You are on page 1of 13

Arien Halfelven ROZMOWY TRUMIENNE 8

ROZMOWY TRUMIENNE KOLEJNE: EXEGI MONUMENTUM


Exegi monumentum zbudowaem pomnik (Horacy)
Exegi: poruszyem/ bro gboko wbiem/ mieczem wywinem/ zbadaem. ("Sownik
acisko-polski"; znaczenie wykona ma numerek 3, wyej wymienione numerek 1)
Wnioski:
Exegi monumentum poruszyem pomnik? Eee... Wbiem mu? O wymachiwaniu mieczem
moe zamilczmy...
Kocham acin.
Opowiadanie w wikszoci pisane na wykadach. Nihil novi, wic nie spodziewajcie si
Wielkiego Wybuchu. Ot, ten sam trumienny Sev i jego sowotoki.
Ad rem.
ROZMOWY TRUMIENNE KOLEJNE: EXEGI MONUMENTUM
**************
Gabinet Wicedyrektora, Hogwart
Ugryz mnie.
Severusie...
Ty nade mn nie wzdychaj, Minerwo. Ty nade mn pacz. Miej t odrobin kobiecego
wspczucia. Mnie Dyrektor wyrzuca zniewieciao nawet, kiedy wspominam o Koperniku.
A tobie wolno obnosi si po zamku z wsami i ogonem.
... Tymczasem za Albus jest we Francji, a ja nie mam zamiaru roztkliwia si nad twoimi
pijackimi dsami.
O, przepraszam. Wypraszam. I nie zapraszam. Nie jestem pijakiem. Bywam koneserem
dobrych trunkw. Przyjrzyj si temu przeronitemu, zaronitemu indywiduum, ktre
obcaowywuje ci na ucztach, to moe zauwaysz rnic.
Racz nie obraa Hagrida!
Racz mnie nie obraa, Minerwo.
On nie ma poalkoholowych zwidw!
Aaa. Wic ja mam?
Severusie! Oka odrobin mskiej litoci i przyznaj, e to nie brzmiao zbyt powanie.
ON MNIE UGRYZ!!!
Tak, oczywicie. Oczywicie. Salazar Slytherin ci ugryz. Rzuci si na ciebie w jakich
zdronych celach, podar na tobie szaty i od razu z zbami. Cay Slytherin!
Caa ty, Minerwo. Tylko o jednym.
Severusie, wybacz, ale mam ciebie dosy. Posgi nie gryz!
... C. Jakebym mia zaprzeczy, pani wicedyrektor. Lepiej ju pjd, oddawa si w
samotnoci zgubnym naogom. Wybacz, e nie podam ci rki, ale jest jakby to rzec
niedysponowana... Mog pomacha, wystarczy?
Na rdk Merlina, Severusie!

Wystarczy? Nie chciabym tu zgubi kawaka skry. Jeszcze ci gabinet przesiknie


zapachem alkoholu.
Aaale, Severusie! Co ci si stao?!
Mnie? Nic. Nic a nic. Posgi nie gryz. Stanowczo powinienem rzuci picie. Zwidy,
samookaleczenia, lada dzie obudz si ze stygmatami. egnam.
Ale, Severusie! Musisz i do Poppy, niech to opatrzy! Co na Merlina zostawia takie
lady?!
Kamienne zby? Wybacz. To by kiepski art. Jestem tylko starym, pogronym po okie w
naogu alkoholikiem. Pjd, przywi si do mojej trumny i bd cierpia drgawki godu
alkoholowego.
Ale, Severusie! Oooch, do diaska z twoimi humorami! Co ja mam zrobi?! Gdzie w tym
zamku jest posg Salazara Slytherina?!
Spytaj kogo, kto nie ma omamw.
Severusie! Ja... eee... przepraszam...
Trzeba byo przeprasza zanim wyszedem. Teraz, jak widzisz, jestem za drzwiami i niczego
nie usyszaem.
Severusieee...
*************
Sala Wejciowa, Hogwart
Slytherin? Slytherin?
Argusie! Skup si! Z pewnoci wiesz , o kogo chodzi! Czwarty Zaoyciel. Albo pierwszy,
w zalenoci od tego, jakiego koloru proporce wisz w Wielkiej Sali. Taki szemrany typ
nadmiernie zainteresowany czarn magi, uprzedzony do Mugoli i uwielbiajcy we. Nie
myli z Sam-Wiesz-Kim.
Wiem, pani profesor, wiem...
I dobrze! To czemu tak na mnie patrzysz, Argusie?!
To nic zego, lubi zwierztka. Prawda, moja kochana?
Mrrrrrrau.
Wanie. A uprzedzenia do rnych ludzi to te bym mia na jego miejscu.
Masz uprzedzenia!
No, mam. I nie bez powodu!
Mrrrrrrrau.
Wanie, w zamku penym bachorw...
Zamtuz?! Co ci po gowie chodzi?!
Zam... Co? Eee... Przepraszam, pani profesor, ale nie rozumiem?
... Niewane.
To nieadnie z pani strony, uywa przy mnie jakich czarodziejskich formuek, skoro pani
wie, e nie zrozumiem. Potem si te zoliwe dzieciuchy bd ze mnie mia.
Ale to naprawd nieistotne...
Ale powinna mi pani wyjani. Moe i jestem charakiem, ale staram si rozwija. Co to
byo, ten, co pani wspomniaa?
Niiiic... Taki... Przybytek... Takie... Miejsce...
Eee? Znaczy, magiczne? Jak Hogwart?
Argusie... NIEWANE. Ja musz znale posg Salazara Slytherina. Gdzie on jest?!
Ano, na trzecim pitrze, dokadnie po drugiej stronie ni Sykstus Sasquatch.
Pierwszy animag, ktry utkwi w swojej formie zwierzcej?! Mamy jego posg?!
Ja chtnie wyrzuc, tylko kurz zbiera... Stoi przy nieuywanej sali do Zakl.

Dlaczego nieuywanej?
Bo ten Sasquatch pooy si raz spa przy drzwiach i jak dotd nie wsta, tak od siedmiu
lat...
Co?! Jak to pooy?!
Posgi na trzecim pitrze robi dziwne rzeczy, to przez to, e s tam lekcje Zakl... Albo i
przez co innego... nie wiedziaa pani?
Och, Severusie...
Wszystko w porzdku? Do kogo pani mwi?
Niewane! Sprowad mi zaraz wszystkich nauczycieli pod ten posg. Szybko!
No popatrz, kochana, pobiega jak kot z pcherzem.
MRRRAU!
Tak, wiem, e nie lubisz, jak tak azi w kocim futrze. Ja te nie lubi. To bardzo nieadnie,
tak azi tylko dlatego, e si moe, kiedy nie wszyscy mog. Nie kady w tym zamku ma
rdk. Ale nie martw si kochana, kiedy moemy jej przypadkiem nie rozpozna i zapa
do worka.
Mrrrrrrruuuuu...
Te ci kocham. Chod po profesora Flitwicka. Co to byo za dziwne sowo? Za... Zzzz... A,
zamtuz. Brzmi adniej ni zamek, nie uwaasz?
*************
Trzecie pitro Hogwartu
A jeli jest jadowity?!
Daj spokj, Filiusie, nie jest przecie wem.
Nieduo mu brakuje! Ju ja mu nie ufam! Nie ufam adnemu podstpnemu lizgonowi,
nawet, jeli jest tylko bry kamienia. Zwaszcza wtedy! O ywych przynajmniej wiadomo, e
to pokrtne gadziny. A taki, prosz ja ciebie, niby to niewinitko, przyczaio si w kciku,
aureol z kurzu sobie hoduje, a patrz, jak urzdzi ciebie i Liz! Ja do niego nie podejd!
Oooooch, Filiusie Flitwick, masz wiksze uprzedzenia ni Slytherin! Poza tym, wcale a tak
bardzo nas nie pogryz.
Bocie ucieky z zasigu! Ja takich maratonw nie bd uprawia! Mam swoj dum!
Aaa. Sugerujesz, e ja jej nie mam?!
Minerwo, Minerwo. Przy takich zgrabnych nkach jak twoje wstyd byoby ich nie pokaza
przy bieganiu.
Eee...
Wanie. ALE JA SI Z TYM POMNIKIEM LIZGOSTWA NIE ZAMIERZAM
GRY!
Ale nikt ci si nie kae z nim gry! On jest z kamienia!
Eee... Pani psor?
Tak, Hagridzie?
Moe ja sprbuj? Co si pan psor ma szarpa z tym wcikym kamulcem... Ja si jego
zbw nie boj, nie takie em widzia...
Hola, hola, chopcze, co ty mi tu sugerujesz?! e ja si boj byle zatwardziaego gada?!
Wbij ci moj rdk w gardo, potwarco!
Cholibka, panie psorze, pan si nie obraa! Nic zego nie miaem na myli! Ta gdzie!
Filiusie!
O nie, nie, nie! Ta zniewaga krwi wymaga! Poka wam odwag Ora Ravenclawu!
O Merlinie! Hagridzie, biegnij za nim, bo mu Slytherin pogoni orzeka i bdzie
nieszczcie.

Jasna sprawa, pani psor.


...
Oj, Minerwo, to nie wyglda za dobrze...
Aaaa! Cholibkaaaaaaaaa!
Gdzie mnie ksasz, mijo lizgoska?! Ju ja ci... Eeej! Precz z apami, profanie! Gdzie
mnie niesiesz! Ju ja mu poka! Ju ja mu co zrobi! Eee... Petrificus totalus! Eeee...
Bumsmorde! Eeee...
Uff. emy zwiali, pani psor, ale troch nas poszarpa.
Taak... Jakie wnioski?
Zasig ma nieduy i nie ciga daleko. Zaklcia ignoruje, na nasze wczeniej te nie zwrci
uwagi. Niczego, co ywe, nie przepuci, nawet biednej Pani Norris orzeka... ekhemm... kota
pogoni.
Akurat tam ona biedna, Lizo... C. Jedno jest pewne.
Jedno?
To, e gryzce posgi nie nale do tej samej kategorii co latajce biae pufki... Chyba czeka
mnie bardzo cika rozmowa. I to jeszcze zanim wezw Albusa.
A zamierzasz?
Mog mie zgrabne nogi, Pomono, ale na Slytherinie nie wywr wraenia. Nie, eby
Dyrektor mia lepsze... Pono Salazar gustowa w Puchonkach.
Prosz?!
Czyby nie wiedziaa o Heldze? Pomono...
*************
Lochy
Severusie? Jeste tutaj?
By albo nie by oto jest zagadka omylnoci ludzkich zmysw. Zwaszcza tak
otumanionych dugotrwaym naduywaniem alkoholu, jak moje. Nie, Minerwo. Nie ma mnie
tu. Wcale nie le w trumnie, pograjc zbolae jestestwo w czarnych mylach i oparach
eliksiru przeciwkorozyjnego. Tak naprawd, mj zniewolony umys bka si w piekle
halucynacji, ktrych lepkie macki dotykaj kadego odsonitego miejsca, zastpujc
zgliszcza mojej duszy swoim chaosem. Moje ciao lewituje gdzie w gorcych oparach
absurdu, pochonite przez ognisty ocean Ognistej. Powinienem by ci sucha, zanim byo
za pno, Minerwo. Teraz ju przepadem, jako ten kamie u szyi w bezdenn wod
samobjczej ostoi. Sam siebie wydaem na er omamom, samookaleczeniom i czkawce.
Dobrze mi tak.
Severusie! Przepraszam...
Dobrze mi tak. Jestem kwintesencj upadku czowieka. Alegori poamanych skrzyde.
Zasuyem na wszystko, co mnie spotyka. Zasuyem na to, eby si na mnie rzucay
wszystkie posgi w zamku. Bierzcie. Grycie. Ducie. Zawleczcie w waszych szponach do
pieka. Zasuyem na pieko za ycia.
Severusie!!!
Nie woaj mnie, Minerwo. Zbyt gboko zabrnem w okowy alkoholizmu. Przecie sama to
zauwaya. Ju si nie nadaj do wspycia z innymi ludzkimi istotami. Ty jest
uosobieniem czowieczestwa, a ja mieczem zamanym w plugawym starciu, gdzie nawet
runy na ostrzu zagasy ze wstydu. Odejd w pokoju, pozostaw mnie zwidom.
Czowieczestwo od ciebie promienieje, moje oczy nawyke do pcieni spalaj si w blasku i
kacu. Czowieczestwo promieniowao od ciebie, kiedy staem w twoim gabinecie, miejc
wywleka swoje przywidzenia na wiato dzienne...

Severusie, na Merlina! Przepraszam! Uspokje si! Ile Ognistej wypie, odkd si


rozstalimy?! Przesta gada! Ja przepraszam! Miae racj! Twj witej pamici Mistrz
Zaoyciel gryzie jak wcieky pies! Co ja mam z nim zrobi? Severusie!
- Nawet Slytherin si mnie wypar... Ostre zby jego wzgardy bd czu w ciele a po zgon...
SEVERUSIE!
Krzycz na mnie, krzycz. Zasuyem na gehenn...
Uuuuuuuch!
- Nawet Minerwie nie chce si mnie pomczy. Wybiega jak kocica z pcherzem. C za
niekobiecy brak zrozumienia. Przepraszam, te co. Niech si teraz ueraj ze Slytherinem.
Ile wypie, te co. Sam miaem pi? To ju nie te czasy. Eeech... Wiem, wiem. Zmikem,
zwraliwiaem i popadem w alkoholizm. A, i jeszcze mwi do wasnej rury. Ale nikt nie
zaprzeczy, e wci jestem paranoicznym draniem. Prawda? Prawda? No. Wic wci
zasuguj na gehenn. I czemu Dyrektor musia akurat Tonks zawozi do Francji...
*************
Trzecie pitro, Hogwart
- GRYFFINDOR TRACI TRZYDZIECI PUNKTW!
Aaale pani profesor, mymy tylko pomyleli...
A nie wida! Obaj do skrzyda szpitalnego, natychmiast.
Ale...
Cieszcie si, e tylko tyle. Ju was tu nie ma!
C, przynajmniej wiemy, e ma pretensje rwnie do uczniw.
Do Pottera i Weasleya sama mam w tej chwili pretensje!
Spokojnie, Minerwo. Jeszcze si takie Lwitko nie chowao w twoim Domu, ktre by miao
prawidowe skojarzenia na widok zamknitych drzwi czy w tym wypadku zastawionego
przejcia i wielkiego napisu NIE WCHODZI.
Czyby, Lizo? Ja bym miaa do oczywiste skojarzenia, co si moe dzia za tymi
zamknitymi drzwiami i dlaczego naley to przerwa. Ale ja...
Ale ty jak zawsze tylko o jednym, Min...
Ale ja jestem nauczycielk i Opiekunk Domu! Jestem odpowiedzialna za to, co si dzieje
w tej szkole! Nie irytuj mnie dodatkowo, Lizo. Tu mi Slytherin dosta wcieklizny, tam
Severus si dsa, paranoi obaj dostali. Id wysa sow do Albusa, niech wraca i co zrobi.
Och, wystarczy, e wrci, a humory Severusa bdziesz mie z gowy.
Czyby?
Oczywicie... W kocu przywiezie jego muz.
Muz, te co!
- A, rzeczywicie, Severus zwyk raczej nazywa j swoj zmaz... Ale przecie i tak wszyscy
wiemy, jak jest naprawd... No nie zymaj si tak. Chyba nie jeste zazdrosna?
- O t rozwydrzon pannic, na ktr si nawet patrze nie da bez blu gowy?! Ja?! O ni
miaabym by zazdrosna?!
Id napisa do Albusa, Min... I ostronie z tym gryfoskim temperamentem. My krukonki
te mamy pazurki...
*************
Lochy
- Profesorze? Jest pan tu!

Jestem?
- A nie?!
Granger... Byt. Niebyt. A pomidzy nimi tylko cienka warstwa zudzenia, ktr tak wielu
ju przeszo, nawet o tym nie wiedzc... Czy przekroczyem t granic? Czy jestem? Gdzie
jestem? Kim jestem? Nie patrz na mnie jak na byt urojony. Do ciebie mwi, Granger. Kto ja
jestem?
Jest pan sob, jak zawsze. I nie wyglda pan na takiego... niedysponowanego... na jakiego
pan brzmi.
No prosz, Granger, Gryfonka, a neurony pracuj... Widocznie to przychodzi z wiekiem...
Co?!
To, co przyszo do Minerwy i nie wyszo... Ale ja nic nie sugeruj. Granger. Oczywicie, e
nie wygldam. Mwiem ci ju kiedy, eby nie dawaa si zwie pozorom. Ja si maskuj.
Jestem Upiorem Hogwartu, mieszkam w podziemiach, nosz mask i uwodz niewinne
dziewczta.
Wic jednak byt, a nie niebyt... A poza tym, ta wersja troch si kci z tym, co zdoaam
wycign z Tonks...
... Nymphadoro Tonks, nie yjesz. Zabij ci. W afekcie.
Ha! Wydao si. Teraz pan nawet nie brzmi tak, jak pan symuluje.
... Granger. Co ty robisz w Gryffindorze?!
Marnuj si, najwyraniej.
Najwyraniej. Czego tu szukasz?
Zdziwiam si, e nie ma pana na trzecim pitrze...
Ju odebraem swoj porcj czuoci Salazara.
Tak, czuy i wraliwy, ten wasz Zaoyciel, typowy lizgon...
Granger. Czemu ja ci nie daj szlabanu?!
Bo ja mam na pana zy wpyw, gryfoski...
Phi. Wic, czego chcesz?
Tylko sprawdzi, czy pan yje... Harryego i Rona okropnie pogryz... Wci s w skrzydle
szpitalnym.
Ooo? Potter i Weasley zostali pogryzieni? A ty, w swojej gryfoskiej serdecznoci, przysza
mi donie wszystkie smakowite szczegy tego wydarzenia. Opowiadaj zatem, opowiadaj.
Nieadnie si cieszy z cudzego nieszczcia.
By pogryzionym przez Slytherina, to zaszczyt!
Chyba jednak jestem we waciwym Domu... Nie mam za grosz ambicji w deniu do
zaszczytw...
Granger. Moja cierpliwo ma swoje granice. Wziutkie. Czego chcesz?
Ju niczego... Obiecaam Tonks, e bd mie na pana oko, kiedy wyjedzie. I kci si z
panem, gdyby pan wpada w depresj.
Ohohoho, doprawdy?!
Eee... Wiem, e nie za dobrze mi idzie, ale to dopiero nasz pierwszy raz, prawda? Na
nastpn okazj naucz si lepiej kci.
NIE, GRANGER, NIE NAUCZYSZ SI!
Powiem Tonks, e pan powiedzia, e jestem nieukiem, zobaczy pan.
A ja zaraz powiem, ile Gryffindor straci punktw za to nieuctwo! Wyno si!
Do widzenia. Dobrze, e nic panu nie jest...
- ... Nic mi nie jest, te co! Kci si ze mn, te co! A ot nie nauczysz si na nastpn
okazj, Granger. Bo nie bdzie nastpnej okazji! Niech Slytherin zje moj rdk, jeli
kiedy jeszcze puszcz Tonks na jak durn delegacj. Ju ona mnie popamita...
*************

U szczytu schodw wiodcych do lochw


Panno Granger!
Dzie dobry, pani profesor McGonagall.
Co ty tu robisz?!
Id wanie do skrzyda szpitalnego, zobaczy, jak Ron i Harry si czuj...
Tdy?!
Eee... Z lochw to chyba najkrtsza droga?
A co robia w lochach o tej porze?!
Rozmawiaam z profesorem Snapeem...
e co prosz?!
Nnno, profesor Snape. To nasz Mistrz Eliksirw, wie pani... Taki brunet, surowy, w
powiewajcych czarnych szatach...
Nie obchodzi mnie, w co si ubiera profesor Snape!
A czemu miaoby? To znaczy, ja myl, e on si bardzo odpowiednio ubiera, oczywicie,
ale, pani profesor...
Odpowiednio, te co! Id, Granger, zanim Gryffindor straci jeszcze wicej punktw! Do
widzenia.
Do widzenia, pani profesor...
...
Potknie si na tym faszywym schodku i bdzie nieszczcie. Co j ugryzo? Chyba jaki
lizgon... Wstyd, eby Opiekunka mojego domu tak si zachowywaa. Nawet profesor Snape
nie odebra dzi Gryffindorowi adnych punktw. Ech, najwyszy czas, eby Tonks wracaa z
tych wojay. Ju ja jej powiem, kto tu si skrada do lochw, kiedy jej nie ma. Moe to i
nieadnie skary, ale nikt mnie nie bdzie bezkarnie tak traktowa!
*************
Lochy
- Severusie! Co tu robia Granger?!
Granger? Jaka Granger? To byo tylko zudzenie. Mj przesycony alkoholem mzg
produkuje ju najpotworniejsze koszmary. Ale dziki tobie wiem, e to tylko omamy. Chcia
mi wmwi, e Gryfoska Krynica teligcji przysza do moich lochw i bya taaaaaaaka dla
mnie milutka...
SUCHAM?! Co ona tu robia?!
Co tu robia, mniej mnie obchodzi ni to, e ju posza... Co bd musia zrobi, eby i
ciebie do tego przekona?
Nie wyjd std, pki nie dasz si przeprosi! Naprawd mi przykro, e nie potraktowaam
ci powanie, ale sam chyba rozumiesz... Wszede do mojego gabinetu ze zgroz w oczach,
szepczc co w rodzaju We... Atakuj... We.... To nie brzmiao trzewo. I musisz
przyzna, e ostatnio nazbyt czsto naduywasz alkoholu. To bardzo zy objaw, Severusie. Od
czasu, kiedy zadajesz si z Tonks, jest coraz gorzej. Nie gniewaj si, e to mwi...
Gniewa si na ciebie, Minerwo? Jakebym mg? Jeste dla mnie jak matka. Albo cakiem
jeszcze dziarska babcia, tak myl... Nie, matka. Ale dziarska. Jak mgbym gniewa si na
swoj dziarsk matk?
- ...
- ... I tak zostaem sierot. O Hadesie Halucynogenny, jeli bd dalej pozwala tym
wszystkim wiedmom trzaska drzwiami do gabinetu, moje ingrediencje dostan nerwicy. Ale

i tak adna Gryfonka nie trzaska tak, jak porzdnie podbechtane krucztko...
*************
Sala Wejciowa, Hogwart
ALBUSIE!
Minerwo, moja droga, jak mio ci widzie. Jak dobrze by z powrotem w domu. Ale ty
wygldasz na... zdenerwowan?
Nie jestem zdenerwowana!
Nie? Tym lepiej, przyznam, e mi ulyo... Czeg byoby trzeba, eby tak dziarsk
kobiet jak ty zdenerwowa?
NIE JESTEM DZIARSKA!
Minerwo? Powiedziaem co nie tak?
Aaa! Pani profesor! Nareszcie kto z uczciwym, szkockim akcentem! Musz pani uciska!
Natychmiast mnie pu, ty gupia dziewczyno! Uciska, te co. Albusie, musisz co zrobi
z posgiem Salazara Slytherina. Rzuca si i gryzie ludzi. Ka go Aurorom porozbija albo
co.
Ale, pani profesor! Moe lepiej po dobroci sprbowa?
Ciebie nikt o zdanie nie pyta! Albusie, pogryz wszystkich nauczycieli i kilku uczniw,
trzeba to natychmiast ukrci.
Aj, aj, Minerwo! Chcesz powiedzie, e po Hogwracie biega zgryliwy kamienny lizgon i
gryzie po ydkach?!
Na rdk Merlina, oczywicie, e nie! Stoi na trzecim pitrze i atakuje kadego, kto si
zbliy!
Na rdk, pani profesor, ale czemu pani do niego podchodzia w takim razie?!
Panno Tonks, racz si nie odzywa, kiedy rozmawiam z Dyrektorem! Nie masz teraz nic do
roboty w Hogwarcie, moesz spokojnie wraca do domu. Albusie, poszam tam tylko
sprawdzi posg, kiedy Severus przyszed cay poksany...
Severus?!
Ja chyba co mwiam, panno Tonks?!
A ja pytaam, co z Severusem!
Upi si, jak zwykle, odkd si musi z tob mczy.
...
Minerwo. Moe my we dwoje pjdziemy zobaczy, co Slytherinowi dolega, a kochana
Tonks niech si idzie przywita ze wszystkimi znajomymi.
Ale moment, moment! Jego naprawd pogryz ten posg Salazara z trzeciego pitra?!
Dziki Merlinowi, JA jeszcze nie mam omamw! Owszem, pogryz go! Tak ciko ci to
zrozumie?!
No dobrze ju, dobrze, pani profesor, ju sobie id, nie chciaam pani zdenerwowa... Pani
jest dla nas wszystkich jak matka, gdziebym...
Posuchaj mnie, ty... !
Minerwo, kochana, pjdmy szybko sprawdzi to zbate dzieo sztuki rzebiarskiej, a po
drodze bdziemy liczy muchomorki. Jeden radosny czerwony muchomorek... Drugi radosny
czerwony muchomorek... Oddychaj, Minnie. Do widzenia, kochana Tonks.
Do widzenia... Ech. Na par dni wyjedam i co zastaj?! Sodoma i Gomoria, zaraz jaki
deszcz smoy albo innych ab spadnie. Wic Slytherin pogryz mi Seviczka? No, to najpierw
pjdziemy przywita si z rodzin...

*************
Trzecie pitro Hogwartu
A, poszli sobie. Nareszcie sami, kuzynie.
Moe nareszcie dowiem si, co tu robi, kuzynko?!
No jak to?! Towarzyszysz swojej dawno nie widzianej, ulubionej krewnej.
Jednak wol tych krewnych, ktrzy nie wycigaj mnie na si z pokoju wsplnego,
posugujc si najpodlejszym szantaem. A moja matka twierdzi, e jeste naiwna i
nieszkodliwa!
Kochana ciocia Cyca, zawsze wierzya w ludzi...
... ... Ciocia Cyca?!
Och, wiesz, kuzynie, jak si ma trzy latka i wanie odkrywa si uroki metamorfowania
uchwy w uwaczki, troch trudno wymwi Narcyza, nie uwaasz?
... Nymphadoro. Powstrzymaj si od takich okrele w mojej obecnoci, a ja si moe
powstrzymam od stosownej reakcji.
Draconie Adonisie Malfoy, wstydziby si...
- ...Tonks... Zamilcz.
Tia, tia. Te myl, e jeste sodziusi. Mj sodziusi kuzynek.
Moja pokrtna, szalbiercza, poda i podstpna kuzyneczka.
Na Merlina Bez Wazeliny, popatrz, Smocztko, czemu my si tak rzadko widujemy?!
Przecie dogadujemy si jak dwa anioki.
Podupade.
Mw za siebie.
Niech tylko si rozejdzie, e gdzie z tob a, a dopiero podupadn na opinii.
Te co. Seviczek chodzi ze mn wszdzie i nie podupad.
Nie. On upad.
Sugerujesz, e jest taki cakiem, khem, khem, upady?! Ja sobie wypraszam! Nie
zadawaabym si z upadym facetem.
Taa, jasne. Bo ty jeste niewinna jak puch borsuczka Hufflepuffu, tego co si z naszym
wem na arrasie spoufala...
Merlinie Zoofi...lologiczny, wisz tu takie arrasy, a profesor Sprout do dzi udaje si
pozosta nieuwiadomion?!
A jest nieuwiadomiona?!
, s. Ja nic nie mwiam. Wrmy do meritum.
A bylimy w jakim?
Nie utrudniaj, bo ci przytul.
Nie przytulaj, bo zemr.
Takie mitkie, Smocztko? Zapamitamy... Ale, do rzeczy. Widzisz tam, w kciku, pomnik
twego Mistrza i Zaoyciela?
A co mi grozi, jeli przyznam, e widz?
Wicej ci grozi, jeli si wyprzesz.
Precz z apami! I z ca reszt! Gdzie mnie caujesz, ty... kobieto?! Widz!
- Dossskonale. To podbiegnij tam szybciutko i z mu wyrazy uszanowania czy tam inne
wyrazy, caujc skraj jego szaty.
Odbio ci?
Nie na jego punkcie. Zamiast szat moesz w rkaw. Albo mu rk poda, obojtne.
W yciu. Chyba zwariowaa. Nie bd maca posgw jak jaki zboczony skrzat!
Draco. Bd grzecznym Smocztkiem i id pomyrcha Slytherina za uchem. Albo powiem
twojej matce o Zabinim.

- ...
I o Flincie. I Daviesie.
... Kto tu ma za dugi jzyk.
Aaa, o tak intymnych szczegach nie rozmawiaam.
Aaa. Ale i tak jej nie powiesz.
Nie?
A ot nie. Mj drogi ojciec, oby y dugo i pomnaa majtek, omal nie przypaci atakiem
serca naszej pierwszej i jedynej mskiej rozmowy o funkcjonowaniu w Hogwarcie i w
moim yciu - platoskich ideaw jedynie susznej greckiej kultury ciaa i ducha. Moja matka,
oby nadal nie interesowaa si moim kufrem przed wyjazdem z domu, przeniosaby si na
tamten wiat ju na sam myl o takim... ukadzie. Nie zrobisz jej tego. Nie ty. Nie z tak
fryzur i t obrzydliw mani tulenia ludzi.
Psiakrtka, przejrza mnie.
Ha.
Na Platonicznego Platona, musz zmieni fryzur.
Ha. Za pno.
No, nie wiem.
Bo?
Bo jak nie pjdziesz myrcha Sala, to powiem Harryemu, e si cykae. A on by i
pomyrcha, ha.
Potter zbezczeci pomnik mojego Mistrza Zaoyciela?!
A byam pewna, e powiesz prawdziwy Malfoy myrcha si nie cyka...
Nie cykam si. Ale te i nie jestem Potterem, eby si da zapa na takie tanie sztuczki. O
co ci chodzi z tym posgiem?!
Pomyrchaj to ci powiem.
Powiedz to pomyrcham... Tfu! Nie bd myrcha, mog go najwyej poadorowa.
A poadoruj, poadoruj. Chocia przez chwilk. Nic ci od tego nie ubdzie.
A skd wiesz? Moe Slytherin nie ma zrozumienia dla wyznawcw subtelnej filozofii
Agatona?
Jak Agaton by subtelny, to Slytherin by... molubny.
Jak ty nic nie rozumiesz, Tonks. Id, ale zrobi to tylko przez poszanowanie dla naszych
wsplnych korzeni.
O tak, korzenie to podstawa. Zwaszcza jeden. Korzeniem Hogwart stoi.
?
- Bo zamek jest jako drzewo Yggdrasil, a korzeniami jego podziemne korytarze... Niewane,
niewane. Nic nie piam, sowo. Id.
Id, id...
- ...
- ...
- ...
To, tego... Bd pozdrowiony Salazarze Slytherinie, eee... Wolubny. Borsukolubny te.
Lwiogromco. Posiadajcy wiele zrozumienia dla cudzych odmiennych zapatrywa na pewne
sprawy. Bd pozdrowiony. Pa.
- ...
- ...
Brawo.
Co brawo?
Nic, nic. Dziki.
Za co?!
A, tak. No wiesz, ja mam le w gowie, lubi przytula ludzi i dzikowa im za rne

rzeczy.
Czemu chciaa, ebym go maca?!
- Jest taki samotny w tym kcie... A ja niegodna, eby go adorowa. A profesor Sprout
nieuwiadomiona. A Seviczek mj. No, to pado na ciebie.
- ...
Tak?
To do ciebie podobne.
Aha. No, to pa.
Pewnie si nie zobaczymy a za nastpne trzy lata.
Pewnie nie. Papapa.
Szkoda...
Fakt.
Nic nie mwiem!
Niczego nie syszaam.
*************
Lochy
- Seviczku! Witaj, moje bstwo Podziemi!
Tonks! Moja radoci! Moja mioci! Nareszcie jeste! Tak za tob tskniem! Powinna si
do mnie wprowadzi. I rzuci t zwariowan prac.
- ... O Merlinie i siedmiu krasnoludkw...
Moja najmilsza. Mj skarbie. Jak si miewasz? Czy ju mwiem, jak strasznie za tob
tskniem?
Kim jeste, ndzny oszucie, i co zrobie z moim Sevem?!
- ... Wydao si. Jestem Gilderoyem Lockhartem. Uciekem ze w. Munga i zmusiem
Severusa, eby zaj moje miejsce. Jeli szybko tam pobiegniesz, zdoasz go moe uratowa,
zanim lekarze mu wmwi, e jest mn.
- ...
Masz mao czasu.
- ... lizgoni.
- ... I nie pobiega. Salazar mi dzi nie sprzyja.
- ... Sev. Jak ja za tob tskniam! Dziki Merlinowi za drobne aski - gdyby si wysili na
dzie dobry, pewnie bym pada trupem w szoku.
A bo to on by taki dobry? Wybacz, nie spostrzegem.
Gdybym nie podejrzewaa, e nie potrzebujesz powodu, eby lee w trumnie i pogra si
w depresji, to bym si rzucia ci pociesza.
Nie rzucia si na mnie i nie zamierza. Nie wierzy w ani jedno moje sowo. I dziwi si, e
popadam w depresj. Ech, ycie. Ech, te rzycie.
Czyje?! To znaczy, tfu, nic mnie nie obchodz twoje... twoje ycia.
adne z nich? Nic, tylko si pochlasta. Zavadzi. Zataczy z Dementorem w bladym
wietle ksiyca buzi-buzi wrd piewu szyszymor...
Sev. Jeste pijany?
Kompletnie. Nie wida? Nie suchaj Granger. Pijany w trupa. W zombiaczka. Widzisz, do
czego mnie doprowadzia? Jestem sztywny.
Widz, widz... I ja ci do tego doprowadziam...
- ...
Dobrze, dobrze. Obiecuj, e ju nigdzie wicej nie wyjad bez ciebie.
Czy ja co mwiem...

Mj Seviczek. Posu si i opowiedz mi, jak sprowokowae biednego Sala, eby ci


pogryz.
Ekhemm...
Noo, przyznaj si, zwyzywae go? A moe poszo o sprawy ideologiczne? Powiedz swojej
Tonks, jak to byo.
Tonksss...
Nikomu nie powiem, e ten posg nie gryzie lizgonw, ale ty mi musisz zdradzi, czym go
zdoae tak rozsierdzi.
Tonksss...
Swoj drog, nie wiedziaam, e z profesor McGonagall taka ryzykantka. Gryfostwo niby
zobowizuje, ale, na Merlina, bez przesady! Nikt tam nie podchodzi bez powanej potrzeby
rytualnej. Znaczy, za moich czasw w Ravenclaw tak byo.
Bo widzisz, Tonks...
Tak?
Gryfoni s dziwni. Oni nie s tacy jak my.
Aaa...
- ...
- ...
- ...
Miae mi powiedzie...
Ciiicho tam teraz.
- ...
- ...
- ...
Obiecaj jeszcze raz.
Obiecuj...
*************
Trzecie pitro Hogwartu, pod pomnikiem Salazara Slytherina
- Bd pozdrowiony, Salazarze Slytherinie, mj Mistrzu i Zaoycielu.
- ...
Nie patrz tak spode ba. aden z nas nie zmieni zdania. W mojej trumnie pi ptasztko, a
twj w figluje z borsukiem na kilimie we Wschodniej Wiey. Ale czy musimy si gry jak
jakie durne lwy?
- ...
Te tak uwaam, Mistrzu Wy. O tym drobnym incydencie moemy zapomnie. Nie
powinienem si wyraa obraliwie o hipotetycznych niedostatkach twojej bogdanki.
- ...
Ale to nie upowaniao ci do nieuzasadnionych atakw na Krukonki w ogle, a moj w
szczeglnoci. Nawet, jeli byy niewerbalne.
- ...
Przyznajesz wic, e twoja reakcja bya nazbyt gwatowna?
- ...
Ja przyznaj, e w niewybaczalny sposb uchybiem dobremu wychowaniu, szacunkowi dla
pci przeciwnej i bywa nawet e piknej oraz nalenemu Tobie uszanowaniu.
- ...
- ...
- ...

- ... Przepraszam. Zachowaem si jak... Jak Gryfon.


- ...
Czy teraz mog podej?
- ...
- ... Bd pozdrowiony. I dzikuj. Wybrae Puchonk, podczas gdy ja poko...mplikowaem
sobie ycie z Krukonk. Ale przecie nie bdziemy si o to kci.
- ...
Prosz? Aale.. Jej matka ma krew czystsz ni Ognista w moim barku. Starczy za dwoje.
- ...
Bywaj.
- ...
Opiekunie!
Witaj, Draconie.
Widz, e... eee... Adorowae naszego Zaoyciela?
A co, zy pomys?
Skde, sam to czasem robi...
I bardzo mdrze. Ze swoim Zaoycielem lepiej pozostawa w zgodzie. Wiem, co mwi...
Nie wtpi, Opiekunie.
C. Tymczasem, jak sdz, idziesz w stron Wiey Ravenclawu?
- ...
Idmy wic, a za rogiem co ci powiem.
- ...
- ...
Czemu dopiero tutaj?
Nasz Mistrz wola Hufflepuff...
Aaa.
Tym niemniej, ja jestem po twojej stronie.
Opiekunie.
Sucham?
Ja rwnie jestem po paskiej
KONIEC