You are on page 1of 28

AGAMEMNON

TRAGEDYA AISGHYLOSA.

PRZEKŁAD Z ORYGINAŁU

JOZEFA SZUJSKIEGO.

(.Osobne odbicie z XXXIIgo Tomu Rocznika Tow

K R A K Ó W
W DRUKARNI C. K. UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO

1864.

PÓŁKA

Biblioteka Narodowa Warszawa

30001001084203

Słowo

od t ł o m - a c z a .

m%.m

Mało dotąd posiadam}' przekładów arcydzieł dramatycznych greckich. Dawniejsze przekłady: Edypa Kotońskiego przez ELIASIEWICZA, Eurypidesowego Orestes'a przez nieznajomego (w Wilnie 1829), zabytki zamiłowania w filologii, które umiał obudzić prof. GRODDEK; nowsze, jak: Antigona Sofoklesowa przekładu K. KASZEWSKIEGO,
Oidyp przekładu J. KORZENIOWSKIEGO, Elektra A. MAŁEC-

KIEGO, Aischilowy Agamemnon i Ghoefory, przekładu Z. WĘCLEWSKIEGO, oto prawie wszystko, co na tern polu u nas zrobiono. W przekładach tych widoczne dwa odmienne kierunki. Pierwszy pp. A. MAŁECKIEGO i Z. WĘCLEWSKIEGO

dąży do wiernego ile możności tłumaczenia oryginału z zachowaniem miary wiersza a nawet zwrotów właściwych
językowi greckiemu, drugi pp. KASZEWSKIEGO i KORZE-

1

O s o b y : Stroi. jak wprzód}. Ciężkie westchnienie miesza się do pieśni Łza błyszczy w oku nad domem nieszczęsnym \Y którym już nie tak. Agamemnon. król w Argos. Tragedya Aischylosa. Taltybios. Kraków dnia 30 Listopada 1864. przed grodem Agamemnona. które zimą. chóry liryczne starałem się odbudować polskiemi rymowanemi strofami. poznanie piękności wielkiego tragika. sen oczu unika Bo się strachają opadnąć powieki. Stoję u szczytu Atrydów grodziska I gwiazd niebieskich zliczyłem gromadę. 8 A G A M E M N O N. Jeżeli go osiągiem. kochanek Klitemnestry. 1. Text dramatyczny oddałem miarowym wierszem białym. skończcie trud mój długi ! Od lat bo tylu. jedenastozgłoskowym. postaram się chętnie o przekład sześciu innych tragedyj Aischylosa. póki znak ognisty Łuną płonącej zażegniony Troi O jej zdobyciu nie przyniesie wieści. niemającemu żadnych studyów klasycznych. Oba te kierunki mają za sobą wiele słuszności. Rzecz dzieje się w Argos. żona Agamemnona. Celem moim było ułatwić czytelnikowi. oba spotykamy w przekładach zagranicznych . A choćbym zachciał. Keryx wojska greckiego. czekam. Egistos. SCENA PIERWSZA. . oba też obok siebie istnieć mogą. Siedzę tu. jako pies na straży. które wschodzą latem Jaśni królowie w przestrzeniach niebiosów. Klitemnestra. stara się środkami w polskiej uźywanemi poezyi zbliżyć do pierwowzoru. właściwością ich układu naśladując charakter budowy w oryginale. Wiem. senność odganiając Piosnkę zanucić: pieśń w piersi zamiera. Chór argiwskicli starców. Stróż (sam) O wielkie Bogi.bywało. Toż w ciemnej nocy roszą pościel moją Nieba wilgotne. Boć to mi zjedna panią tego domu. czatujący na szczycie grodu Agamemnona. Męzkiego ducha niewiastę i rady.* 2 àsiowsKiEGO. wydaję tłumaczonego już „Agamemnona". Przyłączywszy się do drugiego. wolniejszy.

Jak łza ni modła błagalna nie wstrzyma Kroczącego potężnemi kroki Zemsty olbrzyma! A my tu starzy doma zostali Niezdolni dzierżyć marsowej stali Jako chłopięta. Lecz ty Tyndara córo wspaniała. By ogień dobrej zamigotał wieści. na oszczep lecą bojarze Jak w bitw kurzawę zaryją czołem Danaje z Trojany społem.O czas już wielki. Be niebieskie i ziemskie rzeczy. A ile Bogów miasto ma w pieczy. Tak Atrydowych para bojarzy W zapasy z krwawym poszła orężem. potężna para. W tysiąc łodzi z ojczystej ostoi Wypłynęli w krzyk marsowy. Dwuberła. gdziekolwiek zważą się losy W pierś ich śmiertelne ugodzą ciosy. Poświęcone ojca Zejsa głowy. Jako. Wonnych olejków syconych rosą I komnat króleskich kadzidłem ? Powiedz! a jeżli mowa twa zdoła Niepokój odpędź z duszy i czoła Co teraz na żywot mój godzi: .. jak w gwarze Bitew. ofe) Dziesięć lat już minęło przedemną Jako wielcy adwersarze Troi Król Menelas i król Agamemnon. Tyle ołtarzy wraz pała? Zkąd tysiąc ogni bije k'niebiosom Złoconćm skrzydłem. nad kostur schyleni.. Ale te ściany rzekłyby niejedno! Znajomym jeszcze można wyrzec słowo— Przed obcym milczeć. By cześć przywrócić zgubnej niewieście. Niechaj się z łoża zrywa co naj chyżej.. bez Marsa żyjem By zeschłe liście w późnej jesieni W drzemce żywota Chodzim. (odchodzi) SCENA II. Jako dwa sępy. by się to zmieniło. Chór starców argiwskich. Agamemnona lecę donieść żonie. milczeć rzecz najlepsza. Co się niejednym skalała mężem. zamilknę. podparci kijem Jako chłopięta. Ten ogień mówi: Iljon zwyciężony!! A ja prym będę wiódł w chórach pieśniarzy Boć to nielichy rzut zrobił kostkami Co takie wieści przynosi do domu ! Gdybyć mi jeszcze dotknąć się króleskiej Beki przedrogiéj ! O reszcie. A Zejs z niebiosów patrzy.. Co za wieść ciebie szczęsna dobiegła. Krzykiem wesela niech ogień powita. co w lot ponury Nad puste gniazda gonią pod chmury Póki Zejs z nieba pomsty nie zdarzy. Żeś te ofiarne ognie zażegła. (pokazuje się ogień zapalonego stosu.) Ha ! witaj światło! Witaj szczęścia znaku ! Witaj jutrzenko dni pełnych wesela.

Do pieśni. litością przejęta „Białe swe ramię wytęży „I od szczenięcia. Bliźniakom w męztwie i po orłach toczy Wzrokiem i rzecze natchniony ku mężom : „Po długich latach Trojanów zwyciężą „Szablice greckie. Ale kto tobie nuci bez przerwy Chwały pieśniami. Jako dwa orły." Do pieśni. „Gdzieby z ołtarza z g u b a powstała. co dobre niech w końcu zwycięży ! (Strofa 2) Zejsie! jakiemże mianem Wołać ciebie. co najpierwćj Władał świata przestrzeniami Upadł i Kronion znalazł zwycięzcę. po nad gród książęcy Nad tłumy zebranych męży Z lewej i prawej pornęły do góry I trwożną macierz zajęcy W krwawe porwali pazury. „Ofiar. Których dziś troska nachodzi ! (Strofa 1) Ale duch wieszczy jeszcze we mnie wieje I bożą siłę w stare piersi leje I pomnę jeszcze. łaskawa bogini „Nad płodem ziemi opiekę czyni „O niechże dziś nam sama wywróży „Znak. co się w matce lęgnie . „A Feb niech patron wstawi się do niéj „Aby nam znowu na czas przedługi „Nie odmówiła wiatrów usługi „I do ojczystej niekuła błoni. do pieśni starce. Niepróżno woła w swej klęsce. (Antistrofa2) Uranos. Kiedy ptak zawisł u głowy króleskiej I nad rycerstwem. na znak ów niebieski. do pieśni starce. że Zejsem ciebie nazowię. co dobre niech w końcu zwycięży ! (Antistrofal) Wtedy się spojrzy Kalchas królom w oczy. co dobre niech w końcu zwycięży! (Epodon) „Tak bo piękna. Zejsie.. (Epodon) Z twego ramienia Dary mądrości .6 A z ogniów otiar Elpis pieszczona Zleci na zwiędłe starcom ramiona . do pieśni starce. Niepokój wszczęty Utłumiasz w sercu i głowie. lecz siła was padnie „Nimli Grek Ilion owładnie: „Boć to Artemis. niepojęty? Pozwól. co uczty po nich nie bywa „A z których zemsta w s t a j e straszliwa. Do pieśni. kędy widno gniew jakiś Boży. lśniącem w pełnej zbroi Skrzydłem się miotał ku Troi. ty jeden. wszechmocnym panem.Odpędzi Zejsa orlęta „A orłom zemstę przysięgnie. „By od ołtarza m a t k a nie szła w gniewie „W króleskim domu pogażdzić straszliwie." Tak mówił Kalchas z wróżby szczęśliwemi 7 Dla rycerskich męży Mieszając groźbę dla królów tej ziemi. „Aby nam ofiar żądać nie chciała.

. (Antistr. W nocy. smutną. jak śpiew słowiczy Zamknąć na wieki zawiązką białą. (Antistr. Aż od Strymona wichr przeciwny idzie Wstrząsa łodźmi i szarpie linami. Wznieść ją na ołtarz. ... 9 Wblasku tym przyszłość zawita szczęśliwa O to się modli argiwskich Synów starszyzna sędziwa. w sumienia Drganiach się budzi. Toż król w złej radzie struł swego ducha. 5) Kto się przed czasem ku szczęściu chyli Nieraz srogiego doznał zawodu: O niech mnie dzisiaj smutek omyli Co w duszy się wszczął bez powodu. Kwiat młodzieży z błoni Argos pada : Wtedy Kalchas do królów zagada Słowo straszne aż berła rzucili z prawicy A łza krwawa trysła im z źrenicy. I konieczności bezbożnej słucha. Pozwala!— Córę w ofiarę wiodą Za jedne pustą niewiastę młodą. ze śmierci zjednana losem. (Antistr. Drżącą pod białą ofiar osłoną. dziecko me bieluchne! „Klejnot domu! Ojca-ż dłonie skrwawię?! „Ale wojsko jak moje zostawię „Słowo złamię. (Strofa 5) O ileż razy słodkim tym głosem W króleskićj sali przed ojcem piała. 4) I kazał. I płacze dziecka. Aż krwi z pod serca mu się dostało Aż litość w sercu każdemu kwili Boć chciała niby przemówić jeszcze : Cudnie-żby mówiła w tej chwili. że mądrość Córką cierpienia. A gdy raz w niego z g u b a ugodzi. (Strofa &) Lud grecki stanął w szumiącej Aulidzie Pod eubejskiemi skałami. Zycie by ojcu poświęcić cłiciała! Co z tego będzie? W mądrości Kalchasa nie masz pochyby: A przeszłość jest mistrzem przyszłości. kazał ojciec służebnym Wieść ją. owieczkom podobną srebrnym. ojca jęczenia O twarde wodzów zbroice odbite Nikną wśród niebios sklepienia. na wszystko dłoń swą uzbroi.8 Płyną rui ludzi. A dziś. Lub swych wybrańców Głowy spromienia. To wnet odważny ku z ł e m u chodzi. gdy nie usłuchnę „Gdy usłuchnę. jak ołtarz mam Diany rzucić „Co nam wiatry ma przychylne wrócić!" (Strofa 4) Aleć się z każdą myślą oswoi Człowiek. schyloną. Kazał nieszczęsny. biada mojej głowie „Dziecko zabić. głos jéj dziewiczy Co brzmiał po domu. Tyś rzekł. 3) Wtedy się starszy z Atrydów ozowie : „Biada mi.

Ogień od ognia zajął się szeroko I aż do naszej zabieżał stolicy. kędy Stróże czekają według woli mojej. I oto patrzaj: dom Atrydów błyszczy Światłem nielichszém od Idajskich świateł. Silna pochodnia walczy z cieniem nocy. Czyli nadzieja téj wesołej wieści. z gór Idy miotąc blask promienny. Chór. Argiwi miasto Priama zdobjii! Chór. Ida Hermejski zapaliła wzgórek Na pustym Lemnie a Atos Zejsowe Chór. Toż oni zaraz światłem odpowiedzą I wielkie chrostu zapalą ognisko. W noc tę. Gdy osieroci się tron boliatyra: A chętnie słyszeć chciałbym z ust króleskich Czy cię wieść jaka wesoła tu wiedzie. O z dobrą wieścią wstała dziś jutrzenka Z łona macierzy nocy. Wtedy na morze blask jak żeglarz skoczył Złoty. Kiitemnestra. Czy rozumiesz? Chór. Radość mnie zmaga i łza drży mi w oku. Kiitemnestra. Nie wierzę w twory omdlałego ducha. Lecz czyliż pewną masz wiadomość o tćm? Kiitemnestra. jak słońce wschodzące I na Pilijskim brzegu poobudzał Makijskich stróżów. Chór— Kiitemnestra. Myślisz. Troja w Achiwów ręku. Chór. W płomieniach jego błysło trzecie z rzędu. Tak urządziłam ognie moje gończe. By nieść objatę Bogom nieśmiertelnym? Kiitemnestra. Kiedyż na świecie tak szybki jest goniec? Kiitemnestra. Czyli cię doszła skrzydlata pogłoska ? Kiitemnestra. I taką daję ci rękojmię. Wnet skrawe światło tęskny widz zobaczy I ogromniejsze zażega płomienie. Cześć tobie niosę wielka Klitemnestro Jakoć się króla należy małżonce. Pewną. promienny. Ci też nie zaspali I oto znowu ognisko ogromne Ozłaca fale Eurypu szerokie I Mesapijskim daje znak strażnikom. Chór. wierzyć mym uszom nie mogę. Aby łańcuchem trzymały się z sobą Dwoma ogniwy silnemi ujęte. Chór. . Czy zbożna wierzysz sennemu widziadłu? Kiitemnestra. Łza ta jest świadkiem twej poczciwej chęci. aż Sarońska jaśnieje zatoka A w ogniach płonie wysoki przylądek Zwiastując stróżom Arachnejskiéj góry Strażnicy naszej. Kiedyż więc miasto wpadło w nasze ręce ? Kiitemnestra. Bóg chyba omamił nas jaki. co światła owe urodziła. niźli mogłeś się spodziewać. Większa radość Czeka cię. Co mówisz. wieść błogosławioną.lii SCENA U l . Hefaist. Aż przeleciały Gorgopy jezioro I Egiplancki szczyt dobiegły. że jestem młodziutką dziewczyną? Chór. jako Mąż mój z Iliońskiej powrócił potrzeby. Jak księżyc jaśnią błoń Azopu zlewa A potem stąpa na szczyt Kiteronu I wielkie stosy zapala na szczycie. Więc się zrywają i rzeźwo zapalą Stos.

by spocząć pod dachem Po wielu nocach. (Klitemnestra odchodzi. Dłoni ku świętej nie ściągają rzeczy. Oddalasz z pod twojej opieki. jak kara za występkiem chodzi. Chór. męży i ojców rodzonych . Jak mierność. Aby zdobyczy nie stracili znowu ! Niechaj niezbożnćj nie ulegną chuci. Toć przekonany twojemi dowody Modlitwę Bogom gotuję. Który rozpacznie śmierć najdroższych głosi. Jeńce bo lecą w rozpaczy na ciała Pokrewnych. .Bogom się modlić zamyślam niewiasto. Czujnemi go strzegąc powieki. gdzie im gołe niebo Rosą niebieską źrenice skrapiało ! Tylko niech uczczą świętości miastowe. Boć jeszcze do dom wracać im wypada I drugiej części igrzyska dopełnić. A gdyby Bogom lud się tam zadłużył Z grobu by wstały pokonanych klęski. (Monostrofa 1) O Zejsie królu. nadziwić Mądrej twéj mowie. niemylna ! (Strofa lj I dzieła mi twoje rozważyć się godzi 0 Zejsie. chwała! Prawica twa silna Długo się nad pierś Parysa chwiała Aż padła straszna. od bitwy w Troskie pędzi domy: Oślep. A kto się dłonią bezecną zrywa Na święte cnoty ołtarze. jako los ich różny. którąś tu wyrzekła. coby łupy dzielił Miotą się krwawi w zdobyte mieszkania Z oszczepem w dłoni. Zwycięzców wściekłość trudów obozowych Nocą. Chór. co taką Nagrodą nasze uwieńczyli klęski. Chór. o Zejsie go skarze. Męzką'ś mądrością rzekła to niewiasto. chwała Zejsie. Dziecięcą ręką tulą zwłoki ojców A z skutej piersi jęk im się wyrywa. bez męża. Toć ja niewieścim powiadam rozumem. Z pod nóg mu dola pełznie szczęśliwa A dłoń twa. co w szczęścia zapomną się szale. Dziś tam Acliiwi gażdżą w Ilijonie! O dzikież krzyki hukają po mieście ! Bo jako ocet kłóci się z oliwą Skoro kto w jedno zlewa je naczynie: Tak jeńcy nigdy z zwycięzcą się w głosach Zgodzić nie mogą. Chociażby nic już nie groziło więcej. Jak ludzi. Lecz się nasłuchać nie mogę. o Nocy przychylna Co budząc u nas gwiazd krocie Trupy achiwskich dzieci W wieczystej pogrzebłaś ciemnocie! Chwała ci Nocy. Klitemnestra. córka mądrości stała Pewniejszą od bogactw obroną : Jak łatwo zbrodnia kusi zuchwała Wzdęte powodzeniem łono. 1 prawa najświętsze podepczą zuchwale.) SCENA IV. A z serca życzę zwycięztwą dobremu Co jedno może dank nam dziś zapewnić.

Lubi tęskniącym matkom z pod Troi Smętne popioły miast synów w zbroi W sztucznie rzeźbione słać urny.. patrz ! gród się spina W dłoniach młodzieńca szalonych. Komnatom miłości biada.14 (Antistrofa 1) Lecz dziko grasuje pokusa ciężarna Nieszczęściem. (Strofa 2) A ona. Bo kto swoich posłał w świat szeroki Trwóg tysiące w serce mu uderza Strach mu w duszę zagląda stooki. Aż płacz się zacznie i lament. Co jako Parys szalony Świętość gościny ołtarza Obraził porwaniem żony. Uściski żony spomną płomienne. . Sam pozostał ponury i czeka. Rychło wróci małżonka daleka : Przed tęskniącym za żoną porwaną Cień jej blady miga się co rano I nad domem wznosi się. Chwile roskoszy spomną promienne. Kołacze skrzydłem obca ptaszyna Porwana z siedzib rodzonych. Taką nad domu pańskiego dachami Smutki się lęgną ciemnotą. Czy miast krewnych ukochanych lica Pusta zbrój nie wróci i przyłbica. Ilion w posagu darząc zniszczeniem. Sa Priamowy. straszliwy ! A gdzie posąg nieczuły. jak iskra spowita. wśród bitw kurzawy Nad umarłemi wznieść osczep krwawy I liczyć trupów pochmurny. A zguba.. Ziemię całą szeroko nawiedzą W każdym domu. Przystań. A z szczytu grodu wieszcz dłoń za nią tęży I woła dzikiem natchnieniem : Biada ! biada ! domowi pustemu .. 2) A w ciemnej nocy widziadła senne Straszne pomnożą boleści... Męża. (Strofa 3) Boć lubi Ares. Próżne modlitwy! Zejs skarze zbrodniarza.. Ucieka z bram miasta.. A każdy znajomą w niéj wita. a drugi jedynaka głową Cudzej przypłacił grzech żony. miast żywej: Biada! biada! bo tam Afrodyta Jasnym domu uśmiechem nie wita! (Antistr. kędy brak rycerza Nad ogniskiem czarnoskrzydłe siedzą.. matka upadku czarna. ojczyznę rzuca kochaną. jak owo Jeden padł w bojach wsławiony Wielce.. wzniesiona tęsknotą. Gdzie wdzięczyła się mężowi swemu! Sam pozostał: na skroń hańba pada. Pochodnią za chwilę wśród cienia się budzi I jako zły halerz oblatuje ludzi. ona rzecz niesłychaną Rzecz straszną czyni niewiasta. w ojczyste łodzie przybraną I zbrojnych w oszczepy męży. Aż za snem pierzchną skrzydłami I znikną bez wieści Aż dłoń spadnie.

16 Aż z smutku zawiść powstanie I głów Atrydów dosięźe. I was też wołam bohaterzy. Klitemnestra. Że na szczęśliwych furye się zbroją. więc nie daję wiary. Bo oto widzę Keryx-to od brzegu Spieszy. Bogi wy podniebne 2 . A Bogów źrenica cicha Srogo się patrzy na skroń w koronie Jeźłi krwią ludu zlane ma dłonie! Dlatego wiem. i ty o Pityjski. Ojcze Jowiszu. 17 Promieniem tylko omamiły duszę. Więc witaj ziemio. smutek znów świeży Na zawiedzioną twarz padał? Rzecz to niewieścia chwytać szczęścia mary Nie chcę zawodu. czy jak sny zwodnicze Jednaż się z tylu spełniła nadziei! Boć już nie śmiałem marzyć. Że dla nich najlepsi męże W Hadesu poszli otchłanie (Antistr. Że grom Zajsowy drga niecierpliwie By na zwycięzców uderzyć w gniewie ! Wiem i mierności oddany cały Od obcej wolen swawoli Nie chcę zasiadać wśród króli Tryumfu nie pragnę ni chwały ! (Epodon) A oto ognia wieść już skrzydlata Radości szmerem miasto przelata: Lecz któż tu prawdę wybadał. o dachu kochany Swiątnice czestne. Chór— Keryx— Klitemnestra. Co już nie spinasz na nas łuku swego. Okryty kurzem. witaj słońce moje. 3) A ciężka władzcom zawiść ludowa. Bogdaj ten. Czy się zupełnej oddać już radości. a mego przed wszystkićm Patrona Hermesa. oliwek liściami ubrany. Lecz któż płomieniom kilku uwierzy. Boję się tylko przeciwnego słowa Boć lubo duszy. SCENA V. coby wieść przyniósł przeciwną Sam zawsze w swojćm zawodził się życiu. kiedy wieść prawdziwa. Wnet się dowiemy. Aby gdy zgasną. świadectwem dalekiej Drogi. Coś przy Skamandru nas spomagał fali. Keryxa Bogów. A teraz znowu w igrzyskach ojczystych Nam przewodniczysz. przyjmie w łono swoje. że tam czycha Niemała troska na starość moją. że mnie zier " Ojczysta kiedyś. Toż i innych Bogów Wołam. O witaj ziemio ty moja Argiwska Ojczyzno moja! dziesiątegoż lata W dzień ten szczęśliwy znowu widzę ciebie Ï fil co Klitemnestra. Chór. Pod wolą ludu gnie się ich głowa. By wojsko Greków wróciło łaskawie ! O domie królów. czy te jasne ognie Prawdę wieściły. Wyraźniej ten nam rzecz przełóż}'. Bóstwo Keryxow. SCENA v i . Lepiej niż dymy i ognie chróściane.

Chór. Z niebios i moczar wilgne wstają rosy I szata gnije i włos nam dziczeje. Chór. Więc chorujecie na tę niemoc słodką? Na jaką niemoc? powiedz a zrozumiem. Chór. Keryx. zwodzicielstwa zbrodnie Łup wytrąciły z rąk i na ojczystą Ziemię przekleństwo i zgubę rzuciły. póki Bogi zwolą. On to. gruzami zasypał jéj błonia: Padły o ziemię ołtarze. Czy cię ojczysta trapiła tęsknota ? Niech łza radości powie w méj źrenicy. > . Takie-to Troi zarzuciwszy jarzmo. Światło wam niesie i cześć niesie wielką. Po cóż więc zmarłych słowami spominać Po co nad losem nieomylnym płakać? Coć los przyniesie. Wraca Atryda. Chór. co po tylu Latach pod waszą opiekę powraca. IM Tak! wszystko wreszcie szczęśliwie się kończy. jako się godzi: Żeśmy Argiwi wzięli świętą Troję A teraz łupy dla Bogów ojczystych Na cześć wieszamy w ich białych świątyniach. Zginęło plemię całej wrogiej ziemi. gdy morze bez piany Śpi o południu niemuskane wiatrem! Lecz cóż narzekam? Polegli pod Troją. Żyw i zdrów jestem. Bo sypiać przyszło pod wrogów murami. Alboż tęskniono za nami tęsknemi? O nieraz ciężkie wzdęło pierś westchnienie Zkądże ta boleść rosła w waszém łonie ? Dawno na boleść leczę się milczeniem. Witaj mi pośle Achijskiego wojska. Chór. Czyś się bał czego— gdy króla nie było? Tern się też bardziej za przybyciem cieszę. Keryx. Nie znają więcej trudu i roskoszy Bo nigdy więcej z grobu nie powstaną. choć nie bez mozoły: Lecz któż na świecie wolen od niéj bywa ? Gdybymż chciał wszystkie opisywać trudy ? Te dni bez słońca. gdy przyszła. Cośmy ziem i mórz zbiegli tyle 1 Bogiem chlubmy się. z wojska Argiwów zostałym Korzyść z zwycięztwa zleciała na ręce. A cóż powiedzieć o zimie.18 Jeżeli kiedy. Chór. Keryx. Która ubiegłe zaważy cierpienia: Stanijmy w świetle ojczystego słońca. Gdy ptaków polnych dusiła w powietrzu. Tak się podwójna zmyła Troi wina. Z Idejskićj góry śniegi na dół miotąc: 0 skwarze lata. niech chwała na skroń jego padnie Troję zwyciężył i Zejsa mściciela Dłonią. Chór. ludziom Rzecz się udała. Co was w téj ciemnej opromieni nocy. Od niesłychanych czasów. to teraz błyszczącem Okiem witajcie króla. A gdy nam. Skoro łupieztwa. Na lubą tęskność za kochającemi. cieszyć się tern radzę. Keryx. te przejścia mozolne Przeboje trudne! Gdzieśmy nie jęczeli Gdzie nie zgrzytali z bólu i rozpaczy ! A toż na lądzie gorsze jeszcze rzeczy. pierwszy śród zwycięzców I najgodniejszy części śród śmiertelnych! Boć ani Parys ni miasto Parysa Takiemi czyny chlubić się nie może. Keryx. rzekłbyś. Keryx. posągi.

zaiste Przystoi pięknie niewieścim zwyczajom. Lecz mnie ty powiedz gdzie Menelas luby Czyli powraca zdrów z ciężkiej wyprawy I znowu doma osiędzie swobodnie. ïQitemnestra. Zgadzam się z tobą. Czemuż więc mówisz. Jak gdy otwiera bramy domu swego. 1 w domach bożych. Keryx. Dokąd mąż wraca za pomocą bożą? Więc idź. Długom z radości wołała szczęśliwa Gdym pierwszy płomień wieści zobaczyła Ze Troja u stóp małżonka w ruinach. Jako charcicę. Chór. A mąż niejeden z przesławnego domu. Zniknął mąż ten wielki Wraz z swym okrętem zniknął z śród Achiwów. boć mądremi słowy Rzekłeś. kłamać chyba będę. Chór. to wielb ze mną Miasto i króla i łaskawość Zejsa Sprawcy wszystkiego. . bywa. co taką prawdą tchnie. 21 Co nie zaznała tak z innym roskoszy Ani złej sławy [jako rdzy żelazo].) Rzecz ci podała wdzięczną ku głoszeniu I Keryxowi przystojną dobremu. Oto. co rzec miałem. Chór. niech wraca utęsknion do miasta! A powiedz. co drzwi pana strzeże. Keryx— Chór— Klitemnestra. Nieprzyjaciołom wrogą. By celny strzelec trafiasz w miejsce bólu A wielką klęskę krótkim mówisz słowem. O mów wieść dobrą lecz prawdziwą razem.20 A gdy usłyszysz głos ten. żonę że zastanie wierną. jako najwytworniej Wracającego przyjąć męża doma. Keryx. Trudnać mi sprawa. krzyk w mieście radości rozszerzyć. co świat obejmuje Pewną nam mogło dać o tém wiadomość. szepce mi do ucha: Ujrzałaś płomień i już wierzysz zaraz 0 jak znać w tobie. Królowa zajmie się ofiarą A ja jéj siły pomogę słabemi. Czy wieść wam inni podali żeglarze O jego śmierci lub żywocie jego? Keryx. a powolną I słuchającą pana rozkazania. Dobre nowiny. że burza nadeszła Xa ludzie jego spełniając gniew boży? Keryx. że jesteś niewiastą! Lecz się dziecinną zdać wolałam właśnie A dać objatę i zwyczaj niewieści Strzegąc. Dnia szczęśliwego nie godzi się mącić Wieścią bolesną. Słońce by chyba. Bo się nieprawda niedługo wykryje. Bo ezyż świetniejszy dzień kiedy niewieście. Więc powiem prawdę. przez czas długi prawić Chór. Czyli z króleskiej swéj odpłynął woli Czyli go burza porwała nieszczęsna ? Keryx. Bo poseł smutny z ponurą źrenicą Co ciężkie klęski wojowników głosi: Jako grot silny uderzył ojczyznę. Teraz cóż z tobą mam już mówić dalej? Wszak mi małżonek wszystko sam opowie Więc myślę tylko. Chór. SCENA VII. Keryx. przy pieśni pochwalnej Wzniecić ofiarny ogień nieśmiertelny. (Klitemnestra odchodzi. Chór. Niejeden. Chluba. lecz czcić go radością.

A za nią męże.22 Upadł podwójną Marsa zgromion strzałą. W wyciu zawieruch bijących w ich ściany. (Antistr.) 23 SCENA VIII. Więc gdyśmy śmierci w falach uniknęli. pękają na sobie. I burzę ową opowiem straszliwą Co padła na nas.. co marnie zginęły. i w silnym sojuszu Nieszczęsne męże Achajskie straciły. W nocy wir morza zakipiał od burzy. Zbójczyni mężów. Gdy jasne światło dzienne zaświeciło. Może przeznaczeń łaskawa Bogini Siadła na okręt jako zbawicielka.wojen sprawczyni? Ty o Metydo. Chór. 1) Zemsta Bogów. mszcząc łoża shańbienie. gościnności patrona. daj w jedném słowie Zamknąć przygody złego mistrzyni ! Owej Heleny. Boć nie dopuści Jowisz. Bo ani wściekłe przykryły nas fale. Patrzym : trupami drży egiejskie morze I szczątki statków po wałach przewraca. trzoda bez pasterza. Szczęść im tam Boże. w pogoni Szukają śladu wioseł na mórz toni I gniewu pełni płyną. co o nich toż samo myślimy. Ze go żyjącym widział i patrzącym. Jak my. Co opuściwszy dom męża luby Z wiatrami pierzchła w mórz przestwór wielki. Nas zaś z okrętu. bo nie człowiek pewnie Wykradł z śród burzy i w ciszę sprowadził Wszechmocną ręką dotknąwszy się steru. prawdą jest niemylną. (odchodzi.. To com ci wyrzekł. nie bez zrządzeń Bogów?! Dwa się nąjsroższe wraz sprzysięgły wrogi.. To za zginionych pewnie nas uważa. okrętów zguby. Himn weselny o zgubie Iliona! . Niech tylko powie promień słońca jeden. (Strofa 1) Któż opisze. któż dobrze wypowie Czyny Heleny. w zbrój kuci. Liczym w umysłach klęski nasze nowe W wojsku i łodziach. którego taka boleść gniecie Niechaj Erinniom pean ten zawyje ! Lecz ja. Ogień i morze. nie wierząc fortunie. miast niszczycielki. Białego dnia już. Zejsa mszcząc. Menelas że wróci O tern miej jeszcze nadzieję niemylną. Pannie młodej straszne nuci pienie. I giną w morzu. że wróci do rodzica domu. aby zginął Potomek tego szlachetnego rodu. gdzie w oddali Nabrzeżnych drzew szmery Łączą się z szumem Simoentu fali. com przyszedł z nowiną wesołą Jakże pomieszam piołun ze słodyczą. żaglem nieruszonym Znać z Bogów któryś. Ni nabiliśmy na szkopuł okrętu. I karku nagiął w krwawe jego jarzmo.. Zderzą się z sobą. Ufaj. Greckie okręty dwojgiem wichrów rwane. Jeźlić tam który z nich jeszcze jest żywy. Poseł.

Królu Atrydo. niezłomny. Agamemnon (wjeżdża na rydwanie wojennym z) Kassandrą. Zejsa mściciela posłaniec. SCENA IX. piękności swéj kwiatem czarował. by go pieścili Okiem wesołem się'przypatruje Dłoniom. zwycięzco Ilionu Jakiemiż dzisiaj mam cię uczcić słowy. starcom się mili Bieży jak chłopie. gdzie żertwę dla siebie czuje. niezgięty. Aż padnie w posadach wstrząśnięty. gardząca skarbami Dank daje d o b r e m u na ziemi. 2) Lecz gdy się krew w nim ojców obudzi: To już karmiących nie pomni ludzi. A więc potulne i przyswojone. (Strofa 3) Tak i on przyszedł na miasto Ilionu Ten świetny. (Antistr. Bo wraz na dzieci porwie się blade I z słabych ciałek sprawia biesiadę. Boginie zguby. 3) Stara to powieść między ludźmi chodzi. Lwie chciwe mleka. że z złego łona Złe strumieniem szerokim leje się obficie: Z dobrego domu Poczciwe się rodzi dziecię. Chór. kudłaty Zmienił się nagle w kapłany Aty. . Straszliwe rzezie w domu zaczyna: I w przerażeniu ujrzy rodzina. iStrofa 4) Bezdzietną bo krzywda nie schodzi ze świata. Patrzcie. (Strofa 2) Tak człowiek właśnie. kiedy w świetlicę Lwie wniesie małe. Patrzcie: oto małżeństwo nieprawe zbudoAvał. zwalczywszy lwicę. Jako z morderczą paszczą. Czas przyjdzie a demon z niéj zemsty wylata Twardy. 4) Lecz sprawiedliwość z dymiącej lepianki Wychodzi z jasnćm obliczem niebianki : Krocząca drogi prawemi: Bogactwy gardząca. (Antistr. jak mury w ruinie Mieszkańców krew ciepła Czarnym strumieniem opłynie. piękny panie młody Czekać nam tylko. Ze każdy szczęśliwy téj ziemi. Bez dziatek ze świata nie schodzi Ale nad dziećmi ludzkiemi Nieprzeliczone nieszczęść bujają nasiona: Alem ja innej myśli: wiem. matki zbawione.24 Ona krewnych wjręczą w śpiewaniu: Tylko Ilion sędziwy i łzawy Wtórzy strasznej jękiem przy skonaniu Co się z piersi wydobywa krwawej: O! Parysie! nieszczęsne twe gody! Zgubę nam niesiesz. gdy krzywda je plami Gdy skarby nieczyste. Furya okropna. ten jasny pan miody W blasku bogactwa i tronu W blasku młodzieńczej urody Chór 25 On co serca. Bawi się z dziećmi. (Antistr. w miasto Priama on zguby rzucił kaganiec. do matki podobne Na ściany domu drapią się żałobne.

W wichrze popioły przypadłe do ziemi . Bo zazdrość w serca obosieczną strzałą Godzi. więc Bogi Na szalę wag jéj rzucili cios śmierci. skoro się udało Osaczyć Ilion. Co się obchodów pobożnych dotyczę 1 państwa mego i igrzysk rycerskich Poradzim później. Śmieją się z szczęsnym a śmiech wymuszony . Znowu je potem szczęściem innych rani. Gdy na zwycięzców powracasz mi czele. a kto złamał prawo. Ale król dobry. 0 znam ja wielu (bo znam świat i ludzi) Którzy przyjazne dawali mi dłonie Ale ta przyjaźń była jak cień marny. A teraz witaj nam ! O witaj Atrydo ! Agamemnon. wierny był do końca. Argu więc najprzód powitać się godzi Domowych Bogów. Burza zniszczenia nad gruzy się zrywa. Męże Iliońskie gubiący do kola. Żem gniew ku tobie o twoją wyprawę Żywił. Rozpozna łatwo duszę swojej trzody. skoro ten Argejski Potwór z walecznym klaczy pokoleniem Od Plejad nieba zerwawszy się nagle Miasto dla jednej zwyciężył niewiasty I lwem okrutnym przeskoczywszy wieże Paszczekę straszną zbroczył krwią króleską. choć odszedł pogniewan Raz złączon ze mną. własnemi kłując cierpieniami. A choć nadzieja na drugą złożyła Rączki obietnic pełne pozłacanych Napróżno wszystko! Ilion ginie w dymach. Teraz zaś pójdę do świetlic króleskich I Bogom domu oddam cześć należną By mowa serca wyraziła wnętrze. gdy wracasz a wracasz szczęśliwie. Tę sprawiedliwość oddaję mu szczerze Czy żyje jeszcze czy już w Hadu cieniach. "Wołała Dike o zemstę. próżni bólu w sercu. Sam Odyss tylko.2ij 27 Tłustemi bogactw dymami się kurzą i Więc na czas długi Bogom cześć niech pieje Argos helleńskie. Ku Bogom mowa się ta moja zwraca Bo com ci nieraz o ludziach powiedział To dziś powtarzam. Dzisiaj. Mało tych w świecie Coby się szczęściem przyjaciół cieszyli. aby na dal pozostało. Oni cię wielbią i my wielbim ciebie! A gdy zamieszkasz z wiernemi twemi Sprawę ci zdamy z czasów tych smutnych Gdy cię nie było. jako pasterz dobry. Aby w niéj duszy przeglądała szczerość? Fałszu bo wiele wśród śmiertelnych rośnie Boleją z biednym. Rozróżni łatwo łzę szczerą od sztucznej. co tylu dzielnych synów Argu Na mięsne jatki powlekła pod Troję. co mnie z morza toni Wyrwali szczęśnie i zbrojną prawicą Potężną Troję ukarać zwolili. Co źle opatrzną to wykroim ręką Albo wypalim. Coć dobrze w królestwie Obaczym. powiemy szczerze Kto praw dochował. Jać jestem szczery i szczerze ci powiem. aż zdrowie powróci.

gdy co chwila inną wieść jej niosą Straszliwej treści. wiele cierpieli o luba Głowo małżonka! lecz teraz zejdź z wozu Ale nie tykaj ziemi schodząc z niego. co szczęściem śmieje się żeglarzom. Jużby jak Gerjon chlubił się trójciały Potrójnym grobem w łonie Matki-ziemi. Jużby był pewnie dziurawy jak sito. starszyzno argiwska Niewstyd mnie miłość mą ku małżonkowi Wyznać przed wami. jak radę argiwska Łatwo pospólstwa rozruch zrzucić może.. Niżli ich było. A z snu mnie budził komara brzęk cichy.. niż ich trzeba było.. Gniew mnie już bierze na to ! I dlatego Już raz niejeden gwałtem mi ze szyi Morderczą szarfę zdjęto. Już być niewieście samej bez małżonka Samotnej doma.. kolumną domu granitową. Jakby godziło się dzisiaj. Który ma zwyczaj na słabych się zrywać. Bo widzę ciebie i nazywam ciebie Pasterzem owiec i sterem okrętu Zbawczym. wielkieć to nieszczęście: Cóż. że nie ma zdrady w tym uczynku. którą wnet wieść druga Okropniejszego jeszcze spędza dźwięku. Nazywam ciebie jedynakiem rodu. Coby trzy jego pogrzebał postacie. 2! i Chór— Agamemnon— Kassandra— Klitemnestra.2* Co mnie posłali i wrócili do dom. nie od innych wzięłam Lecz własnej duszy opowiem cierpienia. Źródłem napoju wędrowcom spragnionym ! Warteś zaprawdę wszystkich nazwisk owych.. On ini to przełożył Niebezpieczeństwo: jakoś ty pod Troją Życia niepewien. A Nike w domu niech moim zagości. Gdy pod Ilionem był mój mąż kochany. Widzisz. Lecz mnie nieszczęsnej źrenice poblakły Od łez strumieni. że łza nie została :. Dniem naj śliczniej szym po burzy ponurej. A zazdrość niechaj precz od nas odlata! Wieleśmy. toć powiem: Druh twój po mieczu wziął go : Wziął Strofejos Władzca Fokijski. Lecz dziś mi nie żal wszystkich moich cierpień. Męże rodacy. Aby się nigdy nie zwarła powieka. Bo czas wstyd zaciera A co wam powiem. Gdybyż ran tyle odebrał on w boju Jako ich fama naniesie do domu. Ziemią. Że zaś tu syna nie widzisz twojego Słodką małżeńskiej stałości rękojmią. Coś wyszedł szczęśnie tak ze wszystkich trudów. zrozpaczonej. Oczy osłabły od nocy bezsennych Gdym haseł twoich szukała po niebie.. SCENA X. Klitemnestra. Boś mi ty Troi powrócił pogromcą ! Wy niewolnice ! czemu nie kładziecie Złotych kobierców pod króla sandały ? Purpurą ścieżkę wysłać aż do domu Niespodziewanych tak się uczcić godzi! . A tyle razy gdyby zginął w bitwie Ile to trwożne rozgłoszą jeżyki. Bom więcej nieszczęść widziała nad tobą.

purpury depcącego stopą Mściwy wzrok Bogów gromem nie ugodził. Posłuchaj jeno i daj się namówić. By mnie. Szczęsny. kto jéj nie budzi. lecz niechaj inni nas pochwalą. co powiedziałem. O nie sprzeciwiaj się w tém mężu luby. Agamemnon. Lecz co jest doma licznych kosztowności Wszystkiebym była poświęciła Bogom Gdyby wyrocznią chęć swą ogłosili. to nie rzecz niewiasty. Ale się sprzeczać. Klitemnestra. co w szczęściu wiek żywota spędzi. s. nie Boga! Wszakże ma sława i tak się rozniesie Bez tych kobierców. Niewart zazdrości ten. sprzysięgła z Bogami Co nie zasnęła w méj duszy. Agamemnon. to dar moich druhów. Agamemnon. A każdy suknię może w nim umoczyć. Bogów czcić kobiercem! Jam ci śmiertelny. Jam dziś szczęśliwa. szczęśliwym zwycięztwo. zarówno ze srebrem cenionej. nogami Kalając złotych nabytek kobierców. Klitemnestra. coby Priam na twém miejscu zrobił. tam ku południowi Wnet pączki strzelą i dom w cień ubiorą. Czyliś ślub jaki zbożny Bogom czynił? Agamemnon. co słodycz z kwaśnych gron wyciska. A ta dziewica. a nad wszystkie sławy Najpierwszym darem niebios— umysł prosty. dokona. Toć mnie dziś przyjmij niewieścią miłością Lecz nie chciej jak przed królem barbarzyńskim Przypadać do stóp z niewolnicy krzykiem. Boję się bowiem o dom mój. lecz człeka we mnie czcij. Klitemnestra. Tak i ty dzisiaj wróć domowi twemu Ciepło i światło po zimie ponurej Jak Zejs. Czy ci zależy tak na tym zwycięztwie ? (n. Czcij mnie. Klitemnestra. Agamemnon. Aby ta droga w dom wróciła głowa. Wiedz. Córo Ledowa. Teraz już zadość czynię twojej woli I po kobiercach do świetlicy kroczę. G-dyć się tak zdaje. Aleć się nie chwalmy Sami. Klitemnestra..?.30 A reszty myśl ma.) 31 Klitemnestra. Łagodnym bo władcom Bóg się przychylną źrenicą przygląda. że ja zdania nie zmieniam na gorsze. Dziewicę tę ugość Sercem przyjazném. Co budzą zazdrość. A gdybym wszędzie tak postąpił sobie O moje przyszłość byłbym spokojniejszy. Agamemnon. Bo gdzie jest korzeń. Klitemnestra. niechże ze służebnic Jedna odwiąże mi od stóp sandały. toć to kwiat wybrany Z mnogiego łupu. A Bogi także domowi naszemu Nie poskąpiły sukien purpurowych I niedostatku nie ma niczém doma. Pójdźmy do domu. Wiem ja. Ni mi kobierców nie ściel ty pod nogi. Klitemnestra. Więc by się nie bał przygany człowieczej. więc bałbym się srodze Kwiaty kobierca podeptać nogami. Agamemnon. Agamemnon. Wiele głos ludu znaczy na tym świecie. Każdemu cięży jarzmo niewolnicze. co czynię. Priam by stąpił na kobierce złote. Wszakże na świecie jest morze (a któż to Morze wysuszy ?) pełne purpurowej Barwy. Stróżko mego domu Cudownie rzekłaś o méj niebytności Długiemi słowy. Mów. wiem. .

Gdy mąż powrócił. Co przy ołtarzu świętą dzierżą wodę. Klitemnestra. A choćby zewsząd groziły klęski Z powodzi wyjdzie. Ale ty Zejsie. syna Alkmeny samego . żeglarz zwycięzki! (Antistr.. s..) SCENA XI.. I ty idź za mną — mówię do Kasandry Jowisz łaskawy raczył ci przeznaczyć W domu tym miejsce między niewolniki. (Strofa 1) Czemuż to jeszcze Dziwnej obawy Biorą mnie dreszcze. którą nosiły Fale przychylne o szkopuł skryty. modły błagałnemi Ofiarą dymiącą do Bogów Nikt w życiu zakląć nie zdoła! Sam Zejs od Hadesu progów Nie potrafi ochronić człowieka. A serc przeczucie omylném nie hywa Obawy nie kłamie drżenie. Lecz kto dostatek mając obfity Falom na pastwę dar rzucił mały. Wyroczni krwawej Czemu mnie straszą wieści? O czemu raczej Luba otucha Rozegnawszy te mary boleści Nie najdzie ducha? Wszakże już dawno. opiekunie czynu Ty bądź dziś przy mnie i wspieraj twą sprawę. Boć to łódź szczęścia. Bogi! dłoń wasza szczęśliwa Odwlecze chyba spełnienie ! (Strofa 2) Boć to po latach zdrowia i siły Choroba szybką stopą nadbieża.32 Niech w dom skostniały znowu życie wraca. (wychodzą Agamemnon i Klitemnestra. 2) Tylko krwi czarnej spadłej ku ziemi Co z śmierci płynie i woła Śmierci. Chór— Kassandra. Ha ! cóż za słowo ucieka Z ust moich. Na wojen srogie obroty Argiwską młodzież poniosły. jak iliońskie floty Skrzydlate szparkiemi wiosły. Spuść z twojej dumy i zejdź z tego wozu. co mu jest żywotem.) Chór— Klitemnestra— Kasandra. Ten uratuje łódź od nawały. Wszak mówią. Pod mórz powierzchnią uderza. 1) A choć własnemi Patrzę oczami Na powrót króla do ziemi : To duch pieśniami Erinniów pieje A z duszy mojej Głos ich straszliwy Spycha nadzieję. (Antistr. jakąż to ciemną Otchłań los ściele nademną? SCENA XII. (n.

biedna Bo mi żal ciebie.. Chodź! zejdź z tego wozu I ugnij karku pod jarzmo potrzeby. Kasandra (Antistr. Co się téj chluby nigdy nie spodziały. Przychylne słowo do ciebie wyrzekła A gdy los zgubny ujął cię już w sieci To mu ulegnij. Czemuż. Jeśli chcesz udział brać w naszej ofierze Zejdź. o których się dowie. Brak jéj jak widzę dobrego tłumacza Bo patrzy trwożnie jako sarna młoda. cóż to znaczy? SCENA XIII. Wielbij go jeszeze. 35 Kasandra — Chór.34 Eaz w niewolnicze ubrano odzienie. Wietrzy mi gość ten. Znowu niestrojnym wołasz Boga głosem. Kasandra (Strofa 3) W domu. żeś jest niewolnicą W króla bogatym starożytnym domu . biadając tak. Chór. Kasandra (Antistr. jeźli mowy naszej nie rozumiesz To znak nam podaj barbarzyńską dłonią. o nieszczęściach swoich. Kasandra (Strofa 1) O biada! biada! biada mi! Apollu! Apollu! Chór. Znać rozżalona Frygii boleść płacze Ze przyszła z miasta ruiny zerwana I do wędzidła wzwyczaić się nie chce Aż rojuszenie bólu ją porzuci. Klitemnestra. Chór. biedna. Kasandra (Strofa 2. Który tyle samobójstw pamięta. Ale dość tego. Chór.. wołasz Apolla? Nie jest-ci Apoll przyjacielem płaczu ! Kasandra (Antistr. Klitemnestra. jak wyżlica Mordy i zbrodnie. Przez rodziców strasznych pożartemi ! Chór. Widzę. Więc gdy los taką przeznaczył ci dolę. Wieszczy znać. W służebnem ciele nie wygasł duch Boży. Słyszelim o twéj sławie prorokini ! 3. wielki Boże! Zgubiłeś mnie. Chór. W domu Atrydów jesteś o dziewico. 2) Apollu ! Apollu ! Agijski! wielki Boże! O gdzie zawiodłeś mnie? o w jakież progi? Chór. Klitemnestra. 3 . nie chcę bawić dłużej Kiedy ma godność tego nie dozwala. Milczy. Co się należy. widzę morderstwa ofiary Chłopiątka płaczą nad ciałkami swemi. którego nienawidzą Bogi. Do którego krew mężów przyschnięta. Apollu! Apollu! Agijski. to cię dojdzie wszystko.) . 1) O biada! biada! biada mi! Apollu ! Apollu ! Chór. Boć się najgorzej ci obchodzą z sługi Co niespodzianie doszli do fortuny. Jeżeli tylko. nieznanym nie mówi językiem Musi rozsądnej mojej uledz mowie. Co się niełubi opiekować łzami.. zgubiłeś mnie raz wtóry ! Chór. wietrzy. Chór. Ja zaś na ciebie nie gniewam się. (KKimmestra odchodzi. Posłuchaj: los to najznośniejszy jeszcze Zejdź koma z twego krzesła na rydwanie. by jaskółka smutna Obcym. Me czas mnie tutaj stać przed podwojami Bo już dokoła ogniska w świetlicy Przy ofiarniku stoją owce białe.

wiem znaczenie! Całe miasto woła! Kasandra (Antistr. Tych słów nie mogę zrozumieć— lecz tamtych Wiem.. Ha! już dłoń Wyciągnęła tam ku niemu ! Chór. Wyjcie. wznosi miecz. Jako ptaszyna ta szara. Kasandra (Strofa7) Ach!ach!jabiedna!Losjegomniewzywa Śmierć jego mnie bramy Hadesu otwarła: Ty wiedziesz mnie Febie. abym tu umarła! O biedna ja! o ja nieszczęśliwa! Chór (Antistr.. .. Drżę z bojażni i żółć szafranowa Pierś zalała...Dom ten w głębiach wieczną zbrodnię chowa.3G Kasandra (Strofa 4) 0 biada! biada! Co za nowy straszny los Do tego domu cichemi kroki się skrada? Śmiertelny przyjaciołom jego cios? A pomoc— daleka— daleka!. wieszczko blada Wróżby straszliwe? Kasandra (Sir. O wy Skamandru ojczystego wody O brzegi jasne. Itysa swego ciągle wołająca Pieśnią wieczystą nucąca po niebie Słowik nieszczęsny ! Kasandra (strofa 8) O ptaszę szczęśliwe! o słowik! on żyje W pierzaną od Bogów ubrany sukienkę. Chór f Antistr. Na rogi rzuca mu czarny szmat. Upadł w zdradzieckie naczynie ! O nieszczęsna łaźni krwią zbroczona. gdziem w miodzie i mleku Dorosła mego dziewiczego wieku! O ja nieszczęsna! teraz Kocyt głuchy Wieszczb mych posłucha i Hadesu duchy.. bez troski on nuci piosenkę— A mnie oszczep morderczy przebije! Chór (Antistr.. Chór (Epodonj Jakąż domowi temu grozisz karą Jakiemż bólu.) Tjrś nas Parysie zgubił twemi gody. 37 Wiedza taka zgubną zda się raczej Bo któż dobrze wieszczbę wytłumaczy? A zły tłumacz poobraża mistrze I strachów napędzi daremnych. Kasandra (Strofa 5) Biada! biada! Co się przedemnąmgli? Czy jaka sieć Hadesowa Sieć na sen wieczny. nieszczęsną dla ciebie Pierś twoja śpiew7a. każesz zawieść wyciem. Kasandra (Strofa 6) Ha! ha! patrz tam! od tura precz Odpędź turzycę zbójczynię. Duch mój za twemi nie zdąży zagadki Bo nie rozumiem ciemnych przepowiedni.. jak gdy razem z życiem Z oczu światłość ucieka różowa ! Wiem! wiem! Szybko się zbliża nieszczęście.. 7) Szał cię porywa! duch boży porywa! I pieśń niestrojną. 6) Mowa wieszczów dla mnie utajona Xi wykładać wieszczb nie umiem bystrze. Bez bólu. 8) Zkąd na cię pada taki postrach dziki Zkąd cię lek Boży napada? Że w straszne krzyki Z rymy złowrogienii Przypadasz marna do ziemi? Kto cię naznaczył piać tak. jęcząca. 4) Co czynisz ! nieszczęśliwa W jaką męża wpychasz toń? Jaką mu gotujesz kąpiel? O! straszliwa! A zbliża się krwawy czyn. Chór.. wyjcie starce nad ofiarą. współwinna krwi.

Chór.38 Znowuś tak jasno wyrzekła twe bóle. Domu owego. czuję znów— szał mnie porywa. Kasandra (Antistr.. straszny cię napada. Ale się zerwie jako ptak ku słońcu 1 jako fale zaszumi ku światłu Tego nieszczęścia... Już wtedy ziomkom wieściłam złe samo. I serce ranne krew gorącą leje Słysząc twe żale wieszczko i twe dzieje. Zły geniusz jakiś. Lecz któryż z Bogów. Ze piejesz takie wróżby opłakane Niezrozumiale duszy. Choćby złożona po ludzkim zwyczaju ? Wrszak i tak mądrość twoja mnie zadziwia Że obca.) O ciężkie męki Troi mojej starej ! 0 płonne ojca wy mego ofiary! Tyle trzód naszych padło przed ołtarze A wszystko próżno. wypieszczona w łożu . Bo już nie będę mówić w tajemnicach . Czylim jak strzelec w sam cel nie trafiła?! Chór. jak nowo zaślubione dziewTczę. skoro spomnią sobie Skalane brata kazirodztwem łoże. Czyście użyli małżeńskiej roskoszy. Kasandra. 39 Czy w wieszczbach pukam do drzwi jak włóPoświadcz przysięgą. O patrzcie Jak bezpotomnych dłoń ojca morduje! A teraz siedzą i w rękach swe ciałko Dzierżą drgające i wnętrzności swoje. jako ducha silą (częga? Wnikłam w tajnice zbrodni tego domu. Czy cię już wtedy owładnął duch boży. I widzę— widzę jak zemstę gotuje Lwica przycichła. nigdy nie opuścił Chór pełen jęku. Cóżby przysięga taka ci pomogła Chór. mimo obietnicy. Kasandra. Zginęli bojarze A miasto bujnym chwastem się pokrywa: Ha! czuję... Zwiodłam Apolla. Teraz już wieszczba nie będzie patrzyła Z zasłon. niezbadane ! Kasandra. A my o wieszczko musim wierzyć tobie. Ha! ha! czy widzicie Te pacholęta przysiadłe pod dachem Podobne bladym snu widmom. Siedzą tam — siedzą w świetlicy i pieją W pieśniach okropną głowy domu strata Wściekle się pieniąc. Chór. Wieszcz to Apollon— on był mistrzem moim Choćbym to przed nim wyznać się wstydziła. Żeby cię małe pojęło pacholę. a straszniejsza stokroć. wtórzący nieszczęściom. Kasandra. Chór. aby sił nabierać. Niemało starał się o łaskę moją. i gniew Apolla nie dosiągnął ciebie? Skarał mnie srogo : bo nikt mnie nie wierzył.. w złą przysłan godzinę Co krew wciąż chłepce. Kasandra. Bo po tém. Straszną potrawę. Czyliż i jego miłość zjąć zdołała—? Kasandra. jak tutaj zrodzona. którą rodzic chwyta. O! nieszczęcia! Znów wichr wieszczenia zrywa się straszliwy I w swe objęcia chwyta mnie. Chór. Każdy szczęśliwy łatwo na kieł bierze. Z Eumenidami tu zagościł razem. kiedy już Jestem spokojną. jakom dawne złe wietrzyła Poznacie prawdę moich wróżb przyszłości. Kasandra. Z Bożej znać woli duch twój to powiada. Chór. Chór. morza oddzielona falą Wszystko tak mówisz.

Zamiast ołtarza ojców mych. by spełnić zbrodni domu miarkę. a Troi zdobywca Nie wie jak idzie charcica straszliwa By go pokąsać z losu rozporządzeń Tą samą paszczą.. Lecz nie ! nie zginiem bez zemsty od Bogów Bo w ślady nasze pójdzie mściciel wielki Co ojca śmiercią macierzy odkupi. Więc nie ma. O jakże ją nazwę Amfizbeną-że lub Scyllą straszliwą. A przecież dosyć wyraźnie ci mówię. że będziesz śmierć widział Atrydy. Wieszczę. zbój czynią żeglarz}'. W téj saméj szacie jak licha włóczęga Głodna i biedna błąkałam się w świecie!. ^ Powie. A jak zanosiła Się od radości z wrogów porażenia Zelaznoczoła! o jak się cieszyła Szczęsnym powrotem! I o n a go zmoże Jeżli niej wieszczbie nie dasz posłuchania! Przyszłość nadbieźy.. Kasandra. Chór. i dreszcz mnie przerażenia bierze Na niepodobną tę do prawdy prawdę — Lecz reszta mowy umysł rai zbłąkała. Mordercze Żelazo mierząc w pierś męża spaniałą. 0 precz ! przed śmiercią moją was poniszczę. Apollinie wielki ! Taż sama lwica. Bo nie wiem dotąd. Chłopiąt. a w dom go nie przyjmą rodzica Chór.. Kasandra. Od wrogów moich wyśmianą widziałeś.. A teraz wieszczu. Wróci. Patrz! sam Apollo szatę ze mnie zdziera. O niech nie będzie. Idźcie ubogacić Inną nieszczęściem. Któryź-to z mężów na to się odważy. którym ja bogata. A W7ieszczbną mą szatę. prąd twojej wymowy. Matką Hadesu ziejącą na drogich Gniew niezbłagany.» Precz. ten łańcuch u szyi Aby się śmiechem pastwiono nademną.. O patrz na nią. Oh! oh! o jaki mnie ogień ogarnia Lycejski Boże..... Kasandra. jak ja w przepaść lęc^ ^y Mszczę się nad wami. Chór. Mieszkanką pieczar. I na cóż jeszcze dzierżę te bawidła To berło wieszcze. którą go lizała. Febie Ileżeś razy widział mnie w téj szacie Wyśmianą srodze od przyjaciół moich. Ty się tu modlisz. a ty z bólem w duszy Powiesz żem prawdę wieściła— zapóżno. ktoby dopomógł téj mowie? Chór. Chór. niech się to nie stanie ! Kasandra. O wstrzymaj biedna.. Wszak wieszczby zwykle niejasne dla ducha ( . ty się mścisz nad wieszczką 1 siostrę wwodzisz w te śmiertelne cieśnie.. wygnaniec téj ziemi Wróci. że mści się za przybycie moje. cudzołożna lwica Z wilkiem wszeteczność płodząca tajemnie Taż sama ze mnie nieszczęsnej objatę ^ Gniewowi swemu uczyni. pniak suchy Ciepłą się mojej krwi strugą zadymi. Chór. Kasandra. Ucztę Tryesta poznałem z tych trupków 11 Kasandra. a im mord na myśli. idźcie w przepaść. Tułacz bezdomy. Zaiste-Ś mojej nie zrozumiał wieszczby.40 Domowa lwica— na głowę mojego Pana (bo panem dziś go nazwać muszę) A król okrętów. niewiasta morduje Swojego męża. Niewiasta rwie się. kto czyn ma na myśli.

Agamemnona. Nikt ze szczęśliwych na to nie uważa.. nie mnie już uciekać.. Chór.. Kasandra. Kasandra.. By od ofiar krwawych Niby zaduchu z otwartego grobu. Kaz jeszcze rzeknę słowo. Przyszła godzina. Ja com widziała koniec tych straszliwy Co ją zdobyli. nie drżę. com widziała Troi mej męczeństwo. Chór. Jeżli swych ojców odpłaci złość Jeżeli padnie krwawą ofiarą : Któż uwierzy. Mówię już nad grobem. (odchodzi) SCENA XIV.42 Co wtedy będzie w zimnym już spał grobie. co z woli Bogów Zwycięzcą wraca do swoich progów.. Nie drze. Słońce moje jasne! Którego promień żegna mnie ostatni Mściciela wołam. Chór. żal mi śmierci twéj przedwczesnej. powiedz ! Kasandra. Chór. Chór. idziesz ku twéj śmierci Jak jałowica święta do ołtarza. Jaka woń. Kasandra. Czemuż mam wzdychać więc i jęk zawodzić Ja.. proszę. Lecz czemu. który wrogom moim Bezczestnćj śmierci mojej dług odpłaci.. Kasandra. Biada ci ojcze. Wiecznie pragną szczęścia śmiertelnicy Każdy cło swéj wola je świetlicy A niebezpieczny dorna to gość. Co tobie znowu! Co za strach cię bierze? Oh! oh! 4:) Obcy mężów!'. biada dziatkom twoim. Twoja szlachetność wiedzie cię do złego. Chór.. Kasandra. Żem tu zginęła niewolnicą lichą. Kiedy niewiasta padnie za niewiastę. . Kasandra. nie. Nie ma ucieczki z miejsca.. gdy los twój Znajomy tobie. Woń mordu z tego zaleciała domu... jako ptak przed rózgą Umierającej świadczcie o tern. O biedna. Gdy mąż odpowie za małżonka giowę Świadczcie mej wieszczbie. Więc idę płakać moją śmierć i jego. o mądra niewiasto Straszna twa mowa. Ot i Atryda. Kasandra.1. kędy stoję. lecz bez łez już Dla nich złowrogie. Kto na odwodzie.. Chór.. O nieszczęśliwa. Chór. Błogoć to umrzeć śmiertelnemu z chwałą. O losy ludzkie ! Szczęścia blask maleńki Cień spędzić może— nieszczęścia litery Maleńki strumień zamazać potrafi ! Disiaj mi tego żal tylko— mężowie. że póki żywota Szczęścia się jego nić utrzyma złota Co senną tak pierzcha marą. Dosyć mi żywota. ten czas ma w swéj mocy. Nie o syryjskich toż mówisz zapachach. Więc bez łzy ja umrę Jako Bogowie śmierć mą poprzysięgli — I cicha bramy Hadesu powitam A proszę jeno. Przed czém się chylisz tak— tak przerażona. aby mnie od razu W serce śmiertelna ugodziła rana A ja bez drgania krew moją wylała Spokojnie blade zawarłszy powieki. Chór. Chór. Kasandra.

Agamemnon (za sceną). Pólchór 1. Stokroć— bo milszą śmierć od tyrannidy. Pólchór 2. Zwlekać nie należy. Ten sposób boju wart zda się uwagi. a oni na hańbę Naszą nie dają swym usypiać dłoniom. SCENA XV. zgmatwaną — z bogactw naszych składu. Przybył zwycięztwem napuszon po latach Jakby się spierał na zbrodniach spełnionych. com przody z potrzeby mówiła. za niemiwchodzi) Klitemnestra. cieszcie kiedy chcecie. A wrzący promień krwi wytryskającej Czerwonej rosy kroplą mnie opryskał A jam się ku niéj podała roskosznie Jako kielichy. Cieszcie się starce. jak się ma Atryda. I ja tak myślę. a inna wiedzieć. Alem go zmogła (jawnie to wyznaję) Że drgnąć mi nie mógł. Temu to zdaniu dank mój oddać muszę : Należy wiedzieć. Ja chluby krzykiem zawiodę po domu : Bo jeżli wolno zmarłym nieść ofiarę Tom ją poniosła. j e m u ! . ni śmierci wyminąć. Oh! oh! raz drugi cios mnie śmierci trafił. bo zwykle Taki początek tyrannidy bywa. Pólchór 2. Tak bo rad każdy nienawistnych sobie Co go przyjaciół oszukują mianem W nierozgmatwane złego pędzi sieci By się z nich więcej dobyć nie zdołali. Pólchór 2. (Wnoszą trapów Agamemnona i Kassandry. mamyż dom ten stary Rzucić na pastwę bezczelnym książętom Pólchór i.45 Agamemnon (za scena). co mowa pomoże do rady Kto czyni. Badżmyż więc z sobą. My tu zwlekamy. Jeżli tak będzie. Cicho! kto woła o ranie śmiertelnej. Ja podam radę : Należy okrzykiem Zwołać natychmiast przed pałac mieszkańców. co łono otworzą Kiedy deszcz niebios matkę ziemię wilży. co się wie dokładnie: Inna przypuszczać jest. Pólchór 2. Pólchór 1. który sam po brzegi Napełnił jadem — jemu tylko. Jabym zaś radził wpaść zaraz do domu I na gorącym ich napaść uczynku. Pólchór 2. Pólchór 1. Tak ducha swego padając wyzionął. Bogu Hadesu na chlubę i radość. Nie wiem. Pólchór 1. ten się naradza zarazem. Ale czy z jęków tych wolno nam wnosić. niźli znieść rzecz taką. Pólchór 1. Komuż się należał Ten puhar krwawy. Podwójnym ciosem uderzam w kark dumny I z dwoma jęki padł o ziem trafiony: A upadłemu trzeci cios dodaję. Pólchór 2. co czynie należy. Sieć nań rzuciłam jak na potwór morski Gęstą. Pólchór 2. I ja podzielam tę radę i mówię: Trzeba coś działać. Nie umrzeć raczej. Ze król w istocie doma jest zabity. Niewstydmnie będzie wyrzec rzecz przeciwną Temu. To jest jęk króla— zbrodnia się znać stała. Lecz i ostrożność potrzebna. Mówić to wolno. Pólchór 1. boć mową zaiste * Raz zabitego nie wskrzesimy więcej. Oh! oh! śmiertelną odebrałem ranę.

On.46 Niewiasto! w dziw mnie wprawia t wa bezczelność Że taką mowę śmiesz zwracać do męża. Jeźli-ć się uda słowo w czyn zamienić. przy wieszczce przesławnej Wiecznej spólniczce łoża i podróży Kary należnej nie uszły ich czyny: Bo oto z niego t r u p — a ona. Bo chwalb twych nie chcę. nąjpierwszy z rycerzy Niewieściej swawoli ofiara. co bez zwagi.. a ja nad ich łożem Miłości— szczytu roskoszy dochodzę. usłyszawszy O moim czynie? Wiem czemu mi grozisz: Chcesz mnie uprzedzić. jakby szło o jagnię. Lecz biada tobie. . Klitemnestra. 47 Ale na czole kropla krwi różowa Bez pomsty Bożej nie bywa: I kiedyś sama od swoich daleka Odpłacisz ten mord człowieka. Które mą córę pomściły. Chór (Strofa) Któraż z bogiń śmierci utęskniona? Weźmie starca w łaskawe ramiona ? Gdy umarł najlepszy z pasterzy Ludów. nagan się nie boję: Oto Atryda— dawny mój małżonek A trup obecnie— dzieło téj prawicy.. najdroższą mnie córę Trakijskim wiatrom poniósł na ofiarę.) Zuchwała twoja— dumna twoja mowa Zbrodniarki szał cię porywa — Chór. Lecz ja powtarzam ci bez lęku w duszy.... cóż za napój struty Z morskiej topieli dobyty. Kiedy pod Troją ginęli męże Ona na króla kuła oręże. że i on był winien. Więc mnie skazujesz na wygnanie z miasta I gniewem straszysz współobywateli. Co się niech święci za czyn sprawiedliwy.. By jękiem śmierci ich srogość przebłagać. A ja na Hades klnę się dziś przed tobą. Klitemnestra. Chór (Antistr. póki Egist co mnie kocha Ogień u mego ogniska zażega. O owcę lichą z obfitego stada Córę swą własną. tułaczka ziem krańców Będziesz ohydą mieszkańców. Czemuś za jego zbrodnie go nie wygnał Czemu mnie sądzisz srogo... Podstępy knuła poczwara. Na nim się zeprę. Duch twój opętał i wściekłeini rzuty Uczynił potwór z kobiety ? Że dziś wygnana. (Antistrofa) O Heleno ! niewiasto straszliwa ! Nowy strumień krwi na ciebie spływa. Więc niechże będę bezwstydną i głupią. Klitemnestra. Na Atę czarną. Chór (Strofa) Cóż za jad ziemi. jaki rząd twój będzie. a którym Męża mojego zabiłam w ofiarę: Progu mojego nie najdzie strach blady Ni rozpacz. A zapominasz. jak na tarczy silnej. gdy Bóg nie tak zrządzi : Na starość będziesz się uczył rozsądku!. na Erinnie klnę się. łabędź Ostatnią piosnkę zawiódłszy przedśmiertną Leży przy lubym. Więc niechaj leży pociecha Chryzeid Przyczyna śmierci téj obcéj niewiasty Niech leży przy niej.

) Teraz pojąłeś ! Dosiągłeś oczyma Rodu naszego demona. Klitemnestra (Antistr.) On to ze mną Tyesta biesiadę Przyszedł pomścić i jemu w ofiarę Za pacholąt tych maleńkich parę Rycerskiego w okup trupa kładę. Co jadem śmiertelnym obdzielasz niewiasty. Ja go pochowam. Niech i tak bodzie. Chór. Nie mów! nie mów! on spłacił swą zbrodnię. 49 Itigenią. zmarłe nasze dziecię. Owoc naszej miłości wzajemnej On poświęcił— niech idzie w Had ciemny! Chór. Krew o krew woła: a prawem Kroniona Kara nie ginie: żyje syn wygnany On przeznaczeniem związany Okropnej zemsty dokona. Pierwszy zgubę wwiódł w domu świetlicę. On krwi niesyty przelania Jeden pochłonąwszy strumień Drugi oczyma pochłania. Ifigeneja z bram Hadu wybieży I u stygijskich wybrzeży Rączkami ojca oplecie. (Epodon. Czemu'm nie spoczął w cichém twojém łonie Aby nie widzieć.. Do zbrodni łączysz szyderstwo bez serca! Lecz pomnij: mordem zwykł ginąć morderca. Ty stoisz nad trupem i jak kruk złowrogi Krwiożerczem odzywasz się pieniem. a ł z y — łzy uroni Ifigeneja. któż łzy serdecznemi Zapłacze na jego pogrzebie? Klitemnestra. królu. Niech będzie! 4 . Co dziś ofiarę swą trzyma.. boć ona Nie sama u stóp Iliona Tyłu rycerzy zabiła Nie sama przyczyną była Łez.. Któż od winy uwolnić cię zdoła Któż w krwi męża tego cię obmyje? Wśród śmiertelnych kędyż świadek żyje Co przysięgą straszny czyn odwoła? Lecz o Bogi! jak ciebie opłaczę Królu. lata młode Ujętemu w te siatki matacze Od topora tak skonać niegodnie ! Klitemnestra. Klitemnestra. bo może Wieszczbę wyrzekłeś. Chór. Mącą się myśli! zawrót głowę chwyta! Bezsilna dłoń mi opada! Biada domowi temu ! biada ! Krwi fala rwie go w szumiące koryta! Boginie ostrzą miecz i krwi przybywa! Ziemio troskliwa.48 Klitemnestra (Epodon) Nie wołaj śmierci! śmierć bliska! Nie wiń Heleny. którą z grobu łona Musiałby odepchnąć od siebie? O któż pieśń wzniesie. Chór (Strofa) O duchu! co wzlatasz po nad protoplasty Tantala straszném plemieniem. mą córkę. krwią jego zbroczona Cześć mu tę świadczyć. dziewicę. jak lament zawiodę?! Skończyć lata męzkie. któreć dziś boleść wyciska. Pozbądź téj troski! Z mojej poległ dłoni. jak w téj sieci srebrnej Poniosą króla na obrzęd pogrzebny? Któż godną sprawi objatę książęciu? Tybyś-że śmiała.

V Egist. Aż stół biesiadny rzucił precz od siebie Ze go potrzaskał.. Oto przyczyna śmierci tego męża. tegoś męża doma Chowała. Więc ty wyznajesz. Skórom go widział w sieciach pomsty Bożej. Znalazł przytułek wprawdzie. Lecz on nieszczęsny musiał wnet tułacza Stopą braterskie odwiedzić ognisko. bez chęci odpłaty. niesłychanej klęski. A niechaj domowi temu Bóg jaki w niebie przebaczy. A ja dank daję Bogom nieśmiertelnym Patrząc. życząc by Pleistenów Ród podobnego doczekał się losu. jak leży w sieć Furii powikłań — Bo się nie patrzą na zbrodnie téj ziemi Bez myśli zemsty. gdzie miano Wolę przedwiecznych zgadywać z wnętrzności. By po nich ojciec nie poznał potrawy. z nieszczęść się cieszyć— rzecz podła. 0 łatwiej dziś by mnie umierać było. . bo się lękał Atrej krwią brata skalać ojców ziemię — Ale o zgrozo ! za to mu chłopiątka Porwał. Oto przyczyna. Egist— Elitemnestra— Chór. Więc Dike dzisiaj dorosłego wraca Mnie w dom ten stary.. boć się dłoń skaleczy. Egiście. Więc ty niewiasto. Toż ojciec jego. w twej piersi. co zemstę przynosisz Przypłacił wreszcie grzechy swego ojca!. maleńkie goście swego domu I ojca prosząc na ucztę.Kark mój pod los ten położę. Ciałka ich białe dał mu do spożycia Ręce i nogi schowawszy podstępnie. Gdy się swarzyli o prym w panowaniu. od kolebki jeszcze. Takież to słowa majtkom przynależą Gdy o tych mówią. Chór. Ja to bowiem jestem Trzynasty z rzędu dzieci Tyestowych Biedny wygnaniec. Żeś mordu zamiar powziął opłakany ? Nie myśl. a na Pelopidów Wołał straszliwej. żeś nam króla zabił. prawe z nim kalając łoże. Aż. Atrej. znać. mego ojca Tyesta wygnał z ojczystego miasta. czemu'm mu zgotował Tę łaźnię krwawą. O dniu szczęśliwy. więc mi po za domem Kazała dzisiaj usnuć sieć morderczą. SCENA xvi. Więc też nieświadom okropnego czynu Chwycił za strawę rodzic opłakany. co siedzą u steru? 0 poznasz starcze tę prawdę niewcześnie Jak trudno czego na starość się uczyć ! Ale i na to jeszcze sposób — starcze Jeszcze i takim jarzmo się nałoży— Nie bij o kolec. Niech tylko duch ten tułaczy Gdzieindziej srożyć się siędzie. Egist.. 1 z nim sprzysięgłaś się na męża głowę ? Z takich to wieści wszystkie twoje krzyki : Orfejskich głosów nie masz.. gdy o strasznej prawdzie się dowiedział Zawył z boleści i członki kochane Chór. że ujdziesz słusznej ludu kary 1 od kamieni głowę twą uchronisz. 51 Wyrzucił z siebie.

że wygnance żywią nadziei się strawą. » Klitemnestra. Nie argiwski to zwyczaj mężom pochlebiać niegodnym. Lecz tak zawsze mi będą próżną sprzeciwiać się mową. Chór. Ciebie samego krzyk uliczny ciągnie: Lecz złagodniejesz. aby pod moc wziąść to miasto. hej druhowie. Razem panując. gdy cię pod moc weźmiem. A zuchwałego. Hej. Chór. Egist. sam go nie zabiłeś. a ujrzysz skutki za chwilę. Dotąd już wielkie żniwa nieszczęść zebrane przed nami. Szczęścia swego próbować zuchwałym swoim językiem I ze skromności granic wyjdą przedemną — władnącym. pójdźcie. téj ziemi Potwór ohydny? O gdzież jest Orestes? Czy jeszcze światło ogląda słoneczne By kiedyś wrócił pod szczęśliwą gwiazdą I was zbrodniarzy ujął i pokazał. nim złego by stać się co miało. śmierci od miecza nie boję. jak kur przy swojej kokoszy. Chełp się tylko nadęty. ' Gniewem Bogów straszliwym trafieni jakby od gromu. Ale ja ci na przyszłość dam się we znaki sowicie. Podstęp ten cały był jéj wynalazku : Jam był zanadto znanym jego wrogiem Bym się mógł dostać do jego osoby. Bogdaj tylko Oresta do dom przywiodła fortuna. Egist. gdy kto uważać nań raczy. Egist.52 On słodkim śpiewem ciągnął wszystko z sobą. Klitemnestra. Chór. Co męża tego zgubić umyśliwszy Własnąś mu nie śmiał śmierci zadać dłonią? Egist. cienia śmierci ponury towarzysz Potrafi wkrótce dzikich ułaskawić. Cośmy już uczynili — czasu kazała potrzeba. Wiedz-— że odpłacisz srogo szaleństwo twoje niewczesne. powiedz. Czemu to ona czyniła. Spróbuj mi wyrzec to jeszcze. Chór. Idźcie do domu starce. Gotuj zemstę na siebie i ostrz szablicę na szyję. Nie wy tylko w nieszczęściu — i my nim w koło ujęci. Więc ty masz rządzić Argiwską ziemicą. Głód. Egist. Chór. nie chciejmy złego powiększać. Najukochańszy z mężów. Chór. Oto słowo niewiasty. KONIEC AGAMEMNONA. wiem. Egist. a każdy niech weźmie swojego. Wyjąć mi miecze z pochwy ! każdy niech stoi gotowy. Wiem ja. co jak źrebiec skacze Krótkiemi ściągnę potężnie wędzidły. Chô'r. Lecz czemu. wszystko wkrótce przywiedzieni do ładu. 53 Nie szukajmy więc dalej i krwi nie chciejmy rozlewać. Na te próżne gadania nie zważaj mężu kochany. Nie— nie wzdrygam się śmierci. Potwierdziłeś twój wyrok: teraz i słuszność za nami. Egist. . Ale powagi po nim pozostałej Użyję.