You are on page 1of 5

Biuletyn Instytutu Zachodniego

Rosjo, miej si na bacznoci


Ameryka wraca!

Mona chyba zaryzykowa stwierdzenie, e podczas pobytu
Baracka Obamy w Warszawie 3 i 4 czerwca 2014 r.
zobaczylimy now twarz amerykaskiej administracji.
Jakkolwiek moemy odnosi si tylko do sw i gestw
amerykaskiego prezydenta, to jednak swoim tonem i
nateniem odbiegaj one daleko od tego, co zwyko si
jeszcze niedawno utosamia z lini polityczn Obamy,
zwaszcza w kwestiach midzynarodowych, gdzie wiele byo
waha i braku decyzji, natomiast mao skutecznoci i
konsekwencji. Nie bez powodu i nie bez racji mwiono ostatnio
o sabncej pozycji i randze Stanw Zjednoczonych w wiecie.
Ta nadwerona rola Ameryki na arenie midzynarodowej bya
w duej mierze spucizn odziedziczon po administracji
Georgea W. Busha, ktra dziaajc czsto w sposb arbitralny,
siowy i sprzeczny z obowizujcymi zasadami, doprowadzia
do pogorszenia relacji USA nawet z jej bliskimi partnerami i
sojusznikami, a w efekcie do spadku uznania i sympatii dla
Ameryki. Jednak prezydent Obama zdecydowanie odchodzc
od tamtego siowego i aroganckiego stylu uprawiania polityki
oraz proponujc wasny, w ktrym szczeglny nacisk pooono
na dziaania dyplomatyczne nie zdoa tego procesu
powstrzyma. Co wicej, Ameryka tracia rang lidera wiata
zachodniego.
Polityka czystej dyplomacji, ukazywania przede wszystkim
agodniejszej twarzy Ameryki nie wpywaa dobrze na
skuteczno USA, nie wzmacniaa te ich rangi w wiecie.




Nr 164/2014
060614

INSTYTUT ZACHODNI
im. Zygmunta
Wojciechowskiego
Pozna


Autor:
Jadwiga Kiwerska

Redakcja:
Marta Gtz
Radosaw Grodzki
Krzysztof Malinowski

Korekta:
Hanna Ranek


Biuletyn Instytutu Zachodniego www.iz.poznan.pl 2

Nie negujc znaczenia zmiany wizerunku Ameryki co byo niezbdne jako punkt
wyjcia po erze Busha trzeba jednak podkreli, e od Stanw Zjednoczonych, ktre
wprawdzie zatraciy ju rang hegemona, ale utrzymay atrybuty supermocarstwa,
wymaga naleao wikszej skutecznoci, determinacji i odwagi w dziaaniu. Tym
bardziej e Ameryka musiaa teraz funkcjonowa w wiecie zrnicowanych i silnie ze
sob, a przede wszystkim ze Stanami Zjednoczonymi konkurujcych potg, gdzie liczy
si nie tylko dyplomacja oraz negocjacje, ale i potencja oraz wola dziaania.
Tymczasem mwienie o agodzcym wpywie pokory i powcigliwoci by
moe miao swj powab w zestawieniu ze stylem dziaa administracji Busha, ale na
dusz met nie suyo odbudowie pozycji lidera. Take resetowanie stosunkw z
Rosj, jakkolwiek zrozumiae i nawet potrzebne, zwaywszy choby konieczno
ukadania si z Moskw w sprawie traktatu START zmniejszajcego limit gowic
jdrowych, take transportw do Afganistanu, a potem w kwestii Syrii, to jednak
przekroczyo ono pewn niebezpieczn lini. Efektem bowiem bya choby rezygnacja
administracji Obamy z realizacji pierwotnej wersji tarczy antyrakietowej w Polsce i
Czechach, a take dwuznaczna, poufna wymiana zda midzy Obam a rosyjskim
prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem w marcu 2012 r., dowodzca jak bardzo Biay
Dom liczy si z punktem widzenia Moskwy. Takie gesty i dziaania Obamy rodziy
wrd pastw rodkowej i wschodniej Europy smutn refleksj o wadze naszych akcji
nad Potomkiem oraz o wiarygodnoci Ameryki.
Last but not least, skoncentrowanie uwagi administracji Obamy na Dalekim
Wschodzie, okrzyknite hasem pivot to the Pacific Rim, grozio dalszym osabieniem
wizi Ameryki z Europ i jej dotychczas najbliszymi sojusznikami oraz partnerami.
Zwaszcza e administracja Obamy ogosia pod koniec 2011 r. redukcj
amerykaskiej obecnoci wojskowej w Europie, a take zapowiedziaa drastyczne
cicia wydatkw na obron w cigu najbliszej dekady. Pytaniem retorycznym jest w
tej sytuacji to, czy taki kurs polityczny Waszyngtonu nie stanowi czynnika
wzmacniajcego imperialistyczne aspiracje Wadimira Putina, ktry mg liczy na
bezkarno w swoich dziaaniach wobec Ukrainy.
Z tej perspektywy ostatnie posunicia Biaego Domu w odpowiedzi na
agresywne dziaania Rosji na Ukrainie, a przede wszystkim sowa prezydenta Obamy
w Warszawie dowodziy, e jego administracja jest zdeterminowana
utrzyma/odzyska rang przywdcy w wiecie wolnych pastw i narodw. Jest te
gotowa podejmowa dziaania, ktre jej rang i presti na arenie midzynarodowej
ugruntuj. Tak midzy innymi naley rozumie sowa o NATO jako najsilniejszym

Biuletyn Instytutu Zachodniego www.iz.poznan.pl 3

sojuszu na wiecie i siach zbrojnych Stanw Zjednoczonych Ameryki, najmocniejszej
armii w historii wiata.
Take stwierdzenia odwoujce si do tradycyjnego amerykaskiego
posannictwa, czyli obowizku krzewienia wolnoci i budowy demokracji w wiecie,
niosy w sobie potwierdzenie woli przewodzenia na arenie midzynarodowej.
Amerykaski prezydent mwi: (...) jako wolne narody czymy si po prostu nie po to,
aby pilnowa swojego wasnego bezpieczestwa, ale te pomaga w osigniciu
wolnoci innym. Dzisiaj raz jeszcze potwierdzamy zasady, o ktre walczymy. Stoimy
rami w rami, bo wierzymy, e ludzie i narody maj prawa do okrelania swojego
wasnego przeznaczenia. I odnoszc si do Ukrainy przekonywa: Stoimy razem, bo
wierzymy, e walka o pokj i bezpieczestwo jest odpowiedzialnoci kadego
narodu. () Nasze wolne narody nie mog by obojtne w walce o Europ jedn,
woln i w pokoju (), musimy sta rami w rami z tymi, ktrzy chc wolnoci.
W tych fragmentach nieodlegym echem brzmi hasa, ktre ju kiedy
poprzedni prezydent Stanw Zjednoczonych zawar w tzw. doktrynie Busha. Mowa tam
bya o obowizku Ameryki prowadzenia innych narodw ku jednemu trwaemu
modelowi narodowego sukcesu i e aden nard nie moe by wyczony z denia
do ycia w wolnoci i sprawiedliwoci. Notabene zupenie inaczej kwesti promowania
i obrony w wiecie wolnoci i demokratycznych zasad widziaa administracja Obamy
kilka lat temu, gdy to w Strategii Bezpieczestwa Narodowego dowodzia, e najlepsz
drog obrony i promowania wartoci jest przestrzeganie ich we wasnym kraju. I tylko
tyle. To pokazuje skal zmiany, jaka dokonaa si w podejciu prezydenta Obamy do
amerykaskiej odpowiedzialnoci na arenie midzynarodowej.
Przede wszystkim jednak amerykaski prezydent przyjecha do Polski z
mocnym przesaniem o znaczeniu silnych zwizkw militarnych i politycznych midzy
Ameryk a jej europejskimi sojusznikami. Nastpio wic odwoanie do hard power
jako wanego argumentu na arenie midzynarodowej. A za takie stawianie spraw w
dziaaniach zewntrznych krytykowany by swego czasu prezydent Bush, take przez
obecnego gospodarza Biaego Domu. Tymczasem to Obama zapowiedzia
rozszerzenie amerykaskiej obecnoci militarnej w Europie, choby obiecujc
wzmocnienie wschodniej flanki NATO sum 1 mld dol., a take deklarujc wol
zwikszenia liczby onierzy i sprztu Stanw Zjednoczonych/NATO w naszej czci
kontynentu.
Zreszt to bezprecedensowe podkrelanie odpowiedzialnoci Ameryki za
bezpieczestwo Europy rodkowej i Wschodniej naley uzna za fakt znaczcy,

Biuletyn Instytutu Zachodniego www.iz.poznan.pl 4

szczeglnie na tle owych przykrych dowiadcze z administracj Obamy, ktra
zdawaa si eliminowa t cz kontynentu europejskiego z listy priorytetw
amerykaskich. Tym razem syszelimy nie tylko o tym, e Europa rodkowa jest
kamieniem wgielnym bezpieczestwa USA, ale te o wadze i znaczeniu art. 5 traktatu
waszyngtoskiego oraz deklaracj jego zastosowania w razie potrzeby: Artyku 5 jest
jasny, atak na jednego jest atakiem na wszystkich, jako sojusznicy mamy wity
obowizek bronienia waszej integralnoci terytorialnej. Stoimy rami w rami, teraz i
zawsze, za wolno wasz i nasz mwi amerykaski prezydent, zwracajc si na
Placu Zamkowym do Polakw. Kwestia wzajemnej obrony i zwizanych z tym planw
ewentualnociowych kilkakrotnie wracaa podczas pobytu Obamy w Polsce, jasno
dowodzc, e Stany Zjednoczone s gotowe dotrzyma gwarancji wynikajcych z art.
5 traktatu waszyngtoskiego.
Najsilniej podczas pobytu amerykaskiego przywdcy w Polsce zabrzmiay
sowa odnoszce si do Rosji. Mona byo nawet odnie wraenie, e mamy do
czynienia z resetem rebours. Ostre sformuowania mwice o agresji Rosji na
Ukrainie, zapowiadajce, e nie akceptujemy okupacji Krymu czy te naruszenia
suwerennoci Ukrainy, ostrzegajce, e dalsze rosyjskie prowokacje bd oznaczay
tylko i wycznie wicej izolacji i kosztw dla Rosji, gdy wiksze narody nie mog
zastrasza mniejszych czy te si narzuca swojej woli, przywodziy na myl mocne
wypowiedzi nie tylko prezydenta Busha, ale te amerykaskich politykw z czasw
zimnej wojny. I by moe dla niektrych byy to stwierdzenia bez wystarczajcej siy
raenia lub wrcz miakie, to jednak trudno nie przyzna, e taka retoryka suya
kreowaniu amerykaskiego prezydenta na silnego i zdecydowanego lidera wolnego
wiata. Zwaszcza e sowa te z pasj i przekonaniem wygosi Obama, oskarany o
rezygnacj z przywdczej roli na arenie midzynarodowej.
I mimo e nadal pytaniem pozostao, jak moc sprawcz bd miay ostre
frazy prezydenta Obamy, to jednak dobrze, e pady. Przynajmniej wskazuj kierunek,
w ktrym zamierza poda obecna administracja. W polityce zagranicznej wraca ona
do bardziej skutecznego, a na pewno odpowiadajcego randze i zobowizaniom
amerykaskiego supermocarstwa stylowi dziaania. Czy bdzie to miao wpyw na
zachowanie Putina te trudno przesdzi. Wiele zalee bdzie od tego, czy Europa
okae si solidarnym i odpowiedzialnym partnerem Ameryki w tej nowej rozgrywce o
utrzymanie stabilizacji i zachowanie pokoju na naszym kontynencie, a przede
wszystkim o pozytywne rozstrzygnicie losw Ukrainy. Zreszt amerykaski prezydent
ponowi swj apel do partnerw europejskich, przypominajc: Kady czonek NATO

Biuletyn Instytutu Zachodniego www.iz.poznan.pl 5

chroniony jest przez nasz Sojusz i kady z nich musi wykona swoje zobowizania w
ramach tego sojuszu. Jest to nasza odpowiedzialno wobec siebie nawzajem.
Tak wic summa summarum ruch naley teraz do Europy. W kadym razie
zapowied prezydenta Bronisawa Komorowskiego o zwikszeniu nakadw na
obronno do 2 proc. PKB zdaje si potwierdza, e Polska swoje zadanie wykona.
Jeli wikszo sojusznikw europejskich w tej i innych sprawach wykae si podobn
gotowoci do podejmowania wyzwa i ponoszenia niezbdnych kosztw, to nie tylko
speni oczekiwania Waszyngtonu, ale przede wszystkim przyczyni si do przywrcenia
ukadowi transatlantyckiemu skutecznoci i rangi. A wtedy Rosjo, zanim podejmiesz
kolejny krok, bdziesz musiaa na nowo skalkulowa swoje za i przeciw.

Tezy zawarte w tekcie wyraaj jedynie opinie autora.











Jadwiga Kiwerska prof. dr hab., pracownik Instytut Zachodniego i WSNHiD w Poznaniu,
historyk i politolog, specjalista w zakresie stosunkw midzynarodowych, zwaszcza polityki
amerykaskiej.