PS Już po zakończeniu tłumaczenia otrzymałem list od Romana Kubickiego.

który angielski oryginał przeczytał. a przed którym niczego ukryć się nie da.
Nie mogę oprzeć się pokusie zacytowania fragmentu z lego listu:
Myślę tli/d tym wyrokiem. ktÓty sztuk» skazuje teraz nu wieczne ekspetymcn(ow'l/)ic. Czymźcjcst ono. jeśli nie wyrazem totnlncgo braku zuutuni» do
tego, co jest. Punncnidcsowy hyt, nie dosć. że już da\Vno wsparciu niysli pozl>uwiony. teraz lIz1Jl-I<5musi cf<)f}}iniJL:ję lego. co dopiero być 1110że, lecz nigdy
przecież stuć sir nie musi ...

Soit.

Kultura jako
spółdzielnia spożywców

W miarę jak dojrzewają i dorośleją, pojęcia zaczynają poruszać się o własnych siłach i czasami zapędzają się daleko
od miejsca, w jakim je poczęto. Wędrują w przeszłość, która nie wiedziała o ich istnieniu wtedy, gdy była jeszcze teraźniejszością, albo zaglądają w przyszłość, która być może równie mało będzie ich świadoma, bo nie znajdzie
w nich pożytku. Tak to trochę wygląda, jakby pojęcia rodziły się jak rośliny - mocno w grunt korzeniami wczepione, karmione sokami gleby, w której tkwią; ale z upływem
czasu odrywałyby się od gruntu, dostawały nóg, wybierały
się na wędrówkę w poszukiwaniu bardziej urozmaiconego
pokarmu.
We wczesnej, "roślinnej" fazie swego życia pojęcia nasiąkają tym, czym je gleba karmi. Badacz nie miałby trudności z określeniem miejsca, w którym wykiełkowały: znajdzie w ich tkankach charakterystyczne
dla miejsca minerały, a dodatkowych wskazówek udzielą warunki klimatyczne, jakich ich kiełkowanie wymagało. Gdy podrosną i sił
nabiorą, od wielu innych spraw zależeć będzie, jak daleko pojęcia się zapuszczą. Ale świadectwo urodzenia nosić
będą ze sobą zawsze - jak ślimak swój domek - dokądkolwiek by poszły. Bo tylko w jednym miejscu, w jednym cza181

i robić bez znużenia. Czynił świat dwudzielnym. teoretyk: pouczać lud. niezdolny do ~amokontroli. podzielonym na tych. w jakich wypadło im żyć . co go ucywilizować. Mówiły o tym. Trzeba coś zrobić. którzy "są robieni". jakie inne. w których głowach się zrodziło i w których rozmowach nabrało rozpoznawalnego dla wszystkich rozmówców. Jak to jednak przekonująco wywlO~ł Michel Foucault. Działanie jest jedynym falochronem.. co robią i tych. angielskie refinement . co się tym ludziom przydarzyło w czasach.straszne dziać się będą rzeczy. jest dla pojęcia doświadczenie ludzi. kultywacji. nauczania i uczenia się. Gdy o doświadczeniu mowa. świat jako szkoła. hodowli.stworzyć możemy świat znakomity. na rzeźbiarzy i rzeźbionych. wyraziła się w pojęciu kultury (czy. a pewnych umiejętności nie wpojono.ale i o to chyba (chyba nawet głównie o to). jakimi sposobami próbowali sobie z nimi dać radę. Pojęcia najbardziej nawet powszechne rodzą się i kształtują w doświadczeniach szczegolnych czasów . jakie zlać się miały później w jeden nurt kulturowego dyskursu . strzegącym kruchy ludzki ład przed zalewem chaosu. b miejsc i ludzi.M us wewnętrzny i zamiar działania określał ramę. czym dla roślin agricult[.). jakiego dzieje nie znały..do których mogliby swoje kłopoty przyrównać. a zredukujecie lud do stanu pry182 mitywnego barbarzyństwa. nie tracąc czujności ani na chwilę.. innym razem jako nieoszlifowany diament czekający n~ sprawne dłonie szlifierza. l. 183 . Konstytuował lud raz jako motłoch popędami ciskany.były wszystkie nazwami czynności.sie. praktyk Saint-Just: lud . aby nadać zadaniu kształt praktyczny.i innymi. wręcz lub pośrednio: gdy pozostawimy sprawy własnemu biegowi i do ludzkich postępków mieszać się nie będziemy . Pojęcie kultury. ale jeśli się do spraw rozsądnie weźmiemy i poddamy ludzi sensownej obróbce . można uczynić ludzi innymi. Francuskie civilisntion. naprawie obyczajów. Tylko przez działanie można ujarzmić bestię. niż by się stali. na nauczycieli i uczniów. Tym. pOSiadacza wiedzy jako nauczyciela. wilgotność i nasłonecznienie gruntu. niż są w "stanie surowym" . a więc zarazem bezradny i niebezpieczny. tylko nazwą funkcji. zrobić pilnie. jak się do zdarzeń odnieśli. znane im już wzory postępowania mieli na podorędziu . przy jednorazowym. k~nst~. ~adań. nie chodzi o to tylko. Myśl o takim to działaniu. a nie strukturą. o jego potrzebie i o gotowości do jego podjęcia. niemieckie Bildung. Konstytuował myśliciela. Wszystkie trzy wyrażały niepokój i potrzebę działania.wiekuiste dziecko .scenę socjalizacji. w bardziej z duchem czasu zgodnym tłumaczeniu. przewodników i przewodzonych. czy rudę. me organizacją i nie przyświecającym tej organizacji ideałe~ różniła się w projektach nowoczesnych szkoła od fabryki. terminu "kultura" użyto po raz pierwszy w świadomym nawiązaniu do metafory Cycerona: cultur« lwimi jest dla ludzi tym. zrodzone w trzeciej ćwierci osiemnastego stulecia w krajach stojących u progu nowoczesności. wciąż na nowo. mogły się one narodzić.tuował świat jako arenę ich stosunku . kształceniu. (Jak to podsumował Diderot. by zabłysnąć. natychmiast . z Jakiej kunszt majstra-nauczyciela ma dopiero wytopić cenny ~ruszec. człowieka światłego. akulturacji. A i o to także. co się robiło lub co zrobić należało: o cywilizowaniu. edukacji. czym dla rośliny jest skład mineralny gleby. I jak to ujął lapidarnie jego uczeń. to tyle. jak im stawiali czoła. komunikowalnego sensu. wychowawcę i trenera.lra) . trenerów i trenowanych. zabierzcie wiedzę. rzadko powtarzalnym zbiegu wielu okoliczności. nie było wyjątkiem od tej powszechnej reguły. Zrodziło się ze szczególnego doświadczenia szczególnego rodzaju ludzi w szczególnych czasach osadzonych.trzy dyskursywne potoki. pogromcę dzikiego zwierzęcia i szlifierza diamentów naraz. w Jakiej postrzegano świat. Wszystkie trzy informowały. gdyby pewnych ich instynktów nie przyhamowano. Życ·ie jako uczenie się zadanych lekcji i o?rabianie. .

nic nie jest puszczone samopas. koszar. Nie wszystko z tej treści wytrzymało tz.w procesie.:' "próbę czasu" z równym powodzeniem. należy zatem posługiwać się pojęciem "k. ktorych y jest wiele.e lepsze i gorsze. kultura jest całością suwerenną. niezależnie od ich zadań nominalnych: były też (być może w pierwszym nawet rzędzie) Isbrykumi łndu: wytwórniami takich sytuacji. potem przepis.kiej ~bior~wości zaspokajać można na różne sposo.toku kultywacji wdrażane). kult~rowy m są ze swej natury (a przymlJmJ1łeJ WJ11nyb~c).więzienia.by" \lIekO\llecz\ll. I można je ulepszać -. licząc na to.a zatem i kontroI~wanych. posuwając się odtąd naprzód jedną tylko ścieżką. I:vszystkie wytwarzały ład w podobny z grubsza biorąc sposob. który skwapliwie karał czyny niewskazane i nagradzał postępki właściwe' wszystk~e poddawały powierzonych ich pieczy ludzi tylk~ ~tarannte dobranym lub zaprojektowanym naciskom I skrzętnie eliminowały wszelkie inne presje: wszystkie więc ~bały o spójność i jednoznaczność warunków. w którym zderzenie się elementów jest wynikiem błędu konstrukcyjnego.arbItralnym wyborem wśród możliwych sposobow. jeśli się funkcji czy potrzeby n~lmo sta~'an me odkryje.arę wytwórni ładu.do stanu "ucywllIzowanego". domu pracy przymusowej czy szpitala. w którym jest miejsce na takie tylko reguły i rutyny postępowania. a jeśli zdarza SIę.. najpierw potrzeba. krótko mówiąc. Potrzeba dzierży tu prymat. A mla~l. jak można było się spodziewac. dzieje ludzkie s~lhistorią postępu sposobów zaspokajania potl:zeb. o ktorych mowa. "kultury" używać można tylko w liczbie pOJ. im więcej wiedzy posiądą nauczyCIele I Im lepsza będzie wiedza o "rzeczywistych potrzebach".s zadanie do spełnienia. Wszystkie te wynalazki nowoczesne.będą wszak tym lepsze. przytułku dla ubogich.kcję w systemie spełniają.edynczeJ) me w~szło całkowicie z użytku. jak wszelki ład. jaką to fun. Dawne hierarchiczne pojęcie kultury (potrzeby zaspokaja się na coraz to doskonalszy sposób. jakie ową treść podtrzymywały. zaniedbania lub schorzenia.. wypada uznać normę czy wytwor. wiąze Się I zazębia. i takie były milczące założenia. gdy je ukuto. czy jaką ~o potrze~ę zaspokaJają. zakładu poprawczego. za 185 184 . Taka była treść jawna pojęcia kultury w chwili. by w najlepszy mozliwy sposob owym potrzebom służyły.~~Irowego" _ dzikości czy barbarzYllstwa . które potrzebne są do samoodtwarzania się systemu.. innymi słowy.spoJne i niesprzeczne. mówiąc ogólniej. Stosunkowo naJwcześniej odpadło przeświadczenie. pOJ~cla. Jak każda z licznych wprowadzonych JUz lub zakładanych wytwórni.oWlc~e: _ kultura (kultywacja. ale znalazło SIę w towarzystwie pojęcia różnicL(ji:/cego (te same potrzeby ludz. w jakich prawdopodobieństwo pewnych zdarzeń będzie radykalnie większe od pr~w~opodobie1'lstwa innych. które spełniają użyteczną dla przetrwania ładu funkcję.u okazały się natomiast. akulturacja) jest w swej istocie procesem ładotwórczym. skrojone na ~li. me tyle treści jawne. w którym wszystko ma jakle. że od stanu . Najbardziej odporne na dZlałaJ1łe ~zas. były one wytwórniami sytuacji przewidywalnych . "systemem". z której natchnienie do działania czerpią. _ w tym systemie miejsce prawomocne mają takie tylko normy i wytwory kulturowe. Jeśli trafi się więc na normę czy wytwór kultury. w jakich reguła zastępuJ~ p.ze me są. ze takle warunki sprzyjać będą równie spójnemu i jednoznacznemu zachowaniu się podopiecznych. można pytać zasadnie. każda kultura jest w jaklms S~OpJ1łU. Było więc pojęcie kultury. "k ulturalnego" przejść można przez Jedn~ tylko furtkę. można więc tak dobrać przepisy (:vzory w . wizja stanu docelowego k~l~ury by~a obrazem systemu. ile milczące założenia.rzypadek a norma żywiołowość. _ więc normy promowane lub nasa?zal:e. Wszystkie one umieszczały podopiecznych w zasięgu wzroku opiekuna/nadzorcy.ultur " w liczbie mnogiej). kazdy element ze wszystkimi innymi w jakiś sposób współgra. jest to zjawiskiem dla kultury nienormalnym I niezdrowym.

która odbija jak w ZWIerciadle (choć w sposób poniekąd "ubezosobowiony") strukturę wszelkiej wytwórni ładu . że coś jest z tymi pojęciami nie w porządku. Tak też i myślimy o kulturze do dziś. Trudno powiedzieć. skąd się ten "kryzys paradygmatyczny" bierze. zjakiej światu SIę pI:zy~I~damy. obfitość tworow kulturowych w sposób widoczny "bez przydziału" . co me frapuje i zdziwienia nie wywoluje>. że zobaczymy. sprzeczności w stylach życia. co ~wyczaJow. wieI 0znaczI~~ść po~tępowania. trzeba nam nowego paradygmatu ~ w 111ny sposób narysowanej wizji kultury .czyli z sytuacją.. że nie tyle obj~lśniają one. "ZroZl~m.. jak i ładu miejscowego lub cząstkowego."świat w zasięgu dł~nl I wzro.c~dz. autonomiczną logiką napędzany.to trzy procesy odrębne.przeżytek.slęna ten SWIat: ko że przepaja czynności codziennego zycia. owa z?udowana z własnych przeżyć i trosk wieża. ze są .lennym pozycją _ ich moc porządkowania wiedzy o swiecie skurczy~a się wraz z mocą porządkowania świata? PrawdopodobI1le mamy do czynienia z jakąś kombinacją w~zystklch trzech procesów. że jest to sytuacja rewolucyjna.. Powiedziałby też pewnie. który "rozumie się bez wysiłku rozumlellla .. .ajczęstsze i postrzeżenia najbardziej typowe zastane pojęcle. w jaki patrzymy I w jaki to. straciły po ~rosze SWOJ dawny autorytet wraz z centralną w zyclU. Tak czy owak. kiedy to rodzi się i przybiera na sile najpierw przeczucie. od reguły . co się z żywiołowości poczyna. W jednym i drugim przypadku oczekujemy przykrego obrotu rzeczy i skłonni jesteśmy wołać na alarm . co się w życiu praktycznym dzieje. że błąd tkwi nie w sposobie. choroba stanem chronicznym. a potem i prze~wia. Odsk?cZI1lą I przystanią macierzystą dla każdego rOZLlllllellla Jest t?. nienorm. jaka składa .system kulturowy "ma strukturę".lecz w tym.to.! Czy wreszcie owe metafory.alność normą.lec to tyle. nadszedł czas odrzucenia starego paradygmatu i dopracowania się nowego. Jako o wojnie z żywiołowością i tym chaosem. Kuhn powiedziałby chyba.~' codzienne..powiadamy albo o konflikcie wielu kultur albo o kryzysie kultury. Gdy postrzegamy niespójność norm. wS. cośmy zobaczyli.z~stko. kluczowe czy konstytutywne. dziś już bezsensowny i prawdopodobnie skazany na obumarcie.t<~kaby wyjątki stały się znów marginalne a ZjaWIska marginalne wyjątkami .. "IOzumle SIę ?1.. jakim umiemy się posłużyćkaze traktować jak wyjątki. zapisujemy . gdy pOJęcIe kul~ury uk uto.dc~enie..~ 187 186 .enie zjawisk ~O"ow~go świata.normalność" tego. co SIę dzieje. jest tych wartości zastosowaniem czy uszczegółowieniem. oczywiste . wzajem niezależne. a być może tylko zdaje się nam. ile zrozumieć świat przeszkadzaia: ze są balastem raczej. niż motorem poznania i rozumleI1la.jedyne. w jakiej przeżycia n.zy raczej "wiedza bezwiedna". co dopasować widz.kt~ ' c.zarówno ładu ogólnospołecznego i wszechogarniającego. Jako o wysiłku zaprowadzenia i utrzymania ładu. jakie nadawały staremu pOJęCIU p~~ zór przejrzystości i oczywistości. który pozwoli dostrzec .. Czy to zjawiska w polu widze!li~ badaczy kultury na tyle się zmieniły od czasów. lub ów przyczółek "świata codziennego zycia . W w~jnie ładu z żywiołem kultura staje bez wahania po stronie ładu. że trzeba to pojęcie poddać rewizji? Czy tez zmleI1lł się raczej nasz sposób patrzenia na świat. Zaczynamy podejrzewać. co nasze pojęcia porządkujące każą nam spodziewać się. a przeto "reguła" zdaje się pomysłem coraz bardziej księżycowym . że mamy dziś do czynienia z bankructwem paradygmatu . u szczytu (czy raczej pulpitu kierowniczego) systemu kulturowego znajduje się zespół wartości. .. Coraz trudniej dziś myśleć w ten sposób i mówić o kulturze: kryzys stałby się wszak wtedy codziennością. co dawny paradygmat ogłosił anomalią i odstępstwem. ze SIę z tym balastem daleko nie zajdzie . określonych jako główne. z którego podejmujemy nasze wyprawy poznaw~ze. Innymi słowy. kazdy swoją."porządkujące" ..

których rzeczywiste (a teraz dopiero staje się jasne. Procesom strukturalizacji podlegają za to różne sfery praktyki ludzkiej. by swą poprawnosc "oblektywl1le oceniać. jak bardzo przełomowe) znaczenie niesłusznie pomniejszano sprowadzając je do kolejnej. • Dynamizm kultury można (I należy) opisywac me uciekając się do "potrzeb". Osobiście skłonny jestem sądzić. jest. Kultura niczemu nie służy. co manipulacja możliwościami.le jest w.do przyrody czy kulturową "nadbudową" nad przyrodą Jest nie tyle całościowy.. co niemożliwe. Stąd rola poznawcza metafory. rzecz jasna) powinowactwo. podobieństwo: podpowiada: "tak. nie są "całościami". Zestawia ona to.ale jakie permutacje dokonają . że obie tradycyjne metafory straciły dziś (lub szybko tracą) sporo ze swej dawnej nośności poznawczej .czy też z miejsca kierowały myślenie o kulturze na fałszywe tropy.Jadotwórczemu" paradygmatowi kulturoznawstwa pojawiły się w pracach Levi-Straussa. oddzielania. rozgraniczania. klasyfikowania: tworzenie nowych sensów przez działania diakrytyczne.a to z tego tytułu. a więc i odbieranym jako przejrzysty.. jakie ma wyrażać i przekazy". co to znaczy rozumieć". czy do "sensów" lub "treści". czy wtedy.. Spierać się można długo o to. sztucznie skonstruowany I rekonstruowany. jak i "kultura" zamykane były jawnie lub ukradkiem w obszarze podległym władzy państwowej .Się. które ma zaspokojać. dla rozumienia kultury i konstrukcji nowego paradygmatu: • Nie istnieje nic takiego. ni~ jest niczego "funkcją". wersji "strukturalizmu". która jest dziełem kultury (uprzywilejowanie prawdopodobieJlstwa pewnych zdarzeń nad prawdopodobiellstwem innych.szak mczym tylko wianiem. podszeptuje (zawsze wybiórcze. O wiele pilniejszą sprawą zdaje się wszakże wyciągnięcie wniosków praktycznych z faktu. że pierwsze wyraźne symptomy buntu przeciw .bez zastanawiania. o tym "struktura" nie decyduje i de~ydow. poza swym własnym dynamizmem. nie ma się wed~~ cze~o mlerzy~ i brak jej kryteriów. zajmują o wiele mniej doniosłe i rozległe miejsce w świecie codziennego życia. by użyć przenośni. . 189 . który n. z Jego programem jednolitej kultury narodowej. . do których się odwoływały.ac me . Taką metaforą było i nowoczesne państwo. koniecznym). l~cz procese~. sama me jest bytem ani cechą stacjonarnego bytu. jednolitego programu nauczania historii. nie pierwszej przecież w dziejach i nie ostatniej. jak wiatr. były te metafory trafnie dobrane i skupiały' myślenie o kulturze na sprawach najważniejszych . sensów nad znakami . jednolitego języka. Działanie diakrytycZl~e ma "strukturę" o tyle.struktura to tyle. co oczywiste. kultura czyni to. jednolitego kalendarza świąt i rocznic (w narracji socjologicznej zarówno "społeczeJlstwo". każda na własną niejako rękę.w praktyce. co jak dotąd nieprzenikliwe i niewyrażalne. sposób bycia. razem się rodzą i razem odchodzą. Można (i należy) obejść się w ogóle bez zakładania pierwotności potrzeb nad kulturowymi "rozwiązaniami". jak to trafnie Pierre Boulez okr~ślił. która cała Jest pylnięciem . jak "struktura kultury jako takiej" czy "struktura społeczeństwa jako takiego". że zjawiska. jak tu"a przez to pozwala posłużyć się językiem dla przejrzystego "tu" przeznaczonym. jak i społeczeóstwo. szkoła czy koszarypanoptyczna (i systemowa w swych zamierzeniach) wytv:órnia ładu. Jedne żyć bez drugich nie mogą. gdy służyły one bez większych problemów natchnieniem badaniom nad kulturą. o ile określony jest z~kr~s moźliwych permutacji .i na integralności tego obszaru wspierały swą "całościowość"). Wkładem kultury.:ać.moze. nie tłumaczy. . co niejasne.. procesem . • Struktura. co nieustający pęd do rozróżniania. Taką metaforą dla zjawisk kulturowych w tradycyjnym paradygmacie była fabryka. z tym. dla przedstawienia tego. Kultura. W szczególności trzy tezy Levi-Straussa wydają się mieć wartość nader 188 doniosłą dla dzisiejszych poszukiwań nowego układu pojęciowego. Kultura jest cała czynnością.. niczym się też. czy rzeka.

adne f~naberie i. lub po prostu pozbawia sensu. łado~or~~ego paradygmatu. w jakiej obszar kultury wyłania się na naszych oczach spod gruzów tradycyjnego paradygmatu? Zacznijmy od obserwacji. Jakie to cechy spółdzielni spożywców (przypomnijmy: cechy idealne. co się dzieje w spółdzielni spożywców. i każdy żywy nurt. Żywioł nie tylko nie wyklucza. Gdy padają słowa "spółdzielm~ spoż~~ów".różnicy tak świętej wszak i nie~~a)ne] dl~ ładotwórczej intencji. by się wciąż na nowo więzom wymykać. instytucji już za życia na poł martwe]. nieznośną przykrość. Więc żeby ~o. w okolicznościach wciąż jeszcze w odwrotnym kierunku pchających. że wizja pionierów nie całkiem się ziściła w praktykach także i angielskiego COOP-u. ale o tym. jakiej pozbawiono ich w roli producentów. . lecz na jej pobudzanie. porządkująca moze. chcieli odzyskać jako spożywcy. Nie tyle wizja kul~ry zres~ą ~ tych tez się wyłania. a skojarzeniami budzonymi przez termin "spółdzielnia spożywców". ~abI?'c~nym R?chdale. mesf~rne i niepokorne z punktu widzenia tradycyjnego. Być może zbyt wcześnie. prawowitej. co sposób jej rysowania. cechy "dziania się" kultury.zarzu~: między cechami. Nie jest działanie determinowane jednoznacznie ani przez cele. którzy z niego korzystali.vybor mo] padł na spółdzielnię spożywców.. że nadaje się ona na metaforę kultury . Aby i dalsze zarzuty uprzedzić. założeniowe) sprawiają. gdy w 1844 roku zakł~dali swą pierwszą kooperatywę na Toad Lane w angielsk~m mieście. . bo nie dająca nadziei na portret ostateczny. niż z marzycielami z Rochdale. mform~c~a me o tym. że w swym założeniu spółdzielnia spożywców. ~ała w ruchu. żłobi z biegiem czasu nieruchorne koryto .. by się na nowo rozproszyć.czym kultura jest. co istotne. kto~m rządzi c mieli CI sami ludzie.płynna i rozpływająca się.w tej postaci.. Myślę.kałem metafory. szereg opozycji konstytuujących "ładotwórczą" wizję kultury.· Wyłania się z tych trzech tez wizja kultury całkiem odmienna od tej. Mniej od poprzedniej wiZ]I zacbęcająca. Jak w Prygożynowskiej plazmie. Wolność. lecz wręcz domaga się zabiegów zorganizowanych i celowych. kasuje. że jeśli to drugie tłumaczenie jest prawdziwe. A zakładali oni sklep. lecz jakże do przodków niepodobnej latorośli rochdalskiej inicjatywy. Gdy się tą mysIą ~ kul. skończenie miarodajny. To. na znak protestu przeciw logice zniewalania i bezdusznej reglamentacji. a co marginalne. ale zabiegi te nie są obliczone na poskromienie spontaniczności. . Szu. A być może skłonność do kostnienia w każdym wolnym działaniu się zawiera.zas. nośność poznawcza "spółdzielni spożywców" jako metafory kultury rośnie jeszcze. która zastygła w tradycyjnym paradygmacie. w jakich zarabiali na chleb. podobnie jak kultura w swej praktyce. Poznaniu). Więcej chyba ma dziś COOP ze "Społem". którą poznali aż nadto dobrze w fa190 brykach. do szpiku kości zbIurokratyzowanej i traktującej żądania spożywców jako bez. nie jest ani procesem żywiołowym..turoznawcami po raz pierwszym podzieliłem (w ~Olm Ojczystym mieście. rozproszone czynności zbiegają się i zagęszczają tu od czasu do czasu. przed oczami staje coś w rodzaju niesławne~ parmęci "Społem". wspólnego.dobn~ z~rzuty ze strony czytelników uprzedzić. przystąpili marzyciele do realizacji swych marzeń. 191 . Ale czy me z takiej właśnie informacji prząść wypada nowy paradygmat myślenia w kulturze? . ale sama me uporządkowana. autorytatywny. zieje przepaść.różnicy między tym. chcąc nie chcąc. co komeczne: a co przypadkowe .. ospałej i nieruchawej . instytucji drętwej. lecz obraz. jaki przyświecał ojcom duchowym SOCIety of Equitable Pioneers. ani kierowanym. postawiono mi ważki .jak się ona dzieje. wyjasmam. ale po to tylko. jakie kulturze przypisałem. ze me owe wspomnienie Polaków o "Społem" miałem na myśli. która chwytałaby najlepiej te własme. drwiąca sobie bluźnierczo z . nieskoordynowane inicjatywy spotykają się tu i wiążą w różnych punktach układu. gdy kondensacja wyczerpała swą użyteczność. . tworząc lokalne "koncentracje" i "struktury". przyznaję.

dlaczego wypadałoby przyjąć za metaforę kultury spółdzielnię spożywców właśnie.. że także i pojęcie "samorządu". Wszyscy są tu aktorami i autorami naraz. trudnych nieraz do zauważenia innowacji nieuniknionych w każdym akcie odtwarzania. Trudno w tych warunkach rozstrzygnąć. Jest czymś trzecim: terenem sumorzędnym. nieraz bywało użyte w sposób z ideą pierwotną niezgodny: aby mówić o "samorządności". Autorstwo i aktorstwo są aspektami tych samych czynności (aspektami obecnymi. Idzie tutaj o rzeczywisty policentryzm władzy.nie można być aktorem nie będąc zarazem autorem . czy zajście było konieczne. wzdłuż tras nie dających się z góry wytyczyć. 192 Już z tego. Na rzecz tego wyboru przemawia najdobitniej jedna właściwość spółdzielni spożywców. Dystrybucja i przyswajanie zatem. zachodzi raczej współgranie obu typów determinant . Podobnie jak działanie.ale przekształcenia są rozproszone. choć w różnym nasileniu. każdy czy jest itcrecje.. ale nadto jeszcze ruchome. a nie wytwórczość. każdy czyn jest "permutacją". lecz unosi się niejako. ani na to. Właśnie owa niezależność autorytetów od aktualnego układu urzędów i rozproszenie szans okazywania wpływu są najistotniejszym znamieniem samorządności. że udział spółdzielców mierzy się rozmiarami ich spożycia.. musi być wciąż na nowo negocjowany. czyli takiego wpływu.nie zważając na to. zapisana w statucie przez pionierów z Rochdale: ta mianowicie zasada. a i o coś więcej jeszcze: o to. ten sposób mówienia wyraża właśnie nieprzydatność opozycji pojęciowej między koniecznością a przypadkiem. aby oddziaływać na zamiary i poczynania innych. Wypada więc zaznaczyć. jak rozległa i bezwzględnajest władza. wyłaniają się (w miejscach z góry nieprzewidywalnych . a nie wkładu produkcyjnego. w każdej czynności). tak i władza zachowuje się więc na Prygożynowską modłę. i to we wszystkich szczegółach. Wszelkie wyłuszczone wyżej osobliwości można uznać za cechy wszelkich zbiorowości spółdzielczych. która się w ich rękach skupia. trudno odróżnić "autora" od "aktora". a nie mianowani przez władze zwierzchnie . cośmy powiedzieli dotąd. niż w procesie nieustannego i nieustępliwego przekształcania się . by prawo. lm więcej spółdzielca konsumuje.ani przez przyczyny. wystarcza często. który aby być wpływem. jak i samo pojęcie "spółdzielni". że w spółdzielni spożywców. tym większa przypada nań dola we wspólnym dobytku spółdzielni. Zauważmy. szczególnym wydaniem wzoru . wodróżnieniu od teorii. Ich ilość się zmienia. a wzmaganie konsumpcji i pozyskiwanie nowych i coraz to gorliwszych konsumentów jest głównym źródłem jego dynamiki (przypomnijmy 193 . jak i na obszarze kultury. czy przypadkowe. jak i obszar kultury. nie jest ani terenem monocentrycznie zarządzanym. że źródła dyspozycji są nie tylko liczne i niezhierarchizowane.i rozkazodawcy byli wybierani przez ludzi im podległych. ani terenem anarchii.co zresztą podważa już sam sens pojęcia "determinanty" czy "determinowania". przedziału między "statyką" a "dynamiką". nie re-iteracją).kłączowato". Jak dotąd. Można też to spostrzeżenie wyrazić w inny sposób: "spółdzielczy" obszar społeczny. graniem z góry napisanej. a nie własnościami odrębnych kategorii ludzi. nie wlewa się ona i nie zastyga w formy piastowanych urzędów. jak dalece rozrzut źródeł dyspozycji zbliża się do monocentrycznego modelu. W każdym czynie wzory odtwarzają się w sposób samoistny i do kOI1ca nie powtarzalny. jak powiedzieliby Deleuze i Guattari) z drobnych. Żaden z czynów nie jest po prostu naśladownictwem. na fali autorytetu. kopią. "Wzory" nie istnieją więc inaczej. że używamy tutaj pojęcia "samorządu" w mocniejszym znaczeniu. wynika. Mówić raczej wypada o przygodności zdarzeń. roli (by użyć Derridiańskiej terminologii. jest osią spółdzielczego działania.. zmienia się też ich lokalizacja. nie jest pewnie jasne. Nie ma w praktyce. w jakim miejscu układu wpływ się narodzi i z jaką mocą zadziała. W układzie samorządnym nie wiadomo z góry. ciągłością a zmianą.

którzy konsumpcję pobudzają i obsługują).nad popytem IJesll O~lero w momencie nabycia wystaWIOne na rynek przedmlOt~ spełniają się jako towary .llturze .i w k.. lub z wysokości rzeczywistych czy urojonych wież kontrolnych kultury) wszystko. lecz przeciwnte . Rynek zaś jest w sposób oczywisty nie system. wydzielonej kategorii "producentów kultury". r~~kowym model spółdzielni spożywców daje SIę wyobt azic.ale ~o ~o.czystosc czer195 194 .. orgamczna JJleJ11stJ~mentalność. co wyraża się w wahaniach popytu (założenie. których artykulacja i ochrona była funkcją przypisywaną szczególnej.Yc~. o~~leme i zguba splecione w nierozerwalnym lISCISku. ~odob111e~ak na rynku.ale dzieje się ta~ cos w~ęcer w tok~ igrzysk byty stają się dopiero towar~ml.em. ~Iczemu one nie służą .na ~tórym. Choć była to raczej tragedia _ w Eurypidesow~n:" ~acine'owym c. Nawet w nowatorskiej skądinąd koncepcji "gęstej interpretacji" Clifforda Geertza dopatrzeć się można hołdu.~ pyt towarami je czyni."centralnych wartości".znaczące już . a JUz z pew- ?? nością nie objaśnia ich narodzin. że to twórca/producent jest autorem i sędzią znaczenia i wartości dobra kulturowego. W tym objawia się zasadnicza.za Danto i Beckerem. które obdarzają sensem wszystko pozostałe i których wszystko pozostałe jest wyrazem. że "prawda" czy "istota" kultury tkwi w pewnych "fundamentalnych założeniach".warcie wokół kategorii autorów dóbr kulturowych.kulturow..aJ~o~:zystniej jest myśleć jako o polu . jeśli nawet nie budowano ich ot. a więc jest "zniekształceniem" dokładnie w takim samym sensie).o~serw~w~c można z reguły nadmiar znaków. . funkCjonowama Jące zna' kćo w. czyli ~yp~łmc ~nacz~niem. podaz. Nie jest to sprawa błaha.lnych d~~r i popytem. wra~ ze spełnieniem się" konsumenta.zn~czema zn. me Jest to wcale jasne w momencie ich pojawienia SIę. śr~dowisk~.san~ ją w naukowej prozie. Prawdziwą produkcją spółdzielni spożywców jest wytwarzanie konsumentów. co kulturowe.oblera SIę znaków do znaczdł. ktor~ doplel?. "formuły filozoficznej" czy "etosu". O kulturze takze n. czyli stać się znakami ku~tur?wymJ. składanego tej tradycji: żądając. tu w teatrze awangardy artystycznej. Metaforę spółdzielni spożywców z natury rzeczy uzupełnia metafora rynku .aków. Jak to się zazwyczaj dzieje.owl~111a rodzi się też i konsument. włas11le. m~ dostrzegli ją i odnotowali naukowl. Towar "speł1a SIę .dostarcza II tylko bytów. sztuka wyczuła tę ~~wlłą dialektykę znaku i znaczenia n~ grubo przedt~m.bada. Chodzi na ?n~u niby o to. przedstawIono Ją w postacI drama. tu puste skorupy znaków wypełniają się znaczeniem. . NIe ~. Geertz implikuje przecież. wymaga stałej nadwyżki podazy . . który realizuje je jako dob~a. wędt u~ą po tym polu znaki poszukujące znaczen I ~nacze11l~ szuka'. tu .placem igrzysk podaży i popytu. że "swlaty artystyczne" wiodące prym w życiu sztuki składają się głównie z konsumentów dzieł sztuki i z tych.0pI. drynek .zyskują lub tracą na wartości.to . kazało badaczom kultury przedstawiać przeobrażenia znaczeń 'zachodzące w toku "międzykulturowej" wędrówki znaków jako "zniekształcenie sensów".. lecz pol~m . w codziennym aktorstwie/autorstwie "zwykłych" konsumentów (są oni wszak zwykłymi konsumentami tylko.~to~~. w akcie konsumpcji mogą się zrealizować. ale przecież każde spożytkowanie znaku zawiera dozę autorstwa. Skądinąd w akcie .waraml. nieumotywowanie zjawisk . Jeśli dla normalnego . Tradycyjne modele kultury były w zasadzie twórco-centryczne. gdy się na nich patrzy z okien gabinetów myślicieli lub artystycznego studia. Metafora spółdzielni spożywców wymaga zdecydowanego przesunięcia akcentu: to właśnie w czynnościach "konsumpcji".. toczy się gra między podazą poten~Ja. które zamierzają stać SIęto.a raczej jeśli i słuzą c~em~s. Zam~ .cze.~y l~sen~wym stylu: zderzenie prag1en me do ~~godze1a. by od obserwowanych zachowań przechodzić "w coraz głębsze warstwy" badanej kultury. . organizowano je wokół ich duchowego korelatu . nabiera sensu.t~lko w. by sprzedać towary .

ale za znamię dojrzałości uważa odejście od dzieciństwa i trawi swe wysiłki na to.przyjrzeć się można z bliska procesom dokonującym się w wielkim świecie kultury. am kluczem do klatki. Można ją odebrać jako opowieść o losie kultury w ogóle . Ale wolność twórcza nie przeżyje ziszczenia nadziei.wolność spełnia się w zależnościach. gdyby nie danym jej było wyrazić się w przełożeniu jednej możliwości nad inne. bezmiar twórczej perspektywy towarzyszy tylko nadmierności znaków. jaką nasycone jest ludzkie życie. Rzecz ma się dokładnie odwrotnie: sprzeczność. Wolność. dwóch "naturach" o różnym pochodzeniu. Wypełnione po brzegi znaczeniem.ale i to właśnie chcąc niechcąc. Wolność wyboru zasadza się na wielości możliwości.jestestwa o dwu nie dających się pogodzić istotach. w zamykaniu i odrzucaniu możliwości nie chcianych krótko mówiąc w skasowaniu wyboru. Wyrastają obie z tego samego pnia. Spożywcę konstytuuje wybór. między zniewoleniem przez zwierzęce instynkty a wyzwoleniem niesionym przez społecznie ferowane normy współżycia). więcej jeszcze. że wolność mieści się w prawie do wypełniania.w laboratorium jednostkowe~o życia . Jak w przypadku znaków zasobnych w szanse jak długo są znaczeń jeszcze 197 . durkheimowski homo dup/ex był poligonem niekończących się starć między dziedzictwem biologicznej ewolucji a wkładem cywilizacji.radość tworzenia i niedola poddama _ obie rodzą się z tejże nieuleczalnie ludzkiej kondycji samostanowienia. niż poklask publiczny. Człowiek Lyotarda nie jest zlepkiem dwóch heterogennych. nic nie wprawiało w popłoch większy. Od teg~ losu nie ma dla kultury ucieczki. które tylko w śmierci spełnić się może . cała wypływa ze spójnej logiki specyficznie ludzkiego bytu i nie potrzebuje innych niż ta logika wyjaśnie~.. samokonstrukcji i samoutwierdzania. ale wolność trwać może tylko niespełniona. "brakowi przydziału" stanowi samemu przez się nieznanemu. o triumfie. Jest jednym i drugim naraz.. Odegrana w teatrze sztuki awangardowej tragedia znaków żyjących poszukiwaniem znaczeń i dogorywających w momencie ich znalezienia może być więc odczytana w sposób bardziej ogólny. prote196 stujących przeciw niechcianemu sąsiedztwu.. którą stara się na różne sposoby uchwycić i przekazać pojęcie "kultury". jedna jest "dalszym ciągiem" drugiej . Epopeja bez nadziei na katharsis. upatrując wolność w prawie do jej wypełniania . czerpiącemu swój sens i urok z nadziei na sarnoprzezwycięźenie. Kultura nie jest klatką. ku własnemu zaskoczeniu. a o spółdzielczym charakterze konsumenckiej wspólnoty stanowi swoboda wyboru. Nie sądzę. życie. który jest porażką. W uchwyceniu tej przyrodzonej tragedii kultury metafora "spółdzielni spożywców" może być także pomocna.o urzeczywistnianiu się w samounicestwieniu. na użyteczność i "przydział". co zauważyliśmy przed chwilą w losie kultury. przyszłości bez granic). a nie w wypełnieniu samym. ujawniła. o wolności. nie są tego pnia osobnymi odgałęzieniami.. na powrót do bezpiecznej przystani ładu . między przyrodą a kulturą. niż bliskość sukcesu. kuszących nieodgadnieniem tajemnic. niewola w emancypacji . że człowiek jest najbardziej ludzki w dzieciństwie (żyje wtedy w świecie pełnym możliwości jeszcze nie zamkniętych ani nie zdyskredytowanych. by należało odbierać odnotowaną w ten sposób przez Lyotarda sprzeczność jako kolejną wersję manichejskiej wizji homo dup/ex . sprzecznych natur. jedna przerasta w drugą. spotykających się ze sobą w człowieku po to. ociężałe i gnuśne znaki nie zerwą się już do lotu.. ale pozostałaby czczą abstrakcją. Awangarda obnażyła brutaln ie pustkę znaków.piąca aromat z zanieczyszczeń. Idzie w wolności o spełnienie. Modalność wyboru jest wszakże ucieleśnieniem wszystkiego tego. Wolność i zależność . Nic nie przerażało awangardy bardziej.. jest jakby probówką. w zredukowaniu wielości. by dzieckiembyć przestać. Pisał Lyotard. która spełnić się może tylko w swym zaprzeczeniu. w jakiej . zbędności. by stoczyć walkę na śmierć i życie (klasyczny.

na przykład z racji zgodności J Por. Prawda nauki. w t. s. jak i licznym filozoficznym ujęciom. któremu się ją przypisało. W tym też. że walor żyrowanych wierzeń nie sprowadza się do naszej ich aprobaty. tkwI. Trzeba jednak zaznaczyć z miejsca. taiemmca wiecznego niezaspokojenia potrzeby konsumpc~JI~ego wyboru.slłkl~m spełnienia tej istoty.i w ten sposób żyruje . że szczególny sposób żyrowania wierzei 1 właściwy terminowi "prawda" zawdzięcza swą popularność i skuteczność odwrotnemu z gruntu założeniu: temu mianowicie. a wbrew zarówno popularnym. prawda jest zdaniem Jamesa "środkiem myślenia" w tym sensie. w wybierzeczy zastany lub już dokonany. lub (jak to Locke pierwszy zasugerował) stosunek między pojęciami a przedmiotami. n stytucie Kulturoznawstwa Jak się William James w 1912 roku wyraził. Jak pęd do wolności w ogóle. jakie zajmujemy sami (pragnąc zarazem skłonić innych do jego zajęcia) wobec tego.. prawda "jest li tylko środkiem (expedient: wybiegiem. jak i wolności w ogóle. Potrzeba więc wolnosci zawsze więcej niż sięjej ma '" I . Hachett 1981.pozbawion~.w tym otwarciu się na przyszłość. !o właśnie. jakie pojęcia te lepiej lub gorzej reprezentują. William James. termin "prawda" w jego praktycznych zastosowaniach denotuje pewne stanowisko.ac by~ ~yborem.. fortelem) naszego sposobu myślenia'". ale przysługuje im z innego tytułu . 1DO.yn~splocl~ marzenia o zaspokojeniu i wstręcie do zasP. istotą wolnego wyboru jest dążenie do te b~ przest. unicestwia możhw~~c własneg? usatysfakcjonowania.~mpCJI.o~oJel1Ja. tkwi przyczyna niepokornej i niesfornej dynamiki kultury.pogląd. 199 . że się wciąż na nowo Jako postulat odradza. że ocenia dodatnio .. co zostało powiedziane ajakimś bytem niewerbalnym. co zostało powiedziane lub w co wierzymy . vvO nosc Jest zawsze postulclt~m I wyraza SIę w ten tylko sposób. Zgodnie z tą interpretacją (którą podzielam). prawda sztuki garuu poza kaz?y porządek Spisane w czerwcu 1995 na podstawie notatck do wykładu wygłoszonego w l _ UAM \V październiku ł994. . Pęd do ~ons. j. dodajmy.raczej niż pewien stosunek wzajemny między tym. Indianapolis. i sytuacja wyboru jest niek~I~~ cz~cym slę. " • • j'. W wykładni Richarda Rorty'ego. Prugmntistn.wy.