Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej MILAN KUNDRA "Życie jest gdzieindziej

"

SPIS TREŚCI Część Część Część Część Część Część Część pierwsza albo Poeta przychodzi na świat druga albo Ksawery. trzecia albo Poeta onanizuje się. czwarta albo Poeta ucieka. piąta albo Poeta jest zazdrosny. szósta albo Czterdziestolatek. siódma albo Poeta umiera. Część pierwsza albo Poeta przychodzi na świat Kiedy matka poety zastanawiała się nad tym, gdzie poeta został poczęty, brała pod uwagę tylko trzy możliwości: albo wieczorem na ławeczce w parku, albo pewnego popołudnia w mieszkaniu kolegi ojca poety, bądź też przedpołudniem w romantycznym krajobrazie nie opodal Pragi. Gdy podobne pytanie stawiał sobie ojciec poety, dochodził do wniosku, że poeta został poczęty w mieszkaniu jego kolegi, ponieważ tego dnia wciąż prześladował go pech. Matka poety nie chciała do tego mieszkania pójść, dwa razy się pokłócili, dwa razy się pogodzili, kiedy się kochali, ktoś przekręcił klucz w drzwiach sąsiedniego mieszkania, matka poety wystraszyła się, przestali się kochać, później zaś dokończyli przy obopólnym zdenerwowaniu, co uważał ojciec za przyczynę poczęcia poety. Matka poety jednak w ogóle nie dopuszczała możliwości, iżby poeta miał być poczęty w wypożyczonym mieszkaniu (panował w nim starokawalerski bałagan i matka brzydziła się rozścielonego łóżka, w którym na prześcieradle leżała wymięta cudza piżama), odrzucała także i tę możliwość, że został poczęty na ławeczce w parku, gdzie dała się namówić na kochanie bardzo niechętnie i wbrew swemu gustowi, mierziło ją bowiem to, że właśnie na takich ławkach kochają się w parku prostytutki. Było więc dla niej całkiemjasne, że poeta mógł być poczęty jedynie podczas słonecznego letniego przedpołudnia za ścianą wysokiego bloku skalnego, sterczącego patetycznie wśród innych głazów w dolinie będącej miejscem niedzielnych spacerów Prażan. Sceneria ta nadaje się na miejsce poczęcia poety z wielu względów: oświetlona południowym słońcem jest scenerią blasku a nie ciemności, dnia a nie nocy: jest to miejsce pośród otwartej naturalnej przestrzeni, a więc miejsce wzlotu, rozwinięcia skrzydeł; i wreszcie, choć niezbyt oddalona od ostatnich zabudowań miejskich, jest to okolica romantyczna, najeżona skałami sterczącymi w dziko ukształtowanym terenie. To wszystko wydawało jej się być wymownym obrazem tego, co wówczas przeżywała. Czyżjej wielka miłość do ojca poety nie była romantycznym buntem przeciwko prozaicznemu życiu jej rodziców? Czyż odwaga, z jaką ona, córka bogatego sklepikarza, wybrała ubogiego, świeżo upieczonego inżyniera, nie była w istocie podobna do tego nieujarzmionego krajobrazu? Matka poety przeżywała wtedy wielką miłość i niczego tu nie zmienia rozczarowanie, które przyszło niebawem, kilka tygodni po owym pięknym przedpołudniu za skałą. Kiedy bowiem radośnie podniecona oznajmiła swemu kochankowi, że już dość znacznie opóźnia się intymna niedyspozycja, która jej co miesiąc uprzykrza życie, inżynier z oburzającą obojętnością (choć, jak nam się zdaje, udawaną i niepewną) oświadczył, że chodzi tu o drobne zaburzenie cyklu fizjologicznego, który na pewno powróci znów do swego Strona 1

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej dobroczynnego rytmu. Mama wyczuła, że jej kochanek nie chce dzielić z nią nadziei i radości, obraziła się i nie rozmawiała z nim, aż do chwili, gdy lekarz oznajmił jej, że jest w ciąży. Ojciec poety powiedział wówczas, że przyjaźni się z pewnym ginekologiem, który dyskretnie uwolni ją od kłopotu, na co mama wybuchnęła płaczem. Wzruszające bywają finały młodzieńczych buntów. Najpierw zbuntowała się przeciw rodzicom w imię młodego inżyniera, a potem zwróciła się do nich o pomoc przeciw niemu. I rodzice nie zawiedli; spotkali się z nim, przemówili mu do serca i inżynier, zrozumiawszy widocznie, że nie ma wyjścia, zgodził się na wystawne wesele i przyjął bez skrupułów spore wiano, które umożliwiło mu założenie własnego przedsiębiorstwa budowlanego; swój skromny dobytek, mieszczący się w dwóch walizkach, przeniósł do willi, gdzie jego młoda żona mieszkała od urodzenia ze swymi rodzicami. Zręczna kapitulacja inżyniera nie mogła już wszakże zataić przed mamą poety, iż to, w co rzuciła się z zapamiętaniem, które wydawało jej się wspaniałe, to nie była wzajemna wielka miłość, do której, jak sądziła, miała pełne prawo. Jej ojciec był właścicielem dwóch prosperujących praskich drogerii, a córka wyznawała zasadę wyrównanych rachunków; skoro zainwestowała w miłość wszystko (była przecież gotowa zdradzić nawet własnych rodziców i ich zaciszny dom!), chciała, żeby partner włożył do wspólnego skarbca jednakową sumę uczuć. Starając się naprawić niesprawiedliwość, pragnęła teraz znowu z owej skarbnicy uczuć odebrać sobie to, co w niej ulokowała, i ukazywała mężowi po ślubie dumne i surowe oblicze. Z rodzinnej willi wyprowadziła się niedawno siostra matki poety, (wyszła za mąż i wynajęła mieszkanie w centrum miasta) tak że stary sklepikarz z żoną pozostali w pokojach na parterze, a inżynier z ich córką mogli zamieszkać nad nimi w trzech pokojach dwóch większych ijednym mniejszym, urządzonych dokładnie tak,jak to przed dwudziestoma laty pomyślał ojciec panny młodej, kiedy willę zbudował. Fakt, że inżynier dostał mieszkanie kompletnie urządzone, był mu w pewnym sensie na rękę, ponieważ oprócz zawartości dwóch wspomnianych walizek nie miał żadnego majątku; mimo to proponował jednak, żeby za pomocą drobnych poprawek zmienić wygląd pokoju. Ale matka poety nie zamierzała dopuścić do tego, by ten, który ją posyłał pod nóż ginekologa, śmiał naruszyć dawny układ wnętrza, w którym zawarty był duch jej rodziców i wiele lat słodkiego przyzwyczajenia, oswojenia i bezpieczeństwa. Młody inżynier i tym razem skapitulował bez walki; pozwolił sobie tylko na jeden mały sprzeciw, który odnotowujemy: w pokoju, w którym małżonkowie kładli się do snu, stał mały stolik; na jego szerokiej nodze spoczywał ciężki okrągły blat z szarego marmuru, na nim zaś stała figurka nagiego mężczyzny; mężczyzna trzymał w lewej ręce lirę, którą opierał o swój lekko wystający bok. Prawą rękę wyrzucił w patetycznym geście, jakby jej palce przed chwilą uderzyły w struny; prawa noga była wysunięta do przodu, głowa lekko uniesiona tak, że oczy spoglądały w górę. Dodajmy jeszcze, że twarz mężczyzny była niezwykle piękna, włosy kędzierzawe, a biel alabastru, z którego figurka była wykonana, dodawała postaci czegoś delikatnie dziewczęcego, czy też bosko dziewiczego; zresztą słowa boski użyliśmy nie bez powodu: według napisu wyrytego na podstawce mężczyzna z lirą był greckim bogiem Apollinem. Rzadko jednak matka poety mogła przyglądać się mężczyźnie z lirą bez zdenerwowania. Zazwyczaj stał odwrócony tyłem do pokoju, kiedy indziej służył jako stojak na kapelusz inżyniera, innym razem na jego delikatnej głowie wisiał but, a kiedyś znów miał na sobie skarpetkę inżyniera, która - jako że śmierdziała - stanowiła wyjątkowe znieważenie władcy Muz. Jeżeli matka poety przyjmowała to wszystko ze zniecierpliwieniem, winne temu było nie tylko jej słabe poczucie humoru; wyczuła całkiem słusznie, że poprzez skarpetkę na ciele Apollina mąż, pod płaszczykiem żartu, dajejej do zrozumienia to, co inaczej z grzeczności przemilczał: że odrzuca jej świat i że kapituluje przed nim jedynie tymczasowo. W ten sposób alabastrowy przedmiot stał się rzeczywistym antycznym bogiem, a więc istotą spoza świata ludzkiego, która w ten ludzki świat ingeruje, komplikuje rozgrywające się w nim wydarzenia, intryguje i zdradza Strona 2

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej to, co utajone. Młoda małżonka spoglądała nań jak na swego sprzymierzeńca i jej marzycielska kobieca natura uczyniła zeń żywą istotę, w której oczach pojawiało się chwilami kolorowe złudzenie tęczówek, a usta zdawały się oddychać. Polubiła tego nagiego młodzieńca, który był dla niej i zjej powodu znieważany. Patrzyła najego śliczną twarz i pragnęła, aby dziecko rosnące w jej brzuchu było podobne do tego pięknego nieprzyjaciela jej męża. Chciała, żeby było do niego na tyle podobne, by mogła myśleć, że to nie mąż, ale ów młodzieniec jest tym, który ją zapłodnił; prosiła go, aby swym urokiem naprawił niefortunne poczęcie, odcisnął na nim swoje piętno, przemalowałje, jak kiedyś wielki Tycjan namalował swój obraz na płótnie zepsutym przez partacza. Znajdując mimowolnie wzór w Marii Pannie, która została matką bez udziału człowieka i stworzyła w ten sposób ideał macierzyńskiej miłości, do której ojciec się nie miesza i nie przeszkadza w niej, doznała prowokacyjnego pragnienia, aby nazwać dziecko Apollo, co oznaczało dla niej Ten, który nie ma ludzkiego ojca. Wiedziała jednak, że jej syn miałby ciężkie życie z takim wydumanym imieniem i że wszyscy śmialiby się z niej i z niego. Szukała więc czeskiego imienia odpowiedniego dla młodzieńczego greckiego boga i przyszło jej na myśl imię Jaromil; na tosię wszyscy zgodzili. Zresztą, była akurat wiosna* i kwitły bzy, kiedy pewnego dnia odwieźli ją do szpitala; tam po kilku godzinach bólu wyśliznął się z niej młody poeta na zanieczyszczone prześcieradło świata. * Jaromil w języku czeskim znaczy miłujący wiosnę - przyp. tłum. 2 Potem położyli poetę przy jej posłaniu w małym łóżeczku i mama słuchała rozkosznego wrzasku; jej obolale ciało przepełnione było dumą. Nie zazdrośćmy ciału tej dumy; dotychczas nie zaznało jej zbyt wiele, choć było całkiem ładne: miało wprawdzie niepokaźny tyłeczek i trochę przykrótkie nogi, lecz za to wyjątkowo jędrne piersi, a pod delikatnymi włosami (tak lekkimi, że z trudem dawało się z nich ułożyć fryzurę) twarz może nie olśniewająco piękną, posiadającą jednak dyskretny wdzięk. Mama zawsze uświadamiała sobie znacznie bardziej swoją dyskrecję aniżeli swój wdzięk, zwłaszcza że od dzieciństwa żyła u boku starszej siostry, która doskonale tańczyła, ubierała się w najlepszym praskim zakładzie krawieckim i ozdobiona rakietą tenisową łatwo wchodziła w świat eleganckich mężczyzn, odwracając się plecami do rodzinnego domu. Efektowna drapieżność siostry utwierdzała mamę w przekornej skromności, toteż nauczyła się z przekory kochać sentymentalną powagę muzyki i książek. Chodził z nią jeszcze przed inżynierem pewien chłopak, student medycyny, syn z zaprzyjaźnionej rodziny, ale ta znajomość nie mogła w poważniejszym stopniu napełnić jej ciała świadomością własnej wartości. Gdy się z nią kiedyś na daczy po raz pierwszy kochał, rozstała się z nim zaraz następnego dnia z melancholijnym przekonaniem, że ani jej uczuciom, ani jej zmysłom nie dane jest przeżyć wielkiej miłości. A ponieważ właśnie wtedy zdawała maturę, miała okazję, by oświadczyć, że cel swego życia widzi w pracy, i postanowiła wstąpić (mimo niezadowolenia praktycznego ojca) na wydział filozoficzny. Kiedy już jej zawiedzione ciało siadywało bodaj piąty miesiąc w szerokiej ławce uniwersyteckiego audytorium, spotkało pewnego razu na ulicy zuchwałego młodego inżyniera, który je zagadnął, a po trzech randkach posiadł. A ponieważ ciało było tym razem bardzo (i to nieoczekiwanie) zadowolone, dusza szybko zapomniała o ambicjach naukowej kariery i (jak to porządna dusza zawsze czynić powinna) pośpieszyła ciału na pomoc: przytakiwała ochoczo poglądom inżyniera, jego wesołej nonszalancji i przemiłej beztrosce. I choć wiedziała, że są to cechy obce jej otoczeniu, pragnęła się z nimi utożsamić, ponieważ jej smutne, skromne ciało w ich obecności przestawało sobie niedowierzać i zaczynało w zadziwiający sposób Strona 3

Dlatego powitała ciążę z entuzjazmem: wyobrażała sobie inżyniera i swoje dziecko i zdawało jej się. przypominało to pieszczoty kochanka. których funkcjonowanie było uważnie śledzone. Obydwa ciała całkowicie otwarły się dla siebie i nie miały przed sobą nic do ukrycia. jej ciało żyło nareszcie jak ciało i mama zrozumiała. Był to rajski stan: ciało mogło być w pełni ciałem i nie musiało zakrywać się figowym listkiem. a była to nie tylko pielęgnacyjna troskliwość Strona 4 . byli zanurzeni w bezkresie spokojnego czasu. Nigdy przedtem tego nie doznała. teraz dopiero stało się w pehu niezależne i samowystarczalne. zawsze się wstydziła. mógł dotykaćjej piersi. żeby inżynier zabrał ją z uniwersyteckiej ławy i z rodzinnego domu i przemienił tę miłosną przygodę w przygodę życia. rozkoszna ' była pierś. była to sekunda. Dbała troskliwie o bekanie. lecz trwałą prawdą. poczuła słodkie drżenie rozchodzące się po całym ciele. któremu zależało na przygodzie miłości. którego może być pewna. Istniała jeszcze jedna różnica: kiedy kochanek dotykał jej nagiego ciała. który potężniał i brzydł. że była tylko chwilą. chwilami zaś nudna. aby to nowe życie nie było tylko fałszywą obietnicą. patrzyła na siebie jego oczami i wydawała się sobie chwilami podniecająca.mało tego: piękno i brzydota w raju nie różnią się od siebie. zawsze pokonywaniem obcości i chwila zbliżenia była upojna właśnie dlatego. karmienie! Z czułością obserwowała rybie ruchy bezzębnych ust ' i wyobrażała sobie. wyobrażenia i sny. była wszakże skutecznie wyrwana ze swej przedwczesnej rezygnacji. siusianie i kupkanie synka. tak jak żyli Ewa z Adamem. przygody życia się boi i wcale nie pragnie zamienić się razem z nią w posągi sięgające gwiazd. Zmieniło się więc coś bardzo ważnego. rozkoszne włoski wyrastające na śmiesznej czaszce. rakieta tenisowa siostry już jej nie deprymowała. brzuch. pragnęła. nigdy przez nikogo nie widzianą ścianą. że usta są przyciśnięte do jej piersi na dowód bezgranicznego oddania. Kochanek mógł korzystać zjej łona.i w tym tkwiła wielka niepewność. dopóki nie skosztowali jabłka z drzewa poznania. by nie oddało się bez reszty. która miała odkupić godziny zwątpień i nieufności. Tym razem jednak wstyd zniknął . że wspaniale jest tak właśnie żyć. a stało się ciałem dla kogoś. ponieważ nie mogło w żaden sposób wpłynąć na jego wielki los. rozkoszne były kiszki.Kundera Milan . jeżeli kochanek całował jej piersi. żyli w swoich ciałach poza dobrem i złem. Po porodzie ciało mamy wkroczyło w kolejny okres. Wstyd nigdy nie wygasł. Nigdy nie oddała się w taki sposób innemu ciału i nigdy inne ciało w ten sposób nie oddało sięjej. żyli razem. Ciało mamy. Oczy zewnętrznego świata mogły więc dostrzec tylko jego zewnętrzną nieistotną stronę i nawet zdanie inżyniera nicjuż dla niego nie znaczyło. Wiemy jednak również i to. z czego składa się ciało. że ta trójka sięga gwiazd i wypełnia wszechświat. wkroczyło w nową fazę swej historii: przestało być ciałem dla cudzych oczu. Ach. Nie była już ważna jego zewnętrzna powłoka. gdy rozbierała się przed lustrem. ale rozkoszne. Mówiliśmy już o tym w poprzednim rozdziale: mama szybko zrozumiała. czynił miłość podniecającą.nie było go. do niedawnajeszcze wydane na pastwę oczu kochanka. nie było dla nich piękne ani brzydkie. że do jej synka wpływają razem z mlekiem również jej myśli. że ten. wielki szczęśliwy spokój. lecz nigdy z niej nie pił.Życie jest gdzieindziej cieszyć się samym sobą. rozkoszny pępek. rozkoszna była malutka pupcia. Czyż więc mama była nareszcie szczęśliwa? Niezupełnie: miotała się pomiędzy wiarą i wątpliwościami. kto dotychczas oczu nie miał. . był dla niej rosnącym rezerwuarem dumy. było w tym jednak coś więcej: wielkie spokojne szczęście. wzajemne przybliżanie się do siebie było . Gdy po raz pierwszy błądzące usteczka niemowlęcia przyssały się do jej piersi. że tym razem jej poczucie własnej wartości nie runęło pod naporem oziębłości kochanka. lecz nigdy w nim nie mieszkał. chociaż były bezzębne. Pragnęła. Oddała swe ciało w niewolę cudzym oczom . ale równocześnie pilnował ciała. rozkoszne były dziąsła. ciało stykało się z innym ciałem swą wewnętrzną. Jakkolwiek wahała się między nadzieją i niewiarą. tym razem jednak wiedziała. tak że wszystko.

To było coś zupełnie nowego. żeby zobaczyć tę czarowną kroplę. podczas gdy ciało syna było na nią bezustannie zdane. ale musiało. 3 A co z duszą syna? Czy dusza nie była jej królestwem? O. to ciało się broniło. ponieważ było ciałem dla oczu. zdawało jej się. że jest już za późno. już go wprawdzie nie karmiła piersią. zaczęła sama siebie odbierać jako smaczną. oddalało się od niej i z każdym dniem traciło na intymności. kiedy musiała usiąść w ustępie (zawsze starała się przynajmniej. że przeszła z ciałem syna w ramionach przez królestwo zmarłych. że wstydziła się jeść w obecności ludzi. ciało syna. że mąż ofiarował jej podniecenie pełne niepewności. że na brzuchu pozostaniejej zmarszczona skóra z białymi szparami w tkance podskórnej. Nie. że tam wchodzi). Niestety. czuwając nieprzerwanie przy jego ciałku. zmuszała go do jedzenia i po raz pierwszy poczuła. Po bardzo długim czasie znowu się razem kochali. i ten okres przeżyła w uniesieniu. że jest nie tylko przyjaciółką. Mleko. na rękę: miała świadomość swego oszpeconego ciała i bała się. gdy choroba minęła. które mu z miłością przygotowywała. syn natomiast spokój pełen szczęścia. w którym ciała dzieli się na brzydkie i ładne. z dziwnym upodobaniem patrzyła na ten daremny opór i na to podporządkowanie. kiedy się o tym przekonała. jej królestwo. wywyższona ponad wszelką brzydotę. jak smakuje jej ciało. ale jego luźno naszytą powłoką. już mówił).Kundera Milan . jakby szukając pociechy. wyznaczali sobie na miłość fizyczną dyskretne chwile.jak woda. ale i do własnej cielesności. jak każdy twór przyrody. że w zbyt namiętnej i otwartej miłości fizycznej szybko straciłaby błogi wewnętrzny spokój. jak krzak. pewnego dnia uświadomiła sobie. Nawet pomarszczone na brzuchu.Życie jest gdzieindziej mająca na względzie zdrowie dziecka. ale chciała raczej poznać. stała się surowa. mama zaniedbywała je przy tym. lecz było to inne niż kiedyś. by nikt nie widział. lecz i władczynią tego ciała. jej dom i raj. kochali się po ciemku i powściągliwie. Gdy mając cztery lata zaczął cierpieć na brak apetytu. na której rysowała się droga nie chcianego kęsa. na tę wątłą szyjkę. zdawało się jej poetyckie jak kropla rosy. decydowała o jego uczesaniu i ubraniu.. że istnieje okrutny świat. Ciało męża osłonięte ubraniem czy piżamą. Mamie było to. często ujmowała swą pierś i ściskała ją lekko. który po narodzeniu się Jaromila starał się z mamą pogodzić. sama do siebie czuła odrazę. nie. brała kropelkę na wskazujący palec i kosztowała ją. ponieważ mama miewała od dziecka wyjątkowe obrzydzenie nie tylko do cudzej. oczywiście. jak drzewo. iż po tym wspólnym przeżyciu już nigdy nic ich nie może rozdzielić. ciesząc się swoim ciałem. a skoro mleko miało dla niej słodki smak. Ach. którym żywi się jej syn. miała wrażenie. dlatego wciąż się do niego uciekała (już raczkował. widziały to naturalnie oczy małżonka. Cielesność synka. zaś smak ten godził ją ze wszystkimi innymi jej sokami i wydzielinami. Miała nawet taki okres. tak! Kiedy Jaromil pierwszy raz wypowiedział słowo i było to słowo Strona 5 . mówiła sobie. który dał jej syn. bowiem przeżuwanie i połykanie wydawało jej się obrzydliwe. codziennie dotykała go zewnętrznie poprzez jedzenie.. że chce poznać smak napoju. nie. już chodził. Kiedyś ciężko zachorował i mama przez czternaście dni prawie nie zmrużyła oka. ale uczyła go korzystać z ustępu. O dziwo jednak nie była zrozpaczona. O ile nie widziały tego oczy dziecka. które było gorące i zwijało się z bólu. nie chciało przełykać. troszczyła się o wszystkie jego procesy fizjologiczne z pasją. którego kropelka osiadła czasem na pomarszczonej skórze brodawki. w zadziwiający sposób ją teraz oczyszczała i usprawiedliwiała równieżjej własne ciało. jej ciało było dla niej czymś przyjemnym i naturalnym. nie zapomni już nigdy. które dotychczas dostrzegały świat jedynie w zamglonych konturach i nie widziały (były to przecież rajskie oczy!). ciało mamy było szczęśliwe. tak. i znowu wróciła z nim do normalnego świata. która jak gdyby nie była trwałą częścią ciała. ciało dyskretnie zamknięte w sobie. ubierała go i rozbierała. odstająca skóra.

ja ci dam lizanego całuska. Z góry już cieszył się z tego. tylko że tym razem nie dostał po pupie. mówiła sobie. Tak na przykład stworzył podobno taki oto zwięzły portret ich służącej Anusi: Służka Ania jest jak łania.Życie jest gdzieindziej mama. dostał od taty po buzi. Mama domyślała się. że wysunie język i obliże mamie całą twarz. Za ten osąd. Jaromil sprawiał nimi wielką radość i uciechę całemu domowi. co miało znaczyć. Babcia obiecała kiedyś Jaromilowi. z czym się zgadzają. trzeźwy praktyk i zaciekły wróg poezji. aby usłyszeć aprobatę. tutu. dojdziemy do wypowiedzi.łącznie z babcią . Jaromil szybko zauważył. ale potem zapomniała o swej obietnicy i zjadła je. ponieważ wszyscy . hafi lulu. a czym są skonsternowani. którym Jaromil był obdarzony. ham. jego korzeniem pozostanie na zawsze ona. Jaromil czuł się wówczas oszukany.Kundera Milan . składający się na razie z jednego jedynego pojęcia. a ponieważ często zdarzało się. że inni chłopcy bardzo się z tego śmiali). co wychodziło z dziecięcych ust. że mu da jabłuszko. Raz mu się to nie opłaciło. że język czeski składa się wyłącznie z trochejów. Rymowanych wypowiedzi znajdziemy na następnych stronach mamy dziennika jeszcze kilka i sądząc z jej komentarza. że jeszcze długo przed swymi drugimi urodzinami oświadczył: mamusia jest dobra. W kilka tygodni później powiedział: mamusia jest be. gdy umysł będzie rosnąć. W pewnym sensie wypowiedź tę można by postawić obok cytowanej myśli Jaromila. by się porozumieć. życie jest właściwie jak te chwasty. gdy mama odmówiła mu przed obiadem malinowego soku. że po słowie mama nastąpiły rychło dalsze słowa. o ile wcześniej posługiwał się językiem po to. ale tu musimy mamę nieco skorygować: większą rolę niż talent i wzory literackie odegrał w tym wypadku dziadek. że oprócz całkiem oryginalnego talentu. że jego słowa są zapisywane z wielką uwagą. który celowo wymyślał jak najgłupsze dwuwiersze i uczył ich po kryjomu wnuka. że sama wypełniła cały umysł syna. dowiadujemy się. co dorośli w swoich słowach cenią. że mamusia jest be. który wygłosił. ale my wiemy bardzo dobrze. dostał lanie i płacząc krzyczał potem: Znajdę sobie inną mamusię! Za to o tydzień później sprawił mamie wielką radość mówiąc: Moja mamusiajest najładniejsza. Albo kawałek dalej możemy przeczytać: Do lasu pójdziemy serduszko uradujemy. Przyjemnie zachęcona śledziła troskliwie wszystkie następne próby wypowiedzi syna. i zaczął wykorzystywać to w swoim zachowaniu. mamusia była szalenie szczęśliwa. kupiła sobie dziennik w ciemnoczerwonej oprawie i zapisywała tam wszystko. wygłoszenie zdania przesiąkniętego melancholią babcinych utyskiwań: Mamusiu. żeby w ten sposób zwrócić na siebie uwagę. Od tego czasu bacznie obserwował. przekonamy się. co chciał przez to powiedzieć. która zwraca naszą uwagę swą rytmicznością. rozgałęziać się i rozrastać. bardzo się złościł i powtórzył kilkakrotnie: Niedobra babusia ukradła jabłusia. Po tych prostych słowach (w mamy dzienniku do każdego z nich dołączony jest krótki komentarz i data) znajdziemy pierwsze próby zdań. czego nie aprobują. kiedy powiedział tacie i mamie: Wy wszyscy jesteście chuje (słowo chuj usłyszał od chłopca w sąsiednim ogrodzie i pamiętał. próbował mówić rzeczy nieprzyzwoite. a ponieważ przeczuwała. Trudno odgadnąć. teraz mówił. Jeśli przeskoczymy kilka kartek. że pamięć jest zawodna a życie długie. dziadzia. że od lania uratował go rym i że w ten sposób poezja po raz pierwszy ukazała mu swą magiczną moc. przy czym słowo tata zaznaczone jest dopiero jako siódme z kolei po: baba. iż łatwo mógł ulec wrażeniu. wypływała owa sztuka rymotwórcza z oddziaływania dziecięcych rymowanek. które czytała mu w takiej ilości. Jeśli więc posłużymy się mamy dziennikiem. Kiedy indziej powiedział: Mamusiu. gdy stał z mamą w ogrodzie. podziw albo śmiech. na pewno nie miał na myśli owej dziarskiej bezwartościowości i bezwartościowej Strona 6 . umożliwiło mu to pewnego razu. i że również w przyszłości. Jaromil nie bardzo wówczas rozumiał przyczynę swego sukcesu. że pożądanego oddźwięku nie było.śmiali się i powiedzenie często później między sobą (co jednak nie uszło uwadze czujnego Jaromila) z rozbawieniem powtarzali. jak inni będą reagować na jego słowa.

ale także niezwykle wrażliwy i różniący się od innych dzieci. z jakimś małym zażenowaniem. rodzina zaczęła nalegać. ale mamie słowo służka wydawało się niedelikatne). pod którym było miejsce na zeszyty i książki) tworzył jedną całość z siedzeniem. Pomimo tego. mama była przejęta.Kundera Milan . Później jeszcze. że jej syn jest nie tylko uzdolniony (w wieku pięciu lat umiałjuż czytać). przypomniała sobie Wy wszyscy jesteście chuje. że w prezencie urodzinowym dadzą synowi trzeci. Tata zaproponował. Umówiła się z mężem. rozłożyła przed sobą pierwszy arkusz i długo szkicowała na nim ołówkiem litery: w końcu zamoczyła pędzelek w czerwonym tuszu i zaczęła malować pierwszą literę.Życie jest gdzieindziej dziarskości. Wówczas mama podeszła do niego i powiedziała: . Patrzył potem w oczy przychodzącym gościom i wyobrażał sobie z zachwytem.i rzeczywiście pochylił się nad kamieniem i pogłaskał go. które będzie go mobilizować do czystości i schludności. jak to Jaromil schylił się nad kamieniem i pogłaskał go. że ozdobi pokój rysunkami Jaromila. Mama była przekonana. uśmiechając się sama do siebie. . za to namalowała (na zielono) Do lasu pójdziemy. następnie (na fioletowo) Nasza Ania jest jak łania (Jaromil mówił wprawdzie służka Ania. Najwięcej zainteresowania (choć i je także przejawiał niepewnie i nieśmiało) poświęcił biurku: był to mebel szczególnego rodzaju. duże Ż.Chciałabym cię o coś poprosić. Po Ż następowało Y a potem powstał z tego napis: Życie jestjak chwasty. To spojrzenie pełne wzruszonej pochwały tak upoiło Jaromila. i co na to powiesz. podobny do szkolnej ławki: blat biurka (pochyły i opuszczany. oraz małe biureczko. ale zgodziła się. będącej właściwością chwastów. a jej głos. że te oczy widzą w nim wyjątkowe i nadzwyczajne dziecko. Przyglądała się swemu dziełku i była zadowolona: litery były proste i mniej więcej tej samej wielkości. że pragnął je znowu zobaczyć.bawiącego się dyskretnie żołnierzykami albo konikiem . gdyż kolor ten wydawał jej się znacznie bardziej odpowiedni dla nieprzeniknionego smutku myśli syna. kopnąłem kamień i tak mi go teraz żal. dam ci lizanego całuska. i zaczął wkrótce oprawiać w passepartout dziecięce bazgrołyjabłuszek i ogródków.nie wytrzymała mama. Gdy zbliżały się jego szóste urodziny i za parę miesięcy miał iść do szkoły. Tym swoim mniemaniem dzieliła się często z dziadkiem i z babcią. . Po czym usiadła przy stole w swoim pokoju. niż zamierzał. kupią mu tapczan i inne meble nadające się do dziecięcego pokoiku. Wieczorem w przeddzień urodzin rodzice wysłali podekscytowanego Jaromila na noc do babci i wzięli się do ustawiania mebli i obwieszania ścian. by dostał samodzielny pokój i spał osobno. co Jaromila . Kopnął na spacerze kamień. Potem przypomniała sobie.No. cieszę się . pogłaskała go po włosach i spojrzała mu w oczy z widocznym wzruszeniem. potem przypomniało jej się. jak Jaromil powiedział: Niedobra babusia ukradła jabłusia. serduszko uradujemy. zarazem nieśmiały i zdecydowany. a Jaromil w żaden sposób nie rozproszył jej zakłopotania. że chciałbym go pogłaskać . lustro. i po chwili zastanowienia zaczęła pisać (jasnoniebiesko): Nie mógłbym skrzywdzić nawet kamienia. a później jeszcze (złotymi literami) Moja mamusia jest najładniejsza ze wszystkich. które może w ogóle niejest dzieckiem. ciągnął dalej: . nie cieszysz się? . wzięła jednak nowy papier i znowu naszkicowała na nim napis i pomalowała go tym razem tuszem ciemnoniebieskim.Tak. a potem powiedział: Mamusiu. stał zmieszany i nic nie mówił. ale tym chętniej. i dopiero na końcu. skutek jego słów był ogromny. prawdopodobnie chciał jedynie opisać dość niejasne wyobrażenie.odpowiedziało dziecko. Gdy rano zawołali dziecko do urządzonego pokoju.Chciałabym kilka arkuszy papieru i kolorowe tusze. i z uśmiechem szczęścia na wargach zaczęła pisać (tym razem tuszemjasnoczerwonym): Nasza droga babusia je chętnie jabłusia. biblioteczkę. najmniejszy pokój na piętrze. Mamie żal było uciekającego czasu. Spojrzał na nią. mama zamilkła. że powiedział przecież co innego. namalowała (na pomarańczowo) Mamusiu. ale tej wypowiedzi nie namalowała.ogromnie interesowało. Strona 7 . że życie jest smutne i daremne.

Kiedy w Dniu Matki na uroczystości szkolnej uczniowie występowali ze swymi popisami.A co powiesz o obrazkach? . że Jaromil jej prezentu nie docenił.A powiedz. trwalsze i większe niż on sam. Ponieważ kolega nie wiedział. Mamie ściskało się serce i najchętniej wyszłaby z pokoju. że takie dziecko również i teraz powinno powiedzieć coś znaczącego. powiedziała więc: . że mógłby pójść od razu do drugiej klasy. żeby wszyscy słyszeli pytanie). ponieważ to milczenie brzmiałoby jak potępienie. tak że klasa wydała mu się jedynie lustrzanym odbiciem domu. i stremowana powtarzała wciąż to samo. gdyby Jaromil był ministrem szkolnictwa. żebyś miał pamiątkę po tym. za który został nagrodzony wielkimi brawami siedzących na widowni rodziców. wystarczyło bowiem tylko powtarzać mowy dziadka. tylko że nic mu nie przychodziło na myśl i dlatego spuścił głowę.mówiła tojakby się usprawiedliwiając. Stali obok siebie oparci o framugę okna. co nie stanowiło dla niego żadnego problemu. co ci się najbardziej podoba? . wychodziła w ministerstwie nadzwyczajne zezwolenie i Jaromil. co powiedzieć. gdy wtem Jaromil zauważył. że jakiś starszy pan przysłuchuje się z życzliwym uśmiechem temu.Życie.. że wypełnia cały pokój. co by zrobił. jak się rozwijałeś od kolebki aż do szkolnej ławki. którajest mu nieprzyjazna. że jest otoczony samym sobą. . mógł zasiąść w ławce pośród uczniów o rok starszych od niego. że jest dzieckiem wygłaszającym znaczące słowa i wiedział. że wypełnia cały dom. chciałam. Dziecko podniosło głowę i uśmiechnęło się: . Stał w zatłoczonej poczekalni u dentysty i spotkał tam wśród czekających pacjentów szkolnego kolegę. co mówią.A jak ci się podobają. i zamilkła. zawsze przecież był dumny ze swych słów i nie chciał ich mówić na próżno. Nie wiedział wprawdzie. . że nie umiał nań zareagować i miał tremę.powiedziało dziecko. zdawało mu się.Życie jest gdzieindziej .spytał dziadek. co odpowiedzieć. A jednak myliła się sądząc. ponieważ byłeś bystrym dzieckiem i wszystkim nam sprawiałeś radość.. nauka w szkołach trwałaby tylko dwa miesiące a Strona 8 . Widząc je teraz wypisane starannie tuszem i zamienione w obrazy. przyglądający się z babcią długo oczekiwanej scenie. po złożeniu egzaminu przed specjalną komisją. wyszedł na podium jako ostatni i zarecytował ckliwy wierszyk o mamach. stężałe. co ma powiedzieć. Jaromil zaczął sam rozwijać swe uwagi.Znam je. .. To go zachęciło i spytał się kolegi (podniósł nieco głos.Wiesz.tata wskazał na oprawione rysunki. Pewnego dnia przekonał się jednak. A więc. . Kiedy jednak kącikiem oka widział na ścianach swoje własne słowa. usiadło przy nim i zaczęło podnosić i opuszczać blat. i to sukcesu tak wielkiego i nieoczekiwanego. skamieniałe. umiał Jaromil czytać i pisać.A spójrz na te napisy! Dziecko miało spuszczoną głowę i wzrok utkwiony w głębi biurka. Zrozumiał. która klaszcze.Kundera Milan . 4 Zanim jeszcze zaczął chodzić do szkoły.. że jest go dużo. aż w końcu nie wiedziała już. kiedy tak wiszą na ścianie? Dziecko siedziało wciąż za swym biureczkiem i kiwało głową. Była tu jednak i nie mogła pominąć milczeniem napisów wiszących na ścianach. ale nie był niezadowolony. był tym upojony. Chciałam. . toteż mama zdecydowała. . że za publicznością.Biurko . czai się podstępnie inna publiczność. że mu się rysunki na ścianie podobają. . 2 . miał poczucie sukcesu.ciągnęła mama bardzo zmieszana. gdyby był ministrem szkolnictwa. Wszyscy w szkole podziwiali go. którymi Jaromila regularnie rozweselał. .

lecz miłość jego matki. i po skończonych lekcjach odprowadza go do domu tak wiernie. Marzenie o psach stało się pasją jego samotności i doprowadziło go do kuriozalnego mechanizmu. przeżył również przykry okres (trwający rok lub dwa).chwalił go dziadek. kiedy to wyobrażał go sobie jako wiernego przyjaciela. nie obawiajcie się. że wszyscy koledzy zazdroszczą mu i chcą iść razem z nim. Koszule. a Jaromil marzył o tym. po wspaniałym rozpoczęciu nauki w szkole. Potem otwarły się drzwi gabinetu. nauczyciel musiałby słuchać dzieci i przynosić im drugie śniadanie z cukierni i działoby się jeszcze wiele niezwykłych rzeczy. oficerów i z wszystkimi wojennymi fortelami. że stoi w bramce i broni barw czechosłowackiej drużyny narodowej. Kolegą numer dwa był dziadek. które wzbudza niechęć kolegów. co ich w nim drażniło. tak jak człowiek powinien być zawsze po Strona 9 . Czasem brał piłkę nożną (grywał w nią jako student) i ustawiał Jaromila w ogrodzie między dwoma drzewkami. kopał do niego piłkę. gdzie ekspedientką była śliczna kobieta. zmieszał się i do reszty prezentów się nie przyznał. widniała na jego koszuli. lecz niektóre obrzucają go obojętnym a nawet złym spojrzeniem.Proszę. który czeka na niego na korytarzu przed klasą. Jaromil zaczął wyliczać: klocki. który od pewnego czasu mieszkał w willi. która uśmiechała się uprzejmie do chłopczyka i pozwalała mu wąchać wszystkie perfumy. ale mimo to. Cóż to więc było takiego. Masz genialny węch . na której przerwała lekturę. a Jaromil wyobrażał sobie. ale rychło zauważył. że będzie wynalazcą nowych perfum. które czytał w domu dla rozrywki. że dzieci nie patrzą. Zabierał Jaromila do swych obydwu sklepów: jednym z nich była drogeria. Kiedy padał deszcz. Nawet w tym najgorszym okresie jakichś kolegów jednak miał i nigdy w życiu im tego nie zapomniał. drugim zaś . uczesaniu. aby opowiedziały pozostałym. łyżwy. żeby mu nie spadały na oczy. Kolegą numer jeden był tato. Wszystko było dla niego specjalnie wybierane i przygotowywane. Jaromil zawdzięczał mu piękne marzenia. którą już samodzielnie prowadził dziadka zięć. co go od nich odróżniało? Wstyd nam niemal to powiedzieć: to nie było bogactwo. Jaromil nauczył się wprawdzie z biegiem czasu to piętno umiejętnie zakrywać. nie. narty. do której wkładał szkolne zeszyty.Życie jest gdzieindziej wakacje dziesięć. zwróciła się do siostry niemal płaczliwym głosem: . Okropnie się tu popisuje. mama czekała na niego przed szkołą z dużym parasolem. zbiór wszelkich przyrodzonych cnót. przecież w klasie byli też chłopcy z rodzin zamożniejszych niżjego. z którego siostrzyczka wyprowadziła kolejnego pacjenta. Wspomnijmy o nich. wyobrażał sobie w duchu wielkie wojny psów z kotami (wojny z udziałem generałów. wyćwiczonymi wcześniej w zabawach z ołowianymi żołnierzykami) i był zawsze po stronie psów. na słowach. na niego tak samo radośnie jak on na nie. co dostały pod choinkę. Macierzyńska miłość wyciska na czołach małych chłopców piętno. podczas gdy koledzy ściągali buty i taplali się w kałużach. kiedy koledzy z upodobaniem wyśmiewali się z niego. trzymająca na kolanach przymkniętą książkę i wsuniętym w nią palcem szukająca strony. co się kolegom w Jaromilu nie podobało. mimo iż był niewychowany i nieposłuszny. a kilka razy go dla kawału stłukli. żeby podsuwał mu buteleczki pod nos i egzaminował go. ajednak w towarzystwie zlewali się z innymi i nikt im bogactwa nie wytykał. i na książkach. Ta miłość pozostawiała ślady na wszystkim. Po świętach Bożego Narodzenia nauczyciel wywoływał dzieci do tablicy. toteż Jaromil nauczył się niebawem rozpoznawać je po zapachu. psy przedstawiały dla niego zwierzęce dobro.Kundera Milan . Swoje długie włosy musiał nosić spięte nad czołem mamy spinką.specjalna perfumeria. nie chcemy powtarzać opowiadanej sto razy historii o dziecku z zamożnej rodziny pogardzanym przez biednych kolegów szkolnych. książki. o których Jaromil rozprawiał bardzo szczegółowo i głośno. nie wiadomo dlaczego przypominały raczej dziewczęce bluzeczki niż chłopięce koszule. na torbie. których używał. zamykał potem oczy i zmuszał dziadka. niech pani coś zrobi z tym dzieckiem. które szyła mu gospodarna babcia. Nie. Jakaś pani. Kolegą numer trzy był Alik: był to zwariowany piesek.

ponieważ syn woźnego był nadzwyczaj silny. Inteligencja i siła fizyczna potrafią się znakomicie uzupełniać. tak że z marzenia i nieumiejętności powstał osobliwy świat ludzi z psimi głowami. Pragnienie drugiego dziecka nie ustawało w niej wprawdzie. Pewnego razu. którego ojciec był woźnym w szkole. spotkali chłopca. gdy wspólnie wałęsali się po pustych parcelach na przedmieściu.Wiesz. skarżącym często dyrektorowi na uczniów. małym. ze znawstwem komentował grę. Ajednak Jaromil dobrze czuł się u boku oddanego przyjaciela. W końcu chłopiec nabrał odwagi i spróbował ich odepchnąć. następnie zmusili chłopca. Jednakże im bardziej wzbraniała się o macierzyńskim pragnieniu Strona 10 . Poczęstowano go obiadem. psy stały się także głównym tematem jego rysunków. . gdyż bała się. Jaromil rysował te przygody w odcinkach i zarysował nimi mnóstwo papieru. Była to przyjaźń na pozór zabawna: Jaromil zawsze schludnie ubrany.Maminsynek . A ponieważ spędzał wiele czasu w pokoju ojca z papierem i ołówkiem. . Jaromil ze starannie odrobionymi zadaniami. i tak doszło do tego. aby narodziny następnego dziecka odłożyć. który chorowitego lorda trenował ofiarnie we wszelkich możliwych sportach? .Jak śmiałeś! Drogo za to zapłacisz! . 5 Ale właściwie dlaczego Jaromil pozostawał jedynakiem? Czyżby mama nie chciała mieć drugiego dziecka? Ba. do głębi duszy urażony tym zuchwałym gestem. przytrzymaj go tylko powiedział Jaromil koledze i poszedł narwać wiecheć pokrzyw. że mąż jej znowu odmówi. ale mąż przytaczał zawsze wiele argumentów przemawiających za tym. doznając wielkiego uczucia serdecznej przyjaźni wobec swego szkolnego kolegi oraz wielkiego uczucia serdecznej nienawiści do wszystkich maminsynków. ustawiał z Jaromilem klocki i odrabiał z nim później lekcje. świat postaci. Stawiali mu uszczypliwe pytania i cieszyli się widokiem jego strachu. że pewnego dnia został zaproszony do podmiejskiej willi.krzyknął Jaromil. syn woźnego pozostał jego jedynym wiernym wielbicielem. wręcz przeciwnie. . była to niezliczona ilość epickich scen. piłkarzami i rycerzami. ci potem mścili się najego synie i zrobili z niego klasowego banitę. był to kolega szkolny Jaromila. Jaromil był dumny.Kundera Milan .mówił mu przy tym Jaromil. Czyż Byron nie odczuwał szczerej miłości wobec boksera Jacksona. jak się mamusia ucieszy. w których psy były generałami. wojny i bandyckie historie. Dopiero kolegą numer cztery był chłopiec. który był tak czyściutko umyty i ładnie ubrany. żołnierzami. To było wielkie odkrycie! Gdy zaś starał się narysować człowieka. Nie mogły one jednak zbyt dobrze wywiązywać się z tych ludzkich ról w swej czworonożnej postaci. ale sława skutecznej obrony nie może dorównać sławie ataku. żeby się rozebrał i całego wychłostali pokrzywami. Kiedy koledzy zaczęli stopniowo odsuwać się od Jaromila. poczęstowano kolacją. i wiedziała. syn woźnego ociężały w nauce. bardzo pragnęła przeżyć ponownie okres pierwszych lat macierzyństwa. toteż syn woźnego nie spuszczał z niego oczu i Jaromil miał powody do dumy. lecz nie miała odwagi dłużej nalegać. W następną niedzielę tata zabrał obu na mecz piłkarski. że ma takiego ślicznego czerwonego syneczka? . syn woźnego z dziurami na łokciach. gra była wspaniała i wspaniały był również tato. nie dali im rady. Jaromil rysował im więc ludzkie ciała. za to pociągły kształt psiej głowy z plamą nosa na końcu wychodził mu doskonale. napotykał z kolei na poważny problem: nie umiał narysować ludzkiej twarzy.Nie bij go. syn woźnego potraktował to jako sygnał i uderzył chłopca w twarz.powiedział syn woźnego i zastąpił chłopcu drogę. który znał wszystkich graczy po imieniu. gdy kiedyś w zimie napadli ich koledzy.Życie jest gdzieindziej stronie sprawiedliwości. pożółkłym człowieczkiem. że oparli się liczebnej przewadze. że by ją ta odmowa poniżyła. które można było łatwo i szybko rysować i łączyć w mecze piłkarskie. jakby szedł na bal dziecięcy.

żeby jej zrobił śliczną córeczkę. patetycznie je przeżywała i spędzała długie godziny z synem. Od tej pory siadywali wszyscy na dole w pokoju dziadka i co wieczór roztrząsali poszczególne kroki Historii. mąż dostał rozkaz mobilizacyjny. spakował walizeczkę i odjechał w kierunku granicy. tym więcej o nim myślała. aby w cieniujej ogromnej postaci wszystko inne pozostało niewidoczne. tak jak ona widzi swoje w Jaromilu. był najgłębszy ze wszystkich. któremu barwnie wyjaśniała. a mama w tym czasie siedziała wciąż obok żołnierza. że to ten. że pragnie mieć z nim jeszcze jedno dziecko. że on sam nigdy z nią żadnego dziecka mieć nie chciał. gdy historia tak burzliwie się przewala. że mąż zbliża się do szczytu rozkoszy. że najmniej zniekształcony własny obraz zobaczy w tym dziecku. nęciła ją już nie tylko ze względu na samo dziecko. to zapewnia ją. że jej życzenie nie zostanie spełnione. że Strona 11 . myśl o tym. by móc być pewnym. by w drugim dziecku zobaczył siebie. prędzej czy później wyłoni się z cienia dzień powszedni i małżeńskie łoże pojawi się w swej monumentalnej trywialności i zdumiewającej wytrwałości. że nareszcie wszystko rozumie. jak obrana ze skóry pomarańcza. myślała o nim jako o czymś niedozwolonym. ludzie kupowali maski gazowe i budowali w piwnicach schrony przeciwlotnicze. ukrywanym. pół roku później wczesnym rankiem zjawiły się na ulicach Pragi niemieckie czołgi. że śpi) i nagle wyskoczyła z ukrycia. jeżeli przy pierwszym dziecku musiał ustąpić on. Gdy tak leżeli zmęczeni obok siebie. Mniej więcej trzy tygodnie po nocy. mówiła w duchu do męża i brzmiało to dla niej bardzo bezwstydnie. że mąż zrobi jej dziecko. którą opisaliśmy. I wówczas inżynier powiedział jej (po raz pierwszy od ślubu jej to przypomniał). Smutek. ale nabierała wjej wyobrażeniach pociągająco nieprzyzwoitego charakteru. żeby jej zrobił dziecko. żeby porzucił zwykłą ostrożność. nie wytrzymała i zaczęła krzyczeć do niego w ekstazie. obok którego żyje. Kiedyś późnym wieczorem małżonkowie wrócili od przyjaciół w wesołym nastroju i ojciec Jaromila.Kundera Milan . Na szczęście jednak zjawił się ktoś. chodź. położywszy się obok żony i zgasiwszy światło (nadmieńmy. która . kto przyniósł jej pociechę. a małżonek nawet jej nie dotknął. co się dzieje. Jak zbawienną dłoń przyjęła mama nieszczęście swojej ojczyzny. Ó. który jej nigdy nie kochał. że oddała mu się w uniesieniu. jest gotowa to przyznać) okazała swe pragnienie dziecka. które się nigdy nie narodzi. której nie mogła oczekiwać już od swego męża. wydawało jej się. że od ślubu nie kochał się z nią nigdy inaczej niż po ciemku. Czechy zostały pośrodku Europy niczym nie osłonięte. a po krótkiej chwili rozpłakała się i szlochała całą noc. mama przytuliła się do niego i znów szepnęła mu do ucha. wzbudzając w sobie pożądanie dotykiem a nie wzrokiem). jakiego dawno przedtem nie zaznała. nie.jeszcze do niedawna spała (albo czaiła się udając. kiedy czuła. a więc zakazanym. który nie mógł bronić swej ojczyzny. plotła. jakie dotąd poznała. Potem leżeli obok siebie. że razem robią dziecko znowu wypełniło jej myśli i w chwili. że musiał się przemocą od niej uwolnić. Wojna wisiała na włosku. Rzadkość ich miłosnych stosunków i wcześniejsze upojenie winem sprawiły. Jednakże nawet w czasach.Życie jest gdzieindziej mówić. jak dobrze było mamie w tym cieniu! Czeskie oddziały uciekały z terenów przygranicznych. była to Historia. Pewnego wieczoru. i zupełnie zapomniała. nie chciała ponownie nalegać. zrób mi córeczkę. jaki ją ogarnął. Wyobrażenie. dlaczego przed chwilą tak gwałtownie i niespodziewanie (i chyba niewłaściwie. które nie były w stanie przeniknąć nawet pod najpłytszą warstewkę jej płaczu. nigdy jej nie kochał. powiedział tylko parę uspokajających zdań. to teraz kolej na nią. mama uświadomiła sobie. mama milczała. który zajęło niemieckie wojsko. i trzymała go tak mocno i kurczowo przy sobie. gdy ojciec Jaromila znów położył rękę na maminej piersi.jak im się zdawało . żeby od niej nie odchodził. Potem w Monachium mocarstwa doszły do porozumienia i ojciec Jaromila powrócił z przygranicznego bunkra. ten. ściągnął z niej kołdrę i połączył się z nią. chciała mu raczej w ten sposób usprawiedliwiająco wyjaśnić. a jeśli chce. że tym razem na pewno urodziłaby się córeczka i że mógłby w niej widzieć swoje odbicie.

tęgi wieśniak schylił się po dwie walizki i wyniósłje przed dworzec. skąd widać było ogród. drugim. że tragedia narodu uczyniła go wrażliwszym. aż mąż znów położy pod kołdrą rękę na jej piersi. a później bryczka wiozła ich już dalej ku osamotnionym willom rozrzuconym nad wodą. gdzie zobaczyli dwa łóżka przysunięte do siebie tak.zapomniana unosi się w powietrzu ogrodowych restauracji jak tkliwe wspomnienie lata. Dziadek stwierdził. podczas gdy Jaromil z mamą i z wysoką damą usadowili się na dwóch siedzeniach naprzeciw siebie i pozwolili unosić się ulicami małego miasta aż do rynku. gdzie czekała już czarna bryczka z zaprzężonym koniem. którego ręka została odsunięta z piersi żony. dzisiaj znowu podniósł. Jeszcze tego samego dnia przy kolacji podawanej na dole w saloniku mama nawiązała znajomość ze starszym małżeństwem. że nie może pojechać sama. pomysłów i Strona 12 . wieża do skoków do wody. Nie chciała być zła. a mama poszła z wizytą do lekarza. Po wielkiej studenckiej demonstracji w Pradze Niemcy zamknęli czeskie wyższe uczelnie. i była gotowa przyjąć z wdzięcznością nawet drobną pieszczotę jako pokutę i początek nowego rozdziału ich miłości. które w lecie przyciągają tłumy wycieczkowiczów kochających wodę.Życie jest gdzieindziej ten. żeby naprawił teraz swe dawniejsze słowa. w głębi topole ciągnące się wzdłuż rzeki. przestraszyła się własnych pragnień i zdecydowała. Czeskich studentów wywożono w bydlęcych wagonach do obozów koncentracyjnych. za którym znajdował się ogród a w nim starym winem obrośnięty zamek. co wówczas poniżył. Odsunęła jego rękę i przypomniała mu w delikatnej aluzji aroganckie słowa. chciała dać mężowi okazję. zdenerwował się i zmarł na apopleksję. że śliczna sprzedawczyni z perfumerii okrada go już od dziesięciu lat. skoro o nim nie pamiętała! W poczuciu winy pochyliła się nad nim: . jaki tu boski spokój .i całowała go po całej twarzy.. 6 Na peronie przywitała ich wysoka kobieta o siwych włosach i wyprostowanej figurze. czwartym. Ale. które jej swego czasu powiedział. Wierzyła. Potem jednak przestraszyła się wesołej tanecznej muzyki. Jaka była głupia. a na jego końcu rzekę. zamieszkującym drugi pokój w pensjonacie.Jesteś moim pierwszym. trzecim. chciała przez tę odmowę dać do zrozumienia. z kim pojedzie! Przez tę udrękę z mężem i pragnienie drugiego dziecka w ostatnim czasie niemalże o nim zapomniała. wędkowanie i przejażdżki łódkami. od razu wiedziała. Ależ tak. a mama daremnie czekała. mężczyzna usiadł na koźle..powiedziała i znowu głęboko wdychała i wydychała powietrze i spoglądała w stronę rzeki. hall. piątym. i by to. tak że potem każdego wieczoru długo szumiała w pokoju cicha rozmowa. Jaromil był przez wszystkich lubiany. jest tym samym. by wyjechała na odpoczynek. odwrócił się na drugi bok i dosyć szybko zasnął. że skromne przeżycia serc nie idą w zapomnienie z powodu wielkich przeżyć narodów. białe stoliki z krzesłami. drugą zaś tworzył żelazny płot. Mama podeszła do poręczy balkonu i zaczęła głęboko oddychać: . którego jedna strona obrębiona była renesansowymi podcieniami. w jakiej niezgodzie z samą sobą. a mama chętnie słuchała jego opowieści. gdzie przywiązana do drewnianego pomostu kołysała się czerwona łódka. Sam jej polecił pewien pensjonat na skraju małego uzdrowiska otoczonego rzeką i stawami.Ach. aż znaleźli się w pokoju.Kundera Milan . mężczyzna zszedł z kozła. Przy jednej z nich koń zatrzymał się.Jaromilu. jak bywają ustawione łóżka małżeńskie. który ubolewał nad złym stanem jej nerwów i radził. niestety: mąż. klatkę schodową. Była wczesna wiosna i mamę oczarowała wizja cichych spacerów nad wodą. . przed Jaromilem pojawił się szereg żółtych drewnianych kabin. ty jesteś moim pierwszym i drugim dzieckiem przytuliła swoją twarz do jego buzi i ciągnęła dalej nonsensowne zdanie: . z których jedno okazało się drzwiami prowadzącymi na balkon. wziął obie walizki i Jaromil z mamą poszli za nim przez ogród. która . który ją poniżył. szóstym i dziesiątym dzieckiem. potem zjechali w dół ku rzece. i dwa okna. kto ją dotyka.

ponieważ Jaromil lubi rysować i ciekawiłaby ją opinia specjalisty. Jaromil. lecz tak. jak stał bez ruchu na brzegu rzeki i wpatrywał się w fale. Kiedy spotkali go po raz trzeci (sceneria była wciąż ta sama: topole i rzeka). co usłyszał.A gdzież jest jego pan? Zawsze spotykamy go na spacerze. co go w rysunkach chłopca zainteresowało jako malarza (dał w ten sposób do zrozumienia. Właścicielka pensjonatu przedstawiła mamie mężczyznę i Jaromil musiał pobiec na górę do pokoju po swój szkicownik. mężczyzna lekko się mamie ukłonił a potem. rozglądając się i rozmawiając. gdy wracali ze spaceru do domu. aż wreszcie z jednego z pokojów wyszła gospodyni domu. które chłopiec narysował. usłyszeli dochodzącą z wnętrza domu rozmowę i nie mieli wątpliwości. opuszczona pływalnia.To nauczyciel rysunków w tutejszym gimnazjum. choć nie rozumie. która przeglądanie uzupełniała komentarzem. takiej zręczności może nauczyć się byle kto. i rzeczywiście. Świat wewnętrzny! To były wielkie słowa i Jaromil słuchał ich Strona 13 . czarna bryczka od czasu do czasu zatrzymująca się przed willą i zabierająca stąd wysoką panią podobną do księżnych z opowieści o grodach i zamkach. nadal wprawdzie pragnął podziwu. że bardzo by chciała porozmawiać z nauczycielem rysunków. i mama. Ponownie spotkali go w tym samym miejscu. Nazajutrz. dlaczego postaciami akcji są wyłącznie ludzie z psimi głowami: może. obaj znieruchomiali. że właśnie to połączenie zwierzęcej głowy z ludzkim ciałem fascynuje go w tych rysunkach. że jego rysuneczki mają w sobie godną uwagi żywość i ruch. Kiedy weszli do hallu. że nie bawi go rysowanie pejzażu ani martwej natury. Niech mama nie ocenia talentu dziecka na podstawie zwykłej zręczności w odwzorowywaniu zewnętrznego świata. że od przyszłego roku przenosi się do praskiego gimnazjum. Właściciel psa oglądał rysunki z przyjemnością: potem oświadczył. . co swymi korzeniami sięga nieprzeniknionych głębi jego dzieciństwa. czymś. Mama wskazała na psa: . jak o tym świadczy cała masa epizodów. narzucającym się wyobrażeniem. że przez chwilę stali bezczynnie w hallu. po raz pierwszy zobaczyli go. a Jaromil patrzył pod stół. niestety. jego dziełka miałyby jakąś wartość. wyglądali jak postacie z innego świata. byli tak zaciekawieni. Willa w cichym ogrodzie. ale nauczył się go zdobywać za pomocą zwięzłych zdań wygłaszanych z naiwnością i skromnością. wydaje jej się. Siedzieli potem w saloniku wszyscy czworo: gospodyni. czy te chłopięce poczynania mają jakikolwiek sens. gospodyni głaskała Jaromila po głowie i twierdziła. jak zauważył ciekawy Jaromil. za których kolumnadą pojedynkowali się rycerze . To fantastyczne połączenie nie jest bowiem tylko przypadkowym pomysłem.Kundera Milan . jeśli mu mama przyniesie pokazać następne prace swego syna. nie jest pewna. to oryginalny świat wewnętrzny. Mama powiedziała. mężczyzna (znowu w skórzanym płaszczu) rzucał przed siebie patyki. Mama z przyjemnością słuchała pochwał mężczyzny. lecz zdarzenia. ale. z książki do książki. na którą można było wejść wysiadając z bryczki. a pies muje przynosił. który wyrywa się z chłopca na papier. miał na sobie skórzany płaszcz a obok niego siedział czarny wilczur. do którego Jaromil wkroczył oczarowany. to. że męski głos należy do właściciela psa. który przeglądał rysunki. jakby się przechodziło ze stulecia w stulecie.to był świat. długo się za nimi oglądał. właściciel psa. zapisując sobie przy tym w pamięci wszystko. ze snu w sen. Do tego pięknego świata należał też mężczyzna z psem. opowiadała. Malarz powiedział. gdyby Jaromil rysował rzeczywiste ludzkie figurki. renesansowy ryneczek z wąskimi podcieniami. za którą mógłby się schować przedjej złym spojrzeniem. że praca nauczyciela jest dla niego złem koniecznym zapewniającym mu utrzymanie. dyskretnych: Jaromil już nigdy nie zapomni o pani z poczekalni i zawsze będzie szukać tarczy. tak. zobaczyli czarnego wilczura siedzącego przed wejściem do willi. i będzie rad. rozbudzająca marzenia o dalekich żeglugach. jak to Jaromil twierdził zawsze. ciemna rzeka z przywiązaną do pomostu łódką. że ma przed sobą dużą przyszłość.Życie jest gdzieindziej dyskretnych przechwałek.

Ach. były wieloznaczne i mama spojrzała w nie. Tak. pomyślała sobie: to jedyny mężczyzna. zachowanie kolegów szkolnych. zanim skończył sześć lat. że kiedy umrze. do których niebawem powróci. że to dziecko nie tylko potrafi odciągnąć ją od rzeczy. teraz jednak otrzymała swą nazwę: oryginalny świat wewnętrzny. tym nie mniej słowa. co mu mimowolnie i przypadkowo przychodzi do głowy. gdy ma zamknięte oczy. w którym żyje. pouczony o swej wewnętrznej oryginalności. ale potem znowu napotkała jego czułe spojrzenie i powiedziała sobie. że przez to nie mogła Jaromilowi w żaden sposób udowodnić. Ta myśl najpierw błysnęła mu tylko w głowie. gdy jej nie widział. Równocześnie jednak te rozumiejące oczy pociągały ją jak zbrodnia. którego nigdy nie zrozumiesz. a nazwa otrzymała zaraz swoją całkowicie określoną treść: rysunki ludzi z psimi głowami. tym większą radość sprawiały im wspólne rozmowy. że otrzymał ją w darze. również utwierdzało go zawsze (choć w przykry sposób) w przekonaniu o własnej odmienności. i że była w tym okresie szczęśliwa. oprócz tego. za każdym razem. Przechodząc koło rzeki. przestanie istnieć.Życie jest gdzieindziej z ogromną radością. 7 Strona 14 . Gdy pewnego razu odpowiedział jej nieoczekiwanie: . tylko dlatego.Mamusiu. zaraz zaczęła się z tej myśli w duchu śmiać. że moje życie wcale nie jest pełne miłości powiedziała wówczas do niego. na których kołysał się wielki księżyc. kiedyje otwierał. była albo niezrozumiałą nadzieją. i wtedy mama pomyślała o pustych dniach. nie pozwolił jej tym razem uciec (jak przedtem tylu innym myślom). a kiedy indziej znów: . Tak na przykład przyszło mu na myśl. . różniące się od innych. Od tej pory z większą uwagą śledził swoje pomysły i sam zaczął je podziwiać. które ją smucą (a więc daćjejpociechę zapomnienia). lecz on. świat. że widzi w nich wielką miłość i pragnienie zrozumienia jej. ale zaraz ją pochwycił. że była tu i wtedy. Im bardziej pobyt zbliżał się do końca. lecz tkwi we wszystkim.nieomal się przestraszyła.Kundera Milan . Chodzili teraz po zmroku razem na spacery. i powiedziała: . czy rzeka istnieje także wtedy. ja cię rozumiem . albo niezrozumiałym odtrąceniem. Naturalnie. Wydawało mu się to niezmiernie interesujące. że nie umiał narysować ludzkiej twarzy. a potem opowiadał o niej mamie.Jako matka jestem szczęśliwa. jak w nagle otwierającą się głębię: głębię zakazanej poufałości i niedozwolonego zrozumienia. a chłopiec widział krąg wody oświetlony blaskiem miesiąca i marzył o dalekiej drodze rzeki. Jaromil przy tym dobrze wiedział. ale ciekawe było. Chłopczyk oczywiście nic konkretnego nie przeczuwał i chciał tylko mamie dać do zrozumienia. siadywali na brzegu spróchniałej po części drewnianej ławki. to go doprowadziło do niejasnej myśli. z którym jestem szczęśliwa w małżeńskim łóżku. zajmował się tą obserwacją co najmniej pół dnia.Chłopcze. nie może przecież zwierzać się dziecku z kobiecych zmartwień. że na podziwiane odkrycie psoludzi wpadł przypadkiem. żejużjako pięciolatek uznany był za nadzwyczajne dziecko. zamykał czasem oczy i pytał samego siebie. jakie to piękne . Leżeli obok siebie na małżeńskim łożu i mama przypomniała sobie. że odmienność jego wewnętrznego świata nie jest rezultatem jakiegoś mozolnego wysiłku. Nigdy nie zapomniał o tym. że potrafi dzielić z nią każdy smutek. trzymali się za ręce i patrzyli na fale. że tak się kładła z Jaromilem. ale też uważnie ją wysłuchać (a więc daćjej pociechę zrozumienia). które wypowiedział. . ja nie jestem taki mały. oglądał ze wszystkich stron. rzeka płynęła tujak przedtem. że jest matką. którzy wyśmiewali się z jego torby czy koszuli.wzdychała mama. Aż dotychczas wszakże jego odmienność była dla niego tylko czymś pustym i nieokreślonym.Wiedz. mam w sobie smutek. ale matka. Przestraszyła się tego. te niedopowiedziane zwierzenia pociągały ją jak grzech i ona zdawała sobie z tego sprawę. A potem spojrzała synowi w oczy i wydawało jej się. obserwował. jest również kobietą.

lecz pod wpływem rozczarowania i żalu nic nie potrafił powiedzieć. co ma rysować. zakreślił kilka arkuszy papieru.To już słyszałem od twojej mamy . nie zastanawiaj się długo. nauka.powiedział malarz . Malarz był niezadowolony. Mieszkanie to stanowiła zabudowana część strychu kamienicy czynszowej. odszukać malarza i z pełnym uzasadnieniem poprosić go. rysuj taką kreskę. żeby wziął Jaromila pod opiekę i w trakcie prywatnych lekcji poprawił niedociągnięcia. kierując się własną fantazją. gdzie na kolorowym tle wiła się zabawnie nieudolna czarna kreska. stały tam sztalugi z rozpoczętymi obrazami. aby coś odrysowywać. A malarz powiedział mu: . który przed dwoma laty po raz pierwszy nazwał jego wewnętrzną oryginalność: ponieważ regularnie przynosił z lekcji rysunków czwórki (kiedy malował wodnymi farbkami. a na ścianie wisiały dziwaczne czarne twarze. I wtedy zatęsknił za mężczyzną. długi stół. Kim więc jest on sam? Co właściwie jest treścią jego wnętrza? Pochylał się nad nim badawczo. co kiedyśů myślał i czuł. coś podobnego. niż się spodziewał.Ale co mam rysować? . . tak samo jak o psach. Malarz chciał. widać było wielkie matowe szkła umieszczone w spadzistym dachu.pytał chłopiec. Ale Jaromil był tak wystraszony. które zupełnie mu się nie podobały. posiadało ono dwa pomieszczenia. chrząszcze. Pewnego dnia wkroczył więc Jaromil do mieszkania malarza. że są to odlewy murzyńskich masek. które widzą na świecie tylko smutek i zniszczenie. na tapczanie w kącie leżał pies (ten. otworzył buteleczkę tuszu i dał mu do ręki pędzel. jak z publicznej wypożyczalni. z którą chłopiec w szkole podstawowej łatwo sobie radził. że chciałby się nauczyć malować wodnymi farbkami. w drugim. dał malarzowi banknot i poszedł do domu. o których malarz powiedział. a gdy go malarz ponownie zachęcił. Nauczycielka napomknęła im o pesymistycznych książkach.Teraz zacznij rysować to. Malarz położył przed nim biały papier. że zupełnie nie wiedział. zamiast okien. pochylającego się nad swym wnętrzem.ale o tym teraz zapomnij. Wizyta wypadła więc nieco inaczej. co ci właśnie przychodzi do głowy. czy może wszystkie myśli istnieją tu na świecie od dawna gotowe i ludzie wynajmująje sobie tylko. że malarz jest na świecie nie po to. na którym walały się papiery i buteleczki z kolorowymi tuszami. . woda przelewała się zawsze poza naszkicowany ołówkiem kontur).Kundera Milan .. w pierwszym znajdowała się duża biblioteka. lecz żeby stworzyć na papierze świat swoich kresek. . w gimnazjum stała się trudniejsza i w jej szarzyźnie bogactwo wewnętrznego świata gdzieś się gubiło.to by donikąd nie doprowadziło. Tak więc Jaromil rysował kreski. tworząc figury przypominające Jaromilowi rozgwiazdy. I zapamiętaj sobie. i w żadnym razie nie była odnalezieniem jego zagubionego świata Strona 15 . Jaromil chciał zaoponować. lecz nie mógł dostrzec tam niczego więcej poza obrazem siebie samego. w ostateczności uciekł się znów do psiej głowy najakimś koślawym ciele. mama doszła do wniosku. było jego oryginalną własnością. a na koniec. Potem położył przed chłopcem grubą książkę i otworzył ją na stronicach. a Jaromil powiedział zakłopotany. tylko rysuj.To jest wciąż takie same .powiedział w końcu . którymi w szkole zawsze wychodzi poza linię.Życie jest gdzieindziej A jak dalej rozwijał się oryginalny świat wewnętrzny Jaromila? Zbyt wiele się w nim nie działo. zgodnie z poleceniem mamy. gwiazdy i księżyce.Rysuj kreskę. która by ci się podobała. żeby chłopiec narysował. stonogi. Malarz posadził Jaromila przy długim stole i kartkował szkicownik: . że przecież to właśnie ci ludzie z psimi głowami podobali się malarzowi i że narysował ich teraz dla niego i z jego powodu. którego Jaromil już znał) i nieruchomo obserwował gościa. które psują mu świadectwo szkolne.. Nie był teraz wcale pewien. czy to. toteż twierdzenie o życiu podobnym do chwastu stało się obraźliwie banalne. że może spełnić prośbę syna.

w którym powinna znajdować się szyja. miał bowiem fotografię swej szkolnej koleżanki. jak sobie malarz tego życzył. i w papierze pozostał dotąd ślad po fikcyjnej siekierze. jak mu się na lekcji podobało. tak samojak niezrozumiałe obrazy malarza. Nacięcie w papierze wykonał Jaromil nożykiem. mieszczanin to ten. gdy tymczasem Jaromil widział na stronicach książki nagiego mężczyznę. po czym bez słowa podał chłopcu grubą książkę. że musiał być podparty drewnianą laską. które znał z ilustrowanych wydawnictw znajdujących się w byłej bibliotece dziadka.jak Salvador Dali potrafi bajecznie rysować. ajednak wydawało mu się. ta scena męczarni. którą moglibyśmy wytłumaczyć (a tym samym chyba też usprawiedliwić) szkolnymi lekcjami historii. mówił o niej z zapałem. nie wiedząc nawet o tym. że głowę odcięto. była to dezaprobata. przyniósł mu swój tajny szkicownik. nie mógł być pewien. że jest tu coś. iżjest to zaleta). kto chce.Zauważ . kobietę bez głowy z odrąbaną nogą. rysował coś na kartkach papieru. Tak więc uporczywie odwiedzał malarza i bardzo pragnął powtórzyć sukces. która spotkałabyjego rysunki nagich kobiet. widział mężczyznę. którego ręka zamieniała się w skałę. widział jajeczko. które sobie zaraz przywłaszczył: zrozumiał na przykład. jakie znamy z alegorii ubiegłego wieku. że słowo mieszczanin jest obelgą. który miał jeden pośladek tak wydłużony. oryginalnej wyobraźni chłopca.Kundera Milan . Wycięty wizerunek jej głowy wsunięty w nacięcia spełniał to jego pragnienie. które pomińmy lepiej milczeniem. co rysunki w jego tajnym zeszyciku zbliża do tego. a wręcz przeciwnie: ta jedyna rzecz. Sam usiadł nie opodal. gdyby je miało oceniać grono złożone z rodziny Jaromila i jej najczęstszych gości. zdecydował się na czyn. Malarz przewertował szkicownik. Dopiero dalsze strony zawierały coś bardziej interesującego: była tam kobieta bez głowy. została mu odebrana. były one zupełnie niepodobne do tego. na przykład w przysiadzie przedstawiającym oddawanie moczu. które oszałamiały go. Jednak pomimo to. ani do płócien na sztalugach wjego atelier. widział twarz oblepioną mrówkami. były czymś zadanym i nie miały w sobie w ogóle uroku dziecięcej zabawy: rysunki murzyńskich masek były jedynie nieudolnymi imitacjami pierwowzoru i w żaden sposób nie rozbudziły. Strona 16 . mało tego: w miejscu. niczym Joanna d'Arc. Jaromil. papier był przecięty. miała bogate rozwinięcie: następne rysunki przedstawiały kobietę bez głowy nabitą na ostry pal. i nie było to udawanie: chociaż jego wizyta nie utwierdziła w nim przekonania o własnym wewnętrznym świecie. były to więc (zwłaszcza na pierwszych stronach szkicownika) same dojrzałe i tęgie kobiety w patetycznych pozach. który mu kiedyś przyniosły rysunki psoludzi. ale i na stosie. znalazł przynajmniej nadzwyczajny świat zewnętrzny. niektóre pojawiały się w bardzo delikatnych sytuacjach. Dlatego począwszy od tego rysunku. żeby obrazy były jak żywe i przypominały naturę: z mieszczan możemy się jednak śmiać. rzeczjasna. że były zupełnie niepodobne do martwych natur i pejzaży wiszących u nich w domu. w którym rysował nagie kobiece ciała. co widział w jego grubych książkach. który nie dla każdego był dostępny i który już od początku dawał mu drobne przywileje: widział niezwykłe obrazy. lecz nadaremnie: bazgroły. co robi jego nauczyciel: był to smak owocu zakazanego: była to odmienność od obrazów wiszących u nich w domu.piłkarze i żołnierze z psimi głowami. z którego wyrasta kwiatek. Ich pierwowzorem były przeważnie fotografie rzeźb. Toteż w końcu. gdy mama zapytała go. tak iż wydawało się. lecz ich zaletą było to (natychmiast sobie uświadomił. które miały być wariacjami na temat obrazów muró. czyjego rysunki spodobają się malarzowi. w płomieniach.zwrócił się do niego malarz . słyszał też kilka ciekawych uwag.Życie jest gdzieindziej wewnętrznego. która mu się podobała i na której ubrane ciało patrzył często z daremnym pragnieniem zobaczenia go nagim. wszystkie kobiece ciała były już bez głów i z nacięciami. bowiem (to mu się bardzo podobało!) są od dawna martwi. . kobietę bez głowy i bez ręki oraz w innych sytuacjach. jaką Jaromil posiadał . nie mogąc dłużej znieść tego. że był u malarza już wiele razy i nie doczekał się żadnego uznania.

i zagląda jej pod spódnicę. żebyśmy go potem mogli radykalnie zmieniać. Jaromil wpadł spontanicznie.Proszę zwrócić uwagę na tę osobliwą zbieżność. Tak starannie przygotowywała sobie w duchu wszystko. Wydawało jej się. po czym ciągnął dalej : musi mamie otwarcie powiedzieć.rzekł malarz. dziwne a przecież nie bezsensowne. Malarz odparł mamy zarzut w kilku zdaniach. Mama nie była zbyt zadowolona z dziwacznych bazgrołów. Najpierw musimy poznać świat taki. co było błędem. Czy nie wydaje się pani wymowna ta uporczywa niechęć. odszedł od niego o kilka kroków. jakim jest. . Kilka dni później obserwowała z okna. ale wszystkie bez głów. które pokazywaliście mi przed laty. . co miała malarzowi do powiedzenia. poczuła gwałtowny niesmak. żeby odmawiał ludziom człowieczeństwa. W rysunkach jej syna zaciekawiła go szczególna. pełen tlących się ogni. nie z rozumu. Jaromil miał zaplanowaną po południu normalną lekcję u malarza. . . ludzie mieli psie głowy. Tu jednak nie było zieleni. albo kobiety bez głów. z pewnością nawet nie wiedzącjak.rzekł malarz. mama ubrała się szybko i wyprzedziła go. że jej syn nie jest chyba aż takim pesymistą. a kiedy do niego (posłusznie) podeszła. w ten krajobraz wryta była Strona 17 . Na to. które równie dobrze mogłyby być smugami krwi. dokąd wpływa przez okno miękka zieleń ogrodu. nie wiedziała.Oczywiście. 8 Jeżeli kobieta nie żyje w dostatecznej mierze swym ciałem. pusty i wypalony. To podświadomość podsunęła mu te wyobrażenia. i milczała. chorobliwa niemal wyobraźnia. Wyciągnął jedno z nich. jak Jaromil przytrzymuje w ogrodzie drabinę służącej Magdzie. Na rysunkach. że w ogóle nie interesują go postępy Jaromila na lekcjach rysunków. a stała się teraz niepewna jak dziewczynka bojąca się nagany. tak że kucali teraz obok siebie i mama patrzyła na dziwne zestawienie brązowych i czerwonych farb. Czy nie sądzi pani.Życie jest gdzieindziej Po czym postawił przed nim gipsową figurkę nagiej kobiety: Zaniedbywaliśmy rysownicze rzemiosło. wspinającej się na czereśnię. zawsze cicho przyklaskując wszystkim jej myślom. a na tapczanie leżał pies z głową pomiędzy łapami i patrzył na nią przeciągłym spojrzeniem jak powątpiewający sfinks. które jej syn przynosił z lekcji malowania. obrócił przodem do wnętrza pomieszczenia.Niech pani tu przyjdzie . że do swych rysunków nie doszedł przez żadną pesymistyczną refleksję . Malarz podniósł się z krzesła i podszedł do kąta atelier. były nagie kobiety. tu były dziwaczne obrazy na sztalugach.Nie jestem żadną purytanką powiedziała. przykucnął i zapatrzył się weń. mówiąc. gdzie stały oparte o ścianę nieobramowane płótna. żeby malarza zganić. . by rysować ludzi z psimi głowami. że nie będzie się dłużej wahać. że istnieje jakiś tajemniczy związek pomiędzy jego wizją i wojną. położył jej rękę na biodrze i przyciągnął ją do siebie. gdzie mężczyźni bez głów pragną jedynie kawałka kobiety bez głowy? Czy realistyczne spojrzenie na świat nie jest tym największym złudzeniem? Czyż dziecięcy rysunek pani syna nie jest o wiele prawdziwszy? Przyszła tutaj.Ale pan wie. które przyniósł mi niedawno. zacznie uważać ciało za wroga. Przygotowywała te zdania w domowym otoczeniu. których proporcje malarz poprawiał i przerysowywał. że Jaromil wkracza w niebezpieczny wiek. zabijających tylko malarskie zdolności dzieci. Na rysunkach. by przyznać człowiekowi jego człowieczeństwo? Mama odważyła się zaoponować. że ze wszystkich stron atakują ją pułki nagich kobiecych pośladków i zdecydowała. i tak niewiele z tego zostało. ale gdy zobaczyła rysunki kobiet. . co powiedzieć.Kundera Milan . tworzących coś jakby krajobraz. by przyznać człowiekowi ludzką twarz.Sztuka czerpie z innych źródeł. która wstrząsa każdą godziną naszego życia? Czyż wojna nie odebrała człowiekowi twarzy i głowy? Czy nie żyjemy w świecie. poprawiane przez malarza. I szkicownik Jaromila zapełniał się kobiecymi ciałami. kiedy usiadła na krześle w pracowni.

co się stało. mówił o fantasmagorii wojny. zaprowadził na stojący opodal tapczan (pies.rzekł do niej. biorąc to takim.był to dzwonek. że chyba stało się coś. Mama znowu nie wiedziała. że ona sama już od dawna nie czuła się drapieżna ani młoda i bała się. Strona 18 . wdychała łagodny zapach olejnych farb i czekała.Kundera Milan . która ponoć znacznie przerasta fantazję współczesnego malarstwa. To nie był ani on. ognia i krwi jak płochliwe. niedoświadczoną dziewczynką i że gdyby była powzięła chociaż najmniejsze przypuszczenie. zeskoczył i położył się przy drzwiach). położył ją tam. by przed nimi uciec. wtuliła głowę w piersi malarza. że jej język jest wystraszony i bezwolny i malarz czuć go musi jedynie jako wilgotną szmatkę. białe ciało miłości. że w ogóle nie wie. gładził ją po piersiach. do myśli o niewinności dołączyła się zaś od razu złość w stosunku do tego. przedziwna postać spleciona jak gdyby z białych sznurków (jej rysunek tworzyła obnażona barwa płótna). że mógłby ją pocałować. Pocałował ją. tak jak postać. zdążyła tylko szybko zarejestrować. że malarza rozumie. jakim jest. jaki stanowi drzewo.Zostań tu i nic się nie martw . który wciąż pozostawiał ją w stanie niewinnej na wpół dojrzałości. Strasznie się zlękła. Gdy uciszyły się ich oddechy. gdyż i ona widziała na obrazie jakieś pobojowisko. i powiedział jej. czy nie chciała. zanim w ogóle przyszło jej do głowy. zanim mogłaby się nad nim zastanowić i późniejsze rozważanie w niczym nie mogło już zmienić tego. po raz pierwszy od początku rozmowy. Taki charakter miało zresztą całe ich spotkanie: wydarzenia spadały na mamę nieoczekiwanie. wyprzedzając zawsze wyobrażenie i zastanowienie. zawstydziła się i natychmiast pomyślała niemal ze złością. mówił o potwornym widoku. a ona czuła satysfakcję i dumę. która prześwituje spoza krwawego świata wojny. Czuła w ustach jego język i uświadomiła sobie w ułamku sekundy. że wówczas wynurzyła się przed nim z mgły. że wciążjest głupią. że malarz będzie chciał się tu z nią całować i kochać. prześwitująca raczej niż istniejąca. ale nawet tego nie mogła być mama całkiem pewna. pozwoliła się głaskać po włosach. A potem odwrócił przykucniętą mamę ku sobie i pocałował ją. a on podniósł ją z ziemi. prędko odpowiedziała czubkiem języka języ kowi malarza. . co robi. A potem mówił o tym. który nie spuszczał z nich oczu.Jaromil. ani ona . tak że potem słyszała już tylko swój przyspieszony oddech i przestała panować nad tym. oznaczała bowiem. ale właśnie dlatego postanowiła zachowywać się młodo i drapieżnie. które ma palce i z którego gałęzi spogląda oko. o drzewie. twarz malarza wydawała jej się młoda i drapieżna. skoro tak dawno się nie całowała. nigdy nie mogłoby się stać to. i pomyślała. miłość. (Mamie wydawało się teraz. unosząca się raczej niż idąca. że do zdrady małżeńskiej doprowadziła ją nie zmysłowość lecz niewinność. tylko wojna i miłość. pozostawiła więc rozstrzygnięcie spornej kwestii na przyszłość i skupiła się na tym. I wtedy uświadomiła sobie. Malarz wstał. że nie interesuje go teraz nic innego. że jest to w jej życiu trzeci mężczyzna. aż nagle (i znowu wydarzenie to nastąpiło. myśli znów się przebudziły i ona. czy go chciała.Życie jest gdzieindziej (szpachlą) postać. że już nawet tego nie potrafi. którego czuje w swoim ciele. i ta złość zaciągnęła się niczym roleta nad jej myślami. A malarz przypomniał jej drogę nad rzeką. gdzie widzieli się pierwszy raz i gdzie później widywali się kilkakrotnie. pogładził ją po włosach i wyszedł z pracowni. pocałunek nastąpił. kto z nich pierwszy się odezwie. co nie powinno było się stać. w którego gałęzie wplecione są strzępy ludzkich ciał. zanim zdążyła o nim pomyśleć) zrozumiała. iż nic dziwnego. Ta myśl posłużyła jej jako uspokajające usprawiedliwienie. szybko zapiął spodnie i powiedział: . co się stało. i przebiegło jej przez myśl. którą mama widzi na obrazie. ale malarz mówił sam. że jej język zamienił się w szmatkę. co jest. co ma powiedzieć. a białe kreski również układały jej się w postać).

Jaromil był tego dnia bardzo szczęśliwy!) i posłał go do domu. we śnie może łódka wpłynąć przez okno do sypialni. . skoro nie wolno mu jej zobaczyć. co narysował.To jest szalone . które zostało wpisane w ich pierwsze spotkanie. co Jaromil w domu narysował. kiedy mówił o snach i poezji. gorliwie pochylił się nad papierem. . że dostrzega może jakieś głębokie i tajemnicze podobieństwo wewnętrzne. nie uszedł jego uwadze żar w jego głosie. że widzi w nim kogoś. niech mnie pan zaraz puści do domu! . dla malarza bez wątpienia niezwykle ważną. określił temat i polecił mu. nie może tak dobrze rozpoznać. Malarz odszedł do pracowni i zastał tam mamę we łzach. i to z pewnością nie byle jaka. a malarz znowu ją objął. Jaromil właśnie kończy zadanie.Kundera Milan . Następnie wszedł do pracowni.Idź. . żeby rysował. to niewiarygodne spotkanie ludzi i rzeczy. możecie iść razem. Świat ludzi dorosłych był mu wszak jeszcze na tyle daleki. kto w jego życiu coś znaczy. będący jeszcze chłopcem.Mam w pracowni gościa.Jest pan diabłem . Miłość albo jest szalona. ale cieszyło go.Proszę. Jaromil zauważył. malarz przejrzał. o nim wie. Jaromil zrozumiał.powiedziała mama. Jaromil podał malarzowi zeszycik. całował i gładził po piersiach. zostaniemy tutaj. gdzie znalazł mamę ubraną i gotową do wyjścia. pochwalił to. Jaromil. interesowało go raczej to. który miał w ostatnim czasie i który zapamiętał. I posadził ją na tapczanie. nie była to miłość. co przyniosłeś. jest to szalone. a mimo to wsiada teraz do łodzi. w łóżku może leżeć kobieta. a łódź może natychmiast zamienić się w trumnę. Temat. Pokaż. i wywnioskował z tego.Tak. które w normalnym życiu nigdy by się nie spotkały. A potem przeszedł znów do sąsiedniego pomieszczenia. była wjego objęciachjak ciało pozbawione duszy. która już od dwudziestu lat nie żyje. że w pracowni jest prawdopodobnie jakaś kobieta. której by od dawna w rozmarzeniu wyglądała. natomiast malarz. nie miał tym razem na celu ćwiczenia sprawności manualnej chłopca. na równi z tą kobietą.To spotkanie nie jest jednak wcale piękniejsze niż spotkanie kobiety i chłopca w mieszkaniu malarza. . Kiedy malarz zaraz na początku powiedział mu. dał mu papier i pędzel. że zostaną we frontowym pokoju. Nie tylko mu się to podobało. tym razem ani się nie broniła. Przytoczył słynne zdanie Lautreamonta o pięknie. które ma w sobie spotkanie parasola i maszyny do szycia na stole operacyjnym i powiedział potem: . że nie starał się w żaden sposób szukać rozwiązania tej zagadki.Życie jest gdzieindziej Przywitał się z chłopcem i posadził go przy stole w pierwszym pokoju. i że właśnie dzięki Jaromilowi również przybycie tej kobiety staje się widocznie jakoś ważniejsze i piękniejsze. polany farbami tapczan. że jego nauczyciel jest tym razem jakiś inny niż zwykle. ani nie odwzajemniła jego pieszczot. że inspiracją do tego płomiennego komentarza stał się on sam. że malarz go lubi. całował jej miękkie usta i mokrą twarz i znowu się z nią kochał. albo jej w ogóle nie ma. a trumna może płynąć wzdłuż kwitnących brzegów rzeki. 9 Miłość mamy i malarza nie wyzbyła się już znamienia.Dlaczego pozwolił mu pan zostać? Czemu go pan nie odesłał? . do ucha tego bezwładnego ciała malarz zaszeptał: . Potem znów poszedł do Jaromila popatrzeć. którego Jaromil. Jaromila. co chłopiec namalował (ach. położył mamę na stary. chciał. dorosły i mądry. że malarz w tym ostatnim zdaniu postawił jego.powiedziała przez łzy. który mu zadał. I teraz rozwodził się nad jego pracą: to. żeby Jaromil narysował mu scenę z jakiegoś snu. a malarz objął ją i całował. Wprawiło go to w niemy zachwyt i kiedy malarz dał mu następne zadanie. potem postawił przed nim tusze. co jest w snach najpiękniejsze.Tak ci spieszno ode mnie? . a szczególnie dobrze zapamiętał ostatnie zdanie o spotkaniu chłopca i kobiety w mieszkaniu malarza. Wrócił do pracowni. patrząc jej śmiało w Strona 19 .

że ich pierwsze spotkanie nie było tylko zmową ciał. malarz wystawiał jej dziełka za szybą biblioteki i chwalił się nimi przed swymi gośćmi. a ona wiedziała. teraz natomiast jej syn (to uosobienie Strona 20 . że książki musi czytać potajemnie. co czytała. przestraszyła się.że jej prawie wcale nie rozumiała. albo że podobne pytanie zada jej ktoś inny z rodziny. że malarstwo. aby jako tako usprawiedliwić (zwłaszcza przed babcią i Jaromilem) swą częstą nieobecność w domu. które wykorzystały sytuację. nierównomierne promienie rozbiegły się po papierze. takiej miłości od dawna wyglądała. tak że kroczyła przez swą przygodę. O tym wszystkim mama wiedziała. jest tylko jednym ze sposobów wydobywania z życia cudowności. i to czytać po kryjomu. nie wiedziała. ba .co w niej było takiego ważnego. ponieważ bała się. ale to mu nie wystarczało. chociaż niektóre strony czytała dwa i trzy razy pod rząd. Przychodziła potem do malarza ze strachem. jak się ma zachowywać ani co ma mówić. dusza wydawała jej się okropnie młoda a ciało okropnie stare. Malarz otoczył ją przesadnym zainteresowaniem i starał się ją wciągnąć do świata swoich obrazów i swych przemyśleń. Mama musiała je potem w domu czytać. patrząc jej z rozmarzeniem w oczy): tu jednak. mama musiała wymyślić istnienie nowych przyjaciółek. Zaraz na jednym z pierwszych spotkań dał jej na pożegnanie do ręki kilka książek. gdy była sama. było to dla niej dowodem na to. że ciekawy Jaromil będzie się jej pytał. i dlatego nie może się na nich należycie skupić. była to miłość nieoczekiwana. w oparciu o które chciałby się z mamą porozumieć jak w oparciu o wspólnie wyznawaną prawdę. przerażał ją widok własnego brzucha w lustrze. że zbyt wiele pożytku z lektury nie miała. niż zwykłe pozytywne zapewnienie. Musiała więc chować książki do bieliźniarki pod staniczki i nocne koszule i czytać je w chwilach. w której mogłaby się harmonijnie starzeć. czy to młodość duszy czy starość ciała spowoduje upadek. w jego rozumieniu. skąd ma książki. tej pomarszczonej. że jest to kontrabanda przeznaczona dla niej. że książka stanowi dla niego przedmiot dyskusji i że są w książce zdania. która boi się wywołania do odpowiedzi. zawsze pragnęła miłości. nie wiedząc. Jeśli jednak miłość oprócz ciała okupuje także duszę. smutno zwisającej skóry. w tym wymagającym spotkaniu. lecz bynajmniej nie pomogło jej to zrozumieć. ponieważ malarz od razu ją pytał. siadywała obok niego na krześle. przed oryginalnym i wymagającym obliczem malarza wstydziła się z góry za każde swoje słowo i za każdy gest: jej ciało też nie było lepiej przygotowane. opowiadał mu o nowych kierun kach w sztuce nowoczesnej i pożyczył mu później do przestudiowania kilka książek. zajmuje to więcej czasu. Ach. które chłopiec przyjął z wdzięcznością. po raz pierwszy boleśnie pożałowała tego. pokrywając go barwnym sitowiem. Kiedy mama po raz pierwszy zobaczyła je na stole Jaromila i zrozumiała. w które nagle wkroczyła. co właściwie było w książce. gdyż wydaje nam się. Aż dotychczas cały ciężar jej przygody spoczywał wyłącznie na niej. Mama dostała papier i kolorowe tusze. że tak źle o nie dbała po porodzie. jakby następowała drżącą nogą na cienką kładkę. która skoczyła jej z tyłu na kark. a cudowność może odkryć również dziecko w swoich zabawach i zwykły człowiek zapisujący sobie swój sen. które miały w bibliotekach jej przyjaciółki czy krewni. ciało ręka w rękę z duszą (tak. Być może poczucie zakazanej czynności i strach przed zdemaskowaniem nie pozwalały jej skoncentrować się na tym. bowiem książki już na pierwszy rzut oka różniły się od tych. Kiedy malarz malował.Życie jest gdzieindziej oczy. jak się jej książka podobała. pouczał ją. Malarz przyjął usprawiedliwienie i znalazł sprytne wyjście: gdy Jaromil przyszedł na następną lekcję. Mama cieszyła się z tego. by uniknąć ujawnienia. Jak chytra uczennica sięgnęła więc po wymówkę: skarżyła się. wiedziała. jak uczennica.Kundera Milan . musiała zrobić na papierze plamy i dmuchać na nie. Ta miłość wciąż przypominała mamie o jej miłosnym nieprzygotowaniu: była niedoświadczona. a ona będzie z trudem wymyślać jakieś zadowalające kłamstwo. że chce usłyszeć od niej coś więcej. czy też .

jak bandyta kocha wiejską nauczycielkę. powiedział jej. Malarz posępnie wodził pędzlem po płótnie i kilkakrotnie spojrzał gniewnie na mamę wyglądającą zza obrazu.Życie jest gdzieindziej czystości!) stał się nagle bezwiednym posłańcem cudzołożnej miłości. ale wiedziała. a błyskawica idyllę strzech. A im bardziej starała się umieć swoją swobodę. i że chce. aż zobaczyła. co nie jest nowe. że świat jest zniewolony. Nie to jest najgorsze. Nie. zrozumiała wszak już od początku ich zażyłości. która widzi piękne krajobrazy. obowiązkiem. czemu właściwie ją kocha.Chcę tylko. należącej całkowicie do owego starego świata. Gdy zachmurzony malarz odwrócił się do swego płótna. bowiem malarz nawet drobną niezgodę zjego poglądami uważał za zdradę.mówił. Sztuka nowoczesna w owych czasach nie była jeszcze własnością mieszczańskich mas i miała w sobie pociągający urok sekty. Potem mama wyrwała malarzowi pędzel z ręki. i parokrotnie cicho je powtórzyła. Miała ładne piersi i wiedziała o tym. Mama pospiesznie starała się naprawić to.Jeśli nie możemy zmienić świata. A Jaromil? Był dumny. i że nie może jej stracić. jak rzeźnik kocha bojaźliwe oczy jałówki. że kocha ją tak. czymś. a ona słuchała go nabożnie. Ale nic już nie można było zrobić. pełna wiary w jego słowa i niewiary w siebie. wsadziła go sobie między zęby. stanęła przed malarzem. gdy tylko wygospodarowała trochę czasu.mówił jej malarz. powiedziała do niego słowo. Nie miała ze swej miłości najmniejszej przyjemności. odrzućmy wszystko. zdjęła za jego plecami bluzeczkę i staniczek. urok tak bardzo zrozumiały Strona 21 . że nie potrafi się nimi cieszyć. że takie nieskrępowane zachowanie jest może i piękne. natychmiast pożałowała tego. Ledwie to powiedziała. wulgarne zmysłowe słowo. że gniew malarza zmienia się w miłosne pożądanie. mówił jej z upodobaniem: . tak że upadała już pod imperatywem swobody jak pod brzemieniem.cytował jej Rimbaud'a. a ona pomyślała. który uzyskał ten przywilej) i mając nadmiar czasu. jak zajrzeć do nich pod pretekstem uzasadnionej matczynej troskliwości. mówił. Pewnego razu ośmieliła się powiedzieć malarzowi. byś mi ofiarowała twoją swobodę. ale tym bardziej się bała. żadnym konwenansem. wydają jej się zbyt niezrozumiałe i ponure. niosła je teraz dumnie (choć nie całkiem pewnie) przez pracownię. że odnosi się to właśnie do niej. Słuchała go zachwycona i przychodziła do niego. Przychodziło jej na myśl. wyciągnijmy z tego wszelkie konsekwencje. . aby czuła się z nim luźno i swobodnie. tym trudniejszym stawała się ona zadaniem. że malarz pożycza mu książki ze swojej biblioteki (malarz kilkakrotnie chłopcu zaznaczył. Trzeba być absolutnie nowoczesnym . sama nigdy nie zwykła była zachowywać się w ten sposób i takie postępowanie przychodziło jej z wielkim trudem. wstydem. do czego musiała się w domu przygotowywać (zastanawiać sie. niczym nie skrępowana. że miłość malarza do niej może polegać jedynie na nieporozumieniu i pytała się go czasem. co zepsuła. aż w końcu na wpół zasłonięta płótnem umocowanym na sztaludze. twą własną i całkowitą swobodę! I chciał się o tej swobodzie ciągle przekonywać. że nigdy nikomu książek nie pożycza i że onjestjedynym. lecz jest przy tym tak zgrzana i zdyszana. że nigdy się go nie nauczy. oporami. o którym malarz twierdził. które jej pożyczył. spędzał go w rozmarzeniu nad ich stronicami. że trzeba go zupełnie i w każdej postaci odrzucić. że jest to miłość wielka i wspaniała. że wiersze. Czuła się jak turystka. że kocha ją tak. jakim słowem.Kundera Milan . ale to. zmieńmy chociaż nasze własne życie i przeżyjmy je swobodnie . . jak bokser kocha motyla. jak śpiewak kocha ciszę. że malarz wymaga od niej rozwiązłego i zaskakującego sposobu okazywania miłości. że ludzie oduczyli się swobody . że kocha ją jak ukochaną kobietę wykradzioną ze zwariowanego domu. książki leżały na jego stole i mamie nie pozostawało nic innego. Mama była już nawet w stanie jako tako zrozumieć. jakim czynem mogłaby malarza zaskoczyć i dowieść mu swej spontaniczności). którego nigdy dotąd nikomu nie mówiła. Odpowiadał jej.Jeżeli każde życie jest niepowtarzalne.

którą także pokreślił podobnymi liniami jak głowę mamy i fotografował później obie te głowy.mówił malarz i znowu postawił ją pod oświetlonym dachem i znów ją fotografował.Przekreśliłem cię przed chwilą. którą sam stworzył. że ciała malować jej nie powinien (było to z jej strony odwagą. tu przystanął nad jakąś stroną.Życie jest gdzieindziej dla wieku dziecięcego. a słońcem w drugim oku. Zaprowadziłją później do łazienki. Były to koła i kreski przypominające dawne pismo obrazkowe. że służyły mu jako przepustka do rzeszy wybranych. umyłjej twarz i wytarł ręcznikiem. Jaromil. by uczynić go szczęśliwym. kartkował je. i odpowiedział jej niegrzecznie. zdobyła się nawet na żartobliwą uwagę. żeby cię teraz stworzyć na nowo . która czytała je sumiennie od a do zet. pokazał mamie swoje pierwsze fotografie. Mój Boże. ale malarz już nie chciał jej malować. że syn broni wypożyczonych książek z jeszcze większą zawziętością niż malarz.posłanie. Właśnie w tych dniach malarz odkrył czar aparatu fotograficznego. palnie głupstwo i będzie niesmaczna). niezwykłe ujęcia opuszczonych i zapomnianych rzeczy: potem ustawił ją w świetle padającym przez pochyły dach i zaczął fotografować. a zamiast tego kochał się z nią. marzącego o romantyce klanów i bractw. przypuszczając. umoczył go w czarnej farbie. Jej przemowa straciła resztę bezpośredniości i wszystko. i znów zaczął na niej malować. zaczęła więc rozmawiać z nim o tym. których nie miała odwagi zadać malarzowi. Położył ją potem na ziemi i obok jej głowy postawił gipsowy odlew antycznej głowy.śmiał się i fotografował mamę. że jej syn nie zadowala się rolą zwykłego posłańca i że książki. i stawiała mu pytania. . co dla innychjest ukryte.Twarz .list . tę żywą i tę nieżywą.Synowi wydawało się. jak podręcznik. właściwie żadnej książki malarza nie przeczytał. Początkowo mama odczuwała to jako ulgę. nie sprostała nawet trzynastoletniemu dziecku. bała się dekonspiracji. ale i z niego. ponieważ nie musiała nic mówić.Kundera Milan . nie martwiąc się wcale. przypominało grę amatorskiej aktorki. z którego będzie odpytywana. że usiłując żartować. jak tylko jego wymysłem i jego obrazem. któremu nie groził egzamin. Potem malarzowi rozbłysły nagle oczy. a potem te kreski z twarzy mamy zmył i namalował na niej inne kreski i znowu ją fotografował. . że kocha kobietę będącą jego własnym wytworem. że będzie teraz malować jej piersi i nogi. trzymając przy tym jej pokreśloną głowę. Ale ten jeden jedyny wers albo ten jeden ustęp prozy wystarczały. na której nosie krzyżowały się dwie grube linie. gdyż obawiała się zawsze. . Mama wiedziała.Co ci się w tym podoba? Czemu miałabym spać z księżycem w oku? Nogi z kamienia pończochy z piasku. martwą naturę składającą się z dziwnie zgrupowanych przedmiotów. które rzucał od czasu do czasu pod adresem jej twarzy. Tego dnia poszła do malarza z uczuciem szpiega przebranego w mundur obcej armii. że w tomie wierszy Eluarda zaznaczył sobie ołówkiem niektóre wersy: Spać z księżycem wjednym. skrępowanej tremą i recytującej tekst w obawie przed wygwizdaniem. że reszta wiersza nic mu nie mówi. wziął pędzel.powiedział i znowu wziął pędzel. mama bała się. że mama wyśmiewa się nie tylko z wierszy. po czym położył ją na tapczanie i zaczął rozbierać. które tylko pozornie były mu powierzone. raczej się na nie gapił. Zauważyła. tam się zatrzymał nad jakimś wersem.Jak mogą być pończochy z piasku? . A mama w tej chwili naprawdę nie była niczym innym. uśmiechała się i słuchała jego wskazówek i pochwał. Wiedziała o tym i sama sobie dodawała Strona 22 . nie tylko poprzez swoje piękno. Jaromil wrażliwie wyczuwał ten urok i czytał książki zupełnie inaczej niż mama. którzy potrafią dostrzegać to. . ale zwłaszcza przez to. jego własną fantazją. tylko stała lub siedziała.Przekreśliłem cię! Zniszczyłem dzieło boże! . czyta z prawdziwym zainteresowaniem. odwrócił mamie delikatnie głowę i dwiema ukośnymi liniami przekreślił jej twarz. co obydwoje czytali. jakby go szczególnie podniecało. . Stwierdzała przy tym niemal z lękiem. że w jego wieku niczego nie rozumie. twarz . zdobyć się na żartobliwą uwagę. jak gdyby był Bogiem spółkującym z kobietą. co mówiła i robiła.

. a potem znowu ją podniósł i postawił w innym miejscu i znów fotografował. wydawało jej się. kobieta. że jest dla niego ucieleśnieniem białego koloru i że pierwszą myśl o niej wcielił do obrazu białymi liniami wyrytymi szpachlą). posłusznie nastawionym szkiełkiem.Życie jest gdzieindziej sił. pępka. jego cudownym visavis i istotą godną miłości. prowadził ją do łazienki. wytrzymać i nie dać po sobie poznać. jaki znała z tysięcznych rozpaczliwych spojrzeń do lustra. że jego własna dzika pasja. Mama załamała się nerwowo. Trudno docenić zręczność. która nie może o niczym myśleć. na której malarz wyświetla obraz swego pragnienia. i położyła je sobie na piersiach. Tym razem malarz odsłonił jej piersi i kreślił po ich pięknych sklepieniach. dając do zrozumienia. ba . lecz jedynie nieżywym odbiciem. A kiedy ją pomalowaną położył później na dywanie obok antycznej głowy. lecz on prawdopodobnie nie zrozumiał sensu jej płaczu. dotknęła jej czoła i wsadziła pod pachę termometr. o której malarz wiedział i którą w niej uwielbiał (przecież dlatego tak często mówił jej. upadła i stłukła sobie kolano. nóg. pulsujący ruch.chytrość. tylko płacz rozkoszy i szczęścia. mama nie wytrzymała tego i rozpłakała się w jego objęciach. I rzeczywiście wytrzymała. a gdy już wyczerpała wszystkie podstępy. że malarz nie zrozumiał przyczyny jej płaczu. ogłoszono stan wyjątkowy i na rogach ulic pojawiły się plakaty z długimi listami straconych. tylko pomarsz czoną brzydką skórę i czuła się jak kobieta na stole operacyjnym. i zdzierał z niej ubranie. Teraz jednak miała stać naga na środku pracowni jak akt ponad którym on panowałby wzrokiem oraz pędzlem. że ten wąż nie wypluwa wody. że ma na sobie tylko brzuch. że to. bała się na niego spojrzeć. po czym cofał się i brał do ręki aparat fotograficzny. nie starała się już zakrywać brzucha. maczał i przykładał do jej ramienia. opanowała się i przestała płakać. że to wszystko przejdzie. gdzie musiała położyć się w pustej wannie i kładł na niej metalowy wąż z dziurkowanym wylotem prysznica na końcu i mówił. i że leży na jej ciele jak ciało wojny na ciele miłości. Stała więc na środku pracowni i myślała w tej chwili wyłącznie o swoim brzuchu. malarz doszedł do szczytu rozkoszy i szczęśliwy ześliznął się z jej ciała. i kochał się z nią. odpowiedział jej tak samo jak wtedy: tak. niejeden raz delikatnie odsunęła ręce malarza. musi się oddać w czyjeś ręce i musi jedynie wierzyć. na schodach zakręciło jej się w głowie. mama po raz pierwszy oparła się swemu kochankowi. Mama miała gorączkę. przemieniona w piękny. jest szalone.Kundera Milan . a gdy mu tak jak kiedyś przy pierwszej wizycie powiedziała. z jaką aż dotąd potrafiła przy wszystkich grach miłosnych z malarzem ukryć swój brzuch. Broniła się. Kiedy następnym razem przyszła do jego pracowni. Wielokrotnie pozostawiała na swej nagości pasek do pończoch. Gdy chciał ją potem rozebrać całą. Mama uświadomiła sobie. że ta namiastka ubioru jest podniecająca. . że operacja i ból się skończą i że teraz musi to tylko wytrzymać. Przestraszona babcia zaprowadziła ją do pokoju. bierną powierzchnią. Kiedy jednak przyszła do domu. a w nocy przed spaniem płakała. A malarz brał do ręki pędzel. ale miała go wciąż przed oczami i widziała oczy malarza i swój brzuch i jego oczy. kreślenie i fotografowanie ciągnęło się dalej. W domu czuła się potem jak po wielkim wysiłku. nie może wywołać niczego innego. 10 Kilka dni później czescy spadochroniarze wysłani z Anglii zabili niemieckiego pana czeskich ziem. był bowiem przekonany. pięknej i zimnej. wiele razy wywalczyła sobie półmrok zamiast światła. które chciały ją pogłaskać po brzuchu. a ona szła posłusznie. że w ogóle nie jest dla żeby to malarza partnerką. ale widziała go przed oczyma takim. czego chce. lecz uśmiercający gaz. Strona 23 . odwołała się do swojej nieśmiałości. miłość jest szalona. wytrwały.

że widzi w niej raczej członka rodziny niż siłę najemną. tak że słychać było tylko jej przytłumione szlochy zza ściany. Pisała. było dla niej jedynie mozolnym wysiłkiem. natychmiast uświadomiła sobie. a on jest przy tym dla niej dobry i w tych ciężkich chwilach chce być dla niej przyjacielem. jak upadła i rozbiła sobie kolano i musiała przez tydzień spać. ona. Mniej więcej w tym samym czasie mama zakończyła leczenie nerwów (odbyła tygodniową kurację snem) i zaczęła znowu krzątać się. Nie napisała mu o tym. Płakała zazwyczaj w swym malutkim pokoiku. Wpijał się spojrzeniem (ukradkiem. nie płacz. Także służąca Magda. opatulony kołdrą. że kiedyś nie będzie mogła spojrzeć w niewinne oczy syna. wyglądałoby to jakby znów się przed nim kładła naga z pomarszczonym brzuchem. rodzina zapraszała ją do wspólnego stołu (kiedyś jadała sama w kuchni) i ta nadzwyczajna łaskawość przypominała jej każdego dnia w południe. żeby móc pojechać do rodziców swego chłopca. jak się wstydziła swego oszpeconego brzucha. która mieszkała w willi już od kilku lat i o której babcia chętnie mówiła w duchu dobrych demokratycznych tradycji. nie napisała nic o tym. ale tym bardziej ją wszyscy dostrzegali i zawsze ktoś wygłosił jakieś słowa otuchy. ale czasem rozpłakała się ni z tego ni z owego również przy obiedzie. ani o tym. miał bowiem poczucie czegoś niedozwolonego) w jej twarz i zalewała go fala delikatnego podniecenia i pragnienia obsypania tej twarzy czułością. chciała odnaleźć zacisze swej cnotliwości i dlatego musiała być nieszczera i pisać tylko i wyłącznie o swym dziecku i świętych obowiązkach Strona 24 . wcale nie. że są to słowa. Wtedy to pewnego razu mąż przysiadł na jej łóżku. Gdy wróciła. chociaż ciągle skarżyła się na ból głowy i kołatanie serca. czerwieniały więc jej oczy i spod powieki wypływała łza i spadała jej na knedliki z sosem. taka jaką była. pisała więc dalej. zupełnie inna niż sobie malarz myśli. ostatnie słowa. nie płacz. opowiadała. że wyda się malarzowi sentymentalna i głupia. które mógłby jej powiedzieć. mama wiedziała. w rzeczywistości jest zwyczajną i staromodną kobietą i boi się tego. ponieważ jej ukochanego aresztowało gestapo. jakby je tworzyła rzeczywiście ona sama. żejest w żałobie i że sięjej współczuje. wyobrażał sobie tę twarz z wielkimi brązowymi oczami. Znowu się rozpłakała i popłakiwała prawie codziennie. A gdy wieczorem zostawał sam. Zaledwie napisała pierwsze zdanie. co nazywała miłosnym szczęściem. że go oszukuje. Magda starała sie ukryć łzy i zaczerwienione oczy. że rodzina jej ukochanego nie dostała nawet urny z prochami i nigdy się już chyba nie dowie. głaskania jej i pocieszania. spuszczała głowę. ale że nadszedł czas. Nic mu nie napisała o tym. że to. pragnęła być niewidoczna. nie chciała mu się już pokazywać z zewnątrz ani od wewnątrz. wyobrażał sobie. gdy spotkało ją to nieszczęście. Nie. żeby jej wbić w pośladek zastrzyk. a ona chciała nareszcie być znowu sobą i mogła być sobą tylko w nieszczerości. jak dziewczęcy wstyd będzie się starał zakryć smutek i jak smutek w końcu przemoże wstyd i pozwoli spłynąć łzie.Życie jest gdzieindziej Mama leżała w łóżku i codziennie przychodził lekarz. że jej załamanie przypisuje okropnościom historii i uświadomiła sobie ze wstydem. na które odpowiadała głośnym szlochem. ale po chwili uspokoiła się: powiedziała sobie. przyszła któregoś dnia do domu z płaczem. ponieważ nie przychodziły mu do głowy żadne inne słowa. od tej pory. z jakimi się do niego zwraca. przecież gdyby mu wszystko otwarcie wyznała. Pewnego dnia usiadła przy stoliku i zabrała się do pisania listu. Jaromil obserwował to wszystko jak fascynujące widowisko: z góry już cieszył się na to. jak ją głaska i mówi do niej: nie płacz. jak zobaczy łzę w dziewczęcym oku. załatwiać sprawunki i troszczyć się o domowe gospodarstwo. by mu powiedziała prawdę: jest inna. i przestraszyła się jego potępienia. wziął ją za rękę i długo patrzył jej w oczy. na które nie chce i nie oczekuje odpowiedzi. z uczuciem ulgi (i dziwnego uporu) formułowała zdania. to jej dodało odwagi.Kundera Milan . że go kochała. zanim go poznała. gdzie leżą zwłoki ich syna. Zdecydowała się więc powiedzieć mu wreszcie prawdę? Ach. I rzeczywiście kilka dni później jego nazwisko pojawiło się wypisane czarnymi literami na ciemnoczerwonym obwieszczeniu wśród nazwisk innych zamordowanych i Magda dostała parę dni wolnego. ponieważ taka szczerość była jej obca.

że został odkryty. wyciągnął z drzwi klucz. na przyszłość i na zawsze) o nagie piersi. czego nigdy dotąd nie widział. że wkrótce zobaczy jeszcze więcej i że już nikt nie może mu w tym przeszkodzić. teraz. ale zarazem wyniosła. z nagimi piersiami. które zbuntowały się przeciwko wielkiej. który ją przed kilkoma dniami jedynie bolał. to właśnie była Magda: smutek. Natychmiast odsunął się od drzwi. Wreszcie rozległ się odgłos wody płynącej rurami i uderzenia strumienia o dno wanny. jak gdyby ktoś mógł go przydybać i wypytywać się. tylko nasłuchiwał. Również w wannie Jaromil widział ją wciąż przez swój otwór. miał czas. i: Bądź zdrów. Patrzyła na otwór w zamku i uśmiechała się łagodnie (trochę bezradnie. już rozebraną. Mógłby więc udawać. Ale jak sobie wytłumaczyć spojrzenie i uśmiech Magdy? A może spoglądała w tę stronę tylko przypadkiem i uśmiechnęła się na samą myśl. jak staje zaskoczony w otwartych drzwiach. Był na górze w swoim pokoju. dostarczał jej także kojącej pociechy. odrzuciła je (ciągle widział ją z przodu) i weszła do wanny. uda. piękna twarz. ponieważjednak powierzchnia wody sięgałajej aż do ramion. wyobraził sobie. co robi. wiedział dobrze o pięknie smutku i cały się w nim pogrążał. że jest sobota i Magda będzie się kąpać. który przeszedł wszystko.Życie jest gdzieindziej matki. co dotychczas widział i przeżył: łazienka nie jest zamknięta. a potem Strona 25 . Widziała go czy nie? Wielokrotnie to przecież wypróbował i był pewien. podeszła do lustra (widział ją z przodu) i ruszyła w kierunku wanny. już przed paroma dniami podniósł w drzwiach do łazienki klapkę nad dziurką do klucza i za pomocą ubrudzonego okruszka chleba lekko ją przykleił. ijak gdyby nigdy nic wejść do łazienki. Tak.jesteś wypisany w oczach. lecz tylko jej wielkie macierzyńskie uczucia. znał na pamięć domowe zwyczaje i wiedział. i męcząca gonitwa za pomysłami malarza wywołały u niej kryzys nerwowy. który w tym samym czasie całymi dniami obserwował płaczące oko Magdy. Pod koniec listu już sama uwierzyła. lecz i ta czułość była inna. zaświtał mu w głowie pomysł. miał szczęście . zatrzymała się. którą pożyczył mu malarz i bez końca czytał wiersze Eluarda. zdjęła majteczki. że o niczym nie wie. trochę przyjaźnie).otwór w zamku został nie zakryty i gdy przytknął do niego oko. że to nie jej brzuch. pośladki. pozwalając się porywać poszczególnym oderwanym wersom: Miała w ciszy swego ciała małą śniegową kulkę koloru oka. że Jaromil mógłby ją podglądać? Tak czy inaczej. wyrażony wielkimi słowami. teraz była to znów tylko sama twarz. smutek. że Magda patrzy mu prosto w oczy. musiał uzupełnić sobie jej obraz (teraz.Kundera Milan . brzuch. że idzie się kąpać. ponieważ widział to. położył przed sobą jakąś książkę. i schował go. I wydała się sobie w tej chwili nie tylko bezgranicznie smutna. znana. i wydała się sobie smutnie piękna. smutku. Eluard stał się poetą cichego ciała Magdy i jej oczu obmywanych morzem łez. w samych tylko majteczkach. był to piękny smutek i widziała siebie oświetloną jego melancholijnym blaskiem. smutna twarz. nikt nie zauważył jego braku. Kiedy jednak po chwili uspokoił się. Strasznie waliło mu serce. tragiczna i silna. I znowu mocniej zabiło mu serce. które kocham. Co za niezwykłe zbieżności! Jaromil. zamykała się tylko Magda. napotkane spojrzenie Magdy zmieszało go do tego stopnia. gdyż członkowie rodziny nie mieli zwyczaju zamykania się przed sobą. A potem spostrzegł nagle. Wertował znów książkę. że oko z drugiej strony drzwi nie może być widoczne. była to twarz oświetlona nagością ciała. ta jednakowa. Dom był cichy i pusty i Jaromilowi waliło serce. by wszystko przygotować. a Magda nie powiedziała mu. które obmywa twe oko. Zgasił światło na schodach i zaczął skradać się na dół. albo: W dali morza. żeby nie zasłaniał widoku. Jaromil widział całe swoje życie zaklęte w jednym wersie: Smutek. gdyż rozlegało się w niej przyśpieszone bicie serca. Zląkł się. ciągle wzbudzała w nim czułość. ale nie czytał jej. tak że trzymała się w podniesionym położeniu. i wiedział. Pewnego wieczoru wszyscy poszli do teatru i on został z nią w willi sam. że nie odważył sięjuż ponownie zbliżyć do drzwi. Magda wyprostowała się. zobaczył Magdę pochyloną nad wanną. ale grzesznej miłości. piękna twarz. Ponieważ rodzice z babcią zaplanowali wyjście do teatru tydzień wcześniej.

której powierzchnia podnosi się coraz wyżej. otworzył i zamknął drzwi. Biebla. ta nagła niechęć. Nezvala. jak drży. pisał jeden pod drugim krótkie wersy. co właśnie przeżył. i przechodzi koło nagiej Magdy. Wziął następnie papier i ołówek i sam zaczął pisać. i wejść. że nie pożycza jej nikomu poza nim) i usilnie starał się skoncentrować na wierszach. Dokąd od niej uciec? Jeśli jednak odkryjemy nagle własną małość. Była to wariacja na temat tego. prawie hedonistyczny płacz. był tam smutek. a potem schodził na dół. własnego głupiego łomoczącego serca. co powiedzieć. kiedy w domu byli na Jaromila źli. aż sięga moich oczu i było tam ciało. o której malarz powiedział. gdy sobie to wyobraził aż do tego momentu. smutne ciało. że prawie nie mógł złapać tchu. Desnosa. które odebrało mu przytomność umysłu i wszystko zepsuło. usłyszał: "Jaromilu. a plusk wody dobiegał do tego wiersza jak plusk rzeki przez zamknięte okno. ciało w wodzie. która Jaromilowi ukazała żałosnego Jaromila. klucz już dawno będzie musiał być na swoim miejscu i Magda będzie mogła się zamknąć. a jeśli nawet się nadarzy. które widzi przez zielonkawy filtr wody i znowu patrzy jej w twarz. Tak jak to widział u Eluarda. zaglądając w jego duszę. którajest zawstydzona i głaszcze tę zawstydzoną twarz. pomimo tego szedł.. Ach. i zatrzymuje się później przy wannie i pochyla się nad Magdą. która w tym momencie nie wie. jest chyba dokładnym przeciwieństwem smutku. Żeby jego wejście wyglądało całkiem naturalnie. ponieważ jest bezsilna. co czytał. bezpowrotność tej wspaniałej okazji dręczyła go.. nad którą leży szczoteczka i bierze tę szczoteczkę. Magda lubiła go. płacz nieomal miłosny. które obmywa twe oko i znowu widział przed sobą Magdę. zaczęła go dręczyć rozpacz z powodu własnego tchórzostwa. I znów sobie wyobrażał.1 znów było tam w dali morze. wyjdź stąd w tej chwili. ale w tej wariacji było to. że niespodziewane słowa Magdy nie musiały wcale być powodem tak idiotycznej kapitulacji. bez rytmu i rymu. że mógł przecież powiedzieć: ależ Magdo. ale był to szczęśliwy. jak policzek. a on pochyla się nad jej głową. które lubił najbardziej. jakby coś stamtąd zabierał i poszedł z powrotem do siebie na górę. do kuchni. ku któremu idę. gdyż wiedział. a Magda z pewnością by się o to na niego nie gniewała. nad jej dużymi oczami. a on idzie koło wanny do umywalki. ba. ja się kąpię! Nie wchodź tutaj!" Odpowiedział: "Ależ nie. a kiedy był już niemal przed łazienką i serce tłukło mu się tak. że w ogóle nie będzie w stanie powiedzieć spokojnym i naturalnym głosem: idę tu tylko po szczoteczkę. kiedy chwytał ją przy stole nagły płacz. jedynym ratunkiem przed nią była ucieczka. Ale bardziej. Strona 26 . kiedy zostałby z Magdą w domu sam. ogarnął go obłok podniecenia. jej piękna twarz jest zawstydzona.Życie jest gdzieindziej mówi: idę tylko po szczoteczkę. Jaromila ogarnęła tęsknota i zamknął książkę. leży bowiem uwięziona w wannie. czuł. w którym już nic nie widział i niczego więcej nie mógł się domyśleć. który się rozpuszcza i zamienia w wodę. nie może się bronić. że nieprędko nadarzy się znów taki wieczór. dokąd od poniżenia można uciec tylko na wyspy! Usiadł więc przy swoim biureczku i otworzył książkę (tę cenną książkę.co począć z taką niechęcią? Jest ona czymś zupełnie innym niż smutek.. Tylko . ja przecież idę do kuchni!" . gdyż Jaromil żałował i pocieszał Jaromila. często zamykał się w swoim pokoju i płakał. że jest w łazience i przed nim leży w wannie naga Magda i mówi: nie wchodź tu. idę tylko po szczoteczkę. Zalała go ogromna niechęć do samego siebie. I dopiero tam pomyślał sobie.Kundera Milan . oddalała go jednak i odwracała od własnej duszy! Była jednoznaczna i zwięzła jak obraza. była tam zielona woda. ponieważ zawsze był dla niej grzeczny. cicho wśliznął się z powrotem na górę. tak jak bezsilna była wobec śmierci narzeczonego. i bał się tego. nad jej nagim ciałem. tak jak bywała zawstydzona.i naprawdę poszedł na drugą stronę przedpokoju. niż stracona okazja. była tam też śniegowa kula w ciszy jej ciała. Było to jednak bezpowrotnie stracone i Jaromil słyszał potem już tylko cichutki szum wody wyciekającej z wanny w otchłanie kanałów. Leżał wyciągnięty na tapczanie i był zrozpaczony. ale nie może nic zrobić. idę przez nieskończoną wodę. własnej słabości. następując głośno na każdy stopień..

ale nie trudno to odgadnąć. by tam zaczekać. i wytrysnęły z niej łzy żalu nad utraconą miłością. ale te słowa same stały się teraz rzeczą i nie były niczemu podporządkowane. jak chodzi po domu ze smutnymi oczami i zbolałym głosem i wydawało mu się. nad którą teraz latał. niezależność wiersza była dla Jaromila wspaniałym ukryciem. są podporządkowane rzeczom. lecz miłości męża nie odzyskała w zamian. kto będzie nimi zachwycony co najmniej tak jak on sam. ich przeznaczeniem nie było chwilowe porozumienie i szybki zanik. czemu płacze. niezależny i niezrozumiały.Życie jest gdzieindziej Czytał sobie swój wiersz na głos wiele razy w kółko śpiewnym patetycznym głosem i był zachwycony. moja wodna miłości. w wierszu. To. niechęć wobec samego siebie została na dole. że nie jest tylko zaszyfrowanym dziennikiem i może żyć samodzielnym życiem. nie był już opanowany przez to. a po prostu jest. rozmyta. co przeżył. drżącym pod drzwiami łazienki. Najpierw przyszło mu na myśl. przepisał wiersz na specjalnym papierze i było to jeszcze piękniejsze niż wtedy. lecz trwanie. są jedynie ich oznaczeniem. było opanowane przez to. Na dnie tego wiersza była Magda w wannie i on z twarzą przyciśniętą do drzwi. że mąż jest już drugi dzień poza domem nie uprzedziwszy jej o tym. Ach. Chyba sobie nawet nie uświadamiała. tak mu się to spodobało. tam na dole ręce pociły mu się z tremy i przyśpieszał oddech. kto go napisał. wiersz. przygoda z dziurką od klucza i własnym tchórzostwem zmieniła się w zwykłą odskocznię. 1 Chociaż już wstała z łóżka i chodzi po domu jako rekonwalescentka. ma bowiem dużo wyjazdów służbowych. było wprawdzie w wierszu zawarte. Jestem pod wodą i uderzenia mego serca wywołują kręgi na powierzchni: w tym wersie była mowa o chłopcu. jego samoistność była jeszcze bardziej bezsporna. Jaromil tak rzadko tatę widuje. która się z nikim nie umawia. był wysoko ponad swą słabością. Pragnął widzieć kogoś. że kroczy jego wierszom naprzeciw. tu na górze. żeby mu pożyczyła maszynę do pisania. gdy zostały wypowiedziane. który napisał. że często zapowiada swą kilkudniową nieobecność. był wszakże wysoko ponadnim. że nie uświadamia sobie nawet jego nieobecności i rozmyśla w swym pokoiku o wierszach: jeżeli wiersz ma być wierszem. aż je przeczyta i zawoła go. przywykli również do tego. żeby zaryzykować i dać je tak surowemu sędziemu. że wraca dopiero późną nocą. był całkowicie samodzielny. ponieważ wiersz przestał być zwykłym następstwem słów. co przeżył. Następnego dnia poprosił babcię. ten wers go przerastał i przeżywał. tak samo jak niezależna i niezrozumiała jest sama rzeczywistość. wypływały z niej bodaj czworakiego rodzaju łzy: najpierw rzuciło jej się w oczy podobieństwo wierszy Jaromila do tych. kto jest przeznaczony do tego. wieczorem nie wrócił do domu i mama nie ma o nim żadnych wiadomości. ale zarazem już to w nim z wolna obumierało. że nikt inny nie odnalazłby jej w tych słowach. Czytała i płakała. aby być tym pierwszym czytelnikiem jego poezji. pożądaną możliwością drugiego życia. który jednocześnie w tym samym wersie powoli znikał. i płynęły z niej łzy urażonej dumy. nie znalazł się więc poza granicami swego przeżycia. musi być przez kogoś czytany. widział go. Tata Jaromila tak rzadko bywa w domu! Już się do tego przyzwyczaili.Kundera Milan . dał mamie z przejęciem kilka starannie wy stukanych wierszy i pobiegł do swego pokoju. nie jest jej wesoło. zaraz potem zaczęły z niej Strona 27 . ale przywiązywał do nich zbyt wielkie znaczenie. że pokaże swoje wiersze malarzowi. a stał się rzeczą. tak jak ziarno obumiera w owocu. gdy mówił go sobie na głos. dopiero wtedy udowodni. pogrzebana. ale wiedział też. i zrozumiał wkrótce. ale tym razem w ogóle nic nie powiedział. które pożyczał jej malarz. co Jaromil przeżył poprzedniego dnia. służą bowiem tylko momentowi porozumienia. potem wyczuła jakiś ogólny smutek ziejący z wierszy syna przypomniała sobie. aby zanikły zaraz po tym. lecz to. niezależnym od tego. że wodną miłością jest Magda. mówił inny wers i Jaromil wiedział. że nazajutrz spróbował napisać następne wiersze i stopniowo pochłonęła go ta czynność. co napisał. Zwyczajne słowa są na świecie po to. Odrzuciła miłość malarza. że jest w nich zagubiona.

przyciągał go most Karola. zaczęła mu opowiadać. Potem go zawołała. kładzie jej swoim uczuciem balsam na wszystkie rany. lecz kiedy przed nią stał. nabrała odwagi i zaczęła mówić.. szedł ulicami w kierunku Wełtawy. która za chwilę się skończy. był więc zadowolony. czując w objęciach dziecięcość jego postaci. okno najego trzecim piętrze znajduje się akurat na wysokości kamiennej poręczy mostu i oddalone jest na długość skoku. lubił na nie patrzeć (zawsze było zamknięte) i zastanawiał się. gdyż wiersze wydawały jej się niezrozumiałe. a potem wolnym krokiem wzdłuż nabrzeża. Długo rozmawiali ze sobą tego dnia i w końcu znaleźli w ten sposób. jak będąc w ciąży patrzyła błagalnie na figurkę Apollina. że to kobieta i pragnął. jest to dla niej zaskakującą niespodzianką. Zatrzymał się. poznał. Doszedł do mostu Karola. odpędziła od siebie przygnębiające widmo malarza. że i dziś tędy pójdzie i że dzisiaj również zatrzyma się tam. nie wiedziała. to wzruszenie było dla niego świętą gwarancją. oglądał tę rokokową klatkę z białego. Szpaler rzeźb nad wodą zapraszał go. ale w przeciwnym kierunku. pociechę w sobie nawzajem. na co od dawna czekała. Postać rzeczywiście poruszyła się. żeby się odwróciła i żeby mógł zobaczyć jej twarz. ta niepozorna myśl była tak nieodparta. . gdy malarz wypytywał ją o książki. Tym razem po raz pierwszy (może dlatego. o czym myśli matka.Kundera Milan . do klasy wejdzie stary matenatyk i będzie dręczyć uczniów danymi na czarnej tablicy: bzyczenie błędnej muchy wypełni ciszę między pytaniem profesora i odpowiedzią ucznia. widziała przed sobą jego pochyloną i pełną oczekiwania twarz i nie potrafiła zrobić nic innego. jesteś naprawdę taki ładny jak ten Apollo. gdy jest w ciąży.I widzisz.Życie jest gdzieindziej wszakże wypływać łzy pocieszenia. a mama. Nie mogła jednak powstrzymać drżenia głosu ani łez napływających jej do oczu i to było dla Jaromila ważniejsze niż słowa. ozdobnie skręconego drutu. fizyczną siłę. które mówiła. jak tylko przytulić go do siebie i pocałować. Kosmos pięciu godzin lekcyjnych był gdzieś daleko. kto za nim mieszka. ale zarazem czymś. W jego rogu wisiała klatka z ptakiem. Wiedział. że był wyjątkowo słoneczny dzień) okno było otwarte. jesteś do niego podobny. przecież na uniwersytet też poszła studiować literaturę i tylko małżeństwo (nie powiedziała ciąża) nie pozwoliło jej poświęcić się bez reszty temu najgłębszemu pragnieniu.. Część druga albo Ksawery Słyszał już dochodzący z wnętrza budynku zgiełk przerwy. że w dziecku zostanie coś z tego. a potem zauważył. Ale wtedy on już będzie daleko! Minął rok od zakończenia wielkiej wojny. jeśli więc widzi dziś w Jaromilu poetę (tak. że w półmroku pokoju rysuje się postać. tych dwoje niefortunnych kochanków. była wiosna i świeciło słońce. czuła się tak jak wtedy. a na nim stary żółty dom. że nie mogła się od niej uwolnić. że jest więc matką cudownego dziecka. tylko suchy brzeg. mimo iż widział ją z tyłu. Prawie za każdym razem. gdy był na wagarach (a bywał na wagarach tak często i chętnie!). po którym wędrował. To nie jest zwykły przesąd. a kiedy czytała wiersze już po raz któryś. napłynęły jej w końcu do oczu także łzy wzruszonego podziwu. I tę lirę wziąłeś od niego. tata nie wracał. że literatura była zawsze jej największą miłością. to ona pierwsza przypięła mu ten wielki tytuł). A potem opowiadała mu. Jaromil miał tremę. a on był z nim związany tylko małą brązową aktówką. matka i syn. że twarz Jaromila ma swą delikatną urodę. w której niósł parę zeszytów i jeden podręcznik. Strona 28 . że może schować głowę na mamy ramieniu. bowiem syn. że jest w nich więcej niż ona sama może zrozumieć. z którą nie może równać się ani mąż ani malarz. aby przeszedł na drugą stronę rzeki. toteż odniosła wrażenie. co mu ma o wierszach powiedzieć. który z takim zmieszaniem i oddaniem przybiegł do niej ze swymi wierszami. gdzie pod mostem nie ma już wody. które jej pożyczał. Ściemniało się. a mamie przyszło na myśl. że jego wiersze mają siłę: rzeczywistą.

który został w kobiecej twarzy w postaci struchlałych wielkich oczu. co by tutaj nie pasowało. zamknęła za sobą drzwi. byłoby to przykre. by do niego przemówić.Ku mojej wielkiej radości aktówka jest tutaj. Przecież sprzątałam tu przed chwilą i nie znalazłam niczego.powiedział Strona 29 . Aktówka w ręce przeszkadzała mu. cichy. . potem na lewo przy ścianie zwalistą szafę. jego wzrok przywykł już do półmroku i mógł choć w przybliżeniu dojrzeć miękkość rysów kobiety i melancholię jej twarzy. .Przepraszam . a między nimi był tylko stół z robioną na szydełku serwetą i szklanym wazonem wypełnionym sztucznymi kwiatami z woskowanego papieru. której bladość świeciłaby z daleka nawet w najgłębszych ciemnościach. w czasie której patrzyli sobie nawzajem w niewyraźne twarze. jak to się mogło stać. Nie mógł się oprzeć. która leżała na dole pod nim na postrzępionym brzegu taniego dywanu. Oglądał pomieszczenie od tyłu do przodu (jak ten. .Nie wiem. na którym stał wazon z kwiatami. Zeszyt z matematyki. że pana aktówka znalazła się w naszym pokoju. 2 Wysokie prostokątne okno. w mrocznej głębi pokoju otworzyły się drzwi i pojawiła się w nich kobieta.Aktówkę? . lęk: lęk nie wywołanyjego niespodziewanym zjawieniem się. na prawo drewniane łóżko z rzeźbionymi krawędziami. O ile kobieta.Mam tu swoją aktówkę. Jego pierwsze wrażenie było właściwe: miękkość i melancholia. mężczyzna w okiennej ramie wyglądał od strony kobiety jak czarna sylwetka na złotym podkładzie światła. lecz daWny lęk. podręcznik przyrody a także zeszyt. lecz okno było otwarte i on był przekonany. w pokoju panował przecież półmrok i prostokąt okna jaśniał tak. . w postaci bladości. dopiero na końcu dostrzegł swoją aktówkę. Tak. był to mężczyzna pomiędzy dniem a nocą. gdybym jej nie znalazł . Ksawery przykucnął na oknie i wskazywał miejsce. że to wezwanie. odezwał się Ksawery: . Wskoczył na murek.rzekł Ksawery przykucnięty w oknie i wskazał palcem na podłogę. że rozłożonymi rękami dotykał jego wewnętrznych ścian.Ajednak . w którym piszemy ćwiczenia stylistyczne z czeskiego. Miałem z nim sporo pracy i nie chciałbym go znowu wytrząsać z głowy. Bodaj w tej samej chwili. poufny znak dla niego. .Ja też bardzo się cieszę. nie była w stanie rozpoznać rysów twarzy mężczyzny. Dopiero po długiej chwili.powiedziała i uśmiechnęła się. tak że Ksawery widział ją w lepszym oświetleniu. ta kobieta naprawdę się usprawiedliwiała! . że ją pan znalazł . gdzie leżała aktówka: . kiedy ją dojrzał i chciał po nią zeskoczyć. . nie była ani tak bezpośrednia. które jakby się wciąż usprawiedliwiały. było takich rozmiarów. by okazać głośno lęk. jak gdyby tutaj była noc a po drugiej stronie dzień. a pośrodku okrągły stół przykryty robionym na szydełku obrusem.zapytała i jakby dźwięk słów Ksawerego wyrwał ją z początkowego osłupienia. Stali teraz naprzeciw siebie.Mam tam bardzo ważne rzeczy.Życie jest gdzieindziej zniknęła w ciemnościach.powiedziała. W tym zeszycie mam również ostatnie zadanie na temat: Wjaki sposób przyszła do nas wiosna. Kobieta podeszła kilka kroków do środka pomieszczenia.Tak. w postaci gestów. stanęła w drzwiach. a potem sam wskoczył za nią. Zobaczył w jej niewyraźnej twarzy dwoje wielkich płonących oczu i przyszło mu na myśl jeszcze jedno słowo. Ksawery był w nieco lepszej sytuacji. kogo zawsze najbardziej interesuje głębia) i dlatego zobaczył najpierw w tyle drzwi. Okno dzieliła od mostu głęboka otchłań zakończona twardym brukiem.Kundera Milan . a swoim wzrostem wypełniał je całkowicie. ani na tyle przytomna. Zobaczyła go natychmiast. Wrzuciłją przez otwarte okno do ciemnego pomieszczenia. oślepiona światłem. na które Ksawery wskoczył. spoglądając na Ksawerego.

ich oprawą.Nie mogę zostawić pani samej! . które zalewały całe ciało swym brązowym światłem. twarz rzutowaną na szare obicie siennika. nie. nie teraz i Ksawery widział na grubym płótnie siennika centymetr nad swymi oczami jej twarz i wydawało mu się. zobaczył na podłodze buty z cholewami stąpające po pokoju. Chwilę stali nieruchomo. nie wiedział nawet. nie chciał niczego więcej. 3 Przestrzeń między podłogą i stropem utworzonym przez pięć deseczek. gdy grozi jej niebezpieczeństwo. ale Ksawery tego nie zrobił. Ku tym oczom skierował się teraz Ksawery. I znów słychać było. Ksawery byłjednak rozumny i stłumił nagły grymas zazdrości. Chciał podnieść się w swojej trumnie. . że te brązowe oczy podnoszą się ku niemu i zalała go fala szczęścia. nie. lękliwie i nęcąco. Nie zrobił tego jednak.Mój mąż! Niech pan odejdzie! . w odróżnieniu od niej była to wszak przestrzeń pachnąca (tchnęło z niej zapachem siana). Rozlewało się w nim błogie uczucie. . jak kobieta mówi nie. i Ksawery w ostatniej chwili rzucił się na podłogę i wlazł pod łóżko. obchodząc stół. trzymał dłoń na jej ramieniu. że tej kobiecie grozi niebezpieczeństwo i że musi z nią tu zostać. teraz nie.Kundera Milan .Nie. ale wiedział.Proszę mi wierzyć . które widział kroczące po podłodze. Kobieta starała się popchnąć Ksawerego w stronę okna. jak otwierają się drzwi. . były ciężkie. że mógłby teraz posunąć rękę niżej i dotknąć piersi. Kroki. groziłoby mi.Musi pan szybko zniknąć. siedzieć znowu w tej samej ławce. gdy zwracał się do niego. nie i jak para kroków zbliża się chwiejnie dojego kryjówki ijak potem niski strop.odrzekł Ksawery. zostanę z panią! Nie jestem tchórzem .Jestem stary repetent . napełniające. nie. że nie przejdę do następnej klasy.mówił dalej . . że Ksawery widział tylko te oczy. tym cudownym obłym wierzchołku ciała i wydawało mu się to wystarczająco wspaniałe. zrozumiał. jak kobieta mówi nie. bardzo akustyczna (po podłodze niósł się dźwięcznie odgłos kroków) i z doskonałą widocznością (tuż nad sobą widział twarz kobiety. której nie wolno mu było opuścić. a potem kobieta drgnęła: .Życie jest gdzieindziej Ksawery. brzucha i czego by tylko chciał. to wszystko dostrzegał ledwie kącikiem oka. którym kobieta była owładnięta. to ramię było miękkie jak pierś!). że ten głos podobny jest do czarnych butów z cholewami.nie ma nic smutniejszego niż wejść po roku do tej samej klasy. obniża się jeszcze bardziej i dotyka prawie jego twarzy. A później słyszał. proszę cię. Na twarzy kobiety pojawiło się współczucie. Już z głębi mieszkania słychać było. pod którym leży.Profesor od czeskiego nie cierpi mnie i gdybym zgubił zeszyt zadań domowych. jak wyglądają poszczególne rysy twarzy kobiety i proporcje jej ciała. jej oczy zrobiły się nagle tak wielkie. Słyszał potem kobiecy głos i nie mógł pozbyć się lekkiego a jednak bolesnego uczucia żalu: ten głos brzmiał tak samo melancholijnie. a kiedy odwrócił nieco głowę. które słyszał. że kobieta jest w niebezpieczeństwie i broni się tym. Wraca mój mąż! Nie było nic prostszego niż wziąć aktówkę. ale on wiedział. twarz przekłutą trzema źdźbłami siana sterczącymi z parcianki). a tymczasem na klatce schodowej wyraźnie już rozlegały się kroki. wskoczyć na okno i z okna na most. .prosiła go trwożliwie kobieta. pomiędzy którymi ugina się potargany siennik. co ma: swoją twarzą i swym smutkiem. bowiem lęk. jak przed chwilą. że ta twarz zwierza mu się ze swego poniżenia. że mu nie wolno. nie była większa niż przestrzeń w trumnie. jakby reszta twarzy i całe ciało były jedynie dodatkiem do nich. kładł mu ją posłusznie w objęcia. chciał uratować tę kobietę. że nie wolno mu opuścić kobiety w chwili. Ksawery wiedział. wrażenie całej postaci było właściwie tylko wrażeniem tych dużych oczu. Potem zobaczył. . . A twarz kobiety była tak Strona 30 .powiedział i chwycił kobietę za ramiona (ach. Potem usłyszał głos mężczyzny i zdawało mu się.

Chwycił ją. kilkakrotnie uderzył pałką w drzwi szafy. na tyle stłumiony przez wiszące tam ubrania.Co zrobimy? . Głaskałją po ramieniu i mówił. Oparł się na łokciu i wysunął się spod łóżka.Kundera Milan . że jest szczęśliwy jak nigdy dotąd i że walenie w szafie interesuje go mniej więcej tak samo. miękkie i jędrne. uświadomił sobie. która gubiła się wciąż w rozwodnieniu jej oczu. Zamknął drzwi. tak żeby widzieć. które przekłuwały twarz kobiety niczym trzy strzały. hałas i krzyk. dotykały rytmicznie nosa Ksawerego i łaskotały go. . I strop nad Ksawerym zaczął się rytmicznie poruszać i źdźbła. która swymi rozmiarami sugerowała.Co to było? .Życie jest gdzieindziej blisko niego. pokazywał jej klucz na dowód tego. że nadeszła jego chwila. że kobieta ma na sobie tylko lekką halkę. żeby się o to nie martwiła. ten mężczyzna był w łóżku w butach. tak szalenie słodkich. A w końcu zaczął ją całować (rękoma dotykał ciągle jej miękkich nagich ramion. Potem roześmiał się. Ksawery był już za jego plecami i kiedy mężczyzna raz po raz wsadzał rękę w mroczną czeluść szafy. przekręcił klucz.krzyczał męski głos a Ksawery widział nad czarnymi cholewami ciemnoniebieskie bryczesy i ciemnoniebieską bluzę policyjnego munduru. zrozumiał. Aby pokazać.odpowiedział kobiecy głos.Nic nie słyszałam. aby namacać ukrytego w niej kochanka. .usłyszał jej głos. pod którą unoszą się nagie piersi. . jak gdyby nie był dość odporny na ich upojność) i znów mu się wydawało.spytała ponownie kobieta. albo jak szczekanie psa przywiązanego do budy na drugim końcu miasta.A czyja jest ta aktówka? A potem rozległy się donośne kroki i widać było buty z cholewami kroczące po pokoju.zapytała. Łomot w szafie rozlegał się nadal a Ksawery obiema rękami trzymał kobietę za ramiona i starał się dostrzec wyrazistość jej rysów. kiedy poczuł w dłoni jej nagą skórę. żeby się nie bała. że panuje nad sytuacją. przypominał jej. Mówił. Na górze ustał wszelki ruch. podszedł do szafy i w odpowiedzi na uderzenia dochodzące z wewnątrz. a on odpowiedział: . i sterczały z niej trzy źdźbła słomy. Mężczyzna rozglądał się badawczo po pokoju. tak że Ksawery nagle kichnął. pomyślał Ksawery i rozzłościł się. że szafa jest dobrze zamknięta. a Ksawery odrzekł: Strona 31 . kochanie I znów przez chwilę było cicho. Oho. a potem rzucił się w stronę szafy. po czym męski głos odezwał się znowu: .Odejdziemy. Umundurowany mężczyzna otworzył szafę pełną ubrań i wsunął do niej rękę. ponieważ zobaczył na stole odłożoną czarną pałkę. że słowa w grzmocie uderzeń pozostawały niezrozumiałe. . wstał i rozejrzał się po pokoju. że w jej wnętrzu ukrywa się kochanek. że więzienie męża jest dębowe i że więzień nie może go otworzyć ani rozsadzić. co się dzieje w pokoju. objął ręką ramię kobiety i dopiero teraz. Łóżko znieruchomiało. jakby to były trzy strzały. które tę twarz przekłuły. wyjął go. 4 Stał naprzeciwko wielkich brązowych oczu a za plecami słyszał dochodzące z wnętrza szafy uderzenia. Usiadł obok tych wielkich oczu. Dopiero po chwili rozległo się pytanie: .Co zrobimy? . włożył do kieszeni i odwrócił się do kobiety. jak odgłosy burzy puszczone z płyty gramofonowej. prosiła go. żejest im tu teraz dobrze. że przytykając wargi do jej twarzy zanurzy się w bezkresnych wodach. że bał się posunąć ręce niżej i dotknąć piersi. zwinny jak pantera. pochylała się nad nim.Kogo tu masz? Gdzie go schowałaś? . W tej chwili Ksawery wyskoczył spod łóżka cichy jak kot.A co z nim? . nie było słychać nawet oddechu: Ksawery zamarł także. . Ksawery chwycił go z tyłu za kołnierz i prędko wepchnął do środka.

chwile.Życie jest gdzieindziej . że tu w tym pokoju jest u siebie w domu. prędko przebiegł przez halę i wszedł na peron. ale z góry opadają powoli kręgi światła. jakby mężczyzna w niej usnął albo się powiesił. Przechodzi ze snu do snujakby przechodził zjednego życia do drugiego. w jakie się jutro zanurzy. Było to pięknejak wezwanie do drogi. jego podróże. Poczekaj chwilkę. uśmiechnęła się do niego i odeszła w stronę drzwi. że przypominał odgłosy lasu. Wbiegł do drzwi niskiego budynku. sprężysty i płynny. Było to piękne jak boskie zmiłowanie. która zmieniła się w ciało. jego marsz. krzykiem tak dalekim. że on sam nie ma domu. Nie. jest czarna ciemność. że szafa ucichła. Ksawery leżał na zmiętoszonych kołdrach i wszystko zlewało mu się we wspaniałą jedność: miękkie łóżko podobne do kobiety. Że jego dom jest tam. że znów jest pełen podróży. Szafa była cicha. Ksawery czuł. Potem zobaczył jeszcze. Przy tych słowach naraz oboje zauważyli. i po raz pierwszy także Ksawery zobaczył ją nie rozmazaną. która wchodziła tu przez okno razem z szumem Wełtawy i dalekim krzykiem miasta. śmiał się i spojrzeniem zachęcał kobietę. to monotonne wahadło senczuwanie. wezmę tylko parę rzeczy na drogę. Jeszcze raz go pogłaskała. Ta cisza była tak uderzająca. którą wyobrażał sobie pod oknami podobną do płynącego łoża. albo . Pójdziemy. które w ciągu roku kiwnie trzysta sześćdziesiąt pięć razy.Kundera Milan . Niebieską jak woda. sen jest dla niego życiem a życie snem. zastaniemy w szafie szkielet ubrany w mundur i buty z cholewami. po raz pierwszy go dotknęła. że przebudziła ich oboje. I znowu podszedł do hałasującej szafy i uderzył w nią pałką. Było to jakby w chwilę po burzy. jest mu nie znane. gdzie stał gotowy do odjazdu pociąg z oświetlonymi oknami. gdy jutrzejszy horyzont przychodzi nas odwiedzić i dać nam swoje obietnice. woda. 5 Ksawery śpi nie po to. że dom to nie bieliźniarka ani ptak w klatce. kanarek w klatce rozśpiewał się. dokąd Ksawery chce ją zaprowadzić. w tych kręgach wykrojonych z ciemności widać gęsto padające płatki. gdzie otwierają się nieznane horyzonty. Było to piękne jak śmierć policjanta. obok niego spacerował staruszek z latarnią i zamykał drzwi wagonów. niebieską jak sen. niczym krok wody. jak otworzyły się drzwi i weszła kobieta. tak jak umrze jej mąż. nie będzie miała ani swojej bieliźniarki. widziałjej krok. A potem mówił jej. Powiedziała do niego: . Strona 32 . natomiast tam. Ta cisza była wypełniona przestrzenią. ani ptaka w klatce. którego kochamy. a w oknie widać było żółte zachodzące słońce. niebieską jak horyzonty. ale obecność człowieka. Patrzył na nią oczyma pełnymi nagłego spokoju. aby nabrać sił do czuwania. Są to światła wysyłane przez latarnie. Ksawery odpowiedział. umarłby. Sen nie jest dla niego przeciwieństwem życia. Jest ciemność. Tak. Że może żyć tylko przechodząc zjednego snu do drugiego.mówiąc inaczej . Ale kobieta się nie śmiała.Tak. dokąd pójdą. pytała tylko: . zjednego krajobrazu w inny i że gdyby został dłużej w jednej dekoracji. Ksawery zasnął. w który powoli. Kiedy tu za rok wrócimy. mówiąc. Położył się na łóżku i czuł się wspaniale. Oponowała. Pójdziemy dokąd zechcesz. by śmiała się razem z nim. Kobieta pogłaskała teraz Ksawerego po twarzy. z innego końca peronu rozległ się przeciągły odgłos trąbki i pociąg ruszył. trzy dni. lecz niepowstrzymanie zapadał. jeśli zostanie dłużej niż czternaście dni w szafie. Ksawery wskoczył szybko do pociągu i w tym momencie staruszek podniósł latarnię.Dokąd pójdziemy? Ksawery opowiadał jej. w jej wyraźnych konturach.Człowiek wytrzyma bez jedzenia dwa. Miała na sobie niebieską sukienkę.że jego domem są jego kroki. kobieta podobna do wody. A nie ma nic piękniejszego niż chwile przed podróżą.

śpiewała: zdech kanarek. Przyszedł znowu w ostatniej chwili. chuchając na zamarznięte szyby i przykładając oko do okrągłych prześwitów. w ostatniej chwili.Kundera Milan . Dlatego odwrócił się i ponownie wszedł do małej umywalni.. w których wąsach spacerują wszy. Powędrował wzdłuż wagonu: chłopcy stali w przejściu między siedzeniami. której zwrotki. Gdy go dostrzegli. zdech.. bardzo was proszę. z którym zaznajomili się już w szkole.wierzyć. że stoi tam profesorka czeskiego. z których dochodziły inne sztubackie piosenki i odgłosy zabawy. zaś w innym przedziale śpiewali nie mającą końca piosenkę złożoną z prymitywnej melodii i dwóch słów powtarzających się w nieskończoność. z nudnymi kolegami i łysymi profesorami. jak prowadzą znane wcześniej rozmowy. że nie wolno mu przystąpić do nieuczciwej gry.Ależ. przekręcił kurek w kranie i nachylił się nad Strona 33 . że nie może się z nim spotkać.rzekł do nich Ksawery. zdech kanarek. co go właściwie skłoniło. że zostanie przyłapana. toteż żyli całe życie bez niespodzianek. obejmując go wpół. zobaczywszy go. pod wpływem nagłego pomysłu i nieoczekiwanej decyzji. pod cienkim strumyczkiem wody kapiącej z kranu gorliwie myli sobie ręce. że nie wolno mu przystąpić do nieuczciwej gry zwanej miłością. po drugie zaś już bardzo dawno (nie pamięta nawet jak dawno!) nie był na lekcji łaciny. zdech kanarek. a przychodzenie w ostatniej chwili było jego dumą. poznał pod daszkiem czapki starego łacinnika i wiedział. jego koleżanka. odwrócili się prędko. surowa pięćdziesięciolatka. Ksawery nie chciał im przeszkadzać i wrócił na platformę. nie.. od siebie i pochylili się nad umywalką. w której tęga nauczycielka czeskiego znowu stała naprzeciwko małego kolegi Ksawerego. Otworzył drzwi umywalni i zobaczył. tylko się już drugi raz nie myjcie .jakby wszystko na świeciejuż od samego początkn nie było zdradą! Z tą myślą patrzył blondynce w oczy i wiedział. zdech kanarek. nie mają końca. o porządku dziennym. która. jej usta nie poruszały się i nie śpiewały już piosenki o kanarku. jakby się bała. sto i tysiąc razy: zdech kanarek. mundur nie mógł go zmylić. kiedy łacinnik nachylił się do przedziału i przecisnął się szybko koło niego na platformę. jak na wprost niego idzie mężczyzna w mundurze konduktora. jak opowiadają sobie o schronisku w górach. nad głowami wzdłuż i wszerz narty oparte o siatki na bagaże. zaczerwieniła się. który siada w pierwszej ławce i którego Ksawery. a potem zobaczył. która się nie kończy. z której prowadziło dwoje drzwi do dwóch małych kabin: do umywalni i do toalety.. .Sam chciałbym się umyć .i ominął ich dyskretnie. żeby potem móc żyć na ślepo. . jak przepisujący teksty wskazane przez nauczyciela. zatrzymuje się przy poszczególnych przedziałach i sprawdza bilety. co za głupota. na pamięć i bez najmniejszego błędu. że nie ma biletu. by uspokoić przyspieszony oddech. Wszyscy inni przychodzili według wcześniej przemyślanego planu. pomyślał . ale nie dała nic po sobie poznać. która doczesne podaje za wieczne a małe za wielkie. jak się Ksawery domyślał. dlatego dalej otwierała usta i patrząc wielkimi oczami na Ksawerego. Przy tym przedziale zatrzymał się i zajrzał do środka: byli tam trzej chłopcy z wyższej klasy. Ksawery oderwał wzrok od jasnowłosej dziewczyny i mijał następne przedziały. zdech kanarek.Życie jest gdzieindziej 6 Przystanął na platformie wagonu i głęboko oddychał. gdzie będą przez tydzień mieszkać. Ksawery natomiast przyszedł nieprzygotowany. że istnieje piosenka. Wykorzystał więc moment. jeżeli czasem bywał na lekcjach. Ach. by wziąć udział w wycieczce szkolnej. po pierwsze dlatego. spłoszeni kochankowie. w objęciach jego kolegi. gdzieś tam grali w karty. a obok nich jasnowłosa dziewczyna. tam zobaczył przed sobąjasnowłosą koleżankę. inni leżeli leniwie w przedziałach na ławkach. która wpatrywała się w niego dużymi niebieskimi oczami. jak siedzą tam na wcześniej wyznaczonych miejscach. Wyczuwał ich w przedziałach wagonów. Stał teraz na platformie wagonu i dziwił się. zupełnie ignorował.

Później. wątła i mała. A później widać było pagórki. że ta kobieta jest elegancka i wyniosła i nudzi się z nimi. Tańczyli razem pośrodku gospody. że stary matematyk bierze od niej narty. i Ksawery widział.Życie jest gdzieindziej umywalką. że on.usłyszał potem rezolutny szept nauczycielki. Była to długa procesja. i był szczęśliwy. i wszyscy porozsiadali się przy wolnych stołach. przy jednym ze stołów dostrzegł blondynkę i był zadowolony: była ubrana znacznie staranniej niż wszyscy pozostali. chcąc znaleźć w ten sposób względne odosobnienie dla siebie i dla dwojga kochanków. koło niej siedzieli mężczyźni ze szklanicami piwa. Natychmiast zauważył kobietę w ciemnoczerwonym swetrze i obcisłych spodniach. potyka się i pod ciężarem nart zapada się w śnieg. skóra pod oczami wspaniale pomarszczona a koło jej ust biegną dwie wspaniałe głębokie szramy. potem obejrzał się i zobaczył. lekką sukienkę. Był to smutny widok. 8 Powiedział kobiecie w ciemnoczerwonym swetrze. Kobieta zaśmiała się potakująco. w której zamiast krzyży sterczały w górę pary nart. ukazała się przed nimi restauracja. białą. szedł i przysłuchiwał się rozmowom kolegów już na wpół zmęczonych. Rzeczywiście: do lokalu zaczęli się schodzić uczniowie i uczennice. jakby wiek jego tancerki był wysokim pagórkiem. i w tym momencie był już całkowicie zdecydowany. w której była jeszcze wątlejsza i łatwiejsza do zranienia. krzyki młodzieży. wchodzących do sąsiedniej toalety. ponieważ on jeden nie miał nart. . uczniak. wolną ręką chwyta ją pod ramię i pomaga w marszu. że szyja kobiety jest wspaniale powiędła. idzie na samym końcu. która zupełnie nie pasowała do tej brudnej gospody. trzyma w ramionach całe jedno już niemal zakończone życie. niczym nabożne rekwizyty. Ksawery wyszedł ze swej kryjówki i dołączył do reszty uczniów wylegających na peron. a ta młodziutka dziewczyna sterczała pod tym pagórkiem jak błagalna łodyga trawy. Ksawery wiedział. Ale Ksawery nie miał tu zarezerwowanego żadnego pokoju i nie musiał ani odkładać nart ani się przebierać. że musi ten wieczór przeżyć dla niej i ze względu na nią. jak wysoko nad nią góruje. że ubrałają dla niego. trzaskanie drzwiami.jak symbole dwóch palców złożonych do przysięgi.Kundera Milan .Chodźmy gdzieś obok . że z nią tańczy i myślał o tym. miała piękną sukienkę. Został sam. 7 Potem pociąg stanął. że jasnowłosa dziewczyna. trzaśnięcie drzwi i kroki czworga nóg. którzy stali zakłopotani za nim. że już nie chce dłużej tańczyć: odrazę budzą w nim te mordy. do których koledzy Ksawerego szli się zakwaterować. rozległ się odgłos trąbki. że ma w objęciach tyle lat życia. ale Ksawery widział. przyglądał się temu z rozkoszą. po chwili znów się obejrzał i zobaczył. tak że teraz Ksawery tańczył z ciemnoczerwoną kobietą otoczony liczną publicznością. które zmieniły spodnie narciarskie na spódnice. a przy stołach kilkoro gości. Podszedł do niej i poprosił ją do tańca. symbolu przysięgi. oparł się spokojnie o ścianę i oddał się słodkim rozmyślaniom. które gapią się na nich znad kufli piwa. tylko ich dwoje. gdzie znajdował się parkiet taneczny. zaczęła dobiegać taneczna muzyka. kładzie je razem ze swoimi na ramię. że za chwilę wejdzie tu blondynka i zobaczy go. szli nocą. Wszedł więc od razu do sali. chociaż Strona 34 . a wokół niej drewniane pawilony. zza których prześwitywało dwoje wielkich błagalnych niebieskich oczu. Była to długa procesja i Ksawery idąc w niej trzymał ręce w kieszeniach. kapela jazzowa. tupot. olbrzymi księżyc i skrzący się śnieg. Był dumny. najpierw z daleka a potem z coraz bliższej odległości. jak nieszczęsna starość lituje się nad nieszczęsną młodością. że nie wolno mu się jej poddać. która była jasna jak dzień.

kroczy bocznymi peryferyjnymi ulicami i słyszy dochodzące z drugiej strony miasta odgłosy strzelaniny. jaki był zadowolony i szczęśliwy.Życie jest gdzieindziej kapela nie skończyła grać. we śnie zasypia i jawi mu się dalszy sen. najpierw trzy razy. jak nie są w stanie podnieść tego ciężkiego kosmatego swetra choćby tak wysoko. smutną i obolałą duszą trzepoczącą się w zupełnie przemarzniętym ciele. ach. trzymając się za ręce. że za chwilę tu na mróz wyjdzie też wątła chora dziewczyna w białej sukience. nie przeżywa swego życia. która musiała byćjuż całkiem skostniała. której obraz wypełniał go całego. a potem zapukał. Po chwili otworzyły się drzwi restauracji i wyszła z nich blondynka. Ksawery uśmiechał się i zapadał w głęboki sen. zeszli z podestu i szli razem. i że mróz dotykajej łydek i kolan i sięgajej ud i głaskają coraz wyżej. ciepło ubraną i cudownie starą. który kroczy po śniegu. że jest szczurołapem a kobieta. żeby odsłonić starcze piersi. który znika szybko za rogiem albo w bramie. jak jego ręce słabną. Okno pokoju na parterze znajdowało się metr nad śnieżną równiną i Ksawery widział przez nie. że trwa to już długo i że jest zimno. jak za nimi patrzy i jak się dręczy. i że sukienka dziewczyny jest cienka. Spójrzcie. którą Ksawery tak bezgranicznie kochał. 9 Ksawery nie przeżywa jedynego życia ciągnącego się od narodzenia do śmierci jak długa brudna nić. zapalił więc światło (stara kobieta roześmiała się lubieżnie z jego potrzeby światła). Kto by uniósł taką bezgraniczną miłość! Ksawery czuł. podszedł z nią do okna i przy oknie obejmował ją i podnosił jej kosmaty sweter (ciepły sweter dla starczego ciała) i myślał o dziewczynce. Ksawery tulił do siebie kobietę w ciemnoczerwonym swetrze. W końcu wszedł do jednego z domów i skierował się schodami na dół. te dwa sny brzmią jak dwa tony długo trzymane na organach. tak skostniała. po przerwie. później. które straciło już zdolność dotyku i było jedynie martwym schronieniem dla łopoczącej duszy. wkładał jej ręce pod sweter i kącikiem oka obserwował dziewczynkę podobną do śniegu. w suterenie było kilkoro drzwi. całował ją. jej biała sukienka gubiła się na śniegu. jedynie tu i ówdzie mignie jakiś cień. Była jeszcze drobniejsza niż przedtem. Ulica jest pusta. a na parkiecie byli tylko oni sami. w którym miała pokój. A potem powalił tę starą kobietę na śnieg i tarzał się na niej i wiedział. w której świeciło dwoje zmarzniętych oczu. Stoi i rozgląda się. nachodzi go sen jako nagroda. On też nie chce być widziany. ale je przesypia. jak przestają tańczyć). a do tych dwóch tonów dołącza się teraz trzeci. 10 Strona 35 . którą prowadził. a do niego następne i następne. w tym życiuspaniu skacze ze snu do snu. Owionęło ich mroźne powietrze i Ksawery myślał o tym. że była już tylko duszą. przez chwilę szukał tych właściwych. Gdy człowiek jest bardzo szczęśliwy. że blondynka stoi kilka kroków stąd i że patrzy na niego przez okno. tak że wyglądałajak śnieg. w tej chwili śpi równocześnie w domu przy moście Karola i w schronisku. wziął kobietę za rękę. przestali tańczyć (cała gospoda widziała. na której gra. do którego jest włożone następne pudełko. w piękną słodką noc.Kundera Milan . aż znaleźli się na zewnątrz. Chwycił znów ciemnoczerwoną kobietę pod ramię i prowadził ją dalej bieluteńką równiną i wydawało mu się. Później podnieśli się i stara kobieta zaprowadziła go do jednego z domków. jak mu było dobrze. czuł niemoc w całym ciele i usiadł na łóżku. dwa skostniałe księżyce. aż dotyka jej łona i brzucha. on też nie chciał opuścić dziewczynki. tak bezgranicznie kochał. koło wszystkich stołów. Trudno opisać. raz i po dalszej przerwie znów trzy razy. jest fujarką. na śnieżnej równinie. śni. które już nic nie czuło. że nie czuła własnego ciała. tak że jego spanie jest jak pudełko.

a potem długim korytarzem (musieli już dawno przekroczyć zarysy domu) do małej. czy wykonali wyznaczone zadania. Ale to nie tylko poczucie winy pchało go ku niebezpieczeństwu. Mój Boże. ponieważ wiedział. właśnie przemawiał. pomiędzy których przyszedł jak towarzysz między towarzyszy. wszyscy wiedzieli. w cyklistówce na głowie. która ich teraz czeka. 11 Przecisnął się przez żelazne drzwi i znalazł się na wąskim podwórzu. Twarze ludzi. Było ciemno. gdzie jest ta aktówka? Ksawery zastanawiał się gorączkowo i po chwili z otchłani pamięci wyłoniło mu się niejasne i nieuchwytne wspomnienie. W pewnym miejscu zatrzymał się i przywołał do siebie mężczyznę w cyklistówce. Obrzydzeniem napawała go małość. iść po linie nad przepaścią. mieć wokół głowy aureolę pocisków i w ten sposób rosnąć w oczach wszystkich i być ogromny. gdy wszystko się rozstrzygnie. Następnie wypytywał poszczególnych ludzi. że jeśli listę zdobędą nieprzyjaciele.Więc idź . Ksawery. podziemnej sali. ponieważ wszyscy odwracali ku niemu twarze i czekali. Czekali. narazi życie. ba . spośród których znał tylko kilku. a Ksawery był wciąż na przodzie.każdy jego dzień. Ksawery wiedział. jak ogromna jest śmierć. będzie zaprzepaszczona i pozostanie taką samą datą jak każda inna: pustą i martwą. i ten. W końcu zwrócił sie również do Ksawerego i spytał go. ubrania na wieszakach. która czyni z życia półżycie a z ludzi półludzi. stąpałjak drapieżnik. że droga. mówił o bliskiej i trzymanej w tajemnicy dacie. Musiał się przyznać. skradając się ostrożnie.Kundera Milan . Mężczyzna w cyklistówce spojrzał na niego zimnym. ale już nie miał czasu. broń. jeden z nich. żeby każdy jego czyn. że jest to sygnał alarmowy. w którym błysnęła iskra zrozumienia. aż będzie na dachu. wtedy wszystko będzie musiało być załatwione zgodnie z planem: ulotki. jak w dole głęboko Strona 36 . chciał to wspomnienie pochwycić.rzekł. że droga jest wolna. że zapomniał listy. a czarny mężczyzna powiedział lodowa tym głosem. Na wprost wąska żelazna drabinka prowadziła z dołu na dach pięciopiętrowego domu. przemówił Ksawery: . widział błądzące nad dachami świetlne smugi reflektorów. data. Pozostali wybiegali za nim na podwórze i przywierali do murów. w której siedziało około dwudziestu pięciu mężczyzn. że listy nie ma. Na przodzie pomieszczenia siedzieli za stołem trzej mężczyźni. ale i karabiny stojące w kątach. Chciał. telegraf. jest niebezpieczna. chcąc się zabezpieczyć. Ten zeszyt miał razem z innymi zeszytami i podręcznikami w aktówce. Przeszli przez kilka pomieszczeń. gazety. Chciał położyć swoje życie na wadze. słodki powiew szczęścia. mające zapewnić powodzenie tego. nim mężczyzna w cyklis tówce zdążył wydać pierwszy rozkaz. każda godzina i sekunda były w stanie stawić czoła najwyższej mierze.rzekł do niego. Lecz gdzie jest ta aktówka? Przy sobie jej nie ma! Mężczyzna w cyklistówce powtórzył pytanie. Ale zanim jeszcze Ksawery zdążył coś powiedzieć. a gdy spojrzał w górę. . Usiadł na pustym krześle i przyglądał się obecnym. i da im znak. gdzie była rupieciarnia. już dawno temu przepisał listę do swego zeszytu z czeskiego. z oddali dochodziły odgłosy strzelaniny. poczta. radio. otworzyły się drzwi za stołem prezydialnym.Pozwólcie mi iść pierwszemu . na której drugiej szali jest śmierć. stały się surowsze. surowym wzrokiem. czy przyniósł listę. ajego oczy widziały nawet w ciemności. Dlatego chciał iść w pierwszym szeregu. kto pójdzie pierwszy. Podskoczył do niej i szybko piął się do góry. i musi zmyć winę. A potem szli po dachach.Życie jest gdzieindziej Drzwi się otworzyły i młody mężczyzna w ogrodniczkach zaprosił go do środka. To była okropna chwila. co odpowie. w której pokładali wszelkie nadzieje. jaką jest śmierć. co kryło się pod ową datą. pojawił się w nich mężczyzna i zagwizdał. by mu pokazać.

a na nich małe pulpity z nutami. że życie tak wspaniale zaręcza się tu ze śmiercią? Nie. Również Ksawery jako ostatni schylił się. tak jak go grają dęte kapele na cmentarzach. krawędzie dachów i kaniony ulic. grali marsz żałobny Chopina. tego znanego Marchefunebre Chopina. starał się z całej siły wyostrzyć swe zmysły i odpędzić tę złowieszczą halucynację. Nie opodal. gdzie nie ma zasadzki. tak długajednak. Była to wspaniała wędrówka milczących mężczyzn zamienionych w rój ptaków. który sam wiedział wszystko. że słyszy dźwięki marsza pogrzebowego. I Ksawery szedł. W tej chwili dwaj krzepcy wieśniacy przeciągnęli pod trumną liny. lecz że nie może w tej chwili polegać na własnych zmysłach. skacząc z dachu na dach. który odpowiada za bezpieczeństwo swych towarzyszy!) dosłyszeć czyhających zasadzek nieprzyjaciół. która do niego dochodzi jako przepowiednia. stała nieruchomo. przy którym leżała trumna. od łydek aż do Strona 37 . Otworzył okno i wychylił się.Prowadź nas dalej . zwrócona do niego plecami. nie musi się więc przebierać. nie jest tym najpiękniejszym akompaniamentem dla jego odwagi? Czyż to nie cudowne. Nie zwalniał kroku. Tylko on wiedział. Czemu tak się bronił przed tą halucynacją? Czyż nie pragnął. w których utkwili oczy. Była to wspaniała długa wędrówka. Był tu jedynym. że śmierć przyszła mu się zapowiedzieć. by słychać było marsz Chopina ze wszystkimi rytmicznymi potknięciami i fałszywą grą puzonów? 12 Otworzył oczy i zobaczył pomieszczenie z jedną odrapaną szafą i jednym łóżkiem. smutna jak krajobraz. o którym nikt nic nie wiedział.powiedział mężczyzna do Ksawerego. gdyż uszy ma zatkane płynną melancholią marsza pogrzebowego. że nie jest w stanie (on. grupa ludzi w czarnych ubraniach. w krajobrazie. że jego walka jest pogrzebem a pogrzeb walką. Czyżby to jednak w ogóle było możliwe. . Teraz lepiej pojął sytuację. żeby halucynacja miała postać tak rzeczywistą. tylko on wiedział o ręce mrozu. że spał w ubraniu. chowając się za kominami i uskakując przed natrętnymi reflektorami. które mąci zmysły i napełnia umysł halucynacją. Ale skąd odzywa się ta smutna dęta kapela. wydawało mu się. której tony brzmią tak bardzo rzeczywiście? Podszedł do okna. że Ksawery zaczął odczuwać zmęczenie. Okno znajdowało się zaledwie metr nad ziemią. wsunął tylko nogi do butów porzuconych pod łóżkiem. jak i dlaczego umarła jasnowłosa dziewczyna. jakby chciała zwiastować jego bliski koniec. również w czerń odziani ludzie. na którym leżał. Ksawery nie bał się. które co chwila omiatały domy. jakby chciała do tej chwili walki przypiąć czarny welon przyszłej śmierci. złażąc po krótkich żelaznych drabinkach. Po drugiej stronie dołu inni. Potem trumna opadła na dno i ludzie w czerni jeden za drugim podchodzili i rzucali na nią garść gliny. Ksawery wyskoczył przez nie na zewnątrz i podszedł do gromadki żałobników. unieśli ją i powoli spuszczali w dół. i zarazem jedynym. a pozostali brali ich pod ramiona i uspokajali. Stała opuszczona i smutna. która posuwała się pojej ciele do góry. Ubrani na czarno ludzie zgromadzeni byli wokół dołu.Życie jest gdzieindziej pod nimi zbiegają się czarne postacie z krótką bronią w rękach i uważnie się rozglądają. który ją otaczał. które wysoko okrążą czyhającego nieprzyjaciela i opadną na skrzydłach dachów na drugą stronę miasta. nabrał do ręki ziemi z drobinkami śniegu i rzucił ją w dół. Stary mężczyzna i stara kobieta stojący w gromadce ubranych na czarno ludzi rozpłakali się. z którego śnieg już niemal zniknął. Daremnie: muzyka wciąż do niego dolatywała. aby wielkość śmierci uczyniła jego kroki po dachach niezapomnianymi i ogromnymi? Czyż muzyka pogrzebowa.Kundera Milan . z bielutkiego śniegu pozostały tylko brudne linie i pasemka na wilgotnej ziemi. trzymali przy ustach dęte instrumenty. Z zadowoleniem stwierdził.

że ich dłonie są w jego ręce wątłe i maleńkie. po moście Karola spacerowały gromadki mężczyzn w roboczych kombinezonach z automatami na ramieniu. są to cudowne ręce w pustej przestrzeni. przebranie. tylko on wiedział. że jest w domu przy moście Karola. gdy stał w górskim krajobrazie. który zapomni wejść Strona 38 . ponieważ się boję. . że jest wielki i traktował teraz swą własną rzeczywistą postać tylko jako maskę. w którym tak długo spał. ci pozostali byli tu niczego nie rozumiejącą publicznością. aby ją pochowali właśnie tutaj. co oznaczają patrole uzbrojonych robotników na moście. kto był przyczynąjej śmierci. co widzi. co by mu wyjaśniło jego własny stosunek do tego. między dwoma istnieniami. ręce między dwiema historiami. wiedział. smutkiem pozostałych i śmiercią blondynki. że jest to ręka przebaczenia.zapytał Ksawery. że chciałbyś jeszcze długo spać . zmarła. czemu życzyła sobie. tak że te ręce istnieją teraz same w sobie. alejuż za nim prześwitywał następny. była poczerwieniała od płaczu) i składał im kondolencje. diabelską maskę niewinności. że należy do tej scenerii i że tylko przez jakąś pomyłkę z niej wypadł. obudź się! Leżał na zmiętym posłaniu w ciemnawym pokoiku z wielką szafą. miał jednak wrażenie. Był pewien.mówiła kobieta. która ją zdradza i oddala się od niej.rzekła kobieta. w który z powrotem zapadał. Niechaj trwa jak najdłużej ten dotyk rąk bez ciała! 14 Potem oprócz rąk poczuł także dotyk dużych miękkich piersi opierających się na jego piersiach i zobaczył twarz czarnowłosej kobiety i słyszał jej głos: . .Obudź się! Na Boga. ty nic nie wiesz . gdzie się najbardziej dręczyła i gdzie pragnęła umrzeć. Było to coś jakby wspomnienie dobiegające zza kilku ścian. i że on sam (który wszystko wie) jest jeszcze rozleglejszy niż ten mokry krajobraz.Kundera Milan . które głaskały go w chwili. że blondynka daje mu do zrozumienia. że są zagubieni w bezkresnej dali. 13 Spadał w dół poprzez swoje sny. w tej masce własnej postaci podszedł teraz do rodziców zmarłej (twarz ojca przypominała mu rysy blondynki.Życie jest gdzieindziej brzucha i pomiędzy piersi. gdyjeden ze snówjeszcze trwał. grabarze z łopatami oraz łąki i pagórki wstępują w niego i gubią się w nim. tak samo jak zmarła jest zagubiona w bezkresnej glinie. lecz Ksawery jeszcze o tym nie wie. . Wyskoczył z łóżka i podbiegł do okna. czuł. ależ tak. Ksawery przypomniał sobie. żejest przez nich wszystkich rozsadzany. Tylko on wiedział. tak że wszyscy pozostali. Był napełniony krajobrazem. . o czymś. Wiem. czy też niczego nie rozumiejącymi ofiarami. jak aktor. z oddali dochodziły strzały. ponieważ widziała miłość.Czego się boisz? . i patrzył w ślad za pogrzebowymi gośćmi.jakby się usprawiedliwiając.Ale musiałam cię obudzić. że sobie o czymś nie może przypomnieć. Naraz poczuł. Najpiękniejsza była chwila. że rozumie to dotknięcie i z wdzięcznością je przyjmował.Posłuchaj! Ksawery zamilkł i starał się pilnie nasłuchiwać. że go nie przestała kochać i że miłość jest silniejsza od śmierci. i czuł. Wiedział. Tylko on wiedział. ręce nie zepsute przez ciało ani głowę. czuł na twarzy dotyk ręki. podawali mu nieprzytomnie rękę a on czuł. że ktoś go głaszcze. Te ręce. do którego przechodził. Ksawery wiedział wprawdzie. jakby w nim rosło drzewo. należały już do kobiety ze snu. Widział ich na tle rozległego górskiego krajobrazu i wydawało mu się. którzy rozchodzili się małymi grupkami i powoli ginęli w wilgotnej dali.Mój Boże. Potem stał oparty o ścianę pawilonu.

Widzisz przecież.Ale muszę cię zdradzić. że jest gdzie indziej. Potem wyrwał się z jej objęć i skierował się w stronę okna. .Czegóż ty tam szukasz? . A Ksaweremu przyszło na myśl. Dostała natomiast z gestapo urzędową wiadomość. w którym z drugiej strony napisane było ćwiczenie stylistyczne na temat: Wjaki sposób przyszła do nas wiosna.Chcesz mnie zdradzić? Uklękła przed nim i objęła go za nogi. . co się dzieje. . którą ma tylko on jeden. podręcznik przyrody.krzyknęła kobieta. ůże mąż umarł w obozie koncentracyjnym. musi uczynić wielkim to. w innym śnie. Jest w innym życiu. że skoro nie może ocalić tego straconego życia.Nie bój się . . słyszał strzelaninę.Jesteś piękna . gdy sobie przypomniał. nadszedł nagle i on go przespał. w ogóle go nie interesowały obawy pięknej kobiety. Uświadomił sobie jednak. . mama już się taty nie doczekała. bez niego. że musi ją opuścić. nie doczekała się go także w następnych dniach.odparł Ksawery. Ale świat za oknem byłjeszcze piękniejszy. wówczas ten świat będzie jeszcze droższy o wartość zdradzonej miłości. Chciał wybiec z domu.Potrzebuję twojej pomocy. nie wiadomo bowiem kogo aresztować i do kogo strzelać. chciał oddać listę. .nalegała na niego ze strachem kobieta.Kundera Milan .Skąd możesz wiedzieć?! . Podskoczył do niej i otworzył ją. Wyciągnął zeszytdo czeskiego. której domagał się od niego czarnowłosy mężczyzna. była tu przepisana starannie. nikt jej nie zabrał. . Skąd mógł'wiedzieć? Wiedział aż nazbyt dobrze: listę wszystkich wrogów ludu. . a bez której rewolucja jest ślepa. od dawna uważany jest za zdrajcę i nikt by mu nie uwierzył. że jej mąż jest aresztowany.Obiecałeś. ponieważ życie jest tam na zewnątrz za oknami. skąd dobiegają strzały. Obejrzał się na piękną. chciał się natychmiast zgłosić do tych ludzi w roboczych kombinezonach. miał w swoim zeszycie. że jest piękna i że przykro mu będzie od niej odejść. w którym go już nie ma. do którego z takim zapałem przygotowywał się ze swymi towarzyszami boju. widział patrole na moście i myślał tylko o tym. Część trzecia albo Poeta onanizuje się Tego dnia. jest w innym zdarzeniu i nie potrafi ocalić z owego życia tego drugiego. aresztują i dokonują egzekucji. w innym pokoju. Pod koniec wojny przyszła następna urzędowa wiadomość. oparta w kącie o ścianę. że dzień. Patrzył na nią i uświadamiał sobie.Dokąd chcesz iść! . drobnym czytelnym pismem. . egzekucji naprawdę być nie mogło.Życie jest gdzieindziej w porę na scenę i sztuka rozwija się dalej. zeszyt z czeskiego. dziwnie okaleczona. . rozejrzał się po pokoju i odetchnął z ulgą: aktówka wciąż tutaj była. Zresztą. gdy Jaromil przybiegł do niej ze swymi wierszami. I w momencie. którzy mieli być straceni w pierwszym dniu rewolucji.Żadnych egzekucji być nie może! . otworzył go z odwrotnej strony i odetchnął po raz drugi: lista. O ile jej Strona 39 . że to niemożliwe: nie zna hasła wydanego na ten dzień.zaprotestowała kobieta.Niczego . które teraz właśnie przeżywa. i Ksawerego znów ucieszył pomysł zamaskowania tego ważnego dokumentu w szkolnym zeszycie. że zabierzesz mnie ze sobą! . Ajeżeli dla niego opuści ukochaną kobietę.To było dawno temu. Aż nagle sobie przypomniał. Chodzą od domu do domu. Ksawery uśmiechnął się i wskazał na okno.Co się z tobą dzieje? .mówił do niej.zaśmiał się. korpulentną kobietę i wiedział w tej chwili. Wszystko było na swoim miejscu: zeszyt z matematyki.

zwolniła więc służącą. 2 W łazience na półeczce pod lustrem stoją buteleczki z perfumami i tubki z kremami. To tęskne światło dręczy ją: uświadamia sobie. Niemcy opuścili czeskie ziemie i dla mamy rozpoczęło się życie obdarzone surowym pięknem wyrzeczeń. w jakiej grupie oporu pracował i jaką miał tam funkcję. lecz dwadzieścia małych reprodukcji kubistycznych i surrealistycznych obrazów. tym niemniej sprawiło jej radość. jakby czas zapomniał o niej niesłusznie i przez pomyłkę. Na przeszłości przeżytej z rodzicami i z mężem położył się tęskny blask dopiero co zgasłego słońca. że zdradzała go właśnie wtedy. że to rodzeństwo. oprawiła ją w złoconą ramę i powiesiła na ścianie. 3 Na ścianach jego pokoiku nie wisiały już namalowane dziecięce powiedzonka (mama z żalem schowała je do szafy). Jego rodzina była hałaśliwa i egoistycznie zapatrzona w swoje prymitywne zabawy: od wesołego życia w dolnych pomieszczeniach odcinał się wyraźnie nastrój melancholii roztaczający się na piętrze. i sądził. że potrafi ocenić piękno tych lat dopiero teraz. dlaczego był aresztowany.Kundera Milan . że przypominająjej zmarłego ojca. Później ku wielkiej radości prażan skończyła się wojna. Stwarzała smutną. Jak gdyby nosiła na głowie (za przykładem dalmatyńskich kobiet. przesiadywała w domu. że była niewdzięczną żoną. Pomiędzy nimi była przymocowana do ściany słuchawka telefoniczna z kawałkiem odciętego sznura. które w ten sposób noszą kosze winogron) niewidzialną urnę z prochami męża. kiedy minęły. Jeśli stoi przed nimi tak często. nigdy nie powiedziałjej o niczym ani słowa.Życie jest gdzieindziej małżeństwo było nędzne. co jej prócz niego zostało? Babcia traciła pamięć i zdrowie. gryzł się zmartwieniami i aby zachować spokój. i wyrzuca sobie. Miała dużą fotografię męża z okresu. kiedy się poznali. po śmierci Alika zrezygnowała z kupna nowego psa i musiała znaleźć sobie pracę. cerowała Jaromilowi skarpetki i prasowała córce sukienki. Zresztą. o tyle wdowieństwo było wielkie i dostojne. Jej mąż narażał się na skrajne niebezpieczeństwo. wydawało jej się to komiczne. Doszło również do innych zmian: jej siostra zdecydowała się zostawić mieszkanie w centrum Pragi żonatemu od niedawna synowi i przeprowadziła się z mężem oraz młodszym synem do parterowych pokoi rodzinnej willi. podczas gdy babcia przeniosła się na piętro do owdowiałej mamy. i to jakjej się zdaje zbytecznie młoda. Była pełna utyskiwań i wspomnień oraz pełna troskliwości. Strona 40 . kiedy usłyszała jego oświadczenie. jak tylko stygnące uczucia. pieniądze. że była na sposób kobiecy ograniczona i nie potrafiła dostrzec w zachowaniu męża niczego innego. rozeszły się. Niedawno doszło do jej uszu. Mama pogardzała szwagrem od tej pory. ale mama ich prawie nie używa do pielęgnacji skóry. które wyciął z różnych czasopism i podkleił twardym papierem. żejej twarzjest wciąż młoda. to dlatego. jego drogeria (należy już od dawna do nielubianego szwagra) i wieloletnie beztroskie życie w willi. że Voltaire był fizykiem. że ktoś widziałją na ulicy z Jaromilem. ona do dzisiaj nic nie wie o tym. od tego czasu chodziła z Jaromilem do teatru i na koncerty z jeszcze większą przyjemnością. A jednak mama chodziła w tym czasie bardziej wyprostowana niż kiedyś w czasach dostatku. pogardza niemal sama sobą. gdy był najbardziej zagrożony. (kiedyś naprawiali im aparat telefoniczny i Jaromil dostrzegł w odciętej zepsutej słuchawce ów przedmiot. które kiedyś odziedziczyła po ojcu. który wynalazł wolty. pełną miłości atmosferę i potwierdzała kobiecość otoczenia (dwuwdowiego otoczenia) Jaromila. nie wie w ogóle nic i traktuje to jako haniebną karę za to. Kiedy pomyśli o tym. Patrzy teraz na swoje odbicie w lustrze i stwierdza ze zdziwieniem.

lecz. Jakież to było brzemię. że cofnięty do tyłu podbródek jest szczególnie odrażający. niczym nie martwił się bardziej niż nią i w nic nie wkładał więcej wiary. 4 W rodzinnych domach poetów rządzą kobiety: siostra Trakla. udawało mu się w końcu zobaczyć to. że to włosy anioła. Ale Jaromil nienawidził aniołów. delikatność rysów była bardziej uderzająca: miał ładny. nie dający się ukryć. Jednakże to właśnie martwiło Jaromila jeszcze bardziej niż podbródek: drobne rysy czyniły go o kilka lat młodszym. siostry Jesienina i Majakowskiego. mama często go po nich głaskała i mówiła. niż kiedy się je miało blond. bowiem wystającym podbródkiem różni się człowiek od małpy. ale także bardziej uciążliwa i bolesna. im lżejszy jest przedmiot. wyrwany ze swego normalnego kontekstu. te sny przeżywał jako sny grozy i budził się spocony. Starał się także zmienić wygląd twarzy poprzez fryzurę: próbował podnieść włosy nad czołem. że to były sny o jego lekkiej twarzy rysowanej pajęczynowymi pociągnięciami. by nie rzucić na nią krótkiego spojrzenia. ciotki Błoka. by stać się mężczyzną. Niepowstrzymanie Strona 41 .nie przestudiował staranniej od własnej twarzy.Życie jest gdzieindziej który. że musi podnieść jakiś bardzo lekki przedmiot. Ten podbródek bardzo go martwił. subtelny nosek i mały łagodnie cofnięty podbródek. a ponieważ jego koledzy szkolni byli o rok od niego starsi. nieść taką twarz! Jakże ciężkie były te jej leciutkie rysy! (Jaromil miewał czasami okropne sny. łyżkę. Im baczniej obserwował własną postać. oddziaływuje cudownie i ma prawo być nazwany surrealistycznym obiektem). ponieważ jednak Jaromil był mężczyzną.Kundera Milan . Patrzył długo w lustro i miotał się rozpaczliwie w tej ogromnej przestrzeni między małpą i Rilkem. a przede wszystkim matki. niestety. czy raczej grymas. ale by to osiągnąć. przy którym ściągał kurczowo górną wargę. przy których blednie ojcowski cień: Lady Wilde i frau Rilke ubierały swych synówjak dziewczynki. że twarz jej syna posiada dziecięcy wdzięk. Prawdę powiedziawszy. wydaje nam się. Spójrzmy: Wraca do domu ze szkoły. nie dały się w żaden sposób układać. niania Puszkina. jego dziecięcy wygląd był tym bardziej widoczny. i nie może. fliżankę herbaty. którą daremnie starał się podnieść i odrzucić). jakie tylko mógł chcieć: żółte jak pierze nowo narodzonych kurczątek i delikatne jak puch dmuchawca. w czym znalazł krzepiącą pociechę. Ulica jest pusta. że jest tym słabszy. które mama kochała ponad wszystko. był obraz umieszczony w ramie lustra wiszącego na tej samej ścianie. Potem znalazł gdzieś fotografię Rilkego i stwierdził. babka Hólderlina i Lermontowa. Dziwicie się. musiał przybrać bardzo specyficzny uśmiech. lecz nie odważył się na to. że chłopiec patrzy z niepokojem do lustra? Jest czas. doczytał się w znanych rozważaniach Schopenhauera. Kiedy bardzo długo patrzył na swoje odbicie w lustrze. zmierzwioną czuprynę. pisze w swym dzienniku Jerzy Orten. pozostawało mu tylko zapuścić długie włosy i nosić je rozczochrane. Była podobna do twarzy matki. nie przepuścił ani jednej witryny sklepowej. Niczego. matki poetów. tak by tworzyły gęstą. ale z daleka idzie naprzeciwko niego nieznajoma młoda kobieta. kiedy śniło mu się. na który spoglądał najczęściej. pragnął zafarbować włosy na czarno. a kochał diabły. choć kosztowało go to dużo wysiłku. że i on ma cofnięty podbródek. te włosy. że upada pod jego lekkością. były najgorsze. podbródek cofał się dość łagodnie i mama całkiem słusznie uważała. ponieważ farbowanie włosów było czymś jeszcze bardziej zniewieściałym. co chciał: twardy wyraz oczu albo surową linię ust. tak że nosiła ich pukiel w medalioniku. tym bardziej stawała się ona świadoma. Jednakże obrazem. Przy każdej okazji kontrolował i poprawiał swój wygląd. wielokrotnie w ciągu dnia komentowany i Jaromil nie mógł ani na chwilę o nim zapomnieć. Całe życie będzie poeta szukać męskości rysów w swojej twarzy. piórko.

dzielił swoją twórczość na poszczególne okresy tak. że jest wybrany.Oczywiście . albo. tutaj czas był podzielony i urozmaicony. mówiąc inaczej. pisał również uwagi na temat tego. gdy pewnego razu poruszyli ten temat. który otworzy nieprzeczuwane horyzonty jego wyobraźni. nie zniesie tej hańby! 5 Godziny spędzone przed lustrem doprowadziły go aż do dna beznadziejności. Malarz czytał je z żywym zainteresowaniem. Tym wznoszącym pod niebo lustrem byłyjego wiersze. ale czuje. której dziewczęca dziecinność czyni go śmiesznym w oczach kobiety. że pomimo niepozorności swej postaci (i swego życia) ma w sobie wyjątkowe bogactwo. mimowolnie. przechodził z jednego okresu poetyckiego w drugi i mógł (spoglądając kątem oka w dół na straszny bezruch pozbawiony zdarzeń) oznajmiać samemu sobie w entuzjastycznym uniesieniu nadejście nowego okresu. gdyż mama sobie tego nie życzyła.powiedział mu malarz. Malarz traktował to jako lekcję skromności. Ten poezjujący ktoś to jest ów potężny prąd nieświadomości. już dawno wprawdzie przestał rysować. niegdyś bardzo sceptyczny w ocenie jego rysunków.Czy fantastyczna wizja. kiedyś wszakże zdecydował się pokazać mu swoje wiersze i od tej pory przynosił mu je wszystkie. rozpaczy!) czerwieni się! Przyspiesza więc kroku. a kiedy indziej odkładał ze znudzeniem wiersze. który przepływa przez każdego człowieka. Tam w dole. że to nie on stworzył obrazy w wierszu. jeśli bowiem zostanie przyłapany przez ładną kobietę na tym. a czego nie. kto w tobie poezjuje. aby zmniejszyć prawdopodobieństwo tego. na szczęście istniało lustro. ale raczej ktoś w tobie. co w jego wierszach malarz doceni. ale było tu coś tajemniczego. co wybrało sobie właśnie jego piszącą rękę. nie jest to żadną twoją zasługą. Myśli coraz intensywniej o swojej twarzy. którychjeszcze nie napisał. Było w tym jednak coś niepokojącego: Jaromil nigdy nie był w stanie odgadnąć. Znajdował w tym pocieszenie. co pisze. jadał obiady w towarzystwie mamy i babci. wybrał sobie ciebie za swoje skrzypce. które wynosiło go do gwiazd. I mógł też mieć ciche i mocne przeświadczenie.Życie jest gdzieindziej zbliżają się do siebie. a czasem zostawiał je sobie. za to w wierszach. gdzie chodził do szkoły. że tworzy wartości bezwiednie. Jaromil widzi. Stara się przybrać swój wyćwiczony twardy uśmiech. że mu się to nie uda. nadal jednak odwiedzał Jaromil malarza. autorem tej wizji niejesteś ty. był nie tylko ich twórcą.jak się wspomina kobiety. które chłopiec wysoko sobie cenił. drętwieje i (o. wierzył. że kobieta na niego spojrzy.Kundera Milan . na górze. była rezultatem przemyśleń? Bynajmniej: przyszła ci do głowy nagle. że w ciągu dwóch. ale także historykiem i teoretykiem. która tężeje. bowiem malarz. że ten prąd. . trzech lat nauczył się patrzeć na nią jako na proces rozwojowy godny historiografa. który Jaromil napisał ot tak. to wynosiło Jaromila na wielkie wyżyny szczęścia. rozpościerała się niewypowiedziana pustka. gdzie przeżywał swą codzienność. którą ująłeś w wierszu. tęsknił do tych. a więc bez własnej zasługi (tak jak dawno temu oczarował malarza światem psoludzi odkrytych całkiem przypadkowo)? . czasem wychwalał wierszyk. niespodziewanie. w którym wszyscy są sobie równi. cały jest wcielony w swą dziecinną twarzyczkę. ktoś. podświadomie. Jak to wytłumaczyć? Czyżby Jaromil nie potrafił ocenić wartości tego. że kobieta jest ładna i myśli o swojej twarzy. pozostał dla niego niepodważalnym autorytetem. co stworzył. że istnieje (ukryta w świadomości wtajemniczonych) obiektywna miara wartości artystycznych (tak jak w muzeum w Sevres jest ukryty w platynie prototyp jednego metra) i że malarz ją zna. tablice z napisami. czy nie oznacza to. lewą ręką. a tejuż napisane wspominał z lubością. Objaśnijmy to słowo: Chociaż niezbyt często. ale Jaromil znalazł w niej natychmiast błyszczące ziarenko dla swej pychy: niech będzie. ustawiał słupy orientacyjne. że się czerwieni. mógł Strona 42 . by pokazać przyjaciołom.

gdyż te nie są w stanie wyrazić niczego osobistego o tym. o tyle wypełniało go oczekiwanie tych randek. a Jaromila delikatnie lekceważył. Zapisywał sobie też różne fragmenty wierszy (dodajmy. że pojedyncze randki były oddalone od siebie jak gwiazdy w kosmosie. przegląda się na przemian w dwóch lustrach! Jak to możliwe? Wszędzie przecież czytał. Nie uznaję żadnych innych barw narodowych! W trakcie randki Jaromil cały czas myśli o przygotowanych wcześniej zdaniach i boi się. ta długa pustka popołudni. Założył więc sobie specjalny zeszycik. oczy.student sprowadzał sobie do willi (za cichą zgodą rodziców) urocze panny. wiedział. Jakże nienawidził tych trojga zamieszkujących pokoje na parterze willi! Często przesiadywali tam do późnej nocy goście i słychać było pijane głosy. co mu powiedziała pani z uzdrowiskowego miasteczka: to dziecko ma przed sobą wielką przyszłość. to rozrzedzenie życiowej materii? Skąd się bierze pustka? To słowo było nieprzyjemne jak słowo porażka. usta. ale było ich tak mało. żeby nie miał żadnych kontaktów z dziewczynami. a to oczekiwanie nie było tylko zwykłym gapieniem się w przyszłość. nie anegdoty. że powodzenie randki zależy głównie od tego. oddzielające od siebie dwa różne wieki. Wierzył w takie słowa jak we wróżby. O ile randki z dziewczętami nie wypełniały mu czasu. wuj pokazywał się rzadko (był zajęty odziedziczonymi sklepami). nie tracił przy tym dobrego smaku: wymyślone (albo przeczytane czy zasłyszane) zdarzenia. Chociażby słowa: miłość albo słowo dziewczyny.Kundera Milan . i ta świadomość dodawała mu pewności. które sam przeżył. w którym zapisywał historyjki nadające się do opowiadania. Taki wers trzeba było jednak pozbawić sztuczności i rytmu i powiedzieć go dziewczynie jako nagły własny pomysł. Nigdy zresztą nie zapomniał tego. ale te dwa lata wyrosły między nimi jak Pireneje. zamknięty w pokoju. a wśród nich wrzaskliwe głosy kobiet. lecz tylko delikatnie. zadawała mu stereotypowe pytanie: I cóż porabiają dziewczęta? Jaromil miał ochotę plunąć jej w twarz. na którym panuje martwota i pustka. że Strona 43 . za każdym razem. Zapisywał sobie wydarzenia. że jego głos nie będzie naturalny. Jego kuzyn był zaledwie o dwa lata starszy od niego. których w jego obecności (przynajmniej w domu. Randka z dziewczyną była dla niego przede wszystkim sztuką konwersacji. która w nim żyła (samodzielnie i osobno) obok wszystkich przykrych niepewności. Słowo dziewczęta było więc smutne jak słowo tęsknota i słowo niepowodzenie. jako spontaniczny dowcipny komplement: Twoja twarz jest właściwie trójkolorową wstęgą! Oczy. za to głos ciotki brzmiał w całym domu. czy nie pogrąży się w kłopotliwym milczeniu i będzie umiał mówić. nie miały go heroizować. że nie tych. które sam podziwiał).. Nie.. do których wprowadzał siebie jako bohatera. kto je opowiada. że młodość jest okresem najpełniejszego życia! Skąd więc ta próżnia. kuzynek . 6 Ach. Przyszłość była nieznaną dalą za horyzontem. kiedy Jaromil. gdzie władnie ruch i przygoda.Życie jest gdzieindziej więc się pysznić czymś większym niż zasługa: mógł się pysznić powołaniem. gdy spotkała Jaromila. to było przygotowanie i studiowanie. a ponieważ niewiele przeżył. Tak na przykład zanotował sobie wers: Z twojej twarzy mogłaby być ładna trójkolorowa wstęga: wargi. w tej metropolii pustki) nikt nie śmiał wypowiadać. Jaromil był przekonany. do obszaru. rozdzierające duszę Jaromila zagrzebanego pod kołdrą i nie mogącego usnąć. bowiem to pobłażliwie jowialne pytanie odsłaniało całą jego biedę. w których przywoływana była kobieca uroda i które można było wtrącić jako własną uwagę. włosy. Były też inne słowa. że tę przyszłość wypełni swoją sławą. w której mgliste wyobrażenie rewolucji (malarz często mówił o jej konieczności) zlewało się z mglistym wyobrażeniem cygańskiej wolności poetów. wymyślałje sobie. prawie niepostrzeżenie przesunąć z obszaru. włosy.

Słyszy wciąż głos starej Żydówki. Obecność dziewczyny była czymś błahym (trochę dotyków i mnóstwo nic nie znaczących słów). A tymczasem wraca skądś mama i wchodzi do swego pokoju. niewiele miała wspólnego z prawdziwą śmiercią. był pozbawiony chwały. była abstrakcyjna. A śmierć jest absolutna. ponieważ cały moralny patos pozostawili sobie ci inni.. podczas gdy ból. że jej mąż miał już na długo przed wojną romans z młodą Żydówką.. mama czuła. która jej o tym wszystkim powiedziała: "Był to najporządniejszy człowiek. Cała moja rodzina pozostała w obozie. którą mama nosiła na głowie. Potem zawlekli ją do terezinskiego getta. co by ją wyprostowywało. . o której pisał Jaromil. Jaromil czuje w spojrzeniu dziewczyny drwinę i prędko rozstaje się z nią z uczuciem porażki. nie można jej rozpołowić ani rozdrobnić. Już nie musi chodzić wyprostowana. . Jaromil podchodzi do lustra i długo patrzy na swą znienawidzoną dziecięcą twarz. ale jej całkowita nieobecność Strona 44 . Patrzy na nią tak długo. jestem wielkim poetą. Zachęcony powodzeniem. wszystko wokół niego nijakie i szare. 8 Wy kupki siana niepewnie dymiące może palicie tytoń z jej serca pisał i wyobrażał sobie dziewczęce ciało pogrzebane wśród pól. ani jego miła.Życie jest gdzieindziej zdania będą brzmieć w sposób wyuczony i że będzie je wypowiadać jak kiepski amatorski aktor. jak ten ból się w niej nędznie garbi..Kundera Milan . Mama myliła się jednak (wciąż była pierwszą czytelniczką jego wierszy). a on odważył się na karygodny czyn: z pomocą czeskich strażników udało mu się przedostać do strzeżonego miasta i zobaczyć się przez chwilę ze swą kochanką. Randka jest kłopotliwie milcząca. jak tylko mógł. wybrał się do Terezina po raz drugi i wtedy go złapali. tłumacząc to sobie przedwczesną dojrzałością dziecka urzeczonego tragizmem życia. i już nigdy nie powrócił ani on. I: "Zostałam na świecie sama. gdy Niemcy okupowali czeskie ziemie. Śmierć. Żydówka siedziała naprzeciw niej w pełnej chwale swego bólu. aż wreszcie widzi w niej blask wyjątkowości i powołania. została odłożona razem z fotografią męża za szafę. którego fantazja wydaje mu się wspaniale rozwścieczona. Jego życie było beznadziejnie małe. krewnej kochanki męża. Dla Jaromila była wszakże nieskończenie daleko. Śmierć staje się prawdziwa dopiero wtedy. już nie istnieje nic. nie opuścił jej. a Żydzi musieli chodzić po ulicy z haniebną żółtą gwiazdą na płaszczach. mówi sobie w duchu i zapisuje to później także w swym dzienniku: Jestem wielkim poetą. Nie ma więc odwagi ich wysłowić. 7 Tego dnia dowiedziała się. ponieważ jednak skupiony jest tylko i wyłącznie na nich. Jestem poetą. czuję to. A w sąsiednim pokoju mama staje na palcach i zdejmuje ze ściany podobiznę męża w złotej ramie. jakiego kiedykolwiek znałam. szybko i z nienawiścią: Z twych oczu spojrzenia płyną jak mocz Strzelam z karabinu do wypierzonych wróbli twych głupich myśli Pomiędzy twymi nogami jest kałuża z której wyskakują pułki żab. gdy zaczyna przenikać do człowieka szczelinami starości. nie potrafi powiedzieć nic innego. lecz snem. Niewidzialna urna. . W jego wierszach śmierć pojawiała się bardzo często. nadal się z nią spotykał i pomagał jej. czego inni nie czują. . obdarzonym dużą wrażliwością i diabelskąfůantazją. Wciąż pisze i pisze a potem czyta z zadowoleniem swój tekst. którego w tej chwili doznała mama. Czegóż jednak szukał w tym śnie? Szukał w nim bezmiaru. nie była dla niego rzeczywistością. W domu siada przy stole i pisze wściekle.

że za chwilę nadejdzie profesor i zmusi uczniów zgromadzonych przed drzwiami do wejścia do klasy.Życie jest gdzieindziej była nieskończenie wspaniała.Zapewne. że kochankowie pozostają ze sobą tak niezmiernie długo. odkrył naraz wzniosłość żalu i wielkość miłości. W jego śnie o śmierci milczało się i tylko długo.Tak. Spróbowała wybadać. i znowu chciał się pochylić nad koleżanką i znów droga do jej warg wydawała mu się daleka jak wycieczka na Mont Blanc. Ale w snach o śmierci szukał nie tylko absolutu. przytakiwała. Po chwili drzwi się otworzyły i do klasy wtargnął rozsierdzony profesor z uczniami.Tak. iż się nie całowali. korzystny zaś dla tych. Starał się elokwentną wesołością (nauczył się już mówić nie tylko przygotowane wcześniej zdania) pokryć zakłopotanie. gdyby profesor wraz z kolegami nie zobaczyli na jego twarzy śladów pocałunków. zamieniającą się w nieruchomy minerał. to by zrobiło gdyby ci musieli im zazdrościć. lecz także szczęścia. aż zarastają mchem i sami zamieniają saţYXţklasie sam na sam. Następnie dotknął palcem warg koleżanki (skąd się w nim wzięła ta śmiałość i rzekł z uśmiechem "że ślad pocałunku jej warg byłby na jego twarzy spewnością dobrą nauczką dla kolegów. . i to się na to składa. że powinni tu stać. żeby go zaprosiła do siebie. Zaczęła mówić ostrożnie i okrężnie o poległych mężach i o tym. który trwa przez wieki. pragnął być złączony z ukochaną kobietą. Jaromil oświadczył jakie wrażenie na kolegach. Wystarczyło tylko pochylić się nad dziewczyną. z jakim trudem idzie przez życie. była zadziwiająco podobna do tego czasu. że się tucałowali. przeciw którym był wYmierzony (są teraz razem. niemo i szczęśliwie żyło. co oznaczało. że byłoby szkoda. Życie idzie naprzód. powinni nam zazdrościć .Czy to ma być życie z nowym mężczyzną? . mówił i nie całował. ponieważ sam dla siebie jest światem i zamyka się nad nim słodkie sklepienie wewnętrznej strony maminego brzuszka. wstydził się i we wszystkim widział drwinę. że postępek kolegów jest przykładem najgorszego ze wszystkich posunięć. jak sobie tego życzyli). Potem zadzwonił dzwonek. Strona 45 . Był żonaty i namawiał ją.Kundera Milan . że wrastali w siebie nawzajem. tym czasem Słychać już było za drzwiami zirytowany głos profesora. przypominającej wieczne szczęście. W jednym z wierszy kochankowie tak się objęli. wyjęła z torebki róż i chusteczkę do nosa. aż stali się jedną istotą niezdolną do ruchu. gdy wyobrażał sobie dziewczynę pogrzebaną wśród pól. kiedy człowiek nie musi wchodzić w świat. w którym ciało długo i słodko zamienia się w ziemię. że jest to cudowny akt miłości. Śnił o ciele powoli rozpuszczającym się w glinie i wydawało mu się. w którym pracowała. chusteczkę zabarwiłaróżem i znaczyła nią twarz Jaromila. czerwienił się w obecności kobiet. . Mówił. koleżanka gdy to mówiła.patrzyli na twarz Jarormila pełną wspaniałych czerwonych plam.odrzekła koleżanka. mówił. mówiąc. Koleżanka przytakiwała. umizgał się do niej kolega. Gdzie indziej wyobrażał sobie. jaki stosunek zająłby Jaromil do jej erotycznej swobody. odporny na działanie czasu. czuł się jak na oświetlonej scenie. A jednak droga do warg wydawała mu się nieskończenie daleka i trudna. Pocałunek wisiał w powietrzu. Jaromil z koleżanką powstali. stali tylko we dwoje wśród rzędów pustych ławek i naprzeciwko nich była gromada gapiów . śmierć Jaromila była przeżywana. Gdy Jaromil powiedział. A on stał na oczach wszystkich i był dumny i szczęśliwyů 11 W biurze.Co to znaczy nowe życie? . W takiej śmierci.reagował z rozdrażnieniem. Świat bezustannie go ranił. tak jak uczniowie powinni wstawać na powitanie wchodzącego nauczyciela. którzy go dokonali (muszą teraz tkwić na korytarzu z niezaspokojoną ciekawością). że to szkoda. jest niekorzystny dla tych. .

. że zdradziła malarza ze względu na męża. tym mniej pragnienie to się spełniało. że ciało go nie interesowało. Myślał o tym. szli coraz wolniej. Ciała zbytnio nie rozumiał (czym właściwie są ładne kobiece nogi? jak mają wyglądać ładne pośladki?). Ten spacer był pełen szczęścia (dotąd żadna kobieta nie położyła mu głowy na ramieniu.Życie jest gdzieindziej Jaromilu. Zaznaczmy jednak wyraźnie tę delikatną różnicę: Nie tęsknił do nagości dziewczęcego ciała. ale zarazem pełen wstydu. Bał się. którego męczono i zabito? Jak mogą zamęczonego jeszcze męczyć. lecz że istnieje naprawdę i że warto dla niego żyć. dla którego chciała zachować spokój rodzinnego domu! Jeżeli żyje do dzisiaj w obawie przed własną nagością. że oczy dziewczyny ześlizgną się po nim w dół i zobaczą ten kompromitujący gest ciała.Kundera Milan . tak by ewentualny dowód podniecenia został przywiązany do nogi. czego do tej pory nie odważyli się nazwać: że idą razem i że skoro idą razem. kroki rozlegające się pośród ich milczenia utwierdzały ich w tym.Jak mogą kobiety. barłożyć się potem z kimś innym? . którą poznał na lekcjach tańca. które przeżyły wielką miłość. że największym poznanym dotychczas szczęściem była dla Jaromila dziewczęca głowa oparta na jego ramieniu. Ich rozmowa przed chwilą umilkła i w ciszy słychać było ich krok. gdy mają w pamięci męża. . poczuł. Opuściła go ze względu na Jaromila. Strona 46 . Nie chcemy przez to powiedzieć. że absolut miłości nie jest tylko wymysłem poetów. Po długim namyśle wziął z mamy bieliźniarki długą i szeroką wstążkę i przed następną randką przewiązał ją sobie pod spodniami. by móc powiedzieć. była gwarancją. że jest podniecony i to w sposób bardzo widoczny. Dziewczęca głowa oznaczała dla niego więcej niż dziewczęce ciało. dzieje się tak z powodu Jaromila. by jego ciało nie powtórzyło przykrej niedyskrecji. Było to niewypowiedzianie piękne. życie domaga się swego. Nawet miłość męża straciła z jego powodu. to chyba się kochają. zamordowanego znowu mordować? Przeszłość ma na sobie odzienie z mieniącej się tafty. a on w tym geście widział oddanie sięgające aż po sam koniec życia). Wyobrażenie dziewczęcej nagości wywoływało w nim zawrót głowy. który oszpecił jej brzuch. Wierność kobiety poległemu bohaterowi należała do świętych mitów Jaromila. To ciało było poza granicami doświadczenia i właśnie dlatego napisał o nim mnóstwo wierszy. .pomstował na niewierne wdowy. podczas gdy twarz była dla niego zrozumiała i tylko ona decydowała w jego oczach o urodzie kobiety. tylko że zanim Jaromil zdołał zakosztować tego piękna. Ileż to razy w jego ówczesnych wierszach pojawia się choćby kobiece łono! Jednakże za pomocą cudownej poetyckiej magii (magii niedoświadczenia) uczynił Jaromil z tego organu służącego do rodzenia i spółkowania kłębiasty przedmiot i temat figlarnych snów. Przestraszył się. . lecz im bardziej tego pragnął. mówił o ptakach w koronach drzew i o obłokach. gdyż uparcie i za wszelką cenę obstawała przy jego narodzeniu! Od początku wszystko jej tylko zabierał! 12 Kiedy indziej (miał już wówczas za sobą wiele prawdziwych pocałun' ków) szedł alejkami Stromovki z dziewczyną.Jak mogą w ogóle kogoś dotknąć. Starał się zwrócić jej spojrzenie ku górze. który zdradzał im to. tęsknił za dziewczęcą twarzą oświetloną nagością ciała. aż nagle dziewczyna położyła Jaromilowi głowę na ramieniu. wspólny krok. Przecież to nieprawda. Lękał się. 13 Wybraliśmy ten epizod spośród dziesiątków innych. by widoczny dowód ' podniecenia jak najprędzej zniknął. Mama odmówiła sympatycznemu koledze i cała jej przeszłość znów zmieniła się zupełnie w jej oczach.

pisał w jednym z wierszy. że się jej wstydzi. że zaczyna strzec swoich drobnych tajemnic. którą nazwał wymyślonym imieniem brzmiącym jak słowo z Biblii: góra Sejn. W innym wierszu dziewczęce nogi zmieniły się w dwie zlewające się rzeki. Strona 47 . Czułość jest próbą stworzenia sztucznej przestrzeni. że wewnątrzjej ciałajest mały zegarek. które rozmawiają ze sobą niesłyszalnym głosem.wymarzonym miejscu zabaw! Było to takie wdzięczne . że dziewczęce ciało składa się z tysiąca istot i że kochać to ciało. Kiedy indziej znów dał się unieść wizji otworu i widział samego siebie zamienionego w dziecięcą kulkę. Czułość jest lękiem przed wiekiem dojrzałości. zerwał tylko pozłacaną maskę z czegoś. Jaromil żył w kraju czułości. upadek. Żadna Żydówka z obozu koncentracyjnego nie może przyjść. wysypki. że jest to dom niewidzialnych istot. która nic by jej nie dała oprócz nowego żalu. Leciutko stuka sercem swego języka. Gdy do niego mówiła. który zmęczony jedzie krajobrazem. przez które ona nic nie widzi. pomógł jej odkryć. widziała. kiedy był malutki. Mówimy sztucznego. który tyka. Bolałoją to i drażniło. gdy był małym dzieckiem. decydowała każdego rana. gdy człowiek zostaje wyrzucony na próg dojrzałości i poniewczasie zaczyna uświadamiać sobie zalety dzieciństwa. że Jaromil wszystkojej zabierał. i musiała się poprawić: nie. wydawało mu się. Gdzie indziej mówił znów o wielkiej włóczędze welocypedysty (to słowo wydawało mu się piękne jak zmierzch). którymi nie chce się z nią podzielić. Gdzie indziej wyobrażał sobie. Było to takie wspaniałe . przeciwnie. I przeszłość (jak gdyby obracała kalejdoskopem) już znowu wyglądała inaczej: niczego cennego Jaromil jej nie wziął. jakim opowiada się dzieciom bajki. pierś. gdy znowu długo spoglądała wstecz. w której obowiązuje umowa. zwodnicza. że będzie z nią zawsze żyć ufnie i bez wstydu? Pragnęła. że mąż jej nie kocha. 14 Dręczyła się wspomnieniami. ponieważ prawdziwe dzieciństwo nie jest żadnym rajem i nie jest nawet zbyt czułe. że jej język. nierzeczywistym. w których pragnąłby zasnąć są jej piersi. po ciele wyimaginowanym. Czułość jest także lękiem przed cielesnymi konsekwencjami miłości. Mówiła sobie. którą wtedy razem przeżywali. tak. Coraz częściej uświadamiała sobie jednak. aż w końcu zamienia się w sam upadek. co było jedynie kłamstwem i fałszem. a trzynaście lat później uchronił ją od szalonej przygody. bez drobnych wad i chorób. to nieprawda. i zasłania się zawojami. dałjej najwięcej ze wszystkich. Stwierdziła. nie widzianym. Czyż w tej umowie. w którym żyła z Jaromilem jako niemowlęciem. jest to próba wydobycia miłości z państwa dojrzałości (w którym jest zobowiązująca. znaczy przysłuchiwać się tym istotom i słyszećjak tajemniczymjęzykiem rozmawiają ze sobą obie jej piersi. że pod tym szczęściem kryła się obłuda i nicość. że syn zdradza to przymierze. że będziemy do tego drugiego zwracać się jak do dziecka. czyli w kraju sztucznego dzieciństwa.Kundera Milan . mały palec. i głowę ma pełną myśli. pępek są samodzielnymi istotami. Czułość rodzi się w chwili. którą wspólnie spisali.mówić o kobiecej piersi i łonie takim tonem. Ten hektar raju to była jej jedyna prawda. z których jako dziecko nie zdawał sobie sprawy. Dał jej kawał życia nie zbrukanego kłamstwem. wyobrażał sobie w tej delcie tajemniczą górę. by powiedzieć jej. że jej nie słucha. Jak w czasach. nieznanym. pełna odpowiedzialności i pełna ciała) i traktowania kobiety jak dziecko. nie było napisane. że wspólne przeżycie dzieciństwa Jaromila jest dla nich zobowiązaniem i świętym przymierzem.włóczyć się po kobiecym ciele. wciąż trwała. Zdawało mu się. która długo spada tym otworem. po ciele bez smrodu. tym krajobrazem jest jej ciało. a dwiema kupkami siana. cielesnych i duchowych.Życie jest gdzieindziej Wjednym z wierszy pisał więc. zobaczyła tam hektar raju. Kiedyś jednak. aby prawda. po ciele . któryjej ciałem dożywotnio spada. Jeszcze zanim się narodził.

Mama cofnęła się nieco. że jest to dla niego przykre. 15 Zjawił się wśród nich. poprzez wybór bielizny. którym mówi. że w sztuce nie można mówić o postępie. wyzwoliły nareszcie sztukę z obowiązku propagowania politycznych i filozoficznych poglądów oraz naśladowania rzeczywistości. W tym momencie chciało odezwać się kilkoro spośród obecnych.Kundera Milan . czemu to moje dziecko tak się krzywi? A Jaromil przysięga sobie. i upewniał się w duchu. ale Jaromil nie pozwolił odebrać sobie głosu. że nie posłużył się własnymi myślami.Życie jest gdzieindziej w co ma się ubrać. Odwoływał się do myśli Marksa mówiącej. lecz niełatwo mu było przemówić w otoczeniu ludzi. na jaką się zdobył. . strofując go umyślnie z powodu najmniejszego zabrudzenia bielizny. w który nigdy nie zwątpił. był za nim ukryty jak za tarczą. żeby Szekspir był gorszym autorem niż współcześni dramatopisarze. którą co pewien czas wąchał. chodź się pokazać . Rozglądał się dookoła i stwierdził. iż dopiero od nich zaczyna się prawdziwa historia sztuki. Początkowo czuł się nieswojo. które zaczęły opisywać w powietrzu gesty malarza. gdy ujrzała pieczołowicie rozczochraną fryzurę swego syna. że wszyscy będą patrzeć na jego twarz. jak okoliczność. Jaromil miał wielką ochotę wmieszać się do dysputy. jeden z nich trzymał w ręce łodygę lilii. odebrał mu w końcu kwiatek. gdy słyszał. obdarzony diabelną fantazją i podobny do Rilkego.Jaromilu.Mój Boże. żejestjego przyjacielem i uczniem. To mu w końcu dodało śmiałości do tego stopnia. że i w sztuce postęp jest niezaprzeczalny. tym niemniej niesforni uczniowie byli również i tutaj. A jednak bardzo pragnął złączyć się z tym małym zgromadzeniem i wiedział. czymjest postęp i czy w ogóle istnieje. nie jest nawet tak godny uwagi. ujęła jego głowę i czesała go. a potem zwróciła się do gości: . prowokując tym innych do śmiechu. które będą niepewnie gestykulować. i ciągnął dalej. podobnyjest do głosu malarza. była przez cały dzień obecna pod jego ubraniem. Dla dodania sobie odwagi pomyślał o malarzu. tak że można by nawet rzec. i pozwalał się czesać. aby ocenić swe fryzjerskie dzieło. czerwony i wściekły. jak ty wyglądasz! . by karać jego zuchwały wstyd. Kiedy wyczuła. i w ten sposób. gdy dyskusja już rozgorzała. o jego dużym autorytecie. nie można rzekomo powiedzieć. ponieważ jeden z uczniów twierdził. że dlatego powinien się odezwać. w którym się spotkali. gdy przyszli do niej goście. na których spotkanie zaprosił go kolega szkolny. siedział. o które zabiegała w jego klasie nauczycielka czeskiego. jacy chodzą do wszystkich praskich gimnazjów. właściciel mieszkania.zawołała go kiedyś. że zawsze będzie należeć do tych. że aż dotąd ludzkość przeżywała swą prehistorię. Potem wytężył słuch. mściła się na nim. a jej prawdziwa historia zacznie się Strona 48 . Z upodobaniem przebywała w jego pokoju. Powiedział im. których nie znał. i powtórzył myśli zasłyszane podczas wizyt w pracowni.przeraziła się głośno. Fakt. był zadowolony z tego. Skupienie było wprawdzie znacznie większe niż w czasie dyskusji. powiedzcie mi. On sam był poniekąd zaskoczony. która się będzie czerwienić. A wielki poeta. . lecz potem znalazł w tym zapożyczeniu pewność i bezpieczeństwo. że kółko młodych marksistów. i na ręce. tak że mały czarnowłosy mężczyzna. jedyną rzeczą. że głos. który zastygł mu na twarzy. nowoczesne kierunki oznaczają absolutny zwrot w całym tysiącletnim rozwoju. że tak dobrze brzmią w tym otoczeniu wypowiadane przez niego zdania. jak przez jego usta przemawia malarz swymi słowami i melodyką mowy. Przyniosła grzebień i nie przerywając rozmowy z gośćmi. że odważył się włączyć do dyskusji. spierali się o to. był surowy uśmieszek (ten wyćwiczony przez długie lata). przestał się bać i wstydzić. gdy się ubierał i rozbierał.Na Boga. i że ten głos pociąga za sobą równieżjego ręce. że nie wypowiadał ich swoim własnym głosem. którzy chcą radykalnie zmienić świat. bał się. składa się z takich samych uczniów.

kiedy Andre Breton razem z innymi surrealistami odkrył zapis automatyczny. zasypali się nawzajem szeregiem wielkich nazwisk. zresztą. o którą spierał się Jaromil. że coś go z nimi łączyło. musi być dla nas wzorem. co sądzą. twierdząc. A kiedy już stali w przedpokoju koło drzwi. czym są (dziewczyna była nastawiona bardziej naukowo. milczała przez chwilę. że nowoczesna jest tylko taka sztuka. Jaromil dowiedział się. znalazł towarzystwo ludzi. jest w tym jakaś istotna symbolika. Potem czarnowłosy mężczyzna wstał i wszyscy wiedzieli. że jest szczęśliwy. czy właśnie surrealizm można postawić w jednym szeregu z rewolucją proletariacką. chociaż Jaromil upojony uwagą. Spierał się z nimi. że niecodzienne poglądy Jaromila bardzo ją zaciekawiły. tak. powątpiewał jednak w to. którego masy ludowe nie rozumieją. weszli do niego i oboje mówili na wyścigi. a potem nazwała go efebem. Ale czy było to takie ważne. która pomaga walczyć o nowy świat. chodzili po alejce biegnącej dookoła parku. chcieli prędko powiedzieć sobie. Powiedzmy od razu. nie umalowana. czy surrealizm jest burżuazyjny czy rewolucyjny? Czy było to takie ważne. które podziwiają. które nosi się tylko dlatego.. co myślą. w ubraniu. co rewolucja socjalistyczna w Rosji. że człowiek może być w pełni sobą tylko wtedy. 16 W pobliżu mieszkania czarnowłosego mężczyzny był park. nikt nie wygłaszał ostatecznego sądu. niczym szczególnym się nie wyróżniała.. co zniesienie wyzysku ekonomicznego. Strona 49 . podeszła do Jaromila dziewczyna w okularach. on bardziej artystycznie). gdy wszedł do pokoju. że dziewczyna studiuje na uniwersytecie i jest o całe dwa lata starsza od niego (ta wiadomość napełniła go szaloną dumą). Tu wtrącił się do dyskusji czarnowłosy mężczyzna. już wtedy. o której napomykał z umyślną niejasnością. niebrzydka.. prowadząc uczoną rozmowę. . tak że spór ani razu nie zamienił się w kłótnię. . anijako uczeń klasy. Debata była interesująca. gdy jest w pełni pośród innych ludzi. że realizm socjalistyczny nie jest pod względem artystycznym żadną nowością i podobny jest kropka w kropkę do starego burżuazyjnego kiczu. tylko myślał o tym. zdawało jej się. do czego raczej niezdolny jest surrealizm. przysłoniły inne tematy. W historii sztuki takim decydującym przełomem jest moment. ponieważ ich mistrz ma pracę. zresztą.Kundera Milan . I pomyślał. że człowiek nie może chodzić goły. toteż ideę.Bardzo mnie zainteresowało to. leczjako on sam. jaką na sobie skupił.Chętnie bym sobie jeszcze z tobą o tym pogadała. że Jaromil przez cały czas w ogóle nie zwrócił na nią uwagi. czy go nie ma. ale Jerzy Wolker. Już ich nawet dłużej nie słuchał. bowiem wyzwolenie ludzkiej wyobraźni oznacza dla ludzkości taki sam przeskok do państwa wolności. o czym mówiłeś ..Życie jest gdzieindziej dopiero od rewolucji proletariackiej. twórca czeskiej poezji socjalistycznej. Jaromil spotykał się z takimi poglądami nie po raz pierwszy. tylko trochę niedbała. Jaromil także zdobył się teraz na sarkastyczny śmiech i powiedział. Bynajmniej nie Andre Breton. która jest skokiem z państwa konieczności do państwa wolności. Wyraził przeciwny pogląd. że oni też muszą wstać i zbierać się do wyjścia. pochwalił Jaromila za to. z gładko ściągniętymi nad czołem włosami. czarnowłosy mężczyzna przedstawiał swe zarzuty z elegancją i bez autorytatywności. Czarnowłosy mężczyzna zaoponował. a wraz z nim cudowną skarbnicę ludzkiej podświadomości. a dziewczyna znów powiedziała. że sztuka nowoczesna jest dekadencka i że ową epoką w sztuce odpowiadającą rewolucji proletariackiej jest realizm socjalistyczny.powiedziała do niego. była raczej nijaka. wśród których nie istnieje ani jako matczyny syn. Skoro stało się to mniej więcej w tym samym czasie. czy jest postęp. do sporu włączali się następni dyskutanci. że widzi ślicznego efeba. wzbudzającą wrażenie ważności i imponującą im. nie tkniętymi ręką fryzjera. ale czuł do nich przy tym gorącą sympatię. już malarz opowiadał mu o nich i sarkastycznie się z nich śmiał. że broni zasady postępu. czy rację ma on czy oni? Ważne było to. uciekał się czasem do wymuszonej poniekąd ironii.

stare pokolenie. człowiek (może dlatego. tak że jego ręka tkwiła na jej ciele niepewnie.Życie jest gdzieindziej Jaromil nie wiedział dokładnie. to nieodwracalne choćby o mgnienie oka przyśpiesza. jak obcy. Słowa te były chyba jeszcze bardziej patetyczne niż upadek aktówki i Jaromil zrozumiał w osłupieniu. Słowo wzią! jest niedokładne. A jego krok poczuł. która go kocha. cudownie i niezasłużenie. W tej chwili studentka zatrzymała się. A kiedy sobie potem uświadomił. że coś nieodwracalnego wisi w powietrzu. lepiej byłoby rzec. Ale nie wolno ci myśleć. torebka albo paczuszka. albo chcieli się tylko rozerwać w czasie męczących godzin służby. by móc to tam później przeczytać uważnie i starannie). że studentka mówi o innych kobietach. Oboje kochankowie w zakłopotaniu szukali legitymacji. by zostać zmieciony.Myślisz sobie. co to słowo znaczy. wypełniona książkami. którzy albo zamierzali zwalczać prostytucję. podsunięty przedmiot. i to w dodatku greckim słowem. Słowem efeb przemówiła więc studentka do jego niedojrzałości. I jak to zwykle bywa. jaką do tej pory sam w sobie odkrywał. do którego przygotowywał się już od samego początku. To zwalnianie już znał i wiedział. a kiedy pocałunki wreszcie się skończyły i nie wiedzieli już. która cały czas spoczywała nieruchomo. nagle ożyła i ścisnęła ramię studentki. który zasłużył na to. Upadek aktówki był doprawdy tak patetyczny. upuszczona aktówka wkroczyła więc na scenę jak posłanie. miał przynajmniej wrażenie. że dziewczyna niesie jakąś aktówkę. Całowali się bardzo długo. uniosła oczy ku twarzy Jaromila i z ręki (drugiej) wypuściła na ziemię aktówkę. że jestem dziewczyną jak wszystkie inne. że nie utożsamia jej z innymi kobietami. pod które jest wsadzona. ale równocześnie pozbawiła ją niezdarności i uczyniła korzystną. W każdym razie dostarczyli obojgu niezapomnianych wrażeń. lecz dotychczas bezskutecznie zbierał nań odwagę. milicję. Strona 50 . jakby uważała go za kogoś. wziął studentkę pod rękę. które spadło z nieba. że zaczęli się całować w uroczystym oszołomieniu. zresztą. iż wsunął swą rękę pomiędzy jej bok i ramię. lecz silną i godną podziwu. że ruchy nóg studentki stają się coraz wolniejsze. wsunął ją tam tak dyskretnie. by dziewczyna w ogóle tego nie zauważyła. drżącymi rękami podawali je milicjantom. która go kocha od pierwszego wejrzenia. że efeb oznacza kogoś. wie o niej. głupie prawa i zgniliznę tego świata. niezręcznej i degradującej. co dalej. że musi to kobiecie. upoiło go to jeszcze bardziej. i wyruszyli w siódme okrążenie parku. kto jest młody. ręka Jaromila. kiedy ma nadejść coś nieodwracalnego. sprawiać ból. ocknęli się nagle w snopie ostrego światła. kiedy później znów się zatrzymali i całowali. że kiedy byli już na szóstym okrążeniu parku. Jaromil zdobył się na czyn. a przy tym nie oznacza młodości takiej. której Jaromil mógł się teraz lepiej przyjrzeć: była naprawdę ciężka i gruba. że jestem taka jak wszystkie inne. o którym trzymająca ją osoba na moment zapomniała i który w każdej chwili może wypaść. jakby pragnął. ale wydawało mu się rzeczą wspaniałą być jakoś nazwanym. Potem jednak ręka poczuła nagle. Przed nimi stali dwaj milicjanci i żądali. że pozwoliła upaść na ziemię całemu uniwersytetowi. przesądy. całą resztę wieczoru (Jaromil odprowadził dziewczynę do domu) opowiadali sobie o miłości prześladowanej przez moralność. że ramię. aby się wylegitymowali. że dziewczyna poszła na spotkanie marksistów prosto z uniwersytetu i w aktówce są pewnie skrypty uniwersyteckie i ciężkie dzieła naukowe.Kundera Milan . Zapewnił dziewczynę. wydawało mu się. by móc go chwycić uwolnionymi od ciężaru rękami. potem dziewczyna podniosła z ziemi aktówkę. by przejawić choć minimum swej władzy nad wydarzeniami). kto ma w tej materii tak bogate doświadczenie. znowu podniosła na niego wzrok i z przejęciem w głosie powiedziała: . Ten gest zaskoczył Jaromila: przede wszystkim w swym oczarowaniu w ogóle nie zauważył. a ona rzeczywiście w żaden sposób nie zareagowała na ten gest. I prędko zarejestrował także (przynajmniej na marginesie swej świadomości. Było to tak zachęcające. że przed nim stoi kobieta.

słyszała głos. który znika. a pomimo tego żył przez całe życie pod hipnotycznym spojrzeniemjej pięknych oczu: Wolność zaczyna się nie tam. . że widzi jego prawdziwą postać: postać mężczyzny. wydawała mu się stosowna raczej dla wiejskiego dziadka).krzyczała histerycznie i wybiegła do sąsiedniego pokoju. widziała twarz syna. gdzie człowieka wyplują na ziemię niebiosa. gdy rozstają się wieczorem przed jej domem i ona patrzy za nim. naśladując pewny siebie głos malarza. że jest ładny. pod marynarką żadnej kamizelki (bowiem szara robiona na drutach kamizelka. a on postawi swą nogę na świecie bez poczucia wdzięczności). nawet gdy będziesz z nimi w łóżku. z twojej szyi poprowadzi długa smycz i gdzieś daleko mama trzymająca jej koniec w ręce będzie czuła poprzez szarpanie linki nieprzyzwoite ruchy. który odchodzi. która do niej nie należy. był on sam. jesteś winien! Za każdym razem. usłyszał o sobie. gdy ją opuści (podobno właśnie w chwili.Kundera Milan . kiedy będziesz wychodzić z domu. nie wiedząc nawet z kogo. zawsze będziesz czuł dotyk obroży na szyi! Nawet gdy będziesz w towarzystwie kobiet.Zabijesz mnie! Zabijesz mnie! . dowiedział się. Jesteś winien.Czy wiesz. (Ach. Matka Gerarda de Nerval umarła. całowali się i nie zwracali uwagi na przedstawienie) i dwa razy w kinie. ponieważ Ksawery nie miał matki ani ojca. przebacz mi to! . proszę cię.Mamusiu. widziała twarz. Tam. lecz tam gdzie ich nie ma. co się narodziło w trakcie pierwszego tygodnia miłości Jaromila i studentki. zbliżała się już północ i mama chodziła zdenerwowana po pokojach. proszę cię.. że go panna w okularach kocha i boi się chwili..). wydawało jej się to nie do zniesienia. jak się o ciebie martwiłam? Gdzie byłeś? W ogóle się mną nie przejmujesz! Jaromil był jeszcze pod wrażeniem tego wielkiego dnia i zaczął mamie odpowiadać w taki sam sposób. W pierwszym tygodniu widywali się codziennie: cztery razy byli na długim wieczornym spacerze w różnych dzielnicach miasta. jak odchodzi lekkim krokiem. a nie mieć rodziców . że jest efebem.klęczy bojaźliwie przy jej łóżku i głaska ją po wilgotnej twarzy.to pierwszy warunek wolności. . chłopcze. Tam. które będzie cię wołać z powrotem! Będziesz chodzić po świeciejak pies przywiązany na długiej smyczy! Nawet gdy będziesz daleko. raz w teatrze (siedzieli w loży. gdzie rodzice są odrzuceni albo pogrzebani. gdy był on jeszcze niemowlęciem. Tam. że jest sprytny. Zrozumcie jednak dobrze.Życie jest gdzieindziej 17 To był piękny dzień i piękny wieczór. które wykonujesz!) . którego tak długo szukał w swoich obydwu lustrach. jej syn stał przed nią jako obraz podwójnego wyrzeczenia. nie gniewaj się. który się oddala. gdzie się człowiek rodzi. mając czterdzieści lat nadal będziesz się bał swojej matki!) 18 (Ksaweremu coś takiego nigdy nie mogło się przydarzyć. z której przemawia jej utracony kochanek. mróz. mamusiu. (Charlesie Baudelaire. gdzie się człowiek rodzi z jaja porzuconego w lesie. Mama od razu poznała ten głos. 19 Tym. nigdy nie pozbędziesz się tego poczucia. nie chodzi o utratę rodziców. Jaromil stał przestraszony i rozlewało się w nim poczucie jakiejś wielkiej winy. na głowie nie miał Strona 51 . wjaki mówił na kółku marksistowskim. którą mu mama kazała wkładać. towarzyszyć ci będzie pełne wyrzutu spojrzenie. wydaje jej się. Siódmego dnia znów poszli na spacer: była zima. że ma fantazję. lecz gdy Jaromil wrócił do domu. który również do niej nie należy. Nareszcie odnalazł własny obraz. a on miał na sobie lekkie paletko.

i patos spojrzeniajest kiepsko widoczny) i zacząłją szaleńczo całować i ściskać. twierdząc. wiedział. ale to są tylko koledzy. że można Strona 52 .Życie jest gdzieindziej kapelusza ani czapki (gdyż już na drugi dzień dziewczyna w okularach pochwaliła jego zwiewne włoski. a kiedy dotknął pośladków zdawało mu się. bezbronna. Spotkali się około siódmej i poszli na długi spacer w stronę przedmieścia. Po błyskotliwym wybuchu tych słów nastała długa cisza. że są równie nieujarzmionejak on sam). Rozumiał to jako wielkie wyznanie miłości. wzrastał mróz i Jaromil czuł. Wizja tego dnia składała się zjednej strony z abstrakcyjnego szczęścia. oboje wiedzieli. że pozbawienie kobiety dziewictwa uważa się powszechnie za coś trudnego. że wymaga to przygotowań. których kiedyś nienawidził. w miarę. Jaromil słuchał z dużym zadowoleniem. ma ponoć wśród mężczyzn wielu kolegów. a kiedy obudził się rano. nie wiedział jednak. że ma być jej pierwszym kochankiem. myślami byłjuż przy rozkoszach i obawach związanych z owym wielkim obiecanym dniem. Jaromil bowiem nie umiał sobie w ogóle wyobrazić. gdzie na pustych parcelach śnieg skrzypiał im pod nogami i gdzie mogli przystawać i całować się. z drugiej zaś . w trakcie której pokonywał poszczególne wysokości: długo trwało. we wszystkich konkretnych detalach. milczeli więc i dopiero po długiej chwili dziewczyna powiedziała cichym głosem: . gdzie tylko chciał. Miłość oznacza ofiarowanie sobie wszystkiego. ale byli zbyt daleko od śródmieścia i nigdzie w pobliżu żadnej gospody nie było. co począć z tak niespodziewaną swobodą. gdyby mogła Jaromila zaprosić do siebie. którego do siebie zaprosiła. miał na nogach tylko półbuty i krótkie szare skarpetki (ich dysharmonię z kolorem spodni przeoczył. I tego dnia (siódmego dnia) dziewczyna zdradziła mu. że jej rodzice wyjeżdżają często z domu i że byłoby jej miło.Myślę. wiedział tylko tyle. że jest już bardzo daleko . że za miłością fizyczną kryje się niebezpieczeństwo ciąży i wiedział też (prowadził na ten temat niezliczone rozmowy z kolegami). nie wiedział bowiem. utkwił w dziewczynie patetycznie wzrok (nie uświadamiając sobie. Dlatego sam nie potrafił w żaden sposób nawiązać do rozmowności studentki. Tym razem jednak już od pierwszej chwili działo się coś nieoczekiwanego: studentka wjego ramionach była całkowicie bezwładna. co ma powiedzieć. Wrócił więc do domu strasznie przemarznięty (pod koniec spaceru musiał się opanowywać.przecież dalej nigdy się nie posunął. bowiem dla niego również miłość znaczyła wszystko. bolało go gardło. ale równocześnie wprawiało go to w zakłopotanie. Mama dała mu termometr i stwierdziła. żejest to analogia do znanej myśli Marksa o prehistorii i historii ludzkości) rozpocznie się właściwa historia jego życia. Chociaż niewiele ze sobą rozmawiali. mógł ją dotykać. plącząc się w butach. znalazł się bowiem poza teraźniejszością. Proponował. zanim dziewczyna pozwoliła się pocałować. Do tej pory dotykanie przez niego dziewcząt podobne było do długiej wędrówki. że dziewczyna w okularach w objęciach Jaromila nie usiłowała się przed niczym bronić). ale równocześnie poczuł także tremę: słyszał już wiele opowieści o akcie miłosnym i wiedział również o tym. że ma gorączkę. zanim się odważył położyć rękę na jej piersi. Po kwadransie milczenia dziewczyna znowu się rozgadała i powiedziała mu. zdecydowana na wszystko. nie rozumiał bowiem subtelności elegancji). oznacza kochać się z kobietą.Kundera Milan . Jaromila zachwycało oddanie jej ciała. że jest pierwszym mężczyzną. zamiast odpowiedzi przystanął. Ciało Jaromila leżało chore w łóżku. podczas gdy jego dusza przebywała w wielkim oczekiwanym dniu. długo trwało. jak dotyka on jego nieodpowiednio ubranego ciała. że jest ciemno. Z tym oświadczeniem Jaromil zgadzał się całą duszą. jak zapadał wieczór. że w miłości nie istnieją żadne kompromisy. co to właściwie. chodzili po ulicach bardzo długo. by gdzieś usiedli. przywykli do tego i nawet ją w żartach nazywają kamienną dziewicą. a ponieważ jego podkolanówki miały wyciągnięte gumki i opadały mu zawsze aż na łydki. by nie szczękać na głos zębami).z konkretnych zmartwień. co by oznaczało spotkanie w pustym mieszkaniu (przypomnijmy jeszcze raz. od którego (pomyślał sobie w tej chwili. sztuki i umiejętności.

pytała zatroskana. po którym wspina się ku bogactwu. że szybkość i zręczność odgrywają tutaj dużą rolę i że nie można ich nabyć bez treningu. ale nie doszedł już do żadnych nowych spostrzeżeń. nie była wyznaniem nędzy. powtórzył swą próbę w następnych dniach jeszcze kilkakrotnie. znacznie poważniejsze zmartwienia). czy człowiek może się w ogóle czegoś takiego podjąć bez przygotowania? Jaromil nie znał dotychczas masturbacji.Jaromilu! Na dole jest kompletna panika! . że masturbacja jest tym niezbędnym przygotowaniem i przestał czuć do niej nieprzejednany wstręt: nie była już teraz nędzną namiastką miłości fizycznej. babciu. jeśli człowiek nie przejdzie pewnego przygotowania? Jaromil zrozumiał.Tak. aby pójść po nią do drogerii! I kiedy właściwie miałby ją założyć. czego prawdziwy mężczyzna powinien unikać. a potem chodził po pokoju wytrącony z równowagi. że niekomunistyczni ministrowie grożą komunistycznemu premierowi Klementowi Gottwaldowi dymisją.Nareszcie! To musiało nadejść! Nareszcie! Babcia nie była zbyt pewna. Przeczuwał. towarzyszyły okrzyki tłumu. O tym wszystkim Jaromil był teoretycznie bardzo dobrze poinformowany. w domu? Czy też trzeba zaczekać. że człowiek przy tym krzyczy i traci panowanie nad sobą? Czy nie ośmieszy się takim okrzykiem? I jak długo właściwie taka rzecz trwa? Ach. wzywał lud. Jaromil nie miał żadnej próbnej (treningowej) skarpetki pod ręką. aż będzie stać nagi przed dziewczyną? Tego rodzaju pytania pozostawały bez odpowiedzi. a babcia wyjaśniała. ponieważ w ostatnich dniach słyszał o tym (choć go to zbytnio nie interesowało.Życie jest gdzieindziej się przed tym ustrzec. Ale jak poradzić sobie z wielką miłością. Było to bodaj czwartego dnia. mówił sobie. Słowom Gottwalda. by dziewczyna tego nie zauważyła? Skarpetka wydawała mu się czymś niezręcznym i nie zniósłby tego. . W tamtych barbarzyńskich czasach mężczyźni (przypominający rycerzy wkładających przed bitwą zbroję) naciągali przeźroczystą skarpetkę na swą miłosną nogę. lecz konieczną drogą do niej prowadzącą. Stał w piżamie z ręcznikiem wokół szyi w babci pokoju i krzyczał: . czuł się przeznaczony nie do samogwałtu. dzięki której będzie mógł śmiało spojrzeć w twarz ukochanej dziewczynie. Był więc jednocześnie zawiedziony i uspokojony. Ale jak się zaopatrzyć w taką skarpetkę? Jaromil nigdy nie przemógłby wstydu. lecz do wielkiej miłości. jak to przed chwilą wyjaśnialiśmy. lecz stopniem. że ten tłum zgromadzony na starym praskim rynku Strona 53 . To doskonale! Objął ją.Myślisz. który wypełnionemu po brzegi rynkowi Starego Miasta ujawniał zdrajców. Dręczyły go jednak inne jeszcze sprawy: czym właściwie jest akt miłosny? Co człowiek przy tym odczuwa? Jak reaguje jego ciało? Czy nie jest to na przykład taka straszna rozkosz. Jaromil wyskoczył z łóżka i popędził do sąsiedniego pokoju.Kundera Milan . gdy wczesnym rankiem przyszła do niego babcia i powiedziała: . że w ten sposób nabywa coraz większej pewności. Szybko zrozumiał. ale obiecał sobie. że trwała niezwykle krótko i nie zachęciła go do żadnych okrzyków rozkoszy. którzy chcieli zaszachować komunistyczne państwo i przeszkodzić narodowi w jego drodze do socjalizmu. . to dobrze. Boże. Widział w tej czynności coś niegodziwego. która zaskoczyła go tym. że to naprawdę dobrze? . o co chodzi. od kiedy położył się do łóżka z obwiązanym gardłem. Dokonał więc (przy temperaturze trzydzieści osiem i dwie dziesiąte stopnia) swej pierwszej imitacji miłosnego aktu. Włączył odbiornik radiowy i usłyszał głos Klementa Gottwalda. płynącym ze starego odbiornika radiowego. że na dole u cioci mają włączone radio i że jest rewolucja. żeby dziewczyna o niej wiedziała! Ale czy można włożyć skarpetkę wcześniej. A teraz słyszał głos Gottwalda. czy entuzjazm Jaromila jest uzasadniony. utwierdzał się jednak w przekonaniu. by domagał się dymisji ministrów i zaczął tworzyć wszędzie nowe rewolucyjne organy władzy pod przewodnictwem partii komunistycznej.Co się dzieje? dopytywał się. miał bowiem. że musi ją za wszelką cenę zdobyć i nakładanie przećwiczyć. które rozpalały Jaromila i wprawiały go w uniesienie.

Zrobił to w dodatku z uczuciem intensywnej rozkoszy.Słyszycie to? Te kurwy! Taki pucz! Jaromil patrzył na wuja.Kundera Milan . a ten pucz zrobili po to. Stali naprzeciw siebie: wuj miał za plecami drzwi. A wuj. ten lump i poszedł się położyć do łóżka. który uważał Voltaire'a za wynalazcę woltów. że został znieważony. gdy mówił o rewolucji. jak niewzruszone drzewo. ten lump. gdzie będzie świecił niczym gwiazda widziana przez wiele stuleci. I właśnie ta ordynarna prostota wypowiedzianego zdania (klasa robotnicza ci skręci kark) sprawiała mu radość. aby ją mieć całą.Komuniści już teraz mieli większość władzy. . Jaromil zawsze uważał się przede wszystkim za poetę i dlatego nawet wtedy. by znowu zniewolili naród. że chodzi im o istotę rzeczy. i wydawało mu się. Minęła jednak chwila.A ja wiedziałem. których śmieszą niuanse i których mądrość tkwi w tym. Wiedział. . Babcia chwyciła gojednak za rękaw i uprosiła. ponieważ stawiała go wjednym szeregu z tymi wspaniale prostymi męszczyznami. jak śmiejąca się skała. Ostatnie zdanie wypowiedział Jaromil w gniewie i zupełnie bez zastanowienia. że z ciebie wyzyskiwacz i że ci klasa robotnicza skręci kiedyś kark. aby nigdzie nie chodził. która jest ironicznie prosta. z którego przed niespełna godziną wstał od swej wyimagowanej kochanki. Zanim jednak zdążył tę myśl dokończyć. zawsze wiedziałem. razem z jego żoną i zarozumiałym synem.Ta armia i milicja chce przeszkodzić kilku łajdakom w tym. Tak. . właśnie w chwili zdenerwowania (a więc w chwili. zanim się na to zdecydował.Ja mu to oddam! Ten lump! Ja mu to oddam! I ruszył w stronę drzwi. gdy ma się za sobą armię. tak że czuł się zjednoczony ze stutysięcznym tłumem i rozmawiał teraz z wujem tak. chciał rzucić się na wuja i oddać mu policzek.To nie jest pucz. że ten wielki dzień spędza w domu z babcią. zatrzymajmy się przy nim: użył słów. zdawało mu się. i natychmiast pomyślał sobie. które można było często wyczytać w gazetach lub usłyszeć z ust komunistycznych mówców. Widział tylko wuja i czuł policzek i w nieskoń czoność wyrzucał sobie. kiedy go nareszcie pokona. że nie potrafił zareagować jak mężczyzna. gdy człowiek zachowuje się spontanicznie i wychodzi wówczas na jaw jego prawdziweja) zrezygnował Jaromil ze swojegojęzyka i wybrał możliwość bycia medium kogoś innego. jak wszystkie ustalone zwroty. jak sto tysięcy rozmawia z jednostką: .powiedział. tak że Jaromil powtórzył tylko kilkakrotnie ten lump. Kiedy słyszał pewny siebie głos stryja. nienawiść uderzyła mu do głowy. że ten ryk wstępuje w niego i napina go tak. Jaromil (w piżamie z obwiązanym gardłem) stał rozkraczony przed radiem. który zwracał się do niego jak do głupiego chłopca. którego zawsze nienawidził. otworzyły się drzwi i pojawił się w nich purpurowy ze złości wuj krzycząc: . Nie był teraz w stanie o niej myśleć. milicję i jeszcze jedno mocarstwo. Herrgot. a ponieważ czuł się wielki i potężny jak drzewo czy skała (tysięczne głosy w odbiorniku wciąż rozlegały się za nim). . że nadeszła chwila. ale które dotychczas budziły w nim odrazę.Życie jest gdzieindziej wyniósł dzisiejszy dzień wysoko pod niebiosa. to ciekawe. Czuł się nagle silny i mógł śmiać się w oczy człowiekowi. że wznosi się teraz naprzeciw swego wuja. żejest cząstką tysięcznego tłumu. Jaromil krzyczał: . żejestjedną z głów tysiącgłowego smoka tłumów i wydawało mu się to wspaniałe. . to jest rewolucja . nie chciał zrezygnować ze swoich słów. podszedł do niego i uderzył go w twarz. a nie z ludźmi na ulicy.Skocz mi do dupy z rewolucją . przed którym jeszcze wczoraj wstydliwie się rumienił. mimo to.Łatwo jest robić rewolucję. tak że wuj tymczasem odwrócił się i wyszedł. a Jaromil miał za plecami radio. że z ciebie głupawy kurdupel.rzekł wuj.Ty głuptasku . które huczało właśnie za nim ogromnym aplauzem i zdawało mu się. . że właściwie to przykre. że w Strona 54 . I oto raptem powiedział: klasa robotnicza ci skręci kark.rzekł stryj. wyrzucał to sobie z taką goryczą. Jaromil poczuł piekący ból w twarzy.

Kiedy dostrzegł w mamy oczach dezaprobatę. żółć mu znów napłynęła do głowy i rzekł: . ale. był tam okrągły mahoniowy stół nakryty robioną na szydełku serwetą. i że wszyscy niekomuniści obawiają się aresztowania. tak że teraz mieli już tylko położyć się na miękkich falach poduszek. postanowiłem wstąpić do partii komunistycznej. Mama straciła pewność siebie. dostał teraz od niego następny. a pod ścianą stała kanapa. Gdyby się dowiedział. jak ona sama we własnej rodzinie cierpiała z powodu takich ludzi. do których od dawna należy. nie rób tego. na której walało się mnóstwo poduszek.Kundera Milan . Bądź rozsądny. że w ich biurze już zdjęli dyrektora. że jedynie obciążające dziedzictwo domu. w którym wyrósł. Wyjaśnił mamie. to byśmy tu z nim w ogóle nie wytrzymali. że i tak się wstydzi. 21 Była szósta wieczór. Potem przeszli do sąsiedniego pokoju.Jeżeli mnie kochasz. o bracie. i przestrzeń pięciu godzin szybko się kurczyła.I właśnie dzisiaj. Wszystko było na ten wieczór umówione i obiecane. Jednakże studentka mówiła i mówiła. Późnym popołudniem przyszła do domu mama i z przerażeniem opowiadała. całe to społeczeństwo przedsiębiorców i przemysłowców. aby szybko powstało społeczeństwo. Potem znowu się rozpłakał. długo.Jestem tym Strona 55 . jak idiotyczne jest panowanie bogatych. że o jedenastej musi być w domu. studentka usiadła na twardym krześle przy okrągłym stole a on naprzeciw niej. toteż jadł ją z dumnym uczuciem mężczyzny. Niechże to mama zrozumie! Mama także całą duszą zaangażowała się w dyskusję. żejuż dawno tam nie wstąpił. mamo. który przed kilkoma godzinami dostał.nie ma przecież w ogóle nic wspólnego ani ze swoją siostrą ani ze społecznością bogaczy. pozostawało mu więc tylko mieć nadzieję. w którym już nigdy żadnej przemocy nie będzie. że urodziłeś się tutaj i że ja jestem twoją matką? Mamy głos był urażony i Jaromil musiał ją prędko zapewnić. a Jaromil cieszył się z powodzenia swoich słów. że koledzy z klasy urządzają jakąś uroczystość). kiedy sobie o nim przypomniał. jego zdaniem. to rewolucja.Życie jest gdzieindziej końcu rozpłakał się i moczył ciepłymi łzami poduszkę. Wiedział bowiem. że pięć godzin rozciągających się między szóstą ajedenastą. jajecznica na kiełbasie. o dziwo. mama . przypominał pyszałkowatość jej siostry i niewykształconego szwagra. . że nie odważył się dłużej nalegać. ale napotkał tak surowy sprzeciw. który kiedyś próbował popełnić samobójstwo pod wpływem nieszczęśliwej miłości. długo o czymś rozmawiali na twardych krzesłach i Jaromila zaczął ogarniać niepokój. Wiesz. i z wyrachowaniem przypominał mamie. na ścianach wisiały obrzydliwe obrazy. a rewolucje to taki krótki okres. co się dzieje. ale Jaromil potrafił obalać jej zarzuty. rozwijał swoje stwierdzenie dalej. Mówił o tym. którego bardzo ceniła. ale była to pierwsza kolacja. będzie dostatecznie długim czasem na jego pierwszą niiłosną noc. kiedy trzeba zastosować przemoc. prosił wprawdzie mamę. Odwrócił się na drugi bok i pozwolił mamie wyjść z pokoju. Kolacja nie była wcale nadzwyczajna. mówiła o swojej rodzinie. . Zamiast wujowi policzek oddać. żeby mu pozwoliła być całą noc poza domem (wymyślił sobie. że pomścił policzek. proszę cię. studentka przywitała go w białym fartuszku i zaprowadziła go do schludnej kuchenki.Może żałujesz tego. o którego troszczy się kochanka. wydawało mu się. że wstąpiłeś do partii komunistycznej. którą Jaromilowi kiedykolwiek jakaś kobieta (nie licząc mamy i babci) przygotowała. oddziela go od tych. jakie mam tu piekło ze szwagrem. na której stał masywny szklany wazon. jaka jest w swej istocie . że to.taka. Jaromil uniósł się na łokciu i włączył się z pasją do dyskusji. Ale mama powiedziała: . mówił. Jaromila chwycił za gardło łzawy żal. że go źle zrozumiała.

dziewczyna.Nie. wyciągnął dolny koniec bluzki ze spódnicy. alejednocześnie poczuł ulgę. nie. lecz wstydził się powiedzieć na głos to. a więc nie chce się również kochać. Potem znowu sobie uświadomił. Nie mogę lekceważyć sobie miłości .Co ci jest? . przestraszył się. leżała bez ruchu. która się z niego śmieje.podniósł ją potem z krzesła. a Jaromil wyczuł. Jaromil nie wiedział. Mógłją o to zapytać. był w obcym pokoju pod badawczym światłem żyrandola. którego nie wolno było zgasić. Naraz poczuł się zupełnie opuszczony. . gdyż jego kłopotów prawdopodobnie nie zauważyła. przeskoczmy jakiś. Trwało to bardzo długo i Jaromil myślał o tym. Miał zresztą w kieszeni marynarki paczuszkę z przeźroczystą pończoszką i chcąc ją sobie dyskretnie nałożyć w decydującym momencie.powiedziała. z obcą kobietą.Nie poszlibyśmy do sypialni? . Na podstawie wszystkich informacji dotyczących podobnych sytuacji domyślał się. z boku spódnicy namacał zamek i rozpiął go. że musi być o jedenastej w domu i zmusił się. Wtedy przyszła mu do głowy zbawienna myśl: obok pokoju stołowego dostrzegł sypialnię (starodawną sypialnię z małżeńskimi łożami). by przekręcić kontakt. że dziewczyna nie chce ciemności. Kiedy widział z jakim oddaniem spoczywa na poduszkach. Jaromilowi nie pozostawało nic innego niż rozbierać ją dalej. nie. był przecież w cudzym mieszkaniu i była to raczej sprawa gospodyni. że światło powinno się zgasić.spytał nieśmiało. jak zacząć. Potem się całowali. ale nie po ciemku. czy światło zgaśnie. zrozumiał. Był to guziczek białej bluzeczki i odpinał go w lękliwym oczekiwaniu. a potem jej bluzeczkę zdjął. przypadkowy. światło nie było tam zapalone: tam będzie można po ciemku się rozebrać i do tego jeszcze przykryć kocem. . poprowadził w stronę kanapy i posadził ją na niej. że palnął jakieś głupstwo.Kundera Milan . Wstał więc z krzesła. nie musiałjuż rozmyślać nad tym. czy nie zgaśnie. by przemóc nieśmiałość. Rozpinał więc dalej. głaskali i pieścili. co dziewczyna powie. Zranił jednak Jaromila. nieśmiały. Strona 56 . czy to ma znaczyć. pomijając już fakt. wypinając pierś wobec niewidzialnego plutonu egzekucyjnego. rozumiem cię .zapytała. powiedzmy. czy ma zgasić światło.Życie jest gdzieindziej naznaczona. Nie powiedziała nic. . że powinien już chyba dziewczynę rozebrać. że propozycja pójścia do sypialni zdradziła jegośmieszną niedojrzałość. czy też. głuptas. Nie mogę być taka jak inne dziewczęta. W tej chwili już wiedział. kwadrans udręki Jaromila! Wreszcie udało mu się rozebrać studentkę całą. oczekując chwili tak dawno zaplanowanej. o tyle teraz. nie pomagała mu. pochylił się nad nią i rzekł bardzo poważnym głosem: Rozumiem cię. niczym człowiek skazany na śmierć dumnie wypinający pierś przed lufami karabinów. Ale lampa jasno świeciła i Jaromil wstydził się rozebrać. koniecznie potrzebował ciemności. że te słowa mają nadać obiecanemu zbliżeniu ciężar powagi. czuł się dotknięty i siedział w milczeniu na kanapie.Ale dziewczyna odparła: . Przede wszystkim nie wiedział. dlaczego się śmiała. po zdjęciu bluzki. aby w trakcie pieszczot wstać i podejść do kontaktu. Leżała teraz na poduszkach w samej spódnicy i w staniczku i . i był zadowolony. że dziewczyna chce się kochać. Nie mógł się jednak zdecydować. nie wiedział nic o haftce. i jak się będzie rozbierać. Był to śmiech niepotrzebny. nie wiedział.Czy nie powinniśmy zgasić światła? . którą spódnica była spięta w pasie i przez chwilę usilnie i bezskutecznie starał się ściągnąć ją dziewczynie przez biodra. nie powinna się była tak głupio śmiać. rozpiął pierwszy kobiecy guziczek w swoim życiu. że teraz nie pozostaje nic innego. jak rozebrać się samemu. że był dobrze wychowany) trochę zuchwałe. że wydawało mu się to (nie zapominajmy. ale ponieważ nigdy jeszcze tego nie robił.Czemu do sypialni? Do czego potrzebna ci sypialnia? zaśmiała się dziewczyna. W końcu odważył się nieśmiało zapytać: . czy nie.rzecz ciekawa: o ile jeszcze przed chwilą namiętnie Jaromila całowała. było mu z tego powodu przykro. że się tego dnia kochać nie będą. Nie wiemy. wypiąwszy leciutko piersi. o czym myślał. Ach. proszę cię. że to nie jego wina. tak. była jakby lekko oszołomiona.

który nagle zrozumiał.Jesteś ładna. Tak. gdzie kiedyś żył najbardziej intensywnie: oficyna trzecie piętro drzwi w głębi na lewo w kącie z nazwiskiem na wizytówce nieczytelnym w mroku dwadzieścia lat minionej chwili przyjmijcie mnie! Otworzyła mu stara kobieta. co dziewczyna chciałaby usłyszeć. prędko rozczochruje sobie starczym ruchem rzadkie niemyte włosy i macha nieśmiało rękami. że kocha ją taką. stała się znowu rozmowna i pewna siebie. w związku z tym powinno jej sprawić przyjemność. jaka jest. że jemu osobiście bardziej podoba się naga.powiedział. wyrwana ze zobojętniałej niedbałości. mama będzie zadowolona) szepnęła mu w drzwiach do ucha: . jakby nagle została oswobodzona. ponieważ studentka. którym na kolorze po latach już nie zależało. że się jej chłopiec przygląda (może jej się zdawało.Nic . że ładniejsza jest w ubraniu. wobec tego bardziej powinno ją ucieszyć. śmiało może oświadczyć. Opanował się więc. że ładniejsza jest naga. będziemy się na to jeszcze chwilę cieszyć. usiłował odgadnąć. naprawdę mnie kochasz. Był to wierszzdarzenie i mówił o mężczyźnie. Skakała po pokoju. Ale Jaromil chodził tak jak my wszyscy do złych szkół i nie wiedział. kiedy usłyszała. Na pytanie w ten sposób sprecyzowane odpowiedź byłajuż łatwiejsza: ponieważ inni ludzie znają ją tylko ubraną. że w ubraniu jest brzydsza niż naga. .Jestem ładniejsza naga czy ubrana? Jest kilka klasycznych kobiecych pytań.Życie jest gdzieindziej . bowiem w ten sposób da jej do zrozumienia. nie ubrała się już wcale aż do jego wyjścia.Dzisiaj się przekonałam. jest panem tego. że mnie kochasz. co jest dodatkiem do niej. podniósł ją z tapczanu i zaczął się jej ostentacyjnie przyglądać (chciał się stać panem sytuacji. że jest stary. że się tak stało. jeszcze bardziej by się ośmieszył. prędko przygryza wargi. Będziemy tojeszcze przez chwilę oszczędzać. lepiej. wiele razy go pocałowała. że jest opuszczony i zapomniany. na której aż do tej pory spoczywała w zdrętwiałym oczekiwaniu. że wokół niego pokoje bieli się wapnem i wynoszą sprzęty i wszystko wymieniają w jego pokoju. jeśli powie się jej. że gdyby wyjaśnił dziewczynie powód urazy. z drugiej strony nagość jest jakimś stanem cielesnej prawdy.Chcę wiedzieć. kto się przygląda. że w pokoju jest słodko i że powierzchowność nie ma znaczenia: Dwadzieścia lat I wróciłeś Jako ostatnia ważna rzecz którą spotkam Strona 57 . skoro jednak zapytała o jego subiektywne zdanie. Prędko.Kundera Milan . z którymi każdy mężczyzna się spotka w życiu i na które szkoły powinny młodych mężczyzn przygotowywać. Wybiega więc z domu (myśl o pośpiechu ma we wszystkich szwach) i kieruje się tam. że ten. żeby odparł bez wykrętów. że znalazł się tam. 22 W tych dniach zaczął pisać długi wiersz.Jesteś ładna naga i ubrana . co ma odpowiedzieć. że naga jest ładniejsza. zareagowała na to bardzo życzliwie. Dziewczyna podniesiona z kanapy. pokazywała się chłopcu i zmuszała go. i nie zależy mu na niczym. lecz studentka nie była z tej odpowiedzi zadowolona. a w końcu zapytała: . a na odchodnym (było za kwadrans jedenasta. potem powiedział: . by zakryć przed nim fotografie dawnych kochanków na ścianach. Wszystko wskazywało na to. komu się przygląda jest panem tego.odparł Jaromil i uświadomił sobie. kto się przygląda). Wcale jej nie przeszkadzało. . w którą wpędziła ją długoletnia już samotność. wydawało mu się nietaktem przed chwilą powiedzieć. jaka ci się bardziej podobam. Jesteś bardzo dobry. a wydawało mu się. gdzie los nie buduje swoich dworców. że ten. Potem jednak czuje nagle. komu się przygląda). że nieźle wybrnął z sytuacji. ją samą. był jednak w kłopocie: dziewczyna zazwyczaj ukazuje się ludziom ubrana.

Głęboko zanurzeni w fotelach cel osiągnięty A nogi zadowolone tak że nie starają się nawet o krok a ręce pewne tak że nawet dotyku nie szukają Teraz tylko czekać aż ślina w ustach zamieni nam się w rosę Kiedy mama przeczytała ten dziwny wiersz. że nie ma już dla niego nic młodego.Życie jest gdzieindziej I nie mam niczego co mogłabym zobaczyć gdybym ci zajrzała przez ramię w przyszłość. że to właśnie jest ich ostatnia i zarazem największa miłość. nic nie ma znaczenia. Nie. jak zawsze. jak brzmi ta pieśń? Odpływasz odpływasz przez piaski pościeli i zamazujesz swe wnętrze Odpływasz odpływasz aż zostanie z ciebie tylko środek tylko sam twój środek I ona wie. w ogóle nie znał się na starości. w pokoju jest słodko. Głaskali swe ubogie ciała i słyszeli. ani blade wargi. nie pojęła tego. Mężczyzna pomyślał: Oto jest miłość bez drzwiczek na zewnątrz Oto jest miłość jak mur A kobieta pomyślała: Odległa może w czasie lecz bliska swą postacią jest śmierć nam dwojgu teraz . nie miała racji. zapomniana pieśń. ani zmarszczki. zdumiała ją. a potem płakali. którzy wyszachrowali całą jasność jej podskórka już nawet po ciemku niejest ładna A wytarte miejsca tak te nic nie znaczą A duszę rwie mu jakaś pieśń. że są sobie na zawsze i bez reszty oddani. ani rzadkie włosy. przedwczesna dojrzałość. że postaci wiersza wcale nie oddają psychologii starości. w wierszu wcale nie chodziło o staruszka i staruszkę. I wiedzieli. gdybyśmy zapytali Jaromila. która umożliwia jej synowi zrozumieć wiek tak odległy. Boże. a ona do niego "chłopczyku". byłby zakłopotany i powiedziałby. zastępy kochanków. ponieważ ostatnia miłość jest tą największą. Tak. że między czterdziestką a osiemdziesiątką. że miała kochanków. Chciwie je z siebie spijali. ani obwisły brzuch.Kundera Milan . Pewności pewności Już się nie ruszam i przygotowana jestem Pewności Piękno wobec ciebie jest niczym Młodość wobec ciebie jest niczym A on. przechodzi przezjej pokój (ściera rękawiczką odciski cudzych palców na stole) i wie. wiedział o niej tylko tyle. I nie było pośrednika między nimi Ani słowa Ani gestu Niczego za czym by się schowali Niczego za czym by się schowało ubóstwo jej i jego Przecież właśnie to wzajemne ubóstwo chłonęli pełnymi ustami. której Jaromil później wiersz pokazał. ani niedbałe ubranie. ani pożółkłe zęby. była dla niego odległa i abstrakcyjna. nic jędrnego. jak pod skórą tego drugiego cicho przędąjuż wrzeciona śmierci. Ale: W chwilkach bezsilności które mnie teraz napadną moje zmęczenie moje ubywanie ten ważny i tak czysty proces będą należeć tylko do ciebie Ze wzruszenia dotykali swych pomarszczonych ciał i on mówił do niej "dziewczynko". że jest to Strona 58 . w jakim wieku są postaci z jego wiersza. nazywając go nekrofilskim. zmęczony. Ale i studentka.

w półmroku wydawała mu się jeszcze piękniejsza niż ostatnio) położyła się przy nim. . gdy mama posyłała go do łóżka) wypowiedział zdanie. że będzie ją musiał na chwilę przeprosić i wyjść do łazienki.Nie poszlibyśmy się położyć? Przytaknęła i Jaromil pościelił łóżko. co jest samym środkiem i co jest w stanie pokonać władzę ciała. Tak. było jedynie zasłoną. ponieważ Jaromil nie wiedział. gdyjego losjuż się skończył. Potem powiedział sobie. zauważył. że piżama mu nie pasuje.Nic . Dziewczyna rozbierała się w kąciku i Jaromil rozbierał się (znacznie pośpieszniej) w drugim kącie. w każdym razie działo się coś. i była to niekończąca się udręka.spytała dziewczyna. którą spotykamy. nie wiedząc dokładnie. po chwili Jaromil pomyślał. czy utracone podniecenie znów się pojawia. Jaromil nie zapomniał ani o pożółkłych zębach. które początkowo odczuwał w całej fizycznej oczywistości. Bowiem Jaromil był pełen niepokoju. pisał wiersze o nierzeczywistej starości. co może zastąpić macierzyńskie ramiona. sięgnął więc do kieszonki i chciał ją niepostrzeżenie wyjąć. kroczył ku nagiemu ciału młodej kobiety. kiedy człowiek ma już za sobą swoją dojrzałość. w ogóle nie zapalał światła. Przytuliła się i zaczęła go szaleńczo całować. jest ostatnia i pewna. gdyjuż nie ma co się bać tego strasznego niewiadomego. gdyż prawdopodobnie i ona zaczęła przeczuwać jakiś blamaż. udręka w całkowitej niemocy. za którą chłopiec męczył się i rozpaczliwie przywoływał do porządku swoje ciało. która chciała wyjąć paczuszkę. co jest poddane czasowi. ubóstwo starego ciała godziło go poniekąd z dumą młodego ciała. pragnął ciała i bał się ciała. wsunął się potem szybko pod koc (wiedział. A kiedy już ta straszna pantomima dotyków i pocałunków Strona 59 . czy jest to blamaż jego czy jej. by móc się dyskretnie przygotować. Około dziesiątej (była to chwila. by móc je powiedzieć całkiem lekko i naturalnie: . Kiedy do niego przyszła (mama z babcią wyjechały na dwa dni z Pragi). To były trzy niebieskawe sztandary. gdzie ciało niejestjuż niebezpieczne ani dumne. do tego. gdzie jest ubogie i godne politowania. że podniecenie.Kundera Milan . ani o obwisłym brzuchu. Wprawiło go to na nowo w zakłopotanie. co ma mówić i zdawało mu się. wszystko szło pojego myśli i to szło bez przeszkód. ale za obcesowością owych detali uchwytne było pragnienie ograniczenia miłości do tego wiecznego. . gdyż wiedział. Pisał wiersze o sztucznym dzieciństwie czułości. do tego. gdy miłość. że każde słowo wskazuje na jego kompromitację. gdy tak rozmyślał (dziewczyna nie przestawała go całować). jakby kroczył po cierniach. Wiersz był pełen naturalistycznej brzydoty. które kiedyś też będzie stare.Co tam masz? . żejest na niego za duża i pomniejsza go) i patrzył na dziewczynę. które zwie się przyszłością. tym razem uciekł w przeciwną stronę: do starości.odpowiedział i szybko położył rękę. Byli po kolacji i siedzieli w pokoju Jaromila. prędko włożył piżamę (w kieszeni miałjuż wcześniej starannie ułożoną paczuszkę z pończoszką). dlatego w pełnych czułości wierszach uciekał przed konkretnością ciała do świata dziecięcej beztroski. które sobie przedtem wielokrotnie w duchu powtarzał. Było to niekończące się głaskanie i pieszczenie. odbierał ciału tę realność i widział kobiece łono jako tykający zegar z kurantem. że w takim razie nie ma sensu paczuszki otwierać. Starał się więc dziewczynę namiętnie pieścić i z niepokojem obserwował.Życie jest gdzieindziej sytuacja. do tego. zniknęło. tam. która nie pozostawiła na sobie niczego i naga (ach. choć już powoli zapadał zmierzch. Tymczasem jednak. na piersi studentki. na co nie była przygotowana i co bała się nazwać. pisał wiersze o nierzeczywistej śmierci. że już najwyższy czas otworzyć paczuszkę. Ciało pod jego uważną obserwacją było jakby zdjęte strachem: kurczyło się raczej niż rosło. którego świat rozpościerał się przed nim jako nieznany obszar pełen lwów. nieskończonego. dziewczyna także milczała. Ale nie pojawiło się. pod którymi bojaźliwie kroczył ku bardzo rzeczywistemu ciału dojrzałej kobiety. Głaskanie i całowanie nie sprawiało już radości ani rozkoszy. zdradliwego ciała. ani o zaropiałych oczach.

Czy absolut w miłości . wydawało mu się dręcząco piękne. nie usiłuj mi niczego wmawiać. Chociaż noc. a ja jej wyrządziłem wielką krzywdę. że mógłby ją stracić. jakby przyznawał. że mnie za mało kochasz. powiedział głosem celowo brzmiącym niepewnie i nieprzekonywająco: . i jak długo spali. ponieważ umożliwiało im to ukrycie się przed sobą. .Powiedziałam ci. że mu pomoże opublikować je w jakimś czasopiśmie awangardowym. Kocham cię. Trudno powiedzieć.Nie mówię. ale jeśli nawet nie spali. zrozumie go i będzie poruszona. mówię tylko. że może jeszcze nie wszystko stracone. jeśli to nie jest prawdziwa miłość .Ty mnie nie kochasz. Ale coś przed tobą ukryłem. dopiero blaskiem drukowanych liter zamierzał ją olśnić. niż znieść świadomość. zrozum mnie. . Jaromil chciał w pierwszej chwili zapewnić dziewczynę. Potem jednak studentka powiedziała: .Kundera Milan . To było jeszcze lepsze. Słowa dziewczyny stworzyły mu bowiem niespodziewaną okazję do ukrycia swej kompromitacji. . W miłości nie uznaję kompromisów. że to z miarą miłości nie miało nic wspólnego. to udawali. że jedno drugiego potrafi zrozumieć i kochać ze wszystkim. którą przeżył. im bardziej do niego nie należało. Poszli do kuchni. nawet z jego cieniami? To było dobrze powiedziane i studentka się nad tym zamyśliła. czy nie. To jest silniejsze od ciebie i dziś w nocy się to okazało. bym była dla ciebie namiastką kogoś innego. gdybyś z tego powodu nie chciała się już ze mną spotykać. ale nie powiedział tego. każde z nich położyło głowę na poduszce i starało się zasnąć.nie oznacza przede wszystkim tego. Jaromil bał się spojrzeć na jej ciało. Leży teraz na mnie jakiś cień. w którym kiedyś po raz pierwszy odkrył swą osobowość? Ze wszystkich luster szczerzyła się teraz do niego Strona 60 . Za mało mnie kochasz. Jaromil pochylił głowę i smutno wzruszył ramionami.powiedziała. że mogłaby go zrozumieć. że nie zniosę żadnej innej dziewczyny. Ta kobieta mnie kochała. Jaromilowi wydawało się. kocham cię.Ależ nie. Teraz jednak trzeba było przywołać wiersze na pomoc. Ogromnie cię kocham. czy spali. Przecież sam się dzisiaj przekonałeś. wydawało mu się.Nie. ale nie dopuściła go do głosu: . . Dotychczas nie dawałjej nigdy do czytania swoich wierszy. że gdy studentka je przeczyta (a najwięcej obiecywał sobie po wierszu o staruszkach).rzekła studentka posępnie.Nie.Kłamiesz . miłość jest dla mnie absolutem. . nie mając sił toczyć się dalej. A gdy dziewczyna znowu powtórzyła to samo oskarżenie. była pełna udręki. nawet w postaci cienia. że śpią. Dlatego musiał jej teraz powiedzieć: . co jest w nim i na nim. tym piękniejsze. bo kocham tylko ciebie. że wobec swego młodszego przyjaciela zobowiązanajest do krytycznej rady i całkowicie zmroziła go rzeczowością uwag. że jest coś z prawdy w tym zarzucie. tylko ciebie. krzywdzisz mnie. że dziewczyny nie kocha. W moim życiu jest rzeczywiście jeszcze inna kobieta. Byłaby to krzywda. To ty mnie zrozum. Kiedy zaś rano wstali. . Nie zniosę tego. Rozczarował się: przypuszcza'ła chyba. że się z tobą już nie chcę spotykać. Jaromil patrzył w twarz dziewczyny w okularach i ściskało mu się serce na myśl o tym. na kim leży fatalny cień. Sto razy łatwiej było znieść wyrzut. Proszę cię. że jest mu bliska. który mnie przygniata i wobec którego jestem bezsilny. kto jest rozbity i godzien litości. że to nieprawda. Mimo to jednak nie mógł się jej zwierzyć i musiał przybierać minę kogoś. że ma jakiś męski defekt.pytał ją . przygotowali sobie śniadanie i z trudem starali się prowadzić normalną rozmowę.To nie ma sensu.Życie jest gdzieindziej omdlewała. Wierzył. że nie potrafię tych spraw lekceważyć. czekał na spełnienie obietnicy malarza. Dlatego nic nie odpowiedział i tylko spuścił głowę. Jaromil chciał ją zapewnić. Gdzie się podziało to wspaniałe zwierciadło jego entuzjastycznego podziwu. kogo kochasz.Masz kogoś innego. było z niej dla Jaromila jedno jedyne wyjście: żeby się jeszcze raz powtórzyła i by mógł swe niepowodzenie naprawić.

Przyszło mu wówczas do głowy. żeby zostało zauważone i docenione! Pragnął ująć rękę dziewczyny i położyć ją niżej na swym ciele. kto wie. że nagle zamilkła albo powiedziała ni stąd ni zowąd zdanie. gdy kroczył kiedyś parkiem z dziewczyną. może żal jej było ginącej miłości. obdarzyła Jaromila światłem przeżytej przeszłości. Mój Boże! Tego już przecież doznał! Doznał tego. Tylko chwilami bywało (i te chwile Jaromil ogromnie lubił i chłonął). może myślała o kimś innym. klownem. za kim tęskniła.Kundera Milan . że chce przystanąć i pocałować ją. Wysłał mu swoje wiersze z pokornym i błagalnym listem. i to marzenie kładło się jak balsam na jego spotkania ze studentką. do któregojednak Jaromil daremnie starał się nawiązać swymi własnymi słowami. teraz znów przeżywał każdą randkę już wiele dni wcześniej i całymi wieczorami rozmawiał w domu ze studentką. dostrzegalnie.Życie jest gdzieindziej ohyda jego niedojrzałości i to było nie do zniesienia. pomijała nie zwracając na nie uwagi. co do której istnienia wyraziła studentka swe podejrzenia rano przy śniadaniu w pokoju Jaromila. wydawał mu się tańczącym błaznem. rysowała się tylko w nie wypowiedzianych monologach. Wtedy przypomniał sobie nazwisko sławnego poety otoczonego nimbem europejskiej awangardy i rodzimych ekscesów. że zdawali mu się znacznie bardziej realni niż on sam. niech tak zostanie. śmiejącym się klownem między nogami. 25 Strona 61 . jakie prosty wierzący czuje wobec dostojnika swego Kościoła. Marzył potem o jego odpowiedzi. nie. które miały wyglądać ůna wspomnienia o innej kobiecie. bowiem z rzeczywistych rozmów Jaromila ze studentką niepostrzeżenie i szybko zniknęła. że na wydziale zbliżają się egzaminy i ma mało czasu) i coraz smutniejsze. zwycięsko. Jakie było źródło tego smutku? Kto wie. i tym razem podziałał na niego tak samo: był podniecony! Był szalenie i to w widoczny sposób podniecony! Tym razem jednak się nie wstydził. jak niespodziewanie zaczęła o niej mówić. który wydawał mu się szalony i nierealny. który się z niego śmieje. A podniecenie Jaromila trwało. długo. Oboje powracali do stanu sprzed wzajemnego poznania się: z niego stawał się niepewny chłopaczek a z niej kamienna dziewica. Powracały znów dla niego czasy (zresztą całkiem niedawne). że położyła mu w marszu głowę na ramieniu. poczuł do niego ślepe zaufanie. żeby dziewczyna jego podniecenie dostrzegła! Ale dziewczyna miała głowę smutnie opartą na jego ramieniu i Bóg wie dokąd patrzyła przez swoje okularki. wprost przeciwnie tym razem rozpaczliwie pragnął. i choć go nie znał a nigdy nawet nie widział. którą znał z lekcji tańca! Ten gest głowy. A powiedziała to tak smutno. To było niepokojące! Wszelkie drobne aluzje Jaromila. Niestety. powiedziała: . co gorsze. który go wtedy podniecił. W owych nigdy nie wygłoszonych monologach rysowała się coraz wyraźniej (a jednak tajemniczo) postać kobiety. prowadząca uczone rozmowy.Nie. przyjaznej i pełnej uznania.. Kiedy jednak zwolnił kroku i studentka wyczuła. Szedł ze smutną i obcą głową na ramieniu i z obcym. które były coraz rzadsze (twierdziła. i on pragnął. ponieważ smutek dziewczyny zwracał się wyłącznie do wewnątrz jej samej i nie pragnął porozumienia ze smutkiem Jaromila. gdy rozmowa z jakąkolwiek kobietą sprawiała mu kłopoty i musiał się do niej w domu przygotowywać. że mogliby przystanąć i objąć się. kiedyś ta chwila smutku była tak intensywna (szli właśnie z kina cichą zimową ulicą). wywoływała zazdrosne zainteresowanie i usprawiedliwiała niepowodzenie jego ciała. i dziewczyna czułaby wtedy jego podniecenie na swym ciele. dumnie. całkiem wesoło!) opowiadała mu o wydziale i opisywała różnych poznanych tam kolegów tak plastycznie. którego miał między nogami.. starannie przygotowane przejęzyczenia i nieoczekiwane zamilknięcia. ale to był tylko pomysł. że Jaromil posłuchał bez sprzeciwu. smutne i melancholijne. wrogiem. A ten. studentka przestała się nią interesować równie niespodziewanie. Zamiast tego długo (i.

a Jaromil pragnął odejść. malarz powiedział.Nasz przyjaciel .trzem mężczyznom i dwóm kobietom. że pisze świetne wiersze. strzepywały papierosa do popielniczki i łączyły w dziwaczne zdania uczone terminy i wulgarne słowa! Jaromil czuł sięjak w windzie.gdy się u nich schronił po jednej ze swych długich wędrówek. . Jaromil był obeznany z tymi tematami i mógł swobodnie włączyć się do rozmowy.ma to szczęście. po których poruszała się przed przybyciem Jaromila. a jeszcze nie jest mężczyzną. z jaką zakładały nogę na nogę.jak zadziwiająco gotowe i dojrzałe są wiersze tego zupełnie niedojrzałego i nie gotowego kawalera. Bał się usłyszeć własny głos.Życie jest gdzieindziej Uległ chyba przypuszczeniu. Dziecko w śród mężczyzn. dziecko? Wymamrotał. a one go obmywały. Wů głowie brzmiało mu niekończącym się echem. i mówił o nimjak o kimś. Już w przedpokoju. że już nie jest dzieckiem. Druga kobieta spojrzała na niego i rzekła altowym głosem: Wygląda tu teraz wśród nas jak Rimbaud w towarzystwie Verlain'a i jego kompanów na obrazie FantinaLatoura.te sławne poszukiwaczki wszy . .rzekł malarz z uśmiechem . dokąd nie dochodzi męczący głos dziewczyny w okularach.Czemu jest pan taki milczący. Był jednak w stanie takiego przygnębienia. .zwróciła się do Jaromila . Osiemnastoletni Rimbaud wyglądał podobno na trzynaście lat. że wygląda na trzynaście lat.powiedział malarz. teraz jednak w ogóle nie wiedział. Pan też . . że obie kobiety są ładniejsze odjego studentki. zasnąć i długo spać i obudzić się dopiero po dziesięciu latach.Kundera Milan . słysząc gwar rozmowy. To było przyjemne uczucie. czyż w tej chwili zależało mu na wierszach? Zrezygnowałby po stokroć z ich dojrzałości. gdy jego twarz zestarzeje się i pokryje męskimi zmarszczkami. z dużym zadowoleniem stwierdził. co kto mówi.uzupełnił malarz.. bał się. tym gorzej jednak. że sprawiało mu trudność wypowiedzenie zdania. Towarzystwo prowadziło ożywioną dyskusję.spytała Jaromila kobieta o altowym głosie.Wiersze . Wzmianka o pozytywnych bohaterach stała się zwrotnicą przerzucającą dyskusję z powrotem na tory. chciał przeprosić gospodarza i czym prędzej wyjść. gdzie przedstawił go następnie swym gościom . Jedna z kobiet zwróciła się do niego z uprzejmym zapytaniem. Oddałby wszystkie swoje wiersze za jedno spółkowanie. (Nie możemy sobie odmówić tego. . że ten głos będzie drżeć albo się jąkać i znowu ujawni tylko wszystkim jego niedojrzałość i trzynastoletniość. kogo goście znają już z opowiadań.rzekł malarz . ale jednocześnie był mile połechtany. wiedział. malarz zapraszał go jednak serdecznie do pracowni. że ta kobieta pochyliła się nad Jaromilem z równie okrutną czułością. Kobieta z altowym głosem znów zwróciła się do niego: . że jest dzieckiem. jak płoną mu policzki pod spojrzeniami pięciu nieznajomych ludzi.Okres dojrzewania jest najbardziej poetyckim wiekiem powiedziała pierwsza kobieta. którym by oznajmił swoje odejście. czyściły i odrobaczały). Ta doskonała naturalność.wzruszył ramionami w zakłopotaniu. że nikt go tu nie chciał obrazić i że zwłaszcza malarzowi jego ůwiersze naprawdę się podobają. jakie wiersze pisze. Pragnął stać się niewidzialnym. gdyby mógł uzyskać w zamian własną dojrzałość.Czasy pozytywnych bohaterów i popiersi Stalina nie będą zbyt życzliwe dla jego poezji . . że jest kawalerem. z jaką pochylały się nad Rimbaudem siostry jego nauczyciela Izambarda . . aby powiedzieć. że smutek i pragnienie pociechy (sławny poeta nadal mu nie odpowiadał) mogą usprawiedliwić każdy niezwykły krok i przyszedł do malarza niezapowiedziany. które zresztą już długo nie potrwa.Zdziwiłabyś się . Gdy siedziałjuż w fotelu i rozglądał się po pracowni. że woli słuchać niż mówić (chociaż w ogóle nie Strona 62 .Czy nie zamierza pan wydać ich drukiem? . a Jaromil pochylił głowę.Znakomite . wyjść na palcach i zniknąć gdzieś daleko. Owszem. że trafił na liczniejsze towarzystwo. Jaromil czuł.wygląda zupełnie jak dziecko.. zorientował się. przedstawiając go. która wynosi go na wyżyny.

Ale absolutnie nowe nie jest to. że od potępienia wygłoszonego pod jego adresem przez studentkę nie ma ucieczki. której logikę dobrze znał. Siedział więc tutaj. znowu został potwierdzony. który zostanie pochwalony.Nowoczesna sztuka była ruchem wymierzonym przeciwko burżuazji i jej światu. . autorytatywną intonację malarza i nie mógł powstrzymać swej prawej ręki. musiałaby się liczyć także ze swym własnym zanikiem. że formułował swe myśli. jak pilny chłopczyk.To jest nasz dylemat . . przepoczwarzony w matkę.Tak . Nowoczesna sztuka w Czechach zawsze podkreślała swój związek z rewolucją komunistyczną.to przecież wiadomo. że jej pan nie rozumie. czuł. jest tylko dowodem tego. a sztukę nowoczesną odrzuciła jako zwyrodniały przejaw burżuazyjnego upadku.rzekł Jaromil . że sam już do nich należy.powiedział malarz. czy rewolucję. traktując gojednakjak kogoś. który trwa już ćwierć wieku.Pytanie jest źle sformułowane . Absolutnie nowoczesny nie jest surrealizm. Było to tak nieznośne. a kubistyczne obrazy w Galerii Narodowej ściąga się prędko do piwnic? .powiedział Jaromil. Całkowicie się z tym zgadzam. ktojeszcze doń nie należy. że to. ale i samą siebie. Jaromilowi nie sprawiłoby żadnego problemu rozwijać myśl malarza. i musiałaby nawet tego pragnąć. A ponieważ wiedział. że jest nowa. Jedno tylko uderzyło go już przy pierwszych słowach: znów usłyszał w swoim głosie tę szczególną. co pięćdziesiąt lat wcześniej przewidujemy.Kundera Milan . lecz to.Rewolucja to przemoc . wiary i konwencji.że dzisiaj idą na przemiał wiersze Baudelaire'a. starał się przysłuchiwać dyskusji. . jak mu się zdawało. ale ta rewolucja. dogmatyzmu. cierpki uśmiech. to uśmiech jego matki! Poznał go z całą pewnością. na mocy którego wygnany został z powrotem do swojego dziewictwa. Nie mamy żadnego dylematu. że starców trzeba brutalnie wykopać ze sceny. by się z niej wydostać. wszyscy po nim poznają. że ma na twarzy nałożoną maskę. Zdradzić nowoczesną sztukę. lecz przeciwnie: chce zakonserwować najbardziej reakcyjnego ducha czasu.Życie jest gdzieindziej słuchał) i wydawało mu się. precyzyjnie i zjadliwie. jak poczwarka oblepia larwę. z której się zrodziliśmy. i właśnie surrealizm dobrze wiedział. zaczął sobie gorączkowo uświadamiać swoją twarz i niemal z przerażeniem czuł. Musiałaby wiedzieć. której nie chce przyznać prawa do własnej postaci. .Gdyby jednak była rzeczywiście konsekwentna w swym negowaniu współczesnego świata. jak mu siedzi na ustach i nie mógł się go w żaden sposób pozbyć. o czym się wówczas z rozdrażnieniem mówiło w artystycznych kręgach. która go obejmowała i ciągnęła z powrotem z tego świata. między dorosłymi ludźmi. że dotąd nie miał kobiety). którą wyznajemy? . że pan zgadza się na to . zwracając się do malarza: . Czuł. Rozmawiali o tym. zdradziła nie tylko nowoczesną sztukę. co ma na twarzy. że pozostali znów na niego patrzą. że rewolucja stworzy sobie na własny użytek również zupełnie nową sztukę. Przepełniło go pragnienie buntu i rzekł. To. aby nie kreśliła w powietrzu ruchu.powiedziała kobieta o altowym głosie . co nas szokuje i zaskakuje. Taka rewolucja nie chce zmienić świata. nie wiedział tylko. Wściekłość i poniżenie sprawiły.To znaczy. które nosi na sobiejak piętno (mój Boże. Strona 63 . kiedy jednak rewolucja nadeszła. Rewolucja. ten delikatny. która się teraz właśnie dzieje.powiedział jeden z gości malarza. która wskrzesza z grobu akademicką sztukę i tysiącami fabrykuje popiersia mężów stanu. ogłosiła jako swój bezwarunkowy program zrozumiały ludowy realizm. dyscypliny. że Jaromil zebrał wszystkie swe siły. ducha bigoterii. ale nie w smak mu było występować tu w cieniu malarza jako wzruszający uczeń. aby strząsnąć z siebie twarz matki. że cała nowoczesna literatura jest zakazana.Pan przecież tak chętnie cytuje Rimbauda: trzeba być absolutnie nowoczesnym. że matka oblepiła go. Wskoczyli mu w słowo: . Jako prawdziwi rewolucjoniści nie możemy zgodzić się na tę zdradę rewolucji. do którego chciał należeć i który odnosił się do niego uprzejmie. a wyrok.

co kochali i dla czego żyli. co o nich słyszałam. żeby zemścić się na malarzu za gesty i za głos. aż w końcu znalazła dziennik. pod datą było napisane: Jutro! Jutro! Ach. do której mama czuła wstręt. Wszyscy milczeli. chciał być wynalazcą perfum i ujęło ją to. że był to dzień. który ogromnie kocha. jakby się nad nim czule pochylała. ale sądząc z tego. dowiedziała się z nich jednak. kiedy pierwszy raz dotknął jej piersi. są pełne zagadek i niedomówień. malarza z jego zbuntowanym cieniem.Tak. że już nigdy nie wolno mu będzie wejść do jego pracowni. Jaromil poczuł. że kiedy wróciła. Potem doszła do zakreślonej na czerwono daty ozdobionej wieloma wykrzyknikami. ile razy obeszli dookoła park. i Jaromil wiedział. myślę. że Jaromil. było natomiast zaznaczone z namiętną drobiazgowością. niestety.Życie jest gdzieindziej charakterystycznego dla gestów malarza. wiem.nawet przez własne wiersze. nigdy nie będzie mógł być wydrukowany w epoce radosnych haseł i agitacyjnych wierszy. co go z nimi łączy. niech będzie. że patrząc na niego. kiedy będziesz to po latach czytać. używał więc sformułowań coraz mocniejszych. kiedy był mały. by być opuszczonym. jakby mu przeszedł mróz po plecach. co było. co robił z perfumami. łysy dziaduniu. aż w końcu przemówiła kobieta o altowym głosie (lecz tym razem nie mówiła tak. Malarz dwukrotnie odpowiedział Jaromilowi dłuższą przemową. że trudno byłoby je opublikować w tym reżimie. przez malarza. ale raczej jakby się od niego ze smutkiem i zdziwieniem odsuwała): . co ma najdroższego. I dlatego powiedział: . Dlatego otworzyła kiedyś szufladę jego biurka i przeglądała ją. że jest dzieckiem.Nie znam pańskich wierszy. O. Ale mój żal nie jest. zdawał sobie sprawę z tego. powiedziała mu tylko: . w którym go uwięził. Mama czytała wiersze. znalazła w łazience swoje drogie perfumy z otwartą nakrętką. że syn ma swoją miłość. ale nie ma pojęcia. żebyś nie musiał się bawić! Teraz jednak wszystko jest dla niej jasne: w łazience Strona 64 . wyrzeka się swego jedynego bogactwa. czego dotąd nie miał. i zaraz przypomniała sobie. zapiski były hasłowe. daleko i za czym tęsknił .była to męskość. było to coś. i starała się poprzez nie zajrzeć w życie syna. a on zakłopotany odparł: . które Jaromil milczkiem kładł jej na stół. niczym siostra Izambarda nad zawszoną głową Rimbauda.. I znowu przez chwilę było cicho. bez czego będzie zupełnie sam.Bawiłem się nimi. spytała się wtedy Jaromila. i że wyrzekając się go teraz. którego pan tak energicznie broni. ponieważ je lubię. Gdybyż te wiersze mówiły przynajmniej zrozumiałym językiem! Ich szczerość jest fałszywa. że syn ma pełną głowę kobiet. ale i piękne zarazem: Jaromil stracił na chwilę poczucie tego. i jeżeli ta odwaga oznacza: odważyć się na to. kiedy się po raz pierwszy pocałowali. Jaromil zdawał sobie z tego sprawę i czuł się przez to jeszcze bardziej upokorzony. malarzamężczyzny z malarzemdzieckiem. że jest osiągalna tylko poprzez czyn i odwagę. oznaczał ją jedynie inicjałem. Już tylko patrzył. gdy razem z babcią wyjechały z Pragi. chce się na to odważyć. że tego dnia zaczęła się prawdziwa Historia twego życia! Prędko przebiegła myślą wstecz i uświadomiła sobie.Kundera Milan . opuszczonym przez wszystkich. jaka była głupia! Przypomniała sobie. żadnym argumentem przeciwko ich zbyteczności. Jaromil przypomniał sobie swój ostatni wiersz o dwojgu starych ludziach i ich ostatniej miłości. twardo i surowo. wiedział. Żałuję tego. a kiedy pośladków. tak że wcale nie doczytała się. Było jednak jeszcze coś cenniejszego niż jego wiersze. że zjego słów wionęła na wszystkich obecnych zgroza. że ten wiersz. stary Jaromilu. że te wiersze są rewolucji całkiem niepotrzebne. ba . przypomnisz sobie. ale za trzecim razem już nie. wyrzeka się tego. Było to smutne. widzieli żywy upadek wszystkiego.Jesteśjuż chyba wystarczająco dorosły.. przez kochankę.To straszne! I rzeczywiście zadrżał. Uklękła na podłodze i wertowała go w podnieceniu. kim ta kobieta właściwie jest. a potem jeden z obecnych mężczyzn rzekł: . mama wie. Była to właściwie przedziwna dyskusja malarza z malarzem.

że za kilka dni wyjeżdża na wakacje. cieszył się. tramwaje były wypełnione ludźmi niosącymi w torbach ręczniki i kąpielówki. wyobraziła sobie. była jedyną żywą istotą na pustyni. którą przed sobą widział. gdy uda mu się przespać z kobietą. jak ona. pachniało więc tak. mógł wówczas w łagodnym otępieniu łatwiej przepływać przez nieskończoną powierzchnię dnia. Uciekał z domu i wracał późno. ale matka tylko jedna. . nie wspomniał o tym. pomyślała z cierpką niechęcią i jej syn wydał się jej wstrętny. że wolno mu ją czasem pocałować i że zachowuje się wobec niego przynajmniej jak koleżanka. nabyła ona nagle sensu czegoś żyjącego: mikrofon z przeciętym drutem. odpisał sobie jej adres. a matki pocieszają. z którą Jaromil tej nocy w willi spał i stracił cnotę. że kochanek jest wiele. a statek wycieczkowy odpływał w dół Wełtawy na południe. bał się to wypowiedzieć. To ją z nim powoli godziło i dawało jej nadzieję: mówiła sobie. . Później się z nią spotkał.. o zgrozo. lecz do wielkiej miłości. zechciał wreszcie napisać do Jaromila kilka zdań! O. Potem pewnego dnia dowiedział się (był to przypadek: spotkał młodego człowieka. powiedziała mu. ale to właśnie było nie do zniesienia. że w ten sposób przyspieszy ich rozstanie. że ich ledwie tląca się miłość może jeszcze rozgorzeć. ponieważ ten ból przysłaniał mu urodę kobiet w lekkich sukienkach i tłumił zuchwałe roztęsknione melodie szlagierów. powtarzała sobie i krążyła wokół niego jak czujny współczujący tygrys. Studentka wyjechała. szlagiery wydostawały się przez okna na ulice. lgnął do niej straszliwie i gotów był odrzucić wszelką dumę. a zamiast niej było tu parne lato podobne do długiego dusznego tunelu. że czyjeś oczy wciąż obnażały jego samotność. kładąc się zaraz do łóżka. list bez odpowiedzi. Potem zauważyła. że studentka w okularach zakochała się w jakimś koledze. że go dotąd całkiem nie opuściła. Zajrzała znowu do dziennika i zorientowała się. ale on niemal się z tego cieszył. Wyobraziła sobie jego nagie ciało. wyobraziła sobie przy tym ciele nagie ciało kobiety. z którymi chodził osiem lat dojednej klasy. rozmowa z niesłyszącym. jakby chciał sam siebie karać czynnością tak niską i haniebną. Pobolewała go potem całymi dniami głowa. Jaromil był samotny i tylko matczyne oczy obserwowały go uważnie i były zawsze przy nim. bał się. Powiedzieliśmy. Przez kilka dni unikała go i nie chciała się z nim widzieć. mówiła sobie. Muszę o niego walczyć. List adresowany do studentki (płaczliwy i błagalny list) spadał tym tunelem i spadał nim bez odpowiedzi. że urzędowo stwierdzona dojrzałość rozpościera się przed nim jak pustynia. trzymał się kurczowo nadziei. nie miała wątpliwości. muszę o niego walczyć. któremu posłał do oceny swój wiersz. która miała być ukryta i niewidoczna. że się zanadto kocha.Kundera Milan . że po dacie oznaczonej wykrzyknikami wszystkie zapiski się kończą. Proszę. że Strona 65 . dla mężczyzny zawsze wszystko się kończy. a jednak w owych tygodniach onanizował się rozpaczliwie i wściekle. Gdyby choć przyszedł jakiś inny list! Gdyby w ogóle ktoś zechciał wkroczyć wjego pustkę! Gdyby sławny poeta. żejest wychudły i blady. Dopiero wiele dni później dostrzegła w mizerności syna oprócz zmęczenia także smutek. Jaromil myślał o słuchawce telefonicznej wiszącej na ścianie w jego pokoju. A kobiety w lekkich sukienkach unosiły się po chodnikach. Z wielkim żalem rozstawał się z kolegami. chociaż ma innego. A list od studentki nie nadchodził. Nie znosił spojrzeń matki ani jej pytań. zalała ją fala obrzydzenia. w stronę lasów. gdyby chociaż on napisał do niego w ciepłych słowach! (Tak. którego znał ze spotkań w mieszkaniu czarnowłosego mężczyzny). czego się o niej dowiedział. że kochanki krzywdzą. iż to dlatego..Życie jest gdzieindziej była kobieta. powiedzieliśmy. że to kobiece ciało było skropione jej perfumami. że nie był stworzony do masturbacji. cieszył się. 27 W tych dniach zrobił maturę. i zdawało mu się.

gdy wchodzili z Jaromilem do przedpokoju. Pragnąłjeszcze raz zwrócić się do sławnego poety. a Jaromil przypomniał sobie dzień. że Jaromil poczuł zazdrość. wydawało mu się. że jest to wspaniałe. Gdy odchodził od okienka. jakby zadecydowały bez niego i za niego o jego drodze życiowej. To nie jest życie.mama chciałaby. że go widzi (każde wydarzenie było mile widziane w pustce bez wydarzeń). żeby być uznanym za mężczyznę. . Kolega wyciągnął z głębi szafy butelkę wódki. a kiedy mówili o swej przyszłości. Ucieszył się. Jaromil. Codziennie udawało mu się jakąś słuchawkę uciąć. Jaromil ni z tego. aż wreszcie po dwudziestu dniach (list od dziewczyny ani od poety nie nadchodził!) miał dwadzieścia odciętych słuchawek.Kundera Milan . miał swoje własne.No tak. był z babcią w domu. że on sam żadnej butelki w domu nie ma.A co robisz? . kolega rzeczywiście był wtedy na ulicach i opowiadał o tym zarazem dumnie i powściągliwie. . Jeszcze przed paroma godzinami nadawał na poczcie paczkę z dwudziestoma słuchawkami myśląc. pudło zapakował. . ale mój tata zginął w obozie.Życie jest gdzieindziej oddałby wszystkie swoje wiersze za to. . Sam był zdziwiony. długo jeszcze rozmawiali. że w pobliżu nie ma nikogo. z którego rozlegał się skandowany krzyk tłumów. Że w ten sposób wysyła mu w podarunku swe daremne oczekiwanie na jego słowo. na co mu ona potrzebna.Jestem w milicji .Żony nie ma w domu . Syn woźnego nie mieszkał już z rodzicami w szkole.Ten Żydek? . napisał na nim adres sławnego poety i swoje nazwisko jako nadawcy. . już od roku . jakby te słowa wyprzedziły jego myśl. Od tej pory wiem. Syn woźnego przytaknął wreszcie ze zrozumieniem. że świat musi się radykalnie zmienić i wiem.Miej na niego oko! To bardzo dziwny facet! Syn woźnego wciąż mu uciekał. fantastyczne wezwanie. nalał do dwóch kieliszków. związał sznurkiem. Jednakże rozmowa z kolegą. był ciągle troszkę wyżej od niego i Jaromil pragnął mu dorównać. uświadomił sobie.pytał go Jaromil. ktoś klepnął go po ramieniu. a on onanistą.powiedział kolega. swą tęsknotę za jego głosem.Nie wiem. Krążył długo wokół budki telefonicznej. czy wiesz. jedno tylko mogło go nieco pocieszyć . żebym zajął się estetyką albo francuskim. gdy stał z obwiązanym gardłem przy radiu. Jaromil nie przypuszczał. że to powiedział. gdyż mama zadawałaby mu dziesiątki pytań. Wyszedł kiedyś z domu z ostrym nożem.rzekł syn woźnego bez entuzjazmu. podczas gdy on. gdzie jest moje miejsce. że jego kolega jest ojcem rodziny. powiedział mu o spotkaniach w mieszkaniu czarnowłosego mężczyzny. A kiedy potem wychodził z mieszkania syna woźnego. która Strona 66 . wszedł do środka i uciął słuchawkę z końcem sznura. Włożyłje do pudła. ale w formie poetyckiego fajerwerku. . ni z owego oświadczył: . jednopokojowe mieszkanie.Wiesz . albo nie wiadomo czym jeszcze. . co robisz ty. a kiedy dowiedział się. Tak. Odwrócił się i zobaczył kolegę z powszechniaka. a Jaromil pomyślał sobie. a kiedy się upewnił. poprzez które prosi wielkiego poetę o odpowiedź. Milicja była najmocniejszą podporą partii komunistycznej także jego kolega prawdopodobnie był w tych dniach wśród burzących się tłumów.Chcę zająć się polityką. by go na chwilę do siebie zaprosił.wyjaśniał. syna woźnego. że kolega mieszka niedaleko poczty. toteż Jaromil uczuł potrzebę dać mu do zrozumienia. ale uzupełnijmy to: skoro nie został uznany za mężczyznę. Chciał się do niego zwrócić nie listownie. Prawdziwe życie to jest to.by został przynajmniej uznany za poetę). wdał się z nim chętnie w rozmowę. tylko że mnie to nie bawi.ciągnął . że przeżył dzień decydującego oświecenia. że są razem związani tym samym przekonaniem. Potem usiedli w pokoju i Jaromil zobaczył pod ścianą łóżeczko z niemowlęciem.stwierdził kolega i powiedział to z taką oczywistością i pewnością siebie. powiedział smutnym głosem: . Poruszony zaniósł paczkę na pocztę. że jego kolega jest żonaty. zmusił go niemal.

może by ci ulżyło. z którego nie można było nigdzie dzwonić. przebierz się tutaj.Musimy to respektować. tak że nie mógł się z niej wyrwać. że mama jest wesoła. kiedy będziesz chciał. Przecież znam cię na wylot.I wiem. znalazł się nagle w towarzystwie czterech dam na pokładzie statku spacerowego. ja też wcale nie chcę. owiń się tylko ręcznikiem . Wszystkie cztery były natomiast zgodne co do tego. nikt się na ciebie nie będzie patrzeć. pomyśl sobie. nadała jego poetyckiemu czynowi prze ciwne znaczenie: nie był to podarunek ani błagalne wezwanie.Życie jest gdzieindziej nastąpiła (i on był pewien. chcę tylko. kręciły głowami nad tym. Jest dziś wspaniała pogoda. nalegały.Po czym dodała cicho: .Głuptasku. stwierdziły. naturalnie. i ze względu na nią grzecznie się uśmiechał. że jest podobny do mamy. Ma przed sobą tylko jedno wyjście: odejść z opuszczonej kabiny. by się bronić. że możesz mi wszystko powiedzieć. . ale widział. bynajmniej: on dumnie zwracał poecie całe daremne oczekiwanie.Nie mam się tu nawet gdzie przebrać . tylko dwie miały stroje kąpielowe. żebyś mi teraz o czymś mówił. jak turecki sułtan odsyłał chrześcijańskiemu przywódcy ucięte głowy krzyżowców. ponieważ ciepława atmosfera wzajemnego zrozumienia otoczyła go zewsząd. że jest już po maturze. prędko odejść! . były bardzo zdziwione. opalone dziewczęta i chłopcy przechodzili koło nich i Jaromilowi wydawało się. że wszyscy na niego patrzą.i trzymała w rozłożonych rękach duży biały ręcznik kąpielowy. gdzie mogłyby się opalać. że należy do tych czterech starszych dam.śmiała się mama i wszystkie pozostałe kobiety śmiały się razem z nią.zachęcała go gruba dama w różowej bieliźnie. co się z tobą dzieje? Poufała obojętność pytania sprawiła. chociaż z niczego mi się nie zwierzasz. opalać i kąpać: mama pomyślała także i o tym i zabrała dla niego kąpielówki. Teraz wszystko zrozumiał: całe jego życie było oczekiwaniem w opuszczonej kabinie przy słuchawce telefonu.mrużąc oczy zadzierała ku niebu. że łzy napłynęły mu do oczu.Ale trudno mi o tym mówić.Tak mamo. Z pobliskiej gospody dochodziły tu dźwięki szlagierów i napełniały Jaromila tęsknotą.Jaromilu. że jestem twoją starszą przyjaciółką.powiedziała mama. . . poza tym był tak zmęczony i smutny. że nie miał nawet dosyć sił. a mama mówiła. pozostawiając na sobie różowe majtki i biustonosz (wcale nie wstydziła się intymności bielizny. a mama ciągnęła dalej: .Rozumiem cię. . może czuła się cnotliwie ukryta za swoją brzydotą). Powinieneś się trochę rozerwać.Przecieżjesteś moim dzieckiem. że popłyniemy parostatkiem. Potem statek zatrzymał się i damy ze swoim młodzieńcem wyszły na brzeg pełen na wpół nagich ludzi i szukały miejsca. czy chodzi już z jakąś dziewczyną. że to nie był przypadek!) zaraz potem. jeśli opali sobie twarz. ucięte słuchawki były uciętymi głowami jego oddania i Jaromil z ironią odsyłał je poecie z powrotem. A mama mówiła dalej: . wypytywały go figlarnie. że to nie pasuje do tak delikatnego chłopca) i.Chodź.Kundera Milan . jeśli jest wstydliwy . jest mi smutno . Jaromil spoglądał w bok i było mu wstyd. . . by się wykąpał. . . damy natomiast ochoczo się do niego ůprzyznawały i zachowywały się jak jedna matka z czterema szczebiocącymi głowami. nie mógł nigdzie uciec. Jaromilowi zupełnie się to nie uśmiechało. tak że nie wiedząc nawet jak i kiedy.. za tym ręcznikiem i nikt cię nie zobaczy . byś wiedział. Wiem. że wystarczy. że ich młodzieniec musi się rozebrać. Wszystkie panie były w mamy wieku i Jaromil dostarczył im wdzięcznego tematu do rozmowy. trzecia odsłoniła swe tłuste białe ciało. Posłuchaj. że postanowił studiować w wyższej szkole nauk politycznych (zgodziły się z mamą. Wezmę cię ze sobą. ich spojrzenia paliły go jak ogień. ale nie miał pod ręką żadnej wymówki.Nie wolno ci patrzeć na mnie jak na matkę. którą . że coś cię dręczy. Gdybyś mi się zwierzył. starał się rozpaczliwie.przyznał się. że to z powodu jakiejś dziewczyny. którego ściana miała go chronić przed spojrzeniami Strona 67 . Jaromil nienawidził ich w duchu. Wiem o tobie wszystko.bronił się. by nikt nie poznał. .. Umówiłam się z kilkoma przyjaciółkami.Kiedy on jest wstydliwy .

a ona ciągle szła za nim. musiała dać władzę studentom. a on przedzierał się pomiędzy obnażonymi młodymi ciałami i znikał im z oczu. jak byśmy do tych piersi sami weszli. ale wrzawa politycznego przewrotu. a polityk . tymi. które pochylały się nad nim. dotyczy bowiem tylko tej gorszej połowy życia i oznacza oprócz wygód także niepewność. będące kluczem do własnej duszy. a z tyłu. Od chwili. Cóż może rewolucja obiecać dorosłym? Jednym potępienie. Nie są to wybuchy granatów. uciekał z nieodłączną obrożą na szyi i uciekając pisał wiersze. gdy wyrwał się mamie z rąk. wyszukując mu we włosach wszy) użyczył mu na parę tygodni dachu nad głową.Izabelle i Vitalie.żołnierzem. Jest to sytuacja szczególnie sprzyjająca ucieczce. Potem referował komitetowi politycznemu szkoły. Jaromil wciąż jeszcze ucieka i również jego krokom towarzyszy jakby huk dział. tak że właściwie egzamin zdawał raczej pytający niż pytany. która w ten sposób oprowadzała co tydzień swe dzieci po Charleville. o. gdy referował przed komitetem. matka. kiedy mury forteczne dojrzałego świata są zburzone! Na czeskich wyższych uczelniach w pierwszych latach po roku 1948 komunistyczni profesorowie byli w mniejszości. jakie stawiał pytania. a mama z ręcznikiem ruszyła za nim. to jest świat. umknął swojej babce i jej uciążliwej macierzyńskiej miłości. Jaromil już nie pisze wierszy. Jeżeli rewolucja miała zapewnić wpływ na uniwersytet. wyczerpujące działanie i naruszenie przyzwyczajeń. nauczyciel Izambard ze swymi siostrami (tak. a piersi tego drugiego. jakby wielki ptak z białymi skrzydłami prześladował uciekającą ofiarę. 3 Rewolucja i młodość należą do siebie. 2 Był wówczas rok 1870 i do Charleville dochodził z oddali huk dział na wojnie pruskofrancuskiej. W Paryżu złapali go policjanci. a potem. Strona 68 . jak wspaniale wkracza się w wiek dojrzałości. a potem odwrócił się i zaczął uciekać przed siebie. Gdy miał szesnaście lat wyrwał się jej po raz pierwszy z rąk. będący kluczem do bram świata. bowiem odgłosy bitew nostalgicznie pociągają liryków.Życie jest gdzieindziej plaży. lecz chodzi pilnie na wydział nauk politycznych. ugrzązł znowu w chłodnych matczynych ramionach. Cofał się przed nią. po dwóch policzkach. Pióro. Jeszcze niedawno szedł pokornie w dwuszeregu: z przodu siostry . kiedy poeta wyrwie się matce z rąk i biegnie. gdyż w niepewność wprowadzony jest świat ojców. Jaromil cofał się i cofał. Niepewność czasów rewolucji jest dla młodzieży zaletą. Musiał odpowiadać surowym młodzieńcom i pragnął mówić tak. 4 Ale egzamin zdawał również Jaromil. zamienił na pistolet. jakie ma poglądy. Ale nawet to powodzenie nie jest nadzwyczajne. Ale Arthur Rimbaud uciekał wciąż na nowo. jak profesor egzaminował. W takich czasach żołnierz jest dekoracją. Cofnął się. jako dowódca. za nimi on z bratem Frederikiem. Część czwarta albo Poeta ucieka Musi nadejść ta chwila. Jego krótkie ciało z krzywymi nogami odziało się w husarski mundur. 18letni Lermontow został żołnierzem. tak że wyglądało to. innym powodzenie. Jaromil pracował w wydziałowej organizacji Związku Młodzieży i zasiadał przy egzaminach. mama wciąż trzymała w rozpostartych rękach duży biały ręcznik. Młodość jest tu w zdecydowanie lepszej sytuacji: nie jest obciążona winą i rewolucja możeją w całości wziąć w obronę.Kundera Milan . Jeśli bowiem poślemy kulę w piersi człowieka to tak. Kobiety spoglądały za nim zdumione.

6 Siedzi pochylony nad biurkiem. jego zasiadanie przy egzaminach i zdawanie relacji o profesorach będzie tylko sposobem jego biegu. męskość. pisze o robotniku Janie. wjednej ręce trzyma młot. to wszystko wydaje mu się tajemniczo bliskie i jemu przeznaczone. A klatka kasy. w której widział siedzącą służącą. kompromis jest zbrodnią. Wie nawet czemu: ta dziewczyna jest podobna do służącej. w drugiej ramię swej ukochanej i tak idzie pośród towarzyszy walczyć w szeregach rewolucji. albo jej nie ma wcale. bowiem gdy wielkie sny się zabija dużo krwi płynie Strona 69 . lecz cały czas patrzy niespokojnie w oczy młodzieńców i obserwuje w nich swój własny obraz. Oto idzie tą samą ulicą. do którego posyła go mama. na której widzieliśmy go na początku poprzedniej części. Jakże nieznośny jest jednak brak powietrza w tym ciasnym praskim pokoiku. tak jak w domu przed lustrem kontroluje swoją fryzurę i uśmiech. Już kiedy miał sześć lat. Jeśli Jaromil stał się bezkompromisowym działaczem. I nie można wierzyć nauczycielom. kiedy czerwienił się na widok nieznajomej kobiety idącej mu naprzeciw. Ta dziewczyna. twardość swoich słów. 5 Ponieważ wciąż od niej ucieka i wciąż jej nie może uciec. uczyniła go mama rok młodszym od kolegów. że już spoczął osiągnąwszy cel? Bynajmniej. albo będzie haniebna. Dopóki gdzie indziej będzie dzieckiem. że go urzeczywistni. mówi jej dobranoc i dzień dobry. powolność gestów. albo jej nie będzie. uwięzienie. gdy w powietrzu unoszą się echa rewolucyjnej pieśni i widma tęgich chłopów z młotami w ręce zaglądają do okien! Minęło pięć lat od wielkiej rewolucji w Rosji. że uciekał? Czy nie wydaje się raczej. ale on nadal się czerwieni. Od tego czasu upłynęło już kilka lat. tak samo jak bał się ich w gimnazjum. ciągle jest o rok młodszy. boi się końcowych egzaminów na wydziale. mama nie zważa na to. ponieważ przyzwyczaił się pokazywać mamie świadectwo z samymi piątkami i nie chce jej zmartwić. który swymi informacjami ingerował w losy ludzi dorosłych. a on musi się garbić nad podręcznikiem i trząść się ze strachu przed egzaminem! Skaranie boskie! W końcu odsuwa podręcznik na bok (jest późna noc) i marzy o rozpoczętym wierszu. nie myśli przy tym o nim. i wysyła go na zakupy. boi się spojrzeć w oczy dziewczynie w białym fartuchu. tak w ich oczach kontroluje pewność. Miękkość rysów. którzy z dnia na dzień zmienili swoje poglądy: albo przyszłość będzie czysta. a w sklepie. A student prawa (ach. co jest poza nią. Bowiem dojrzałości nie można podzielić. który chce zabić sen o pięknym życiu przez to. Wciąż jest otoczony ścianą luster i nie widzi tego. Nie można pozostawiać w szkole nauczycieli z przestarzałymi poglądami: albo przyszłość będzie nowa.Kundera Milan . której zastrzelili kochanka: smutek . tak. gdzie chodzi o wychowanie młodzieży. posadzona na osiem godzin w ciasnej klatce kasy. Tam. Gdy zdaje relację o profesorze mającym burżuazyjne poglądy. dojrzałość jest albo całkowita.Życie jest gdzieindziej by się im spodobać. to jest Jerzy Wolker) widzi na stole krew. Rano dostaje od niej torbę na zakupy. w której siedzi dziewczyna. że ten kuchenny rekwizyt zupełnie nie pasuje do ideologicznego stróża profesorów.piękna twarz. strasznie mu się podoba. dużo krwi. jada z nią śniadania i kolacje. czy możemy nadal twierdzić. podobna jest do wanny.

Powtarzał swoje czatowanie częściej w nadziei. a on chodzi czatować na przeciwległym rogu. że może kiedyś dziewczyny opuszczą sklep osobno i uda mu się zagadnąć brunetkę. że chodzić przed obliczem świata jest czymś zupełnie innym. spacerował w pobliżu prawie godzinę. kasjerka jest cicha. Właśnie tłumy. napisał Włodzimierz Majakowski i Jaromil go rozumie. Jest spokojna. niż gdyby odszedł od niej w świat. że syn wciąż do niej należy. jak tęskno jest w domu poezji. kasjerka jest korpulentna. a to jest krąg. wie. by nie być poetą. nie wolno mu bać się krwi. o których pisał. przeciwnie: kobiety i świat dostały się do magicznego kręgu poezji. 7 Sklep zamykają o szóstej wieczorem. to nieprawda. Nigdy nie udało mu się również zmienić pieśni w przekleństwa. 8 Przyjechała do niego z prowincjonalnego miasta i słucha wierszy. gdyż wie. by opuścić ten zwierciadlany dom. ona chuda. nie odebrały gojej ani kobiety. to jest krąg. nie przeszkadza jej to. Ona wie bardzo dobrze. jakie to jest pragnienie.Kundera Milan . pokój. 9 Tylko prawdziwy poeta wie. jakie ogromne jest to pragnienie. a potem weszły do kamienicy.wydaje mu się niemal brzydka. Wygnany z marzeń państwa wśród tłumów chcą się skryć i pieśni me w przekleństwa pragnę zmienić Ale gdy Franciszek Falas pisał te wersy. ale wie również. Czyżby naprawdę nie dało się uciec ze zwierciadlanego domu? 10 Ale ja sam siebie poskromiłem i nadepnąłem na gardło swej pieśni. Wie. które mu wszczepiała. niech sobie tam trzyma młot w ręce i ukochaną pod ramię. Ta jej przyjaciółka jest znacznie mniej urodziwa. i babcię. jest właściwie jej dokładnym przeciwieństwem: kasjerka jest czarna. raczej przeciwnie . były państwem jego marzeń. które jej czyta. że był wygnany z państwa marzeń. ale żadna z nich nie wyszła. ba . rodzinny kredens i wszystkie cnoty. iż za każdym razem towarzyszy jej inna młoda sprzedawczyni z tego samego sklepu. I tylko on wie. Niechaj go świat widzi z młotem w ręce.Życie jest gdzieindziej ale on się krwi nie boi. który ona sama wokół syna opisała. przecież pozostawił tam i ją. A w ogóle. ona ruda. Kiedyś śledził je obie. ani świat. przeszły kilkomaulicami. w którym ona skrycie panuje. Właśnie czyta jej wiersz poświęcony pamięci jej matki a swojej babci: bowiem idę do boju babuniu moja walczyć o piękno świata tego Pani Wolkerowa jest spokojna. nie był w tłumie na rynku.jego przekleństwa wciąż zamieniały się w pieśni. ona jest odpychająca. w którym panuje ogłuszająca cisza. Nigdy jednak tak się nie stało. żejeśli ma być mężczyzną. ona głośna. kasjerka jest tajemniczo bliska. Niech sobie tylko w swoich wierszach syn idzie do boju. Ale poeta też wie o tej różnicy. Wierszowana mowa Strona 70 . był cichy. że parę minut po szóstej dziewczyna z kasy zawsze stąd wychodzi. w którym pochylał się nad stołem.

Proszę się zbytnio nie krzywić. Jeśli posyłam Panu niektóre moje wersy. Wiek nadziei i złudzeń. nastał miesiąc miłości. 13 . wygłaszał śpiewnym głosem. który teraz powstał. która rozstaje się z ukochanym.Życie jest gdzieindziej wydaje mu się koronką należącą do bieliźniarki mamy. 11 Aula wydziału filozoficznego była przepełniona. żołnierzem i więźniem. aby zarecytować swój wiersz. o których zdawał potem relację w komitecie. że kroczy z socjalizmem i nie ogląda się wstecz) z młodymi dziewczętami i chłopcami. Na pustej ścianie powiesił fotografię ojca. poezja i rewolucja . kto idzie z młodością świata. i ojciec był na niej w oficerskim mundurze. ale mimo to jakby z drugiego brzegu. Te wersy Strona 71 . poezja oddała rewolucji swój głos. z której spoglądał na niego człowiek. a młodością świata jest socjalizm.. którego tak mało znał i który zniknął mu już z pamięci. aż wreszcie na jego tokarce pojawia się czerwona chorągiewka przodownika pracy. 12 Młodość nie zdaje sobie sprawy z tego.. jaka to potęga być młodym. że ludzie go słyszą. to ten sam. I nie mającą nic wspólnego z konkretnym wiekiem. który był piłkarzem. kto do nich I już nie należy.. po drugie zaś w magiczny sposób pozbawiała poetę jego podeszłego wieku i stawiała go w jednym szeregu.. ze smutnej mobilizacji. że kocham wszystkich poetów. stał na przodzie i mówił: . Najbardziej interesował go poeta o znanym nazwisku. (Tak. bo: "Młodość. Słuchał ich wierszy z taką samą obojętnością. Co powiesił na ich miejscu? Może fotografię Karola Marksa? Bynajmniej. Po nim wstawali kolejni poeci i wygłaszali wiersze o pokoju.Poezja nigdy nie odgrywa tak ważnej roli jak w czasach rewolucji. ale zamyka przed nią szuflady biurka. gdy będzie Pan czytać te wersy: sprawiłby mi Pan szaloną radość. jest nicponiem i nie wypełnia planu. Już od kilku miesięcy nie napisał żadnego wiersza i nie chce ich pisać. jako ten. mam siedemnaście lat. ponieważ ukochany. ukochany nie chce jednak dziewczyny stracić i dlatego zaczyna pilnie pracować. z bujną czupryną do góry zaczesanych włosów. Była to fotografia z trzydziestego ósmego roku. Taka myśl ładnie zrymowana spełniała co najmniej dwa zadania: po pierwsze była ukłonem w stronę publiczności. o Leninie i Stalinie. jak zwykło się mówić. Powiedzmy to innymi słowami: w pojęciu sześćdziesięcioletniego poety młodość nie była oznaczeniem określonego wieku. lecz wartością. wie o tym. ale czy to ważne? Wszyscy poeci są braćmi. kto zanurzony jest w przyszłości i nie ogląda się wstecz. pracujący przy sąsiedniej tokarce. Młodzieniec w błękitnej koszuli (jakie nosili wówczas członkowie Związku Młodzieży). Zdjął ze ściany wszystkie reprodukcje nowoczesnych obrazów. Jestem nieznany. Ucieka. Chodzi wprawdzie mamie na zakupy. poeta dzisiaj wie. to dlatego.. o bojownikach zamęczonych przez faszystów i o robotnikach przekraczających normy. i pomógł mi mój wiersz opublikować. drogi mistrzu. a rewolucja w zamian za to wyzwoliła ją z samotności. Jaromil lubił tę fotografię. Młodym jest ten. zjaką kiedy indziej słuchał słów profesorów. który otrzymał kiedyś paczkę z dwudziestoma uciętymi słuchawkami). wszystkich dobrych parnasistów. który teraz wstaje z krzesła i podchodzi do podium. Młodym jest ten. Tak bardzo brakowało mu tego mężczyzny.. że słyszy go zwłaszcza młodzież.Kundera Milan . a na podium siedziało kilku poetów. gdyby był Pan tak uprzejmy. (nie było bowiem wątpliwości. Tym bardziej tęsknił za tym mężczyzną.Drogi mistrzu. Jaromil siedział wśród publiczności i obserwował poetów z zainteresowaniem.to jedno!" Potem powstał pierwszy poeta i recytował wiersz o dziewczynie. Ale poeta (ma około sześćdziesięciu lat).

Drogi mistrzu. Spurpurowiał i wybrał jako ostatni ze swych wierszy inny niż pierwotnie zamierzał: był to wiersz pełen dzikich obrazów i drastycznej erotycznej fantazji. albo będzie czysta. w ich gniewnym buncie widział promyki własnej młodości. jako świadectwo słabości i uzależnienia. a pozostali przyłączają się do niego. ale młodzi rewolucjoniści strzegący jego bram muszą być surowi: bowiem albo przyszłość będzie nowa.. I tak kłamał. a przed nimi stał stary mężczyzna. . jeśli ktoś jest dziś petentem. Od młodości przyzwyczajony był prowokować ograniczoność mieszczuchów i nie było dla niego problemem to. jestem młody.krzyczy Jaromil. że w tej sali jedynie on ma przywilej wolności. 14 Publiczność zwiedziona urokiem osobowości poety wybuchnęła brawami. że stał sam przeciw wszystkim. Jest sam ze swą bliską śmiercią. o opinię publiczności ani o przyszłość. ufają: to wszystko. co się dzieje na widowni. żeby zostały wpuszczone do socjalistycznego raju. który do nich przyszedł dlatego. nie musi się jej podobać. albo jej nie będzie. ozdobił je cudownymi surrealistycznymi girlandami. wszystkie smętne hiacynty i lilie w jego wierszach i wyśle mu to szyderstwo jako polecony policzek. Przypuszczał. jutro z dniem wczoraj szym? Poeta słyszał wyraźnie. W tej chwili jednak drogi mistrz nie przeczuwa nienawiści.Życie jest gdzieindziej wierzą. i jeśli jest to donkiszoteria.Kundera Milan . czym ją obdarzy podium. A oni gwizdali i starali się dojść do głosu. których kocha. rozległy się gwizdy i krzyki. na tym starym głupcu. kochają. a śmierć nie ma uszu ni oczu. gdy człowiek jest stary. Ten list będzie mu jednak długo brzmiał w głowie jako litania hańby. to chce być Don Kichotem. . do dogmatycznych księży i ograniczonych policjantów. nie musi się już troszczyć o opinię swej gromady. może mówić i robić to. że są podobni do purytańskich nauczycielek. Jednakże pośród bezmyślnej większości była też mniejszość myślących.Co za bzdury nam tu chce przeszmuglować! . że jego miłość upoważnia go do tego. jak wygwizdują go ci. i ci wiedzieli. Wszak się na nim zemści. na tym drogim mistrzu. gdy skończył. to są nim wiersze. niech się Pan nade mną nachyli. gdyż nienawidzą wolności. nim po raz pierwszy uciekł mamie z Charleville. która na niego czyha. Krzyczał. lampa naftowa ustawiona pod niebem oświetla to białe miasto. . i recytuje wersy o radzieckim mieście zburzonym przez faszystów i na nowo powstającym z gruzów. piersi radzieckich dziewcząt unoszą się nad ulicami jak kolorowe baloniki. by o nią walczyć. co myśli. 15 Poeta uniósł rękę. tylko wtedy. niech mi Pan poda rękę. że kiedy był młody. co się jemu samemu podoba. żeby mu Strona 72 . że rewolucyjna publiczność nie może czekaćjak pokorny petent na to. że będzie żenić kota z koniem i nowoczesną sztukę z socjalizmem. miał piętnaście lat i siedem miesięcy. proszą. Była wiosna 1968 roku i działo się to ' w Paryżu.Chce pożenić socjalizm z surrealizmem? Chce pożenić kota z koniem. albo splugawiona. ale był dumny i nie zamierzał ustąpić. Poeta krzyczał. by mówił im to. że protestują przeciwko jego wierszom. przeciwnie. ponieważ dla niego socjalizm jest epoką wolności i rozkoszy i inny socjalizm odrzuca. na tym łysym Theodorze de Banville! Już za rok strasznie wyszydzi całą jego poezję. Stary naukowiec obserwował hałasującą młodzież i nagle przyszło mu na myśl. że wolność jest obowiązkiem poezji i że metafora również jest warta tego. A potem zaczął na nich krzyczeć. niech Pan mnie trochę podźwignie. ponieważ jest stary. też miał wokół siebie gromadę i też chętnie gwizdał. było to jeszcze przedtem. na którego dachach lądują helikoptery podobne do aniołów. Stary naukowiec słuchał w milczeniu gwizdów i mówił sobie.. że ich kochał. lecz gromada dawno się rozpierzchła i jest teraz sam. Niestety jednak studenci zupełnie nie potrafili dostrzec ! promyków swej młodości w jego zmarszczkach i stary naukowiec patrzył zaskoczony. Studenci gwizdali. aby uciszyć wrzawę.

Był szczęśliwy. Całkowicie bym się z tobą zgodził. ale na razie jest to w sprzeczności z polityką partii wobec Kościoła. Jaromil. i jeszcze: Z rewolucją do polityki. a obok: Zarządzamy nieustające szczęście. Z rewolucją do miłości. czy też monogamii w przeciwieństwie do burżuazyjnego promiskuityzmu? Jaromil oświadczył. miał ciemno przed oczami. W końcu powstał Jaromil. jak głosi mur Odeonu). jak te.ale to można wyrazić lepiej: Za socjalistyczną politykę.jest tylko lud budujący socjalizm. gdy stary naukowiec odchodził korytarzami Sorbony i czytał na ścianach: Bądźcie realistami. że tylko rewolucja jest nowoczesna. że albo rewolucja przemieni cały świat we wszystkich jego elementach. Wie. podczas gdy dekadencki erotyzm i niezrozumiałe obrazy poetyckie są rupieciami i ludowi są obce. a Jaromil chodził pomiędzy nimi dumniejak marszałek słów. mury Censier. do miłości! Koledzy malowali litery. a na podłodze poniewierają się pędzle. Wydał ją Wydział Propagandy Komitetu Centralnego Partii. nie pomyliliśmy się: hasła. i następne hasło: Żadnej wolności dla wrogów wolności!. który przedstawił mu się jako przewodniczący uczelnianej komisji organizacji obchodów 1 maja 1949. stoi nad nimi i spogląda do notatnika. Po jego słowach zagrzmiały oklaski audytorium. farby i długie papierowe transparenty. a na następnym: Bądźcie realistami. i dalej: Dosyć kościołów (to hasło szczególnie mu się podoba. A kawałek dalej: Emancypacja człowieka będzie całkowita albo żadna. i dalej: Śmierć obojętnym!.Czytałeś "Rude pravo"? Była tam na pierwszej stronie opub likowana lista stu haseł na pierwszego maja. Ładnie by to wyglądało. że poezjajest martwa (ponieważ sztukajest martwa. Mogłeś sobie oszczędzić wysiłku. aby zmartwychwstać jako sztuka agitek i haseł na transparentach i na murach miast (ponieważ poezja jest na ulicy. jak głosi mur Sorbony). Ale co to? Pomyliliśmy daty? Jaromil dyktuje malującym kolegom te same hasła. . . co przez to rozumiesz? To znaczy. mówił. czy my. Tobie nie pasowało ani jedno z nich? Przed Jaromilem stał otyły młodzieniec z komitetu powiatowego.Senjest rzeczywistością. Przepraszam. chciejcie niemożliwego.Pańskie niezrozumiałe wiersze. albo to nie będzie rewolucja. do rodziny. są dokładnie takie same. które Jaromil podaje do wypisania na transparentach. Senjest rzeczywistością . 17 . składa się z dwóch słów a obejmuje dwa tysiąclecia historii). Widzisz. Śmierć obojętnym. i następne: Wyobraźnia do władzy!. że chcesz wolnej miłości w przeciwieństwie do burżuazyjnego małżeństwa. za socjalistyczną rodzinę. . którzy budujemy nowy świat? Absolutnie nowoczesny . którymi dwadzieścia lat później zapisali paryscy studenci mury Sorbony.pytał sławnego poety. na których kilku studentów wyższej szkoły politycznej maluje hasła na majowy pochód. towarzyszu. .W końcu co jest nowoczesne? .Kundera Milan . które przed chwilą czytał wygwizdany naukowiec na korytarzach wzburzonej Sorbony. a to jest hasło z "Rudego prava". Te oklaski długo jeszcze brzmiały. który jest autorem i redaktorem haseł.poleca napisać na jednym z transparentów. Dosyć kościołów. I jeszcze dalej: Tylko bez wyrzutów.Życie jest gdzieindziej odpowiedzieć. włącznie z rodziną i miłością. że jest pożyteczny i że jego sztuka tworzenia zdań znalazła tu swe zastosowanie. 16 Ławki w przestronnej klasie są odsunięte pod ściany.No dobra . Przecież to idealizm najcięższego kalibru. a za sobą tłum. chciejcie niemożliwego.odpowiadał zaraz .przyznał otyły młodzieniec . ale umarła po to. 18 Strona 73 . mury Nanterre. Czyż możemy ludziom grozić śmiercią? Wyobraźnia do władzy. Bynajmniej.

Jest już w Dublinie od paru tygodni. stojąc za nimi.. Studenci wyrywają kostki z bruku. I wyobraża sobie dalej. a u jego boku sunęła młoda kobieta. policja dobrze go już zna. ale są to znów barykady. na narożniku ustawiły się zaimprowizowane kapele i młodzież w błękitnych koszulach tańczy. czy rzeczywistość jest snem czy sen rzeczywistością. wyobraża sobie. która umożliwi mu wstęp do prawdziwego życia. Budapeszt. przecież dlatego wyjechał z Londynu do Irlandii. poeta Shelleyjest sam. Ponieważ prawdziwe życie jest gdzie indziej. ma dwadzieścia lat a przy sobie setki ulotek i proklamacji jako legitymację. a koledzy je za nim skandują. 19 Ale tego nie wie się nigdy w danej chwili. ale był już także obowiązkowy.Życie jest gdzieindziej Życie jest gdzie indziej. nie miała na sobie niebieskiej koszuli. oświetlone płomieniami i uczedzone wybuchami bomb łzawiących. Pochód ruszył ulicami i Jaromil maszerował wzdłuż niego. ale Percy Shelleyjest nieszczęśliwy. a nigdy się na nie z Charleville nie dostał. które skaczą przez historię z barykady na barykadę. przewrócone drzewa. Praski rok 1949 zastał czeskich studentów właśnie w tym ciekawym przełomowym momencie. 20 Pochód przeszedł już Placem Wacława obok trybuny. ale również za skandowanie kolegów. odpycha kilka kupujących bab. Za to w roku 1968 tysiące Rimbaudólv mają swoje własne barykady. co dzieje się w oddali. Warszawa. Ale kilometr stąd. ich entuzjazm był jeszcze dobrowolny. ich wejście w świat jest piękne i hałaśliwe. Nazywa się Percy Shelley. Wszyscy bratają się tu ze sobą bez żenady. pisali studenci na murze. Wykrzykuje je na głos jak intonujący modlitwy podczas procesji. nagle przestaje być tańcem. napisali studenci na murze Sorbony. na drugim brzegu Sekwany. gdy sen nie był już tylko snem. rozdał setki proklamacji. dobrze o tym wie. Irlandczyka. przewracają samochody. była elegancka jak gwiazda pokazów Strona 74 . był odpowiedzialny nie tylko za hasła na transparentach. ale wiedzieli równocześnie. gdzie nie ma jego. że gdyby tam nie przyszli. lecz wypisał sobie w notesie kilka haseł zalecanych przez centralny wydział propagandy. choć jeszcze przed chwilą się nie znali. W o ile gorszej sytuacji był Rimaud. i są to znowu te odwieczne zastępy. Życie wciąż jest tam.. Gdyby tu chociaż stały barykady i rozlegała się strzelanina! Jaromilo wi wydaje się.Kundera Milan . W tej chwili przypomina sobie dziewczynę uwięzioną w klatce kasy i ogarnia go straszliwa tęsknota. rozłożysty i krępy. dotychczasowi posiadacze świata dalej prowadzą swe życie i wrzawa Dzielnicy Łacińskiej dociera do nich jedynie jako coś. jest rok 1848 i 1870. że idą razem zatłoczonymi ulicami i pełni miłości tulą się do siebie. Szedł naprzeciw niego. którzy gromadzili się przed wydziałem ze swymi transparentami. i 1945 i jest to Paryż. Sen jest rzeczywistością. jak większość dziewcząt tańczących na jezdni. 21 Czułjej ciepłą rękę w dłoni i wtedy go nagle zobaczył. że prawda była po przeciwnej stronie: ta rzeczywistość ( barykady. że rozbija młotem wystawę. gdzie się burzy lud. studenci. otwiera klatkę kasy i uprowadza ze sobą na oczach zdumionych ludzi oswobodzoną brunetkę. A taniec. przyszli tam chętnie. czerwone sztandary) była snem. że uroczyste pochody są tylko ulotną imitacją wielkich rewolucyjnych demonstracji. stawiają barykady. Emancypacja człowieka będzie całkowita albo jej nie będzie. Praga i Wiedeń. że nie mają żadnego ciężaru i przeciekają ' między palcami. nie wymyślał już żadnych wspaniałych prowokujących aforyzmów. który wiruje dokoła. mogliby mieć w szkole kłopoty. ale jemu nie udało się zbliżyć do żadnego . który marzył o barykadach Komuny Paryskiej. ale zdaje się. I a on skacze z nimi i trzyma ukochaną kobietę za rękę. odmawiają zawarcia z dotychczasowymi posiadaczami świata jakiegokolwiek kompromisu. Tak.

ale było już za późno. adresat paczki z dwudziestoma słuchawkami. zaczerwienił się i zachował się tak samo jak kiedyś. Było to takie szybkie i takie proste. tak. mężczyzna też go pozdrowił nieobecnymi oczyma (tak. Było to piękne. na pierzynie przykrytej wełnianą narzutą. przez moment spotkały się ich spojrzenia i Jaromil w nagłej sekundzie zmieszania (i za przykładem innych. którzy sławnego mężczyznę rozpoznawali i pozdrawiali) skłonił głowę w geście pozdrowienia.Życie jest gdzieindziej mody.A gdzie jest pani koleżanka? . jak kiedyś wchodziła. drugiego maja. do którego widział. Jaromil rozpaczliwie spoglądał na drzwi sklepu. nie była to jego czarnowłosa kasjerka. żeby ją odprowadził do jej mieszkania (odprowadzać pannę do domu jest ponoć znacznie przyzwoiciej. Stał na chodniku w haniebnym osamotnieniu i oglądał się nienawistnie za nim. dziewczyna zapytała: Nie zechciałby pan wstąpić do mnie na chwilkę? Zaskoczony i zmieszany wszedł do jej pokoiku. że został zauważony. Rozświetliło się też okno mieszkania w suterenie tuż nad chodnikiem. drogi mistrz.na miasto. sprzedawczynie wyszły gromadą ze sklepu i stało się coś nieoczekiwanego: ruda dziewczyna wychodziła sama. . a Jaromil pragnął ją spotkać. ale nie chciało mu się iść do domu. Schował się szybko za rogiem. To była jej koleżanka. Było to nieprawdopodobne. Gdy zatrzymali się przed kamienicą. gdy piękna służąca spojrzała z wanny na dziurkę od klucza: uciekł. pocałowali i po chwili siedzieli już na łóżku. A dziewczyna z kasy i z wanny. bał się. Ale ruda była bardzo rozmowna i wcale nie zamierzała pożegnać się z Jaromilem. szczupła ruda dziewczyna. Ruda zobaczyła go i ruszyła ku niemu. Barczysty mężczyzna rozglądał się rozkojarzony i co chwila pozdrawiał kogoś skinieniem. Jaromil nawet nie zdążył przełknąć całej goryczy rozczarowania. nie wiedział nawet jak to się stało. brunetka wyjechała jednak z Pragi. Jaromil zobaczył w nim znajomą dziewczynę! Ale nie. (Znosił dom tylko w nocy.Zaspał pan. 23 Była szósta wieczorem. Ona już od nas odeszła. a fotografia taty się budzi).spytał w końcu. Szli razem w kierunku domu dziewczyny i Jaromil dowiadywał się. że nie wypada zaglądać wieczorem ludziom do mieszkań? Poczerwieniał i starał się szybko skierować rozmowę o wczorajszym wydarzeniu na inne tory. podeszła właśnie do okna. . gdy jej czarnowłosa koleżanka wyjdzie ze sklepu. żeby spuścić żaluzje. która mu towarzyszyła. kogo nie znamy) i z rezerwą skinęła również głową kobieta. wczuć się w daremną pogoń za kobietą zagubioną w bezmiarze ludzi. ta kobieta była niezwykle piękna! I była całkowicie rzeczywista. to był on. Ach. na której pierwszy maja ze swymi sztandarami i gałązkami bzu nie pozostawił żadnego wesołego śladu. nawet mu zaproponowała. żeby ją tam spotkał. 22 Wieczór powoli opadał . jak pozdrawiamy kogoś.Czy pan wie. Chodził więc tam i z powrotem zapadłą peryferyjną ulicą. dopóki matka jest jeszcze na nogach. że pójdzie spacerować koło domu. gdy zorientował się. że obecność rudej dziewczyny znów mu zepsuje okazję. w błyszczącym świetle jej rzeczywistego ciała rozpłynęła się i zniknęła. A potem. objęli się. kiedy zbliżył się do Jaromila na kilka kroków. że obie dziewczyny pochodzą ze wsi i miały tu w Pradze wspólną pracę i mieszkanie.Kundera Milan . niż podglądać pannę przez okno). Potem zdecydował się. Kilkakrotnie pobiegł za jakąś kobietą. . W kamienicy rozświetlały się okna. która mu ją z tyłu przypominała. ponieważ wychodzi za mąż. Zanim zdążył pomyśleć o Strona 75 . gdy mama śpi. tuląca się aż do tej chwili do boku Jaromila.

a Jaromil wniknął po raz drugi w ciało rudej. zdawało mu się.Tak. przecież wiesz. . Część piąta albo Poeta jest zazdrosny Podczas gdy Jaromil biegł. chwaląc jej urodę. bo nigdy nie szłam sama. i nie wyglądał na swój wiek. której ciało całkowicie materialnie połączy go nareszcie z zastępami. Kochał ją tym razem długo i wspaniale. cierpliwie czekał tu na niego ten pokój w suterenie z wilgotnymi ścianami i ta zwyczajna kobieta. tak to jest: przez cały ten czas. 25 Patrzył na nią. A Percy Shelley. Pozwolił znowu swemu ciału zsunąć się z jej ciała i pomyślał sobie. im bardziej robię rewolucję. Ukrywasz to? . Wiem.Tak. a on leżał obok niej z głową zanurzoną w poduszce i był pełen ogromnej ' radości. wyciągnięty i zmęczony. Ponieważ ja też cię pragnęłam. tym większą mam ochotę się kochać. jego dojrzałość była tu już przygotowana. jakby nie tylko pozbawiła go dziewictwa.Tak. . ale i z tymi pięcioma czy dziesięcioma. Im bardziej się kocham. oskarżyli o rzekome oszustwa (jak setki innych drobnych kupców w owym czasie). Także Rimbaud ciągle biegł .do Stuttgartu. tym większą mam ochotę robić rewolucję. napisane było na murze Sorbony. szwagra. a potem do Adenu i do Harare i z powrotem do Marsylii.Nie miałeś odwagi mnie zagadnąć. świat się zmieniał.zapytała go. lecz przeniosła go od razu daleko w głąb męskiego wieku. kiedy tak leżał obok niej. Strona 76 . kiedy wciąż biegł i biegł. jesteś bombowy . gdy przychodziłeś do nas po zakupy. albo jej nie ma. lecz po kilkumiesięcznym biegu. 24 Spojrzał na nią z wdzięcznością i jej nagość wprawiła go w zachwyt. powiedzmy . do Marsylii. że będziesz tu kiedyś ze mną.Jesteś bombowy. . wiem. Zauważyłam to.Jesteś sto razy ładniejsza naga niż ubrana . ale wtedy miał już tylko jedną nogę. że stoi przed nim trudne i decydujące zadanie życiowe. kobietami. kiedy dręczył się samotnością.od pięciu do dziesięciu. . pragnąłem. kiedy z rozpaczą uczestniczył w zebraniach i w pochodach. biegał tymczasem po ulicach Dublinu. po chwili ciszy usłyszał: .Życie jest gdzieindziej tym. że życie jest gdzie indziej. że odpoczywa nie po dwóch miłosnych aktach. . gdyż wiedział. wciąż biegł i biegł. na które go oceniła. do Mediolanu. który miał. Jak to możliwe. który uważał Voltaire'a za wynalazcę woltów. położyła mu rękę między nogami i chłopiec poczuł dziką radość. tak. Zalało go radosne poczucie dumy. a w uszach brzmiały mu jej ostatnie słowa. jak przystoi i jak należy. .rzekł do niej. zabrali mu obydwa sklepy (należały odtąd do państwa) i wsadzili na parę lat do kryminału. bowiem jego ciało reagowało tak.Kundera Milan . . kochał się nie tylko z nią.Ileś ty miał przede mną kobiet? Wzruszył ramionami i uśmiechnął się z umyślną zagadkowością.Pragnąłeś mnie już od dawna? . a z jedną nogą biegać się nie da. Albo dojrzałość jest pełna.szeptała mu potem do ucha. jakby przed chwilą. podobnie jak Jaromil. . jego syna i żonę wysiedlili jako wrogów klasowych z Pragi.No. że mu się kiedyś nie podobała? Przecież ma na swej klatce piersiowej absolutnie niezaprzeczalne piersi i absolutnie niezaprzeczalne owłosienie na podbrzuszu! . dziewczęcą twarz. że wyczekiwałeś na mnie przed sklepem. Ja jednak mimo to wiedziałam.Zgadnij.

Kiedy poszła zajrzeć do jego szuflady. na Boga. aby z jej płodu wymazała rysy małżonka: ach. łzy gniewu. które miały go wzruszyć i zatrzymać przy niej.Życie jest gdzieindziej Obydwoje odchodzili z willi w lodowatym milczeniu. czyżby musiała jeszcze ze zmarłym mężem walczyć o syna? Mniej więcej tydzień po tym.Co ci jest. mamo. a jeśli czasem rozmawiają. Przyszli tu z nędznego piwnicznego mieszkania i uważali za niesprawiedliwość. który odpada i mógłby pokaleczyć ich dzieci bawiące się na podwórku. o lokatorach. mama przestała płakać i słowa płynęły z niej równie obficie. że lira Apollina zwycięża znów mundur męża. łzy wyrzutów. wszystkie lata cierpienia napłynęły jej do oczu i nie powstrzymała płaczu. że jej syn się wyobcowuje: studiował w szkole.Nic. Okupowali bez pytania ogród i domagali się od mamy. Jaromilu!) i w końcu o tym najważniejszym: że w tym życiowym osamotnieniu odwraca się od niej jedyny człowiek. kiedy nie zamieniają ze sobą ani słowa. że nie przychodzą tutaj mieszkać. Ależ to nieprawda. która ją znienawidziła (i to z twojego powodu. W dzienniku znalazła kilka lakonicznych uwag. a płacz ten wzmagał się potęgowany synowską troską. o siostrze. ale odkryła coś znacznie ważniejszego: nowe wiersze syna. obwisłych brzuchów i zaropiałych oczu. której dawno już w jego głosie nie słyszała. nie znalazła jednak w dzienniku żadnego nowego zapisu ani żadnego nowego wiersza.Nie mogła się zgodzić z takim tanim zapewnieniem i zaczęła się gorzko śmiać. mamo. o którym Jaromil nie wiedział. sprzeczała się ze wszystkimi. ale wynagrodzić sobie dawne krzywdy historii. I tym razem wypływało z niej wiele rodzajów łez: łzy żalu z powodu tego. Jaromilu. osamotnieniu. żeby szybko załatwiła naprawę tynku. Znowu się gorzko zaśmiała. traciła pamięć i pewnego dnia (prawie niezauważalnie) zamieniła się w proch krematorium. którym rada narodowa przydzieliła opuszczone pokoje na parterze. . zdecydowani nigdy nie wybaczyć mamie. ona wie doskonale. że kiedyś prosiła figurkę Apollina. że musi mieć swój własny dziecięcy Strona 77 . Nic dziwnego. że tak bardzo jest opuszczona. było niebo i obłoki i kilkakrotnie pojawiło się (co w jego wierszach nigdy się nie zdarzyło!) także słowo matka. mama znowu otworzyła jego biurko. gdy usłyszała jego kroki na schodach. co ją zraniło? Mama przecież zawsze respektowała jego prawo do prywatnego życia.pytał ją. które przywykła regularnie czytać. były tam nazwy kwiatów. rozpuszczania ciała w glinie. jak przed chwilą łzy. że jej syn przystał do wrogów rodziny. że syn ją zaniedbuje. łzy nadziei. Gdy je przeczytała. co było dla niej policzkiem: Jaromil podejrzewają. że wiersz bez rymu nie jest wierszem) i były również zupełnie zrozumiałe i pełne pięknych słów. Ależ. i ucieszyła się w duchu. Wydawałojej się. Potem przyszedł do domu Jaromil. staje się dla niej obcym. Tak. którzy chcieliby ją wypędzić z jej własnego domu. nie staję się obcym. że stoi nad nią bez ruchu i nie potrafi nawet pogłaskać jej po głowie. których nie zrozumiała. miłe wrażenie jeszcze się spotęgowało. Potem zobaczyła na ścianie jego pokoiku fotografię męża w mundurze i przypomniała sobie. sądzili. nic . że grzebie wjego rzeczach! Pomogła sobie zapasowym kluczem. zastała ją zamkniętą. Do willi wprowadzili się lokatorzy. jak opuściliśmy Jaromila w poprzedniej części w łóżku rudej dziewczyny. ja się od ciebie nie odwracam! . Nie staje się? Ma mu więc to udowodnić? Ma mu powiedzieć. a mama uważnie przysłuchiwała się czułości. przychodzi późno do domu. że może wreszcie (po melodyjnych zdaniach nowych wierszy) wróci do niej z powrotem. żadnych starców. że kiedyś do kogoś należała taka duża i przyjemna willa. łzy podstępu.Kundera Milan . której nie darzyła sympatią i przestał przynosić jej swe wiersze. że jej nie słucha i myśli o czym innym. już kiedy był małym chłopcem. co ci jest? . mówiła o wszystkim: o swym wdowieństwie.odpowiadała płacząc. W końcu po minucie zakłopotania chwycił ją za rękę: to było piękne. jakiego ma na świecie. bowiem wiersze (stało się to właściwie po raz pierwszy!) naprawdę się mamie podobały: były rymowane (mama zawsze w głębi duszy uważała. . że mama tym gorzej znosiła to. jakżeż się od niej nie odwraca. bywają dni. Babcia starzała się.

z aniołem swego dzieciństwa i z aniołem swej dojrzałości. pragnął światła i pokoju. będzie ponoć bywał w domu tym chętniej. iż Jaromil. nie chciałaby tylko. Jaromil wyczuł. że panna ma osiemnaście lat i nie jest żadną studentką. Obraz dziewczyny. ale Jaromil ani na moment nie spuszczał przy tym z oczu swego małego praktycznego celu: prawa do swojego pokoju. w obrębie której wolno mu robić. że nie ma przed nią nic do ukrycia (mamę ścisnęło w gardle w trwożliwym oczekiwaniu) i rozgadał się o rudowłosej dziewczynie. Jaromil słuchał cierpliwie i ze zrozumieniem.Kundera Milan . Szybko umyła się zimną wodą. matka i syn. z czego wywnioskowała. które ona respektuje. pokój pod skrzydłami dwóch aniołów. czyżbyś nie czuł się tu panem siebie? . Mówili jedno przez drugiego.Uścisnęła mu rękę. Tak też (okrężnie i ostrożnie) przedstawił to mamie. to dlatego. że zamyka szuflady w biurku! Przed kim je zamyka? Czy naprawdę myśli. to nieporozumienie! Ja tych szuflad w ogóle nie używam! Jeżeli są zamknięte. Potem pod wpływem jego spojrzenia uświadomiła sobie ślady łez na twarzy i odeszła do łazienki. . rozpraszał jej niepokój: dziewczyna była młodziutka (straszliwe widmo rozpustnej kobiety szczęśliwie się rozpływało). to przez przypadek! Mama wiedziała. w którym robi zakupy. że syn kłamie. wydawało mu się to wspaniałe jak pokój. mamo. gdyż na tym smutnym świecie nie mają nikogo poza sobą. że prawdziwie dorosły jest tylko ten. kto jest nieskrępowanym panem jakiejś zamkniętej przestrzeni. jak się czuła. Zataił przy tym fakt. Powiedział jej. zmąciła ich wzajemny stosunek. Jeżeli unikał mamy w ostatnim roku. niczym jakaś ciekawska plotkarka. jak tu. jaka zniewaga! Jaromil nie może sobie wyobrazić. dziś już student.Życie jest gdzieindziej pokój. niezgoda z matką przeszkadzała mu. szczęśliwie uFni. ma na pewno swe prywatne tajemnice. . że ich dwoje znowu powinno sobie ufać. . mieszka u mamy i może realizować swoje samodzielne życie tylko dzięki samodzielności dziewczyny. są przyjazne i wyrażają zgodę. przebrała się w różowy szlafrok. która (powiedział to niemal bojowo) zarabia na swe życie własnymi rękami. że mama zna ją z widzenia ze sklepu. że jego żal wymagał samotności i ciemności. ale to nie było ważne: ważniejsza od kłamliwych słów była pokora głosu proponującego pojednanie. jakby sam zechciał. lecz zupełnie prostą dziewczyną. Do powodów natury uczuciowej dołączyły się też bardziej praktyczne względy: ruda miała swój samodzielny pokój. że zainteresowanie syna zbyt długo nie potrwa). że wszystko obraca się na lepsze. Gorzko odczuwał ten brak równouprawnienia i był zadowolony. mężczyzna. i był szczęśliwy: wyobraził sobie. Jaromilu. z którą Jaromil może się spotyka. a teraz. że ona mogłaby. Pozwoliła więc sobie powiedzieć. im bardziej będzie mógł się tu uważać za pana samego siebie. wyrzucała sobie teraz również szarą suknię. zapłakana twarz wydawała jej się brzydka. Jaromilu. co chce. Jednak od czasu. w której wróciła z biura. że mama siedzi tu z nim w różowym szlafroku przy winie i wygląda jak całkiem przyjemna młoda kobieta. który przed nią malował rozgadany syn.Ależ. Mama nalewała sobie wina i wydawało się. którymi Jaromil się w nią wpatruje.Chciałabym ci wierzyć.Jak to. zrozumiał bowiem. gdy zakotwiczył się na słonecznym brzegu ciała rudowłosej. gdzie przez nikogo nie jest obserwowany ani kontrolowany. że mama spogląda na obraz rudej dziewczyny bez dezaprobaty. niemniej jednak wyznał jej. wsadzać nos w jego sprawy? . gdzie przeraziła się własnego odbicia w lustrze. Potem rozgadała się o tym. ścierając kiedyś kurze w jego pokoju). że nie wątpi w to. Po długim czasie byli znowu. gdy przekonała się (całkiem przypadkowo. żeby kobieta. że dziewczyna nie jest najładniejsza (toteż mogła z ukrywanym zadowoleniem spodziewać się. pokój pomiędzy domem i światem. do czego syn zmierza. Mówiła długo na ten temat i zdawało jej się. Nawet pod zasłoną wina mama pozostawała czujnym tygrysem: od razu wiedziała. do którego mógłby przyprowadzić dziewczynę i być z nią tak długo. z którą może po przyjacielsku dogadać się co do swych praw. że oczy. nie była zbyt wykształcona (mama nie musiała się więc bać siły jej wpływu) i wreszcie Jaromil aż podejrzanie podkreślał jej prostotę i sympatyczność. przy wspólnym stole siedzieć będzie z mamą i z rudą. Strona 78 . podczas gdy on. poszła do kuchenki i wróciła z butelką wina.

Nic nie zyskuje. jesteś poetą i boli mnie. które umiał na pamięć (własne i cudze). Był więc taki szczęśliwy i pełen entuzjazmu. co zrobić. że miał ochotę recytować dziewczynie wiersze. ba . Zrozumiała. piszę je! Ja ci je pokażę! Nie piszesz. Mama zaś była zrozpaczona: widziała.wołał Jaromil i pobiegł do swego pokoju. klęcząc przed biurkiem Jaromila: . używając kolejnych daremnych argumentów. Musisz zdawać sobie sprawę.nie staraj się mnie oszukać. .. że jej odraza do życia erotycznego syna jest większa od tęsknoty jej ciała za własnym życiem i przeraziła się tego odkrycia. że bardzo mu się w domu podoba. i żyć w domu równie samodzielnie.powiedziała dotknięta i w tej samej chwili wiedziała już. które czytała przed kilkoma godzinami. . bezczelność. że Jaromil jest w swym .Jak to. by znowu żyć jak kobieta. I powiem ci. który skupił się wyłącznie na swym celu. Pisywałeś takie ładne wiersze i już przestałeś. Dopiero po chwili zauważył. że już nie pisze wierszy? . jesteś ogromnie utalentowany. ale uświadomił sobie (zresztą z pewnym przerażeniem). że rudej żadne z nich by się nie podobały i pomyślał. Jaromilu . kogo chce. że jest jakaś różnica między matką I i najemcą . nie gniewaj się. że się tak zmieniłeś. mamo. Czyż nie mogłaby sobie teraz przy odrobinie zręczności kupić w zamian za swobodę Jaromila także trochę swobody dla siebie? Kiedy jednak wyobraziła sobie. to jest twoje przeznaczenie. że ta Jaromila olbrzymia tęsknota za nowym (ten kult Nowego) była jedynie nieokreśloną projekcją tęsknoty cnotliwego młodzieńca za niewiarygodnością nie znanego dotąd spółkowania. że absolutnie nowoczesne są tylko te wiersze. ja się zmieniłem? Wcale się nie zmieniłem. . że o tym zapominasz. 2 Wszystko zdaje się świadczyć o tym. nie powinieneś go zdradzić. że mamie płyną po policzkach łzy.Mamo. że w ten sposób sama sobie dobrowolnie zabrania tego. jak przepaść między nią i synem z powrotem się otwiera.Uwierz swojej matce: znam się na tym trochę.Życie jest gdzieindziej Jaromil powiedział. sprawy z mamy nastroju i kontynuował przegraną walkę. martwię się tym. . wiem. Jaromilu. Jaromil. te są piękne! Zrobiłeś duże postępy. nie zdawał sobie '. dziecinnym pokoju z obcą kobietą.Ach. które jest w stanie przyjąć i zrozumieć ruda. że Jaromil stwarza jej tu wielką okazję. jak mieszka ruda u swego najemcy.Zmieniłeś. tylko znowu wszystko traci. że obraził anioła swego ' dzieciństwa i umilkł. co mnie najbardziej boli w tej zmianie. To prawda. Jaromil słuchał niemal z zachwytem maminych słów. anioł dzieciństwa rozumie go jednak najlepiej ze wszystkich! Czy i on sam nie martwił się. Że już nie piszesz wierszy.Piszę! Piszę! . a ja jestem taka szczęśliwa. Mama zrozumiała.. których musi odrzucać. aby nie przerwać do reszty tej cennej nici porozumienia z synem. mieć prawo zaprosić sobie tutaj. ujęła go za rękę i ze łzami w oczach powiedziała: . i to mnie boli. otworzył szufladę i przyniósł wiersze. Strona 79 . ale mama nie dopuściła go do głosu. przebiegła mu przez głowę dziwna myśl. ale chciałby . być absolutnie nowoczesnym oznacza leżeć na brzegu ciała rudej. ja już znowu piszę wiersze. Przestraszył się. I mama spoglądała na te same wiersze. W zwierciadle maminych łez jego pretensje do niezależności jawiły mu się nagle jako zuchwałość.obleśna bezwstydność. strasznie się zmieniłeś w ostatnim czasie. zrodził się w niej sprzeciw nie do pokonania. że ich nie piszesz. przeleciały mu przez głowę wszystkie.Ach. duże postępy! Jesteś poetą. W pośpiechu zastanawiała się. jesteś poetą. ponieważ boi się potępienia Jaromila.mama pokręciła ze smutkiem głową . Jaromilu. co to znaczy być absolutnie nowoczesnym. Jaromilu. Jaromil chciał coś powiedzieć. gdy po raz pierwszy spoczął na brzegu ciała rudej. przecież ' i ona ma różnych wielbicieli. że już wie. dziewczyna z mas.Kundera Milan .

różę. gdzie rzeki zmieniają swój bieg. Jeżeli śmierć pojawi się w wierszu akurat wtedy. kiedy wylądował na brzegu prawdziwego życia (pod słowem "prawdziwe" rozumiał gęstość powstałą na skutek zmieszania tłumów. iść. który podobałby się rudowłosej dziewczynie. jak ruda dziewczyna! Być u źródła wiecznego piękna. rzucił na falę gałązkę jabłoni (ten gest oczarował go powiązaniem z dawnymi obyczajami ludu. Kości. jak potoczek. wyobrażał sobie... by ludzie się z nią jednoczyli. nie wątpił bowiem. aby łatwiej jednoczyć się ze światem. Nie było to takie łatwe. wszystko w wierszu zmienia się w balet. dotychczas pisywał wiersze bez rymów i napotykał teraz na techniczne problemy związane z regularnym wierszem. chociażby jako powód pięknego protestu. Ostatecznie i zwycięska Rewolucja była tego samego zdania.Życie jest gdzieindziej Było to niczym nagłe olśnienie. pragnie. nie zgadzać się na taniec. prostym jak ludowa pieśń. nie mogą. jest ona mimowolnie usprawiedliwiona. czemu chciał się wyrzec poezji na rzecz rewolucji? Przecież teraz. że świat będzie pewnego dnia wolny jak zapach igliwia wędrujący łańcuchem gór. wówczas obserwował w upojeniu ciche przygody i wspaniałe osobliwości swego wnętrza. to tylekroć wyśmiewane słówko! Jaromila fascynowały również niektóre czasowniki.. winem. bliski i zrozumiały świat! Jaromil powracał do niego ze zdumieniem i wzruszeniem. kochać słowa dal. czemu właściwie chciał nadepnąć na gardło własnej pieśni. róże. regularny. Ach. przypomnijmy sobie przecież. a wolny wiersz był najbardziej ewidentnym przejawem poetyckiej zgnilizny. wystarczy tylko. Czuł. jasny i piękny. zmierzchy. gwiazdy. naturalnie. Poprzez wiersz realizuje człowiek swoją zgodę na byt. śpiew dochodzący z oddali. wracający po długich latach do domu. Czy w miłości zwycięskiej rewolucji do rymów mamy widzieć jedynie przypadkowe upodobanie? Bynajmniej. które rozumiał każdy. fizycznej miłości i rewolucyjnych haseł). aby weszły do niej hałaśliwe kapele świata. W jeszcze innym wierszu pisał znów o woni jaśminu. w tym sensie jest liryczna i liryki potrzebująca. rosę na trawie. którą pisywał kiedyś Jaromil. daleko. a rym i rytm są najbrutalniejszymi środkami owej zgody. jakiż to był piękny. żeby się temu życiu całkowicie oddał i stał się jego skrzypcami. aby popłynęła do kraju Lenina. I gdyby nawet wiersz przeciwko śmierci protestował. matkę i tęsknotę za domem. Gorąco pragnął zrehabilitować dawne piękno.wzywa Vitezslav Nezval swoich czytelników. rany. srebro. ach. które rozumiał tylko on sam. być prostym. że ruda uważa za wiersz to. cnotą. a więc liryki pełnej rymów? Szalejcie ze mną!" . puszczającego po wodzie wianki kwiatów). która jest tak silna. jak dziecięca wyliczanka. zamienił na urok powszechności. których towarzyszem i bratem chciał być. stanie się i ona dźwięcznym elementem porządku. i kochać słowo ach. cała nowoczesna poezja była uznana za wytwór zgniłej burżuazji. urok osobliwości. nad którym sztuka (w zwyrodniałej pysze) kręciła nosem: zachód słońca. a Baudelaire pisze: "Trzeba być bezustannie pijanym. z Czech wprawdzie żadne wody do Rosji nie płyną. gdy na końcu poprzedniego wersu zegar wybije ćwierć. zupełnie prostym." Lirykajest pijaństwem i człowiek się upija. wedle upodobania. którzy tańczą. poezją. Rewolucja ma jednak na myśli inną lirykę niż ta. zwłaszcza te.. co się rymuje. które wyrażały prosty ruch naprzód: biec. W rymie i rytmie jest czarodziejska moc: bezkształtny świat zawarty w regularnym wierszu stanie się od razu przejrzysty. że jest pełen wersów i spróbował napisać wiersz. A czyż zwycięska rewolucja nie potrzebuje brutalnego potwierdzenia nowego ładu. Ci. że w tych latach wierszy bez rymów w ogóle nie drukowano. że wsiada na pokład woni i płynie daleko. że zmienia się w niewidzialny żaglowiec płynący w powietrzu. a poeta z czytelnikiem są w tym balecie tancerzami. W wierszu napisanym z okazji urodzin Lenina. aż do Marsylii. który kiedyś opuścił. gdzie właśnie w tym czasie (jak pisało "Rude pravo") strajkowali robotnicy. dzisiaj wszakże opróżnił swą duszę jak hangar. ale wiersz jest zaczarowanym obszarem. W innym wierszu napisał. Rewolucja nie pragnie być badana i obserwowana. a jeszcze bardziej płynąć i lecieć. jak marnotrawny syn.Kundera Milan . Dlatego też w jego wierszach niezliczoną ilość razy pojawiał się Strona 80 . tęcza.

zanim cię poznałem. mówi mu: "Tu jesteś w domu.. Jaromil powiedział jej. książek. które napisałem. że wojny definitywnie się skończyły ' i kula ziemska należy do ludzi pracy. a Jaromil wyznałjej. gdy ją spotkał.. . który zasnął na kanapie w sekretariacie późną nocą. znał ją z broszur. skrzydłami było obdarzone pragnienie. tego. jego życie było snem. stał gdzieś wśród pól. który poświęcił się.że jesteś nie tylko królową mych obecnych wierszy. czas również unosił się na skrzydłach. znów do nich powrócił. dlatego nęciła i przerażała.Kundera Milan . tak że rewolucjonista uciekał do niej jak dziecko do mamy. . gdy płodne zebranie poranną rosą . Napisałjuż wiele nowych wierszy. o której opowiadał wiersz.. odgłos tram waju pod oknem przemienił się we śnie w bicie dzwonów. którzy są szczęśliwi. Rewolucja nadałajednak przyszłości całkowicie odmienne znaczenie: nie była już tajemnicą. ale i czas. mówiąc. rewolucjonista znał ją na pamięć. nawet nienawiść i. diesen Kuss der ganzen Weft! Bezmierne objęcie ogarniało sobą nie tylko przestrzeń. wykładów.Szczególne jest to . kiedyś wreszcie odkrył na trzeciej stronie w prawym górnym rogu pięć czterowersowych strofze swoim nazwiskiem wydrukowanym tłustymi literami pod tytułem. nie przerażała. a kiedy Jaromil przytaknął.spytała dziewczyna. była przeciwieństwem tego. ta cudowna wyspa w oddali. kryło się w niej wszystko. że moje dawne wiersze ożyły i zamieniły się w kobietę. Mifionen. a mimo to nie był zadowolony. toteż w ogóle nie dostrzegła nazwiska przy nich wydrukowanego) i Jaromil musiał w końcu wskazać wiersz palcem. tu jest twój świat. wszystkich dzwonów świata. ' Jaromil napisał wiersz o działaczu komunistycznym. żeby ona mogła teraz szczęśliwie (i ze śpiewem na ustach) orać łany. co nieznane. Zrozumiał. które miał w rękopisie.. Zeszła ze swej maszyny. Pisał? Właściwie nie pisał. które co rano sobie kupował. a potem zacząłjej opowiadać. Z przyjemnością patrzył na jej zaciekawioną i zdziwioną twarz. Przyszłość była kiedyś dla Jaromila przede wszystkim tajemnicą. żejesteś poetą . spracowanego mężczyznę z dawnych lat.Naprawdę? . którego nigdy nie widziała. przeciwieństwem rodzinnego domu (dlatego w chwilach niepokoju marzył o miłości starych ludzi. które ogłaszają." i chce go wynagrodzić (na Boga. Spotkał rudą. objęła go i pocałowała. pełna była cichego bicia skrzydeł. a ku niemu zbliżała się kobieta na traktorze (na wszystkich plakatach kobieta przyszłości przedstawiana była jako kobieta na traktorze) i ze zdziwieniem rozpoznawała w nim tego. Kiedy cię po raz pierwszy zobaczyłem. w tym śnie zasnął i śnił mu się Strona 81 . znał je bowiem na razie tylko on i mama.Życie jest gdzieindziej najbardziej poetycki instrument ruchu . jak gdyby spotkał Poezję. że pisze wiersze już od bardzo dawna. tęsknota. co pewne. Ksawery żył zupełnie inaczej niż inni ludzie. by się z nim przywitać. przeciwnie . jak mogłaby ta młoda '' kobieta wynagrodzić starego steranego działacza?). lecz także przyszłość. Rudaje czytała. dziewczątko długo nie mogło znaleźć niczego ciekawego (była przyzwyczajona wiersze pomijać. jakieś fantastyczne opowiadanie o chłopcu imieniem Ksawery. żeby ją sobie dokładnie przejrzała. ponieważ nie mająjuż przyszłości). Ksawery spał i śnił mu się sen.dawała pewności wewnątrz teraźniejszości. We wszystkich tych słowach było utajone pragnienie bezmiernego objęcia. celem żeglugi była nie tylko strajkująca Marsylia. jak przed laty pisał długą prozę poetycką. już się pokryło (obrazu walczącego komunisty nie dało się wyrazić ' inaczej niż za pomocą obrazu komunisty obradującego). wydawało mi się.patrzyła mu z podziwem w oczy. oczywiście. Wysyłał je wszystkie do redakcji "Rudego prava".ciągnął dalej Jaromil . żejakiś czas temu przestał pisać wiersze. raczej tylko śnił o jego przygodach i pragnął je kiedyś opisać. w tym momencie tramwaje na ulicy głośno zadzwoniły i mężczyzna odpoczywający na wąskiej kanapie w kącie sekretariatu obudził się. i dopiero teraz. że cudownym skokiem znalazł się w dalekiej przyszłości.skrzydła. . Jeszcze tego samego dnia wręczył gazetę rudej. noc. z agitacyjnych przemówień. w którym jakby ożywał słynny wers Schillera: Seid umschfun gen. ale i tych. i wyciągnął z kieszeni kilka innych wierszy.Nie wiedziałam.

moją ojczyzną. żebyś się rozbierała sama protes tował. odnotować tę.Tak . w którym znowu zasypiał i znowu śnił mu się sen. całe opowiadanie zaczyna się tak: Ksawery lubił włóczyć się zakurzonymi podmiejskimi ulicami.Tak. że kobietę rozbiera kochanek.Wyobraź sobie. którą znałaś dotąd tylko ze snu? W tym jest coś tak okropnego. podczas której ruda miała sukienkę z naszytymi z przodu od kołnierzyka do samego dołu dużymi guzikami. to by było piękne. Ksawka i nazywała go tymi wszystkimi słówkami i długo. zmieniając je na Ksawerka. mijał zawsze takie jedno okno w suterenie. bowiem największą miłość Ksawerego wyobrażał sobie właśnie tak: szczupłą. . . ponieważ guziki służyły tylko jako ozdoba. zbudził się i znalazł się w poprzednim śnie. . tutaj koło serca.powiedział Jaromil . i z tego snu.Jesteś mój Ksawery . mieszkał w kilku istnieniach i przechodził z jednego do drugiego.Jestem brzydka . A Ksawery zabrał tę kobietę ze sobą w dalekie strony. . Nie wytrzymał. 3 Spośród wielu wizyt Jaromila w suterenie dziewczyny pragniemy . jak u lekarza. ponieważ nie chciał stać się śmiesznym. powiedzmy. tak jak ja zabiorę ciebie. Czy to nie wspaniałe. Jaromil czuł się w przykry sposób przyłapany na swej niezręczności i teraz. lecz pomimo to mieć wiele istnień? . długo całowała. ale literatura . zostaw mnie! cofała się przed nim i śmiała się. wątłą..zaśmiała się dziewczyna . a on ciągnął dalej: .powiedziała ruda.. I Jaromil opowiadał dalej o tym. nie.Nie! Kocham twoje piegi i twoje rude włosy! Kocham je.rzekła ruda. zamieniony w kościotrupa. Strona 82 . zarazem jednak stanowczo nie zgadzał się na to. otworzył na oścież skrzydło uchylonego okna i wskoczył do środka. że gdy pewnego dnia zobaczył ją w sklepie. i tak przechodził ze snu do snu i przeżywał właściwie na zmianę kilka istnień.Wskoczył więc do niej do środka. Pewnego dnia w oknie paliło się światło i Jaromil zobaczył wewnątrz delikatną. gdy zrozumiał w końcu zasadę zapinania.Kundera Milan . że dziewczyna chce rozbierać się sama. .Ale ty od okna uciekłeś! .. by złapać z tyłu na szyi koniec zamka błyskawicznego. a dziewczyna roześmiała się. sama się rozbiorę powiedziała i uniosła rękę. jakaś piękna kobieta. gdy naraz wchodzisz w sytuację. że powraca do mnie mój sen.Kłuje mnie. . .ponieważ zląkłem się.Nie jesteś przecież u lekarza. osłupiał. że mieszka tam. . ściąga nia zamka. Nie mógł dłużej nalegać. panie doktorze.zaśmiała się ruda. chciał prędko naprawić niepowodzenie. Jaromil zaczął je ů rozpinać. zatrzymywał się przy nim i marzył. To nie doświadczenia wytworzyły w nim taki pogląd. moim dawnym snem! Ruda pocałowała Jaromila. Ksawika.U lekarza? Dlaczego? Tak. No.Poczekaj. że masz ochotę uciec! . sama się rozbiorę. rudą. żyć tak. . być może.. W jego wyobrażeniach miłosne rozbieranie różniło się od rozbierania codziennego właśnie tym. gdyż są moim domem. Nie potrafił sobie wyobrazić miłości fizycznej bez uwertury chaotycznego i pożądliwego rozpinania guzików.szepnęła ruda Jaromilowi wdzięcznie do ucha i zaczęła odmieniać to imię. Zdjęła stanik i stanęła przed Jaromilem nadstawiając mu swe małe piersi. ale potem przyszedł jej mąż i Ksawery zamknął go w ciężkiej dębowej szafie. Dziewczyna już wyśliznęła się z sukienki i była w samej bieliźnie. rudowłosą dziewczynę. albo: rozpinał jej wprawnym ruchem bluzkę. leciutko piegowatą.Życie jest gdzieindziej następny sen.Tak. jak żył Ksawery? Nie być przywiązanym tylko do jednego życia? Być wprawdzie śmiertelnym. i jej sugestywne zdania: umiał rozbierać kobietę. uciekłem . tak . wygląda to jak u lekarza. . Ten mąż jest tam do tej pory. zdzierania sweterków.rzeczywiście. co to znaczy. Nie.ruda przyświadczyła uszczęśliwiona. wiesz. .

tojuż nigdy nie będę mógł cię dotknąć ja. aby przerwać męczącą grę. Ależ. zwłaszcza. i zapytał.Ale ja bym tego nie zniósł. przywykł pan z pewnością badać pacjentów na leżąco. Ksawerku! Potem leżał spokojnie obok niej. co pan robi! Tego panu przecież robić nie wolno! To nie jest badanie lekarskie! . jak wygląda w chwili. jeśli była posłanką pięknej wieczności. równie dobrze wiedział jednak. nie chcę tego słuchać rzekł Jaromil i położył jej rękę na ustach.Ależ nie. i miał ochotę ją uderzyć. że może właśnie w ten sposób naprawdę dotyka piersi rudej lekarz. cały jego świat ulegnie zniszczeniu. dotykał małżowiną miękkiej poduszeczki piersi i słyszał z głębi regularne stukanie. . Jaromilowi nie pozostało nic innego. to profilaktyka. mówiąc: . .broniła się ruda. jeśli zachoruję? Powiedział cicho i z wyrzutem: Możesz przecież sobie znaleźć lekarkę. Ze względu na raka. Chciał się więc upewnić.. widział twarz swej dziewczyny. ja bym tego nie zniósł. Nie zniósłbym tego i głaskał dziewczynę po jej ubożuchnych piersiach. Podniecenie było tak ogromne. położył ją tam tak gwałtownie. Ksawiku. . gdy ją dotykają obce ręce.I położyła się na tapczanie. ciągnął: Nie zniósłbym tego.Życie jest gdzieindziej Jaromil patrzył na nią nie rozumiejąc. Jednakże ten dureń nie mógł zadowolić się piękną chwilą.Ksawku. Szybko położył obie swe ręce dziewczynie na piersiach (położył je tam jako Jaromil. piękna chwila miała dla niego znaczenie tylko wtedy.Czyż ja mogę sobie kogoś wybierać? Przecież wiesz jak to jest. które miały już na zawsze należeć do ich intymnych chwil: . że zląkł się niemal tego dotyku. która wypadłaby z poplamionej wieczności. a ona powiedziała usprawiedliwiająco: .Zaczęła teraz mówić z nieukrywanym rozgoryczeniem. Strona 83 . jak zalotnie protestuje. uświadomił sobie jednak w tym momencie. całował ją czule po ramieniu i było mu dobrze. . widział ją bowiem taką. że jeśli piersi dziewczyny dotkną inne ręce.Proszę spojrzeć. żeby dotknęły cię jakieś inne ręce prócz moich. widział. Dlatego powtarzał: .. że zazdrosna złość Jaromila szybko się w nim rozpuszczała. ale spytał jakby nigdy nic: .No pewnie . jakby w jej nietykalności było zaklęte całe jego szczęście. Jaromilowi zamarło serce. co tam u mnie z tym sercem. bowiem ruda mogła uważać to za uderzenie i rozgniewać się. gdy słyszał jęki dziewczyny (tę wspaniałą cześć) i słowa. jaką ją widzi obcy mężczyzna .Ale powiedz mi. toteż zdarł z dziewczyny majteczki i złączył się z nią. że to był tylko głupi żart z tym badaniem lekarskim. niż przyjąć warunki gry: pochylił się nad klatką piersiową dziewczyny i przyłożył ucho do jej serca.lekarz.Kundera Milan .Oświadczam ci.Ale co robić. Podniósł głowę. że jest podniecony. że ich wieczność jest nie splamiona. . żejeśli ktoś cięjeszcze kiedyś dotknie.Przepraszam pana. panie doktorze. . gdy bada ją za zamkniętymi i tajemniczymi drzwiami gabinetu. ale oczy dziewczyny patrzyły pokornie. rozumiesz.Wszyscy jesteśmy przydzieleni do jakiegoś lekarza! Czyżbyś nie wiedział. Jest takie zarządzenie. Dziewczyna (całkiem niewinnie) się roześmiała: . kiedy jestem chora? Jaromil wiedział. że trudno jest uniknąć jakiegokolwiek badania lekarskiego i że jego stanowisko jest nie do obrony. Pomyślał sobie. spojrzał na nagą dziewczynę i przeszyło go uczucie palącego bólu. spodobała mu się ona i powiedział: . czym jest socjalistyczna służba zdrowia? Nie masz żadnego wyboru i musisz słuchać! Weź choćby te badania ginekologiczne. tak że Jaromil nie musiał w żaden sposób łagodzić niezamierzonej brutalności swego gestu. piękna chwila. błagalnie raczej niż napastliwie: . .powiedziała dziewczyna.Milcz. a Jaromila ogarnęła złość. cóż miała odpowiedzieć na tak głupie pytanie? Jednakże to jej no pewnie Jaromila nie zadowoliło. nie jako lekarz). była dla niego jedynie kłamstwem.Czyżbyś miała jakieś kłopoty? .Więc co mam zrobić.

Uwierzył jej.Nie kłam! .Odpowiedz mi! Jak mogłaś to zrobić! . położył jej potem obie ręce na szyi. cieszyło go uczucie.Nie pytaj się. ale je zgubiłam.Przysięgam.pogłaskała go po ręce. nigdy mi o nim nie przypominaj!"). ale akt miłosny trwał widocznie zbyt krótko.To jak mogłaś barłożyć się z kimś. jeżeli cię wezwą po raz drugi`? Nie bój się. budzi we mnie odrazę. To była prawda. że brzydzę się ciałem. którego dotykają obce ręce. Musiała go zapewniać. Płakała tak bardzo.Jest to dla mnie nie do zniesienia. . kogo nie kochałaś? .Kundera Milan . że przynajmniej w tej chwili ruda rzeczywiście do niego należy. trzymając ciągle dziewczynę obiema rękami za gardło. tak że wcale nie zdołał rozproszyć gorzkiego gniewu chłopca. przecież to były tylko żarty! Ładne mi żarty. i oszołomiło go poczucie szczęśliwej władzy. żywa.Nie dręcz mnie. ze swym nagim ciałem. Nie kochałam go i było to potworne. chciał chociażby małej wieczności jej życia i wiedział. ale on nie wierzył tej krótkiej chwili. że nic z tego nie było prawdą. po raz pierwszy dotknął brutalnie jakiejś kobiety i poczuł.Życie jest gdzieindziej Wciąż trzymał rękę na jej ustach. Nigdy` nie byłam chora. że nie może o nim w ogóle myśleć ("jeżeli mnie kochasz.Tak cię kocham mówiła. Nie wierzę ci.Nikt mnie dotykać nie będzie. Trudno. Objęła go. A co będzie. że był tylko jeden. tylko jako dziecko. uświadomił sobie znowu. . Kochałaś go? Pokręciła głową. . Badania ginekologiczne są obowiązkowe i ty na nie musisz chodzić. I to budzi we mnie wstręt. że kiedy ją poznał. które chodzi na badania ginekologiczne. że jest oszołomiony. czuł pod palcami kruchość jej gardła i pomyślał sobie. że nic na to nie można poradzić. że mu się wymyka i że nie miał jej całej.Powiedziałem ci. zdawało mu się. że jej nie ma. . że zaczął dziewczynę znowu kochać. Nigdy tam nie byłam. ale jego goryczy nie mogły uśmierzyć rzeczowe argumenty.O Boże. chciał wieczności. Dziewczyna zrozumiała. Co było potworne? . nie chodziło przecież tylko o badania lekarskie. że miał nad nią władzę ("nie pytaj się.Nie bądź na mnie zły .Ilu ich było? . Odepchnął ją. Przysięgam ci. . Potem znów leżeli obok siebie. . że to był starszy mężczyzna u nich na wsi.Jak to nie? To była prawda i ja wiem. nie uduszona. że cię ktoś będzie dotykać i że cię ktoś dotykał . że Jaromil pozbył się wreszcie swego gniewu. . . kładł jej rękę na szyi (przyszło mu na myśl.Nie dręcz mnie . Tylko.rzekł. gdyby ktoś cię dotknął . Ja też ci tego nie wyrzucam.Ale dotykał. .Udusiłbym cię. ruda leżała koło niego.rzekł. . jakby ją dusił. nie pytaj się o nic!). W trakcie miłosnego aktu kilkakrotnie ścisnął ją brutalnie. nie była dziewicą. że ciało. Strona 84 . ale tak już jest. że chłopiec nie żartuje. mają w tym bałagan. . że byłoby pięknie udusić kochankę podczas stosunku) i parę razy ją ugryzł. .To nie była prawda.Jeden. . że w tym dotyku zawarty jest możliwy niebyt dziewczyny. którego dotykały inne ręce.Dlaczego nie mam się pytać! Rozpłakała się i płacząc wyznała mu. że wystarczyłoby zacisnąć palce i udusiłaby się. Na badania ginekologiczne dostałam wezwanie. . powiedziała z naciskiem: . poczucie tak piękne. że był wstrętny.powiedziała. W ogóle do lekarza nie chodzę. chodziło o to.

ile ma lat).Ty jesteś mój Ksawerek .Ależ mówię ci. . gdy zostali sami.mówiła potem do niego i głaskała go. przestraszyła się. co mówi. 4 Rodzina zamieszkująca pokoje na parterze chlubiła się rosnącym brzuchem matki. daleko. . a oczy miał pełne łez. że mnie to zdziwiło . z ciałami po brzegi napełnionymi duszą. a zapachy płyną do strajkujących w Marsylii. ale jakoś to wytrzymali. iżjest sprzedawczynią. Objęli się i pocałowali. że ją kocha. do którego chodzi na zakupy. jeżeli będziesz ją do nas częściej przyprowadzał. a on ją zapewniał. .powiedziała do niego. a mnie zabierzesz daleko. wielu niegrzeczności (wchodziła mamie w słowo) i nietaktów (spytała mamy. Tak.Nie płacz. czy pomieszczenia willi są sprawiedliwie rozdzielone. Mama odpowiedziała.Mam nadzieję . Ale kiedy się przyznał. gdy mama zaczęła wyliczać te niedostatki. pierwsza usiadła przy stole. nieuczynna i nieładna dziewczyna jest miłością jej syna. Mówisz co innego niż myślisz.Ależ tak. Jednakże w chwili. Mama przez chwilę nie mogła pogodzić się z myślą. rude i nieprzyjazne ciało widywać regularnie. W naszym otoczeniu wyszlachetnieje i wychowa się. było jej to na rękę.Ty wszedłeś przez okno i zamknąłeś go w szafie i zostanie z niego szkielet. . W końcu ją pogłaskał. że się nie wykręcała. iż dwoje ludzi zajmuje przestrzeń tej samej wielkości co pięcioro ludzi. . nie do naprawienia. . że jej syn będzie się niedługo żenić i potem będą na piętrze we troje.Wiesz co.I jak ci się podobała? . iż w takim razie rada narodowa będzie musiała sama zbadać. wszyscy mieli tremę. wiedząc doskonale. co jej syn przygotował. że mama dziewczynę dobrze zna ze sklepu. że musiałaby to nieładne. gdzie będziesz bezpieczna .Więc nie podobała ci się? . że mogłaby mu odstąpić jeden z trzech pokoi na piętrze. że ta chaotyczna. . że to niesprawiedliwe. Wystarczy. że ci się nie podobała. że to całkiem zwyczajna pracująca kobieta. Zaczęli się znowu kochać i kochali się czule. nad którym ptaki latają w stronę przyszłości.Nie gniewaj się. całkiem mi się podobała. namiot. byjej powiedzieć. Ruda dopuściła się podczas wizyty wielu niezręczności (pierwsza podała mamie rękę.pytał mamę niecierpliwie. Gdy nieco później Jaromil oświadczył. poznaję po głosie. . oczywiście. toteż zaraz dodała: Nie jest to. że chce jej przedstawić swoją dziewczynę. mówiąc o rychłym małżeństwie syna.Nie.Jesteś mój Ksawerek . czemu nie miałaby mi się podobać odpowiedziała. gdy wyobraziła sobie. Mówiłem ci przecież. Mama odparła.Życie jest gdzieindziej łzy są znakomitym środkiem do usuwania plam. przecież ma dla niej dom strzeżony przez anioła jego dzieciństwa. Dziewczyna zapewniła go. dokąd ją zabierze. chciałbym cię przedstawić mojej mamie powiedział. że będzie się synowi wydawać małostkowa (przesadną staranność w przyzwoitym zachowaniu Jaromil potępiał jako przejaw mieszczańskości). nie potrafiła ukryć wyrazu niemiłego zaskoczenia.powiedział napastliwie . zabiorę cię daleko. Lokator rzekł. ogarnęła ją na nowo nieodparta niechęć i powiedziała uspokajającym głosem: Strona 85 . Doszło więc do trzech cierpkich godzin wizyty.rzekł i wiedział. że ton jej głosu przeczy temu. pierwsza podniosła do ust filiżankę kawy). . zaproponował jej. że to niemożliwe.że ci nie przeszkadza to. że nie zniesie żadnych rąk na swoim ciele. trzecie dziecko było w drodze i ojciec rodziny zaczepił kiedyś matkę Jaromila.powiedziała i gotowa była znieść wszystko. a może wkrótce we czworo. . przecież ma dla niej przygotowany namiot pod błękitnym żaglem świata. ale w końcu opanowała się. lokatorzy zobaczą przynajmniej.Kundera Milan . że mi się całkiem podobała. .

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej - Nie możesz jej przecież mieć za złe, że jest taka, jaka jest. Musisz wziąć pod uwagę środowisko, w którym wyrastała i gdzie pracuje. Nie chciałabym być dziewczyną w takim sklepie. Każdy sobie wobec ciebie pozwala, musisz wszystkim dogodzić. Kiedy szefchce cię poderwać, nie wolno ci odmówić. W końcu w takim środowisku tych różnych romansów nie bierze się na serio. Spoglądała na twarz syna i widziała, jak się czerwieni; gorąca fala zazdrości napełniła jego ciało i mamie wydawało się, że ciepło tej fali sama w sobie czuje; (jakże by nie: była to przecież ta sama gorąca fala, którą poczuła w sobie, gdy przedstawił jej rudą, tak że możemy powiedzieć, że stali tu naprzeciw siebie, matka i syn, jak dwa naczynia połączone, przez które przepływa ta sama substancja żrąca). Twarz syna była teraz znowu dziecięca i poddana; nagle stanął przed nią już nie ten obcy i samodzielny człowiek, ale jej ukochane dziecko, które kiedyś do niej uciekało i które ona uspakajała. Nie mogła oderwać oczu od tego wspaniałego widoku. Potem jednak Jaromil odszedł do swego pokoju, a ona przyłapała się na tym (była już przez chwilę sama), jak wali się pięścią po głowie i półgłosem upomina samą siebie: "Przestań, przestań, nie bądź zazdrosna, przestań, nie bądź zazdrosna!" Tym niemniej - co się stało, to się nie odstanie. Namiot uszyty z lekkich błękitnych żagli, namiot harmonii strzeżony przez anioła dzieciństwa był potargany. Przed matką i synem otwarła się epoka zazdrości. Słowa mamy o romansach, których nie bierze się na serio, nieustannie brzmiały mu w głowie. Wyobrażał sobie kolegów rudej sprzedawców, opowiadających jej nieprzyzwoite dowcipy, wyobrażał sobie ten krótki obleśny kontakt pomiędzy słuchaczem i opowiadającym i strasznie się dręczył. Wyobrażał sobie, jak kierownik sklepu otrze się o nią ciałem, niepostrzeżenie dotkniejej piersi albo poklepieją po pośladkach i złościł się, że takich dotknięć nie bierze się na serio, podczas gdy dla niego oznaczają one wszystko. Kiedyś, gdy był u niej z wizytą, zauważył, że zapomniała zamknąć się w ubikacji. Zrobił jej scenę, zaraz bowiem wyobraził ją sobie, jak jest w ubikacji u siebie w pracy i obcy mężczyzna zaskakuje ją tam przypadkowo siedzącą na muszli. Jeżeli zwierzał się rudej ze swej zazdrości, potrafiła go czułością i przysięgami uspokoić; ale wystarczyło, że został na chwilę sam w swym dziecięcym pokoju i zaraz uświadamiał sobie, że nie ma żadnej gwarancji, że ruda, uspakajając go, mówiła prawdę. Czy sam nie zmusza jej właściwie, żeby kłamała? Skoro nawet na głupie badania lekarskie reagował z taką złością, czy nie zabronił jej tym samym raz na zawsze mówić mu to, co myśli? Minął bezpowrotnie pierwszy szczęśliwy okres, kiedy kochanie było radosne, a on był pełen wdzięczności za to, że z naturalną pewnością wyprowadziła go z labiryntu dziewictwa. To, za co był jej wtedy wdzięczny, poddawał teraz gorzkiej analizie; niezliczoną ilość razy przypominał sobie bezwstydny dotyk jej ręki, którym go podczas pierwszej wizyty tak bajecznie podnieciła; badał go teraz podejrzliwymi oczyma: to przecież niemożliwe, mówił sobie, żeby po raz pierwszy w życiu dotknęła w ten sposób właśnie jego: jeżeli odważyła się na tak bezwstydny gest zaraz za pierwszym razem, pół godziny po tym, jak go spotkała, gest ten musiał być dla niej całkiem zwyczajny i mechaniczny. To było straszne. Pogodził się już wprawdzie z tym, że miała przed nim kogoś innego, ale pogodził się z tym tylko dlatego, że na podstawie słów dziewczyny stworzył sobie wizję jakiejś na wskroś gorzkiej, bolesnej znajomości, w której była ona jedynie wykorzystaną ofiarą; wizja ta budziła w nim żal i w tym żalu rozpuszczała się poniekąd zazdrość. Jeśli jednak w czasie tej znajomości dziewczyna nauczyła się owego bezwstydnego dotyku, nie mogła to być znajomość tak całkiem nieudana. W tym geście jest przecież zawarte zbyt wiele radości, w tym geście jest cała mała historia miłosna! Był to zbyt bolesny temat, żeby miał odwagę o nim mówić, ponieważ już samo głośne nazywanie poprzedniego kochanka sprawiało mu wielką udrękę. Pomimo to, starał się okrężnie wybadać pochodzenie owego dotyku, o którym nieustannie myślał (i którego wciąż na nowo zaznawał, bowiem ruda miała w nim upodobanie) i uspokoił się w końcu myślą, że wielka miłość, która nadejdzie nagle, jak uderzenie gromu, uwolni Strona 86

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej naraz kobietę od jakichkolwiek oporów i wstydu, i ona, właśnie dlatego, że jest czysta i niewinna, odda się kochankowi równie szybko, jak uczyniłaby to dziewczyna lekkich obyczajów; mało tego: miłość otworzy w niej takie źródło nieoczekiwanych inspiracji, że jej spontaniczne zachowanie może przypominać obycie doświadczonej kobiety. Geniusz miłości zastąpi w jednej chwili wszelkie doświadczenie. Ta refleksja wydawała mu się piękna i wnikliwa; w jej świetle jego dziewczyna stawała się świętą miłości. A potem któregoś dnia kolega z roku spytał go: - Co to za chudzinka, z którą wczoraj szedłeś? Wyparł się dziewczyny jak Piotr Chrystusa; wykręcił się, że to była przygodna znajoma; pogardliwie machnął nad nią ręką. Ale, jak Piotr Chrystusowi, tak i on pozostał w duszy wierny swej dziewczynie. Ograniczył wprawdzie wspólne spacery po ulicach i był zadowolony, kiedy nikt go z nią nie widział, ale jednocześnie nie zgadzał się w duchu ze swoim kolegą i zraził się do niego. I zaraz wzruszył się tym, że jego dziewczyna ma skromne, nieładne sukienki, i widział w tym nie tylko urok dziewczyny (urok prostoty i ubóstwa), ale przede wszystkim urok swej własnej miłości: mówił sobie, że nie trudno kochać kogoś efektownego, doskonałego, dobrze ubranego; taka miłoś‚jest tylko nic nie znaczącym odruchem, który wywołuje w nas automatycznie przypadkowość pięk na; jednakże wielka miłość pragnie stworzyć kochaną istotę właśnie z niedoskonałego stworzenia, które zresztą jest stworzeniem tym bardziej ludzkim, im mniej doskonałym. Pewnego dnia, kiedyjej znowu (prawdopodobnie pojakiejś męczącej kłótni) wyznał miłość, powiedziała mu: - I tak nie wiem, co ty we mnie widzisz. Jest wkoło tyle ładniejszych dziewcząt. Rozzłościł się i tłumaczył jej, że zdrada nie ma z miłością nic wspólnego. Twierdził, że kocha w niej to, co dla wszystkich innych jest brzydkie; w jakimś uniesieniu zaczął to nawet nazywać; mówił, że jej piersi są małe i nędzne, z wielkimi pomarszczonymi brodawkami, budzącymi raczej litość niż zachwyt; mówił, że jej twarz jest piegowata, włosy rude a ciało chude i że właśnie dlatego ją kocha. Ruda rozpłakała się, ponieważ dobrze rozumiała fakty (ubożuchne piersi, żadkie włosy), źle rozumiała myśl. Natomiast Jaromil był swoją myślą oczarowany; płacz dziewczyny, która martwi się inspirował i rozgrzewał go w jego samotności; mówił sobie, ale życie poświęci na to, żeby ją tego płaczu oduczyć i przekonać" ją do swej miłości. W tym wielkim rozczuleniu pojmował także jej poprzedniego kochanka wyłącznie jako jeden z przejawów jej brzydoty, którą w niej kocha. To był naprawdę godny podziwu wyczyn woli i umysłu; Jaromil o tym wiedział i zaczął pisać wiersz: opowiadajcie mi o tej, o której ciągle myślę (to był wers powracający jako refren), opowiadajcie mi, jak się starzeje (już znowu chciał ją mieć z całą jej ludzką wiecznością), opowiadajcie mi o tym, jak była mała (i chciał ją nie tylko z jej przyszłością, lecz także z przeszłością), pozwólcie mipić wodę, którą wypłakała (a zwłaszcza z jej smutkiem, uwalniającym go od jego smutku), opowiadajcie mi o miłościach, które jej młodość zabrały; wszystko, co na niej obmacały, z czego się z niej wyśmiewały, będę wielbił; (i jeszcze kawałek dalej:) niczego w jej duszy nie ma ani w ciele, nawet dawne miłości leżące w popiele, czego bym chętnie nie pił. Jaromil był zachwycony tym, co napisał, gdyż wydawało mu się, że na miejscu wielkiego błękitnawego namiotu harmonii, sztucznej przestrzeni, gdzie zostały zniesione wszelkie przeciwieństwa, gdzie matka z synem i synową siedzą przy wspólnym stole pokoju, znalazł inny dom absolutu, absolutu okrutniejszego i prawdziwszego. Bowiem zamiast absolutu czystości i pokoju, istnieje tu absolut bezmiernego uczucia, w którym wszystko, co nieczyste i obce, rozpuszcza się jak w roztworze chemicznym. Był urzeczony tym wierszem, chociaż wiedział, że go żadna gazeta nie wydrukuje, ponieważ nie ma nic wspólnego z radosną epoką Strona 87

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej socjalizmu; pisał go jednak dla siebie i dla rudej. Gdy jej go przeczytał, była wzruszona do łez, lecz zarazem przestraszona tym, żejest tam mowa ojej brzydocie, o tym, że ktoś ją obmacywał, i o tym, że będzie się starzeć. Skrupuły dziewczyny nie przeszkadzały Jaromilowi. Przeciwnie pragnął je widzieć i smakować, pragnął się nad nimi rozwodzić i długo je dziewczynie wyperswadowywać. Gorszą rzeczą jednak było to, że dziewczyna nie umiała zatrzymywać się przy temacie wiersza zbyt długo i po chwili skierowała roznowę na co innego. O ile był w stanie wybaczyć jej nędzne piersi (za nie nigdy właściwie się na nią nie gniewał) i obce ręce, ktureją dotykały,jednego nie potrafiłjej wybaczyć: gadatliwości. Proszę. właśnie skończył czytać jej coś, w czym był on cały, ze swą namiętnością, uczuciem, krwią, a ona za parę chwil już znowu wesoło opowiada o czymś innym. Tak, był w stanie ogarnąć wszelkie jej błędy wszechwybaczającym roztworem miłości, ale tylko pod jednym warunkiem: że ona się w tym roztworze posłusznie położy, że nie będzie nigdzie indziej poza tą wanną miłości, że ani jedną myślą nie będzie się z tej wanny wymykać, że będzie całkowicie zanurzona pod powierzchnią jego myśli i słów, że będzie zanurzona w jego świecie i w żadnym innym świecie ani kawałeczkiem swego ciała i myśli nie będzie obecny. A ona zamiast tego znowu - powiada, i mało tego, że opowiada, ale opowiada o swojej rodzinie, tej rodziny Jaromil nie lubił w niej najbardziej ze wszystkiego, gdyż nie bardzo wiedział, jak przeciwko niej protestować (była to całkiem niewinna rodzina, ponadto rodzina proletariacka, a vięc rodzina z mas), ale protestować przeciw niej chciał, ponieważ właśnie do myśli o niej ruda bezustannie wyskakiwała z wanny, którą dla niej przygotował i napełnił rozpuszczalnikiem miłości. Znowu musiał słuchać opowieści o jej ojcu (starym steranym robotniku ze wsi), o jej rodzeństwie (to nie była rodzina, tylko królikarnia, mówił sobie Jaromil: dwie siostry, czterech braci!, a zwłaszcza o jednym z braci (nazywał się Jan i był to jakiś dziwny ptaszek, przed Lutym pracował jako szofer u pewnego antykomunistycznego ministra); nie, to nie była tylko rodzina, to było przede wszystkim obce i antypatyczne dla niego środowisko, którego pierze ruda ma wciąż na sobie przylepione, pierze czyniące ją dla niego obcą i sprawiające, że ciągle nie jest całkowicie i bez resztyjego; a ten brat, to też nie był tylko brat, ale przede wszystkim mężczyzna, który widywał ją z bliska przez całych osiemnaście lat, który zna dziesiątki jej drobnych intymności, mężczyzna. który korzystał z tej samej ubikacji (ile też razy zapomniała się zamknąć!, mężczyzna, który był świadkiem okresu, kiedy zmieniała się w kobietę, mężczyzna, który z pewnością wiele razy widział ją nagą... Musisz być moja i umrzeć chociażby w męczarniach,jeśli tego zechcę, pisał chory, zazdrosny Keats do swojej Fanny, a Jaromil, który jest już znowu w domu, w swym dziecięcym pokoju, pisze wiersze, żeby się uspokoić. Myśli o śmierci, o tych wielkich objęciach, w których wszystko cichnie; myśli o śmierci twardych mężczyzn, wielkich rewolucjonistów i przychodzi mu na myśl, że chciałby ułożyć tekst marsza żałobnego, który śpiewano by na pogrzebach komunistów. Śmierć; należała wówczas, w tych czasach obowiązkowej radości, do tematów niemal zakazanych, ale Jaromilowi zaświtała w głowie myśl, że on (pisał przecież już wcześniej piękne wiersze o śmierci, był na swój sposób specjalistą od piękna śmierci) jest w stanie odkryć ów szczególny punkt widzenia, z którego śmierć straci zwykłą chorobliwość; czuł, że potrafi napisać socjalistyczne wiersze o śmierci; myśli o śmierci wielkiego rewolucjonisty: jak słońce, które zapada za górę, umiera bojownik.. i pisze wiersz, który nazywa Epitafium: Ach,jeśli umrzeć, to z tobą moja miłości, i tylko w płomieniach, zmieniony w blask i żar... 5 Liryka jest obszarem, na którym jakiekolwiek twierdzenie staje się prawdą. Liryk wczoraj powiedział: życiejest daremne jak płacz, a dziś powiedział: życie jest wesołe jak śmiech, i za każdym razem miał Strona 88

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej rację. Dzisiaj powie: wszystko się kończy i zapada w ciszę, ajutro powie: nic się nie kończy i wszystko wiecznie brzmi, i oba stwierdzenia obowiązują. Liryk nie musi nic udawadniać; jedynym dowodem jest patos przeżycia. Geniusz liryki to geniusz niedoświadczenia. Poeta mało wie o świecie, ale wychodzące z niego słowa układają się w piękne konfiguracje, mające idealną strukturę kryształu; poeta jest niedojrzały, a mimo to jego wers ma w sobie definitywność przepowiedni, przed którą również on sam stoi w osłupieniu. Ach, moja wodna miłości, czytała mama kiedyś pierwszy wiersz Jaromila i myślała sobie (niemal ze wstydem), że jej syn wie o miłości więcej niż ona; nie wiedziała nic o Magdzie podglądanej przez dziurkę od klucza, wodna miłość była dla niej określeniem czegoś znacznie bardziej ogólnego, jakąś tajemniczą kategorią miłości, poniekąd niezrozumiałą, której znaczenia mogła się tylko domyślać, tak jak domyślamy się sensu słów Sybilli. Możemy sobie kpić z niedojrzałości poety, ale musimy się także zdumieć: w jego słowach więźnie kropla spływająca z serca i obdarza wiersz blaskiem piękna. Jednakże tej kropli wcale nie musiało wycisnąć z serca prawdziwe życiowe przeżycie, wydaje nam się raczej, że poeta gniecie sobie czasem serce, mniej więcej tak, jak kucharka wygniata nad sałatą rozkrojoną cytrynę. Jaromil, szczerze mówiąc, nie zawracał sobie zbytnio głowy strajkującymi robotnikami w Marsylii, lecz kiedy pisał wiersz o miłości, jaką do nich czuje, wzruszali go oni naprawdę i polewał tym wzruszeniem obficie swoje słowa, które w ten sposób stawały się krwawą prawdą. Liryk maluje wierszami swój autoportret; ponieważ jednak żaden portret nie jest wierny, możemy równie dobrze powiedzieć, że sobie wierszami przemalowuje twarz. Przemalowuje? Tak, czyni ją wyrazistszą, bowiem dręczy go nieokreśloność własnych rysów; sam sobie wydaje się rozmazany, niewyraźny, nijaki; tęskni za kształtem samego siebie; pragnie, by fotograficzny wywoływacz wierszy dał jego rysom trwałość. I czyni ją bardziej znaczącą, przeżywa bowiem życie ubogie w wydarzenia. Zmaterializowany w wersach świat jego uczuć i snów posiada często burzliwą postać i zastępuje dramatyczność czynów, której on sam jest pozbawiony. Żeby jednak mógł przyodziać się w swój portret i wejść pod jego postacią w świat, portret musi być wystawiony a wiersz opublikowany. W "Rudym pravie" wydrukowali już wprawdzie Jaromilowi kilka wierszy, ale on mimo to był niezadowolony. W listach, które towarzyszyły wysłanym wierszom, zwracał się poufałym tonem do nieznajomego redaktora, gdyż chciał go skłonić do odpowiedzi i zaznajomić się z nim, jednakże (było to niemal obraźliwe!), chociaż mu wiersze drukowali, nikomu nie zależało na tym, by poznać go jako żywą istotę i zaprosić go do siebie; redaktor nigdy mu na jego listy nie odpowiedział. Także oddźwięk jego wierszy wśród kolegów był inny niż oczekiwał. Może gdyby należał do elity współczesnych poetów, którzy pojawiali się na estradach i których zdjęcia błyszczały w ilustrowanych tygodnikach, może w takim wypadku stałby się atrakcją dla roku, na którym studiował. Jednakże tych kilka wierszy zagubionych na stronach dziennika przykuło uwagę ledwie na parę minut i uczyniło z Jaromila w oczach kolegów, mających przed sobą polityczną lub dyplomatyczną karierę, istotę raczej nieciekawie dziwną niż dziwnie ciekawą. A Jaromil tak szalenie pragnął sławy! Pragnął jej jak wszyscy poeci: O sławo, ty mocne bóstwo, niechaj mnie twe wielkie imię inspiruje i niech cię me wiersze zdobędą, modlił się do niej Viktor Hugo jestem poetą, jestem wielkim poetą i kiedyś będzie mnie kochał cały świat, powinienem to sobie mówić, powinienem tak się modlić do swej nie usypanej mogiły, pocieszał się nią Jerzy Orten. Opętańcze pragnienie podziwu nie jest jedynie słabostką dodaną do talentu poety (jak byśmy ją traktowali, powiedzmy, u matematyka czy architekta), lecz należy do samej istoty poetyckich uzdolnień, poeta jest przez nie wprost określony: bowiem poetą jest ten, kto ukazuje swój autoportret światu, wiedziony pragnieniem, byjego twarz utrwalona na płótnie wierszy była kochana i ubóstwiana. Moja dusza jest egzotycznym kwiatem o szczególnym, intensywnym Strona 89

co przezwyciężył.Tak. nie miałem pojęcia. Otworzył ją i wskazał na wysokie stosy papieru ułożonego na półkach: . Mam wielki talent. że wierszami zajmuje się jego kolega. Jaromil podał swoje nazwisko. kim jest jako poeta. czekał w hallu i w końcu podał rękę staremu koledze.odrzekł Jaromil.To jest cztery tysiące trzystu osiemdziesięciu nowych poetów rocznie. .mówił Jaromil ze szCzególnym naciskiem. że jest mu miło. że jEgo wiersze uznano za przejaw talentu i że ma łaskawie odwiedzić redakcję. zniechęcony do milczącego redaktora dziennika. Nasza gospodarka uzyska za poetów cenne urządze nia miernicze i banany. kim właściwie jest. .Mówił.Czemu by nie .Przecieżja te wiersze piszę właśnie dla takich ludzi jak on. czy nie on. który spytał go. Co za szczęście! Po Czternastu dniach dostał odpowiedź. z bronią. gdyż chciałby się dowiedzieć. prędzej Czy później zaczniemy poetów eksportować. czego sobie życzy'.Miły towarzyszu. . ale chCiałby wiedzieć. wziął Jaromila pod ramię i zaprowadził go przed wielką szafę. ze spadochronem). zanotował w swym dzienniku Jerzy Wolker. że gratuluje ci twoich wierszy. od czego w'yszedł. Potem zaprowadził Jaromila na korytarz do wielkiej gabloty. wybrał kilka wierszy i posłałje do najpoważniejszego czasopisma literackiego. wstał z krzesła. Redaktor odparł. Stolarz też przecież nie robi . swoje stanowiska. Nie miałbyś ochoty . . Redaktor stracił cierpliwość. kiedy wychodził. . a Jaromil nie mówił nic. Poszli potem do jego biura. Jaromil ponownie wymienił (wyraźniej i głośniej) swoje nazwisko. że mu gratuluję jego wierszy.Co ty na to? . Wszedł więc któregoś dnia do wielkiego budynku Służby Bezpieczeństwa.Kundera Milan .To nie przestawaj pisać powiedział redaktor. iż może Jaromila poznać. że takie nazwisko tak często się przecież nie pojawia. żebyś go odwiedził na milicji.wybrać się za granicę? . I ponoć mam ci przekazać. że chcE się redaktorom przedstawić w najgłębszym tego słowa znaCzeniu i dlatego starał się samemu sobie wyjaśnić. Ile to jest rocznie? . proszę nie zaponmieć mu tego przekazać. Czescy poeci będą zakładać poezję krajów rozwijających się. Zapisał kilka kartek. iż wysłał do redakcji swoje wiersze i został listownie zaproszony do złożenia wizyty. ten wycinek był w ozdobnej ramce wykonanej czerwonym tuszem i dominował ńad całą gablotką. stołów dla stolarzy. Redaktor znowu zapytał. Przygotowywał się do tej wizyty niemal tak długo. a Jaromil. czy to on. że szukał go w domu syn woźnego.Życie jest gdzieindziej zapachu.jakijestjego program. a potem pewnego dnia zapukał do drzwi i wszedł. ale dla ludzi. Jaromil powiedział. który zszedł z góry po schodach i wesoło się z nim witał. Redaktor powiedział.jak swego czasu do randek z dziewczynami. tak.zapytał syn woźnego. . Jaromil rzekł. swoje okresy rozwojowe.Nie potrafię w pamięci policzyć odpowiedział zmiEszany Jaromil. . że mam takiego sławnego szkol nego kolegę. czego sobie życzy. Wziął sobie w końcu papier i ołówek i wypisał w punktach swoje poglądy. kim jest jako człowiek. ale w końcu pomyślałem.To się bardzo cieszę. może nawet jestem geniuszem. powiedział dosłownie: proszę mu powiedzieć. czego sobiE żyCzy. Postanowił. kiedy jego wiersze będą wydrukowane. Wciąż mówiłem sobie. w której było naklejonych kilka fotografii (ćwiczenia milicjantów z psem. ale naszym największym bogactwem są poeci. inżynierów albo zboże czy węgiel. Strona 90 . a syn woźnego już po raz czwarty powtarzał: Człowieku. codziennie dostajemy wiersze przeciętnie od dwunastu nowych autorów.Jestem pewien. Jaromil poczerwieniał z radości: . Inne kraje eksportują monterów. a między tym wszystkim błyszczał wycinek z gazety z wierszem Jaromila. co kocha. który akurat jest nieobecny. a nie dla jakichś redaktorów. Kilka dni później mama powiedziała Jaromilowi. zgłosił się u portiera uzbrojonego w pistolet. bardzo się cieszę . czego nienawidzi. kiedy redaktor zmuszał go do odpowiedzi. wywieszone dwa okólniki.Naprawdę tak mówił? . że to wielka szkoda. Za stołem w redakcji siedział wychudły człowieczek w okularach.

że do milicjanta wiersze nie pasują. .Co to. poczerwieniał (uświadamiał sobie niezręczność naiwnej recytacji kolegi).Mógłbym ci o tym wiele opowiedzieć. . . swoim własnym życiem. .kontynuował syn woźnego swoją myśl. To nie żadne rozkapryszone panienki.przyświadczył syn woźnego. że znów jest trochę dalej niż on. Ale masz rację.Nie ma wolności dla wrogów wolności. wie tylko. nic nie wiedział o tym. co ci ostatnio mówiłem o tym Żydzie? Już jest w pudle. dlatego nie potrafił na tę wiadomość zareagować inaczej. nawet byś nie pomyślał.Czemu nie. jakie twarde).Ale największego okrucieństwa dopuścilibyśmy się. I syn woźnego ciągnął dalej: . To jest okrutne. Przyjacielu.Życie jest gdzieindziej ale był szczęśliwy. co tu musi robić. twarzą w twarz z kolegą rówieśnikiem. zazdrościł mu prawdziwego życia. ja wiem. Syn woźnego wziął go pod ramię i zaprowadził z powrotem do swojej kancelarii. Jaromil nie wiedział.Kundera Milan . . .Strasznie drogo . . tylko że ja ci nic opowiadać nie mogę i nie mam prawa. jak tylko zwykłym zaskoczeniem. po raz pierwszy widział swój wiersz żyjący niezależnie od niego.Przypominasz sobie. że czarnowłosy mężczyzna. dlaczego aresztowali czarnowłosego mężczyznę.Ja wiem .powiedział syn woźnego.Przecież dzisiejsi poeci też nie są tym.powiedział Jaromil. Potem zaprosił go (ponieważ właśnie kończyła mu się służba).Nikt z nas nie chce być okrutny . że aresztowanych są tysiące. . sentymentalizm mógłby nas drogo kosztować. i tego. . Podczas gdy Jaromil zamyślił się zawistnie. że jest mi go żal. Niezła z niego świnia. którego okrutne piękno (i piękne okrucieństwo) wciąż Jaromila przerasta (wcale nie rozumie. że tak musiało być).Czemu nie . który prowadził kółko młodzieży marksistowskiej. Powiesz sobie. do którego on sam (teraz. gdybyśmy nie mieli odwagi być okrutnymi wobec okrutnych . tu u nas to nie żadne hece . znowu to sobie gorzko uświadamia) ciągle jeszcze nie wkroczył. Jasna sprawa . że milicjanci też czytają wiersze . tak że syn woźnego musiał energicznie stwierdzić: . nawet nie wiesz. to są same tajne sprawy. dzisiejszy milicjant. jaką przybrać minę (kolega ani na chwilę nie spuszczał z niego oczu).Nie dziw się. . Jaromil.Tu nie ma miejsca na żadne sentymenty.Ja to rozumiem i znowu zazdrościł koledze tego męskiego zawodu. miał wprawdzie niejasne pojęcie.Właśnie dlatego. to nie . Jaromil także kontynuował swą myśl: . umiał cały wiersz na pamięć i nie pomylił ani jednego słówka. ale to nieprawda . zazdrościł mu prawdziwego życia. że syn woźnego znów mu ucieka. że musi mieć przed nią tajemnice i ona musi się z tym pogodzić.Człowieku. które przyczepił w gablotce. . mnie nawet z żoną nie wolno rozmawiać o tym.przytaknął syn woźnego. że mamy takie twarde rzemiosło (chłopie. Trudno się przed tym obronić. oczywiście. ale nie wiedział.rzekł Jaromil. to nie to samo. że jego wierszy nie czytają stare panny. czym bywali poeci kiedyś. trzymając w ręce półlitrowy kufel. . żeby poszli usiąść w gospodzie naprzeciwko i wypili parę piw. że się aresztuje. jako jego posłańcy i przednie straże! Napłynęły mu do oczu łzy błogiego Strona 91 . ale tak być musi.powiedział Jaromil. ale mężczyźni noszący na biodrach rewolwer. co rzezimieszki z burżuazyjnej republiki.powiedział Jaromil.Widzisz. ale uczucie szczęśliwej dumy było znacznie silniejsze niż uczucie wstydu: syn woźnego zna i lubi jego wiersze! Jego wiersze weszły więc już do świata mężczyzn zamiast niego. w którym nie było postawy ani osądu. . było jednak sporo przerażenia i współczucia.ciągnął. że są męczeni i że ich wina jest na ogół fikcyjna. syn woźnego spojrzał mu głęboko w oczy (jego usta rozszerzyły się leciutko w tępym uśmiechu) i zaczął recytować wersy. . co tutaj robię.Musi . został aresztowany. Jaromil przestraszył się.roześmiał się. tej tajności i tej żony. że są między nimi również komuniści. Człowiek inaczej nie wytrzymałby tego. .zgodził się syn woźnego. przyda nam się czasem coś delikatnego. któremu imponowało właśnie to.

podaje ją mi teraz (szorstką i twardą) samo życie. bym spoliczkował pierwszego zuchwalca. Zorganizować wielki wieczór poezji. że jej brat przyjedzie do Pragi i będzie Strona 92 . i dramat poezji i świata zaczyna się. wzburzony student krzyczy poprzez dzieje swoje wszystko albo nic. który ośmieli się na ciebie spojrzeć! Świat dorosłych. . ponieważ jednak równocześnie się go boi. co z tego rzekł Jaromil. . i pozostaje w nim także niepokój (czy gniew) wobec dorosłego świata względności. Pozwala swym wierszom krążyć wokół siebie. staje się środkiem małego wszechświata. a przed nim. że widać jej kostkę. wybucha śmiechem. ale w końcu chętnie się zgodził. dlatego młody rewolucjonista pragnie absolutnie nowego świata. ale Jaromil się dręczy! Ruda oświadczyła mu. ale i te tłumy i te kochanki nie są z wrogiej materii obcego świata. co mówię. może tu bardziej do siebie pasuje. że absolut jest tylko złudzeniem. który w matce cały samym sobą wypełniał. stwarza sobie z własnych wierszy sztuczny. że nic. a dwudziestoletni Viktor Hugo wścieka się. że chce wrócić z powrotem. w którym czuje sięjak w domu. zawstydził się ich i schylił głowę. w którym nie ma nic obcego. ani w miłości. liryzm jest sposobem.powiedział syn woźnego i oświadczył. co ludzkie.jak dziecko w ciele matki. Chcielibyśmy zaprosić tam w którąś niedzielę także czeskich poetów.Jasne.Kundera Milan . Zamówili sobie jeszcze jedno piwo i Jaromil powiedział: To bardzo pięknie. jak siedzi przy piwie naprzeciw syna woźnego. W tym obrazie zawarta jest podstawowa sytuacja niedojrzałości.Właśnie. dlatego poeta snuje sobie prywatny wszechświat wierszy. za nim w oddali jest zamknięty świat jego dzieciństwa. ukutego z jednej jedynej jasnej myśli. lecz z materii jego własnych słów. które było szczęśliwe wewnątrz ciała matki i traktuje swoje narodzenie jako potworną śmierć. nie jest wielkie ani wieczne i że to całkiem normalne. którego się boi i do którego rozpaczliwie tęskni. jak Adela Foucher. Wydaje mi się. w którym gubi się jak kropla w morzu obcości. czemu nie . śmierć pełną światła i okropną tak. patrzcie. . dlatego nie znoszą kompromisu. który dla siebie zbudował. Znacie może przepiękny wiersz Ortena o dziecku. poezja. wysłannikami absolutu. że chciałby widzieć wśród zaproszonych poetów także Jaromila. z powrotem do przesłodkiej woni. pod postacią byłego szkolnego kolegi.Milicja. ciągnąć z tłumami proletariatu na rewolucję i jak panicz Rimbaud biczować swe "małe kochanki". że wstydjest ważniejszy niż suknia.Czemu nie miałoby pasować? powiedział syn woźnego. jego narzeczona. obcy świat.rzekł Jaromil. potem powiedział. gdy siostra śpi z bratem w jednym pokoju.Czemu nie? . jeśli nie chcesz. Jaromil wzbraniał się. że właśnie milicjanci urządzają wieczór poetycki. 6 Popatrzmy na niego jeszcze przez chwilę. unosi sobie na zabłoconym chodniku suknię tak. . Człowiek wygnany z bezpiecznej zagrody dzieciństwa pragnie wejść w świat.A dlaczego by nie milicjanci? Co z tego? . niż ktoś sobie myśli.Życie jest gdzieindziej samoupojenia. z powrotem do mamy. gdy usłyszy taką patetyczną groźbę. jak planety wokół słońca. Dlatego młodzi ludzie są namiętnymi monistami. że przez cały rok w pięknej willi pod Pragą odbywa się szkolenie młodych milicjantów i że wieczorami urZądzają tam od czasu do czasu spotkania z różnymi ciekawymi ludźmi. są więc nim samym i nie burzą jedności wszechświata. Poeta jest zraniony zdradą kostki ukochanej i śmiechem tłumu. upomina ją potem w surowym liście i grozi: uważaj na to. Syn woźnego skończył recytować i wciąż patrzył Jaromilowi w oczy. o ile literatura waha się. Tu też może urzeczywistnić wszystko. kiedy widzi. tutaj może. jak student Wolker. ani w polityce. Świat dorosłych wie przecież. W niedojrzałym mężczyźnie pozostaje jeszcze długo tęsknota za bezpieczeństwem i jednością owego wszechświata. świat czynów. jak stawić czoło tej sytuacji. . czy podać swą wątłą (cherlawą) rękę jego wierszom. co "na zewnątrz" jest takie trudne. zastępczy świat. gdyż wszystko jest tu stworzone z jednej materii jego duszy.

pragnie wprawdzie powrócić do przesłodkiego zapachu.robiła więcej.Życie jest gdzieindziej u niej przez tydzień mieszkał. lecz uczyniło jeszcze bardziej zatwardziałym. Tego już było dla niego zbyt wiele i głośno się oburzył: nie może przecież pogodzić się z tym. a ona tym przesłodkim zapachem chce (znowu i ciągle) być. by przez ten czas nie odwiedzałjej. macierzyńskiego wszechświata. że lepiej będzie nie nalegać. wydawało im się.Czemu mi to wyrzucasz? . tak więc. z zakłopotaniem tylko o czymś rozmawiali. Jej późne powroty miały niezbicie dowieść surowości syna. odwiedzać żadnego mężczyzny. że jego pozycja w domu. nie przestając śledzić ruchu wskazówek zegara. które oznajmiały im zbliżający się powrót matki. że ruda ma rację. jest nie do zniesienia. zamiast cieszyć się z oczekiwanych radości tego dnia. jak sobie tego Jaromil życzył. Podczas tych długich popołudni i wieczorów spędzanych poza domem. który ją kiedyś adorował. w jakim udało im się zapomnieć o wszechobecnym cieniu matki. chce być ciągle z tej samej materii co on. ruda znalazła się po raz pierwszy sam na sam z Jaromilem w jego pokoju. ponieważ kolega. Przez cały tydzień mama wracała do domu późnym wieczorem. pozostawiając Jaromila w bardzo złym nastroju. już dawno zmęczył się daremnym obleganiem. którzy wczoraj mówili co innego niż dzisiaj. mama poszła wprawdzie do kina. ale już od dawna nie szuka go w matce. nie mogła. Gdy syn dorastał. Nie zniechęciło go to jednak.Kundera Milan . chodziła więc do kina. co było by niewątpliwie wspaniałe. a ona była tam jedynie tolerowana i nie wolno było jej nawet usiąść z książką na fotelu w swoim pokoju. wyznaje sztukę nowoczesną. Zaprosił znowu rudą do siebie i przywitałją tym razem rozwiązłą rozmową. Nie była to ani dobra wola ani przemyślane ustępstwo. poszukuje dawnego. znaleźli się szybko w stanie. kiedy Jaromil spróbował rudą objąć. poprosiła go nawet. natrafił na jej chłodne ciało i zrozumiał. Zrozumiał. Siedziała w ciemnej sali. . która po stracie rodziców i męża jest przez własnego syna wypędzana z domu. U ciebie nie wolno nam się spotkać nigdy! Jaromil wiedział. miały ukazać. do teatru. a on jest w nim tylko współlokatorem. Tak. starała się (z małym powodzeniem) nawiązać kontakt z niektórymi na wpół zapomnianymi przyjaciółkami i ze zwyrodniałą satysfakcją wczuwała się w gorzką rolę kobiety. że syn nie ustąpi. starała się być nadal owinięta wokół niego jak delikatne objęcia. gdyby nie byli oboje tacy nerwowi. to nie jest jego dom. którą chciał energicznie zagłuszyć krępujący ich ostatnio niepokój. kiedy zmęczona wraca z pracy. opowiada się za komunizmem. Ale jak mogłaby głosicielka harmonijnej jedności przyjąć obcą materię innej kobiety? Jaromil widział dezaprobatę w jej twarzy i stał się uparty. chce być koło niego ciągle jak niebo. jakby był panem domu. Jakże są do siebie podobni. że syn poczyna sobie. to była demonstracja. daleko od niej całowało Strona 93 . ba . jedyna droga z pokoju Jaromila wiodła bowiem przez jej pokój. żeby z powodu jakiegoś człowieka (z pogardliwą wyniosłością nazwał go jakimś człowiekiem) przez cały tydzień miał zrezygnować ze swojej dziewczyny! . i poddała się. niestety. a ruda nie chciała się z nią za żadną cenę spotkać. Zrozumiała. gdyż nie ma możliwości być z nią gdzie indziej sam na sam. a spotykamy się zawsze u mnie. mówili przyciszonym głosem. ale właściwie była ciągle z nimi. że ich słyszy.broniła się ruda. Rozbudziło to w nim zawzięty upór. on chce iść za przesłodkim zapachem macierzyńskich głębi.Jestem młodsza od ciebie. matka i syn! Oboje są w równym stopniu urzeczeni nostalgią za monistycznym rajem jedności i harmonii. wierzy w sławę syna. Miał nawet na stole butelkę wina. w którym żyje. w poszukiwaniu utraconej matki najbardziej przeszkadza mu właśnie matka. że będzie zapraszać do siebie swą pannę. wyszła co najmniej pół godziny przed jej powrotem. pomstuje na dwulicowość profesorów. a ponieważ nie byli przyzwyczajeni do alkoholu. to jest dom matki. niż sobie życzył: była poza domem również i w te dni. kiedy jej o to nie prosił. przyjęła wszystkie jego poglądy. uświadomił sobie znowu hańbę swej niesamodzielności i zaślepiony złością oznajmił mamie jeszcze tego samego dnia (z niespotykaną dotąd stanowczością). i jego rozgoryczenie jeszcze wzrosło.

. co się stało? Czy coś się stało panience? Jaromil trzymał w objęciach ciało rudej. był stanik rzucony na krzesło i reszta dziewczęcej bielizny. przygotowana na to. zażyje pani to i zaraz będzie pani lepiej. jaka w niej pozostała. i rzekł: . tak jak przed chwilą otwierała je pod dotknięciem warg Jaromila. by mieć obrażoną minę i nie odpowiadać synowi na przywitanie. żeby głęboko oddychała i prędko wyszła do swego pokoju. . że nie może tu przecież stać tak bez ruchu i słuchać miłosnego zawodzenia. jak gdyby szło o atak żołądka. a dziewczyna posłusznie otwierała usta. . nacisnęła klamkę.odpowiedział..Poczekaj .powiedziała mama. Tak . z pokoju Jaromila. teraz pozostało w niej tylko samo oszołomienie.Chyba mnie wpuścisz do środka ..To żołądek.Nie. jakby rzeczywiście miała atak. nie straszcie mnie. mama zawołała głosem pełnym obawy: .Jaromilu. a więc z miejsca oddalonego zaledwie o parę metrów. zaraz . I podała jej cukier do ust. kiedy karmiła go własną piersią. . Kiedy weszła do swego pokoju. nie mogła bowiem ani tupać. dziewczynę przykrył kocem. jakby stała tuż przy nich. nic. mam dla niej krople . nie mogła zrobić w ogóle niczego. . Strona 94 . wstając pospiesznie z tapczanu. nie zdążyła jeszcze zamknąć za sobą drzwi i krew uderzyła jej do głowy. potem zobaczyła dziewczynę.pytała mama przez drzwi. . czego on dotyka. . i to było absolutnie nie do zniesienia. na Boga. Ogarnęła ją fala obłędnej wściekłości. być jak nieboskłon wokół ich nagich ciał.Cóż to się pani stało? Wracam do domu i słyszę takie jęki.odparł Jaromil i uchylił drzwi. kurczyła się pod kocem i była blada. wejść między ich nagość. objąć te obydwa ciała swymi delikatnymi.. Pewnego dnia wracała do domu nieco wcześniej niż zwykle. pierwszą rzeczą. Jakieś szaleństwo pchałoją coraz dalej: nie pozwoliła się zbyć i weszła do pokoju.Panna dostała ataku? . Teraz już nie mogła się cofnąć. ogłosić to swoim. Nie mogła ruszyć się z miejsca. te skurcze żołądka. byłoby to bowiem tak. . prawda? . Gdy ruda znowu zajęczała w sąsiednim pokoju. . Na Boga. biedne maleństwo.Życie jest gdzieindziej się na płótnie dwoje nieznajomych ludzi. że natychmiast uświadomiła sobie jej bezsilność. a jej płynęły po twarzy łzy.. które Jaromil nosił pod spodniami).Zaraz. co tam się dzieje? Westchnienia w pokoju obok momentalnie ustały.powiedział syn. zburzyć tę wrogą nieprzystępność owego małego świata. ani do nich wejść i bić ich. niewidzialnymi objęciami. usiadła przy niej. dochodził przyspieszony oddech jej syna i towarzyszące mu kobiece jęki.Kundera Milan . tak licho zakrytą (nie uszło jej uwadze. a mama pobiegła do apteczki. Potem przestraszyła się własnego podniecenia. złączyła się z tą ślepą falą wściekłości w nagły i szalony pomysł. . . I w tej chwili odrobina zdrowego rozsądku. jaką zobaczyła. wejść między nich nie zuchwale. leciutko otwierające się usta i ogarnęła ją straszna ochota zerwać z rudowłosej dziewczyny koc i miećją przed sobą nagą. a jednocześnie pomyślała. dotykać tego.Otwórz. być z nimi. lecz niewinnie. którą tworzy dziewczyna i Jaromil.rzekł Jaromil i w pośpiechu narzucił na siebie spodnie i koszulę. jasno i wyraźnie). tylko stać tu nieporuszenie i słuchać ich.Ale ja to znam. tym bardziej szalonej.Tak. ani krzyczeć.mówiła mama i znowu chwyciła za klamkę zamkniętych drzwi. ani rozbijać mebli. jak była z Jaromilem. . Nakapała jej dwadzieścia kropli na kostkę cukru: . jakby się na nich patrzyła (w tej chwili naprawdę widziała ich w duchu. że na podłodze leżą porzucone spodenki. Poradziła dziewczynie. Taki ból . . . okupować to.mówiła mama to okropne. O ile do pokoju syna przywiodła ją oszałamiająca złość. drzwi były zamknięte. patrzyła na te małe. wzięła z niej buteleczkę i pospieszyła z powrotem do drzwi pokoju Jaromila. żeby wziąć od mamy buteleczkę z kroplami. być z nimi tak. przejść po kładce tej dwuznacznej niewinności do ich zabaw i do ich kochania. które trzęsło się ze strachu.

dwie butelki wina. instruktorka dała znak młodzieńcom stojącym przy wielkich lampach. co do których naczelnik nie ma pewności. mrucząc przy tym swoje nazwiska. wywołany poeta wstawał. popatrzył na zegarek i powiedział. występującego swego czasu na mityngu na jego wydziale i recytującego wiersze o młodości). zmusili ich. a w końcu zaprowadzili ich do gabinetu naczelnika. zespół śpiewaczy. czy tak interesują się filmem czy instruktorką. że chce pomagać młodym milicjantom. w której za chwilę rozpocznie się uroczysty wieczór. organizatorzy pokazali im rzekę.Tojest kierowniczka naszego kółka filmowego . że publiczność już niecierpliwie czeka. Naczelnik podziękował następnie poetom za przybycie. proszę . towarzysze poeci. a przede wszystkim zapalonych młodych mężczyzn. ogród. tak że poeci razem z naczelnikiem przeżuwali teraz kanapki w żarze silnego światła.Życie jest gdzieindziej 7 Przed budynkiem milicji stał zamknięty mikrobus. Ich rozmowa. by zajrzeli do trzyosobowych pokoi. Tam czekały już na nich kanapki. gdy wymienił nazwisko. który siedział w pierwszym rzędzie i machał do niego. Kiedy podali. Jaromil także wstał. poeci ustawili się w rzędzie i kiedy organizator dał im znak. . ustawcie się. Byli również z nimi dwaj mężczyźni z milicji. kto się na podium czuje swobodniejak u siebie w domu. to jest niespodzianka. Jaromil po raz pierwszy kroczył tak na oczach tłumu. organizatorzy przygotowywanego spotkania. Gdy uścisnęła wszystkim rękę. której naczelnik starał się nadać maksymalną naturalność. naczelnik w mundurze i oprócz tego wszystkiego również jedna wyjątkowo ładna dziewczyna. naczelnik wskazał na dziewczynę : . zaskoczeni.No więc. wkroczyli na podium. oprowadzili ich po całym budynku. gdzie mieszkali kursanci (ci. witając poetów z takim samym zdyscyplinowaniem jak urzędową kontrolę sprawdzającą porządek w pokojach).jak ktoś. nie wiedziałem wcale. uważał to za urzędowe stwierdzenie tego. jeden z organizatorów podszedł do mównicy przystawionej do końca stołu. która jest studentką szkoły filmowej. że dopiero po chwili zauważył syna woźnego. a obok niego przechadzali się poeci. Jego niepewność łagodziło poniekąd to. Wszystko zresztą szło znakomicie. kiedy poeci usiedli na wyznaczonych miejscach. ukłonił się i był tak oszołomiony brawami. był tu także Jaromil. że to Strona 95 .Kundera Milan . czekający na przyjście kierowcy. po sali. stawali na baczność.powiedział jeden z organizatorów i wyczytywał z kartki ich nazwiska. był tam długi stół i każdy z poetów miał przy nim wydzielone krzesło i miejsce oznaczone wizytówką. toteż jeszcze kilka razy podczas wieczoru skinął z góry koledze. a przy tym jest tak uprzejma. Po godzinie jazdy mikrobus zatrzymał się w przyjemnej rekreacyjnej okolicy. jeden po drugim. Poeci byli usadowieni według alfabetu i Jaromil znalazł się po lewej ręce sześćdziesięciolatka: . pismo miał na wszelki wypadek wsunięte do kieszeni marynarki tak. po salach wykładowych. przerywana była poleceniami dziewczyny. że ludowa milicja ma swój zakładowy klub. Potem przyszedł kierowca i poeci (było ich z Jaromilem jedenastu) wsiedli do mikrobusu. ogarnęło go upojenie.i wyjaśniał potem jedenastu poetom (którzy podawali dziewczynie rękę). Za każdym razem. że przed dziesięcioma dniami wyszło wreszcie w czasopiśmie literackim pięć jego wierszy. mają tu zespół teatralny.Chłopcze. że ma prawo nazywać się poetą. jakby miał jedną stronę męsko spłaszczoną a drugą kobieco wypukłą. rękę naczelnikowi. ma tu zresztą do dyspozycji najlepsze możliwości: znakomitą kamerę. które nie opuściło go aż do końca wieczoru. że wyglądał. a z sali (wypełnionej po brzegi) rozległy się oklaski. skinął mu również i ten gest uczyniony na oczach wszystkich pozwolił mu odczuć czar udawanej bezpośredniości. willę. a teraz założyli również kółko filmowe. który wprawdzie znał niektórych poetów z widzenia (na przykład sześćdziesięciolatka. prowadzone przez tę młodą dziewczynę. ale nie miał odwagi nikogo z nich zagadnąć. kłaniał się i sala grzmiała owacją. Poeci usiedli na krzesłach. sprzęt oświetleniowy. po których następowało przesuwanie świateł z miejsca na miejsce i wreszcie ciche brzęczenie kamery. przywitał jedenastu poetów i przedstawił ich. w którym kwitnie bogate życie kulturalne. poeci wysiedli.

Ta część spotkania nie jest już obowiązkowa. skąd dochodziłajuż muzyka dętej kapeli przygrywającej do tańca. że ku jego wielkiemu zmartwieniu. otrzymywali brawa i wracali z powrotem na swoje miejsce. gromadka poetów stojących u stóp podium osamotniała teraz. Natomiast w sali. który urządzają kursanci szkoły zaraz po zakończeniu programu poetyckiego w sąsiedniej sali. dużo dziewcząt z okolicznych wsi. ale w całkiem określone miejsce. kiedy na niego przyjdzie kolej. którzy będą tym zainteresowani. Gdy jedenasty poeta skończył recytować. dziękuję wam za wasze piękne wiersze i mam nadzieję. starszy pan z drewnianą nogą i z laską i oprócz mniej rzucających się w oczy ludzi również dwie kobiety: jedna miała pod pięćdziesiątkę (może maszynistka z Strona 96 . . mogą po krótkiej przerwie ponownie przybyć do tej sali i podyskutować z poetami. towarzysze. że znają się od dzieciństwa. że nie będzie umiał nadać swemu głosowi należytej siły. Proszę tych. to znakomite wiersze. czytali. lecz dobrowolna i dotyczy tylko zainteresowanych. nie miał czasu o niczym myśleć. gdzie (parę kroków od kamery) stała śliczna instruktorka. ukłonił się i wrócił na miejsce. Iů rzeczywiście. że laury zwycięstwa zdobywa dzisiaj ten najmłodszy! Naczelnik zwrócił się następnie do pozostałych poetów i oświadczył. nie będzie już mógł uczestniczyć w dyskusji. tak że drugi wiersz czytał zjeszcze większą pewnością niż pierwszy i wcale mu nie przeszkadzało.No nic. obaj organizatorzy towarzyszący poetom w mikrobusie. aplauz po jego pierwszym wierszu był najdłuższy ze wszystkich. organizator znowu wszedł na podium.Szanowni towarzysze.Przyjacielu. Zjechało tu wszak z tej okazji. żeby w kolejności alfabetycznej podchodzili do mikrofonu i by każdy z nich zarecytował kilka swych ostatnich wierszy.Życie jest gdzieindziej pan! Przecież miał pan niedawno w czasopiśmie wiersze! Jaromil grzecznie się uśmiechnął. Poeci zajęli więc znowu swoje miejsca na podium. widział twarz dziewczyny. ogłaszam koniec przerwy i ponownie oddaję głos naszym gościom. a poeta ciągnął dalej: . a dziesięć metrów od niego rozbrzęczała się kamera. bał się wszystkiego. Udawał.Po czym podał wszystkim rękę i wyszedł do sąsiedniej sali. rozłożył ramiona i zacisnął je na plecach Jaromila: . skinął ręką i kłaniał się. zdołał nawet podnieść oczy znad papieru i spojrzeć nie tylko w nieokreśloną przestrzeń sali. musi bowiem być obecny na wieczorku tanecznym.Zapamiętałem pańskie nazwisko. Jaromil drętwiał ze strachu. przyszedł do niego również naczelnik i powiedział: Zdaje mi się. słyszał brzęczenie kamery. wyraził zdziwienie. by razem z nim wziął udział w mitingu organizowanym przez związek studentów. który później nie odstąpił go już ani na chwilę. dając wszystkim do zrozumienia. ale potem wstał i szedł jak oślepiony. inny zapraszał go serdecznie. którzy chcą uczestniczyć w dyskusji z towarzyszami poetami. sprawiły mi dużo radości! Ale w tej chwili znów doszedł do głosu organizator i zaproponował poetom. w pierwszych rzędach opustoszałej sali. że ci. I znów była owacja. pan jest poetą! Pan jest poetą! A ponieważ oklaski ciągle jeszcze brzmiały. jakie do tej pory rozlegały się na sali. aby usiedli. Oklaski dodały Jaromilowi odwagi. odwrócił się sam w stronę sali. wszyscy ściskali mu ręce i gromadzili się wokół niego. w tej chwili podniósł się z krzesła sześćdziesięciolatek i zadzierając uroczyście głowę. Poeci podchodzili więc. że nagle rozjarzyły się w pobliżu niego dwa duże reflektory. bał się.Kundera Milan . podszedł do niego także syn woźnego. jeden z organizatorów wszedł na podium i oznajmił: . że będzie się jąkać. podziękował wszystkim poetom i oznajmił. Zaczął czytać i zaraz po pierwszych wersach nabrał uczucia pewności. usiadło około dziesięcioro ludzi. jeden z poetów przedstawił się jako redaktor wydawnictwa. napomknął z figlarnym uśmiechem. a naprzeciw nich na dole. bowiem milicjanci to znani przystojniacy. a Jaromil czytał jeszcze dwa wiersze. bał się. Był wśród nich syn woźnego. oświetliły go. że Jaromil nie ma dotychczas wydanego tomiku wierszy i poprosił go o nie. Jaromil był oszołomiony. . gdzie jeszcze przed chwilą rozlegały się oklaski. ani razu nie zaciął się w recytacji. że tego wszystkiego nie widzi. że nie widzimy się po raz ostatni! .

ale przy tym nie wygłoszono tu ani jednego wiersza.że każdy poeta recytował mniej więcej trzy wiersze). że ktoś inny spyta: W jakim wieku napisał pan swój pierwszy wiersz`? wiedzieli. musiała krzewić się na zebraniach i pogadankach. potem ten wiersz zacytował. tak że dyskutowanie stało się ich specjalnością. Także ci różni malarze. o zawodzie tych. na które zapraszano rozmaitych malarzy. albo ze złego zgrania. z którymi odbywa się spotkanie. że milczenie.Kundera Milan .był sam kolega szkolny Jaromila. Naturalnie doszło również do sugestii. astronomowie czy ekonomiści bardzo chętnie przybywali na podobne pogadanki. który by jakoś. (kogóż nie zainteresowałoby opowiadanie sześćdziesięciolatka. Czy ktoś sobie jednak uświadomił. które od tej pory było bezbłędne: potrafili się wszyscy wymieniać. którego autora lubią najbardziej i musieli się liczyć także z tym. jakie złe było życie w kapitaliźmie. które zadawała publiczność. astronomów lub ekonomistów. ponieważ w takim składzie poeci razem nigdy nie występowali i dawali terazjeden drugiemu pierwszeństwo w zagrywce. drugą zaś była instruktorka. było to raczej niedbalstwo.poeci i pytający śmiali się długo i wesoło).który w pewnej chwili wstał i zaczął rezolutnie mówić. aby nie wstydził się zadawać jakichkolwiek pytań.choćby w drobnej mierze. że należałoby pisać więcej wierszy: 1. które zapadło. która skończyła już nakręcanie i wpatrywała się teraz dużymi i spokojnymi oczami w poetów. że Służba Bezpieczeństwa zajmuje właściwie w naszym życiu mniej miejsca niż Jedna trzydziesta trzecia? Potem wstała pięćdziesięciolatka i oświadczyła. że znajdzie się ktoś. Jaromil nie doceniałjednak swoich kolegów. że jedenastka poetów traci pierwsze punkty. a ponieważ przeciwległy rząd nie wiedział. poetów. o młodzieży. towarzyszu. jeden drugiego dowcipnie uzupełniać: poważną odpowiedź przeplatać zręczną anegdotą. a ponieważ to milczenie trwało już prawie pół minuty. 3. Tak. przecież niektórzy z nich w ciągu roku odbywali setki różnych dyskusji. zdawało mu się.czy traktować go poważnie. 2.wszystkie podstawowe pytania i nastąpiły po nich wszystkie podstawowe odpowiedzi. jak i kiedy napisał swój pierwszy wiersz odpowiadał że gdyby nie kotka Micatue nie byłby nigdy poetą bowiem swój pierwszy wiersz napisał o niej. Jaromil miał wrażenie. mając pięć lat. że oprócz pytań spotkają się z sugestiami. organizatorzy tych wieczorów byli za swoie organizatorstwo odpowiednio oceniani i nagradzani. najróżniejsze instytucje. 4. im głośniej i bardziej zachęcająco rozbrzmiewała przez ścianę z sąsiedniego pomieszczenia dęta kapela i rosnąca wrzawa potańcówki. że na pewno ktoś ich zapyta: Jak zaczynaliście towarzyszu. nie mogąc wyżywać się na barykadach. kluby zakładowe.tak że później wszyscy. gdyż czasy wymagały rewolucyjnej aktywności.oczywiście. obecność ładnej kobiety była tu tym bardziej istotna i dla poetów pokrzepiająca. ale ma ona zupełnie inne pytanie: dlaczego tak mało pisze się dziś o miłości? W Strona 97 . poeci. ale rewolucyjnymi i zżytymi z ludem. że całkowicie zgadza się z tym. ponieważ w ten sposób wykazywali. wiedzieli doskonale. W końcu zabrał głos sześćdziesięcioletni poeta. wieczór poetycki był znakomity : wszystkie wiersze były pierwszorzędne. Początkowe pół minuty milczenia nie było więc wywołane za kłopotaniem. mówił wzniośle i pięknie i po dziesięciu minutach improwizacji zachęcił przeciwległy rząd. że ktoś zapyta. który na pytanie. pisać`? Wiedzieli.Padły. Obydwa rzędy siedzące naprzeciwko siebie były w przybliżeniu równe liczebnie i siedziały tu na wprost siebie jak dwie drużyny piłkarskie. Wiedzieli. kto będzie się chciał pochwalić marksistowskim wykształceniem i postawi im pytanie: Jak byście. że wierszy zostało zarecytowanych co najmniej trzydzieści trzy (licząc. zdefiniowali realizm socjalistyczny? I wiedzieli. o miłości. dotyczył Służby Bezpieczeństwa? A czyż moglibyśmy stwierdzić. Poeci mogli więc nareszcie wykazać erudycję i umiejętność zaimprowizowanego zgrania. że nie są specjalistami ograniczonymi. Przypomnijmy sobie historyczne okoliczności: były to czasy pogadanek i mityngów. iż powtarzają się one z miażdżącą regularnością statystycznego prawdopodobieństwa. wynikające ze zbytniej profesjonalnej rutyny. organizacje partyjne i młodzieżowe urządzały wieczory.Życie jest gdzieindziej kancelarii). o tym. jest ciszą przed jakimś meczem. Poeci znali więc doskonale pytania.natychmiast sam się zaczął śmiać.co po wiedział kolega Jaromila. a ta.czyjako żart.Tym.

W tym.Kundera Milan .że odezwać się musi.gdy chodził do malarza i z oddaniem słuchał jego wypowiedzi na temat nowej sztuki i nowego świata. .Co chcecie zmieniać w miłości. co ma odpowiedzieć.że w twoich wierszach jest więcej miłosnych uczuć niż w wierszach Heinricha Heinego? Albo miłości Victora Hugo są dla ciebie zbyt małe? Czy miłość Machy i Nerudy była może okaleczona pieniędzmi i przesądami? To nie powinno było się stać. iż teraz nadeszła jego chwila.Dlaczego człowiek w socjaliźmie miałby się wstydzić miłości? Czy jest w niej może coś złego? On jest starym mężczyzną. Jaromil nie wiedział. nawet ta największa. natomiast Jaromil wybuchnął złośliwym śmiechem: . wydawało mu się.chociaż przemawiali już wszyscy. a pięćdziesięciolatka kontynuowała: przecież i w socjaliźmie ludzie się kochają i chętnie przeczytają sobie coś o miłości. Ale w czym to może być widoczne? pytała się pięćdziesięciolatka.pod którymi widać ich młode.Nie.To piękno.musi im ofiarować róże. to pytanie miał już przecież od dawna przemyślane.kładące kres władzy pieniądza i wpływon przesądów.pozwolą człowiekowi być w pełni człowiekiem i miłość będzie większa niż kiedykolwiek przedtem. jeszcze w czasach. miłość odizolowana od życia społecznego? Strona 98 .jeden z poetów zgryźliwie się uśmiechnął i rzekł: . . Organizator znowu zabrał głos: . to znowu malarz. miał wrażenie. Jaromil przez cały czas milczał. co mówił. że miłość w minionych czasach. nie jest znów takie nowe. Rząd jedenastu pytających wybuchnął zgodnym śmiechem grzeszników. gorliwie przytakiwała pięćdziesięciolatka.lecz zaraz po tym wstał jeden z organizatorów i powiedział.świadków jego zniewagi. poczerwieniał i widział przed sobą dwoje dużych czarnych oczu. zachęcony. odchylił do tyłu głowę i rzekł.Życie jest gdzieindziej rzędzie pytających rozległ się tłumiony śmiech.Nie.Więc w czym? . przy czym wiedział.Tak. Pięćdziesięciolatka przyjęła owe sarkastyczne pytania z satysfakcją i powiedziała: .że wiersz był wprawdzie ładny ale i w miłosnej poezji musi być widoczne.by się za nimi nie obejrzeć. Natomiast miłość dzisiejszego człowieka jest związana z naszymi obywatelskimi obowiązkami.Tak. Przeciwległy rząd wyraził aprobatę dla tej opinii.czy może ma włożyć do wazonu sierp? Bynajmniej. a poeta. przyjacielu.że była jedynie cieniem samej siebie.Co ma ofiarować tym pięknym. Socjalistyczna poezja miłosna jest głosem tego wyzwolonego i wielkiego uczucia. "wyzwolone uczucie" płyną z jego ust jak oflagowany żaglowiec do portu tych wielkich oczu. I dopiero nowe czasy. ciągnął dalej: . młodym kobietom? Ma im może dać młot ozdobiony asparagusem? A gdy zaprosi je do mieszkania. według ciebie. tak. naprawdę nie to chciałem powiedzieć rzekł pospiesznie poeta . iż towarzyszka ma absolutną rację. O zgrozo.powabne ciała nie może się oprzeć pokusie. od dawna. że pisze ją socjalistyczny poeta.toteż zachęcony tym poeta wyciągnął z kieszeni kartkę papieru i zarecytował długi wiersz miłosny. i na tym polega jej nowe piękno. tak. które ofiarujemy kobietom. że słowa "wielka miłość". przesądy. które było zniechęcające. Nigdy nie mogła być sobą. z naszą walką w jedną całość. towarzysze? Do końca wieków będzie ona zawsze taka sama. z naszą pracą. była zawsze jakąś ucieczką człowieka od życia społecznego. Jaromil był zadowolony z tego. towarzyszko. .ale różnica pomiędzy poezją miłosną dnia wczorajszego i dzisiejszego tkwi w czym innym niż wielkość uczucia. a przecież nie boi się przyznać. że kiedy widzi kobiety w lekkich letnich sukienkach. co to.to znów jego słowa i jego głos wypływają z ust Jaromila! Co mówił? Że miłość była w dawnym społeczeństwie do tego stopnia zdeformowana przez pieniądze.i czuł na sobie spojrzenie dwojga nieruchomo utkwionych w nim dużych czarnych oczu. względy społeczne.rozpływała się pięćdziesięciolatka.Czyżbyś naprawdę myślał.to jest wspaniałe. Ale gdy skończył mówić.dopytywała się pięćdziesięciolatka. Czy to jest. Sześdziesięcioletni poeta wstał. Czyżby w życiu klasyków miłość nie szła w parze z ich walką społeczną? Kochankowie ze słynnego wiersza Shelleya oboje byli rewolucjonistami i razem zginęli na stosie. wciąż jeszcze upojona widokiem patetycznie odchylonej głowy poety oraz jego wierszem. poezja miłosna podobna jest do ' róż. to nie! .

gdy willa należy do ludu pracującego. żeby autobus zatrzymywał się na obu miejscach. ale proponował. Już protestował wszędzie. że obrażony usiadł znowu na krześle. że się wam przedstawię . aż wreszcie jeden z Strona 99 . na mocy którego dosłownie zakazuje się. Wszystko nadaremnie. zarzucali mu. jak ta. że to nonsens. gdzie się da. gdy mężczyzna z drewnianą nogą był na tyle zniechęcony sprzeciwem swych współpracowników. że między dniem wczorajszym i dzisiejszym nie ma różnicy i żaden nowy świat nie istnieje. do którego wdarła się głośna dęta muzyka z sąsiedniego pomieszczenia. Mężczyzna z drewnianą nogą odpowiedział. teraz wstał i mocno oparł się o krzesło: Pozwólcie. których zaprosiliśmy na spotkanie odciął się. Wie. Dopiero w chwili. mogę poświadczyć. po wojnie zabrali narodowi socjaliści. że na innych trasach autobusy zatrzymują się na takich krótkich przystankach. które tu w willi ma. gdy wszyscy wpadli w zakłopotanie. I nagle przystanek przesunęli o dwieście metrów dalej. . że autobus zatrzymuje się teraz przed fabryką. Spór trwał już dwadzieścia minut.Nie przedstawiam się wam. lecz z wyraźnym zniecierpliwieniem śledził dyskusję. uderzył laską o ziemię i poczerwieniał.powiedział. towarzysze i towarzyszki. według niego. oświadczył. że tak jak przed chwilą Jaromil nie wiedział.Życie jest gdzieindziej Najgorsze było to.Kundera Milan . również jego kolega był teraz zupełnie w kropce. co odpowiedzieć na zarzuty kolegi. wtrącił się mężczyzna z drewnianą nogą i z laską. dziesięć kroków i był na przystanku. Jeden z organizatorów wstał i powtórzył mężczyźnie z drewnianą nogą słowo po słowie (widocznie musiał to już wielokrotnie robić) orzeczenie Czechosłowackiej Komunikacji Samochodowej. by autobus miał dwa przystanki w odległości dwustu metrów. był tu również w czasie wojny. przystanek musi być tak daleko? Ludzie z pierwszego rzędu wtrącali (częściowo ze zniecierpliwieniem. uczestnicy spotkania zajęci byli tematem. a ponieważ wiedział. w porządku: I za fabrykanta Koćvary. który miał tutaj letnią posiadłość. że jego nazwisko poetom nic nie powie. że proponował także rozwiązanie kompromisowe: można byłoby umieścić przystanek dokładnie pośrodku między willą milicji i fabryką. na którym się doskonale znali i nie dopuszczali ich do głosu.uderzył laską o podłogę . Tu jednakże wstała ponownie pięćdziesięciolatka i z uśmiechem zaciekawienia spytała: . Słowo nonsens dotknęło mężczyznę z drewnianą nogą. który cały czas uważnie. a jego willę używało gestapojako letnisko. a poeci bezskutecznie usiłowali włączyć się do dyskusji. gdy fabrykanta aresztowano. . Wtedy jednak zarówno robotnicy jak i milicjanci mieliby daleko do autobusu. częściowo z pewną wesołością). żejuż mu przecież sto razy tłumaczyli. tak że naprawdę mogło powstać wrażenie (niedopuszczalne wrażenie). i za gestapo. komunistyczna.dlaczego właśnie dziś. a teraz jest tu milicja. i za narodowych socjalistów przystanek autobusowy był zawsze naprzeciwko willi. ale towarzyszom. Tak. .Na podstawie tego wszystkiego. bo go przecież dobrze znają. zapadło milczenie. którą w międzyczasie wybudowali. był tu jeszcze za czasów fabrykanta Koćvary. co widziałem.Powiedzcie mi więc. aby przystanki były rozmieszczone w tak małej odległości. że jest mu to wiadome.Powiedzcie mi . a ludzie w jego rzędzie zaczęli na niego pokrzykiwać. w czym tkwi różnica pomiędzy dzisiejszą i wczorajszą miłością? W tej decydującej chwili. Zresztą. Mężczyzna z drewnianą nogą odparł. że żadna władza nie troszczy się tak o lud pracujący. A jednak nawet dzisiaj nie wszystko jest. że nie musi tego robić. żeby nie mogło być przystanków dwieście metrów od siebie. pracuje w tej willi już prawie trzydzieści lat. Ludzie z jego rzędu odpowiedzieli mu. to było bardzo wygodne: zrobił ze swego mieszkania w suterenie. opowiedział im w skrócie całą historię swego życia. to nieprawda. że nikomu nie wolno się tak do niego zwracać. Potem długo nikt się nie odzywał.

jest to co innego. I nie przychodzi ani pod postacią tajnej policji. Jakże słodko byłoby zapomnieć o niej. nie chwalił wprawdzie iego urody. że spotkanie było (jak zawsze zresztą) znacznie bardziej inspirujące dla nich. Jaromilowi nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności przypadło zbyt odległe miejsce. Już i redaktor zrozumiał. Zwrócił się też do redaktora (znacznie mniej spostrzegawczego i taktownego). patrzyła nieustannie na Jaromila. żebyje pisać. którzy właśnie mają zostać kochankami. która siedzi w szerokim fotelu z podkurczonymi nogami. rozmawiali. Z zapałem. pragnął bowiem. którym wracali do pociemniałej Pragi.przypomnijmy sobie list Rimbauda . ponieważ. są braćmi i tylko brat w bracie potrafi rozpoznać tajny znak rodu). Instruktorka. redaktor w Jaromila. by sobie poszli. 8 W mikrobusie. która wysysa z nas limfę naszych krótkich istnień. o tej. jak nazwał ich stary poeta. W imieniu gości sześćdziesięcioletni poeta wstał i powiedział. są księciem i księżniczką tego wieczoru. Był to cudowny prostokąt! Stary poeta zapatrzony w instruktorkę. niż kiedy nazwiemy inżyniera inżynierem.przy dużym stole. wychwalał jej urodę. . Jaromil szybko to sobie uświadomił. ale powtarzał bez końca: jesteś poetą. że z jego powodu o mało nie zapomnielibyśmy o czasie. i tylko poetajest w stanie w innym poecie ten dotyk łaski bezbłędnie rozpoznać. Jaromil i instruktorka poszli z nimi. że zostaje sam z dziewczyną. że to nie jego pragnie młoda dziewczyna. Niemal w ten sam sposób odnosił się do Jaromila redaktor wydawnictwa. Dopiero po chwili podszedł do nich syn woźnego z oboma organizatorami i odprowadził ich do mikrobusu. poprosił go. Z sąsiedniej sali dobiegł głos wokalisty. żeby razem siusiali przez balustradę na dwór. kiedy redaktor wziął Jaromila pod ramię i wyprowadził go na balkon przylegający do pokoju. któremu nikt nie mógł dorównać. improwizował poetyckie ody na jej cześć i chwytał ją za ręce. kto uprawia pole. ale poetą niejest ten.Kundera Milan . o co chodzi. i że to oni dziękują. i był gotów do wyjścia. . którzy tego pragną i na to zasługują. adorował dziewczynę stary poeta. ani w postaci nagłego przewrotu. a poeci zostali sami.Życie jest gdzieindziej organizatorów wstał i podziękował poetom za wizytę oraz interesujące spotkanie. Siedział obok niej. albo rolnika rolnikiem. by złagodzićjego gniew. toteż nie mógł uczestniczyć w zabawie. kto pisze wiersze. sześćdziesięcioletni poeta i redaktor wydawnictwa. Jaromil chętnie spełnił jego prośbę. pili. stary poeta podniósł się z kolan i powiedział. jest tak odwieczny. aby redaktor nie zapomniał o swej obietnicy. by zużytkować ją na swe daremne dzieła. to ten. Porozsiadali się w fotelach w ładnym pokoju na piętrze nowoczesnej willi. Gdy obydwaj wracali z balkonu. jesteś poetą! (Zaznaczmy. Potem mikrobus zatrzymał się gdzieś w centrum Pragi i niektórzy z poetów postanowili wstąpić jeszcze na chwilę do winiarni. w jakim się dzieje. widzi przecież doskonale. Tylko raz została na chwilę zakłócona ta geometria spojrzeń. z rozpuszczonymi czarnymi włosami i z oczami nieruchomo w niego utkwionymi. opowiadać takie właśnie zdarzenia. przed którą klęczał sześćdziesięciolatek i której ręce były przedmiotem jego skwapliwych dotknięć. kto jest przypomnijmy to słowo wybrany. Jakież to przyjemne. oprócz poetów siedziała także urocza instruktorka. żejeśli poeta nazwie kogoś poetą. że już czas. był tym w najwyższym stopniu oczarowany i również nieustannie patrzył na nią. dla poetów. gdyż . Poeci otoczyli ją i każdy z nich starał się jej jak najbardziej zaimponować. historia nie tylko Strona 100 . Przypadek dwojga ludzi. że mu wyda tomik. siedzieli . już go stary poeta brał pod ramię i ciągnął ku drzwiom i Jaromil widział. gospodarze spotkania skupili się wokół mężczyzny z drewnianą nogą. po czym wyszli z winiarni i dziewczyna zaproponowała im. a Jaromil z instruktorką w siebie. bowiem rolnik. Wówczas jednak została ich już tylko garstka: Jaromil. lecz ten. jakby to było pięknie zapomnieć o Historii! Jednak jej widmo puka do drzwi i wkracza w zdarzenie. gdzie dziewczyna wynajmowała mieszkanie. recytował jej wiersze. by zostawili już wreszcie samych tych. i dalej popijali. myślał o swej rudej dziewczynie i uświadamiał sobie z definitywną jasnością.wszysczy poeci. że jest beznadziejnie brzydka. żeby poszli do niej.

Albo stwierdzicie. było parę lat po wojnie i wciąż panowała nędza). że obraził damę i zachował się głupio. żeby przekonać się. alejego słowa jakby jeszcze bardziej uzmysławiały Jaromilowi brzydotę gaci.jest czymś więcej niż tysiące przelotnych miłostek. odpowiadała mu z ukrywanym rozdrażnieniem. że mógł brzydkie gacie zdjąć razem ze spodniami. Jest pan naiwny. żeby zgasiła lampkę. i miał na sobie obrzydliwe gacie. Widział cudowne czarne oczy i z rozdartym sercem cofał się ku drzwiom. chodzili więc do kochanek. w którą włożymy wszystko. od razu się złościła. ale przecieka jak brudna woda także dniem powszednim. Stał więc przerażony naprzeciwko dużych czarnych oczu i oświadczył. sięgających aż do kolan i obdarzonych komicznym rozporkiem na brzuchu). chowałje do szuflady biurka i po kryjomu ubierał spodenki. mówiąc. że według jego mniemania jedna wielka miłość. szare! Powiecie. o których opowiadamy cyganerja była w ojczyżnie Jaromila politycznym występkiem. ona mu wybierała ubranie. że żadnych z gaci w bieliźniarce nie brakuje. ubierali zamiast nich krótkie płócienne szorty nazywane spodenkami gimnastycznymi i przeznaczone (jak sama nazwa wskazuje) do gimnastyki. gdy wówczas w Czechach mężczyźni wchodzili do łóżek swoich kochanek w strojach piłkarskich. ale jest zakochany w swojej dziewczynie. że nie mają one nic wspólnego z gaciami i nadają się tylko do sali gimnastycznej. Jednakże tym razem nie wiedział. które przepuścimy. żeby się nie przeziębił i miał odpowiednio ciepłe gacie. która niecierpliwie czekała już na to. ona troszczyła się o to. a więc na boisko i do sali gimnastycznej. ponieważ był pod opieką matki. kiedy Jaromil wkładał spodenki gimnastyczne. Stary poeta niemalże się rozgniewał. iż jest w stanie Strona 101 . Ledwie wyszedł na ulicę. żeby go nie było widać.Kundera Milan . Udręką było słyszeć to. spodenki gimnastyczne miały jakąś sportową przyzwoitość i były w wesołych kolorach: niebieskie. taki nagły przeskok do nagości przerażał go. że on ma w swojej jednej dziewczynie wszystkie inne kobiety. nie skrzywdzi pan swej dziewczyny tym. Jaromil nie troszczył się o swoje odzienie. Jaromil odpowiedział staremu poecie. nie mógł pozbyć się obrazu wspaniałej kobiety.Życie jest gdzieindziej kroczy po dramatycznych wierzchołkach naszego życia. jednakże w pokoju paliła się mała lampka z różowym abażurem. tak niepowtarzalna. aby dwojgu kochankom świecić przy ich kochaniu i Jaromil nie potrafił sobie wyobrazić. rzekł mu stary poeta. były szkaradne. zielone. jakimi słowami mógłby skłonić dziewczynę. ile par gaci powinno leżeć w bieliźniarce i wystarczyło jej przelotne spojrzenie do szafy. ogarnął go rozpaczliwy żal. cojest w nas. jak się chodzi na boisko. Wiedziała dokładnie. żółte. wciąż na nowo wyrzucając mu. Jaromil powiedział poecie. że też już musi iść. gdyż uważała. A stary poeta (rozstali się z redaktorem na przystanku tramwajowym i szli teraz sami nocnymi ulicami) dręczył go. jest pan kochankiem życia. rozbierał się zawsze partiami i długo pieścił się z rudą w spodenkach. które zdejmował dopiero pod wpływem podniecenia. że pokocha się pan z inną. życiejest krótkie i okazje. do naszego zdarzenia wchodzi w formie gaci. że chyba nikomu się w nich nie pokazuje. że mógł przecież zgasić światło. Jednakże Jaromil nie mógł sobie wyobrazić. Kiedy Jaromil bronił się. rozciągnięte. która go kocha nad życie. Jeśli więc Jaromil szedł do rudowłosej dziewczyny. elegancję bielizny również uważały te surowe czasy za rozpustę wręcz karygodną! Mężczyżni. że nie wolno mu obrażać kobiety i szeptem opisywał mu rozkosze. W czasach. wyciągał zawsze z bieliźniarki jedną parę gaci. Jest pan przecież poetą. że gacie są brzydkie.jak zdejmuje gacie i spodnie równocześnie. ponieważ nigdy tego nie robił. ona mu wybierała bieliznę. które z nich ma Jaromil na sobie. którym mimo wszystko przeszkadzała brzydota sprzedawanych wtedy gaci (gaci szerokich. nie powrócą. że jego dziewczyna jest taka zmienna. grube. ubrania. Gdy widziała. które go czekają. Było to dziwne. czerwone. że jest to błaha komplikacja. lecz z punktu widzenia elegancji nie było to najgorsze. nie lubiła. mówił. co go wieczorem spotka. które noszono (zresztą. brudne. że damy obrazić nie chciał.

. która przydziela mu bieliznę. że chciała się nią zaopiekować? Świadczy to jedynie o tym. I znów stanął mu przed oczami obraz pięknej i utraconej kobiety. Jedna z nich była młodsza. w swoim pokoju. świecie pieniędzy i kurew. co w tym było złego. 9 Od tej pory był w stosunku do rudej dziewczyny jeszcze bardziej okrutny. Dlaczego nie zrozumiała. przed rudą zaczął jej natychmiast bronić. a nie jej wiecznych egocentrycznych opowieści? Dziewczyna broniła się jednak. w jakim jest teraz nastroju? To znaczy.Może ma pan rację . ale (o Strona 102 . A potem uświadomił sobie.z pewnością ma pan rację. na przykład. o czym właśnie teraz myślał? Czemu nie wie. o kim myśli z nienawiścią. a gdy nie milczeli. że ją zaakceptowała! Ruda zaczęła się śmiać: mama nie jest przecież taka głupia. ba . Zdjął spodnie. że ten. było to zresztą okrucieństwow uroczystej szacie miłości. przyjacielu. Powodowany pragnieniem samoupokorzenia. wówczas Jaromil zobaczył. że jest dla niej tak obcy. milczał i dziewczyna musiała go przepraszać. panu.I chylę czoła przed twą wielką miłością! W końcu rozstali się i Jaromil znalazł się w domu. Jaromil matki nienawidził i kochał ją zarazem. to wcale nie on sam. Pewnego razu szli po ulicy. że choć jestem żonaty. musiałaby to przecież wyczuć! Dlaczego zajęta jest sprawami. niech żyje wielka miłość! Jaromilowi wydawało się to wspaniałe.Niech zginie stary świat. Przyznam się. bardzo chętnie zostałbym u tej kobiety zamiast pana. których on nie lubi? Czemu wciąż opowiada o swych braciach i siostrach? Czy nie czuje. dodał głosem bardzo melancholijnym: . ponieważ w tym starym świecie. Obydwaj byli pijani i stary poeta chwycił młodego poetę za ramiona i zatrzymał się razem z nim na środku jezdni. .rzekł. ruda wsunęła mu rękę pod ramię i znowu uparcie milczeli (bowiem kiedy nie robili sobie wymówek . przed którą musi po kryjomu ubierać spodenki. wrzynającej mu się w szyję. iż nie wyczuwa. żeby nie odróżnić miłosnych westchnień od jęków przy skurczach żołądka! Jaromil obraził się. jak mama wtargnęła do nich do pokoju i podawała jej do ust cukier z kroplami. rozciągniętych gaciach. poszedł przejrzeć się w lustrze. która wie o każdej skarpetce i koszuli.Ach. . co się dzieje wjego wnętrzu? Gdyby go naprawdę kochała. patrzył długo i z nienawiścią na swą komiczną brzydotę. robili sobie wymówki). że na wprost nich idą dwie przystojne kobiety. by móc zobaczyć się w swoich obrzydliwych. nie wiodło się wielkiej miłości. że właśnie teraz Jaromil ma poważne zmartwienia i potrzebuje jej pomocy i zrozumienia. Wyciągnął do góry rękę i zawołał: . że ją lubi.Kundera Milan . która trzyma go na długiej niewidzialnej smyczy.Niech zginie stary świat! Niech żyje wielka miłość! Potem stary poeta ukląkł nagle przed Jaromilem i ucałował mu. Myślał z nienawiścią o matce. stary poeta odchylił głowę. bracie. opowiadać o swej rodzinie? Czyż Jaromil nie opowiada o swojej? A czy jej matka jest gorsza od matki Jaromila? I przypomniała mu (po raz pierwszy od tamtego czasu). Myślał o matce: o matce. Czyż i ja nie marzyłem o wielkiej miłości? O jednej jedynej miłości? O miłości nieskończonej jak wszechświat? Tylko.milczeli. Stary poeta przystanął.Życie jest gdzieindziej przeżyć z nią więcej nieoczekiwanych przygód niż Don Juan z tysiącem i jedną kobietą. że ja ją spartaczyłem. a gacie chować do biurka. tak jak on kocha ją. myślał o matce. druga starsza. gdyż tylko młodość zbawi świat! Następnie umilkł na chwilę i dotykając gołą głowąjego kolana. chylę czoła przed twoją młodością! Moja starość chyli czoła przed twoją młodością. cygańskie i poetyckie. Gdy Jaromil ciągnął dalej swoje wywody o wielkości monogamistycznej miłości. długo krzyczeli więc obaj z entuzjazmem w ciemnościach Pragi: .Ja jednak jestem starym człowiekiem i należę do starego świata. ta młodsza była bardziej elegancka i ładniejsza. słowa Jaromila widocznie trafiły do niego: . rękę. może ma pan rację. Czemu nie mogłaby.Przyjacielu.

w ulubionym zakątku otwartego krajobrazu.pytała mama z fachowym zainteresowaniem. poetę piszącego. Najchętniej bym je wszystkie wykorzystała . Jednakże. że nie ma się czego obawiać.Dlaczego przyszła do ciebie? Czemu nie zwróciła się wprost do mnie? . a ona irytująco zwleka z odpowiedzią. stojący w pobliżu kamery i dwóch wielkich lamp. któż może wiedzieć więcej o synu. bowiem cały film . Jaromilowi okropnie się ten scenariusz nie podobał i proponował. Pewnego dnia wróciłbyś do domu. obrzydliwych gaci. byłby to wprawdzie film amatorski.To pech. Później zobaczymy samą mamę. wymyśliły wspólnie (ukrywały to przed Jaromilem) scenariusz o młodym poecie. jakby urocza instruktorka zobaczyła go w hańbie . Obie kobiety też go pozdrowiły (mama . że go obserwują i uśmiechają się posępnie. tą starszą zaś jego matka. będzie recytował niemej rozmowy przez cały czas miał brzmieć mamy komentarz).Życie jest gdzieindziej dziwo) ta starsza również była całkiem elegancka i zaskakująco ładna. miałyśmy to dla ciebie przygotowane jako niespodziankę. ale miałby i tak zapewnioną znaczną liczbę widzów. że jest zbyt konwencjonalny (pokazywać fotografie rocznego dziecka jest przecież Strona 103 .Dlaczego nic mi nie powiedziałyście? .pytał Jaromil. rumienił się. skąd zna instruktorkę. Nie chciała mu się podobno naprzykrzać i chciała jak najwięcej dowiedzieć się od niej.Kundera Milan . . zaczęła opowiadać mu o tym. i czuł się tak samo biedny jak wówczas. gdzie bywa najchętniej. jak wtedy. w której mieszkaniu siedział przed kilkoma tygodniami. wyprodukowany pod patronatem zakładowego klubu milicyjnego. dla którego połączenie matki z instruktorką było instynktownie nieprzyjemne. fotografie z dzieciństwa. zarzucał. że pierwsza sekwencja filmu będzie zwykłym montażem jego fotografii. gdy kochanek pyta kochankę o jakiś ' intymny szczegół. Jaromil wypytywał dalej. . że niczym obrzydliwe gacie otaczają go rude włosy jego dziewczyny. chociaż tym razem miał pod spodniami czerwone spodenki (od czasu wieczoru poetyckiego u milicjantów już nigdy nie włożył ohydnych gaci). a kiedy stwierdziła.odciął się. ale bał się to usłyszeć. żeśmy cię spotkały. zdawało mu się. potem wyjaśniła Jaromilowi.jak mu mimochodem oznajmiły . a tym razem w błazeńskim geście zamieniły się w kokieteryjne mowy i wymuszoną gadatliwość matki. by się odezwać. a Jaromil czuł się w obecności nieładnej ' dziewczyny tak. a instruktorka zapewniała ją. że niełatwo jest być matką takiego chłopca jak on. wydawało mu się. na których tle niewidoczna mama będzie opowiadać swoje wspomnienia. Mama odpowiedziała z kokieteryjnym uśmiechem. lecz nikt nie traktował go poważnie). a potem dopiero poetę. W końcu. z nieukrywaną wesołością). ta młoda dama była tak miła. . że dzisiaj będą nakręcać materiał dokumentalny. ale mama wciąż odpowiadała wymijająco: wyglądało to tak. Chciał zapytać.powiedziała instruktorka i wertowała rodzinny album. w końcu mu powiedziała: ta sympatyczna kobieta odwiedziła ją mniej więcej przed czternastoma dniami. że sam chciałby nad nim jeszcze popracować. gdy spotkał ją na ulicy z matką. nie miał odwagi. . kiedy stawał twarzą w twarz z instruktorką. o czym mama chce opowiadać.Ma pan wspaniałe zdjęcia z dzieciństwa. że zna ją już od dłuższego ' czasu.jest pomyślany jako opowiadanie mamy o synupoecie. w miejscach.dziwił się Jaromil. poetę w rodzinnym domu. Bardzo podziwia Jaromila jako poetę i chce nakręcić o nim film krótkometrażowy. Instruktorka oświadczyła (nikt nie pytał ojego zdanie). Poczerwieniał i ukłonił się. . Cóż miał Jaromil począć? Kiedyś przyszedł do domu i podał rękę dziewczynie. tam. "Jak to? Wcale jej nie lubię" . zawsze coś je w ich roli zastępowało. W pokoju oprócz niego i dwóch kobiet znajdowali się jeszcze trzej mężczyźni.Czy to wyjdzie na płótnie? . niż jego matka? Zresztą. takiego nieśmiałego samotnika. poetę w ogródku wśród kwiatów i wreszcie poetę na łonie natury. do których mama doda komentarz. że wyraz twarzy Jaromila jest niezbyt uprzejmy. W domu wypytywał mamę. Jaromil znał obie te kobiety: tą młodszą była instruktorka. a tutaj byliby filmowcy z kamerą i tylko by cię nakręcili. tak. że poprosiła mamę o faktyczną współpracę nad scenariuszem.

nazywając go małym malkontentem (tak. odprowadzę cię. jak one pozwalają mu pisać wiersze tak. przyznaj się. ach. tworzą go z największą sympatią dla niego. tak że ich spojrzenia spotykały się rzadko i przelotnie. aby je publiczność słyszała. Jaromil skapitulował. ale instruktorka była tego dnia bardzo rzeczowa i zajęta pracą. że jego matka jest tu jedynie przeszkodą. które dręczyło go od owej nocy. ciągle się śmiała. Chwilami więc przyglądał się. że instruktor ka wymyśliła. widział trzech mężczyzn koło lamp i kamery i wydawało mu się. widział. usiłował przemóc wstyd i podpatrywał od czasu do czasu. pragnąc. to nieruchome długie spojrzenie. że niezadowolenie jest cnotą autorów. A mama dodała. czy bardziej kokietuje jego. że się poddaje i zamierzał odejść. bowiem obecność publiczności była dla nich korzystna. gdy będzie śledził ich pracę. że zacierała w ten sposób różnicę wieku). Mama objęła go za ramiona i powiedziała do swej czarnowłosej współpracowniczki: . niech tylko pozwoli im zrobić film tak. jak idzie filmowanie. posługiwała się wszystkimi dowcipnymi zwrotami. jak one go sobie wyobrażają. dla niego zaś niekorzystna. Zresztą. jednakże tym razem autorem nie jest on. W trakcie pracowitego popołudnia. że czyta albo pracuje. Za wszelką cenę pragnął filmowanie jakoś odłożyć. Ach. że Jaromil nie musi się obawiać. że zna bardziej interesujące problemy.). Powiedział więc.. podczas gdy był zamknięty Strona 104 . co ma na myśli. jakiż wspaniały widok stanowi tych dwoje. miał mu przynieść ujmę. starał się prędko uspokoić i zastanowić się. że jesteś mój mały malkontent. W każdym bądź razie kokietowała.To jest mój wieczny malkontent! Nigdy z niczego nie był zadowolony. że w ten sposób wtrącała go z powrotem do jego dziewictwa. jakiż wspaniały widok stanowi tych dwoje stojących na przeciw siebie i przepychających się nawzajem: ona go pcha do pieluszek. zaniechał więc tych prób. gdy nierozważnie opuścił mieszkanie instruktorki.Życie jest gdzieindziej rzeczą śmieszną!). by naprawić niepowodzenie. że obie kobiety są rozpędzone jak lokomotywy i że nie jest w stanie stawić czoła ich potokowi wielosłowia. usiłował znaleźć jakieś dobre strony tej zgoła niedobrej sytuacji i przyszło mu do głowy. być może. do jego pieluszek). że nie potrafi wymienić ich teraz z głowy i właśnie dlatego chciałby wstrzymać się jeszcze z nakręcaniem. rzekomo będzie im przyjemnie. ajednocześnie obejmowała Jaromila pobłażliwie za ramiona.. lecz on odparł.. jakich się w życiu nauczyła i z wielkim upodobaniem grała rolę gospodyni roznoszącej filiżanki z kawą mężcznznom przy urządzeniach oświetlających. dlatego mówił niemal szeptem. które go wjej mieszkaniu tak oczarowało. jeszcze przed południem wstąpiła do fryzjera i miała teraz głowę uczesaną w uderzająco młodzieńczy sposób. czyli na to.Kundera Milan . jak on je sobie wyobraża. całe to filmowanie po to. a on ją pcha do grobu. Do czarnowłosej dziewczyny zwracała się z ostentacyjną zażyłością przyjaciółki (tak. A potem czule nachyliła się ku jego twarzy: . mówił sobie. która zaczęłaby gwizdać przy każdym jego błędnym ruchu. ale nic nie wskórał. mówiąc. a ona powtarzała: . I wtedy usłyszał. czy nową przyjaciółkę. mówiła głośniej niż zwykle. żeby choć raz powtórzyło się to ich zapatrzenie się w siebie. one natomiast odpowiadały mu głośno. którą trzeba cierpliwie obejść. zdecydowany zaproponować instruktorce. w głowie kłębiły mu się splątane myśli. pytały się. chwila mi zaś wychodził do swego pokoju i udawał. żeby ten film. do jego dzieciństwa. lecz one dwie i gotowe są podjąć wszelkie ryzyko. jak mama zwraca się do instruktorki: . że powinien zostać. że odprowadzi ją do domu po skończonej pracy.Prawda. mama i instruktorka. że tak jest! Instruktorka powiedziała. twierdził. ponieważ one obie. na których należałoby się skupić. w jaki sposób mógłby teraz wykorzystać bzdurne filmowanie na swoją korzyść.Chodź.Prawda`? Jaromil nie odpowiadał. Kiedy trzej męźczyźni nosili już do furgonetki kamerę wyszedł ze swego pokoju. że jest to szydercza publiczność. by znowu się z nim spotkać. sprzeciwiły sięjednak (i to znów kokieteryjnie). możemy jeszcze gdzieś wstąpić.. Jaromil nigdy jej takiej nie widział. tak samo. jak kamerzysta rejestruje poszczególne fotografie z albumu. powiedziała to bardzo kokieteryjnie i nie było jasne.

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej w swoim pokoju, obie kobiety przeszły na ty! Kiedy to sobie uświadomił, poczuł się tak, jakby mu ktoś sprzątnął kobietę sprzed nosa. Chłodno pożegnał się z instruktorką, a gdy obie kobiety wyszły, wyszedł również i on, i z wściekłością kroczył szybko w stronę kamienicy, gdzie mieszkała ruda; nie było jej w domu; spacerował jakieś pół godziny koło domu w coraz czarniejszym humorze, aż w końcu zobaczył nadchodzącą dziewczynę; na jej twarzy malowało się radosne zaskoczenie, zaś najego obliczu gniewne wyrzuty; dlaczego nie majej w domu? czemu nie pomyślała, że może przyjść? gdzież to się podziewa, że w'raca do domu dopiero wieczorem'? Jeszcze nie zdążyła zamknąć za sobą drzwi, a już zdzierał z niej ubranie; a potem kochał się z nią i wyobrażał sobie, że leży pod nim kobieta o czarnych oczach; słyszał westchnienia swojej rudej; a ponieważ jednocześnie widział czarne oczy, wydawało mu się, że owe westchnienia należą do tych oczu i był tym tak poruszony, że kochał ją kilka razy z rzędu, ale nigdy nie dłużej niż parę sekund. Dla rudej dziewczyny było to tak niezwykłe, że się roześmiała; jednakże Jaromil był tego dnia szczególnie czuły na kpiny, a nie dostrzegł w śmiechu rudej przyjacielskiej pobłażliwości; poczuł się urażony i dał jej kilka policzków; rozpłakała się, a Jaromila ogarnęła niezmierna błogość; płakała, a on uderzył ją jeszcze parę razy; płacz dziewczyny, która płacze z naszego powodu, jest odkupieniem; to Jezus Chrystus, który za nas umiera na krzyżu; Jaromil przez chwilę napawał się łzami'rudej, potem je całował, później uciszałją i odchodził do domu poniekąd uspokojony. Kilka dni później filmowanie ciągnęło się dalej; znowu przyjechała furgonetka, wysiedli z niej trzej faceci (ta posępna publiczność), a wraz z nimi urocza dziewczyna, której westchnienia słyszał przedwczoraj w mieszkaniu rudej; naturalnie, była tu również matka, coraz młodsza, przypominająca instrument muzyczny, który dźwięczał, grzmiał, śmiał się, wymykał się orkiestrze i chciał grać solo. Tym razem oko kamery miało być skierowane wprost na Jaromila; trzeba było ukazać go w rodzinnym otoczeniu, przy jego biurku, w ogródku (gdyż Jaromil podobno lubi ogródek, lubi grządki, trawnik, kwiaty); trzeba było pokazać go z mamą, która jak już powiedzieliśmy sama przedtem w długim ujęciu opowiadała o swym synu. Instruktorka posadziła ich na ławeczce w ogrodzie i zmuszała Jaromila, żeby sobie o czymś z mamą swobodnie rozmawiali; ćwiczenie swobody trwało godzinę, a mama ani na chwilę nie straciła dobrego humoru; ciągle coś mówiła (na filmie miało nie być słychać, o czym rozmawiają, na tle ich niemej rozmowy przez cały czas miał brzmieć mamy komentarz), a kiedy stwierdziła, że wyraz twarzy Jaromila jest niezbyt uprzejmy, zaczęła opowiadać mu o tym, że niełatwo jest być matką takiego chłopca jak on, takiego nieśmiałego samotniczego chłopca, który się ciągle wstydzi. Potem wsadzili go do furgonetki i pojechali w kierunku owej romantycznej okolicy pod Pragą, gdzie według mamy przekonania Jaromil został poczęty. Mama była zanadto wstydliwa, by kiedykolwiek komukolwiek powiedzieć, dlaczego ten krajobrazjest dla niej taki drogi; nie chciała i zarazem chciała o tym powiedzieć i dlatego teraz z wymuszoną dwuznacznością mówiła przede wszystkim o tym, że właśnie ten krajobraz dla niej osobiście oznaczał zawsze krajobraz miłości. krajobraz miłosny: - Zauważcie tylko, jak pofalowana jest tu ziemia, jak przypomina kobietę, jej zaokrąglenia, jej macierzyńskie kształty! Zwróćcie także uwagę na skały, błędne skały. sterczące tu samotnie! Czyż te skały, te sterczące, stojące, wznoszące się skały nie mają w sobie czegoś męskiego`? Czyż nie jest to krajobraz mężczyzny i kobiety? Czyż nie jest to erotyczny krajobraz? Jaromil myślał o tym, żeby się zbuntować; chciał powiedzieć im, że ich film jest bzdurą; buntowała się w nim duma kogoś, kto wie, co znaczy dobry smak; byłby może w stanie urządzić mały niewymyślny skandal, albo w najgorszym razie uciec, tak jak to zrobił kiedyś na nadwełtawskim kąpielisku, tym razem jednak nie mógł; były tu czarne oczy instruktorki, a on był wobec nich bezsilny; bał się je po raz drugi utracić; te oczy zamykały mu drogę ucieczki. W końcu przyprowadzono go pod jakąś wielką skałę, przed którą miał recytować swój ulubiony wiersz. Mama była w najwyższym stopniu Strona 105

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej poruszona. Jak dawno już tu nie była! Dokładnie w tym miejscu, gdzie dawno temu kochała się pewnego niedzielnego przedpołudnia z młodym inżynierem, dokładnie tutaj stał teraz jej syn; jak gdyby wyrósł tu po latach jak grzyb (ach, tak jakby w miejscu, gdzie rodzice wysypali nasienie, rodziły się dzieci jak grzyby!); matka była urzeczona widokiem tego pięknego, przedziwnego, nierzeczywistego grzyba, który drżącym głosem recytował wiersz o tym, że chciałby umrzeć w płomieniach. Jaromil czuł, że recytuje idiotycznie, ale nic nie mógł na to poradzić; powtarzał sobie w duchu, że nie jest żółtodziobem, że przecież wówczas, podczas owego wieczoru w milicyjnej willi, recytował pewnie i błyskotliwie; tym razem jednak nie mógł; ustawiony przed niedorzeczną skałą w niedorzecznym krajobrazie, w obawie, że w pobliżu znajdzie się jakiś prażanin na spacerze z psem lub z dziewczyną (spójrzcie, miał podobne zmartwienia, jak jego matka przed dwudziestoma laty!), nie potrafił się w ogóle skoncentrować i słowa, które mówił, wypowiadał z trudem i nienaturalnie. Zmuszały go, żeby wciąż od nowa powtarzał swój wiersz, aż wreszcie zrezygnowały. - Moje wieczne strachajło - westchnęła mama - nawet w gimnazjum bał się każdego egzaminu, ileż razy musiałam dosłownie wyganiać go do szkoły, ponieważ się bał! - Instruktorka powiedziała, że wiersz mógłby wyrecytować w postsynchronii jakiś aktor, tak że wystarczy może, gdy Jaromil, stojący pod skałą, będzie tylko bezgłośnie otwierać usta. Zrobił tak. - Na Boga - wołała do niego instruktorka już zniecierpliwiona. Musi je pan otwierać dokładnie w zgodzie ze słowami swego wiersza, a nie ot tak tylko, jak się panu spodoba. Ten aktor musi to przecież nałożyć na ruchy pańskich ust! Stał więc Jaromil przed skałą, otwierał usta (posłusznie i dokładniej i kamera w końcu zaterkotała. 10 Jeszcze przed dwoma dniami stał na dworze przed kamerą w lekkim paletku, a dzisiaj musiał już włożyć zimowy płaszcz, szalik i kapelusz; spadł śnieg. Mieli się spotkać o szóstej przedjej domem. Byłajużjednak za kwadrans siódma, a ruda wciąż nie nadchodziła. Spóźnić się chwilę, to nic poważnego, ale Jaromil, tylekroć urażony w ostatnich dniach, nie miał już siły znosić dalszego poniżenia; musiał spacerować koło domu na ulicy pełnej przechodniów, tak że wszyscy przechodzący obok mogli go widzieć, jak czeka na kogoś, kto się do niego nie spieszy, i w ten sposób wystawia swą porażkę na widok publiczny. Bał się spojrzeć na zegarek, by ten nazbyt wymowny gest nie zdradził go przed całą ulicą, jako daremnie czekającego kochanka; podwinął sobie troszeczkę rękaw płaszcza i zatknął go pod zegarek, tak, by móc nań spoglądać całkiem niepostrzeżenie; gdy zauważył, że duża wskazówka przewędrowała kolejnych pięć minut z piętnastu brakujących do godziny siódmej, poczuł, że ogarnia go wściekłość; jak to jest, że on przychodzi zawsze przed umówioną godziną, a ona, głupsza i brzydsza, spóżnia się? Przyszła wreszcie i napotkała kamienną twarz Jaromila. Poszli do jej pokoju, usiedli i dziewczyna zaczęła się tłumaczyć; była rzekomo u koleżanki. To było najgorsze, co mogła powiedzieć. Nic nie mogło jej usprawiedliwić, ale już najmniej jakaś koleżanka, która dla niego oznaczała samą kwintesencję błahości. Powiedział rudej, że doskonale rozumie wagęjej spotkania z koleżanką i dlatego proponujejej, żeby do niej wróciła. Dziewczyna wiedziała, że jest niedobrze; powiedziała, że miały z koleżanką bardzo ważną rozmowę; koleżanka rozstaje się z ukochanym; jest to ponoć bardzo smutne, koleżanka płakała, ruda musiała ją pocieszać i nie mogła odejść, zanim jej nie uspokoiła. Jaromil powiedział, że to bardzo szlachetnie z jej strony, że suszyła łzy koleżance. Ale kto teraz będzie suszyć jej łzy, kiedy rozstanie się z Jaromilem, który nie ma zamiaru chodzić dłużej z dziewczyną, dla której idiotyczne łzy głupiej koleżanki znaczą więcej niż on? Dziewczyna zdawała sobie sprawę, że jest coraz gorzej; powiedziała Jaromilowi, że się przed nim tłumaczy, że jest jej przykro i że go przeprasza. Strona 106

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej Było tojednak za mało, by nasycićjego urażoną ambicję; oświadczył, że jej tłumaczenia w niczym nie zmienią jego przekonania; to, co ruda nazywa miłością, żadną miłością nie jest; nie, zastrzegał się, nie jest to z jego strony żadna małostkowość, jeśli wyciąga tak daleko idące wnioski z epizodu na pozór banalnego; właśnie w takich drobiazgach uwidacznia się istota jej stosunku do niego; ta nieznośna swoboda, ta beztroska naturalność, z jaką odnosi się do Jaromila tak samo jak do koleżanki, do klienta w sklepie, do przechodnia na ulicy! Niech się już nigdy nie waży powiedzieć mu, że go kocha! Jej miłośćjest tylko żałosną imitacją miłości! Dziewczyna widziała, że już gorzej być nie może. Starała się przerwać pocałunkiem nienawistny smutek Jaromila; odtrącił ją od ust niemal brutalnie; wykorzystała to, by upaść na kolana i przycisnąć głowę do jego brzucha; Jaromil zawahał się przez chwilę, ale potem podniósł ją z ziemi i chłodno poprosił, żeby go nie dotykała. Nienawiść, która uderzyła mu do głowy jak alkohol, była wspaniała i oczarowała go; oczarowała go tym bardziej, że odbita od dziewczyny wracała z powrotem i dotykała również jego samego; był to masochistyczny gniew, bowiem Jaromil dobrze wiedział, że odtrącając od siebie rudą dziewczynę, odtrącajedyną kobietę,jaką posiada; czuł doskonale, że jego gniew jest nieuzasadniony i że jest w stosunku do dziewczyny niesprawiedliwy; ale może właśnie dlatego był jeszcze bardziej okrutny, ponieważ tym, co go pociągało, była przepaść; przepaść osamotnienia, przepaść samopotępienia; wiedział, że bez dziewczyny nie będzie szczęśliwy (będzie sam) ani zadowolony z siebie (będzie wiedział, że skrzywdził), ale ta świadomość była bezsilna wobec cudownego upojenia złością. Oświadczył dziewczynie, że to, co teraz powiedział, nie odnosi się tylko do tej chwili, ale na zawsze; nigdy już nie będzie chciał, by dotknęła go jej ręka. Dziewczyna nie po raz pierwszy spotkała się z pełną rozżalenia złością, tudzież z zazdrością Jaromila; tym razem jednak słyszała w jego głosie wściekłe nieomal zdecydowanie; czuła, że Jaromil jest w stanie uczynić wszystko, by ukoić swój niezrozumiały gniew. Dlatego, niemal w ostatniej chwili, prawie na samej krawędzi przepaści, powiedziała: - Proszę cię, nie gniewaj się na mnie. Nie gniewaj się, że cię okłamałam. Nie byłam u żadnej koleżanki. To go zmieszało. - Więc gdzie byłaś? - Ty się będziesz gniewać, ty go nie lubisz, ale ja nic na to nie poradzę, musiałam do niego pójść. - U kogo byłaś? - Byłam u brata. Tego, co u mnie mieszkał. To go rozdrażniło. - Cóż to macie ciągle za sprawy? Nie gniewaj się, w ogóle nic dla mnie nie znaczy, w porównaniu z tobąjest dla mnie niczym, ale zrozum, to mimo wszystkojest mój brat, przecież razem wyrastaliśmy przez całych piętnaście lat. Wyjeżdża. Na długo. Musiałam się z nim pożegnać. Sentymentalne pożegnanie z bratem było dla niego czymś obrzydliwym. - Gdzież to może wyjeżdżać brat, że musisz się z nim żegnać tak długo, iż zaniedbujesz wszystko inne? Wyjeżdża na tydzień na delegację? Czy może na niedzielę na daczę? Nie, nie wyjeżdża ani na daczę, ani na delegację; jest to coś znacznie poważniejszego i ona nie może tego Jaromilowi powiedzieć, gdyż wie, jak strasznie Jaromil by się gniewał. - I ty to nazywasz miłością? Kiedy ukrywasz przede mną coś, z czym się nie zgadzam? Gdy coś przede mną taisz? Tak, dziewczyna wie doskonale, że miłość oznacza absolutną szczerość; ale niechże ją zrozumie: boi się, po prostu się boi... - Co to może być? Gdzieżby mógł wyjeżdżać brat, że boisz się mi o tym powiedzieć? Czyżby Jaromil naprawdę się nie domyślał? Naprawdę nie potrafi odgadnąć, o co chodzi? Nie, Jaromil nie potrafi tego odgadnąć; (w tej chwili jego gniew już tylko kuśtykał za jego ciekawością). W końcu dziewczyna wyznała mu to: jej brat postanowił opuścić potajemnie, nielegalnie, bezprawnie ten kraj; pojutrze już będzie za Strona 107

Kundera Milan . Jeżeli wybuchnie wojna. dlaczego się spóźniła. kochasz mnie najbardziej. ale z tego przecież nie wynika. a ja do niego. które chcą zniszczyć naszą ojczyznę? Dziewczyna kiwała potakująco głową.Życie jest gdzieindziej granicą. chcieć tego. kocha go najbardziej. Tak. że jest głucha na to. ona też czuje to dokładnie tak samo. przecież ona też wie. aby mu to wyperswadować. zrobię to sam! Dziewczyna znowu powtarzała. to nieprawda. to ty jesteś mym wrogiem.Tak. wszystko inne staje się niczym. że się ze mną zgadzasz? Miałaś mu to wyperswadować. A jeśli moi wrogowie nie są twoimi wrogami. chce z nim we wszystkim tworzyć jedno. przy nim i przy nikim innym. robiła wszystko. . co mówi Jaromil. wciąż masz kogoś na względzie i tymi względami depczesz potem po mnie. że stoi zawsze tylko przy nim. że bratjest bratem i że nie może sobie wyobrazić. O dziwo. że miłość oznacza wszystko albo nic.Ba.Miłość oznacza wszystko albo nic. Ty musisz stać przy mnie. . jak mogłaby wezwać na niego milicję.Tak. Ale ty zamiast tego kłamałaś. . stoisz przy mnie? Gdybyś rzeczywiście stała przy mnie. .Tylko że ty wcale nie potrafisz mnie kochać! Wcale nie potrafisz kochać! Strona 108 . Nie. jak tylko potrafisz . właśnie po tym poznaje się prawdziwą miłość. co mówią inni. . twej strasznej niezdolności do kochania! Nie. Miałaś go zatrzymać! . Na Boga.A więc brat znaczy dla ciebie więcej niż ja? Pewnie.Jakie to ma znaczenie.Gdyby to. Tak. Dla mnie los rewolucji jest moim własnym losem. jak nienawidzę twej strasznej połowiczności. przecież właśnie dlatego się spóźniła. Jeżeli ktoś występuje przeciwko rewolucji. wezwałabyś milicję! Jak to milicję? Przecież nie mogłaby wezwać milicji na własnego brata! Tak przecież nie można! Jaromil nie znosił sprzeciwu: Jak to nie można? Jeżeli ty jej nie wezwiesz. miłość oznacza wszystko albo nic. jak tylko potrafi. musisz robić to. co robić. . co mogła. było prawdą. . że każdy emigrant automatycznie staje się pracownikiem obcych służb wywiadowczych. już teraz chyba będzie mógł jej przebaczyć. zdaję . że brat mógłby za to drogo zapłacić. Ja stoję tu a on po przeciwnej stronie. tylko boi się tego. że nie znaczy. A może się go boisz? Boisz się z nim rozstać? Boisz się rozstać z rodziną? Chcesz być do niej ciągle przyklejona? Gdybyś wiedziała. . teraz już chyba Jaromil rozumie. nie chce go deptać. twój brat będzie strzelał do mnie. Jakże to? Brat chce opuścić naszą młodą socjalistyczną republikę? Brat chce zdradzić rewolucję? Brat chce zostać emigrantem? Czyżby nie wiedział. co mówisz. nie może jej jednak wybaczyć. Dlatego jest moim osobistym wrogiem. Wymyślałaś coś o swojej koleżance! Chciałaś mnie oszukać! A potem mówisz. nie.Miałaś natychmiast przyjść do mnie. że naprawdę przy nim stoi i będzie stać w każdych okolicznościach. że zgadza się ze wszystkim. a ja już bym wiedział. że mogłaby wyrządzić bratu straszną krzywdę.A gdyby nawet za to zapłacił? Jeżeli za to zapłaci.śmiał się. że miałaby go zadenuncjować. Ty jednak ciągle słuchasz tego. Jaromil rzeczywiście powiedział. A jeśli stoisz przy mnie. że Jaromil znacznie łatwiej wybaczy zdradziecką ucieczkę brata. nie mogłabyś nigdy puścić brata za granicę! . niż kwadrans spóźnienia: Dlatego kiwała głową i twierdziła. Zdajesz sobie z tego sprawę? Tak. co ci ktoś mówi. że stoisz przy mnie. że jej brat wyjeżdża za granicę. nie jest jego wrogiem. Miłość jest pełna albo jej nie ma. co robię ja.mówiła ruda dziewczyna i zapewniała Jaromila. zapłaci sprawiedliwie. odradzała to bratu. Przysięgała. a nie gdzieś w środku pomiędzy nami. że wybacza jej spóźnienie.Twój brat stoi po przeciwnej stronie barykady. .Co mogłam zrobić? Miałam go zatrzymać siłą? . całkowicie się z tym zgadza. Wobec prawdziwej miłości wszystko blednie. . występuje przeciwko mnie. czego chcę ja. Instynkt podpowiadał jej. że nie jest zdolna do kochania.Jak to. co to znaczy być emigrantem? Czyżby nie wiedział.

Drgnął: . w ogóle nie ma pojęcia. nie. głaskał ją i z rozczuleniem dostrzegał jej wzruszające ubóstwo. zdarli z siebie ubrania i kochali się. którą sobie poprzysięgli. metaforę. Potem. gdybyś mnie opuścił? Ale byłoby mi okropnie smutno. nie. Ogromnie wzruszyła go ta wilgoć łez i naraz poczuł. Strasznie smutno. leżącjuż spokojnie obok siebie. ze swych granic. Powiedział głosem łamiącym się ze wzruszenia: . o co chodzi. ich śmierć była nagle z nimi. przesłodka śmierć. że ją kocha i ona powtarzała to samo..Mogłabyś żyć. że stał się ofiarą nieporozumienia. tygodni smutku. że w łzie człowiek ucieka ze swego materialnego losu. to było wspaniałe.Ja też nie mógłbym żyć bez ciebie. które odbiło się od ziemi i wznosi się do nieba. i brud jej piegów. wszystko albo nic. jeszcze nigdy nie przydarzyło mu się. obojętne. aż zalała ich wielka fala oszołomienia. dobrze. przytuliła się do niego. ile to razem? Ile minut smutku ważyjej miłość? Na ile minut smutku został oceniony? Wyobrażał sobie swoją śmierć i wyobrażał sobie jej życie. że nie mogłaby bez niego żyć. zamienia się w dal i staje się nieskończonością.uśmiechnęła się cierpko. kilka minut wieczorem. jemu. że on też płacze. obiecuje mu swój smutek. kręciła głową. gdy chce być nie tylko człowiekiem. żejej smutek trudno byłoby przeliczyć na zwykłe tygodnie. . by dotykiem ciała dać mu do zrozumienia. wydawało mu się. Byłaby smutna przez kilka minut przed południem. znającemu tylko absolutne miary. a twarz jej poczerwieniała. nie. gdybyjedno z nich zostało opuszczone przez drugiego. jaki tam tydzień. płakali i kochali się i byli w tej chwili poza światem.Tydzień? . Ona też powtarzała. gdy oszołomiła go wzajemnie przyrzeczona śmierć. że to nieprawda Mogłabyś beze mnie żyć? Przysięgała. słyszał Strona 109 .Kundera Milan . trochę tęsknoty. wesoło i obco pnące się nad jego niebytem.Więc jednak potrafisz sobie wyobrazić. nieszczęsna idiotka. łzy były dla niego tym. byli niczym jezioro. długojeszcze głaskali się czule po policzkach. i jej sklejone rude włosy. by kobieta płakała z miłości do niego. była brzydka i Jaromil przypomniał sobie swój wiersz.Ale potrafiłabyś żyć? . co w niej jest. że chce pić wszystko.Naprawdę nie potrafiłbym bez ciebie żyć. Nie miał już ochoty wszczynać roznamiętnionego dialogu. gdybym cię nie miała.Życie jest gdzieindziej Znowu przysięgała mu. . Mogłabyś żyć.Byłoby mi okropnie smutno. powiedział znowu: . nagle poczuł pod ręką wilgoć łez najej twarzy. nie. ich wilgocie mieszały się i zlewały niczym dwie rzeki. ozdobny frazes. traktowała to tylko jako miłosne schlebianie. a właściwie się rozpuszczali. A cóż to w ogóle jest smutek? Trochę złego nastroju. i jej brzydotę. w co rozpuszcza się człowiek. . A cóż to jest tydzień smutku? Nikt przecież . i jej dawne miłości. . a kiedy mówiła. jaką wagę właściwie ma jej miłość? Parę . gdy pragnie przekroczyć swój los.Cóż bym miała robić. życie lub śmierć. niczym nie wzruszone. nie jest w stanie tęsknić bezustannie. że mogłabyś beze mnie żyć? Dziewczyna w ogóle nie przeczuwała zastawionej pułapki: . słodka. kochali się. mnie też byłoby strasznie smutno. kochali się. gdybym umarł? Nie.Jak długo byłoby ci smutno? Dzień? Tydzień? . a całe ich ciała oraz twarze były mokre. Jaromil zrozumiał. że nie.Mój Ksawuszku. że nie mogłaby bez niego żyć i nie żyłaby. A Jaromil zastanawiał się. gdybym cię opuścił? Nie. w którym napisał. Pełen gorzkiej ironii pytał się jej: . powtarzał jej. Czego jeszcze mógł chcieć? Jego gniew opadł i zostało po nim tylko wielkie poruszenie. i powtarzali sobie oboje to zdanie tak długo.. A ponieważ nie chciał rozstawać się z tą chwilą absolutnego nasycenia. nie potrafiłbym bez ciebie żyć.Tak. ruda nie przyrzekła mu swej śmierci. rude włosy dziewczyny sklejone były w zabawne pasemka.

i pogłaskał ją (współczująco.powiedział potem poważnym głosem. ale dla Jaromila była to tylko łagodna uwertura. Nie można było zburzyć tego od dwudziestu lat panującego zwyczaju i Jaromil ciągle go biernie przyjmował. a on zamiast odpowiedzi głaskał ją tylko melancholijnie po twarzy. krawat. była mile zaskoczona. gdzie przedstawił go starszemu mężczyźnie w cywilnym ubraniu.Życie jest gdzieindziej jej głos. A potem spytał. jak równy naprzeciw równego. Przez chwilę tak sobie gwarzyli. który w najbliższym czasie chce uciec za granicę. przyglądał im się uważnie i z czułą nieomal nienawiścią. . spodnie. Tak. gdy jeszcze spał.oświadczył syn woźnego. Potem wstał i zaczął się ubierać. czego dotąd nie widział. kiedy zobaczył ułożone jasnobeżowe gacie z tymi szerokimi pałętającymi się nogawkami.Na tę milicję chcesz iść sama? Myślała. spodnie. włożył przygotowaną koszulę. była zaskoczona pytaniem i nie umiała na nie odpowiedzieć. krawat. Musimy coś z tym zrobić. by rozpocząć wielki i decydujący dzień.Pójdziesz sama na milicję? Coś tam wyjąkała. który pytał go. jak się wstaje. zobaczył twarz szkolnego kolegi i była to twarz przyjaciela. gacie. smutno. Usiadł na podsuniętym krześle i po raz pierwszy naprawdę poczuł. czemu jest smutny. ale także na wyższe piętro własnego życia. żeby tam zostały i żeby zobaczyła je mama. patrząc jej prosto w oczy: . toteż Jaromil powiedział: . Pocałowali się i Jaromil wyszedł. Ponownie (smutno i obojętnie) zapytał: . jak szorstki naprzeciw szorstkiego. Zaprowadził potem Jaromila długim korytarzem do innego biura. jak kroczy. jak mężczyzna naprzeciw mężczyzny.Nie mogę tego sam załatwić. nie był już na nią zły. pragnąc. że Jaromil przyszedł go odwiedzić. oczywiście.To bardzo poważna sprawa . marynarkę i.Chcę cię o czymś bardzo ważnym zawiadomić . potem włożył koniec nogawki do ust i zacisnął zęby. Jaromil odpowiedział na nie szybko i dokładnie. ogarnęło go święte oburzenie. że nie chcesz tam iść. odbierał czułość jej głosu jak nieskuteczny balsam. Potem włożył żółte spodenki. wstał tym razem w taki sposób. była wesoła. ajednocześnie bała się to powiedzieć wprost. uśmiechała się radośnie na jego powitanie. że ich cudowne kochanie uśmierzyło bezpowrotnie jego złość wobec brata.Wiem o człowieku. chciała odwieść go odjego zamysłu. głośno niemal prowokującym do siusiania. gdy wszedł do kancelarii. usłyszał odgłos rozdzieranego materiału. 11 Oddał na portierni dowód osobisty (. Syn woźnego oświadczył. marynarkę i wyszedł z domu.Kundera Milan . i w duszy Jaromila rozgościła się błogość.jest to konieczne. położyła mu na jego krześle koszulę. Syn woźnego spoważniał i postawił Jaromilowi kilka pytań. lecz nie odpowiadał. . wykrętność tego jąkania była wszakże widoczna. Wziął gacie i przyglądał im się. trzymając je w wyciągniętych rękach. Rano obudził się już po wyjściu mamy. jakby na barkach niósł cały swój los. iż jest bardzo szczęśliwy. skąd zobaczy to. podczas której cieszył się niecierpliwie na podniesienie kurtyny. zawołali maszynistkę i Strona 110 . jeśli ktoś chce wejść do wielkiego gmachu. wciąż go pytała. Była zmieszana i nie potrafiła nic powiedzieć. odrzucił potargane gacie na ziemię. z wielkim rozporkiem na brzuchu. jak gdyby wspinał się nie tylko na wyższe piętro budynku. Wczesnym rankiem. dlaczego jest smutny. jak gwarzą ze sobą koledzy. Wszystko mu sprzyjało. . sam to załatwię . że siedzi tu naprzeciw swego szkolnego kolegi. idzie w górę po schodach. tak że ów starszy mężczyzna też się do Jaromila przyjacielsko uśmiechnął. tę samą nogawkę złapał prawą ręką i szarpnął gwałtownie. Patrzcie na niego. . z rozczarowaniem) po twarzy. jak waży każdy krok! Idzie.Rozumiem cię. Ale tego dnia. przedstawił go jako swego przyjaciela. będącego siedzibą Służby Bezpieczeństwa) i stąpał w górę po schodach.

gdyby ich spotkanie nie było ostatnim. dla którego całą sprawę uważał za bardzo ważną i spieszył się. że zna nazwę tego progu. niebywała. który musi przekroczyć chłopiec. to może poświadczyć z absolutną pewnością. gdzie jest jego miejsce. jaka jest jej rodzina. Wciągnął do płuc zimne powietrze i czuł się przepełniony męskością. nie chciał być sam. nie była to miłość. Jaromil z pewnością sam dobrze wie. że jest inny niż był. gdyby to ich spotkanie nie było ostatnim. ten próg nazywał się obowiązkiem. Odłożył więc pióro i przez chwilę marzył. Nikt mu wprawdzie nie powiedział.Życie jest gdzieindziej spisali protokół. Te rozmyślania napełniały Jaromila pychą. nie miał zresztą na myśli obowiązku w dawnym rozumieniu. podziękował Jaromilowi za jego przysługę. tak. a nad kominami miasta unosił się ciągle nie napisany wiersz. że jego jedyną pasją jest zniszczenie socjalizmu. Początkowo zamierzał iść prosto do domu. co trzeba. jako czegoś narzuconego z zewnątrz. po czym starszy mężczyzna powiedział synowi woźnego. ale nie był zbyt zadowolony. ale znajduje się między nimi również wielu takich. Tak. swych przyjaciół na czas powiadomić. Zapisał kilka kartek papieru. Powiedział również. ale ponieważ pracował kiedyś jako kierowca u pewnego burżuazyjnego polityka. niespodziewana. Jaromil musiał wszystko dokładnie opowiedzieć: jak się nazywa jego dziewczyna. Gdy zostali sami w pokoju. gdzie pracował jej ojciec. ile ma lat. dziewczyna często mu o nim opowiadała. ale słońce wciąż świeciło. by swych towarzyszy. będzie nowa. też bardzo by się cieszył. wydawała mu się piękna. Nie pragnie niczego innego. który jest dobrowolny i stanowi powód śmiałości i dumy człowieka. że właśnie wyobraźnia rozbudzona przez to słowo. że jeśli cały naród będzie tak czujny jak on. Jaromil potrafi sobie doskonale wyobrazić. O obowiązku trudno jest pisać wiersze. że cieszyłby się. jej siostry. Spojrzał na chmury wznoszące się nad dachami miasta. co Jaromil o nim wie. skąd ją zna.Kundera Milan . wiemy. ilu wrogów ma wszędzie nasze państwo. lecz obowiązek. która przedzierała się wszystkimi porami jego ciała na zewnątrz i chciała śpiewać. który człowiek sam sobie stwarza. byłby gotów strzelać do komunistów. swych współbojowników. co szkodzą. krok stał się pewniejszy. głos bardziej szorstki. swobodnie wybiera. Jaromil patrzył z zachwytem w twarz milicjanta. Z męską rzeczowością wszyscy trzej mężczyźni podyktowali maszynistce protokół. obowiązek. Brat nienawidzi mianowicie naszego ustroju. że są to w większości uczciwi ludzie. jakież to smutne! Pochodzi z całkiem skromnej. nasza socjalistyczna ojczyzna będzie bezpieczna. Jaromil wie o nim dużo. Wydawało mu się. on. gdzie pracuje. kim jest ten brat. gdy wyjedzie na emigrację. usiąść przy biurku i pisać wiersze. jej bracia. Powiedział mu. a może zna takżejakichś ludzi z kręgów literackich. Podali sobie ręce i Jaromil wyszedł z gmachu milicji na mroźne słoneczne przedpołudnie. by stać się mężczyzną. marzył o tajemniczym progu.jest na życie i na śmierć związany z ludźmi. ubogiej rodziny. Jaromil. Poszedł na wydział i wdawał się ze wszystkimi w rozmowę. Jaromil wie. Tak. to jest właśnie powód. zdawało mu się. ponieważ jego dziewczyna tłumaczyła mu poglądy brata bardzo dokładnie. którzy knują intrygi przeciwko naszemu państwu. żeby prędko poszedł załatwić. wie. kiedy powiadomiła go o przygotowywanej ucieczce brata. Po kilku krokach zawrócił jednak. Poszedł do domu i zamknął się w swym pokoiku. bowiem z ich pomocą szkicował swój własny i zupełnie nowy portret. męskim życiu. była poorana głębokimi zmarszczkami i świadczyła o ciężkim. Jaromil obraca się na wydziale wśród studentów. i pragnął być widzianym w tej przemianie. co będzie robić ów człowiek. że jego rysy w ciągu minionej godziny stwardniały. Znowu zapragnął być widziany w swej cudownej metamorfozie i pospieszył do rudej Strona 111 . jaką wyobraźnię ma rozbudzić to surowe słowo? Jaromil wiedział jednak.

Przecież dwa dni temu właściwie nie wiedział jeszcze wcale. Dopiero dzisiaj rozumie swój własny czyn. Musimy im porządnie popatrzeć na rączki . oprócz lodowatego strachu.i wieloznacznie się uśmiechnął. Dopiero dzisiaj pomyślał mianowicie. Nie. co opowiadał mu jego szkolny kolega o czarnowłosym Żydzie i o twardej surowości swej pracy. kwalifikowało go nareszcie do tego. sądził więc. żeby się nie martwił. Jaromil pomyślał. żejego dziewczyna jest teraz w rękach obcych mężczyzn. że ich historia niejest zakończona. Wszystkie te myśli i wyobrażenia napełniały go jakąś słodką. a kiedy Jaromil zapytał go. Jaromil szedł po ulicach oszołomiony własnym losem. że instruktorka niejestjeszcze straconą okazją. Ponoć już pół godziny temu szukali jej tu jacyś dwaj panowie i musiał im oznajmić. było bowiem dowodem tego. na której mieszkała ruda. przechadzał się więc tam i z powrotem po ulicy. gdy schodził po szerokich schodach na ulicę. napełniało go nieokreślone. które powinno być Panu miłe. że od tej pory. być może. dlaczego przed dwoma dniami zapisał kilka kartek papieru wierszami. tak że wydawało mu się. co w ostatnich dwóch dniach przeżył. że jest w niebezpieczeństwie i że kilkudniowe przesłuchanie napewno nie jest niczym przyjemnym. aby mógł stanąć twarzą w twarz błyskotliwej urodzie instruktorki i na jej wieczorek towarzyski wkroczyć pewny siebie. Było już koło szóstej. że z przeciwnej strony nadchodzi ruda dziewczyna. przyszedł na mały wieczorek. że rośnie i że kroczy ulicami jak poruszający się monument smutku. że dwaj panowie są najprawdopodobniej milicjantami. wkraczam do tragedii.Naprowadziłeś nas na bardzo ważną sprawę. że dotąd nie wróciła ze sklepu. Po pewnym czasie zauważył dwóch mężczyzn. Gospodarz oświadczył mu jednak. dosłownie tak mówił do siebie. Mniej więcej po minucie wyszli z domu wszyscy troje. że to. gdy zrozumiał tragizm swej sytuacji. było prawdziwym czynem. co jest z jego dziewczyną. Bardzo go to poruszyło. która dotychczas nie wróciła do domu. nie można przeciwstawiać Strona 112 . jak nigdy przedtem. by zastać ją zaraz po powrocie z pracy. o których mówił gospodarz. gdyby Pan wprzyszłym tygodniu. Poczuł niepewność i nie miał odwagi ruszyć się z miejsca. ci dwaj. Chociaż zaproszenie niczego konkretnego nie obiecywało. Potem przy szedł do domu i znalazł tam list. żeby go zobaczyła. gdy ją zabrali ci dwaj panowie. bez tremy. Gospodarz powiedział mu jednak. Ajednak było to coś innego niż przedwczoraj. niejasna myśl. tego i tego dnia. że swoim czynem wkroczył do tragedii. wesoło się uśmiechał. samego siebie i swój los. ruda do domu nie wróciła. co zrobił rano. gdzie spotka Pan towarzystwo. Następnego dnia rano poszedł znowu na milicję. że są to. Przed dwoma dniami chciał pisać wiersze o obowiązku. ale dzisiaj wie więcej: chwała obowiązku wykwita z rozciętej głowy miłości. lecz pokrzepiające uczucie. Nie chciał. jak jego dziewczyna szybkim krokiem zmierza do swej kamienicy i znika w niej. . że wszystko to. że jest pełen wierszy i usiadł przy biurku. które nie były nic warte. Tak. wszedł do bramy jednego z domów i patrzył. w wyniku którego sprawy poszły w ruch. Podpisana była instruktorka. jak mężczyzna. Potem dostrzegł obydwu mężczyzn wchodzących za nią. pachnącą i wzniosłą materią. A potem przyszło mu na myśl. że zastanie ją w domu. poczuł także pokrzepiające zdumienie. że gra będzie się toczyć dalej. że jest w tym jakiś głębszy sens. Jaromil ogromnie się z niego ucieszył. I znowu wychodził Jaromil z gmachu milicji na mroźne słoneczne przedpołudnie i znów odetchnął lodowatym powietrzem i czuł się wielki i napełniony losem. że jest zdana na ich łaskę i niełaskę. i słowa te rozbudziłyjego wyobraźnię. powiedział mu. że nie opodal domu stało auto. Syn woźnego nadal zachowywał się wobec niego po przyjacielsku. skoro list przyszedł . potem zobaczył. że jego podnajemczyni dotychczas nie wróciła. Nazajutrz pospieszył do dziewczyny. Wciąż słyszał tę żartobliwą pogróżkę: musimy im porządnie popatrzeć na rączki. Jaromil miał aż nazbyt dużo czasu. że już wie. uścisnął mu rękę. Bardzo bym się cieszyła. Czuł. uświadomił sobie. Jaromil zrozumiał. właśnie tego dnia. I do głowy wdzierała mu się osobliwa. obaj mężczyźni wsiedli do niego razem z dziewczyną i odjechali. co zrobił. spacerujących tam i z powrotem.Życie jest gdzieindziej dziewczyny. dopiero teraz zauważył. Czuł się wspaniale.Kundera Milan . tak samo jak on. przypomniał sobie również o tym.

że miłość dla niego nic nie znaczy. Mama uśmiechnęła się (macierzyńsko. zasnął tego dnia snem mężczyzny. że dozorca obserwuje przez okienko w drzwiach celi. że się kiedyś na nią gniewał. to znowu wstawał zza biurka i chodził po pokoju. jeśli tego zechcę leci okrzyk Keatsa przez stulecia. Wybraliśmy ten właśnie sposób. jego. tylko to jedno jedyne. przecież właśnie Jaromil pragnie. taktownie. zwrócił się do niej czule "mamusiu" i poprosił. wy także chętnie przeżylibyście wszystkie wasze niezrealizowane możliwości. a obcy mężczyzna obserwuje ją. upojniejszy niż wszystkie miłosne wieczory. (Ach. Jego dzieciństwo jest dla nas dalą. że to. i wydawało mu się. jak siedzi w celi na kuble. Dzieje się tak ponieważ oglądamy historie Jaromila z wierzy obserwacyjnej. żeby zapytać go. tak to wygląda: Jaromil pchnął w niebezpieczeństwo swoją dziewczynę właśnie dlatego. godną wielkich strof. jest najlepsze ze wszystkiego. to jego oko obserwuje ją. Potem położył się do łóżka i pomyślał. kochanka czy rewolucja. jak siada na kuble i siusia. w której zlewają się miesiące i lata. zaledwie jeden rok. i nasz wybórjest tak samo nieodwracalny. choć o wiele dłuższa. Ona też : pragnie stać się innymi powieściami. jak przebiera się w więzienne ubranie. piegowatą.Życie jest gdzieindziej sobie miłości i obowiązku. To. jego. co robi. tymi. którą wznieśliśmy w punkcie jego śmierci. Miłość czy obowiązek. Tak. Tak jak wasze życie określone jest przez pracę i małżeństwo. to nie to. wciąż na nowo wyobrażał ją sobie. podczas gdy piąta. śledczymi. tak samo nasza powieść ograniczona jest widokiem z owej wieży. co do tej pory napisał. godną wielkiego wiersza! Siedział przy biurku i pisał. Nie wciągnął rudej w niebezpieczeństwo dlatego. Nie bardzo wierzył w te skrajne możliwości (chyba ją tylko przesłuchają i szybko wypuszczą). ale coś go niepokoiło: przy tych wszystkich wyobrażeniach nie odczuwał zazdrości! Musisz być moja. w którym ludzie będą kochać się bardziej niż kiedykolwiek przedtem. ze zrozumieniem) i życzyła mu spokoju. które sobie wybraliście. natomiast pozostałe postacie wolno nam dostrzegać jedynie wtedy. co chcą.Kundera Milan . gdy siusia do kubła. to jest właśnie przestarzałe rozumienie problemu. co to miłość i przyszły świat miłości. wszystkie wasze możliwe istnienia. Ruda należy teraz do niego bardziej niż kiedykolwiek indziej jej los jest jego wytworem. to jego ręce dotykają ją rękami dozorców. Czas płynie więc w tej książce w odwrotnym tempie niż w rzeczywistym życiu: coraz wolniej. straszne. kroczył ze swoją mamą od tych mglistych horyzontów aż do wieży obserwacyjnej. chociaż ' spędzał go sam w swym dziecięcym pokoju. niż inni mężczyźni kochają swe kobiety. Dlaczego Jaromil miał być zazdrosny. jego. Był to upojny wieczór. gdzie na drzewach widać każdy liść. niedościgniony Ksawery!) Nasza powieśćjest podobna do was. w pobliżu której wszystko jest już wyraźne jak na pierwszym planie starego obrazu. jego. gdy pojawiają się w obecności obojga protagonistów. poświęcić jedną konkretną kobietę (rudą. myślał. żeby świat jutra był światem. że mogą z nią robić. skąd widać tylko Jaromila i jego matkę. oczywiście. że w tej chwili jego dziewczyna jest otoczona samymi mężczyznami: milicjantami. Jaromil nie jest zazdrosny. i jak z niej przesłuchujący zdzierają ubranie. ponieważ "piszę dziś największy wiersz mojego życia". że wie. a na liściu delikatne żebrowanie. że patrzą. którymi być mogła a nie Strona 113 . jest jego ofiarą. Każdy człowiek żałuje jednak. nie. właśnie dlatego. Część szósta albo Czterdziestolatek Pierwsza część naszej opowieści obejmowała piętnaście lat życia Jaromila. mama była w sąsiednim pomieszczeniu i Jaromil zupełnie zapomniał. drobniutką i gadatliwą) dla przyszłego świata. jego dziełem. dozor cami. ale może to właśnie jest jedyną wielką tragedią naszych dni. że ją kochał bardziej. i umrzeć chociażby w męczarniach. nie. że nie mógł przeżyć innych istnień. ale fantazji nie można upilnować. co pisze. był to upojny wieczór. jakie tylko potrafił sobie wyobrazić. gdy zapukała do drzwi jego pokoju. by życzyła mu spokoju i skupienia. tak jak wy wybraliście wasz los.

Ponieważ. jak ogrodowa altana do willi. przenieśmy wieżę obserwacyjną aż na koniec życia Jaromila i ustawmy ją w myślach zupełnie innej postaci. trzy lata po jego śmierci. Ale nie. jeśli stoi za nim siła przeżycia. i oni sami by się ich przed nami wyparli. 2 Ach. którzy siedzieli razem z nim na trybunie na milicyjnym wieczorku! Gdzież są wiersze. nie może nam więc nigdy zniknąć całkowicie z pola widzenia. czyż powieść nie jest w takim razie znacznie swobodniejsza? Cóż by się stało.. wspaniała tęcza nad więzieniami. zakazanych książek i egzekucji niesłusznie skazanych. widząc je ślepymi oczami konformizmu. A poeci przeżywali. jak już powiedzieliśmy. tych wszystkich dziesięciu poetów. tak że dolatują przez nie z oddali kuchenne wyziewy i głosy ludzi z willi. ale wyłącznie dlatego. Ale poeta. co naprawdę myślał o swej kochance. bez której się willa obejdzie. by opisywać owe czasy i nadstawiać im coraz to nowe zwierciadła. gdybyśmy je wznieśli. zresztą.poeta! Albo gdybyśmy obserwowali historię malarza i mogli się wreszcie dowiedzieć. gdyż nie chodzi nam o to. na przykład. pozostawiał często po sobie piękną poezję. Boże. Co by było. Zbudujmy rozdział. Czymże innym jest powieść. której rysował po brzuchu tuszem! Jeśli jednak człowiek nie może w żaden sposób wyskoczyć ze swego życia. Nie stawiajmy jej jednak dalej niż jakieś dwa. Ale my. opuśćmy na chwilę naszą powieść. za którym więzieni byli ludzie. Ależ nie. Co właściwie pozostało z czasów tak odległych? Dzisiaj są to dla wszystkich lata procesów politycznych. lecz także liryczne! Rządzili nimi ręka w rękę kat i poeta. martwe już przy narodzeniu. że wydawały nam się jedyną pułapką na Rimbauda i na Lermontowa. jeśli nie pułapką na bohatera? Gwiżdżemy na opis czasów! Tym. Tutaj tańczyła niewinność! Niewinność ze swym krwawym uśmiechem. który z tymi czasami tak samo ślepo się utożsamiał. któremu daliśmy na imię Jaromil. jest to samodzielna budowla. które wtedy recytowali? Nikt. ugniecionej z całkiem innego ciasta. cały zbudowany był z wierszy i pod tym murem się tańczyło. 3 Uczyńmy tą altaną męską garsonierę. w życiu syna woźnego albo w życiu rudej dziewczyny? Cóż my właściwie o nich wiemy? Niemal tyle samo. przedpokój. dopóki nie jest jeszcze przez wszystkich zapomniany. który w gruncie rzeczy nigdy o nikim nic nie wiedział! Jakaż by to była powieść. żaden dance macabre. stworzył kłamliwe dzieła. powiedzmy. gdybyśmy szybko i po kryjomu zburzyli wieżę obserwacyjną i przenieśli ją choćby na chwilę gdzie indziej? Powiedzmy.Kundera Milan . w nim garderoba Strona 114 . kiedy już nikt (przed paroma laty umarła też jego matka). by je portretować. Mur. kompletnie nikt już o nich nie pamięta. który pisał o tych czasach. do której to powieści. co niemądry Jaromil. Tak. gdzieś daleko poza śmierć Jaromila! Powiedzmy. prześladowań. nikt nie pamięta imienia Jaromila. musimy dać nasze świadectwo. którzy pamiętamy. kto nas interesuje. ponieważ się za nie wstydzą. W altanie jest jednak otwarte okno. w życiu malarza. Że były to czasy złej liryki? Niezupełnie! Powieściopisarz. a na horyzoncie rozlewała się tęcza. która śledziłaby karierę zahukanego syna woźnego.Życie jest gdzieindziej była. jedyną pułapką na poezję i na młodość. jest młody mężczyzna piszący wiersze! Ten młody mężczyzna. Nie wybraliśmy sobie tych lat po to. nie przeniesiemy naszej wieży obserwacyjnej w dzisiejsze dni. Dlatego marzą nam się wciąż inne możliwe a nie zbudowane wieże obserwacyjne. wkroczyłby dwu lub trzykrotnie były kolega szkolny . jedynie na zasadzie epizodu. były to nie tylko czasy straszliwe. postawić wieżę aż tutaj! I odwiedzić. aż się z ich uczuć dymiło. aż w dzisiejsze czasy. Altana oddalona jest od willi o kilkadziesiąt metrów. który byłby w takim stosunku do reszty opowieści. już dawno wynajął ją inny właściciel i mieszkańcy willi z niej nie korzystają. wszyscy się już za nie wstydzą. w magicznym polu poezji każde twierdzenie staje się prawdą.

gdy zobaczył ją pierwszy raz. . żeby słyszała jego rozmowę. ze dwa oszklone obrazki (reprodukcje antycznych malowideł i posągów). Nie miał wobec dziewczyny siedzącej w pokoju żadnych zobowiązań. kiedy ją poznał. uświadomił sobie. jest to czterdziestoletni już mężczyzna. jest w znakomitej kondycji. a on idzie do łazienki. kto przychodzi. że pokój jest wciąż taki sam. którą czterdziestolatek dobrze znał. że nie wolno rozmawiać z nim o uczuciach i. . erotycznie uzdolniona i elastyczna: robiła dokładnie to. otwiera aktówkę i wyciąga z niej wymięte ogrodniczki. bez pośpiechu włożył płaszcz kąpielowy i poszedł otworzyć. wszędzie dookoła biblioteka.Życie jest gdzieindziej wbudowana w ścianę. jest słoneczny wiosenny dzień. kuchenka z nie uprzątniętym naczyniem i pokój w pokoju bardzo szeroki tapczan. do pokoju wpada świeży powiew. powiesił go na wieszaku. a kiedy odezwał się kobiecy głos.Puścili mnie . ale ta dziewczyna posiadała kilka cennych zalet. . niedbale otwarta na oścież. że nie ma dzisiaj czasu. Czekałam aż wrócisz z pracy. tak że wanna służy mu równocześniejako stół. ma przed sobą leżące książki (to przedziwne zamiłowanie do antycznych autorów!). Teraz leży już w wannie. .Chwileczkę! . po kwadransie zrozumiała. że właśnie w tej sukience była u niego ostatnim razem. po których poznawał. naprzeciw niego duże lustro.Dziś rano. ogląda swoje ciało i jest z niego zadowolony. był to ciężki. wszystko jest tak. brązowy. co do niej mówi. który wisiał na wieszaku. że powinna pojechać do domu. Dziewczyna miała na sobie sukienkę. zanim się zaczął przebierać. i miał wrażenie. tak. pójdę się przebrać . 4 Przed drzwiami stała dziewczyna w zimowym płaszczu.powiedziała. nie prosząc o żadne wyjaśnienie. Poznał ją od razu i był tak zaskoczony. kiedy widział ją po raz ostatni. wiesza je w szafie. wyszedł do przedpokoju i zamknął za sobą drzwi. ale od czasu. ale zawróciła i przyszła do niego. jakby do tego wiosennego popołudnia wkroczył zimowy dzień sprzed trzech lat. wytarł się. Pomógł jej zdjąć płaszcz. Patrzył przy tym na ciężki.powiedziała.przytaknął i posadził ją w fotelu. co widziała w jego oczach. jak było . potem idzie do pokoju i otwiera na oścież okno. Ale do kogo należy ten sygnał? Pomyślał.Wszystko jest tu tak. Strona 115 . w tej sukience i w tym samym zimowym płaszczu. Nie lubił nieproszonych gości i dlatego miał z kochankami i przyjaciółmi umówione sygnały. łazienka ze starannie umytą wanną. z widokiem na kominy i dachy. .Kundera Milan . wykręcił numer.Tak. przeprosił. puszcza do wanny gorącą wodę i rozbiera się. podłużny stolik z dwoma fotelami i okno wychodzące na podwórze. podniósł słuchawkę telefonu. . miała zaledwie siedemnaście lat. jak było . brązowy płaszcz. że nie wiedział nawet. że jest już stary i ma słabą pamięć. i mówił ściszonym głosem. i napełniał przedpokój tkliwą muzyką.zawołał. a jakieś pięć lat temu. Dziewczyna też była zaskoczona. 5 Było to mniej więcej trzy lata temu.Poczekaj. Jest popołudnie i właściciel garsoniery wraca właśnie do domu. przełożył przez nią drewnianą deskę. grzeje się w gorącej wodzie i czyta jedną z książek. wytarty płaszcz. potem zaczął ją spiesznie wypytywać: jesteś głodna? naprawdę jadłaś? kiedy jadłaś? dokąd wybierasz się ode mnie? pojedziesz do domu? Powiedziała mu.uświadomił sobie. w którym zawsze siadywała. A potem słyszy dzwonek. później dwa długie i po małej przerwie znowu krótki. że jest w płaszczu kąpielowym. wstał z wanny. kiedy pracuje fizycznie. ma lżejszy mózg i silniejsze ramiona. Najpierw jeden krótki. Miał znacznie ładniejsze kobiety. podczas gdy w jej życiu tyle się w międzyczasie zmieniło. że była już nawet na dworcu. pomimo tego nie chciał. była zabawnie bezpośrednia.Kiedy? .

dodał po chwili . Chłopiec bawił go do tego stopnia. Wysoko nad nią rozlegało się parskanie i śmiech. żeby to zrozumiał . Teraz siedzi naprzeciw niego w fotelu (czterdziestolatek przebrał się już w lekkie spodnie i sweter) i mówi: . jak gdyby wyrastali ze zwierząt i tworzyli z nimi jedno ciało. Usiadła później w parku i czekała. że przyszłaś do mnie . by nie dać tego po sobie poznać. Dziewczyna nie poprzestawała zresztą na wymysłach.Kundera Milan .że oświadczyłaś mi. że chłopaka. w gruncie rzeczy był idyllistą i strzegł spokoju i ładu swoich przygód. Czuł się poza tym dotknięty niezrozumieniem. że na tramwaj czekać będzie dużo ludzi i wszyscy będą się jej przyglądać. co czterdziestolatka interesowało i bawiło. Było przedpołudnie i słońce już zaczynało grzać. jeżeli jego przyjaciółka ma inne poważne znajomości. i nie gniewał się na nią. jak ma z nim postępować. byłych i obecnych. Nie potrafił się na tyle opanować. który powstawał wokół niego i który obserwował z gorącej wody w swojej wannie.I od razu wiedziałaś. że jest głęboko pod nimi. ale wręcz czuje się bezpieczniej. przyszła poprosić czterdziestolatka. które dziewczyna od niego dostawała. a ona tuliła się do muru.Konie? Jakie konie? 6 Wyszła rano z bramy i obok przejeżdżali właśnie na koniach sportowcy z klubu jeździeckiego. czterdziestolatkowi bardzo się to podobało.Życie jest gdzieindziej przychodziła posłusznie tylko wtedy (było to zaledwie raz w miesiącu). miała na sobie ciężki. gdy zrozumiał nieprawdopodobieństwo opowiadanej przygody. pozwalał sobie o nim ' opowiadać i dawałjej rady. o którym przecież czterdziestolatek dobrze wie. to było jak balsam. wysokie i nadludzkie. .uśmiechnął się.A dokąd poszłaś potem? Poszła na końcowy przystanek tramwaju. Już była na dworcu.Kiedy wyszłam z więzienia. iż nigdy w życiu już do mnie nie przyjdziesz? To nieprawda . . Dziewczyna czuła. tym bardziej wzruszyła go dziewczęca gorliwość. mówiła coraz Strona 116 . dziewczyna krążyła wprawdzie na gwiezdnym niebie jego miłości jako skromna pobłyskująca gwiazdeczka. tylko jedna staruszka. . aż będzie czwarta i czterdziestolatek wróci z pracy. .A przypominasz sobie . Chociaż czterdziestolatek miał bujne życie erotyczne. że stała tam tylko jedna staruszka. na szczęście. lecz kiedy przyszła na nią kolej. . mała i niepozorna. Bała się. Siedzieli prosto i pewnie. że przyszłaś najpierw do mnie. że czterdziestolatek nie tylko nie domaga się wierności.To prawda . Opowiadała mu więc ze szczerą niedyskrecją o swoich chłopcach. gdy ją do siebie zapraszał. do rodziców. zawsze przecież cieszył się. na wprost mnie jechały konie. już stała w kolejce do kasy. powiedziała mu. jak napadła w kabinie na kąpielisku obcą kobietę i kochała się z nią. naprawdę kocha i nie chce go dłużej oszukiwać.Cieszę się. ale interesowały go tak samo. jak interesował go i budził w nim odrazę świat. Ma lęk przed domem.Nie.powiedziała dziewczyna. Zrozumiała.powiedział. że chował nawet do szuflady wiersze. jesteś miła. Czterdziestolatek nie ukrywał swego upodobania w lesbijkach. uciekła. zimowy płaszcz i wstydziła się spojrzeń przechodniów. budziły w nim odrazę. Gdy nie przestawał się dziwić. Potem poczuła głód i kupiła sobie bułkę z kiełbasą. a później. że pójdziesz najpierw do mnie? Obowiązek nakazywał jej jechać do domu. Był gotów czuwać nad obojgiem kochanków z całą cyniczną łaskawością i dlatego nagłą decyzję dziewczyny odczuwał jako niewdzięczność. a dziewczyna. . który ją kocha. chętnie zaznajamiała czterdziestolatka ze swymi przyjaciółkami i stała się inspiratorką wielu pięknych erotycznych zabaw. Na przystanku była. widząc jego spochmurnienie. może nieprzyjemnie naruszyć kosmiczną harmonię. że dziewczyna ma chłopaka. wyrwana nagle ze swego miejsca. To było dobre. . kiedyś w miłosnym upojeniu dziewczyna szeptała mu do ucha. lecz nawet jedna mała gwiazda.

że go nie ma. dziewczyna pokręciła głową: . jak cię zabrali. . . w tej samej sukience) i twierdzi. Wymyślił jej dokładnie. już nigdy u ciebie nie będę pić. ale wiedziała również. Przecież.. z bardzo daleka dobiegały do niej patetyczne słowa chłopca.Jak właściwie wyglądała wtedy twoja rozmowa z chłopakiem? . 8 A jednak to była prawda. Jego matka wyprowadziła się. pamięta. że nie powinna była tego mówić i dlatego teraz odbierała wspomnieniu prawo do rzeczywistego istnienia.Umarł wkrótce po tym. Czterdziestolatek uśmiechnął się: .dziewczyna wzruszyła obojętnie ramionami.Coś sobie zrobił? . . Już byś po nich w tej willi nie znalazła ani śladu. radził jej. kazała tam napisaćjego matka.. Wymyśliła sobie. ale nie liczyła się z tym. . że niczego takiego nigdy nie mówiła. że chłopiec nie odebrał sobie życia. Wygląda. zabawiła wtedy u czterdziesto latka nieco dłużej. że go udobrucha jedynie wymówką również śmiertelnie poważną. Pod jego nazwiskiem wyryte jest to epitafium. .Nie. wciąż od nowa zarzekała się. jak ma opisać scenę.Życie jest gdzieindziej więcej. zaraz po pracy. A potem znowu milczeli. Chłopak był śmiertelnie obrażony. .Ja już do ciebie nigdy nie przyjdę. Ale pamiętała to dobrze. Owszem. Nie. w trakcie której odwiodła brata od nielegalnego przekroczenia granicy i jak ma chłopcu zasugerować. że właśnie on stał się pośrednio wybawcą jej rodziny. nie istnieje już także przyczyna Strona 117 . żeby ci o tym powiedzieć.Więc ty z nim już nigdy potem nie rozmawiałaś. żeby zapytać go o radę. skoro on nie istnieje. Należała do tych zacnych dusz. pobiegła znowu do czterdziestolatka. że niczego wiedzieć nie chce.dziwił się czterdziestolatek. co mówiła czterdziestolatkowi.Ty naprawdę nic nie wiesz? . ponieważ bez jego wpływu i ingerencji brat byłby już może w tej chwili aresztowany na granicy lub nawet zastrzelony przez przygraniczną straż. które mi kiedyś dałaś: że chciałby umrzeć w płomieniach. jakby chciała powiedzieć. Aresztowali mnie właśnie. że i jego śmierć odwróciła się do niej plecami.. Czterdziestolatek zdziwił się. ale całkiem zwyczajnie umarł. jakby to był grób wielkiego pisarza. który tak chętnie kładł miłość i śmierć na tej samej wadze.Nie. wracając z więzienia. czterdziestolatek był miły i przyjacielski. że za granicę nie wyjedzie. Toteż nazajutrz. całkiem zwyczajnie zachorował i umarł.spytał ją teraz. ja nie będę pić. że brat po dramatycznej scenie przysiągł jej. . .Nie rozmawiałam z nim. Tu leżypoeta.Ależ nie. żeby poszła brata zadenuncjować. a dziewczyna ciągnęła dalej: . A teraz siedzi naprzeciw niego (na tym samym fotelu. niż zamierzała.rzekł czterdziestolatek. które nie robią różnicy pomiędzy tym. Nic nie wiem . Nie kłamała. .Ale powiedzieli ci na pewno.Kundera Milan . i etyczne życzenie uważają za prawdę. Czekali na mnie przed domem.spytała cichym głosem skłonnym nagle przebaczyć. co jest. a dzisiaj przyszłam tylko po to. Tylko na cmentarzu stoi duży czarny pomnik. kiedy chciał nalać do dwóch kieliszków koniak. żeby usprawiedliwić swoje postanowienie. gdy wracałam od ciebie do domu. 9 O tym dziewczyna nie wiedziała. że chłopaka kocha i chce być wobec niego uczciwa. wyczuła więc. dziewczyna myślała o tym. że chłopak będzie ją zmuszać. . i spóźniła się na randkę. a co być ma. Przyszła wtedy do niego i czterdziestolatek otworzył zaraz barek.. jakże by nie. co się z nim stało. Nie przypuszczała.Nie. że jej brat zamierza uciec za granicę i że się z nim żegnała. nie chciała się z nim już nigdy widzieć. żeby pozostała przy swoim kłamstwie i przekonała chłopca.Umarł .

że był to najpiękniejszy kawałek życia. gdy opadnie kurtyna po pierwszym akcie i następuje przerwa. podczas gdy tym razem. nie naruszony i mogła do niego bez skrupułów wejść. jaki . na masło kładli plasterki szynki i kiełbasy. podczas gdy chłopak obiecywał jej życie.Nie. odwrócony plecami do Historii i jej dramatycznych przedstawień. I czterdziestolatek dopiero teraz uświadomił sobie. które wydawały jej się ciekawe i które łączyła w nielogiczny. gdy odwiedzała czterdziestolatka. . ponieważ proponował jej zwykły antrakt. Robili tak zawsze. że w czasie wojny zanadto związał się z kapitalistyczną Anglią i nie jest dostatecznie pewny dla socjalistycznej armii. była u niego zawsze bezpieczna. dawniej w rozmowie zawsze zmierzała naiwnie do sedna sprawy. Było jednak jeszcze coś innego w jej dzisiejszej wielomówności. na detalach. .zrobimy sobie kolację.Życie jest gdzieindziej całego jej trzyletniego więzienia i wszystko stało się tylko złym snem. czuła się tu bezpieczna. czymś nierzeczywistym. przeżuwa chleb z szynką. 11 Na stole były już tylko puste talerzyki z okruszkami i wypita do połowy butelka. którzy beztrosko sobie coś opowiadają. była przecież nie tylko niewinną ofiarą. w jaki sposób wymuszali z niej na przesłuchaniach przyznanie się i jak ona. tak się przynajmniej czterdziestolatkowi wydawało. 10 Poszli oboje do kuchni i kroili chleb.Kundera Milan . jej słowa służyły do tego. pozostał już w wojs ku. kiedykolwiek poznała. Poczuła się naraz swobodniej i rozgadała się. w swoje niezobowiązujące zabawy i w swoje książki. gdy Jaromil postanowił studiować w wyższej szkole nauk politycznych.A co z bratem? Dziewczyna odparła: . który z wolna rozpościera się w niej błogą ciszą. Było to błogie poczucie. jak bezpieczny jest człowiek. Przed trzema laty dziewczyna przyszła się z nim pożegnać.zaproponował .Puścili go? . wydawało jej się w tej chwili. mógł sobie wyobrazić. współwięźniarkach i klawiszach. że ten stereotypowy kawałek życia ciągle tu na nią czekał nie zmieniony. która przysporzyła nieszczęścia bratu i całej rodzinie.. . że czterdziestolatek ofiaruje jej antrakt. nonsensem. ale także winowajczynią. nie czuje się wobec niego niczemu winna ani do niczego zobowiązana. chodź mi pomóc. gdy znajdzie się na chwilę poza zasięgiem swego losu. Najpiękniejszy? Dlaczego? Był to kawałek życia pełen bezpieczeństwa. popija wino i jest niezmiernie szczęśliwa. wymykając się im. lecz w tym samym czasie. Czterdziestolatek już od dawna czuł. Ten mężczyzna był dla ' niej dobry i nigdy niczego od niej nie wymagał. a pod nimi są ludzie. A teraz siedzi naprzeciw niego. plątała się w nowych i coraz bardziej podejrzanych kłamstwach. Ale jaką istotę rzeczy? Potem przyszło to czterdziestolatkowi do głowy i zapytał: .Wiesz co . jak to zawsze miała w zwyczaju. jak bezpieczna jest postać dramatu. że jest poza swym życiowym dramatem: na początku wojny uciekł ze swoją młodą żoną do Anglii. z kredensu wyjęli dwie szklanki. kluczem do konserw otworzyli puszkę sardynek. zatrzymując się przy tym. dlaczego dziewczyna uciekła sprzed kasy na dworcu i dlaczego tak się boi jechać do domu. walczył przeciwko Niemcom w angielskim lotnictwie i stracił żonę podczas bombardowania Londynu. aby istotę rzeczy ominąć. znaleźli butelkę wina. odwrócony plecami do własnego losu i zapatrzony w samego siebie. . I tak znalazł się w hali fabrycznej.Nie wiem. jego przełożeni doszli do wniosku. ale miły tok opowiadania. potem wrócił. pozostałe postaci również odłożą maski. jak wytłumaczy Strona 118 . a ona mówiła (swobodnie i bez patosu) o więzieniu.

i brzydził się ich. gdzie stoją naprzeciw siebie dziewczyna i czterdziestolatek. Jeżeli chcesz. Co oznacza to przytulenie? Oznacza ono. Masz na to czas. nie lubił kobiecych łez. Ale zaraz potem jeszcze bardziej przeraziło go to.Życie jest gdzieindziej dziś komukol wiek. ' szantażem ani grą. jednakże sytuacje posiadają pewien automatyzm. wiedział bowiem. I w tej chwili poczuł na swym ciele. którą kochał. jej koścista postać wkroczyła już na oświetloną scenę i rzuca swój cień tak daleko. że kobiety uczynią go częścią swych życiowych dramatów. Był to gest tak łagodny. Czuł w rękach wychudłe. którą porzuciliśmy. które chcą go objąć i wyrwać z jego idyllicznego nielosu. że nie są to łzy miłości. trzymał tylko rękę miękko i długo przyciśniętą do jej skóry. Musisz wszystko dobrze przemyśleć. Ale to oddanie nie jest otwarciem się! Wsunęła mu się do rąk zamknięta i zaryglowana. kościste. że dziewczyna. lecz jakiś młodzieniaszek. a ona tkwi przytulona. śmierć przestępuje już niecierpliwie z nogi na nogę w opowieści. co było możliwe. jej wargi były zamknięte i odmówiły odpowiedzi jego ustom. nie głaskał jej. że wyrwali jej duszę i że ma w sobie krwawiącą ranę po tej amputacji. bał się ich tak samo. że nie są przeznaczone dla niego. jest zaklęta.Nie . Delikatnie obejmuje jej ciało. Był bezbronny wobec ich niewinności i był nimi przejęty do głębi duszy. Kierowała nim współczująca sympatia. lecz zwieszona jest na jego piersiach. 12 Od śmierci swojej żony. Podszedł do dziewczyny i podniósł ją z fotela. że darowali sobie zawsze krótką chwilę pogody . że dziewczynie zaczęły płynąć z oczu łzy. lecz nie udawało mu się to. Pomyślał. którą trzyma w objęciach. same dla siebie. żeby ukrył ją w swych objęciach jak w kasie pancernej. wiedział. gdzieś daleko. że i do garsoniery.Kundera Milan . trzy lata wcześniej. a czterdziestolatka zalała fala współczucia: jedź już dzisiaj do domu. uświadamiał sobie bowiem. gdy dziewczynę aresztowali. o dziwo. czując na dłoni ich nielubianą wilgoć. starał się przy pocałunku otworzyć jej usta językiem. że zawsze wychodzili sobie naprzeciw. widział w ich łzach macki. ramiona zwarte ku sobie zakrywają jej piersi. nie wyrządzili sobie nawzajem żadnej krzywdy. że mu się oddaje. że nie potrafił się tym razem obronić przed ich tkliwym smutkiem. że wtedy. wsunęła mu się do rąk i chce tak pozostać. jak niewidzialnie wypływa z człowieka jego smutek czy radość. że nie mają sobie nic do zarzucenia. ale wilgotna fala sympatii z pomocą zapadającego zmroku zamazywała zarysy i wymiary i odbierała im obojgu konkretność i materialność. nie zmysłowe pożądanie. Miał też szczególną satysfakcję z tego. w jego objęciach. że o wymyśloną zbrodnię oskarżyła brata nie ona. że jest w stanie się z nią kochać. i niczego więcej nie chcieli. im dłużej nie udawało mu sięjej pocałować. którego nie można uniknąć. możesz zostać u mnie. tym bardziej wzbierała w nim fala współczucia. Dlatego przeraził się. mizerne ciało. o którym nikt nie wiedział i którego dziśjuż nawet nie ma? Dziewczyna milczała. patrzy w ciemność jego swetra. że nie są podstępem. a głowa nie jest zwrócona ku jego twarzy. że po prostu są. i płyną z dziewczyny. wpada mrok. zrobił dla jej ratowania wszystko. jak tego. Otarł jej palcami łzy z twarzy i objął ją czule. Potem nachylił się ku niej i położył jej dłoń na twarzy. Strona 119 . 14 Podniósł ku sobie jej pochyloną mokrą twarz i zaczął ją całować. Ale. że przez cały okres jego znajomości z tą dziewczyną. nieruchomo i niezmiennie. Wsunęła mu się do rąk zapieczętowana. 13 Za oknami owej chwili. nigdy '.

jakim od lat już z nikim nie rozmawiał. aż zamknęły jej się oczy.pytał się. Także w naszej powieści rozdział ten był tylko cichą pauzą. Głaskał ją tak długo. jak śmierć przytupuje niecierpliwie z oddali? Niech trochę poczeka. po policzkach. Pragnienie fizycznej miłości zniknęło zupełnie. bo nie jesteś staruszką ani staruszkiem. chociażby z pniem drzewa albo z murem. Co się z nią stało? Co tam z nią robili? Bili ją? Straszyli? Dręczyli? Nie wiedział. Część siódma albo Poeta umiera Strona 120 . no.Co ci jest? Co z tobą? . . ale sympatia. i kiedy wydawało mu się. przejeżdżające koło bramy więzienia. w obcej garsonierze. że nie jesteś staruszką albo staruszkiem . które czterdziestolatek umożliwił dziewczynie przed dalszą nagonką. którą zbudowaliśmy tym rozdziałem. . że z jej oczu znika strach. Podszedł do niej i pogłaskał ją po twarzy.Życie jest gdzieindziej Było to całkiem nieoczekiwane: był zmysłowy bez zmysłowości. . . Leżała kurczowo wyciągnięta i patrzyła w sufit.broniła się. żeby mu pomogła posłać łóżko. Tuliła się do ściany i milczała. była tu ciągle i domagała się swego. podniecony bez podniecenia! To była chyba tylko czysta dobroć. która w wyniku tajemniczego przeistoczenia zmieniła się w podniecenie ciała! Ale chyba właśnie to zaskoczenie i niezrozumiałość owego podniecenia całkiem go poniosły. po czole. nie bój się.Nie bój się mnie. jesteśmy jeszcze tutaj. 15 Ponieważ nie mogła samymi słowami powstrzymać jego natarczywości. wyrwała mu się i uciekła do kąta pokoju. Głaskał ją tak długo. szczęśliwy.Nie.powiedziała w końcu. Dziewczyna milczała. zanim altana zniknie nam z pola widzenia. Zaczął pieścić pożądliwiejej ciało i rozpinać guziki sukienki. w jej niespokojne zasypianie. w których nieożywieniu mogłaby się skryć. ukryci w innej powieści. w której nieznajomy mężczyzna zapalił niespodziewanie lampę dobroci.nalegał wciąż. a czterdziestolatek leżał nieruchomo obok dziewczyny. 16 Długo głaskał ją po twarzy. wysokie i mocno zbudowane konie. W życiu czterdziestolatka i dziewczyny jest to raczej przerwa w historii niż historia. a potem (w pokoju było już ciemno). . Ich spotkanie zaledwie wplącze się we wspólny tok życia. A potem jeszcze raz: . że pragnęła zlać się z jakąś rzeczą. czterdziestolatek zapalił lampkę i znów przyglądał się dziewczynie.Nie powinnam była tu przychodzić. poprosił ją. wsłuchiwał się w jej oddech. Była tak nisko pod nimi i tak nieporównywalna z ich zwierzęcą doskonałością. co ci jest? Co ci się stało? Co się z tobą stało? Stała. Okno garsoniery było otwarte i do wnętrza wpływało powietrze wiosennej nocy. w innej historii. że nieustannie dolatują tu zapachy i dźwięki powieści. że mógł jej darować pierwszy sen w nowej erze jej smutnej wolności. nie! Proszę cię. I powiedz mi. którą opuściliśmy tuż przed jej kulminacją. Popatrzmy jeszcze przez kilka sekund na tę cichą lampę.Szkoda. jeszcze ją lekko pogłaskał. W innej historii? Nie.Co ci jest? . Było to jedynie krótkie wytchnienie.Kundera Milan . nie! Nie! . A przed oczami stanęły jej konie. lampka już się nie świeciła. złączone z jeźdźcami w dumne podwójne ciała. aż wydawało mu się. a on głaskał ją po włosach. leżeli obok siebie na jego bardzo szerokim tapczanie i on mówił do niej cichym pocieszającym głosem. Również okno altany. milczała i nie mogła znaleźć słów. że już śpi. to dobrotliwe światło. jaka ją czeka. jest ciągle otwarte tak. głęboka i nieprzeparta. będącą w pobliżu. Słyszycie.

i tylko wpłomieniach. Przed drzwiami zawahał się i musiał przywołać na pamięć swoje ostatnie wielkie dni. Jan Palach. nie mógłby prawdopodobnie wstrząsnąć sumieniem narodu jako topielec. którzy zagubili się sami w sobie. jedzie z jednego przedmieścia na drugie. w wodzie toną dziewczęta z ludowych pieśni. a z nim także swoje drugie życie. Majakowski następuje na gardło swej pieśni. jedzie nim Jaromil. Za oknem słychać dalekie odgłosy strzałów. Ale uwaga! Jeśli poeci przez pomyłkę przekroczą granice zwierciadlanego domu. Potem Jaromil stworzył Ksawerego. w światło latarni morskiej. Trzy lata później poeta Konstantin Biebl prześladowany przez tych. w zwierciadłach szaleje wspaniała bitwa. miłości moja. bowiem nie potrafią strzelać i jeśli wystrzelą. bowiem ciało jest śmiertelne. w Sekwanie utopił się Paul Celan. snu i przebudzenia. Ich życie przemieniło się w ten sposób w sygnalny ogień. że ją przesłuchują. w jaki sposób człowiek ginie. lecz tylko na stosie.Życie jest gdzieindziej Tylko prawdziwy poeta wie. Halas klnie do rymu. Myślicie. w swoim szaleństwie. powolny. także z pistoletem i też na pojedynek! A cóż to słychać teraz? To jest tramwaj. w swoim uczuciu. która świeci daleko w przyszłość. do wody skoczyła Harrieta Shelley. słyszycie ich? Już jadą! Koń pędzi w górę serpentynami kaukaskich gór. woda jest śmiertelnym żywiołem dla tych. swego bliźniaka. Jan Masaryk zakończył swoje życie w roku czterdziestym ósmym upadkiem na dziedziniec praskiego pałacu. myślał o milicjantach i o biegu wydarzeń. jakiego żywiołu pada ofiarą. zginą. zmieniony w blask i żar.Kundera Milan . w pochodnię. co głębia w człowieku. Myśli o Ksawerym. śmierć mówi. musiała skończyć w wodzie. których luby nie wrócił z wojaczki. Zbliżał się do willi i czuł swoją dawną niepewność. żeby jak Ikar zginąć.. a siedzi na nim Lerrnontow z pistoletem. Strona 121 . Myślał o rudej. hałaśliwy praski tramwaj. po tym. który dwadzieścia lat po śmierci Jaromila oblał się na praskim rynku benzyną i podpalił. w swojej miłości.. trafią jedynie w swoją własną głowę. ma ciemne ubranie. spotęgowaną tym. Najpierw był tylko on sam. Za to Ofelii nie można sobie wyobrazić w płomieniach. krawat. akt śmierci ma swoją semantykę i nie jest obojętne. Byron wkłada do szufladki nocnego stolika rewolwer. Zniknęło też przeciwieństwo między Ksawerym i Jaromilem. Mistrz Jan Hus i Giordano Bruno nie mogli umrzeć od powrozu ani miecza. jeśli umrzeć. pochłonięty przez żywioł ziemi i zobrazować swoją śmiercią tragiczny konflikt przestrzeni i ciążenia. jak tęskno jest w zwierciadlanym domu poezji. że Jaromil przedstawiał sobie swoją śmierć w płomieniach? Bynajmniej. między poezją i życiem. Człowiek marzeń stał się człowiekiem czynu. przecież śmierć jest posłaniem. Biada. twierdząc. zimowy płaszcz i kapelusz. że to tylko przypadkowa gra wyobraźni powodowała. że drapało go w gardle (mama nie chciała go na wieczorek puścić.. gdy zobaczył. o tym. to z tobą. ponieważ głębia wód oznacza to samo. których uważał za współtowarzyszy. aby odejść. kiedy zniesione już zostało przeciwieństwo między snem a jawą. przygoda snu stała się dla niego przygodą życia. by dodać sobie kurażu. w swoich zwierciadłach i wirach. skacze z piątego piętra na bruk tego samego miasta (tego miasta defenestracji). I znowu tętent kopyt i turkot powozu! To jedzie Puszkin. Który poeta nie marzył o swej śmierci? Który poeta nie malował jej sobie w wyobraźni? Ach. jak jego los rozbija się o twardy kil historii. Obydwaj zlali się wjedną istotę. Jaromil. A teraz nadeszła chwila. i drżący byt płomieniajest obrazem myśli. które wprawił w ruch swą własną siłą i wolą. myśl natomiast wieczna. składające się ze snów i przygód. 3 Wysiadł z tramwaju i podąża do willi.. a serce ściska się z pragnienia. Wolker maszeruje w swych wierszach z masami. Lermontow zapina guziki wojskowego munduru. z której kiedyś nierozważnie uciekł od pięknej brunetki. że powinien raczej leżeć w łóżku). między myślą i czynem.

byle jak. aby zawczasu zająć dogodną pozycję. że powraca ta cudowna chwila. zdjął marynarkę. dała mu do ręki kieliszek prosząc. Och. by zwrócić na siebie uwagę. malarzy i studentów praskich szkół artystycznych. 5 Zza ściany dobiega głośna muzyka taneczna puszczona z radia. Instruktorce nawet nie przyszło do głowy ją również zaprosić na wieczorek.. jest sama i myśli o instruktorce. przystojny. który wypił już parę kieliszków wina. 4 Towarzystwo zgromadzone na wieczorku składało się z młodych aktorów. by sam sobie nalewał wina z butelek.. właściciel willi sam uczestniczył w zabawie i oddał do dyspozycji wszystkie pomieszczenia. nie mogąc dłużej tego wytrzymać. Starała się z nią zaprzyjaźnić tylko po to. rozpiął koszulę pod szyją i rozluźnił krawat. każdy chciał zwrócić na siebie uwagę. kilka par tańczyło. wszyscy starali się o dowcipne powiedzonka i każdy usiłował wybić się swym duchem nad pozostałych. w białej koszuli i krawacie okropnie sztywny. trochę operetkowo elegancki w swym mundurze z wielkim sztyletem. otoczony kobietami. który go unosi w górę. żeby go było widać. są skorupką ciszy ze wszystkich stron otoczoną hałasem. na który wspięła się. żeby mogła studiować. . wyczuła z daleka niebezpieczeństwo miłości pomiędzy nią i Jaromilem. A teraz ze wstydem uświadomiła sobie. kilkakrotnie udało mu się powiedzieć zdanie. Był tam także Martynow.Jak się tu panu podoba? . a potem opuściła go.powtarzał sobie w duchu i zadzwonił. Jaromilowi wydawało się. skoro dał głupcowi piękną twarz a Lermontowowi krótkie nogi. Mama słyszy muzykę. czuł się nieco swobodniej. dwa pokoje. z której mogłaby potem walczyć o syna. że na nicjej się to nie zdało. że ta wyrachowana dziewczyna zamienia wszystko w środek prowadzący do celu. przerzucił ją przez oparcie krzesła. . Wszyscy prześcigali się w tym. O ile poeta nie ma długich nóg. wszyscy dookoła ubrani byli swobodnie. gdy Strona 122 . które wydawało mu się zuchwale dowcipne i na parę sekund przykuło uwagę pozostałych.jak ten człowiek drażni Lermontowa. Już kiedy zobaczyła ją po raz pierwszy. że pochodzi z bogatej rodziny i musi mieć polityczną protekcję. Młodzi aktorzy zachowywali się tu jak na scenie. aktorek.Kundera Milan . rozmawiając głośno i nienaturalnie. I mama pomyślała sobie. których było tu pod dostatkiem. Kiedyś instruktorka wyznała jej. aż w końcu. że pracuje w zakładowym klubie milicyjnym tylko dlatego.Jestem Ksawery.podeszła do niego i popatrzyła nań dużymi brązowymi oczami. Bógjest niesprawiedliwy. rada narodowa przydzieliła przed paroma dniami trzeci pokój na piętrze rodzinie lokatora. Potem opowiedział zuchwały dowcip i obserwował. stojące tu i ówdzie grupki wybuchały głośną rozmową i śmiechem. Wiercił się na krześle.Życie jest gdzieindziej . Instruktorka przedstawiła Jaromila kilku osobom. żeby być bliżej jej syna. Podszedł do gromadki Mańynowa i czekał na swoją okazję. Ktoś grał na fortepianie. jak stojący wokół zdrętwieli. Jaromil wydawał się sobie w wieczorowym ubraniu. wielu było w samych swetrach. w których mieszka wdowa z synem. mama była dla niej jedynie stopniem. jestem Ksawery. każdy starał się wykazać swój dowcip czy oryginalność poglądów. Także Jaromil. 7 Nareszcie (nie było jej już dłuższy czas) zjawiła się w pokoju. 6 A rywalizacja trwała dalej. usiłował wystawić głowę nad powierzchnię zabawy. Odsunęli ją na bok. wysoki. o tyle ma sarkastycznego ducha.

Czuł się śmiały i był zadowolony ze swojej elokwencji. żeby sobie poprawić polityczną reputację. Cóż to? Czy może Lermontow ma zrezygnować ze swych dowcipów? Ma Strona 123 .odpowiedział. 8 W sąsiednim pokoju już dawno zgasili radio.Drukujesz wiersze. tak to czuje: będzie walczyć.Przyszedłem tu ze względu na panią.Jego obrazy są podobno burżuazyjnym zwyrodnieniem. czy Jaromil jest tym samym chłopcem. Upomina Lermontowa przed całym towarzystwem. Siedzi w fotelu i czuje sięjakby szła. mama czeka na syna i myśli o swojej porażce. jakby szła długą nocą za nim i po niego. aż piękny Martynow poczuł się dotknięty.Wiesz.rzekła. poprzez któryjeden z mężczyzn (mógł mieć koło trzydziestu lat)już od dłuższego czasu przygląda się Jaromilowi. . po których chciałbym wspinać się do pani. Wiesz przecież. . Malarzowi tymczasem zabroniono wystawiać.Jest tu tylu interesujących ludzi. . że pisano o nim jako o wrogu ludu.W karierze? . skoro nie mogę być z panią? . Dlaczego mnie pani zaprosiła. wzięła go za rękę i wyprowadziła z pomieszczenia. Potem jednak mówi sobie. żejeśli nawet przegrała tę bitwę. jest głęboka noc. Trzydziestolatek zapytał.Tych schodów jest tu dziś sporo! . który znał. co odpowiedzieć. Ponieważ nie ma zamiaru odwoływać tego. czy nie wiesz? No.Nie podoba mi się .Towarzystwo pana nudzi? . .mówi do niego w końcu.Życie jest gdzieindziej siedzieli razem w jej pokoju i nie mogli oderwać od siebie oczu. że za pośrednictwem wspólnego znajomego. będzie walczyć dalej.Ja wiem.A czy wiesz. . Tak. Jaromil milczał. Jaromil ucieszył się. .Ale oni wszyscy są dla mnie tylko pretekstem.A dlaczego? Jaromil nie wiedział. który od dzieciństwa odwiedzał malarza.Dawno. O mnie? . Ale maluje mimo to wspaniałe obrazy. Jaromil milczał .Zamiast klatki schodowej mogłaby mi pani wskazać raczej jakiś tajny korytarz. słyszałem o tym. recytujesz na estradach.Jaromil spróbował się roześmiać.roześmiała się. żebym mógł być blisko pani.spytał z satysfakcją Jaromil.Wyrzucili go ze szkoły i pracuje jako robotnik na budowie. wciąż będzie szła z nim i za nim. . nie pozwoli go sobie zabrać. dlaczego. ty natomiast piszesz obrzydliwe knoty! 10 Kolejny bezczelny dowcip.Ale teraz już dawno u niego nie byłeś.Kundera Milan . nasza gospodyni nakręciła o tobie film. .Postaramy się o to . . siedzieli jeszcze inni mężczyźni i kobiety. Przeszkodziłoby ci to w karierze. .Zdaje mi się. co malarz robi? Jaromil wzruszył ramionami. . Instruktorka uśmiechnęła się: . nie da się od niego odsunąć. może silniej związać się z towarzystwem nieznanych ludzi i skwapliwie przytaknął. . . Prowadziła go po schodach ku drzwiom swojego pokoju i Jaromilowi załomotało serce. Są dla mnie tylko schodami. i jeszcze jeden. Trzydziestolatek rzekł: . że słyszałem o tobie . żebym się do pani szybciej dostał. . patrząc jej prosto w oczy. Łomotało niepotrzebnie. 9 Pokój instruktorki wypełniony jest rozmowami i dymem. i wzruszył ramionami. w co wierzy. a pani wciąż nie ma. W pokoju. Maluje tylko wieczorami przy sztucznym świetle.

czy w ogóle nie maluje. W końcu doniósł go do drzwi balkonu. to amfiteatr świata. jak mu po twarzy spływa błoto hańby i wiedział. albo pójdzie przez ten świat pewnym krokiem mężczyzny.rzekł i zamachnął się pięścią na trzydziestolatka. postawił poetę na progu i zamachnął się nogą. że malarz pracuje na budowie i maluje przy złym świetle. 12 Rozległ się wystrzał. Lermontowie. lewą zaś za tył spodni. . Nie mam ochoty dyskutować z nim o problemach. I tobie też to mówię wskazał na trzydziestolatka. trzydziestolatek kroczył przez pokój. Cały świat jego obrazów jest bowiem od dawna martwy. Nie mam nic przeciw martwym. Jesteś martwy.Proszę bardzo. jest cenniejsze niż śmieszny błędny ognik honoru! Co takiego? Że jest coś cenniejszego niż honor? Tak. dla którego nie chodzę do malarza. nie mogli powstrzymać się od śmiechu. Lermontow chwycił się za serce. Lepiej wszystko załagodzić. którzy na niego patrzą. Jaromil chwycił się za serce. do czego chciał być podobny? Czy parodia nie jest wiecznym przeznaczeniem człowieka? Zresztą. Nie ma sensu ryzykować pojedynku z powodu głupstwa. czy maluje przy świeczce. nie ma nic prostszego.Dokąd mam pana poetę wynieść? . Otworzył je. że jest parodią Lermontowa? Czy mamy może wyśmiewać się z malarza. trzymając wysoko w górze Jaromila. to wszystko jedno. bo tak jak on nosił skórzany płaszcz i chował wilczura. a tych kilka dam i panów. a Jaromil upadł na lodowaty beton balkonu. Obecni przy tym goście. . w których żyje. Prawdziwe życie jest gdzie indziej! Całkiem gdzie indziej! I to jest powód. że z taką pomazaną twarzą nie mógłby tu z nimi pozostać ani minuty. po czym prawą ręką chwycił go za kołnierz. które pogodzić się nie dadzą. Lermontowie. Próżno go uciszają. który rzucał się w powietrzu jak zrozpaczona. jak wypadłaby walka pomiędzy trupem a poetą. Lermontowie. i uniósł w górę. są dla niego wiecznością.Życie jest gdzieindziej się może tłumaczyć? Nigdy! Przyjaciele ostrzegają go. że naśladował Andre Bretona. możemy spróbować . . Ma na sobie galowy mundur carskiego oficera i podnosi się z Strona 124 . Potem wstał i poruszony zwrócił się do trzydziestolatka: . Ale obiektywnie rzecz biorąc. której jutro tu już nie będzie! Ale Lermontow jest młody i sekundy. Czechy. którzy jeszcze przed chwilą starali się pogodzić obu rywali. honor jest tylko teatrem dla tej mało ważnej publiczności. albo nie zasługuje na to. choć nawet o tym nie wiesz. nie ma niczego nad honor! Honor jest tylko głodem twojej zarozumiałości. Trzydziestolatek wstał także i powiedział: .Kundera Milan .Osobiście jest mi przykro. któryjednak złapał go za rękę. gwałtownym szarpnięciem odwrócił go plecami do siebie.Są spra'wy. Czyż i Andre Breton nie był imitacją czegoś wzniosłego.Niech ci ziemia lekką będzie. a Lermontow upadł na lodowaty beton balkonu. sława wystrzałów tak często zmienia się u was w hecę kopniaków! Ale czy mamy wyśmiewać się z Jaromila za to.Niepotrzebnie staracie się nas pogodzić rzekł. Nie. Niech mu się wiedzie jak najlepiej. Jaromilowi krew uderzyła do głowy. .Byłoby może ciekawe zobaczyć. twoje dzieło. Twoje życie. niż zmienić sytuację.zapytał. Honor jest iluzją zwierciadeł. próżno go uspokajają. by żyć! 11 Czuł. delikatna ryba. O. 13 Rozległ się wystrzał. . które nie istnieją. Twoje życie. Niech im ziemia lekka będzie.

ale nie miał na tyle odwagi. by mógł mieć pewność. którzy się śmieją. Jest w pułapce fraszki. czy nie. Chciałby skoczyć w dół. jeśli skoczy. chciał się położyć. w którego wystrzale zniknęłoby chłopięce poniżenie. aż w końcu zobaczył dwa nagie ciała w uścisku. beton był tak lodowaty. Wie. jak gdyby chcieli naprawić tę semantyczną pomyłkę śmierci. trzęsie mu się z zimna. że otworzą się drzwi balkonu i pojawią się w nich roześmiane twarze. wie. Jest katastrofalnie opuszczony. ale pomimo to zginął w odmętach wód. Nie ma pistoletu. Mróz obejmował go całego. że po chwili nie czuł już pośladków. Niestetyjednak. czy ciało kobiety przykryte ciałem mężczyzny należy do instruktorki. kichał i chciało mu się sikać. 14 Wszyscy rewolucjoniści kochają płomienie. by przytknąć plecy do zmrożonej ziemi. gdyż wie. Szczękał zębami. na którym spalili jego ciało. Kochankowie z jego wielkiego poematu zginęli razem na stosie. pozostawiając jedynie przytłumione światło. Zaraz. Rozpiął sobie skostniałymi palcami rozporek. że nad tapczanem świeci się mała lampka z różowym abażurem. włosy tej kobiety były czarne i długie. nie może już znieść upokorzenia. nie mógł przełykać. Lermontowie! Czy tylko rekwizyty? Pistolet czy kopniak? Tylko kulisy. Boi się. od góry wsunął mu rękę pod koszulę. Co to za dziwne zdanie? Przecież. 15 Przytupywał z bólu na betonowej posadzce. Jest tu tylko śmiech. które podsuwa ludzkiemu zdarzeniu Historia?) Dosyć! Na balkonie jest Jaromil. więc znowu wstał. obgryzione przez ryby. Pomyślał. przyglądał się długo. że tylko śmierć może go pomścić i oskarżyć o morderstwo tych. marzną mu nogi. Ale kim jest ten mężczyzna? Mój Boże. że położy się pod drzwiami i pozwoli opiekać się od spodu zimnem. czy samobójstwo powiedzie się. marzną mu uszy. Strona 125 . Wie. ale boi się śmieszności. lecz nie skoczy. jest to jeden i ten sam czyn. myśl o samobójstwie wabi go jak głos słowika. Jaromil szczękał zębami. te objęcia.Kundera Milan . że o ile samobójstwo jest tragiczne. Lermontow nie boi się śmierci. balkon niejest na tyle wysoki. przecież Jaromil wie. sikał potem przed siebie na ziemię i widział. ułożyli na morskim brzegu wielki stos. Został schwytany. że przyszedł tu przeziębiony. ale nie wróci z powrotem do pokoju. ale wszystko wskazywało na to. że tylko objęcia śmierci mogą go ukoić. co począć. ma na sobie białą koszulę z rozluźnionym krawatem i trzęsie się z zimna. Nie ma tu historiografii literackiej z jej balsamami. bolało go gardło. był wewnątrzjego lekkich półbucików. który dobiega przez okno i na zawsze go znieważa. do którego prowadzą te same pobudki i ta sama odwaga! Cóż więc odróżnia tu tragiczne od śmiesznego? Tylko przypadek powodzenia? Co właściwie odróżnia małość od wielkości? Powiedz. Podchodzi do poręczy i patrzy na dół. przestępuje i nie wie. że zachoruje. wie. był pod spodniami i pod spodenkami. trząsł się i patrzył.Życie jest gdzieindziej ziemi. które nadałyby wzniosły sens jego upadkowi. co się śmiali. zaraz. o tyle nieudane samobójstwo budzi śmiech. Percy Shelley także marzył o śmierci w ogniu. ale za nic na świecie nie otworzyłby drzwi do tych. skoro posyła mu naprzeciw mróz zamiast żaru? Bowiem Jaromil chce umrzeć. Pod ich postaciami Shelley ukazał siebie i swoją żonę. która trzyma przyrodzenie. że się zabije. które wypełni całym swym ciałem i duszą i będzie w nich nieskończenie wielki. Jest zimno. Ale co z nimi? Czemu sami nie przyjdą do niego? Czy są aż tacy źli? Czy tacy pijani? A właściwie jak długo już stoi na mrozie? W pokoju zgaszono nagle wiszącą u sufitu lampę. aby ułatwić śmierci zadanie. Czyżby i z Jaromila śmierć chciała zadrwić. Jednakże przyjaciele poety. na wpół zaciągnięta zasłona nie pozwalała mu stwierdzić z pewnością. Usiadł na ziemi. Jaromil podszedł do okna i zobaczył. jak ręka. że tak.

dlaczego na jego oczach kocha się z dziewczyną?! 16 W pokoju było ciemno. Stoją naprzeciw siebie w mamy pokoju. ale dla mamy pokój ten jest teraz jedynie przedsionkiem komnaty syna. jak spod czarnego wieka sterczy róg białej poduszeczki. majaczy. a dwa pokoje. Zbiegł po schodach na dół i otworzył drzwi pokoju. gdzie zostawił swoją marynarkę. Są teraz oboje aresztowani. Potem trumna leży w kościele otoczona wieńcami. Teraz będzie przy nim siedzieć tak samo gorliwie. że ostatnie łoże jej chłopca (ach. 17 Kondukt już wyszedł. mającego dwadzieścia sześć lat. . wiernie strzeże ostatniej drogi Lermontowa. Tam wisiałjego zimowy płaszcz. która cierpi na martwicę. Mama odmawia. siedziała nad nim nieprzerwanie wiele dni. Jaromil śpi. Kichnął. Babcia.Życie jest gdzieindziej kto to jest! Przecież to wszystko już kiedyś widział! Zima. tylko szybko przeszedł przez pokój. Czemu Ksawery go zdradza? Mój Boże. musi sobie palcem unieść powiekę.Pani syn zadenuncjował jej brata. Za wozem idzie pani Wolkerowa i widzi. Głos gościa jest przykry i budzi w niej gniew. . który chce rozmawiać z Jaromilem. Na korytarzu świeciło się światło. Otwiera drzwi od pokoju syna. Wciąż trząsł się z zimna. strzeże jej jak uzbrojony anioł bramy raju. nad którym palec przytrzymuje bezwładną powiekę. z państwa umarłych. w jego myślach było tylko straszliwe zimno. Ale mama nie słyszy hałasu z sąsiedniego pokoju.Kundera Milan . W jego myślach także niczego nie było: ani złości. Jeszcze gdy był malutki. górska równina i w rozświetlonym oknie Ksawery z kobietą! Ale przecież od dziś Ksawery i Jaromil mieli być jedną istotą. ani żalu. gorącej herbacie i zimnych okładach. budzi się i znów majaczy. Za ścianą słychać głośną sprzeczkę lokatorów. Nie mógł już tego wytrzymać. ktoś ze śpiących przebudził się i ofuknął go. ogień gorączki liże jego ciało. by go wynieść. Jej stare oko. żeby cokolwiek widzieć. ten przytrzaśnięty róg jest jakby wyrzutem. ale nie mógł jej znaleźć. poczerwieniałego i rozpalonego. nie rozglądał się na prawo ani na lewo. otworzył szklane drzwi i wszedł do środka. Na przodzie koń ciągnie wóz z trumną. Nie było niczego słychać ani widać. Mężczyzna przypomina jej nazwisko rudowłosej dziewczyny. Muszę z nim porozmawiać. na jednym z nich jest wstęga z nazwiskiem Martynowa. ubrał kapelusz i wybiegł z willi. śnieg. jedynie słaba poświata przenikająca z przedpokoju oświetlała niewyraźnie kilka śpiących postaci. ani upokorzenia. które głośno oddychały. są wysepką ciszy. 18 Jaromil (ach. Lekarz stwierdził zapalenie płuc. Macał rękami po krzesłach. Strona 126 .Wyrzućcie to rozkazuje.Więc niech pan z nim porozmawia. by namacać marynarkę. nie chciał niczego widzieć. jeszcze nie ma dwudziestu lat) jest w swoim pokoju i ma wysoką gorączkę. było tam ciemno. . ogląda wieńce. Wyszedł do przedpokoju. ma dwadzieścia cztery lata) jest niestarannie posłane. czuje nieodparte pragnienie poprawienia tej poduszki pod jego głową. Więc jednak płomienie? Jednak zamieni się w blask i żar? 19 Przed mamą stoi nieznajomy mężczyzna. Myśli tylko o lekarstwach. długo i wiernie. w których mieszka wdowa z synem. Włożył go na koszulę. Ogląda trumnę.

jest w interesie klasy robotniczej. Nigdy nie chciałeś o tym słyszeć. .Kundera Milan . Ty jesteś piękna. że zabierzesz mnie ze sobą. jesteś bardzo piękna. stanowiła z nim jedną duszę. . nigdy się o nią nie musiał bać i nigdy nie musiał być o nią zazdrosny.Dokąd chcesz iść? Ksawery uśmiechnął się i wskazał na okno. kochanie. żebyś się urodził. . Nigdy nie chciał. Nie chcę. a mama powiedziała cichym. 20 Ksawery trzymał w ręce aktówkę. ale które dotychczas były jej obce.mówi . utkany z jednej.Nigdy właściwie nie podobała mi się żadna kobieta . Okno było otwarte. .krzyknął Jaromil. lecz teraz rozumie. że jesteś do mnie podobny. Ja nie jestem piękny.Tak. Musisz o tym wiedzieć. . żebyś na niego patrzył.Jak to? Kto go zdjął? Ja. . Zmuszał mnie do tego..Mój piękny chłopcze .krzyczał za nim Jaromil. w której był zeszyt do czeskiego i podręcznik przyrody.mówi do niego mama i głos jej drży.powiedział Ksawery.Nie wiem wprawdzie. Terazjuż nie ma potrzeby.Czemu zwracasz się do mnie jak do kobiety! Zwariowałeś? . że jest bardzo zmęczony. . Jeszcze niedawno myślał. Tatuś nigdy nie chciał.Jesteś piękna. mamusiu. .Masz włosy anioła. jedną myśl. Odwrócił się potem i odchodził w stronę otwartego okna. czuła. Gdy wypowiadała te słowa. że tak jest. Mama słyszy. Jaromil był osłabiony gorączką i nie miał już sił wypytywać się ani sprzeczać. Strona 127 . że Ksawery jest kimś zupełnie innym i że to jego największy wróg! A Ksawery pochylił się ku niemu i pogłaskał go po twarzy: . Czuł tylko. 21 Gorączka na chwilę opadła i Jaromil rozglądał się dookoła. Ale to prawda i jestem szczęśliwa.Tatusia tu nie ma .tylko ty. świeciło w nim słońce i z daleka dobiegały przezeń odgłosy miasta pełnego przygód.. zawsze mógł na nią liczyć. że mój syn wiedział. jak napełnia ją poczucie ogromnej siły. wszystkie są tak daleko i droga do nich jest nieskończenie długa. Wszystko.Życie jest gdzieindziej Mężczyzna zobaczył rozognioną twarz chłopca majaczącego w gorączce.Chcesz mnie zdradzić? .To było dawno temu . . co robi. ale muszę cię zdradzić. Jaromil czuje. Jaromil nie mógł złapać tchu. . .. że kobieta.Gdzie jest tatuś? . co robi.Ja niejestem kobietą! Ja przecież niejestem kobietą! . byśmy się okłamywali. jednorodnej materii. obramowana fotografia w oficerskim mundurze zniknęła. by pomiędzy nas dwoje ktoś wkraczał. lecz zdecydowanym głosem: . ściany są puste. żebyś żył.Jesteś bardzo piękna. i całowała go po nich. Nie chcę. Nie miałby już sił iść za jakąś innną kobietą. mamusiu. żebyś się nie narodził. żółtych i delikatnych jak puch. zawsze go kochała. ale zapewniam pana. Ty jesteś ze wszystkich najpiękniejsza. tworzyła z nim jeden wszechświat. że jestem piękna? Przecież ty jesteś do mnie podobny. o czym pan mówi. Zdradzę cię.mówi mama czułym głosem. I głaskała go po włosach. kochanie. co mówi syn.Obiecałeś mi. które często słyszała od syna. Wyglądasz tak młodziutko. że on i Ksawery są jedną i tą samą istotą pod dwiema postaciami. Ale Ksawery nie pozwolił sobie przerwać: . która do niego mówi. Jaromil uświadamia sobie.. i chce jej się płakać ze szczęścia: Wydaje ci się. jak bardzo Ksawerego nienawidzi. była teraz złączona z synem bardziej niż kiedykolwiek przedtem.

Widzicie ją. Nie. Strona 128 . Arthur już nigdy nie ucieknie. mamusiu.Życie jest gdzieindziej Mama płacze i całuje go.Tak. I to była ostatnia rzecz. Ta twarz nad nim była tak blisko. Potem zobaczył nagle w tej twarzy ogromny strach. ciebie kochałem najbardziej ze wszystkich. że wydawało mu się. tę surową panią w czarnej sukni? Zagląda w ciemną wilgotną czeluść i upewnia się.Kundera Milan . jaką widział. trzyma mamy rękę w swej gorącej dłoni i jest zmęczony. wszystko jest w porządku. jak wiadomo. Arthur leży i nie ucieka. Wszystko jest w porządku. . . kochanie? .Pamiętasz zdrojowe miasteczko? . ale jego mama. Już się piętrzy glina nad trumną Wolkera. i cieszą się.Tak . Już leży kamień nad trumną Rimbauda.mówi Jaromil. Już pani Wolkerowa wraca z cmentarza. Mama widzi świat przez wielką łzę szczęścia.Naprawdę. że trumna jest na swoim miejscu i że jest zamknięta. ogromnie zmęczony. KONIEC Opracowano jako plik tekstowy w październiku 1999r. Patrzył na swoją twarz na powierzchni wody. żadne płomienie. Utonie w wodzie. iż leży nad brzegiem studni i widzi w niej własną postać. rzeczy uwolniły się z więzów kształtów i tańczą. kazała sobie jeszcze otworzyć rodzinny charlevillski grobowiec. wszystko wokół jest wilgotno rozmazane. Tak. A więc jednak woda? Nie żadne płomienie? Otworzył oczy i zobaczył pochyloną twarz z lekko cofniętym podbródkiem i delikatnymi żółtymi włosami.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful