Dziennikarstwo internetowe (…) sztuka informowania za pomocą najnowocześniejszego środka przekazu to nie tylko uzupełnianie mass mediów, lecz źródło

zupełnie nowych wyzwań i możliwości. Dziennikarz internetowy napotyka te same trudności co koledzy z innych publikatorów. Nikt nie zwalnia go z rzetelności i dociekliwości, z inicjatywy i odwagi, walki o informację i zachowania norm etycznych. Równocześnie musi stawiać czoła zjawiskom wcześniej nieznanym. Jeszcze nigdy tempo przygotowania informacji nie było tak szybkie, a redakcyjne deadline’y tak krótkie – wyznaczane przez każde warte wzmianki wydarzenie (…)”. Autor Tradycyjne media w internecie Mówiąc o mediach internetowych, najczęściej wyobrażamy je sobie jako strony WWW zapełnione gęsto upakowanymi nagłówkami, fotografiami i wykresami giełdowych kursów. Tymczasem związki prasy ze światem komputerów rozpoczęły się na długo przed upowszechnieniem sieci w formie, którą znamy i używamy obecnie. Gdy Tim Berners-Lee i Robert Cailliau, dwaj fizycy z genewskiej centrali CERN (Centre Européen pour la Recherche Nucléaire – Europejskie Laboratorium Fizyki Cząstek) opracowywali dopiero zręby swojej idei World Wide Web, na świecie prężnie działała już sieć tzw. BBS-ów. BBS (Bulletin Board Service, tablica ogłoszeniowa) na pierwszy rzut oka przypominał internet. Typowa „elektroniczna tablica” była po prostu komputerem połączonym z siecią telefoniczną za pomocą modemu. Użytkownik komputera z modemem mógł zadzwonić pod numer BBS, a po nawiązaniu komunikacji przez maszyny czytać opublikowane tam artykuły, lub np. wpisywać się na listę dyskusyjną. Dzięki połączeniom między BBS-ami możliwe było także wysyłanie poczty elektronicznej. W porównaniu z internetem, możliwości sieci BBS-ów (znanej w Europie jako Fidonet) były niewielkie. Po uzyskaniu połączenia zamiast do ogólnoświatowej sieci czytelnik uzyskiwał dostęp wyłącznie do zasobów danego BBS-u, jednak w ten sposób w cyberprzestrzeni zadebiutowało wiele tytułów prasowych, wśród których nie zabrakło także polskiego „Komputera” (obecnie ukazuje się jako „PC World Komputer”). Wśród redakcji eksperymentujących z elektronicznym wydaniem znalazła się też regionalna gazeta z Karoliny Północnej – „The News & Observer”. Serwis „N&O” wykorzystujący technologię BBS-ów radził sobie doskonale (gazeta udostępniała między innymi konta poczty elektronicznej osobom prenumerującym wydanie papierowe – rezygnacja z prenumeraty oznaczała utratę adresu e-mail). W 1994 roku jeden z redaktorów, Zonker Harris, docenił potencjał zupełnie nowej przeglądarki internetowej – programu Mosaic umożliwiającego wyświetlanie na ekranie komputera stron WWW wzbogaconych o grafikę. W krótkim czasie „NandO Times” (tak od skrótu tytułu macierzystej gazety nazwano nowy serwis) stał się samodzielnym tytułem, popularnością znacznie przewyższając papierowe wydanie „The News & Observer”. Redakcja z Północnej Karoliny została prekursorem internetowego dziennikarstwa, opracowując m.in. konstrukcję zautomatyzowanej strony internetowej, pozwalającej szybko i w prosty sposób publikować także zdjęcia. Przetestowała graficzne rozwiązania głównej strony, podział serwisu na działy tematyczne, a także handel internetową „powierzchnią reklamową”. Bliską współpracę z pionierskim medium internetowym nawiązała największa na świecie amerykańska agencja prasowa Associated Press, co zainspirowało redakcję do pełniejszego wykorzystania możliwości internetu i uruchomienia serwisu aktualizowanego na bieżąco, w sposób zbliżony bardziej do serwisów agencyjnych, radiowych bądź telewizyjnych kanałów

newsowych niż drukowanego dziennika. Amerykańskie i światowe media nie zamierzały bezczynnie patrzeć na sukcesy „NandO”. Obecność w internecie, w 1994 roku uważana za ekstrawagancję, stała się koniecznością dla wszystkich przedsiębiorstw poszukujących dostępu do jak najliczniejszej grupy odbiorców. Na fali rosnącej „internetowej bańki mydlanej”, czyli gwałtownego, rozpętanego po wejściu na giełdę firmy Netscape (producenta popularnej przeglądarki stron internetowych) wzrostu popularności sieci i związanych z nim nadziei na wielkie sukcesy komercyjne, w większości redakcji zaczęto tworzyć strony internetowe. Czy w Polsce istnieje dziennikarstwo internetowe? 10 dni temu napisałem wpis o konkursie NBP dla najlepszych dziennikarzy ekonomicznych. Konkurs nie posiada odrębnej kategorii dla internetu, choć jak ustaliłem na podstawie późniejszej korespondencji mailowej z przedstawicielami NBP – do konkursu mogą zgłosić się dziennikarze z portali internetowych (w kategorii prasa ogólnopolska i agencje prasowe). W konkursie nie mogą brać udziału blogerzy (no, chyba że przez przypadek ktoś uzna ich za dziennikarzy). Jednak w związku z samym wpisem, korespondencją z bankiem oraz tak zwaną zastaną sytuacją zacząłem się zastanawiać czy w Polsce w ogóle istnieje coś takiego jak dziennikarstwo internetowe (nie mylić z obywatelskim)? Sam bank tłumaczy się brakiem kategorii internetowej małą ilością zgłoszeń (pytanie czy jakby powstała taka kategoria i była promowana, to nie byłoby więcej takowych?). Większość materiałów pojawiających się w necie, to przeklejki informacji prasowych, agencyjnych itp. Tu i tam pojawiają się inne formy – np. wywiady, publicystyki niemal nie ma – tą rolę przejęły blogi. Od czasu do czasu ktoś zrobi jakiś materiał wideo. Wracając jeszcze na chwilę do blogów, nasuwają mi się dwa pytania: 1. Czy i w jakiej sytuacji bloger może/powinien być traktowany jako dziennikarz. 2. Jeśli zawodowy dziennikarz mediów tradycyjnych pisze bloga, to w dalszym ciągu jest to dziennikarstwo czy już „pamiętnik nastolatki”? Pewnie pytań uszczegóławiających można by zadać więcej (kilka zadalem moim rozmówcom). Ja jednak wolę wrócić do tytułowego: „Czy w Polsce istnieje dziennikarstwo internetowe?” Bo przecież redakcje najróżniejszych serwisów i portali pełne są redaktorów ale czy można tam spotkać jakiegoś dziennikarza? Zapytałem o dwie osoby, które mogą coś o tym wiedzieć: Michała Bonarowskiego, wieloletniego redaktora naczelnego i dyrektora wydawniczego Onet.pl oraz Tomasza Bonka, redaktora naczelnego portalu Money.pl (konkurs NBP dotyczy w końcu tematyki ekonomicznej). Michał Bonarowski (aktualizacja: redaktor naczelny Onet.pl w latach 2004-2009): „Dzienikarze to czwarta władza? Być może, skoro mawia się, że polityka – jak muchę – można „zabić” gazetą. Czy blogerzy to dziennikarze? Nie zawsze, ale jeśli pełnią funkcje dotychczas znane z mediów tradycyjnych (dostarczanie informacji, kontrola społeczna, komentowanie wydarzeń, itp.), to czemu urzędnicy a czasem i biznes odmawiają im tego prawa? Wbrew pozorom kierują się racjonalizmem. Media tradycyjne nadal utrzymują, że tylko one mają monopol na pośrednictwo w społecznym obiegu informacji. Tak pokazują rzeczywistość, by było to oczywiste jak dwa i dwa to cztery. I widz, czytelnik czy słuchacz zwykle wierzy w ten przekaz, bo nie każdy ma ochotę kwestionować zastany porządek. Koło się zamyka. Co w tym wszystkim mają zrobić blogerzy? Nic poza rzetelną, organiczną pracą i tworzeniem wokół swoich blogów coraz większych grup dyskutantów + nowej publiczności nastawionej

na dzielenie się poglądami i emocjami, a nie tylko na odbiór. Zmiana postrzegania znaczenia blogerów nie nastąpi raczej skokowo, tylko ewolucyjnie. Po prostu któregoś dnia konsumenci mediów stwierdzą, że bardziej ufają swoim blogerom niż gazecie czy telewizji. O ile tak się stanie, bo to wcale nie jest tak pewne. Nieco inaczej jest z mediami, które istnieją tylko w Internecie. Według definicji z Prawa prasowego czasem można je uznać za prasę, a czasem nie. Nie jest jasne, czy powinny rejestrować swoje tytuły prasowe w ustawowym trybie. Nie mniej jednak ich działalność jest bardzo zbliżona do prasy tradycyjnej, szczególnie gdy zatrudniają profesjonalnych dziennikarzy, których praca nie różni się od wykonywanej dla agencji prasowej, gazety, stacji radiowej czy telewizyjnej. Prasa tradycyjna ma łatwiej, bo większość podmiotów do których zwraca się po informacje wie czego spodziewać się po danym tytule i pracujących dla niego dziennikarzach. Nieco trudniej zaakceptować fakt, że istnieją media internetowe, ale to się także szybko zmienia. Wystarczy zapytać o to w agencjach PR. Wiele z nich ma na swoich listach emailowych więcej mediów internetowych niż tradycyjnych. Ci którzy uznają portal i wortale za proste maszynki do mielenia agencyjnych treści mogą być wkrótce bardzo zaskoczeni. W ciągu ostatnich kilku lat te redakcje zostały wzmocnione profesjonalistami, a kreowanie i przygotowanie tematów coraz częściej dorównuje lub nawet przewyższa poziomem media tradycyjne. Jeśli dodamy do tego szybkość reakcji, to mamy mieszankę wybuchową: media bez obciążeń publikujące wiadomości, komentarze, reportaże, relacje szybciej, niż media tradycyjne. Poszczególne media (nowe i tradycyjne) rzadko są kreatorami oryginalnych wiadomości. Często relacjonują rzeczywistość z wykorzystaniem pracy konkurencji, czym nie różnią się od dawnych agregatorów treści. Dlatego dziwią mnie nawoływania do nowego uregulowania praw autorskich jakoby w wyniku strat ponoszonych przez tradycyjne media przez cytowanie ich informacji w serwisach internetowych. Czekam na procesy, które pokażą ile z tego jest potrząsaniem szabelką a ile faktycznie oburzeniem na kradzież treści. Gołym okiem widać, że tradycyjne media generują więcej oryginalnych informacji, reportaży, komentarzy, itp. Nic dziwnego, skoro dysponują dużymi zespołami dziennikarskimi i potrafią sprawnie zarządzać procesem wydawniczym. Często jestem pytany: kiedy media internetowe będą traktowane na równi z mediami tradycyjnymi? Odpowiedź jest prosta: gdy jakość, efekt ich pracy i wpływ na rzeczywistość będą porównywalne z efektami mediów tradycyjnych. Spór toczy się nie o to czy, ale kiedy to się stanie. Przypuszczam, że szybciej, niż się spodziewamy, a obecny tzw kryzys może ten proces jeszcze przyspieszyć." Tomasz Bonek (redaktor naczelny Money.pl) "Zaciera się granica między rodzajami dziennikarstwa. Kiedyś mówiliśmy o telewizyjnym, radiowym, prasowym. Teraz pojawił się termin: internetowe, który – śmiało można powiedzieć – łączy trzy poprzednie i wzbogaca je o nowe cechy. Ale dziennikarstwo to dziennikarstwo, niezależnie od tego, gdzie się je uprawia. Zmienia się tylko nośnik przekazu. Cechy podstawowe są natomiast wspólne, a bez znaczenia jest to, czy dziennikarz pracuje dla telewizji, prasy, radia, czy portalu internetowego – specjalnie podkreślę tutaj słowa: dla portalu. Powiem przewrotnie: dziennikarzem jest się niezależnie od tego, co i jak się robi, ale gdzie się to publikuje. Dziennikarz tworzy dla mediów, a internet medium nie jest, tak samo jak nie jest nim druk, czy eter! Medium są portale internetowe, stacje telewizyjne i radiowe. Dziennikarstwo portalowe (zaryzykuję takie określenie) dopiero w Polsce się rozwija. Redakcje, w zdecydowanej większości portali, tworzą redaktorzy, którzy ograniczają się do zmiany tytułów i lekkiego przeredagowywania depesz agencyjnych, bądź pisania omówek z dzienników, czasopism, programów telewizyjnych. Tylko nieliczne tworzą dziennikarze publikujący swoje własne materiały. Wśród nich – trzeba się pochwalić – jest Money.pl,

gdzie oprócz artykułów z ogólnodostępnych źródeł, 20 etatowych dziennikarzy i grono współpracowników, pisze własne tematy, przeprowadza wywiady, analizuje i doradza. To jeszcze ewenement na polskim rynku internetowym. Inaczej jest już w Stanach, gdzie tytuły prasowe istniejące od kilkudziesięciu lat, niektóre i dłużej, zniknęły z kiosków, a ich redakcje publikują dzisiaj tylko on-line. Tak się stało np. z Christian Science Monitor, istniejącym 100 lat amerykańskim dziennikiem o międzynarodowym zasięgu, albo z legendarną "Seattle Post Intelligencer", której początki datują się na 1863 rok. W Polsce dziennikarzy publikujących w portalach nie szanuje się tak samo, jak tych z gazet, radia, czy telewizji. Przynajmniej nie szanują nas jeszcze wszystkie kręgi, szczególnie polityczne. Nie wszyscy uświadamiają sobie rolę internetu i jego siłę. Nadal działa magia szklanego ekranu, mikrofonu, czy zdjęcia na okładce dziennika. Nie działa jeszcze magia Googla, jako pierwszego źródła wiedzy i opinii. A to dlatego, że spora grupa osób ze świecznika, na co dzień z internetu nie korzysta. W najbliższych latach to się zmieni. Zacznie więc zyskiwać na znaczeniu dziennikarstwo portalowe. I to bardzo szybko. Jest więc jeszcze czas na zakładanie nowych mediów internetowych w Polsce. Od dziennikarstwa, należy oddzielić natomiast dziennikarstwo obywatelskie. Niezwykle potrzebne, ale jednak z dziennikarstwem, co do zasady, mające niewiele wspólnego. Cenię blogi, mam kilka ulubionych, bo są świetnym źródłem informacji, edukują, zderzają opinie, itp. Ale publikacji na blogu dziennikarstwem nie nazwę, nawet jeśli będą to wpisy specjalisty z danej dziedziny, albo dziennikarza publikującego w „starych” mediach." Zatem według praktyków tej jeszcze dosyć rzadkiej profesji dziennikarza portalowego (przyjmując nomenklaturę Tomka) dziennikarstwo w sieci nie ma się za dobrze. Osobiście zgadzam się z argumentami obu Naczelnych, dotyczącymi niezbędnego upływu czasu w celu dokonania zmian mentalnych. Pytanie tylko jakie mi się nasuwa, to czy nie jest nam wszystkim potrzebna jakaś praca edukacyjna w tym zakresie? Ponieważ jak długo portale będą robić „omówki” i tego typu formy pół lub ćwierć-dziennikarskie wiele się nie zmieni. Myślę, że dostrzega to już w pewien sposób świat tradycyjny, ponieważ w jednym z maili z NBP można przeczytać, że: „Brak oddzielnej kategorii dla dziennikarstwa internetowego wynika z niewystarczającej ilości nadsyłanych prac od dziennikarzy publikujących w internecie. Jeśli ilość nadsyłanych zgłoszeń zwiększy się, to będzie to oczywistą podstawą do zmiany Regulaminu Konkursu”. Co do blogów – ja bym widział ich miejsce w nieuchronnej niszy publicystycznodyskusyjnej tworzącej się po unews’owieniu się mediów internetowych. Zresztą zapytałem NBP czy zamierza uwzględnić blogi w konkursie w następnym roku, na co otrzymałem następująca odpowiedź: „Kwestia zmiany Regulaminu jest obecnie rozpatrywana. Gdy decyzja zostanie podjęta poinformuję Pana niezwłocznie”. Jest zatem szansa, że również blogi wrosną w nową rzeczywistość debaty publicznej i staną się jej częścią na równi z dziennikarstwem (portalowym, prasowym, telewizyjnych czy jakimkolwiek innym). Częściowym dowodem na to jest fakt, że można w normalny, miły i cywilizowany sposób korespondować na linii – bloger – bank centralny – redaktorzy największych mediów internetowych. A teraz również czytelnicy tego wpisu mogą pod nim wyrazić swoje opinie. P.S. Dziękuję NBP za zgodę na opublikowanie korespondencji (i tak zacytowałem tylko fragmenty ;) Historia internetu

Dzieje elektronicznej sieci sięgają czasów zimnej wojny. Kiedy w 1957 r. Związek Radziecki wystrzelił Sputnika, Stany Zjednoczone postanowiły nie być gorsze w dziedzinie nowoczesnych technologii. Departament Obrony Stanów Zjednoczonych utworzył organizację o nazwie ARPA (Advanced Research Projects Agency), która miała się zająć opracowywaniem nowych technologii na potrzeby armii. ARPA skonstruowała nowoczesny system łączności, który sprawdziłby się w czasie wojny, nawet wojny nuklearnej. Przyjęto dwa założenia: 1. System musi działać niezależnie od uszkodzeń poszczególnych jego elementów. Powinien więc być zdecentralizowany, aby atak na centralę nie sparaliżował działania całości. 2. Powinna to być łączność kablowa, gdyż w przypadku ataku nuklearnego wybuch bomby atomowej zakłóca fale radiowe. W 1969 r. narodziła się sieć nazwana ARPANet, która spełniała postawione przed nią warunki. Pierwowzór internetu opierał się na genialnym sposobie przekazywania danych – gdy jedna droga komunikacji okazała się niedrożna, system szukał innej możliwości przesłania danych do adresata. Sieć komputerowa się rozwijała, z czasem zaczęły nad nią pracować ośrodki badawcze i uniwersytety. W 1973 r. sieć przekroczyła Atlantyk, docierając do Wielkiej Brytanii i Norwergii. W 1974 r. wysłano pierwszego e-maila. Kluczowe znaczenie dla rozwoju internetu miał jednak przełom lat 80. i 90. W szwajcarskim instytucie fizyki cząstek elementarnych CERN pracował wtedy anglik Tim Berners-Lee, który zastanawiał się nad sposobem połączenia danych w internecie w jakąś większą, łatwą do przeszukiwania strukturę. W 1989 r. wpadł na pomysł wprowadzenia hipertekstu, czyli tekstu uzupełnionego o odnośniki do innych tekstów, plików itd. W ten sposób powstała ogólnoświatowa pajęczyna, czyli World Wide Web (WWW). Berners-Lee wymyślił specjalny prosty język html (Hypertext Markup Language), który umożliwiał nadanie tekstom odpowiedniej struktury i uzupełnienie ich o łącza (ang. links) do innych plików. W ciągu kilku lat WWW stało się jedną z najpopularniejszych usług sieciowych. Internet jest gigantyczną biblioteką, ale jak znaleźć w nim informacje na temat, który nas interesuje? Najważniejsze sposoby są następujące: ■ zaglądamy do serwisów i katalogów, poświęconych danej tematyce. Serwisy poświęcone danemu zagadnieniu zawierają zwykle najważniejsze linki do podobnych stron. ■ wpisujemy hasło do jednej z wyszukiwarek, np. www.google.pl, czy www.netsprint. pl oraz ich odpowiedników w największych portalach (onet.pl, wp.pl). ■ zaglądamy na strony, które znamy i wiemy, że są poświęcone danej tematyce. Odnośniki do takich stron można zapamiętywać w „Ulubionych” przeglądarki. Ten sposób szukania ma wielką zaletę: nie trzeba sprawdzać zawartości dziesiątek stron, z których tylko niektóre zawierają interesujące nas materiały. Dziennikarstwo internetowe Autor: Leszek Olszański Wydawnictwo: Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne , Marzec 2006 Seria: Edukacja medialna ISBN:

83-605-0100-9 Liczba stron: 316 Wymiary: 165 x 235 mm Sprawdź inne tytuły: Leszek Olszański "Dziennikarstwo internetowe" z serii Edukacja medialna jest pierwszą na polskim rynku książką zawierającą usystematyzowane informacje o zasadach redagowania serwisów informacyjnych w nowym medium jakim jest internet. Szczegółowo omawia główne zasady zbierania wiadomości, wykorzystanie tradycyjnych nowych źródeł informacji, pisanie tekstów, wykorzystywanie materiałów multimedialnych, efektywne komponowanie serwisów internetowych, wykorzystanie czytelników (internautów) jako cennego źródła informacji i komentarzy. Autor fachowo i przystępnie opisuje specyfikę i siłę oddziaływania dziennikarstwa internetowego a także pułapki i zagrożenia tej nowej formy dziennikarstwa. Leszek Olszański pracujacy w Krakowskiej Gazecie Wyborczej do końca 2005r. jak i w Nowym Dniu, prowadzi wykłady z zakresu dziennikarstwa internetowego w studium Dziennikarskim Akademii Pedagogicznej w Krakowie. Edukacja medialna to seria publikacji skierowanych do studentów dziennikarstwa i komunikacji społecznej, nauk politycznych, kulturoznawstwa i socjologii, profesjonalistów pracujących w mediach drukowanych i elektronicznych, uczniów klas dziennikarskich. Newsletter - elektroniczna forma biuletynu – czasopisma rozsyłanego za pomocą poczty elektronicznej do prenumeratorów. Dawniej (przed powstaniem Internetu) to forma szybkiego czasopisma naukowego powielanego na kserokopiarce i rozsyłanego do zainteresowanych prenumeratorów. Forma taka była szybsza niż tradycyjne przygotowanie poligraficzne, służyła do szybkiej dyskusji naukowej. Obecnie papierowa forma kserowanych newsletterów znajduje się w zaniku i wypierana jest przez coraz powszechniejsze wersje elektroniczne. Z tej formy dystrybucji korzystają biuletyny naukowe, branżowe, firmowe, gazety elektroniczne (zarówno w formacie tekstowym – ASCII, jak i HTML czy PDF). Newslettery przybierają czasem duże formy zbioru informacji, tworząc albo struktury odwołujące się do pełnych artykułów zamieszczonych na stronach WWW, albo też publikując od razu w dostarczanym newsletterze całość tekstu. Bardzo popularne są newslettery poświęcone informacjom - gdzie w formie części lub całości tekstu - internauci mogą zapoznać się z najnowszymi wydarzeniami. Prenumerata newsletterów może być płatna. Ta forma spotykana jest najczęściej w przypadku wydawców specjalistycznych np. biuletyn miesięcznika Press. Jednak najczęściej subskrypcja newsletterów jest bezpłatna jak np. w przypadku tematycznie zróżnicowanej oferty portalu Gazeta.pl. Przykłady naukowych newsletterów entomologicznych: Braueria, Dipteron, Trichopteron, Odonatrix. 1. Dziennikar stwo inter netowe – kilka definicji Dziennikarstwo internetowe to sztuka informowania za pomocą najnowocześniejszego

środka przekazu to nie tylko uzupełnianie mass mediów, lecz źródło zupełnie nowych wyzwańi możliwości. Dziennikarz internetowy napotyka te same trudności co koledzy z innych publikatorów. Nikt nie zwalnia go z rzetelności i dociekliwości, z inicjatywy i odwagi, walki o informację i zachowania norm etycznych. Równocześnie musi stawiać czoła zjawiskom wcześniej nieznanym. Jeszcze nigdy tempo przygotowania informacji nie było tak szybkie, a redakcyjne deadline’y tak krótkie – wyznaczane przez każde warte wzmianki wydarzenie (…)” . Fragment [z:] Leszek Olszański, "Dziennikarstwo internetowe", Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne Dziennikarstwo internetowe (ang. online journalism) to przygotowywanie przekazu dotyczącego wydarzeń i faktów, zgodnego ze specyfiką internetu, i jego rozpowszechnianie za pośrednictwem internetu (a zwłaszcza portali, wortali, blogów, newsletterów, kanałów RSS itp.) do szerokiego grona odbiorców. 2. Cechy dziennikar stwa inter netowego Leszek Olszański wymienia wśród cech dziennikarstwa internetowego: · szybkość reakcji na wydarzenia, · znacznie dłuższy cykl życia publikacji w Internecie niż na papierze, · możliwość wprowadzania wielokrotnych modyfikacji i uzupełnień w opublikowanym tekście, · różnice w makiecie strony internetowej i papierowej gazety, · możliwość samodzielnego komentowania publikowanych informacji przez czytelników, · multimedialność, · ściśle informacyjny charakter internetu. Przekaz internetowy, który można uznać za dziennikarski powinien: Ø mieć charakter informacyjny, Ø być gatunkowo zbliżony do komunikatów medialnych, Ø być przygotowany z zamiarem publikacji przede wszystkim w Internecie, Ø oraz przez określony czas być dostępny w Internecie. To rozgraniczenie wyklucza z grona dziennikarzy internetowych tych, którzy przygotowują treści na potrzeby prasy czy telewizji, które później kopiowane są na łamy serwisów internetowych. Zdaniem autora definicji mianem dziennikarza internetowego nie można także określić kogoś, kto jedynie uczestniczy w rozmowach na czacie, czy też zamieszcza w Internecie ogłoszenia lub oferty w serwisach aukcyjnych. 3. Media inter netowe Wyróżnić można wiele rodzajów mediów internetowych, które można uznać za szczególnie "dziennikarskie": · portale horyzontalne, · wortale (tematyczne), · serwisy dziennikarstwa obywatelskiego, · blogi, · internetowe stacje telewizyjne, · internetowe stacje radiowe. 4. Tytuł newsa Przytoczę kilka tytułów i opiszę, dlaczego moim zdaniem są one złe. · “7 osób w golfie, 5 zginęło” aktualność na stronie TVN24.pl. Beak czytelności tytułu. Siedem osób ubrało golfa i pięć z nich zginęło, bo ów golf pecha przynosi? W rzeczywistości chodziło o tragiczny wypadek… W tytule wystarczyłoby dopisać, że “7 osób podróżowało (jechało) w golfie”, albo zmienić na: “5 z 7 osób jadących

golfem nie żyje”. · “Edycja Rozszerzona Wiedźmina”. Co z nią? Wycofano ją ze sprzedaży, trafiła na rynek, świetnie się sprzedaje? Brakuje orzeczenia, które zasugerowałoby faktyczny problem poruszony w aktualności. · “Najświeższe informacje od Google News”. Aktualność dotyczy uruchomienia polskojęzycznej usługi Google News, która agreguje newsy w języku w polskim. Tytuł nie jest precyzyjny, wręcz nieco mylący, ponieważ Google News działa już kilka lat, tymczasem od niedawna monitoruje także polskie witryny. No i jest niezgodny z zasadą neutralnego punktu widzenia, bo to nie dziennikarzowi oceniać, czy informacje dostarczane przez Google News są najświeższe. Postawie moje orzechy (bo dolarów jeszcze nie mam) na to, że serwisy, które pierwotnie zamieściły informacje (później agregowane przez Google), były szybsze od Google News, a więc mają świeższe informacje. No chyba, że Google opracowało jakąś technologię zajmującą się proroctwami :) Ktoś mi może powiedzieć, że np. powyższe tytuły przez to, że są nie do końca jasne przyciągają uwagę. I nawet przyznam rację. Tylko użytkownik, który raz czy drugi kliknie w nadziei uzyskania jakichś interesujących informacji, a tymczasem news jest o niczym rozczaruje się i w efekcie może nie wrócić na stronę. J akie cechy powinien mieć dobry tytuł newsa? · powinien odpowiadać na pytania co? gdzie? kiedy? · powinien być możliwie krótki, a jednocześnie streszczający to, o czym piszesz w danym tekście, · powinien zawierać możliwie dużo słów kluczowych, gdyż są one bardzo cenne w czasie przeszukiwania zasobów Internetu, · podobnie jak news, powinien być zgodny z zasadą neutralnego punktu widzenia (NPOV), a więc pozbawiony zwrotów wartościujących (stosowanie tej zasady wprawdzie jest zalecane, ale niektóre media internetowe ze swej natury są subiektywne), · powinien oddawać wagę tematu, aby istotny temat wywołał reakcję czytelnika, · musi być konkretny, jasno wskazujący na dany tekst (sytuacja, kiedy w serwisie jest pięć newsów o tytule “Nowe karty graficzne Asusa”, jest nie do przyjęcia). 5. J ak zbudowany jest news? Pisząc informacje musimy odpowiedzieć na pytania: n CO? n KTO? n GDZIE? n KIEDY? n JAK? n DLACZEGO? n W JAKIM CELU? n Z JAKIMI SKUTKAMI? Aby wiadomość informowała szybko i sprawnie powinna być zbudowana na kształt odwróconej piramidy. Przy podstawie umieszczamy najważniejsze informacje, które mają przyciągnąć naszego czytelnika. Dalej rozwijamy temat, uzupełniając podane na początku informacje. Bliżej wierzchołka piramidy mogą pojawić się rzeczy mniej ważne. LEAD AKAPIT WSTĘPNY BODY

AKAPIT TRANZYTYWNY AKAPIT KOŃCOWY 6. Gdzie uczyć się dziennikar stwa inter netowego? Najlepiej zacząć od współpracy z redakcją online ;) 7. Na deser – najpopular niejsze witr yny w Polsce Wirtualnemedia przedstawiły raport prezentujący zestawienie najpopularniejszych witryn tematycznych w Polsce we wrześniu 2008 r. Kto był liderem w trzynastu kategoriach tematycznych m.in. takich jak biznes, turystyka, nieruchomości, praca czy informacja? Najważniejsze zestawienia poniżej. Gatunki informacyjne: GATUNKI WYŁĄCZNE DLA INTERNETU:

Hipertekst – jest podstawą odrębności wszystkich internetowych gatunków dziennikarskich; to pomysł łączenia obiektów (nie tylko tekstu); poruszania się w ich obrębie oraz między nimi na zasadzie rozwidlających się ścieżek, za pomocą tzw. linków(łączy) i zakładek. Zaletą jest zwłaszcza interakcyjność i multimedialność.

Newsletter - najstarszy gatunek w Internecie, sprzed „ery” WWW – serwis bieżących informacji rozpowszechnianych e-mailami. W Polsce „Donosy”. Dziś przeważnie newsletter można zamawiać ze stron WWW agencji prasowych, firm, mediów, organizacji bądź są to specjalne serwisy newsletterowe, mające własne strony z wiadomościami, podporządkowanymi obecnemu tematowi.

Odmiany: - newslettery kompletne – szybko - newslettery zabawkowe – szkielet informacji

Relacja na żywo - transmisja jakiegoś wydarzenia w formie tekstu pisanego dla Internetu przez będącego na miejscu dziennikarza, krótkie informacje o przebiegu wydarzeń są podawane w niewielkich odstępach czasu- mamy iluzję uczestnictwa.

Raport „big picture”

- analogiczny do prasowego, ale bez backgraundu (może być stosowany przez linki do dowolnej liczby artykułów oraz innych materiałów, umieszczonych w różnych stronach, napisanych w dowolnym czasie, dostępnych dzięki sieciom hiperłączy – rozmiar tego raportu jest zgoła nieskończony.

Blogi (i blogi reportażowe) Blogi, weblog: Web (sieć) + log (dziennik /okrętowy/) = blog czyli dziennik internetowy.

Blog to prywatna strona internetowa (miejsce) prowadzona przez autora – amatora(-ów), poświęcona tematom, które tego autora(-ów) interesują. W praktyce blogi to prywatne pamiętniki, powieści, zbiory etc / np. blogger. Com/

Cenne są blogi reportażowe - np. żołnierze amerykańscy w czasie działań w Iraku (2003) pisali je!

Artykuł internetowy - typologia jak prasowego, ale:
• • • • • •

nacisk na zwięzłość atrakcyjne i pełne informacje, tytuł oraz lidy krótkie akapity background realizowany przez linki uatrakcyjnienie w postaci „przerywników” w postaci plików multimedialnych łatwość uaktualniania, ulepszania.

Czat - rozmowa kilku, a nawet kilkuset osób, pozostających ze sobą w stałym kontakcie elektroniczny, (Internet) mogących w czasie rzeczywistym wymieniać poglądy na temat, w tzw. pokoikach, kawiarenkach, gorących pokojach, zakładanych w obrębie portali.

Forum internetowe: - mejsce w sieci zbudowane w celu:

• • •

umożliwienia wymiany poglądów na jakiś temat forum rozwija się w czasie na zasadzie sukcesywnego dopisywania kolejnych „głosów”, które zostają utrwalone na stronie istotna jest porządkująca rola moderatora

Uzyskuje się opinie, oceny etc.

Typy forum: - tematyczne - eksperckie (z udziałem specjalistów) - niezależne - komentarze (np. do artykułu)

Odmianami hipertekstu są też gazeta on-line i e-gazeta, internetowa wersja debat telewizyjnych itp. Najlepsze blogi dziennikarskie według miesięcznika Press 16.08.2007, 11:45, czytań: 557, Źródło: Press Redaktorzy miesięcznika Press przygotowali ranking najlepszych blogów dziennikarskich. Wyboru dokonało jury składające się z 20 osób na co dzień związanych z mediami. Autor: Grzegorz Komsta 1. Wojciech Orliński „Ekskursje w dyskursie” 2. Bartosz Węglarczyk „Endgame” 3. Krzysztof Leski „Tylko po co” 4. Janina Paradowska „Skrót myślowy” 5. Daniel Passent „En passant” 6. Maciej Mazur „Takie tam historie” 7. Jakub Janiszewski, Maciej Jarząb, Piotr Zorć „Blog FM”

8. Igor Janke „Janke Post” 8. Szymon Hołownia „Z pamiętnika młodej kucharki” 9. Adam Szostkiewicz „Gra w klasy” 10. Dominika Wielowieyska „Polska to fantastyczny kraj”

Pełny ranking blogów oraz metodyka sporządzenia zestawienia znajduje się w internetowym wydaniu miesięcznika Press. Top 10 blogów dziennikarskich Pańszczyźniany obowiązek czy rzeczywista potrzeba kontaktu z czytelnikami? Postawiliśmy na cenzurowanym 29 dziennikarskich blogów. Do jury zaprosiliśmy ludzi mediów z całej Polski, którzy sami blogów nie piszą – nie było to łatwe, ale udało się zebrać dwudziestkę. Od 20 czerwca do 24 czerwca jurorzy ciężko pracowali: czytali internetowe wpisy (aktualne i historyczne) i przyznawali punkty – od 1 do 6 w czterech kategoriach. Ranking powstał po zsumowaniu punktów. Maksymalnie w jednej kategorii można było zdobyć 120 punktów, a razem – 480 punktów. 1. Wojciech Orliński „Ekskursje w dyskursie” http://wo.blox.pl/ 360 pkt Z ocen jury: Prawdziwy blog w pierwotnym tego słowa znaczeniu zawiera elementy autorskiej codzienności. Język giętki, styl bezpośredni, myśli kontrowersyjne. Autor czyta wpisy i bywa – sam je komentuje. Barwnie, potoczyście i potocznie. Tylko trudno to przeczytać, bo zielone litery na czarnym tle wypalają oczy! Muzyczno-polityczny. Okazuje się, że dobrze się czyta taki mezalians. Bardzo dobry pomysł, atrakcyjna grafika, żywy młodzieżowy język – dlatego z pewnością spore powodzenie i wiele komentarzy. To jest sposób pisania, który zachęca do dyskusji z autorem. Czytając pana Wojtka, ma się ochotę trochę z nim pospierać dla samej przyjemności wzięcia udziału w elektronicznej dyskusji. Polot, lekkość, dowcip. Iskrzy się linkami. Podziwiam autora, bo prowadzenie bloga w ten sposób musi zajmować sporo czasu i pochłaniać dużo energii. Ale widać, że ma z tego frajdę. Widać, że lubi i umie pisać. pomysł na bloga – 91 pkt umiejętność pisania – 93 pkt aktualność – 91 pkt interaktywność – 85 pkt 2. Bartosz Węglarczyk „Endgame” http://bartoszweglarczyk.blox.pl/

339 pkt Z ocen jury: Ciekawy, bo dostarcza zarówno nietypowych informacji, jak i opinii, i odrobiny podglądania zakulisowego życia i działań autora. Widać też, że pan Bartosz dba o swoich komentujących, udzielając im odpowiedzi i nawiązując z nimi częsty kontakt. Lekko, ale na serio, styl internetowy, a nie prasowy. Aktualny, szybki, dużo polemik – więcej takich blogów, więcej takich blogerów. Dobra szata graficzna zachęca do czytania i komentowania. Język żywy, osobisty. Pokazać świat – to zdaje się pomysł B.W. Realizowany ciekawie. Sporo wiedzy, której próżno szukać w tradycyjnych polskich mediach. Mimo czasami hermetycznych tematów, przyjazny język. Nie za dużo ciekawych linków. pomysł na bloga – 76 pkt umiejętność pisania – 87 pkt aktualność – 94 pkt interaktywność – 82 pkt 3. Krzysztof Leski „Tylko po co” http://krzysztofleski.salon24.pl/ 329 pkt Z ocen jury: Dziennikarstwo od podszewki, czyli o tym, jak i z czego robi się newsy. Trochę hermetyczne – dla „środowiska”, ale pisane z prawdziwie stachanowskim zapałem. Ten facet nie sypia! ADHD autora udziela się czytelnikom:) – to prawdziwy dialog. Daje czytelnikowi wrażenie nieograniczonego dostępu do wiedzy dostępnej dotąd wybranym. Blog żyje. Dużo wpisów. Sporo zahaczających o sprawy osobiste, ale bez nachalności. Czuje się, że autor darzy swoich czytelników sympatią, a oni tworzą coś w rodzaju małej wspólnoty. Deklaracja autora o poczuciu humoru niegołosłowna... Chce się wracać pod ten adres. Charakter sympatycznej pogawędki z internautami. Autor dzieli się refleksjami, trochę życiem osobistym, widać, że chce rozmawiać. Krótko, jasno, z puentą – to dobrze. W dodatku trafiają się newsy, co wyjątkowe w blogosferze. Ale naprawdę trzeba mieć zdanie w każdej, nawet najbłahszej sprawie? pomysł na bloga – 77 pkt umiejętność pisania – 78 pkt aktualność – 91 pkt interaktywność – 83 pkt 4. Janina Paradowska „Skrót myślowy” http://paradowska.blog.polityka.pl/ 316 pkt Z ocen jury: Jaśniej i barwniej chyba już nie można. Polityka okiem jastrzębia. Blog dokładnie adresowany i prowokujący do dyskusji, także wrogów. Każdy wart odpowiedzi komentarz może na nią liczyć. Trudno namierzyć blogera równie żywo podtrzymującego dialog z czytelnikami. Dama „Polityki” i polityki świetnie radzi sobie w sieci. Duży plus za odpowiedzi skierowane do konkretnych komentatorów. Ciekawy pomysł, by odpowiadać wybranym komentatorom hurtem w ramach kolejnego

wpisu. pomysł na bloga – 65 pkt umiejętność pisania – 82 pkt aktualność – 82 pkt interaktywność – 87 pkt 5. Daniel Passent „En passant” http://passent.blog.polityka.pl/ 297 pkt Z ocen jury: Malowniczość, jak to u Passenta. Tego się nie da nauczyć, z tym trzeba się urodzić. Imponująca systematyczność. Dla miłośników felietonów prawdziwa gratka – dobry język, aktualna tematyka. Rzeczowo i prosto. Dobry sposób podkreślania komentowanych cytatów z innych publicystów. Panie redaktorze, odezwij się pan do swoich komentujących! pomysł na bloga – 60 pkt umiejętność pisania – 81 pkt aktualność – 89 pkt interaktywność – 67 pkt Zobacz cały ranking dziennikarskich blogów Blogi ocenili: Andrzej Andrysiak (redaktor naczelny „Życia Warszawy”), Cezary Bielakowski (zastępca redaktora naczelnego „Dziennika”), Kamila Ceran (szefowa informacji Radia Zet), Paweł Domarecki (sekretarz redakcji „Manager Magazin”), Tomasz Gliniecki (redaktor naczelny „Gazety Olsztyńskiej”), Artur Kiełbasiński (redaktor naczelny serwisu www.naszemiasto.pl), Grzegorz Kozak (były zastępca szefa „Wiadomości” TVP 1), Janusz Kozioł (redaktor naczelny „Gazety Krakowskiej”), Dariusz Kotlarz (zastępca redaktora naczelnego „Kuriera Lubelskiego”), Konrad Kruszewski (redaktor naczelny „Gazety Współczesnej”), Tomasz Lachowicz (były redaktor naczelny „Super Expressu”), Emil Marat (wiceprezes Radia PiN 102 FM), Andrzej Mielcarek (zastępca redaktora naczelnego „Gazety Pomorskiej”), Elżbieta Mosingiewicz (była zastępca redaktora naczelnego „Słowa Polskiego Gazety Wrocławskiej”), Kamilla Placko-Wozińska (zastępca redaktora naczelnego „Głosu Wielkopolskiego”), Robert Sakowski (redaktor naczelny „Dziennika Łódzkiego”), Artur Szczepański (redaktor naczelny „Expressu Bydgoskiego”), Krzysztof Szydłowski (prezes Wielkopolskiej Telewizji Kablowej), Marek Zagórski (redaktor naczelny „Kuriera Porannego”), Zuzanna Ziomecka (redaktor naczelna miesięcznika „Aktivist”). Poprosiliśmy ich o czytanie wpisów w serwisach blogowych: Salon24.pl, „Gazety Wyborczej”, „Polityki”, „Newsweeka Polska”, „Wprost” i radia Tok FM (w sumie 29 blogów).

Dziennikarskie blogi WSJ pyta, czy gazety powinny utrzymywać dziennikarskie blogi. Ciekawe obserwacje: przykładanie miary tradycyjnej prasy do blogów (sprawdzanie notek przed publikacją przez redakcję itp.). W sumie dziennikarski blog to coś w okolicy oksymoronu. Blog to nie tylko organizacja notek autora/autorów. To także brak redaktora (sam nim sobie jesteś). To nie jest powinno

być "gazeta publikuje blogi" tylko "gazeta daje swoim autorom pełną swobodę pozwalając publikować blogi na własną odpowiedzialność". Z tego co pisze WSJ wynika, że w przypadku blogu na stronach gazety, pozostaje ona jego wydawcą i odpowiada za treść. W tym momencie jako organizacja powinna zachować kontrolę nad tym co wydaje. Update: warunek "brak redaktora" nie jest wystarczający ale nie chciałbym wchodzić w definicję bloga (z komentarzy wystarczająco jasno wynika, dlaczego nie warto). Chodzi mi o to, że coś co wydaje gazeta edytując notki przed wypuszczeniem nie jest raczej blogiem. Szwajcarskie European Journalism Observatory, którego szefem jest prof. S. RussMohl, wydało właśnie podręcznik dziennikarstwa, który ukaże się za kilka tygodni nakładem Polskapresse. Ruszyła też polska strona EJO (Europejskiego Obserwatorium Dziennikarskiego), dla której teksty zredagował Marek Chyliński, dziennikarz, wiceprezes Instytutu Dziennikarstwa Polskapresse. Zamieszczamy krótkie streszczenie książki... Analiza EJO Jedni je kochają, inni nienawidzą. Niektórzy uważają je za medium przyszłej komunikacji, dla innych jest tylko przelotną modą. W rzeczywistości, blogi najwidoczniej wkraczają w nową

fazę - uzupełniania oferty tradycyjnych mediów. Oto wnioski wyciągnięte z badań Marco Fare, przeprowadzonych przy udziale Francesco Uboldi, i nadzorze Marcello Foa, dla Europejskiego Obserwatorium Dziennikarskiego (EJO). EJO to centrum badań na Wydziale Nauk o Komunikacji Uniwersytetu w Lugano. Blogi: domena młodszego pokolenia To fakt, że młodsze pokolenie czyta dziś dużo więcej blogów w porównaniu do lektury gazet, czy oglądania telewizyjnych wiadomości. Najwidoczniej grupa wiekowa ludzi pomiędzy 18 a 34 rokiem życia już nie czyta gazet (w Stanach Zjednoczonych tylko około 50 proc. osób w tym wieku czyta gazety lub ogląda wiadomości w telewizji ). Według Online Publisher Association, tylko 17 proc. ludzi do 25 roku życia mówi, że czytanie gazet jest istotną częścią ich życia. Wydawcy drukowanych mediów muszą stawiać czoła radykalnym dylematom: czy lepiej ignorować tę nową tendencję? Czy może lepiej wprowadzić nowe strategie by zapobiec utracie kontaktu z najmłodszymi, spośród których wyłoni się nowa generacja menadżerów? Wydaje się, że blogi to dobry sposób na osiągnięcie tego ostatniego celu. Pozwalają one wydawcom dostosować się do nowych nawyków czytelniczych młodszej generacji i pozyskać

jej zaufanie do finansowania nowych praktyk. Jeśli niektórzy młodzi ludzie nałogowo czytają blogi zamieszczane na stronach /Figaro/ i /Times/, wzrasta prawdopodobieństwo, że odwiedzą również ich strony internetowe w miarę tego, jak ich gusta i potrzeby będą ewoluować. Trend jaki prezentują główne gazety by prowadzić blogi na swoich stronach internetowych jest częścią tego mechanizmu. Selekcja naturalna Opisywane badania koncentrowały się wokół systematycznego trendu wzrostowego ilości blogów. Oszacowany niedawno na 38 milionów użytkowników globalny trend powinien podwajać ilość blogersów co sześć miesięcy. Zainteresowanie blogami spada jednak szybko i tak naprawdę tylko kilka odniosło trwały sukces. Oznacza to, że istnieje swego rodzaju naturalna selekcja w sferze blogów, która z jednej strony, pozwala na rozpoznawanie i analizowanie blogów, a z drugiej na odróżnienie tych dobrych od złych. Bardzo różne role Pozycja konwencjonalnych mediów pozostaje nienaruszona i póki co niezastąpiona, ale blogi stworzyły sobie własną przestrzeń. Ich celem jest raczej integracja a nie zastąpienie konwencjonalnych mediów. Blogi gwarantują więc gazetom i telewizji kontrolę i odnoszą sukces, kiedy ich recenzje czy komentarze cytowane są w tradycyjnych serwisach informacyjnych. Pewny siebie i dość osobisty język blogów zakazany jest w tradycyjnych mediach. Tworzą się nowe relacje pomiędzy dwoma sferami: sławne blogi pojawiają się na stronach internetowych znaczących gazet a dziennikarze uczą się monitorować blogi jako źródło informacji; w zamian za to blogersi stale monitorują media i raporty informacyjne oraz wydarzenia ignorowane przez wiodące media. Możliwości reklamy Odsetek reklam blogów w odniesieniu do całego przemysłu reklamowego jest w dalszym ciągu śmieszny. Uzupełnienie jednak pojawia się nawet tu. Mimo, że oczywistym jest, że reklama wycelowana jest w opinię publiczną, i że pozostanie domeną mainstreamowych mediów, blogi docierają do młodszej grupy docelowej i mogą posłużyć w eksperymentowaniu z nowymi marketingowymi i komercyjnymi technikami reklamy. Pojawianie się nowych profesji Z doświadczenia Ameryki wynika, że możliwym jest, iż w przyszłości tuż obok dziennikarza pojawi się nowy zawód, a mianowicie zawodowy bloger. Istnieją co najmniej dwa interesujące przykłady ze Stanów Zjednoczonych: Nick Denton i Jason Calacanis, którzy osiągnęli sukces po tym jak założyli w sieci specjalistyczne blogi pisane przez grupy regularnie opłacanych blogersów. Blogi otwierają drzwi do dziennikarstwa. W innych przypadkach, blogi umacniają inne rodzaje dziennikarstwa, jak chociażby ciągle testowane dziennikarstwo obywatelskie. Wniosek: w świecie który potrzebuje zarówno blogów jak i mediów, sfery te ciągle uczą się

jak współistnieć a tym samym dostosowują sie jedna do drugiej. Marco Faré

Doskonałe opracowanie, napisane w przejrzysty i przystępny sposób. Obejmuje szereg zagadnień, które powinny zainteresować studentów dziennikarstwa, socjologii, politologii, kulturoznawstwa oraz kultury medialnej. Przedstawione argumenty są wynikiem wnikliwych przemyśleń oraz dyskusji toczących się na temat wiadomości. Sociological Research Online Kultura newsów wprowadza czytelnika w zagadnienia związane z formami i praktykami dziennikarskimi, instytucjami medialnymi oraz odbiorcami wiadomości. Ukazuje z historycznej perspektywy powstanie "obiektywnego" dziennikarstwa prasowego, radiowego i telewizyjnego. Omawia sposób tworzenia oraz typowe formy wiadomości, a także proces, który zachodzi podczas ich odbioru i wcielania w codzienne życie czytelników, słuchaczy oraz widzów. Opracowanie porusza również tematykę seksizmu i rasizmu oraz ich wpływ na kształt relacji dziennikarskich. Po sukcesie pierwszego wydania, wydanie drugie zostało uaktualnione o poszerzone o najnowsze, istotne aspekty kultury medialnej, między innymi: * uzupełniono rozdział "Dobre dziennikarstwo jest formą kultury popularnej", który porusza zjawiska tabloidyzacji, infotainment oraz dziennikarstwa poświęconego gwiazdom * dodano rozdział, poświęcony dziennikarstwu internetowemu oraz zamieszczonym w sieci relacjom z wydarzeń jedenastego września oraz wojny w Iraku Niniejsze opracowanie powinno stanowić obowiązkową lekturę dla studentów dziennikarstwa, kulturoznawstwa i kultury medialnej, socjologii oraz politologii. Stuart Allan jest starszym wykładowcą na uniwersytecie w Bristolu (University of West of England). Do tej pory opublikował między innymi: "Media, Risk and Science" (Open University Press 2002), "Journalism After September 11" (2002) oraz "Reporting War: Journalism in Wartime" (2004). "Newsy w sieci" Stuarta Allana to nowe i odkrywcze spojrzenie na różne kierunki rozwoju dziennikarstwa internetowego. W przeciwieństwie do wielu innych autorów, Allan ukazuje dziennikarstwo internetowe w perspektywie międzynarodowej. Na szczególną uwagę zasługują jego wyraziste opisy rozwoju dziennikarstwa uczestniczącego i obywatelskiego w erze cyfrowej. To niewątpliwie książka, którą trzeba przeczytać! (John V. Pavlik, Rutgers, The State University of New Jersey, USA). Newsy w sieci. Internet i dziennikarstwo opis książki: Newsy w sieci Stuarta Allana to nowe i odkrywcze spojrzenie na różne kierunki rozwoju dziennikarstwa internetowego. W przeciwieństwie do wielu innych autorów, Allan ukazuje dziennikarstwo internetowe w perspektywie międzynarodowej. Na szczególną uwagę zasługują jego wyraziste opisy rozwoju dziennikarstwa uczestniczącego i obywatelskiego w erze cyfrowej. To niewątpliwie książka, którą trzeba przeczytać!

John V. Pavlik, Rutgers, The State University of New Jersey, USA Stuart Allan przeprowadza dogłębną analizę dziennikarstwa internetowego. Jest to ważny głos w debacie nad rozwojem dziennikarstwa w Internecie, a zwłaszcza warunkującymi go czynnikami. Autor śledzi rozwój dziennikarstwa internetowego na podstawie relacji z najważniejszych wydarzeń ostatnich lat, takich jak zamach bombowy w Oklahoma City, afera obyczajowa związana z prezydentem Billem Clintonem i Moniką Levinsky, tragedia 11 września, amerykańskie kampanie wyborcze i wojna w Iraku. Opisując powstanie blogów, autor skupia się na ich wpływie na zawód dziennikarza. Omawia też rozwój dziennikarstwa uczestniczącego, którego przykładem są takie strony internetowe, jak Indymedia, OhmyNews i Wikinews, oraz dziennikarstwa obywatelskiego, w którym główną rolę odegrały amatorskie relacje z południowej Azji po przejściu tsunami, z Londynu po zamachach bombowych i ze Stanów Zjednoczonych po uderzeniu huraganu Katrina. We wszystkich tych przypadkach na uwagę zasługuje wykorzystanie nowych technologii - od kamer cyfrowych po telefony komórkowe i inne urządzenia - czego rezultatem bywały zaskakujące modyfikacje dziennikarskich metod relacjonowania. Książka jest obowiązkową lekturą dla studentów i pracowników naukowych z dziedziny dziennikarstwa oraz dla publicystów i dziennikarzy. Stuart Allan jest wykładowcą medioznawstwa i dziennikarstwa na Uniwersytecie Zachodniej Anglii w Bristolu. Napisał między innymi: Kultura newsów (Wydawnictwo Uniwrsytetu Jagiellońskiego, 2006), Media, Risk and Science (Open University Press, 2002), oraz Journalism: Critical Issues (Open University Press, 2005). Impactor – to podsumowanie roku w mediach i reklamie, to jedno z najważniejszych cyklicznych wydarzeń w polskim świecie reklamy. Organizowany od 8 lat stał się tradycyjnym miejscem gdzie branża reklamowa i mediów po raz pierwszy publicznie ogłasza i podsumowuje wyniki przemysłu reklamowego za miniony rok. Na początku ubiegłego roku w ramach Impactora odbyła się konferencja z udziałem polskich dziennikarzy pod hasłem: „Czy (i kiedy) Internet pożre inne media?”. W odpowiedzi na to pytanie Tomasz Wróblewski, były redaktor naczelny Newsweek Polska stwierdził, że „media pisane nie dość poważnie traktują strony internetowe, a w każdym razie nie powołują się na nie, odejmując im pewne odium cytowalności i ważności. Z drugiej strony media internetowe niedostatecznie rozbudowały własne redakcje i w dalszym ciągu polegają przede wszystkim na treściach pism tradycyjnych, klasycznych mediów, przez co nie mogą sobie wyrobić własnej osobowości i muszą polegać na treściach zewnętrznych, by budować własną pozycję.”. „Myślę, że musi minąć dużo czasu, by ludzie zaczęli postrzegać Internet jako poważne źródło informacji. W tej chwili nie jest za takie uważane.” – wtóruje mu Bartosz Węglarczyk, publicysta Gazety Wyborczej. Rozwój i ekspansja Internetu na coraz to nowsze dziedziny życia jest nieunikniona. Cyberprzestrzeń wtargnęła już w sferę gospodarczą i ekonomiczną tworząc nowy rodzaj zajmowania się finansami – bankowość internetowa, internetowe domy maklerskie. Za jego pośrednictwem możemy dokonać zakupu dowolnie wybranego towaru z nawet najdalszego zakątka globu. Zastosowanie Internetu w życiu codziennym zrodzić musiało nowe zawody, grono wyspecjalizowanych osób nakierowanych głównie na działalność w Sieci. Wspomniani

e-Bankierzy, e-Maklerzy, czy e-Sprzedawcy cieszą się coraz większą popularnością, ze względu na szybki dostęp do ich usług. Uczestnicy konferencji próbowali, więc uporać się z weryfikacją istnienia zawodu dziennikarza internetowego w Polsce. Bartosz Węglarczyk powiedział, że „Internet od strony dziennikarskiej nie cieszy się prestiżem. Wyzwę na pojedynek tego, kto twierdzi, że potrafi wymienić nazwisko, choć jednego polskiego internetowego dziennikarza, czyli takiego, który pisze głównie do Internetu, a nie pisze do mediów papierowych i nie pracuje w telewizji czy w radiu. Nie ma takich nazwisk w Polsce, co jest ewidentnie dowodem na to, że póki co dziennikarstwo internetowe w Polsce nie istnieje.” Michał Lorenc z Google Polska stwierdził, że „w Polsce tradycyjni dziennikarze brzydzą się Internetem. To bardzo śmieszne podejście, w efekcie którego to dziennikarz kreuje siebie, a nie użytkownik dziennikarza. Każdy dziennikarz jest na tyle popularny, na ile pisze mądre rzeczy i ludzie go czytają. Coraz więcej ludzi czyta informacje w Internecie. Zdobycie tam klienta jest jednocześnie łatwiejsze i trudniejsze. Łatwo jest zaistnieć online, ale użytkownicy są bezlitośni. Bardzo często weryfikują wiedzę i umiejętności dziennikarza. Może część tradycyjnych dziennikarzy boi się tego? W tradycyjnej gazecie nie można zostawić komentarza na forum i dziennikarze żyją w przekonaniu, że wszystko jest w porządku.” . Czy więc cyfrowe wydanie zajmie miejsce gazetowego dziennika? Jedno jest pewne. Internet zmienia media. Trwa dyskusja, czy to będzie za dwa, trzy czy dziesięć lat i czy w ogóle Polska będzie kiedykolwiek wyglądać tak, jak Stany Zjednoczone teraz. Optymiści, czyli ludzie z Internetu uważają, że tak się stanie. Pesymiści, czyli osoby związane ze starymi mediami, wolą utrzymywać status quo i nie zależy im, by cokolwiek się zmieniło. Nawet oni zdają sobie jednak sprawę, że coraz więcej ludzi konsumuje media przez Internet.

Internet w pracy dziennikarza Dziennikarze w większość korzystają z Internetu od kilku lat. Najbardziej popularnym narzędziem jest poczta elektroniczna, dziennikarze korzystają z niej w korespondencji ze źródłami informacji. Internet staje się najważniejszym narzędziem informacji, jest dla dziennikarzy wiarygodny. Uczestniczący w badaniu dziennikarze najczęściej deklarują, że korzystają z Internetu od trzech do pieciu lat. Część uczestników badania najpierw zaczęła korzystać z Internetu w celach prywatnych, a później Internet stał się dla nich narzędziem pracy. Prawie połowa uczestników badania (49,5 procent) posługując się Internetem w swojej pracy najczęściej używa poczty elektronicznej, dalej – przegląda strony World Wide Web (28,6 procent) i korzysta z wyszukiwarek (18,1 procent). Wśród źródeł informacji, z których uczestnicy badania w ogóle korzystają podczas przygotowywania materiałów najczęściej wskazywane były: Internet (99 procent), własne źródła informacji (93,3 procent) i prasa (92,4 procent). Dla większości dziennikarzy najważniejsze są własne źródła informacji (38,1 procent). 30,5 procent badanych jako pierwsze źródło informacji wskazała Internet. Kolejne, wyróżnione przez dziennikarzy, ze względu na ważność, źródła informacji to: prasa (14,3 procent), firmy (6,7 procent) i agencje PR (3,8 procent). Większość dziennikarzy ocenia Internet jako wiarygodne źródło informacji. 57,1 procent badanych stwierdziło, że Internet jest tak samo wiarygodny jak inne źródła informacji, a 6,7 procent respondentów postrzega to medium jako bardziej wiarygodne niż inne źródła

zdobywania informacji. Jednak przy tym 21,9 procent wyraża zastrzeżenia co do wiarygodności Internetu, stwierdzając, że inne media są bardziej wiarygodnymi źródłami. Dziennikarze uczestniczący w badaniu w swojej pracy najczęściej wykorzystują Internet do korespondencji ze źródłami informacji (90,5 procent), zbierania materiałów do publikacji (82,9 procent) i znajdowania wiadomości (75,2 procent). Piąta część uczestniczących w badaniu dziennikarzy uczestniczyło już w konferencji prasowej on-line, a 31,4 procent przewiduje, że będzie uczestniczyć w konferencji prasowej tego typu. W szerszym zakresie (53,3 procent) dziennikarze korzystają z Internetu jako sposobu przeprowadzania wywiadów. Zdecydowana większość (91,4 procent) szukając informacji o firmach poszukuje ich na stronach korporacyjnych tych firm. Dziennikarze nie mają najczęściej dobrej opinii o poziomie tych stron – 23,8 procent ocenia poziom tych stron jako niski (23,8 procent) bądź bardzo niski (1,9 procent), poziom wysoki – 15,2 procent a bardzo wysoki zaledwie 1 procent, pozostali uważają ich poziom za przeciętny. Najlepsze strony internetowe według dziennikarzy posiadają firmy lub organizacje działające w bankowości i telekomunikacji, a także firm doradcze, agencje reklamowe i PR. Dziennikarze najczęściej z Onet.pl (80 procent), Gazeta.pl (64,8 procent), Wyborcza.pl (42,9 procent), WP.pl (41,9 procent) i Interia (36, procent) jeśli chodzi o polski Internet, natomiast za granicą przeważają Yahoo (52,4 procent), CNN.com (50,5 procent), Reuters.com (36,2 procent), – BBC.co.uk (26,7 procent), Bloomberg.com i ZDNet.com (po 18,1 procent). Większość badanych dziennikarzy korzysta ze subskrypcji newsletterów e-mailowych; najczęściej jest to dziennik.pap.pl (27,3 procent) i biznesnet.pl (24,2 procent), dalej reporter.pl (19,7 procent), mediarun.pl (18,2 procent) i dziennikarz.pl (18,2 procent). Badanie “Internet w pracy dziennikarzy” agencji public relations BCA S.A. oraz firmy badawczej ARC Rynek i Opinia, przeprowadzone w od 29 października do 13 listopada 2001 roku. Źródło: S. Ruszkiewicz, Wiarygodność Internetu jako źródła informacji, MediaRun.pl, 4 grudnia 2001.

Internet stał się podstawowym narzędziem pracy polskich dziennikarzy, którzy mają do niego dostęp. Internet stał się bowiem źródłem informacji najczęściej przez nich wykorzystywanym - wynika z pierwszego w Polsce badania on-line dziennikarzy przeprowadzonego przez agencję public relations BCA S.A. i agencję badawczą ARC Rynek i Opinia. Niemal wszyscy dziennikarze biorący udział w badaniu (99%) zadeklarowali, że korzystają z Internetu jako źródła informacji. Co trzeci ankietowany (30,5%) traktuje Internet jako najważniejsze źródło informacji. Większe znaczenie dla dziennikarzy mających dostęp do Internetu mają tylko własne źródła informacji (38,1%). Zdecydowana większość ankietowanych dziennikarzy (88,6%) stwierdziło, że ich praca byłaby trudna bez Internetu. Badanie przeprowadzono metodą on-line survey. Zaproszeni do badania poprzez pocztę elektroniczną dziennikarze, wypełniali ankiete WWW (ankieta online). Badanie zrealizowano w dniach 29.10. - 13.11. 2001 r. na próbie 105 dziennikarzy z całej Polski pracujących we wszystkich typach mediów (prasa, radio, telewizja, Internet). Wzięli w niej udział tylko ci dziennikarze, którzy mają dostęp do sieci oraz korzystają z poczty elektronicznej. “Dziennikarstwo się zmienia. Dla wielu dziennikarzy wykonywanie tego zawodu jest zupełnie inne, niż w czasach kiedy nie było Internetu” - powiedziała Katarzyna Kamińska z Zespołu Nowych Technologii agencji BCA S.A. i dodała - “Nie tylko powstał nowy typ

dziennikarstwa internetowego. Obecnie także większość dziennikarzy tradycyjnych mediów, prasy, radia i telewizji, nie wyobraża sobie swej pracy bez Internetu. To oznacza inne potrzeby tych dziennikarzy. W naszym badaniu chcieliśmy te potrzeby poznać, aby wyjść im naprzeciw”. Dla większości (57%) uczestników badania przeprowadzonego przez BCA S.A. i ARC Rynek i Opinia Internet jest równie wiarygodnym źródłem informacji, jak inne. Co piętnasty badany (6.7%) uważa Internet za najbardziej wiarygodne źródło. Z drugiej strony ponad trzy razy więcej dziennikarzy (22%) jest przeciwnego zdania stwierdzając, że inne media są bardziej wiarygodnymi źródłami. Wśród dziennikarzy mężczyźni częściej niż kobiety opierają się na Internecie, jako najważniejszym źródle informacji. Kobiety natomiast częściej niż mężczyźni deklarują, że najważniejszym źródłem informacji jest dla nich prasa. Generalnie zaś dziennikarze prasowi w większym stopniu niż dziennikarze internetowi opierają się na własnych kontaktach. Polscy dziennikarze najczęściej wykorzystują Internet do korespondencji ze swymi źródłami informacji (90,5%), przygotowania materiałów do publikacji lub emisji (83%) albo znajdowania ciekawych informacji, które można wykorzystać (75%). Sześciu na dziesięciu badanych właśnie w Internecie szuka pomysłów na materiały do publikacji lub emisji. Dwóch na trzech dziennikarzy korzysta z Internetu do obserwacji działań konkurencji i innych mediów. Częściej robią to dziennikarze, niż dziennikarki, zwłaszcza ci pracujący w na co dzień w mediach internetowych. Ponad połowa dziennikarzy (53%) już wykorzystywała Internet do przeprowadzania wywiadów. Co piąty uczestniczył już w konferencji prasowej on-line. Co trzeci (31%) ankietowany spodziewa się wziąć udział w takiej konferencji w ciągu najbliższego roku. Najchętniej odwiedzane przez ankietowanych polskojęzyczne serwisy to: Onet (80% uczestniczących w badaniu dziennikarzy stwierdziło, że korzysta z tej witryny), gazeta.pl (65%) i wyborcza.pl (43%). Najpopularniejszym newsletterem jest dziennik.pap.pl, którego subskrypcję deklaruje więcej niż jedna czwarta badanych (27%). Niewiele mniej popularny jest newsletter biznesnet.pl (24%). Co piąty ankietowany (20%) subskrybuje newsletter przygotowywany przez reporter.pl. Z zagranicznych serwisów najczęściej wykorzystywane są witryny anglojęzyczne: yahoo.com (52%), cnn.com (50%) i reuters.com (36% • Witold Sokołowski: Internet w Pracy Dziennikarzy Fragmenty raportu z badań ilościowych agencji BCA oraz ARC Rynek i Opinia z czerwca 2002. Uczestniczący w badaniu dziennikarze najczęściej deklarują, że korzystają z Internetu od 3 - 5 lat. Można także zauważyć, że część uczestników badania najpierw zaczęła korzystać z Internetu w celach prywatnych, a później Internet stał się dla nich narzędziem pracy. Prawie połowa uczestników badania (49,5%) posługując się Internetem w swojej pracy najczęściej korzysta z e-mail’a. Kolejne najczęściej wykorzystywane narzędzia to:
• •

strony www 28,6% wyszukiwarki 18,1%

1. NAJWAŻNIEJSZE USTALENIA Z BADANIA

Internet w pracy dziennikarza Internet jako źródło informacji Wśród źródeł informacji, z których uczestnicy badania w ogóle korzystają podczas przygotowywania materiałów najczęściej wskazywane były:
• • •

Internet (99% badanych zadeklarowało, że korzysta z Internetu jako źródła informacji), Własne źródła informacji (93,3%) Prasa (92,4%).

Dla większości uczestniczących w badaniu dziennikarzy najważniejszym źródłem informacji są własne źródła informacji (38,1%). Blisko 1/3 (30,5%) badanych jako pierwsze źródło informacji wskazała Internet. Kolejne, wyróżnione przez dziennikarzy, ze względu na ważność, źródła informacji to:
• • •

Prasa (14,3%), Firmy (6,7%), Agencje PR (3,8%).

O tym, że dziennikarze doceniają Internet jako narzędzie w swojej pracy świadczy fakt, że 88,6% uczestników badania zgadza się w mniejszym lub większym stopniu ze stwierdzeniem: „Moja praca bez Internetu byłaby trudna...” (w tym 61,9% - zdecydowanie się zgadza z tym stwierdzeniem). Przeciwnego zdania jest jedynie 3,9% badanych (w tym tylko 1 dziennikarz zdecydowanie nie zgodził się z tym stwierdzeniem). Wiarygodność Internetu jako źródła informacji Większość uczestników badania ocenia Internet jako wiarygodne źródło informacji, gdyż:
• • •

57,1% badanych stwierdziło, że Internet jest tak samo wiarygodny jak inne źródła informacji, 6,7% respondentów postrzega to medium jako bardziej wiarygodne niż inne źródło zdobywania informacji, Należy jednak zwrócić uwagę, iż 1/5 badanych (21,9%) wyraża zastrzeżenia co do wiarygodności Internetu, stwierdzając, że inne media są bardziej wiarygodnymi źródłami.

Sposoby wykorzystywania Internetu w pracy dziennikarza Dziennikarze uczestniczący w badaniu w swojej pracy najczęściej wykorzystują Internet do:
• • •

korespondencji ze źródłami informacji (90,5%), przygotowywania materiałów do publikacji/ emisji (reasearch) (82,9%), znajdowania newsów (75,2%).

Spośród 106 uczestniczących w badaniu dziennikarzy 20% respondentów uczestniczyło już w konferencji prasowej on-line. Więcej (31,4%) dziennikarzy przewiduje, że będzie

uczestniczyć w konferencji prasowej tego typu. Częściej niż udział w konferencji prasowej on-line, bo 53,3% dziennikarzy deklaruje, iż korzystali z Internetu jako sposobu przeprowadzania wywiadów. Zdecydowana większość badanych (91,4%) przyznała, że szukając informacji o firmach poszukuje ich na stronach korporacyjnych tych firm. Co ważne dziennikarze nie mają najczęściej dobrej opinii o poziomie tych stron:

1/4 dziennikarzy ocenia poziom tych stron jako niski (23,8%), bądź bardzo niski (1,9%), mniej, bo 1/6 uczestników badania ocenia je pozytywnie (poziom wysoki – 15,2%, bardzo wysoki 1%), ponad połowa respondentów (52,4%) przychyliła się do określenia, że poziom stron korporacyjnych można określić jako przeciętny - ani wysoki, ani niski.

Najczęściej w opinii uczestników badania najlepsze strony www posiadają firmy/ organizacje działające w takich sektorach jak:
• • •

Bankowość (45,7% uczestniczących w badaniu dziennikarzy), Telekomunikacja (32,4%), Firmy doradcze, agencje reklamowe i PR (25,7%)

Co ważne ¼ dziennikarzy uznała, że nie można wskazać żadnego sektora, w którym firmy organizacje posiadają najlepsze strony www. Polskie witryny informacyjne, z których dziennikarze najczęściej korzystają to:
• • • • •

onet (80% uczestniczących w badaniu dziennikarzy stwierdziło, że korzysta z tej witryny), gazeta.pl (64,8%), wyborcza.pl (42,9%) wp.pl (41,9%) interia (36,2%)

Najpopularniejsze wśród dziennikarzy, którzy wzięli udział w badaniu, zagraniczne witryny informacyjne to:
• • • • •

yahoo (52,4% respondentów stwierdziło, że korzysta podczas pracy z tej witryny), cnn.com (50,5%), reuters.com (36,2%) bbc.co.uk (26,7%) bloomberg.com i zdnet.com (po 18,1%)

Newslettery e-mailowe i korzystanie z newsroomów 66 na 105 uczestniczących w badaniu dziennikarzy subskrybuje newslettery e-mailowe. Najczęściej subskrybowane newslettery to:

• • • •

dziennik.pap.pl (27,3% spośród wszystkich subskrybujących newslettery e-mailowe uczestników badania, czyli 66 dziennikarzy), biznesnet.pl (24,2%) reporter.pl (19,7%) mediarun.pl i dziennikarz (po 18,2%).

Najczęściej subskrybowany newsletter e-mailowy jest jednocześnie najczęściej najlepiej ocenianym newsletterem (10,6% ogólnie subskrybujących e-newslettery). Należy jednak zauważyć, że ponad połowa badanych nie potrafiła wskazać najlepszego newslettera emailowego . Agencja PR zapytała 100 dziennikarzy jak używają internetu. Ciekawe są wyniki choć to bardziej PR niż sieriozne badania. Wynika z nich, że internet stał się podstawowym narzędziem pracy polskich dziennikarzy, którzy mają do niego dostęp. [...] stał się bowiem źródłem informacji, najczęściej przez nich wykorzystywanym [! - TB]. To może mieć sens tylko gdyby rzeczywiście (co sugeruje tekst) uwzględnić korzystanie z maila. Podstawowym narzędziem - raczej - jest telefon. Chyba, że leniuszki opierają się już tylko o pr-owe produkcje (ale Boże uchowaj). Jak znam życie, nie uznano maila za internet. Co zabawne wg badań maila używa 49,5 procent żurnalistów. Kolejne kuriozum to "wiarygodność Internetu jako źródła informacji". Otóż większość uczestników badania ocenia Internet jako wiarygodne źródło informacji [...] 57,1% badanych stwierdziło, że internet jest tak samo wiarygodny jak inne źródła informacji. Szanowni Państwo. Nie ma czegoś takiego jak Internet, w kontekście wiarygodności źródła informacji. Na tej samej zasadzie za źródło informacji nie można uznać telefonu... Pora zrozumieć, że to medium, w którym publikują różne źródła. Pomieszane to z poplątaniem dlatego nie wiem czy się cieszyć, czy martwić, że tylko co piąty z pytanych ma do wiarygodności tegoż internetu jakieś zastrzeżenia. Pozytywne: korzystają z onet (80%), gazeta.pl (64,8%), wyborcza.pl (42,9%), wp.pl (41,9%) interia (36,2%). Pozytywne, bo pozycja firmy cieszy (Tebe robi w Agorze). Wiem, że to info jest stare, ale jakoś tak do mnie przyszło. Na dole informacji, znajduje sie link, który już nie działa. Spróbujcie znaleźć badania na stronach BCA... 3. KORZYSTANIE Z INTERNETU 3.1. Staż w użytkowaniu Internetu Pyt. 1. Od kiedy jest Pan/i użytkownikiem Internetu? Pyt. 2. Kiedy zaczął/ęła Pan/i używać Internetu do pracy, w celach służbowych? N=105 Wykres 3.1.1 Staż w korzystaniu z Internetu – ogólnie i w celach zawodowych

Uczestniczący w badaniu dziennikarze najczęściej deklarują, że korzystają z Internetu od 3-5 lat. Można także zauważyć, że część uczestników badania najpierw zaczęła korzystać z Internetu w celach prywatnych, a później Internet stał się dla nich narzędziem pracy. Warto zauważyć, że tylko 5 respondentów przyznało, że korzysta z Internetu jako narzędzia pracy mniej niż 1 rok. Dodatkowe analizy uwzględniające podział na podgrupy ze względu na płeć i medium, w którym respondent pracuje (2 najbardziej liczebne podgrupy: Internet i prasa) nie wykazały zależności statystycznych. Pyt. 3. Jakie było pierwsze wydarzenie, którego przebieg śledził(a) Pan(i) w Internecie? Proszę napisać, co to było za wydarzenie, i w miarę możliwości podać jego datę. Tabela 3.1.2 Deklaracje dotyczące pierwszego wydarzenia, którego przebieg śledzono w Internecie Wskazania % N Różne informacje 19,0% 20 Atak terrorystyczny na Amerykę 11,4% 12 Informacje na temat swego hobby 1,9% 2 Lądowanie Pathfindera na Marsie 1,9% 2 Nie pamiętam 40,0% 42 Inne pojedyncze wskazania 25,7% 27 Razem 100,0% 105 Na podstawie powyższych danych można stwierdzić, że dziennikarzom pytanie dotyczące pierwszego wydarzenia, którego przebieg śledzili w Internecie sprawiło dużą trudność – 40%

badanych nie pamięta tego wydarzenia. Warto jednak zauważyć, że 11,4% badanych wskazało wydarzenie sprzed 2 miesięcy (atak na Amerykę) na co wpływ może mieć nie tylko fakt, że jest to stosunkowo niedawne wydarzenie, ale także szczególna była rola tego medium w trakcie omawianych wydarzeń. 4.2. Internet jako źródło informacji Pyt. 5. Proszę spojrzeć na poniższą listę źródeł informacji, z których może korzystać dziennikarz podczas przygotowywania materiałów. Proszę zaznaczyć te, z których w ogóle Pan(i) korzysta. Pyt. 7. Spośród tych źródeł które uważa Pan(i) za ważne w swojej pracy, proszę wybrać jedno, najważniejsze. Wykres 4.2.1 źródła informacji wykorzystywane w pracy dziennikarza

Wśród źródeł informacji, z których uczestnicy badania w ogóle korzystają podczas przygotowywania materiałów najczęściej wskazywane były:
• • •

Internet (99% badanych zadeklarowało, że korzysta z Internetu jako źródła informacji), Własne źródła informacji (93,3%), Prasa (92,4%).

Dla większości uczestniczacych w badaniu dziennikarzy najważniejszym źródłem informacji są własne źródła informacji (38,1%). Należy jednak zauważyć, że blisko 1/3 (30,5%)

badanych, jako na pierwsze źródło informacji, wskazała Internet. Kolejne, wyróżnione przez dziennikarzy, ze względu na ważność, źródła informacji to:
• • •

Prasa (14,3%), Firmy (6,7%), Agencje PR (3,8%).

Dodatkowe analizy wykazały, że: 1. kobiety uczestniczące w badaniu częściej niż mężczyźni deklarują, że najważniejszym źródłem informacji jest dla nich prasa,

2. mężczyźni częściej niż kobiety opierają się na Internecie, jako najważniejszym źródle informacji,

3. dziennikarze, którzy pracują głównie w Internecie, to medium wskazują częściej niż dziennikarze prasowi jako najważniejsze źródło informacji,

4. dziennikarze prasowi w większym stopniu niż dziennikarze internetowi opierają się na własnych kontaktach. Raport publikujemy za zgodą p. Katarzyny Kamińskiej z BCA (Business Communications Associates). http://www.epr.pl/internet-w-pracy-dziennikarzy,e-pr,8,1.html INFORMACJA PRASOWA Internet coraz ważniejszy w pracy polskich dziennikarzy Badania BCA S.A. oraz ARC Rynek i Opinia Warszawa, 4 grudnia 2001 r. – Internet stał się podstawowym narzędziem pracy polskich dziennikarzy, którzy mają do niego dostęp. Internet stał się bowiem źródłem informacji najczęściej przez nich wykorzystywanym – wynika z pierwszego w Polsce badania on-line dziennikarzy przeprowadzonego przez agencję public relations BCA S.A. i agencję badawczą ARC Rynek i Opinia. Niemal wszyscy dziennikarze biorący udział w badaniu (99%) zadeklarowali, że korzystają z Internetu jako źródła informacji. Co trzeci ankietowany (30,5%) traktuje Internet jako najważniejsze źródło informacji. Większe znaczenie dla dziennikarzy mających dostęp do Internetu mają tylko własne źródła informacji (38,1%).

Zdecydowana większość ankietowanych dziennikarzy (88,6%) stwierdziło, że ich praca byłaby trudna bez Internetu. Badanie przeprowadzono metodą on-line survey. Zaproszeni do badania poprzez pocztę elektroniczną dziennikarze, wypełniali ankiete WWW (ankieta online). Badanie zrealizowano w dniach 29.10. - 13.11. 2001 r. na próbie 105 dziennikarzy z całej Polski pracujących we wszystkich typach mediów (prasa, radio, telewizja, Internet). Wzięli w niej udział tylko ci dziennikarze, którzy mają dostęp do sieci oraz korzystają z poczty elektronicznej. „Dziennikarstwo się zmienia. Dla wielu dziennikarzy wykonywanie tego zawodu jest zupełnie inne, niż w czasach kiedy nie było Internetu” – powiedziała Katarzyna Kamińska z Zespołu Nowych Technologii agencji BCA S.A. i dodała – „Nie tylko powstał nowy typ dziennikarstwa internetowego. Obecnie także większość dziennikarzy tradycyjnych mediów, prasy, radia i telewizji, nie wyobraża sobie swej pracy bez Internetu. To oznacza inne potrzeby tych dziennikarzy. W naszym badaniu chcieliśmy te potrzeby poznać, aby wyjść im naprzeciw". Dla większości (57%) uczestników badania przeprowadzonego przez BCA S.A. i ARC Rynek i Opinia Internet jest równie wiarygodnym źródłem informacji, jak inne. Co piętnasty badany (6.7%) uważa Internet za najbardziej wiarygodne źródło. Z drugiej strony ponad trzy razy więcej dziennikarzy (22%) jest przeciwnego zdania stwierdzając, że inne media są bardziej wiarygodnymi źródłami. Wśród dziennikarzy mężczyźni częściej niż kobiety opierają się na Internecie, jako najważniejszym źródle informacji. Kobiety natomiast częściej niż mężczyźni deklarują, że najważniejszym źródłem informacji jest dla nich prasa. Generalnie zaś dziennikarze prasowi w większym stopniu niż dziennikarze internetowi opierają się na własnych kontaktach. Polscy dziennikarze najczęściej wykorzystują Internet do korespondencji ze swymi źródłami informacji (90,5%), przygotowania materiałów do publikacji lub emisji (83%) albo znajdowania ciekawych informacji, które można wykorzystać (75%). Sześciu na dziesięciu badanych właśnie w Internecie szuka pomysłów na materiały do publikacji lub emisji. Dwóch na trzech dziennikarzy korzysta z Internetu do obserwacji działań konkurencji i innych mediów. Częściej robią to dziennikarze, niż dziennikarki, zwłaszcza ci pracujący w na co dzień w mediach internetowych. Ponad połowa dziennikarzy (53%) już wykorzystywała Internet do przeprowadzania wywiadów. Co piąty uczestniczył już w konferencji prasowej on-line. Co trzeci (31%) ankietowany spodziewa się wziąć udział w takiej konferencji w ciągu najbliższego roku. Najchętniej odwiedzane przez ankietowanych polskojęzyczne serwisy to: Onet (80% uczestniczących w badaniu dziennikarzy stwierdziło, że korzysta z tej witryny), gazeta.pl (65%) i wyborcza.pl (43%). Najpopularniejszym newsletterem jest dziennik.pap.pl, którego subskrypcję deklaruje więcej niż jedna czwarta badanych (27%). Niewiele mniej popularny jest newsletter biznesnet.pl (24%). Co piąty ankietowany (20%) subskrybuje newsletter przygotowywany przez reporter.pl. Z zagranicznych serwisów najczęściej wykorzystywane są witryny anglojęzyczne: yahoo.com (52%), cnn.com (50%) i reuters.com (36%). BCA S.A. jest członkiem stowarzyszonym Edelman PR Worldwide  największej na świecie niezależnej agencji sieciowej branży public relations, światowego pioniera w dziedzinie ePR czyli public relations w Internecie. Korzystając z międzynarodowego know-how, BCA S.A.

rozwija usługi ePR w Polsce. Jako pierwsza agencja PR stworzyła i udostępniała swoim klientom interaktywny Newsroom Online (http://newsroom.bca.com.pl). BCA S.A. prowadzi projekty typu e-publicity (relacje medialne w Internecie), wykorzystuje nowe medium w programach z zakresu zarządzania kryzysem, komunikacji wewnętrznej i zarządzania wizerunkiem marek. Za projekty ePR bezpośrednio odpowiada Zespół Nowych Technologii, tworzony przez osoby z doświadczeniem w mediach internetowych; są to: Katarzyna Kamińska (wcześniej Onet.pl) i Piotr Wybieralski (wcześniej Lycos Europe). Dotychczas zrealizowano m.in. dla: The Absolut Company, Telekomunikacja Polska S.A., Boehringer Ingelheim, Expertia.pl, Cvonline.pl, Gold Virtuosi. Najnowszy projekt obsługiwany przez Zespół Nowych Technologii to portal Agory S.A.: gazeta.pl. ARC Rynek i Opinia (www.arc.com.pl) to lider na polskim rynku badań internetowych (online). Istnieje od 10 lat. Jest jedną z nielicznych w naszym kraju niezależnych agencji badań opinii wyłącznie z polskim kapitałem. Badania on-line wykonuje od maja br., ale już wcześniej zajmowała się badaniami związanymi z Internetem. Powstała w 1992 firma zatrudnia obecnie 30 pracowników. Do jej głównych klientów należą: Polkomtel, Edipresse, Marshall Cavendish, Integrum BGŻ, Ikea. Najważniejsze badania przeprowadzone w br. przez ARC to Internet Monitor, Internet Business Monitor oraz OFE Monitor. W szerszym zakresie wyniki badania – wraz z wykresami i wynikami w formie tabel – dostępne są na stronach BCA (http://www.bca.com.pl/bca/badanie/raport.html) Dodatkowych informacji udzielają: Katarzyna Kamińska, BCA S.A., tel. (22) 636 77 22, e-mail: katarzyna.kaminska@bca.com.pl Piotr Wybieralski, BCA S.A., tel. (22) 636 77 22, e-mail: piotr.wybieralski@bca.com.pl Piotr Czyżewski, ARC sp. z o.o., tel. (22) 817 01 22, e-mail: piotr.czyzewski@arc.com.pl http://www.gmazurek.com/download/marketing/6.pdf Internet zmienia rynek mediów – tego faktu nie trzeba udowadniać. Obserwując rozwój portali i serwisów internetowych, posunięcia globalnych graczy i strategie grup medialnych oraz zmiany zachowań odbiorców treści, nasuwają się bardzo ważne pytania dotyczące przyszłości tej branży: W jakim kierunku pójdą zmiany? Czy prasa drukowana zostanie wyparta przez Internet? Do czego doprowadzi nas konwergencja mediów? Fakty Zjawisko konwergencji mediów – czyli zacieranie się wyraźnej różnicy między telewizją, radiem, Internetem i prasą - jest doskonale widoczne na przykładzie dużych grup medialnych, integrujących w jedną całość różne obszary rynku. Na przykładzie ITI - połączenie w jeden koncern stacji telewizyjnych i portalu zaowocowało wzbogacaniem programów telewizyjnych o właściwą dla Internetu interakcję, a jednocześnie poprawiło atrakcyjność portalu o nagrania wideo pochodzące m.in. ze stacji TVN. Platforma „n”, Onet lajt oraz strategiczna współpraca grupy z operatorem telefonii komórkowej PLAY, to kolejny krok ITI zmierzający do uzupełnienia modelu biznesowego o nowe kanały dystrybucji contentu (zawartość/treść) i tym samym zaoferowanie swoim odbiorcom jeszcze bardziej kompleksowego rozwiązania. To na pewno nie koniec integracji…

Web 2.0 – to kolejne hasło, które wprowadza zamieszanie na rynku mediów. Kupiony przez Ruperta Murdocha portal społecznościowy MySpace za gigantyczną kwotę 580 milionów dolarów, popularność serwisu YouTube, miliony blogów na każdy temat, które możemy traktować jak źródło rozrywki i informacji oraz typowa dla tego typu rozwiązań możliwość komentowania wszystkiego, pokazują globalne kierunki rozwoju medium internetowego. To użytkownicy w coraz większym stopniu tworzą treść, to oni decydują „co jest dobre” i warte obejrzenia. Jak wynika z danych Audit Bureau Circulation (ABC), amerykańskiej instytucji zajmującej się m.in. kontrolą nakładu prasy, sprzedaż gazet w Stanach Zjednoczonych od ponad 15 lat systematycznie spada[1]. Łączny nakład dzienników spadł w tym czasie z 60 mln do 43,7 mln egz. w 2006 roku. W ubiegłym roku spadek gazet drukowanych w USA wyniósł 2 mln egz. Informacje te należy zestawić z danymi światowymi, z których wynika, że w skali globu wcale nie jest aż tak źle. Według Światowego Stowarzyszenia Gazet (WAN) wynika, że liczba sprzedanych gazet zwiększyła się na przestrzeni ostatnich 5 lat o 14,8 %[2] Te pozornie sprzeczne tendencje można jednak w prosty sposób wytłumaczyć. W krajach wysokorozwiniętych, takich jak USA czy Wielka Brytania (tu spadek o 12,5% na przestrzeni ostatnich 5 lat) ludzie zamieniają prasę drukowaną na Internet. Na dynamicznie rozwijające się w ostatnich latach Chiny i Indie przypada ponad 40% światowej prasy – to właśnie te kraje mocno zawyżają statystyki światowe. Co znamienne i doskonale widoczne również na rynku polskim to praktyka dołączania do sprzedawanych czasopism różnych gadżetów (płyty CD/DVD, koszulki, torebki…). W konsekwencji sprzedaż prasy rośnie, jednak trzeba zadać sobie pytanie jaka jej część przypada na same gadżety. Opisane wcześniej tendencje, do których można jeszcze dodać rozwój i zwiększanie przepustowości bezprzewodowych kanałów dostępu do Internetu (UMTS, hotspot) doskonalenie urządzeń do odbioru – smartphone’y i palmtopy wyposażone w wysokiej rozdzielczości ekrany – ukazują ogólne kierunki zmian mediów, które tradycyjnie dzieliliśmy na prasę drukowaną, radio, telewizję i Internet.

Co będzie dalej? Tu już zaczyna się spekulacja… Obserwując wzrost liczby osób, które mają dostęp do szerokopasmowego Internetu, jego rosnącą dostępność oraz to, że z każdym rokiem będzie podwyższała się średnia wieku osób korzystających z sieci, możemy przewidywać, że konsumpcja mediów przez ten kanał dostępu będzie nadal rosła. Coraz więcej czasu spędzamy na surfowaniu w Internecie i tym samym coraz częściej będziemy włączali radio internetowe, czytali newsy na portalu oraz odtwarzali plik wideo z nagraniem ulubionego programu informacyjnego. Spadająca liczba nabywców prasy drukowanej będzie w naturalny sposób zmniejszała nakłady pism, co przełoży się na ich rentowność. Obniżka kosztów tworzenia gazety na przykład przez pogorszenie jakości contentu lub zwiększenie ceny dla odbiorcy mogą tę tendencję tylko przyspieszyć. W perspektywie kilkunastu lat liczba drukowanych tytułów prasowych znacznie się zmniejszy, a średni koszt zakupu będzie znacząco wyższy niż dzisiaj. Przeciwnicy tej teorii zarzekają się, że dopóki notebookiem nie będzie można zabić muchy papierowe wydania będą istniały i nic nie zastąpi gazety podczas wypoczynku na plaży, o

porannym posiedzeniu nie wspominając. Trudno się z tym zgodzić. Zasięg Internetu stale się zwiększa, maleją koszty dostępu. Jeśli proces ten nadal będzie się rozwijał w tak niesamowitym tempie tylko czekać aż naród chiński (a może indyjski?) po 5 centów będzie produkował dziesiątki milionów „urządzeń do czytania”. Wówczas nawet na plażę będziemy brali nasz czytnik bez obaw o to, że się zabrudzi czy zniszczy. Kto wie, czy i do zabijania much taki e-paper nie będzie lepszy. W obliczu nieuchronnego upadku prasy drukowanej wydawnictwa coraz poważniej patrzą na Internet jako kanał dystrybucji swojego contentu i przygotowują lub realizują strategie przejścia do Internetu. Spadająca liczba nabywców gazet i rosnąca liczba internautów sprawia, że tworzenie portalu czy serwisu w Internecie staje się coraz bardziej opłacalne. Rosnąca konkurencja o użytkownika i o czas spędzany w serwisie, będzie zachęcała ich właścicieli do coraz większej dbałości o jakość contentu. W naturalny sposób czytelnicy zamykanych gazet będą użytkownikami tych samych treści i autorów, ale w wersji on-line. Potwierdza to Artur Sulzberg, właściciel The New York Times Co. podczas Forum Ekonomicznego w Davos ogłosił, że musimy pogodzić się z nieuchronnym upadkiem prasy papierowej. Zapowiedział, że za około 5 lat prasy drukarskie NYT zostaną zatrzymane, dodając, że to co jego firma straci na słowie drukowanym, zarobi domena pisma www.nyt.com. W ferworze zmian Przenoszenie publikacji na łamy portali wiąże się z koniecznością dostosowania ich do internetowych wymogów. Zmierzamy nieuchronnie w kierunku „społeczeństwa obrazkowego”. Coraz mniej czytamy, więcej oglądamy. Zadowalamy się krótką informacją zaopatrzoną w linki do rozszerzeń i pokrewnych treści. Dlatego też w Internecie dominują krótkie teksty zaopatrzone w odnośniki, komentarze, bogatą grafikę i materiały wideo. Nie tylko prasa musi się dostosować. Tradycyjna telewizja będzie ewaluowała z modelu „włączam telewizor” na „decyduję o wyborze”. Telewizja „on demand” (ang. na żądanie) – czyli wybieram sobie stację, ramówkę. Oglądam to, co chcę, kiedy chcę i jak chcę (np. przez komórkę). Kolejnym etapem dostosowania contentu do użytkownika będzie jego personalizacja. Już dziś użytkownik portalu Wirtualnej Polski czy Interii może zmienić sobie sposób i liczbę wyświetlanych newsów czy ułożenie modułów na stronie głównej. Dalej poszła firma Cafe News – twórca pierwszego w Polsce agregatora aktualności. Użytkownik może skomponować „swoje własne medium”. Niczym z cegiełek poukładać własny portal, wybrać z tysięcy kanałów informacyjnych tylko te, które są dla niego najbardziej wartościowe.

Projekty tego typu są już realizowane nie tylko w Polsce. Również Google, Yahoo czy AOL testują podobne rozwiązania. Idea jest wspaniała – stworzyć spersonalizowane meta-medium, które zawiera aktualne treści z wybranych źródeł informacji. Pogoda dla mojego miasta, repertuar ulubionego kina, program telewizyjny tylko wybranych stacji. Jeżeli notowania giełdowe – to spółek, które mam w portfelu, jeżeli serwisy tematyczne – to tylko takie, które pokrywają się z moimi zainteresowaniami. Niektórzy idą jeszcze dalej. Tworzą media, które „same wiedzą” czego chce słuchać indywidualny odbiorca, co oglądać i co czytać. Przykładem jest chociażby projekt NetRadio, poprzez który każdy słuchacz będzie miał możliwość skomponowania własnej ramówki radiowej składającej się tylko z wybranych audycji. Nie tylko content i sposób korzystania z niego ulegają zmianie. Bardzo istotnie zmieniają się modele biznesowe i źródła przychodów wydawców/nadawców. Oczywiście niezmiennie królować będzie reklama. Tyle że podobnie jak content będzie … spersonalizowana. Przecież, jeżeli nadawca będzie wiedział, kto, jaką pobiera zawartość – będzie mógł bardzo precyzyjnie dostosować również reklamę. Reklama w Internecie ma tę zaletę, że konsument może w każdej chwili zatrzymać odbiór materiału, kliknąć w reklamę, błyskawicznie dokonać zakupu, płacąc elektronicznie, i powrócić do oglądania przerwanego programu. Taka reklama może okazać się dużo bardziej efektywna, a i konsument być może skorzysta na fakcie dostosowania jej do swojego profilu. Oprócz reklamy, ciekawą perspektywą dla właścicieli contentu może być zarabianie na jego sprzedaży. Już teraz możemy kupić dostęp np. do kolejnego odcinka Magdy M. Tak zwany content premium – to właśnie extra materiały, rozszerzony dostęp na specjalnych warunkach, czy być może ograniczenie liczby wyświetlanych reklam. O przyszłości radia i telewizji, perspektywach dla "tradycyjnych" mediów i konieczności agregacji informacji dyskutuje się zarówno w salach kongresowych jak i kuluarach. Strategię rozwoju rynku mediów w obliczu konwergencji omawiano chociażby w styczniu 2006 w Hotelu Marriott (konferencja „Przyszłość mediów elektronicznych w Polsce”). W niespełna rok później w tym samym miejscu po raz kolejny zbiorą się eksperci, praktycy i entuzjaści nowoczesnych mediów. W dniach 21-22 listopada będzie można posłuchać o trendach i perspektywach konwergencji mediów. Być może w trakcie tej konferencji usłyszymy odpowiedź na pytanie Dokąd doprowadzi nas konwergencja mediów?

[1] ! Najwyższy Czas – Prasa umiera, niech żyje Internet. 2007-03-03, Jan M. Fijor [2] Rzeczpospolita, 09.06.2007, Na całym świecie rośnie sprzedaż gazet codziennych Dziennikarstwo on-line Krótkie teksty, śródtytuły, stosowanie pogrubień i podkreśleń oraz możliwość odsyłania czytelnika w dowolne miejsca, do dowolnych materiałów źródłowych, stosowanie wykazów i prosta struktura budowy informacji to to, co charakteryzuje tekst powstały na potrzeby serwisów internetowych. O dziennikarstwie on-line pisze Mindy McAdams - wykładowczyni dziennikarstwa i komunikowania masowego na University of Florida. Krótkie akapity - sto słów w paragrafie wygląda ładnie na stronie internetowej. Długie akapity wysyłają do czytelnika sygnał: "to wymaga wysiłku". Autor spodziewa się tego, iż czytelnik ma dużo wolnego czasu. "Usiądź i czytaj przez chwilę". Krótkie akapity wysyłają natomiast nieco inny sygnał: "jestem łatwy, To nie zajmie zbyt dużo czasu, przeczytaj mnie!" Nagłówek znajdujący się na górze strony musi być absolutnie jasny i opowiadać co zawiera lub czego dotyczy artykuł. Tekst pod nagłówkiem nie może powtarzać informacji zawartych w samym tekście. Śródtytuły - jeśli tekst przekracza trzysta słów, śródtytuł pomogą czytelnikowi przeczytać tekst sprawniej, skuteczniej i zdecydowanie szybciej. Pogrubienia polegają na tym, iż w tekście niektóre wyrazy czy nawet całe frazy są pogrubione i tym samym czytelnik może znaleźć to czego szukał. Zestawienie pogrubienia ze śródtytułami może wprowadzać wizualny chaos, dlatego nie przesadzajmy... Kombinacja hiperłączy opartych na wyrazach, które moglibyśmy pogrubić jest najlepszym rozwiązaniem. Wykazy - numerowane, wykropkowane lub oznaczone w inny sposób posortowane pomagają czytelnikowi w zrozumieniu sensu informacji na stronie. W wielu drukowanych tekstach wykazy nie wyglądają zbyt ładnie i dlatego nie są zbyt często używane. Jednak na stronach internetowych można je stosować do woli. Wykazy takie prawie zawsze doskonale współgrają z jednolitym tekstem. Tak jak dobre akapity, tak jak wykazy, znacznie lepiej odpowiadają czytelnikowi jeśli tylko są krótkie. Pisz zwięźle. Wykreśl wszystkie zbędne słowa - mówi jedna z najważniejszych zasad poprawnego dziennikarstwa. Bądź bezpośredni. Podczas gdy robisz długie wprowadzenie, które wydaje Ci się uzasadnione, może być ono dobre dla Ciebie, ale dla czytelnika takie długie wprowadzenie powoduje, że czytelnik zrezygnuje z lektury twojego tekstu. Czytelnik chce najpierw słyszeć to, co chcesz mu powiedzieć. Dlatego bądź bezpośredni i konkretny. Strona czynna. Proste i łatwe jest pisanie w stronie biernej. Używanie strony czynnej sprawia, że piszący pracuje ciężej, ale czytelnikowi czyta się tekst znacznie przyjemniej i łatwiej. Dziennikarz także na tym korzysta, ponieważ czytelnik ciągle jest zainteresowany. Strona czynna jest dla czytelnika nudna, a znudzony czytelnik - odchodzi i przestaje czytać nasz tekst. Tak, jak myślisz - spróbuj powiedzieć to, co chcesz napisać. Często mówimy znacznie spontanicznie, niż piszemy. Osiągamy swój cel znacznie szybciej, jeśli mamy skupiony na sobie wzrok naszych słuchaczy. Pisz tak, jakbyś miał to za chwilę powiedzieć. Co oni powiedzieli - link tekstowy nie powinien łamać jakichkolwiek reguł obowiązujących w tekście. Musi on czytelnika w jakimś stopniu przygotować na to, co się stanie, gdy kliknie. Podlinkowanie frazy w postaci "kliknij tutaj" lub "strona internetowa" nie pomagają czytelnikowi w zdobyciu informacji.

Co one robią? Linki nie powinny tylko otwierać czegoś lub zabierać czytelnika na nową stronę, co oznaczałoby "złamanie linku" (przerwanie ciągłości przebywania na jednej stronie), gdy link przenosi użytkownika w inne miejsce lub otwiera odtwarzacz multimedialny. Daj czytelnikowi jakąś wskazówkę, co się stanie po tym, jak kliknie na hiperłącze. Jak wyglądają? Długie frazy (powyżej pięciu słów w jednym odnośniku) mogą być trudne do przeczytania lub po prostu brzydkie, jeśli zawierają dodatkowo podkreślenie i/lub inny kolor. Linki nie podkreślone i nie wyróżnione innym kolorem od reszty tekstu, są praktycznie niedostrzegalne przez czytelnika. Dziennikarstwo obywatelskie w dobie Internetu Magdalena Szpunar Streszczenie Artykuł stanowi próbe opisu ewolucji zawodu dziennikarza i jego warsztatu za sprawa Internetu. Autorka zwraca uwage na redefinicje miejsca odbiorcy w procesie komunikacji, za sprawa nowych mediów, podaje kluczowe cechy dziennikarstwa obywatelskiego, ogniskujac uwage na potencjalnych zagro!eniach, jakie wia!a sie z ta forma publicystyki. W artykule postawiono hipoteze, i! współczesnie mamy do czynienia z rosnaca rola tego typu dziennikarstwa, nierzadko stanowiacego powa!na konkurencje dla mediów mainstreamowych. Słowa kluczowe: dziennikarstwo obywatelskie, dziennikarstwo online, mojos, e-prasa, blog, blogosfera Dziennikarstwo obywatelskie (ang. citizen journalism), czy inaczej mówiac uczestniczace (ang. participatory journalism) redefiniuje klasyczny model komunikacji o charakterze masowym, w którym to waska grupa nadawców rozsyła komunikaty do wielu anonimowych odbiorców, którzy praktycznie nie dysponuja mo_liwosciami odpowiedzi zwrotnej. Odbiorca nie ma mo_liwosci zasygnalizowac nadawcy stosunek do niego w czasie trwania przekazu1, ale tak_e nierzadko po jego zakonczeniu. Tradycyjny model dziennikarstwa ma charakter autorytarny, bowiem o tym, czy prezentowac dany materiał decyduje waska grupa ludzi, którzy nierzadko kieruja sie raczej generowaniem zysków i zwiekszaniem udziału w rynku, ni_ rzetelnym informowaniem2. Relacja pomiedzy nadawca a odbiorca w klasycznym typie komunikowania masowego ma charakter asymetryczny, jednostronny. Nadawca zajmuje pozycje uprzywilejowana, on, bowiem posiada monopol na wiedze. Odbiorca jest traktowany jako anonimowa „koncówka” procesu komunikacji, choc wa_na ze wzgledu na mo_liwosci manipulacji nia, kształtowania jej pogladów, czy nakłaniania do okreslonych zachowan. Definicje odbiorców masowych – masy, zwykle maja pejoratywny wydzwiek, okreslajac owa du_a, heterogeniczna zbiorowosc ludzi jako pospólstwo, zwykle niewykształcone, ciemne i nieracjonalne, o bardzo ograniczonej indywidualnosci3. Obecnie to odbiorca, mo_e stac sie aktywnym nadawca. Na popularnosci zyskuja nowe, oddolne formy dziennikarstwa, które maja szanse na realizacje dzieki blogom, 1 B. Dobek-Ostrowska, Podstawy komunikowania społecznego, Wrocław, Astrum, 1999, s. 22. 2 M. Kos, Autorytarna i demokratyczna filozofia publikacji informacji w swietle mediów tradycyjnych i elektronicznych, w: A. Szewczyk (red.) Problemy społeczenstwa informacyjnego, Szczecin, 2007, s. 72-73.

3 D. McQuail, Teoria komunikowania masowego, Warszawa, PWN, 2007, s. 71. 142 Magdalena Szpunar 142 podcastom, mechanizmom Wiki, a tak_e serwisom umo_liwiajacym współtworzenie i ocene zasobów np. digg, czy del.icio.us. Dziennikarstwo obywatelskie przesuwa odpowiedzialnosc za zbieranie organizowanie i przetwarzanie danych z dziennikarzy i ich przeło_onych na zwykłych obywateli, którzy sami decyduja o tym, czy warto opublikowac dany materiał4. S. Bosman i C. Willis dziennikarstwo obywatelskie definiuja jako czynny udział obywateli w procesie zbierania, relacjonowania, analizowania i dystrybuowania newsów i informacji5. Aktywnie zaanga_owani członkowie danej społecznosci relacjonuja wybrane przez siebie wydarzenia, co ma sprzyjac wiekszemu zaktywizowaniu i zaanga_owaniu publicznosci poprzez swiadome oddanie głosu ludziom i ich sprawom6. Istotnym elementem jest tutaj docenienie opinii zwykłych obywateli, a ich reakcje na ró_ne wydarzenia staja sie czescia doniesien informacyjnych7. Nawet najlepszy dziennikarz nie mo_e byc ekspertem w ka_dej dziedzinie i dysponowac pełna wiedza na temat okreslonych zdarzen. Zwykli obywatele _yjacy w okreslonym srodowisku, znaja lepiej kontekst i potrafia ocenic pewne wydarzenia z perspektywy, która oddaje charakter miejsca. Informacje przez nich prezentowane moga wiec byc lepsze i bardziej autentyczne, od tych, które prezentuja po przetworzeniu profesjonalni nadawcy. Jak słusznie zauwa_a J. Jastrzebski, mamy do czynienia z nowa postacia dziennikarstwa, której podstawowymi wyznacznikami jest umiedzynarodowienie zawodu dziennikarza, wszechobecnosc i powszechna dostepnosc, nacisk na aktualnosc relacji, interaktywnosc oraz uległosc wobec odbiorców8. Na podobne wyznaczniki dziennikarstwa online zwraca uwage J. Bardel, który definiuje je jako interaktywne, hipertekstualne, multimedialne i asynchroniczne9. Dzieki czynnemu udziałowi społeczenstwa mamy do czynienia z niezale_nymi, wiarygodnymi i dokładnymi informacjami10, co przyczynia sie do tworzenia prawdziwie demokratycznego społeczenstwa. Zwolennicy dziennikarstwa obywatelskiego dostrzegaja w nim wa_na forme słu_by publicznej, mogaca stanowic panaceum na spadek zaufania społecznego do mediów, zas przeciwnicy zarzucaja mu bycie kolejnym chwytem marketingowym majacym na celu zwiekszenie nakładu poprzez podkreslenie lokalnego charakteru danej gazety11. Przeciwnicy dziennikarstwa obywatelskiego uwa_aja równie_, i_ w tym typie dziennikarstwa zbyt czesto dochodza do głosu osobiste zainteresowania obywateli12. Niektórzy podkreslaja, _e i tak wiekszosc dziennikarstwa w Sieci 4 M. Kos, dz.cyt., s. 73. 5 M. Pregowski, Blogosfera a dziennikarstwo obywatelskie, w: M. Szpunar (red.) Media – miedzy władza a społeczenstwem, Rzeszów, WSIiZ, 2007, s. 124. 6 S. Baran, D. Davis, Teorie komunikowania masowego, UJ, Kraków, 2007, s. 138. 7 Tam_e, s. 138. 8 J. Jastrzebski, Aksjologia dziennikarska i dyskurs cybernetyczny, w: A. Dytman-Stasienko, J. Stasienko (red.) Jezyk @ multimedia, Wyd. Naukowe Dolnoslaskiej Szkoły Wy_szej Edukacji TWP we Wrocławiu, Wrocław 2005, s. 127. 9 D. McQuail, dz.cyt., s. 292. 10 M. Pregowski, dz.cyt, s. 124. 11 S. Baran, D. Davis, Teorie komunikowania masowego, UJ, Kraków, 2007, s. 139. 12 tam_e Dziennikarstwo obywatelskie w dobie Internetu 143

143 realizowana jest prze du_e organizacje informacyjne, a teksty tam zamieszczane stanowia zwykła adaptacje wersji drukowanych13. W USA niezwykle popularni staja sie mojos (ang. mobile journalist), mobilni dziennikarze, którzy z laptopem, kamera cyfrowa sa wysyłani w teren, by byc najbli_ej wydarzen i móc na bie_aco je relacjonowac. Ta forma pracy dziennikarza sprawia, _e informacje, w bardzo krótkim czasie trafiaja do sieci, a praca mojos sprawia, _e niektóre wydania internetowych gazet podwoiły liczbe czytelników14. Jak zauwa_a F. Patalong gazeta przyszłosci bedzie musiała stosowac sie do kilku podstawowych zasad: - web first, czyli internet jako podstawowe zródło informacji, - utrzymywanie bliskiego kontaktów z czytelnikami za sprawa mojos; co jest to szczególnie istotne w przypadku gazet lokalnych i regionalnych. M. Deuze wyró_nia kilka nurtów w obrebie dziennikarstwa obywatelskiego15: - głównonurtowe serwisy newsowe: oferujace tresci tworzone od podstaw i poddane procesowi agregacji, - witryny indeksujace i kategoryzujace: usytuowane poza głównym nurtem medialnym, koncentrujace sie na publikowaniu informacji z innych serwisów w Sieci, - metamedia i inne witryny komentatorskie: tworzone w celu kontrolowania tradycyjnych mediów i mo_liwosci komentowania wydarzen medialnych; tutaj równie_ znajduja sie serwisy, które omawiaja wydarzenia niedostrzegane przez media głównego nurtu, - witryny dzielenia sie i dyskusji: współredagowane zespołowo, zaspokajajace potrzebe łaczenia sie i wymiany informacji z innymi internautami. Jak wynika z badania Megapanel PBI/Gemius16 w lutym 2008 ze stron dziennikarstwa obywatelskiego korzystało 1,7 mln internautów, co ósmy polski internauta (11,89%) był wiec gosciem na witrynach tego typu. Najbardziej popularnym serwisem dziennikarstwa obywatelskiego sa Wiadomosci24.pl (ponad 550 tys. internautów), Interia360.pl (547 tys. u_ytkowników) i iThink.pl (250 tys. u_ytkowników). 13 D. McQuail, dz.cyt., s. 291. 14 F. Patalong, Internet przyszłoscia gazet, http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,331813850960.html 15 M. Pregowski, dz.cyt, s. 124. 16 Dziennikarstwo obywatelskie w Internecie, 04.06.2008, http://www.audyt.gemius.pl/dziennikarstwo_analiza_1.php, dostep: 13.06.2008. Megapanel PBI/Gemius za luty 2007 - luty 2008. Grupa objetych badaniem: wszyscy 7+. Liczebnosc próby: luty 2007 N=20 479, marzec 2007 N=19 629, kwiecien 2007 N=19 957, maj 2007 N=19 100, czerwiec 2007 N=19 015, lipiec 2007 N=18 534, sierpien 2007 N=18 789, wrzesien 2007 N=18 866, pazdziernik 2007 N=18 216, listopad 2007 N=17 512, grudzien 2007 N=16 167, styczen 2008 N=17 993, luty 2008 N=18 838. 144 Magdalena Szpunar 144 Rys. 1. Najpopularniejsze serwisy dziennikarstwa obywatelskiego w Polsce wg. liczby u_ytkowników Zródło: Dziennikarstwo obywatelskie w Internecie, 04.06.2008,

http://www.audyt.gemius.pl/dziennikarstwo_analiza_1.php, dostep: 13.06.2008. Serwisy zwiazane z dziennikarstwem obywatelskim ciagle zyskuja na popularnosci. W okresie od lutego 2007 do lutego 2008 zasieg najpopularniejszych serwisów dziennikarstwa obywatelskiego wzrósł trzykrotnie z poziomu 4,24% do 11,89%. W analizowanym okresie Gemius odnotował spadki odwiedzin na tych serwisach jedynie w VI i XI 2007 oraz w II 2008. Kim jest przecietny u_ytkownik serwisów dziennikarstwa obywatelskiego? Co czwarty z nich mieszka na obszarze wiejskim, a co szósty w miescie do 20 tysiecy mieszkanców, co siódmy zas pochodzi z miasta od 20-50 tys. mieszkanców. Najwiekszym zainteresowaniem serwisy te ciesza sie wsród mieszkanców województwa opolskiego (zasieg 17,44%), slaskiego (14,58%) oraz wielkopolskiego (14,35%). Najchetniej serwisy te odwiedzaja emeryci i rencisci, specjalisci i osoby uprawiajace wolny zawód oraz urzednicy i pracownicy administracji. Niewielkie zainteresowanie tronami tego typu wyra_aja własciciele przedsiebiorstw, kierownicy zakładów i prezesi oraz pracownicy usług i handlu17. 17 Dziennikarstwo obywatelskie w Internecie, 04.06.2008, http://www.audyt.gemius.pl/dziennikarstwo_analiza_1.php, dostep: 13.06.2008 Dziennikarstwo obywatelskie w dobie Internetu 145 145 Rys. 2. Serwisy dziennikarstwa obywatelskiego według miesiecznego zasiegu Zródło: Dziennikarstwo obywatelskie w Internecie, 04.06.2008, http://www.audyt.gemius.pl/dziennikarstwo_analiza_1.php, dostep: 13.06.2008. Dziennikarze, a w szczególnosci dziennikarze publikujacy w Internecie, musza zwrócic szczególnie baczna uwage na wiarygodnosc i weryfikacje zródeł, z których czerpia informacje. W zwiazku z tym, i_ nierzadko informacje internetowe traktuje sie z pewna rezerwa, powatpiewajac w ich jakosc, postulat ten powinien byc tym sumienniej przestrzegany. Dziennikarstwo internetowe jest coraz bardziej popularne, o czym swiadczyc moga chocia_by oferty pracy, które dotycza dziennikarzy internetowych, czy osób zajmujacych sie wyszukiwaniem i selekcja tresci zamieszczanych w Internecie, a tak_e ich moderowaniem. Z pewnoscia ten typ dziennikarstwa stanowic bedzie o przyszłosci tego zawodu, warto jednak wypracowac pewne standardy pracy dziennikarza w nowym, interaktywnym srodowisku18. To, _e Internet stanowi przyszłosc gazet jest truizmem i chyba nie trzeba dzisiaj specjalnie do tego pogladu nikogo przekonywac. Sprzeda_ amerykanskich dzienników 18 M. Szpunar, Internet a wolnosc (od) wypowiedzi, w: M. Szpunar (red.) Media - miedzy władza a społeczenstwem, Rzeszów, WSIiZ, 2007, s. 114. 146 Magdalena Szpunar 146 – najwiekszego rynku medialnego na swiecie – spada zatrwa_ajaco. Ekran monitora wypiera tradycyjne, papierowe formy wydan gazet. Ikona prasy codziennej – „New York Times” – ma wiecej czytelników swojej wersji on-line, ni_ tradycyjnej papierowej wersji. Sprzeda_ dzienników w USA spada drastycznie. W roku 1984 sprzedawało sie srednio 20 mln egzemplarzy wiecej ni_ pod koniec wrzesnia 2006 r. Podoba sytuacja dotyczy polskiego rynku prasowego, jednak_e ciagle jeszcze niewiele gazet decyduje sie przeniesc swoje wydania do Internetu19. Wydaje sie jednak, _e elektroniczna prasa stanowi przyszłosc rynku wydawniczego, i gazety, które chca przetrwac, beda musiały wykonac krok ku elektronicznym wersjom swoich tytułów. Krakowski Eksperyment Internetowy wskazuje, _e elektroniczne wersje gazet sa ich przyszłoscia, co drugi badany student przyznaje, i_ regularnie czyta prase

w Internecie20. Elektroniczne wydania presti_owych tytułów sa chetniej czytane ni_ ich papierowe odpowiedniki ze wzgledu na szybkosc dostepu do informacji, tani koszt, mo_liwosc interakcji z czytanym tekstem i wymiany pogladów z innymi czytelnikami. E-prasa, a w szczególnosci serwisy znanych gazet, ciesza sie zaufaniem, co do jakosci i rzetelnosci informacji tam publikowanych, w przeciwienstwie do powszechnych w Internecie stron o trudnej do okreslenia reputacji, prowadzonych przez nieznanych autorów. Tradycyjne, papierowe wydanie gazety zamykane najczesciej w godzinach wieczornych danego dnia, jest skazane na kleske, jesli chodzi o konkurowanie z edytowalna niemal w ka_dej chwili gazeta online. Jak słusznie zauwa_a redaktor naczelny The Guardian oczekiwanie z publikacja informacji do nastepnego ranka, w momencie, gdy ona pojawia sie na stronach internetowych dzien wczesniej, stwarza ryzyko marginalizacji21. Nie nale_y moim zdaniem jednak Internetu traktowac jako zagro_enia dla tradycyjnej gazety. Informacje pojawiajace sie online, moga stanowic zachete do siegniecia po papierowe wydanie gazety, a Internet powinien stanowic jedynie zachete do siegniecia po rozszerzona wersje artykułu. Istotne jest tutaj takie przygotowanie artykułu w wersji online, które powinno inicjowac kontakt z czytelnikiem, kreowac potrzebe siegniecia po wiecej, w formie papierowej. Nie zawsze jednak bedzie tak, ze czytelnik bedzie skory do siegniecia po tradycyjna wersje gazety. W przypadku ludzi młodych obcowanie z elektronicznymi wydaniami prasy, jest bardziej naturalne, ni_ czytanie tradycyjnych, papierowych wydan. Nawet studenci dziennikarstwa, dla których lektura prasy powinna byc obowiazkowym elementem dnia codziennego, nie wyrobili w sobie nawyku czytania prasy drukowanej. Jesli czytaja, to raczej własnie gazety online, z których szybko moga sie dowiedziec, co 19 T. Bogusewicz, Wolimy ekran komputera ni_ tradycyjna gazete, http://www.zw.com.pl/zw2/index.jsp? news_cat_id=19&news_id=120379&layout=0&page=text &place=Lead01. 20 P. Napieracz, M. Niezgoda, Czy kontakt z komputerem zmienia nasze codzienne _ycie?, [w:] Akademicka społecznosc informacyjna na przykładzie srodowiska akademickiego Akademii Górniczo-Hutniczej, Uniwersytetu Jagiellonskiego i Akademii Ekonomicznej, red. L. Haber, Wyd. AGH, Kraków, 2005, s. 280. 21 F. Patalong, Internet przyszłoscia gazet, http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,331813850960.html Dziennikarstwo obywatelskie w dobie Internetu 147 147 dzieje sie w kraju lub zagranica i w krótkim czasie znajdywac odpowiedz na interesujace ich pytanie. Wiekszosc z nich niestety od samego poczatku swojego _ycia funkcjonuje w swiecie obrazów, stad preferuja dynamiczne, atrakcyjne wizualnie e-gazety, z chwytliwymi tytułami i informacjami skondensowanymi do minimum. Maja problemy z zatrzymaniem uwagi na okreslonej informacji dłu_ej ni_ kilka minut. Internet stał sie nowa platforma kontaktu gazety z czytelnikiem. Nastawienie czytelnika na szybka, „goraca”, newsowa informacje sprawia, _e redaktorzy gazet nie moga sobie pozwolic na lekcewa_enie tego medium. Najpopularniejsze dzienniki opiniotwórcze w Polsce Dziennik, Gazeta Wyborcza i Rzeczpospolita posiadaja rozbudowane serwisy internetowe. Podobnie wiodace stacje radiowe umo_liwiaja w Internecie słuchanie radia (streaming). Jak wynika z raportu firmy Gemius pod koniec 2007 roku radia w Internecie słuchało 70% internautów, 67%

czyta w Internecie dzienniki, 37% czyta dwutygodniki, a 30% czyta miesieczniki. Me_czyzni czesciej od kobiet słuchaja w Internecie radia (76% vs. 64%), kobiety czesciej zas czytaja w Internecie prase. Wiek w znaczacy sposób wpływa na korzystanie z prasy online. Wraz z wiekiem rosnie liczba internautów czytajacych prase w Sieci, spada natomiast odsetek internautów słuchajacych radia w Sieci22. 70% 67% 37% 30% 0% 20% 40% 60% 80% słuchanie radia czytanie dzienników czytanie tygodników/dwutygodników czytanie miesieczników Rys.3. Korzystanie z tradycyjnych mediów przez Internet [N = 14424] Zródło: opracowanie własne, na podstawie: M. Araszkiewicz, Konsumpcja mediów. Sposoby korzystania z mediów wsród internautów listopad-grudzien 2007, Gemius, 2008, s.24. Wraz z ekspansja mediów interaktywnych podkresla sie, i_ o kształcie dziennikarstwa w coraz wiekszym stopniu decyduje nie tylko dziennikarz, ale u_ytkownik. Zanikaja, wiec zawodowe ramy dziennikarstwa23. Mimo, _e dziennikarstwo internetowe postrzega sie jako bardziej autonomiczne od dziennikarstwa tradycyjnego, podkresla sie, i_ ma ono wymiar bardziej komercyjny 22 M. Araszkiewicz, Konsumpcja mediów. Sposoby korzystania z mediów wsród internautów listopad-grudzien 2007, Gemius, 2008, s.24-26. 23 D. McQuail, dz.cyt., s. 291 148 Magdalena Szpunar 148 i podporzadkowany rynkowi, ni_ tradycyjne gazety24. Pojawiaja sie jednak opinie, które negatywnie oceniaja prace dziennikarzy obywatelskich. A. Keen pisze „to w wiekszosci armia anonimowych pisarzy, którzy sami dla siebie stanowia zródło informacji i których celem nie jest przekazywanie informacji, a jedynie rozpowszechnianie plotek, nagłasnianie skandali politycznych, publikowanie krepujacych zdjec znanych osób oraz tworzenie artykułów na wymyslone tematy”25. Keen podkresla, i_ łatwosc publikacji materiałów, brak ograniczen etycznych, czy kłopotliwych ocen kolegiów redakcyjnych powoduje, _e materiały dziennikarzy obywatelskich cechuje niczym nieuprawnione uogólnianie, czy prezentowanie opinii skrajnych i radykalnych. Nierzadko dziennikarze obywatelscy, czy blogerzy dubluja informacje prezentowane przez media mainstreamowe, podajac je w nieco atrakcyjniejszej formie. Zgodzic sie mo_na równie_ z teza, _e srodowisko dziennikarzy obywatelskich w wielu przypadkach samo dla siebie staje sie zródłem informacji, „duszac sie we własnym sosie”. Z. Łeski i Z. Wieczorek społecznosc blogerów okreslaja mianem błogosfery. Autorzy podkreslaja, _e mo_e istniec sytuacja, gdzie blogujacy funkcjonuja w hermetycznym swiecie blogów swoich i znajomych, oceniaja swiat wyłacznie na podstawie informacji dostarczanych przez inne blogi, nie majac potrzeby weryfikacji zamieszczanych tam wiadomosci26. Zjawisko to A. Keen okresla jako cyfrowy narcyzm, twierdzac, i_ prowadzimy rozmowy jedynie z osobami takimi samymi, jak my27. „Zaprzyjaznieni” blogerzy tworza kółko wzajemnej adoracji, chwalac (lub ganiac) posty zamieszczane przez autorów polecanych blogów. Badanie

polskiej blogosfery potwierdza mechanizm wzajemnego oddziaływania na siebie autorów blogów. Autorzy blogów, którzy otrzymuja wiele komentarzy, sami sa aktywni w tym wzgledzie – komentowanie blogów innych osób, zacheca do komentowania bloga autora, a osoby, których wpisy sa czesciej komentowane, równie_ odwdzieczaja sie komentarzami28, co ułatwiaja mechanizmy blogowe. Zasada do ut des (łac. daje abys dawał) znajduje tutaj swoja egzemplifikacje. Obdarzenie kogos komentarzem jest jak niepisany kontrakt – chwale ciebie i to, co masz do powiedzenia, ty odwdziecz mi sie tym samym. Tworzy to wiez miedzy blogerami, którzy obdarzaja sie pozytywnym słowem. Trudno nie zgodzic sie z A. Keenem, który zauwa_a, _e publikowanie materiałów w Sieci nie jest obcia_one _adnymi irytujacymi ograniczeniami etycznymi, du_o łatwiej, wiec o publikowanie pogłosek jako reporta_y, czy niedomówien jako informacji29. Czesc blogów jak słusznie zauwa_a Keen zawiera radykalne, uogólniajace, niczym nie poparte komentarze, doszukujace sie w wielu wydarzeniach 24 Tam_e, s. 292. 25 A. Keen, Kult amatora. Jak Internet niszczy kulture, Warszawa, WAiP, 2007, s. 62. 26 Z. Łeski, Z. Wieczorek, Blogosfera czy „błogosfera” – słów kilka o naturalnej sztucznosci blogów, w: M. Sokołowski (red.) Oblicza Internetu. Architektura komunikacyjna Sieci, Elblag, 2007, s. 288. 27 A. Keen, dz.cyt, s. 68. 28 J. Zajac, Blogowanie a relacje społeczne, w: J. Zajac, A. Kustra, P. Janczewski, T. Wierzbowska, (red.) Motywacje, zachowania i poglady autorów i czytelników blogów, Raport Blox i Gemius, s.18. 29 A. Keen, dz.cyt, s. 61. Dziennikarstwo obywatelskie w dobie Internetu 149 149 spiskowej teorii dziejów30. Skoro publikuje sie łatwo i bez ograniczen, zamieszczanie informacji niesprawdzonych jest bardzo kuszace. Dla wielu amatorów-dziennikarzy brak formalnego wykształcenia dziennikarskiego stanowi powód do dumy, bowiem ich zdaniem status amatora pozwala przedstawiac mniej przefiltrowany obraz swiata31. Keen nie ma tutaj racji, bowiem najlepsi dziennikarze czesto nie posiadaja dziennikarskiego wykształcenia, a tym, którzy takowe posiadaja, nic nie przeszkadza w łamaniu standardów etycznych i kodeksów ich obowiazujacych. O ile w pewnych sytuacjach bycie amatorem jest zaleta, bowiem nie jest sie zale_nym od nikogo, mo_na publikowac niemal dowolnie, o tyle trudniej takiemu nieprofesjonaliscie uzyskac np. zgode na wywiad, czy dostac sie bez odpowiedniej afiliacji na rzadowy bankiet. Amatorzy powinni postawic na dotarcie do niszy, których nie dostrzegaja media głównego nurtu. Dziennikarzowi, który przyje_d_a w teren od czasu do czasu, trudno w krótkim czasie wniknac w prawdziwe problemy lokalnej społecznosci. Własciciele portali informacyjnych na ró_ne sposoby staraja sie zachecic u_ytkowników do dzielenia sie informacjami. Portal Gazeta.pl pozwala w łatwy sposób na przesłanie wiadomosci, zdjecia lub filmu. Autorzy najciekawszych newsów otrzymuja nagrody rzeczowe, a serwis Wiadomosci24 opierajacy sie o działania dziennikarzy obywatelskich płaci za najlepsze newsy. Rys. 4. Banner portalu Gazeta.pl zachecajacy do zamieszczania newsów W połowie 2007 roku zamieszanie w polskim Internecie wywołał wyrok Sadu Najwy_szego, który uznał, i_ je_eli informacje na stronie sa aktualizowane czesciej, ni_

raz na rok, to witryna powinna byc zarejestrowana w sadzie jako prasa32. Nie dokonano tutaj jakiegokolwiek rozró_nienia na strony amatorskie, hobbystyczne, czy komercyjne portale. Sprawa dotyczyła autora serwisu GazetaBytowska.pl, który został oskar_ony o wydawanie dziennika lub czasopisma bez rejestracji33. Argumentowano, i_ jesli nowe informacje pojawiaja sie na stronie czesciej, ni_ raz w tygodniu, to nale_y taka strone traktowac jako dziennik, jesli aktualizacje dokonywane sa rzadziej, jako czasopismo34. Co ciekawe sady w ró_ny sposób interpretowały ten przepis. Sad Apelacyjny w Rzeszowie uznał, _e strona internetowa nie mo_e byc uznana za dziennik lub 30 Tam_e, s. 67. 31 Tam_e, s. 62. 32 Strony WWW do rejestracji, albo do prokuratora, maz, PAP, 29.08.2007, http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,4441695.html 33 S. Wikariak, Prawo nie odró_nia strony internetowej od papierowego dziennika, http://www.rp.pl/artykul/57723.html 34 S. Wikariak, Strony WWW to dzienniki lub czasopisma, http://www.rp.pl/artykul/57713.html 150 Magdalena Szpunar 150 czasopismo, odmawiajac rejestracji stronie afery.prx.pl35, zas Wojewódzki Sad Administracyjny w Warszawie uznał portal internetowy Dziennik Łowiecki za czasopismo i został on zarejestrowany przez sad rejestrowy36. Dziennik Łowiecki domagał sie udzielenia informacji od Zarzadu Głównego PZŁ w sprawach podnoszonych przez czytelników, a gdy zarzad odmówił udzielenia informacji podał go do sadu za odmowe udzielenia informacji prasowej. W srodowisku internautów zawrzało. Wielu blogerów, czy włascicieli niszowych stron internetowych nie chciało byc traktowanych na równi z komercyjnymi serwisami. O ile oficjalna rejestracja strony WWW dawałaby autorowi du_e prawa analogiczne z powa_nym tytułem prasowym, jak np. prawo do tajemnicy dziennikarskiej, jednoczesnie nakładałyby na jej twórce np. obowiazek publikowania ogłoszen, sprostowan, czy komunikatów urzedowych. Sytuacje dodatkowo komplikował fakt, _e nie wiadomo było, kto miałby orzekac, czy dana strona jest faktycznie dziennikiem lub czasopismem. W przypadku internetowych wydan gazety sprawa wydaje sie nader oczywista, ale du_o trudniejsza w przypadku bloga opisujacego wydarzenia lokalnej społecznosci, czytanego przez kilku zapalenców. Próby zrównania amatorów winiarstwa opisujacych sekrety przygotowania dobrego trunku, z zarabiajacymi krocie włascicielami koncernów medialnych posiadajacych swoje strony w Internecie z pewnoscia było błedem. Co trzeci amerykanski bloger postrzega blogowanie, jako forme dziennikarstwa, co drugi zamieszcza na swoim blogu linki do oryginalnych zródeł, równie_ co drugi deklaruje, i_ stara sie weryfikowac fakty zamieszczane w publikowanych przez siebie postach37. Blogerzy coraz czesciej staja sie zródłem powa_nych informacji dla wielu opiniotwórczych dzienników. To od nich czerpia aktualne informacje dziennikarze prasowi i telewizyjni. Popularnych blogerów, majacych szerokie grono odbiorców, opiniotwórczych, okresla sie jako Alpha blogerów, czy A-blogerów38. Zdarzaja sie sytuacje, gdzie „profesjonalni” dziennikarze traktuja informacje zamieszczane w Sieci, jako niczyje, a wiec publikuja je w swoich artykułach podpisujac sie własnym imieniem i nazwiskiem, ale to kwestia rzetelnosci i profesjonalizmu. Blogowanie przestaje byc sposobem na zagospodarowania wolnego czasu, czy forma dzielenia sie z innymi swoimi przemysleniami. Blogerzy coraz czesciej zarabiaja na swoim „hobby”, a zajecie to staje sie powa_nym zródłem zarobkowania. Portal gazeta.pl najlepszym blogerom oferuje mo_liwosc współpracy. Jeden z amerykanskim blogerów

zarabia miesiecznie ok. 1000$ za informacje o tanim lunchu, który mo_na zjesc w okolicach Manhattanu39. Dzieki reklamom zamieszczonym na swojej stronie blogerzy moga zarobic od 200 do 2000$ miesiecznie40, ale nie ka_dy bloger ma taka szanse. Blogi niszowe, rzadko czytane maja nikłe szanse na to, _e ktos bedzie zainteresowany umieszczeniem reklamy na takim blogu. Z badania polskiej blogosfery wynika, i_ 35 S. Wikariak, Prawo nie odró_nia…., tam_e. 36 D. Frey, Strona internetowa mo_e byc czasopismem, http://www.rp.pl/artykul/57722.html 37 A. Lenhart, S. Fox, Bloggers. A portrait of the internet’s new storytellers, Pew Internet & American Life Project, 2006, http://www.pewinternet.org/pdfs/PIP%20Bloggers%20Report%20July%2019%202006.pdf 38 A. Keen, dz.cyt, s. 65. 39 Zarobic na blogu, http://emetro.pl/emetro/1,82493,4820022.html 40 Tam_e. Dziennikarstwo obywatelskie w dobie Internetu 151 151 reklamy i płatne linki umieszcza 6% polskich blogerów, a ich umieszczanie jest wysoce skorelowane z poczytnoscia bloga. Im wiecej ma on czytelników, tym czesciej pojawia sie na nim reklama. Wsród blogów posiadajacych 1000 czytelników i wiecej 25% z nich posiada reklame, a w grupie blogów posiadajacych od 100-999 czytelników odsetek ten wynosi 9%41. Zarabiaja na swoich blogach równie_ fotoblogerzy, którzy sprzedaja swoje zdjecia redakcjom lub poszczególnym dziennikarzom42. Zarabiac na blogu mo_na nie tylko poprzez reklamy, ale w sposób zawoalowany, czyli pisaniu reklamowym, czy sponsorowanym. Reklamodawcy doskonale zdaje sobie sprawe, i_ nic nie przynosi tak dobrego skutku jak opinia tzw. niezale_nego eksperta, a takimi nierzadko sa najbardziej aktywni internauci – blogerzy, których w wielu przypadkach mo_na uznac za internetowych opinion leader. Blogerzy chetnie pisza o u_ywanych przez siebie produktach „Niektórzy internauci nawet nieproszeni przez producentów, potrafia dobrze pisac o swoich ulubionych markach”43. Coraz wiecej polskich firm korzysta z mo_liwosci przedstawiania produktu przez wymyslone postacie, które nie pisza o nim nawet wprost, a w sposób zakamuflowany44. Bloger nie przypomina w niczym nachalnego reklamodawcy, informacja podawana na blogu wydaje sie byc informacja podawana przez zaufanego przyjaciela, obiektywna i pozbawiona jakichkolwiek elementów promocji. Jak zauwa_a E. Chlebinska siła bloga tkwi w jego autentycznosci, tworzeniu wra_enia, _e czytelnicy czytaja to, co naprawde mysli autor - „Wsród reklam, gdzie odbiorca karmiony jest papka przymiotników wartosciujacych i stopniujacych typu „lepszy”, „jeszcze tanszy”, „nowy”, wolne od nieuzasadnionych opinii blogi wydaja sie byc najlepszym srodowiskiem kreowania trendów i okreslonych postaw wobec marek”45. Podswiadomie wierzymy, _e bloger nie ma _adnych powodów do tego by nachalnie reklamowac danych produkt. Otó_ mo_e sie okazac, _e jest zupełnie inaczej. Reklamodawcy maja ju_ mo_liwosc wykupywania okreslonych blogów i narzucania w zwiazku z tym prowadzonych tematów. Zawsze oczywiscie istnieje niebezpieczenstwo, _e dyskusja pójdzie nie w tym kierunku, którego by spodziewał sie sponsor bloga. Swoje blogi prowadzi szef Sun Microsystems i v-ce prezes General Motors, gdzie obok informacji o najnowszych produktach firmy pojawiaja sie wydarzenia z _ycia prywatnego. Niektóre firmy prowadza nawet kurs blogowego BHP. Blogi wkraczaja równie_ do polityki swoje blogi prowadzili w czasie ostatniej kampanii H. Gronkiewicz-Waltz, czy _ona M. Borowskiego. Blogi coraz bardziej sie profesjonalizuja, czego przykładem moga byc firmy Gowker Media i Weblog inc., które zajmuja sie tylko i wyłacznie tworzeniem blogów tematycznych46. Mimo, i_

41 A. Kustra, J. Zajac, Sposób przeprowadzenia badania, w: J. Zajac, A. Kustra, P. Janczewski, T. Wierzbowska, (red.) Motywacje, zachowania i poglady autorów i czytelników blogow, Raport Blox i Gemius, s.9. 42 B. Kaminska, Blogerzy wkraczaja w realny swiat, http://www.rp.pl/artykul/15,71908.html 43 M. Gorczynski, Blogi w słu_bie mediów, http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,60806,3173627.html 44 B. Kaminska, Kazimierz Marcinkiewicz mógłby zarobic na swoim blogu, http://www.rp.pl/artykul/15,81884.html 45 M. Gorczynski, Blogi w słu_bie…. 46 M. Gorczynski, Blogi w słu_bie mediów, 152 Magdalena Szpunar 152 blogowanie mo_e wydawac sie zajeciem trywialnym i mało znaczacym ma ono swoje powa_ne konsekwencje. W USA odnotowano ju_ przypadki, gdzie zwolniono z pracy osoby za pozornie błahe informacje na osobistych blogach jak np. zdjecie w słu_bowym uniformie. Z taka sytuacja mielismy równie_ do czynienia w Polsce, gdzie zwolniono z pracy urzedniczke za anons na serwisie randkowym47. Podobna sytuacja dotyczyła syna burmistrza Łecznej, który w serwisie nasza-klasa umiescił zdjecie pozdrawiajac znajomych gestem Sieg heil!. Prokuratura wszczeła sledztwo wobec 19-latka za publiczne propagowanie faszyzmu48. Niezale_ni dziennikarze obywatelscy coraz czesciej decydowac beda o kształcie współczesnego dziennikarstwa. Znajacy lokalny kontekst zdarzen, docierajacy do nisz niedostrzeganych przez media mainstreamowe moga informowac lepiej i rzetelniej, ni_ profesjonalni dziennikarze „ubezwłasnowolnieni” przez kolegia redakcyjne i linie programowa pisma. Niejednokrotnie jednak publikowane przez nich informacje ukazuja brak warsztatu dziennikarskiego i niesamodzielnosc pracy np. bezrefleksyjne dublowanie informacji opublikowanych przez innych w Internecie. Łatwosc i swoboda publikowania w Sieci nie powinna ich zwalniac przed krytycznym osadem i pochopnym publikowaniem wiadomosci niesprawdzonych. Tylko wywa_one publikowanie informacji w Sieci mo_e sprawic, _e dziennikarze obywatelscy znajda swoje miejsce na rynku informacyjnym, choc w wielu przypadkach to miejsce od dawna do nich przynale_y, a tradycyjne media czerpia z efektów ich pracy. Bibliografia 1. S. Baran, D. Davis, Teorie komunikowania masowego, UJ, Kraków, 2007. 2. M. Pregowski, Blogosfera a dziennikarstwo obywatelskie, w: M. Szpunar (red.) Media – miedzy władza a społeczenstwem, Rzeszów, WSIiZ, 2007. 3. J. Jastrzebski, Aksjologia dziennikarska i dyskurs cybernetyczny, [w:] Jezyk @ multimedia, red. A. Dytman-Stasienko, J. Stasienko, Wyd. Naukowe Dolnoslaskiej Szkoły Wy_szej Edukacji TWP we Wrocławiu, Wrocław 2005. 4. P. Napieracz, M. Niezgoda, Czy kontakt z komputerem zmienia nasze codzienne _ycie?, [w:] Akademicka społecznosc informacyjna na przykładzie srodowiska akademickiego Akademii Górniczo-Hutniczej, Uniwersytetu Jagiellonskiego i Akademii Ekonomicznej, red. L. Haber, Wyd. AGH, Kraków, 2005. 5. A. Keen, Kult amatora. Jak Internet niszczy kulture, Warszawa, WAiP, 2007. 6. Z. Łeski, Z. Wieczorek, Blogosfera czy „błogosfera” – słów kilka o naturalnej sztucznosci blogów, w: M. Sokołowski (red.) Oblicza Internetu. Architektura komunikacyjna Sieci, Elblag, 2007. 7. J. Zajac, Blogowanie a relacje społeczne, w: J. Zajac, A. Kustra, P. Janczewski, T.

Wierzbowska, (red.) Motywacje, zachowania i poglady autorów i czytelników blogów, Raport Blox i Gemius. 8. D. McQuail, Teoria komunikowania masowego, Warszawa, PWN, 2007. http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,60806,3173627.html 47 L. Olszanski, Blokowanie blogowanie, http://praca.gazeta.pl/praca/1,47390,2415536.html 48 Syn burmistrza Łecznej sie doigrał, http://www.alert24.pl/alert24/1,84880,5036740.html Dziennikarstwo obywatelskie w dobie Internetu 153 153 9. M. Kos, Autorytarna i demokratyczna filozofia publikacji informacji w swietle mediów tradycyjnych i elektronicznych, w: A. Szewczyk (red.) Problemy społeczenstwa informacyjnego, Szczecin, 2007. 10. B. Dobek-Ostrowska, Podstawy komunikowania społecznego, Wrocław, Astrum, 1999. 11. M. Szpunar, Internet a wolnosc (od) wypowiedzi, w: M. Szpunar (red.) Media miedzy władza a społeczenstwem, Rzeszów, WSIiZ, 2007. Netografia 1. T. Bogusewicz, Wolimy ekran komputera ni_ tradycyjna gazete, http://www.zw.com.pl/zw2/index.jsp?news_cat_id=19&news_id=120379&layout =0&page=text&place=Lead01 2. F. Patalong, Internet przyszłoscia gazet, http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,331813850960.html 3. Strony WWW do rejestracji, albo do prokuratora, maz, PAP, 29.08.2007, http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,4441695.html 4. S. Wikariak, Strony WWW to dzienniki lub czasopisma, http://www.rp.pl/artykul/57713.html 5. S. Wikariak, Prawo nie odró_nia strony internetowej od papierowego dziennika, http://www.rp.pl/artykul/57723.html 6. D. Frey, Strona internetowa mo_e byc czasopismem, http://www.rp.pl/artykul/57722.html 7. Zarobic na blogu, http://emetro.pl/emetro/1,82493,4820022.html 8. A. Kustra, J. Zajac, Sposób przeprowadzenia badania, w: J. Zajac, A. Kustra, P. Janczewski, T. Wierzbowska, (red.) Motywacje, zachowania i poglady autorów i czytelników blogow, Raport Blox i Gemius 9. M. Gorczynski, Blogi w słu_bie mediów, http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,60806,3173627.html 10. L. Olszanski, Blokowanie blogowanie, http://praca.gazeta.pl/praca/1,47390,2415536.html 11. Syn burmistrza Łecznej sie doigrał, http://www.alert24.pl/alert24/1,84880,5036740.html 12. B. Kaminska, Blogerzy wkraczaja w realny swiat, http://www.rp.pl/artykul/15,71908.html 13. B. Kaminska, Kazimierz Marcinkiewicz mógłby zarobic na swoim blogu, http://www.rp.pl/artykul/15,81884.html 14. A. Lenhart, S. Fox, Bloggers. A portrait of the internet’s new storytellers, Pew Internet & American Life Project, 2006, http://www.pewinternet.org/pdfs/PIP%20Bloggers%20Report%20July%2019%20 2006.pdf 154

Dziennikarstwo on-line http://www.slowawsieci.com/artykul/85/dzie nnikarstwo_line.html
Nahotko, Marek. Naukowe czasopisma elektroniczne / Wasiak, Andrzej (zarządzanie). Współczesne zasoby informacyjne Jaskiernia, Alicja. Publiczne media elektroniczne w Europie Parlińska, Maria. Dystrybucja informacji w wirtualnym środowisku / Jung, Bohdan. Red. Media, komunikacja, biznes elektroniczny / http://www.pronline.com.pl/blogger-dziennikarz-2/ http://www.slowawsieci.com/artykul/58/informacja_dziennikarska.html

http://biblioteka.gumed.edu.pl/nim_1stopnia _pielegniarstwo/index.php?page=zrodloinformacji Źródła informacji
Źródłem informacji jest jakiekolwiek źródło, dzięki któremu istnieje możliwość uzyskania poszukiwanej informacji. Może to być dokument, instytucja lub osoba. Źródła informacji możemy podzielić na: 1. Źródła dokumentalne:

• •

piśmiennicze: zawierające dokumenty piśmiennicze; ich treść utrwalona jest w formie pisma lub druku; mogą to być dokumenty opublikowane (np. czasopisma) lub dokumenty niepublikowane (rękopisy, wydruki komputerowe, listy), niepiśmiennicze: graficzne lub multimedialne; zawierają obraz i/lub dźwięk.

2. Źródła instytucjonalne (np. biblioteki, centra informacji). 3. Źródła personalne (np. rozmowa, wykład).

Ze względu na sposób przygotowania i zawartość źródeł informacji możemy je podzielić na:
• • • pierwotne - zawierające dokumenty i informacje w kształcie nadanym im przez autorów; obejmują dane do wykorzystania w badaniach naukowych lub w dydaktyce; np. repozytoria, pochodne - przygotowywane na podstawie dokumentów pierwotnych; pomagają użytkownikowi w ich odnajdywaniu; są to np. opisy bibliograficzne, spisy bibliograficzne, bazy bibliograficzne, wtórne - czyli wykonane różnymi technikami kopie dokumentów (kserokopie, fotokopie, mikrofisze, wydruki).

Tak więc źródła informacji naukowej to:

• • • • • •

książki, czasopisma naukowe, encyklopedie, słowniki, informatory, bibliografie: dziedzinowe, zawartości czasopism, osobowe, bieżące, retrospektywne, drukowane i w postaci baz danych, katalogi tradycyjne i elektroniczne, spisy dokumentów, indeksy, różnego typu bazy faktograficzne, pełnotekstowe, abstraktowe, multimedialne.

Obecnie głównymi nośnikami informacji naukowej są nośniki elektroniczne.

Biblioteka Główna AMG zapewnia dostęp do źródeł naukowej informacji medycznej w postaci:
• • • • • • • katalogów - kartkowych (alfabetyczny i przedmiotowy), elektronicznych (wraz z indeksami) dostępnych online w systemie VIRTUA, zbiorów w wersji drukowanej, zbiorów obcych sprowadzanych w ramach wypożyczeń międzybibliotecznych, w tym poprzez system Doc@med czy Subito, książek elektronicznych, elektronicznych baz danych, Internetu, w tym: serwisów informacyjnych, portali medycznych, wydawnictw multimedialnych, nowoczesnych możliwości powielania dokumentów (wydruki, skany, kserokopie, pliki elektroniczne).

Jej personalnymi źródłami informacji są bibliotekarze, w tym przede wszystkim pracownicy informacji naukowej.

Forma i metodologia zajęć: Omawianie podstaw zagadnienia przez prowadzącego, dyskusja na temat aktualnych tematów występujących w mediach, praca z oryginalnymi artykułami prasowymi, praca z oryginalnymi komunikatami rzeczników prasowych różnych instytucji, praktyczne uzyskiwanie informacji z różnych źródeł, weryfikacja informacji Literatura: Miesięcznik Press A. Magdoń, Reporter i jego warsztat, Kraków 2000 A. Niczyperowicz (red.), Dziennikarstwo od kuchni, Poznań 2001 R. Kapuściński, Autoportret reportera, Kraków 2003

1. 2. 3. 4.

http://tebe.blox.pl/2005/02/Dziennikarze-i-internet.html http://notrespassing.bblog.pl/wpis,dziennikarzem;bedzie;kazdy;albo;nikt;-;to;nie;ma;znaczeni a,24591.html http://www.tnn.pl/tekst.php?idt=329 1. Współczesne oblicza mediów pod red. Joanny Marszałek-Kawy, Wydaw. Adam Marszałek, Toruń 2006 2. Dziennikarstwo i świat mediów, pod red. Zbigniewa Bauera, Edwarda Chudzińskiego, Uniwersitas, Kraków 2000 3. Nowa retoryka dziennikarska, Walery Pisarek, Universitas, Kraków 2002

4. Gatunki dziennikarskie. Teoria, praktyka, język. K. Wolny-Zmorzyński, A. Kaliszewski, W. Furman, Wyd. Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2006 5. Melchior Wańkowicz, Karafka La Fontaine’a Ponadto: - Prawo Prasowe, Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. (Tekst ujednolicony po zmianie z 6 września 2001) - Kodeks Etyki Dziennikarskiej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich - Karta Etyki Mediów - Ustawa o dostępie do informacji publicznej, z dnia 6 września 2001 r. http://pl.think-a-head.org/?p=10631 Dziennikarstwo internetowe (ang. online journalism) to przygotowywanie przekazu dotyczącego wydarzeń i faktów, zgodnego ze specyfiką internetu, i jego rozpowszechnianie za pośrednictwem internetu (a zwłaszcza portali, wortali, blogów, newsletterów, kanałów RSS itp.) do szerokiego grona odbiorców[1]. Przekaz internetowy, który można by uznać za dziennikarski, powinien: 1. 2. 3. 4. mieć charakter informacyjny, być gatunkowo zbliżony do komunikatów medialnych, być przygotowany z zamiarem publikacji przede wszystkim w internecie, oraz przez określony czas być dostępny w internecie.

To rozgraniczenie wyklucza z grona dziennikarzy internetowych tych, którzy przygotowują treści na potrzeby prasy czy telewizji, które później kopiowane są na łamy serwisów internetowych. Zdaniem autora definicji mianem dziennikarza internetowego nie można także określić kogoś, kto jedynie uczestniczy w rozmowach na czacie, czy też zamieszcza w internecie ogłoszenia lub oferty w serwisach aukcyjnych. Definicję dziennikarstwa internetowego można też spróbować stworzyć w odniesieniu do polskiego prawa prasowego[2] oraz kryterium finansowego (zarobków)[3].

Cechy dziennikarstwa internetowego
• • • • • • •

[edytuj]

Leszek Olszański wymienia wśród cech dziennikarstwa internetowego[4]: szybkość reakcji na wydarzenia, znacznie dłuższy cykl życia publikacji w internecie niż na papierze, możliwość wprowadzania wielokrotnych modyfikacji i uzupełnień w opublikowanym tekście, różnice w makiecie strony internetowej i papierowej gazety, możliwość samodzielnego komentowania publikowanych informacji przez czytelników, multimedialność, ściśle informacyjny charakter internetu.

Media internetowe

[edytuj]

Wyróżnić można wiele rodzajów mediów internetowych, które można uznać za szczególnie "dziennikarskie":
• • • • • •

portale horyzontalne, wortale (tematyczne), serwisy dziennikarstwa obywatelskiego, blogi, internetowe stacje telewizyjne, internetowe stacje radiowe.

Na ten podział nałożyć można inny - na kanały, za pośrednictwem których przekaz dziennikarski dociera do odbiorców. Tu wyróżnić możemy: strony WWW, e-maile, grupy i fora dyskusyjne, serwisy typu Wiki, kanały RSS, transfer strumieniowy (dotyczy materiałów audio i wideo) itd.

Przypisy
1. ↑ Marek Jeleśniański, Definicja dziennikarstwa internetowego - eredaktor.pl 2. ↑ Marek Jeleśniański, Dziennikarstwo internetowe w świetle polskiego prawa eredaktor.pl 3. ↑ Marek Jeleśniański, Kryterium finansowe w definiowaniu dziennikarstwa internetowego - eredaktor.pl 4. ↑ Leszek Olszański. Dziennikarstwo internetowe. Warszawa, 2006.

prasa w necie

http://www.idn.org.pl/psrp/prasa.html http://bogdan.wordpress.com/2006/12/20/dziennikarze-internetowi-najbardziej-zagrozeni/ http://ec.europa.eu/research/index.cfm?lg=pl&pg=who&cat=j

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful