You are on page 1of 200

Aniele Boy

Aniele Boy Stru mj


Ty wanie nie stj przy mnie
jak malowana lala
ale ruszaj w te pdy
niczym zajc po zachodzie soca
skoro wygania nas
dziesi po dziesitej
ostatni autobus
jamnik skaczcy na smycz
smutek jak akwarium z jedn zot rybk
haas
cisza
trumna jak paacyk
adne rzeczy gdybymy stanli
jak dwa wistaki
i zapomnieli
e trzeba std odej

Anio
s takie chwile kiedy si odchodzi
od Aniow Strw nawet Cherubinw
od tych co wysoko
od tych co w pobliu ---do Jezusa czowieka
niziutko na ziemi
Anio nie zrozumie nie wisia na krzyu
i mio zna atw
skoro nie ma ciaa

Anio powany i niepowane pytania


Czy zostae anioem dopiero po duszym namyle
czy zamiast palca serdecznego masz tylko wskazujcy
czy spowiadasz tylko z grzechw cikich bo lekkie
trudno udwign
czy klaszczesz w donie patrzc na konanie
jak na sytuacj przedbramkow
czy nigdy nie paczesz, eby si nigdy nie umiecha
czy umiesz uwanie bez powodu sucha
czy nie przytulasz si eby odej
czy nie tsknisz za ciaem
za ludzkim umiechem
za domi zoonymi w kominek
za zib co we wrzeniu opuszcza ogrody
za rebakiem zamykajcym powieki
za chrzszczem o nogach toczerwonych
za kad sekund zawsze ostatni
za tym co nietrwae i dlatego cenne

Anonim
Mj ty niemiay
wity
biedny anonimie
nie szeptae
mj Boe
nie woae
Pan Bg
tak chciae
Jemu suy
by o tym nie wiedzia
czemu krzy
swj ukrye
zataie rany
nie udwigniesz w sekrecie
wiary bez niewiary

Antologia
Chodz na okoo mnie na wysokich obcasach metafor
cieniutkimi zami piszcz na moich obrazach
przynosz na wycignitych doniach liryk jak kurczaka
potem nawet na maszynie do pisania klkaj oczami
Prosz o proz
ebycie sami nie darli si za wosy
nie podawali mioci jak jea
w cierpieniu mwili dobranoc
nie nakadali tumika na serce
tak zastraszeni e niemoralni
ebym nie marza w antologii wierszy o sobie

Baranku Wielkanocny
Baranku Wielkanocny co wybieg z rozpaczy
z paskudnego kta
z tego co po ludzku si nie udao
prawda, e trzeba sta si bezradnym
by nie logiczne si stao
Baranku Wielkanocny co wybieg czysty
z popiou
prawda, e trzeba dosta pa
by wierzy znowu

Baem si
Baem si oczy sabn --- nie bd mg czyta
pami trac --- pisa nie potrafi
draem jak obora ktr wiatr koysze
--- Bg zapa Panie Boe bo poda mi ap
pies co ksiek nie czyta i wierszy nie pisze

Bez kaplicy
jest taka Matka Boska
co nie ma kaplicy
na jednym miejscu pozosta nie umie
przesza przez Katy
chodzi po rozpaczy
spotyka niewierzcych
nie pacze
rozumie

Bez nas
Odejdmy ju nie wrmy
nareszcie samotno bdzie sama
mio bez chci posiadania
Bg bez pyta
rozpacz bez reklamacji
pikno bez estetyki
niebo biae po burzy po deszczu niebieskie
jeszcze troch pomarudzi ostatnie sowo jak bezradny baran
jeszcze wiatr szarpnie oknem bo ciepo spotka zimno
poskacze zielony pasikonik ktry porzuci wielko
eby wybra szczcie
jeszcze zaboli dugopis co mi zosta po matce
ale wszystko bdzie ju naprawd
bo bez nas

Bezdomna
Modl si do swej witej wci bezdomnej w niebie
co mwi do aniow nie bardzo si czuj
wol polne kamienie zwyky ty jaskier
co kwitnie tak niedugo od kwietnia do maja
tskni za star yk i herbat z mlekiem
a kto w niebie jest smutny ten ziemi rozumie

Bezdzietny Anio
Wanie wtedy kiedy pomylaem
e papugi yj duej
e jeste okrutnie may
niepotrzebny jak kominek na niby
w stoowym pokoju
jak bezdzietny anio
lekki jak 20 groszy reszty
drugorzdne genialny
kiedy oboye si ksikami
jak czowiek chory
nie wierzc w to e z niewiary
powstaje nowa wiara
e ci co odeszli jeszcze raz ci
porzuc
wity i peen pomyek
wanie wtedy wybra ciebie kto
wikszy ni ty sam
ktry stworzy wiat tak dobry
e niedoskonay
i ciebie tak niedoskonaego
e dobrego

Boj si Twojej mioci


Nie boj si dtej orkiestry przy kocu wiata
biblijnego tupania
boj si Twojej mioci
e kochasz zupenie inaczej
tak bliski i inny
jak mrwka przed niedwiedziem
krzye ustawiasz jak onierzy na wysokich
nie patrzysz moimi oczyma
moe widzisz jak pszczoa
dla ktrej biae lilie s zielononiebieskie
pytajcego omijasz jak jea na spacerze
gosisz e czysto jest oddaniem siebie
ludzi do ludzi zbliasz
i stale uczysz odchodzi
mwisz zbyt czsto do ywych
umarli to wytumacz
boj si Twojej mioci
tej najprawdziwszej i innej

Boe
Darwin znik z dug brod posiwiay mapy
Wolter ju jak nekrolog w kciku humoru
nawet Kopernik zmala cho obraca ziemi
spaniel yczy przed sklepem krtkiego ogonka
wszystko na pysk zbity wali si bez Ciebie

Boe Narodzenie
Podszed na palcach niedowiarek
bo Konstytucja nie zabrania
do Matki Boej. Mwi do Niej
--- tak nam si wszystko popltao
partia przy kocu zbaraniaa
niech ci za rk cho potrzymam
w Noc Szczliwego Rozwizania

Bya
Bya taka zwyczajna
rozbawione wosy
w ogrodzie nad porzeczk
z jednym listkiem twarz
nic o tym nie wiedziaa i ja nie wiedziaem
e mona si tak widzie ju ostatni raz
leciutki wierszyk a pomieci
rozstanie jak kosteczki mierci

Byo
wiersze starowieckie co wzruszaj teraz
z rymami jak naley z przecinkiem i kropk
z dworem co znik nagle cicho i na zawsze
a wiadomo cisza wiksza ni milczenie
i pami ju posuszna gdy przeszo przychodzi
z babci co na werandzie cerowaa dziur
bez noyczek zbami przegryzajc nitk
tu przy koszu na grzyby by si nie sparzyy
z wujem co si gazet niepotrzebnie zaj
wic pomaga mu diabe ale kopn anio
ze smutkiem przemijania jagd jarzyn jeyn
gdyby mierci nie byo nikt z nas ju by nie y
przemijamy jak wszystko by w ten przetrwa
uczucia bez apwek i rbanka grzechw
wielka mio co zawsze wydaje si atwa
i wie ju tak od razu e nie wie co bdzie
cho za modu dry serce a na staro noga
wszystko co najcenniejsze spalio si w piekle
wiersze starowieckie niemodne naiwne
ten sam baran co wtedy
ale szczcie inne

By nie zauwaonym
By nie zauwaonym by spotka si z Tob
nie czytanym zbytecznym
wanie byle jakim
przekrelonym do koca nonszalancj rki
aromatem nie mocnym jeszcze nie poznanym
tu pomidzy godzikiem pieprzem i migdaem
fotografi niewan bo niedokpan
liryzmem co si siebie coraz wicej wstydzi
ksik ktr si kadzie wci jedn na drugiej
jabkiem po gruszce zawsze troch kwanym
rakiem trzymanym w koszu z pokrzywami
wosami co odchodz jak myszy po cichu
szczygem co chcia przyfrun lecz umar wysoko
z ogonem tak leciutkim e ponad rozpacz
biedronk zapomnian gdy przechodz uki
witym ktremu w czas remontu utrcono gow
niech bdzie niewidzialnym skoro sta si dobrym

Bg
kto Boga stworzy
ucze zapyta
ksidz da si przyapa
poczerwienia nie wie
A Bg
chodzi jak po Tatrach w niebie
tak wszechmogcy, e nie stworzy siebie

Bg czyta
Bg czyta wiersze na mier zapomniane
od razu wane nie proszc nikogo
jak bocian co wpad na pomys by pozosta sob
tak bliskie e nie drukowane
takie co nie chciay podoba si sobie
jak dzib co mia zapia lecz schowa si w rowie
nie miay szczcia ni siy przebicia
umiay tylko kocha uciekajc z ycia
niemodne jak Kopciuszek z poluchem w popiele
to co nowe najszybciej si zawsze starzeje
niewystrojone jak praszczur od wita
tak zapomniane, e Pan Bg pamita

Chro
ole z anioami
tsknicy Zecheuszu na zielonym drzewie
czwarty mdrcu co poszed na skrty i za pno stane
w Betlejem
asceto z tyln czci nag
umiechu
chro
przed absolutn powag

Ciao
Ciao tak wite, e trzeba je ukry
przed wzrokiem naszym otoczy milczeniem
jak smuke palce czapli nad strumieniem
ciche posuszne daje istnie Bogu
jak szczcie kruche i jak smutek stworze
jeli si wstydzi utracio wiar
e mio nawet golasa zrozumie

Cierpliwo
Modl si do Ciebie o cierpliwo
ale nie o tak ma w ktrej si mog pomieci
cikie grzechy czekania
na lis
na kogo kto wyszed i zostawi klucz pod somiank
na oczy nieznajome lecz potrzebne
na wspomnienie szkoy ktre ugrzzo w kredzie na tablicy
na Anioa Stra jak na protez --ale o tak ktra czeka tylko na Ciebie
a Ty przychodzisz albo z kim bliskim albo sam
jak ciemno co janiej owietla
jak niewinno mierci
wtedy staje pomidzy nami cisza niby goy piasek
wypuszczony bez kagaca i medalu --- do nieba
nawet dziurawy parasol wzrusza bo ma druty
tak cienkie jak dla jaskek
i nawet nie mamy pretensji
e wieczno niedokoczona
e Biblia jest nadal uparta
jak nieostrone serce
e za wcale nie jest okrga
e spada ku grze
tak prosta, e si znowu wymkna rozumowaniom

Co potem
Co potem --- to co zawsze
poznikao tylu
mier zajdzie starszym z przodu
a modszym od tyu
takie s od pocztku prawida niebieskie
nikogo nic nie dziwi. Poprzez ycia bram
przed chwil przyszed kto zbawiony z pieskiem
szli razem szukajc Boga lepszego od ludzi
rozglda si po ktach a taki wzruszony
jak chopak co na choink polecia do szkoy
lub ten co niesie serce wycignite z pieka
kochamy nazbyt czsto gdy kocha nie mona
a mio im gupsza tym bardziej ostrona
Wchodz w Pana Naszego krlestwo ubogie
doktoraty na zimno chrupie mysz pod progiem
a to co zrozumiae to ju nie jest Bogiem

Co prosi o mio
Bg wszechmogcy co prosi o mio
tak wszechmogcy e nie wszystko moe
skoro da woln wol
mio teraz sama
wybiera po swojemu
to czyni co zechce
wic czasem wzruszenie jak szczcie przylaszczek
co si od razu na wiosn kochaj
bywa obojtno to jest sprawy trudne
gogi tak bardzo bliskie e siebie nie znaj
kocha lub nie kocha --- to jk nie pytanie
wic oczy zwierzt ogromne i smutne
pi spokojnie w gniedzie
szpak szpakowa szpaczek
Bg co prosi o mio
rozgrzeszy zrozumie
Wszechmoc wszystko potrafi
wic take zapacze
Wszechmoc gdy kocha najsabszym by umie

Co zgino
Szukam co byo zgino
co Ci zgino Panie
gwiazdy nie ruszyy si z miejsca
nie zmieniy adresu
ksiyc starowiecki zosta po dawnemu
cho jak podeptany
tak jak przedtem
ptora miliona gatunkw chrzszczy
w dalszym cigu kaczka ma dwanacie tysicy pir
wiatr krci si w kko tak stale potrzebny e bezradny
zgodnie z planem wdruje w marcu oso w gr rzeki
niebieski i szary
gryfon wystawia ptaki wodne unoszc przedni ap
g tylko pod skrzydo chowa gow
jeli si mrwki zgubi to si same odnajd
bo mrowisko zawsze przy drzewie od poudniowej strony
podobno map przybywa --- nie ubywa
tylko czowiek stale Ci si gubi
urodzony dezerter

Co zostao we mnie
Nie o grzechy mnie pytaj
co zostao we mnie
Ile szczeroci tego co ju byo dawno
ile umiechw wczeniejszych od myli
niewinnoci jak dugowosego jamnika
albumu z wierszem "kto bibu buchnie niech mu apa spadnie"
snu od blu gowy
licia wizu co drapie
serce widzcego bez okularw
barwy ktrej si uczyem jak muzyki
kamienia wystrzelonego z procy ktry nie dolecia jaszcze do ziemi
modlitwy szumicej jak ogie
siostry przy rodzinnym stole jak niebieska ostrka
pokazujcej mi jzyk po drugiej stronie lampy
sw wci czujnych by nie upi krzywdy
sumienia tak wiernego jak anio i zwierz
i tego niewidomego --- co dalej

Czas niedokoczony
Nie opowiadajcie razem i osobno
e nie ma ludzi niezastpionych
bo przecie moja matka
agodna i nieubagana
caa w czasie teraniejszym niedokoczonym
wychyla si z nieba
eby mi przyszy oberwany guzik
kto to lepiej potrafi
w czyich palcach dry iga jak drucik ciepa
gdy tyle dzisiaj uczu a mao mioci
i tyle cudzych kobiet a adna nie moja
a mier tak bardzo wana bo si nie powtrzy
i smutek jak sprzed wojny ostatnia choinka
a przecie ta babcia z przeciwka
przy stoliku na kkach
z pasjansem co nie wychodzi
tak bardzo szybko ya umara pomau
a czasami tak skryta e pakaa w wannie
lub ta co z sercem przysza wojna j zabia
razem z jasn torebk do letniej sukienki
kto przywrci jej ciao kiedy nie ma ciaa
jej nos na mnie skrzywiony
i kogutek wosw

Czekanie
Popatrz na psa uwizanego przed sklepem
o swym panu myli
i rwie si do niego
na dwch apach czeka
pan dla niego podwrzem k lasem domem
oczami za nim biegnie
i tskni ogonem
pocauj go w ap
bo uczy jak na Boga czeka

Czemu
czemu si urwaem czemu mnie nie byo
czemu jak straak biegem nieprzytomnie
stale w drodze jak Kolumb ktry szuka pieprzu
nim wrciem by Jezus
pyta si o mnie

Dawna wigilia
Przysza mi na wigili zzibnita guchociemna
z gwiazd jak z jasn twarz --- wigilia przedwojenna
z domem co zosta jeszcze na cienkiej fotografii
z sercem co nigdy umrze porzdnie nie potrafi
z niemdrym bardzo pirem skrobicym w kaamarzu
z przedpotopowym witym z Pisudskim w kalendarzu
z mamusi co od nieszcz zasoni chciaa zami
podajc barszcz czerwony co mieszy nas uszkami
z lampk z czajnikiem starym wydartym chyba niebu
z ca rodzin jeszcze to znaczy sprzed pogrzebw
Nad stoem mym samotnym zwiesia czu gow
Nad wszystkie figi z makiem --- dzi ju posoborowe
Przysza usiada sobie . Jak onierz pomilczaa
Jezusa z klasy pierwszej z opatkiem mi podaa

Dlaczego
Stworzye
nasz rado niepokj
nasz rozpacz i dowcip
nasze szczcie nieszczcie
z niczego

Dlatego
Nie dlatego e wstae z grobu
nie dlatego e wstpie do nieba
ale dlatego e Ci podstawiono nog
e dostae w twarz
e Ci rozebrano do naga
e skurczye na krzyu jak czapla szyj
za to e umare jak Bg niepodobny do Boga
bez lekarstw i rcznika mokrego na gowie
za to e miae oczy wiksze od wojny
jak polegli w rowie z niezapominajk --dlatego e brudny od ez podnosz Ciebie
stale we mszy
jak baranka wytarganego za uszy

Do Jezusa umczonego organami


Panie Jezu chyba nie lubisz jak Ci mcz organami
w kocioach
do masz muzyki Bacha---moe chciaby posucha
jak skrzypi w Biblii na czarnych nogach hebrajska litera
jak spowiadajcy mrucz w samo ucho sumienia
boli rosnca aureola nad witym
pacz uciekajce spojrzenia---ciekn buty po deszczu na posadzce
ziewa babcia nad litani
skacze szczygie niegu po tramwajowych przystankach
piszczy nad wiec w lichtarzu
jedna ponca zapaka
Nawet w skrzypcach nie syszymy strun tylko pudo

Do Ksidza Bronisawa Bozowskiego


mona kocha i chodzi samemu po ciemku
z przyjani jest inaczej --- ta zawsze wzajemna
Ksie Bozowski patronie przyjani
z nosem swym i umiechem ukrye si w niebie
kto dzwoni dugo stuka
znw pyta o Ciebie

Do albumu
pisa wiersz niczyj dla wszystkich
jak zabawny byczek co podchodzi z bliska
by biedronk co uklka w socu
bez adresu imienia nazwiska

Do Pani Doktr
Blance Mamont
Pani doktr
w biaym fartuchu
w podkolankach co odmadzaj
przynosz Pani serce do naprawy
Bogu powicone
a takie serdecznie niezgrabne
jak nie wyczesany do koca wrbel
niezupene bo pojedyncze
nie do pary
biedakom do wynajcia
od zaraz i na zawsze
niemoliwe i konieczne
niewierzcych irytujce
zdaniem kobiet zmarnowane
dla Anioa Stra za ludzkie
dla witych podejrzane
dla rzdu niepewne
dla teologw nieprzepisowe
dla medykw nieznonie normalne
dla pozostaych adne
po je do szpitala
i nawymylaj
eby si cho troch poprawio

Do kaznodziei
Na rekolekcjach nie strasz mierci--bo po co
Za oknami br pachnie ywic,
pszczoy z pasiek si zoc
w abecadach dzieci oczy mru
Nie drcz babek, dziadkw czcigodnych,
oblubieniec w kapeluszach modnych
rozmodlonych przed polubn podr
Mw o czstej komunii z Chrystusem--zotych sercach bijcych w ukryciu,
z katechizmu o cnotach najprociej,
i e grzechy przeciwko nadziei
s tak cikie jak przeciw mioci
Nie o mierci mw z ambony--- o yciu --O onie szukajcej z lamp w rku
igy zagubionej w ciemny wieczr,
eby m nie mia skarpet podartych--wczesnej wiosny na pitach nie czu
Jak najwicej o dobrych uczynkach,
o gocinnych domach, powiceniu,
o Jezusie na naszych otarzach
tak samotnym w kadym Podniesieniu
I bogosaw kaznodziejsk doni
babciom, starcom, modziecom i pannom--wszystkim dzieciom, co si w berka goni,
zim tsknic za ywami i sann

Do moich uczniw
Uczniowie moi, uczenniczki drogie,
ze szk dla umysowo niedorozwinitych,
com wam uczy lat kilka, straci nerwy swoje,
i wam niechaj powic kilka wspomnie wietych.
Jurku, z buzi otwart, dorosy guptasiegdzie si teraz podziewasz, w jakim obcym tumie
czy ci znw dokuczaj na pauzie i w klasie
i kto twe smutne oczy nareszcie zrozumie.
Janko Kosiarska z rczkami sztywnymi,
z noskiem co si tak upar, e zosta krciutki
za oknem wiatr czerwcowy z pannami adnymi
a tobie kto daruje cho umiech malutki.
Pamitasz tamta lekcj, gdym o niebie mwi,
te zy co w okularach na religii staj
wanie o robotnikach mylaem z winnicy,
co woali na dworze - nikt nas nie chce naj.
Janku bez nogi prawej, z dusz pod rzsami
grubasku i jkao - osowiay, niemy
Zosiu co wczenie zmara, aby nki krzywe
szybko okry aobnym cieniem chryzantemy.
Wojtku wiecznie paczcy i ty co po sznurze
drapa si, by mi ukra parasol, obuzie
Paweku z wod w gowie i ty niewdziczniku
co mi aby pooy na szkolnym dzienniku.
Czekam na was, najdrosi, z kad pierwsz gwiazdk
ze srebrem betlejemskim co w pudekach wieci
z barankiem wielkanocnym. - Bez was wieczki gasn
i nie ma yc dla kogo.
Ten od gupich dzieci.

Do samego siebie
ebym piszc wiersze nie wzywa Imienia Pana Boga nadaremno
nie tumaczy Biblii na nie --- Bibli
nie przychodzi w wilczej skrze wtajemniczonych
nie polowa na pikne sowa jak na pochliwe zajce
wcigajce w puste pole
lub na karasie w tataraku
nie udowadnia --- to znaczy nie zamcza
nie by zbyt pewny
(przecie nawet biaa kawa nie jest biaa)
nie sadza sumienia jak spoconej babci na mikkim fotelu
ebym nie patrzy w nie jak w okruciestwo pamici
nie odkada milczenia na jutro
nie kocha mioci mniejsz od mioci
nie uprawia zdenerwowanej teologii
nie pociesza blu
a nade wszystko ebym nie chowa twarzy do rkawa
nie zamyka si w budce poezji --kiedy trzeba mwi najprociej
o Matce Najwitszej
o cierpliwoci sakramentw duszej ni ycie
o ciepym pomruku schodw
po ktrych nios nadziej chorym --o niegu ktry padajc na rce --- uczy chyba rozdawania
o Jezusie ktry nieraz tak wyglda midzy nami
jakby chodzi od nie swoich do obcych

Do siostry zakonnej
Cho nie ma gwiazdy nad twoj gow
z Betlejem--Niewidocznego w chlebie i cierniach
przyzywasz piewem
Cho wasnej duszy nawet nie widzisz
oczyma--w obrazach tylko Matka Najwitsza
Dziecitko trzyma
Swj dawny umiech dziecicej twarzy
uka nade mn--cho tak si nagle z Bogiem ukrya
w ogromn ciemno

Do witego Antoniego
szukam ewangelii z przedsoborowych tumacze
spod gsiego pira Jakuba Wujka
w ktrej czytano "onego czasu "
fruway ptaki niebieskie
rs kkol nieogolony
pachol podawao koszyk na pustyni
dzie si nachyli
na Taborze Jezus jania jak nieg
martwi si o rent nie rzdca lecz wodacz
jedno sowo "maluczko" krzyczao szeptem
biegy po ciemku panny gupie
a ciao jak ciao byo mde
szukam ewangelii
Kiedy dziecistwo byo jak raz tylko
wity Antoni Padewski Ratowniku Popieszny
niech utyje chwaa Twoja --- niech si znajdzie zguba moja

Do witego Franciszka
wity Franciszku patronie zoologw i ornitologw
dlaczego
ubr jczy
jele beczy
lis skomli
wiewirka pryska
kos gwide
orze szczeka
przepirka pili
drozd wykrzykuje
sonka chrapi
sikorka dzwoni
gob bbni i grucha
kwiczo piska
derkacz skrzypi
kawka plegoce
jaskka piskocze
uraw struka
drop ksyka
czowiek mwi piewa i wyje
tylko motyle maj wielkie oczy
i wci tyle przeraliwego milczenia
ktre nie odpowiada na pytania

Do witej Tereski
Ciemna pod powiekami wita Teresko
nie trzymaj stale r
oklepanych arystokratek
sztywnych jak wiersze na imieniny
poka nam leny nieny zawilec
najmniejszy i nieostatni
jaskcze ziele co leczy kurzajki
ty arnowiec znad morza
czerwon smk jak lep na owady
przylaszczk ktra z rowej staje si niebiesk
wrotycz z zapachem na kilka metrw
bawatek jak wianek
nieustanny i krtki
wiosenn firletk
polodowcowy biay sidmaczek
mlecze dla nie ogolonych krlikw
gotyckie rdzawe szczawie
storczyk jak przystojnego pajka
i wszystkie inne jeszcze boe zielska
na liciach ktrych soce staje si pokarmem
tyle tego e nie mona si poapa
przy nich nawet kady uczony --- niedouczony
zwaszcza w lipcu kiedy wya malaki i rydze

Dobro i zo
Ze zem skrada si sia
Wadza
urzdowe twarze
z dobrem przychodzi serce
choby najmniejsze
jamnik
z kad nog
skrzywion jak szczcie
wiejskie na wsi Godzinki
gdy zmieniaj sowa
"i niezwycionego
plask w mord Samsona "

Drzewa
Brzozo nad zbyt wieniacza aby rosn w miecie
dyskretny grabie w sam raz na szpalery
jarzbino dla drozdw dzwonicych i szpakw
akacjo z ktrej nie zote tylko biae miody
olcho co jedna masz przy liciach szyszki
gogu co chronisz gajwk krewniaczk sowika
jesionie co pierwszy tracisz licie zbliajc nam jesie
Poprocie Matk Bo, abymy po mierci
w kad woln sobot chodzili po lesie
bo niebo nie jest niebem jeli wyjcia nie ma

Drzewa niewierzce
Drzewa po kolei wszystkie niewierzce
ptaki si zupenie nie ucz religii
pies bardzo rzadko chodzi do kocioa
naprawd nic nie wiedz
a takie posuszne
nie znaj ewangelii owady pod kor
nawet biay kminek najcichszy przy miedzy
zwyke polne kamienie
krzywe zy na twarzy
nie znaj franciszkanw
a takie ubogie
nie chc sucha mych kaza gwiazdy sprawiedliwe
konwalie pierwsze z brzegu bliskie wic samotne
wszystkie gry spokojne jak wiara cierpliwe
mioci z wad serca
a takie wci czyste

Dyskusja
wity Tomasz orzek --- caritas
wity Cyryl --- amor
wity Alojzy ---- dilectio
wszyscy wiedli dyskusje jak niedwiedzia
przyszed wity pastuszek
i najmocniej przeprasza
bo powiedzia im --guzik z tego

Dziecistwo
Zabrae mi dziecistwo a ono powraca
z chopcem ktry biega po lesie za sjk
co mieszka raz wysoko albo cakiem nisko
po przeszo trzeba wznie si by si przed ni schyli
zabrae moj modo a ona si zjawia
mwi jakie nad Polsk byo niebo czyste
a starczyo na zawsze by spojrze raz tylko
zabierz wszystko co boli
by wrcio do mnie
dziecistwo wiary
Moja wita wiaro z klasy 3b
z coraz dalej i bliej
kiedy w kociele byo tak cicho e ciemno
a w domu wci to samo wic inaczej
kiedy wity Antoni ostrzyony i zawsze z grzywk
odnajdywa zagubione klucze
a Matka Boska bya lepsza bo przedwojenna
kiedy nie miaa pretensji do nikogo nawet zmoka kawka
a mio bya tak czysta e karmia Boga
wielka i dlatego moliwa
kiedy martwiem si eby Pan Jezus nie zachorowa
bo by si komunia nie udaa
kiedy rysowaem diaba bez rogw --- bo samiczka
prosz ciebie moja wiaro malutka
powiedz swojej starszej siostrze --- wierze dorosej
eby nie tumaczya
--- dopiero wtedy mona naprawd uwierzy
kiedy si to wszystko zawali

Dziwi si
Waldemarowi Smaszczowi
dziwi si duchy ogromne
wielkie due mae
moe si Pan Bg pomyli
gdy czy mio z ciaem
patrz spod ciemnej gwiazdy
na jawnogrzesznic ziemi
a mio ciaa poi
witym wzruszeniem
gadzi rce wosy
przez z zaglda do oka
--- mj ty miertelny guptasie
nie mog ci przecie nie kocha

Dzikuj
Dzikuj Ci e miae rce nogi ciao
e przyjanie si z grzeczna Magdalen
e wyrzucie na zbit gow kupcw ze wityni
e nie bye obojtn liczb doskona

Dugo
wszdzie tylko sycha --- kazanie si duy
go siedzia godzin w dodatku nie w por
list szed jak aba z ab powoli ze smutkiem
za dugie szczcie za dugie rozstanie
piekielnie dugi spacer pod rk ze sob
za dugo Pan Bg milczy za dugo komunizm
nie spaem bo ssiad uparty
wity cichy obrazek przybija do ciany
o moje ycie dugie i stale za krtkie
a to co na krtko moe by na zawsze

Gdyby
nawet by nie wiedziano
ile razy si biegnie po schodach bez windy
ile czystego pikna moe by w nieszczciu
jak cicho po pierwszym wzruszeniu
nikt by nie wiedzia
e najadniej w gniedzie czyyka
e biay dziwaczek zakwita kiedy deszcz pada
e motyl odrnia te od zielonego
e matk moe przypomnie jeden krzyyk wczki
e rybitwa fruwa z jaskczym ogonem
e wierzba w fujarce smutna przy krowach wesoa
e wiec si stawia tu obok mierci
gdyby by Bg bez ludzi

Gdybymy sami wymylili


Gdybymy sami sobie Ciebie wymylili
byby bardziej zrozumiay i elastyczny
albo tak doskonay e obojtny
albo tak kochajcy e niedoskonay
jak wytworni geniusze bd li bd za dobrzy
wolnomylny i liberalny
mielibymy etyk z win ale bez grzechu
ycie bez mierci
mio bez rozpaczy
nie byoby
koatania z lkiem do bramy
samotnego sumienia
dyurnego anioa stra czasem jak niewiernego kota
dzikich pretensji : mam za dobr opini
o Bogu eby w Niego uwierzy
albo --- nic nie wiem ale jestem tak smutny
jakbym wszystko ju wiedzia
musiaby si liczy z nami i uwaa na siebie
nie straszy kiedy rado zaczyna by grzechem
speniaby po kolei nasze yczenia
urodziby si nie w Betlejem ale w Mdralinie
i dopiero byby naprawd niemoliwy

Gortsza od spojrzenia
eby nie by tak czcigodn osob
ktrej podaj parasol
ktr do Rzymu wysyaj
w telewizji jak srebrnym nieboszczykiem krc
wieszaj przy gwiazdach filmowych
Ale by chlebem
ktry kroj
ywic ktr z sosny na kadzido skrobi
czym z czego robi radio
eby choremu przy termometrze piewao
zegarem ktry w samolocie jak obrazek
ze witym Krzysztofem leci
tym dla dzieci balonem--a zawsze hosti ma
gortsz od spojrzenia
co si zmienia w ofierze

Gwiazdy
gwiazdy by ciemniej byo
smutek by stale drepta
oczy po prostu by kocha
wiara by czasem nie wierzy
rozpacz by wicej wiedzie
jeszcze bl by nie myle
ale z innymi przetrwa
koniec by nigdy nie koczy
czas by bliskich utraci
zy by chodziy parami
mier aby wszystko si stao
pomidzy wiatem a nami

Ile
Ile tracisz spokoju na dobranoc
ile faux pas popeniasz
jak niegrzeczny wity co bez pytania usiad przy aniele
zapomnisz nawet e Pan Bg wie wszystko
jeli wyskoczysz z pyskiem za szybko

Jak dugo
Jak dugo wierzy nie rozumie
jak dugo jaszcze wierzy nie wiedzie
ciemno jak pod bukiem o gadkiej korze
poka si cho na chwil w kociele --- rozebranym do naga
ze wiecideek
jak wici co nie maj niczego do ukrywania
jak w promieniu mioci promie przyjani
podaj rce ktrymi odwiedzae
ani za pno ani za daleko
nie daj nam tak dugo wierzy

Jak jest
Jak jest z dzieckiem
co schodzi na zim
z ppkiem jak wzruszeniem
czowiek wie e umiera
nie wie gdy si rodzi
nieprawda e reszta
cao jest milczeniem

Jak si nazywa
Jak si nazywa to nie nazwane
jak si nazywa to co uderzyo
ten --- smutek co nie czy a rozdziela
przyja lub inaczej mio niemoliwa
to co biego naprzeciw a byo rozstaniem
wci najwaniejsze co przechodzi mimo
przykro byle jaka jak chodny skurcz w piersi
ta straszna pustka co graniczy z Bogiem
to e jeli nie wiesz dokd i
sama ci droga prowadzi

Jak zawsze
Rozpakaa si Matka Boska
Jzefowi na ucho si zwierza
zamiast --- Domie zoty
mwi --- do mnie zoty
zamiast Arko ------ miarko przymierza
Znowu teraz jak na pocztku
lie ap zote cieltko

Jake
Jake si teraz nie ba
Nie tworzy --Z tylu ranami naraz
Na krzy Ci zoy --Matka Boska si nia
Pakaa
jak we mszy witej
krew Tw oddzieli od ciaa
z powrotem pitek
soce umiera
nie wida
jeli jest mio przesta si martwi
i mier si przyda

Jest
Gil zgrzyta sroka sroczy
odchodz szpakw pokolenia
jelonki li milcz grzyby
ciel z probwki szuka matki
krci si Ziemia bez sumienia
suchaj su i nie mwi
--- a jeli Jest a jeli nie ma

Jest ....
Jest jeszcze taka mio
lepa bo widoczna
jak szczliwe nieszczcie
p rado p rozpacz
ile to trzeba wierzy
milcze cierpie nie pyta
skaka jak osio do skrzynki pocztowej
by dosta nic
za wszystko
miej serce i nie patrz w serce
odstraszy ci kocha

Jest czas
U nas wakacje. Nic si nie dzieje
usiady licie lnu
siedem tysicy pszcz bez urlopu
pracuje za darmo
nikt z nas si teraz nie pieszy
jest czas
Rozmawiamy
--- pani stale co rok modsza
tylko si kapelusz jak Paac Kultury starzeje
zreszt wszystko wiadomo, bo nikt nie wie
czytamy o sympatycznej witej, ktra posza z grzechem do nieba
opodal milczcy po upadku kamie
jemu wierz

Jest mio trudna


jest mio trudna
jak sl czy po prostu kamie do zjedzenia
jest przewidujca
taka co grb zamawia wci na dwie osoby
niedokadna jak ucze co czyta po ebkach
jest cienka jak opatek bo wewntrz wzruszenie
jest mio wariatka egoistka gapa
jak jesie lekko chora z ksiycem kamczuchem
jest mio co bya ciaem a staa si duchem
i ta co nie odejdzie --- bo znw niemoliwa

Jeste
jestem bo jeste
na tym stoi wiara
nadzieja mio spisane pacierze
wielki Tomasz z Akwinu i Teresa maa
wszyscy co na witych rosn po kryjomu
lampka skrypulatka skoro Boga strzee
za po pierwszej mioci jak pera bez wieprza
ycia ludzi i zwierzt za krtka choroba
mier za przeprowadza przez grb jak przez kamie
bo gdy sensu ju nie ma to sens si zaczyna
jestem bo Jeste. Wierzy si najprociej
wiary przemdrzaej szuka si u diaba

Jeszcze nie umiesz


rce na krzyu sabe
nogi dawno omdlae
serce zwyczajne jak serce
chodz dookoa nie wiem
piwu dotykam w piewie
uczy mnie niska stokrotka:
jeszcze nie umiesz tak kocha
by si bez siebie spotka
uklkn w krzy Twj zastukam
otworz oczy by sucha
przynosz Ci moj ran
jake mie mio ca
jeli tu ycie niecae

Jeli mio
najpierw nie chcieli uwierzy
wic mwili do siebie
e ich mio za wielka
nieobjta jak licie
za wysokie za bliskie
potem e to nieprawda
przecie tak jest ze wszystkim
lecz Ty co znasz ptaki po kolei
i buki zote
wiesz e jeli mio to tak jak wieczno
bez przed i potem

Ju
Ju po lubie. Odchodz
ona caa na biao
on jak pompa w ogrodzie
byle ich nie dobi
pocaunek na co dzie

Kaznodzieja
Ty co nie zbawiasz dusz poronitych sowami
chro mnie od piknej gadkiej wymowy kocielnej
od homiletyki na pitk
naoliwionych zda
proroczych rykw
zgrabnego szeptu
czasem mona przecie przez dziur wasnego
kazania zobaczy Ciebie
jka si --chocia powiedz
znowu wyszed sta jak rura
czerwieni si przez mikrofon
wszystkie palce sterczay --- jak uszy na ambonie

Kiedy
kiedy deszcz przyjdzie porozmawia z ziemi
uki nie wyjd pocieszy na drog
na strachy nocne
na niepogod
tym co s dla siebie lecz si nie zobacz
tym co przegraj wic tym bardziej znacz
daj Boe szczcie

Kiedy mwisz
Aleksandrze Iwanowskiej
Nie pacz w licie
nie pisz e los ciebie kopn
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjcia
kiedy Bg drzwi zamyka --- to otwiera okno
odetchnij popatrz
spadaj z obokw
mae wielkie nieszczcia potrzebne do szczcia
a od zwykych rzeczy naucz si spokoju
i zapomnij e jeste gdy mwisz e kochasz

Kochanowskiego przekad psalmw


Przywr mi Panie z dawnych lat
herbaty gorzkiej yk w manierce
i umarego ojca list
sweter od siostry matki serce
Kochanowskiego przekad psalmw
spalony z Wilcz w czas powstania
i wszystko, czego ycz innym--a sam niestety nie dostan
I spowied wit z dawnych burz
gdy zy waya rka Zbawcy--i jeszcze jeden jaki dzie
z dziecistwa mego na lizgawce
Ten nieg co mi na oczy spad,
i to com szepta bezrozumny--a potem jak najciszy msza
postaw z kielichem mi na trumnie

Komacza
Kocham deszcz, ktry pada czasami z Komaczy,
Nawet taki szorstki i chodny,
gwiazd niegu, co nieraz mu w oknach zataczy,
eby by tak jak zawsze pogodny
Prost lampk na stole. Wszystkie jego ksiki,
Brewiarz, zegar, wieczorn cisz --nawet taki najmniejszy z Matk Bo obrazek,
ktry komu z wygnania podpisze
Krzye adne nie krwawi gdy jest wito i spokj,
Gdy z wygnacem po cichu dry Polska--wszystko proste jak wiersze --- brewiarz, lampka, pokj,
drzew warszawskich na niebie gazka

Koniec
Co si spotkao a potem rozeszo
co byo razem by biec w rne strony
szczcie co nagle rozdaro si w rodku
chocia egnajc kocha si najduej
bliscy co potem wydaj si obcy
i mwi sobie wszystko si skoczyo
Nie martw si o nic, bo szpak zamylony
I smutna ziemia w niewidzialnych rkach
orzeszek grabu z skrzydekiem zielonym
yrafa co szyj wypatrzy najdalej
wiedz jak serce nie zabite sercem
koniec --- to kamczuch w wiecie nieskoczonym

Korona
tuli Jego gow z pierwszymi wosami
w Betlejem pod gwiazd uprzejmie schylon
w Nazarecie gaskan Maryi rkami
to przytuli do siebie z koron cierniow

Koo
Chciaem wiar utraci lecz spokj by dalej
gwiazd zgasi --- nie drgna caa reszta wiata
ptakom lato przeduy --- zostaa sikorka
jasnoniebieska zawsze na pocztku zimy
chciaem dziaa pozmienia --- napomnia mnie kamie
czye zgupia do koca --- aktywni czas trac
chciaem zwtpi --- w zwtpieniu znalazem milczenie
to od czego si wiara z powrotem zaczyna

Krzy
Mj krzy co przyszed z niewidzialnej strony
zna samotno w spotkaniu przy stole
niepokj i spokj bez serca bliskiego
wie e m wzdycha czciej ni kawaler
nie dziwi si ju Hegel e w szkole dostawa po apie
nie kady go rozumia
krzy wszystko uproci
nie czowieka --- o mio prosi Boga
od tego zacz eby i do ludzi
wie i nie mwi bo sowom przeszkadzaj sowa
milczenie nawet rybk w akwarium obudzi
dopiero y zaczniesz gdy umrzesz kochajc
mj krzy co przyszed z niewidzialnej strony
wie e wszystko wydarzy si moe
choby nie chcia tego
na przykad wilia z barszczykiem czerwonym bez niegu
cho przecie zima w sam raz o tej porze
czasami krzy ofuka uderzy ubodzie
z krzyem jest si na zawsze by sprzecza si co dzie
jeli go nie utrzymasz to sam ci podniesie
a szczcie tak jak zawsze o tyle o ile
bywa e si umiecha gdy myli zapewne
chce mnie zrzuci
zobaczysz e ciej beze mnie

Krlewno
Krlewno ze Skpego
podaj rczk
prosz
uratuj wiersze niemiae i bose
takie co nie biegn jak krytyk za mod
szanuj ksidza Bak z klerykaln brod
takie co nie wiec jak szyja ozdobna
za ktre nie pac dolarami Nobla

Krtka i duga
mio krtka zaboli jak odcisk nie w por
jak jczmie co czerwienieje gdy na deszcz si zbiera
zreszt dajcie mi spokj
tumaczy si sama
najgorsza mio duga ale nie do koca

Kto winien
To tylko nagrzeszya witoszka maciejka
ksiyc nieuleczalny co nocami bredzi
piorun co w koci trafi by pszczo omin
i rozum nierozumny suszno wci bez sensu
i bl tak bardzo czysty e ju uspakaja
poka pora lata gdy trzeba si egna
popatrze sobie w oczy gdy dom pachnie jabkiem
a w ulach dawna cisza wytapiania wosku
tak agodna jak boek ktrego psy li
zabawna parasolka i dugie trzy po trzy
bo gdy jemy jeyny kolor warg si zmienia
(w takiej chwili granica przyjani niepewna)
to tylko nagrzeszya zwyczajna tsknota lub po prostu
wzajemna nasza nieznajomo
rebak wiata co biega niezgrabnie po cianie
serce co milczy mdrze by mwi od rzeczy
pikno po ktrym czsto zjawia si nieprawda
jakimi to drogami mio wci niewinna
sama do nas przychodzi i odchodzi sama

Ktry
Ktry stworzye
pasikonika jak szmaragd z oczami na przednich nogach
czerwon trajkotk z wsami na gowie
bociana gimnastykujcego si na ce
kruka nioscego brod z duszych pir
barana znajcego tylko drug liter aciskiego alfabetu
kolibra leccego tyem
sonia wstydzcego si umiera moe dlatego e taki duy
osa tak miego e gupiego
kowalika chodzcego do gry ogonem
zreszt wszystkich co nie wiedz dlaczego ale wiedz jak
kanciaste orzeszki buku co pkaj tylko na czworo
anioa po nieobecnej stronie --- bez wasnego pogrzebu z braku ciaa
ab grajc jak nakrcony budzik
niemiertelniki wiodce ---- wic prawidowe i nieprawdziwe
dyskretn rozpacz jak pogodne krakanie
logiczn formuk nad przepaci
niezawinion win
psiaka z popadnitym uchem
z jak skrcony rachunek
chyba jeszcze nie powsta na serio wiat
jaszcze trwa Twj umiech niedokoczony

Ktry stwarzasz jagody


Ty ktry stwarzasz jagody
krlika z marchewk
lato chrabszczowe
cie wielki maych lici
zawilec pobecny bo uwidnie zanim go si przyniesie do domu
czosnek niedwiedzi dla trzmieli
smutek rolin
wydr na krtkich nogach
limaka co zasypia na sze miesicy
niezgrabny nieg co ma wdzik wikszy zanim zacznie taczy
serce choby na chwil
spraw
niech poeci pisz wiersze prostsze od wspaniaej poezji

Ktrdy
ktrdy do Ciebie
czy tylko przez oficjaln bram
za witymi bez przerwy
w sztywnych konierzykach
nioscymi przymusowy papier z piecztk
moe od innej strony
na przeaj
troch naokoo
od tyu
poprzez ciekaw wszystkiego rozpacz
poprzez poczekalni II i III klasy
z biletem w inn stron
bez wiary tylko z dobroci jak na gap
przez ratunkowe przejcia na wszelki wypadek
z zapasowym kluczem od Matki Boskiej
przez wszystkie mae furtki zielone otwierane z haczyka
przez drog niewybran
przez biedne pokraczne cieki
z kadego miejsca skd wzywasz
nie umarym nigdy sumieniem

Kukuka
kukuka kuka tylko do Szkaplerznej
cichnie wieczorem szesnastego lipca
Bg odpowiedzia nigdy nie zapomni
Kiedy o dniu Twym wszyscy pamitali
Karmelitaska Mamusiu Najwitsza
w miesicu ktry pamita o Annie
szkaplerzem strzege
nawet zajca co burz rozmiesza
cho komputer zapomni
kukuka pamita

Kopoty zakochanych
zakochani mwili
--- przecie nie do wiary
czy to prawda moe si nam zdaje
czy tak atwo si spotka cierpicym na mio
w wiecie w ktrym kopoty nasze nie ustaj
bo jak diabe ucieknie odejdzie i anio
jeste i nie ma ciebie . Ten sam znowu inny
troch na odczepnego i troch na niby
jak len co kwitnie niebiesko biao i rowo
cho wiat i zmierzch sprawia e inne kolory
czy to ty jeste blisko jakby sucha serca
i jak matka przechodzisz przez rodek sumienia
jesieni deszcz zasania zim nieg zabawny
ten ktrego si kocha jest wci niewidzialny

List do Matki Boskiej


W pierwszych sowach donosz nic si nie zmienio
ta pliszka si cieszy swoim czarnym dziobem
oso wraca do rzeki w ktrej si urodzi
mrwki si oblizuj jak na nie przystao
sarna leczy si lazem wic mniej pokasuje
las tak rzeczywisty e zdaje si zjaw
pszczoa nie zna Szopena ale jest muzyk
mier jak zwykle niziutko ukada na ziemi
witym mona tu zosta nawet na podwrku
rzucajc kurom ziarno starowieck mod
znw najpikniejszy w Polsce jest lipiec nad wod
a pikno jest najbliej gdy czas si oddala
adna ryba nie traci nawet jednej uski
sroka z wskim ogonem powtarza dowcipy
rzeczy maj wasn po umarych pami
wic pamita m matk czajniczek rozbity
dla sowika w czerwcu kada noc za maa
poniewa wierzy w mio nie boi si ciaa
piewa e serce cae a ju niemiertelne
bocian dalej podnosi tylko lew nog
pisz list bo Ci przecie zobaczy nie mog
myl jednak e chyba czasem Ciebie sysz
bo skd si nagle bierze ten szept kiedy zasn

Li
Li porzeczki co zmienia barw na deszczu
sowa co ma oczy te z biaymi brwiami
jerzyk co nie siedzi tylko stale fruwa
a kto biegnie w nieskoczono od niej si oddala
las w ktrym przyoono ju noyk do grzyba
bekasy stale czyste bo biegn po bocie
ksiyc co si zabawia udaje e umar
zreszt jest ksiycem stanowczo za dugo
anio co ju nie strzee, bo na grzech za pno
nie denerwuj patrz zwyczajnie
jak Niewidzialny chodzi koo mnie

Mamusia
wity Jzef zaama rce,
denerwuj si w niebie wici,
teraz id ju nie Trzej Mdrcy,
lecz uczeni, doktorzy, docenci
Teraz wszystko cakiem inaczej,
to, co stare, odeszo, mino,
zamiast zota nios dolary,
zamiast kadzida --- komputer,
zamiast mirry --- video
--- Ach te czasy --- myli Pan Jezus --nawet gwiazda troch zwariowaa
ale nic si ju nie zawali,
bo wci mamusia ta sama.

Matka
nieludzki urok gwiazd nad sputnikami
nieludzki pomys mierci
nieludzkie cierpienie
nieludzki czas co czeka z krtkim noem renty
nieludzkie pikno mistrzw
a tu zwyka matka
jej nos okulary i pacierz na stole
moczopdna pietruszka
z selerem saatka
i bardzo ludzka mio
z pocztkiem romantycznym
z krzyykiem na kocu
bez rodka

Matka Boska powstacza


Bg Ci soca na donie Twe nie aowa
ani ciszy na usta Twe zbyt mao da--bro bym zdoby dla Ciebie, o godzie wdrowa,
potajemnie orzechy na otarz Ci rwa.
Najwitsza, utracona, z rozkazami spalona--w barykady rwnoczarnym strumieniu--z Tob twarz zapakana, z Tob bitwy do rana
i umiechy, i sen na kamieniu.

Matka Boska Starowiecka


Matko Boska Starowiecka
z dawnego kocioa podobnego do zakochanego co osiwia
znowu spadaj skrzydlaki jesionu
tak samo szczeka owczarek szorstkowosy ze szczotk
na ogonie
ziewa po adoracji niewyspany wity
znowu kiedy si nie kocha --- przedmioty stoj bez poytku
w sierpniu mode bociany staj si samodzielne
teza i antyteza kocz si pobiciem i protez
kura si stale jka
zim troch lici trzyma si na grabie
nawet acina milczy eby wrci
znowu najwaniejsi niewani
stale kos duszy od szpaka
po dawnemu osio zakochany uczy si fruwa
i nie mamy zielonego pojcia
umierajc po raz pierwszy
Tylko nam si w gowie poprzewracao
i chcemy wymyli dzisiaj bez wczoraj
nowe bez starego

Mao czasu
wity Stanisawie Kostko
opisany w ksikach
ye krtko Jezusem przyjty
jak mao nieraz czasu eby zosta witym

Mio
wiat zmaglowany
polityka pudo
dom ju nie tamten
inna brama
nie wierzcy na roratach w kociele
tylko mio
wariatka ta sama

Midzy gobiem a ornitologi


Ile jest jeszcze witego luzu
niespodzianek z nastawionym uchem
ile tego co najprostsze a nie wyliczone
choby rowego luzu pospolitej bylicy biaego krwawnika
orzeszkw grabu i odzi dla dzikw
ile jeszcze miejsca na modlitw
ile miejsca na pokor --ile okazji na spowied wit z cienkim milczeniem w gardle
ile dosownoci serca
ile komrek do wynajcia --pomidzy gobiem w socu --- a ornitologi
pomidzy kolorem czerwonym a pomidorowym
pomidzy koniem jabkowitym a jasnogniadym
pomidzy rezed dziewann na tej nodze --- a botanik
pomidzy wit zasad --- a ywym sumieniem
pomidzy tgimi naukami o Bogu --- a Bogiem

Mniej wicej
Ach te sowa --- mniej wicej
powtarzaj je od niechcenia
tak sobie
byle jak
przekazuj jak niezdarne rce
kto zrozumie kto wytumaczy
e mniej
to znaczy wicej

Modlitwa
Jezu Frasobliwy
na przekr wszystkim
bez parasola na deszczu
z goymi kolanami
saby bo bezstronny
niemiay jakby debiutowa wierszem
z prob o prostot
samotny bo spokrewniony ze wiatem
pewnie martwi Ci ludzie
ktrzy s jak katechizm
na kade pytanie
musz mie koniecznie odpowiedz

Modlitwa do witego Kana od Krzya


wity Janie od Krzya, kiedy penia lata
i derkacz si odezwa, guchy odgos ki,
owieczka z dzwonkiem beczy, przepirka szeleci,
rzu mi malw i nazwij Janem od Biedronki

Mrwko wako biedronko


Mrwko co nie urosa w czasie wiekw
ma od lampy do lampy
na przeaj i najprociej
wietliku mrugajcy nieznany i nieobecny
koniku polny
wako niewaka
wesoo obojtna
biedronko nad ktr zamyliby si
nawet papie z policzkiem na rku
czapi po wiecie jak ciki so
tak duy, e nic nie rozumiem
myl jak uklkn
i nie zadrze nosa do gry
a ycie nasze jednakowo
niespokojne i malutkie

Mj Boe
sikorka co podrosa biskup co zmizernia
pani co wosy suszya rcznikiem
a teraz mowi w domu suszy gow
woaa " mj ty piesku"
a teraz nie woa
bo mio nieszczliwa ucieka od szczcia
wytresowana oswojonych gryzie
olic ktra bardziej dziwi
nie wtedy gdy mwi ale kiedy milczy
stryj co po mierci wpad nagle do domu
przy partyjnym ziciu usiad niewidzialny
przyszedem uklknem pytaem mj Boe
dlaczego jest niewiara gdy wszystko by moe

Mwi
Rysuj Twoje rce na krzyu umylnie za dugi
niech ogarn ludzi najwicej
rany grubsze, stopy za ogromne
wci uciekam niech dobiegn do mnie
serce cae jak u witej Wizytki
--- Tak nie mona --- mwi
--- za brzydki

Mio
czysto ciaa
czysto rk pana przewodniczcego
czysto idei
czysto niegu co pacze z zimna
wody co chodzi nago
czysto tego co najprociej
i to wszystko psu na bud
bez mioci

Na biurku
Tu ley mapa co si zmienia
po kadej wojnie ju nie taka sama
tam znaczki pocztowe troch inne
klej niby farba rozpuszczona w wodzie
teczka o ktr pies potrci nosem
piro wieczne jak kamstwo bo wcale nie wieczne
przyszy dugopisy i ju si nie przyda
ksika pamitnik damy chyba dawno temu
mwi e tylko trzy razy jej nie byo w domu
w dniu lubu w dniu chrztu dziecka i swego pogrzebu
kalendarz jak nieszczcie , potwr --- liczy milczc
tylko serce odmierza czas w odwrotn stron
w szufladzie stary pienidz co wyszed z obiegu
z Pisudskim ciekawostka maleka liryka
tak czysta e si za ni ju nic nie kupuje
a te fotografie to moi umarli
bez ktrych przecie niepodobna istnie
szlachetni dzi na pewno skoro ich nie wida

Na dobranoc
Rozgadana wiedza
wymowna poezja
przez radio Szopen mwi do mnie bdzie
cauj ci na dobranoc mj krzyyku niemy
bo milczy tylko prawda i nieszczcie

Na drodze krzyowej
Stacja trzynasta --- nagle zamieszanie
skd tu si wzia znowu Weronika
niewiasty powrciy i jak przedtem pacz
ludzi wida wci z bliska samotno z daleka
i rzewno tak jak w domu kiedy dobre rce
cyfruj dziecku zabawny serdaczek
Jan si denerwuje --- tyle kobiet naraz
tu Matka Boska --- mwi
ma by tylko sama
i przystanek bez awki deszcz od czwartku chlapie
Nikodem le wyglda ochryp od wyjanie
wielu gow stracio tylko mier zaradna
przyszymy cho na chwil po to by zapyta
czy mona serce zdj naprawd z krzya

Na somce
Przygasn przy otarzu iskierka przy iskierce
zostan tylko buty jak przydeptane serce
Lampka wieczna jak lizak czerwony--lub policzek onierza, ktry gra na trbce
Msza si dzieje. Matka Boska mnie trzyma
jak niezdarn bak na somce

Na szarym kocu
Wreszcie na szarym kocu
zbaw teologw
eby nie pozjadali wszystkich wiec i nie siedzieli
po ciemku
nie bili ry po apach
nie krajali ewangelii na plasterki
nie szarpali witych sw na nerwy
nie wycinali trzcin na wdki
nie kcili si miedzy sob
nie zajedali na hipopotamie aciny
eby nie dziwili
e do nieba prowadzi
bezradny szczebiot wiary

Na szpilce
Chodzi Anio Str po wiecie
sprzta po miociach co si rozleciay
zbiera jak uamki chleba dla wrbli
eby si nic nie zmarnowao
listy tam i z powrotem
telefony od ucha do ucha
mae mieszne pamitki co byy wzruszeniem
notes z dat spotkania ukryty w czajniku
blizny po miechu
sprzeczki nie wiadomo po co
ale jak pojedyncze osy
flirtujce osy
wszystko na szpilce
to co na zawsze ju si wydawao
mdro przy kocu e nie o to chodzi
rado e si kocha to co niemoliwe

Na wsi
Tu Pan Bg jest na serio pewny i prawdziwy
bo tutaj wiedz kiedy kury karmi
jak krow doi eby nie kopna
jak starannie ustawi drabink do siana
jak odrni li klonu od licia jaworu
tak podobne do siebie lecz rne od spodu
a lici nie zrozumiesz ani nie odmienisz
tu wiedz e konie staj gowami do rodka
e kos boi si bardziej w ogrodzie ni w lesie
e skowronek sposzony raz jeszcze zapiewa
kukuka tutaj ywa a nie nakrcona
pszczoa wci si uwija raz w prawo raz w lewo
a mirt rozkwita tylko w zimnym oknie
ptaki te nie od razu wszystkie zasypiaj
zreszt mog si czasem serdecznie pomyli
jak kto kto bije on by zrani teciow
i wiadomo e sosny niebieskozielone
a dziurawiec to te witojaskie ziele
Tu Pan Bg jest jak Pan Bg pewny i prawdziwy
tylko dla filozofw garbaty i krzywy

Na Zote Gody
Drodzy pastwo niech kady z radoci zaszlocha
ile sporw po ktrych na lody chodzi si osobno
rumiankw na dobranoc moraw nad ranem
bo ona wci za mao teciowa za duo
ile min gdy si wstawao jak kogut do boju
to co niby na niby ale troch dalej
to co zaraz a wtedy o wiele za bardzo
i to co nie do koca jak ycie w ogle
wszystko potem jak nogi krzywe ale swoje
mapa z map si kci jeli map kocha

Nad pust gazet


kiedy plany nasze wywracaj si do gry nogami
kiedy nazywaj Ciebie dobrym Ojcem a inni guchym kamieniem
kiedy pozr wyskakuje jak Filip z konopi
w podziwie o wiele starszym od rozumu
w zwtpieniu ktre take prowadzi w nieskoczono
kiedy tak mao barw a tak duo kolorw
kiedy zoty rodek staje si szary
nad prni bez dna wcigajc wiat
kiedy niepokj ryczy jak sma chuda krowa
kiedy moesz si rzuci na szyj Janowi XXIII na fotografii
biegn do ciebie jak po nitce do kbka

Najblisi
nie prosz ju o spokj
ani o to eby byo inaczej
nie mam alu e nie mam malucha
ani o to e mi najblisi rozrbali gow
przyszedem podzikowa
e jeste Bogiem

Naucz si dziwi
Naucz si dziwi w kociele,
e Hostia Najwitsza tak maa,
e w donie by j schowaa
najnisza dziewczynka w bieli,
a rzesza przed ni upada,
rozpacze si, spowiada--e chopcy z jzykami czarnymi od jagd--na zo babciom wlatuj pnago--w kocioa drzwiach uchylonych
milkn jak gawrony,
bo ich koci zadziwia powag
I pomyl--- jakie to dziwne,
e Bg mia lata dziecinne,
matk, osioka, Betlejem
Tyle tajemnic, dogmatw,
Judaszw, mczennic, kwiatw
i nowe wci nawrcenia
e mona nie mwic pacierzy
po prostu w Niego uwierzy
z tego wielkiego zdziwienia

Nic nie wiedzie


By kochanym i jeszcze nic nie wiedzie o tym
stale jedn herbat ustawia na stole
miesza jedn yeczk
kupi jeden bilet
samemu odwiedza w ZOO gruboskrne sonie
pociesza si e zajc biega pojedynczo
e czasem narzeczony cauje jak ryba
tymczasem ten co kocha prosto z nieba idzie
biae kwiaty poziomek niesie w gbi lasu
drozda borwki kolaki yczliwe
tymianek co podobny wci do macierzanki
cisz ktra nawet kady grzech poprawia
stworzy dookoa pi miliardw ludzi
i stale jednego szuka aby z nim si spotka
by kochanym i jeszcze nic nie wiedzie o tym
eby byo do twarzy zasypuje niegiem
stara si o choink niby od nikogo
mwi e trzeba odej eby nie przemin
zaprasza na spotkanie prawie po kryjomu
nad wod w noc jesienn gdzie cieplej ni w polu
i opera ab swojskich niewielka lecz pikna
i ksiyc przypadkowy co nie wie co bdzie
prcz jednego e nigdy nie powtarza si szczcie
by kochanym i jeszcze nic nie wiedzie o tym
lecz samotno to kuzynka najblisza mioci
a mio wci za dua by ca j widzie
i ju nie wiesz do koca bo wszystko jest obok
a mierci nigdy nie mona uwierzy

Nic si nie zmieni


Zestarza si nam ksiyc. Ludzie po nim chodz
mwi o nim tak szczerze e zaczyna nudzi
nikt go nie traktuje w poezji na serio
jak Hamlet uoglnia myli praktycznie
poezj diabli wzili prawie ju jej nie ma
szary wierszcz ju j zastpi sw metod zwyk
a z wierszy napisanych chyba ten nie umrze
co nie ba si by prawda lub sta si muzyk
tylko Jezus pozosta
cho ludzie nerwowi
nawet nie zauwa e przystan w sieni
Ma tyle ran co przedtem a nic si nie zmieni

Nic wicej
Napisa "Mj Bg" ale podkreli, bo przecie pomyla
o tyle mj, o ile jestem sobkiem
napisa "Bg ludzkoci" ale si ugryz w jzyk, bo przypomnia
sobie jeszcze aniow i kamienie podobne w niegu do krlikw
wreszcie napisa tylko " Bg". Nic wicej
Jeszcze za duo napisa

Nie bj si
nie bj si kocha jeli tylko wierzysz
Matka Boska Krlow wic Jej ziemia caa
przetrzyma ustrj przeyje rozstanie
serce jak stary Werter zdolne do cierpienia
a mio daje to czego nie daje
wicej ni mylisz bo jest caa Stamtd
a mier to ciekawostka e trzeba i dalej

Nie do wiary
Ile tego dokoa
anio co mnie krzyykiem od diaba odgrodzi
kamie najstarszy modszy od milczenia
ten kto tego napotka z kim musia si spotka
cho wyszed boczn furtk troch od niechcenia
barwinek co tak si zmarszczy e deszczu nie bdzie
pani co dwa razy szaleje raz kiedy kocha raz kiedy siwieje
gwiazdy co zawsze razem bo cakiem z osobna
ml co cztery razy gryzie a potem ucieka
i wszystko wyznaczone nie dalej nie wicej
ciao wczni przebite niewidoczne w chlebie
tyle nie do wiary by uwierzy w Ciebie

Nie koniecznie na pewno


Jezu na krzyu od nieba do ziemi
miaem mwi
ale pomylaem e sowa umniejszaj jak kada czuo
miaem i z postpem
ale powstrzyma mnie artyku " Moda i ycie wewntrzne ''
miaem rozpacza
ale sdziem e czasem mona przedosta si do nieba
pomidzy niepewnoci wiedzy a pewnoci wiary
pokazujc jak bilet ulgowy ---zapakany policzek
miaem udowadnia
przeszkodzia mi mier --- jak inna ojczyzna
wic trzymaem si tylko Ciebie za palec

Nie ma czasu
Nie za bardzo wiadomo jake to si dzieje
e czas wtedy przychodzi gdy go wcale nie ma
i w sam raz tyle tylko ile go potrzeba
nawet we nie gdy ciao podobne do duszy
kto ma czasu za duo wszystko czyni gorzej
jeeli kochasz czas zawsze odnajdziesz
nie majc nawet ani jednej chwili
na spotkanie list spowied na obmycie rany
na smutku w telefonie dugie p minuty
na al niespokojny i na rozeznanie
e dobrzy s mniej dobrzy a li troch lepsi
bo w yciu jest tylko mora niemoralny

Nie martw si
e si Koci przewrci
e znw grzesznik
dubie dziur w niebie
magistrze, doktorze, guptasku
nie martw si o Boga
ale o siebie

Nie mog trafi


Wszystko si pozmieniao nie ma maych dworw
pachncych owocami i past do podg
z zazdrostkami w oknach z lawend w szufladzie
koci te nieco inny. Spokojny cho przecie
bez cichej i dyskretnej prababci aciny
stara si by Boga byo lepiej wida
lecz Bg kocha naprawd wic jest niewidzialny
dworce przebudowano ju nie mog trafi
na peron gdzie kogo egnaem na zawsze
dugopis karierowicz nieboszczyk atrament
niebo morze i gry zostay te same

Nie pacz
nie pacz. To tylko krzy
przecie tak trzeba
nie dryj. To tylko mio
jak rana w przylepce chleba
i ty jak zabawny kos
co si kosowej spodziewa
atwiej kiedy si nie wie
zamyli si anio
chcia zabra gos
lecz poszed do nieba

Nie rozdzielaj
Mio i samotno
wziy si pod rce jak siostry
id noga w nog
nie rozdzielaj ich
nie szarp. apy przy sobie
mio bez samotnoci
byaby nieprawd
samotno bez mioci rozpacz
staa Matka pod krzyem
jak pod srebrnym obrazem
nie miny trafiy
do niej te przyszy razem
Chodzi ksiyc jak mora
albo osio po niebie
jeli byy gdzie indziej

Nie tak nie tak


Moja dusza mi nie wierzy
moje serce ma co do mnie wtpliwoci
mj rozum mnie nie sucha
moje zdrowie ucieka
moja modo umara
moje fotografie rodzinne nie yj
mj kraj jest ju inny
nawet pieko zmylio bo zimne
nakryem si cay eby mnie nie byo wida
ale za wybiega
i rozebraa si do naga

Nie tylko my
Czytamy --- Bg umiowa wiat....
a wic nie tylko ludzi
ale i pliszk
odymion pszczo
jea eleganta wprost spod igy
nawet mua ni to ni owo
bo ani to ko ani osio
( al e go czowiek stwarza
yje jak kawaler co si nie rozmnaa )
grusz co kwitnie zaraz przed jaboni
licie konwalii prawie bez ogonka
ciel co za matk si wlecze z
a my tak czulimy si do Boga
jakby on mia nas tylko kocha na wiecie

Nie tylko o czaplach


Pisz o czaplach co wstaj jak poranne zorze
o jeu co ma oczy wystajce
o morelach co pochodz od dziadka migdaa
miejc si e maj drzewo ginekologiczne
o soniu co ma problem bo usi nie moe
o kundlu bliskim sercu bo wyje po trochu
Boga najatwiej znajdziesz nie piszc o Bogu

Nie umie
Przepraszam e jestem tak nie delikatny
e obecny
e gram Ci na nerwach
powtarzajc ja, o mnie, ze mn
nie umiem jak minister przesta byszcze i mruga
spa na zbit gow
w noc ciemn

Nie wiadomo komu


daj si modli nie wiedzc za kogo i o co
bo Ty wiesz najlepiej czego nam potrzeba
kto ma dzisiaj wyzdrowie
a kogo ma stukn mier
lub inaczej piorun sympatyczny
komu zabra masz urzd by przywrci rozum
droga nie zna swej drogi
kwiat o sobie nie wie
sowik nie narzeka e nie sypia noc
g si nawet nie dziwi e ma oczy z boku
stara mapa nie zgadnie czemu nie siwieje
wity nieg bo spada nie wiadomo komu
wite to co przychodzi wci wbrew naszej woli

Nie zlk si
Tylko wity Jan umar w domu na posaniu
z poduszka pod gow owinity w piwr
jeden nie zlk si Krzya jeden sta pod Krzyem
pozostali ze strachu w Wielki Pitek zbiegli
kto ucieka od Krzya --- krzy ciszy dostanie

Nie
Nie posypujcie cukrem religii
nie wycierajcie jej gum
nie ubierajcie w rowe gagany aniow
fruwajcych ponad wojn
nie odsyajcie wiernych do fujarki komentarza
Nie przychodz po pociech jak po talerz zupy
chciaem nareszcie oprze swoj gow
o kamie wiary

Niebieskie z czarnym
W mioci kadej zawsze cokolwiek z przekory
zakochani czasem brzcz na siebie jak trzmiele
cho podobno do nieba wpuszczaj parami
do pieka pojedyczo bo tam separatki
z witoci moj kopot bo chyba przeze mnie
mj Str Anio ma stale jedno piro ciemne
zwierzta take rne bo gorsze i lepsze
owc sol uraczysz a indyczk pieprzem
jeli jest Kain musi by i Abel
w raju Adam solidny a niepewna Ewa
pocz niebieskie z czarnym bdzie barwa szara
co czasem przypomina pobono bez gustu
skrzywdzisz tego kogo za bardzo pokochasz
nie udaje si wiara bez diaba i Boga
Niebo
Patrza w niebo
bizantyjskie --- z biaej mozaiki
gotyckie --- goe i zote
renesansowe --- bkitne
barokowe --- brunatnoweniste
osiemnastowieczne --- szafirowe
impresjonistyczne --- pene powietrza
secesyjne --- ondulowane
kubistyczne --- kanciaste
abstrakcyjne --- nieprawdziwe
i chcia wierzy w cakiem nowe
lekkie i niecae --- jeszcze nie uywane

Niecierpliwa
mio niecierpliwa
nie na zawsze
za maa
poal si Boe
w dawnych listach zostaa
lamazara
skoczy si nie
moe
rodzi si od razu
umiera za dugo

Niejedzenie
Mario siostro azarza
gdy Pan wszed do domu
zapomniaa o piecu
nie nakrya stou
bo mio zaczyna si od niejedzenia
niewanym sta si czajnik inaczej nacigacz
kasza jak chuda wrona sdzona za rozpacz
czosnek jak zby wiedzmy
z zasady nierwne
powiedz siostrze swej Marcie
gdy Pana zobacz --czemu latasz po kuchni i po rondle skaczesz
--- nic nie zjem. Padn na pysk
jak grzech si rozpacz

Nielogiczne
to co nie logiczne prowadzi do wiary
gwiazda co spada z nieba dla nikogo
zajc co ma tylko strach swj na obron
mio do poowy
szczcie nieszczliwe
kucyk nadziei
i brudas ktry przyszed powiedzie
tak zimno a Pan Jezus za lekko ubrany
ra pomarszczona
abd wiosujcy tylko jedn nog
za wielki Pan Bg eby wej do gowy

Nieobecny jest
Bg jest tak wielki e jest i Go nie ma
tak wszechmogcy e potrafi nie by
wic nieobecno Jego te si zdarza
std czasem ciemno i serce si tucze
poskomli nawet jak pies niecierpliwy
nawet wierzcy nie wierz po cichu
i chc si artem wymkn ze wzruszenia
cho tak niedawno wierzyli na pami
e cae ycie czeka si na chwil
lecz Bg tak wielki e Go czasem nie ma
mzg jak tulipan chyli si zmczony
i myli biegn wspln pust drog
tak jak biedronki co si razem schodz
by przed rozpacz ukry si na zim
tylko milczenie trwa i gwiazdy w grze
i ksiyc sprawiedliwy bo zupenie nagi
a waki tak znikome e ju wszystko wiedz
li ostatni brzczy wprost z topoli
e Nieobecny jest
bo wicej boli

Niewidoma dziewczynka
Matko mwia niewidoma dziewczynka
tulc si do jej obrazu
poznam Ci wiatekami palcw
Korona Twoja zimna --- lizgam si po niej
jak po gadkiej szybie
s kolory tak cikie e odstaj od przedmiotu
to co zote chodzi swoimi drogami i yje osobno
Sucham szelestu Twoich wosw
Id chropowatym brzegiem Twojej sukni
odkrywam gorce rda rk
pomarszczon poczoch skry
szorstkie szczeliny twarzy
wir zmarszczek
tkliwo obnaenia
ciep ciemno
sprawdzam szram jak blizn po mioci
zatrzymuj tu oddech w palcach
ucz si blu na pami
zdrapuj to co przywaro ze wiata jak mier niegrzeczna
wydobywam puszysto rzs odwracam z
zbieram nosem zapach nieba
odgaduj wreszcie maego Jezusa z potuczonym
spuchnitym kolanem na Twym rku
Tylko tu wszdzie spokoju pomidzy sowem a mioci
kiedy dotykam
obraz stuka jak krew
klejnoty niepotrzebnie jcz
robaczek piszczy w trzewiku
sypie si szmerem czas
pachn korzonki farb

milknie ucho Opatrznoci


Palce moje umiej si take umiecha
mitoszc Twj starowiecki szal
cignc rkaw jak ugaskanego smoka
odsaniam z wosw kryjwk suchu--artuj e czuwajc mruysz lewe oko
stopy masz bose --- od spodu pomarszczone jak podbia
przecie nie chodzisz w szpilkach po niebie
myl e Ty take nie widzisz
oddaa wzrok w Wielki Pitek
stao si wtedy tak cicho
jakby prostowaa na zegarku ostatni sekund
i ju nie pasuj do nas adne powane okulary
opara si na witym Janie jak na biaej kwitncej lasce
piszesz dalszy cig Magnificat alfabetem Braille'a
ktrego nie znaj teologowie bo za bardzo widz
tak Ci sumiennie zasuwaj na noc w jasnogrskie
blachy pancerne
To nic
Wystarczy kocha sucha i obejmowa

Niewidzialne
knie pora roku
wgorze wyruszaj w ostatni podr
cisza stamtd
wilga dawno ucieka uczy polskiego w Afryce
barwa niebieska oddala a zblia rowa
starsi malej
niewinni dwigaj ciar
grb si zarumieni
opadaj skrzyda po locie godowych
pami zmienia rzeczy
kamie usn ze zmczenia
li osiki si trzsie narzeka na za dugi ogonek
krowa ryczy bo ma nieufno do jzyka
ksiyc kawaler stale tylko jeden
i jeszcze tyle niewidzialnego
gdyby nie to --- niczego nie byoby wida

Noc
Noc --- gwiazd przyprowadza
smutek --- bia brzoz
mio niesie w ofierze czystego baranka
spokj --- samotno mrwek gdy wszystkie s razem
Wiara stale chce pyta
lecz gardo stale wysycha
jeli bg jest milczeniem
zamilcze potrzeba

Noc
noc modli si w Ogrodzie Oliwnym
sam na sam z Anioem
jak z dziewczynk w bieli
trzej najblisi
wybrani zasnli
kogut wrzasn nad ranem
biego serce nie wybrane
takie nie pi

Nowolipki
Wiara gdy jeszcze nie umiemy wierzy
nadzieja gdy jeszcze nie umiemy ufa
mio kiedy jeszcze nie umiemy kocha
miej si wiee pki
nowalijki listki
e staro przychodzi po wszystkim

O cokolwiek zapytasz
czemu serce jak ebrak
gdzie indziej istnieje
wierna mio nietrwaa
lub co przeszed obok
czemu wity i grzesznik w tym samym pewexie
niepewno witych jak aska grozi
czemu za opiekunka do garda mi wpada
bo szczcie si urwao nie wiadomo po co
o cokolwiek zapytasz
trzepnie ci milczenie
Bogu nie stawia si pyta dlaczego

O firankach w stajni
Gdyby przyszli do Ciebie wtedy
w wit noc
kiedy wiecia jedna czytelna gwiazdka
ci co uwaaj e trzeba wszystko mie eby nie przesta by
ci co si boj bezradnoci Twoich narodzin
moe chcieliby przykry Ci wenian kodr
pozawiesza firanki w stajni
sprawi witemu Jzefowi rkawiczki te najcieplejsze
z jednym palcem
zaoy centralne ogrzewanie
bardziej wpywowi pisaliby do urzdu kwaterunkowego
o mieszkanie dla Ciebie z wygodami
eby nie mieszka ktem
nieufni doszukiwaliby si w podskakujcym ole
kucyka trojaskiego z podejrzanym sumieniem
najodwaniejsi zaczliby protestowa powoujc si
na Deklaracj praw czowieka i obywatela
i wszystkie dekrety o wolnoci wyzna
poeci ubieraliby Betlejem w liryczne wykrtasy
malarze smarowaliby zotym pdzlem
w najlepszym wypadku modliliby si do Ciebie
jak do maego milionera
zoonego umylnie na sianie
a Ty tumaczyby otwartymi oczami
e zmarznit matk przy policzku
e naprawd jeste
wic oddajesz wszystko

O kazaniach
O jake ju nie znosz wszystkich witych kaza,
mdrych, dobrych, podniosych, pobonych i sabych
Kiedy gosz je, czasem urwabym w p zdania
i brewiarz mwi w sadzie, gdzie jabek powaby
Inna rzecz --- dzieci uczy, pacierz przypomina,
grzesznikom w twarz popatrze i nie mwi sowa
Wilg skubic winie chytrze wypatrywa,
pliszk, co z rzsy wodnej wydziobuje owad

O Kociele
Kociele w ktrym wypado mi po raz pierwszy w yciu
pi ustami msz
chowa si do konfesjonau
ktremu stale odrastaj uszy
w ktrym Matka Najwitsza miaa zota koron
i bose nogi
w ktrym obraz witej Tereski suy latem za pla
dla much
drewniay wity Antoni oblaz z habitu
ciemny i czysty
Kociele w ktrym zieleniaa miedz
Zasaniao sumienie listkiem brzozowym
Kolor nieba wylenia jak szelest
smutny jakby jaskki umiay tylko chodzi
Kociele z posadzk od pacierzy wytart i krzyw
gdzie skrzypiay obcasy
pluskao korytko wody wiconej
szczeka zegar jak emerytowany ludoerca
z ambon tak prost e nie sposb byo zakry
na niej adnym kazaniem swej wasnej twarzy
Kociele przed ktrym klka las
krzyodzioby otwieray szyszki
askota zajczy szczaw
cieszyo babie lato jak grzech za lekki
fikay aby a kada aba ma zawsze czkawk
jesieni czerniay coraz mocniej szpaki
zim sikory sypiay na mrozie

parafianki rozbieray si ze niegu


gdzie zamykaem Jezusa w tabernakulum
zawsze z czstk czyjego paczu
gdzie modliem si eby nigdy nie by wanym

O lasach
Poszedem w lasy ogromne szuka
bukw czerwieni
jeyn dojrzaych dziciow maych
rogw jelenich
jagd prawdziwych wilg pisklt ywych
mrowiska
i w oczy sarny --- brzowej panny
popatrze z bliska --szyszek strconych --- tajemnic sowich
zajca
i strach mnie porwa
na myl o Bogu--- bez koca

O asce Boej w brzydkim kociele


Kociek by taki brzydki, e nie powiem ktry,
brzydota wprost si laa z kadej wikszej dziury
Dobry wity Antoni mia twarz wykrzywion,
inny wity by lepszy, lecz przed wojn spon
Zostaa po nim broda na pace przy murze,
wota i dwie donice na fikusy due
Barankowi z chorgwi popruy si ebra,
a za oknem dra deszczyk z jaskek i srebra,
o cay cmentarz dalej, gdzie ju las wysoki
kolory czarnych jagd skada na oboki
W samym rogu wityni baldachim jak szczudo
owi mole we frdzle, tu--- ambony pudo
I nagle cud si zdarzy,
e w to straszne wntrze--szy na mnie jakie donie od winnic gortsze--i uniosy m dusz nad rude anioki
pod Matki Boej oczu szafirowe pki
wtedy sercem uklkem. I pakaem wiele

O maluchach
Tylko maluchom nie nudzio si w czasie kazania
stale mieli co o roboty
oswajali sterczce z awek zdeche parasole z zawistnymi apkami
klkali nad upuszczonym przez babci futeraem jak szczypawk
pokazywali rowy jzyk
grzesznikw drapali po wsach sznurowadem
dziwili si e ksidz nosi spodnie
e kto zdj koronkow rkawiczk i ubra tust rk
w wod wicon
liczyli pobone nogi pa
urzdzali konkurs kto podniesie szpilk za epek
niuchali co w mszale piszczy
pienidze na tac odkadali na lody
tupali na zegar z ktrego rozchodz si osy minut
wspinali si jak czyyki na sosnach aby zobaczy
co si dzieje w grze pomidzy rkawem
a konierzem
wymawiali jak fonetyk otwarte zdziwione "O"
kiedy ksidz zacina si na ambonie
---- ale Jezus bra je z powag na kolana

O Mioci bez serca


Modl si jeszcze do mioci bez serca
niezapominajki niby niebieskiej ale szorstkiej
jak czsto tylko od paczu potrzebne jest serce
do pisania listw na mikko
okolicznociowych wzrusze
malowania witych
szukania drugiego chocia nie do pary
po to aby wybiera rodki atwe i nie zote
eby zazdroci przez telefon
wynajdywa sabe strony kamienia
Serce to jeszcze za mao eby kocha

O nawrceniu
Wic tyle razy musiaem stawa na uszach w konfesjonale
biega po ambonie rkami
na rekolekcjach byszcze jak koski zb
bbni w kocioek sumienia
eby po prostu zrozumia
bez mojej doni wsuwajcej si pod rami---przy lampie czerwonej jak marchew na stole
przy zegarze ogryzajcym nas po trochu lecz systematycznie
nad wasnym grzechem --- jak dokadnie zaatan dziur

O nieobecnych
Mylaa e zosta ju tylko na fotografii
z twarz bez oddechu
Tymczasem w kadej chwili
kiedy zapalaa wiato
nakrywaa do stou w wiecie tak maym
w ktrym jest ju wszystko
wiedzc e zmczenie jest przynajmniej poow mioci
e kocha --- to nie znaczy i w sw wasn drog
nieefektowna jak zielona cyranka bez poysku
wytrwaa jak chory z urojenia ktry ma w kocu racj
kiedy odkrywaa e mona si modli majc tylko
czyste sumienie
kiedy odchodzia eby wrci
z sercem nie skrconym przez oszczdno
tak znikoma e prawdziwa
sama na wsplnej drodze
po obu stronach wiary
Tumaczy
e wieczno jest tylko jedna
e ju s razem chocia si nie widz
e miaby ochot nagada jej serdecznie
choby w przedpokoju ciepym od ubra
przecie tylko nieobecni s najbliej

O spacerze po cmentarzu wojskowym


e te wtedy beze mnie
przewracali si w hemie
lecc twarz bledziutk na bruk
Jurku z Wojtkiem i Jankiem
klkam z lampk i wiankiem
z czarnym kloszem sutanny u ng
Przemino, odeszo w milczeniu
jak pod kocem na wycieczce ziemia--wiec lampk rkoma obiema
gdzie pod hemem dawnych oczu nie ma

O stale obecnych
Mwia e naprawd mona kocha umarych
bo wanie oni s uparcie obecni
nie zasypiaj
maj okrgy czas wic si nie piesz
spokojni poniewa niczego nie wykoczyli
nawet gdyby si palio nie zrywaj si na rwne nogi
nie poykaj tak jak my przeraonego sensu
nie udaj ani lepszych ani gorszych
nie wydajemy o nich tysica sdw
zawsze ci sami jak olcha do koca zielona
znaj nawet prywatny adres Pana Boga
nie deklamuj o mioci
ale pomagaj znale zgubione przedmioty
nie starzej si odmodzeni przez mier
nie strasz pustk pen erudycji
nie cz wito z apetytem
blisi ni wtedy kiedy odjedali na chwil
przechodzc obok z niepostrzeonym ciaem
ocalili znacznie wicej ni dusz

O szukaniu matki boej


Znam na pami jasnogrskie rysy,
ostrobramskie, wileskie srebro --wiem po ciemku, gdzie twarz Twoja i koral,
gdzie Twa rana, Dziecitko i bero
rk farby sukni odgadn--zote ramy, cyprysowe drewno--lecz dopiero gdzie za swym obrazem
ywa jeste i milczysz ze mn

O ukrytym
Nawet niebo z nocami czarnymi
upi dzieci z buldogami gronymi
nawet burza nas oczyci umyje
matka poda garnuszek obszyje
tylko czsto Jezusa biednego
na otarzu zostawiamy samego

O umiechu w kociele
W kociele trzeba si od czasu do czasu umiecha
do Matki Najwitszej ktra stoi na wu
jak na wysokich obcasach
do witego Antoniego przy ktrym wisz blaszane wota
jak meksykaskie maski
do skrupulata ktry stale dmucha spowiednikowi w pompk ucha
do mizernego kleryka ktrego karmi piersi teologii
do maonkw ktrzy wchodzc do kruchty pluszcz
w kropielnicy obrczki jak zote rybki
do kazania ktre si jeszcze nie rozpoczo a ju skoczyo
do tych co wit nie przeywaj ale przeuwaj
do moralisty ktry nawet w czasie adoracji chrupie ko morau
do dzieci ktre si pomyliy i zaczy recytowa:
Aniele Boy nie bud mnie niech jak najduej pi
do piciu pa chudych i do piciu pa grubych
do zakochanych ktrzy porozkrcali swoje serca na czci czue
do egzystencjalisty ktry jak rudy lis przenosi samotno
z jednego miejsca na drugie
do podstarzaej zy ktra si suszy na konfesjonale
do ideologa ktry wyglda jak strach na ludzi

O wierze
Jak czsto trzeba traci wiar
Urzdow
Nadt
zadzierajc nosa do gry
asekurujc
goszon std do dotd
eby odnale t jedyn
wci jak wgiel jeszcze zielony
t ktra jest po prostu
spotkaniem po ciemku
kiedy niepewno staje si pewnoci
prawdziw wiar bo cakiem nie do wiary

O wrblu
Nie umiem o kociele pisa
o namiotach modlitwy znad mszy i otarzy
o zegarze co nas toczy --o witych przystrzyonych jak trawa
o oknach ktre rzucaj do wntrza
motyle jak mae kolorowe okrty
o mach co smol wiece jak czarne oddechy
o oku Opatrznoci
ktre widzi orzechy trudne do zgryzienia
o wosach Matki Boej caych z ciepego wiatru
o tych co nawet auj zanim zgrzesz
lecz o kim
skrytym w cieniu
co nagle od ez lekki gorcy jak lipiec
odchodzi przemieniony w czue serce skrzypiec
i o tobie niesforny wrblu
co ask zdumiony --pade na zbit gow
do wiconej wody

Od Boga
chodzi za mn twoje ja
ubiera si na niebiesko zielono w czerwon kratk
mwi e nie wierzy
robi miny
jest --- urywa si jak cieka
wraca znowu
idziemy
i wszystkie gupie rozmowy
sprzed wojny i Krla wieczka
nagle co to --- zdziwienie
wiato przyklka droga
to twoje ja prawdziwe
przyszo tu od Boga

Oda do rozpaczy
Biedna rozpaczy
uczciwy potworze
strasznie ci tu dokuczaj
moralici podstawiaj nog
asceci kopi
wici uciekaj jak od jasnej cholery
lekarze przepisuj proszki eby sobie posza
nazywaj ci grzechem
a przecie bez ciebie
bybym stale umiechnity jak prosi w deszcz
wpadabym w cielcy zachwyt
nieludzki
okropny jak sztuka bez czowieka
iedorosy przed mierci
sam obok siebie

Odej
Odej --- by duej pamita
wiewirki co kabaret przeniosy na cmentarz
pies co wy przez megafon tak na rzd si wcieka
zy co pyn z nieba jak z kaczkami rzeka
kto kto tak umar by inny uwierzy
spokj ---- gdy si na rozpacz popatrzy z daleka

Odesza
Czy mio odesza raz jeszcze powrci
czy przejdzie przez pokj jak pies oswojony
na dzie dobry niedobry potrci nas nosem
przypomni stare listy czy Boga przeprosi
e przysza jak dama odesza jak chamka

Odpowiedzi
Czy stworzye serce przez grubsz pomyk
czy dajesz mio eby j odebra
czy kochajcych od nas oddalasz na zawsze
czy to co rozcza nie czy
czy to co dzieli nie kae si spotka
czy nie odchodzimy by by ju naprawd
gdzie trwao i krucho mwi o wiecznoci
gdzie rzeki wracaj z chmur
gdzie niebo niesie pomp
i moe nie wysycha

Odpowied
rce mi swoje podaj na dzie dobry
drog krzyow poprowad w poudnie
gdy dzie jak modo ---- pochyli si nisko
z katechizmu przepytaj wieczorem
potem do ucha powiedz na dobranoc
jaka maa odpowied na wszystko

Odprowadzanie do pieka
tu separatka
nic nie pomogo
mia ju aureol kwadratow
upar si mie okrga
a tam poniej
ksidz proboszcz piszczy
zbudowa koci
jak paac kultury z krzyem

Odpusty
Poprzez wszystkie odpusty w Twoim niebie
poprzez wesoe miasteczka aniow
witych leakowanie
mio bez kantw
poprzez czytanki dla zbawionych dzieci
Ala ma cnot
ale nie ma kota
spjrz w pieko wiary po tej stronie

Odszukany w cieniu
wity Kopciuszku odszukany w cieniu
wita Dziewczynko z zapakami
wita Sierotko Marysiu
wity Andersenie
wita Mario Konopnicka
dziecistwo przemino
st rodzinny si spali
czas jak zadyszana pszczoa
Anio Str ju na rencie
Bo wiat si zawali

ON
zatrzyma si
cie pod oknem
nade mn chmury wdrowne
udam e mnie nie ma
zapomn
puka
znw nie otwieram
myl: --- pno ciemno.
--- Kto? --- pytam wreszcie
--- Twj Bg zakochany
z mioci niewzajemn

Ostrobramska
to nie to
to wrona
to nie koniec
to wrci
nie na nigdy
Ostrobramska w serdecznym miecie
odpukuje nieszczcie

Owce midzy wilki


Krowo co dajesz si doi tyle razy dla mnie
wszystkie krliki umczone abymy wedug przepisu chorowali
wrblu w miecie brudny byle by z nami przez zim
szawio co umierasz i do nieba idziesz byle nas zby nie bolay
prawdziwi chrzecijanie nie wod z kranu ale krwi ochrzczeni
co idziecie jak owce midzy wilki
wstydz si was kiedy biegam od siebie do siebie
grymasz na niewinne cierpienie
lekkomylnie powany
umawiam si a z trzema lekarzami eby nie umrze
kiedy nie chc by chlebem zmielonym dla Boga

Pamitka z tej ziemi


W mioci wci to samo rado i cierpienie
nawet sam Pan Bg nie kocha inaczej
kocha gwizd kosa co rycho ustaje
li klonu co opadnie bo ju poczerwienia
jelenia co zrzuca rogi po kolei ciemne
szczcie nieposuszne to jest to go nie ma
kuropatwy co wszystkie dokadnie pogin
cho stale powracay na to samo miejsce
patrzy w krucho --- radosne wiadectwo istnienia
midzy tym co przemija jest si wci na zawsze
szuka tych wszystkich co po mierci swojej
ju nie potrafi sa ek po sobie
na listy odpisywa powraca do domu
tak znajomych e mogli wyj bez poegnania
o tym e nie umarli nie mwic nikomu
to tutaj na ziemi jest jeszcze milczenie
bo si idzie do Niego odchodzc od siebie
wczoraj ciebie widziaem jutro nie zobacz
tak jakbym ju odnalaz i znw nie mg trafi
bo serca s te same lecz niejednakowe
w niebie take krzy nios pamitk z tej ziemi

Pan Jezus niewierzcych


chodzi midzy nami
troch znany z Cepelii
troch ze syszenia
przemilczany solidnie
w porannej gazecie
bezpartyjny
bezbronny
przedyskutowany
omijany jak
stary cmentarz choleryczny
z koniecznoci szary
wic zupenie czysty
Pan Jezus niewierzcych
chodzi midzy nami
czasami si zatrzyma
stoi jak krzy twardy
wierzcych niewierzcych
wszystkich nas poczy
bl niezasuony
co zblia do prawdy

Papie
Papie wyfrun z Rzymu
samolotem jak nieg leci --cauje prawosawnego bogosawi ydowskie dzieci
bez tronu
tylko za trzsie si jak taniec
w wielu ksikach topnieje zamarznite soce
cienkie z garda ususzonych liter--heretycy grzej w ewangelii pogryzione nogi
wydmuchuj niebo na organach
nadciga cay wydzia personalny aniow
tylko przedwojenny katolik
rozoy papier --skubie piro jakby zaczepia wron
pisze skarg na Pana Boga

Parami
Ptakw zwierzt jest wiele a chodz parami
ile gwiazd w noc czerwcow nigdy nie wiadomo
licie nie policzone porzeczki jagody
co najmniej trzy biedronki prowadz do domu
blu te pod dostatkiem cierpie coraz wicej
ilu ju papiey na tym wiecie yo
tylko Bg jest wci jeden jakby go nie byo

Pewno niepewnoci
Dzikuj Ci za to
e nie domwionego nie domawiae
nie dokoczonego nie koczye
nie udowodnionego nie udowadniae
dzikuj Ci za to
e bye pewny e niepewny
e wierzye w moliwe niemoliwe
e nie wiedziae na religii co dalej
i za Dci stana w gardle jak pestka
za to e bdc takim jakim jeste
nie mwic
powiedziae mi tyle o Bogu

Piosenka
Tak bez Ciebie le o Boe
e nie wiem
Czytaem o wesoym rebaku
a mylaem o kocielnym piewie
Patrzyem na niebo w czerwonej sukni
lecz bez Ciebie tak mi smutno
e nie wiem
Wyrzu wiersze moje przez okno
a mnie zostaw jak pastuszka w Betlejem

Pisaa
Nie sd mioci nie oskaraj adnej
nie wybrzydzaj zbyt wielka wic si nie nadaje
tak czysta e j tylko ocala rozstanie
miej lito dla niewzajemnej biednej
co wydaa si tobie jak but niepotrzebny
uszanuj pidiotk dokadnie od rzeczy
tak ktra umara i jeszcze si leczy
sto lat temu pisaa moja babka w listach

Pisanie
Jezu ktry nie brae pira do rki
nie pochylae si nad kartk papieru
nie pisae ewangelii
dlaczego nie pisze si tak jak si mwi
nie pisze si tak jak si kocha
nie pisze si tak jak si cierpi
nie pisze si tak jak si milczy
pisze si troch tak jak nie jest

Pacz
Marta zakrztana obrus rozoya
w ros za gorcy chucha sercem studzi
misa nie dopieka soli nie skoczya
nad wiar co pacze znw si zamylia
a tu tyle roboty
azarz z grobu wrci
Wanie talerz odsun
--- Marto mwi Marto
Jezus przy mnie paka

Pociecha
niech si pan nie martwi panie profesorze
buty niepotrzebne ubiera si boso
w piekle ju zelao
nie pal
tylko wiedz wieszaj na haku
smutno i szybko

Poczekaj
Nie wierzysz --- mwia mio
w to e nawet z dyplomem zgupiejesz
e zanudzisz talentem
e z dwojga zego mona wybra trzecie
w ycie bez pienidzy
w to e przepirka yje pojedynczo
w zdart kor czeremchy co pachnie migdaem
w zmar co ywa pojawia si we nie
w modnej nowej spdnicy i rozcitej z boku
w najlepsze w najgorsze
w kadego osia co ma on klp
w dziewczynk z zapakami
w niebo i pieko
w diaba i Pana Boga
w mieszkanie za rok
Poczekaj jak ci rbn to we wszystko uwierzysz

Podobiestwa
Mioci podobna tylko do mioci
prawdo podobna tylko do prawdy
szczcie podobne do szczcia
mierci podobna do mierci
serce podobne do serca
chopaku z umiechem od ucha do ucha
podobny do tego jakim bye kiedy
przestacie si nareszcie tak wygupia
przecie nawet Bg podobny tylko do Boga nie istnieje

Podzikowanie
Dzikuj ci e nie jest wszystko tylko biae albo czarne
za to e s krowy aciate
bladota psia trawka
kijanki od spodu oliwkowozielone
dzicioy pstre z czerwonom plam pod ogonem
pstrgi szaroniebieskie
brunatnofioletowa wilcza jagoda
zoto co si godzi z kadym kolorem i nie przyjmuje cienia
policzki piegowate
dzioby nie tylko krtkie albo dugie
rzecie gile maj grube a dudki krzywe
za to
e niestao spenia swe zadanie
i ci co tak kochaj e broni bdw
tylko my chcemy by wci albo - albo
i jestemy na zo stale w kratk

Pokocha
Jaka to rado
pokocha Ciebie
od pierwszego spojrzenia
bez dowodu na Twe istnienie
bez sprawdzania papierw
i dopiero wtedy wszystko jak nic dotd
trojaczki krzycz na caego
nie pyskuje pilnowana trawa
dyrygent czy zamyka eby sucha
wyciszaj gwizdy
bawi ogon jelenia zawsze z jedn kresk
i nawet dym zamiast do diaba
idzie do nieba ze wzruszenia

Pokora
spokorniaa malwa akoma
i bez niej krci si ziemia
spokorniaa mio
i bez niej czuy bocian
spokornia rozum
i bez niego jest prawda
spokorniao to co na pewno
bo wszystko inaczej

Pomyl
Pomyl czy przyszo ci kiedy do gowy
e bkit jest czasem siny czasem granatowy
bywa jak lazur lub jak kraska modry
ciesz si wici w niebie
na dole pies z pieskiem
e nawet niebo nie bywa niebieskie

Postanowienie
Postanawiam pracowa nad tym
eby si pozby
byka retoryki
wazeliny stylizacji
galanteryjnych pauz
wypucowanej skadni
lirycznego mietnika
eby zim przyklkn
i przynie Ci niewykwalifikowan rk
baranka ze niegu

Powzki
Romce Lewandowskiej
Nie chodz tam by usysze piew wilgi
popatrze jak mikoajek zakwita od dou do gry
a cie depce po pitach
gonic wiewirk ze miechem w ogonie
jak teciowe z ziciami porastaj bluszczem
to nie duch ale pomnik straszy
jak czyja wielka sprawa zdecha zupenie sama
cho przy nazwisku azi robak
--- smutno ywych kocha ponad miar
jak na grb Rydza --- migego opadaj ciernie
chodz dziwi si myl przemilczam
ilu modszych umaro ode mnie

Powiedz
Kopciuszku tobie si udao
oddzieli mak od popiou
przez jedn noc
powiedz jak oddzieli
kota od kotki
bl od mioci
z od dowiadcze
smutek od czasu
mdro od staroci
i nie mie ju sonia lat

Powitanie
Matka Boska si dziwi. Take Jzef nie wie
Tereska uczy francuskiego w niebie
--- eby "u" dobrze mwi--- wszystkim pokazuje
---- cignij usta twe w dzibek tak jak si cauje
Florian ju si nie pieszy, bo Pan Bg ustali
nie polewaj, nie dmuchaj gdy si mio pali
Anio przestaje fruwa, bo nagle z wzruszenia
pragnie uczci roztropno minut siedzenia
Tomasz pozna , e z prawd jest tak i inaczej
Jak z skowronkiem co chodzi i wrblem co skacze
Wszyscy krc gowami
Wszed M. Kolbe ---- Gwarz ------- Jak mona wej do raju z tak smutn twarz

Powrt
Odej od wiata --- zanurzy si w Bogu
a potem znowu by tutaj z powrotem
aby powiedzie --- Ju widz odwrotnie
to co niewane takie wane teraz
jak jedno piro wilgi zgubione w Afryce
jak kasztan co spada i puka do grobu
chopcu, co chrzszcza odnalaz martwego
co mia na krtko dwa wsy zuchwae
szepn-Patrz dojrza do dalszej podry
wit Agat budzi na dobranoc
Wszystko umiera co jest niemiertelne
ludzie roliny zwierzta skazane
deszcz bazen co zla si na zegar soneczny
smutna wierno na zawsze ale nie na co dzie
Odej od wiata --- zanurzy si w Bogu
I znowu potem powrci na ziemi
ucisn map i ostre kamienie
wie bo id najwolniej do lubu
Wszystko co przyszo z Niewidzialnej Rki
widzie kobiet co biega po dworcu
czeka na tego ktry nie przyjecha
pacze i nie wie e tak si sta miao
bo mio starsza od nas i wiksza ni szczcie
Bocian na gniedzie otwartym obraca si w socu
by stale swym cieniem pisklta zasoni
mdro te starsza od nas --- wic czemu si boisz
Kto wrci stamtd --- nie pyta dlaczego

Poza kolejk
Ilu umundurowanych witych
kanonizowanych bez poprawek
moralistw na twardych podeszwach
aniow kipicych jak mleko
chyba ciko bdzie czeka po mierci na swj sd
szczegowy
ze z --- jak z ostatnim osem
ale Ty Matko Najwitsza --- spod cikiej
betlejemskiej gwiazdy
co otwierasz na nas oczy jak weneckie okna
co nie przemika w cierpieniu
przyjmiesz poza kolejk
wszystkich niepewnych ktrym si zdawao
e znak zapytania jest duszy od znaku krzya
tych ktrzy niczego nie maj
chocia niczego nie oddali
wyczekujcych w ogonkach
narzekajcych na lata coraz szybsze
wydeptujcych na krzywych obcasach swoje zbawienie
nawet tak zalatanych e nie majc czasu
modlili si na jednej nodze

Poznaj
poznaj ciebie bo masz ze humory
niebo obok czyca a pieko od zaraz
i ty mnie zauwaasz
bo mam krzywe serce
to znaczy wiele uczu ktre mnie prowadz
bdzimy grzeszymy
i trzaskamy drzwiami
gdy wady nam uciekn
to si nie poznamy

Poegnanie wiejskiej parafii


Poegna wikariatk na niewielkim pitrze
zabra Bibli w tumoczek kazania gortsze
a sad sobie zostanie z gsiami i potem
straszc konie proboszcza kasztanw bekotem
Niechaj memu nastpcy kwiatem w brewiarz spada
wart bo lepszy ode mnie i mdrzej spowiada
Jeszcze skryj si w koci . Nie chciej tu mnie widzie,
bo ksidz paczc sam siebie jak grzechu si wstydzi
Tylko spojrze. Ten wity z pospolit gow
jakie mieszne serduszko z wsteczk row
spord wotw wiecce jak uczek z ukrycia
w czas co na usugach i mierci i ycia
Pora odej. Nie poszy myszy i pacierzy
patronw dobrej sawy zej sowy na wiey
Pora odej al tajc jak iskry niezgase
e mnie ze wsi zabrali by pokrzywdzi miastem
Tak smutno psy porzuca. Tak zapomnie trudno
wod w stawie mierzon zocist sekund
las z dzicioem
kukuk uczc si w gstwinie
jak miesznie jest powtarza tylko wasne imi
przybd co na rzece wywrci si z dk
i spoczywa pod krzyem krzywym z niezabudk
al szkoy dzieci w awkach wonej z pkiem kluczy
chocia lepiej e przyjdzie tu kto inny po mnie
stopnie gorsze postawi lecz czego nauczy

al kulawych i guchych chorego w szpitalu


bardzo dawnej paniusi w przedpowstaczym szalu
przygotowa do wilii smutnej oczywicie
gdy opatek od matki dry na poczcie w licie
Jeszcze tu kiedy wrc. Noc po kryjomu
wiersz o witej Teresce dokoczy w tym domu
Po cmentarzu pobdz. Ty domi dobrymi
przebacz wszystko. Pochowaj midzy najgorszymi

Prosz Ciebie o ufno


Nie pragn twej mioci --nie szukam przyjani--to wanie jest nie dla mnie
i wcale nie wzrusza
Po prostu prosz ciebie
o troch ufnoci,
by oprze si na biednej
mej kapaskiej duszy
Nic wicej. Jej zaufa,
nawet zamkn oczy
i jak po Ziemi witej do Betlejem pyn
I wszystko to co boli w Boga przeistoczy
jak w Ofierze na co dzie--zwyky chleb i wino

Prosz o wiar
Stukam do nieba
prosz o wiar
ale nie o tak z paczem na ramieniu
tak co liczy gwiazdy a nie widzi kury
tak jak motyl na jeden dzie
ale
zawsze wiea bo nieskoczon
tak co biegnie jak owca za matk
nie pojmuje ale rozumie
ze sw wybiera najmniejsze
nie na wszystko ma odpowiedz
i nie przewraca si do gry nogami
ja eli kogo szlag trafi

Proba
dziobie z liciem szczawiu
karmieniu co nie pytasz
zgrzybiay grzybie w barszczu
piesku --- Tomku nieufny co obwchujesz
stole na ktrym bez kartek
za dolary kaczka
procie, abym znalaz takie sowo
ktre Pan Bg polubi i daje co aska

Protestuj
nie wiem co byo nie wiem co si stao
wstyd mnie ogarn
od ez w oczach ciemniej
i tyle grzechw razem zapakao
jakby Bg zstpi
i ukry si we mnie
potem ju tylko pacierz
co prostuj wiar
dziecko co tak kocha
e nic nie rozumie

Prymicja
O wiersze smutne moje,
w tym stroju penym haftu przed krzyem Paskim stoj
Jurkowi na Powzkach wojskowa dwiczy sawa,
a mnie tasiemka alby zakwita u rkawa
O Jezu potuczony, z t szram i t r,
na chopcw spjrz z Powila, co do mszy przy mnie su
Niech jednym cho oddechem westchnienie mi powierz
czupurnych rwienikw co pod gruzami le

Przeciw sobie
Pomdl si o to czego nie chcesz wcale
czego si boisz jak wiewirka deszczu
przed czym uciekasz jak g coraz dalej
przed czym drysz jak w jesionce bez podpinki zim
przed czym si bronisz obiema szczkami
zacznij si wreszcie modli przeciw sobie
o to najwiksze co przychodzi samo

Przepirka
Przepirko co si najgoniej odzywasz
Zawsze o wschodzie i zachodzie soca
prawda e tylko dwie s czyste chwile
ta wczesna jasna i tamta o zmierzchu
gdy Bg dzie daje i gdy go zabiera
gdy kto mnie szuka i jestem mu zbdny
gdy kto mnie kocha i gdy sam zostaj
kiedy si rodz i kiedy umieram
te dwie sekundy co zawsze przyjd
ta jedna biaa ta druga ciemna
tak bardzo szczerze e obie nagie
tak poza nami e nas ju nie ma

Przeszo
Kiedy nie umiaem jeszcze paka i by powanym
Z pani od francuskiego nie mona byo wytrzyma
kiedy rysowaem kredk skone oczy lisa
a wojna jeszcze nie spalia szafy z tej czereni
kiedy awka bez oparcia w parku bya najwygodniejsza
kiedy ukadalimy wiersz
pewien dziad na swoich zbach siad ---- nagle krzykn przeraony
kto mnie ugryz z tamtej strony--kiedy psy na dworze szczekay czciej rano a goniej wieczorem
kiedy chciaoby si do serca przytuli owc i wilka
kiedy nie moglimy si nadziwi e mona po spowiedzi
zje caego Boga
na wszystko czas by jeszcze
dzisiaj ju go nie ma

Przetrzyma
Wzrusza mnie niebo
ciemne nie zawsze niebieskie
koper przydeptany
zwyczajna piosenka
znowu nie lekka
ale cika zima
baranek co ssc matk
pobonie przyklka
mio tak poraniona
e i mier przetrzyma

Przezroczysto
Modl si Panie ebym nie zasania
by byle jaki ale przezroczysty
eby widzia przeze mnie kaczk z paskim nosem
tego wiesioka co kwitnie wieczorem
wci od pocztku wiata cztery patki maku
serce co w licie wzruszenie rysuje
( chocia serce chuligan bo bije po ciemku )
piro co pisze krzywo kiedy rka pacze
psa co rozpocz ju wy do sputnika
mrwk ktra widzi rzeczy tylko wielkie
wic nawet jej przyjemnie e jest taka maa
mio jak odlego trudn do przebycia
zo z ktrym biegnie cierpienie niewinne
bliskich umarych i nagle dalekich
jakby jechali bryczk w siwe konie
babci co mwi do dziewczynki w parku
kiedy bdziesz dorosa jaszcze mniej zrozumiesz
najkrtsz drog co zawsze przy kocu

Przy Stole Paskim


Przy Stole Paskim chwiej si jak na mocie z patykw
zabola mnie jzyk od pytania
gboki i niski
dlaczego cinaj kwiaty wczesnym rankiem
cay w sekrecie najwitszej niepewnoci
Na szczcie mam jeszcze z
ukryt furtk

Przychodz same
spotkania co przychodz same
tak poza nami e ju si nie dziwisz
e bdzie dalej jak miao by wszystko
bo Bg by przedtem zanim szlimy razem
i mona wraca po nitce do kbka
a do rodzicw co te si spotkali
najpewniej po raz pierwszy nic nie wiedzc o tym
e mier nie bdzie wana tak jak to spotkanie
cho mogli wtedy zabawnie wyglda
bo wiatr zrywa matce kapelusz somkowy
jakby chcia przed maestwem jak kogut ucieka
w wieczr co si zapomnia i sta si zielony
radoci najbardziej mona si przestraszy
spotkania co przychodz same
tak dokadnie konieczne e zupenie czyste
wie o tym serce jak skrzydo niezgrabne
w yciu co bez mierci byoby banaem
eby odej bez siebie te trzeba si spotka

Przyjdcie
Przyjdcie potrzaskane klony jasne i te
obszarpany z lici grabie dyskretny
onierze z dziurami w gowach
przyjd dziewczynko spalona z opatk do piasku
i chopcze co przed mierci gra na scenie sonia
przyjd stara kwoko na urwanej apie
przyjdcie cierpienia niewinne
przyjdcie Adamie i Ewo cocie za szybko chcieli wiedzie
co dobre a co ze
przyjd cebulo co w swoich trzech sukienkach
namawiasz do paczu
przyjdzie i powiedzcie
e to nie Jego wina

Przyrost ludnoci
Szkoda
dla jednej tylko osoby
deszczu
bukw bo najchodniej przy nich wrd upau
awki nad rzek
szczcia co zamyka usta
amigwki serca
mioci co ostrzy n
pywania abk , motylkiem i delfinem
kataru po ktrym jednym uchem
syszy si pniej a drugim wczeniej
ciaa co si nie dzieli tylko na dachu i popi
jaskki wzruszajcej ramionami
wszystkiego po kolei
i dlatego pchaj si na ten smutny wiat
nowi ludzie dziwami i oknami

Pytaem
Pytaem jednej gazki rozmarynu
jednego biaego ora
jednego o Traugucie wspomnienia
Orzeszkowej piszcej Gloria victis
za co szo si wtedy do wizienia

Pytania
Gdzie si prawda zaczyna a gdzie rozum koczy
gdzie mio midzy nami a gdzie ju cierpienie
czy za czy na nosie ciepo zimnej wody
dokd razem idziemy by umrze osobno
czy sowo jeszcze sowem czy nagle milczeniem
czy ciao wci oddala czy tylko zasania
w ktrym miejscu odchodzi Pan Bg oficjalny
i nie patrzy w przepisy bo ju jest prawdziwy
O wity krzyu pyta jak niewiele waysz
gdy mae gupie szczcie lie nas po twarzy

Rachunek sumienia
czy nie przekrzykiwaem Ciebie
czy nie przychodziem stale wczorajszy
czy nie uciekaem w ciemny pacz ze swoim sercem
jak pit klepk
czy nie kradem Twojego czasu
czy nie lizaem zbyt czule apy swego sumienia
czy rozrniaem uczucia
czy gwiazd nie podnosiem ktrych dawno nie ma
czy nie prowadziem eleganckiego dziennika swoich alw
czy nie waziem do ciepego kta bronic swej wraliwoci
jak gsiej skrki
czy nie faszowaem piknym gosem
czy nie byem mikkim despot
czy nie przeksztacaem ewangelii w agodn opowie
czy organy nie guszyy mi zwykego skowytu psiaka
czy nie udawadniaem sonia
czy modlc si do Anioa Stra--nie chciaem by przypadkiem anioem a nie strem
czy klkaem kiedy malae do szeptu....

Rana
Rany Twej lewej stopy nie widz na Krzyu
przykryta stop praw - by nie ogladano
trudno sekretu dyskretnym dotrzyma
anioowie na trbkach zaraz wydmuchali
e tak sie stao
do niej si modli przetrcone szczcie
kolaboranci nielegaln mio
ten kto na staro przyszed si wypakc
e trudniej kocha blinich ni maego fiata
pobitych ran - ta ktrej nie wida
modli si wiety Jzef z mokr lili w rku
i sikorka bez pary co idzie spa sama

Rany
mwi e Ci poznano przy amaniu chleba
raczej po ranach rk Twych ktre go amay
chleb niewidoczny jak tajniak na co dzie
by albo nie by nie dla nas pytanie
tylko Ty jeste
obraca si ziemia
mio oddala bo za bardzo zblia
chleb tak jak serce o wiele za mae
rany wiadcz wicej ni rany rozday

Ratunku
Eugeniuszowi Zieliskiemu
Dziku krliku chrzszczu may
co wiecisz jak czerwony brokat
wiosenne czajki czarno- biae
limaku lekko ozocony
wierny granicie zielonkawy
dbie surowy i niewinny
drodzie niezgodny i sowiku
co podpowiadasz ca mio
od pocaunku do pobicia
polny kamieniu przemczony
gosie oboju troch suchy
i fletu --- niski ale lekki
zapachu szawii dobrodziejki
niby niemiay a gorliwy
i polski niegu przedwojenny
tak podeptany 3 ju czysty
wszystkie te wizu licie krzywe
jak niegenialnych ludzi dramat
i po kolei pascy wici
niepopularni wic prawdziwi
ratujcie mnie przed abstrakcjami

Razem z Tob
Krzy Twj
idzie razem z Tob
nad ranem
w jasny dzie
w kocu
lata kiedy dokarmia si pszczoy
przy oknie po ciemku
kiedy zimorodek
czeka na zim,eby si urodzi
kiedy smutek szuka
przyjani
w lipcu kiedy wysiewaj
koper i kwitnie ogrek
od zaraz --- do
jeszcze nie wiem
zadzwoni
do witych
przez telefon poprosz
by krzy nie
przychodzi bez Ciebie

Razem
Nadzieja i rozpacz
rado i bl
niewiara i wiara
czas coraz szybszy
trwanie jak ciemno
to za daleko
i ju niedugo
dom peen bliskich
i bez nikogo
czowiek co szuka
anio co nie wie
tak jak dwa jee sob zdziwione
szukaj razem miejsca dla siebie

Rce
Mwi e rce Twoje bogosawi
wskazuj drog jak po ciemku wiato
z karetki pogotowia chorego dwigaj
nigdy na maszynie wprost na ziemi pisz
mwi e sabn e s utrudzone
e przez lat dwa tysice urlopu nie maj
jak deszcz stale zajty
deszcz wci nie ma czasu
tyle kwiatw podlewa musi na cmentarzu
widzieli Twoje rany rysuj Twoje serce
eby wierzy naprawd kto nie wierzy zacz

Rozmowa z Cudown Figur


--- Wcale nie jeste cudowna
westchn
masz nieforemn gow
szorstko ci ociosali
przynajmniej o ptora metra za dugi palec
--- Mj ty cymbale --- pomylaa
Cudowna --- bo mnie ludzie pokochali

Rozmowa z Karmelem
Oto jestem. Chciabym z siostr pomwi,
ja --- ksidz byle jaki
--- prosz czeka. Ju idzie z ogrodu,
chocia nie chc jej puci ptaki
Chyba ona. Nie widz jej twarzy,
czy si modli, czy si umiecha
za zjeon Karmelu krat,
jak za upin orzecha
--- U nas wszystko tutaj dla Boga
Nawet fartuch ogrodniczki niebieski,
nawet trepki z jednym rzemykiem,
jakby zdjte ze witej Tereski
Czasem nieg mamy mokry we wosach,
za oknami --- zmarznity sad
Karmelitanko bosa,
szedem tu tyle lat

Rozmowa z Matk Bo
Czy lubisz podbia ty
lipce z kolakami
konwalie w kczach stulone pod ziemi
lubczyk co mio przywraca a czciej nadziej
ksiyc chodzcy za nami jak ciel
ceremonialny lecz bez rkawiczek
poziomki te najnisze kminek najpodlejszy
i lato pniebieskie gdy kwitn ostrki
co przyjd jak leniwa mdro od niechcenia
odzie co si du w padzierniku
zwyky chleb co wie zawsze ile blu w hostii
kota niewiernego ale z zasadami
bo najpierw myje praw nog przedni
Ale ty Matko nie mylisz le o nas
zawsze tych co si potkn gotowa obroni
midzy prawd a szczciem najatwiej nos rozbi
pragniesz spraw ostatecznych wybierasz najblisze
i szukasz pewnie jednej mrwki w lesie
tak bardzo spracowanej jakby miaa umrze
najzabawniej jak czowiek
wrd wszystkich osobno

Rozstania
tak dugo byli razem tak wiele czyo
ciaa nawet na odlego caowali w licie
lecz rozstania przychodz nagle i tak sobie
jeeli Bg rozdzieli to potem pojedna
najdusze to rozstanie po ktrym si yje
jakby serce pko i nic si nie stao
rozstania co przychodz gdy nic nie wiesz o tym
i w taki sposb e nikt nie rozumie
nawet yrafa co si wydua aby co wicej widzie
lecz zwierz na dyskretne
nic ludziom nie powie

Rozumiesz
sowiku co piewajc podskakujesz do gry
eby spa na t sam gazk
ty rozumiesz zachwyt niecierpliwo
wiersze nasze wszystkie zy na trbce
zdrad witego Piotra smutne oczy pijaka
czysto zmysw duszy gorczk
dzie o pitej rano i kwadrans po zmierzchu
wiary naszej pokj i wojn
nawet takich ktrych nie rozgrzesz

Ra
Lilie pnagie
chabry nieczesane
kaczece jak kaczuszki co stany boso
wszystkie pietruszki jawnie rozebrane
A jednak wity Jzef
dsa si wyranie
gdy Matce Boej r wystrojon nios

Rne samotoci
Przyszedem ci podzikowa
za samotnoci rne
za tak gdy nie ma nikogo
lub gdy si razem pacze
i tak e niby dobrze
ale zupenie inaczej
za najblisz kiedy nic nie wiadomo
i tak e wiem po cichu ale nie powiem nikomu
za tak kiedy si kocha i tak kiedy si wierzy
e szczcie si poamao bo mnie si nie naley
jest samotnoci wiadomo
list dworzec pusty milczenie
pienidz genialnie chory
minuty jak cikie kamienie
czas zawsze szczery bo kae i dalej i prdzej
mog by nawet ni wosy
ktrych dotkny rce
s samotnoci rne
na ziemi w piekle w niebie
tak rozmaite e jedna
ta co prowadzi do Ciebie

Rycza
rycza na cztery strony e mio odesza
miaa by zawsze a bya za krtko
miaa by jak mercedes a bya jak moskwicz
nawet wiatr co na nas gwide
rozpaka si w studni
guptasie nie wybrzydzaj
wystarczy e przysza

Rymowanka
mio i rozpacz --- miej mnie w opiece
dwa razy ton w tej samej rzece
bl i milczenie tak jak dwie drogi
lub z krzya zdjte rce i nogi
na awce w parku nie trzeba wicej
dwie cite rany --- czas nasz i serce

Sacrum
Jak to sowo uroso
dosigo obokw
stoi ze witym Piotrem na niebieskim progu
Sacrum --- tak nazywano tyln cz zwierzcia
zad i grzbiet
to co najdrosze powicono Bogu

Samotno
Nie prosz o t samotno najprostsz
pierwsz z brzega
kiedy zostaj sam jeden jak palec
kiedy nie mam do kogo ust otworzy
nawet strzyyk cichnie cho mgby mi wierka
przynajmniej jak p wrbla
kiedy aden pocig popieszny nie pieszy si do mnie
zegar przystan eby przy mnie nie chodzi
od zachodu soca cienie coraz dusze
nie prosz Ci o t trudniejsz
kiedy przeciskam si przez tum
i znowu jestem pojedynczy
pord wszystkich najdalszych bliskich
prosz Ciebie o t prawdziw kiedy ty mwisz przeze mnie
a mnie nie ma

Sen mara
Sen mara Pan Bg wiara
lecz nic si nie nio
porzeczka pnie si w gr
cynamon odmadza
ksiyc lizus wschodzi
serce klka przy sercu by czowiek si rodzi
sjka si zbyt dugo wybiera za morze
chcemy dobrze od zaraz
Poauj nas Boe

Serce
Cebulo za nerwowa
firletko wesoa
malaku w deszczu lepki
opieko miodowa
obupciowa ddownico wic dwa razy smutna
biedronko kropka w kropk
jak przed pierwsz wojn
czy lat dwadziecia cztery
czy szedziesit dziewi
tak samo serce azi jak samotna pszczoa

Siedmiowiersz
Jak pikna jest brzydka pogoda
zabawny spniony genera
surowy wesoy nieg
soce rano podune w poudnie okrge
jak chuda goa pensja
jak dalekie bliskie serce
jak krtkie dugie ycie

Skd przyszo
Zo jest romantyczne a dobro zwyczajne
dobro wci na ostatku bo zo jest ciekawe
przecie biaych kwiatw najwicej na wiecie
dopiero po nich te a potem czerwone
czemu si rozum karmi tajemnic
a chwila niepewnoci wci sprzyja nauce
po tylu rewolucjach biedne ptaki bose
i ma tak bardzo maa e yje za krtko
czemu deszcz syszysz z gry a nieg troch z boku
i skd nagle przyszo to wielkie wzruszenie
jakby dzwonek z lat szkolnych przyoy do ucha
dziecistwo co mino na zawsze zostao
tylko si z modoci zrobia starucha

Skpe
Panienko Najwitsza
Nastolatko ze Skpego
z rczkami na sercu
al mi szkoy zeszytw
dawnej gumki w pirniku
nie Krlowo jeszcze
Krlewno

Skrupuy pustelnika
Tak zajem si sob e czekaem aby nikt nie przyszed
stale prosiem o jeden tylko bilet dla siebie
nawet nic mi si nie nio
bo pi si dla siebie ale sny ma si dla drugich
jeli pakaem --- to niefachowo
bo do paczu potrzebne s dwa serca
broniem tak gorliwie Boga e trzepnem w mord czowieka
mylaem e kobieta nie ma duszy a jeli ma to trzy czwarte
zaoyem w sercu tajn radiostacj i nadawaem
tylko swj program
przygotowaem sobie kawalerk na cmentarzu
i w ogle zapomniaem e do nieba idzie si parami
nie gsiego
nawet dyskretny anio nie stoi osobno

Sowa
Do ostatniej chwili nie przestawa mwi
jakby chcia jzyk wycign poza mier
klczc przy jego ku tumaczyem mu
tak sowa ju nic nie znacz
nie zawracaj ludziom gowy
nie mona za nie otrzyma adnego honorarium
niemodne jak wiarus dzwonicy nogami
nie kami duej ni yj
nieporadne jak nie oblizane jaszcze ciel
tumaczyem mu e czeka go
tylko jedno sowo ktre jest milczeniem

Smutek
od mapy gorsza mapa ktra si rozpacze
od kruka --- taki co na ksidza kracze
od rozpaczy gorszy smutku cichy kotek
co nawet wszystkich witych popsuje robot

Spieszmy si
Spieszmy si kocha ludzi tak szybko odchodz
zostan po nich buty i telefon guchy
tylko to co niewane jak krowa si wlecze
najwaniejsze tak prdkie ze nagle si staje
potem cisza normalna wic cakiem nieznona
jak uroczysto urodzona najprociej z rozpaczy
kiedy mylimy o kim zostajc bez niego
Nie bd pewny e czas masz bo pewno niepewna
zabiera nam wraliwo tak jak kade szczcie
przychodzi jednoczenie jak patos i humor
jak dwie namitnoci wci sabsze od jednej
tak szybko stad odchodz jak drozd milkn w lipcu
jak dwik troch niezgrabny lub jak suchy ukon
eby widzie naprawd zamykaj oczy
chocia wikszym ryzykiem rodzi si nie umiera
kochamy wci za mao i stale za pno
Nie pisz o tym zbyt czsto lecz pisz raz na zawsze
a bdziesz tak jak delfin agodny i mocny
Spieszmy si kocha ludzi tak szybko odchodz
i co co nie odchodz nie zawsze powrc
i nigdy nie wiadomo mwic o mioci
czy pierwsza jest ostatnia czy ostatnia pierwsza

Spojrza
na gotyk co stale stroi redniowieczne miny
na osiemnastowieczny otarz jak barokow trumn
na szczurzych apkach
na wochate dywany ktre zmieniaj nasze kroki
w skradajce si koty
na yrandol jak dziedziczk w krynolinie
na janie owiecony sufit
na pyszno pokutne klczniki
na anioa co stale o jeden numer za may
na licie co w wietle lampki czerwonej wydaj si czarne
stan w kcie zaama odjte z krzya rce
i pomyla
chyba to wszystko nie dla mnie

Spotkania
Ktokolwiek nas spotyka od Niego przychodzi
tak dokadnie zwyczajny e nie wiemy o tym
jak osio co chcia zawy i nie mia jzyka
lub chrabszcz co swej nazwy nie zna po acinie
bdziemy si mijali nie wiadomo po co
spogldali na siebie i sigali w ciemno
myleli o swym sercu e troch zawadza
jak wci ta sama mapa w sensacyjnej klatce
Ktokolwiek nas spotyka od Niego przychodzi
jeli mniej religijny --- bardziej chrzecijaski
wspomni co od niechcenia podpowie adresy
jak nieg antypastwowy co wzniose pomniki
z wyrazem niewinitka zamienia w bawany
niekiedy z urodzi waniejsz od twarzy
co pomidzy umiechem a umieszkiem kapie
Ktokolwiek nas spotyka od Niego przychodzi
nagle zniknie --- od razu przesadnie daleki
czy bylimy prawdziwi ---- sprawdzi mimochodem

Spotkanie
Barbarze A.
ta jedna chwila dziwnego olnienia
kiedy kto nagle wydaje si pikny
bliski od razu jak dom kasztan w parku
za w pocaunku
taki swj na co dzie
jakby my wosy z nim w jednym rumianku
ta jedna chwila co spada jak ogie
nie chciej zatrzyma
rozejd si drogi --samotno czy ciaa a dusze cierpienie
ta jedna chwila
nie potrzeba wicej
to co raz tylko --- zostaje najduej

Spowied
Wstyd mi Boe, ogromnie, e jak grzesznik pisz,
e z czasem zapomniaem Tomasza z Akwinu,
e gdy w maju litania --- sowika wci sysz,
a jadc do chorego --- sawi dzikie wino,
oboki, karpie w stawie, zim --- kiepskie sanie,
kominek, co mi do snu po acinie gada--I nagle myl natrtna, straszna jak powstanie --Z uczynkw? To zbyt mao.
Z ran mnie wyspowiadaj

Spjrz
---- nie powie si
spjrz w okno
znowu ten biay nieg z czarnego nieba
znowu umiech jak osio z pretensj do osa
cenzor ktry sam wpad pod noyczki
wita Maria Goretti jak powietrze czyste
i szept co pozosta z caego Kocioa
--- Chryste

Spr
wielki spr o Boga w licealnej klasie
pytania chopcw twarde
a dziewczt piskliwe
umiech przekory
jeszcze przed rozpacz
take wity Augustyn mia kopoty z wiar
nawet szczcie nie wierzy e jest ju szczliwe
jest krzy wiary
jest i krzy niewiary
wie o tym
Jezus
proszc o cisz
zrozumie obejmie
rkami obiema
ju wierzysz --- kiedy cierpisz e Go nie ma

Stare fotografie
Tylko fotografie nie licz si z czasem
pokazuj babci jak chud dziewczynk
z wiosn na czerwonych gaziach wikliny
jej pik przed p wieku i wrble jak licie
jej warkoczyk tak wierny jak anio prywatny
jej skakank jak prawd bez ez i poegna
biskupa w krtkich majtkach na wysokim pocie
fotografie najchtniej ocalaj dziecko
wol umiech ni ostre dogmatyczne niebo
rwnie serce co si dyskretnie spnio
pokazuj wakacje bezlitosne lato
z psem spotkanie pomidzy pszenic i owsem
zwaszcza gdy ycie ucieka jak balon
i limak chodzi z domem swym bezdomny
kamie z twarz krlewsk ktry nie skamienia
przed dworem co si spali siostry cieknie w pasie
dowcipne cho zegarek im paka na rkach
wspomnienie 6 klasy stygnce jak pera
z dyrektorem jak z ssakiem niewinnym porodku
umar nie zmartwychwsta by odej jak czowiek
staw poky jak topaz i ab z talentem
kiedy szczygie z ogrodu przenosi si w pole
nawet traw co zawsze wykrci si sianem
krajobraz co ju przeszed dawno w geografi
i oczy ju za wielkie by sta je na rozpacz

Staruszka
Tu bdzie fotografia ktr rozstrzelali Niemcy
tam lampa co si w dziecistwie spalia
szpak powrci na miejsce za oknem przy skrzynce
tu listy z cisz w rodku, mio je zabia
niby gogi za bardzo do siebie podobne
obok drobiazg na pce rozpaczy szkielecik
i kapelusz z lat szkolnych co modo udaje
jak brodacz co sw brod zasania podbrdek
i teraz wie, e wszystko jest razem
mier , rado, niebo i ziemia
bo ustawia rzeczy ktrych nie ma

Straciem wiar
w ostatni lekcj i dzwonek
nie wierz w ogle w koniec
nie wierz, e Matki Boskiej nie zobacz
nie wierz, e komunista nie pacze
nie wierz ju w bociana
nie wierz, e gd jest mniej potrzebne od chleba
nie wierz, e krowa zarnita nie idzie do nieba
eby naprawd uwierzy
w ile trzeba nie wierzy

Stwarza
Bg stwarza wszystko by poznawa siebie
std barwa biaa zawsze lekka, zielona spokojna
ta pliszka bo tak i o zmroku wida
je na brzegu lasu dowcipne szparagi
kto kto umar przed chwil wylecia wesoy
koniec wszystkich spraw naszych wspaniale niejasny
lwica co ogon chwali skoro nie ma grzywy
nietoperz co skada skrzyda i opada szybko
zajc co si odbija tylnymi nogami
ksiyc jak rencista co wyszed si martwi
gwiazda polarna co wskazuje biegun
ogromna kula ziemska i wiat nieokrgy
jaskinie latem zimne, widzenie pod wod
i czas najwaniejszy --- cho nie wie co bdzie
mio lub inaczej wszystko i daleko
uk jak anio swobodny bo niepoliczony
kariera na pocztku a mita przy kocu
Bg stwarza wiat i pozna e jest wszechwiedzcy

Szczcie
nie mioci bez odpowiedzi
serce zostaje dalej cho odeszo
byle nie dla siebie
wtedy krowa pociesza ogonem
dwumetrowy goryl obejmuje goryla
koza pjdzie do kozy
zimorodek czeka na zim eby si urodzi
je nie jey si na jeyc
komputer pyta koguta o godzin
bocian powry choby jedn bezpartyjn nog
cauj wszystkich nawet nikogo
a szczcie tak jak skrzypce im starsze tym modsze

Szukam
Szukam nie ogoszonej jeszcze witej
tak autentycznej e bez obrazka
patronki piknoci nieprzydatnej
urody dla nikogo
przyjani zatrzymanej w listach na dnie szufladki
zagubionej piki
pantofli na sznurku
maskotki rozcigajcej policzek w umiechu
futerka tak taniego e za drogo wyszo
spraw zawizanych gdzie tam poza nami
zdmuchnitego imienia
tu przy Aniele Stru ktry si zamyli
e strzeonego Bg wanie nie strzee
Wtedy
odnajd dwunastoletni Magosi
co umara w szpitalu
przy mojej stule
z jedn cit minut przy sercu
pochylia jak wierszcz gow
z chrypk w gardle

cieka
Modl si eby go nie ogoszono witym
nie malowano
nie wytykano palcami
nie omieszano yciorysem koniecznym i niepotrzebnym
bez fotografii tak dokadnej e nieprawdziwej
bez reklamy mierci
bez wiary wygadzonego szkieka
eby by ciek jak ycie drobn
schylon jak kosy
przez ktr przebieg Jezus
niemiay i bosy

nieg
wiat utraci wiar
spochmurnia
zagady wiek
dziewczynce w zeszycie do religii
rowy pada nieg
hukno spochmurniao
ju nawet Anio Str
przyjezdny nietutejszy
a dla niej wci wesoy nieg
bo wierzy po raz pierwszy

wiat
Bg si ukry dlatego by wiat byo wida
gdyby si ukaza to sam byby tylko
kto by mia przy nim zauway mrwk
pikn z os zabiegan w kko
zielonego kaczora z tymi nogami
czajk skadajc cztery jajka na krzy
kuliste oczy waki i fasol w strkach
matk nasz przy stole ktra tak niedawno
za dugie mieszne ucho podnosia kubek
jod co nie zrzuca szyszki tylko uski
cierpienie i rozkosz oba rda wiedzy
tajemnice nie mniejsze ale zawsze rne
kamienie co podrnym wskazuj kierunek
mio ktrej nie wida
nie zasania sob

wity Gapa
Kocha --- ale nikt go nie chcia
pieszy si --- nikt na niego nie czeka
koata---- kto inny otwiera
bieg z sercem ---- droga si urwaa
jeszcze tskni za kim przez furtk ogrodu
---- nie chce nie dba artuje
wryli mu z lici
i byo pusto wkoo
jakby wiat powiedzia
na wieki wiekw amen
ju tylko przez grzeczno

wity
Wielcy grzesznicy pacz na caego
niejednemu dali si we znaki
przyszed wity
fuka jak kotek
bo mia grzech byle jaki

Taca
Lubi chodzi w kociele z du tac
sucha jak dziwnie pienidz o dno gucho stuka
gdy kto od nawy gwnej przepycha si zacznie
babcia szpil ukole penitent ofuka
Gdy kto pobony cicho posdzi o chciwo
a pani z parasolem obmwi e ebrz
nareszcie mog widzie sw twarz nieszczliw
odbit z kolorami na wesoym srebrze
A czasem marz sobie: z tego wzrosn wiee
kaplice ktre pikniej przebudowa trzeba
a ludzie sdz dalej e proboszcz z wikarym
za chodzenie z tacami nie pjd do nieba

Tak ludzka
Nie wierz witej Annie wszyscy wani wici
e znaa Matk Bo w sukience do kolan
z dowcipnym warkoczykiem i weso grzywk
w sandaach z rzemykami co byy niepewne
czy moe si poplta to co niemiertelne
biegajc jak wrbel polski po podwrku
zerkajc do studni orzechowym okiem
jak spada cae niebo bez bliszych wyjanie
umiejc odrni jak pszczo najprociej
zwyke dobro na co dzie od doskonaoci
bo zawsze s prawdziwe rzeczy mniej oglne
poznajc zapachy i uparte smaki
jak sodki kwany sony i najczciej gorzki
zwaszcza gdy pies wprost z budy nie archanio dziwny
demonstrowa ogonem liryzm prymitywny
O co crko witej Anny z najwyszych obrazw
tak ludzka e nie bya doros od razu

Tak mao
jest mio
za nic
nie chce listw
spotka
cielciny bez koci
piernika
ani form wyklepanych
jelenie przy spotkaniu kaniaj si rogami
ani gosu w telefonie
--- zapnij palto eby nie zatkao
tak mao potrzeba tak mao
jest wielka mio
uczya wita babcia
pozostaj jej wierny
mio za Bg zapa

Takie proste
matka moja tak wita e tylko przez skromno
w naszym domu rodzinnym nie czynia cudw
odesza --- czuwa niewidzialna
przecie takie proste wtpliwoci nie ma
wiadomo mio na mier nie umiera
zosta niewidocznym nie szkodzi nikomu
wiat prawdziwy gdy mniej w nim widocznych pozorw
to co widzimy moe by zmylone
jak zby sztuczne w ustach rwno ustawione
w marcu szafirek niebieski kubeczek
podnosi w gr --- potem z nim si schowa
i tyle niewidocznych kochankw na wiecie
tych co za pno i innych --- za wczenie
wrzosw co maj zwyczaj kwitn jednoczenie
eby si pokaza i odchodzi razem
gdy czas biegnie jak kuna od wiewirki szybsza
tego co si kocha widzie si przestaje
to tylko porzekado --- jak suszne mniemanie
e wol dwch starszych panw ni dwie starsze panie

Tam gdzie procesja


Tam gdzie procesja przesza po kociele
szukaem przydeptanej nienej rzeuchy i tej ognichy
wywietrzaego wrotyczu i rumianku
mikoajka jak ametystu
omdlaego kadzida
sutanny zamiatajcej jak miota
ceremoniarza kiwajcego palcem w bucie
dotkliwoci przedmiotw ktre stay si wspomnieniem
widzialnego wiata przechodzcego ju
w podczerwienie i pozafiolety
w ciepo i zimno
I odnalazem
Tumaczyem e nie chcesz zotego baldachimu
Tylko bandaa z grubego ptna

Telefon milczy
jedna tylko filianka na stole
ra niczyja
serca daleko bo obok
prawda tak jasna e nieludzka
kalendarz si nie pieszy
nawet fioek na odczepnego
jeszcze jest ale wiata ju nie ma
Aniele Boy Stru mj
zmwmy pacierz
bo mio nie yje

Ten sam
ten sam ksiyc chodzi po pokoju
pne komary wic agodna zima
jczmie poczerwienia uzbierany w deszczu
kaczki ziewaj
jeszcze jestem
wszystko to samo
tylko nie kocha si nigdy jak przedtem

Teorie
Podnosz Ci we mszy witej
niezgrabnie rkoma obiema
cho mwi
e usprawiedliwia Ci tylko e Ci nie ma
nie pierwszy raz nie ostatni
patrz w Twe oczy Panie
cho mwi
e zabili Ci ydzi a teraz chrzecijanie
lecz wszystkie nasze teorie
spisane nie spisane
najpierw s niedorzeczne
potem niebezpieczne
a wreszcie dawno znane
wic tylko sysz sercem Twe donie ywe
a zy w kolejce staj --- niemdre i prawdziwe

Teraz
Teraz si rodzi poezja religijna
co krok nawrcenia
lepiej nie mwi kogo nastraszy
buldog sumienia
ale Ty co wiecisz w oczach jak w Ostrej Bramie
nie zapominaj
e piszc wiersze byem Ci wierny
w czasach Stalina

To nieprawda e szczcie
ile bukw opado
ile szpakw si zbiego
zim czy nas nieg
potem wrzos optymista
bo zakwita ostatni
gotw by da nam lub
to nieprawda e szczcie
najmocniejsze i pierwsze
jak krl
Niewidzialny si zjawi
krzy ogromny ustawi
midzy tob a mn

To nieprawdziwe
To nieprawdziwe trudne nie udane
ta rado pidiotka blu nowy kretyn
ale jak byliny kwiaty zimotrwae
rozum co nie przeszkadza adnemu odejciu
mio ktrej nigdy nie ma bez rozpaczy
serce ciemne do koca cho jasne wzruszenia
pociecha po to tylko e prawd oddala
uczek co nas nie zczy cho oblecia wkoo
nieg tak bardzo wzruszony e niewiele wiedzia
jedna mrwka co zbiega nareszcie z mrowiska
umiech twj co za ycia mi si nie nalea
wszystko stao si drog
co byo cierpieniem

Trzeba
Trzeba by zakochanym
eby uwierzy w aniow
w serce jak pieprz co si nie zmienia
w mamusi wit
i w ojca witego
w to, e si z redni pensj nie umiera
a nawet w najtrudniejsze
e Bg to jedno
bez cierpienia

Tyle wiekw
Pochwalono chrzecijastwo e tak dugo roso
mj Boe tyle wiekw
nawet wici Twoi co poczernieli ze starymi deszczami
jak turkusy umierajc zieleniej
a ono pobiego do Matki Najwitszej
grajcej maemu Jezusowi na laskowym orzechu
ubogiej --- jak w grottgerowskiej burce
tak prawdziwej --- e ju bez powrotu
i skaryo si do ucha
e si jeszcze na dobre nie zaczo

Tylko dla dorosych


Ile si o Stalinie mwio
na koci ap yo
z alu za grzechy nie wyo
zanim sumienie ruszyo

Ubogi
kocham koci ubogi
zagroony
jak bocian na cienkiej nodze
w godujcej Afryce
z dziewczynk do pierwszej Komunii
w cerowanej sukience
--- nie bj si
wity Jzef trzyma go jak golasa za rce
kocham koci niemiay
Boy
z tac na ktrej kto guzik pooy
gdzie piewaj modl si o ksiy
a banan przy rozbieraniu pokazuje jzyk
rne s serca kraje
gagany cierki szkaraty
zgubi si Jezus na dobre
w kociele bogatym

Uciekaj
Abstrakcjo bierna
co uciekasz od czowieka
od ludzkich przey
od dowcipw
od nerww
smutku co szuka przyjani
wiary na dobranoc
od Mickiewicza ktry chrzci swoje dzieci w Paryu wod z Niemna
od dziewczynki co w lipcu o centymetr urosa
od Boga ktremu ludzk zapuszczon brod
uciekaj
tam gdzie diabe ma swoje mode

Uciekam
Uciekam od obrazkowych ikon
mwia Matka Boska
od papierowej o mnie abstrakcji
od pa jak modnych lalek pozujcych do moich portretw
od kanonizowanej kosmetyki
niech maluj moj pikno dzieci
niewiadomie z dziecinn brzydot
popiesznym kolorem
z nierwnymi od wzruszenia brwiami
z ustami od ucha do ucha
z rud mysz zmczenia
w okrgych zach
jak w drucianych okularach
rk w ktrej tyle pierwszego zdziwienia

Uczy
Wiary uczy milczenie
niewita choinka
umary we nie ywy
w starych wierzbach szpaki
kwiat olchy co si jeszcze przed liciem rozwija
rado przecita w p
kos ciszy od somy co go z ziarnem dwiga
Jagie wystraszona Jadwiga
modlitwa jak pogoda
bo jeli kto si modli Pan Bg w nim oddycha

W jarzbinach
Krew pynie z Twojego boku
wakacje a taki blady
i wanie dla tego wierz
e wszechmogcy saby
e w jarzbinach wisisz
dzwoce ci podziobay
wanie dlatego kocham
e jeste wielki may
rozeszy si cakiem drogi
zgubio si i odkryo
pozosta czowiek i Pan Bg
mj grzech moja mio

W niebie
Trzeba min witego Piotra z cikim kluczem
Agnieszk z barankiem przy twarzy
Teres co jeszcze kaszle
bo marza w klasztorze
trzeba przepycha si przez mczennikw
co stanli z krzyem i utworzyli korek
obok skromnego bociana
obok Agaty co czstuje sol
obok witego Franciszka z wilkiem
(zdejmuje mu kaganiec eby mg poziewa)
obok witego Stanisawa z zeszytem do polskiego
--- i widz wreszcie moj matk
w nie spalonym domu
przyszywa guzik co si gubi stale
Ile trzeba przej nieba eby j odnale

W okularach
Narysowaem Ci Matko Najwitsza w okularach
w grubych i cikich
taka jeste w nich ludzka
jak urzdniczka na poczcie zmczona naszymi listami
jak babcia nad pasjansem ktry nie wychodzi
jak przyszywana ciocia tak bliska e samotna
jak nauczycielka nad klaswk z zielonym kleksem
jak pewna niewierzca ktra duo czyta i mniej widzi
czasem bezdomna jak popielata kukuka bez rodzicw
teraz wymazuj oczy gum i kawakiem biaego chleba
eby nie byo ladu
tylko tych ez to ja nie rysowaem
jak to si stao

W pitek
W pitek nie je misa
to grubo za mao
nie wystarczy spowanie
nie robi takich na przykad spostrzee
siostra Konsolata bo ksa i lata
w pitek nie wypada udawa Ludwika XIV
rzdzi
patrze z gry
prowadzi siebie pod rk
by dygnitarzem
osobn osob ktra w pierwszej osobie
mwi tylko o sobie
w pitek
w tym dniu w ktrym Bg
opuci Boga

Wane
To e wszystko dzieje si inaczej
to cierpienie tdy owdy
ten dzie bez kochanej rki
ten bl i tak dalej
ten mrz e tylko jeden piec mnie zrozumia
gdy kadem serce do zimnego ka
ta jesie lekko chora po tej stronie wiata
ta mapa bez mapy
powiedz e to wanie wane

Wdziczno
Jest taka wdziczno kiedy chcesz dzikowa
lecz przystajesz jak gapa bo nie widzisz komu
a przecie sam nie jeste paczc po kryjomu
Niewidzialny jest z Tob co jak kasztan spada
jest taka wdziczno kiedy chcesz caowa
oczy wosy niewidzialne rce
powietrze deszcz co chlapie
zim saneczki dziecice
dom rodzinny co spon z portretem bez ucha
rozstania niby przypadkowe
kiedy y nie wypada a umrze nie wolno
jest taka wdziczno kiedy chcesz dzikowa
za to e nios ciebie nieznane ramiona
a to czego nie chcesz najbardziej si przyda
szukasz w niebie tak toczno i tam te nie wida

We Dwoje
Przey samotno chocia jest si razem
nie dziw si e bliski staje si daleki
milcz jak gsto rosnce topole
dwie obok siebie niespokojne rzeki
jest Pan do ktrego si bardziej naley
std to milczenie gdy si jest we dwoje

Westchnienie
uchu stale pobony twardy i uparty
jeste ---- a przecie nigdy ci nie wida
bo przez grzeczno udajesz e ci wcale nie ma
chocia chcemy oglda rce oczy uszy
robi miny na pokaz eby si podoba
eni si by po kwiatkach kupowa jarzyny
bd ju taki jaki jeste
lecz nie odchod od nas
bo czas coraz prdszy
znw wiara niestaa
od samego siebie najdalej do nieba
a ciao wci nie moe uspokoi ciaa

Wiara Zdziwienie
Boe bro wiary prostych ludzi
nie wyuczonej na lekcjach
nie przepytanej i sprawdzonej e w sam raz
rodzcej si jak lew na zo wszystkim innym kotom
od razu z otwartymi oczami
zdziwionej od pocztku do koca
jak psiak co nie wie dlaczego mwi ogonem
bez retoryki stukajcej kopytkiem w piekle
takiej ktra nie sprawdza eby rozumie
ale wierzy eby wiedzie
ze witym Antonim od zgubionego klucza
z gromnic na wszelki wypadek
takiej ktra powtarza e jeden plus jeden to trzy

Wieczno
Mieczysawowi Milbrandtowi
Wci wieczno bya z nami
a nam si zdawao
e wszystko jest nietrwae wic troch na niby
jak zajc niechroniony lub trzmiel na ostrkach
e ciemno kapie z zegarka jak z rany
e czas zmarnowany stale i za krtki
kad mio zamienia na zy bardzo drobne
e dawni zakochani ju si nie cauj
bo list najpierw przyblia a potem oddala
dopki bdzie poczta ze skrzynk czerwon
i panny zy nieznone a dobre za nudne
i sw wszystkich za wiele bo brakuje sowa
Wci wieczno bya z nami
a nam si zdawao
e czas wszystko wymiecie mdry i niechtny
e tylko nie odleci sjka zbyt ostrona
bo po to eby cierpie trzeba by bezbronnym
jak dziecistwo na wsi z krlikiem przy sercu
Patrz --- mwie ---- tak wszystko na oczach si zmienia
jak pasikonik za szybko zielony
wic moemy nie pozna nawet swego domu
po chocia noyczki na tym samym miejscu
naparstka po mamusi nie oddaj nikomu
i trzymaj fotografi bo Pan Bg je zdmuchnie
zwaszcza kiedy podbia zamyka si na noc
a pszczoa sprawy wane powiadamia tacem
i kada chwila ju nie teraniejsza
stale przesza lub przysza
ostatnia i pierwsza
Wci wieczno bya z nami
a nam si zdawao

Wielka Maa
szukaj wielkiej wiary kiedy rozpacz wielka
szukaj witych co wiedz na pewno
jak daleko odbiega od swojego ciaa
a ty gry przeniosa
chodzia po morzu
cho mwia wierzcym
tyle jeszcze nie wiem
--- wiaro malutka

Wielkie i mae
Ten chrabszcz przedwojenny co stan na gowie
i nie mia swego domu skoro mieszka wszdzie
pies co skaka do Narwi i pywa zielony
szpak co wplata w swe gniazdo cae p stokrotki
cho dzib najpierw otwiera zamykajc oczy
niezapominajka co krtko pamita
bo kwitnie tylko od maja do czerwca
ciemne orzechy buku, cho si wydaway
tak drobne, ze nawet Bg si nie pomieci
smutny wybryk natury dziadek zakochany
i za jak samotna samiczka bez skrzyde
Furtka ktr patykiem olchy otwieraem
Szczeg nadaje wielko wszystkiemu co mae

Wiersz dla dzieci o mdrcach


przybyli mdrcy
plackiem padli
zoyli dary
odjechali
w mia pretensje:
powinni zaraz wzi Jezusa
ukry
ratowa Go przed wrogiem
przed panem diabem i Herodem
Kasprze Melchiorze Baltazarze
w dyskutowa tupa szura
puknij si w gow rzek osioek
bo przecie Matka Boska czuwa

Wiersz starowiecki
zbudziem czas przeszy dokonany
gwizdkiem znalezionym w szufladzie
sygnet z herbem Ogoczyk
chodz teraz nad rzek
zielon jasn czarn
umarli s przy mnie ywi
istniej skoro ich nie ma
mwi o ostatnich nowociach
Prusie Orzeszkowej
mioci Tetmajera
siadamy wszyscy na awce
jak gdyby nigdy nic
pytam
--- kim pan jest
--- niewierzcym sprzed stu piciu lat
a mier na mier nie umiera

Wiersz z banaem w rodku


nie bj si chodzenia po morzu
nieudanego ycia
wszystkiego najlepszego
dokadnej sumy niedokadnych danych
mioci nie dla ciebie
czekania na nikogo
przytul w ten czas nieludzki
swe ucho do poduszki
bo to co nas spotyka
przychodzi spoza nas

Wiersz z dedykacj
Zbigniewowi Herbertowi
Tu znowu jest tak samo i nic si nie zmienia
trjktne licie brzozy i olchy okrge
akacja pachnie jak za czasw Prusa
obowizkowo bo zawsze przed deszczem
altana niby bliska a woa z daleka
modej kobiety bj si, przed star uciekaj
leszczyna rodzi swj orzech laskowy
tak sobie dla zagadki nazwany tureckim
ogrki jak wiadomo rosn tylko noc
pszczoa starowiecka jak z carskiego zota
na trzeciej parze nek trzyma swj koszyczek
Poznasz tu atwo jak si kto umiecha
ko ry, pies merda, w w dobrym humorze
eby byo zabawnie ustawia si bokiem
cie drzewa w samo poudnie wskazuje na pnoc
wita cebula krewna zdechej lilii
strip --- tease przyzwoity zasania swym paszczem
chamka czapla bezczelna coraz bliej wody
denerwuje bociana bo ma palce te
znw Pan Bg kocha ab nie za to e skrzeczy
aba skrzeczy dlatego, e Pan Bg j kocha
a Pan Bg jest tak prosty, e musi by duchem
Pan Cogito zdumiony meandrami wiata
niech wybaczy wiersze rwane prosto z krzaka

Wierz
wierz w rado ni z tego ni z owego
w anioa co spad z nieba by bawi si w niegu
w serce co chce wszystkiego i jeszcze cokolwiek
w umiech
e kto wymyli sobie koniec kocw
i jeszcze mwi po co i co dalej
w matk co znikna za furtk ogrodu
w Boga prawdziwego bo ju bez dowodw
takiego co nie lubi teorii o sobie

Wic to Ciebie szukaj


Wic to Ciebie szukaj gdy kupuj kwiaty
by na serio powtarza romantyczne sowa
wierno innym lubujc gdy biegn po schodach
roznoszc swoje serce na rne adresy
gdy patrz sobie w oczy by siebie nie widzie
wic to Ciebie szukaj nic nie wiedzc o tym
piszc o dziurze w niebie o blu zdumienia
czy Bg by musi jeli Boga nie ma
czy moe si sumienie zaci jak parasol
o tym e kto nie pacze przestaje by dzieckiem
o guchym co wykoczy wreszcie kaznodziej
gdy nie pasuj jak dwie nogi lewe
gdy mwi : Zaraz przyjd . Czekajcie z herbat
mam tylko podpisywa nazwiska z cmentarza
niewielka to robtka zaraz bd gotw
gdy chc oddawa wszystko umiera dla kogo
maciejk czu w nocy pieci na pamitk
gdy trbi z przekonania e nikogo nie ma
i chodz w koo Ciebie jak czapla po desce

Wicej powiedz
wita Teresa w obrazie jak w gorsecie
Anio Str jak niedyskretna religia
ksidz Piotr Skarga z podrcznikiem sejmowych kaza
w krtani
mog i poprzez wiersze o Bogu
nie pucowani do glansu jak samowar
a czasem po prostu rozpacz
wielkie nic chodzce pomidzy nami na palcach
stary Tobiasz prowadzony przez anioa i psa
bl rozebrany z gaganw do naga
wicej powiedz o Nim

Wicej
Coraz wicej Ciebie
bo powietrze przejrzyste midzy ulewami
czarny a im dalej tym bardziej niebieski
moe w nim szuka grzybw stary smutny anio
co zamiast pozna mio wkuwa jzyk grecki
a teraz moja proba o Matko Najwitsza
by jak tcza co sob nie zajmuje miejsca
cho biegnie jak po schodach od ziemi do nieba
Tobie derkacz w zbou Tobie zajc w polu
mrwki co si kochaj ale si nie lubi
pomidor z ppkiem koszyk z malakami
i cierpienie tak wielkie e ju nie ma grzechu
milczenie ktre myli
rado co rozumie
Amen lub inaczej niech nie bdzie mnie

Wniebowzicie
Nikt nie bieg do Ciebie z lekarstwem po schodach
lampy nie przymruono eby nie razia
nikt nie widzia jak rka Twa od okcia blednie
pies nie paka serdecznie e pani umiera
nawet anio zaniecha nadymania trby
to dobrze bo mier przecie za duo upraszcza
a ponadto zbyt ludzka za i niedyskretna
nikt nie przymkn Twych oczu nie zasoni twarzy
ani w bramie nie szepta rozebranym gosem
o tym co za gono syszy si w milczeniu
Pan uchroni do koca i zdrow zostawi
tylko kiedy pukano Ciebie nie byo
nie mier ale mio ca Ci zabraa
jeli mio jest prawd to ciaa nie wida
dzie by taki jak zawsze powietrze dzwonio
pszczoami co wychodz rano na pogod
tylko ta sama cisza to straszne milczenie
to puste miejsce przy kubku na stole
choby si razem z ciaem opuszczao ziemi

Wniebowzita
widziaa jak walczcy stawali si prochem
jak najmodsi cho ostatni odchodzili pierwsi
smutne rce praczek nie wzite do nieba
wic wspczua chciaa prdko zakry
swoje ludzkie ciao bez mierci

Woanie
Bliszy od regu ycia wewntrznego
przepisw na zbawienie
odwrotna strono rozpaczy
wieccy nawet niewierzcym jak ogromne ciao dobroci
ile razy klkam przed Tob bojaliwy i spokojny
z wszystkimi dowodami na istnienie Boga w torbie mzgu
i spuszczonym pyskiem sumienia
proszc
aby mnie nauczy
cierpienia bez pyta

Wszystkiego
indyczek ktrym gowy nagle czerwieniej
leszczynowej cieki
dzicioa co nie piewa tylko woa
koguciego ogona w ktrym jest pi kolorw
zielony granatowy czarny biay i ty
baanta ktrego wiek poznasz po pazurach
motyla co porusza skrzydami pi tysicy razy na minut
pstrych ptakw co przylatuj najpniej
demonw duszy i ciaa
psa co radoci nie zna gdy nie ma ogona
tych co bdc dla siebie pozostaj obok
i w ogle wszystkiego
nie mona zrozumie do koca

Wszystko inaczej
Bo Pan Bg jest tak jasny, e nic nie tumaczy
bo wiedzie wszystko to nic nie wyjania
std cierpienie po prostu nie wiadomo po co
tak od razu bez sensu e cakiem prawdziwe
wszystkie zy jak prosiaki chodzce po twarzy
bo mioci tak pikne e wci niemoliwe
cho listy po staremu i szept w biaej kratce
spotkania po kolei wiodce w nieznane
szczcie co si nagle oblie jak ciel
i mier tak punktualna e zawsze nie w por
cho wiadomo mier mio od mierci ocala
I jeszcze stare furtki donikd i wszdzie
w ktrych kiedy czekae na to co nie przyszo
wye co chcia ci ap poda na zawsze
biedronka co wrya e wojny nie bdzie
Lecz Pan Bg wie najlepiej ---- wic wszystko inaczej
czasem proby nam spenia eby nas zawstydzi

Wszystko smutne
Smutna mio
smutny Jezus z goymi plecami
smutny ksiyc co nie chce wyzdrowie
smutna ka w sierpniu od budziszkw niebieska
smutna krowa
smutny grzyb jak krasnoludek bez ony
piew w klatce
siwe wsy kota
smutna szawia inaczej czerwona
smutny dowcip dla wszystkich
smutny deszcz co jak Chiczyk pisze z gry na d
smutny pan mody co si oeni bo nie mia innego wyjcia
Nie odchod nie opuszczaj nas
smutna strono pikna

Wybaczy
wity Tomaszu niewierny
ze mn byo inaczej
On sam mnie dotkn
woy donie w grzechu mego rany
bym uwierzy e grzesz i jestem kochany
Bg grzechu nie pomniejsza ale go wybaczy
za trudne
i po co tumaczy

Wygnani
Biblia milczy czy si Adam z Ew caowali
bardzo wielu wspczesnych nic to nie obchodzi
chocia najpierw si yje a potem pomyli
a jednak jak to byo w sam raz poza bram
moe mwili patrzc w czarne gwiazdy zote
chyba tutaj take bdziemy si kocha
mio za nami biegnie cho nie ma dowiadcze
trudniej po raju ni po ziemi chodzi
nie wiedzieli nawet jak w oczy popatrze
czy od razu caowa czy ukry wzruszenie
a mio tylko jedn mona wszdzie spotka
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama

Wyznanie
nie straszy mnie nietoperz
dziadek na orzechy jak zbj
ulice dusze noc ni dzie
kiebasy co si wieszaj
diaby prawidowo kulawe
grony o co z gazek strca tylko pki
socrealizm katolicki
tego si baem

Z Dziecitkiem Jezus
wity Jzef wity Stanisaw Kostka wity Antoni
trzymaj dziecko Jezus na rku
opiekunowie wzrusze
przyzwyczaili do siebie
ale kiedy noc kiedy penitenci pookrywali ju kodrami uszy
w sierpniu kiedy owady schodz do ziemi
a jesiony za oknem obejmuj si jak skrzyda
ponownie kwitn ki i cichn ptaki
kto mi powiedzia przez sen --niech ksidz wemie Dziecitko Jezus
sam je potrzyma na rku
ustawi si pod filarem
serce mi zadrao jak owies
a potem lk --- jakby uciekay okulary ------ adne rzeczy --- ksidz z dzieckiem na rku w kociele --jedni powiedz --- wieo upieczony wity
buty lampkami obstawi
inni zaczn w maszynach do pisania ostrzy litery
anonimem w kurii oparz
krzyem wska godzin
skrupulaci rozpoczn cedzi w siteczku cie sumienia
a Dziecko miao lipka niebieskie
jak w Betlejem podstrzyone woski
bezbronne i jeszcze bez ran
ze wzruszeniem na klczkach mwiem
co bez sensu do Matki Boskiej

Z Tob
Nie cierpienie dla cierpienia
nie krzy dla krzya
nie pitek dla pitku
nie po to aby pyta
skd i co dalej
Wszystko to bez sensu. Za mao
Lecz po to by by z Tob
Pobiec. Ba si i zosta
skoro Ciebie bolao

Z Ziemi krymy
Z Ziemi krymy wok Soca
jak drzewo morze gaz
jak bazalt czarny i spokojny
co najmniej milion lat
z wod niebiesk i zielon
z gow nad mierci zamylon
z nie rozpoznanym a koniecznym
w mioci maym smutkiem serca
ze ciek ktr odchodzimy
z listem wrzuconym po rozstaniu
zamiast na poczcie w skrzynk szpaka
z mioci ktra przesza obok
samotni razem i osobno
tylko jak z tob dotd nie wiem
dr e zostajesz z tym cierpieniem
co kry tylko wok siebie

Zaczekaj
Kiedy si modlisz --- musisz zaczeka
wszystko ma czas swj
widz prorocy
trzeba wci proszc przesta si spodziewa
niewysuchane w przyszoci dojrzewa
to niespenione dopiero si staje
Pan wie ju wszystko nawet pord nocy
dokd si mrwki nadgorliwe piesz
mio uwierzy przyja zrozumie
nie mdl si skoro czeka nie umiesz

Zanim przysza
gdy mamut mrucza w raju
pi soni straszyo
wielkie oczy i cztery skrzyda waki
wiatr niemiay a podrywa drzewa
kiedy jeszcze ziemskiej mioci nie byo
nikt nie mwi kocham a potem --- zabij mnie
lecz nie nud
jak spokojnie spa Adam zanim przysza Ewa

Zaufaem drodze
Wskiej
takiej na eb na szyj
z dziurami po kolana
takiej nie w por jak w listopadzie spnione buraki
i wyszedem na k staa wita Agnieszka
--- nareszcie --- powiedziaa
--- martwiem si ju
e poszede inaczej
prociej
po asfalcie
autostrad do nieba --- z nagrod do ministra
i e ci diabli wzili

Zbawiony
Ten ktrego kochaj zostanie zbawiony
cho kocha si dlatego, e si nie rozumie
niekiedy tylko ogarnia zdumienie
jakby si ksiyc wintuch rozebra do naga
Ten ktrego kochaj zostanie zbawiony
Ile razy bdzie ale kto ci kocha
czeka w oknie bo oddech pozosta na szybie
ile razy grzeszye --- za ci uzdrowia
a mio jest ju czysta gdy przy kocu pacze
i jak lew niemiao tyem si odwraca
Jeli bliskich zabraknie, sam Pan Bg przygarnie
Powie ci to na staro limak zamylony
rozpacz stara kamczucha co rozrabia na dnie
czas ju poza czasem
sowo ponad sowem
gwiazda co przez okno chce si stukn w gow
ten ktrego kochaj zostanie zbawiony

Zblienia
wszystkie Mleczne Drogi
jak miecz midzy nami
krzy wci nieskoczony
przestrze niepoznania
wski pasek cnoty
zblia mnie do Ciebie
to co ci oddala

Zdjcie z Krzya
Rozmaite zdjcia z krzya bywaj,
na przykad:
zdjcie z krzya samotnoci
Kto ci nagle odnajdzie, ugoci
mwi na ty, jak w Kanie zataczy,
doda miodu, ujmie szaraczy
Albo:
zdjcie z krzya choroby
Wstajesz z oa jak Dawid mody--I ju jeste do pracy gotowy,
gotw guza nabi Goliatowi
Ale s takie krzye ogromne,
gdy kochajc --- za innych si kona--To z nich spada si, jak grona wyborne--w Matki Boej otwarte ramiona

Zdziwienie
dziwi si kuropatwy co chodz parami
wszystkie na plotki schodzce si wrony
lipcowe gwiazdozbiory Rak i Lew na niebie
panny po lubie co nie chc by same
filozof z bzikiem bo odnalaz on
bekas co gwide stale dwie sylaby
dziwi si ksiyc sam na sam ze sob
e Bg jest jeden
i nigdy samotny

Zmartwienie
J
ezu --- martwi si proboszcz ---gosisz tylko prawd
nie wyjedasz na Zachd by kupi mieszkanie
W Rosji ju zmiko a Ty wci w ukryciu
nie budujesz kocioa z pustakw
lecz z ywego serca
nie odkadasz na wszelki wypadek
jak Ty sobie dasz rad w yciu

Zmieniy si czasy
nazywamy go brzydko strem
kaemy mu nas pilnowa
uywamy jak chopca na posyki
kto z nas mu rk poda
poauje e ma skrzyda za due
sumienie tak czyste e niewygodne
kolor biay raczej niepraktyczny
ycie obce bo bez pomyek
mio niecaa --- bo bez umierania
kto z nas obejmie go za szyj
suchaj --- powie --- zmieniy si czasy
teraz ja ci przed wiatem ukryj

aden anio nie pomg


Gdy umiera na krzyu
cud si nie zdarzy
aden anio nie pomg
deszcz nie obmy gowy
piorun si zagapi gdzie indziej uderzy
zaradna Matka Boska
z cudem nie zdya
wierzy to znaczy ufa kiedy cudw nie ma
cud chce jak najlepiej
a utrudnia wiar

al
Zofii Maynicz
al e si za mao kochao
e si mylao o sobie
e si ju nie zdyo
e byo za pno
choby si teraz pobiego
w przedpokoju szurao
nioso serce osobne
w telefonie szukao
suchem szerszym od sowa
choby si spokorniao
gupi min stroio
jak lew na muszce
choby si chciao ostrzec
e pogoda niestaa
bo tcza zbyt czerwona
a sl zwilgotniaa
choby si chciao pomc
wasn gb podmucha
w ros za sony
wszystko ju potem za mao
choby si zy wypakao
nagie niepewne

eby nagle zobaczy


Wic tak dugo trzeba byo rozsdku si uczy
na pytania logicznie odpowiada
nie mwi bez sensu i od rzeczy
eby nagle zobaczy
e nadzieja moe by obok rozpaczy
niewiara obok wiary
skakanka dziecica na pododze obok trumny
dostojnik obok prosiaka
prawda z palcem na ustach
podopieczny pod koami karetki pogotowia
modlitwa obok smutnego kotleta na talerzu
i ten krzyk nie umieraj nie odchod jeszcze oka ci serce
z ktrym uciekaem --- obok ciszy

eby si obudzi
eby si obudzi rano
Doprowadzi wosy do opamitania
umy si i ubra
postawi czajnik z gwizdkiem
odgarn z okna samotny deszcz
trzeba si oprze na tym co wymyka si jak mokry kamyk
na sekundzie ktrej ju nie ma
na myli ktrej nie sposb dotkn
na sile cienia co oddala tego kogo si kocha
kochamy od razu dwie osoby niemoliwe do kochania
bo t co za blisko i t za daleko
i chyba nawet dlatego umieramy
eby nas byo wida i nie wida

ycie
ycie nie dokoczone
gdy oczy ci zamkn i zapal wiec
mio spenion i nieudan
pacz przed jedzeniem
midzy mdroci i zabaw
Boej powierzam opiece

yje
Listy sprzed lat budz si jak szczygie
fotografie przychodz rozrzewni
nic nie doda nie uj
nic nie zostao
jak to --- pyta Matka Boska
nie wybrzydzaj, upara si, yje
dawna mio --- stara nieboszczka

KONIEC