You are on page 1of 5

THOR Nieznany wiat

IV
Pod bosk opiek.
Przechodzia ju noc, teraz wit leniwie tli si na horyzoncie. Thor, syszc e deszcz
przesta pada, z trudem wyszed na zewntrz. Od chwili przebudzenia nie mg zmruy oka. Sta
przez dug chwil wpatrzony w srebrzysty nurt rzeki, wsuchany w szum drzew i wiergot
wstajcych ptakw. Bezradny i samotny liczy przemijajcy czas. Jeli elfka przepada, bdzie
musia sam zadba o wszystko. Tylko jak? Dookoa tylko las, w dodatku jeli trafi na innego
przedstawiciela jej rasy, marny bdzie jego koniec. Dokd i? Tyle drg, a kada bez koca. Brak
mapy, ktra pokae drog, ani broni eby mie szans na przeycie. Pewnie nawet oko Hajmdala
nie dostrzega gdzie jest.
Sylwetka zamajaczya mu przed oczami, kiedy odruchowo spojrza w bok. Wygldaa
niemal bosko, otoczona blad powiat, dopiero po kilku kolejnych krokach dostrzeg znajome
rysy. Nifriel ledwie sza, dzielnie cignc za sob zdobycz, utykaa na praw nog, co nie umkno
jego uwadze. Brudna od bota oblepiajcego cae ciao i wosy, we krwi zastygej cienkimi
smugami. Upucia lin, wydawao si, e zaraz upadnie, ale zamiast tego pokutykaa w stron
Thora.
- Miae lee, a nie udaremnia moje prby pomocy wasaniem si bez potrzeby
skarcia, zanim zmczona wpada w objcia mczyzny.
Dopiero teraz dotaro do niego znaczenie snu. To nie problemy w Asgardzie, ale jej
cierpienie czu. Tylko dlaczego akurat to? Niezalenie od powodw zachowa dla siebie te
spostrzeenia.
- Nie mogem spa, poza tym chyba trafiem na odpowiedni moment mrukn trzymajc j
w ramionach.
- Macaj sobie do woli, jestem zbyt zmczona eby stawia opr wymamrotaa na pozr
ozible, ale w gbi duszy pragna by tulona.
- Raczej ledwie ywa. Co to za pomysy eby samotnie i na niedwiedzia?! - warkn na
elfk.
- ycie, mj panie, ycie westchna. - Nie mw, e si martwie.
- Wcale, ani troch odpar, cofajc rce i poprawiajc koc spadajcy mu z barkw.
Nif z trudem staa na nogach, ledwie zdoaa doj do rzeki eby zmy cho troch brudu.
Bya zbyt dumna, by prosi go o pomoc. Thor znikn w mroku chaty, po chwili wracajc z
tobokiem, ktry wczeniej zostawia. Rzuci go niedbale tu obok niej, zaraz potem wycofujc si
z zamiarem odejcia.
- A taka straszna jestem, e uciekasz? - wymamrotaa, patrzc na swoje odbicie w wodzie.
- Pki co tylko troch przez t krew i brud, a ja nie uciekam tylko wedug zalece
powinienem lee odpowiedzia agodnie.
- Miaam ci zmieni opatrunki, niestety zawaliam swoje obowizki z powodu jakiego
niedwiedzia.
- Wida ycie ci niemie westchn, siadajc obok.
- Ale podobnie jak w twoim wypadku los chcia ebym ya.
- Na cae szczcie powiedzia niezwykle ciepo i kawakiem czystej szmatki, zanurzonej
w wodzie, obmy twarz elfki.
Przymkna oczy, oddajc si pod czu, bosk opiek. Wszak upady gromowadny
odpowiada take za szybszy powrt do zdrowia. Kiedy skoczy, otuli j kawakiem swojego
koca.
- Opowiesz mi jak to si stao, e wygldasz niczym zjawa z koszmarw? - spyta po chwili.

- Mwisz jakby nigdy w yciu nie wyglda podobnie burkna.


- Wiele razy wygldaem duo gorzej, ale po pierwsze rozmawiamy o tobie, a po drugie
trzeba popatrze t paskudn ran.
- To tylko dranicie mrukna obojtnie.
- Mhm, twoja noga jest zorana niczym pole, ale to tylko dranicie. Zawsze taka jeste?
- To znaczy jaka? - spojrzaa na mczyzn zaskoczona.
- Za wszelk cen prbujesz by twarda niczym wojowniczka. Kiedy ostatnio prosia kogo
o pomoc, albo przyznaa do blu, hm? - spojrza na ni z lekkim wyrzutem. Nie musisz od razu
przechodzi do zwierze, ale wida jak na doni ile ci kosztowaa ta wyprawa.
- Moe masz racj, a moe nie powiedziaa od niechcenia. - Hej! Hej! Co ty wyprawiasz?!
- oywia si nagle.
- Zdejmuj z ciebie te brudne, potargane spodnie. Potem mam zamiar obejrze to twoje
zadrapanie poinformowa ze stoickim spokojem, kontynuujc.
- Zostaw! - warkna.
- Nie zachowuj si jak rozpuszczone dziecko, chyba e wolisz straci nog jego gos
nabra surowoci. - Wiem, e ciko obdarzy nieznajomego zaufaniem w tak krtkim czasie, ale
niestety twj wybr jest dosy wski.
Przestaa protestowa, pozwalajc mu dziaa. Zreszt pewnie w tym swoim Asgardzie
widzia wiele adniejszych dziewek. Ta myl napawaa j smutkiem, zwaszcza, e jej dawny
ukochany by gdzie tam w stolicy. Nie czua si atrakcyjna, by moe nawet nie chciaa za tak
uchodzi, ale dla Thora mogaby nawet ubra sukienk i taczy w niej na ce z wiecem makw
na gowie. Bya nad wyraz spokojna kiedy przemywa ran, wida bl serca to co gorszego od
niedwiedzich pazurw. Mczyzna by niesamowicie delikatny, cho po wojowniku spodziewaa
si czego innego.
- Nie ten, tamten obok wskazaa mu waciwy flakonik, obserwujc jak kosmyki blond
wosw spywaj mu na twarz.
W blasku wstajcego soca naprawd wyglda jak bg. Jeli wszyscy w Asgardzie s tak
przystojni jak on to jest gotowa tam zamieszka.
- Rana jest zbyt gboka na zwyky opatrunek, trzeba zaoy szwy powiedzia ponuro
kiedy ju zmy zaschnit krew.
- W pudeku powinna by iga i troch nici, ktrych uywaj w lecznicy. Powinno
wystarczy powiedziaa.
- Jeste pewna?
- Jak nigdy wczeniej.
- Wic jednak mi ufasz wymamrota, umiechajc si pod nosem.
- Milcz... - wycedzia, na pozr gronie.
Thor odkazi ig wraz z kawakiem nici mocnym alkoholem, po czym poda flakonik elfce
kiedy wycigna po niego do.
- Na odwag mrukna, pocigajc solidny yk, po ktrym zakaszlaa.
- Oj lena panno, do biesiadowania w mojej krainie musisz sporo powiczy rozemia si,
ale uciszya go piorunujcym spojrzeniem. - To moe opowiesz mi jak legend, hm? - prbowa
odwrci jej uwag.
- Legend... - powtrzya po nim, mylc przez chwil. - O Sigrionie, zaoycielu Arrentur,
moe by?
- Chtnie posucham.
- Nikt z obecnych mieszkacw dokadnie nie wie kiedy to byo, gdy zapiski zostay
sporzdzone bez dat, ale legenda gosi, e w elf by wdrowcem przemierzajcym wiat wzdu i
wszerz - zacza spokojnie. - Szuka odpowiedniego miejsca na zaoenie osady, jednak adne
dostatecznie go nie zachwycio pisna, kiedy wbi ig w skr.
- Tak samotnie wdrowa? Pewnie byo mu smutno odciga jej myli na wszelkie
sposoby, chcc jak najszybciej skoczy.
- Mia rodzin daleko std, tylko tamte ziemie sykna przecigle - byy mao urodzajne,

wic obieca im lepszy dom, bez godu czy ndzy mwia z coraz wikszym trudem i grymasem
blu na twarzy.
- To doprawdy szlachetne. Co byo dalej? - dopytywa, cignc rozmow.
- C, jego tuaczka trwaa pono bardzo dugo, zanim trafi nad t rzek. Zrezygnowany
usiad na brzegu, zanurzajc pokrwawione, zmczone stopy w chodnej wodzie. Siedzia tak
pogrony w coraz wikszym smutku, uznajc, e zawid najbliszych. Skoro nie by w stanie
zapewni rodzinie godnego bytu, ani obroni jej przed godem to nie mia prawa mianowa si
mczyzn. Przynajmniej tak uwaa urwaa, szarpna nog, ale natychmiast poczua stanowczy
ucisk.
- Wiem, e boli ale musisz siedzie spokojnie. Jeszcze tylko kilka szww.
Da jej chwil wytchnienia zanim po raz kolejny wbi ig. Nif dzielnie kontynuowaa
opowie.
- Kiedy coraz mocniej drczyo go sumienie, woda zawirowaa, a jej krople stworzyy
sylwetk najcudniejszej istoty jak kiedykolwiek widzia. Oczywicie poza swoj on. Wodna pani
patrzya na agodnie w milczeniu, po czym spytaa: Czemu taki dzielny wdrowiec siedzi
pogrony w smutku, zamiast korzysta z dobrodziejstw tych ziem? Sigrion zapatrzony nie umia
wydusi sowa, wreszcie odpar: Przecie te ziemie s jaowe, a wody rzeki puste. Kobieta
pokrcia gow, ale nie rozgniewaa si. Doprawdy? - spytaa. Spjrz uwaniej. W tej samej
chwili mnstwo ryb wypenio koryto, ku zdumieniu mczyzny. Sprowadzi wic swoj rodzin i
zaoy osad Arrentur. Na cze tego niezwykego spotkania nazwa wodn pani Alunthil, ktra
obecnie jest nasz bogini dostatku, opieki, matk karmicielk.
- Pikna legenda przyzna, odkadajc na bok ig. - Widzisz, nawet nie wiedziaa kiedy
skoczyem doda, smarujc ran maci i owijajc bandaem.
- Tylko moje czyste ubranie gdzie znikno westchna zrezygnowana.
- Jest w rodku, schowaem je kiedy wyszedem. Swoj drog moga mi powiedzie dokd
idziesz.
- A jednak si martwie wymamrotaa, wstajc. - Pewnie bym ci powiedziaa, ale
drzemae dodaa wchodzc do chatki.
- Owszem, martwiem si przyzna, liczc na to, e nie usyszy, lecz elfy maj dobry such.
Thor pozbiera flakoniki oraz reszt przyborw, odkadajc je na bok. Jego uwag przykuy
haasy dobiegajce z gbi izby, pado kilka przeklestw, ale nie mino zbyt wiele czasu zanim
wysza. W lunej, bkitnej koszuli i brunatnych spodniach wygldaa zupenie inaczej. Mniej
wojowniczo, bardziej kobieco, wrcz ulotnie. Gdyby tylko powstrzymywaa czciej ten swj city
jzyk, byaby doskonaa. Nawet sposb chodzenia, mimo rannej nogi, wyranie rni si od tego
zwyczajowego, cikiego kroku. Usiada obok niego bez gracji, znw jak wojowniczka, ale
umiech elfki rozgrzeszy j w oczach mczyzny z kadej winy czy uchybienia. Byo w niej co
dworskiego, przykrytego woalem pospolitoci, a moe to jedynie jego pobone yczenia.
- Czemu tak na mnie patrzysz? - spytaa nieco speszona widzc jego wzrok wlepiony w ni
jak w obrazek. - Jestem brudna czy co?
- Znalazem drobne niedopatrzenie, pozwolisz? - powiedzia agodnie, wrcz czule,
przysuwajc kawaek opatrunku, nasczonego spirytusem, do jej skroni.
Nie protestowaa, sykna tylko cicho kiedy odkaa ran. Poczua na policzku delikatne
municie palcw i cho szorstk mia do, nie chciaa eby przestawa. Ich usta niebezpiecznie
lgny ku sobie, ale Thor wykaza si bardzo taktownym podejciem. Otuli znw kocem zmczon
owczyni, a ona bezceremonialnie przytulia si do silnego, mskiego ramienia. Siedzieli tak w
milczeniu, wpatrzeni w dal, bo nie zawsze sowa s potrzebne.
- Opowiesz mi co wicej o miejscu, z ktrego przybye? - spytaa nieco sennie.
- Z chci, jednak to dosy skomplikowane, skoro nawet nie syszaa o Asgardzie, a ja o
twojej krainie.
- W takim razie myl, e poprzez opowieci bdziemy mogli lepiej pozna zarwno siebie
jak i nasze ojczyzny.
- Celna uwaga odpar, pocierajc w zamyleniu brod. - Spjrz na tamto drzewo odezwa

si po chwili, wskazujc palcem rosy db. - To Yggdrasil podpora wszystkiego. Asgard jest na
szczycie jego korony, prowadzi do niego Tczowy Most Bifrost. Kiedy z niego zejdziesz staniesz
na zielonej rwninie penej kwiatw. Mogaby na niej taczy... Chocia nie, wojowniczki, takie
jak ty, nie tacz zaartowa, a elfka lekko szturchna go w bok. - Hej, spokojnie lena panno,
chciabym jeszcze troch poy.
- Mw dalej mrukna, tak naprawd chcc dalej sucha jego cudownego gosu.
- Kraniec Asgardu najbardziej wysunity na poudnie to wzgrze Gimle, podobno jest
janiejsze ni soce.
- Podobno? - wtrcia.
- Mog tam dosta si tylko dobrzy i prawi ludzie. To jedyne miejsce, ktre przetrwa koniec
wiata i niebios.
- Rozumiem. Poza t rwnin s jakie domy, paace, ludzie? Kto tam sprawuje wadz czy
hasacie sobie wszyscy samopas jak owieczki?
- Mamy tam cakiem sporo paacw, a wadz w Asgardzie sprawuje mj ojciec, Odyn.
- Twj...ojciec? Czy to oznacza, e... jeste ksiciem? Nie, to jaki sen albo bajka odsuna
si nieco kiedy wyjawi jej prawd o sobie.
- Tak, jestem ksiciem z bajki, ale jakie to ma znaczenie? - odpowiedzia nieco oburzony. Jeli z tego powodu wszystko ma ulec zmianie to powinienem ugry si w jzyk.
- Dlaczego tu jeste?
- Na to pytanie nie znam odpowiedzi. Miaem trafi na Ziemi do wiata ludzi, aby
odpokutowa za wszystkie bdy, przemyle swoje zachowanie. Tymczasem wyldowaem tutaj w
nieznanym wiecie. Przez chwil, mylaem, e trafiem do Alfheim, elfiej krainy, jednak zburzya
moje przypuszczenia.
- No tak, nie jestem pen wdziku elfi pann w zwiewnej sukni, tylko barbarzyskim
tworem, ktry lubi babra si w bocie i krwi odburkna.
- Chodzio mi o co zupenie innego, jednak skoro zacza ten temat, jestem winien
wyjanienia. Ceni sobie waleczne kobiety, ktre zamiast lamentowa jak im jest le, bior los w
swoje rce, jednoczenie zachowujc przy tym urok, delikatno, wrodzone pikno.
- Zacicie w walce i czuo kiedy ju bitwa dobiegnie koca?
- Dokadnie tak. Wracajc do tematu Alfheim, miaem na myli fakt, i tamt krain
zamieszkuj wycznie elfy, a ten wiat jest czym niezwykym, gdy razem z wami dziel go
jeszcze krasnoludy i ludzie.
- Orcze plemiona na dalekiej pnocy, twierdza neutralnych magw, kiedy nawet czarne
elfy, ponadto golemy, trolle. Sporo nas tu, ale miejsca wystarczy.
- Do tej pory wiedzielimy o istnieniu dziewiciu wiatw. Tu pod koron w centrum pnia
jest Alfheim, po lewej stronie Muspellheim, po prawej Vanaheim. Na poudnie, porodku pnia ley
Midgard czyli Ziemia.
- Chyba nie zapamitam tego wszystkiego naraz odpara z kwan min.
- Pki co wystarczy ci wiedza o Asgardzie, a jeszcze lepiej jak zaznasz nieco spokojnego
snu.
- To cakiem dobry pomys pod warunkiem, e ty te odpoczniesz. Tylko nie wiem czy mog
tak zostawi tego niedwiedzia.
- Spodziewasz si nieproszonych goci?
- Sama nie wiem, nikt tutaj nie zaglda, jednak w miasteczku bya grupa trzech miakw
czekajcych w kolejce.
Koniec kocw Nif przykrya zdobycz gaziami i limi paproci, oczywicie po uprzednich
sporach z Thorem, ktry stanowczo zabroni jej zbdnego wysiku. Wykoczona zasna na
sienniku, niewiadoma faktu, e wtulia si w niego kurczowo, a on zadowolony takim przebiegiem
spraw okry j swoim kocem.
_____________________________________________________________
Nifriel/Ainei/Zeirra/Deith i cay wiat zesania (c) Nifriel

Thor/Asgard/Loki (c) Marvel