Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej MILAN KUNDRA "Życie jest gdzieindziej

"

SPIS TREŚCI Część Część Część Część Część Część Część pierwsza albo Poeta przychodzi na świat druga albo Ksawery. trzecia albo Poeta onanizuje się. czwarta albo Poeta ucieka. piąta albo Poeta jest zazdrosny. szósta albo Czterdziestolatek. siódma albo Poeta umiera. Część pierwsza albo Poeta przychodzi na świat Kiedy matka poety zastanawiała się nad tym, gdzie poeta został poczęty, brała pod uwagę tylko trzy możliwości: albo wieczorem na ławeczce w parku, albo pewnego popołudnia w mieszkaniu kolegi ojca poety, bądź też przedpołudniem w romantycznym krajobrazie nie opodal Pragi. Gdy podobne pytanie stawiał sobie ojciec poety, dochodził do wniosku, że poeta został poczęty w mieszkaniu jego kolegi, ponieważ tego dnia wciąż prześladował go pech. Matka poety nie chciała do tego mieszkania pójść, dwa razy się pokłócili, dwa razy się pogodzili, kiedy się kochali, ktoś przekręcił klucz w drzwiach sąsiedniego mieszkania, matka poety wystraszyła się, przestali się kochać, później zaś dokończyli przy obopólnym zdenerwowaniu, co uważał ojciec za przyczynę poczęcia poety. Matka poety jednak w ogóle nie dopuszczała możliwości, iżby poeta miał być poczęty w wypożyczonym mieszkaniu (panował w nim starokawalerski bałagan i matka brzydziła się rozścielonego łóżka, w którym na prześcieradle leżała wymięta cudza piżama), odrzucała także i tę możliwość, że został poczęty na ławeczce w parku, gdzie dała się namówić na kochanie bardzo niechętnie i wbrew swemu gustowi, mierziło ją bowiem to, że właśnie na takich ławkach kochają się w parku prostytutki. Było więc dla niej całkiemjasne, że poeta mógł być poczęty jedynie podczas słonecznego letniego przedpołudnia za ścianą wysokiego bloku skalnego, sterczącego patetycznie wśród innych głazów w dolinie będącej miejscem niedzielnych spacerów Prażan. Sceneria ta nadaje się na miejsce poczęcia poety z wielu względów: oświetlona południowym słońcem jest scenerią blasku a nie ciemności, dnia a nie nocy: jest to miejsce pośród otwartej naturalnej przestrzeni, a więc miejsce wzlotu, rozwinięcia skrzydeł; i wreszcie, choć niezbyt oddalona od ostatnich zabudowań miejskich, jest to okolica romantyczna, najeżona skałami sterczącymi w dziko ukształtowanym terenie. To wszystko wydawało jej się być wymownym obrazem tego, co wówczas przeżywała. Czyżjej wielka miłość do ojca poety nie była romantycznym buntem przeciwko prozaicznemu życiu jej rodziców? Czyż odwaga, z jaką ona, córka bogatego sklepikarza, wybrała ubogiego, świeżo upieczonego inżyniera, nie była w istocie podobna do tego nieujarzmionego krajobrazu? Matka poety przeżywała wtedy wielką miłość i niczego tu nie zmienia rozczarowanie, które przyszło niebawem, kilka tygodni po owym pięknym przedpołudniu za skałą. Kiedy bowiem radośnie podniecona oznajmiła swemu kochankowi, że już dość znacznie opóźnia się intymna niedyspozycja, która jej co miesiąc uprzykrza życie, inżynier z oburzającą obojętnością (choć, jak nam się zdaje, udawaną i niepewną) oświadczył, że chodzi tu o drobne zaburzenie cyklu fizjologicznego, który na pewno powróci znów do swego Strona 1

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej dobroczynnego rytmu. Mama wyczuła, że jej kochanek nie chce dzielić z nią nadziei i radości, obraziła się i nie rozmawiała z nim, aż do chwili, gdy lekarz oznajmił jej, że jest w ciąży. Ojciec poety powiedział wówczas, że przyjaźni się z pewnym ginekologiem, który dyskretnie uwolni ją od kłopotu, na co mama wybuchnęła płaczem. Wzruszające bywają finały młodzieńczych buntów. Najpierw zbuntowała się przeciw rodzicom w imię młodego inżyniera, a potem zwróciła się do nich o pomoc przeciw niemu. I rodzice nie zawiedli; spotkali się z nim, przemówili mu do serca i inżynier, zrozumiawszy widocznie, że nie ma wyjścia, zgodził się na wystawne wesele i przyjął bez skrupułów spore wiano, które umożliwiło mu założenie własnego przedsiębiorstwa budowlanego; swój skromny dobytek, mieszczący się w dwóch walizkach, przeniósł do willi, gdzie jego młoda żona mieszkała od urodzenia ze swymi rodzicami. Zręczna kapitulacja inżyniera nie mogła już wszakże zataić przed mamą poety, iż to, w co rzuciła się z zapamiętaniem, które wydawało jej się wspaniałe, to nie była wzajemna wielka miłość, do której, jak sądziła, miała pełne prawo. Jej ojciec był właścicielem dwóch prosperujących praskich drogerii, a córka wyznawała zasadę wyrównanych rachunków; skoro zainwestowała w miłość wszystko (była przecież gotowa zdradzić nawet własnych rodziców i ich zaciszny dom!), chciała, żeby partner włożył do wspólnego skarbca jednakową sumę uczuć. Starając się naprawić niesprawiedliwość, pragnęła teraz znowu z owej skarbnicy uczuć odebrać sobie to, co w niej ulokowała, i ukazywała mężowi po ślubie dumne i surowe oblicze. Z rodzinnej willi wyprowadziła się niedawno siostra matki poety, (wyszła za mąż i wynajęła mieszkanie w centrum miasta) tak że stary sklepikarz z żoną pozostali w pokojach na parterze, a inżynier z ich córką mogli zamieszkać nad nimi w trzech pokojach dwóch większych ijednym mniejszym, urządzonych dokładnie tak,jak to przed dwudziestoma laty pomyślał ojciec panny młodej, kiedy willę zbudował. Fakt, że inżynier dostał mieszkanie kompletnie urządzone, był mu w pewnym sensie na rękę, ponieważ oprócz zawartości dwóch wspomnianych walizek nie miał żadnego majątku; mimo to proponował jednak, żeby za pomocą drobnych poprawek zmienić wygląd pokoju. Ale matka poety nie zamierzała dopuścić do tego, by ten, który ją posyłał pod nóż ginekologa, śmiał naruszyć dawny układ wnętrza, w którym zawarty był duch jej rodziców i wiele lat słodkiego przyzwyczajenia, oswojenia i bezpieczeństwa. Młody inżynier i tym razem skapitulował bez walki; pozwolił sobie tylko na jeden mały sprzeciw, który odnotowujemy: w pokoju, w którym małżonkowie kładli się do snu, stał mały stolik; na jego szerokiej nodze spoczywał ciężki okrągły blat z szarego marmuru, na nim zaś stała figurka nagiego mężczyzny; mężczyzna trzymał w lewej ręce lirę, którą opierał o swój lekko wystający bok. Prawą rękę wyrzucił w patetycznym geście, jakby jej palce przed chwilą uderzyły w struny; prawa noga była wysunięta do przodu, głowa lekko uniesiona tak, że oczy spoglądały w górę. Dodajmy jeszcze, że twarz mężczyzny była niezwykle piękna, włosy kędzierzawe, a biel alabastru, z którego figurka była wykonana, dodawała postaci czegoś delikatnie dziewczęcego, czy też bosko dziewiczego; zresztą słowa boski użyliśmy nie bez powodu: według napisu wyrytego na podstawce mężczyzna z lirą był greckim bogiem Apollinem. Rzadko jednak matka poety mogła przyglądać się mężczyźnie z lirą bez zdenerwowania. Zazwyczaj stał odwrócony tyłem do pokoju, kiedy indziej służył jako stojak na kapelusz inżyniera, innym razem na jego delikatnej głowie wisiał but, a kiedyś znów miał na sobie skarpetkę inżyniera, która - jako że śmierdziała - stanowiła wyjątkowe znieważenie władcy Muz. Jeżeli matka poety przyjmowała to wszystko ze zniecierpliwieniem, winne temu było nie tylko jej słabe poczucie humoru; wyczuła całkiem słusznie, że poprzez skarpetkę na ciele Apollina mąż, pod płaszczykiem żartu, dajejej do zrozumienia to, co inaczej z grzeczności przemilczał: że odrzuca jej świat i że kapituluje przed nim jedynie tymczasowo. W ten sposób alabastrowy przedmiot stał się rzeczywistym antycznym bogiem, a więc istotą spoza świata ludzkiego, która w ten ludzki świat ingeruje, komplikuje rozgrywające się w nim wydarzenia, intryguje i zdradza Strona 2

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej to, co utajone. Młoda małżonka spoglądała nań jak na swego sprzymierzeńca i jej marzycielska kobieca natura uczyniła zeń żywą istotę, w której oczach pojawiało się chwilami kolorowe złudzenie tęczówek, a usta zdawały się oddychać. Polubiła tego nagiego młodzieńca, który był dla niej i zjej powodu znieważany. Patrzyła najego śliczną twarz i pragnęła, aby dziecko rosnące w jej brzuchu było podobne do tego pięknego nieprzyjaciela jej męża. Chciała, żeby było do niego na tyle podobne, by mogła myśleć, że to nie mąż, ale ów młodzieniec jest tym, który ją zapłodnił; prosiła go, aby swym urokiem naprawił niefortunne poczęcie, odcisnął na nim swoje piętno, przemalowałje, jak kiedyś wielki Tycjan namalował swój obraz na płótnie zepsutym przez partacza. Znajdując mimowolnie wzór w Marii Pannie, która została matką bez udziału człowieka i stworzyła w ten sposób ideał macierzyńskiej miłości, do której ojciec się nie miesza i nie przeszkadza w niej, doznała prowokacyjnego pragnienia, aby nazwać dziecko Apollo, co oznaczało dla niej Ten, który nie ma ludzkiego ojca. Wiedziała jednak, że jej syn miałby ciężkie życie z takim wydumanym imieniem i że wszyscy śmialiby się z niej i z niego. Szukała więc czeskiego imienia odpowiedniego dla młodzieńczego greckiego boga i przyszło jej na myśl imię Jaromil; na tosię wszyscy zgodzili. Zresztą, była akurat wiosna* i kwitły bzy, kiedy pewnego dnia odwieźli ją do szpitala; tam po kilku godzinach bólu wyśliznął się z niej młody poeta na zanieczyszczone prześcieradło świata. * Jaromil w języku czeskim znaczy miłujący wiosnę - przyp. tłum. 2 Potem położyli poetę przy jej posłaniu w małym łóżeczku i mama słuchała rozkosznego wrzasku; jej obolale ciało przepełnione było dumą. Nie zazdrośćmy ciału tej dumy; dotychczas nie zaznało jej zbyt wiele, choć było całkiem ładne: miało wprawdzie niepokaźny tyłeczek i trochę przykrótkie nogi, lecz za to wyjątkowo jędrne piersi, a pod delikatnymi włosami (tak lekkimi, że z trudem dawało się z nich ułożyć fryzurę) twarz może nie olśniewająco piękną, posiadającą jednak dyskretny wdzięk. Mama zawsze uświadamiała sobie znacznie bardziej swoją dyskrecję aniżeli swój wdzięk, zwłaszcza że od dzieciństwa żyła u boku starszej siostry, która doskonale tańczyła, ubierała się w najlepszym praskim zakładzie krawieckim i ozdobiona rakietą tenisową łatwo wchodziła w świat eleganckich mężczyzn, odwracając się plecami do rodzinnego domu. Efektowna drapieżność siostry utwierdzała mamę w przekornej skromności, toteż nauczyła się z przekory kochać sentymentalną powagę muzyki i książek. Chodził z nią jeszcze przed inżynierem pewien chłopak, student medycyny, syn z zaprzyjaźnionej rodziny, ale ta znajomość nie mogła w poważniejszym stopniu napełnić jej ciała świadomością własnej wartości. Gdy się z nią kiedyś na daczy po raz pierwszy kochał, rozstała się z nim zaraz następnego dnia z melancholijnym przekonaniem, że ani jej uczuciom, ani jej zmysłom nie dane jest przeżyć wielkiej miłości. A ponieważ właśnie wtedy zdawała maturę, miała okazję, by oświadczyć, że cel swego życia widzi w pracy, i postanowiła wstąpić (mimo niezadowolenia praktycznego ojca) na wydział filozoficzny. Kiedy już jej zawiedzione ciało siadywało bodaj piąty miesiąc w szerokiej ławce uniwersyteckiego audytorium, spotkało pewnego razu na ulicy zuchwałego młodego inżyniera, który je zagadnął, a po trzech randkach posiadł. A ponieważ ciało było tym razem bardzo (i to nieoczekiwanie) zadowolone, dusza szybko zapomniała o ambicjach naukowej kariery i (jak to porządna dusza zawsze czynić powinna) pośpieszyła ciału na pomoc: przytakiwała ochoczo poglądom inżyniera, jego wesołej nonszalancji i przemiłej beztrosce. I choć wiedziała, że są to cechy obce jej otoczeniu, pragnęła się z nimi utożsamić, ponieważ jej smutne, skromne ciało w ich obecności przestawało sobie niedowierzać i zaczynało w zadziwiający sposób Strona 3

żeby inżynier zabrał ją z uniwersyteckiej ławy i z rodzinnego domu i przemienił tę miłosną przygodę w przygodę życia. Kochanek mógł korzystać zjej łona. Pragnęła. Gdy po raz pierwszy błądzące usteczka niemowlęcia przyssały się do jej piersi. Oddała swe ciało w niewolę cudzym oczom . było w tym jednak coś więcej: wielkie spokojne szczęście. lecz nigdy z niej nie pił. nigdy przez nikogo nie widzianą ścianą. brzuch.Życie jest gdzieindziej cieszyć się samym sobą. pragnęła. żyli w swoich ciałach poza dobrem i złem. tak że wszystko. któremu zależało na przygodzie miłości. Obydwa ciała całkowicie otwarły się dla siebie i nie miały przed sobą nic do ukrycia. rozkoszna ' była pierś. rozkoszna była malutka pupcia. ponieważ nie mogło w żaden sposób wpłynąć na jego wielki los. wzajemne przybliżanie się do siebie było . Wstyd nigdy nie wygasł. poczuła słodkie drżenie rozchodzące się po całym ciele. tym razem jednak wiedziała. który potężniał i brzydł. że tym razem jej poczucie własnej wartości nie runęło pod naporem oziębłości kochanka. że ten. ciało stykało się z innym ciałem swą wewnętrzną. Oczy zewnętrznego świata mogły więc dostrzec tylko jego zewnętrzną nieistotną stronę i nawet zdanie inżyniera nicjuż dla niego nie znaczyło. których funkcjonowanie było uważnie śledzone. Wiemy jednak również i to. Był to rajski stan: ciało mogło być w pełni ciałem i nie musiało zakrywać się figowym listkiem. Nigdy nie oddała się w taki sposób innemu ciału i nigdy inne ciało w ten sposób nie oddało sięjej. Po porodzie ciało mamy wkroczyło w kolejny okres. Istniała jeszcze jedna różnica: kiedy kochanek dotykał jej nagiego ciała. karmienie! Z czułością obserwowała rybie ruchy bezzębnych ust ' i wyobrażała sobie.nie było go. że do jej synka wpływają razem z mlekiem również jej myśli. teraz dopiero stało się w pehu niezależne i samowystarczalne. zawsze się wstydziła. patrzyła na siebie jego oczami i wydawała się sobie chwilami podniecająca.mało tego: piękno i brzydota w raju nie różnią się od siebie. Jakkolwiek wahała się między nadzieją i niewiarą. byli zanurzeni w bezkresie spokojnego czasu. była wszakże skutecznie wyrwana ze swej przedwczesnej rezygnacji. a stało się ciałem dla kogoś. czynił miłość podniecającą. aby to nowe życie nie było tylko fałszywą obietnicą. Tym razem jednak wstyd zniknął . był dla niej rosnącym rezerwuarem dumy. wkroczyło w nową fazę swej historii: przestało być ciałem dla cudzych oczu. mógł dotykaćjej piersi. gdy rozbierała się przed lustrem. Ciało mamy. Nigdy przedtem tego nie doznała. z czego składa się ciało. rozkoszne były kiszki. ale równocześnie pilnował ciała. do niedawnajeszcze wydane na pastwę oczu kochanka.Kundera Milan . rakieta tenisowa siostry już jej nie deprymowała. że ta trójka sięga gwiazd i wypełnia wszechświat. lecz trwałą prawdą. że usta są przyciśnięte do jej piersi na dowód bezgranicznego oddania. dopóki nie skosztowali jabłka z drzewa poznania. wyobrażenia i sny. kto dotychczas oczu nie miał. którego może być pewna. Nie była już ważna jego zewnętrzna powłoka. rozkoszny pępek. rozkoszne były dziąsła. Dlatego powitała ciążę z entuzjazmem: wyobrażała sobie inżyniera i swoje dziecko i zdawało jej się. ale rozkoszne. przypominało to pieszczoty kochanka. a była to nie tylko pielęgnacyjna troskliwość Strona 4 . by nie oddało się bez reszty. jeżeli kochanek całował jej piersi. która miała odkupić godziny zwątpień i nieufności. przygody życia się boi i wcale nie pragnie zamienić się razem z nią w posągi sięgające gwiazd. chociaż były bezzębne. lecz nigdy w nim nie mieszkał. chwilami zaś nudna. nie było dla nich piękne ani brzydkie. Mówiliśmy już o tym w poprzednim rozdziale: mama szybko zrozumiała. tak jak żyli Ewa z Adamem. . że wspaniale jest tak właśnie żyć. zawsze pokonywaniem obcości i chwila zbliżenia była upojna właśnie dlatego. Ach.i w tym tkwiła wielka niepewność. jej ciało żyło nareszcie jak ciało i mama zrozumiała. że była tylko chwilą. siusianie i kupkanie synka. Dbała troskliwie o bekanie. żyli razem. rozkoszne włoski wyrastające na śmiesznej czaszce. Zmieniło się więc coś bardzo ważnego. Czyż więc mama była nareszcie szczęśliwa? Niezupełnie: miotała się pomiędzy wiarą i wątpliwościami. była to sekunda. wielki szczęśliwy spokój.

to ciało się broniło. Nawet pomarszczone na brzuchu. często ujmowała swą pierś i ściskała ją lekko. zmuszała go do jedzenia i po raz pierwszy poczuła.. ale jego luźno naszytą powłoką. kiedy się o tym przekonała. lecz było to inne niż kiedyś. na tę wątłą szyjkę. że mąż ofiarował jej podniecenie pełne niepewności. dlatego wciąż się do niego uciekała (już raczkował. gdy choroba minęła. podczas gdy ciało syna było na nią bezustannie zdane. To było coś zupełnie nowego. w zadziwiający sposób ją teraz oczyszczała i usprawiedliwiała równieżjej własne ciało. że na brzuchu pozostaniejej zmarszczona skóra z białymi szparami w tkance podskórnej. Miała nawet taki okres. nie chciało przełykać. ale chciała raczej poznać. że jest nie tylko przyjaciółką. lecz i władczynią tego ciała. by nikt nie widział. która jak gdyby nie była trwałą częścią ciała. a skoro mleko miało dla niej słodki smak. tak. czuwając nieprzerwanie przy jego ciałku.Kundera Milan . widziały to naturalnie oczy małżonka. który po narodzeniu się Jaromila starał się z mamą pogodzić. ale uczyła go korzystać z ustępu. ubierała go i rozbierała. Mleko. i ten okres przeżyła w uniesieniu. mama zaniedbywała je przy tym. ponieważ mama miewała od dziecka wyjątkowe obrzydzenie nie tylko do cudzej. ale musiało. mówiła sobie. jak każdy twór przyrody. że w zbyt namiętnej i otwartej miłości fizycznej szybko straciłaby błogi wewnętrzny spokój. pewnego dnia uświadomiła sobie. że istnieje okrutny świat. ciało dyskretnie zamknięte w sobie. kochali się po ciemku i powściągliwie. które dotychczas dostrzegały świat jedynie w zamglonych konturach i nie widziały (były to przecież rajskie oczy!). stała się surowa.. O dziwo jednak nie była zrozpaczona. jak drzewo. na rękę: miała świadomość swego oszpeconego ciała i bała się. że chce poznać smak napoju. troszczyła się o wszystkie jego procesy fizjologiczne z pasją. Mamie było to. które mu z miłością przygotowywała. iż po tym wspólnym przeżyciu już nigdy nic ich nie może rozdzielić. Ach. wyznaczali sobie na miłość fizyczną dyskretne chwile. że wstydziła się jeść w obecności ludzi. zdawało jej się. jej królestwo. decydowała o jego uczesaniu i ubraniu. oczywiście. już go wprawdzie nie karmiła piersią. syn natomiast spokój pełen szczęścia. nie. Kiedyś ciężko zachorował i mama przez czternaście dni prawie nie zmrużyła oka. jej dom i raj. Ciało męża osłonięte ubraniem czy piżamą. ponieważ było ciałem dla oczu. zaczęła sama siebie odbierać jako smaczną. ciało syna. że tam wchodzi). już mówił). Gdy mając cztery lata zaczął cierpieć na brak apetytu. że przeszła z ciałem syna w ramionach przez królestwo zmarłych. jak krzak. Cielesność synka. jej ciało było dla niej czymś przyjemnym i naturalnym.jak woda. w którym ciała dzieli się na brzydkie i ładne. miała wrażenie. kiedy musiała usiąść w ustępie (zawsze starała się przynajmniej. jakby szukając pociechy. z dziwnym upodobaniem patrzyła na ten daremny opór i na to podporządkowanie. żeby zobaczyć tę czarowną kroplę. tak! Kiedy Jaromil pierwszy raz wypowiedział słowo i było to słowo Strona 5 .Życie jest gdzieindziej mająca na względzie zdrowie dziecka. który dał jej syn. Nie. O ile nie widziały tego oczy dziecka. ale i do własnej cielesności. zaś smak ten godził ją ze wszystkimi innymi jej sokami i wydzielinami. Niestety. odstająca skóra. którego kropelka osiadła czasem na pomarszczonej skórze brodawki. ciało mamy było szczęśliwe. jak smakuje jej ciało. że jest już za późno. oddalało się od niej i z każdym dniem traciło na intymności. nie zapomni już nigdy. którym żywi się jej syn. które było gorące i zwijało się z bólu. 3 A co z duszą syna? Czy dusza nie była jej królestwem? O. wywyższona ponad wszelką brzydotę. brała kropelkę na wskazujący palec i kosztowała ją. już chodził. nie. ciesząc się swoim ciałem. bowiem przeżuwanie i połykanie wydawało jej się obrzydliwe. na której rysowała się droga nie chcianego kęsa. i znowu wróciła z nim do normalnego świata. zdawało się jej poetyckie jak kropla rosy. codziennie dotykała go zewnętrznie poprzez jedzenie. Po bardzo długim czasie znowu się razem kochali. sama do siebie czuła odrazę.

który wygłosił. ale potem zapomniała o swej obietnicy i zjadła je. że sama wypełniła cały umysł syna. Po tych prostych słowach (w mamy dzienniku do każdego z nich dołączony jest krótki komentarz i data) znajdziemy pierwsze próby zdań. teraz mówił. które czytała mu w takiej ilości. co wychodziło z dziecięcych ust. składający się na razie z jednego jedynego pojęcia. na pewno nie miał na myśli owej dziarskiej bezwartościowości i bezwartościowej Strona 6 .łącznie z babcią . tutu. kiedy powiedział tacie i mamie: Wy wszyscy jesteście chuje (słowo chuj usłyszał od chłopca w sąsiednim ogrodzie i pamiętał. Jaromil szybko zauważył.śmiali się i powiedzenie często później między sobą (co jednak nie uszło uwadze czujnego Jaromila) z rozbawieniem powtarzali.Życie jest gdzieindziej mama. że język czeski składa się wyłącznie z trochejów. Jaromil czuł się wówczas oszukany. żeby w ten sposób zwrócić na siebie uwagę. rozgałęziać się i rozrastać. W kilka tygodni później powiedział: mamusia jest be. a ponieważ przeczuwała. co dorośli w swoich słowach cenią. by się porozumieć. co miało znaczyć. tylko że tym razem nie dostał po pupie. Jeśli przeskoczymy kilka kartek. mamusia była szalenie szczęśliwa. jego korzeniem pozostanie na zawsze ona. i zaczął wykorzystywać to w swoim zachowaniu. dowiadujemy się. Tak na przykład stworzył podobno taki oto zwięzły portret ich służącej Anusi: Służka Ania jest jak łania. gdy stał z mamą w ogrodzie. ponieważ wszyscy . bardzo się złościł i powtórzył kilkakrotnie: Niedobra babusia ukradła jabłusia. Rymowanych wypowiedzi znajdziemy na następnych stronach mamy dziennika jeszcze kilka i sądząc z jej komentarza. z czym się zgadzają. dojdziemy do wypowiedzi. wypływała owa sztuka rymotwórcza z oddziaływania dziecięcych rymowanek. że pamięć jest zawodna a życie długie. Trudno odgadnąć. umożliwiło mu to pewnego razu. Jeśli więc posłużymy się mamy dziennikiem. którym Jaromil był obdarzony. aby usłyszeć aprobatę. hafi lulu. iż łatwo mógł ulec wrażeniu. przekonamy się. że inni chłopcy bardzo się z tego śmiali). Z góry już cieszył się z tego. że wysunie język i obliże mamie całą twarz. Przyjemnie zachęcona śledziła troskliwie wszystkie następne próby wypowiedzi syna. próbował mówić rzeczy nieprzyzwoite. Mama domyślała się. Od tego czasu bacznie obserwował. ale tu musimy mamę nieco skorygować: większą rolę niż talent i wzory literackie odegrał w tym wypadku dziadek. Raz mu się to nie opłaciło. dostał od taty po buzi. ja ci dam lizanego całuska. W pewnym sensie wypowiedź tę można by postawić obok cytowanej myśli Jaromila. gdy mama odmówiła mu przed obiadem malinowego soku. co chciał przez to powiedzieć. że jeszcze długo przed swymi drugimi urodzinami oświadczył: mamusia jest dobra. wygłoszenie zdania przesiąkniętego melancholią babcinych utyskiwań: Mamusiu. dziadzia. podziw albo śmiech. o ile wcześniej posługiwał się językiem po to. że oprócz całkiem oryginalnego talentu. Albo kawałek dalej możemy przeczytać: Do lasu pójdziemy serduszko uradujemy. Za ten osąd. życie jest właściwie jak te chwasty. jak inni będą reagować na jego słowa. który celowo wymyślał jak najgłupsze dwuwiersze i uczył ich po kryjomu wnuka. Jaromil nie bardzo wówczas rozumiał przyczynę swego sukcesu. która zwraca naszą uwagę swą rytmicznością.Kundera Milan . a czym są skonsternowani. przy czym słowo tata zaznaczone jest dopiero jako siódme z kolei po: baba. Babcia obiecała kiedyś Jaromilowi. że mu da jabłuszko. że od lania uratował go rym i że w ten sposób poezja po raz pierwszy ukazała mu swą magiczną moc. i że również w przyszłości. kupiła sobie dziennik w ciemnoczerwonej oprawie i zapisywała tam wszystko. że pożądanego oddźwięku nie było. trzeźwy praktyk i zaciekły wróg poezji. mówiła sobie. a ponieważ często zdarzało się. że mamusia jest be. że po słowie mama nastąpiły rychło dalsze słowa. gdy umysł będzie rosnąć. Jaromil sprawiał nimi wielką radość i uciechę całemu domowi. dostał lanie i płacząc krzyczał potem: Znajdę sobie inną mamusię! Za to o tydzień później sprawił mamie wielką radość mówiąc: Moja mamusiajest najładniejsza. czego nie aprobują. ale my wiemy bardzo dobrze. ham. że jego słowa są zapisywane z wielką uwagą. Kiedy indziej powiedział: Mamusiu.

i dopiero na końcu. Przyglądała się swemu dziełku i była zadowolona: litery były proste i mniej więcej tej samej wielkości. że w prezencie urodzinowym dadzą synowi trzeci. będącej właściwością chwastów. pogłaskała go po włosach i spojrzała mu w oczy z widocznym wzruszeniem. kupią mu tapczan i inne meble nadające się do dziecięcego pokoiku. wzięła jednak nowy papier i znowu naszkicowała na nim napis i pomalowała go tym razem tuszem ciemnoniebieskim. że jej syn jest nie tylko uzdolniony (w wieku pięciu lat umiałjuż czytać). a potem powiedział: Mamusiu. i zaczął wkrótce oprawiać w passepartout dziecięce bazgrołyjabłuszek i ogródków. Mamie żal było uciekającego czasu.nie wytrzymała mama. jak to Jaromil schylił się nad kamieniem i pogłaskał go. stał zmieszany i nic nie mówił. Wieczorem w przeddzień urodzin rodzice wysłali podekscytowanego Jaromila na noc do babci i wzięli się do ustawiania mebli i obwieszania ścian. a jej głos. ale także niezwykle wrażliwy i różniący się od innych dzieci. mama była przejęta. by dostał samodzielny pokój i spał osobno. za to namalowała (na zielono) Do lasu pójdziemy.i rzeczywiście pochylił się nad kamieniem i pogłaskał go. nie cieszysz się? . że ozdobi pokój rysunkami Jaromila. pod którym było miejsce na zeszyty i książki) tworzył jedną całość z siedzeniem. co Jaromila . i z uśmiechem szczęścia na wargach zaczęła pisać (tym razem tuszemjasnoczerwonym): Nasza droga babusia je chętnie jabłusia.ogromnie interesowało. i co na to powiesz. Gdy rano zawołali dziecko do urządzonego pokoju. które może w ogóle niejest dzieckiem. Najwięcej zainteresowania (choć i je także przejawiał niepewnie i nieśmiało) poświęcił biurku: był to mebel szczególnego rodzaju. że pragnął je znowu zobaczyć. niż zamierzał. Gdy zbliżały się jego szóste urodziny i za parę miesięcy miał iść do szkoły. mama zamilkła. które będzie go mobilizować do czystości i schludności. Pomimo tego. oraz małe biureczko. a Jaromil w żaden sposób nie rozproszył jej zakłopotania. .Kundera Milan . ale tym chętniej. Strona 7 . ciągnął dalej: . podobny do szkolnej ławki: blat biurka (pochyły i opuszczany. kopnąłem kamień i tak mi go teraz żal. rodzina zaczęła nalegać. Po czym usiadła przy stole w swoim pokoju. a później jeszcze (złotymi literami) Moja mamusia jest najładniejsza ze wszystkich. Po Ż następowało Y a potem powstał z tego napis: Życie jestjak chwasty. ale mamie słowo służka wydawało się niedelikatne). i po chwili zastanowienia zaczęła pisać (jasnoniebiesko): Nie mógłbym skrzywdzić nawet kamienia. Wówczas mama podeszła do niego i powiedziała: . ale tej wypowiedzi nie namalowała. najmniejszy pokój na piętrze.odpowiedziało dziecko. Tata zaproponował. Umówiła się z mężem. dam ci lizanego całuska. duże Ż. rozłożyła przed sobą pierwszy arkusz i długo szkicowała na nim ołówkiem litery: w końcu zamoczyła pędzelek w czerwonym tuszu i zaczęła malować pierwszą literę. skutek jego słów był ogromny. Tym swoim mniemaniem dzieliła się często z dziadkiem i z babcią. .bawiącego się dyskretnie żołnierzykami albo konikiem .Chciałabym cię o coś poprosić. przypomniała sobie Wy wszyscy jesteście chuje. lustro. zarazem nieśmiały i zdecydowany. biblioteczkę.No. Spojrzał na nią. prawdopodobnie chciał jedynie opisać dość niejasne wyobrażenie. ale zgodziła się. Kopnął na spacerze kamień. To spojrzenie pełne wzruszonej pochwały tak upoiło Jaromila.Chciałabym kilka arkuszy papieru i kolorowe tusze. że życie jest smutne i daremne. jak Jaromil powiedział: Niedobra babusia ukradła jabłusia.Życie jest gdzieindziej dziarskości. Potem przypomniała sobie. Patrzył potem w oczy przychodzącym gościom i wyobrażał sobie z zachwytem. gdyż kolor ten wydawał jej się znacznie bardziej odpowiedni dla nieprzeniknionego smutku myśli syna. namalowała (na pomarańczowo) Mamusiu. uśmiechając się sama do siebie. Mama była przekonana. serduszko uradujemy. że chciałbym go pogłaskać . cieszę się . potem przypomniało jej się. Później jeszcze. że te oczy widzą w nim wyjątkowe i nadzwyczajne dziecko. następnie (na fioletowo) Nasza Ania jest jak łania (Jaromil mówił wprawdzie służka Ania.Tak. że powiedział przecież co innego. z jakimś małym zażenowaniem.

stężałe. . A jednak myliła się sądząc. Mamie ściskało się serce i najchętniej wyszłaby z pokoju. co by zrobił. że jakiś starszy pan przysłuchuje się z życzliwym uśmiechem temu. Dziecko podniosło głowę i uśmiechnęło się: . że jest go dużo.A spójrz na te napisy! Dziecko miało spuszczoną głowę i wzrok utkwiony w głębi biurka. że nie umiał nań zareagować i miał tremę. . A więc. Była tu jednak i nie mogła pominąć milczeniem napisów wiszących na ścianach. był tym upojony. wystarczyło bowiem tylko powtarzać mowy dziadka..ciągnęła mama bardzo zmieszana. Ponieważ kolega nie wiedział. którajest mu nieprzyjazna. która klaszcze. mógł zasiąść w ławce pośród uczniów o rok starszych od niego. miał poczucie sukcesu. aż w końcu nie wiedziała już. 4 Zanim jeszcze zaczął chodzić do szkoły.. Stał w zatłoczonej poczekalni u dentysty i spotkał tam wśród czekających pacjentów szkolnego kolegę. toteż mama zdecydowała. co mówią. ale nie był niezadowolony. trwalsze i większe niż on sam.. . zdawało mu się. Nie wiedział wprawdzie. skamieniałe. że jest otoczony samym sobą.Biurko . i to sukcesu tak wielkiego i nieoczekiwanego. że za publicznością. jak się rozwijałeś od kolebki aż do szkolnej ławki. że Jaromil jej prezentu nie docenił. . żebyś miał pamiątkę po tym. . co odpowiedzieć. To go zachęciło i spytał się kolegi (podniósł nieco głos.A jak ci się podobają. tylko że nic mu nie przychodziło na myśl i dlatego spuścił głowę. Wszyscy w szkole podziwiali go. .A co powiesz o obrazkach? ..A powiedz. po złożeniu egzaminu przed specjalną komisją. wyszedł na podium jako ostatni i zarecytował ckliwy wierszyk o mamach. Pewnego dnia przekonał się jednak. Kiedy w Dniu Matki na uroczystości szkolnej uczniowie występowali ze swymi popisami. że jest dzieckiem wygłaszającym znaczące słowa i wiedział. Stali obok siebie oparci o framugę okna. czai się podstępnie inna publiczność. że mógłby pójść od razu do drugiej klasy. Jaromil zaczął sam rozwijać swe uwagi. umiał Jaromil czytać i pisać. za który został nagrodzony wielkimi brawami siedzących na widowni rodziców.Znam je.tata wskazał na oprawione rysunki. powiedziała więc: .spytał dziadek. 2 . przyglądający się z babcią długo oczekiwanej scenie. zawsze przecież był dumny ze swych słów i nie chciał ich mówić na próżno. co powiedzieć. którymi Jaromila regularnie rozweselał. i stremowana powtarzała wciąż to samo. kiedy tak wiszą na ścianie? Dziecko siedziało wciąż za swym biureczkiem i kiwało głową. Kiedy jednak kącikiem oka widział na ścianach swoje własne słowa. że wypełnia cały pokój. . wychodziła w ministerstwie nadzwyczajne zezwolenie i Jaromil. że takie dziecko również i teraz powinno powiedzieć coś znaczącego.mówiła tojakby się usprawiedliwiając. ponieważ byłeś bystrym dzieckiem i wszystkim nam sprawiałeś radość. że mu się rysunki na ścianie podobają. co ma powiedzieć. . gdyby Jaromil był ministrem szkolnictwa. usiadło przy nim i zaczęło podnosić i opuszczać blat.Życie jest gdzieindziej . i zamilkła. gdy wtem Jaromil zauważył.Kundera Milan . chciałam. żeby wszyscy słyszeli pytanie). ponieważ to milczenie brzmiałoby jak potępienie. gdyby był ministrem szkolnictwa. Chciałam.Życie.powiedziało dziecko. nauka w szkołach trwałaby tylko dwa miesiące a Strona 8 . że wypełnia cały dom. tak że klasa wydała mu się jedynie lustrzanym odbiciem domu. co nie stanowiło dla niego żadnego problemu. Zrozumiał. co ci się najbardziej podoba? . Widząc je teraz wypisane starannie tuszem i zamienione w obrazy.Wiesz.

którą już samodzielnie prowadził dziadka zięć. które czytał w domu dla rozrywki. i na książkach. psy przedstawiały dla niego zwierzęce dobro. nauczyciel musiałby słuchać dzieci i przynosić im drugie śniadanie z cukierni i działoby się jeszcze wiele niezwykłych rzeczy.Proszę. lecz niektóre obrzucają go obojętnym a nawet złym spojrzeniem. nie. zbiór wszelkich przyrodzonych cnót. a kilka razy go dla kawału stłukli. Jaromil zawdzięczał mu piękne marzenia. których używał. mama czekała na niego przed szkołą z dużym parasolem. który od pewnego czasu mieszkał w willi. co ich w nim drażniło. lecz miłość jego matki. wyćwiczonymi wcześniej w zabawach z ołowianymi żołnierzykami) i był zawsze po stronie psów. Jaromil zaczął wyliczać: klocki. zamykał potem oczy i zmuszał dziadka. na słowach. z którego siostrzyczka wyprowadziła kolejnego pacjenta. przeżył również przykry okres (trwający rok lub dwa). nie wiadomo dlaczego przypominały raczej dziewczęce bluzeczki niż chłopięce koszule. Masz genialny węch . książki. Nie. Wszystko było dla niego specjalnie wybierane i przygotowywane.Życie jest gdzieindziej wakacje dziesięć. do której wkładał szkolne zeszyty. gdzie ekspedientką była śliczna kobieta. zwróciła się do siostry niemal płaczliwym głosem: . że będzie wynalazcą nowych perfum. że dzieci nie patrzą. Po świętach Bożego Narodzenia nauczyciel wywoływał dzieci do tablicy. Marzenie o psach stało się pasją jego samotności i doprowadziło go do kuriozalnego mechanizmu. Ta miłość pozostawiała ślady na wszystkim. tak jak człowiek powinien być zawsze po Strona 9 . narty. niech pani coś zrobi z tym dzieckiem. Jaromil nauczył się wprawdzie z biegiem czasu to piętno umiejętnie zakrywać. Kolegą numer dwa był dziadek. żeby mu nie spadały na oczy. Kiedy padał deszcz. które wzbudza niechęć kolegów. a Jaromil wyobrażał sobie. Cóż to więc było takiego. który czeka na niego na korytarzu przed klasą. Jakaś pani. nie obawiajcie się. ale rychło zauważył. po wspaniałym rozpoczęciu nauki w szkole. widniała na jego koszuli. Macierzyńska miłość wyciska na czołach małych chłopców piętno.Kundera Milan . że wszyscy koledzy zazdroszczą mu i chcą iść razem z nim. Kolegą numer jeden był tato. przecież w klasie byli też chłopcy z rodzin zamożniejszych niżjego. Nawet w tym najgorszym okresie jakichś kolegów jednak miał i nigdy w życiu im tego nie zapomniał. które szyła mu gospodarna babcia. Okropnie się tu popisuje. Potem otwarły się drzwi gabinetu. i po skończonych lekcjach odprowadza go do domu tak wiernie. kiedy koledzy z upodobaniem wyśmiewali się z niego. co się kolegom w Jaromilu nie podobało. podczas gdy koledzy ściągali buty i taplali się w kałużach. ale mimo to.specjalna perfumeria. żeby podsuwał mu buteleczki pod nos i egzaminował go. uczesaniu. zmieszał się i do reszty prezentów się nie przyznał. toteż Jaromil nauczył się niebawem rozpoznawać je po zapachu. że stoi w bramce i broni barw czechosłowackiej drużyny narodowej. na której przerwała lekturę. wyobrażał sobie w duchu wielkie wojny psów z kotami (wojny z udziałem generałów. a Jaromil marzył o tym. Czasem brał piłkę nożną (grywał w nią jako student) i ustawiał Jaromila w ogrodzie między dwoma drzewkami. Koszule. łyżwy. co go od nich odróżniało? Wstyd nam niemal to powiedzieć: to nie było bogactwo. aby opowiedziały pozostałym.chwalił go dziadek. która uśmiechała się uprzejmie do chłopczyka i pozwalała mu wąchać wszystkie perfumy. Zabierał Jaromila do swych obydwu sklepów: jednym z nich była drogeria. nie chcemy powtarzać opowiadanej sto razy historii o dziecku z zamożnej rodziny pogardzanym przez biednych kolegów szkolnych. trzymająca na kolanach przymkniętą książkę i wsuniętym w nią palcem szukająca strony. mimo iż był niewychowany i nieposłuszny. na torbie. Swoje długie włosy musiał nosić spięte nad czołem mamy spinką. drugim zaś . co dostały pod choinkę. o których Jaromil rozprawiał bardzo szczegółowo i głośno. Wspomnijmy o nich. Kolegą numer trzy był Alik: był to zwariowany piesek. na niego tak samo radośnie jak on na nie. ajednak w towarzystwie zlewali się z innymi i nikt im bogactwa nie wytykał. oficerów i z wszystkimi wojennymi fortelami. kopał do niego piłkę. kiedy to wyobrażał go sobie jako wiernego przyjaciela.

5 Ale właściwie dlaczego Jaromil pozostawał jedynakiem? Czyżby mama nie chciała mieć drugiego dziecka? Ba.Wiesz. którego ojciec był woźnym w szkole. Stawiali mu uszczypliwe pytania i cieszyli się widokiem jego strachu. który chorowitego lorda trenował ofiarnie we wszelkich możliwych sportach? . Inteligencja i siła fizyczna potrafią się znakomicie uzupełniać. że ma takiego ślicznego czerwonego syneczka? . i wiedziała. gdy kiedyś w zimie napadli ich koledzy. Jaromil ze starannie odrobionymi zadaniami. Jaromil był dumny.mówił mu przy tym Jaromil. skarżącym często dyrektorowi na uczniów. Jednakże im bardziej wzbraniała się o macierzyńskim pragnieniu Strona 10 . syn woźnego pozostał jego jedynym wiernym wielbicielem. syn woźnego z dziurami na łokciach. . który był tak czyściutko umyty i ładnie ubrany. Jaromil rysował te przygody w odcinkach i zarysował nimi mnóstwo papieru. ze znawstwem komentował grę. napotykał z kolei na poważny problem: nie umiał narysować ludzkiej twarzy. Jaromil rysował im więc ludzkie ciała. ponieważ syn woźnego był nadzwyczaj silny. że by ją ta odmowa poniżyła. syn woźnego ociężały w nauce. ale sława skutecznej obrony nie może dorównać sławie ataku. w których psy były generałami. To było wielkie odkrycie! Gdy zaś starał się narysować człowieka. do głębi duszy urażony tym zuchwałym gestem. ci potem mścili się najego synie i zrobili z niego klasowego banitę. lecz nie miała odwagi dłużej nalegać. Nie mogły one jednak zbyt dobrze wywiązywać się z tych ludzkich ról w swej czworonożnej postaci. toteż syn woźnego nie spuszczał z niego oczu i Jaromil miał powody do dumy. syn woźnego potraktował to jako sygnał i uderzył chłopca w twarz. ale mąż przytaczał zawsze wiele argumentów przemawiających za tym.powiedział syn woźnego i zastąpił chłopcu drogę. tak że z marzenia i nieumiejętności powstał osobliwy świat ludzi z psimi głowami. Dopiero kolegą numer cztery był chłopiec. była to niezliczona ilość epickich scen. że mąż jej znowu odmówi. Kiedy koledzy zaczęli stopniowo odsuwać się od Jaromila. gdy wspólnie wałęsali się po pustych parcelach na przedmieściu. doznając wielkiego uczucia serdecznej przyjaźni wobec swego szkolnego kolegi oraz wielkiego uczucia serdecznej nienawiści do wszystkich maminsynków. Poczęstowano go obiadem. wręcz przeciwnie. żeby się rozebrał i całego wychłostali pokrzywami. Pewnego razu.Jak śmiałeś! Drogo za to zapłacisz! . W następną niedzielę tata zabrał obu na mecz piłkarski. W końcu chłopiec nabrał odwagi i spróbował ich odepchnąć. przytrzymaj go tylko powiedział Jaromil koledze i poszedł narwać wiecheć pokrzyw. za to pociągły kształt psiej głowy z plamą nosa na końcu wychodził mu doskonale. że oparli się liczebnej przewadze. że pewnego dnia został zaproszony do podmiejskiej willi. jakby szedł na bal dziecięcy. pożółkłym człowieczkiem. nie dali im rady.Życie jest gdzieindziej stronie sprawiedliwości. A ponieważ spędzał wiele czasu w pokoju ojca z papierem i ołówkiem. gdyż bała się.Maminsynek . który znał wszystkich graczy po imieniu. jak się mamusia ucieszy. Ajednak Jaromil dobrze czuł się u boku oddanego przyjaciela. małym.krzyknął Jaromil. spotkali chłopca. świat postaci. ustawiał z Jaromilem klocki i odrabiał z nim później lekcje. . Pragnienie drugiego dziecka nie ustawało w niej wprawdzie. następnie zmusili chłopca. które można było łatwo i szybko rysować i łączyć w mecze piłkarskie. . piłkarzami i rycerzami. był to kolega szkolny Jaromila. poczęstowano kolacją.Nie bij go. Była to przyjaźń na pozór zabawna: Jaromil zawsze schludnie ubrany. aby narodziny następnego dziecka odłożyć. i tak doszło do tego. wojny i bandyckie historie. gra była wspaniała i wspaniały był również tato.Kundera Milan . psy stały się także głównym tematem jego rysunków. bardzo pragnęła przeżyć ponownie okres pierwszych lat macierzyństwa. żołnierzami. Czyż Byron nie odczuwał szczerej miłości wobec boksera Jacksona.

żeby od niej nie odchodził. które nie były w stanie przeniknąć nawet pod najpłytszą warstewkę jej płaczu. Na szczęście jednak zjawił się ktoś. Kiedyś późnym wieczorem małżonkowie wrócili od przyjaciół w wesołym nastroju i ojciec Jaromila. żeby porzucił zwykłą ostrożność. wydawało jej się. że to ten. gdy historia tak burzliwie się przewala. jakiego dawno przedtem nie zaznała. obok którego żyje. powiedział tylko parę uspokajających zdań. Wojna wisiała na włosku. kto przyniósł jej pociechę. i trzymała go tak mocno i kurczowo przy sobie. Rzadkość ich miłosnych stosunków i wcześniejsze upojenie winem sprawiły. które się nigdy nie narodzi. to zapewnia ją. jak obrana ze skóry pomarańcza. żeby jej zrobił śliczną córeczkę. co się dzieje. wzbudzając w sobie pożądanie dotykiem a nie wzrokiem). położywszy się obok żony i zgasiwszy światło (nadmieńmy.Kundera Milan . jaki ją ogarnął. mama milczała. że tym razem na pewno urodziłaby się córeczka i że mógłby w niej widzieć swoje odbicie. mama uświadomiła sobie. gdy ojciec Jaromila znów położył rękę na maminej piersi. że śpi) i nagle wyskoczyła z ukrycia. ukrywanym. jest gotowa to przyznać) okazała swe pragnienie dziecka. mąż dostał rozkaz mobilizacyjny. że musiał się przemocą od niej uwolnić. Potem w Monachium mocarstwa doszły do porozumienia i ojciec Jaromila powrócił z przygranicznego bunkra. chciała mu raczej w ten sposób usprawiedliwiająco wyjaśnić. jak dobrze było mamie w tym cieniu! Czeskie oddziały uciekały z terenów przygranicznych. patetycznie je przeżywała i spędzała długie godziny z synem. mówiła w duchu do męża i brzmiało to dla niej bardzo bezwstydnie. Potem leżeli obok siebie. a po krótkiej chwili rozpłakała się i szlochała całą noc. nigdy jej nie kochał.jak im się zdawało . nie wytrzymała i zaczęła krzyczeć do niego w ekstazie. nie chciała ponownie nalegać. Jednakże nawet w czasach. któremu barwnie wyjaśniała. zrób mi córeczkę. że nareszcie wszystko rozumie. że mąż zbliża się do szczytu rozkoszy. Gdy tak leżeli zmęczeni obok siebie. która . że mąż zrobi jej dziecko. tak jak ona widzi swoje w Jaromilu. że pragnie mieć z nim jeszcze jedno dziecko. Jak zbawienną dłoń przyjęła mama nieszczęście swojej ojczyzny. mama przytuliła się do niego i znów szepnęła mu do ucha. Mniej więcej trzy tygodnie po nocy. Smutek. którą opisaliśmy. a małżonek nawet jej nie dotknął. Czechy zostały pośrodku Europy niczym nie osłonięte. pół roku później wczesnym rankiem zjawiły się na ulicach Pragi niemieckie czołgi. Od tej pory siadywali wszyscy na dole w pokoju dziadka i co wieczór roztrząsali poszczególne kroki Historii. prędzej czy później wyłoni się z cienia dzień powszedni i małżeńskie łoże pojawi się w swej monumentalnej trywialności i zdumiewającej wytrwałości. była to Historia. że razem robią dziecko znowu wypełniło jej myśli i w chwili. to teraz kolej na nią. jakie dotąd poznała. i zupełnie zapomniała. myśl o tym. a więc zakazanym. nęciła ją już nie tylko ze względu na samo dziecko. Wyobrażenie. a mama w tym czasie siedziała wciąż obok żołnierza. chodź. żeby jej zrobił dziecko. aby w cieniujej ogromnej postaci wszystko inne pozostało niewidoczne.Życie jest gdzieindziej mówić. nie. plotła. której nie mogła oczekiwać już od swego męża. myślała o nim jako o czymś niedozwolonym.jeszcze do niedawna spała (albo czaiła się udając. że najmniej zniekształcony własny obraz zobaczy w tym dziecku. I wówczas inżynier powiedział jej (po raz pierwszy od ślubu jej to przypomniał). jeżeli przy pierwszym dziecku musiał ustąpić on. ludzie kupowali maski gazowe i budowali w piwnicach schrony przeciwlotnicze. ściągnął z niej kołdrę i połączył się z nią. by móc być pewnym. Ó. że od ślubu nie kochał się z nią nigdy inaczej niż po ciemku. kiedy czuła. który nie mógł bronić swej ojczyzny. by w drugim dziecku zobaczył siebie. a jeśli chce. że oddała mu się w uniesieniu. tym więcej o nim myślała. który jej nigdy nie kochał. Pewnego wieczoru. spakował walizeczkę i odjechał w kierunku granicy. który zajęło niemieckie wojsko. dlaczego przed chwilą tak gwałtownie i niespodziewanie (i chyba niewłaściwie. że Strona 11 . ten. ale nabierała wjej wyobrażeniach pociągająco nieprzyzwoitego charakteru. że on sam nigdy z nią żadnego dziecka mieć nie chciał. był najgłębszy ze wszystkich. że jej życzenie nie zostanie spełnione.

białe stoliki z krzesłami. czwartym. zdenerwował się i zmarł na apopleksję. przed Jaromilem pojawił się szereg żółtych drewnianych kabin. a mama poszła z wizytą do lekarza. jaki tu boski spokój . wziął obie walizki i Jaromil z mamą poszli za nim przez ogród. Przy jednej z nich koń zatrzymał się. szóstym i dziesiątym dzieckiem. dzisiaj znowu podniósł. gdzie zobaczyli dwa łóżka przysunięte do siebie tak. i dwa okna. Nie chciała być zła. żeby naprawił teraz swe dawniejsze słowa. Dziadek stwierdził. tak że potem każdego wieczoru długo szumiała w pokoju cicha rozmowa. i była gotowa przyjąć z wdzięcznością nawet drobną pieszczotę jako pokutę i początek nowego rozdziału ich miłości. aż mąż znów położy pod kołdrą rękę na jej piersi. że skromne przeżycia serc nie idą w zapomnienie z powodu wielkich przeżyć narodów. odwrócił się na drugi bok i dosyć szybko zasnął. Po wielkiej studenckiej demonstracji w Pradze Niemcy zamknęli czeskie wyższe uczelnie. Jaka była głupia. którego jedna strona obrębiona była renesansowymi podcieniami. co wówczas poniżył. a później bryczka wiozła ich już dalej ku osamotnionym willom rozrzuconym nad wodą. w głębi topole ciągnące się wzdłuż rzeki. podczas gdy Jaromil z mamą i z wysoką damą usadowili się na dwóch siedzeniach naprzeciw siebie i pozwolili unosić się ulicami małego miasta aż do rynku. Jaromil był przez wszystkich lubiany.zapomniana unosi się w powietrzu ogrodowych restauracji jak tkliwe wspomnienie lata. wędkowanie i przejażdżki łódkami. trzecim. kto ją dotyka. skoro o nim nie pamiętała! W poczuciu winy pochyliła się nad nim: . z kim pojedzie! Przez tę udrękę z mężem i pragnienie drugiego dziecka w ostatnim czasie niemalże o nim zapomniała.. a mama daremnie czekała. drugą zaś tworzył żelazny płot. piątym. który ubolewał nad złym stanem jej nerwów i radził. gdzie przywiązana do drewnianego pomostu kołysała się czerwona łódka. zamieszkującym drugi pokój w pensjonacie. ty jesteś moim pierwszym i drugim dzieckiem przytuliła swoją twarz do jego buzi i ciągnęła dalej nonsensowne zdanie: .Jaromilu. 6 Na peronie przywitała ich wysoka kobieta o siwych włosach i wyprostowanej figurze. i by to.Życie jest gdzieindziej ten. tęgi wieśniak schylił się po dwie walizki i wyniósłje przed dworzec. mężczyzna zszedł z kozła. klatkę schodową. chciała dać mężowi okazję. Wierzyła.powiedziała i znowu głęboko wdychała i wydychała powietrze i spoglądała w stronę rzeki.. Ale. gdzie czekała już czarna bryczka z zaprzężonym koniem. od razu wiedziała. by wyjechała na odpoczynek. Mama podeszła do poręczy balkonu i zaczęła głęboko oddychać: . a na jego końcu rzekę.i całowała go po całej twarzy.Jesteś moim pierwszym. Ależ tak. aż znaleźli się w pokoju. że tragedia narodu uczyniła go wrażliwszym. które jej swego czasu powiedział. która . przestraszyła się własnych pragnień i zdecydowała. hall. którego ręka została odsunięta z piersi żony. potem zjechali w dół ku rzece. który ją poniżył. że śliczna sprzedawczyni z perfumerii okrada go już od dziesięciu lat. pomysłów i Strona 12 . a mama chętnie słuchała jego opowieści. . Sam jej polecił pewien pensjonat na skraju małego uzdrowiska otoczonego rzeką i stawami. chciała przez tę odmowę dać do zrozumienia. Czeskich studentów wywożono w bydlęcych wagonach do obozów koncentracyjnych. Odsunęła jego rękę i przypomniała mu w delikatnej aluzji aroganckie słowa. że nie może pojechać sama. w jakiej niezgodzie z samą sobą. skąd widać było ogród. Jeszcze tego samego dnia przy kolacji podawanej na dole w saloniku mama nawiązała znajomość ze starszym małżeństwem. wieża do skoków do wody. drugim. mężczyzna usiadł na koźle. Potem jednak przestraszyła się wesołej tanecznej muzyki. Była wczesna wiosna i mamę oczarowała wizja cichych spacerów nad wodą. niestety: mąż. jak bywają ustawione łóżka małżeńskie. które w lecie przyciągają tłumy wycieczkowiczów kochających wodę.Ach. jest tym samym. z których jedno okazało się drzwiami prowadzącymi na balkon. za którym znajdował się ogród a w nim starym winem obrośnięty zamek.Kundera Milan .

co swymi korzeniami sięga nieprzeniknionych głębi jego dzieciństwa. nie jest pewna. Właściciel psa oglądał rysunki z przyjemnością: potem oświadczył. ale. gdyby Jaromil rysował rzeczywiste ludzkie figurki. że męski głos należy do właściciela psa. jakby się przechodziło ze stulecia w stulecie. czarna bryczka od czasu do czasu zatrzymująca się przed willą i zabierająca stąd wysoką panią podobną do księżnych z opowieści o grodach i zamkach. i mama. Mama z przyjemnością słuchała pochwał mężczyzny. ponieważ Jaromil lubi rysować i ciekawiłaby ją opinia specjalisty. czy te chłopięce poczynania mają jakikolwiek sens. że jego rysuneczki mają w sobie godną uwagi żywość i ruch. mężczyzna lekko się mamie ukłonił a potem. wydaje jej się. Nazajutrz. miał na sobie skórzany płaszcz a obok niego siedział czarny wilczur.Życie jest gdzieindziej dyskretnych przechwałek.to był świat. zapisując sobie przy tym w pamięci wszystko. długo się za nimi oglądał. które chłopiec narysował. to. co go w rysunkach chłopca zainteresowało jako malarza (dał w ten sposób do zrozumienia. Jaromil. Właścicielka pensjonatu przedstawiła mamie mężczyznę i Jaromil musiał pobiec na górę do pokoju po swój szkicownik. na którą można było wejść wysiadając z bryczki. Willa w cichym ogrodzie. narzucającym się wyobrażeniem. aż wreszcie z jednego z pokojów wyszła gospodyni domu. gdy wracali ze spaceru do domu. Malarz powiedział. dlaczego postaciami akcji są wyłącznie ludzie z psimi głowami: może. rozglądając się i rozmawiając. i będzie rad. choć nie rozumie. czymś. . że od przyszłego roku przenosi się do praskiego gimnazjum. że przez chwilę stali bezczynnie w hallu. ale nauczył się go zdobywać za pomocą zwięzłych zdań wygłaszanych z naiwnością i skromnością. że właśnie to połączenie zwierzęcej głowy z ludzkim ciałem fascynuje go w tych rysunkach. to oryginalny świat wewnętrzny. Niech mama nie ocenia talentu dziecka na podstawie zwykłej zręczności w odwzorowywaniu zewnętrznego świata. za których kolumnadą pojedynkowali się rycerze . zobaczyli czarnego wilczura siedzącego przed wejściem do willi. tak. która przeglądanie uzupełniała komentarzem. gospodyni głaskała Jaromila po głowie i twierdziła. do którego Jaromil wkroczył oczarowany. Mama powiedziała. obaj znieruchomiali. a pies muje przynosił. opowiadała. który przeglądał rysunki. renesansowy ryneczek z wąskimi podcieniami. ciemna rzeka z przywiązaną do pomostu łódką. jego dziełka miałyby jakąś wartość.Kundera Milan . jak to Jaromil twierdził zawsze.A gdzież jest jego pan? Zawsze spotykamy go na spacerze. Mama wskazała na psa: . jeśli mu mama przyniesie pokazać następne prace swego syna. opuszczona pływalnia. mężczyzna (znowu w skórzanym płaszczu) rzucał przed siebie patyki. takiej zręczności może nauczyć się byle kto. rozbudzająca marzenia o dalekich żeglugach. lecz zdarzenia.To nauczyciel rysunków w tutejszym gimnazjum. To fantastyczne połączenie nie jest bowiem tylko przypadkowym pomysłem. lecz tak. jak stał bez ruchu na brzegu rzeki i wpatrywał się w fale. po raz pierwszy zobaczyli go. który wyrywa się z chłopca na papier. jak o tym świadczy cała masa epizodów. usłyszeli dochodzącą z wnętrza domu rozmowę i nie mieli wątpliwości. że nie bawi go rysowanie pejzażu ani martwej natury. dyskretnych: Jaromil już nigdy nie zapomni o pani z poczekalni i zawsze będzie szukać tarczy. że ma przed sobą dużą przyszłość. wyglądali jak postacie z innego świata. Kiedy spotkali go po raz trzeci (sceneria była wciąż ta sama: topole i rzeka). byli tak zaciekawieni. co usłyszał. i rzeczywiście. Ponownie spotkali go w tym samym miejscu. nadal wprawdzie pragnął podziwu. że bardzo by chciała porozmawiać z nauczycielem rysunków. Do tego pięknego świata należał też mężczyzna z psem. ze snu w sen. Kiedy weszli do hallu. Świat wewnętrzny! To były wielkie słowa i Jaromil słuchał ich Strona 13 . że praca nauczyciela jest dla niego złem koniecznym zapewniającym mu utrzymanie. Siedzieli potem w saloniku wszyscy czworo: gospodyni. jak zauważył ciekawy Jaromil. niestety. a Jaromil patrzył pod stół. za którą mógłby się schować przedjej złym spojrzeniem. z książki do książki. właściciel psa.

czy rzeka istnieje także wtedy. Jaromil przy tym dobrze wiedział. że widzi w nich wielką miłość i pragnienie zrozumienia jej. Tak.Wiedz. i że była w tym okresie szczęśliwa. Tak na przykład przyszło mu na myśl. A potem spojrzała synowi w oczy i wydawało jej się.Mamusiu. że potrafi dzielić z nią każdy smutek. że jest matką. tym większą radość sprawiały im wspólne rozmowy. Chodzili teraz po zmroku razem na spacery. Ta myśl najpierw błysnęła mu tylko w głowie. a chłopiec widział krąg wody oświetlony blaskiem miesiąca i marzył o dalekiej drodze rzeki.nieomal się przestraszyła.Kundera Milan .Życie jest gdzieindziej z ogromną radością. ja cię rozumiem . na których kołysał się wielki księżyc. że otrzymał ją w darze. Aż dotychczas wszakże jego odmienność była dla niego tylko czymś pustym i nieokreślonym. a potem opowiadał o niej mamie. że moje życie wcale nie jest pełne miłości powiedziała wówczas do niego. że kiedy umrze. gdy jej nie widział. rzeka płynęła tujak przedtem. Od tej pory z większą uwagą śledził swoje pomysły i sam zaczął je podziwiać. że odmienność jego wewnętrznego świata nie jest rezultatem jakiegoś mozolnego wysiłku. że to dziecko nie tylko potrafi odciągnąć ją od rzeczy. siadywali na brzegu spróchniałej po części drewnianej ławki. oglądał ze wszystkich stron. pomyślała sobie: to jedyny mężczyzna. obserwował. różniące się od innych. Naturalnie. te niedopowiedziane zwierzenia pociągały ją jak grzech i ona zdawała sobie z tego sprawę. trzymali się za ręce i patrzyli na fale. Wydawało mu się to niezmiernie interesujące. była albo niezrozumiałą nadzieją. żejużjako pięciolatek uznany był za nadzwyczajne dziecko. że nie umiał narysować ludzkiej twarzy. tym nie mniej słowa. Leżeli obok siebie na małżeńskim łożu i mama przypomniała sobie. . ja nie jestem taki mały. zamykał czasem oczy i pytał samego siebie.wzdychała mama. . zajmował się tą obserwacją co najmniej pół dnia. którzy wyśmiewali się z jego torby czy koszuli. jak w nagle otwierającą się głębię: głębię zakazanej poufałości i niedozwolonego zrozumienia. pouczony o swej wewnętrznej oryginalności. Przechodząc koło rzeki. że przez to nie mogła Jaromilowi w żaden sposób udowodnić.Ach. Im bardziej pobyt zbliżał się do końca. kiedyje otwierał. Nigdy nie zapomniał o tym. ale zaraz ją pochwycił. które ją smucą (a więc daćjejpociechę zapomnienia). ale ciekawe było. a kiedy indziej znów: . że była tu i wtedy. które wypowiedział.Jako matka jestem szczęśliwa. oprócz tego. lecz tkwi we wszystkim. Przestraszyła się tego. którego nigdy nie zrozumiesz. zanim skończył sześć lat. że na podziwiane odkrycie psoludzi wpadł przypadkiem. że tak się kładła z Jaromilem. za każdym razem. gdy ma zamknięte oczy. świat. tylko dlatego. a nazwa otrzymała zaraz swoją całkowicie określoną treść: rysunki ludzi z psimi głowami. 7 Strona 14 . albo niezrozumiałym odtrąceniem. nie może przecież zwierzać się dziecku z kobiecych zmartwień. i powiedziała: . jest również kobietą. mam w sobie smutek. Chłopczyk oczywiście nic konkretnego nie przeczuwał i chciał tylko mamie dać do zrozumienia. ale potem znowu napotkała jego czułe spojrzenie i powiedziała sobie. również utwierdzało go zawsze (choć w przykry sposób) w przekonaniu o własnej odmienności. w którym żyje. co mu mimowolnie i przypadkowo przychodzi do głowy. Równocześnie jednak te rozumiejące oczy pociągały ją jak zbrodnia.Chłopcze. i wtedy mama pomyślała o pustych dniach. teraz jednak otrzymała swą nazwę: oryginalny świat wewnętrzny. zachowanie kolegów szkolnych. do których niebawem powróci. ale też uważnie ją wysłuchać (a więc daćjej pociechę zrozumienia). lecz on. ale matka. jakie to piękne . przestanie istnieć. z którym jestem szczęśliwa w małżeńskim łóżku. nie pozwolił jej tym razem uciec (jak przedtem tylu innym myślom). zaraz zaczęła się z tej myśli w duchu śmiać. to go doprowadziło do niejasnej myśli. Gdy pewnego razu odpowiedział jej nieoczekiwanie: . były wieloznaczne i mama spojrzała w nie.

A malarz powiedział mu: . kierując się własną fantazją. Malarz był niezadowolony. widać było wielkie matowe szkła umieszczone w spadzistym dachu. Pewnego dnia wkroczył więc Jaromil do mieszkania malarza. toteż twierdzenie o życiu podobnym do chwastu stało się obraźliwie banalne. zgodnie z poleceniem mamy.Ale co mam rysować? . woda przelewała się zawsze poza naszkicowany ołówkiem kontur). . nie zastanawiaj się długo.to by donikąd nie doprowadziło. na tapczanie w kącie leżał pies (ten. nauka. i w żadnym razie nie była odnalezieniem jego zagubionego świata Strona 15 . czy to. Malarz położył przed nim biały papier. w gimnazjum stała się trudniejsza i w jej szarzyźnie bogactwo wewnętrznego świata gdzieś się gubiło. mama doszła do wniosku. czy może wszystkie myśli istnieją tu na świecie od dawna gotowe i ludzie wynajmująje sobie tylko. Ale Jaromil był tak wystraszony. o których malarz powiedział. żeby chłopiec narysował. rysuj taką kreskę. tworząc figury przypominające Jaromilowi rozgwiazdy. w pierwszym znajdowała się duża biblioteka. Nauczycielka napomknęła im o pesymistycznych książkach. że malarz jest na świecie nie po to. że chciałby się nauczyć malować wodnymi farbkami. Jaromil chciał zaoponować. pochylającego się nad swym wnętrzem. co ci właśnie przychodzi do głowy. które widzą na świecie tylko smutek i zniszczenie. dał malarzowi banknot i poszedł do domu. niż się spodziewał. . że zupełnie nie wiedział.ale o tym teraz zapomnij. Malarz posadził Jaromila przy długim stole i kartkował szkicownik: . Kim więc jest on sam? Co właściwie jest treścią jego wnętrza? Pochylał się nad nim badawczo. Malarz chciał. tak samo jak o psach. w drugim. że może spełnić prośbę syna. Wizyta wypadła więc nieco inaczej. gdzie na kolorowym tle wiła się zabawnie nieudolna czarna kreska. lecz żeby stworzyć na papierze świat swoich kresek. który przed dwoma laty po raz pierwszy nazwał jego wewnętrzną oryginalność: ponieważ regularnie przynosił z lekcji rysunków czwórki (kiedy malował wodnymi farbkami. lecz nie mógł dostrzec tam niczego więcej poza obrazem siebie samego. że przecież to właśnie ci ludzie z psimi głowami podobali się malarzowi i że narysował ich teraz dla niego i z jego powodu. Potem położył przed chłopcem grubą książkę i otworzył ją na stronicach. co kiedyśů myślał i czuł.Rysuj kreskę. stonogi. Mieszkanie to stanowiła zabudowana część strychu kamienicy czynszowej. a gdy go malarz ponownie zachęcił. zamiast okien.To już słyszałem od twojej mamy . tylko rysuj. jak z publicznej wypożyczalni.To jest wciąż takie same .powiedział malarz . że są to odlewy murzyńskich masek. stały tam sztalugi z rozpoczętymi obrazami.pytał chłopiec.Kundera Milan . zakreślił kilka arkuszy papieru. było jego oryginalną własnością. a na koniec. aby coś odrysowywać. a Jaromil powiedział zakłopotany.Teraz zacznij rysować to. Nie był teraz wcale pewien... długi stół. otworzył buteleczkę tuszu i dał mu do ręki pędzel. I zapamiętaj sobie. coś podobnego.Życie jest gdzieindziej A jak dalej rozwijał się oryginalny świat wewnętrzny Jaromila? Zbyt wiele się w nim nie działo. I wtedy zatęsknił za mężczyzną. Tak więc Jaromil rysował kreski. którymi w szkole zawsze wychodzi poza linię. co ma rysować. z którą chłopiec w szkole podstawowej łatwo sobie radził. żeby wziął Jaromila pod opiekę i w trakcie prywatnych lekcji poprawił niedociągnięcia. którego Jaromil już znał) i nieruchomo obserwował gościa.powiedział w końcu . a na ścianie wisiały dziwaczne czarne twarze. które psują mu świadectwo szkolne. na którym walały się papiery i buteleczki z kolorowymi tuszami. gwiazdy i księżyce. która by ci się podobała. chrząszcze. odszukać malarza i z pełnym uzasadnieniem poprosić go. lecz pod wpływem rozczarowania i żalu nic nie potrafił powiedzieć. posiadało ono dwa pomieszczenia. w ostateczności uciekł się znów do psiej głowy najakimś koślawym ciele. które zupełnie mu się nie podobały. .

którą moglibyśmy wytłumaczyć (a tym samym chyba też usprawiedliwić) szkolnymi lekcjami historii. papier był przecięty. który miał jeden pośladek tak wydłużony. znalazł przynajmniej nadzwyczajny świat zewnętrzny. nie mogąc dłużej znieść tego. mieszczanin to ten. bowiem (to mu się bardzo podobało!) są od dawna martwi.Zauważ . Tak więc uporczywie odwiedzał malarza i bardzo pragnął powtórzyć sukces. były one zupełnie niepodobne do tego. jaką Jaromil posiadał . niektóre pojawiały się w bardzo delikatnych sytuacjach. Sam usiadł nie opodal. żeby obrazy były jak żywe i przypominały naturę: z mieszczan możemy się jednak śmiać. czyjego rysunki spodobają się malarzowi. Nacięcie w papierze wykonał Jaromil nożykiem. słyszał też kilka ciekawych uwag. że był u malarza już wiele razy i nie doczekał się żadnego uznania. ta scena męczarni. były czymś zadanym i nie miały w sobie w ogóle uroku dziecięcej zabawy: rysunki murzyńskich masek były jedynie nieudolnymi imitacjami pierwowzoru i w żaden sposób nie rozbudziły. co rysunki w jego tajnym zeszyciku zbliża do tego. i w papierze pozostał dotąd ślad po fikcyjnej siekierze. tak iż wydawało się. gdy mama zapytała go. które znał z ilustrowanych wydawnictw znajdujących się w byłej bibliotece dziadka. zdecydował się na czyn. że słowo mieszczanin jest obelgą. co robi jego nauczyciel: był to smak owocu zakazanego: była to odmienność od obrazów wiszących u nich w domu. i nie było to udawanie: chociaż jego wizyta nie utwierdziła w nim przekonania o własnym wewnętrznym świecie. przyniósł mu swój tajny szkicownik.jak Salvador Dali potrafi bajecznie rysować. rysował coś na kartkach papieru. nie mógł być pewien. Wycięty wizerunek jej głowy wsunięty w nacięcia spełniał to jego pragnienie. miał bowiem fotografię swej szkolnej koleżanki. który nie dla każdego był dostępny i który już od początku dawał mu drobne przywileje: widział niezwykłe obrazy. została mu odebrana. ani do płócien na sztalugach wjego atelier.piłkarze i żołnierze z psimi głowami. miała bogate rozwinięcie: następne rysunki przedstawiały kobietę bez głowy nabitą na ostry pal. widział mężczyznę. która mu się podobała i na której ubrane ciało patrzył często z daremnym pragnieniem zobaczenia go nagim. że były zupełnie niepodobne do martwych natur i pejzaży wiszących u nich w domu. gdyby je miało oceniać grono złożone z rodziny Jaromila i jej najczęstszych gości.zwrócił się do niego malarz . tak samojak niezrozumiałe obrazy malarza. Dlatego począwszy od tego rysunku.Życie jest gdzieindziej wewnętrznego. Toteż w końcu. lecz nadaremnie: bazgroły.Kundera Milan . . że jest tu coś. Strona 16 . mówił o niej z zapałem. była to dezaprobata. co widział w jego grubych książkach. gdy tymczasem Jaromil widział na stronicach książki nagiego mężczyznę. które oszałamiały go. który mu kiedyś przyniosły rysunki psoludzi. w którym powinna znajdować się szyja. jak sobie malarz tego życzył. które sobie zaraz przywłaszczył: zrozumiał na przykład. widział twarz oblepioną mrówkami. niczym Joanna d'Arc. kto chce. w płomieniach. po czym bez słowa podał chłopcu grubą książkę. które pomińmy lepiej milczeniem. kobietę bez głowy i bez ręki oraz w innych sytuacjach. mało tego: w miejscu. która spotkałabyjego rysunki nagich kobiet. Ich pierwowzorem były przeważnie fotografie rzeźb. widział jajeczko. z którego wyrasta kwiatek. które miały być wariacjami na temat obrazów muró. rzeczjasna. były to więc (zwłaszcza na pierwszych stronach szkicownika) same dojrzałe i tęgie kobiety w patetycznych pozach. Malarz przewertował szkicownik. że głowę odcięto. którego ręka zamieniała się w skałę. Jaromil. lecz ich zaletą było to (natychmiast sobie uświadomił. jak mu się na lekcji podobało. wszystkie kobiece ciała były już bez głów i z nacięciami. jakie znamy z alegorii ubiegłego wieku. oryginalnej wyobraźni chłopca. nie wiedząc nawet o tym. iżjest to zaleta). na przykład w przysiadzie przedstawiającym oddawanie moczu. Jednak pomimo to. w którym rysował nagie kobiece ciała. a wręcz przeciwnie: ta jedyna rzecz. kobietę bez głowy z odrąbaną nogą. że musiał być podparty drewnianą laską. ajednak wydawało mu się. ale i na stosie. Dopiero dalsze strony zawierały coś bardziej interesującego: była tam kobieta bez głowy.

Wyciągnął jedno z nich. by rysować ludzi z psimi głowami. dziwne a przecież nie bezsensowne.Kundera Milan . żeby malarza zganić. z pewnością nawet nie wiedzącjak. I szkicownik Jaromila zapełniał się kobiecymi ciałami. poczuła gwałtowny niesmak. że Jaromil wkracza w niebezpieczny wiek. jakim jest. i milczała.rzekł malarz. Jaromil miał zaplanowaną po południu normalną lekcję u malarza. pusty i wypalony. które równie dobrze mogłyby być smugami krwi. że do swych rysunków nie doszedł przez żadną pesymistyczną refleksję . pełen tlących się ogni. co powiedzieć. Tu jednak nie było zieleni. gdzie stały oparte o ścianę nieobramowane płótna. a na tapczanie leżał pies z głową pomiędzy łapami i patrzył na nią przeciągłym spojrzeniem jak powątpiewający sfinks.Ale pan wie. żeby odmawiał ludziom człowieczeństwa. ludzie mieli psie głowy. W rysunkach jej syna zaciekawiła go szczególna. zacznie uważać ciało za wroga. że w ogóle nie interesują go postępy Jaromila na lekcjach rysunków. które przyniósł mi niedawno. co było błędem. jak Jaromil przytrzymuje w ogrodzie drabinę służącej Magdzie. Czy nie sądzi pani. i zagląda jej pod spódnicę. . Tak starannie przygotowywała sobie w duchu wszystko. Przygotowywała te zdania w domowym otoczeniu. że istnieje jakiś tajemniczy związek pomiędzy jego wizją i wojną. i tak niewiele z tego zostało. tak że kucali teraz obok siebie i mama patrzyła na dziwne zestawienie brązowych i czerwonych farb. gdzie mężczyźni bez głów pragną jedynie kawałka kobiety bez głowy? Czy realistyczne spojrzenie na świat nie jest tym największym złudzeniem? Czyż dziecięcy rysunek pani syna nie jest o wiele prawdziwszy? Przyszła tutaj. . co miała malarzowi do powiedzenia. która wstrząsa każdą godziną naszego życia? Czyż wojna nie odebrała człowiekowi twarzy i głowy? Czy nie żyjemy w świecie. które jej syn przynosił z lekcji malowania. tu były dziwaczne obrazy na sztalugach. nie wiedziała. Jaromil wpadł spontanicznie.Nie jestem żadną purytanką powiedziała. Malarz podniósł się z krzesła i podszedł do kąta atelier. Czy nie wydaje się pani wymowna ta uporczywa niechęć. Najpierw musimy poznać świat taki. . obrócił przodem do wnętrza pomieszczenia. poprawiane przez malarza. a kiedy do niego (posłusznie) podeszła. Na rysunkach. ale wszystkie bez głów. że jej syn nie jest chyba aż takim pesymistą. Na rysunkach. przykucnął i zapatrzył się weń. które pokazywaliście mi przed laty. po czym ciągnął dalej : musi mamie otwarcie powiedzieć.rzekł malarz. mówiąc. odszedł od niego o kilka kroków. zabijających tylko malarskie zdolności dzieci. Wydawało jej się. ale gdy zobaczyła rysunki kobiet. .Sztuka czerpie z innych źródeł. 8 Jeżeli kobieta nie żyje w dostatecznej mierze swym ciałem. dokąd wpływa przez okno miękka zieleń ogrodu. . Na to. Mama nie była zbyt zadowolona z dziwacznych bazgrołów. kiedy usiadła na krześle w pracowni. mama ubrała się szybko i wyprzedziła go. Malarz odparł mamy zarzut w kilku zdaniach. tworzących coś jakby krajobraz. nie z rozumu. w ten krajobraz wryta była Strona 17 . . że nie będzie się dłużej wahać. albo kobiety bez głów.Proszę zwrócić uwagę na tę osobliwą zbieżność. by przyznać człowiekowi jego człowieczeństwo? Mama odważyła się zaoponować.Niech pani tu przyjdzie . że ze wszystkich stron atakują ją pułki nagich kobiecych pośladków i zdecydowała.Życie jest gdzieindziej Po czym postawił przed nim gipsową figurkę nagiej kobiety: Zaniedbywaliśmy rysownicze rzemiosło. żebyśmy go potem mogli radykalnie zmieniać. których proporcje malarz poprawiał i przerysowywał. zawsze cicho przyklaskując wszystkim jej myślom. a stała się teraz niepewna jak dziewczynka bojąca się nagany. położył jej rękę na biodrze i przyciągnął ją do siebie. chorobliwa niemal wyobraźnia. To podświadomość podsunęła mu te wyobrażenia. by przyznać człowiekowi ludzką twarz.Oczywiście. wspinającej się na czereśnię. były nagie kobiety. Kilka dni później obserwowała z okna.

ale malarz mówił sam.Życie jest gdzieindziej (szpachlą) postać. szybko zapiął spodnie i powiedział: . co jest. Pocałował ją.rzekł do niej. ale nawet tego nie mogła być mama całkiem pewna. i pomyślała. czy go chciała. Strasznie się zlękła. że malarza rozumie. miłość. zawstydziła się i natychmiast pomyślała niemal ze złością. mówił o fantasmagorii wojny. co się stało. położył ją tam. nigdy nie mogłoby się stać to. w którego gałęzie wplecione są strzępy ludzkich ciał. co ma powiedzieć. pozostawiła więc rozstrzygnięcie spornej kwestii na przyszłość i skupiła się na tym. by przed nimi uciec. którą mama widzi na obrazie. ognia i krwi jak płochliwe. co nie powinno było się stać. ale właśnie dlatego postanowiła zachowywać się młodo i drapieżnie. pozwoliła się głaskać po włosach. pocałunek nastąpił. że nie interesuje go teraz nic innego. wdychała łagodny zapach olejnych farb i czekała. i ta złość zaciągnęła się niczym roleta nad jej myślami. unosząca się raczej niż idąca. białe ciało miłości. i powiedział jej. który nie spuszczał z nich oczu. mówił o potwornym widoku. oznaczała bowiem. o drzewie. Strona 18 . tylko wojna i miłość. aż nagle (i znowu wydarzenie to nastąpiło. myśli znów się przebudziły i ona.Zostań tu i nic się nie martw . wyprzedzając zawsze wyobrażenie i zastanowienie. Taki charakter miało zresztą całe ich spotkanie: wydarzenia spadały na mamę nieoczekiwanie. że do zdrady małżeńskiej doprowadziła ją nie zmysłowość lecz niewinność. że już nawet tego nie potrafi. która prześwituje spoza krwawego świata wojny. (Mamie wydawało się teraz. po raz pierwszy od początku rozmowy. które ma palce i z którego gałęzi spogląda oko. gdyż i ona widziała na obrazie jakieś pobojowisko. że jest to w jej życiu trzeci mężczyzna. jakim jest. że jej język zamienił się w szmatkę. niedoświadczoną dziewczynką i że gdyby była powzięła chociaż najmniejsze przypuszczenie. co robi. Czuła w ustach jego język i uświadomiła sobie w ułamku sekundy.Kundera Milan . zanim zdążyła o nim pomyśleć) zrozumiała. prędko odpowiedziała czubkiem języka języ kowi malarza. zdążyła tylko szybko zarejestrować. kto z nich pierwszy się odezwie. prześwitująca raczej niż istniejąca. czy nie chciała. . Ta myśl posłużyła jej jako uspokajające usprawiedliwienie. że mógłby ją pocałować. A potem mówił o tym. a ona czuła satysfakcję i dumę. tak że potem słyszała już tylko swój przyspieszony oddech i przestała panować nad tym. zeskoczył i położył się przy drzwiach). skoro tak dawno się nie całowała. pogładził ją po włosach i wyszedł z pracowni.Jaromil. zanim w ogóle przyszło jej do głowy. iż nic dziwnego. jaki stanowi drzewo. którego czuje w swoim ciele. Malarz wstał. Gdy uciszyły się ich oddechy. który wciąż pozostawiał ją w stanie niewinnej na wpół dojrzałości. To nie był ani on. A malarz przypomniał jej drogę nad rzeką. do myśli o niewinności dołączyła się zaś od razu złość w stosunku do tego. gładził ją po piersiach. a białe kreski również układały jej się w postać). A potem odwrócił przykucniętą mamę ku sobie i pocałował ją. a on podniósł ją z ziemi. że w ogóle nie wie. wtuliła głowę w piersi malarza. gdzie widzieli się pierwszy raz i gdzie później widywali się kilkakrotnie. i przebiegło jej przez myśl.był to dzwonek. tak jak postać. że jej język jest wystraszony i bezwolny i malarz czuć go musi jedynie jako wilgotną szmatkę. twarz malarza wydawała jej się młoda i drapieżna. biorąc to takim. Mama znowu nie wiedziała. zanim mogłaby się nad nim zastanowić i późniejsze rozważanie w niczym nie mogło już zmienić tego. zaprowadził na stojący opodal tapczan (pies. co się stało. ani ona . że chyba stało się coś. I wtedy uświadomiła sobie. że malarz będzie chciał się tu z nią całować i kochać. że ona sama już od dawna nie czuła się drapieżna ani młoda i bała się. przedziwna postać spleciona jak gdyby z białych sznurków (jej rysunek tworzyła obnażona barwa płótna). że wciążjest głupią. która ponoć znacznie przerasta fantazję współczesnego malarstwa. że wówczas wynurzyła się przed nim z mgły.

całował jej miękkie usta i mokrą twarz i znowu się z nią kochał. dla malarza bez wątpienia niezwykle ważną. a malarz znowu ją objął.powiedziała mama.Tak ci spieszno ode mnie? . chciał. patrząc jej śmiało w Strona 19 . natomiast malarz. który mu zadał. interesowało go raczej to. Pokaż. o nim wie. Jaromil podał malarzowi zeszycik. dorosły i mądry. żeby rysował. nie miał tym razem na celu ćwiczenia sprawności manualnej chłopca. całował i gładził po piersiach. zostaniemy tutaj. albo jej w ogóle nie ma. żeby Jaromil narysował mu scenę z jakiegoś snu. kiedy mówił o snach i poezji. Jaromil właśnie kończy zadanie. Następnie wszedł do pracowni. . co Jaromil w domu narysował. 9 Miłość mamy i malarza nie wyzbyła się już znamienia. które zostało wpisane w ich pierwsze spotkanie. kto w jego życiu coś znaczy. w łóżku może leżeć kobieta. i wywnioskował z tego. że w pracowni jest prawdopodobnie jakaś kobieta.To jest szalone . Temat.Życie jest gdzieindziej Przywitał się z chłopcem i posadził go przy stole w pierwszym pokoju. to niewiarygodne spotkanie ludzi i rzeczy.Mam w pracowni gościa. Kiedy malarz zaraz na początku powiedział mu. Jaromil zrozumiał. a mimo to wsiada teraz do łodzi. . co jest w snach najpiękniejsze. co przyniosłeś. Malarz odszedł do pracowni i zastał tam mamę we łzach. Przytoczył słynne zdanie Lautreamonta o pięknie. Wrócił do pracowni. położył mamę na stary. Jaromila. Potem znów poszedł do Jaromila popatrzeć. i to z pewnością nie byle jaka. że inspiracją do tego płomiennego komentarza stał się on sam. nie była to miłość. które w normalnym życiu nigdy by się nie spotkały. co chłopiec namalował (ach. Wprawiło go to w niemy zachwyt i kiedy malarz dał mu następne zadanie.Idź. będący jeszcze chłopcem.To spotkanie nie jest jednak wcale piękniejsze niż spotkanie kobiety i chłopca w mieszkaniu malarza. a malarz objął ją i całował. gorliwie pochylił się nad papierem. co narysował. polany farbami tapczan. była wjego objęciachjak ciało pozbawione duszy. której by od dawna w rozmarzeniu wyglądała. że malarz w tym ostatnim zdaniu postawił jego. A potem przeszedł znów do sąsiedniego pomieszczenia. . możecie iść razem. że jego nauczyciel jest tym razem jakiś inny niż zwykle. I teraz rozwodził się nad jego pracą: to.Jest pan diabłem .Dlaczego pozwolił mu pan zostać? Czemu go pan nie odesłał? . które ma w sobie spotkanie parasola i maszyny do szycia na stole operacyjnym i powiedział potem: . a szczególnie dobrze zapamiętał ostatnie zdanie o spotkaniu chłopca i kobiety w mieszkaniu malarza.Proszę. że nie starał się w żaden sposób szukać rozwiązania tej zagadki. Jaromil zauważył. potem postawił przed nim tusze. I posadził ją na tapczanie. a łódź może natychmiast zamienić się w trumnę. Jaromil. nie uszedł jego uwadze żar w jego głosie. a trumna może płynąć wzdłuż kwitnących brzegów rzeki. że zostaną we frontowym pokoju. która już od dwudziestu lat nie żyje. we śnie może łódka wpłynąć przez okno do sypialni. pochwalił to. nie może tak dobrze rozpoznać.Kundera Milan . jest to szalone. że malarz go lubi. i że właśnie dzięki Jaromilowi również przybycie tej kobiety staje się widocznie jakoś ważniejsze i piękniejsze. . do ucha tego bezwładnego ciała malarz zaszeptał: . Nie tylko mu się to podobało. Miłość albo jest szalona. który miał w ostatnim czasie i który zapamiętał. na równi z tą kobietą.Tak. malarz przejrzał. ani nie odwzajemniła jego pieszczot. gdzie znalazł mamę ubraną i gotową do wyjścia. którego Jaromil. określił temat i polecił mu. Świat ludzi dorosłych był mu wszak jeszcze na tyle daleki. tym razem ani się nie broniła.powiedziała przez łzy. skoro nie wolno mu jej zobaczyć. że widzi w nim kogoś. Jaromil był tego dnia bardzo szczęśliwy!) i posłał go do domu. niech mnie pan zaraz puści do domu! . że dostrzega może jakieś głębokie i tajemnicze podobieństwo wewnętrzne. dał mu papier i pędzel. ale cieszyło go.

a ona wiedziała. co czytała. nie wiedziała. ale to mu nie wystarczało. w której mogłaby się harmonijnie starzeć. wiedziała. Kiedy mama po raz pierwszy zobaczyła je na stole Jaromila i zrozumiała. w jego rozumieniu. by uniknąć ujawnienia.że jej prawie wcale nie rozumiała. jak się ma zachowywać ani co ma mówić. jak się jej książka podobała. że zbyt wiele pożytku z lektury nie miała. że ich pierwsze spotkanie nie było tylko zmową ciał. i dlatego nie może się na nich należycie skupić. co właściwie było w książce. ba . która skoczyła jej z tyłu na kark. jak uczennica. która boi się wywołania do odpowiedzi. w które nagle wkroczyła. Mama dostała papier i kolorowe tusze. że książka stanowi dla niego przedmiot dyskusji i że są w książce zdania. smutno zwisającej skóry. malarz wystawiał jej dziełka za szybą biblioteki i chwalił się nimi przed swymi gośćmi.Kundera Milan . aby jako tako usprawiedliwić (zwłaszcza przed babcią i Jaromilem) swą częstą nieobecność w domu. patrząc jej z rozmarzeniem w oczy): tu jednak. przed oryginalnym i wymagającym obliczem malarza wstydziła się z góry za każde swoje słowo i za każdy gest: jej ciało też nie było lepiej przygotowane. skąd ma książki. Malarz otoczył ją przesadnym zainteresowaniem i starał się ją wciągnąć do świata swoich obrazów i swych przemyśleń. ciało ręka w rękę z duszą (tak. że jest to kontrabanda przeznaczona dla niej. i to czytać po kryjomu.co w niej było takiego ważnego. że tak źle o nie dbała po porodzie. tej pomarszczonej. ponieważ bała się. w tym wymagającym spotkaniu. gdyż wydaje nam się. Przychodziła potem do malarza ze strachem. w oparciu o które chciałby się z mamą porozumieć jak w oparciu o wspólnie wyznawaną prawdę. a ona będzie z trudem wymyślać jakieś zadowalające kłamstwo. albo że podobne pytanie zada jej ktoś inny z rodziny. tak że kroczyła przez swą przygodę. O tym wszystkim mama wiedziała. Kiedy malarz malował. jakby następowała drżącą nogą na cienką kładkę. Jeśli jednak miłość oprócz ciała okupuje także duszę.Życie jest gdzieindziej oczy. które miały w bibliotekach jej przyjaciółki czy krewni. po raz pierwszy boleśnie pożałowała tego. Ta miłość wciąż przypominała mamie o jej miłosnym nieprzygotowaniu: była niedoświadczona. niż zwykłe pozytywne zapewnienie. nie wiedząc. przestraszyła się. było to dla niej dowodem na to. Jak chytra uczennica sięgnęła więc po wymówkę: skarżyła się. bowiem książki już na pierwszy rzut oka różniły się od tych. że książki musi czytać potajemnie. że chce usłyszeć od niej coś więcej. a cudowność może odkryć również dziecko w swoich zabawach i zwykły człowiek zapisujący sobie swój sen. mama musiała wymyślić istnienie nowych przyjaciółek. że malarstwo. Być może poczucie zakazanej czynności i strach przed zdemaskowaniem nie pozwalały jej skoncentrować się na tym. zajmuje to więcej czasu. czy też . które wykorzystały sytuację. Ach. pouczał ją. Mama musiała je potem w domu czytać. czy to młodość duszy czy starość ciała spowoduje upadek. opowiadał mu o nowych kierun kach w sztuce nowoczesnej i pożyczył mu później do przestudiowania kilka książek. pokrywając go barwnym sitowiem. gdy była sama. takiej miłości od dawna wyglądała. siadywała obok niego na krześle. musiała zrobić na papierze plamy i dmuchać na nie. teraz natomiast jej syn (to uosobienie Strona 20 . ponieważ malarz od razu ją pytał. Mama cieszyła się z tego. przerażał ją widok własnego brzucha w lustrze. które chłopiec przyjął z wdzięcznością. była to miłość nieoczekiwana. dusza wydawała jej się okropnie młoda a ciało okropnie stare. że ciekawy Jaromil będzie się jej pytał. Musiała więc chować książki do bieliźniarki pod staniczki i nocne koszule i czytać je w chwilach. chociaż niektóre strony czytała dwa i trzy razy pod rząd. nierównomierne promienie rozbiegły się po papierze. zawsze pragnęła miłości. Malarz przyjął usprawiedliwienie i znalazł sprytne wyjście: gdy Jaromil przyszedł na następną lekcję. jest tylko jednym ze sposobów wydobywania z życia cudowności. Aż dotychczas cały ciężar jej przygody spoczywał wyłącznie na niej. lecz bynajmniej nie pomogło jej to zrozumieć. Zaraz na jednym z pierwszych spotkań dał jej na pożegnanie do ręki kilka książek.

zmieńmy chociaż nasze własne życie i przeżyjmy je swobodnie .Kundera Milan . mówił. że jest to miłość wielka i wspaniała. natychmiast pożałowała tego. oporami. Mama pospiesznie starała się naprawić to. jakim słowem. że malarz pożycza mu książki ze swojej biblioteki (malarz kilkakrotnie chłopcu zaznaczył. Potem mama wyrwała malarzowi pędzel z ręki. odrzućmy wszystko. którego nigdy dotąd nikomu nie mówiła. czemu właściwie ją kocha. które jej pożyczył. co nie jest nowe. powiedziała do niego słowo. jak śpiewak kocha ciszę. żadnym konwenansem. że malarz wymaga od niej rozwiązłego i zaskakującego sposobu okazywania miłości. Malarz posępnie wodził pędzlem po płótnie i kilkakrotnie spojrzał gniewnie na mamę wyglądającą zza obrazu.mówił jej malarz. że kocha ją tak. pełna wiary w jego słowa i niewiary w siebie. bowiem malarz nawet drobną niezgodę zjego poglądami uważał za zdradę. która widzi piękne krajobrazy. gdy tylko wygospodarowała trochę czasu.Chcę tylko. ale wiedziała. tym trudniejszym stawała się ona zadaniem. lecz jest przy tym tak zgrzana i zdyszana. Sztuka nowoczesna w owych czasach nie była jeszcze własnością mieszczańskich mas i miała w sobie pociągający urok sekty. zdjęła za jego plecami bluzeczkę i staniczek. . Trzeba być absolutnie nowoczesnym . Słuchała go zachwycona i przychodziła do niego. o którym malarz twierdził. stanęła przed malarzem. mówił jej z upodobaniem: . że gniew malarza zmienia się w miłosne pożądanie. Gdy zachmurzony malarz odwrócił się do swego płótna. urok tak bardzo zrozumiały Strona 21 . a ona słuchała go nabożnie. powiedział jej.Życie jest gdzieindziej czystości!) stał się nagle bezwiednym posłańcem cudzołożnej miłości. czymś. że kocha ją jak ukochaną kobietę wykradzioną ze zwariowanego domu. byś mi ofiarowała twoją swobodę. niczym nie skrępowana. jak bokser kocha motyla. książki leżały na jego stole i mamie nie pozostawało nic innego. że trzeba go zupełnie i w każdej postaci odrzucić. tak że upadała już pod imperatywem swobody jak pod brzemieniem. Czuła się jak turystka. wydają jej się zbyt niezrozumiałe i ponure. że wiersze. Ledwie to powiedziała. że miłość malarza do niej może polegać jedynie na nieporozumieniu i pytała się go czasem. jak rzeźnik kocha bojaźliwe oczy jałówki. Nie to jest najgorsze. wsadziła go sobie między zęby. i że chce. że ludzie oduczyli się swobody . a ona pomyślała. wulgarne zmysłowe słowo. Przychodziło jej na myśl. który uzyskał ten przywilej) i mając nadmiar czasu. Miała ładne piersi i wiedziała o tym. wyciągnijmy z tego wszelkie konsekwencje. jak zajrzeć do nich pod pretekstem uzasadnionej matczynej troskliwości. twą własną i całkowitą swobodę! I chciał się o tej swobodzie ciągle przekonywać.mówił. wstydem. sama nigdy nie zwykła była zachowywać się w ten sposób i takie postępowanie przychodziło jej z wielkim trudem. należącej całkowicie do owego starego świata. że odnosi się to właśnie do niej. i że nie może jej stracić. Odpowiadał jej. niosła je teraz dumnie (choć nie całkiem pewnie) przez pracownię. ale to. A Jaromil? Był dumny. że nigdy nikomu książek nie pożycza i że onjestjedynym. że takie nieskrępowane zachowanie jest może i piękne. że nie potrafi się nimi cieszyć. aby czuła się z nim luźno i swobodnie. że nigdy się go nie nauczy. spędzał go w rozmarzeniu nad ich stronicami. co zepsuła. Nie. a błyskawica idyllę strzech.Jeżeli każde życie jest niepowtarzalne.cytował jej Rimbaud'a.Jeśli nie możemy zmienić świata. Ale nic już nie można było zrobić. aż w końcu na wpół zasłonięta płótnem umocowanym na sztaludze. że kocha ją tak. obowiązkiem. ale tym bardziej się bała. aż zobaczyła. zrozumiała wszak już od początku ich zażyłości. jak bandyta kocha wiejską nauczycielkę. i parokrotnie cicho je powtórzyła. Mama była już nawet w stanie jako tako zrozumieć. Pewnego razu ośmieliła się powiedzieć malarzowi. A im bardziej starała się umieć swoją swobodę. jakim czynem mogłaby malarza zaskoczyć i dowieść mu swej spontaniczności). Nie miała ze swej miłości najmniejszej przyjemności. że świat jest zniewolony. . do czego musiała się w domu przygotowywać (zastanawiać sie.

właściwie żadnej książki malarza nie przeczytał.Synowi wydawało się.Kundera Milan . tu przystanął nad jakąś stroną. . że kocha kobietę będącą jego własnym wytworem. Wiedziała o tym i sama sobie dodawała Strona 22 . i stawiała mu pytania. a potem te kreski z twarzy mamy zmył i namalował na niej inne kreski i znowu ją fotografował. że będzie teraz malować jej piersi i nogi. A mama w tej chwili naprawdę nie była niczym innym. tylko stała lub siedziała. Zaprowadziłją później do łazienki. ale i z niego. . która czytała je sumiennie od a do zet. Ale ten jeden jedyny wers albo ten jeden ustęp prozy wystarczały. wziął pędzel.Twarz . Jaromil. pokazał mamie swoje pierwsze fotografie. że reszta wiersza nic mu nie mówi. Tego dnia poszła do malarza z uczuciem szpiega przebranego w mundur obcej armii. Jej przemowa straciła resztę bezpośredniości i wszystko. że w tomie wierszy Eluarda zaznaczył sobie ołówkiem niektóre wersy: Spać z księżycem wjednym. że usiłując żartować. umoczył go w czarnej farbie.Przekreśliłem cię! Zniszczyłem dzieło boże! . przypuszczając. którą także pokreślił podobnymi liniami jak głowę mamy i fotografował później obie te głowy.Życie jest gdzieindziej dla wieku dziecięcego. martwą naturę składającą się z dziwnie zgrupowanych przedmiotów.list . że służyły mu jako przepustka do rzeszy wybranych. bała się dekonspiracji. Zauważyła. a słońcem w drugim oku. ale malarz już nie chciał jej malować. raczej się na nie gapił.mówił malarz i znowu postawił ją pod oświetlonym dachem i znów ją fotografował. które tylko pozornie były mu powierzone. jakby go szczególnie podniecało. Początkowo mama odczuwała to jako ulgę. umyłjej twarz i wytarł ręcznikiem.powiedział i znowu wziął pędzel. Mój Boże. którą sam stworzył. palnie głupstwo i będzie niesmaczna). by uczynić go szczęśliwym. i znów zaczął na niej malować. nie sprostała nawet trzynastoletniemu dziecku. Jaromil wrażliwie wyczuwał ten urok i czytał książki zupełnie inaczej niż mama. że mama wyśmiewa się nie tylko z wierszy.Przekreśliłem cię przed chwilą. ale zwłaszcza przez to. trzymając przy tym jej pokreśloną głowę. twarz . z którego będzie odpytywana. Właśnie w tych dniach malarz odkrył czar aparatu fotograficznego. kartkował je. że w jego wieku niczego nie rozumie. tę żywą i tę nieżywą. zdobyć się na żartobliwą uwagę. Stwierdzała przy tym niemal z lękiem. a zamiast tego kochał się z nią. przypominało grę amatorskiej aktorki. ponieważ nie musiała nic mówić. co dla innychjest ukryte. po czym położył ją na tapczanie i zaczął rozbierać.posłanie. że syn broni wypożyczonych książek z jeszcze większą zawziętością niż malarz.Co ci się w tym podoba? Czemu miałabym spać z księżycem w oku? Nogi z kamienia pończochy z piasku. jak gdyby był Bogiem spółkującym z kobietą. którzy potrafią dostrzegać to. czyta z prawdziwym zainteresowaniem. odwrócił mamie delikatnie głowę i dwiema ukośnymi liniami przekreślił jej twarz. Były to koła i kreski przypominające dawne pismo obrazkowe. jego własną fantazją. mama bała się. jak podręcznik. . nie martwiąc się wcale. jak tylko jego wymysłem i jego obrazem. i odpowiedział jej niegrzecznie. co mówiła i robiła. któremu nie groził egzamin. uśmiechała się i słuchała jego wskazówek i pochwał. marzącego o romantyce klanów i bractw.śmiał się i fotografował mamę. na której nosie krzyżowały się dwie grube linie. że jej syn nie zadowala się rolą zwykłego posłańca i że książki. zaczęła więc rozmawiać z nim o tym. które rzucał od czasu do czasu pod adresem jej twarzy. że ciała malować jej nie powinien (było to z jej strony odwagą. Położył ją potem na ziemi i obok jej głowy postawił gipsowy odlew antycznej głowy. skrępowanej tremą i recytującej tekst w obawie przed wygwizdaniem. co obydwoje czytali. niezwykłe ujęcia opuszczonych i zapomnianych rzeczy: potem ustawił ją w świetle padającym przez pochyły dach i zaczął fotografować. Potem malarzowi rozbłysły nagle oczy. żeby cię teraz stworzyć na nowo . . zdobyła się nawet na żartobliwą uwagę. Mama wiedziała. gdyż obawiała się zawsze. których nie miała odwagi zadać malarzowi. tam się zatrzymał nad jakimś wersem. nie tylko poprzez swoje piękno.Jak mogą być pończochy z piasku? . .

które chciały ją pogłaskać po brzuchu. a gdy już wyczerpała wszystkie podstępy. Kiedy jednak przyszła do domu. odwołała się do swojej nieśmiałości. pępka. na której malarz wyświetla obraz swego pragnienia. Stała więc na środku pracowni i myślała w tej chwili wyłącznie o swoim brzuchu. wydawało jej się. że malarz nie zrozumiał przyczyny jej płaczu. że operacja i ból się skończą i że teraz musi to tylko wytrzymać. lecz on prawdopodobnie nie zrozumiał sensu jej płaczu. A malarz brał do ręki pędzel. upadła i stłukła sobie kolano. na schodach zakręciło jej się w głowie. a w nocy przed spaniem płakała. ale widziała go przed oczyma takim. był bowiem przekonany. jest szalone. wytrwały.Życie jest gdzieindziej sił. W domu czuła się potem jak po wielkim wysiłku. Mama miała gorączkę. maczał i przykładał do jej ramienia. malarz doszedł do szczytu rozkoszy i szczęśliwy ześliznął się z jej ciała. pulsujący ruch. Broniła się. i położyła je sobie na piersiach. lecz uśmiercający gaz. gdzie musiała położyć się w pustej wannie i kładł na niej metalowy wąż z dziurkowanym wylotem prysznica na końcu i mówił. mama po raz pierwszy oparła się swemu kochankowi. a gdy mu tak jak kiedyś przy pierwszej wizycie powiedziała. A kiedy ją pomalowaną położył później na dywanie obok antycznej głowy.chytrość. że jego własna dzika pasja. po czym cofał się i brał do ręki aparat fotograficzny. i kochał się z nią. bała się na niego spojrzeć. nie może wywołać niczego innego. posłusznie nastawionym szkiełkiem. ba . opanowała się i przestała płakać. musi się oddać w czyjeś ręce i musi jedynie wierzyć. Tym razem malarz odsłonił jej piersi i kreślił po ich pięknych sklepieniach. że to wszystko przejdzie. tylko pomarsz czoną brzydką skórę i czuła się jak kobieta na stole operacyjnym. Wielokrotnie pozostawiała na swej nagości pasek do pończoch. że ten wąż nie wypluwa wody. ale miała go wciąż przed oczami i widziała oczy malarza i swój brzuch i jego oczy. kobieta. Gdy chciał ją potem rozebrać całą. nie starała się już zakrywać brzucha. a ona szła posłusznie. niejeden raz delikatnie odsunęła ręce malarza. 10 Kilka dni później czescy spadochroniarze wysłani z Anglii zabili niemieckiego pana czeskich ziem. która nie może o niczym myśleć. czego chce. i że leży na jej ciele jak ciało wojny na ciele miłości. kreślenie i fotografowanie ciągnęło się dalej.Kundera Milan . że ta namiastka ubioru jest podniecająca. miłość jest szalona. Teraz jednak miała stać naga na środku pracowni jak akt ponad którym on panowałby wzrokiem oraz pędzlem. tylko płacz rozkoszy i szczęścia. wiele razy wywalczyła sobie półmrok zamiast światła. bierną powierzchnią. że jest dla niego ucieleśnieniem białego koloru i że pierwszą myśl o niej wcielił do obrazu białymi liniami wyrytymi szpachlą). o której malarz wiedział i którą w niej uwielbiał (przecież dlatego tak często mówił jej. że to. odpowiedział jej tak samo jak wtedy: tak. a potem znowu ją podniósł i postawił w innym miejscu i znów fotografował. Strona 23 . pięknej i zimnej. jego cudownym visavis i istotą godną miłości. mama nie wytrzymała tego i rozpłakała się w jego objęciach. jaki znała z tysięcznych rozpaczliwych spojrzeń do lustra. z jaką aż dotąd potrafiła przy wszystkich grach miłosnych z malarzem ukryć swój brzuch. Mama uświadomiła sobie. że w ogóle nie jest dla żeby to malarza partnerką. . . prowadził ją do łazienki. Trudno docenić zręczność. I rzeczywiście wytrzymała. przemieniona w piękny. dając do zrozumienia. nóg. dotknęła jej czoła i wsadziła pod pachę termometr. że ma na sobie tylko brzuch. Mama załamała się nerwowo. Kiedy następnym razem przyszła do jego pracowni. i zdzierał z niej ubranie. ogłoszono stan wyjątkowy i na rogach ulic pojawiły się plakaty z długimi listami straconych. wytrzymać i nie dać po sobie poznać. lecz jedynie nieżywym odbiciem. Przestraszona babcia zaprowadziła ją do pokoju.

gdy spotkało ją to nieszczęście. że go kochała. a on jest przy tym dla niej dobry i w tych ciężkich chwilach chce być dla niej przyjacielem. pisała więc dalej. Wtedy to pewnego razu mąż przysiadł na jej łóżku. Znowu się rozpłakała i popłakiwała prawie codziennie. wcale nie. żejest w żałobie i że sięjej współczuje. Zaledwie napisała pierwsze zdanie. jakby je tworzyła rzeczywiście ona sama. jak się wstydziła swego oszpeconego brzucha. że rodzina jej ukochanego nie dostała nawet urny z prochami i nigdy się już chyba nie dowie.Życie jest gdzieindziej Mama leżała w łóżku i codziennie przychodził lekarz. żeby jej wbić w pośladek zastrzyk. A gdy wieczorem zostawał sam. jak dziewczęcy wstyd będzie się starał zakryć smutek i jak smutek w końcu przemoże wstyd i pozwoli spłynąć łzie. zupełnie inna niż sobie malarz myśli. a ona chciała nareszcie być znowu sobą i mogła być sobą tylko w nieszczerości. ona. Także służąca Magda. Pewnego dnia usiadła przy stoliku i zabrała się do pisania listu. taka jaką była. chociaż ciągle skarżyła się na ból głowy i kołatanie serca. że wyda się malarzowi sentymentalna i głupia. ponieważ jej ukochanego aresztowało gestapo. Nie napisała mu o tym. wyobrażał sobie tę twarz z wielkimi brązowymi oczami. czerwieniały więc jej oczy i spod powieki wypływała łza i spadała jej na knedliki z sosem.Kundera Milan . spuszczała głowę. ale że nadszedł czas. żeby móc pojechać do rodziców swego chłopca. że to. nie napisała nic o tym. natychmiast uświadomiła sobie. które mógłby jej powiedzieć. Nic mu nie napisała o tym. ponieważ taka szczerość była jej obca. opowiadała. przecież gdyby mu wszystko otwarcie wyznała. wziął ją za rękę i długo patrzył jej w oczy. co nazywała miłosnym szczęściem. tak że słychać było tylko jej przytłumione szlochy zza ściany. ale tym bardziej ją wszyscy dostrzegali i zawsze ktoś wygłosił jakieś słowa otuchy. Płakała zazwyczaj w swym malutkim pokoiku. głaskania jej i pocieszania. jak zobaczy łzę w dziewczęcym oku. że są to słowa. pragnęła być niewidoczna. Jaromil obserwował to wszystko jak fascynujące widowisko: z góry już cieszył się na to. na które nie chce i nie oczekuje odpowiedzi. Zdecydowała się więc powiedzieć mu wreszcie prawdę? Ach. która mieszkała w willi już od kilku lat i o której babcia chętnie mówiła w duchu dobrych demokratycznych tradycji. że jej załamanie przypisuje okropnościom historii i uświadomiła sobie ze wstydem. że go oszukuje. jak ją głaska i mówi do niej: nie płacz. Pisała. przyszła któregoś dnia do domu z płaczem. Gdy wróciła. nie płacz. wyobrażał sobie. mama wiedziała. Wpijał się spojrzeniem (ukradkiem. wyglądałoby to jakby znów się przed nim kładła naga z pomarszczonym brzuchem. Nie. zanim go poznała. I rzeczywiście kilka dni później jego nazwisko pojawiło się wypisane czarnymi literami na ciemnoczerwonym obwieszczeniu wśród nazwisk innych zamordowanych i Magda dostała parę dni wolnego. to jej dodało odwagi. by mu powiedziała prawdę: jest inna. na które odpowiadała głośnym szlochem. w rzeczywistości jest zwyczajną i staromodną kobietą i boi się tego. Mniej więcej w tym samym czasie mama zakończyła leczenie nerwów (odbyła tygodniową kurację snem) i zaczęła znowu krzątać się. chciała odnaleźć zacisze swej cnotliwości i dlatego musiała być nieszczera i pisać tylko i wyłącznie o swym dziecku i świętych obowiązkach Strona 24 . z jakimi się do niego zwraca. od tej pory. załatwiać sprawunki i troszczyć się o domowe gospodarstwo. rodzina zapraszała ją do wspólnego stołu (kiedyś jadała sama w kuchni) i ta nadzwyczajna łaskawość przypominała jej każdego dnia w południe. Magda starała sie ukryć łzy i zaczerwienione oczy. opatulony kołdrą. nie płacz. ponieważ nie przychodziły mu do głowy żadne inne słowa. było dla niej jedynie mozolnym wysiłkiem. ale czasem rozpłakała się ni z tego ni z owego również przy obiedzie. miał bowiem poczucie czegoś niedozwolonego) w jej twarz i zalewała go fala delikatnego podniecenia i pragnienia obsypania tej twarzy czułością. nie chciała mu się już pokazywać z zewnątrz ani od wewnątrz. ale po chwili uspokoiła się: powiedziała sobie. że kiedyś nie będzie mogła spojrzeć w niewinne oczy syna. ostatnie słowa. i przestraszyła się jego potępienia. jak upadła i rozbiła sobie kolano i musiała przez tydzień spać. ani o tym. gdzie leżą zwłoki ich syna. z uczuciem ulgi (i dziwnego uporu) formułowała zdania. że widzi w niej raczej członka rodziny niż siłę najemną.

pozwalając się porywać poszczególnym oderwanym wersom: Miała w ciszy swego ciała małą śniegową kulkę koloru oka. Natychmiast odsunął się od drzwi. na przyszłość i na zawsze) o nagie piersi. które obmywa twe oko. piękna twarz. Mógłby więc udawać. Wertował znów książkę. czego nigdy dotąd nie widział. brzuch. i męcząca gonitwa za pomysłami malarza wywołały u niej kryzys nerwowy. odrzuciła je (ciągle widział ją z przodu) i weszła do wanny. zdjęła majteczki. i wiedział. tragiczna i silna. musiał uzupełnić sobie jej obraz (teraz. podeszła do lustra (widział ją z przodu) i ruszyła w kierunku wanny. lecz tylko jej wielkie macierzyńskie uczucia. że to nie jej brzuch. już rozebraną. Patrzyła na otwór w zamku i uśmiechała się łagodnie (trochę bezradnie. że idzie się kąpać. I znowu mocniej zabiło mu serce. gdyż rozlegało się w niej przyśpieszone bicie serca. zamykała się tylko Magda. by wszystko przygotować. Ale jak sobie wytłumaczyć spojrzenie i uśmiech Magdy? A może spoglądała w tę stronę tylko przypadkiem i uśmiechnęła się na samą myśl. pośladki. Zgasił światło na schodach i zaczął skradać się na dół. ijak gdyby nigdy nic wejść do łazienki. który ją przed kilkoma dniami jedynie bolał. położył przed sobą jakąś książkę. a potem Strona 25 . teraz była to znów tylko sama twarz. to właśnie była Magda: smutek. zobaczył Magdę pochyloną nad wanną. że o niczym nie wie. gdyż członkowie rodziny nie mieli zwyczaju zamykania się przed sobą. I wydała się sobie w tej chwili nie tylko bezgranicznie smutna. dostarczał jej także kojącej pociechy. ta jednakowa. i wydała się sobie smutnie piękna. Ponieważ rodzice z babcią zaplanowali wyjście do teatru tydzień wcześniej. Był na górze w swoim pokoju. którą pożyczył mu malarz i bez końca czytał wiersze Eluarda. jak gdyby ktoś mógł go przydybać i wypytywać się. że został odkryty. Magda wyprostowała się. Dom był cichy i pusty i Jaromilowi waliło serce. w samych tylko majteczkach.Kundera Milan .jesteś wypisany w oczach. była to twarz oświetlona nagością ciała. był to piękny smutek i widziała siebie oświetloną jego melancholijnym blaskiem.otwór w zamku został nie zakryty i gdy przytknął do niego oko. piękna twarz. znana. wyrażony wielkimi słowami. który przeszedł wszystko. Eluard stał się poetą cichego ciała Magdy i jej oczu obmywanych morzem łez. i: Bądź zdrów. ciągle wzbudzała w nim czułość. już przed paroma dniami podniósł w drzwiach do łazienki klapkę nad dziurką do klucza i za pomocą ubrudzonego okruszka chleba lekko ją przykleił. uda. Jaromil widział całe swoje życie zaklęte w jednym wersie: Smutek. znał na pamięć domowe zwyczaje i wiedział. smutku. Również w wannie Jaromil widział ją wciąż przez swój otwór. co dotychczas widział i przeżył: łazienka nie jest zamknięta. jak staje zaskoczony w otwartych drzwiach. miał szczęście . wyobraził sobie. Strasznie waliło mu serce. albo: W dali morza.Życie jest gdzieindziej matki. smutek. Wreszcie rozległ się odgłos wody płynącej rurami i uderzenia strumienia o dno wanny. Tak. żeby nie zasłaniał widoku. ponieważ widział to. Kiedy jednak po chwili uspokoił się. które zbuntowały się przeciwko wielkiej. ponieważjednak powierzchnia wody sięgałajej aż do ramion. trochę przyjaźnie). że Jaromil mógłby ją podglądać? Tak czy inaczej. który w tym samym czasie całymi dniami obserwował płaczące oko Magdy. A potem spostrzegł nagle. miał czas. i schował go. Pod koniec listu już sama uwierzyła. napotkane spojrzenie Magdy zmieszało go do tego stopnia. tak że trzymała się w podniesionym położeniu. wyciągnął z drzwi klucz. z nagimi piersiami. nikt nie zauważył jego braku. ale zarazem wyniosła. Pewnego wieczoru wszyscy poszli do teatru i on został z nią w willi sam. ale nie czytał jej. teraz. a Magda nie powiedziała mu. tylko nasłuchiwał. że Magda patrzy mu prosto w oczy. że oko z drugiej strony drzwi nie może być widoczne. że wkrótce zobaczy jeszcze więcej i że już nikt nie może mu w tym przeszkodzić. lecz i ta czułość była inna. że nie odważył sięjuż ponownie zbliżyć do drzwi. zatrzymała się. co robi. wiedział dobrze o pięknie smutku i cały się w nim pogrążał. Widziała go czy nie? Wielokrotnie to przecież wypróbował i był pewien. że jest sobota i Magda będzie się kąpać. smutna twarz. Zląkł się. ale grzesznej miłości. które kocham. Co za niezwykłe zbieżności! Jaromil. zaświtał mu w głowie pomysł.

prawie hedonistyczny płacz. ku któremu idę. idę tylko po szczoteczkę. własnej słabości. ponieważ zawsze był dla niej grzeczny. kiedy chwytał ją przy stole nagły płacz. że niespodziewane słowa Magdy nie musiały wcale być powodem tak idiotycznej kapitulacji. Tylko .Życie jest gdzieindziej mówi: idę tylko po szczoteczkę. które lubił najbardziej. była tam też śniegowa kula w ciszy jej ciała. leży bowiem uwięziona w wannie. pomimo tego szedł. i zatrzymuje się później przy wannie i pochyla się nad Magdą. gdyż Jaromil żałował i pocieszał Jaromila. ja przecież idę do kuchni!" . który się rozpuszcza i zamienia w wodę. jak policzek. ogarnął go obłok podniecenia. kiedy w domu byli na Jaromila źli. Jaromila ogarnęła tęsknota i zamknął książkę.1 znów było tam w dali morze. w którym już nic nie widział i niczego więcej nie mógł się domyśleć. że jest w łazience i przed nim leży w wannie naga Magda i mówi: nie wchodź tu. nie może się bronić. Desnosa. Leżał wyciągnięty na tapczanie i był zrozpaczony. jest chyba dokładnym przeciwieństwem smutku. Magda lubiła go.i naprawdę poszedł na drugą stronę przedpokoju.. ale nie może nic zrobić. które obmywa twe oko i znowu widział przed sobą Magdę.co począć z taką niechęcią? Jest ona czymś zupełnie innym niż smutek. usłyszał: "Jaromilu. ba. jakby coś stamtąd zabierał i poszedł z powrotem do siebie na górę. nad jej dużymi oczami. niż stracona okazja. Dokąd od niej uciec? Jeśli jednak odkryjemy nagle własną małość. cicho wśliznął się z powrotem na górę. ta nagła niechęć.. Ach. i bał się tego. a potem schodził na dół. dokąd od poniżenia można uciec tylko na wyspy! Usiadł więc przy swoim biureczku i otworzył książkę (tę cenną książkę. i wejść. ponieważ jest bezsilna. do kuchni. aż sięga moich oczu i było tam ciało. kiedy zostałby z Magdą w domu sam. nad jej nagim ciałem. jej piękna twarz jest zawstydzona. ja się kąpię! Nie wchodź tutaj!" Odpowiedział: "Ależ nie. Strona 26 . klucz już dawno będzie musiał być na swoim miejscu i Magda będzie mogła się zamknąć. którajest zawstydzona i głaszcze tę zawstydzoną twarz. jedynym ratunkiem przed nią była ucieczka. własnego głupiego łomoczącego serca. gdy sobie to wyobraził aż do tego momentu. był tam smutek. idę przez nieskończoną wodę. bezpowrotność tej wspaniałej okazji dręczyła go. że mógł przecież powiedzieć: ależ Magdo. wyjdź stąd w tej chwili. była tam zielona woda.. że nie pożycza jej nikomu poza nim) i usilnie starał się skoncentrować na wierszach. płacz nieomal miłosny. a on idzie koło wanny do umywalki. czuł. bez rytmu i rymu. nad którą leży szczoteczka i bierze tę szczoteczkę. pisał jeden pod drugim krótkie wersy. jak drży. która Jaromilowi ukazała żałosnego Jaromila. często zamykał się w swoim pokoju i płakał. ciało w wodzie. tak jak bywała zawstydzona. że w ogóle nie będzie w stanie powiedzieć spokojnym i naturalnym głosem: idę tu tylko po szczoteczkę. smutne ciało. zaczęła go dręczyć rozpacz z powodu własnego tchórzostwa. Tak jak to widział u Eluarda.. Nezvala. Ale bardziej. tak jak bezsilna była wobec śmierci narzeczonego. otworzył i zamknął drzwi. Było to jednak bezpowrotnie stracone i Jaromil słyszał potem już tylko cichutki szum wody wyciekającej z wanny w otchłanie kanałów. o której malarz powiedział. że nieprędko nadarzy się znów taki wieczór. a kiedy był już niemal przed łazienką i serce tłukło mu się tak. a plusk wody dobiegał do tego wiersza jak plusk rzeki przez zamknięte okno. ale w tej wariacji było to. które widzi przez zielonkawy filtr wody i znowu patrzy jej w twarz. Wziął następnie papier i ołówek i sam zaczął pisać. co właśnie przeżył. której powierzchnia podnosi się coraz wyżej. że prawie nie mógł złapać tchu. Żeby jego wejście wyglądało całkiem naturalnie. co powiedzieć. a Magda z pewnością by się o to na niego nie gniewała. I znów sobie wyobrażał. Zalała go ogromna niechęć do samego siebie. a on pochyla się nad jej głową. oddalała go jednak i odwracała od własnej duszy! Była jednoznaczna i zwięzła jak obraza. i przechodzi koło nagiej Magdy. I dopiero tam pomyślał sobie. ale był to szczęśliwy. Była to wariacja na temat tego. które odebrało mu przytomność umysłu i wszystko zepsuło. która w tym momencie nie wie. zaglądając w jego duszę. następując głośno na każdy stopień.Kundera Milan . gdyż wiedział. a jeśli nawet się nadarzy. co czytał. Biebla.

który jednocześnie w tym samym wersie powoli znikał. dał mamie z przejęciem kilka starannie wy stukanych wierszy i pobiegł do swego pokoju. są jedynie ich oznaczeniem. a po prostu jest. niezależnym od tego. niezależność wiersza była dla Jaromila wspaniałym ukryciem. ma bowiem dużo wyjazdów służbowych. rozmyta. Chyba sobie nawet nie uświadamiała. ale zarazem już to w nim z wolna obumierało. co przeżył. służą bowiem tylko momentowi porozumienia. ich przeznaczeniem nie było chwilowe porozumienie i szybki zanik. pożądaną możliwością drugiego życia. moja wodna miłości. który napisał. zaraz potem zaczęły z niej Strona 27 . drżącym pod drzwiami łazienki. że nie uświadamia sobie nawet jego nieobecności i rozmyśla w swym pokoiku o wierszach: jeżeli wiersz ma być wierszem. ale nie trudno to odgadnąć. ponieważ wiersz przestał być zwykłym następstwem słów. że wodną miłością jest Magda. gdy zostały wypowiedziane. przepisał wiersz na specjalnym papierze i było to jeszcze piękniejsze niż wtedy. niezależny i niezrozumiały. Jestem pod wodą i uderzenia mego serca wywołują kręgi na powierzchni: w tym wersie była mowa o chłopcu. lecz trwanie. że jest w nich zagubiona. tam na dole ręce pociły mu się z tremy i przyśpieszał oddech. a stał się rzeczą. kto jest przeznaczony do tego. tak jak ziarno obumiera w owocu. aby zanikły zaraz po tym. Jaromil tak rzadko tatę widuje. był całkowicie samodzielny. że często zapowiada swą kilkudniową nieobecność. co przeżył. jak chodzi po domu ze smutnymi oczami i zbolałym głosem i wydawało mu się. był wysoko ponad swą słabością. lecz miłości męża nie odzyskała w zamian. Zwyczajne słowa są na świecie po to. mówił inny wers i Jaromil wiedział. Na dnie tego wiersza była Magda w wannie i on z twarzą przyciśniętą do drzwi. Odrzuciła miłość malarza. ale te słowa same stały się teraz rzeczą i nie były niczemu podporządkowane. ale tym razem w ogóle nic nie powiedział. i zrozumiał wkrótce. gdy mówił go sobie na głos. która się z nikim nie umawia. tak samo jak niezależna i niezrozumiała jest sama rzeczywistość. żeby zaryzykować i dać je tak surowemu sędziemu. nie jest jej wesoło. było opanowane przez to. w wierszu. aż je przeczyta i zawoła go. było wprawdzie w wierszu zawarte. Tata Jaromila tak rzadko bywa w domu! Już się do tego przyzwyczaili. Najpierw przyszło mu na myśl. i płynęły z niej łzy urażonej dumy.Kundera Milan . które pożyczał jej malarz. że nazajutrz spróbował napisać następne wiersze i stopniowo pochłonęła go ta czynność. by tam zaczekać. tak mu się to spodobało. niechęć wobec samego siebie została na dole. że wraca dopiero późną nocą. co Jaromil przeżył poprzedniego dnia. musi być przez kogoś czytany. tu na górze. przygoda z dziurką od klucza i własnym tchórzostwem zmieniła się w zwykłą odskocznię. że nie jest tylko zaszyfrowanym dziennikiem i może żyć samodzielnym życiem. To. 1 Chociaż już wstała z łóżka i chodzi po domu jako rekonwalescentka. Następnego dnia poprosił babcię. jego samoistność była jeszcze bardziej bezsporna. był wszakże wysoko ponadnim. lecz to. nad którą teraz latał. widział go. wypływały z niej bodaj czworakiego rodzaju łzy: najpierw rzuciło jej się w oczy podobieństwo wierszy Jaromila do tych.Życie jest gdzieindziej Czytał sobie swój wiersz na głos wiele razy w kółko śpiewnym patetycznym głosem i był zachwycony. że mąż jest już drugi dzień poza domem nie uprzedziwszy jej o tym. czemu płacze. co napisał. przywykli również do tego. potem wyczuła jakiś ogólny smutek ziejący z wierszy syna przypomniała sobie. i wytrysnęły z niej łzy żalu nad utraconą miłością. nie znalazł się więc poza granicami swego przeżycia. wieczorem nie wrócił do domu i mama nie ma o nim żadnych wiadomości. ten wers go przerastał i przeżywał. aby być tym pierwszym czytelnikiem jego poezji. Czytała i płakała. dopiero wtedy udowodni. że nikt inny nie odnalazłby jej w tych słowach. żeby mu pożyczyła maszynę do pisania. kto będzie nimi zachwycony co najmniej tak jak on sam. kto go napisał. Ach. ale wiedział też. Pragnął widzieć kogoś. są podporządkowane rzeczom. wiersz. nie był już opanowany przez to. pogrzebana. że pokaże swoje wiersze malarzowi. ale przywiązywał do nich zbyt wielkie znaczenie. że kroczy jego wierszom naprzeciw.

to wzruszenie było dla niego świętą gwarancją. a na nim stary żółty dom. Kosmos pięciu godzin lekcyjnych był gdzieś daleko. tych dwoje niefortunnych kochanków. jesteś naprawdę taki ładny jak ten Apollo. W jego rogu wisiała klatka z ptakiem. a potem zauważył. że jest więc matką cudownego dziecka. jeśli więc widzi dziś w Jaromilu poetę (tak. czuła się tak jak wtedy. Postać rzeczywiście poruszyła się. aby przeszedł na drugą stronę rzeki. Ale wtedy on już będzie daleko! Minął rok od zakończenia wielkiej wojny. że może schować głowę na mamy ramieniu. Potem go zawołała. że i dziś tędy pójdzie i że dzisiaj również zatrzyma się tam. kto za nim mieszka. a mamie przyszło na myśl. Jaromil miał tremę. na co od dawna czekała. Ściemniało się. które mówiła. tata nie wracał. . po którym wędrował. poznał. mimo iż widział ją z tyłu. żeby się odwróciła i żeby mógł zobaczyć jej twarz. kładzie jej swoim uczuciem balsam na wszystkie rany. był więc zadowolony. ale zarazem czymś. w której niósł parę zeszytów i jeden podręcznik. o czym myśli matka. jesteś do niego podobny. a on był z nim związany tylko małą brązową aktówką. lubił na nie patrzeć (zawsze było zamknięte) i zastanawiał się. że w dziecku zostanie coś z tego. szedł ulicami w kierunku Wełtawy. napłynęły jej w końcu do oczu także łzy wzruszonego podziwu. Długo rozmawiali ze sobą tego dnia i w końcu znaleźli w ten sposób. gdy malarz wypytywał ją o książki. widziała przed sobą jego pochyloną i pełną oczekiwania twarz i nie potrafiła zrobić nic innego. czując w objęciach dziecięcość jego postaci. które jej pożyczał. Strona 28 . Doszedł do mostu Karola. że to kobieta i pragnął. Prawie za każdym razem.. że nie mogła się od niej uwolnić. ozdobnie skręconego drutu. przecież na uniwersytet też poszła studiować literaturę i tylko małżeństwo (nie powiedziała ciąża) nie pozwoliło jej poświęcić się bez reszty temu najgłębszemu pragnieniu. oglądał tę rokokową klatkę z białego. nabrała odwagi i zaczęła mówić.Życie jest gdzieindziej wszakże wypływać łzy pocieszenia. a kiedy czytała wiersze już po raz któryś. że twarz Jaromila ma swą delikatną urodę. Zatrzymał się. przyciągał go most Karola. pociechę w sobie nawzajem. jest to dla niej zaskakującą niespodzianką. gdy był na wagarach (a bywał na wagarach tak często i chętnie!). co mu ma o wierszach powiedzieć. bowiem syn. do klasy wejdzie stary matenatyk i będzie dręczyć uczniów danymi na czarnej tablicy: bzyczenie błędnej muchy wypełni ciszę między pytaniem profesora i odpowiedzią ucznia. To nie jest zwykły przesąd. która za chwilę się skończy. była wiosna i świeciło słońce. gdyż wiersze wydawały jej się niezrozumiałe. Część druga albo Ksawery Słyszał już dochodzący z wnętrza budynku zgiełk przerwy. zaczęła mu opowiadać. że jest w nich więcej niż ona sama może zrozumieć. odpędziła od siebie przygnębiające widmo malarza. toteż odniosła wrażenie. lecz kiedy przed nią stał. to ona pierwsza przypięła mu ten wielki tytuł).Kundera Milan . Wiedział. a mama. że literatura była zawsze jej największą miłością. Tym razem po raz pierwszy (może dlatego. że był wyjątkowo słoneczny dzień) okno było otwarte. okno najego trzecim piętrze znajduje się akurat na wysokości kamiennej poręczy mostu i oddalone jest na długość skoku. I tę lirę wziąłeś od niego. fizyczną siłę. matka i syn. że w półmroku pokoju rysuje się postać. który z takim zmieszaniem i oddaniem przybiegł do niej ze swymi wierszami. tylko suchy brzeg. gdzie pod mostem nie ma już wody. z którą nie może równać się ani mąż ani malarz. ta niepozorna myśl była tak nieodparta. ale w przeciwnym kierunku. że jego wiersze mają siłę: rzeczywistą.I widzisz. A potem opowiadała mu. Nie mogła jednak powstrzymać drżenia głosu ani łez napływających jej do oczu i to było dla Jaromila ważniejsze niż słowa. jak tylko przytulić go do siebie i pocałować. a potem wolnym krokiem wzdłuż nabrzeża. nie wiedziała. Szpaler rzeźb nad wodą zapraszał go.. jak będąc w ciąży patrzyła błagalnie na figurkę Apollina. gdy jest w ciąży.

Przecież sprzątałam tu przed chwilą i nie znalazłam niczego. a swoim wzrostem wypełniał je całkowicie. jak to się mogło stać. lecz okno było otwarte i on był przekonany. O ile kobieta. której bladość świeciłaby z daleka nawet w najgłębszych ciemnościach. Wskoczył na murek. Nie mógł się oprzeć. Zeszyt z matematyki. Dopiero po długiej chwili. które jakby się wciąż usprawiedliwiały. Zobaczyła go natychmiast.Ajednak . Ksawery był w nieco lepszej sytuacji. odezwał się Ksawery: . gdzie leżała aktówka: . 2 Wysokie prostokątne okno. co by tutaj nie pasowało.zapytała i jakby dźwięk słów Ksawerego wyrwał ją z początkowego osłupienia.Tak. spoglądając na Ksawerego. w którym piszemy ćwiczenia stylistyczne z czeskiego. dopiero na końcu dostrzegł swoją aktówkę. mężczyzna w okiennej ramie wyglądał od strony kobiety jak czarna sylwetka na złotym podkładzie światła.Życie jest gdzieindziej zniknęła w ciemnościach.Ja też bardzo się cieszę. a pośrodku okrągły stół przykryty robionym na szydełku obrusem. jak gdyby tutaj była noc a po drugiej stronie dzień.Nie wiem. lęk: lęk nie wywołanyjego niespodziewanym zjawieniem się. że rozłożonymi rękami dotykał jego wewnętrznych ścian. . która leżała na dole pod nim na postrzępionym brzegu taniego dywanu.Mam tu swoją aktówkę. oślepiona światłem. gdybym jej nie znalazł . że pana aktówka znalazła się w naszym pokoju. na którym stał wazon z kwiatami. było takich rozmiarów. zamknęła za sobą drzwi. Miałem z nim sporo pracy i nie chciałbym go znowu wytrząsać z głowy. który został w kobiecej twarzy w postaci struchlałych wielkich oczu. kogo zawsze najbardziej interesuje głębia) i dlatego zobaczył najpierw w tyle drzwi. Ksawery przykucnął na oknie i wskazywał miejsce.Przepraszam . nie była ani tak bezpośrednia. potem na lewo przy ścianie zwalistą szafę. Jego pierwsze wrażenie było właściwe: miękkość i melancholia. W tym zeszycie mam również ostatnie zadanie na temat: Wjaki sposób przyszła do nas wiosna. Zobaczył w jej niewyraźnej twarzy dwoje wielkich płonących oczu i przyszło mu na myśl jeszcze jedno słowo. był to mężczyzna pomiędzy dniem a nocą.powiedział Strona 29 . stanęła w drzwiach. Oglądał pomieszczenie od tyłu do przodu (jak ten. że to wezwanie. lecz daWny lęk.Aktówkę? .Kundera Milan . . poufny znak dla niego.powiedziała i uśmiechnęła się. ta kobieta naprawdę się usprawiedliwiała! . Wrzuciłją przez otwarte okno do ciemnego pomieszczenia. . . Stali teraz naprzeciw siebie. w postaci gestów. w pokoju panował przecież półmrok i prostokąt okna jaśniał tak. Okno dzieliła od mostu głęboka otchłań zakończona twardym brukiem. . by do niego przemówić.rzekł Ksawery przykucnięty w oknie i wskazał palcem na podłogę. cichy. a potem sam wskoczył za nią. ani na tyle przytomna. Aktówka w ręce przeszkadzała mu. tak że Ksawery widział ją w lepszym oświetleniu. byłoby to przykre. Bodaj w tej samej chwili. nie była w stanie rozpoznać rysów twarzy mężczyzny. w postaci bladości. Kobieta podeszła kilka kroków do środka pomieszczenia. jego wzrok przywykł już do półmroku i mógł choć w przybliżeniu dojrzeć miękkość rysów kobiety i melancholię jej twarzy.Ku mojej wielkiej radości aktówka jest tutaj. w czasie której patrzyli sobie nawzajem w niewyraźne twarze. w mrocznej głębi pokoju otworzyły się drzwi i pojawiła się w nich kobieta.Mam tam bardzo ważne rzeczy. Tak. że ją pan znalazł . na które Ksawery wskoczył.powiedziała. by okazać głośno lęk. . na prawo drewniane łóżko z rzeźbionymi krawędziami. kiedy ją dojrzał i chciał po nią zeskoczyć. podręcznik przyrody a także zeszyt. a między nimi był tylko stół z robioną na szydełku serwetą i szklanym wazonem wypełnionym sztucznymi kwiatami z woskowanego papieru.

Już z głębi mieszkania słychać było. siedzieć znowu w tej samej ławce. że tej kobiecie grozi niebezpieczeństwo i że musi z nią tu zostać. . A twarz kobiety była tak Strona 30 . że kobieta jest w niebezpieczeństwie i broni się tym. obchodząc stół. zostanę z panią! Nie jestem tchórzem . nie. Na twarzy kobiety pojawiło się współczucie. Kroki. że te brązowe oczy podnoszą się ku niemu i zalała go fala szczęścia. zrozumiał.Kundera Milan . I znów słychać było.Życie jest gdzieindziej Ksawery.powiedział i chwycił kobietę za ramiona (ach. nie chciał niczego więcej. a kiedy odwrócił nieco głowę. Słyszał potem kobiecy głos i nie mógł pozbyć się lekkiego a jednak bolesnego uczucia żalu: ten głos brzmiał tak samo melancholijnie. Nie zrobił tego jednak. nie wiedział nawet. Potem zobaczył. a tymczasem na klatce schodowej wyraźnie już rozlegały się kroki. Kobieta starała się popchnąć Ksawerego w stronę okna. . groziłoby mi. nie teraz i Ksawery widział na grubym płótnie siennika centymetr nad swymi oczami jej twarz i wydawało mu się.nie ma nic smutniejszego niż wejść po roku do tej samej klasy. twarz przekłutą trzema źdźbłami siana sterczącymi z parcianki).Musi pan szybko zniknąć.Mój mąż! Niech pan odejdzie! . . kładł mu ją posłusznie w objęcia. jak otwierają się drzwi. obniża się jeszcze bardziej i dotyka prawie jego twarzy. że Ksawery widział tylko te oczy. której nie wolno mu było opuścić.Proszę mi wierzyć . że nie przejdę do następnej klasy. 3 Przestrzeń między podłogą i stropem utworzonym przez pięć deseczek.prosiła go trwożliwie kobieta. które widział kroczące po podłodze. a potem kobieta drgnęła: . były ciężkie. ich oprawą. zobaczył na podłodze buty z cholewami stąpające po pokoju. jak kobieta mówi nie. nie. Ku tym oczom skierował się teraz Ksawery. jej oczy zrobiły się nagle tak wielkie.Nie. że ten głos podobny jest do czarnych butów z cholewami. to ramię było miękkie jak pierś!).Jestem stary repetent . które zalewały całe ciało swym brązowym światłem. że mógłby teraz posunąć rękę niżej i dotknąć piersi. lękliwie i nęcąco. Rozlewało się w nim błogie uczucie. Ksawery wiedział. to wszystko dostrzegał ledwie kącikiem oka. nie była większa niż przestrzeń w trumnie. ale on wiedział. w odróżnieniu od niej była to wszak przestrzeń pachnąca (tchnęło z niej zapachem siana). gdy zwracał się do niego. Ksawery byłjednak rozumny i stłumił nagły grymas zazdrości. nie i jak para kroków zbliża się chwiejnie dojego kryjówki ijak potem niski strop. . Wraca mój mąż! Nie było nic prostszego niż wziąć aktówkę. Potem usłyszał głos mężczyzny i zdawało mu się. napełniające. jak kobieta mówi nie. którym kobieta była owładnięta. jakby reszta twarzy i całe ciało były jedynie dodatkiem do nich. . . chciał uratować tę kobietę. wskoczyć na okno i z okna na most. tym cudownym obłym wierzchołku ciała i wydawało mu się to wystarczająco wspaniałe. Chwilę stali nieruchomo. A później słyszał. że ta twarz zwierza mu się ze swego poniżenia. bardzo akustyczna (po podłodze niósł się dźwięcznie odgłos kroków) i z doskonałą widocznością (tuż nad sobą widział twarz kobiety. i Ksawery w ostatniej chwili rzucił się na podłogę i wlazł pod łóżko. że nie wolno mu opuścić kobiety w chwili. ale Ksawery tego nie zrobił. . proszę cię. gdy grozi jej niebezpieczeństwo. bowiem lęk. co ma: swoją twarzą i swym smutkiem. teraz nie.odrzekł Ksawery. pod którym leży. jak przed chwilą.mówił dalej . brzucha i czego by tylko chciał. jak wyglądają poszczególne rysy twarzy kobiety i proporcje jej ciała. pomiędzy którymi ugina się potargany siennik. trzymał dłoń na jej ramieniu. ale wiedział.Profesor od czeskiego nie cierpi mnie i gdybym zgubił zeszyt zadań domowych. nie. że mu nie wolno. twarz rzutowaną na szare obicie siennika. wrażenie całej postaci było właściwie tylko wrażeniem tych dużych oczu. Chciał podnieść się w swojej trumnie.Nie mogę zostawić pani samej! . które słyszał.

miękkie i jędrne. przypominał jej. a Ksawery odrzekł: Strona 31 . hałas i krzyk. i sterczały z niej trzy źdźbła słomy. Ksawery chwycił go z tyłu za kołnierz i prędko wepchnął do środka. Ksawery był już za jego plecami i kiedy mężczyzna raz po raz wsadzał rękę w mroczną czeluść szafy. że więzienie męża jest dębowe i że więzień nie może go otworzyć ani rozsadzić.spytała ponownie kobieta. zwinny jak pantera. Łomot w szafie rozlegał się nadal a Ksawery obiema rękami trzymał kobietę za ramiona i starał się dostrzec wyrazistość jej rysów. Na górze ustał wszelki ruch. jak odgłosy burzy puszczone z płyty gramofonowej. że panuje nad sytuacją. że słowa w grzmocie uderzeń pozostawały niezrozumiałe. A w końcu zaczął ją całować (rękoma dotykał ciągle jej miękkich nagich ramion. że bał się posunąć ręce niżej i dotknąć piersi. Oparł się na łokciu i wysunął się spod łóżka. Mężczyzna rozglądał się badawczo po pokoju. że przytykając wargi do jej twarzy zanurzy się w bezkresnych wodach. .Co zrobimy? . uświadomił sobie. . jakby to były trzy strzały. które przekłuwały twarz kobiety niczym trzy strzały. 4 Stał naprzeciwko wielkich brązowych oczu a za plecami słyszał dochodzące z wnętrza szafy uderzenia. co się dzieje w pokoju. żeby się o to nie martwiła.Kundera Milan . wstał i rozejrzał się po pokoju. żejest im tu teraz dobrze. że szafa jest dobrze zamknięta. po czym męski głos odezwał się znowu: . że w jej wnętrzu ukrywa się kochanek. a potem rzucił się w stronę szafy.Co zrobimy? . ten mężczyzna był w łóżku w butach. zrozumiał. albo jak szczekanie psa przywiązanego do budy na drugim końcu miasta. tak że Ksawery nagle kichnął. dotykały rytmicznie nosa Ksawerego i łaskotały go. Głaskałją po ramieniu i mówił. przekręcił klucz.krzyczał męski głos a Ksawery widział nad czarnymi cholewami ciemnoniebieskie bryczesy i ciemnoniebieską bluzę policyjnego munduru. kochanie I znów przez chwilę było cicho. ponieważ zobaczył na stole odłożoną czarną pałkę. . która gubiła się wciąż w rozwodnieniu jej oczu. I strop nad Ksawerym zaczął się rytmicznie poruszać i źdźbła. a on odpowiedział: . że nadeszła jego chwila. objął ręką ramię kobiety i dopiero teraz. aby namacać ukrytego w niej kochanka. nie było słychać nawet oddechu: Ksawery zamarł także. tak szalenie słodkich. pomyślał Ksawery i rozzłościł się. na tyle stłumiony przez wiszące tam ubrania.usłyszał jej głos. tak żeby widzieć. żeby się nie bała. które tę twarz przekłuły. podszedł do szafy i w odpowiedzi na uderzenia dochodzące z wewnątrz. Oho. prosiła go.zapytała. Łóżko znieruchomiało.A czyja jest ta aktówka? A potem rozległy się donośne kroki i widać było buty z cholewami kroczące po pokoju. . że jest szczęśliwy jak nigdy dotąd i że walenie w szafie interesuje go mniej więcej tak samo. że kobieta ma na sobie tylko lekką halkę. Potem roześmiał się.Życie jest gdzieindziej blisko niego. która swymi rozmiarami sugerowała. pokazywał jej klucz na dowód tego.Odejdziemy. Umundurowany mężczyzna otworzył szafę pełną ubrań i wsunął do niej rękę. Dopiero po chwili rozległo się pytanie: . pod którą unoszą się nagie piersi. Aby pokazać. Zamknął drzwi.A co z nim? .Kogo tu masz? Gdzie go schowałaś? . kiedy poczuł w dłoni jej nagą skórę. . wyjął go. W tej chwili Ksawery wyskoczył spod łóżka cichy jak kot. Chwycił ją. kilkakrotnie uderzył pałką w drzwi szafy.Co to było? . Usiadł obok tych wielkich oczu. jak gdyby nie był dość odporny na ich upojność) i znów mu się wydawało. pochylała się nad nim. Mówił. włożył do kieszeni i odwrócił się do kobiety.Nic nie słyszałam.odpowiedział kobiecy głos.

Przy tych słowach naraz oboje zauważyli. A potem mówił jej. Tak. aby nabrać sił do czuwania. Jest ciemność. że szafa ucichła. Powiedziała do niego: . kanarek w klatce rozśpiewał się. trzy dni. ani ptaka w klatce. Nie. jego marsz. widziałjej krok. i po raz pierwszy także Ksawery zobaczył ją nie rozmazaną. Ksawery wskoczył szybko do pociągu i w tym momencie staruszek podniósł latarnię. dokąd pójdą. która zmieniła się w ciało. Było to piękne jak boskie zmiłowanie. Było to pięknejak wezwanie do drogi. Kobieta pogłaskała teraz Ksawerego po twarzy. Ksawery czuł. albo . Są to światła wysyłane przez latarnie. Pójdziemy dokąd zechcesz. że tu w tym pokoju jest u siebie w domu. która wchodziła tu przez okno razem z szumem Wełtawy i dalekim krzykiem miasta. krzykiem tak dalekim. którego kochamy. wezmę tylko parę rzeczy na drogę. jak otworzyły się drzwi i weszła kobieta. Patrzył na nią oczyma pełnymi nagłego spokoju. Pójdziemy. niebieską jak sen. że on sam nie ma domu. 5 Ksawery śpi nie po to. w który powoli.że jego domem są jego kroki. natomiast tam. Kiedy tu za rok wrócimy.Kundera Milan . śmiał się i spojrzeniem zachęcał kobietę. jest mu nie znane. Poczekaj chwilkę. uśmiechnęła się do niego i odeszła w stronę drzwi. zastaniemy w szafie szkielet ubrany w mundur i buty z cholewami. kobieta podobna do wody. Było to piękne jak śmierć policjanta. lecz niepowstrzymanie zapadał. Sen nie jest dla niego przeciwieństwem życia. które w ciągu roku kiwnie trzysta sześćdziesiąt pięć razy. Ta cisza była wypełniona przestrzenią. niebieską jak horyzonty. ale z góry opadają powoli kręgi światła. Ta cisza była tak uderzająca. Przechodzi ze snu do snujakby przechodził zjednego życia do drugiego. A nie ma nic piękniejszego niż chwile przed podróżą. w jej wyraźnych konturach. Niebieską jak woda. w tych kręgach wykrojonych z ciemności widać gęsto padające płatki. że znów jest pełen podróży.mówiąc inaczej . prędko przebiegł przez halę i wszedł na peron. Ksawery zasnął. niczym krok wody. I znowu podszedł do hałasującej szafy i uderzył w nią pałką. jakby mężczyzna w niej usnął albo się powiesił. tak jak umrze jej mąż. Szafa była cicha. Ksawery leżał na zmiętoszonych kołdrach i wszystko zlewało mu się we wspaniałą jedność: miękkie łóżko podobne do kobiety.Życie jest gdzieindziej . ale obecność człowieka. obok niego spacerował staruszek z latarnią i zamykał drzwi wagonów. sen jest dla niego życiem a życie snem. Oponowała. Położył się na łóżku i czuł się wspaniale. Potem zobaczył jeszcze. zjednego krajobrazu w inny i że gdyby został dłużej w jednej dekoracji.Człowiek wytrzyma bez jedzenia dwa. że przypominał odgłosy lasu. umarłby. dokąd Ksawery chce ją zaprowadzić. w jakie się jutro zanurzy. że przebudziła ich oboje. Strona 32 . jego podróże. Było to jakby w chwilę po burzy. to monotonne wahadło senczuwanie. jest czarna ciemność. że dom to nie bieliźniarka ani ptak w klatce. z innego końca peronu rozległ się przeciągły odgłos trąbki i pociąg ruszył. jeśli zostanie dłużej niż czternaście dni w szafie. Że może żyć tylko przechodząc zjednego snu do drugiego. gdzie otwierają się nieznane horyzonty. gdzie stał gotowy do odjazdu pociąg z oświetlonymi oknami. woda. gdy jutrzejszy horyzont przychodzi nas odwiedzić i dać nam swoje obietnice. sprężysty i płynny. po raz pierwszy go dotknęła. Wbiegł do drzwi niskiego budynku. Ale kobieta się nie śmiała. Miała na sobie niebieską sukienkę. Ksawery odpowiedział.Dokąd pójdziemy? Ksawery opowiadał jej. pytała tylko: . chwile. Jeszcze raz go pogłaskała. a w oknie widać było żółte zachodzące słońce.Tak. Że jego dom jest tam. mówiąc. którą wyobrażał sobie pod oknami podobną do płynącego łoża. by śmiała się razem z nim. nie będzie miała ani swojej bieliźniarki.

Ksawery natomiast przyszedł nieprzygotowany.Ależ. w których wąsach spacerują wszy.. dlatego dalej otwierała usta i patrząc wielkimi oczami na Ksawerego. Stał teraz na platformie wagonu i dziwił się. a przychodzenie w ostatniej chwili było jego dumą.. przekręcił kurek w kranie i nachylił się nad Strona 33 . że stoi tam profesorka czeskiego. w ostatniej chwili. że zostanie przyłapana. jego koleżanka. chuchając na zamarznięte szyby i przykładając oko do okrągłych prześwitów. Ach. Powędrował wzdłuż wagonu: chłopcy stali w przejściu między siedzeniami. która. co go właściwie skłoniło. jej usta nie poruszały się i nie śpiewały już piosenki o kanarku.Życie jest gdzieindziej 6 Przystanął na platformie wagonu i głęboko oddychał. kiedy łacinnik nachylił się do przedziału i przecisnął się szybko koło niego na platformę. gdzieś tam grali w karty. zdech kanarek. pod cienkim strumyczkiem wody kapiącej z kranu gorliwie myli sobie ręce.rzekł do nich Ksawery. że nie ma biletu. Wyczuwał ich w przedziałach wagonów. nad głowami wzdłuż i wszerz narty oparte o siatki na bagaże. a potem zobaczył. o porządku dziennym. Przyszedł znowu w ostatniej chwili. a obok nich jasnowłosa dziewczyna. tylko się już drugi raz nie myjcie . by wziąć udział w wycieczce szkolnej. po drugie zaś już bardzo dawno (nie pamięta nawet jak dawno!) nie był na lekcji łaciny. Dlatego odwrócił się i ponownie wszedł do małej umywalni. z której prowadziło dwoje drzwi do dwóch małych kabin: do umywalni i do toalety. tam zobaczył przed sobąjasnowłosą koleżankę. spłoszeni kochankowie. zobaczywszy go. jakby się bała. z którym zaznajomili się już w szkole. Przy tym przedziale zatrzymał się i zajrzał do środka: byli tam trzej chłopcy z wyższej klasy. pomyślał . Gdy go dostrzegli. żeby potem móc żyć na ślepo. . zdech kanarek. w której tęga nauczycielka czeskiego znowu stała naprzeciwko małego kolegi Ksawerego. nie mają końca. toteż żyli całe życie bez niespodzianek. zdech.. jeżeli czasem bywał na lekcjach. Ksawery oderwał wzrok od jasnowłosej dziewczyny i mijał następne przedziały. jak siedzą tam na wcześniej wyznaczonych miejscach.Kundera Milan . na pamięć i bez najmniejszego błędu. co za głupota. że nie wolno mu przystąpić do nieuczciwej gry. z nudnymi kolegami i łysymi profesorami. Otworzył drzwi umywalni i zobaczył. inni leżeli leniwie w przedziałach na ławkach.wierzyć. bardzo was proszę. która doczesne podaje za wieczne a małe za wielkie. mundur nie mógł go zmylić. śpiewała: zdech kanarek.. która wpatrywała się w niego dużymi niebieskimi oczami. zatrzymuje się przy poszczególnych przedziałach i sprawdza bilety. której zwrotki. po pierwsze dlatego. która się nie kończy.Sam chciałbym się umyć . Wszyscy inni przychodzili według wcześniej przemyślanego planu. jak opowiadają sobie o schronisku w górach. nie. jak prowadzą znane wcześniej rozmowy. Wykorzystał więc moment. że istnieje piosenka. ale nie dała nic po sobie poznać. zdech kanarek. który siada w pierwszej ławce i którego Ksawery.jakby wszystko na świeciejuż od samego początkn nie było zdradą! Z tą myślą patrzył blondynce w oczy i wiedział. zdech kanarek. by uspokoić przyspieszony oddech. że nie wolno mu przystąpić do nieuczciwej gry zwanej miłością. jak na wprost niego idzie mężczyzna w mundurze konduktora. zaczerwieniła się. surowa pięćdziesięciolatka. . odwrócili się prędko. pod wpływem nagłego pomysłu i nieoczekiwanej decyzji. w objęciach jego kolegi. sto i tysiąc razy: zdech kanarek. gdzie będą przez tydzień mieszkać. zupełnie ignorował. obejmując go wpół. z których dochodziły inne sztubackie piosenki i odgłosy zabawy. poznał pod daszkiem czapki starego łacinnika i wiedział. od siebie i pochylili się nad umywalką.i ominął ich dyskretnie. Ksawery nie chciał im przeszkadzać i wrócił na platformę. jak przepisujący teksty wskazane przez nauczyciela. że nie może się z nim spotkać. jak się Ksawery domyślał. zaś w innym przedziale śpiewali nie mającą końca piosenkę złożoną z prymitywnej melodii i dwóch słów powtarzających się w nieskończoność.

tylko ich dwoje. lekką sukienkę. że ma w objęciach tyle lat życia. jakby wiek jego tancerki był wysokim pagórkiem. do których koledzy Ksawerego szli się zakwaterować. potyka się i pod ciężarem nart zapada się w śnieg. która była jasna jak dzień. które gapią się na nich znad kufli piwa. olbrzymi księżyc i skrzący się śnieg. wątła i mała. Była to długa procesja. najpierw z daleka a potem z coraz bliższej odległości. w której zamiast krzyży sterczały w górę pary nart. Ale Ksawery nie miał tu zarezerwowanego żadnego pokoju i nie musiał ani odkładać nart ani się przebierać.usłyszał potem rezolutny szept nauczycielki. kładzie je razem ze swoimi na ramię. idzie na samym końcu. jak wysoko nad nią góruje. Został sam. niczym nabożne rekwizyty. że z nią tańczy i myślał o tym. skóra pod oczami wspaniale pomarszczona a koło jej ust biegną dwie wspaniałe głębokie szramy. zza których prześwitywało dwoje wielkich błagalnych niebieskich oczu. i był szczęśliwy. Rzeczywiście: do lokalu zaczęli się schodzić uczniowie i uczennice. trzaśnięcie drzwi i kroki czworga nóg. białą. które zmieniły spodnie narciarskie na spódnice. w której była jeszcze wątlejsza i łatwiejsza do zranienia. . trzaskanie drzwiami. którzy stali zakłopotani za nim. Był to smutny widok. że on. ponieważ on jeden nie miał nart. chociaż Strona 34 . jak nieszczęsna starość lituje się nad nieszczęsną młodością. Była to długa procesja i Ksawery idąc w niej trzymał ręce w kieszeniach. że musi ten wieczór przeżyć dla niej i ze względu na nią. że ubrałają dla niego. wolną ręką chwyta ją pod ramię i pomaga w marszu. uczniak. oparł się spokojnie o ścianę i oddał się słodkim rozmyślaniom. trzyma w ramionach całe jedno już niemal zakończone życie.Życie jest gdzieindziej umywalką. 8 Powiedział kobiecie w ciemnoczerwonym swetrze. Kobieta zaśmiała się potakująco. a przy stołach kilkoro gości. Ksawery wyszedł ze swej kryjówki i dołączył do reszty uczniów wylegających na peron. rozległ się odgłos trąbki. przy jednym ze stołów dostrzegł blondynkę i był zadowolony: była ubrana znacznie staranniej niż wszyscy pozostali. A później widać było pagórki. chcąc znaleźć w ten sposób względne odosobnienie dla siebie i dla dwojga kochanków. że szyja kobiety jest wspaniale powiędła.Kundera Milan . 7 Potem pociąg stanął. a ta młodziutka dziewczyna sterczała pod tym pagórkiem jak błagalna łodyga trawy. Podszedł do niej i poprosił ją do tańca. przyglądał się temu z rozkoszą. tak że teraz Ksawery tańczył z ciemnoczerwoną kobietą otoczony liczną publicznością. Natychmiast zauważył kobietę w ciemnoczerwonym swetrze i obcisłych spodniach. ale Ksawery widział. Później. Tańczyli razem pośrodku gospody. krzyki młodzieży. która zupełnie nie pasowała do tej brudnej gospody. szedł i przysłuchiwał się rozmowom kolegów już na wpół zmęczonych. szli nocą. zaczęła dobiegać taneczna muzyka. miała piękną sukienkę. koło niej siedzieli mężczyźni ze szklanicami piwa. kapela jazzowa. potem obejrzał się i zobaczył. Wszedł więc od razu do sali. ukazała się przed nimi restauracja. Był dumny. po chwili znów się obejrzał i zobaczył. gdzie znajdował się parkiet taneczny.jak symbole dwóch palców złożonych do przysięgi. wchodzących do sąsiedniej toalety. a wokół niej drewniane pawilony. i wszyscy porozsiadali się przy wolnych stołach. symbolu przysięgi. że nie wolno mu się jej poddać. że już nie chce dłużej tańczyć: odrazę budzą w nim te mordy. i w tym momencie był już całkowicie zdecydowany. że za chwilę wejdzie tu blondynka i zobaczy go. tupot. że ta kobieta jest elegancka i wyniosła i nudzi się z nimi. Ksawery wiedział.Chodźmy gdzieś obok . że stary matematyk bierze od niej narty. że jasnowłosa dziewczyna. i Ksawery widział.

Kundera Milan . że trwa to już długo i że jest zimno. po przerwie. w piękną słodką noc. zapalił więc światło (stara kobieta roześmiała się lubieżnie z jego potrzeby światła). Trudno opisać. aż dotyka jej łona i brzucha. przestali tańczyć (cała gospoda widziała. jaki był zadowolony i szczęśliwy. jej biała sukienka gubiła się na śniegu. wziął kobietę za rękę. On też nie chce być widziany. i że sukienka dziewczyny jest cienka. Stoi i rozgląda się. wkładał jej ręce pod sweter i kącikiem oka obserwował dziewczynkę podobną do śniegu. ciepło ubraną i cudownie starą. A potem powalił tę starą kobietę na śnieg i tarzał się na niej i wiedział. jak jego ręce słabną. nie przeżywa swego życia. czuł niemoc w całym ciele i usiadł na łóżku. te dwa sny brzmią jak dwa tony długo trzymane na organach. Owionęło ich mroźne powietrze i Ksawery myślał o tym. jest fujarką. w tym życiuspaniu skacze ze snu do snu. i że mróz dotykajej łydek i kolan i sięgajej ud i głaskają coraz wyżej. która musiała byćjuż całkiem skostniała. trzymając się za ręce. który kroczy po śniegu. Okno pokoju na parterze znajdowało się metr nad śnieżną równiną i Ksawery widział przez nie. tak że jego spanie jest jak pudełko. Gdy człowiek jest bardzo szczęśliwy. koło wszystkich stołów. w suterenie było kilkoro drzwi. W końcu wszedł do jednego z domów i skierował się schodami na dół. które straciło już zdolność dotyku i było jedynie martwym schronieniem dla łopoczącej duszy.Życie jest gdzieindziej kapela nie skończyła grać. ach. do którego jest włożone następne pudełko. Ksawery uśmiechał się i zapadał w głęboki sen. jak przestają tańczyć). tak skostniała. 9 Ksawery nie przeżywa jedynego życia ciągnącego się od narodzenia do śmierci jak długa brudna nić. tak że wyglądałajak śnieg. Kto by uniósł taką bezgraniczną miłość! Ksawery czuł. najpierw trzy razy. kroczy bocznymi peryferyjnymi ulicami i słyszy dochodzące z drugiej strony miasta odgłosy strzelaniny. w którym miała pokój. Później podnieśli się i stara kobieta zaprowadziła go do jednego z domków. jak nie są w stanie podnieść tego ciężkiego kosmatego swetra choćby tak wysoko. Ksawery tulił do siebie kobietę w ciemnoczerwonym swetrze. której obraz wypełniał go całego. który znika szybko za rogiem albo w bramie. a do tych dwóch tonów dołącza się teraz trzeci. że jest szczurołapem a kobieta. później. we śnie zasypia i jawi mu się dalszy sen. smutną i obolałą duszą trzepoczącą się w zupełnie przemarzniętym ciele. nachodzi go sen jako nagroda. ale je przesypia. śni. Chwycił znów ciemnoczerwoną kobietę pod ramię i prowadził ją dalej bieluteńką równiną i wydawało mu się. jedynie tu i ówdzie mignie jakiś cień. zeszli z podestu i szli razem. że blondynka stoi kilka kroków stąd i że patrzy na niego przez okno. które już nic nie czuło. Była jeszcze drobniejsza niż przedtem. którą prowadził. Spójrzcie. a do niego następne i następne. jak mu było dobrze. żeby odsłonić starcze piersi. że nie czuła własnego ciała. podszedł z nią do okna i przy oknie obejmował ją i podnosił jej kosmaty sweter (ciepły sweter dla starczego ciała) i myślał o dziewczynce. on też nie chciał opuścić dziewczynki. na śnieżnej równinie. że za chwilę tu na mróz wyjdzie też wątła chora dziewczyna w białej sukience. a potem zapukał. przez chwilę szukał tych właściwych. Po chwili otworzyły się drzwi restauracji i wyszła z nich blondynka. 10 Strona 35 . raz i po dalszej przerwie znów trzy razy. aż znaleźli się na zewnątrz. tak bezgranicznie kochał. w której świeciło dwoje zmarzniętych oczu. Ulica jest pusta. że była już tylko duszą. a na parkiecie byli tylko oni sami. jak za nimi patrzy i jak się dręczy. na której gra. dwa skostniałe księżyce. całował ją. w tej chwili śpi równocześnie w domu przy moście Karola i w schronisku. którą Ksawery tak bezgranicznie kochał.

czy przyniósł listę. że droga. i ten. widział błądzące nad dachami świetlne smugi reflektorów. Czekali. że zapomniał listy. Chciał. Przeszli przez kilka pomieszczeń. która ich teraz czeka. już dawno temu przepisał listę do swego zeszytu z czeskiego. Mój Boże.Kundera Milan . W pewnym miejscu zatrzymał się i przywołał do siebie mężczyznę w cyklistówce. przemówił Ksawery: . W końcu zwrócił sie również do Ksawerego i spytał go. poczta. gdzie była rupieciarnia.rzekł do niego. aż będzie na dachu. ponieważ wiedział. jak w dole głęboko Strona 36 . spośród których znał tylko kilku. telegraf. Następnie wypytywał poszczególnych ludzi. że listy nie ma. Ale zanim jeszcze Ksawery zdążył coś powiedzieć. Ale to nie tylko poczucie winy pchało go ku niebezpieczeństwu. . A potem szli po dachach. która czyni z życia półżycie a z ludzi półludzi. w cyklistówce na głowie. każda godzina i sekunda były w stanie stawić czoła najwyższej mierze. broń. z oddali dochodziły odgłosy strzelaniny. Na wprost wąska żelazna drabinka prowadziła z dołu na dach pięciopiętrowego domu. i da im znak. Lecz gdzie jest ta aktówka? Przy sobie jej nie ma! Mężczyzna w cyklistówce powtórzył pytanie.każdy jego dzień. a Ksawery był wciąż na przodzie. wszyscy wiedzieli. Ksawery. właśnie przemawiał. że jest to sygnał alarmowy. mające zapewnić powodzenie tego. a czarny mężczyzna powiedział lodowa tym głosem. ubrania na wieszakach. Twarze ludzi. a gdy spojrzał w górę. Na przodzie pomieszczenia siedzieli za stołem trzej mężczyźni. To była okropna chwila.Życie jest gdzieindziej Drzwi się otworzyły i młody mężczyzna w ogrodniczkach zaprosił go do środka. iść po linie nad przepaścią. jak ogromna jest śmierć. ponieważ wszyscy odwracali ku niemu twarze i czekali. otworzyły się drzwi za stołem prezydialnym. Pozostali wybiegali za nim na podwórze i przywierali do murów. w którym błysnęła iskra zrozumienia. mieć wokół głowy aureolę pocisków i w ten sposób rosnąć w oczach wszystkich i być ogromny. Podskoczył do niej i szybko piął się do góry. słodki powiew szczęścia. i musi zmyć winę. będzie zaprzepaszczona i pozostanie taką samą datą jak każda inna: pustą i martwą. gazety. co kryło się pod ową datą.Pozwólcie mi iść pierwszemu . w której siedziało około dwudziestu pięciu mężczyzn. stały się surowsze.rzekł. jest niebezpieczna. ale i karabiny stojące w kątach. jaką jest śmierć. że droga jest wolna. nim mężczyzna w cyklis tówce zdążył wydać pierwszy rozkaz. pomiędzy których przyszedł jak towarzysz między towarzyszy. Ten zeszyt miał razem z innymi zeszytami i podręcznikami w aktówce. Usiadł na pustym krześle i przyglądał się obecnym. kto pójdzie pierwszy. Ksawery wiedział. gdzie jest ta aktówka? Ksawery zastanawiał się gorączkowo i po chwili z otchłani pamięci wyłoniło mu się niejasne i nieuchwytne wspomnienie. że jeśli listę zdobędą nieprzyjaciele. chcąc się zabezpieczyć. skradając się ostrożnie. jeden z nich. wtedy wszystko będzie musiało być załatwione zgodnie z planem: ulotki. chciał to wspomnienie pochwycić. co odpowie. data. w której pokładali wszelkie nadzieje. na której drugiej szali jest śmierć. a potem długim korytarzem (musieli już dawno przekroczyć zarysy domu) do małej. radio. ba . ale już nie miał czasu. podziemnej sali. ajego oczy widziały nawet w ciemności.Więc idź . Było ciemno. narazi życie. pojawił się w nich mężczyzna i zagwizdał. czy wykonali wyznaczone zadania. by mu pokazać. Dlatego chciał iść w pierwszym szeregu. Musiał się przyznać. gdy wszystko się rozstrzygnie. Obrzydzeniem napawała go małość. Mężczyzna w cyklistówce spojrzał na niego zimnym. mówił o bliskiej i trzymanej w tajemnicy dacie. surowym wzrokiem. Chciał położyć swoje życie na wadze. żeby każdy jego czyn. stąpałjak drapieżnik. 11 Przecisnął się przez żelazne drzwi i znalazł się na wąskim podwórzu.

Kundera Milan . z bielutkiego śniegu pozostały tylko brudne linie i pasemka na wilgotnej ziemi. że nie jest w stanie (on. by słychać było marsz Chopina ze wszystkimi rytmicznymi potknięciami i fałszywą grą puzonów? 12 Otworzył oczy i zobaczył pomieszczenie z jedną odrapaną szafą i jednym łóżkiem.powiedział mężczyzna do Ksawerego. tylko on wiedział o ręce mrozu. tak długajednak. Ale skąd odzywa się ta smutna dęta kapela. unieśli ją i powoli spuszczali w dół. wsunął tylko nogi do butów porzuconych pod łóżkiem. który odpowiada za bezpieczeństwo swych towarzyszy!) dosłyszeć czyhających zasadzek nieprzyjaciół. nie jest tym najpiękniejszym akompaniamentem dla jego odwagi? Czyż to nie cudowne. a na nich małe pulpity z nutami. że słyszy dźwięki marsza pogrzebowego. I Ksawery szedł. który ją otaczał. Otworzył okno i wychylił się. która do niego dochodzi jako przepowiednia. i zarazem jedynym. że spał w ubraniu. grupa ludzi w czarnych ubraniach. na którym leżał. krawędzie dachów i kaniony ulic.Prowadź nas dalej . nabrał do ręki ziemi z drobinkami śniegu i rzucił ją w dół. smutna jak krajobraz. Nie zwalniał kroku. a pozostali brali ich pod ramiona i uspokajali. Stary mężczyzna i stara kobieta stojący w gromadce ubranych na czarno ludzi rozpłakali się. starał się z całej siły wyostrzyć swe zmysły i odpędzić tę złowieszczą halucynację. tak jak go grają dęte kapele na cmentarzach. z którego śnieg już niemal zniknął. wydawało mu się. które co chwila omiatały domy. Daremnie: muzyka wciąż do niego dolatywała. gdzie nie ma zasadzki. której tony brzmią tak bardzo rzeczywiście? Podszedł do okna. .Życie jest gdzieindziej pod nimi zbiegają się czarne postacie z krótką bronią w rękach i uważnie się rozglądają. nie musi się więc przebierać. Okno znajdowało się zaledwie metr nad ziemią. jakby chciała zwiastować jego bliski koniec. skacząc z dachu na dach. złażąc po krótkich żelaznych drabinkach. że jego walka jest pogrzebem a pogrzeb walką. jak i dlaczego umarła jasnowłosa dziewczyna. Z zadowoleniem stwierdził. w krajobrazie. chowając się za kominami i uskakując przed natrętnymi reflektorami. Teraz lepiej pojął sytuację. gdyż uszy ma zatkane płynną melancholią marsza pogrzebowego. Czyżby to jednak w ogóle było możliwe. Potem trumna opadła na dno i ludzie w czerni jeden za drugim podchodzili i rzucali na nią garść gliny. trzymali przy ustach dęte instrumenty. Był tu jedynym. Ksawery nie bał się. który sam wiedział wszystko. która posuwała się pojej ciele do góry. żeby halucynacja miała postać tak rzeczywistą. zwrócona do niego plecami. stała nieruchomo. Tylko on wiedział. od łydek aż do Strona 37 . lecz że nie może w tej chwili polegać na własnych zmysłach. Była to wspaniała długa wędrówka. grali marsz żałobny Chopina. Była to wspaniała wędrówka milczących mężczyzn zamienionych w rój ptaków. Stała opuszczona i smutna. które mąci zmysły i napełnia umysł halucynacją. że życie tak wspaniale zaręcza się tu ze śmiercią? Nie. aby wielkość śmierci uczyniła jego kroki po dachach niezapomnianymi i ogromnymi? Czyż muzyka pogrzebowa. jakby chciała do tej chwili walki przypiąć czarny welon przyszłej śmierci. W tej chwili dwaj krzepcy wieśniacy przeciągnęli pod trumną liny. że Ksawery zaczął odczuwać zmęczenie. które wysoko okrążą czyhającego nieprzyjaciela i opadną na skrzydłach dachów na drugą stronę miasta. o którym nikt nic nie wiedział. również w czerń odziani ludzie. w których utkwili oczy. Nie opodal. Po drugiej stronie dołu inni. że śmierć przyszła mu się zapowiedzieć. Ubrani na czarno ludzie zgromadzeni byli wokół dołu. tego znanego Marchefunebre Chopina. Czemu tak się bronił przed tą halucynacją? Czyż nie pragnął. Również Ksawery jako ostatni schylił się. Ksawery wyskoczył przez nie na zewnątrz i podszedł do gromadki żałobników. przy którym leżała trumna.

która ją zdradza i oddala się od niej.rzekła kobieta. Wyskoczył z łóżka i podbiegł do okna. że go nie przestała kochać i że miłość jest silniejsza od śmierci. ci pozostali byli tu niczego nie rozumiejącą publicznością. z oddali dochodziły strzały. jak aktor. między dwoma istnieniami. w tej masce własnej postaci podszedł teraz do rodziców zmarłej (twarz ojca przypominała mu rysy blondynki. 13 Spadał w dół poprzez swoje sny.jakby się usprawiedliwiając. była poczerwieniała od płaczu) i składał im kondolencje. o czymś. że jest w domu przy moście Karola. Było to coś jakby wspomnienie dobiegające zza kilku ścian. Najpiękniejsza była chwila. że należy do tej scenerii i że tylko przez jakąś pomyłkę z niej wypadł. Był napełniony krajobrazem.mówiła kobieta. Ksawery wiedział wprawdzie. diabelską maskę niewinności. tak że te ręce istnieją teraz same w sobie. . co oznaczają patrole uzbrojonych robotników na moście. grabarze z łopatami oraz łąki i pagórki wstępują w niego i gubią się w nim. aby ją pochowali właśnie tutaj. że ich dłonie są w jego ręce wątłe i maleńkie. co by mu wyjaśniło jego własny stosunek do tego.Mój Boże. i patrzył w ślad za pogrzebowymi gośćmi. tak że wszyscy pozostali. ponieważ widziała miłość. czuł na twarzy dotyk ręki. które głaskały go w chwili. lecz Ksawery jeszcze o tym nie wie. . tylko on wiedział. należały już do kobiety ze snu. i że on sam (który wszystko wie) jest jeszcze rozleglejszy niż ten mokry krajobraz. w którym tak długo spał. że ktoś go głaszcze. że jest wielki i traktował teraz swą własną rzeczywistą postać tylko jako maskę. Niechaj trwa jak najdłużej ten dotyk rąk bez ciała! 14 Potem oprócz rąk poczuł także dotyk dużych miękkich piersi opierających się na jego piersiach i zobaczył twarz czarnowłosej kobiety i słyszał jej głos: .Kundera Milan . tak samo jak zmarła jest zagubiona w bezkresnej glinie. gdyjeden ze snówjeszcze trwał. że jest to ręka przebaczenia. Tylko on wiedział. zmarła. ręce między dwiema historiami. Wiedział. w który z powrotem zapadał. Widział ich na tle rozległego górskiego krajobrazu i wydawało mu się. Te ręce. ręce nie zepsute przez ciało ani głowę. który zapomni wejść Strona 38 .Posłuchaj! Ksawery zamilkł i starał się pilnie nasłuchiwać. .zapytał Ksawery.Ale musiałam cię obudzić. ależ tak. Wiem. Ksawery przypomniał sobie. jakby w nim rosło drzewo. i czuł. co widzi. miał jednak wrażenie. podawali mu nieprzytomnie rękę a on czuł. . ponieważ się boję. żejest przez nich wszystkich rozsadzany. ty nic nie wiesz . wiedział.Życie jest gdzieindziej brzucha i pomiędzy piersi. po moście Karola spacerowały gromadki mężczyzn w roboczych kombinezonach z automatami na ramieniu. alejuż za nim prześwitywał następny. smutkiem pozostałych i śmiercią blondynki. czemu życzyła sobie. gdzie się najbardziej dręczyła i gdzie pragnęła umrzeć. obudź się! Leżał na zmiętym posłaniu w ciemnawym pokoiku z wielką szafą.Czego się boisz? . że sobie o czymś nie może przypomnieć. do którego przechodził. są to cudowne ręce w pustej przestrzeni. że chciałbyś jeszcze długo spać .Obudź się! Na Boga. Tylko on wiedział. czy też niczego nie rozumiejącymi ofiarami. przebranie. kto był przyczynąjej śmierci. Był pewien. że rozumie to dotknięcie i z wdzięcznością je przyjmował. czuł. którzy rozchodzili się małymi grupkami i powoli ginęli w wilgotnej dali. gdy stał w górskim krajobrazie. że blondynka daje mu do zrozumienia. że są zagubieni w bezkresnej dali. Potem stał oparty o ścianę pawilonu. Naraz poczuł.

nikt jej nie zabrał. zeszyt z czeskiego. do którego z takim zapałem przygotowywał się ze swymi towarzyszami boju. której domagał się od niego czarnowłosy mężczyzna. wówczas ten świat będzie jeszcze droższy o wartość zdradzonej miłości. rozejrzał się po pokoju i odetchnął z ulgą: aktówka wciąż tutaj była. Chodzą od domu do domu. Widzisz przecież. drobnym czytelnym pismem.Nie bój się . Potem wyrwał się z jej objęć i skierował się w stronę okna. gdy sobie przypomniał.Niczego . Chciał wybiec z domu. Aż nagle sobie przypomniał. . słyszał strzelaninę. chciał oddać listę. że dzień. jest w innym zdarzeniu i nie potrafi ocalić z owego życia tego drugiego. i Ksawerego znów ucieszył pomysł zamaskowania tego ważnego dokumentu w szkolnym zeszycie. od dawna uważany jest za zdrajcę i nikt by mu nie uwierzył.krzyknęła kobieta. że zabierzesz mnie ze sobą! . bez niego.Żadnych egzekucji być nie może! . Uświadomił sobie jednak. że jej mąż jest aresztowany. korpulentną kobietę i wiedział w tej chwili. że skoro nie może ocalić tego straconego życia. oparta w kącie o ścianę.Skąd możesz wiedzieć?! .mówił do niej. chciał się natychmiast zgłosić do tych ludzi w roboczych kombinezonach. Jest w innym życiu. dziwnie okaleczona. że jest piękna i że przykro mu będzie od niej odejść. I w momencie. . aresztują i dokonują egzekucji.zaśmiał się. . Podskoczył do niej i otworzył ją. musi uczynić wielkim to. była tu przepisana starannie. O ile jej Strona 39 . nie wiadomo bowiem kogo aresztować i do kogo strzelać.Życie jest gdzieindziej w porę na scenę i sztuka rozwija się dalej. A Ksaweremu przyszło na myśl. podręcznik przyrody. widział patrole na moście i myślał tylko o tym.nalegała na niego ze strachem kobieta. Ale świat za oknem byłjeszcze piękniejszy. które teraz właśnie przeżywa.zaprotestowała kobieta. że to niemożliwe: nie zna hasła wydanego na ten dzień. że musi ją opuścić.Jesteś piękna .Chcesz mnie zdradzić? Uklękła przed nim i objęła go za nogi.Obiecałeś. Pod koniec wojny przyszła następna urzędowa wiadomość. nadszedł nagle i on go przespał. miał w swoim zeszycie. Obejrzał się na piękną. . co się dzieje. gdy Jaromil przybiegł do niej ze swymi wierszami. że jest gdzie indziej. w ogóle go nie interesowały obawy pięknej kobiety. egzekucji naprawdę być nie mogło.Czegóż ty tam szukasz? . Ajeżeli dla niego opuści ukochaną kobietę. Wyciągnął zeszytdo czeskiego. ponieważ życie jest tam na zewnątrz za oknami. w którym z drugiej strony napisane było ćwiczenie stylistyczne na temat: Wjaki sposób przyszła do nas wiosna. którzy mieli być straceni w pierwszym dniu rewolucji. . Skąd mógł'wiedzieć? Wiedział aż nazbyt dobrze: listę wszystkich wrogów ludu. . którą ma tylko on jeden. . ůże mąż umarł w obozie koncentracyjnym. .To było dawno temu. a bez której rewolucja jest ślepa. Patrzył na nią i uświadamiał sobie. otworzył go z odwrotnej strony i odetchnął po raz drugi: lista. w innym śnie. . Zresztą. Ksawery uśmiechnął się i wskazał na okno.odparł Ksawery. Część trzecia albo Poeta onanizuje się Tego dnia. Dostała natomiast z gestapo urzędową wiadomość.Kundera Milan . nie doczekała się go także w następnych dniach. w którym go już nie ma. mama już się taty nie doczekała. w innym pokoju. skąd dobiegają strzały.Co się z tobą dzieje? .Ale muszę cię zdradzić. .Potrzebuję twojej pomocy.Dokąd chcesz iść! . Wszystko było na swoim miejscu: zeszyt z matematyki.

Życie jest gdzieindziej małżeństwo było nędzne. Patrzy teraz na swoje odbicie w lustrze i stwierdza ze zdziwieniem. gryzł się zmartwieniami i aby zachować spokój. tym niemniej sprawiło jej radość. jak tylko stygnące uczucia. Strona 40 . jego drogeria (należy już od dawna do nielubianego szwagra) i wieloletnie beztroskie życie w willi. 2 W łazience na półeczce pod lustrem stoją buteleczki z perfumami i tubki z kremami. to dlatego. i to jakjej się zdaje zbytecznie młoda. i wyrzuca sobie. Stwarzała smutną. po śmierci Alika zrezygnowała z kupna nowego psa i musiała znaleźć sobie pracę. kiedy minęły. od tego czasu chodziła z Jaromilem do teatru i na koncerty z jeszcze większą przyjemnością. który wynalazł wolty. kiedy usłyszała jego oświadczenie. podczas gdy babcia przeniosła się na piętro do owdowiałej mamy. cerowała Jaromilowi skarpetki i prasowała córce sukienki. Jak gdyby nosiła na głowie (za przykładem dalmatyńskich kobiet. że zdradzała go właśnie wtedy. że przypominająjej zmarłego ojca. które wyciął z różnych czasopism i podkleił twardym papierem. oprawiła ją w złoconą ramę i powiesiła na ścianie. że Voltaire był fizykiem. Niemcy opuścili czeskie ziemie i dla mamy rozpoczęło się życie obdarzone surowym pięknem wyrzeczeń. To tęskne światło dręczy ją: uświadamia sobie.Kundera Milan . Mama pogardzała szwagrem od tej pory. co jej prócz niego zostało? Babcia traciła pamięć i zdrowie. 3 Na ścianach jego pokoiku nie wisiały już namalowane dziecięce powiedzonka (mama z żalem schowała je do szafy). o tyle wdowieństwo było wielkie i dostojne. i sądził. pełną miłości atmosferę i potwierdzała kobiecość otoczenia (dwuwdowiego otoczenia) Jaromila. że była niewdzięczną żoną. Jego rodzina była hałaśliwa i egoistycznie zapatrzona w swoje prymitywne zabawy: od wesołego życia w dolnych pomieszczeniach odcinał się wyraźnie nastrój melancholii roztaczający się na piętrze. Doszło również do innych zmian: jej siostra zdecydowała się zostawić mieszkanie w centrum Pragi żonatemu od niedawna synowi i przeprowadziła się z mężem oraz młodszym synem do parterowych pokoi rodzinnej willi. ale mama ich prawie nie używa do pielęgnacji skóry. lecz dwadzieścia małych reprodukcji kubistycznych i surrealistycznych obrazów. żejej twarzjest wciąż młoda. jakby czas zapomniał o niej niesłusznie i przez pomyłkę. Zresztą. rozeszły się. w jakiej grupie oporu pracował i jaką miał tam funkcję. które w ten sposób noszą kosze winogron) niewidzialną urnę z prochami męża. Niedawno doszło do jej uszu. nigdy nie powiedziałjej o niczym ani słowa. A jednak mama chodziła w tym czasie bardziej wyprostowana niż kiedyś w czasach dostatku. że to rodzeństwo. Kiedy pomyśli o tym. (kiedyś naprawiali im aparat telefoniczny i Jaromil dostrzegł w odciętej zepsutej słuchawce ów przedmiot. które kiedyś odziedziczyła po ojcu. zwolniła więc służącą. że potrafi ocenić piękno tych lat dopiero teraz. że ktoś widziałją na ulicy z Jaromilem. pieniądze. Jej mąż narażał się na skrajne niebezpieczeństwo. kiedy się poznali. gdy był najbardziej zagrożony. że była na sposób kobiecy ograniczona i nie potrafiła dostrzec w zachowaniu męża niczego innego. Pomiędzy nimi była przymocowana do ściany słuchawka telefoniczna z kawałkiem odciętego sznura. nie wie w ogóle nic i traktuje to jako haniebną karę za to. ona do dzisiaj nic nie wie o tym. pogardza niemal sama sobą. wydawało jej się to komiczne. przesiadywała w domu. dlaczego był aresztowany. Była pełna utyskiwań i wspomnień oraz pełna troskliwości. Miała dużą fotografię męża z okresu. Jeśli stoi przed nimi tak często. Na przeszłości przeżytej z rodzicami i z mężem położył się tęskny blask dopiero co zgasłego słońca. Później ku wielkiej radości prażan skończyła się wojna.

pozostawało mu tylko zapuścić długie włosy i nosić je rozczochrane. Całe życie będzie poeta szukać męskości rysów w swojej twarzy. jakie tylko mógł chcieć: żółte jak pierze nowo narodzonych kurczątek i delikatne jak puch dmuchawca. Ale Jaromil nienawidził aniołów. tym bardziej stawała się ona świadoma. lecz. Niepowstrzymanie Strona 41 . czy raczej grymas. Potem znalazł gdzieś fotografię Rilkego i stwierdził. a przede wszystkim matki. ciotki Błoka. Spójrzmy: Wraca do domu ze szkoły.Życie jest gdzieindziej który. niestety. Im baczniej obserwował własną postać. że i on ma cofnięty podbródek. niania Puszkina. w czym znalazł krzepiącą pociechę. ale by to osiągnąć. pisze w swym dzienniku Jerzy Orten. mama często go po nich głaskała i mówiła. ponieważ jednak Jaromil był mężczyzną. Patrzył długo w lustro i miotał się rozpaczliwie w tej ogromnej przestrzeni między małpą i Rilkem. na który spoglądał najczęściej. im lżejszy jest przedmiot. jego dziecięcy wygląd był tym bardziej widoczny. Starał się także zmienić wygląd twarzy poprzez fryzurę: próbował podnieść włosy nad czołem. nie przepuścił ani jednej witryny sklepowej. łyżkę. Jednakże obrazem. pragnął zafarbować włosy na czarno. lecz nie odważył się na to. delikatność rysów była bardziej uderzająca: miał ładny.Kundera Milan . by nie rzucić na nią krótkiego spojrzenia. te włosy. tak by tworzyły gęstą. Przy każdej okazji kontrolował i poprawiał swój wygląd. że to włosy anioła. ale z daleka idzie naprzeciwko niego nieznajoma młoda kobieta. że musi podnieść jakiś bardzo lekki przedmiot. że to były sny o jego lekkiej twarzy rysowanej pajęczynowymi pociągnięciami. fliżankę herbaty. wielokrotnie w ciągu dnia komentowany i Jaromil nie mógł ani na chwilę o nim zapomnieć. był obraz umieszczony w ramie lustra wiszącego na tej samej ścianie. wydaje nam się. że twarz jej syna posiada dziecięcy wdzięk. Prawdę powiedziawszy. nie dający się ukryć. te sny przeżywał jako sny grozy i budził się spocony. siostry Jesienina i Majakowskiego. które mama kochała ponad wszystko. że upada pod jego lekkością. bowiem wystającym podbródkiem różni się człowiek od małpy. Była podobna do twarzy matki. Ten podbródek bardzo go martwił. nie dały się w żaden sposób układać. oddziaływuje cudownie i ma prawo być nazwany surrealistycznym obiektem). wyrwany ze swego normalnego kontekstu. subtelny nosek i mały łagodnie cofnięty podbródek. Jakież to było brzemię. podbródek cofał się dość łagodnie i mama całkiem słusznie uważała.nie przestudiował staranniej od własnej twarzy. Kiedy bardzo długo patrzył na swoje odbicie w lustrze. ponieważ farbowanie włosów było czymś jeszcze bardziej zniewieściałym. Dziwicie się. że jest tym słabszy. matki poetów. Niczego. by stać się mężczyzną. którą daremnie starał się podnieść i odrzucić). kiedy śniło mu się. i nie może. że chłopiec patrzy z niepokojem do lustra? Jest czas. musiał przybrać bardzo specyficzny uśmiech. doczytał się w znanych rozważaniach Schopenhauera. Ulica jest pusta. były najgorsze. niż kiedy się je miało blond. 4 W rodzinnych domach poetów rządzą kobiety: siostra Trakla. choć kosztowało go to dużo wysiłku. Jednakże to właśnie martwiło Jaromila jeszcze bardziej niż podbródek: drobne rysy czyniły go o kilka lat młodszym. piórko. zmierzwioną czuprynę. niczym nie martwił się bardziej niż nią i w nic nie wkładał więcej wiary. że cofnięty do tyłu podbródek jest szczególnie odrażający. nieść taką twarz! Jakże ciężkie były te jej leciutkie rysy! (Jaromil miewał czasami okropne sny. a ponieważ jego koledzy szkolni byli o rok od niego starsi. przy którym ściągał kurczowo górną wargę. przy których blednie ojcowski cień: Lady Wilde i frau Rilke ubierały swych synówjak dziewczynki. udawało mu się w końcu zobaczyć to. ale także bardziej uciążliwa i bolesna. tak że nosiła ich pukiel w medalioniku. babka Hólderlina i Lermontowa. a kochał diabły. co chciał: twardy wyraz oczu albo surową linię ust.

pozostał dla niego niepodważalnym autorytetem. mimowolnie. ustawiał słupy orientacyjne. nie zniesie tej hańby! 5 Godziny spędzone przed lustrem doprowadziły go aż do dna beznadziejności. albo. ale Jaromil znalazł w niej natychmiast błyszczące ziarenko dla swej pychy: niech będzie.jak się wspomina kobiety. a więc bez własnej zasługi (tak jak dawno temu oczarował malarza światem psoludzi odkrytych całkiem przypadkowo)? . na szczęście istniało lustro. ale było tu coś tajemniczego. gdyż mama sobie tego nie życzyła. nadal jednak odwiedzał Jaromil malarza. że w ciągu dwóch. że jest wybrany. mówiąc inaczej. którą ująłeś w wierszu. nie jest to żadną twoją zasługą. który Jaromil napisał ot tak. a tejuż napisane wspominał z lubością. Tym wznoszącym pod niebo lustrem byłyjego wiersze. że mu się to nie uda. drętwieje i (o. która tężeje. rozpościerała się niewypowiedziana pustka. cały jest wcielony w swą dziecinną twarzyczkę. . tęsknił do tych. Myśli coraz intensywniej o swojej twarzy. I mógł też mieć ciche i mocne przeświadczenie. ale czuje. a czego nie. rozpaczy!) czerwieni się! Przyspiesza więc kroku. był nie tylko ich twórcą. trzech lat nauczył się patrzeć na nią jako na proces rozwojowy godny historiografa. Objaśnijmy to słowo: Chociaż niezbyt często. kto w tobie poezjuje. ktoś. który przepływa przez każdego człowieka. pisał również uwagi na temat tego. wybrał sobie ciebie za swoje skrzypce. autorem tej wizji niejesteś ty. że kobieta jest ładna i myśli o swojej twarzy. co pisze. co wybrało sobie właśnie jego piszącą rękę. kiedyś wszakże zdecydował się pokazać mu swoje wiersze i od tej pory przynosił mu je wszystkie. Ten poezjujący ktoś to jest ów potężny prąd nieświadomości. Znajdował w tym pocieszenie. w którym wszyscy są sobie równi. które chłopiec wysoko sobie cenił. czy nie oznacza to.Życie jest gdzieindziej zbliżają się do siebie. czasem wychwalał wierszyk. już dawno wprawdzie przestał rysować. aby zmniejszyć prawdopodobieństwo tego. za to w wierszach. które wynosiło go do gwiazd. przechodził z jednego okresu poetyckiego w drugi i mógł (spoglądając kątem oka w dół na straszny bezruch pozbawiony zdarzeń) oznajmiać samemu sobie w entuzjastycznym uniesieniu nadejście nowego okresu.Kundera Milan . by pokazać przyjaciołom. Jaromil widzi. mógł Strona 42 . gdzie chodził do szkoły. wierzył. że to nie on stworzył obrazy w wierszu. tutaj czas był podzielony i urozmaicony. podświadomie. na górze. co w jego wierszach malarz doceni. że tworzy wartości bezwiednie. Stara się przybrać swój wyćwiczony twardy uśmiech. jeśli bowiem zostanie przyłapany przez ładną kobietę na tym. gdy pewnego razu poruszyli ten temat. Było w tym jednak coś niepokojącego: Jaromil nigdy nie był w stanie odgadnąć. a kiedy indziej odkładał ze znudzeniem wiersze.Oczywiście .Czy fantastyczna wizja. której dziewczęca dziecinność czyni go śmiesznym w oczach kobiety. gdzie przeżywał swą codzienność. że pomimo niepozorności swej postaci (i swego życia) ma w sobie wyjątkowe bogactwo. który otworzy nieprzeczuwane horyzonty jego wyobraźni. ale także historykiem i teoretykiem. że istnieje (ukryta w świadomości wtajemniczonych) obiektywna miara wartości artystycznych (tak jak w muzeum w Sevres jest ukryty w platynie prototyp jednego metra) i że malarz ją zna.powiedział mu malarz. że ten prąd. jadał obiady w towarzystwie mamy i babci. ale raczej ktoś w tobie. tablice z napisami. to wynosiło Jaromila na wielkie wyżyny szczęścia. a czasem zostawiał je sobie. co stworzył. była rezultatem przemyśleń? Bynajmniej: przyszła ci do głowy nagle. Tam w dole. Malarz czytał je z żywym zainteresowaniem. że kobieta na niego spojrzy. lewą ręką. że się czerwieni. bowiem malarz. którychjeszcze nie napisał. niegdyś bardzo sceptyczny w ocenie jego rysunków. dzielił swoją twórczość na poszczególne okresy tak. Jak to wytłumaczyć? Czyżby Jaromil nie potrafił ocenić wartości tego. Malarz traktował to jako lekcję skromności. niespodziewanie.

Założył więc sobie specjalny zeszycik. a wśród nich wrzaskliwe głosy kobiet.Kundera Milan .student sprowadzał sobie do willi (za cichą zgodą rodziców) urocze panny. Nie. Słowo dziewczęta było więc smutne jak słowo tęsknota i słowo niepowodzenie. lecz tylko delikatnie. Wierzył w takie słowa jak we wróżby. nie tracił przy tym dobrego smaku: wymyślone (albo przeczytane czy zasłyszane) zdarzenia. która w nim żyła (samodzielnie i osobno) obok wszystkich przykrych niepewności. gdzie władnie ruch i przygoda. a to oczekiwanie nie było tylko zwykłym gapieniem się w przyszłość. Jakże nienawidził tych trojga zamieszkujących pokoje na parterze willi! Często przesiadywali tam do późnej nocy goście i słychać było pijane głosy. żeby nie miał żadnych kontaktów z dziewczynami. Taki wers trzeba było jednak pozbawić sztuczności i rytmu i powiedzieć go dziewczynie jako nagły własny pomysł. i ta świadomość dodawała mu pewności. oddzielające od siebie dwa różne wieki. wuj pokazywał się rzadko (był zajęty odziedziczonymi sklepami). że powodzenie randki zależy głównie od tego. zamknięty w pokoju. ale te dwa lata wyrosły między nimi jak Pireneje. wiedział. za to głos ciotki brzmiał w całym domu. kto je opowiada. wymyślałje sobie. bowiem to pobłażliwie jowialne pytanie odsłaniało całą jego biedę. Jego kuzyn był zaledwie o dwa lata starszy od niego. ta długa pustka popołudni. ale było ich tak mało. w którym zapisywał historyjki nadające się do opowiadania. Nigdy zresztą nie zapomniał tego. Zapisywał sobie wydarzenia. których w jego obecności (przynajmniej w domu. czy nie pogrąży się w kłopotliwym milczeniu i będzie umiał mówić.Życie jest gdzieindziej więc się pysznić czymś większym niż zasługa: mógł się pysznić powołaniem. przegląda się na przemian w dwóch lustrach! Jak to możliwe? Wszędzie przecież czytał. Przyszłość była nieznaną dalą za horyzontem. jako spontaniczny dowcipny komplement: Twoja twarz jest właściwie trójkolorową wstęgą! Oczy. zadawała mu stereotypowe pytanie: I cóż porabiają dziewczęta? Jaromil miał ochotę plunąć jej w twarz. Były też inne słowa. to rozrzedzenie życiowej materii? Skąd się bierze pustka? To słowo było nieprzyjemne jak słowo porażka. włosy. Chociażby słowa: miłość albo słowo dziewczyny. prawie niepostrzeżenie przesunąć z obszaru. do obszaru. Tak na przykład zanotował sobie wers: Z twojej twarzy mogłaby być ładna trójkolorowa wstęga: wargi. nie miały go heroizować. nie anegdoty. że młodość jest okresem najpełniejszego życia! Skąd więc ta próżnia. za każdym razem. do których wprowadzał siebie jako bohatera. kuzynek . w których przywoływana była kobieca uroda i które można było wtrącić jako własną uwagę. że nie tych. że jego głos nie będzie naturalny. że tę przyszłość wypełni swoją sławą. w której mgliste wyobrażenie rewolucji (malarz często mówił o jej konieczności) zlewało się z mglistym wyobrażeniem cygańskiej wolności poetów. a Jaromila delikatnie lekceważył. na którym panuje martwota i pustka. usta. co mu powiedziała pani z uzdrowiskowego miasteczka: to dziecko ma przed sobą wielką przyszłość. że pojedyncze randki były oddalone od siebie jak gwiazdy w kosmosie. w tej metropolii pustki) nikt nie śmiał wypowiadać. O ile randki z dziewczętami nie wypełniały mu czasu. to było przygotowanie i studiowanie. że Strona 43 .. Zapisywał sobie też różne fragmenty wierszy (dodajmy. które sam podziwiał). włosy. gdy spotkała Jaromila. rozdzierające duszę Jaromila zagrzebanego pod kołdrą i nie mogącego usnąć. 6 Ach. o tyle wypełniało go oczekiwanie tych randek. kiedy Jaromil. oczy. a ponieważ niewiele przeżył. Nie uznaję żadnych innych barw narodowych! W trakcie randki Jaromil cały czas myśli o przygotowanych wcześniej zdaniach i boi się. które sam przeżył.. gdyż te nie są w stanie wyrazić niczego osobistego o tym. Jaromil był przekonany. Randka z dziewczyną była dla niego przede wszystkim sztuką konwersacji.

która jej o tym wszystkim powiedziała: "Był to najporządniejszy człowiek. wybrał się do Terezina po raz drugi i wtedy go złapali. Mama myliła się jednak (wciąż była pierwszą czytelniczką jego wierszy). Już nie musi chodzić wyprostowana. nie była dla niego rzeczywistością. krewnej kochanki męża. Randka jest kłopotliwie milcząca. mama czuła. szybko i z nienawiścią: Z twych oczu spojrzenia płyną jak mocz Strzelam z karabinu do wypierzonych wróbli twych głupich myśli Pomiędzy twymi nogami jest kałuża z której wyskakują pułki żab. A w sąsiednim pokoju mama staje na palcach i zdejmuje ze ściany podobiznę męża w złotej ramie. niewiele miała wspólnego z prawdziwą śmiercią. czego inni nie czują. którego w tej chwili doznała mama. Jaromil podchodzi do lustra i długo patrzy na swą znienawidzoną dziecięcą twarz. którego fantazja wydaje mu się wspaniale rozwścieczona. którą mama nosiła na głowie. gdy Niemcy okupowali czeskie ziemie. Słyszy wciąż głos starej Żydówki. mówi sobie w duchu i zapisuje to później także w swym dzienniku: Jestem wielkim poetą. jakiego kiedykolwiek znałam. Cała moja rodzina pozostała w obozie. wszystko wokół niego nijakie i szare. gdy zaczyna przenikać do człowieka szczelinami starości. jak ten ból się w niej nędznie garbi. był pozbawiony chwały. jak tylko mógł. jestem wielkim poetą. . tłumacząc to sobie przedwczesną dojrzałością dziecka urzeczonego tragizmem życia. lecz snem. ponieważ jednak skupiony jest tylko i wyłącznie na nich. Jestem poetą. Czegóż jednak szukał w tym śnie? Szukał w nim bezmiaru. A tymczasem wraca skądś mama i wchodzi do swego pokoju. Obecność dziewczyny była czymś błahym (trochę dotyków i mnóstwo nic nie znaczących słów). i już nigdy nie powrócił ani on. . o której pisał Jaromil. Żydówka siedziała naprzeciw niej w pełnej chwale swego bólu.Życie jest gdzieindziej zdania będą brzmieć w sposób wyuczony i że będzie je wypowiadać jak kiepski amatorski aktor. Dla Jaromila była wszakże nieskończenie daleko. Potem zawlekli ją do terezinskiego getta. była abstrakcyjna. W domu siada przy stole i pisze wściekle. co by ją wyprostowywało. a on odważył się na karygodny czyn: z pomocą czeskich strażników udało mu się przedostać do strzeżonego miasta i zobaczyć się przez chwilę ze swą kochanką. Jaromil czuje w spojrzeniu dziewczyny drwinę i prędko rozstaje się z nią z uczuciem porażki. obdarzonym dużą wrażliwością i diabelskąfůantazją.. została odłożona razem z fotografią męża za szafę. nie można jej rozpołowić ani rozdrobnić. Nie ma więc odwagi ich wysłowić. . Jego życie było beznadziejnie małe. ponieważ cały moralny patos pozostawili sobie ci inni.Kundera Milan . nie potrafi powiedzieć nic innego. Zachęcony powodzeniem. nadal się z nią spotykał i pomagał jej. 7 Tego dnia dowiedziała się. już nie istnieje nic. podczas gdy ból. nie opuścił jej. 8 Wy kupki siana niepewnie dymiące może palicie tytoń z jej serca pisał i wyobrażał sobie dziewczęce ciało pogrzebane wśród pól. I: "Zostałam na świecie sama. że jej mąż miał już na długo przed wojną romans z młodą Żydówką. aż wreszcie widzi w niej blask wyjątkowości i powołania. Śmierć staje się prawdziwa dopiero wtedy. ani jego miła.. ale jej całkowita nieobecność Strona 44 . W jego wierszach śmierć pojawiała się bardzo często. A śmierć jest absolutna. czuję to. Niewidzialna urna. Śmierć.. Wciąż pisze i pisze a potem czyta z zadowoleniem swój tekst. . a Żydzi musieli chodzić po ulicy z haniebną żółtą gwiazdą na płaszczach. Patrzy na nią tak długo.

korzystny zaś dla tych. że za chwilę nadejdzie profesor i zmusi uczniów zgromadzonych przed drzwiami do wejścia do klasy. Świat bezustannie go ranił. Strona 45 . czuł się jak na oświetlonej scenie. Życie idzie naprzód.Zapewne. że to szkoda. Gdy Jaromil powiedział. W jego śnie o śmierci milczało się i tylko długo. Po chwili drzwi się otworzyły i do klasy wtargnął rozsierdzony profesor z uczniami. W jednym z wierszy kochankowie tak się objęli. przeciw którym był wYmierzony (są teraz razem. Starał się elokwentną wesołością (nauczył się już mówić nie tylko przygotowane wcześniej zdania) pokryć zakłopotanie. niemo i szczęśliwie żyło. że kochankowie pozostają ze sobą tak niezmiernie długo. Był żonaty i namawiał ją. co oznaczało. jaki stosunek zająłby Jaromil do jej erotycznej swobody. ponieważ sam dla siebie jest światem i zamyka się nad nim słodkie sklepienie wewnętrznej strony maminego brzuszka.Czy to ma być życie z nowym mężczyzną? . śmierć Jaromila była przeżywana. że jest to cudowny akt miłości. przypominającej wieczne szczęście. stali tylko we dwoje wśród rzędów pustych ławek i naprzeciwko nich była gromada gapiów . którzy go dokonali (muszą teraz tkwić na korytarzu z niezaspokojoną ciekawością). tym czasem Słychać już było za drzwiami zirytowany głos profesora. Zaczęła mówić ostrożnie i okrężnie o poległych mężach i o tym. kiedy człowiek nie musi wchodzić w świat. odporny na działanie czasu. A jednak droga do warg wydawała mu się nieskończenie daleka i trudna. w którym ciało długo i słodko zamienia się w ziemię. aż stali się jedną istotą niezdolną do ruchu. przytakiwała. . . .Co to znaczy nowe życie? . i to się na to składa. jest niekorzystny dla tych. Następnie dotknął palcem warg koleżanki (skąd się w nim wzięła ta śmiałość i rzekł z uśmiechem "że ślad pocałunku jej warg byłby na jego twarzy spewnością dobrą nauczką dla kolegów. pragnął być złączony z ukochaną kobietą. czerwienił się w obecności kobiet. w którym pracowała. aż zarastają mchem i sami zamieniają saţYXţklasie sam na sam. który trwa przez wieki. Koleżanka przytakiwała. koleżanka gdy to mówiła. że wrastali w siebie nawzajem. mówiąc. Spróbowała wybadać. A on stał na oczach wszystkich i był dumny i szczęśliwyů 11 W biurze. Pocałunek wisiał w powietrzu.Tak. że się tucałowali. lecz także szczęścia. chusteczkę zabarwiłaróżem i znaczyła nią twarz Jaromila. Potem zadzwonił dzwonek. Wystarczyło tylko pochylić się nad dziewczyną. powinni nam zazdrościć . iż się nie całowali. Mówił. zamieniającą się w nieruchomy minerał.Kundera Milan . Śnił o ciele powoli rozpuszczającym się w glinie i wydawało mu się. że byłoby szkoda.patrzyli na twarz Jarormila pełną wspaniałych czerwonych plam. wstydził się i we wszystkim widział drwinę.reagował z rozdrażnieniem. wyjęła z torebki róż i chusteczkę do nosa. Jaromil z koleżanką powstali. Ale w snach o śmierci szukał nie tylko absolutu. umizgał się do niej kolega. że postępek kolegów jest przykładem najgorszego ze wszystkich posunięć. z jakim trudem idzie przez życie. żeby go zaprosiła do siebie. że powinni tu stać. to by zrobiło gdyby ci musieli im zazdrościć. Gdzie indziej wyobrażał sobie. jak sobie tego życzyli).Życie jest gdzieindziej była nieskończenie wspaniała. gdyby profesor wraz z kolegami nie zobaczyli na jego twarzy śladów pocałunków. Jaromil oświadczył jakie wrażenie na kolegach. gdy wyobrażał sobie dziewczynę pogrzebaną wśród pól. mówił.Tak. tak jak uczniowie powinni wstawać na powitanie wchodzącego nauczyciela. mówił i nie całował. i znowu chciał się pochylić nad koleżanką i znów droga do jej warg wydawała mu się daleka jak wycieczka na Mont Blanc. była zadziwiająco podobna do tego czasu.odrzekła koleżanka. odkrył naraz wzniosłość żalu i wielkość miłości. W takiej śmierci.

którego męczono i zabito? Jak mogą zamęczonego jeszcze męczyć. by widoczny dowód ' podniecenia jak najprędzej zniknął. gdy mają w pamięci męża. Ileż to razy w jego ówczesnych wierszach pojawia się choćby kobiece łono! Jednakże za pomocą cudownej poetyckiej magii (magii niedoświadczenia) uczynił Jaromil z tego organu służącego do rodzenia i spółkowania kłębiasty przedmiot i temat figlarnych snów. że jest podniecony i to w sposób bardzo widoczny. czego do tej pory nie odważyli się nazwać: że idą razem i że skoro idą razem. gdyż uparcie i za wszelką cenę obstawała przy jego narodzeniu! Od początku wszystko jej tylko zabierał! 12 Kiedy indziej (miał już wówczas za sobą wiele prawdziwych pocałun' ków) szedł alejkami Stromovki z dziewczyną. tylko że zanim Jaromil zdołał zakosztować tego piękna. by móc powiedzieć. Strona 46 . . . Lękał się. Nawet miłość męża straciła z jego powodu. tak by ewentualny dowód podniecenia został przywiązany do nogi. tęsknił za dziewczęcą twarzą oświetloną nagością ciała. ale zarazem pełen wstydu. mówił o ptakach w koronach drzew i o obłokach. by jego ciało nie powtórzyło przykrej niedyskrecji. . które przeżyły wielką miłość. Wierność kobiety poległemu bohaterowi należała do świętych mitów Jaromila. że ciało go nie interesowało. kroki rozlegające się pośród ich milczenia utwierdzały ich w tym. że największym poznanym dotychczas szczęściem była dla Jaromila dziewczęca głowa oparta na jego ramieniu. Bał się. który zdradzał im to. wspólny krok. Myślał o tym. że oczy dziewczyny ześlizgną się po nim w dół i zobaczą ten kompromitujący gest ciała. życie domaga się swego. zamordowanego znowu mordować? Przeszłość ma na sobie odzienie z mieniącej się tafty. Przecież to nieprawda. lecz że istnieje naprawdę i że warto dla niego żyć. że zdradziła malarza ze względu na męża. Wyobrażenie dziewczęcej nagości wywoływało w nim zawrót głowy. Opuściła go ze względu na Jaromila. Było to niewypowiedzianie piękne. poczuł. Po długim namyśle wziął z mamy bieliźniarki długą i szeroką wstążkę i przed następną randką przewiązał ją sobie pod spodniami. Nie chcemy przez to powiedzieć. Zaznaczmy jednak wyraźnie tę delikatną różnicę: Nie tęsknił do nagości dziewczęcego ciała. tym mniej pragnienie to się spełniało. a on w tym geście widział oddanie sięgające aż po sam koniec życia).pomstował na niewierne wdowy. Ten spacer był pełen szczęścia (dotąd żadna kobieta nie położyła mu głowy na ramieniu. że absolut miłości nie jest tylko wymysłem poetów. Przestraszył się. Ich rozmowa przed chwilą umilkła i w ciszy słychać było ich krok. którą poznał na lekcjach tańca. dla którego chciała zachować spokój rodzinnego domu! Jeżeli żyje do dzisiaj w obawie przed własną nagością. 13 Wybraliśmy ten epizod spośród dziesiątków innych. podczas gdy twarz była dla niego zrozumiała i tylko ona decydowała w jego oczach o urodzie kobiety. To ciało było poza granicami doświadczenia i właśnie dlatego napisał o nim mnóstwo wierszy. lecz im bardziej tego pragnął. Starał się zwrócić jej spojrzenie ku górze. była gwarancją. szli coraz wolniej. barłożyć się potem z kimś innym? . dzieje się tak z powodu Jaromila.Jak mogą w ogóle kogoś dotknąć. Ciała zbytnio nie rozumiał (czym właściwie są ładne kobiece nogi? jak mają wyglądać ładne pośladki?). Dziewczęca głowa oznaczała dla niego więcej niż dziewczęce ciało.Życie jest gdzieindziej Jaromilu. . Mama odmówiła sympatycznemu koledze i cała jej przeszłość znów zmieniła się zupełnie w jej oczach. który oszpecił jej brzuch. aż nagle dziewczyna położyła Jaromilowi głowę na ramieniu. to chyba się kochają.Jak mogą kobiety.Kundera Milan .

że będziemy do tego drugiego zwracać się jak do dziecka. w której obowiązuje umowa. że jest to dom niewidzialnych istot. wyobrażał sobie w tej delcie tajemniczą górę. Gdzie indziej wyobrażał sobie. a dwiema kupkami siana. którą wspólnie spisali. po ciele bez smrodu. tym krajobrazem jest jej ciało. po ciele wyimaginowanym. by powiedzieć jej. że Jaromil wszystkojej zabierał. Mówimy sztucznego. zobaczyła tam hektar raju. pomógł jej odkryć. wciąż trwała.wymarzonym miejscu zabaw! Było to takie wdzięczne . nierzeczywistym. że jej język. pierś. Jak w czasach. w których pragnąłby zasnąć są jej piersi. że dziewczęce ciało składa się z tysiąca istot i że kochać to ciało. decydowała każdego rana. dałjej najwięcej ze wszystkich. gdy znowu długo spoglądała wstecz. Kiedy indziej znów dał się unieść wizji otworu i widział samego siebie zamienionego w dziecięcą kulkę. że jej nie słucha. Dał jej kawał życia nie zbrukanego kłamstwem. a trzynaście lat później uchronił ją od szalonej przygody. pępek są samodzielnymi istotami. 14 Dręczyła się wspomnieniami. jakim opowiada się dzieciom bajki. bez drobnych wad i chorób. któryjej ciałem dożywotnio spada. że pod tym szczęściem kryła się obłuda i nicość. aby prawda. Ten hektar raju to była jej jedyna prawda. przeciwnie. zwodnicza. Czułość jest także lękiem przed cielesnymi konsekwencjami miłości.Życie jest gdzieindziej Wjednym z wierszy pisał więc. która długo spada tym otworem. W innym wierszu dziewczęce nogi zmieniły się w dwie zlewające się rzeki. że zaczyna strzec swoich drobnych tajemnic. ponieważ prawdziwe dzieciństwo nie jest żadnym rajem i nie jest nawet zbyt czułe. widziała. że wspólne przeżycie dzieciństwa Jaromila jest dla nich zobowiązaniem i świętym przymierzem. Kiedyś jednak.Kundera Milan . Zdawało mu się. którą nazwał wymyślonym imieniem brzmiącym jak słowo z Biblii: góra Sejn. Jaromil żył w kraju czułości. gdy był małym dzieckiem. przez które ona nic nie widzi. z których jako dziecko nie zdawał sobie sprawy. że będzie z nią zawsze żyć ufnie i bez wstydu? Pragnęła. upadek. I przeszłość (jak gdyby obracała kalejdoskopem) już znowu wyglądała inaczej: niczego cennego Jaromil jej nie wziął.mówić o kobiecej piersi i łonie takim tonem. Żadna Żydówka z obozu koncentracyjnego nie może przyjść. że mąż jej nie kocha. i głowę ma pełną myśli. zerwał tylko pozłacaną maskę z czegoś. który zmęczony jedzie krajobrazem. to nieprawda. że się jej wstydzi. Coraz częściej uświadamiała sobie jednak. Czułość jest lękiem przed wiekiem dojrzałości. i zasłania się zawojami. Czułość jest próbą stworzenia sztucznej przestrzeni. wydawało mu się. że syn zdradza to przymierze. Strona 47 . którą wtedy razem przeżywali. Czułość rodzi się w chwili. w którym żyła z Jaromilem jako niemowlęciem. wysypki. kiedy był malutki. co było jedynie kłamstwem i fałszem. że wewnątrzjej ciałajest mały zegarek. Stwierdziła. Gdzie indziej mówił znów o wielkiej włóczędze welocypedysty (to słowo wydawało mu się piękne jak zmierzch). nie było napisane. jest to próba wydobycia miłości z państwa dojrzałości (w którym jest zobowiązująca. czyli w kraju sztucznego dzieciństwa. nieznanym. znaczy przysłuchiwać się tym istotom i słyszećjak tajemniczymjęzykiem rozmawiają ze sobą obie jej piersi. Gdy do niego mówiła. pisał w jednym z wierszy. która nic by jej nie dała oprócz nowego żalu. pełna odpowiedzialności i pełna ciała) i traktowania kobiety jak dziecko. tak. Jeszcze zanim się narodził. który tyka. którymi nie chce się z nią podzielić. Było to takie wspaniałe . które rozmawiają ze sobą niesłyszalnym głosem. Mówiła sobie. po ciele . nie widzianym. cielesnych i duchowych. i musiała się poprawić: nie. mały palec. gdy człowiek zostaje wyrzucony na próg dojrzałości i poniewczasie zaczyna uświadamiać sobie zalety dzieciństwa. aż w końcu zamienia się w sam upadek.włóczyć się po kobiecym ciele. Leciutko stuka sercem swego języka. Czyż w tej umowie. Bolałoją to i drażniło.

o które zabiegała w jego klasie nauczycielka czeskiego.Życie jest gdzieindziej w co ma się ubrać. w który nigdy nie zwątpił. aby ocenić swe fryzjerskie dzieło. Jaromil miał wielką ochotę wmieszać się do dysputy. Przyniosła grzebień i nie przerywając rozmowy z gośćmi. Odwoływał się do myśli Marksa mówiącej. żeby Szekspir był gorszym autorem niż współcześni dramatopisarze. gdy przyszli do niej goście. która się będzie czerwienić. czerwony i wściekły. jak okoliczność. czemu to moje dziecko tak się krzywi? A Jaromil przysięga sobie. że zawsze będzie należeć do tych. jeden z nich trzymał w ręce łodygę lilii. ale Jaromil nie pozwolił odebrać sobie głosu. że aż dotąd ludzkość przeżywała swą prehistorię. na których spotkanie zaprosił go kolega szkolny. Rozglądał się dookoła i stwierdził. lecz potem znalazł w tym zapożyczeniu pewność i bezpieczeństwo. spierali się o to. że nie posłużył się własnymi myślami. chodź się pokazać . że nie wypowiadał ich swoim własnym głosem. siedział. jacy chodzą do wszystkich praskich gimnazjów. była przez cały dzień obecna pod jego ubraniem. A jednak bardzo pragnął złączyć się z tym małym zgromadzeniem i wiedział. przestał się bać i wstydzić. nie jest nawet tak godny uwagi. i pozwalał się czesać. był surowy uśmieszek (ten wyćwiczony przez długie lata). czymjest postęp i czy w ogóle istnieje. To mu w końcu dodało śmiałości do tego stopnia. był zadowolony z tego. że głos. że i w sztuce postęp jest niezaprzeczalny. a jej prawdziwa historia zacznie się Strona 48 . że tak dobrze brzmią w tym otoczeniu wypowiadane przez niego zdania. że odważył się włączyć do dyskusji. a potem zwróciła się do gości: . którym mówi. gdy ujrzała pieczołowicie rozczochraną fryzurę swego syna. że w sztuce nie można mówić o postępie.Kundera Milan . tym niemniej niesforni uczniowie byli również i tutaj. jedyną rzeczą. poprzez wybór bielizny. nie można rzekomo powiedzieć. A wielki poeta. który zastygł mu na twarzy. że jest to dla niego przykre. w którym się spotkali. mściła się na nim. strofując go umyślnie z powodu najmniejszego zabrudzenia bielizny. iż dopiero od nich zaczyna się prawdziwa historia sztuki. Dla dodania sobie odwagi pomyślał o malarzu.przeraziła się głośno. że dlatego powinien się odezwać. składa się z takich samych uczniów. i upewniał się w duchu. nowoczesne kierunki oznaczają absolutny zwrot w całym tysiącletnim rozwoju. gdy się ubierał i rozbierał. że wszyscy będą patrzeć na jego twarz. Skupienie było wprawdzie znacznie większe niż w czasie dyskusji. 15 Zjawił się wśród nich. wyzwoliły nareszcie sztukę z obowiązku propagowania politycznych i filozoficznych poglądów oraz naśladowania rzeczywistości. których nie znał. gdy dyskusja już rozgorzała. odebrał mu w końcu kwiatek.Mój Boże. i że ten głos pociąga za sobą równieżjego ręce. W tym momencie chciało odezwać się kilkoro spośród obecnych. Mama cofnęła się nieco. Fakt. którą co pewien czas wąchał. ujęła jego głowę i czesała go. lecz niełatwo mu było przemówić w otoczeniu ludzi. był za nim ukryty jak za tarczą. podobnyjest do głosu malarza. . o jego dużym autorytecie. obdarzony diabelną fantazją i podobny do Rilkego.Na Boga. które zaczęły opisywać w powietrzu gesty malarza. gdy słyszał. i powtórzył myśli zasłyszane podczas wizyt w pracowni. tak że mały czarnowłosy mężczyzna. On sam był poniekąd zaskoczony. bał się. które będą niepewnie gestykulować. ponieważ jeden z uczniów twierdził. żejestjego przyjacielem i uczniem. Początkowo czuł się nieswojo.zawołała go kiedyś. tak że można by nawet rzec. powiedzcie mi. że kółko młodych marksistów. . Z upodobaniem przebywała w jego pokoju. Kiedy wyczuła. Potem wytężył słuch. jak ty wyglądasz! . i w ten sposób. właściciel mieszkania. na jaką się zdobył. jak przez jego usta przemawia malarz swymi słowami i melodyką mowy. by karać jego zuchwały wstyd. Powiedział im.Jaromilu. prowokując tym innych do śmiechu. którzy chcą radykalnie zmienić świat. i na ręce. i ciągnął dalej.

co rewolucja socjalistyczna w Rosji. pochwalił Jaromila za to. bowiem wyzwolenie ludzkiej wyobraźni oznacza dla ludzkości taki sam przeskok do państwa wolności. chcieli prędko powiedzieć sobie. uciekał się czasem do wymuszonej poniekąd ironii. on bardziej artystycznie). Jaromil także zdobył się teraz na sarkastyczny śmiech i powiedział. że niecodzienne poglądy Jaromila bardzo ją zaciekawiły. nie tkniętymi ręką fryzjera. o którą spierał się Jaromil. A kiedy już stali w przedpokoju koło drzwi. czy rację ma on czy oni? Ważne było to.. do czego raczej niezdolny jest surrealizm. co sądzą. jest w tym jakaś istotna symbolika. niczym szczególnym się nie wyróżniała. że broni zasady postępu.Bardzo mnie zainteresowało to. toteż ideę. wśród których nie istnieje ani jako matczyny syn. Jaromil dowiedział się. kiedy Andre Breton razem z innymi surrealistami odkrył zapis automatyczny. zresztą. że oni też muszą wstać i zbierać się do wyjścia. Bynajmniej nie Andre Breton. do sporu włączali się następni dyskutanci. Ale czy było to takie ważne. gdy wszedł do pokoju. że sztuka nowoczesna jest dekadencka i że ową epoką w sztuce odpowiadającą rewolucji proletariackiej jest realizm socjalistyczny. Potem czarnowłosy mężczyzna wstał i wszyscy wiedzieli. prowadząc uczoną rozmowę. Powiedzmy od razu. że widzi ślicznego efeba. a potem nazwała go efebem. czarnowłosy mężczyzna przedstawiał swe zarzuty z elegancją i bez autorytatywności. zasypali się nawzajem szeregiem wielkich nazwisk. w ubraniu. że nowoczesna jest tylko taka sztuka. niebrzydka. które nosi się tylko dlatego. powątpiewał jednak w to.. nie umalowana. twórca czeskiej poezji socjalistycznej. Wyraził przeciwny pogląd. W historii sztuki takim decydującym przełomem jest moment. czy właśnie surrealizm można postawić w jednym szeregu z rewolucją proletariacką. gdy jest w pełni pośród innych ludzi. która pomaga walczyć o nowy świat. która jest skokiem z państwa konieczności do państwa wolności. które podziwiają. Debata była interesująca. że realizm socjalistyczny nie jest pod względem artystycznym żadną nowością i podobny jest kropka w kropkę do starego burżuazyjnego kiczu. zresztą. znalazł towarzystwo ludzi. czy jest postęp.Chętnie bym sobie jeszcze z tobą o tym pogadała.. Spierał się z nimi. nikt nie wygłaszał ostatecznego sądu. Jaromil spotykał się z takimi poglądami nie po raz pierwszy. że dziewczyna studiuje na uniwersytecie i jest o całe dwa lata starsza od niego (ta wiadomość napełniła go szaloną dumą). którego masy ludowe nie rozumieją.Życie jest gdzieindziej dopiero od rewolucji proletariackiej. a wraz z nim cudowną skarbnicę ludzkiej podświadomości. Strona 49 . o czym mówiłeś . chodzili po alejce biegnącej dookoła parku. co myślą. chociaż Jaromil upojony uwagą. ale Jerzy Wolker. że człowiek może być w pełni sobą tylko wtedy. już malarz opowiadał mu o nich i sarkastycznie się z nich śmiał. podeszła do Jaromila dziewczyna w okularach. wzbudzającą wrażenie ważności i imponującą im. czy surrealizm jest burżuazyjny czy rewolucyjny? Czy było to takie ważne. przysłoniły inne tematy. już wtedy. 16 W pobliżu mieszkania czarnowłosego mężczyzny był park. była raczej nijaka. zdawało jej się. czym są (dziewczyna była nastawiona bardziej naukowo. I pomyślał. Tu wtrącił się do dyskusji czarnowłosy mężczyzna. anijako uczeń klasy. co zniesienie wyzysku ekonomicznego. weszli do niego i oboje mówili na wyścigi. o której napomykał z umyślną niejasnością. leczjako on sam. tak że spór ani razu nie zamienił się w kłótnię. Skoro stało się to mniej więcej w tym samym czasie. ponieważ ich mistrz ma pracę. Już ich nawet dłużej nie słuchał. Czarnowłosy mężczyzna zaoponował.. że człowiek nie może chodzić goły. tak. ale czuł do nich przy tym gorącą sympatię.Kundera Milan . z gładko ściągniętymi nad czołem włosami. że jest szczęśliwy. jaką na sobie skupił. . że coś go z nimi łączyło. tylko myślał o tym. milczała przez chwilę. musi być dla nas wzorem.powiedziała do niego. że Jaromil przez cały czas w ogóle nie zwrócił na nią uwagi. czy go nie ma. twierdząc. tylko trochę niedbała. a dziewczyna znów powiedziała. .

Słowa te były chyba jeszcze bardziej patetyczne niż upadek aktówki i Jaromil zrozumiał w osłupieniu. miał przynajmniej wrażenie. Oboje kochankowie w zakłopotaniu szukali legitymacji. kiedy później znów się zatrzymali i całowali. ale wydawało mu się rzeczą wspaniałą być jakoś nazwanym. że jestem taka jak wszystkie inne. Słowo wzią! jest niedokładne. że ruchy nóg studentki stają się coraz wolniejsze. że efeb oznacza kogoś. niezręcznej i degradującej. by przejawić choć minimum swej władzy nad wydarzeniami). A kiedy sobie potem uświadomił. W tej chwili studentka zatrzymała się. cudownie i niezasłużenie. albo chcieli się tylko rozerwać w czasie męczących godzin służby. kiedy ma nadejść coś nieodwracalnego. Przed nimi stali dwaj milicjanci i żądali. że kiedy byli już na szóstym okrążeniu parku. torebka albo paczuszka. Upadek aktówki był doprawdy tak patetyczny. upoiło go to jeszcze bardziej. która go kocha od pierwszego wejrzenia. ręka Jaromila. W każdym razie dostarczyli obojgu niezapomnianych wrażeń. że studentka mówi o innych kobietach. i wyruszyli w siódme okrążenie parku. że pozwoliła upaść na ziemię całemu uniwersytetowi. upuszczona aktówka wkroczyła więc na scenę jak posłanie. wypełniona książkami. Ale nie wolno ci myśleć. Potem jednak ręka poczuła nagle. Strona 50 . stare pokolenie. tak że jego ręka tkwiła na jej ciele niepewnie. A jego krok poczuł. iż wsunął swą rękę pomiędzy jej bok i ramię. wie o niej. lepiej byłoby rzec. do którego przygotowywał się już od samego początku. Słowem efeb przemówiła więc studentka do jego niedojrzałości. kto jest młody. nagle ożyła i ścisnęła ramię studentki. milicję. ale równocześnie pozbawiła ją niezdarności i uczyniła korzystną. znowu podniosła na niego wzrok i z przejęciem w głosie powiedziała: . jak obcy.Życie jest gdzieindziej Jaromil nie wiedział dokładnie.Kundera Milan . by zostać zmieciony. I jak to zwykle bywa. podsunięty przedmiot. jaką do tej pory sam w sobie odkrywał. Było to tak zachęcające.Myślisz sobie. to nieodwracalne choćby o mgnienie oka przyśpiesza. że jestem dziewczyną jak wszystkie inne. Ten gest zaskoczył Jaromila: przede wszystkim w swym oczarowaniu w ogóle nie zauważył. Zapewnił dziewczynę. wsunął ją tam tak dyskretnie. pod które jest wsadzona. że ramię. co to słowo znaczy. że dziewczyna poszła na spotkanie marksistów prosto z uniwersytetu i w aktówce są pewnie skrypty uniwersyteckie i ciężkie dzieła naukowe. że musi to kobiecie. który zasłużył na to. by móc to tam później przeczytać uważnie i starannie). a kiedy pocałunki wreszcie się skończyły i nie wiedzieli już. ocknęli się nagle w snopie ostrego światła. kto ma w tej materii tak bogate doświadczenie. by dziewczyna w ogóle tego nie zauważyła. lecz dotychczas bezskutecznie zbierał nań odwagę. i to w dodatku greckim słowem. I prędko zarejestrował także (przynajmniej na marginesie swej świadomości. że zaczęli się całować w uroczystym oszołomieniu. o którym trzymająca ją osoba na moment zapomniała i który w każdej chwili może wypaść. by móc go chwycić uwolnionymi od ciężaru rękami. jakby pragnął. wydawało mu się. a ona rzeczywiście w żaden sposób nie zareagowała na ten gest. które spadło z nieba. że dziewczyna niesie jakąś aktówkę. To zwalnianie już znał i wiedział. której Jaromil mógł się teraz lepiej przyjrzeć: była naprawdę ciężka i gruba. sprawiać ból. która go kocha. człowiek (może dlatego. że nie utożsamia jej z innymi kobietami. lecz silną i godną podziwu. co dalej. która cały czas spoczywała nieruchomo. przesądy. potem dziewczyna podniosła z ziemi aktówkę. zresztą. Całowali się bardzo długo. którzy albo zamierzali zwalczać prostytucję. jakby uważała go za kogoś. że przed nim stoi kobieta. a przy tym nie oznacza młodości takiej. wziął studentkę pod rękę. całą resztę wieczoru (Jaromil odprowadził dziewczynę do domu) opowiadali sobie o miłości prześladowanej przez moralność. uniosła oczy ku twarzy Jaromila i z ręki (drugiej) wypuściła na ziemię aktówkę. głupie prawa i zgniliznę tego świata. Jaromil zdobył się na czyn. że coś nieodwracalnego wisi w powietrzu. aby się wylegitymowali. drżącymi rękami podawali je milicjantom.

wjaki mówił na kółku marksistowskim. które wykonujesz!) . Zrozumcie jednak dobrze.Czy wiesz. którego tak długo szukał w swoich obydwu lustrach. gdy był on jeszcze niemowlęciem. Jaromil stał przestraszony i rozlewało się w nim poczucie jakiejś wielkiej winy. pod marynarką żadnej kamizelki (bowiem szara robiona na drutach kamizelka.Życie jest gdzieindziej 17 To był piękny dzień i piękny wieczór. mróz. że jest sprytny. chłopcze. widziała twarz. który odchodzi. dowiedział się. Siódmego dnia znów poszli na spacer: była zima.. mamusiu. wydawała mu się stosowna raczej dla wiejskiego dziadka).Kundera Milan . z której przemawia jej utracony kochanek. usłyszał o sobie. a nie mieć rodziców . był on sam. Tam. nigdy nie pozbędziesz się tego poczucia. który znika. mając czterdzieści lat nadal będziesz się bał swojej matki!) 18 (Ksaweremu coś takiego nigdy nie mogło się przydarzyć. który również do niej nie należy. W pierwszym tygodniu widywali się codziennie: cztery razy byli na długim wieczornym spacerze w różnych dzielnicach miasta. jak się o ciebie martwiłam? Gdzie byłeś? W ogóle się mną nie przejmujesz! Jaromil był jeszcze pod wrażeniem tego wielkiego dnia i zaczął mamie odpowiadać w taki sam sposób. zawsze będziesz czuł dotyk obroży na szyi! Nawet gdy będziesz w towarzystwie kobiet. Tam. całowali się i nie zwracali uwagi na przedstawienie) i dwa razy w kinie. nawet gdy będziesz z nimi w łóżku. lecz gdy Jaromil wrócił do domu. proszę cię. gdzie się człowiek rodzi. a on postawi swą nogę na świecie bez poczucia wdzięczności). a on miał na sobie lekkie paletko. gdzie rodzice są odrzuceni albo pogrzebani.krzyczała histerycznie i wybiegła do sąsiedniego pokoju. które będzie cię wołać z powrotem! Będziesz chodzić po świeciejak pies przywiązany na długiej smyczy! Nawet gdy będziesz daleko. jej syn stał przed nią jako obraz podwójnego wyrzeczenia. kiedy będziesz wychodzić z domu. lecz tam gdzie ich nie ma. który się oddala. wydaje jej się. wydawało jej się to nie do zniesienia. gdzie się człowiek rodzi z jaja porzuconego w lesie. Matka Gerarda de Nerval umarła. towarzyszyć ci będzie pełne wyrzutu spojrzenie. że widzi jego prawdziwą postać: postać mężczyzny. gdy ją opuści (podobno właśnie w chwili. 19 Tym.to pierwszy warunek wolności. . co się narodziło w trakcie pierwszego tygodnia miłości Jaromila i studentki. . nie gniewaj się. (Charlesie Baudelaire. że ma fantazję. ponieważ Ksawery nie miał matki ani ojca.). Mama od razu poznała ten głos. Nareszcie odnalazł własny obraz. słyszała głos. że jest efebem. gdy rozstają się wieczorem przed jej domem i ona patrzy za nim. jesteś winien! Za każdym razem. jak odchodzi lekkim krokiem. widziała twarz syna. raz w teatrze (siedzieli w loży. gdzie człowieka wyplują na ziemię niebiosa. nie chodzi o utratę rodziców. że go panna w okularach kocha i boi się chwili. proszę cię. przebacz mi to! . którą mu mama kazała wkładać.Zabijesz mnie! Zabijesz mnie! .klęczy bojaźliwie przy jej łóżku i głaska ją po wilgotnej twarzy. z twojej szyi poprowadzi długa smycz i gdzieś daleko mama trzymająca jej koniec w ręce będzie czuła poprzez szarpanie linki nieprzyzwoite ruchy..Mamusiu. Tam. (Ach. a pomimo tego żył przez całe życie pod hipnotycznym spojrzeniemjej pięknych oczu: Wolność zaczyna się nie tam. naśladując pewny siebie głos malarza. nie wiedząc nawet z kogo. która do niej nie należy. Jesteś winien. na głowie nie miał Strona 51 . zbliżała się już północ i mama chodziła zdenerwowana po pokojach. że jest ładny.

oboje wiedzieli. zdecydowana na wszystko. gdyby mogła Jaromila zaprosić do siebie. w miarę. Chociaż niewiele ze sobą rozmawiali. żejest to analogia do znanej myśli Marksa o prehistorii i historii ludzkości) rozpocznie się właściwa historia jego życia. by gdzieś usiedli. zamiast odpowiedzi przystanął. nie wiedział bowiem. od którego (pomyślał sobie w tej chwili. myślami byłjuż przy rozkoszach i obawach związanych z owym wielkim obiecanym dniem. że pozbawienie kobiety dziewictwa uważa się powszechnie za coś trudnego. że w miłości nie istnieją żadne kompromisy. Jaromil bowiem nie umiał sobie w ogóle wyobrazić. że ma być jej pierwszym kochankiem. bowiem dla niego również miłość znaczyła wszystko. którego do siebie zaprosiła. ma ponoć wśród mężczyzn wielu kolegów. że jest już bardzo daleko . że dziewczyna w okularach w objęciach Jaromila nie usiłowała się przed niczym bronić). że za miłością fizyczną kryje się niebezpieczeństwo ciąży i wiedział też (prowadził na ten temat niezliczone rozmowy z kolegami). zanim się odważył położyć rękę na jej piersi. jak dotyka on jego nieodpowiednio ubranego ciała. Z tym oświadczeniem Jaromil zgadzał się całą duszą. bolało go gardło.Myślę. mógł ją dotykać. Jaromil słuchał z dużym zadowoleniem. co to właściwie. ale to są tylko koledzy. Wizja tego dnia składała się zjednej strony z abstrakcyjnego szczęścia. wiedział. że jest ciemno. bezbronna. wiedział tylko tyle. Jaromila zachwycało oddanie jej ciała. ale byli zbyt daleko od śródmieścia i nigdzie w pobliżu żadnej gospody nie było.przecież dalej nigdy się nie posunął. Mama dała mu termometr i stwierdziła. Po błyskotliwym wybuchu tych słów nastała długa cisza. nie rozumiał bowiem subtelności elegancji). a kiedy obudził się rano. że ma gorączkę. we wszystkich konkretnych detalach. że są równie nieujarzmionejak on sam). Dlatego sam nie potrafił w żaden sposób nawiązać do rozmowności studentki. Proponował.Kundera Milan . utkwił w dziewczynie patetycznie wzrok (nie uświadamiając sobie. jak zapadał wieczór. zanim dziewczyna pozwoliła się pocałować. twierdząc. w trakcie której pokonywał poszczególne wysokości: długo trwało. by nie szczękać na głos zębami). ale równocześnie poczuł także tremę: słyszał już wiele opowieści o akcie miłosnym i wiedział również o tym. oznacza kochać się z kobietą. Do tej pory dotykanie przez niego dziewcząt podobne było do długiej wędrówki. sztuki i umiejętności. przywykli do tego i nawet ją w żartach nazywają kamienną dziewicą. ale równocześnie wprawiało go to w zakłopotanie. długo trwało. chodzili po ulicach bardzo długo. z drugiej zaś . znalazł się bowiem poza teraźniejszością. co począć z tak niespodziewaną swobodą. co ma powiedzieć. Ciało Jaromila leżało chore w łóżku. miał na nogach tylko półbuty i krótkie szare skarpetki (ich dysharmonię z kolorem spodni przeoczył. milczeli więc i dopiero po długiej chwili dziewczyna powiedziała cichym głosem: . gdzie tylko chciał.z konkretnych zmartwień. że wymaga to przygotowań. Tym razem jednak już od pierwszej chwili działo się coś nieoczekiwanego: studentka wjego ramionach była całkowicie bezwładna. Miłość oznacza ofiarowanie sobie wszystkiego. Rozumiał to jako wielkie wyznanie miłości.Życie jest gdzieindziej kapelusza ani czapki (gdyż już na drugi dzień dziewczyna w okularach pochwaliła jego zwiewne włoski. i patos spojrzeniajest kiepsko widoczny) i zacząłją szaleńczo całować i ściskać. podczas gdy jego dusza przebywała w wielkim oczekiwanym dniu. I tego dnia (siódmego dnia) dziewczyna zdradziła mu. gdzie na pustych parcelach śnieg skrzypiał im pod nogami i gdzie mogli przystawać i całować się. a kiedy dotknął pośladków zdawało mu się. że można Strona 52 . Wrócił więc do domu strasznie przemarznięty (pod koniec spaceru musiał się opanowywać. plącząc się w butach. że jej rodzice wyjeżdżają często z domu i że byłoby jej miło. Spotkali się około siódmej i poszli na długi spacer w stronę przedmieścia. co by oznaczało spotkanie w pustym mieszkaniu (przypomnijmy jeszcze raz. nie wiedział jednak. wzrastał mróz i Jaromil czuł. których kiedyś nienawidził. Po kwadransie milczenia dziewczyna znowu się rozgadała i powiedziała mu. że jest pierwszym mężczyzną. a ponieważ jego podkolanówki miały wyciągnięte gumki i opadały mu zawsze aż na łydki.

babciu. ponieważ w ostatnich dniach słyszał o tym (choć go to zbytnio nie interesowało. Ale jak poradzić sobie z wielką miłością. towarzyszyły okrzyki tłumu. mówił sobie. czego prawdziwy mężczyzna powinien unikać. To doskonale! Objął ją. że musi ją za wszelką cenę zdobyć i nakładanie przećwiczyć. Boże.Myślisz. Było to bodaj czwartego dnia. Jaromil nie miał żadnej próbnej (treningowej) skarpetki pod ręką. jak to przed chwilą wyjaśnialiśmy. Widział w tej czynności coś niegodziwego. Był więc jednocześnie zawiedziony i uspokojony. czuł się przeznaczony nie do samogwałtu. że trwała niezwykle krótko i nie zachęciła go do żadnych okrzyków rozkoszy. że na dole u cioci mają włączone radio i że jest rewolucja. jeśli człowiek nie przejdzie pewnego przygotowania? Jaromil zrozumiał. powtórzył swą próbę w następnych dniach jeszcze kilkakrotnie.Co się dzieje? dopytywał się. o co chodzi. od kiedy położył się do łóżka z obwiązanym gardłem. . O tym wszystkim Jaromil był teoretycznie bardzo dobrze poinformowany. dzięki której będzie mógł śmiało spojrzeć w twarz ukochanej dziewczynie. Dokonał więc (przy temperaturze trzydzieści osiem i dwie dziesiąte stopnia) swej pierwszej imitacji miłosnego aktu.pytała zatroskana. ale nie doszedł już do żadnych nowych spostrzeżeń. nie była wyznaniem nędzy. którzy chcieli zaszachować komunistyczne państwo i przeszkodzić narodowi w jego drodze do socjalizmu. Przeczuwał. Ale jak się zaopatrzyć w taką skarpetkę? Jaromil nigdy nie przemógłby wstydu. że niekomunistyczni ministrowie grożą komunistycznemu premierowi Klementowi Gottwaldowi dymisją.Jaromilu! Na dole jest kompletna panika! . Szybko zrozumiał. że to naprawdę dobrze? . w domu? Czy też trzeba zaczekać. lecz stopniem. że masturbacja jest tym niezbędnym przygotowaniem i przestał czuć do niej nieprzejednany wstręt: nie była już teraz nędzną namiastką miłości fizycznej. aż będzie stać nagi przed dziewczyną? Tego rodzaju pytania pozostawały bez odpowiedzi. czy entuzjazm Jaromila jest uzasadniony. po którym wspina się ku bogactwu. by domagał się dymisji ministrów i zaczął tworzyć wszędzie nowe rewolucyjne organy władzy pod przewodnictwem partii komunistycznej.Nareszcie! To musiało nadejść! Nareszcie! Babcia nie była zbyt pewna. które rozpalały Jaromila i wprawiały go w uniesienie. . utwierdzał się jednak w przekonaniu. lecz do wielkiej miłości. że ten tłum zgromadzony na starym praskim rynku Strona 53 . lecz konieczną drogą do niej prowadzącą. aby pójść po nią do drogerii! I kiedy właściwie miałby ją założyć. Jaromil wyskoczył z łóżka i popędził do sąsiedniego pokoju. Stał w piżamie z ręcznikiem wokół szyi w babci pokoju i krzyczał: . Włączył odbiornik radiowy i usłyszał głos Klementa Gottwalda.Tak. by dziewczyna tego nie zauważyła? Skarpetka wydawała mu się czymś niezręcznym i nie zniósłby tego. który wypełnionemu po brzegi rynkowi Starego Miasta ujawniał zdrajców. a potem chodził po pokoju wytrącony z równowagi. Dręczyły go jednak inne jeszcze sprawy: czym właściwie jest akt miłosny? Co człowiek przy tym odczuwa? Jak reaguje jego ciało? Czy nie jest to na przykład taka straszna rozkosz. A teraz słyszał głos Gottwalda. że człowiek przy tym krzyczy i traci panowanie nad sobą? Czy nie ośmieszy się takim okrzykiem? I jak długo właściwie taka rzecz trwa? Ach. wzywał lud. która zaskoczyła go tym. że w ten sposób nabywa coraz większej pewności.Kundera Milan . żeby dziewczyna o niej wiedziała! Ale czy można włożyć skarpetkę wcześniej. Słowom Gottwalda.Życie jest gdzieindziej się przed tym ustrzec. znacznie poważniejsze zmartwienia). W tamtych barbarzyńskich czasach mężczyźni (przypominający rycerzy wkładających przed bitwą zbroję) naciągali przeźroczystą skarpetkę na swą miłosną nogę. gdy wczesnym rankiem przyszła do niego babcia i powiedziała: . ale obiecał sobie. to dobrze. płynącym ze starego odbiornika radiowego. że szybkość i zręczność odgrywają tutaj dużą rolę i że nie można ich nabyć bez treningu. miał bowiem. a babcia wyjaśniała. czy człowiek może się w ogóle czegoś takiego podjąć bez przygotowania? Jaromil nie znał dotychczas masturbacji.

milicję i jeszcze jedno mocarstwo. który uważał Voltaire'a za wynalazcę woltów. gdy mówił o rewolucji. a ponieważ czuł się wielki i potężny jak drzewo czy skała (tysięczne głosy w odbiorniku wciąż rozlegały się za nim). Minęła jednak chwila. tak że Jaromil powtórzył tylko kilkakrotnie ten lump. które huczało właśnie za nim ogromnym aplauzem i zdawało mu się. Jaromil (w piżamie z obwiązanym gardłem) stał rozkraczony przed radiem. żejestjedną z głów tysiącgłowego smoka tłumów i wydawało mu się to wspaniałe. wyrzucał to sobie z taką goryczą. to jest rewolucja . podszedł do niego i uderzył go w twarz.Słyszycie to? Te kurwy! Taki pucz! Jaromil patrzył na wuja. Jaromil zawsze uważał się przede wszystkim za poetę i dlatego nawet wtedy. zanim się na to zdecydował.Życie jest gdzieindziej wyniósł dzisiejszy dzień wysoko pod niebiosa. aby ją mieć całą. gdy człowiek zachowuje się spontanicznie i wychodzi wówczas na jaw jego prawdziweja) zrezygnował Jaromil ze swojegojęzyka i wybrał możliwość bycia medium kogoś innego. .rzekł stryj. gdzie będzie świecił niczym gwiazda widziana przez wiele stuleci. a nie z ludźmi na ulicy. że ten ryk wstępuje w niego i napina go tak. otworzyły się drzwi i pojawił się w nich purpurowy ze złości wuj krzycząc: . Wiedział. że nie potrafił zareagować jak mężczyzna. Zrobił to w dodatku z uczuciem intensywnej rozkoszy. które można było często wyczytać w gazetach lub usłyszeć z ust komunistycznych mówców. z którego przed niespełna godziną wstał od swej wyimagowanej kochanki. jak sto tysięcy rozmawia z jednostką: . że z ciebie głupawy kurdupel. Kiedy słyszał pewny siebie głos stryja. razem z jego żoną i zarozumiałym synem. i natychmiast pomyślał sobie. jak wszystkie ustalone zwroty. jak niewzruszone drzewo.Komuniści już teraz mieli większość władzy. że chodzi im o istotę rzeczy. którego zawsze nienawidził. by znowu zniewolili naród. kiedy go nareszcie pokona. Herrgot. właśnie w chwili zdenerwowania (a więc w chwili. nie chciał zrezygnować ze swoich słów. Stali naprzeciw siebie: wuj miał za plecami drzwi. mimo to. nienawiść uderzyła mu do głowy. który zwracał się do niego jak do głupiego chłopca. a Jaromil miał za plecami radio. że w Strona 54 . zatrzymajmy się przy nim: użył słów. aby nigdzie nie chodził.Ty głuptasku . że nadeszła chwila. zdawało mu się. I oto raptem powiedział: klasa robotnicza ci skręci kark.A ja wiedziałem. tak że czuł się zjednoczony ze stutysięcznym tłumem i rozmawiał teraz z wujem tak. która jest ironicznie prosta. ten lump i poszedł się położyć do łóżka. . i wydawało mu się. że wznosi się teraz naprzeciw swego wuja.Skocz mi do dupy z rewolucją . . a ten pucz zrobili po to. I właśnie ta ordynarna prostota wypowiedzianego zdania (klasa robotnicza ci skręci kark) sprawiała mu radość. Jaromil krzyczał: . ale które dotychczas budziły w nim odrazę. jak śmiejąca się skała. Tak. że z ciebie wyzyskiwacz i że ci klasa robotnicza skręci kiedyś kark.To nie jest pucz. . Zanim jednak zdążył tę myśl dokończyć. Jaromil poczuł piekący ból w twarzy. przed którym jeszcze wczoraj wstydliwie się rumienił.Ja mu to oddam! Ten lump! Ja mu to oddam! I ruszył w stronę drzwi. Babcia chwyciła gojednak za rękaw i uprosiła. A wuj.powiedział. że został znieważony. Nie był teraz w stanie o niej myśleć. ten lump. Widział tylko wuja i czuł policzek i w nieskoń czoność wyrzucał sobie. ponieważ stawiała go wjednym szeregu z tymi wspaniale prostymi męszczyznami. których śmieszą niuanse i których mądrość tkwi w tym. . tak że wuj tymczasem odwrócił się i wyszedł. gdy ma się za sobą armię. Czuł się nagle silny i mógł śmiać się w oczy człowiekowi.rzekł wuj. Ostatnie zdanie wypowiedział Jaromil w gniewie i zupełnie bez zastanowienia. że właściwie to przykre.Kundera Milan . zawsze wiedziałem. .Ta armia i milicja chce przeszkodzić kilku łajdakom w tym. żejest cząstką tysięcznego tłumu.Łatwo jest robić rewolucję. że ten wielki dzień spędza w domu z babcią. chciał rzucić się na wuja i oddać mu policzek. to ciekawe.

że pomścił policzek. Późnym popołudniem przyszła do domu mama i z przerażeniem opowiadała. który przed kilkoma godzinami dostał. nie rób tego. że urodziłeś się tutaj i że ja jestem twoją matką? Mamy głos był urażony i Jaromil musiał ją prędko zapewnić. oddziela go od tych. Niechże to mama zrozumie! Mama także całą duszą zaangażowała się w dyskusję. w którym już nigdy żadnej przemocy nie będzie. tak że teraz mieli już tylko położyć się na miękkich falach poduszek. postanowiłem wstąpić do partii komunistycznej.Jestem tym Strona 55 . do których od dawna należy. o bracie. będzie dostatecznie długim czasem na jego pierwszą niiłosną noc. Zamiast wujowi policzek oddać. mówiła o swojej rodzinie.nie ma przecież w ogóle nic wspólnego ani ze swoją siostrą ani ze społecznością bogaczy. . a rewolucje to taki krótki okres. Jaromil uniósł się na łokciu i włączył się z pasją do dyskusji. co się dzieje. Potem znowu się rozpłakał.Życie jest gdzieindziej końcu rozpłakał się i moczył ciepłymi łzami poduszkę. rozwijał swoje stwierdzenie dalej. studentka przywitała go w białym fartuszku i zaprowadziła go do schludnej kuchenki. żejuż dawno tam nie wstąpił. był tam okrągły mahoniowy stół nakryty robioną na szydełku serwetą. żeby mu pozwoliła być całą noc poza domem (wymyślił sobie. Ale mama powiedziała: . Jednakże studentka mówiła i mówiła. i że wszyscy niekomuniści obawiają się aresztowania. którego bardzo ceniła.I właśnie dzisiaj. aby szybko powstało społeczeństwo. jak ona sama we własnej rodzinie cierpiała z powodu takich ludzi. ale. Jaromila chwycił za gardło łzawy żal. przypominał pyszałkowatość jej siostry i niewykształconego szwagra. długo o czymś rozmawiali na twardych krzesłach i Jaromila zaczął ogarniać niepokój. że go źle zrozumiała.taka. ale Jaromil potrafił obalać jej zarzuty. że w ich biurze już zdjęli dyrektora. na której stał masywny szklany wazon. który kiedyś próbował popełnić samobójstwo pod wpływem nieszczęśliwej miłości. że jedynie obciążające dziedzictwo domu. Wszystko było na ten wieczór umówione i obiecane. kiedy trzeba zastosować przemoc. to rewolucja. a Jaromil cieszył się z powodzenia swoich słów. żółć mu znów napłynęła do głowy i rzekł: . mówił. i z wyrachowaniem przypominał mamie. wydawało mu się. jajecznica na kiełbasie. prosił wprawdzie mamę. Wyjaśnił mamie. Odwrócił się na drugi bok i pozwolił mamie wyjść z pokoju. że i tak się wstydzi.Kundera Milan . o dziwo. proszę cię. Potem przeszli do sąsiedniego pokoju. długo. że pięć godzin rozciągających się między szóstą ajedenastą. kiedy sobie o nim przypomniał. jego zdaniem. pozostawało mu więc tylko mieć nadzieję. że wstąpiłeś do partii komunistycznej. 21 Była szósta wieczór. w którym wyrósł. studentka usiadła na twardym krześle przy okrągłym stole a on naprzeciw niej. mamo. jaka jest w swej istocie . Mówił o tym. Gdyby się dowiedział. ale była to pierwsza kolacja. całe to społeczeństwo przedsiębiorców i przemysłowców. którą Jaromilowi kiedykolwiek jakaś kobieta (nie licząc mamy i babci) przygotowała. ale napotkał tak surowy sprzeciw.Jeżeli mnie kochasz. Kolacja nie była wcale nadzwyczajna. Wiesz. Mama straciła pewność siebie. jak idiotyczne jest panowanie bogatych. . dostał teraz od niego następny. i przestrzeń pięciu godzin szybko się kurczyła. Kiedy dostrzegł w mamy oczach dezaprobatę. Wiedział bowiem. a pod ścianą stała kanapa.Może żałujesz tego. na ścianach wisiały obrzydliwe obrazy. mama . że nie odważył się dłużej nalegać. o którego troszczy się kochanka. że o jedenastej musi być w domu. to byśmy tu z nim w ogóle nie wytrzymali. że to. Bądź rozsądny. na której walało się mnóstwo poduszek. jakie mam tu piekło ze szwagrem. toteż jadł ją z dumnym uczuciem mężczyzny. że koledzy z klasy urządzają jakąś uroczystość).

Trwało to bardzo długo i Jaromil myślał o tym. że musi być o jedenastej w domu i zmusił się.Czemu do sypialni? Do czego potrzebna ci sypialnia? zaśmiała się dziewczyna. Wstał więc z krzesła. czy też. Rozpinał więc dalej. nie pomagała mu.Ale dziewczyna odparła: . światło nie było tam zapalone: tam będzie można po ciemku się rozebrać i do tego jeszcze przykryć kocem. nie powinna się była tak głupio śmiać. Nie mógł się jednak zdecydować. . Potem znowu sobie uświadomił. Przede wszystkim nie wiedział. i jak się będzie rozbierać. przeskoczmy jakiś. ale ponieważ nigdy jeszcze tego nie robił. Nie mogę lekceważyć sobie miłości . czy nie. Na podstawie wszystkich informacji dotyczących podobnych sytuacji domyślał się. że propozycja pójścia do sypialni zdradziła jegośmieszną niedojrzałość. Strona 56 . nie wiedział nic o haftce. że to nie jego wina. leżała bez ruchu. Zranił jednak Jaromila. gdyż jego kłopotów prawdopodobnie nie zauważyła. powiedzmy. jak zacząć. że palnął jakieś głupstwo. . którą spódnica była spięta w pasie i przez chwilę usilnie i bezskutecznie starał się ściągnąć ją dziewczynie przez biodra.Nie poszlibyśmy do sypialni? . Był to guziczek białej bluzeczki i odpinał go w lękliwym oczekiwaniu. Wtedy przyszła mu do głowy zbawienna myśl: obok pokoju stołowego dostrzegł sypialnię (starodawną sypialnię z małżeńskimi łożami). by przekręcić kontakt. a potem jej bluzeczkę zdjął. dziewczyna. by przemóc nieśmiałość. nie musiałjuż rozmyślać nad tym. tak. a Jaromil wyczuł. pomijając już fakt. Potem się całowali. proszę cię. niczym człowiek skazany na śmierć dumnie wypinający pierś przed lufami karabinów.powiedziała. koniecznie potrzebował ciemności. czy to ma znaczyć. dlaczego się śmiała. że teraz nie pozostaje nic innego. Jaromil nie wiedział. przestraszył się. Nie powiedziała nic. a więc nie chce się również kochać. że światło powinno się zgasić.zapytała. alejednocześnie poczuł ulgę. że te słowa mają nadać obiecanemu zbliżeniu ciężar powagi. z obcą kobietą. głaskali i pieścili. wyciągnął dolny koniec bluzki ze spódnicy. nie. po zdjęciu bluzki. lecz wstydził się powiedzieć na głos to. o tyle teraz. nieśmiały. że był dobrze wychowany) trochę zuchwałe. pochylił się nad nią i rzekł bardzo poważnym głosem: Rozumiem cię. nie. jak rozebrać się samemu. czy ma zgasić światło. była jakby lekko oszołomiona.Czy nie powinniśmy zgasić światła? . która się z niego śmieje. Kiedy widział z jakim oddaniem spoczywa na poduszkach.Co ci jest? . głuptas. Leżała teraz na poduszkach w samej spódnicy i w staniczku i . czuł się dotknięty i siedział w milczeniu na kanapie. że dziewczyna chce się kochać. Naraz poczuł się zupełnie opuszczony. o czym myślał. poprowadził w stronę kanapy i posadził ją na niej. zrozumiał. nie wiedział.spytał nieśmiało. że wydawało mu się to (nie zapominajmy. czy światło zgaśnie. .podniósł ją potem z krzesła. ale nie po ciemku. że powinien już chyba dziewczynę rozebrać. był przecież w cudzym mieszkaniu i była to raczej sprawa gospodyni. Miał zresztą w kieszeni marynarki paczuszkę z przeźroczystą pończoszką i chcąc ją sobie dyskretnie nałożyć w decydującym momencie. był w obcym pokoju pod badawczym światłem żyrandola. oczekując chwili tak dawno zaplanowanej. aby w trakcie pieszczot wstać i podejść do kontaktu. Nie wiemy. W końcu odważył się nieśmiało zapytać: . Mógłją o to zapytać. Ach. z boku spódnicy namacał zamek i rozpiął go. W tej chwili już wiedział. Ale lampa jasno świeciła i Jaromil wstydził się rozebrać. przypadkowy. Nie mogę być taka jak inne dziewczęta. że się tego dnia kochać nie będą.rzecz ciekawa: o ile jeszcze przed chwilą namiętnie Jaromila całowała. Jaromilowi nie pozostawało nic innego niż rozbierać ją dalej. co dziewczyna powie. kwadrans udręki Jaromila! Wreszcie udało mu się rozebrać studentkę całą. wypiąwszy leciutko piersi.Kundera Milan . i był zadowolony. że dziewczyna nie chce ciemności. rozpiął pierwszy kobiecy guziczek w swoim życiu. wypinając pierś wobec niewidzialnego plutonu egzekucyjnego. było mu z tego powodu przykro.Życie jest gdzieindziej naznaczona. czy nie zgaśnie. którego nie wolno było zgasić. Był to śmiech niepotrzebny. rozumiem cię .Nie.

co jest dodatkiem do niej. że jest stary.Życie jest gdzieindziej .Dzisiaj się przekonałam. że ładniejsza jest naga. Tak. że kocha ją taką. pokazywała się chłopcu i zmuszała go. lepiej. że ten. kto się przygląda). że ładniejsza jest w ubraniu. Ale Jaromil chodził tak jak my wszyscy do złych szkół i nie wiedział. co ma odpowiedzieć.powiedział. mama będzie zadowolona) szepnęła mu w drzwiach do ucha: . naprawdę mnie kochasz.Jesteś ładna. wobec tego bardziej powinno ją ucieszyć. .Jestem ładniejsza naga czy ubrana? Jest kilka klasycznych kobiecych pytań. że mnie kochasz. który nagle zrozumiał. kto się przygląda. nie ubrała się już wcale aż do jego wyjścia. Skakała po pokoju. jeśli powie się jej. na której aż do tej pory spoczywała w zdrętwiałym oczekiwaniu. Jesteś bardzo dobry. z którymi każdy mężczyzna się spotka w życiu i na które szkoły powinny młodych mężczyzn przygotowywać. a wydawało mu się. ponieważ studentka. usiłował odgadnąć. jaka jest. by zakryć przed nim fotografie dawnych kochanków na ścianach. prędko przygryza wargi. bowiem w ten sposób da jej do zrozumienia. Na pytanie w ten sposób sprecyzowane odpowiedź byłajuż łatwiejsza: ponieważ inni ludzie znają ją tylko ubraną. Wcale jej nie przeszkadzało. że gdyby wyjaśnił dziewczynie powód urazy. że jemu osobiście bardziej podoba się naga. potem powiedział: . . i nie zależy mu na niczym. a w końcu zapytała: . że wokół niego pokoje bieli się wapnem i wynoszą sprzęty i wszystko wymieniają w jego pokoju. komu się przygląda). że ten. jakby nagle została oswobodzona. że naga jest ładniejsza. będziemy się na to jeszcze chwilę cieszyć. że znalazł się tam.odparł Jaromil i uświadomił sobie. lecz studentka nie była z tej odpowiedzi zadowolona. zareagowała na to bardzo życzliwie. wiele razy go pocałowała. kiedy usłyszała. stała się znowu rozmowna i pewna siebie. był jednak w kłopocie: dziewczyna zazwyczaj ukazuje się ludziom ubrana. wyrwana ze zobojętniałej niedbałości. gdzie los nie buduje swoich dworców. jaka ci się bardziej podobam. w związku z tym powinno jej sprawić przyjemność. wydawało mu się nietaktem przed chwilą powiedzieć. śmiało może oświadczyć.Jesteś ładna naga i ubrana . Opanował się więc. co dziewczyna chciałaby usłyszeć. że w ubraniu jest brzydsza niż naga. że się tak stało. Będziemy tojeszcze przez chwilę oszczędzać. a na odchodnym (było za kwadrans jedenasta. Potem jednak czuje nagle. że się jej chłopiec przygląda (może jej się zdawało. że jest opuszczony i zapomniany. jest panem tego.Kundera Milan . podniósł ją z tapczanu i zaczął się jej ostentacyjnie przyglądać (chciał się stać panem sytuacji. skoro jednak zapytała o jego subiektywne zdanie. żeby odparł bez wykrętów. 22 W tych dniach zaczął pisać długi wiersz. gdzie kiedyś żył najbardziej intensywnie: oficyna trzecie piętro drzwi w głębi na lewo w kącie z nazwiskiem na wizytówce nieczytelnym w mroku dwadzieścia lat minionej chwili przyjmijcie mnie! Otworzyła mu stara kobieta. jeszcze bardziej by się ośmieszył. że nieźle wybrnął z sytuacji. Był to wierszzdarzenie i mówił o mężczyźnie. Wybiega więc z domu (myśl o pośpiechu ma we wszystkich szwach) i kieruje się tam. że w pokoju jest słodko i że powierzchowność nie ma znaczenia: Dwadzieścia lat I wróciłeś Jako ostatnia ważna rzecz którą spotkam Strona 57 .Nic . w którą wpędziła ją długoletnia już samotność.Chcę wiedzieć. komu się przygląda jest panem tego. którym na kolorze po latach już nie zależało. prędko rozczochruje sobie starczym ruchem rzadkie niemyte włosy i macha nieśmiało rękami. Dziewczyna podniesiona z kanapy. ją samą. Prędko. z drugiej strony nagość jest jakimś stanem cielesnej prawdy. Wszystko wskazywało na to.

zmęczony. ani niedbałe ubranie. jak zawsze. Boże.Głęboko zanurzeni w fotelach cel osiągnięty A nogi zadowolone tak że nie starają się nawet o krok a ręce pewne tak że nawet dotyku nie szukają Teraz tylko czekać aż ślina w ustach zamieni nam się w rosę Kiedy mama przeczytała ten dziwny wiersz. Ale i studentka. nic nie ma znaczenia. Tak. nie pojęła tego. była dla niego odległa i abstrakcyjna. w ogóle nie znał się na starości. jak pod skórą tego drugiego cicho przędąjuż wrzeciona śmierci.Życie jest gdzieindziej I nie mam niczego co mogłabym zobaczyć gdybym ci zajrzała przez ramię w przyszłość. Chciwie je z siebie spijali. Mężczyzna pomyślał: Oto jest miłość bez drzwiczek na zewnątrz Oto jest miłość jak mur A kobieta pomyślała: Odległa może w czasie lecz bliska swą postacią jest śmierć nam dwojgu teraz . że postaci wiersza wcale nie oddają psychologii starości. Głaskali swe ubogie ciała i słyszeli. przedwczesna dojrzałość. jak brzmi ta pieśń? Odpływasz odpływasz przez piaski pościeli i zamazujesz swe wnętrze Odpływasz odpływasz aż zostanie z ciebie tylko środek tylko sam twój środek I ona wie. ani rzadkie włosy. ani obwisły brzuch. a ona do niego "chłopczyku". I wiedzieli.Kundera Milan . w jakim wieku są postaci z jego wiersza. Pewności pewności Już się nie ruszam i przygotowana jestem Pewności Piękno wobec ciebie jest niczym Młodość wobec ciebie jest niczym A on. ani pożółkłe zęby. nic jędrnego. I nie było pośrednika między nimi Ani słowa Ani gestu Niczego za czym by się schowali Niczego za czym by się schowało ubóstwo jej i jego Przecież właśnie to wzajemne ubóstwo chłonęli pełnymi ustami. zdumiała ją. ani blade wargi. gdybyśmy zapytali Jaromila. nazywając go nekrofilskim. nie miała racji. byłby zakłopotany i powiedziałby. przechodzi przezjej pokój (ściera rękawiczką odciski cudzych palców na stole) i wie. a potem płakali. wiedział o niej tylko tyle. ani zmarszczki. że nie ma już dla niego nic młodego. że miała kochanków. w pokoju jest słodko. ponieważ ostatnia miłość jest tą największą. że to właśnie jest ich ostatnia i zarazem największa miłość. że jest to Strona 58 . którzy wyszachrowali całą jasność jej podskórka już nawet po ciemku niejest ładna A wytarte miejsca tak te nic nie znaczą A duszę rwie mu jakaś pieśń. że są sobie na zawsze i bez reszty oddani. która umożliwia jej synowi zrozumieć wiek tak odległy. Ale: W chwilkach bezsilności które mnie teraz napadną moje zmęczenie moje ubywanie ten ważny i tak czysty proces będą należeć tylko do ciebie Ze wzruszenia dotykali swych pomarszczonych ciał i on mówił do niej "dziewczynko". w wierszu wcale nie chodziło o staruszka i staruszkę. że między czterdziestką a osiemdziesiątką. Nie. zapomniana pieśń. której Jaromil później wiersz pokazał. zastępy kochanków.

A kiedy już ta straszna pantomima dotyków i pocałunków Strona 59 . odbierał ciału tę realność i widział kobiece łono jako tykający zegar z kurantem. Tymczasem jednak. gdy tak rozmyślał (dziewczyna nie przestawała go całować). Tak. które zwie się przyszłością. Około dziesiątej (była to chwila. nieskończonego. tam. żejest na niego za duża i pomniejsza go) i patrzył na dziewczynę. Przytuliła się i zaczęła go szaleńczo całować. gdzie ciało niejestjuż niebezpieczne ani dumne. na piersi studentki. Wprawiło go to na nowo w zakłopotanie. gdyjuż nie ma co się bać tego strasznego niewiadomego. gdyż wiedział. dziewczyna także milczała. Dziewczyna rozbierała się w kąciku i Jaromil rozbierał się (znacznie pośpieszniej) w drugim kącie. co jest poddane czasowi. którą spotykamy. tym razem uciekł w przeciwną stronę: do starości.odpowiedział i szybko położył rękę. nie wiedząc dokładnie. Byli po kolacji i siedzieli w pokoju Jaromila. że będzie ją musiał na chwilę przeprosić i wyjść do łazienki. za którą chłopiec męczył się i rozpaczliwie przywoływał do porządku swoje ciało. które sobie przedtem wielokrotnie w duchu powtarzał. ubóstwo starego ciała godziło go poniekąd z dumą młodego ciała. ani o obwisłym brzuchu. Starał się więc dziewczynę namiętnie pieścić i z niepokojem obserwował. gdzie jest ubogie i godne politowania. pisał wiersze o nierzeczywistej starości. po chwili Jaromil pomyślał.Co tam masz? . które kiedyś też będzie stare. co ma mówić i zdawało mu się. ponieważ Jaromil nie wiedział. jest ostatnia i pewna. pragnął ciała i bał się ciała. . ale za obcesowością owych detali uchwytne było pragnienie ograniczenia miłości do tego wiecznego. do tego. choć już powoli zapadał zmierzch.Nic . zdradliwego ciała. Kiedy do niego przyszła (mama z babcią wyjechały na dwa dni z Pragi). Ciało pod jego uważną obserwacją było jakby zdjęte strachem: kurczyło się raczej niż rosło. kiedy człowiek ma już za sobą swoją dojrzałość.Kundera Milan . udręka w całkowitej niemocy. by móc je powiedzieć całkiem lekko i naturalnie: . czy jest to blamaż jego czy jej. Bowiem Jaromil był pełen niepokoju. które początkowo odczuwał w całej fizycznej oczywistości. że w takim razie nie ma sensu paczuszki otwierać. Potem powiedział sobie. zauważył. w każdym razie działo się coś. pisał wiersze o nierzeczywistej śmierci. do tego. . że każde słowo wskazuje na jego kompromitację. w ogóle nie zapalał światła. co może zastąpić macierzyńskie ramiona. do tego. że już najwyższy czas otworzyć paczuszkę.spytała dziewczyna. gdyjego losjuż się skończył. że piżama mu nie pasuje. Ale nie pojawiło się. w półmroku wydawała mu się jeszcze piękniejsza niż ostatnio) położyła się przy nim.Nie poszlibyśmy się położyć? Przytaknęła i Jaromil pościelił łóżko. To były trzy niebieskawe sztandary. sięgnął więc do kieszonki i chciał ją niepostrzeżenie wyjąć. która chciała wyjąć paczuszkę. wszystko szło pojego myśli i to szło bez przeszkód. co jest samym środkiem i co jest w stanie pokonać władzę ciała. wsunął się potem szybko pod koc (wiedział.Życie jest gdzieindziej sytuacja. Wiersz był pełen naturalistycznej brzydoty. na co nie była przygotowana i co bała się nazwać. Pisał wiersze o sztucznym dzieciństwie czułości. było jedynie zasłoną. kroczył ku nagiemu ciału młodej kobiety. Było to niekończące się głaskanie i pieszczenie. gdy miłość. Głaskanie i całowanie nie sprawiało już radości ani rozkoszy. dlatego w pełnych czułości wierszach uciekał przed konkretnością ciała do świata dziecięcej beztroski. gdyż prawdopodobnie i ona zaczęła przeczuwać jakiś blamaż. prędko włożył piżamę (w kieszeni miałjuż wcześniej starannie ułożoną paczuszkę z pończoszką). by móc się dyskretnie przygotować. że podniecenie. i była to niekończąca się udręka. jakby kroczył po cierniach. zniknęło. pod którymi bojaźliwie kroczył ku bardzo rzeczywistemu ciału dojrzałej kobiety. czy utracone podniecenie znów się pojawia. gdy mama posyłała go do łóżka) wypowiedział zdanie. którego świat rozpościerał się przed nim jako nieznany obszar pełen lwów. Jaromil nie zapomniał ani o pożółkłych zębach. która nie pozostawiła na sobie niczego i naga (ach. ani o zaropiałych oczach.

Nie. że ma jakiś męski defekt. co jest w nim i na nim. Leży teraz na mnie jakiś cień. że to z miarą miłości nie miało nic wspólnego. . Trudno powiedzieć. który mnie przygniata i wobec którego jestem bezsilny. że to nieprawda. krzywdzisz mnie. A gdy dziewczyna znowu powtórzyła to samo oskarżenie. a ja jej wyrządziłem wielką krzywdę. Przecież sam się dzisiaj przekonałeś. Słowa dziewczyny stworzyły mu bowiem niespodziewaną okazję do ukrycia swej kompromitacji. Poszli do kuchni. zrozum mnie. dopiero blaskiem drukowanych liter zamierzał ją olśnić. że jedno drugiego potrafi zrozumieć i kochać ze wszystkim.nie oznacza przede wszystkim tego. to udawali. Nie zniosę tego. Wierzył. Za mało mnie kochasz. Gdzie się podziało to wspaniałe zwierciadło jego entuzjastycznego podziwu. Jaromil patrzył w twarz dziewczyny w okularach i ściskało mu się serce na myśl o tym. że może jeszcze nie wszystko stracone. każde z nich położyło głowę na poduszce i starało się zasnąć. Dotychczas nie dawałjej nigdy do czytania swoich wierszy. gdybyś z tego powodu nie chciała się już ze mną spotykać. tym piękniejsze. że gdy studentka je przeczyta (a najwięcej obiecywał sobie po wierszu o staruszkach).Powiedziałam ci. ale nie dopuściła go do głosu: . że się z tobą już nie chcę spotykać.To nie ma sensu. że mu pomoże opublikować je w jakimś czasopiśmie awangardowym. Jaromil chciał ją zapewnić. . na kim leży fatalny cień. że mogłaby go zrozumieć. czekał na spełnienie obietnicy malarza. Mimo to jednak nie mógł się jej zwierzyć i musiał przybierać minę kogoś. że nie zniosę żadnej innej dziewczyny. powiedział głosem celowo brzmiącym niepewnie i nieprzekonywająco: . Ta kobieta mnie kochała. Proszę cię. Teraz jednak trzeba było przywołać wiersze na pomoc. Jaromil pochylił głowę i smutno wzruszył ramionami. Jaromilowi wydawało się. . wydawało mu się dręcząco piękne. nie mając sił toczyć się dalej. że dziewczyny nie kocha. kogo kochasz. że wobec swego młodszego przyjaciela zobowiązanajest do krytycznej rady i całkowicie zmroziła go rzeczowością uwag. Dlatego musiał jej teraz powiedzieć: .Życie jest gdzieindziej omdlewała. To jest silniejsze od ciebie i dziś w nocy się to okazało. jakby przyznawał. Byłaby to krzywda. jeśli to nie jest prawdziwa miłość . ale jeśli nawet nie spali. ponieważ umożliwiało im to ukrycie się przed sobą. że nie potrafię tych spraw lekceważyć. miłość jest dla mnie absolutem. zrozumie go i będzie poruszona. bo kocham tylko ciebie. Dlatego nic nie odpowiedział i tylko spuścił głowę. było z niej dla Jaromila jedno jedyne wyjście: żeby się jeszcze raz powtórzyła i by mógł swe niepowodzenie naprawić.rzekła studentka posępnie.Kłamiesz . że mógłby ją stracić. Kocham cię. nawet z jego cieniami? To było dobrze powiedziane i studentka się nad tym zamyśliła. To było jeszcze lepsze. kto jest rozbity i godzien litości. To ty mnie zrozum. Ale coś przed tobą ukryłem. wydawało mu się. . Potem jednak studentka powiedziała: . Jaromil bał się spojrzeć na jej ciało. niż znieść świadomość. . nawet w postaci cienia. Jaromil chciał w pierwszej chwili zapewnić dziewczynę. że mnie za mało kochasz.Nie mówię. czy spali. była pełna udręki. tylko ciebie. że śpią. mówię tylko.Ależ nie. nie usiłuj mi niczego wmawiać. Rozczarował się: przypuszcza'ła chyba. ale nie powiedział tego.Kundera Milan . W miłości nie uznaję kompromisów. Chociaż noc. Ogromnie cię kocham. w którym kiedyś po raz pierwszy odkrył swą osobowość? Ze wszystkich luster szczerzyła się teraz do niego Strona 60 . czy nie. Sto razy łatwiej było znieść wyrzut.Nie. kocham cię. którą przeżył.Ty mnie nie kochasz. Kiedy zaś rano wstali. że jest mu bliska.powiedziała. bym była dla ciebie namiastką kogoś innego. W moim życiu jest rzeczywiście jeszcze inna kobieta. im bardziej do niego nie należało.Masz kogoś innego. i jak długo spali.Czy absolut w miłości . przygotowali sobie śniadanie i z trudem starali się prowadzić normalną rozmowę. . że jest coś z prawdy w tym zarzucie.pytał ją .

rysowała się tylko w nie wypowiedzianych monologach. powiedziała: . Zamiast tego długo (i. dostrzegalnie. smutne i melancholijne. Oboje powracali do stanu sprzed wzajemnego poznania się: z niego stawał się niepewny chłopaczek a z niej kamienna dziewica. i dziewczyna czułaby wtedy jego podniecenie na swym ciele. wprost przeciwnie tym razem rozpaczliwie pragnął. studentka przestała się nią interesować równie niespodziewanie. całkiem wesoło!) opowiadała mu o wydziale i opisywała różnych poznanych tam kolegów tak plastycznie. przyjaznej i pełnej uznania. który wydawał mu się szalony i nierealny. bowiem z rzeczywistych rozmów Jaromila ze studentką niepostrzeżenie i szybko zniknęła. kto wie. co do której istnienia wyraziła studentka swe podejrzenia rano przy śniadaniu w pokoju Jaromila. że zdawali mu się znacznie bardziej realni niż on sam. że mogliby przystanąć i objąć się.. może żal jej było ginącej miłości. Jakie było źródło tego smutku? Kto wie. A powiedziała to tak smutno. i choć go nie znał a nigdy nawet nie widział. że nagle zamilkła albo powiedziała ni stąd ni zowąd zdanie. do któregojednak Jaromil daremnie starał się nawiązać swymi własnymi słowami. którą znał z lekcji tańca! Ten gest głowy. Przyszło mu wówczas do głowy. co gorsze. A ten. kiedyś ta chwila smutku była tak intensywna (szli właśnie z kina cichą zimową ulicą). W owych nigdy nie wygłoszonych monologach rysowała się coraz wyraźniej (a jednak tajemniczo) postać kobiety.Kundera Milan . poczuł do niego ślepe zaufanie. dumnie. ponieważ smutek dziewczyny zwracał się wyłącznie do wewnątrz jej samej i nie pragnął porozumienia ze smutkiem Jaromila. teraz znów przeżywał każdą randkę już wiele dni wcześniej i całymi wieczorami rozmawiał w domu ze studentką. żeby dziewczyna jego podniecenie dostrzegła! Ale dziewczyna miała głowę smutnie opartą na jego ramieniu i Bóg wie dokąd patrzyła przez swoje okularki. Wtedy przypomniał sobie nazwisko sławnego poety otoczonego nimbem europejskiej awangardy i rodzimych ekscesów. który się z niego śmieje. jakie prosty wierzący czuje wobec dostojnika swego Kościoła. że chce przystanąć i pocałować ją. ale to był tylko pomysł. wywoływała zazdrosne zainteresowanie i usprawiedliwiała niepowodzenie jego ciała. którego miał między nogami. i to marzenie kładło się jak balsam na jego spotkania ze studentką. pomijała nie zwracając na nie uwagi. może myślała o kimś innym. gdy rozmowa z jakąkolwiek kobietą sprawiała mu kłopoty i musiał się do niej w domu przygotowywać.. zwycięsko. Tylko chwilami bywało (i te chwile Jaromil ogromnie lubił i chłonął). jak niespodziewanie zaczęła o niej mówić. A podniecenie Jaromila trwało. który go wtedy podniecił. które miały wyglądać ůna wspomnienia o innej kobiecie. że na wydziale zbliżają się egzaminy i ma mało czasu) i coraz smutniejsze. 25 Strona 61 .Nie. żeby zostało zauważone i docenione! Pragnął ująć rękę dziewczyny i położyć ją niżej na swym ciele. To było niepokojące! Wszelkie drobne aluzje Jaromila. które były coraz rzadsze (twierdziła. i tym razem podziałał na niego tak samo: był podniecony! Był szalenie i to w widoczny sposób podniecony! Tym razem jednak się nie wstydził. wrogiem. starannie przygotowane przejęzyczenia i nieoczekiwane zamilknięcia. Mój Boże! Tego już przecież doznał! Doznał tego. że położyła mu w marszu głowę na ramieniu. prowadząca uczone rozmowy. że Jaromil posłuchał bez sprzeciwu. śmiejącym się klownem między nogami. wydawał mu się tańczącym błaznem.Życie jest gdzieindziej ohyda jego niedojrzałości i to było nie do zniesienia. Wysłał mu swoje wiersze z pokornym i błagalnym listem. klownem. Marzył potem o jego odpowiedzi. Niestety. i on pragnął. niech tak zostanie. za kim tęskniła. długo. Kiedy jednak zwolnił kroku i studentka wyczuła. obdarzyła Jaromila światłem przeżytej przeszłości. Szedł ze smutną i obcą głową na ramieniu i z obcym. Powracały znów dla niego czasy (zresztą całkiem niedawne). gdy kroczył kiedyś parkiem z dziewczyną. nie.

rzekł malarz z uśmiechem .te sławne poszukiwaczki wszy . chciał przeprosić gospodarza i czym prędzej wyjść.rzekł malarz . Osiemnastoletni Rimbaud wyglądał podobno na trzynaście lat. że jest dzieckiem.. . To było przyjemne uczucie.Czasy pozytywnych bohaterów i popiersi Stalina nie będą zbyt życzliwe dla jego poezji . strzepywały papierosa do popielniczki i łączyły w dziwaczne zdania uczone terminy i wulgarne słowa! Jaromil czuł sięjak w windzie. Kobieta z altowym głosem znów zwróciła się do niego: . (Nie możemy sobie odmówić tego. teraz jednak w ogóle nie wiedział. że ten głos będzie drżeć albo się jąkać i znowu ujawni tylko wszystkim jego niedojrzałość i trzynastoletniość. co kto mówi. że pisze świetne wiersze.wzruszył ramionami w zakłopotaniu. że smutek i pragnienie pociechy (sławny poeta nadal mu nie odpowiadał) mogą usprawiedliwić każdy niezwykły krok i przyszedł do malarza niezapowiedziany. Oddałby wszystkie swoje wiersze za jedno spółkowanie. . i mówił o nimjak o kimś.powiedział malarz. a Jaromil pragnął odejść. którym by oznajmił swoje odejście. a Jaromil pochylił głowę. z dużym zadowoleniem stwierdził. dziecko? Wymamrotał. Ta doskonała naturalność. tym gorzej jednak.wygląda zupełnie jak dziecko. że nikt go tu nie chciał obrazić i że zwłaszcza malarzowi jego ůwiersze naprawdę się podobają. Jaromil był obeznany z tymi tematami i mógł swobodnie włączyć się do rozmowy. słysząc gwar rozmowy.Okres dojrzewania jest najbardziej poetyckim wiekiem powiedziała pierwsza kobieta. jak płoną mu policzki pod spojrzeniami pięciu nieznajomych ludzi. Gdy siedziałjuż w fotelu i rozglądał się po pracowni. Druga kobieta spojrzała na niego i rzekła altowym głosem: Wygląda tu teraz wśród nas jak Rimbaud w towarzystwie Verlain'a i jego kompanów na obrazie FantinaLatoura. które zresztą już długo nie potrwa. wiedział.Czy nie zamierza pan wydać ich drukiem? . Był jednak w stanie takiego przygnębienia. dokąd nie dochodzi męczący głos dziewczyny w okularach.gdy się u nich schronił po jednej ze swych długich wędrówek. czyściły i odrobaczały). Jedna z kobiet zwróciła się do niego z uprzejmym zapytaniem. która wynosi go na wyżyny. że trafił na liczniejsze towarzystwo. wyjść na palcach i zniknąć gdzieś daleko. zasnąć i długo spać i obudzić się dopiero po dziesięciu latach. czyż w tej chwili zależało mu na wierszach? Zrezygnowałby po stokroć z ich dojrzałości. Owszem.Wiersze . . Jaromil czuł. kogo goście znają już z opowiadań. po których poruszała się przed przybyciem Jaromila.uzupełnił malarz.ma to szczęście. malarz powiedział. Bał się usłyszeć własny głos. .Zdziwiłabyś się . że obie kobiety są ładniejsze odjego studentki. gdzie przedstawił go następnie swym gościom .jak zadziwiająco gotowe i dojrzałe są wiersze tego zupełnie niedojrzałego i nie gotowego kawalera. że sprawiało mu trudność wypowiedzenie zdania. . malarz zapraszał go jednak serdecznie do pracowni.Czemu jest pan taki milczący. jakie wiersze pisze.Nasz przyjaciel . a one go obmywały. że woli słuchać niż mówić (chociaż w ogóle nie Strona 62 . Towarzystwo prowadziło ożywioną dyskusję. bał się. gdyby mógł uzyskać w zamian własną dojrzałość.zwróciła się do Jaromila . gdy jego twarz zestarzeje się i pokryje męskimi zmarszczkami.Znakomite . zorientował się. że wygląda na trzynaście lat..Kundera Milan .trzem mężczyznom i dwóm kobietom. .Życie jest gdzieindziej Uległ chyba przypuszczeniu. że jest kawalerem. że już nie jest dzieckiem. a jeszcze nie jest mężczyzną. ale jednocześnie był mile połechtany. z jaką zakładały nogę na nogę.spytała Jaromila kobieta o altowym głosie. z jaką pochylały się nad Rimbaudem siostry jego nauczyciela Izambarda . Pragnął stać się niewidzialnym. . przedstawiając go. aby powiedzieć. że ta kobieta pochyliła się nad Jaromilem z równie okrutną czułością. Dziecko w śród mężczyzn. Wů głowie brzmiało mu niekończącym się echem. Wzmianka o pozytywnych bohaterach stała się zwrotnicą przerzucającą dyskusję z powrotem na tory. Już w przedpokoju. Pan też .

Nie mamy żadnego dylematu. Przepełniło go pragnienie buntu i rzekł. ale nie w smak mu było występować tu w cieniu malarza jako wzruszający uczeń. której logikę dobrze znał. kiedy jednak rewolucja nadeszła.to przecież wiadomo. Czuł. do którego chciał należeć i który odnosił się do niego uprzejmie. która go obejmowała i ciągnęła z powrotem z tego świata.powiedział Jaromil. ten delikatny.Tak . o czym się wówczas z rozdrażnieniem mówiło w artystycznych kręgach. która się teraz właśnie dzieje. zwracając się do malarza: . jak mu siedzi na ustach i nie mógł się go w żaden sposób pozbyć. jak mu się zdawało. że Jaromil zebrał wszystkie swe siły. nie wiedział tylko. zdradziła nie tylko nowoczesną sztukę. ogłosiła jako swój bezwarunkowy program zrozumiały ludowy realizm.Gdyby jednak była rzeczywiście konsekwentna w swym negowaniu współczesnego świata.Kundera Milan . Rewolucja.powiedział malarz. lecz przeciwnie: chce zakonserwować najbardziej reakcyjnego ducha czasu. jak poczwarka oblepia larwę. lecz to. Jaromilowi nie sprawiłoby żadnego problemu rozwijać myśl malarza. której nie chce przyznać prawa do własnej postaci. że pozostali znów na niego patrzą. Było to tak nieznośne. Całkowicie się z tym zgadzam. i musiałaby nawet tego pragnąć. .Życie jest gdzieindziej słuchał) i wydawało mu się. który zostanie pochwalony. to uśmiech jego matki! Poznał go z całą pewnością. która wskrzesza z grobu akademicką sztukę i tysiącami fabrykuje popiersia mężów stanu. które nosi na sobiejak piętno (mój Boże. który trwa już ćwierć wieku. . musiałaby się liczyć także ze swym własnym zanikiem. którą wyznajemy? . wszyscy po nim poznają.Pan przecież tak chętnie cytuje Rimbauda: trzeba być absolutnie nowoczesnym. że dotąd nie miał kobiety). między dorosłymi ludźmi. że jej pan nie rozumie. ducha bigoterii. precyzyjnie i zjadliwie. że jest nowa. starał się przysłuchiwać dyskusji.Nowoczesna sztuka była ruchem wymierzonym przeciwko burżuazji i jej światu.że dzisiaj idą na przemiał wiersze Baudelaire'a.rzekł Jaromil . a sztukę nowoczesną odrzuciła jako zwyrodniały przejaw burżuazyjnego upadku. To. że rewolucja stworzy sobie na własny użytek również zupełnie nową sztukę. przepoczwarzony w matkę. że cała nowoczesna literatura jest zakazana. Musiałaby wiedzieć. że starców trzeba brutalnie wykopać ze sceny. ale i samą siebie. zaczął sobie gorączkowo uświadamiać swoją twarz i niemal z przerażeniem czuł. ktojeszcze doń nie należy.powiedział jeden z gości malarza. Wskoczyli mu w słowo: . że od potępienia wygłoszonego pod jego adresem przez studentkę nie ma ucieczki. dogmatyzmu. że matka oblepiła go. Jedno tylko uderzyło go już przy pierwszych słowach: znów usłyszał w swoim głosie tę szczególną. że sam już do nich należy. Rozmawiali o tym. Nowoczesna sztuka w Czechach zawsze podkreślała swój związek z rewolucją komunistyczną. a wyrok.Pytanie jest źle sformułowane . że ma na twarzy nałożoną maskę. jak pilny chłopczyk. by się z niej wydostać. wiary i konwencji. że pan zgadza się na to . Taka rewolucja nie chce zmienić świata. Wściekłość i poniżenie sprawiły. czuł. Absolutnie nowoczesny nie jest surrealizm. cierpki uśmiech. traktując gojednakjak kogoś. Ale absolutnie nowe nie jest to. aby nie kreśliła w powietrzu ruchu. że formułował swe myśli.Rewolucja to przemoc . że to. co ma na twarzy. co pięćdziesiąt lat wcześniej przewidujemy. jest tylko dowodem tego. ale ta rewolucja. na mocy którego wygnany został z powrotem do swojego dziewictwa. . a kubistyczne obrazy w Galerii Narodowej ściąga się prędko do piwnic? . aby strząsnąć z siebie twarz matki. z której się zrodziliśmy. znowu został potwierdzony. autorytatywną intonację malarza i nie mógł powstrzymać swej prawej ręki. Strona 63 .To jest nasz dylemat . Zdradzić nowoczesną sztukę. czy rewolucję.To znaczy. Siedział więc tutaj. . Jako prawdziwi rewolucjoniści nie możemy zgodzić się na tę zdradę rewolucji. dyscypliny. A ponieważ wiedział.powiedziała kobieta o altowym głosie . i właśnie surrealizm dobrze wiedział. co nas szokuje i zaskakuje.

opuszczonym przez wszystkich. którego pan tak energicznie broni.Tak. spytała się wtedy Jaromila. i zaraz przypomniała sobie. myślę. Już tylko patrzył. Żałuję tego. stary Jaromilu. Mama czytała wiersze. że jest dzieckiem. ale raczej jakby się od niego ze smutkiem i zdziwieniem odsuwała): .. Uklękła na podłodze i wertowała go w podnieceniu. co ma najdroższego. Potem doszła do zakreślonej na czerwono daty ozdobionej wieloma wykrzyknikami. niczym siostra Izambarda nad zawszoną głową Rimbauda. że trudno byłoby je opublikować w tym reżimie. aż w końcu znalazła dziennik. wiedział. łysy dziaduniu. żeby zemścić się na malarzu za gesty i za głos. że zjego słów wionęła na wszystkich obecnych zgroza. Było to smutne. gdy razem z babcią wyjechały z Pragi. co kochali i dla czego żyli. Wszyscy milczeli. jakby się nad nim czule pochylała. do której mama czuła wstręt. było natomiast zaznaczone z namiętną drobiazgowością. które Jaromil milczkiem kładł jej na stół. przez kochankę. Jaromil poczuł.Bawiłem się nimi. i Jaromil wiedział. bez czego będzie zupełnie sam. są pełne zagadek i niedomówień. malarza z jego zbuntowanym cieniem. kiedy się po raz pierwszy pocałowali. że tego dnia zaczęła się prawdziwa Historia twego życia! Prędko przebiegła myślą wstecz i uświadomiła sobie. jakby mu przeszedł mróz po plecach. i że wyrzekając się go teraz. a kiedy pośladków. i starała się poprzez nie zajrzeć w życie syna. co o nich słyszałam. widzieli żywy upadek wszystkiego. Jaromil zdawał sobie z tego sprawę i czuł się przez to jeszcze bardziej upokorzony. ale za trzecim razem już nie. a on zakłopotany odparł: . Malarz dwukrotnie odpowiedział Jaromilowi dłuższą przemową. że jest osiągalna tylko poprzez czyn i odwagę. ale nie ma pojęcia. kiedy pierwszy raz dotknął jej piersi.To straszne! I rzeczywiście zadrżał. że Jaromil. ba . ale sądząc z tego. daleko i za czym tęsknił . wiem. używał więc sformułowań coraz mocniejszych. Jaromil przypomniał sobie swój ostatni wiersz o dwojgu starych ludziach i ich ostatniej miłości. co było. a potem jeden z obecnych mężczyzn rzekł: . że syn ma swoją miłość. Było jednak jeszcze coś cenniejszego niż jego wiersze. niestety. chciał być wynalazcą perfum i ujęło ją to. O. że był to dzień. pod datą było napisane: Jutro! Jutro! Ach. Dlatego otworzyła kiedyś szufladę jego biurka i przeglądała ją. i jeżeli ta odwaga oznacza: odważyć się na to. twardo i surowo. oznaczał ją jedynie inicjałem. kim ta kobieta właściwie jest. że już nigdy nie wolno mu będzie wejść do jego pracowni.Życie jest gdzieindziej charakterystycznego dla gestów malarza. że te wiersze są rewolucji całkiem niepotrzebne. czego dotąd nie miał. mama wie. I dlatego powiedział: . że patrząc na niego. znalazła w łazience swoje drogie perfumy z otwartą nakrętką. przez malarza. zapiski były hasłowe. że syn ma pełną głowę kobiet. nigdy nie będzie mógł być wydrukowany w epoce radosnych haseł i agitacyjnych wierszy. kiedy był mały. ale i piękne zarazem: Jaromil stracił na chwilę poczucie tego. wyrzeka się tego. powiedziała mu tylko: . żebyś nie musiał się bawić! Teraz jednak wszystko jest dla niej jasne: w łazience Strona 64 . że ten wiersz.była to męskość. co go z nimi łączy. wyrzeka się swego jedynego bogactwa. jaka była głupia! Przypomniała sobie. chce się na to odważyć.Jesteśjuż chyba wystarczająco dorosły. było to coś. tak że wcale nie doczytała się. by być opuszczonym. Gdybyż te wiersze mówiły przynajmniej zrozumiałym językiem! Ich szczerość jest fałszywa. ile razy obeszli dookoła park. ponieważ je lubię. co robił z perfumami. aż w końcu przemówiła kobieta o altowym głosie (lecz tym razem nie mówiła tak. że kiedy wróciła. dowiedziała się z nich jednak. Była to właściwie przedziwna dyskusja malarza z malarzem. I znowu przez chwilę było cicho. w którym go uwięził.Kundera Milan .. przypomnisz sobie. żadnym argumentem przeciwko ich zbyteczności. kiedy będziesz to po latach czytać.Nie znam pańskich wierszy. Ale mój żal nie jest.nawet przez własne wiersze. niech będzie. który ogromnie kocha. zdawał sobie sprawę z tego. malarzamężczyzny z malarzemdzieckiem.

pachniało więc tak. 27 W tych dniach zrobił maturę. chociaż ma innego. a jednak w owych tygodniach onanizował się rozpaczliwie i wściekle. odpisał sobie jej adres. że urzędowo stwierdzona dojrzałość rozpościera się przed nim jak pustynia. że ich ledwie tląca się miłość może jeszcze rozgorzeć. A kobiety w lekkich sukienkach unosiły się po chodnikach. Nie znosił spojrzeń matki ani jej pytań. że w ten sposób przyspieszy ich rozstanie. Dopiero wiele dni później dostrzegła w mizerności syna oprócz zmęczenia także smutek. wyobraziła sobie przy tym ciele nagie ciało kobiety. mówiła sobie. Powiedzieliśmy. szlagiery wydostawały się przez okna na ulice. że się zanadto kocha. w stronę lasów. iż to dlatego. cieszył się. kładąc się zaraz do łóżka. tramwaje były wypełnione ludźmi niosącymi w torbach ręczniki i kąpielówki..Życie jest gdzieindziej była kobieta. że po dacie oznaczonej wykrzyknikami wszystkie zapiski się kończą. była jedyną żywą istotą na pustyni. muszę o niego walczyć. rozmowa z niesłyszącym. jakby chciał sam siebie karać czynnością tak niską i haniebną. pomyślała z cierpką niechęcią i jej syn wydał się jej wstrętny. że to kobiece ciało było skropione jej perfumami. . ale to właśnie było nie do zniesienia. czego się o niej dowiedział. Potem zauważyła. Pobolewała go potem całymi dniami głowa. że za kilka dni wyjeżdża na wakacje. zalała ją fala obrzydzenia. trzymał się kurczowo nadziei. Jaromil był samotny i tylko matczyne oczy obserwowały go uważnie i były zawsze przy nim. że wolno mu ją czasem pocałować i że zachowuje się wobec niego przynajmniej jak koleżanka. nie miała wątpliwości. zechciał wreszcie napisać do Jaromila kilka zdań! O. bał się. żejest wychudły i blady. z którymi chodził osiem lat dojednej klasy. Gdyby choć przyszedł jakiś inny list! Gdyby w ogóle ktoś zechciał wkroczyć wjego pustkę! Gdyby sławny poeta. Potem pewnego dnia dowiedział się (był to przypadek: spotkał młodego człowieka. powiedzieliśmy. że nie był stworzony do masturbacji. gdy uda mu się przespać z kobietą. że Strona 65 . że studentka w okularach zakochała się w jakimś koledze. Zajrzała znowu do dziennika i zorientowała się. a matki pocieszają. Wyobraziła sobie jego nagie ciało. lecz do wielkiej miłości. która miała być ukryta i niewidoczna. a zamiast niej było tu parne lato podobne do długiego dusznego tunelu. list bez odpowiedzi. Uciekał z domu i wracał późno. dla mężczyzny zawsze wszystko się kończy. ale on niemal się z tego cieszył. A list od studentki nie nadchodził. jak ona. nie wspomniał o tym. mógł wówczas w łagodnym otępieniu łatwiej przepływać przez nieskończoną powierzchnię dnia. To ją z nim powoli godziło i dawało jej nadzieję: mówiła sobie. a statek wycieczkowy odpływał w dół Wełtawy na południe. gdyby chociaż on napisał do niego w ciepłych słowach! (Tak. powiedziała mu. Z wielkim żalem rozstawał się z kolegami. o zgrozo. Jaromil myślał o słuchawce telefonicznej wiszącej na ścianie w jego pokoju. z którą Jaromil tej nocy w willi spał i stracił cnotę. lgnął do niej straszliwie i gotów był odrzucić wszelką dumę. że czyjeś oczy wciąż obnażały jego samotność. Później się z nią spotkał. bał się to wypowiedzieć. ale matka tylko jedna. nabyła ona nagle sensu czegoś żyjącego: mikrofon z przeciętym drutem.. powtarzała sobie i krążyła wokół niego jak czujny współczujący tygrys. Proszę. ponieważ ten ból przysłaniał mu urodę kobiet w lekkich sukienkach i tłumił zuchwałe roztęsknione melodie szlagierów.Kundera Milan . List adresowany do studentki (płaczliwy i błagalny list) spadał tym tunelem i spadał nim bez odpowiedzi. cieszył się. Muszę o niego walczyć. wyobraziła sobie. że go dotąd całkiem nie opuściła. i zdawało mu się. . któremu posłał do oceny swój wiersz. że kochanek jest wiele. którego znał ze spotkań w mieszkaniu czarnowłosego mężczyzny). że kochanki krzywdzą. Przez kilka dni unikała go i nie chciała się z nim widzieć. którą przed sobą widział. Studentka wyjechała.

Jednakże rozmowa z kolegą. Kolega wyciągnął z głębi szafy butelkę wódki. a Jaromil przypomniał sobie dzień.Nie wiem. a on onanistą. poprzez które prosi wielkiego poetę o odpowiedź. To nie jest życie.Jestem w milicji . powiedział smutnym głosem: .ciągnął . powiedział mu o spotkaniach w mieszkaniu czarnowłosego mężczyzny. Gdy odchodził od okienka. związał sznurkiem. na co mu ona potrzebna.pytał go Jaromil. że kolega mieszka niedaleko poczty.A co robisz? . że to powiedział. że przeżył dzień decydującego oświecenia. żebym zajął się estetyką albo francuskim.rzekł syn woźnego bez entuzjazmu. ktoś klepnął go po ramieniu. Prawdziwe życie to jest to. gdyż mama zadawałaby mu dziesiątki pytań. wszedł do środka i uciął słuchawkę z końcem sznura. że są razem związani tym samym przekonaniem. miał swoje własne. ale mój tata zginął w obozie. Tak. . albo nie wiadomo czym jeszcze. uświadomił sobie. toteż Jaromil uczuł potrzebę dać mu do zrozumienia. Syn woźnego nie mieszkał już z rodzicami w szkole. Sam był zdziwiony. . Jaromil. Jaromil ni z tego. ni z owego oświadczył: . wydawało mu się. że jego kolega jest żonaty. jednopokojowe mieszkanie. Pragnąłjeszcze raz zwrócić się do sławnego poety. a kiedy mówili o swej przyszłości. Milicja była najmocniejszą podporą partii komunistycznej także jego kolega prawdopodobnie był w tych dniach wśród burzących się tłumów. że Jaromil poczuł zazdrość. Codziennie udawało mu się jakąś słuchawkę uciąć. . wdał się z nim chętnie w rozmowę. co robisz ty.wyjaśniał. syna woźnego.Chcę zająć się polityką. a kiedy dowiedział się.by został przynajmniej uznany za poetę). . że go widzi (każde wydarzenie było mile widziane w pustce bez wydarzeń). już od roku . by go na chwilę do siebie zaprosił. z którego rozlegał się skandowany krzyk tłumów. Chciał się do niego zwrócić nie listownie.Wiesz . A kiedy potem wychodził z mieszkania syna woźnego. że jego kolega jest ojcem rodziny. długo jeszcze rozmawiali. gdzie jest moje miejsce. pudło zapakował. Jaromil nie przypuszczał. Włożyłje do pudła. czy wiesz. żeby być uznanym za mężczyznę.powiedział kolega. aż wreszcie po dwudziestu dniach (list od dziewczyny ani od poety nie nadchodził!) miał dwadzieścia odciętych słuchawek. napisał na nim adres sławnego poety i swoje nazwisko jako nadawcy.stwierdził kolega i powiedział to z taką oczywistością i pewnością siebie. ale uzupełnijmy to: skoro nie został uznany za mężczyznę. Krążył długo wokół budki telefonicznej.Żony nie ma w domu . tylko że mnie to nie bawi. Syn woźnego przytaknął wreszcie ze zrozumieniem. był ciągle troszkę wyżej od niego i Jaromil pragnął mu dorównać. podczas gdy on. Ucieszył się. Od tej pory wiem. gdy wchodzili z Jaromilem do przedpokoju. Potem usiedli w pokoju i Jaromil zobaczył pod ścianą łóżeczko z niemowlęciem. Wyszedł kiedyś z domu z ostrym nożem.mama chciałaby. fantastyczne wezwanie. kolega rzeczywiście był wtedy na ulicach i opowiadał o tym zarazem dumnie i powściągliwie. która Strona 66 . nalał do dwóch kieliszków.Ten Żydek? . a Jaromil pomyślał sobie. Odwrócił się i zobaczył kolegę z powszechniaka.Kundera Milan . Poruszony zaniósł paczkę na pocztę. . że świat musi się radykalnie zmienić i wiem. . .No tak. gdy stał z obwiązanym gardłem przy radiu. był z babcią w domu. jedno tylko mogło go nieco pocieszyć . Że w ten sposób wysyła mu w podarunku swe daremne oczekiwanie na jego słowo. ale w formie poetyckiego fajerwerku. Jeszcze przed paroma godzinami nadawał na poczcie paczkę z dwudziestoma słuchawkami myśląc. że jest to wspaniałe. jakby te słowa wyprzedziły jego myśl. swą tęsknotę za jego głosem. że w pobliżu nie ma nikogo.Życie jest gdzieindziej oddałby wszystkie swoje wiersze za to.Miej na niego oko! To bardzo dziwny facet! Syn woźnego wciąż mu uciekał. a kiedy się upewnił. że on sam żadnej butelki w domu nie ma. jakby zadecydowały bez niego i za niego o jego drodze życiowej. zmusił go niemal.

nalegały. chcę tylko. by nikt nie poznał. znalazł się nagle w towarzystwie czterech dam na pokładzie statku spacerowego. pomyśl sobie. damy natomiast ochoczo się do niego ůprzyznawały i zachowywały się jak jedna matka z czterema szczebiocącymi głowami. . że jest już po maturze.Chodź. by się bronić. a mama ciągnęła dalej: . że nie miał nawet dosyć sił. że coś cię dręczy. za tym ręcznikiem i nikt cię nie zobaczy . może czuła się cnotliwie ukryta za swoją brzydotą). jak turecki sułtan odsyłał chrześcijańskiemu przywódcy ucięte głowy krzyżowców. . kręciły głowami nad tym. . Posłuchaj. A mama mówiła dalej: . bynajmniej: on dumnie zwracał poecie całe daremne oczekiwanie. że to nie był przypadek!) zaraz potem.zachęcała go gruba dama w różowej bieliźnie. . jeśli opali sobie twarz. Jaromilowi zupełnie się to nie uśmiechało.Po czym dodała cicho: . że łzy napłynęły mu do oczu. że należy do tych czterech starszych dam. że wystarczy. . chociaż z niczego mi się nie zwierzasz. przebierz się tutaj.Przecieżjesteś moim dzieckiem. nadała jego poetyckiemu czynowi prze ciwne znaczenie: nie był to podarunek ani błagalne wezwanie. czy chodzi już z jakąś dziewczyną. Jaromil spoglądał w bok i było mu wstyd. Teraz wszystko zrozumiał: całe jego życie było oczekiwaniem w opuszczonej kabinie przy słuchawce telefonu. ponieważ ciepława atmosfera wzajemnego zrozumienia otoczyła go zewsząd. że możesz mi wszystko powiedzieć. że to z powodu jakiejś dziewczyny.Rozumiem cię. pozostawiając na sobie różowe majtki i biustonosz (wcale nie wstydziła się intymności bielizny.Nie mam się tu nawet gdzie przebrać . naturalnie. stwierdziły. ich spojrzenia paliły go jak ogień. Powinieneś się trochę rozerwać. Z pobliskiej gospody dochodziły tu dźwięki szlagierów i napełniały Jaromila tęsknotą. Wezmę cię ze sobą. Jest dziś wspaniała pogoda. poza tym był tak zmęczony i smutny.Głuptasku.bronił się. Wszystkie panie były w mamy wieku i Jaromil dostarczył im wdzięcznego tematu do rozmowy.przyznał się. że wszyscy na niego patrzą. opalone dziewczęta i chłopcy przechodzili koło nich i Jaromilowi wydawało się. Potem statek zatrzymał się i damy ze swoim młodzieńcem wyszły na brzeg pełen na wpół nagich ludzi i szukały miejsca. a mama mówiła. że to nie pasuje do tak delikatnego chłopca) i. nie mógł nigdzie uciec. byś wiedział.i trzymała w rozłożonych rękach duży biały ręcznik kąpielowy. Wiem. że popłyniemy parostatkiem. że mama jest wesoła. tylko dwie miały stroje kąpielowe. . ucięte słuchawki były uciętymi głowami jego oddania i Jaromil z ironią odsyłał je poecie z powrotem. Gdybyś mi się zwierzył.Ale trudno mi o tym mówić. by się wykąpał. którą . żebyś mi teraz o czymś mówił. kiedy będziesz chciał. ale widział. Wiem o tobie wszystko. prędko odejść! .powiedziała mama. że postanowił studiować w wyższej szkole nauk politycznych (zgodziły się z mamą. .. . trzecia odsłoniła swe tłuste białe ciało. tak że nie wiedząc nawet jak i kiedy.śmiała się mama i wszystkie pozostałe kobiety śmiały się razem z nią. . tak że nie mógł się z niej wyrwać. może by ci ulżyło. starał się rozpaczliwie. co się z tobą dzieje? Poufała obojętność pytania sprawiła. ja też wcale nie chcę. Jaromil nienawidził ich w duchu.Nie wolno ci patrzeć na mnie jak na matkę.Musimy to respektować. i ze względu na nią grzecznie się uśmiechał. wypytywały go figlarnie. jeśli jest wstydliwy . że jest podobny do mamy. gdzie mogłyby się opalać. Wszystkie cztery były natomiast zgodne co do tego. ale nie miał pod ręką żadnej wymówki.I wiem.mrużąc oczy zadzierała ku niebu.Tak mamo. Ma przed sobą tylko jedno wyjście: odejść z opuszczonej kabiny.Kiedy on jest wstydliwy . były bardzo zdziwione. którego ściana miała go chronić przed spojrzeniami Strona 67 .Jaromilu. Przecież znam cię na wylot. Umówiłam się z kilkoma przyjaciółkami..Życie jest gdzieindziej nastąpiła (i on był pewien. nikt się na ciebie nie będzie patrzeć. owiń się tylko ręcznikiem . że jestem twoją starszą przyjaciółką. z którego nie można było nigdzie dzwonić. opalać i kąpać: mama pomyślała także i o tym i zabrała dla niego kąpielówki. jest mi smutno . że ich młodzieniec musi się rozebrać.Kundera Milan .

wyczerpujące działanie i naruszenie przyzwyczajeń. a z tyłu. Jego krótkie ciało z krzywymi nogami odziało się w husarski mundur. gdy wyrwał się mamie z rąk. które pochylały się nad nim. jako dowódca.Życie jest gdzieindziej plaży. Niepewność czasów rewolucji jest dla młodzieży zaletą. a piersi tego drugiego. a on przedzierał się pomiędzy obnażonymi młodymi ciałami i znikał im z oczu. ugrzązł znowu w chłodnych matczynych ramionach. W Paryżu złapali go policjanci. która w ten sposób oprowadzała co tydzień swe dzieci po Charleville. kiedy mury forteczne dojrzałego świata są zburzone! Na czeskich wyższych uczelniach w pierwszych latach po roku 1948 komunistyczni profesorowie byli w mniejszości. będący kluczem do bram świata. Cofał się przed nią. gdyż w niepewność wprowadzony jest świat ojców. Część czwarta albo Poeta ucieka Musi nadejść ta chwila. 2 Był wówczas rok 1870 i do Charleville dochodził z oddali huk dział na wojnie pruskofrancuskiej. a mama z ręcznikiem ruszyła za nim. Jaromil pracował w wydziałowej organizacji Związku Młodzieży i zasiadał przy egzaminach. jak byśmy do tych piersi sami weszli. Jeżeli rewolucja miała zapewnić wpływ na uniwersytet. a polityk . za nimi on z bratem Frederikiem. gdy referował przed komitetem. jak wspaniale wkracza się w wiek dojrzałości. W takich czasach żołnierz jest dekoracją.Kundera Milan . tak że właściwie egzamin zdawał raczej pytający niż pytany. kiedy poeta wyrwie się matce z rąk i biegnie. Jaromil wciąż jeszcze ucieka i również jego krokom towarzyszy jakby huk dział. Ale Arthur Rimbaud uciekał wciąż na nowo. umknął swojej babce i jej uciążliwej macierzyńskiej miłości. mama wciąż trzymała w rozpostartych rękach duży biały ręcznik. tymi. Ale nawet to powodzenie nie jest nadzwyczajne. innym powodzenie. będące kluczem do własnej duszy. matka. to jest świat. 3 Rewolucja i młodość należą do siebie. Jeszcze niedawno szedł pokornie w dwuszeregu: z przodu siostry . Pióro. jakie stawiał pytania. Potem referował komitetowi politycznemu szkoły. Od chwili. wyszukując mu we włosach wszy) użyczył mu na parę tygodni dachu nad głową. Cóż może rewolucja obiecać dorosłym? Jednym potępienie. Strona 68 . a ona ciągle szła za nim. Jest to sytuacja szczególnie sprzyjająca ucieczce. Nie są to wybuchy granatów. 4 Ale egzamin zdawał również Jaromil. Cofnął się. musiała dać władzę studentom. 18letni Lermontow został żołnierzem. jakie ma poglądy. jak profesor egzaminował. Jaromil cofał się i cofał.Izabelle i Vitalie.żołnierzem. a potem. a potem odwrócił się i zaczął uciekać przed siebie. Musiał odpowiadać surowym młodzieńcom i pragnął mówić tak. tak że wyglądało to. lecz chodzi pilnie na wydział nauk politycznych. o. zamienił na pistolet. jakby wielki ptak z białymi skrzydłami prześladował uciekającą ofiarę. Kobiety spoglądały za nim zdumione. Gdy miał szesnaście lat wyrwał się jej po raz pierwszy z rąk. bowiem odgłosy bitew nostalgicznie pociągają liryków. po dwóch policzkach. ale wrzawa politycznego przewrotu. Jeśli bowiem poślemy kulę w piersi człowieka to tak. Młodość jest tu w zdecydowanie lepszej sytuacji: nie jest obciążona winą i rewolucja możeją w całości wziąć w obronę. Jaromil już nie pisze wierszy. dotyczy bowiem tylko tej gorszej połowy życia i oznacza oprócz wygód także niepewność. nauczyciel Izambard ze swymi siostrami (tak. uciekał z nieodłączną obrożą na szyi i uciekając pisał wiersze.

mówi jej dobranoc i dzień dobry. który chce zabić sen o pięknym życiu przez to. twardość swoich słów. kompromis jest zbrodnią. kiedy czerwienił się na widok nieznajomej kobiety idącej mu naprzeciw. A student prawa (ach. lecz cały czas patrzy niespokojnie w oczy młodzieńców i obserwuje w nich swój własny obraz. powolność gestów. Nie można pozostawiać w szkole nauczycieli z przestarzałymi poglądami: albo przyszłość będzie nowa. I nie można wierzyć nauczycielom. albo jej nie ma wcale. posadzona na osiem godzin w ciasnej klatce kasy. gdy w powietrzu unoszą się echa rewolucyjnej pieśni i widma tęgich chłopów z młotami w ręce zaglądają do okien! Minęło pięć lat od wielkiej rewolucji w Rosji. albo jej nie będzie. co jest poza nią. i wysyła go na zakupy. Gdy zdaje relację o profesorze mającym burżuazyjne poglądy. w drugiej ramię swej ukochanej i tak idzie pośród towarzyszy walczyć w szeregach rewolucji. nie myśli przy tym o nim. bowiem gdy wielkie sny się zabija dużo krwi płynie Strona 69 . Bowiem dojrzałości nie można podzielić. Dopóki gdzie indziej będzie dzieckiem. do którego posyła go mama. tak w ich oczach kontroluje pewność. ciągle jest o rok młodszy. Od tego czasu upłynęło już kilka lat. że ten kuchenny rekwizyt zupełnie nie pasuje do ideologicznego stróża profesorów. męskość. podobna jest do wanny. pisze o robotniku Janie. boi się końcowych egzaminów na wydziale. Ta dziewczyna. że uciekał? Czy nie wydaje się raczej. ale on nadal się czerwieni. na której widzieliśmy go na początku poprzedniej części. tak. że go urzeczywistni. Miękkość rysów. uwięzienie. jada z nią śniadania i kolacje. albo będzie haniebna. jego zasiadanie przy egzaminach i zdawanie relacji o profesorach będzie tylko sposobem jego biegu. który swymi informacjami ingerował w losy ludzi dorosłych. Wciąż jest otoczony ścianą luster i nie widzi tego. Rano dostaje od niej torbę na zakupy. 5 Ponieważ wciąż od niej ucieka i wciąż jej nie może uciec.Życie jest gdzieindziej by się im spodobać. tak jak w domu przed lustrem kontroluje swoją fryzurę i uśmiech. ponieważ przyzwyczaił się pokazywać mamie świadectwo z samymi piątkami i nie chce jej zmartwić. uczyniła go mama rok młodszym od kolegów. Oto idzie tą samą ulicą. którzy z dnia na dzień zmienili swoje poglądy: albo przyszłość będzie czysta. to jest Jerzy Wolker) widzi na stole krew. dojrzałość jest albo całkowita. w której widział siedzącą służącą. Już kiedy miał sześć lat. wjednej ręce trzyma młot. boi się spojrzeć w oczy dziewczynie w białym fartuchu. Jakże nieznośny jest jednak brak powietrza w tym ciasnym praskim pokoiku. mama nie zważa na to. a w sklepie. 6 Siedzi pochylony nad biurkiem. Jeśli Jaromil stał się bezkompromisowym działaczem.Kundera Milan . czy możemy nadal twierdzić. której zastrzelili kochanka: smutek . A klatka kasy. że już spoczął osiągnąwszy cel? Bynajmniej. Wie nawet czemu: ta dziewczyna jest podobna do służącej. tak samo jak bał się ich w gimnazjum. to wszystko wydaje mu się tajemniczo bliskie i jemu przeznaczone. dużo krwi.piękna twarz. Tam. a on musi się garbić nad podręcznikiem i trząść się ze strachu przed egzaminem! Skaranie boskie! W końcu odsuwa podręcznik na bok (jest późna noc) i marzy o rozpoczętym wierszu. gdzie chodzi o wychowanie młodzieży. w której siedzi dziewczyna. strasznie mu się podoba.

który ona sama wokół syna opisała. że może kiedyś dziewczyny opuszczą sklep osobno i uda mu się zagadnąć brunetkę. żejeśli ma być mężczyzną. o których pisał. Wygnany z marzeń państwa wśród tłumów chcą się skryć i pieśni me w przekleństwa pragnę zmienić Ale gdy Franciszek Falas pisał te wersy. ba . Niech sobie tylko w swoich wierszach syn idzie do boju. wie.Kundera Milan . pokój. 8 Przyjechała do niego z prowincjonalnego miasta i słucha wierszy. które jej czyta. Czyżby naprawdę nie dało się uciec ze zwierciadlanego domu? 10 Ale ja sam siebie poskromiłem i nadepnąłem na gardło swej pieśni. Nigdy jednak tak się nie stało. był cichy. ani świat. by nie być poetą. kasjerka jest korpulentna.jego przekleństwa wciąż zamieniały się w pieśni. ona głośna. przecież pozostawił tam i ją. jakie ogromne jest to pragnienie. 9 Tylko prawdziwy poeta wie. nie odebrały gojej ani kobiety. kasjerka jest tajemniczo bliska.wydaje mu się niemal brzydka. Powtarzał swoje czatowanie częściej w nadziei. przeszły kilkomaulicami. że syn wciąż do niej należy. były państwem jego marzeń. Jest spokojna. nie był w tłumie na rynku. Wierszowana mowa Strona 70 . jakie to jest pragnienie. Ta jej przyjaciółka jest znacznie mniej urodziwa. ona chuda. niż gdyby odszedł od niej w świat. jak tęskno jest w domu poezji. Kiedyś śledził je obie. iż za każdym razem towarzyszy jej inna młoda sprzedawczyni z tego samego sklepu. by opuścić ten zwierciadlany dom. to jest krąg. że chodzić przed obliczem świata jest czymś zupełnie innym.Życie jest gdzieindziej ale on się krwi nie boi. że parę minut po szóstej dziewczyna z kasy zawsze stąd wychodzi. a potem weszły do kamienicy. rodzinny kredens i wszystkie cnoty. kasjerka jest cicha. I tylko on wie. ale wie również. ona ruda. to nieprawda. ona jest odpychająca. Właśnie tłumy. nie przeszkadza jej to. raczej przeciwnie . w którym panuje ogłuszająca cisza. że był wygnany z państwa marzeń. gdyż wie. w którym pochylał się nad stołem. Właśnie czyta jej wiersz poświęcony pamięci jej matki a swojej babci: bowiem idę do boju babuniu moja walczyć o piękno świata tego Pani Wolkerowa jest spokojna. jest właściwie jej dokładnym przeciwieństwem: kasjerka jest czarna. napisał Włodzimierz Majakowski i Jaromil go rozumie. nie wolno mu bać się krwi. w którym ona skrycie panuje. które mu wszczepiała. spacerował w pobliżu prawie godzinę. A w ogóle. ale żadna z nich nie wyszła. Ona wie bardzo dobrze. niech sobie tam trzyma młot w ręce i ukochaną pod ramię. i babcię. Niechaj go świat widzi z młotem w ręce. a on chodzi czatować na przeciwległym rogu. a to jest krąg. Ale poeta też wie o tej różnicy. 7 Sklep zamykają o szóstej wieczorem. Nigdy nie udało mu się również zmienić pieśni w przekleństwa. Wie. przeciwnie: kobiety i świat dostały się do magicznego kręgu poezji.

wszystkich dobrych parnasistów.Drogi mistrzu. Tym bardziej tęsknił za tym mężczyzną. że kocham wszystkich poetów. drogi mistrzu. i ojciec był na niej w oficerskim mundurze. lecz wartością. Jestem nieznany. Proszę się zbytnio nie krzywić. I nie mającą nic wspólnego z konkretnym wiekiem. ze smutnej mobilizacji. Ale poeta (ma około sześćdziesięciu lat). z której spoglądał na niego człowiek.. a na podium siedziało kilku poetów.Poezja nigdy nie odgrywa tak ważnej roli jak w czasach rewolucji. Ucieka. ale czy to ważne? Wszyscy poeci są braćmi.. wie o tym. Zdjął ze ściany wszystkie reprodukcje nowoczesnych obrazów. o których zdawał potem relację w komitecie. która rozstaje się z ukochanym. z bujną czupryną do góry zaczesanych włosów. kto zanurzony jest w przyszłości i nie ogląda się wstecz.to jedno!" Potem powstał pierwszy poeta i recytował wiersz o dziewczynie. poeta dzisiaj wie. Była to fotografia z trzydziestego ósmego roku. ukochany nie chce jednak dziewczyny stracić i dlatego zaczyna pilnie pracować. Te wersy Strona 71 . kto do nich I już nie należy. Tak bardzo brakowało mu tego mężczyzny. o bojownikach zamęczonych przez faszystów i o robotnikach przekraczających normy. Taka myśl ładnie zrymowana spełniała co najmniej dwa zadania: po pierwsze była ukłonem w stronę publiczności. ponieważ ukochany. stał na przodzie i mówił: . który był piłkarzem.. gdy będzie Pan czytać te wersy: sprawiłby mi Pan szaloną radość. aby zarecytować swój wiersz. Na pustej ścianie powiesił fotografię ojca. który teraz wstaje z krzesła i podchodzi do podium. 11 Aula wydziału filozoficznego była przepełniona. że słyszy go zwłaszcza młodzież. że kroczy z socjalizmem i nie ogląda się wstecz) z młodymi dziewczętami i chłopcami. jaka to potęga być młodym. poezja i rewolucja . Młodym jest ten.. ale zamyka przed nią szuflady biurka.. nastał miesiąc miłości. żołnierzem i więźniem. ale mimo to jakby z drugiego brzegu.Kundera Milan . gdyby był Pan tak uprzejmy. to ten sam. którego tak mało znał i który zniknął mu już z pamięci. Jaromil lubił tę fotografię. zjaką kiedy indziej słuchał słów profesorów. bo: "Młodość. jako ten. Najbardziej interesował go poeta o znanym nazwisku. Już od kilku miesięcy nie napisał żadnego wiersza i nie chce ich pisać. Co powiesił na ich miejscu? Może fotografię Karola Marksa? Bynajmniej. Młodym jest ten. a młodością świata jest socjalizm. pracujący przy sąsiedniej tokarce. Słuchał ich wierszy z taką samą obojętnością.Życie jest gdzieindziej wydaje mu się koronką należącą do bieliźniarki mamy. który teraz powstał. Powiedzmy to innymi słowami: w pojęciu sześćdziesięcioletniego poety młodość nie była oznaczeniem określonego wieku. Wiek nadziei i złudzeń. Jaromil siedział wśród publiczności i obserwował poetów z zainteresowaniem. po drugie zaś w magiczny sposób pozbawiała poetę jego podeszłego wieku i stawiała go w jednym szeregu. jak zwykło się mówić. Młodzieniec w błękitnej koszuli (jakie nosili wówczas członkowie Związku Młodzieży). aż wreszcie na jego tokarce pojawia się czerwona chorągiewka przodownika pracy. Po nim wstawali kolejni poeci i wygłaszali wiersze o pokoju. mam siedemnaście lat. o Leninie i Stalinie. kto idzie z młodością świata. który otrzymał kiedyś paczkę z dwudziestoma uciętymi słuchawkami). poezja oddała rewolucji swój głos. 12 Młodość nie zdaje sobie sprawy z tego. i pomógł mi mój wiersz opublikować. Chodzi wprawdzie mamie na zakupy. 13 . Jeśli posyłam Panu niektóre moje wersy.. wygłaszał śpiewnym głosem. jest nicponiem i nie wypełnia planu. (nie było bowiem wątpliwości. że ludzie go słyszą. (Tak. a rewolucja w zamian za to wyzwoliła ją z samotności. to dlatego.

że w tej sali jedynie on ma przywilej wolności. albo jej nie będzie. i recytuje wersy o radzieckim mieście zburzonym przez faszystów i na nowo powstającym z gruzów.Co za bzdury nam tu chce przeszmuglować! . który do nich przyszedł dlatego. na którego dachach lądują helikoptery podobne do aniołów. .Życie jest gdzieindziej wierzą. Ten list będzie mu jednak długo brzmiał w głowie jako litania hańby. Spurpurowiał i wybrał jako ostatni ze swych wierszy inny niż pierwotnie zamierzał: był to wiersz pełen dzikich obrazów i drastycznej erotycznej fantazji. jako świadectwo słabości i uzależnienia.Chce pożenić socjalizm z surrealizmem? Chce pożenić kota z koniem.. Wszak się na nim zemści. których kocha. niech się Pan nade mną nachyli. Stary naukowiec obserwował hałasującą młodzież i nagle przyszło mu na myśl.. Krzyczał. albo będzie czysta. a śmierć nie ma uszu ni oczu. a przed nimi stał stary mężczyzna. że są podobni do purytańskich nauczycielek. Poeta krzyczał. czym ją obdarzy podium. i ci wiedzieli. żeby mu Strona 72 . na tym starym głupcu. rozległy się gwizdy i krzyki. że protestują przeciwko jego wierszom. A oni gwizdali i starali się dojść do głosu. co myśli. Od młodości przyzwyczajony był prowokować ograniczoność mieszczuchów i nie było dla niego problemem to. że kiedy był młody. niech mi Pan poda rękę. Niestety jednak studenci zupełnie nie potrafili dostrzec ! promyków swej młodości w jego zmarszczkach i stary naukowiec patrzył zaskoczony. by mówił im to. może mówić i robić to. jeśli ktoś jest dziś petentem. . Stary naukowiec słuchał w milczeniu gwizdów i mówił sobie. ufają: to wszystko. że rewolucyjna publiczność nie może czekaćjak pokorny petent na to. co się jemu samemu podoba. i jeśli jest to donkiszoteria. że stał sam przeciw wszystkim. Była wiosna 1968 roku i działo się to ' w Paryżu. nie musi się już troszczyć o opinię swej gromady. a pozostali przyłączają się do niego. nie musi się jej podobać. na tym łysym Theodorze de Banville! Już za rok strasznie wyszydzi całą jego poezję. na tym drogim mistrzu. lampa naftowa ustawiona pod niebem oświetla to białe miasto. aby uciszyć wrzawę. 14 Publiczność zwiedziona urokiem osobowości poety wybuchnęła brawami. tylko wtedy. to chce być Don Kichotem. 15 Poeta uniósł rękę. ale młodzi rewolucjoniści strzegący jego bram muszą być surowi: bowiem albo przyszłość będzie nowa. jak wygwizdują go ci. A potem zaczął na nich krzyczeć. jutro z dniem wczoraj szym? Poeta słyszał wyraźnie.krzyczy Jaromil. Jednakże pośród bezmyślnej większości była też mniejszość myślących. że wolność jest obowiązkiem poezji i że metafora również jest warta tego. kochają. to są nim wiersze. która na niego czyha. w ich gniewnym buncie widział promyki własnej młodości. że będzie żenić kota z koniem i nowoczesną sztukę z socjalizmem. lecz gromada dawno się rozpierzchła i jest teraz sam. też miał wokół siebie gromadę i też chętnie gwizdał. że jego miłość upoważnia go do tego. gdyż nienawidzą wolności. by o nią walczyć. Drogi mistrzu. proszą. gdy skończył. Jest sam ze swą bliską śmiercią.Kundera Milan . przeciwnie. do dogmatycznych księży i ograniczonych policjantów. nim po raz pierwszy uciekł mamie z Charleville. W tej chwili jednak drogi mistrz nie przeczuwa nienawiści. ponieważ dla niego socjalizm jest epoką wolności i rozkoszy i inny socjalizm odrzuca. piersi radzieckich dziewcząt unoszą się nad ulicami jak kolorowe baloniki. Studenci gwizdali. ozdobił je cudownymi surrealistycznymi girlandami. niech Pan mnie trochę podźwignie. było to jeszcze przedtem. wszystkie smętne hiacynty i lilie w jego wierszach i wyśle mu to szyderstwo jako polecony policzek. Przypuszczał. co się dzieje na widowni. miał piętnaście lat i siedem miesięcy. albo splugawiona. jestem młody. ale był dumny i nie zamierzał ustąpić. żeby zostały wpuszczone do socjalistycznego raju. gdy człowiek jest stary. o opinię publiczności ani o przyszłość. ponieważ jest stary. I tak kłamał. że ich kochał. .

Po jego słowach zagrzmiały oklaski audytorium.Kundera Milan . którymi dwadzieścia lat później zapisali paryscy studenci mury Sorbony. na których kilku studentów wyższej szkoły politycznej maluje hasła na majowy pochód. Był szczęśliwy. aby zmartwychwstać jako sztuka agitek i haseł na transparentach i na murach miast (ponieważ poezja jest na ulicy. i jeszcze: Z rewolucją do polityki. towarzyszu. czy też monogamii w przeciwieństwie do burżuazyjnego promiskuityzmu? Jaromil oświadczył. 16 Ławki w przestronnej klasie są odsunięte pod ściany. jak głosi mur Odeonu). Czyż możemy ludziom grozić śmiercią? Wyobraźnia do władzy. a na podłodze poniewierają się pędzle. Śmierć obojętnym. jak te. że poezjajest martwa (ponieważ sztukajest martwa. Senjest rzeczywistością . Jaromil.przyznał otyły młodzieniec .Pańskie niezrozumiałe wiersze. do rodziny. jak głosi mur Sorbony). i następne hasło: Żadnej wolności dla wrogów wolności!. 17 . co przez to rozumiesz? To znaczy. Bynajmniej. Całkowicie bym się z tobą zgodził. farby i długie papierowe transparenty. Widzisz. I jeszcze dalej: Tylko bez wyrzutów. .No dobra .poleca napisać na jednym z transparentów. Z rewolucją do miłości. Dosyć kościołów. nie pomyliliśmy się: hasła.pytał sławnego poety.jest tylko lud budujący socjalizm. A kawałek dalej: Emancypacja człowieka będzie całkowita albo żadna. . Ładnie by to wyglądało. Przecież to idealizm najcięższego kalibru. Mogłeś sobie oszczędzić wysiłku. a obok: Zarządzamy nieustające szczęście. ale na razie jest to w sprzeczności z polityką partii wobec Kościoła.Senjest rzeczywistością. mury Censier. Te oklaski długo jeszcze brzmiały. ale umarła po to. że jest pożyteczny i że jego sztuka tworzenia zdań znalazła tu swe zastosowanie. gdy stary naukowiec odchodził korytarzami Sorbony i czytał na ścianach: Bądźcie realistami. chciejcie niemożliwego. że tylko rewolucja jest nowoczesna. Przepraszam. i następne: Wyobraźnia do władzy!.W końcu co jest nowoczesne? . a Jaromil chodził pomiędzy nimi dumniejak marszałek słów. który przedstawił mu się jako przewodniczący uczelnianej komisji organizacji obchodów 1 maja 1949.Życie jest gdzieindziej odpowiedzieć. są dokładnie takie same. 18 Strona 73 . a za sobą tłum. albo to nie będzie rewolucja. włącznie z rodziną i miłością. składa się z dwóch słów a obejmuje dwa tysiąclecia historii). Wydał ją Wydział Propagandy Komitetu Centralnego Partii.odpowiadał zaraz . mury Nanterre. podczas gdy dekadencki erotyzm i niezrozumiałe obrazy poetyckie są rupieciami i ludowi są obce. za socjalistyczną rodzinę. i dalej: Śmierć obojętnym!.ale to można wyrazić lepiej: Za socjalistyczną politykę. miał ciemno przed oczami. . W końcu powstał Jaromil. którzy budujemy nowy świat? Absolutnie nowoczesny . a to jest hasło z "Rudego prava". Ale co to? Pomyliliśmy daty? Jaromil dyktuje malującym kolegom te same hasła. które Jaromil podaje do wypisania na transparentach. . chciejcie niemożliwego. który jest autorem i redaktorem haseł. Wie. które przed chwilą czytał wygwizdany naukowiec na korytarzach wzburzonej Sorbony. a na następnym: Bądźcie realistami. że albo rewolucja przemieni cały świat we wszystkich jego elementach. Tobie nie pasowało ani jedno z nich? Przed Jaromilem stał otyły młodzieniec z komitetu powiatowego. czy my. do miłości! Koledzy malowali litery.Czytałeś "Rude pravo"? Była tam na pierwszej stronie opub likowana lista stu haseł na pierwszego maja. i dalej: Dosyć kościołów (to hasło szczególnie mu się podoba. że chcesz wolnej miłości w przeciwieństwie do burżuazyjnego małżeństwa. stoi nad nimi i spogląda do notatnika. mówił.

choć jeszcze przed chwilą się nie znali. Ale kilometr stąd. czy rzeczywistość jest snem czy sen rzeczywistością. jest rok 1848 i 1870. że prawda była po przeciwnej stronie: ta rzeczywistość ( barykady. Ponieważ prawdziwe życie jest gdzie indziej.. 19 Ale tego nie wie się nigdy w danej chwili. że idą razem zatłoczonymi ulicami i pełni miłości tulą się do siebie. przyszli tam chętnie. że uroczyste pochody są tylko ulotną imitacją wielkich rewolucyjnych demonstracji. Wykrzykuje je na głos jak intonujący modlitwy podczas procesji. Tak. otwiera klatkę kasy i uprowadza ze sobą na oczach zdumionych ludzi oswobodzoną brunetkę. I wyobraża sobie dalej. ale był już także obowiązkowy. i są to znowu te odwieczne zastępy. Pochód ruszył ulicami i Jaromil maszerował wzdłuż niego. 21 Czułjej ciepłą rękę w dłoni i wtedy go nagle zobaczył. nie miała na sobie niebieskiej koszuli. dotychczasowi posiadacze świata dalej prowadzą swe życie i wrzawa Dzielnicy Łacińskiej dociera do nich jedynie jako coś. co dzieje się w oddali. stojąc za nimi. ma dwadzieścia lat a przy sobie setki ulotek i proklamacji jako legitymację. nie wymyślał już żadnych wspaniałych prowokujących aforyzmów. była elegancka jak gwiazda pokazów Strona 74 . ale zdaje się. na drugim brzegu Sekwany. W o ile gorszej sytuacji był Rimaud. 20 Pochód przeszedł już Placem Wacława obok trybuny. studenci. rozłożysty i krępy. policja dobrze go już zna. Studenci wyrywają kostki z bruku. Gdyby tu chociaż stały barykady i rozlegała się strzelanina! Jaromilo wi wydaje się. że nie mają żadnego ciężaru i przeciekają ' między palcami. Irlandczyka. Jest już w Dublinie od paru tygodni. Praga i Wiedeń. jak większość dziewcząt tańczących na jezdni.Życie jest gdzieindziej Życie jest gdzie indziej. czerwone sztandary) była snem. że gdyby tam nie przyszli. przecież dlatego wyjechał z Londynu do Irlandii. Emancypacja człowieka będzie całkowita albo jej nie będzie. W tej chwili przypomina sobie dziewczynę uwięzioną w klatce kasy i ogarnia go straszliwa tęsknota. a u jego boku sunęła młoda kobieta. ale również za skandowanie kolegów. że rozbija młotem wystawę. a koledzy je za nim skandują. Budapeszt. I a on skacze z nimi i trzyma ukochaną kobietę za rękę. ich entuzjazm był jeszcze dobrowolny. który wiruje dokoła. stawiają barykady. odpycha kilka kupujących bab. którzy gromadzili się przed wydziałem ze swymi transparentami. Nazywa się Percy Shelley. rozdał setki proklamacji. ale wiedzieli równocześnie. gdy sen nie był już tylko snem. przewrócone drzewa. ale są to znów barykady. Wszyscy bratają się tu ze sobą bez żenady. Szedł naprzeciw niego. mogliby mieć w szkole kłopoty. który marzył o barykadach Komuny Paryskiej. na narożniku ustawiły się zaimprowizowane kapele i młodzież w błękitnych koszulach tańczy. przewracają samochody. Życie wciąż jest tam. gdzie nie ma jego. Warszawa. która umożliwi mu wstęp do prawdziwego życia. Praski rok 1949 zastał czeskich studentów właśnie w tym ciekawym przełomowym momencie. A taniec. dobrze o tym wie. ich wejście w świat jest piękne i hałaśliwe. Sen jest rzeczywistością. wyobraża sobie. gdzie się burzy lud. ale jemu nie udało się zbliżyć do żadnego . był odpowiedzialny nie tylko za hasła na transparentach.. ale Percy Shelleyjest nieszczęśliwy. nagle przestaje być tańcem. pisali studenci na murze. napisali studenci na murze Sorbony. odmawiają zawarcia z dotychczasowymi posiadaczami świata jakiegokolwiek kompromisu. lecz wypisał sobie w notesie kilka haseł zalecanych przez centralny wydział propagandy. poeta Shelleyjest sam. i 1945 i jest to Paryż. które skaczą przez historię z barykady na barykadę. a nigdy się na nie z Charleville nie dostał.Kundera Milan . Za to w roku 1968 tysiące Rimbaudólv mają swoje własne barykady. oświetlone płomieniami i uczedzone wybuchami bomb łzawiących.

Barczysty mężczyzna rozglądał się rozkojarzony i co chwila pozdrawiał kogoś skinieniem. ale nie chciało mu się iść do domu. to był on. gdy zorientował się. którzy sławnego mężczyznę rozpoznawali i pozdrawiali) skłonił głowę w geście pozdrowienia. jak kiedyś wchodziła. pocałowali i po chwili siedzieli już na łóżku. zaczerwienił się i zachował się tak samo jak kiedyś. . Ona już od nas odeszła. gdy mama śpi. nawet mu zaproponowała. Było to takie szybkie i takie proste.Czy pan wie. Szli razem w kierunku domu dziewczyny i Jaromil dowiadywał się. szczupła ruda dziewczyna. która mu towarzyszyła. tuląca się aż do tej chwili do boku Jaromila.Zaspał pan. 23 Była szósta wieczorem. gdy jej czarnowłosa koleżanka wyjdzie ze sklepu. na pierzynie przykrytej wełnianą narzutą. ale było już za późno. adresat paczki z dwudziestoma słuchawkami. wczuć się w daremną pogoń za kobietą zagubioną w bezmiarze ludzi. sprzedawczynie wyszły gromadą ze sklepu i stało się coś nieoczekiwanego: ruda dziewczyna wychodziła sama. Ach.A gdzie jest pani koleżanka? . Ruda zobaczyła go i ruszyła ku niemu. To była jej koleżanka. objęli się. Ale ruda była bardzo rozmowna i wcale nie zamierzała pożegnać się z Jaromilem. A dziewczyna z kasy i z wanny. żeby ją tam spotkał. do którego widział. podeszła właśnie do okna. że został zauważony. a Jaromil pragnął ją spotkać. niż podglądać pannę przez okno). (Znosił dom tylko w nocy. Stał na chodniku w haniebnym osamotnieniu i oglądał się nienawistnie za nim. ponieważ wychodzi za mąż. ta kobieta była niezwykle piękna! I była całkowicie rzeczywista. w błyszczącym świetle jej rzeczywistego ciała rozpłynęła się i zniknęła. Jaromil nawet nie zdążył przełknąć całej goryczy rozczarowania. Chodził więc tam i z powrotem zapadłą peryferyjną ulicą. dopóki matka jest jeszcze na nogach. która mu ją z tyłu przypominała.Kundera Milan . bał się. drugiego maja. że pójdzie spacerować koło domu. . gdy piękna służąca spojrzała z wanny na dziurkę od klucza: uciekł. żeby spuścić żaluzje. nie wiedział nawet jak to się stało. że nie wypada zaglądać wieczorem ludziom do mieszkań? Poczerwieniał i starał się szybko skierować rozmowę o wczorajszym wydarzeniu na inne tory. że obie dziewczyny pochodzą ze wsi i miały tu w Pradze wspólną pracę i mieszkanie. 22 Wieczór powoli opadał . tak. kiedy zbliżył się do Jaromila na kilka kroków. Potem zdecydował się. Zanim zdążył pomyśleć o Strona 75 . Kilkakrotnie pobiegł za jakąś kobietą. jak pozdrawiamy kogoś. . brunetka wyjechała jednak z Pragi. przez moment spotkały się ich spojrzenia i Jaromil w nagłej sekundzie zmieszania (i za przykładem innych. Było to piękne. Rozświetliło się też okno mieszkania w suterenie tuż nad chodnikiem. na której pierwszy maja ze swymi sztandarami i gałązkami bzu nie pozostawił żadnego wesołego śladu. W kamienicy rozświetlały się okna. Schował się szybko za rogiem. Gdy zatrzymali się przed kamienicą. Jaromil zobaczył w nim znajomą dziewczynę! Ale nie. Jaromil rozpaczliwie spoglądał na drzwi sklepu. drogi mistrz. A potem.na miasto. a fotografia taty się budzi). kogo nie znamy) i z rezerwą skinęła również głową kobieta. dziewczyna zapytała: Nie zechciałby pan wstąpić do mnie na chwilkę? Zaskoczony i zmieszany wszedł do jej pokoiku.spytał w końcu. Było to nieprawdopodobne. mężczyzna też go pozdrowił nieobecnymi oczyma (tak. że obecność rudej dziewczyny znów mu zepsuje okazję.Życie jest gdzieindziej mody. żeby ją odprowadził do jej mieszkania (odprowadzać pannę do domu jest ponoć znacznie przyzwoiciej. nie była to jego czarnowłosa kasjerka.

biegał tymczasem po ulicach Dublinu. oskarżyli o rzekome oszustwa (jak setki innych drobnych kupców w owym czasie). Strona 76 . który uważał Voltaire'a za wynalazcę woltów. do Mediolanu. że mu się kiedyś nie podobała? Przecież ma na swej klatce piersiowej absolutnie niezaprzeczalne piersi i absolutnie niezaprzeczalne owłosienie na podbrzuszu! . podobnie jak Jaromil.Zgadnij. że stoi przed nim trudne i decydujące zadanie życiowe. . bowiem jego ciało reagowało tak.szeptała mu potem do ucha. Albo dojrzałość jest pełna. kobietami. jak przystoi i jak należy.Jesteś bombowy. tak. . zabrali mu obydwa sklepy (należały odtąd do państwa) i wsadzili na parę lat do kryminału. a z jedną nogą biegać się nie da. a potem do Adenu i do Harare i z powrotem do Marsylii. kochał się nie tylko z nią.do Stuttgartu. jakby przed chwilą. 25 Patrzył na nią.Kundera Milan . Jak to możliwe. zdawało mu się.od pięciu do dziesięciu.Nie miałeś odwagi mnie zagadnąć. Ja jednak mimo to wiedziałam.Pragnąłeś mnie już od dawna? .zapytała go. albo jej nie ma.Tak. jego dojrzałość była tu już przygotowana. kiedy z rozpaczą uczestniczył w zebraniach i w pochodach. po chwili ciszy usłyszał: . przecież wiesz. ale i z tymi pięcioma czy dziesięcioma. 24 Spojrzał na nią z wdzięcznością i jej nagość wprawiła go w zachwyt. dziewczęcą twarz. ale wtedy miał już tylko jedną nogę. pragnąłem. chwaląc jej urodę. gdy przychodziłeś do nas po zakupy. Zalało go radosne poczucie dumy. Im bardziej się kocham. . tym większą mam ochotę robić rewolucję. Część piąta albo Poeta jest zazdrosny Podczas gdy Jaromil biegł. . Pozwolił znowu swemu ciału zsunąć się z jej ciała i pomyślał sobie. na które go oceniła. wyciągnięty i zmęczony.Tak. szwagra. . a on leżał obok niej z głową zanurzoną w poduszce i był pełen ogromnej ' radości.No. . Kochał ją tym razem długo i wspaniale. jakby nie tylko pozbawiła go dziewictwa. wciąż biegł i biegł. powiedzmy . że odpoczywa nie po dwóch miłosnych aktach. cierpliwie czekał tu na niego ten pokój w suterenie z wilgotnymi ścianami i ta zwyczajna kobieta.Tak. której ciało całkowicie materialnie połączy go nareszcie z zastępami. wiem. kiedy wciąż biegł i biegł. że życie jest gdzie indziej. który miał. Także Rimbaud ciągle biegł . Zauważyłam to. położyła mu rękę między nogami i chłopiec poczuł dziką radość. tym większą mam ochotę się kochać. kiedy dręczył się samotnością. świat się zmieniał. . A Percy Shelley.Ileś ty miał przede mną kobiet? Wzruszył ramionami i uśmiechnął się z umyślną zagadkowością. a Jaromil wniknął po raz drugi w ciało rudej.Życie jest gdzieindziej tym. do Marsylii. . lecz po kilkumiesięcznym biegu. że wyczekiwałeś na mnie przed sklepem. im bardziej robię rewolucję. tak to jest: przez cały ten czas. i nie wyglądał na swój wiek. Wiem. kiedy tak leżał obok niej. Ukrywasz to? . lecz przeniosła go od razu daleko w głąb męskiego wieku. a w uszach brzmiały mu jej ostatnie słowa. gdyż wiedział. bo nigdy nie szłam sama.Jesteś sto razy ładniejsza naga niż ubrana . że będziesz tu kiedyś ze mną. Ponieważ ja też cię pragnęłam.rzekł do niej. jesteś bombowy . napisane było na murze Sorbony. jego syna i żonę wysiedlili jako wrogów klasowych z Pragi.

I tym razem wypływało z niej wiele rodzajów łez: łzy żalu z powodu tego. że tak bardzo jest opuszczona. że musi mieć swój własny dziecięcy Strona 77 .pytał ją.odpowiadała płacząc. staje się dla niej obcym. a jeśli czasem rozmawiają. zastała ją zamkniętą. ale wynagrodzić sobie dawne krzywdy historii. jak opuściliśmy Jaromila w poprzedniej części w łóżku rudej dziewczyny. ona wie doskonale. nic . żeby szybko załatwiła naprawę tynku. miłe wrażenie jeszcze się spotęgowało. bowiem wiersze (stało się to właściwie po raz pierwszy!) naprawdę się mamie podobały: były rymowane (mama zawsze w głębi duszy uważała. łzy nadziei. mówiła o wszystkim: o swym wdowieństwie. że kiedyś do kogoś należała taka duża i przyjemna willa. wszystkie lata cierpienia napłynęły jej do oczu i nie powstrzymała płaczu. o siostrze. że mama tym gorzej znosiła to. czyżby musiała jeszcze ze zmarłym mężem walczyć o syna? Mniej więcej tydzień po tym. że syn ją zaniedbuje. że kiedyś prosiła figurkę Apollina. osamotnieniu. a płacz ten wzmagał się potęgowany synowską troską. Okupowali bez pytania ogród i domagali się od mamy. na Boga. sądzili. Ależ to nieprawda. i ucieszyła się w duchu. Potem przyszedł do domu Jaromil. o lokatorach. że nie przychodzą tutaj mieszkać. bywają dni. kiedy nie zamieniają ze sobą ani słowa. zdecydowani nigdy nie wybaczyć mamie. Babcia starzała się. aby z jej płodu wymazała rysy małżonka: ach.Co ci jest. ale odkryła coś znacznie ważniejszego: nowe wiersze syna. które przywykła regularnie czytać. były tam nazwy kwiatów. że może wreszcie (po melodyjnych zdaniach nowych wierszy) wróci do niej z powrotem. a mama uważnie przysłuchiwała się czułości. W dzienniku znalazła kilka lakonicznych uwag. o którym Jaromil nie wiedział. jakżeż się od niej nie odwraca. nie staję się obcym. że jej syn przystał do wrogów rodziny.Nic. już kiedy był małym chłopcem. przychodzi późno do domu. sprzeczała się ze wszystkimi. który odpada i mógłby pokaleczyć ich dzieci bawiące się na podwórku. nie znalazła jednak w dzienniku żadnego nowego zapisu ani żadnego nowego wiersza. Jaromilu. łzy wyrzutów. Przyszli tu z nędznego piwnicznego mieszkania i uważali za niesprawiedliwość. Znowu się gorzko zaśmiała. co ci jest? . Wydawałojej się. co było dla niej policzkiem: Jaromil podejrzewają. jak przed chwilą łzy. jakiego ma na świecie. . że lira Apollina zwycięża znów mundur męża. którym rada narodowa przydzieliła opuszczone pokoje na parterze. których nie zrozumiała. Potem zobaczyła na ścianie jego pokoiku fotografię męża w mundurze i przypomniała sobie. traciła pamięć i pewnego dnia (prawie niezauważalnie) zamieniła się w proch krematorium.Życie jest gdzieindziej Obydwoje odchodzili z willi w lodowatym milczeniu. było niebo i obłoki i kilkakrotnie pojawiło się (co w jego wierszach nigdy się nie zdarzyło!) także słowo matka. że grzebie wjego rzeczach! Pomogła sobie zapasowym kluczem. że wiersz bez rymu nie jest wierszem) i były również zupełnie zrozumiałe i pełne pięknych słów. Nie staje się? Ma mu więc to udowodnić? Ma mu powiedzieć. mamo. Kiedy poszła zajrzeć do jego szuflady. mama znowu otworzyła jego biurko. Jaromilu!) i w końcu o tym najważniejszym: że w tym życiowym osamotnieniu odwraca się od niej jedyny człowiek. . Do willi wprowadzili się lokatorzy. Ależ. Nic dziwnego. W końcu po minucie zakłopotania chwycił ją za rękę: to było piękne. ja się od ciebie nie odwracam! . rozpuszczania ciała w glinie. które miały go wzruszyć i zatrzymać przy niej. która ją znienawidziła (i to z twojego powodu. Tak. że jej nie słucha i myśli o czym innym. łzy gniewu. że jej syn się wyobcowuje: studiował w szkole. że stoi nad nią bez ruchu i nie potrafi nawet pogłaskać jej po głowie. której nie darzyła sympatią i przestał przynosić jej swe wiersze. gdy usłyszała jego kroki na schodach. którzy chcieliby ją wypędzić z jej własnego domu. mamo. łzy podstępu.Nie mogła się zgodzić z takim tanim zapewnieniem i zaczęła się gorzko śmiać. obwisłych brzuchów i zaropiałych oczu. Gdy je przeczytała. co ją zraniło? Mama przecież zawsze respektowała jego prawo do prywatnego życia.Kundera Milan . której dawno już w jego głosie nie słyszała. żadnych starców. mama przestała płakać i słowa płynęły z niej równie obficie.

nie chciałaby tylko. Po długim czasie byli znowu. poszła do kuchenki i wróciła z butelką wina. gdzie przez nikogo nie jest obserwowany ani kontrolowany. im bardziej będzie mógł się tu uważać za pana samego siebie. jakby sam zechciał. jak tu. które ona respektuje.Jak to. Mówili jedno przez drugiego. wsadzać nos w jego sprawy? . że nie wątpi w to. do którego mógłby przyprowadzić dziewczynę i być z nią tak długo. Jaromil wyczuł. Jeżeli unikał mamy w ostatnim roku. w obrębie której wolno mu robić. ścierając kiedyś kurze w jego pokoju). pokój pod skrzydłami dwóch aniołów. lecz zupełnie prostą dziewczyną. mieszka u mamy i może realizować swoje samodzielne życie tylko dzięki samodzielności dziewczyny. czyżbyś nie czuł się tu panem siebie? . Strona 78 . kto jest nieskrępowanym panem jakiejś zamkniętej przestrzeni. w której wróciła z biura. gdy zakotwiczył się na słonecznym brzegu ciała rudowłosej. zrozumiał bowiem.Kundera Milan . Szybko umyła się zimną wodą. że ich dwoje znowu powinno sobie ufać. wydawało mu się to wspaniałe jak pokój. . z czego wywnioskowała. jaka zniewaga! Jaromil nie może sobie wyobrazić. ma na pewno swe prywatne tajemnice. jak się czuła. Mówiła długo na ten temat i zdawało jej się. a teraz. pragnął światła i pokoju.Ależ. . że zamyka szuflady w biurku! Przed kim je zamyka? Czy naprawdę myśli. gdyż na tym smutnym świecie nie mają nikogo poza sobą.Uścisnęła mu rękę. że oczy. że zainteresowanie syna zbyt długo nie potrwa). którymi Jaromil się w nią wpatruje. to przez przypadek! Mama wiedziała. Gorzko odczuwał ten brak równouprawnienia i był zadowolony. w którym robi zakupy. Powiedział jej. do czego syn zmierza.Życie jest gdzieindziej pokój. Zataił przy tym fakt. Nawet pod zasłoną wina mama pozostawała czujnym tygrysem: od razu wiedziała. że nie ma przed nią nic do ukrycia (mamę ścisnęło w gardle w trwożliwym oczekiwaniu) i rozgadał się o rudowłosej dziewczynie. matka i syn. przy wspólnym stole siedzieć będzie z mamą i z rudą. Potem rozgadała się o tym. rozpraszał jej niepokój: dziewczyna była młodziutka (straszliwe widmo rozpustnej kobiety szczęśliwie się rozpływało). że mama zna ją z widzenia ze sklepu. mężczyzna. że panna ma osiemnaście lat i nie jest żadną studentką. Obraz dziewczyny. iż Jaromil.Chciałabym ci wierzyć. że mama siedzi tu z nim w różowym szlafroku przy winie i wygląda jak całkiem przyjemna młoda kobieta. Pozwoliła więc sobie powiedzieć. że wszystko obraca się na lepsze. że syn kłamie. Jaromil słuchał cierpliwie i ze zrozumieniem. że ona mogłaby. że mama spogląda na obraz rudej dziewczyny bez dezaprobaty. będzie ponoć bywał w domu tym chętniej. Potem pod wpływem jego spojrzenia uświadomiła sobie ślady łez na twarzy i odeszła do łazienki. że prawdziwie dorosły jest tylko ten. wyrzucała sobie teraz również szarą suknię. to nieporozumienie! Ja tych szuflad w ogóle nie używam! Jeżeli są zamknięte. że dziewczyna nie jest najładniejsza (toteż mogła z ukrywanym zadowoleniem spodziewać się. Jaromilu. niezgoda z matką przeszkadzała mu. szczęśliwie uFni. ale to nie było ważne: ważniejsza od kłamliwych słów była pokora głosu proponującego pojednanie. żeby kobieta. podczas gdy on. . z aniołem swego dzieciństwa i z aniołem swej dojrzałości. niczym jakaś ciekawska plotkarka. Do powodów natury uczuciowej dołączyły się też bardziej praktyczne względy: ruda miała swój samodzielny pokój. ale Jaromil ani na moment nie spuszczał przy tym z oczu swego małego praktycznego celu: prawa do swojego pokoju. nie była zbyt wykształcona (mama nie musiała się więc bać siły jej wpływu) i wreszcie Jaromil aż podejrzanie podkreślał jej prostotę i sympatyczność. przebrała się w różowy szlafrok. który przed nią malował rozgadany syn. i był szczęśliwy: wyobraził sobie. niemniej jednak wyznał jej. gdzie przeraziła się własnego odbicia w lustrze. Jednak od czasu. pokój pomiędzy domem i światem. gdy przekonała się (całkiem przypadkowo. z którą może po przyjacielsku dogadać się co do swych praw. mamo. która (powiedział to niemal bojowo) zarabia na swe życie własnymi rękami. Mama nalewała sobie wina i wydawało się. z którą Jaromil może się spotyka. są przyjazne i wyrażają zgodę. że jego żal wymagał samotności i ciemności. Tak też (okrężnie i ostrożnie) przedstawił to mamie. to dlatego. co chce. zapłakana twarz wydawała jej się brzydka. dziś już student. Jaromilu. zmąciła ich wzajemny stosunek.

Był więc taki szczęśliwy i pełen entuzjazmu. nie zdawał sobie '. że absolutnie nowoczesne są tylko te wiersze. i żyć w domu równie samodzielnie.Kundera Milan .obleśna bezwstydność. że ich nie piszesz. . ale chciałby . że mamie płyną po policzkach łzy. Mama zrozumiała. . co mnie najbardziej boli w tej zmianie. które jest w stanie przyjąć i zrozumieć ruda. Musisz zdawać sobie sprawę. Jaromil.. jesteś poetą. ale uświadomił sobie (zresztą z pewnym przerażeniem). które umiał na pamięć (własne i cudze). że ta Jaromila olbrzymia tęsknota za nowym (ten kult Nowego) była jedynie nieokreśloną projekcją tęsknoty cnotliwego młodzieńca za niewiarygodnością nie znanego dotąd spółkowania. Jaromil słuchał niemal z zachwytem maminych słów. Jaromilu . że w ten sposób sama sobie dobrowolnie zabrania tego. tylko znowu wszystko traci. że się tak zmieniłeś. Pisywałeś takie ładne wiersze i już przestałeś.Życie jest gdzieindziej Jaromil powiedział. przebiegła mu przez głowę dziwna myśl. 2 Wszystko zdaje się świadczyć o tym. Nic nie zyskuje. .powiedziała dotknięta i w tej samej chwili wiedziała już. sprawy z mamy nastroju i kontynuował przegraną walkę. Strona 79 . Czyż nie mogłaby sobie teraz przy odrobinie zręczności kupić w zamian za swobodę Jaromila także trochę swobody dla siebie? Kiedy jednak wyobraziła sobie. by znowu żyć jak kobieta. że obraził anioła swego ' dzieciństwa i umilkł. te są piękne! Zrobiłeś duże postępy. co zrobić. których musi odrzucać. klęcząc przed biurkiem Jaromila: . anioł dzieciństwa rozumie go jednak najlepiej ze wszystkich! Czy i on sam nie martwił się. nie powinieneś go zdradzić. I mama spoglądała na te same wiersze. piszę je! Ja ci je pokażę! Nie piszesz.Ach.Piszę! Piszę! . używając kolejnych daremnych argumentów. dziewczyna z mas. nie gniewaj się. To prawda. bezczelność. że rudej żadne z nich by się nie podobały i pomyślał. martwię się tym. jesteś poetą i boli mnie. ale mama nie dopuściła go do głosu.Jak to. i to mnie boli. dziecinnym pokoju z obcą kobietą. ponieważ boi się potępienia Jaromila. mieć prawo zaprosić sobie tutaj. aby nie przerwać do reszty tej cennej nici porozumienia z synem. być absolutnie nowoczesnym oznacza leżeć na brzegu ciała rudej. przeleciały mu przez głowę wszystkie. co to znaczy być absolutnie nowoczesnym. jak mieszka ruda u swego najemcy.. kogo chce.Ach. ja się zmieniłem? Wcale się nie zmieniłem. że Jaromil jest w swym . . jak przepaść między nią i synem z powrotem się otwiera. Przestraszył się. Dopiero po chwili zauważył. Jaromilu. jesteś ogromnie utalentowany. Mama zaś była zrozpaczona: widziała. że bardzo mu się w domu podoba. który skupił się wyłącznie na swym celu. W zwierciadle maminych łez jego pretensje do niezależności jawiły mu się nagle jako zuchwałość. duże postępy! Jesteś poetą.nie staraj się mnie oszukać. że jej odraza do życia erotycznego syna jest większa od tęsknoty jej ciała za własnym życiem i przeraziła się tego odkrycia. I powiem ci. ja już znowu piszę wiersze.Mamo. ba . ujęła go za rękę i ze łzami w oczach powiedziała: .Zmieniłeś. zrodził się w niej sprzeciw nie do pokonania. to jest twoje przeznaczenie. że miał ochotę recytować dziewczynie wiersze. że już wie. Że już nie piszesz wierszy. że jest jakaś różnica między matką I i najemcą . wiem. które czytała przed kilkoma godzinami. Jaromilu. mamo. że o tym zapominasz. W pośpiechu zastanawiała się. strasznie się zmieniłeś w ostatnim czasie. że Jaromil stwarza jej tu wielką okazję. że już nie pisze wierszy? . gdy po raz pierwszy spoczął na brzegu ciała rudej. a ja jestem taka szczęśliwa. Zrozumiała. Jaromilu. przecież ' i ona ma różnych wielbicieli.wołał Jaromil i pobiegł do swego pokoju.mama pokręciła ze smutkiem głową . Jaromil chciał coś powiedzieć.Uwierz swojej matce: znam się na tym trochę. otworzył szufladę i przyniósł wiersze.

aż do Marsylii. gdy na końcu poprzedniego wersu zegar wybije ćwierć. urok osobliwości. bliski i zrozumiały świat! Jaromil powracał do niego ze zdumieniem i wzruszeniem. Ach. matkę i tęsknotę za domem. nie wątpił bowiem. czemu właściwie chciał nadepnąć na gardło własnej pieśni. być prostym. Kości. i kochać słowo ach. które rozumiał tylko on sam. a więc liryki pełnej rymów? Szalejcie ze mną!" . W innym wierszu napisał. cnotą. którą pisywał kiedyś Jaromil. Ostatecznie i zwycięska Rewolucja była tego samego zdania. zamienił na urok powszechności. winem. że wsiada na pokład woni i płynie daleko. dzisiaj wszakże opróżnił swą duszę jak hangar. jak ruda dziewczyna! Być u źródła wiecznego piękna. stanie się i ona dźwięcznym elementem porządku. śpiew dochodzący z oddali. Rewolucja nie pragnie być badana i obserwowana. tęcza. wedle upodobania. wracający po długich latach do domu.. aby popłynęła do kraju Lenina. różę. wówczas obserwował w upojeniu ciche przygody i wspaniałe osobliwości swego wnętrza. jasny i piękny. w tym sensie jest liryczna i liryki potrzebująca. gdzie właśnie w tym czasie (jak pisało "Rude pravo") strajkowali robotnicy. rany.Kundera Milan . W jeszcze innym wierszu pisał znów o woni jaśminu. którzy tańczą. który podobałby się rudowłosej dziewczynie. że świat będzie pewnego dnia wolny jak zapach igliwia wędrujący łańcuchem gór. gwiazdy. Czy w miłości zwycięskiej rewolucji do rymów mamy widzieć jedynie przypadkowe upodobanie? Bynajmniej. rzucił na falę gałązkę jabłoni (ten gest oczarował go powiązaniem z dawnymi obyczajami ludu. rosę na trawie. pragnie. kiedy wylądował na brzegu prawdziwego życia (pod słowem "prawdziwe" rozumiał gęstość powstałą na skutek zmieszania tłumów. jest ona mimowolnie usprawiedliwiona. Rewolucja ma jednak na myśli inną lirykę niż ta. a rym i rytm są najbrutalniejszymi środkami owej zgody. ale wiersz jest zaczarowanym obszarem. Poprzez wiersz realizuje człowiek swoją zgodę na byt. czemu chciał się wyrzec poezji na rzecz rewolucji? Przecież teraz. wystarczy tylko. wyobrażał sobie. W wierszu napisanym z okazji urodzin Lenina. że jest pełen wersów i spróbował napisać wiersz. a wolny wiersz był najbardziej ewidentnym przejawem poetyckiej zgnilizny. wszystko w wierszu zmienia się w balet. Ci. Dlatego też w jego wierszach niezliczoną ilość razy pojawiał się Strona 80 .. aby weszły do niej hałaśliwe kapele świata. daleko. przypomnijmy sobie przecież. co się rymuje. A czyż zwycięska rewolucja nie potrzebuje brutalnego potwierdzenia nowego ładu. a jeszcze bardziej płynąć i lecieć. Nie było to takie łatwe. jak marnotrawny syn. zwłaszcza te. ach. zupełnie prostym. z Czech wprawdzie żadne wody do Rosji nie płyną. puszczającego po wodzie wianki kwiatów). cała nowoczesna poezja była uznana za wytwór zgniłej burżuazji. gdzie rzeki zmieniają swój bieg. Jeżeli śmierć pojawi się w wierszu akurat wtedy. aby łatwiej jednoczyć się ze światem. jak potoczek. a poeta z czytelnikiem są w tym balecie tancerzami. które rozumiał każdy. jakiż to był piękny. fizycznej miłości i rewolucyjnych haseł). nie zgadzać się na taniec. naturalnie. prostym jak ludowa pieśń. srebro.. że ruda uważa za wiersz to. iść. róże. a Baudelaire pisze: "Trzeba być bezustannie pijanym. nad którym sztuka (w zwyrodniałej pysze) kręciła nosem: zachód słońca. dotychczas pisywał wiersze bez rymów i napotykał teraz na techniczne problemy związane z regularnym wierszem. regularny. żeby się temu życiu całkowicie oddał i stał się jego skrzypcami. by ludzie się z nią jednoczyli. który kiedyś opuścił. kochać słowa dal. I gdyby nawet wiersz przeciwko śmierci protestował. zmierzchy. które wyrażały prosty ruch naprzód: biec. nie mogą.wzywa Vitezslav Nezval swoich czytelników. których towarzyszem i bratem chciał być. poezją.. W rymie i rytmie jest czarodziejska moc: bezkształtny świat zawarty w regularnym wierszu stanie się od razu przejrzysty. Czuł. chociażby jako powód pięknego protestu. jak dziecięca wyliczanka." Lirykajest pijaństwem i człowiek się upija. to tylekroć wyśmiewane słówko! Jaromila fascynowały również niektóre czasowniki.Życie jest gdzieindziej Było to niczym nagłe olśnienie. która jest tak silna. że zmienia się w niewidzialny żaglowiec płynący w powietrzu. Gorąco pragnął zrehabilitować dawne piękno. że w tych latach wierszy bez rymów w ogóle nie drukowano.

Jaromil powiedział jej. Jeszcze tego samego dnia wręczył gazetę rudej. gdy ją spotkał. że cudownym skokiem znalazł się w dalekiej przyszłości. rewolucjonista znał ją na pamięć.Szczególne jest to . jakieś fantastyczne opowiadanie o chłopcu imieniem Ksawery. przeciwieństwem rodzinnego domu (dlatego w chwilach niepokoju marzył o miłości starych ludzi. ta cudowna wyspa w oddali.skrzydła. które co rano sobie kupował. ponieważ nie mająjuż przyszłości). dziewczątko długo nie mogło znaleźć niczego ciekawego (była przyzwyczajona wiersze pomijać.Życie jest gdzieindziej najbardziej poetycki instrument ruchu . wydawało mi się. o której opowiadał wiersz. że pisze wiersze już od bardzo dawna. lecz także przyszłość.spytała dziewczyna. żejesteś poetą . kiedyś wreszcie odkrył na trzeciej stronie w prawym górnym rogu pięć czterowersowych strofze swoim nazwiskiem wydrukowanym tłustymi literami pod tytułem. które napisałem. przeciwnie . Zrozumiał. stał gdzieś wśród pól. a Jaromil wyznałjej. tak że rewolucjonista uciekał do niej jak dziecko do mamy. gdy płodne zebranie poranną rosą . tęsknota. ale i tych. mówiąc. że wojny definitywnie się skończyły ' i kula ziemska należy do ludzi pracy. już się pokryło (obrazu walczącego komunisty nie dało się wyrazić ' inaczej niż za pomocą obrazu komunisty obradującego).że jesteś nie tylko królową mych obecnych wierszy. Rewolucja nadałajednak przyszłości całkowicie odmienne znaczenie: nie była już tajemnicą. nie przerażała. oczywiście. a mimo to nie był zadowolony.patrzyła mu z podziwem w oczy. skrzydłami było obdarzone pragnienie. objęła go i pocałowała. zanim cię poznałem. czas również unosił się na skrzydłach. i wyciągnął z kieszeni kilka innych wierszy. żejakiś czas temu przestał pisać wiersze. i dopiero teraz. Rudaje czytała. Napisałjuż wiele nowych wierszy.dawała pewności wewnątrz teraźniejszości. nawet nienawiść i. ' Jaromil napisał wiersz o działaczu komunistycznym.. a ku niemu zbliżała się kobieta na traktorze (na wszystkich plakatach kobieta przyszłości przedstawiana była jako kobieta na traktorze) i ze zdziwieniem rozpoznawała w nim tego. raczej tylko śnił o jego przygodach i pragnął je kiedyś opisać. a kiedy Jaromil przytaknął. tego. w tym momencie tramwaje na ulicy głośno zadzwoniły i mężczyzna odpoczywający na wąskiej kanapie w kącie sekretariatu obudził się. toteż w ogóle nie dostrzegła nazwiska przy nich wydrukowanego) i Jaromil musiał w końcu wskazać wiersz palcem. odgłos tram waju pod oknem przemienił się we śnie w bicie dzwonów. Ksawery żył zupełnie inaczej niż inni ludzie. . co nieznane. Kiedy cię po raz pierwszy zobaczyłem. znał je bowiem na razie tylko on i mama. wszystkich dzwonów świata. książek. Z przyjemnością patrzył na jej zaciekawioną i zdziwioną twarz. diesen Kuss der ganzen Weft! Bezmierne objęcie ogarniało sobą nie tylko przestrzeń. żeby ona mogła teraz szczęśliwie (i ze śpiewem na ustach) orać łany. dlatego nęciła i przerażała. znał ją z broszur." i chce go wynagrodzić (na Boga. pełna była cichego bicia skrzydeł. Wysyłał je wszystkie do redakcji "Rudego prava". noc. jak gdyby spotkał Poezję. jak przed laty pisał długą prozę poetycką. by się z nim przywitać. w którym jakby ożywał słynny wers Schillera: Seid umschfun gen. które miał w rękopisie. którzy są szczęśliwi. Ksawery spał i śnił mu się sen.. Przyszłość była kiedyś dla Jaromila przede wszystkim tajemnicą. który poświęcił się. celem żeglugi była nie tylko strajkująca Marsylia. We wszystkich tych słowach było utajone pragnienie bezmiernego objęcia. którego nigdy nie widziała. jego życie było snem.. była przeciwieństwem tego. ale i czas. Mifionen. kryło się w niej wszystko. znów do nich powrócił. . który zasnął na kanapie w sekretariacie późną nocą. w tym śnie zasnął i śnił mu się Strona 81 .ciągnął dalej Jaromil . jak mogłaby ta młoda '' kobieta wynagrodzić starego steranego działacza?). Pisał? Właściwie nie pisał. wykładów. tu jest twój świat. mówi mu: "Tu jesteś w domu. żeby ją sobie dokładnie przejrzała. które ogłaszają. Zeszła ze swej maszyny. co pewne. że moje dawne wiersze ożyły i zamieniły się w kobietę. a potem zacząłjej opowiadać.Kundera Milan .Nie wiedziałam. z agitacyjnych przemówień.. Spotkał rudą. spracowanego mężczyznę z dawnych lat.Naprawdę? . .

mijał zawsze takie jedno okno w suterenie. Ksawika.Jesteś mój Ksawery . Dziewczyna już wyśliznęła się z sukienki i była w samej bieliźnie. a dziewczyna roześmiała się. lecz pomimo to mieć wiele istnień? . jakaś piękna kobieta. osłupiał. żebyś się rozbierała sama protes tował. Ksawka i nazywała go tymi wszystkimi słówkami i długo. zatrzymywał się przy nim i marzył. bowiem największą miłość Ksawerego wyobrażał sobie właśnie tak: szczupłą. długo całowała.Kłuje mnie.szepnęła ruda Jaromilowi wdzięcznie do ucha i zaczęła odmieniać to imię. ponieważ guziki służyły tylko jako ozdoba. że dziewczyna chce rozbierać się sama. być może.Tak .Wyobraź sobie. A Ksawery zabrał tę kobietę ze sobą w dalekie strony. ściąga nia zamka. . zmieniając je na Ksawerka..Nie! Kocham twoje piegi i twoje rude włosy! Kocham je. tak . ale potem przyszedł jej mąż i Ksawery zamknął go w ciężkiej dębowej szafie.Jestem brzydka . że masz ochotę uciec! . To nie doświadczenia wytworzyły w nim taki pogląd. . wygląda to jak u lekarza. Jaromil zaczął je ů rozpinać. zbudził się i znalazł się w poprzednim śnie.. wiesz. że gdy pewnego dnia zobaczył ją w sklepie. . . i tak przechodził ze snu do snu i przeżywał właściwie na zmianę kilka istnień.powiedziała ruda. ponieważ nie chciał stać się śmiesznym. moim dawnym snem! Ruda pocałowała Jaromila. ale literatura . 3 Spośród wielu wizyt Jaromila w suterenie dziewczyny pragniemy . zarazem jednak stanowczo nie zgadzał się na to. . chciał prędko naprawić niepowodzenie.. żyć tak. nie. Nie potrafił sobie wyobrazić miłości fizycznej bez uwertury chaotycznego i pożądliwego rozpinania guzików. gdyż są moim domem. W jego wyobrażeniach miłosne rozbieranie różniło się od rozbierania codziennego właśnie tym. gdy zrozumiał w końcu zasadę zapinania.Nie jesteś przecież u lekarza.Tak. . uciekłem . w którym znowu zasypiał i znowu śnił mu się sen. tak jak ja zabiorę ciebie. że powraca do mnie mój sen. Pewnego dnia w oknie paliło się światło i Jaromil zobaczył wewnątrz delikatną. powiedzmy. leciutko piegowatą.powiedział Jaromil . całe opowiadanie zaczyna się tak: Ksawery lubił włóczyć się zakurzonymi podmiejskimi ulicami. rudą. Jaromil czuł się w przykry sposób przyłapany na swej niezręczności i teraz. rudowłosą dziewczynę. Strona 82 . Czy to nie wspaniałe. Ten mąż jest tam do tej pory.zaśmiała się ruda. Nie. sama się rozbiorę.ponieważ zląkłem się. sama się rozbiorę powiedziała i uniosła rękę. . że mieszka tam.Poczekaj. . No. i z tego snu. co to znaczy. jak żył Ksawery? Nie być przywiązanym tylko do jednego życia? Być wprawdzie śmiertelnym.ruda przyświadczyła uszczęśliwiona. Zdjęła stanik i stanęła przed Jaromilem nadstawiając mu swe małe piersi. odnotować tę.U lekarza? Dlaczego? Tak. zamieniony w kościotrupa. . albo: rozpinał jej wprawnym ruchem bluzkę.Tak.zaśmiała się dziewczyna .Ale ty od okna uciekłeś! . wątłą. zostaw mnie! cofała się przed nim i śmiała się. . moją ojczyzną.rzekła ruda. by złapać z tyłu na szyi koniec zamka błyskawicznego. a on ciągnął dalej: .rzeczywiście. którą znałaś dotąd tylko ze snu? W tym jest coś tak okropnego. to by było piękne. Nie wytrzymał.Kundera Milan . otworzył na oścież skrzydło uchylonego okna i wskoczył do środka. I Jaromil opowiadał dalej o tym. że kobietę rozbiera kochanek.Życie jest gdzieindziej następny sen. panie doktorze. tutaj koło serca. jak u lekarza. Nie mógł dłużej nalegać. podczas której ruda miała sukienkę z naszytymi z przodu od kołnierzyka do samego dołu dużymi guzikami..Wskoczył więc do niej do środka. gdy naraz wchodzisz w sytuację. i jej sugestywne zdania: umiał rozbierać kobietę. . zdzierania sweterków. mieszkał w kilku istnieniach i przechodził z jednego do drugiego.

Przepraszam pana. Podniecenie było tak ogromne. Szybko położył obie swe ręce dziewczynie na piersiach (położył je tam jako Jaromil. czym jest socjalistyczna służba zdrowia? Nie masz żadnego wyboru i musisz słuchać! Weź choćby te badania ginekologiczne. spojrzał na nagą dziewczynę i przeszyło go uczucie palącego bólu.Czyżbyś miała jakieś kłopoty? . ciągnął: Nie zniósłbym tego. które miały już na zawsze należeć do ich intymnych chwil: .powiedziała dziewczyna. że jeśli piersi dziewczyny dotkną inne ręce.Milcz. nie chcę tego słuchać rzekł Jaromil i położył jej rękę na ustach. jak zalotnie protestuje. żejeśli ktoś cięjeszcze kiedyś dotknie. jak wygląda w chwili. . że zląkł się niemal tego dotyku. . .Więc co mam zrobić. spodobała mu się ona i powiedział: . tojuż nigdy nie będę mógł cię dotknąć ja. widział ją bowiem taką. Jaromilowi zamarło serce. piękna chwila. bowiem ruda mogła uważać to za uderzenie i rozgniewać się. Ze względu na raka. i miał ochotę ją uderzyć. ja bym tego nie zniósł. aby przerwać męczącą grę.Czyż ja mogę sobie kogoś wybierać? Przecież wiesz jak to jest.Życie jest gdzieindziej Jaromil patrzył na nią nie rozumiejąc. Strona 83 . jakby w jej nietykalności było zaklęte całe jego szczęście.Ależ nie. ale oczy dziewczyny patrzyły pokornie. mówiąc: . Ksawiku. co tam u mnie z tym sercem. jeśli zachoruję? Powiedział cicho i z wyrzutem: Możesz przecież sobie znaleźć lekarkę.Zaczęła teraz mówić z nieukrywanym rozgoryczeniem. że ich wieczność jest nie splamiona. że to był tylko głupi żart z tym badaniem lekarskim. błagalnie raczej niż napastliwie: . przywykł pan z pewnością badać pacjentów na leżąco. Jednakże ten dureń nie mógł zadowolić się piękną chwilą. rozumiesz. Nie zniósłbym tego i głaskał dziewczynę po jej ubożuchnych piersiach.No pewnie . nie jako lekarz). była dla niego jedynie kłamstwem. Jest takie zarządzenie. a Jaromila ogarnęła złość. cały jego świat ulegnie zniszczeniu. piękna chwila miała dla niego znaczenie tylko wtedy. kiedy jestem chora? Jaromil wiedział. jaką ją widzi obcy mężczyzna . . cóż miała odpowiedzieć na tak głupie pytanie? Jednakże to jej no pewnie Jaromila nie zadowoliło.broniła się ruda. Jaromilowi nie pozostało nic innego. . Pomyślał sobie. że zazdrosna złość Jaromila szybko się w nim rozpuszczała.Ksawku. Dziewczyna (całkiem niewinnie) się roześmiała: . żeby dotknęły cię jakieś inne ręce prócz moich. Podniósł głowę. gdy ją dotykają obce ręce. że trudno jest uniknąć jakiegokolwiek badania lekarskiego i że jego stanowisko jest nie do obrony. a ona powiedziała usprawiedliwiająco: . tak że Jaromil nie musiał w żaden sposób łagodzić niezamierzonej brutalności swego gestu. widział twarz swej dziewczyny.Wszyscy jesteśmy przydzieleni do jakiegoś lekarza! Czyżbyś nie wiedział.I położyła się na tapczanie. która wypadłaby z poplamionej wieczności. widział. ale spytał jakby nigdy nic: . że może właśnie w ten sposób naprawdę dotyka piersi rudej lekarz. i zapytał. Ksawerku! Potem leżał spokojnie obok niej. . położył ją tam tak gwałtownie. toteż zdarł z dziewczyny majteczki i złączył się z nią. Ależ.Ale co robić.Ale ja bym tego nie zniósł.. jeśli była posłanką pięknej wieczności. Dlatego powtarzał: . dotykał małżowiną miękkiej poduszeczki piersi i słyszał z głębi regularne stukanie. to profilaktyka.Ale powiedz mi.. gdy słyszał jęki dziewczyny (tę wspaniałą cześć) i słowa.Proszę spojrzeć. . co pan robi! Tego panu przecież robić nie wolno! To nie jest badanie lekarskie! . niż przyjąć warunki gry: pochylił się nad klatką piersiową dziewczyny i przyłożył ucho do jej serca. że jest podniecony. równie dobrze wiedział jednak. Chciał się więc upewnić. gdy bada ją za zamkniętymi i tajemniczymi drzwiami gabinetu. uświadomił sobie jednak w tym momencie. całował ją czule po ramieniu i było mu dobrze.Kundera Milan .Oświadczam ci.lekarz. panie doktorze. zwłaszcza.

że przynajmniej w tej chwili ruda rzeczywiście do niego należy.Nie kłam! .Udusiłbym cię. ale on nie wierzył tej krótkiej chwili. Ja też ci tego nie wyrzucam. trzymając ciągle dziewczynę obiema rękami za gardło. Potem znów leżeli obok siebie. . że brzydzę się ciałem. . Nie wierzę ci.Ale dotykał. Tylko. . . powiedziała z naciskiem: . tak że wcale nie zdołał rozproszyć gorzkiego gniewu chłopca. Przysięgam ci. mają w tym bałagan. . Dziewczyna zrozumiała. Na badania ginekologiczne dostałam wezwanie. . A co będzie. kładł jej rękę na szyi (przyszło mu na myśl. ale akt miłosny trwał widocznie zbyt krótko.Nie dręcz mnie . którego dotykały inne ręce. . Płakała tak bardzo. Nie kochałam go i było to potworne. Co było potworne? . cieszyło go uczucie.To nie była prawda. chciał chociażby małej wieczności jej życia i wiedział. że jest oszołomiony. nie pytaj się o nic!). które chodzi na badania ginekologiczne. W trakcie miłosnego aktu kilkakrotnie ścisnął ją brutalnie. Nigdy` nie byłam chora. że miał nad nią władzę ("nie pytaj się. że to był starszy mężczyzna u nich na wsi. nie chodziło przecież tylko o badania lekarskie. że wystarczyłoby zacisnąć palce i udusiłaby się. ruda leżała koło niego. że chłopiec nie żartuje. . żywa. że nie może o nim w ogóle myśleć ("jeżeli mnie kochasz. ale tak już jest. Kochałaś go? Pokręciła głową. ale jego goryczy nie mogły uśmierzyć rzeczowe argumenty. Trudno. że ciało. że w tym dotyku zawarty jest możliwy niebyt dziewczyny. ze swym nagim ciałem.Przysięgam.To jak mogłaś barłożyć się z kimś. Objęła go.Dlaczego nie mam się pytać! Rozpłakała się i płacząc wyznała mu. Nigdy tam nie byłam.rzekł. przecież to były tylko żarty! Ładne mi żarty. że zaczął dziewczynę znowu kochać. że nic z tego nie było prawdą. którego dotykają obce ręce. i oszołomiło go poczucie szczęśliwej władzy. kogo nie kochałaś? . że jej nie ma.Jest to dla mnie nie do zniesienia. Odepchnął ją.Nie dręcz mnie.Odpowiedz mi! Jak mogłaś to zrobić! . jakby ją dusił. ale je zgubiłam. że mu się wymyka i że nie miał jej całej. gdyby ktoś cię dotknął .Powiedziałem ci. że był tylko jeden. położył jej potem obie ręce na szyi. To była prawda.Nikt mnie dotykać nie będzie.pogłaskała go po ręce. tylko jako dziecko. . po raz pierwszy dotknął brutalnie jakiejś kobiety i poczuł. nigdy mi o nim nie przypominaj!"). zdawało mu się.Ilu ich było? . W ogóle do lekarza nie chodzę. . chciał wieczności. nie uduszona. Badania ginekologiczne są obowiązkowe i ty na nie musisz chodzić.Jak to nie? To była prawda i ja wiem. poczucie tak piękne.Życie jest gdzieindziej Wciąż trzymał rękę na jej ustach. I to budzi we mnie wstręt. że kiedy ją poznał. że cię ktoś będzie dotykać i że cię ktoś dotykał . że nic na to nie można poradzić. że byłoby pięknie udusić kochankę podczas stosunku) i parę razy ją ugryzł. . uświadomił sobie znowu. czuł pod palcami kruchość jej gardła i pomyślał sobie. nie była dziewicą. budzi we mnie odrazę. . chodziło o to. jeżeli cię wezwą po raz drugi`? Nie bój się. że Jaromil pozbył się wreszcie swego gniewu. Uwierzył jej. że był wstrętny. Strona 84 .Tak cię kocham mówiła.Jeden.rzekł.Nie pytaj się. .powiedziała. .O Boże.Kundera Milan .Nie bądź na mnie zły . Musiała go zapewniać.

że to całkiem zwyczajna pracująca kobieta. że musiałaby to nieładne. . Mama odparła. a zapachy płyną do strajkujących w Marsylii. Lokator rzekł. iż w takim razie rada narodowa będzie musiała sama zbadać. oczywiście. Mama odpowiedziała. rude i nieprzyjazne ciało widywać regularnie. do którego chodzi na zakupy.Wiesz co. poznaję po głosie. mówiąc o rychłym małżeństwie syna. . a mnie zabierzesz daleko. trzecie dziecko było w drodze i ojciec rodziny zaczepił kiedyś matkę Jaromila. daleko. nie potrafiła ukryć wyrazu niemiłego zaskoczenia. co mówi. Mama przez chwilę nie mogła pogodzić się z myślą. jeżeli będziesz ją do nas częściej przyprowadzał. czemu nie miałaby mi się podobać odpowiedziała. Objęli się i pocałowali. gdzie będziesz bezpieczna . że ją kocha. pierwsza usiadła przy stole. pierwsza podniosła do ust filiżankę kawy). że ton jej głosu przeczy temu. że się nie wykręcała. co jej syn przygotował. dokąd ją zabierze. byjej powiedzieć. . nie do naprawienia. zaproponował jej. przecież ma dla niej przygotowany namiot pod błękitnym żaglem świata. Wystarczy.mówiła potem do niego i głaskała go. Ale kiedy się przyznał. z ciałami po brzegi napełnionymi duszą.Życie jest gdzieindziej łzy są znakomitym środkiem do usuwania plam. że to niesprawiedliwe. W końcu ją pogłaskał. toteż zaraz dodała: Nie jest to.Ależ mówię ci.Więc nie podobała ci się? . nieuczynna i nieładna dziewczyna jest miłością jej syna. ogarnęła ją na nowo nieodparta niechęć i powiedziała uspokajającym głosem: Strona 85 .Nie. . ile ma lat). Ruda dopuściła się podczas wizyty wielu niezręczności (pierwsza podała mamie rękę. namiot. Doszło więc do trzech cierpkich godzin wizyty. że mnie to zdziwiło . gdy wyobraziła sobie. że mama dziewczynę dobrze zna ze sklepu. że to niemożliwe. . przestraszyła się. że ta chaotyczna. że ci się nie podobała. Mówiłem ci przecież. że mogłaby mu odstąpić jeden z trzech pokoi na piętrze. a oczy miał pełne łez.powiedziała i gotowa była znieść wszystko. że chce jej przedstawić swoją dziewczynę. Mówisz co innego niż myślisz. zabiorę cię daleko.I jak ci się podobała? . Zaczęli się znowu kochać i kochali się czule. wszyscy mieli tremę. ale jakoś to wytrzymali. wiedząc doskonale. czy pomieszczenia willi są sprawiedliwie rozdzielone. Gdy nieco później Jaromil oświadczył. . ale w końcu opanowała się.że ci nie przeszkadza to. Tak. że mi się całkiem podobała. że jej syn będzie się niedługo żenić i potem będą na piętrze we troje.Mam nadzieję . nad którym ptaki latają w stronę przyszłości. że będzie się synowi wydawać małostkowa (przesadną staranność w przyzwoitym zachowaniu Jaromil potępiał jako przejaw mieszczańskości). .powiedziała do niego. . .Ależ tak. wielu niegrzeczności (wchodziła mamie w słowo) i nietaktów (spytała mamy. chciałbym cię przedstawić mojej mamie powiedział. a może wkrótce we czworo.Ty wszedłeś przez okno i zamknąłeś go w szafie i zostanie z niego szkielet.rzekł i wiedział. . Dziewczyna zapewniła go. gdy mama zaczęła wyliczać te niedostatki. przecież ma dla niej dom strzeżony przez anioła jego dzieciństwa. . Jednakże w chwili.Nie gniewaj się. lokatorzy zobaczą przynajmniej.Jesteś mój Ksawerek . W naszym otoczeniu wyszlachetnieje i wychowa się.Nie płacz. a on ją zapewniał. było jej to na rękę.Kundera Milan .pytał mamę niecierpliwie. 4 Rodzina zamieszkująca pokoje na parterze chlubiła się rosnącym brzuchem matki. całkiem mi się podobała. iżjest sprzedawczynią. że nie zniesie żadnych rąk na swoim ciele. iż dwoje ludzi zajmuje przestrzeń tej samej wielkości co pięcioro ludzi.powiedział napastliwie . gdy zostali sami.Ty jesteś mój Ksawerek .

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej - Nie możesz jej przecież mieć za złe, że jest taka, jaka jest. Musisz wziąć pod uwagę środowisko, w którym wyrastała i gdzie pracuje. Nie chciałabym być dziewczyną w takim sklepie. Każdy sobie wobec ciebie pozwala, musisz wszystkim dogodzić. Kiedy szefchce cię poderwać, nie wolno ci odmówić. W końcu w takim środowisku tych różnych romansów nie bierze się na serio. Spoglądała na twarz syna i widziała, jak się czerwieni; gorąca fala zazdrości napełniła jego ciało i mamie wydawało się, że ciepło tej fali sama w sobie czuje; (jakże by nie: była to przecież ta sama gorąca fala, którą poczuła w sobie, gdy przedstawił jej rudą, tak że możemy powiedzieć, że stali tu naprzeciw siebie, matka i syn, jak dwa naczynia połączone, przez które przepływa ta sama substancja żrąca). Twarz syna była teraz znowu dziecięca i poddana; nagle stanął przed nią już nie ten obcy i samodzielny człowiek, ale jej ukochane dziecko, które kiedyś do niej uciekało i które ona uspakajała. Nie mogła oderwać oczu od tego wspaniałego widoku. Potem jednak Jaromil odszedł do swego pokoju, a ona przyłapała się na tym (była już przez chwilę sama), jak wali się pięścią po głowie i półgłosem upomina samą siebie: "Przestań, przestań, nie bądź zazdrosna, przestań, nie bądź zazdrosna!" Tym niemniej - co się stało, to się nie odstanie. Namiot uszyty z lekkich błękitnych żagli, namiot harmonii strzeżony przez anioła dzieciństwa był potargany. Przed matką i synem otwarła się epoka zazdrości. Słowa mamy o romansach, których nie bierze się na serio, nieustannie brzmiały mu w głowie. Wyobrażał sobie kolegów rudej sprzedawców, opowiadających jej nieprzyzwoite dowcipy, wyobrażał sobie ten krótki obleśny kontakt pomiędzy słuchaczem i opowiadającym i strasznie się dręczył. Wyobrażał sobie, jak kierownik sklepu otrze się o nią ciałem, niepostrzeżenie dotkniejej piersi albo poklepieją po pośladkach i złościł się, że takich dotknięć nie bierze się na serio, podczas gdy dla niego oznaczają one wszystko. Kiedyś, gdy był u niej z wizytą, zauważył, że zapomniała zamknąć się w ubikacji. Zrobił jej scenę, zaraz bowiem wyobraził ją sobie, jak jest w ubikacji u siebie w pracy i obcy mężczyzna zaskakuje ją tam przypadkowo siedzącą na muszli. Jeżeli zwierzał się rudej ze swej zazdrości, potrafiła go czułością i przysięgami uspokoić; ale wystarczyło, że został na chwilę sam w swym dziecięcym pokoju i zaraz uświadamiał sobie, że nie ma żadnej gwarancji, że ruda, uspakajając go, mówiła prawdę. Czy sam nie zmusza jej właściwie, żeby kłamała? Skoro nawet na głupie badania lekarskie reagował z taką złością, czy nie zabronił jej tym samym raz na zawsze mówić mu to, co myśli? Minął bezpowrotnie pierwszy szczęśliwy okres, kiedy kochanie było radosne, a on był pełen wdzięczności za to, że z naturalną pewnością wyprowadziła go z labiryntu dziewictwa. To, za co był jej wtedy wdzięczny, poddawał teraz gorzkiej analizie; niezliczoną ilość razy przypominał sobie bezwstydny dotyk jej ręki, którym go podczas pierwszej wizyty tak bajecznie podnieciła; badał go teraz podejrzliwymi oczyma: to przecież niemożliwe, mówił sobie, żeby po raz pierwszy w życiu dotknęła w ten sposób właśnie jego: jeżeli odważyła się na tak bezwstydny gest zaraz za pierwszym razem, pół godziny po tym, jak go spotkała, gest ten musiał być dla niej całkiem zwyczajny i mechaniczny. To było straszne. Pogodził się już wprawdzie z tym, że miała przed nim kogoś innego, ale pogodził się z tym tylko dlatego, że na podstawie słów dziewczyny stworzył sobie wizję jakiejś na wskroś gorzkiej, bolesnej znajomości, w której była ona jedynie wykorzystaną ofiarą; wizja ta budziła w nim żal i w tym żalu rozpuszczała się poniekąd zazdrość. Jeśli jednak w czasie tej znajomości dziewczyna nauczyła się owego bezwstydnego dotyku, nie mogła to być znajomość tak całkiem nieudana. W tym geście jest przecież zawarte zbyt wiele radości, w tym geście jest cała mała historia miłosna! Był to zbyt bolesny temat, żeby miał odwagę o nim mówić, ponieważ już samo głośne nazywanie poprzedniego kochanka sprawiało mu wielką udrękę. Pomimo to, starał się okrężnie wybadać pochodzenie owego dotyku, o którym nieustannie myślał (i którego wciąż na nowo zaznawał, bowiem ruda miała w nim upodobanie) i uspokoił się w końcu myślą, że wielka miłość, która nadejdzie nagle, jak uderzenie gromu, uwolni Strona 86

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej naraz kobietę od jakichkolwiek oporów i wstydu, i ona, właśnie dlatego, że jest czysta i niewinna, odda się kochankowi równie szybko, jak uczyniłaby to dziewczyna lekkich obyczajów; mało tego: miłość otworzy w niej takie źródło nieoczekiwanych inspiracji, że jej spontaniczne zachowanie może przypominać obycie doświadczonej kobiety. Geniusz miłości zastąpi w jednej chwili wszelkie doświadczenie. Ta refleksja wydawała mu się piękna i wnikliwa; w jej świetle jego dziewczyna stawała się świętą miłości. A potem któregoś dnia kolega z roku spytał go: - Co to za chudzinka, z którą wczoraj szedłeś? Wyparł się dziewczyny jak Piotr Chrystusa; wykręcił się, że to była przygodna znajoma; pogardliwie machnął nad nią ręką. Ale, jak Piotr Chrystusowi, tak i on pozostał w duszy wierny swej dziewczynie. Ograniczył wprawdzie wspólne spacery po ulicach i był zadowolony, kiedy nikt go z nią nie widział, ale jednocześnie nie zgadzał się w duchu ze swoim kolegą i zraził się do niego. I zaraz wzruszył się tym, że jego dziewczyna ma skromne, nieładne sukienki, i widział w tym nie tylko urok dziewczyny (urok prostoty i ubóstwa), ale przede wszystkim urok swej własnej miłości: mówił sobie, że nie trudno kochać kogoś efektownego, doskonałego, dobrze ubranego; taka miłoś‚jest tylko nic nie znaczącym odruchem, który wywołuje w nas automatycznie przypadkowość pięk na; jednakże wielka miłość pragnie stworzyć kochaną istotę właśnie z niedoskonałego stworzenia, które zresztą jest stworzeniem tym bardziej ludzkim, im mniej doskonałym. Pewnego dnia, kiedyjej znowu (prawdopodobnie pojakiejś męczącej kłótni) wyznał miłość, powiedziała mu: - I tak nie wiem, co ty we mnie widzisz. Jest wkoło tyle ładniejszych dziewcząt. Rozzłościł się i tłumaczył jej, że zdrada nie ma z miłością nic wspólnego. Twierdził, że kocha w niej to, co dla wszystkich innych jest brzydkie; w jakimś uniesieniu zaczął to nawet nazywać; mówił, że jej piersi są małe i nędzne, z wielkimi pomarszczonymi brodawkami, budzącymi raczej litość niż zachwyt; mówił, że jej twarz jest piegowata, włosy rude a ciało chude i że właśnie dlatego ją kocha. Ruda rozpłakała się, ponieważ dobrze rozumiała fakty (ubożuchne piersi, żadkie włosy), źle rozumiała myśl. Natomiast Jaromil był swoją myślą oczarowany; płacz dziewczyny, która martwi się inspirował i rozgrzewał go w jego samotności; mówił sobie, ale życie poświęci na to, żeby ją tego płaczu oduczyć i przekonać" ją do swej miłości. W tym wielkim rozczuleniu pojmował także jej poprzedniego kochanka wyłącznie jako jeden z przejawów jej brzydoty, którą w niej kocha. To był naprawdę godny podziwu wyczyn woli i umysłu; Jaromil o tym wiedział i zaczął pisać wiersz: opowiadajcie mi o tej, o której ciągle myślę (to był wers powracający jako refren), opowiadajcie mi, jak się starzeje (już znowu chciał ją mieć z całą jej ludzką wiecznością), opowiadajcie mi o tym, jak była mała (i chciał ją nie tylko z jej przyszłością, lecz także z przeszłością), pozwólcie mipić wodę, którą wypłakała (a zwłaszcza z jej smutkiem, uwalniającym go od jego smutku), opowiadajcie mi o miłościach, które jej młodość zabrały; wszystko, co na niej obmacały, z czego się z niej wyśmiewały, będę wielbił; (i jeszcze kawałek dalej:) niczego w jej duszy nie ma ani w ciele, nawet dawne miłości leżące w popiele, czego bym chętnie nie pił. Jaromil był zachwycony tym, co napisał, gdyż wydawało mu się, że na miejscu wielkiego błękitnawego namiotu harmonii, sztucznej przestrzeni, gdzie zostały zniesione wszelkie przeciwieństwa, gdzie matka z synem i synową siedzą przy wspólnym stole pokoju, znalazł inny dom absolutu, absolutu okrutniejszego i prawdziwszego. Bowiem zamiast absolutu czystości i pokoju, istnieje tu absolut bezmiernego uczucia, w którym wszystko, co nieczyste i obce, rozpuszcza się jak w roztworze chemicznym. Był urzeczony tym wierszem, chociaż wiedział, że go żadna gazeta nie wydrukuje, ponieważ nie ma nic wspólnego z radosną epoką Strona 87

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej socjalizmu; pisał go jednak dla siebie i dla rudej. Gdy jej go przeczytał, była wzruszona do łez, lecz zarazem przestraszona tym, żejest tam mowa ojej brzydocie, o tym, że ktoś ją obmacywał, i o tym, że będzie się starzeć. Skrupuły dziewczyny nie przeszkadzały Jaromilowi. Przeciwnie pragnął je widzieć i smakować, pragnął się nad nimi rozwodzić i długo je dziewczynie wyperswadowywać. Gorszą rzeczą jednak było to, że dziewczyna nie umiała zatrzymywać się przy temacie wiersza zbyt długo i po chwili skierowała roznowę na co innego. O ile był w stanie wybaczyć jej nędzne piersi (za nie nigdy właściwie się na nią nie gniewał) i obce ręce, ktureją dotykały,jednego nie potrafiłjej wybaczyć: gadatliwości. Proszę. właśnie skończył czytać jej coś, w czym był on cały, ze swą namiętnością, uczuciem, krwią, a ona za parę chwil już znowu wesoło opowiada o czymś innym. Tak, był w stanie ogarnąć wszelkie jej błędy wszechwybaczającym roztworem miłości, ale tylko pod jednym warunkiem: że ona się w tym roztworze posłusznie położy, że nie będzie nigdzie indziej poza tą wanną miłości, że ani jedną myślą nie będzie się z tej wanny wymykać, że będzie całkowicie zanurzona pod powierzchnią jego myśli i słów, że będzie zanurzona w jego świecie i w żadnym innym świecie ani kawałeczkiem swego ciała i myśli nie będzie obecny. A ona zamiast tego znowu - powiada, i mało tego, że opowiada, ale opowiada o swojej rodzinie, tej rodziny Jaromil nie lubił w niej najbardziej ze wszystkiego, gdyż nie bardzo wiedział, jak przeciwko niej protestować (była to całkiem niewinna rodzina, ponadto rodzina proletariacka, a vięc rodzina z mas), ale protestować przeciw niej chciał, ponieważ właśnie do myśli o niej ruda bezustannie wyskakiwała z wanny, którą dla niej przygotował i napełnił rozpuszczalnikiem miłości. Znowu musiał słuchać opowieści o jej ojcu (starym steranym robotniku ze wsi), o jej rodzeństwie (to nie była rodzina, tylko królikarnia, mówił sobie Jaromil: dwie siostry, czterech braci!, a zwłaszcza o jednym z braci (nazywał się Jan i był to jakiś dziwny ptaszek, przed Lutym pracował jako szofer u pewnego antykomunistycznego ministra); nie, to nie była tylko rodzina, to było przede wszystkim obce i antypatyczne dla niego środowisko, którego pierze ruda ma wciąż na sobie przylepione, pierze czyniące ją dla niego obcą i sprawiające, że ciągle nie jest całkowicie i bez resztyjego; a ten brat, to też nie był tylko brat, ale przede wszystkim mężczyzna, który widywał ją z bliska przez całych osiemnaście lat, który zna dziesiątki jej drobnych intymności, mężczyzna. który korzystał z tej samej ubikacji (ile też razy zapomniała się zamknąć!, mężczyzna, który był świadkiem okresu, kiedy zmieniała się w kobietę, mężczyzna, który z pewnością wiele razy widział ją nagą... Musisz być moja i umrzeć chociażby w męczarniach,jeśli tego zechcę, pisał chory, zazdrosny Keats do swojej Fanny, a Jaromil, który jest już znowu w domu, w swym dziecięcym pokoju, pisze wiersze, żeby się uspokoić. Myśli o śmierci, o tych wielkich objęciach, w których wszystko cichnie; myśli o śmierci twardych mężczyzn, wielkich rewolucjonistów i przychodzi mu na myśl, że chciałby ułożyć tekst marsza żałobnego, który śpiewano by na pogrzebach komunistów. Śmierć; należała wówczas, w tych czasach obowiązkowej radości, do tematów niemal zakazanych, ale Jaromilowi zaświtała w głowie myśl, że on (pisał przecież już wcześniej piękne wiersze o śmierci, był na swój sposób specjalistą od piękna śmierci) jest w stanie odkryć ów szczególny punkt widzenia, z którego śmierć straci zwykłą chorobliwość; czuł, że potrafi napisać socjalistyczne wiersze o śmierci; myśli o śmierci wielkiego rewolucjonisty: jak słońce, które zapada za górę, umiera bojownik.. i pisze wiersz, który nazywa Epitafium: Ach,jeśli umrzeć, to z tobą moja miłości, i tylko w płomieniach, zmieniony w blask i żar... 5 Liryka jest obszarem, na którym jakiekolwiek twierdzenie staje się prawdą. Liryk wczoraj powiedział: życiejest daremne jak płacz, a dziś powiedział: życie jest wesołe jak śmiech, i za każdym razem miał Strona 88

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej rację. Dzisiaj powie: wszystko się kończy i zapada w ciszę, ajutro powie: nic się nie kończy i wszystko wiecznie brzmi, i oba stwierdzenia obowiązują. Liryk nie musi nic udawadniać; jedynym dowodem jest patos przeżycia. Geniusz liryki to geniusz niedoświadczenia. Poeta mało wie o świecie, ale wychodzące z niego słowa układają się w piękne konfiguracje, mające idealną strukturę kryształu; poeta jest niedojrzały, a mimo to jego wers ma w sobie definitywność przepowiedni, przed którą również on sam stoi w osłupieniu. Ach, moja wodna miłości, czytała mama kiedyś pierwszy wiersz Jaromila i myślała sobie (niemal ze wstydem), że jej syn wie o miłości więcej niż ona; nie wiedziała nic o Magdzie podglądanej przez dziurkę od klucza, wodna miłość była dla niej określeniem czegoś znacznie bardziej ogólnego, jakąś tajemniczą kategorią miłości, poniekąd niezrozumiałą, której znaczenia mogła się tylko domyślać, tak jak domyślamy się sensu słów Sybilli. Możemy sobie kpić z niedojrzałości poety, ale musimy się także zdumieć: w jego słowach więźnie kropla spływająca z serca i obdarza wiersz blaskiem piękna. Jednakże tej kropli wcale nie musiało wycisnąć z serca prawdziwe życiowe przeżycie, wydaje nam się raczej, że poeta gniecie sobie czasem serce, mniej więcej tak, jak kucharka wygniata nad sałatą rozkrojoną cytrynę. Jaromil, szczerze mówiąc, nie zawracał sobie zbytnio głowy strajkującymi robotnikami w Marsylii, lecz kiedy pisał wiersz o miłości, jaką do nich czuje, wzruszali go oni naprawdę i polewał tym wzruszeniem obficie swoje słowa, które w ten sposób stawały się krwawą prawdą. Liryk maluje wierszami swój autoportret; ponieważ jednak żaden portret nie jest wierny, możemy równie dobrze powiedzieć, że sobie wierszami przemalowuje twarz. Przemalowuje? Tak, czyni ją wyrazistszą, bowiem dręczy go nieokreśloność własnych rysów; sam sobie wydaje się rozmazany, niewyraźny, nijaki; tęskni za kształtem samego siebie; pragnie, by fotograficzny wywoływacz wierszy dał jego rysom trwałość. I czyni ją bardziej znaczącą, przeżywa bowiem życie ubogie w wydarzenia. Zmaterializowany w wersach świat jego uczuć i snów posiada często burzliwą postać i zastępuje dramatyczność czynów, której on sam jest pozbawiony. Żeby jednak mógł przyodziać się w swój portret i wejść pod jego postacią w świat, portret musi być wystawiony a wiersz opublikowany. W "Rudym pravie" wydrukowali już wprawdzie Jaromilowi kilka wierszy, ale on mimo to był niezadowolony. W listach, które towarzyszyły wysłanym wierszom, zwracał się poufałym tonem do nieznajomego redaktora, gdyż chciał go skłonić do odpowiedzi i zaznajomić się z nim, jednakże (było to niemal obraźliwe!), chociaż mu wiersze drukowali, nikomu nie zależało na tym, by poznać go jako żywą istotę i zaprosić go do siebie; redaktor nigdy mu na jego listy nie odpowiedział. Także oddźwięk jego wierszy wśród kolegów był inny niż oczekiwał. Może gdyby należał do elity współczesnych poetów, którzy pojawiali się na estradach i których zdjęcia błyszczały w ilustrowanych tygodnikach, może w takim wypadku stałby się atrakcją dla roku, na którym studiował. Jednakże tych kilka wierszy zagubionych na stronach dziennika przykuło uwagę ledwie na parę minut i uczyniło z Jaromila w oczach kolegów, mających przed sobą polityczną lub dyplomatyczną karierę, istotę raczej nieciekawie dziwną niż dziwnie ciekawą. A Jaromil tak szalenie pragnął sławy! Pragnął jej jak wszyscy poeci: O sławo, ty mocne bóstwo, niechaj mnie twe wielkie imię inspiruje i niech cię me wiersze zdobędą, modlił się do niej Viktor Hugo jestem poetą, jestem wielkim poetą i kiedyś będzie mnie kochał cały świat, powinienem to sobie mówić, powinienem tak się modlić do swej nie usypanej mogiły, pocieszał się nią Jerzy Orten. Opętańcze pragnienie podziwu nie jest jedynie słabostką dodaną do talentu poety (jak byśmy ją traktowali, powiedzmy, u matematyka czy architekta), lecz należy do samej istoty poetyckich uzdolnień, poeta jest przez nie wprost określony: bowiem poetą jest ten, kto ukazuje swój autoportret światu, wiedziony pragnieniem, byjego twarz utrwalona na płótnie wierszy była kochana i ubóstwiana. Moja dusza jest egzotycznym kwiatem o szczególnym, intensywnym Strona 89

z bronią. że jEgo wiersze uznano za przejaw talentu i że ma łaskawie odwiedzić redakcję. kiedy wychodził.odrzekł Jaromil. że chcE się redaktorom przedstawić w najgłębszym tego słowa znaCzeniu i dlatego starał się samemu sobie wyjaśnić. nie miałem pojęcia. Kilka dni później mama powiedziała Jaromilowi. Ile to jest rocznie? . ten wycinek był w ozdobnej ramce wykonanej czerwonym tuszem i dominował ńad całą gablotką. Stolarz też przecież nie robi . który spytał go. Redaktor znowu zapytał. swoje stanowiska. kim właściwie jest. codziennie dostajemy wiersze przeciętnie od dwunastu nowych autorów. ale naszym największym bogactwem są poeci. iż wysłał do redakcji swoje wiersze i został listownie zaproszony do złożenia wizyty. że jest mu miło. Czescy poeci będą zakładać poezję krajów rozwijających się. wybrał kilka wierszy i posłałje do najpoważniejszego czasopisma literackiego. . Jaromil rzekł. ale chCiałby wiedzieć. Nasza gospodarka uzyska za poetów cenne urządze nia miernicze i banany. . kim jest jako człowiek. Nie miałbyś ochoty . że to wielka szkoda. inżynierów albo zboże czy węgiel.To nie przestawaj pisać powiedział redaktor. Jaromil powiedział. Strona 90 . że takie nazwisko tak często się przecież nie pojawia. kiedy jego wiersze będą wydrukowane. Otworzył ją i wskazał na wysokie stosy papieru ułożonego na półkach: . Potem zaprowadził Jaromila na korytarz do wielkiej gabloty. żebyś go odwiedził na milicji.Życie jest gdzieindziej zapachu.Miły towarzyszu. zniechęcony do milczącego redaktora dziennika. wziął Jaromila pod ramię i zaprowadził go przed wielką szafę. że szukał go w domu syn woźnego. zgłosił się u portiera uzbrojonego w pistolet. Zapisał kilka kartek.jak swego czasu do randek z dziewczynami. czekał w hallu i w końcu podał rękę staremu koledze.wybrać się za granicę? . który akurat jest nieobecny. czego sobie życzy'. Za stołem w redakcji siedział wychudły człowieczek w okularach. Postanowił. powiedział dosłownie: proszę mu powiedzieć. Redaktor odparł. Jaromil ponownie wymienił (wyraźniej i głośniej) swoje nazwisko. Wciąż mówiłem sobie. a potem pewnego dnia zapukał do drzwi i wszedł.Naprawdę tak mówił? .To jest cztery tysiące trzystu osiemdziesięciu nowych poetów rocznie. który zszedł z góry po schodach i wesoło się z nim witał.jakijestjego program. . . Poszli potem do jego biura. . czy to on. Jaromil poczerwieniał z radości: . tak. a między tym wszystkim błyszczał wycinek z gazety z wierszem Jaromila. iż może Jaromila poznać.Kundera Milan . że mu gratuluję jego wierszy.Co ty na to? . czego nienawidzi. a syn woźnego już po raz czwarty powtarzał: Człowieku. Przygotowywał się do tej wizyty niemal tak długo. gdyż chciałby się dowiedzieć. zanotował w swym dzienniku Jerzy Wolker. stołów dla stolarzy. Co za szczęście! Po Czternastu dniach dostał odpowiedź. Redaktor stracił cierpliwość. może nawet jestem geniuszem. swoje okresy rozwojowe. że wierszami zajmuje się jego kolega. w której było naklejonych kilka fotografii (ćwiczenia milicjantów z psem.Nie potrafię w pamięci policzyć odpowiedział zmiEszany Jaromil. a Jaromil. co przezwyciężył. a Jaromil nie mówił nic.Przecieżja te wiersze piszę właśnie dla takich ludzi jak on. Inne kraje eksportują monterów. Wziął sobie w końcu papier i ołówek i wypisał w punktach swoje poglądy. Redaktor powiedział. prędzej Czy później zaczniemy poetów eksportować. Wszedł więc któregoś dnia do wielkiego budynku Służby Bezpieczeństwa. czego sobie życzy. proszę nie zaponmieć mu tego przekazać. że mam takiego sławnego szkol nego kolegę. Mam wielki talent.To się bardzo cieszę. czy nie on.Jestem pewien. wywieszone dwa okólniki.mówił Jaromil ze szCzególnym naciskiem.Mówił. bardzo się cieszę . czego sobiE żyCzy.Tak. . co kocha. kiedy redaktor zmuszał go do odpowiedzi. Jaromil podał swoje nazwisko. I ponoć mam ci przekazać. ale w końcu pomyślałem.zapytał syn woźnego. kim jest jako poeta. że gratuluje ci twoich wierszy. wstał z krzesła. od czego w'yszedł. ale dla ludzi. .Czemu by nie . a nie dla jakichś redaktorów. ze spadochronem).

sentymentalizm mógłby nas drogo kosztować.ciągnął.Strasznie drogo .Musi .Ja to rozumiem i znowu zazdrościł koledze tego męskiego zawodu. syn woźnego spojrzał mu głęboko w oczy (jego usta rozszerzyły się leciutko w tępym uśmiechu) i zaczął recytować wersy.Co to.Czemu nie. . Jasna sprawa .Człowieku. ale tak być musi.powiedział syn woźnego. . .powiedział Jaromil. to nie to samo. Powiesz sobie. który prowadził kółko młodzieży marksistowskiej. jaką przybrać minę (kolega ani na chwilę nie spuszczał z niego oczu). tej tajności i tej żony.Właśnie dlatego. tu u nas to nie żadne hece . . któremu imponowało właśnie to. To nie żadne rozkapryszone panienki. że jest mi go żal. umiał cały wiersz na pamięć i nie pomylił ani jednego słówka. że są między nimi również komuniści. to są same tajne sprawy.Ja wiem . . że jego wierszy nie czytają stare panny. Jaromil przestraszył się.roześmiał się. . że znów jest trochę dalej niż on. poczerwieniał (uświadamiał sobie niezręczność naiwnej recytacji kolegi). że czarnowłosy mężczyzna. jako jego posłańcy i przednie straże! Napłynęły mu do oczu łzy błogiego Strona 91 . Jaromil nie wiedział. że się aresztuje. jakie twarde). ale to nieprawda . Jaromil.kontynuował syn woźnego swoją myśl.zgodził się syn woźnego. twarzą w twarz z kolegą rówieśnikiem. gdybyśmy nie mieli odwagi być okrutnymi wobec okrutnych . mnie nawet z żoną nie wolno rozmawiać o tym. znowu to sobie gorzko uświadamia) ciągle jeszcze nie wkroczył. Ale masz rację. . Syn woźnego wziął go pod ramię i zaprowadził z powrotem do swojej kancelarii. i tego.Ale największego okrucieństwa dopuścilibyśmy się. . . to nie . . .Przypominasz sobie. żeby poszli usiąść w gospodzie naprzeciwko i wypili parę piw.rzekł Jaromil. nawet byś nie pomyślał. co tu musi robić. w którym nie było postawy ani osądu. po raz pierwszy widział swój wiersz żyjący niezależnie od niego. dlaczego aresztowali czarnowłosego mężczyznę. . tak że syn woźnego musiał energicznie stwierdzić: . Jaromil także kontynuował swą myśl: . dzisiejszy milicjant. było jednak sporo przerażenia i współczucia. Człowiek inaczej nie wytrzymałby tego. Niezła z niego świnia.Życie jest gdzieindziej ale był szczęśliwy. wie tylko. Podczas gdy Jaromil zamyślił się zawistnie. jak tylko zwykłym zaskoczeniem. że są męczeni i że ich wina jest na ogół fikcyjna. I syn woźnego ciągnął dalej: . nic nie wiedział o tym. zazdrościł mu prawdziwego życia. trzymając w ręce półlitrowy kufel. co tutaj robię. co rzezimieszki z burżuazyjnej republiki.Mógłbym ci o tym wiele opowiedzieć.powiedział Jaromil. że aresztowanych są tysiące. miał wprawdzie niejasne pojęcie. zazdrościł mu prawdziwego życia. nawet nie wiesz.Czemu nie .Nie ma wolności dla wrogów wolności.Kundera Milan . ale uczucie szczęśliwej dumy było znacznie silniejsze niż uczucie wstydu: syn woźnego zna i lubi jego wiersze! Jego wiersze weszły więc już do świata mężczyzn zamiast niego. że syn woźnego znów mu ucieka.Widzisz.Nikt z nas nie chce być okrutny . oczywiście.Nie dziw się. że tak musiało być).powiedział Jaromil. To jest okrutne. czym bywali poeci kiedyś. tylko że ja ci nic opowiadać nie mogę i nie mam prawa.przytaknął syn woźnego.przyświadczył syn woźnego. Potem zaprosił go (ponieważ właśnie kończyła mu się służba). swoim własnym życiem. że musi mieć przed nią tajemnice i ona musi się z tym pogodzić.Tu nie ma miejsca na żadne sentymenty. że mamy takie twarde rzemiosło (chłopie. przyda nam się czasem coś delikatnego. ja wiem. Trudno się przed tym obronić. został aresztowany. że milicjanci też czytają wiersze . co ci ostatnio mówiłem o tym Żydzie? Już jest w pudle. że do milicjanta wiersze nie pasują. które przyczepił w gablotce. . Przyjacielu. ale nie wiedział. . dlatego nie potrafił na tę wiadomość zareagować inaczej.Przecież dzisiejsi poeci też nie są tym. ale mężczyźni noszący na biodrach rewolwer. do którego on sam (teraz. . którego okrutne piękno (i piękne okrucieństwo) wciąż Jaromila przerasta (wcale nie rozumie.

w którym czuje sięjak w domu. unosi sobie na zabłoconym chodniku suknię tak.jak dziecko w ciele matki. gdyż wszystko jest tu stworzone z jednej materii jego duszy.powiedział syn woźnego i oświadczył. Wydaje mi się. jego narzeczona. co mówię. w którym gubi się jak kropla w morzu obcości. ciągnąć z tłumami proletariatu na rewolucję i jak panicz Rimbaud biczować swe "małe kochanki". w którym nie ma nic obcego. poezja. że jej brat przyjedzie do Pragi i będzie Strona 92 . że absolut jest tylko złudzeniem. . dlatego poeta snuje sobie prywatny wszechświat wierszy.Czemu nie miałoby pasować? powiedział syn woźnego. że widać jej kostkę. tutaj może. że chce wrócić z powrotem. ale i te tłumy i te kochanki nie są z wrogiej materii obcego świata. Poeta jest zraniony zdradą kostki ukochanej i śmiechem tłumu. Zamówili sobie jeszcze jedno piwo i Jaromil powiedział: To bardzo pięknie. wzburzony student krzyczy poprzez dzieje swoje wszystko albo nic. że chciałby widzieć wśród zaproszonych poetów także Jaromila. jeśli nie chcesz.Jasne. z powrotem do mamy. gdy siostra śpi z bratem w jednym pokoju. wysłannikami absolutu. .Życie jest gdzieindziej samoupojenia. ani w miłości.Kundera Milan . i dramat poezji i świata zaczyna się. co "na zewnątrz" jest takie trudne. . wybucha śmiechem. bym spoliczkował pierwszego zuchwalca. co z tego rzekł Jaromil. z powrotem do przesłodkiej woni. Świat dorosłych wie przecież. co ludzkie. którego się boi i do którego rozpaczliwie tęskni. zastępczy świat.A dlaczego by nie milicjanci? Co z tego? . potem powiedział.Właśnie. że właśnie milicjanci urządzają wieczór poetycki. śmierć pełną światła i okropną tak. za nim w oddali jest zamknięty świat jego dzieciństwa. kiedy widzi. 6 Popatrzmy na niego jeszcze przez chwilę. które było szczęśliwe wewnątrz ciała matki i traktuje swoje narodzenie jako potworną śmierć. obcy świat. że wstydjest ważniejszy niż suknia. Znacie może przepiękny wiersz Ortena o dziecku. patrzcie. zawstydził się ich i schylił głowę. są więc nim samym i nie burzą jedności wszechświata. jak Adela Foucher.Milicja. dlatego młody rewolucjonista pragnie absolutnie nowego świata. ale w końcu chętnie się zgodził. dlatego nie znoszą kompromisu. ani w polityce. jak student Wolker. Syn woźnego skończył recytować i wciąż patrzył Jaromilowi w oczy. Pozwala swym wierszom krążyć wokół siebie. Zorganizować wielki wieczór poezji. świat czynów. który ośmieli się na ciebie spojrzeć! Świat dorosłych. Tu też może urzeczywistnić wszystko. W tym obrazie zawarta jest podstawowa sytuacja niedojrzałości. . ponieważ jednak równocześnie się go boi. który w matce cały samym sobą wypełniał. pod postacią byłego szkolnego kolegi. lecz z materii jego własnych słów. ukutego z jednej jedynej jasnej myśli. że nic.rzekł Jaromil. Człowiek wygnany z bezpiecznej zagrody dzieciństwa pragnie wejść w świat.Czemu nie? . jak stawić czoło tej sytuacji. staje się środkiem małego wszechświata. Dlatego młodzi ludzie są namiętnymi monistami. który dla siebie zbudował. a dwudziestoletni Viktor Hugo wścieka się. czemu nie . ale Jaromil się dręczy! Ruda oświadczyła mu. liryzm jest sposobem. jak siedzi przy piwie naprzeciw syna woźnego. że przez cały rok w pięknej willi pod Pragą odbywa się szkolenie młodych milicjantów i że wieczorami urZądzają tam od czasu do czasu spotkania z różnymi ciekawymi ludźmi. podaje ją mi teraz (szorstką i twardą) samo życie. jak planety wokół słońca. może tu bardziej do siebie pasuje. upomina ją potem w surowym liście i grozi: uważaj na to. a przed nim. stwarza sobie z własnych wierszy sztuczny. nie jest wielkie ani wieczne i że to całkiem normalne. czy podać swą wątłą (cherlawą) rękę jego wierszom. gdy usłyszy taką patetyczną groźbę. Jaromil wzbraniał się. . W niedojrzałym mężczyźnie pozostaje jeszcze długo tęsknota za bezpieczeństwem i jednością owego wszechświata. Chcielibyśmy zaprosić tam w którąś niedzielę także czeskich poetów. niż ktoś sobie myśli. o ile literatura waha się. i pozostaje w nim także niepokój (czy gniew) wobec dorosłego świata względności.

macierzyńskiego wszechświata. kiedy jej o to nie prosił. chce być koło niego ciągle jak niebo. już dawno zmęczył się daremnym obleganiem. jedyna droga z pokoju Jaromila wiodła bowiem przez jej pokój. Ale jak mogłaby głosicielka harmonijnej jedności przyjąć obcą materię innej kobiety? Jaromil widział dezaprobatę w jej twarzy i stał się uparty. do teatru. a ruda nie chciała się z nią za żadną cenę spotkać. które oznajmiały im zbliżający się powrót matki. pomstuje na dwulicowość profesorów. to jest dom matki. Przez cały tydzień mama wracała do domu późnym wieczorem. mama poszła wprawdzie do kina. wierzy w sławę syna. ruda znalazła się po raz pierwszy sam na sam z Jaromilem w jego pokoju. chce być ciągle z tej samej materii co on. tak więc. w poszukiwaniu utraconej matki najbardziej przeszkadza mu właśnie matka. że lepiej będzie nie nalegać. kiedy Jaromil spróbował rudą objąć.Jestem młodsza od ciebie. chodziła więc do kina. Nie była to ani dobra wola ani przemyślane ustępstwo. żeby z powodu jakiegoś człowieka (z pogardliwą wyniosłością nazwał go jakimś człowiekiem) przez cały tydzień miał zrezygnować ze swojej dziewczyny! . Zaprosił znowu rudą do siebie i przywitałją tym razem rozwiązłą rozmową. Tego już było dla niego zbyt wiele i głośno się oburzył: nie może przecież pogodzić się z tym. lecz uczyniło jeszcze bardziej zatwardziałym.Życie jest gdzieindziej u niej przez tydzień mieszkał. Tak. Jej późne powroty miały niezbicie dowieść surowości syna. gdyż nie ma możliwości być z nią gdzie indziej sam na sam. a on jest w nim tylko współlokatorem. Jakże są do siebie podobni. w jakim udało im się zapomnieć o wszechobecnym cieniu matki. ale już od dawna nie szuka go w matce. ale właściwie była ciągle z nimi. niż sobie życzył: była poza domem również i w te dni. poprosiła go nawet. a ponieważ nie byli przyzwyczajeni do alkoholu. Podczas tych długich popołudni i wieczorów spędzanych poza domem. że ich słyszy. że ruda ma rację. pozostawiając Jaromila w bardzo złym nastroju. wyznaje sztukę nowoczesną. i jego rozgoryczenie jeszcze wzrosło. gdyby nie byli oboje tacy nerwowi. którą chciał energicznie zagłuszyć krępujący ich ostatnio niepokój. U ciebie nie wolno nam się spotkać nigdy! Jaromil wiedział. pragnie wprawdzie powrócić do przesłodkiego zapachu. wydawało im się. Siedziała w ciemnej sali. to była demonstracja. zamiast cieszyć się z oczekiwanych radości tego dnia. że syn poczyna sobie. Gdy syn dorastał. a ona była tam jedynie tolerowana i nie wolno było jej nawet usiąść z książką na fotelu w swoim pokoju. uświadomił sobie znowu hańbę swej niesamodzielności i zaślepiony złością oznajmił mamie jeszcze tego samego dnia (z niespotykaną dotąd stanowczością). przyjęła wszystkie jego poglądy. Zrozumiała. odwiedzać żadnego mężczyzny. ponieważ kolega. poszukuje dawnego. natrafił na jej chłodne ciało i zrozumiał.Kundera Milan . mówili przyciszonym głosem. to nie jest jego dom. starała się być nadal owinięta wokół niego jak delikatne objęcia. niestety.broniła się ruda. on chce iść za przesłodkim zapachem macierzyńskich głębi. nie przestając śledzić ruchu wskazówek zegara. znaleźli się szybko w stanie.robiła więcej. miały ukazać. co było by niewątpliwie wspaniałe. a spotykamy się zawsze u mnie. Nie zniechęciło go to jednak. starała się (z małym powodzeniem) nawiązać kontakt z niektórymi na wpół zapomnianymi przyjaciółkami i ze zwyrodniałą satysfakcją wczuwała się w gorzką rolę kobiety. i poddała się. daleko od niej całowało Strona 93 . którzy wczoraj mówili co innego niż dzisiaj. z zakłopotaniem tylko o czymś rozmawiali. która po stracie rodziców i męża jest przez własnego syna wypędzana z domu. wyszła co najmniej pół godziny przed jej powrotem. że syn nie ustąpi. w którym żyje. opowiada się za komunizmem. który ją kiedyś adorował.Czemu mi to wyrzucasz? . . jest nie do zniesienia. nie mogła. Rozbudziło to w nim zawzięty upór. kiedy zmęczona wraca z pracy. jakby był panem domu. matka i syn! Oboje są w równym stopniu urzeczeni nostalgią za monistycznym rajem jedności i harmonii. jak sobie tego Jaromil życzył. że będzie zapraszać do siebie swą pannę. Miał nawet na stole butelkę wina. a ona tym przesłodkim zapachem chce (znowu i ciągle) być. ba . by przez ten czas nie odwiedzałjej. że jego pozycja w domu. Zrozumiał.

. Nakapała jej dwadzieścia kropli na kostkę cukru: . tym bardziej szalonej. jak była z Jaromilem. którą tworzy dziewczyna i Jaromil. ogłosić to swoim.Ale ja to znam.mówiła mama to okropne.Życie jest gdzieindziej się na płótnie dwoje nieznajomych ludzi.. a dziewczyna posłusznie otwierała usta. nie straszcie mnie.Nie. że natychmiast uświadomiła sobie jej bezsilność. przejść po kładce tej dwuznacznej niewinności do ich zabaw i do ich kochania. tak licho zakrytą (nie uszło jej uwadze. które Jaromil nosił pod spodniami).Chyba mnie wpuścisz do środka .Poczekaj . że na podłodze leżą porzucone spodenki. . objąć te obydwa ciała swymi delikatnymi. . . . Na Boga.Cóż to się pani stało? Wracam do domu i słyszę takie jęki. jakby się na nich patrzyła (w tej chwili naprawdę widziała ich w duchu. na Boga. które trzęsło się ze strachu. a jednocześnie pomyślała. jaką zobaczyła.rzekł Jaromil i w pośpiechu narzucił na siebie spodnie i koszulę. Jakieś szaleństwo pchałoją coraz dalej: nie pozwoliła się zbyć i weszła do pokoju. Taki ból . i rzekł: . . . przygotowana na to. a więc z miejsca oddalonego zaledwie o parę metrów. zaraz . Pewnego dnia wracała do domu nieco wcześniej niż zwykle. żeby wziąć od mamy buteleczkę z kroplami. jakby stała tuż przy nich.powiedział syn. być z nimi. O ile do pokoju syna przywiodła ją oszałamiająca złość. Poradziła dziewczynie. żeby głęboko oddychała i prędko wyszła do swego pokoju.To żołądek. wstając pospiesznie z tapczanu. kurczyła się pod kocem i była blada. Potem przestraszyła się własnego podniecenia. teraz pozostało w niej tylko samo oszołomienie.. . wejść między nich nie zuchwale. dochodził przyspieszony oddech jej syna i towarzyszące mu kobiece jęki. patrzyła na te małe. zażyje pani to i zaraz będzie pani lepiej. nie zdążyła jeszcze zamknąć za sobą drzwi i krew uderzyła jej do głowy. być z nimi tak. . ani rozbijać mebli. że nie może tu przecież stać tak bez ruchu i słuchać miłosnego zawodzenia.Tak. jasno i wyraźnie). dziewczynę przykrył kocem. jakby rzeczywiście miała atak. Kiedy weszła do swego pokoju. tak jak przed chwilą otwierała je pod dotknięciem warg Jaromila. leciutko otwierające się usta i ogarnęła ją straszna ochota zerwać z rudowłosej dziewczyny koc i miećją przed sobą nagą. być jak nieboskłon wokół ich nagich ciał. mam dla niej krople . czego on dotyka.Zaraz. a mama pobiegła do apteczki. nic. . był stanik rzucony na krzesło i reszta dziewczęcej bielizny. zburzyć tę wrogą nieprzystępność owego małego świata. Strona 94 . co tam się dzieje? Westchnienia w pokoju obok momentalnie ustały. biedne maleństwo.odpowiedział.Jaromilu. mama zawołała głosem pełnym obawy: . . byłoby to bowiem tak. ani do nich wejść i bić ich. Nie mogła ruszyć się z miejsca. by mieć obrażoną minę i nie odpowiadać synowi na przywitanie. Teraz już nie mogła się cofnąć. . okupować to. Ogarnęła ją fala obłędnej wściekłości. I w tej chwili odrobina zdrowego rozsądku. ani krzyczeć. co się stało? Czy coś się stało panience? Jaromil trzymał w objęciach ciało rudej. Tak . kiedy karmiła go własną piersią. nacisnęła klamkę.Otwórz. pierwszą rzeczą. te skurcze żołądka. dotykać tego. z pokoju Jaromila. Gdy ruda znowu zajęczała w sąsiednim pokoju. usiadła przy niej. niewidzialnymi objęciami. potem zobaczyła dziewczynę. I podała jej cukier do ust. tylko stać tu nieporuszenie i słuchać ich.powiedziała mama. wejść między ich nagość. jaka w niej pozostała. a jej płynęły po twarzy łzy. prawda? . . nie mogła zrobić w ogóle niczego. jak gdyby szło o atak żołądka. nie mogła bowiem ani tupać. wzięła z niej buteleczkę i pospieszyła z powrotem do drzwi pokoju Jaromila.pytała mama przez drzwi.Panna dostała ataku? . złączyła się z tą ślepą falą wściekłości w nagły i szalony pomysł.mówiła mama i znowu chwyciła za klamkę zamkniętych drzwi. lecz niewinnie. . . i to było absolutnie nie do zniesienia.odparł Jaromil i uchylił drzwi..Kundera Milan . drzwi były zamknięte.

a w końcu zaprowadzili ich do gabinetu naczelnika. ukłonił się i był tak oszołomiony brawami. Gdy uścisnęła wszystkim rękę.Tojest kierowniczka naszego kółka filmowego . popatrzył na zegarek i powiedział. który siedział w pierwszym rzędzie i machał do niego. pismo miał na wszelki wypadek wsunięte do kieszeni marynarki tak. a z sali (wypełnionej po brzegi) rozległy się oklaski. witając poetów z takim samym zdyscyplinowaniem jak urzędową kontrolę sprawdzającą porządek w pokojach). willę. rękę naczelnikowi. jeden z organizatorów podszedł do mównicy przystawionej do końca stołu. kto się na podium czuje swobodniejak u siebie w domu. gdzie mieszkali kursanci (ci. był tam długi stół i każdy z poetów miał przy nim wydzielone krzesło i miejsce oznaczone wizytówką. że wyglądał. która jest studentką szkoły filmowej. nie wiedziałem wcale.Życie jest gdzieindziej 7 Przed budynkiem milicji stał zamknięty mikrobus. po salach wykładowych. towarzysze poeci.powiedział jeden z organizatorów i wyczytywał z kartki ich nazwiska. uważał to za urzędowe stwierdzenie tego. kiedy poeci usiedli na wyznaczonych miejscach. skinął mu również i ten gest uczyniony na oczach wszystkich pozwolił mu odczuć czar udawanej bezpośredniości. to jest niespodzianka. że ludowa milicja ma swój zakładowy klub. ale nie miał odwagi nikogo z nich zagadnąć. Za każdym razem. a obok niego przechadzali się poeci. Naczelnik podziękował następnie poetom za przybycie. poeci wysiedli. Potem przyszedł kierowca i poeci (było ich z Jaromilem jedenastu) wsiedli do mikrobusu. instruktorka dała znak młodzieńcom stojącym przy wielkich lampach. czy tak interesują się filmem czy instruktorką. ma tu zresztą do dyspozycji najlepsze możliwości: znakomitą kamerę. gdy wymienił nazwisko. naczelnik wskazał na dziewczynę : . Poeci usiedli na krzesłach. jakby miał jedną stronę męsko spłaszczoną a drugą kobieco wypukłą. Jaromil także wstał. proszę . po sali. . a przy tym jest tak uprzejma. przywitał jedenastu poetów i przedstawił ich. co do których naczelnik nie ma pewności. które nie opuściło go aż do końca wieczoru. mrucząc przy tym swoje nazwiska. Wszystko zresztą szło znakomicie. występującego swego czasu na mityngu na jego wydziale i recytującego wiersze o młodości). Po godzinie jazdy mikrobus zatrzymał się w przyjemnej rekreacyjnej okolicy. a teraz założyli również kółko filmowe. był tu także Jaromil. poeci ustawili się w rzędzie i kiedy organizator dał im znak.jak ktoś. jeden po drugim. który wprawdzie znał niektórych poetów z widzenia (na przykład sześćdziesięciolatka. ogarnęło go upojenie. że ma prawo nazywać się poetą. że przed dziesięcioma dniami wyszło wreszcie w czasopiśmie literackim pięć jego wierszy. Jego niepewność łagodziło poniekąd to. że chce pomagać młodym milicjantom. by zajrzeli do trzyosobowych pokoi. ogród. organizatorzy przygotowywanego spotkania. wywołany poeta wstawał. że to Strona 95 . Ich rozmowa. tak że poeci razem z naczelnikiem przeżuwali teraz kanapki w żarze silnego światła. a przede wszystkim zapalonych młodych mężczyzn. kłaniał się i sala grzmiała owacją. naczelnik w mundurze i oprócz tego wszystkiego również jedna wyjątkowo ładna dziewczyna. toteż jeszcze kilka razy podczas wieczoru skinął z góry koledze. oprowadzili ich po całym budynku. sprzęt oświetleniowy. że dopiero po chwili zauważył syna woźnego.i wyjaśniał potem jedenastu poetom (którzy podawali dziewczynie rękę). zmusili ich. mają tu zespół teatralny. Poeci byli usadowieni według alfabetu i Jaromil znalazł się po lewej ręce sześćdziesięciolatka: . zespół śpiewaczy. której naczelnik starał się nadać maksymalną naturalność. dwie butelki wina. przerywana była poleceniami dziewczyny. po których następowało przesuwanie świateł z miejsca na miejsce i wreszcie ciche brzęczenie kamery. w którym kwitnie bogate życie kulturalne. wkroczyli na podium.No więc. prowadzone przez tę młodą dziewczynę. organizatorzy pokazali im rzekę.Kundera Milan . Jaromil po raz pierwszy kroczył tak na oczach tłumu.Chłopcze. Kiedy podali. czekający na przyjście kierowcy. ustawcie się. Byli również z nimi dwaj mężczyźni z milicji. Tam czekały już na nich kanapki. stawali na baczność. zaskoczeni. że publiczność już niecierpliwie czeka. w której za chwilę rozpocznie się uroczysty wieczór.

wyraził zdziwienie. że ku jego wielkiemu zmartwieniu. gromadka poetów stojących u stóp podium osamotniała teraz. że będzie się jąkać. podszedł do niego także syn woźnego. Jaromil drętwiał ze strachu. zdołał nawet podnieść oczy znad papieru i spojrzeć nie tylko w nieokreśloną przestrzeń sali. bał się wszystkiego. Poeci zajęli więc znowu swoje miejsca na podium. Zaczął czytać i zaraz po pierwszych wersach nabrał uczucia pewności. że nie widzimy się po raz ostatni! . a Jaromil czytał jeszcze dwa wiersze. skinął ręką i kłaniał się. to znakomite wiersze. dużo dziewcząt z okolicznych wsi. którzy chcą uczestniczyć w dyskusji z towarzyszami poetami. obaj organizatorzy towarzyszący poetom w mikrobusie. inny zapraszał go serdecznie. lecz dobrowolna i dotyczy tylko zainteresowanych. sprawiły mi dużo radości! Ale w tej chwili znów doszedł do głosu organizator i zaproponował poetom. ogłaszam koniec przerwy i ponownie oddaję głos naszym gościom. który później nie odstąpił go już ani na chwilę. że nie będzie umiał nadać swemu głosowi należytej siły.Szanowni towarzysze. przyszedł do niego również naczelnik i powiedział: Zdaje mi się. Oklaski dodały Jaromilowi odwagi.Kundera Milan . bał się. a dziesięć metrów od niego rozbrzęczała się kamera. musi bowiem być obecny na wieczorku tanecznym. a naprzeciw nich na dole. napomknął z figlarnym uśmiechem. Proszę tych.Ta część spotkania nie jest już obowiązkowa. nie będzie już mógł uczestniczyć w dyskusji. bowiem milicjanci to znani przystojniacy.No nic. jeden z poetów przedstawił się jako redaktor wydawnictwa. rozłożył ramiona i zacisnął je na plecach Jaromila: . nie miał czasu o niczym myśleć. w tej chwili podniósł się z krzesła sześćdziesięciolatek i zadzierając uroczyście głowę. Poeci podchodzili więc. skąd dochodziłajuż muzyka dętej kapeli przygrywającej do tańca. jakie do tej pory rozlegały się na sali.Życie jest gdzieindziej pan! Przecież miał pan niedawno w czasopiśmie wiersze! Jaromil grzecznie się uśmiechnął. dziękuję wam za wasze piękne wiersze i mam nadzieję. podziękował wszystkim poetom i oznajmił. pan jest poetą! Pan jest poetą! A ponieważ oklaski ciągle jeszcze brzmiały. gdzie (parę kroków od kamery) stała śliczna instruktorka. Zjechało tu wszak z tej okazji. kiedy na niego przyjdzie kolej. że znają się od dzieciństwa. który urządzają kursanci szkoły zaraz po zakończeniu programu poetyckiego w sąsiedniej sali. starszy pan z drewnianą nogą i z laską i oprócz mniej rzucających się w oczy ludzi również dwie kobiety: jedna miała pod pięćdziesiątkę (może maszynistka z Strona 96 . aplauz po jego pierwszym wierszu był najdłuższy ze wszystkich. . Jaromil był oszołomiony.Po czym podał wszystkim rękę i wyszedł do sąsiedniej sali. że laury zwycięstwa zdobywa dzisiaj ten najmłodszy! Naczelnik zwrócił się następnie do pozostałych poetów i oświadczył. Iů rzeczywiście. Udawał. Gdy jedenasty poeta skończył recytować. by razem z nim wziął udział w mitingu organizowanym przez związek studentów. dając wszystkim do zrozumienia.Zapamiętałem pańskie nazwisko. otrzymywali brawa i wracali z powrotem na swoje miejsce. I znów była owacja. Był wśród nich syn woźnego. w pierwszych rzędach opustoszałej sali. którzy będą tym zainteresowani. Natomiast w sali. tak że drugi wiersz czytał zjeszcze większą pewnością niż pierwszy i wcale mu nie przeszkadzało. ani razu nie zaciął się w recytacji. bał się. czytali. ale potem wstał i szedł jak oślepiony. odwrócił się sam w stronę sali. że nagle rozjarzyły się w pobliżu niego dwa duże reflektory. a poeta ciągnął dalej: .Przyjacielu. organizator znowu wszedł na podium. usiadło około dziesięcioro ludzi. ale w całkiem określone miejsce. oświetliły go. że ci. wszyscy ściskali mu ręce i gromadzili się wokół niego. aby usiedli. . ukłonił się i wrócił na miejsce. jeden z organizatorów wszedł na podium i oznajmił: . że tego wszystkiego nie widzi. towarzysze. żeby w kolejności alfabetycznej podchodzili do mikrofonu i by każdy z nich zarecytował kilka swych ostatnich wierszy. gdzie jeszcze przed chwilą rozlegały się oklaski. że Jaromil nie ma dotychczas wydanego tomiku wierszy i poprosił go o nie. słyszał brzęczenie kamery. mogą po krótkiej przerwie ponownie przybyć do tej sali i podyskutować z poetami. widział twarz dziewczyny.

a ta. a ponieważ to milczenie trwało już prawie pół minuty. którego autora lubią najbardziej i musieli się liczyć także z tym.który w pewnej chwili wstał i zaczął rezolutnie mówić. mówił wzniośle i pięknie i po dziesięciu minutach improwizacji zachęcił przeciwległy rząd. ale ma ona zupełnie inne pytanie: dlaczego tak mało pisze się dziś o miłości? W Strona 97 . jeden drugiego dowcipnie uzupełniać: poważną odpowiedź przeplatać zręczną anegdotą. jakie złe było życie w kapitaliźmie. że ktoś zapyta.czy traktować go poważnie. która skończyła już nakręcanie i wpatrywała się teraz dużymi i spokojnymi oczami w poetów. które od tej pory było bezbłędne: potrafili się wszyscy wymieniać. przecież niektórzy z nich w ciągu roku odbywali setki różnych dyskusji.tak że później wszyscy. jest ciszą przed jakimś meczem. o miłości. 4. kluby zakładowe. że Służba Bezpieczeństwa zajmuje właściwie w naszym życiu mniej miejsca niż Jedna trzydziesta trzecia? Potem wstała pięćdziesięciolatka i oświadczyła. musiała krzewić się na zebraniach i pogadankach. jak i kiedy napisał swój pierwszy wiersz odpowiadał że gdyby nie kotka Micatue nie byłby nigdy poetą bowiem swój pierwszy wiersz napisał o niej. towarzyszu.oczywiście. najróżniejsze instytucje. (kogóż nie zainteresowałoby opowiadanie sześćdziesięciolatka. Poeci mogli więc nareszcie wykazać erudycję i umiejętność zaimprowizowanego zgrania. Tak. zdefiniowali realizm socjalistyczny? I wiedzieli. astronomów lub ekonomistów. o zawodzie tych. Obydwa rzędy siedzące naprzeciwko siebie były w przybliżeniu równe liczebnie i siedziały tu na wprost siebie jak dwie drużyny piłkarskie. wynikające ze zbytniej profesjonalnej rutyny.Kundera Milan . Naturalnie doszło również do sugestii. Wiedzieli. im głośniej i bardziej zachęcająco rozbrzmiewała przez ścianę z sąsiedniego pomieszczenia dęta kapela i rosnąca wrzawa potańcówki. że milczenie. mając pięć lat. Czy ktoś sobie jednak uświadomił. o tym. który na pytanie.Tym. ale rewolucyjnymi i zżytymi z ludem. drugą zaś była instruktorka. który by jakoś. że na pewno ktoś ich zapyta: Jak zaczynaliście towarzyszu. obecność ładnej kobiety była tu tym bardziej istotna i dla poetów pokrzepiająca. które zapadło.ale przy tym nie wygłoszono tu ani jednego wiersza. wieczór poetycki był znakomity : wszystkie wiersze były pierwszorzędne. Także ci różni malarze. poeci. Poeci znali więc doskonale pytania. a ponieważ przeciwległy rząd nie wiedział. 2. nie mogąc wyżywać się na barykadach.poeci i pytający śmiali się długo i wesoło). Przypomnijmy sobie historyczne okoliczności: były to czasy pogadanek i mityngów. że należałoby pisać więcej wierszy: 1. kto będzie się chciał pochwalić marksistowskim wykształceniem i postawi im pytanie: Jak byście. z którymi odbywa się spotkanie. iż powtarzają się one z miażdżącą regularnością statystycznego prawdopodobieństwa. Jaromil nie doceniałjednak swoich kolegów. gdyż czasy wymagały rewolucyjnej aktywności. organizacje partyjne i młodzieżowe urządzały wieczory. o młodzieży. które zadawała publiczność. Początkowe pół minuty milczenia nie było więc wywołane za kłopotaniem.wszystkie podstawowe pytania i nastąpiły po nich wszystkie podstawowe odpowiedzi. na które zapraszano rozmaitych malarzy. potem ten wiersz zacytował. że wierszy zostało zarecytowanych co najmniej trzydzieści trzy (licząc.był sam kolega szkolny Jaromila. że oprócz pytań spotkają się z sugestiami.Życie jest gdzieindziej kancelarii).Padły. organizatorzy tych wieczorów byli za swoie organizatorstwo odpowiednio oceniani i nagradzani. poetów.natychmiast sam się zaczął śmiać. że nie są specjalistami ograniczonymi. było to raczej niedbalstwo. że ktoś inny spyta: W jakim wieku napisał pan swój pierwszy wiersz`? wiedzieli. zdawało mu się. tak że dyskutowanie stało się ich specjalnością. pisać`? Wiedzieli.że każdy poeta recytował mniej więcej trzy wiersze). że znajdzie się ktoś. dotyczył Służby Bezpieczeństwa? A czyż moglibyśmy stwierdzić.co po wiedział kolega Jaromila.czyjako żart. ponieważ w takim składzie poeci razem nigdy nie występowali i dawali terazjeden drugiemu pierwszeństwo w zagrywce. że całkowicie zgadza się z tym. Jaromil miał wrażenie. ponieważ w ten sposób wykazywali. 3. że jedenastka poetów traci pierwsze punkty. astronomowie czy ekonomiści bardzo chętnie przybywali na podobne pogadanki. aby nie wstydził się zadawać jakichkolwiek pytań. albo ze złego zgrania.choćby w drobnej mierze. wiedzieli doskonale. W końcu zabrał głos sześćdziesięcioletni poeta.

ciągnął dalej: .Nie. a pięćdziesięciolatka kontynuowała: przecież i w socjaliźmie ludzie się kochają i chętnie przeczytają sobie coś o miłości. miał wrażenie. była zawsze jakąś ucieczką człowieka od życia społecznego.że była jedynie cieniem samej siebie. że słowa "wielka miłość".Więc w czym? .i czuł na sobie spojrzenie dwojga nieruchomo utkwionych w nim dużych czarnych oczu. Czy to jest. że kiedy widzi kobiety w lekkich letnich sukienkach.kładące kres władzy pieniądza i wpływon przesądów. i na tym polega jej nowe piękno.Kundera Milan .ale różnica pomiędzy poezją miłosną dnia wczorajszego i dzisiejszego tkwi w czym innym niż wielkość uczucia. Pięćdziesięciolatka przyjęła owe sarkastyczne pytania z satysfakcją i powiedziała: . według ciebie. od dawna. O zgrozo. miłość odizolowana od życia społecznego? Strona 98 . Sześdziesięcioletni poeta wstał. . tak. wciąż jeszcze upojona widokiem patetycznie odchylonej głowy poety oraz jego wierszem.czy może ma włożyć do wazonu sierp? Bynajmniej. Jaromil przez cały czas milczał. młodym kobietom? Ma im może dać młot ozdobiony asparagusem? A gdy zaprosi je do mieszkania. że miłość w minionych czasach. to pytanie miał już przecież od dawna przemyślane. iż towarzyszka ma absolutną rację. co to.Życie jest gdzieindziej rzędzie pytających rozległ się tłumiony śmiech.jeden z poetów zgryźliwie się uśmiechnął i rzekł: .Nie. poczerwieniał i widział przed sobą dwoje dużych czarnych oczu.to jest wspaniałe. to znowu malarz. z naszą walką w jedną całość. przyjacielu. nie jest znów takie nowe.chociaż przemawiali już wszyscy.toteż zachęcony tym poeta wyciągnął z kieszeni kartkę papieru i zarecytował długi wiersz miłosny.lecz zaraz po tym wstał jeden z organizatorów i powiedział. Nigdy nie mogła być sobą.gdy chodził do malarza i z oddaniem słuchał jego wypowiedzi na temat nowej sztuki i nowego świata. Czyżby w życiu klasyków miłość nie szła w parze z ich walką społeczną? Kochankowie ze słynnego wiersza Shelleya oboje byli rewolucjonistami i razem zginęli na stosie.powabne ciała nie może się oprzeć pokusie. tak. które ofiarujemy kobietom. przesądy. natomiast Jaromil wybuchnął złośliwym śmiechem: . przy czym wiedział.dopytywała się pięćdziesięciolatka. względy społeczne. Socjalistyczna poezja miłosna jest głosem tego wyzwolonego i wielkiego uczucia. naprawdę nie to chciałem powiedzieć rzekł pospiesznie poeta .Co chcecie zmieniać w miłości.Tak.to znów jego słowa i jego głos wypływają z ust Jaromila! Co mówił? Że miłość była w dawnym społeczeństwie do tego stopnia zdeformowana przez pieniądze. gorliwie przytakiwała pięćdziesięciolatka. wydawało mu się. co mówił.świadków jego zniewagi. I dopiero nowe czasy. które było zniechęcające. to nie! . a poeta.że w twoich wierszach jest więcej miłosnych uczuć niż w wierszach Heinricha Heinego? Albo miłości Victora Hugo są dla ciebie zbyt małe? Czy miłość Machy i Nerudy była może okaleczona pieniędzmi i przesądami? To nie powinno było się stać. Organizator znowu zabrał głos: . z naszą pracą. nawet ta największa. Jaromil był zadowolony z tego. jeszcze w czasach. W tym.Dlaczego człowiek w socjaliźmie miałby się wstydzić miłości? Czy jest w niej może coś złego? On jest starym mężczyzną.rozpływała się pięćdziesięciolatka. . Ale w czym to może być widoczne? pytała się pięćdziesięciolatka.musi im ofiarować róże. co ma odpowiedzieć. a przecież nie boi się przyznać. . Natomiast miłość dzisiejszego człowieka jest związana z naszymi obywatelskimi obowiązkami.by się za nimi nie obejrzeć.pozwolą człowiekowi być w pełni człowiekiem i miłość będzie większa niż kiedykolwiek przedtem.To piękno.Czyżbyś naprawdę myślał.że odezwać się musi.Co ma ofiarować tym pięknym. Ale gdy skończył mówić. Przeciwległy rząd wyraził aprobatę dla tej opinii.Tak. iż teraz nadeszła jego chwila. Rząd jedenastu pytających wybuchnął zgodnym śmiechem grzeszników. poezja miłosna podobna jest do ' róż. zachęcony.pod którymi widać ich młode. Jaromil nie wiedział.że wiersz był wprawdzie ładny ale i w miłosnej poezji musi być widoczne. odchylił do tyłu głowę i rzekł. towarzyszko. że pisze ją socjalistyczny poeta. towarzysze? Do końca wieków będzie ona zawsze taka sama. "wyzwolone uczucie" płyną z jego ust jak oflagowany żaglowiec do portu tych wielkich oczu.

pracuje w tej willi już prawie trzydzieści lat. gdzie się da. że na innych trasach autobusy zatrzymują się na takich krótkich przystankach. Spór trwał już dwadzieścia minut. aż wreszcie jeden z Strona 99 . którą w międzyczasie wybudowali. Dopiero w chwili. i za gestapo. który cały czas uważnie. Potem długo nikt się nie odzywał. Mężczyzna z drewnianą nogą odpowiedział.uderzył laską o podłogę . tak że naprawdę mogło powstać wrażenie (niedopuszczalne wrażenie). . w czym tkwi różnica pomiędzy dzisiejszą i wczorajszą miłością? W tej decydującej chwili. był tu jeszcze za czasów fabrykanta Koćvary.Powiedzcie mi . i za narodowych socjalistów przystanek autobusowy był zawsze naprzeciwko willi. Zresztą. wtrącił się mężczyzna z drewnianą nogą i z laską. ale proponował. w porządku: I za fabrykanta Koćvary. Już protestował wszędzie. Słowo nonsens dotknęło mężczyznę z drewnianą nogą.Nie przedstawiam się wam. że między dniem wczorajszym i dzisiejszym nie ma różnicy i żaden nowy świat nie istnieje. że nie musi tego robić. których zaprosiliśmy na spotkanie odciął się. gdy willa należy do ludu pracującego. żeby autobus zatrzymywał się na obu miejscach. Wie. a poeci bezskutecznie usiłowali włączyć się do dyskusji. że jego nazwisko poetom nic nie powie. oświadczył. że nikomu nie wolno się tak do niego zwracać. komunistyczna. bo go przecież dobrze znają. również jego kolega był teraz zupełnie w kropce. to było bardzo wygodne: zrobił ze swego mieszkania w suterenie. gdy wszyscy wpadli w zakłopotanie. który miał tutaj letnią posiadłość. przystanek musi być tak daleko? Ludzie z pierwszego rzędu wtrącali (częściowo ze zniecierpliwieniem. Wszystko nadaremnie.powiedział.Powiedzcie mi więc. a ludzie w jego rzędzie zaczęli na niego pokrzykiwać. aby przystanki były rozmieszczone w tak małej odległości. dziesięć kroków i był na przystanku. zarzucali mu. żejuż mu przecież sto razy tłumaczyli. a ponieważ wiedział.Życie jest gdzieindziej Najgorsze było to. by autobus miał dwa przystanki w odległości dwustu metrów. opowiedział im w skrócie całą historię swego życia. był tu również w czasie wojny. mogę poświadczyć. a teraz jest tu milicja. lecz z wyraźnym zniecierpliwieniem śledził dyskusję. częściowo z pewną wesołością).dlaczego właśnie dziś. A jednak nawet dzisiaj nie wszystko jest. . że się wam przedstawię . które tu w willi ma. na mocy którego dosłownie zakazuje się. że to nonsens. że tak jak przed chwilą Jaromil nie wiedział. na którym się doskonale znali i nie dopuszczali ich do głosu. . gdy fabrykanta aresztowano. a jego willę używało gestapojako letnisko.Kundera Milan . Ludzie z jego rzędu odpowiedzieli mu.Na podstawie tego wszystkiego. że proponował także rozwiązanie kompromisowe: można byłoby umieścić przystanek dokładnie pośrodku między willą milicji i fabryką. jak ta. teraz wstał i mocno oparł się o krzesło: Pozwólcie. I nagle przystanek przesunęli o dwieście metrów dalej. co widziałem. uczestnicy spotkania zajęci byli tematem. według niego. to nieprawda. że jest mu to wiadome. że żadna władza nie troszczy się tak o lud pracujący. Jeden z organizatorów wstał i powtórzył mężczyźnie z drewnianą nogą słowo po słowie (widocznie musiał to już wielokrotnie robić) orzeczenie Czechosłowackiej Komunikacji Samochodowej. Tak. Wtedy jednak zarówno robotnicy jak i milicjanci mieliby daleko do autobusu. do którego wdarła się głośna dęta muzyka z sąsiedniego pomieszczenia. że obrażony usiadł znowu na krześle. Mężczyzna z drewnianą nogą odparł. żeby nie mogło być przystanków dwieście metrów od siebie. co odpowiedzieć na zarzuty kolegi. gdy mężczyzna z drewnianą nogą był na tyle zniechęcony sprzeciwem swych współpracowników. uderzył laską o ziemię i poczerwieniał. że autobus zatrzymuje się teraz przed fabryką. po wojnie zabrali narodowi socjaliści. zapadło milczenie. ale towarzyszom. towarzysze i towarzyszki. Tu jednakże wstała ponownie pięćdziesięciolatka i z uśmiechem zaciekawienia spytała: .

redaktor w Jaromila. kto pisze wiersze. by sobie poszli.wszysczy poeci. Jakże słodko byłoby zapomnieć o niej.przy dużym stole. w jakim się dzieje. Jaromil i instruktorka poszli z nimi. . rozmawiali. są braćmi i tylko brat w bracie potrafi rozpoznać tajny znak rodu).Życie jest gdzieindziej organizatorów wstał i podziękował poetom za wizytę oraz interesujące spotkanie. adorował dziewczynę stary poeta. Poeci otoczyli ją i każdy z nich starał się jej jak najbardziej zaimponować. myślał o swej rudej dziewczynie i uświadamiał sobie z definitywną jasnością. Jaromil chętnie spełnił jego prośbę. siedzieli . pili. i był gotów do wyjścia. kiedy redaktor wziął Jaromila pod ramię i wyprowadził go na balkon przylegający do pokoju. przed którą klęczał sześćdziesięciolatek i której ręce były przedmiotem jego skwapliwych dotknięć. 8 W mikrobusie. aby redaktor nie zapomniał o swej obietnicy. pragnął bowiem. niż kiedy nazwiemy inżyniera inżynierem. Porozsiadali się w fotelach w ładnym pokoju na piętrze nowoczesnej willi. nie chwalił wprawdzie iego urody. Dopiero po chwili podszedł do nich syn woźnego z oboma organizatorami i odprowadził ich do mikrobusu. sześćdziesięcioletni poeta i redaktor wydawnictwa. jest tak odwieczny. Potem mikrobus zatrzymał się gdzieś w centrum Pragi i niektórzy z poetów postanowili wstąpić jeszcze na chwilę do winiarni. . którzy właśnie mają zostać kochankami. jak nazwał ich stary poeta. Już i redaktor zrozumiał. bowiem rolnik. był tym w najwyższym stopniu oczarowany i również nieustannie patrzył na nią. Był to cudowny prostokąt! Stary poeta zapatrzony w instruktorkę. a poeci zostali sami. I nie przychodzi ani pod postacią tajnej policji. Przypadek dwojga ludzi. któremu nikt nie mógł dorównać. ani w postaci nagłego przewrotu. którym wracali do pociemniałej Pragi. ale powtarzał bez końca: jesteś poetą. żejeśli poeta nazwie kogoś poetą. kto jest przypomnijmy to słowo wybrany. jesteś poetą! (Zaznaczmy. o co chodzi. a Jaromil z instruktorką w siebie. z rozpuszczonymi czarnymi włosami i z oczami nieruchomo w niego utkwionymi. Z zapałem. W imieniu gości sześćdziesięcioletni poeta wstał i powiedział. i dalej popijali. improwizował poetyckie ody na jej cześć i chwytał ją za ręce. że z jego powodu o mało nie zapomnielibyśmy o czasie. ponieważ. Jaromil szybko to sobie uświadomił. żebyje pisać. to ten. gospodarze spotkania skupili się wokół mężczyzny z drewnianą nogą. żeby razem siusiali przez balustradę na dwór. Niemal w ten sam sposób odnosił się do Jaromila redaktor wydawnictwa. Tylko raz została na chwilę zakłócona ta geometria spojrzeń. gdzie dziewczyna wynajmowała mieszkanie. żeby poszli do niej. recytował jej wiersze. już go stary poeta brał pod ramię i ciągnął ku drzwiom i Jaromil widział.Kundera Milan . Gdy obydwaj wracali z balkonu. Siedział obok niej. wychwalał jej urodę. że już czas. widzi przecież doskonale. gdyż . Instruktorka. poprosił go. lecz ten. albo rolnika rolnikiem. by złagodzićjego gniew. dla poetów. która wysysa z nas limfę naszych krótkich istnień. że mu wyda tomik. i tylko poetajest w stanie w innym poecie ten dotyk łaski bezbłędnie rozpoznać. Zwrócił się też do redaktora (znacznie mniej spostrzegawczego i taktownego). Wówczas jednak została ich już tylko garstka: Jaromil. kto uprawia pole. by zużytkować ją na swe daremne dzieła. Z sąsiedniej sali dobiegł głos wokalisty. by zostawili już wreszcie samych tych.przypomnijmy sobie list Rimbauda . która siedzi w szerokim fotelu z podkurczonymi nogami. oprócz poetów siedziała także urocza instruktorka. toteż nie mógł uczestniczyć w zabawie. że spotkanie było (jak zawsze zresztą) znacznie bardziej inspirujące dla nich. opowiadać takie właśnie zdarzenia. jakby to było pięknie zapomnieć o Historii! Jednak jej widmo puka do drzwi i wkracza w zdarzenie. że to nie jego pragnie młoda dziewczyna. historia nie tylko Strona 100 . stary poeta podniósł się z kolan i powiedział. Jaromilowi nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności przypadło zbyt odległe miejsce. że zostaje sam z dziewczyną. że jest beznadziejnie brzydka. którzy tego pragną i na to zasługują. i że to oni dziękują. jest to co innego. po czym wyszli z winiarni i dziewczyna zaproponowała im. są księciem i księżniczką tego wieczoru. Jakież to przyjemne. ale poetą niejest ten. o tej. patrzyła nieustannie na Jaromila.

że mógł przecież zgasić światło. która go kocha nad życie. że damy obrazić nie chciał. lecz z punktu widzenia elegancji nie było to najgorsze. mówił. elegancję bielizny również uważały te surowe czasy za rozpustę wręcz karygodną! Mężczyżni. że obraził damę i zachował się głupio. żółte. że on ma w swojej jednej dziewczynie wszystkie inne kobiety. zielone. że mógł brzydkie gacie zdjąć razem ze spodniami. iż jest w stanie Strona 101 . że chyba nikomu się w nich nie pokazuje.jest czymś więcej niż tysiące przelotnych miłostek. grube. ona mu wybierała ubranie. Wiedziała dokładnie. ona mu wybierała bieliznę. ogarnął go rozpaczliwy żal. nie lubiła. były szkaradne. którym mimo wszystko przeszkadzała brzydota sprzedawanych wtedy gaci (gaci szerokich. odpowiadała mu z ukrywanym rozdrażnieniem. ile par gaci powinno leżeć w bieliźniarce i wystarczyło jej przelotne spojrzenie do szafy. ponieważ był pod opieką matki. o których opowiadamy cyganerja była w ojczyżnie Jaromila politycznym występkiem. że jest to błaha komplikacja. jest pan kochankiem życia. brudne. Było to dziwne. tak niepowtarzalna. szare! Powiecie. nie mógł pozbyć się obrazu wspaniałej kobiety. które go czekają. rozciągnięte. nie skrzywdzi pan swej dziewczyny tym. że gacie są brzydkie. co go wieczorem spotka. Gdy widziała. że według jego mniemania jedna wielka miłość. ubrania. nie powrócą. rozbierał się zawsze partiami i długo pieścił się z rudą w spodenkach. które noszono (zresztą. że też już musi iść. A stary poeta (rozstali się z redaktorem na przystanku tramwajowym i szli teraz sami nocnymi ulicami) dręczył go. Stary poeta niemalże się rozgniewał. wyciągał zawsze z bieliźniarki jedną parę gaci. cojest w nas. taki nagły przeskok do nagości przerażał go. ale przecieka jak brudna woda także dniem powszednim. które przepuścimy. rzekł mu stary poeta. Kiedy Jaromil bronił się. Jest pan przecież poetą. gdyż uważała. do naszego zdarzenia wchodzi w formie gaci. sięgających aż do kolan i obdarzonych komicznym rozporkiem na brzuchu). jednakże w pokoju paliła się mała lampka z różowym abażurem. wciąż na nowo wyrzucając mu. jakimi słowami mógłby skłonić dziewczynę. ubierali zamiast nich krótkie płócienne szorty nazywane spodenkami gimnastycznymi i przeznaczone (jak sama nazwa wskazuje) do gimnastyki. że pokocha się pan z inną. ona troszczyła się o to. że żadnych z gaci w bieliźniarce nie brakuje. czerwone. chodzili więc do kochanek. żeby się nie przeziębił i miał odpowiednio ciepłe gacie. że nie mają one nic wspólnego z gaciami i nadają się tylko do sali gimnastycznej. ponieważ nigdy tego nie robił.jak zdejmuje gacie i spodnie równocześnie. aby dwojgu kochankom świecić przy ich kochaniu i Jaromil nie potrafił sobie wyobrazić. Jeśli więc Jaromil szedł do rudowłosej dziewczyny. Albo stwierdzicie.Życie jest gdzieindziej kroczy po dramatycznych wierzchołkach naszego życia. chowałje do szuflady biurka i po kryjomu ubierał spodenki. i miał na sobie obrzydliwe gacie. żeby go nie było widać. Jaromil odpowiedział staremu poecie. było parę lat po wojnie i wciąż panowała nędza). które z nich ma Jaromil na sobie. W czasach. kiedy Jaromil wkładał spodenki gimnastyczne. że nie wolno mu obrażać kobiety i szeptem opisywał mu rozkosze. gdy wówczas w Czechach mężczyźni wchodzili do łóżek swoich kochanek w strojach piłkarskich. Jaromil powiedział poecie. alejego słowa jakby jeszcze bardziej uzmysławiały Jaromilowi brzydotę gaci. żeby zgasiła lampkę. życiejest krótkie i okazje. a więc na boisko i do sali gimnastycznej. które zdejmował dopiero pod wpływem podniecenia. Ledwie wyszedł na ulicę. jak się chodzi na boisko. ale jest zakochany w swojej dziewczynie. Jest pan naiwny. Jaromil nie troszczył się o swoje odzienie. w którą włożymy wszystko. spodenki gimnastyczne miały jakąś sportową przyzwoitość i były w wesołych kolorach: niebieskie. od razu się złościła. mówiąc. Jednakże Jaromil nie mógł sobie wyobrazić. która niecierpliwie czekała już na to. że jego dziewczyna jest taka zmienna. Udręką było słyszeć to. Stał więc przerażony naprzeciwko dużych czarnych oczu i oświadczył. Jednakże tym razem nie wiedział. Widział cudowne czarne oczy i z rozdartym sercem cofał się ku drzwiom. żeby przekonać się.Kundera Milan .

druga starsza. milczał i dziewczyna musiała go przepraszać. Gdy Jaromil ciągnął dalej swoje wywody o wielkości monogamistycznej miłości. bardzo chętnie zostałbym u tej kobiety zamiast pana. wówczas Jaromil zobaczył. iż nie wyczuwa. niech żyje wielka miłość! Jaromilowi wydawało się to wspaniałe. musiałaby to przecież wyczuć! Dlaczego zajęta jest sprawami. Przyznam się. jak mama wtargnęła do nich do pokoju i podawała jej do ust cukier z kroplami. Obydwaj byli pijani i stary poeta chwycił młodego poetę za ramiona i zatrzymał się razem z nim na środku jezdni.Życie jest gdzieindziej przeżyć z nią więcej nieoczekiwanych przygód niż Don Juan z tysiącem i jedną kobietą. stary poeta odchylił głowę. rozciągniętych gaciach. Myślał o matce: o matce. a gacie chować do biurka. Jedna z nich była młodsza. rękę.z pewnością ma pan rację. ruda wsunęła mu rękę pod ramię i znowu uparcie milczeli (bowiem kiedy nie robili sobie wymówek . że ten. długo krzyczeli więc obaj z entuzjazmem w ciemnościach Pragi: . dodał głosem bardzo melancholijnym: . poszedł przejrzeć się w lustrze. Stary poeta przystanął. 9 Od tej pory był w stosunku do rudej dziewczyny jeszcze bardziej okrutny. na przykład. .Niech zginie stary świat! Niech żyje wielka miłość! Potem stary poeta ukląkł nagle przed Jaromilem i ucałował mu.Ja jednak jestem starym człowiekiem i należę do starego świata. żeby nie odróżnić miłosnych westchnień od jęków przy skurczach żołądka! Jaromil obraził się. cygańskie i poetyckie. że na wprost nich idą dwie przystojne kobiety. Jaromil matki nienawidził i kochał ją zarazem. .Przyjacielu. Zdjął spodnie. myślał o matce. przed którą musi po kryjomu ubierać spodenki. o czym właśnie teraz myślał? Czemu nie wie. w swoim pokoju. przed rudą zaczął jej natychmiast bronić. o kim myśli z nienawiścią. a gdy nie milczeli. to wcale nie on sam. bracie. ale (o Strona 102 .rzekł. było to zresztą okrucieństwow uroczystej szacie miłości. co w tym było złego. Dlaczego nie zrozumiała.milczeli. co się dzieje wjego wnętrzu? Gdyby go naprawdę kochała. . Czemu nie mogłaby. patrzył długo i z nienawiścią na swą komiczną brzydotę. która przydziela mu bieliznę. ponieważ w tym starym świecie. gdyż tylko młodość zbawi świat! Następnie umilkł na chwilę i dotykając gołą głowąjego kolana. których on nie lubi? Czemu wciąż opowiada o swych braciach i siostrach? Czy nie czuje. że ją lubi. tak jak on kocha ją. świecie pieniędzy i kurew. Wyciągnął do góry rękę i zawołał: .I chylę czoła przed twą wielką miłością! W końcu rozstali się i Jaromil znalazł się w domu. że choć jestem żonaty. by móc zobaczyć się w swoich obrzydliwych. że jest dla niej tak obcy. nie wiodło się wielkiej miłości.Kundera Milan . chylę czoła przed twoją młodością! Moja starość chyli czoła przed twoją młodością. Czyż i ja nie marzyłem o wielkiej miłości? O jednej jedynej miłości? O miłości nieskończonej jak wszechświat? Tylko. że właśnie teraz Jaromil ma poważne zmartwienia i potrzebuje jej pomocy i zrozumienia. ba . która trzyma go na długiej niewidzialnej smyczy.Może ma pan rację . słowa Jaromila widocznie trafiły do niego: . przyjacielu. Pewnego razu szli po ulicy. ta młodsza była bardziej elegancka i ładniejsza. że ją zaakceptowała! Ruda zaczęła się śmiać: mama nie jest przecież taka głupia. może ma pan rację. robili sobie wymówki). Powodowany pragnieniem samoupokorzenia. wrzynającej mu się w szyję.Niech zginie stary świat. Myślał z nienawiścią o matce. opowiadać o swej rodzinie? Czyż Jaromil nie opowiada o swojej? A czy jej matka jest gorsza od matki Jaromila? I przypomniała mu (po raz pierwszy od tamtego czasu). która wie o każdej skarpetce i koszuli. A potem uświadomił sobie. panu. w jakim jest teraz nastroju? To znaczy. że ja ją spartaczyłem. że chciała się nią zaopiekować? Świadczy to jedynie o tym.Ach. I znów stanął mu przed oczami obraz pięknej i utraconej kobiety. a nie jej wiecznych egocentrycznych opowieści? Dziewczyna broniła się jednak.

byłby to wprawdzie film amatorski. Później zobaczymy samą mamę. bowiem cały film . w końcu mu powiedziała: ta sympatyczna kobieta odwiedziła ją mniej więcej przed czternastoma dniami.jak mu mimochodem oznajmiły . poetę w ogródku wśród kwiatów i wreszcie poetę na łonie natury. poetę w rodzinnym domu. i czuł się tak samo biedny jak wówczas. że pierwsza sekwencja filmu będzie zwykłym montażem jego fotografii. zdawało mu się. że wyraz twarzy Jaromila jest niezbyt uprzejmy. Jaromil wypytywał dalej. poetę piszącego.Dlaczego przyszła do ciebie? Czemu nie zwróciła się wprost do mnie? . obrzydliwych gaci.Czy to wyjdzie na płótnie? . jak wtedy.Dlaczego nic mi nie powiedziałyście? . że dzisiaj będą nakręcać materiał dokumentalny. potem wyjaśniła Jaromilowi.powiedziała instruktorka i wertowała rodzinny album. wyprodukowany pod patronatem zakładowego klubu milicyjnego. W końcu. by się odezwać. a instruktorka zapewniała ją. a tutaj byliby filmowcy z kamerą i tylko by cię nakręcili. . Poczerwieniał i ukłonił się.dziwił się Jaromil. do których mama doda komentarz. żeśmy cię spotkały. Instruktorka oświadczyła (nikt nie pytał ojego zdanie). Mama odpowiedziała z kokieteryjnym uśmiechem.Kundera Milan . w ulubionym zakątku otwartego krajobrazu.jest pomyślany jako opowiadanie mamy o synupoecie. lecz nikt nie traktował go poważnie). gdy spotkał ją na ulicy z matką. tam. "Jak to? Wcale jej nie lubię" .To pech. a kiedy stwierdziła. że niczym obrzydliwe gacie otaczają go rude włosy jego dziewczyny. nie miał odwagi.Życie jest gdzieindziej dziwo) ta starsza również była całkiem elegancka i zaskakująco ładna. Jaromilowi okropnie się ten scenariusz nie podobał i proponował. .Ma pan wspaniałe zdjęcia z dzieciństwa. w której mieszkaniu siedział przed kilkoma tygodniami. ale bał się to usłyszeć. rumienił się. kiedy stawał twarzą w twarz z instruktorką. ale mama wciąż odpowiadała wymijająco: wyglądało to tak.pytała mama z fachowym zainteresowaniem. z nieukrywaną wesołością). niż jego matka? Zresztą. na których tle niewidoczna mama będzie opowiadać swoje wspomnienia. Pewnego dnia wróciłbyś do domu. takiego nieśmiałego samotnika. tak. tą starszą zaś jego matka. Bardzo podziwia Jaromila jako poetę i chce nakręcić o nim film krótkometrażowy. jakby urocza instruktorka zobaczyła go w hańbie . a ona irytująco zwleka z odpowiedzią. że jest zbyt konwencjonalny (pokazywać fotografie rocznego dziecka jest przecież Strona 103 . Nie chciała mu się podobno naprzykrzać i chciała jak najwięcej dowiedzieć się od niej. a tym razem w błazeńskim geście zamieniły się w kokieteryjne mowy i wymuszoną gadatliwość matki. . będzie recytował niemej rozmowy przez cały czas miał brzmieć mamy komentarz). ta młoda dama była tak miła. o czym mama chce opowiadać. . że poprosiła mamę o faktyczną współpracę nad scenariuszem.odciął się. W pokoju oprócz niego i dwóch kobiet znajdowali się jeszcze trzej mężczyźni. . że go obserwują i uśmiechają się posępnie. Jednakże. a Jaromil czuł się w obecności nieładnej ' dziewczyny tak. chociaż tym razem miał pod spodniami czerwone spodenki (od czasu wieczoru poetyckiego u milicjantów już nigdy nie włożył ohydnych gaci). Jaromil znał obie te kobiety: tą młodszą była instruktorka. zaczęła opowiadać mu o tym. W domu wypytywał mamę. Chciał zapytać. wydawało mu się. zarzucał. że nie ma się czego obawiać. a potem dopiero poetę. ale miałby i tak zapewnioną znaczną liczbę widzów. zawsze coś je w ich roli zastępowało. w miejscach.pytał Jaromil. gdzie bywa najchętniej. skąd zna instruktorkę. fotografie z dzieciństwa. któż może wiedzieć więcej o synu. Najchętniej bym je wszystkie wykorzystała . że niełatwo jest być matką takiego chłopca jak on. miałyśmy to dla ciebie przygotowane jako niespodziankę. stojący w pobliżu kamery i dwóch wielkich lamp. że zna ją już od dłuższego ' czasu. Cóż miał Jaromil począć? Kiedyś przyszedł do domu i podał rękę dziewczynie. wymyśliły wspólnie (ukrywały to przed Jaromilem) scenariusz o młodym poecie. gdy kochanek pyta kochankę o jakiś ' intymny szczegół. Obie kobiety też go pozdrowiły (mama . że sam chciałby nad nim jeszcze popracować. dla którego połączenie matki z instruktorką było instynktownie nieprzyjemne.

zaniechał więc tych prób. że czyta albo pracuje. jakiż wspaniały widok stanowi tych dwoje stojących na przeciw siebie i przepychających się nawzajem: ona go pcha do pieluszek.Chodź. jakiż wspaniały widok stanowi tych dwoje. że w ten sposób wtrącała go z powrotem do jego dziewictwa. dla niego zaś niekorzystna. mówił sobie. jak kamerzysta rejestruje poszczególne fotografie z albumu. że Jaromil nie musi się obawiać. które go wjej mieszkaniu tak oczarowało. miał mu przynieść ujmę. jednakże tym razem autorem nie jest on. widział. W każdym bądź razie kokietowała. że jest to szydercza publiczność. powiedziała to bardzo kokieteryjnie i nie było jasne. podczas gdy był zamknięty Strona 104 . mówiąc. Kiedy trzej męźczyźni nosili już do furgonetki kamerę wyszedł ze swego pokoju. a ona powtarzała: . że się poddaje i zamierzał odejść. Jaromil nigdy jej takiej nie widział. pragnąc.Życie jest gdzieindziej rzeczą śmieszną!). Jaromil skapitulował. Zresztą. gdy nierozważnie opuścił mieszkanie instruktorki. które dręczyło go od owej nocy. że nie potrafi wymienić ich teraz z głowy i właśnie dlatego chciałby wstrzymać się jeszcze z nakręcaniem. że obie kobiety są rozpędzone jak lokomotywy i że nie jest w stanie stawić czoła ich potokowi wielosłowia. jak on je sobie wyobraża. usiłował przemóc wstyd i podpatrywał od czasu do czasu. czy bardziej kokietuje jego. starał się prędko uspokoić i zastanowić się. A mama dodała. Chwilami więc przyglądał się. jakich się w życiu nauczyła i z wielkim upodobaniem grała rolę gospodyni roznoszącej filiżanki z kawą mężcznznom przy urządzeniach oświetlających. jak one go sobie wyobrażają. a on ją pcha do grobu.To jest mój wieczny malkontent! Nigdy z niczego nie był zadowolony. zdecydowany zaproponować instruktorce. gdy będzie śledził ich pracę.). nazywając go małym malkontentem (tak. by znowu się z nim spotkać.Prawda. jak mama zwraca się do instruktorki: . ciągle się śmiała. żeby choć raz powtórzyło się to ich zapatrzenie się w siebie.. dlatego mówił niemal szeptem. by naprawić niepowodzenie. tak że ich spojrzenia spotykały się rzadko i przelotnie. że tak jest! Instruktorka powiedziała. mama i instruktorka. że jego matka jest tu jedynie przeszkodą. do jego pieluszek).Kundera Milan . Ach.. do jego dzieciństwa. tworzą go z największą sympatią dla niego. że instruktor ka wymyśliła. którą trzeba cierpliwie obejść. ale instruktorka była tego dnia bardzo rzeczowa i zajęta pracą. czyli na to. na których należałoby się skupić. czy nową przyjaciółkę. mówiła głośniej niż zwykle. bowiem obecność publiczności była dla nich korzystna.. aby je publiczność słyszała. że zna bardziej interesujące problemy. lecz on odparł. jak idzie filmowanie. żeby ten film. chwila mi zaś wychodził do swego pokoju i udawał. że odprowadzi ją do domu po skończonej pracy. usiłował znaleźć jakieś dobre strony tej zgoła niedobrej sytuacji i przyszło mu do głowy. która zaczęłaby gwizdać przy każdym jego błędnym ruchu. przyznaj się. jak one pozwalają mu pisać wiersze tak. ach. I wtedy usłyszał. Do czarnowłosej dziewczyny zwracała się z ostentacyjną zażyłością przyjaciółki (tak. posługiwała się wszystkimi dowcipnymi zwrotami. odprowadzę cię. Powiedział więc. że niezadowolenie jest cnotą autorów. że powinien zostać. one natomiast odpowiadały mu głośno. rzekomo będzie im przyjemnie. Mama objęła go za ramiona i powiedziała do swej czarnowłosej współpracowniczki: .Prawda`? Jaromil nie odpowiadał. pytały się. że jesteś mój mały malkontent. sprzeciwiły sięjednak (i to znów kokieteryjnie). Za wszelką cenę pragnął filmowanie jakoś odłożyć. możemy jeszcze gdzieś wstąpić. widział trzech mężczyzn koło lamp i kamery i wydawało mu się. W trakcie pracowitego popołudnia. tak samo. lecz one dwie i gotowe są podjąć wszelkie ryzyko.. że zacierała w ten sposób różnicę wieku). być może. A potem czule nachyliła się ku jego twarzy: . całe to filmowanie po to. ponieważ one obie. to nieruchome długie spojrzenie. co ma na myśli. twierdził. jeszcze przed południem wstąpiła do fryzjera i miała teraz głowę uczesaną w uderzająco młodzieńczy sposób. ajednocześnie obejmowała Jaromila pobłażliwie za ramiona. w jaki sposób mógłby teraz wykorzystać bzdurne filmowanie na swoją korzyść. niech tylko pozwoli im zrobić film tak. w głowie kłębiły mu się splątane myśli. ale nic nie wskórał.

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej w swoim pokoju, obie kobiety przeszły na ty! Kiedy to sobie uświadomił, poczuł się tak, jakby mu ktoś sprzątnął kobietę sprzed nosa. Chłodno pożegnał się z instruktorką, a gdy obie kobiety wyszły, wyszedł również i on, i z wściekłością kroczył szybko w stronę kamienicy, gdzie mieszkała ruda; nie było jej w domu; spacerował jakieś pół godziny koło domu w coraz czarniejszym humorze, aż w końcu zobaczył nadchodzącą dziewczynę; na jej twarzy malowało się radosne zaskoczenie, zaś najego obliczu gniewne wyrzuty; dlaczego nie majej w domu? czemu nie pomyślała, że może przyjść? gdzież to się podziewa, że w'raca do domu dopiero wieczorem'? Jeszcze nie zdążyła zamknąć za sobą drzwi, a już zdzierał z niej ubranie; a potem kochał się z nią i wyobrażał sobie, że leży pod nim kobieta o czarnych oczach; słyszał westchnienia swojej rudej; a ponieważ jednocześnie widział czarne oczy, wydawało mu się, że owe westchnienia należą do tych oczu i był tym tak poruszony, że kochał ją kilka razy z rzędu, ale nigdy nie dłużej niż parę sekund. Dla rudej dziewczyny było to tak niezwykłe, że się roześmiała; jednakże Jaromil był tego dnia szczególnie czuły na kpiny, a nie dostrzegł w śmiechu rudej przyjacielskiej pobłażliwości; poczuł się urażony i dał jej kilka policzków; rozpłakała się, a Jaromila ogarnęła niezmierna błogość; płakała, a on uderzył ją jeszcze parę razy; płacz dziewczyny, która płacze z naszego powodu, jest odkupieniem; to Jezus Chrystus, który za nas umiera na krzyżu; Jaromil przez chwilę napawał się łzami'rudej, potem je całował, później uciszałją i odchodził do domu poniekąd uspokojony. Kilka dni później filmowanie ciągnęło się dalej; znowu przyjechała furgonetka, wysiedli z niej trzej faceci (ta posępna publiczność), a wraz z nimi urocza dziewczyna, której westchnienia słyszał przedwczoraj w mieszkaniu rudej; naturalnie, była tu również matka, coraz młodsza, przypominająca instrument muzyczny, który dźwięczał, grzmiał, śmiał się, wymykał się orkiestrze i chciał grać solo. Tym razem oko kamery miało być skierowane wprost na Jaromila; trzeba było ukazać go w rodzinnym otoczeniu, przy jego biurku, w ogródku (gdyż Jaromil podobno lubi ogródek, lubi grządki, trawnik, kwiaty); trzeba było pokazać go z mamą, która jak już powiedzieliśmy sama przedtem w długim ujęciu opowiadała o swym synu. Instruktorka posadziła ich na ławeczce w ogrodzie i zmuszała Jaromila, żeby sobie o czymś z mamą swobodnie rozmawiali; ćwiczenie swobody trwało godzinę, a mama ani na chwilę nie straciła dobrego humoru; ciągle coś mówiła (na filmie miało nie być słychać, o czym rozmawiają, na tle ich niemej rozmowy przez cały czas miał brzmieć mamy komentarz), a kiedy stwierdziła, że wyraz twarzy Jaromila jest niezbyt uprzejmy, zaczęła opowiadać mu o tym, że niełatwo jest być matką takiego chłopca jak on, takiego nieśmiałego samotniczego chłopca, który się ciągle wstydzi. Potem wsadzili go do furgonetki i pojechali w kierunku owej romantycznej okolicy pod Pragą, gdzie według mamy przekonania Jaromil został poczęty. Mama była zanadto wstydliwa, by kiedykolwiek komukolwiek powiedzieć, dlaczego ten krajobrazjest dla niej taki drogi; nie chciała i zarazem chciała o tym powiedzieć i dlatego teraz z wymuszoną dwuznacznością mówiła przede wszystkim o tym, że właśnie ten krajobraz dla niej osobiście oznaczał zawsze krajobraz miłości. krajobraz miłosny: - Zauważcie tylko, jak pofalowana jest tu ziemia, jak przypomina kobietę, jej zaokrąglenia, jej macierzyńskie kształty! Zwróćcie także uwagę na skały, błędne skały. sterczące tu samotnie! Czyż te skały, te sterczące, stojące, wznoszące się skały nie mają w sobie czegoś męskiego`? Czyż nie jest to krajobraz mężczyzny i kobiety? Czyż nie jest to erotyczny krajobraz? Jaromil myślał o tym, żeby się zbuntować; chciał powiedzieć im, że ich film jest bzdurą; buntowała się w nim duma kogoś, kto wie, co znaczy dobry smak; byłby może w stanie urządzić mały niewymyślny skandal, albo w najgorszym razie uciec, tak jak to zrobił kiedyś na nadwełtawskim kąpielisku, tym razem jednak nie mógł; były tu czarne oczy instruktorki, a on był wobec nich bezsilny; bał się je po raz drugi utracić; te oczy zamykały mu drogę ucieczki. W końcu przyprowadzono go pod jakąś wielką skałę, przed którą miał recytować swój ulubiony wiersz. Mama była w najwyższym stopniu Strona 105

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej poruszona. Jak dawno już tu nie była! Dokładnie w tym miejscu, gdzie dawno temu kochała się pewnego niedzielnego przedpołudnia z młodym inżynierem, dokładnie tutaj stał teraz jej syn; jak gdyby wyrósł tu po latach jak grzyb (ach, tak jakby w miejscu, gdzie rodzice wysypali nasienie, rodziły się dzieci jak grzyby!); matka była urzeczona widokiem tego pięknego, przedziwnego, nierzeczywistego grzyba, który drżącym głosem recytował wiersz o tym, że chciałby umrzeć w płomieniach. Jaromil czuł, że recytuje idiotycznie, ale nic nie mógł na to poradzić; powtarzał sobie w duchu, że nie jest żółtodziobem, że przecież wówczas, podczas owego wieczoru w milicyjnej willi, recytował pewnie i błyskotliwie; tym razem jednak nie mógł; ustawiony przed niedorzeczną skałą w niedorzecznym krajobrazie, w obawie, że w pobliżu znajdzie się jakiś prażanin na spacerze z psem lub z dziewczyną (spójrzcie, miał podobne zmartwienia, jak jego matka przed dwudziestoma laty!), nie potrafił się w ogóle skoncentrować i słowa, które mówił, wypowiadał z trudem i nienaturalnie. Zmuszały go, żeby wciąż od nowa powtarzał swój wiersz, aż wreszcie zrezygnowały. - Moje wieczne strachajło - westchnęła mama - nawet w gimnazjum bał się każdego egzaminu, ileż razy musiałam dosłownie wyganiać go do szkoły, ponieważ się bał! - Instruktorka powiedziała, że wiersz mógłby wyrecytować w postsynchronii jakiś aktor, tak że wystarczy może, gdy Jaromil, stojący pod skałą, będzie tylko bezgłośnie otwierać usta. Zrobił tak. - Na Boga - wołała do niego instruktorka już zniecierpliwiona. Musi je pan otwierać dokładnie w zgodzie ze słowami swego wiersza, a nie ot tak tylko, jak się panu spodoba. Ten aktor musi to przecież nałożyć na ruchy pańskich ust! Stał więc Jaromil przed skałą, otwierał usta (posłusznie i dokładniej i kamera w końcu zaterkotała. 10 Jeszcze przed dwoma dniami stał na dworze przed kamerą w lekkim paletku, a dzisiaj musiał już włożyć zimowy płaszcz, szalik i kapelusz; spadł śnieg. Mieli się spotkać o szóstej przedjej domem. Byłajużjednak za kwadrans siódma, a ruda wciąż nie nadchodziła. Spóźnić się chwilę, to nic poważnego, ale Jaromil, tylekroć urażony w ostatnich dniach, nie miał już siły znosić dalszego poniżenia; musiał spacerować koło domu na ulicy pełnej przechodniów, tak że wszyscy przechodzący obok mogli go widzieć, jak czeka na kogoś, kto się do niego nie spieszy, i w ten sposób wystawia swą porażkę na widok publiczny. Bał się spojrzeć na zegarek, by ten nazbyt wymowny gest nie zdradził go przed całą ulicą, jako daremnie czekającego kochanka; podwinął sobie troszeczkę rękaw płaszcza i zatknął go pod zegarek, tak, by móc nań spoglądać całkiem niepostrzeżenie; gdy zauważył, że duża wskazówka przewędrowała kolejnych pięć minut z piętnastu brakujących do godziny siódmej, poczuł, że ogarnia go wściekłość; jak to jest, że on przychodzi zawsze przed umówioną godziną, a ona, głupsza i brzydsza, spóżnia się? Przyszła wreszcie i napotkała kamienną twarz Jaromila. Poszli do jej pokoju, usiedli i dziewczyna zaczęła się tłumaczyć; była rzekomo u koleżanki. To było najgorsze, co mogła powiedzieć. Nic nie mogło jej usprawiedliwić, ale już najmniej jakaś koleżanka, która dla niego oznaczała samą kwintesencję błahości. Powiedział rudej, że doskonale rozumie wagęjej spotkania z koleżanką i dlatego proponujejej, żeby do niej wróciła. Dziewczyna wiedziała, że jest niedobrze; powiedziała, że miały z koleżanką bardzo ważną rozmowę; koleżanka rozstaje się z ukochanym; jest to ponoć bardzo smutne, koleżanka płakała, ruda musiała ją pocieszać i nie mogła odejść, zanim jej nie uspokoiła. Jaromil powiedział, że to bardzo szlachetnie z jej strony, że suszyła łzy koleżance. Ale kto teraz będzie suszyć jej łzy, kiedy rozstanie się z Jaromilem, który nie ma zamiaru chodzić dłużej z dziewczyną, dla której idiotyczne łzy głupiej koleżanki znaczą więcej niż on? Dziewczyna zdawała sobie sprawę, że jest coraz gorzej; powiedziała Jaromilowi, że się przed nim tłumaczy, że jest jej przykro i że go przeprasza. Strona 106

Kundera Milan - Życie jest gdzieindziej Było tojednak za mało, by nasycićjego urażoną ambicję; oświadczył, że jej tłumaczenia w niczym nie zmienią jego przekonania; to, co ruda nazywa miłością, żadną miłością nie jest; nie, zastrzegał się, nie jest to z jego strony żadna małostkowość, jeśli wyciąga tak daleko idące wnioski z epizodu na pozór banalnego; właśnie w takich drobiazgach uwidacznia się istota jej stosunku do niego; ta nieznośna swoboda, ta beztroska naturalność, z jaką odnosi się do Jaromila tak samo jak do koleżanki, do klienta w sklepie, do przechodnia na ulicy! Niech się już nigdy nie waży powiedzieć mu, że go kocha! Jej miłośćjest tylko żałosną imitacją miłości! Dziewczyna widziała, że już gorzej być nie może. Starała się przerwać pocałunkiem nienawistny smutek Jaromila; odtrącił ją od ust niemal brutalnie; wykorzystała to, by upaść na kolana i przycisnąć głowę do jego brzucha; Jaromil zawahał się przez chwilę, ale potem podniósł ją z ziemi i chłodno poprosił, żeby go nie dotykała. Nienawiść, która uderzyła mu do głowy jak alkohol, była wspaniała i oczarowała go; oczarowała go tym bardziej, że odbita od dziewczyny wracała z powrotem i dotykała również jego samego; był to masochistyczny gniew, bowiem Jaromil dobrze wiedział, że odtrącając od siebie rudą dziewczynę, odtrącajedyną kobietę,jaką posiada; czuł doskonale, że jego gniew jest nieuzasadniony i że jest w stosunku do dziewczyny niesprawiedliwy; ale może właśnie dlatego był jeszcze bardziej okrutny, ponieważ tym, co go pociągało, była przepaść; przepaść osamotnienia, przepaść samopotępienia; wiedział, że bez dziewczyny nie będzie szczęśliwy (będzie sam) ani zadowolony z siebie (będzie wiedział, że skrzywdził), ale ta świadomość była bezsilna wobec cudownego upojenia złością. Oświadczył dziewczynie, że to, co teraz powiedział, nie odnosi się tylko do tej chwili, ale na zawsze; nigdy już nie będzie chciał, by dotknęła go jej ręka. Dziewczyna nie po raz pierwszy spotkała się z pełną rozżalenia złością, tudzież z zazdrością Jaromila; tym razem jednak słyszała w jego głosie wściekłe nieomal zdecydowanie; czuła, że Jaromil jest w stanie uczynić wszystko, by ukoić swój niezrozumiały gniew. Dlatego, niemal w ostatniej chwili, prawie na samej krawędzi przepaści, powiedziała: - Proszę cię, nie gniewaj się na mnie. Nie gniewaj się, że cię okłamałam. Nie byłam u żadnej koleżanki. To go zmieszało. - Więc gdzie byłaś? - Ty się będziesz gniewać, ty go nie lubisz, ale ja nic na to nie poradzę, musiałam do niego pójść. - U kogo byłaś? - Byłam u brata. Tego, co u mnie mieszkał. To go rozdrażniło. - Cóż to macie ciągle za sprawy? Nie gniewaj się, w ogóle nic dla mnie nie znaczy, w porównaniu z tobąjest dla mnie niczym, ale zrozum, to mimo wszystkojest mój brat, przecież razem wyrastaliśmy przez całych piętnaście lat. Wyjeżdża. Na długo. Musiałam się z nim pożegnać. Sentymentalne pożegnanie z bratem było dla niego czymś obrzydliwym. - Gdzież to może wyjeżdżać brat, że musisz się z nim żegnać tak długo, iż zaniedbujesz wszystko inne? Wyjeżdża na tydzień na delegację? Czy może na niedzielę na daczę? Nie, nie wyjeżdża ani na daczę, ani na delegację; jest to coś znacznie poważniejszego i ona nie może tego Jaromilowi powiedzieć, gdyż wie, jak strasznie Jaromil by się gniewał. - I ty to nazywasz miłością? Kiedy ukrywasz przede mną coś, z czym się nie zgadzam? Gdy coś przede mną taisz? Tak, dziewczyna wie doskonale, że miłość oznacza absolutną szczerość; ale niechże ją zrozumie: boi się, po prostu się boi... - Co to może być? Gdzieżby mógł wyjeżdżać brat, że boisz się mi o tym powiedzieć? Czyżby Jaromil naprawdę się nie domyślał? Naprawdę nie potrafi odgadnąć, o co chodzi? Nie, Jaromil nie potrafi tego odgadnąć; (w tej chwili jego gniew już tylko kuśtykał za jego ciekawością). W końcu dziewczyna wyznała mu to: jej brat postanowił opuścić potajemnie, nielegalnie, bezprawnie ten kraj; pojutrze już będzie za Strona 107

. występuje przeciwko mnie.Gdyby to. przecież ona też wie. Ale ty zamiast tego kłamałaś. .A więc brat znaczy dla ciebie więcej niż ja? Pewnie. Tak. już teraz chyba będzie mógł jej przebaczyć. przy nim i przy nikim innym. jak tylko potrafisz .A gdyby nawet za to zapłacił? Jeżeli za to zapłaci. a nie gdzieś w środku pomiędzy nami. chce z nim we wszystkim tworzyć jedno.Jakie to ma znaczenie. A jeśli stoisz przy mnie. zdaję .Twój brat stoi po przeciwnej stronie barykady.mówiła ruda dziewczyna i zapewniała Jaromila. co robię ja. co mówi Jaromil. to ty jesteś mym wrogiem. .Miłość oznacza wszystko albo nic. a ja do niego. Ja stoję tu a on po przeciwnej stronie. wezwałabyś milicję! Jak to milicję? Przecież nie mogłaby wezwać milicji na własnego brata! Tak przecież nie można! Jaromil nie znosił sprzeciwu: Jak to nie można? Jeżeli ty jej nie wezwiesz.Tylko że ty wcale nie potrafisz mnie kochać! Wcale nie potrafisz kochać! Strona 108 .Tak. . kochasz mnie najbardziej. . jak nienawidzę twej strasznej połowiczności. które chcą zniszczyć naszą ojczyznę? Dziewczyna kiwała potakująco głową. zrobię to sam! Dziewczyna znowu powtarzała. przecież właśnie dlatego się spóźniła. właśnie po tym poznaje się prawdziwą miłość. że brat mógłby za to drogo zapłacić. nie chce go deptać. że stoi zawsze tylko przy nim. chcieć tego. że jej brat wyjeżdża za granicę. robiła wszystko. Jakże to? Brat chce opuścić naszą młodą socjalistyczną republikę? Brat chce zdradzić rewolucję? Brat chce zostać emigrantem? Czyżby nie wiedział. Miłość jest pełna albo jej nie ma. Przysięgała. twej strasznej niezdolności do kochania! Nie. tylko boi się tego. . stoisz przy mnie? Gdybyś rzeczywiście stała przy mnie. nie. a ja już bym wiedział. twój brat będzie strzelał do mnie. kocha go najbardziej. .Jak to.Co mogłam zrobić? Miałam go zatrzymać siłą? . Wymyślałaś coś o swojej koleżance! Chciałaś mnie oszukać! A potem mówisz. co robić. że bratjest bratem i że nie może sobie wyobrazić. co to znaczy być emigrantem? Czyżby nie wiedział. Ty jednak ciągle słuchasz tego. że naprawdę przy nim stoi i będzie stać w każdych okolicznościach. że jest głucha na to. było prawdą. miłość oznacza wszystko albo nic. że każdy emigrant automatycznie staje się pracownikiem obcych służb wywiadowczych. że Jaromil znacznie łatwiej wybaczy zdradziecką ucieczkę brata.Tak. jak tylko potrafi. że nie jest zdolna do kochania. co mówią inni. zapłaci sprawiedliwie.śmiał się. dlaczego się spóźniła. teraz już chyba Jaromil rozumie. Nie. Jeżeli wybuchnie wojna. odradzała to bratu. Tak. nie mogłabyś nigdy puścić brata za granicę! . Ty musisz stać przy mnie. czego chcę ja. nie jest jego wrogiem. A może się go boisz? Boisz się z nim rozstać? Boisz się rozstać z rodziną? Chcesz być do niej ciągle przyklejona? Gdybyś wiedziała.Kundera Milan . Jeżeli ktoś występuje przeciwko rewolucji. A jeśli moi wrogowie nie są twoimi wrogami.Życie jest gdzieindziej granicą. Dlatego jest moim osobistym wrogiem. że nie znaczy. że miałaby go zadenuncjować. Zdajesz sobie z tego sprawę? Tak. O dziwo. że miłość oznacza wszystko albo nic. ona też czuje to dokładnie tak samo.Ba. Instynkt podpowiadał jej. niż kwadrans spóźnienia: Dlatego kiwała głową i twierdziła. Dla mnie los rewolucji jest moim własnym losem. że stoisz przy mnie. że wybacza jej spóźnienie. co mogła. musisz robić to. Jaromil rzeczywiście powiedział. ale z tego przecież nie wynika.Miałaś natychmiast przyjść do mnie. . Miałaś go zatrzymać! . . jak mogłaby wezwać na niego milicję. co ci ktoś mówi. wciąż masz kogoś na względzie i tymi względami depczesz potem po mnie. że się ze mną zgadzasz? Miałaś mu to wyperswadować. Wobec prawdziwej miłości wszystko blednie. że zgadza się ze wszystkim. aby mu to wyperswadować. Na Boga. co mówisz. wszystko inne staje się niczym. . że mogłaby wyrządzić bratu straszną krzywdę. nie może jej jednak wybaczyć. całkowicie się z tym zgadza. to nieprawda.

.Mogłabyś żyć. ich śmierć była nagle z nimi. a kiedy mówiła. rude włosy dziewczyny sklejone były w zabawne pasemka. w którym napisał. że nie mogłaby bez niego żyć i nie żyłaby. przytuliła się do niego. przesłodka śmierć. w co rozpuszcza się człowiek. jeszcze nigdy nie przydarzyło mu się. słyszał Strona 109 . którą sobie poprzysięgli. . że w łzie człowiek ucieka ze swego materialnego losu. długojeszcze głaskali się czule po policzkach. obojętne. nagle poczuł pod ręką wilgoć łez najej twarzy. Ona też powtarzała. znającemu tylko absolutne miary. gdybyś mnie opuścił? Ale byłoby mi okropnie smutno.Więc jednak potrafisz sobie wyobrazić. trochę tęsknoty. jemu. i jej brzydotę. gdy pragnie przekroczyć swój los.Ja też nie mógłbym żyć bez ciebie. że on też płacze. mnie też byłoby strasznie smutno. Mogłabyś żyć. że mogłabyś beze mnie żyć? Dziewczyna w ogóle nie przeczuwała zastawionej pułapki: . że to nieprawda Mogłabyś beze mnie żyć? Przysięgała. o co chodzi. ze swych granic. Nie miał już ochoty wszczynać roznamiętnionego dialogu. ich wilgocie mieszały się i zlewały niczym dwie rzeki. gdybym cię opuścił? Nie. gdybym cię nie miała. i powtarzali sobie oboje to zdanie tak długo. by kobieta płakała z miłości do niego. i jej dawne miłości. wesoło i obco pnące się nad jego niebytem. co w niej jest.Mój Ksawuszku. metaforę. żejej smutek trudno byłoby przeliczyć na zwykłe tygodnie. że nie. nie. nie. A cóż to w ogóle jest smutek? Trochę złego nastroju.Kundera Milan . a twarz jej poczerwieniała. słodka. gdy chce być nie tylko człowiekiem.uśmiechnęła się cierpko. A Jaromil zastanawiał się. byli niczym jezioro.Życie jest gdzieindziej Znowu przysięgała mu. ozdobny frazes. że nie mogłaby bez niego żyć. gdybyjedno z nich zostało opuszczone przez drugiego. i jej sklejone rude włosy. nie. łzy były dla niego tym. Czego jeszcze mógł chcieć? Jego gniew opadł i zostało po nim tylko wielkie poruszenie. gdybym umarł? Nie.Naprawdę nie potrafiłbym bez ciebie żyć. A ponieważ nie chciał rozstawać się z tą chwilą absolutnego nasycenia. wszystko albo nic. leżącjuż spokojnie obok siebie. i brud jej piegów. Byłaby smutna przez kilka minut przed południem. obiecuje mu swój smutek. które odbiło się od ziemi i wznosi się do nieba. Pełen gorzkiej ironii pytał się jej: . ruda nie przyrzekła mu swej śmierci. że chce pić wszystko. a właściwie się rozpuszczali. kilka minut wieczorem. Powiedział głosem łamiącym się ze wzruszenia: . A cóż to jest tydzień smutku? Nikt przecież . nie jest w stanie tęsknić bezustannie. Strasznie smutno. Drgnął: . Ogromnie wzruszyła go ta wilgoć łez i naraz poczuł. zamienia się w dal i staje się nieskończonością. powtarzał jej. kręciła głową. jaką wagę właściwie ma jej miłość? Parę . a całe ich ciała oraz twarze były mokre. w ogóle nie ma pojęcia.Tydzień? .Jak długo byłoby ci smutno? Dzień? Tydzień? .Cóż bym miała robić. traktowała to tylko jako miłosne schlebianie. kochali się. aż zalała ich wielka fala oszołomienia.Byłoby mi okropnie smutno. powiedział znowu: . kochali się. gdy oszołomiła go wzajemnie przyrzeczona śmierć. była brzydka i Jaromil przypomniał sobie swój wiersz. ile to razem? Ile minut smutku ważyjej miłość? Na ile minut smutku został oceniony? Wyobrażał sobie swoją śmierć i wyobrażał sobie jej życie.. . dobrze. życie lub śmierć.Tak. zdarli z siebie ubrania i kochali się. że stał się ofiarą nieporozumienia. Potem. nie. wydawało mu się. jaki tam tydzień.Ale potrafiłabyś żyć? .. że ją kocha i ona powtarzała to samo. to było wspaniałe. głaskał ją i z rozczuleniem dostrzegał jej wzruszające ubóstwo. Jaromil zrozumiał. tygodni smutku. by dotykiem ciała dać mu do zrozumienia. nieszczęsna idiotka. niczym nie wzruszone. nie potrafiłbym bez ciebie żyć. płakali i kochali się i byli w tej chwili poza światem. .

oczywiście. przedstawił go jako swego przyjaciela. ogarnęło go święte oburzenie. wykrętność tego jąkania była wszakże widoczna. Wziął gacie i przyglądał im się. gdy wszedł do kancelarii. Syn woźnego oświadczył. tak że ów starszy mężczyzna też się do Jaromila przyjacielsko uśmiechnął. spodnie. z rozczarowaniem) po twarzy. gdy jeszcze spał. ale także na wyższe piętro własnego życia. jeśli ktoś chce wejść do wielkiego gmachu. zobaczył twarz szkolnego kolegi i była to twarz przyjaciela. żeby tam zostały i żeby zobaczyła je mama. A potem spytał. jak równy naprzeciw równego. usłyszał odgłos rozdzieranego materiału. że Jaromil przyszedł go odwiedzić.Pójdziesz sama na milicję? Coś tam wyjąkała. Rano obudził się już po wyjściu mamy.To bardzo poważna sprawa .Na tę milicję chcesz iść sama? Myślała. Musimy coś z tym zrobić. odrzucił potargane gacie na ziemię. była mile zaskoczona. który w najbliższym czasie chce uciec za granicę. wciąż go pytała. chciała odwieść go odjego zamysłu. wstał tym razem w taki sposób. przyglądał im się uważnie i z czułą nieomal nienawiścią. Usiadł na podsuniętym krześle i po raz pierwszy naprawdę poczuł. będącego siedzibą Służby Bezpieczeństwa) i stąpał w górę po schodach. Tak. Wszystko mu sprzyjało. 11 Oddał na portierni dowód osobisty (. czego dotąd nie widział. że siedzi tu naprzeciw swego szkolnego kolegi. z wielkim rozporkiem na brzuchu. kiedy zobaczył ułożone jasnobeżowe gacie z tymi szerokimi pałętającymi się nogawkami. który pytał go. że ich cudowne kochanie uśmierzyło bezpowrotnie jego złość wobec brata. że nie chcesz tam iść. gdzie przedstawił go starszemu mężczyźnie w cywilnym ubraniu. jak gdyby wspinał się nie tylko na wyższe piętro budynku. . . Patrzcie na niego. była wesoła. . idzie w górę po schodach. podczas której cieszył się niecierpliwie na podniesienie kurtyny. Przez chwilę tak sobie gwarzyli. ajednocześnie bała się to powiedzieć wprost. głośno niemal prowokującym do siusiania. trzymając je w wyciągniętych rękach. ale dla Jaromila była to tylko łagodna uwertura. czemu jest smutny. sam to załatwię . .i pogłaskał ją (współczująco.jest to konieczne. marynarkę i. pragnąc.Wiem o człowieku. Potem włożył żółte spodenki. uśmiechała się radośnie na jego powitanie.powiedział potem poważnym głosem. patrząc jej prosto w oczy: .Rozumiem cię. a on zamiast odpowiedzi głaskał ją tylko melancholijnie po twarzy. lecz nie odpowiadał. toteż Jaromil powiedział: . Pocałowali się i Jaromil wyszedł. jak gwarzą ze sobą koledzy. i w duszy Jaromila rozgościła się błogość. położyła mu na jego krześle koszulę. nie był już na nią zły.Kundera Milan . iż jest bardzo szczęśliwy. smutno. była zaskoczona pytaniem i nie umiała na nie odpowiedzieć. krawat. jak mężczyzna naprzeciw mężczyzny.oświadczył syn woźnego. marynarkę i wyszedł z domu. włożył przygotowaną koszulę. skąd zobaczy to. Potem wstał i zaczął się ubierać. jak waży każdy krok! Idzie.Nie mogę tego sam załatwić. tę samą nogawkę złapał prawą ręką i szarpnął gwałtownie. by rozpocząć wielki i decydujący dzień. jak kroczy. jakby na barkach niósł cały swój los. gacie.Życie jest gdzieindziej jej głos. zawołali maszynistkę i Strona 110 . Zaprowadził potem Jaromila długim korytarzem do innego biura. Jaromil odpowiedział na nie szybko i dokładnie. krawat. Nie można było zburzyć tego od dwudziestu lat panującego zwyczaju i Jaromil ciągle go biernie przyjmował.Chcę cię o czymś bardzo ważnym zawiadomić . Ale tego dnia. jak się wstaje. dlaczego jest smutny. Była zmieszana i nie potrafiła nic powiedzieć. Wczesnym rankiem. spodnie. Ponownie (smutno i obojętnie) zapytał: . jak szorstki naprzeciw szorstkiego. odbierał czułość jej głosu jak nieskuteczny balsam. Syn woźnego spoważniał i postawił Jaromilowi kilka pytań. potem włożył koniec nogawki do ust i zacisnął zęby.

nie chciał być sam. Wydawało mu się. ale nie był zbyt zadowolony. jako czegoś narzuconego z zewnątrz. Jaromil. by stać się mężczyzną. swobodnie wybiera. Podali sobie ręce i Jaromil wyszedł z gmachu milicji na mroźne słoneczne przedpołudnie. jej bracia. który człowiek sam sobie stwarza. a nad kominami miasta unosił się ciągle nie napisany wiersz. nasza socjalistyczna ojczyzna będzie bezpieczna. gdzie jest jego miejsce. nie miał zresztą na myśli obowiązku w dawnym rozumieniu. była poorana głębokimi zmarszczkami i świadczyła o ciężkim. że jest inny niż był. Nie pragnie niczego innego. to jest właśnie powód. Jaromil potrafi sobie doskonale wyobrazić. ale ponieważ pracował kiedyś jako kierowca u pewnego burżuazyjnego polityka. Jaromil patrzył z zachwytem w twarz milicjanta. którzy knują intrygi przeciwko naszemu państwu. który jest dobrowolny i stanowi powód śmiałości i dumy człowieka. który musi przekroczyć chłopiec. Znowu zapragnął być widziany w swej cudownej metamorfozie i pospieszył do rudej Strona 111 . usiąść przy biurku i pisać wiersze. bowiem z ich pomocą szkicował swój własny i zupełnie nowy portret. też bardzo by się cieszył.Życie jest gdzieindziej spisali protokół. że jego rysy w ciągu minionej godziny stwardniały. Brat nienawidzi mianowicie naszego ustroju. Jaromil z pewnością sam dobrze wie. Gdy zostali sami w pokoju. gdzie pracuje. kiedy powiadomiła go o przygotowywanej ucieczce brata. a może zna takżejakichś ludzi z kręgów literackich. Powiedział mu. jaką wyobraźnię ma rozbudzić to surowe słowo? Jaromil wiedział jednak. Początkowo zamierzał iść prosto do domu. swych współbojowników. skąd ją zna. byłby gotów strzelać do komunistów. gdyby ich spotkanie nie było ostatnim. Poszedł do domu i zamknął się w swym pokoiku. dziewczyna często mu o nim opowiadała. ilu wrogów ma wszędzie nasze państwo. to może poświadczyć z absolutną pewnością. jakież to smutne! Pochodzi z całkiem skromnej. Zapisał kilka kartek papieru. Poszedł na wydział i wdawał się ze wszystkimi w rozmowę. co trzeba. niebywała. Jaromil musiał wszystko dokładnie opowiedzieć: jak się nazywa jego dziewczyna. żeby prędko poszedł załatwić. będzie nowa. i pragnął być widzianym w tej przemianie. że zna nazwę tego progu. Powiedział również. że właśnie wyobraźnia rozbudzona przez to słowo. że jeśli cały naród będzie tak czujny jak on. Nikt mu wprawdzie nie powiedział. jej siostry. gdyby to ich spotkanie nie było ostatnim. po czym starszy mężczyzna powiedział synowi woźnego. zdawało mu się. niespodziewana. męskim życiu. Jaromil obraca się na wydziale wśród studentów. krok stał się pewniejszy. Wciągnął do płuc zimne powietrze i czuł się przepełniony męskością. wydawała mu się piękna. podziękował Jaromilowi za jego przysługę. jaka jest jej rodzina. że cieszyłby się. Odłożył więc pióro i przez chwilę marzył. ale słońce wciąż świeciło. ubogiej rodziny. by swych towarzyszy. nie była to miłość. co będzie robić ów człowiek. marzył o tajemniczym progu. ile ma lat. że jego jedyną pasją jest zniszczenie socjalizmu. on. co Jaromil o nim wie. kim jest ten brat. swych przyjaciół na czas powiadomić. Po kilku krokach zawrócił jednak. ponieważ jego dziewczyna tłumaczyła mu poglądy brata bardzo dokładnie. O obowiązku trudno jest pisać wiersze. Spojrzał na chmury wznoszące się nad dachami miasta.jest na życie i na śmierć związany z ludźmi.Kundera Milan . tak. Tak. Jaromil wie o nim dużo. obowiązek. gdy wyjedzie na emigrację. co szkodzą. głos bardziej szorstki. ten próg nazywał się obowiązkiem. gdzie pracował jej ojciec. lecz obowiązek. która przedzierała się wszystkimi porami jego ciała na zewnątrz i chciała śpiewać. wie. Te rozmyślania napełniały Jaromila pychą. że są to w większości uczciwi ludzie. wiemy. Jaromil wie. Tak. ale znajduje się między nimi również wielu takich. Z męską rzeczowością wszyscy trzej mężczyźni podyktowali maszynistce protokół. dla którego całą sprawę uważał za bardzo ważną i spieszył się.

że są to. Poczuł niepewność i nie miał odwagi ruszyć się z miejsca. które powinno być Panu miłe. Musimy im porządnie popatrzeć na rączki . gdzie spotka Pan towarzystwo. Ajednak było to coś innego niż przedwczoraj. Przed dwoma dniami chciał pisać wiersze o obowiązku. I do głowy wdzierała mu się osobliwa. Podpisana była instruktorka.Naprowadziłeś nas na bardzo ważną sprawę. co jest z jego dziewczyną. że jest zdana na ich łaskę i niełaskę. uświadomił sobie. o których mówił gospodarz. bez tremy. przechadzał się więc tam i z powrotem po ulicy. że instruktorka niejestjeszcze straconą okazją. Dopiero dzisiaj pomyślał mianowicie. Gospodarz powiedział mu jednak. Czuł. by zastać ją zaraz po powrocie z pracy. że nie opodal domu stało auto. poczuł także pokrzepiające zdumienie. samego siebie i swój los. Jaromil pomyślał. dosłownie tak mówił do siebie. że dotąd nie wróciła ze sklepu. Mniej więcej po minucie wyszli z domu wszyscy troje. Po pewnym czasie zauważył dwóch mężczyzn. że już wie. Następnego dnia rano poszedł znowu na milicję. I znowu wychodził Jaromil z gmachu milicji na mroźne słoneczne przedpołudnie i znów odetchnął lodowatym powietrzem i czuł się wielki i napełniony losem. Bardzo bym się cieszyła.i wieloznacznie się uśmiechnął. tego i tego dnia. jak mężczyzna. żeby się nie martwił. przypomniał sobie również o tym. było prawdziwym czynem. gdy ją zabrali ci dwaj panowie. Czuł się wspaniale. powiedział mu. Było już koło szóstej. Ponoć już pół godziny temu szukali jej tu jacyś dwaj panowie i musiał im oznajmić. które nie były nic warte. było bowiem dowodem tego. Jaromil ogromnie się z niego ucieszył. gdy schodził po szerokich schodach na ulicę. Nie. skoro list przyszedł . że rośnie i że kroczy ulicami jak poruszający się monument smutku. na której mieszkała ruda. obaj mężczyźni wsiedli do niego razem z dziewczyną i odjechali. ci dwaj.Życie jest gdzieindziej dziewczyny. wszedł do bramy jednego z domów i patrzył. Przecież dwa dni temu właściwie nie wiedział jeszcze wcale. napełniało go nieokreślone. być może. aby mógł stanąć twarzą w twarz błyskotliwej urodzie instruktorki i na jej wieczorek towarzyski wkroczyć pewny siebie. kwalifikowało go nareszcie do tego. Syn woźnego nadal zachowywał się wobec niego po przyjacielsku. Wciąż słyszał tę żartobliwą pogróżkę: musimy im porządnie popatrzeć na rączki. Potem dostrzegł obydwu mężczyzn wchodzących za nią. i słowa te rozbudziłyjego wyobraźnię. gdyby Pan wprzyszłym tygodniu. spacerujących tam i z powrotem. że z przeciwnej strony nadchodzi ruda dziewczyna. Chociaż zaproszenie niczego konkretnego nie obiecywało. przyszedł na mały wieczorek. Dopiero dzisiaj rozumie swój własny czyn. jak nigdy przedtem. Potem przy szedł do domu i znalazł tam list. lecz pokrzepiające uczucie. że wszystko to. że jego podnajemczyni dotychczas nie wróciła.Kundera Milan . A potem przyszło mu na myśl. właśnie tego dnia. w wyniku którego sprawy poszły w ruch. a kiedy Jaromil zapytał go. co opowiadał mu jego szkolny kolega o czarnowłosym Żydzie i o twardej surowości swej pracy. ruda do domu nie wróciła. jak jego dziewczyna szybkim krokiem zmierza do swej kamienicy i znika w niej. . że jest pełen wierszy i usiadł przy biurku. że od tej pory. że zastanie ją w domu. potem zobaczył. Tak. że dwaj panowie są najprawdopodobniej milicjantami. że ich historia niejest zakończona. wkraczam do tragedii. że jest w niebezpieczeństwie i że kilkudniowe przesłuchanie napewno nie jest niczym przyjemnym. żejego dziewczyna jest teraz w rękach obcych mężczyzn. wesoło się uśmiechał. Nazajutrz pospieszył do dziewczyny. że swoim czynem wkroczył do tragedii. tak samo jak on. oprócz lodowatego strachu. Jaromil miał aż nazbyt dużo czasu. pachnącą i wzniosłą materią. nie można przeciwstawiać Strona 112 . Jaromil zrozumiał. Jaromil szedł po ulicach oszołomiony własnym losem. Wszystkie te myśli i wyobrażenia napełniały go jakąś słodką. że gra będzie się toczyć dalej. gdy zrozumiał tragizm swej sytuacji. Nie chciał. dopiero teraz zauważył. Gospodarz oświadczył mu jednak. tak że wydawało mu się. co zrobił. Bardzo go to poruszyło. uścisnął mu rękę. niejasna myśl. ale dzisiaj wie więcej: chwała obowiązku wykwita z rozciętej głowy miłości. która dotychczas nie wróciła do domu. co w ostatnich dwóch dniach przeżył. co zrobił rano. sądził więc. żeby go zobaczyła. że to. dlaczego przed dwoma dniami zapisał kilka kartek papieru wierszami. że jest w tym jakiś głębszy sens.

chociaż ' spędzał go sam w swym dziecięcym pokoju. ale może to właśnie jest jedyną wielką tragedią naszych dni. gdy siusia do kubła. zasnął tego dnia snem mężczyzny. w pobliżu której wszystko jest już wyraźne jak na pierwszym planie starego obrazu. (Ach. jego. godną wielkich strof. jego. ale fantazji nie można upilnować. Ruda należy teraz do niego bardziej niż kiedykolwiek indziej jej los jest jego wytworem. by życzyła mu spokoju i skupienia. dozor cami. wciąż na nowo wyobrażał ją sobie. taktownie. że w tej chwili jego dziewczyna jest otoczona samymi mężczyznami: milicjantami. że patrzą. że się kiedyś na nią gniewał. Potem położył się do łóżka i pomyślał. kochanka czy rewolucja. Był to upojny wieczór. jeśli tego zechcę leci okrzyk Keatsa przez stulecia. że mogą z nią robić. tymi. że dozorca obserwuje przez okienko w drzwiach celi. Jaromil nie jest zazdrosny. upojniejszy niż wszystkie miłosne wieczory. które sobie wybraliście. i jak z niej przesłuchujący zdzierają ubranie. to nie to. jego dziełem. Czas płynie więc w tej książce w odwrotnym tempie niż w rzeczywistym życiu: coraz wolniej. że to. i umrzeć chociażby w męczarniach. był to upojny wieczór. Mama uśmiechnęła się (macierzyńsko. jakie tylko potrafił sobie wyobrazić. Tak jak wasze życie określone jest przez pracę i małżeństwo. co to miłość i przyszły świat miłości. Jego dzieciństwo jest dla nas dalą. co robi. a na liściu delikatne żebrowanie. tylko to jedno jedyne. żeby zapytać go. ponieważ "piszę dziś największy wiersz mojego życia". że nie mógł przeżyć innych istnień. drobniutką i gadatliwą) dla przyszłego świata. gdy zapukała do drzwi jego pokoju. śledczymi. wszystkie wasze możliwe istnienia. jest najlepsze ze wszystkiego. jego.Życie jest gdzieindziej sobie miłości i obowiązku. właśnie dlatego. straszne. i wydawało mu się. choć o wiele dłuższa. oczywiście. piegowatą. Nie wciągnął rudej w niebezpieczeństwo dlatego. To. jest jego ofiarą. jak siedzi w celi na kuble. gdy pojawiają się w obecności obojga protagonistów. zaledwie jeden rok.Kundera Milan . jak przebiera się w więzienne ubranie. ze zrozumieniem) i życzyła mu spokoju. Miłość czy obowiązek. godną wielkiego wiersza! Siedział przy biurku i pisał. w której zlewają się miesiące i lata. to jego oko obserwuje ją. nie. to jest właśnie przestarzałe rozumienie problemu. że ją kochał bardziej. kroczył ze swoją mamą od tych mglistych horyzontów aż do wieży obserwacyjnej. że wie. co do tej pory napisał. ale coś go niepokoiło: przy tych wszystkich wyobrażeniach nie odczuwał zazdrości! Musisz być moja. w którym ludzie będą kochać się bardziej niż kiedykolwiek przedtem. myślał. tak jak wy wybraliście wasz los. podczas gdy piąta. zwrócił się do niej czule "mamusiu" i poprosił. i nasz wybórjest tak samo nieodwracalny. Każdy człowiek żałuje jednak. Nie bardzo wierzył w te skrajne możliwości (chyba ją tylko przesłuchają i szybko wypuszczą). żeby świat jutra był światem. wy także chętnie przeżylibyście wszystkie wasze niezrealizowane możliwości. natomiast pozostałe postacie wolno nam dostrzegać jedynie wtedy. tak to wygląda: Jaromil pchnął w niebezpieczeństwo swoją dziewczynę właśnie dlatego. to znowu wstawał zza biurka i chodził po pokoju. którymi być mogła a nie Strona 113 . Tak. co pisze. tak samo nasza powieść ograniczona jest widokiem z owej wieży. poświęcić jedną konkretną kobietę (rudą. gdzie na drzewach widać każdy liść. Ona też : pragnie stać się innymi powieściami. mama była w sąsiednim pomieszczeniu i Jaromil zupełnie zapomniał. nie. Część szósta albo Czterdziestolatek Pierwsza część naszej opowieści obejmowała piętnaście lat życia Jaromila. a obcy mężczyzna obserwuje ją. co chcą. Dzieje się tak ponieważ oglądamy historie Jaromila z wierzy obserwacyjnej. Wybraliśmy ten właśnie sposób. którą wznieśliśmy w punkcie jego śmierci. przecież właśnie Jaromil pragnie. Dlaczego Jaromil miał być zazdrosny. że miłość dla niego nic nie znaczy. niż inni mężczyźni kochają swe kobiety. skąd widać tylko Jaromila i jego matkę. jego. jak siada na kuble i siusia. to jego ręce dotykają ją rękami dozorców. niedościgniony Ksawery!) Nasza powieśćjest podobna do was.

wkroczyłby dwu lub trzykrotnie były kolega szkolny . jedyną pułapką na poezję i na młodość. czyż powieść nie jest w takim razie znacznie swobodniejsza? Cóż by się stało. Ale nie. kiedy już nikt (przed paroma laty umarła też jego matka). pozostawiał często po sobie piękną poezję. którzy siedzieli razem z nim na trybunie na milicyjnym wieczorku! Gdzież są wiersze. dopóki nie jest jeszcze przez wszystkich zapomniany. który byłby w takim stosunku do reszty opowieści. co naprawdę myślał o swej kochance. W altanie jest jednak otwarte okno. Czymże innym jest powieść. która śledziłaby karierę zahukanego syna woźnego. zresztą. widząc je ślepymi oczami konformizmu. lecz także liryczne! Rządzili nimi ręka w rękę kat i poeta. Że były to czasy złej liryki? Niezupełnie! Powieściopisarz. gdybyśmy szybko i po kryjomu zburzyli wieżę obserwacyjną i przenieśli ją choćby na chwilę gdzie indziej? Powiedzmy. jak ogrodowa altana do willi. za którym więzieni byli ludzie. postawić wieżę aż tutaj! I odwiedzić. wszyscy się już za nie wstydzą. 3 Uczyńmy tą altaną męską garsonierę. Ale my. żaden dance macabre. martwe już przy narodzeniu. który w gruncie rzeczy nigdy o nikim nic nie wiedział! Jakaż by to była powieść. nie przeniesiemy naszej wieży obserwacyjnej w dzisiejsze dni. cały zbudowany był z wierszy i pod tym murem się tańczyło. prześladowań. Ależ nie. do której to powieści. ponieważ się za nie wstydzą. na przykład. musimy dać nasze świadectwo. gdzieś daleko poza śmierć Jaromila! Powiedzmy. aż w dzisiejsze czasy. nikt nie pamięta imienia Jaromila. tak że dolatują przez nie z oddali kuchenne wyziewy i głosy ludzi z willi. przedpokój. A poeci przeżywali. jeśli nie pułapką na bohatera? Gwiżdżemy na opis czasów! Tym. kompletnie nikt już o nich nie pamięta. Altana oddalona jest od willi o kilkadziesiąt metrów. jest młody mężczyzna piszący wiersze! Ten młody mężczyzna. stworzył kłamliwe dzieła. ale wyłącznie dlatego. trzy lata po jego śmierci. jak już powiedzieliśmy. Dlatego marzą nam się wciąż inne możliwe a nie zbudowane wieże obserwacyjne. i oni sami by się ich przed nami wyparli. już dawno wynajął ją inny właściciel i mieszkańcy willi z niej nie korzystają. Ale poeta. gdybyśmy je wznieśli. 2 Ach. że wydawały nam się jedyną pułapką na Rimbauda i na Lermontowa. Co właściwie pozostało z czasów tak odległych? Dzisiaj są to dla wszystkich lata procesów politycznych. które wtedy recytowali? Nikt. w nim garderoba Strona 114 . Nie wybraliśmy sobie tych lat po to. by opisywać owe czasy i nadstawiać im coraz to nowe zwierciadła. w życiu syna woźnego albo w życiu rudej dziewczyny? Cóż my właściwie o nich wiemy? Niemal tyle samo. by je portretować. w życiu malarza. ugniecionej z całkiem innego ciasta. której rysował po brzuchu tuszem! Jeśli jednak człowiek nie może w żaden sposób wyskoczyć ze swego życia. Boże. wspaniała tęcza nad więzieniami. którzy pamiętamy. Co by było. Tak. w magicznym polu poezji każde twierdzenie staje się prawdą. były to nie tylko czasy straszliwe. opuśćmy na chwilę naszą powieść. Zbudujmy rozdział. Ponieważ.Życie jest gdzieindziej była. gdyż nie chodzi nam o to. któremu daliśmy na imię Jaromil. jest to samodzielna budowla. Nie stawiajmy jej jednak dalej niż jakieś dwa.poeta! Albo gdybyśmy obserwowali historię malarza i mogli się wreszcie dowiedzieć.. jeśli stoi za nim siła przeżycia. aż się z ich uczuć dymiło. Mur. przenieśmy wieżę obserwacyjną aż na koniec życia Jaromila i ustawmy ją w myślach zupełnie innej postaci. nie może nam więc nigdy zniknąć całkowicie z pola widzenia. który pisał o tych czasach. który z tymi czasami tak samo ślepo się utożsamiał. zakazanych książek i egzekucji niesłusznie skazanych. jedynie na zasadzie epizodu. Tutaj tańczyła niewinność! Niewinność ze swym krwawym uśmiechem. tych wszystkich dziesięciu poetów. co niemądry Jaromil. powiedzmy. kto nas interesuje.Kundera Milan . bez której się willa obejdzie. a na horyzoncie rozlewała się tęcza.

pomimo tego nie chciał. nie prosząc o żadne wyjaśnienie. wytarł się.uświadomił sobie. że jest w płaszczu kąpielowym. a on idzie do łazienki. jak było . wstał z wanny. Dziewczyna miała na sobie sukienkę. że właśnie w tej sukience była u niego ostatnim razem. wiesza je w szafie.powiedziała. otwiera aktówkę i wyciąga z niej wymięte ogrodniczki. wytarty płaszcz. . . Ale do kogo należy ten sygnał? Pomyślał.Życie jest gdzieindziej wbudowana w ścianę. którą czterdziestolatek dobrze znał.Kundera Milan . Dziewczyna też była zaskoczona. i mówił ściszonym głosem. a jakieś pięć lat temu. ale zawróciła i przyszła do niego. tak. jak było . łazienka ze starannie umytą wanną. potem zaczął ją spiesznie wypytywać: jesteś głodna? naprawdę jadłaś? kiedy jadłaś? dokąd wybierasz się ode mnie? pojedziesz do domu? Powiedziała mu. naprzeciw niego duże lustro. jest w znakomitej kondycji. a kiedy odezwał się kobiecy głos. podniósł słuchawkę telefonu.Chwileczkę! . bez pośpiechu włożył płaszcz kąpielowy i poszedł otworzyć. niedbale otwarta na oścież. i miał wrażenie. . . pójdę się przebrać . jest słoneczny wiosenny dzień. po których poznawał. brązowy. kuchenka z nie uprzątniętym naczyniem i pokój w pokoju bardzo szeroki tapczan. ogląda swoje ciało i jest z niego zadowolony. co widziała w jego oczach. Pomógł jej zdjąć płaszcz. że była już nawet na dworcu. erotycznie uzdolniona i elastyczna: robiła dokładnie to. . kiedy widział ją po raz ostatni. . Nie lubił nieproszonych gości i dlatego miał z kochankami i przyjaciółmi umówione sygnały. 4 Przed drzwiami stała dziewczyna w zimowym płaszczu. Czekałam aż wrócisz z pracy. wyszedł do przedpokoju i zamknął za sobą drzwi. brązowy płaszcz.Kiedy? .Puścili mnie .powiedziała. ma lżejszy mózg i silniejsze ramiona. tak że wanna służy mu równocześniejako stół.Poczekaj. później dwa długie i po małej przerwie znowu krótki. ale ta dziewczyna posiadała kilka cennych zalet. była zabawnie bezpośrednia. przeprosił.Dziś rano. Najpierw jeden krótki. i napełniał przedpokój tkliwą muzyką. Jest popołudnie i właściciel garsoniery wraca właśnie do domu. podczas gdy w jej życiu tyle się w międzyczasie zmieniło. kto przychodzi. że nie ma dzisiaj czasu. ale od czasu. który wisiał na wieszaku. Strona 115 . uświadomił sobie. zanim się zaczął przebierać. Nie miał wobec dziewczyny siedzącej w pokoju żadnych zobowiązań. że pokój jest wciąż taki sam. przełożył przez nią drewnianą deskę. jest to czterdziestoletni już mężczyzna. A potem słyszy dzwonek. że nie wolno rozmawiać z nim o uczuciach i. grzeje się w gorącej wodzie i czyta jedną z książek.zawołał. kiedy ją poznał. 5 Było to mniej więcej trzy lata temu.przytaknął i posadził ją w fotelu. był to ciężki. co do niej mówi. do pokoju wpada świeży powiew. wykręcił numer. że powinna pojechać do domu. żeby słyszała jego rozmowę. ze dwa oszklone obrazki (reprodukcje antycznych malowideł i posągów). Teraz leży już w wannie. jakby do tego wiosennego popołudnia wkroczył zimowy dzień sprzed trzech lat. Miał znacznie ładniejsze kobiety. puszcza do wanny gorącą wodę i rozbiera się. miała zaledwie siedemnaście lat.Wszystko jest tu tak. podłużny stolik z dwoma fotelami i okno wychodzące na podwórze. w którym zawsze siadywała. że nie wiedział nawet. powiesił go na wieszaku. Patrzył przy tym na ciężki. wszędzie dookoła biblioteka. ma przed sobą leżące książki (to przedziwne zamiłowanie do antycznych autorów!). gdy zobaczył ją pierwszy raz.Tak. po kwadransie zrozumiała. że jest już stary i ma słabą pamięć. kiedy pracuje fizycznie. z widokiem na kominy i dachy. potem idzie do pokoju i otwiera na oścież okno. w tej sukience i w tym samym zimowym płaszczu. wszystko jest tak. Poznał ją od razu i był tak zaskoczony.

. przyszła poprosić czterdziestolatka. czterdziestolatkowi bardzo się to podobało. .Konie? Jakie konie? 6 Wyszła rano z bramy i obok przejeżdżali właśnie na koniach sportowcy z klubu jeździeckiego. mała i niepozorna. że chował nawet do szuflady wiersze. Czterdziestolatek nie ukrywał swego upodobania w lesbijkach. dziewczyna krążyła wprawdzie na gwiezdnym niebie jego miłości jako skromna pobłyskująca gwiazdeczka. .uśmiechnął się. ale interesowały go tak samo. jesteś miła. Nie potrafił się na tyle opanować. wysokie i nadludzkie. gdy zrozumiał nieprawdopodobieństwo opowiadanej przygody. kiedyś w miłosnym upojeniu dziewczyna szeptała mu do ucha. Czuł się poza tym dotknięty niezrozumieniem. To było dobre. naprawdę kocha i nie chce go dłużej oszukiwać. tylko jedna staruszka. jak interesował go i budził w nim odrazę świat.że oświadczyłaś mi. jak ma z nim postępować. Siedzieli prosto i pewnie. lecz nawet jedna mała gwiazda. że dziewczyna ma chłopaka. zimowy płaszcz i wstydziła się spojrzeń przechodniów. może nieprzyjemnie naruszyć kosmiczną harmonię. żeby to zrozumiał . że chłopaka. że jest głęboko pod nimi.A dokąd poszłaś potem? Poszła na końcowy przystanek tramwaju. iż nigdy w życiu już do mnie nie przyjdziesz? To nieprawda . Był gotów czuwać nad obojgiem kochanków z całą cyniczną łaskawością i dlatego nagłą decyzję dziewczyny odczuwał jako niewdzięczność.A przypominasz sobie . Było przedpołudnie i słońce już zaczynało grzać. a później.Życie jest gdzieindziej przychodziła posłusznie tylko wtedy (było to zaledwie raz w miesiącu). wyrwana nagle ze swego miejsca. że na tramwaj czekać będzie dużo ludzi i wszyscy będą się jej przyglądać. . na szczęście. w gruncie rzeczy był idyllistą i strzegł spokoju i ładu swoich przygód. uciekła. Wysoko nad nią rozlegało się parskanie i śmiech. ale wręcz czuje się bezpieczniej. Już była na dworcu. Dziewczyna nie poprzestawała zresztą na wymysłach. . byłych i obecnych. mówiła coraz Strona 116 . pozwalał sobie o nim ' opowiadać i dawałjej rady. na wprost mnie jechały konie. Gdy nie przestawał się dziwić. który powstawał wokół niego i który obserwował z gorącej wody w swojej wannie. widząc jego spochmurnienie. tym bardziej wzruszyła go dziewczęca gorliwość.powiedział.I od razu wiedziałaś. że przyszłaś najpierw do mnie. lecz kiedy przyszła na nią kolej. jak napadła w kabinie na kąpielisku obcą kobietę i kochała się z nią. o którym przecież czterdziestolatek dobrze wie. które dziewczyna od niego dostawała. to było jak balsam. gdy ją do siebie zapraszał.To prawda . . Opowiadała mu więc ze szczerą niedyskrecją o swoich chłopcach. Usiadła później w parku i czekała. że pójdziesz najpierw do mnie? Obowiązek nakazywał jej jechać do domu. Na przystanku była. jeżeli jego przyjaciółka ma inne poważne znajomości. . miała na sobie ciężki.dodał po chwili . Chociaż czterdziestolatek miał bujne życie erotyczne. powiedziała mu.powiedziała dziewczyna. Dziewczyna czuła. już stała w kolejce do kasy. Zrozumiała.Nie. aż będzie czwarta i czterdziestolatek wróci z pracy. że stała tam tylko jedna staruszka. Potem poczuła głód i kupiła sobie bułkę z kiełbasą. zawsze przecież cieszył się. do rodziców. jak gdyby wyrastali ze zwierząt i tworzyli z nimi jedno ciało. budziły w nim odrazę. Bała się. a dziewczyna. i nie gniewał się na nią. co czterdziestolatka interesowało i bawiło.Kundera Milan . by nie dać tego po sobie poznać. który ją kocha. że czterdziestolatek nie tylko nie domaga się wierności. a ona tuliła się do muru. chętnie zaznajamiała czterdziestolatka ze swymi przyjaciółkami i stała się inspiratorką wielu pięknych erotycznych zabaw.Kiedy wyszłam z więzienia. Chłopiec bawił go do tego stopnia.Cieszę się. że przyszłaś do mnie . Ma lęk przed domem. Teraz siedzi naprzeciw niego w fotelu (czterdziestolatek przebrał się już w lekkie spodnie i sweter) i mówi: .

. Toteż nazajutrz. . który tak chętnie kładł miłość i śmierć na tej samej wadze.Jak właściwie wyglądała wtedy twoja rozmowa z chłopakiem? . żeby ci o tym powiedzieć. nie chciała się z nim już nigdy widzieć. ale nie liczyła się z tym.dziwił się czterdziestolatek. ale wiedziała również.dziewczyna wzruszyła obojętnie ramionami. radził jej.Ależ nie.Więc ty z nim już nigdy potem nie rozmawiałaś. że jej brat zamierza uciec za granicę i że się z nim żegnała.Umarł wkrótce po tym. Pod jego nazwiskiem wyryte jest to epitafium.Kundera Milan . żeby poszła brata zadenuncjować. co jest. jak cię zabrali. a co być ma. że chłopak będzie ją zmuszać.Ja już do ciebie nigdy nie przyjdę. co się z nim stało. Należała do tych zacnych dusz. w tej samej sukience) i twierdzi. dziewczyna myślała o tym. które nie robią różnicy pomiędzy tym. Aresztowali mnie właśnie. niż zamierzała. że nie powinna była tego mówić i dlatego teraz odbierała wspomnieniu prawo do rzeczywistego istnienia. skoro on nie istnieje. że go nie ma. jakby to był grób wielkiego pisarza. które mi kiedyś dałaś: że chciałby umrzeć w płomieniach.spytał ją teraz. w trakcie której odwiodła brata od nielegalnego przekroczenia granicy i jak ma chłopcu zasugerować. Czterdziestolatek zdziwił się. pobiegła znowu do czterdziestolatka.Nie. Nic nie wiem . i spóźniła się na randkę. a dziewczyna ciągnęła dalej: . Chłopak był śmiertelnie obrażony. .Nie. zaraz po pracy.Coś sobie zrobił? . że brat po dramatycznej scenie przysiągł jej.Nie rozmawiałam z nim. . ja nie będę pić. jakby chciała powiedzieć. że chłopaka kocha i chce być wobec niego uczciwa. 8 A jednak to była prawda. 9 O tym dziewczyna nie wiedziała. że niczego takiego nigdy nie mówiła. że niczego wiedzieć nie chce. czterdziestolatek był miły i przyjacielski. A potem znowu milczeli. zabawiła wtedy u czterdziesto latka nieco dłużej. całkiem zwyczajnie zachorował i umarł. Przyszła wtedy do niego i czterdziestolatek otworzył zaraz barek. Czterdziestolatek uśmiechnął się: . Już byś po nich w tej willi nie znalazła ani śladu. żeby pozostała przy swoim kłamstwie i przekonała chłopca. dziewczyna pokręciła głową: .Ale powiedzieli ci na pewno. z bardzo daleka dobiegały do niej patetyczne słowa chłopca. . że go udobrucha jedynie wymówką również śmiertelnie poważną. . Nie przypuszczała. Przecież. że chłopiec nie odebrał sobie życia. że właśnie on stał się pośrednio wybawcą jej rodziny.Nie. Tylko na cmentarzu stoi duży czarny pomnik. kiedy chciał nalać do dwóch kieliszków koniak. że i jego śmierć odwróciła się do niej plecami. żeby zapytać go o radę.. Tu leżypoeta. żeby usprawiedliwić swoje postanowienie.. co mówiła czterdziestolatkowi. nie istnieje już także przyczyna Strona 117 .. Ale pamiętała to dobrze.spytała cichym głosem skłonnym nagle przebaczyć.. a dzisiaj przyszłam tylko po to. że za granicę nie wyjedzie. wciąż od nowa zarzekała się. już nigdy u ciebie nie będę pić. wracając z więzienia. . ale całkiem zwyczajnie umarł. Wymyślił jej dokładnie. Jego matka wyprowadziła się. Wymyśliła sobie. Czekali na mnie przed domem. kazała tam napisaćjego matka. gdy wracałam od ciebie do domu. ponieważ bez jego wpływu i ingerencji brat byłby już może w tej chwili aresztowany na granicy lub nawet zastrzelony przez przygraniczną straż. pamięta. Wygląda. jakże by nie.Życie jest gdzieindziej więcej. Nie. .Umarł . Nie kłamała. . jak ma opisać scenę. wyczuła więc.rzekł czterdziestolatek. Owszem. A teraz siedzi naprzeciw niego (na tym samym fotelu. .Ty naprawdę nic nie wiesz? . i etyczne życzenie uważają za prawdę.

Nie. że czterdziestolatek ofiaruje jej antrakt. I czterdziestolatek dopiero teraz uświadomił sobie. podczas gdy tym razem. aby istotę rzeczy ominąć.A co z bratem? Dziewczyna odparła: . wymykając się im. nie czuje się wobec niego niczemu winna ani do niczego zobowiązana.zaproponował . .. była u niego zawsze bezpieczna. która przysporzyła nieszczęścia bratu i całej rodzinie. kiedykolwiek poznała. pozostałe postaci również odłożą maski. Robili tak zawsze. A teraz siedzi naprzeciw niego. jej słowa służyły do tego. a pod nimi są ludzie. na masło kładli plasterki szynki i kiełbasy. że ten stereotypowy kawałek życia ciągle tu na nią czekał nie zmieniony. z kredensu wyjęli dwie szklanki. jak bezpieczny jest człowiek. popija wino i jest niezmiernie szczęśliwa. jak to zawsze miała w zwyczaju. że jest poza swym życiowym dramatem: na początku wojny uciekł ze swoją młodą żoną do Anglii. ponieważ proponował jej zwykły antrakt. lecz w tym samym czasie. w swoje niezobowiązujące zabawy i w swoje książki. . w jaki sposób wymuszali z niej na przesłuchaniach przyznanie się i jak ona. jak bezpieczna jest postać dramatu. którzy beztrosko sobie coś opowiadają. dawniej w rozmowie zawsze zmierzała naiwnie do sedna sprawy. nonsensem. Przed trzema laty dziewczyna przyszła się z nim pożegnać. mógł sobie wyobrazić. była przecież nie tylko niewinną ofiarą. 10 Poszli oboje do kuchni i kroili chleb. chodź mi pomóc. gdy odwiedzała czterdziestolatka. czuła się tu bezpieczna. odwrócony plecami do Historii i jej dramatycznych przedstawień. na detalach. potem wrócił. dlaczego dziewczyna uciekła sprzed kasy na dworcu i dlaczego tak się boi jechać do domu. nie naruszony i mogła do niego bez skrupułów wejść. znaleźli butelkę wina. przeżuwa chleb z szynką. 11 Na stole były już tylko puste talerzyki z okruszkami i wypita do połowy butelka. I tak znalazł się w hali fabrycznej. które wydawały jej się ciekawe i które łączyła w nielogiczny. plątała się w nowych i coraz bardziej podejrzanych kłamstwach. a ona mówiła (swobodnie i bez patosu) o więzieniu. wydawało jej się w tej chwili. podczas gdy chłopak obiecywał jej życie.Puścili go? . Było jednak jeszcze coś innego w jej dzisiejszej wielomówności. gdy Jaromil postanowił studiować w wyższej szkole nauk politycznych.Życie jest gdzieindziej całego jej trzyletniego więzienia i wszystko stało się tylko złym snem. że w czasie wojny zanadto związał się z kapitalistyczną Anglią i nie jest dostatecznie pewny dla socjalistycznej armii. walczył przeciwko Niemcom w angielskim lotnictwie i stracił żonę podczas bombardowania Londynu. jak wytłumaczy Strona 118 . gdy opadnie kurtyna po pierwszym akcie i następuje przerwa. ale miły tok opowiadania. Poczuła się naraz swobodniej i rozgadała się.Nie wiem. kluczem do konserw otworzyli puszkę sardynek.zrobimy sobie kolację.Wiesz co . odwrócony plecami do własnego losu i zapatrzony w samego siebie. pozostał już w wojs ku. . Było to błogie poczucie. Czterdziestolatek już od dawna czuł. ale także winowajczynią. gdy znajdzie się na chwilę poza zasięgiem swego losu. jego przełożeni doszli do wniosku. Ale jaką istotę rzeczy? Potem przyszło to czterdziestolatkowi do głowy i zapytał: . że był to najpiękniejszy kawałek życia. Ten mężczyzna był dla ' niej dobry i nigdy niczego od niej nie wymagał. czymś nierzeczywistym. zatrzymując się przy tym. tak się przynajmniej czterdziestolatkowi wydawało. współwięźniarkach i klawiszach. który z wolna rozpościera się w niej błogą ciszą. jaki .Kundera Milan . . Najpiękniejszy? Dlaczego? Był to kawałek życia pełen bezpieczeństwa.

trzymał tylko rękę miękko i długo przyciśniętą do jej skóry. którą trzyma w objęciach. a głowa nie jest zwrócona ku jego twarzy. nie zmysłowe pożądanie. jej koścista postać wkroczyła już na oświetloną scenę i rzuca swój cień tak daleko. Ale zaraz potem jeszcze bardziej przeraziło go to. wpada mrok. ' szantażem ani grą. nigdy '. którą kochał. że i do garsoniery. Podszedł do dziewczyny i podniósł ją z fotela. uświadamiał sobie bowiem. I w tej chwili poczuł na swym ciele. a ona tkwi przytulona. tym bardziej wzbierała w nim fala współczucia. Potem nachylił się ku niej i położył jej dłoń na twarzy. że mu się oddaje. Pomyślał. lecz jakiś młodzieniaszek. że wyrwali jej duszę i że ma w sobie krwawiącą ranę po tej amputacji. Kierowała nim współczująca sympatia. jednakże sytuacje posiadają pewien automatyzm. gdzie stoją naprzeciw siebie dziewczyna i czterdziestolatek. o dziwo. że nie są podstępem. którego nie można uniknąć. Delikatnie obejmuje jej ciało. o którym nikt nie wiedział i którego dziśjuż nawet nie ma? Dziewczyna milczała. ramiona zwarte ku sobie zakrywają jej piersi. że dziewczyna.Kundera Milan . zrobił dla jej ratowania wszystko. Jeżeli chcesz. Otarł jej palcami łzy z twarzy i objął ją czule. Co oznacza to przytulenie? Oznacza ono. wiedział. jest zaklęta. nie wyrządzili sobie nawzajem żadnej krzywdy. gdzieś daleko. wiedział bowiem. bał się ich tak samo. 14 Podniósł ku sobie jej pochyloną mokrą twarz i zaczął ją całować. Dlatego przeraził się. że darowali sobie zawsze krótką chwilę pogody . wsunęła mu się do rąk i chce tak pozostać. które chcą go objąć i wyrwać z jego idyllicznego nielosu. Był to gest tak łagodny. że dziewczynie zaczęły płynąć z oczu łzy. Masz na to czas. że kobiety uczynią go częścią swych życiowych dramatów. Strona 119 . że wtedy. nie głaskał jej. kościste. że nie są to łzy miłości. trzy lata wcześniej. Miał też szczególną satysfakcję z tego. 13 Za oknami owej chwili. 12 Od śmierci swojej żony. że o wymyśloną zbrodnię oskarżyła brata nie ona. że nie mają sobie nic do zarzucenia. Ale to oddanie nie jest otwarciem się! Wsunęła mu się do rąk zamknięta i zaryglowana. lecz nie udawało mu się to. starał się przy pocałunku otworzyć jej usta językiem. same dla siebie. że nie są przeznaczone dla niego. że zawsze wychodzili sobie naprzeciw.Nie . i płyną z dziewczyny. żeby ukrył ją w swych objęciach jak w kasie pancernej. że nie potrafił się tym razem obronić przed ich tkliwym smutkiem. i brzydził się ich. Musisz wszystko dobrze przemyśleć. patrzy w ciemność jego swetra. jak tego. którą porzuciliśmy. ale wilgotna fala sympatii z pomocą zapadającego zmroku zamazywała zarysy i wymiary i odbierała im obojgu konkretność i materialność. a czterdziestolatka zalała fala współczucia: jedź już dzisiaj do domu. jak niewidzialnie wypływa z człowieka jego smutek czy radość. mizerne ciało. Czuł w rękach wychudłe. lecz zwieszona jest na jego piersiach. nieruchomo i niezmiennie. im dłużej nie udawało mu sięjej pocałować. śmierć przestępuje już niecierpliwie z nogi na nogę w opowieści. co było możliwe. i niczego więcej nie chcieli. czując na dłoni ich nielubianą wilgoć. gdy dziewczynę aresztowali. w jego objęciach. że przez cały okres jego znajomości z tą dziewczyną. Ale. że jest w stanie się z nią kochać. możesz zostać u mnie. widział w ich łzach macki. nie lubił kobiecych łez. że po prostu są. jej wargi były zamknięte i odmówiły odpowiedzi jego ustom.Życie jest gdzieindziej dziś komukol wiek. Wsunęła mu się do rąk zapieczętowana. Był bezbronny wobec ich niewinności i był nimi przejęty do głębi duszy.

Podszedł do niej i pogłaskał ją po twarzy.pytał się.broniła się. Pragnienie fizycznej miłości zniknęło zupełnie. Co się z nią stało? Co tam z nią robili? Bili ją? Straszyli? Dręczyli? Nie wiedział.Co ci jest? . Tuliła się do ściany i milczała. Ich spotkanie zaledwie wplącze się we wspólny tok życia. czterdziestolatek zapalił lampkę i znów przyglądał się dziewczynie. Słyszycie. Także w naszej powieści rozdział ten był tylko cichą pauzą. jeszcze ją lekko pogłaskał. no. jest ciągle otwarte tak. 15 Ponieważ nie mogła samymi słowami powstrzymać jego natarczywości. wysokie i mocno zbudowane konie. głęboka i nieprzeparta. . które czterdziestolatek umożliwił dziewczynie przed dalszą nagonką. Okno garsoniery było otwarte i do wnętrza wpływało powietrze wiosennej nocy. a potem (w pokoju było już ciemno).Szkoda. jesteśmy jeszcze tutaj. że nie jesteś staruszką albo staruszkiem . aż wydawało mu się. po policzkach. że już śpi. poprosił ją.Kundera Milan . podniecony bez podniecenia! To była chyba tylko czysta dobroć. wsłuchiwał się w jej oddech. a czterdziestolatek leżał nieruchomo obok dziewczyny. Było to jedynie krótkie wytchnienie. . leżeli obok siebie na jego bardzo szerokim tapczanie i on mówił do niej cichym pocieszającym głosem. szczęśliwy. którą zbudowaliśmy tym rozdziałem. chociażby z pniem drzewa albo z murem. lampka już się nie świeciła. ale sympatia. będącą w pobliżu. że pragnęła zlać się z jakąś rzeczą. nie! Nie! . Dziewczyna milczała. Była tak nisko pod nimi i tak nieporównywalna z ich zwierzęcą doskonałością. . bo nie jesteś staruszką ani staruszkiem. jak śmierć przytupuje niecierpliwie z oddali? Niech trochę poczeka.Życie jest gdzieindziej Było to całkiem nieoczekiwane: był zmysłowy bez zmysłowości. którą opuściliśmy tuż przed jej kulminacją. to dobrotliwe światło. Część siódma albo Poeta umiera Strona 120 . a on głaskał ją po włosach. wyrwała mu się i uciekła do kąta pokoju. po czole.Nie. milczała i nie mogła znaleźć słów. Głaskał ją tak długo. nie bój się. która w wyniku tajemniczego przeistoczenia zmieniła się w podniecenie ciała! Ale chyba właśnie to zaskoczenie i niezrozumiałość owego podniecenia całkiem go poniosły. Zaczął pieścić pożądliwiejej ciało i rozpinać guziki sukienki. jakim od lat już z nikim nie rozmawiał.Nie powinnam była tu przychodzić. Również okno altany. ukryci w innej powieści.nalegał wciąż. Głaskał ją tak długo. . jaka ją czeka. W innej historii? Nie. że mógł jej darować pierwszy sen w nowej erze jej smutnej wolności. złączone z jeźdźcami w dumne podwójne ciała. w obcej garsonierze. 16 Długo głaskał ją po twarzy. i kiedy wydawało mu się.powiedziała w końcu. w jej niespokojne zasypianie. I powiedz mi. w innej historii.Co ci jest? Co z tobą? . była tu ciągle i domagała się swego. A przed oczami stanęły jej konie. przejeżdżające koło bramy więzienia. w której nieznajomy mężczyzna zapalił niespodziewanie lampę dobroci. że nieustannie dolatują tu zapachy i dźwięki powieści. co ci jest? Co ci się stało? Co się z tobą stało? Stała. nie! Proszę cię. Popatrzmy jeszcze przez kilka sekund na tę cichą lampę. aż zamknęły jej się oczy. A potem jeszcze raz: . Leżała kurczowo wyciągnięta i patrzyła w sufit.Nie bój się mnie. żeby mu pomogła posłać łóżko. w których nieożywieniu mogłaby się skryć. że z jej oczu znika strach. . W życiu czterdziestolatka i dziewczyny jest to raczej przerwa w historii niż historia. zanim altana zniknie nam z pola widzenia.

Człowiek marzeń stał się człowiekiem czynu. kiedy zniesione już zostało przeciwieństwo między snem a jawą. w swoim uczuciu.Życie jest gdzieindziej Tylko prawdziwy poeta wie. że to tylko przypadkowa gra wyobraźni powodowała. bowiem ciało jest śmiertelne. z której kiedyś nierozważnie uciekł od pięknej brunetki. przygoda snu stała się dla niego przygodą życia. że drapało go w gardle (mama nie chciała go na wieczorek puścić.. a z nim także swoje drugie życie. słyszycie ich? Już jadą! Koń pędzi w górę serpentynami kaukaskich gór. Halas klnie do rymu. miłości moja. które wprawił w ruch swą własną siłą i wolą. bowiem nie potrafią strzelać i jeśli wystrzelą. to z tobą. o tym. zmieniony w blask i żar. a siedzi na nim Lerrnontow z pistoletem. twierdząc. których luby nie wrócił z wojaczki. który dwadzieścia lat po śmierci Jaromila oblał się na praskim rynku benzyną i podpalił. jak tęskno jest w zwierciadlanym domu poezji. zginą. Najpierw był tylko on sam. snu i przebudzenia. i tylko wpłomieniach. Zbliżał się do willi i czuł swoją dawną niepewność. ma ciemne ubranie. Za oknem słychać dalekie odgłosy strzałów. i drżący byt płomieniajest obrazem myśli. że Jaromil przedstawiał sobie swoją śmierć w płomieniach? Bynajmniej. w swoim szaleństwie. że ją przesłuchują. w swojej miłości. I znowu tętent kopyt i turkot powozu! To jedzie Puszkin. ponieważ głębia wód oznacza to samo.Kundera Milan . Myślicie. w Sekwanie utopił się Paul Celan. jak jego los rozbija się o twardy kil historii. Byron wkłada do szufladki nocnego stolika rewolwer. w zwierciadłach szaleje wspaniała bitwa. aby odejść. Zniknęło też przeciwieństwo między Ksawerym i Jaromilem. w swoich zwierciadłach i wirach. żeby jak Ikar zginąć. Majakowski następuje na gardło swej pieśni. co głębia w człowieku. w jaki sposób człowiek ginie. krawat. trafią jedynie w swoją własną głowę. zimowy płaszcz i kapelusz. woda jest śmiertelnym żywiołem dla tych. A teraz nadeszła chwila. która świeci daleko w przyszłość. przecież śmierć jest posłaniem. jedzie z jednego przedmieścia na drugie. Wolker maszeruje w swych wierszach z masami. Za to Ofelii nie można sobie wyobrazić w płomieniach. po tym. swego bliźniaka. Obydwaj zlali się wjedną istotę. między myślą i czynem. Potem Jaromil stworzył Ksawerego. lecz tylko na stosie.. pochłonięty przez żywioł ziemi i zobrazować swoją śmiercią tragiczny konflikt przestrzeni i ciążenia. między poezją i życiem. hałaśliwy praski tramwaj. także z pistoletem i też na pojedynek! A cóż to słychać teraz? To jest tramwaj. których uważał za współtowarzyszy. Lermontow zapina guziki wojskowego munduru. Strona 121 . myśl natomiast wieczna. gdy zobaczył. składające się ze snów i przygód. Biada.. nie mógłby prawdopodobnie wstrząsnąć sumieniem narodu jako topielec. w pochodnię. jeśli umrzeć. jakiego żywiołu pada ofiarą. akt śmierci ma swoją semantykę i nie jest obojętne. Ich życie przemieniło się w ten sposób w sygnalny ogień. w wodzie toną dziewczęta z ludowych pieśni. powolny. Jaromil. Mistrz Jan Hus i Giordano Bruno nie mogli umrzeć od powrozu ani miecza.. którzy zagubili się sami w sobie. myślał o milicjantach i o biegu wydarzeń. śmierć mówi. Ale uwaga! Jeśli poeci przez pomyłkę przekroczą granice zwierciadlanego domu. że powinien raczej leżeć w łóżku). by dodać sobie kurażu. w światło latarni morskiej. Który poeta nie marzył o swej śmierci? Który poeta nie malował jej sobie w wyobraźni? Ach. jedzie nim Jaromil. Przed drzwiami zawahał się i musiał przywołać na pamięć swoje ostatnie wielkie dni. musiała skończyć w wodzie. do wody skoczyła Harrieta Shelley. skacze z piątego piętra na bruk tego samego miasta (tego miasta defenestracji). a serce ściska się z pragnienia. Jan Palach. 3 Wysiadł z tramwaju i podąża do willi. Trzy lata później poeta Konstantin Biebl prześladowany przez tych. Myśli o Ksawerym. Jan Masaryk zakończył swoje życie w roku czterdziestym ósmym upadkiem na dziedziniec praskiego pałacu. spotęgowaną tym. Myślał o rudej.

5 Zza ściany dobiega głośna muzyka taneczna puszczona z radia. kilkakrotnie udało mu się powiedzieć zdanie. trochę operetkowo elegancki w swym mundurze z wielkim sztyletem. kilka par tańczyło.powtarzał sobie w duchu i zadzwonił. jest sama i myśli o instruktorce. Odsunęli ją na bok. przystojny. Wiercił się na krześle. z której mogłaby potem walczyć o syna. Także Jaromil. Jaromil wydawał się sobie w wieczorowym ubraniu. 4 Towarzystwo zgromadzone na wieczorku składało się z młodych aktorów. Był tam także Martynow. że pochodzi z bogatej rodziny i musi mieć polityczną protekcję. Podszedł do gromadki Mańynowa i czekał na swoją okazję. Mama słyszy muzykę. Kiedyś instruktorka wyznała jej. aż w końcu. nie mogąc dłużej tego wytrzymać. że ta wyrachowana dziewczyna zamienia wszystko w środek prowadzący do celu. które wydawało mu się zuchwale dowcipne i na parę sekund przykuło uwagę pozostałych. Och. żeby go było widać. Już kiedy zobaczyła ją po raz pierwszy. rada narodowa przydzieliła przed paroma dniami trzeci pokój na piętrze rodzinie lokatora. usiłował wystawić głowę nad powierzchnię zabawy. Instruktorka przedstawiła Jaromila kilku osobom. by zwrócić na siebie uwagę. Instruktorce nawet nie przyszło do głowy ją również zaprosić na wieczorek. wyczuła z daleka niebezpieczeństwo miłości pomiędzy nią i Jaromilem. by sam sobie nalewał wina z butelek. który go unosi w górę. 6 A rywalizacja trwała dalej. rozpiął koszulę pod szyją i rozluźnił krawat.Jestem Ksawery. O ile poeta nie ma długich nóg. w białej koszuli i krawacie okropnie sztywny. Wszyscy prześcigali się w tym. który wypił już parę kieliszków wina. jak stojący wokół zdrętwieli. dała mu do ręki kieliszek prosząc. wysoki. aby zawczasu zająć dogodną pozycję. każdy starał się wykazać swój dowcip czy oryginalność poglądów.jak ten człowiek drażni Lermontowa. otoczony kobietami. 7 Nareszcie (nie było jej już dłuższy czas) zjawiła się w pokoju. a potem opuściła go. .Kundera Milan . Potem opowiedział zuchwały dowcip i obserwował. przerzucił ją przez oparcie krzesła. wielu było w samych swetrach. dwa pokoje. o tyle ma sarkastycznego ducha. na który wspięła się. A teraz ze wstydem uświadomiła sobie. że powraca ta cudowna chwila. skoro dał głupcowi piękną twarz a Lermontowowi krótkie nogi.Życie jest gdzieindziej . żeby być bliżej jej syna.Jak się tu panu podoba? . Starała się z nią zaprzyjaźnić tylko po to. .. Bógjest niesprawiedliwy. zdjął marynarkę. stojące tu i ówdzie grupki wybuchały głośną rozmową i śmiechem. Młodzi aktorzy zachowywali się tu jak na scenie. każdy chciał zwrócić na siebie uwagę. czuł się nieco swobodniej.. jestem Ksawery. wszyscy dookoła ubrani byli swobodnie. żeby mogła studiować. Jaromilowi wydawało się. w których mieszka wdowa z synem. są skorupką ciszy ze wszystkich stron otoczoną hałasem. rozmawiając głośno i nienaturalnie. Ktoś grał na fortepianie. wszyscy starali się o dowcipne powiedzonka i każdy usiłował wybić się swym duchem nad pozostałych. malarzy i studentów praskich szkół artystycznych. właściciel willi sam uczestniczył w zabawie i oddał do dyspozycji wszystkie pomieszczenia. że na nicjej się to nie zdało. mama była dla niej jedynie stopniem. gdy Strona 122 . aktorek. byle jak. I mama pomyślała sobie. których było tu pod dostatkiem.podeszła do niego i popatrzyła nań dużymi brązowymi oczami. że pracuje w zakładowym klubie milicyjnym tylko dlatego.

żebym mógł być blisko pani. Trzydziestolatek rzekł: . w co wierzy. Jaromil ucieszył się. mama czeka na syna i myśli o swojej porażce. słyszałem o tym.rzekła.Drukujesz wiersze. patrząc jej prosto w oczy. Przeszkodziłoby ci to w karierze.Wyrzucili go ze szkoły i pracuje jako robotnik na budowie. aż piękny Martynow poczuł się dotknięty. może silniej związać się z towarzystwem nieznanych ludzi i skwapliwie przytaknął.A czy wiesz. jest głęboka noc.Zamiast klatki schodowej mogłaby mi pani wskazać raczej jakiś tajny korytarz. Łomotało niepotrzebnie. tak to czuje: będzie walczyć. poprzez któryjeden z mężczyzn (mógł mieć koło trzydziestu lat)już od dłuższego czasu przygląda się Jaromilowi. recytujesz na estradach. siedzieli jeszcze inni mężczyźni i kobiety. że pisano o nim jako o wrogu ludu. . dlaczego. O mnie? . Siedzi w fotelu i czuje sięjakby szła. Jaromil milczał. 9 Pokój instruktorki wypełniony jest rozmowami i dymem.Postaramy się o to . nie da się od niego odsunąć. . Czuł się śmiały i był zadowolony ze swojej elokwencji.Towarzystwo pana nudzi? . będzie walczyć dalej. . . W pokoju.Przyszedłem tu ze względu na panią. i wzruszył ramionami.Dawno. Malarzowi tymczasem zabroniono wystawiać. .odpowiedział. . Instruktorka uśmiechnęła się: .Ale oni wszyscy są dla mnie tylko pretekstem.Ale teraz już dawno u niego nie byłeś.Nie podoba mi się . że słyszałem o tobie . a pani wciąż nie ma. żejeśli nawet przegrała tę bitwę. czy nie wiesz? No. Ale maluje mimo to wspaniałe obrazy. wzięła go za rękę i wyprowadziła z pomieszczenia.Wiesz. skoro nie mogę być z panią? . Ponieważ nie ma zamiaru odwoływać tego. Dlaczego mnie pani zaprosiła. . żebym się do pani szybciej dostał. Tak. Są dla mnie tylko schodami.Kundera Milan .Ja wiem. . Potem jednak mówi sobie.Tych schodów jest tu dziś sporo! . Cóż to? Czy może Lermontow ma zrezygnować ze swych dowcipów? Ma Strona 123 . wciąż będzie szła z nim i za nim.spytał z satysfakcją Jaromil. Maluje tylko wieczorami przy sztucznym świetle. Jaromil milczał . 8 W sąsiednim pokoju już dawno zgasili radio. nasza gospodyni nakręciła o tobie film. nie pozwoli go sobie zabrać.A dlaczego? Jaromil nie wiedział. czy Jaromil jest tym samym chłopcem. co odpowiedzieć. . który znał.roześmiała się. jakby szła długą nocą za nim i po niego.Jest tu tylu interesujących ludzi. . żeby sobie poprawić polityczną reputację. .Jaromil spróbował się roześmiać. . Trzydziestolatek zapytał. Wiesz przecież. i jeszcze jeden. ty natomiast piszesz obrzydliwe knoty! 10 Kolejny bezczelny dowcip.Zdaje mi się. co malarz robi? Jaromil wzruszył ramionami.W karierze? .Jego obrazy są podobno burżuazyjnym zwyrodnieniem. po których chciałbym wspinać się do pani. .Życie jest gdzieindziej siedzieli razem w jej pokoju i nie mogli oderwać od siebie oczu. Prowadziła go po schodach ku drzwiom swojego pokoju i Jaromilowi załomotało serce. . który od dzieciństwa odwiedzał malarza.mówi do niego w końcu. że za pośrednictwem wspólnego znajomego. Upomina Lermontowa przed całym towarzystwem.

. próżno go uspokajają.zapytał. albo nie zasługuje na to. którzy jeszcze przed chwilą starali się pogodzić obu rywali. Niech mu się wiedzie jak najlepiej. W końcu doniósł go do drzwi balkonu. Nie. czy maluje przy świeczce.rzekł i zamachnął się pięścią na trzydziestolatka.Osobiście jest mi przykro. a Jaromil upadł na lodowaty beton balkonu. które pogodzić się nie dadzą. . . Próżno go uciszają. Honor jest iluzją zwierciadeł. Lermontowie.Byłoby może ciekawe zobaczyć. bo tak jak on nosił skórzany płaszcz i chował wilczura. sława wystrzałów tak często zmienia się u was w hecę kopniaków! Ale czy mamy wyśmiewać się z Jaromila za to. O. że naśladował Andre Bretona. trzydziestolatek kroczył przez pokój.Proszę bardzo. I tobie też to mówię wskazał na trzydziestolatka. Lermontowie. Obecni przy tym goście.Niech ci ziemia lekką będzie. Jesteś martwy. Potem wstał i poruszony zwrócił się do trzydziestolatka: . jest cenniejsze niż śmieszny błędny ognik honoru! Co takiego? Że jest coś cenniejszego niż honor? Tak. Jaromilowi krew uderzyła do głowy. 13 Rozległ się wystrzał. choć nawet o tym nie wiesz. postawił poetę na progu i zamachnął się nogą. a tych kilka dam i panów. dla którego nie chodzę do malarza. Cały świat jego obrazów jest bowiem od dawna martwy. by żyć! 11 Czuł. którzy na niego patrzą. Nie mam ochoty dyskutować z nim o problemach. że malarz pracuje na budowie i maluje przy złym świetle. Nie mam nic przeciw martwym. to amfiteatr świata. Ma na sobie galowy mundur carskiego oficera i podnosi się z Strona 124 . jak mu po twarzy spływa błoto hańby i wiedział. nie mogli powstrzymać się od śmiechu. której jutro tu już nie będzie! Ale Lermontow jest młody i sekundy. po czym prawą ręką chwycił go za kołnierz. nie ma niczego nad honor! Honor jest tylko głodem twojej zarozumiałości. czy w ogóle nie maluje. że jest parodią Lermontowa? Czy mamy może wyśmiewać się z malarza.Dokąd mam pana poetę wynieść? . Otworzył je. twoje dzieło. Niech im ziemia lekka będzie. albo pójdzie przez ten świat pewnym krokiem mężczyzny. niż zmienić sytuację.Kundera Milan . delikatna ryba. Twoje życie. trzymając wysoko w górze Jaromila. są dla niego wiecznością. któryjednak złapał go za rękę.Niepotrzebnie staracie się nas pogodzić rzekł. który rzucał się w powietrzu jak zrozpaczona. i uniósł w górę. jak wypadłaby walka pomiędzy trupem a poetą. Jaromil chwycił się za serce. Prawdziwe życie jest gdzie indziej! Całkiem gdzie indziej! I to jest powód. Trzydziestolatek wstał także i powiedział: . że z taką pomazaną twarzą nie mógłby tu z nimi pozostać ani minuty. to wszystko jedno. w których żyje. Twoje życie. a Lermontow upadł na lodowaty beton balkonu. możemy spróbować . do czego chciał być podobny? Czy parodia nie jest wiecznym przeznaczeniem człowieka? Zresztą. Lermontowie. honor jest tylko teatrem dla tej mało ważnej publiczności. Ale obiektywnie rzecz biorąc.Życie jest gdzieindziej się może tłumaczyć? Nigdy! Przyjaciele ostrzegają go. Czyż i Andre Breton nie był imitacją czegoś wzniosłego. Lepiej wszystko załagodzić. Czechy. Lermontow chwycił się za serce. 12 Rozległ się wystrzał. lewą zaś za tył spodni. nie ma nic prostszego. . które nie istnieją. gwałtownym szarpnięciem odwrócił go plecami do siebie. Nie ma sensu ryzykować pojedynku z powodu głupstwa.Są spra'wy. .

na którym spalili jego ciało. Co to za dziwne zdanie? Przecież. jest to jeden i ten sam czyn. Wie. 14 Wszyscy rewolucjoniści kochają płomienie. ale wszystko wskazywało na to. by mógł mieć pewność. Lermontowie! Czy tylko rekwizyty? Pistolet czy kopniak? Tylko kulisy. ułożyli na morskim brzegu wielki stos. Jaromil szczękał zębami. czy samobójstwo powiedzie się. marzną mu uszy. że przyszedł tu przeziębiony. o tyle nieudane samobójstwo budzi śmiech. Nie ma pistoletu. sikał potem przed siebie na ziemię i widział. które nadałyby wzniosły sens jego upadkowi. gdyż wie. Usiadł na ziemi. bolało go gardło. skoro posyła mu naprzeciw mróz zamiast żaru? Bowiem Jaromil chce umrzeć. Chciałby skoczyć w dół. Wie. która trzyma przyrodzenie. Jest w pułapce fraszki. 15 Przytupywał z bólu na betonowej posadzce. by przytknąć plecy do zmrożonej ziemi. Czyżby i z Jaromila śmierć chciała zadrwić. zaraz. trząsł się i patrzył. że otworzą się drzwi balkonu i pojawią się w nich roześmiane twarze. Pod ich postaciami Shelley ukazał siebie i swoją żonę. że o ile samobójstwo jest tragiczne. że po chwili nie czuł już pośladków. czy ciało kobiety przykryte ciałem mężczyzny należy do instruktorki. który dobiega przez okno i na zawsze go znieważa. był pod spodniami i pod spodenkami. Percy Shelley także marzył o śmierci w ogniu. Został schwytany. co począć. co się śmiali. nie może już znieść upokorzenia. Pomyślał. przyglądał się długo. Jest katastrofalnie opuszczony. aby ułatwić śmierci zadanie. ale za nic na świecie nie otworzyłby drzwi do tych. od góry wsunął mu rękę pod koszulę. czy nie. którzy się śmieją. obgryzione przez ryby. Podchodzi do poręczy i patrzy na dół. że tylko objęcia śmierci mogą go ukoić. do którego prowadzą te same pobudki i ta sama odwaga! Cóż więc odróżnia tu tragiczne od śmiesznego? Tylko przypadek powodzenia? Co właściwie odróżnia małość od wielkości? Powiedz. wie. Kochankowie z jego wielkiego poematu zginęli razem na stosie. ale nie wróci z powrotem do pokoju. nie mógł przełykać. Szczękał zębami. był wewnątrzjego lekkich półbucików. Jaromil podszedł do okna i zobaczył. marzną mu nogi. ale boi się śmieszności. które wypełni całym swym ciałem i duszą i będzie w nich nieskończenie wielki. aż w końcu zobaczył dwa nagie ciała w uścisku. te objęcia. lecz nie skoczy. Lermontow nie boi się śmierci. Rozpiął sobie skostniałymi palcami rozporek. chciał się położyć. pozostawiając jedynie przytłumione światło. przecież Jaromil wie.Kundera Milan . Jest zimno. że tak. że się zabije. beton był tak lodowaty. włosy tej kobiety były czarne i długie. które podsuwa ludzkiemu zdarzeniu Historia?) Dosyć! Na balkonie jest Jaromil. że nad tapczanem świeci się mała lampka z różowym abażurem. w którego wystrzale zniknęłoby chłopięce poniżenie. ma na sobie białą koszulę z rozluźnionym krawatem i trzęsie się z zimna. Zaraz. balkon niejest na tyle wysoki. Jest tu tylko śmiech. Niestetyjednak. wie.Życie jest gdzieindziej ziemi. myśl o samobójstwie wabi go jak głos słowika. przestępuje i nie wie. Ale kim jest ten mężczyzna? Mój Boże. jak ręka. ale pomimo to zginął w odmętach wód. ale nie miał na tyle odwagi. że położy się pod drzwiami i pozwoli opiekać się od spodu zimnem. Ale co z nimi? Czemu sami nie przyjdą do niego? Czy są aż tacy źli? Czy tacy pijani? A właściwie jak długo już stoi na mrozie? W pokoju zgaszono nagle wiszącą u sufitu lampę. Nie ma tu historiografii literackiej z jej balsamami. że zachoruje. kichał i chciało mu się sikać. Mróz obejmował go całego. Strona 125 . jak gdyby chcieli naprawić tę semantyczną pomyłkę śmierci. jeśli skoczy. że tylko śmierć może go pomścić i oskarżyć o morderstwo tych. Boi się. Jednakże przyjaciele poety. na wpół zaciągnięta zasłona nie pozwalała mu stwierdzić z pewnością. trzęsie mu się z zimna. więc znowu wstał.

jeszcze nie ma dwudziestu lat) jest w swoim pokoju i ma wysoką gorączkę. Jeszcze gdy był malutki. długo i wiernie. Otwiera drzwi od pokoju syna. żeby cokolwiek widzieć. Na przodzie koń ciągnie wóz z trumną. Jaromil śpi. Zbiegł po schodach na dół i otworzył drzwi pokoju.Pani syn zadenuncjował jej brata. Za wozem idzie pani Wolkerowa i widzi. nie rozglądał się na prawo ani na lewo. ani żalu. poczerwieniałego i rozpalonego. wiernie strzeże ostatniej drogi Lermontowa. nie chciał niczego widzieć. 18 Jaromil (ach. ale nie mógł jej znaleźć. Macał rękami po krzesłach. jedynie słaba poświata przenikająca z przedpokoju oświetlała niewyraźnie kilka śpiących postaci. ogląda wieńce. który chce rozmawiać z Jaromilem. Muszę z nim porozmawiać. Myśli tylko o lekarstwach. ogień gorączki liże jego ciało. gdzie zostawił swoją marynarkę. Wciąż trząsł się z zimna. Mama odmawia. Mężczyzna przypomina jej nazwisko rudowłosej dziewczyny. strzeże jej jak uzbrojony anioł bramy raju. . w jego myślach było tylko straszliwe zimno. na jednym z nich jest wstęga z nazwiskiem Martynowa. Ale mama nie słyszy hałasu z sąsiedniego pokoju. mającego dwadzieścia sześć lat. było tam ciemno. musi sobie palcem unieść powiekę. . Stoją naprzeciw siebie w mamy pokoju. Potem trumna leży w kościele otoczona wieńcami. siedziała nad nim nieprzerwanie wiele dni. Nie było niczego słychać ani widać. że ostatnie łoże jej chłopca (ach. ale dla mamy pokój ten jest teraz jedynie przedsionkiem komnaty syna. z państwa umarłych. czuje nieodparte pragnienie poprawienia tej poduszki pod jego głową. Lekarz stwierdził zapalenie płuc. Babcia. by go wynieść. ktoś ze śpiących przebudził się i ofuknął go. Teraz będzie przy nim siedzieć tak samo gorliwie. a dwa pokoje. Włożył go na koszulę. Strona 126 . Głos gościa jest przykry i budzi w niej gniew. Za ścianą słychać głośną sprzeczkę lokatorów. ma dwadzieścia cztery lata) jest niestarannie posłane. tylko szybko przeszedł przez pokój. gorącej herbacie i zimnych okładach. dlaczego na jego oczach kocha się z dziewczyną?! 16 W pokoju było ciemno. która cierpi na martwicę. budzi się i znów majaczy. ani upokorzenia.Kundera Milan . . nad którym palec przytrzymuje bezwładną powiekę. w których mieszka wdowa z synem. ubrał kapelusz i wybiegł z willi. Kichnął. górska równina i w rozświetlonym oknie Ksawery z kobietą! Ale przecież od dziś Ksawery i Jaromil mieli być jedną istotą. Jej stare oko. śnieg. Czemu Ksawery go zdradza? Mój Boże. 17 Kondukt już wyszedł. jak spod czarnego wieka sterczy róg białej poduszeczki. otworzył szklane drzwi i wszedł do środka. ten przytrzaśnięty róg jest jakby wyrzutem. majaczy. Nie mógł już tego wytrzymać. Tam wisiałjego zimowy płaszcz. są wysepką ciszy. Ogląda trumnę.Życie jest gdzieindziej kto to jest! Przecież to wszystko już kiedyś widział! Zima. Wyszedł do przedpokoju. Są teraz oboje aresztowani.Więc niech pan z nim porozmawia.Wyrzućcie to rozkazuje. Na korytarzu świeciło się światło. W jego myślach także niczego nie było: ani złości. by namacać marynarkę. Więc jednak płomienie? Jednak zamieni się w blask i żar? 19 Przed mamą stoi nieznajomy mężczyzna. które głośno oddychały.

Ale to prawda i jestem szczęśliwa. żebyś na niego patrzył. i chce jej się płakać ze szczęścia: Wydaje ci się. stanowiła z nim jedną duszę.mówi . Jaromil czuje. I głaskała go po włosach. Ty jesteś ze wszystkich najpiękniejsza.krzyczał za nim Jaromil. żebyś się nie narodził. czuła. Nie miałby już sił iść za jakąś innną kobietą.Nigdy właściwie nie podobała mi się żadna kobieta . . 21 Gorączka na chwilę opadła i Jaromil rozglądał się dookoła. jedną myśl. Wszystko. że jest bardzo zmęczony.Gdzie jest tatuś? . Nie chcę. .Dokąd chcesz iść? Ksawery uśmiechnął się i wskazał na okno.Tatusia tu nie ma . kochanie. Mama słyszy. że kobieta. a mama powiedziała cichym. w której był zeszyt do czeskiego i podręcznik przyrody.Czemu zwracasz się do mnie jak do kobiety! Zwariowałeś? . utkany z jednej. zawsze go kochała. że on i Ksawery są jedną i tą samą istotą pod dwiema postaciami. ale zapewniam pana. by pomiędzy nas dwoje ktoś wkraczał. Odwrócił się potem i odchodził w stronę otwartego okna. które często słyszała od syna. obramowana fotografia w oficerskim mundurze zniknęła. Zmuszał mnie do tego. Okno było otwarte. 20 Ksawery trzymał w ręce aktówkę. Ja nie jestem piękny. że jesteś do mnie podobny. że Ksawery jest kimś zupełnie innym i że to jego największy wróg! A Ksawery pochylił się ku niemu i pogłaskał go po twarzy: .Mój piękny chłopcze .Chcesz mnie zdradzić? . Nigdy nie chciał. Ty jesteś piękna. ale które dotychczas były jej obce. Musisz o tym wiedzieć. Wyglądasz tak młodziutko.Jesteś bardzo piękna. Nigdy nie chciałeś o tym słyszeć. Czuł tylko. jak napełnia ją poczucie ogromnej siły.Jesteś piękna.powiedział Ksawery. Jeszcze niedawno myślał. Zdradzę cię. . świeciło w nim słońce i z daleka dobiegały przezeń odgłosy miasta pełnego przygód. wszystkie są tak daleko i droga do nich jest nieskończenie długa. . jesteś bardzo piękna. kochanie. mamusiu. nigdy się o nią nie musiał bać i nigdy nie musiał być o nią zazdrosny. jest w interesie klasy robotniczej. lecz zdecydowanym głosem: . Jaromil był osłabiony gorączką i nie miał już sił wypytywać się ani sprzeczać.Nie wiem wprawdzie. lecz teraz rozumie.. Strona 127 . byśmy się okłamywali. ściany są puste.To było dawno temu . jednorodnej materii. żółtych i delikatnych jak puch. Tatuś nigdy nie chciał. . że mój syn wiedział.tylko ty. Jaromil uświadamia sobie. i całowała go po nich. Gdy wypowiadała te słowa. że zabierzesz mnie ze sobą. Ale Ksawery nie pozwolił sobie przerwać: .krzyknął Jaromil. Jaromil nie mógł złapać tchu. .. co robi. która do niego mówi. mamusiu. ale muszę cię zdradzić. .Obiecałeś mi. była teraz złączona z synem bardziej niż kiedykolwiek przedtem.Jak to? Kto go zdjął? Ja.. Nie chcę.Tak. zawsze mógł na nią liczyć.. że jestem piękna? Przecież ty jesteś do mnie podobny.mówi do niego mama i głos jej drży. co mówi syn. żebyś żył. żebyś się urodził. . o czym pan mówi.mówi mama czułym głosem. . jak bardzo Ksawerego nienawidzi. . tworzyła z nim jeden wszechświat. co robi.Masz włosy anioła.Kundera Milan . że tak jest. . Terazjuż nie ma potrzeby.Życie jest gdzieindziej Mężczyzna zobaczył rozognioną twarz chłopca majaczącego w gorączce.Ja niejestem kobietą! Ja przecież niejestem kobietą! .

że trumna jest na swoim miejscu i że jest zamknięta. jak wiadomo. Już się piętrzy glina nad trumną Wolkera. Widzicie ją. Wszystko jest w porządku. Mama widzi świat przez wielką łzę szczęścia. jaką widział. że wydawało mu się. A więc jednak woda? Nie żadne płomienie? Otworzył oczy i zobaczył pochyloną twarz z lekko cofniętym podbródkiem i delikatnymi żółtymi włosami. Patrzył na swoją twarz na powierzchni wody. wszystko jest w porządku. żadne płomienie. kazała sobie jeszcze otworzyć rodzinny charlevillski grobowiec. KONIEC Opracowano jako plik tekstowy w październiku 1999r. i cieszą się. Tak.mówi Jaromil.Tak . wszystko wokół jest wilgotno rozmazane.Naprawdę. Utonie w wodzie. Strona 128 . Już leży kamień nad trumną Rimbauda. . Potem zobaczył nagle w tej twarzy ogromny strach. ogromnie zmęczony.Pamiętasz zdrojowe miasteczko? . kochanie? . tę surową panią w czarnej sukni? Zagląda w ciemną wilgotną czeluść i upewnia się. Nie. mamusiu. ale jego mama.Kundera Milan . I to była ostatnia rzecz.Życie jest gdzieindziej Mama płacze i całuje go. Arthur leży i nie ucieka. . ciebie kochałem najbardziej ze wszystkich. iż leży nad brzegiem studni i widzi w niej własną postać. trzyma mamy rękę w swej gorącej dłoni i jest zmęczony.Tak. Już pani Wolkerowa wraca z cmentarza. Ta twarz nad nim była tak blisko. Arthur już nigdy nie ucieknie. rzeczy uwolniły się z więzów kształtów i tańczą.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful