BEZPŁATNA GAZETA TORUŃSKA | NR 15 | 9 MAJA 2014| ISSN 4008-3456

FELIETONY sTR.2

O przygotowaniu merytorycznym studentów rozmawiamy z z prof. dr hab. Andrzejem Tretynem, rektorem UMK

6-7

Jaka presja ciąży na sędziach? Mówi nam o tym Bartosz Frankowski

9

Mieszkaniec Torunia uczy zasad najstarszej gry świąt - go Rozmawiamy z Jackiem Wolframem, nowym komendantem na Podgórzu

14

Przynajmniej jeden na każdego z nas
Szczurów nie da się policzyć. Żyją wszędzie tam, gdzie ludzie. Roznoszą choroby, czasem niszczą chodniki, ale bywa, że są pomocne. Jan Stromidło, słynny „szczurołap” z Torunia wie o nich wszystko

15

Teatr im. Wilama Horzycy zaprasza na festiwal teatralny „Kontakt”

22

3

2

light

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 9 maja 2014 r.

FOTOFELIETON
Od kilkunastu lat propozycje Toruńskiego Festiwalu Nauki i Sztuki cieszą się ogromnym zainteresowaniem i dorosłych, i dzieci. Podczas warsztatów przygotowywanych przez Zakład Edukacji Artystycznej UMK mali odkrywcy co roku poznają światy nieznane z codziennego życia.

Masz dla nas temat?
Red. Łukasz Piecyk czeka na informacje

Kontakt pod numerem:

Fot. Adam Zakrzewski

733 842 795

FELIETON
Kobieca natura
AGNIESZKA KORZENIEWSKA

stopka redakcyjna
Redakcja „Tylko Toruń”
Złotoria, ul. 8 marca 28 redakcja@tylkotorun.pl

Wydawca

Goldendorf

Redaktor naczelny
Radosław Rzeszotek goldendorf@goldendorf.pl

Sekretarze redakcji

Z wiekiem ich przybywa. Stają się nieznośne i coraz bardziej widoczne. Trudno na nie nie trafić albo jeszcze gorzej - nie wdepnąć. Kłopoty. Gdyby tak można było cofnąć czas i jednak wziąć do serca mądre i ważne uwagi - mamy, babci, cioci - łatwiej byłoby je przetrwać w miarę bezboleśnie. Tak się niestety nie da. Na szczęście Matka Natura wyposażyła nas - kobiety - w broń wszechstronną, także przeciw kłopotom i zmartwieniom. To siła wewnętrzna, nazywana siłą przetrwania, intuicją kobiecą, matczynym sercem czy też mądrością kobiet. Tak to jakoś dziwnie się składa, że my kobiety żyjemy dłużej, zdrowiej i... mądrzej. Przynajmniej mądrzej od mężczyzn. Wcale nie wynika to z siły jakiejś specjalnej, która drzemie w kobiecym ciele, ale po prostu ze zwykłej chęci przeżycia tego jednego żywota najlepiej jak się da. Czasem tylko któraś z nas stosuje masochistyczne zagrania i swe życie spędza u boku

partnera, który nie zasługuje na jej dobre serce. Taka kobieta skazana jest wtedy na totalną samotność, bo ani najlepsza przyjaciółka, ani rozsądek wrodzony nie są w stanie powiedzieć jej raz, a dobitnie: dosyć tego! W każdej z nas drzemią pokłady siły, której zazdroszczą nam mężczyźni, często w męskim egocentryzmie nazywając to kobiecym cwaniactwem czy też babską zaradnością. Kobietom bardziej chce się zadbać o zdrowie, o wygląd, o to, co do garnka włożyć; ich mądrzy mężczyźni umieją zadbać wtedy o jakże ważną resztę. Układ idealny, który czasem się zdarza. Czymże byłoby życie bez marzeń o wspierającym, godnym zaufania i mądrym partnerze? Może to właśnie te nasze babskie marzenia sprawiają, że ogólnie jesteśmy silniejsze? Kobiety żyją dłużej. Statystycznie. Czy przy tym lepiej?

Agnieszka Korzeniewska (aga@tylkotorun.pl), Tomasz Więcławski (GSM 535 405 385)

Dział reportażu i publicystyki
Maciej Koprowicz, Marcin Tokarz

Dział informacyjny

Łukasz Piecyk, Jacek Laskowski, Aleksandra Radzikowska, Michał Ciechowski

Kultura Zdjęcia

Łukasz Piecyk, Adrianna Adamska Adam Zakrzewski, Łukasz Piecyk, Maciej Pagała

REKLAMA

Aleksandra Grzegorzewska (512 202 240) Małgorzata Kramarz (GSM 607 908 607), Karol Przybylski (GSM 665 169 292), Kinga Baranowska (GSM 796 302 471), reklama@tylkotorun.pl

Skład Druk

Studio Tylko Toruń Express Media Sp. z o.o.

Redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń. *** Na podstawie art.25 ust. 1 pkt 1b ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych Agencja Public Relations Goldendorf zastrzega, że dalsze rozpowszechnianie materiałów opublikowanych w “Tylko Toruń” jest zabronione bez zgody wydawcy.

ISSN 4008-3456

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 9 maja 2014 r.

I że cię nie opuszczę aż do śmierci
Szczur wzbudza w ludziach strach i obrzydzenie. Niewiele wiemy o życiu tego gryzonia.
rołap" - opowiada Jan Stromidło. - On pozostał przy wsi, a ja wszedłem w miasto. Szczury są wszędzie. Ile jest ich w Toruniu? Nie jestem wróżką, ale na pewno nie mniej niż ludzi. "Starówka" nie jest pod tym względem miejskim zagłębiem. Wcale nie ma tych gryzoni mniej na Mokrym, Chrobrego, Reja lub innych dzielnicach. Kot, który siedzi przy studzience kanalizacyjnej, daje nam sygnał, że szczury są w pobliżu. Podobnie jak zarwany chodnik, trawnik, ulica. Mitem jest stwierdzenie, że to zwierzę. Jan Stromidło idąc toruńskimi ulicami bez Fot. ŁUKASZ brudne trudu jest w stanie pokazać, gdzie szczury PIECYK Niewiele jest w przyrodzie więkwyrzadziły szkody. szych czyściochów. Zabij miliony, przyjdą następne Co chwilę oczyszcza swoje łapki z brudu, w który wejSzczurów jest mniej. W latach 80-tych dzie - wskazuje właściciel Inse-Tox. - Zlizuna fermach i w PGR-ach były ich miliony. je go językiem. Przenosi jednak niezliczone Kupa zdechłych zwierząt, którą usypywano ilości chorób. Gdy tylko znajdzie się ślady w takich siedliskach po deratyzacji, była jego bytności w jakichkolwiek zakładach, czasami trzy razy wyższa od człowieka. to trzeba całe partie produktów zniszczyć. - Pracowałem z Wiesławem Dobrze- Nie wybiera się odchodów pojedynczo. nieckim, bohaterem słynnego filmu "SzczuPo wejściu do Unii Europejskiej normy w tym zakresie są coraz bardziej restrykcyjne. Prowadzona jest stała analiza krytycznych punktów, w których może nastąpić zagrożenie dla żywności, a co za tym idzie, dla ludzi. "Szczurołap" nie wyobraża sobie świata bez szczurów. Nie tylko dlatego, że te pozwalają mu żyć i dają zarabiać na chleb. Gryzoniom jest coraz trudniej, ale mają wbudowany w siebie system zabezpieczenia egzystencji. Są jednak także pozytywne skutki istnienia tego gatunku w naszym otoczeniu. Śmieci by nas zalały - Wiele kanalizacji funkcjonuje dzięki szczurom - wskazuje Jan Stromidło. - Maszyną nie dało się przepchać zablokowanych fragmentów, a one to zgryzły. Mielą codziennie ogromne ilości śmieci. Jeżeli nie wychodzą z podziemia, to nie powinno się z nimi walczyć. Są także ogniwem pokarmowym. Ludzie opisują różne historie. Szczury miały ich zdaniem zagryźć śpiącą osobę lub pogryźć dziecko w łóżeczku. Hitem są opowieści dotyczące zatrzymania przez te zwierzęta ruchu na autostradzie. Wielu głupot nie dementuję nawet, bo każdy przecież swoje wie. Szczur wyłazi na powierzchnię tam, gdzie zostawi mu się szczelinę. Najpierw trzeba zlikwidować skutek, bo ludzie chcą żyć. Potem następuje próba odnalezienia przyczyny. - Kiedyś dostaliśmy zgłoszenie od kobiety, która po dwóch tygodniach wróciła z wakacji i w swoim łóżku zastała 12 szczurów - opowiada Jan Stromidło. - Pogryzły

to czytaj

3

Każdy z nas ma jednak swojego odpowiednika w podziemnym świecie, który czasami wystawia łeb na powierzchnię
wszystko na wiór. Są w Toruniu ulice, które się zapadają, bo pod spodem jest źle położona kanalizacja. Zgłaszam to do służb, a one leją w te dziury beton. Widać wiedzą lepiej. A to szczury zrobiły. Czasami w jednym miejscu ekipa pracuje nawet kilka miesięcy. Trzeba od nowa zabezpieczyć instalację sanitarną. Zostawi się gryzoniowi dziurę, to wylezie. Nie śpi tam, gdzie się załatwia - To zwierzę tworzy pod powierzchnią ustrukturyzowany świat - wskazuje Jan Stromidło. - Tam, gdzie śpi, to nie narobi. Ma oddzielną sypialnię, jadalnię i toaletę. Nasz wrogi stosunek i obrzydzenie wynika z niewiedzy i wydumanych okropności. A może to wizje czarownic z dawnych lat? Są dwa podstawowe sposoby walki ze szczurami: mechaniczny (pułapki, potrzaski itd.) i chemiczny. - Liczba substancji, które używamy w swojej pracy zmniejsza się - wskazuje "szczurołap". - Za parę dekad nie będzie czym truć. Niektóre są tak drogie, że nie ma szans, żeby je stosować. Nie będzie różnorodności, to szczury się uodpornią i nie będą reagowały na daną truciznę. Mieliśmy dobry, polski środek, który nie truł wtórnie. Pies zjadł zatrutego szczura i nie padał. Teraz nie ma takiej możliwości. Szczur nie ma odruchu wymiotnego. Połknie wszystko. Ludzki respekt wobec tej istoty się nie zmniejsza. Trudno bowiem wyobrazić sobie wyginięcie gatunku, który tak niewiele potrzebuje do egzystencji. Znacznie mniej niż człowiek. Gryzoń nie opuści nas zatem, aż do śmierci.

TOMASZ WIĘCŁAWSKI

T

a wojna jest już przegrana. Człowiek nie wygra ze szczurami. Zabije miliony, ale ich miejsce i tak zajmą nowe. Jedna para jest w stanie spłodzić tysiąc młodych rocznie. Bez wody by wymarły - podobnie jak ludzie. Żyły, żyją i będą żyły obok nas. W grupie są silne. Boją się ludzi, ale rzucą się na człowieka z zębami dopiero, gdy muszą. Wcześniej szukają dziury lub nory, do której mogą czmychnąć. - Szczury pielęgnują miejsca, w których bytują - mówi Jan Stromidło, właściciel firmy Inse-Tox, zajmujący się deratyzacją od blisko 30 lat. - Próbują je schować przed człowiekiem, który jest największym szkodnikiem i zniszczy wszystko. Obecnie jest im trudniej, bo technika poszła do przodu. Radzą sobie jednak całkiem sprawnie. Trudno nazwać to zwierzę wymagającym. Trochę wody, cokolwiek do jedzenia i kawałek pustej przestrzeni - to wszystko, czego potrzebuje do egzystencji. - Bez wody przeżyje jeden dzień wyjaśnia "szczurołap". - Potem padnie. Wystarczy mu jednak rosa na dachu lub trawie, żeby zaspokoić pragnienie. W kanalizacji ma wszystko - wodę, zupę, drugie danie i deser. On nie widzi, co żre, a tam jest ciemno.

Klaus „jednopalcy”
Jego pamięć jest zbiorową mogiłą przyjaciół, którzy górom oddali życie.
Mimo wylanych łez, weteran taternictwa widzi w nich tylko spokój, piękno i mądrość. Traktuje je jak złośliwą kochankę, której nigdy nie mógł się oprzeć

4

to czytaj

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 9 maja 2014 r.

7

MARCIN TOKARZ

4-letni Tadeusz Łaukajtys nie pożegnał się jeszcze na dobre z Tatrami. Prędko to nie nastąpi. Poznawszy nawyki toruńskiego wspinacza, odniosłem wrażenie, że najchętniej zamieszkałby na półce skalnej, gdyby nie fakt, że paczka papierosów prędzej czy później skrywa już tylko tego jednego - ostatniego. Przed kolejnymi wyprawami na najwyższe szczyty świata nie powstrzymała go nawet utrata dziewiętnastu palców. To, że góry nie utuliły go jak dotąd do wiecznego snu, tłumaczy nieodwzajemnioną miłością. Andy - Nevado Toruń 5418 m n.p.m. Cholerny świstak

Jeśli pokój Tadeusza Łaukajtysa wygląda jak grota poszukiwacza skarbów, to co kryje się w jego głowie? Już po kilku chwilach gościny wiedziałem, że życie taternika jest materiałem na książkę. Na przywitanie nie uścisnęliśmy sobie dłoni, bo oba przedramiona mojego rozmówcy zakończone były kikutami zakrytymi rękawiczkami z przyciętych skarpetek. Usiedliśmy. Staruszek zaparzył i podał herbatę, nie zapominając o cukiernicy. Spod sterty książek o górach wyciągnął swój życiorys i zdjęcie przedstawiające Mnicha. - To wariant "R", najtrudniejszy szlak, jakim można wspiąć się na szczyt - mężczyzna końcem ekierki wskazuje pionową ścianę góry. - Razem z Genkiem Chrobakiem pokonaliśmy go w zimie 1961 roku jako pierwsi w historii. W śniegu, żeby nie było za łatwo. Wspinaczka trwała trzy dni. Niech pan sobie wyobrazi, jak wyglądało nasze nocowanie. Przejście to zostało uznane za pewien przełom w taternictwie. Tak wyrośliśmy. Wyczyn podwójnie niezwykły z uwagi na utratę ostatnich trzech fajek, które prawdopodobnie podpieprzył cholerny świstak... Andy - Huascaran Sur 5758 m n.p.m. Piękne, mądre i kochane Wtórując wspomnieniom, wyciągnął papierosa. Podpalił go specjalną zapalniczką. Nie przerywając rozmowy, strącał popiół i z powrotem zaciągął się przy użyciu obu rąk. Gdy skończył, wrzucił go do popielniczki, gdzie leżało już pięć petów. Wszystkie spalone tylko do połowy. - Zawsze ciekawiło mnie, jak pan Łaukajtys pali papierosy przy swoim kalec-

Tadeusz Łaukajtys nieczęsto śni o górach. Odwiedzając je co roku, nie pozwala sobie na zbyt silną tęsknotę. twie - mówi sprzedawczyni osiedlowego sklepu, gdzie staruszek robi zakupy. - Myślałam, że pomaga mu w tym żona albo kto... Wydaje się, że dla niego nie ma rzeczy niemożliwych, niezależnie od skali. Jako wspinacz napawał się pięknem Dolomitów, Kaukazu, w którym to paśmie uczestniczył w zdobywaniu szczytów Miżirgi Tau i Kosztan Tau, przemierzając dziewicze szlaki. Zachwycał się urokiem Alp, Andów, Atlasu, jak również Karakorum i wreszcie Himalajów, które zabrały mu więcej, niż pragnął od nich wziąć. - Góry są piękne, mądre i kochane, czasem do tego stopnia, że chcą, byś został z nimi na zawsze - kwituje Łaukajtys, w środowisku wspinaczy znany jako Klaus. - Podczas wyprawy na szczyt Dhaulagiri działy się rzeczy dziwne i dosłownie mrożące krew w żyłach… Andy - Huandoy Oeste 6355m n.p.m. Dziewiętnaście palców Niskie ciśnienie przywołało wizje, halucynacje. Na skutek jednej z nich zerwał z siebie kurtkę i rękawice. Z gołymi rękami rzucił się na ruskie czołgi. Był przekonany, że znalazł się na froncie wojny afgańskiej i za wszelką cenę musi obronić tamtejsze dzieci przed radzieckimi tankistami. Gdy otrząsnął się z majaków, kurtkę stracił po raz wtóry. Tym razem porwał ją wiatr. - Rano nie czułem już palców - wspomina Tadeusz Łaukajtys i kikutami rąk wskazuje na stopy. - Gdyby nie przytomna reakcja lekarzy - ręce i nogi miałbym jeszcze krótsze... Ostatecznie amputowali dziewiętnaście palców. Został mi tylko jeden, u stopy. Zanim wylądowałem w szpitalu, reszta wspinaczy musiała ściągnąć mnie na dół, a nie było to łatwe, bo pokonaliśmy wcześniej trzy kilometry przy użyciu lin poręczowych. Korzysta się z nich przy pomocy żumaka. Trzyma się go zwykle w dłoni... Na ścianie obok kolekcji zdjęć przedstawiających Klausa, starzejącego się w towarzystwie gór, wisi wspomniane urządzenie. Tak naprawdę w jego pokoju znaleźć można całe wyposażenie niezbędne do kolejnych wypraw. Są liny, toporne buciory i kask, a na nim ślady krwi... Himalaje - Dhaulagiri 8176 m n.p.m. Papierosy „Radomskie” 8 maja minęło 31 lat od kiedy Tadeusz Łaukajtys swój podpis może złożyć jedynie przy pomocy specjalnej, materiałowej obręczy z szlufką na długopis. Pisze i rysuje starannie jak dawniej, ale nie tym zachwycił znające go osoby. 5 lat po swojej tragedii znów ukłonił się Andom z poko-

Fot. ARCHIWUM PRYWATNE rą, by potem spojrzeć na maleńki świat z trzech szczytów pasma. - Niech pan nie pisze o mnie jak o bohaterze, bo nim nie jestem - ostrzega mnie taternik. - Wolę, żeby ludzie myśleli, że skoro góry od tylu lat goszczą u siebie nawet Łaukajtysa, to znaczy, że każdy może je odwiedzić. „Radomski”. To był ostatni papieros, którego trzymał w palcach. Jako stary palacz, nie mógł odmówić sobie tej przyjemności. Właśnie zdobył najwyższy szczyt w swoim życiu. Ogień zapalniczki zbliżył do szluga i zaciągnął się na wysokości 8176 m n.p.m. Palenie zabija. Wspinaczka wysokogórska też, a jednak 74-letni Tadeusz Łaukajtys oddycha pełną piersią jak mało kto.

m.tokarz@tylkotorun.pl

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 9 maja 2014 r.

to czytaj

5

Zdefiniuj swoje ojcostwo
O przepisie na super tatę, aktywizacji Bydgoskiego Przedmieścia
oraz integracji lokalnych grup rozmawiamy z Joanna Majewską, psychologiem
Mamy kolejny dowód na to, że Park Bydgoski jest najlepszym miejscem do działań integracyjnych. Teraz mamy okazję się o tym przekonać w kontekście imprez w ramach społecznej rewitalizacji Bydgoskiego Przedmieścia. Dokładnie. Na początku kwietnia w amfiteatrze w Parku Bydgoskim zaczęliśmy cykl naszych spotkań. Był to bardzo udany start w formie interaktywnego pikniku, w którym widzowie w dowolnym momencie mogą stać się aktywnymi uczestnikami wydarzenia. Mimo obranego programu jest u nas miejsce na dozę improwizacji. To część z działań prowadzonych przez Ośrodek Aktywności Lokalnej? Nasze imprezy są kompatybilne z programem, który realizujemy. Jako miejsce o charakterze poradniczym czy doradczym uruchamiany towarzyszące naszym działaniom integracyjne formy spędzania czasu, np. w formie pikniku, który ma zachęcić do współuczestnictwa. Czego będą dotyczyły następne imprezy? Kolejne spotkanie będzie związane ze świętem Bydgoskiego Przedmieścia. Planujemy festyn na trochę większa skala. Będzie on poświęcony rodzinie jako wartości. Ostatnim razem padło jednak na ojców. Postawiliśmy na działania o charakterze edukacyjnym i rekreacyjnym z akcentem na ojców, którzy chcieliby polepszyć swoje relacje z dziećmi, aby wspólnie spędzony czas dawał jeszcze więcej satysfakcji oraz poprawił kontakt z naszymi pociechami. To także okazja do rozwiązania codziennych problemów. Z tego powodu piknik SUPER TATA zorganizowaliśmy przy placu zabaw, bo to tutaj oczywiście możemy spotkać ojców ze swoim dziećmi. I, o dziwo, jest ich więcej niż matek. Czy to oznacza, że w mentalności Polaków coś się zmieniło? Na pewno przez ostatnią dekadę stopień zaangażowania ojców w życiu rodzinne bardzo się zmienił. Nie mamy już do czynienia z tradycyjnym podziałem ról, ale partnerskim podejściem do wychowania dzieci. Sama jestem matką i znam co najmniej jednego ojca. Myślę, że partnerzy potrafią się dogadywać, wymieniać, dostosowywać życie zawodowe do wspólnego wychowania dzieci. Prawda jest jednak taka, że po powstaniu urlopów tacierzyńskich, nie wszyscy się na nie rzucili. To na razie ewoluuje. Pewnie za jakiś czas będzie oceniany odzew ojców, dojdą do tego społeczne spostrzeżenia na ten temat. W skrócie dobrze się dzieje, ale wciąż daleko nam za innymi krajami, które mocno promują posiadanie dzieci. Stary slogan mówi, że telewizja ogłupia. Czy w takim razie warto inspirować się radami w programach dotyczących wychowania dzieci? Wszyscy wiemy, jaki jest ich główny cel. Telewizja pociąga za sobą oglądalność. Jeżeli jednak jednej osobie taki program pomógł zrozumieć, co się dzieje z jego dzieckiem, to myślę, że ma to sens. Jaki powinien być super tata? Każdy ojciec powinien mieć swój wzór, bo jest on super tatą dla każdego super dziecka. Sama na pewno powiedziałabym, że powinien potrafić spędzać z dzieckiem czas, zaaranżować wspólne aktywności, czerpać dużo radości i satysfakcji oraz, co najważniejsze, kochać swoje dzieci. Każdy rodzic powinien jednak tę definicję uzupełnić samodzielnie.

Joanna Majewska jest koordynatorką pikników rodzinnych na terenie Parku Bydgoskiego. Najbliższy festyn zbiegnie się ze Świętem Bydgoskiego Przedmieścia

Fot. ŁUKASZ PIECYK

ZOO w środku Centrum
Szukasz zabawki dla swojego pupila lub

O

zależy ci na odpowiednio dobranej karmie? Wybierz się do sklepu zoologicznego w Plazie

gród zoobotaniczny to nie jedyne miejsce w Toruniu, gdzie królują zwierzęta. Warto zajrzeć po nieco więcej do sklepu „Zwierzyniec” w Centrum Handlowym Plaza. Tam zaspokoimy potrzeby wszystkich naszych zwierzaków. Sklep do niedawna rzesze swoich klientów przyjmował w galerii Copernicus. Remont obiektu spowodował, że konieczna była przeprowadzka do Plazy. Po czasie okazuje się, że to był dobry wybór. - Mamy tu na pewno o wiele większą przestrzeń – mówi Katarzyna Łubkowska, pracownik sklepu „Zwierzyniec”. – Dzięki temu mogliśmy rozszerzyć naszą ofertę, wprowadzając do sprzedaży o wiele większą ilość produktów. To gwarantuje naszym klientom różnorodność w wyborze. Najlepiej widać to na przykładzie akwarystyki. Teraz w sklepie znajduje się ponad 20 zbiorników, w których pływa średnio 50 gatunków ryb. Różnorodność jest także bardzo ważna przy wyborze akcesoriów i karmy dla naszych zwierzaków. - Najprawdopodobniej najbardziej wybredne zwierzęta to koty – dodaje Katarzyna Łubkowska. – Ich właściciele często stawiają na oryginalność zabawek. Wszak wynika to z natury tego zwierzaka. Zabawki z mikrochipami reagujące dźwiękiem i światłem na dotyk, drapaki po sam sufit w różnych kształtach czy kuweta składająca się także z legowiska i placu zabaw – to tylko niektóre z produktów, które można kupić w sklepie „Zwierzyniec” naszym kotom. - Naturalnie nasza oferta nie ogranicza się tylko do „kociarzy” – twierdzi Katarzyna Łubkowska. – Równie wiele w naszym sklepie znajdą właściciele psów, ptaków, gryzoni, królików oraz akwaryści i terraryści. Można się u nas zaopatrzyć zarówno w produkty jak i nabyć żywe zwierzaczki, ptaszki czy rybki, które na co dzień towarzyszą nam w sklepie. Zwierzyniec to nie tylko sklep. Właściciele organizują także różne wydarzenia związane z naszymi pupilami. Przygotowują się właśnie do pierwszego Weekendu Ad-

opcyjnego. - Organizujemy go we współpracy ze Schroniskiem dla Bezdomnych Zwierząt w Toruniu – wyjaśnia właściciel, Liliana Piekut. – Weekend Adopcyjny polega na możliwości zaadoptowania pieska (w przyszłości również kotka) w Plazie bez przykrej wizyty w Schronisku, gdzie w poszukiwaniu zwierzaka trzeba przejść przez setki klatek z bezdomnymi psami oraz kotami i patrzeć na ich cierpienie. Przynajmniej raz w miesiącu (sob-niedz) Schronisko będzie przywozić szczeniaczki do Zwierzyńca, gdzie będzie możliwość przeprowadzenia adopcji przy współudziale wolontariuszy ze Schroniska oraz pracowników sklepu, który dla każdej osoby adoptującej zwierzaka przygotował długoterminowe karty rabatowe. Pierwszy Weekend Adopcyjny odbędzie się w dniach 24-25 maja w godz. 12-18.00. Na klientów Zwierzyńca czeka także specjalna oferta: - W okresie jesienno-letnim dla klientów dokonujących zakupów w naszym sklepie zorganizujemy weekendowe sesje groomerskie, w trakcie których klient może poddać swojego pupila (pies/kot/gryzoń) bezpłatnemu zabiegowi pielęgnacji/strzyżenia – zapowiada Liliana Piekut. - Zabiegi pielęgnacyjne będą przeprowadzane przy użyciu oryginalnych amerykańskich furminatorów przez zawodowych groomerów. Pierwszy weekend groomerski odbędzie się już w czerwcu.

6

Była tendencja, aby „łapać”
O jakości kształcenia, wyzwaniach na przyszłość, pozycji toruńskiej uczelni w kraju
studentów, z prof. dr hab. Andrzejem Tretynem, rektorem Uniwersytetu Mikołaja Kopernika
Młodzi ludzie zdają w maju egzamin maturalny oraz zastanawiają się nad wyborem uczelni wyższej, na której chcieliby studiować. Czemu warto zdecydować się na UMK? Nasz uniwersytet na ugruntowaną pozycję wśród polskich uczelni. Gwarantujemy wysoką jakość kształcenia i dobre perspektywy na trudnym rynku pracy po zakończeniu studiów. Warto odwołać się do niedawnego artykułu w tygodniku "Wprost", w którym było wskazane, że wśród uniwersytetów zajmujemy trzecie miejsce w kraju w opinii pracodawców. Wyprzedzają nas tylko Uniwersytet Jagielloński i Uniwersytet Warszawski. Wśród uczelni publicznych i niepublicznych w północnej Polsce zajęliśmy drugie miejsce po Politechnice Gdańskiej. Jesteśmy więc w stanie konkurować nawet z uczelnią techniczną, jeżeli chodzi o perspektywy zatrudnienia dla absolwentów. Uniwersytet w naszym mieście się zmienia. Powstaje nowa infrastruktura (np. kompleks sportowy czy nowe budynki dydaktyczne). Jakie kwestie wskazałby pan w ostatnich latach jako najważniejsze w kontekście podwyższania jakości kształcenia i komfortu edukacji? Dbamy nie tylko o ofertę edukacyjną, która jest jedną z najbogatszych w naszym kraju, ale także o jakość kształcenia. Wprowadzenia Krajowych Ram Kwalifikacji spowodowało, że włożyliśmy duży wysiłek, aby które trafiają na wyższe uczelnie jest, z roku na rok, coraz słabsze. Przed reformą edukacji większy procent młodzieży wybierał szkolnictwo zawodowe. Na studia trafiają osoby przypadkowe? Osoby, które mają ugruntowane zainteresowania, stają się studentami z prawdziwego zdarzenia. Takich młodych ludzi oczekujemy - z wiedzą i zapałem. Ważna jest kwestia finansowania całego sektora szkolnictwa wyższego. Jest ono uzależnione w dużej mierze od liczby studentów. W przeszłości była taka tendencja, aby "łapać" wszystkich, którzy zechcą studiować. Obecnie wprowadzone jest ograniczenie zapobiegające takim praktykom. Uczelnie publiczne nie mogą zwiększać naboru o więcej niż 2% w stosunku do roku poprzedniego. W długim okresie czasu musimy się spodziewać, że finansowanie szkolnictwa wyższego będzie na stałym poziomie, a uwzględniając inflację będzie spadało. Mniej osób będzie też zdawało egzamin maturalny. Większy nacisk zostanie położony na sprostanie oczekiwaniom osób, które będą do nas trafiały. Duże emocje wzbudza łączenie przez pracowników uczelni publicznych wykładania na nich z pracą w szkołach niepublicznych. Te placówki są dla uniwersytetu dużą konkurencją?

to czytaj

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 9 maja 2014 r.

Fot. ADAM ZAKRZEWSKI
nasza oferta spełniała nie tylko najwyższe normy obowiązujące w Polsce, ale żeby była ona również atrakcyjna dla osób spoza naszego kraju. Powszechna jest opinia, że uniwersytetom ciężko jest konkurować z uczelniami technicznymi, kierunkami inżynierskimi. Kierunki humanistyczne kształcą bezrobotnych? Taka teza znajduje potwierdzenia w danych, którymi dysponuje uczelnia? Przy UMK działa najlepsze biuro karier. Od lat śledzimy losy naszych absolwentów. Chciałbym zdementować opinię, że osoby kończące studia humanistyczne mają zdecydowanie trudniej na rynku pracy. Odpowiedzi trzeba szukać w rozwiązaniach leżących poza uczelnią. Przywrócenie matury z matematyki powoduje, że więcej osób jest już na starcie lepiej przygotowanych do podejmowania studiów na kierunkach ścisłych i technicznych. Wpływa to na mniejsze zainteresowanie studiami o charakterze humanistycznym. Rozprawmy się z kolejnym stereotypem. Wiele osób twierdzi, że przygotowanie osób,

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 9 maja 2014 r.

wszystkich Ruszyły matury
i przygotowaniu merytorycznym
rozmawia Tomasz Więcławski
Powszechna opinia jest taka, że poziom kształcenia w nich nie jest najwyższy, więc wiele osób idzie na „łatwiznę”. Takie są ogólne opinie o uczelniach niepublicznych. Decyzja o utrudnieniu łączenia pracy na UMK i placówkach konkurencyjnych ma zatrzymywać najwartościowszą kadrę na uniwersytecie? Najlepsi naukowcy pracują na uniwersytecie. Jest rzeczą naturalną, że każdy chciałby zarabiać tyle, ile jest w stanie z siebie dać. W przeszłości, gdy stopień skolaryzacji w Polsce znacząco wzrósł, bo mieliśmy podobną ilość studentów, co dwukrotnie większe Niemcy, problem nie istniał. W perspektywie najbliższych ośmiu lat pojawi się tyle młodzieży, która zda egzamin maturalny, że konkurencja między uczelniami publicznymi a niepublicznymi będzie rzeczą naturalną. A to rodzi konflikt w zakresie poświęcania czasu dla uczelni macierzystej, gdzie zdobywa się tytuły i prowadzi pracę badawczą, a placówkami niepublicznymi, w których świadczy się usługi dydaktyczne. W jakim kierunku będzie rozwijał się w najbliższych latach UMK? Skończył się już w Polsce czas, gdy były znaczące pieniądze na rozwój infrastruktury uczelni publicznych i niepublicznych. W nowej perspektywie finansowania unijnego będą środki na tzw. miękkie projekty. Dotyczyły będą one m.in. poprawy jakości kształcenia. Jako uczelnia, która ma, co nie jest tajemnicą, problemy finansowe, powinniśmy skupić się na przygotowaniu atrakcyjnej oferty dla studentów i podwyższaniu standardów nauczania. Musimy być wyróżniającą się placówką badawczą i dydaktyczną nie tylko w regionie. Czy środowisko akademickie posiada instrumenty, żeby wpływać na ustawodawcę w zakresie potrzebnych zmian w szkolnictwie wyższym? Na poziomie codziennej pracy z młodymi ludźmi widać jak na dłoni najważniejsze problemy i bolączki, a także pozytywne trendy. Jeżeli chodzi o ustawodawstwo, to jest to proces wieloletni. Od proponowanej zmiany do jej wprowadzania mija często kilka lat. W najbliższych czasie nie przewiduję znaczących zmian w całym systemie. Możemy jednak wyciągać wnioski i przygotowywać się na nowe zjawiska np. demograficznie, korzystając z doświadczenia naszych pracowników, którzy wyjeżdżają do renomowanych placówek na całym świecie i mają potrzebną wiedzą w tym zakresie.

to czytaj

7

i rekrutacja
żaków walczy kilkadziesiąt uczelni publicznych i kilkaset niepublicznych w całym kraju. Jakie wydziały Uniwersytetu Mikołaja Kopernika wypadają najlepiej na tle konkurencji? Czy poszerzona oferta dydaktyczna skusi kolejne osoby? Do kiedy należy się zarejestrować i złożyć dokumenty? Poszczególnie kierunki studiów na największej uczelni w naszym regionie cieszą się różną popularnością i prestiżem. W tegorocznym rankingu uczelni wyższych przygotowanych przez "Wprost" najlepiej wypadły prawo i administracja. W tej kategorii UMK uplasował się na trzecim miejscu w kraju za Uniwersytetem Warszawskim i Uniwersytetem Adama Mickiewicza w Poznaniu, a wyprzedzając m.in. Uniwersytet Jagielloński. Zestawienie dotyczące zarządzania i marketingu plasuje toruńską uczelnię na 9 miejscu w Polsce. Warto odnotować dobrą renomę nauk społecznych i filologii obcych, które zajęły miejsce 6. W ogólnym zestawieniu 50 uczelni, których absolwenci są najbardziej poszukiwani przez pracodawców, UMK znalazł się na 18 pozycji. - To bardzo ważne ranking, gdyż wprost określający pozycję absolwenta danej uczelni na rynku pracy - wskazuje prof. dr hab. Andrzej Tretyn, rektor UMK. - W opinii pracodawców jesteśmy najlepszą szkołą wyższą w

Od nowego roku akademickiego powstaną na UMK

O

kolejne kierunki. Jak dotychczasowe prezentują się w rankingach?
regionie i drugą w Polsce północnej. Wyprzedziła nas jedynie uczelnia stricte techniczna Politechnika Gdańska. Ile osób ubiegało się w ubiegłym roku o miejsce na poszczególnych kierunkach studiów stacjonarnych? Bezwzględnym rekordzistą jest kierunek lekarski, gdzie o 150 miejsc walczyło 3836 osób. Daje to współczynnik 25,6 osób/ miejsce. Dużym zainteresowaniem cieszyły się również farmacja (10,6 osoby/na miejsce), kosmetologia (6,1), dietetyka (6,0) filologia angielska (5,5) i bezpieczeństwo wewnętrzne (5,3). Od kilku lat są jednak również takie wydziały, gdzie dostaje się praktycznie każdy, kto zda maturę i złoży "papiery". Współczynniki chętnych w stosunku do liczny miejsc wydziałów: Teologicznego (0,8), Nauk o Ziemi (1,2), Humanistycznego (1,2), Chemii (1,3) czy Nauk Historycznych (1,3) są bardzo niskie. Części kierunków na studiach dziennych, z racji zbyt małej ilości chętnych, w ogóle w roku akademickim 2013/2014 nie uruchomiono. W tej grupie znalazły się m.in. hellenistyka, polityka społeczna, religioznawstwo, etnologia - antropologia kulturowa i studia wschodnie. Oferta kierunków na rok akademicki 2014/2015 została rozszerzona. - Nabór uzupełniony został w porównaniu do lat ubiegłych o optykę okularową z elementami optometrii (Wydział Lekarski), chemię i technologię żywności (Wydział Chemii), nauczanie przyrody (wspólny kierunek Wydziału Nauk o Ziemi i Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska - informuje Marcin Czyżniewski, rzecznik prasowy UMK w Toruniu. - Na studiach II stopnia prowadzony będzie kierunek doradztwa podatkowego (Wydział Prawa i Administracji), a niestacjonarnie uruchomione zostaną także studia menedżersko-finansowe (Wydział Nauk Ekonomicznych i Zarządzania). Kierunki te zaczną działać, jeżeli znajdą się chętni. Od 30 kwietnia rozpoczęła się internetowa rejestracja kandydatów. Na większości kierunków potrwa ona do 7 lipca. Szczegółowe informacje o etapach i harmonogramie rekrutacji można znaleźć na stronie internetowej portal.umk.pl. Pierwsi zakwalifikowani będą mogli jechać na ostatnie przed rozpoczęciem roku akademickiego wakacje już po 10 lipca, kiedy to zostaną ogłoszone listy przyjętych w I naborze. Będą musieli tylko dostarczyć do komisji rekrutacyjnej stosowne dokumenty. Już 21 maja opublikowany zostanie ranking uczelni wyższych "Perspektyw". W ubiegłym roku w kategorii uniwersytetów UMK uplasował się w nim na 5 miejscu w kraju. Kierunek fizyka i astronomia cieszył się większym uznaniem tylko na Uniwersytecie Warszawskim i Jagiellońskim. (WT)

8

Szkoły wyjątkowych możliwości
O nowatorskich rozwiązaniach w edukacji, zmianach w Grupie Edukacyjnej Menedżer
oraz nowych wyzwaniach rozmawiamy z Senią Martuszewską, dyrektorką szkoły
Jakie wrażenia uczniów Grupy Edukacyjnej Menedżer po testach gimnazjalnych? Byli zadowoleni. Choć przed egzaminem obawiali się części matematyczno- przyrodniczej, ale po matematyce okazało się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Teraz jesteśmy za to w trakcie matur. Ten egzamin zawsze jest wyzwaniem. Nasi uczniowie nie powinni się jednak bać, bo mają warunki do zdobycia naprawdę solidnej porcji wiedzy. Na czym to polega? W naszej szkole funkcjonuje indywidualna ścieżka edukacyjna. Przykładowo przy 10-osobowej klasie, zgodnie z reformą, każdy uczeń musi wybrać od 2 do 4 przedmiotów rozszerzonych, i tak np. uczeń zainteresowany medycyną wybierze chemię, biologię i fizykę, inny chcąc studiować prawo wybierze historię i WOS, jeszcze inny zainteresowany np. ekonomią poszerzy matematykę. Każdy z naszych uczniów sam obiera swoją ścieżkę otrzymując na każdy wybrany przez siebie przedmiot 5 i więcej godzin w tygodniu. Nauka odbywa się jeden na jeden z nauczycielem, bądź maksymalnie w trzyosobowej grupie zainteresowanych tym samym przedmiotem. Jest to inny charakter pracy. Czasami się śmiejemy, że są to usankcjonowane korepetycje. W ten sposób pracujemy od ponad dekady. Grupa Edukacyjna Menedżer ma jeszcze kilka propozycji dla licealistów. Duży nacisk kładziemy na języki obce. Na tym poziomie tygodniowo przeznaczamy 5 -7 godzin na język angielski. Dodatkowo klasa dobiera sobie drugi język. Mają Czy gimnazjaliści i uczniowie podstawówki mogą także liczyć na szczególne rozwiązania? Tak, w tej kwestii również możemy pochwalić się sporą oryginalnością, chociażby specyficznym podejściem do zajęć pozalekcyjnych. Sporo naszych uczniów mieszka poza Toruniem. Z tego względu grupy rówieśnicze rzadko mogą skorzystać z konwencjonalnych kół zainteresowań, bo rodzic zabiera dziecko do domu prosto z pracy. Stworzyliśmy wirtualne koła zainteresowań w oparciu o edukacyjne gry internetowe. Przed rozejściem się do domów uczniowie umawiają się na konkretny przedmiot i potem wspólnie poszerzają swoją wiedzę. Internet przydaje się uczniom GEM-u także przy okazji nadrabiania zaległości. Korzystamy z platformy Moodle, dzięki której nasi uczniowie mają wgląd w to, co działo się na poszczególnych lekcjach. Znajdą tam temat zajęć, cele, zadanie domowe czy podstawowe notatki.

reklama

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 9 maja 2014 r.

Fot. ŁUKASZ PIECYK
do wyboru język włoski, niemiecki, francuski, rosyjski czy hiszpański. Poza tym każdy indywidualnie może dobrać sobie kolejny język z listy. Nie zapominacie także o osobach zainteresowanych informatyką. W obecnym systemie nauczania cały ciężar lekcji informatyki przypadł na podstawówki. My w I klasie liceum mamy dwie obowiązkowe godziny a dla osób zainteresowanych w kolejnych latach możemy zwiększyć liczbę godzin od 4 do 6. No i na koniec platforma menedżerska. Co to? Nasz system wspierania przedsiębiorczości. Na wstępie chciałabym zauważyć, że to tylko cześć naszej działalności edukacyjnej, bo nie jesteśmy szkołą ekonomiczną. Celem platformy menadżerskiej jest to, aby nasz uczeń umiał wysondować rynek oraz potrafił założyć i prowadzić firmę. W tym bloku oferujemy zajęcia z ekonomii, zarządzania firmą oraz z marketingu i reklam, ale również obsługę programów użytkowych przeznaczonych do prowadzenia księgowości w firmie. Gdy nasz absolwent jest już na studiach i postanowi otworzyć firmę, może korzystać przez rok z naszej pomocy. Wtedy udostępniamy mu sprzęt, pomieszczenia oraz fachową pomoc. Grupa Edukacyjna Menadżer to nie tylko liceum. Oczywiście. Oferujemy edukację na wszystkich ustawowych szczeblach edukacji. Grupa Edukacyjna Menedżer prowadzi szkołę podstawową, gimnazjum i wspomniane już liceum, gwarantując jednak o wiele lepsze warunki nauki niż większość toruńskich placówek.

Cele to element oceniania kształtującego, tak? Dokładnie. Ocenianie kształtujące to nowatorska forma sprawdzania wiedzy uczniów. Kryteria w zależności od zadania są zmienne. Cele uczeń poznaje przed każdym zadaniem, dzięki czemu nauczyciel może ukierunkować swoich podopiecznych na najważniejsze aspekty pracy. Jakie plany ma GEM na najbliższy rok szkolny? Spore zmiany czekają podstawówkę. Mianowicie pojawi się profil medialno-artystyczny. Dzięki temu uczniowie poznają metody obróbki multimediów. Praktyczne szkolenie będzie oparte o permanentną pracę w ramach gazetki GEMuś. W salce do ćwiczeń pojawią się lustra. To dzięki nim rozwiniemy ofertę zajęć o ruch sceniczny i taniec. Wprowadzimy zajęcia z emisji głosu, pracę mimiką twarzy. Do tego dojdą techniki estradowe. To będzie idealny sposób na to, aby otwierać dzieci na nowe wyzwania.

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek9 maja 2014 r.

Sędziowanie jest jak chodzenie po linie
Dobry arbiter to taki, o którym nikt po meczu nie mówi.
- Marzy mi się sędziowanie światowych imprez – dodaje. – Mógłbym odwiesić gwizdek, gdyby zadowalało mnie to, co już osiągnąłem. Nie ma meczów, które przebiegają bez błędów. Różnica jest tylko taka, jakie mają one konsekwencje. Zdarzyło mi się popełnić błędy, które miały istotny wpływ na przebieg spotkania, ale staram się je traktować jako naukę na przyszłość. Przed meczem sędziemu, podobnie jak piłkarzom, towarzyszy stres. - Każde spotkanie jest wyzwaniem – mówi. – Sędziowanie jest jak chodzenie po linie.

na własnym podwórku

9

Znacznie łatwiej niż na pochwałę, jest w tym zawodzie zasłużyć na lincz
Tę trudną sztukę doskonale opanował Pierluigi Collina, którego Bartosz Frankowski stawiał sobie kiedyś jako wzór. – Dziś podpatruję topowych arbitrów i wyłapuję drobne smaczki, które pozwolą mi komponować sędziego idealnego na mój własny użytek – dodaje. – Meczów nie potrafię już oglądać jako zwykły kibic. Wciąż analizuję sytuację na boisku. Bartosz Frankowski walczy też z mitem sędziowania w stylu angielskim. - Tam odgwizduje się tyle samo fauli – mówi. – Różnica polega na tym, ze mecze są rozgrywanie na większej intensywności, a to potęguje ilość walki. Przepisy piłkarskie wszędzie są te same. Różnica tkwi w sposobie gry piłkarzy - jeśli drużyna prezentuje styl techniczny, kojarzony z ligą hiszpańską, to tych fauli będzie więcej. Dobry arbiter musi mieć zatem nie tylko ogromną bazę wiedzy, ale także zmysł mediatorski i kondycję. Warto pamiętać, jak trudną sędziowanie jest sztuką, zanim z naszych ust wymknie się głośne „sędzia kalosz”.

a.radzikowska@tylkotorun.pl

ALEKSANDRA RADZIKOWSKA

S

ędziowie piłkarscy, tak jak drużyny, są klasyfikowani i oceniani po każdym sezonie. Najlepsi pną się po szczeblach kariery. Ci, którzy tę sztukę opanowali w gorszym stopniu, o drabinie do sukcesu mogą zapomnieć. Ze swoich małych sukcesów i dobrze poprowadzonego meczu cieszą się sami. Z błędów rozliczani są publicznie, a „kibice” w doborze kar są wyrafinowani. Okrzyki „sędzia kalosz”, to najłagodniejsze ze skutków źle podjętych decyzji. Zdarzają się groźby i splunięcia w twarz. Bartosz Frankowski piłkarskie ma nie tylko nazwisko, lecz także wychowanie. Z czterokrotnym królem strzelców polskiej ekstraklasy łączy go jeszcze jedno – zielona murawa to jego miejsce na ziemi. - Szczeble kariery sędziego są identyczne, jak te z poziomów rozgrywkowych w lidze – mówi Bartosz Frankowski. – W środowisku żartujemy, że nie bez przyczyny zostaliśmy arbitrami. Chciałem być piłkarzem, ale bardzo szybko zorientowałem się, że nie będzie to moja droga do sukcesu. Wybrałem drugą stronę medalu - mój sposób na utrzymanie kontaktu z piłką nożną. Na początku traktowałem to jedynie jako pasję i dobrą zabawę. Dziś to mój sposób na życie. Żeby sprostać wymogom, jakie sta-

wia przed arbitrami dzisiejszy futbol, sędziowie piłkarscy trenują niemal każdego dnia tygodnia. Przechodzą testy sprawnościowe i kontrolują swoją wagę. - Muszę uważać na to, co mam na talerzu – dodaje najmłodszy arbiter polskiej Ekstraklasy. – We wszystkim trzeba znać jednak umiar. Sędziowanie to sport indywidualny. Każdy z nas musi mieć zespół, któremu bezgranicznie ufa. Naszą pracę oceniają obserwatorzy i koledzy po fachu, jesteśmy też zobligowani do samooceny. Tylko dzięki temu możemy punktować błędy, by później je eliminować. 28-letni arbiter z Torunia przypomina także, że praca, którą wykonuje, nie oznacza jedynie oceny zachowania piłkarzy na boisku. - Sędzia powinien być w cieniu – dodaje Bartosz Frankowski. – Nasza praca zaczyna się dwie godziny przed meczem i kończy długo po ostatnim gwizdku. Ważne są zdolności mediatorskie i kultura bycia. Arbiter nie może być postacią pierwszoplanową, ale jednocześnie ma pokazać piłkarzom, że jego decyzje muszą być szanowane. Są stadiony, na których kibice mojego nazwiska nie kojarzą pozytywnie, ale to wynika z definicji. Nie zależy mi na tym, by karać zawodników i wyrzucać ich z boiska. Przygotowuję się taktycznie do każdego spotkania. Sprawdzam kto wystąpi i jaką taktykę preferuje trener zespołu – to pomaga mi w prowadzeniu meczu. Bartosz Frankowski już dziś ma rangę sędziego międzynarodowego, jednak nie spoczywa na laurach.

Spełnienie w sercu miasta
Hinduski klimat nie jest w Toruniu najpopularniejszy. Przy ulicy Ślusarskiej znajdziemy
jednak lokal, który swoim zapachem, wystrojem i atmosferą przeniesie nas do dalekich Indii
Tęcza barw i smaków Panie znajdą w hinduskim klubie również coś dla siebie. - W tym pubie jest najlepsze piwo z tysiącem syropów - mówi Michalina Gardoń, studentka UMK. Atmosfera rozleniwienia wkrada się w człowieka, kiedy rozłoży się na usytuowanych nisko nad podłogą kanapach. Orientalny drink, miękkie poduszki i nastrojowa muzyka. Można bez trudu złapać inny stan świadomości. - "Tantra" jest idealnym miejscem na pierwszą randkę - mówi Paweł Behrendt, były student UMK. - Byłem tam kilka razy. Zawsze z inną dziewczyną. Z czystym sumieniem mogę polecić ten klub dla zakochanych. Bywalcy hinduskiego klubu zwracają uwagę na barmanów, którzy pracują w tym miejscu. - Zawsze starają się coś podpowiedzieć i dogodzić gustom klientów - mówi Łukasz, koneser uroków toruńskiej "starówki". Pierwszy raz piłem w tym miejscu Obolona z kolendrą. Goście są na bieżąco informowani, co jest w ofercie. Od innych klubów "Tantrę" odróżnia także niebanalny wystrój. Kiedyś spytałem tam o drinka, którego nie było w karcie, to dostałem go za "pół darmo" i natychmiast został on dopisany do oferty. "Szalone Słonie" nad ranem - Od samego początku zainteresowanie ludzi było bardzo duże - wskazuje Daria Tomiak. - Trafiają do nas ludzie mieszkający nad morzem, w Poznaniu, Warszawie, Wrocławiu i innych miastach rozsianych po mapie Polski. Większość lokali nastawionych jest obecnie na miejsce do bawienia, a nie rozmowy. Stonowana muzyka i klimat są wypierane przez parkiety i głośne, dyskotekowe rytmy. Trafiają się klienci, którzy o 2 w nocy przychodzą, żeby wypić w dużych szklankach drink o nazwie "Szalone Słonie" - zrobiony ze świeżych bananów, absyntu, amaruli. W naszej ofercie jest też wiele przepysznych rzeczy na tequli i truskawkach. Z tego jesteśmy ponoć znani nad morzem. Detale - na to też warto zwrócić uwagę. To, co w "Tantrze" można zjeść i wypić musi ze sobą współgrać. Jeżeli przyprawy - to tylko oryginalne, tytoń do shishy - najlepszy na rynku, a zdobienia na ścianach robione ręcznie. - Nazwa lokalu miała być zupełnie inna - śmieje się właścicielka. - "Tantra" ma w różnych filozofiach niekoniecznie takie samo znaczenie. Nam chodziło o to, że nie można się wyzbywać przyjemności, ograniczać. Tylko w ten sposób można osiągnąć spełnienie

10 tętni życiem

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 9 maja 2014 r.

TOMASZ WIĘCŁAWSKI

R

elaks w orientalnych klimatach - to hasło, które przyświeca klubowi "Tantra". Wyboru piw pozazdrościć mogą temu lokalowi konkurenci. Dym z shishy jest znacznie przyjemniejszy niż papierosowy. Yerba mate w towarzystwie smakuje lepiej niż w domu. Momo, falafel i humus czekają na spragnione egzotyki podniebienia. "Tantra" zakorzeniła się na dobre na toruńskim Starym Mieście. Klubów studenckich, z charakterystycznym zapachem potu, alkoholu i wonią szlugów, w mieście nie brakuje. Oryginalności trudno w nich jednak szukać. Coraz więcej osób ucieka od tej samej muzyki, taniego piwa i banalnego wystroju (a często jego braku) klubów. - Dużym plusem lokalu jest szeroki wybór piw - mówi Jakub Osmański, student dziennikarstwa. - Atmosfera jest tam niezwykle relaksująca, a shisha lepsza niż w innych miejscach. Tłumów nie ma, więc można spokojnie porozmawiać ze znajomymi, bez konieczności przekrzykiwania się.

Tantra jest niezwykle oryginalnym lokalem mieszczącym się w centrum miasta. Herbaty - o tym też trzeba wspomnieć. Lokal istnieje już od blisko 8 lat. Klienci trafiają do niego z całej Polski. Poczta pantoflowa jest najskuteczniejszą formą reklamy. - Pomysł na stworzenie takiego miejsca powstał w mojej głowie po wyjeździe do Indii i Nepalu - mówi Daria Tomiak, właścicielka klubu "Tantra". - Odpowiada on klimatowi Katmandu i tamtejszych buddha-barów. Zależało mi na tym, żeby to miejsce było kolorowe i przepełnione energią. W Toruniu większość lokali usytuowana jest

Fot. ADAM ZAKRZEWSKI

w piwnicach, gdzie panuje specyficzny mikroklimat. Wiele osób podkreśla w rozmowach ze mną, że położenie klubu (parter), używanie przez nas różnego rodzaju świec i mieszanka orientalnych aromatów sprawiają, że człowiek wchodząc do nas czuje ładny zapach. W Toruniu nie było w momencie powstawania "Tantry", ani nie ma do tej pory, miejsca, które byłoby utrzymane w tym klimacie.

t.wieclawski@tylkotorun.pl

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 9 maja 2014 r.

Ogród jak z bajki
W
Już w najbliższy weekend Wiosenny Kiermasz Ogrodniczy
róż, winorośla, trawy, odmiany roślin takie jak: jagody goji, borówka amerykańska czy mini kiwi. Nie zabraknie także kompozycji z suchych kwiatów, a nawet miodów czy przetworów. Od ubiegłego roku, dzięki Targom Toruńskim, Kiermasz Ogrodniczy nawiązuje i wraca do tradycji Pomorskiej Wystawy Ogrodniczo-Przemysłowej, odbywającej się w Toruniu od 1928 r. Obiekt obecnego Centrum Targowego „Park” wybudowany został bowiem jako największa hala wystawowa w ówczesnej Polsce, zaprojektowana przez znanego architekta Kazimierza Ulatowskiego. iosna jest niewątpliwie jedną z najpiękniejszych pór roku. Budząca się do życia roślinność, pierwsze kwiaty, napawają nas optymizmem i dają nowe chęci do działania. Jednak dla właścicieli ogrodu, wiosna to czas wytężonej pracy oraz nowych obowiązków. To najlepszy moment na zajęcie się trawnikiem, sadzenie roślin nie zimujących w gruncie oraz wysiewy jednoroczne. W miesiącu maju największą uwagę skupiamy na sianiu i sadzeniu. Jest to dobry czas na posadzenie iglaków, azali oraz rododendronów a także zagospodarowanie ogrodu warzywnego. W połowie maja przypadają tzw. „zimni ogrodnicy”, po których przyjęło się, iż można swobodnie wysadzać rośliny, bez obawy o ich uszkodzenie przez poranne przymrozki. Wychodząc naprzeciw działkowcom i właścicielom ogrodów spółka Targi Toruńskie organizuje Wiosenny Kiermasz Ogrodniczy, który odbędzie się w dniach 10 i 11 maja w godzinach od 10.00 do 17.00. Dla wszystkich amatorów zieleni jest to wyjątkowa okazja do zakupu sadzonek i drzewek w promocyjnych cenach oraz zaczerpnięcia fachowej wiedzy jak przygotować swój ogród do sezonu, aby zakupione rośliny kwitły w nim zdrowo i okazale, a także jak ozdobić go za pomocą elementów małej architektury, w tym wyrobów z drewna do ogrodu, figur ogrodowych , donic i mebli. Podczas kiermaszu w ofercie znajdą się m. in. nasiona, cebulki, byliny i bulwy kwiatowe, drzewka ozdobne i owocowe, krzewy, iglaki, rośliny wieloletnie, kaktusy, wrzosy, krzewy

reklama

11

INFORMACJE
Wiosenny Kiermasz Ogrodniczy Centrum Targowe „Park”
Szosa Bydgoska 3 10-11 maja od 10.00 do 17.00

Informacja pod nr tel 602 629 431

Wstęp wolny

Toruń Ogrodem

Zwycięzcy ubiegłorocznej edycji
wyżej 50 m² Tereny zieleni o powierzchni po mieszkalnych przy wielorodzinnych budynkach

Tereny zieleni przy jednorodzinnych budynkach mieszkalnychh

Teren zieleni przy ul. Prusa 10 Pani Jolanta Swinarska
Działki ogrodnicze Działkowych Rodzinnych Ogrodów

Teren zieleni przy ul. Brzozowej 13 Pani Lilianna Lewandowska
Tereny zieleni wok ół obiektów użytecz ności publicznej o powie rzchni pow. 50 m²

Działka ogrodnicza a Niedbalskich Państwa Marioli i Dariusz skiej
. Starotoruń ROD Stoczniowiec przy ul

Teren zieleni przy Kam ienicy pod Gwiazdą, Rynek Staromiejski 35 Muzeum Okręgowe w Toruniu

Toruń Ogrodem
Toruń Ogrodem - Toruń miastem zieleni
W tym roku odbędzie się jubileuszowa - 15. edycja konkursu na najpiękniejsze zieleńce w Toruniu. Plebiscyt skierowany jest do wszystkich mieszkańców miasta, którzy posiadają ogrody przydomowe oraz instytucji, które pielęgnują skrawek zieleni przy obiektach użyteczności publicznej. Konkurs rozpoczęty w 2000 roku potwierdził, że Toruń zasługuje na miano “miasta zieleni”, które zyskał już w okresie międzywojennym. - Konkurs “Toruń Ogrodem” przez 14 lat cieszył się dużym zainteresowaniem mieszkańców - mówi Szczepan Burak, dyrektor Wydziału Środowiska i Zieleni Urzędu Miasta Torunia. - Plebiscyt ten żyje swoim życiem i ma wielkie powodzenie w mieście, dzięki niemu wszczepia się mieszkańcom ideę upiększania otoczenia. Konkurs “Toruń Ogrodem” skierowany jest do wszystkich osób mieszkających w naszym mieście. Składa się z trzech stałych kategorii: teren zielony przy domach jednorodzinnych, zabudowie wielorodzinnej oraz przy obiektach użyteczności publicznej. Zgłoszenia należy składać w formie pisemnej na adres PZITS Oddział Toruń, ul. Piernikarska 4/1, 87-100 Toruń lub elektronicznej poprzez formularz konkursowy dostępny na oficjalnej stronie “Toruń Ogrodem” (www.torunogrodem.pl) w terminie od 9 maja do 30 czerwca 2014 r. Każdy ogród powinien zostać udokumentowany fotografiami. Do zgłoszenia należy dołączyć 5 zdjęć terenu zieleni w formie papierowej (maks. format A4) lub cyfrowej. Fotografie powinny przedstawiać widok ogólny i najatrakcyjniejsze ujęcia zgłaszanego terenu. Ponadto właściciel ogrodu musi wyrazić pisemną zgodę na udział, co wiąże się z akceptacją regulaminu dostępnego na oficjalnej stronie konkursu “Toruń Ogrodem”. - Oceniana jest zieleń widoczna od strony ulicy informuje dyrektor Szczepan Burak. - Ogrody są dla mieszkańców, powinny więc być odkryte. Co ważne, w konkursie nie oceniamy balkonów. My chodzimy po ziemi. W skład komisji konkursowej wejdą przedstawiciele: Wydziału Środowiska i Zieleni Urzędu Miasta Torunia, Komisji Gospodarki Przestrzennej i Ochrony Środowiska Rady Miasta Torunia, Polskiego Zrzeszenia Inżynierów Sanitarnych Oddział Toruń, Ogrodu Zoobotanicznego w Toruniu, Instytutu Ekologii i Ochrony Środowiska UMK w Toruniu, Polskiego Związku Działkowców Okręg Toruńsko-Włocławski, a także innych instytucji lub osób prywatnych. Komisja nie może składać się z osób, które uczestniczyły w procesie tworzenia i utrzymania ocenianego terenu. Obowiązkiem jury będzie, m.in. osobiste odwiedzenie zgłoszonego ogrodu lub fragmentu zieleni. Sprawdzi ono również sposób prowadzenia prac. Komisja przyjrzy się także pielęgnacji oraz ochronie roślin. - Podczas oceny zgłoszonego miejsca jury będzie brało pod uwagę takie kryteria, jak: architektura krajobrazu, wkomponowanie terenu zieleni w otaczającą zabudowę, kondycja roślinności, sposób utrzymania świadczący o wykonywaniu niezbędnych zabiegów pielęgnacyjnych oraz wrażenie ogólne - dodaje dyrektor. - Na ostateczne zatwierdzenie wszystkich kategorii oceniania jeszcze czekamy. Niebawem prezydent Toru-

Torunianie pokochali wspaniałe ogrody i piękne kwiaty. Bydgoskie Przedmieście jako pierwsze zasłynęło zielenią. Teraz każdy ogród może mieć szansę zaistnienia w kolejnej edycji miejskiego konkursu "Toruń Ogrodem"
nia Michał Zaleski podpisze obowiązujący w tym roku regulamin konkursu. Finał plebiscytu “Toruń Ogrodem” odbędzie się 10 października podczas 10. Konferencji Naukowo - Technicznej “Zieleń miejska - naturalne bogactwo miasta”. Podczas tego wydarzenia zwycięzcom wręczone zostaną nagrody pieniężne i rzeczowe. Osobne wyróżnienie przyznają także mieszkańcy miasta Torunia oraz czytelnicy gazety “Tylko Toruń” we wspólnym głosowaniu SMS-owym. - Na nagrody w 15. edycji konkursu miasto przeznaczyło kwotę 7 tysięcy złotych - mówi dyrektor Szczepan Burak. - Swój wkład w plebiscyt mają także sponsorzy. Do poprzedniego konkursu “Toruń Ogrodem” nadesłano około 60 zgłoszeń. W tym roku uczestniczyć może każdy - nawet laureaci z wcześniejszych edycji. Patronat nad konkursem “Toruń Ogrodem” objął prezydent Torunia Michał Zaleski. Michał Ciechowski

OGÓLNE ZASADY KONKURSU
Każdy wypielęgnowany przydomowy ogródek, każdą osiedlową rabatkę i zadbany teren toruńskiej zieleni można zgłosić do konkursu. Zgłoszenia muszą spełniać kilka podstawowych warunków: CO? Zgłaszać można: - tereny zieleni o powierzchni większej niż 50 m2 przy budynkach wielorodzinnych (zieleń osiedlowa, plomby, bloki itp.) - tereny zieleni przy budynkach jednorodzinnych eksponowane od strony ulicy - tereny zieleni o powierzchni większej niż 50 m2 wokół obiektów użyteczności publicznej (szkoły, szpitale, kościoły, sklepy, centra handlowe itp.) - działki ogrodnicze położone na terenach Rodzinnych Ogrodów Działkowych zrzeszonych w Polskim Związku Działkowców - „Najpiękniejszy ogród Torunia” – Nagroda czytelników dwutygodnika „Tylko Toruń” dla terenu zieleni wyłonionego w głosowaniu sms-owym KTO? Tereny zieleni do konkursu mogą zgłaszać: - właściciele/zarządcy posesji, terenu - osoby trzecie (wymagana jest jednak pisemna zgoda właściciela/zarządcy zgłaszanego terenu) KIEDY? - Na zgłoszenia czekamy do dnia 30.06.2014 r. - Na tereny zieleni w kategorii „Najpiękniejszy ogród Torunia” – Nagroda czytelników dwutygodnika „Tylko Toruń” głosować można od 1.07.2014 do dnia 31.08.2014 r. - Ogłoszenie wyników i podsumowanie konkursu nastąpi 10.10.2014 r JAK? - Zgłoszenia przyjmowane są w formie pisemnej lub elektronicznej (skan oryginału karty zgłoszenia udziału) na formularzu dostępnym na www.torunogrodem.pl. Do zgłoszenia należy dołączyć 5 zdjęć terenu w formie papierowej (maksymalny format A4) lub cyfrowej. Zdjęcia powinny przedstawiać widok ogólny (min 1 zdjęcie) i najatrakcyjniejsze ujęcia zgłaszanego terenu (pozostałe zdjęcia) – na ich podstawie komisja konkursowa zakwalifikuje zgłoszenia do dalszej oceny i udziału w konkursie. Zgłoszenia należy nadsyłać na adres: PZITS O/Toruń, Piernikarska 4/1, 87-100 Toruń lub konkurs@torunogrodem.pl - Laureat Nagrody „Najpiękniejszy ogród Torunia” zostanie wyłoniony w głosowaniu smsowym. Regulamin konkursu dostępny na www.torunogrodem.pl i w siedzibie organizatora konkursu.

XV Konkurs Prezydenta Miasta Torunia

TORUŃ OGRODEM

Na zwycięzców czekają atrakcyjne nagrody pieniężne i rzeczowe. Pula nagród 7000 zł!
Nagrody przyznane zostaną w czterech kategoriach konkursowych:
• tereny zieleni przy jednorodzinnych budynkach mieszkalnych eksponowane od strony ulicy, • tereny zieleni przy wielorodzinnych budynkach mieszkalnych o powierzchni pow. 50 m², • tereny zieleni wokół obiektów użyteczności publicznej o powierzchni pow. 50 m², • działki ogrodnicze położone na terenach ROD zrzeszonych w OZ PZD. Ponadto w głosowaniu SMS-owym toruńczycy przyznają Nagrodę Czytelników Dwutygodnika „Tylko Toruń” dla „Najpiękniejszego Ogrodu Torunia” .

Na zgłoszenia czekamy do 30.06.2014 r.
Więcej informacji www.torunogrodem.pl i facebook.com

PATRONAT MEDIALNY

MECENAS

Dofinansowano ze środków Gminy Miasta Toruń

Grając w go, rozpoczynamy niemy dialog
Narodziny gry go datowane są na ponad 2000 lat p.n.e., choć udokumentowane świadectwa jej
istnienia są późniejsze. Istnieje wiele teorii mówiących o pochodzeniu oraz wieku gry. O samych początkach opowiadają już tylko legendy…
MICHAŁ CIECHOWSKI

14

blokowisko

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 9 maja 2014 r.

J

edna z nich za twórcę gry uznaje chińskiego cesarza Shun panującego w latach 2255 - 2205 p.n.e., który w grze go pragnął zobrazować walkę dobra ze złem, by w ten sposób udzielić lekcji etyki i moralności swemu synowi. Inna zaś mówi, iż zasady gry go stworzył wasal cesarza Chiech imieniem Wu. Jeszcze inna, że ta starochińska gra planszowa nieraz uratowała ludzi z opresji. Mimo prostoty reguł go to skomplikowana rozrywka - nawet dla komputerów. Celem jej jest otoczenie własnymi kamieniami jak największego terytorium na początkowo pustej planszy. Inicjatorem gry w naszym powiecie jest Dominik Blek - nauczyciel j. angielskiego w Szkole Podstawowej w Złotorii. Od kilku miesięcy możemy go spotkać także w Klubie Gry Go na toruńskim Rubinkowie. - Wspólna chęć gry oraz nauka innych pchnęła mnie i moich znajomych do stworzenia w Toruniu miejsca, w którym mieszkańcy usłyszą o tej planszówce - mówi anglista. Chcieliśmy być najlepszymi graczami na świecie. Zapał do tego już minął, ale pasja do gry nadal silnie płonie. Widzę w tym dużą zasługę moich uczniów. Blek, pracując w szkole podstawowej, swoją pasją zaraził najmłodszych mieszkańców regionu. Dzięki jego

Dominik Blek marzy, aby gra w go stała się popularna w całym mieście.

Fot. ŁUKASZ PIECYK

staraniom uczniowie z powodzeniem startują w zawodach i odnoszą sukcesy. Miłość do gry idzie u nich w parze z ciężką pracą. Początki bywały trudne. Jak mówi sam Dominik Blek, gdy pyta podopiecznych, co im się w tym podoba, odpowiadają, że to jest po prostu fajne. - Gra go jest formą zabawy - dodaje. - Wystarczy pokazać, że coś jest fajne i dzieci od razu chcą to robić. W zachęcaniu do gry pomaga też legenda oraz anime „Hikaru no Go”, które polecam wszystkim moim wycho-

wankom. Gra się kamieniami, które układa się na planszy. W Korei popularne jest granie pionkami o tym samym kolorze. Jedne są przeźroczyste, a drugie wypełnione. Najważniejszy jest jednak fakt, że dwie osoby siadają przed sobą i mogą rozpocząć niemy dialog. - W Korei na Uniwersytecie Myongji jest nawet kierunek studiów związany z go, zwany tam „Baduk” - opowiada Dominik Blek. - Gram w tę grę już 12 lat i wyniosłem z niej

wiele życiowych nauk: „Chciwość nie popłaca.”, „Nic nie jest ani dobre ani złe.”, „Trzeba dobrze wybierać i planować swoje walki.” Istnieją legendy o partiach, które przepowiadały tragedię i dobrobyt, jednak nauka z nich płynąca jest jedna – grajcie w go, a będziecie dobrze wybierać. Jednym z takich dobrych wyborów było założenie w Toruniu Klubu Gry Go. Jak zapowiada jego inicjator, po wakacjach zamierza pokazać grę szerszej publiczności. W mieście pojawią się plakaty promujące go, a w

szkołach odbędą się pokazy. Oprócz tego w planach organizatora są także publiczne rozgrywki w tę starochińską grę. Dominik Blek zdradza, że do rozpromowania gry w Toruniu pozytywnie nastroiła go dyrektorka Klubu Jantar, która po jednej grze powiedziała, że „cały Toruń zaczyna grać w go!” . - To takie moje marzenie i pragnę je zrealizować - dodaje Blek.

Spotkanie miłośników zwierząt
Przyjaciele schroniska dla bezdomnych zwierząt w Toruniu spotkają

P

się 18 maja w Osadzie Leśnej na Barbarce. Każdy może przyjść ze swoim pupilem
kierowniczka Miejskiego Schroniska dla Zwierząt w Toruniu. - Przy placówce działa również azyl dla królików, w którym znajduje opiekę 20-30 zwierzaków. Tylko w tym roku trafiło do nas ponad pół tysiąca stworzeń, z czego ponad 400 odnalazło nowy dom. Organizatorzy wydarzenia zapraszają wszystkich właścicieli czworonogów, w szczególności tych, którzy adoptowali zwierzę z toruńskiego schroniska. Mile widziane będą osoby, rozważające decyzję o adopcji pupila. - Podczas pikniku będzie można poznać niektórych z naszych podopiecznych oraz będzie również można je zaadoptować - dodaje Wiśniewska. - Psiaki będą się wyróżniać w tłumie, ponieważ przystroimy je w charakterystyczne chusty. Spotkanie na Barbarce to także okazja do "zachipowania" swojego psa i umieszczenia wszystkich jego danych w specjalnej bazie pod adresem www.iden-

iknik będzie szczególnym wydarzeniem zwłaszcza dla psiaków, które mają szansę na znalezienie nowego domu. Wolontariusze i pracownicy toruńskiego schroniska omówią działania, które na co dzień wykonywane są w placówce. Będzie można poznać szczegóły pracy domów tymczasowych oraz otrzymać informacje o zwierzętach aktualnie przebywających w schronisku. - Mieszka u nas około 350 psów i 50 kotów - mówi Agnieszka Wiśniewska,

tyfikacja.pl. - Chipowanie polega na wszczepieniu pod skórę maleńkiego mikroprocesora z unikatowym numerem, pod którym zarejestrowane będą nasze dane, dostępne oczywiście tylko dla administratora bazy. Jeśli zgubimy naszego psa podczas wakacji, np. na drugim końcu Polski, znalazca w prosty i szybki sposób będzie mógł się z nami skontaktować. Podczas pikniku zostanie zorganizowane także tradycyjne ognisko z

kiełbaskami, a dla najmłodszych przewidziane są liczne konkursy z nagrodami. Do udziału w wydarzeniu zaproszone zostały fundacje i organizacja działające na rzecz ochrony zwierząt i środowiska. Piknik przyjaciół schroniska dla bezdomnych zwierząt w Osadzie Leśnej na Barbarce rozpocznie się o godzinie 12.00 i potrwa cztery godziny. (MC)

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 9 maja 2014 r.

wywiad

15

Kontakt z policją to nie donosicielstwo
O bezpieczeństwie w ciągu ostatniej dekady, problemach lewobrzeżnego Torunia
i stereotypowej współpracy z policją Łukasz Piecyk rozmawia z komisarzem Jackiem Wolframem, nowym komendantem komisariatu na Podgórzu
Czy obiegowa opinia, że na lewym brzegu jest niebezpiecznie, ma pokrycie w rzeczywistości? W żadnym wypadku. Patrząc na dynamikę przestępczości, nie możemy mówić o żadnych zatrważających danych i nie powinny one negatywnie wpływać na poczucie bezpieczeństwa mieszkańców tej części Torunia. Nie ma tu żadnych odstępstw w stosunku do innych dzielnic miasta. Kierujemy naszych funkcjonariuszy w zależności od sytuacji na danym terenie, aby ograniczyć i wyeliminować niepożądane sytuacji oraz nie dopuścić do ich dalszego rozwoju. Z czym boryka się najczęściej komisariat na Podgórzu? Najczęściej mamy do czynienia z przestępstwami i wykroczeniami przeciwko mieniu. Mam tu na myśli kradzieże, uszkodzenia sprzętu i inne podobne zdarzenia. Na tym skupiamy się w głównej mierze, gdyż takie zgłoszenia otrzymujemy najczęściej. Cieszą nas ostatnie statystyki, bo ilość zdarzeń kryminalnych jest mniejsza niż w tym samym okresie lat minionych. Pana jednostka poza lewobrzeżnym Toruniem obsługuje też sąsiednią gminę Wielka naczelnika wydziału do walki z przestępczością gospodarczą Komendy Miejskiej w Toruniu. Była to głównie działalność związana ze szkodami Skarbu Państwa czy oszustwami. Znana jest mi jednak bardzo dobrze specyfikę komisariatu, bo swoją pracę zaczynałem w komisariacie na Rubinkowie. Czy komisariat na Podgórzu czekają jakieś zmiany? Na pewno tak. Mam tu na myśli znalezienie obszarów, na których możemy być jeszcze bardziej efektywni. Przewiduję zmiany jedynie dążące do podnoszenia wyników osiąganych przez komisariat. W naszej jednostce mamy ponad 50 osób, które są chętne do pracy i niesienia pomocy mieszkańcom. szego komisariatu są otwarte całą dobę dla wszystkich. Na szczęście część mieszkańców naszego rejonu o tym wie i przekazuje nam osobiście lub telefonicznie informacje o niepokojących zjawiskach. To ważne ze względu na podejmowane przez nas działania zapobiegające i eliminujące niektóre wydarzenia. Sporo zmieniło się w kwestii bezpieczeństwa na lewym brzegu w ciągu ostatniej dekady? Zdecydowanie. Nowe osiedla stają się bezpieczniejsze. Budowa dróg zmienia bardzo wiele. Ich lepsza jakość wpływa pozytywnie na liczbę kolizji, których jest mniej. Także wyprowadzenie ruchu poza miasto dzięki węzłom drogowym sprawia, że komfort jazdy w samym mieście jest o wiele większy. Nasza sytuacja, jako funkcjonariuszy, także się bardzo zmieniła. Pięć lat temu bowiem komisariat na Podgórzu z jednej z najstarszych jednostek w mieście stał się nowoczesnym budynkiem, w którym pracuje się o wiele sprawniej i skuteczniej.

Komisarz Jacek Wolfram zaczynał swoją pracę w policja 16 lat temu.
Nieszawka. Tam jest podobnie? Na pewno skala jest o wiele mniejsza i nasilenie jest słabsze, mimo że typ zdarzeń jest podobny. Trzeba na pewno pochwalić współpracę z samorządowcami z obu urzędów, gdyż przebiega ona bardzo dobrze, czego przykładem jest chociażby współfinansowanie naszego nowego samochodu.

Fot. ŁUKASZ PIECYK

Fotel komendanta w komisariacie na Podgórzu objął pan pod koniec marca, zastępując nadkomisarza Wojciecha Nowackiego. To nowe doświadczenia dla pana? Pracuję w policji od 16 lat na terenie powiatu toruńskiego. Dwa lata spędziłem w Komendzie Wojewódzkiej w Bydgoszczy, zajmując się przestępczością gospodarczą. Natomiast ostatnich sześć lat byłem zastępcą

Wśród Polaków pokutuje wciąż przekonanie, że współpraca z policją to donosicielstwo? Mam nadzieję, że nie, bo kontakt ze społeczeństwem jest dla nas bardzo ważny. Wiadomym jest, że nie możemy jednocześnie być we wszystkich miejscach. Jednak nasi dzielnicowi są w stałym kontakcie z różnymi środowiskami. Mam tu na myśli między innymi pedagogów, rady osiedli, właścicieli ogrodów działkowych. Drzwi na-

l.piecyk@tylkotorun.pl

Marwit

1 6 męska końcówka

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 9 maja 2014 r.

Jazda bokiem dla zuchwałych
Jeśli marzysz, że kiedykolwiek będziesz pokonywał zakręty driftem, jeśli naoglądałeś
się w „Szybkich i wściekłych” z Tokyo w nazwie, przed lekturą tego tekstu lepiej przygotuj chusteczki
MARCIN TOKARZ

W

iem, boli, gdy marzenia pryskają jak bańka mydlana, jednak więcej nacierpisz się, gdy twoja próba driftingu zakończy się na drzewie. Nauka kontrolowanego poślizgu zaczyna się od pokory wobec samochodu, prędkości i własnych słabości. Drugi etap zakłada zrozumienie, dlaczego uciekania tyłu auta należy unikać jak ognia. Zanim podejdzie się do kolejnego, trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo trening może potrwać miesiącami. Dopiero spełnienie tych podstawowych wymogów podnosi twoje szanse na bezkolizyjne przywrócenie kołom przyczepności. Driftowanie świadome to zupełnie inna para kaloszy. W grę wchodzi już poświęcenie lat i worka pełnego kasy. Prawdopodobnie nie. To, co kumpel próbował wam wcisnąć na ostatniej imprezie, najpewniej wcale nie było driftem. Jeśli stracił przyczepność, zaliczył obrót wokół osi auta, a na sam koniec zatrzymał się w miejscu - nie zbliżył się nawet do kontrolowanego poślizgu ocenionego na dwóję na szynach. - Wystarczy kilka powtórzeń symulacji utraty przyczepności kół na płycie poślizgowej, by nawet najbardziej dumny kierowca zrozumiał, że musi zweryfikować ocenę swoich umiejętności - przekonuje Adam Knietowski, instruktor Toruńskiej Akademii Jazdy. - Ten scenariusz powtórzył się już tak wiele razy... Poprzedzał go zwykle telefon podekscytowanej i przekonanej żony, że jej mąż jest królem szos, dzięki czemu raz-dwa opanuje wszystkie techniki jazdy bokiem, a ona będzie szczęśliwa z prezentu, jaki sprawiła ukochanemu. Niestety tak to nie działa. Fizyka ruchu pojazdu

Tomasz Klinikowski docenia dziś każdą złotówkę, jaką zarobił u progu swojej działalności.
nych za bezpieczeństwo jazdy lub regułami, jak radzić sobie w przypadku ich braku w danym samochodzie. Po ukończeniu kursu kandydat na driftera powinien znać pełen zakres wiadomości na temat mechaniki zawieszenia, działania układu hamulcowego, kierowniczego, rodzajów i typów zachowania się opon czy systemów wspomagających. To wszystko może się wydawać błahe, ale praktyka pokazuje, że po skonfrontowaniu tej wiedzy z prędkością nawet 45 km/h na płycie poślizgowej większość kursantów sobie nie radzi. Kiedy zabraknie tyłu... Pewną dozą fikcji owiane są również poślizgi starych wyjadaczy z brytyjskiego „Top Gear”. Clarkson otwarcie przyznawał w wywiadach, że drifty, które widzimy na gotowych nagraniach, poprzedzane są zwykle kilkunastoma próbami. May zdradził, że przed rozpoczęciem pracy w programie spędził kilka lat w japońskiej szkole driftingu i wciąż nie może powiedzieć, że potrafi wykonać poślizg kontrolowany. - Trzeba też zaznaczyć, że nie każdy zawodnik związany ze sportem samochodowym pobierał lekcje jazdy bokiem w szkołach takich jak nasza - wyjaśnia Adam Knietowski. - Są to osoby, które uczą się na własnych błędach, co nierzadko jest bardzo kosztowne nie tylko pod względem finansowym, ale niestety czasem i zdrowotnym. Każda dziedzina jazdy widowiskowej czy to samochodem sportowym, czy driftowozem szalenie się od siebie różni. Techniki trzeba dzielić ze względu na rodzaj używanego pojazdu. Podstawowe samochody, które zostały lekko przerobione pod drifting, mają jeszcze coś wspólnego z cywilnymi, ale bolid, bo to już nawet nie auto, jest zmodyfikowany do tego stopnia, że do zwykłej, codziennej jazdy się nie nadaje. Widok nieodłączny na Toyo Drift Cup, czyli kłęby dymu wydobywające się spod opon, to skutek nadmiernego momentu obrotowego na oś napędową, zazwyczaj tylną. Równie widowiskowo prezentują się poślizgi samochodów z napędem 4x4, jednak tę grupę należy zakwalifikować już do rally cross czy folk race. Natomiast w zawodach, wyścigach stricte związanych z driftingiem stawia się raczej na napęd tylny, który przenosi nadmiar mocy, również na tylną część samochodu. A co z tymi najbardziej standardowymi, czyli napędzanymi tylko na przednią oś? Usiądźcie wygodnie i odłóżcie wszystko, co trzymacie w rękach, bo jeśli nie spadniecie z krzesła, to przynajmniej złapiecie się za głowę. - W Japonii organizowane są konkurencje prowadzenia aut przednionapędowych bokiem - podaje Adam Knietowski. - Mówimy wtedy o sytuacji, kiedy na okrągło występuje balans samochodu, a podcinanie tylnej osi odbywa się za pomocą hamulca ręcznego. Tył na chwilę traci przyczepność, którą to tendencję zawodnicy próbują nadganiać przodem pojazdu. Do odważnych świat należy Generalnie próba sformułowania ogólnych zasad wprowadzenia auta w stan kontrolowanego poślizgu jest równie sensowna, co czesanie się grabiami. Techniki jazdy bokiem należy skorelować z rodzajem samochodu, jego mocą i charakterystyką zawieszenia. W wielu przypadkach auto standardowe może w ogóle nie nadawać się do bezpiecznego i kontrolowanego poślizgu - nawet na specjalnie przygotowanej płycie poślizgowej. Śmiałkowie, którzy jeszcze nie zniechęcili się do nauki driftingu, muszą być świadomi, że zmuszeni są poznać cały szereg uwarunkowań niezbędnych do zdobycia tej ekstremalnie trudnej umiejętności. - Oprócz wyczucia gabarytów, rozłożenia masy i zachowań samochodu, taki kierowca stanie przed zadaniem manipulowania transferem masy poprzez, np. ujęcie nogi z gazu, dociążenie przodu, odciążenie tyłu - wymienia Adam Knietowski. - Są techniki strzału ze sprzęgła, podcięcia tylnych opon hamulcem awaryjnym i wiele innych. Jed-

Fot. ADAM ZAKRZEWSKI
nak ważne jest, aby zdawać sobie sprawę z tego, że posiadając takie umiejętności, absolutnie nie mamy gwarancji prawidłowego zachowania się w przypadku nagłego poślizgu w normalnym ruchu drogowym. Pojawia się element zaskoczenia. Następuje panika, czas zwłoki i odruch niewłaściwy w stosunku do tego, co dzieje się na drodze. - Zawodowcy, kierowcy rajdowi niejednokrotnie podkreślają, że nawet oni nie są w stanie odpowiednio zareagować w momencie niespodziewanego poślizgu, co tylko potwierdza filozofię, którą propagujemy - mówi instruktor Toruńskiej Akademii Jazdy. - W naszej szkole staramy się przekazać kursantom wiedzę, jak uniknąć tego typu sytuacji oraz jak zniwelować szkody nimi spowodowane. Słowa nie oddają skali trudności kontrolowanego poślizgu, a świadome przywrócenie przyczepności kół po nagłej jej utracie jest praktycznie niemożliwe. Zdziwiłbym się, gdyby po przeczytaniu powyższych informacji wciąż ta sama ilość osób rozważała naukę driftingu. Jednak do odważnych świat należy, a nawet, jeśli skupimy się na jeździe bardziej asekuracyjnej, wiedza, jak wyjść z niespodziewanego poślizgu ze złamaną ręką, a nie karkiem, ciągle brzmi atrakcyjnie. Jacyś chętni?

Być może nie dla wszystkich jest to jasne. Warto podkreślić, że poślizg kontrolowany istnieje wtedy, gdy sami prowokujemy samochód do jazdy bokiem, kiedy doskonale czujemy fizykę ruchu pojazdu, a do tego sytuacja na drodze daje nam odpowiednią ilość miejsca, czasu oraz możliwość uzyskania właściwej prędkości. Życie rzadko pisze scenariusze, według których zrealizowanie marzenia samo spada z nieba. W przypadku umiejętności driftingu - nawet nigdy. - Jeśli już ktoś rzeczywiście zmierza ku jeździe sportowej, musi się pogodzić z koniecznością pokonania kolejnych stopni szkoleniowych niezbędnych do wykształcenia rozmaitych odruchów zrozumienia fizyki ruchu pojazdu - wskazuje Adam Knietowski. - Zaczynamy od pozycji za kierownicą, nauki właściwego nią operowania, zrozumienia relacji pomiędzy tymi czynnościami a wyczuciem samochodu. Uczestnik szkolenia musi zapoznać się z właściwościami funkcjonowania systemów odpowiedzial-

m.tokarz@tylkotorun.pl

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 9 maja 2014 r.

edukacja damska głębia 1 7

Jedz mniej, bramy raju są wąskie
„Uśmiechnij się za mnie, gdy będą mnie grzebać,
bo byłam tym, kim chciałam. Nie kimś, kim było trzeba”
tym, że jest idealna. Matka już nigdy nie powie, że wygląda jak gruba świnia. Jeszcze dwa miesiące temu ważyła 48 kg. Zasłoniła w domu wszystkie lustra. Cześć, zostań na chwilę - Potrzebuję pomocy, rozmowy i zrozumienia, a wiem, że od was to dostanę - tak na jednym z blogów wita się nowa użytkowniczka, Katya. - Znów pragnę tej słodkiej kontroli pośród słonego morza łez. To nie jest normalne, że głodzę się, wymiotuję, ćwiczę, ile się da. Gdybym tylko miała taką możliwość, wybrałabym życie bez tego, co mnie tak cholernie wyniszcza i jednocześnie daje mi radość. Już nie umiem. "Jeśli nie jesteś chuda, to znaczy, że nie jesteś atrakcyjna", "Bycie chudą jest ważniejsze od bycia zdrową", "Będziesz się głodziła i robiła wszystko, co w twojej mocy, aby wyglądać coraz szczuplej", "Nie będziesz jadła niczego bez ukarania siebie za to" - to nieliczne z przykazań dekalogu, który motylki uznają za obowiązujący. Wybrały pro-ana, profesjonalną anoreksję, jako styl życia, który jest świadomym wyborem, a nie zaburzeniem psychicznym. Obsesyjne zmierzanie do docelowej wagi to dążenie do perfekcji. - Cześć, zostań na chwilę - szybko odpowiada jej administratorka forum, u której kwadratowy nawias zatrzymał się na liczbie 40. - Opowiedz coś o sobie. Ile ważysz? Jak się tu znalazłaś? Akceptujesz nasz dekalog? To nie miejsce dla kogoś, kto chce po prostu rakter ma strona, tym bardziej dewiacyjne i szkodliwe praktyki propaguje. Właśnie w tym tkwi urok: użytkowniczkom wydaje się, że przechodzą inicjację do tajnego stowarzyszenia. W wirtualnym świecie realne konsekwencje takiego stylu życia wydają się nieistotne. Oderwanie od rzeczywistości to charakterystyczna cecha użytkowniczek: wiele z nich pisze anonimowo i opowiada o swej chorobie z dużą czułością, a nie bólem. Na dziesiątkach blogów przeczytać można tysiące postów i poznać setki historii o tym, jak Ana potrafi odmienić życie; nie tylko ciało, lecz przede wszystkim umysł. - Chcecie posłuchać o tym, jak jem obiad z "rodziną"? - pisze na blogu dobrze już zaprzyjaźniona z Aną dziewczyna. - Na talerzach kurczak z warzywami. Widzę, jak matka uśmiecha się dumnie. Od dawna powtarzała mi, że jestem gruba. Chyba nienawidzi mnie za to, że w ciąży ze mną przytyła 27 kg i nigdy ich do końca nie zrzuciła. Dziś 137 dzień diety. Zjadłam 450 kalorii. Ćwiczeniami spaliłam ok. 700. Czuję się dobrze, opanowałam tabele kaloryczne w takim stopniu, że nie muszę sprawdzać już tego w necie. Co u was moje motylki? Tak się cieszę, że was mam. W końcu przejęłam kontrolę nad swoim życiem. W jednym z komentarzy pojawia sie wpis: "Gruba świnio, idź się leczyć". Nie wiadomo, czy tego dnia S. znów płakała, klęcząc na zimnych płytkach w łazience. 69>>63>>58>>[54]>>(40!).... [-]?

ALEKSANDRA RADZIKOWSKA

A

na mówi, że aby coś osiągnąć, potrzeba ciężkiej pracy i samodyscypliny. Mia wybiera drogę na skróty. Jest bardzo podobna do Any, ale skupia się na wyglądzie ciała, nie myśląc o tym co w środku. Sióstr zresztą jest więcej - Perry to paranoja, Annie - anxienty, czyli lęk, Olive - OCD, zaburzenia depresyjno-kompulsywne, Sally - schizofrenia, Cat - kot, czyli autoagresja, Deb - depresja. I ich matka - Sue, suicide, czyli samobójstwo. Można przyjaźnić się z jedną albo z kilkoma. Paulina miała piętnaście lat, gdy usłyszała od matki, że jest grubą świnią. Przy wzroście 165 cm jej waga wynosiła 57 kg. Zaczynała rozkwitać jako kobieta. Długie blond włosy oplatały zgrabnie jej twarz i eksponowały duże, niebieskie oczy. Nie była typową pięknością, choć nie miała z tego powodu kompleksów. Matka podarowała jej coś, co towarzyszy jej do dziś. Lęk i brak samoakceptacji. Wygrała już dwie bitwy z anoreksją, choć wojna nadal trwa. Powracający kult ciała jest dla niej jak narkotyk. Z tą różnicą, że zamiast białej kreski na kuchennym blacie, w myślach wciąż projektuje ciąg liczb: 57, 56, 55, 54, 53, 52, 51, 50, 49, 48, 47, 46, 45, 44, [43], 42, 41, 40, 39, 38, 37, (36!). Niedługo kwadratowy nawias upewni ją w

Fot. Adam Zakrzewski

zrzucić zbędne kilogramy. Musisz to wiedzieć. Tak Katya zaczyna marsz ku doskonałości. Z pięknej i uśmiechniętej nastolatki o pełnych kształtach zamienia się powoli w pozbawioną kolorów i chęci do życia dziewczynę. Gdyby nie rzucił jej M., wszystko byłoby normalnie. Po kilkunastu postach użytkowniczki forum już wiedzą, że Katya jest zdecydowana na to, by zaprzyjaźnić się z Aną. Katya - 18 lat, 175 cm wzrostu, 52 kg. Ścieżka szczęścia: 67>>59>>[52]>>(45!).

Już niedługo na jej bladej skórze widać będzie wszystkie żyły, a pełne kształty zostaną zastąpione wystającymi kośćmi biodrowymi i żebrami. Jeszcze tylko trochę i będzie śliczniejsza od nowej dziewczyny M. Piękniejsza ty - To przypomina kręgi piekła u Dantego - wskazuje dr John Morgan, prezes sekcji ds. zaburzeń odżywiania Royal College of Psychiatrists. - Im bardziej prywatny cha-

Bądź zdrów w maju
O stan naszego organizmu powinniśmy dbać na co dzień. Niestety nowoczesny styl życia

Z

nie zawsze na to pozwala. W maju przypomina nam o tym akcja „Miesiąc dla zdrowia”
zgłosi oferujemy profesjonalny, bezpłatny pomiar wagi. Za pomocą specjalistycznych sprzętów przeprowadzimy kompleksową analizę masy ciała oraz zawartości tkanki tłuszczowej i płynów metabolicznych. Program Akademii Naturalnej Utraty Wagi obejmuje sześć spotkań podczas których we współpracy z naszą dietetyczką, zostaje ustalony indywidualny program odżywiania. Organizujemy wspólne lekcje tańca oraz treningi Nordic Walking, a także stale motywujemy do działania. Co tydzień każda z uczestniczek jest ponownie ważona oraz mierzona w celu monitorowania postępów, a także redukcji ewentualnych błędów. Przez cały czas trwania programu otrzymasz od nas maksymalne wsparcie oraz profesjonalne porady. Nie zostawimy Cię samej! Żadna walka z nadmiernym tłuszczykiem nie ma szans zakończyć się sukcesem bez odpowiednich suplementów. Akademia Naturalnej Utraty Wagi oprócz profesjonalnego doradztwa oferuje również naturalne suplementy diety typu Natural Balance. Produkty te wspomagają odchudzanie, przyspieszają nasz metabolizm, podkręcają spalanie tłuszczu. Są to min. Koktajle Natural Balance. Jest to rewelacyjny suplement diety, który zawiera optymalną kompozycję naturalnych składników. Jest bogaty w białko, kwasy Omega 3 i 6, węglowodany i błonnik. Idealny jako lekka przekąska! Kolejnym z polecanych przez nas produktów

drowie i uroda to wartości, które we współczesnym świecie są szczególnie ważne dla każdej kobiety. Która z nas nie marzy o szczupłej sylwetce, a przy tym o zachowaniu zdrowego trybu życia, zarówno dla siebie jak i całej rodziny? Wiosna to najlepszy czas, aby zmierzyć się ze swoimi słabościami i podjąć wyzwanie Akademii Naturalnej Utraty Wagi. Miesiąc maj w Toruniu został okrzyknięty Miesiącem dla Zdrowia. Jest to wspaniała idea, która ma na celu zachęcić każdego mieszkańca naszego pięknego miasta do zdrowego trybu życia oraz aktywności fizycznej. Do tej szlachetnej akcji przyłączyła się również Akademia Naturalnej Utraty Wagi. Każdej Pani, która się do nas

są pyszne Zupy Natural Balance. Jest to wysokobiałkowy, niskotłuszczowy, sycący posiłek, w 100% naturalny. Dla tych z Was, które nie mogą oprzeć się słodyczom, ale podjęły nasze wyzwanie mamy rewelacyjne Batony proteinowe Natural Balance! Ale to nie wszystko! Dla kompleksowego uzupełnienia swojej diety o niezbędne substancje odżywcze polecamy również witaminy Wellness Pack. Zawierają one dzienną dawkę kwasów Omega 3, kompleks Swedisch Beauty Plus oraz multiwitaminy i minerały, które dostarczą nam energii oraz poprawią samopoczucie i wytrzymałość. Witaminy Wellness Pack dostępne są w dwóch wersjach: dla Niej i dla Niego. Poza naturalnymi suplementami dla

zdrowia oferujemy także suplementy dla urody! Produkty Wellness Hair and Nail NutriComplex to zestaw kompleksowych składników, które znacznie poprawiają kondycję naszych włosów, skóry oraz paznokci. Akademia Naturalnej Utraty Wagi oferuje Tobie wszystko, co potrzebne kobiecie, aby czuła się piękna i spełniona! Jedyne czego od Ciebie oczekujemy, to przyłączenia się do nas! Zrób pierwszy krok ku szczęściu, zapraszamy! Biuro regionalne Oriflame Toruń, ul. Kościuszki 41/47, tel. 603097163 i 535568704

18

Gdy boli bark, potrzebna jest pomoc specjalisty
Rehabilitacja jest skuteczniejsza od leków

zdrowie

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 9 maja 2014 r.

B

ark jest jednym ze stawów najbardziej narażonych na urazy. Mięśnie oraz inne struktury pracują tutaj nieustannie, bez ich pomocy nie można wykonać najprostszych czynności takich jak mycie się, jedzenie czy podnoszenie różnych przedmiotów. - Dlatego też każda dolegliwość związana z obręczą barkową, nawet niewielki ból, jaki się tam pojawia, jest dotkliwie odczuwany w codziennym życiu – mówi Anna Wakulewicz, fizjoterapeutka z Ortus Med. - Mówiąc wiec o „bólu w barku” należy rozpatrywać problem pod kątem całej obręczy barkowej gdyż na cały kompleks składają się aż 3 stawy: barkowo-obojczykowy, mostkowoobojczykowy oraz ramienno-łopatkowy. Nawet niewielkie urazy w obrębie obrę-

czy barkowej mogą być początkiem problemów, które nieleczone będą przyczyną uciążliwego bólu i skutecznie będą uniemożliwiać normalne funkcjonowanie – tłumaczy Wakulewicz. Najczęstszą przyczyną dolegliwości są: zapalenie lub uszkodzenie ścięgien stożka mięśni rotatorów, ucisk na kaletkę podbarkową czyli tzw. zespół ciasnoty, niestabilność obręczy barkowej, uraz stawu, zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa szyjnego lub stawów obręczy barkowej i zabiegi chirurgiczne w obrębie barku. Podczas większości dysfunkcji dotyczących obręczy barkowej zostaje zaburzony prawidłowy ruch w stawie ramiennym oraz prawidłowy rytm łopatkowo-ramienny, czyli właściwe przesuwanie się łopatki po żebrach podczas

Są urazy, które można leczyć ćwiczeniami
chomości oraz wzmocnienie siły mięśni. Ćwiczenia prowadzone są indywidualnie z każdym pacjentem. Podstawowym celem metody PNF, która ja stosuję jest praca nad zaburzoną funkcją, której potrzebuje dana osoba. Odbudowa prawidłowych wzorców ruchowych, ćwiczenia w zamkniętych i otwartych łańcuchach kinematycznych sprzyjają powrotowi do wykonywania codziennych czynności w sposób bezbólowy i ekonomiczny, wykorzystując rezerwy tkwiące w organizmie. Sprawdza się również terapia manualna, którą wykonuje Leszek Tajchman, Tomasz Moczyński oraz Jarek Połowniak. Wzajemne uzupełnianie się poszczególnych metod terapeutycznych daje najlepsze efekty terapii dolegliwości dotyczących obręczy barkowej.– dodaje fizjoterapeutka.

WAŻNE
Ortus Med Prywatne Centrum Ortopedii i Rehabilitacji istniej już od 2009 roku. Spółkę tworzą lekarze ortopedzi, będący asystentami Oddziału Urazowo-Ortopedycznego Specjalistycznego Szpitala Miejskiego w Toruniu. Ortus Med to alternatywa dla publicznej placówki zdrowia, umożliwiająca pacjentom szybką i specjalistyczną diagnostykę oraz nowoczesne metody leczenia wielu schorzeń narządu ruchu. Naszą specjalnością są zabiegi artroskopowe, głównie rekonstrukcyjne w obrębie barku, kolana i stawu skokowego. Od początku marca zapraszamy pacjentów do nowej siedziby w budynku Domu Zdrowia przy ulicy Szosa Chełmińska 84/86 w Toruniu. Mogą Państwo skorzystać nie tylko z porady ortopedy, ale także chirurga, neurochirurga, neurologa, urologa czy reumatologa. Świadczymy również specjalistyczne usługi w zakresie fizjoterapii i terapii manualnej.
ruchów ramienia. Zaburzenia w ustawieniu oraz prawidłowym ruchu łopatki mogą wynikać ze zmian w całym łańcuchu biomechanicznym, czyli w ustawieniu innych elementów narządu ruchu. Rehabilitacja dotycząca łopatki jest kluczowym elementem rehabilitacji całej obręczy barkowej i trzeba ją wdrażać już we wczesnym okresie rehabilitacji, często już w trakcie gojenia uszkodzeń innych struktur barku. - Najpierw wykonujemy testy, które określą przyczynę problemu – mówi Wakulewicz. – Potem przystępujemy do rehabilitacji, która ma na celu zmniejszenie bólu, obrzęku i stanu zapalnego, odbudowę rytmu ramienno-łopatkowego, mobilizacje i zwiększenie zakresu ru-

KONTAKT
Gabinet Ortus Med Dom Zdrowia, ul. Szosa Chełmińska 84/86,Toruń (III piętro), tel. 56 621 11 83, kom. 781 997 899, 883 666 659

www.ortusmed.pl

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 9 maja 2014 r.

Maj miesiącem dla zdrowia

Promocja zdrowia to proces umożliwiający ludziom

Zupa na zdrowie

zdrowie 19

C

zwiększenie kontroli nad własnym organizmem. Toruński Związek Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej w maju postanowił zadbać o kondycję i samopoczucie mieszkańców miasta
ważnym miesiącem. - Chcemy zaszczepić w mieszkańcach miasta aktywność fizyczną - mówi dyrektorka. - Znaleźliśmy organizacje, które chcą poświęcić swój wolny czas każdemu, kto zechce zadbać o swoje zdrowie przed wakacjami. Postara się oto ponad 200 osób. Do akcji zgłosiły się 74 instytucje, które oferują zajęcia z gimnastyki, zumby czy jogi. Wśród wielu ofert znajdą się zarówno te dla dzieci - rytmika i nauka pływania, jak i dla osób starszych, które będą mogły wziąć udział w ćwiczeniach rehabilitacyjnych kręgosłupa czy stawów. Oprócz ćwiczeń zorganizowanych będzie można także bezpłatnie skorzystać z kortów tenisowych czy siłowni. Toruński Związek Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej jest organizacją, która w bardzo nowoczesny sposób propaguje uprawianie sportu. Akcja "Miesiąc dla zdrowia" to 4 tygodnie aktywności fizycznej, a każdy dzień podzielony jest tematycznie. - Rozpoczynamy tematem "Droga do zdrowia - zacznij od poniedziałku" - informuje Renata Wirzchowska, z TKKF Toruń. - Przechodzimy później do racjonalnego żywienia, środowego cholesterolu, otyłości i nadwagi, po czwartkowe "serce sportowe", czyli dzień bez papierosa. W piątek zadbamy o uwolnienie się od stresu. Weekend przebiegnie pod hasłem "Minuty między życiem a śmiercią" oraz "Zdrowie i sprawność dla każdego". Zaproszenie do udziału w akcji skierowane jest do wszystkich. Wystarczy tylko zarejestrować się na zajęcia lub ćwiczenia, którymi jesteśmy zainteresowani. Warto więc pomyśleć o własnym zdrowiu i wziąć udział w przedsięwzięciu, które popularyzuje zdrowy tryb życia i zachęca do aktywności fizycznej. - Każdego, kto zechce uprawiać sport lub zwyczajnie się ruszać, przyjmiemy z otwartymi ramionami - dodaje Ryszard Kowalski z TKKF- u. - Jesteśmy gotowi spotkać się podczas aktywnego wypoczynku z każdym mieszkańcem miasta. (MC)

Znany producent soków

elem ogólnym kampanii prozdrowotnej pn. „Miesiąc dla zdrowia” jest przyswojenie jak najszerszej liczbie osób dobrodziejstw płynących z rekreacji fizycznej, uprawiania sportu, jak również przypomnienie i utrwalenie nawyku aktywnego wypoczynku. - Jedenaście lat temu stanąłem przed życiowym wyzwaniem - mówi Janusz Danielczyk, były tancerz i uczestnik akcji. - Lekarz powiedział mi, że nie będę już chodził. Pomoc znalazłem w TKKF- ie. Dzięki miesiącom ćwiczeń odzyskałem sprawność w nogach i wstąpiła we mnie druga młodość. Akcja "Miesiąc dla zdrowia" jest właśnie dla takich osób jak Janusz Danielczyk. W ciągu czterech tygodni mieszkańcy Torunia i okolic mają możliwość skorzystania z wielu zabiegów, ćwiczeń i zajęć, w miejscach, w których będą mogli spędzać aktywnie czas. Całemu przedsięwzięciu przyświeca hasło "Wybierz dla siebie dyscyplinę sportu, a my pomożemy ci ją uprawiać". Jak mówi dyrektorka Wydziału Zdrowia, Izabela Miłoszewska, maj dla torunian jest niezmiernie

M

ma nowy produkt w swojej ofercie
- Zupy stworzone są ze starannie dobranych warzyw i ziół oraz stanowią dwie z zalecanych pięciu porcji warzyw i owoców spożywanych każdego dnia – tłumaczy Paulina Ciorkowska. - Zawierają mnóstwo witamin, składniki mineralne, błonnik czy likopen. Jednym słowem, to duża bomba witaminowa, której koniecznie trzeba spróbować. W dodatku smakują tak, jakbyśmy przyrządzili je sami w domu. Jak się okazuje, zupy Marwitu nie muszą być oddzielnym daniem, ale mogą stanowić bazę do przygotowania innych potraw. Do kremu z groszku, ziemniaków i mięty można dodać przygotowane wcześniej grzanki z odrobiną czosnku. Urozmaiceniem kremu z buraczków, marchwi, cebuli oraz tymianku będą kiełki warzywne lub łyżka świeżej śmietany z odrobiną zielonej pietruszki. W ofercie Marwitu poza nowymi zupami są także soki jednodniowe, surówki, sałaty, marchewki Marwitki oraz smoothie Owocudo. (MC)

arwit dla większości Polaków kojarzy się głównie z jednodniowymi sokami oraz gotowymi surówkami. Teraz na rynku pojawił się nowy produkt podtoruńskiej firmy – zupy. Produkt ten to nic innego niż kremowe zupy zrobione ze świeżych warzyw i aromatycznych ziół. Znajdziemy tam bowiem marchewkę z kolendrą czy pomidory z bazylią. - To rewelacyjna alternatywa szybkich, często niezdrowych przekąsek, ale również do zup przyrządzanych w domu – twierdzi Paulina Ciorkowska z Marwitu. – Są smaczne, idealne do pracy, dla studentów i wszystkich, którzy kochają zdrowe jedzenie, są na diecie lub jedzą w pośpiechu. Zupy Krem nie zawierają sztucznych barwników czy konserwantów. Dwutygodniowa gwarancja świeżości ma być osiągana dzięki procesowi pasteryzacji. Brak tłuszczów zachęci szczególne osoby, które poszukują produktów niskotłuszczowych. Zabieganych ucieszy na pewno fakt, że produkt przygotowane jest 0,5 litrowym opakowaniu gotowym do podgrzania w mikrofalówce.

Sypialnia - prywatna oaza spokoju
Umożliwia komfortowy wypoczynek oraz relaks. Jest miejscem, w którym spędzamy jedną

2 0 budowlanka

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 9 maja 2014 r.

B

trzecią naszego życia. Odpowiednie urządzenie wnętrza sypialni sprawi, że sen będzie lekki, a poranek piękniejszy
przybiera prawidłową pozycję podczas snu. Ciekawym pomysłem na aranżację pokoju jest ustawienie łóżka tak, by wezgłowie przylegało do najbardziej reprezentatywnej ściany w pomieszczeniu. Będzie to się dobrze komponowało z sąsiadującymi w pokoju meblami. - Jednym z takich mebli, bez których nie istnieje żadna sypialnia, jest szafa - dodaje Mazurkiewicz. - Ma ona swój urok, choć dotyczy to najczęściej szaf starych, tych "z duszą". Bardziej nowoczesne chowamy w tzw. wnęki. Szafa wnękowa jest najpopularniejszym rozwiązaniem, które zaoszczędza nam miejsca w i tak małym pomieszczeniu. Równie dobry pomysł to garderoba, która znajdować się może w specjalnie wydzielonym fragmencie pokoju. Nie musi być ona wielka, ale powinniśmy ją w zorganizowany sposób wypełnić drążkami i półkami, a także odpowiednio oświetlić. Garderoba może z powodzeniem służyć jako miejsce do przechowywania pościeli, ręczników oraz rzeczy sezonowych. W sypialniach o mniejszym rozmiarze umieszczamy niewielkie szafki, najczęściej ulokowane przy łóżku. Na nich zaś możemy postawić lampki nocne, które dodadzą pomieszczeniu uroku. W najjaśniejszej lub stosować barwy ciemniejsze; w zacienionych lepiej sprawdzą się kolory jasne. - Ciekawym elementem rozjaśniającym i zdobiącym ściany są motywy kwiatowe dodaje rozmówca. - To jeden z ciągle modnych trendów w aranżacji sypialni. Może on zaistnieć na ścianie w postaci dekoracyjnej fototapety. Poprzez odpowiednie dodatki w sypialni można całkowicie zmienić styl wnętrza. Dobrym rozwiązaniem mogą być, np. dwa lub trzy zestawy pościeli i zasłon. Inne światło wpada do sypialni w lecie, a inne w zimie. Grube zasłony pozwolą nam pospać dłużej; cienkie zaś dodadzą wnętrzu lekkości. Jeżeli lubimy poranne słońce, to okna sypialni powinny wychodzić na wschód. Natomiast jeśli jesteśmy typem sowy i wstajemy później, to lepiej ulokować sypialnię w innej części mieszkania. Najważniejszą rzeczą jednak jest to, aby miejsce, w którym się relaksujemy i śpimy, było dla nas przyjazne. Im mniej w pokoju mebli oraz mniejszych przedmiotów, tym lepiej będzie się nam odpoczywało. Sypialnia powinna być miejscem urządzonym zgodnie z naszymi gustami, pomysłami, a szczególnie marzeniami. Michał Ciechowski

łogi sen w przytulnej sypialni to spełnienie marzeń na koniec ciężkiego dnia. Wśród łagodnych i stonowanych kolorów można się odprężyć, a dzięki stylowym dodatkom spojrzeć na nowo na eleganckie wnętrze przytulnej sypialni. Projektując to miejsce, musimy pamiętać o trzech podstawowych rzeczach. Pierwszym elementem, który ma wpływ na komfort użytkowy pomieszczenia, jest łóżko. Następnie warto zwrócić uwagę na meble oraz odpowiedni dobór kolorów ścian. - Łóżko jest najważniejszą rzeczą w sypialni - mówi Robert Mazurkiewicz, z firmy specjalizującej się w wyposażaniu domu. - Powinno ono stać w zaciszu, tak aby było miejscem prywatnym i intymnym. Ważna jest także lokalizacja - odpowiednio oddalona od grzejników oraz drzwi. Ważny jest także dobór odpowiedniego materaca. Jeżeli mamy duże, wspólne łoże, warto pomyśleć o dwóch osobnych, które powinny być dobrane do każdej osoby indywidualnie. Do wyboru mamy dziesiątki rodzajów - rozpoczynając od tych miękkich, przez wodne aż po te o twardym podłożu. Warto pomyśleć jednak o kręgosłupie, dla którego miękki materac może być bardzo niezdrowy. Leżąc na twardym, nasze ciało

nasłonecznionej części pokoju warto postawić toaletkę. Taki mebel nie zajmie zbyt dużej powierzchni, a sprawi, że kobieta będzie miała własną, dobrze oświetloną przestrzeń do zrobienia makijażu. - Aby pomieszczenie stało się jaśniejsze, należy pomyśleć również o odpowiednim

doborze kolorów ścian - informuje Robert Mazurkiewicz. - W sypialni powinny dominować barwy spokojne. Zbyt ciemne ściany mogą wizualnie pomniejszyć pomieszczenie. Istotne jest także światło, które dają promienie słoneczne. W sypialniach nasłonecznionych możemy za-

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 9 maja 2014 r.

„DZIECIAKI SADZENIAKI” - szkółka sadzenia roślin dla maluchów
Jak banan może pomóc w użyźnieniu gleby i czym różni się doniczka od osłonki?

budowlanka 21

C

Akcja „Dzieciaki Sadzeniaki” to cykliczne spotkania prowadzone przez pracowników sklepów Leroy Merlin
praktycznej i samodzielnie przesadzić roślinę. Każde spotkanie rozpoczyna się od części teoretycznej. Po niej uczestnicy - pod okiem specjalistów - przesadzają rośliny, dowiadując się przy tym, jakiej ziemi czy nawozu użyć. Gdy ukończą swoje zadanie, rośliny mogą zabrać do domów, by pochwalić się rodzicom owocami swojej pracy. Organizatorzy, oprócz zajęć teoretycznych i praktycznych, zapewniają także słodki poczęstunek. - W roku szkolnym takie warsztaty to świetna alternatywa dla tradycyjnych zajęć, a jednocześnie ich uzupełnienie - mówi Marta Załuska z przedszkola „Mikołajek”. - Udział w spotkaniu był dobrą decyzją. Dzieci z uśmiechem na ustach przesadzały kwiaty do kolorowych donic. Wiele z nich robiło to po raz pierwszy, więc zabawie towarzyszyły emocje. Każdy z szesnastu uczniów grupy "Planetki" był dumny z efektów swojej pracy. Z małą pomocą opiekunów i prowadzących zajęcia specjalistów udało się sprawić, by uśmiech pojawił się na twarzach wszystkich dzieci. Edukacja poprzez zabawę przyniosła efekt, a "dzieciaki sadzeniaki" ten dzień wspominać będą jeszcze długo. Spotkanie poprowadziła Mariola Krygier.

elem jest zachęcanie dzieci do zainteresowania się przyrodą, a przede wszystkim ogrodnictwem. Maluchy uczą się sadzenia roślin i opieki nad nimi. Przyłączyć się może każda zorganizowana grupa uczniów wraz z opiekunami. Uczestnicy kursu nie ponoszą kosztów udziału w akcji. Szacuje się, że na świecie występuje około 310 tysięcy gatunków roślin. Ich znaczenie w życiu człowieka jest nieocenione. Dodają one nie tylko walorów estetycznych naszemu otoczeniu, ale co najważniejsze - są producentem niezbędnego nam do życia tlenu. W miastach chronią przed hałasem, kurzem czy silnymi wiatrami. W upalne dni korony drzew rzucają cień, który stanowi schronienie przed promieniami słońca. Rośliny są również naturalnym środowiskiem życia wielu gatunków zwierząt. Z tymi prawdami i ciekawostkami mogli zapoznać się uczestnicy akcji „Dzieciaki Sadzeniaki”, która odbyła się 7 maja w toruńskim oddziale sklepu Leroy Merlin. Opowieść o ogrodach, cyklu życia roślin i metodach ich pielęgnacji była dla maluchów z przedszkola „Mikołajek” świetnym sposobem spędzenia czasu. - Ta inicjatywa przyciąga setki zainteresowanych dzieci - mówi Ewa Wesołowska, dyrektorka sklepu Leroy Merlin w Toruniu. - Maluchy mają szansę zapoznać się z teorią dotyczącą świata roślin, ale również poznać go od strony

Fot. Adam Zakrzewski

Bądźmy w KONTAKCIE!
W
14 spektakli z 11 krajów zostanie zaprezentowanych w Toruniu między 24 a 30 maja
tym roku już po raz dwudziesty drugi Toruń zamieni się w międzynarodową stolicę teatralną, a to za sprawą kolejnej edycji organizowanego przez Teatr im. Wilama Horzycy Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego „Kontakt”. Eimuntas Nekrošius, Oskaras Koršunovas, Gianina Cărbunariu, Oliver Frljic, Emma Dante, Konstantin Bogomołow, Maja Kleczewska i Monika Strzępka – to tylko niektóre z wielkich reżyserskich nazwisk, które pojawią się podczas 22. edycji Festiwalu. W tym roku w dniach 24 – 30 maja przestawionych zostanie 14 spektakli z 11 krajów. Zaprezentowani zostaną twórcy i reżyserzy teatralni, którzy w swoich przedstawieniach podejmują trud rozliczenia się z ludzką pamięcią i burzliwą historią Europy XX wieku. Nasz kraj na festiwalu reprezentują trzy spektakle. Teatr Polski z Bydgoszczy razem z Teatrem Powszechnym w Łodzi przedstawi „Podróż zimową” w reżyserii Mai Kleczewskiej. Teatr Polski z Wrocławia przyjedzie do nas z „Courtney Love” Moniki Strzępki, a gospodarze przeglądu zaprezentują "Witaj, Dora" w reż. Krzysztofa Rekowskiego. Szczególnie gorąco zapraszamy na plenerowe przedstawienie „Firebirds” niemieckiego teatru Titanick, który odbędzie się pierwszego dnia festiwalu. Teatr Titanick to międzynarodowy zespół, który od 24 lat występuje na całym świecie, prezentując spektakle plenerowe z efektami pirotechnicznymi i muzyką na żywo. Spektakl „Firebirds” opowiada o przygotowaniach do wielkiego wyścigu maszyn. Parada sześciu konkurujących ze sobą szalonych pilotów, ich latających maszyn i załogi naziemnej przejdzie przy akompaniamencie muzyki granej przez francuski zespół Fanfare Le S.N.O.B. z Rynku Sta-

22

kultura

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 9 maja 2014 r.

“Kontakt” odbywa się nieprzerwanie od 1991 roku. Jego celem jest przegląd i promocje najciekawszych wydarzeń teatralnych z państw Europy Środkowej i Wschodniej

Fot. ADAM ZAKRZEWSKI

romiejskiego na Rynek Nowomiejski. W czasie parady piloci będą zabiegać o względy zgromadzonego tłumu obserwatorów. Która latająca maszyna jest najpiękniejsza? Który z nich jest najlepszym pilotem? Który pierwszy wzleci w powietrze z pasa startowego znaj-

dującego się na końcu trasy parady? O tym będzie można się przekonać już 24 maja o godz. 22.30. Wstęp wolny! Przypomnijmy, że „Kontakt” to jeden z najważniejszych przeglądów teatralnych, który odbywa się nieprzerwanie od 1991 roku. Festiwal od po-

czątku stawiał sobie za cel przegląd i promocje najciekawszych wydarzeń teatralnych z państw Europy Środkowej i Wschodniej oraz ich konfrontację z teatrami Europy Zachodniej oraz prezentacja nowej dramaturgii europejskiej. Ale „Kontakt” to także liczne imprezy

towarzyszące: wernisaże wystaw plastycznych, projekcje filmów o sztuce i teatrze, koncerty, występy kabaretów, promocje książek i czasopism teatrologicznych oraz spotkania z twórcami. Szczegółowy program festiwalu dostępny na www.teatr.torun.pl.

ZAPOWIEDZI

Od Nowa

Dwór Artusa

Cinema City

HRP Pamela

Janusz Radek

P

iętnaście edycji festiwalu – czternaście lat jego istnienia – to wcale nie tak mało – jeśli spojrzeć na ten czas przez pryzmat nazwisk, wydarzeń, anegdot czy choćby liczb i statystyk – okazuje się, że jest to już jakaś historia, kawał życia literackiego, którego spisanie zaowocowałoby pewnie całkiem obszerną i interesującą publikacją. Przez te wszystkie lata bowiem Majowy BUUM Poetycki, zgodnie z ideą cechującą go od samego początku, podążał za najbardziej aktualnymi zjawiskami literackimi, czyniąc na czas trwania festiwalu Akademickie

Centrum Kultury i Sztuki „Od Nowa” centralnym punktem na literackiej mapie Polski. Pomysł na interdyscyplinarną imprezę poetycką, której twórcami byli Miłka Malzahn, Waldemar Ślefarski i Maurycy Męczekalski, okazał się na tyle nośny i trwały, by po kilku edycjach mogły go rozwijać kolejne pokolenia młodych literatów. W tym roku gośćmi festiwalu będą m. in. Kazik Staszewski, Jacek Podsiadło czy Rafał Różewicz. Szczegóły na http://buumpoetycki.wordpress.com/

kiedy: 26 maja, godz. 20 cena: od 35 zł

SPIDER-MAN MIEŚCIE

W

TWOIM

Koncert GravelRoad
kiedy: 12 maja cena: wstęp wolny

D

zień Matki - jedno z tych świąt, które obchodzone jest w praktycznie wszystkich krajach na świecie. Dwór Artusa podpowiada, jak w inny niż zazwyczaj sposób spędzić ten wyjątkowy dzień. Wystarczy wraz z mamą zawitać na kameralny koncert Janusza Radka, artysty nietuzinkowego, który specjalnie dla wszystkich mam, dokładnie 26 maja zagra wyjątkowy repertuar. Z towarzyszeniem pianisty, artysta zaśpiewa klimatyczne wersje swoich utworów, zarówno tych ze starszych recitali, jak i te najnowsze.

C

kiedy: 25.04-15.05 cena: inema City przygotowało dla najmłodszych konkurs, w którym można wygrać strój tego superbohatera.

Narysuj jego przygody w Twoim mieście na kartce formatu A4. Na drugiej stronie pracy napisz swoje imię i wiek. Wybierz się do kina na film „Niesamowity Spider-man 2” w dniach 25.04-15.05 i zachowaj bilet dziecięcy z tego seansu. 6 najciekawszych prac nagrodzonych zostanie szałowym strojem Spider-mana! (Strój Spider-man Ultimate, Szczegóły konkursu na www.cinema-city.pl

S

łuchając GravelRoad trudno nie zauważyć wpływów gatunków takich ja punk czy grunge. Z pozoru trudna do połączenia mieszanka stylów w rzeczywistości daje genialny efekt. Dla jego pogłębienia supportować GravelRoad będzie polska grupa KISSI. Ten tribute’owy zespół rockowy znany jest w całej Polsce z genialnych wykonań utworów KISS oraz spektakularnego show na miarę Paula Stanleya i Gene Simmonsa. Pełne odzwierciedlenie scenicznego wizerunku grupy z Nowego Jorku: makijaż całej twarzy i ekstrawaganckie kostiumy

Tylko Toruń

www.tylkotorun.pl

Piątek 9 maja 2014 r.

kultura

23

Beksińskiego pamięci żałobny wywiad
- Tomek Beksiński przypominał nam na każdym kroku, że umrze. Szkoda, bo przyjaźń z jego
rodziną i nim samym była bardzo cenna - wspomina w rozmowie z Łukaszem Piecykiem Anja Orthodox, liderka i wokalistka zespołu Closterkeller
W tym roku minie 15 lat od feralnej Wigilii… Niestety, przeczuwałam pod koniec tej pamiętnej rozmowy telefonicznej, co zrobi Tomek Beksiński. Kilka minut później pewnie już nie żył. Czułam, że gaśnie. Przygotował znajomych i bliskich na swoją śmierć? Gadał o tym cały czas. Miał nawet zaplanowaną datę śmierci, ale przełożył ją ze względu na koncert. Wszyscy mieliśmy miękkie kolana, ale on zdecydował. Wszystko to w oparach absurdu. Zadzwoniłam do niego tego dnia, bo miałam urodziny. Nagrałam się mu na sekretarkę, śpiewając sobie urodzinowe przyśpiewki i składając życzenia. Poczuł się w obowiązku, aby oddzwonić i złożyć mi życzenia. Rozłączył się potem na zawsze. Jak pani wspomina znajomość z Beksińskimi? Bardzo dużo zyskałam. Niejednokrotnie u nich bywałam. Tomek zawsze twierdził, że powinnam się raczej kumplować ze Zdzisławem, jego ojcem. Po śmierci matki Tomka zachęcał mnie on nawet do małżeństwo z Beksińskim seniorem. Mroczne dusze były punktem wspólnym ze Zdzisławem Beksińskim? Skądże. Oboje byliśmy fanami nowinek technicznych. Gadaliśmy o komórkach, komputerach z wypiekami na twarzy. Tomek pukał się tylko w głowę. Ostatnio jednak nie ze wszystkimi jest po drodze. Closterkeller podniósł się z ostatniego przewrotu w składzie? Musiał. Dotknął nas niespotykany dotąd problem, bo czekała nas zmiana dwóch bardzo ważnych muzyków. Byłam bardzo rozgoryczona i wkurzona. Cała koncepcja zespołu jest w końcu określana pod naszych ludzi. Nagle wszystko szlag trafił. Mieliśmy jednak sporo ważnych koncertów. Byłam zmuszona do szybkiego działania, a to wyzwoliło we mnie nadludzkie siły. Na basie pojawił się Aleksander Gruszka, który o mało nie znalazł się w składzie już po wydaniu płyty Graphite. Wtedy jednak, gdy witałam go już w zespole, powiedział, że mieszka w Szczecinie, co niestety go zdyskwalifikowało. Największa zmiana pojawiła się jednak na pozycji gitarzysty. Teraz już gitarzystki. W zespołach rockowych panuje spora rezerwa do kobiet za wiosłem, ale moja znajoma przetkała mi kanał intelektualny, proponując, aby w składzie pojawiła się kobieta. Od słowa do słowa w naszym zespole pojawiła się Zuzanna Jaśkowiak, z której je-

Closterkeller działa od 26 lat. Anja Orthodox jest jedynym członkiem zespołu, który pamięta pierwotny skład grupy

Fot. ŁUKASZ PIECYK

Niejednokrotnie u nich bywałam. Tomek zawsze twierdził, że powinnam się raczej kumplować ze Zdzisławem, jego ojcem. Po śmierci matki Tomka zachęcał mnie on nawet do małżeństwa z Beksińskim seniorem

stem bardzo zadowolona. W końcu w czym kobiety mają ustępować facetom w tej materii? To było przyczyną odejścia Krzysztofa Najmana? Być może. Oficjalnie chodzi o odmienne podejście do kierunku, w którym idzie zespół. O opuszczeniu Closterkeller nasz ex-basista zdecydował jednak przed jej przyjęciem. I w takim wypadku miałabym to z nim konsultować? Z osobą, która jest jedną nogą za burtą na własne życzenie? Zresztą przedstawiając koncepcję, to oczekiwałabym inne-

go rozwiązania od osoby, której coś się nie podoba. Niestety, nie doczekałam się. Nie było czasu na to, aby się pieścić. Wcześniej skład opuścił także Mariusz Kumala. Tutaj pojawiły się sprawy osobiste (były gitarzysta Closterkeller to ostatni mąż Anji Orthodox, przyp. red.). Pewne sprawy między nami się zaogniły i ostatecznie konflikt otoczył nas wszystkich, prowadząc do zupełnego krachu. Mam jednak świadomość, że życie to nie bajka.

Historia zespołu pokazuje jednak, że poważne ruchy kadrowe sprzyjają tworzeniu przełomowych płyt w dyskografii Closterkeller. Teraz też tak będzie? Zazwyczaj nowy skład potrzebuje zgrania. Teraz nie chcemy na to tracić czasu. W tym roku płyta się jednak nie pojawi. Jeśli będzie nam się kiepsko grało, to pewnie potrwa to jeszcze dłużej. Pewien zarys oczywiście jest. Zależy nam na ciężkim klimacie. Czeka nas totalny gruz. Po dwóch mocno gitarowych krążkach chciałabym postawić na klawisze. To jednak przed nami i nie chcę wiązać się żadnymi obietnicami.

Sign up to vote on this title
UsefulNot useful