktre na nasze nieszczcie kryy w swoich trzewiach bogate zoa srebra, zota, miedzi i elaza, przede wszystkim elaza, to za dobre miejsce dla niszej rasy. Wic wypaczylicie nasz nazw, bo bya podobna do nazwy jednego z plemion Niechcianych, i uznalicie, e mona nam zabra wszystko. Nasza magia, Tace z Duchami, Pieni Kamienia i Wody nagle stay si dzik form czczenia Mroku, cho istniay, zanim przybyli Niechciani i zaczy si Wojny Bogw. Zepchnlicie wic nas tu, na kraniec wiata, pomidzy Wielki Grzbiet, za ktrym nie ma ju nic poza lodowym pustkowiem, a cian waszej nienawici. Z jednej strony nieprzebyte gry, z drugiej miecze i

topory, a porodku gd i ndza. Szaman zamilk. Zapanowaa zowrbna cisza. Okazao si te podj po chwili e skoro jestemy najdalej na pnoc mieszkajcym ludem, to musimy by aherami wyszczerzy z pogard ky potomkami pomiotu Ciemnoci. Jeszcze trzydzieci lat temu kapani Reagwyra pacili zotem za uwdzone mumie naszych dzieci, by wiesza je w wityniach, a gubernatorzy prowincji wyznaczali nagrody za kadego zabitego Agheeri. Cho nikt ju nie uywa tej nazwy. To takie proste, prawda? Nada komu nowe imi i odebra ca reszt, cznie z prawem do ycia. A wiesz, co jest najgorsze? Nie pogromy, nie rzezie i mordy. Najgorsze jest to, e i my powoli zaczynamy si nazywa aherami. Nasza modzie mwi o sobie Agahher, zapomina... zapomina kim jest, kim powinna by. Okruciestwo traktuje jak cnot, dz krwi jak powd do dumy. Chyba za to wanie nienawidz was najbardziej, czowieku. Ju nas prawie wymordowalicie, jeszcze pokolenie czy dwa, a nie bdzie ju ludu Agheeri. Zostan tylko aherowie. Kenneth odchrzkn. Ja nie... A ona Borehed przerwa mu i wskaza na jaskini ma na imi Inlah. Bya... jest crk mojego najbliszego przyjaciela. Znaem j od urodzenia. Nosiem na rkach. Jest z rodu wodza i tylko inna kobieta z tego rodu moe otworzy jej drzwi do Domu Snu. Ale nikogo takiego nie ma w promieniu kilku dni drogi. Wic nie bdziemy dawa jej wody, eby jak najszybciej umara, tylko e ona... nie chce umrze. Trzyma si ycia i krzyczy Niemal bez przerwy dokoczy cicho. Jakby na potwierdzanie z jaskini dobieg podnoszcy wosy na gowie skowyt. Kenneth spojrza na szamana i szybko odwrci wzrok. Nie chcia pamita wyrazu jego twarzy. Za dobrze wiedzia, e gdy znw si spotkaj, nie bd ju rozmawia, z pewnoci nie. Ta chwila mina bardzo szybko, tak szybko, e Kenneth nie by pewien, czy nie uleg zudzeniu, bo oto znw mia przed sob Boreheda Rzenika z Rwith. Mimowolnie zadra pod ciarem jego spojrzenia. Nie bd ci baga, eby nam pomg powiedzia aher. Ani nie rozetn Wza Wody. Jeli natychmiast zawrcicie i przejdziecie z powrotem na lodowiec, aden z moich wojownikw nie wycignie przeciw wam broni. Woda wyschnie, gdy ostatni z was postawi stop po drugiej stronie. By to do uczciwy sposb zakoczenia kruchego sojuszu. Kenneth popatrzy ponad gow ahera na jaskini. Znw rozlego si skomlce wycie. Nie krzycz powiedzia, cho szaman w ogle nie podnis gosu. Idziemy z wami. W ten wanie sposb trafi tu ze swoimi ludmi. leb by niemal pozbawiony niegu, kamienisty i niegocinny. W okolicy prno byoby szuka ladu ycia, nawet mchy nie chciay tu rosn. Paskudne miejsce, eby umiera, pomyla. Cholernie paskudne miejsce. Dwch aherw, ktrych przydzielono im w charakterze przewodnikw, leao teraz kilka

krokw od niego, w swoich szaro-brzowych strojach przypominajc przypadkowe usypiska kamieni. Od przeszo godziny aden nawet nie drgn, tylko oczy byskay im spod kapturw. Na temat maskowania jego onierze mogliby si od nich sporo nauczy. Niewielki kamyk przelecia nad lebem i stoczy si w d. Wszyscy zamarli. To by sygna od zwiadowcw z drugiej grupy. Shadoree nadchodzili. Pierwszy szed wysoki mczyzna w ciemnym ubraniu i kapturze nacignitym na oczy. Za nim dwie kobiety i mody chopak. Borehed twierdzi, e wadajcy Moc bd si trzyma razem, wic to musieli by oni. Potem pojawia si reszta. Obraz ndzy i rozpaczy. Wikszo na wp naga; uciekali tak, jak ich zaskoczy atak aherw. Poowa nie miaa butw, ledwo si wloka, zataczajc si i znaczc kady krok rdzawymi plamami. Wida byo, e s na krawdzi ludzkiej wytrzymaoci, a do przodu gna ich tylko strach. Kenneth nie poczu na ten widok nic, ani gniewu, ani nienawici, ani mciwej satysfakcji, nic. Chcia po prostu, eby to wszystko ju si skoczyo. Grupa bya w poowie drogi. Porucznik sign po lec obok kusz i pynnym ruchem podnis si, skadajc do strzau. To by sygna. W uamku sekundy zza krawdzi lebu wyonio si dwudziestu strzelcw. Teraz! Nie wzywali do poddania si. Nie po to tu przyszli. Salwa zebraa obfite niwo, ale nie takie, jakiego by sobie yczy. Zgodnie z rozkazami wikszo kusz wymierzono w idc na przodzie czwrk. Obie kobiety i chopak padli trafieni kilkoma betami. Umierali nieadnie, rzucajc si po ziemi jak ryby przebite ocieniem. Inni rwnie. Ale nie mczyzna w kapturze. Jakie fatum sprawio, e w chwili, gdy Kenneth wstawa, przewodnik unis gow, omiatajc wzrokiem krawd lebu. Wrzasn wciekle i w mgnieniu oka otoczya go migotliwa kurtyna. Wszystkie pociski odbiy si od niej i zrykoszetoway z brzkiem w gr. Spojrzenia onierza i Shadoree spotkay si. Oficer zamar. Spod kaptura patrzya na niego twarz Amandellartha, czarodzieja, ktry zgin na lodowcu. Mag wyrzuci przed siebie do i powietrze przeci jasny jak byskawica promie wiata. Za pno. Kenneth by ju w poowie drogi na dno lebu, zjeda razem z niewielk lawin kamieni i bota, rozpaczliwie balansujc rkami. Nie dba, czy reszta onierzy ruszy za nim, nie obchodzio go, e moe sobie skrci kark i e zgodnie z planem po salwie z kusz mieli zasypa leb gradem oszczepw, wic lepiej by na grze ni na dole. Gdzie w poowie drogi dotaro do niego, e wanie potwierdza obiegow opini o rudych. Mia to gdzie. W tej wanie chwili zrozumia, co si stao z klanem Shadoree i kto jest odpowiedzialny za ten cay koszmar. Chcia tylko dopa maga. I zabi. Usysza gromki ryk i reszta oddziau runa za nim. Na zamanie karku. Ale on by pierwszy. Wyldowa na dnie lebu, wycign miecz i ruszy na czarodzieja. Ten wykrzywi si okrutnie i wyrzuci przed siebie do z rozcapierzonymi palcami, ale w tej chwili za jego

plecami pojawio si dwch stranikw. Amandellarth odwrci si, z jego doni wybucho wiato, ktre uderzyo w onierzy, zamieniajc ich w ywe pochodnie. Kenneth wrzasn nie swoim gosem i rzuci si do przodu. Mag nie wytrzyma, okrci si w miejscu i pogna w d lebu, przeskakujc martwych i roztrcajc ywych. Wydawao si, e tak jak na lodowcu, porusza si, nie dotykajc ziemi. Porucznik pobieg za nim. Odruchowo odbi cios niezdarnie wymierzony tp siekier i uderzy atakujcego od dou, rozpatujc szczk, policzek i oczod. Napastnik, zaronity mczyzna o szalonych oczach, puci trzonek siekiery i zaskowycza, apic si za twarz. Kenneth pobieg dalej, zostawiajc go ju swoim ludziom. Widzia tylko oddalajce si plecy czarownika. O wos mina go jaka wcznia, uderzeniem tarczy odrzuci na bok ostatniego zagradzajcego mu drog Shadoree. Mag dotar do wylotu lebu, odwrci si i wrzasn. Przed nim pojawio si zawirowanie, niewielka trba powietrzna. Zataczyy porwane w gr kamienie, ziemia i pecyny bota. Kenneth rzuci si w bok i przetoczy, o wos mijajc lecc na niego grud lodu wielkoci ludzkiej gowy. Poderwa si natychmiast i run na maga z wciekym rykiem. Ten po raz drugi zrejterowa, pobieg w gr gadk jak st hal, ktra jakie dwiecie krokw dalej urywaa si jak noem uci. Stamtd nie byo ucieczki. Chyba e kto by czarodziejem. Kenneth obejrza si. Ostatnie zaklcie uderzyo w bok lebu, powodujc osunicie si lawiny bota i kamieni. Upynie troch czasu, zanim jego ludzie si stamtd wydostan. ciga czarownika sam. Odlego midzy nimi stopniowo si zmniejszaa. Dwadziecia krokw, osiemnacie, pitnacie. Do urwiska byo coraz bliej i widzia ju, e nie uda mu si go dopa. Czu omot krwi w skroniach, powietrze zdawao si mie gsto smoy, a mag cigle sun przed siebie, jakby lizgajc si po lodzie. Rzuc mieczem, pomyla. Jeli si nie zatrzyma, rzuc. Czarownik zatrzyma si tu przy krawdzi przepaci i odwrci z twarz wykrzywion wciekoci. Ty! Wszystko przez ciebie! Ty brudny, zapchlony ptaku! Jeli kto ma mi za wszystko zapaci, to moesz by ty! powietrze wok zamglio si lekko, nieg w promieniu kilku stp zacz parowa. Gromadzi Moc. Kenneth zgarbi si i unis wyej tarcz. Ruszy na Amandellartha, nie spuszczajc oczu z jego rk. Jednego by ju pewien, mag zawsze uwalnia czary gestami. Na ustach czarownika pojawi si krzywy umieszek. Wic to prawda, co mwi o Grskiej Stray. Nie macie ani krzty rozsdku. Zbyt gupi, by wiedzie, kiedy ustpi. Od niechcenia pstrykn palcami, wok doni zataczyy malekie pomyki. Wiesz, co si teraz stanie, nieprawda? Zabij ci, a potem przeskocz w bezpieczne miejsce, tak jak na lodowcu. Potem zadbam, eby aden z was nie wrci na drug stron. Nikt nigdy nie pozna prawdy, twoja kariera si skoczy, a dobre imi legnie w

gruzach. A ty mimo wszystko nie chcesz zrezygnowa. Gdyby to nie byo tak beznadziejnie aosne, czubym nawet co w rodzaju podziwu. Kenneth zbliy si na moe dziesi krokw. Wiedzia, e mimo przechwaek czarownik musi by zmczony i czeka na okazj do rzucenia niezawodnego czaru. Za plecami Amandellartha skalna paszczyzna zaamywaa si i mkna w d, skd dochodzi do nich oskot wody. Dla maga jedyn szans ucieczki bya droga jedn ze cieek Mocy. Udajc, e poprawia tarcz, oficer rozpi rzemie podtrzymujcy j na przedramieniu. Dlaczego, czarowniku? Dlaczego? Amandellarth opuci rk i spojrza na niego jak na zwierz, ktre nagle przemwio. No prosz, nagle zaczynamy zadawa pytania. A skd to wzia nam si ta maniera? Zrezygnowalimy ze lepego wykonywania rozkazw i prbujemy zrozumie, co si wok nas dzieje? Wysilamy namiastk umysu, ktry do tej pory zajmowa si tylko arciem, piciem i szukaniem dziury, w ktr mona by wsadzi kuk? I c to wymylilimy? Kenneth zatrzyma si dziesi krokw od maga, opuci rce i wzi gboki wdech, prbujc uspokoi rozszalae serce. Talent jest dziedziczny zacz, robic p kroku do przodu. To wiedz nawet dzieci. Ale zarwno czarodzieje, jak i czarodziejki, maj powane kopoty z dorobieniem si w peni zdrowego potomstwa. Przewanie rodz im si potworki, wypaczone przez Moc. Talent dziedziczy si przewanie z przeskokiem, po ciotkach, wujkach i innych krewnych. A od setek lat znalezienie sposobu na kontrolowanie tej dziedzicznoci jest marzeniem kadej gildii czarodziejw. To daoby jej przewag nad innymi zamiast caymi miesicami, a niekiedy nawet latami poszukiwa dzieci uzdolnionych, mona by zaoy hodowl. Dynasti magw, z pokolenia na pokolenie potniejszych i znaczcych coraz wicej. A w kocu nikt nie mgby si im oprze. Z twarzy czarownika znikn wyraz pogardliwego lekcewaenia. Nie doceniem ci, straniku. Co jeszcze mi opowiesz? Shadoree byli eksperymentem. W tym rodzie w cigu ostatnich trzystu lat pojawio si kilku magw, wic postanowilicie sprawdzi, co si stanie, jeli nie bd rozciecza krwi. Mwic wy, mam na myli twoj gildi, Bractwo z Werhenn. Nie wiem, czy inne gildie o tym wiedziay, ale nie sdz. Zbyt cenicie tajemnice i sekrety, eby si nimi dzieli, nawet midzy sob. Sami to zaplanowalicie, czy okazja nadarzya si przypadkiem? Czarodziej umiechn si leciutko. Nazwijmy to przypadkiem, ktremu odrobin dopomoglimy. Ale eksperyment wymkn si spod kontroli. Zakoczy fiaskiem. Shadoree okazali si nie do opanowania i nie do wyledzenia, bo niewyszkoleni utalentowani maj wietn aur ochronn uywaj Mocy w sposb zbyt chaotyczny, eby dao si odrni to od naturalnych fenomenw, zaburze w rdach, pulsowania Uroczysk. Wic kiedy zacza ich poszukiwa Grska Stra, przyczylicie si do nas.

Fiaskiem? Mag unis brwi. Fiaskiem? Nie wiesz, o czym mwisz, robaku. Wrd nich co dwunasty potrafi czerpa ze rde. Jeden na tuzin, syszysz czowieczku? Normalnie wrd ludzi potrafi to jeden na tysic, wystarczajco utalentowani, eby zosta czonkami lepszych gildii, pojawiaj si raz na dziesi tysicy, a arcymagowie raz na milion. Dzieci tych, ktrych zamordowalicie tam na dole, mogyby wstrzsn wiatem! W to nie wtpi. Kenneth zrobi nastpny kroczek w przd. Ale ostatnimi czasy wiat ma stanowczo do wstrzsw. A jak zamierzalicie ich wykarmi? I co zrobi, gdy dorosn? Kanibalizm by uomnoci nabyt, a nie wrodzon, podobnie jak kilka innych przypadoci... Nieludzkie okruciestwo? Skonno do zadawania blu i mierci, rado czerpana z cierpienia? To s wedug ciebie jakie tam przypadoci? Widziaem, co zrobili w KooryAmenesc i tutaj, w jaskiniach aherw. Oni nie ywili si ciaami ludzi, lecz ich cierpieniem. Byli ogarnici szalestwem zbyt gbokim, by ich z niego wyrwa. No prosz. Czarownik skrzywi si lekko. Czekaem, kiedy dojdziemy do wnioskw, wysnutych przez domorosego pogromc za. Jakie jeszcze rewelacje mnie czekaj? nieg wok stp czarownika zabarwi si gbok purpur i Kenneth zrozumia, dlaczego ich rozmowa tak dugo trwa. Mag by ranny, ktry z betw przebi magiczn oson i czarodziej potrzebowa czasu, eby powstrzyma krwawienie i zaleczy ran. adne. Powiedz mi jeszcze tylko, czy wypadek na lodowcu to te przypadek, czy planowae to od samego pocztku. Powiedzmy, e musiaem znale si na miejscu przed wami. Wiedziaem, e Borehed jest gdzie w tych okolicach, a nietrudno byo si domyli, co go tu sprowadza. Miaem zamiar wyprowadzi klan w bezpieczne miejsce, znale mu kryjwk na zim. Niestety, spniem si, te zwierzta zaatakoway w chwili, gdy dotarem do klanu. Przyznaj, e ich nie doceniem. A wy? No c, mielicie dotrze na miejsce, natkn si na tych dzikusw, przy odrobinie szczcia wycofa i zameldowa, e Shadoree przestali istnie, wybici do nogi przez aherw, a ja zginem na lodowcu. To byoby najlepsze rozwizanie. Dla wszystkich. Dla tych, co zginli, te? Porucznik zrobi kolejny krok. Od czarownika dzielio go ju tylko kilka jardw. Im ju nic nie mogo pomc. Ale my tu sobie dyskutujemy, a na mnie ju pora. Mag uzna, e dzielca ich odlego jest ju wystarczajca. Pozwolisz, e ci gorco poegnam. Kenneth skoczy w prawo w chwili, gdy do maga wystrzelia w jego stron. Zahamowa w p kroku, obrci si na picie, wycigajc rk z mieczem szeroko w bok, dla utrzymania rwnowagi, i rzuci w czarownika tarcz, ktra pomkna jak wielki dysk i eksplodowaa po spotkaniu z wystrzelonym przez maga strumieniem Mocy. Porucznik run pochylony w dym po wybuchu, dopad czarownika w dwch skokach i uderzy. Tak jak mg w danej chwili,

gow w twarz, poprawi kolanem w krocze i czujc, e traci rwnowag, pazem miecza w bok gowy. Amandellarth kwikn, zacharcza, zadawi si krwi i... zapad pod ziemi. Oficer zachwia si rozpaczliwie ledwo unikajc runicia w stuokciow przepa, ktra niespodziewanie otworzya mu si pod nogami. Nie przypuszcza, e czarownik sta tak blisko krawdzi. W ostatniej chwili cofn si i przystan, nasuchujc odgosu ciaa odbijajcego si od skalnej ciany i wpadajcego do wody. Czyby jednak skoczy? Poczu zimny dreszcz. Majc do czasu, czarownik zrobiby wszystko, eby aden z onierzy nie powrci ywy na drug stron lodowca. Zaciskajc zby, wychyli si i zerkn w d. Amandellarth wisia jakie sze stp niej, uczepiony oburcz wystajcej ze ciany lodowej bryy. Nogami rozpaczliwie macha w powietrzu. Gdy unis gow, ich spojrzenia na chwil si spotkay. Mimo krwi lejcej si z rozbitego nosa i puchncego w oczach policzka, czarodziej nadal patrzy arogancko i wyniole. Po chwili wzrok maga powdrowa w d, ku kotujcej si sto okci niej biaej kipieli i wynurzajcych si z niej co chwila czarnych gazw. Wiem, o czym mylisz, czarowniku. Porucznik dziwi si, e gos mu nie dry. Gdyby to byo dwiecie okci, a jeszcze lepiej trzysta, mgby zaryzykowa. Z twoimi umiejtnociami zdyby sple Moc i wyj z tego bez zadrapania. Lina Amandellarth dysza ciko, a zacinite wok sopla donie dray z wysiku. Rzu mi lin. Nie. Za wszystkich ludzi, ktrzy przez ciebie i twoich kamratw zostali zabici i poarci. Za mieszkacw Koory-Amenesc i za rodzin rymarza z Handerkeh, za moich chopcw, ktrzy tu dali gow, i za aherw, tak, nie przesyszae si, za aherw, ktrzy razem z nimi ginli. A nawet za tych nieszcznikw, ktrych zmusilicie do rozmnaania midzy sob jak zwierzta, a stali si czym gorszym od zwierzt. Nie baw mi si tu, jebacu, w sd czarownik zawarcza. Jego oddech stawa si coraz szybszy. Zbyt nisko stoisz, eby mnie sdzi. Rzu mi lin, a obiecuj, e o wszystkim zapomn, a ty nie bdziesz aowa. Gildia umie si zatroszczy o lojalnych ludzi... Ty nie rozumiesz, prawda? Kenneth pochyli si i spojrza prosto w oczy maga. Mgbym ci cay miesic mwi o uczciwoci, odpowiedzialnoci, prawoci i honorze, a ty tylko by si zamia i nazwa mnie sentymentalnym gupcem bez, jak to uje, krzty rozsdku. Nie znasz przysigi Stray, a zwaszcza tych sw o bronieniu i chronieniu wszystkich mieszkacw gr przed kadym wrogiem. Wszystkich i kadym. Spojrzenie czarownika zapono nienawici. Honor, obszarpacu? Honor i ty? Oficer bratajcy si z aherami i mordujcy wraz z nimi kobiety i dzieci. Nieformalnie jestem od ciebie wyszy stopniem i przysigae broni mojego ycia za wszelk cen. Jeste skoczony lyw-Darawyt. Przysigam na wszystkich bogw, e jeszcze bdziesz skamla, bagajc mnie o mier.

Kenneth wyprostowa si. Czarodziej Amandellarth, ktrego przysigaem broni, zgin wczoraj bohatersk mierci na lodowcu. I tak zeznam przed kadym sdem. Nie znam ci, czowieku. Nie wiem, kim jeste, poza tym, e walczye przeciw moim ludziom w potyczce z Shadoree. Niech gry ci osdz, nieznajomy. Odwrci si i ruszy z powrotem. Przez kilka chwil towarzyszya mu pena zdumienia cisza. Wracaj tu! Syszysz! Po raz pierwszy w gosie czarownika zabrzmia strach. Wracaj, ty przeklty bkarcie! Wycignem twoich ludzi! Na lodowcu!! Wycignem ich!!! Pamitaj!!!! Oficer przystan. Gdyby ich nie wycign, czarowniku powiedzia gono. Gdyby ich nie wycign, ja wycignbym ciebie z tej dziury i odda w rce Boreheda. Potem wolno pochyli si, wyczyci dokadnie miecz o nieg i osuszy go rbkiem paszcza. Wsun bro do pochwy i ruszy z powrotem, czujc, jak z kadym krokiem opada z niego wcieko i zmczenie. Gdy by w poowie drogi, przeklestwa i bagania czarodzieja urway si nagle, zakoczone przecigym krzykiem. Kenneth-lyw-Darawyt zatrzyma si, ale poza szumem strumienia nie usysza ju niczego. Umiechajc si po raz pierwszy od dwch dni, ruszy na spotkanie reszty swoich ludzi.

Wszyscy jestemy Meekhaczykami

Gdyby nie ta popijawa, potny kac i niezgrabno Velergorfa oraz nerwowy mu, nigdy nie odkryliby szpiegw i skoczyoby si tylko na nieprzyjemnym podejrzeniu. Kenneth wieczorem pozwoli ludziom na nieco wicej, ni powinien. W kocu od koszar dzieli ich tylko dzie drogi, jutro mieli nocowa we wasnych kach i zacz kilkunastodniowy wypoczynek, wypeniony naprawianiem broni i pancerzy, wiczeniami, pucowaniem oporzdzenia i innymi nudnymi onierskimi rytuaami. Na dodatek do Belenden prowadzia prosta jak z uku strzeli imperialna droga. Mogli wsta dugo po wschodzie soca i doj do koszar na kolacj. Wraca z patrolu z poow kompanii, czyli z dwudziestoma ludmi i kilkoma psami. Reszta odpoczywaa w koszarach puku. To bya dziesiciodniowa, spokojna wycieczka po bezpiecznej prowincji, w sam raz, eby na pocztku wiosny przypomnie ludziom, e Grska Stra czuwa. W czasie pokoju puki dziaay wanie w ten sposb, poowa stranikw w terenie, druga w koszarach, eby dowdztwo miao ich pod rk. Chocia wysyanie w teren dwch dziesitek wygldao na kpin. Od zeszej jesieni obiecywali mu przynajmniej kolejnych dwudziestu ludzi wtedy nazwanie Szstej Kompanii kompani wanie nie zakrawaoby na kiepski art. W karczmie, dzie drogi od Belenden, dotara do jednego z onierzy wiadomo. Hawen Rycw, najmodszy z jego ludzi, zosta ojcem. Z radoci przepuci poow miesicznego odu, stawiajc wszystkim piwo, wino i gorzak. Kenneth pozwoli im na picie i zabaw, patrol przebiega spokojnie, do koszar mieli blisko. Co si mogo sta? Wychodzc rankiem na podwrze, zderzy si w drzwiach z wysokim, czarnowosym mczyzn, owinitym w wystrzpiony, lawendowy paszcz. Brzkno i na ziemi spada lira. Wybaczcie. Obcy mia gboki, melodyjny gos. To moja wina. Podnis instrument lew rk, praw mia zabandaowan i powieszon na temblaku. Wypadek? Obcy parskn kpico. Nie. miaek, panie poruczniku, mj ko, znaczy si, cho pewnie ma pan racj, e

powinienem nazwa go Wypadek. Przez to bydl musz wraca za May Grzbiet bez adnego zarobku. Co to za muzyk, ktry gra nie moe? Kenneth umiechn si, czujc niepokojce ukucie. Paszcz, hem i kolczug zostawi w pokoju, zakadajc tylko koszul i pikowan kurtk. Przy pasie mia zwyky sztylet. Z pewnoci nie widzieli si wczoraj, wic skd obcy zna jego stopie? Gdzie to was spotkao? Na drodze midzy Lorst a Czawer. Niedwied zszed z gr, a mj ko uzna, e jedziec bdzie mu przeszkadza w ucieczce, wic mnie zrzuci, cho do bestii byo ponad sto krokw. Jak wida, taki z niego miaek, jak ze mnie kapan Pani. Musiaem zawrci. Kenneth przypomnia sobie wczorajsz rozmow z karczmarzem. Gospodarz co wspomnia o wdrownym muzyku w towarzystwie pachoka. A ucze? Uczniem to on bdzie za rok albo za dwa. Na razie toboki nosi, obz pomaga rozbija, no i towarzystwo zapewnia, bo w grach czowiek nog zamie na szlaku i z godu zdechnie. Ruszyli w stron stajni. Oficer wci umiechajc si, uprzejmie zaj miejsce po prawej stronie nieznajomego. Racja, panie... Wybaczcie. Mistrz Enwar z Wereh. Idziecie za gry? Przez Belenden? A potem? Na szczyt Przejcia Dwch, przez ysic i w d? Nie zdycie przed noc. Nie mam zamiaru. Muzyk umiechn si lekko. Dobrze bdzie, jak uda nam si dotrze na szczyt, a tam przenocujemy w stranicy. I tak za pno wstalimy. Gdybym si nie spieszy, poprosibym was o towarzystwo, ale chc zej z gr jutro w poudnie, wic musz wyruszy ju teraz. Weszli do stajni. Sze koni stao w boksach, a dwa wierzchowce i mu byy wanie przygotowywane do drogi. Na grze, na stryszku wypenionym sianem, wci chrapali onierze. Kenneth przyszed tu wanie zarzdzi pobudk. Troch zaspali, czekao ich szybkie niadanie i jeszcze szybszy marsz, jeli mieli zdy przed zmierzchem. Prawie z zazdroci spojrza na konie muzyka i jego ucznia, osiodane ju i gotowe do drogi. Krpy wyrostek, bdcy zapewne towarzyszem Enwara, zaczyna wanie troczy sakwy na grzbiecie jucznego mua. Na widok mistrza skuli si i przyspieszy. Z otworu w poddaszu wyjrza dziesitnik. Ju na nogach, panie poruczniku? Tak, Varhenn, dola oficera ostatni idzie spa, pierwszy wstaje i tak dalej. Za. Ju id, panie poruczniku. Ale mnie eb boli... O ile dobrze pamitam, Varhenn, uparlicie si, e kady postawi kolejk. Tylko psy zwolniono z tego obowizku. Dziesitnik umiechn si bolenie, usiad na krawdzi, zsun si, przez chwil zawis

na rkach i ciko zeskoczy na klepisko. Zachwia si, zakl, zrobi dwa szybkie kroki naprzd i eby nie upa, opar si lekko o zad mua. Ostr... Muzyk nie zdy dokoczy. Zwierz wydao z siebie dziki ryk, jakby nagle poczuo na skrze pazury niedwiedzia, i stano dba. Chopak, prbujcy zaadowa mu na grzbiet kolejn sakw, zosta kopnity w pier. Pakunek rozwiza si i na wszystkie strony poleciay jakie rulony, karty i papiery. Kenneth spojrza. Rysunki gr, miast, wsi, drg. Nie mwilicie, e jestecie malarzem, mistrzu. Porucznik podszed do rozsypanych papierw, dajc jednoczenie rk znak Velergorfowi. Uwaga. Niebezpieczestwo. To nie ja, tylko Mallen, panie poruczniku. Chopak. Pozwalam mu rysowa co chce, bo nie daby mi spokoju. Chyba bd musia go odda na nauk do malarza. Muzyk, ktry pozwala uczniowi w terminie marnotrawi czas na rysowanie, zamiast goni go do brzkania na lutni. Ciekawe. Oficer przykucn, podnis jeden z rulonw i go rozwin. Mapy te rysuje? I skd wiedziae, e jestem porucznikiem, skoro nie nosz dystynkcji? Zgrzytno. W chwili, gdy si odwraca, Enwar run na niego, opocc paszczem. W prawej doni, cudownie uwolnionej z temblaka, trzyma sztylet o wskim ostrzu. Kenneth rzuci mu w twarz map, zapa za rk i czujc, e napastnik przenosi ciar ciaa na przedni nog, skrci szybko biodra tak, e kolano, ktre miao trafi go w krocze, uderzyo w udo. Zabolao. Napar na faszywego muzyka, odchyli si lekko i uderzy gow w twarz przeciwnika. Mczyzna zdy si lekko odchyli i cios nie rozkwasi mu nosa, tylko trafi w policzek. Varhenn! wisno. Drewniany cebrzyk z wod do pojenia zwierzt zatoczy krtki uk i trafi szpiega w potylic. Byo po wszystkim. *** Zbirka odbya si w trybie bojowym. W niecae trzy minuty oddzia by pod broni i w penym rynsztunku. Kac nie kac, byli Grsk Stra. Winia rozebrali do przepaski biodrowej i zwizali. Tak jak Kenneth si domyla, jego prawa rka bya zdrowa. Za to odzie krya liczne niespodzianki. Znaleli cztery sztylety do rzucania, stalow garot, szeciocalow szpil z wydronym ostrzem i kilka maych buteleczek, wypenionych bezbarwnymi i bezwonnymi pynami. Osiem wytrychw i may noyk, z ostrzem z brzu i miedzian rkojeci, cay pokryty piktogramami. Gdy Kenneth wzi go do rki, mia wraenie, e bro wibruje. Magia. Zebrali si na dziedzicu. Szpieg lea na wznak, niemal nagi, i nadal nie dawa oznak

ycia. Karczmarz podszed do oficera i ukoni si z szacunkiem. Chopak powinien wyy, panie poruczniku. Ma poamane ebra i ze dwa dni bdzie nieprzytomny, ale jeli bogowie pozwol, wylie si. To dobrze. Pomocnik wyszed najgorzej z caego zajcia. Cho z drugiej strony, muy wywodzce si z miejscowych zwierzt znane byy z tego, e potrafi kopniciem zabi grskiego lwa. Chopak i tak mia szczcie. Kenneth postanowi jednak nie ryzykowa przenoszenia go w takim stanie do Belenden. Modzik mia zosta w karczmie, pilnowany przez kilku stranikw, a jutro przyl po niego wz. Waniejszego jeca mieli zabra od razu. Da znak dwjce onierzy, od jakiego czasu trzymajcych ju wiadra z wod. Nie trzeba. Zwizany nagle otworzy oczy. Po co mam mokry i. Stranicy popatrzyli na dowdc, ten spokojnie kiwn gow. Dwa strumienie lodowatej wody trafiy mczyzn w pier. Zakl paskudnie i prbowa poderwa si z ziemi, ale jeden z onierzy wcisn go nog w boto. To ostrzeenie. Kenneth stan nad szpiegiem i spojrza mu prosto w oczy. Nie bdziesz wicej udawa nieprzytomnego. Jeli zrobisz to jeszcze raz, ka poama ci rce, tak na wszelki wypadek. Poza tym jak ci bdzie zimno, to zaczniesz si szybciej rusza, a ja chc by w koszarach przed wieczorem. Teraz ci rozwiemy, a ty si ubierzesz. Wskaza na stare portki, somiane apcie i brudn koszul, ktr dostali od karczmarza. A moje ubranie? Nawet lec w bocie i trzsc si z zimna, jeniec potrafi nada gosowi ton oburzenia. Za duo tam ciekawych drobiazgw, a ja nie jestem pewien, czy wszystkie znalelimy. Dowdca puku zawiadomi miejscowe Szczury i oni je sobie dokadnie obejrz. Agenci imperialnego Wywiadu Wewntrznego sami nazywali si Szczurami. Kenneth wprawdzie nie zna adnego, ale pukownik Akeres Gewanr, dowdca Szstego, z pewnoci mia z nimi kontakt. Da znak, onierz zdj nog z piersi szpiega i postawi go na nogi. Gdy rozcinano wizy jeca, w rkach kilku stranikw pojawiy si napite kusze, ale onierze nawet nie zadali sobie trudu, eby w niego mierzy. Nie wyglda na gupca. Wizie, krzywic si i trzsc z zimna, zaoy przyniesione achmany, po czym ponownie zwizano mu rce na plecach. Zaraz ruszamy Kenneth podnis gos, aby wszyscy go usyszeli. Bdziemy szli szybkim marszem, wic odla si i zaatwi inne rzeczy teraz. Najbliszy postj po poudniu. Nie rozleg si jk zawodu, wszyscy czuli, e sprawa jest powana. Wrd kart i zwojw znalezionych przy szpiegu byy dokadne mapy nie tylko powszechnie znanych drg przez gry, lecz take zaznaczono na nich nieoficjalne przejcia, wskie cieki i mao uczszczane drki, z ktrych korzystaa gwnie Grska Stra i bandyci. Pooenie niektrych z tych

szlakw byo cis tajemnic, bo zwaszcza w czasie wojny, szybkie i bezpieczne przemieszczanie wojska miao w grach kluczowe znaczenie. Poza tym wrd szkicw byy te pejzae, pokazujce grskie szczyty, wsie, miasta, pojedyncze wiee stranicze i dokadnie rozrysowany z kilku stron widok na Belenden. Podejcia pod mury miasteczka, umocniony garnizon, brama wjazdowa. Chopak, jeli to naprawd on rysowa, mia w doniach i oczach prawdziwy majtek. Prawie szkoda, e zgodnie z imperialnym prawem te donie zostan odcite, a oczy wyupione. Konie zostawili na miejscu, zabierajc ze sob tylko mua, obadowanego rzeczami szpiega. Kenneth przywoa Velergorfa. Ilu ludzi zostaje? Czterech. Dostali rozkazy. Dobrze. Ta czwrka miaa pilnowa chopaka. Nie tylko eby nie uciek, ale te eby nie podci sobie y. Na przykad. Szykowa si! porucznik podnis gos. Wymarsz za pi minut! *** Nie oszczdzali go. Zreszt siebie te nie. Szybki marsz Grskiej Stray oznacza kwadrans truchtu i kwadrans normalnego marszu. Na zmian, czasami przez wiele godzin. Dla kogo przywykego do podrowania konno byo to mordercze dowiadczenie i ju po pierwszej godzinie szpieg sania si na nogach i rzzi, jakby mia wyplu puca. Zwizane z tyu rce nie uatwiay mu biegu. Nie trzymali specjalnego szyku. Przed szpiegiem i za nim maszerowao po trzech onierzy, potem Kenneth z Velergorfem i reszta oddziau. Na kocu wlk si mu, wytrzeszczajc przeraone oczy na towarzyszce mu psy. Meekhaskie pieski wychrypia jeniec, odzywajc si po raz pierwszy w poowie drugiej godziny marszu, gdy wanie przeszli do zwykego chodu. Chdoone imperialne pachoki. Kenneth zignorowa go, zajty poprawianiem oporzdzenia. Rzemie, na ktrym zawiesi now tarcz, niemiosiernie wrzyna mu si w ramiona, pas z mieczem obija o nogi, a hem ociera czoo. Zdj go i starannie poprawi wycielajc jego wntrze skrzan plecionk. Podbieg do niego Hawen. Panie poruczniku, mam prob. Jeli nie dotyczy kopnicia pewnego sukinsyna, to sucham. Kamie chciabym znale, dla syna. Na stos przy belendeskim zejciu. Kenneth pozwoli sobie na umiech, kiedy stranik przypomnia wieci, ktre zastay go w karczmie. Dziesiciofuntowy? Zamierzasz go nie a pod miasto?

No nie, panie poruczniku, taki normalny, jak pi. Wiem, wiem... Zrobimy postj przy potoku, to poszukasz. Tylko eby adny by. Bdzie jak pera, panie poruczniku! Hawen zasalutowa w marszu i zaj miejsce w kolumnie. Wtedy po raz pierwszy szpieg si przewrci. Meekhaskie kundle wysapa z twarz wcinit w ziemi. Kenneth gestem uniesionej doni zatrzyma oddzia, lecz zanim zdy podej do winia, uprzedzi go jeden z ludzi z dziesitki Velergorfa. Cawe Kaln, zwany Wilkiem, uchodzi za mruka i milczka, ale nie byo lepszego zwiadowcy i tropiciela w caym Szstym Puku. Ubrany w lekki, skrzany pancerz i narzucony na wierzch plamisty kaftan zakoczony kapturem, zazwyczaj znakomicie wtapia si w to. Jego kusza bya pomalowana na czarno, a uzupeniaa j para kordw i kilka noy za pasem. Bdziesz biec razem z nami albo kaemy ci przywiza do ogona mua i powleczemy za nim onierz powiedzia to bez specjalnego nacisku. W garnizonie mamy czarownika uzdrowiciela, ktry poskada twoje resztki do kupy, nawet jeli przywieziemy mu tylko beznogi zewok. Szpieg nie tyle dysza, ile zasysa powietrze rozpaczliwymi haustami. Gral zapa go za rami i postawi na nogi. Wilk! Tak jest, panie poruczniku. Stranik stan na baczno, puszczajc jeca. On ma doj o wasnych siach i w takim stanie, eby mg mwi. Tak jest! Ale... Panie poruczniku, on mnie obraa. Uwaasz si za meekhaskiego kundla? Nie, panie poruczniku. A za kogo? Za Meekhaczyka, panie poruczniku. Kenneth przyjrza mu si uwanie. Cawe Kaln mia pi stp, osiem cali wzrostu, czarne wosy, blad twarz i jasne oczy. Nie byo na nim grama zbdnego tuszczu. Gdyby kto chcia namalowa obraz zatytuowany Gral z krwi i koci, wybraby wanie jego na wzr. Naprawd? Ta deklaracja bya niezwyka. Wikszo miejscowych lubia podkrela swoje wessyrskie korzenie oraz to, e Imperium nie zdoao podbi Pnocy zbrojnie, lecz przyczyo j na drodze dyplomatycznych zabiegw. Co prawda od prawie trzystu lat mieszane maestwa i koligacenie rodzin stopniowo wzbogacao lokaln krew o jak mwiono smak poudnia, ale grale nadal potrafili si obrazi, gdy kto nieopatrznie nazwa ich Meekhaczykami. Naprzd! A ty do mnie. Porucznik skin na Wilka. Pozwoli, by jeniec oddali si na kilkanacie krokw, i dopiero ruszy.

Cawe, mamy go doprowadzi do koszar ywego. Rozumiem, panie poruczniku. I poganianie winia zostaw mnie, w kocu bior za to od. Zrozumiano? Tak jest! Na miejsce, straniku. Wilk oddali si truchtem. Co on si nagle zrobi taki imperialny, Varhenn? Ja to co innego, jeszcze mj dziadek by Meekhaczykiem, nazwisko nie kamie. Ale Wilk? Dziesitnik popatrzy na niego spokojnie, a pokryta niebieskim tatuaem twarz nie wyraaa niczego. Po chwili umiechn si lekko. Wie pan, gdzie jestemy? Gupie pytanie, Varhenn. Nie, panie poruczniku, nie pytam o miejsce czy prowincj, tylko o okolic. Nie suy pan tu przedtem, a ja dawno temu, ale pozwoli pan poszuka Hawenowi kamienia dla syna na stos. Wszyscy tak robi, jak syszaem, rodzice kadego nowo narodzonego dziecka kad kamie na stos liczebny, przy zejciu z ysicy. A dlaczego? Miejscowy zwyczaj? Prastara tradycja? Mnie nie pytaj. Ta tradycja ma wier wieku, panie poruczniku. Co jest za ysic? Dolina Wares i szlak na poudnie, do Kalen. Tak, szlak, ktrym jed wozy kupieckie do i z Nowego Rewendath. Gwna droga czca nas z poudniem Imperium. Dolina Wares... Tam Se-kohlandczycy wyrnli poow Siedemnastego Puku Piechoty? Nie poow, ledwo jedn trzeci, panie poruczniku. Bye tam? Na mgnienie oka twarz dziesitnika cigna si dziwnie, skamieniaa. Tak, byem. Opowiedzie? Kenneth rozejrza si. Spokj, cisza, do nastpnego truchtu mieli jeszcze kilka minut. Szpieg by zwizany i pilnowany, a w okolicy nie byo nawet przepaci, w ktr mg si rzuci. Mw. *** Na elaznego fiuta Reagwyra! Kawer Monel, nazywany Czarnym Kapitanem, sta na szczycie ysicy i patrzy na poudnie. Widok by przepikny. Na niebie nie goci nawet najmniejszy obok, soce

wspio si ju spory kawaek nad horyzont i wzrokiem, jeli kto mia wystarczajco bystry, mona byo sign pidziesit mil w przd. Pola, ki, rybne stawy, dwa szmaragdowe w tym wietle jeziora, spore poacie lasu, wioski i miasta, poczone siatk drg. yzny, bogaty, ludny teren. ysica bya forpoczt Maego Grzbietu, acucha gr, o ktre Imperium Meekhaskie oparo si w trakcie swojej zbrojnej ekspansji. Prawd powiedziawszy, Imperium przekroczyo May Grzbiet dopiero wtedy, gdy gospodarczo i politycznie wchono ziemie Ligi Wessyrskiej, czego po serii nieudanych wojen dokonano na drodze trwajcego kilkadziesit lat koligacenia rodw, mieszania interesw i zacieniania wizw politycznych. Spraw uatwia fakt, e Wessyrczycy nie wyznawali jednego boga, tylko wychodzili z zaoenia, e w panteonie jest miejsce dla wszystkich; wojownicze kulty, ktre przez setki lat tworzyy teokracje w rnych miejscach kontynentu, nie zdoay ich przekona do swojej wizji prawdy. Religia zatem nie stanowia problemu. Nadal jednak doliny pomidzy Maym a Wielkim Grzbietem oraz tereny do pidziesiciu mil na poudnie od Maego Grzbietu, czyli do rzeki Vanawen, uchodziy za ziemie wessyrskie. Jeli kto miaby wystarczajco bystry wzrok, mgby ze szczytu ysicy dostrzec rzek szar wstg na horyzoncie. Gra miaa niemal mil wysokoci i wygldaa, jakby kto kiedy wzi potny mot i dla zabawy z caej siy przygrzmoci w jej zbocze. Tak powstaa dolina Wares, ktra formalnie dolin nie bya, owalna niecka o rednicy ponad wier mili, obejmowana z dwch stron przez skaliste ramiona i zamykana prawie pionow cian samej ysicy. Wejcie do tej niby-doliny miao ledwo pidziesit jardw szerokoci. Prowadzi tdy imperialny szlak, kamienna droga szeroka na dwa wozy. Nazywano j Furtk Pnocy, bo byo to jedyne miejsce w promieniu prawie stu mil, gdzie wozy kupieckie mogy przekroczy May Grzbiet. Jednak cho szlak wiodcy na szczyt ysicy prowadzi wsk drog, wycit w diabelnie stromej cianie gry, to budujcy j imperialni inynierowie zasuyli na wszelkie honory i zaszczyty, jakimi ludzka pami i wdziczno moga ich obdarowa. Trakt wspina si zakosami, mia osiemnacie zakrtw i czn dugo prawie siedmiu mil. Wz kupiecki, cignity przez czwrk silnych koni, wspina si na szczyt cay dzie. Ale i tak mg si dosta do Nowego Rewendath kilkakro szybciej, ni gdyby mia jecha sto mil na wschd, aby skorzysta z Wielkiej Bramy. Tylko e teraz wz kupiecki wspinaby si na ysic przez trzy dni. Albo duej. Jak stado baranw. Kapitan splun na ziemi, nie wiadomo zniesmaczony widokiem, czy po prostu chcc si pozby ci zalegajcej w ustach. Mody stranik poruszy grdyk. Sam chtnie by splun, pozby si kuli gstej, lepkiej flegmy podchodzcej pod gardo, ale nie wypadao. Oficerowi przysuguje zazwyczaj duo wicej. Lepszy od, lepsze kwatery, lepsze porcje ze wsplnego kota. Prawo plucia, kiedy si zechce. Teraz jednak nie zamieniby si ze swoim kapitanem za wszystkie te niewtpliwe

przywileje. Ty masz by moim gocem? Jak ci zw? Varhenn, panie kapitanie. Czarny Kapitan oderwa wzrok od doliny i przyjrza mu si uwanie. Bergeczyk, co? Zawiesi wzrok na plemiennych tatuaach, pokrywajcych policzki, czoo i grzbiety doni modego stranika. Z ojca i matki. Ile masz lat? Siedemnacie, panie kapitanie. A ja jestem cesarskim ziciem. Ile, pytam! Pitnacie. No, tak lepiej. Umiesz si tym posugiwa? Szturchn palcem ciki topr, zatknity za pasem modzika. Od dziecka, panie kapitanie. To dobrze, przyda ci si. Co o tym sdzisz? Oficer wskaza na dolin. Stranik spojrza w d. Z tej wysokoci jej dno wygldao jak falujce morze. Ludzie, zwierzta, wozy, wszystko przemieszane i spltane w wielki kobierzec. W przewenie wleway si kolejne grupy szukajcych ratunku uchodcw. Imperialna droga bya zapchana ludmi, wozami, przeganianymi stadami. Nawet tu, stojc na szczycie, sysza ten tum. Zmieszane gosy ludzi i zwierzt tworzyy grone, mroczne to. Panika, to sowo podjedao mu palc kul do garda. Jedno sowo, jeden okrzyk o najedcach, a caa ta masa runie w stron drogi prowadzcej na ysic i zacznie si depta, dusi i umiera. Najpierw starcy, kobiety i dzieci, a pniej reszta. Jedno sowo zabije wicej ludzi ni nacierajca armia. Nie wiedzia, co powiedzie. Te tak sdz. Kapitan stan w rozkroku, wsadzi rce za pas, poczerniona kolczuga, ktr zazwyczaj nosi na czarnym, skrzanym pancerzu, brzkna gucho. Se-kohlandczycy zapdzaj ich tu jak ryby w sak. A jutro, najdalej pojutrze, zjawi si, eby wybra co lepsze kski. To akurat wiedzieli wszyscy. Imperium od trzech lat chwiao si pod ciosami armii koczownikw. Plonem tej wojny byo na razie pi przegranych wielkich bitew i niezliczona ilo potyczek i star, ktre zniszczyy mit o niezwycionej meekhaskiej piechocie. Koczownicy nie byli jak band, ktrej udao si wedrze na terytorium Imperium, tylko stutysiczn, zaprawion w bojach armi konn, wietnie dowodzon i umiejc wykorzysta swoj przewag. Poruszali si dwa razy szybciej ni korzystajce z sieci imperialnych drg meekhaskie puki, unikali bitew, jeli nie mieli przynajmniej dwukrotnej przewagi liczebnej, uderzali tam, gdzie byli pewni zwycistwa. Koczownicz armi tworzyo pi wielkich, dwudziestotysicznych zagonw, a ich bojowe akeery, liczce od stu dwudziestu do stu pidziesiciu koni, potrafiy pojawi si niemal w kadym miejscu na pnoc od Gr

Krzemiennych. Raboway, paliy, mordoway i pldroway wszystko, co stano im na drodze. Centralne prowincje Imperium od prawie trzystu lat cieszyy si pokojem. Wioski, miasteczka, nawet spore miasta nie miay murw i byy niczym otwarte ule dla roju wciekle godnych szerszeni. Przed dziesicioma dniami przysza wie, e dwa z tych zagonw skrciy na pnocny zachd, przekroczyy rzek i wtargny do podgrskich prowincji. Trzydzieci, czterdzieci tysicy najedcw bez trudu rozbio dwa imperialne puki, liczce razem nie wicej ni pi tysicy ludzi. I zaczo pldrowa. Obaj stranicy wiedzieli, e jeszcze wczoraj niebo szpeciy dymy z poncych wiosek i miast. Dzi horyzont by pusty, co tylko wzmagao poczucie zagroenia. Nie wiedzie, gdzie znajduje si wrg, to sto razy gorzej, ni mie go tu przed oczami. Tylko e Se-kohlandczycy nie musieli si teraz spieszy. Kapitan Monel mia racj, dolina Wares bya sakiem, do ktrego mieszkacy prowincji dali si zapdzi jak bezrozumne zwierzta. Dziesitki tysicy ludzi pchay si tu, z wozami zaadowanymi dorobkiem caego ycia, jakby nie pamitay, e droga na szczyt nawet zwykemu piechurowi zajmuje p dnia. Wz wjeda cay dzie, pod warunkiem e zaprzgnito do niego silne, zdrowe zwierzta i nie by obadowany ponad miar. A teraz na gr pchay si pokraczne, cikie wiejskie wehikuy, wypenione do granic moliwoci wszelkim dobytkiem i cignite przez jedn, czasem dwie, wychudzone i osabione po kilkudniowej ucieczce szkapy. Pocztek ludzkiego wa, wspinajcego si na ysic, znajdowa si ledwo w jednej trzeciej szlaku. Varhenn wiedzia, e nie ma szans, by przed noc mia dotrze na szczyt. Dolina okazaa si mierteln puapk. Kapitan westchn i znw splun przed siebie. Id do porucznika Kawacra i powiedz, eby ze swoj kompani zacz schodzi w d szlaku. Wszystkie wozy maj zepchn z drogi, zwierzta mog zosta, ale pod warunkiem, e nie opniaj marszu. Jak ktre zwalnia, zarn i na bok. Na kadym zakrcie niech postawi po dwch, trzech ludzi, eby kontrolowali sytuacj i poganiali tum. adnych przestojw. Jeli kto nie daje rady, ma ustpi innym. Reszt stranikw niech zostawi tutaj, maj spycha ludzi na drug stron, adnego zatrzymywania si na grze, bo zakorkuj nam szczyt. I niech ich liczy. Chc wiedzie, ilu przejdzie za May Grzbiet. Ja z reszt kompanii zejd bokiem, najpierw Trzecia i sma, na kocu moja. Biegnij! Mody stranik skin gow, zasalutowa i pomkn w stron niewielkiej wiey, gdzie czekaa reszta oddziau. Czarny Kapitan przyprowadzi na ysic cztery kompanie, Pierwsz, Trzeci, sm i Dziesit z Czwartego Puku Grskiej Stray. cznie niespena czterystu ludzi. Rozkazy dostali ledwo pi dni temu, co wiadczyo o tym, e system cznoci, zwykej i magicznej, mocno ju szwankowa. Se-kohlandzkim zagonom towarzyszyli najczciej potni plemienni szamani, zwani rebiarzami, ktrzy z wciekym uporem polowali na imperialnych czarodziejw. Zwaszcza tych sucych w wojsku. W ten sposb

powoli wyrywano armii ky, olepiano j i oguszano. Sie konnych gocw ju dawno zostaa poszarpana przez lotne akeery. Koczownicy przejli inicjatyw i Imperium powoli przegrywao t wojn. Porucznik Dewen Kawacr, dowodzcy Pierwsz Kompani, bez sowa wysucha rozkazw i ruszy ze swoimi ludmi w stron podejcia. Przypado mu najniewdziczniejsze zadanie. Ale jeli ktokolwiek mia wyj z yciem z puapki, jak staa si dolina, szlak musia zosta udroniony. Piechur wchodzi na gr dwa razy szybciej ni wjeda wz i ta prawda narzucaa im metod dziaania, bo Grska Stra miaa chroni przede wszystkim ludzi. Varhenn przekaza pozostaym dwm porucznikom rozkaz przygotowania si do zejcia. Mieli zelizgn si na dno doliny, wykorzystujc liny, haki i czekany. Stra umiaa wspina si i schodzi po niemal pionowych cianach, wic nie powinno im to zaj wicej ni dwie godziny. Gdy rusza z powrotem do kapitana, Trzecia Kompania wanie zacza si szykowa do wykonania rozkazu. W d poleciay zwoje lin i pierwsi stranicy znikli za skalnym wystpem. Powinni by na dole szybciej, ni Pierwsza dotrze do czoa wspinajcego si mozolnie w gr ludzkiego wa. Zasta kapitana stojcego w tym samym miejscu i wpatrujcego si w horyzont. Na poudniowym wschodzie pojawia si wstga czarnego dymu, szybko pnca si w gr. Gdy oficer go zauway, zacz mwi. Abereh. Maa wioska. Dwadziecia pi mil std. Dwie, trzy godziny troch szybszym kusem. Ale po drodze s stawy rybne, z tymi piekielnie wskimi groblami, rzeczka i las. Gdyby ktokolwiek tam na dole mia eb na karku, mona by urzdzi pikn zasadzk. Mwi, e nie ma to jak konnica na grobli i pidziesiciu zdecydowanych ludzi z dobrymi kuszami w rkach. Tak jest, panie kapitanie. Ty mi tu nie takjestuj, chopcze. Ilu tam na dole jest ludzi? Jak sdzisz? Mody stranik spojrza na zatoczon dolin. Dwadziecia tysicy? Nie chopcze, co najmniej trzydzieci. Moe wicej. S tu mieszkacy Maawah, Lawerdonu, Starego Opann i Kaless. I z wszystkich okolicznych wiosek. A drugie tyle jest w drodze i bdzie dociera cay dzisiejszy dzie i noc. Rankiem bdzie tutaj szedziesit tysicy dusz, poowa prowincji upchnita na jednej pitej mili kwadratowej. Nie liczc byda, owiec, kz i wi. Wiesz, co to znaczy? e bd dugo wchodzi na gr? Kapitan zawiesi na chopcu przenikliwe spojrzenie. Bardzo dugo wpatrywa si w jego twarz, jakby szuka ladu drwiny. To te, chopcze. Ale to znaczy, i ju mog ci to powiedzie, e nikt nie zosta, eby walczy. Ten teren to nie najlepsze miejsce dla konnicy. Pola poprzedzielane lasami, stawami

i kanaami, wskie drogi, liskie groble, dwa due jeziora. A wszyscy daj si zapdza w puapk jak bydo prowadzone na rze. To podobno te s Wessyrczycy, tak jak ty czy ja, ale trzysta lat meekhaskiego panowania zrobio z nich poudniowcw. Stali si Meekhaczykami, mikkimi i tchrzliwymi. Przyzwyczajonymi, e to inni nadstawiaj za nich karku. Patrz, jak uciekaj... Splun ponownie, tym razem z nieukrywan ju pogard. Trzysta lat temu ani jeden jedziec z tego zagonu nie wrciby na wschd. Kad wiosk musieliby zdobywa dom po domu, kady krok do przodu okupywa krwi. Dzi koczownicy przyszli jak myliwi polujcy na zajce w zagrodzie. Zwierzyna nawet nie prbuje mdrze ucieka. Odwrci si plecami do doliny. Idziemy na d. Trzymaj si mnie. Zjazd odbywa si szybko i sprawnie. Z kawaka liny montowao si prost, lecz niezawodn uprz, przez ktr przeplatano lin gwn. Zjedao si skokami, odbijajc stopami od skalnej ciany. Dobrze wyszkoleni stranicy mogli opuci si na dno kilkusetstopowej przepaci w kilkanacie minut. Na szczcie w tym przypadku tylko na pocztku musieli korzysta z lin i uprzy. Do przebycia mieli okoo trzystu stp pionowej skay, nastpne tysic piset pokonywali ju ostronie, schodzc pomidzy gsto rosncymi drzewami. Las, porastajcy stoki obejmujce dolin, skada si gwnie z lubicych stromizny miejscowych sosen, ktre potrafiy wcisn korzenie w najmniejsz skaln szczelin, czepiajc si gruntu jak chciwiec ostatniego miedziaka. Ale i tak istniao spore prawdopodobiestwo, e czowiek, ktry si tam potknie, bdzie spada na eb, na szyj, dopki nie poamie wszystkich koci. Dlatego schodzili w kilkuosobowych grupach, powizani ze sob, asekurujc si na kadym kroku. Na d dotarli w chwili, gdy ponad nimi na szlaku zacz rozgrywa si pierwszy z prywatnych dramatw. Wszystko byo wida o wiele lepiej, niby sobie mogli tego yczy, nawet z tej odlegoci: zamieszanie, szarpanin, razy wymierzane przez onierzy. A potem jeden z wozw, suncy mozolnie na czele grupy uciekinierw, zosta brutalnie i bezwzgldnie zepchnity w d. Dwie trzecie wycitej w grze trasy przebiegao w lesie, a idca zakosami droga oddzielona bya pasmami drzew. Wz nie spad wic na gowy idcych poniej ludzi, tylko uderzy o pie drzewa, przeamujc si wp. Bdc ju na dole, widzieli wyranie wysypujce si z niego toboy, kufry, skrzynie, jakie paki. Po chwili wiatr przywia nawet kobiece zawodzenie, gdy wacicielka wozu zacza opakiwa swj majtek. I moe wanie dlatego, e wszyscy patrzyli w stron szczytu, ich przybycie z pocztku nie zwrcio niczyjej uwagi. *** Panie poruczniku, ju czas. Kenneth rozejrza si, jakby uwolniony z czaru. Varhenn umia opowiada jak nikt w

kompanii. W dugie zimowe wieczory, gdy nieyce odcinay koszary od wiata, potrafi snu historie, ktre krady ludziom czas na sen i koczyy si wraz z bladym witem. Ale jako nikt nigdy nie narzeka. A prawdziwe mistrzostwo pokazywa, gdy opowiada o rzeczach, w ktrych sam bra udzia. Co w jego gosie, w sposobie gestykulacji, w oczach dziaao wtedy jak magnes. Porucznik rzuci okiem na prawo i lewo. Kilku stranikw zbliyo si do niego i Velergorfa, nadstawiajc ucha. Szyk zacz si ama i wygldao na to, e wszystkim dobrze zrobi maa przebieka. Dobrze. Stranicy, bieg. Na raz, dwa, trzy! Ruszyli. Kwadrans truchtu po rwnej, kamiennej drodze, to dla onierzy Grskiej Stray waciwie odpoczynek. Po kilkunastu krokach nogi same api rytm, oddech si wyrwnuje, rce zaczynaj pracowa, pomagajc pompowa powietrze do puc. Kenneth te ju czu, e tarcza przestaje mu ciy, a hem nie ociera czoa. Gdy trzeba byo przenie po grskich ciekach piln wiadomo lub szybko dotrze do miejsca, gdzie widziano jak podejrzan band, onierze potrafili biec w tym tempie p dnia. Z powodu szybkoci przemieszczania niektrzy nazywali ich czasem grsk kawaleri. Dla szpiega jednak taki bieg mg si okaza zadaniem ponad siy. Dlatego gdy znw raz i drugi si potkn, Kenneth unis rk, nakazujc powrt do zwykego marszu. Podszed z dziesitnikiem do jeca. Faszywy muzyk dysza ciko, zgity wp, brudne ubranie mierdziao starym potem, wosy lepiy si do czaszki. W niczym nie przypomina eleganckiego, pewnego siebie mczyzny, z ktrym Kenneth zderzy si w drzwiach dzi rano. Porucznik wyprostowa go szorstko i przyoy manierk do ust. Pij rozkaza. Jeli si odwodnisz, naprawd bd musia ci przywiza za ogonem mua. Wizie rzuci mu spojrzenie, ktre miao by pogardliwe, ale trudno o takie, gdy dyszy si, apic kady haust, jakby mia by ostatnim, a na dodatek kto wlewa ci wod w usta. Zakrztusi si, rozkaszla. Porucznik spokojnie odsun naczynie. To by niezy pomys z t rk, wiesz? Moge podrowa po caej prowincji albo jako ranny szukajcy uzdrowiciela, albo jako muzykant, ktry wraca za May Grzbiet, eby si wykurowa. Kady kierunek by dobry i kady da si wytumaczy, prawda? I do tego ten ucze, ktry na postojach co tam sobie rysuje. Ale zao si, e najwaniejsze rzeczy ukrywasz w gowie, mam racj? Szpieg przesta kaszle i wlepi w niego wzrok. Tym razem prawie mu si udao wyglda dumnie i szlachetnie. Milcza. Pij. Kenneth ponownie przyoy mu manierk do ust. Wizie pocign kilka dugich ykw, po czym potrzsn gow.

Dobrze. Nie chcesz, to nie. Za dwie godziny zrobimy postj, tam dostaniesz co do jedzenia i znw si napijesz. Czyj on moe by, panie poruczniku? Dziesitnik przyglda si szpiegowi, krzywic wytatuowan twarz. Wynderski? Hazerski? Nie wiem. Ale ju Szczury to z niego wycign. Znaj si na swojej robocie. Powiedziabym, e jest z Wyndekann. Rg mamy zaraz za wschodni granic, a ci od lat myl, jakby go tu odama. Co, przyjacielu? Spojrzenie nie zmienio si nawet na jot. Oficer umiechn si chodno. Dobra, Varhenn, do tych pogaduszek, idziemy dalej, a ty opowiadaj. A gdzie skoczyem? A, wiem, zjechalimy w trzy kompanie i patrzylimy, jak ludzie porucznika Kawacra udraniaj szlak. Potem zaczlimy robi porzdek. Jedna kompania posza w stron wejcia do doliny zatrzymywa wozy i zwierzta. Od tej pory tylko ludzie mieli prawo wej do rodka. Druga pomaszerowaa na pocztek drogi na gr. To samo wozy i zwierzta na bok, kady wchodzi na szczyt o wasnych siach. A kapitan tymczasem prbowa dogada si z jedynym czarodziejem, jakiego spotkalimy w dolinie. *** Gdy ju zauwaono pojawienie si stranikw, wadczym krokiem podszed do nich mczyzna w niebieskich aksamitach. Wy kto? Mia gboki i spokojny gos. Podziwu godne jak na kogo, kto wanie stan przed trzema setkami uzbrojonych po zby onierzy o bandyckim wygldzie. Grska Stra. Kawer Monel niedbale zaprezentowa paszcz z naszytym z przodu numerem puku. A ty kto? Mistrz Baren-kla-Werdonell. Czarodziej. W tej chwili penicy funkcj burmistrza Maawah. Poprzedni burmistrz sobie nie poradzi. Mczyzna wskaza rk gdzie za siebie. Co si tam dzieje? Nie musia mwi gdzie. Wiatr wci przynosi na d wycie kobiety. Jki i zawodzenia ludzi zgromadzonych w dolinie przybieray na sile. Udraniamy drog. W tym tempie nawet dziesita cz uciekinierw nie zdy wej na ysic zanim przybd koczownicy. Jakim prawem? Kapitan umiechn si chodno. Cesarskim. To my odpowiadamy za grskie szlaki, a ta droga jest jednym z nich. Na szczyt bd wchodzi tylko piesi, wozy i zwierzta opniaj marsz. To nie podlega dyskusji. Mczyzna milcza chwil, po czym odwzajemni umiech, rwnie zimny i beznamitny. Dziki bogom, nareszcie kto majcy eb na karku. S tu jeszcze jacy inni czarodzieje? By mistrz Wanel. Wada czarami w aspekcie Chmury i Promienia wyjani

czarodziej. cieka wiata, jak powiadaj. Pozwala podrowa szybko, na due odlegoci. Znikn przed godzin, razem z kilkoma najbogatszymi kupcami. Zabra tyle osb, e mg dotrze na miejsce z mzgiem ugotowanym na twardo. Ale to jego wybr. A wy, mistrzu. Jaki aspekt? Chcecie wiedzie, czy si na co przydam? Baren-kla-Werdonell umiechn si samymi wargami. Nie, nie sdz. Nie jestem jednym z uznanych arcymagw. Proste czary ze cieki Powietrza, aspektowane przez Podmuch i Gniazdo. Przepowiadam pogod, ostrzegam przed zbliajcymi si burzami. Jeli mam dobry dzie, mog rozgoni gradowe chmury albo przynajmniej opni nawanic. W miecie nie zarobibym na chleb, ale na wsi jestem uznanym i cenionym czonkiem lokalnej spoecznoci. Inni czarodzieje? Oficer machn rk w stron tumu. Nie, nie ma. Oprcz Wanela w okolicy by jeszcze tylko stary Galech, ale zmar w zeszym roku i jeszcze nikt nie pojawi si na jego miejsce. Wikszo uzdolnionych cignie raczej do duych miast, do bogatych gildii. eby tu si osiedli, trzeba albo lubi ycie na wsi, albo nie mie wyboru, bo aspekt, ktrym si wada, w innym miejscu nie na wiele si zdaje. Czarodziej wzruszy ramionami. Jest oczywicie troch wiejskich zaklinaczy i znachorek, niektrzy wadaj szcztkow Moc, ale nie sdz, eby si przydali. W zagonie, ktry si do nas zblia... Nawet z tej odlegoci wyczuwam zawirowania, znieksztacenia... Trudno to wyjani komu, kto sam nie jest uzdolniony. Tam jest przynajmniej dziesiciu rebiarzy. Kapitan skin gow. Potraficie wyczu ich czarownikw? Okreli odlego? Nie musz. Wadam ciek Powietrza, a powietrze przenosi dwik. Sysz ich. Zamkn oczy. Najbliszy akeer jest dwadziecia mil std, okoo stu koni. Podjazd. Id ostronie grobl midzy dwoma stawami, cz zatrzymaa si i poi konie. Pewnie wkrtce rusz dalej. Ale na pewno nie przybd tu przed jutrem, chyba e zaryzykuj podr noc. A i tak nie zd przed onierzami. onierze? Jeste pewny, mistrzu? Miarowy, rytmiczny krok kilkuset ludzi, bben w tle, pobrzkiwanie elaza. Oddzia wojska, trzy, moe cztery kompanie. Wozy Nie wiem ile. S dziesi mil na wschd od nas, id drog z Garens, wzdu gr. Zbliaj si. Tyle wiem. Varhenn chrzkn. W Garens s koszary Siedemnastego Puku, panie kapitanie. Podobno Siedemnasty zosta rozbity. Wiem. Razem z Dwudziestym Trzecim. Ale... Garens jest wysunite najdalej na pnoc. Moe po prostu nie wzili udziau w bitwie. Zobaczymy. Umiech kapitana wyglda jak szczelina na lodowcu. Chtnie spotkam si z oficerem, ktry prowadzi swoich ludzi jak najdalej od wroga.

*** Bieg si skoczy. Kenneth poprawi tarcz, podcign pas z mieczem. Byli prawie w poowie drogi, jeszcze dwa cykle i zarzdzi duszy odpoczynek. Trzeba bdzie co zje i si napi. Poza tym szpieg wyglda, jakby zaraz mia zemdle. Tym razem marsz potrwa duej. P godziny marszu zarzdzi. Czarny naprawd by takim sukinsynem? Velergorf umiechn si szeroko. Wikszym, tylko moje wspomnienia jak zwykle przekamuj prawd. Pamitam, jak raz kaza Trzeciej Kompanii ca noc biega wok koszar, bo trzech onierzy spnio si, wracajc z przepustki. Nic wielkiego, kompania i tak siedziaa na zimowisku, a chopcy poszli na wesele do rodziny i troch zapili. Ale... kady z nas daby si za niego pokroi na kawaki. Ciekaw jestem dlaczego? Nigdy nie wyda rozkazu, ktrego nie mona byo wykona, i nigdy nie wysya ludzi na mier, eby powikszy swoj wasn chwa. Tyle wiedzielimy na pewno. Nigdy te nie da paszczenia si przed sob, bo on jest oficerem i szlachcicem. I zawsze wykonywa rozkazy... *** Nie. To niemoliwe. Varhenn przesun si nieco w bok, eby mie woln rk i mc szybko wycign bro. Sytuacja robia si nieciekawa. Cay dzie trway porzdki na szlaku. W kocu udao im si osign jakie sensowne tempo. onierze oczycili ju drog ze wszystkich wozw i czoo kolumny uchodcw osigno wanie szczyt ysicy. Na dole wszystkie pojazdy odprowadzano na bok, zwierzta wyprzgano i spdzano w wielkie stado. Wkrtce miaa rozpocz si ich rze, bo kapitan nie zamierza zostawi najedcom ani jednego konia, krowy, owcy czy kozy. To, czego uciekinierzy nie zdoaj wnie na gr, zostanie spalone. Dolina zamieni si w cmentarzysko, a koczownicy zdobd tylko popioy i trucha tysicy zwierzt. Nic ich tu nie odzieje, nie uzbroi ani nie wykarmi. Takie byy rozkazy i Czarny Kapitan wypeni je, co do joty. Chyba e za chwil umrze. Ja te mam swoje rozkazy, kapitanie. Oficer piechoty poprawi paszcz, delikatnie dotkn zielono-czarnej lamwki. I nie musz chyba mwi, e przywykem je wykonywa... Varhenn oderwa wzrok od wzoru obszywajcego niebieski paszcz piechura. Modszy pukownik, mwiy dystynkcje. Dziesitnikom przysugiwa brz, porucznikom czerwie, kapitanom , pukownikom ziele, generaom bkit. Dodatek czerni oznacza szar o p

stopnia nisz, bieli o p stopnia wysz. Z tego wszystkiego najwaniejsze byo jednak to, e ten zielono-czarny wzr mia wiksz wadz ni brudna z dodatkiem bieli, obszywajca paszcz kapitana. Pukownik zerkn przez rami i wykona kilka gestw. Zaczo robi si gorco. onierze przybyli pnym popoudniem, dwie kompanie cikiej piechoty, kompania kusznikw i kompania artylerii, cignca na wozach tuzin skorpionw i cztery onagery. Varhenn i kapitan patrzyli, jak nadchodz, omiuset zakurzonych, snujcych si noga za nog ludzi, za nimi dwadziecia wozw z machinami i amunicj. Cika piechota, duma Imperium, teraz wygldaa jak zgraja duchw, szare tarcze, szare pancerze, szare twarze z oczami przygaszonymi zmczeniem i poczuciem klski. Po raz pierwszy od lat onierze musieli si zmierzy z przeciwnikiem, z ktrym nie potrafili wygra. Koczownicy nie stawali do walki twarz w twarz, nie rzucali si do szaleczych szar, ktre mona byo odeprze murem pawy i gradem oszczepw. Nawet w gry docieray opowieci o starciach, w ktrych najedcy szaleli po polu bitwy na migych koniach, zasypujc szeregi meekhaskiej piechoty tak iloci strza, e onierzom mdlay rce od ciaru tarcz, w ktrych utkwiy setki pociskw. Na pidziesit krokw, w penym galopie se-kohlandzki jedziec potrafi trafi w twarz wychylon na sekund znad osony. To amao morale skuteczniej ni setki przegranych bitew. Gdy moge tylko sta w miejscu i kuli si za tarcz, czujc jak jej ciar ronie, nawet najlepsi z najlepszych upadali na duchu. Oddziay pikinierw, tak skuteczne w innych wojnach, byy po prostu rozstrzeliwane, a wreszcie ograniczono ich liczb do jednej kompanii na puk. Starano si take zwikszy liczb ucznikw i kusznikw w kadym regimencie, ale wszystkie te zmiany wprowadzano zbyt pno. Dobrego strzelca szkoli si latami, a lat Imperium nie miao. Niektrzy sdzili, e Meekhanowi zostay ju tylko miesice, e najpewniej jeli nie w tym roku, to w przyszym bdzie zmuszony odda poow terytorium, wszystkie ziemie na pnoc od Gr Krzemiennych, i podpisa z se-kohlandzkim Ojcem Wojny upokarzajcy traktat pokojowy. Wielu ju wieszczyo koniec Imperium Meekhaskiego i patrzc na kolumn duchw zbliajc si ze wschodu, Varhenn by gotw przyzna im racj. Pan tu dowodzi, kapitanie? To byy pierwsze sowa, jakie pady z ust dowdcy nadcigajcego oddziau. Zdumiewajce, ale wyowi ich bezbdnie z chaosu, ktry wci panowa u wejcia do doliny. Liczba odprowadzanych na bok wozw powikszaa si regularnie, podobnie jak stado zwierzt, beczcych, ryczcych i kwiczcych wniebogosy. Porucznik Wareh-kaeLewal, na ktrego gow spado opanowanie caego tego zamieszania, poradzi sobie w zdumiewajco prosty i skuteczny sposb: okoo dwudziestu najciszych i najsolidniej zbudowanych wozw ustawi po obu stronach drogi i powiza je acuchami, zwajc przejcie do kilkunastu okci. To pozwolio opanowa strumie uchodcw, oddzieli zwierzta od ludzi i zatrzyma pozostae wozy na zewntrz. Kolejne partie uciekinierw

docieray do przeszkody, ale niewielu prbowao awanturowa si lub wjecha na si. Miny onierzy nie daway nadziei na ulgowe traktowanie. Mimo to panowao tam spore zamieszanie, doroli krzyczeli, dzieci pakay, zwierzta ryczay, czasem dochodzio do przepychanek i bijatyk midzy uchodcami. Lecz dowdca nadchodzcej kolumny wypatrzy w tym rozgardiaszu stojcego nieco z boku oficera i bez wahania podszed do niego. Varhenn popatrzy na min kapitana i przygotowa si na kopoty. Ja, panie modszy pukowniku. Starszy kapitan Kawer Monel z Grskiej Stray. Czwarty Puk... przerwa z niemal obraliwym wyczekiwaniem w gosie. Pukownik Darwen-lav-Glasdern. Siedemnasty Puk Piechoty. Oficer umiechn si i ukoni lekko, uprzejmie, jakby czeka na oddanie honorw ze strony onierza modszego stopniem. Daremnie. Czarny Kapitan zmierzy go tylko lodowatym spojrzeniem, oceniajc kolczug, hem i pas z mieczem. Wszystko byo zakurzone, ale nie wygldao na uywane w walce. Pukownik wyglda na trzydzieci, trzydzieci pi lat, mia gadko ogolon twarz, jasne wosy i spokojne, brzowe oczy. Przypomina dworskiego bawidamka, a nie oficera cesarskiej armii. Stoczylicie bitw? Kolejne pytanie, zadane tonem, ktry mg by powodem do wyzwania na pojedynek. Dowdca Siedemnastego jakby nie zwrci na to uwagi. Nie. Mielimy obstawi brd na Valesie, eby nie obeszli nas ze skrzyda, gdy reszta bdzie prbowaa ich powstrzyma. Ale nie pojawili si, zamiast tego dosza nas wie o klsce. Oba nasze puki zostay zmasakrowane. Tyle wiem. Dostaem rozkaz, eby przej May Grzbiet i poprowadzi ludzi na wschd, do Ars-Gawellen. Tam ma by rejon koncentracji. Rozkaz? Mog go zobaczy? Cholera. Modszy pukownik wyprostowa si lekko i spojrza kapitanowi w oczy. Nie umiecha si ju, a jego oczy straciy agodny wyraz. Nie, kapitanie. Nie moe pan. W imperialnej armii modsi stopniem nie przepytuj starszych i nie sprawdzaj ich rozkazw. Zgodnie z przywilejem nadanym Grskiej Stray przez cesarza Hellenrorfa, nasze stopnie licz si o szar w gr w stosunku do zwykej armii. Wic jestemy rwni. Ten przywilej obowizuje tylko w grach. My jestemy w grach, panie modszy pukowniku. Ta dolina i wszystko wok niej to wessyrskie terytorium. Gry wanie. Tutaj kady z moich onierzy jest dziesitnikiem dla paskich ludzi. Nawet on. Wskaza na goca. Varhenn zacz aowa, e nie jest w innym miejscu. Bardzo odlegym miejscu, gdzie nie spotyka si oficerw uerajcych si ze sob o hierarchi. Przez chwil pukownik mierzy chopaka wzrokiem. Milcza.

A jakie rozkazy wy otrzymalicie? Skierowa wreszcie wzrok na kapitana. Umoliwi przejcie przez May Grzbiet tylu ludziom, ilu si da, nie zostawi dla koczownikw niczego cennego, adnych upw, adnych zwierzt, utrzyma przejcie przez gry. W tej kolejnoci. Wic umoliwicie przejcie take nam. I tyle. Zanim zajdzie soce, bdziemy na szczycie. Nie. To niemoliwe powiedzia kapitan, a dowdca resztek Siedemnastego delikatnie musn lamwk swojego paszcza, sugerujc, e przywilej dawno nieyjcego cesarza jednak go nie obowizuje, po czym da znak swoim ludziom. Musieli to przygotowa wczeniej, z daleka widzc, e wejcie do doliny jest blokowane. Za plecami pukownika onierze demonstracyjnie zakadali tarcze na ramiona, a grupki kusznikw jakby nigdy nic zajmoway pozycje na skrzydach. Na barykadzie przegradzajcej wejcie do doliny wszcz si ruch. Porucznik kae-Lewal szybkimi gestami zacz gromadzi stranikw. Na kilka uderze serca zapanowaa cisza, uciekajcy cywile zamilkli, gapic si z przeraeniem na szykujcych si do walki onierzy, nawet zwierzta umilky, jakby wyczuy zbliajc si rze. Wic jak bdzie z tym przejciem, panie kapitanie? Pukownik omiata wzrokiem barykad. Uzyskam je? Unis brwi, gdy usysza drwice parsknicie. Co panu poka, pukowniku. Czarny Kapitan wykona zapraszajcy gest. Zrozumie pan. Podeszli do barykady; Varhenn szed za nimi. Kapitan szerokim, gospodarskim gestem wskaza na dolin. Std wzrok mimowolnie skupia si na drodze, biegncej prosto, jak strzeli przed siebie, a potem wspinajcej si zakosami na szczyt ysicy. Dowdca Siedemnastego dusz chwil sta i patrzy. Ludzie, zwierzta, wozy... Dolina miaa prawie piset jardw dugoci i bya o poow szersza, ale i tak wydawao si, e jest wypeniona po brzegi. Ludzka kolumna na szlaku wygldaa z tej odlegoci jak szary w, mozolnie pezajcy w gr. Szedziesit tysicy uchodcw, moe nawet wicej kapitan mwi cicho, spokojnie. Mczyni, kobiety, dzieci i starcy. W wikszoci Wessyrczycy z pogrza. Powiem panu, co si stanie, jeli sprbujecie wykona rozkazy. Bdziecie musieli wej do doliny, przepchn si przez tych wszystkich ludzi i zacz wspina na gr krtym, wskim szlakiem, na ktrym jest w tej chwili jakie pitnacie tysicy ludzi. Bdziecie musieli ich spycha z drogi tarczami i trzonkami wczni, bdziecie musieli dga mieczami opornych. Padn setki trupw, bd tysice rannych. Wasze wozy z machinami zablokuj drog na dugie godziny. Wozy kupieckie zazwyczaj zatrzymuj si u podna szlaku na noc, eby zwierzta mogy odpocz przed wspinaczk, a wasze konie maj za sob co najmniej dwa dni drogi. Zablokujecie wejcie na gr, a to znaczy, e koczownicy urzdz tu rze. Zabij

wszystkich starcw. Dzieci, kobiety i zdrowych mczyzn wezm w niewol i popdz na wschd. A wy, wspinajc si na gr, bdziecie na to patrze. Ale... Nie, pukowniku. adnych ale. Najbliszy akeer jest sze mil std. To na razie zwiad, ale ich siy gwne, w liczbie jakich trzydziestu tysicy ludzi, bd tu jutro rano. Nawet jeli teraz zaczniecie wspinaczk, gdy przybd, dotrzecie mniej wicej do dwch trzecich drogi. Zapewniam, e z gry bdzie wszystko wietnie wida. Varhenn patrzy, jak pukownik odwraca si i daje znak swoim onierzom. Tarcze powdroway na miejsca, kusznicy wrcili do kolumny. Powoli wypuci powietrze. Darwen-lav-Glasdern, modszy pukownik, ostatni pozostay przy yciu wyszy oficer Siedemnastego Puku Piechoty, sta u wejcia do doliny i patrzy. Mia tak nieprzenikniony wyraz twarzy, e wydawao si, i zaoy jak mask. *** Velergorf przerwa i sign po manierk. Skurczybyk wiedzia, w ktrym momencie zrobi przerw. Kenneth rozejrza si wok. Oczywicie ustalony szyk trafi szlag, zdawao si, e nawet psy podeszy bliej i przysuchuj si opowieci. Szpieg przesta ju ciko dysze i mamrota pod nosem przeklestwa. Nie wiedziaem, e Siedemnasty mia rozkaz przejcia przez gry... Dobiego z boku. Porucznik obejrza si. Wilk. Czy ty nie miae i na szpicy? Hawen si ze mn zamieni, panie poruczniku. Jemu najbardziej si spieszy, a mwi, e t opowie sysza ju sto razy. Ty te, Wilk. Tak, ale nie od kogo, kto sta przy Czarnym Kapitanie i na wasne oczy widzia pukownika lav-Glasderna. Obaj spojrzeli na dziesitnika. Ten przechyli manierk, pocign kilka gbokich ykw, zakrci j, poruszy, suchajc chlupotu, z namysem odkrci jeszcze raz i upi kolejny yk, zakrci, powiesi przy pasku, potrzsn gow, sign ponownie po naczynie... Varhenn... Tak, panie poruczniku? Pokryta tatuaami twarz wyraaa cakowit niewinno. Jeli zaraz nie zaczniesz opowiada, bd musia zgosi kogo do awansu, zaraz po meldunku o tragicznym wypadku, ktry pozbawi mnie dziesitnika. Tak mrukn kto z tyu. Na przykad mgby si nadzia na nisko przelatujcy bet. Kenneth umiechn si lekko. No wic? ***

Varhenn patrzy, jak pukownik odwraca si i idzie w stron swojego oddziau. Ciemnoniebieski, zakurzony paszcz zwisa mu smtnie z ramion. To dziwne, ale wydawao si, e z kadym krokiem oficer prostuje si, stpa coraz bardziej lekko i swobodnie. Mody goniec by gotw zaoy si o swj roczny od, e na gadkiej twarzy onierza pojawi si umiech. Czarny Kapitan milcza. Chopakowi po raz pierwszy przyszo do gowy, e mona milcze bardzo wymownie. Teraz zobaczymy mrukn wreszcie. Co, panie kapitanie? odway si zapyta. Czy ten Meekhaczyk jest z elaza, czy z gwna. Rozumiem, panie kapitanie. To dobrze, chopcze. To dobrze. Podszed do nich czarodziej. Min mia nietg. Ze wieci? Ten gwny zagon... Ruszyli szybko, bardzo szybko. Co najmniej kusem. I podzielili si na trzy czci. Wskaza rk na wschd, zachd i poudnie. Zagarniaj reszt. Dobrze wiedz, e std nie ma gdzie uciec. Kiedy bd na miejscu? W tym tempie? Ze szczytu ysicy pewnie da si ju zobaczy najbliszy oddzia. Rankiem zobaczymy ich std. Kapitan skin gow. A wic zaczekamy tu na nich. Milcza dusz chwil. Mistrzu, mam prob powiedzia wreszcie. Sucham, kapitanie. Niech burmistrzowie i starostowie wyznacz po kilku ludzi do zabijania zwierzt. I niech zaczn zabija ju teraz. Nie chc, eby onierze musieli to robi. Dlaczego? Ludzie nie powinni widzie, jak Grska Stra pozbawia ich majtku, jak morduje trzymanego od rebaka konia czy wyrzyna ukochane stado runnych owiec. Takie rzeczy powinien zrobi waciciel. Poza tym onierze bd tu jeszcze mieli okazj unurza bro we krwi. Rozumiem. Kiedy bdzie trzeba zacz podpala wozy, prosz da mi zna. Dobrze. Wozy podpalimy na samym kocu. Dym w tej dolinie to zy pomys. Zblia si do nich pukownik w towarzystwie trzech oficerw. Kapitan Glaweb, porucznik kan-Porenn i porucznik law-Herwys przedstawi ich krtko. Glaweb nosi czarny, skrzany pancerz imperialnej artylerii. Bez sowa, lekko tylko skinwszy gow, przepchn si midzy nimi i wlepi wzrok w wejcie na ysic. Na ogorzaej, pokrytej zmarszczkami twarzy zagoci ponury umiech.

Ni choler. Nie wejdziemy wychrypia, charkn, splun bezceremonialnie na ziemi i powiedzia ju normalnym gosem. Mia pan racj, pukowniku. Cay dzie, a z naszymi zwierztami moe i wicej. Jego dowdca umiechn si przepraszajco. Artylerzyci. Duma imperialnej armii. S rwnie niezdyscyplinowani i bezceremonialni jak Grska Stra. Porucznik kan-Porenn dowodzi drug kompani cikiej piechoty, porucznik law-Herwys kompani kusznikw. To akurat kady mg stwierdzi bez adnych wyjanie. Pierwszy oficer mia na sobie peny bojowy rynsztunek piechoty: skrzany pancerz, cik, sigajc kolan kolczug, stalowe nagolenniki, hem z kolczym nakarczkiem. Potn tarcz zawiesi sobie na plecach, krtki miecz przesun na przd. Od przecitnego onierza piechoty odrniaa go tylko czerwona lamwka wok paszcza. Drugi oficer nosi skrzany pancerz, uzupeniony jeszcze narzucon na wierzch pikowan kamizelk, prosty hem i kord. Trzy koczany z betami obciay mu pas, a cik kusz trzyma w rku. Obaj ograniczyli si do krtkiego oddania honorw i stanli z boku, milczc. Czarny Kapitan zmierzy ich taksujcym spojrzeniem, jakby ju szuka jakich sabych punktw. Koczownicy przyspieszyli powiedzia w chwili, gdy milczenie stao si nieznone. Gwne siy bd tu rankiem. Pojedyncze akeery moemy zobaczy w kadej chwili. To oczywiste. Darwen-lav-Glasdern nie wyglda na wstrznitego. Oczywiste, pukowniku? Przybyli tu po upy. Nie po ziemi, ale po zoto, srebro, drogie tkaniny i niewolnikw. Po stada zwierzt. I wszystko to wymyka im si z rk. Wiedz, e ta dolina to lejek z wskim gardem, ale nie chc straci zbyt wiele. Dlatego przyspieszyli. Nie wpuszcz was na gr poza kolejnoci. A ta kolejno to? Pukownik umiechn si lekko i, co byo zdumiewajce, nie pooy doni na rkojeci miecza. Taka, w jakiej przybylicie. Czyli moecie wej przed nimi. Wskaza na zbliajc si grup uchodcw. A wy? Wchodzicie na gr ostatni? Oczywicie. Dowdca piechoty przenis spojrzenie za plecy kapitana i ponownie zapatrzy si na dolin. Moje rozkazy brzmiay najszybciej jak si da, kapitanie. Myl, e jeli bdziemy na grze szybciej ni Stra, tempo bdzie waciwe... Umiechn si bez ladu wesooci. A poza tym, po raz pierwszy te cholerne dzikusy nie bd mogy ucieka przed nami po caym polu bitwy. Jeli zechc tu wej, poczujemy ich smrd z naprawd bliska. Nareszcie bdziemy mogli powita ich jak trzeba. Kapitan po prostu skin gow.

Bdziecie broni wejcia? Pukownik wymieni spojrzenie ze swoimi oficerami. A potrzebne wam koa od wozw? zapyta. Meekhaska piechota syna z dwch rzeczy. Z nieustpliwoci w natarciu i z tego, e potrafia stawia szace nawet na rodku morza. Techniki budowania okopw, waw obronnych, palisad, umiejtno tworzenia linii obronnych w szczerym polu, za pomoc opat i siekierek, onierze wiczyli na rwni z posugiwaniem si mieczem, tarcz i wczni. Stare powiedzenie mwio, e jeli da Meekhaczykom trzy godziny, zbuduj okop, lecz jeli bd mieli trzy dni, postawi twierdz. Tu spraw uatwili uchodcy. Setki wozw stao ju w pobliu wejcia do doliny. Pukownik wysa tam natychmiast onierzy, ktrzy zaczli wybiera spord nich najlepsze do obrony. W pierwszej linii miay stan najcisze, najczciej kupieckie, z solidnymi burtami i dnami. Gdy tylko wybrane trzydzieci wozw utworzyo pokrg na zewntrz wejcia, z jedn tylko szczelin, przez ktr wci przepuszczano uciekinierw, w ruch poszy opaty. Pod kadym koem wykopano d, po czym wpuszczono je a do poowy szprych w ziemi. Przed lini obrony byskawicznie powsta rw, a wykopana ziemia trafia pod wozy, uniemoliwiajc przelizgnicie si pod spodem. Wszystkie pojazdy powizano ze sob acuchami i sznurami, dugie deski zdjte z innych wozw suyy do zamknicia przej pomidzy nimi i podniesienia burt. Co kilka krokw montowano na wozach daszki, majce osania onierzy przed spadajcymi z gry pociskami. Wzdu caego szaca stukay moty, opaty gryzy ziemi. Varhenn patrzc, jak onierze wyamuj dyszle z reszty pojazdw, ostrz je i wbijaj przed frontem barykady, gotw by uwierzy w te trzy dni i twierdz. Pytanie o koa nie byo bynajmniej retoryczne. Z wozw, ktre i tak miay spon, zdejmowano koa, cigano obrcze i ostrzono szprychy. Pniej wbijano koo w ziemi na sztorc. Cztery lub pi takich wystajcych z ziemi drewnianych ostrzy mogo spowolni kady atak. W odlegoci do stu jardw od linii obrony poruszao si kilkudziesiciu onierzy, wyposaonych w szerokie widry. Zrobienie otworu o gbokoci dwch stp i szerokoci dziesiciu cali zajmowao kademu niespena dwie minuty. Czarny Kapitan patrzy w milczeniu na ca t prac. Syszaem, e kadego piechociarza, u ktrego znajd taki wider, koczownicy ywcem obdzieraj ze skry. Ale chodz te suchy, e wystarczy, eby przed bitw kilkudziesiciu onierzy przeszo si z takim sprztem przed naszymi liniami, a nie odwa si szarowa. Konie ami nogi. Parszywa rzecz taki d. Rwnie parszywa jak strzaa w brzuchu? Rozlego si za nimi. Oficer nie obejrza si na czarodzieja. O to trzeba by zapyta konie, mistrzu. Daleko s?

Dziesi mil. Troch zwolnili. Ale lune akeery s bliej. Cztery, pi mil. Tyle wiem. Nie prbuj nas oszuka? Jeszcze nie wiedz, e tu jestem. Ja tylko nasuchuj, nie krzycz i nie byskam Moc. Czarodziej umiechn si samymi wargami. Prawda wyglda tak, e nie odwa si tego zrobi. Ich szamani s wyjtkowo potni. Ale nawet oni nie wyczuj mnie, dopki sam nie zaczn rzuca zakl. Jest tu kilku takich, ktrzy troch korzystaj z Mocy, poza tym tak wielkie skupisko podenerwowanych i przestraszonych ludzi zawsze wprowadza zamt w aspektowane rda. Zreszt, po co mieliby si ukrywa? Ze szczytu ysicy na pewno ju wida wikszo zagonu, maskowanie si za pomoc magii to marnotrawstwo si. I tak s pewni, e wejd do doliny przy pierwszym ataku i bd tylko zbiera upy. Varhenn otworzy usta, zanim zdy si zastanowi. Skd wiecie, mistrzu, e s pewni? Bo piewaj. Czarodziej wzruszy ramionami. Sysz ich. Nie znam sw, ale to radosne, bojowe pieni, takie, ktre towarzysz zwyciskiej wojnie. Oczy mu pociemniay. Gdy czowiek syszy taki piew na ustach wrogiej armii, to wie, e jego kraj przegrywa. Oni id tu po upy i mord. Nikt nic nie doda. Nie byo sensu zaprzecza. *** Przerwa! Kolejny bieg zakoczyli po przebyciu dugiej prostej. Droga bya tu robiona wedug najlepszych imperialnych wzorcw, twarda i rwna jak st, z dajcymi cie drzewami zasadzonymi w regularnych odstpach. To waciwie nie by bieg, tylko przyjemna wycieczka. Kenneth kilkoma niecierpliwymi gestami rozstawi ludzi szerzej. Nawet w trakcie truchtu zmieniali swoje pozycje, by znale si bliej Velergorfa. Kiedy zobaczylicie pierwszych Se-kohlandczykw? zapyta, gdy oddzia ustawi si w szyku. Przed noc... *** Pojawili si nagle, ciemna plama oderwaa si od majaczcego na horyzoncie lasu i pomkna ku gwnej drodze. Przez kilkanacie uderze serca nikt nie reagowa, chyba nawet nikt ich nie spostrzeg. onierze i stranicy zgromadzeni przy okopanych wozach zajci byli gwnie popdzaniem nierozadowanego zatoru przy wejciu, ktry utworzy si, gdy dwie grupy uciekinierw prboway wej jednoczenie. Doszo do krtkiej walki na kije i pici, ktr zakoczyo dopiero wypazowanie kilku jej najbardziej zacietrzewionych uczestnikw. Ju wydawao si, e przejcie zostanie udronione, gdy z koca kolumny uchodcw dobieg

rozpaczliwy kobiecy krzyk. Po chwili rozlego si kilka nastpnych i nagle caa grupa, okoo trzystu osb, rzucia si naprzd. Przejcie w linii wozw miao szeroko niespena dziesiciu krokw, tum zatka je jak wilgotny piasek klepsydr. Chopi, jeszcze przed sekund zajci okadaniem si piciami, nagle musieli walczy o ycie. onierze zaczli si wyciga ludzi, nie patrzc, czy targaj odzie, czy wyamuj rce. Jaka kobieta krzyczaa co o swoim dziecku. Varhenn nie patrzy na ni. Sta na wozie obok Czarnego Kapitana i spoglda na poudnie. Soce dopiero zbliao si do horyzontu i noc nie zdya jeszcze litociwie okry wszystkiego swoim paszczem. Ciemna plama bya ju niespena mil od ich linii, a po kilku uderzeniach serca rozdzielia si na poszczeglnych jedcw. Okoo stu, jeli go wzrok nie myli. Rozcignli si sprawnie w pksiyc i pochonli sze najbliszych wozw z karawany, ktra podaa drog ku wejciu do doliny. Nie byo wida szczegw, ale jeszcze przed chwil wozy posuway si przed siebie, otoczone przez kilkunastu ludzi, a teraz dwa z nich zjechay na bok i ugrzzy w rowie, pozostae cztery zatrzymay si. Oddzia oderwa si od pojazdw i ruszy cwaem naprzd. Uchodcy w kolumnie byli martwi. Dookoa wozw leay ciaa, ktre wyglday z tej odlegoci jak ciemne, niezgrabne tumoki. Na drodze wybucha panika. Okoo tysica ludzi runo biegiem w stron zbawczej doliny. Pdzone stada rozpierzchy si na wszystkie strony, uciekajcy ciskali na ziemi toboy, porzucali cignite przez wiele mil wzki i pdzili przed siebie. Jaki wonica macha batem, usiujc zmusi przemczone zwierzta do ostatniego wysiku, wreszcie zeskoczy z koza i pobieg niezdarnie. Inny straci panowanie nad zaprzgiem i wywrci furmank, tarasujc drog; po chwili uderzy w niego kolejny wz, potem jeszcze jeden. W powietrze buchn kwik ranionych koni. A pomidzy tym chaosem szaleli jedcy. Mkny strzay, byskay szable, dugie lance kuy plecy i przygwaday lecych do ziemi. Jedynym celem tej rzezi byo wzbudzenie przeraenia i zamieszania. Byli daleko poza zasigiem onierzy. Obok kapitana pojawio si kilku kusznikw. Dowodzcy nimi krpy dziesitnik zasalutowa krtko i zdj bro z plecw. Mamy rozkazy, panie kapitanie, trzyma ich tak daleko, jak si da. A jak daleko dacie rady tym? Dowdca Grskiej Stray wskaza cik kusz nacigan zbat przekadni. Z tego cacka normalny zasig to wier mili, panie kapitanie. Varhenn pokiwa gow z uznaniem. Stra uywaa lekkich kusz, napinanych za pomoc haka zamocowanego na pasie lub prost przekadni, zwan kol nk. Byy lekkie, niezawodne i adowao si je znacznie szybciej ni t, z ktr teraz mozolnie walczy dziesitnik. Poza tym przy odrobinie wprawy dao si je przygotowa do strzau, nawet lec, a w grach nie byo niczego, z czym zwyka kusza nie poradziaby sobie bez problemu. Bro,

ktr zaprezentowa im teraz piechociarz, bya uywana gwnie przy obleniach miast albo w walce z cikozbrojn jazd. Szczkny zapadki, umieszczono bety w rowkach. Dziesiciu onierzy unioso bro i oparo j o burty wozw. Podoficer przez chwil lustrowa przedpole, po czym warkn krtko: Lewo. Omiu jedcw. Dwch w paszczach. rodek. Kusze zsynchronizoway ruch i zamary, wycelowane w t sam stron. Teraz! Brzkny ciciwy. Przez dwa, trzy uderzenia serca grupa jedcw galopowaa przed siebie. Nagle dwa konie zgubiy rytm, potkny si, jeden z nich nie zdoa odzyska rwnowagi i zary chrapami o ziemi, zrzucajc jedca. Cay oddzia poszed w rozsypk, zawracajc niemal w miejscu i cwaujc w stron lasu. Byo wicej ni wier mili. To pomys naszego porucznika, panie kapitanie. Oni dziesitnik zdj kusz z burty i znw zacz krci korb najczciej uywaj co najmniej dwch rodzajw strza: lekkich, ktrymi szyj na przeszo trzysta krokw i ktre su bardziej do ranienia i wprowadzania zamtu, i... uff, i cikich, na krtki dystans, uywanych do przebijania zbroi. Wic nasz porucznik kaza zbrojmistrzowi w garnizonie zrobi troch takich betw lejszych prawie o poow od zwykych. Nios znacznie dalej i cho na wier mili nie przebij porzdnego pancerza, to wietnie rani konie i ludzi... uff. Pooy bet w rowku i unis kusz do ramienia. Varhenn odszuka wzrokiem ostrzelan przed chwil grup. Liczya ju tylko sze koni. Jeszcze jedno zwierz zostao w tyle, kulejc wyranie. Reszta koczownikw nie zorientowaa si jeszcze, e s ju w zasigu strzau. Prawo. Obok zielonego wozu. Dziesiciu. Cwauj w stron bab i dzieciakw. rodek. Mina chwila, konni zmniejszyli dystans do uciekinierw o jedn trzeci. Teraz! Efekt by jeszcze bardziej widowiskowy. Dwch pierwszych jedcw po prostu zmioto z siode, ko trzeciego potkn si i przewrci, podcinajc dwa nastpne. Z dziesiciu koczownikw zostaa poowa. Ocaleni osadzili wierzchowce niemal w miejscu i po chwili wida byo tylko koskie zady i plecy jedcw. Na wozy wdrapywali si kolejni onierze. W cigu kilkunastu sekund kusznicy obsadzili ca liczc ponad sto pidziesit jardw lini obrony. Skrzypiay ciciwy, klekotay zapadki. W regularnych odstpach czasu barykada posyaa salwy betw w stron najedcw. Wkrtce wok wejcia do doliny utworzy si szeroki na jakie piset krokw pas ziemi niczyjej. Ci z uciekinierw, ktrzy nie zdyli si w nim schroni, byli ju martwi. Reszta cigle biega, bo koczownicy nie zrezygnowali z rzezi. Take z ich strony zaczy wista strzay. Krzyki uciekajcych brzmiay strasznie. Zaciskajc pici, Varhenn patrzy,

jak w grupie biegncych kobiet i dzieci, ktr ocalia wczeniej celna salwa, gin kolejne osoby. Jaka dziewczyna runa na ziemi, apic si za przebite strza gardo, jedna z kobiet krzykna rozdzierajco, zrobia kilka chwiejnych krokw i upada na kolana, przez chwil prbowaa jeszcze peza na czworakach. Z plecw sterczay jej trzy drzewca. Powoli kada si na ziemi, jakby chciaa j obj, przytuli, schowa si w niej i znieruchomiaa. Jednak wkrtce krwawe widowisko dobiego koca. uki Se-kohlandczykw miay zasig o dobre dwiecie jardw krtszy ni cikie kusze imperialnej piechoty, a uchodcy biegli naprawd szybko. Po minucie zabrako koczownikom celw. To tylko zwiadowczy akeer kapitan powiedzia to wolno, cedzc kade sowo przez zby. Reszta naszych goci przybdzie pewnie jutro. Racja, panie kapitanie. Pukownik wyrs obok jakby spod ziemi. Czeka nas caa noc cikiej roboty. Dobrze strzelanie, Kamie. Dzikuj, panie pukowniku. Dziesitnik kusznikw nie przestawa celowa w przedpole. Te nowe bety wietnie nios. Widziaem. Czy pascy ludzie mog obsadzi te wzniesienia, kapitanie? Dowdca Siedemnastego wskaza skalne ramiona, obejmujce wejcie do doliny. Wiem, e trudno si tam wspi, ale nie jest to niemoliwe. Ju wysaem tam kilku zwiadowcw. Zadbamy o to. Co z t caonocn robot? Dzikuj. To piechociarz stukn w burt wozu pierwsza linia obrony. Ale jest zbyt szeroka i za bardzo rozcignita. Ma ich tylko spowolni. Za to w samym wejciu zbudujemy drug, a potem trzeci, tym razem wkls. Chc take okopa si u stp ysicy, eby osania odwrt na gr. Czarny Kapitan popatrzy na niego jak na szaleca. Po chwili zbliy twarz do pukownika i sykn: Masz omiuset zmczonych ludzi, a jutro stanie tam trzydziestotysiczna armia, z czarownikami, Jedcami Burzy i bogowie wiedz, czym jeszcze. Naprawd mylisz, e dasz rad ich zatrzyma, a potem wycofa si na szlak? Przez chwil oblicze drugiego oficera nic nie wyraao. Potem umiechn si lekko. Na widok tego grymasu odek Varhenna wypeni si lodem. Mam omiuset ludzi i adnego wsparcia w magii, to prawda, panie kapitanie. Jestemy zmczeni jak nigdy. To te prawda. Jutro stanie naprzeciw nas trzydzieci tysicy barbarzycw, przywykych do zwycistw, i o tym te nie zapomniaem. Ale nie mam innego wyjcia. Mog zniszczy machiny, spali wozy i wepchn si na gr si. I wtedy ta dolina wypeni si krwi. Najpewniej aden z nas nie doyje jutrzejszej nocy, i o tym te wiem i ja, i moi ludzie. Ale jestemy zasran piechot, ktra ma za zadanie walczy w obronie obywateli Imperium. Wic to s obywatele imperium? Meekhaczycy? Tak, kapitanie. To s Meekhaczycy.

Nie radz mwi tego gono, bo bdziecie musieli walczy na dwa fronty. Pukownik umiechn si szerzej. Zobaczymy. Kamie! Tak jest! Zostawi tu pidziesiciu ludzi pod twoj komend. Trzymajcie ich na dystans. Reszta bierze si do kopania. Rozkaz! Dowdca piechoty odwrci si i zeskoczy z wozu. Kapitan patrzy przez chwil na jego plecy. Dure mrukn wreszcie. Varhenn! Jestem, panie kapitanie. Przekaesz rozkazy... *** A kiedy przybya reszta armii? Zatrzymali si na duszy odpoczynek przy strumieniu. onierze napeniali manierki, gryli suchary i suszone miso, odpoczywali. Oczywicie wikszo zaja miejsca w pobliu Velergorfa. O wicie, panie poruczniku. Wczeniej, ni mylelimy, piechota ledwo zacza budowa trzeci barykad, a tu rozleg si alarm i pojawili si koczownicy. A gdy zaczli si wyania z lasu, wygldao na to, e nigdy nie przestan. Wyjedali i wyjedali, szereg za szeregiem, przy graniu trb i piszczaek, przy waleniu w bbny. Wyaniali si wzdu caego widnokrgu, we wszystkich miejscach jednoczenie. To by cholerny, przeraajcy pokaz siy i potgi, przedstawienie, ktre miao nas przerazi i odebra wol walki. I niemal z miejsca ruszyli. *** Zaczli z prawego skrzyda. Od ciany koczownikw oderwa si jeden akeer, po nim drugi, trzeci i czwarty. Okoo piciuset jedcw ruszyo kusem, potem galopem, by tu przed umown lini zasigu kusz przej w cwa. Reszta koczowniczej armii wydaa oguszajcy okrzyk wojenny, ktremu towarzyszyo potrzsanie broni, uderzanie szablami o tarcze i renie koni. Fala dwiku walna o skaln cian, przelaa si przez barykad i wpada w dolin. Tum zgromadzony pod gr zakbi si jak ywe mrowisko oblane wrztkiem i odpowiedzia krzykami przeraenia. Cwaujcy oddzia przecina ziemi niczyj po ciciwie, z kadym krokiem zbliajc si do barykady. Ktra milczaa. Obszar wywierconych otworw, zaostrzonych szprych i pali siga nie dalej ni na sto krokw przed wozy, do tej granicy jazda miaa swobod manewru. W pierwszym ataku dowodzcy se-kohlandzk armi najwyraniej zamierza sprawdzi

zasig puapek i determinacj obrocw. Jakie sto pidziesit jardw od wozw koczownicy napili uki i wypucili chmur strza. Pociski pomkny w niebo po wysokich parabolach, niemal znikajc z oczu obserwujcym je onierzom. Zanim osigny maksymaln wysoko i zamay lot, konni wystrzelili ponownie. Zanim groty runy mierciononym gradem na wzniesione tarcze i ochronne daszki, w niebo pomkna trzecia salwa. Varhenn sta na jednym ze skalnych waw obejmujcych dolin i patrzy. Przed chwil dostarczy rozkaz od kapitana, mwicy, e Stra ma nie ujawnia swojej obecnoci, jeli nie zostanie zauwaona. Wzniesienia miay w najniszym miejscu przeszo sto stp wysokoci i opaday, jakby kto noem odci ska. Teoretycznie mona byo je sforsowa, Grska Stra nie miaaby z tym wikszego problemu, ale wymagaoby to lin, hakw, czekanw i przede wszystkim dowiadczenia we wspinaczce. Obaj dowdcy ustalili, e dopki koczownicy nie sprbuj tej sztuki lub dopki sytuacja nie stanie si rozpaczliwa, grale bd si maskowa. Oba szczyty, podobnie jak reszt stokw, porastay sosny. atwo mona si byo wrd nich schowa i przyczai, cho bezczynne czekanie nie leao w naturze grskich onierzy, zwaszcza gdy mieli przeciwnika w zasigu strzau. Na co oni czekaj? Dowodzcy Trzeci Kompani porucznik Gyrwen wychyli si zza pnia i zlustrowa rwnin. Jeste pewien rozkazw? Mamy si kry? Tak, panie poruczniku. Nie ujawnia si. Rozumiem. Ale tu by si przyda kady bet. Na to chopak nie mia adnej odpowiedzi. Z tej wysokoci wida byo, e armia koczownikw jest olbrzymia. Gigantyczna. To byo prawdziwe ludzko-koskie morze. Kady koczownik prowadzi ze sob trzy lub cztery wierzchowce, eby czy to w bitwie, czy podczas ucieczki zawsze mie pod rk wiee zwierz. Tym samym trzydziestotysiczna armia miaa ponad sto tysicy koni. I caa ta potga opasywaa teraz piercieniem wejcie do doliny i majc broni je, tak wt z tej perspektywy barykad. To by pokaz siy skierowany do obrocw. Wydawao si, e wystarczy, i armia ta po prostu ruszy naprzd, a przewali si przez barykady jak morska fala przez zamek z piasku. Atakujcy nawet nie musieliby wyciga broni, sam mas, samym impetem zrwnaliby z ziemi wszystko na swojej drodze. Goniec obrzuci wzrokiem umocnienia. Pierwsza linia obrony wybiegaa pkolem przed wejcie do doliny, druga, najkrtsza, blokowaa rodek kamiennych wrt. Trzecia, wci nieukoczona, bya lustrzanym odbiciem szaca zewntrznego. Jeli komukolwiek uda si sforsowa pierwsz i drug lini umocnie, znajdzie si w krzyowym ostrzale, w kotle utworzonym przez ostatni barykad. Pod warunkiem wszake, e bdzie jeszcze do obrocw, eby j obsadzi. Za ostatnim szacem ustawiono ca artyleri puku. Dowodzcy ni kapitan twierdzi, e moe strzela nad trzema liniami umocnie, nie szkodzc wasnym onierzom. Pozostao wierzy mu na sowo.

Przy skorpionach i onagerach roili si artylerzyci w czarnych pancerzach, ze skrzanymi maskami na twarzach. Krcili korbami i ostronie adowali na yki katapult gliniane dzbany z szyjkami obwizanymi szmatami. W stojcych nieopodal elaznych koszach pon ogie. Tymczasem atakujcy, nie przestajc ostrzeliwa barykady, znaleli si dokadnie naprzeciw wejcia. Na jaki niewidoczny z gry znak przyczajeni na wozach kusznicy wysunli si spod ochronnych daszkw i zajli pozycj do strzau. Przymierzyli, pada komenda, oddali zgran jak na wiczeniach salw i znikli pod osonami. Wszystko w czasie krtszym ni pi uderze serca, w chwili, gdy jeden grad pociskw wanie zadudni o barykad, a drugi dopiero osiga szczyt paraboli. Varhenn przenis wzrok na nacierajcy oddzia. By wanie w odlegoci jakich stu dwudziestu jardw, gdy dosta salw w bok. Strzelaa poowa kompanii, okoo stu kusznikw, ale skutek by przeraajcy. Nie wiadomo, czy szczliwie, cho po pokazie z wczorajszego dnia by gotw zaoy si, e nie, pociski trafiy w czoo jadcej w ciasnym szyku kolumny. Na pewno strzelaj cikimi betami, zdy pomyle. Pierwsze sze, siedem koni, cwaujcych na przodzie, po prostu si przewrcio. Jakby zwierztom nagle przecito cigna. Te, ktre pdziy za nimi, nie miay szans na uniknicie zderzenia. Nagle w dwa, trzy uderzenia serca na wprost wejcia do doliny powsta zator peen wierzgajcych kopyt i rzucajcych si w drgawkach koskich i ludzkich cia. W mgnieniu oka kolumna rozdzielia si na dwie strony, omijajc niebezpieczestwo i zapominajc o oddaniu kolejnej salwy. To wystarczyo. Pada komenda, reszta kompanii kusznikw zaja pozycje, sto kusz szczkno jednym gosem. Tym razem onierze posiali bety wzdu caego oddziau. Wizg i renie ranionych i konajcych koni, urywane ludzkie okrzyki, jedcy spadajcy z siode, przewracajce si zwierzta, walce o ziemi ciaa. Dla kogo, kto bezsilnie obserwowa wczorajsz rze uchodcw, nie mg istnie pikniejszy widok. Lecz to nie byo wszystko, co piechota miaa do powiedzenia. Gdzie z tyu, zza trzeciej linii obrony rozleg si metaliczny szczk i cztery onagery wyrzuciy ramiona do przodu. To nie byy wielkie, oblnicze machiny, tylko artyleria polowa, wic dzbany, ktre zaadowano na yki, miay pojemno nie wiksz ni ptora galona. Wypeniaa je jednak mieszanina smoy, siarki, saletry i oleju skalnego. Cignc za sob ogniste warkocze, pociski przeleciay nad barykadami i trafiy dokadnie w rodek kotujcego si oddziau wroga. Teraz stao si jasne, dlaczego przez ca noc artylerzyci odmierzali odlegoci, ustawiali swoje zabawki i oddawali prbne strzay. Dziki temu mogli wspiera obron, nie widzc nawet przeciwnika. Dzbany eksplodoway ogniem, a po chwili kby czarnego dymu przesoniy obraz. Dwiki dobiegajce z dou na moment przestay przypomina cokolwiek, co mogo wydosta si z garde ywych istot. Gdy dym rozwia si, na osmalonym, okrwawionym pobojowisku leay ciaa kilkudziesiciu ludzi i koni. Reszta oddziau uciekaa na eb, na szyj, byle schroni si poza zasig strzau.

Pocztek dnia nalea do Siedemnastego Puku. *** Najdziwniejsze... nie, cholera, nie najdziwniejsze. Najbardziej niezwyke byo to, e ci przeklci piechociarze stali cicho. Velergorf opar si plecami o pie powykrcanego dbu i przymkn oczy, jakby jeszcze raz oglda wszystkie obrazy, o ktrych przed chwil opowiada. Nie walili mieczami o tarcze, nie wydawali wojowniczych okrzykw, nie prbowali doda sobie odwagi wyzywaniem wroga. Stali na barykadzie z powizanych kupieckich wozw, tak maej, e jak kto dobrze si zamachn, to rzucony kamie bez trudu przelecia z jednego koca szaca na drugi, naprzeciw mieli kilkadziesit tysicy dzikich wojownikw i gdzie nie spojrzeli, tam widzieli nieprzebyte szeregi wroga, a milczeli. Ja na ich miejscu wrzeszczabym na cae gardo, eby nie posra si ze strachu. Wykrzywi wytatuowan twarz w gorzkim umiechu. A my przez pierwsze p dnia siedzielimy na grze i patrzylimy, jak walcz. Ataki szy jeden za drugim, niemal bez przerwy, bo stojc naprzeciw wejcia, koczownicy widzieli wejcie na ysic i szlak zapchany ludmi. Widzieli, jak uciekaj im upy. Wic si spieszyli... *** Prbne ataki trway przez cay ranek. Pojedyncze akeery odryway si od zwartej ciany najedcw najczciej w kilku miejscach jednoczenie i cwaoway w stron barykady, zasypujc j strzaami. Dowodzcy zagonem Syn Wojny sprawdza determinacj obrocw, zasig puapek i szuka sabych punktw umocnie. Z pocztku, gdy atakujcy zbliyli si na dwiecie jardw, z linii powizanych wozw sypa si grad betw. Trupy ludzi i koni stopniowo otaczay barykad krwawym pokrgiem. Pniej obrocy zmienili taktyk, zwikszajc promie ostrzau najpierw do dwustu pidziesiciu, pniej do trzystu i trzystu pidziesiciu jardw. Wstrzeliwuj si mrukn Czarny Kapitan. Kucali razem obok powykrcanego pnia grskiej sosny, ktra jakim cudem potrafia zakorzeni si na skale. Kawer Monel wykorzysta chwil przerwy, by doczy do kompanii obsadzajcej wzniesienia i rzuci okiem na pole bitwy Min mia powan. Jak na razie Stra nie zdradzia swojej obecnoci, a Se-kohlandczycy najwyraniej nie planowali prby obejcia barykady bokiem. Nie byo si czemu dziwi. Koczownicy musieli by pewni, e przebij si pierwszym powanym szturmem. A ten nastpi dwie godziny po wicie. Przy dwikach Piszczaek i bbnw w kilku punktach otaczajcej barykad armii wszcz si ruch. Stojce do tej pory bezadnie szeregi zwary si, wyrwnay, podzieliy na wyrane oddziay. Jeli ktokolwiek do tej pory mgby mie wtpliwoci, e atakujcy zagon tworz znakomici, dobrze wyszkoleni i

zdyscyplinowani wojownicy, natychmiast straciby je na ten widok. Nie przypadkiem ju trzeci rok z rzdu Imperium przegrywao bitw za bitw. Ruszyli jednoczenie, pi szerokich i gbokich kolumn, po tysic koni kada. Jedna od czoa, dwie kolejne blisko po jej bokach, dwie ostatnie na skrzydach, niemal wzdu skalnej ciany Z pocztku jechali wolno, stpa, rwniutko, niczym defilujca przed cesarzem imperialna gwardia. Po chwili przyspieszyli, przeszli w kus, potem w galop. Nawet przyczajeni sto stp wyej stranicy czuli drenie ska, przenoszcych uderzenia tysicy kopyt. Atakujce na skrzydach oddziay pierwsze runy cwaem, zasypujc barykad gradem strza. Teraz nie byo przerwy pomidzy salwami, deszcz pociskw rwnomiernie, bez ustanku uderza o wozy, groty wbijay si w deski, w ochronne zadaszenia, w tarcze stojcej nieco z tyu w ciasnym szyku cikiej piechoty. Barykada milczaa. Atakujcy zbliali si jak sunca z piciu kierunkw szarobura lawina, a linia wozw wygldaa na opuszczon. Z gry wida byo, jak piechota z niewzruszonym spokojem przyjmuje na tarcze strzay, jak kusznicy stoj z broni gotow do strzau, jak dr napite do granic moliwoci ramiona onagerw i skorpionw. I wszyscy czekaj. A na co oczekuj, stao si jasne, gdy napastnicy przekroczyli magiczn do tej pory lini stu jardw. Pierwsze cztery konie w kolumnie atakujcej z lewej strony przewrciy si z dzikim reniem, wpadajc w zamaskowane doy wywiercone przez onierzy. Byo za pno, eby si zatrzyma, a prawd powiedziawszy, nawet nie wygldao na to, eby koczownicy mieli taki zamiar. Sto jardw dzielce ich od barykady kosztowao oddzia kilkadziesit koni, ale atakujcy najwyraniej spodziewali si takich niespodzianek i byli gotowi na straty. Wida nie pierwszy raz walczyli z meekhask piechot. Omijajc przewracajce si konie, tratujc wasnych towarzyszy, jazda runa na barykad. A barykada oya. Kusznicy zajli pozycje i oddali rwniutk salw. Po niej drug, dziesitkujc atakujcych. Ale to by koniec, jedna kompania kusznikw to okoo dwustu ludzi, dwiecie betw, z ktrych co prawda kady moe z atwoci przebi nawet pytow zbroj, ale ponowne naadowanie broni wietnie wyszkolonemu onierzowi zajmowao przynajmniej p minuty. Dwie salwy oddane z najbliszej odlegoci zebray krwawe niwo, lecz w czasie, gdy kusznicy garbili si, mozolnie krcc korbami, atakujcy byli ju przy barykadzie. Nagle wisny liny, na szczerzce si do koczownikw zaostrzone kody, powbijane przed wozami, zarzucono ptle i szarpnito. Nie zawsze si udawao, Meekhaczycy umieli wkopywa pale w ziemi, niejeden ko przysiad na zadzie, niejeden jedziec wylecia z sioda. Ale wiele z pospiesznie przysposobionych dyszli i byle jak ociosanych pni poddao si. W chronicym barykad przed bezporednim atakiem jeu pojawiy si pierwsze wyrwy. Wszystko to trwao dosownie kilka chwil, w czasie ktrych kusznicy zdyli zbiec z

wozw, ustpujc miejsca piechocie. Cikie oszczepy pomkny w stron jedcw, strcajc ich z siode i ranic konie. Jednoczenie szczkny spusty machin i kilka zapalajcych pociskw spado na przedpole. Obie atakujce ze skrzyde kolumny oderway si od barykady, rozstpujc na boki i robic miejsce gwnym siom. *** Byli gotowi na straty, mwi wam, to byo wida w sposobie, w jaki jechali do ataku. Zwarci, skuleni w siodach, z tarczami uniesionymi nad gow. Ju nie piewali, szli do walki na mier i ycie. Cholera, z gry wygldao to gupio, jazda szturmujca okopane wozy, nic durniejszego na wiecie nie mona byo wymyli. Ale wtedy jeszcze nie wiedzielimy, e Se-kohlandczycy uczyli si atakowa takie umocnienia w czasie wojen z Verdanno na wschodnich stepach. Doskonale wiedzieli, jakie s sabe strony takich barykad, zwaszcza kiedy stawia si je nie ze specjalnie przygotowanych wozw bojowych, tylko z prostych, kupieckich landar. Porucznik powid wzrokiem po zgromadzonych onierzach. Prawie cay oddzia siedzia w pobliu. Nawet Hawen znalaz wreszcie w strumieniu kamie na stos przy zejciu i przyczy si do suchajcych. Szpiega posadzono nieopodal i przywizano do drzewa. Kenneth przez chwil rozwaa, czy nie da znaku do wymarszu, ale to chyba nie by dobry moment. Poza tym mieli naprawd nieze tempo, wic mogli jeszcze troch posucha. Velergorf kontynuowa: Te sukinsyny potrafiy zdobywa umocnione wozy, i to jak... *** Atakujce kolumny rozdzieliy si, opasujc umocnienia ze wszystkich stron. Jedcy wytrzymali grad oszczepw, przyjli na siebie kolejn salw z kusz, nie cofnli si przed ogniem. Sami nie pozostali duni, szyjc z ukw i miotajc z najbliszej odlegoci krtkie dziryty. Przycisnli piechot, skupili na sobie uwag. A wtedy pojawia si kolejna grupa napastnikw. Ci dosiadali cikich, masywnie zbudowanych koni, przypominajcych wierzchowce pancernej jazdy. Byskawicznie wyjechali tu przed wozy i zarzucili na burty zakoczone hakami liny. Po trzy, cztery na kady pojazd. Zawrcili zwierzta i pucili je w galop. Wszystko stao si tak szybko, e ledwo kilku z jedcw zostao trafionych oszczepami czy betami. Nagle caa barykada zatrzsa si potnie. Koa wozw, mimo i zakopane po osie w ziemi, poderway si w powietrze, zakrciy bezwadnie. Trzaskay wyamywane deski, pkao drewno. Po chwili, gdy zerwaa si wikszo lin albo poamaa cz burt, wozy ciko opady na swoje miejsce. Nie wszystkie. Dwa, zaczepione szczeglnie mocno, przechyliy si na zewntrz i tak pozostay. Pojazdy zawisy w przechyle, wspierajc si tylko na zewntrznych koach.

Mody goniec patrzy, jak na jednym z wozw trzech onierzy rozpaczliwie tnie liny mieczami, a ten wreszcie powoli, z wahaniem opad na cztery koa, zajmujc miejsce w szyku. Na drugim by tylko jeden piechur. Wz by przechylony tak mocno, e burta nie osaniaa go ju przed pociskami. Odci najblisz lin, rzuci si do nastpnej i wtedy strzaa trafia go w bark, tu nad zbyt nisko trzyman tarcz. Przyklk, potrzsn gow jak ranione zwierz i szerokim ciosem odrba drugi hak. Dosta nastpn strza, w bok, zachwia si, zrobi trzy chwiejne kroki naprzd, jednym ruchem odrzuci tarcz i ujmujc oburcz miecz, skoczy ku dwm ostatnim linom. Rbn pierwsz, gdy rzucony dziryt zadzwoni mu o hem, poprawi tak potnie, e ostrze miecza ugrzzo w drewnie, tu obok haka. Puci rkoje broni i wyszarpn sztylet. Trzy strzay trafiy go w pier, jedna po drugiej, przebijajc kolczug i skrzany pancerz pod ni. onierz upad na kolana i zaraz wczepi si zakrwawionymi palcami w drewno burty, podcign w gr, ci sztyletem ostatni lin. Wydawao si, e ostrze ledwo musno sznur, gdy ten pk z dwikiem, ktry przebi si nawet przez haas bitwy. Wz opad z powrotem na swoje miejsce. Natychmiast wspili si na niego inni piechurzy, w stron koczownikw poleciay oszczepy, pomkny bety, machiny artyleryjskie posay nad gowami kolejn porcj garnkw z mieszank zapalajc. Jeszcze przez kilka chwil trwaa wymiana pociskw, po czym, na niesyszalny na grze sygna, jedcy zawrcili i pogalopowali z powrotem. Linia przed wozami usana bya ciaami ludzi i koni, drzewcami strza, betw i oszczepw, plamami dopalajcej si oliwy. Obrocy te ponieli straty, co najmniej kilkunastu onierzy byo martwych lub wanie dogorywao. Dwa razy tylu zostao rannych. Varhenn patrzy, jak znosz z feralnego wozu naszpikowane strzaami ciao, a rce zacinite na trzonku topora bolay go jak nigdy. Kapitan popatrzy na niego przenikliwie. Chciaby tam by, co? Chciaby ju unurza to swoje elazo we krwi. Nie martw si, chopcze, jeszcze bdziesz mia okazj. Zapewniam ci. Skrzywi si lodowato. Teraz biegnij do pukownika i powiedz temu cholernemu piechociarzowi, e powinien zrezygnowa z obrony pierwszej barykady. To gupie. Ona jest za bardzo rozcignita. Jeszcze jedna taka sztuczka z linami, a przewrc wszystkie wozy. Tak jest! Darwena-lav-Glasderna znalaz przy machinach. Pukownik przyciszonym gosem spiera si o co z dowdc artylerii, lecz na widok goca przerwa i unis pytajco brwi. Kapitan prosi, eby przekaza, e nie sdzi, aby udao si utrzyma duej pierwsz lini. Rozumiem. A co powiedzia naprawd? Po wysuchaniu oficer umiechn si lekko i mrukn przeka dowdcy, e jaki groaz nie bdzie mnie uczy obrony. To oczywiste, e musimy si cofn. Lepiej niech zacznie popdza uchodcw, bo wlok si jak pijane limaki. I przy nastpnym ataku niech si nie krpuje, jeli starczy mu odwagi, moe si

przyczy. Rozkaz! Czarny Kapitan cigle tkwi przy powykrcanej sonie. Co powiedzia? Pan pukownik dzikuje za sugesti. I tak mia zamiar si wycofa. Prosi o to, aby sprbowa pan zwikszy tempo ewakuacji oraz o wsparcie przy nastpnym ataku. A dosownie? Varhenn zacisn zby i nie patrzc dowdcy w oczy, powtrzy. Na przypominajcej lodowiec twarzy kapitana, pojawia si szeroka szczelina. Ma jaja. Na lodowe cycki Andayyi, ma jaja. Ewakuacj dowodzi Dewen Kawacr, a jemu ufam jak sobie. Jeli trzeba bdzie pogania ludzi bykowcami, zrobi to. Daj zna reszcie, e wszyscy z kuszami maj si znale na grze. Zrobimy naszym gociom niespodziank. *** Dziesitnik przerwa, zapatrzy si gdzie w przestrze, potar siwy zarost przebijajcy si spod wytatuowanych policzkw. Przy drugim powanym ataku pozwolili nam strzela. Wszystkiego mielimy troch ponad dwiecie kusz i kada znalaza si na grze. Byo jasne, e kolejnego natarcia barykada nie przetrzyma, tej sztuczki z linami musieli si nauczy u demonw z samego dna Mroku. Ale i tak widziaem, jak onierze szykuj si do odparcia nastpnego szturmu. Pospiesznie naprawiali zerwane poczenia midzy wozami, przybijali deski do poamanych burt. Inni przynosili i ustawiali na wozach pierwszej linii jakie dzbany i bukaki. Za nimi ldoway wizki drewna i faszyna. Umiechn si do wasnych wspomnie. Ale byem wtedy mody i gupi. Do koca nie wiedziaem, o co w tym chodzi... *** Drugi atak nastpi godzin po pierwszym. Co nie znaczy, e Se-kohlandczycy dali obrocom ca godzin wytchnienia. Niewielkie, liczce od kilkunastu do kilkudziesiciu koczownikw oddziay szalay po przedpolu, szyjc strzaami i co chwila pozorujc ataki. Najodwaniejsi jedcy podjedali nawet na odlego rzutu dzirytem, cho rzadko uchodzio im to pazem. Kusze imperialnej piechoty nie prnoway. W gwnej armii trway przetasowania. Oddziay dzieliy si, rozjeday w rne strony, manewroway. Dwie olbrzymie, liczce po kilkadziesit tysicy zwierzt grupy luzakw odprowadzono na tyy, znacznie uszczuplajc siy gwne. Ale i tak to, co zostao, mogo budzi groz. Varhenn prawie zazdroci piechocie, e obsadzajc barykad, nie ma penego widoku na nieprzyjacielsk armi. To byo zdecydowanie wicej ni trzydzieci tysicy

jedcw. Trzydzieci pi, moe nawet czterdzieci, jak ocenia kapitan. Tylko e tak naprawd nie miao znaczenia, czy jest ich trzydzieci, czy trzysta tysicy. Nastpny atak na pewno przeamie obron. Nie bd wam kaza strzela salwami ani celowa powiedzia im Czarny Kapitan tu przed szturmem. Po prostu adujcie bro tak szybko, jak to moliwe i mierzcie w d. Macie tylko trafi w ca cholern armi. Caa cholerna armia wanie ruszaa do ataku. Tym razem byy tylko trzy kolumny. Dwie z bokw i jedna w centrum, za to liczca na oko sze, siedem tysicy koni i jadca w trzech gbokich szeregach. W pierwszym lekka jazda, na czele drugiego znajdowao si kilkuset wyposaonych w haki i liny jedcw, dosiadajcych masywnych koni, trzeci powiewa lasem lanc, byszcza kolczugami i stalowymi hemami. Jedcy Burzy... Kapitan zmarszczy brwi, wyranie zaskoczony. Rzucaj najlepsze oddziay ju do drugiego szturmu. Le do pukownika i powiedz mu o tym. Varhenn zelizgn si po linie, niemal parzc sobie donie, i pomkn do artylerzystw. Gdzie pukownik?! Na pierwszej barykadzie gos zza czarnej maski by guchy i znieksztacony. Ruszaj std, chopcze. Zapala! Podpalono szyjki dzbanw zaoonych na yki machin. Kby nasiknitych ywic szmat zadymiy i zasyczay, sypic iskrami. Artylerzysta spojrza na gr, na wznoszc si nad wejciem ska, gdzie maa sylwetka wymachiwaa wanie dwoma kolorowymi chorgiewkami. Trzysta jardw! Na wprost! Teraz!!! Uderzenie yki o poprzeczn belk szarpno tyem onagera, caa konstrukcja zatrzsa si i podskoczya. Poncy pocisk przelecia nad barykad, nabierajc wysokoci. Poziomuj! Rwnaj! Napinaj! Zaskrzypiay nacigane liny. Varhenn bieg ju w stron kolejnych umocnie. W rodkowej barykadzie zostawiono przejcie o szerokoci jednego wozu, gotowe do zastawienia. Gdzie przed nimi zapalajce pociski uderzyy w mur nacierajcej jazdy. Renie, nie, nie renie, wycie ranionych koni sycha byo w caej dolinie. Przed rodkow lini obrony zaostrzone pale wbito w ziemi na szerokoci czterdziestu stp. I wci dokadano nowe. Pomidzy nimi zostawiono tylko wsk na kilka stp, dwukrotnie zakrcajc ciek. Do burt kilkunastu tworzcych barykad wozw wci przybijano nowe deski, a od przodu podpierano je dziesitkami belek. Meekhaczycy umieli uczy si na wasnych bdach. Tych wozw na pewno nie przewrci paru konnych. Pukownik sta na pierwszej barykadzie i obserwowa zbliajc si kolumn. Wolno id, jakby na co czekali powiedzia do towarzyszcego mu porucznika.

Kapitan prosi, eby przekaza, e na kocu stoj Jedcy Burzy goniec powiedzia to na jednym oddechu i zamar. Obaj oficerowie odwrcili si i spojrzeli na niego uwanie. Darwen-lav-Glasdern umiechn si lekko. Cicho chodz ci grale, co? Racja, panie pukowniku. Dobrze, zobaczymy. I tak mam zamiar odda im t barykad. Pukownik kopn w jeden z przywieszonych do burty bukakw. A przynajmniej to, co z niej zostanie. Z tyu ramiona onagerw znw hukny o poprzeczki i cztery ponce pociski przeleciay nad gowami onierzy. Trafiy w rodek kolumny, rozpryskujc si malowniczo. Kwik koni przebi si przez ttent tysicy kopyt, lecz na kilka chwil dym litociwie zakry wszystko. Gdy opad, kolumna staa w miejscu, rozdzielona na dwie czci. W utworzonej porodku alejce krcio si kilku pieszych. Po chwili przyprowadzono do nich pi koni. Nieosiodanych, bez wdzide. rebiarze... Porucznik przekn lin i rykn szybciej! Rusza si! Wicej drewna!!! S daleko, szeset jardw... Mam nadziej, e Glaweb dobrze wymierzy odlego. Bdzie mia nie wicej ni dwa strzay. Pukownik ju si nie umiecha. No, chopcze, zmykaj do swojego kapitana. Powiedz mu... Nadchodz... Z obu skrzyde narasta ttent kopyt. Take gwny oddzia powoli ruszy z miejsca, ale Varhenn nie odrywa wzroku od omiu ubranych na szaro ludzi porodku. Najwyszy z nich podszed do jednego z koni, przytuli twarz do jego szyi, pogaska po chrapach. Nagle mczyzna klepn zwierz w zad i ko ruszy z miejsca. Z kadym susem zwierz przyspieszao, stpa, kus, galop. Wyprzedzio czoo oddziau i wycigno si przy ziemi w dzikim cwale. Po chwili to nie by ju cwa, tylko co wicej bieg, jakby ko ponis, majc na grzbiecie stado demonw. Zadar w gr ogon, wytrzeszczy oczy, wyda z siebie nieziemskie, wyzywajce renie. oskot kopyt tego jednego zwierzcia zaguszy wszystko inne, wydawao si, e cay wiat umilk, a nadcigajce powoli oddziay zniky. Mczyzna, ktry go posa naprzd, zastyg w dziwnej pozycji, z rkoma wycignitymi przed siebie i domi na wp otwartymi, jakby przepuszcza przez palce dug lin. Nagle zacisn donie w powietrzu i pocign. Szyja konia zgia si pod ktem prostym, trzasny krgi, zwierz zaryo bem w ziemi i przewrcio si na grzbiet, martwe ju w chwili, gdy szaman wykona swj gest. Upado jakie dwiecie jardw przed barykad. Tylko e ttent nie umilk. Przeciwnie narasta, potnia, rs. Varhenn wytrzeszczy oczy, widzc tuman kurzu podnoszcy si z ziemi, w miejscach, gdzie uderzay widmowe kopyta. Dusza, duch konia, zamordowanego przed chwil czarami szamana, pdzia nadal przed siebie, wprost na barykad. Prosto na wz stojcy obok... Uwagaaa!!!

Kilku onierzy w ostatniej chwili uskoczyo w bok. Pale powbijane przed umocnieniem rozprysy si na wszystkie strony, jak piki rozepchnite kosk piersi, i w nastpnym mgnieniu oka co rbno w szaniec. Z oguszajcym hukiem ciki, kupiecki wz, skonstruowany tak, by mc przewozi po kadej drodze tysice funtw towaru, wylecia w powietrze, wyrwany z linii. Wice go z reszt barykady sznury i acuchy popkay jak lniane nici, a deski, gwodzie, kawaki drewna pofruny na wszystkie strony. Wz obrci si w powietrzu kilka razy i grzmotn o ziemi, koziokujc bezwadnie. Zatrzyma si dopiero tu przed lini ostrokou chronicego drug barykad. Sto stp, przemkno przez gow gocowi. Przelecia ponad sto stp... Wielka i Miosierna Pani! W zrobionym wyomie mogo si zmieci szeciu jadcych strzemi w strzemi konnych. Nastpny! Drugi ko wyprzedzi wanie nadcigajcy oddzia i wyrwa przed siebie w obkaczym cwale. Sto jardw za nim kolejny szaman przepuszcza przez donie niewidzialn lin. Ko pdzi wprost na wz, na ktrym sta Varhenn i dwaj oficerowie. Za nimi co brzkno i tu nad barykad migna strzaa wielkoci sporego dzirytu. Pocisk mia jaskrawo pomalowane lotki, by wyranie widoczny na tle nieba. Gdzie w poowie odlegoci midzy wozami a zgromadzon armi osign szczyt paraboli i zacz obnia lot. Jeden z pancernych jedcw przejedajcych wanie obok rebiarzy znikn jak zdmuchnity z sioda. Musz nanie poprawk. I lepiej, eby nie chybili. Po chwili jedenacie skorpionw wystrzelio salw. Dugie na pi stp pociski pomkny w stron szamanw. Ten, ktry trzyma na niewidocznej uwizi cwaujcego konia, zgi si nagle wp, przycisn rce do brzucha, przewrci, zadygota. Stojcy obok czarownik zapa si za udo, w ktre wbia si cika strzaa. Dwa z piciu przygotowanych do powicenia koni rwnie zostay trafione, jeden stan dba, zataczy na tylnych nogach i zwali si na ziemi, drugi wpad pomidzy jedcw, roznoszc chaos i zamieszanie. Najwyszy ze rebiarzy, ten, ktry pierwszy powici konia, zamacha rkoma, wydajc jakie rozkazy. Szeregi cikiej jazdy zwary si przed czarownikami, osaniajc ich wasnymi ciaami. Tarcze powdroway w gr. No, to rebiarzy mamy na razie z gowy. Pukownik otrzepa jakie drzazgi z paszcza, poprawi tarcz na ramieniu. Zostaa reszta. Reszta wanie runa do ataku. Najpierw ze skrzyde wypada lekka jazda, zasypujc wszystko strzaami. Varhenn skuli si przy burcie, suchajc oskotu gradu pociskw uderzajcych o drewno. Cz z nich leciaa niemal pionowo w gr, eby potem spa wprost na onierzy. Dwie strzay, jedna po drugiej, wbiy si tu obok chopaka. Kolejny pocisk zrykoszetowa o hem i zelizgn si po kolczudze. Varhenn gdyby mg, wpezby

pod wz. Nagle co znalazo si nad jego gow. Pukownik opar krawd tarczy o burt, tworzc prowizoryczny daszek. Drugi oficer doczy do niego. We trzech schronili si pod spodem. Na wozach zadudniy cikie buty i po chwili caa barykada zostaa obsadzona onierzami. Piechota opieraa cikie tarcze w ten sam sposb, co jej dowdca, kusznicy kucali przy onierzach lub chronili si pod daszkami. Grad strza jakby zela. Kusznicy! Teraz! Dwustu strzelcw wychylio si zza oson w chwili, gdy do barykady zbliaa si awa wywracaczy wozw. onierze oddali salw niemal wprost w koskie piersi, mierzc wanie w zwierzta. Kilkadziesit wierzchowcw zarao jednym gosem i upado, bety z cikich kusz, przystosowane do przebijania pytowych zbroi, nierzadko cae znikay w koskich ciaach. Po salwie kusznicy zarzucili bro na ramiona i runli w stron drugiej barykady. Do walki wesza piechota. Na barykadzie moga jednoczenie zmieci si nie wicej ni jedna kompania. Druga staa z tyu, wspomagajc obron salwami oszczepw. Cikie pociski mkny ku napastnikom, zabijajc lub ranic ludzi i zwierzta. onierzom jednak nie udao si powstrzyma wszystkich atakujcych, dziesitki hakw zaomotao o burty, dziesitki lin napryo si i szarpno potnie. Kilka wozw, osabionych poprzednim szturmem, przewrcio si na zewntrz linii, piechurzy, ktrzy nie zdyli z nich zeskoczy, zostali w mgnieniu oka wyrnici. W barykadzie powstao kilka nastpnych wyomw. Varhenn cofa si ju wtedy wraz z pukownikiem w stron drugiej barykady i mia okazj z bliska podziwia sprawno imperialnej piechoty. Na znak dowdcy zagraa trbka i mniej wicej poowa onierzy opucia barykad, rzucajc si biegiem w stron przejcia w ostrokole. Kompania stojca za nimi zwara si, opancerzya tarczami. Trbka zagraa po raz kolejny, a reszta onierzy oderwaa si od wozw i runa do tyu. Stojcy oddzia przepuci ich za siebie i ponownie zaj pozycj. Goniec sta obok pukownika, tu za potrjnym szeregiem piechoty. Drugi oddzia zatrzyma si za nimi. Dlaczego si nie wycofuj?, zdy pomyle w chwili, gdy w wyrwach pojawili si pierwsi jedcy. Dugie lance trzymali wysoko i po kilku naraz wjedali w wyomy. Mieli kolczugi, hemy i tarcze z wymalowanym symbolem potrjnej byskawicy, a ich konie nosiy cikie, pikowane pancerze. Imperialna armia wiedziaa ju, e znak byskawicy nosia elita wrd koczownikw, Jedcy Burzy, przyboczna gwardii Ojca Wojny wszystkich se-kohlandzkich plemion. Jedyne oddziay najedcw, ktre potrafiy rzuca si na meekhask piechot i rozbija j we frontalnych atakach. Bez chwili wahania konni runli na cian tarcz. Salwa oszczepw zmiota kilku z siode, rania par koni, a w nastpnej chwili lance uderzyy o pawe. Ich drzewca pkay, prawie zawsze pkay, lecz impet uderzenia przewraca onierzy, zmusza do cofania si, ama szyk. W powstae szczeliny wjeday konie, rozpychajc piechot swoj mas, a cikie

szable i topory na dugich styliskach dzwoniy po hemach i tarczach. onierzom brakowao pik, wczni, rohatyn i gizarm, ktre pozwalay walczy z jazd na dystans. Krtkie miecze, uywane do star w ciasnocie, gdy od przeciwnika dziel cale, byy niewystarczajce. Wydawao si, e piechota zostanie przyparta do zaostrzonych pali i wyrnita. W tej chwili barykad sforsowao prawie dwustu konnych, a przez wyomy wdzierali si ju kolejni. Pukownik zachowywa spokj. Paroma oszczdnymi ruchami posa naprzd kilkunastu onierzy, wspierajc chwiejc si lini. Da znak w stron drugiej barykady. Brzkny kusze. Sto zapalonych betw trafio w wozy opuszczonego szaca, tam, gdzie tu przed atakiem znajdoway si dzbany i bukaki. Wszystkie byy ju rozbite lub podziurawione przez wycofujcych si piechurw. Zgromadzone przed wozami stosy drewna i suchych gazi zapony niemal natychmiast. Konie wjedajce przez wyomy zaray, stany dba i cofny si przed arem. Kusze szczkny ponownie i kilkudziesiciu jedcw uwizionych wewntrz poncego pkola bezwadnie zwalio si z siode. Tarcze! Dach! Tarcze piechurw znajdujcych si tu przy koniach powdroway nad gowy. Nagle napastnicy, ktrym ju musiao si zdawa, e przebili si przez piechot, znaleli si w sytuacji kogo, kogo wierzchowiec zapada si po grzbiet w lotne piaski. Tarcze piechoty tworzyy rwn powierzchni bez szczelin, w ktre mona by wepchn sztych, a cicie w nie szabl czy cios toporem nie miay szansy nabra odpowiedniego impetu. Przez par chwil Jedcy Burzy tukli rozpaczliwie w t zapor, potem nagle jeden, drugi i trzeci ko zara i zwali si na ziemi. Na oczach Varhenna pod ochronny dach wlizno si dwch onierzy, trzymajcych oszczepy oburcz, niczym cikie wcznie. Byskawicznie przemknli midzy swoimi towarzyszami, dopadli konia i zadali podwjne pchnicia, od spodu, tu poniej pikowanego pancerza. Zwierz charkno, jakby zaskoczone, parskno krwawo, strumie jasnej krwi buchn mu chrapami i pyskiem, i zwalio si na ziemi. Jego jedca zabito, zanim zdoa stan na nogi. W mniej ni p minuty wszyscy koczownicy, ktrzy wdarli si w gb szyku, byli martwi. Tak jak ich konie. ciana! Linia si wyrwnaa. onierze cienili si tak, e midzy tarcze nie wetknoby si nawet czubka noa. Pazy mieczy uderzyy o solidnie okute grne krawdzie tarcz i z przeszo trzystu garde rozleg si wcieky, wyzywajcy ryk. Siedemnasty Puk mia dwustuletni tradycj i by dum smego Regimentu Pieszego, adni cholerni koniarze nie bd traktowa ich jak misa do tpienia mieczy. Jedcy Burzy znaleli si w puapce bez wyjcia i najwidoczniej mieli ju do. Z barykady bez przerwy zasypywano ich betami, szyjc z odlegoci kilkudziesiciu krokw wprost w widoczne na tle ognia sylwetki. Z gry, ze skalnych ramion wznoszcych si nad wejciem, take sypa si grad pociskw. Co rusz ktry z jedcw wali si na ziemi, sam

lub razem z koniem. Odgrodzone piercieniem poncych wozw siy topniay w oczach. Ostatnich kilkudziesiciu koczownikw miotao si po caym terenie, prbujc wydosta si z puapki. Wyomy zrobione w barykadzie miay kilka jardw szerokoci, lecz przed wikszoci z nich uoono dodatkowe stosy drewna i gazi, ktre teraz pony nie gorzej ni same pojazdy. Tylko w miejscu, gdzie dokonano magicznego ataku, drewna ju nie byo, zostao zdmuchnite razem z wozem. I wanie tam ocalali jedcy szukali ucieczki. Darwen-lav-Glasdern nie zamierza im na to pozwoli. Kompania! Naprzd! Biegncy grad! Stojce w pierwszej linii szeregi rozluniy si, przepuszczajc drug kompani. onierze sprawnie uformowali luny szyk i ruszyli do ataku. Pierwszy szereg rzuci swoje oszczepy i zatrzyma si. Drugi min go, odda salw i rwnie stan, trzeci, czwarty i pity powtrzyy atak. W chwili, gdy ostatni szereg rzuca oszczepy, onierze pierwszego zwarli tarcze i wycignli miecze... *** Velergorf przymkn oczy i westchn ciko. Na jaja Dzikiego Byka! Nie potrafi tego lepiej opisa. Pierwszy szereg rzuca oszczepy i staje, mija go szereg drugi, rzuca i staje, mija je trzeci, rzuca i staje... I tak do ostatniego onierza. Biegncy grad, tak to nazywaj, i tylko raz widziaem to natarcie na wasne oczy, wanie u wejcia do doliny Wares. Jeli dobrze wykona t sztuczk, to ostatni oszczep jest rzucony w chwili, gdy pierwszy jeszcze leci, a zanim przeciwnik otrznie si, kompania zwiera szyk i uderza na niego ca si. Tak byo i tam, w dniu, gdy pokazalimy Sekohlandczykom, e potrafimy by rwnie okrutni i bezwzgldni jak oni... Kenneth zapyta: Brae udzia w tym ataku? Dziesitnik umiechn si szeroko. A jak. Ruszyem naprzd razem z pukownikiem, ktry dowodzi drug, ubezpieczajc atak kompani. Nic nie mogo mnie wtedy powstrzyma... *** onierze przycisnli Byskawice do wyomu. Tym razem sytuacja odwrcia si, to koczownicy nie mieli gdzie si cofn, drog zagradzaa im ciana ognia z jednym tylko wskim przejciem, przez ktre mogli wymyka si pojedynczo, bo ar bijcy od poncych wozw zawa drog ucieczki do kilku stp. Grad oszczepw odnis przeraajcy skutek, jedcy i konie padali, tworzc pltanin cia, miotajcych si we krwi i bocie. Z dwustu Jedcw Burzy zostao niespena szedziesiciu, reszta bya ju martwa lub umierajca, lecz ci, ktrzy utkwili pomidzy poncymi wozami a cian z tarcz i mieczy imperialnej piechoty, w kocu przestali szuka drogi odwrotu. Zawrcili konie i stawili czoo atakujcym

Meekhaczykom. Dugie lance pochyliy si w stron wroga. onierze roztrcili je tarczami i przypadli do koni. Tarcze! Dach! Tarcze powdroway nad gowy. Wyszkolone do walki konie prboway ksa lub stajc dba, uderza kopytami, lecz bezskutecznie. Piechurzy z pierwszej linii skupili si tylko na trzymaniu tarcz na odpowiedniej wysokoci, a tymczasem druga linia ruszya do ataku. onierze przemykali pod tarczami towarzyszy i doskakiwali do koni, wbijajc oszczepy i miecze w piersi lub tnc po pcinach. Pikowane pancerze nie chroniy dostatecznie przed silnym pchniciem z bliska, a pasy skry owinite wok ng nie byy przeszkod dla ostrzy. Renie i kwik ranionych koni zapewne dao si sysze a na szczycie ysicy. W kilka chwil cay pierwszy szereg zwali si na ziemi, a piechota runa naprzd, w biegu dobijajc jedcw i konie. Varhenn trzyma si z tyu, wiedzc, e w toku i ciasnocie bezporedniego starcia jego topr bdzie tylko zawadza. Nagle wszystko si przemieszao, piechurzy, koczownicy, zwierzta. Cz jedcw, ktrych konie zostay ranione, zeskoczya na ziemi, aby walczy z przeciwnikiem pieszo. Lecz w walce w toku i cisku meekhaska piechota nie miaa sobie rwnych. Cika tarcza osaniaa niemal caego onierza, a zza niej w byskawicznych sztychach wysuwaa si klinga miecza. Piechurzy dyli do zwarcia, do skrcenia dystansu, kiedy nie sposb zamachn si cik, dug szabl czy toporem. Uderzali tarczami, przewracajc przeciwnika lub amic mu koci. Zabijali szybko i sprawnie, jak tylko zawodowi onierze potrafi. W kilka minut byo po wszystkim. Zwrot! zawoa porucznik. Piechota cofna si z pobojowiska, zostawiajc na zakrwawionej ziemi ponad dwie setki martwych koczownikw. O ile mg stwierdzi, tylko kilku onierzy zostao rannych w bezporednich starciach. Gdy Meekhaczykom udao si narzuci wrogowi wasne reguy walki, ich wyszkolenie i uzbrojenie zamieniao kady oddzia w machin zniszczenia. Zbliao si poudnie i jak na razie dzie przynis zwycistwo Siedemnastemu. *** Wic tak naprawd nie walczye? Wtedy nie, panie poruczniku. Staem tylko z tyu i ciskaem w rkach stylisko, jak kto gupi. Tak jak mwiem, raczej bym im przeszkadza, prbujc wej w tum i proszc, eby zrobili mi miejsce do zamachu toporem. Zreszt byem gocem, a goniec nie pcha si na pierwsz lini. Ale Velergorf umiechn si kwano miaem nadziej, e moe ktry si wyrwie albo co... Koczownicy powinni uy swoich szamanw. Te si nad tym zastanawialimy, wtedy. Spodziewaem si lada chwila ognistego deszczu lub hordy demonw przywoanych zza Mroku. Ale teraz ju wiem, dlaczego ich oszczdzali.

Dlaczego? rebiarz to nie byle czarodziej, to kto taki jak nasz wielki mag bitewny, jak Venrys Okelan czy Jowel-les-Kreab. Dobrze uyci w bitwie s warci wicej ni tysic cikozbrojnych jedcw. Ale strata kadego to duy cios dla armii. Ten zagon, w chwili gdy stawa do bitwy z Siedemnastym i Dwudziestym Trzecim, mia podobno jedenastu rebiarzy. Tam stracili trzech. Potem, w krtkim starciu przy szturmie barykady, dwch nastpnych. Dopki mielimy skorpiony i by moe jakiego czarodzieja w odwodzie, sekohlandzki dowdca nie chcia ich naraa. Dla niego mniejsz strat byo trzysta Byskawic ni jeden rebiarz. Dziesitnik przecign si potnie, a co trzasno mu w ramionach, i spojrza pytajco na Kennetha. Tak, tak. Wiem, Varhenn. Zbiera si! Za chwil ruszamy! Oddzia podnis si i uformowa luny szyk. Winia postawiono na czele grupy. Porucznik obrzuci go wzrokiem. Mimo prawie pgodzinnego odpoczynku szpieg nie wyglda wiele lepiej. Zaczynamy wolno. Bieg dopiero za Rozstajami zdecydowa. Czekay ich trzy mile marszu. onierze momentalnie skupili si wok Velergorfa. *** Dobrze si spisali. Czarny Kapitan nie zmieni miejsca, odkd Varhenn poszed wykonywa rozkazy. W doniach wci trzyma kusz. Lepiej, ni mgbym przypuszcza doda. Bd broni drugiej barykady? Tak powiedzia pukownik. I prosi, eby przekaza, e bdzie wdziczny za kady bet i pocisk, ktry wystrzelimy. Oraz e jego zdaniem uchodcy nadal wchodz na gr zbyt wolno. A dosownie? Varhenn opuci wzrok, zakopotany. Powiedzia: Przeka swojemu kapitanowi, eby strzelali wszystkim, co maj, nawet jeli miaby uy wasnego ba. Aha, i powiedz mu, e ci na szlaku chyba zrobili sobie przerw na obiad zacytowa. Dobre. Oszczdny, chodny umiech wykrzywi wargi kapitana. Posaem na ysic wszystkich ludzi, ktrzy nie maj kusz w rkach. Pogonimy ich. Chod no tu. Varhenn podszed do krawdzi skay. Patrz. Pierwsza barykada dopalaa si powoli. Wok niej pitrzyy si stosy trupw, zryta kopytami ziemia wygldaa jak wieo zaorane pole, na ktrym zakiekowao wanie dziwaczne zboe strzay, bety i oszczepy. Po wewntrznej stronie ognistego pokrgu

kilkudziesiciu onierzy zbierao pospiesznie ten plon, wyrywajc groty z ziemi i z cia. W meekhaskiej armii kady pocisk by wykorzystywany tyle razy, ile razy dao si go odzyska. Nie tam. Na nich. Varhenn oderwa wzrok od krztaniny onierzy i przenis go dalej. Koczownicy szykowali si do kolejnego ataku. I tym razem byo wida, e podchodz do sprawy powanie. Podzielili si na wyrane oddziay, liczce na oko okoo tysica ludzi, midzy ktrymi bez przerwy kursowali gocy. Co najmniej trzy kilkusetosobowe grupy zmierzay w stron najbliszego lasu; porodku caej armii, wewntrz pustej przestrzeni, naradzao si okoo dwudziestu jedcw. Syn Wojny, kilku jego dowdcw i jeli mnie wzrok nie myli, rebiarze. Wiedz ju, e nie zdobd wejcia do doliny z marszu, wic szykuj si do walki na powanie. Jeli sdzisz, e poprzedni atak by potny, to zobaczysz, co tu si bdzie dziao za godzin. Po co to robi? To znaczy, panie kapitanie, dlaczego koniecznie si tu pchaj? Maj ca prowincj dla siebie... Kawer Monel splun przez zby. Gwno maj. Rozmawiaem z paroma sotysami i burmistrzami. Te poary, ktre widzielimy, to nie koczownicy. My je rozpalilimy. Takie byy rozkazy gubernatora: wycofa si i zostawi im zgliszcza i ruiny Uciekinierzy zniszczyli wszystko, czego nie mogli ze sob zabra. Przywieli do tej doliny cay majtek, zoto, srebro, klejnoty, drogie tkaniny, przyprowadzili najlepsze zarodowe stada. Najpewniej za naszymi plecami jest teraz wicej dobra ni w cesarskim skarbcu. I oni skin gow w stron szykujcej si do bitwy armii dobrze o tym wiedz. Na dodatek widz, jak wszystko to wycieka im za May Grzbiet. Musz przed wieczorem zdoby dolin. Nie zdobd. Spojrzenie dowdcy przelizno si po twarzy chopaka. Bye na dole i dopada ci gorczka bitewna, co? Przeye pierwsze starcie bez zadrapania i wydaje ci si, e bdziesz y wiecznie? Co ci powiem, chopcze. Ci onierze na dole najpierw maszerowali ca noc i cay dzie, eby si tu dosta, nastpn noc okopywali si bez chwili przerwy, a dzi od samego rana walcz. Ju s miertelnie zmczeni, a do wieczora bd martwi. Se-kohlandczycy nie odpuszcz im teraz, bd atakowa raz za razem, a piechota ze zmczenia nie bdzie moga unie tarcz i mieczy. I wtedy, by moe, wreszcie okrwawisz to swoje elazo. A teraz le do pukownika i powiedz mu, e nie bdzie mia ju dzi chwili odpoczynku. A potem znajd porucznika Kawacra i powiedz mu, eby zwikszy tempo. Nawet jeli miaby popdza ludzi batem. Odszukaj te czarodzieja, niech sprawdzi, jak idzie wybijanie zwierzt. Cholera... Potrzebuj jeszcze jednego lub dwch gocw, a mam tylko ciebie. Tu kada kusza, a przy wejciu kada para rk jest potrzebna... No nic, musisz na razie wystarczy. Biegiem!

Tak jest! *** Dziesitnik zamilk, ale jako nikt nie chcia go pogania. Przez chwil maszerowali w milczeniu. Rzenia mrukn wreszcie. Rzenia, ktra odbywaa si przy wejciu do doliny, bya niczym w porwnaniu do tego, co dziao si w jej gbi. Wszystkie zwierzta zapdzono w jedno miejsce i okoo stu ludzi z toporami i cikimi noami w rkach brodzio po kostki w ziemi rozmikej od krwi, zabijajc jedno po drugim. Podrzynali garda, rozwalali gowy i szli dalej, zostawiajc na ziemi drgajce jeszcze trucha. Ci ludzie... mieli martwe twarze. Nie sdz, eby ktrykolwiek z nich dobrze sypia przez nastpne miesice. A owce, krowy i kozy zamiast rozbiec si na wszystkie strony, stay przemieszane, oniemiae z przeraenia, robic pod siebie. I niech nikt, kto tego nie widzia, gupio si nie umiecha. Zwierzta mog oniemie z przeraenia, zupenie jakby krg krwi i cia, ktry przypiera je do skalnej ciany, mia jakie magiczne waciwoci, uniemoliwiajce ucieczk. A zreszt, moe i tak byo? Wszystkim kierowa czarodziej, a jego niebieska szata niemal po pas ubabrana bya posok. Na mj widok machn tylko rk i kaza si wynosi. Jak zobaczycie kiedy u czarownika taki wyraz oczu, bdziecie wiedzie, e nie naley dyskutowa. Miaem wraenie, e powietrze wok niego taczy i wiruje. Smrd krwi, ci i gwna niemal nie pozwala oddycha... Uciekem stamtd, najszybciej jak si dao. Kenneth rozejrza si wok. Za jakie p mili byy Rozstaje, gdzie droga odbijaa na wschd. Stamtd do Belenden byo ju blisko. Na szlaku trwaa wspinaczka. Varhenn umiechn si samymi ustami. No niezupenie. Na szlak, na t wsk, wrzynajc si zakosami w gr drog pchao si kilkadziesit tysicy ludzi. Chopi, kupcy, rzemielnicy, szlachta. Chyba po raz pierwszy w yciu wszyscy byli rwni w prawach i obowizkach. Mieli jedno prawo i w gr, i jeden obowizek i w gr. Zbocza wzdu drogi obrodziy toboami i pakunkami, ktre okazay si zbyt cikie, aby je wnosi. Ludzie klli, pakali, mamrotali pod nosem, ale wspinali si jeden za drugim. A cisk i tok... Do tej pory opowiadaj sobie legend o jakim kupcu, ktry umar po drodze, ale cisk by tak wielki, e nie upad, tylko zosta przez t ludzk rzek wyniesiony na sam gr i dopiero tam si przewrci. Po usuniciu wozw tempo byo dwa razy szybsze, ale i tak co najmniej poowa uchodcw toczya si wci u podna ysicy. Nawet nie prbowaem przekaza rozkazw kapitana. Sam cesarz nie zmusiby tego tumu do szybszej wspinaczki... Dziesitnik poprawi pas z toporem, oczy mu pociemniay, a na pokrytym niebieskoczarnym tatuaem czole pojawiy si zmarszczki. I wtedy, gdy byem pod gr, zacz si kolejny atak. Ten, ktry mia by powany...

*** Ramiona onagerw hukny o poprzeczne belki i cztery ponce dzbany migny nad barykad. Zaraz po nich brzkny skorpiony. Machiny podskoczyy na swoich stanowiskach i momentalnie obleli je artylerzyci. Zaskrzypiay nacigane liny. Na pierwszy rzut oka wida byo, e ich zaogi w niczym nie ustpuj sprawnoci piechocie, aden gest, aden ruch nie by bezcelowy, wszyscy znajdowali si na swoich miejscach i dziaali jak jeden mechanizm. Przynajmniej tak to wygldao dla modego goca z Grskiej Stray. Zanim przebieg jedn trzeci drogi z powrotem, machiny odday nastpn salw. Gdy odnalaz dowdc Siedemnastego, trzeci. Wszystko z dokadnoci do jednego uderzenia serca. Pukownik rzuci mu kilka zda i wysa na gr. Rola goca okazywaa si piekielnie mczca. Zapa za lin i zacz wspinaczk, zastanawiajc si, ile jeszcze razy bdzie dzi t drog wchodzi i schodzi. Na grze powita go grad strza. Koczownicy zorientowali si, e na skaach wok wejcia usadowili si jacy strzelcy. Jeli kto mia nadziej, e sto stp wysokoci zabezpieczy onierzy przed pociskami, to kompozytowe, refleksyjne uki konnych rozwiay jego nadziej. Strzay leciay w niebo tak wysoko, e niemal giny z oczu. Przez chwil zawisay nieruchomo, po czym obracay si powoli i mkny ku ziemi, nabierajc prdkoci. Dziesitki strza z dziesitkw ukw w kadej sekundzie. Stranicy szukali ochrony pod rachitycznymi drzewami, midzy skaami, wpezali w kad szczelin. Ci, ktrzy mieli tarcze, mogli uwaa si za szczciarzy. Lecz Grska Stra walczya i tak. Kusze napinano regularnie, co chwil kilku, kilkunastu onierzy wychylao si zza oson i strzelao. Kwik i renie koni wiadczyy, e cakiem celnie. Kapitan lea na samej krawdzi skalnej ciany i obserwowa bitw. Cakowicie ignorowa padajce wok strzay. Varhenn zda mu krtki raport. Tak mylaem. Co dokadnie powiedzia ten piechociarz? Przeka swojemu dowdcy, e wiem, niech mnie nie uczy. I powiedz, e jak przeami drug barykad, ma si wycofa, to rozkaz. Jak przeami, co? Nie jeli przeami. I zaczyna wydawa mi rozkazy... Rzeczywicie, wstpi ju na drog do Domu Snu. Pewnie std taka odwaga. Patrz. Goniec pooy si obok, cho wszystko w nim krzyczao, e lec, zwiksza ryzyko zarobienia strzay. Zapomnia o tym, gdy tylko spojrza na d. Jazda zgrupowaa si na skrzydach, ostrzeliwujc gwnie Stra na skalnych ramionach. Tymczasem w centrum trway przygotowania. Koczownicy cakowicie ignorowali pociski z machin, ot, od czasu do czasu jaki dzban eksplodowa chmur ognia lub salwa ze skorpionw przeczesaa szeregi. Stali w miejscu twardo, jak najlepsze oddziay Imperium.

Dobrzy s. Kapitan skin gow z niechtnym uznaniem. Kilka machin ich nie wystraszy. Nagle centrum zakotowao si i na czele se-kohlandzkiej armii pojawiy si setki pieszych, dwigajcych przed sob wizki faszyny. Ruszyli biegiem naprzd. Bd atakowa pieszo. I ju ustalili graniczny zasig. Czego? Czego, panie kapitanie, straniku. Nie zapominaj o formalnociach. Zasigu skorpionw. One wszystkie strzelaj do pasko, na dodatek nad dwiema barykadami. To znaczy, e pociski nie mog spa bliej ni trzysta, czterysta jardw przed nimi. Onagery maj minimalny zasig sto pidziesit jardw, chyba e zaryzykuj trafienie wasnych onierzy. Gdy te dzikusy zbli si na tak odlego, pozostan nam tylko kusze. Atakujcy pieszo koczownicy poruszali si szybko i w miar, jak zbliali si do resztek pierwszej barykady, cieniali szyk. Gdy byli jakie trzysta jardw od umocnie, dostali salw z cikich kusz. Bez widocznego rezultatu. Za wczenie, cholera, za wczenie. Zao si, e ci w pierwszych szeregach nosz dwie albo trzy przeszywanice, naoone na kolczugi. Nawet jeli bet przejdzie przez faszyn, nie ma potem do siy, eby przebi taki pancerz. Trzy lata walcz z imperialn piechot i niejednego ju zdyli si nauczy. Nacierajcy przebyli kolejne sto jardw. Szli teraz spokojnie, rami przy ramieniu. Cztery ponce dzbany eksplodoway w kolumnie, zbierajc swoje niwo, lecz wyrwy zatkano w kilka sekund. Sto pidziesit jardw. Kolejna salwa uderzya w cian powizanych razem gazek. Tym razem kilku atakujcych potkno si, upucio wizki, przewrcio. Natychmiast zastpili ich inni i na niesyszalny na grze sygna caa kolumna rzucia si biegiem naprzd. W chwili, gdy przekraczali lini spalonej pierwszej barykady, dostali ostatni salw, ale to ju nie miao znaczenia. Okoo tysica koczownikw runo w stron przejcia, z tysica garde rozleg si dziki ryk. W kilka uderze serca byli przy drugiej linii umocnie i osaniajc si faszyn, zaczli rba i przewraca zaostrzone pale. Za pierwsz lini atakujcych pojawili si ucznicy, szyjcy z odlegoci kilkudziesiciu krokw wprost w barykad. Kady onierz, ktry wystawiby gow zza osony, straciby j. Na kilka chwil impet ataku odebra meekhaskiej piechocie inicjatyw. Wrd obrocw zakotowao si, kusznicy porzucili stanowiska, ustpujc miejsca piechocie. Ta barykada bya najwsza, liczya niespena siedemdziesit krokw, wic na wozach pozycje zaja tylko poowa kompanii. Reszta, ponad dwustu pidziesiciu piechurw, ustawia si z tyu. Z gry ich linia wydawaa si aonie cienka w porwnaniu z kbicym si po drugiej stronie tumem. Ruszya druga fala koczownikw, zaopatrzona w prymitywne drabiny. Ci, poniewa ostrza z barykady niemal usta, nie nieli nawet tarcz. Strzelcy z Grskiej Stray mieli

uatwione zadanie. Ich bety powalay jednego Se-kohlandczyka za drugim, lecz na miejsce kadego zabitego pojawiao si dwch nastpnych. Varhenn przenis wzrok ponad walczcymi i cicho westchn. Olbrzymia armia stojca przed dolin wydawaa si niemal nieuszczuplona. Trzy tysice, nie wicej mrukn kapitan. Tylko tylu poszo do ataku. Maj jeszcze pewnie w rezerwie drugie tyle konnych, ktrzy gdy barykada zostanie zdobyta rusz, eby wpa do doliny i odci drog na gr. Reszta stoi i czeka, by zacz bra upy. Niech to szlag! Kusze strzelaj za wolno. Oddabym rk za trzy setki dobrych ucznikw! Druga linia koczownikw dotara do barykady i wspara atakujcych. Wikszo zaostrzonych pali zostaa ju wyrwana lub przewrcona, po chwili okoo trzydziestu drabin stukno o burty wozw. I jakby to by sygna milczca do tej pory barykada oya. Stojcy w rezerwie piechurzy posali nad ni salw oszczepw, potem drug i trzeci. Z takiej odlegoci cikie pociski przebijay skrzane zbroje Se-kohlandczykw na wylot. Tum atakujcych zakbi si, zagotowa, rykn niemal jednym gosem. onierze, ktrzy obsadzali wozy, wychylili si zza burt i rzucili swoje oszczepy prosto w twarze atakujcych. Niemal wszyscy wspinajcy si na drabiny napastnicy zostali zmieceni w d. ucznicy, wspierajcy atak, nawet nie zdyli wymierzy we wroga. W tej samej chwili szczkny zapadki onagera i poncy pocisk, powoli, leniwie pync w powietrzu, zatoczy paski uk i niemal zahaczajc o szczyt barykady, rozprysn si kilkanacie krokw przed ni. Ogie pochon zarwno ywych, jak i martwych. Tego byo za wiele atak si zaama. Se-kohlandczycy odskoczyli od powizanych wozw i cigani betami rzucili si do ucieczki. Zaraz po nich wycofaa si ostrzeliwujca skalne ramiona konnica. Mieli chwil spokoju. Niezy strza... Kawer Monel wsta, niedbaym ruchem otrzepa spodnie. Napili machin na trzeci cz siy. Dobra sztuczka, ale jak mwiem, desperacka. Na trzy strzay jeden jak nic trafi w barykad, bo nie da si dobrze wycelowa. Sporo ryzykowali ci cholerni artylerzyci. Powiedz pukownikowi, e rannych moe wysya na gr poza kolejnoci. *** Minli Rozstaje truchtem, budzc zaciekawienie kilku przejedajcych wozem chopw. Kenneth wymownym gestem wskaza na swj paszcz, odbierajc im ch do zadawania pyta. Zblia si wieczr. Do Belenden mieli std niespena godzin marszu i porucznik uzna, e dobrze bdzie wej do miasta po zmierzchu, eby zbyt wiele ciekawskich oczu nie przypatrywao si ich winiowi. Maaarsz! Zwolnili. Oddzia momentalnie skupi si wok Velergorfa. I co byo dalej? Syszaem od ojca, e aden z Siedemnastego nie wszed na szczyt... Wilk pozwoli sobie na nieregulaminowe pominicie stopnia.

Bo aden nie wszed. Velergorf popatrzy gdzie przed siebie, twarz mu spochmurniaa. Mieli wtedy ju okoo pidziesiciu rannych, gwnie od strza i dzirytw, ale wszyscy zaklinali si, e mog jeszcze walczy. Co w nich wtedy wstpio, mwi wam, bo patrzyem im w oczy i widziaem tam tylko spokj. Nie strach, nie rozpacz i nie cholern, gupi i butn odwag, lecz spokj i wol. Wiedzieli, e zgin, i wiedzieli, e swoj mierci kupuj czas innym, wic akceptowali j bez sprzeciwu. Widziaem, jak ci, ktrzy nie stali na barykadzie, miej si i artuj, jak api oddech, pij, jedz, sprawdzaj bro i pancerze. I wiedziaem, e nastpny atak te si o nich rozbije, bo ci, ktrzy nacierali, chocia byli wietnymi wojownikami, nie mieli w sobie nawet krzty takiej determinacji. Koczownicy szli po upy i jecw, ale eby cieszy si jednym i drugim, musieli przey bitw. Wtedy zrozumiaem, co to znaczy by mieszkacem Imperium i jak tym poudniowcom udao si je zbudowa. Od tamtej chwili nie rozbiem nikomu gowy, gdy nazwa mnie Meekhaczykiem. Co najwyej rozkwasiem nos. Umiechn si kpico i zaraz spowania. To by pierwszy powany atak, a po nim ruszyy nastpne. I miaem racj, rozbijay si jeden po drugim. Nigdy nie widziaem i pewnie nigdy nie zobacz czego takiego, ci przeklci piechociarze stali jak skaa i cili, rbali, kuli bez wytchnienia. Barykad zbudowali wyjtkowo solidnie, obsypali wozy ze wszystkich stron ziemi, podparli drgami. Gdy skoczyy im si oszczepy, rzucali kamieniami. Gdy jeden desperacki atak przedar si wreszcie przez barykad, przeszli do kontrataku, odbili j i obsadzili na nowo. P dnia walczyli jak stado demonw, a my moglimy tylko sta i patrze, bo Darwen-lav-Glasdern, ten ich cholerny pukownik, nie chcia si zgodzi, ebymy zeszli na d, mimo e bety skoczyy nam si ju dawno i te moglimy tylko rzuca z gry kamieniami. Kenneth umiechn si. Czarny Kapitan nie by zadowolony, co? Wystarczy, e powiem, e przez wikszo czasu szczerzy zby. By gotw posa do walki wszystkich ludzi, jakich mia, bo szeregi Siedemnastego topniay w oczach. W poowie dnia z cikiej piechoty na nogach stao jeszcze tylko okoo dwustu onierzy. Kusznikw nieco powyej setki, ale to nie miao znaczenia, bo bety te im si koczyy. Nawet artylerzyci stracili kilkunastu ludzi. Teren na dwiecie krokw za barykad by tak naszpikowany strzaami, e czowiek brodzi w nich jak w zbou. A my w czterech kompaniach mielimy ledwo kilku ucznikw, z ktrych i tak nie byo ju poytku, bo od cigego napinania ukw krwawiy im palce. Dziesitnik westchn ciko i umilk. Tym razem nikt go nie pogania. A uchodcy nadal wspinali si na szczyt. Przez p dnia, bez chwili przerwy, wchodzili i wchodzili. Rozmawiaem potem z wieloma ludmi, ktrzy szli t drog. Mwili, e z gry wszystko byo wyranie wida. Barykady, onierzy, niepoliczon armi u wrt doliny. I szturmy, jeden za drugim. Wiatr przynosi odgosy bitwy na sam szczyt gry i ci, ktrzy ju

weszli na ysic, zatrzymywali si i patrzyli, i nawet onierze nie potrafili zmusi ich do odejcia, udawao si to dopiero kolejnym grupom uciekinierw. Podobno na drodze cisza bya taka jak w kondukcie aobnym. Nikt nie jcza, nikt si nie skary. Po poudniu, gdy u stp gry zostao ju tylko kilka tysicy ludzi, gdy zakoczya si rze zwierzt, Sekohlandczycy zdobyli wreszcie barykad. Zdobyli j tak, jak my pozbylimy si pierwszej. Ogniem. *** Ten atak by inny ni pozostae, co byo ju wida w sposobie, w jaki ruszyli. Nie osaniali si ani tarczami, ani faszyn, bo od duszego czasu barykada nie witaa nacierajcych salwami z kusz, a i stojce z tyu machiny strzelay wolniej, wyranie oszczdzajc amunicj. Piesi wyonili si niemal wzdu caej linii atakujcej armii, ale za to w zaledwie trzech szeregach. Tylko ucznicy. Zbliyli si do barykady na sto krokw i stanli, cieniajc szyk. Trzy rwne, oddzielone od siebie kilkoma krokami pokrgi. Midzy nich wbiego kilkudziesiciu ludzi z pochodniami w doniach. Ogie mrukn Kawer Monel. Wreszcie na to wpadli. Ognista linia pomkna wzdu szeregw, napiy si uki. Trzy jasne fale pomkny w stron barykady. Lecca zapalona strzaa wydaje odgos niepodobny do adnego innego na wiecie. Gdy leci kilka tysicy takich strza, brzmi to tak, jakby smok nabiera oddechu, zasysajc powietrze paszcz, w ktrej ju buzuje pomie. Varhenn smoki uwaa za stworzenia z legend, z mrocznych czasw Wojen Bogw, ale takie wanie mia skojarzenie. Bestia przygotowujca si do spopielenia wiata. Uderzeniom grotw w drewno towarzyszy syk i trzask pomieni. W kilka chwil caa zewntrzna ciana barykady zapona. Tworzyy j kupieckie wozy z grubych, dobrze wysuszonych i nasmoowanych desek, ktre miay by zabezpieczeniem przed deszczem i niegiem. Ogie kocha takie drewno najbardziej na wiecie. Koczownicy nie zadowolili si jedn salw, strzelali dalej, w barykad i nad ni, jakby chcieli wypali wszystko wok. Po chwili zapony drzewca strza wbitych w ziemi, zajy si wozy tworzce ostatni, wci nieukoczon barykad, a kilka strza dosigo machin. Tarcze stojcej w rezerwie piechoty upstrzyy si poncymi pociskami. Po chwili onierze, na niesyszalny na grze rozkaz, zaczli si cofa w stron przejcia w ostatnim umocnieniu. Ci z barykady rodkowej wytrzymali jeszcze chwil i rzucili si do ucieczki. ciany ich szaca pony ju jak wntrze pieca, a caa konstrukcja syczaa i trzeszczaa pod stopami. Nie mogli nic wicej zrobi. Schodzimy. Czarny Kapitan umiechn si od ucha do ucha. Wyglda na to, chopcze, e jeszcze dzi bdziesz mia okazj, eby umoczy elazo we krwi. Podnis si na nogi.

Na d! Wszyscy na d!!! Prawie dwustu stranikw rzucio si do lin. Zjedali na nich w tempie, jakie tylko Grska Stra potrafi osign. W mniej ni pi minut obie kompanie znalazy si za wewntrzn barykad. Kawer Monel odszuka stojcego tyem pukownika. Bdzie si pali p godziny zacz bez adnego wstpu wic myl... Dowdca Siedemnastego odwrci si i kapitan urwa w p zdania. Varhenn cicho jkn. Lewy oczod Darwena-lav-Glasderna straszy pustk, zapalona strzaa musiaa trafi go tu poniej krawdzi hemu, gdy odwraca gow w prawo. Strzaskaa ko przy oczodole, przebia gak i najpewniej poleciaa dalej. Skra na lewej stronie twarzy sczerniaa i pokrya si bblami. Na ich widok pukownik skrzywi si w strasznym pumiechu. To chyba ogranicza mj wybr narzeczonych do tych, ktre s lepe od urodzenia wychrypia. Ale przynajmniej nie bd mg za bardzo wybrzydza. Czarny Kapitan sta bez ruchu, a potem mody goniec zamruga zdumiony, wypry si na baczno i zasalutowa. Kapitan Kawer Monel jest gotw do przejcia dowodzenia powiedzia cicho. Grymas pogbi si, prawe oko bysno kpin. Mam odda moich onierzy jakiemu dzikiemu gralowi? Najpierw bdziesz mnie musia zabi. Przez chwil wydawao si, e kapitan bdzie si spiera. Lecz tylko wzruszy ramionami. Musiabym si ustawi na kocu bardzo dugiej kolejki. Co teraz? Chyba powinnimy przyczy si do zabawy tu na dole... Pukownik westchn. A jak pan sdzi, kapitanie, dlaczego do tej pory kazaem wam si trzyma z daleka? Bo musimy mie onierzy, ktrzy utrzymaj drog na gr. Jak si wszyscy damy tu pozabija, Se-kohlandczycy mog zdoby ysic. A to znaczy, e wszystkie prowincje midzy Maym a Wielkim Grzbietem stan przed nimi otworem. Stracimy ca Pnoc, z kopalniami, hutami i warsztatami. Tu wytwarza si poow stali Imperium, dwie trzecie broni. To bdzie koniec wojny. Dlatego chc, eby pan i pascy ludzie obsadzili drog. Czterystu onierzy utrzyma j bez trudu. Jeszcze wszyscy nie weszli na gr, zostao kilka tysicy. Dwie, trzy godziny i... Pukownik przerwa mu, unoszc do. Damy wam te dwie godziny. Dwie na pewno, wicej nie mog obieca, wic niech pan, kapitanie, pogoni reszt. Ci, ktrzy zostan, sami bd sobie winni. Odmaszerowa! *** artujesz Kenneth wyszczerzy si szeroko. A Czarny co, odwrci si i odmaszerowa? Varhenn Velergorf nie odwzajemni umiechu.

Tak, panie poruczniku. Odwrci si i odmaszerowa. A ja razem z nim. Podobnie jak obie nasze kompanie. Taka bya rola Grskiej Stray w obronie doliny Wares postrzela troch z kusz i wpdzi szedziesit tysicy ludzi na ysic. A potem odwrci si i odej, bo ten cholerny piechociarz mia racj. Gdybymy dali si tam pozabija, to koczownicy mogliby zdoby wejcie na szczyt. Banda przeraonych kupcw, chopw i gar szlachty na pewno by go nie obronia. I, bogowie, ale my si modlilimy o to, eby sprbowali go zdoby. Gdy ju byo po wszystkim, stalimy na szlaku, na zatorach z przewrconych wozw i pni drzew, i bagalimy Reagwyra, Setrena czy innego bkarta, ktry mieni si Panem Bitew, eby odebra im rozum i pchn do ataku. Ale oni... Wyprzedzasz. Opowiadaj po kolei. Dobrze, panie poruczniku. To, e szykuj si na mier, zrozumiaem tak naprawd w chwili, gdy zobaczyem, jak artylerzyci rbi swoje machiny, oblewaj je resztkami zapalajcego pynu i podkadaj ogie. A potem bior tarcze i miecze po zabitych i doczaj do szeregu. W sumie, cznie z resztk kompanii kusznikw, zostao ich niespena trzystu. I chyba aden nie wyszed z walki bez szwanku. Widziaem ich z bliska, porwane kolczugi, powgniatane hemy, byle jak pozakadane opatrunki, przesiknite czerwieni bandae, krew sczc si z ran. Nie zwaali na to. Tarcze piechoty byy tak ponabijane grotami, e musiay way dwa razy wicej ni zwykle. To te zdawao si im nie przeszkadza. Gdy stawali naprzeciw dopalajcej si barykady, mieli ogie i dum w oczach. Moecie si mia, ale tak mwi mi pami. Duma i ogie. Gra zabitych po drugiej stronie dopalajcych si wozw sigaa niemal na wysoko wzrostu rosego mczyzny, a przedpole byo tak usane ciaami ludzi i koni, e mona byo przej po trupach dwiecie jardw, zanim czowiek by postawi stop na ziemi. W zagbieniach i rowach wzdu drogi krew staa na gboko stopy. Ziemia ju nie chciaa jej pi. I to bya ich robota. Obronili wejcie do doliny, odpierali ataki caej armii i dali wszystkim czas. Nikt na ich miejscu nie zrobiby wicej. Umilk, jakby nie wiedzia, co powiedzie. Nam na pewno by si to nie udao stwierdzi wreszcie cicho. Nawet gdybymy mieli tam puk w penym skadzie, okrglutki tysic ludzi, nie utrzymalibymy si przez niemal cay dzie. Nie do tego nas szkolono. A jeli mylicie, e pokazali wtedy wszystko, na co ich sta, to si mylicie. *** Przy wejciu na szlak zastali niespena dwa tysice ludzi. Ostatki z armii uchodcw, ktra znajdowaa si w dolinie wczoraj rano. Porucznik Annawer Gyrwen, dowodzcy Trzeci Kompani, da z siebie wszystko. Od jakiego czasu nie pozwala nawet zabiera na gr niczego poza niewielkim tumokiem i maym zapasem wody i ywnoci. Bezceremonialnie kaza zrzuca na ziemi przepenione toboy, jeli uzna, e ich ciar spowolni marsz. Wyciska z ludzi, co si dao, wszelkimi metodami, oprcz dgania opornych

mieczem. Dowdc przywita krtkim salutem. Za dwie godziny wejd ostatni z uciekinierw. Czy mamy si przygotowa do obrony wejcia? Masz godzin, eby ich tam wpdzi. Czarny Kapitan rozejrza si po okolicy. Potem wcigniecie na szlak tyle pustych wozw, ile si da, i na kadym zakrcie zbudujecie z nich barykad. Od trzeciego w gr. Reszt wozw podcigniemy tutaj i podpalimy. Gdzie czarownik? Baren-kla-Werdonell wyoni si z tumu. Szat niemal do pasa mia zrudzia od zaschnitej krwi, twarz jak mask. Nawet nie mrugn na ich widok. Reszta do nas nie doczy, prawda? Skd... Sysz. Nuc Jasn drog, to stara pie pochodzca z poudnia Imperium, ktr onierze piewaj, gdy id na mier. Bd walczy do koca. Czyli do krtko mrukn obojtnie kapitan, a Varhenn prawie go w tej chwili znienawidzi. Obiecali mi dwie godziny i lepiej, eby ten sukinsyn dotrzyma sowa. Do tej pory nie uye swojej mocy, mistrzu, mam racj? To mistrzu zabrzmiao naprawd obelywie. Nie. Bdziemy chcieli stworzy tu zapor z ognia, eby konnica nie deptaa nam po pitach, ale to musi si rozpali szybko. Czarodziej skin gow. Pomog. Obie kompanie zaczy ciga porzucone wozy. Te, na ktrych znajdoway si rzeczy atwopalne, takie jak meble, ywno czy ubrania, przepychano razem z adunkiem. Reszt oprniano, przy okazji niszczc wszystko, co mogo mie dla najedcw jakkolwiek warto. W drobny mak szy bezcenne lustra, szko, porcelana, wylewano beczki wina, rozbijano kady drobiazg, ktrego byli waciciele nie mieli serca zniszczy. Zgodnie z rozkazem, Se-kohlandczycy mieli zasta dolin popiow i trupw. Nim mino p godziny, przy wejciu na szlak zgromadzono okoo setki wozw. Barykada dopala si powiedzia czarodziej. Zaraz nastpi ostatni atak. Kto idzie? Brzk kolczug, duo elaza. Koskie kopyta. Byskawice. Chc przebi si pierwsz szar. Kapitan zmruy powieki, prbujc co dojrze. Dym z dopalajcych si barykad i poncych machin przesania widok. Varhenn! Na gr! Moe tam bdzie lepiej wida. Masz mi da zna, jak przeami obron. Natychmiast.

Goniec ruszy bokiem, wspinajc si na ska. Tu byo jeszcze niezbyt stromo, wic do szybko dotar na wysoko trzeciego zakrtu. Odwrci si. agodny wiatr, sprzymierzeniec wszystkich obserwatorw, powia wanie w gb doliny, rozpdzajc dym, widzia wic wyranie pierwszy atak. Okoo tysica pancernych, uformowanych w potny klin, przelao si przez resztki pierwszej barykady, przefruno niemal nad pogorzeliskiem pozostaym po drugiej i pochylajc lance, runo na wski szereg piechoty. Linia wygia si, jej rodek zosta rozdarty, taka masa koni i jedcw to byo ju zbyt wiele dla onierzy, ktrzy walczyli cay dzie. Jeszcze chwila, mgnienie oka, a obrocy rozpadn si na mae grupki i zostan wycici w pie. I wtedy Velergorf mia zapamita ten widok do koca ycia klin stan. Jego czoo zatrzymao si w miejscu jak ostrze wbijajce si w blok smoy. Dalsze szeregi napary na pierwsze linie, ale spowodoway tylko cisk i zamieszanie. Meekhaska piechota staa, napierana niewyobraaln mas, kuta i cita, nie ustpia na krok. Wyrw w rodku formacji uzupeniono, szereg zwar si, skupi. A potem... Ryk, ktry si rozleg, sycha byo a pod szczytem. I nagle oba skrzyda wskiej linii piechoty ruszyy naprzd, sczepiy z zatrzymanym klinem i rozpocza si rze. Kontratakowali, ogarnici niespodziewanym szaem, zabijajc na rwni konie i ludzi, a koczownicy, ktrzy spodziewali si atwego zwycistwa, przez kilka chwil po prostu ginli. Wewntrz klina zapanowa taki cisk, e jedcy nie mogli uywa swoich ulubionych lanc, pozostay im wic tylko szable i topory. A w walce na krtki dystans meekhaska piechota bya niezrwnana. Przez kilka minut zablokowany oddzia szarpa si w miejscu, walczc i umierajc w starciu z przeciwnikiem, ktry nie ba si mierci, i nagle... tylne szeregi zadray, przebiega przez nie dziwna fala i rzuciy si do tyu. Uciekali, odrywajc si caymi grupami, porzucajc rannych i umierajcych towarzyszy, niezdolni stawi czoa bandzie szalecw. Tylko ostatni oddzia, cienka linia koni i jedcw, nie mia na to szans, nagle jego szyk przemiesza si z atakujc piechot, zwierzta i ludzie paday na zakrwawion ziemi, ostatnich kilku napastnikw cignito z siode i zabito. I zapada cisza. Varhenn przetar oczy, nie mogc uwierzy, jak niewielu onierzy stao jeszcze na nogach. Stu, moe stu dwudziestu. Po chwili jeszcze kilku podnioso si chwiejnie z ziemi i doczyo do wziutkiego ju szeregu. Wyrwnali go i zczyli tarcze. Przed nimi rozbity oddzia Jedcw Burzy galopowa w stron wasnych linii. Resztki Siedemnastego zajy pozycje przy wejciu do doliny i zamkny je cian pawy Pojedynczym szeregiem. Nie mieli najmniejszych szans, eby przetrzyma nastpn szar. A nastpny atak ju si rozpdza. Wikszo Jedcw Burzy zawrcia konie i ruszya z powrotem. W kocu byli gwardi Ojca Wojny i te mieli swoj dum. Kilkuset konnych runo na niedobitki meekhaskiej piechoty. I nagle, na niesyszalny rozkaz, linia obrocw zwina si na skrzydach i zanim konnica zbliya si na odlego kilkudziesiciu jardw, w wejciu stan obronny okrg. Okoo

szedziesiciu cikozbrojnych na zewntrz, reszta w rodku. Pancerne koo. Jazda z wyciem runa na Meekhaczykw i owina si wok ich formacji. Lance uderzay, szukajc szczeliny w murze tarcz, szable i topory waliy po hemach, konie wierzgay kopytami, prbujc wedrze si do rodka. Po chwili popi i sadza podniesione z ziemi przesoniy widok. Varhenn nie czeka na kolejny podmuch wiatru, lecz na eb na szyj zbieg do kapitana. Ile jeszcze? zapyta Czarny, lecz wystarczy mu tylko rzut oka na twarz goca. Koniec! Przebili si! Wszyscy na gr! Resztki uciekinierw wpady na szlak i caa kolumna, co wydawao si jeszcze przed chwil niemoliwe, przyspieszya. Wszyscy stranicy szykowali bro. A szczk stali uderzajcej o stal, ryki ludzi, kwiki koni, nie ustaway nawet na chwil. onierze zamarli, wpatrujc si z napiciem na chmur kurzu wypeniajc wejcie do doliny. Lada moment spodziewali si zobaczy wyaniajcy si z niej las se-kohlandzkich lanc. Przed wejciem na szlak zbudowano ju wielki stos z wozw, mebli, ywnoci i ubra, wszystkiego, czego uchodcy nie mogli zabra ze sob na gr. Kilku onierzy czekao przy nim z pochodniami w rkach. Podpalony, mia da im jeszcze troch czasu, odgradzajc od pocigu. A szczk stali uderzajcej o stal nie cich i od strony wejcia zamiast radosnych okrzykw zwycizcw dochodziy jki, nieartykuowane wrzaski, widrujce uszy renie koni. Varhenn obejrza si na szlak. Koniec kolumny dotar ju do poowy pierwszego podejcia. Za idcymi podao kilku onierzy, ktrych zadaniem byo utrzymanie odpowiedniego tempa. A szczk stali uderzajcej o stal zdawa si przybiera na sile, by coraz szybszy i szybszy, a zla si w przecigy dwik, zaguszajc wszystko, wrzaski ludzi, wizg zwierzt, oskot kopyt. I nagle przebi go jeden wielki krzyk strachu, podszytego wciekoci i gniewem. A potem odgos elaza ucich, zastpiony przez setki uderzajcych o ziemi kopyt. Lecz z chmury kurzu nie wyoniy si szeregi jazdy. Chwil trwao, zanim kto si odezwa. Odparli ich w gosie czarodzieja sycha byo co wicej ni tylko zdumienie. askawa Pani, Opiekunko Dzielnych, Byskawice uciekaj. Kim s ci onierze? Cholernymi durniami wychrypia Czarny Kapitan i splun na ziemi. Niczym wicej. onierze poruszyli si, jakby zdjto z nich czar. Kilku spojrzao na swojego dowdc, wykrzywiajc twarze. Zapanowaa cisza. Niech pan si zamknie, kapitanie. Varhenn przerwa j, dziwic si wasnemu spokojowi, dziwic odwadze i temu, e rce, zacinite trzonku topora, ju mu nie dray. Oni zostali tam, a my jestemy tutaj, oni s martwi, a my yjemy, i nic wicej nie da si

powiedzie. Wic gdy ostatni z nich padnie, podpalmy ten stos i chodmy na gr. *** W to nie uwierz. W co, panie poruczniku? Kenneth umiechn si nieznacznie, rozgldn na boki. Zbliali si do Belenden, za kilka chwil mieli min zejcie z ysicy i kilka olbrzymich stosw, usypanych u jej podna. Hawen Rycw od kilku minut podrzuca w rku znaleziony w strumieniu kamie. Szpieg wyglda za to, jakby pogodzi si z losem, szed szybko, z gow pochylon tak, e wosy zasaniay mu twarz. Milcza. No, dobra, uwierz, e bronili si przez wikszo dnia, uwierz, e omiuset ludzi zatrzymao trzydziesto-, nie, nawet czterdziestotysiczn armi. Uwierz, e wpdzilicie na gr szedziesit tysicy uchodcw i uwierz nawet w to, e odparli dwie szare Byskawic, stojc tylko za murem z tarcz, rozumiesz? Velergorf zmierzy go wzrokiem. Bo to wszystko prawda. Oczywicie. Ale w to, e kazae si zamkn Czarnemu Kapitanowi i przeye, nie uwierz w adnym wypadku. Najblisi stranicy pokiwali zgodnie gowami. Ha, wtedy byem mody dziesitnik umiechn si zoliwie i nie nauczyem si jeszcze okamywa oficerw. He, he, dobre. Co byo dalej? Dalej nie byo ju nic, panie poruczniku. Umiech znik. Wystrzelali ich. Kilkuset konnych ucznikw wreszcie otoczyo piechot i zaczo szy z ukw. Strzelali tak dugo, a ostatni z onierzy pad. A potem ruszyli w stron wejcia na szlak. Ale koniec kolumny uchodcw mija ju drugi zakrt, a my koczylimy ustawia zapor na pierwszym. Gdy koczownicy zbliyli si do pocztku drogi, podpalilimy zgromadzone tam wozy. Czarownik dobrze si spisa, przywoa wiatr, ktry w kilka chwil rozdmucha ogie tak, e pomie siga trzydzieci stp w gr. Konni nawet nie prbowali atakowa. I to by koniec bitwy o dolin Wares. Jak ju mwiem, Se-kohlandczycy nawet nie prbowali wjecha na gr, chocia modlilimy si, eby bogowie odebrali im rozum. Nie zdobyli tam niczego, ani jednego niewolnika, ani jednego zwierzcia, nic z dbr, ktre obiecywali sobie zagrabi. Podobno u wejcia do doliny zostawili trzy tysice zabitych, a mieli dwa razy tyle rannych. Do czasu bitwy o Wielk Bram nie ponieli na Pnocy wikszej klski. A przy Wielkiej Bramie te bye? Tak, panie poruczniku. Ale to inna historia. Velergorf odwrci si do modego stranika, ktry wanie ukada swj otoczak na najbliszym mijanym stosie kamieni. Hawen, pospiesz si z tym, nie bdziemy tu czeka ca noc. Pyta pan, czemu Wilk

uwaa si za Meekhaczyka? My wszyscy te, mniej lub bardziej, za nich si uwaamy. Nie za tych mikkich, rozmemanych poudniowcw umiechn si z agodn kpin ale za obywateli Imperium. Gdy odbudowano Siedemnasty Puk Piechoty, zacignli si do niego prawie sami Wessyrczycy. Wiemy, jak naley spaca swoje dugi. Pyta pan te, skd ta tradycja. To podobno by pomys porucznika Kawacra, tego samego, ktry dosta rozkaz liczenia uchodcw. Nie mia czasu liczy ich na grze, szlak wypluwa wci nowych na szczyt, wic rozkaza, eby kady zabra ze sob kamie i zostawi go po drugiej stronie szczytu, u zejcia z gry. Potem zamierzano policzy te kamienie. To stary, sprawdzony sposb. I podobno jeden z chopw z Maawah albo Kaless mia on w ciy, i pooy na stosie trzy kamienie, za siebie, on i nienarodzone dziecko, przysigajc gono, e za kade nastpne te dooy jeden, dla pamici onierzy z Siedemnastego. I ludziom si spodobao. Wielu z tych, ktrzy przeszli wtedy przez ysic, nie wrcio ju na poudnie. Nie mieli dokd. Zostali tu, zaoyli rodziny, dochowali si dzieci, a teraz i wnukw. I wci przychodz tu dooy kamie w imi tych, ktrzy narodzili si, bo omiuset onierzy, zamiast wej na gr, zostao, by broni doliny. Zreszt syszaem, e ci, co wrcili za May Grzbiet, take przychodz tutaj z kamieniem, na ktrym wypisuj imi nowo narodzonego dziecka. A jak sami nie mog, to pac jaki grosz jadcym kupcom, eby taki kamie tu zostawili. Ot, caa nasza tradycja, zamiast pomnikw kupa kamieni. Kenneth pokiwa gow. I pami, Varhenn. I pami. Tak, panie poruczniku. I pami. Przed nimi, z cieni wieczoru, wyoniy si mury miasta. *** Szpiega odprowadzono do lochw natychmiast po tym, jak tylko dowdca Szstej Kompanii zoy raport. Zamknito go w pojedynczej celi, z wsk prycz, jednym trjnogim taboretem i kubem na nieczystoci. Winiowie przed przesuchaniami mogli liczy na takie luksusy. Mczyzna, gdy wszed do celi, usiad na taborecie, pochyli gow, znieruchomia. Czeka. Zgrzytna zasuwa drzwi. Przybyy by wysokim i szczupym, niemal wychudzonym mczyzn. Skr mia bia jak dobrze wygotowane ptno. No i prosz zacz od progu. Ogar w klatce. Zapany tam, gdzie nie powinno go by, przez gupot i nieuwag. I nerwowego mua, dodaj. Wizie podnis gow i posa przybyemu kpicy umiech. Cho musz przyzna, Gelrgorfe, e ci onierze cholernie mnie zaskoczyli. Dziewiciu na dziesiciu pomogoby mi pozbiera mapy i posao w drog z bogosawiestwem. A ty trafie na takiego oficera, ktry szybko myli...?

Ale dziki temu dowiedziaem si, jakie nastroje panuj wrd Wessyrczykw, co, he, he, troch poprawio mi humor. Co robie na terenie Imperium? Mczyzna wzruszy ramionami. Szpiegowaem, a co innego. Wy, Ogary, macie wszy poza domem. Domu pilnujemy my. Oczywicie. I to jest nasz odwieczny problem, Szczurze. Wy pilnujecie domu, my jego okolic, a nikt nie strzee samych granic... Udao mi si wej do suby Jego witobliwoci Xagenna Lawennera i uzyska informacj o kilku jego agentach na terenie Imperium. Miaem z nimi nawiza kontakt i zawiesi gos myl, e jeszcze nic straconego. Lawenner? Henwerczycy? O tym, e ma tu szpiegw wiemy, ale... Nie. Co nie? Nie przeka ci ich nazwisk. Trzy lata trwao, zanim mi zaufali w takim stopniu, eby powierzy prost misj. Jak dostaniesz ich nazwiska, prdzej czy pniej trafi do celi, a to bdzie mj koniec jako szpiega. Musz do nich dotrze sam i przekaza odpowiednie hasa. Potem bd mg wrci do Lawennera. Chudzielec przekrzywi gow. I jak sobie to wyobraasz? Twoj twarz widziao mnstwo ludzi. Tylko ci onierze. Specjalnie szedem najwolniej, jak si dao, ebymy do miasta dotarli o zmierzchu. Miaem pochylon gow, kuliem si i saniaem. Jeli ten oddzia zniknie na troch z prowincji, nie bdzie nikogo, kto rozpozna we mnie szpiega schwytanego w gospodzie. Uyj swoich wpyww, eby wysa ich gdzie, gdzie nie bd mogli na mnie wpa. Tyle mi wystarczy. A dlaczego waciwie umiech przepytujcego by ostry jak brzytwa miabym wywiadczy ci t przysug? Bo obaj suymy Imperium, Szczurze. I powiem ci wtedy, jak wiadomo miaem przekaza henwerskim szpiegom. Zapewne zwali mnie ona z ng? Wizie spojrza takim wzrokiem, e umiech znik. Wywiad Lawennera szuka modej dziewczyny. Pitnacie, szesnacie lat, czarne wosy, niebieskie oczy. Wok niej maj dzia si dziwne rzeczy. Naprawd dziwne. Szpieg spojrza na niego powanie. Poblade, Szczurze. Wic to prawda, wy te jej szukacie. A zatem rozwi mnie i pozwl dziaa. Bo my tu bdziemy si kci, a j znajdzie kto inny. Byy wizie wsta z taboretu. Mio ci znw spotka, Gelrgorfe.

Szkarat na paszczu

Darwen-kan-Lawerr cign wodze i osadzi konia w miejscu. Zwierz parskno niezadowolone. Bojowy ogier prawie cay ostatni miesic spdzi w stajni i rozpieraa go energia, mia najwyraniej ochot na may galop po wijcej si agodnymi zakolami grskiej drodze. Lecz jego waciciel doskonale wiedzia, e w tej przejadce musiaoby mu towarzyszy kilku jedcw. A to ju nie byaby adna przyjemno. No i oczywicie pozostawaa jeszcze sprawa tych ludzi, ktrzy wanie wyonili si z lasu jakie sto krokw przed nim. Wszyscy uzbrojeni po zby, dostrzeg nawet kilka kusz, na szczcie, na razie nieszkodliwie przerzuconych przez plecy. Zatrzyma kolumn uniesion doni. Kapitanie! Dwch konnych natychmiast mino go i odgrodzio od podejrzanej gromady. Trzeci zatrzyma si obok. To oni? Powinni na nas czeka w Arberden. Nie wiem, co mogliby tu robi, panie hrabio. Pewnie nas szukaj. Zreszt zaraz zobaczymy, jeden wanie nadchodzi. Trzy cikie wozy oraz zamykajcy karawan solidny powz zatrzymay si za nimi ze skrzypieniem osi. Kilkunastu kawalerzystw otoczyo je ochronnym kordonem, wonice i ich pomocnicy, jakby nigdy nic, signli po schowan pod kozami bro. Obserwujc te przygotowania, Darwen-kan-Lawerr pozwoli sobie na sarkastyczny umieszek. Jestemy w Imperium, a zachowujemy si, jakbymy byli na terytorium wroga, pomyla. I na dodatek nie moemy zabra ze sob odpowiedniej eskorty, bo moglibymy obrazi jego wysoko Aeryssa Klawyssa, wic na widok byle bandy uzbrojonych pieszych formujemy ochronny krg i szykujemy si do walki. Mczyzna, ktry wanie si zblia, by mody, mia krtko ostrzyone rude wosy i przycit rud brod. Jeli j nosi, eby doda sobie powagi, to kiepsko mu to wychodzio. Nadal wyglda na nie wicej ni dwadziecia pi lat. Szary, kiedy zapewne biay paszcz nosi narzucony na kolczug, spit solidnym pasem. Okrga tarcza, przerzucona przez plecy, bardziej pasowaaby do kogo sucego w chorgwi pancernej, podobnie jak dugi,

prosty miecz. Na przodzie paszcza widnia wizerunek psiej gowy, a nad nim dwie szstki. Darwen rzuci okiem na czerwon lamwk. Witam, panie poruczniku. Skin gow. Nie spodziewalimy si was tak wczenie. A my was tak pno, panie... Mody oficer zawiesi znaczco gos, bdzc wzrokiem po caej sylwetce jedca. Hrabia Darwen-kan-Lawerr, cesarski pose do Jego Wysokoci, Syna Topora, Aeryssa Klawyssa. Witam, panie hrabio. Porucznik mia mody gos, cichy, spokojny, chodny. Mimo to wida byo, e jest wcieky. Hrabia odczeka chwil i umiechn si, tym razem szeroko. I bardzo, bardzo zimno. Syszaem, e w Grskiej Stray dyscyplina jest pojciem wzgldnym oraz e su tam ci, ktrych do normalnej armii nie przyjto by nawet wtedy, gdyby co miesic sami pacili cesarzowi od, zamiast go bra. Jednak przedstawianie si osobom spotkanym na szlaku powinno by oczywiste nawet dla grali. Mody oficer zaczerwieni si lekko. Prosz o wybaczenie. Porucznik Kenneth-lyw-Darawyt, Szsta Kompania Szstego Puku Grskiej Stray. Pozwoli pan za mn, panie hrabio. Odwrci si i pomaszerowa w stron swoich ludzi. Arystokrata po chwili wahania pody za nim, nakazujc reszcie maej karawany postj. Stranik szed przez chwil w milczeniu, czekajc, a jadcy konno pose go dogoni. Kiedy ustalono termin tej wizyty, eee zajkn si panie hrabio? Od p roku trwaj poufne rozmowy. P roku to bardzo duo czasu. Kto o tym wiedzia? Ja, moja ona, ktra jedzie teraz ze mn, kilku ludzi z Korpusu Dyplomatycznego. O co waciwie chodzi, poruczniku? Co robicie na szlaku, skoro mielicie na nas czeka w Arberden? Co znaczy ta caa demonstracja? Paska delegacja miaa dotrze do Arberden ju wczoraj wieczorem, prawda? Tak, lecz wzdu weskiego szlaku osuna si lawina. Musielimy szuka innej drogi. W rezultacie nocowalimy w jakiej wiosce, zdaje si, e nazywali j Klacwen. Klachen, syszaem o niej. eby ju przej do sedna, panie hrabio, moja kompania otrzymaa rozkaz dotarcia do doliny Gewenah i spotkania si z wami w Arberden. Ju wczoraj wieczorem wszyscy w miecie siedzieli jak na wglach, a burmistrz biega w te i wewte, jakby mu kto wciekego kota w portkach zaszy. Po zmierzchu by ju gotw pcha gocw do wszystkich okolicznych stranic z poleceniem rozpoczcia poszukiwa. Ledwo mu to wyperswadowaem. Bardzo rozsdnie. Porucznik lekko wzruszy ramionami.

W nocy i tak poszukiwania na nic by si nie zday. Zbliyli si do stojcej przy drodze grupy. Hrabia przyjrza si onierzom. Kady nosi inny pancerz i inn bro, wielu wytatuowao sobie na skrze rne dziwne znaki, cho wszystkich bi na gow wysoki, siwy dziesitnik, ktry wyglda, jakby urodzi si z czarnoniebiesk karnacj. Jego ciki topr musia ni si po nocach kademu bandycie w promieniu wielu mil. Wygldali jak zbjecka zbieranina, tylko uzbrojenie mieli lepsze, a brudnobiae paszcze nadaway im pozr jednolitego umundurowania. Nagle ogier parskn i wyzywajco uderzy kopytem o ziemi. Pose spojrza w miejsce, gdzie musiao znajdowa si co, co najwyraniej zaniepokoio bojowego rumaka. Kilka ciemno umaszczonych psw wylegiwao si na trawie. Na widok wielkiego jak stodoa konia tylko wyszczerzyy si leniwie. Nie ma obaw, nie s godne siedzcy przy psach onierz powiedzia to z ca powag i potarmosi najbliszego za uchem. Chyba tylko szybkie cofnicie rki uratowao go przed utrat doni. Darwen musia przyzna, e opowieci o Grskiej Stray wcale nie byy przesadzone. W Klass-Dew, stolicy najwikszej pnocnej prowincji i siedzibie Wielkiego Gubernatora, od wielu lat opowiadano sobie barwne plotki o tych onierzach. Miasto leao ponad sto mil na poudnie od Maego Grzbietu, wic Grska Stra, ktra rzadko zapuszczaa si na tereny poza acuchem grskim, bya tam na wp mitem. Historie o bitwach z dzikimi plemionami czy z hordami pomiotw ciemnoci, nadcigajcymi z pnocy, rozpalay wyobrani i budziy podziw. Ci tutaj wygldali na takich, ktrzy zabijaj podobne potwory kilka razy dziennie, i to dla rozrywki. Tdy. Mody oficer poprowadzi hrabiego gbiej w las. Odr krwi miesza si tam z wilgotnym, sodkawym zapachem zgniecionych rolin, a na skotunionych, pokrytych ju rudziejcymi plamami paprociach leao sze cia. cieki wyryte w poszyciu wskazyway, e trupy cignito tu z kilku miejsc. Kan-Lawerr zapatrzy si na jednego, z gow idealnie rozrban na p. Przypomnia mu si topr podoficera. Bojowy rumak parskn, czujc krew, i pochyli eb do przodu, jakby szykowa si do walki. Pose poklepa go uspokajajco po szyi. Kto to? Stara si zada to pytanie tak nonszalancko, jak tylko moe je zada kto po dziesicioletniej subie w korpusie dyplomatycznym Imperium. Zabrzmiao to niemal tak, jakby na jakim przyjciu pyta o imiona wchodzcych wanie goci. Porucznik przyklk przy trupie i rozchyli mu kubrak na piersi. Czerwony tatua, przedstawiajcy podwjny topr o elecach stylizowanych tak, eby przypominay bycze rogi, ozdabia ca pier zabitego. Mylaem, e Wynderczycy ju si w to nie bawi. Oficer zadar gow i spojrza na siedzcego w siodle hrabiego. Byem przekonany, e bojowy kult Setrena zosta wytpiony

wraz ze mierci Onnala OgKala. Tymczasem niespodzianka. Wyszlimy z Arberden przed witem, spodziewajc si, e bdziecie nadjeda t drog i nagle natykamy si w lesie na nich. Gdyby nie psy, przeszlibymy obok, niczego niewiadomi, ale stao si. Krtka walka i teraz mam dwch ludzi lekko rannych i sze trupw z tatuaami wojownikw Byka. I kusze, w ktrych bety umazano czym czarnym i mierdzcym. Nie wiem, co to, ale psy uciekaj jak oparzone i zaczynaj toczy pian z pyskw, kiedy tylko podsuwamy im je pod nos. Zakadam wic, e mielimy szczcie, e ich bro nie bya jeszcze napita. Porucznik wsta i wytar rce o paszcz. Dlatego zapytaem, kiedy ustalono termin poselstwa. Hrabia wzi powolny, gboki oddech. Stara si zachowa kamienn twarz, lecz chyba mu si to nie do koca udao, bo na obliczu oficera pojawio si co w rodzaju zrozumienia. Nie spodziewalicie si czego takiego, prawda? Nie na ziemiach Imperium. Nie. Nie skrytobjcw z zatrutymi strzaami. A czego? Tym razem szkolenie go nie zawiodo. Nie wydaje mi si, ebym musia zdradza sekrety dyplomatyczne kademu oficerowi eskorty, ktry ma mnie ochrania. Spisalicie si dobrze i licz na to, e nadal bdziecie tak skuteczni. Jestecie gotowi, by do nas doczy? Twarz porucznika nie wyraaa adnych emocji. Oczywicie. Zasalutowa krtko i odszed do swoich ludzi. *** Arberden byo najwikszym, a waciwie jedynym miastem w Gewenah. Dolina ta, zwana rwnie Rogiem, od prawie wier wieku bya dla Imperium coraz wikszym problemem. Miaa przeszo czterdzieci mil dugoci, lecz zaledwie kilka szerokoci. Wrzynaa si klinem w terytorium Wyndekann, przecinajc kilka wanych szlakw handlowych, w tym i ten gwny, prowadzcy prosto do stolicy krlestwa. To niefortunne pooenie wynikao z dawnej polityki Imperium, prowadzonej wedle zasady dziel i rzd. Jeszcze trzydzieci lat temu na poudnie od Gewenah rozcigay si niezalene ksistwa Lawerd i Konelaz. W zamyle meekhaskich dyplomatw dolina miaa stanowi stref oddzielajc te dwa wojownicze kraiki od pooonego na pnocy Wyndekann. I przy okazji pozwalaa kontrolowa handel midzy nimi. Taka polityka opacaa si bardziej ni zbrojny podbj. W czasie najazdu koczowniczych plemion ze wschodu, gdy Meekhan chwia si w posadach, w poudniowych ksistwach wadz zdoby kult Setrena-Wojownika, krzewiony przez modego kapana Onnala OgKala. Przesycony mrocznymi aspektami, krwawy i bezlitosny kult gosi odrodzenie chway Setrena, klsk Imperium, czas krwi i topora. Czyli prbowa cofn czas o jakie trzysta lat, do chwili, gdy meekhaskie puki rozniosy na

strzpy wity Zastp Byka, a samego Setrena wcielono do panteonu Imperium. Kult stawa si silny, tym silniejszy, im wicej klsk ponosia meekhaska armia w starciach z se-kohlandzkimi akeerami. Zdobywa popularno nawet w Wyndekann i innych pnocnych krainach, co nie dziwio nikogo, bo religia oddajca hod Setrenowi Bykowi wanie z tych rejonw pochodzia. W Lawerd i Konelaz fanatycy spod znaku Rogatego Topora rozpoczli swe rzdy od rzezi wrd miejscowej starszyzny, co zapewnio im peni wadzy, a gdy wydawao si, e Meekhan padnie, Onnal OgKal poprowadzi swoich wojownikw na wschd, amic podpisany przed kilkoma laty pakt pokojowy. Wszed w niestrzeony kraj, bo wikszo wojsk wycofano do centralnych, najbardziej zagroonych prowincji, zaj kilka zamkw, zupi kilkadziesit miast i miasteczek, a rzezie, ktrych dokonywali jego naznaczeni tatuaem rogatego topora wojownicy, przez wiele lat budziy groz. Lecz Imperium pokonao Se-kohlandczykw w wielkiej bitwie o Meekhan, a potem na zachd pomaszeroway puki z przygranicznych zamkw. Te same, ktrych rodziny byy wbijane na pale, palone na stosach i amane koem. Jednoczenie ruszya machina dyplomatyczna, ktra przekonaa modego wadc Wyndekann, e kult zagraa mu bardziej ni Imperium, i skusia obietnic ziem Lawerd, ktre mona byo zaj. Dwie armie weszy w tym samym czasie na terytorium ogarnitych religijnym szalestwem ksistw. I adna nie okazywaa litoci. Kad wiosk, w ktrej znajdowano najmniejszy lad kultu Setrena Wojownika, rwnano z ziemi; drzewa uginay si od wisielcw. Na rozstajach drg brakowao miejsc, gdzie mona byo stawia krzye i wbija pale. Kruki i wrony wypeniay niebo nieustannym krakaniem, a ich stada przesaniay soce. To bya najkrwawsza akcja odwetowa, jak Imperium przeprowadzio od wiekw. Za zamanie paktw, za zdradziecki cios w plecy, za mordowanie kobiet i dzieci. W trzy miesice oba ksistwa znikny z mapy, miejscowa arystokracja waciwie ju nie istniaa, ludno zostaa zdziesitkowana, wic ich ziemie wchono Wyndekann. Meekhan nie by zainteresowany spustoszon krain. I wtedy okazao si, e dolina Gewenah tkwi niczym cier wbity w rodek obcego kraju. Wynderscy kupcy musieli paci co, eby przejecha ledwo kilka mil, lub nadrabiali wiele dni drogi. Z kolei dla Imperium utrzymanie tej wanie doliny i zapewnienie jej bezpieczestwa okazao si zadaniem ponad siy. Ulubion metod dziaania rnych band stay si szybkie ataki na przeaj wejcie od pnocy, zupienie jakiej wioski lub karawany i natychmiastowa ucieczka na poudnie. Albo rajd w przeciwnym kierunku. Utrzymanie szczelnej granicy o cznej dugoci ponad osiemdziesiciu mil wymagaoby kilku lub nawet kilkunastu tysicy ludzi. Wicej ni w trzech duych prowincjach razem wzitych. Na dodatek, jak oglnie wyjani hrabia, ostatnio wikszo okolicznych zbjcw poczya si w jedn, du band, dowodzon przez Nawera TaKlaw, siostrzeca samego Aeryssa Klawyssa. Mody bandyta otwarcie sympatyzowa z nigdy do koca niewytrzebionym kultem Setrena Wojownika i rwnie otwarcie drwi z meekhaskiej armii.

Jego banda rozrosa si tak, e mogaby stawi czoo dwm lub trzem penym kompaniom Grskiej Stray Sytuacja bya wic bardziej ni delikatna: wybierali si na rozmowy z wadc, ktrego najbliszego mskiego krewnego mieli obowizek pojma lub zabi, gdyby schwytali go na terytorium Imperium. Kenneth sysza ju o tym plotki, lecz dotychczas Grska Stra nie otrzymaa adnych sprecyzowanych rozkazw w zwizku z t band. Burmistrz Arberden przywita ich na dziedzicu przed ratuszem, cay w ukonach, a jego westchnienia ulgi sycha byo w promieniu mili. Imperium rzadko wysyao posw na pnoc, wic byo to wane wydarzenie w historii Gewenah. Gdyby co si stao delegacji, jako najwyszy urzdnik w dolinie odpowiadaby za to osobicie. Pojawienie si wozw z eskort zdjo mu z ramion dobrych kilkanacie lat. Wasza dostojno! Wasza mio! Panie hrabio! To zaszczyt! To szczcie! To... Wystarczy. Hrabia zeskoczy z konia i poda wodze stajennemu. Zatrzymamy si na chwil i ruszamy do Law-Deren. Zgodnie z planem powinnimy tam przyby dzi wieczorem, wic nie moemy czeka. Zmienimy tylko konie przy wozach. Czy droga po drugiej stronie granicy jest przejezdna? Jakie osuwiska, lawiny? Nie, wasza dostojno. Burmistrz podrapa si po postpujcej ysinie. Osuwisk nie ma, a lawiny wszystkie zeszy jak trzeba. Nie to, co tu. Stary W na aobnym Przejciu chyba si upar, e doniesie nieg do nastpnej zimy. Paru kupcw ju tamtdy przejechao, ale kady mwi potem, e nigdy tak si nie modli do Lodowej Pani. Z torbami pjdziemy, jak niegi z niego nie zejd. My na szczcie idziemy w drug stron mrukn hrabia, przecigajc si lekko. Poruczniku, mamy p godziny przerwy, pascy ludzie mog odpocz i uzupeni zapasy. Wyruszamy w poudnie. Zrozumiaem wojskowe tak jest nie chciao Kennethowi przej przez gardo. Dziesitnicy! Velergorf, Andan i Bergh podeszli do porucznika. Bergh, sprawd, czy wszystkie psy maj obroe. Widoczne z daleka. Nie chc, eby po drugiej stronie granicy kto ustrzeli mi zwierzaka, a potem tumaczy si, e myla, e to wilk. Niech tylko sprbuje. Po to wydaem rozkaz, eby nie mg sprbowa. Andan, wszyscy, powtarzam wszyscy, maj nosi paszcze. Idziemy tam jako Grska Stra i lepiej, eby to byo wida z daleka. Varhenn, my zajrzymy do gospody. Nie umiechaj si tak, sprawdzimy, co miejscowi mwi o tym Nawerze. I w ogle, co tu tak mierdzi. Wszyscy dziesitnicy umiechnli si ponuro. Pan te to czuje, poruczniku? Tak, Bergh. Dyplomata z tytuem hrabiego, jedcy konno jak zawodowy kawalerzysta, zamachowcy z tatuaem Setrena Wojownika, popiech, z jakim zmierzamy na

pnoc. To nie s zwyke rozmowy. Rozejrzymy si. Gospoda okazaa si czysta i przestronna, pachniao dymem i piwem, drewniane podogi poskrzypyway cicho, gdy zmierzali w stron szynkwasu. Sala wiecia pustkami, co nawet zwaywszy wczesn por, byo raczej dziwne. Waciciel wyoni si zza kotary prowadzcej w gb lokalu i umiechn szeroko. Witam, panie poruczniku. Dziesitniku. Skoni im si lekko. Nareszcie nasze proby zostay wysuchane. Piwa? Nie, suba. Stsknilicie si za Stra? A jake by nie? Od roku lemy proby, eby nam przysano kilka kompanii albo cho jedn, na pocztek. Tylko wy sobie z nim poradzicie. Ten cay Nawer zalaz wam za skr, co? Bardziej ni zbaty grot wbity w bebechy. Ludzie si boj, kupcy zaczynaj nas omija, a s i tacy, co woleli spakowa dobytek i wyjecha. A tak le? Kenneth opar si o blat i spokojnie zlustrowa sal. Rzeczywicie, bya zbyt czysta i schludna, jakby od duszego czasu interes podupada. Jak kto znajdzie wbite w drzwi co takiego may przedmiot brzkn o szynkwas to wkrtce chaupa zaponie mu nad gow. W caej dolinie ju prawie wszystkie samotne gospodarstwa zostay opuszczone. A co ludniejsze wioski otoczyy si czstokoem i cay czas si pilnuj. Tu te na murach bez przerwy pon pochodnie, a miejscy pachokowie trzymaj stra od zmierzchu do witu. Porucznik spojrza na kontuar. May toporek wielkoci doni, z podwjnym ostrzem i elecem absurdalnie wygitym w gr. Zabaweczka. Widzia co podobnego dzi rano, wytatuowane na ciaach niedoszych zamachowcw. TaKlaw tak bardzo si rozzuchwali? Karczmarz ponuro skin gow. Mwi, e za rok dolina bdzie naleaa do Wyndekann. A jak nie, to nie zostanie tu kamie na kamieniu. Ludzie si boj i czekaj, co bdzie... Umiechn si ponuro. My wiemy, e jak wybuchnie wojna, Imperium na pewno nie powici caej armii, eby nas broni. W tych posach, co teraz przyjechali, nasza ostatnia nadzieja. Porucznik skin gow. Wygldaj na rozsdnych. Zwaszcza hrabia. Bdziemy ich pilnowa. Karczmarzowi zrzeda mina. Wic nie zostaniecie? Z czterema dziesitkami? Nie. Ale po powrocie dam zna dowdcy puku, co tu si dzieje. Idziemy, Varhenn. Na zewntrz przywitao ich soce, ktre wreszcie przebio si przez chmury. Velergorf obrci ku niemu twarz, zamkn oczy. Bdziemy mieli dobr pogod, panie poruczniku mrukn z zadowoleniem.

Nareszcie. Wiosna chyba w kocu sobie o nas przypomniaa. Odgos uderzenia i stumiony okrzyk dobiegy ich z bocznej alejki. Wymienili spojrzenia. Uliczka bya lepym zaukiem, tworzonym przez karczm, cian ssiedniego budynku i stert zwalonych na kup skrzy w gbi. miertelna puapka dla kogo, kogo zagonioby si w to miejsce. Zwaszcza jeli ten kto mia jakie trzynacie, czternacie lat, a trzej napastnicy byli co najmniej o gow wysi i cisi, na oko kady jakie czterdzieci funtw. Nosili weniane, barwione na czerwono spodnie i koszule z bufiastymi rkawami. Nietutejsi. Stali tyem do wylotu zauka. Dwch przyciskao chopaka do wysokiej ciany, a trzeci wanie bra zamach. Velergorf pierwszy spostrzeg, kogo maltretuj. Sapn gono, ale aden z bijcych nawet si nie obejrza. Nie jestecie std, co, chopcy? rzuci, wyjmujc zza pasa topr. Won mi std nie odwracajc si, warkn ten, ktry zamierza zada cios. Bo jak skocz z tym gupkiem, zabierzemy si do ciebie, dziadku. Ciki topr zakreli krtki uk i mijajc o cal gow jednego z pomagierw, hukn o najblisz skrzyni. Uderzy z tak si, e roztrzaska j na kawaki i utkwi w nastpnej. Trzej napastnicy odskoczyli od chopaka i obrcili si ku wyjciu, wytrzeszczajc oczy. Velergorf ze skupion min obwizywa donie kawakami rzemienia. Zacisn je w pici, a rzemie zatrzeszcza, a wytatuowana twarz rozjania mu si w szczerym umiechu. Dziesitnik Varhenn Velergorf, Szsta Kompania Szstego Puku Grskiej Stray mrukn swobodnie. A to mj porucznik, ktry raczej nie wemie udziau w zabawie, bo raz, szara mu nie pozwala, a dwa, wie, e podoficerom te naley si jaka przyjemno od ycia. No, chopcy, nadal jest trzech na jednego. Do roboty. Pochyli gow i bez wahania run naprzd. Kenneth cofn si nieco, ignorujc rumor, ktry wybuch w zauku, omit wzrokiem okoliczne budynki, oceni pooenie soca na nieboskonie. Do poudnia zosta jaki kwadrans. Niewielkie chmurki daway nadziej, e dobra pogoda utrzyma si duej. Przeladowany chopak by... dotknity przez Eyfr Pani Losu. Tak wrd Wessyrczykw mwiono o ludziach urodzonych z upoledzeniem. Paska twarz, cofnity podbrdek, lekko skone oczy. W Imperium chroni ich przesd, e z Pani Losu lepiej nie zadziera, a poza tym pono przynosili szczcie ludziom, ktrzy byli dla nich dobrzy. Ci, ktrzy napadli na dzieciaka, z pewnoci nie byli std. Pewnie pomocnicy jakiego wynderskiego kupca, ktrzy postanowili si zabawi. Oficer umiechn si. Chyba rzeczywicie byo co w przekonaniu, e krzywda wyrzdzona Dzieciom Losu szybko jest mszczona. W kocu ledwo zaczli go bi, spotkali Varhenna Velergorfa z Grskiej Stray. A on bardzo powanie podchodzi do takich spraw. Kenneth policzy jeszcze do dziesiciu i wrci do uliczki. Dwch napastnikw ju leao, obaj nieprzytomni, trzeciemu dziesitnik klcza na plecach, usiujc go utopi w pytkiej

kauy. Dobrze mu szo. Porucznik opar si o cian. Jak si przestanie rusza rzuci daj mu jeszcze dziesi uderze serca i zostaw. Nie chc tu trupw. Velergorf zakl paskudnie i puci swoj ofiar. Ech, szkoda fatygi. Nawet bi si porzdnie nie potrafili. Podszed do przeraonego chopaka i poda mu do. Chod, may, odprowadzimy ci do domu. Wyrwa topr ze skrzyni i otaczajc chopaka ramieniem, wyprowadzi go na zewntrz. Mimo e go uratowali, wyglda, jakby zaraz mia si rozpaka. Je... jestecie onierzami? zapyta wreszcie, cakiem wyranie. Tak te nas nazywaj, ale nie wierz w te kamstwa. Podoficer by w wietnym nastroju. Jestemy Grsk Stra. Chopiec zatrzs si od stp do gowy. Zzzimno mi. Velergorf zdj paszcz i narzuci mu go na ramiona. Masz. Uratowany popatrzy na niego z cielcym zachwytem w oczach. Groza uliczki gdzie si ulotnia. Mog go zatrzyma? Naprawd? I bd onierzem? Prawdziwym? Kenneth przyjrza si minie Velergorfa i unis brwi. Podarowanie czego Dziecku Losu, a potem zabranie tego byoby okruciestwem. Masz zapasowy? zapyta. Tak, panie poruczniku, ten to mj stary. Mog mu go zostawi? To twj paszcz. Zdejmij tylko odznak. I odprowad chopca do karczmy, niech si nim zajm. Zaraz ruszamy. Tak jest. *** Uczta wydana na cze poselstwa zapowiadaa si imponujco. Kenneth sta przy oknie i patrzy na zjedajcych goci. Barwne proporce powieway nad kad grup konnych, przekraczajc wrota zamku, a kolorowe ubiory pozwalay zapewne od razu rozpozna, kto jedzie, z jakiego klanu pochodzi i czy jest wrogiem miertelnym, czy tylko takim, ktrego zabicie mona odoy nieco w czasie. Stra przy bramie odbieraa wszystkim bro i przeszukiwaa dokadnie kady wz. Tylko eskorcie meekhaskiej delegacji pozwolono zachowa uzbrojenie. Ale dyplomacja kierowaa si wasnymi prawami. Dla przybyszy z Meekhanu przeznaczono cae skrzydo, do ktrego prowadziy cztery wejcia. Przynajmniej tyle udao im si znale i obsadzi stranikami. Hrabia z maonk zosta ulokowany w komnatach centralnych. Mona si do nich byo dosta niemal z kadej strony, od dou, z parteru, od gry z drugiego pitra i z ssiednich pomieszcze. Po burzliwej

naradzie Kenneth i dowodzcy oddziaem jazdy kapitan Bennelt-avd-Ponb wymusili na maestwie decyzj o przeniesieniu si do pomieszcze w gbi skrzyda. Dwie z czterech cian byy tam cianami naronymi, z oknami wychodzcymi wprost na kilkusetokciow przepa, a pokoje ssiednie przeznaczono dla eskorty. Byo tam zimniej, a za cianami hula wicher, lecz onierze mieli teraz zdecydowanie mniej wej do pilnowania. I tak, z kad minut Kenneth czu si gorzej. Hrabia wezwa go, jak tylko si rozpakowali, i owiadczy, e porucznik wraz z kapitanem i wszystkimi podoficerami wemie udzia w uczcie. Bez moliwoci odwoania si od tej decyzji. Sprawy si komplikoway, stary Klawyss najwyraniej z jakiego powodu zaprosi do zamku naczelnikw wikszoci okolicznych klanw, wic delegacja Imperium nie moga si skada z jednego posa z maonk. To, co miao by poufnymi rozmowami, zaczynao przypomina pokaz siy. Tylko e oni mieli tu niespena szedziesiciu onierzy, a wiadomo, e Imperium z pewnoci w przyszoci pomcioby rze swojego poselstwa, jako nie podnosia na duchu. Naczelnicy miejscowych klanw od stuleci wyrabiali sobie opini ludzi, ktrzy rzadko sigaj myl dalej ni kilka dni w przd. A dziwne, e Wyndekann byo zaznaczane na mapach jako zjednoczone krlestwo. A hrabia tylko pogorszy mu nastrj. Bd chcieli was sprowokowa powiedzia, gdy spotkali si przed uczt. Nie spodziewajcie si niczego subtelnego, raczej jakie potrcanie, puchar wina niby przypadkiem wylany na ubranie, jaka gupia przechwaka czy wyzywajce spojrzenie. Macie to ignorowa, wy i wasi ludzie. Wielu przywdcw klanowych zechce sprawdzi, jak mocno stary Klawyss siedzi na tronie. Wielu zapragnie zerwa ewentualne rozmowy, bo lepiej jest mie woln rk w przygranicznych najazdach i rabunkach. Bd gotowi powici jakiego modego, gorcokrwistego krewniaka, byleby mc wyj z tej sali i obwieci, e posowie Imperium nawet w trakcie rozmw s gotowi przelewa krew prawdziwych Wynderczykw. Najchtniej kazabym wam pj nieuzbrojonym, ale to byoby oznak strachu. W czasie uczty tylko krewni krla i najszacowniejsi gocie mog nosi bro, wic jej odoenie oznaczaoby, e nie uwaamy si za godnych tego zaszczytu. Z drugiej strony, wycignicie miecza w towarzystwie tahga, bez jego pozwolenia, jest karane mierci. Wic jeli zobacz, e ktrego z was do wierzbi do rkojeci... Nie musia koczy, wymowne spojrzenie czasami zupenie wystarcza. Wic choby mwili paskudne rzeczy o waszych matkach, babkach, siostrach czy ulubionych koniach, macie si umiecha i udawa, e jestecie przygusi. Jak wylej na was kielich wina, podzikujecie i poprosicie o jeszcze jeden, twierdzc, e to dobre dla skry, a jak bd na was wpada i potrca, mwcie, e w Imperium te mamy tak zabaw. I oczywicie ubierzcie si odpowiednio. I w tym tkwi problem. Przyszli tutaj jako eskorta poselstwa, a nie jako wysannicy cesarza. Zapasowe rzeczy,

ktre zabra kady z nich, miay by suche i ciepe, a nie modne i eleganckie. Do cholery, to bya zbrojna wyprawa. W kocu stano na wypucowanych do poysku kolczugach, wieo natuszczonych skrzanych pancerzach i butach oraz zapasowych spodniach. Hemw nie zabierali, a tak niebezpiecznie raczej si nie zapowiadao. Velergorf przystrzyg wsy, Andan rozczesa brod, a Bergh zaplt wosy w kilka schludnych warkoczykw. Kenneth dokona krtkiego przegldu i skin gow, zadowolony. Nie powinni przynie Imperium wstydu. Gdy stanli przed poselsk par, ona hrabiego, Isawa-kan-Lawerr, przeraona zaamaa rce. Nie moecie tak pj. Obawiam si, pani hrabino, e moemy pj tak lub nago. Ale... ale wygldacie, jakbycie wybierali si na wojn. Hrabia chrzkn. Niczego innego nie maj, poza tym na uczcie wikszo mczyzn bdzie nosi pancerze, a niektrzy take hemy. Taki jest miejscowy zwyczaj. Cho to dobrze, e nie zabra pan tarczy, poruczniku. Jeli krzeso ma oparcie, siadanie jest do niewygodne, panie hrabio. Poza tym ostrym umbem mgbym zrobi krzywd ktremu z goci. Niechccy, oczywicie. Hrabina wodzia wzrokiem od ma do stranika. eby chocia jeden si umiechn mrukna po chwili. eby cho si skrzywi. Naprawd nie uczy si pan na dyplomat, poruczniku? Niestety nie, brak wrodzonych zdolnoci mi w tym przeszkodzi. Pobrzkujc kolczug, wszed Bennelt-avd-Ponb. I pan, kapitanie, te? Moe w takim razie i dla mnie znajdzie si jaki pancerz? Choby maa przeszywanica, h? Wszyscy bd si na nas gapi. Nie na nas, moja droga. Hrabia umiechn si szeroko, z dum. Chobymy poszli tam przebrani za band wdrownych muzykantw, i tak wszyscy bd patrze na ciebie. I skrca si z zazdroci. Naprawd? Isawa spucia skromnie oczy. No wiesz, wyjedalimy tak nagle, e zapaam, co byo pod rk. Dygna lekko. Kenneth powstrzyma umiech. Wyjazd po procznych rozmowach istotnie mg by zaskakujcy. Dla niektrych. A ciemnoczerwona, atasowa suknia, pokryta o odcie ciemniejszym haftem, szeleszczca jedwabiem, ozdobiona nienobiaymi, koronkowymi mankietami i sztywnym konierzem, zapewne spowoduje u wikszoci miejscowych kobiet atak histerycznej potrzeby posiadania takiego stroju. Nic dziwnego, e Darwen-kan-Lawerr wola, eby jego ona wesza na sal otoczona przez mczyzn w pancerzach i z broni przy boku.

No c. Chodmy. *** Sala gwna bya naprawd dua, ale co zaskakujce, sklepienia nie podtrzymyway adne kolumny. Kenneth dyskretnie rzuci okiem na sufit. ukowate zwieczenie czciowo wyjaniao ten fenomen. Chocia, tu odezwao si onierskie szkolenie, w czasie oblenia kilka celnie rzuconych pociskw z cikich katapult mogoby zawali wszystko jak zamek z piasku. Wejcie cesarskiej delegacji powitaa cisza. Okoo dwustu zgromadzonych osb przerwao toczone szeptem dyskusje i odwrcio si w stron wejcia. Atmosfer daoby si kroi noem, pakowa w puda i sprzedawa pod nazw cisza przed burz. Wzdu trzech cian ustawiono kilkadziesit stow Na razie wszystkie byy puste, a wikszo przybyych goci staa porodku w lunych grupkach. Linie podziaw na swoich, prawie swoich, prawie wrogw i wrogw rysoway si wyranie, jakby kto wymalowa je na kamiennej posadzce kolorowymi farbami. Tylko e w takim przypadku grupk Meekhaczykw otaczaby krg o barwie wieo przelanej krwi, oznaczajcy wrogw miertelnych. Suknia hrabiny wietnie by si z nim komponowaa. Ruszyli powoli, w stron podwyszenia pod przeciwleg cian, gdzie wyniesiony o trzy stopnie sta pojedynczy st, a za nim na zdobionym rzebami krzele zasiada Aeryss Klawyss, najwyszy tahg klanw. Kenneth szed z prawej, obok kapitana konnych, nieco za hrabiowsk par, wic nie widzia swoich podoficerw, ale by gotw postawi dowoln sum, e caa trjka stpa arogancko, rozgldajc si wok z domi lekko wspartymi na broni. Trudno byoby spodziewa si czego innego po zawodowych onierzach, witanych wrog cisz. Zreszt zakadanie si byoby troch nieuczciwe, widzia wyranie twarze przed sob, czerwieniejce policzki, zmarszczone czoa, pene zoci spojrzenia kierowane za swoje plecy. W kocu, przemkno mu przez myl, hrabia zaznaczy, e my mamy nie da si sprowokowa, lecz sowa nie powiedzia o prowokacjach z naszej strony. Umiechn si w duchu. Tahg wsta na powitanie i wyszed im naprzeciw, co wywoao fal oburzonych szeptw. By postawnym, szerokim w barach mczyzn ze nienobia, patriarchaln brod zaplecion w dwa warkocze. Zielona koszula z cienko tkanego ptna i ciemne spodnie takiego samego koloru stanowiy jego jedyne odzienie. Zgodnie z miejscowym zwyczajem tahg by jeden, nie nalea do adnego klanu i nalea do wszystkich jednoczenie, nie mg wic nosi rodowych barw, a ziele bya kolorem, ktry przynalea tylko jemu i ktrego aden klan nie mg uywa. Kenneth wiedzia, e wadca dawno ju skoczy szedziesit lat, lecz miejscowi przechwalali si, e nadal potrafi ciosem pici powali wou. W pewnym sensie wiele to mwio o lokalnej skali wartoci. Delegacja dotara do podwyszenia w cakowitej ciszy, a wszyscy, ktrych mijaa,

odsuwali si o kilka krokw. Zupenie jakby chronia j jaka magiczna bariera. Zatrzymali si tu przed podestem i oddali honory zgodnie z ustalonym protokoem najpierw wojskowi, salutujc, a pniej poselska para wykonaa dwa ceremonialne, pene godnoci ukony. Na ukon hrabiego nikt nie zwrci chyba uwagi, za to hrabina... Jej dygnicie zdawao si trwa w nieskoczono, wydawao si, e drobna kobieta tonie w fadach materiau, kocami palcw rozpocierajc wzorzyst sukni, a wreszcie unosi si, wdzicznie, lecz jednoczenie dumnie podnoszc gow. Tym razem w szeptach pojawia si nuta zazdroci i podania. Zwaszcza w gosach kobiet. Porucznik zdy zerkn, co uchodzio za miejscow mod, proste spdnice, szare bluzki i szerokie, skrzane pasy. Do tego skromne chusty w klanowych barwach. Cesarski motyl wanie rozoy skrzyda w stadzie skromnych bielinkw. A tutaj istniao ryzyko, e te skrzyda zostan mu wyrwane. Aeryss zszed do nich, szeroko otwierajc ramiona. Zamkn w potnym ucisku najpierw hrabiego, potem hrabin, a gdy zowrogi szum zacz nabiera mocy, cofn si na powrt na podwyszenie i hukn: Tahg przemwi! Oto s nasi gocie i przyjaciele klanw. Pomarszczona twarz wykrzywia si w szerokim umiechu. A jeli komu si to nie podoba, niech przemwi tu i teraz! Szum powoli cich. Nikt si nie sprzeciwi. Aeryss wydoby z rkawa kilka zielonych sznurkw i ceremonialnie zawiza je na nadgarstkach hrabiowskiej pary. Jak dugo przebywaj na naszej ziemi, s czonkami domu settahg. I wszyscy ich towarzysze rwnie. Kenneth nie potrafi oceni znaczenia tego gestu, ale na widok ponurego zaskoczenia w oczach hrabiego poczu dreszcze. Najwyraniej te zielone sznurki byy czym wicej ni zwyk uprzejmoci. Tym bardziej e atmosfera na sali zrobia si lodowata. Siadajcie, przyjaciele. Przy prostoktnym stole byo jedenacie miejsc. Jedno, gwne, u szczytu, i po pi z dwch duszych bokw. Usiedli, hrabiowska para po prawicy tahga, potem kapitan, porucznik i Velergorf. Bergh i Andan zajli miejsca po drugiej stronie, pozostawiajc trzy krzesa po lewicy wadcy puste. Kenneth wyprostowa si i obrzuci sal uwanym spojrzeniem. Tak jak mwi hrabia, wikszo miejscowych mczyzn przybya wyposaona jak do bitwy. Uzbrojenie, jakie mieli ze sob, byo najwyraniej uzalenione od bogactwa i znaczenia danej osoby. Dao si wrd nich zauway pewn regularno. Na og w centrum kadej grupy znajdoway si najlepsze, najdrosze pancerze, stalowe kirysy lub tak popularne na poudniu zbroje segmentowe, cho w sumie tego typu rynsztunek mg policzy na palcach jednej rki. Przewaay brygantyny i nieze kolczugi. Za to im dalej od centrum grupy, tym zbroje robiy si prostsze, na obrzeach kadego klanu dominoway skrzane pancerze, pikowane przeszywanice, a nawet co, co mgby przysic, byo napiernikami z lakierowanego drewna. Hemw adnych nie

zauway, za to wikszo mczyzn nosia charakterystyczne, przytrzymujce wosy opaski, najczciej z materiau w barwach klanu, jak sdzi. Kobiet byo sporo, ubranych do skromnie, wrcz sierminie, cho sdzc po spojrzeniach, jakimi obrzucay hrabin, w Wyndekann wanie witaa jutrzenka nowej mody. Mamy problem. Kapitan avd-Ponb przerwa mu rozmylania, nachylajc si lekko z szerokim, sztucznym jak cnota markietanki umiechem. Wanie si dowiedziaem, e to nie tahg zwoa tu klany. A poniewa wszyscy si na nas gapi, niech pan, poruczniku, rwnie udaje, e opowiadamy sobie dyrdymay o pogodzie, dobrze? Kenneth skin gow i odpowiedzia podobnym grymasem. Kto wic ich tu zaprosi? Siostrzeniec naszego szanownego gospodarza, Nawer TaKlaw. Wanie tahg poinformowa o tym hrabiego. Nawer zaraz si tu zjawi, wic nie podskakujcie na jego widok i nie wycigajcie broni. To rozkaz. Oczywicie. Co jeszcze? Mdlcie si, jeli macie jakich ulubionych bogw. Cho Rogatego raczej bym odradza. Pozostawao im umiecha si szeroko i udawa, e wietnie si bawi. Kenneth troch aowa, e nie zapozna si dokadniej z miejscowymi legendami i histori. Jedno wiedzia na pewno, Imperium nigdy nie prbowao podbija tych ziem. By moe w tutejszych grach nie byo niczego, co mogoby pchn Meekhaczykw do marszu na pnocny zachd, moliwe te, e przywileje handlowe, ktrymi lokalna starszyzna hojnie obdarowaa imperialnych kupcw, okazay si atrakcyjniejsze ni zbrojny podbj i wyhamoway ekspansj. Nie wiedzia tego do koca. Piset lat temu Meekhaczycy wymaszerowali z odlegych o kilkaset mil gr na poudniu, walczc wciekle z kadym wojowniczym kultem, ktry w tamtych czasach szala pomidzy Grami Krzemiennymi a szczytami Ansar Kirreh. Rozbili wityni Reagwyra, podbili ziemie zhodowane przez kapanw Laal Szarowosej, a czcicieli jej siostry, Kanny, wybili niemal do nogi. Tu mieli uatwione zadanie, bo kult Setrena Byka wczeniej zdrowo wykrwawi t wityni, w trwajcych kilkadziesit lat wojnach, po to tylko, by ulec potdze nowego Imperium. Meekhaczycy okazali ask wityni Setrena, kac wszystkim jego kapanom pokoni si przed obliczem Wielkiej Matki i oferujc wczenie Rogatego do oficjalnego panteonu Imperium. W kulcie Byka nastpi rozam. Cz ziem jego wyznawcw zostao ju zagarnite przez Imperium, a reszta rozpada si na niezalene ksistwa i krlestwa, a hierarchowie doszli do wniosku, e uznanie oraz miejsce wrd oficjalnych imperialnych religii bdzie jak najbardziej wskazane. Byskawicznie odnaleziono prastare zwoje, potwierdzajce, e Setren nalea do Wielkiego Rodzestwa oraz e w Wojnach Bogw walczy zawsze po waciwej stronie. I to wystarczyo. Lecz nie wszystkim. W krajach niegdy zdominowanych przez kult co jaki czas odywa

jego bitewny wariant, zgodnie z ktrym Setren by cakowicie niezalenym bogiem, opiekunem ludw pnocy, ktry walczy z Niechcianymi tylko dlatego, e tak nakazywaa mu duma i honor. I w imi tej dumy i honoru wojownicy ozdobieni tatuaami topora z elecami wygitymi na ksztat byczych rogw nieli mier i poog pomidzy swoich rodakw i na ziemie Imperium. Po ostatnim takim wybuchu Wyndekann niemal podwoio swoje terytorium. Przed nimi co zaczo si dzia. Powoli, niemal nonszalancko, rodowe grupy przesuway si w stron drzwi wejciowych, gromadzc si w przeciwnym kracu wielkiej sali. Kenneth oceni, e znalazo si tam niemal dwadziecia klanw. Kilka niezdecydowanych okupowao cigle rodek, rzucajc uwane spojrzenia na prawo i lewo, szacujc siy i strefy wpyww, a tylko cztery rody stany bliej tronu cho i wrd nich widzia takich wojownikw, zwaszcza modych, ktrzy demonstracyjnie odwracali si plecami do tahga i jego meekhaskich goci. Szczerze aowa, e barwy klanowe niewiele mu mwi, szczegowy rozkad si na sali jak na razie by dla oficera Grskiej Stray tajemnic. Gdyby tylko jeszcze od tego rozkadu nie zaleao ycie delegacji, onierzy i jego wasne... Z drugiej strony, umiechn si cierpko w duchu, gdyby wiedzia, co oznacza to przemieszczanie si po sali, mgby ju sika po nogach ze strachu. Czasem niewiedza bywa bogosawiestwem... Drzwi otworzyy si bezszelestnie, na korytarzu za nimi pogaszono wszystkie wiata, wic przez kilka chwil wszyscy wpatrywali si w ciemne wejcie. Nagle rykny trby i pojawia si procesja. Prowadzi j wysoki mczyzna w masce byka na gowie. Wygite do przodu, absurdalnie wielkie rogi w kolorze krlewskiej purpury body powietrze. Tancerz, wysmarowany tuszczem i nagi, jeli nie liczy przepaski na biodrach i zatknitego za ni ogona, potrzsa gow w przd i na boki, ry stop parkiet, wygina grzbiet, sapa i dysza. Krci okrgi, skaka to w lewo, to w prawo, atakowa rogami cienie. Gocie uskakiwali przed nim na boki, potykali si, wpadali na siebie, nikt nie mia zamiaru wchodzi bestii w drog. Za czowiekiem bykiem pojawia si grupka zbrojnych. Szeciu. Jeden z przodu, pozostaa pitka nieco z tyu, w ochronnym szyku. Weszli cicho, korzystajc z tego, e uwaga wszystkich skupiona bya na tancerzu. Stanli w wejciu. Kenneth spostrzeg ich pierwszy, kierowany chyba onierskim instynktem, ktry kae skupi uwag na kadym uzbrojonym obcym, jaki znajdzie si w polu widzenia. Ten z przodu... Wida byo podobiestwo do tahga, te same rysy twarzy, ta sama budowa, ten sam sposb trzymania gowy. Nawer TaKlaw wyglda jak rodzony syn, a nie siostrzeniec wadcy. Tylko brod mia krtsz, ledwo na dwa palce, a dugie wosy zaplt w kilka warkoczykw, ktre spaday mu po bokach twarzy i na plecy. Ubrany by w skrzany pancerz, toczony w ozdobne wzory, spity szerokim pasem ze stalowych pytek, przy ktrym wisiay dwa cikie topory. Na plecach mia dugi, sigajcy ziemi paszcz w kolorze soczystej zieleni. Sta w wejciu, obserwujc uwanie taniec i

przenoszc wzrok z jednego klanu na drugi. Przez chwil zatrzyma spojrzenie rwnie na wuju. Meekhask delegacj cakowicie zignorowa. Zbrojni za jego plecami stali w penym rynsztunku, jakby szli do bitwy. Pancerze z elaznych pytek sigay im za kolana, nosili take stalowe hemy, podune, migdaowe tarcze, nagolenniki. W doniach trzymali nagie miecze. Porucznik musia przyzna, e jak na miejscowe warunki, mieli cholernie dobre uzbrojenie. Takie jak ich byo kosztowne i przynaleao zazwyczaj do przybocznych wadcy. Kenneth oderwa wzrok od przybyych, gdy wrd zgromadzonych zrobio si zamieszanie. Tancerz byk wpad w sza, zacz naprawd potrca ludzi i atakowa ich rogami. Caa misterna konstrukcja klanowa, podzia na nasz i obcy, przestaa istnie, gocie przemieszali si ze sob, szukajc ucieczki przed besti. Mczyni i kobiety uskakiwali na boki, wpadali na siebie, przewracali si. Byk nie ustpowa, pochyla gow, przygwada powalonych rogami do ziemi, okada piciami. Sdzc z bolesnych okrzykw, nie byo w tym nic z artw i zabawy. Szczk mieczy uderzajcych o tarcze zwrci jego uwag. Byk porzuci jednego z poturbowanych mczyzn i rozejrza si, szukajc rda haasu. Nawer sta przed swoimi towarzyszami, w obu rkach trzyma topory. Pochyli gow. Patrzy. Tancerz wyprostowa si, rogi zakoysay si na boki, bosa stopa szturchna posadzk. Po raz pierwszy przebrany mczyzna wyda z siebie ryk, gboki, przecigy, peen smutku i cierpienia. I run naprzd. Siostrzeniec tahga wywin si w penym obrocie, schodzc z linii ataku, zakrci na picie i gdy czowiek-byk mija go, waln toporem wprost w mask, tu pod rogami. To nie by markowany cios, gowa mczyzny odskoczya, a Kenneth mia wraenie, e syszy trzask pkajcych krgw. Lecz to tylko maska rozpada si na p, rogi poleciay w przeciwne strony, a tancerz upad na kolana i ukry twarz w doniach. Jego ciaem wstrzsn szloch. Nawer podszed do niego i szerokim, ceremonialnym gestem narzuci paszcz na nagie ramiona. Pomg mczynie wsta i przytuli go do piersi. Z ciemnej jamy korytarza dobieg ryk trb i jaki gos oznajmi: Dokonao si! Lawonderh! Przez chwil panowaa cisza i nagle sal wypeniy okrzyki radoci, kobiece piski, uderzanie mieczami o tarcze, bicie otwartymi domi o pancerze. Mody bandyta sta przy wejciu i umiecha si jak kot, ktry wanie porwa ze stou kawa szynki i wie, e nie tylko nie spotka go kara, ale nawet moe liczy na wicej. Tancerz gdzie znik, lecz nikt nie zwraca ju na niego uwagi. W centrum zainteresowania by teraz Nawer. Kilka osb sdzc po wietnych pancerzach, przywdcy klanw ju podchodzio do niego, gratulowao i wdziczyo si, inni kaniali si sztywno, lecz kaniali si pierwsi, zadowalajc w zamian lekkim skonieniem gowy, a przynajmniej dwa klany z tych okupujcych rodek sali zdyy ju wtopi si w tum przy drzwiach. Kimkolwiek by siostrzeniec tahga, wiedzia, jak

przyciga do siebie ludzi. Nagle na niewidoczny znak miecze przybocznych znw uderzyy o tarcze i Nawer ruszy w stron tronu. Szed powoli, nie spieszc si i rozgldajc na boki, jakby szuka kogo w tumie lub chcia zapamita twarze wszystkich zgromadzonych. Zatrzyma si w tym samym miejscu co delegacja i wykona arogancki, precyzyjny ukon, na granicy obelgi. Umiechn si szeroko: Wuju. Tylko tyle, wuju. Niemal bez akcentu czy intonacji. Rwnie dobrze mogo to znaczy ukochany krewniaku albo ty stary pierdzielu, za z tronu. Nawer gos Aeryssa by rwnie neutralny. Powiniene mnie uprzedzi, e przyjedziesz. Nawet ja nie wiem, kiedy wola Setrena zaniesie mnie w rodzinne strony. Lecz syszaem, e przyjmujesz dzi wanych goci, wic postanowiem przyby, by ogrza swoje prostackie serce w blasku imperialnej wietnoci. Akustyka na sali bya znakomita, bo cho Nawer mwi cicho, tum zgromadzony pod drzwiami zareagowa miechem. Tahg uciszy go, nieznacznie unoszc do. Nasi gocie czuj si przytoczeni takim powitaniem. Dlaczego? Czy sprawy, z ktrymi przychodz, nie dotycz nas wszystkich? Czy nie przywo wspaniaej nowiny, e Imperium w swojej askawoci postanowio nada naszym kupcom specjalne przywileje handlowe? Czy nie bd oni mogli przekracza doliny Gewenah bez pacenia ca? Czy to, o co bezskutecznie walczye przez ostatnie dwadziecia lat, nie zostao ci teraz ofiarowane w gecie dobrej woli? podnis gos i rozoy szeroko rce, obracajc si w stron sali. Cieszmy si! Radujmy! Nasi kupcy bd mogli wjeda na ziemi ojcw jak na swoj! Kenneth zaryzykowa wychylenie si do przodu i rzut oka na hrabiowsk par. Darwenkan-Lawerr siedzia na krzele blady, jakby wanie ujrza swoj mier. Hrabina przysonia oczy rzsami i wpatrywaa si w co na stole. Rce lekko jej dray. Teraz naprawd zacz si ba. Siostrzeniec tahga odwrci si do tronu. Ten dar ze strony Meekhanu jest dla nas bezcenny, wuju, dlatego uznaem, e wszyscy powinnimy si nim cieszy. Pierwszy nazw oszczerc kadego, kto omieli si powiedzie, e Imperium nie daje niczego za darmo, prawda, panie hrabio? Pose spojrza modemu bandycie prosto w oczy Przez chwil mierzyli si wzrokiem. Imperium zawsze docenia swoich sprzymierzecw i zawsze odpaca za zdrad i amanie traktatw hrabia powiedzia to cicho, nie spuszczajc wzroku z Nawera. Ten tylko umiechn si szerzej. Wanie. Sprzymierzecy i zdrajcy. Miso i chleb dla pierwszych, elazo i ogie dla drugich. Wrcimy jeszcze do tematu zdrajcw, panie hrabio. Jak podobao wam si nasze

mae przedstawienie? Pani hrabino? Bardzo... Kobieta przez chwil szukaa odpowiedniego sowa ... bardzo staroytne w formie. Wiem. Syszaem, e w Meekhanie faszywi kapani Setrena nie tacz w masce byka, aby opowiedzie wiatu histori uwolnienia, tylko czytaj j wiernym w wityniach. To troch tak, jakby zamiast pi wino, usysze przepis na jego przyrzdzenie. We garniec puszczajcych sok winogron i garniec wody, podepcz owoce, wymieszaj z wod, dodaj drode. Mmmm, prawie czuj ten aromat... Przy drzwiach rozlegy si kpice parsknicia. Nic dziwnego, e Setren w dzisiejszych czasach rzadko bywa zadowolony. Doprawdy? Hrabina oderwaa wzrok od blatu i umiechna si promiennie. Nie wiedziaam, e bg przemwi otwarcie. Czyby ponownie pojawi si jaki awenderi? Czy Setren zstpi midzy swoich wyznawcw? Mody wdz bandytw wyglda, jakby czeka na to pytanie. Ale nie podnis gos. Oczywicie, e nie! Nie ma wrd nas nikogo godnego, aby Setren dotkn go swoim rogiem. Od stuleci nikogo takiego nie byo. Lecz czy nie jestemy ludmi rozumnymi? Czy bg musi nam objawia si cielenie, ebymy pojli, e nie jest z nas zadowolony? Ile czasu mino od chwili, gdy dzicy jedcy przebili si przez cae Imperium i tratowali ki, po ktrych niegdy Niezwyciony stpa w ciaach swoich awenderi? Od czasw, gdy Setren przywid nas na te ziemie, naszych pobratymcw nigdy nie spotkay takie klski. Czy nie mam racji? Pomruk za jego plecami zmieni si w chr zgodnych potakiwa. Tak, banda dzikich barbarzycw rozbia niezwycione imperialne armie i pasa swoje konie na szmaragdowej trawie, rosncej w yznych dolinach. A dzi Meekhan znw odsya swoje puki na wschd, aby wzmocni tamtejsz granic, zatem lada moment moemy ponownie ujrze se-kohlandzkie konie, pijce wod z naszych strumieni. Dlatego wydaje mi si, e mam racj, twierdzc, e Setren jest niezadowolony, pani hrabino. Przerwa, umiechajc si szeroko, w miar jak trupia blado pokrywaa policzki Isawykan-Lawerr. Kenneth przyapa si na tym, e siedzi cigle pochylony w przd, obserwujc pojedynek na informacje. A raczej egzekucj za pomoc informacji. Nawer ujawni, e posowie Imperium przynieli w darze nowy traktat handlowy, wic tahg nie mg ogosi tego jako swojego sukcesu. Potem przypomnia o porakach, ktrych Meekhan dozna w wojnie z koczownikami, przed trzydziestu laty, i mimochodem ujawni, e Imperium spodziewa si kolejnego najazdu, skoro ciga wojska na wschd. Porucznik spojrza w gb sali i zobaczy na dziesitkach twarzy wilczy gd. Granica zaponie, uwiadomi sobie z lodowatym dreszczem pezajcym wzdu plecw. Setki modych wojownikw, trzymanych do tej pory w ryzach, zerwie si z acuchw. Bandy takie jak wataha Nawera pojawi si niczym ddownice po deszczu i zaczn szarpa Imperium. A na pierwszy ogie pjdzie Rg. Tej doliny nie da si obroni i za rok bd tam tylko ruiny i zgliszcza. A za dwa, trzy lata

Nawer stanie na czele dziesiciu tysicy zbrojnych i kultu Setrena Wojownika. Wtedy ponownie wejdzie do tej sali, odegra scen z bykiem, po czym podejdzie do tronu i podernie wujowi gardo. Patrzc na spojrzenia, jakie wymienili ze sob tahg i mody bandyta, Kenneth wiedzia, e tak to wanie si odbdzie. Delegacja stracia sens, zanim rozmowy w ogle si rozpoczy. Nawer unis w gr do i na sali zapada cisza. Mia w tej chwili wiksz wadz ni wuj. Ale nie przybylimy tu, eby si smuci! hukn. Bawmy si. Tahg przygotowa dla nas uczt! Wszyscy spojrzeli na wadc. Aeryss Klawyss powoli skin gow i zaklaska. Otworzyy si drzwi, wniesiono pmiski, tace z pieczywem, dzbany wina. Sal wypeni aromat pieczonych mis, wonnych sosw i wieego chleba. Przed Kennethem pojawiy si talerze z kuropatwami i jakim innym ptactwem, plastrami ciemnego misa, maymi chlebkami o zotej skrce i kilka dzbanw w eskorcie oddziau kielichw rnej wielkoci oraz srebrny pmisek rozmiarw maej tarczy. Porucznik przekn lin. Nie zjadby teraz nic, nawet jeli miaby to by ostatni posiek w jego yciu. Zaproszeni gocie ruszyli do stow, zajmujc miejsca wedug nieznanej mu hierarchii. Nawer bezceremonialnie usiad po lewicy tahga. Pikna uczta, wuju. I pomyle, e matka zawsze twierdzia, e tylko bijatyki i polowania ci w gowie. Aeryss sign do tacy z ptactwem, go doni naoy sobie dwie pieczone kuropatwy i spokojnie, bez najmniejszego wysiku, rozdar jedn na p. Znuony, Umiechn si ze znueniem. Wanira nie miaa o mnie dobrego zdania od chwili, gdy przysza na wiat, cho zarzdzaem rodowymi wociami, zanim nauczya si chodzi. Zawsze twierdzia, e to ona powinna zosta gow klanu i tahgiem wszystkich rodw. I wydaje mi si, e znalaza wreszcie na to sposb. Nawer przyj obelg bez emocji. Och, wic jestem psem chodzcym na smyczy ambicji mojej matki? Niczym wicej, wuju? Tahg powoli unis do ust powk kuropatwy, ugryz, wytar palce o obrus i pocign potny yk wina. Sierp moe wyobraa sobie, e to on cina zborze, a motek, e wbija gwd. Lecz jeden i drugi jest tylko narzdziem. Zao si, e sam nie wpadby na pomys z tym przedstawieniem na powitanie. Postawi rzebiony tron na to, e kto podsun ci myl, e dobrze byoby ukaza si w tahgowskiej zieleni, ale tak, abym nie mg zrzuci ci ze schodw za jej woenie, bo przecie w trakcie odgrywania Lawonderh wanie ziele przysuguje pierwszemu awenderi. Twoi bandyci wycignli bro, lecz to take jest czci

ceremonii, wic nie skocz, wiszc na murach. I caa ta przemowa... Jeszcze rok temu potrafie tylko rycze wicej piwa i dawajcie j tu, zanim przestanie si rusza. Dobrze rozwalasz by, chopcze, ale gdy wchodzie, widziaem sznurki, ktre si za tob cigny i znikay za drzwiami. Powiedz mu, eby do nas podszed. Nawer poczerwienia. Wejdzie, kiedy uzna za stosowne. Oczywicie. Ale czy nie zauwaye... Ju wszed, prawda, kapanie? Kenneth mrugn i mczyzna ju sta przy stole. Prosta magia, sztuczki ze wiatem i odwracaniem uwagi jednak robiy wraenie. By redniego wzrostu, ubrany w brzow, lun szat, przewizan w pasie zwykym sznurem. Na gadko ogolonych policzkach mia ciemne tatuae, wijce si, krte linie, wspinajce si pod oczy i ciekajce w d, po szyi. Umiecha si. Czyby nie by zadowolony z naszej uroczystoci, tangu? Lawonderh. Uwolnienie. Dzie, w ktrym zstpi do nas Setren. Nie ma wikszego wita dla prawych synw Wyndekann. A w twoim zamku urzdza si je ledwo raz do roku, lub nawet rzadziej, jak syszaem. Plotki Aeryss wskaza kapanowi miejsce obok Nawera. Plotki i oszczerstwa. Jak zwykle. Dugo wiczylicie to wejcie? Tylko raz, Nawer TaKlaw to urodzony wyzwoliciel. Zreszt wszyscy widzieli, prawda? I wszyscy wiedz, po co nasi gocie przybyli, z czym przybyli i dlaczego przybyli. Imperium, ktre bardziej polega na traktatach i dyplomacji ni na sile ora, to pusta skorupa, db wypeniony prchnem, trucho rozdte gazami. Tak zdaje si pisa jeden z waszych cesarzy, ledwo sto lat temu, prawda, panie hrabio? Jak on si nazywa? kapan zawiesi gos, umiechajc si do posa. Kalwer-das-Seuwer. Napisa traktat O upadkach krajw dyplomata nala sobie wina, napeni kielich ony i dopiero wtedy podnis wzrok na kapana. Drugim jego sawnym dzieem byo Kilka sw o polowaniach. Zwaszcza utkwi mi w pamici rozdzia o szczuciu modych psw na niedwiedzia. Nie pamitam szczegw, ale chodzio o to, eby tego nie robi, jeli myliwy nie jest pewien, e zwierz jest miertelnie ranny. Bo inaczej niedwied moe rozszarpa psy i przyj po myliwego. Kapan nie skrzywi si nawet, chocia Kenneth spodziewa si wanie jakiego chodnego, wyzywajcego umiechu. Och sowa, sowa i sowa. Nic, tylko sowa. Sowa posa maj tym wiksz moc, im wicej mieczy za nim stoi. To rwnie ten wasz cesarz, mam racj? Dlaczego nie zapytacie o sens naszej maej uroczystoci? O jej korzenie. Czybymy a tak mao warci byli w waszych oczach, e nie dbacie o nasze zwyczaje i wiar? Akustyka znw spataa im figla i gos kapana rozszed si po caej sali. Grobowa cisza wypenia j po brzegi. Kenneth nie musia si rozglda, by wiedzie, e wszyscy si na nich

gapi. Zapachniao mu nagle elazem i krwi. Tahg parskn kpico, wypi duszkiem puchar wina, zagryz poow kuropatwy. Byo co niemal hipnotycznego w patrzeniu, jak wadca Wyndekann si posila. Tak grski niedwied mgby poera ofiar. Kapaskie gadanie przekn. Znasz Meekhaczykw. Wybudowali pikne witynie i pilnuj, eby bogowie z nich nie wyszli. Ale wystarczajco wielu z nich wybrao sobie Setrena na patrona, i wcale nie su mu gorzej ni my. Tylko nie kaniaj si mu jako Wadcy Wojny. I adnemu innemu bogowi te nie, bo uznali, e wiat wystarczajco dugo kpa si we krwi z powodu pragnienia Niemiertelnych, by zdoby ten tytu. I za to ich szanuj, wygrywaj swoje wojny bez wsiadania na boski grzbiet. I potrafi wygrywa nawet wtedy, gdy wszyscy poszli ju kopa dla nich grb. Rozlego si brzknicie kilku pucharw i jakby na dany znak cisza podkulia ogon pod siebie i wyniosa si z sali. Szum, gwar, jaki miech wypeniy przestrze. Kenneth jednak nie da si nabra, uwaga wszystkich i tak skupiaa si na gwnym stole. I jeszcze raz usysz t sztuczk z gosem Aeryss rozdar na p drug kuropatw to zrobi sobie z twojej skry pochw na miecz. Siwowosy tahg umiechn si przepraszajco do Isawy. Wybaczy pani, hrabino, prostacki jzyk. Kapani Setrena nazywaj to Parskniciem Byka, kapani Reagwyra Bitewnym Szeptem, zapewne kada ze wity ma wasne okrelenie na t sztuczk. Chodzi o to, by w czasie bitwy wszyscy onierze syszeli gos dowdcy, mimo haasu, ryku i szczku broni. Niestety, poniewa sysz go rwnie onierze przeciwnika, wic trzeba najpierw ustali jakie skomplikowane hasa i wyuczy ich ca armi. Dlatego te umiejtno ta jest bardziej przydatna w czasie naboestw. I, ebymy mieli to ju za sob, oto nasz go, Jawen Oderenn. Oficjalnie kapan Setrena, powiernik duchowy mojej siostry, by moe jej kochanek. Nieoficjalnie, suga Setrena Wojownika, przypisujcy sobie tytu Czerwonego Rogu, czyli bitewnego kapana kultu. Jednak przywoywanie mocy boga w czyim domu, bez zgody gospodarza, to proszenie si o pocaunek ziemi. Isawa umiechna si niemiao. Pocaunek ziemi? Taka nasza tradycyjna kara. Kadzie si skazaca twarz do ziemi, przykrywa desk, a na niej ukada kamienie. Dopki si pod nimi nie udusi... och, poblada pani. Moe wina? Tak, prosz. Hrabina podsuna tahgowi swj puchar. Jeszcze troch, jeszcze... wystarczy. Umoczya wargi. Czy wspominaam ju, e jest znakomite? Posaa tahgowi sodki pumiech. Winnice poudniowego Lodentrey. Dobro, ktre moemy naby tylko drog wymiany i handlu, podobnie jak jedwab, znakomit stal, porcelan, szko i inne rzeczy, ktrych sami nie

posiadamy, a ktre Imperium chtnie przehandluje. Tylko niektrzy gupcy cigle maj w gowie wojenn chwa i moc Setrena Wojownika. Na pnocy mamy gry i plemiona Agheeri, ktrych Meekhaczycy zw aherami. Na poudniu Sawehde, a jego ksi obieca, e zamieni nasze domy w chlewy dla swoich wi. Na zachodzie, nad morzem, wyrastaj mi pod bokiem osady nesbordzkie, bo jest tam za duo fiordw i wysp, ebym mg upilnowa wybrzea. Od dwudziestu piciu lat jedyn spokojn granic mam na wschodzie, a pewien mody gupiec postanowi wanie rozpali wzdu niej ogie. Ja... Milcz, chopcze, gdy siedzisz przy moim stole. Czy wie pani, hrabino, co przestawiaa ta ceremonia? Ta, ktr uszczliwi nas Nawer? Nie Isawa-kan-Lawerr spucia skromnie wzrok. Ja nie kaniam si Setrenowi. Oczywicie, w Imperium Setrena wybieraj na patrona raczej wojownicy, w kocu podobno rywalizowa kiedy z Reagwyrem o tytu Pana Bitew. Wic moe pan, hrabio, lub ktry z pana onierzy? Kenneth spojrza na posa, potem na kapitana i dwch siedzcych naprzeciw dziesitnikw. Najwyraniej aden nie mia ochoty zabra gosu. Poczu ruch z prawej. Koniec trzeciego dnia trzeciej prby. Wyzwolenie i objcie pierwszego awenderi. Tahg umiechn si szeroko. Wyzwolenie, uwolnienie, rnie to zw. Wiedziaem, e kto z Bergen bdzie zna t histori. Opowiesz nam j, dziesitniku? Velergorf spojrza pytajco na porucznika. Kenneth skin gow. Podoficer sign po puchar, upi yk wina i zapatrzy si w przestrze. Przy stole zapada cisza. Legendy mwi, e byo to w czasach sprzed nadejcia Niechcianych i sprzed mrocznych wiekw. Bogowie nie chodzili wtedy po wiecie pod postaci awenderi i powiadaj, e to wanie Setren, jako pierwszy, postanowi zej midzy ludzi, aby lepiej si nimi opiekowa, aby si do nich zbliy. Ukaza si kapanom, cho wtedy nie byo jeszcze kapanw takich jak dzi, tylko szamani, stojcy jedn nog w krlestwie duchw, a drug w wiecie ludzi, i nakaza, by przygotowali mu naczynie, w ktre bdzie mg wstpi. Miao by odpowiednio mocne i potne. Przy fragmencie o szamanach kapan zamrucza gniewnie, lecz przerwa mu trzask kolejnej rozdzieranej na kawaki kuropatwy. Tahg umiecha si szeroko, Velergorf kontynuowa. Pierwszego dnia przyprowadzono wielkiego, szarego wilka, tak potnego, e potrafi jednym kapniciem szczk odgry czowiekowi nog. Okaleczy lub zabi dziesiciu myliwych, zanim go schwytano w lasach Hawennec. Bg spojrza na besti i wstpi w jej ciao. Powiadaj, e oczy wilka zapony jak pochodnie, futro zjeyo si, a... Dziesitnik zajkn si i Kenneth omal nie spad z krzesa zaczerwieni. A... no... Tak? Hrabina od duszej chwili wpatrywaa si w podoficera, a teraz wychylia si

jeszcze mocniej w jego stron, ze szczer ciekawoci w oczach. Co si stao? Ona wie, porucznik uwiadomi to sobie nagle, doskonale zna t opowie, bo jest on posa, co w korpusie dyplomatycznym Imperium oznacza, e sama jest posem. Musi zna kad z miejscowych legend, wszystkie zwyczaje, a barwy klanowe rozrnia lepiej ni tahg. Ale jest kobiet i najwyraniej wietnie si bawi. Ten... no, pewien organ mu nabrzmia, krwi znaczy... tak, e przypomina jeszcze jedn nog... Niebieskie oczy hrabiny zrobiy si jeszcze wiksze. Jaki organ? Niewane, moja droga. Hrabia najwyraniej poczu si w obowizku przyj z pomoc onierzowi. To tylko stara legenda. Legenda westchna niskim gosem. Trzecia noga? Ach! Dlaczego w ciebie nigdy nie wstpi aden bg, co? dodaa cicho. Tahg rykn miechem na cae gardo, a echo poszo po sali. Szum rozmw ucich jak ucity noem, a wszystkie gowy obrciy si w ich stron. Kenneth zagryz wargi i przymkn oczy, eby nie patrze na krztuszcych si ze miechu dziesitnikw, kapitan avdPonb oddycha ciko, jakby si dusi, a Nawer wybauszy oczy i doczy do wuja. Po chwili miali si wszyscy, nawet kapan Setrena pozwoli sobie na krtkie parsknicie. Isawa siedziaa ze wzrokiem wbitym w talerz, uroczo zarumieniona. Aeryss, wci rechoczc, wytar rkawem zazawione oczy. Piknie, hrabino, przepiknie, ha, ha, ha, no, ale... he, he, he, pozwlmy dziesitnikowi dokoczy. Velergorf podzikowa skinieniem gowy i kontynuowa: Ciao wilka, nawet wilka z pnocnego Hawennec, nie mogo pomieci mocy boga, po chwili zapono jasnym wiatem i zamienio si w gar popiou. Setren odszed, nakazujc, by przyprowadzono potniejsze stworzenie. Po dziesiciu dniach w krgu przywoania stana klatka z grskim niedwiedziem. Bestia bya tak wielka, e stojc na tylnych apach, wzrostem przenosia dwch dorosych mw, a zanim j sptano, zabia lub porania trzydziestu owcw Gdy niedwied si ockn i zacz omota o ciany klatki, grube na cal elazne prty wyginay si jak drewniane listwy. Setren obejrza besti, oceni jej si, wielko i obj j swoim duchem. Velergorf zakrci trzymanym w rku kielichem, zapatrzy si w jego wntrze. Niedwied rykn tak, e a szczyty pkay, a w promieniu stu mil gry zrzuciy niene okrycie, zasypujc lawinami szlaki. Kapani w krgu przywoania padli na ziemi bez zmysw, klatka rozpada si na strzpy od jednego uderzenia apy I Setren, w postaci niedwiedzia, stan pord nich. Lecz zanim zdoa zrobi trzy kroki, wadca gr take podda si, nie mogc utrzyma mocy Niemiertelnego. Nagle zwierz zapad si w sobie, zacz kurczy i male, jakby jego ciao wysychao w lodowej pieczarze. I zanim ktokolwiek si spostrzeg, w miejscu bestii zostaa kupka gnatw i kilka

strzpkw futra. Potem powia wiatr i wszystko rozpado si w py. Rozumiem, e trzeci prb by byk. Tak, pani hrabino. Lecz zanim sprowadzono byka, kapani dugo wdrowali po ciekach snw i dugo naradzali si z duchami przodkw. Podoficer zignorowa poirytowane prychnicie Jawena. Niewielu wiedziao, jakie stworzenie moe by potniejsze od grskiego niedwiedzia, lecz w kocu jednemu z nich przyni si potny, rogaty stwr, jakiego nigdy nie widziano w tych stronach. Ciemnobrzowy, wyszy w kbie ni rosy m, z rogami biaymi jak polerowana ko. Tur z puszcz poudnia, orzekli mdrcy, gdy opisano im zwierz. Trzy lata trwao, zanim sprowadzono krla lasw w gry. Tysic futer srebrnych lisw, tysic stalowych mieczy i tysic beczek pitnego miodu przekazano yjcym na poudniu plemionom w zamian za prawo schwytania i zabrania jednego przewodnika stada. Stu owcw zapacio ranami lub yciem, zanim udao si okiezna zwierz. Lecz gdy stano wreszcie w krgu przywoania, wszyscy stwierdzili, e z wyjtkiem mitycznych, wielkich jak szare skay bestii dalekiego Poudnia, nie ma na wiecie bardziej majestatycznego stworzenia. Tur mia od pyska do zadu pitnacie stp, siedem stp w kbie i dwa dugie na cztery stopy rogi. Gdy Setren pojawi si wrd ludzi, nawet on odda cze piknu i sile zwierzcia. Nakaza zdj pta bykowi, a gdy wykonano polecenie, stan przed nim w chmurze rozwietlonych blaskiem patkw niegu. Zwierz nie ucieka ani nie wpad w sza, przez chwil mierzyli si wzrokiem byk i Niemiertelny, a potem... potem... Dziesitnik zawaha si, spojrza wyzywajco na kapana i dokoczy: Potem Setren pokoni si bykowi, nisko, przykadajc do do serca, i zamar tak na chwil. A gdy si wyprostowa, byk pochyli eb, a rogi uderzyy o ziemi. Tak odkryto pierwsze z Praw Objcia: obejmowana istota musi zgodzi si na to, by bg w ni wstpi. Inaczej ciao nie wytrzyma starcia dusz i zostanie zniszczone. I Setren wstpi w ciao byka. Na najduej, bo a na trzy dni. Jednak co poszo nie tak, bo nagle, w chwili, gdy wszyscy zaczli ju wiwatowa, byk poderwa si do biegu i pomkn przed siebie, tratujc kadego, kto stan mu na drodze. Zaczy si trzy straszne dni, w czasie ktrych byk szala po grach, atakujc wszystko i wszystkich. Niszczy chaty, obala miejskie mury, rujnowa rodowe zamki. Jego rogi zmieniy barw na czerwon, a nogi a po sam brzuch umazane byy krwi. Kady, kto znalaz si w zasigu jego wzroku, gin i nikt nie by w stanie powstrzyma rzezi. mier zawitaa w gry i doliny. I aden z kapanw, szamanw i mdrcw nie wiedzia, dlaczego tak si stao, nie wiedzia, dlaczego Setren, gdy wreszcie znalaz naczynie, ktre mogo pomieci jego wielkiego ducha, zacz niszczy wasny lud. Niektrzy byli gotowi porzuci rodzinne strony i ucieka, uda si w obce miejsce, pokoni innym bogom. Rozpacz zagocia w umysach, zwtpienie ogarno dusze. Czarne myli i gorzkie sowa wypeniy jadem serca. Dziesitnik zamilk, pocign z kielicha, znw zapatrzy si w jego wntrze. Przy stole zapada cisza.

Trzeciego dnia pod wieczr, gdy pado ju wiele gorzkich, penych rozpaczy sw, w krg mdrcw i starszyzny plemiennej wstpi mody wojownik. Dzi wszystkie rody twierdz, e pochodzi wanie z ich krwi, lecz tak naprawd nie wiadomo, kto mu by krewnym. Powiedzia, e to nie Setren niszczy i tratuje gry, lecz byk, ktry nie potrafi poj rozmiarw swojej nowej mocy. Duch zwierzcia mg si zgodzi na objcie i ustpi miejsca duszy boga, lecz jego umys, umys dzikiej bestii, umiejcy tylko je, pi, walczy z konkurentami o dostp do samic, nie moe poj, co si dzieje. Widzi teraz wiat w inny sposb, zmysami Niemiertelnego, i to doprowadza go do szau. A Setren z jakiego powodu nie moe si uwolni. Tak odkryto drugie z Praw Objcia: bg moe wej w czyje ciao, lecz nie zdoa opuci go, jeli umys i dusza waciciela nie zgodz si na to, a byk nie tylko nie potrafi wyrazi takiej zgody, lecz w ogle nie mg poj, co si wok niego dzieje. Przyprowadzilimy niewaciwe naczynie, powiedzia mody wojownik i wyszed, zostawiajc zdumion starszyzn. Wzi paszcz, nie wiemy, w jakim kolorze onierz spojrza na Nawera topr i poszed na spotkanie bestii. Nie musia jej szuka, byk, jakby wiedziony gosem przeznaczenia, odnalaz go, ledwo modzieniec opuci spotkanie starszych. Stanli naprzeciw, czowiek i bestia, pierwszy z bohaterw i na wp oszalay bg, pierwszy z awenderi i ten, ktry mia go obj. Powiadaj, e byk tak spuch od przepeniajcej go mocy, e urs jeszcze o stop, a jego rogi nabray barwy gbokiej czerwieni i zrobiy si na wp przezroczyste, jakby wytoczono je z krysztau. Oczy mia czarne, sier take, nogi jak pnie drzew. Modzieniec spojrza na byka, pokoni mu si i powiedzia: Panie, naczynie nie moe by mniej warte od tego, co je wypenia, a wielko i sia nie ma znaczenia dla duszy. Ja bd twoim naczyniem. Podobno w starym jzyku by naczyniem wymawiao si avdeery. Std wanie po wiecie rozniosa si taka nazwa na tych, ktrzy byli obejmowani przez bogw. Byk zarycza tylko i ruszy do ataku, lecz wojownik uskoczy w bok i cisn toporem w jego eb. Nasi mdrcy powiadaj, e Setren wycofa swoj moc z ciaa zwierzcia, odebra mu atrybuty boego naczynia i topr rozszczepi eb bestii na dwoje. I w chwili, gdy serce byka przestao bi, duch Setrena opuci ciao zwierzcia i obj nowe. To byo krtkie objcie, trwao ledwie kilka godzin, bo ludzkie ciao, nawet jeli wypenia je potny i dzielny duch, nie jest w stanie udwign caej mocy boga. Wypala si od rodka jak lniana szmatka, owinita wok rozarzonego do biaoci kamienia. Tak poznano trzecie z Praw Objcia: bg nie moe zstpi w jednego czowieka na duej, bo jego duch jest zbyt potny. Bg, ktry chce chodzi midzy ludmi, potrzebuje wielu naczy. Im jest potniejszy, tym wicej. Powiadaj, e w czasach Wojen Bogw Setren chodzi pomidzy ludmi pod postaci omiu, a czasami dziesiciu awenderi. Lecz wizao si to z osabieniem jego rozproszonej mocy, bo cho pojedynczy awenderi przenosi potg stu najwikszych magw tamtych czasw, to jednak nie by cakowicie niezwyciony. A jeli gin, gdy w pobliu nie byo nikogo gotowego na objcie, to sam bg doznawa ogromnego uszczerbku. Tak powiadaj nasi mdrcy, w Bergen... zakoczy cicho

dziesitnik. Oprni kielich jednym haustem i postawi go z brzkiem na stole. Przez chwil wszyscy milczeli. Pikna historia hrabina zamiaa si perlicie i zaklaskaa. Pikna, mdra i jaka prawdziwa. Rozumiem, e tutejsza wersja nieco si rni od tej z Bergen? Zwrcia si wprost do kapana. Jawen Oderenn chrzkn, poprawi si na krzele i przez chwil wyglda, jakby mia zamiar zignorowa hrabin. Tahg sign do pmiska z ptactwem i naoy sobie kolejn porcj. Te jestem ciekaw mrukn. Odkd sigam pamici, kapani zawsze wadzili si o szczegy, czy byk pad po jednym ciosie, czy po trzech, czy mia osiem stp w kbie, czy osiem i p, czy rogi byy czerwone jak wiea krew, czy te jak taka na wp zaschnita, i takie tam duperele. Jaka jest oficjalna wykadnia kultu? Jeden cios, lecz po nim ciao byka zniko, a na jego miejscu pojawi si pikny modzieniec, Setren we wasnej postaci. To by pierwszy i jedyny raz, gdy Niemiertelny zaszczyci ludzi swoj bezporedni obecnoci. Nagroda za odwag i wiar wybranego, witego wojownika. Wojownik ten zosta potem ywcem uniesiony do dziedziny Setrena, by na wieki zasiada u jego boku. Aeryss parskn kpico. Hm, czyli mamicie tych modych durniw, ktrzy tatuuj sobie rogaty topr na ciele, tym co zwykle, yciem u boku boga. Niemiertelnoci i wiecznym szczciem. Zawsze mnie zastanawiao, dlaczego ci wszyscy wici mowie, mccy gwniarzom w gowach, sami nie podaj ich ladem. A moe raczej, czemu sami nie id na czele, co? Nawer poczerwienia. Wuju! Sied chopcze spokojnie i nie podno na mnie gosu. Kolejna kuropatwa zostaa rozdarta na kawaki. Odegrae swoj rol, miae wielkie wejcie i chwil poklepywania po plecach, ale teraz rozmawiam z prawdziwym przywdc waszej bandy. Co bdzie nastpne, Oderenn? Podpalicie ca granic? Zaczniecie upiecze rajdy w gb Imperium? Ogosicie wit wojn? Nawet jeli Meekhan cignie wszystkie wojska na wschd, nadal bdzie mia do si, eby was zgnie. Sama Grska Stra w przygranicznych prowincjach to prawie sze tysicy ludzi. Sdzicie, e pozwol wam bezkarnie upi i mordowa? No nie wiem. Kapan umiechn si chodno, rozpar wygodnie na krzele. Sam jestem ciekaw, jak sawne oddziay grskich wojownikw postpi w takiej sytuacji. Czy znw bd wykrwawia si w interesie najedcw z poudnia? Co pan o tym sdzi, poruczniku? Jest pan co prawda wierkrwi Meekhaczykiem, ale to nie powinno mie znaczenia. Czy Wessyrczycy dochowaj wiernoci Imperium? Czy znw bd przelewa krew za cudze interesy? A moe pjd po rozum do gowy i zobacz swoj przyszo w blasku chway Setrena Wojownika? Przybysze z poudnia wystarczajco dugo rzdzili si w

tych grach. Kenneth nagle znalaz si w centrum uwagi, nawet poselska para wlepia w niego wzrok. A kapan umiecha si i patrzy. Porucznik nie lubi ani takich spojrze, ani takich umieszkw. Moe odpowiem pewn histori? zapyta. Och, dzie na opowieci! Isawa wydawaa si absolutnie szczliwa. Prosimy. Trzy lata temu zjecha do nas w gry baron Kenv-gez-Lawaar, daleki krewny ksicia bes-Hana. Chcia pooy sobie przed kominkiem skr grskiego niedwiedzia, bo jak powiadaj, nie ma potniejszych bestii na wiecie ni te, ktre yj w naszych lasach. Wynaj trzech miejscowych przewodnikw, ktrzy mieli pomc wytropi zwierzyn, i ruszy na polowanie. Miesic bkali si po lasach. Daremnie. Rozwcieczony baron nie tylko po powrocie odmwi zapaty przewodnikom, lecz na dodatek kaza ich owiczy kijami, oskarajc o to, e umylnie wodzili go na manowce. Nie opuci gr. Na przeczy jego orszak zosta otoczony przez onierzy Grskiej Stray, a on sam, po aresztowaniu, spdzi trzy miesice w jamie, zanim krewni nie wypacili potnej nawizki poturbowanym tropicielom i nie wykupili go z lochu. Wyrok na barona wyda Derwel Mawonk, miejscowy sdzia praw, a potwierdzi go Banel-lad-Weryt, cesarski zarzdca prowincji. Pamitam. Hrabina posaa wok stou kolejny promienny umiech. Reneyr-besHana wcieka si przez cay nastpny rok, sa nawet listy do cesarza, ale nic nie wskra. Wanie. Wic ujm to tak, kapanie. Dopki nasi sdziowie mog posya meekhaskich arystokratw do lochu, dopty Wessyrczycy bd uwaali si za cz Imperium. Ruszcie granic, a przekonacie si o tym. Nawer poderwa si na nogi. Rg ma wrci do nas! Dolina Gewenah nie bya spornym terenem, dopki Wyndekann nie zajo ziem na poudnie od niej wtrci hrabia. A zajlicie je, tpic bitewny kult Setrena, o ile mnie pami nie myli. Nie my, tylko ja tahg skrzywi si gniewnie. I nadal s tacy, ktrzy chtnie wykopaliby mi za to grb. Lecz wielu z tutejszych pamita, jak odrodzony kult poczyna sobie wtedy w Lawerd i Konelaz, ile klanw wybito do nogi, bo nie chciay pokoni si Rogatemu Toporowi. Poprowadziem wojska na poudnie, by ukrci eb maemu potworowi, zanim podronie. Nie sdziem, e odrodzi mi si cierniem w boku, i to takim z mojej wasnej krwi. Wic ukr mu eb i teraz, tahgu... Kapan unis brwi, wykrzywi si ironicznie. Wezwij przybocznych i ka wrzuci Nawera do lochu. Niech twoja stra uderzy na jego ludzi, ledwo trzystu, to to adna sia. Jeden rozkaz i sprawa zaatwiona. Aeryss podnis si lekko, opar pici na stole, poczerwienia. Nie dranij mnie, kozi wypierdku. Schowalicie si za tym modym durniem jak za

tarcz, bo wiecie, e obiecaem jego matce, e bd o niego dba jak o rodzonego. Ale nie sprawdzaj, czy ten uk da si napi jeszcze mocniej, bo pknie ci w rkach. Ja... Hrabina wycigna rk i delikatnie dotkna doni tahga. Myl, panie, e ja z mem nie powinnimy by wiadkami tej rozmowy. Pjdziemy zapozna si z co znaczniejszymi przywdcami klanw, ktrych twj siostrzeniec zaprosi tu specjalnie dla nas. Mam nadziej, Nawerze TaKlaw, e dokonasz prezentacji? Spojrzaa tak, e kamie by nie odmwi. Nawer zamar i umiechn si niepewnie, zerkajc na kapana. Isawa nie daa mu szans, szeleszczc sukni, ju bya przy jego boku, poufale wzia pod rk i zamiawszy si perlicie z czego, co sama powiedziaa, pocigna w stron sali. Hrabia poderwa si i pody za nimi. Przy stole zapanowaa gboka cisza. Powinno si codziennie pra go po tyku, ledwo skoczy trzy lata. Moe nauczyby si sucha starszych. Tahg usiad, nala sobie wina i wypi duszkiem. Uuuch, tu na pnocy nie uwiadczysz owocw, ktre dawayby taki trunek. Powiedz mi, kapanie, jak daleko kult zamierza si posun? I dlaczego? Setren domaga si nalenego mu miejsca. Nie ustaniemy, dopki go nie odzyska. Rozmawiae z nim? Stane midzy Zakrzywionymi Rogami i usyszae gos Niemiertelnego? Mwi, e kapan mojego ojca, stary Gares, gdy ju osign odpowiedni moc, potrafi wybra si ciekami ducha na spotkanie ze swoim bogiem. Zamyka si wtedy w komnacie, a gdy z niej wychodzi, suba znajdowaa na posadzce kawaki mchu, boto, licie z drzew, ktre nie rosn tak daleko na pnocy, wilgotn, pachnc mrocznymi puszczami ziemi. Setren po raz pierwszy za zgod zwiza si z ciaem rogatego tura i chyba polubi t form. Bye w jego krlestwie, kapanie? Chodzie w cieniach drzew wyszych ni gry? Deptae czarnoziem, ktrego nigdy nie dotkna stopa czowieka? Spojrzae w oczy boga? Jawen Oderenn milcza, popatrujc spod zmruonych powiek na wadc. Po chwili opuci wzrok. Nie, nie byem powiedzia wreszcie. Ani ja, ani nikt z moich braci. cieki ducha to droga dla tych, ktrzy s ju jedn nog na drodze do Domu Snu. Ja mam jeszcze zbyt duo do zrobienia tutaj. Na przykad zorganizowanie skrytobjstwa? Aeryss przez kilka chwil wpatrywa si w skamieniaego kapana. Nic nie powiesz? parskn pogardliwie. Nie jeste zbyt dobry w t gr, prawda? Gdyby chcia mi zamci w gowie, powiniene wybuchn oburzeniem albo uda zdziwienie i zapyta, o co mi chodzi. I zrobi to bezzwocznie. Mylae, e twoje zbiry nie znaleli poselstwa lub zrezygnowali z ataku. Nie sdzie, e spotkali na swej drodze Grsk Stra. Na przyszo, jeli zamierzasz zaoy wrd kultu jaki zakon fanatycznych

zabjcw, nie pozwalaj im tatuowa sobie toporw na ciele. To, w razie niepowodzenia, utrudnia wykrcenie si od odpowiedzialnoci. Kapan milcza i prawie dao si zobaczy jego myli. Kenneth wiedzia, co powie, zanim otworzy usta. Nic o tym zamachu nie wiedziaem. Winni zostan ukarani, masz moje sowo, tahgu. Doprawdy? Tak, z ca pewnoci. Zamordowanie posw, i to na terytorium Imperium, nic by mi nie dao. O wiele lepiej jest tak, jak jest, gdy przybyli tu i zostali publicznie upokorzeni. Nie powiedziaem, e to byo na ziemiach Imperium. Po ostatnich sowach tahga zapanowaa lodowata cisza. Nieoczekiwanie przerwa j wybuch miechu na sali. Kenneth obejrza si, hrabina w towarzystwie ma i Nawera zatrzymaa si przy jednym ze stow i musiaa powiedzie co, co rozbawio do ez wikszo obecnych przy nim osb. Ona sama, wdzicznie wspierajca si na ramieniu ma, umiechaa si promiennie i szczerze. Po chwili pocigna swoich towarzyszy dalej. Tahg nie spuszcza z niej oczu. Taka kobieta. Jakich mogaby da mi synw! Wszyscy przy stole spojrzeli na niego rwnoczenie. Bennelt-avd-Ponb otworzy usta. Nie kapitanie, to nie to, co pan myli. Ten obleny, barbarzyski staruch nie zapon dz do przepiknego meekhaskiego kwiatu. Tahg umiechn si swobodnie, niemal rzewnie, i kontynuowa, nie odrywajc spojrzenia od przemieszczajcej si po sali hrabiny. Tpy osiek, tak o mnie mwili w modoci. A przecie trzydzieci pi lat siedz na rzebionym tronie i trzymam w ryzach najbardziej zawzit, mciw i upart band klanw, jaka kiedykolwiek mieszkaa w tych grach. Zapobiegam rzeziom, agodz spory, prowadz na wojny, a i tak jedyne, co o mnie mwi, to e potrafi zabi czowieka uderzeniem goej pici. I moe wanie dlatego, e uwaaj mnie za zwykego prostaka, cigle tu jestem. Bo wydaj si mniej grony ni kto inteligentny i sprytny. Czasem najlepiej udawa gupszego i mniej niebezpiecznego, ni si jest w istocie, nieprawda? Oderenn zdoa si ju opanowa i wpatrywa si teraz w tahga uwanie. Co to ma do naszej piknej hrabiny? zapyta. Pikna hrabina wadca Wyndekann parskn cicho. Brzmi niemal dokadnie jak tpy osiek. Niegronie, prawda? Wy te, i pan, kapitanie, i onierze walecznej Grskiej Stray, nie zorientowalicie si, kto tu jest waciwie gwnym posem. Mam racj? Wszystko przez to, e w meekhu nie istnieje sowo na okrelenie kobiety dyplomaty. Dlatego w pismach, ktre wymieniaem z Wielkim Gubernatorem, mwio si tylko o parze poselskiej albo o dyplomacie pierwszego stopnia i towarzyszcym mu dyplomacie czwartego stopnia. I twoi szpiedzy, kapanie, ktrzy czytali te listy, zaoyli, e to hrabia jest dyplomat pierwszego stopnia, a jego ona tylko ozdbk, tak brosz przy koszuli, z ceremonialnym tytuem dyplomaty czwartego stopnia.

Kapitan jazdy zabbni palcami o st. To niemoliwe. Dyplomata pierwszego stopnia jest Gosem Imperium. Wanie. Ma prawo zawiera umowy, podpisywa traktaty, a nawet wypowiada wojny, jakby sam by cesarzem. Jego sowo jest decydujce i nawet imperator nie moe samowolnie zmieni decyzji dyplomaty pierwszego stopnia. Do tego potrzebna jest wola wadcy i Rady Pierwszych. Podobno w caym Korpusie Dyplomatycznym Imperium jest tylko siedmiu ludzi z tym tytuem. I nie dostaje si go za pochodzenie czy majtek. Powiadaj, e jeli kogo z tej sidemki zwiza i wrzuci do dou z jadowitymi wami, to po godzinie namwi je, eby rozpltay mu wizy i utworzyy ze swoich cia lin, po ktrej wyjdzie na powierzchni. A wic rozsid si wygodnie, kapanie, i patrz, jak uspokaja si kbowisko wy. Kenneth oderwa wzrok od Aeryssa Klawyssa i przenis go na sal. Z pozoru niewiele si dziao, poselska para wdrowaa od stou do stou, od klanu do klanu, zatrzymywaa si, wymieniaa kilka zda, gwnie ze starszyzn, kto si zamia, kto inny powiedzia kilka sw goniej, lecz utony one w oglnym gwarze wielkiej sali. Nie dziao si nic szczeglnego. Dopiero po chwili spostrzeg, jak dziaa czar hrabiny. Osoby, do ktrych podchodzia, sztywne i wyniose, miky jak wosk. Znikay grone miny, zmarszczone czoa, atmosfera rozluniaa si na jego oczach. Mczyni byli oczarowani, ci, z ktrymi rozmawiaa, wykrcali gowy, prbujc nie straci jej z oczu. A kobiety... Hrabina wanie podesza do najliczniejszego klanu, zajmujcego miejsce przy stoach pod lew cian, i po krtkiej prezentacji zacza rozmow z siedzc porodku matron, niemal zupenie ignorujc towarzyszcego jej starego mczyzn w byszczcej brygantynie. Lekki umiech, wymiana kilku zda, delikatne dotknicie klanowej chusty. Nagle kobieta, do tej pory powana i pochmurna, umiechna si szeroko i rzucia co do siedzcego obok starca. Caa grupa wybucha gromkim miechem, w ktrym wyrnia si przejrzysty, perlisty gos hrabiny. Sala ucicha, prbujc dociec, co tak wszystkich rozbawio. Po chwili Isawa nachylia si do kobiety i przez kilka uderze serca szeptaa jej co do ucha. He, he, ona dobrze wie, kto rzdzi u Heglannw mrukn tahg. Patrzcie teraz. Hrabina, w towarzystwie ma i umiechajcego si niepewnie Nawera, oderwaa si od wci rozbawionego towarzystwa i ruszya pod przeciwleg cian. Przy stoach zostay przynajmniej dwa klany, ktre pomina. Widzicie? Anelowie i ci zodzieje byda starego Kannera zostali z niczym Aeryss mwi cicho, nie spuszczajc wzroku z wdrujcej po sali kobiety. Od dwch lat zmawiali si z Heglannami i kilkoma innymi zachodnimi klanami, a teraz siedz w kcie i zastanawiaj si, czy to, e cesarski pose ich zignorowa, to zamierzona obelga, czy te tak mao licz si w planach Imperium, e dyplomatka po prostu przypadkowo nie zwrcia na nich uwagi. I myl, dlaczego Ceballa Heglann miaa si z artw hrabiny i co te ta obca kobieta tak dugo szeptaa jej do ucha. Caa pajcza sie intryg, ktr utkali mi na zachodzie,

wanie zostaa zerwana. Teraz przez nastpny rok bd sobie skaka do garde i oskara o zdrad, bo jeden ufa drugiemu tak samo jak ryba wydrze. Gdybym mg, wynajbym j od cesarza na p roku. Samymi umiechami doprowadziaby do tego, e ludzie wybiliby do nogi ten twj durny kult, kapanie. Jawen Oderenn ju si nie umiecha. Nie spuszczajc wzroku z hrabiny, zmruy oczy, zacisn usta. Tahg obrci ku niemu szerok twarz. Trudno ci zrozumie, jak to dziaa, co? Ty, ktry ju uwaasz si za Syna Topora, cho nie masz jeszcze do odwagi, eby oficjalnie przyj ten tytu, cigle nie potrafisz wnikn w dusze tutejszych grali. Dla wikszoci z nich istnieje tylko klan. Przez cae ycie dziewiciu na dziesiciu ludzi, jakich spotykaj, naley do niego, a ten dziesity to najczciej przeciwnik na polu bitwy. Rodz si, eni, wychowuj dzieci i umieraj w promieniu jednego, gra dwch dni drogi od gwnej siedziby, i wikszo z nich nigdy nie zapuszcza si dalej. Tylko rd jest dla nich oparciem, tylko klanowi ufaj. Czasem grupy mieszkajce dwadziecia lub trzydzieci mil od siebie mwi tak rn gwar, e do handlowania potrzebuj tumaczy. Potrafi si zjednoczy tylko wtedy, kiedy wskae si im wsplnego wroga. Imperium to wrg. Nie. Nie dla nich. Wikszo z tu obecnych pierwszy raz widzi na oczy Meekhaczyka czystej krwi. Takiego z gbokiego poudnia, z serca Imperium. Bo dla nich sto mil std to kraniec wiata. Za granic maj przede wszystkim Wessyrczykw, czasem mocno ju skoligaconych z meekhaskimi osadnikami, lecz w gruncie rzeczy to swoi obcy. Powiem ci, czego si spodziewali jeszcze p godziny temu. Byli przekonani, e posowie Imperium, po podobnym pokazie i po ujawnieniu tajemnic negocjacji, bd bladzi i roztrzsieni, ze strachu nie bd mieli miaoci spojrze im w oczy. e spdz ca uczt, schodzc wszystkim z drogi i udajc, e ich tu nie ma. A tymczasem widz nas, jak rechoczemy na cae gardo, artujemy i pijemy. Ten dowcip o trzeciej nodze, pamitasz? Nawet mnie zaskoczya. A potem pose z on, w towarzystwie Nawera, schodzi do nich i zachowuje si tak, jakby nic si nie stao. Jakby ujawnione sekrety byy jak bahostk. Hrabina umiecha si i promienieje, jej m jest spokojny i opanowany. W aden sposb nie wida, by przejmowali si tym, co si stao. Moe wic wie o przeniesieniu wojsk na wschd to plotka? Moe to nieprawda, e Meekhan spodziewa si kolejnej inwazji? Ten i w odway si zapyta, lecz c usyszy? e to zwyke ruchy wojska, ktre nie powinno zbyt dugo siedzie w miejscu, bo si nudzi. Zreszt za dwa czy trzy miesice ma by wielki przegld przygranicznych regimentw, wic pewnie wszyscy wrc. Hrabia zapyta kilku przywdcw, czy nie byliby zainteresowani zakupem zboa, bo bdzie pniej o tym ze mn rozmawia. Poda przy tym tak nisk cen, e natychmiast si zgodz. Oczywicie to nie musi by zboe, moe chodzi o solon woowin, fasol czy groch, albo wino. Niewane... Suchasz, kapanie? Tak prowadzi si polityk. Nie walc motem midzy oczy, lecz smarujc ciek miodem, eby zwierz sam

poszed tam, gdzie chcemy. Teraz cz klanw dojdzie do wniosku, e Imperium nie czuje si zagroone, skoro zamiast gromadzi ywno w twierdzach i zamkach, robi zapasy w miastach, jest gotowe sprzedawa j za bezcen. Ci, do ktrych poselska para nie podesza, poczuj si oszukani i bd gotowi skoczy do garde tym, ktrzy mog zyska co na takim handlu. Komu mimochodem zaproponuje si zakup wietnej broni po dobrej cenie, a jego ssiedzi zaraz zaczn patrze na niego wilkiem. Nie bdzie koalicji rodw gotowych do walki z wrogiem pod sztandarem Setrena. A gdy nastpnym razem mj siostrzeniec bdzie chcia zwoa klany, odpowiedz mu tylko najbardziej zawzici. Zreszt, patrz teraz na sal, kapanie. Na pocztku uczty miejsca przy stoach znajdujcych si przy podwyszeniu byy puste. Przedstawienie Nawera wymioto wikszo neutralnych klanw pod przeciwleg cian. Teraz Kenneth nawet nie zauway, kiedy to si stao, awy w pobliu stou z gomi z Imperium zaczy si zapenia. W wikszoci zasiadali na nich mczyni w lepszych zbrojach i kobiety w sukniach z droszych materiaw. Czyli rodowa starszyzna. Niemal kady klan, do ktrego podesza poselska para, wysya kilku swoich przedstawicieli bliej tahga. Wygldao na to, e w Wyndekann prdy polityczne zmieniaj si byskawicznie. Klawyss znw ledzi wzrokiem hrabin. Ta kobieta potrafiaby w trzy miesice odebra mi tron. Gdyby zechciaa urodzi mi dziecko, zapacibym za nie dziesiciokrotn wag w zocie. Kapitan sapn, zgorszony. To nic zdronego, kapitanie. Kenneth gestem powstrzyma oficera od zerwania si na nogi. To uznany zwyczaj. Mczyzna, ktry chce mie legalne potomstwo, ale nie chce ony, moe zawrze z kobiet odpowiedni kontrakt. Zgodnie z nim ona urodzi dziecko, po czym zniknie z jego ycia. On ma obowizek mieszka z ni i oy na jej utrzymanie w czasie ciy i przez rok po niej. Ona, oczywicie, ma by mu wierna. Niektre mode kobiety zbieraj tak na posag. Wadcy, ktrzy chcieli przeduy rd, a z przyczyn politycznych woleli nie zawiera maestwa, korzystali z takich usug. Cho zwyczaj ten nie jest dzi ju zbyt czsto stosowany Dlaczego? kawalerzysta opad na krzeso. Bo kobiety niechtnie oddaway dzieci, a poza tym jak przez dwa lata mieszkasz z bab pod jednym dachem, to stwierdzasz, e lepszy demon znany ni obcy i najczciej w kocu si enisz wyjani Varhenn z krzywym umiechem. Moja matka dorwaa tak ojca... Nie ma pan, kapitanie, pojcia, jak one potrafi by mie, dopki nie zacisn ci na szyi maeskiego sznura. Sam mid. A potem... eeech... Ma pan on, kapitanie? Tahg postanowi zmieni temat rozmowy. Narzeczon... To najwspanialsza dziewczyna, jak spotkaem w yciu. Kawalerzysta posa wok wyzywajce spojrzenie. Oczywicie. Klawyss mrugn do nich porozumiewawczo.

Wszyscy umiechnli si kwano. O czym mwicie? Hrabina pojawia si nagle przy gwnym stole, caa w rumiecach i umiechach. O odciskach na stopach czy o kobietach? Wadca Wyndekann wycign rk i pomg jej usi. Skd takie przypuszczenie, pani hrabino? Mczyni krzywi si, jakby bolay ich zby, tylko gdy rozmawiaj o chorobach lub o kobietach. Prawdziwych kobietach, oczywicie, nie zabaweczkach do ka. Przyjrzaa si kademu z nich z osobna, wywoujc fal zakopotania. I to si nigdy nie zmieni. Gdzie kapan? Kenneth wlepi wzrok w krzeso, na ktrym, gow daby sobie uci, jeszcze przed chwil siedzia Jawen Oderenn. A gdzie mj bratanek? Tahg nie wyglda na zaskoczonego. Zostawi nas przed chwil i znik. Miaam wraenie, e czuje si skrpowany ciepym przyjciem, jakie zgotowali nam niektrzy z twoich poddanych, panie. Myl, e jakkolwiek umow podpiszemy, oba nasze kraje na tym zyskaj. Nie wtpi, moja droga. Aeryss Klawyss nadal mia min, jakby zastanawia si nad zaproponowaniem hrabinie kontraktu na urodzenie dziecka. Oczywicie o ile Imperium zgodzioby si na wypoyczenie mu swojego dyplomaty pierwszego stopnia do takich celw, i to na dwa lata. Porucznik zastanawia si, czy ona sama w ogle rozwayaby tak propozycj. Nie daby sobie gowy uci, e nie. Umiechn si pod nosem. Mimo wszystko wygldao na to, e ta misja dyplomatyczna nie zakoczy si fiaskiem. Mg si odpry. Szpieg!!! gos wypeni sal z si grzmotu, wybuchajcego pod czasz dzwonu. Szpieg w zamku! Zdrada!!! Kenneth zamar, Bergh niemal upuci kielich z winem. Andan i Varhenn jednoczenie spojrzeli w stron drzwi i zerwali si z miejsc, sigajc po bro. Siada! porucznik szczekn rozkaz, zanim ich donie dotkny rkojeci, dokadnie w tym samym momencie, w ktrym pad on take z ust hrabiny. Nawet intonacj i akcent mieli identyczne. Dziesitnicy zamarli, po czym powoli, jakby niewidzialna do przyciskaa ich do krzese, usiedli z powrotem. Rozkazy moim onierzom wydaj osobicie, hrabino Kenneth nie odwrci si w stron drzwi, ignorujc narastajcy na sali gwar. Prosz mnie w tym nie wyrcza. Spojrza jej w oczy. Dobrze, panie poruczniku. Hrabina nie umiechaa si ju, gdzie znika promieniejca radoci, rozszczebiotana pikno. Mia przed sob zawodowego dyplomat, dla ktrego ycie i mier to dwie strony jednej monety. Momentalnie pozby si wtpliwoci. Gdyby interes Imperium tego wymaga, zostaaby kochank Aeryssa i urodzia mu nawet tuzin dzieci. Niech pan tylko ich pilnuje. Prosz.

Nie da si nabra, to prosz byo formalnym rozkazem. Pani... Ten szept pad z ust Velergorfa, dziesitnik poblad, rce mu dray. Kenneth powoli obrci si przez rami i spojrza na rodek sali, na posta wleczon po posadzce przez dwch przybocznych Nawera. W pierwszej chwili pomyla, e to jeden z jego ludzi, brudnobiaa pachta okrywaa winia jak tren. Zamruga, odganiajc przywidzenie. Za adnym z jego stranikw okrycie nie wlokoby si w taki sposb, ten kto musia mie nie wicej ni pi stp wzrostu. Spojrza na jasn czupryn i ju wiedzia, e gdy zobaczy zakryt wosami twarz, bdzie to paskie oblicze dzieciaka, ktrego Varhenn uratowa w mierdzcym zauku w Arberden. Jeca cignito wolno, tak by wszyscy mogli si przyjrze tkaninie i wyszytym na niej znakom. Gwar wypenia sal a do chwili, gdy ludzki tumok zosta rzucony na posadzk przed stoem meekhaskich goci. Wtedy zapanowaa cisza. Posowie! gos ponownie wypeni sal. Delegaci! Z misj pokoju i gotowymi traktatami! A gdy podejmujemy ich uczt, szpiedzy Imperium wsz koo zamku, szukaj sabych punktw w murach, przepatruj cieki przez gry! Zdrad podszyte s te rozmowy i zdrad przynieli ci posowie! Jadem zatrute s ich jzyki i pochlebstwa! Jawen Oderenn wynurzy si zza drzwi, majc przy boku Nawera. Umiecha si paskudnie, nie przestajc mwi. Gdzie si podziaa mdro naszego tahga?! Gdzie jego sawna przebiego?! Dlaczego karmi mije wasn krwi, gdy powinien im zdepta by, zanim wpezy do jego domu? Aeryss wsta i na widok jego miny umiech znikn z ust kapana. Gdyby byli w sali sami, Kenneth nie postawiby na jego ycie koziego bobka. Ale nie byli, wic po chwili Oderenn kontynuowa. Ju ciszej. Tego szpiega zapano, jak krci si wok murw zamku, tahgu. Schwytano w chwili, gdy podkrada si pod bram. Odpowiedz nam, po co Imperium wysya posw, jeli za nimi id szpiedzy? Zapytaj swoich goci, ilu takich jak ten krci si jeszcze po okolicy i czy nie towarzyszy im armia, ktra jednym uderzeniem mogaby zdj gow z karku naszemu krlestwu? Czy dla Imperium zabicie caej rodowej starszyzny nie byoby wietnym wstpem do podboju? Gwar wybuch ponownie. Porucznik odnis wraenie, e kady krzycza na kadego, a wymachiwanie rkami i wygraanie piciami byo tak samo wane jak zwyke sowa. Niektrzy ju zrywali si z miejsc, skakali do garde ssiadom. Gdyby nie zakaz posiadania broni, posadzka chyba ju czerwieniaby si krwi. Aeryss nabra powietrza w puca i rykn: Cisza!!! Wszyscy zamarli, niektrzy w do dziwacznych pozach, pochyleni w przd, z

wzniesionymi rkami. Wszyscy na miejsca!!! awy wypeniy si, lecz cisza, ktra zawisa nad sal, nie wrya nic dobrego. Tahg przenis cikie spojrzenie na kapana. Skd wzie tego nieszcznika? Zamiast Oderenna odpowiedzia Nawer: Moi ludzie schwytali go, gdy krci si pod bram... Nie wiem, czy s jeszcze inni doda po chwili. Skd wiadomo, czy nie dae po gowie jednemu z poselskich stranikw, co wyszed za potrzeb? pado gdzie z sali. Kilka osb nawet zachichotao. Bo wszyscy z Grskiej Stray s tutaj Nawer unis do. Chyba e ich dowdca o kim zapomnia. Kenneth mg tylko patrze, jak na sal wchodz jego onierze. S wprowadzani byoby lepszym okreleniem. Po dwch, po trzech, wpychano ich przez drzwi, wikszo bez pancerzy, lecz wszyscy z broni i w paszczach. Dwie szstki wyszyte na przodzie tych paszczy wyglday jak nieme oskarenie. Witay ich lodowate spojrzenia. Porucznik wsta, przycigajc wzrok wszystkich obecnych, i zwrci si do stojcego najbliej stranika. Cawe, jak was tu cignli? Powiedzieli, e pan porucznik wyda taki rozkaz, zaoy paszcze, wzi bro i stawi si w sali. Ten, co przynis polecenie, by ubrany jak jeden z ludzi tahga. Wilk rozglda si ponuro po sali, z doni na rkojeci miecza. Oficer skin gow. Nie byo w tym ich winy, on sam nie przewidzia takiej moliwoci. Ustawi si dziesitkami! Oddzia w kilka uderze serca stworzy cztery proste, idealnie rwne linie. Mimo wszystko byli czci armii Imperium. Czy to wszyscy twoi ludzie, poruczniku? Kapan umiechn si jadowicie. Tak. A ten? Palec wysun si oskarycielsko w stron lecego na ziemi ciaa. Ten nie jest mj. Wic czyj? I dlaczego nosi znaki twojej kompanii? I dlaczego skrada si pod bram, w nocy, tak by nikt go nie widzia? I gdzie jest reszta tych nie twoich ludzi? Kade zdanie ociekao ironi. Kenneth spojrza w oczy Jawena i zobaczy w nich... oczekiwanie. Teraz twj ruch, zdawao si mwi to spojrzenie, przegraem z hrabin, lecz teraz ty jeste moim przeciwnikiem. Spokojnie zszed z podwyszenia, przyklk przy lecym, cakowicie ignorujc narastajcy szum. Delikatnie obrci go na wznak, sprawdzi puls. Chopak y i wygldao na to, e poza wielk liw na czole nie odnis innych obrae. Kenneth wsta i zwrci si do sali.

Grska Stra oprcz numerw nosi na paszczach wasny symbol powiedzia, dotykajc odznaki na piersi, na ktrej widnia stylizowany psi eb. Wyszy sobie dowolny numer moe kady, ale za sfaszowanie znaku Stray trafia si pod topr. Nie musia dodawa, e na paszczu winia nie ma takiego znaku. Gwar ucich i porucznik uwiadomi sobie, e jest w centrum zainteresowania wszystkich na sali. Odchrzkn. Ten paszcz nalea do mojego dziesitnika i w podarunku trafi do rk pewnego dziecka, ktre bogowie dotknli w specjalny sposb. Pochyli si i wzi lecego na rce. A Imperium nie przyjmuje do armii kogo, kogo pocaowaa Pani Losu. Ruszy wzdu sali, od awy do awy. Chopak by lekki, niemal za lekki na swj wiek, gowa zwisaa mu bezwadnie. Paska twarz, lekko skone oczy, cofnity podbrdek byy wyranie widoczne. Nikt przy zdrowych zmysach nie mg nadal sdzi, e to szpieg. Ludzie kiwali gowami, uspokajali si, wikszo przenosia rozbawione spojrzenia na Jawena i Nawera. Stawao si jasne, e tych dwch zrobio z siebie gupcw. Kenneth obszed sal dokoa i stan przed kapanem. Ten spojrza mu w oczy i umiechn si szeroko. Umiechn! Dobrze, poruczniku. To wyjania nasze mae nieporozumienie. Skin rk, a dwch przybocznych Nawera podeszo i odebrao Kennethowi chopca. Nadal jednak nie wiemy, co z nim zrobi, w kocu przekrad si przez granic i krci koo zamku. Taka rzecz nawet idiocie nie moe uj pazem. Poruczniku hrabina zawoaa go ze szczytu stou. Prosz do mnie podej. Co w jej gosie kazao mu powrci na miejsce. Patrzya na niego w napiciu, z twarz nieruchom jak maska. Zalotna, rozszczebiotana dziewczyna znikna cakowicie. Wyszeptaa: Poruczniku, tutejsi ludzie nie uznaj zawahaa si osb takich jak ten chopiec za dotknitych przez Pani Losu. Nie wierz, e przynosz oni szczcie. W niektrych, co bardziej staroytnych odmianach kultu Setrena uwaa si ich wrcz za naznaczonych przez ciemno. S wioski, gdzie po urodzeniu si takiego dziecka i je, i matk zakopuje si ywcem w ziemi. Rozumie pan? Nie rozumia. Pokrci gow. Nikt i nic go tu nie chroni. Ale jeli ktry z paskich onierzy wycignie bro, nie wyjdziemy std ywi. Widziaam uzbrojonych ludzi w drzwiach i nie bya to stra tahga. Kenneth przenis wzrok na podoficerw i ledwo dostrzegalnie wskaza na wci stojcych w idealnych liniach stranikw. Zrozumieli. Poderwali si z krzese i podeszli do swoich dziesitek. Zajli miejsca w szeregu. Co teraz? porucznik skierowa to pytanie bezporednio do hrabiny. Teraz opucia wzrok i zaraz podniosa z powrotem. Teraz go zabij. Zaskoczya go, ale najwyraniej mwia serio.

Nie... Tangu... Nie, straniku, nie mog. Wadca Wyndekann nie spojrza na niego, zacisn tylko donie w pici. To jeniec Nawera, nawet ja nie mam takich praw, by mu go odebra. To nie jest sprawa midzy mn a nim, lecz midzy nim a tob. Przyjmie wyzwanie? Sowa wyrway mu si, jakby w ogle ominy cz mzgu odpowiedzialn za mylenie. Zabraniam! szept hrabiny zabrzmia elazem. Oficer Imperium nie skrzyuje miecza z bratankiem tahga! Jeli przegrasz, on i tak go zabije. Jeli wygrasz, jeli przelejesz tu krew kogo z rodu Syna Topora, bdziemy mieli wojn. Nie wolno wam nic zrobi. Nic! Kenneth odwrci si w stron sali, gdzie trway przygotowania do przedstawienia. Chopak sta, trzymany za rce przez dwch zbirw Nawera. Gowa nadal opadaa mu na pier, przybrudzony paszcz siga ziemi, kryjc stopy. Siostrzeniec tahga spojrza na porucznika i umiechn si. Skin doni, kto chlusn wod w twarz jeca. Szarpnicie, zdawiony krzyk, opancerzone donie mocniej zaciskajce si na ramionach. Kenneth nie widzia twarzy dzieciaka, ale ruch barkw, nage zesztywnienie caej postaci, paniczne krcenie gow mwiy wszystko. Bl, szok, dezorientacja. Niezrozumienie. Wiesz, gdzie jeste? Gos Nawera by cichy i uprzejmy. Chopak nie odpowiedzia, jego gowa nadal poruszaa si we wszystkie strony, jakby czego szuka. Od niechcenia, na odlew, bandyta uderzy go w twarz. Gowa winia odskoczya w ty, wrcia na miejsce i znieruchomiaa. Zadaem ci pytanie. Czy wiesz, gdzie jeste? Cisza. I po chwili: Nie, panie. Nie wiem. Dobrze, umiesz mwi. A sucha? Nie... nie wiem, panie. Widzisz, ja powiem ci, gdzie jeste, a ty powiesz mi, kim jeste. Nawer umiechn si jeszcze szerzej i znw spojrza na Kennetha. Porucznikowi pas z mieczem nagle zaciy u boku, donie przeszo mrowienie. Jeste w zamku Law-Deren, stolicy wolnego krlestwa Wyndekann. Zakrade si pod bram i tam ci schwytalimy. Czy jeste szpiegiem? Znw cisza, jakby chopak musia przemyle sobie nawet tak proste pytanie. Nie wiem, panie. Nie wiesz? Nawer zapa chopaka za wosy. Jak to, nie wiesz? Nie wiem... nie wiem, co to szpieg, panie. Kto na sali parskn miechem, krtkim, nerwowym, zduszonym zaraz. To kto bez honoru i godnoci. Czy wiesz, co to honor, chopcze? Nawer spokojnie czeka na odpowied. Nie kama, panie... I by dobrym dla innych...

Dobrze. Nie kama. Powiesz mi wic, co tu robie? Sformuowanie odpowiedzi zajo winiowi kilka uderze serca. Przez chwil wygldao na to, e prbuje si wyszarpn z rk przybocznych, wreszcie skin tylko gow w stron wyszytych na paszczu dwch szstek. Ja teraz jestem onierzem, panie... Mj oddzia szed do was, to i ja szedem. Szum i zaraz cisza, kilku onierzy Grskiej Stray poruszyo si. Kenneth tylko spojrza na dziesitnikw i kompania znw staa jak na defiladzie. onierzem? Siostrzeniec tahga umiechn si zachcajco. I kazali ci tu przyj? Nie, panie. Sam przyszedem. A czy wiesz, e za skradanie si pod zamkiem, za przepatrywanie murw, kar jest mier? Chopak szarpn si, zesztywnia. Nie, panie... ja... Cicho! Jeli nosisz paszcz imperialnej armii i ukrywasz si noc pod twierdz w innym kraju, to nie pomog ci wykrty. Kar za to jest zamurowanie ywcem w lochu i zostawienie ci tam, dopki nie umrzesz z godu. To surowa kara, lecz sprawiedliwa. Szpieg to najgorszy otr. Kto, kto skrada si w nocy, eby wbi ci n w plecy. Rozumiesz, chopcze? Chopak z namysem skin gow. To tak jak bandyta, panie? Tym razem miech rozleg si w kilku miejscach sali. Kenneth patrzy i nie rozumia. Chopak, nawet jeli nie by chroniony przez miejscowe zwyczaje, z kadym zdaniem zyskiwa sympati zgromadzonych. Budzi co najwyej lito, nie gniew. Porucznik przenis wzrok na stojcego z boku kapana, ten sta i kiwa gow zadowolony, jakby wszystko szo po jego myli. O co w tym wszystkim chodzio? Zrozumia, gdy Nawer odezwa si po chwili. Wierz ci. Poklepa chopaka po policzku, gestem, jakim klepie si po gowie zdolnego psa. Wierz i dlatego postaram si, eby nie zosta ukarany, a nawet ka odprowadzi do domu. Ale musisz udowodni mi, e mwisz prawd, e nikt nie kaza ci tu przyj, a ten paszcz to tylko przebranie. Zdejmij go, napluj i naszczaj na niego, ebym wiedzia, e nie jeste szpiegiem. Stojcy w szyku stranicy szarpnli si, zamali lini, kilku signo po bro. Kompania!!! Baczno!!! Kenneth zdy to rykn, zanim doszo do tragedii. Rwnaj! Posuchali, cho kilku z wahaniem, wrcili na miejsca, wyprostowali si. Kenneth spojrza najpierw na Nawera, potem na ju szeroko umiechajcego si kapana i z najwyszym trudem spojrza na hrabin. Nie mia wtpliwoci, kto tu teraz dowodzi. Przekn lin, niemal proszcym gestem musn rkoje miecza. Przez chwil mia wraenie, e w jej oczach zagocio wspczucie. Potem pokrcia gow. Nie.

Nie. Odwrci si do niej plecami. Przed dwudziestu laty sma Kompania Czwartego Puku Grskiej Stray stracia dwa swoje paszcze w starciu z band weklawskich zbjcw. Po prostu dwch onierzy zgubio plecaki. Kto z bandytw musia je odnale. Gdy wreszcie wytropiono band, okazao si, e zbje wrzucili paszcze do dou, ktrego uywali zamiast wychodka. Nie byy im do niczego potrzebne. Kompani najpierw oddano pod sd, ca, potem j rozwizano, a onierzy przydzielono do innych oddziaw, gdzie przez dugi czas traktowano ich jak wyrzutkw. Od tej pory Czwarty Puk nie mia kompanii o numerze osiem. Do pewnych rzeczy w Grskiej Stray podchodzono nad wyraz powanie. Kenneth wiedzia, e jeli chopak zrobi to, do czego namawia go Nawer, jego oddzia rwnie przestanie istnie. W takich sprawach nie byo okolicznoci agodzcych. Gdy wstpowa do Stray, dowodzcy kompani oficer narzuci mu na ramiona bia wtedy jeszcze pacht i powiedzia: No go z dum, dbaj, ceruj i nigdy nie pozwl, by kto go pohabi. On czyni ci stranikiem. Nadal pamita t scen. onierze mogli nie zakada paszczy, czasem demonstracyjnie, czasem dla wygody, ale prawd byo, e dla Grskiej Stray ten kawaek grubo tkanej, biaej materii by symbolem statusu, oznak przynalenoci do bitnych, zawzitych oddziaw grskiej piechoty, o ktrej powiadano, e w walce nie ustpuje samej cesarskiej gwardii. Bya to ich jedyna regulaminowa cz umundurowania, znak i symbol rozpoznawczy. Zamiast sztandarw i chorgwi, zamiast lardoss, drewnianego drzewca z symbolem puku umocowanym na szczycie, Grska Stra nosia swoje paszcze. Kenneth nigdy nie sysza o przypadku, eby jaki stranik sprzeda swj paszcz albo zostawi go na polu bitwy, na up dla wroga. Prawo do jego posiadania przysugiwao im od chwili wstpienia do Stray a do mierci, gdy chowano ich w nim w ziemi. I nie miao znaczenia, e to akurat okrycie zostao podarowane komu spoza oddziau. Nadal by na nim numer kompanii, dwie wyszyte czarn nici szstki. Nie powinni pozwoli, aby kto go zhabi. I jednoczenie nie mogli nic zrobi. Kapan patrzy mu w oczy i umiecha si. Nawer kontynuowa: No, chopcze. Jestem twoim przyjacielem i naprawd chc ci pomc. Poka mi tylko, e to zwyka szmata, ktr zaoye dla ochrony przed chodem. Nie martw si, dostaniesz nowy paszcz, lepszy, cieplejszy. Tylko zdejmij ten, napluj i naszczaj na niego, ebym wiedzia, e nie jeste szpiegiem. Wizie szarpn si, skrzywi paczliwie. Milcza. Wreszcie powoli pokrci gow. Uderzenie zabrzmiao, jakby kto rzuci pat misa na desk. Bandyta tym razem zada cios otwart doni, bolesny i upokarzajcy. Nie bd czeka do rana! Warkn. Poka mi, e nie jeste szpiegiem, albo umrzesz. Ju! Pucie go. Przyboczni odstpili, chopak zachwia si, przez chwil wygldao na to, e si

przewrci. Kenneth zrobi krok w jego stron. Poruczniku... szept, nie, syk hrabiny by jak ostrze wbijajce si w podstaw czaszki. Wiedzia, o co chodzi, o ponc granic, zniszczone miasta, zrwnane z ziemi wioski, o krew, trupy, zy. O to chodzio. Jeli dadz si sprowokowa, jeli wycign bro, bandyci Nawera wpadn do sali i zacznie si rze. Rozmowy zostan bezpowrotnie zerwane. Moe sam tahg przypaci to yciem, a jego siostrzeniec zasidzie na tronie. A potem bitewny kult Setrena Byka przydusi wszystkich elazn pici i poprowadzi ich na wschd. To dlatego kapan nie spuszcza z niego wzroku. Tu chodzio o co wicej ni los jednej kompanii. Jednak i tak nie byo mu lej. Przenis wzrok na swoich onierzy. Stali nieco w gbi sali, dookoa nich byo pusto. Niespena czterdziestu stranikw w niekompletnym uzbrojeniu, blade twarze, zacinite pici, donie cice do rkojeci mieczy, szabel i toporw. I spojrzenia, ktrymi go obrzucali, intensywne w gniewie, czekajce na rozkaz. O krok od zamania posuszestwa. Ruszy naprzd, w d, po schodach, w ich stron. Gdy zrobi pierwszy krok, twarz kapana wybucha radoci, a usta otworzyy si do krzyku. Hrabina zerwaa si na nogi, przewracajc krzeso. Zignorowa to. Min zaskoczonego Nawera i nie ogldajc si na chopaka, podszed do onierzy. Zaj miejsce na przodzie, w pierwszej dziesitce. Panie poruczniku... stranik po jego prawej nawet nie drgn, ale gos mia taki, jakby kto zaciska mu rce na gardle. Co robimy? Stoimy, Warw. Rozkazy poselstwa. Ale... Stoimy wycedzi przez zby. Ani drgnij. Kolejne uderzenie cisno winiem w ty. Nawer podszed i zapa go za wosy, nie pozwalajc upa, cign jego gow w d i potnym uderzeniem kolana w twarz posa na posadzk. Krew trysna z ust i nosa winia, plamic przyszarza biel paszcza. Chopak krzykn, zadawi si szlochem. Kopniak w przepon pozbawi go tchu. Nie mam caej nocy, mierdzielu. Nie chce mi si sta tu i zmusza ci do powiedzenia prawdy. Musz mie pewno. Nawer nachyli si lekko, przydeptujc nadgarstek lecego. W ciszy, ktra panowaa w sali, wyranie sycha byo chrzst koci. A ty nie okazujesz mi szacunku. Niedobrze. Bd ci go musia nauczy. Skin gow do jednego z przybocznych, a ten natychmiast poda mu cikie, bojowe rkawice z kolczej siatki, wzmocnione na grzbietach doni i kykciach stalowymi pytkami. Chopak patrzy niczym zahipnotyzowany, jak Nawer zakada je, dopina paski, porusza palcami. Wizie zamkn na chwil oczy, a gdy je otworzy, jego spojrzenie, po raz pierwszy, ogarno stojcych w rwnych szeregach onierzy. Otworzy usta... Nie. Mody bandyta zapa go za ubranie na piersi i jednym szarpniciem postawi na nogi. Oni ci nie pomog. Nie s twoimi przyjacimi. Nie uwaaj ci za onierza, tylko za gupka, ktremu z litoci podarowali stary paszcz. Patrz na mnie! Rozumiesz? Jeste dla nich

niczym! Zrzu t szmat i plu na ni, to uwierz, e jeste tylko gupkiem, ktry znalaz si w zym miejscu. Ju! Przysun chopcu zacinit pi pod nos. Kenneth widzia ju, co cios rki w takiej rkawicy moe zrobi z twarzy. Odwrci wzrok. Uderzenie zabrzmiao obrzydliwie, misicie i mokro. I zaraz po nim rozleg si odgos padajcego ciaa i guche, zwierzce ni to kanie, ni skomlenie. Odgos krokw, kopniak, szarpnicie, dwik rozdzieranego materiau i dwa, nie, trzy szybkie ciosy, puste i dudnice, takie, ktre towarzysz amaniu eber. Szloch, zdawiony kolejnym uderzeniem, co, co musiao by lekcewacym, niemal obelywym policzkiem, ale policzkiem zadanym doni w kolczej rkawicy, takim, ktry zdziera skr z twarzy, zamieniajc j w krwawy placek. Krzyk, krtki krzyk i straszny, bulgotliwy odgos, jaki wydaje kto, komu gardo miady stalowy ucisk. Szarpniecie. Uderzenie. Upadek. kanie. Kopniak. Kenneth zamkn oczy, jego wiat skurczy si, zwin do punktu, w ktrym such staje si najwaniejszym ze zmysw. aowa, e nie moe zamkn rwnie uszu, zatka ich palcami, odci si od sali i tego, co si na niej dziao. By onierzem. Walczy i zabija. Widzia te wykonywane w majestacie prawa egzekucje, wicej, sam nieraz chwyta i dostarcza przed sd zbjcw, ktrych pniej cinano, wiartowano lub wieszano na hakach. To tutaj byo, przez chwil szuka odpowiedniego sowa, zwykym bestialstwem. No ju... Nawer odezwa si po duszej chwili, dyszc ciko. No ju, chopcze... zrb to... zdejmij go i napluj... to nic, e z krwi. Tylko napluj i pjdziesz do domu... No ju... Kenneth otworzy oczy. Powid spojrzeniem po sali, wszyscy siedzieli jak sparaliowani, gapic si na krwawe przedstawienie. Jaka kobieta tulia si do ramienia ma, kto by tak blady, jakby mia zaraz zwymiotowa. Na wikszoci twarzy malowa si niesmak i obrzydzenie. Nawet jeli wszyscy wiedzieli, o co toczy si gra, a na dodatek nie lubili Meekhaczykw, bandyta w zbroi masakrujcy bezbronnego dzieciaka nie wzbudza ich sympatii. Rozlego si kolejne misiste uderzenie. Poczu ruch z boku i z tyu. Jeszcze chwila, a jego ludzie rzuc si do przodu. Kompania! rykn tak, e wtulona w ma kobieta podskoczya. Baczno!!! Nie patrzy na nich, ale wyczu wahanie, niepewno, pierwszy krok do buntu. Kompania! Do oddania honoru! Gotuj! Szereg wyrwna si, wypry. Kompania! Na lewo patrz! Salut! Hukn praw pici o pier i odszuka wzrokiem chopaka. Chcia mu spojrze w oczy, chcia... przeprosi, ale krwawa miazga, w ktr zamienio si oblicze winia, w ogle nie przypominaa ju ludzkiej twarzy. Mimo wszystko chopak musia go usysze. Nagle dzikim szarpniciem uwolni si z uchwytu Nawera i stan prawie prosto. Jego prawa do, zacinita w pi, dotkna

zakrwawionego paszcza. Salutowa. S rzeczy, ktre ami nawet najtwardszych onierzy. W nastpnej chwili rozleg si zgrzyt wyciganego ostrza i chopak zgi si wp, ze sztyletem wbitym w brzuch. Krzykn krtko, strasznie, i powoli osun si na kolana, zelizgujc z klingi. Nawer TaKlaw wyzywajco powid wzrokiem po sali i niespiesznym, teatralnym ruchem wytar bro o koszul winia. Pochyli si jeszcze i splun na wyhaftowane na przodzie dwie szstki, a potem jednym ruchem zerwa z chopaka paszcz i lekcewaco zarzuci go sobie na rami. Mj ko bdzie mia dobry pled na zimne noce. Wyprostowa si ze sztucznym umiechem, patrzc na porucznika. A on chyba jednak myla, e jest onierzem. A przecie prosiem... Przerwa mu odgos odsuwanego krzesa. Nawerze TaKlaw gos tahga nis si po sali, mimo e wadca zdawa si szepta. Wycigne bro w mojej obecnoci, bez adnego powodu. Zabierzesz swoich ludzi i opucicie zamek, zanim wstanie soce. Nie wemiecie nic ponad to, co przynielicie, i nie wrcicie tu przez rok, bez wzgldu na to, jaki los napotkacie na swej drodze. Pod kar mierci. Natychmiast. Mody bandyta wykona drwicy ukon w stron tahga. Oczywicie, wuju. I tak miaem ju wyjeda. Za trzy dni w Gavenle ma odby si doroczny targ, uczty, tace, zabawa. Bdzie weselej ni tu, gdzie troch krwi na paszczu powoduje u niektrych mdoci wykrzywi si tym razem bez udawania, paskudnym, okrutnym umiechem. Mam nadziej, e niektrych z was spotkam jeszcze kiedy... W grach. Ruszy do wyjcia, cignc paszcz po ziemi i nie spuszczajc wzroku z onierzy. Przyboczni ruszyli za nim. Wyszli w cakowitej ciszy. Kapan swoim zwyczajem gdzie znik. Kenneth podszed do chopaka pierwszy. Za nim reszta kompanii. Od razu wida byo, e rana jest miertelna. Ostrze weszo poniej ppka i rozpruo brzuch prawie do mostka. Mimo wszystko y jeszcze, krtkimi, chrapliwymi haustami zasysajc powietrze. Porucznik uklk obok, bogowie wybaczcie mi, pomyla, nawet nie wiem, jak on ma na imi. Dzielnie si spisae szepn wreszcie. Wok zgromadzili si jego ludzie. Niemal ich nie dostrzega. Delikatnie dotkn twarzy umierajcego, kto cign swj paszcz i mu go poda. Kenneth wsun zwinity materia chopakowi pod gow. Jeste prawdziwym onierzem, may. Najprawdziwszym stranikiem. Wsta, przepchn si przez onierzy i wszed na podwyszenie. Stan przy stole tahga. Prosz mi powiedzie, hrabino, czy bdziemy mieli pokj? Tak, poruczniku. Podpiszemy stosowne umowy zdoaa mu spojrze w twarz i zaskoczy. Nie spodziewa si ez.

To dobrze. Tangu, czy poselstwo dostanie odpowiedni eskort na drog powrotn? Oczywicie. Chcecie ju wraca? Miaem rozkaz, eby doprowadzi delegacj tutaj. Wykonaem go. Jeden z moich ludzi... z moich onierzy powinien zosta jak najszybciej pochowany w domu. Przynajmniej tyle mu jestem winien. Przynajmniej tyle jest mu winne Imperium. Odwraca si, gdy hrabina poruszya si gwatownie. Poruczniku, ja... Napisz raport, w ktrym przedstawi dokadnie ca spraw wyszeptaa, przekna lin i dodaa goniej wszystkie... okolicznoci. To nie musi si le skoczy. Paska kompania... Moja kompania to moja sprawa, hrabino. On skatowa tego dzieciaka, a potem naplu na nasz paszcz i wyszed std ywy, zabierajc go ze sob. Co by zrobi tahgu, gdyby nie by twoim siostrzecem? Urwabym mu eb, straniku. Za hab, jak cign na mj dom zderzyli si wzrokiem. Kenneth nie spodziewa si znale w twarzy wadcy Wyndekann ponurego, pierwotnego w swojej gbi poczucia sprawiedliwoci. Obiecaem jego matce... wyszepta. Czy jego krew zostanie midzy nami? Zaskoczenie. Oczy Aeryssa zrobiy si bardzo zimne. Obiecaem, e nie wystpi przeciw niemu, nie, e bd go chroni na kadym kroku. Zwaszcza gdy prbuje mi wydrze tron spod tyka... On ma trzystu ludzi doda po chwili. Wiem. Porucznik skin gow i zszed do swoich onierzy. Musieli si spieszy. *** Zebrali si w kwaterze. Ciao chopaka zabrali ze sob i nikt nie prbowa ich powstrzyma. Gdy wychodzili z sali gwnej, towarzyszya im cisza. I wstyd. Znak kompanii zosta zhabiony, a czowiek, ktry to zrobi, y i mia si dobrze. Po powrocie do koszar zostan osdzeni i najpewniej rozwizani. Szsta Kompania przestanie istnie. Kenneth stan porodku najwikszego pomieszczenia i obserwowa, jak jego ludzie si krztaj. Podnosili bro, zakadali zbroje, pakowali zapasy na drog. Nikt nie patrzy mu w oczy. Nikt w ogle na niego nie patrzy. Tchrz. To sowo wisiao w powietrzu, lepio si do cian, wypeniao przestrze. Nikt go gono nie powiedzia, ale... Zacisn pici i wtedy wyczu ruch. Andan. Krpy dziesitnik szed ku niemu powoli, nie siga po bro, lecz nie musia. Wystarczyo, e powie to, co wikszo mylaa. Panie poruczniku... Varhenn podszed do niego pierwszy. My wiemy. Co wiecie, dziesitniku? wychrypia. e nie dao si inaczej. e ten bandyta chcia nas... pana sprowokowa, a gdybymy wycignli bro, polaaby si krew. Oni na to czekali, ci za drzwiami. e byaby z tego wojna, a nikt nie chce wojny na zachodniej granicy. Nie teraz. I wiemy, e to pan zapaci

najwicej za to, co si stao. Pan nas nie docenia, niech pan tego nie robi. Ale nie jest nam przez to lej dokoczy cicho. Gdy podoficer zaczyna mwi, wikszo onierzy znieruchomiaa. Po chwili zaczli si rusza jakby szybciej i Kenneth wyowi kilka przypadkowych spojrze. Cholerny Velergorf, wszyscy wiedzieli, co? Dziesitnik by wart swojej wagi w zocie. Dobra! warkn. A teraz sta i sucha, co wasz porucznik ma do powiedzenia! Gdy skoczy i zada pytanie, trzydziestu dziewiciu mczyzn wyprostowao si i zasalutowao jak jeden m. *** Biegli szybkim truchtem, gsiego, ciek tak wsk, e dwch ludzi nie zdoaoby si na niej wymin. Stary szlak przemytnikw i bandytw skraca im drog o cay dzie. Zeszoroczny nieg skrzypia pod nogami, wczepione w skay drzewa pochylay si nad przemykajc jak gromada duchw kompani. Nie byo sycha adnych dwikw poza rytmicznymi oddechami i cichym pobrzkiwaniem ekwipunku. Gdyby kto ich z daleka zobaczy, nie wiedziaby, czy spotka na drodze ludzi, czy zjawy. Grska Stra staraa si pozna wszystkie drogi w grach, nie tylko te na terytorium Imperium, lecz take lece po drugiej stronie granicy. To si zawsze opacao. Musieli dotrze do Gewenah przed band Nawera, a on wanie tam zmierza. Sam zapowiedzia, e za trzy dni bdzie na targu w Gavenle, miecie lecym na poudnie od Rogu. W linii prostej zamek i Gavenle dzieli dystans okoo czterdziestu mil, w grach, nawet dla wyszkolonego, wypocztego oddziau, to dwa dni intensywnego marszu. Banda musiaa przeci dolin Gewenah, najpewniej kierujc si wprost do prowadzcego na poudnie aobnego Przejcia. Zreszt aobne Przejcie byo jedyn drog, ktr tak liczna grupa moga przeby. Pozostae szlaki przypominay ten, ktrym wanie biegli byy to wskie, wyryte w skale cieki, ktrymi bandyci wdrowaliby kilka dni. Zwaszcza cignc ze sob konie i dziesi wozw, o czym Kenneth dowiedzia si, rzucajc kilka monet stajennemu. Majc trzystu ludzi i wiedzc, e w dolinie nie ma zbyt wiele wojska, Nawer TaKlaw mg nie obawia si zbrojnego oporu. Przecicie samego Rogu zajoby mu zapewne mniej ni dwie godziny, by moe zdyby jeszcze po drodze podpali kilka chaup albo, jeli szczcie by mu sprzyjao, zupi jakich pechowych kupcw. Tak budowa swoj legend, ktra przysparzaa mu sympatykw i cigaa ochotnikw do bandy. Oto mody, wygnany arystokrata rzuca w zamku tahga wyzwanie Grskiej Stray, a gdy tchrzliwe pachoki Imperium nie odpowiadaj, wpada zbrojnie w jego granice, upi, pali i zaraz wituje na wielkim festynie. Tak opowie ludzie Nawera przynios do Gavenle, i taka pjdzie w wiat. Nie bdzie tam sowa o biednym dzieciaku zakatowanym na mier i obietnicy wuja, chronicej gow bandyty. Kenneth obejrza si przez rami, na nosze, na ktrych leao ciao owinite w wojskowy

paszcz. Zabrali je ze sob. Pewne sprawy s wane. *** Burmistrza Arberden obudzio stukanie do drzwi. Zerwa si natychmiast z oa. W tych czasach to nie by dobry znak. Jeli sucy budzi go na dwie godziny przed witem, co musiao si sta. Wej. Suga wsun si do sypialni na palcach. Panie, przyby oficer. Jaki oficer? Stranik. Z tej kompanii, ktra posza do Wyndekann... A ugiy si pod nim nogi. Poselstwo. Nieudane rozmowy. Wojna. Wprowad go, natychmiast! I polij kogo do rajcw. Budzi ich i przysa do mnie. Suga znik za drzwiami, niemal zderzajc si z wchodzcym onierzem. Pamita go, rudy, z krtk brod. Maomwny. Co z posami? zapyta burmistrz, zanim stranik przekroczy prg. Zdrowi i cali w gosie przybysza dao si sysze bezbrzene zmczenie. Bdzie pokj i handel. Nie wojna. Przynajmniej na to si zanosio, gdy po pnocy opuszczalimy zamek. Chwil zajo mu zrozumienie ostatniego zdania. Po pnocy? Cztery godziny temu? Przebyli dwadziecia mil noc, w grach, w cztery godziny? Kim s ci onierze? I co ich tak gnao? Otworzy usta, eby zapyta. Nawer TaKlaw tu idzie. Z ca swoj band uprzedzi go oficer. Gdy to mwi, w gosie pojawi mu si jaki dziwny ton. Rodzaj mrocznej beznamitnoci. Urzdnik spojrza mu w oczy. Pani askawa! Kto jeszcze dzisiaj umrze. Powiedz mi porucznik cakowicie pomin zwrot grzecznociowy, ale burmistrz za nic w wiecie nie zwrciby mu na to uwagi. Czy Stary W ju rykn? Na aobnym Przejciu? Gdzie tam. Szlak cigle zbyt niebezpieczny, wic posaem ju po czarownika, eby go otrzepa, choby i przyszo zotem zapaci. Bez kupcw z poudnia tylko tracimy... Gdzie wasze trbity? W piwnicy. Myli pan, poruczniku, e nie prbowalimy sami? Przykry si tak, e ani drgnie. A prbowalicie to zrobi o wicie? Oficer wykrzywi usta w dziwnym grymasie. I jeszcze jedno, gdzie mieszka dzieciak, dotknity przez Pani Losu? Jasne wosy, na oko trzynacie lat. Gupi Nosah? Same z nim kopoty, znikn wczoraj i...

Zgrzyt ostrza i nagy ucisk pod szyj. Gownia miecza widziana z tej perspektywy wydawaa si nieskoczenie duga. Wzrok burmistrza, wdrujcy wzdu ostrza, musia w kocu napotka oczy onierza. Na gardle zacisna mu si lodowata obroa. Nie pytaem o twoj opini, burmistrzu, tylko gdzie mieszka jego matka. A gdy mi ju to powiesz, ogosisz alarm i podwoisz strae na murach. I wydasz mi wszystkie trbity, z wyjtkiem jednej. A potem zrobisz, co ci ka. Pospiesz si. Urzdnik przekn lin i skin gow. *** Zobaczyli ich tu przed witem. Soce rowio ju widnokrg, na wschodzie szczyty gr wgryzay si czarnymi zbami w janiejce niebo. Byo zimno, z ust ludzi i zwierzt unosia si para. Czekali ukryci na zachodnim kracu przeczy, przed sob mieli pikny widok na aobne Przejcie. Kenneth wiedzia, skd wzia si ta nazwa. adna inna przecz w grach nie pochona tylu ofiar. Biega ni odlega teraz o trzysta jardw imperialna droga, szeroki na dwadziecia stp trakt z gadkich, rwno osadzonych kamieni. Drog ju oczyszczono ze niegu, co byo znakiem, e kupcy od jakiego czasu podejmowali ryzyko podry pod przyczajonym na Starym Wole niebezpieczestwem. C, ten, kto mia odwag wdrowa w takich warunkach, mg narzuci swoj cen na kady towar. Cho trzeba desperata lub szaleca, eby teraz wjeda na szlak. Jego wschodnia strona, szerokie i wysokie zbocze, byo wprost stworzone dla lawin. Wznosio si z pocztku agodnie, by nagle ostro ruszy w gr i skoczy wysok cian, przypominajc ksztatem byczy kb. Dlatego miejsce to nazywano Starym Woem. Tutejsi mwili, e gdy Stary W zaryczy, czyli potn lawin zrzuci zimow okryw, droga na poudnie staje otworem. Czsto jednak W spnia si z rykiem, a wtedy kupcy, zwaszcza przewocy atwo psujce si towary, takie jak maso czy ryby, zaczynali ryzykowa. Wielu z nich odnajdywano, dopiero gdy stopnia nieg. Czasem prbowano zrzuci lawin, dmc w trbity, dugie na pitnacie, dwadziecia stp drewniane tuby, ktrych uywano w grach do przekazywania prostych informacji na due odlegoci. Gdy to nie pomagao, zainteresowanym kupcom pozostawao tylko wynaj czarodzieja, kogo wadajcego ciek Ziemi, Wody lub Lodu, eby zmusi Wou do ryknicia. Otwarcie szlakw handlowych byo warte kadych pienidzy. Cho czasami wydawao si, e natura umylnie kpi sobie z ludzi, dokonujc niemoliwych sztuczek. Teraz te nie wiadomo byo, jakim cudem wielookciowa warstwa niegu, gromadzca si przez ca zim, trzymaa si jeszcze na skale. Porucznik patrzy na zbliajc si kolumn. Trzystu ludzi, moe nawet wicej, co najmniej trzydziestu konnych, dosiadajcych silnych, wytrzymaych grskich kucw, do tego dziesi lekkich wozw. Wiedzia, e go nie widz, owinity w szary paszcz, ukryty w

cieniu, nie wyrnia si z ta, podobnie jak reszta Szstej Kompanii. Spojrza na pnoc, w miejsce, skd nadchodzia banda, ciemno witu rozpraszaa tam una dwch poarw. Niezbyt duych. By moe dopala si jaki pasterski szaas albo stojca samotnie zagroda. Najwyraniej Nawer nie mg si powstrzyma od zaznaczenia swojej obecnoci. Kenneth przenis wzrok na prawo, gdzie ukryte w zagbieniach terenu, zamaskowane gaziami, leay trbity. Dugo naradza si z dziesitnikami, gdzie ktr skierowa i kiedy zacz gra. Od tego zaleao ich ycie. I oczywicie od tego, czy lawina zejdzie tak, jak przewidywali, lekko po skosie, wpadajc w rynn, rodkiem ktrej biega droga, a nie skieruje caego swojego impetu na wprost. Nie byo jednak innego miejsca, skd daoby si skutecznie zad w trbity, wic musieli liczy na szczcie. Spojrza na wschd, gdzie lada chwila soce miao wyjrze zza gr. To by odpowiedni moment, pora dnia, gdy szczyty najczciej zrzucay zalegajcy na zboczach nieg. Godzina grzmotw, tak niekiedy mwiono na pierwsz godzin po wicie, cho mao kto kojarzy jeszcze t nazw z lawinami. To by czas, gdy temperatura powietrza rosa z minuty na minut, gdy mrz, czsto towarzyszcy wiosennym nocom, niemal w kilka chwil ustpowa ciepym promieniom soca. Tafle lodu skuwajce kaue topniay w oczach, zmarznita ziemia zamieniaa si w boto. Rozmarza rwnie gruby na wiele stp paszcz sprasowanego niegu, zalegajcy grskie szczyty. Kennethowi pokaza to kiedy jeden z kapitanw, z ktrym suy. Zaprowadzi go na strome zbocze i kaza patrze. Warstwa niegu urywaa si tam jak noem uci, a w miejscu, gdzie niedawno cz pokrywy odpada i runa, widzia wyranie nag ziemi, zamarznit i pokryt zk traw oraz szronem. I nagle, w kwadrans po wzejciu soca, ziemia zacza taja, szron znik, a spod sprasowanego niegu zaczy wypywa strumyki wody. To ciar niegu powoduje, e spd si topi wyjani szeptem kapitan. Lecz przez ca noc woda nie moga si wydosta, bo blokowa j mrz. Teraz pynie, a cae zbocze jest w tej chwili liskie, jakby kto posmarowa je masem. Wystarczy pierdn, a wszystko runie. Za godzin soce wysuszy ziemi, a wikszo uwizionej pod niegiem wody wydostanie si, i wtedy bdzie bezpieczniej. Przynajmniej do nastpnego witu. Pamitaj, nigdy nie wprowadzaj swoich ludzi w takie miejsca, gdy soce wstaje po mronej nocy. A jak nie bdziesz mia pewnoci, to patrz na psy. One zawsze wiedz. Porucznik umiechn si, syszc ciche skomlenie. Psy wiedziay. Czuy, e to miejsce jest niebezpieczne. To by dobry czas na zasadzk. Konie bandytw take co czuy. Gdy oddzia zbliy si do przeczy, te na czele zastrzygy uszami, zaczy parska i boczy si. Grupa stana. Kenneth czeka, nagle nad dolin rozleg si gboki, dudnicy dwik. Sygna trbity grajcej na alarm. Burmistrz zrobi, co do niego naleao. Porucznik spojrza w stron miasta, tak jak wikszo ludzi Nawera. Soce wanie wzeszo i Arberden, mimo e odlege o cztery mile, byo widoczne jak na doni. Kenneth dostrzeg ruch na murach, otwierajc si bram i wychodzcych z niej

ludzi. Burmistrz musia postawi na nogi wszystkich pachokw miejskich i poow mieszkacw, ale wyaniajca si z bramy kolumna wygldaa imponujco. Oficer patrzy, czekajc na ostatni element przedstawienia. Tak jak nakaza, nagle na czele wychodzcego z miasta faszywego oddziau pojawi si drg z czerwonym punktem. Umiechn si bez wesooci. Wszystko sprowadzao si do odlegoci i sztuczek oraz do przekonania Nawera o wasnej wanoci. Lardoss z czerwonym niedwiedziem stojcym na tylnych apach by symbolem Pitego Puku Piechoty, dla modego bandyty powinno wic by jasne, e Imperium zastawio na niego puapk, ktrej unikn, omijajc miasto, lecz teraz maszerujca szybkim tempem cika piechota w cigu godziny dopadnie go na przeczy. Z tej odlegoci nie mg dostrzec, e to wojsko to gromada przeraonych kupcw i rzemielnikw, a lardoss to kawaek pomalowanego na czerwono drewna. Na dole powstao zamieszanie, stojca w lunym szyku kolumna zafalowaa, kilku ludzi prbowao wyrwa si do przodu. Porzdek narzucono szybko i brutalnie, pazujc panikarzy i spdzajc ich na miejsce. Porucznik przez chwil podziwia sprawno przywdcy bandytw. Ludzi uspokojono, koniom zawizano oczy, z wozw zaczto wyrzuca adunek, najpewniej, eby mogy jecha szybciej. W par minut caa grupa bya gotowa do wejcia na przecz. To by przykad dobrej roboty, ktrej nie powstydziaby si adna kompania Grskiej Stray. Nic dziwnego, e Nawer TaKlaw tak dugo wodzi wszystkich za nos. Ze zwykej bandy uczyni zdyscyplinowany i sprawny oddzia. I ten oddzia wanie wyruszy po mier. Bandyci wjechali na przecz w cakowitej ciszy. Nienaturalnej ciszy, stwierdzi po chwili Kenneth. Z tej odlegoci stranicy powinni przynajmniej sysze odgos koskich kopyt na kamieniach, jaki szczk elaza, skrzypienie osi wozw. Odszuka wzrokiem dziesitnikw, Bergh pierwszy podnis praw do do gry i wymownie poruszy palcami. Magia. Najpewniej z band by kapan, w zamku pokaza ju, e lubi sztuczki z dwikiem. Teraz jednak nie na wiele miao mu si to przyda. Zamierzali czeka do chwili, gdy kolumna znajdzie si w poowie przeczy, lecz zanim przebya trzeci cz drogi, psy stranikw zaczy szale. Skomlay, popiskiway i z podkulonymi ogonami prboway wyrwa si swoim przewodnikom i uciec. Jeszcze chwila, a zamieszanie na zachodnim zboczu zwrci uwag tych na drodze. Kenneth wsta i unis do, momentalnie szesnastu ludzi poderwao si z ziemi i dopado instrumentw. Po dwch na kad trbit, jeden z przodu, drugi z tyu. Ci ostatni nabrali powietrza i nagle nad przecz ponis si potny, gboki, przypominajcy zawodzenie byka w rui ryk. I o to chodzio, to mia by dwik o sile gromu, zdolny ruszy z posad cae grskie zbocze. Psy przerway skomlenie i najpierw rozszczekay si na cae gardo, a potem, jeden za drugim, zaczy wy. May podarunek od losu. Kolumna na drodze zatrzymaa si natychmiast. Przez kilka uderze serca wszystko

zastygo w bezruchu, jakby bandyci nie dowierzali wasnym oczom i uszom. Potem do wszystkich dotaro, co si dzieje, bo nagle konni spili wierzchowce i pogalopowali na spotkanie stranikw. Kenneth spokojnie unis do oka kusz, wycelowa. Jedcy mieli do przebycia trzysta jardw po nierwnym, kamienistym i wznoszcym si terenie. Nie wiadomo byo, czy bardziej szaruj na wroga, czy staraj si uciec z zagroonego miejsca. Zreszt ci na drodze te nie czekali na wynik starcia. Piesi rzucili si w stron doliny, wonice po kilku nieudanych prbach zawrcenia pojazdw zeskakiwali z kozw i ruszali za nimi. Dmcy w trbity wzili drugi oddech i w grzbiet Starego Wou uderzya kolejna fala dwiku. Porucznik przycisn mocniej oe do policzka. No dalej, prosi w mylach. Rusz si sukinsynu. Nacisn spust. Bet trafi najbliszego kuca w pier, zwierz kwikno, potkno si i upado, jakby kto podci mu przednie nogi. Przetoczyo si przez grzbiet, przygniatajc jedca i, co byo niemal niemoliwe, zaraz wstao. Bandyta wysadzony z sioda lea nieruchomo, a kuc unis eb w gr i wyda z siebie najbardziej przejmujce, pene blu i skargi renie, jakie Kenneth w yciu sysza. I by moe to ten dwik wreszcie poruszy Starego Wou. Nagle w ziemi uderzya stopa olbrzyma. Tak to wszyscy odczuli, potny wstrzs, a po nim zapada chwila ciszy, a widrowao w uszach. Cwaujce kuce zatrzymay si niemal w miejscu, po czym zaczy szale, wierzgajc i prbujc gry wasnych jedcw. Psy przypady do ziemi, chowajc pod siebie ogony. Dwik trbit urwa si w poowie. By ju niepotrzebny. W si zatrzs. Wysoko, niemal pod samym szczytem, po biaej pokrywie przebiega ciemna linia, szczelina, poszerzajca si z kadym uderzeniem serca. Towarzyszy temu dwik, jakby darto olbrzymi pacht ptna. I nagle, pomidzy jednym a drugim mgnieniem oka, caa wielka, gadka do tej pory poa niegu zmarszczya si, zafalowaa i runa. Nie pdzia rwno, pojawiay si na niej fale, guzy, wybrzuszenia, w gr i na boki tryskay fontanny niegu i lodu, gdzie zaczernia jaki porwany przez niepowstrzyman moc gaz. nieny potwr par w d, zakniony ofiar. Ci na drodze nie mieli najmniejszych szans, nawet gdyby byli konno, nawet gdyby w chwili runicia lawiny ju cwaowali w stron zbawczego wyjcia, dosiadajc najszybszych koni ze stajni samego cesarza. W chwili gdy osigno poziom traktu, czoo lawiny miao okoo pitnastu stp wysokoci i pdzio z prdkoci wystrzelonej strzay. Droga biega wsk rynn pomidzy dwoma wznoszcymi si w gr zboczami i rynna ta podziaaa jak zwenie na rzece, nadajc pdzcej masie niegu kierunek i zwikszajc prdko. Porzucone wozy zostay porwane, jakby byy dziecicymi zabawkami i wci nabierajca pdu bestia runa na uciekajcych. Wszystko przy wtrze ryku rozgniewanego bstwa. Malekie figurki, rozpaczliwie biegnce przed siebie lub prbujce w ostatniej chwili uciec w bok, byy po prostu pochaniane, by na mgnienie oka pojawi si wrd nienej kipieli, a

potem znikn ju na zawsze. To byo tak, jakby ktry z Niemiertelnych, sama Andayya, Pani Lodu, wycigna rk i stara w py wszystko, co znalazo si na jej drodze. Trzystu ludzi w mniej ni trzydzieci uderze serca. Gdy lawina wyrwaa si z przeczy, rzygna nienym tumanem przed siebie i byo po wszystkim. Nikt nie przey. Cisza zapada tak nagle, e Kenneth mia wraenie, i straci such. Zadziaa kierowany odruchami, wieloletnim szkoleniem. Opar kusz o ziemi, pochyli, napi, zaoy bet. Jego ludzie robili to samo. Nikt nie zapomnia o konnych, ktrym udao si uciec z drogi biaej mierci. Pierwsza salwa pooya dziesiciu, spanikowane kuce i trudny teren wyeliminoway jeszcze kilku. Ostatni tuzin wanie dochodzi do siebie, przeamywa groz, paraliujc czonki i odbierajc zdolno mylenia. Porucznik spojrza na najbliszego z nich i wiedzia, e nie bdzie mowy o braniu jecw. To dobrze. Odszuka wzrokiem tego w zielonym paszczu. Nawer wci mia co, co nie naleao do niego. *** Pukownik Akeres Gewanr rozpar si na krzele i zabbni palcami o blat biurka. Przed sob mia dwa dokumenty, raport, zoony na pimie przez dowdc Szstej Kompanii, i prob tego samego oficera skierowan do niego, jako bezporedniego przeoonego. Raport... Cholera. Usiowano nas sprowokowa... rozkaz wydany przez dyplomat pierwszego stopnia..., paszcz z numerem kompanii.... To byo nic, bo potem stao jak byk ... Szybkim, nocnym marszem udalimy si na przecz, zwan aobnym Przejciem..., w kwadrans po wschodzie soca, graniem na trbitach..., ... resztki bandy prboway uciec..., wszyscy zginli..., ... bez strat wasnych. I podpis. Wszystko na jednej karcie, zapenionej rwnym, schludnym pismem. Gewanr podnis wzrok na wypronego jak struna porucznika, regulaminowo usiujcego wywierci wzrokiem dziur w cianie, gdzie na lewo od jego gowy. Nawer TaKlaw? rzuci cicho. Trafiony z kuszy i dobity mieczem. Siostrzeniec Syna Topora? Wadcy Wyndekann? Ten sam. Pukownik wzi gboki oddech, wstrzyma powietrze i powoli je wypuci. Poruczniku lyw-Darawyt, wieci o tym dotary tutaj ju wczoraj wieczorem, przywiezione przez kupcw wracajcych z Rogu. Banda Nawera zniszczona. Nie rozbita i nie zdziesitkowana, tylko zniszczona, starta z powierzchni ziemi, wybita do nogi przez jedn kompani Grskiej Stray. A raczej przez jej cztery dziesitki. A podobno bandytw byo pi setek? Nie wicej ni trzy i p, panie pukowniku. Niewane. Wie ju posza dalej. Zanim kupcy zanios j do ssiednich prowincji, bandytw bdzie tysic, a was tuzin. I podobno osobicie obcie gow Nawerowi TaKlaw,

bo naplu na paszcz Stray. Wiesz, co powinienem teraz zrobi? Pukownik Akeres Gewanr by naprawd zdenerwowany i nie dba o formy grzecznociowe. Nie wiem, panie pukowniku wzrok oficera nie przesun si nawet o cal. Za wybicie bandy, ktra od dwch lat rosa nam coraz wikszym cierniem w boku, powiniene dosta awans i odznaczenie. Ale za zabicie czonka rodu panujcego, nawet z niezbyt przyjaznego krlestwa... Nasi dyplomaci i wikszo wyszych oficerw to arystokracja. Istnieje co takiego jak pukownik zawaha si wiadomo przynalenoci do wsplnej kasty. Oni nie patrz z wdzicznoci na zwykych onierzy zabijajcych kogo ksicej krwi. Najchtniej widzieliby ci zdegradowanego do zwykego stranika i wysanego do najzimniejszej dziury. Rozumiesz? Tak, panie pukowniku. Z drugiej strony, za miesic caa Pnoc bdzie opowiadaa sobie legendy o tej potyczce... Pukownik z wysikiem uspokoi si. eby ten skurczybyk okaza cho cie emocji, skrzywi si lub przekn lin. Wic nie mog pana zdegradowa, nawet o p stopnia, bo to zamie morale caej Grskiej Stray. Na dodatek wraz z kupcami przyszo pismo skierowane osobicie do mnie. Jego autork jest hrabina Isawa-kan-Lawerr, a piecz na licie jest pieczci, ktrej nawet cesarz nie mgby zignorowa. Zyska pan potn przyjacik, poruczniku, lub te uwaa ona, e ma jaki dug do spacenia, bo prosi, by awansowa pana na penego kapitana. Co oczywicie nie wchodzi w gr, lecz moe narazi mnie na gniew Imperialnego Korpusu Dyplomatycznego. Co wic mam zrobi? Porucznik wreszcie si ruszy, opuci wzrok i spojrza mu prosto w oczy. Dowdca Szstego Puku Grskiej Stray zamruga ze zdziwienia. Spodziewa si wszystkiego, tylko nie spokoju i cakowitego opanowania. Sugeruj, eby przychyli si pan do proby Szstej Kompanii. Moi onierze chc w ten sposb kogo uhonorowa. To byby pierwszy przypadek w historii, eby tak krtko istniejca kompania otrzymaa prawo do tego rodzaju wyrnienia. Wasny symbol... Zamiast awansu porucznik przerwa mu, umiechajc si przepraszajco lub degradacji, tylko ten drobiazg. To bdzie nagroda dla kompanii, nie dla mnie, wic nie narazi pana na zatarg z tymi arystokratami wymwi to sowo powoli, jakby co przeuwa. I nikt nie powie, e kompania nie zostaa doceniona. Wszyscy bd zadowoleni, panie pukowniku... Wszyscy? I ty rwnie?, pomyla Akeres Gewanr. Nie powiedzia tego jednak gono. Skin gow, przyoy piecz i podpisa dokument. Gdy tylko mody oficer wyszed, jego dowdca stan przy oknie i zapatrzy si na zgromadzonych na dziedzicu onierzy. Szsta Kompania, cztery dziesitki stranikw, tuzin psw. Jego ludzie... Rozmylania przerwao mu skrzypienie drzwi do sypialni. Wic naprawd zrzuci na nich lawin?

Mylaem, e Szczury wszystko wiedz pierwsze. Pukownik nie odwrci si, zbyt dobrze zna tego wysokiego, szczupego mczyzn, ktry od wielu dni zatruwa mu ycie. Wiemy, lecz zawsze staramy si potwierdza informacje z rnych rde. Ech, ten porucznik to niezwyky mody czowiek. Gdyby zada, mgby by w tej chwili kapitanem. Wybra najlepsze wyjcie dla wszystkich. I nie wyglda na to, eby aowa. Ciche parsknicie zza plecw byo jedyn odpowiedzi. Pomyle, e mieli tylko zabra si z prowincji. Znalelicie, czego szukacie? Nie. Ale jeli gdzie tu jest, znajdziemy. Pukownik Akeres Gewanr wzruszy ramionami. To nie bya jego sprawa. Patrzy, jak Kenneth-lyw-Darawyt wychodzi z budynku i idzie w stron swoich ludzi. Cholera, widzc, jak wstaj na widok Kennetha wiedzia, e teraz to naprawd byli jego ludzie. Porucznik skin gow i onierze jak jeden m zaoyli paszcze. Na kadym numer kompanii, dwie szstki, jedna nieco powyej drugiej, wyszyto krwistoczerwon nici. Grska Stra nie zapomina o swoich.

Krew naszych ojcw

Stwr sun nad ziemi jak wielka jaszczurka, ciemny ksztat wyginajcy si na boki wowymi ruchami, niemal szorujcy brzuchem po niegu. Gdyby kto ujrza go z gry, takie wanie byoby jego pierwsze skojarzenie: olbrzymi gad, mieszkaniec rozpalonego socem Poudnia, ktry przez kaprys losu lub art jakiego bstwa trafi w onieone gry. Tylko ogona mu brakowao i szyj te mia za krtk. Szeroko rozoone na boki apy popychay go do przodu, nadajc cakiem przyzwoit prdko, zwaywszy, e porusza si po terenie, gdzie nie dalej jak wczoraj spad wiey nieg. Poza tym by ranny. Znaczy swj trop nie tylko dziwacznymi ladami, lecz przede wszystkim plamami szkaratu, czarnymi niemal w wietle zachodzcego soca, parujcymi przez chwil na nieskazitelnej bieli rozlegej hali. Jeliby kto przyglda mu si przez chwil, mgby dostrzec, e jego ruchy wcale nie s takie pynne i precyzyjne, jak mogo si wydawa na pierwszy rzut oka. Potyka si co chwil, lewa strona wrzecionowatego ciaa najwyraniej nie chciaa go sucha, pracowaa wolniej od prawej, co kilkanacie krokw musia bra poprawk na swj kurs, co kilkadziesit przewraca si, ryjc bem w mikkim puchu. Szlak jego wdrwki przypomina lad pijanego, zygzakujcy, naznaczony histori aosnych upadkw. Gdyby nie krew, mona by si byo umiechn. Stworzenie dotaro wreszcie do celu swojej wdrwki. Pionowa ciana z lodu, wysoka na sto stp, cigna si ze wschodu na zachd. Zatrzyma si, na kilka chwil zwin w kbek, odpocz. Potem bez najmniejszego ostrzeenia wybi w gr, wczepi w niewidoczne szczeliny, przyklei do lodowca i ruszy powoli na jego grzbiet. W miejscu, gdzie nabiera si, zostaa czerwona, parujca kaua. Dotarcie na szczyt zajo mu kilkadziesit uderze serca, przelizgn si przez krawd i znieruchomia. Panika, ktra gnaa go naprzd przez p dnia, powoli ustpowaa, przeladowcy nie zdoaj wspi si na lodowy mur tak szybko, zyska teraz sporo czasu. Mg zwolni. Lodowiec w tym miejscu marszczy si, burzy szaem skamieniaej rzeki. Garby, wzniesienia, na p przejrzyste, przewietlone szkaratem, znieruchomiae fale, zastyge wiry i szczeliny. Niedawno przetoczya si tu bitwa, wezwano potne moce, orzce ska na rwni

z lodem oraz rzebice przestrze i czas. W trakcie starcia zamarznita woda, ciao stae, odzyskaa na kilka chwil swoj plastyczno, zamieniajc si w pdzc rzek i rozdzielajc walczce armie, by pniej, w mgnieniu oka, ponownie znieruchomie. Ci, ktrzy nie zdyli uciec, zostali pochonici przez lodowiec. Na gbokoci kilku, kilkunastu stp nadal byo wida zastyge w najrniejszych pozach ciaa. Wikszo ofiar stanowili miejscowi, ale rozpoznawa take wasnych wojownikw. mier zrwnaa wszystkich. Wydawao si wtedy, e to desperacki krok miejscowego boga, ci z jego ludzi, ktrzy zostali po pnocnej stronie przeoranego czarami lodowca, nie mieli szans. Zginli co do jednego. Wygldao na to, e tubylcy nie zdoali powstrzyma gniewu Kahaleeh, dziecka ich rozpaczy i blu. Oddali lodowiec i wycofali si na poudnie. Odpowiedzialny za walk garuulee poszed za nimi, ciga i mci, niewiadomy, e cae to zwycistwo byo puapk. To byo co, czego jego panowie nadal nie mogli zrozumie jak mona powica istnienie Wiernych, jak mona skazywa ich na mier, by osign wasne cele? Z armii wysanej za lodowiec ocala tylko on ganaaeh, tylko tyle zostao z garuulee, i tylko w jego powrocie do leeh bya nadzieja, e zostanie zachowana jedno. Oni ju wiedzieli, wiedzieli, kogo naley zabi, by rozbi wsplnot. Bardzo si dzi starali, gry za nim wci dymiy i spyway potokami lawy, gdy trzy z siedmiu czci tutejszego boga rzuciy si do walki. Gdyby byo ich wicej, gdyby Setren przyby w peni swych si... A przecie szpiedzy mwili, e walczy na wschodzie... Tu powinien by tylko jeden z jego awenderi. Potny mczyzna z czarnymi wosami. Stwr podnis si na dwie nogi. Powoli zdejmowa z siebie warstwy kalhh, instynkty cofay si, zastpowane przez intelekt. Teraz potrzebowa ostronoci i rozwagi, a nie szybkoci. Powierzchnia lodowca przypominaa tor przeszkd dla samobjcy, a w jego wntrzu wci szalaa uwiziona rzeka. Jeden nieostrony krok i czekaa go mier. Wyprostowa si wreszcie, wyrwnujc oddech. Stwr znik, zastpiony przez Osob. Waciwie przypomina czowieka, szczupego, ciemnowosego, z nieco zbyt dugimi rkami i stawami umieszczonymi w niewaciwych miejscach. Opuci w d rkawy i spd lunej szaty, osaniajc koczyny. Grube, biae rkawice skutecznie kryy nietypowy ksztat doni. Gdyby nie dziwna, zbyt paska twarz, kady mgby teraz pomyli go z czowiekiem. Zreszt, nawet ta twarz miecia si jako w normie rasy. Tylko oczy i usta byy za due, a nos zbyt may. Drobiazg. Trudno uwierzy, e ta istota jeszcze kilka minut temu suna przez hal jako przeronita jaszczurka. Wycign spod ubrania mae zawinitko i szybko obwiza sobie ran na boku. I tak straci ju zbyt duo krwi. Westchn gboko i ruszy naprzd, ostronie wybierajc drog. Przestrze wci trzeszczaa od Mocy. Nie potrafi, nie omieli si sign teraz do wasnych umiejtnoci, ld pod jego stopami wci dygota od wewntrznych napre. Otwarcie si na guon byoby szalestwem. Ale to nic, nadzieja pojawia si jak pierwszy kwiat, niemiao kiekujcy spod niegu. Jak tylko zejdzie z lodowca, bdzie bezpieczny. Uoy nowe taktyki i

strategie. Wygraj to starcie. Stawia kroki mikko, badajc powierzchni przed sob. W wikszoci zagbie leaa ju warstwa niegu, nie wiedzia, czy stoi na solidnym podou, czy na wypenionym powietrzem bblu, zamykanym od gry przez kilka cali zamarznitej wody Rozglda si uwanie, lustrujc teren, starajc si po ksztacie lodowych fal odgadn, co kryje si gbiej. Nie mg teraz pozwoli sobie na bd. Niebo przeszo od ru, przez czerwie, do gbokiego karminu starego wina. Za kilka chwil miaa zapa noc. Wtedy co bysno w ostatnich promieniach zachodzcego soca i z guchym brzkiem wbio si w ld, ledwo stop przed nim. Dziryt z elaznym grotem, obwieszony pirami i kawakami koci, do ktrych przykuto duchy. Bro Agheeri. Skoczy do przodu chwil przed tym, zanim przez miejsce, w ktrym sta, przeleciay dwa nastpne. Zacisn donie w rkawicach i rozprostowa szeroko palce. Pierwsze kalhh, zewntrzna warstwa, naoyo si na niego jak druga skra. Osoba ustpia nieco miejsca Stworowi. Zmysy wyostrzyy si, kontury wszystkich rzeczy wok zarysoway ostrymi krawdziami, nad szum wiatru wybi si odgos krokw. Czterech. Zlokalizowa ich bez problemu, ju nie prbowali si kry. Niewysocy, ciemnoskrzy, z dugimi do ramion, czarnymi jak noc wosami. Wystajce na grne wargi ky pomalowali na czerwono, znak wojny. Moc, ktrej uywali, spowijaa ich bordowo-czerwonymi wstgami, wrd ktrych taczyy duchy. Ich bro, dziryty, topory do rzucania o ostrzach z brzu i cikie noe wyglday chwilami, jakby zrobiono je z rozpalonego do biaoci metalu. Czary a z nich kapay. Szamani. Run przed siebie, na pnoc, jeszcze nie jako jaszczurka, lecz i tak sadzc olbrzymie susy. Teraz nie liczya si ostrono, tylko szybko. Cigle bya szansa, oni nie potrafili porusza si po lodzie tak dobrze jak kto, kogo ruchami kierowa Stwr. Mia szans, mia... Wyhamowa niemal w miejscu, widzc kilkunastu ludzi, ktrzy wyszli zza wielkiej jak dom, lodowej bryy pod przewodnictwem masywnie zbudowanego, czarnowosego mczyzny w rednim wieku. Nie mia szans, zrozumiaa to ta cz jego osoby, ktra potrafia logicznie myle. Od samego pocztku, od chwili, gdy wszed na lodowiec, nie mia szans. Nawet ten dziryt rzucono tylko po to, by zmusi go do biegu w odpowiednim kierunku. Czekali tu. Stwr, ukryty w pojedynczej warstwie kalhh, zacz miota si jak szalony, dajc bezgonie przybrania kolejnych. Walczy, walczy, walczy, wy bezgonie. Poskromi go z najwikszym wysikiem, wyprostowa si godnie, wyszy teraz nieco ni stojcy porodku grupy mczyzna. Zaoy rce na piersi, donie chowajc w rkawy. Szmer z tyu powiedzia mu, e czterej szamani zamknli puapk. Gdyby byli tu tylko oni, mgby sprbowa walki, lecz ten czowiek, bg kryjcy si w nim... Pokoni si z

szacunkiem. Chwaa zwycizcom. Mwic to, nie odrywa wzroku od broni, trzymanej przez czarnowosego. Potny topr o dwch ostrzach w oczach wikszoci miertelnikw wyglda zapewne jak zwyka bro. On widzia go jako diament przewietlony blaskiem wybuchajcej gwiazdy. Trzymajcy bro czowiek wydawa si wypenia sob przestrze i mimo e w jego druynie byo kilku wyszych i potniej zbudowanych wojownikw, przyciga wzrok, zasysa ca uwag. Reszta bya dla niego tem. Wosy mia niemal tak czarne jak szamani Agheeri, lecz skr bia niczym nieg. Zupenie, jakby pono w nim jakie wiato. Ozdobi j tatuaami, ktre wiziy moc boga w ciele miertelnika, lecz i to ledwo wystarczao, by pomc j okiezna. Setren by potny, a jego awenderi uchodzili za najgroniejszych na wiecie. Syszc pozdrowienie schwytanego w puapk intruza, mczyzna jedynie si umiechn. Ganaaeh mrukn. Tylko tyle zostao. Garuulee si rozpad. Cho walczy dobrze. A teraz zakoczymy wojn w tych grach. Mam racj? Pod warstw Stwora po raz pierwszy spojrza mu w oczy. Czowiek, zwyky czowiek, bg, jeli tam by, nie raczy si pokaza. Stwr zawy o wicej warstw kalhh i walk. Lecz topr awenderi wci pon w rkach wojownika. Nakazywa ostrono. Jeli Kahaleeh si rozpadnie, nie wiesz, co powstanie potem. W chwili, gdy to powiedzia, z trudem dobierajc obce sowa, pojawi si wstyd. To brzmiao prawie jak targowanie si o ycie. Mczyzna musia to tak odebra, bo pokrci gow. Nie daruj ci istnienia. Trzy tysice moich ludzi zgino za lodowcem, eby wcign garuulee w puapk. Pi tysicy polego w bitwie. I tyle samo Agheeri. Wy, aherowie, musicie odej. Jeli bdzie do tego potrzebne zniszczenie waszego wadcy... Przerwa mu gniewnym parskniciem, zy na t chwilow sabo. Aherowie? Nawet nie wiesz, jak naprawd si nazywamy, dzikusie. Kahaleeh to nie wadca i nie mona go zniszczy. Cokolwiek zrobisz ze mn, odrodzi si. Przekonamy si o tym pniej. Zanim si odrodzi, wyrzucimy was z tego zaktka Wszechrzeczy. A teraz... Da znak rk. Pozostae warstwy kalhh owiny si wok niego, zanim awenderi skoczy ruch. Osoba niemal natychmiast znikna, pojawi si Stwr. Skoczy do tyu, w powietrzu odwracajc si przodem do szamanw. Z tym mczyzn nie mia szans, z nimi niewielkie. Bez wahania sign po guon, otworzy si na niego, przeku w bro. Jeli Moc uwiziona w lodowcu eksploduje, tym lepiej. Z obu rk, z obu ap, wysuny si granatowe, niemal czarne na krawdziach ostrza. Zamachn si poziomo, z si zdoln rozpata najbliszego Agheeri wp. Czer trafia na rozpalon do biaoci kling noa, uwizane do broni duchy zawyy, przekuwajc rodzim

Moc na co, czego guon nie mogo przeci. Pozostali szamani uwolnili swoje duchy i te runy na niego niczym niena burza. Czu uderzenia, szarpanie i drapanie, co podcio mu nogi. Gdyby by Osob, przewrciby si natychmiast. Stwr uskoczy tylko, unikajc atakw, i sign po wicej. I w tym momencie spada na niego Moc boga. To byo tak, jakby na wiec powia wicher. Mrugn i ju nie byo nic, straci kontakt z guon, zabrako mu tchu, ciao ogarno obezwadniajce znuenie. Upad na ld. Z najwyszym wysikiem obejrza si na czowieka. Niby wyglda tak samo, ale jednoczenie zupenie inaczej. Teraz by prawdziwym awenderi objtym przez Niemiertelnego. Jego towarzysze niemal znikli, wobec nagle objawionej Mocy. Ganaaeh, nawet tak zdolny jak on, nie mia najmniejszych szans. Mczyzna ruszy ku niemu, unoszc topr. Bg nie mg sobie odmwi satysfakcji osobistego zakoczenia tej walki. I wtedy lodowiec, wci ttnicy Moc, wci syczcy i bulgoczcy w swych trzewiach, pokaza, e na wiecie istniej siy, ktre krzyuj plany nawet bogom. Rozleg si trzask i cay teren poruszy si lekko. Lecy na lodzie przybysz poczu, jak podoe pod nim pka na drobne kawaki. Na mgnienie oka poczu cudown lekko, po czym run w d. Lodowata woda zamkna go w wyciskajcym powietrze z puc ucisku. Stwr, cigle sprawujcy kontrol nad ciaem, wpad w sza. Ponownie sign po guon, gotw roznie wszystko na strzpy i nagle zapada ciemno. Na grze zapanowao zamieszanie. Szamani Agheeri zorientowali si pierwsi, e ld zacz pka, w kocu yli w grach duej ni ludzie. Ich duchy suebne rzuciy si z powrotem do swoich wacicieli, otoczyy ich, uniosy w gr. Towarzysze awenderi mieli mniej szczcia, rozpadajcy si na kawaki lodowiec pochon kilku z nich, zanim interweniowa Setren. Obj wszystkich wasn moc, tych gincych wyrwa z paszczy mierci i przycign ku sobie. Ustabilizowa grunt, powstrzyma taczce lodowe bryy. Zanim woda, wypeniajca wypukan w lodowcu pieczar, zamkna si nad obcym, sta ju na krawdzi otworu i patrzy w d. W chwili, gdy ganaaeh sign po guon, bg wycign rk i wszystko zamaro. Ca przestrze pieczary wypeni ld. Na kilka chwil zapada cisza. Czy to wystarczy? Pytanie pado z ust najwyszego z szamanw, ubranego w skry srebrnych lisw. Malunki na twarzy upodabniay jego oblicze do trupiej czaszki. A co mwi duchy? odpowiedzia pytaniem awenderi. Teraz znw by czowiekiem, cho nadal najbardziej ze wszystkich mczyzn w grupie przyciga uwag. Sugestia, cie obecnoci boga wci taczy w gbi jego oczu. Agheeri umiechn si ponuro. Ten lodowiec sam jest na wp duchem. Obudzie go, rozptujc tu tak Moc, wic

odpdza moje sugi, nie wpuszcza ich w gb. Czy on umar? A nie syszysz? Skieruj uszy na pnoc, szamanie. Usysz, co niesie wiatr. Przez dusz chwil wszyscy Agheeri zdawali si nasuchiwa. Lament stwierdzi wreszcie wytatuowany. Lament zgodzi si awenderi. Kahaleeh si rozpada. Jedno ginie. Teraz nie zdoaj si utrzyma si po tej stronie. Wanie skoczylimy wojn na pnocy. Czwrka szamanw umiechna si, byskajc czerwonymi kami. Odziany w skry lisw spowania pierwszy. A teraz co, Setrenie? Pjdziesz na poudnie? Chcesz wspomc Szarowos? Laal sama bya wrd tych, co rozptali wojn, wic niech sama j koczy. Ja bd mia do roboty tutaj. A wy? My? Jak powiedziae, jest duo roboty. Osady czekaj na odbudowanie, przeklte miejsca na oczyszczenie, wiele lat upynie, nim doprowadzimy gry do porzdku. Awenderi skin powanie gow, po czym skoni si gboko. Jego towarzysze rwnie. Nie zapomnimy zapewni. Nigdy nie zapomnimy wsplnej walki i razem przelanej krwi. Gdyby Lud Gr opowiedzia si po innej stronie, nie pokonalibymy najedcw. Najwyszy z szamanw umiechn si kpico. Moja matka mawia, e jedyn rzecz krtsz ni kuka jej ma, jest ludzka pami. A on ma naprawd mae przyrodzenie. Tak powiadaj wszystkie moje ciotki ze strony matki, he, he. Wic niech po prostu bdzie pokj midzy nami. I niech nasze duchy zawsze pamitaj, e jeden dzie pokoju jest wart stu lat wojny. Tak bdzie, szamanie, pki wsplna pami bdzie nas czy. *** Poruczniku lyw-Darawyt, moe pan wej. Kenneth wsta, poprawi pas z mieczem, obcign pikowan kurtk i wszed do rodka. Witam, panie poruczniku Pukownik sta przy oknie i patrzy gdzie w przestrze. Moe pan ju przesta salutowa. Kenneth zrobi Spocznij. Starszy oficer odwrci si i ruszy do biurka. Niewysoki, szczupy i ciemnowosy, nie wyglda na wojskowego, dowdc puku Grskiej Stray. Wyglda jak... porucznik za kadym razem szuka waciwego sowa. Drwal, rzemielnik, dzierawca, usiujcy utrzyma on i szstk dzieci z kawaka kamienistego gruntu. Trudno byo okreli, co waciwie narzuca takie skojarzenia, cho od pewnego czasu mia wraenie, e ju wie. Nawet nie chodzio o to, e pukownik Gewanr nie porusza si i nie zachowywa jak wojskowy. Bardziej rzuca si w oczy brak odpowiedniej, hm... aury. W kadym czowieku, przywykym do przelewania cudzej lub wasnej krwi, pojawia si po pewnym czasie jaka twardo, wewntrzny, stalowy rdze, ostrzegajcy innych, e z tym kim nie warto zadziera.

Pukownik tego nie mia albo chowa go gboko, jak najcenniejszy skarb. Szsta Kompania miaa dobry rok, poruczniku. Jeli dowdztwo tak to ocenia... Ja to tak oceniam. Najpierw obawa na Shadoree, przejcie lodowca i zniszczenie tej bandy, potem schwytanie szpiega. Nie wspominajc ju o sprawie poselstwa do Wyndekann i zniszczeniu bandy Nawera TaKlaw sprzed dwch miesicy. Ludzie mwi, e zostalicie pobogosawieni przez Pani Losu. Potraficie znale si we waciwym miejscu o waciwym czasie. Taka suba, panie pukowniku. Dowdca po raz pierwszy od pocztku rozmowy spojrza mu w oczy. Nie umiechn si. Suba, tak? Umiem odrni zdolnego oficera od zwykego karierowicza, ktry szuka tylko ciepej posadki i staego odu. Nie sdziem, e tacy trafiaj do Stray, panie pukowniku wymkno mu si, zanim zdoa si ugry w jzyk. To by jeden z gwnych problemw z dowdc Szstego. Jego niewojskowy sposb bycia i postawa sprawiay, e ludzie, zwaszcza modsi oficerowie, zapominali si i mwili co, czego nigdy nie omieliliby si powiedzie przy innym pukowniku. A nawet przy kapitanie czy starszym poruczniku. Nie, nie trafiaj Akeres Gewanr nawet si nie skrzywi, cho powinien zruga go za impertynencj. A jeli nawet, to bardzo szybko prosz o przeniesienie. Reszta pana kompanii miaa dwa dni temu wyj na patrol. Zatrzymaem ich. Z pewnoci zastanawia si pan dlaczego. Owszem, zastanawia si, podobnie jak inni. I martwi. Zmiana w codziennej rutynie zawsze zwiastowaa kopoty. Tak, panie pukowniku. Sysza pan o Byrt? Nie, panie pukowniku. A powinienem? Znw si zapomnia i pado o jedno pytanie za duo. Nawet w Grskiej Stray porucznicy nie zadaj pyta pukownikom. Tym razem dowdca odczeka chwil, patrzc Kennethowi w oczy. Nie musia nic mwi. To wioska nad jeziorem Doranth. Tym samym, do ktrego wpada Stary Gwyhren. Tak z trzysta gw, sami rybacy. Niewiele si dzieje w Byrt, wic prawie nie zagldamy w tamte strony. Jezioro jest zbyt due i gbokie, eby dao si przez nie przeprawi, stanowi naturalne przeduenie lodowca. Ale odzie po nim pywaj? Tylko rybackie dki. To spokojna okolica. Dowdca zamilk. Czeka. Wic... Kenneth wreszcie wpad na to, e teraz jest czas na zadanie pytania dlaczego powinienem sysze o tej wiosce?

Bo osiem dni temu zabito tam szeciu ludzi. Podobno rozerwano na strzpy. Wieci dotary do nas przedwczoraj, zanim wrci pan z ludmi z patrolu. Wiemy tylko tyle, e najprawdopodobniej nie by to atak bandytw, ssiedzkie porachunki czy wypadek. Osob, ktra przyniosa wie, by jeden z kupcw, ktry akurat przebywa w wiosce, kupujc suszone ryby czy co takiego. Opowiedzia o wszystkim po powrocie do Lencherr. Nie oglda zajcia na wasne oczy, lecz widzia ciaa. Zgodnie z jego opisem, zostay one rozszarpane na kawaki. Szeciu dorosych mczyzn. Kenneth skin gow. Rozumiem, panie pukowniku. W pierwszej chwili miaem wysa tam tylko te dwie dziesitki z pana kompanii, ktre odpoczyway tu przez ostatnie dni. Ale potem stwierdziem, e chc mie na miejscu oficera, a nie zwykego dziesitnika. Dowie si pan, co tam zaszo, znajdzie winnych i doprowadzi przed sd. Wiem, e dopiero co wrcilicie z patrolu i naley si wam odpoczynek, ale jak sam pan uj, taka suba. Po powrocie z tego zadania caa kompania spdzi dziesi dni w koszarach. Porucznik zasalutowa. Tak jest! Zadanie jak zadanie, stwierdzi Velergorf, gdy Kenneth przedstawi rozkazy dziesitnikom. Ludzie Andana i Bergha i tak mieli rusza w drog, a e towarzyszy im bd pozostae dwie dziesitki, tym lepiej. Ledwo opucili koszary, porucznik skin na dziesitnikw. Narada rzuci krtko. Bergh by pierwszy, Andan po nim, Velergorf na kocu. Kolejno bya lepsza ni p roku temu, gdy Andan podchodzi zawsze ostatni, z demonstracyjn powolnoci. Teraz jego ludzie nosili paszcze z czerwonymi szstkami z czym w rodzaju dumy. Pierwsze pytanie. Kenneth nie zamierza traci czasu. Co syszelicie o Byrt? Dziura, jakich mao, panie poruczniku stwierdzi Bergh. Byem tam ze dwa razy, gdy jeszcze suyem w Dwunastym. Tak z pi lat temu. To waciwie nie wioska, tylko jak powiada kapitan Madderg, szlam wyrzucony na brzeg. Miejscowi s dziwni. Zawzici, ponurzy, mciwi, maomwni i mierdzcy rybami... Co jak mj wuj. Jeli tak twierdzisz, Varhenn Bergh si umiechn. Ich tak zwana wioska to waciwie rzd chaup przyklejonych do jeziora. Tak j zbudowali. Kada rodzina okupuje kawaek brzegu o dugoci jakich szedziesiciu stp. A poniewa yje tam z pidziesit rodzin, wic cae Byrt ma jakie p mili dugoci. Wadz si o kady cal tego swojego gruntu i jeden drugiemu nic nie odpuci. Poza tym s bardzo samodzielni. Sami naprawiaj swoje odzie, sami robi sieci, sami wdz i susz ryby. Na obcych patrz wilkiem, ale eby mieli jakie wiksze zatargi z prawem, to nie syszaem. Ryby wymieniaj na mk, sl, wen,

miso i tak dalej. Wiosk zbudowali niemal naprzeciw miejsca, gdzie Stary Gwyhren wpada do jeziora, wic wszystkie chaupy stoj na palach. Bo? Fale, panie poruczniku. Doranth ma w tym miejscu jak mil szerokoci. Dopiero potem ucieka na zachd. Z Gwyhrena, zwaszcza latem, lubi odrywa si lodowe bryy, niektre wiksze ni kilkupitrowa kamienica. Fala, gdy dociera do drugiego brzegu, potrafi mie trzy stopy wysokoci. Widziaem to na wasne oczy. I to wszystko, co wiem. Jakie bandy w okolicy? Nie byo ich wtedy i nie sdz, eby pojawiy si teraz. Poza Byrt, w promieniu dziesiciu mil, nie ma tam adnych ludzkich siedzib. Ani drg, ani wiosek. To jaowa okolica, same skay i ld. A po drugiej stronie? Jeszcze gorzej, panie poruczniku. Cay pnocny brzeg to jedna wielka pionowa ciana, a zaraz za ni zaczyna si Wielki Grzbiet. Podobno yje tam kilka plemion aherw, ale oni nie lubi tak duej wody, wic unikaj jeziora. Jeli co rzeczywicie rozerwao tych ludzi na strzpy, pochodzio z naszej strony. W takim razie Velergorf wyszczerzy wytatuowane oblicze znajdziemy to co, damy po gowie i postawimy przed sdem. Kenneth skin gow. Niech ci bdzie. Przynajmniej mam ochotnika, gdyby trzeba byo wystawi kogo na przynt... Klepn najstarszego dziesitnika w rami. Umiech tylko si poszerzy. Zawsze wierni Stray, panie poruczniku. *** Woda bya zimna jak ld. Czu to mimo warstwy skr i futer. Wykonany z koci i kawakw drewna, obcignity skr szkielet maej deczki wydawa si po stokro bardziej kruchy tu, na rodku jeziora, ni na ldzie. Co musiao by w tym, e jego lud nie lubi otwartej wody, szerokie rzeki, wielkie jeziora, na wp mityczne morze, to byy rzeczy, ktre przeraay ich na wskro. A przecie mimo wszystko nauczyli si budowa lekkie odzie, z tego, co mieli pod rk. Nabyli t wiedz od swoich mieszkajcych za Wielkim Grzbietem kuzynw, ktrzy budowali schronienia ze niegu i polowali na morskie stworzenia. Ta odnoga jego ludu oddzielia si od gwnego pnia Agheeri tak dawno, e niech do wody znika u nich, wyparta mierteln koniecznoci. W krainie lodowatych wysp i wiecznej kry miao si tylko dwa wyjcia: nauczy si pywa lub umrze. A teraz on wykorzystywa wiedz odlegych krewnych, eby dotrzyma zoonej przed niezliczonymi pokoleniami przysigi. Przez chwil smakowa t myl, obraca j w gowie. Tak powiedzia wodzom, gdy

zapytali, po co chce przepyn jezioro. To potrafili zrozumie, przysiga, zoona obietnica, takie rzeczy byy oczywiste i proste. Zreszt powtarza to sobie tak dugo, e niemal sam w to uwierzy, jeli naga fala wywrci teraz jego upink, idc na dno, bdzie mg udawa, e zgin w susznej sprawie. Umiechn si szeroko. Od trzech dni u intensywnie mieszank zi i kilku sproszkowanych mineraw. Teraz nie tylko zby, ale i jzyk, a take dzisa mia czerwone jak ttnicza krew. Pochyli si i przejrza w wodzie. Twarz pokryta kolorowym tatuaem, dolne ky, wystajce z ust jak dwie wiee rany, oczy skryte gboko pod waami czoowymi. Mona si byo przestraszy. Wyszczerzy si jeszcze raz, kapn zbami. Wojna to wojna. Pierwszy raz poczu to dziesi dni temu. Szarpnicie cieek duchw. Nie wdrowa nimi wtedy, polowa, ale i tak odczu to, jakby kto przywiza mu kilka strun do krgosupa i zagra. Moc wygia si, Mrok... zabrzcza, tak, wanie zabrzcza, do wtru jej jku. Duchy wdrujce pod nim i przez niego rozpierzchy si na wszystkie strony, uciekajc z miejsca, gdzie pojawio si to Co. A potem... Wci pamita, co zobaczy, gdy w kocu wkroczy na cieki duchw. Ciemno, chaos i gd. Pamita takie emocje. To nie byy jego wspomnienia, lecz pamita je jak wasne, jak wspomina si czasem rne rzeczy tu po obudzeniu. To byo wspomnienie wspomnie innych szamanw, czasem tylko bladych duchw, ktre spotyka niekiedy, wdrujc ciekami tych, ktrzy nie wybrali Domu Snu. Wspomnienie cudzych wspomnie a jednak tylko gupiec zlekcewayby takie ostrzeenie. Cokolwiek prbowao si przebudzi, musiao zosta powstrzymane, zanim narobi kopotw. Ale mimo wszystko, gdy budowa dk, gdy prosi wodza szczepu mieszkajcego najbliej jeziora o pomoc w dostarczeniu jej nad wod, i nawet teraz, gdy pyn powoli, wiosujc tak, by nie mci gadkiej jak szko tafli wody, gdy ju nie mg si wycofa, cigle mia wtpliwoci. To nie bya jego przysiga ani jego wspomnienia. Ci szamani yli i walczyli w czasach, nim ludzie postanowili wygubi Lud Gr. Zanim mode Imperium uploto swoj histori z domysw, mitw i bajek, w ktrych Agheeri mogli odgrywa tylko rol stworw chaosu i ciemnoci. A jednak pewne sprawy naleao dokoczy, zanim przyjdzie kolej na reszt. *** Cho zna j z opisu Bergha, to jednak Kenneth nie sdzi, e okolica ta bdzie a tak jaowa. Przez ostatnie dwie godziny przy drodze nad jezioro nie napotkali nawet mizernego krzaczka, widzieli tylko skay i skryte w ich cieniu poacie niegu z poprzedniej zimy. Zupenie jakby lato postanowio nie zawraca sobie gowy oywianiem tej okolicy. Albo jakby najpotniejszy z grskich lodowcw naznaczy te strony swym wadztwem na zawsze. Fakt, e wyrosa tu ludzka osada, zakrawa na cud.

Gdy dotarli wreszcie na brzeg, Kennetha uderzy majestat okolicy. Jezioro miao barw gbokiego granatu, a w jego wodach odbijay si wyrastajce na pnocy szczyty, przedmurze Wielkiego Grzbietu. Pokryte wiecznym niegiem gry przeglday si w gbinach od niezliczonych tysicleci. Teraz nawet najmniejszy podmuch wiatru nie mci tafli wody. Cao wygldaa tak, jak musiaa objawi si oczom pierwszych ludzi, ktrzy tu przybyli. Mona byo ulec urokowi tego miejsca, surowej potdze, ktr ludzka obecno obchodzia tak, jak schodzc lawin obchodzi los mrowiska lecego na jej drodze. Jeli ktokolwiek chciaby poczu, czym waciwie s gry Ansar Kirreh, powinien koniecznie odwiedzi to miejsce, pomyla porucznik, stojc nad brzegiem jeziora. Kenneth wiedzia, e Doranth cignie si szesnacie mil na zachd, dajc pocztek rzece Kewynell, rwcej, spienionej i dzikiej. Gwyhren wpada do jeziora z pnocno-wschodniej strony i to on gwnie zasila je w wod. Poudniowy brzeg stanowia kamienista plaa, wypeniona niezliczon iloci otoczakw. Szo si po niej atwo, prawie jak po imperialnej drodze. Ruszyli szybkim marszem w kierunku wioski, eby zdy przed zmrokiem. Zanim ujrzeli j z bliska, poczuli zapach. Wo ryb, wodorostw, gnijcych resztek i odchodw wypara cakowicie grskie powietrze. Nim zbliyli si do pierwszej chaty, woda zacza pieni si nieczystociami, resztki rozkadajcych si ryb mieszay si z mnstwem usek, kawakami starych sieci, czym, co mogo by jakimi szmatami i z brunatn mazi, o ktrej pochodzenie lepiej byo nie pyta. Kenneth zrozumia, co Bergh mia na myli, mwic, e Byrt przypomina szlam wyrzucony na brzeg jeziora. Zatrzyma oddzia uniesion doni i przyjrza si uwanie wiosce. Tak jak opowiada dziesitnik, Byrt stanowio dugi na p mili pas zabudowa, do podobnych do siebie. Na og byy to dugie i wskie budynki, wzniesione na palach dobre pi stp nad gruntem, skierowane wsk cian do wody i oddzielone od ssiednich domostw drewnianymi potami, wyszymi ni rosy mczyzna i sigajcymi kilka jardw w gb jeziora. Brzeg wygina si tu agodnie w uk, wic wida by wyranie, e caa wioska zbudowana jest podobnie. Pot, domostwo, pot, domostwo, pot... Raczej nie wygldao, eby miejscowi lubili wchodzi w komityw z ssiadami. Niemal w kadej ze sztucznych zatoczek, utworzonych przez wchodzce w wod poty, koysaa si d, znak, e poowy tego dnia ju si skoczyy. Nad wikszoci chaup wykwitay wstgi dymu. Cisza i spokj. Raczej nie wyglda mi to na wiosk, w ktrej par dni temu co rozszarpao szeciu mczyzn. Bergh! Tak jest, panie poruczniku. Czy ostatnio te to tak wygldao? Cisza i spokj? odzie trzymane tu przy brzegu? Wspominae co o falach. Cumuj je na do dugich linach. Sam brzeg wyoyli zatopionymi belami somy, wic nawet jak fala rzuci na niego dk, to nie ma adnej szkody. Przynajmniej tak to nam

tumaczyli. Tylko zim zamykaj odzie w szopach. I zapewne powinni teraz gotowa kolacj, prawda? Tak sdz, panie poruczniku. Dobrze, ustawi si dziesitkami, paszcze maj si adnie prezentowa, psy do ng. Idziemy jako oddzia imperialnej armii. Kenneth poprawi paszcz, eksponujc mocniej odznak. I ci, co potrafi, mog si umiecha. Ty nie, Varhenn. Naprzd. *** Anderell-kle-Warreh zakl pod nosem, widzc zbliajcych si do wioski ludzi. W pierwszej chwili wzi ich za jak band, grup banitw, szukajcych noclegu i by moe, okazji do atwego rabunku. Lecz widok biaych paszczy rozwia jego nadziej. I do tego psy. Tylko jeden oddzia w tych przekltych przez bogw grach uywa zwierzt w taki sposb. Cholerna Grska Stra. Wiedzia, e go nie zobacz, nie usysz, a zwierzta nie wyczuj adnego zapachu. Pokrywka umia splata maskujce czary jak aden inny znany mu czarodziej. Robi to tak dobrze, e miejscowi od trzech dni nie zorientowali si, e maj towarzystwo. Mimo wszystko poczu niepokj. O Grskiej Stray mwiono rne rzeczy. Na przykad, e sucy w niej onierze potrafi wytropi pstrga w strumieniu i ora w powietrzu. Czy dobrze zatarli wszystkie lady? Czy ich pobyt w pobliu wioski ujdzie uwagi stranikw? Czy ten oddzia ma ze sob wojskowego maga? A jeli tak, to jak dobrego? Wszystko si nagle skomplikowao. A wioska miaa by na odludziu. Genderc zacz si powoli do niego podczogiwa. To byo jedno z ogranicze zaklcia Pokrywki jeli miao dziaa skutecznie, czowiek musia si porusza, jakby pywa w gstym syropie. W gr nie wchodziy te adne goniejsze dwiki. Anderell wyczu ruch po prawej, Uela te si niecierpliwia. Mia tylko nadziej, e druyna Onerra, pilnujca wioski z drugiej strony, zachowa spokj. Umiechn si pod nosem na t myl. Gdyby nagle rozdar si Mrok i wyszy z niego hordy demonw, Onerr dokoczyby spokojnie ucie paska suszonego misa, przekn, wytar usta i dopiero wtedy rzuci si do walki. Widok, tak na oko, poowy kompanii Stray nie powinien skoni go do adnych gwatowniejszych reakcji. Genderc dotar do niego po trwajcym trzy minuty czoganiu. W midzyczasie Bygron i Uela zmienili nieco pozycje, eby mie lepsze pole ostrzau. Oboje tulili si do swoich obwizanych kawakami szmat kusz, wodzc nimi za grup onierzy. Od jakiego czasu mia wraenie, e zarwno skrytobjczym, jak i wojownik rywalizuj midzy sob w iloci trupw. Powinni raczej wynaj pokj w jakiej karczmie i rozadowa narastajce midzy nimi napicie w inny sposb. Sposz nam go drugi mag w druynie nieco przesadzi z dramatycznym szeptem, przez co Anderell usysza co jakby osz am o.

Spokojnie. Zaraz porozmawiaj ze starszym wioski i wrc do swoich koszar, eby zameldowa, e tu wszystko w porzdku. To co najmniej trzy, moe cztery dni drogi w jedn stron. Skd... Widzisz numer na paszczach? Nie, troch daleko. Ja te nie, ale widz kolor. Czerwony. To Szsta Kompania z Szstego Puku. Syszaem o nich. Maj koszary w Belenden. Nie wiem tylko, na jaja Byka, jak si dowiedzieli tak szybko. Odwrci si do pozostaej towarzyszcej im dwjki i powoli, nie wykonujc gwatownych ruchw, wykona kilka gestw Czeka. Odoy bro. Zachowa czujno. Bygron i Uela usuchali z wyran niechci, zerkajc na siebie zymi oczami. Powietrze midzy nimi a iskrzyo. Anderell westchn cicho. Jak tylko skocz tu robot, bdzie musia sam opaci im dzie w karczmie. Albo kilka dni. *** ladw byo mnstwo. Subtelnych i tych wyranych. Co od wielu miesicy, moe nawet lat, dziurawio przestrze wok ludzkich domostw. Wypaczao Moc, gio j, szarpao, mieszao aspekty. Zmiany niby nie byy wielkie, sam powodowa nieraz wiksze, lecz w wiosce rybackiej, ktra nie miaa wasnego czarownika, byy dziwne. Rzucay si w oczy Jego duchy, przywizane do ciaa, poruszay si niespokojnie. Nie wypuci wszystkich, nie musia, lecz nawet te upione daway zna, e im si tu nie podoba. Niektre blizny zaczy go swdzie, jakby rany dopiero co si zagoiy. Wycign dk na brzeg i ukry midzy skaami. Znalaz miejsce osonite od wiatru, usiad, owin si w futra. Pooy przed sob paski kamie, pochyli si i obj go domi. Po kilku uderzeniach serca wilgo znika z otoczaka, po kilku nastpnych rozleg si lekki stuk. Kamie pk wp, syczc z gorca. To by lepszy sposb ni rozpalanie ognia. Wyj szczypt zi i posypa ni obie powki. Zniky niemal w oczach, w gr wzbia si smuka dymu. Wcign go w puca, przytrzyma. Duchy zaczy si wierci i skary, lecz zaraz umilky. Otworzy szerzej zmysy, sysza teraz pomruk lodowca, wci suncego przed siebie, mroczne trzaski i stknicia w jego brzuchu zapowiaday, e wkrtce oderwie si kolejny fragment. Otaczajce jezioro skaliste wzgrza nie byy tak martwe, jak mogoby si wydawa. Sysza rodzin jakich gryzoni, powikszajc swoj nor, kilka krokw od nich przyczai si niewielki drapieca, bicie jego serca byo wolne, spokojne. Nie spieszy si. Znajdowa si p mili od tych zwierzt, wedug ludzkich miar. Nasuchiwa dalej. Wioska bya o dwie mile, mimo to sysza ludzi, cichy szmer rozmw, brzk naczy, trzask ognia, na ktrym gotowano obiad. Delikatnie oczyszcza umys, koncentrowa si tylko na wiosce. Co byo nie tak? Kto

krzycza, nie, waciwie sycza, gosem przepenionym wciekoci i strachem, wyrzuca z siebie krtkie zdania. Kobieta, uzna po chwili. Strach przebija z jej gosu, rozciga samogoski, skraca oddech. Prawie mg go posmakowa. Najwyraniej baa si tego, z kim rozmawiaa. Wyapywa pojedyncze sowa: odejdmy... zabij... gupiec... dzieci... gupiec. Powoli wyrzuci te dwiki poza percepcj, skupi si na innych. Kto cicho paka, gdzie indziej, mimo pospiesznej krztaniny, nie padao ani jedno sowo. Co si dziao, mieszkacy, nawet jeli nie chodzili ciekami duchw ani nie potrafili czerpa Mocy z aspektowanych rde, czuli zagroenie. Potem dotkn jednej z chat i zasycza. mier, duo gwatownych mierci, dusze wyrwane z cia, przeraenie i szok. I zimny jak ld osad po zabjcy. adnych emocji, spokj i poczucie siy. Nic dziwnego, e miejscowi si bali, ten kto zabija ju w wiosce. Tylko dlaczego jeszcze jej nie opucili? *** Wioska, jak tumaczy Bergh, nie miaa niczego takiego jak karczma czy zajazd, nie leaa na adnym szlaku handlowym, a kupcy, ktrzy tu zajedali, zazwyczaj rozbijali obozowisko na uboczu. Miejscowi nie yczyli sobie obcych pod wasnym dachem. Jednak widok oddziau maszerujcego wzdu potw nie wywoa jakiego szczeglnego poruszenia. Co prawda poty byy wysze ni rosy mczyzna, ale niemoliwoci byo, eby nikt nie dostrzeg czterdziestu obwieszonych broni onierzy. To bya kolejna niespodzianka. Kade gospodarstwo w wiosce nie tylko oddzielao si cian z desek od ssiadw, lecz take zamykano w ten sam sposb cae podwrze. W rezultacie kompania sza wzdu dugiego na p mili potu, znad ktrego wystaway tylko dachy chaup. Co kilkadziesit krokw w pocie trafiali na ma furtk. Gdyby nie Bergh, ktry pamita, gdzie mieszka starszy wioski, musieliby pyta o drog. Starszy okaza si niskim, ylastym mczyzn po pidziesitce, obdarzonym imponujc, siw czupryn. Zastali go w najwikszej izbie chaupy, gdzie jad kolacj. Izba bya typowa, bielone ciany, st, stojce pod cianami awy, jaka skrzynia. Mae okna nie wpuszczay ju wiata, wic na stole pony dwie lampki, rozsiewajce intensywny zapach rybiego oleju. Pachniao nawet smakowicie. Na widok wchodzcych do rodka onierzy gospodarz nie zmiesza si, nie przestraszy, tylko zmierzy ich wzrokiem, wsta zza stou i ruszy naprzd z rk wycignit do powitania. Kurze apki w kcikach oczu pogbiy si, gdy umiechn si szeroko. Grska Stra zawitaa w nasze skromne progi. I to sama rzuci okiem na paszcz Szsta Kompania. Sawne Czerwone Szstki. Witam, witam! Nie czekajc na odpowied, zacz potrzsa ich wycignitymi domi. Kenneth chrzkn. Porucznik Kenneth-lyw-Darawyt, dziesitnik Varhenn Velergorf, dziesitnik Bergh Maws przedstawi. Mj ostatni podoficer pilnuje ludzi na zewntrz.

Rzecz jasna, rzecz jasna. Siwy nie przestawa si umiecha. Porzdek musi by. Jestem Gawan Alewec, starszy wioski, ale to ju pewnie, panowie oficerowie, wiecie. Kolacj podano u mnie wanie, a wy musicie by zdroeni. Zjecie zup rybn? Wymienili spojrzenia. Kenneth westchn w mylach, bo zupa pachniaa przepysznie. Niestety, starszy, oficer Stray nie je, kiedy jego ludzie stoj godni. Mczyzna zafrasowa si. No tak, no tak... Podrapa si za uchem i zaraz rozpromieni. Wiem, jutro nagotujemy dla wszystkich. Bo dzi ju wieczr, a wy zostaniecie do jutra, prawda? Tak. ledztwo musimy zrobi. Starszy zamruga. ledztwo? Kto tu zgin, syszelimy. Gospodarz wyglda na zagubionego. Tak, ale to ju wyjanione, panie oficerze powiedzia wreszcie powoli. Tak szybko? P roku mino. Jak to p roku? No stary Zyran, co to wiosn wyszed na ld, cho wszyscy mwili, e ju za cienki jest, eby z niego owi... Ld si zaama i chop przepad. Zyran mieszka sam i jego synowie pokcili si o spadek, wic musielimy wezwa sdziego, eby podzieli majtek. He, te mi majtek, dziurawa d, stara chaupa, jeden garnek, jedna yka i troch zmurszaych sieci. Ale jako si w kocu dogadali, cho sdzia, kutwa stary, kaza za porad zapaci sobie pi orgw. Pi, panie poruczniku, za to mona p krowy kupi, i... Przez chwil Kenneth mia uczucie, e rozmowa zdryfowaa w dziwn stron, przerwa gestem rozkrcajcemu si starszemu. Otrzymalimy wie, e w wiosce zabito szeciu mczyzn. Jakie dwanacie dni temu. Kupiec, ktry u was przebywa, donis o tym w Lencherr. Przez kilka uderze serca twarz gospodarza wyraaa czyste zdumienie. Potem poczerwienia a po cebulki wosw, oczy mu rozbysy i parskn. Zatoczy si w ty, opar o st i przez chwil si krztusi, najwyraniej usiujc powstrzyma atak miechu. Wreszcie wybuchn. Cha, cha, cha... uff, sze... szeciu ludzi... cha, cha, cha, ale... ale si Cywer zdziwi, uff, ale... cha, cha, cha, im si kpina udaa, ale... cha, cha, cha, bdzie, co... co opowiada, a ten kutwa zer-Galencec zrobi z siebie durnia... Cha, cha, cha... Trwao to dobr chwil, w czasie ktrej Kenneth z dziesitnikami wymieniali tylko zdziwione spojrzenia. Nie takiej reakcji si spodziewa. Zdarzao si, i to nieraz, e miejscowi grale wszelkie sprawy, cznie z kradzieami, gwatami i mordami, woleli zaatwia w swoim gronie, uwaajc, e pojawienie si przedstawicieli prawa zburzy naturalny porzdek

rzeczy, wic zazwyczaj wszyscy, cznie z rodzinami ofiar, gorco zaprzeczali, e jakakolwiek zbrodnia miaa miejsce. Tu jednak najwyraniej starszy wioski uwaa, e zdarzyo si co niezmiernie zabawnego. Stary przerwa wreszcie, z wyranym trudem opanowujc wybuch wesooci. Wyprostowa si, otar zazawione oczy i umiechn przepraszajco. Wybaczcie, panowie stranicy, ale gdybym wiedzia, porzdnie natarbym chopakom uszu. Iwa! Iiwaa! Z ssiedniego pomieszczenia wyonia si kobieta, nieco modsza od gospodarza, ubrana schludnie i przepasana czystym fartuchem. Moja ona, Iwa. Skina onierzom gow i spojrzaa na ma. Polij kogo po Lywensa, niech przyjdzie z synami. Tylko szybko. A wy zwrci si do stranikw usidcie prosz tam, na awie, odpocznijcie. Opowiem, jak byo, zanim Lywens przyjdzie. Kenneth podszed do stojcej pod cian awy, czujc, e to, co zaraz usyszy, wcale a wcale mu si nie spodoba. Usiad i zawiesi wzrok na twarzy starszego. Ten uspokoi si wreszcie, spowania. Wybaczcie jeszcze raz, ale tego si nie spodziewaem. Hm, od czego by tu zacz? Wiem. Par razy do roku odwiedza nas Klawen-zer-Galencec, kupiec. Handlujemy z nim gwnie wdzonymi i suszonymi rybami, jak przychodzi sezon skadania ikry przez ososie, ktre wracaj do jeziora, to i ikr, i klejem z rybiej skry, co to go do robienia ukw potrzeba, i takimi rzeczami. Kutwa z niego, jakich mao, kadego orga liczy po sze razy, a jakby mg, to poobrzynaby wszystkie tak, e ledwo krki na p cala by zostay. Nieraz nas ju okantowa, bo tylko on i jeszcze jeden kupiec tu zagldaj, wic czasem trzeba im sprzedawa, jak leci. No to nie lubi go tu niektrzy, bo nad kad ryb niemao wydziwia, kade ziarnko ikry liczy, i w ogle, mruk z niego, co to ani si nie napije, ani nie zabawi. To i chopaki, zwaszcza mode i gupie jak ten narybek, robi mu czsto kaway. A to koniom ogony powi, a to rybim olejem kozio na wozie posmaruj, takie tam gupoty, mwi. W sieni trzasny drzwi, zastukay podeszwy kilku butw. No, ju s. Gospodarz odwrci si do Kennetha i mrugn okiem. Wejdcie. Do izby wsun si najpierw starszy, czarnobrody mczyzna o wygldzie ponurego draba, a za nim dwch chopcw, na oko dziesicio- i trzynastoletni. Gdy tylko zobaczyli onierzy, pobledli i przysunli si do ojca. Ci tu, panowie onierze, powiadaj zacz starszy e kupiec zer-Galencec zezna pod przysig, ecie na jego oczach zamordowali jakich ludzi. Przyszli wic z caym oddziaem, widzielicie przecie onierzy na podwrzu, prawda? No. Wic przyszli z caym oddziaem, by was teraz zaaresztowa i postawi przed sdem w Belenden, jako wielkich zbrodniarzy. Zaraz wyruszacie.

Przez ca przemow starszemu nie drgna nawet powieka. Za to chopcy pobledli jeszcze bardziej i prbowali da drapaka do sieni. Na zewntrz czekaj stranicy. Nie pogarszajcie swojej sytuacji. Na kilka chwil zapada cisza, w ktrej wreszcie rozlego si pociganie nosem. Modszy nie wytrzyma napicia. No, ju dobrze Kenneth stwierdzi, e nie bdzie tego przedua. Opowiedzcie, jak byo naprawd. Chopcy wskazali palcami na siebie. To by jego pomys! powiedzieli jednoczenie. Wida od razu, e to bracia... Velergorf umiechn si szeroko, wsta, przecign, a trzasny mu ramiona. Mwcie, tylko szybko hukn nagle, kadc do na rkojeci topora jak byo? No bo, no bo, jasny panie... Starszy z chopcw zagapi si na budzc groz bro dziesitnika i wygldao na to, e si zaci. No bo, no bo, panie... No bo, no... Oj, przesta. Podoficer machn rk. Ty mw, modszy. Modszy z chopcw zdoa ju wzi si w gar. Mymy chcieli go tylko nastraszy, panie, kupca, chcielimy nastraszy, bo on nam obieca, e przywiezie na sprzeda noe, takie jakie maj w miecie, z pochwami i paskami, a potem powiedzia, e zapomnia i kaza nam i precz. Wic Cywer wymyli, e jak bdzie odjeda, to napdzimy mu stracha... Nie ja! Starszy da mu kuksaca. Ty. Nie! A wanie, e ty! Velergorf unis rk. Cisza! Teraz to ju niewane. Mw dalej. No wic... wic mymy wzili stare ubranie ojca, koszul i spodnie, wypchalimy traw i oblalimy je rybi krwi i flakami. Sami te si upaskudzilimy, i gdy kupiec ruszy w drog powrotn, i ju by poza wiosk, wyskoczylimy na niego, woajc pomocy, e jaki potwr wyszed z jeziora i tatk zabi, i nas poszarpa, i eby zabra nas ze sob, bo ju tu idzie... chopak wyrzuci z siebie ca opowie na jednym oddechu. A kupiec co? No on, no on starszy wspomg brata no on konie batem popdzi, wyrwa galopem i tylemy go widzieli. Pocign nosem. Kenneth zamkn oczy i wzi gboki oddech. Jak rozumiem, ojciec i matka natarli wam uszu za zniszczone ubrania? zapyta. Tak odezwa si pierwszy raz ponury drab, gosem cikim jak tysicfuntowy gaz.

Ca zim bd wszystkie sieci reperowa, i lepiej, eby dobrze to robili, bo sprawdz. A zasid do roboty, jak tylko tyki im si wygoj. Wychodne ubrania rybimi flakami upapra, ech... Zamachn si na chopakw rk wielk jak piekarska opata, i zaraz zmitygowa. Wybaczcie, jeszcze mi si krew burzy. Zabieracie ich od razu, czy mog si z matk poegna? Chopcy skulili si jeszcze bardziej. Nie, myl, e nie, naprawianie sieci bdzie gorsz kar ni ciemnica, wic sdz, e ich tu zostawimy Kenneth umiechn si szeroko. Ale wrcimy w przyszym roku, sprawdzi, czy dobrze si wywizali z zadania. A teraz moecie i. Czarnobrody skin gow i od niechcenia klepn starszego syna w rami, a chopak niemal przysiad na ziemi. Pokocie si panu oficerowi, i podzikujcie. I do domu, ju! Wyszed i wycigajc obu dowcipnisiw za sob, skin jeszcze gow wszystkim obecnym. Chopcy wygldali jak jedno wielkie nieszczcie. Velergorf szczerzy si od ucha do ucha. No, tomy zrobili kawa drogi na prno, panie poruczniku. Trzeba byo w koszarach zosta, kolczugi z rdzy czyci. Nie narzekaj na przyjemny spacer, Varhenn. Teraz pukownik jest nam winien dziesi dni odpoczynku. Przenocujemy i jutro wracamy. Starszy wioski chrzkn przepraszajco. Przepraszam, panie poruczniku, ale ci chopcy nie bd mieli wicej kopotw, prawda? Bo ojciec, mimo e mruk, to jednak chyba troch si martwi. W kocu przez ich wygup caa kompania Stray maszerowaa tu przez p prowincji. Jeli kto bdzie mia kopot, to tylko ten kupiec. Dure. Ale to dopiero jak zahaczymy w drodze powrotnej o Lencherr. A teraz musz przed zmrokiem znale nocleg dla ludzi. Jest tu jakie ustronne miejsce w okolicy? Gospodarz zafrasowa si wyranie. No, z tym bdzie problem, panie oficerze. Nie ma u nas wystarczajco duej szopy, eby was pomieci, a okolica zimna i wilgotna... Grska Stra jest przyzwyczajona do sypiania na dworze. To ludzi trzyma w dobrym zdrowiu. Odejdziemy kawaek od jeziora i rozbijemy obz. Wskaecie dobre miejsce? Hm... No, t drog, ktr ecie przyszli, jakie p mili std stoj trzy wielkie kamienie, a za nimi jest cieka, i tak z wier mili od niej maa kotlinka, osonita skaami. Wiatr tam nie zawiewa i od wody nie cignie. Tylko w okolicy o drewno trudno, wic chocia pozwlcie, e wam drew damy, ebycie nie musieli w chodzie i mroku nocowa. A, drewno przyjmiemy z wdzicznoci. I na t zup rybn jutro si wprosimy. Kenneth umiechn si szeroko. A teraz pozwlcie, gospodarzu, e ju pjdziemy, zanim

noc nas cakiem cignie. Wyszli, egnajc si krtko, starszy wskaza im jeszcze miejsce, skd mogli nabra drewno i od razu ruszyli na nocleg. Gdy minli ostatnie zabudowania, Velergorf wycedzi przez zacinite zby: Mog si ju przesta umiecha, panie poruczniku? Moesz. Od lat odwiedzali takie wioski, pooone na uboczu, w miejscach, gdzie koczyy si szlaki handlowe. Ludzie, ktrzy tam yli, najczciej uwaali Imperium za na wp przeklestwo, na wp mit, jedyne kontakty ze wiatem utrzymujc za porednictwem zajedajcych tam sporadycznie kupcw i poborcw podatkowych, zjawiajcych si od czasu do czasu w towarzystwie zbrojnej eskorty. Zazwyczaj witali onierzy Grskiej Stray ponurymi minami i zowrogimi spojrzeniami, znaczco potrzsajc widami i siekierami, i najwyraniej nie bardzo pojmujc, czym Stra rni si od bandy zbjw. Ale takie zachowanie znaczyo, e wszystko w okolicy jest w porzdku. Taki wizerunek wioski pasowa do opowieci i wspomnie Bergha. Wioski zamieszkanej przez milczcych, ponurych, wrogich i sobiepaskich grali. Jeli jednak miejscowi umiechali si serdecznie, zapraszajc na poczstunek i nocleg, zapewniajc jednoczenie pana ofiecera, e uni adnych zbjw na uczy nie widzieli i szystko jes w porzundku, Kenneth umiecha si rwnie szeroko, wymawia obowizkami i wycofywa, z doni na rkojeci miecza, czujc nieprzyjemne swdzenie midzy opatkami. Tak jak teraz. To przez wizyty w takich miejscach nabra zwyczaju noszenia tarczy przewieszonej przez plecy. Tu od pocztku byo co nie tak. Straszy wioski nie zdziwi si za bardzo na ich widok i zamiast przyj powarkiwaniem i ponur min, zachowywa, jakby wanie odzyska utraconych synw. Chopcy zjawili si z ojcem, zaledwie po chwili, z opowieci tak pikn i skadn, e do niczego nie dao si przyczepi. No, moe poza tym, e ciki kupiecki wz, wyadowany zapewne po brzegi beczkami suszonych i wdzonych ryb, w aden sposb nie mg wyrwa galopem. Zwaszcza jeli jecha po tym, co uchodzio w tej okolicy za drog. Prdzej osie by poama. I teraz na dodatek wskazano im na nocleg miejsce prawie o mil od wioski. Zapewne w jakim skalnym kotle, w ktrym nie bdzie nic wida i sycha. Andan! Dziesitnik przytruchta, pobrzkujc pancerzem. Przyjrzae si wiosce, jak kazaem? Oczywicie, panie poruczniku. W siedemnastu chaupach nie wida dymu nad kominami. W oknach ciemno, adnego ruchu. Jeszcze nie ma nocy, ale dzieciakw nie uwiadczysz na zewntrz. Cisza i spokj. Zajrzelimy na kilka podwrek, niby szukajc wody. Nie znalelimy adnego. Wszystkie gospodarstwa wygldaj tak jak u starszego?

Tak. Pusty podwrzec, na rodku chaupa na kilkunastu palach, najczciej jakie pi stp nad ziemi, cao wysypana otoczakami. Z trzech stron pot, otwierajcy si na jezioro, nic poza tym. Dobrze. Jak szybko ten czarny gral z synami powdrowa do domu? Prawie biegiem, tylko gow skin i ju go nie byo. Mieszka w chaupie zaraz obok. Przez chwil maszerowali w milczeniu. Kenneth rzuci okiem na dziesitnika, donie podoficera spoczyway na rkojeciach broni. Boj si, prawda? Tak bym powiedzia, panie poruczniku. Kupi si razem, dzieci nie wypuszczaj z domw, niektre okna maj ju zaoone i zamknite okiennice, jakby zima bya. Boj si, i to bardzo. Co powiedzia starszy? Kenneth w kilku zdaniach streci mu, co usyszeli. Niby gupi art? Powinni wymyli co lepszego. Zreszt, nawet jakby, to i tak psw si nie okamie. Porucznik sam zwrci na to uwag. Odkd weszli do wioski, psy chodziy na sztywnych apach, bez przerwy wszyy, sier jeya im si na grzbiecie. Czuy krew i mier, i to bynajmniej nie rybi. Dojdziemy tam, gdzie nam wskazano, i rozejrzymy si. Dzi podwjne warty, Andan. Nie chc, eby nam kto noc garda popodrzyna. Tak jest, panie poruczniku. *** Gdy oddzia opuszcza wiosk, Anderell odetchn z ulg. Starszy by mdry, wysa ich tam, gdzie nikomu nie bd przeszkadza. Przez chwil rozwaa, gdzie wysaby jego druyn, gdyby wiedzia o ich obecnoci. Pewnie na dno jeziora, z kamieniem uwizanym do stp w charakterze prezentu poegnalnego. Czekali ju czwarty dzie, a zabjca ujawni si ponownie. Od czasu morderstwa, ktrego wiadkiem by kupiec, zgino jeszcze dziesiciu mieszkacw. Tyle Genderc-aesFuron zdoa wyczyta z powietrza, ska i wody. Szesnacie dusz zostao brutalnie wyrwanych z cia i wyprawionych do Domu Snu. To, e kupiec do nich nie doczy, zawdzicza tylko chaosowi, jaki zapanowa po pierwszych morderstwach, i tempie, w jakim opuci wiosk. Ten pierwszy mord by jak kamie wrzucony do spokojnego stawu. Poruszy aspektowane rda, zmieni ich ton, wypaczy. Lecz tu, na Pnocy, w pobliu ziem zamieszkanych przez aherw i ich szamanw, miay miejsce ju nie takie rzeczy. Jednak tak si zoyo, e jego druyna akurat bya w pobliu i obaj magowie od razu wyczuli, e pojawio si co bardzo dziwnego. Takich rzeczy nie zostawia si niewyjanionych, wic teraz czekali na zabjc. Mieli go schwyta lub zabi, bo jego rosnca Moc odbijaa si coraz

szerzej wrd aspektowanych rde. Pokrywka twierdzi, e to jakby ktem oka widzie cie w nocy albo chmur sunc po rozgwiedonym niebie. Da si co wyczu, bo nagle cz otoczenia znika, rozmywa si, jakby usunito z niego jakie dwiki, barwy czy zapachy. Typowy magiczny bekot. Nie zmieniao to jednak faktu, e czarownicy wydawali si coraz bardziej podekscytowani. Ten zabjca by niezwyky, obaj magowie stwierdzili, e posuguje si jakim rodzajem Mocy, ktra z pewnoci nie ma adnego znanego aspektu. Nie byy to te szamaskie czary aherw, nie wykryli adnego ladu suebnych duchw. Ta Moc bya cakiem obca i jednoczenie potna. Anderell uwaa, e mieli szczcie, e wioska leaa na uboczu, bo inaczej z pewnoci cignaby ju na siebie uwag kilku gildii magicznych i wikszoci wity. Zrobiby si tok, pomyla kwano. Teraz musieli jeszcze poczeka, a Grska Stra opuci okolic, i liczy na ut szczcia. *** Poruszanie si po tym terenie nie byo adnym problemem. Kamienie, skay, skupiska gazw naniesionych przez lodowiec, w czasach, gdy miewa jeszcze do si, by przesadzi jezioro. Lubi takie miejsca, przypominay mu rodzinne strony. W swoim szaroburym ubraniu, z kapturem narzuconym na gow, mg przykucn, znieruchomie, a czowiek przeszedby krok od niego, niewiadomy zagroenia. Duchy cicho pieway o krwi i walce. Zblia si do wioski od poudnia, gdy wyczu czary. Ludzkie, mierdzce aspektem Nocnego Cienia. Umiechn si pod nosem, to byo oczywiste, e nie tylko on wyczu, e co si pojawio. Trzysta krokw przed nim, na skraju wioski, pomidzy kilkoma wielkimi kamieniami powietrze lekko drao, jak w czasie upau. Niezbyt dobrzy, skoro wyczu ich z takiej odlegoci. Wewntrz mogo ukrywa si najwyej kilku ludzi. Odnalaz czarownika gwnie dlatego, e prowadzi do niego acuch utkany z cienia, na kocu ktrego wi si czarny stwr. To nie bya aspektowana magia, kto si tu bawi w wywoywanie demonw. Moc zawsze kusi gupcw, nawet jeli moe to naruszy ludzkie kodeksy. I wtedy go wyczu. W krain duchw, w wiat naoony na wiat, w aspektowane rda, nawet w sam Mrok, wbito lodow kolumn. Natychmiast skupi si tylko na niej. Ten czarownik musia by mierny, jeli jej nie odkry. Zlokalizowa jej rdo mil od wioski. *** Kotlina bya dokadnie taka, jakiej Kenneth si spodziewa. Niemal okrgy paski teren, otoczony ze wszystkich stron wysokimi skaami, jedno wskie wejcie. Dobre miejsce, prawda? Tak, panie poruczniku. Andan wszed do rodka, rozejrza si wok, bez enady splun na ziemi. Dwudziestu ucznikw na tych skakach powyej i w p minuty nie bdzie po nas ladu.

Velergorf zajrza do rodka i wyszczerzy si szeroko. Tak. I nawet dali nam drewno, ebymy rozpalili sobie ogie. atwiej byoby celowa. Moe... Kenneth wzruszy ramionami. Ale pamitaj, e oni boj si nocy. Ktokolwiek by tu po nas przyszed, nie sdz, eby to byli rybacy. Znajdmy lepsze miejsce. Skierowa si w lewo, na yse jak jajo wzgrze, gdzie wiatry szalay bez przeszkd, lecz skd mieli widok na wszystkie strony. Okolica bya naprawd paskudna, ani drzewa, krzaczka, mchu nawet. Jak okiem sign goa skaa i kamienie. Zgromadzeni wok dowdcy onierze owijali si w paszcze i prbowali znale jakie wygodne miejsce. Nie wygldao na to, by ci, ktrym przypada pierwsza warta, im zazdrocili. Oczywicie nie byo mowy o tym, eby rozpali ogie. Jak ktokolwiek mg chcie tu zamieszka, pomyla porucznik, sadowic si przy lecym obok kamieniu. Cho, z drugiej strony, widywa wioski i osady pooone w znacznie bardziej niegocinnych miejscach. Tak zazwyczaj bywao w grach, wielu zostawao tam, gdzie rzuci ich los, pech lub przypadek. Natura wessyrskich grali zabraniaa im poddawa si, rezygnowa, nakazywaa wczepi pazurami w kady kawaek ziemi i trwa. Ten upr, ta zajado przekazywana z pokolenia na pokolenie, wychoway twardy i zawzity lud, ktry wy si w te gry, wrs w nie, nosi w kociach i sercach, jak powiadano. Wic najpewniej i to trzymao tutaj miejscowych rybakw. Upr. I ten upr mg by dla Stray najwiksz przeszkod. Jeli starszy wioski nadal bdzie twierdzi, e to tylko gupi dowcip spowodowa cae zamieszanie, a reszta mieszkacw go poprze, to Szsta Kompania wrci do Belenden z niczym. Mino zbyt wiele czasu od mordu, a nadspodziewana gocinno, zachowanie mieszkacw i nerwowo psw to za mao, eby przewrci wiosk do gry nogami. Niby mg z czystym sumieniem, a przynajmniej z jego pozorami, wrci do koszar, w kocu starszy wioski zaprzeczy wszystkiemu i przedstawi wiadkw, ale... No wanie, ale puste chaupy, ryglowane drzwi i okna. Rybacy si bali, i to tak, e cz zamieszkaa u ssiadw lub w ogle opucia wiosk. Nie wypuszczali dzieci z domw, o zmierzchu zamykali si na wszystkie spusty. A to znaczyo, e boj si nocy. Kenneth omit wzrokiem szybko ciemniejce niebo. Nie, zabjca lub zabjcy jeli w ogle przebywali w okolicy nie uderzyli na wiosk wprost. A to znaczyo, e nie porw si na czterdziestu onierzy. Chyba, umiechn si w mylach. Z drugiej strony teraz nie mogli zrobi nic wicej, jak tylko przeczeka t noc i wrci do wioski, aby porozmawia jeszcze z kilkoma mieszkacami. Inaczej miaby poczucie, e ca t drog przebyli na darmo. *** To zdumiewajce, jakie wraenie moe zrobi krzyk rozlegajcy si w nocy. Zwaszcza taki, ktry wybucha w powietrzu za plecami, w miejscu, gdzie nikogo nie powinno by. Syszeli go ju zeszej nocy, i poprzedniej te, ale nigdy z tak bliska. Tylko wieloletnie

szkolenie powstrzymao go od zerwania si na rwne nogi i wycelowania broni za siebie. Maskujcy czar przestaby dziaa. Genderc rwnie nie zmieni pozycji, Uela ledwo drgna, a Bygron lea jak gaz. Anderell umiechn si w ciemnoci. To bya dobra druyna, najlepsza, z jak suy. Na migi, powolnymi ruchami, wskaza skrytobjczym i magowi, e maj nie spuszcza oka z wioski i unikajc gwatowniejszych ruchw, przetoczy si na plecy. Przeklte zaklcie, pomyla i umiechn si jeszcze szerzej z gry sw. Wrzask wypeni przestrze ponownie. Wydawao si niemoliwe, eby mogo wydoby si z ludzkiego garda. Lekko unis gow, wpatrujc si w ciemno. By tam, nieksztatna plama, ledwo kilkanacie krokw za nimi, sugestia cienia w ciemnoci. Teraz zrozumia, co Pokrywka mia na myli. Gdyby nie ten krzyk, nigdy nie domyliby si, e to co to nie skaa lub gaz. Wrzask by... tak peen rozpaczy, e przeszy go dreszcze. Nie byo w nim wyzwania, gniewu czy wciekoci, tylko bl i cierpienie. Anderell powoli podnis kusz, mierzc w niewyrany ksztat. Bet lecy w rowku mia drzewce pokryte znakami, ktre dla kogo obdarzonego talentem musiay wieci w ciemnoci, a wikszo kapanw na ich widok dostaaby szau. Wielki Kodeks Wielkim Kodeksem, ale pewnych rzeczy po prostu nie mona nie wykorzysta. Grot pocisku umoczono w mieszaninie trzech najsilniejszych trucizn, o jakich sysza awedrze, czerwonym mii i wycigu z gruczow pewnego morskiego limaka, ktry nawet nie mia wasnej nazwy. Gdyby przypadkiem dotkn go go rk, zostayby mu minuty ycia. Anderell uwaa si za mdrego i rozwanego, zreszt dlatego jeszcze y. Rozkazy mwiy schwyta lub zabi, co w jego prywatnym jzyku znaczyo zastrzeli, otru, rozrba i utopi, a resztki zapakowa w worki i dostarczy do zbadania. Nie mia zamiaru ryzykowa starcia w nocy z czym, co rozrywao dorosych mczyzn na strzpy. Przytuli policzek do oa kuszy. Stwr odbi si nagle i skoczy przed siebie. Rka drgna mu na spucie i bet pomkn w mrok, ale w tym samym czasie tajemniczy zabjca wykona olbrzymi, nieprawdopodobny, przynajmniej trzydziestejardowy skok, ktry przenis go nad ich kryjwk. Ciemny ksztat mign na tle nieba, nic wicej ni smuga cienia przesaniajca gwiazdy, i wyldowa midzy owcami a wiosk. Dwie kusze szczkny jednoczenie, Anderell nie zdy si jeszcze obrci, nie widzia, co si stao, lecz stumione, pene wciekoci warknicie Ueli powiedziao mu wszystko. Spudowali oboje, skrytobjczym i najlepszy wojownik, jakiego zna, nie trafili w cel wielkoci czowieka z odlegoci mniejszej ni kilkanacie krokw. Zanim przewrci si na brzuch, intruza ju nie byo. *** Ten wrzask dobieg gdzie od strony wioski. Odruchowo uwolni kilka duchw, pojawiy si wok, formujc Moc w ochronne sznury. Wycofa je, zanim uploty je w sie. Obcy

krzycza dobre wier mili od niego. Czu go wyranie, jak czuje si drzazg wbit w ciao, dziura w wiecie, mrok na ciekach duchw, poruszajcy si szybciej ni szarujcy niedwied. Lecz w krzyku nie byo wciekoci atakujcej bestii. Smutek, al, oczekiwanie. Nawet w tej plamie obcoci emocje byy wyrane. Szukasz, prawda? Szukasz swoich, obcy w obcym miejscu, pozbawiony kontaktu z reszt, a rozum, ktry kiedy by czci ciebie, ju nie istnieje. Co zrobisz, gdy nie nadejdzie odpowied? Delikatne drgnicie ziemi przynioso wie o kolejnej porcji lodu, ktra trafia do jeziora. Po kilku uderzeniach serca usysza plusk, potem szum wdrujcej fali. Zignorowa to. Jeden ze suebnych duchw wrci z pnocnego wschodu. Wtopi si i przekaza obraz. Reszta odpowiedziaa wzburzeniem i wciekym mamrotaniem. Uspokoi je jedn myl i ruszy przed siebie. Miejsce, do ktrego zaprowadzi go obraz, byo niewielk szczelin w skale. Waciwie mona byo dosta si do niej tylko z gry. Kilkanacie stp dugoci, dwie szerokoci. Trudno powiedzie, jak bya gboka. Prowadziy do niej liczne tropy maych padlinoercw, przyciganych zapachem. Widzia je na nagiej skale, drobne zadrapania po pazurach, lady krtkich star, gdy niektrzy prbowali zagarn skarb tylko dla siebie. Usiad na brzegu szczeliny i wypuci duchy. Pknicie byo niemal w caoci wypenione niegiem, stanowio naturaln lodowni, a w rodku... Ciaa. Dwanacie, trzynacie, czternacie. Te na samym dole miay wiele miesicy, moe lat. Gwnie modzi ludzie, dzieci. Poamane koci, zgruchotane czaszki, rany od noy, siekier, szpikulcw, lady po ogniu. Nie mieli atwej mierci. Otworzy szerzej umys, wstpi na ciek duchw. Nie, wszyscy zdecydowali si odej, adna dusza nie uczepia si ciaa. Nic wicej si nie dowie. Wiatr przynis nastpny wrzask. Drgn. Kto wanie umar. *** Usyszeli krzyk, tak jak zapewne wszyscy w promieniu trzech mil. W okolicy nie byo drzew ani wysokich ska, dwik nis si daleko i mimo e stumiony, wgryza si w dusze. Smutek, samotno, opuszczenie. Kenneth przekn lin i wsun na wp wycignity miecz do pochwy. Dwik dochodzi od strony wioski, z przeszo poowy mili, wic na razie nic im nie grozio. Ciekaw by, jak starszy bdzie si tumaczy rano. Wikszo onierzy zerwaa si ju na nogi, lecz podobnie jak on, teraz chowali bro. Byli daleko, zbyt daleko, a ten krzyk nie nis zapowiedzi niebezpieczestwa. Porucznik przywoa Bergha. Zauwaylicie ruch? Nie, panie poruczniku. Nawet myszy czy ddownic. A jak psy? Nie pi. S niespokojne i nerwowe. Jutro bdzie z nimi kopot. Trzymaj je krtko. Skoro wit ruszamy do wioski, starszy bdzie musia mi

wytumaczy, dlaczego wskaza nam do noclegu miejsce, w ktrym mielimy nie sysze tego krzyku. I... Stumiony, podobny do grzmotu dwik wypeni powietrze. Po nim rozleg si gony plusk i szum, narastajcy coraz szybciej. Co to jest? Kenneth nie dostrzeg, kto zapyta, ale Bergh zna odpowied. Lodowiec, wanie odama si od niego wielki kawa. Widziaem to, jak byem tu poprzednim razem. Prawie do poowy jeziora dno jest bardzo pytkie, wic jak idzie od lodowca fala, to rozpdza si na pycinie, nabierajc wysokoci. Przy brzegu bez problemu zwala czowieka z ng. Czasem potrafi i na czterdzieci, pidziesit jardw wedrze si w gb ldu. Niech pan sucha. Jakby na potwierdzenie jego sw rozleg si odgos fal uderzajcych o brzeg. Pniej na chwil zalega cisza, sycha byo tylko wiatr. Tym razem wrzask rozdzierajcy ciemno by inny. Wcieko i gniew. Nienawi. I przytoczony nimi, jakby zdawiony nagle ludzki krzyk. Zanim przebrzmia, wszyscy stranicy ju stali, trzymajc szable, miecze i topory gotowe do odparcia zagroenia. Psy zwrciy si w stron wioski, powarkujc, sier miay zjeon, a ogony schowane pod siebie. Zastygy midzy przeraeniem a atakiem szau. Zy znak. Dziesitnicy do mnie. Nie musia podnosi gosu, w ciszy, jaka zapada po ostatnim okrzyku, nawet szept sycha byo wyranie. Nie sdz, eby dzi ktokolwiek ju zasn, a do witu mamy ze trzy godziny. Zacz wydawa rozkazy Bergh, psy na smycze, nie chc, eby rzuciy si do walki same. Andan, ludzi w dziesitki, w kadej przynajmniej dwa psy, zanim wstanie soce bd naszymi oczami i uszami. Wszyscy maj nosi paszcze. I niech nie napinaj kusz, w tych ciemnociach i tak zobacz cel dopiero kilka krokw przed sob. Velergorf, wemiesz Wilka i Gawera, dobierzcie sobie jeszcze trzech tropicieli. Swoj dziesitk przeka zastpcy. Patykowi? Da sobie rad. Rano dokadnie zbadacie okolice wioski. Jak tylko sprawdzimy, co tak wrzeszczao i kto zgin. Wyruszymy, hm... za jakie dwie godziny, chc by na miejscu, zanim wzejdzie soce i zanim miejscowi usun wszystkie lady. Zgrzytn zbami. Bd mia do pogadania z tym starszym i lepiej, eby potrafi odpowiada skadnie na moje pytania. *** Ciao znaleli na podwrzu, przed chat. Mczyzna w nieokrelonym wieku, ubrany w pcienne portki i koszul. Co zmiadyo i rozerwao mu gardo. Lea na plecach, w kauy

ju czarnej krwi, z oczami szeroko otwartymi, odbijajcymi janiejce niebo. Psy zatrzymay si kilka krokw przed nim, skomlc cicho i wszc. Byy dobrze uoone, nie prboway podbiega do ciaa, liza zaschnitej krwi, nie zadeptyway ladw. Dla psw sucych w Grskiej Stray widok trupa nie by niczym niezwykym. Mczyzn znaleli na podwrku pierwszej chaty w wiosce. Tak jak pozostae, ogrodzona bya potem i tylko maa furtka pozwalaa dosta si do rodka. Wntrze podwrza pokryway otoczaki, takie same jak na caym brzegu, cho tu dodatkowo kto uoy w poprzek cztery rzdy wikszych kamieni. Pewnie eby woda nie wymywaa gruntu. Kenneth zatrzyma oddzia. Druga na zewntrz, trzecia ty, czwarta przd, okna i drzwi rzuci. Pierwsza, przeszuka chat. Wilk! Tak jest. Obejrzyj go. Kenneth wskaza trupa. Moe zostay jakie lady. Szczupy gral przesta mierzy w okno, rozbroi kusz i podszed do ciaa. Podwrze pokryway takie same otoczaki jak te na brzegu jeziora, wic przecitny obserwator nie wyczytaby na nim nic. Cawe Kaln obszed zwoki powoli, w odlegoci kilku stp, ostronie stawiajc kroki. Pochyli si, przykucn w jednym, pniej w drugim miejscu, odwrci kilka kamieni, rozejrza dookoa. Oceni odlego do potu i chaupy, spojrza na kryty gontami dach budynku. Wreszcie podszed do martwego mczyzny, obejrza uwanie jego buty, podnis rami, potem nog, przyjrza si ranie na szyi. Nastpnie dotkn lekko plamy zaschnitej krwi, wzi do rki kawaek czarnej jak smoa skrzepliny i powcha. Splun na do, roztar na niej krew i powcha jeszcze raz. Pokiwa gow. Nagle wsta i kilkoma dugimi krokami przemierzy odlego od trupa do schodw. Przykucn i obejrza dokadnie kady stopie, cofn si, przypatrujc uwanie dachowi. Spojrza na ciao i poszed prosto w stron potu. Chaupa pusta, panie poruczniku rozlego si z wntrza domu. Dobra. Kenneth nie odrywa wzroku od Wilka. Poszukajcie jeszcze ladw walki czy czego w tym stylu. Cawe? Stranik sun wzdu potu, oddalajc si od jeziora. Zatrzyma si w rogu dziedzica i ponownie pokiwa gow. Cawe? Porucznik ponagli go agodnie. Zaraz pewnie bdziemy mieli goci. Tropiciel liczy co na palcach. Wreszcie westchn ciko, pokrci gow i jeszcze raz spojrza na dach. To si kupy nie trzyma mrukn pod nosem. Przez furtk zajrza jeden ze stranikw. Panie poruczniku, id. Wpuci? Ilu? Trzech.

Zastanowi si chwil. Wilk, wiesz ju wszystko? Chyba tak. Mwi? Poczekaj. Wpucie ich. Reszta bro na widoku, psy lee, uwaajcie na dach ssiedniej chaupy i jezioro. W furtce wanie pojawio si trzech mczyzn. Kenneth odwrci si ku nim, wymownym gestem poprawi paszcz, a odznaka Grskiej Stray bysna w promieniach wschodzcego soca. eby nie byo wtpliwoci. Wystpowa jako cesarski oficer. Witam, starszy. Gospodarzu skin gow czarnobrodemu sdz, e synowie reperuj ju sieci. A ten trzeci to kto? Trzeci z przybyych na widok kilkudziesiciu onierzy usiowa schowa si za plecy siwego. Niewane. Kenneth umiechn si szeroko. Rozumiem, e skoro wit pdzicie na jezioro, eby naowi ryb na zup, ktr nam wczoraj obiecalicie. Przy okazji pewnie sprztnlibycie ten nieporzdek tutaj, eby gociom apetytu nie psu. Nie widz, eby potakiwa, starszy, czyli si myl, cho nie wiem, czy w sprawie ryb, czy sprztania. Odpowiedziao mu ponure spojrzenie. Dobrotliwy, jowialny gospodarz z wczorajszego wieczora gdzie znik. Mam jednak kilka pyta. Ten tu, lecy sobie na plecach, zgin jakie trzy godziny temu. A umiera gono, z wrzaskiem, ktry nawet my syszelimy. Dlaczego wic caa wie nie przybiega tu z pochodniami, eby go ratowa? Albo chocia mci. I gdzie jest jego rodzina? Bo sam nie mieszka w tak duej chaupie. I co tak wrzeszczao noc, e moje psy na zmian rway si do walki i szczay pod siebie ze strachu? Odpowiesz? Wraz ze sowami porucznika wyraz twarzy starszego zmienia si. Zmieszanie, niepokj, strach. Na kocu pozosta upr. Nie wasza sprawa, panowie onierze wycedzi. Sami sobie poradzimy, a wy najlepiej idcie sobie i powiedzcie dowdcy, e mieszkacy Byrt nie potrzebuj pomocy. Prawd mwic, mylaem o tym, ale widzisz, starszy, moe si zdarzy i tak, e przyjd tu ze swoj kompani za rok czy dwa i zastan tylko puste chaupy, zatopione odzie i sterty koci. I do koca ycia bd si zastanawia, czy to moja wina, czy nie. Kennethowi wydao si, e na te sowa czarnobrody drgn i lekko otworzy usta. Wic moe zrobimy inaczej. Najpierw posuchamy jednego z moich tropicieli, a potem si zastanowi. Nie! Nie odzywaj si, starszy, na widok trupa mnie i moich ludzi rce swdz do miecza, wic lepiej, eby nic nas nie rozpraszao, jak bdziemy sucha. Mw, Wilk. onierz ruszy powoli przed siebie. No wic tak, panie poruczniku zacz. Ten tam, nasz trup, wybieg z chaty dzisiaj w nocy, jakie trzy godziny temu, pdzc po dwa stopnie w d. Po czym stan i obrci si w stron domu. Wilk szybkim krokiem podszed do ciaa i stan obok. Spojrza w gr i

wtedy co skoczyo na niego z dachu. Wiem, jest prawie dwadziecia stp, ale to nie jest niemoliwe, bo to co skakao z wysokoci trzech chopa i by moe mogo wzi rozbieg. Kenneth skin gow. Powiedziaem, eby si nie odzywa, straszy! warkn, widzc, e siwowosy znw otwiera usta. Mwisz, Wilk, e to nie jest niemoliwe dla czowieka, ale... Tropiciel skin gow. Bo i nie. Znam kilku takich, ktrzy mogliby t sztuczk zrobi. Ale potem uklk przy ciele to co zabio go jednym uderzeniem i nie chodzi o rozharatane gardo, bo on umar, zanim jeszcze upad. Zabjca uderzy go w szyj z tak si, e zmiady krta i przerwa krgi, a pniej, ech... No, tu mam may problem, bo najpewniej odbi si od stojcego jeszcze trupa i skoczy w kierunku potu, a to ju prawie trzydzieci stp. W kadym razie nie widz, eby gdziekolwiek dotkn ziemi, wic jeli nie lata, to musia tak wanie zrobi. Wilk ruszy do ciany z desek i po chwili dotkn jej szczytu. Tu wyldowa. Wczepi si w pot rkami i podcign w gr. Niech pan patrzy. Kenneth podszed do potu. Na jego szczycie, niemal niewidoczne na tle pociemniaego drewna, widniao kilka czarnych plam. Cztery palce u gry, kciuk tutaj. Cawe wskazywa po kolei. Prawa rka. Sdzc po wielkoci, dorosy mczyzna. Lewa do nie bya ubrudzona krwi. Ldujc, stopami uderzy niej. Std to wgniecenie w drewnie. lady na deskach byy niemal niewidoczne. Mwisz, prawa rka ubrudzona krwi. To znaczy, e co? Zabi go uderzeniem goej doni? Goej albo w jakiej rkawicy, gardo jest rozerwane, nie przecite. A co potem? Nie wida, eby w tym miejscu zszed na ziemi. Moim zdaniem wspi si na pot i gr poszed w stron ldu. Tam na kocu jest lad, jakby co cikiego odbio si z ostatnich desek i skoczyo daleko w przd. Ale w tym wietle nie mog odszuka reszty tropw. Musimy poczeka, a soce wzejdzie wyej. Kenneth przez chwil trawi te informacje. Ale dlaczego skaka, Cawe, co? Jak sdzisz, dlaczego, gdy go zabi, bawi si w akrobat? Wilk umiechn si pgbkiem. Moe wyjd na gupka, panie poruczniku, ale on wskaza na trupa ma wilgotne cae buty, cznie z czubkami, lecz reszt ciaa zamoczy tylko na plecach, tak jak upad. Sdz, e na podwrzu byo wtedy ze trzy cale wody, pewnie zalaa je fala, ktr syszelimy, i on zaraz potem wyszed na zewntrz. Myl, e zabjca, kimkolwiek by, bardzo nie chcia si zamoczy. Nie wiem tylko, jaki demon zabija goymi rkami, skaczc po kilkadziesit stp i unikajc wody. Lepiej si std zbierajmy i wrmy w towarzystwie jakiego maga.

Magowie. Ech, Cawe, dlaczego mam wraenie, e to oni s przyczyn wikszoci naszych problemw? Wzywanie ich to troch tak, jakby sika do rzeki, eby zatrzyma powd. Kenneth umiechn si kwano i spojrza na rybakw. No, ale nie jest to taki zy pomys, jeli dobrze si zastanowi. Szsty Puk ma co prawda tylko dwch czarownikw, ale myl, e jak sobie nie poradz, to ta czy inna gildia zainteresuje si tym stworem. Bo jego skoki mierdz magi na mil. Ilu ludzi ju zabi? Co, starszy? Ilu ju wrzucilicie do jeziora z kamieniami u ng? I dlaczego go chronicie? Starszy pochyli tylko gow, zacisn pici. Dysza wciekle, ale byo jasne, e nic nie powie, przynajmniej dopki nie poczuje smrodu przypalanych wasnych pit. Dobrze. Wy oficer wskaza na rybakw wracacie do siebie i nikt, powtarzam, nikt nie ma prawa wyj z chaup. Spucimy psy i nie odpowiadam za to, jeeli kogo pogryz. Rozejrzymy si po okolicy, a potem zadam ci, starszy, jako najwaniejszej osobie w wiosce, kilka pyta. Rozumiesz? Odpowiedzi byo ponure skinienie gow i co, co mogo by ledwo skrywanym umiechem. Kenneth dostrzeg to i powiedzia: A eby nikomu nie przyszo do gowy uciec jeziorem, kilku moich ludzi wemie odzie i bdzie sobie pywa wzdu wsi. Wskaza na pierwsz z brzegu bro. Taka kusza niesie na trzysta jardw, wic nie radz prbowa. Zreszt, jak zobaczymy jedn dk, to ka przedziurawi dna wszystkich pozostaych. Bez wyjtku. Rozumiesz? Umiech zgas. A teraz zabieraj si std i lepiej, eby nastpna bajeczka, ktr mi opowiesz, bya naprawd dobra. *** Ju widzc zbliajcy si do wioski oddzia, Anderell wiedzia, e sprawy si skomplikoway. Gdyby jeszcze nie te psy, ktre bezbdnie, jak po sznurku, zaprowadziy onierzy do chaty, w ktrej zgin rybak. Ale nie, jak ju nadchodz problemy, to na caego. Obserwowali stranikw, ktrzy po odesaniu starszego do domostwa rozpoczli dokadne, szczegowe sprawdzanie okolicy. Kilku z nich przechadzao si wzdu dugiego zewntrznego potu, kilku nastpnych wsiado do odzi i wypyno na jezioro, lecz wikszo oddziau zacza wszy. Niemal dosownie, zwaywszy na psy, ktre pod okiem przewodnikw szukay w okolicy jakich tropw Zgrzyta zbami, gdy kilka razy taka grupka zbliya si do ich kryjwki. aowa teraz, e podzieli druyn, w razie wykrycia i starcia w omioro mieliby wiksze szanse. Na szczcie za kadym razem psy obchodziy kryjwk niewielkim ukiem. Czar dziaa bez zarzutu. W niecae dwie godziny oddzia przeszuka teren wok wioski. Anderell musia przyzna, e oficer dowodzcy Szst Kompani zna si na robocie. Wszyscy jego ludzie mieli zajcie, nikt nie traci czasu, jedni pilnowali wioski, inni przeczesywali okolic, a

jednoczenie zawsze co najmniej dziesiciu onierzy z broni w rku stao w pobliu dowdcy, gotowych do walki. Kada z mniejszych grup, skadajcych si najczciej z psa i dwch, trzech onierzy, bya nieustannie w zasigu wzroku przynajmniej dwch innych. Nawet on ze swoimi ludmi nie zaryzykowaby prby skrytego ataku na t kompani. Grska Stra nie zdobya swojej sawy dziki opacaniu lokalnych muzykw w karczmach. Po dwch godzinach onierze wracali, skadali krtkie meldunki i zajmowali pozycje wok dowdcy. Znw, bez adnych zbdnych ruchw. Byli dobrzy, naprawd dobrzy. *** Znalaz. Dziura w ziemi, ukryta midzy dwoma gazami, w sam raz eby wcisn si, skuli i przespa. Mona byo przej tu obok i nie zauway. Obserwowa obcego od momentu, kiedy ten opuci wiosk. Gdy zabija, skaka, walczy, by jak poruszajcy si po wiecie kb Mroku. Przestrze wyginaa si wok niego, miejscowe duchy pryskay na boki. Ci ukrywajcy si czarownicy, wyszczerzy czerwone ky, nie znaleliby go, dopki nie stanby im za plecami i nie hukn. Kim byli? Z jakiej gildii? Lecz gildia wysaaby mistrza, nie podrzdnego adepta. Mia podejrzenie, ktre powoli przeradzao si w pewno. Pniej si nimi zajmie. Zbliajc si do nory, w ktrej skuli si obcy, uwolni wikszo duchw. Zaploty wok niego Moc, bicze gotowe chosta lodem lub ogniem i kruszy skay. Kilka najsilniejszych szczerzyo widmowe zby, rwc si do walki. Pora to skoczy. Gdy stan nad szczelin, zabjca unis gow. Jego olbrzymie apy otwary si i zacisny w pici. Potem unis drug gow i umiechn si. *** Dziaali szybko i sprawnie. Meldunki byy niemal identyczne adnych ladw. Ale psy zachowyway si dziwnie, czasem apay trop, by po chwili go straci, gdzie indziej staway w miejscu jak wryte i nie chciay ruszy naprzd lub warczay, najwyraniej szykujc si do walki, cho na sto krokw wok nie byo ywego ducha. Ju to wystarczyo, eby ludziom udzielia si ich nerwowo. Najwicej dowiedzieli si od Wilka. Znalazem miejsce, gdzie zeskoczy z potu, panie poruczniku zameldowa krtko. No i? Zrobi kilka krokw. Powiedziabym, e ma mniej ni pi stp wzrostu i way nie wicej ni sto, sto dziesi funtw. Chuchro jakie. Robi krtkie kroki i utyka na lew nog. Czowiek? Aher? Kto optany? Czy co, co przylazo tu zza Mroku? Cawe pokrci gow. Nie wiem, panie poruczniku. Na pocztku rusza si jak czowiek, potem skoczy i

wyldowa na czworakach. I zacz tak wdrowa. Na doniach i stopach, ale nie jak czowiek udajcy zwierz. Czowiek idcy na czworakach inaczej rozkada ciar ciaa. Mczy si. A tu... Powiedziabym, e dla niego ten sposb poruszania si jest naturalny. Sadzi susami i myl, e pdzc tak, mgby bez problemu dogoni biegncego mczyzn. A potem skoczy jeszcze raz i wyldowa na tej szerokiej, paskiej skale za wiosk. Tam to nawet ja tropw nie znajd. A psy? Sikaj pod siebie, jak tylko wskae si im lad. Nie chc i. Dobrze. A teraz chod, co ci poka. Kenneth zaprowadzi go do chaty, przed ktr wci leao ciao, i wskaza stosik rzeczy, ktre znaleli w jednej skrzyni. Skrzyni z podwjnym dnem. Szklane wisiorki o dziwnych ksztatach, kawaki grskiego krysztau oprawione w zoto, groty strza i wczni, inkrustowane w dziwaczny sposb ostrza toporkw, krzemienne noe o rkojeciach owinitych zotym lub srebrnym drutem. A dziw, e miejscowi nie zdjli zota, wyrzucajc ostrza. Bransolety i naszyjniki z kutych na zimno samorodkw mieszay si z nakadkami zbowymi, uywanymi przez co znaczniejszych wojownikw Agheeri. Znaleli take sporo ludzkiej biuterii i broni. Na wp zmurszaa pochwa miecza, wysadzana opalami, i pozacane umbo z jakiej tarczy byy w najlepszym stanie. Reszt stanowia kupa odpadkw, co do ktrych znalazca najwyraniej nie mg si zdecydowa, czy s bezuyteczne, czy te maj jednak jak warto. Na pierwszy rzut oka samo zgromadzone tu zoto wystarczyoby na miesiczny od dla ich kompanii. Wilk wzi do rki kilka przedmiotw, jeden may wisiorek z prymitywnie wykonan figurk niedwiedzia odoy zaraz na bok, odruchowo wycierajc rk o spodnie. Czary skrzywi si. Skd to tutaj? Ty mi powiedz. Tropiciel podnis resztki skrzanego paska. Powcha, zacisn w doni. Woda wyrzucia stwierdzi wreszcie. Zgadza si. Velergorf! Siwy dziesitnik wyoni si zza drzwi. Jestem, panie poruczniku. Rozejrzae si wok wioski? Tak, panie poruczniku. I jest co... Wiem ju. A teraz krtko, widziae jakie wdzarnie? Stojaki do suszenia ryb lub sieci? Zagrody ze zwierztami? Kilka szop z kozami i owcami, wszystkie dokadnie zamknite. Tutejsza wdzarnia wyglda, jakby miaa si zawali, adnych stojakw. Tyle, panie poruczniku. Kenneth pokiwa gow. Zabierz swoj dziesitk i idcie do chaupy starszego. Pilnuj go, zanim nie przyjd.

Tak jest. Przyjrza si jeszcze raz zgromadzonym skarbom. Jeli Wilk mia racj, jezioro wyrzucao na brzeg pozostaoci po jakiej staroytnej tragedii. Dar od losu lub przeklestwo. Nic dziwnego, e miejscowi woleli ukrywa to przed wiatem. Ruszy do chaty starszego. W drzwiach niemal zderzy si z jednym z onierzy Velergorfa. Panie porucz... zacz stranik, ale Kenneth przerwa mu w p sowa. Wiedzia ju, e nie przesucha starszego, bo wntrze caej chaupy mierdziao krwi. Wszed do rodka. Naczelnika wioski zasta w tej samej izbie, w ktrej spotkali si po raz pierwszy. Jego on te. Leaa pod cian, w kauy krwi. Kilkadziesit ciosw noem, ktre zada jej m, wystarczyoby do umiercenia dziesiciu ludzi. Nie wygldao to na zwyke zabjstwo, raczej na mord w akcie rozpaczy, ale starszy wioski z pewnoci nie mg odpowiedzie, co nim kierowao. Koysa si na krtkiej ptli zawieszonej pod powa, do podogi brakowao mu ledwo cala. W martwych renicach odbijao si, jakby w przedmiertnym oskareniu, ciao ony. Velergorf sta pod cian z rkoma zaoonymi na piersi. Nie lubi samobjcw rzuci krtko. A ja mordercw. Sprawdzacie reszt domu? Tak. Jeli jednak by mdry, a na takiego wyglda, dobrze ukry swoj cz znalezionych rzeczy. Moe nawet poza chaup. Nie sdz, Varhenn. W jednym Bergh mia racj, oni tu patrzyli na ssiadw wilkiem. Kady strzeg tego, co znalaz, jak oka w gowie, a najbardziej przed tymi zza potu. By najwaniejszy w wiosce, za si, o co chcesz, e znajdziemy tu dwa razy tyle, co w poprzedniej. Nie zakadam si z oficerami, panie poruczniku. Przegram, strac pienidze, wygram, bd do koca ycia na szpicy chodzi. Co teraz robimy? Idziemy do tego czarnobrodego. Starszy musia mu ufa, skoro zawsze bra go ze sob. I wyjmij topr zza pasa. *** Czarnobrodego zastali na zewntrz. Sta przy brzegu i patrzy przed siebie. Wydawao si, e zupenie mu nie przeszkadza, i kilkadziesit krokw od niego na wodzie koysze si dka z dwoma onierzami. Gdy wchodzili na podwrze, bra wanie szeroki zamach. Pasko rzucony kamie pomkn po tafli, zostawiajc za sob rzd rozszerzajcych si krgw. Kenneth zatrzyma dziesitnika w miejscu i sam ruszy do rybaka. Ten obejrza si przez rami, umiechn dziwnie. Napije si pan, panie poruczniku? Potrzsn trzyman w rku glinian flaszk, w ktrej co zabulgotao. Musia si spodziewa goci, bo przy pasie mia kilka cynowych

kubkw. Co to? Magcheska pieprzwka, najlepsza na Pnocy. Org za butelk. Moe pniej, gospodarzu. Jak was zw, bo zapomniaem? Lywens Awecs. Starszy nie mwi? Nie zdyem zapyta. Nie yje. Rybak zmarszczy brwi, jakby prbowa przyswoi sobie obce pojcie. Nie yje... Zabilicie go? Nie my, sam si powiesi. Ale najpierw zadga noem on. He, he, tak jak mwi, kady paci za swoje grzechy. No to mu si udao. Pyn w butelce zachlupota, czarnobrodemu wyranie trzsy si rce. Ale to nic, panie oficerze, to nic, wypijmy za tych, ktrych jezioro zabrao ze sob. Przechyli naczynie, pocign gboki yk, odkaszln, wytar rkawem zy. Mooocne. Uuuuch... Ale skoro pan nie pije i nie przyszed w goci, to pewnie ma pan jakie pytania. Sucham. Kenneth zaoy rce na piersi, patrzc, jak Lywens schyla si po kolejny kamie. Synowie, jak rozumiem, nie naprawiaj sieci zagai. Nie. He, he, nie ma czego naprawia, od lat nie wypynem owi, ojciec i dziad skr mi zoj, jak ich spotkam w Domu Snu. Paski otoczak odbi si kilka razy i z gonym pluskiem zaton. Porucznik kiwn gow. Kiedy si to zaczo? Kiedy zaczlicie znajdowa na brzegu rne rzeczy? Od zawsze, odkd sigam pamici, fale wyrzucay w tym miejscu rne rzeczy. Takie jest tu dno. Rybak zakreli rk agodny uk. Przy lodowcu gbia, a potem coraz pycej i pycej. Gdy do jeziora wpada brya lodu, a potrafi odrywa si takie jak dziesi chaup naraz, to fala najpierw wygarnia to, co na dole, a potem idzie coraz szybciej w stron brzegu, wznosi si i prawie zawsze w tym miejscu wyrzuca, co nazbieraa. Jak dwadziecia lat temu przysza jaka zaraza, to brzeg na pidziesit jardw usany by tu gnijcymi rybami. Brodzilimy w nich po kolana. Ale wtedy chaupy stay dobre trzy mile std, w miejscu, gdzie woda ledwo pluskaa o kamienie, kiedy stary Gwyhren dawa nurka w jezioro. Lywens pocign jeszcze raz z flaszki, tym razem ostroniej. Byem mody, jak znalelimy tu pierwszego trupa. Jaki aher w skrzanej zbroi, na wp objedzony przez ryby. W rku wci ciska tarcz. Pamitam dokadnie, bo caa wie zebraa si wtedy radzi, co to znaczy i czy nie niesie kopotw. Wreszcie zaadowali trupa do odzi, wypynli na jezioro i wrzucili do wody. Ech, gdyby to by tylko ten jeden. Byo ich wicej, prawda? Kenneth spojrza w oczy rozmwcy, szukajc potwierdzenia. Zao si, e lodowiec ich tu przynosi i wrzuca do jeziora, wic mog mie pewnie z kilkaset lat. Z roku na rok trafiao tu wicej cia, ludzi i aherw. A z trupami

przybywao bogactwo, zoto, srebro, kamienie szlachetne, ozdoby. Wic ograbialicie je i co? Do jeziora? A tak czarnobrody zamaszycie kiwn gow do jeziora. Jezioro dao, jezioru zwrcilimy. Nie wszystko. Nie, nie wszystko. Po co rybom zoto? Tak zawsze mwi Gawan, po co rybom srebro i klejnoty. ywym si przydadz. On pierwszy przenis chaup nad wod, tu wanie. Przez cay rok patrzy, jak ukadaj si fale i gdzie wyrzucaj najwicej rzeczy, a potem w miesic rozebra domostwo i odbudowa je na samym brzegu, na palach. Starzy miali si z niego, zapowiadali, e nie minie jedna zima, a wrci na stare miejsce, ale on w p roku chaup nowymi gontami pokry, d kupi, piec ze specjalnie wypalanej cegy postawi, a jego baba i dzieciak w coraz to nowych strojach chodzili. Kupcy rycho si zwiedzieli, e lepiej do niego zajecha ni do nas, lepiej towar na zoto i srebro ni ryby i ikr wymieni. I w nastpnym roku kolejnych czterech gospodarzy przenioso si i pobudowao chaupy obok. Nie by rad, ale nie mg zabroni, bo by go chyba spalili. Twoja chaupa jest obok jego. Bo mj ojciec jako jeden z pierwszych postanowi co zmieni. Rybaczenie to ciki kawa chleba, zwaszcza tu. Pamitam, e byway takie dni, emy rano i wieczorem tylko zup z wodorostw i rybich oci jedli. Nic tu nie ronie, te par owiec i kz chowa si tylko dziki sianu, ktre przywo kupcy. Czowiek gupi by by, gdyby dobra, co samo do rk si pcha, nie potrafi podnie i dla siebie spoytkowa. Ile trwao, zanim wszyscy si tu przenieli? Trzy lata. Moe cztery, nie pamitam. Kenneth rozejrza si. Wic te poty dziaaj jak sak? Mam racj? Fala wrzuca wam szcztki, trupy i resztki z dna, te poprzecznie uoone rzdy kamieni zatrzymuj je, eby nie cofny si do jeziora, a gdy woda opadnie, wychodzicie i zbieracie, tak? Na twarzy rybaka wykwit gorzki umiech. Sak? A tak, sak. Ale poty su przede wszystkim temu, eby ssiedzi nie wiedzieli, co komu los przynis. Na pocztku, gdy byo tylko kilka chaup, dzielono si sprawiedliwie wszystkim, co znaleziono, ale potem, gdy caa wie si tu przeniosa, zrobio si gorzej. Byway dni, e tylko jedna brosza czy jaki samorodek si trafi, i wtedy co? Dzieli na dwiecie pidziesit gw? Ludzie nie spali caymi nocami, chodzili wzdu brzegu z pochodniami, czekajc na fal, jeden drugiemu do oczu skaka, e to czy tamto bliej jego chaupy byo, wic wara. Rybak splun na ziemi, podnis kamie i cisn z tak si, e prawie znik im z oczu, zanim pokna go woda. Te same rodziny, ktre kiedy w potrzebie dzieliy si ostatni suszon ryb, teraz patrzyy sobie na rce, ledziy, podkraday znaleziska. Ju niektrzy do toporw si brali.

Pocign ponownie z flaszki, wzdrygn si, otar usta rkawem. Jeli to sak, to na nasz chciwo. Trzeba byo widzie, jak dzielili brzeg, co do wierci cala si wykcali, a jak ssiad o palec pot przesun, to w ruch szy noe. A potem... Jak ju poty postawili i kady zamkn si na swoim podwrcu, to i tak nie byo spokoju. Kenneth parskn. No tak, to straszne, e wam kazali si tu osiedli i zmusili do ograbiania trupw. Gdybycie tylko mogli odej... Czarnobrody spojrza na niego bez gniewu, za to z jakim smutkiem w oczach. Niektrzy odeszli, dali rad. Ale nie wszyscy s tacy mocni. A pan zabraby si std? Gdyby po kadej fali mg na progu wasnego domu znale co takiego? Sign za pazuch i wycign ma szmatk. Rozwin ostronie. Piercie by bez wtpienia zoty, dwa mae we oplatay si ogonami i zaciskay paszcze na przejrzystym jak woda kamieniu wielkoci gobiego jajka. Porucznik wzi klejnot i zbliy do oczu. Kada, najmniejsza nawet uska na ciele wy bya starannie wygrawerowana, oczy byszczay bkitnymi kamykami, mae rozdwojone jzyki z cieszego ni wos drutu lizay diament. Bo nie byo wtpliwoci, e to diament. Jest za duy na moje palce i jak pan widzi, na paskie te. Ale to nic. Nie omielibym si go zaoy, cho jest najpikniejsz rzecz, jak w yciu widziaem. Kto go nosi? Jaki aher mia go na szyi, przewleczony przez kawaek rzemienia. Rybak delikatnie odebra mu piercie. Odszedby pan? Co, panie poruczniku, odszedby std, wiedzc, e inni zostali i znajduj na brzegu takie cuda? Gdy si jado za dzieciaka zup z wodorostw, to nie starcza si, eby zabra std rodzin i sprbowa gdzie indziej. Za to, co ju nazbierae, na pewno mgby kupi dobr gospodark z adnym kawakiem yznej ziemi. Gdziekolwiek w tych grach albo poza nimi. Posa synw do szk... Albo im te ziemi kupi, znale dla nich dobre ony, doczeka si wnukw. Tak, i co noc budzi si dziesi razy, nasuchujc fali, ktra nie przyjdzie, i rozmylajc, jakie cuda wyrzuci na brzeg, a mnie nie bdzie na miejscu, eby je podnie. Prbowaem, odszedem na p roku, chciaem nawet do was, do Stray si zacign, ale w kocu przycigno mnie z powrotem. Rybak zapatrzy si na spokojn to. To jezioro... Jak si tu urodzie... Pooy ostronie piercie na doni i nie patrzc na porucznika, powiedzia: Gdyby jaki mdry oficer zabra swoich ludzi do koszar i nie... Kenneth warkn. Wiatr. Co? Wiatr powia, wic nie dosyszaem, co zacze mwi, gospodarzu. Gdybym jednak pomyla, e chcesz mnie kupi jak miejskiego pachoka... wycedzi przez zacinite zby

chyba obcibym ci rk, ktr wrczaby apwk. Rybak zacisn do. Powiesz mi, co zabija? Porucznik udawa, e nie zauway dygotania ramion i bladoci czarnobrodego. Nie zamierza teraz da mu spokoju. Znalelicie co, co nie byo do koca martwe, prawda? Aher? Czowiek? Co innego? Optane przez magi? Te trupy ludzi i aherw, ktre lodowiec wrzuca do jeziora, to pozostao po jakiej dawnej bitwie. Pewnie uyto w niej czarw, moe przywoano co, demona, potwora zza Mroku, ktry skoczy w lodzie jak reszta, lecz nie umar. Obudzilicie go i teraz was zabija. Jego rozmwca przesta si trz i pokrci gow. Nie znalelimy niczego ywego. Niczego na wpmartwego. Wszystko, co woda wyrzuca na brzeg, nadaje si tylko na karm dla ryb. I prawda, e zdarza si tu znajdowa dziwne rzeczy. Resztki amuletw, jakie kamienne pytki pokryte dziwnymi znakami, bro, ktra na pewno nie miaa tylko ci i ku. Czowiek zaraz wyczuje, e co jest magiczne albo magi nasiko. Wyrzucamy takie znaleziska tam, gdzie trupy. Przynajmniej taka jest umowa midzy nami zapewni szybko. Widz, jak wyrzucacie do wody zoty wisior. Kenneth umiechn si z przeksem. Choby wisiao na nim uczepione stado demonw, trzymaby go w chaupie. Chciwo zalepia, niby czemu ten, co zgin dzi w nocy, wyszed na zewntrz, zanim soce wzeszo? Pewnie zobaczy co w wodzie i nie wytrzyma, mam racj? Jezioro czasem zabiera to, co daje, wic zaryzykowa i skoczy z rozerwanym gardem. Kto tu morduje, gospodarzu? Dlaczego boi si wody? I dlaczego nie prbujecie go sami zabi, co? A z kim bym na niego poszed? Wielkie donie rybaka zacisny si w pici. Czarnobrody zacz wyrzuca z siebie pojedyncze zdania, jakby strzela nimi w powietrze. Z tymi zza potu? Rodziny trzymaj si po dwie, po trzy, a tu musieliby wszyscy si zebra! Wikszo z nich moja mier by ucieszya, bo byoby mniej gw do podziau. A tu z roku na rok... Brzeg nie jest ju ten sam, co kiedy. Chcesz opowieci o naszym sparszywieniu? Masz. Trzy miesice temu uton jeden gospodarz, fala wywrcia d, a tu woda zimna jak ld. Zostawi on i dwjk dzieci. Ta rodzina zawsze trzymaa si na uboczu, nie miaa przyjaci, i szybko za to zapacia. W dwa dni ssiedzi rozkradli ich, bo w chaupie zabrako mczyzny. Po miesicu, gdy wynieli im ju wszystko i przegonili z ich kawaka brzegu, kobieta powiesia si na poddaszu. Tam, w tej trzeciej chacie z lewej. Gdyby starszy nie zakaza, to dzieciaki pewnie kto by utopi, ale wzi je do siebie na sub, i dobrze, bo w rodzinnej wiosce z godu by zdechy. Zreszt, to ju nie wioska, tylko gromada wciekych psw, uwizanych kady do swojego kawaka jeziora. Ci, co mieli do, odeszli, reszta podzielia si na cztery czy pi grup, co to si trzymaj razem, jak ja ze starszym, Ovrynem i modym Lawem. A te dzieci, co je straszy przygarn? Gdzie s? Nie wiem, jaki czas temu zniky. Kiedy zaczy si kopoty, nikt nie mia gowy, eby

ich pilnowa, wic pewnie ucieky. Miay wicej rozumu ni my wszyscy. *** Obserwowa go przez wikszo dnia. Patrzy jak pi, mamrocze, pije wod, kuli si w dziurze w ziemi, znw pi. Poczye si, prawda? Szukae pana, drugiej czci, dopenienia. Nie ma na wiecie umysu, ktry mgby ci kontrolowa, lecz w jaki sposb przeniose swoj tsknot na jego pragnienie. Znalaze dusz wystarczajco samotn i przeraon, eby poddaa si i poczya. Teraz nie szukasz przejcia ani sposobu na powrt do domu. Pragnienie nowego pana stao si sensem twojego istnienia. Ile pamitasz? Pamitasz wod zamykajc si nad gow i ld zaciskajcy wok? Czy dlatego unikasz jeziora? pisz daleko od brzegu i nie chcesz zbliy si do wody. Lecz i tak co noc odwiedzasz wiosk. Zabijasz potwora. *** Czekali. Noc si zbliaa coraz szybciej, a kompania Stray szykowaa si najwyraniej do pozostania w wiosce. Ktokolwiek nimi dowodzi, postanowi, e dzisiaj nikt nie zginie. Anderell obserwowa, jak onierze robi w osadzie porzdki, a sowa, jakie szepta pod nosem, zawstydziyby wszystkie markietanki w pnocnych prowincjach. Na jego oczach szlag trafia ca puapk i wanie okazywao si, e na prno od kilku dni wyleguj si na zimnych kamieniach. Zabijajcy rybakw stwr na pewno nie bdzie tak gupi, eby pokaza si dzi w nocy. Najpierw stranicy kazali oprni wszystkie domostwa na wschodniej stronie wioski, a mieszkacw zapdzili do reszty budynkw. Na pocztku szo opornie, ale wybr by prosty. Albo wynosisz si z chaupy, albo pakujesz si na dk i opuszczasz okolic. Zdecydowane gesty dziesitnikw nie pozostawiay adnych wtpliwoci. W dwch przypadkach opr zamano, wywlekajc ludzi si oraz rozbijajc drzwi i okiennice w drobny mak. Nikt nie odwayby si nocowa w chacie otwartej na przestrza. Poza tym, jak dao si zauway, wikszo rybakw przyjmowaa polecenia onierzy z wyran ulg. Zabierali swj majtek, jakie toboy, kufry i skrzynie, i wprowadzali si do dziesiciu chat od zachodniej strony osady. Tyle onierze pozwolili zaj, bo okazao si, e miejscowych jest niespena ptorej setki. Teraz stranicy co kilkanacie krokw rozkadali przed potem stosy drewna, pilnowali umacniania drzwi i okien, przewracali poty, ktre oddzielay zajte domostwa. Najwyraniej zamierzali zosta na noc i broni mieszkacw. Zebrali si ju ca druyn, nie byo sensu pilnowa opustoszaego koca wioski. Obaj czarownicy mamrotali co do siebie, Pokrywce wyranie nie podobao si co u Genderca. Najwaniejsze, eby w czasie nadchodzcej nocy aden nie skrewi. Anderell podczoga si do Ueli i dotkn jej ramienia.

Widzisz? Wskaza rudowosego stranika w paszczu obszytym czerwon lamwk. Noc powinien przydarzy mu si may wypadek. Ale nie miertelny, nie umiechaj si tak, to w kocu oficer naszej armii. Jeli jednak jego ludzie strac dowdc, to sprawa przeronie ich i wrc do koszar. Bdziemy mieli kilka dni. Sama pjd? Skrytobjczym nadal si szczerzya, patrzc wyzywajco na Bygrona. Fakt, e dowdca powierzy zadanie jej, a nie wojownikowi, najwyraniej uwaaa za zdobycie kolejnego punktu w ich grze. Doczymy ja, Jowel i Manwu. Reszta bdzie nas chroni. We trjk poradzicie sobie z jednym onierzem, ja bd tylko obserwowa, eby nie byo adnej zabawy zastrzeg. *** Zebranie wszystkich mieszkacw w jednej czci wioski przebiego szybciej, ni si spodziewa. Tylko kilku protestowao naprawd zawzicie, reszta podporzdkowaa si onierzom niemal z ulg. Przy rozlokowywaniu ludzi Kenneth zda si na dyskretne porady Lywensa Awecsa. Pewne rodziny nie powinny nocowa razem. Dziki temu bya nadzieja, e rankiem nie zastanie jakiej chaupy wypenionej trupami. Czarnobrody awansowa na nieoficjalnego nastpc naczelnika wioski i okazao si, e wielu ludzi chtnie go sucha. Narada z dziesitnikami bya krtka. Kenneth zdecydowa, e zostan w wiosce na jeszcze jedn noc i sprbuj jeli nie zabi lub schwyta potwora, to przynajmniej nie dopuci do kolejnego morderstwa. A jutro postanowi, co dalej. Prawd powiedziawszy mia coraz mniejsz ochot nadstawia za nich karku, ale obowizek to obowizek. Postanowi, e bd patrolowa teren czwrkami, kada z psem, i pozostawao mie nadziej, e czterech uzbrojonych mczyzn okae si dla zabjcy zbyt trudn przeszkod. Zmierzch zapada, jak to w grach, malujc szkaratem niegi na najwyszych szczytach, kadc dugie cienie na wschodnich zboczach i z minuty na minut obniajc temperatur powietrza. Gdy tylko soce zaczo chyli si ku zachodowi, od jeziora powiao chodem. Zanosio si na zimn noc. Podszed do naradzajcego si z dwoma tropicielami Velergorfa. Wszyscy zebrani w jednym miejscu? Tak jest, panie poruczniku. Dwie rodziny zdecydoway si odpyn. Nie zatrzymywalimy. Dobrze. Znalelicie co jeszcze? Wilk? Azger? Co, co ucieszy waszego dowdc? Najstarszy ze zwiadowcw, Azger Laweghz, pokrci gow, a kilka warkoczykw, w ktre zaplt wosy, zatrzepotao. Nic nowego. To trudny teren, panie poruczniku, zwaszcza e blisko wody kada kolejna fala zmywa wszystkie lady. Pozostaje czeka. Dobrze. Varhenn, ludzie po wczorajszej nocy s niewyspani, wic zmiany przy

ogniskach co dwie godziny. Tak jak mwiem, adnego stania, maj by w ruchu i widzie si nawzajem. Za mao nas jest, panie poruczniku, tylko trzy patrole za potem... Te chciabym mie pen kompani. I nie, nadal nie zgodz si, eby miejscowi dostali bro do rk. Ile czasu minie, zanim ktry z nas oberwie betem czy strza? I tak maj w chaupach tyle noy i siekier, e nie chciabym szturmowa adnej z nich. Co jeszcze? Wytatuowana twarz dziesitnika pokrya si zmarszczkami, gdy umiechn si szeroko. Jaka modlitwa? Nigdy jeszcze nie widziaem, eby si modli, Varhenn. No, ale zawsze musi by ten pierwszy raz. I tu mam problem, panie poruczniku. aden z naszych Niemiertelnych nie wydaje mi si odpowiedni. Zreszt wolabym, eby si teraz nie wtrcali, a duchy aherw jako nigdy mnie nie suchay. Wic niech bdzie taka. Dziesitnik dotkn rkojeci topora. Bd ci ostrzy, oliwi i nigdy nie zostawi na polu bitwy, a ty rb wszystko, co stanie ci na drodze, i zawsze bd pod rk. Kenneth odwzajemni umiech. Dobra modlitwa, Varhenn. Chyba najlepsza, jak syszaem. Wskaza na zachd. Soce zaraz si schowa, szykujcie si na dug noc. *** Krzyk by rwnie przenikliwy, jak ten poprzedniej nocy. Gboki, rozpaczliwy i smutny. Kenneth znw mimowolnie zapa za rkoje miecza, po czym powoli wypuci powietrze. Zbyt daleko, miejsce, z ktrego dobieg gos, byo odlege co najmniej o p mili. Rozejrza si, sprawdzajc rozstawienie onierzy. Zgodnie z rozkazem trzymali si trjkami, on sam mia za plecami dwch ludzi ze swojej dziesitki. Uznali, e wewntrz potu to musi wystarczy. Usunicie ogrodze dzielcych brzeg na mae kawaki okazao si dobrym pomysem. Mieli teraz widok na wszystkie dziesi chat, no i mnstwo drewna do ognisk. Kilka zapalili na zewntrz potu. Po tej jego stronie te pono ich kilkanacie, niewielkich, ledwie arzcych si, lecz dajcych wystarczajco duo wiata. Pozostawao mie nadziej, e lodowiec nie pole na brzeg wikszej fali, bo wtedy cay plan runby w gruzy. W pozostawionym ogrodzeniu wyrwali cz desek, eby mie kontakt wzrokowy z onierzami po drugiej stronie oraz moliwo prowadzenia ostrzau. Do chwili, gdy usysza krzyk, Kenneth mia nadziej, e noc upynie bez adnych incydentw. Zgodnie z rozkazami i instynktem przetrwania, wikszo stranikw trzymaa si blisko ogrodzenia. Jeli zabjca potrafi skaka na odlego stu stp, czowiek woli mie za plecami kilka solidnych desek. No i dziki temu mieli widok na dachy chaup. Po pierwszym krzyku ogniska na zewntrz rozbysy mocniej. To te uzgodnili wczeniej,

te ognie miay przede wszystkim oznajmi, e wioska jest strzeona. Nie sdzili bowiem, eby morderca jako specjalnie ba si ognia. Nocn cisz rozdaro nastpne nawoywanie. Bo to byo nawoywanie, co Kenneth uwiadomi sobie, gdy usysza je ponownie. W tym gosie nie byo wyzwania i wciekoci, tylko jakby oczekiwanie. Jakby krzyczcy mia nadziej na odpowied. Porucznik zacisn zby, czujc dreszcze. Na drugi krzyk zareagoway psy. O ile przy pierwszym uniosy tylko gowy i zaczy wszy, o tyle teraz postawiy uszy na sztorc, zjeyy sier i obnayy zby. Krtkie, ostrzegawcze warknicia brzmiay jak pomruk nadcigajcej burzy. Jest bliej mrukn jeden z towarzyszcych mu onierzy. Wiem Malawe. Sysz. Malawe Gryncel wsadzi kord pod pach i nacign cikie, skrzane rkawice. Z pochwy przy udzie wyj dugi n. Chyba jednak nas odwiedzi, panie poruczniku. Ja go nie zapraszaem, ale jeli przyjdzie, bd chcia, eby zosta. He, he, jak my wszyscy. Kolejny okrzyk rozleg si wyranie bliej, Kenneth powiedziaby, e jakie dwiecie jardw od wioski. Ktokolwiek nawoywa, musia biec w tempie galopujcego konia. Spojrza na psy, ju nie powarkiway, uszy miay pasko pooone, minie napite jak postronki. Ich gowy wskazyway jeden kierunek poudniowy wschd. To, co krzyczao w ciemnociach, zbliao si naprawd szybko. Szczerze aowa, e nie byo ksiyca. Potem, chyba dziki temu, e jednoczenie ucich wiatr i psy przestay warcze, usyszeli. Grzechot kamieni na play, uderzenia ap nie ap, rk nie rk o podoe, narastajcy, chrapliwy ryk. Co wynurzyo si z mroku i przemkno przed potem, midzy ogniskami a cian z desek, rzucajc na mgnienie oka rozmigotany cie. Zatrzymao si nagle. Rozlego si kilka okrzykw, krtko zawy pies, szczkna kusza, po niej druga i zapada cisza. Po chwili w powietrze bluzny przeklestwa. Kenneth dopad najbliszej furtki i z mieczem w rku wyskoczy na zewntrz. Spodziewa si najgorszego, krwi, lecych cia, rannych i umierajcych, ale wszyscy jego ludzie byli cali. Psy te, tylko jeden z nich z ogupia min przykucn i robi pod siebie. Trzs si przy tym jak galareta. Hywel, co si stao? Stranik pochyla si wanie i napina kusz, ze stkniciem zaczepi ciciw o orzech, wyprostowa si, pooy bet w rowku. Wycelowa w cienie przyczajone za granic wiata. On, panie poruczniku splun wbrew wszystkim regulaminom on wyskoczy stamtd, tam, gdzie ledwo wida te dwa kamienie, dopad psa, pogaska, i skoczy w drug stron. Machn broni gdzie przed siebie. Kenneth unis brwi.

Powiedziae, pogaska? Tak to wygldao. Zatrzyma si, poklepa po bie, pogaska. Zanim wymierzyem w niego kusz, ju skoczy. Wyldowa gdzie tam, odbi si, i tyle. Nie sdz, ebym trafi. Kto jeszcze strzeli? Ja. Wilk koczy adowa kusz. Tylko zmarnowaem bet. Przyjrzelicie si? Nie bardzo by czas, panie poruczniku, tyle tylko, e to pokurcz jaki, niski, chudy i jakby garbaty. Krzyk wybuch gdzie z lewej, takie zawodzce, rozpaczliwe nawoywanie. Psy odpowiedziay mu wasnym, rwnie przejmujcym wyciem. Nawet ten, ktry jeszcze przed chwil robi pod siebie, unis eb i zaskowycza. Jeli psy potrafi paka, to wanie w taki sposb. Zostacie tu, psy przy nodze. I nie pozwlcie ich gaska byle komu, bo si zmarnuj. Velergorf! Dziesitnik wyoni si z mroku. Topr trzyma oburcz. To krzyczy gdzie w wiosce, syszysz? Jak kady nad jeziorem. Dziesi, pitnacie chaup std. Powiedziabym, e siedzi na dachu i wyje. Ja te. Wymienili spojrzenia. Velergorf wykrzywi si wytatuowanym umiechem. Nigdy nie lubiem siedzie na tyku i czeka. Id ja, ty, Wilk i Hywel. Reszta ma zosta na miejscu i si pilnowa. Pobiegli wzdu potu, pochyleni, kierujc si na niemilknce zawodzenie. Mijali kolejne furtki, a dwik narasta. Tym razem najwyraniej zabjca postanowi da koncert na ca okolic. Byli mniej wicej w poowie osady, gdy krzyk ucich. Kenneth zakl i ostronie cofn si, a dachy chaup wyoniy si zza desek ogrodzenia. Na tle rozgwiedonego nieba wyglday jak kanciaste grzbiety jakich mitycznych bestii. Na jednym co si poruszyo. Spojrza na stranikw i unis w gr palec. W tym momencie ksztat przyklejony do dachu chaupy przesun si i znik. Skrzypno co, chyba okiennica. Wszed do rodka Kenneth szepta na granicy syszalnoci. Spojrzenia onierzy stwardniay. Wewntrz chaty, w ciasnych izbach, gdzie nie da si skaka po kilkadziesit krokw... Pancerze, hemy, topory i miecze przeciw pazurom i kom. Prawie niezauwaalnie, jakby kierowana jedn myl, caa trjka skina gowami. Furtka otworzya si bezszelestnie, za to otoczaki chrzciy niemiosiernie, ale Kenneth mia wraenie, e chrzszcz tylko pod jego stopami. Velergorf stpa cicho, jakby szed po kamiennej drodze, a Wilk i Hywel poruszali si niczym duchy. Stojca na palach chata bya

czarnym ksztatem przed nimi, martwym i pustym. Wzrok powoli przyzwyczaja si do nikego wiata, wyawiajc z mroku wicej szczegw, plamy okien i niedomknite drzwi. Nic zachcajcego. Podeszli do drzwi z boku, obaj onierze uzbrojeni w kusze stanli naprzeciw. Varhenn pchn drzwi trzonkiem topora i przyklei si do ciany. Ani skrzypny. Pi stopni w gr przebyli na palcach, najpierw dziesitnik, potem Kenneth, na kocu kusznicy. Chaupa miaa budow podobn do innych, dwa pomieszczenia po lewej stronie korytarza, jedno po prawej. Mimochodem zanotowa brak drzwi, nic, tylko czarne otwory w cianie. Klepn Velergorfa w plecy i wskaza pierwszy z lewej. Zajrzeli. Pusto, cztery ciany, mae okno, przez ktre wpadaa nika nocna powiata, dziki czemu w pomieszczeniu w ogle co mona byo dostrzec, kilka kawakw drewna na pododze. adnych mebli, skrzy, zwykych domowych sprztw. Zajrzeli w drugi otwr. Bya tam chyba kuchnia, po piecu zostao tylko kilka nadkruszonych cegie, gdy zawia wiatr otwr w kominie sypn sadz. Poza tym nie zabrano chyba tylko drewnianych kokw wbitych w ciany, na ktrych najpewniej wisiay kiedy naczynia. Ktokolwiek si std wyprowadzi, wzi wszystko, co tylko dao si wynie. Na parterze zostaa im tylko jedna izba. I z tej wanie izby dobieg cichutki szmer, trzasno co i zajaniao wiato. Obrcili si jak na komend, kusze wyceloway w prostokt drzwi. Kenneth spojrza na Velergorfa, skin gow. Wpadli razem do izby i zatrzymali si z broni na wp uniesion do ciosu. Dwjka dzieci siedziaa na goych deskach podogi, w pustym jak poprzednie pomieszczeniu. Obok nich pon kaganek, a waciwie fragment glinianej skorupy z odrobin oleju na dnie i szmatk, ktrej rozpaczliwie migoczc, uczepi si may pomyk. Chopiec, na oko dwunastoletni i dziewczynka, omio-, moe dziewicioletnia. Oboje ubrani w co, co musiao by resztkami nadgniych workw, w jakich przechowuje si zboe czy kasz. Siedzieli naprzeciwko siebie z przymknitymi oczami, chyba trzymajc si za rce, donie mieli schowane pod jak brudn szmat, stopy podkulone. Nawet nie odwrcili si w stron uzbrojonych ludzi, ktrzy nagle wtargnli do izby. Wszystkie te szczegy Kenneth wyowi pierwszym spojrzeniem, podobnie jak zauway szczelnie zamknite okiennice i drabin, prowadzc na poddasze. Wskaza Wilkowi ciemny otwr w suficie i podszed do dzieci. Kaganek mruga wiatekiem. Zostawili was? szepn. Niech cholera wemie polowanie na zabjc. Teraz musieli si zaj dziemi. Obie twarze obrciy si w jego stron i popatrzyy tpo. Byy... Tak wychudzonych dzieci Kenneth nie widzia nigdy w yciu, nawet w wioskach odcitych przez lawin, gdzie ludzie na przednwku, gdy skoczyy si zapasy, jedli psy, koty, szczury i skrzane elementy dobytku. Czaszka obcignita skr i oczy wielkie jak spodki. W tych spojrzeniach nie byo nic. Pustka, cakowity, absolutny brak wiadomoci tego, co si wok dzieje. Przypomnia

sobie, co mimochodem opowiedzia mu czarnobrody. Policzy chaupy. To wasz dom, prawda? To was przygarn starszy, gdy zostalicie sami. Widz, e stara si, jak mg. Karmi i w ogle. Nic dziwnego, e was przed nami schowa. Dziewczynka poruszya ustami, w oczach pojawi si bysk. To my si chowamy szepna. I czekamy. Czekacie? A tato wrci. Przymkn oczy. Nie powiedzieli im? Rozumiem. Zabierzemy was w bezpieczne miejsce, gdzie bdziecie mogli poczeka. Pokrcia gow. Nie. Dlaczego? Bo oni nas zawiesz. Zawiesz? Jak mam. Za szyj. A umrzemy. Lepiej si chowa. Usysza, jak Velergorf wciga powietrze. Przymkn oczy, otworzy, lecz dziewczynka wci tam bya, z twarz dziecka i spojrzeniem stuletniej staruszki. Bogowie, co powiedzia ten czarnobrody sukinsyn? Ci, co si dorobili, odpywali std caymi rodzinami, porzucali ojcowizn. A przecie sam mwi, e odpyn si nie da. Nie dobrowolnie. Kto si tu urodzi i sypia lekkim snem, nasuchujc kolejnej fali... I powiedzia te, e to ju nie ten sam brzeg, co kiedy. Z roku na rok wyrzuca coraz mniej. Wic jeli kto nie mia przyjaci, nie trzyma si z innymi rodzinami, to ssiedzi odwiedzali go pewnej nocy i zawieszali. Potem grabili domostwo i zajmowali jego kawaek brzegu. A dziemi opiekowali si tak, eby nie przeyy miesica. O ile nie zawieszali ich rwnie. A on nadstawia tu karku, dla tych ludzi. Velergorf! Tak jest! Zabieramy dzieci i wracamy. Rozumiem, panie poruczniku. A co z... Wskaza na poddasze. Najpewniej ju uciek. Nie obchodzi mnie, skd si tu wzi ani czego szuka. Jutro wracamy do Belenden. Niech pukownik przyle tu kilku czarodziejw i jakiego jasnowidza, eby odkry prawd. Chopiec mrugn i Kenneth odnis wraenie, e w jego oczach nie odbija si wntrze izby, tylko co innego, jakby wypeniaa je mtna woda. Dzieciak otworzy usta, zamkn. Powolnym ruchem wyj rce spod szmaty i otar czoo. Jego donie... Chyba mia rkawice, cho Kenneth nie postawiby na to nawet p orga. Jeli to byy rkawice, to znakomicie imitoway prawdziwe koczyny, cznie z paznokciami i zmarszczkami na skrze. I byy trzy razy wiksze ni powinny. Oderwa wzrok od tego, co

nie mogo by prawdziwymi domi chopca, i spojrza mu w oczy. Ani ladu dziecka, nawet zagodzonego i zobojtniaego do granicy mierci, adnych uczu, emocji, adnej wiadomoci. Nigdy nie widzia takiego wzroku. Nie. Spojrza raz w podobne oczy, oczy grskiego niedwiedzia, ktrego spotka pewnej wiosny na szlaku. Bestia obudzia si wanie z zimowego letargu i chyba jeszcze nie cakiem wyrwaa z krainy snw. Przez p minuty staa naprzeciw niego i patrzya, jakby zastanawiajc si, czy jest prawdziwy, czy te nie warto sobie nim zawraca gowy. Wreszcie gra futra odwrcia si i ruszya w swoj stron. To byo najdusze p minuty w yciu porucznika. I wanie si powtarzao. Masz miecz, zamruczaa jaka cz wiadomoci, tarcz, kolczug, hem. A on nie siga ci ramienia i jest tak chudy, e zaraz si zamie wp. Moesz nie ciska rkojeci z tak si. Dziewczynka rwnie wstaa, podesza do brata i z umiechem dotkna jego doni. Podarek szepna. Podarek? dziwne, lecz gos mu nie zadra, cho ta cz wiadomoci, ktra odezwaa si przed chwil, mamrotaa co o walce na mier i ycie. Od wujka Gawana. Powiedzia, e Ywen musi je sprawdzi i jak sprawdzi, dostaniemy kolacj. Wskoczya chopcu na plecy, oplota go rkami i nogami i wtulia twarz w kark. Bylimy bardzo godni, pamitam. Ale nie dostalimy jedzenia, tylko zaczli go ku i szarpa. Cili go i jeden przystawi mu czerwone elazo do boku. Ostatnie trzy zdania byy stumione i niewyranie, lecz Kenneth niemal nie zwrci na nie uwagi. Pokurcz, powiedzia Hywel, garbaty pokurcz. Niski, niecae pi stop wzrostu, ustali Wilk, ale way tyle, co normalne dziecko tego wzrostu. Albo dwoje. Wychudzonych. Wtedy Ywen powiedzia, ebym zamkna oczy, i zabra mnie stamtd. I teraz czekamy, a tatko wrci. Dziewczynka uniosa twarz i umiechna si dziwnie. Nadchodz powiedziaa. Trzymajcie si. W chat uderzya pi boga. Hukno, caa konstrukcja przechylia si w lewo i zamara jak d na nagle zamarznitym morzu. Kenneth zabalansowa na ugitych nogach, Velergorf zakl szpetnie, opar o cian. Powietrze wypeni kurz. Hukno mocniej i z trzaskiem pkajcych pali chaupa ciko klapna dnem o podoe. Zatrzsa si, zatrzeszczay belki i krokwie, lecz konstrukcja wytrzymaa. Kaganek zamigota i zgas. I w tych ciemnociach caa tylna ciana chaty znika, wyssana na zewntrz potn moc. Tak, jakby zaczepiono do niej zaprzg z tuzina koni i szarpnito. Zanim opad kurz, kilka zamaskowanych postaci wdaro si do rodka. Brzkna kusza, jeden z obcych zwin si wp, zacharcza niezrozumiale i upad. Dwch nastpnych, kompletnie ignorujc onierzy, runo ku dzieciom. Kenneth nie zauway uderzenia, ktre dosigo pierwszego z nich. Mczyzna sdzc po wzrocie i szerokoci barw zdy zasoni si ramionami skrzyowanymi na piersi, ale cios pici

zama mu je oba, jak patyczki. Wrzasn i w tym samym mgnieniu oka druga pi trafia go pod gard, w brzuch. Zadawi si, rzygn krwi i treci odka, polecia na cian. Jego kompan zaatakowa z tyu. Dwa dugie sztylety o poczernionych ostrzach uderzyy jednoczenie. Chopak zwin si w ciasnym obrocie, unikn obu sztychw i, zbyt szybko, aby dao si zauway, doskoczy do napastnika i zapa go za rce. Olbrzymie donie zacisny si na nadgarstkach noownika. Ten odgi si i zaraz straszliwym uderzeniem gowy trafi maego w twarz. Co trzasno, popyna krew. W nastpnej chwili oba przedramiona atakujcego wygiy si w ty, jakby nie miay koci. Krzyk brzmia zbyt kobieco, eby mie wtpliwoci co do pci rannego zabjcy. Szczkny dwie kusze, dzieciak puci kobiet i wygi si w niemoliwym uniku, a Kenneth przey tylko dlatego, e na pocztku walki odruchowo unis tarcz przed siebie. Oba bety uderzyy w drewno z tak si, e grna krawd walna go w twarz. Pociemniao mu w oczach, zachwia si, usysza dziwne skwierczenie. I w tym momencie kto dopad go z boku i przewrci na ziemi. Tarcza! Szybko! Velergorf wsadzi sztylet pod zapicie, rozci rzemie, wyrwa mu tarcz z rki, odrzuci j. Zasyczao, powietrze wypeni zapach rozgrzanego kamienia i puklerz z potnym hukiem rozpad si na kawaki. Odamki drewna i rozpalonego metalu posiekay przestrze. Co szarpno go za ydk, zabolao. Dziesitnik poderwa go na nogi i apic za rami, pocign do drzwi. Padnij! Upadli tu przed progiem, a Hywel i Wilk wychylili si zza framugi i strzelili jednoczenie w mrok. Kto krzykn krtko, z wciekoci. Stranicy zapali ich i wywlekli na korytarz. Kto to? Jacy czarownicy. Widziaem ju bet tak nasczony Moc. Na zewntrz! Runli do drzwi w chwili, gdy ca przestrze zalao jasne wiato. Huk by taki, jakby tu obok uderzy piorun. Dach chaupy rozpad si na kawaki, ponce gonty pomkny w niebo, cignc za sob warkocze iskier. Okna bysny, strzeliy ogniem i dymem. Jeli druyna magw wchodzia do walki, to musiaa o tym wiedzie caa okolica. Kenneth zignorowa bl nogi i gorc ciecz, wypeniajc but. Wskaza mieczem przed siebie, pobiegli. Przed chaup zapanowao pieko. Pona caa przednia ciana budynku i wikszo dachu, ta, ktra pozostaa. Znikna take cz potu. W blasku pomieni dostrzegli pi zamaskowanych postaci. Przykucnitych, skupionych na poncej chacie. Niedobrze jest gapi si w ogie, gdy wok panuj cienie. Kilka ciemnych, niskich ksztatw wypado z ciemnoci za plecami obcych. Uderzyy od

razu, bez warczenia i szczekania, tak jak je wytresowano. Psy Grskiej Stray umiay walczy jak adne inne. Jeden z obcych unosi wanie rce w gr, midzy domi zbieraa mu si ciemno. Dwa psy skoczyy na niego jednoczenie, uwiesiy si u ramion, cigny je w d. Ciemno spada mu na gow, krzykn dziwnym gosem, gdy rozlaa si na pier i spyna z niego. Tam, gdzie dotykaa ciaa, skwierczao co i dymio. Zwierzta odskoczyy przestraszone, a mczyzna potoczy si w mrok, wyjc potpieczo. *** Mrok rozdar si i po tej stronie znalaz si demon. Plama ciemnoci, smrd wdrujcy w wieym powietrzu. dka zakoysaa si niespokojnie. By dwiecie jardw od brzegu i oglda wspaniae widowisko, uwalnian Moc, ponc chaup, ludzi walczcych ze sob, lecz teraz przypomnia sobie czarn istot, uwizan widmowym acuchem do przyczajonego przy wiosce czarownika. Gupiec, syn gupca i wnuk gupca! Zostawi go, zostawi noszcego rkawice wrd ludzi, bo jego los by ju przesdzony. Kim byliby Agheeri, gdyby nie potrafili uszanowa wroga? Nawet miertelnego. Wiedzia, e chopcu nie zostao ju wiele czasu, a ci czarownicy nie s wystarczajco dobrzy, eby go schwyta ywego. Lecz ten demon... Gdyby rkawice zaoy kto z prawdziwych wacicieli, nie miaby problemw z besti, ale chopak? Demon moe go pokona, a wtedy dzieciak zostanie schwytany... Po tym, co go spotkao, zasugiwa na los inny ni powolne konanie w jakim ciemnym lochu. Jego duchy ju nie wyy i nie szarpay si, mia wraenie, e do skry przyczepiono mu setki kawakw lodu. Bd walczy. W imi wsplnie przelanej krwi ojcw i szacunku dla wroga. *** Napastnicy odwrcili si ku nowemu zagroeniu, trzy kusze brzkny jednym gosem, trzy psy pady jak cite z ng. Czary nasycajce pociski objy ich ciaa szarym dymem, reszta zwierzt odskoczya w cienie, przyczaia si przy ziemi. Cokolwiek mona byo powiedzie o psach Grskiej Stray, z pewnoci nie byy szalone. Jeli walczyy z kim uywajcym magii, zawsze czekay na ludzi. Czterech ostatnich napastnikw przysuno si do siebie, trzech na zewntrz, jeden w rodku. Kto czoga si ku nim. Kenneth rozpozna kobiet z poamanymi rkami, ktra jakim cudem wydostaa si z chaty. Zapieway ciciwy, wok stojcej czwrki przemkno kilka betw. Reszta kompanii wchodzia do walki. Dowdca, pomyla Kenneth zgodnie z wieloletnim szkoleniem, ktry to? Ten w rodku to pewnie jeszcze jeden czarownik, ale on nie dowodzi. Hywel i Wilk wanie koczyli

napina bro. Kolejnych kilka pociskw mino stojc grupk, przynajmniej dwa wyranie zrykoszetoway od jakiej niewidocznej przeszkody. Wewntrz magicznej osony trzech obcych szykowao kusze. Czyby, zamiast ucieka, chcieli stawi czoo caej kompanii? Szalecy. Nie, uwiadomi sobie, wcale nie musieliby walczy z caym oddziaem. Na plac walki nadchodzia najwyej jedna dziesitka, reszta onierzy wci chronia mieszkacw wioski. Kilku wyszkolonych zabjcw z czarownikiem do pomocy mogo zaryzykowa, zwaszcza jeli w jaki sposb potrafili przenikn wzrokiem noc. Cigle jeszcze nie zauwayli jego czwrki. Jeden z obcych klepn maga w rami i wskaza mu czogajc si kobiet. Ruszyli ku niej, w poprzek placu, wci osaniani przez czarodzieja. Ten, ktry wyda rozkaz, musia by dowdc. Kolejna salwa odbia si od osony, czarodziej szarpn gow, jakby co go trafio. Kenneth wiedzia, e nawet najlepsi bitewni magowie, niezalenie od tego, jakim aspektem si posuguj, maj problem z tak oson, kady przyjty na ni pocisk by okupywany utrat odrobiny wasnych si. Po kilkudziesiciu strzaach mag bdzie musia j opuci albo straci przytomno. Reszta stranikw te o tym wiedziaa, bo kusze szczkay raz za razem, byle tylko trafi w magiczn tarcz. Ustawiona bya tylko midzy atakujcymi a druyn skrytobjcw, dotaro to do niego, gdy zobaczy, jak podchodz do kobiety i podnosz j z ziemi. Stali plecami do niego. Idealnie na strza. Wskaza Wilkowi niskiego, krpego mczyzn, ktry najwyraniej wydawa rozkazy, a Hywelowi bezgonie wyartykuowa: Mag. Unieli kusze. Z mroku wyoni si demon. Ryk, ktry przeszy powietrze, brzmia jakby kto tysic kotw wrzuci jednoczenie do pieca. widrujcy, przenikajcy do szpiku koci. Posta skadajca si z cieni i dymu wypada w krg wiata, uniosa rce, zawya. Demon zachowa ludzk posta, narzucon przez ciao maga, ktremu suy i ktrego pochon, cho bardziej przypomina pokraczn, ulepion z gliny figurk ni czowieka. Na chwil zapanowaa cisza. A potem potwr wybi si z miejsca i run na druyn maga. Odbi si od osony, potoczy po ziemi, rykn jeszcze raz, wciekle, poderwa i zaatakowa ponownie. Gdy bieg, zostaway za nim szare smugi niby-dymu, wiszce chwil w powietrzu, jakby nie podlegay podmuchom wiatru. Czarodziej odwrci si ku nowemu zagroeniu, krzykn co krtko, rozpaczliwie. Stwr nie zareagowa, uderzy w oson z tak si, e magiem rzucio w ty. Obaj polecieli w przeciwne strony, z tym e demon zaraz podnis si z ziemi, potrzsn szarym, amorficznym bem, zawarcza, a

czarodziej lea nieruchomo, z nogami i rkami rozrzuconymi bezwadnie. Jego towarzysze wymierzyli kusze w potwora. Fala czarw nadesza od strony jeziora i uderzya we wszystko na brzegu. Kennethowi podcio nogi, upadajc, zobaczy jeszcze lad tego, co nadchodzio, potrcajc kamienie i rozrzucajc na boki szcztki chaty. Co usiado mu na plecach i chichoczc zoliwie, wcisno twarz w ziemi. Demon zarycza, tym razem bez gniewu, tylko jako tak... panicznie, zawy krtko, co go przydawio, wyrwa si na chwil i zawy jeszcze raz, lecz cokolwiek nadeszo od strony wody, byo zbyt potne, eby mg si oprze. Wycie przeszo w skomlenie, coraz cichsze i cichsze, a zamilko. Ciar na plecach Kennetha znik. Poderwa si potwora nigdzie nie byo, na jego miejscu by niemal nagi, poczerniay trup, druyna zabjcw rwnie leaa na ziemi, oszoomiona i bezbronna. Dopad najbliszego, odzyskujcego przytomno, wskoczy mu na plecy, przyoy sztych do karku. Ani drgnij zasycza w ucho. Chyba e spieszno ci w drog do Domu Snu. Obcy przechyli gow i ypn na niego okiem. A panu, poruczniku lyw-Darawyt? wyszepta kcikiem ust. Bo Szczurza Nora nie bdzie zadowolona. *** Kazali ich dokadnie obszuka, rozebra niemal do naga i zwiza. Pitk, ktra przeya. Ueli, rannej w chacie, usztywniono rce, lecz twarz cigle miaa wykrzywion blem. Ona i czarownik byli w najgorszym stanie. Czarodziej nadal by nieprzytomny, lecz zakneblowali go, zawizali oczy i zasonili uszy Jak na cholernych stranikw byli bardzo przewidujcy. Gdy podszed do niego dowdca kompanii, Anderell mia ochot bluzn mu w twarz. Co w oczach onierza powstrzymao go od tego. Znasz moje imi i stopie, a ja nie wiem o tobie nic, oprcz tego, e strzelae do mnie i do moich ludzi porucznik odezwa si cicho. Nawet Szczury powinny mie umiar. Imi, nazwisko, stopie. Potem zdecyduj, co z wami zrobi. Anderell unis gow i umiechn si ponuro. Jest pan odwany, poruczniku. Wikszo oficerw, ktrych poznaem, bagaaby ju na kolanach, ebym zapomnia o tym, co tu si wydarzyo. Ja wiem, co tu si wydarzyo, Szczurze. Przyszlimy, eby ochroni mieszkacw wioski przed demonem, ktrego sami stworzyli. A wy czekalicie tu ju od kilku dni, ukrywajc si przed nimi i przed nami. A kiedy wreszcie go znalelimy, zaatakowalicie i jego, i nas. Dlaczego? Nikt ci nie atakowa. Staem w gbi izby, dobre kilka krokw za chopcem, a oba bety trafiy w moj tarcz. Przypadek? Nie, nie odzywaj si jeszcze. Kazaem moim tropicielom rozejrze si po okolicy.

Znaleli lady, kryjwki, ktrych nie chroni ju magia. Jestecie tu co najmniej od piciu dni, moe duej, jednak nie nawizalicie kontaktu, nie uprzedzilicie nas. Czym bylimy? Przynt? Przynt? Gwno tam prawie si oplu. O mao nam go nie sposzylicie. Codziennie modliem si, ebycie si std zabrali. A kiedy weszlicie za nim do chaupy, na co miaem czeka? A was pozabija i ucieknie? On by nas nie zabi porucznik uklk i wreszcie zacz rozcina mu pta. On... oni czekali na ojca i zabijali tylko mieszkacw wioski. Tych, ktrzy przyszli do chaty i powiesili im matk. Kto mi powiedzia, e ta wie to stado wciekych psw, ale to ze okrelenie. To wioska duchw i szalecw, i lepiej zostawi j w spokoju. Wiesz, e uciekli? Uuuch, no, gotowe. Nie miaem czasu si rozglda usiad i zacz rozmasowywa rce. Wrci. Tak sdz. Ale my nie bdziemy ich ciga. Powiedziae ich? Anderell od niechcenia sign ku wizom ssiada. Nie! Powstrzyma go oficer. Jeszcze nie teraz. Uwolnimy was, ale po mojemu. Imi? Szczur spojrza raz jeszcze w oczy stranika i zrezygnowa z ktni. Anderell-kle-Warreh, Pierwszy Szczur, pitnasta druyna z Warreth. Jest ich dwoje, brat i siostra. Czekaj na ojca, ktrego mier wymazali z pamici, i zabijaj tych, ktrzy powiesili im matk. To caa historia potwora z Byrt, wielogowego, wielopaszczego, optanego chciwoci i powoli poerajcego wasne ciao oficer wskaza na kilka ostatnich chat. Chciwego, bezdusznego, mordujcego dla kawaka cierwa wyrzuconego na brzeg. Od duszego czasu wiedzielicie, e dzieje si tu co dziwnego, prawda? Pytanie zabrzmiao niemal jak oskarenie. Skd... Warreth jest pitnacie dni drogi std. Tam nie powinni jeszcze w ogle wiedzie o tym, co tu si dzieje. To znaczy, e bylicie w pobliu, gdy doszo do pierwszego zabjstwa. I od razu zaczailicie si przy wiosce. Nie znajdowali tu tylko zota i byskotek oficer mwi monotonnie, jakby bardziej myla na gos, ni rozmawia z drugim czowiekiem. Znajdowali take duo rzeczy nasyconych magi. Czasem dziwn magi, obc i niepojt. Co takiego jest warte stukrotnej wagi w zocie, jeli znajdzie si odpowiedniego kupca. I to pomimo Kodeksu, a moe dziki niemu. Do Szczurzej Nory dotary informacje, e w grach pojawiy si przedmioty niezwizane z aspektowan magi, a Szczury od tego s, eby takie rzeczy tropi. W kocu dotarlicie do rda... A skd w takim razie ten... to rodzestwo... Nie zawsze zabijali tu cae rodziny. Kto wpad na pomys, e dobrze byoby

wyprbowa znaleziska, zanim zaoferuje si je kupcom. Potrzebowali... kogo do dowiadcze. Zakadali amulet i sprawdzali... czy atwiej go zrani noem, poparzy, utopi, zama ko. Gupie prby gupcw. To nie tak dziaa, ale oni ju nie myleli jak... a moe wanie myleli jak ludzie? Od jakiego czasu lodowiec wyrzuca coraz mniej. Jest mniej do podziau. Trzeba zarobi jak najwicej, gdy rdo zota wysycha, wic skrupuy id na bok. Gdy znaleli tego dziwnego trupa, z dziwnymi rkawicami na doniach... zaoyli je chopcu, eby zobaczy, co si stanie. Szeciu mczyzn zamkno go w pustej chacie, zwizao i postanowio sprawdzi, co da mu ta rzecz. Zerwa wizy i zabi ich. Potem zabra siostr i uciek. I zacz wraca. Jak si dowiedziae? Spojrzenie porucznika stao si puste. Przesuchalimy jednego z miejscowych. Tego, ktry by najwyraniej blisko ze starszym wioski. yje? Nikt go nawet nie tkn. Wycignlimy go z chaupy, zwizalimy i zostawilimy poza wiosk. W ciemnoci. Nic nie chcia powiedzie. Nagle co wyskoczyo z mroku, on zacz wrzeszcze, a potem przesta. Wic wycignlimy nastpnego gospodarza. Ten by rozmowniejszy. A ja si cigle zastanawiam, czy nie byoby dobrze spali tu wszystkiego do goej ziemi. Umiech rudego porucznika niebezpiecznie upodabnia si do grymasu szaleca. Zostawie czowieka na pewn mier? Nie powiedziaem, e zgin. Ma si dobrze, kto przestraszy go w mroku, po czym zakneblowa. Tyle wystarczyo. Mwi ci to, bo chc, eby w Norze opowiedzia prawd o tej wiosce. Wic nas uwolnicie? Anderell-kle-Warreh wysucha, co porucznik ma do powiedzenia, a potem zacz kl, nie przebierajc w sowach. *** Kenneth sta przed pukownikiem i wbija wzrok w ma plamk na cianie. Robi to za kadym razem, gdy wzywano go do kwatery dowdcy, i mia wraenie, e plamka staa si ju lekko wklsa i wylizgana od tego wgapiania si. Mimo wszystko to pozwalao mu nie patrze na min Akeresa Gewanra. Zostawilicie ich na jeziorze? Wsadzilimy w d z jednym wiosem i wyholowalimy na rodek. Zanim dopynli do brzegu, bylimy ju daleko. Otrzyma pan rozkaz schwytania mordercy. Nie byem w stanie aresztowa caej wioski, panie pukowniku. Byrt ma swojego

potwora i bdzie go miao nadal, dopki jezioro bdzie wyrzuca rne rzeczy na brzeg. Wszystko jest w raporcie. Rozumiem. Czytaem. Szczurza Nora oskara was o zabicie jednego i przyczynienie si do mierci drugiego Szczura. Ten czarownik, ktremu psy przerway rzucanie zaklcia... Ten czarownik musia wiedzie, e ja i moi ludzie jestemy w rodku, a mimo to zamierza uwolni demona, uywajc magii amicej Wielki Kodeks. Nie bd go aowa. Nie chodzi im tylko o tych zabitych, lecz o czary, ktre zniszczyy demona. Pytaj, kto je rzuca, a ja nie wiem, co im odpowiedzie. Kenneth przekn lin, chrzkn. I dlatego wysya nas pan do Law-Onee? Tysic mil na wschd? Jak mam to powiedzie moim ludziom? Od kiedy to dowdca tumaczy si onierzom? Nie tumacz si im, panie pukowniku. Ale... Si Stray jest to, e puki rekrutuj ludzi w promieniu najwyej kilkudziesiciu mil od wasnej siedziby. Dziesi dni drogi. Niemal w kadej wiosce i miasteczku moi stranicy maj jakich krewnych i przyjaci. Dziki temu zawsze wiemy, co pod kamieniami sycha. Jak mam im powiedzie, e znw zostaj ukarani? I za co? Rzucenie ich na drugi kraniec Imperium to jak przesadzenie dobrze ukorzenionego drzewa. Uschnie jak... Pukownik wsta zza biurka i pochyli si ku stranikowi. Nie potrzebuj takich dramatycznych porwna, poruczniku wycedzi. Nie jestemy w teatrze. Mog rozwiza kompani, pod pretekstem kary za niewykonanie rozkazu, wykreli j z rejestrw, a onierzy rozdzieli midzy pozostae oddziay. Szsta Kompania, ktr miejscowi ju nazywaj Czerwonymi Szstkami i s z niej dumni. Tylko e to zamie morale puku. Wic wyl was tam, gdzie nie bdzie im si chciao was ciga. Komu? Szczurom. My te mamy swoje rda. Kto w Norze jest wcieky, e weszlicie im w parad. Podobno nie pierwszy raz. Podobno ju wydano rozkazy i przy najbliszym patrolu macie... znikn. Polec w walce. Dlaczego? Moe kto bardzo nie lubi przegrywa? Moe robi si o was zbyt gono? Nie wiem. Kady puk ma wysa na wschd jedn kompani, celem wzmocnienia tamtejszych garnizonw, wic z Nowego Rewendath pjdzie Szsta. Nie bdziecie jedynym... drzewem, cho radz szybko zapuci korzenie. Co si szykuje. Kenneth po raz pierwszy spojrza w oczy dowdcy. Ani ladu kpiny. Nowa wojna z koczownikami? Moe. Wysyamy was po to, eby do niej nie doszo. Te czary, ktre powstrzymay demona... To te dzieci? Plamka na cianie znw przycigna jego wzrok.

Tak sdz, panie pukowniku. *** dka koysaa si jakie dwadziecia jardw od brzegu, cho rwnie dobrze mogaby by po drugiej stronie jeziora. Mimo braku wiatru woda wok niej taczya od maych wirw, marszczya si pod dotykiem niewidzialnych stp. Zbyteczna demonstracja. Tak samo jak czerwone ky i przyczernione jamy oczodow siedzcego w niej ahera. Znowu si spotykamy gos by ten sam, chrapliwy i nieprzyjemny. Czerwonowosy. Borehed Kenneth przykucn przy brzegu, nabra wody w donie i opryska twarz. Moi zwiadowcy nie chcieli uwierzy wasnym oczom. A ich palce swdziay do spustw. Czemu nie strzelali? Maj rodziny. Aher wyszczerzy si w umiechu jak wiea rana. Mdrzy s. A ty? Pokonae wczoraj to, co poaro czarownika. Dlaczego? Szacunek dla wroga, czowieku. Ten demon mg pokona chopaka, a wtedy Szczury mogyby go schwyta. Nie zasuy na taki los. To stara obietnica. Stara? Z czasw, gdy niebo miao niekiedy barw stali, gwiazdy zmieniay swoje miejsca, a krew naszych ojcw wsikaa w t sam ziemi. Walczylimy wsplnie o wiat, czowieku. Porucznik wsta, wytar donie o paszcz. To nie jest odpowied. Pamitam gos szamana cich pamitam wspomnienia duchw. To co zostao zamknite w rkawicach, nie przybyo tu, by zabija. T istot wykorzystano jako bro, lecz nie walczya dla wasnej przyjemnoci, dzy sawy czy zysku. Szanowalimy tych, ktrzy uywali rkawic. I lepiej, eby nie dostay si w, he, he, szczurze apki. I tak go zapi. Wkrtce zaroi si tu od Szczurw. Borehed pokrci gow, w bardzo ludzkim gecie. On umiera, czowieku. Ciao chopca nie jest... odpowiednie. Prawie nic nie pije i wcale nie je. Tylko siostra trzyma go jeszcze przy yciu. Raczej... wspomnienie o niej. Umys dzieciaka i tego, co zostao umieszczone w rkawicy, resztki potnego wojownika, przemieszay si cakowicie, lecz jaka cz pamita. O ojcu, matce, siostrze. Ale to nie wystarczy, bo jest w nim ju tylko cie czowieka. Wic co? Bd tak skaka jeszcze kilka dni, brat i na wp obkana siostra, a potem on umrze? Kady, kto znajdzie rkawice... Nie. Tym razem umr obaj, zbyt si poczyli, przepltali, ich dusze, to, co z nich zostao, s ju jednym. Wic gdy umrze ciao, zgin obaj. A wtedy umrze i drugie dziecko. Nie, nie ogldaj si. Nie schwytasz ich, zreszt, na drodze do Domu Snu dwa duchy ju

czekaj na t ma, mczyzna w mokrym ubraniu i kobieta ze szram na szyi. Masz na to sowo szamana. Widziaem. A on? On odejdzie tam, gdzie wszyscy, ktrzy nosili rkawice. Poza Mrok. I tyle? Koniec? Umiech ahera mgby przerazi szarujcego smoka. Nic si nie koczy, czowieku. Nie mona wrzuci kamienia do wody i powiedzie stop, fala dalej nie pynie. Zobaczysz. To nie powinno si wydarzy. Nigdy. Nawet nie wiesz, co waciwie widziae, i dzikuj swoim bogom, bo inaczej ju rzuciby si na miecz. Borehed nagle wyszczerzy si jeszcze szerzej. I znw zamiast ci zabi, gadam. Kenneth odpowiedzia umiechem. Moe dlatego, e dziesiciu moich ludzi siedzi tam, midzy kamieniami, i mierzy w ciebie z kusz? Moe. A moe dlatego, e w chacie nie prbowae rozpata tych dzieci na p. Kto wie? Jak bd mia szczcie, zabij ci nastpnym razem. Pchnita kilkoma ruchami wiosa deczka oddalia si od brzegu. *** Gdy tylko za oficerem zatrzasny si drzwi, pukownik usiad i ukry twarz w doniach. Nie podnis jej, gdy skrzypny zawiasy. Nawet si nie zajkn. Zna ten gos a za dobrze. Od miesicy go przeladowa. Wysaem wanie dobrego oficera i wietnych onierzy tysic mil od domu. Wic lepiej nic nie mw, Gelrgorfe. To jedyne wyjcie. Znam... ludzi, ktrzy uwaaj, e ci onierze wiedz ju za duo. Sprawdzilimy te czary, ktre im pomogy. mierdziao szamaskimi duchami na mil. Dlaczego jaki szaman im pomaga? Co ich z nim czy? Musiaem bardzo si stara, eby nie zaproszono ich na pogawdk do Nory. Skd taka askawo? Bo jestem Wessyrczykiem. I wiem, e takiej sprawy nie daoby si ukry. Ta kompania jest znana. Lubiana i szanowana. Gdyby si rozeszo, e Szczury porywaj i torturuj onierzy Grskiej Stray, to aden z moich agentw nie mgby by pewien dnia ani godziny. Nie wszyscy w Norze dostrzegaj takie rzeczy. Cesarz Kalwer-das-Seuwer powiedzia kiedy, e wierno i lojalno Wessyrczykw jest ska, na ktrej Imperium zbudowao swoj wielko. A wessyrskie topory w niczym nie ustpuj meekhaskim mieczom. Topr i skaa, oto skarby Pnocy. Nie zoto, srebro i elazo, tylko wierno i donie gotowe do walki w obronie Imperium. Rozgadae si.

Szpieg umiechn si dziwnie. Wie pan, pukowniku, e kogo szukamy? Od kilku lat. Te nage drgnicia w aspektowanych rdach, obca magia o bardzo dziwnym posmaku... szpieg zawaha si wyranie. Sdzilimy, e to moe by lad. Akeres Gewanr spojrza mu w oczy. Wic dlaczego pozwolie mi ich tam wysa, co? Dlaczego nie poszed cay puk? Bo ostatnio, gdy na spotkanie takiej magii wyruszyo czterystu onierzy i piciu bitewnych magw, przeyo tylko kilkunastu. I to cudem. I nic nie zostao z wioski, do ktrej wyruszyli. Musielimy sprbowa... sprawdzi, jak bdzie z mniejszymi siami. Poza tym tu, w pobliu granic, jest wiele oczu i uszu, ktre nie nale do nas. Wiem ju, e nie tylko my si rozgldamy, wszymy... Boimy si doda cicho. Czego? Wzruszy ramionami. Nie wiem. Przysigam, e nie wiem, ale wyczuwam tak podszyt strachem niecierpliwo w poleceniach z Nory. To oczywicie nie znaczy, e mam podporzdkowa si im bezwzgldnie. I dlatego wylemy Szst na wschd. Powinni by bezpieczni, o ile nie wpakuj si w jakie kopoty. Szpieg ruszy do wyjcia. Do zobaczenia, panie pukowniku.

POUDNIE Miecz i ar

Poniewa kocham ci nad ycie

Tego dnia przyczyn wszystkich ktni, niesnasek i swarw w miecie by bez wtpienia upa. Nie chodzio bynajmniej o to, e ar lejcy si z nieba wysuszy wikszo studni i rdeek, spali na szary brz otaczajce Gerawint pastwiska i obniy poziom wody w fosie tak, e nawet krtkonogie kaczki ledwo mogy zamoczy petwy. Ani o to, e na miejskim bruku mona byo smay jajka, a kurz wzbijany podmuchami gorcego wiatru drani oczy i drapa w gardach. To byo niemal normalne o tej porze roku. Chodzio raczej o atmosfer, duszn, nerwow, jakby pen niewypowiedzianych ostrych sw i niesprawiedliwych oskare. Taki dzie nadawa si do spokojnej sjesty w ocienionej altanie, ze szklanic schodzonego wina pod rk i mod suc recytujc cichym, zmysowym gosem erotyczne poezje. Aerin-ker-Noel zmruy lekko oczy, prbujc si woli zmaterializowa t ostatni wizj. Nic z tego. Powietrze w komnacie nadal ledwo nadawao si do oddychania, pucharek w jego rku peen by czego, co przypominao siki chorej na nerki kobyy, a wypeniajcy przestrze gos nadal by szorstki, chrapliwy i nieprzyjemny. No i rzecz jasna, nie recytowa erotycznych wierszy Pi srebrnych orgw od sztuki, Arinoel. Pi. To uczciwa cena. Stojcy kilka krokw przed nim koczownik, ubrany w workowate portki, skrzane apcie i barani pkouszek narzucony na goe ciao, koysa si na lekko ugitych nogach jak czajca si do skoku pantera. Jego dwaj towarzysze potaknli, nerwowo szarpic wsy. Sytuacja robia si nieciekawa. Aerin specjalnie kaza ich przyprowadzi do siebie prosto z koskiego grzbietu, cho od smrodu omal go nie zemdlio. Mieli za sob ponad sto pidziesit mil wdrwki przez stepy. Przyprowadzili ponad tysic sztuk byda. Ale gdyby pozwoli im si umy, odwiey i przebra w paradne, uroczyste stroje, to handel przecignby si pewnie do pnocy, a cena wywoawcza bya o dwa orgi wysza. Pocign yk z kielicha i zaraz tego poaowa. Nie, Harribie, synu Arana. My, ludzie z miasta, nie jestemy gupi. Siedzimy za

murami, ale wiemy, co si dzieje na stepach. Pdzilicie bydo przez ppustyni, a nie, jak zwykle, przez zielone pastwiska. Wikszo stada jest wyczerpana, wychuda i saba. Skra i koci. Harrib potrzsn wygolon gow. Widziae te dwadziecia sztuk, ktre przyprowadzilimy do miasta. Same minie i tuszcz. Pi orgw to i tak mao za takie zwierzta. To twoje dwadziecia sztuk, Harribie. Jeli twierdzisz, e reszta stada te tak wyglda, to zgoda na pi orgw... Oczy koczownika zabysy. Ale najpierw wyl ludzi do gwnego stada, eby wybrali moje dwadziecia sztuk. Cen ustalimy po obejrzeniu moich i twoich zwierzt. Harrib sykn: To wbrew zwyczajom, Arinoel. Zwyczaje si zmieniaj, synu stepw. Musimy tworzy nowe, do nowych sytuacji. Dwa orgi od ba. Koczownicy podskoczyli. Dwa orgi!? Dwa! To kradzie! To... to... to... Do jednego z nich powdrowaa do rkojeci paskudnie zakrzywionego noa, tkwicego za pasem. Aerin raczej poczu, ni zobaczy, jak fragment cienia za jego plecami nabiera ludzkich ksztatw. Wysoka, zawoalowana, owinita jardami materiau posta wysuna si nieco do przodu. Jeste gociem w tym domu, przyjacielu. Kupiec dobrze wiedzia, jakie wraenie wywiera na obcych ten gos, mody, sympatyczny, a jednoczenie niedwuznacznie kojarzcy si z sykiem dobywanego ostrza. Jeli wycigniesz bro na gospodarza, popenisz ciki grzech. Koczownicy zamarli. Popdliwy powoli odsun do od rkojeci noa, Harrib zblad jak ptno, trzeci cofn si lekko i uczyni znak odpdzajcy zo. Zamaskowana posta jeszcze przez chwil staa bez ruchu, potem cofna si na swoje miejsce, pod cian. Cztery Harrib odchrzkn energicznie. Cztery orgi od ba. Kupiec uda, e si zastanawia. Zawsze by w tym dobry. Lekko pochyli gow i zacz drapa si po brodzie. Na chwil wszyscy znieruchomieli. Siedem orgw za trzy sztuki, Harribie, jeli przyprowadzisz do miasta jeszcze trzy setki takich zwierzt, jak ta pokazowa dwudziestka. Tym razem koczownik uda, e si namyla. W czarnych oczach bysn spryt. Stra nigdy nie wpuci do miasta trzech setek byda. No i musiabym wysa tu poow moich ludzi. Nie zostawi stada bez naleytej ochrony.

Przez chwil szarpa nerwowo wsa. Jedenacie za trzy. Jedenacie? Musiayby wyglda lepiej ni te, ktre przyprowadzilicie na pokaz. Powiedz mi, Harribie, ile macie rannych sztuk? Koczownik przez chwil milcza. Wida byo, e zastanawia si, do jakiego stopnia moe skama. Kilka stwierdzi wreszcie, patrzc kupcowi prosto w oczy. Moe z dziesi, droga wcale nie bya taka cika. To dobra wie, przyjacielu. Dla mnie i dla ciebie. Czy to znaczy, e susza nie bya tak ostra, jak mwi? Nie, Arinoel. Wodopoje nie wyschy, a i paszy byo pod dostatkiem. Nie byo trudniej ni w poprzednich latach. Wic nim upynie dziesi lub pitnacie dni, przybd tu pasterze Dehreni, Wasreggel, Loregist i innych plemion. Bdzie mnstwo byda, a cena spadnie. Nie mog da wicej jak osiem orgw za trzy sztuki. Przez chwil koczownik wyglda, jakby pragn odgry sobie jzyk. My wyruszylimy wczeniej, Arinoel, i dlatego mielimy pod dostatkiem wody i paszy. Bydo tych, ktrzy nie byli tak mdrzy, dotrze tu w stokro gorszym stanie ni nasze. Kupiec ukry umiech i skoni si lekko. Chyl gow przed mdroci ludu Almeandal. I tylko dlatego jestem gotw da trzy orgi za sztuk. Dziesi orgw za trzy by i przyprowadz pod mury jeszcze sto i pidziesit sztuk takich jak te dwadziecia pokazowych. Bdziesz mg kad osobicie dotkn, Arinoel. Kiedy? Stoimy pi mil od miasta. Dzi wieczorem moesz obejrze to bydo. Aerin pokrci gow. Dzi wieczorem jestem zajty, Harribie. Jutro i pojutrze te. Potem jest wito. Czy mgby przyprowadzi je, hm, powiedzmy za cztery dni? Koczownik westchn rozdzierajco. To niedobrze, Arinoel, bardzo niedobrze. Mylaem, e sprzedam stado i rusz do domu, nim soce spije do reszty ca wod ze stepw. Jeli nie moesz kupi byda, to chyba pjd do Gararetha albo gildii Besteth... Aerin nie da si nabra, ale wypadao kontynuowa przedstawienie. Nie, Harribie, tak nie moe by przerwa mu w p sowa. Twj ojciec handlowa z moim ojcem, a pniej ze mn. Wiem, e jeste uczciwy i szlachetny, nie, nie przerywaj, wierz w twoj uczciwo i dlatego dam ci dziewi i p orga za trzy sztuki, jeli pognacie bydo jeszcze dwadziecia mil na zachd, do Horest. Koczownicy spogldali po sobie niepewnie. Wystarczyo ich tylko lekko popchn.

W Horest mam magazyny i warsztaty patnerskie. Jest tam sporo broni do kupienia po okazyjnej cenie... Zawiesi znaczco gos i ju wiedzia, e trafi. Harrib powoli skin gow. To uczciwa cena, Arinoel. Jutro poprowadzimy bydo do Horest. Odpi od pasa may bukak, wyla na rk troch mlecznego pynu i chlusn nim przed siebie. Dziewi i p od trzech sztuk. Aerin oprni swj puchar w to samo miejsce co koczownik, dzikujc bogom, e nie musi go wypija. Dziewi i p od trzech. Od tej pory negocjacje byy zakoczone. Atmosfera si rozlunia. Dam wam listy i pol kilku ludzi. Na miejscu zaatwicie wszystko z moim zarzdc. Harrib umiechn si kwano. Stary Galaf, h? Pustynny lis. Zedrze z nas skr, gdy bdziemy kupowa bro. Stepowe wilki z pewnoci sobie poradz, synu Arana. A Galaf nie jest taki straszny, jak mwi... Koczownik zarechota. A mylisz, e czemu wolaem ustali cen z tob, a nie z nim, Arinoel? H? Mj ojciec mawia, e prdzej wyciniesz wod z kamienia ni zamanego miedziaka z tego starego gartafanra. Kupiec te si umiechn. Wanie dlatego was do niego posyam, Harribie. Wanie dlatego. Przez chwil mierzyli si wzrokiem, potem umiechnli z szacunkiem. Niech twe kroki zawsze wiod do rda, Arinoel. Niech twoje bydo ronie jak moda trawa, synu Arana. Koczownicy skonili si lekko, kupiec odpowiedzia do uprzejmym skinieniem. Jeszcze jedno, Harribie. Zatrzyma ich w drzwiach. Co to jest gartan... gafran... co tam? Caa trjka wyszczerzya si radonie. Niech to bdzie nasz tajemnic, Arinoel. Stary Galaf i tak ju jest wystarczajco zoliwy. Poszli za sucym, cigle rechoczc. Przez chwil Aerin siedzia w bezruchu, potem odwrci si do zasaniajcego poow ciany kobierca. Moecie ju wyj. Kobierzec, przedstawiajcy stado dzikich koni galopujcych na tle zachodzcego soca, poruszy si lekko i wybrzuszy. Jeden koniec oderwa si od ciany i do komnaty wpady dwie szczupe postacie.

Nie pchaj si! To ty si pchasz. Nieprawda! Prawda! Ojcze! Oboje wykrzyknli to jednoczenie. Kupiec spojrza na swoje dzieci z udawanym cierpieniem. Pozwoliem wam przysuchiwa si negocjacjom, ale widz, e was to nudzi. Erath, moe pora, eby wrci do lekcji arytmetyki. Isanell, matka twierdzi, e nie opanowaa jeszcze zachodniomeekhaskiej dykcji, jak naley. Dziewczyna, szczupa, jasnowosa, niebieskooka, zrobia nadsan min, krcc w palcach koniec bkitnej szarfy, oplatajcej jej tali. Bkit przepaski gryz si okropnie z jasnobeow sukienk podlotka. Pewnie chciaa zrobi na zo matce. W tej wnce jest okropnie duszno, a on bez przerwy si wierci. Tak?! Niszy o p gowy chopiec podskoczy zaczepnie. A ona wylaa na siebie tyle pachnide, e a mnie zemglio. Zemdlio, gupku siostra posaa mu lekcewacy umieszek. Zaraz jednak, widzc min ojca, spotulniaa. Chod no tu, moja panno. Zrobia ostrony kroczek. Bliej. Wskazujcy palec ojca kiwa nieubaganie. Jeszcze troch. Wystarczy. Aerin delikatnie pocign nosem. Olejek rany matki. Sto orgw za uncj. Masz pewnie na sobie ze cztery krowy, co? Chopak parskn miechem, policzki siostry zalaa purpura. Ojcze, ja... Spokojnie, Isanell. Ciesz si, e zaczynaj interesowa ci sprawy dorosych. Idzie ci na szesnasty rok, skrzynie z posagiem zaczynaj si rozsycha. Spucia pokornie gow, zaamujc rce. Stosowaa ten chwyt, odkd skoczya trzy lata. Syn barona Erskana skoczy dwadziecia lat i szuka ony. Przez prababk jeste spokrewniona z ksiciem kaa-Rodrahe. Myl, e zaprosz barona do naszej letniej rezydencji na polowanie. Podobno Banish uoy dwa nowe sokoy. Poznacie si z baronetem, a ja dogadam si z jego ojcem. Nie wytrzymaa, tupna nog jak moda koza, rzucajc mu harde spojrzenie. Aerin westchn ciko. Porozmawiam pniej z matk. A teraz zatar rce chciabym si dowiedzie, czego nauczylicie si, siedzc za kobiercem. e niedomyty dwunastolatek mierdzi? Isanell!

Przepraszam, ojcze. Kazae im tu przyj prosto z sioda, eby czuli si brudni, mierdzcy i ubodzy, prawda? Tak, ale musisz wiedzie, e na koczownikw dziaa to w niewielkim stopniu. Erath? Sprowi... sprowa... sprawie, e jeden z nich sign po n, a potem Yatech ich nastraszy. Och, o mao nie umaram ze strachu. Chopak parskn. Tchrz. Yatech pokonaby ich jedn rk, prawda Yatech? Zamaskowana posta poruszya si nieznacznie. To nie byoby potrzebne, on nie zamierza uy noa. Wanie, dzieci. Harrib zna i szanuje obyczaje, wic nie byo adnego niebezpieczestwa. Ale rzeczywicie, troch mi to pomogo. Troch? Obniy cen o jedn pit. Suszna uwaga, moja droga. A co stao si potem? Chopiec podrapa si po gowie. Nie... nie wiem. Po co kazae mu przyprowadzi jeszcze trzysta krw? Gb. Ojciec chcia sprawdzi, ile przedniego byda jest w stadzie. Oni byli gotowi przyprowadzi jeszcze ptorej setki, wic na pewno maj tyle pierwszorzdnych sztuk. Reszta bdzie gorsza, ale kilka dni na pastwisku i peny wodopj na pewno poprawi ich wygld. Aerin spojrza na ni zadowolony. wietnie. Wiemy wic, e maj co najmniej dwie setki najlepszego byda na wiecie. A w Horest mamy jeszcze zielone pastwiska i wodopj dla caego stada. Za dziesi dni sprzedam je po pi, sze orgw od ba. Dostan now sukni? Jeli matka przebaczy ci grzebanie w jej pachnidach... Och ojcze Isanell skrzywia si gniewnie. Ojcze? Erath mia jeszcze jedno pytanie. Tak? Wspomniae im o taniej broni i dopiero wtedy si zgodzili. Bd jakie kopoty na stepach? Aerin poczu przypyw dumy. Jego krew. Wystarcz dwa sowa i syn wyciga dalej idce wnioski ni gubernator. To nas nie dotyczy. Lato co jaki czas przychodzi nieco wczeniej i wysusza stepy nieco bardziej ni zwykle. Wtedy koczownicy walcz midzy sob o pastwiska i wod dla stad. Zreszt gubernator ju o tym wie, za p miesica wszystkie stanice zostan wzmocnione. A miasto?

Miasto? A c nam moe grozi za murami? Nie martw si, skoczy si na tym, e w przyszym roku woowina bdzie drosza. Kupiec przecign si, a trzasno w stawach. A teraz zmykaj. A ty, moja droga, id do swojej komnaty i poczekaj na matk. Tylko bez takich min prosz. Wsta i skierowa si do wyjcia. Cie spod ciany poruszy si i pody za nim. *** Kochasz mnie? Leeli zdyszani, spoceni, cigle jeszcze czujc na wargach smak swoich cia. Tak. Jak bardzo? Znowu pytasz? Dlaczego? Odpowiedz! A jeli nie...? Wywina si jak asiczka i ju siedziaa na nim okrakiem. Zapaa go za nadgarstki, przytrzymaa jedn rk, drug zacza askota. Odpowiedz! Wytrzyma kilka sekund, potem szarpn si, a zaskrzypiao cae ko. Cicho. Bo kto usyszy. Mylisz, e ktokolwiek odway si wej do mojej komnaty? Kiedy mog mie odkryt twarz? Nie zbaczaj z tematu, ty gartafanrze. Zachichota. Wiesz chocia, co znaczy to sowo? Mam pene zaufanie do Harriba. Ojciec mwi, e nikt nie potrafi tak kl jak koczownicy. Dgna go palcem pod pach. Odpowiedz. Mwiem ju wiele razy. Jeden raz wicej nie zaszkodzi. A tysic razy bdzie akurat. Oczywicie na dzisiaj... Delikatnie dotkna jego warg. Umiechasz si. Tak. miejesz si ze mnie rzucia oskarycielsko. Skde znowu. Wanie dlatego si w tobie zakochaem. Byem sam, wrd obcych, daleko od domu. A ty nauczya mnie, co to jest umiech. Bya jak chodny strumie porodku pustyni. Byam? Bya, jeste, bdziesz. Jeste jak poar stepu i wiosenny deszcz, jak wschd soca i tcza, poranna rosa na patkach kwiatu i polujcy sok. Wszystkie te cudowne, niezwyke

rzeczy, ktre sprawiaj, e czuj si szczliwy i... W miar, jak mwi, pochylaa si coraz niej, a wreszcie przerwaa mu delikatnym pocaunkiem. Po chwili zelizgna si niej i przyoya ucho do jego piersi. Mw dalej poprosia szeptem. Co? Wiesz. Dlaczego mnie kochasz. Znowu, seyqui allafan? Co to znaczy? W naszych grach, pomidzy spalonymi socem skaami, mona znale nieliczne rdeka. Wok nich czsto rosn mae, jasne kwiaty. Tak wanie je nazywam. To dar od Wielkiej Matki, przypominaj i nios nadziej. Nie chc eby rozmawia o religii. Mw o nas. O nas? Tak. A pamitasz chocia, jak si spotkalimy? Pewnie, mino ju, eee... prawie trzy lata. Ponownie zacza bada palcami jego twarz. Znowu si umiechasz. Nieza wtedy wybucha awantura. Twoja matka o mao nie dostaa histerii... *** Dziesi cikich, wysokich i krytych wozw wjedao przez bram z ciemnego drewna na rozlegy plac. Jego dwa boki stanowi dwunastostopowy, zwieczony elaznymi kolcami mur, pozostae dwa tworzyy budynki. Ten naprzeciwko bramy by parterowy, jasny, ozdobiony kolumienkami, ukowato zwieczonymi oknami i klasycznym maym tarasem. Po stalowych kratownicach piy si zielone winorole. Niewyrniajca si letnia rezydencja bogatego kupca. Do lewego skrzyda paacyku przylegao kilka zabudowa gospodarczych. Czysto, schludnie i praktycznie. Nic szczeglnego. Przy stajniach gromadzia si ju suba, pachokowie i stajenni czekali, a wozy si zatrzymaj, eby zaj si ludmi i komi. Na tarasie staa kobieta, do moda, o przepiknych jasnoblond wosach, ubrana w wytworn ciemnoczerwon sukni. Obok niej nerwowo podskakiwaa dwjka dzieci. Jedzie, jedzie! Chopiec wycign szyj jak ciekawski rebak. Na drugim wozie! Ruszy biegiem, jakim cudem unikajc stratowania przez kilka luzakw prowadzonych wanie do stajni. Erath! Kobieta postpia kilka krokw w przd. Towarzyszca jej dziewczynka wyda pogardliwie wargi. Gupek. Matka spiorunowaa j wzrokiem.

Isanell, jak ty si wyraasz. Pniej o tym porozmawiamy, teraz chodmy na spotkanie z ojcem. Za ostatnim wozem wanie zamykano bram. Ruszyy przez dziedziniec spokojnym, dystyngowanym krokiem. Nie garb si, ramiona wyej, unie nieco gow. I umiech moje dziecko, umiech. Po kadym napomnieniu dziewczynka stpaa coraz sztywniej i bardziej nienaturalnie. Robia si te coraz bardziej ponura. Podeszy do wozu, na ktrym obok brodatego wonicy siedzia krpy, lekko szpakowaty mczyzna pod czterdziestk. Na twarzy mia kilkudniowy zarost. Witaj, Ellando umiechn si radonie. Kobieta wykonaa dworski ukon. Dziewczynka powtrzya go niemal perfekcyjnie. Witaj w domu, panie. Przez twarz mczyzny przebiegy mieszane uczucia. Za co tym razem? zapyta nieco aonie. Sze dni temu przygotowaam uczt powitaln, ale karawana si nie zjawia. Mylaam, e oszalej z niepokoju. Poowa jedzenia rzecz jasna si zmarnowaa, a ja nie spaam przez trzy noce, zanim nie doniesiono mi, e w drodze powrotnej zajechae do Antaler. Co to byo tym razem? Wysze ceny na jaspis? Pokrci gow. Niezupenie. Dotkn rk ptna wozu, w miejscu, gdzie ziaa niewielka dziurka. Dopiero teraz zauwaya, e tych dziurek byo wicej. Spostrzega te brudnawy banda, wystajcy spod rkawa wonicy. Och, Aerin... Kobieta przyskoczya do ma i niemal si zwleka go z koza. Kto? Koczownicy? Bandyci? Issarowie? Nic ci nie jest?! mwic to, potrzsaa nim energicznie, szukajc ewentualnych ran. Poddawa si tym zabiegom z umiechem. Nagle sykn gono. Och, przepraszam, przepraszam, przepraszam. Jeste ranny? Zacza rozpina mu kubrak. Ell, nie jestemy sami... Schwyci j znienacka i pocaowa. Kilku najbliszych wonicw i tragarzy zagwizdao radonie. ajdak... Wyrwaa mu si czerwona jak piwonia. A ja si tak martwiam. Nie moge przysa goca? To byo tylko kilkunastu bandytw. Chcieli pewnie porwa jeden lub dwa wozy i uciec. Zabilimy kilku, reszta ucieka. Omiu ludzi zostao rannych. To dlatego poprowadziem wozy do Antaler. Maj tam najlepszych uzdrowicieli w prowincji. A wiesz, co by si tu dziao, gdyby kobiety, ktrych mowie i synowie pojechali ze mn, dowiedziay si o napaci? Skrzywia si.

Masz racj. Byam gupia. Wcale nie. Po prostu przysanie goca mogo tylko pogorszy sytuacj. Odwrci si do dziewczynki. Cigle staa z boku, za, naburmuszona, najwyraniej obraona na cay wiat. A ty? Nie przywitasz si z ojcem? Powtrzya ukon. Witaj, ojcze. Jkn dramatycznie. I ty te? Za co? ona wzruszya ramionami. Mnie nie pytaj. Ostatnio chodzi za jak stado szerszeni. Ptno na wozie odchylio si i wyjrzaa stamtd jasna czupryna chopca. Matka nie pozwala jej jedzi na Siwku. I kae uczy si poezji. I taca. Chce z niej zrobi prawdziw dam. Zachichota jak z niezego dowcipu. Aerin przyklkn przed przysz dam. A tak le? Skina gow. adnej jazdy konno? Tym razem wtrcia si matka: Ona jedzi na oklep. Po msku. W sukni do p ydki. Wida jej cae nogi. Za kadym razem, jak wsiada na swojego konia, robi si zbiegowisko. Przewanie z modych parobkw. Jest ju za dua na takie rzeczy. Podczas tyrady matki Isanell opucia gow i zacza pociga nosem. Aerin przez chwil toczy ze sob walk. Potem przyjrza si crce, jakby zobaczy j pierwszy raz w yciu. Istotnie, zbliay si jej trzynaste urodziny, dorastaa. Odchrzkn. Obawiam si, e matka ma racj. Jeli chcesz jedzi konno, musisz uywa damskiego sioda, jak wszystkie dobrze wychowane mode panny. I nie rb takiej miny, bo to, co ci przywiozem, dostanie kuzynka Vionnet... Od razu przestaa chlipa. Co mi przywioze? A caus? Ojcze! Przy ludziach? Nikt nie patrzy, chod. Podesza powoli i cmokna go w policzek. Spojrza na ni z wyrzutem. To ma by caus? A ja... W tym momencie Erath wyskoczy z wozu, wywijajc nad gow zakrzywionym mieczem. Ejaa! Haa! Issaram yphir!

Ojciec zapa go za rk, ratujc najprawdopodobniej przed przypadkow dekapitacj. Erath. To nie jest zabawka. Ostronie odebra mu bro. Miecz mia gowni dugoci okoo trzydziestu cali, zakrzywion, zwajc si do ostrego niczym iga szpica. Okrgy jelec i prosta, ptorarczna rkoje owinita czarn skr i zwieczona stalow gowic. adnych grawerw na klindze, jelcu czy rkojeci. Bro stworzona do walki, a nie na ozdob. Gdzie pochwa? Na wozie. Id po ni. Tylko, na Wielk Matk, nie grzeb wicej w skrzyniach z broni. Aerin spojrza na on i zamar. Blada, z przeraeniem w oczach, tulia do siebie crk, gapic si na co za jego plecami. Niestety, wiedzia, co mogo j tak przestraszy. Odwrci si. Za nim staa posta w lunej, sigajcej ziemi szacie w kolorze piaskowca, przewizanej mistern rzemienn plecionk. Twarz obcego zostaa zasonita kilkoma zwojami materiau. Znad jego barkw wystaway rkojeci dwch mieczy, identycznych jak ten, ktry kupiec wanie trzyma w rku. Nieznajomy skoni si, przykadajc praw do do serca. Witaj, pani tego domu mwi z koszmarnym akcentem, chocia mia bardzo miy gos. Ellanda prbowaa wydusi z siebie sowo. Zza zasony dobiego westchnienie. Nie powiedziae jej. Aerin stkn. Wanie miaem to zrobi. I co teraz? Jako jej to wytumacz. Teraz, czy jak ju std ucieknie? *** Zamiaa si na to wspomnienie. Mylaam, e matka mnie udusi. Sama te byam przeraona. Issar. Wojownik Piekie. Zamaskowany Demon. Niania czsto opowiadaa nam straszne historie o ludziach z gr, ktrzy przychodz i porywaj mae dziewczynki. I chopcw doda miertelnie powanym tonem. Chopcw nie. Chopcom obcinaj uszy, nos i zakopuj ich gow w ziemi. Ach, to dlatego Erath o mao nie pogubi spodni, uciekajc z wozu. Ja nie mogam si ruszy z miejsca. Dopiero matka odcigna mnie kilka krokw. I zacza si awantura... Wiem, pamitam.

*** Sta obok wozu, patrzc, jak jasnowosa kobieta odciga w ty crk. Aerin rzuci mu przepraszajce spojrzenie i ruszy za ni, wci z mieczem w rku. Czu si nieswojo. Ludzie z karawany przyjli jego towarzystwo raczej chodno, ale po potyczce sprzed kilku dni zaczli go traktowa z czym w rodzaju szacunku. On ich te. Razem walczyli, razem przelali krew nieprzyjaci. Co prawda to za mao, by traktowa ich jak alfedri przyjaci; ale do, by zostali laagha towarzyszami podry. Teraz jednak okazao si, e ta trzydziestka to zaledwie uamek obcych, z ktrymi bdzie musia si spotyka. W afraagrze Aerina mieszkao trzy albo i cztery razy wicej osb. Na dodatek niemal kada z nich gapia si teraz na niego, pokazywaa palcami. Ich szepty nie brzmiay przyjanie. Niektrzy robili znaki odpdzajce demony. Inni, w wikszoci modzi mczyni, demonstracyjnie obnosili si z broni. Umiechn si pod nosem, tylko dwch lub trzech robio to w ten specyficzny, peen swobody sposb, nakazujcy szacunek. Reszta staraa si po prostu ukry strach. Nie miaby z nimi adnych problemw. Przymkn oczy, recytujc w mylach yill modlitw pokuty. Za grzech pychy. Potem zacz si przysuchiwa rozmowie, a raczej ktni kupca z on. Ale Ell... adne Ell, adne Ell kobieta mwia wysokim, piskliwym gosem. Na granicy paniki. Jakakolwiek prba przemwienia jej do rozsdku bya z gry skazana na niepowodzenie. A jeli kto zobaczy jego twarz?! Jeli j zobaczy? A dzieci? S takie ciekawskie. Jeli Erath zakradnie si i zobaczy jego twarz?! Aerin spojrza w stron rezydencji, w ktrej znikn jego syn. Westchn. Erath jest rozsdnym chopcem. Poza tym Yatech dostanie osobn komnat. Naprawd nie ma powodu do niepokoju. Issar nie odsania twarzy przypadkowo. Tak. Tylko wtedy, gdy zamierza kogo zabi. Niezupenie. Widziaem, jak zabija i wcale nie odsania przy tym twarzy. To chyba nie by najlepszy argument. Wi... widziae jak zabija?! I przywioze go do naszego domu?! Przecie ci mwiem, e napadli nas bandyci. Naprawd byem wdziczny losowi, e Yatech doczy do karawany. Przez chwil milczaa. Ja... jak waciwie go spotkae? Seyraen, naczelnik plemienia, zaproponowa mi jego usugi. Usugi? To wojownik. A czasy robi si niespokojne. Przyda nam si w domu taka stra. Sama jego obecno wystarczy, eby zniechci wikszo nieproszonych goci. U ksicia keaWetonr jest ich a szeciu.

Ksi podobno trzyma te modego urawyra i oswojon maresth. Ale to nie znaczy, e i ty musisz. Och Ell, zrozum, wywiadczam Seyraenowi przysug. Wielu modych Issarw schodzi z gr, eby pozna ycie ludzi rwnin. A ja handluj z jego plemieniem od lat. Wszyscy na tym zyskamy. Pokrcia gow. Nie. Nie zgadzam si. On musi odej. Niech gdzie indziej poznaje nasze ycie. Albo on zniknie, albo ja wracam do miasta. Z dziemi. *** Wydawao si, e bdziesz musia odej. Tak. Ten argument, albo to, albo ja odchodz, jest starszy ni sam wiat. U was te? O tak. Umiechn si w mrok. Powinna posucha, jak mwi to moja ciotka. Byam pewna, e ju ci wicej nie zobacz. Taaak westchn. Ja te zaczem si ju zastanawia, jak wrc w gry. To daleka droga dla pieszego wdrowca. Przytulia si mocniej. Potem by napad. Wiesz, to prawie tak jak w opowieciach niani. Co? Wszystko. Kiedy ju wydaje si, e sytuacja jest beznadziejna, Eyfra tak splata losy bohaterw, e wszystko koczy si szczliwie. Nie mieszabym Pani Przeznaczenia do tego zgani j tylko na wp artobliwie. Ani te nie nazywabym napaci p setki bandytw szczliwym zakoczeniem. Nie bd taki powany. Ugryza go w rami. Uesz ty! Przeturla si tak, e znalaza si pod nim. Noo wymruczaa. A ju mylaam, e masz zamiar przegada ca noc. *** Wia lekki, ciepy wiatr z poudnia. Ksiyc w peni owietla dziedziniec srebrnym wiatem. Cienie kady si plamami czerni tam, gdzie nie docieraa nocna powiata. Byo cicho. Konie wyprzgnito, oporzdzono i zaprowadzono do stajni. Wozy nie zostay rozadowane, za dwa dni i tak czekaa je droga do miasta. Stay teraz obok stajni, ustawione w karnym dwuszeregu. Niemal wszyscy spali, tylko przed bram sennym krokiem przechadzao si dwch stranikw uzbrojonych w miecze i wcznie. Aerin-ker-Noel sta na tarasie i patrzy w niebo. Wreszcie westchn ciko, spojrza na towarzyszcego mu wojownika. Przez uamek sekundy wydawao mu si, e za gstym

zawojem dostrzega bysk oczu. Przykro mi, Yatech. Ona nie da si przekona. Wiem. Inaczej nie budziby mnie w rodku nocy. Myl, e powiniene wyjecha skoro wit. Dam ci dobrego konia. Powiedz starszemu, e poniewa to ja zamaem umow, moecie zatrzyma zapat. Ciemna posta skonia gow. Powiem. Ale sdz, e przy najbliszej okazji zwrci ci pienidze. Te tak sdz. Czuj si, ech... Po prostu gupio mi, e wycignem ci z afraagry po prnicy. Prawie mg sobie wyobrazi umiech Issara. Wcale nie po prnicy. Zobaczyem rwnin, bya adna, mia walka. No i przekonaem si, e prawd jest to, co zawsze powtarza mj dziadek. A co mwi? e to kobiety rzdz wiatem. Kupiec umiechn si powcigliwie. Jej ojciec i brat zostali zabici w czasie wojny z Issaram wier wieku temu. Wracali do domu powozem, gdy otoczya ich grupa wojownikw z gr. Podobno niektrzy mieli odsonite twarze. Zabili wszystkich dorosych. Tylko j zostawili. Konie same wrciy do domu. Spojrza tam, gdzie powinny by oczy wojownika. Potem odwrci si do niego plecami. Wyobraasz to sobie? Picioletnia dziewczynka siedzca obok swojego martwego ojca i brata, w powozie cignionym przez gupie zwierzta. Schlapana krwi najbliszych. Zbyt przeraona, by paka. Dopiero dzisiaj mi o tym opowiedziaa. Wiedziaem, e stracia ojca w tamtej wojnie, ale nie wiedziaem, e w taki sposb. Nigdy bym ci nie zaprosi do domu, gdybym... Przerwa mu agodny gos. Nie byo adnej wojny. I ty o tym dobrze wiesz. Kiedy wam, Meekhaczykom, udao si z odeprze se-kohlandzki najazd, potrzebowalicie jakiego zwycistwa, by podbudowa morale w Imperium. Wic najechalicie na nas. I do tej pory macie pretensje, e wasza krew te si polaa. Ale kiedy puki Lamparta i Ora wkroczyy w nasze gry, pierwsz rzecz, jak zrobiy, byo wyrnicie do nogi omiu osad. Zabili wszystkich, mczyzn, kobiety, dzieci. Wszystkich. Syszaem, e wasze kobiety same rozbijay dzieciom gowy, a potem rzucay si z noami na onierzy. Rozmowa zmierzaa w zdecydowanie zym kierunku. Nikt nie moe zobaczy twarzy Issaram, dopki koacze si w nim ycie. Takie jest prawo. Jeli kto ujrzy twoj twarz, on lub ty musicie stan przed Matk, nim nadejdzie kolejny wit. Takie jest prawo. Wojownik umilk na chwil. Po tym, jak zniszczylimy wasze puki, na rwniny nie zesza adna armia, tylko gar tych, ktrzy stracili rodziny w

tamtych wymordowanych osadach. Niektrzy szukali zemsty, inni mierci. Ale nie byo adnej wojny. Zabijali wszystko, co si ruszao. Nie wszystko. Prawo dotyczy tych, ktrzy ukoczyli dziewi lat. Modsze dzieci nie potrafi skra ci spojrzeniem duszy. Wic gdyby Erath albo Isanell... Wkroczyli na naprawd grzski grunt. Zamaskowany wojownik wzruszy ramionami. Wiesz, kim jestem. yjemy z Prawem Harudiego od dwch i p tysica lat. Stosowalimy si do niego, kiedy tymi ziemiami wadali Aralhowie, ludy fEldyr i Fennyjczycy, wreszcie wy, przybysze ze wschodu. Dziki tym prawom Issaram pozostali tymi, kim s do tej pory. Nie sdzisz chyba, e zmieni je dla ciebie. Aerin powoli skin gow. Myl, e lepiej bdzie, jak odjedziesz powiedzia cicho. Wyrusz skoro wit. We, co ci bdzie potrzebne na drog, ywno, wod. Poradz sobie. Kupiec odwrci si, eby wej do rodka. Usysza gone westchnienie. Aerin... gos Issara by dziwny. Tak? Co si zblia. Magicznego. Obud ludzi, niech wezm bro. Yatech ruszy szybkim krokiem do bramy. Aerin sta i gapi si zdumiony, jak mczyzna zatrzymuje si kilkanacie krokw przed wrotami i wyjmuje bro. W wietle ksiyca dwa zakrzywione ostrza bysny biao. Zwariowa, przemkno przez gow kupca. Zwariowa. To samo musieli pomyle stranicy przy bramie. Jeden odwrci si do Issara, wysuwajc przed siebie wczni, drugi ruszy w bok, pod murem, kierujc si w stron pomieszcze dla suby. Mia szczcie, przey pierwszy atak. Wrota nagle wygiy si porodku i eksplodoway do wewntrz, jakby uderzone gigantycznym taranem. Pierwszy stranik zgin od razu, wylecia w gr wraz z tysicem drewnianych drzazg, ktre zostay po bramie. Przez dziur wjechao kilkunastu dzikich, wyjcych, haakujcych jedcw. mier, zniszczenie, rze i koniec wiata. Niezupenie. Przed pierwsz par konnych wyrosa nagle spod ziemi zamaskowana posta. Luna szata zafurkotaa w powietrzu, do wtru wistu zakrzywionych kling i rozpaczliwego renia ranionych zwierzt. Oba wierzchowce zwaliy si na ziemi, pocigajc za sob jedcw, kwiczc, rzc,

wierzgajc w powietrzu kopytami. W ten taniec mierci wpada nastpna dwjka, potem kolejna. Powsta zator z ywych i umierajcych cia. A porodku tej rzezi taczya, wirowaa, migotaa broni zamaskowana posta. Dziedziniec zabarwi si krwi. Reszta bandytw rozdzielia si przy wywaonych wrotach i pogalopowaa wzdu cian majtku. Wiksza z grup skierowaa si do ustawionych z boku wozw, w biegu zeskakujc z koni i dobijajc si do drzwi stajni. Druga ruszya ku rezydencji. Aerin odzyska zdolno dziaania. Wpad do rodka, zderzajc si z jednym ze swoich ludzi. Co...? Bandyci! Zabarykaduj drzwi! Mczyzna gapi si na niego z otwartymi ustami. Szybko! Kupiec zapa za cik, osadzon w kamiennym bloku mis, zwyczajowo pen wody, i sprbowa ruszy j z miejsca. Pom mi. Obaj z najwyszym trudem przewrcili kamie i podtoczyli go pod drzwi. Woda chlusna na posadzk. W tej samej chwili rozlego si pierwsze uderzenie. Drzwi wytrzymay. W korytarzu pojawio si wicej osb, kucharz, suca, chopak na posyki. Przycie tu co jeszcze! Szybko! Kucharz znikn za najbliszymi drzwiami i po chwili dobieg stamtd dwik przesuwanego mebla. Aerin pobieg w gb rezydencji, do komnat ony. Ell! Ell! Otworzya w nocnej koszuli, z cikim wiecznikiem trzymanym jak maczuga w rku. Bandyci rzuci jednym tchem. Nie podchod do okien. Okna miay stalowe kraty, misternie wykute przez henlendzkich rzemielnikw. Spadek po dziadku. W tej chwili bogosawi tego starego skner. Dzieci! Mina go i pobiega do ssiednich pokoi. Isanell! Erath! Dziewczynka otworzya od razu. Praw stron jej nocnej koszuli plamia krew. W lewej rce trzymaa may uk do polowania na ptactwo. Bandyci! wykrzykna, jakby dostaa wanie prezent. Chyba jednego trafiam. Isa! Matka ju przy niej klczaa. Jeste ranna?! Gdzie? Poka! Zacza ni potrzsa. Isanell spojrzaa na swj prawy bok. Potem dotkna gowy, tu nad uchem, skd sczya si krew. O kurcz wymamrotaa. I zemdlaa. Zabierz j do kuchni, tam nie ma okien. Poleci Aerin i rozejrza si po pokoju crki. We framudze drzwi tkwia szaropira strzaa, dwie inne wbiy si w cian.

Okna w pokoju Eratha te wychodziy na dziedziniec. Poderwa si, pobieg do ssiedniej komnaty. Drzwi nie byy zamknite, ale w pokoju ziao pustk. Zawrci do kuchni. Erath! Gdzie on jest? Zapa najblisz suc za rk. Gdzie mj syn?! Dziewczyna rzucia mu spojrzenie przeraonego krlika. Puci j i zapa chopaka na posyki. Nieraz widzia, jak on i Erath uganiali si niczym szalecy, walczc z niewidzialnymi bandytami lub polujc na wyimaginowane potwory. Ty... Imi wyleciao mu z pamici. Danel. Gdzie jest Erath?! Chopak opuci wzrok. W stajniach wyszepta. Gdzie?! W stajniach, panie. Parobki mieli urzdza wycigi szczurw. Aerin run do swojej komnaty. Na cianach wisiaa tam kolekcja rnej broni, uki, kusze, topory, wcznie, oszczepy, miecze, issarskie yphiry i talhery. To byy jednak tylko ozdoby, swoj ulubion bro, meekhaski kawaleryjski miecz, kad zawsze przy ku, nawyk wyniesiony z noclegw na szlakach handlowych. Zapa miecz, wybieg na korytarz i stan jak wryty. Drzwi tarasowaa masywna dbowa szafa. Auhag! Kucharz zjawi si jak duch. Odwalamy! Aerin zapa rg mebla i prbowa przesun. Daremnie. Nie stj tak, czowieku! Pom mi! Mimo swoich szedziesiciu lat Auhag stropi si jak may chopiec. Nie, panie... Tam mier. Kupiec zapar si nog o cian i szarpn, a pociemniao mu w oczach. Szafa tkwia jak wmurowana. Jak on j tu przycign? Rusz si, do stu demonw! Auhag! Kucharz mia zy w oczach. Nie, panie. Pochowaem waszego ojca, nie chc i was. Tam bandyci. mier. Tyyy...! Aerin szarpn si jak furiat, wisn mieczem, zatrzymujc kling o wos od szyi mczyzny. Tam jest mj syn! Pani Miosierna! Gos Ellandy podziaa na niego jak wiadro zimnej wody. Skoczy w jej kierunku, spodziewajc si najgorszego, ony lecej ze strza w piersi, wyamanych krat, bandytw wdzierajcych si do rodka. Staa przy oknie w jego komnacie, patrzc na dziedziniec. W dwch skokach by przy niej, gotw obali na ziemi, zasoni przed strzaami, odcign w bezpieczne miejsce.

Znalaz si przy oknie i skamienia. Przez bram wjedaa wanie posta z jego najgorszych koszmarw. Na czarnym, pokrytym ni to sierci, ni to pirami rumaku siedzia mczyzna, majcy na oko osiem stp wzrostu. Prawa poowa jego ciaa wygldaa jak obdarta ze skry, poparzona i toczona przez robaki. W gbokim, czerwonym oczodole byskao czarne, nieruchome oko. Zby szczerzyy si w parodii umiechu. U kikuta prawej rki tkwio kilka hakw, noy i zadziorw, poplamionych czym lepkim i czerwonym. Jedziec spojrza w kierunku ssiadujcego ze stajni budynku dla wonicw i suby, w ktrym najwyraniej stawiano zaarty opr. Kilku naszpikowanych strzaami bandytw leao ju przed stajni, kilku innych czogao si, byle dalej. Kamienne ciany i wskie okna daway obrocom zdecydowan przewag. Mimo e bandyci otworzyli ju stajni, nie udao im si zaprzc adnego zwierzcia do wozw. Na dodatek na pitrze budynku, gdzie spali parobkowie i stajenni, take zabarykadowaa si zdesperowana grupka. Atak zdecydowanie nie przebiega tak, jak powinien. A do tej chwili. Gdy tylko makabryczny jedziec pojawi si na placu, deszcz kliwych strza usta jak ucity noem. Na kilka uderze serca cae podwrze zamaro. Potem do maszkary podszed jaki bandyta, prowadzc szarpic si, drobn posta. Och... Aerin poczu kul ci podjedajc do garda. Ellanda zapaa za krat w oknie, jakby prbowaa j wyrwa. Ozdobne, stalowe winorola naznaczyy si czerwieni. Och, Erath. Tylko tyle. adnego krzyku, paczu, wycia. Wolaby to. Siedzcy na koniu potwr zapa chopca za rami i bez trudu podnis go na wysoko wasnej twarzy. Erath przesta si szarpa. Z tej odlegoci Aerin dostrzeg, e przd spodni chopca zakwit ciemn, wilgotn plam. Nie zdziwi si. Ostrza i haki przeraajcej protezy zbliyy si do twarzy dziecka. Nieee! Jak czci umysu kupiec zdumia si, syszc swj krzyk. To wycie byo zbyt zwierzce. Gdzie si podziao pidziesit pokole kulturalnych i cywilizowanych przodkw? Wiedzia gdzie. Stao za nim i te wyo w noc. Nieee!!! Monstrum powoli odwrcio gow i spojrzao mu w oczy. Lekcewaenie, pogarda, nienawi. Potwr potrzsn chopcem jak szmacian kukiek, zamachn si hakami. Dwie rzeczy wydarzyy si niemal jednoczenie. Pierwsz by okrzyk, jeszcze bardziej przenikliwy ni wrzask Aerina, okrzyk bojowy, od ktrego konie staway dba, a ludzie tracili zapa do walki. Kiiijach! Daraa Issaram!

Drug bya zawoalowana posta, ktra w jaki magiczny sposb, nieprawdopodobnym skokiem z ciemnoci, znalaza si na koskim grzbiecie, za plecami demonicznego jedca. Dwa miecze uderzyy jednoczenie. Jeden ci w praw rk, tu nad okciem, drugi gadko wszed w plecy potwora. Zakoczony hakami kikut poeglowa w powietrzu, krcc kilka koziokw i... upad na ziemi jako zwyke mskie przedrami, z doni wci kurczowo zacinit na powykrzywianym kawaku elaza. Sam jedziec rwnie uleg przemianie. Skurczy si, zmala, przybra posta niewysokiego, ysiejcego mczyzny w poplamionym kubraku, siedzcego nie na piekielnym rumaku, lecz na zwykym, cho wietnie utrzymanym karym ogierze. Caa metamorfoza trwaa mniej ni dwa uderzenia serca. Yatech unis miecz i zada ostatnie cicie. Gowa mczyzny poleciaa w powietrze, cignc warkocz szkaratnych kropel, i upada tu obok rki. Perfekcyjne uderzenie. Podobnie jak zeskok z koskiego grzbietu i podtrzymanie upadajcego na ziemi chopca. Aerin nie by jednak w nastroju, eby podziwia umiejtnoci Issara. W kilku sowach da wyraz swoim uczuciom, przeraeniu, nienawici, szokowi i uldze. Chdoony czarownik! Napadli na mj dom z jakim chdoonym, kozojebnym, niedouczonym magikiem! W tym momencie Ellanda wreszcie zemdlaa. Zapa j i delikatnie uoy pod cian, w najbezpieczniejszym miejscu. Wracajc do okna, chwyci bakheski, gity na mod koczownikw uk i koczan. Nie uwaa si za dobrego ucznika, ale z odlegoci dwudziestu krokw na pewno nie mg spudowa zbyt wiele razy. Jego ludzie take otrzsnli si ju z zaskoczenia. Na bandytw znw posypay si strzay. Zbici z tropu, zdemoralizowani mierci maga, jedcy przez chwil krcili si po dziedzicu jak stado kurczt. Ku ogromnej uldze, Aerin nigdzie nie dostrzeg Eratha. Najpewniej Yatech odcign go w bezpieczne miejsce. Napi uk i wymierzy w galopujcego w kko, wrzeszczcego bandyt w czerwonej przeszywanicy. Wstrzyma oddech i zwolni ciciw. Jedziec wyrzuci rce w gr i ze strza wbit do poowy drzewca w prawy bok zwali si z konia. Niele, jak na pierwszy strza. Potem dostrzeg jak po jednym, po dwch, zbjcy wymykaj si przez wywaon bram i znikaj w mroku. Nadesza pora, by pomc reszcie bandy w podjciu podobnie susznej decyzji. Drzwi pomieszcze dla suby otworzyy si i wypado z nich okoo trzydziestu mczyzn, uzbrojonych we wcznie, oszczepy, miecze, topory, korbacze, gizarmy lub po prostu cikie drgi. Wrzeszczc jak stado demonw, obrocy rzucili si na niedobitkw. Pierwszych dwch, w ktrych Aerin rozpozna swoich najbardziej zaufanych wonicw, przyskoczyo do najbliszego banity. Nie wiadomo, dlaczego zatrzyma si, by walczy. Spi

konia, zamynkowa mieczem. Dopadli go z dwch stron jak ogary osaczajce niedwiedzia. Zawaha si na uamek sekundy, tyle wystarczyo. Jednoczenie wbili mu wcznie w brzuch, zapali mocniej drzewca, unieli go z sioda. Przez chwil wisia w powietrzu, wyjc potpieczo. Potem rzucili ciao na ziemi i pobiegli dalej. To zamao do reszty ducha bandy. Resztka napastnikw rzucia si do ucieczki. Ktrego zmit jeszcze z sioda celnie rzucony oszczep, inny dosta korbaczem w gow, fikn koza przez koski zad i skoczy, przygwodony wczni do ziemi. Po chwili po banitach zostao tylko okoo dwudziestu trupw, kilku rannych i par galopujcych luzem koni. Aerin patrzy, jak jego ludzie szybko i bez skrupuw dobijaj bandytw. Przynajmniej nie bdzie musia zawraca sobie nimi gowy. *** Kilka minut pniej na dziedzicu panowa ju wzgldny porzdek. Wywaon bram zabarykadowano cikim wozem, zabitych bandytw uoono pod murem, a ich konie wyapano i sptano. Aerin od duszego czasu siedzia na ziemi, trzymajc syna w ramionach. Poza duym guzem na czole chopak nie mia wikszych obrae. Kupiec unis gow i spojrza na Issara. Po wojowniku nie byo niemal wida ladw niedawnej walki. Troch zakurzona chaffda wierzchnia szata, par kropel krwi tu i tam. Poza tym wyglda jak zwykle, oaza spokoju i opanowania. Nieza walka skomentowa ostatni kwadrans, jakby chodzio o parti tarandei. Czterech zabitych u was i dwudziestu piciu u nich. Maycha, Pani Wojny, askawym okiem spoglda na twj dom. Aerin umiechn si krzywo. Sdz, e zawdziczamy to raczej twojej obecnoci. Gdyby nie zatrzyma ich przy bramie... a potem jaszcze ten czarownik... i Erath... i... Nie lubi czarownikw, zwaszcza takich, ktrzy udaj potniejszych, ni s naprawd. Swoj drog, powinnicie co zrobi z ich nadmiarem. Moe jakie polowanie albo co... Och, Yatech, wiesz, jak to jest... Nie, nie wiem. No, idzie taki do akademii w Jerlesh albo Kent, albo wstpuje do bractwa, a po roku, po dwch lub po piciu latach braknie mu pienidzy na nauk bd co przeskrobie i zostaje usunity. Potem moe tylko wstpi do armii, zosta wiejskim uzdrowicielem, takim od hemoroidw i krowiej wcieklizny. Albo moe te przyczy si do bandy. Tych ostatnich jest na szczcie niewielu. No c, teraz jest ich o jednego mniej. Co z reszt bandy? Wyl rano gocw do najbliszych stanic. Ale nie sdz, eby ich wyapali.

Najpewniej rozprosz si i bd szuka szczcia na wasn rk. Rozprosz si... Yatech spojrza w stron bramy. Cz jest ranna, nie bd szybko ucieka. Nawet o tym nie myl. O, a to dlaczego? Jeste mi potrzebny. Umowa jest niewana. Sam to powiedziae. Ludzie mwi rne gupstwa, a potem tego auj. Ja auj. I prosz, zosta, Yatech, zosta i strze mojej rodziny. Tak jak dzisiaj. Przekonam Ell, nawet jeli bd musia... Nic nie bdziesz musia, Aerinie-ker-Noel. Staa za nim, wci w nocnej koszuli, z wilgotn szmatk w rku. Przyklkna i przyoya j do czoa syna. Kazaam sucym podrze kilka twoich koszul na szarpie i bandae. I zagotowa wody. Ilu jest rannych? Siedmiu. Zaraz si nimi zajmiemy pochylona nad synem, mwia amicym si gosem, krtkimi, urywanymi zdaniami. Ja... ja jestem tylko kobiet z rwnin, wojowniku. I nie mam powodw, by lubi synw Issaram. Mj ojciec i brat zginli od waszych mieczy. Ale... ale dzi ocalie ycie mojego syna. Ja... Spojrzaa w gr na zamaskowan posta. Aerin zdumia si, widzc, e pacze. Ja... czuj si, jakbym zdradzaa ich pami. Ale gdyby ci tu dzi nie byo... urwaa. Otara oczy rkawem. Mog tylko powtrzy za mem prosz, zosta, Yatech. Zosta i strze mojej rodziny. Tylko sama Wielka Matka wiedziaa, ile j kosztowao wypowiedzenie tych sw. Issar sta przed nimi, koyszc si nieznacznie w przd i w ty. Aerin wiedzia, e si modli. Zapa on za rk, nakazujc wzrokiem cisz. Wreszcie Yatech znieruchomia. Zza zawoju dobiego cikie westchnienie. Dobrze, Ellando i Aerinie-ker-Noel, zostan w waszym domu i bd go strzeg, jakby by moim wasnym. Skoni si im niemal dostojnie. Jeszcze jedno, Yatech... Aerin dopiero teraz co sobie przypomnia. Tak? Dzikuj. *** Uuuch... Nie mylaam, e co takiego jest w ogle moliwe. Przecigna si jak kotka wstajca z drzemki na socu. Jak to zrobie? Trzeba przeoy jedn nog tu, drug tam, trzeci... och, to nie bya noga.

Rozemieli si oboje. Za chwil poka ci to znowu. Teraz jednak... Syszaa, jak wstaje i chodzi po pokoju. Brzkno szko. Mam nadziej, e lubisz ciepe wino. Innego nie mam. Poczua w doni kielich, wino byo cierpkie, sodkawo-cierpkie i mocne. Czerwone altarskie, ulubione wino ojca. Da mi kilka butelek. Jeste jego ulubiecem. Czasem myl, e Erath powinien by o ciebie zazdrosny. A ty? Ja? Ja jestem twoj ulubienic, nieprawda? Oczywicie. Ty i Seren z kuchni, i ta nowa pokojwka, jak jej tam...? Ouch! Stkn, trafiony w splot. Nie radz ci przypomina sobie jej imienia mrukna, rozmasowujc sobie nadgarstek. W ogle nie powiniene zna imion innych dziewczyn. Nie po tym, co im o tobie naopowiadaam. Ha! Wic to twoja sprawka. A ja zastanawiaem si, dlaczego uciekaj na mj widok. Swojemu kuzynowi te naopowiadaa bajek? Hergenowi? Nie, on zawsze by pajacem. *** Aerin przechadza si po ogrodzie w swojej miejskiej rezydencji, szczerze aujc, e nie jest gdzie indziej. Decydujcy wpyw na jego uczucia miao towarzystwo bratanka. Mody oficer, wieo mianowany porucznik Czwartej Kompanii puku Lamparta, paradowa przez cay czas w wypucowanej na bysk kolczudze, w hemie i z mieczem. Szary paszcz, obszyty czerwon lamwk, oznak rangi, nosi, jakby to bya cesarska purpura. Jego pogldy lub to, co uwaa za swoje pogldy, pasoway do caej postaci. Podobno Karchonowie robi jakie problemy naszym kupcom. Nie mog si doczeka, a pokaemy im, kto tu rzdzi. Albo: Podobno te brudne psy z klanu Deedhyr ukrady dwiecie sztuk byda. Ju wkrtce zapac za to wasn krwi. Zupenie jakby piechota moga co zdziaa przeciw koczownikom. Mj kapitan twierdzi, e by moe wkrtce pomcimy klsk pod Efharyn. Puk Lamparta odzyska honor. To ostatnie zabrzmiao gronie. Aerin postanowi wtrci si do tego nieprzerwanego potoku przechwaek. Ostatnim razem, gdy puki uderzyy na Issarw, wrcia mniej ni pita cz onierzy. A potem wschodnie Ayrepr spyno krwi.

Spojrzenie jasnoniebieskich oczu wyraao czyste zdumienie. Ale wuju sam ton sugerowa, e tylko szacunek dla rodu powstrzymuje chopaka od nazwania Aerina gupcem. Bylimy wtedy zupenie nieprzygotowani. A genera het-Boren da si wcign w zasadzk. Teraz znamy ju przeciwnika, to dzikusy i zbje. Na dodatek s uzalenieni od wody, a w tych pustynnych grach nie ma jej zbyt wiele. Wystarczy, e zajmiemy najwiksze rda i troch poczekamy. W dziesi dni sami przyjd, bagajc o choby yk, albo wybij si, walczc o te kaue, ktre im zostawimy. Aerinowi nie spodobao si to cige my i my. Twoim dowdc jest kapitan Reegfod? Tak. Skd wiesz? Nietrudno si domyli. Co ci powiem, chopcze. Twj dowdca ma teraz prawie pidziesitk i cigle jest kapitanem. Nie wydaje ci si to dziwne? Pochodzi przecie ze znakomitego rodu. Mody oficer zesztywnia. Kapitan Reegfod, ktry uczyni mi zaszczyt na swoich urodzinach i dopuci do kompanii... To znaczy, e schlalicie si jak winie. Noo, mw dalej, nie przerywaj. Kapitan Reegfod wyjani mi, e to z powodu jego bezkompromisowej postawy omijaj go awanse. I e teraz wszystko si zmieni, wszyscy zobacz, kto od samego pocztku mia racj. Kupiec spojrza jeszcze raz na bratanka. Szczera twarz, wysoki, szczupy, mundur lea na nim jak ula. Przystojny jak diabli. Najwyraniej w tej gazi rodziny bogowie postanowili wymieni rozsdek na urod. Kiedy opowiem ci o modym oficerze, ktry po klsce w grach poprowadzi resztki swojej kompanii do pewnego miasteczka. Wysano mu rozkaz, eby zosta tam i broni si, jednak na wie o zblianiu si Issaram porzuci osad i pomaszerowa ze wszystkimi onierzami na pnoc tak szybko, e zatrzymano ich dopiero w poowie drogi do Starego Meekhanu. Potem tumaczy si, e rozkazu nie otrzyma, a szczliwie dla niego, goca wysanego z rozkazem rzeczywicie znaleziono martwego. Bez adnych pism. Zapewne kto go ograbi... Hergen poczerwienia. Co chcesz przez to powiedzie, wuju? Nic, to tylko jedna z historii z tamtych okropnych czasw. Doprawdy...? Mody oficer zmruy oczy. A moe opowiadasz te bajeczki, bo sam trzymasz w domu oswojonego dzikusa? Wic tu by pies pogrzebany. Mwisz o Yatechu? Wic on ma jakie imi? Nie ma twarzy, a imi ma, co takiego. Trzymasz go na

acuchu? Karmisz surowym misem? Szczeniak pozwala sobie zdecydowanie na zbyt duo. Yatech jest gociem w tym domu. Gociem i przyjacielem. Mieszka z nami od roku i ufam mu jak sobie. A ciotka Ellanda? Pudo. Ellanda rwnie mu ufa. Hergen dramatycznym gestem wzruszy ramionami. Jak mona ufa komu, kto nie odsania twarzy? Podobno za ycia wszyscy maj zwierzce mordy, dopiero po mierci, dla niepoznaki, zmieniaj si w ludzi. To dlatego nosz te wszystkie zawoje. Aerin jkn. Litoci. Wic po to byo pi lat szkolenia w akademii? eby opowiada historyjki dobre dla ciemnego chopstwa? Po co waciwie przyjechae? Chopak zrobi zdumion min. eby odwiedzi rodzin, rzecz jasna. Nie widziaem Eratha i Isanell dobre dwa lata. Podobno kuzynka wyrosa na pikn pann. O tak, i robi si coraz bardziej nieznona. Za rok albo dwa trzeba j bdzie wyda za kogo o stalowych nerwach i cierpliwoci kamienia. A Erath? Uczy si. Czciowo w szkole przy wityni, czciowo u guwernerw, ktrzy kosztuj mnie fortun. A nie myli o armii? Ja w jego wieku szykowaem si ju do akademii. Rozumiesz, wuju, kupiectwo to szlachetna profesja, ale Imperium potrzebuje nowych onierzy. Erath mgby od razu zosta oficerem, jak ja. Przecie pochodzimy z tego samego rodu. Niestety Aerin mrukn to tak, eby nikt nie usysza. A co tam u ojca? Zdrw. Matka te. Zapraszaj was na jesienne winobranie. Jak co roku. A dzi, co jeszcze zamierzasz? Wrc do siebie, do garnizonu w Asserd. Trzeba tam troch podcign dyscyplin. Los onierzy nie zapowiada si najlepiej. Doszli wanie do czci ogrodu wydzielonej gstymi krzewami. Teraz. Usyszeli wist, brzk i odgos upadku. Au! Bolao! Gos nalea do modego chopca. Erath, na wite kamienie, pady, pady i jeszcze raz pady. Ile razy bdziemy to powtarza? Podcignij brod do piersi, gowa nie powinna styka si z ziemi. Robisz pad przez bark, po skosie przez plecy, podcigasz jedn nog i od razu wstajesz. Nie staraj si

wyhamowa ruchu, wykorzystaj impet, ktry ju masz. No, jeszcze raz. wist, brzk, upadek. wietnie! A gdzie miecz? Stoisz tyem do mnie, musisz zoy parad, zwaszcza jeli nie widzisz, gdzie ja jestem. Albo robisz jeszcze jeden pad, w bok i wychodzisz pkczc, przodem do mnie. Ale to niebezpieczne, jeli bd szybki, dojd ci w dwch skokach i bdziesz mia problem. W tej pozycji trudno jest si broni. Sprbujmy. Dobrze. Aerin i Hergen ruszyli wzdu krzeww do najbliszego przejcia. wist, brzk, upadek, jeszcze jeden, dwa szybkie szczknicia mieczy, odgos uderzenia. Mwiem, w tej pozycji trudno jest si broni, szczeglnie jeli kto stoi tu przy tobie. Zawsze bdzie mia przewag. Bolao? Przepraszam. Wyszli na spory placyk, przylegajcy do budynku gwnego, wysypany drobnymi, kolorowymi kamykami. Zamaskowany wojownik pomaga wanie wsta z ziemi jasnowosemu chopcu. Chopak mia niewyran min, lew rk trzyma si za ebra, a w prawej ciska morderczy issarski yphir. Yatech, na mio bosk... Aerin podszed do syna i odebra mu miecz. Jeli jego matka to zobaczy, wszyscy pjdziemy do ek bez kolacji. A ja bez czego jeszcze. Przecie obiecae. Tak, obiecaem, e nie dam mu do rki ostrej broni, jeli nie bdzie gotw. Jest ju gotw. I tak za dugo okadalimy si drewnianymi mieczami. Odebra kupcowi bro i wsun ostrze do pochwy. Mamy gocia powiedzia po chwili. Aerin spojrza na bratanka, przypominajc sobie o jego obecnoci. Nie podoba mu si wyraz twarzy oficera. Ani ton gosu Yatecha. Puk Lamparta, cholera. Trzeba byo jako zaagodzi sytuacj. To mj bratanek Hergen-ker-Noel, porucznik Dwudziestego Pierwszego Puku Lamparta. Yatech skin gow, ledwo, ledwo, ale to ju byo co. A to wojownik Issaram, go i przyjaciel mojego domu, Yatech dKllean. Moe to zapobiegnie awanturze. Spojrza na Hergena i zrozumia, e nic jej nie zapobiegnie. Mody oficer wyglda jak kogut stroszcy pira przed walk. Wic to jest ten Issar, ktry wkrad si w twoje aski, wuju? Nie tak go sobie wyobraaem. Yatech schowa drugi miecz i ukoni si Aerinowi. Powinienem ju i powiedzia. Mam jeszcze kilka spraw do zaatwienia. onierz zignorowa t do wyran sugesti. Zacz obchodzi wojownika.

Nawet nie cuchnie tak mocno, jak mona by si tego spodziewa. Erath, czujc, co si wici, czmychn w kt placu. Oczy byszczay mu podnieceniem. Aerin wtrci si delikatnie: Myl, e mgby zajrze do stajni. Meechar ma ju nowe siodo dla twojego konia. Yatech jeszcze raz skoni si lekko i odwrci do wyjcia. Nagle oficer zapa go za rami, zatrzyma i sign do zawoju. Zawsze byem ciekaw... Uderzenie, twarz, szyja, splot, przyblokowanie stp i cios otwart doni w mostek. Wszystko odbyo si tak szybko, e Aerin zrozumia, co si stao, dopiero gdy Hergen zaszorowa tykiem po wirze. Chopak zerwa si zaraz, wycigajc miecz. Tyyy...! I stan w p kroku, z dwoma zakrzywionymi klingami przyoonymi do garda. Aerin najpierw poczu, jak dr mu nogi, potem tuw, ramiona, szyja. Cay si trzs. Co ten skretyniay bkart prbowa zrobi? Co on prbowa zrobi?! Podszed do bratanka, czujc narastajc furi. Zatrzyma si obok, przez chwil z satysfakcj obserwujc kropelki potu na twarzy oficera. Yatech, schowaj bro, prosz. Zdziwi si, e mwi to tak spokojnie. Issarskie miecze pynnym ruchem powdroway na plecy wojownika. Aerin wlizgn si midzy nich zapa za rk Hergena. Na wp wycignity miecz znieruchomia. Potem spokojnie unis drug do i wymierzy mu potny policzek. Poprawi z drugiej strony, na odlew. Wci wszystko w nim wrzao. Ledwo poczu rozcicie grzbietu doni, zranionej o zapink hemu. Pchn bratanka i oficer znw wyldowa na ziemi. Ty gwniarzu! Smrodzie! Szczylu! Wiesz, co prbowae zrobi? Mwiem ci, e ten czowiek jest tu gociem, achudro! O mao nie zhabie mojego domu! O mao nie zabie nas wszystkich, pomyla. onierz poderwa si na nogi, wymachujc mieczem. Hab jest jego obecno tutaj! wysycza, po brodzie cieka mu krew. Omielilicie si zaatakowa cesarskiego oficera! Prawo przewiduje za to surow kar. Aerin stan przed chopakiem, zaoy rce na piersi. Jak zwykle zo przechodzia mu szybko. Znam prawo lepiej ni ty, synu. Sam powiedziae, e przyszede tu jako krewny odwiedzajcy rodzin. Bya to zatem zwyka rodzinna sprzeczka, sprowokowana twoim zachowaniem. Doprawdy, wuju? Oficer wci wymachiwa mieczem.

Uwaaj z tym elazem, chopcze. Yatech jest nie tylko moim gociem, ale te stranikiem. Jeli uzna, e zamierzasz mi zrobi krzywd, on zrobi krzywd tobie. A ja przysign na zy Wielkiej Matki, e oszalae i trzeba byo ci powstrzyma si. Miecz onierza zamar, po chwili powdrowa do pochwy. Hergen wyprostowa si dumnie, otrzepa paszcz. Genera nal-Jearsek dowie si o tym, co tu zaszo. Nie trud si pisaniem raportu. Sam mu opowiem t histori. Pojutrze spotykamy si na dorocznym balu u gubernatora. Zdumiewajce, jak szybko moe z czowieka uj pewno siebie. Mody oficer jakby si skurczy. Erath? Kupiec obrci si, szukajc syna. Wya z tych krzakw i powiedz matce, e Hergen nie zostanie na kolacji. Pilnie wezwano go do garnizonu, prawda? onierska buta Hergena postanowia udawa, e jej nie ma. T... tak. Musz ju jecha. Tak wanie mylaem. Trafisz sam do wyjcia, czy posa z tob sucego? Trafi. Doskonale. Id ju prosz, Imperium czeka. Hergen odwrci si sztywno, jak na defiladzie, i pomaszerowa do wyjcia. Gdy tylko znikn za cian ywopotu, Aerin odetchn. Spojrza ze zdumieniem na lew do, zakrwawion od grzbietu po czubki palcw. Bolao. Wzi jeszcze raz gboki oddech i znw zacz si trz. Cholerny gupiec! Spojrza w bok. Erath! Jeszcze tu jeste? Zmykaj do matki. Chopak znikn. Yatech, dzikuj. Za co? e go nie zabie. Mimo wszystko naley do rodziny. Nie byo potrzeby. Zreszt od pocztku wiedziaem, e bdzie prbowa mnie sprowokowa. Syszaem, jak rozmawialicie, idc tutaj. To dobry chopak. Po prostu znalaz si w zym towarzystwie. Wiem, kapitan Reegfod, syszaem. Nie zdziwibym si, gdyby to on macza w tym palce. Aerin te ju o tym pomyla. Ale po co? Gdyby zdar mi ekchaar, musiabym zabi wszystkich, ktrzy ujrzeli moj twarz, lub sam zgin. Pewnie liczy na to, e mnie pokona i zyska saw wybawcy rodziny od mierci z rk szalonego mordercy, albo co takiego. Raczej nie mg liczy na to, e ci zabije.

Tylko gupiec chwali si, e jest nie do zwycienia. Moe by mu si udao, chocia po tym, co pokaza, wtpi. Nagle Aerin poczu, jakby dosta kijem w gow. Zrobio mu si zimno. A ja myl, e ten jego dowdca, Reegfod, liczy przede wszystkim na to, e mu si nie uda. e zmusi ci do... Reszta podejrzenia nie chciaa mu przej przez gardo. Yatech te wyglda na wstrznitego. Ten twj bratanek, on chyba nie jest a tak gupi? Kupiec milcza. Nie jest, prawda? To podrzutek. Aerin z kamienn twarz wpatrywa si ponad gow wojownika. Znaleziono go na stepie, a mj brat nie mia serca zostawi dziecka w jakiej wityni. Kiedy podrs, posali go do wojska, bo tylko do tego si nadawa. Issar skin gow. Rozumiem. A co z kapitanem Reegfodem? Aerin pozwoli sobie na paskudny umieszek. Genera nal-Jearsek jest mi winien przysug. Za miesic Reegfod bdzie liczy aherskie by w ktrym z pnocnych fortw. To mie. Issar odwrci si do wyjcia. Jeszcze jedno, Yatech. Wojownik zatrzyma si. Tak? Gdyby... gdyby udao mu si zerwa ci zason, to czy byby... mgby... Yatech powoli odwrci si w stron mczyzny. Potem nagym ruchem zerwa zawj. Pod pierwsz zason znajdowaa si druga. Czowiek przezorny yje duej i duej cieszy si towarzystwem przyjaci. Zewntrzny zawj powdrowa na swoje miejsce. Mog ju i? Chciabym obejrze to nowe siodo. Oczywicie. Aerin otar pot z czoa. Kolacj przylemy ci jak zwykle do pokoju. Dopiero gdy wojownik znikn za drzwiami, kupiec uwiadomi sobie, e nie uzyska odpowiedzi na najwaniejsze pytanie. Czy czowiek, ktrego uwaa niemal za drugiego syna, podernby mu gardo? Mwi, e Issar zawsze nosi w sercu prawo gr. *** Przez ciebie o mao nie zerwalimy kontaktw z rodzin. Wuj Verdon ledwo da si przeprosi. Przeprosi? A za co? Nie wiem, co mu Hergen naopowiada, ale przez nastpny rok wuj udawa, e nas nie

zna. Nie pojechalimy na dwa winobrania. aujesz? Nie. Przytulia si mocniej. I nie bd aowa nigdy w yciu. *** Tego wieczoru wrci do swojej komnaty pniej i bardziej zmczony ni zwykle. To by ciki dzie. Na rwninach koczya si zima, to znaczy okres burz, deszczy i ulew, ktre zmieniay zielone stepy w grzskie bagno. W ostatnim miesicu kilkakrotnie pada tam nawet nieg, co w tych okolicach zdarzao si naprawd rzadko. W tak pogod koczownicy przenosili swoje obozowiska w poblie gr, na wysze tereny. Cikie wozy czekay w stajniach, a rozmoky step stanie si znw przejezdny, i tylko z rzadka wyruszay z miasta do miasta, przejedajc po utwardzonych imperialnych drogach. Interesy w tym okresie zaatwiano najczciej przy pomocy bankw i posacw, kupowano i sprzedawano towar, ktry nie opuszcza magazynw. Take bandyci na og znikali wtedy z widnokrgu, zimujc po wsiach i obozowiskach koczownikw. Wojsko rzadko wychodzio ze stanic i garnizonw. Oglnie biorc, bya to najpaskudniejsza i zarazem najnudniejsza pora roku. Nuda. W gruncie rzeczy nawet nie o to chodzio. Yatech nudzi si, ale przede wszystkim by zmczony. Bogaci miejscy kupcy i arystokracja jeli nie zaatwiali interesw, to spdzali czas na zabawach, przyjciach, ucztach i bankietach, usiujc w ten sposb zabija czas. Z mizernym zreszt skutkiem. Czsto towarzyszy Aerinowi i jego rodzinie w tych przyjciach, zarwno proszonych, jak i tych, ktre wydawali u siebie. Jak dzi. Mia ju od dawna wyrobiony pogld na temat wikszoci tych ludzi. Te bankiety, bdce orgiami prnoci i pychy, byy dla jego cierpliwoci cik prb. Z pocztku musia znosi zdumione, przestraszone, a czasem pene otwartej niechci spojrzenia. Niekiedy krya si w nich zacieka nienawi. Ignorowa gupie zaczepki lub wrcz prostackie prowokacje ze strony podchmielonych mczyzn. Zazwyczaj koczyy si one w chwili, gdy proponowa najbardziej zadziornemu wyjcie na zewntrz. A niekiedy nie. Ale po trzech do spektakularnych pojedynkach liczba zaczepek raptownie spada. No i bya jeszcze trzecia reakcja, ze strony kobiet. Po pocztkowym przestrachu cz z nich, zwaszcza znudzonych matek, usiowaa go uwie. To akurat mu nie przeszkadzao, chocia Aerin zawsze uprzedza go, zaloty ktrych dam powinien zdecydowanie odrzuci. Ich mowie mieli zbyt wielkie wpywy, by naraa si na odwet. Najczciej jednak zostawia mu woln rk. Flirt przebiega zawsze w ten sam sposb. Najpierw powolne podchody, najczciej w towarzystwie gupawo wyszczerzonej przyjaciki. Potem, na og, niby przypadkowe potrcenie go. Udany przestrach, gorce przeprosiny, pytanie o imi (chocia by jedynym

Issaram na przyjciu), kilka zwyczajowych uwag o jego obowizkach. Czy to prawda, e zabi dwudziestu bandytw goymi rkami? Czy pokona dziesiciostopowego demona? Ile ludzi ju zabi? I tak dalej. Chyba wszystkie uwaay, e dzieli swj czas midzy walk i ostrzenie broni. Potem nastpowao przejcie do nieco bardziej frywolnych pyta. Czy Issarowie nigdy nie zdejmuj zawoju? Nawet w nocy? Czy to prawda, e jego miecz jest duszy ni meekhaskie? (tu zazwyczaj nastpowa kokieteryjny chichot). Czy nie uwaa, e jest tu bardzo duszno? Czy mgby j oprowadzi po ogrodzie? Czuaby si bezpieczniej... W tym momencie przyjacika dyskretnie si oddalaa, a on mia ju zajcie na ca noc. rednio co trzecia kochanka usiowaa namwi go, eby zabi jej ma, ojca, bogatego stryja, kopotliwego przyjaciela. Reszta chciaa po prostu pochwali si egzotyczn przygod. Z tego powodu musia stoczy jeszcze kilka pojedynkw. Lecz dzisiejsze przyjcie byo pod tym wzgldem wyjtkowo nieudane. Sta si obiektem ataku ze strony ony jednego z arystokratw, baronowej Jakiejtam. Ta czterdziestoparoletnia niewiasta o do sporej tuszy bya najwyraniej wicie przekonana, e gruba warstwa makijau i drogich kosmetykw uczyni z niej pontn dwudziestolatk. Po trwajcym p nocy szturmie Yatech by gotw zamordowa j goymi rkami. Aerin za najwyraniej wietnie si bawi, obserwujc jego zmagania. Wszed do swojego pokoju, zamkn drzwi. Jednym ruchem cign chaffd i rzuci j w kt. Podchodzc do okna, rozpi krzyujce si na piersi pasy i starannie odoy bro. Zerkn na zewntrz, jego pokj znajdowa si na pitrze, a okno wychodzio na najbardziej zaronity zaktek ogrodu. Niemal mg dotkn gazi starego, powykrcanego dbu, bdcego ozdob tego miejsca. Zamkn okiennice i odwrci si, szukajc po omacku lichtarza. Psiakrew, powinien zapali wiec od lampy w kuchni. Szelest. Zza kotary oddzielajcej cz pokoju. Pynnym ruchem przemkn do ka i sign po odoon bro, przesadzi mebel, wycigajc oba miecze. Zowrogi dwik sposzy intruza, kotara odchylia si i wyskoczya zza niej drobna posta. Yatech, to ja... Wpadli na siebie w poowie drogi, ledwo zdy skrci miecz. Auu! Puci bro, upadli na ko i po trwajcym sekund balansowaniu na krawdzi rbnli o podog. Au! Schwyci dziewczyn za ramiona, potrzsn. Isanell! Co ty tu robisz?! Przecie mogem ci... Mogem ci... Przypomnia sobie jej pierwszy okrzyk.

Nic ci nie jest? Zraniem ci? Potrzsn ni jeszcze mocniej. Nnnie... Ale zaraz odleci mi gowa. Przepraszam... Podnis si. Co ty tu waciwie robisz? Czy ojciec wie... Przerwa, uderzony niedorzecznoci pytania. Ale tak. Powiedziaam mu, e w rodku nocy przyjd prawie naga do twojego pokoju. Nawet si ucieszy. Prawie naga? I co? Mam tu siedzie do samego rana? Pomg jej wsta. Rzeczywicie, miaa na sobie tylko krciutk koszulk. I co jeszcze, na twarzy. Przezorna jeste. To normalne w mojej rodzinie. Pocaujesz mnie wreszcie? Mimo e czego takiego si spodziewa, zatkao go. Jeste te odwana wychrypia. Mam do zalotw ospowatych maminsynkw. Nie chc te duej patrze, jak prbuje ci uwie jaka gruba krowa. I tak nie miaa szans. Matka mwia mi, e mczyznom nie mona ufa... Twoja matka to mdra kobieta, ale nie zawsze ma racj. Przez chwil milczeli. Wreszcie zdj oba zawoje. Chcesz dotkn mojej twarzy? Tak szepna. Bardzo. Poprowadzi jej do. Mmm... masz cienkie brwi, gboko osadzone oczy. Jakiego koloru? Szare. Przyjemnie byo czu jej palce na skrze. Ooo, a co si stao z twoim nosem? By zamany, trzy razy. Trzy razy? Mam brata, siostr i zgraj kuzynw. Wszystkich starszych. Musiaem stacza cikie walki o dopchanie si do wsplnej miski. artujesz sobie. Ale skd. ycie w grach jest cikie. Akurat. To pewnie dlatego wszyscy tam wracacie. Po prostu przyzwyczajenie. Aha. A to co? Blizna po karchoskim jataganie. Stara sprawa. Ile miae wtedy lat? Trzynacie.

A ten wojownik? Koo trzydziestki. I uprzedzajc nastpne pytanie, tak, zabiem go. Jej palce zamary. Potem cofna do. Pocauj mnie poprosia. Smakowaa migdaami i ciastem orzechowym. Przewrcili si na ko. Kocham ci wyszeptaa. Od chwili, gdy zeskoczye z wozu ojca. Milcza. Nie wiedzia, czy moe zoy podobn deklaracj. Nie wiedzia, jak to zrobi. Bdziesz dla mnie dobry? zapytaa mikko. Tak obieca. Bd. *** To byo p roku temu. Co? Nie pamitasz? Umiechn si w mrok. Nasz pierwszy raz. Wic jednak pamitasz wyszeptaa mu wprost do ucha. Wtedy te bya penia. Wiem, koczya si zima. Tak. Zelizgna si z niego i podesza do okna. Powiedz mi... Staa tyem do ka, naga, pikna. Powiedz mi prosz, jak bardzo mnie kochasz? Ju mwiem... Nieprawda, wymigae si od odpowiedzi jej gos dra. I znw si wymigujesz. Usiad. arty si skoczyy. Bardziej ni ycie, seyqui allafan. Bardziej ni mier, bardziej ni pierwszy i ostatni oddech. Jeste najcenniejsz rzecz, jak znalazem na rwninach, najlepsz, jaka przytrafia mi si w yciu. Oddabym za ciebie oba moje miecze. Nie pochodzia z gr, nie znaa smaku pustyni ani praw jego ludu, ale potrafia doceni to, co powiedzia. Czy... odchrzkna. Czy to prawda, e moecie sprowadza sobie ony spoza Issarw? Och, Wielka i Miosierna Pani, czy to, co nieuniknione, zawsze musi przychodzi w ten sposb? Bez ostrzeenia, bez dania cienia szansy? Milcza. Ona te. Cisza zacza si wydua w nieskoczono. Tak, to si czasem zdarza.

Nie chcia tego powiedzie. Nie powinien tego mwi. Mimo waszych praw? Nasze prawa zezwalaj na to. Rzadko, bo warunki s trudne, ale zdarza si, e kobieta spoza Issaram wchodzi do plemienia. Przemkna mu przed oczami twarz starej kobiety. Jakie to warunki? Znowu nie wiedzia, co odpowiedzie. Prosz... szepna. Zamkn oczy, czujc sucho w ustach. Trudne, okrutne, twarde. Pierwsze prawo Harudiego nie moe zosta zamane. A gry nie s dla delikatnych panienek. Nie jestem delikatn panienk! Jestem z rodu ker-Noel. Wiem. To dobry rd. *** Stara kobieta w czarnej szacie siedzi na kamiennej pododze i monotonnym ruchem obraca arna. Robi to przez okrgy rok, wiele godzin dziennie. Jej mczyzna zgin kilka lat wczeniej, jej dzieci zostay oddane na wychowanie rodzinie ma. Krcc wielkim kamiennym koem, kobieta piewa w dziwnym, nieznanym jzyku. Jako may chopiec czsto przychodzi j podglda. Dzieciaki mwiy na ni ogalewa mroczna baba, miay si i dokuczay. Od ciotki dowiedzia si tylko, e ta kobieta to ona jej brata. Zostaa przyjta do rodu przez jego krew i nasienie, ich dzieci byy ju Issaram. Ona nie. Nie zostaje Issaram nikt, kto nie urodzi si w grach. A pierwsze prawo ma tylko jeden wyjtek. Kiedy mody wojownik przyprowadzi j do rodzinnej afraagry, przez wiele dni skada bagalne ofiary. W tym czasie jego wybranka przebywaa w odosobnieniu, a kobiety, ktre si ni zajmoway, przygotowyway j do ycia wrd Issaram. Potem, gdy starszyzna uznaa, e ich zamiary s powane, zaprowadzono ich do specjalnej jaskini, gdzie po raz pierwszy ujrzaa jego twarz. Przez trzy dni i trzy noce kady mg tam przychodzi, aby moga pozna i jego oblicze. Kobiety przynosiy dzieci, mczyni przyprowadzali wyrostkw. Ciotka twierdzia, e prawie caa osada j odwiedzia. Czwartego dnia podano jej do wypicia wywar, po ktrym zapada w sen. Gdy spaa, Wiedzcy natar jej oczy pewn maci. Kiedy je ponownie otworzya, renice miaa zakryte bielmem. Jedyny wyjtek w prawie Harudiego, okrutny, twardy, bezlitosny. Kobieta z rwnin mieszkaa w ich siedzibie rodowej przez sze lat. W tym czasie urodzia dwch synw i dwie crki. Jedno dziecko zmaro. Po szeciu latach jej m zgin w potyczce z ssiednim plemieniem.

Nikt nie chcia wzi za on lepej kobiety. Ale przez krew i nasienie naleaa do rodu, moga si nazywa ogIssaram. Wic posadzono j przy arnach. Mia siedem lat, gdy po raz pierwszy j zobaczy. Osiem, gdy dowiedzia si, kim jest. Dziesi, gdy pobi si ze swoimi dwoma starszymi kuzynami za to, e rzucali w ni kamykami. Jedenacie, gdy zacza go uczy jzyka rwnin. Czternacie, gdy zmara. lepa kobieta przy arnach. Jego matka. *** Jak mia to opowiedzie tej dziewczynie, bdcej tak naprawd nieodrodn crk zielonych k, deszczy, potokw i stepowego wiatru? Jakimi sowami opowiedzie histori kobiety z rwnin, ktra z mioci do zamaskowanego wojownika zdecydowaa si spdzi reszt ycia w mroku? I ktra przez trzynacie lat krcia bez koca arnami? Uoyli j w grobie w takiej pozycji, jak zmara, pochylon, z podkurczonymi nogami. Nikt nie potrafi rozprostowa jej koczyn. Usysza szczknicie zasuwy i do pokoju wtargno wiato ksiyca. Kto moe ci zobaczy. Po drugiej stronie nie ma okien. Zreszt db wszystko zasania. Obrcia si do niego. Parapet znajdowa si do nisko i obserwator z zewntrz miaby teraz przed sob arcyciekawy widok. Powiedz mi, czy nigdy nie zdarzyo si, eby jaki Issar, nooo... nie wrci, zama prawo i uciek od swojego losu, przeznaczenia? Przecie wam wszystkim dodaa szybko, czujc, e zamierza jej przerwa wszystkim pisana jest mier. Od dziecistwa uczycie si walczy i zabija, gardzi strachem, blem, mierci. I umieracie tam, w grach i na pustyni, w tej przekltej przez bogw i ludzi krainie, lub tu, w Imperium, za gar miedziakw wynajmujc swoje miecze obcym. Jestem Issaram, a te gry w starym, bardzo starym jzyku nazywaj si okIssaaarakmaem. Wiesz, co to znaczy? Nie. Ostatnie Miejsce Oczekiwania. To miejsce zostao nam dane przez bogw, jako kara za grzechy, ale te jako obietnica, e dostpimy kiedy odkupienia. Kara? Obietnica? Co takiego zrobilicie, e cay nard musi odbywa tak pokut? Zdradzilimy. Dwukrotnie. W wielkiej, starej wojnie, ktr bogowie toczyli kiedy na wiecie, stanlimy po zej stronie. A potem cz plemion opowiedziaa si przeciw dotychczasowym wadcom. Tylko ci buntownicy przeyli. Ale to za mao, by odkupi wszystkie winy. Mwisz o Wojnie Bogw? O Szeyrenie, Eyfrze i Kaorrin? To bajki i legendy dla dzieci.

Nawet kapani... Jacy kapani? przerwa jej szorstko. Wasi? Meekhascy? Przybylicie na te ziemie gdzie ze wschodu niecae ptora tysica lat temu. Bandy koczownikw ledwo umiejcych obrabia elazo. Wycilicie lub podbilicie miejscowe plemiona i stworzylicie wreszcie to swoje Imperium. Mj rd liczy ponad dwiecie pokole, a jego pocztki sigaj czasw sprzed Wielkiej Wojny. Trzy i p tysica lat tradycji. Mamy historie, ktre dla was s legendami, i legendy, od ktrych postradalibycie zmysy. Wic nie mw mi o bajkach, dziewczyno, bo nazywasz tak moje ycie i ycie wszystkich moich przodkw. Milczaa, zdumiona tym wybuchem. Cigle nie rozumiaa tak wielu rzeczy. Nagle na jej wargach zataczy umieszek. Znowu to zrobie. Co? Skierowae rozmow na inny temat, nie odpowiedziae na pytanie. Jakie s te twarde, okrutne warunki? Co trzeba zrobi, by y wrd was i nie naruszy waszych praw? Postpia krok do przodu. Przed czym prbujesz mnie chroni? szepna. Spojrza jej prosto w twarz, w czarn opask, ktr przesaniaa oczy. Potem opowiedzia o prawie, starej kobiecie i arnach. Miaa racj, nie bya delikatn panienk, bya twarda i uparta. Ale zanim skoczy, zacza si trz. Kropelki potu upstrzyy jej grn warg, zlizaa je szybko, jakby bojc si, e spyn po twarzy i naznacz podog ladami strachu. To... to okropne wyjkaa. Czy wiesz chocia, jak si nazywaa? Entoel-lea-Akos. adnie. Tak, adnie. Teraz ju wiesz. Wiem. Powinien by to przewidzie, powinien by szybszy, zerwa si, zapa j za rce, powstrzyma. Zaskoczya go. Nie zdy. Uniosa donie do twarzy, jednym ruchem zerwaa opask. Wyhamowa p kroku przed ni. Byo ju za pno na cokolwiek. Pjd za tob w gry, Yatech. Chc z tob mieszka, y i rodzi ci dzieci. Mwia cichym, spokojnym gosem, patrzc mu prosto w oczy. Przecie wiesz, jaka jest cena. Wiem. Ale to bdzie pniej, nie dzi, nie jutro. Kiedy. Stana na palcach, zapaa go za podbrdek i zacza uwanie si przyglda. Uch, twj nos rzeczywicie wyglda na wielokrotnie zamany. A ta blizna jest paskudna, kto zszywa ran?

Mj kuzyn. Ten, z ktrym bie si o jedzenie? To wszystko wyjania. Twoje oczy s bardziej piwne ni szare. Czy to takie wane? Oczywicie. I twoje wosy, kto powinien zrobi z nimi porzdek. A na dodatek... Zdradziy j oczy, nagle zamgliy si, zwilgotniay, mrugna kilkakrotnie, ale to nie pomogo. Spod przymknitych powiek wymkna si jedna za, potem druga. Wtedy gos take odmwi jej posuszestwa. Dlaczego... dlaczego to wszystko jest takie trudne wyszeptaa. Dlaczego nie moesz by zwykym mczyzn, kupcem, onierzem, choby parobkiem? Nie zna odpowiedzi. Kolejny raz. Czowiek nie decyduje sam o swoim losie. Och, przesta, prosz. Nie chc teraz mwi o przeznaczeniu. Pocigna go w stron ka. Pamitasz, co powiedziae, gdy przyszam do ciebie pierwszy raz? Tak. e bd dla ciebie dobry. Widz bd dla mnie dobry. I kochaj mnie. Kochaj mnie dobrze, Yatech. Jak nigdy dotd. *** Wymyka si w noc jak bandyta, zodziej, szczur. Ucieka z domu ludzi, ktrzy przez ostatnie trzy lata byli jego rodzin, karmili go, ubierali, okazywali przyja, szacunek i mio. Issaram nie powinien przyjmowa adnej z tych rzeczy od obcych. Zaoy te same szaty, w ktrych tu kiedy przyby, star, bur chaffd, czarny ekchaar, znoszone sanday. Nie mia prawa zabiera std nic, czego nie przynis. I tak skrad zbyt wiele. Wsun miecze do pochew, sztylety powdroway na swoje miejsce, po jednym przy kadej kostce, jeden przy lewym przedramieniu. Ostatniego nie wzi. Sprawdzi jeszcze raz drzwi. Zamknite. Podszed do okna, wyjrza, do drzewa byo tylko kilka stp. Gdy ju znajdzie si na zewntrz, nie bdzie mia problemu z opuszczeniem rezydencji. Zerkn jeszcze raz na ko. Mwiem ci, seyqui allafan, e kocham ci nad ycie szepn. Nie mog ci zabra w gry. Nie mog ci skaza na lata mroku i kamienne koo. Spojrza w blade oblicze ksiyca. Widziaa moj twarz, Isanell. Nie mogem... nie mogem... Issaram zawsze nosi w sercu prawo gr.

Poczu z na policzku. Po raz pierwszy od czasu, gdy dowiedzia si, kim jest lepa kobieta. Wybacz... Pomyla o ludziach, z ktrymi spdzi tyle czasu. Wybaczcie mi wszyscy. Leca na ku dziewczyna nie odpowiedziaa. Nie moga. Porodku piersi sterczaa jej rkoje issarskiego sztyletu. Wojownik spojrza na ni po raz ostatni. egnaj. Ze zrcznoci skalnego kota skoczy na najblisz ga. Zanim rano podniesiono w domu lament, by ju daleko.

Gdybym miaa brata

Mczyzna wyszed z gbokiego cienia wprost na rozpalone socem pustkowie. Przed chwil opuci przedsionek afraagry, dugi, wski kanion, prowadzcy do gbokiej kotliny penej okrgych domostw, gdzie soce zagldao zaledwie na godzin czy dwie dziennie. Tam byo w miar chodno. Tu ar spad na niego niczym soneczny mot dzierony przez jakiego mciwego boga. Nie byo si gdzie ukry. U podna tych gr zaczynaa si pustynia Travahen, zwana te Issarskim Przeklestwem, miejsce gdzie jak powiadano nawet demony ognia szukaj cienia. Parszywa okolica. Przybysz kilka chwil sta nieruchomo, jakby nieznony gorc nie robi na nim adnego wraenia. Nie by Issarem, nie zasania twarzy i nosi si jak mieszkaniec pnocnych rwnin, ciemna koszula i kubrak z zielonego lnu, spodnie koloru piasku, skrzane buty. Przy pasie mia prosty miecz. Zdecydowanie nie pasowa do tego miejsca. Powoli powid wok wzrokiem. Byo wanie poudnie, najgortsza pora dnia. Zacielajce okolic kamienie i gazy praktycznie nie rzucay cienia. ar la si z nieba, odbija od kamiennej rwniny, wciska z kadym oddechem do nosa i ust. Wysusza luzwk, budzi pragnienie, nis zapowied powolnej i bolesnej mierci. Rozgrzane powietrze ozdabiao horyzont miraami. Mczyzna odwrci si w stron ciemnej szczeliny w zboczu gry. Pokryt szpakowatym zarostem twarz wykrzywi mu trudny do zinterpretowania grymas. Na moment znik w cieniu, by po chwili ukaza si z powrotem, cignc za uzd osiodanego konia. Wierzchowiec szed niechtnie, parskajc i potrzsajc grzyw. Najwyraniej uwaa, e jeden z nich musi zachowa rozsdek. Jego waciciel nie zwraca uwagi na zachowanie zwierzcia. Dopi poprg, sprawdzi ekwipunek, wsun nog w strzemi. Wic to prawda, co o was mwi usysza zza plecw kobiecy gos. Uwaacie, e cay wiat powinien si wam podporzdkowa, nagi do waszej woli, skamle u stp niczym kopnity szczeniak. Odwrci si byskawicznie, z mieczem na wp wycignitym z pochwy. Wyruszenie teraz do oazy to mier kontynuowaa kobieta. Nieadna, w gorczce, miertelnych potach i majakach. Nie wiem tylko, dlaczego chcesz skaza na ni take konia.

Mczyzna nie mia pojcia, jak udao si jej podej do niego tak blisko. Gdyby chciaa jego gowy... dwa talhery, krtkie szable o podwjnej krzywinie ostrza, wisiay niedbale przy jej pasie, niosc zapowied paskudnej mierci kademu, kto naraziby si czym ich wacicielce. Wiedzia, e w grach nie kada kobieta miaa prawo nosi tak bro. Uzbrajay si tak tylko te, ktre na rwni z mczyznami staway w bitwie. Pochwy obu szabel byy biae. Staa trzy kroki od niego. Jeli chciaaby go zabi... Jak na kobiet bya wysoka, a cho sigajca ziemi szata koloru otaczajcych ich ska okrywaa j od ramion po stopy, mg stwierdzi, e jest szczupa i najpewniej miertelnie zwinna. Oczywicie twarz miaa zakryt. Gos zdradza kobiet najwyej dwudziestopicioletni. Bardzo mod jak na talhery w biaych pochwach. Milcza. To mj ko i moja droga wychrypia wreszcie. I jeli taka bdzie wola Matki, take moja mier. Pokrcia agodnie gow. Do twojej mierci nic nie mam. al mi konia. Puci rkoje miecza. Nic ci do tego, nieznajoma. Id swoj drog. W tym miejscu, tu przy siedzibie plemienia, to byy najwaciwsze sowa, jakie mg skierowa do issarskiej kobiety. Czu, jak mu si przyglda. W takim socu gsty zawj, za ktrym ukrya twarz, na pewno dawa jej przewag. On musia nieustannie mruy oczy. Czy tak samo traktujesz wszystkich w swoim rodzie? zapytaa wreszcie. Naginasz do wasnych zachcianek, ryzykujesz ich yciem, zmuszasz, aby szli za tob wbrew woli? Gdybym tak robi, moja crka jeszcze by ya. Wydabym j za m ju dwa lata temu. Nie zostaaby zgwacona i zamordowana przez twojego wspplemieca. Nawet nie drgna. Te sowa s ciebie niegodne, kupcze. Habisz nimi imi swojej crki. I imi nieznajomego, ktry j zabi. To nie by nieznajomy. Zrobi krok w jej stron. To Yatech dKllean, przekly przez wszystkich bogw gwaciciel i morderca, czonek twojego przekltego plemienia. Nie cofna si, przechylia tylko nieznacznie gow w bok, jakby chciaa mu si lepiej przyjrze. Ostatni mczyzna o tym imieniu urodzi si w mojej afraagrze ponad sto lat temu. Zgin modo. Kimkolwiek by zabjca twojej crki, nie pochodzi std powiedziaa cicho. Doskoczy do niej, zapa za ramiona i potrzsn. To samo mwili twoi starsi, kobieto warkn. T sam piewk syszaem dzi od samego rana, nie znamy go, nigdy o takim nie syszelimy, nie wiemy, kim by! Jakbym niemal cztery lata temu sam nie zabra go std do domu!

Opara donie o rkojeci szabel. Jeli si nie cofniesz, stracisz rce, nieznajomy jej gos by zimny i opanowany. Dziki temu nie umrzesz od upau, ale ja bd musiaa tu posprzta. Oszczd mi tego, prosz. Tylko issarska kobieta moga si tak odezwa do obcego mczyzny. Oszczd mi trudu zwizanego ze sprztaniem po twoim trupie. Puci j, znw spokojny, zrobi krok w ty, musn rk pochw miecza z tak min, jakby co rozwaa. Pokrcia gow, nie puszczajc broni. mier to dobre rozwizanie, zwaszcza dla duszy zamknitej w blu. Walka to dobre rozwizanie, dla serca wypenionego nienawici. Jednak taka dusza i takie serce nigdy nie poznaj nawet czci prawdy. Zgin w niewiedzy. Mwisz jak poetka. Tym take jestem dla mojego rodu. Odwrci si i ruszy w stron konia. Kimkolwiek jeste, kamiesz, kobieto. Pustynia jest uczciwsza ni cae twoje plemi. Zaryzykuj z ni. Wskoczy na siodo z wpraw osoby spdzajcej na koniu dugie godziny. Pochyli si i pogaska wierzchowca po szyi. Moja matka urodzia tylko jednego syna usysza zza plecw. Gdyby miaa kolejnego, na pewno nadaaby mu imi Yatech. Zawsze jej si podobao. Nie zareagowa, zajty uspokajaniem konia, ktry znw zacz nerwowo parska. Gdybym miaa jeszcze jednego brata kontynuowaa byby szczupy i silny, miaby ciemne wosy po swoim ojcu i piwne oczy po matce. Rsby, wyrniajc si wrd innych niedorostkw odwag i brawur, i pacc za to czasami wielk cen. Nadal traktowa j jak powietrze. Gdybym miaa brata mwia dalej by moe w wieku siedemnastu lat pojechaby jak wielu innych modych Issaram za gry, na pnocne rwniny, gdzie cakiem niedawno wyroso kolejne imperium, roszczce sobie pretensje do dominacji nad caym kontynentem. By moe przyjby ofert suby u jednego z tamtejszych kupcw, by moe zostaby tam cae trzy lata, o wiele za dugo jak na tak modego wojownika. By moe kupiec ten nie chciaby odprawi go, cho nie wiem z jakiego powodu, tylko regularnie przysyaby do plemienia zapat za kolejne lata suby. Wreszcie zrozumia. Wyprostowa si w siodle, jakby dgna go noem w krzy. Zawrci konia. Co powiedziaa? Najecha na ni, nie cofna si, cho pier zwierzcia omal jej nie przewrcia. Uniosa gow. By moe ten mj brat, ktry nigdy si nie narodzi, zakochaby si w crce kupca,

zakocha gupio i nierozwanie, bo Issaram nie powinien oddawa serca kobiecie z rwnin, i kiedy ujrzaa jego twarz, zabiby j, kierowany strachem, poczuciem winy i mioci. Mioci? Mioci?! Aerin pochyli si w siodle. Wy nie wiecie, co to mio, nie wiecie, co to przyja i lojalno. Gdyby Yatech wiedzia, co to mio, wypruby sobie flaki wasnym mieczem. Nie wiem, o kim mwisz, Aerinie-ker-Noel. Nigdy o nikim takim nie syszaam. Ale ty, ktry handlujesz z moim plemieniem od dziesiciu lat, powiniene wiedzie, e aden Issaram nie moe zgin z wasnej rki. Takie jest prawo. Jedyny sposb, w jaki moemy odda dusz plemieniu, to przesta przyjmowa wod i pokarm, ale wtedy odchodzi si przez kilka dni. Gdy kto zobaczy twoj twarz, masz czas tylko do witu. Mg przyj do mnie. Z przyjemnoci wywiadczybym mu t przysug. Czu, jak na niego patrzy, mimo ekchaaru zasaniajcego jej twarz czu spojrzenie wwiercajce mu si w renice. To dziwne stwierdzia. Gdybym miaa brata, to po powrocie z rwnin mgby powiedzie to samo. Mgby powtarza: Powinienem zej na d i da si zabi. A ja powtarzaabym mu, e gdyby wszyscy zawsze robili to, co naley, ten wiat byby najlepszym z miejsc w wielkiej przestrzeni Wszechrzeczy. Odwrcia si i ruszya w gb cienistego kanionu. Jest za gorco, aby sta na socu i opowiada sobie o ludziach, ktrzy nigdy si nie urodzili. Jeli chcesz, jed po swoj mier. Nie obchodzi mnie to. Niemal wbrew woli zawrci konia i pody za ni. Nawet si nie obejrzaa. *** U wejcia do wwozu wykuto w skale kilka pomieszcze wielkoci chopskiej chaty. Aerin wielokrotnie przybywa z pnocy handlowa z plemieniem dyahirrw, wiedzia wic, e pomieszczenia suyy gwnie przyjezdnym, paccym zotem za znakomit bro, na ktr popyt by w caym Imperium i daleko poza nim. Proste i zakrzywione miecze, szable, sztylety, wcznie i oszczepy. Najlepsze issarskie miecze osigay cen rwn swojej wagi w zocie. Ci, ktrzy potrafili zdoby zaufanie pustynnych plemion, w szybkim tempie mogli zbi olbrzymi majtek. Kobieta wesza do najwikszego pomieszczenia. Nieraz siedzia tam przed kilkoma zamaskowanymi starcami i zawzicie targowa si o kad sztuk broni, popijajc napar z gorzkich zi, ktry tak cenili jego gospodarze. Zawaha si, po czym wszed za ni. W rodku byo ciemno i chodno. Mylaam, e pojedziesz po swoj mier, nieznajomy. Staa porodku, niedbale oparta o drewnian aw. wiato maego kaganka rzucao na cian rozchybotane cienie. Nie igraj ze mn, kobieto. Gdzie on jest? Kto?

Yatech, morderca mojej crki. Nie wiem, o kim mwisz, kupcze. Od stu lat nie byo tu nikogo o tym imieniu. Skoczy naprzd. Pniej gotw by przysic na ycie caej swojej rodziny, e nie zauway jej ruchu, po prostu sykna wydobywana z pochwy szabla i nagle musia zatrzyma si w p kroku, czujc ostrze agodnie opierajce si tu powyej jego mostka. Miaa ugite rami. Gdyby je wyprostowaa, mgby oddycha bez porednictwa nosa i ust. Na zewntrz bylimy mniej wicej rwni, Aerinie-ker-Noel wyszeptaa. Tam moge mnie dotkn. Tu jest afraagra. Tu dotkn mnie moe tylko jeden z Issaram. Oczywicie jeeli mu na to pozwol. Jeli ty to zrobisz, bd musiaa sprbowa ci zabi. Sowo sprbowa powiedziaa w taki sposb, e wiedzia, i si umiecha. Nic o nas nie wiesz, prawda? Handlujesz z nami od wielu lat, tak jak handlowa twj ojciec, poznae troch jzyk, troch obyczaje. Mylisz, nie, ty wiesz, e masz przed sob band dzikusw, yjcych na pustyni, hodujcych dziwacznym przesdom, mordujcych kadego, kto ma nieszczcie ujrze twarz ktrego z nich. Jeste przekonany, e nie umiemy czyta i pisa, e si nie myjemy, e jemy brudnymi rkami ze wsplnej miski i spdzamy czas na wymylaniu coraz to nowych powodw do mordowania si nawzajem. Nie opucia broni, czu kropl krwi powoli spywajc mu po piersi. Wasze meekhaskie miasta, mosty, akwedukty i tysice mil kamiennych drg s dla ciebie wyznacznikiem czowieczestwa. Uczelnie i akademie, teatry, szkoy, manufaktury, myny wodne, kurierzy pocztowi, magia w subie Imperium, armia strzegca granic. Oto czym dla ciebie jest prawdziwa cywilizacja. Nawet teraz, stojc z szabl dzikuski przy gardle, nie potrafisz zdoby si na nic wicej ni robienie zdziwionej miny, e ta dzikuska zna tyle trudnych sw i mwi twoim jzykiem prawie bez akcentu. Jednym pynnym ruchem schowaa bro do pochwy. Cofn si powoli, trzymajc rce z dala od rkojeci miecza. Powiedz mi, kupcze z zielonych rwnin, dlaczego tak naprawd pragne mie za stranika wojownika z ludu Issaram? C... co? Zbia go z tropu, odebraa inicjatyw i nie zamierzaa jej odda. Dlaczego wanie Issaram? Na pnocy nienawidz nas i boj si. Zwaszcza we wschodnim Ayrepr, gdzie plemiona dryss i kleark przelay tyle krwi. Nie wiedzia, co odpowiedzie. Tak naprawd nigdy si nad tym nie zastanawia. Kiedy starszy rodu zaproponowa mu usugi Yatecha, nie waha si dugo. Issarscy stranicy synli z walecznoci, lojalnoci i umiejtnoci bitewnych. Podnosili te presti swoich pracodawcw. Niejedne negocjacje poszy mu lepiej, bo za plecami mia zamaskowanego wojownika, ktry potrafi godzinami trwa w tej samej pozycji, jakby by kamienn figur. Jego cicha, milczca obecno oddziaywaa na wikszo ludzi jak widok lecej na skale ziemnej mii, pozornie nieruchomej i ospaej, ale w kadej chwili gotowej do

mierciononego ataku. Denerwowaa ich i wyprowadzaa z rwnowagi. A dobrze si targuje, gdy przeciwnik nie moe si skupi i co chwil zerka za twoje plecy. Zazwyczaj po zakoczeniu rozmw widzia w ich oczach szacunek i powaanie. Kto, kto nie boi si trzyma w domu zamaskowanego demona, zabjc, mordujcego bez wahania i litoci, musi by czowiekiem odwanym i zdecydowanym. To zaszczyt handlowa z kim takim, mwiy ich spojrzenia. Nie wiedzia tylko, jak ma to powiedzie tej dziwnej kobiecie. Nie, nie chcia jej tego mwi. Ju dawno wyrzuci z pamici wszystkie dobre wspomnienia zwizane z tym przekltym morderc. Milcza. Ld w yach, serce z ognia. Co? Ld w yach, serce z ognia powtrzya. Tak mwicie na ludzi, ktrzy nigdy nie trac kontroli, s przy tym odwani, szczerzy i szlachetni. Takich ludzi otacza szacunek i powaanie. Inni bez zastanowienia id za nimi, do pracy czy do bitwy. Taka opinia uatwia ycie. Taki czowiek mgby zapewne trzyma w domu oswojonego wilka, lwa albo... wojownika Issaram. Tu go miaa. Odkd zatrudni modego grala, jego pozycja wyranie wzrosa. Dla zuboaego szlachcica, ktrego rodzina musiaa zaj si handlem, bya to pokusa nie do odparcia. Jego dziad i ojciec zgromadzili spory majtek, on sam potroi go w cigu dwudziestu lat cikiej pracy. Na pograniczu Imperium takie fortuny wyrastay byskawicznie. Ju dziesi lat temu mia kilka posiadoci, rozlege pastwiska, wasne warsztaty patnerskie, myny, wiatraki, przdzalnie i farbiarnie. Oeni si z mioci, jednak pokrewiestwo Ellandy z ksin kaa-Rodrahe byo jej dodatkowym atutem. I mimo wszystko cigle znajdowa si na uboczu. Lokalna arystokracja co prawda zapraszaa go na bale i przyjcia, ale zawsze w charakterze towarzysza ony. Nawet zaproszenia formuowano w ten sposb: Pani Ellanda-kaa-Rodrahe-ker-Noel z maonkiem. Umieszczenie jego nazwiska po nazwisku rodowym Ellandy byo niezbyt subteln obelg, przypomnieniem, e w lepsze towarzystwo wszed tylnymi drzwiami. Dopiero gdy na pewnym przyjciu pojawi si w towarzystwie Issara, jako swojego osobistego stranika, zaczli go traktowa inaczej. Z szacunkiem. Czowiek z twoj pozycj mgby zatrudni do ochrony wielu innych. Na pnocy macie mistrzw szermierki, ktrzy nauczaj modszych synw szlachty sztuki wadania mieczem, penic jednoczenie funkcj domowych stranikw. Wielu onierzy i weteranw rwnie si tym zajmuje. Ale nie, ty wybrae wojownika z gr. Dlaczego nie oswojonego lwa? *** To nie byy sprawiedliwe sowa, wiedziaa o tym, ale chciaa si przekona, jak obcy

zareaguje. Ten czowiek by czci rodziny, ktra rozdara serce jej brata na strzpy. Bya ciekawa, co takiego ma w sobie kto, kogo Yatech pokocha jak ojca. Sta przed ni, chwiejc si na nogach, jakby przed chwil otrzyma cios obuchem topora. Wyglda staro, starzej, ni sobie wyobraaa. Brat opowiada jej, e Aerin to energiczny i ywy mczyzna, z oczami penymi miechu. Wspomnienia innych ludzi niemal zawsze kami. Ten Meekhaczyk mia wosy i brod, w ktrych siwizna dominowaa ju nad modziecz czerni. Due donie o dugich palcach niemal nieustannie zaciska w pici lub chowa za pas, aby ukry drenie. A jego oczy byy oczami starego, zmczonego yciem czowieka. Tylko gdy wymienia imi jej brata, imi, ktrego ona nie moga ju wymwi, pojawia si w nich bysk. To... nieprawda wyszepta. Co? To, e trzymae tego wojownika w domu, bo echtao to twoj prno? By twoim psem do walki albo oswojonym lampartem. Dzikim zwierzciem, ktre wzbudza podziw dla swojego waciciela. Niczym wicej. Co ci bardziej boli, mier crki czy to, e podarowaa swoj mio temu zwierzciu? To byo co, czego nie moge sobie wyobrazi, panna z dobrego domu, spokrewniona z najlepszymi rodami Poudnia, czystej krwi Meekhanka, idca do ka z dzikusem, ktry suy jej ojcu do podnoszenia poczucia wasnej wartoci. Jak dobry ko wycigowy albo wietnie uoony sok. To zupenie tak, jakby oddaa si takiemu koniowi. Obraza i haba na cae ycie. Nie skoczy znw do przodu, nie wycign miecza. Cofn si tylko o krok i przyglda jej ze skupieniem. Teraz ju wiem, skd znam twj akcent powiedzia. Yatech mia taki sam, gdy przyby do mojego domu. Ty naprawd jeste jego siostr? Nie zaprzeczya. Mj jedyny brat zgin dwa lata temu, walczc z koczownikami po pnocnej stronie gr. My yjemy tutaj, tylko tu moemy zakada osady, takie jest prawo i nasza pokuta. Ale stada wypasamy po drugiej stronie gr, tam, gdzie jest do wody, aby kozy i owce znalazy pokarm. Czasami, gdy przychodz gortsze lata, nomadowie przeamuj strach i prbuj zaj te pastwiska. Modzi wojownicy czsto maj wtedy okazj powiczy swoj sprawno w walce. Niektrym si nie udaje zakoczya sucho. Nie przestawa si jej przyglda. To bya dobra prba, nieznajoma. Chciaa mnie sprowokowa do wycignicia broni? Liczysz na to, e jeli bdziemy walczy i mnie zabijesz, to ocalisz ycie swojego brata? e morderca uniknie sprawiedliwoci? Tym razem poczua gniew. Sprawiedliwoci?! Morderca?! Gdybym chciaa ci zabi, przybyszu, zrobiabym to na zewntrz, gdy dotkne mnie bez pozwolenia. Mogam to zrobi take tutaj, kiedy prbowae mnie dotkn po raz drugi. Ale ci nie zabiam. Bo jestem ciekawa, dlaczego czowiek, ktry trzyma pod jednym dachem niezamn dziewczyn i modego mczyzn,

jest zdziwiony, gdy w kocu ta para zaczyna ze sob sypia. Czyby nie zna wasnej crki? Nie wiedzia, po kim odziedziczya gorc krew? Trzeba byo co z tym zrobi, Meekhaczyku. Prbowaem warkn, pochylajc gow i spogldajc spod zmruonych powiek. Co? Niespodziewanie zagodnia i umiechn si smutno. A wiesz, e prbowaem. Gdy Yatech towarzyszy mi w czasie balw, wiele kobiet chciao go uwie. Nie broniem mu tych romansw, chyba e zemsta obraonego ma byaby zbyt potna. To byo zdumiewajce patrze, jak wok niego kr, jak go zagaduj, flirtuj i kokietuj. On nie musia nic robi, wystarczyo, e sta w miejscu, w tej swojej lunej szacie, zasonie na twarzy i z mieczami na plecach. Nigdy ich nie odkada, nigdy, nawet na przyjciu u gubernatora. Moe wanie przez to dziaa na kobiety jak magnes. By inny, by... By dla nich tym samym, czym dla ciebie, kupcze. Zabawk, kolejnym nabytkiem do kolekcji, egzotyczn przygod. Na pewno nie modym, spragnionym uczu mczyzn. I ten mody wojownik pewnie wiedzia o tym, bardzo dobrze wiedzia. Dlatego gdy twoja crka ofiarowaa mu serce i ciao, z pewnoci by zdumiony i nieufny, jak pies, ktrego zbyt wiele razy kopnito. Z pocztku nie potrafi jej wyzna mioci, ba si, e zamieje mu si w twarz, powie, e by dla niej tylko rozrywk. Zapewne musiay min dugie tygodnie, nim po raz pierwszy powiedzia, e j kocha. Zanim si na to odway. Gdyby ten mody wojownik by moim bratem, znalazby w twoim domu wicej, ni mia przypuszcza, kupcze. Nabraa gboko powietrza, eby si uspokoi. Pewnie dlatego dokoczya sam nie chcia wraca, cho w kocu i tak by to zrobi, bo jak mylisz, ilu naszych modzikw, wynajmujcych swe miecze w Imperium, wraca na pustyni? No? Ilu? Nie odpowiedzia. Wszyscy, Meekhaczyku. Wszyscy. Bo tam, poza grami, nie s ludmi, nikt ich tak nie traktuje. S tylko narzdziami, mieczami do wynajcia, klejnocikami na acuszku cudzej prnoci, zabawkami, rozrywk. Wracaj, bo tylko tu maj wasn rodzin. Pochyli gow, oczy mu bysny. My te bylimy jego rodzin! By dla nas jak syn i brat! A daby mu crk za on? wypalia. Milcza, przez jego oblicze przemkna caa gama uczu. Wikszoci nie potrafia odczyta, nie bya przyzwyczajona do brodatych twarzy, wszyscy mczyni z ludu Issaram golili si gadko, usuwajc najmniejszy nawet wosek. Gdzie twj brat? wycharcza po chwili. Pochowaam Verneana w skalnej niszy obok naszej matki. Mia serce przebite wczni i gow rozrban toporem. Ledwo mogam go rozpozna. Ale wszyscy mwili, e zabra ze

sob trzech koczownikw. To bya dobra mier. Nie o nim mwi! Nie miaam innego brata. Cho gdyby ten nieznajomy, ktrego gocie w swym domu, by moim bratem, zapakaabym, widzc smutek w jego oczach. *** Deana... Odwrcia si gwatownie, porzucajc obserwacj grupki bawicych si dzieci. Podszed do niej bezszelestnie, ale to nie byo niezwyke w ich rodzinie. Wszyscy w afraagrze wiedzieli, e czonkowie rodu dKllean potrafi porusza si ciszej ni piaskowy pajk. Zaskoczy j jego strj. Nosi zniszczon chaffd, chyba t sam, w ktrej trzy lata temu opuci plemi, ciemny ekchaar mia zaoony na twarz. Yatech ledwo powstrzymaa si od rzucenia mu si na szyj. Trzy lata, dugie trzy lata, w czasie ktrych tylko od czasu do czasu przychodziy jakie wieci. Jego pracodawca musia by zadowolony, regularnie przysya zapat okraszon pochwaami i wyrazami wdzicznoci. Yatech dobrze suy plemieniu. Cofna si i obrzucia go spojrzeniem. Pamitaa szczupego, modego chopca, ktry odjeda na kupieckim wozie, przejty tak, e brakowao mu sw przy poegnaniu. Nadal by szczupy, przez lata ycia na rwninach nie obrs tuszczem, ale wyranie wydorola. By wyszy o jakie dwa cale, szerszy w ramionach, trzyma si pewniej. Zmnia. Moesz to zdj. Wycigna do w stron jego oblicza. Jeste w domu. Wiedziaa, e nie tylko on po powrocie ze suby poza plemieniem ma kopoty z odsanianiem twarzy. Dugie miesice lub lata pilnowania si, by nikt obcy nie zobaczy ich bez ekchaaru, odciskay swoje pitno na wikszoci modych wojownikw. Niektrzy nosili zawoje jeszcze wiele dni po powrocie. Nikogo to nie dziwio. Ale ona koniecznie chciaa znw go zobaczy. Delikatnie chwyci j za nadgarstek. Nie teraz, siostro szepn. Moe pniej. Jeszcze za wczenie. Zamara, przestraszona chodem jego dotyku i chodem w gosie. Co si musiao sta. Czy... czy starsi wiedz ju o twoim powrocie? Tak, Deana, wiedz. To byo gupie pytanie, nie wszedby do osady, gdyby nie wiedzieli. Czy zaakceptowali go? To pytanie byo waniejsze. Po powrocie kady zdawa relacj starszynie osady, ktrej towarzyszy przynajmniej jeden Wiedzcy. Nierozsdnie byo wtedy kama. Starsi akceptowali powrt bezwarunkowo lub nakadali pokuty, w skad ktrych wchodziy modlitwy, medytacje i posty, majce oczyci wracajcego z wystpkw popenionych na zewntrz. Zdarzao si te, cho niezmiernie rzadko, e wykluczali tak osob z plemienia.

Zamara, przeraona podobn moliwoci. Czy Yatech przyszed poegna si przed wygnaniem? Zacisn uchwyt na jej rce a do blu. Wiedziaa, e zostan jej siniaki. Tak, siostro. Zaakceptowali mj powrt bezwarunkowo. Nie dopatrzyli si adnych uchybie przeciw Prawu. Odwrci si na picie i ruszy w stron ich domu. adnych uchybie, Deana! warkn zduszonym gosem. Najmniejszych! *** Ten nieznajomy, ktrego przyje pod dach, Aerinie-ker-Noel, najpewniej by jednym z synw naszych gr. Nosi zason na twarzy i dwa miecze na plecach, tak opisae go starszynie. Jeli zabi twoj crk po tym, jak ujrzaa jego twarz, zrobi tylko to, czego wymaga od niego zwyczaj. Pierwsze Prawo Harudiego zna tylko jeden wyjtek od tej reguy i wierz mi, on ofiarowa twojej crce lepszy los. Meekhaczyk milcza, patrzy tylko na ni zmruonymi, zymi oczami. Nie obchodz mnie wasze zwyczaje, kobieto powiedzia po chwili. Wasze prawa i zabobony to dla mnie py na wietrze. Yatech by gociem w moim domu i zama najstarsze prawo, jakie zna wiat. Jeli przyje go na sub, nie by ju gociem. Ten nieznany Issaram by stranikiem, mieczem wetknitym midzy twj rd a myny mierci. Akceptowae to, e naraa swoje ycie w twojej obronie, ale gdy przyszo ci zapaci cen za jego obecno, czujesz si pokrzywdzony i zraniony. Powiedz mi, czy naprawd nigdy nie powiedzia ci, co si stanie, jeli kto zobaczy go bez ekchaaru? Wyczytaa odpowied w jego oczach. Umiechna si gorzko, cho nie mg tego zobaczy. Postaraa si jednak, eby wyczu ten umiech w jej gosie. Czego wic waciwie chcesz, Meekhaczyku? Oczywicie poza oszukaniem wasnego poczucia winy? Zgrzytn zbami i postpi krok w jej stron. Pomylaa, e jednak bd walczy. Tu i teraz. Nie ma mojej winy w tym, co si stao! Nie ma mojej winy powtrzy z naciskiem. Ciekawe. Rozlunia si, wysuna lekko praw stop do przodu, opucia ramiona. Czy to samo powtarzali mieszkacy wschodniego Ayrepr, gdy kilkuset wojownikw zeszo na rwniny, by pomci mier bliskich lub znale wasn? Nie ma w tym naszej winy. Jestemy tylko ofiarami, niewinnymi i szlachetnymi w swej dobroci. Skrzyowaa rce na brzuchu, ujmujc rkojeci szabel. Zawsze tak jest u twojego ludu? Zamieniacie win na poczucie krzywdy? To musi by atwe i proste, pozwala budzi si co rano z przekonaniem o wasnej wyszoci nad reszt wiata i pewnoci, e kady wystpek da si usprawiedliwi. Nie zmieniaj tematu, kobieto!

Zdawa si ignorowa jej postaw, lekko ugite nogi i donie na rkojeciach szabel. Pomylaa z alem, e chyba jednak bdzie musiaa go zabi. Oczywicie jeli nie okae si lepszym szermierzem, ni sdzia. Nie zmieniam powiedziaa spokojnie. Ty, jako kupiec i szlachcic, powiniene wiedzie, dlaczego tak naprawd wasze puki uderzyy na plemiona dryss i kleark. Co wtedy stao za decyzj wysania prawie piciu tysicy onierzy w gry. Bye w tym czasie mody, zapewne nie przeje jeszcze schedy po ojcu, ale nie bye gupi. Wic jak, Meekhaczyku? Powiesz mi prawd? Tu i teraz, tylko ty, ja i kilka sw prawdy o chciwoci, zdradzie i amaniu obietnic? Powoli, jakby zmuszaa go do tego jaka niewidzialna sia, opuci wzrok. To by bd, wtedy, wier wieku temu. Nie powinni byli tego robi. Bd? Bd? Teraz nazywacie to bdem, bo puki zostay zdziesitkowane, a prowincja zapacia za t wypraw krwi. Lecz gdyby wam si udao, byaby to ze wszech miar suszna i usprawiedliwiona decyzja, nieprawda? Byoby to kolejne zwycistwo meekhaskiego ora na drodze do powszechnego pokoju i dobrobytu. Nikt nawet nie wspomniaby o kontroli nad szlakami handlowymi midzy Meekhanem a krlestwami Daeltred. Gdy stracilicie ujcie Elharan i port w Ponkee-Laa, najkrtsza droga na poudnie wioda przez nasze ziemie. A my nie chcielimy podpisa niekorzystnych traktatw handlowych. Wic jak zwykle miay przemwi miecze. Po wszystkim nikomu nie przyszoby do gowy wspomina co o jedwabiu, zocie, koci soniowej, kamieniach szlachetnych i droszych od zota przyprawach. Gdyby udao si wam podbi te plemiona, tylko gupiec mgby gada o chciwych kupcach, ktrzy stwierdzili, e nie bd ju paci Issaram za prawo przejazdu przez ich ziemie, prawo korzystania z wody i eskort. Take oficerowie nie byliby skorumpowanymi gupcami, asymi na pienidze, tylko bohaterami chodzcymi w chwale. Czy tak wanie jest z wami, Meekhaczykami? Czy prawda suy wam jak zastraszony kundel, obszczekujcy tego, kogo wskae wasze poczucie winy? Nie rusza si, zastyg, jakby zamieni si w kamienn figur. Tylko oczy mu byszczay. Dlaczego prbujesz to zrobi? zapyta cicho. Co prbuj zrobi, Meekhaczyku? Sprowokowa mnie do walki. Ju przynajmniej dwukrotnie to zrobia, teraz stoisz przede mn w postawie bojowej, a sdzc po kolorze, jaki maj pochwy twoich szabel, nie ma znaczenia, czy ju je wycigna, czy zrobisz to za chwil. Czy nie mwicie, e kolor pochwy miecza Issara nigdy nie kamie? *** Zastaa go w siedzibie rodu. Wzniesiony z kamienia okrgy budynek, o cianach grubych na dwie stopy, podzielony by na kilkanacie jedno i dwuosobowych izb oraz jedn wspln jadalni. Yatech siedzia w pokoju, ktry przed wyjazdem zajmowa z Verneanem, i

wpatrywa si w miejsce, gdzie zazwyczaj wisiay miecze brata. Stalowy trzpie, tkwicy od niepamitnych czasw w cianie, by obwizany czerwon wstk. Kiedy? zapyta cicho. W zeszym roku. Koczownicy na pnocnych pastwiskach. Nie wiedziaem. Nie poegnaem go, jak naley. Ja go poegnaam za nas oboje. I ciotka, i wuj, cay rd. Wspar gow na obu rkach. Zostalimy tylko my, Deana. Z tej gazki rodu tylko ty i ja stwierdzi dziwnym tonem. Nie wiedziaa, co mu odpowiedzie. Nie wiedziaa, co waciwie mia na myli, cho jego gos by tak przeraajco spokojny i... nijaki. Znw poczua dreszcz niepokoju na plecach. Co si stao na rwninach? Podnis gow. Przez kilka uderze serca wpatrywa si w ni intensywnie. Speniem swj obowizek wobec plemienia i rodu powiedzia martwo. Dusza nie poniosa uszczerbku. Wielka Matko! Zabie kogo, kto zobaczy twoj twarz. To nie byo pytanie. Yatech? Zrobie to, prawda? Kogo? Powoli, jakby musia pokonywa jaki zewntrzny opr, sign do zawoju i cign. Zamara, widzc, co zagocio w jego oczach. Och, bracie... Umiechn si strasznym, pozbawionym cienia radoci grymasem. Nic si nie stao, Deana. Jestemy tym, czym jestemy, i nic nie moemy na to poradzi. Jutro bdzie lepiej. Nie, bracie, pomylaa, jutro nie bdzie lepiej. Patrz w twoje oczy i wiem, e ju nigdy nie bdzie lepiej. Nie rozmawiajmy o tym poprosi cicho. Nic ju nie da si zmieni. Zmierzy j wzrokiem z gry na d. Dlaczego nie nosisz lubnego pasa? Zaskoczy j, nie bya przygotowana na to, e zada to pytanie tak szybko. Nie zdya wymyli adnej przekonujcej wymwki. Nikt nie pooy lubnego pasa przed moimi drzwiami. Nigdy stwierdzia, ostrzej ni zamierzaa. Moe gdybym przekna dum, mogabym da rodowi kilkoro dzieci, ale nie chc. Wybraam inn drog, by suy plemieniu. Wsta. Jak drog, Deana? Zawsze uwaaa go za najinteligentniejszego ze wszystkich modych mczyzn, jakich znaa. Nic dziwnego, e ju si domyli. Nie zrobi wic zdziwionej miny, nie wybuchn

gniewem, gdy zaprowadzia go do swojego pokoju i pokazaa bro. Utwardzona skra, z ktrej wykonano pochwy jej szabel, bya biaa jak piasek w legendarnym Skorpionim Mynie. Od dawna? Od miesica. Zasugujesz na tyle lubnych pasw, by zrobi z nich sznur, trzy razy opasujcy rodow siedzib. Zamiast tego ofiarowano ci to. Wskaza biae pochwy. Nikt mi ich nie ofiarowa, Yatech. Sama je zdobyam. Nie syszaem o kobiecie, ktra miaaby prawo nosi je tak modo. Samotno daje duo czasu na wiczenia, bracie. Ty te mgby takie nosi, gdyby zosta w afraagrze. Popatrzy jej w oczy Co tu si dzieje, Deana? Prawo noszenia broni w biaych pochwach przysugiwao kademu, kto osign odpowiedni poziom we wadaniu orem. Czy to by yphir, talher, dwurczny hertess, zwany te dugim zbem, krtka lub duga wcznia mistrzostwo w kadym rodzaju broni uprawniao do noszenia biaej pochwy lub biaego pasa. Takich wojownikw na og omijano na polu bitwy, chyba e kto szuka chway lub, co bardziej prawdopodobne, szybkiej mierci. Ta biel mwia o perfekcji w sztuce zabijania. Nie mwia jednak nic o godzinach morderczych wicze, o pocie i krwi wylewanych w pozorowanych, coraz trudniejszych potyczkach, o treningach z broni i bez broni, medytacji, wyrabianiu odpornoci na bl i zmczenie, zwikszaniu kontroli nad wasnym ciaem. O szukaniu osobistej drogi do bitewnego transu, ktry zmienia percepcj, wytrzymao i odporno wojownika. Mdrzy starcy mwili, e ta biel bya bardziej kolorem duszy, e wiadczya o niezomnej woli, elaznej determinacji i powolnym przekuwaniu ciaa i umysu w or. Wiedziaa, e on to wszystko pojmuje. Wiedziaa, e rozumie. Nie bardzo jednak wiedziaa, jak mu opowiedzie swoj histori. *** Patrzy na t kobiet spokojnie, bez emocji. Staa przed nim, nieznacznie przygarbiona, z domi wspartymi na rkojeci broni. Czu, e jeli drgnie, jej szable ze wistem przetn powietrze i rozpocznie si walka. Przez chwil bawi si t myl. Ale nie, na to byo jeszcze za wczenie. Gdy tak na ciebie patrz, coraz wyraniej widz wasze pokrewiestwo, nieznajoma. Tak samo pochylacie gow, tak samo wysuwacie w przd praw stop, przygotowujc si do walki, nawet ramiona macie opuszczone w ten sam sposb. Widziaem to nieraz, przygody z kobietami, w ktre wdawa si twj brat, skutkoway niejednym pojedynkiem. Usta wykrzywi mu mimowolny, gorzki umiech. Zazwyczaj krtkim i do upokarzajcym dla wyzywajcych. Podziwiaem go za to, wiesz? Za elazne opanowanie, ktre pozwalao mu

znosi ze spokojem paskudne, haniebne obelgi i nie da si sprowokowa do czego wicej ni zranienie i rozbrojenie przeciwnika. Gdybym ja by na jego miejscu i mia takie umiejtnoci, zostawibym za sob z tuzin trupw. Mwiem ci ju, e pierwszej nocy po przybyciu do mojego domu ocali nam wszystkim ycie? Nie musia tego robi, wanie zwolniem go ze suby, a mimo to stan naprzeciw kilkudziesiciu banitw i zatrzyma ich do czasu, a otrzsnlimy si z zaskoczenia. Zabi te czarownika, ktry im towarzyszy, i ocali mi syna. Tamtej nocy wkroczy w ycie mojej rodziny, trzymajc w rkach okrwawione elazo, a ja, zamiast wzi to za omen, dzikowaem Pani za ask, jak nam wywiadczya, pozwalajc mi przyj go na sub. Nie przerywaa mu i nie zmieniaa pozycji. Za to chona kade jego sowo. Gdy mwi o jej bracie, zaciskaa donie na rkojeciach szabel, a bielay jej kykcie. Dlaczego chciae go odesa? zapytaa cicho. Zachowa si niegodnie w czasie podry? Czemu obchodzi ci los czowieka, ktrego nigdy nie znaa? skontrowa. Drgna i szable na cal wysuny si z pochew. Chc wiedzie, zrozumie, co si wtedy stao. Nawet jeli nie nalea do mojego rodu, by z ludu Issaram. Niedobrze jest, gdy dziej si takie rzeczy. Jakie rzeczy, kobieto? warkn. Mordowanie bezbronnych? Mylaem, e jestecie z tego dumni. W czasie rzezi we wschodnim Ayrepr zgino dziesi tysicy ludzi, w wikszoci zbyt zaskoczonych, eby si broni. Zginli te ojciec i brat mojej ony, zamordowani na jej oczach. Dowiedziaem si o tym za pno i dlatego chciaem, eby opuci mj dom. Masz racj, e wielu Meekhaczykw traktuje was jak zwierzta. Ale trudno mie za ssiadw dzikie bestie. Cofna si. Przez chwil staa w bezruchu, po czym parskna krtkim, urywanym miechem. Zaskoczya go gorycz tego miechu. Wybacz powiedziaa po chwili. Gdyby wiedzia, jak bardzo przypomina to sowa wypowiadane pod waszym adresem przez wielu moich wspplemiecw. Zwaszcza tych, ktrych rodziny wymordowano podczas ataku na afraagry plemion dryss i kleark. Osiem osad pado ofiar waszych onierzy, zanim zdoali zebra do wojownikw, by stawi wam czoo w bitwie. Och, wizy pokrewiestwa popchny nawet naszych mczyzn do szukania zemsty za grami. Macie szczcie, e rada plemion zabronia udziau w tej wyprawie wszystkim chtnym. Gdyby tego nie zrobia, krwi spynaby kada prowincja std a po Gryllan dodaa twardo. *** Dralk tak zakoczya si ich rozmowa. Dralk. Idc obok brata, zastanawiaa si, co waciwie prbuj zrobi. Nikt z rodu ich nie poprze, a w walce na sowa nie mieli szans.

Bya pewna, e nic nie wskraj. O tej porze w domostwie Lengany nie powinno by adnych mczyzn, tylko kilka kobiet i dzieci. A oni, jeli chcieli co osign, powinni porozmawia ze starszym rodu. Na pewno nie z t kobiet. Ale Yatech upar si, w sposb dla niego niezwyky najwyraniej pobyt wrd Meekhaczykw zmieni go bardziej, ni przypuszczaa. Mimo wszystko postanowia mu towarzyszy, przynajmniej powstrzyma go przed narobieniem sobie kopotw. Sowo dralk byo stare i obce, tak obce, e nie wsiko w jzyk, nie stopio si z nim. Podobno pochodzio z jzyka ludu, ktry zosta wybity niemal do nogi w czasie Wojen Bogw. Podobno ostatni przedstawiciele tego ludu, garstka kobiet i mczyzn o zamanych, wypalonych na popi duszach, mieszkaa w tych grach, zanim osiedlili si tu Issarowie. Przyjli ich gocinnie, uczc, jak y na pustyni, zostawiajc po sobie dziwne malunki na skaach i gar sw o nieznanym rodowodzie. W tym i to: dralk. Mieszaniec. A teraz z powodu tego sowa sza razem z bratem do siedziby rodu hLenns, mieszczcej si na drugim kracu osady. Yatech nie da si przekona. Zgodzi si jedynie, podobnie jak ona, nie zabiera broni. To dawao szanse, e nie dojdzie do rozlewu krwi. Byo wczesne popoudnie, soce wanie przestao owietla kotlin, zostawiajc nagrzan kad powierzchni i obietnic, e jutro znw tu zajrzy. Oparcie si goym ciaem o cokolwiek grozio cikim poparzeniem. Wikszo domostw stanowiy niskie, parterowe budynki wybudowane na planie koa. Uliczka z kamiennych pyt wia si agodnymi zakolami pomidzy cianami z szarego, beowego i jasnobrzowego piaskowca. Wskie okna budowli wyglday jak strzelnice. W kilku dostrzega poruszenie. Afraagra wiedziaa, e szykuje si konflikt midzy rodami, ale nikt nie mia zamiaru si wtrca. Prawo i zwyczaj nakazyway rozwizywa takie sprawy bez ingerencji z zewntrz, chyba e grozio to wybuchem bratobjczych walk. Umiechna si cierpko. Tutaj na nic takiego si nie zanosio. Z jednej strony bya ona z bratem, z drugiej pierwsza matrona rodu. Mrwka bdzie prbowaa pokona lwa. Dotarli na miejsce w kilka minut. Yatech bez sowa wszed do rodka, zamykajc jej drzwi przed nosem. Odczekaa zwyczajowe dziesi uderze serca, zanim podya jego ladem. Rol drzwi do rodowej siedziby penia rozpita na drewnianym stelau skrzana mata. Wszystkie budynki w afraagrze budowano wedug tego samego schematu. Za drzwiami by zdumiewajco znajomy korytarz, prowadzcy dziesi krokw w przd, po czym skrcajcy w prawo i obiegajcy limakiem centraln sal. W prawej cianie korytarza wyrasta szereg ciemnych otworw, prowadzcych do rnych pomieszcze. Na jego kocu znajdowao si wejcie do centralnej izby, stanowicej serce domostwa i rodu. W jednym budynku mogo mieszka i sto pidziesit osb.

W rodku byo chodno, kamienne ciany potrafiy utrzyma chd nocy przez najgortsze godziny dnia. Zaraz przy wejciu stao kilka wielkich, kamionkowych dzbanw wypenionych wod, co miao wiadczy o potdze i bogactwie rodu. Wiedziaa, e z podobnymi gestami mona si zetkn w kadym plemieniu, ktre chodzi po wiecie. Jednak rd hLenns kultywowa je w sposb, ktry nadawa specjalnego znaczenia sowu pycha. Znalaza brata w najwikszym pomieszczeniu domostwa. Przez otwr w centralnej czci sklepienia wpadao tam do wiata, aby nie pali lamp. Wiszce na cianach wielobarwne, ozdobione zot nici kobierce, srebrne lampy i kilka luster z polerowanej stali lub szka peniy t sam funkcj, co dzbany z wod przy wejciu. W milczcy sposb przypominay, e rd zajmujcy to domostwo naley do najzamoniejszych i najsilniejszych w plemieniu. Przez odlege pokrewiestwo wywodzi swoje pocztki od pierwszych przodkw, jeszcze sprzed czasw Harudiego. Deana powioda dookoa obojtnym spojrzeniem. Prdzej w tych grach zacznie pada nieg, ni obecne tu nadte kwoki zobacz, e to bogactwo robi na niej wraenie. Yatech sta przed niewielkim podwyszeniem, na ktrym siedziaa Lengana hLenns. Wok cian, na wyoonych ozdobnymi matami siedziskach, przycupno kilkanacie innych kobiet. Dwie czy trzy zamruczay na jej widok. Zignorowaa je, lecz zaraz zacisna zby. Matrona rodu miaa zaoony na twarz ekchaar, jakby sta przed ni obcy, a nie mczyzna pochodzcy z gr. Obelga, jakby spluna im w twarz. Zapytam jeszcze raz gos Lengany sycza zoci. Po co tu przyszede? Yatech skoni si lekko, na tyle, aby byo jasne, kto tu zachowuje dobre obyczaje. Podobno po afraagrze rozchodz si plotki podwaajce czysto naszej krwi. Syszaam je i wcale nie uznaj tych wieci za plotki. Dobrze jest, kiedy skundlona ga usycha ju w pierwszym pokoleniu. Och, teraz zrozumiaa, jak bardzo wydorola. Nie wybuchn, nie wykona adnego obraliwego gestu. Nawet nie zmieni wyrazu twarzy. Moja matka zapacia wysok cen za prawo nazywania si onIssaram. ya tu wiele lat, duej ni ty, i umara, suc rodowi. Nie moesz jej tego odebra. Nie mam zamiaru. Lecz to nie zmienia faktu, e wydaa na wiat potomstwo pkrwi. Nie przyniosa szczcia rodowi dKllean, przez ostatnie dwadziecia lat urodzio si tam mniej dzieci ni jego czonkw oddao dusz plemieniu. Po jej mierci take nic si nie zmienio. Na waszym rodzie ciy przeklestwo, kltwa skaonej krwi. Lepiej bdzie, jeli nie przekaecie jej dalej. Dusza was odrzuca... To kamstwo i ty dobrze o tym wiesz przerwa jej tak bezceremonialnie, e tym razem ju wszystkie kobiety zamruczay z dezaprobat. Podwaasz Prawa Harudiego. Nie sykna. Nie podwaam praw, tylko ostrzegam. Rada powinna zapyta Wiedzcych, czy nie mam racji. Twoje racje s skaone, czcigodna, skaone blem po stracie bliskich. Ale zapacilimy

ju za tamt krew. Powinna o tym pamita. Milczaa. Gdy wreszcie si odezwaa, brzmiao to tak, jakby w gardle utkna jej kula lodu. Zapacilimy? wychrypiaa. Czym zapacilimy? mierci kilku tysicy wieniakw i drobnych kupcw? Moje rodowe plemi stracio w tej rzezi czwart cz duszy. Gdybymy chcieli odpaci waszym rodakom, musielibymy zabi co drugiego Meekhaczyka std a po Gry Krzemienne. Nie... Nie byo odpaty, nie wedug praw... Bya przerwa agodnie. Dusza za dusz, serce za serce. Dzi handlujemy z nimi i przeprowadzamy karawany przez pustyni. Do krwi si polao... Twj bl... Wstaa, mierzc ich wzrokiem z podwyszenia. Ja nie czuj blu powiedziaa spokojnie. Straciam wtedy ojca i matk, trzech braci i siostr, omioro kuzynw i kuzynek. W naszej afraagrze byo niewielu dorosych mczyzn, wikszo wyruszya na pustyni, prowadzi karawany. Powinnimy zacz co podejrzewa, gdy nagle zgosio si do nas dwa razy wicej kupcw ni zwykle. Chcieli wycign wojownikw z osady i udao im si to. Nie czuam gniewu, gdy sforsowali barykady w przedsionku i gdy zaczli rze. Och, nie poszo im atwo, nie, na jedn nasz dusz wysyalimy w objcia Matki dwie ich. To ich rozwcieczyo... Nie dlatego, e walczyy z nimi kobiety i dzieci... Ale to, e byy tak skuteczne. Nie mogli tego zrozumie. Obiecano im atwe zwycistwo... a tu musieli zdobywa dom po domu, wdziera si w korytarze, rozbija ciany. Walczylimy mieczami, szablami i wczniami... a gdy ich zabrako, noami i zbami. Robilimy wszystko, eby nie splugawi duszy, ale nie czuam gniewu ani nienawici. Zbrojne napaci i walka s czci naszego ycia, tak samo jak wschody i zachody soca. Czy nie po to istniejemy? Aby trwa w gotowoci na powrt? Zrobia krok w przd, zstpujc z podwyszenia. Moja najstarsza kuzynka i ja trzymaymy stra w sercu domostwa, komnacie bardzo podobnej do tej. Zatoczya rk wok. Razem z nami byo omioro dzieci, moi pozostali kuzyni i dzieci dalszych krewnych. Zrobiymy, co do nas naleao i prawu stao si zado. I wtedy... te nie czuam gniewu. To by mj obowizek. Ale gdy onierze sforsowali wreszcie drzwi, gdy weszli do rodka, przestpujc ciao mojego ojca przeszyte kilkoma betami... By tam taki mody oficer... mniej wicej w twoim wieku... popatrzy na nas, na zakrwawione szable w naszych doniach i na to, co zrobiymy. Zobaczyam w jego oczach najpierw przeraenie, a potem... lito. Uwaczajc mi i mojej dumie lito! Wtedy gniew wybuch we mnie jak wulkan. Ten onierz wtargn zbrojnie do mojego domu i wymordowa mj rd. A potem, cho nic o nas nie wiedzia, mia czelno litowa si nade mn. Mia czelno by przeraony tym, do czego zrobienia mnie zmusi. Powoli zdjam ekchaar i pokazaam mu swoj twarz, by zdziwiony, e jestem taka moda... On i jego trzech ludzi. By zdziwiony nawet wtedy, gdy przecinaam mu tchawic. Jego ludzie walczyli dobrze, ale to nie wystarczyo, by oprze si mojemu gniewowi. A potem... usyszaam, jak graj trbki

wzywajce Meekhaczykw do odwrotu. Ich strae zauwayy przybywajcych nam z pomoc wojownikw z ssiedniego plemienia. Odetchna. Wtedy przestaam czu gniew... Raz na zawsze. Nigdy ju go nie poczuam, ale dzi wiem jedno: my i oni nigdy si nie zrozumiemy. I ich krew nie powinna miesza si z nasz... w jej gosie dao si wyczu cierpk zoliwo. Spjrz na siebie, chopcze. Nachodzisz moj rodow siedzib w chwili, gdy nie ma tu adnych mczyzn, ktrzy mogliby ci powstrzyma, przychodzisz tu, kipic gniewem, ale bez broni, aby chronio ci prawo gocinnoci. aden prawdziwy Issaram by tak nie postpi, zdumiewajco atwo nasike obcymi zwyczajami, twoje serce wypeniy inne prawa. Moesz nosi si jak jeden z nas, ale w gbi duszy nim nie jeste. Odwrcia si do nich plecami. A teraz wyjdcie z mego domu. I jeli zamierzacie tu wrci, nie zapomnijcie broni dodaa cicho. Yatech sta bez ruchu, patrzc na matron. Deana widziaa teraz jego twarz z profilu, wic nie wszystko moga z niej wyczyta. Ale zaskoczyo j zrozumienie i ponura, mroczna akceptacja, ktre pojawiy si na obliczu brata. Jestemy tym, kim jestemy, powiedzia wczeniej. Teraz dopiero zacza rozumie, co mia na myli. Przyprowadzia do rodu trzech synw, czcigodna powiedzia spokojnie. Wzmocnia plemi. To dobrze. le, e osabiasz je plotkami i nienawici. Gdy nastpnym razem tu przyjd, nie zapomn broni. Lengana hLenns uniosa hardo gow. Bd czeka, Meekhaczyku. *** Nienawi... Nawet na chwil nie zmienia pozycji. Sdzisz, e jej nie czujemy? Tak zalepio ci poczucie krzywdy, e odmawiasz nam do niej prawa? Tamta przelana krew wyrya midzy nami a Meekhaczykami gbok i szerok szczelin. Przepa nieomal. I od wier wieku prbujemy j zasypa. Nie zawsze si udaje. Moje plemi nie stracio nikogo w czasie waszego napadu dodaa po chwili. Nikogo bezporednio. Jednak wizy krwi wcigny i nas w spiral gniewu. Trzy lata temu pierwszy z rodu hLenns polubi wdow z plemienia dryss. Lengana hLenns stracia w tamtej wojnie niemal wszystkich krewnych. Przybya do nas z trzema synami i gniewem, ktry wypenia j tak, e przestaa go zauwaa. Sta si krwi w jej yach i powietrzem w pucach. Gdyby to j spotka na zewntrz, zabiaby ci bez chwili wahania. Aerin patrzy na kobiet w milczeniu, ruszajc tylko ustami, jakby przeuwa jakie sowa. Nic nie powiesz? Pokrci gow. Nie szepn. Nic. Midzy tob a mn nie powinno by zbyt wielu sw. Dlaczego? Zaskoczya j mikko w jego gosie.

Bo twj brat take nie by zbyt gadatliwy. Potrafi milcze caymi godzinami, czasem caymi dniami. By wtedy jak chodzcy posg, sta bez ruchu wiele godzin, niekiedy w palcym socu, w deszczu albo w chodzie piwnicy. Na polecenia reagowa skinieniem gowy, ale si nie odzywa. Byy dni, e pi tylko czyst wod, byy i takie, gdy nie pi i nie jad w ogle. Przerwa na chwil, a potem uderzy czy wiesz, jak bardzo wida, e choniesz kade sowo o nim? Zaciskasz donie, przechylasz gow, czekasz na wicej. Nie mwi zbyt wiele o swojej subie w moim domu, prawda? Prawie daa si zapa, prawie skina gow. Nie wiem, o kim mwisz, kupcze wydusia. Mj brat nigdy nie suy w twoim domu. Ale teraz wiem na pewno, e ten obcy by z ludu Issaram. Czy pytae go, dlaczego poci, modli si i medytuje? Czy wiesz, co to znaczy urodzi si i wychowa w tych grach? Nie wiem. Nie pytaem. Meekhaska tolerancja? Pki nie kaniasz si Niechcianym i uznajesz zwierzchnictwo Wielkiej Matki nad panteonem, moesz czci, kogo chcesz. Czy nie tak? To dobra zasada. Owszem, zjednoczylicie spor cz rozdartego wojnami religijnymi kontynentu, zmusilicie wszystkie kulty do pokonienia si BaeltaMathran, a te, ktre nie chciay tego zrobi, wyeliminowalicie. Narzucilicie wasn form magii, Moc naznaczon przez aspekty, bo to pozwolio wam pogodzi gildie czarownikw i rne witynie. Tych, ktrzy nie chcieli lub nie potrafili posugiwa si tak Moc, spalilicie na stosach lub wygnalicie. A potem rozsiedlicie si na awie wymoszczonej wasnym samozadowoleniem i uwaacie, e wszyscy powinni by szczliwi. Nie, nie patrz tak, doceniamy wasze osignicia, nie kpi z ciebie. Przerwalicie trwajcy trzysta lat korowd wojen, krucjat, religijnych rzezi i pogromw. Gdy kapani Laal Szarowosej walczyli z akolitami Dress, Setren Byk szczu swoich wyznawcw przeciw Kannie, a witynia Reagwyra prbowaa stworzy gigantyczn teokracj, wtedy cae miasta pony w ogniu religijnego fanatyzmu. Ofiary liczono w dziesitkach tysicy. Do tego doszy gildie magw, uywajce najrniejszych odmian Mocy, dolewajce oliwy do ognia i czerpice niewyobraalne zyski z toczcych si wojen. Czy sam Stary Meekhan nie by trzy razy zdobywany i pldrowany przez Siostry Wojny zaprzysione Venissie, crce Draal? Przez kilkaset lat wydawao si, e cay kontynent oszala, zadawnione wanie i urazy przelay si na zewntrz i wypeniy wiat krwaw pian. Przywitalimy powstanie waszego Imperium niemal z zadowoleniem. Aroganckie sowa, nieznajoma. Zdja donie z rkojeci szabel. Chyba jeszcze nie bd walczy. Dlaczego? Bo nie wydaj si przytoczona majestatem twojego Imperium? yjemy w tych grach trzy i p tysica lat. Widzielimy, jak na pnocy wyrastaj i upadaj krlestwa. Karahowie byli ciemnoskrzy i ciemnowosi, budowali miasta otoczone ziemnymi waami i transportowali towary po drogach z cedrowych pni. Czsto z nimi walczylimy, ale to byo w

czasie, zanim jeszcze zaczlimy zasania twarze, gdy prbowalimy oszuka kltw i zakadalimy wasne miasta na rwninach za grami. Nie patrz tak, kiedy mielimy kamienne miasta i wioski std a do Wyyny Rennaskiej. Cz naszych rodakw nie chciaa przyj pokuty, prbowaa oszuka los. Prostujc ich bdy, prawie dorwnalimy okruciestwu mrocznych lat. To wtedy Harudi poprowadzi wojownikw z pustynnych plemion przeciw naszym zagubionym braciom i ocali ich dusze. Wyrzynajc wszystkich? Pustoszc ich miasta? Nieznajoma, z kadym sowem potwierdzasz moj opini o twoim plemieniu. Wzruszya ramionami. Harudi da nam prawa, w tym i to najwaniejsze dotkna doni ekchaaru ktre chroni nas przed rozpuszczeniem si w kolejnych falach migrujcych ludw. Dziki temu bdziemy tu, gdy po waszym Imperium pozostanie tylko py i gar legend. Wedug mnie... Nie interesuje mnie twoja opinia sykna gniewnie. Suchasz, a nie syszysz, kiwasz gow, a nie rozumiesz. Prbuj ci opowiedzie, jak to jest urodzi si i wychowa wrd Issaram. Dorasta, suchajc opowieci o Wojnach Bogw nie jako bajek, uadzonych historyjek na dobranoc, ale jako prawdy przekazywanej z pokolenia na pokolenie przez tych, ktrzy tam byli. Widzieli pierwsze przybycie, patrzyli, jak arogancja, pycha i brak zrozumienia doprowadzaj do uraz, a urazy do wojny. Byli wiadkami zdrady i wiernoci, upadkw i wzlotw, gniewu i miosierdzia. Jako dziecko zasypiasz, wysuchawszy kilku takich opowieci, a budzc si, masz pewno, e wrosy w twoj dusz. Zanim skoczysz sze lat, odbywasz pokuty za Zdrad Wyrkonna, pocisz, eby uczci mier Layny, medytujesz, chcc zrozumie, co skonio Frendala z Gann do przejcia na stron wroga. Co pi lat nasze kobiety wychodz na pustyni, by posypawszy gowy piachem, powtarza taniec Qwennei, ten, ktrym obdarzya wiat po stracie swojego vaann. Nadal nie wiemy, kim lub czym by bd byo vaann, lecz widzc ten taniec, nasi przodkowie pojli, e jakkolwiek bymy si rnili, bl i cierpienie s takie same. cz nas. Pamitamy te cierpienie Reagwyra, ktry da si ponie szaowi walki i nie poszed na pomoc Kayll. Bl po jej stracie prawie odebra mu zmysy. Musielimy stan przeciw niemu z broni w rku, by powstrzyma zniszczenie caego kontynentu. Przerwaa, patrzc z napiciem na mczyzn. Nadal nic nie rozumia. yjc tu, przyjmujesz na siebie grzechy przodkw, bo chocia w Wojnach Bogw miertelnicy nie znaczyli wicej ni py, to jednak w ostatecznym rozrachunku to oni okazali si najwaniejsi. To oni powiedzieli do. Tak, wytrzeszczaj oczy, wykrzywiaj usta, czowieku z rwnin mwia coraz szybciej. Bo to jest co zupenie innego ni opowiadaj wam kapani, prawda? Honor i niegodziwo znalazy sobie w tamtych wojnach dom po obu stronach. Wic jeli rodzisz si jako Issaram, to yjesz w tych grach i wiczysz ciao i ducha, aby osign biego w walce, dziki ktrej bdziesz gotw na powrt. Modlc si i

medytujc, usiujesz osign rwnowag midzy tym, co chcesz osign, a tym, co osign moesz. Matka do snu piewa ci koysanki-modlitwy, ktre wypalaj swoje pitno w sercu, a wreszcie staj si czci ciebie. Uczysz si, e cieka wiodca do odkupienia jest wska i liska, e tylko najlepsi mog ni poda. Wic si starasz, jak twoi przodkowie. Zanim skoczysz dwanacie lat, znasz wszystkie szeset dwadziecia dwie modlitwy, tworzce kendeth. Modlitwa za grzech pychy, zoci, lenistwa, gniewu, modlitwa za pomylno rodu, plemienia, ludu, modlitwa po mierci przyjaciela lub wroga, o zdrowie, o dobre zbiory, o pomylno w maestwie, o dobr mier. Cay czas powtarzaj ci, e kady obcy to niebezpieczestwo, nie wrg, wrogw naley zabija, ale niebezpieczestwo utraty duszy, zostania pust skorup, osabienia plemienia. I obiecuj, e po mierci twj fragment duszy zostanie wchonity przez dusz plemienia i bdzie bezpieczny a do czasw odkupienia, gdy wszyscy odrodz si jako wolni i szczliwi ludzie. Chyba e plemi zginie. Wic musisz si stara z caych si, bo dbasz nie tylko o to, co jest, ale take o dusze wszystkich swoich przodkw oraz wszystkich swoich potomkw. Nie ma dla ciebie innej drogi. Zamilka, wyczerpana monologiem. Patrzy na ni zmruonymi oczyma. Milcza. Nadal nie rozumiesz? Twoi przodkowie przybyli tu tysic czterysta lat temu. Fala ludw nazywajcych si Meekhanami. Nie wiemy, skd wzilicie swj pocztek, czy wasze ludy istniay w czasie Wielkich Wojen, czy te powstay dopiero po nich. Podzieleni na plemiona, osiedlilicie si wok Gr Krzemiennych, asymilujc resztki fEldyrw, ktrzy wyniszczeni wojnami z plemionami fennyjskimi byli zbyt sabi, aby si wam oprze. Mielicie wasne konflikty, zwycistwa i klski. Religijne wojny, ktre pustoszyy kontynent, omijay was przez pierwsze dwiecie lat, gwnie dlatego, e macie, jak powiedzia jeden z naszych Wiedzcych, bardzo rozsdne podejcie do religii. Czcicie bogw, ale nie pozwalacie, by wtrcali si w polityk. Wasze miasta-pastwa omijaa zawierucha. Potem jednak przysza i na nie pora, plemiona na pnoc od gr zostay podbite przez zakonn armi Reagwyra, te z poudnia pady ofiar Sistr Wojny. Na koniec zostao tylko jedno, najbogatsze, Meekhan. Gdy wasza stara stolica zostaa zdobyta po raz trzeci, jej mody wadca uciek na poudnie, szukajc ratunku dla siebie i rodu... Przerwa jej, unoszc rk. Po co mi to opowiadasz? Znowu mnie mamisz? Zwodzisz? Opowiastkami dla dzieci chcesz odwie od prawdy o twoim bracie-mordercy? Ja to wszystko wiem. Znam legend o Freganie-ken-Leow, pierwszym cesarzu. Syszaem setki razy, jak wygnany na pustyni medytowa caymi dniami, a przepeniona litoci ukazaa mu si Wielka Matka i wyjawia, jak zjednoczy podzielony kontynent, oraz wskazaa miejsce ukrycia staroytnego skarbu, dziki ktremu mg wyekwipowa pierwsz armi. Tak. Niech wszystkie moje dzieci pjd w me objcia. Tak powiedziaa. Podobno. W tamtych czasach kult BaeltaMathran by ju niemal zapomniany, czczono j tylko w jednym

miejscu kontynentu. Bogini nie wymagaa ofiar, wity ani specjalnych ceremonii. Nie obchodzio jej to, jak zreszt wikszoci panteonu. Bogw interesuje krew i powicenie, modlitwy i medytacja w ten sposb, niejako przez porednikw, oswajaj Moc, gromadz j i wykorzystuj. To ludzie stworzyli religie, niemal wbrew bogom, cae te hierarchie, akolitw, kapanw, arcykapanw. To kapani buduj witynie, w ktrych zocone freski na cianach nie pozwalaj skupi si na modlitwie, za to szeroko otwieraj kiesy wiernych. W czasach Wielkich Wojen tego nie byo. Wielkiej Matki rwnie nie interesoway witynie i kapani. Czy nie powiedziaa Uczcijcie mnie modlitw w sercu, w wityni o cianach z pni drzew i dachu z lici? A dzi podobno macie w Meekhanie wityni, w ktrej kolumny podtrzymujce sklepienie s ozdobione zotymi i srebrnymi limi i wyrzebiono je w ksztat pni drzew. Nic dziwnego, e bogowie tak rzadko odzywaj si do ludzi. Kade zdanie przerabiamy po swojemu, aby byo nam atwiej i wygodniej. Nie przyszedem tu na religijne pogaduszki z jak przemdrza dzikusk przerwa jej. Gos mczyzny by zadziwiajco spokojny. Jej stryj mia racj, mwic, e obelgi wypowiedziane takim tonem dotykaj najbardziej. Umiechna si pod nosem. Obelga za obelg, Meekhaczyku. Nie, przyszede tu szuka usprawiedliwienia wasnej winy i krtkowzrocznoci. Przyszede przepeniony poczuciem krzywdy, gniewem i pragnieniem, eby ukara i upokorzy band brudnych barbarzycw. A ja prbuj ci wytumaczy, kim jestemy. Zaoya ramiona na piersi w odwiecznym dla swojego ludu obraliwym gecie. Oczywicie nie zrozumia. Mwisz: legenda o cesarzu... My znamy t opowie nie jako legend, lecz histori. Prawd. Prawd o ludziach z pnocy, ktrych spotkalimy, kiedy ginli z pragnienia na pustyni. Zaprowadzilimy ich do oazy, podzielilimy si wod i ywnoci. Omioro ebrakw na skraju mierci. Nikt by nie pomyla, e z takiego ziarna wykiekuje Imperium. Ju otwiera usta, ale nie pozwolia mu przemwi. Przez rok gocilimy ich u siebie. Tak, yli w afraagrze, ktrej mieszkacy musieli przez ten czas nosi zasonite twarze. Ale jeli ratujesz komu ycie, to trzeba to zrobi jak naley. To tu mody ksi usysza po raz pierwszy o BaeltaMathran, Pramatce Bogw. Bo wanie u nas czci si j bez przerwy od trzech i p tysica lat. Znamy innych bogw, z niektrymi mamy jeszcze rachunki do wyrwnania, ale kaniamy si tylko Jej. To u nas mody Fregan uczy si, jak rzdzi krajem, i myla, jak ocali swj lud. I w kocu wymyli. Podporzdkowa wszystkie religie jednej Bogini, narzuci panteonowi zapomnian hierarchi, zama potg wojowniczych kultw i wchon oraz podporzdkowa sobie wikszo gildii magicznych, aby Moc suya sprawie kraju. Mia pikny plan. Kamiesz, mamisz mnie bajkami... Po raz pierwszy wydawa si zbity z tropu. Bajki? Kto wie? Gdy wasz mody ksi stan przed rad plemion i przedstawi swj plan, mdrcy zamiali si gono. Jego miasto byo zdobyte, kraj okupowany, akolitki Venissy miay tward rk i wyciskay z wszystkich podbitych prowincji ostatnie soki. Ale byo w

nim, w tym waszym przyszym pierwszym cesarzu, byo co wielkiego, jaki niezomny hart ducha i elazna wola. Dlatego plemiona wypeniy zotem dziesi skrzy. I postaralimy si, aby mia szans speni swoj wizj. Nic mi nie powiesz? Pokrci gow. Pamitam t histori. Cesarz przyby do miasta tu po tym, jak wybucho powstanie, w cigu roku wystawi armi i odbi kraj z rk fanatykw. A pniej powdrowa dalej na poudnie, wyzwalajc kolejne ziemie. W trzech bitwach zama potg Sistr Wojny i zgnit kult. Nie byo was tam. W tej chwili si umiecham, kupcze. Szeroko i szczerze. C za cudowny pokaz meekhaskiego mylenia, jaka klarowno przekazu i nieskaona niczym prawda. Jednak jdro, sama istota tej historii kryje si w tym, kto da waszemu cesarzowi rok na stworzenie i wyekwipowanie armii. Za nasze zoto. Dlaczego powstanie w Starym Meekhanie nie zostao zdawione w cigu kilku dni, jak wikszo wczeniejszych, w czasie ktrych udekorowano mury buntujcych si miast setkami podrygujcych na palach skazacw? Przez ten rok, Meekhaczyku, armie zaprzysione crce Draal wykrwawiay si w bitwach i potyczkach wzdu caej poudniowej granicy Postaralimy si o to. Przyznam, e nie chodzio tylko o sympati do patykowatego rudzielca, ktry zosta pniej cesarzem. Mielimy z Veniss od Wczni porachunki sigajce czasw Wojen Bogw. A pamitliwo miertelnikw moe by rwnie duga i bezwzgldna jak Niemiertelnych. Przyczynienie si do upadku Sistr Wojny byo dla nas czciowym wyrwnaniem starego dugu. Tylko dlatego ten twj cesarz wygra swoje trzy bitwy, zachowujc jednoczenie do si, aby przenie wojn na pnoc od Gr Krzemiennych i rzuci wyzwanie wityni Reagwyra. Opucia rce i wyprostowaa si. Dlatego nie traktuj mnie jak dzikuski, Meekhaczyku, bo to my stworzylimy wasze Imperium. Dalimy mu religi, ktra pozwolia zjednoczy kontynent, wypenilimy skarbiec pierwszym zotem i podarowalimy do czasu, by mogo okrzepn. Wiesz, na czym polega twj problem z tym modym wojownikiem? Przesza do sedna. Ty patrzye na niego z gry, a on patrzy z gry na ciebie i twj rd. Tak naprawd, gdy twoja crka ofiarowaa mu ciao, musia si pewnie dobrze zastanowi, czy przypadkiem zbytnio si nie pospolituje. *** W rodowym domostwie Yatech bez sowa zostawi j przy drzwiach i ruszy w stron swojego pokoju. Nie zatrzymywaa go. Potrzebowa czasu, ona zreszt te. To, co przed chwil zrobili, byo gupie, nierozwane i najlepiej potwierdzao sowa Lengany hLenns. Jej brat przesta myle i zachowywa si jak Issaram. A ona mu na to pozwolia. Mogli wcign rd w trwajc wiele lat wa, ktra w rezultacie osabi plemi. Szczerze aowaa, e opowiedziaa mu histori przybycia tej kobiety do afraagry i jej kampani plotek, pomwie i oszczerstw skierowan przeciw rodowi dKllean. Nawet nie przeciw caemu

rodowi, tylko wymierzon dokadnie w nich, j i jej braci. Gdy tylko Lengana, ktra wprowadzia si do siedziby rodu hLenns, w dwa miesice po wyjedzie Yatecha dowiedziaa si, e ich matka bya Meekhank, zrobia wszystko, eby odsun ich od plemienia. Osoba taka jak ona, pierwsza z kobiet w najpotniejszym rodzie, miaa mnstwo sposobw i moliwoci, by tego dokona. Gdy Yatech wyjeda na sub, Deana spodziewaa si lada dzie zobaczy jeden lub dwa pasy lubne pooone przed progiem. W dwa miesice po jej przybyciu wiedziaa ju, e nic z tego nie bdzie. Modzi wojownicy, ktrzy wczeniej wodzili za ni wzrokiem, bo odziedziczona po matce uroda wyrniaa j spord innych dziewczt, gdzie zniknli. Skoczyy si artobliwe docinki, przygadywania, wyzwania na wiczebne pojedynki, ktre czsto prowadziy do tych powodujcych drenie w podbrzuszu zapasw, na ktre starsi mistrzowie przyzwalali z lekko pobaliwymi umiechami. Jeli z tych zapasw, kontynuowanych ju w bardziej zacisznym miejscu, wyszo co wicej, dziewczyna zawsze miaa wybr, moga zdecydowa, czy wychowa dziecko we wasnym rodzie, gdzie dzieci byy po prostu wsplne, czy te polubi modzieca i wzmocni jego rodzin. Wrd Issaram dzieci byy traktowane jak bogosawiestwo, obietnica przetrwania plemienia. Dopiero wizy maeskie narzucay ograniczenia w doborze partnerw. cile mwic, ograniczay go do jednej osoby, wspmaonka. Ale tu te, w przypadku rozwodu, kobieta miaa prawo zadecydowa, czy wrci do swojego rodu z potomstwem, czy zostanie w rodzie byego ma. Gdy czci si Bogini Matk, zdolno do rodzenia dzieci daje spor przewag. Zwaszcza jeli przy okazji nikt nie moe zabroni doskonalenia umiejtnoci posugiwania si mieczem czy szabl. Szczerze mwic, wiedza o tym, jak traktuje si kobiety na pnocy, w Imperium lub innych krajach, zawsze budzia w niej wspczucie dla tych biednych, ubezwasnowolnionych istot. Do czasu, gdy przekonaa si, co moe zdziaa dobrze wymierzona plotka. Rzucona mimochodem uwaga, jedno krtkie, lecz bardzo bolesne sowo dralk. Moga da rodowi niejedno dziecko, to bya prawda, rwnie pewna jak krwawienia, odmierzajce kady stracony miesic. Moe nie w tej afraagrze, moe w jednej z ssiednich, gdzie sia plotek nie bya tak wielka, znalazoby si wielu wojownikw, ktrzy mieliby ochot na zapasy z dziewczyn o nietypowej urodzie. By moe nawet udaoby si jej zmusi ktrego do lubu. Tylko e to byaby klska, przyznanie przed wszystkimi, e nie jest prawdziw ogIssaram: kobiet z gr. Potwierdziaby tym samym, e nie zasuguje na prawdziwy lubny pas, e jest kim gorszym. Ujcie dla goryczy i gniewu znalaza w dugich godzinach morderczych wicze. Talhery zawsze byy jej ulubion broni, teraz jednak powicaa im kad woln chwil. Drean hKeaz, jedyny wojownik w afraagrze mogcy nosi te szable w biaych pochwach, by zdumiony i lekko zaniepokojony determinacj, jak przejawiaa w czasie wicze. Ale on mia prawie szedziesit lat i nie rozumia jej furii. y we wasnym wiecie, zamknity w

magicznym tacu rozmigotanych ostrzy i miertelnych ciosw. Nie obchodzia go duma modej kobiety. Nawet gdy pokonaa go trzykrotnie z rzdu, nie widzia w niej nic, poza nad wyraz utalentowan uczennic. Kiedy przed miesicem otrzymaa od niego wykonane z biaej skry pochwy szabel, wydawa si dziwnie wzruszony i zakopotany. Na pewno nie zrozumia jej szorstkiego podzikowania. By moe uzna je za arogancj modej mistrzyni, nie mg wiedzie, e ta ozdoba bya dla niej niemym przypomnieniem tego, kim si staa. Obcym dziwactwem we wasnym rodzie. Jakie p roku po wyjedzie Yatecha, gdy plotki zaczy ju zatruwa umysy, Vegrela poprosia j o rozmow. Najwaniejsza kobieta w rodzinie zaproponowaa, e wyl Dean do ssiedniej afraagry, do dalszych krewnych. Och, jake si wtedy wcieka. Duma kipiaa w niej wtedy jak wrztek w garnku i to wanie przez dum odrzucia t pync ze szczerego serca propozycj. To by jej dom i nie wyrzuci jej std adna przybda, ktra wkrada si w aski pierwszego w rodzie hLenns. Nadal pamitaa smutny umiech ciotki. Starsza kobieta wiedziaa, jak silnie jad plotek potrafi zatruwa serca i umysy. Po kilku miesicach poproszono j, aby zechciaa obj obowizki Pieniarki Pamici. W kadym rodzie byo kilka takich osb, zajmujcych si zapamitywaniem, spisywaniem i przekazywaniem dalej historii rodziny i plemienia. Miaa naucza dzieci o przeszoci, tak by umiay wycign z niej nauk na przyszo. W tym czasie wrztek jej dumy ju ostyg i bez szemrania przyja obowizki, ktre przypaday zazwyczaj w udziale starym wdowom lub wojownikom okaleczonym w walce. Odtd spdzaa dni na doskonaleniu sztuki wadania szablami i na zgbianiu historii plemion Issaram. I staraa si nie rzuca w oczy. Wesza do swojej sypialni i usiada na ku. Przez ostatnie dwie godziny wydarzyo si w jej yciu wicej ni przez poprzednie dwa lata. Zastanawiaa si przez chwil, czy gdyby nie powrt brata, zdecydowaaby si kiedykolwiek stawi czoo tej kobiecie. Pewnie nie, jej duma i gniew osigny ju temperatur pokojow. Spojrzaa na wiszce na cianie szable w biaych pochwach. Z drugiej strony, by moe w zimnej wciekoci, z jak doskonalia si w sztuce wadania talherami, byo co wicej ni tylko rozpaczliwa potrzeba podniesienia wasnej wartoci. Zacisna usta w wsk kresk. Na krew Neys! Jej matka powicia oczy, aby by u boku ukochanego mczyzny. Crka Entoel-lea-Akos nie moe spdzi reszty ycia, chowajc si pod najbliszy kamie na odgos krokw Lengany hLenns. Umiechna si do tej myli. Cokolwiek si stao na pnocy, dobrze, e Yatech wrci do domu. *** Te sowa ubody go bardziej, ni chcia przyzna. Sugestia, e Yatech mg traktowa romans z Isanell tak samo, jak wszystkie inne przygody, e dziewczyna wywodzca si z najlepszej krwi Poudnia bya dla tego dzikusa zabawk, sposobem na rozadowanie napicia

w ldwiach, e zajmowa si ni tylko dlatego, bo bya pod rk, uderzya w jego najczulszy punkt. Zacisn donie, a pobielay mu kykcie, i obnay zby w niemym grymasie. Widzisz szept kobiety mrozi do szpiku koci, jak strumie lodowatej wody wpadajcej za konierz mamy jednak co wsplnego. Duma z rodu i krwi jest tym, co nas czy, mimo e wszystko inne dzieli. Nie rozumiesz Issaram, nie moesz poj, kim stalimy si przez te wszystkie stulecia. My patrzymy na to, co nas otacza, jak na co tymczasowego, jak na widok z okna powozu. To si nie liczy, powstajce imperia i krlestwa, dynastie, fortuny to wszystko py. W historii wiata nie byo jeszcze krlestwa, ktre przetrwaoby niezmienione przez tysic lat, a swj szczyt przeywaoby duej ni przez trzy, cztery pokolenia. Potem zawsze okazuje si, e giganci rodz karw, a kraj upada. My trwamy, bo musimy. Bo bramy Domu Snu s dla nas zamknite. Gdy umr, moja dusza nie trafi na rce Matki, ktra oceni jej wag i czysto. Wierzymy... nie, wiemy, e mamy tylko jedn dusz, jedn wspln dusz dla caego plemienia. Taka jest nasza kara. Gdy bogowie, ci, ktrzy przeyli starcie, zebrali si, aby osdzi nasz lud, wyznaczyli nam tak pokut. Po mierci nie odchodzimy do Domu Snu, nie zaznajemy spokoju, tylko wracamy do jednej wsplnej duszy plemienia. Kade dziecko w chwili nadania imienia otrzymuje kawaek tej duszy, i w nim zostanie zapisane cae jego ycie. Po mierci ten fragment wraca do wsplnoty, gdzie bdzie oczekiwa na odkupienie. Jeli go strac, jeli kto ujrzy moj twarz, osabi plemi, osabi dusz. Jeli dusza zginie, znikniemy na zawsze. Wic nie ma dla nas innej drogi. Milcza. Ten wojownik, kimkolwiek by, mg zabra twoj crk w gry, do swojego rodu. Mg j polubi. Jeli kochaa, pewnie przyjaby zwizane z tym warunki... tak jak moja matka. Te warunki... Niewane, Meekhaczyku. Gdyby je przyja, przez pierwszy rok moe mio by wystarczya. Potem ju nie... Tego nie wiesz. Nie wiem zgodzia si bez oporu. Ale widziaam raz, jak moja matka przeklina imi ojca, paczc przy tym z mioci i tsknoty. Nigdy tego nie zapomn. Poczu nage znuenie. Co waciwie prbowa zrobi? Wymusi na tej kobiecie to, czego nie udao mu si uzyska od starszyzny plemienia? Uzyska przyznanie si do winy, baganie o przebaczenie czy choby zapewnienie, e Issarowie poczuwaj si do odpowiedzialnoci za mord na Isanell? Traci tylko czas. Ta rozmowa do niczego nie doprowadzi, nieznajoma. Jestem Deana dKllean powiedziaa po prostu. Moj matk bya Entoel-lea-Akos, meekhaska szlachcianka z Dolnego Rent. Ktrego dnia spotkaa wojownika z gr, ktry przyby na rwniny, aby odpaci wam za przelan krew. Mimo to pokochaa go i polubia, powicia wiato w swych renicach, by mc dzieli z nim los. Udao im si przez kilka lat. Potem on zgin. Zgodnie z wol Harudiego jestem Issaram, urodziam si w grach, wniosam wie krew do plemienia. Ale s inne prawa, starsze, ktre czasami zalepiaj

nawet nas. Gniew, nienawi, obsesja na punkcie wielkoci rodu i wanoci jego przodkw. Gdy dziewczyna z gr wychodzi za m, tradycja nakazuje jej stan przed zgromadzeniem matron i wyrecytowa ca esk lini swojego rodu. W niektrych przypadkach jest to ponad trzysta pokole kobiet, od czasw, kiedy bogowie po raz pierwszy objawili si ludziom. Czasem trwa to p dnia. Ja swoj lini mog poda na jednym oddechu, bo moja matka nie potrafia sign pamici dalej ni dziesi pokole wstecz. To nie powinno mie znaczenia, nie w wietle praw Harudiego, ale mimo wszystko ma. Rozumiesz? Czy rozumia? By moe a za dobrze. Czy twj brat te by uwaany za kogo gorszego? Za kogo pkrwi? Pokrcia gow. Chopcy... Mczyni recytuj msk lini. Poza tym cigle nie suchasz i nie rozumiesz. Chodzi o to, e jeli patrze na gupi dum i arogancj, to tak bardzo si nie rnimy. Tylko e na tym nie mona zbudowa pomostu midzy naszymi ludami. Wy uwaacie Issarw za band wojowniczych barbarzycw, my was za kolejny lud, ktry zapomnia, co tak naprawd jest wane, lepy na prawd o wiecie, dryfujcy niczym dka z kory na falach oceanu. Wojny Bogw, skcony panteon, Niechciani, prawda o Mocy, aspektowanej i innej, to dla was tylko bajki i legendy dla dzieci. Budujc swoje Imperium, przydepnlicie gardo wszystkim religiom na tyle skutecznie, e wikszo ludzi mieszkajcych w Meekhanie uwaa bogw za byty odlege i obojtne, a co wicej, jest z tego zadowolona. Magia, Moc, aspektowana, dzika lub chaotyczna, jest dla waszych uczonych i magw bezrozumn si, obecn we wszechwiecie na tej samej zasadzie, co przypywy oceanu i huragany, i burze. My... Kobieta staraa si znale odpowiednie sowa. My yjemy na innej paszczynie, inaczej patrzymy na wiat, bogowie i demony s obecni w naszym yciu od narodzin do mierci, czujemy ich obecno, ich oddech na karku. Wy postawilicie witynie, w ktrych zamknlicie panteon, i uwaacie, e reszta wiata naley do was. Dla mnie ycie i mier to jedno, dla ciebie to dwie rne sprawy. Rnimy si tak jak ogie i woda. I dlatego nawet mio nie moe by dla nas cznikiem. Mio pozwala na chwil zapomnie, kim jestemy, ale to chciwe i egoistyczne uczucie. Zawsze zada od ciebie zapaty, deklaracji, potwierdzenia... Nie wytrzyma. Sztylet wbity w serce ma by takim potwierdzeniem? Z kadym sowem jego gniew rs, bya najwysza pora, aby zakoczy t fars. Mord na picej, bezbronnej dziewczynie? Zniszczenie cudzego ycia?! Kobieta pochylia gow i wyrzucia z siebie szybko: Gdyby zabra j ze sob w gry, odebraby jej wzrok i szczcie. Gdyby po prostu uciek, osabiby plemi. Mg zej i spotka si z tob twarz w twarz... Nie musiaa koczy tej myli. Jeli sdzisz, e ten wojownik nie aowa, e tego nie zrobi, to znaczy, i dzieli nas wicej, ni mylaam!

Po tym wybuchu znieruchomiaa na kilka uderze serca, wreszcie powoli, jakby z wahaniem, skina gow. Nasza rozmowa do niczego nie doprowadzi, Aerinie-ker-Noel. Chc... chciaabym ci co pokaza. Moe wtedy cho troch zrozumiesz. *** Gdy przysza do jego sypialni, Yatech siedzia na ku z twarz ukryt w doniach. Syszc szelest odsuwanej maty, unis gow i posa jej saby umiech. Nie tak wyobraaem sobie powrt do swoich, Deana. Nie tak wyobraaam sobie twoje powitanie zgodzia si. Mimo wszystko ciesz si, e jeste. Cokolwiek stao si na pnocy, dobrze mie ci znowu przy sobie. Umiech zgas, a ona poczua chd wypeniajcy yy. Przepraszam... ja... Nie ma o czym mwi stwierdzi z takim spokojem, a cisno si jej serce. Po co przyniosa talhery? Bdziemy szturmowa siedzib tej kobiety? Zdoaa si umiechn. Musz sprawdzi, ile mj may braciszek zdy zapomnie wrd Meekhaczykw. Podobno ich tak zwani szermierze zapamitali w kocu, e miecz trzyma si z tej strony, gdzie jest rkoje. Nie wszyscy, ale wikszo. Wsta pynnym ruchem i podszed do swoich mieczy Ostra bro? Gupie pytanie, w kocu jestemy ju doroli. Sprawdmy siostrzyczko, komu ukrada te biae pochwy. W kwadrans pniej stali na rodku okrgego placu do wicze. Miejsce to znajdowao si na uboczu, pod wynios skaln cian, gdzie nawet w samo poudnie panowa cie. Dziki temu mona byo tam wiczy od witu do pnych godzin wieczornych. Deana znaa tu kady kawaek skay i kady kamie. Mogaby porusza si po nim z zawizanymi oczami. Stanli naprzeciw siebie, w odlegoci jakich szeciu krokw. Zaczli kry, nie wycigajc jeszcze broni. Po raz pierwszy od chwili spotkania pozwolia sobie na szczery umiech. Jak jej tego brakowao! Patrzya na brata, jak si porusza, jak stawia stopy, jak jego wycignite ku grze donie muskaj rkojeci. Yphir by mieczem wywodzcym si w prostej linii od grestha, cikiej, dwurcznej broni uywanej najczciej w walce z konnic. Lekko zakrzywiona klinga i ptorarczna rkoje sprawiay, e by idealny dla szermierzy lubicych byskawiczny, pynny i niestandardowy styl walki. Mg z rwnym powodzeniem rozrbywa stalowe hemy, jak i zadawa delikatne, miertelnie precyzyjne uderzenia, otwierajce ttnice i przecinajce nerwy. Jej talhery byy krtsze i lejsze, a podwjna krzywizna ostrza czynia z nich bro niezwykle trudn do opanowania. I jednoczenie zaskakujc i nieprzewidywaln dla przeciwnika. Zaraz zobaczymy, ile zdye zapomnie, braciszku, pomylaa.

Skoczya w jego stron bez ostrzeenia, wycigajc obie szable. Lew zamarkowaa cios w szyj, wyprowadzajc jednoczenie praw szybkie, podstpne pchnicie w brzuch. Ostatni pojedynek ze swoim nauczycielem wygraa t wanie sztuczk. Yatech mikko zszed z linii ataku, zignorowa faszywy cios, prawdziwy sparowa w krtkim pobrocie. Nie zauwaya, kiedy wycign miecz. Tylko jeden, drugi cigle tkwi w pochwie. Och, ci chopcy i ich arogancja. Mimo wszystko potrzebowaa a piciu uderze serca, eby zmusi go do wycignicia drugiego miecza. By wietny, mia ten instynktowny, na wp natchniony styl, cechujcy urodzonych szermierzy. Zanim wyjecha na pnoc, uchodzi w plemieniu za jednego z najzdolniejszych modych wojownikw, a lata spdzone na subie powici najwyraniej na mozolne wiczenia. Przez kilka nastpnych chwil parowa jej ataki, jeden po drugim, jakby odpdza si od natrtnego dziecka. Umiechna si szeroko, pocztek by tylko testem, zabaw, rozgrzewk. Zaraz mu pokae... Przeszed do kontry tak szybko, e omal nie wytrci jej broni z rki. Uderza na przemian, prawa rka, lewa, by nagle zama schemat i rytm ataku, prawa, prawa, lewa, prawa, lewa, lewa, lewa, prawa... Coraz szybciej, coraz dynamiczniej. Wydawao si, e zapomnia o sztychach, zadawa tylko cicia, szerokie i pytkie, z przedramienia i nadgarstka, gra, d, gra, gra, d, gra, d, d... Jego bro bya dusza i cisza, mg atakowa, trzymajc w miar bezpieczny dystans. No c, zacisna zby, tak mu si tylko wydawao. Nagle przeja inicjatyw, odskoczya na mgnienie oka, eby wybi go z rytmu, a gdy poszed za ciosem, skrcia odlego i zarzucia gradem uderze. Powinien si cofn, kady na jego miejscu by tak uczyni, walka na tak krtki dystans dawaa szermierzowi wadajcemu talherami zdecydowan przewag, rozsdek nakazywa cofn si i wykorzysta dugo i ciar yphirw. Ale tego nie zrobi. Przyj wymian ciosw na jej warunkach, prawie twarz w twarz. Na dziesi, moe dwanacie uderze serca otoczya ich rozmigotana, rozwietlona byskami ostrzy zasona, wypeniajca ca przestrze kaskad dwikw. Och, przemkna jej przez myl, nawet tu, na placu wicze w issarskiej afraagrze, gdzie do walki szkolono ju dzieci, ktre nie umiay jeszcze poprawnie wymwi wasnego imienia, taki widok by czym niezwykym. Przez kilka bolenie dugich uderze serca oboje znaleli si w transie khaans, na drodze, ktr krocz tylko najlepsi z najlepszych szermierzy wrd Issaram. Potrzeba byo lat wicze szlifujcych wrodzone zdolnoci i czego jeszcze, czego nieuchwytnego i trudnego do nazwania, by taki stan osign. Gdy si to udawao, bro przestawaa by zwykym przedueniem woli, w transie przestawao si czu jej wag, wewntrzna przestrze, obejmujca ciao, rozszerzaa si na sfer, ktrej granic wyznacza zasig klingi. Bysk, cie, dwik, zapach, smuga ciepego powietrza, wszystko to dostarczao informacji o sile i kierunku nadchodzcych uderze. Widywaa wojownikw walczcych z picioma, szecioma przeciwnikami jednoczenie i bdcych cakowicie poza zasigiem ciosw czy

pociskw. Nigdy, w caym swoim yciu, nie byli sobie blisi i dalsi jednoczenie. Po raz pierwszy od chwili rozpoczcia pojedynku spojrzaa mu w oczy i omal nie krzykna. Wypeniaa je tak bezbrzena pustka, jakby sta ju po drugiej stronie Mroku. Z przeraajc jasnoci dotaro do niej, dlaczego on tak dobrze walczy. Bo nie zaley mu na wasnym yciu. Przerwaa pojedynek, cofajc si byskawicznie o kilka krokw. Wsuna szable do pochew, ale nie wypucia ich rkojeci z doni. Gdyby to zrobia, mgby zobaczy jak si trzsie. Jej brat prbowa odda dusz plemieniu. Rkoma rodzonej siostry. Tego, co poczua, nie mona byo nazwa gniewem. Gdyby nie pozostaoci transu khaans, rozerwaaby go na strzpy goymi rkami. Tu i teraz, bez wzgldu na prawa krwi. Tyyy... tylko tyle udao jej si wydysze. Dlaczego? Pewnej nocy powinienem by zej z odsonit twarz do sypialni mojego gospodarza powiedzia po prostu, z ciemnoci wci obecn w renicach. Mogem pozwoli mu wysa moj dusz do domu. Ale wtedy wszystko byo takie... takie popltane. Ona chciaa, ebym j zabra w gry, do rodu. Miaem jej odebra wiato i umiech, i nadziej, bo... bo jestem Issaram. Wojownikiem przekltego, pozbawionego nadziei plemienia, oczekujcego na kolejny koniec wiata, eby wyku sobie przyszo w ogniu wielkiej wojny i zahartowa j w oceanie krwi. Powoli, jakby bro waya po kilkadziesit funtw, wsun miecze na swoje miejsce. Nie przyszo mi wtedy do gowy, e moe by inna droga. Cae ycie syszysz o obowizku, koniecznoci i honorze rodu. Ucz ci, e kady, kto nie zachce si pokoni naszym obyczajom, jest sam sobie winien. Bo my nie mamy wasnej woli, wolnego wyboru. Jestemy... nosicielami fragmentw wsplnej duszy, yjemy poyczonym yciem i nie wolno nam... nie wolno... Kocha? Nie zdoaa tego powiedzie. Gupie, beznadziejne, patetyczne sowa. Czego waciwie mona si spodziewa po modszym bracie? Jej gniew nadal nie opad. Zanim zdoaa mu odpowiedzie, rozleg si szyderczy miech. Odwrcia si w prawo. Byo ich piciu. Chocia ju widziaa, jak zblia si kolejna grupka. Ale ci nowi si nie liczyli, byli z innych rodw. Grona bya, co wiedzia od razu, ta pitka, ktra podesza do nich w czasie wicze i najpewniej syszaa kade sowo. Niedobrze si stao. Yatech odwrci si powoli, stajc przodem do miejcego si mczyzny. Znaa go, nazywa si Venyes i by najstarszym synem Lengany hLenns. Po bokach mia braci, redniego Kensa i najmodszego Abwena. Za nimi, nieco z tyu, stao dwch dalszych kuzynw, bliniacy Saweq i Mess. Wszyscy byli uzbrojeni jak do walki. Dwch z synw matrony w yphiry, Abwen w krtk wczni zwan teg, bliniacy w dugie, dwurczne gresthy uzupenione par cikich sztyletw do walki w zwarciu.

Deana mocniej cisna rkojeci szabel. Ich wizyta w domostwie Lengany przyniosa owoce o wiele szybciej, ni si spodziewaa. *** Poprowadzia go przez rozpalone socem pustkowie. Afraagra plemienia znajdowaa si na samej granicy gr i pustyni. Paska skalna rwnina, ktr powoli poeray achy wdrujcego z poudnia piasku, koczya si nagle acuchem grskim, odgradzajcym zielone pnocne rwniny od wyarzonego niemal do biaoci pieka. To bya pokuta jej ludu, zamknicie na granicy midzy obietnic raju, widocznego na pnocnym horyzoncie, a morzem piasku. Miejsce oczekiwania. Szli wzdu skalnej ciany na wschd. Meekhaczyk by zadziwiajco spokojny i opanowany. Nie podobao jej si to, takie opanowanie cechuje ludzi, ktrzy ju podjli wan decyzj i czekaj tylko na odpowiedni moment, aby j zrealizowa. Albo wojownikw, idcych do bitwy i akceptujcych wasn mier. Przeszli p mili, nim dotarli do miejsca, gdzie u podna gr znajdowao si skalne osypisko. Setki mniejszych i wikszych gazw spitrzono ze sob tak przemylnie, e nie sposb byo dostrzec, i to nie dzieo natury. Bez wahania wesza w szczelin midzy najwikszymi skalnymi odamkami. Syszaa, jak Meekhaczyk przeciska si za ni. Przebycie labiryntu nie byo proste nawet dla niej, dwa razy trzeba byo pezn niemal na brzuchu, raz przejcie znajdowao si na wysokoci rosego mczyzny i tylko kilka przypadkowo rozmieszczonych stopni umoliwiao dotarcie do niego. Plemi dobrze strzego swojego sekretu. Po przeciniciu si przez ostatni szczelin znaleli si w przedsionku wskiego korytarza. Jestemy tu o waciwej porze dnia powiedziaa, odwracajc si w jego stron. W skalnej cianie wykuto niegdy kilka otworw, przez ktre wpadaj promienie soca. Co godzin przez inny, ale jest do wiata, eby zobaczy. Nie zapyta, co zobaczy, i ta arogancka obojtno zaczynaa j denerwowa. Prowad powiedzia po prostu. Wzruszya ramionami. Jeli teraz nie zrozumie, bd walczy, by moe ju za chwil. W kocu w yciu Issaram wszystko sprowadza si do walki lub oczekiwania na ni. Poprowadzia go krtym korytarzem, zostawiajc za sob blade wiato przedsionka. Nie spieszya si, dobrze, jeli oczy przywykn do pmroku. Mimo otworw wpuszczajcych wiato, tam, gdzie szli, byo do ciemno. Znaleli si w jaskini w chwili, gdy usyszaa za plecami zniecierpliwione warknicie. Zapewne chcia j ponagli albo da wyraz irytacji. Widok, ktry si przed nimi rozpostar, zamkn mu usta. Jaskinia miaa prawie trzysta jardw rednicy i trzydzieci wysokoci, a jej sklepienie

podtrzymywa gigantyczny sup, przypominajcy ksztatem skamieniay pie wielkiego drzewa. Kamie wypolerowano na bysk. Promie wiata, wpadajcy przez dziur w suficie, uderza wietlist lanc wprost w ten filar, odbija si od niego i rozwietla ca przestrze. Raz do roku, o waciwej porze dnia, przez sufit wpadaj trzy promienie wiata i wszystkie uderzaj w kolumn. Wyglda wtedy tak, jakby bya poncym supem ognia powiedziaa, eby przerwa cisz. Chod, z tego miejsca wicej nie zobaczymy. Ruszya po stopniach prowadzcych na paskie jak st dno jaskini. Zapewne nadal nie widzia szczegw, tego, co pokrywao ciany, czasami nawet na wysoko wzrostu kilku dorosych mczyzn. Obojtnie mina pocztek pierwszej ksigi, zaczynajcej si zaraz przy wejciu na schody. Usyszaa, jak jego kroki zgubiy rytm, potem znw zwolni i wreszcie zatrzyma si. Umiechna si gorzko. Jeli to nie powie mu, kim tak naprawd s Issaram, bd tu walczy i jedno z nich zginie. Ona te miaa obowizki wobec plemienia. Imiona, rzdy imion wykute w skale na gboko p cala, przy niektrych dodano jeszcze kilka zda. Kady napis mogaby przykry dwoma zczonymi domi. Pierwsze zapisano pismem blisko spokrewnionym z runicznymi znakami Mocy. Przez ostatnie lata szlifowaa umiejtno ich czytania. Podesza do ciany, przed ktr sta Aerin. Grenthel, syn Wentann i Freznn przeczytaa, wodzc palcem po na wp zatartych znakach. Pierwszy i ostatni unurza miecz w krwi braci, walczy u boku Hess, i Kanny, polubi Vekad z rodu Botnego wia. Dotkna napisu powyej. Vekada, crka Gremuz i Laon, czwarta i ostatnia, staa przy Bregonth z Lews, gdy ta walczya z Regwarym, pokonaa szeciu witych wojownikw w pojedynku u stp wzgrza Gan. Polubia Grenthela z rodu Czarnej Wydry. To byy dwa pierwsze imiona z tej ksigi. Na prawo od nich wyrastay kolejne cigi napisw, coraz wicej i wicej, czasem rozgaziajce si na wasne poddrzewa, kiedy indziej koczce gwatownie. Przesza kawaek dalej. Lenh, syn Vaely i Mosst, trzeci, sta na przeczy Dryn w wojnie o drugi zwj. Ten znak wskazaa co, co wygldao jak zamany miecz oznacza, e odda dusz plemieniu bezdzietnie. Gdyby by kobiet, byby tu wyryty rozbiy dzban. Kilka krokw dalej wykute w skale drzewo rodowe wznosio si ju na dobre sze stp. Porwnaa opisywane wydarzenia z wasn wiedz. Mniej wicej co dwa kroki przesuwali si o pi, sze pokole. Cennica, crka Synne i Yawe, pierwsza, pokonia si Prawom Harudiego jako pierwsza i ostatnia z potomstwa swoich rodzicw, zaoya ekchaar i nigdy ju nie ujrzeli jej oblicza. Spokojnie ruszya dalej, wykuta w skale rodowa ksiga sigaa tu na wysoko kilkunastu stp. Nie ogldaa si, mimo to czua, e on poda za ni krok w krok. Heandel, syn Ferty i Odesgea, drugi, pokona dzierc wit wczni Wielk

Kagre, dowodzc trzecim legionem Sistr Wojny, zabi cztery towarzyszce jej suebnice Cee. Dotkna wizerunku zamanego miecza. W tym rzdzie jest takich wicej. Ten rd zapaci wielk cen, aby pewien mody ksi mg zaoy swoje cesarstwo. Wskazaa przed siebie. Ksiga koczy si dziesi krokw od tego miejsca. Tyle dla nas trwa twoje Imperium. Dziesi krokw. Najwyraniej nie zamierza da si wyprowadzi z rwnowagi. Co to za rd? Czua napicie w jego gosie. gArennewd. W starym jzyku czarna wydra to cennfa, w botny to garonewd. Po Przeklestwie tak wanie tworzono nazwy nowych rodw, pocztek i koniec pochodzi z nazwy rodu pierwszej matrony, rdze od rodu pierwszego mczyzny. Czy to nie ciekawe, kupcze? Pierwotne nazwy rodw wywodz si od zwierzt mieszkajcych w pobliu rzeki lub na moczarach. To by si zgadzao z wiedz, jak mamy na temat pochodzenia naszych przodkw. Pono zanim nastpio przejcie, mieszkali w yznej i zielonej krainie. Takiej, jak wy teraz. A twj rd? Gdzie jest opisany? Wiedziaa, e o to spyta, prawd mwic, liczya na to. Chod. Przecili jaskini, kierujc si pod przeciwleg cian. Jej rd nie by tak staroytny, powsta dopiero po tym, jak Harudi obdarowa wszystkich prawami. Mimo to jego drzewo genealogiczne zajmowao imponujcy kawa skalnej ciany. Aerin bez sowa ruszy ku kocowi wykutych w skale napisw. Powoli podya za nim. Prawie si o nie potkn. Zatrzyma si przy kocowym fragmencie, ale nie patrzy na cian, tylko pod nogi. Gdy dziecko przychodzi na wiat, jego rodzice najpierw wybieraj mu imi, a pniej przychodz tu, by dopisa je do rodowej ksigi. Wtedy maluch dostaje kawaek duszy plemienia. Nie dotykaj! Pozwolia, by w jej gosie zadwiczaa stal. Bd tam lee, dopki nie obrc si w py. Zamar na wp pochylony, wreszcie z wyranym trudem wyprostowa si i odwrci. Ich spojrzenia spotkay si i zadraa. Po raz pierwszy zobaczya w nim bl, zwyky, przeraliwie odsonity bl i mk. Znam te miecze szepn. Twj brat je nosi. Nie miaa siy znw zaprzecza, przynajmniej nie sowami, jedyne, na co si zdobya, to przeczce pokrcenie gow. Nie zostan ponownie przekute, a gdy czas zamieni je w rdzaw plam, zbierzemy py i rzucimy na wiatr. Tak skoczy si ta historia. Przekn lin.

A twoje imi? By mdry, nie pyta ju o Yatecha. Masz szczcie, kupcze, e moja ga rodu jest do nisko. Podesza do ciany i wskazaa jeden z kocowych napisw Tu: Deana, crka Entoel i Dareha, pierwsza. Reszta pojawi si po mojej mierci, chyba e nikomu nie bdzie si chciao o mnie pisa. Nie patrzy na miejsce, gdzie wskazywaa, tylko na dwa napisy niej, zryte ladami po wciekych ciosach, zadanych z furi, ktra wygryza wielk dziur w skalnej cianie. Znaki byy cakiem nieczytelne. A jeli... Kupiec zawaha si wyranie. Jeli kto wymae twoje imi? Nic si nie stanie, to tylko historia. Wskazaa na jaskini. Rodzaj dodatkowej pamici plemienia. Gdybym jednak zrobia to sama... Gdybym chciaa zerwa z przeszoci, wyrzec si bycia Issaram... Wtedy wasnorcznie niszczc zapisane przez rodzicw lub krewnych imi, odrzuciabym dusz, ofiarowan przez plemi. Staabym si gaaneh, pust skorup, niczym wicej ni chodzcym trupem. Rodzona matka podernaby mi gardo, bo niedobrze jest, gdy nienarodzeni chodz po wiecie. Dla plemienia i rodu przestaabym istnie, jakbym si nigdy nie urodzia, nikt nie wymieniaby mojego imienia, nikt nie przyznaby, e mnie zna. Przez chwil umiechaa si strasznie, ale nie mg tego widzie. Tylko e ja tego nigdy nie zrobi. Jestem kobiet, a my umiemy znosi bl, ktry wam, mczyznom, odbiera zmysy. Nie wyobraam sobie, co mogoby mnie skoni do wymazania imienia z ksigi rodu i poamania wasnych mieczy. *** Widz, e spotkanie rodzestwa moe by bardzo ciekawe... Venyes sta z rkami zaoonymi na piersi, na twarzy bka mu si ironiczny grymas. Rozumiem, e siostra chciaa ci da nauczk za wdarcie si do naszego domostwa. Szkoda tylko, e sama braa w nim udzia. Najstarszy z synw matrony przenis na ni zoliwe spojrzenie. By wysoki i rosy, niemal o p gowy wyszy od Yatecha, i uchodzi za pierwszorzdnego wojownika. Zwaszcza gdy mia za plecami braci. Jego postawa, rce skrzyowane na piersi, lewa noga wysunita lekcewaco w przd, bya umylnie prowokujca. Jeste niczym, mwia, nie musz si z tob liczy, nie obawiam si twoich umiejtnoci, stoj tak, e trudno mi bdzie sign po bro, ale ty i tak nie omielisz si mnie zaatakowa. Za tak postaw najczciej kryo si bezczelne, prostackie wyzwanie. Deana spojrzaa na jego braci. Kens muska domi rkojeci yphirw, Abwen trzyma wczni w pozycji zwanej urawiem, pozwalajcej przej do byskawicznego kontrataku. Bliniacy stanli nieco z boku i wycignli miecze. Majc takie zabezpieczenie, najstarszy syn Lengany mg sobie pozwoli na arogancj.

Nie odpowiedziaa kpicym umieszkiem. Rozsdek nakazywa unika konfrontacji. Jeli chcecie powiczy, jest do miejsca powiedziaa spokojnie. Powiczymy pniej mrukn Venyes. Teraz jednak chc si dowiedzie, czy starsi twojego rodu zostali ju poinformowani o napaci na moj matk. Yatech ubieg j z odpowiedzi. Nie byo napaci, tylko zwyka wizyta. Poszedem zoy uszanowanie matronie rodu, a i z wami chtnie bym si wtedy przywita, zawsze to dobrze, gdy nowa krew wzmacnia plemi. Nie zawsze odezwa si Kens. Wiesz, jak to mwi, nie kady kundel wzmacnia sfor. Syszaem to powiedzenie, dotyczy zwaszcza takich psw, ktre duo szczekaj, a nie maj odwagi, eby ugry. Z grupy gromadzcej si wok placu wicze dobiegy stumione parsknicia. Ona te si umiechna. Najwidoczniej przez te trzy lata Yatech wiczy nie tylko walk mieczami. Kens ruszy naprzd. Sprawdmy to warkn. Deana zobaczya na twarzy Venyesa zo, rozczarowanie i tumion wcieko. Byo jasne, e nie tak to zaplanowa, najpewniej zamierza sprowokowa ich do walki, ale w taki sposb, aby to ona lub Yatech rzucili wyzwanie. Wtedy nie obowizywayby reguy wiczebnych pojedynkw i mogoby sta si wszystko. Kiedy najstarszy syn Lengany spojrza z jawn pogard, poja nagle, e dla nich ona od dawna ju si nie liczy, zostaa skutecznie odsunita od plemienia. Teraz jej rola sprowadzaa si do nauki na pami historii rodw. Oni przyszli tu po Yatecha, bo by nowym zagroeniem, nowym celem dla obsesji ich matki, a najcie na ich domostwo stanowio tylko pretekst. Jej brat by niewiadom, nieznanym zagroeniem i od razu udowodni, e nie pozwoli usun si w cie. Wyzwanie na miertelny pojedynek lub wypadek w czasie wicze byyby najlepszym rozwizaniem. Wysuna lekko szable, Prawo Harudiego nie pozwalao im skrzyowa mieczy z kobiet w prawdziwej walce, chyba e zostaliby zaatakowani. Niech nie licz na to, e zostawi brata samego. Nie patrzya na Kensa. Usyszaa tylko wist ostrza, guche stknicie, brzk i nagle redni z braci wlecia w jej pole widzenia efektownym ukiem i grzmotn o ziemi. Zdy wycign tylko jeden miecz, z nosa i ust pyna mu krew, prbowa unie gow, ale oczy zaszkliy mu si nagle i zwiotcza jak szmaciany manekin. Yatech pochyli si i podnis upuszczon przez niego bro. Powinien sprbowa wycign miecze nieco wczeniej, najwyraniej w waszym plemieniu ucz dziwnych, nowych sposobw walki yphirami. Hm, chyba e chcia mi po prostu da szans, prawda?

Odrzuci yphir na bok i demonstracyjnie zaoy rce na piersi. Och, teraz ten gest mia dopiero wag. Yatech nie musia si nawet ironicznie umiecha, eby upokorzy przeciwnika. W gromadzcym si, coraz gstszym tumie rozlegy si kpice posykiwania. Pierwszy nie wytrzyma Abwen. Rzuci si naprzd z bojowym okrzykiem, z wczni uniesion do ataku, zwanego mij. Teg bya broni, ktr walczyo si jak bojowym kijem, mona byo zasypa przeciwnika seri wiszczcych, wirujcych, amicych koci ciosw i zakoczy szybkim pchniciem. W rkach mistrza ta wcznia uchodzia za bro groniejsz nawet ni yphir. Najmodszy z braci nie by mistrzem. Sprbowa prostej zmyki, wyprowadzajc ze mii gbokie pchnicie zamiast zwykego uderzenia odwrotnego. Sztuczka dla nowicjusza. Yatech nawet nie sign po miecze. Zrobi krok w przd, odsuwajc si nieco w prawo, skrci odlego, dopad przeciwnika i lekko uderzy go nasad prawej doni w czoo. Gowa Abwena odskoczya w ty, kolejny cios usztywnion doni w gardo zamieni okrzyk bojowy w wiszczcy charkot. Reszty nie zauwaya, po prostu nagle jej brat sta w miejscu, trzymajc niedbale wczni, a Abwen skulony w pozycji embrionalnej, dawi si, charcza i wiszcza, usiujc zapa oddech. Yatech wyglda na zamylonego. Przeyje powiedzia spokojnie. Chyba e zaatakuje mnie jeszcze raz. Pomruk w tumie nasili si i zgas. Takie sowa w tej sytuacji nie byy zwyk przechwak. Byy wyzwaniem do walki na mier i ycie. Deana spojrzaa bratu w oczy i znw ujrzaa w nich t sam pustk co poprzednio. Nie, nie teraz, nie moga go straci zaraz po powrocie. Ruszya naprzd, wycigajc szable. Bliniacy uprzedzili j, atakujc Yatecha z obu stron jednoczenie. Ich cikie, dwurczne miecze suyy gwnie do walki z konnic, wietnie spisujc si w czasie licznych star z napierajcymi na tereny Issaram koczownikami. Teraz uderzyli, jakby kierowa nimi jeden umys, z prawej i lewej, gr i doem. Mess zasoni jej na mgnienie oka widok, wic nie zauwaya, co si stao. Grny cios w ogle nie trafi, Saweq zrobi krok w przd, pocignity ciarem klingi, jego brat zachwia si nagle, upuci miecz, zapa za twarz i usun na kolana. Spomidzy palcw popyna mu krew. Oczyyy! rozdar si panicznie. Moje oczyyyy! Yatech by ju przy drugim bliniaku. Wpad na niego, nie prbujc zatrzyma impetu, wybi z rytmu, zapa za rami, podci, rzuci na ziemi. W rku bysn mu sztylet. Widziaa przeraenie w spojrzeniu lecego, ale ostrze tylko lekko oparo si o jego policzek, zostawiajc malek, czerwon rys. Po chwili Saweq puci rkoje miecza i unis otwarte donie w gr, na znak poddania. To wszystko wydarzyo si, zanim zdya przebiec kilka krokw i wycign bro. Yatech nadal nie wydoby mieczy, ale walczy, jakby cigle by w transie khaas. To budzio na rwni dum i przeraenie.

Podesza do skomlcego co cicho Messa i si oderwaa mu donie od twarzy. Odetchna z ulg, cicie byo rwne, czyste i cigno si tu powyej linii brwi. Pucia go. Powiniene si umy powiedziaa gono, by wszyscy usyszeli. Brzydszy ju i tak nie bdziesz, a to gupio paka je mae dziecko z powodu lekkiego skaleczenia. Jak poprosisz matk, to moe nawet da ci ciastko na pociech. Tum gapiw zamia si przecigle. Ona te umiechaa si ju otwarcie, przepeniona dum i radoci. Czterech. Pokona czterech napastnikw niemal goymi rkami i sta tam, obok, nawet nie dranity. Jej may braciszek. W plemieniu dugo bd opowiada o tej walce, Yatechowi udao si w kilka chwil zniszczy to, nad czym Lengana pracowaa przez ostatnie lata. Udowodni, e jest synem gr i e w walce niewielu moe mu dorwna. Ten dzie nie mg skoczy si lepiej. Venyes nie sta ju w lekcewacej pozie. Rce mia luno opuszczone, nogi lekko ugite. Podobno miaa jasne wosy i niebieskie oczy wycedzi z zimnym wyrachowaniem. Wrd naszych dziewczt to rzadko. Na te sowa Yatech odwrci si powoli, jakby co si zmuszao go do ruchu. Nie patrzy na Venyesa, tylko na ni, prosto w oczy. Musiaa by nieza, ruchliwa jak mae zwierztko, w odpowiednich miejscach ciepa i wilgotna. Dobra zabawka na zimne noce. Isanell, nawet adne imi. Nie przestajc mwi, najstarszy syn Lengany powoli unosi donie ku rkojeciom mieczy. Nie powinien zna takich szczegw. Ale jego przybrany ojciec zasiada w radzie plemienia. Najpewniej by przy tym, gdy Yatech zdawa relacj ze swojego pobytu w domu kupca. Dobra i mdra ona moga wycign z niego informacje, ktrych nie powinien nikomu zdradzi. I przez to wanie Deana zrozumiaa to, widzc, co pojawio si w oczach brata kto na tym placu umrze. Moe to i dobrze, e j zabie najstarszy syn Leengany nie przestawa mwi. Wycign yphiry i zastyg w pozycji bojowej. Gdyby zostaa twoj on, wasze bachory byyby tylko w wierci Issaram. To mdra decyzja, uchronie rd przed dalszym rozcieczaniem krwi. Zapada cakowita cisza, nawet najgupsi zrozumieli, e powiedziano co, czego nie da si zby wzruszeniem ramion. Ale Yatech wci patrzy na ni. Tylko na ni. egnaj Deana, mwiy jego oczy, egnaj siostro. Odwrci si i ruszy w stron Venyesa. Powoli, jakby czas nie mia najmniejszego znaczenia, sign po miecze i nagle jego ramiona zamieniy si w rozmazan, trudn do ogarnicia wzrokiem plam. Tak wyglda bitewny trans z zewntrz. Jego przeciwnik zdoa odbi nie wicej ni dwa ciosy, zatoczy si nagle w ty, wyda z siebie dziwny, charkoczcy wist, jeden z jego mieczy poszybowa wysoko w gr, znaczc tor lotu karmazynowymi kroplami sczcymi si z ucitej w nadgarstku rki, a on sam obrci si, z twarz rozrban na p. Na ustach nie mia ju ironicznego grymasu, tylko w oczach powoli dogasao

zaskoczenie, e to ju, tylko tyle i koniec, dusza odchodzi do plemienia i nie bdzie nic wicej. Opad na kolana, po chwili na twarz, zadra, znieruchomia. Cisza. Na placu wicze zapanowaa taka cisza, jaka musiaa unosi si nad wiatem w pierwszym dniu po stworzeniu, gdy jeszcze adne ze stworze nie otrzymao wasnego gosu. Nieeeee! zawy Abwen. Nie zdya go powstrzyma, pdzi ju w kierunku Yatecha, z wczni nie wiadomo kiedy podniesion z ziemi. Przeby dzielc ich odlego w kilku dugich krokach i niemal na olep dgn. Yatech okrci si w miejscu, bez najmniejszego problemu unikn pchnicia i ci atakujcego przez rodek plecw. Chopak zwali si na ziemi jakby by drewnian kukiek, ktrej kto przeci sznurki. Przez chwil rce i nogi dray mu spazmatycznie. Krgosup, pomylaa, musia dosta w krgosup. Yatech nie zwrci na lecego uwagi. Rozejrza si, jakby czego szuka, wreszcie zatrzyma wzrok na ostatnim z braci. Niedbaym ruchem strzepn krew z klingi i ruszy do Kensa. Ten cigle lea nieprzytomny. Zgromadzony tumek zaszemra gronie. Stana midzy synem Lengany a wasnym bratem. Nie wiedziaa, jakim cudem szable znalazy si w jej doniach. Nie szepna. Schowaj bro. Skoczmy to, Deana. Tu i teraz. Jeli zabierzesz tej kobiecie synw, straci oparcie i pozycj w rodzie. Nie, nie w ten sposb. On jest nieprzytomny, nie moe si broni. To niezgodne z prawem... Czyim prawem? Naszym? Harudiego? Zadra, w oczach pojawi mu si bysk. By dochowa wiernoci prawu, na pnocy zabiem kobiet, ktra ofiarowaa mi serce i ciao. Bo wierzyem... nie wiem... Tam nie byem Meekhaczykiem, mimo krwi matki. Tu mwi, e nie jestem Issaram, mimo krwi ojca. Kim wic jestem, siostro? Powiesz mi? Wycigna przed siebie skrzyowane szable. Wiem, kim nie jeste, Yatech. Nie jeste morderc i nie zostaniesz nim. Pochyli gow i umiechn si. Dziwnie i strasznie. Ju za pno. *** Sta pod skaln cian, na ktrej zapisano ostatnie trzy i p tysica lat historii kontynentu. Kade z tych imion, czasem opatrzone kilkoma zdaniami, mwio o ywych ludziach, ale tak, jakby byli niczym wicej ni malekim kamieniem brukowym na drodze, ktr poda ich nard. Mimo wszystko... byy tu zapisane dzieje mioci i nienawici, zdrady i wiernoci, przyjani i faszu. Za tysic czy dwa tysice lat by moe po Meekhaczykach zostan tylko puste ruiny, wrd ktrych bdzie hula wiatr, a te napisy pozostan, wci opowiadajc swoje historie.

Delikatnie dotkn miejsca, w ktrym kiedy znajdowao si imi Yatecha. Gdyby miaa brata, dokd odszedby po zamaniu wasnych mieczy? Kobieta pochylia gow. Na poudnie, na dalek pustyni, gdzie piasek ma biel koci i gdzie nie ma nic, poza wydmami wielkimi jak gry. Wziby jeden bukak wody i szedby przed siebie, pki miaby siy. Potem upadby, jaszczurki, we i skorpiony poywiyby si jego ciaem, a koci wiatr zmieliby na proch. Tak staoby si, gdybym miaa brata. Milcza, usiujc znale waciwe sowa. Uwaaem go za syna. Kochaem... Gdyby poprosi, dabym mu Isanell za on. Ale nigdy mu nie wybacz. Skina gow. Nie prosiby o wybaczenie. Musz ju i. Wyranie si wahaa. Wiem. Mamy przyjaci na pnocy, wrd kupcw i rzemielnikw. Opowiedzieli nam o ojcu, ktry postanowi pomci mier dziecka. Sprzeda wikszo majtku... Zacign dugi... Zebra najemn band, kilkuset zbirw, koczownikw, desperatw. Obozuj w oazie, do ktrej zmierzae. Powiniene... na nich uwaa. I nie przycza si do ataku na afraagr. Bdziemy czeka i zabijemy napastnikw. Poczu ulg. Wiedzieli. Moja ona... odesza... Syn zacign si do akademii wojskowej i chce uczy si na onierza, eby zabija Issaram. Ten mody wojownik by jego idolem, a teraz... Niewane. Czy jeli pojad na czele tego oddziau, bdziesz na mnie czeka w przedsionku afraagry? Z broni w rku. To byoby dobre zakoczenie tej historii, ostatni czonkowie dwu rodw twarz w twarz... Wykonaa skomplikowany ukon. Nie mia pojcia, co on ma znaczy. Bd czeka. Szukaj kobiety z odsonit twarz. Jeszcze nie podjem decyzji... Wiem. S rzeczy... Nie gadaj tyle, Meekhaczyku. Umiechn si i ruszy w stron wyjcia. *** Czekaa na niego w przedsionku afraagry do wieczora, ca noc i cay nastpny dzie. Na prno.

Pocaunek skorpiona

Szed ju trzeci dzie. Waciwie od wczorajszego popoudnia pez. Ostatni noc spdzi zagrzebany w piasku, budzc si co chwil z penego majakw snu, krzykiem poszc jaszczurki i skorpiony. Oprniony bukak z koziej skry suy mu za poduszk, lecz zostawi go, wyruszajc w dalsz drog. Na pustyni byo do stworze, ktre wykorzystaj to niespodziewane bogactwo. On te wkrtce zoy im nalen ofiar, trybut za zakcenie spokoju. Dotar do szczytu wydmy, zatrzyma si, po czym powoli spyn w d, wraz z niewielk lawin piasku. Piach mia wszdzie, w oczach, uszach, ustach, we wosach, pod ubraniem. Jego szorstki dotyk by jak pieszczota natrtnej kochanki; zosta ze mn, mwi, nie id dalej, pole tu chwil, w cieniu midzy wydmami jest tak przyjemnie... Prawie mia ochot go posucha. Ale nie, jeszcze nie teraz, jeszcze nie. Wygrzeba si powoli, z najwyszym trudem przykucn, podpierajc si domi. Unis gow. Kolejna wydma wznosia si przed nim jak fala rozkoysanego gniewem bogw oceanu. Tym wanie jest pustynia, pomyla, boym oceanem, rozcignitym na eony sztormem, ktrego gwatownoci tylko bogowie potrafi si cieszy. To s waciwe rozrywki Niemiertelnych: wyrastajce spod powierzchni acuchy grskie, ldy zatapiane przez oceany, lodowce sunce tam i z powrotem. Caa reszta, rozumne rasy, ich konflikty, wojny, dynastie, krlestwa i imperia, to py niewart spojrzenia. A ludzie swoimi zawodzcymi modami, wityniami i uroczystociami, wyprowadzajcymi na ulice w aosnych procesjach rozhisteryzowane tumy, zupenie niepotrzebnie prbuj zwrci na siebie uwag panteonu. Ich prawdziwe problemy zaczynaj si dopiero wtedy, gdy bogowie wreszcie oderw wzrok od wdrujcych pustynnych wydm i skupiaj go na pezajcym po obliczu ich ukochanego wiata robactwie. Wtedy okazuje si, e tam, gdzie odwieczn pieni miay szumie cieniste puszcze, wyrosy miasta, olbrzymie wrzody wypenione rop brudu, mieci i nieczystoci. Tysicletnie dby pady pod ciosami siekier, rzeki zrobiy si mtne od odchodw, gry poznaczono bliznami wyrytych w kamieniu drg i tuneli. Wtedy wybuchaj wojny i konflikty, witynie skacz sobie do garde, a ziemia zamienia w boto lepkie od krwi. Bo jestemy jak stado kornikw, ktre zalgy si w misternej, drewnianej rzebie, i trzeba si

nas pozby. Opuci wzrok tam, gdzie powinny by jego donie. Ju ich nie widzia. Ta chwila, ktr powici na zapanie oddechu, wystarczya, eby zapad si w piach po same nadgarstki. Poruszy palcami, czujc szorstkie drobinki wbijajce si pod paznokcie. To znaczyo, e jeszcze y, stare powiedzenie mwio: gdy nie czujesz piasku w doniach, to znaczy, e masz go ju we krwi. To znaczy, e jeste martwy. Wyrwa rce z wydmy, gwatownie, z gniewem, ktry go zaskoczy. Jeszcze nie teraz, jeszcze nie. Jego celem by Skorpioni Myn, olbrzymia niecka wypeniona biaym jak kreda piaskiem, ktry pochodzi mia z cia milionw pustynnych pajczakw, wdrujcych tam co roku, po swoj mier. Burze i wichry mieliy ich pancerze na drobny py. Oto sens ycia jadowitych zabjcw, noce spdzane na owach i mier ozdabiajca oblicze pustyni bia plam o kilkumilowej rednicy. Nic wicej, nic mniej. Tam poda, kolejny morderca, ktrego zmielone koci docz do trwajcego od tysicleci taca ku czci mierci. Teraz musia i naprzd. Bl w dole plecw prawie powali go na ziemi. To objawy zbliajcego si koca. Pozbawiony wody organizm odmawia posuszestwa, a najpierw daway o tym zna nerki. Z kadym oddechem, z kad drobin wilgoci ulatujc z ust, zblia si do kresu. Poci przesta si ju wczoraj wieczorem, i gdyby nie chd nocy, resztki si straciby ju kilkanacie godzin temu. Teraz jednak... Nie byo jeszcze poudnia, u stp wydmy zalega cie, ale za godzin czy dwie w promieniu dziesitek mil nie znajdzie schronienia przed socem. Starsi w plemieniu wielokrotnie opowiadali o tym, jak paskudna jest mier na pustyni. Najpierw czowiek poci si, traci wod i sabnie, potem, gdy ciao nie ma ju wilgoci, ktr moe zamieni w pot, nastpuje powolne przegrzewanie organizmu, pojawiaj si omamy, majaki, delirium. Mroczne legendy Issaram wypeniaj opowieci o wdrowcach, ktrych zwoki znajdowano z ustami penymi pustynnego pyu, bo w ostatnich chwilach ycia prbowali pi piach. Wczeniej odmawiaj pracy nerki, wtroba, odek. Bez wody przestaj dziaa. Pewien stary mdrzec powiedzia mu kiedy, e ostatnim objawem s ponowne poty. W kocowych chwilach ycia, gdy wszystkie narzdy ju umary, ciao uwalnia resztki wody i prbuje si ratowa. Kilka chwil potw, drgawek i koniec. Jeszcze nie mia takich objaww. To znaczyo, e jego chwila jeszcze nie nadesza. A bl nerek powinien jako wytrzyma. Zacz pezn w gr wydmy. Prawa rka, lewa, prawa noga, lewa. I jeszcze raz. Szczyt zblia si powoli, cae szczcie, e wydmy, ktre przemierza, nazywane kenah, byy agodnymi wzniesieniami, gdzie pod warstw lotnego piasku znajdowaa si twarda, ubita powierzchnia. Dziki temu mg si wspina. Gdyby trafi na inny teren, najpewniej nie udaoby mu si zaj tak daleko. Jednak teraz... dotarcie do Skorpioniego Myna wydao mu si nagle czym niewanym i

mao znaczcym. Gdy ju upadnie, jego ciaem poywi si jaszczurki i larwy owadw, a jaszczurkami i owadami skorpiony. Pniej ci zabjcy, czujc zbliajc si mier, udadz si w miejsce swojego ostatniego spoczynku. A pustynny wiatr zabierze tam py z jego zmielonych przez szalejce burze koci. Tak wanie najpewniej si stanie. Wic nie ma sensu i dalej, skoro Myn i tak jest mu przeznaczony. Pamita bajk o tym miejscu, ktr opowiadaa mu ciotka. Pewnego razu pustynny skoczek znalaz umierajcego z pragnienia skorpiona. Tknity litoci zabra go do wasnej nory, przynosi w pyszczku wod, apa uki, ktre skorpion zabija i poera, a wok nory skoczka wyrosa gra pustych pancerzykw, a ssiedzi zaczli na niego spoglda z podejrzliwoci. Ale skoczek polubi skorpiona, odbyli wiele rozmw, opowiadali sobie, jak to jest wdrowa noc po pustyni, szuka poywienia, spija krople, ktrymi przedwit ozdabia kamienie, ucieka przed drapienymi jaszczurkami i nocnymi ptakami. Bo skorpion, co skoczek odkry ze zdumieniem, mimo szczypiec, twardego pancerza i mierciononego ogona, rwnie ba si stworze wikszych od siebie i wciska si pod kamie na odgos ap jaszczurki ghe. Ty i ja jestemy brami, powiedzia ktrego wieczora skoczek, a skorpion umiechn si tak, jak to czyni skorpiony, samym ruchem szczypiec, i nie odpowiedzia nic. Bo skorpion wiedzia lepiej. Nastpnego dnia skoczek, od pewnego czasu puchncy coraz bardziej, zdumia swojego gocia, wydajc na wiat kilka nagich, ysych stworze, ktre przywary do niego i zaczy ssa pokarm. Skoczek lea nieruchomo, zmorzony snem po wielkim wysiku i niezdolny do obrony, wic skorpion zrobi to, co uzna za waciwe. Uku kade ze stworze swoim dem, a stwierdziwszy, e s soczyste i smaczne, poar je. Dlaczego zabie moje dzieci?, paczc, zapyta skoczek, gdy ju odzyska wiadomo. Dlaczego uznae mnie za stworzenie z twojego rodzaju? Czy nie wiedziae, e jestem tym, czym jestem, odpar skorpion i zapaka, tak jak pacz skorpiony, samym ruchem szczypiec. A pniej poszed na pustyni, aby umrze. Lecz pustynia, oburzona morderstwem, nie chciaa przyj jego ciaa, tylko zmielia je na py i wrzucia w wielk, pust nieck, ktra stopniowo wypenia si biaym piaskiem z miliardw pustych pancerzykw nastpnych pokole skorpionw. Ta bajka nie miaa morau, nie niosa adnych mdroci poza jedn jestemy tym, czym jestemy, a nasze koci trafi tam, gdzie koci wszystkich zabjcw. Wic waciwie nie musia si stara, mg pooy si i umrze, a i tak znajdzie si tam, gdzie jego miejsce. Mimo wszystko szed. To byo silniejsze od rozsdku i chci, by przyj ostatni pieszczot piasku i wreszcie si podda. Postpowanie poza rozumem, poza logik, byo czym, z czego jego siostra zawsze si miaa. To wspomnienie przeszyo go dreszczem. On nie mia siostry, nie mia brata, matki, ojca, krewnych. Ta pami naleaa do kogo innego, do czowieka, ktry umar... Nie, nie umar on si nigdy nie narodzi. Pamita to uczucie, ktre nawiedzio go, gdy wciekymi uderzeniami miecza wyrbywa w skale dziur w miejscu, gdzie wyryto jego imi. Czu, jakby z kadym odpryskiem

zdejmowano z niego jaki ciar, kady fragment kamienia ldujcy u stp ciany wydawa si olbrzymim gazem spadajcym z jego barkw. Dusza nie jest wcale bogosawiestwem, powiedzia kiedy mczyzna, ktrego nazywa wtedy wujem. To ciar, ktry musimy nie od narodzin a do mierci, strzegc go zazdronie przed spojrzeniami obcych. Moe kiedy, za tysice lat, gdy ponownie staniemy przed obliczem Matki, pochyli si ona nad nami i kady dostanie swoj wasn dusz. A ci, ktrzy przenieli ten ciar przez millennia, zostan wreszcie ocenieni i zbawieni. Powrt do miejsca, ktre kiedy nazywa domem, by skokiem na gwk w bajoro pomwie, plotek i niechci. Najgorsze, e doskonale rozumia t kobiet. Jestemy tym, czym jestemy, powiedziaa, stojc przed nim z twarz zasonit ekchaarem. To bya jedyna prawda, ktrej powinien si pokoni. Lecz jeli nie chcia tego uczyni? Gdy jej najstarszy syn wymieni imi Isanell, gdy gosem wypenionym wciekoci i gniewem rzuci tych kilka zda, nagle stao si jasne, e nie ma miejsca na wiecie, gdzie kto taki jak on p Meekhaczyk, p Issaram, mgby si schroni. To, co wtedy wypenio mu yy, nie byo ani lodem, ani ogniem. Jakby pka baka mydlana w jego gowie i nagle wszystko ucicho, cay wiat skurczy si do oczu Deany, oczu, z ktrych w kilka uderze serca wycieka caa rado. Wtedy, na placu wicze, miaa si razem z innymi, gdy on upokarza synw Lengany i ich kuzynw. Czym innym byo szczucie wszystkich na samotn mod kobiet, a czym innym stawienie czoa w walce komu, kto przela krew wielu ludzi. Pokaza wtedy, e jakkolwiek by go nazywano, by wojownikiem Issaram. A sprawno bojow Issarowie cenili ponad wszystko. A potem pado tych kilka sw i zrozumia, e jednak nie jest jednym z nich. e poza plemieniem, na subie u meekhaskiego kupca, zyska i straci zbyt wiele, a w afraagrze nie ma niczego, czym mgby t dziur zaata. Zabi tego zbyt gadatliwego, zabi drugiego, ktry go zaatakowa, i by gotw zabi ostatniego z braci, bo jeli mg zostawi kobiecie, ktr nazywa wtedy swoj siostr, jaki poegnalny prezent, to bya nim wanie ta mier. Lecz nagle Deana stana przed nim ze skrzyowanymi szablami, i to by koniec. Ostatni raz spotkali si w rodowej siedzibie. Siedzia na posaniu z broni w rku, zakrzywione klingi wci lepiy si od krwi. Zbiera si rada szepna, patrzc na niego dziwnie. Grozi nam wojna rodw. Nie bdzie wojny powiedzia wtedy. Nie z mojego powodu. Gdziekolwiek si pojawi, zostawiam za sob trupy tych, ktrych powinienem chroni. Opowiedzia jej wtedy wszystko, o kupcu, ktry sta si dla niego niemal ojcem, o jego onie, kobiecie, dla ktrej honoru obecno w domu wojownika Issaram bya z pocztku wielkim wyzwaniem, bo Issarowie mieli na rkach krew jej ojca i brata. O dwjce dzieci, z ktrych jedno okazao si kim wicej ni dzieckiem. Mwi krtko, poszarpanymi zdaniami, wyrzucajc z siebie nawet nie gniew czy frustracj, lecz prbujc pozby si zrodzonej na placu wicze obojtnej ciszy, ktra wci w nim bya. Na prno.

Nagle, peznc wci w gr, zrozumia, e dusza opucia go nie wtedy, gdy wyrbywa w kamieniu dziur, lecz wczeniej, gdy dotaro do niego, e nigdy nie bdzie prawdziwym Issaram. To bya ta cisza i pustka, ktra wypenia go, gdy usysza imi Isanell. Wtedy, gdy patrzy w oczy kobiety, ktra bya jeszcze jego siostr, dusza opuszczaa go powoli, w rytm uderze serca, ktre zwolnio niemal do zatrzymania si. Kiedy odwrci si do Venyesa, kiedy sign po bro, by ju gaaneh, nieurodzonym, a pniejsze wydarzenia to tylko potwierdzenie tego, co si stao. Gdyby wtedy na placu by ktry z Wiedzcych, rozpoznaby to na pierwszy rzut oka, a plemi zabioby go bez chwili wahania i bez wzgldu na cen. Czowiek, ktry nie ma wasnej duszy, to miertelne niebezpieczestwo dla wszystkich dookoa. Pomiotnicy, oddajcy cze Niechcianym, ulegaj wypaczeniu, lecz jest to proces trwajcy cae lata, bo ludzka dusza potrafi stawia zacieky opr, zanim zostanie pochonita. Jednak ciao obdarzone wiadomoci, lecz duszy pozbawione, jest jak pusty dzban czekajcy na napenienie. Kady demon, duch, maeth, kada forma istnienia kryjca si pod i poza Mrokiem, natychmiast skorzysta z okazji, by zawadn takim ciaem. Opr samego rozumu i woli na niewiele si przyda, o czym zdawali si zapomina meekhascy czarodzieje, goszcy, e to wanie rozum i wola ksztatuj Moc, zupenie zapomniawszy, e nawet zwierzta posiadaj pewne formy rozumu i woli, a aden z niszych gatunkw nie potrafi korzysta z czarw. Dlatego odszed na pustyni, tam, gdzie nie spotka ludzi, gdzie nie ma magii. Tam, gdzie nie ma aktywnie kierowanej Mocy, istniaa niewielka szansa na natknicie si na co, co mogoby wykorzysta jego ciao. Zreszt, umiechn si, wypluwajc piasek z ust, cokolwiek byoby go teraz optao, nie miaoby przed sob zbyt dugiego istnienia. Najwyej kilka bolesnych godzin. Szczyt kolejnej wydmy osign w chwili, gdy mia ju si podda. Przetoczy si przez wzniesienie i pozwoli, by piasek pocign go na d, do kotliny midzy pustynnymi wzgrzami, gdzie jeszcze zalega cie. Tu jednak byo go znacznie mniej ni w poprzednim zagbieniu. Soce wznosio si coraz wyej i jeli nie zwikszy tempa, to za godzin nie bdzie mg ju nawet pomarzy o ukryciu si przed palcymi promieniami. Parskn na t myl suchym, rzcym miechem. Ukry si? Po co? Tu i teraz powinna zakoczy si jego wdrwka, bo pokonanie kolejnej wydmy nie przybliy go do celu ani na krok. W kocu, o czym od duszego czasu stara si nie myle, ju dawno straci poczucie kierunku. Pooenie legendarnego Skorpioniego Myna byo na wp domysem, na wp bajk. Tylko ci, ktrzy wdrowali z karawanami po gbokiej pustyni, opowiadali, e czasem na horyzoncie zaczynaj taczy mirae, przedstawiajce gbok nieck pen biaego piasku, otoczon przez acuch niewielkich, ciemnych ska. To bya legenda oparta na zudzeniach i domysach, bo nie sysza o nikim, kto mgby si pochwali, e dotar do samego Myna. Pooy si na wznak, wpatrujc w niebo szeroko otwartymi oczami. Przeraajco

bkitny przestwr, pozbawiony najmniejszej chmurki, przypomina wielk, szklan czar przykrywajc cay wiat. Niebo na zielonych pnocnych rwninach byo inne, pomyla, nawet odcie miao inny, bardziej intensywny, mocniejszy. Czeka na zy, ktre powinny si pojawi pod wpywem wiata, lecz daremnie. Jego ciao jeszcze prbowao walczy o kad kropl wilgoci, zy byy zbdnym wydatkiem. Ono jeszcze trzymao si nadziei na ocalenie. Usysza szelest piasku i nagle po swojej lewej stronie zobaczy jaszczurk. Nie jak tam jaszczurk, tylko czarn ghe, dug na prawie dwie stopy, z bem opancerzonym zabarwionymi na czerwono pytkami. W pysku trzymaa maego skorpiona. Waciwie wystawa jej stamtd tylko jego ogon, rozpaczliwie szukajcy miejsca, gdzie mona wbi do. Przez chwil mierzyli si wzrokiem, jaszczurka i czowiek. Potem, szybciej ni myla, e to moliwe, mczyzna wyszarpn z pochwy przy ramieniu sztylet i rzuci. Ostrze trafio w szyj, tu za gow, gad zwin si w miejscu, okrci wok wasnej osi, dwa razy bysn jasnym podbrzuszem i znieruchomia. Dopad zwierz, zanim przestao drga. Wilgo, woda, krew... Wyrwa sztylet z rany, przyoy usta, zacz ssa. Krew jaszczurki bya gsta, metaliczna w smaku i sodkawa. I byo jej mao, rozpaczliwie mao, kilka ykw i po wszystkim, ciska ciao w doniach tak mocno, jakby byo bukakiem, ktry naley oprni do koca. Nic z tego, zacz rozdziera gada na kawaki, goymi rkami wyamujc stawy, oddzierajc miso od koci, ujc intensywnie kady kawaek w poszukiwaniu resztek wilgoci. Jaszczurka nie zamkna oczu. Nagle uderzyo go spojrzenie, ktrym obdarza go na wp oderwany od ciaa eb. Mae, paciorkowate oczko kpio z niego, a wygicie opancerzonych warg wydawao si posya zoliwy umieszek. No i c?, zdawao si mwi, mylisz, e przeduye swoje ycie? e kilka ykw mojej krwi i soki wyssane z misa dadz ci szans? Jestem ju martwa, lecz ty take, czowieku. Kolec jadowy skorpiona wci tuk o uski. Oto ja, pomyla patrzc na te ruchy, may skorpion zapany przez pustyni, ju martwy, ale wci jeszcze odruchowo prbujcy zadawa mier. Jestemy tym, czym jestemy. Zgi si i zwymiotowa wszystko, czym udao mu si napeni odek. Opad na donie, patrzc na czerwonaw papk, ktr udekorowa piasek. Nic, adnych uczu, adnego alu, nawet po tym, e wanie straci kolejn bezcenn porcj pynw. Mwili, e czowiek pozbawiony duszy nie odczuwa niczego, bo rozum i wola, ktre mu pozostay, nie s zwizane z uczuciami. Usiad, wzi do rki eb martwego gada i przez chwil patrzy na coraz sabszy taniec segmentowanego ogonka. Podway sztyletem zacinite w przedmiertnym skurczu szczki i ostronie uwolni pajczaka. Zdumiewajce, lecz skorpion by cay, zby jaszczurki nie zmiadyy jego pancerzyka. Mczyzna ostronie pooy go sobie na otwartej doni. Przez chwil on i skorpion wymieniali si spojrzeniami, may pustynny zabjca unis szczypce w wyzywajcym gecie i zamacha ogonem. Czowiek umiechn si na ten pokaz, po czym

ostronie woy stworzenie do ust i zamkn je, zostawiajc na zewntrz tylko ogonek. Odna zaaskotay go po jzyku, szczypce uderzyy w podniebienie. Kolec skorpiona wygi si i wbi tu nad grn warg. To byo tak, jakby rozpalony do biaoci prt wbi mu si w twarz, bl i gorco rozlay si po ciele, paraliujc nerwy. W chwil pniej kolejne ogniska blu rozlay si w miejscach nastpnych udle. Zacisn kurczowo szczki, niezdolny zapanowa nad odruchem, i zmiady swojego zabjc. Przynajmniej nikt nie powie, e umarem bez walki, zdy jeszcze pomyle. I tak nie dotrwabym do... ... jutra powiedzia mczyzna w atasach. Jeli ten dzikus si nie zjawi, pan baron rec-Vankeel ogosi go wszem i wobec tchrzem, psi pyt i osobnikiem niegodnym przebywania wrd ludzi cywilizowanych. Pan baron oczekuje, e na placu Zielnym pojawi si rwnie Aerin-ker-Noel z rodzin. Jego nieobecno bdzie traktowana jako tchrzostwo i zachowanie niegodne szlachcica. Sta nieruchomo, wsuchujc si w cisz, ktra zapada po tym owiadczeniu. Wszyscy w domostwie kupca wenianego, Gerasa co tam, u ktrego jego pracodawca zaatwia wanie swoje interesy, gapili si na nich w napiciu. W pomieszczeniu na parterze byo ze dwadziecia osb. Jeszcze przed chwil panowa tu gwar i harmider, przynajmniej w kilku miejscach trway gorczkowe targi. Teraz jednak wygldao to tak, jakby kto rzuci czar odbierajcy ludziom gos. Nagle razem z Aerinem znaleli si w bblu, w pustej przestrzeni. Rzuci okiem na kupca, ten patrzy na wyzywajcego z napiciem, marszczc brwi. O co waciwie chodzi Ehrenowi? O kontrakt na dostaw siode dla trzeciego puku? Ubrany w oficjalne barwy mczyzna machn lekcewaco doni i przybra poz teatralnego oburzenia. Yatech skrzywi si z niesmakiem. Wic tak rzucali wyzwanie Meekhaczycy? U niego w afraagrze mczyzna po prostu podchodzi do innego i wyciga bro, a potem szukali sobie ustronnego miejsca. Prba uwiedzenia crki, tak brzmia oficjalny zarzut. Niejasno przypomnia sobie jakie blade, niemrawe stworzenie w liliowej sukni, z ktrym zamieni kilka sw ostatniego wieczora. To by trzeci bankiet, na ktry zabra go Aerin, peno uroczycie odzianych mczyzn i kobiet, drogie wina, jedzenie ledwo przypominajce co nadajcego si dla ludzi, muzyka. I wielka sala, gdzie poza stoami uginajcymi si od przysmakw nie byo niczego wicej. adnego miejsca, aby usi, spocz, uly obolaym stopom. Gocie, ktrzy mieli ochot na chwil odpoczynku, wymykali si do ogrodu, gdzie stao kilka ozdobnych awek. Reszta krya po sali, wymieniajc banalne uwagi, paskie komplementy, niemrawe zoliwoci. Aerin powiedzia wtedy, e dopiero po pnocy, gdy wino rozgrzeje krew, moe zacznie dzia si co ciekawego. Ich obecno zostaa zauwaona od razu, wielu kupcw i arystokratw przychodzio w towarzystwie wasnych stranikw, kolejny dziwny, meekhaski zwyczaj, ktrego nie

rozumia, wrd Issaram mczyzna, ktry nie potrafiby sam zadba o swoje bezpieczestwo i honor, byby skazany na banicj. Gdy najmowa si jako stranik, by przekonany, e bdzie mia pod opiek przede wszystkim rodzin kupca. Towarzyszenie samemu Aerinowi w trakcie balw i przyj wydawao mu si nieco dziwne. Tym razem poszli we dwch, gdy pani Ellanda le si poczua. Gdy tylko weszli do sali, muzyka ucicha i niemal wszystkie twarze zwrciy si w ich stron. Stranicy innych goci, przewanie byli onierze, weterani wielu meekhaskich wojen lub wojownicy koczowniczych plemion, wpatrywali si w nich intensywnie, czasami wrogo. Aerin uprzedzi go, e ma nie reagowa na adne zaczepki z ich strony. Stranik nie ma wasnego honoru, taka bya jedna z gwnych zasad tej suby. Honorem stranika jest honor jego pracodawcy. yciem stranika jest ycie jego pracodawcy, to bya kolejna zasada, o ktrej nigdy nie powinien zapomina. Dlatego gdy pado to dziwaczne wyzwanie, spojrza na kupca, oczekujc na jego decyzj. Ten najwyraniej si waha. Moja rodzina nie ma z t spraw nic wsplnego owiadczy wreszcie. Dlatego zjawi si sam wraz z Yatechem i dwjk przyjaci. Oczekuj, e baron rwnie przyjdzie ze swoim przedstawicielem i dwoma towarzyszami. Mczyzna w atasach wyglda, jakby si zastanawia. Zgoda owiadczy po chwili. Pojedynek odbdzie si jutro godzin po wschodzie soca. Wyszed, zostawiajc intensywn wo potu i cikich, sodkich perfum. Aerin poegna si ze wszystkimi zdawkowo i prawie wycign go ze sklepu. Zanim przybyli do jego rodowej siedziby, Yatech pozna wikszo meekhaskich przeklestw, jakie byy w uyciu w tej czci Imperium. ona kupca rwnie wygldaa na wzburzon. Nie moecie tam i. Dla Ehrena-rec-Vankeela walczy Veel Saworeh. Nie moemy nie pj. Tu nie chodzi o jego crk, tylko o kontrakt. Dowdca Trzeciego Puku nigdy nie podpisze umowy z kim, kto wycofa si z honorowego pojedynku. I Ehren dobrze o tym wie. Dlatego podsun swoj crk Yatechowi. Psiakrew, obserwowaem ich przez cae spotkanie. Nie powiedzia do niej nawet piciu sw. Cztery. Co cztery, Yatech? Cztery sowa. Zapytaa, czy wyjdziemy do ogrodu, bo boi si ciemnoci. Powiedziaem: Obowizki mi nie pozwalaj. Tylko tyle. Ellanda umiechna si leciutko. Czyby bya a taka brzydka? Nie, jeli kto lubi krosty i lekkiego zeza. Bdzie miaa kopoty ze znalezieniem ma. Nie sdz, jej ojciec jest baronem i ma spory majtek. Nie ma lepszego eliksiru piknoci ni tytu i duy posag. Dobrze, e si powstrzymae. W razie czego mam

wiadkw, jak byo naprawd, ale z pojedynku nie moemy si wycofa. Stracibym twarz. To akurat rozumia bez problemw. Zastanawiao go tylko jedno. Kto dla niego walczy? Dla barona? Sam nie wystpi w obronie honoru crki? Nie. Gdyby to mnie oskary o prb uwiedzenia, musiaby walczy sam. Mam tytu szlachecki, wic nie miaby innego wyjcia. Postpi bardzo sprytnie, teraz moe wystawi do walki wasnego stranika i jeli wygra, umowa bdzie jego. Dlaczego? Pukownik Gasewr nie kupi siode dla swoich kawalerzystw od kogo, kto przegra honorowy pojedynek. To nie pierwszy raz, gdy rec-Vankeel chce zdoby w ten sposb kontrakt od armii. A ten jego stranik? Dobrze walczy? Saworeh to rzenik. Byy oficer z puku kawalerii Niebieskie by, wyrzucony z armii, bo za bardzo lubi zabija. Podobno by odpowiedzialny za kilka masakr koczowniczych plemion, do ktrych doszo par lat temu w trakcie zwykej przygranicznej przepychanki. Cztery obozy, mczyni, kobiety i dzieci. Musielimy zapaci zotem za kadego zabitego, eby plemiona nie ogosiy wielkiej wojny. Handel z koczownikami przynosi dziesi milionw cesarskich orgw rocznego zysku. Wojna kosztowaaby pi milionw miesicznie. Lubicy krew gupcy to przeklestwo kadego imperium. Yatech wzruszy ramionami. To przeklestwo kadego plemienia. Pytaem, czy dobrze sobie radzi z mieczem? Walczy womersk dug szabl, znasz t bro? Widziaem j w walce. Dobra szabla, ale lepsza dla jedca ni pieszego. Jemu to nie robi rnicy. Jeli Saworeh nie zdecyduje si na drugie ostrze, ty take bdziesz musia walczy jednym mieczem. Takie s reguy pojedynku. Rozumiem. Jak wyglda? Ciemne wosy, niebieskie oczy... Chodzio mi o wzrost i wag, pani Ellando. Nie zamierzam go swata, tylko zabi. Maonka kupca zaczerwienia si lekko. M posa jej kpicy umiech. Kobiety mrukn. Jest p gowy wyszy od ciebie, masywny i szeroki w ramionach. Ehren-rec-Vankeel chwali si nim przy kadej okazji, prowadzajc za sob nawet do wychodka. Widziaem dwa jego pojedynki. Jest szybki, silny i mimo swojej masy rusza si jak kot. Przeciwnikw na og okalecza. I to te jest wane, Yatech. Nie powiniene go zabija. Nie rozumiem. Aerin westchn, wyranie zakopotany. Trudno to wytumaczy... Zostae wyzwany na pojedynek, ech, waciwie to ja zostaem wyzwany, ale ty masz walczy. W takich pojedynkach, jeli wyzywajcy wyranie nie zaznaczy, e walka ma by na mier i ycie, obowizuje niepisana zasada powanego

zranienia, po ktrym jeden z przeciwnikw poddaje si, a drugi darowuje mu ycie. Nie robi dobrego wraenia kto, kto wychodzi na plac, eby posieka adwersarza na kawaki. Wic po co walczy? Nie lepiej po prostu zagra w koci? Yatech... Tu chodzi o to, e jeste... Issaram? Issarem. Tak. Ta prowincja wci pamita rze sprzed wier wieku. Aerin rzuci ostrone spojrzenie na on. Miaa twarz jak wykut z kamienia. Jeste nowy w miecie. Niedobrze bdzie, jeli zaczniesz od zabicia byego oficera, nawet jeli jest to kto okryty wtpliw saw. Ludzie odwrc si od ciebie i ode mnie. Zawaha si. Oczywicie, jeli nie bdzie innego wyjcia, moesz wypru mu flaki. Yatech wzruszy ramionami, to by jeden z tych gestw, ktre jego pracodawca odczytywa bezbdnie. Ja jemu albo on mi. Nigdy nie wiadomo. Jeli pozwolicie, pjd si przygotowa na jutrzejszy ranek. Rzecz jasna nie zatrzymywali go. Gdy wszed do swojej komnaty, zaryglowa drzwi, cign pasy z mieczami i wierzchni szat, po czym usiad na ku. Zamkn oczy, koncentrujc si na wasnym ciele. Rozpocz seri wicze oddechowych, rozluniajcych minie i zwalniajcych bieg myli. Jutro rano stanie do walki w imi regu, ktrych do koca nie rozumia. Zosta wyzwany, eby skompromitowa jego pracodawc. Bdzie walczy, by moe na mier i ycie, po to, by jeden z kupcw mg zarobi duo zota. To byo co, czego do koca nie pojmowa, zasady, ktre rzdziy tym wiatem, byy dziwne i niepojte. Honorem stranika jest honor osoby, ktrej przysig strzec. To bya dobra regua. Rozwiewaa wikszo wtpliwoci i zwalniaa z poczucia winy. Ciekaw by, czy ten drugi mczyzna, ten, z ktrym skrzyuje miecz, te tak myli. Powoli odpywa w trans, oczyszczajcy myli z ciaru niepewnoci i waha. Jeli jutro bdzie mia mniej szczcia, jego kawaek duszy wrci do plemienia bez adnych problemw. W ostatniej chwili w odbiciu na wypolerowanej powierzchni miedzianego wiecznika zobaczy kogo za oknem. Zerwa si na nogi, wycigajc bro. Nadal mia zaoony ekchaar, ale chodzio o to, e kto mia podglda go w komnacie, gdy mg odsoni twarz. Tak ciekawo naleao powstrzymywa w samym zarodku. Zanim dopad okna, wiedzia, e si pomyli. Cie znikn. Kto delikatnie zapuka do drzwi. Yatech... ... hej, Yatech gorczkowy szept kuzyna obudzi go z lekkiej drzemki. Karchonowie. Zerwa si i zaraz upad z powrotem, podcity. Le, gupi. Mog nas zobaczy.

Wypas kz, ostatni w tym roku. Z trudem uprosi ciotk, eby pozwolia mu pj ze starszymi kuzynami na drug stron gr, kilka dni nucej, cikiej wdrwki, ze stadem meczcych, zoliwych, wochatych potworw, ktre stworzono chyba tylko po to, by zamienia ycie modych chopakw w pieko. Stu pitnastu kz pilnowao szeciu modzikw, w wieku od pitnastu do siedemnastu lat, i on, trzynastoletni niedorostek, noszcy jeszcze dziecinne miecze, krtsze i lejsze od broni uywanej przez dorosych. Wuj Imrynn obieca mu prawdziw bro w przyszym roku, na czternaste urodziny. Zwierzta pali na pnocnych stokach gr, tam, skd otwiera si widok na wielkie, zielone rwniny, niewiarygodnie bogate i yzne. Zgodnie z niepisanym, lecz cile przestrzeganym prawem linia wyznaczana przez rzeczk Lassep bya granic terenw, z ktrych korzystali Issarowie. Za nimi rozcigay si poudniowo-wschodnie stepy, co roku tratowane przez kopyta setek tysicy sztuk byda, ktre koczownicze plemiona przeganiay od wschodnich po zachodnie krace rwniny. Na og midzy koczownikami a ludami Issaram trwao co w rodzaju zbrojnego rozejmu. Wdrujce po stepach plemiona przybyy na te ziemie jaki tysic lat temu i zdyy si ju dorobi wasnych legend o noszcych zasony na twarzach wojownikach, ktrzy przychodzili z gr i ktrych wprawa i bezwzgldno w walce budziy przeraenie. Obie strony staray si unika star, czasem handloway, czasem wymieniay informacje, lecz zdarzao si, e pokusa atwej zdobyczy bya zbyt silna, eby zrezygnowa z walki. Stado kz, pilnowane przez kilku chopakw, wydawao si wystarczajco atwym upem dla omiu jedcw, ktrzy wanie wgalopowali na k. Saberch, najstarszy z towarzyszcych mu kuzynw, poprawi ekchaar i ostronie wyjrza zza skay. Karchonowie jechali nisko pochyleni, ze strzaami naoonymi na ciciwy ukw, rozgldajc si na wszystkie strony. Pancerze z utwardzonej skry mieli wymalowane znakami odpdzajcymi zo, hemy z brzu obwizali bkitnymi sznurkami, majcymi przynosi szczcie w walce. Ciemne, niade twarze, ozdobione imponujcymi wsami, byszczay od tuszczu. Za plecami kadego sterczaa tyczka, do ktrej umocowano wilcz czaszk z zbami pomalowanymi na to. te Zby mrukn Saberch. Mylaem, e w tym roku si nie odwa. Yatech sysza, e w zeszym roku ten szczep straci w walce z Issarami trzydziestu wojownikw. Grali polego tylko trzech. W ten wanie sposb rodz si legendy. Tymczasem napastnicy wjechali w stado, ktre zakrcio si, zakbio pomidzy koskimi nogami i zastygo nieruchomo, spokojnie skubic traw. Te zwierzta z pastwiska przepdzi mogo tylko stado demonw. Jedcy przez chwil rozgldali si ogupiali, szukajc obrocw. Najwyraniej spodziewali si wszystkiego, tylko nie ciszy i spokoju. Yatech ktem oka dostrzeg jeszcze kogo. Maa, ciemna sylwetka przytulona do ska kilkadziesit metrw na lewo od nich. Dziecko? Kobieta? Czu, e patrzy na niego i tylko na niego, jakby chciaa spojrzeniem przewierci go na wylot. Zaraz si zacznie mrukn kuzyn i trci go w bok. Sied w miejscu i nie wychylaj

si. To wystarczyo. Jak mwili mdrzy starcy, jeli chcesz, eby modzik wszed na gr, zabro mu si wspina. Yatech od razu zapomnia o dziwnej postaci, poprawi zason na twarzy, sprawdzi, czy miecze lekko wysuwaj si z pochew. Zobaczymy mrukn wyzywajco. Saberch tylko si umiechn. Wycign spod wierzchniej szaty proc i dwa oowiane pociski. Takie do walki, nie do polowania, w ktrych krawdzie wtopiono stalow listw wyostrzon jak brzytwa. Starsi zazwyczaj umiechali si, mwic, e proca to zabawka dla dzieci, ale taki pocisk, odpowiednio wystrzelony, mg odci do lub p twarzy. Z bliska przebija skrzany pancerz. Nagle po przeciwnej stronie polany wybuch wrzask. Koczownicy jak jeden m odwrcili si w tamt stron. W szczelinie midzy kamieniami migna szara, przygarbiona posta, trzy wystrzelone w jej stron strzay przeciy pustk i w tym samym momencie Yatech zobaczy, jak jego kuzyn przyklka, rozkrcajc bro. By najlepszym procarzem, jakiego zna. Nie miny dwa uderzenia serca, jak proca w rku chopaka zamienia si w rozmazany dysk, a Saberch wyda gony, mrocy krew w yach, bojowy okrzyk Issaram. Dwch koczownikw odwrcio si, ten bliszy zacz napina uk. Pocisk z procy polecia po paskiej paraboli, niemal piewajc w locie, i trafi ucznika prosto w usta. Twarz eksplodowaa, odrzucona w ty, wydawao si, e gdyby nawet pocisk nie mia ostrych krawdzi, to i tak sam impet uderzenia zamaby jedcowi kark. Zanim mczyzna zsun si z sioda, spomidzy kosmatych kozich grzbietw wyskoczyy cztery zamaskowane sylwetki. Atakowali konnych parami, zgrani idealnie, tak jak to po wielokro wiczyli w rodzinnej afraagrze. Jeden zadawa cios z prawej lub lewej, wic bro przeciwnika w skomplikowanym mynku, drugi uderza z przeciwnej strony, sztychem, ciciem, w pier, brzuch, nog, jak si dao. Starali si nie rani zwierzt, zdobyczny ko by wsplnym dobrem, pomnaajcym majtek plemienia. Wszyscy koczownicy mieli w rkach uki, nie dobyli jeszcze szabel ani wyposaonych w dugie styliska toporw, wic zanim Yatech zdy mrugn, trzech z nich jakby zdmuchno z siode. Ostatnia czwrka nie ogldaa si na kamratw, tylko rozpierzcha na wszystkie strony. Dwch ruszyo prosto na nich, jego i Sabercha. Mieli do przebycia jakie trzydzieci krokw, konie rozpdzay si z trudem, spowalniane przez plczce si im pod nogami kozy, jeden wyranie zosta w tyle. Saberch zdy woy do procy drugi pocisk, zakrci dwa razy i posa go prosto w eb biegncego z przodu zwierzcia. Tym razem ycie konia byo mniej wane ni zatrzymanie napastnikw. Jednak oowiana gruda nie nabraa wystarczajcego pdu, pocisk omskn si po czaszce, znaczc tylko miejsce uderzenia krwaw smug. Na szczcie to wystarczyo. Zwierz kwikno przeraliwie, potkno si i wyrzucio jedca z sioda. Zanim koczownik wyldowa na ziemi, starszy chopak ju mia miecze w rku i zagradza drog drugiemu z Karchonw.

Jedziec zdy wydoby szabl, cikie, zakrzywione ostrze z ciemnej stali. Unis si w siodle i ci z gry, prosto w gow Sabercha. Chopak sparowa lewym mieczem w gbokim uniku, prawym jednoczenie zadajc szeroki cios w tylne nogi konia, midzy pciny a staw skokowy. Trafi tylko jedn, zakrzywione ostrze zgrzytno o ko, i to wystarczyo. Zwierz przy nastpnym kroku kwikno dziwacznie, zupenie nie jak ko i a zaszorowao zadem po ziemi. Jedziec wyrzuci stopy ze strzemion i w penym pdzie zeskoczy z sioda. Przetoczy si, podnis od razu na nogi, cigle z szabl w rku, i odwrci w ich stron. Furia w jego oczach mogaby kruszy skay. Wycign rk w stron przeraliwie rcego, usiujcego podnie si zwierzcia i rzuci kilka sw w swoim jzyku. Krtkich, dosadnych, gniewnych. Splun na ziemi, podszed do konia i jednym, straszliwym, oburcznym ciciem prawie odrba mu eb. Spojrza na chopcw i Yatech zrozumia, co wuj mwi o ludziach, ktrzy przeszli ju pod ostrzem mierci, lecz wracaj, eby zabra kogo ze sob. Ten koczownik wiedzia, e umrze, ale postanowi ich tu i teraz zabi i to za... co byo prawie niewiarygodne, za konia, ktrego okaleczyli. Zupenie jakby to zwierz byo czonkiem jego rodu, pomyla. Saberch opuci bro w d i lekko skin mczynie gow, po czym ruszy na niego przygarbiony. Yatech spojrza na swoje donie, w ktrych ciska rkojeci mieczy. Nie pamita, eby je wyciga. Usysza szelest za plecami, wic odwrci gow, chcc powiedzie nadchodzcym kuzynom, eby si nie wtrcali, bo Saberch przyj wyzwanie. Cios spad na niego jak piorun, powinien trafi w gardo, ale w ostatniej chwili chopak zdoa podnie rk, podbijajc jatagan. Ostrze zelizgno si po policzku, na skos, zahaczajc o ko i koczc niemal na linii ust. Bl by obezwadniajcy, Yatech zatoczy si w bok, tylko dziki szczciu unikajc ciosu wyprowadzonego drug rk. To by ten koczownik, ktrego konia zranili pociskiem z procy. Podczas upadku zgubi szabl, teraz szed na niego z dwoma jataganami w rkach. W oczach pono mu szalestwo. Kolejny, ktry nie chcia odej sam do przodkw. Podobno Karchonowie wierzyli, e dusze nieprzyjaci zabitych w ostatniej walce zostaj niewolnikami wojownika, gdy przejdzie on ju przez bramy Domu Snu. To sprawiao, e przyparci do muru, walczyli jak demony. Teraz koczownik rzuci si na Yatecha, zasypujc go ciosami. By wyszy od niego niemal o gow, szeroki w ramionach, szybki i silny. Wali z furi, raz za razem, a jego jatagany niewiele ustpoway dugoci dziecicym mieczom chopaka. Na dodatek, co wrd koczownikw byo rzadkoci, umia walczy oburcz niemal tak dobrze, jakby by Issaram. Yatech cofn si o krok, pniej kolejny, parujc uderzenia z coraz wikszym trudem. Jego przeciwnik by wietnym szermierzem i co najwaniejsze, walczy, eby zabi. A on jeszcze nigdy nie przela krwi wroga w walce. Bl zranionego policzka paraliowa praw stron twarzy, mgli wzrok i niemal odbiera zmysy. Nie chc umiera, pomyla, nie teraz, nie tutaj. Odbi kolejny cios, a rami zdrtwiao mu od siy uderzenia. Nie chc umiera, gdy soce wanie wyszo zza gr, gdy zapowiada

si kolejny pikny dzie, a niebo jest takie bkitne. Nie chc doczy do trupw, plamicych traw krwi i ci. Uchyli si przed szerokim ciciem i odskoczy w ty. Ekchaar, nadwerony ciciem, rozchyli si nagle i zsun mu z twarzy. Na chwil koczownik zwolni, najwyraniej zaskoczony modoci swojego przeciwnika. Pniej umiechn si szeroko i ruszy do ataku. W tej chwili Yatech zobaczy j po raz drugi. Nie byo wtpliwoci, e to kobieta albo dziewczyna staa kilkadziesit krokw z tyu, za plecami Karchona, a jej sylwetka niemal zlewaa si z tem, ktre stanowiy pobliskie zarola. Zaskoczony, prawie da si wypatroszy, w ostatnim momencie sparowa sztych, odbi cios drugiego jatagana i znw si cofn, zapominajc o dziwnej postaci. Rozpaczliwie, szaleczo chcia y, a to znaczyo, e ten wojownik musi zgin. Rzut oka upewni go, e Saberch nadal walczy ze swoim przeciwnikiem, widocznie rwnie trafi na dobrego szermierza. Z boku wci dochodziy dzikie okrzyki i szczk broni. By zdany tylko na siebie. Odbi kolejne trzy ciosy, przed czwartym uchyli si, nie ufajc swojej rce, ktr po ostatniej paradzie ogarno dziwne, rozchodzce si od okcia drtwienie. Opuci miecz, poruszy nadgarstkiem, usiujc przegna mrowienie sigajce ju doni. Karchon zauway ten gest i umiechn si ponownie pod ciemnym wsem. Yatech zmruy oczy. Nie chc umiera, pomyla jeszcze raz, to nie jest dobry dzie na mier. Nie tu i teraz. Nie!!! Skoczy do przodu, gdy tylko koczownik unis bro do kolejnego ciosu. Puci miecze, a zanim brzkny o kamienie, mia ju w doniach krtkie sztylety i nagle znalaz si w obrbie ramion napastnika, zbyt zaskoczonego, by zareagowa. Uderzy, tak jak setki razy wiczy to z wujem. Prawa rka w lew ttnic szyjn, lewa w prawy bok, tu pod ebra, w wtrob. Nie przebi pancerza lew rk, wyprawiona skra powstrzymaa ostrze, ale drugi sztyletem trafi idealnie, tu pod szczk i zaraz w d, rozcinajc szyj a do tchawicy. Byskawicznie puci sztylety, przywar do napastnika, oplt go rkoma i nogami. Przewrcili si na ziemi. Przez kilka dugich uderze serca toczyli si po trawie, Yatech wczepi si w koczownika jak kleszcz, udao mu si przycisn jedno rami Karchona do tuowia, gowic jatagana w drugiej doni oberwa kilka ciosw w plecy, ale coraz sabszych, mizerniejszych. Krew tryskajca z ttnicy trafiaa go prosto w twarz, zalewaa teraz oczy, mieszaa si z jego wasn. Nie puci napastnika, dopki jego ruchy nie osaby, pki nie ucich rzcy wist wydobywajcy si z przecitej tchawicy. Podnis gow na odgos krokw. Saberch te ju skoczy swoj walk. Przez chwil kuzyn patrzy na niego z powag. Bdziemy potrzebowali igy... ... z nitk powiedziaa lepa kobieta. Popro ciotk Fatre o koszyk z przyrzdami do

szycia. Jej szczupe donie o pomarszczonej skrze z wpraw waciw tylko niewidomym dotykay rozdarcia w wierzchniej szacie. Bezbdnie znajdowaa drobinki wiru, mae kamienie, brud. Usuwaa je szybkimi, niecierpliwymi ruchami. Pogadzia delikatny materia, przejechaa po haftach. To wierzchnia khandawa? zapytaa. Skin gow, pocigajc nosem. Tak wanie go znalaza, usmarkanego i pochlipujcego, schowanego w najgbszym kcie rodowej siedziby, w piwnicy skadajcej si z kilku podziemnych komnat wykutych pod waciwym domostwem. Ze wzgldu na nisk temperatur przechowywano tu zapasy ywnoci i wody, trafiy tu take kamienne arna i kobieta, ktra nimi krcia. Wanie ona wychyna ze swojej komrki, w ktrej oprcz tych aren i wskiego posania nie byo niczego wicej. Dzieci w domostwie miay si z niej i nazyway ogalewa mroczna baba. Na og nie zbliay si w trakcie zabaw do piwnic, chrzst aren skutecznie odstrasza i informowa, e ogalewa nie pi. Wikszo z nich baa si jej i unikaa. Gdyby nie wypadek, nigdy by tu nie trafi. A tak, gdy pocigajc nosem, kuli si w swojej kryjwce, znalaza go i wycigna z kta. Jej donie obmacay rozdarcie, rozpoznay rodzaj szaty. To khandawa? powtrzya, nie mogc doczeka si odpowiedzi. Skin gow i zaraz, wiadomy, e przecie pokryte bielmem oczy nie mogy tego dostrzec, odpowiedzia: Tak. Co Tak? Umiechna si. Tak, ciotko, to khandawa. Palce kobiety zatrzymay si na chwil na pasach przecinajcych jego pier. wieo wyprawiona skra skrzypiaa i wydzielaa intensywn wo. Dostae dzisiaj swoje pierwsze prawdziwe miecze, prawda? Tak, ciotko. Ile masz lat? Siedem. Jej donie przerway wdrwk po materiale i zawiym hafcie ozdabiajcym przd i boki szaty. To ptak, prawda? A to pomie. Dotkna jego prawej i lewej piersi. Wok biegaj zwierzta, jelenie, sarny, lisy, borsuki. Duo zielonej trawy, bkitny strumie. To pikna khandawa. Gdzie j rozdare? Na placu wicze. Spieszno ci byo wyprbowa nowe miecze? Prawda? A nie pomylae, eby j zdj przed wiczeniami? westchna. Najwyraniej nie. Ale to rozdarcie to nie od broni stwierdzia.

Nie chlipn. Przewrciem si. Oczywicie. cignij j, no ju. I biegnij do ciotki Fatre, niech da koszyk z przyborami do szycia. Ten witeczny. Powiedz, e ciotka Entoel prosi. Pomkn przed siebie, ledwo pomoga mu cign pasy z mieczami i wierzchni szat. Entoel, tak miaa na imi, dziwnie, nie po issarsku, co tylko pogbio jego zmieszanie. Najchtniej w ogle by tam nie wraca, ale nie mg zostawi u niej khandawy, a pas z mieczami by teraz waniejszy ni wszystkie skarby wiata. Nie wiadomo, co byoby gorsze, stan bez uroczystej szaty przed ciotk Kaedl, ktra zajmowaa si w rodzie wszystkimi dziemi, czy te pojawi si jutro na placu wicze przed mistrzem Vedallem bez nowych mieczy. Ciotka Fatre bya niedu, pulchn kobiet, ktra zajmowaa pomieszczenie najblisze centralnej komnaty domostwa. Odkd pamita, bya mia dla kadego z dzieci, traktowaa je jak wasne, zawsze umiechnita i rozgadana. Potrafia opowiada najpikniejsze historie, jakie sysza, i nawet, jeli byy to historie o walce z demonami przybyymi razem z Niechcianymi z otchani poza wiatem, wszystkie dzieci suchay jej z otwartymi ustami. Przestaa si umiecha, gdy usyszaa jego prob. Ciotka Entoel? zapytaa, przypatrujc mu si uwanie. Co ty robi w piwnicy? Pokrci gow, niezdolny wykrztusi ani sowa. Po chwili daa mu may koszyk wypeniony szpulkami jedwabnych nici, igami i naparstkami. Miaa przy tym dziwny wyraz twarzy. Id. Ciotka Entoel to najlepsza szwaczka, jak znam. Cokolwiek ci zeszyje, bdzie wygldao jak nowe. Gdy wrci do piwnicy, czekaa na niego w tym samym miejscu, w ktrym j zostawi. Odrobina wiata wpadajca przez uchylony waz sprawiaa, e wygldaa jak plama czerni w krlestwie cienia. Ju jeste? W jasnej twarzy bysny pokryte bielmem oczy. Bd potrzebowaa twojej pomocy. Tak, ciotko? Rozdarcie biegnie przez strumie i skrzydo ptaka. Wyszukaj prosz bkit. Bkit? Niebieski. Umiechna si niespodziewanie mio. Poda jej szpulk niebieskich nici. Bezbdnym ruchem nawloka ig, delikatnie wymacaa rozdarcie. A pniej, dopiero po chwili poj, co widzi jej do, ta trzymajca ig, rozpocza taniec. cieg za ciegiem, rwniutko, rozdarcie zaczo znika, ukryte w kolejnej fali, znaczcej powierzchni wyhaftowanego strumienia. To wygldao prawie jak czary. Teraz czerwie i brz. Nie zapytaam, jak masz na imi. Yatech, ciotko.

adnie. Zawsze mi si podobao to imi. Jak twoja siostra i brat? Nie zdumiao go to pytanie, w rodzie wszyscy si znali i potrafili poda stopie pokrewiestwa. Vernean poszed z wujem i kuzynami do pnocnych jaski. Bdzie si uczy wykuwa miecze. A Deana opiekuje si maymi dziemi. Sama jest jeszcze dzieckiem. Jeste dumny ze swoich nowych mieczy? Tak. Mimowolnie si umiechn. Uwaaj na nie. S naprawd ostre. Skin gow, nie mogc oderwa oczu od jej doni. Na skrzydle ptaka pojawio si nowe piro, czerwone porodku, brzowe przy krawdzi. Rozdarcie zostao ukryte w nieco zmienionym wzorze. Kobieta szybkim ruchem odgryza nitk, kilkakrotnie przejechaa domi po tkaninie i umiechna si szeroko. Teraz nikt nie powinien zorientowa si, e bya tu dziura. Wycigna rk i poczochraa mu czupryn. Zesztywnia, nieprzywyky do takich gestw. Prawie wyrwa jej khandaw z doni, szybko pochyli si i podnis pas z mieczami. Dwa kroki w ty i znalaz si poza zasigiem jej ramion. Przyjdziesz jeszcze mnie odwiedzi? Zadaa to pytanie jako tak dziwnie, mikko i bezbronnie. Tak skama szybko, eby ju mie poegnanie za sob. Na pewno przyjd. Nie zamierza wraca, oczywicie. Gdyby ktokolwiek dowiedzia si, e rozmawia z ogalew, staby si pomiewiskiem wszystkich dzieci w rodzie. Poza tym tu, na dole, byo strasznie i mimo panujcego chodu, jako tak duszno. Wychodzc z piwnicy, zatrzyma si i obejrza. lepa kobieta staa nieruchomo. Przez chwil wydawao mu si, e w cieniu, za jej plecami widzi kogo jeszcze, niewysok, szczup sylwetk. Zamruga, cie znik. Kobieta poruszya si i wycigna do. Z jej palcw... ... trysno wiato. Byo wszdzie, przenikao go na wylot, jego kad czstk, kade wspomnienie. Otworzy usta do krzyku. Gdy si ockn, przykucna na szczycie wydmy. Jej sylwetka wyrniaa si na tle nieba ostrymi konturami. Nie widzia oczu, twarzy, szczegw ubioru, tylko zarys postaci. Cie, ktry przeladowa go we wspomnieniach, wtargn take do wiata jawy. Odwrci gow w bok i wyplu resztki skorpiona. Nie czu warg ani jzyka. Ostronie unis do i dotkn twarzy. Mia wraenie, e kto pooy mu na niej gorcy kompres. Opuchlizna wok ust sigaa a pod oczy, nos zdawa si ton w zagbieniu utworzonym przez rozdte do granic moliwoci policzki, wargi przypominay kawaki rozgotowanego misa. Mimo wszechobecnego palenia nie czu miejsc, ktrych dotyka. Co byo nie tak, porusza gow, usiujc zrozumie co. Soce, dotaro do niego po chwili. Soce byo ju po drugiej stronie nieba, wanie chowao si za najblisz wydm. To

znaczyo, e przelea tu cay dzie, cay dzie pod bezlitosnymi promieniami, ktre w kilka godzin mogy zabi nawet zdrowego, silnego mczyzn. A on y. Sylwetka na wydmie nie drgna, mimo e dawa wyrane znaki ycia. Prbowa j zawoa, lecz gardo nie chciao go sucha. Nagle dziewczyna uniosa gow i zacza si wpatrywa w szczyt przeciwlegej wydmy. Teraz dopiero zobaczy jej twarz. Zwyczajna, pospolita, jakby poza kategori adna nie adna. Twarz, ktrej nie sposb zapamita, jeli kto nie wytatuuje jej sobie po wewntrznej powierzchni powiek. Oczu nadal nie dostrzega, ocieniaa je spadajca na czoo rwno przycita grzywka. Spojrza w to samo miejsce co ona. Zza wydmy wyoniy si cztery postaci, sami mczyni. Zatrzymali si na szczycie, rozejrzeli, wreszcie jeden z nich dostrzeg go i krzykn co gardowo, wskazujc palcem. Powoli, z trudem utrzymujc rwnowag, zaczli schodzi po wydmie. Patrzy na nich, nie ruszajc si, nie wykonujc adnego gestu. Byli na wp nadzy, nosili tylko spodnie z jakiego szarego materiau i skrzane mokasyny. Torsy pokryway im rysunki przedstawiajce jaszczurki, we, skorpiony, pustynne skoczki, wielosegmentowe wije. Ca pustynn menaeri. Wszyscy byli ogoleni na yso, a idcy z przodu mia na czaszce wizerunek skorpiona. Pajczak rozsiad si na czerepie i szczypcami obejmowa oczodoy mczyzny w ten sposb, e gdy ten je mruy, kleszcze zdaway si zaciska. Ogon skorpiona wi si wok lewego ucha przybysza i spywa, a na grdyk. Stanli wok niego. yje stwierdzi ten ze skorpionem na gowie. Daleko zaszed. Ktre plemi? Pas. Buty. Dyahirrowie. Zgoda. Pena. Mwili jzykiem jego ludu, ale z dziwacznym akcentem, wyrzucajc z siebie sowa w krtkich, urywanych szczekniciach. Patrzyli na niego z gry, ich sylwetki wyranie odcinay si na tle nieba, a wreszcie musia zamkn zmczone oczy. Kkna, ludzie piasku, wyrzutki wrd wyrzutkw. Nazwa, ktra pocztkowo brzmiaa kalenkanaweth, z czasem ulega skrceniu, w miar jak problem, ktry stanowili, zmala. W jego plemieniu mwiono, e wymarli ju wiele lat temu, w kadym razie od dawna ich nie spotykano. Byli potomkami tych, ktrzy nie pokonili si Prawom Harudiego, nie zoyli ekchaarw i nie przyjli brzemienia wsplnej duszy. Cz plemion, jak twierdziy stare opowieci, powdrowaa wtedy na poudnie, za pustyni, aby szuka wasnej drogi. Nieliczna grupa zostaa wrd piaskw, toczc zacit, beznadziejn wojn ze swoimi krewniakami. Przegrali, rzecz jasna. Plemiona, ktre przyjy ciar Praw, byy liczniejsze, lepiej zorganizowane i co najwaniejsze, yy w miejscach, gdzie mogy si rozwija. Porwnujc je z otwart pustyni, afraagry issarskich plemion byy rajem, daway szans na wychowanie licznego i zdrowego potomstwa, podczas gdy bezmiar piasku ofiarowywa tylko mier. Nie

dao si wygra wojny toczonej na dwch frontach, z pustyni i ludmi jednoczenie. Kkna z wolna odchodzili w wiat legend i mrocznych opowieci. Najbliej stojcy mczyzna, ze skr pokryt siatk starych blizn, pochyli si nad nim i wysycza: I co, dyahirze? Widz twoj twarz. Soce zachodzi. Zabijesz mnie? Mia ochot si zamia. Twarz? Jak twarz? Pocaunek skorpiona zmieni j w dziwaczn mask, parodi ludzkiego oblicza. Jego twarz bya gdzie tam, pod spodem, pod opuchlizn i sonecznymi poparzeniami. No i jeszcze sprawa duszy. A raczej jej braku. Teraz nie mogli mu ju niczego odebra. Cie rozbawienia musia przemkn po jego obliczu, moe zagoci w oczach, a moe wyrzutek tylko szuka pretekstu, eby wyadowa zo, bo nagle, bez ostrzeenia, uderzy Yatecha w twarz, na odlew, i zaraz poprawi z drugiej strony. Nie umiechaj si warkn. Ciosw nie poczu od razu, dopiero po kilku uderzeniach serca na policzki kto wyla mu roztopiony ow. Zacisn zby, eby nie zawy. Ten ze skorpionem na gowie przyklkn i przewrci Issara na bok. Nie ma mieczy. Wygnaniec. Dar mrukn ktry. Dar od pustyni. Daleko zaszed. Moe dar, moe nie. Sprawdcie, czy nie ma broni. Nie cackali si, obszukali go szybko, pozbawiajc sztyletw, po czym szarpnli brutalnie, a z fal micego blu przysza ciemno. Tylko na chwil, jak sdzi, lecz gdy odzyska zmysy, soce prawie chowao si ju za horyzontem. Wlekli go na zmian, po dwch, trzymajc za rce, twarz ku ziemi. Nie starali si w aden sposb zagodzi jego cierpienia i to chyba bl powoli wyamywanych staww przywrci mu wiadomo. Jkn cicho. yje mrukn ktry. Silny jest. To dobrze. Nie tramy czasu. Rozmowa ucicha, kkna nie lubili traci si na prne gadanie. Po kwadransie, wypenionym rwcym blem, rzucili go na piasek. Nie mia si nawet unie gowy. Odwrcie go. Kopniakiem przewrcili go na wznak. Ten ze skorpionem na czaszce pochyli si i zmruy powieki. Pajczak zatrzasn kleszcze. Nie chc, eby umar, dyahirze. Chc, eby y, dugo y. Przyoy mu do ust jaki pojemnik. Wilgo, woda... Yatech zacz pi, szybko, apczywie. Napj mia gorzko-sonawy posmak. Pi, wbrew sobie, wbrew wiadomoci, e kady yk moe kosztowa go wiele godzin tortur. Legendy Issaram wymieniay ludzi pustyni wrd ich najzacitszych i najbardziej bezlitosnych wrogw. Kada z klanowych czy plemiennych wojen bya toczona cile wedug Praw Harudiego. Wojny z kkna przebiegay bez adnych zasad i regu. Liczyo si tylko to, eby wybi niewiernych kuzynw do nogi. I

tylko ogrom pustyni rozcign t wojn na stulecia, na dziesitki pokole, bo jeli trzeba byoby szuka kogo, kto lepiej porusza si po morzu piaskw ni Issarowie, to byli to wanie kkna. Jak kada bratobjcza walka, i ta pozbawiona bya choby cienia miosierdzia; od wiekw okruciestwo byo jedynym jzykiem, ktrym przemawiay do siebie obie strony Pamita historie o tym, co issarscy wojownicy robili, gdy natrafiali na pustyni na obozy ludzi piasku. Zabijali kadego mczyzn i chopca powyej dziesitego roku ycia. Potem niszczyli naczynia z wod, a jeli obz pooony by w pobliu rda, przepdzali jego mieszkacw na gbok pustyni i zostawiali, aby soce i piach zrobiy swoje. Ostatnia taka opowie pochodzia z czasw modoci jego ojca. Mimo to wiedzia z ca pewnoci, e mczyzna mwi prawd. On chcia, eby Yatech y. Nic na wiecie nie jest tak trwae, jak nienawi midzy krewnymi. Ale pi. Pi gupio i nierozsdnie, wiadom, e powinien nabra pynu w usta i splun nim przeladowcy w twarz w nadziei, e rozwcieczony marnotrawstwem wody podernie mu gardo. Spojrza w oczy mczyzny i stwierdzi, e tak na pewno by si nie stao. Nienawi w renicach obcego bya zimna jak ld. Ten czowiek by zdeterminowany za wszelk cen utrzyma go przy yciu, tylko po to, by speni swoje obietnice. Bdziesz y powtrzy z jakim mrocznym zadowoleniem w gosie. Rozkrzyujcie go. Sprawnie i szybko wbito w piasek cztery koki, do ktrych przywizano nadgarstki i stopy chopaka. Jeden z nich przynis pled i narzuci go na tuw Yatecha. Przeyjesz t noc i nastpn te mrukn. A pojutrze dotrzemy do obozu i tam zdecydujemy, co z tob zrobi. Odwrcili si i zniknli z pola widzenia. Dziewczyna pojawia si znikd, tym razem widzia tylko owal twarzy na tle ciemniejcego nieba. Czu jej spojrzenie. Palio. Skorpion powiedziaa, pochylajc si nad nim. Mj may, osobisty, wasny skorpion. Miaa dziwny akcent dziwny, bo zwyczajny. To by akcent wschodnich plemion dyahirw, dokadnie taki, jakiego uywali wszyscy w jego afraagrze. Mogaby w kadej chwili wej do dowolnej osady i zmiesza si z jej mieszkacami, podajc za jak dalek krewn. Pochylia si nad Yatechem i polizaa go po policzku. Potem po drugim. Poklepaa po czole, zaczepia palcem o warg i odsonia zby. Dmuchna w nos. Wygldasz na zdrowy okaz, synu zdrajcw. Dobrze odywiony i silny Powiedz mi, dlaczego pie jego wod? Wiesz, co ci czeka... Milcza. I myla, intensywnie i jasno po raz pierwszy od dwch dni. Dziewczyna bya rzeczywista, prawdziwa, czu jej dotyk, czu oddech, nie bya majakiem. Ale ludzie piasku jej nie widzieli, nie zwrcili uwagi na posta kucajc na szczycie wydmy ani nie zauwaali jej teraz, cho ich obozowisko znajdowao si zaledwie o kilka krokw, a ona mwia cakiem

gono. Nie usysz mnie mrukna, bezbdnie odgadujc jego myli ani nie zobacz. Oni s ju duchami, ostatni z plemienia, od wielu lat wdrujcy po pustyni w poszukiwaniu ladw krewnych, pobratymcw czy innych ludzi piasku. Towarzysz im od jakiego czasu, kryjc si w cieniu ich obdu. Czuj, jak on narasta, pcznieje niczym zaropiay wrzd. Wszystkie mwice kamienie s puste, a jeli przy jakim rdle natrafiaj na znaki, pochodz one sprzed dziesicioleci. Wreszcie wam, potomkom zdrajcw, udao si zakoczy najdusz wojn w historii wiata. Dwa i p tysica lat wyrzynania si i oto zostao ich tylko piciu, tych czterech i jeszcze Suchajcy Piasku, dziki ktrego darom uniknli dotd mierci. Ale on jest ju stary, umiera. Gdy odejdzie, oni take zgin, bo tylko jego umiejtnoci ksztatowania Mocy stay midzy nimi a pustyni. Pochylia si nisko, prawie zetknli si twarzami. Dlaczego pie jego wod? Obserwowaam ci, szukaam do ciebie klucza, ale musz mie pewno. Czy nie przyszede tu po wasn mier? Po co przeduasz agoni? Dlaczego trzymasz si ycia? Poka mi... ... Isanell. Ley na ku i pi. Spokojny oddech agodnie unosi jej pier. Dawno mina pnoc. Jeszcze trzy, cztery godziny i wit ozoci horyzont. Nie mg zasn, sta przy oknie, patrzc na pic dziewczyn, i ciskajc w rkach miecze, modli si bezgonie. Prawa byy jasne. Nie byo w nich adnych dwuznacznoci, adnego sposobu na obejcie, musia j zabra w gry, do rodziny. Jeli ich lub mia by wany, powinni ju teraz, dzisiejszej nocy, zanim wzejdzie soce, zoy sobie przysig, zmiesza krew tak, aby skapujce krople zczyy si na ostrzu jego miecza. Pniej musiaa jecha z oczami zasonitymi opask, aby dopiero w afraagrze, gdy starsi wyra zgod, jeszcze raz ujrze jego twarz. Ostatni raz. Miaaby trzy dni, cae trzy dni, aby nacieszy si widokiem wiata. A potem? Horyzont na wschodzie wyranie pojania, zarowi si, zostao niewiele czasu. Isanell... Nie! Szarpn si, wygi, a zatrzeszczay wbite w piach koki. Nie! Wyno si z mojej gowy! Nie mrukna spokojnie, cicho. Musz wiedzie. Ty nawet nie pomylae wtedy, eby da si zabi jej ojcu, bratu, komukolwiek. Nie zawitao ci to w gowie. Rozwaae tylko dwie rzeczy, czy j zabra ze sob, czy zabi. Czy tak byo ci wygodniej? Zamiaa si nagle. Sodkie szalestwo, mae szalestwo, moje szalestwo zapiewaa. Bitwa i noc, wybuch, ktry rozerwa guon-we na strzpy, mwili, e to si nigdy nie zdarzy, mwili, e nam nie uciekniesz, mwili, bdziesz nasza na zawsze. Ale nie, Maa Kana ucieka, Maa Kana mdra, Maa Kana cierpliwa. Ona nie moe ju chodzi z ludmi piasku. Oni nie powstrzymaj helzaav, gdy przyjdzie po Ma Kan. Maa Kana potrzebuje wasnego

stranika. Maego skorpiona, ktry uksi, kiedy trzeba. Ale musi wiedzie, czy ty naprawd jeste skorpionem. Prawdziwym, maym skorpionem. Tylko dla niej... Przez chwil przypatrywaa mu si, to jednym okiem, to drugim, przymykajc je na zmian i krcc gow. Jak ptak, oceniajcy, czy to, co znalaz, nadaje si do zjedzenia. Powiedz mi wic kontynuowaa czy jeste tym, czego szukam? Syszysz? Dlaczego potraktowae tego mczyzn w taki sposb? Syszysz... ... brzk i cisz. I w tej ciszy rodzi si powolne wycie, dziwaczne, charczce, bulgotliwe. Stoi na placu, patrzc na sekundantw przeciwnika, tylko na nich, bo Saworeh klczy z boku, z rk zaman w przynajmniej dwch miejscach, ze strzaskanym prawym kolanem i gardem opuchnitym od uderzenia gowic miecza. Yatech porusza mieczem, ktrego klinga lekko opiera si o krocze mczyzny, i wycie milknie. Cisza ponownie wypenia przestrze i nagle syszy co, co musi by pomrukiem uznania. Meekhaczycy, kupcy, kilku onierzy, szlachta, patrz na niego, czuje te spojrzenia, ale bez wrogoci. W tym s podobni do jego plemienia, ceni dobrych szermierzy, a przedstawiciel barona nie ma tu zbyt wielu przyjaci. No i sposb, w jaki rozpocz pojedynek, obrzucajc go i Aerina stekiem wyzwisk, nie przysuy mu si za bardzo. Jego gwny sekundant podnosi rk i upuszcza na ziemi drewnian paeczk. Pojedynek jest skoczony. Aerin patrzy z umiechem i mwi: Powiedz mi... ... dlaczego? Dlaczego uywae tylko grzbietu klingi, tpej strony? Dlaczego upokorzye go tak, e musia wyjecha z miasta? Kulejcy, z niesprawn rk? Syszae, e w drodze do Makallen kto na niego napad i podern mu gardo? Dziewczyna pochylia si nad Yatechem i delikatnie pogaskaa go po policzku. Chciae go upokorzy i zniszczy? Chciae od razu, przy pierwszym pojedynku, zyska saw kogo, z kim nie warto krzyowa ostrzy? Przecie wiesz, e to ich nie powstrzymywao. A moe chodzio o to, eby pokaza swoj sprawno w walce? May skorpion, szczyccy si swoimi szczypcami i jadowym kolcem, co? Jak to z tob byo? Milcza. No wanie, jak to z nim byo? Musz wiedzie nie ustpowaa. Musz mie pewno. Nie mog le wybra. Opowiedz mi jak... ... rozgrzana skaa parzy, jest tak gorca, e mona by na niej smay jajka. Drobi po niej szybkimi krokami, uczc si Pajczego Taca, techniki polegajcej na byciu w cigym ruchu, zmianach kierunku i szybkoci poruszania, cigych zmianach tempa. Mistrz zwiza mu stopy w kostkach okciowym sznurkiem, kroki z koniecznoci s mae, krtkie. Nie moe si zatrzyma, nie moe stan dla zaczerpnicia oddechu, bo usyszy skwierczenie wasnej skry. Taczy szybko, w rytm melodii wygrywanej na maym bbenku, drewnianym pudeku obcignitym kozi skr. Szat ma przesiknit potem, pot leje mu si po twarzy i zalewa oczy, sznurek otar ju kostki do krwi i kady krok znaczy czerwieni. Ale taczy. Miecze

cigle ma na plecach, ich ciar z kad chwil jest wikszy, skrzane uprze wbijaj si w ramiona. To nic, taczy. Rytm jest coraz szybszy, coraz bardziej zmienny, nadanie za nim staje si niemal niemoliwe. Ale nada. Mistrz ma zacit, gniewn twarz. Dzi po raz pierwszy Yatech pokona w walce trzech chopakw, ktrzy pobierali nauki o wiele duej ni on. To za wiadomo dla ich nauczyciela walki, rodziny tych chopcw nie bd zadowolone. Ten mokos wymaga nauczki, mwi mina mistrza, trzeba mu pokaza, gdzie ley granica jego moliwoci, musi wiedzie, e nie naley upokarza wspplemiecw, nie naley rozbraja ich w taki sposb, jakby byli maymi dziemi. Pajczy Taniec zama ju niejednego. Yatech taczy. Plac wicze jest duy, gadki i rwny. Przez tysiclecia miliony uderze wygadziy jego powierzchni, wylizgay j niemal do poysku. Nie mona si tu potkn, nie mona nadepn na kamyk. Mona tylko zostawi kawaki wasnej skry, jeli si stanie. Przymyka oczy, pozwalajc, by melodia wlaa si w jego yy. Czuje j ju caym sob, ma wraenie, e nawet serce wali tak szybko, jak szybko palce mistrza uderzaj o kozi skr. Wywouje w mylach pierwszego ducha, widmowego przeciwnika uzbrojonego w ciki paasz i ma okrg tarcz. Jeli mistrz chce prawdziwego taca, dostanie go. Nic w tej chwili si nie liczy. Oddech przesta z trudem przeciska si przez wysuszone gardo, pot przesta zalewa oczy. Wyciga miecze, pynnym, bezbdnym ruchem, ktry opanowywa od lat. Klingi lni srebrzycie i zaczynaj swj wasny taniec. Zgrywa ich ruchy z rytmem krokw, z wciekym rytmem bbenka. Mistrz nie rezygnuje, jego palce przyspieszaj, muzyka zrywa si do szalonego galopu, po chwili przechodzi w cwa. Yatech taczy, nie pozwala, aby melodia mu umkna, nie pozwala si jej wyprzedzi, po chwili sam zaczyna narzuca tempo, przechodzi z jednej wciekej prdkoci w nastpn, tym razem to bbenek usiuje go dogoni, gubi si, zwalnia, znw rusza naprzd. Miecze krel skomplikowane figury, finty, pfinty, pchnicia i ciosy, kontry i parady, i nagle Yatech syszy, jak mistrz gboko wciga powietrze i niemal przestaje gra. W tacu ostrzy, w tacu, jakim chopak oczarowuje przestrze, daje si wyczu co wicej ni tylko zwyke wiczenie. Postronny obserwator moe przymkn oczy i zobaczy prawdziwy Pajczy Taniec, nie seri wicze, lecz taniec z widmowymi przeciwnikami, dwoma, trzema, czterema. Walka z cieniami utkanymi z melodii, taca i wiata igrajcego na zakrzywionych gowniach. Yatech otwiera nieco szerzej oczy i patrzy na mistrza. Ten widzi, jak chopak broni si i kontruje, jak skada parady i robi uniki, i nagle wie, e przegra, ten ucze nie podda si, nie poprosi o koniec wicze. Bdzie taczy, dopki nie pokona wszystkich przeciwnikw lub dopki nie padnie nieprzytomny na ziemi. Nie ma dla niego innej drogi. Rytm bbenka zwalnia. Co... ... takiego zobaczy wtedy twj mistrz? Hm? Mj may skorpionie? A moe nie, moe nie skorpionie, tylko po prostu wilczku? Ale jeli jeste tylko wilczkiem, to trac tu czas. Ten

wiat jest peen wilczkw, maych, puchatych, byskajcych zbkami wilczkw, ktre bd dla helzaav tylko przystawk, przeksk. Oni s wilkami. Ruchem gowy wskazaa obz kkna. A przecie nie jestem tu bezpieczna. Potrzebuj skorpiona, ktry nie boi si udli kogokolwiek, ktry bdzie dla mnie walczy. Wiesz, jaka jest najbardziej bzdurna legenda o skorpionach? Pochylia si i usysza, jak wszy Czu jej ciepy oddech na twarzy, gdy obwchiwaa mu wosy, policzki i szyj. Pachnia jak mokry piach, jak pustynia zaraz po deszczu. Moe pniej ci opowiem zaszeptaa gosem osypujcych si ziaren piasku. Zobaczymy. Jutro. Moe. pij. Zasn. *** Gdy dotarli do obozowiska ludzi piasku, zrozumia, e umrze jeszcze dzi, i to szybko. Pierwszy spostrzeg, e co jest nie tak, ten ze skorpionem. Ruszy naprzd biegiem, porzucajc toboki, znik za najblisz wydm. Po chwili wyda przecigy, mrocy krew w yach okrzyk. Jego towarzysze rzucili Yatecha na piasek i pomknli w przd. Nie musieli si ba, e ucieknie, nie mg zrobi nawet kroku. Dziewczyna pojawia si jak zwykle znikd. Ich czarownik nie yje. Wczoraj zabili go twoi kuzyni. Nie powinni go znale, ale pechowo by z nimi jeden z waszych Wiedzcych. Wyczu i przeama czary chronice obz, a wojownicy zaatwili reszt. Kkna wracali. Nieli bro, ktrej wczeniej u nich nie zauway. Ten pokryty bliznami zapa go za ramiona, podnis z ziemi i uderzy gow w twarz. Yatech w ostatniej chwili odwrci si nieco, przyjmujc cios na lewy uk brwiowy. Eksplozja. Upad na piasek, zaszorowa brzuchem po gorcej powierzchni, a wtedy drugi kkna kopn go w bok. Trzasno i zaraz lepka, elazista wilgo wypenia mu usta. Bl przyszed po chwili, wbi si tpym klinem midzy ebra, wyrwa z ust krtki jk. Przez omot krwi usysza miech. Nie wiedzia, czy gorszy by sam dwik, czy wypeniajca gos miejcego si obojtna ciemno. Tak mogaby si mia istota, ktr nauczono tylko wydawania dwikw, imitujcych miech wanie, lecz dla ktrej byy one rwnie obce, co kozie meczenie czy wycie wilka. Taki dwik mgby rwnie wydawa kto pamitajcy miech, lecz niepotraficy go skojarzy z odpowiedni sytuacj. Kto, kto zapomnia ju, co to rado, nawet ta najpodlejsza, czerpana z cudzego blu i ponienia. Kto bardziej martwy ni on sam. Dziewczyna pojawia si tu obok. Na jego oczach jeden z ludzi piasku omin j w pynnym uniku, jakby uchyla si przed ciosem. Zrobi to zupenie niewiadomie, inni rwnie nie zauwayli jego dziwnego ruchu. Co teraz? zapytaa spokojnie, bez szczeglnej intonacji. Po to przecie tu przyszede, po mier. Czy to wane, po jak? Jaka jest rnica midzy agoni z

odwodnienia, w gorczce i majakach, a zakatowaniem na mier przez kilku kkna? adna. Le, nie wstawaj, oni szybko si zmcz, znudz kopaniem, uyj noy. Bdzie troch bolao, ale nie bardziej ni wypocenie resztek wody w piach. Kolejny kopniak prawie poderwa go z ziemi. Odwrci si na plecy, nie prbujc ju chroni. Najbliszy oprawca podszed powoli, odbi si od piasku i skoczy mu na brzuch. Yatech nie zdy napi mini, zgi si wok rda cierpienia. Kkna skrci stop, jakby miady robaka, i spokojnie ruszy dalej, nie ogldajc si za siebie. Yatech zosta na piasku, zwinity w pozycji podowej, charkotliwie prbujc zapa oddech. Strzp czowieka. Na lewe oko nic ju nie widzia, prawe na przemian zachodzio mg i mroczyo czarnymi plamami. Skurcz przyszed bez ostrzeenia, z dziwnej strony, od krzya, jakby jaka lodowata do zapaa go za najnisze krgi i szarpniciem prbowaa wyrwa krgosup z plecw. Wygio go w ty, przez chwil wydawao si, e zaraz uderzy potylic o stopy, otworzy usta, prbujc uwolni bl, nada mu ksztat krzykiem, wyrzuci z siebie. Chlusn z ust czarn, cuchnc ciecz, krew, woda, ktr go poili, . Umieram, pojawia si niespodziewanie przytomna myl. Teraz wanie umieram. Pochylia si nad nim z dziwn min. Teraz dopiero, tu przed mierci, dostrzeg j wyranie. Czarne wosy, prawie wpadajce w granat, oczy z kawakw ciemnego bkitu, z okruchw wieczornego nieba tu przed burz, karminowe usta o ksztacie, za ktry wikszo kobiet daaby si zabi. Bya pikna, pikna jak... Jeste ni, tak? Jeste przewodniczk do Domu Snu. Przysza po moj dusz. Ale ja... nie mam ju... Umiechna si i zadra. Tyle okruciestwa. Nie, nie jestem mierci. Nie su Domowi Snu. Nikomu nie su. Odgarna wosy odwiecznym gestem, jak zwyka dziewczyna. Powiedz mi, jak to z tob jest? Jeste, czy nie jeste skorpionem? Musz wiedzie, za duo czasu ju tu straciam. Umrzesz tu? Po to w kocu przyszede na pustyni. Wyglda na to, e masz krwotok wewntrzny, nie liczc oczywicie poamanych eber, wstrznienia mzgu i uszkodzonych nerek. Mog ci uleczy, Mocy wok jest do. Ale chc wiedzie, kim jeste. Odwrcia gow, patrzc za jego plecy. Nie musia si oglda, sysza kroki, sysza zgrzyt noa o okucie pochwy, mia wraenie, e syszy wszystkie dwiki wiata. Odwr si na brzuch powiedziaa tonem nieznoszcym sprzeciwu. Posucha. Podnie si na czworaki, szybciej, dobrze! Wbij donie w piasek, gbiej, jeszcze gbiej! Czujesz? Czu. Rkojeci pokryte szorstk skr, wylizgane od tysicy godzin walk i wicze. Jego miecze. Nie pytaj, nie dziw si. Po prostu poka mi prawd o sobie. Umrzyj lub yj. Kroki. Coraz bliej.

Wyrwa bro z piasku, nie wydajc z siebie adnego dwiku, poderwa si na nogi, czerpic si z miejsca, o ktrym myla, e jest ju martwe. Znw by trzynastolatkiem tulcym si do koczownika, ktremu przed chwil rozpata gardo, znw taczy Pajczy Taniec, wirujc w rytm niesyszalnej melodii, znw sta na placu pojedynkowym i rozbraja meekhaskiego stranika. Cios, jeden i drugi, miecze s dziwnie lekkie, maj rodek cikoci przesunity ku rkojeci, s jego i nie jego jednoczenie. Ale klingi s rwnie dobre jak te, ktre pamita, pier podchodzcego kkna otwiera si po ciosach jak krwawy kwiat, rozcita w szkaratne X, mczyzna robi jeszcze krok i pada, momentalnie otacza go czerwona kaua. Krew jest zbyt gsta, eby od razu wsikn w piasek. Yatech zwija si wok osi, furkocze strzpami odziey, szuka nastpnego napastnika. Jest, ten, ktry skoczy mu na brzuch, wanie odwraca si, w oczach lk, nie lk, panika, wynikajce z niezrozumienia sytuacji przeraenie, jak to, ten wizie, konajcy przed chwil, wyrzygujcy w ostatnim spazmie wntrznoci, teraz pdzi wanie na niego, z mieczami w rkach? Jak? Dlaczego? Ucieka! Za pno. Issar jest ju przy nim, sztych, pasko w brzuch i zaraz ukone cicie przez twarz. Niewiarygodne, jak szybko mog zgasn cudze oczy. Yatech ju nie myli, reaguje, jak go wyuczono, trzeci i czwarty, gdzie s? Id, z dwch stron, jeden trzyma dwa dugie noe, drugi, ten ze skorpionem na czaszce, krtk wczni, a raczej halabard z krtkim drzewcem i sierpowatym ostrzem. Skorpion niespokojnie zaciska i rozlunia kleszcze. Yatech patrzy mczynie w oczy i nie dostrzega w nich strachu. To dobrze, umiecha si popkanymi wargami, wrg, ktry umiera w strachu, nie przynosi zaszczytu temu, kto wysya go przed oblicze Matki. Robi krok w jego stron, po to tylko, by odbi si od piasku, obrci w dzikim piruecie i run na tego z noami. Cios, pasko, na wysokoci biodra i zaraz nisko, w kolano, krtkie noe nie daj szans na waciw parad, rzepka poddaje si niemal bez oporu, krew i kawaki koci tryskaj z rany, kkna krzyczy krtko, bardzo krtko, bo padajc, nadziewa si na sztych drugiego miecza, ostrze wchodzi w gardo i wyrasta skrwawionym zbem z karku. Yatech schodzi z linii upadku ciaa, strzsa krew z kling, odwraca si. Zostali tylko we dwch. Odejd mwi cicho. Naznaczony skorpionem umiecha si szeroko i unosi bro w dziwacznym salucie. Milczy. cieraj si krtko, bez sw. Jego przeciwnik jest wietny, najlepszy z caej czwrki, nie dba o ycie i nie boi si mierci. Walczy znakomicie, atakuje szybko, pewnie, trzyma dystans, wykorzystujc wikszy zasig swojej broni. Nie chodzi po piasku, tylko pynie, jego stopy ledwo muskaj powierzchni, wydaje si nie podlega prawom natury. Jest prawdziwym kkna czowiekiem piasku. Kady inny wrg w starciu z takim wojownikiem zapadaby si w piach po kostki, grzz, poyka, traci siy na bezskuteczne prby skrcenia dzielcej ich odlegoci. Ale Yatech nadal

jest modziecem, ktrego mistrz postanowi zama Pajczym Tacem. Czuje krew ciekajc ze zwizanych kostek i gadk ska pod stopami. Piach go nie spowalnia, nie wizi, kroki taca s zbyt szybkie, zbyt nieprzewidywalne, by przeciwnik mg za nimi nady. Rusza po spirali, zmuszajc kkna do obracania si, do zmiany pozycji. Ten cofa si, szukajc lepszego miejsca do obrony, zmierza w stron najbliszej wydmy. Nie pozwala mu na to. Skraca dzielc ich odlego szybciej, ni tamten zdoa zareagowa, i spada na niego wraz z lawin ciosw. Pi uderze serca, dziesi i znajduje pierwsz luk. Wie ostrze halabardy krtkim mynkiem i tnie w zewntrzn cz lewej doni. Gdyby uderzy mocniej, odrbaby j wraz z czterema palcami, teraz tylko przecina skr, cigna i kilka koci. Odskakuje. Odejd powtarza, cho ma pewno, e nie doczeka si odpowiedzi. Naznaczony skorpionem milczy Wyciga skd kawaek tkaniny, niezdarnie, pomagajc sobie zbami, obwizuje do, zmienia chwyt na rkojeci, aby j odciy. Przestaje si umiecha. Yatech pozwala mu skoczy i rusza do ataku. Przeamuje jego trzeci parad, niezdarn a do blu, bo zraniona rka ledwo trzyma drzewce, i krtkim, oszczdnym sztychem trafia mczyzn w serce. Cios rozcina na p wymalowan na piersi kkna jaszczurk. Czowiek piasku wydaje dziwny odgos, na wp sapnicie, na wp szloch. Opuszcza w d ostrze broni i wspiera si na drzewcu. Po raz pierwszy umiecha si naprawd radonie. Mody Issar patrzy mu prosto w oczy i widzi w nich odbicie dziewczyny. Stoi za jego plecami. renice umierajcego powikszaj si i nagle pojawia si w nich strach. On te widzi dziewczyn. I z tym strachem w oczach kona. Yatech odwrci si. Wiesz ju? zapyta. Dziewczyna umiechna si, okrutnie i dziko. Jednak jeste skorpionem. Powia wiatr i cztery trupy lece na ziemi znikny. Nagle w ich miejscu pojawiy si niewielkie grki piasku. Ciao, krew, bro i ubrania zamieniy si w drobiny pyu. Duchy ostatnich z kkna. Spotkaam je bkajce si po pustyni, optane nienawici do tego stopnia, e nie widziay przed sob drogi do Domu Snu. Zawaram z nimi umow. Kazaam odegra im przedstawienie w zamian za szans na zabicie jednego z Issaram. Gdyby nie by skorpionem, ju byby martwy. Machna rk i nagle nogi odmwiy mu posuszestwa, poczu kad ran i kade zamanie. Miecze wysuny mu si z doni, w dole plecw zawyy tpym blem nerki. Dziewczyna pochylia si i zamruczaa. Na pustyniach caego wiata opowiadaj sobie bajk o tym, e skorpion okrony przez ogie wbija kolec jadowy we wasny kark, eby skrci mki. To najwiksze kamstwo o tym stworzeniu. aden tak nie zrobi, bo to oznaczaoby, e przegra. A skorpiony nie umiej

przegrywa. Nie s zdolne do tego, eby si podda. I ty te nie. To dlatego zabie Isanell. Dlatego nawet nie przyszo ci do gowy, eby pozwoli si rozsieka jej ojcu. Przyznaby si tym samym do przegranej, a tego nie potrafisz. Bdziesz taczy Pajczy Taniec, dopki twojemu mistrzowi palce nie zaczn krwawi od wybijania rytmu na bbenku, lub pki nie umrzesz z wyczerpania. Poderniesz gardo wojownikowi dwa razy starszemu ni ty, okaleczysz i upokorzysz kadego przeciwnika i zawsze umiechna si szeroko zawsze spotka ci za to ludzki podziw. Bo oni te potrafi rozpozna skorpiona, cho sami nie wiedz, jaki jest grony, i niczym pustynny skoczek zapraszaj go do domu i chc si zaprzyjani. Ale ty bdziesz tylko mj. Bdziesz dla mnie walczy. Oczywicie wcale nie musisz si zgadza. Moesz tu zosta i umrze. Woya kosmyk wosw do ust i zacza go ssa w zamyleniu. Tylko sowo, jedno skinicie gow, a zaczerpn Mocy i ulecz ci. A potem bdziesz mi suy, bdziesz dla mnie walczy i zabija. Tylko mrugnij... Patrzy na ni bez drenia, uporczywie. Znw zaczynay mu lata przed oczami czarne plamy. Umiera. Och, rozumiem szepna. To przecie te jest poddanie si. Nieprawda? Taka umowa to przyznanie si do poraki. Wic inaczej. Jeste Issarem, Issaram, jak sami si nazywacie. Wynajmujesz swoje miecze. Wic wynajmij je dla mnie. Zosta moim stranikiem. Na pocztek na rok. Zapat bdzie twoje ycie, uzdrowienie z ran i zabranie std. Co ty na to? Nie jestem z pani. Czy to speni warunki honorowego rozwizania? Czu, jak zaczyna si poci. Straci za duo wody, jego ciao wanie si poddawao. Kona. Nie chcia umiera. Ale nie mia mieczy, ktre mgby ofiarowa na sub. Nie... mam... mieczy... A to, czym walczye, to co? Kijaszki? Uniosa jeden z yphirw. Rkoje wygldaa identycznie jak w broni, ktr zostawi w rodzinnej afraagrze. Tylko klinga bya inna. Od zastawy a po sztych wygldaa, jakby zrobiono j z czarnego wulkanicznego szka. Dziwne rzeczy mona zrobi z piaskiem, gdy zaistnieje potrzeba. To jaka bdzie twoja odpowied? Nie mia ju duszy. C ryzykuje, podejmujc sub u tej... istoty? Mrugn. Wiedziaam, e potrafisz sam siebie przekona. Pochylia si tak, e prawie zetknli si czoami. Widziaam, jak walczysz. Bardzo, bardzo mao umiesz. Musisz si jeszcze wiele nauczy, bo helzaav to tylko pies goczy, a nawet on moe ci zabi. Ale mimo to poczekamy na niego, bo mam dug do spacenia, a ja zawsze je spacam. Pjdziemy daleko i szybko, a potem zobaczymy, ile naprawd potrafisz, skorpionie. Jutro, pojutrze i pniej. Szykuj si na naprawd ciekawe czasy, chopcze.

Niespodziewanie wpia mu si w usta, gorcym, gwatownym pocaunkiem, i w tym pocaunku bya Moc, bo zanim straci przytomno, poczu, jak w eksplozjach blu nastawiaj si i zrastaj mu ebra, woda opuszcza puca, krew wraca do y. Odpyn w ciemno, zanim zdy wykrzycze z siebie bl.

Zabij moje wspomnienia

Zamek dominowa nad rozleg dolin, przycupnwszy na wzgrzu niczym pokraczna ropucha na kamieniu. Pokraczny to dobre sowo, pomyla jedziec. Pokraczny, brzydki i paskudny. Wydawao si, e ma zachwiane proporcje, za niskie mury, zbyt szerokie wiee, absurdalnie daleko wysunity barbakan. Zupenie jakby poskadano go z czci wykradzionych z innych warowni. Cao miaa kolor zrudziaej cegy, pokrytej liszajami zaciekw i niezdrowych plam. Paskudztwo. Idea, eby wybudowa co takiego porodku bagnistej, niemal zawsze wypenionej mg doliny, wydawaa si pozbawiona sensu i gupia. Trzeba byo zagbi si w ksigach, by wiedzie, e gdy po jednej z wojen zewntrzne mury zawaliy si, odbudowano je dobre dziesi jardw dalej, tam, gdzie wzgrze wspierao si na kamiennym rdzeniu, wic barbakan, ktry jakim cudem ocala, stercza teraz spoza linii murw jak palec, wskazujcy drog na poudnie. Potrzeba byo rwnie znajomoci historii, eby zdawa sobie spraw z faktu, i kilkaset lat wczeniej dolina bya yznym, kwitncym miejscem, przynoszcym modemu Imperium dochd rzdu dziesiciu tysicy cesarskich orgw rocznie, a zamek sta na stray szlakw handlowych, dajcych piciokro wiksze zyski. Mczyzna mia tak wiedz i wcale nie podnosia go ona na duchu. Oznaczaa, e wiat zmienia si na gorsze. I robi to coraz szybciej. Szarpn wodze, odrywajc konia od skubania wtych badyli rosncych wzdu grobli. Wierzchowiec odwrci eb i spojrza z wyran pretensj. Jak znw naresz si byle czego, ca noc bdzie ci bola brzuch. Za kwadrans bdziemy w zamku. Ko parskn, a mczyzna umiechn si pod nosem, otulajc szczelniej paszczem. W trakcie dugich, samotnych wdrwek po najdalszych kracach Imperium i poza nim nabra zwyczaju gadania do wierzchowca, ale ostatnio z pewnym rozbawieniem zauway, e najwyraniej zaczyna oczekiwa od konia czego w rodzaju dialogu, tumaczc jego renie, parsknicia i pierdnicia jako wkad do rozmowy. A to oznaczao, e potrzebowa duszego odpoczynku albo zmiany wierzchowca. Na mniej gadatliwego, wyszczerzy si w mylach. Grobl prowadzc do zamku zbudowano w cigu ostatnich kilkudziesiciu lat, usypujc

kolejne warstwy ziemi, gliny i tuczonego kamienia, w miar jak podnosi si poziom wd gruntowych. Niemal na caej powierzchni, z wyjtkiem kolein zostawionych przez wozy, porastaa j rachityczna trawa o nieprzyjemnej, burozielonej barwie. Koskie kopyta mlaskay wilgotno i kleisto w brei wypeniajcej koleiny, nastpny znak, e w cigu najbliszych kilku lat trzeba bdzie drog podwyszy. Chyba e Szczury zdecyduj si wreszcie porzuci zamek i przenie swoich goci w inne miejsce. Albo rozwiza ich problem definitywnie. Dzi mgy spowijajce dolin rozpdzi porywisty, zimny wiatr z zachodu. Zbliaa si zima. Jedziec zdecydowanie wolaby jecha, wdychajc wilgotne opary, ni patrze na skarowaciae drzewa, pytkie bajorka i rozlege oczka wypenione mtn wod, przedzielone fragmentami terenu poronitego pokymi, bagiennymi trawami. Wszelkie prby osuszenia mokrade porzucono ponad sto lat temu, wraz z ostatnimi osadnikami opuszczajcymi okolic. eby wygra t wojn, trzeba by skierowa rzek w stare koryto, co kosztowaoby sto razy wicej, ni wynosi roczny dochd z tutejszego handlu i upraw. Prociej byo zbudowa nowy szlak kupiecki ni prbowa wygra z natur. Samotny, pokraczny zamek, stojcy na wzgrzu porodku zamglonej doliny, by ostatnim wiadkiem tego, e kiedy yli tu ludzie. Grobla koczya si pkolistym rozszerzeniem, dziki ktremu wozy dostarczajce zapasy do zamku mogy zawrci. Do samej warowni byo jeszcze ponad dwiecie jardw. Dalej prowadzi drewniany most, zbudowany z wbitych w dno pali i byle jak uoonych desek. Wozy zatrzymyway si wanie tutaj, a ich adunek przenoszono rcznie. Do kadego pala, podtrzymujcego konstrukcj z desek, przywizano gliniane naczynie. Wdrowiec wiedzia, e wypeniaa je oliwa. Wystarczyo kilka chwil, par celnie wystrzelonych poncych pociskw, eby odci zamek od wiata. Westchn cicho. Oto cali my, pomyla, meekhaska zapobiegliwo. Przez t dolin i tak adna armia nie mogaby przej, nie bez wielodniowych przygotowa, za szturm na zamek zbudowany porodku trzsawiska byby samobjstwem, a my i tak zachowujemy si, jakby lada moment miaa wybuchn wojna. No c, pragniesz pokoju, trzymaj w domu naostrzony miecz, jak mwi staroytne przysowie. Wjecha na mostek. Kopyta dudniy po deskach, caa konstrukcja chwiaa si i skrzypiaa. To te byo zamierzone, nawet najciemniejsz noc nikt nie podkradby si tdy pod bram niezauwaony Poklepa konia po szyi. Spokojnie, ju nieraz tdy przechodzilimy, pamitasz? Na pewno si nie zawali. Wierzchowiec zastrzyg uszami i puci bka. *** Musieli go zauway, gdy by jeszcze na grobli, bo opucili most zwodzony, a przed uchylon bram stao dwch stranikw. Powitali go po wojskowemu, salutujc pici do lewej piersi.

Witamy w zamku Lotis, panie Ekkenhardzie. Pozna starszego z nich. Witaj, Beris. Pikn mamy pogod, nieprawda? Stranik skrzywi si w umiechu i zadra. Nawet ciepy wojskowy paszcz nie chroni go przed wiatrem. Jak co roku o tej porze. Nie mona sobie wymarzy lepszej. Rzecz jasna. Komendant Gentrell czeka? Oczywicie. Powiedzia jednak, e nie musi si pan spieszy. Komnata jest ju przygotowana, wiee szaty rwnie. Poleci przekaza, e spotkacie si na kolacji. Dobrze. Zsiad z konia, przeklinajc obolae uda. Zajmijcie si koniem, mamy za sob dug drog. onierz skin gow i uj wodze. Chod, staruszku, ciepa stajnia czeka mrukn. Ekkenhard umiechn si szeroko, wygldao na to, e wszystko jest w porzdku, nie tylko on traktowa tego konia jak partnera do rozmw. Umiech poszerzy si jeszcze, gdy zobaczy swoj komnat. W kominku hucza ogie, na stole stao kilka naczy przykrytych lnianymi cierkami, na szerokim ou leao nowe ubranie. W kcie parowaa misa z wod. Z westchnieniem ulgi cign ciki od wilgoci paszcz i powiesi go na haku wbitym w cian kominka. Materia momentalnie zacz parowa. Odpi pas z mieczem, rozsznurowa i cign lekki, skrzany pancerz. Barwiona na brzowo skra, mimo impregnacji olejem, rwnie sprawiaa wraenie wilgotnej. To zy znak, po wyschniciu pancerz najpewniej skurczy si i zacznie si nadawa dla kogo znacznie mniejszego ni on. Bdzie go musia wymieni w zamkowej zbrojowni. Westchn. Jeszcze kilka dni w tej okolicy, a on sam nadawaby si do wymiany na kogo modszego i nowszego. Pikowany kaftan i wilgotna koszula powdroway w lad za paszczem. Po chwili wahania rozebra si do naga i moczc w gorcej wodzie rcznik, zmy z siebie wielodniowy brd. W zamku nie byo ani z prawdziwego zdarzenia, lecz ta namiastka kpieli i tak sprawia may cud. Potrzebowa tego bardziej ni ciepego posiku. Nie wytar si, tylko stojc przed kominkiem, pozwoli, eby ciepo osuszyo jego ciao. Jedzenie mogo jeszcze poczeka. Ale niedugo. Pukanie do drzwi zastao go przy ogryzaniu do czysta jagnicego udca. Westchn i przepuka usta winem. Otwarte. Mczyzna, ktry wszed, by redniego wzrostu i mia sylwetk, ktr dyplomatycznie zwyko si okrela jako grubokocist. Wyglda na co najmniej dziesi lat starszego ni siedzcy przy stole wdrowiec, lecz w tym przypadku wygld mg bardzo myli. Ubrany jak zwyky onierz, ktry akurat wyszed z koszar rozprostowa nogi, nie wyrnia si niczym szczeglnym. Poza twarz, sprawiajc wraenie, jakby jaki niedowiadczony rzebiarz

wzi kawa skay i kilkoma szybkimi uderzeniami duta nada jej z grubsza ludzki wygld. Nieksztatny nos, ostre paszczyzny policzkw, masywna szczka i ukryte gboko w oczodoach senne, lekko nieprzytomne oczy. Twarz prostaka i gupca. Tych, ktrzy dali si nabra na t twarz, liczono w setki i kady z nich aowa, e nie doceni jej waciciela. Go bez sowa podszed do stou i usiad naprzeciw Ekkenharda. Dug miae drog? Jak zwykle. Pi dni bezdroami i cay dzie na bagnach, bywao gorzej. Wina? Nie odmwi. Nala sobie i pocign z kubka. Co w stolicy? Bez zmian, cesarz wada otoczony mioci poddanych, arystokracja z Rady Pierwszych jest zawsze gotowa suy mu pomoc i wsparciem, kapani troszcz si o dusze ludzi, magowie zgbiaj tajemnice Wszechrzeczy, aby wykorzysta je dla oglnego dobra. A wszystkiemu przygldaj si bogowie, radujcy si z powszechnego szczcia. Przybysz umiechn si kwano, odstawiajc kubek. Innymi sowy Rada nie knuje i nie jtrzy, nie podkopuje autorytetu i nie wbija noa w plecy. Kapani nie prbuj skaka sobie do garde, eby tylko ugra co w swoich odwiecznych wojenkach, a gildie magw nie prowadz jakich dziwacznych gier, ktre mog wszystkich nas wysa do pieka. Dokadnie. Sielanka. Ekkenhard unis kubek w toacie. Za pikne sny, komendancie Gentrell. Za sny. Wypili. Mylaem, e spotkamy si dopiero na kolacji. Na kolacji mamy gocia, nie moglibymy porozmawia otwarcie. A kt nas zaszczyci? Velgeris. Ekkenhard wpatrywa si chwil w przybysza, szukajc w jego minie ladu kpiny. Nie znalaz. artujesz? Dowodzcy na zamku Lotis skrzywi si i posa mu uspokajajcy umiech. Zadziaao to tak, e Ekkenhard zacz si poci. O Gentrellu mwiono, e jak wrzeszczy i przeklina, to wszystko jest w najlepszym porzdku, ale gdy si umiecha, to lepiej bra nogi za pas, bo zaraz polec by. Chciabym. Gdy zjawi si tu wczoraj, mylaem, e jak zwykle przyjecha pojtrzy, podrani si i powszy przy okazji. Ale nie, on od razu zapyta o Glewwen-On. Ekkenhard drgn. Niby tego wanie naleao si spodziewa, bo dlaczego waciwie Drugi Ogar Imperium zaszczycaby szczurz nor, ale przez chwil udzi si nadziej, e to tylko przypadkowa wizyta. Westchn. I tak udao nam si utrzyma tajemnic ponad pi lat powiedzia. Niele, jeli

wzi pod uwag, e stracilimy tam dwie kompanie piechoty i piciu bitewnych magw. Nie mwic oczywicie o trzystu mieszkacach wioski. Myl, e pi lat to i tak aska bogw. Ktrych, co? Jeli kto z panteonu zacz nam miesza w garnku, chc wiedzie, kto i jaki ma w tym cel. To bya przenonia. Zreszt, czego moglimy si spodziewa? Od samego pocztku zapdzilimy ich do roboty, nie mwic zbyt wiele. Mieli poza Imperium szuka pitnastoletniej dziewczyny z czarnymi wosami, wok ktrej dochodzioby do dziwnych zjawisk. Jeli Ogary wreszcie zwchay ca prawd, mog j wykorzysta przeciwko nam. Jak kad inn. Co zamierzasz zrobi? Ja? Nic. Komendant umiechn si zoliwie. Licz na ciebie. Och, oczywicie, wykorzystaj jedynego nieujawnionego Szczura w tej prowincji tylko po to, eby nie musie si wysila. Powiedzia co wicej? Tak. Stwierdzi, e ma dowody na to, e mieszkacy wioski, ktra zostaa wymordowana, wcale nie padli ofiar upieczej bandy terroryzujcej okolice. Wspomina take co o Dwudziestym Drugim Puku, ktry nagle zosta przeformowany i ktrego onierze zasilili inne oddziay w caym Imperium. Interesujce. Napomkne mu, e Ogary nie powinny wszy wok armii? Sprawy bezpieczestwa wewntrznego nale do nas. Napomknem. Nie wyglda na zbytnio przejtego. Najwyraniej uwaa, e wie do, by przycisn nas do muru. Czyli nie da si zby byle czym? Moe i jestem stary, ale nie gupi. To Drugi Ogar w Imperium. Myl, e dobrze wie, czego szuka. Ja te. Obaj mimowolnie spojrzeli w stron wschodniej ciany komnaty. Za ni znajdowa si dziedziniec, a za dziedzicem wznosia si jedna z dwu niskich, pospnych i pokracznych wie. Ekkenhard wiedzia, e wie porasta bluszcz, ktremu pozwolono wspi si na ceglany mur tylko w jednym celu: aby ukry, e wikszo okien zamurowano, a reszt wyposaono w potne elazne kraty. Chodzio o to, aby wszyscy, przypadkowy wdrowiec i chop dostarczajcy zapasy dla zaogi, byli wicie przekonani, e stacjonuje tu tylko zapomniany przez biurokracj garnizon, strzegcy bezludnego bagna. Nikt nie powinien czy zamku z odleg o osiemdziesit mil wiosk, ktra kilka lat temu zostaa pochonita przez Uroczysko. A jak tutaj? Ekkenhard oderwa wzrok od ciany. Bez zmian. Cay czas. ***

Gdzie jestemy? Milczaa. Od kilku dni, od chwili, gdy zgodzi si na jej propozycj, traktowaa go jak powietrze. Nie odzywaa si, nie odpowiadaa na pytania, po prostu bez przerwy sza przed siebie, cay czas kierujc si na zachd. Przynajmniej mia wraenie, e to by zachd. Dni spdzali w pytkich, cienistych zagbieniach, chronic si przed spadajcym z nieba arem, a ona zawsze potrafia znale takie miejsce, nocami za wdrowali. Ich szlak wid od rda do rda, od ukrytej pod kamieniami botnistej kauy do zagbienia, ktre musieli pogbia rkoma i ktre po kilku godzinach powinno wypeni si mtnym pynem. Tylko e ona najwyraniej nie miaa ochoty pi takiego bota, wic zazwyczaj wygrzebany doek w cigu kilku chwil bulgota chodn, krysztaowo czyst wod. Takiej wody nie spotyka si na pustyni, tak wod pi tylko na pnocy, na grskich pastwiskach. Ignorowa jednak te myli, gaszc pragnienie i nie zadajc adnych pyta. Jeszcze nie teraz. Wzdu szlaku miaa rozsiane schowki z zapasami, kilka suszonych owocw, par sucharw, kawaek wdzonego misa. Dzielia si z nim bez sowa, skubic ledwo ks czy dwa, i zaraz zasypiaa. On rwnie. Przesypiali najgortsze godziny dnia, przez reszt czasu milczc i obserwujc okolic. Po tym, co zrobia z nim na pustyni, po ludziach, ktrzy powstali do ycia, po czym rozsypali si w py tylko dlatego, e chciaa go wyprbowa, nie mia ochoty na rozmow. Bya... kim... czym... Szuka odpowiedniego okrelenia. Czym obcym. Czary, Moc, nie rozpoznawa tego wok niej, a przecie potrafi wyczu magi, tak jak wyczu czarownika zbliajcego si do domu Aerina. Wok niej tego nie byo. Wok niej bya pustka. Pierwsze pytanie zada, dopiero gdy zobaczy, jak zmienia si barwa piasku. Z bladotego przesza w kremowy, a pniej w biay. Nie jasnoszary, lecz biay jak kredowy py. Znaleli si na takiej poaci nagle, w rodku nocy. Przekroczyli granic, ktr stanowi rzd czarnych na tle nieba i wyszych ni dwch mczyzn, kamiennych zbw i nagle tam byli. By moe nie zwrciby na to uwagi od razu, w kocu w mroku trudno stwierdzi, e zmienia si barwa podoa, gdyby nie dwik. Piasek pod jego stopami zacz skrzypie dwikiem, jaki wydaj ocierajce si o siebie rzemienie. Zatrzyma si i podnis gar. Nawet w nocy nie mia wtpliwoci trzyma w doni co, co w dotyku i barw przypominao gipsowy py. Gdzie jestemy? powtrzy, tym razem zdecydowany otrzyma odpowied. Skrzypienie jej krokw ucicho w mroku, po chwili zaczo si zblia. Poprzednio dziewczyna nawet nie zostawiaa ladw na piasku, teraz jednak brna przez pustyni tak jak i on, ciko, mozolnie, zapadajc si po kostki w py. Przestaa by widmowym majakiem, zudzeniem konajcego umysu, i w miar jak odzyskiwa siy, nabieraa realnoci. Wyonia si z ciemnoci nagle, jakby dopiero kilka stp przed nim mrok raczy wypuci j z obj. Przecie wanie tutaj chciae si znale, prawda?

Zascho mu w ustach. Skorpioni Myn? Wic jednak jeste suk Domu Snu... Umiechna si nieznacznie. Nie, ju mwiam, nikomu nie su. To jest miejsce, ktre nazywacie Skorpionim Mynem, kiedy skorpiony przychodziy tu, eby umiera. Ale teraz ju nie. Zbyt wiele si zmienio od czasw, gdy venleggowi przyszli tu, eby sprbowa poczy si ze swoj kaaf. Gdy ucichy werble ostatniej bitwy, gdy pojawia si bariera, nie mieli innego wyjcia. Lecz im si nie udao. Ta pustynia ma wasn pami i wasne plany co do tych, ktrzy na niej yj. Nie wypucia ich, zabia jak wszystkich, ktrzy nie kaniaj si jej wystarczajco nisko, i zmielia ich chitynowe pancerze na nienobiay proch. A potem, eby ukry zbrodni, nie pozwolia, eby ten py si std wydosta. Zreszt to akurat byo atwe, Moc tu a kipi. Wpatrywa si w jej twarz, prbujc dostrzec oczy. Nie patrz tak na mnie, mj may skorpionie. Tym razem wiedzia, e si umiechna w ten swj przeraajcy sposb. Nawet wy, potomkowie zdrajcw, niewiele pamitacie z tamtych czasw. Dlaczego zreszt mielibycie pamita? Nie jestem potomkiem zdrajcw. Naprawd? A jeli kto przysiga, ami przysig, skada nastpn nowemu panu i znw j amie, to jak nazwie go historia? Sign pamici do nauk wuja Imrynna. To zaley od tego, czy w ostatecznym rozrachunku jego strona przegraa, czy wygraa. Przez chwil przygldaa mu si, lekko przekrzywiajc gow w bok. Dobra odpowied. Bardzo dobra. No, no, trafi mi si wygadany skorpion. Odwrcia si i ruszya w mrok. Pospiesz si dobiego z ciemnoci. Tu na pewno nie znajdziemy wody. Nawet dla mnie pustynia w tym miejscu nie zrobi wyjtku. Wic lepiej, ebymy do witu znaleli si po drugiej stronie. *** Kim jeste? Posta uniosa gow i zaskomlaa. Stara szopa, w ktrej si znajdoway, wydawaa si kurczy od tego dwiku, zupenie jakby to skomlenie wyparo cae powietrze, zostawiajc pustk, ktr wiat zewntrzny prbowa wypeni, napierajc na sprchniae deski. Nealla zebraa si na odwag i podesza bliej, mimo e miaa wraenie, i zaraz serce wyskoczy jej z piersi. Kim jeste? Dziewczyna skd wiedziaa, e to dziewczyna, zanim ta odwrcia si w jej stron ucicha. Wraenie naporu na ciany szopy zniko. Przybda przestaa kuli si w kcie i spojrzaa na ni. Nealla omal nie wrzasna i nie

rzucia si do wyjcia. W oczach nagiej dzikuski byszcza czysty, niczym nieskaony obd. W ostatniej chwili przypomniaa sobie sowa matki: Nie bj si tych, ktrych bogowie ju za ycia zabrali do siebie. Bj si tych, ktrych nie wezm nawet po mierci. Umiechna si z wysikiem i powoli, eby nie przestraszy szalonej, przykucna, a ich twarze znalazy si na tej samej wysokoci. Dziewczyna wygldaa na kilka lat starsz, lecz bya tak wychudzona, e Nealla waya chyba wicej. Uznaa, e w razie czego potrafi wyrwa si i uciec. Jak ci na imi? Ja nazywam si Nealla. Oczy straciy obkany wyraz. Z... mi? Obudzia si w cakowitej ciemnoci. Lec, usiowaa uspokoi rozpaczliwe bicie serca i odzyska oddech. Imi. Jak mam na imi? *** Kolacja bya dokadnie taka, jakiej naleao si spodziewa w odcitym od wiata, zapomnianym przez bogw i ludzi garnizonie na pograniczu Imperium. Velgeris jednak nie sprawia wraenia zawiedzionego kasz ze skwarkami, baranim gulaszem, jczmiennymi plackami i kozim serem. Pochania wszystko tak, jakby od kilku dni niczego nie mia w ustach. Patrzc na niego, Ekkenhard musia przyzna, e wyglda, jakby to bya prawda. Ogar by wysoki, chudy i ylasty, ylastoci ofiary dugotrwaego godu. Mia smuke, szczupe donie, z widoczn sieci niebieskich yek, szyj z wystajc grdyk i kilka kpek wosw, porastajcych tu i wdzie ma gow. Jego twarz przypominaa mask pomiertn, w ktrej oczodoach kto osadzi kawaki wgla. Gdy przeyka, grdyka skakaa w gr tak gwatownie, e miao si wraenie, e zaraz wypadnie ustami. Przez cay posiek nie odrywa oczu od talerza, nawet gdy pi wino. Z pewnoci nie byby ozdob adnego przyjcia. Wic co zdarzyo si w Glewwen-On? Strzeli tym pytaniem z penymi ustami, przez co zabrzmiao nieco niewyranie, niechlujnie, jakby pyta o najzwyklejsz, najbanalniejsz rzecz pod socem. Ekkenhard ukry umiech, podnoszc do ust kielich. Dobry gracz zawsze obchodzi gwny temat boczkiem, dry p i wierpytaniami, udaje, e dana sprawa nic go nie obchodzi, czeka cierpliwie, a ofiara sama si zdradzi. Gracz wybitnie mdry, lub wybitnie gupi, pyta wprost. Zwaszcza w sytuacji, gdy wszyscy wiedz, co tak naprawd go interesuje. Velgeris gupi nie by, wicej, byli tacy, ktrzy twierdzili, e jest rwnie inteligentny jak sam Wielki Ogar, e jego pozycja Drugiego w Psiarni wynika z wyrachowania, a nie niedostatkw intelektu. Mimo to postanowi nie uatwia mu ycia. Liczca ponad cztery setki banda wygodzonych najemnikw napada na wie.

Sdzimy, e byy to niedobitki armii ksicia Dalenhera z Wolnych Ksistw, ktre lasami przekrady si wzdu granicy, szukajc miejsca do przezimowania. Pooona na odludziu wie wydaa si im pewnie dobrym miejscem na kryjwk. Banda najemnikw? Ogar przekn i popi winem. Musieli by odwani, jeli zapucili si a dwadziecia mil na terytorium Imperium. Gd dodaje odwagi. I mieli pewnie dobrego przywdc, skoro nie rozproszyli si na mae grupki, jak setki innych band. Podobno wymusza posuch dwurcznym mieczem. Gentrell obdarzy rozmwc swoim najbardziej niemrawym spojrzeniem. Czemu waciwie Ogary wsz tutaj, osiemdziesit mil od ruin wioski? Velgeris mrukn co w powietrze i wpakowa sobie do ust kolejn porcj sera. Zapowiadao si dugie i wyczerpujce starcie. Przy stole siedzieli we trzech. Ogar przyby do zamku zaledwie z dwoma pachokami, ktrych zostawi w kwaterze i zasiad do kolacji sam. Dowdca zamku kaza na t okazj przygotowa posiek w swoich prywatnych komnatach, siedzieli wic przy masywnym, dbowym stole, nakrytym skromnym, lecz czystym i wieym obrusem. Pokryte tynkiem ciany pobielono, a kilkanacie wiec rozjaniao mrok. Cika szafa podpieraa cian. Wicej mebli nie byo. Ekkenhard w milczeniu wodzi wzrokiem od Gentrella do Velgerisa. Szczur i Ogar, Ogar i Szczur. Przedstawiciele dwch potg, zakulisowo wspierajcych rzdy cesarza. Podobno gdy pierwszy imperator zacz swoj kampani przeciw Siostrom Wojny, podzieli wywiad na dwie czci, mwic: Szczury wsz w domu, Ogary w lesie. I tak powsta wywiad wewntrzny, zajmujcy si wszystkim, co znajdowao si w granicach Imperium, oraz wywiad zewntrzny, ktry mia donosi o tym, co dziao si poza nimi. Szczury objy piecz arystokracj, rosnce w potg gildie kupieckie, witynie, czarodziejw, armi, dwr oraz pilnoway, by niepokoje wrd chopstwa nie przerodziy si w co wicej ni zwyke pomruki niezadowolenia. Z kolei Ogary zajmoway si przede wszystkim zbieraniem informacji o terenach przyszej ekspansji Meekhanu. Rozpracowyway struktur organizacyjn wityni Reagwyra, ktra na pnoc od Gr Krzemiennych rozwijaa agresywn teokracj, pochaniajc ziemie kolejnych plemion, rozpracowyway kult Laal Szarowosej, prowadziy dziaania przeciw ksistwom Bed-kaa, staray si osabi plemienn struktur ludw wessyrskich, na poudniu i poudniowym zachodzie wspieray kampanie, majce na celu uchwycenie ujcia Elharan, najwikszej rzeki kontynentu, i podbicie tamtejszych ziem. Przez co najmniej sto lat, w miar jak Imperium wchaniao nowe tereny, obie czci wywiadu rzadko wchodziy sobie w drog. Kada miaa do wasnych problemw. Potem jednak Meekhan zahamowa wzrost. Dziao si tak na rwni z przyczyn zewntrznych, bo

ziemie, ktre jeszcze nie znalazy si pod wadaniem Imperium, byy albo zbyt niegocinne, albo zbyt ubogie, albo zamieszkane przez zbyt wojownicze plemiona, lub te wszystko naraz, eby opacao si je podbija, jak i wewntrznych, przed ktrymi ostrzegay cesarzy Szczury. Meekhan rs zbyt szybko, w pewnej chwili okazao si, e plemiona rdzennych Meekhaczykw stanowi niespena poow ludnoci pastwa, a asymilacja podbitych ludw przebiega zbyt wolno. Imperium potrzebuje odpoczynku, mwili szpiedzy, potrzebuje konsolidacji, umocnienia, zaakceptowania nowej krwi. Osiem dziesitych naszej armii to Meekhaczycy, ale jeli nadal bdziemy wykrwawia si w wojnach granicznych, za pokolenie lub dwa zostaniemy mniejszoci w pastwie, ktre stworzylimy. Podobnie mwia arystokracja, pragnca wreszcie zaj si umacnianiem rodowych fortun, tak twierdzili i kupcy, widzcy za granicami Imperium rynki dla swoich towarw, przynoszce znacznie wiksze zyski, ni gdyby ziemie te znalazy si pod wadz cesarza. Nikt nie chcia wicej wojen. Najbardziej agresywne kulty, wici wojownicy Reagwyra, wyznawcy Laal Szarowosej, akolici Dress, Kanny i Setrena Byka zostali pokonani, a ich witynie zajy waciwe miejsce w panteonie. Podporzdkowanie ich kultowi Wielkiej Matki odebrao take Imperium najczciej uywany przy podbojach argument, jakim bya deklarowana ch przywracania powszechnego pokoju i rwnowagi. Imperium musiao odetchn. Wszyscy mwili o pokoju i pragnli pokoju, wic pokj nasta. A wraz z nim Ogary straciy na znaczeniu. Wywiad wewntrzny, Szczury, wysun si na prowadzenie. Rozgorzaa wic duga i krwawa wojna podjazdowa midzy obiema organizacjami, zaczo si zazdrosne strzeenie sekretw, podkradanie informatorw, podkadanie wi, czstowanie truciznami i ozdabianie plecw rkojeciami sztyletw. Ogary zaangaoway si w t walk tak bardzo, e przegapiy niebezpieczestwo zwizane z pojawieniem si na pnocnowschodniej granicy nowego, potnego plemienia koczownikw, ktre przez dwadziecia lat najpierw podbijao wszystkie ludy Wielkich Stepw, a umocniwszy si, uderzyo na Meekhan. Omal nie doprowadzio to do klski Imperium. Po tej wojnie cesarz nakaza zrobienie czystki w wywiadzie zewntrznym, obsadzajc wikszo stanowisk ludmi z niszych szczebli organizacji, takimi, ktrzy wykazali swoj warto w czasie wojny. Mimo to wzajemna niech midzy Ogarami i Szczurami przetrwaa. Kady sygna, e przeciwnik co knuje, e wie co, czego my nie wiemy, natychmiast powodowa reakcj. Mniej lub bardziej ostr. Fakt, e dzi gocili Drugiego Ogara w Psiarni, znaczy, e wywiad zewntrzny traktuje informacje o Glewwen-On nad wyraz powanie. Tak powanie, e by moe zechce podzieli si czci swojej wiedzy. Chyba e wizyta Velgerisa bya eleganck form wypowiedzenia kolejnej wojny. Czemu nas to interesuje? Ogar odsun misk i rozpar si wygodnie na krzele. Jeli ta banda pochodzia spoza granic Imperium, to oczywiste, e sprawa naley do nas. Wic t drog postanowi nas zmaca, pomyla Ekkenhard. rednio byskotliwy pomys.

Gentrell umiechn si lekko, leciutko i powiedzia przez nos: Na waszym miejscu nie chwalibym si, e przegapilicie ma armi wkraczajc na tereny Meekhanu. To le wiadczy o wywiadzie. Poza tym nie odpowiedziae mi na pytanie, dlaczego wszycie tu, tyle mil od wioski? I to po piciu latach? Musimy wiedzie, co si wtedy dokadnie stao. Jak doszo do tego, e prawie czterystu onierzy z Dwudziestego Drugiego Puku zgino w starciu ze le uzbrojon, niezdyscyplinowan i kiepsko dowodzon band rzezimieszkw? Dlaczego dowdca puku nie zosta ukarany, a sam oddzia przeformowano tak, eby ukry jego straty przed cesarzem? Dlaczego zgino piciu bitewnych magw, w tym sam Drawen-lod-Merw, wadajcy Czarnym arem, rdem o najbardziej zabjczym aspekcie, jaki istnieje? Kto za to odpowiada? Szczury nic nie ukrywaj przed cesarzem. I czy nie lepiej przepyta onierzy, ktrzy tam byli? Chudzielec umiechn si szeroko. I wanie o to chodzi. Tych onierzy nie mona znale. Do wioski wysano dwie kompanie oraz piciu magw puku. Podobno wszyscy czarownicy zginli w walce, a z piechurw przeyo tylko osiemnastu. W cigu kilku dni puk przeformowano tak, e kompanie Druga i Trzecia zostay odtworzone z wydzielonych druyn pozostaych oddziaw, po czym zaczto ogln reorganizacj Trzeciej Armii, polegajc na wymienianiu si pomidzy pukami kompaniami, druynami, a nawet pojedynczymi onierzami. W wyniku tego Dwudziesty Drugi Puk Pieszy wrci do pierwotnego stanu liczebnego, a poniewa w midzyczasie jego archiwum czciowo spono, nikt ju nie moe stwierdzi, ilu onierzy zgino, i dokadnie ktrzy to byli, w starciu w Glewwen-On Velgeris powiedzia to wszystko na jednym oddechu, bez zajknicia. wietna robota. Trzy lata zajo nam doliczenie si zabitych. Trzy lata. Wszyli za t spraw od co najmniej trzech lat. A zapewne duej. Gentrell spokojnie sign po kielich z winem, pocign yk, nie spuszczajc oczu z przeciwnika. Ekkenhard przyapa si na tym, e tak zacz myle o Ogarze. Jak o przeciwniku. Gdy pojawi si okrelenie wrg, trzeba go bdzie zabi, uwiadomi sobie. I zaraz nadeszo pytanie, czy po to tu jestem? Czy Gentrell zaprosi mnie na kolacj, ebym pomg mu w morderstwie? Nawet przez chwil nie wtpi, e stary Szczur nie zawaha si przed rozlewem krwi, jeli uzna, e tego wymaga dobro cesarstwa. Pewne tajemnice powinny pozosta w ukryciu tak dugo, jak to moliwe. Czyli trzy lata grzebalicie w czym, co do was nie naley? zacz Gentrell. A pozostae dwa? Usiowalimy dowiedzie si, co stao si z tymi osiemnastoma onierzami, ktrzy przeyli. Siedmiu zmaro od odniesionych ran, a ich ciaa pochowano ukradkiem, dwch oszalao i znikno gdzie w podziemiach Szczurzej Nory, pozostaych dziewiciu zwolniono

ze suby w armii i przeszli na od wywiadu wewntrznego. Zrobiono to bardzo sprytnie, dopiero po wielkim przemeblowaniu w Trzeciej Armii, wic nikt nie zwrci uwagi, e Szczury wziy pod swoje skrzyda niedobitki z Glewwen-On. Dobra robota. Ogar umiechn si wskimi wargami, czujnie mierzc Gentrella wzrokiem. Tych dziewiciu onierzy, ju jako zaprzysione Szczury, przeniesiono do pewnego na wp opustoszaego zamku. Wanie tutaj. *** wit. To nie byo dobre sowo na okrelenie zjawiska, ktre obserwowali. Soce nie wynurzyo si zza horyzontu, lecz wyskoczyo ognist kul, pomiennym krgiem, momentalnie wbijajc rozarzone lance w renice. Gdyby nie ekchaar, olepby w kilka chwil. Biay piasek Skorpioniego Myna odbija wszystko ze stukrotn moc, ar na niebie, ar na ziemi. I wszystko to uderzao wprost na nich. Widzisz? jej szept by cichszy od szmeru piasku, osypujcego si pod nogami przechodzcego pajka. Widzisz, jakie pikne? Niewiarygodne, e gdzie na wiecie moe by tyle wiata. Patrzy na ni i milcza, z pytaniem zawisym gdzie w p drogi midzy nimi. W jakim mrocznym miejscu przebywaa, dziewczyno? Kim jeste? A ona staa przodem do wschodzcego soca i patrzya wprost na jego rozpalon kul. Nie mruya oczu, nie przysaniaa ich rk, jej renice zmieniy si tylko w punkciki tak mae, e znikny w ciemnoniebieskich tczwkach. Umiechna si i zadraa. Tyle wiata... powtrzya. Nie wiesz, jakie to szczcie mie tyle wiata na co dzie, synu zdrajcw. Nie nazywaj mnie tak. Co ci obraa? Nazwa, czy prawda w niej zawarta? Nic nie wiesz o moim ludzie. Naprawd? Wiem o nim wicej, ni on wie o sobie. Poza tym, o ile si orientuj, to ju nie jest twj lud. Jeli dobrze rozpoznaj si i wag symboli, wymazanie imienia i poamanie mieczy odcio ci od nich raz na zawsze. Odrzucie wspln dusz, wic nie stawaj teraz w ich obronie. Jeli do nich nie nale dziwne, ale te sowa przychodziy mu z trudem to nie masz prawa nazywa mnie synem zdrajcw. Spojrzaa na niego z ukosa. To prawda. Tu masz racj. Wic jakie imi ci nada, mj may skorpionie? Mam imi. Nie... Nie masz. Nie moesz uywa imienia ludu, do ktrego nie naleysz. Jakie nowe pasowaoby do ciebie? Spojrzaa na niego, przechylajc lekko gow, w oczach zagocio jej co... obcego.

Imrisch? Miaam kiedy maego... Nie, nie pasuje. To musi by co mocniejszego, groniejszego, imi, na dwik ktrego moim wrogom zadr kolana. Gdybym nazwaa ci Imrisch, pokadaliby si ze miechu... Chocia moe...? Mgby ich wtedy atwo pociacha swoimi nowymi mieczami. Co ty na to? Nadaj ci imi, ty stajesz do walki, przedstawiasz si i nagle wszyscy rechocz, niezdolni do obrony? Ale wtedy nie potrzebowaabym skorpiona, wystarczyby mi zwyky szczeniak... Jej monolog przeszed w mamrotanie, obco w oczach rozlaa si na twarz, nagle stracia normaln mimik, jakby cz mini obumara, a pozostae naday jej obliczu now form. ... moe nie nadawa ci imienia? Mwiabym tylko id, zrb, przynie, zabij. A ty wiedziaby, zawsze i wszdzie wiedziaby, kiedy mwi do ciebie, i nigdy nie wahaby si nawet przez chwil. To byoby proste, wystarczyoby ci zmieni, troch tu, troch tam... Nagle poczu chd z tyu gowy, jakby na potylicy zacisny mu si lodowate palce. Miecze wyskoczyy z pochew szybciej, ni myla, e to jest moliwe. Lekko kling zmieniaa je w czarne, poyskujce smugi. Nawet nie drgna, gdy dwa zakrzywione ostrza znalazy si przy jej szyi. Nie. Potrzsna gow, kontynuujc monolog. Taki skorpion byby okaleczony. Ju to widziaam, po pewnym czasie straciby zdolno do samodzielnego dziaania. A ja potrzebuj w peni sprawnego zabjcy, takiego, za ktrego nie bd musiaa myle. Tak jak teraz: wyczuwasz Moc i reagujesz, nawet jeli ma to oznacza zamanie przysigi wiernoci. Lodowate palce zniky. Mam ci strzec powiedzia powoli, z trudem panujc nad gosem lecz jeli jeszcze raz sprbujesz mnie odmieni, rzuci jaki czar, przysigam na... Na co? Co takiego ci jeszcze pozostao, skorpionie? Nie masz nic, ludu, rodziny, imienia, wasnych mieczy. Na co moesz zoy przysig? Bya obca, bardziej obca ni kady, kogo spotka w yciu. Nie chodzio o twarz, o dziwacznie zdeformowane rysy, ktre wyglday, jakby jej skr naoono na oblicze innej osoby. Innej istoty. Chodzio o spojrzenie, jej oczy wyglday jak... nie mia pojcia, do kogo lub czego mgby przyrwna to spojrzenie. Przysigam ci na imi dziewczyny, ktr kiedy zabiem, e jeli sprbujesz mnie odmieni, sama zginiesz. Umiechna si. Jakie to cudownie patetyczne. Jakie szczeniackie i gupie. Zabie j, bo bae si odpowiedzialnoci, bo chciae jeszcze troch poy, a jej deklaracja wizaa ci rce. Zabie j, bo bye tchrzem, bo zabranie jej do rodzinnej afraagry napawao ci lkiem. atwiej byo zabi, wbi sztylet w serce, zacisnwszy doni usta, eby nie krzykna, ni stawi czoo temu, co zwojowae. Gdy tylko ci ujrzaam, wiedziaam, e jeste skorpionem, bo tylko skorpiony tak atwo zabijaj, to dla nich jedyny sposb na rozwizywanie problemw. No jak, may skorpionie, przysigniesz mi na imi problemu, ktry zosta ju rozwizany?

Opuci bro. Widzisz? Nie masz ju nic oprcz mnie i zadania, ktrego si podje. Podnie miecze, wyej. Dobrze. One s jedynym, co masz, tylko one oddzielaj ci od nicoci. Wic ci je daj... na wasno. S twoje. Powiniene zawsze o tym pamita, pamita, kto ci je da. Wiem, e nie macie w zwyczaju nadawa broni imion, wic one take ich nie dostan, ale ciebie nazw Keruweln. W staroytnym jzyku jednego z ludw, ktre kiedy wyrnlicie, znaczy to noszcy miecze. Pamitaj. Tylko te miecze okrelaj teraz sens twojego istnienia. Jeli ci je zabior, znikniesz. Odwrcia si i ruszya przez pustyni. Patrzy na bro. Oglda j po raz pierwszy od potyczki z cieniami kkna. Klingi byy czarne, byszczce jak szko wulkaniczne, lecz z pewnoci nie wykonano ich z tego materiau. Wyglday jak wykute, a nie wyrzebione ze skay. Brzeszczoty tu przy krawdzi byy niemal przezroczyste, musiay by ostrzejsze ni cokolwiek, co Yatech mia do tej pory w rku. Na prb lekko uderzy klingami o siebie. Oczywicie nie wyszczerbiy si. I ich waga. Byy przynajmniej o jedn trzeci lejsze od stalowej broni. Jego nowe miecze... Jedyny powd istnienia. Zacisn zby. Dobrze, niech tak bdzie. Bro powdrowaa na plecy. Zostanie noszcym miecze. Jeszcze niespena rok. *** Mamo, mog jeszcze wzi kawaek placka? Znowu? Dziecko, ile ty jesz? Nawet twoi bracia tyle w siebie nie wciskaj. Dziewczyna ronie, daj jej spokj, niech je. Tylko nie zapomnij kz przyprowadzi do domu przed wieczorem, ebymy nie musieli ci znw szuka. Dobrze, tatku. Wybiega z chaty, tulc do piersi dwa podpomyki. W kryjwce za obor miaa schowane resztki z wczorajszej kolacji, ktre miay trafi do wiskiego koryta, i kilka zeszorocznych jabek podebranych z piwnicy. Powinno wystarczy. Niewiarygodne, ile ta obca potrafia zje. Poeraa wszystko, suchy chleb, surow kapust, resztki przypalonej kaszy ze skwarkami, gotowan fasol. Gdy przyniosa jej kilka baranich eberek z kawakami chrzstek i tuszczu, pochona je w caoci, rozbijajc tylko kamieniem koci na mniejsze czci, nadajce si do przeknicia. Raz przyapaa j na rozgrzebywaniu ziemi w kcie szopy i wyciganiu z niej tustych, biaych larw, ktre nastpnie wkadaa sobie do ust i poykaa w caoci. Po raz pierwszy nawrzeszczaa wtedy na ni, obiecujc, e jeli jeszcze raz przyapie j na czym takim, to natychmiast sprowadzi tu rodzicw. Dziewczyna nie wygldaa na przejt, jednak nie jada ju wicej robactwa. A przynajmniej Nealla wicej jej na tym nie przyapaa. Tym razem siedziaa na klepisku i wpatrywaa si w cian. Na wejcie dziewczynki

zareagowaa przyoeniem palca do ust. Ciii... bo je sposzysz. Zamara w wejciu. Co? zapytaa szeptem. wiateko. Jakie wiateko? Wskazaa na jasn plamk wdrujc po deskach. Promyk soca wpadajcy w dziur po sku. No co ty, gupia. Nealla zamiaa si z artu. Nigdy czego takiego nie widziaa? Widziaam. Dziewczyna oderwaa wzrok od ciany i spojrzaa wprost na ni. Zawsze uciekao, gdy si poruszyam. Obco, na wp zwierzca, na wp ludzka, jakby jej oczy byy sadzawk, w gbi ktrej poruszyo si co uskowatego i jadowitego. Nealla upucia zawinitko z jedzeniem i przycisna donie do ust. Przeraenie wypenio j ca, zaciskajc si lodowat obrcz na piersi, tumic oddech. Dziewczyna mrugna i obco znika. Nie odesza, po prostu to co uskowatego i jadowitego zanurzyo si gbiej. Uwaaj na jedzenie. Umiech by znw zwykym umiechem. Szkoda, eby si zmarnowao. Podesza do niej, niespodziewanie obja i przytulia. Stara sukienka matki, ktr Nealla podkrada ze skrzyni na strychu, wisiaa na niej jak worek, ale ju mona byo dostrzec, e w cigu ostatnich dni zaokrglia si tu i tam. Nie przypominaa zagodzonego na mier kociotrupa, ktry skamla i wy w kcie szopy jeszcze miesic temu. Czy ja ci ju podzikowaam? Nie. I nadal nie wiem, jak masz na imi. Moje imi... Podniosa z ziemi zawinitko i rozsupaa je niecierpliwymi palcami. Ojciec nazwa mnie Kanayoness Daera, ale wszyscy mwili na mnie po prostu Kanayoness, dawno temu. Moesz mnie tak nazywa, jeli chcesz. Wepchna do ust p podpomyka na raz i pokna, niemal nie gryzc. Nealla umiechna si szeroko. Powinna wolniej je, Kanayoness. Otworzya szeroko oczy, od razu wiedzc, e ju dzisiaj nie zanie. Kanayoness. Czy tak mam na imi? *** Duo wiedzieli. Jak na wywiad zewntrzny, ktry formalnie nie mia prawa dziaa na terytorium Imperium, wiedzieli zbyt duo. Ekkenhard popatrzy ktem oka na Gentrella. Stary Szczur osobicie nadzorowa ca operacj, zarwno przemeblowanie Trzeciej Armii, jak i

rekrutowanie ocalaych onierzy Drugiej i Trzeciej Kompanii. To naprawd bya wietna robota, wycigano tych ludzi z rnych oddziaw, rozsianych wzdu caej poudniowozachodniej granicy, i nikt, absolutnie nikt nie powinien poczy ich z Dwudziestym Drugim i Glewwen-On. Albo Ogary rzeczywicie wykonay mrwcz prac, albo miay swoich ludzi naprawd gboko w Szczurzej Norze. Pierwsza ewentualno wiadczyaby o niezwykej, nawet jak na zaprzysionych przeciwnikw, determinacji. Druga o zdradzie. Wiedzia, e dowdca zamku rwnie zdaje sobie z tego spraw, lecz twarz starszego szpiega nawet nie drgna. Rekrutujemy ludzi z rnych miejsc powiedzia spokojnie Gentrell. onierze s dla nas rwnie cenni, jak kupcy, rzemielnicy czy czarodzieje. To jednak nadal nie tumaczy, dlaczego Ogary interesuj si czym, co miao miejsce na terenie Meekhanu. Czybycie prbowali zatuszowa wasn nieudolno? W kocu ta banda powinna zosta rozbita przez was od rodka, zanim wkroczya na ziemie Imperium. W najgorszym razie Dwudziesty Drugi powinien czeka na ni na granicy i urzdzi sobie mae bojowe wiczenia. Koce wskich warg Velgerisa lekko uniosy si w gr. Przy odrobinie wyobrani mona byo uzna ten grymas za umiech. Kto wie, jeli ta banda potrafia zabi piciu bitewnych magw, osanianych przez czterystu onierzy, to moe i z caym pukiem mogaby sobie poradzi? Moe nawet z ca armi? To bya tylko spora grupa rabusiw, najemnikw i desperatw, nic wicej. Rozumiem. Przy stole zapada cisza. Przez dusz chwil caa trjka mierzya si wzrokiem, dwa Szczury i Ogar. Chcesz porozmawia z tymi onierzami? A po co? Nietrudno si domyli, co mi powiedz. Nie wiem, nie pamitam, zaraz na pocztku bitwy otrzymaem cios w gow i nie wiem nawet, jak si tam znalazem. Albo, tak panie, byli tam bandyci, wpadlimy w zasadzk, bo nasz kapitan wszed do wioski bez wysania zwiadowcw, a najemnicy stali w kadym oknie i szyli do nas z ukw i kusz. Lub te, nie, panie, nie wiem, co stao si z czarownikami, ale oni chyba te mieli jakich magw, bo powietrze a trzeszczao od rzucanych czarw. Przy kadym zdaniu Velgeris zmienia ton, udajc inn osob. Nie panie kontynuowa ju swoim normalnym gosem soce nie zgaso w samym rodku dnia. Nie panie, nie byo tam pokracznych demonw, ktre rozryway onierzy na strzpy, demonw, od ktrych nasze miecze i wcznie odbijay si jak od skay. Nie panie, czarodzieje nie wrzeszczeli, gdy co gotowao im krew w yach, a Stary Drawen nie kaza nam wszystkim ucieka, tylko e wtedy nie byo ju gdzie ucieka, bo nawet gwiazdy na niebie byy inne. Nie panie, nie widziaem ludzi z wioski przemienionych w bestie, ktre skakay nam do garde i prboway zamordowa. Nie panie, to nie mymy ich zabili, zrobili

to bandyci. Ogar unis do ust puchar i pocign dugi yk. Nie panie, nie widziaem adnych dzieci, zabijajcych potwory. Bo niby jak dzieci mogyby zabija bestie, ktrym nie day rady nasze miecze i czary? Ekkenhard poprawi si na krzele. Udajc, e drapie si po kostce, sprawdzi, czy tkwicy w cholewie sztylet daje si atwo wycign. To byoby proste rozwizanie, tylko e... przed nim siedzia Drugi Ogar w Psiarni. Na nieoficjalnej licie najwaniejszych ludzi w Imperium, licie, na ktrej nie liczyo si pochodzenie czy czysto krwi, lecz zasugi i rzeczywista wadza, Velgeris znajdowa si w pierwszej dwudziestce. Zabicie go z jakiegokolwiek powodu oznaczao powane kopoty. Poprzednia myl, e Gentrell chcia go tu mie, eby atwiej pozby si Ogara, wydaa mu si nagle mieszna. Zapewne jeli ten chudzielec jutro rano nie wyjedzie gwn bram, cay i zdrw, na zamek uderz szturmowe druyny Cesarskiej Psiarni. I najpewniej, jeli bd bra jecw, to tylko po to, eby zapewni im dugie i bolesne czyszczenie umysu. Rozluni si, patrzc na swojego dowdc. W kocu, do cikiej cholery, on jest tu starszy stopniem. Ile jeszcze plotek syszelicie? Gentrell nie wyglda na zaniepokojonego. A to znaczyo, e naleao si martwi. To nie plotki, tylko sprawdzone informacje. To, co wydarzyo si w Glewwen-On, odbio si niez fal we wszystkich aspektach Mocy wypeniajcej przestrze. Nawet tysic mil od wioski czarodzieje, wrbici i kapani budzili si z krzykiem i odruchowo stawiali bariery ochronne. To byo tak, jakby w spokojnym morzu nastpi wybuch wulkanu. Od czasw Wojen Bogw nie znamy podobnego przypadku. Znamy mnstwo takich przypadkw. Pobitewne Uroczyska cigle wypaczaj Moc, zdarzaj si erupcje ogarniajce wiele mil terenu. Zapytaj czarodziei, co czuj, gdy znajd si w pobliu Uroczyska, a ono nagle zaczyna pulsowa. Wiem, co czuj. Ogar umiechn si dziwnie. Bardzo dobrze wiem, co czuj, i zapewniam was, e to nic w porwnaniu z fal, jaka przetoczya si wtedy przez p kontynentu. Uroczyska to Uroczyska, byy, s i bd, ale w tamtej wiosce doszo do czego, co nigdy wczeniej nie miao miejsca w znanej nam historii. A co takiego niby miao zaj? Wanie po to tu jestem, eby si dowiedzie. *** Kolejny dugi dzie. Leeli, kryjc si przed socem w cieniu rzucanym przez niewielki, kamienny murek. Murek. Gdy go zobaczy po raz pierwszy, pomyla, e chyba wanie soce wygrao z jego umysem. Przeszli ju obszar wysokich wydm. Tu, gdzie byli teraz, wiatry wiay inaczej, a piasek mia inn struktur. Pustynia bya bardziej paska, wzrok siga na wiele mil wok, a po

twardszej powierzchni szo si wyranie szybciej. Mimo to murek spostrzeg dopiero, gdy byli kilka krokw od niego. To znaczy, widzia go z daleka, najpierw jako ciemne wybrzuszenie na tle janiejcego nieba, pniej jako jeszcze jedn niewielk wydm, nastpnie jako stos kamieni spitrzonych kaprysem pustyni. Wszystko, tylko nie co wzniesione ludzk rk. Zatrzyma si zdumiony. Prawda wyglda tak mrukna, jakby czytaa w jego mylach e gdy nie spodziewamy si czego zobaczy, to tego nie dostrzeemy. Skd wzi si tu mur? Pomyl. To byy pierwsze zdania, jakie wymienili od chwili, gdy podarowaa mu miecze. Cieszy si, e nie jest gadatliwa. Obszed murek. Nic wielkiego, trzy stopy wysokoci, pitnacie dugoci, kamienie dopasowane do siebie i poczone zapraw. Przyjrza si jej dokadnie. W pytkich wyobieniach na szczycie muru tkwiy kawaki krzemienia i obsydianu. Wiatr zdy ju wygadzi ich ostre krawdzie, lecz przeznaczenie tych kamieni byo jasne. Przez chwil way wszystko w mylach. Jak gboko tkwi w piasku? Skina gow, jakby si nie rozczarowaa. Tym razem obco z jej spojrzenia i gosu gdzie znikna. Wygldaa modziej i... bardziej bezbronnie. Osiem stp. Miejscami dziewi. To jedyny fragment, ktry nie zawali si, gdy przysza woda. Pewnie dlatego, e uderzya rwnolegle do muru. Mu pogrzeba domostwo i wszystkich w rodku. Udusili si w piwnicy, najpierw dzieci, potem matka, ojciec na kocu. eby wreszcie umrze, otworzy klap w suficie i wpuci mu do rodka. Skd wiesz? Ich duchy cigle tu s. Bardzo kochali to miejsce. Dotkn muru, szukajc ladw dawnego kataklizmu. Rzeka? Mu? Mamisz mnie bajkami. Potrzsna gow. Ta cz pustyni ma mniej ni trzy tysice lat. Dawniej Elharan pyna nie dalej ni trzy mile std. Nazywaa si wtedy Valdera. Pniej Laal przywoaa swoj Moc i wbrew reszcie bogw wypitrzya gry. Chciaa odgrodzi si od tych, ktrzy nadchodzili z poudnia. Oczywicie nic to nie dao, ale p wiata ogarny drgawki, gdy rodzi si nowy acuch grski. Rzeka oszalaa, a zanim ustabilizowaa koryto, pochona tysice ludzi. Ale dla awenderi Laal nie miao to najmniejszego znaczenia. Chciaa cho przez chwil poczu si bezpiecznie. Czternasta bitwa. Delikatnie dotkn kamienia. Podczas trzeciego przejcia. Tak, mona to i tak nazwa. Cho nie bya to ani bitwa, ani przejcie. Niewane. W kadym razie, kiedy bya tu yzna dolina, ktr co wiosn nawadniay wylewy rzeki. W gorszych latach pszenic zbierano tu zaledwie dwa razy w roku. Spichlerz caego kontynentu,

mawiano o tym miejscu. A wystarczya jedna przestraszona bogini i w cigu dwudziestu lat wszystko wyscho na py, za okolic zacz wypenia piach. Dzi mao kto o tym pamita. Po co mi to mwisz? eby wiedzia, e wy rwnie zapomnielicie tak wiele. Nawet o miejscu, gdzie yjecie, nie wiecie wszystkiego. Tu wszdzie, pod piaskiem, tkwi na wp skamieniae pnie drzew, szkielety domostw, resztki ulic. Jeli wy tak mao pamitacie, to co wiedz inni? Ci... Meekhaczycy, ktrzy wadaj poow kontynentu. Ile pamitaj, ile si domylaj? Ich jzyk przypomina troch jzyki danw i gallehi, co oznaczaoby, e s potomkami ludw, ktre kiedy zostay wygnane na wschd. Tyle stuleci to duo, bardzo duo, zwaszcza e Imperium wchono setki nowych plemion i ludw, i jzyki oraz krew coraz bardziej si mieszaj. Trudno powiedzie, skd dokadnie pochodz. Po co ci ta wiedza? Nie odpowiedziaa. Potrzsna tylko gow, a ciemna grzywka spada jej na oczy. Wykop doek po obu stronach muru. Duej bdzie tam cie. Odpoczniemy. Spojrzaa na pnoc. Jutro wyruszymy krtsz drog. Musimy si spieszy. Helzaav jest ju na tropie. Nie usysza od niej nic wicej. Leeli w cieniu rzucanym przez mur, a gdy soce znalazo si w zenicie, dziewczyna wycigna skd kawaek ptna i rozoyli prymitywn oson. Do wieczora mieli jeszcze kilka godzin. To byo najgorsze, co mogo go spotka. Leenie. Gdy szli, skupia si na drodze, gdy rozmawiali, na tym, co mwia, gdy kopali w poszukiwaniu wody lub schronienia, na wykonywanej pracy. Do tej pory po caonocnej wdrwce zawsze by tak zmczony, e zasypia natychmiast i budzi si dopiero wieczorem. Teraz jednak sen nie przychodzi. Ten mur... rzeka pynca przez pustyni... duchy uwizione w wypenionej skamieniaym muem piwnicy... Jego lud, jego byy lud take nie wiedzia wszystkiego. Przybyli na te ziemie dopiero kilka lat po skoczeniu Wielkich Wojen, gdy gry wypitrzone przez Laal Szarowos miay ju ponad p wieku, a pustynia poara yzn dolin. Jak kade plemi gromadzili gwnie wieci dotyczce wasnej historii, cudze nieszczcia i tragedie pojawiay si w ich opowieciach jak przelotne byski i to tylko wtedy, kiedy byy jako zwizane z ich wasnym losem. Ilu rzeczy nie wiedzieli? Ile rzeczy byo przekamanych, z powodu niewiedzy lub z rozmysem? Harudi da im Prawa prawie tysic lat po Wojnie, gdy ju zaczto zapomina histori. Mwio si, e Wiedzcy signli gboko do pamici ludzi, aby odzyska jej prawdziwy obraz. Ale... nic nie mwili o pszenicy rosncej tam, gdzie teraz krlowa piach. Leenie bez ruchu, gdy sysza tylko wiatr i wasne myli, byo najgorsz rzecz, jak mg teraz robi. Nazwaa go skorpionem, zabjc niepotraficym przegrywa, niepotraficym si podda. W miejscu, do ktrego kiedy nalea, ceniono takich wojownikw. Walczcych do ostatniego tchu, w chwili mierci rzucajcych si jeszcze z zbami do garda wroga. Ale jej

nie chodzio o to, wiedzia, czu, e odsonia jego ducha bardziej ni ktokolwiek przedtem. Wtedy, gdy przegldaa jego wspomnienia, gdy wycigaa je na wierzch, jak wstydliwie skrywane zakrwawione szaty, dowody morderstwa. Ocenia go i stwierdzia, e bdzie dla niej zabija. Daa mu nowe miecze, eby mg to lepiej robi. Daa mu nowe imi, jedyne, na ktre zasuy, determinujce jego przeznaczenie i okrelajce osob. Keruweln. Noszcy Miecze. Musia si zdrzemn, bo kiedy otworzy oczy, soce chylio si wanie ku zachodowi. Wsta. Ona ju nie spaa, siedziaa na murku, patrzc na ognisty krg powoli poykany przez horyzont. W powietrzu cigle czu byo ar dnia, a kamienna konstrukcja musiaa by nagrzana jak piec, ale dziewczynie to najwyraniej nie przeszkadzao. Przecign si, poruszy barkami. Oderwaa wzrok od soca i spojrzaa na niego z wyton uwag. Jutro staniemy do walki powiedziaa nagle. Ty i ja. By moe bd tam i inni, ale tylko my bdziemy si liczy w tym starciu. Gdzie idziemy? Mam dug. Kto kiedy bardzo mi pomg, a niewiele brakowao, ebym umara lub oszalaa. Moi wrogowie zbliaj si do tej osoby. Chcesz, ebymy j ocalili? Skina gow. Lub zabili, jeli bdzie za pno. *** Przysza do niej rozchichotana, gotowa opowiedzie, jak z Cewen podglday chopcw kpicych si w rzece. Zanim zdya otworzy usta, pad cios. Musz odej. Dziewczyna wygldaa dziwnie. Miaa oczy wielkoci spodkw, wargi jej dray, rce zaciskaa tak, e prawie sycha byo trzeszczenie koci. Dlaczego? Nie doczekawszy si odpowiedzi, Nealla podesza do Kanayoness, zapaa j za ramiona i potrzsna. Teraz bya wyranie szczuplejsza i lejsza od przyjaciki, ale gniew i rozczarowanie doday jej si. Zatrzsa ni jak szmacian lalk. Dlaczego teraz? Nie... nie mog ci powiedzie. Musz ucieka, oni przyj... przyjd po mnie. Nie, to nieprawda, nikt tu nie przyjdzie. Nikt nie wie, e tu jeste. Ja... jutro bd trzy miesice, jak ci znalazam. Jutro kocz dziesi lat. Mama ma mi da now sukienk, tatko korale, ch... chciaam... ci zrobi niespodziank, chciaam, eby mnie zobaczya w nowej sukience, chciaam ci przynie py... szny placek... Co gorcego kapno jej na do. Uniosa gow. Kanayoness pakaa, po raz pierwszy, odkd si spotkay.

Nie czujesz tego? spytaa cicho. Co nadchodzi, przebija si... Nie boli ci gowa, brzuch? Nie widzisz le? Boli mnie gowa, mam te, ale mwi, e to na zmian pogody. Idzie burza, ty gupia! Zosta, nie odchod! Dlaczego? Co Dlaczego? Mam zosta. Wzruszya ramionami. Jak to powiedzie? Jak powiedzie, e nigdy nie miaa starszej siostry, tylko piciu braci, ktrych kochaa, ale ktrzy byli gupsi ni wataha pijanych szczenit. Bo... bo bdzie mi smutno. Och, to przebudzenie byo jak lodowy sopel wbity w pier. Smutek. *** Dlaczego tu? Dlaczego nie zbadacie ruin wioski? Zbadalimy. Niewiele zostao, nawet drzewa w sadach wykarczowano i spalono. Studnie zasypano, rowy nawadniajce te. Kad chat, stajni i obor zrwnano z ziemi, a fundamenty zaorano. Kto postara si, eby po wiosce znikn najmniejszy lad. Za pi, gra dziesi lat wszystko pokryje las i nawet pami o Glewwen-On zniknie. Sprowadzilimy te jasnowidzw. Dwch oszalao, jeden si zabi. Kapan Wielkiej Matki, ktrego poprosilimy o pobogosawienie terenu, straci wzrok. Moich ludzi nawiedzay tam koszmary, po ktrych bali si zasypia. Aspektowana Moc jest tam tak wypaczona, e tylko najwiksi mistrzowie omielaj si otworzy umys, eby rzuci jaki czar. Velgeris pochyli si, napeni puchar i szczkn zastaw, przestawiajc kilka naczy. Bez wahania naoy sobie kolejn porcj kaszy i zacz je, nie przerywajc mwienia. To nie by zwyky atak bandy najemnikw. Choby napastnicy mieli w swoich szeregach kilku Arcymagw, nie zdoaliby zrobi czego takiego z wiosk. Ona nie zostaa wypaczona w zwyky sposb, tylko odmieniona. W adnym z krlestw znanego nam wiata nie spotkaem si nawet z legendami o kim z tak Moc. Poza bogami, oczywicie. Gentrell umiechn si szeroko, tym razem nie prbujc przybra maski ospaego gupca. Ten umiech by zoliwy, inteligentny i jak na niego, szczery. Jeli jaki bg zdecydowa si ponownie zej pomidzy miertelnikw, dlaczego jeszcze wiat nie dry w posadach? Bo, by moe, bogowie cigle pamitaj, e jednak mog tu umrze. Chodzenie po wiecie w ciele, ktre moe zosta zniszczone, to wejcie na drog prowadzc wprost do Domu Snu. Poza tym, jeli wierzy legendom, bogowie, poza tymi mao znaczcymi, ktrych Moc moga by pomieszczona w pojedynczym ciele, zawsze pojawiali si w wielu miejscach

jednoczenie jako awenderi. O ile tam cokolwiek si pojawio. Oczywicie. Bitewni magowie zdezerterowali, a onierze sami si wymordowali z nudw. Wiadomo, e nic tak nie nuy, jak suba na pograniczu. Ekkenhard obserwowa, jak obaj szpiedzy wymienili umiechy. Teraz nie chodzio ju o utrzymanie tajemnicy, tylko o to, eby wymieni j na co rwnie cennego. Mimo wszystko Ogar by tu gociem i jeli nie zamierza szturmowa zamku, nie powinien stawia zbyt ostrych warunkw. Na jedno sowo Gentrella mg w kadej chwili wyldowa za bram. Tylko e to rwnaoby si otwartej wojnie midzy wywiadami. Chrzkn. Obaj spojrzeli na niego jednoczenie, a on poczu, jakby tymi spojrzeniami przygwodzili go do oparcia krzesa. Napicie w komnacie byo wiksze, ni mg przypuszcza. Jakie sny mieli pascy ludzie? Zaraz po pytaniu podnis puchar do ust i zwily gardo. Bardzo mu w nim zascho od ich spojrze. Rne. Velgeris nie odrywa od niego wzroku, a by to nieadny wzrok, okrutny i liski. Sny o torturach i zabijaniu, o bestiach mordujcych i poerajcych ludzi i o ludziach, zamieniajcych si w bestie. O czarnym ksiycu, ktrego promienie zabijay wszystko, co yje, o czerwonym, czterorkim olbrzymie, wynurzajcym si zza horyzontu, tak wielkim, e linia widnokrgu zasaniaa go a po pas. W trzech rkach gigant trzyma bro, w czwartej co maego i biaego, co krzyczao tak, a ludziom pkay serca. O szecionogich, uskowatych stworach bez oczu, biegajcych po kamiennej rwninie i polujcych na wszystko, co si rusza. O klatce ze szklanych kolcw, umieszczonej na supie wysokim jak najwysza gra zmieni sposb mwienia, przycich, jego spojrzenie stracio ostro. Klatka jest tak ciasna, e trzeba siedzie w niej zwinitym w kbek, bez ruchu, bo nawet gbszy oddech powoduje wbijanie si kolcw w ciao. To narzdzie tortur obraca si powoli, pokazujc ca rwnin, z potworami, szecionogimi stranikami i gigantem, raczej posgiem ni yw istot, wyaniajcym si zza horyzontu. Ogar oderwa od niego wzrok i szybko sign po kielich. Pocign kilka ykw. Gow trzeba trzyma przycinit do kolan, nie mona si poruszy, odetchn, krzykn. Mona tylko siedzie... nie to Gentrell bardziej stwierdzi, ni zapyta. Odwaye si zdj osony i ni razem z reszt. Velgeris posa mu blady umieszek. Musiaem si przekona, czy moi ludzie mwi prawd. niem tylko raz i do dzi echa tego koszmaru budz mnie w nocy. Starszy szpieg skin gow i zacz ciga naczynia ze stou, bezceremonialnie kadc je na pododze. Poka mu rysunki mrukn, wskazujc na szaf za swoimi plecami. Ekkenhard wsta i podszed do mebla. Szafa nie bya zamknita, co znaczyo, e Gentrell

od pocztku spodziewa si takiego rozwoju sytuacji. Co mogo oznacza, e albo mia jasnowidzenie, albo wizyta Velgerisa nie bya dla niego tak niespodziank, jak udawa. Po otwarciu drzwi zobaczy kilka pek zapenionych pachtami papieru. Papier by do drogim materiaem, ale i tak taszym ni pergamin, ktrego uywali wczeniej. Poza tym mia jedn zalet: w razie czego atwo byo go zniszczy. Bez sowa przynis kilkadziesit kart i pooy je na stole. Cz ju widzia i kilka razy nawet ni o ich zawartoci. Velgeris poczeka, a modszy Szczur zajmie miejsce, zanim sign po pierwsz. Jego szczupe palce dray. Olbrzym wyaniajcy si zza horyzontu mia dziwne rysy twarzy, jakby bardziej zwierzce ni ludzkie, a jego cztery ramiona zdaway si mci powietrze w walce z niewidzialnym przeciwnikiem. Mia trzy sztuki broni, niezwyky miecz z rozszerzajc si ku grze kling, topr i krtki ni to szponton, ni wczni. W czwartej rce, lewej dolnej, take co trzyma. Furia bijca z jego oblicza przeraaa nawet na wykonanym wglem szkicu. Kolejny rysunek. Dwa szecionogie potwory walcz lub kopuluj ze sob. Wida tylko fragment jednego pyska, lepego, penego absurdalnie wielkich kw. Pazury, uski, kolczasty ogon. Istota o ciele czowieka, z dwoma parami ng zakoczonych potnymi szponami i wielkimi, czarnymi skrzydami w miejscu ramion, przyciska do ziemi ludzki kadub z wyrwanymi koczynami. Byszczce kocwki koci mc powietrze, otwarta w krzyku twarz nieszcznika jest bezbronna jak twarz dziecka. Oblicze potwora to kopia twarzy ofiary, lecz wypenia je cakowita obojtno. Nastpny rysunek, latajcy stwr przykucn na gazie na dalszym planie. Stanowi ledwo cie, zarys konturw. Na pierwszym planie, na ziemi, ley ofiara. Jej twarz nadal ma te same rysy, lecz jest spokojna, obojtna jak maska. Koce oderwanych przedramion opierzaj si czerni. Z kadego kikuta nogi wyrastaj po dwie mae, szponiaste stopy. Kolejne szkice. Ludzie wbijani na pale, krzyowani, wiartowani i rozrywani na strzpy. Ludzie zamieniajcy si w potwory i polujcy na innych ludzi. Dzieci... Ogar sign po kielich, wypi duszkiem, napeni. Taki miae sen? Gentrell nie spuszcza go z oczu. We nie... we nie widziaem to z daleka. Z klatki. onierze, ktrzy przeyli, opisywali niektre z tych potworw. Oraz kilka takich, ktrych na rysunkach nie uwiadczysz. Velgeris odoy karty, mimowolnym ruchem wytar do o spodnie. Skd je macie? Te rysunki ucili. Skd wiedziae, e tutaj s ludzie, ktrzy ocaleli z rzezi? Pytanie za pytanie, nadesza pora targw. Mamy kogo w Szczurzej Norze. Podobnie jak my w Psiarni. Wiemy o tym, wy wiecie, e my wiemy, my wiemy, e wy

wiecie, e my wiemy gos starszego szpiega ocieka sarkazmem. Nazwisko. Ogar pokrci gow. Co za co. Kto namalowa te rysunki? One... krzycz wprost do umysu, prawda? Bogowie! Gdyby zdj osony, trzymajc je w rku, wrzeszczaby, jakby to tobie wyrywano rce i nogi. Gdybym pozwoli jej malowa na czym trwalszym, nikt w zamku nie mgby zasn, mimo e szafa powinna tumi t Moc. Wic Velgeris by czarodziejem. Ekkenhard sysza jakie plotki na ten temat, ale oba wywiady starannie chroniy informacje o magach w swoich szeregach. W przypadku wojny tacy ludzie stawali si pierwszym celem atakw. Niemoliwe, nie da si narysowa wglem czego o takiej Mocy. Jej to powiedz. Ekkenhard, zajrzyj na najnisz pk, tak, ten pakunek owinity w skry. Nie wyjmuj go, tylko zam piecz i powoli rozwijaj. Szczur podszed do szafy, zajrza, zama piecz i zacz rozwija. W rodku znalaz desk. Zwyky kawaek drewna, szeroki na ptorej stopy, dugi na dwie, gruby na p cala. Desk przepalono na wylot, a resztki malunku wyaniay si spod krawdzi podunego otworu jakimi dziwacznymi, pokrconymi ksztatami. Drewno wydawao si lodowate w dotyku. Zosta tam sykn Velgeris, wpatrujc si w pyt rozszerzonymi oczyma. Co to jest?! W t szaf wpleciono potne zaklcia. Gentrell zwrci si w stron Ekkenharda. Gdyby nie one, po kwadransie musielibymy opuci komnat. To jeden ze szkicw, ktre powstay zaraz na pocztku caej sprawy. Prawie pi lat temu. Bylimy wtedy jeszcze gupi i dalimy jej do rysowania kawaek deski. Gdyby ta pyta bya wiksza, kto wie, moe nikt by nie wyszed ywy z zamku. Czowiek, ktry pierwszy j ujrza, zgin. A mwic konkretniej, zosta wcignity w gb rysunku. Kiedy go znalelimy, na zewntrz wystaway tylko stopy. Co wessao go i poaro. A potem prbowao wyj. Byem przy tym, zorientowalimy si w chwili, gdy stopy odpady od deski i drewno zaczo si wybrzusza. Widziaem tylko fragment tego czego, perspektywa bya taka, jakby czowieka narysowano, patrzc na niego wprost z gry, i to w pmroku. Ale to z pewnoci nie by czowiek. Cae szczcie, e miaem tu trzech czarodziejw, widzisz, jak powanie do tego podchodzilimy. Rzucili na t desk wszystko, co mieli, i by moe dziki temu yjemy. Od tamtego czasu szkice tworzone s tylko na papierze. Bo on przy najmniejszym przepywie Mocy pali si lub rozpada w py. Ale i tak jest to stukn w karty wystarczajco potne, eby wpywa na umys. Te rysunki to przejcia. Wrota... kto... Nazwisko przerwa mu Gentrell. Tylko prawdziwe. Fernell Kesawen. Pisarz w zarzdzie zasobami. Dobrze. Takie rysunki... Ogar przenosi wzrok z deski na pachty papieru i z powrotem.

Mamy gar legend o ludziach, ktrzy potrafili namalowa wrota do innych miejsc. I to nie naszych legend, tylko odziedziczonych po tych, ktrzy lepiej pamitaj dawne dzieje... Kto je namalowa? Poka ci. Ekkenhard, zawi to z powrotem, pniej zaoymy piecz. I schowaj rysunki. Wstali od stou. Zawijajc desk w skr i pakujc karty do szafy, modszy Szczur rzuci kilka ukradkowych spojrze na Velgerisa. Ich go wyglda na wstrznitego i co odbierao mu ch do odczuwania jakiejkolwiek satysfakcji, przestraszonego. Jeli Drugi Ogar w Imperium zaczyna si ba, to taki may Szczur jak on powinien poszuka sobie bardzo gbokiej i bardzo ciemnej kryjwki. Domyla si ju, gdzie pjd. Do drugiej wiey, tej z zamurowanymi i zakratowanymi oknami. Robio si coraz ciekawiej. *** Nie ruszyli si z miejsca. Gdy nadesza noc, dziewczyna owina si w pacht materiau i siada na piasku, opierajc plecami o mur. Zadara gow, patrzc w niebo. Tyle gwiazd... I niebo takie gbokie. Nigdy nie mogam si na to napatrze. Co teraz? Dlaczego nie idziemy? Zrobie si gadatliwy. Kop po drugiej stronie. Gdzie? Przy murku. Musimy odsoni co najmniej sze stp. Tyle powinno wystarczy. Przy pnocnym kracu znajdziesz co, co powinno ci pomc. We wskazanym miejscu pod piaskiem, na gbokoci p stopy, znalaz kilka glinianych skorup. Bya przygotowana na wszystko. Dwa z glinianych fragmentw byy tak due, jak jego zczone donie. Zacz kopa mniej wicej porodku dugoci murku. Piasek by drobny, mikki i pylisty, osypywa si z powrotem do wykopu, lecz Yatech nie przerywa pracy. Gdy mina godzina od zachodu soca, zrobio si zimno i by wdziczny za ruch i wysiek, ktry rozgrzewa i zaprzta myli. W historii wiata, ktr znay ludy Issaram, nie byo wzmianki o rzece pyncej przez pustyni i nawadniajcej kwitnc dolin. Bya informacja o tym, e Laal Szarowosa przeduya acuch grski, aby powstrzyma nacierajce legiony Przekltych. Podobno omal nie przypacia tego utrat jednego ze swoich siedmiu awenderi. Lecz opowieci Issaram nie wspominay o ludziach, ktrzy tu yli, mieszkali, uprawiali ziemi i kochali to miejsce tak mocno, e ich duchy nie opuciy go nawet po tragicznej mierci. Przodkowie jego byego plemienia walczyli wtedy w innych miejscach i tragedia jakiego rolniczego ludu niewiele ich obchodzia. Moe nawet wiedzieli o nich, co syszeli, lecz nie uznali za stosowne zamieca swojej historii takimi nieistotnymi wzmiankami. Bogini wzruszya posady wiata i stworzya gry, o tak, to warto umieci w legendach. Bogini zmienia koryto rzeki i zabia kilkadziesit tysicy ludzi, a setki tysicy

innych skazaa na wygnanie i tuaczk a kogo to obchodzi? To byy czasy, gdy stutysiczne miasta pony w burzach ogniowych, bo trzeba byo poszerzy drog dla maszerujcej armii. wiat walczy o przetrwanie, prawda? Nic wicej si nie liczyo. Dwie stopy pod powierzchni piasek si zmieni. Sta si bardziej zbity, twardszy, jakby zosta zmieszany z glin. Jedna ze skorup, wbita zbyt gwatownie, pka na p. Zwolni, kopanie i tak szo mu szybciej, bo piasek nie osypywa si ju tak jak wczeniej. Pracowa wytrwale. Jeszcze chwila, a bdzie miaa te swoje sze stp odsonitego muru. Wreszcie przerwa. Stojc w doku, tu przy murze, nie siga gow do jego szczytu. Chyba o to jej chodzio. Obszed mur i stan przed dziewczyn. Skoczyem. Uniosa twarz i poczu, jak kurczy mu si odek. Znw ta obco, paskudna, na wp zwierzca, wyzierajca z oczu i ze zmienionych rysw twarzy. Dobrze chrypna. Mamy jeszcze czas. Co teraz? Rzucia mu zawinitko. May bukak i kilka sucharw. Napij si. Zjedz. Czekaj. Na co? A otworzy si przejcie. *** Ryk rozrywa przestrze na strzpy, wdziera si do mzgu, wprawia w drenie koci. Leaa na trawie, wtulajc twarz w ziemi i krzyczc z caych si. Czua, jak grunt pod ni dry i trzeszczy jak rozdzierana na szmaty koszula. zy mieszay si na jej twarzy ze smarkami i botem. Kto potkn si o ni i przekoziokowa. Alawen. Gdy podnosia si, eby do niego podpezn, nastpna osoba wpada na ni i przewrcia si. Potoczyli si w pltaninie rk i ng, wrzask, ktry wybuch tu przy jej twarzy, by goniejszy od ryku oszalaego wiata. Ledwo go poznaa: Gwern starszy brat Alawena. Przesta! krzykna mu do ucha. Przeeeestaaa!!! Korzystajc z tego, e akurat znalaza si na grze, uniosa si nieco, przytrzymaa go jedn rk, a drug walna w twarz. Raz, drugi, trzeci. Pomogo. By od niej starszy o rok i mg znie wiele, ale nie to, e po gbie wali go jaka dziewczyna. Do! Do!!! Niemal w tej samej chwili wiat take si uspokoi. Zesza z chopaka, rbkiem fartucha otara sobie twarz, przyjrzaa si krytycznie lecej przed ni postaci. Z pewnoci wyglda gorzej ni ona. By na wp nagi, a cae ciao pokryway mu wiee, czerwone prgi. Jeyny. Umiechna si, momentalnie zapominajc o wczeniejszym przeraeniu.

Kpalicie si w stawie i prbowalicie uciec przez krzaki jeyn. Gupki. Nie ma ju stawu. Gwern podnis si z ziemi i podszed do brata. Modszy chopak cigle lea na ziemi i cicho jcza. Zrobia si dziura w ziemi i spyna do niej caa woda. Razem z Hawerem, Joanem i Maym Lo. Nie yj. Umiech zamar jej na twarzy. Jak to, nie yj? Jeszcze dzi rano widziaa ich wszystkich, jak szli nad staw. Co... co si stao? Wzruszy ramionami. Nie wiem. Wsta Alaw, ju wszystko dobrze. Stkn i postawi brata na nogi. Wracajmy do domu, trzeba wszystkich powiadomi, moe uda si kogo wycign z tej dziury. Teraz mu uwierzya. Nie mwiby czego takiego, gdyby nad stawem naprawd nie stao si co powanego. Spojrza na niebo. Musimy si pospieszy, za chwil bdzie burza. Nieboskon grozi czarnymi, skbionymi chmurami. Wydaway si rozciga wszdzie, od horyzontu po horyzont. Cho kilka minut wczeniej, zanim ziemi ogarny drgawki, po niebie pyno tylko kilka oboczkw. Zrobio si ciemno i zimno. Nie zdyli zrobi trzech krokw w stron wioski, gdy wpadli na Johan. Po... potwory! Otworzya oczy, przytomna tak, jakby w ogle nie zasypiaa. Potwory, zbliaj si potwory. Rozejrzaa si po celi. Poza wskim kiem i stolikiem, na ktrym czasami pozwalano jej rysowa, nie byo tu niczego. Zabraniali jej posiadania farb, wgla, skrupulatnie zabierali resztki jedzenia, mocz, odchody. Wszystko, czym mogaby tworzy, podlegao najcilejszej kontroli. Kadej nocy i kadego dnia, co godzin lub nawet czciej, stranik podchodzi do drzwi i zagldajc w okienko, sprawdza, czy nie maluje. Jej rysunki byy grone. Lecz gdyby trzymaa je w gowie, gdyby od czasu do czasu nie moga ich wypuci, umaraby. Teraz te to czua, musi rysowa, musi to uwolni. Potykajc si, niemale po omacku dotara do ciany. Widziaa ich, mczyzn z zasonit twarz i stojc przy nim kobiet. Byli zamknici w kamiennej cianie i chcieli si wydosta. Musiaa im pomc. *** Druga wiea. Szli wskim korytarzem, owietlonym oliwnymi lampami. Znajdowali si na trzecim pitrze, w rodkowej czci budowli. Cae pierwsze pitro i parter wyburzono, zostawiajc tylko kilka drewnianych supw, podtrzymujcych sklepienie. eby si dosta na drug kondygnacj, musieli wspi si po drabinie, podstawionej przez dwch ponurych onierzy w penym uzbrojeniu. Gdy tylko weszli na gr, drabin natychmiast zabrano.

Znajdoway si tu kwatery tuzina stranikw, penicych sub w czteroosobowych zmianach, przez ca dob. Dwch patrolowao trzecie pitro, dwch innych pilnowao drzwi prowadzcych na gr, czterech, uzbrojonych po zby, siedziao w pomieszczeniu nieopodal tych drzwi, a reszta odpoczywaa. Zmieniaj si kadego dnia o wicie. Mao kto wytrzymuje tu duej rzuci Gentrell. Velgeris spojrza na niego uwanie, ale nie odezwa si ani sowem. Na trzecie pitro prowadziy proste, drewniane schody. Stranicy na dole zasalutowali i ustpili im z drogi. Obaj nie spuszczali oczu z drzwi u szczytu schodw. Musielimy zostawi tu schody, bo wnoszenie posikw na gr po drabinie byo koszmarnie nieporczne. Poza tym, jeli stranicy za tymi drzwiami znajd si w kopotach, pomoc powinna nadej naprawd szybko. Stary Szczur wyj zza pasa ciki klucz i woy go do zamka. Zanim przekrci, otworzy wizjer i zerkn do rodka. W porzdku, Nawenn? Tak jest, komendancie zabrzmiao zza drzwi. Odsu si, wchodz z dwoma gomi. Weszli. Nawenn nie zada sobie trudu, eby zasalutowa, co zreszt byoby kopotliwe ze wzgldu na cik kusz, ktr trzyma w rku. Kusza bya wycelowana w gb korytarza, ktry bieg prosto, po czym zakrca w prawo. Po jego lewej stronie znajdowaa si pozbawiona okien ciana, po prawej czworo drzwi, midzy ktrymi umieszczono kilka kagankw. Nieotynkowane kamienie na cianach, granitowe pyty na pododze. Zaduch niewietrzonego od wielu dni pomieszczenia. Stchlizna i wilgo. Bardziej surowego miejsca nie mona sobie wyobrazi. Jak byo dzisiaj? Na razie cisza i spokj, panie komendancie. Caa czwrka? Tak. Dobrze. Aveger! stranik z kusz rykn na cae gardo. Mamy goci. Komendant plus dwch! Sysz zza zakrtu korytarza dobieg odgos krokw. Znaczy si, mam nie strzela? Gentrell umiechn si przepraszajco. Humor onierzy dziaajcych w stanie cigego napicia pozostawia wiele do yczenia. Zapraszam. Wskaza owietlony pochodniami korytarz. Velgeris zaoy rce na piersi i szerzej rozstawi nogi. Grdyka podskoczya mu gwatownie w gr, oczy zmruyy si gniewnie. Byo jasne, e nie ma zamiaru ruszy si choby o cal. Po co to wszystko? Wyburzylicie parter i pierwsze pitro, eby w razie czego dao si

atwo i szybko zawali wie, prawda? Postawi kade pienidze, e te drewniane podpory s podpiowane tak, e zami si po dwch ciosach toporem, a bele somy, ktre tam poukadano, maj si pali atwo i szybko. Ci stranicy, tutaj, uzbrojeni po zby, picy w kolczugach, gotowe do strzau kusze... Zawiesi wzrok na broni trzymanej przez Nawenna. Czy to jakie przedstawienie? art, eby mnie omieszy? eby omieszy Wywiad Zewntrzny? Przecie trzymacie tu tylko kilkoro dzieci, ktre przeyy masakr wioski. O co w tym chodzi, Gentrell? Stary Szczur ju si nie umiecha. Na jego podobnej do niedbale obrobionego kamienia twarzy zagoci rzadki wyraz cakowitej, penej skupienia powagi. Gdy onierze dotarli do Glewwen-On, byo ju za pno, eby komukolwiek pomc zacz cicho. Miae racj. Cokolwiek si tam wydarzyo, odbio si szerokim echem w Mocy wypeniajcej przestrze, we wszystkich aspektach. Dlatego Drawen-lod-Merw, dowodzcy druyn bitewnych magw Dwudziestego Drugiego, wzi swoich czarodziei i dwie kompanie, ktre akurat byy pod broni, i pomaszerowa do wioski. Koszary puku od Glewwen-On dzieli trzydzieci mil, cay dzie forsownego marszu, wic podejrzewamy, e czarodziej musia wyczu, e co si dzieje, przynajmniej dziesi godzin wczeniej. Nie wiemy, dlaczego nie zaczeka na reszt puku, ale myl, e zabia go zwyka arogancja. By najlepszym bitewnym czarodziejem, jakiego armia miaa na Poudniu, i od lat niewielu byo takich, ktrzy chcieliby zmierzy si z nim w walce. No i przeliczy si. Komendant ruszy w gb korytarza, nie ogldajc si, a Velgeris, jakby pocigany niewidoczn si, poszed za nim. Ekkenhard rwnie. Musieliby go zabi, eby tego nie zrobi. Gdy przybyli na miejsce, niebo zasoniy chmury, lun deszcz. A potem pojawiy si potwory. Dawao si je zabi, albo przynajmniej powstrzyma, ale byo ich zbyt wiele jak na dwie kompanie. Gdyby nie czarodzieje, walka trwaaby kilka minut. Obie kompanie nawet nie weszy do wioski, odbiy si od niej, wyparte przez stworzenia, przy ktrych wypaczenia Pomiotnikw wygldaj jak zwyka choroba skry. Czary zawodziy, Moc w tamtym rejonie okazaa si chaotyczna, onierze, ktrzy przeyli, twierdz, e czarodziejom wybuchay gaki oczne, a ciaa pokryway si czarnymi sicami, kiedy pkay im yy. Ale to byli bitewni magowie Imperium, wic walczyli mimo wszystko. Sam Drawen zabi kilkanacie potworw, osaniajc odwrt, hm... chyba raczej powinienem powiedzie ucieczk. Za zakrtem natknli si na kolejnego onierza. Niski i krpy, trzyma w rkach napit kusz. Rwnie jej nie odoy, eby przepisowo zasalutowa. Wszystko w porzdku, Av? Tak jest, panie komendancie. pi. Co byo potem? Velgeris przestpi z nogi na nog, a Ekkenhard umiechn si pod nosem. Szpieg dorwa si do informacji i krew w nim pyna szybciej. Prawdziwy Ogar. Aveger tam by. Gentrell skin onierzowi gow. Mw.

Stranik opuci kusz, chrzkn, oczy mu pociemniay. Ekkenhard ze zdumieniem zauway, e onierz ma nie wicej ni dwadziecia pi lat. Na pierwszy rzut oka daby mu przynajmniej dziesi wicej. Zmarszczki i lekka siwizna przekamyway jego wiek. onierz najpierw zaczerwieni si po cebulki wosw, a pniej zacz jka: Spychali nas na... na wschd, za wiosk... potwory... bestie... ludzie... panie komendancie... Zawiesi na twarzy Gentrella proszce spojrzenie i zadra. Dobrze. Wiosk zmasakroway stworzenia, ktrych istnienia nawet nie podejrzewalimy. Nie demony, przyzywane przez czarownikw, bo te potrafimy rozpozna, i nie te stwory, ktre spotyka si na Uroczyskach. Niektre widziae na rysunkach, inne znamy tylko z relacji ocalaych. Zdoalimy ustali, e cz mieszkacw zostaa wypaczona i przyczya si do potworw. Masakra onierzy trwaa kilka kwadransw, i to tylko dziki temu, e czarodzieje dali z siebie wszystko. Ale Av ma racj. Ze ladw, ktre zbadalimy, wynika, e obie kompanie byy spychane w cile wyznaczone miejsce, tam, gdzie znajdowa si staw rybny. Nie wiemy, dlaczego potwory to robiy, czy kierowa nimi jaki instynkt, czy te staa za tym inteligencja. W okolice stawu dotara jedna trzecia onierzy i dwch czarodziejw. Drawen i Laris Grew. Obaj mieli ju straszliwe rany, ich krwiaki pkay, Laris by cakiem lepy, Drawen na wp. Otaczajcy ich onierze nie wygldali lepiej. To bya masakra. Wic jakim cudem ktokolwiek przey? Przez twarz Gentrella przemkna caa gama uczu. Na koniec zagocio na niej jakie mroczne, pozbawione wesooci rozbawienie. Cud to dobre sowo. wier mili przed stawem bya stara szopa. Kiedy znaleli si w pobliu, spotkali... Poka ci. Podeszli do pierwszych drzwi. Gdy si do nich zbliali, Ekkenhard gorczkowo myla. Nie o tym, co zaraz zobaczy, ale dlaczego to zobaczy. Do tej pory by trzymany z daleka od tej wiey, takie byy rozkazy Szczurzej Nory, ktre Gentrell wypenia z niezwyk pieczoowitoci. Jego rola jako Wolnego Szczura sprowadzaa si do podrowania po caym Imperium i sprawdzania rnych, czsto zupenie przypadkowych osb, wszenia w poszukiwaniu plotek, przenoszenia informacji i rozkazw oraz trzymania gby na kdk. Tak spdzi ostatnie pi lat. Nie eby si skary, zna ludzi, ktrzy przez ten czas nie wystawili nosa z jakiej omiatanej lodowatymi wiatrami stranicy na pnocnej granicy, odmraajc sobie tyki w subie cesarza, ale fakt pozostawa faktem. Kontaktujc si bezporednio z komendantem zamku, pozna cz sekretw, ale i tak by tylko pionkiem w grze, w ktrej plansza zajmowaa p kontynentu, figury i piony liczono w tysicach, a ruchy planowano wiele lat naprzd. Polityka, intrygi, handel, wojny, caa ta olbrzymia zabawa, ktra pochaniaa najwiksze umysy rzdzce cywilizowanym wiatem, toczya si nieprzerwanie od setek lat i bdzie

toczy take po jego mierci. Mia wystarczajco duo zdrowego rozsdku, eby wiedzie, e w kadej chwili moe zosta wymieniony lub powicony w celu zbicia nieprzyjacielskiej figury. Taki by los Szczura. Ale ze swoich podry i spraw, ktre zaatwia, potrafi take wyciga wnioski. Imperium, a w szczeglnoci Wywiad Wewntrzny, szukao kogo lub czego. I robio to coraz bardziej nerwowo. Wiedzia o przesuniciach oddziaw, o uzbrojonych po zby druynach bitewnych magw, oddanych do dyspozycji Szczurzej Norze, o dziwnych zmianach w sztabie, aktywowaniu upionych od lat szpiegw. A wszystko to krcio si wok wydarze w Glewwen-On i tej wiey. Pozostawao tylko jedno pytanie. Dlaczego nagle, bez uprzedzenia, Gentrell postanowi wtajemniczy jednego ze swoich posacw w sekret, ktry Drugi Ogar musia wydziera im niemal si, zdradzajc w zamian wasnego agenta? Czy bdzie od tej pory nieco waniejszym pionem czy przynt na haczyku? Drzwi byy obite elazem i zamykay si na cztery elazne zasuwy, kada szeroka jak mska do. Malekie okienko porodku wyposaono w szyb z grubego szka. Velgeris spojrza na to zabezpieczenie, unoszc wysoko brwi. Gentrell wzruszy ramionami. Kiedy jeden ze stranikw prawie straci oko, zagldajc do rodka. Wic nie mg zrobi tak, jak zazwyczaj robi stranicy w wizieniach? Przyj z kolegami i poama dowcipnisiowi gnaty? Poka mu, Av. onierz bez sowa poda kusz dowdcy, po czym zacz krci korbk umieszczon obok drzwi. W miar, jak to robi, za szybk powoli si rozjaniao. Kilkanacie jardw linki i lampka oliwna opuszczana przez dziur w suficie. Musimy mie moliwo obserwacji naszych podopiecznych w dzie i w nocy. Ogar bez zaproszenia podszed do okienka i zajrza. Nawet w do lichym owietleniu wida byo, jak na jego twarzy maluje si rozczarowanie. Widocznie spodziewa si czego innego. Dziecko szepn. Zwyky chopak, dziesi, jedenacie lat... moe dwanacie, jeli to syn chopa, ich dzieci s zazwyczaj mniej wyronite. pi nago, nieprzykryty, na plecach kilka blizn, na lewej ydce lad po ugryzieniu. Brak dwch palcw w prawej stopie, prawa rka wyglda, jakby bya zamana w dwch miejscach i le si zrosa, lewej nie widz... Jakkolwiek technik zapamitywania Velgeris stosowa, najwyraniej wymagaa mamrotania pod nosem. W trakcie przesucha to musiao by strasznie irytujce. Tylko tyle? Ogar odwrci si do nich, gdy tylko skoczy zapamitywa wygld chopca, jego pryczy, stolika, niewielkiego taboretu oraz wielko celi i kolor cian. Te wszystkie rodki ostronoci z powodu dziecka? To dziecko walczyo z potworami jak optany przez mroczne bstwo besrerker. Gdy tylko dostao do rki miecz, niemal tak duy jak ono samo, szlachtowao potwory na kawaki. A chopak mia wtedy jakie siedem lat. aden z tych stranikw nie wejdzie tu, eby da mu

nauczk, jak raczye si wyrazi, nawet jeli towarzyszyoby mu dziesiciu kompanw w penych zbrojach. Ten chopak nie mwi, nie krzyczy, nie wydaje najmniejszego dwiku, za to wystarczy chwila nieuwagi, eby sprbowa komu wyrwa serce. Tak zosta odmieniony. Jest jak zwierz wytresowane do walki. Tamten stranik, ktrego omal nie olepi, by po prostu nieostrony. Jednak su tu ludzie, ktrzy przeyli masakr tylko dlatego, e to dziecko walczyo po waciwej stronie. Nikomu nawet do gowy nie przyjdzie, eby zrobi mu krzywd, chyba e jakim nieszczliwym zbiegiem okolicznoci wydostanie si na zewntrz. W czasie, gdy Gentrell mwi, mody stranik wcign na gr lamp, odebra kusz i wrci do swoich obserwacji. Poka ci reszt. Starszy Szczur wskaza rk korytarz. Przy nastpnych drzwiach powtrzya si procedura przekazywania broni w rce Gentrella i krcenia korb. Fakt, e stranik ani na chwil nie chcia rozbroi kuszy, by bardziej ni niepokojcy. Sztylet w bucie Ekkenharda znw zacz go uwiera. *** Stali przed murem od kwadransa. Wok zapada ju noc. Kazaa mu pogbi wykop jeszcze o p stopy i udepta dno, zanim raczya zej i stan przed rwno uoonymi kamieniami. Dotkna ich delikatnie, wodzc palcami po chropawej zaprawie. S stare mrukna cicho. Mczyzna budowa ten mur, eby zapewni swojej rodzinie cie w soneczne dni i ochroni ukochany ogrd ony przed gorcymi wiatrami wiejcymi latem ze wschodu. Pracowa caymi dniami, a ona przynosia mu schodzone wino zmieszane z sokiem z cytryny i wod. Poruszaa si ostronie, w jednej rce trzymajc dzban, drug gadzc nabrzmiay yciem brzuch. Pokochali si wbrew swoim bliskim, lecz mieli skrawek wasnej ziemi, wolny dostp do rzeki i nadziej na szczliw przyszo. W dwadziecia lat pniej udusili si w piwnicy tego domu, zalanej przez fal bota. Zabiy ich ostatnie konwulsje konajcej rzeki, ktrej wikszo wd skierowaa si ju na zachd od nowo wypitrzonych gr. Po co mi to mwisz? Wzruszya ramionami. Powiniene pamita, e bogowie nie dbaj o miertelnikw. Wasze pragnienia, nadzieje i marzenia nie maj dla nich najmniejszej wartoci. Atak paniki Laal zabi tu dziesitki tysicy ludzi bezporednio, a setki tysicy w poredni sposb, bo gd, ktry nadszed po znikniciu yznego dorzecza, karmicego pit cz ludnoci kontynentu, zapcha szlak do modego Domu Snu na nastpne sto lat. Nie musiaa tego robi... ale baa si o swoje istnienie, odkrywszy po mierci Dreswlow, e bogw moe spotka nico. Nie Dom Snu, ktrego stranicy przyjmuj dusze miertelnikw, lecz cakowite i nieodwoalne unicestwienie. Umiechna si. Cen za osignicie boskoci jest balansowanie na

krawdzi otchani, ktra nie ma dna. Nie dbamy o bogw. My, to znaczy kto? Uniosa adnie zarysowane brwi. Widzia, e z jej oczu znikna przeraajca obco, znw patrzya na niego zwyka, adna, zoliwa i cyniczna dziewczyna. Wola j od tego czego obcego, co pojawiao si w najmniej spodziewanych momentach. Ale tylko troch bardziej. Przysig na rok. W tej chwili ju niecay. No? Nie odpowiesz? Cigle jeszcze jeste bardziej Issarem ni wygnacem. Wci mylisz i patrzysz na wiat z poziomu tego uwizionego na pustyni plemienia. Musisz mi uwierzy, wasz los w tamtych czasach nie by niczym niezwykym. Wydaje ci si, e znacie wszystkie odpowiedzi, wszystkie zagadki, e skoro jestecie potomkami tych, ktrzy przeyli, to wasza historia jest czym niezwykym i cennym. Mam dla ciebie niespodziank, mj may skorpionie, wszyscy ludzie na wiecie s potomkami tych, ktrzy przeyli. Wasza niezwyko sprowadza si tylko do tego, e pozwolono wam istnie po dwch zdradach, cho ju po pierwszej powinnicie zosta wybici do ostatniego noworodka. Bo po tym, jak pokazalicie, e miertelnicy mog walczy z bogami, e mog zabija awenderi... Zostawienie was przy yciu byo albo gupot, albo geniuszem przekraczajcym wszelkie wyobraenie, strategi sigajc tysicy ruchw w przd... Na jej twarzy pojawi si gboki namys. To co przeraajco obcego zagocio w niebieskich oczach na krcej ni sekund. Poczu, jak zamiera mu serce. Chyba e przeylicie wbrew planom szepna do siebie. Chyba e pustynia miaa was zabi, a kltwa, wica wspln dusz w ywym ciele plemienia, skaza na cakowite zniszczenie... Co ty na to? Wysa lud, ktry narodzi si na yznych, zielonych ziemiach penych rzek i jezior, eby odby pokut na pustyni, to jak kaza dziecku przepyn wpaw ocean. Mona unicestwi resztki narodu, nie brudzc sobie rk krwi. Ale wy przeylicie, wbrew wszystkiemu, wbrew boskim planom. Spotkalicie kilkudziesiciu starcw z plemienia, ktrego modzie wybito do nogi, a oni pokochali wasze dzieci i przyjli was na swojej ziemi jak odzyskanych krewnych. Przeylicie, czczc najmniej zaangaowan z bogi i czekajc na szans na odkupienie... mimo e ono miao nigdy nie nadej. Bo mielicie zgin. Zamiaa si gono, poszc jakie pustynne stworzenie, ktre ucieko w mrok, wydajc ostrzegawcze syki. Czy mam racj, Keruweln? Potrzebowa chwili, eby przypomnie sobie, e takim wanie imieniem go obdarzya. Nie wiem zachrypia. Wiem, e nie. To dopiero byaby niespodzianka, co? Zanim bogowie zorientowali si, e ich plan zawid, bylicie ju silnym plemieniem, ktre cigle pamitao, e mona zabija awenderi. Na dodatek dotrzymalicie wiary BaeltaMathran, a ona synie z tego, e nie amie

danego sowa. Zreszt, moe planowaa to od pocztku? Kto j tam wie? Patrzya na niego, mruc oczy. Obco pojawiaa si w nich i znikaa. Ty cigle mylisz o sobie jak o Issaram, prawda? Wci nie potrafisz si od tego odci. Tak nie moe by... Skina gow, podejmujc decyzj. Odso twarz! Nie zareagowa, w pierwszej chwili niezdolny poj, zaakceptowa tego, co do niego mwia. No ju! Jej umiech ci jak szklany odprysk wbijajcy si w ciao. Nie jeste ju Issaram. Wyrzeke si rodu, plemienia, wsplnej duszy. Nie musisz zasania twarzy. Odso j! cign ekchaar, czujc na policzkach pieszczot wiatru. To byo dziwne uczucie. Sta przed obcym, nie majc zasony na twarzy. I nie majc niczego, co mgby straci. Pustka pojawia si znikd, ciemny mroczny ciar wypeniajcy miejsce gdzie za mostkiem. Przypominaa... Wrzeciono z czarnego lodu. Prawda? Patrzya mu w oczy, a obco powoli odpywaa w gb jej renic. Jakby za mostkiem kto umieci ci kawaek lodu w ksztacie wrzeciona. Wiesz, e ld jest czarny, i wiesz, e way wicej ni cay wiat, a co gorsza masz pewno, e nigdy nie uda ci si go wydoby. Bdziesz go nosi do koca ycia, mj may skorpionie. Mj Noszcy Miecze dodaa niemal pieszczotliwie. Umiechna si przeraajco. Ju wkrtce bdziesz mia okazj je wyprbowa. A jeli zawiedziesz, przeciwnik nie da ci najmniejszej szansy. By moe idziesz tam tylko po to, by umrze, dajc mi czas na ucieczk. Co ty na to? Czy wtedy wrzeciono zniknie? Tak, na pewno. Skierowa wzrok na mur. Wic chodmy. *** Mczyzna si zmieni. Wyczua to w p ruchu, z doni uniesion tam, gdzie znajdowaa si jego twarz. Teraz nie nosi zasony, widziaa gboko osadzone oczy, smutne jak jesienne niebo, krzywy nos, chyba zamany, adne usta. By mody, moe kilka lat starszy od niej, i stary jednoczenie. Trudno byo uchwyci jego istot, zwaszcza w tym wietle, ale postanowia, e sprbuje. Po namyle dodaa mu kilka bruzd na twarzy, powinno wystarczy. Z dziewczyn nie byo problemu. Od miesicy widziaa j na wewntrznej stronie powiek. By to wizerunek obcy i bolenie znajomy, jak twarz matki, ktr kto prbuje sobie przypomnie, przywoujc zamiast niej jakie niejasne obrazy. Miaa jednak pewno, e si nie pomyli. Nie przy niej. Jej cela bya narona, korytarz obiega j z dwch stron i w dwch cianach tkwiy drzwi,

zaopatrzone w niewielkie okienka. Stranicy odwiedzali j co godzin, zagldajc do obu z nich, a czasami wchodzc do celi i sprawdzajc wszystko dokadnie. Jej si nie bali, nie tak jak innych. Nie, pokrcia gow, analizujc t myl. Jej bali si o wiele bardziej, dlatego tak czsto sprawdzali, co robi. Miaa Moc przywoywania obrazw, Moc wypuszczania ich z wasnej gowy. Obrazy tkwiy tam od zawsze i byy grone. Jeli pozwalali jej malowa, w celi pojawiay si farby i pdzle oraz pachty najcieszego papieru, jaki w yciu widziaa. Gdy malowaa, zawsze obserwoway j przynajmniej trzy osoby, w tym czarodziej, i chodzio im nie tylko o to, co tworzya, lecz take, by nie schowaa gdzie farb, ktre w jej rku mogy sta si mierteln broni. To samo dotyczyo wszystkiego, czego moga uy do tworzenia, resztek jedzenia, napojw oraz kau i moczu, ktre zabierano jej, gdy tylko posilia si i zaatwia swoje potrzeby. W jej przypadku nie mogo by mowy o cuchncym wiadrze stojcym caymi dniami w kcie celi. Zrobili wszystko, eby pozbawi j moliwoci malowania poza kontrol. Mimo tego malowaa ten obraz od kilku dni. Udao jej si ukry, co robi, bo stranicy szukali tego, co w ich mniemaniu byo rysunkiem. Prostych linii, jasno przedstawionych figur, wyranych postaci. Szukali czego podobnego do rzeczy, ktre malowaa do tej pory. Nie przyszo im do gowy, e obraz moe wyglda inaczej. ciany jej celi byy cianami warownego zamku, budowanego typowo po meekhasku, solidnie, tanio i bez ogldania si na estetyk. Miay wytrzyma uderzenia kamieni ciskanych przez balisty, a nie adnie wyglda. Jeli nawet kiedy byy w miar gadkie, to teraz tynk odazi caymi patami, kruszy si i zaciela podog warstw pyu. Take wilgo cignca od bagna z kadym rokiem zostawiaa wyraniejszy lad na wiekowych murach. Wraz z ni pojawi si grzyb. A kiedy cel osuszono i przygotowano na jej przyjcie, nikt nie zadba o to, by wytynkowa j na nowo. Zgodnie z meekhaskim pragmatyzmem uznano, e szkoda pienidzy na walk skazan z gry na porak. To pozwolio jej tworzy. Od kilku dni miaa w gowie obraz, ktry coraz natarczywiej domaga si uwolnienia. Widzia ich na cianie, mczyzn z mieczami na plecach i dziewczyn z oczami jak wieczorne niebo przed burz. Wykrelaa ich zarys w zawilgym tynku, uywajc do tego celu paznokci i trzonka drewnianej yki. Robia to ostronie, tu kreska, tam rysa, zaledwie lad, cie, sugestia ksztatu. Na szczcie dwie wilgotne plamy na cianie z grubsza przypominay ludzkie sylwetki. Lekkim municiem nakrelia zarys twarzy, ramion, rkojeci mieczy wystajce znad barkw mczyzny. Trzeba byo wiedzie, gdzie patrzy, i wysili wyobrani, eby w tym zbiorowisku plam i pkni dopatrzy si Obrazu. Ale dobrze wiedziaa. Obraz by w jej gowie i bdzie skoczony, gdy ona uzna go za gotowy. Czyli ju wkrtce. Usyszaa szmer rozmowy za drzwiami.

*** Drugie i trzecie drzwi byy podobne do pierwszych, stal i elazo z niewielkim oszklonym okienkiem porodku. Velgeris podchodzi do kadych z min, jakby mia coraz wiksz ochot dgn kogo noem. Ekkenhard nie dziwi mu si ani troch. Nieufno bya wpisana w prac kadego szpiega, bya czym tak naturalnym, jak bicie serca i oddychanie. Szczur od duszej chwili zastanawia si, czy gdyby by na miejscu ich gocia, to te czuby, e co tu nie gra. Na dobr spraw poza piknym przedstawieniem, tajemnicz wie, elaznymi drzwiami i stra pod broni Gentrell nadal nie przedstawi adnych dowodw na potwierdzenie swojej historii. aden z winiw, ani pierwszy chopak, ani wygldajca jak jego rwieniczka dziewczynka, ani na oko pitnastoletni wyrostek nie sprawiali zbyt gronego wraenia. Spali spokojnie w swoich celach i najwyraniej aden nie mia ochoty na chodzenie po cianach czy wyginanie w rkach grubych na cal stalowych prtw. Gdyby nie rysunki, ktre zrobiy na Ogarze takie wraenie, zapewne ju dawno obrciby si na picie i wyszed. Wanie zbliali si do celi ich autorki. Jeli te bdzie spaa snem niewinnego dziecka, najpewniej czeka ich wojna wywiadw, oceni patrzc na min Velgerisa. Nikt nie lubi, gdy robi si z niego idiot. Cela bya narona, korytarz zakrca w prawo i bieg wzdu wschodniej ciany. Pomieszczenie miao dwoje drzwi. Musimy mie moliwo obserwowania kadego fragmentu celi bez wchodzenia co chwil do rodka wyjani Gentrell, cho Velgeris nie zada adnego pytania. Ogar bez sowa podszed do drzwi. Nie czekajc na polecenie, Ekkenhard zaj si lin, jednym uchem suchajc mamrotania szpiega. Czu, jak je mu si wosy na karku, wymieni spojrzenie z dowdc, ktry sta ju dwa kroki obok i z dziwn min wpatrywa si w gocia. Ten szepta: Dziewczyna, okoo pitnastu, szesnastu lat, jasne wosy, wystrzpiona koszula, pi na materacu lecym na posadzce. Cela najskromniej urzdzona, poza materacem adnych sprztw, nawet koca, ciany, jak w poprzednich celach, pokryte plamami i liszajami... wydawao si, e Velgeris zapatrzy si gdzie w przestrze, wstrzymujc oddech. Dziewczyn otacza... nie, nie potrafi tego nazwa, jakby jej nie byo, jakby zajmowaa t sam przestrze z czym jeszcze, to nie nawiedzenie ani przeksztacenie, ani zawieszenie, adnego ladu dotknicia Chaosu... Nic spod Mroku. A mimo to... Mrowiej mi palce, czuj ucisk w uszach, smak grzybw na jzyku, lawenda... czosnek... mid... nie od niej. Co u licha...? Cofn si nieco, przyjrza po kolei wszystkim czterem zasuwom, zamykajcym drzwi. Byskawicznym, owadzim ruchem odwrci si w stron Ekkenharda, oczy mia jak czarne studnie. Potem spojrza w lewo, na zakrt korytarza. I w tym momencie zza zakrtu wysza mier.

Posta w bieli wygldaa, jakby zostaa wycita z pachty ptna, jakby bya dwuwymiarowa. Potem zrobia krok do przodu, lizno j wiato kaganka i nagle nabraa gbi, ale nie staa si przez to mniej absurdalna. Biae spodnie, biaa, luna koszula, twarz jak pokryta lakierem maska, siwe wosy, biae donie, nie, rkawiczki, biae rkawiczki, nogawki spodni kryy stopy, ale Ekkenhard zaoyby si o kade pienidze, e buty intruza, jeli je nosi, rwnie byy biae. Jak, zamruczao mu pod czaszk, jak tu wszed? Magia? Blokady na wie naoyli najlepsi czarodzieje Szczurzej Nory. Tyle zdy pomyle, zanim obcy zabi pierwszego z nich. Aveger sta najbliej, tyem do zakrtu, kusz cigle trzyma w rkach, skierowan w drzwi. Gdy Velgeris przerwa monolog i spojrza mu za plecy, te odwrci gow. Nie ciao odruch nakazujcy traktowa goci cel jak najwiksze zagroenie nie pozwoli mu skierowa broni w inne miejsce. Zreszt, co mogo wyj zza zakrtu, ktry kilka minut wczeniej sprawdzi? I tak umar, z gow obrcon w bok, spogldajc przez lewe rami. Biao odziany zabjca doskoczy do niego, przebywajc dzielce ich kilkanacie stp midzy jednym a drugim uderzeniem serca, zapa oburcz za gow i przekrci. Trzasno, spust, nacinity ostatnim spazmem, zwolni ciciw i ciki bet wbi si z upniciem w drewno. Modszy szpieg puci sznur, ktry ze wistem znik w dziurze w suficie. Wewntrz celi rozleg si odgos rozbijanej glinianej lampy. Potem wszystko potoczyo si jednoczenie. Zabjca wtargn midzy nich jak tornado, kierujc si wprost na Ekkenharda. Szpieg zobaczy tylko, jak napastnik podrywa nog do kopnicia, i poczu, jakby w pier trafi go rozpdzony kicie. Co trzasno mu w okolicy mostka i cae ciao ogarna obezwadniajca mikko. Gruchn potylic o posadzk, pod powiekami eksplodoway mu miliony gwiazd i na chwil straci wzrok. Gdy go odzyska, dwa, trzy uderzenia serca pniej, Velgeris zwija si na ziemi, z obiema rkami przycinitymi do garda. Spomidzy palcw cienkimi jak igy strumykami tryskaa na wszystkie strony jasnoczerwona krew. Waciwie by ju martwy. Gentrell walczy, cho waciwie nie tyle walczy, ile nie pozwala si powali, a pomagay mu w tym krpa sylwetka i potna masa. Ciosy spaday na niego, jakby trafi w rodek mcki, pi, dziesi na mgnienie oka, rce i nogi napastnika zmieniay si w rozmazane smugi, lecz mimo to Stary Szczur sta jeszcze na nogach. Skuli si, opuci nisko gow, dysza ciko. I czeka. Rozleg si brzk i zabjca wykona jaki niewyobraalny, ekwilibrystyczny unik, caym ciaem schodzc z linii strzau. Kusza ta myl bya niemal niewyobraalna zrobi unik przed betem z kuszy. I mimo to znalaz wreszcie jak luk, potne kopnicie poniej kolana wygio praw nog Gentrella do wewntrz, a szef Szczurw wrzasn i upad.

Napastnik porzuci go natychmiast i stan przodem do atakujcego onierza. Drugi stranik z korytarza, wszystko dziao si tak szybko, e Ekkenhard niemal o nim zapomnia, nadchodzi spokojnie, byskajc wycignitym mieczem i pobrzkujc kolczug. Nie prbowa ponownie napina kuszy, wybra walk w zwarciu i najwyraniej si nie spieszy. Syszc oskot krokw na schodach, Szczur zrozumia dlaczego. A przez ten moment, tych kilka uderze serca, gdy wszystko zamaro, mg wreszcie przyjrze si twarzy mordercy. To bya... maska, uwiadomi sobie po chwili, patrzc na nieskaziteln, porcelanow biel policzkw, gadk paszczyzn czoa, ledwo zarysowany garb nosa, zgrubienie, ktre mona byo wzi za usta. Maska, ledwo naladujca ludzk-nieludzk twarz. Ciemne, migdaowe szczeliny w miejscu oczu bysny w jego stron, gdy obcy pochyla gow. I w chwili, gdy drzwi otwary si z hukiem i na korytarz wpado kilku onierzy, biay zabjca run na nich jak wystrzelony z katapulty. Pierwszego zabi natychmiast. Przemkn obok sztychu i nagle w jego doniach pojawiy si sztylety. Biae jak ko. Ekkenhard nie potrafi policzy, ile ciosw pado, ale kolczuga onierza pokrya si czerwieni w takim tempie, jakby stranik eksplodowa od rodka dziesitkami maych, szkaratnych gejzerw. Umar, stojc. Zbrojni z gbi korytarza nie zawahali si nawet na moment, wycelowali kusze, dwch w przyklku, spokojnie, jakby byli na wiczeniach. Jeli trzeba bdzie powici ycie, zrobi to. Tylko e powicenie tych ludzi, uwiadomi sobie, patrzc jak morderca bez wysiku odrzuca od siebie martwego stranika, moe nie mie znaczenia. Nie w starciu z tym kim. W gbi korytarza zapieway ciciwy i zaraz po tym obcy ruszy do ataku. aden bet nawet go nie drasn. Ekk... aard gos Gentrella, wypeniony blem, by ledwo rozpoznawalny. Spojrza na starszego Szczura, siedzcego pod cian. Dosigo go wicej ciosw ni tylko ten amicy nog, lewa rka zwisaa bezwadnie, prawa strona twarzy wygldaa jak trafiona bojowym motem. Gdy oddycha, puszcza ustami krwawe baki. Poamane ebra musiay przebi puca. Dzie... ci... wypu... ... je... ale... nie j. Zrozumia. Spojrza w gb korytarza, gdzie wanie umierali pozostali onierze. Do najbliszych drzwi mia dziesi krokw. Prbowa wsta, ale mrowica d ciaa bezwadno nie chciaa wypuci go z obj. Zacisn zby i zacz si czoga. *** Wyczua, co stano za drzwiami, w chwili, gdy obrazy w jej gowie eksplodoway wszystkimi barwami. Chciay si uwolni, a jeden by na samym wierzchu. Zerwaa si z materaca, oliwna lampka trzasna o posadzk. Ogie zataczy na kamieniach, lizn skraj jej koszuli i zgas. Niewane, nie potrzebowaa wiata. W trzech krokach bya pod cian i

kilkoma gwatownymi ruchami poczya plamy i rysy w Obraz. *** Dziewczyna westchna mikko, gbokim, rozedrganym gosem. Spojrzaa na niego z dziwnym grymasem, w ktrym kryy si, po rwno, napicie i oczekiwanie. Zaczo si. Wycigna rk i dotkna muru. Moesz zamkn oczy. Zrobia krok w przd, pocigajc go za sob. Przymkn powieki i poszed za ni. Nie wiedzia, czego si spodziewa, lecz przejcie zaskoczyo go cakowicie. To byo tak, jakby przebi si przez tafl cieszego ni wos lodu i nagle wszed do dusznego pomieszczenia, cuchncego spalenizn i wilgoci. Skd dochodzi szczk broni i krzyki. Jego towarzyszka z dziwnym, prawie rzewnym wyrazem twarzy staa przed mod dziewczyn, chyba jej rwieniczk. Urosa powiedziaa cicho. Urosa, Neallo. Nazwana Neall szarpna si, jakby mikko wypowiedziane imi byo obuchem, ktrym otrzymaa cios w twarz. Poblada, zacharczaa, cofna si o krok. To, co pojawio si w jej oczach... sigao poza zdumienie, bl, rozpacz, mio i nienawi. Mimowolnie, posuszny przysidze, stan midzy nimi. Nie oddech Maej Kany zaaskota go na karku. Ona tego nie zrobi. Musi zrozumie, e to bya jej wina. To ona mnie zatrzymaa w wiosce, gdy chciaam odej, to ona nalegaa... prosia, ebym co zrobia, gdy przyszli wysannicy Ognkell. Gdyby nie ona, wszyscy by jeszcze yli. Prawda? Widzia, jak twarz dziewczyny kurczy si, pka pod wpywem tych sw, odsaniajc przeraliwie bezbronne oblicze dziecka. Wiedzia, nie musia patrze, e w oczach jego towarzyszki znw pojawio si co obcego. Okruciestwo jej wypowiadanych lekki tonem sw miao swj wasny, gorzki smak. Gdy uciekam z wizienia, trafiam do szopy w pobliu jej wioski kontynuowaa, nie baczc na to, co malowao si w oczach dziewczyny. Zaopiekowaa si mn, daa je i przyniosa kilka starych szmat do ubrania. Ale gdy chciaam odej, czujc, e pocig si zblia, namwia mnie, ebym zostaa jeszcze troch. Egoistyczna potrzeba maej dziewczynki, ktra chciaa mie wasn du lalk do zabawy. A potem owcy spadli na jej wie i wybili wszystkich do nogi... Przerwaa, haas na korytarzu wybuch ze zdwojon si. W gosach ludzi, dwch osb, oceni po chwili, nie byo niczego poza desperacj. Wcieky szczk kling zaguszy na mgnienie oka wszystko, by urwa si brzkiem broni ldujcej na kamiennej posadzce i wysokim, rozpaczliwym krzykiem. Kto wanie umiera. Musz i porozmawia z naszym gociem. Spokojnie podesza do wyjcia i machna doni. Drzwi trzasny i wypady z futryny,

zwisajc na jednym zawiasie. Nie ma to jak odpowiednio zaanonsowa swoje przybycie mrukna. Bd gotw. Wysza na korytarz. *** Potwory byy coraz bliej, podchodziy do szopy ze wszystkich stron, okray j, lecz na razie nie atakoway. Gwern, Alawen i Johana kulili si w kcie szopy, ypic raz po raz na Kanayoness. Dziewczyna nie zwracaa na nich uwagi, tylko biegaa wok cian, zagldajc to w jedn szpar, to w drug i wypluwajc z siebie wyrazy, jakby byy pociskami, majcymi razi niewidzialnego przeciwnika. W oczach miaa obd. Przyszli, przyszli, przyszli. I co teraz? Co teraz? Co teraz?! Klatka! Klatka! Czy d? Nie, nie, nie. D ju by. Przyszli! Przyszli! Zabior ci, zabior ci, zabior ci! A moe nie, nie wiedz, gdzie jeste. Moe nie znajd? Gupia! Gupia! Bd szuka! Uyj Mocy, a zwal ci si na gow razem z szop. Wybucha szalonym chichotem, od ktrego ciarki przeszy wszystkim po grzbiecie. Ona wiedziaa! Mwia, e chce odej. Po co, po co, po co j zatrzymali? Teraz umr, umr, umr! Nealla nie wytrzymaa, przyskoczya do niej, zapaa za ramiona. Co mwisz?! Kanayoness, co mwisz?! Dlaczego umrzemy? Co si dzieje! Zderzyy si wzrokiem, krzykna i pucia t istot. Tam, za granic renic, nie byo jej przyjaciki, starszej siostry, powierniczki. Tylko co uskowatego i liskiego. Kanayoness znikna. Mwiam, e powinnam odej. Umiech, jakim obdarzya dziewczynk, by bardziej przeraajcy ni pene obdu spojrzenie. Mwiam, e po mnie przyjd. Nie suchaa, i teraz wszyscy zginiecie. Wy, ja nie, mnie nie pozwol umrze. Chcesz si zamieni? W tym momencie ziemia si zatrzsa i na zewntrz rozbyso czarne soce. Tak to odczua, mimo grubych desek szopy: czarny blask, na ktry nie mona spojrze, bo wypali oczy. Dobiegy ich krzyki i szczk broni. Kanayoness momentalnie dopada do ciany, przykleia si do najbliszej szpary. Wahhole-tre! Ale skd? Tutaj? Skd? Czarodziej, potny. I onierze. Umieraj. Szybko u... Bysk by tym razem dwa razy silniejszy ni poprzedni. Na cianie szopy zataczyy prgi czarnego wiata, lecz dziewczyna nawet na chwil nie oderwaa oczu od szczeliny. Nie, nie przyszli tu po ciebie, wpadli w puapk. Ale daj czas, czas, minuty, one nie przyjd, teraz, gdy poczuj, e sigasz po Moc. Nie przyjd, dopki ich nie zabij. Myl, myl, rozedrzyj, ulep, zmie. Obrcia si w stron trjki dzieci. Oczy miaa straszne. Nieeee!!! Nealla skoczya przed ni, w tym momencie bardziej przeraona zachowaniem przyjaciki ni koszmarem, ktry wybuch na zewntrz. Kanayoness, prosz, nie!

Nie wiedziaa, o co prosi ani przed czym prbuje ich osoni, mimo wszystko rozoya rce i gdy Kanayoness zrobia krok do przodu, zamkna oczy. Na chwil cay jej wiat zamar w oczekiwaniu na cios. Potem co mikko, pieszczotliwie dotkno jej policzka. Nealla... Gos, ten gos! Nealla, ja musz... Otworzya oczy. Co uskowatego, gadziego, zniko, lecz przyjacika, prawie starsza siostra, patrzya na ni tak, e serce omal jej nie pko. Tyle smutku. Wszyscy umrzecie, ci onierze, wy tutaj. Ale ja nie, mnie zabior ze sob. Musz uciec, potrzebuj czasu, eby uciec, dajcie mi go, prosz. Prosz. Po raz pierwszy, odkd si poznay, powiedziaa prosz. *** Zmienia ich. Dziewczyna patrzya gdzie w przestrze, obok jego gowy i mwia, jakby stana przed niewidzialnym audytorium. Kurz z rozbitych drzwi jeszcze nie opad. Gwerna, Alawena i Johan. Podesza, dotkna kadego rk, a ja poczuam, jakby co zwino si wewntrz, wewntrz mnie, jakbym nagle zacza spada, albo si unosi, czuam kwas w ustach i po... popuciam po nogach. Och, ta Moc bya niewyobraalna. A kiedy ich dotykaa, oni... oni... Pojedyncza za wymkna si spod na wp przymknitej powieki i powoli, jakby wstydliwie, spyna po policzku. Oni umierali. Odchodzili w gb siebie, a na ich miejsce pojawiay si inne... inne istoty. Nie na zewntrz, tylko w rodku. Potem wyszeptaa zabij, a oni wypadli na zewntrz i zaczli zabija potwory, tak szybko, e nowe nie naday przybywa. A ona... podesza do mnie i powiedziaa, e sama nie moe narysowa sobie drogi, bo wtedy atwo j znajd, e ja mam narysowa jej las i gry. I napenia mi gow Obrazami. A one przez cay czas prboway si wydosta, mimo e ja nie chciaam, nie chciaam ich tam mie! I zabray mi wszystko inne. I nie pamitam... Och... Mamo... Upada na kolana, pochylia si a do pozycji podowej. Mamo! Tato! Mamo...! Ja was... nieeeee pamitaaaam... Ja was nie potraaaaafi narysowa! Mamoooo...! zawya z twarz przycinit do kamienia. Maaamoooo!! W tej chwili pod czaszk usysza gos. Keruweln, do mnie! Odwrci si i ruszy do wyjcia. *** Ostatni stranik umar, zanim Ekkenhard doczoga si do drzwi najbliszej celi. Nie by z tych, ktrzy wdarli si na gr w chwil po ataku zamaskowanego mordercy, ta szstka zdoaa da mu zajcie na ledwo kilkanacie uderze serca. Pierwsi dwaj zginli, zanim zdoali puci kusze i sign do mieczy. Tym razem nie byo pokazu szybkoci,

rozmazanego ruchu, kryjcego dziesitki ciosw, adnego popisywania si, tylko dwa szybkie, niemal lustrzane sztychy, od dou, pod zapinki hemw, przez mikkie podniebienie prosto w mzg. Niebezpieczny cios tyle zadzwonio mu w pamici w Szczurzej Norze powtarzano im wielokrotnie, eby w walce noem nie bawi si w takie uderzenia. Ostrze moe ugrzzn w koci. Zanim na dobre uzmysowi sobie to wspomnienie, zgino dwch nastpnych, z mieczami na wp wycignitymi z pochew, biaa zjawa wtargna midzy nich i rzucia na przeciwlege ciany korytarza. Osunli si w d, z gardami rozpatanymi od ucha do ucha, sikajcymi krwi i pienicymi si bbelkami uwalnianego powietrza. Pucili miecze, niemal jednoczenie zapali si za szyje, niezdolni nawet do przedmiertnego krzyku. Ostatnich dwch onierzy rzucio si naprzd. Brzk, podwjny, matowy dwik, jakby ich miecze zostay sparowane ostrzem wykonanym z drewna, i ten, ktry z rozpdu min zabjc, zatrzyma si, patrzc w zdumieniu na swoj do, wci zacinit na rkojeci miecza, lecz trzymajc si przedramienia tylko kawakiem skry, po czym drug rk dotkn lewego boku, gdzie na kolczudze wyrastaa ju szkaratna plama. I z takim wanie wyrazem twarzy, penym niedowierzania, osun si na ziemi i umar. Szsty zdoa odskoczy, cofn si w stron schodw, skuli. Po czym umiechn si wyzywajco i ruszy do ataku. Pozorujc wypad, rzuci mieczem prosto w porcelanow mask i skoczy na zabjc, przyklei si do niego, obejmujc rkoma i nogami. Dorosy przytulajcy dziecko, dopiero teraz Szczur zobaczy, jak szczupy i wty jest intruz, o p gowy niszy od onierza, o szeroko doni wszy w ramionach. Przewrcili si, sdzc po fontannach krwi tryskajcych na ciany, stranik by ju martwy, lecz znalaz si na grze. Wydostanie si spod niego zajo zabjcy kilka bezcennych sekund, w czasie ktrych na pitro dotaro ostatnich czterech stranikw ze zmiany. Czterech! Czyli aden nie pobieg na d, nie krzykn, eby rba supy, podkada ogie, wypali wszystko i pogrzeba pod gruzami. Ale to nie miao ju znaczenia, zabjca ju sta na nogach, a ci onierze, wyrwani ze snu, nie mieli nawet zaoonych kolczug. Jednak niektrzy przeszli przez pieko Glewwen-On, a wszyscy byli szkoleni przez imperialne Szczury. Rze w korytarzu, trupy towarzyszy pod cianami, szkaratne freski na kamieniach i stojca przed nimi okrwawiona posta w bieli nie zatrzymay ich nawet na mgnienie oka. Rzucili si do przodu i te znaleli mier. I w chwili, gdy umiera ostatni z nich, charczc i bulgoczc szkaratn pian, drzwi od celi dziewczyny malujcej obrazy eksplodoway, zasypujc korytarz odamkami drewna i kawakami stalowych zasuw. Pomienie kagankw zamigotay, szarpnite podmuchem, i z cieni, z pmroku wyamanych drzwi wysza szczupa posta. Ekkenhard usysza, jak Gentrell gono wciga powietrze. Witaj, helzaav. Szukae mnie?

Patrzy i sucha, rejestrujc wszystkie szczegy, niezdolny wyzby si nawykw szkolenia. Mwia meekhem jak mieszkanka stolicy, nienagannie akcentujc zgoski, z lekkim przydechem. Czarne wosy, przycite w nierwn grzywk, ocieniay jej twarz, w pmroku widzia jedynie drobne usta i agodny zarys podbrdka. Prosty, podrny strj mg nalee do kadej kobiety z poudniowych rubiey Imperium. adnych ozdb, haftw, charakterystycznych zdobie. Buty na mikkiej podeszwie, znoszone. Donie... Co przemkno obok niego, podmuch szarpn pomieniami i biaa furia zwalia si na przyby jak stado demonw. Rce, nogi, matowy bysk kling sztyletw, wszystko rozmyo si w niewyrane smugi. Dziewczyna powinna by martwa w mgnieniu oka. Odpara atak jednym gestem. Wycigna praw do przed siebie i zabjca zawis kilka stp przed ni, jakby w p skoku nadzia si na niewidzialny mur. Odskoczy. Przechylia gow w bok, umiechna si. Helzaav. Pochlebiaj mi. Ilu was jest? Brak odpowiedzi, nie spodziewaa jej si zreszt, bo w chwili, gdy zadawaa pytanie, jej lewa rka wystrzelia w przd i napastnik szarpn si, jakby powia na niego wicher. Jego ubir pozosta gadki, ale jaka sia pchna go w ty. Byskawicznie skrzyowa rce przed sob, na wysokoci piersi, pochyli si, opar czarowi. I skoczy na ni. Tym razem zdoaa go zatrzyma o stop bliej siebie ni poprzednio, odbi si, ledwo musn stop posadzk i ju atakowa ponownie, rozmazana smuga, biaa mier tak szybka, e wzrok ledwo za ni nada. Trzeci, czwarty, pity atak! Wszystkie szybkie jak mgnienie oka. Przy szstym, ktry odpara w odlegoci o poow krtszej ni pierwszy, cofna si o krok, po raz pierwszy chyba przestraszona, jakby sytuacja nie rozwijaa si wedug jej zamysw. Poruszya bezgonie wargami. Ekkenhaaard... Szept, jk, skomlenie. Przypomnia sobie, po co pez po posadzce pod te drzwi. Podnis bezwadne ciao na rkach, cztery zasuwy, dobrze naoliwione, przesuny si niemal bez oporu, pchn drzwi i wpad do celi, znajdujc si oko w oko z najstarszym z winiw. Chopak bez imienia, pitnacie lat. Podobno potrafi rozerwa dziesiciostopowego demona na kawaki goymi rkami. Przykucn, podpierajc si domi, i patrzy na niego jak... zamknity w klatce lew, ktry jeszcze nie zorientowa si, e od nadzorcy nie oddzielaj go kraty. Spojrzenie drapienika, ani ladu inteligencji, czysty instynkt. Obliza wargi, pochyli si i powcha twarz Ekkenharda. I nagle jego wzrok nabra ostroci, uciek za plecy Szczura, na korytarz. Jednym, pynnym ruchem wsta i przeskoczy lecego czowieka. Szczkno elazo, gdy podnosi miecz zabitego stranika. I w tej chwili, gdy chopak prostowa si z broni, w gbi korytarza wybucha walka. wist kling, dziwaczny, matowy pogos zderzajcych si ostrzy, ktry na kilka uderze serca zla si w jeden dwik. Taka szybko! Kto?! Szczur wypez z celi. Na korytarzu... W pierwszej chwili w rozmigotanym wietle

oliwnych lampek nie dostrzeg szczegw. Zabjca sta tyem do niego, majc przed sob migotliw, na wp przejrzyst stref cienia. Cofa si. Cofa! Nacierajcym by mody mczyzna walczcy dwoma mieczami. To ich taniec tworzy tarcz oddzielajc biaego morderc od dziewczyny. Ekkenhardowi wystarczy rzut oka na ubir, styl walki, pochwy mieczy wystajce znad plecw. Issar. W poudniowo-wschodnich prowincjach spotykao si ich wystarczajco czsto, eby nie mia co do tego najmniejszych wtpliwoci. Ale odsonita twarz! Czy to znaczyo, e wojownik zamierza umrze, czy e zabije ich, jak tylko pokona swojego przeciwnika? O ile go pokona, dotaro do niego po chwili. Zabjca cofa si, krok po kroku, ale walczc tylko dwoma sztyletami, odpiera wszystkie ataki. Kady umykajcy oczom cios by parowany, a przecie Issar by tylko czowiekiem, nie mg utrzyma takiego tempa zbyt dugo. Zatrzymali si przez dwa, trzy uderzenia serca, wymieniajc w miejscu wciekle ciosy, a potem to obroca dziewczyny zacz si cofa. Jego miecze nie zwolniy, przynajmniej Szczur nie mg tego zauway, lecz teraz to on bardziej odpiera ataki, broni si, ni naciera. Wyranie brakowao mu si. I wtedy dziewczyna zauwaya wreszcie stojcego przed otwartymi drzwiami chopaka. Przez mgnienie oka na jej twarzy mona byo dostrzec... Wahanie? al? Poczucie winy? Cokolwiek to byo, zniko, pochonite przez zy, peen triumfu umiech. Spojrzaa na mokosa i gono powiedziaa: Zabij! Dzieciak run do przodu, nie wydajc najmniejszego dwiku i nagle morderca musia odpiera ataki z przodu i tyu. Chopak, dziecko przywiezione z wymordowanej do szcztu wioski, ktre pi lat spdzio w celi, porusza si jak zawodowy szermierz, pynnie, bez jednego zbdnego gestu, bez adnego przestoju. Walczy, jakby miecz by przedueniem jego ciaa, a szybkoci zdawa si przewysza nawet Issara. Ale mimo to przez kilka chwil wydawao si, e biao odziany zabjca poradzi sobie z nimi. Porusza si tak szybko, e nie tylko rce i nogi, ale i reszta jego ciaa czasem po prostu znikaa Ekkenhardowi z oczu. Po prostu nie potrafili go trafi. Nagle przez oskot zderzajcych si ostrzy przebi si pojedynczy okrzyk. Peen blu i rozpaczy. Zabjca zatoczy si w bok, jako tak niezgrabnie, kolawo, prbowa zoy parad, lecz tak wolno, e nawet szpieg mg dokadnie przeledzi jego ruch. Na przodzie biaej szaty wykwita kolejna czerwona plama, ttnica szkaratem wzdu rozcicia biegncego na ukos przez pier. Nastpny cios trafi go w rodek biaej maski. Pka, z odgosem tuczonej porcelany. Sta!!! Syszc gos dziewczyny, obaj jej obrocy momentalnie zastygli, nienaturalnie znieruchomieli, zanim jeszcze Szczur zorientowa si, e taki rozkaz pad. Zabjca osuwa si

powoli po cianie. Pknita maska jakim cudem wci trzymaa si na twarzy. Czekaj! Nie wiedzia, do kogo to mwi, dopki chopak z celi nie cofn si pod przeciwleg cian i nie przykucn. Miecz cigle trzyma w doni. Issar odwrci si do dziewczyny i powiedzia co w swoim jzyku. Wzruszya ramionami, w bardzo uniwersalnym gecie. *** Wic to przed nim miaem ci chroni? Cigle brakowao mu oddechu, rce dray, nogi mia jak z oowiu. Trans khaas, bitewny taniec, w ktry musia wej zaraz po przekroczeniu progu, ledwo wystarczy. Gdyby przeciwnik go nie zlekceway, gdyby od razu zaatakowa z pen szybkoci, Yatech konaby teraz na posadzce. Najlepsi z wojownikw Issaram potrafili wej w trans na ponad dwie minuty, ale to byli mistrzowie, ktrych imiona powtarzano we wszystkich afraagrach wszystkich plemion. Jemu udao si tylko kilka razy osign ten stan, lecz nigdy na tak dugo. Przegraby, gdyby nie pomoc chopaka-bestii. Wzdrygn si, gdy po raz pierwszy spotkali si wzrokiem. Nic ludzkiego, adnych uczu, strachu, nienawici ani szau walki. Tylko pustka i mier. Dziewczyna wzruszya ramionami. le ich oceniam powiedziaa spokojnie. Nie mylaam, e wyl kogo a tak dobrego. Mimo wszystko, mj skorpionie, spisae si lepiej, ni mylaam. Posaa mu zimny, okrutny umiech. To co obcego rozsiado si na caej jej twarzy Byam przekonana, e zabije ci w dziesi uderze serca. Podesza do mordercy i zajrzaa w szczelin pknitej maski. Helzaav mrukna niemal piewnie. I skamieniaa. Na chwil przestaa nawet oddycha, a gdy wreszcie wcigna powietrze, zassaa je z takim wistem, jakby wanie wynurzya si z gbokiego nurkowania. Byskawicznie przyklka przy lecym, wcisna palce pod mask, szarpna. Maska nie bya przywizana, tylko jakby przyklejona, odrywaa si od twarzy z mokrym mlaniciem, cignc za sob nitki biaego luzu. Jedna poowa, druga, twarz. Czowiek, chyba dziewczyna albo mody chopak, may nos, zwyke usta, brwi i rzsy tak jasne, e prawie biae, szrama na twarzy w miejscu, gdzie pka maska, czerwona krew. Do tej pory nie widzia jeszcze Kanayoness tak zagubionej. Nawet w chwilach, gdy przechodzia ze stanu normalnego w ten drugi, obcy. Nie helzaav, nie helzaav powtrzya. Siostro moja, co oni zrobili? Crka Przysposobiona... Ale taka Moc, takie umiejtnoci. Dlaczego? Tak daleko si posunli? To oznacza wojn. Zamanie Paktu. To... Otworzya przemoc usta lecej, wetkna palec do rodka. Zabjczym poruszya si

lekko, jkna. Kanayoness zareagowaa szybko i zdumiewajco. Zapaa si rk za wosy, szarpna, wyrywajc gar czerni, nachylia nad dziewczyn, jej palce zataczyy, splatajc czarnobiay warkoczyk. Przewizaa go kilkoma wosami. Spojrzaa na Issara przez rami. Chod tu. Podnie j i zabierz do celi. Idzie z nami. Rozejrzaa si po korytarzu, jakby po raz pierwszy dotaro do niej, e oprcz tajemniczego zabjcy znajduj si tam te inni. Omiota wzrokiem trupy, krew, ca rze, ktra musiaa si tam rozegra, zanim przesza przez drzwi. Zatrzymaa spojrzenie na lecym pod cian grubym mczynie, ktry wyglda, jakby stratowa go bojowy rumak. Zrobia krok ku niemu, a ranny nabra powietrza, jakby to mia by jego ostatni oddech. Ty. Meekhaczyku. Kanayoness przechylia gow i umiechna si. Moecie mnie szuka, ale nie wchodcie w drog. Jeli uznam, e stanowicie zagroenie, zaczn zabija. Sowo. Odwracajc si zawiesia wzrok na modziku, ktry wspomg Yatecha w walce. Wskazaa go doni. I... zadbajcie o nich. Sprawdz. Wesza do celi zaraz za Issarem. Chopak z mieczem cigle tkwi przykucnity na pododze. *** Ekkenhard chwiejnie wsta i podszed do Gentrella. Musia przytrzymywa si ciany, eby nie upa. Komendant zamku powoli wypuci powietrze. Wyglda, jakby ju jedn nog sta na drodze do Domu Snu. Ekkenhard wycharcza. Pojedziesz zaraz do Nory. Zdasz relacj. Powiesz, e znalaza nas... Powiesz, e jej szukaj i e chyba przestanie teraz ucieka... Wykona ruch... Niech Laskolnyk si pospieszy. I niech uspokoj Ogary. Powiedz... Gowa opada mu na pier i straci przytomno. *** Dziewczyna w celi wci kulia si na posadzce w pozycji podowej. Yatech, trzymajc na rkach bezwadn teraz zabjczyni, stan z boku. Kanayoness podesza do lecej i podniosa jej gow, brutalnie, cignc za wosy. Ostatni rysunek, Nealla. Las, rzeka, dwa wzgrza i most. Miasto w oddali. Bdziesz wiedzie jakie. Potem odejd i nigdy si ju nie spotkamy, a Obrazy ci opuszcz. Obiecuj. Nealla nie pakaa. Twarz miaa jak z kamienia, oczy niczym studnie. Nie pamitam ich powiedziaa gucho.

Kogo? Mamy, ojca, braci. Nikogo. Gdybym pamitaa, mogabym ich narysowa. Nie wiesz, czego pragniesz, dziewczyno szept czarnowosej by jak szelest suncej po piasku mii. Gdyby ich narysowaa... mogliby po ciebie przyj. Nie. Lepiej, e ich nie pamitasz. Nealla pochylia gow. Wic ciebie te nie chc pamita. Ani szopy, ani tego, co si stao. Zabierz je, zabij, zabij moje wspomnienia. Teraz. Cisza, i po duszej chwili szept. Mikki, niemal delikatny. Naprawd tego chcesz? Jak to zrobi, nie bdzie odwrotu. Zabior ci wszystko, co wydarzyo si w twoim yciu, po tym jak mnie spotkaa. Chcesz? Skinicie gow. Dobrze. Yatech nie musia widzie jej twarzy, eby wiedzie, e znw si pojawia ta druga, Maa Kana. Umowa. Najpierw rysunek, potem zabior ci wspomnienia. Pospiesz si. Dziewczyna wstaa, sztywno podesza do ciany i zacza rysowa. Ta inna istota, ktra zawadna Kanayoness, spojrzaa mu w oczy i umiechna si tak, jakby jej twarz bya le dopasowan mask. Ciebie te mam wyczyci? Przyszo ci to na myl? Pozby si wspomnie mordu, poczucia winy, pamici o wasnym tchrzostwie? Chcesz? Nie czekaa na odpowied. Nic z tego, mj skorpionie. Bdziesz pamita. Bdziesz spala si w arze tych wspomnie, topi, a ja przekuj ci na miecz. Bro doskona. Lepsz nawet ni ona. Wskazaa ich winia. I wyprbuj ci ju wkrtce. Odrbiesz dla mnie rk, ktra znw wycigna si po ten wiat. Wykuj ci i zahartuj w krwi boga, may skorpionie. Noszcy Miecze. Chod. Rysunek prawie gotw. *** Sza k w stron starej szopy. Nigdy jej tam nie znajd. Jeszcze kilka krokw i... Ciemno, smrd, wilgo. Stoi w mrocznym pomieszczeniu, w cienkiej koszuli, brudne ciany, kamienna podoga, dziura w miejscu drzwi. Co jest nie tak z jej ciaem. Unosi rce do twarzy, wygldaj w pmroku jak jej i nie jej. S blizny, ta na lewym kciuku i ta na grzbiecie doni, ale rce s jakie za due, nieksztatne, obce. Chwiejnie, jak w koszmarze, dochodzi do wyamanej futryny i wyglda na korytarz. I zaczyna krzycze.